Category: Uncategorized

  • Nowe zycie cz 2

    Cały maj minął nam w dobrej atmosferze. Całe zajście z właścicielką mieszkania omówiliśmy bardzo dokładnie. Wymieniliśmy wszystkie plusy i minusy i doszliśmy do wniosku, że abstrahując od moralności obojgu nam się podobało. Po tygodniu od tego wydarzenia znalazłem prace na budowie jako tzw. przynieś, podaj, pozamiataj a Magda zajęła się sprzedażą i w sklepie internetowy. Zbliżał się czerwiec, czyli sesja egzaminacyjna na uczelni. Nasze życie sprowadzało się do nauki i pracy, nie mieliśmy w ogóle czasu dla siebie, ale obiecaliśmy sobie, że postaramy się nadrobić to w wakacje.

    Nadszedł wreszcie dzień wizyty Pani Leny. Około godziny 12 dostałem sms od niej SMS “Wpadnę dzisiaj o 17 odebrać pieniądze lub przedstawić kolejną propozycję. Mam nadzieję, że przedyskutowaliście nasze ostatnie spotkanie i Wasza decyzja zadowoli nas oboje”

    Po 16 Magda zniknęła na prawie 30 minut w toalecie. Wyszła z niej w szlafroku i makijażu, podeszła do mnie i zrzuciła go na ziemię. Miała na sobie koronkowe majtki, pas i pończochy a jej niezakryte piersi swobodnie unosiły się w rytm jej oddechu.

    – Jak Ci się podoba mój strój Skarbie – zapytała zalotnie

    Zatkało mnie. Wyglądała zjawiskowo, wprost promieniała. Emanował od niej seksapil i podniecenie

    – Ale…, ale ko-kochanie – zająkałem się – co Ty zamierzasz zrobić

    – Nie zamierzam w tym miesiącu płacić czynszu i rachunków – odpowiedziała stanowczym głosem – Podobało nam się ostatnim razem, więc czemu tego nie powtórzyć?

    Nie zdążyłem jej odpowiedzieć, gdyż usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Magda pocałowała mnie w policzek ubrała szlafrok szczelnie się nim owijając i usiadła na krześle. Ja w tym czasie otworzyłem drzwi. Ukazała się w nich Pani Lena ubrana w wysoki kozaki i długi płaszcz. Wyglądała naprawdę dobrze, aż poczułem mrowienie w okolicach krocza.

    – Witajcie dzieciaki – przywitała się jak zawsze i weszła do mieszkania.

    – Dzień dobry – odpowiedziałem

    Lena rozsiadła się wygodnie na krześle, założyła nogę na nogę i zapytała:

    – Szkoda czasu na wstępy i dyskusje, jaka jest Wasza decyzja?

    Zanim zdążyłem się odezwać Magda wstała z krzesła i zrzuciła z siebie szlafrok. Lena się uśmiechnęła i zmierzyła ją wzrokiem

    – Madziu masz jeszcze lepsze piersi niż w moich wyobrażeniach. A Ty kochany chyba nie pozwolisz, żeby kobieta tak sama stała w tym stroju, zrzuć z siebie niepotrzebne ubrania

    Zdjąłem z siebie koszulkę i spodenki i stanąłem wyprostowany obok Magdy. W moich bokserkach była widoczna postępująca erekcja.

    – Czyli decyzja jest zadowalająca bardzo mnie to cieszy. Żebyście nie czuli się samotni ja też zrzucę z siebie płaszcz – powiedziała powoli odpinając guziki. Gdy to zrobiła ukazał mi się cudowny widok.

    Miała na sobie czarne body mocno opinające ciało i uwydatniające jej sporych rozmiarów piersi. Wyciągnęła w moim kierunku płaszcz i powiedziała:

    – Bądź tak miły i odwieś to na miejsce

    Bez wahania zabrałem jej nakrycia i powiesiłem na wieszaku. W tym czasie Pani Lena przeszła w głąb mieszkania, rozsiadła się wygodnie na kanapie. Obok położyła torebkę, z której wyciągnęła składany pejcz który wylądował na jej kolanach.

    – Podejdźcie bliżej – powiedziała bardzo miłym głosem Lena – żeby było Wam wygodniej uklęknijcie przede mną

    Zawahałem się, obca kobieta każe przed sobą klękać, było to bardzo dziwne, ale stojący na baczność penis uważał inaczej. Magda bez słowa podeszła i uklęknęła co mnie ośmieliło i zrobiłem to samo co ona.

    Pani Lena znów się uśmiechnęła, poprawiła założone nogi tak by znajdowały się między nami a jej pejcz dotykał końcówką czubka buta.

    – Po Twoim wzwodzie widzę, że bardzo Ci się to podoba, a co Ty sądzisz o tej sytuacji Madziu

    – Podoba mi się – odpowiedziała

    Po tych słowach Pani Lena położyła końcówkę pejcza na jej policzku i powiedziała:

    – Odpowiada się “Tak Pani”

    – Tak Pani, podoba mi się – odpowiedziała już mniej pewnie Magda

    – Cieszę się, że się rozumiemy – po tych słowach delikatnie uderzyła ją pejczem w udo – drugi miesiąc mieszkania za darmo to dodatkowe koszty dla mnie. Dlatego dzisiaj nie zadowolę się zwykłym lodem. Na razie Michałku nie będziesz nam potrzebny, dlatego usiądź z powrotem na krześle a po drodze zdejmij bokserki.

    Nie wiedziałem co zrobić, sytuacja zaczynała mnie przerastać. Spojrzałem na Magdę, w jej oczach widziałem niemą prośbę bym zrobił to jak najszybciej. Znamy się od dawna, widziałem, że jest bardzo podniecona. Pomyślałem sobie, że co mi szkodzi, zaczynałem się wkręcać w tę zabawę. Skoro mojej ukochanej też się to podoba to zrobię to dla niej. Wstałem i usiadłem na krześle po drodze pozbywając się bielizny. Gdy to zrobiłem Pani Lena odezwała się:

    – Grzeczny chłopiec – po czym zwracała się do Magdy – Przynieś kochana wasze niebieskie pudełko.

    Gdy zawartość pudełka wylądowała u jej stóp odezwała się ponownie:

    – Weź kajdanki i przywiąż swojego chłopaka do krzesła.

    Magda bez słowa chwyciła za kajdanki i ruszyła w moim kierunku. W tym momencie na jej pośladek spadło dosyć mocne uderzenie pejczem. Moja dziewczyna aż podskoczyła i zapiszczała przez niespodziewany cios.

    – A A A – zamruczała Lena – a co się odpowiada

    – Tak Pani – odpowiedziała potulnie

    – Grzeczna dziewczynka, a teraz zrób co kazałam

    Magda podeszła do mnie ciasno przykuła kajdankami moje nogi do nóg krzesła a ręce związała za oparciem. Następnie te dwie pary połączyła ze sobą sznurem tak, że nie było szans żebym się sam uwolnił.

    – Dobrze, a teraz włóż mu do ust knebel

    – Tak Pani

    Magda i z tego polecenia wywiązała bardzo dobrze. Knebel był ciasno założony, że nie byłem w stanie wydać z siebie dźwięku.

    – Teraz przygotujemy scenerie na dzisiaj, ale żeby Twój chłopak nie podglądał na oczy założysz mu opaskę

    – Tak Pani

    Już chwilę po tych słowach ogarnęła mnie ciemność. Nic nie widziałem, jedynie dochodziły do mnie niezrozumiałe szepty oraz stukot szpilek. Trwało to około 15 minut. W tym czasie słyszałem przesuwanie mebli, również słyszałem jak któraś z nich wychodzi, ale po chwili wraca. W czasie, gdy ja mogłem polegać tylko na słuchu kilkukrotnie czułem dotyk na swoje skórze. Parę razy czułem dłoń na klatce i plecach, innym razem na penisie, a raz nawet był on na chwilę w ustach jak sądziłem Magdy. Po kwadransie Magda odsłoniła mi oczy. Na pierwszy rzut oka wszystko było tak samo, ale jak się przyjrzałem zobaczyłem kilka nowych elementów. Do stołu zostały przyczepione zaczepy, tak że jak ktoś się o niego oparł to można było go przykuć z drugiej strony. Na podłodze zostały ułożone różnego rodzaju pejcze, packi, baty wibratory, stymulatory, korki analne, ale żadne z nich nie było naszą własnością. Dodatkowo w kilku miejscach w pokoju paliły się świece. Lena nadal siedziała na kanapie, miała na sobie dodatkowo pas ze sztucznym średnich rozmiarów kutasem. Z kolei Magda nie miała na sobie majtek a na jej sutkach były przyczepione klamerki, które łączył łańcuszek.

    Na ten widok chciałem się odezwać jednak knebel skutecznie mi to uniemożliwił. Po chwili dałem sobie spokój z próbą komunikacji i patrzyłem to na Magdę to na Lenę:

    – Kochanie – odezwała się moja dziewczyna gdy już się uspokoiłem – Pani Lena zaproponowała nam bardzo ciekawą zabawę w której ja CHCĘ WZIĄĆ UDZIAŁ- powiedziała wyraźnie akcentując ostatnie słowa – za chwilę Pani Lena powie Ci o co chodzi, ale zanim zaczniesz się szarpać i krzyczeć pamiętaj, że sprawi mi to ogromną radość – oparła się rękoma o moje uda patrząc mi bardzo głęboko w oczy, delikatnie się pochyliła tak, że łańcuszek zaczął dotykać mojego sterczącego kutasa – jeśli się zgodzisz to przez cały miesiąc obiecuje dać Ci tyle rozkoszy ile nie dostałeś przez całe życie

    Po tych słowach uklęknęła i zaczęła powoli, ale bardzo dokładnie oblizywać mojego fiuta. Momentalnie zacząłem drżeć i zamykać oczy z rozkoszy. Magda była bardzo skrupulatna, już każdy kawałek penisa oraz jąder był polizany, ale ona nie przestawała. Jej język pracował wręcz flegmatycznie, co doprowadzało mnie do szału.

    Po minucie takiej zabawy Pani Lena wreszcie się odezwała:

    – Michałku, teraz wytłumaczę Ci o co chodzi o naszej dzisiejszej zabawie. Patrz na mnie – powiedziała ostro, jednocześnie uderzając mocno pejczem Magdę w tyłek- Nie wolno Ci zamykać oczu ani odrywać ode mnie wzroku. Za każdym razem, gdy zrobisz coś źle karę poniesie Twoja dziewczyna, więc jeśli Ci na niej zależy to będziesz grzeczny – po czym jeszcze raz uderzyła ją w tyłek – przygotowałam dla Madzi kilka zadań, zaznaczam bardzo trudnych zadać, jednak możesz je jej ułatwić. W każdym zadaniu Ty dostaniesz inne i im lepiej się w nim spiszesz tym Magda otrzyma lżejsze swoje. Nie masz czasu na zastanowienie, decyduj, pokiwaj głową czy się zgadzasz lub nie.

    Na te słowa Magda jakby chcąc mnie nakłonić do pozytywnej decyzji, gwałtownie wzięła całego kutasa do ust i zaczęła mi obciągać jak szalona. Nigdy nie było mi tak dobrze jak wtedy. Szalałem z rozkoszy, wiłem się na krześle, ale ona nie przerywała, obciągała jak szalona biorą go po same jądra. Krztusiła się, pode mną była już kałuża śliny, ale nie przestawała widać, że jej bardzo zależało.

    Spojrzałem na Lenę i pokiwałem głową na znak, że się zgadzam.

    – Świetnie – powiedziała Pani Lena – przestań na razie – zwróciła się do Magdy i za włosy odciągnęła ją od mojego kutasa. Ślina błyszczała się jej na twarzy, szyi i piersiach – Teraz odwiąż go.

    Bardzo sprawnie uwolniła mnie z więzów i zdjęła knebel. Po oswobodzeniu mnie klęknąłem obok niej i czekałem na to co się stanie. Miałem już wszystko gdzieś, marzyłem tylko o tym, żeby z powrotem znaleźć się w jej ustach. Nad nami stanęła Pani Lena i uśmiechając się zaczęła:

    – Bardzo się cieszę, że się zgodziliście przed Wami pierwsze zadanie. Do pełni cudownego wyglądu Magdy brakuje jej tylko czegoś w tyłku. Spójrzcie na te korki. Jest ich pięć – faktycznie na podłodze leżały ułożone korki analne. Pierwszy czerwony był naprawdę ogromny, dwa następne podobnej wielkości jednak wciąż duże, kolejny był mniej więcej wielkości tego którego my używaliśmy, jednak nie za często, gdyż Magda uważała go za trochę zbyt duży jak dla niej, ostatni zaś był naprawdę niewielki.

    – Teraz który korek wyląduje w Twojej dziewczynie zależy już tylko od Ciebie – ciągnęła Pani Lena – te pięć świeczek na stole pali się już jakiś czas, roztopiły już sporo wosku, wyleję go na różne części Twojego ciała. Sprawdzimy, ile wytrzymasz bez wydania z siebie odgłosu. Każda świeczka, którą wytrzymasz to mniejszy korek w tyłku Magdy. To uczciwy układ. Pamiętaj tylko, że będzie musiała go mieć w sobie już do końca naszego spotkania, dlatego nie myśl o bólu tylko o jej komforcie. Niema co przedłużać, zaczynamy zabawę. Połóż się na brzuchu – rozkazała.

    Bez słowa wykonałem jej polecenie. Lena podeszła do stolika i złapała pierwszą świece. Po chwili poczułem jak krople gorącego wosku spadają na moje plecy, bolało, ale nie na tyle, żeby zacząć krzyczeć. Wosku na szczęście nie było dużo, dlatego po chwili usłyszałem

    – Gratuluje, pierwszy poziom zaliczony, przechodzimy do drugiego. Odwróć się na plecy.

    To już było trudniejsze zadanie, ponieważ wosk na plecach był cały czas gorący i drażnił mnie, gdy się na nich położyłem.

    Tym zarazem stearyna wylądowała na mojej klatce piersiowej. Tutaj było trochę gorzej, ponieważ niema tu tylu mięśni a i skóra jest cieńsza. Jednak dałem radę znieść to bez piśnięcia.

    Kolejna świeca spała na moje uda, tutaj na szczęście część wosku zatrzymała się na włosach, co spowodowało, że dość łatwo przyszło mi się zmierzyć z tym bóle.

    – Dobrze zniosłeś trzy próby teraz dwie najtrudniejsze – powiedziała Pani Lena – stań przy stole. Madziu przygotuj swojego mężczyznę do kolejnej próby.

    – Tak Pani

    Magda natychmiast wstała i stanęliśmy razem przy stole. Złapała mnie za kutasa, który w zdążył już trochę opaść i kilkoma zgrabnymi ruchami znów doprowadziła go do pełnej erekcji, następnie położyła go na stole a moje jądra swobodnie zwisały pod między moimi nogami.

    – Jak się domyślasz Michałku – rzekła Lena ze świecą w ręku – teraz Twój kutas poczuje bardzo dużo ciepła. Jesteś na to gotów? Czy może wolisz poprzestać na tym co już przeszedłeś?

    – Dam rade – powiedziałem przez zaciśnięte zęby

    Gdy tylko skończyłem mówić usłyszałem pisk Magdy. To Pani Lena uderzyła ją

    boleśnie w pośladek. Domyśliłem się natychmiast, gdzie popełniłem błąd.

    – Dam radę, Pani – poprawiłem się szybko

    – Grzeczny chłopiec – po tych słowach bez ostrzeżenia wylała na mojego nabrzmiałego penisa całą zawartość świecy.

    Ból tym razem był ogromny, zaciskałem wargi aż do krwi, a palce mi zbielały od zaciskania na stole. Zachwiałem się nie nogach, ale dałem radę nie wydać żadnego odgłosu choć miałem ochotę krzyczeć z bólu. Po paru minutach wosk zasechł a ja przestałem odczuwać palący gorąc i trochę się uspokoiłem.

    Widziałem, że Pani Lenie nie spodobała się moja wytrzymałość, ewidentnie miała ochotę wsadzić Magdzie w tyłek któryś z większych korków.

    – Przygotuj go do ostatniego zadania – rozkazała Magdzie.

    Ta przyciągnęła mojego w pół opadłego z bólu penisa do podbrzuszu a na stole położyła jądra.

    Tym razem Lena zmieniła taktykę, ponieważ wylewała nie wszystko naraz tylko po kilka kropel, robiła chwilę przerwy i znowu to samo. To było o wiele gorsze, bo jak już wosk szybko zaczął ochładzać, dostawałem kolejny bodziec bólowy. Trwało to dosyć długo a gładkie ogolenie wcale nie pomagało. W końcu nie wytrzymałem i przy kolejnych kroplach parzących moje jądra zapiszczałem z bólu. Lena tylko na to czekała, odłożyła świece na bok i spojrzała triumfująco na mnie:

    -Widzisz, nie jesteś jednak tak wytrzymały, jak myślałeś

    Nie odpowiedziałem na to, bo starałem się wyrównać oddech i nie dawać jej więcej satysfakcji z zadanego bólu.

    Lena nie traciła czasu, wzięła ten najmniejszy korek, żel nawilżający kazała Magdzie oprzeć o stół. Naśliniła swój palec i zaczęła kręcić nim kółka wokół jej dziurki. Najpierw powoli, ale z czasem jej ruchy stawały się coraz szybsze. W międzyczasie nałożyła żel na korek i polała na jej tyłek. Po dokładnym rozsmarowaniu płynnym ruchem wsadziła go jej w dziurkę. Madzia była bardzo podniecona i nawilżona, więc wszedł bez problemu, tylko jęknęła cicho a na jej twarzy pojawił się uśmiech zadowolenia.

    Pani Lena znów usiadła na kanapie i wskazała nam pejczem miejsce przy jej nogach.

    – Teraz przejdziemy do drugiej konkurencji. Powiedz mi Michałku czy zależy Ci na szczęściu Twojej kobiety

    – Zależy Pani Leno

    – To bardzo dobrze. Wstań a Ty kochana uklęknij przed nim.

    Gdy wykonaliśmy polecenie Lena chwyciła za wibrator i sznurek, przywiązała go jej do uda tak by wibrująca końcówka idealnie dotykała jej łechtaczki.

    – Teraz zrobimy wyścig, od Ciebie Michałku zależy jak ile orgazmów Madzia osiągnie. Ja włączę wibrator na maksymalne obroty w tym czasie ona będzie Ci robić dobrze ręką. Nie przestanie ani ma chwilę, dopóki nie dojdziesz, ale pamiętaj, że twój orgazm równa się wyłączenie wibratora i koniec jej rozkoszy – Lena mówiła powoli i wyraźnie, jednocześnie wodząc końcówką pejcza po Madzi plecach i tyłku – Gotowi?

    Nie czekając na odpowiedź odpaliła wibrator na największy tryb. Jednocześnie Madzia złapała mojego kutasa i zaczęła walić. Na początku czułem większy ból niż podniecenie, gdyż od skóry odrywały mi się kawałki wosku. Jednak trwało to niedługo i zalała mnie fala ciepła i przyjemności.

    Nogi zaczęły mi drżeć. Starałem się opanować, bo widziałem jaką rozkosz odczuwa Magda, ale mimo podniecenia wiedziałem, że do jej orgazmu jeszcze długa droga natomiast mój zbliżał się nieuchronnie. Starałem się jak mogłem, zaciskałem nogi, próbowałem myśleć o czymś innym, ale niewiele to dawało, bo Magda naprawdę waliła jak szalona.

    Po dwóch minutach nie wytrzymałem. I zacząłem tryskać. Gdy tylko pierwsze krople opuściły moje ciało Madzia natychmiast przerwała a czujna Pani Lena wyłączyła wibrator.

    Mina mojej dziewczyny mówiła wszystko, była wściekła. Znałem ją dobrze i długo, ale takiej jej jeszcze nie widziałem, to była mieszanka rozgoryczenia, zawodu i wściekłości. Nagle poczułem uderzenie w penisa, to moja dziewczyna zamachnęła się i otwartą dłonią uderzyła w

    ociekającego spermą fiuta. Krzyknąłem z bólu i skuliłem się składając dłonie w kroczu. Chwilę trwało zanim przyzwyczaiłem się, bo bólu i podniosłem wzrok. Spojrzałem na stojące nade mną kobiety. Wzrok Magdy nadal był pełen wściekłości natomiast Pani Lena patrzyła z politowaniem to na mnie to na moją dziewczynę. Trwającą dłuższy czas ciszę przerwała właścicielka mieszkania:

    – Zrobiłaś to bez mojej zgody, czeka Cię za to kara. Wymyślę jaka, ale…

    W tym momencie rozległ się dźwięk przychodzącego połączenia Pani Leny.

    Po krótkiej rozmowie oznajmiła, że musi już iść, ale odezwie się do nas w przeciągu kilku, żeby kontynuować nasze spłacanie czynszu. Zebrała do torby swoje zabawki, ubrała płaszcz i gdy już wychodziła nagle odezwała się Magda:

    – Pani Leno, wybieram opcję numer 3

    Lena odwróciła się w jej stronę i zapytała:

    – Jesteś tego pewna? Wiesz, że nie będzie odwrotu

    – Wiem Pani Leno. Jestem pewna, że tego chcę

    – Dobrze w takim razie czekajcie na telefon – odwróciła się na pięcie i wyszła z mieszkania.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom ek
  • Hiszpanska Przygoda – Debowy Stol [ czesc druga]

    Ciche bzyczenie wybudziło mnie ze snu, głowę miałem wciśnięta w poduszkę, nie miałem za bardzo siły, żeby ją podnieść. Musiałem  chwilę poleżeć. Powoli docierało do mnie co się wczoraj wydarzyło. Na chwilę jeszcze zamknąłem oczy.  Mój przyjaciel obudził się razem ze mną. Wydawało mi się, że słyszę delikatne pomruki, ciekawość i mój sztywny kolega nie pozwalał mi na wygodne leżenie na brzuchu. Musiałem się przekręcić aby chociaż on miał wygodniej. Włożyłem rękę pod kołdrę i poprawiłem co trzeba.

    Wzrok skierowałem na fotel stojący obok łóżka. Przetarłem oczy, żeby złapać dobry obraz.

    – Dzień Dobry, wyspałeś się? – Wika siedziała na fotelu z rozłożonymi nogami swobodnie zwisającymi z podłokietników.

    Starałem się ogarnąć co się dzieje, w ręku trzymała mały różowy wibrujący gadżet.

    – dzień dobry, nie mogłaś spać? – odpowiedziałem poprawiając się na łóżku. Oparłem się wygodnie o zagłowię łóżka i postanowiłem przyjrzeć się sytuacji w którą zastałem.

    – ile można spać, obudziłam się, wykąpałam  i jak wróciłam do sypialni to naszła mnie ochota na mała zabawę – włożyła paluszek do cipki, cicho pojękując przy tym – nie masz chyba nic przeciwko prawda? – dodała poprawiając się na fotelu.

    Jedna ręka masowała cipkę , drugą ugniatała piersi. Nie odrywając ode mnie wzroku. Moja reakcja na taki widok była bezwarunkowa, ręka mimochodem powędrowała na mojego przyjaciela.

    – a co tam robisz? Nie chowaj kolegi, pokaz mi go – oblizała palce które miała w środku i uniosła demonstracyjnie biodra aby wyeksponować swoje wdzięki.

    – bardzo proszę – zaśmiałem się, odkrywając  kołdrę, pokazując sztywnego drąga – tak lepiej? – dodałem uśmiechając się do niej.

    – wybornie, to teraz jeśli masz ochotę, zagramy w grę. Będziesz przyglądać się, jak zabawiam się sama ze sobą. Możesz się dotykać, ale pamiętaj, nie możesz dojść, no chyba że Ci pozwolę.

    Nie odpowiedziałem nic, jedyny gest jaki wykonałem to twierdzące pokiwanie głową.

    – doskonale – odpowiedziała i zabrała się za pieszczenie swojego ciała.

    Przejechała palcami po swoich udach, zostawiając delikatny ślad po paznokciach.

    – zobacz jaka jestem już mokra – rozchyliła palcami wargi pokazując różowe łono. Całe błyszczało się już od soczków. Przeszedł mnie prąd, patrzyłem na nią jak za hipnotyzowany.

    – czy podobają Ci się moje piersi? – zapytała ugniatając je – chciałbyś je pieścić? – wystawiła języczek aby je polizać.

    Delikatnie masowałem swojego przyjaciela, nie chciałem go mocno atakować aby nie dojść za szybko przypadkiem. Ściągałem skórę, która jak sprężyna wracała na swoje miejsce.

    – chciałbym wsadzić Ci swojego przyjaciela w te Twoje cycuszki – nie odrywałem od niej wzroku, wyglądała obłędnie. Miała zajebiste zadbane ciało jak na swój wiek. Gorący milf rodem z pornosów, ale z tych lepszych. Gdzie macocha rucha swojego przyszywanego syna pod nie obecność ojca. Nie jeden zraz oglądałem takie video, a teraz miałem ten widok na żywo. Wika nie przestawała robić sobie dobrze, jęczała już dość głośno. Byłem zahipnotyzowany, jedyne co mogłem robić to patrzeć i masować fiuta. Czułem, że muszę zmniejszyć tempo, ciepłe prądy przechodziły moje ciało.

    Viktoria podniosła się z fotela i wypięła się do mnie, dała sobie soczystego klapsa, pozostawiając ślad dłoni na pośladku.

    – podoba Ci się mój tyłeczek? – wypięta w moja stronę, rozszerzyła palcami swoje pośladki, dając mi lepszy widok – zobacz, chciałbyś w nią wejść? Wzięła wibratorek do ręki i przyłożyła go do swojej muszelki,

    – mmmmm tak, pragnę Twojego bydlaka, chciałbyś spuścić mi się na dupcie?

    Odwróciła się i usiadła na krawędzi bocznego oparcia. Rozłożyła szeroko nogi, przyłożyła palce do myszki i ponownie rozszerzyła wargi, prezentując mi ją w pełnej krasie.

    – jak tam kocie? Jeszcze nie pozwalam Ci dojść! Najpierw ja! – kończąc zdanie, zaczęła energicznie masować swoje łono, krople soczków skapywały na panele,

    -ooo tak! Taaak! – jęczała, jej tempo oddziaływało też na mnie. Mimowolnie przyspieszałem masowanie swojego fiuta.

    – kuuuurwa, taaaaaakkk! – opadła na fotel, przez chwilę miała zamknięte oczy.  Jej cipka ociekała sokami, pięknie przy tym błyszcząc.

    Siedziałem tak  na łóżku i przyglądałem się temu co się dzieje z pała w ręku, wiedziałem że jak nie przestanę to dojdę

    Wika podniosła głowę i spojrzała na mnie.

    Przygryzła wargę i podniosła się z fotela, zrobiła trzy kroki na palcach i już była przy krawędzi łóżka, wdrapując się na nie jak kotka.

    – mrrrr jak tam Ci idzie kocie? -złapała  delikatnie palcami za trzon mojego przyjaciela – kotka by chciała troszkę mleczka – pochyliła się nad nim i pocałowała go w główkę.

    – Twoje ręce już nie będą Ci potrzebne, dziękuję za opiekę nad nim – usiadła okrakiem na moich udach, upuściła na niego porządna porcję śliny, rozcierając ją dokładnie po całości.

    – no, od razu lepiej – dodała – teraz zajmę się nim tak jak trzeba.

    Patrzyłem jak, jej dłonie oplatają trzon mojego penisa i masują go.

    – długo tak nie wytrzymam – wysapałem – zlituj się – dodałem.

    – jeszcze chwilę, to ja zdecyduje kiedy dojdziesz – odparła śmiejąc się i przygryzając wargi.

    Podniosła się na kolanach i ustawiła centralnie swoją cipka nad penisem, nie przestając go masować, czułem jak mój przyjaciel zaczyna mocno pulsować, finał był tuż za rogiem. Pierwszy strzał trafił na udo mojej kochanki, czułem jak zaciska dłoń na trzonie i wsadza go sobie do cipki.

    Poczułem przyjemne ciepło, kolejne salwy zalewały już dziurkę Wiki. Gdy ja zalewałem ją, ta podnosiła delikatnie biodra i nabijała się mocno na mój sprzęt.

    -Oooo taak! Tego było mi trzeba. – wyjęczała  – myślałeś że pozwolę Ci dojść na rękę? Że pozwolę Ci zmarnować tyle dobroci? – podniosła się i wypuściła mojego już na pół twardego fiuta. Część tego co jej podarowałem, wyciekło skapując z powrotem na mojego penisa.

    Uklękła przed nim i zaczęła go wylizywać.

    -mmmm same pyszności masz dla Cioci – wystawiła języczek, przeciągając nim po całym trzonie, zbierając wszytko – smakowicie – mlasnęła teatralnie.

    – nabałaganiłaś trosze ciociu, – powiedziałem z odchylona głową do tyłu. Było mi cudownie,

    – nic się nie przejmuj, zaraz wszystko posprzątam,

    Jak mówiła tak zrobiła, wszystko dokładnie zlizywała, bardzo się przy tym starając. Na koniec, cmoknęła go ostatni raz i tak po prostu wyszła z sypialni zatrzymując się w progu

    – jak już dojdziesz do siebie to zapraszam Cię na śniadanko – wysyłała mi jeszcze buziaka i znikła.

    Uznałem, że posiedzę tak jeszcze chwilę. W sumie nie musiałem się nigdzie spieszyć. Zajebisty milf właśnie opróżnił moje jądra. Czego można chcieć więcej w sobotni poranek? W życiu, nie spodziewał bym się takiej reakcji ze strony młodej kochanki. Z kuchni zaczęli dobiegać odgłosy krzątania, to był znak, że trzeba wstać. Udałem się zatem najpierw do łazienki. Uznałem, że szybki prysznic będzie idealnym zwieńczeniem tego co się przed chwilą wydarzyło. Wciągnąłem na tyłek bokserki, koszulki, nie zakładałem. Szybkie przeglądnięcie się w lustrze. Nie miałem się czego wstydzić, nie chodziłem za dużo na siłownię, wolałem biegać. Mimo wszystko na brzuchu rysował się może nie sześciopak ale czteropak był. Napiąłem bica jak zawsze i zaśmiałem się w duchu.

    – no no, ale z Ciebie byczek Bartku – pomyślałem sobie i wyszedłem z łazienki.

    Zaszedłem po drodze do sypialni, aby ogarnąć lóżko i cała resztę. Wychodząc z sypialni, poczułem zapach świeżo parzonej kawy, zdałem sobie sprawę, że nawet jak jakaś laska u mnie nocowała, nigdy nie wpadła na pomysł aby zrobić mi rano kawę. To zazwyczaj ja wstawałem pierwszy i ogarniałem śniadanie, a one były traktowane jak księżniczki. A czy któraś mnie potraktowała tak po królewsku jak dzisiaj Wiki? Żadna! A może to przychodzi z wiekiem? Nie wiem. Pewnie za parę lat się dowiem. Szkoda, że ona mieszka tak daleko, a może to i dobrze? Tym będę martwić się później, tym czasem zapach kawy wabi mnie do kuchni.

    – dobrze ze już jesteś. Kawa z mlekiem czy czarna? – zapytała, odwracając się do mnie.

    Wika miała na sobie, białe koronkowe majteczki, które niewiele zakrywały oraz bardzo luźny biały  top, raczej z tych takich rozciągniętych, także można było swobodnie podziwiać jej piersi. Całość ślicznie komponowała się na tle jej opalonej skóry.

    – z mlekiem poproszę, może coś Ci pomóc?

    – nie, nie. Nie ma potrzeby, już prawie wszystko gotowe. Nie jestem master szefem ale jajecznicę umiem zrobić – zaśmiała się – siadaj, siadaj – dodała.

    Usiadłem więc wygodnie przy stole. Stół był nie za wielki ale za to dębowy, prawdziwy dębowy stół, dostałem go w prezencie od ojca który wykonał go własnoręcznie. Był to pierwszy mebel jaki pojawił się w tym mieszkaniu.

    Wika, postawiła na stole dwa talerze, na których była jajecznica. Dostawiła jeszcze koszyk z pieczywem i dodatki do niego.

    – ja już też siadam – zakręciła się na stopie – nie mogę znaleźć cukru, podpowiesz?

    – yyyy zapomniałem chyba kupić…- odparłem lekko zły na siebie.

    – nic się nie stało, jedzmy bo wystygnie. Smacznego!

    Jajecznice mogłem spokojnie nazwać jedną z lepszych jaką jadłem.

    Śniadanie przebiegło nam na luźnej rozmowie o tym co dzisiaj mamy w planach.

    – ja dzisiaj jestem umówiona na spotkanie z kilkoma kupcami, mam nadzieję, że uda mi się dzisiaj jakiegoś znaleźć. Bo jak nie to będę musiała Ciebie prosić o pomoc w sprzedaży.

    – haha ja jestem programistą a nie handlowcem – upiłem łyk kawy.

    – no ale to prosta sprawa, otwierasz drzwi a ludzie sobie zobaczą czy im odpowiada czy nie i wychodzą. Resztę załatwiają ze mną.

    – no przecież żartuję! Oczywiście, że Ci pomogę! – zaśmiałem się głupkowato.

    – no bo już myślałam, że nie chcesz pomóc cioci!

    Kończyliśmy powoli śniadanie. Uznałem, że skoro Wika przygotowała to ja posprzątam.

    Powoli zbierałem ze stołu i wkładałem rzeczy do zmywarki. Chwila moment i było posprzątane. Wika oparła się tyłeczkiem o stół  popijając kawę, przyglądając się temu co robię.

    – aż dziwne, że żadna nie zagościła w Twoim życiu na dłużej – powiedziała

    – nie szukam na siłę, czekam aż los mi podeśle tą jedyna.

    – gdybym była z 10 lat młodsza, no i nie była Twoja ciocia, to bym się za Ciebie brała.

    –  wiek to tylko liczba, no ale cioci już nie przeskoczę haha – odebrałem pusty kubek od Wiki i wstawiłem go do zmywarki.

    Podszedłem do niej, stając na przeciwko.

    Pocałowałem ją w czółko,

    – a to za co? – zapytała zaciekawiona.

    – a taki buziak dla cioci – odpowiedziałem

    Chwyciłem ją za biodra i usadziłem wygodnie na blacie.

    – rano nie miałem za wiele do powiedzenia, chciałbym to zmienić.

    Zbliżyłem moje usta do jej i pocałowałem ją. Odwzajemniła pocałunek. Nasze języki splotły się ze sobą, tańcząc młynka. Trzymałem ją za biodra, jej dłonie błądziły po moim torsie.

    – ale co Ty chcesz cioci zrobić co? – wyrwała się z pocałunku.

    – podziękować na śniadanie – odpowiedziałem.

    Wika pochyliła się do tyłu, podpierając się na łokciach. Chwyciłem za jej kolana i delikatnie  je rozchyliłem. Pochyliłem się między jej udami, chwyciłem za top i delikatnie go z niej zdjąłem. Całowałem jej piersi, pieściłem każdy kawałek jej ciała. Mój język błądził od jej karku, aż po brzuszek.

    – mmmmm cudowne pieszczoty, oo tak – powiedziała starając się ustabilizować oddech.

    Jedna ręka chwyciłem ją stabilnie za pośladek a drugą masowałem jej cipkę przez majteczki. Subtelne, powolne ruchy, drażniły łono mojej kochanki.

    Wika odchyliła głowę do tyłu. Jej oddech był nadal nie równy, ciche pojękiwania rozchodziły się po mieszkaniu.

    Materiał koronkowych majteczek był już mokry. Wsunąłem delikatnie dłoń pod materiał, dwa palce od razu znalazły dziurkę i rozgościły się w niej.

    Wika nie wytrzymała i wbiła swoje usta w moje, namiętnie mnie całując. Jej ciało falowało w rytm moich palców,

    – podoba Ci się – zapytałem ściszonym głosem

    – bardzo, jest mi tak dobrze – jej usta drżały – chce Cię poczuć głębiej – jej głos się łamał.

    Wychyliła się do tyłu a ja złapałem ją za materiał  majteczek, złączyła na chwilę nóżki aby ułatwić mi ich zdjęcie.

    Zszedłem na kolana, objąłem jej cipkę całymi ustami. Przyssałem się do niej na chwilę

    -jak przyjemnie – wyjęczała – cudownie, taak –

    Palcami rozchyliłem jej wargi, była taka  cudowna. Zapach balsamu przyjemnie drażnił mój nos. Lizałem powoli jej płatki, były bardzo miękkie i soczyste. Biodra Wiktorii zaczęły płynąć, kołysała się na stole, w rytm mojego języka.

    – jaaak cudownie – wyszeptała, stopy opierając o moje barki.

    Skupiłem się teraz na jej guziczku, drażniłem go końcówka języka, oparłem nos o jej wzgórek aby zwiększyć stabilność głowy a język był bardziej precyzyjny.

    -nieee przesta…waj.. proszeę… – próbowała się wić na stole ale moja ręka oplotła jej udo i trzymała stabilnie, przyciskając do ojcowego stołu.

    Wika drżała, jej ręka zawędrowała na moją głowę, palce wbiły się we włosy, dociskając mnie do siebie. Soczki obficie oklejały całą moją brodę.

    Przygryzała usta, nie przestając drżeć.

    – chce Cię poczuć, wejdź we mnie proszę – wyjęczała

    Podnosząc się z kolan ściągnąłem bokserki.

    Wiktoria zeszła ze stołu i wypięła się do mnie zapraszając mnie do środka. Stając do mnie tyłem, odnalazła ręka mojego penisa i wepchnęła go sobie do cipki. Stałem nieruchomo, mocno trzymając krawędź stołu, Wika w tym czasie nadziewała się na niego pracując biodrami i nadając własne tempo, obijała się tyłkiem o moje uda. Czułem jak dotykam końca jej cipki.

    -taak, taak, jaa pierdole – przyspieszyła swoje ruchy. Chwyciłem ją ręką pod brzuchem, opierając na niej ciężar swojego ciała. Wbijając zęby w jej ramiona przygryzałem jej skórę.

    – podoba Ci się?- Wyszeptałem jej do ucha

    – nie masz pojęcia jak bard… – głos się urwał. Czułem jak jej ciało przeszył dreszcz.

    Jej cipka zacisnęła się na moim twardzielu. Czułem każdy jej skurcz. Chciałem dać jej jak największą rozkosz. To mnie nakręcało jeszcze mocniej. Chwyciłem za piersi. Cudowne piersi, gniotłem je, ściskałem w dłoni. Usta wbijałem w jej włosy, topiłem się w nich.

    Obniżyła się i przykleiła się piersiami do blatu. Teraz to ja sprawiałem, że moje biodra uderzały o jej dupcie.

    – taaaaakkk, bierz mnie tak, proszę, proszę Cię – zaczęła mnie błagać abym nie przestawał.

    Próbowała się podnieść, ja jednak nie chciałem jej na to pozwolić, drażniłem jej łono ręka, przy jednoczesnym posuwaniu.

    – jest mi tak kurwa dobrze – zesztywniała cała, jej ciało przeszył prąd który czułem dokładnie na przyklejonym do niej swoim ciele.

    – pieść moja szyję, proszę – błagała

    Wbiłem usta w skórę jej szyi, jak wampir.

    Przygryzłem jej ucho,

    – dobrze? – wyszeptałem jej do ucha.

    – cudownie mmmmm jest mi tak dobrze – nie kończące się dreszcze targały moja kochanką

    Odwróciłem ją w moja stronę, jej wilgotne ciało przykleiło się do mojego. Objęła mnie mocno za szyję, nasze usta ponownie połączyły się w pocałunku. Złapałem dłońmi za jej szyję. Nie mogliśmy oderwać się od siebie. Dłoń Wiktorii chwyciła za mojego sztywnego przyjaciela i zaczęła go masować,

    Kucnęła przede mną i patrząc mi w oczy wzięła go do ust. Bardzo ostrożnie, delikatnie lizała główkę.

    – czy tak dobrze? – zapytała nie spuszczając ze mnie wzroku.

    Nie odpowiedziałem nic, mój wzrok mówił wszystko. Wbiła palce w moje uda i nadziała się na niego, do momentu aż się zakrztusiła. Zrozumiałem, że nigdy w życiu żadna mi tak nie obciągała. Wiedziała jak sprawić mężczyźnie przyjemność.

    Nie używała w ogóle rąk. Była w tym doskonała. Czułem, że zaraz dojdę. Ona też to czuła.

    -dojdź mi w ustach, proszę – wyszeptała

    Lizała już tylko główkę, czekając aż zacznę zalewać jej usta.

    Mój penis opierał się o jej język kiedy zacząłem dochodzić. Gdy poczuła, że zalewam jej język, objęła cała główkę ustami wysysając wszystko.

    Gdy już wszystko wyssała, otworzyła buźkę pokazując mi ich zawartość po czym wszystko połknęła.

    – to był najsmaczniejszy seks jaki miałam w życiu – wytarła kąciki ust i podniosła się z kolan.

    Ja natomiast oparłem się, o stół aby chwilę odsapnąć bo czułem, że tego właśnie teraz potrzebuję

    – to za śniadanko, mam nadzieję, że się podobało – zapytałem zdyszany.

    – to ja jutro też robię śniadanie! – odpowiedziała podnosząc swoje majteczki z podłogi.

    Stałem nagi, w swojej kuchni, po cudownym seksie. Niczego mi w tym momencie nie było trzeba.

    Gdzieś w pokoju, usłyszałem dźwięk telefonu.

    – chyba Twój telefon dzwoni? – zapytałem

    – o kurde faktycznie – pobiegła boso, kręcąc tym swoim zajebistym tyłeczkiem.

    – tak, mogę być za godzinę. Nie, nie przeszkadza mi Pani, nie nie, wszystko ok. Właśnie zeszłam z bieżni. Ok. To do zobaczenia.

    Wika wróciła do mnie, uśmiechając się od ucha do ucha.

    – babka dzwoniła dwa razy, a ja nic nie słyszałam haha. Pytała czemu jestem taka zdyszana, no przecież jej nie powiem, że miałam właśnie nieziemski seks że swoim siostrzeńcem . To by było niestosowne prawda?

    – masz rację, Pani mogłaby się zniesmaczyć – zaśmiałem się – leć pod prysznic i uciekaj, może to ona właśnie kupi Twoje mieszkanie.

    Wika podeszła do mnie raz jeszcze, tym razem łapiąc mnie już za opadniętego przyjaciela. Uklękła przed nim

    – jesteś najlepszy – dała mu buziaka i uciekła pod prysznic.

    Mi potrzeba było jeszcze czasu, kto by pomyślał, że najlepszy seks będę miał z 15 lat starsza ciotka. Będzie mi trochę tego brakowało. Jak tylko wyjedzie to będę musiał poszukać biletów do Hiszpanii.

    Ale teraz to ja chyba pójdę pobiegać, wybiorę się na dłuższą przebieżkę.

    Poszedłem do sypialni poszukać swojego dresiku, w między czasie Wika wróciła z łazienki.

    – zapomniałam Ci powiedzieć, idę się jeszcze spotkać ze stara znajomą. Pewnie wyjdziemy do jakiegoś pubu posiedzieć. Nie popsułam Ci tą informacją żadnych planów chyba co?

    – w sumie to nie, idę właśnie pobiegać. Mam trochę roboty przy komputerze więc luzik. Baw się dobrze. Dam Ci drugie klucze.

    Będziesz chciała żebym Ciebie odebrał ewentualnie? – zapytałem

    – wiesz co? A mogę Cię o to poprosić?

    – pewnie, tak jak wspominałem, mam trochę roboty więc posiedzę do późna.

    Daj mi, tylko znać gdzie podjechać po Ciebie.

    – jesteś kochany. Dziękuję Ci bardzo!

    Dostałem buziaka na podżeganie a Wika zniknęła za drzwiami.

    Chwilę później i ja zamykałem za sobą drzwi, musiałem pobiegać.

    Wybrałem trasę przez las, 20 km spokojnego biegu .Lubiłem biegać. Dzięki temu dbałem o swoją sylwetkę. Najważniejszą jednak zaletą było to, że odpoczywała głowa. Jak miałem jakiś problem, to podczas biegania wpadało mi rozwiązanie.

    I te śmieszne pozdrowienia innych biegających. Z racji, że biegałem już kilka lat. Znałem z widzenia okolicznych biegaczy. Czy to kobietki czy faceci, zawsze jak się mijaliśmy, to machamy do siebie a nawet z niektórymi zbijamy piąteczki!

    Taka nasza kultura biegowa. Po nie spełnia 2h byłem już pod drzwiami domu. Nie najgorszy czas ale nie o to tu chodziło.

    Standardowo udałem się do łazienki, uwielbiam prysznic po bieganiu. Działał na mnie oczyszczająco. Czasem żałuję, że nie mam wanny. W domu rodzinnym uwielbiałem wylegiwać się  wannie. Po odprężającej kąpieli, udałem się do kuchni, nalałem sobie szklankę pepsi i usiadłem z laptopem do stołu, na któremu kilka godzin wcześniej posuwałem swoją gorąca ciotkę, ciekawe co by sobie ojciec pomyślał jakby się dowiedział. Pewnie przy matce to by mnie zjebał a na osobności poklepał po plecach i pozazdrościł. Śmiałem się sam do siebie. Zabrałem się do roboty a trochę tego miałem. Na szczęście, nie było nic specjalnego tylko dużo. Skończyła mi się cola w szklance, patrzę na zegarek a tu 22.

    Oho, myślę sobie, lekko popłynąłem heh.

    Dopadł mnie lekki głód, więc szybki rekonesans lodówki. Zaproponować mi mogła wiele, jednak wybrałem tosty. Szybka męska przekąska na mały głód.

    Siedziałem rozwalony na kanapie, wpatrzony w telewizor, jedząc tosty. W TV akurat leciało galileo, to nawet zawiesiłem oko. Zawsze to jakaś porcja ciekawostek, będzie o czym rozmawiać w robocie z chłopakami. Oglądanie jednak przerwał mi dźwięk smsa

    “HEJKA, ŚPISZ JUŻ? MÓGŁBYŚ PO MNIE PRZYJECHAC? JESTEM W PUBIE CZARNY BAŻANT”

    Myślę sobie, ciekawa nazwa dla pubu.

    “TO TWÓJ SZCZĘŚLIWY DZIEŃ, BO JESZCZE NIE ŚPIĘ, TAKŻE UBIERAM SIĘ I BĘDĘ POWOLI PO CIEBIE JECHAC”

    dosłownie w tej samej chwili dostałem odpowiedź

    “:*”

    Jakie to kobiece pomyślałem. Odstawiłem naczynia do zlewu i zacząłem się zbierać do wyjścia.

    Wpisałem w Google nazwę lokalu  i wyskoczyło mi, że jest na drugim końcu miasteczka. O tej godzinie to jakieś dwadzieścia minut i będę na miejscu.

    Trasa przebiegła zgodnie z planem i w przewidzianym czasie byłem pod pubem.

    Wysłałem sygnał  do Wiki ze już jestem.

    Minęły na pewno z dwie piosenki w radio i z lokalu wyszła Wika w towarzystwie koleżanki. Szły objęte w moją stronę. Pomyślałem, że może jest już tak wciętą, że potrzebuję pomocy. Wysiadłem więc w celu ewentualnej pomocy.

    Mogłem teraz lepiej się przyjrzeć koleżance Viki. Była to blondynka, o przyjemnej figurze oraz  sporych piersiach..

    Obie były w wyśmienitym humorze. Cały czas chichotały. Podeszły do mnie lekko się chwiejąc, Vika od razu dała mi buziaka w policzek na przywitanie.

    -dziękuję, że po mnie przyjechałeś – powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha – poznaj proszę Kasię. Kasia to moja dobra kumpela jeszcze z czasów studenckich – dodała

    – Część, jestem Kasia. Ale to już wiesz hahaha – podała mi rękę na przywitanie.

    – Czesc, miło mi Cię poznać – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

    – słuchaj, nie miał byś nic przeciwko jak byśmy po drodze odwieźli Kasię do domu? To nie do końca po drodze, ale bardzo Cię proszę – uśmiechnęła się do mnie subtelnie oblizując usta.

    – chyba nie dam się prosić, dwom uroczym kobietkom. Wsiadajcie, Kasiu podaj mi proszę adres, wbije w navi.

    – Korczaka 12, to taki domek po lewej stronie, na bank trafisz – powiedziała zapinając z tyłu pasy.

    Vika usiadła również z tyłu. Dziewczyny wróciły do rozmowy a ja po wklepaniu w navi ulicy  ruszyłem w drogę. Po około 30 minutach zaparkowałem pod domem Kasi

    – to jesteśmy na miejscu – oznajmiłem

    Dziewczyny wyszły z auta i chwiejnym krokiem udały się w kierunku podjazdu. Uznałem, że dobrze będzie jak im potowarzyszę jakby trzeba było pomóc w eskorcie do domu.

    -Dziękuję Ci kochana za miły wieczór, musisz częściej przyjeżdżać do Polski, mamy tyle do wspominania przecież – powiedziała Kasia, ściskając Vikę

    – Postaram się częściej wpadać. Myślę, że jest to do zrobienia. – tutaj Wiktoria spojrzała na mnie uśmiechając się szelmowsko.

    -Tobie też bardzo dziękuję – Kasia skierowała się w moją stronę – Dziękuję Ci za podwózkę, przyjaciele – Kasia pocałowała mnie w policzek na pożegnanie i udała się w kierunku drzwi.

    – Cała przyjemność po mojej stronie – odparłem

    Poczekaliśmy chwilę aż przekroczy próg domu i ruszyliśmy w drogę do domu.

    Vika gdy wsiadła, momentalnie zasnęła. Obudziłem ją delikatnie dopiero pod domem. Pomogłem jej wejść użyczając swojego ramienia.

    Gdy weszliśmy do mieszkania, ta udała się prosto do sypialni i opadła na łóżko. Pomogłem jej się rozebrać i poszedłem pod prysznic.

    Tak zakończył się dzień…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Xavier
  • Nowe zycie cz 3

    Od momentu wyjścia Pani Leny minęło 5 dni. Magda po jej wyjściu zrobiła mi ogromną awanturę, twierdziła, że jej już nie kocham, że nie zależy mi na jej szczęściu i chodzi mi tylko o mnie. Nie dała mi dojść do słowa jedynie krzyczała. Później była już tylko cisza. Nie odezwała się ani słowem. Próbowałem jej przemówić do rozsądku, kupiłem nawet kwiaty ma przeprosiny, ale nic to nie dało, odpowiadała i jedynie martwa cisza.

    Wreszcie dałem sobie z tym spokój i też przestałem się odzywać czekając aż jej przejdzie.

    5 dnia siedziałem popołudniu na kanapie, gdy usłyszałem dźwięk przychodzącej wiadomości na telefonie Magdy. Ta zerwała się z kanapy i chwyciła telefon. Długo czytała wiadomość po czym wyciągnęła z szafy jakieś pudełko i zniknęła w łazience. Miałem ochotę sprawdzić co to za wiadomość tak na nią zadziałała, ale stwierdziłem, że jej ufam i nie będę jej grzebał w telefonie.

    Po około 40 minutach wyszła z łazienki. Niewiele zmieniło się w jej wyglądzie, była ubrana w zwyczajne jeansy i bluzkę. Wzięła z biurka telefon, portfel i wyszła bez słowa z mieszkania. Wyszedłem na balkon i krzyknąłem do wychodzącej Magdy:

    – Gdzie idziesz?!

    Odpowiedziała mi tylko wysuniętym środkowym palcem i wsiadła do stojącej pod blokiem taksówki.

    Dzwoniłem do niej wiele razy, wysłałem ze 40 sms, ale zero odzewu. Nie odpisywała i nie odbierała.

    Poważnie zacząłem się niepokoić około 22, kiedy nie wracała i nie dawała żadnego znaku życia. Minęło już 5 godzin, odkąd jej nie było. Zastanawiałem się, gdzie mogła pójść. Dzwoniłem do wszystkich jej koleżanek, które znałem, ale żadna nie wiedziała co się z nią dzieje.

    Około północy usłyszałem podjeżdżające auto. Wybiegłem na balkon sprawdzić czy to nie ona.

    Pod blokiem stało auto Pani Leny, która siedziała za kierownicą. A Magda wyciągała rzeczy z tylnego siedzenia. Od razu zobaczyłem, że zmieniła fryzurę. Miała teraz rude, kręcone włosy. Wyciągnęła kilka toreb papierowych z auta i kiwając głową do Leny weszła do klatki.

    Wróciłem na mieszkania, w którym za chwilę rozległ się zgrzyt otwieranego zamka. Magda weszła mieszkania i rzuciła na ziemię torby zamykając za sobą drzwi. Wygadała zupełnie inaczej niż przed wyjściem. Włosy, mocny makijaż, lateksowe spodnie, wysokie czarne szpilki i bluzka ze sporym dekoltem.

    – Co to ma wszystko znaczyć – zapytałem ostro

    – Ooo, a co Ty taki hardy – powiedziała ironicznie Magda – Szkoda, że jak chodziło o mój orgazm nie byłeś taki mocny

    – Dziewczyno, wychodzisz, nic nie mówisz, wracasz późno w nocy. odmieniona z torbami zakupów. Martwiłem się o Ciebie. Chyba mam prawo wiedzieć co się dzieje z moją kobietą, nie uważasz?

    – O mój orgazm tak bardzo się nie martwiłeś dochodząc w minutę

    – Magda! Zawsze Ci było dobrze ze mną w łóżku. Co Cię tak nagle ugryzło? Jeśli to ma zepsuć nasz związek to jeszcze dzisiaj się wyprowadźmy!

    – I co? Zamieszkamy pod mostem? Chyba oszalałeś. Ale dobrze, skoro chcesz wiedzieć powiem Ci spędziłam cały dzień z Panią Leną. Ona płaciła za wszystkie zabiegi i ubrania.

    – Ale dlaczego się na to zgodziłaś? Czemu mi i sobie to robisz? Przecież to jest obca kobieta

    – Dobrze, daj mi dwie minuty i wszystko Ci wyjaśnię Skarbie. Jesteśmy w dupie. Mamy naprawdę spory problem a ja w naszym imieniu przyjęłam rozwiązanie Pani Leny.

    Magda sięgnęła po laptopa i ustawiła go na stole. Odpaliła i podłączyła do niego pendrive.

    – Po pierwsze – rozpoczęła monolog Magda – zobacz, że zawsze, gdy płaciliśmy czynsz i rachunki dostawaliśmy potwierdzenie na piśmie. Dostałeś takie za maj i czerwiec? NIE! więc w każdej chwili możemy stąd wylecieć za niepłacenie.

    Po drugie, czy pamiętasz gościa, który Cię zatrudniał?

    – Tak – potwierdziłem

    – To zobacz na to – otworzyła zdjęcie na laptopie, na którym znajdował się mężczyzna który mnie zatrudniał stojący z Leną, a na kolejnym był screen ze strony firmy na którym pod podpisem “Prezes” było jej zdjęcie.

    – To jest jej firma – złapałem się za głowę. To, dlatego zgodzili się na elastyczne godziny pracy i z wielką chęcią mnie zatrudnili, dali sporą pensje mimo braku doświadczenia.

    – Czy dostałeś umowę – zapytała

    – Przecież wiesz, że nie. Powiedzieli mi, że dostanę po okresie próbnym pod koniec czerwca

    – No to masz odpowiedź. Pani Lena powiedziała, że jeśli będziemy się stawiać zwolni Cię z pracy a, że nie masz umowy to nie będziesz miał, jak dochodzić swoich praw do wynagrodzenia. Po prostu Ci nie zapłaci a wypłatę masz mieć dopiero za 2 dni.

    Ja pierdole, nie wiedziałem co powiedzieć. Ona trzymała nas za mordę.

    – Ale Ty masz pracę, i tez dostaniesz wypłatę za dwa dni. Jakoś damy radę a ja pójdę do sądu, jeśli mi nie zapłacą

    – To też przewidziała. Muszę Co coś powiedzieć. To Pani Lena mi załatwiła pracę w tym sklepie internetowym. Właścicielka jest jej przyjaciółką. Ja też nie mam umowy, dobrze wiesz. A jeśli pójdziemy do sądu to będzie to trwało nawet rok zanim się wyjaśni. Jeśli już dostaniemy swoje wypłaty i odszkodowania to nie będzie to dzisiaj a za co będziemy żyć teraz.

    – Kurwa mać – żadne inne słowa nie przychodziły mi do głowy

    – To nie wszystko – ciągnęła Magda – zobacz na to.

    Odpaliła laptopa, na którym stała Lena pod rękę z profesorem Morskim, moim głównym wykładowcą.

    – Twój ulubiony wykładowca, a nawet powiem więcej dziekan jest przyjacielem, jak to powiedziała na pewno nie odmówi jej małej przysługi, żeby wywalić z uczelni jednak studenta.

    Czułem, jak serce wali mi jak szalałem, nogi miałem jak z waty. Ta kobieta jest psychiczna. Zaraz się okaże, że zna też prezydenta, który wydali mnie z kraju.

    – Na koniec zostawiłam najgorsze Kochanie – powiedziała Magda – te nasze dwa spotkania były nagrywane.

    – Jakim kurwa cudem – wybuchłem gniewem

    – Pod naszą nieobecność zainstalowała w domu kamery, które nagrały nasze wszystkie wyczyny. Powiedziała, że umieści je w sieci i wyślę do naszych rodziców, co nie będzie trudne, bo w umowie mamy podane adresy zameldowania.

    – Nie! Koniec tego idziemy na policję! Ta psychopatka nas szantażuje, nie zgadzam się na to – poderwałem się z krzesła i ruszyłem w stronę drzwi

    – I co im powiesz – usłyszałem głos Magdy za swoimi plecami – że nie płaciliśmy czynszu, czy może ze pracowaliśmy na czarno? Masz jakieś dowody na jej szantaż? Nie masz!

    – Dobrze, więc jak następnym razem przyjdzie do nas to ją nagram!

    – Naprawdę myślisz, że ona jest tak głupia? Powiedziała mi, że więcej nie powie nam nic związanego z szantażem. Poza tym sam mówiłeś, że Ci się podobało za pierwszym razem

    – Ale to coś innego. Przyznaje, że to było cudowne przeżycie seksualne podszyte szantażem. Ale nie groziła nam wyrzuceniem z uczelni czy ośmieszeniem wśród rodziny!

    – Wiem kochanie. Odbyłam z nią bardzo długą rozmowę, przemyślałam wszystkie za i przeciw i to nie jest taki zły układ dla nas obojga. Ona gwarantuje nam darmowe mieszkanie, pozwoli zarabiać pieniądze, będziemy mieli czas na naukę i wreszcie nie będziemy musieli się martwić, czy wystarczy nam do pierwszego.

    – Co Ty w ogóle mówisz kobieto? Czy Ty się słyszysz?

    – Misiek, kiedyś już o tym rozmawialiśmy, sam mówiłeś, że chciałbyś spróbować czegoś więcej, że jara Cię wizja większego układu i to z kilkoma osobami

    – Tak, ale nie w taki sposób…

    Nie wiedziałem co jeszcze mogę powiedzieć. Głowa mi pulsowała, serce mało nie wykończyło mi z piersi a penis stał na baczność. Tego właśnie nie

    rozumiałem byłem tak bardzo wściekły a jednocześnie podniecony. Po kilku minutach milczenia zapytałem wreszcie:

    – Co Ci zaproponowała Lena? Co chce w zamian?

    – Bedzie przychodziła do nas lub my do niej raz na tydzień, w weekend i będziemy się razem bawić. Zastrzegła sobie również, że czasami może zaprosić inne osoby, żeby było nas więcej. Na razie wiem tylko tyle, powiedziała, że więcej się dowiem, jeśli się zgodzimy na ten układ.

    – Nie wiem, nie wiem, nie wiem – powtarzałem w kółko – co ja mam o tym sądzić Kochanie

    – Wiedziała, że będziesz nie pewny, dlatego zgodzili się na okres próbny wynoszący miesiąc. Jeśli po tym czasie stwierdzimy, że nam się nie podoba będziemy mogli odejść bez żadnych konsekwencji.

    – Kiedy musimy dać odpowiedz?

    – Jutro o 17

    – Dobrze, przemyśle to

    W nocy nie przespałem ani minuty a na uczelni nie mogłem się na niczym skupić, myślałem tylko o tym. Obca kobieta proponuje takie rzeczy. Życie jest bardzo przewrotne. Trudno albo wybieram moralność i biedę albo spokojne życie i moralność wyrzucam do śmieci. Pieprzyć wszystko. Co ma być to będzie.

    Do domu wróciłem przed 17. Od progu chwyciłem Magdę w objęcia i z całej siły przytuliłem aż zabrakło jej tchu:

    – Zgadzam się – wyszeptałem jej do ucha – ale musisz mi coś obiecać

    – Dla Ciebie wszystko Skarbie

    – Jeśli zacznie się między nami psuć to rzucimy to w cholerę i wyjedziemy z miasta.

    Madzia spojrzała mi prosto w oczy bardzo poważnie i po chwili powiedziała:

    – Przysięgam. Jesteś dla mnie najważniejszy na świecie.

    – Kocham Cię

    – Kocham Cię

    Wpadliśmy sobie w objęcia ponownie. Tuliliśmy się parę minut. Tą romantyczną chwilę przerwała Magda mówiąc:

    – Skoro się zgodziłeś to napisz do Pani Leny SMS, że się zgadzasz. Taki jest jej warunek.

    Chwilę po napisaniu wiadomości nadeszła odpowiedź

    “20:30 przyjedzie po Was taksówka. Będzie zamówiona na Twoje imię. Będzie już opłacona. Ubierzcie się stosownie 😉 Bardzo się cieszę dzieciaki!”

    Przygotowania trwały do ostatniej chwili. Najdłużej zeszło z wyborem stroju dla Madzi, okazało się, że w torbie oprócz gadżetów erotycznych i kosmetyków była mada strojów, butów i dodatków. Wreszcie

    zdecydowała się na czerwone szpilki, czerwone, koronkowe majtki i taki sam stanik. Dodatkowo na szyję czarna obroża z kolcami a na prawej kostce łańcuszek. Ja zdecydowałem się na klasykę zwykłe spodnie i bluza pod którymi nie miałem nic.

    O umówionej godzinie pomogłem założyć Magdzie płaszcz i wyszliśmy z domu. Pod blokiem czekała umówiona taksówka. Wsiedliśmy i pojechaliśmy w nieznanym nam kierunku. Po około półgodzinnej jeździe zatrzymaliśmy się przed jednym z największych hoteli w mieście. Gdy wysiedliśmy z auta dostałem wiadomość “Pokój 901”. Ruszyliśmy w stronę wejścia, przeszliśmy przez automatyczne drzwi i skręciliśmy w stronę windy, wcisnąłem guzik z cyfrą 9 a ta natychmiast ruszyła. Po wyjściu z windy przywitał nas pusty korytarz. Szybko się zorientowałem, że

    znajdują się tam tylko troje drzwi. Oznaczone numerami “901”, “902”, “903”. Podeszliśmy do tych wskazanych w SMS. Złapałem Magdę za rękę wziąłem głęboki oddech i zapukałem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom ek
  • Przypadkowe spotkanie w klubie – czesc II

    Utrzymanie naszego związku w tajemnicy przed pracownikami nie było proste. Starałyśmy się zachowywać w biurze profesjonalnie i nie kusić losu pocałunkami czy szybkimi numerkami w damskiej toalecie. Na imprezy firmowe przychodziłyśmy oddzielnie, ale zazwyczaj kończyłyśmy je wspólnie w moim łóżku. Tak minęły 2 miesiące niezwykle intensywnego związku. Był piątkowy wieczór, pracowałam do późna, żeby nadrobić zaległości i przygotować nową ofertę dla bardzo ważnego klienta. Wydawało mi się, że w biurze jestem sama, ale kiedy próbowałam znaleźć gdzieś inspirację drzwi mojego gabinetu otworzyły się, a moim oczom ukazała się Magda.

     

    – Magda?

     

    – Tak Kochanie, wiesz, która jest godzina? – odpowiedziała zatroskanym głosem

     

    – Przepraszam, zasiedziałam się – nerwowo spojrzałam na zegarek.

     

    – Byłyśmy umówione 2 godziny temu u Ciebie w mieszkaniu, zapomniałaś?

     

    – Nie… oczywiście, że pamiętam, po prostu straciłam poczucie czasu, przepraszam.

     

    – Czy możemy już iść?

     

    – Tak, jasne. Już się zbieram. Nie ma nikogo w biurze?

     

    – Aga, jest 22, piątkowy wieczór. Tylko ty spędzasz tutaj weekendy – powiedziała nieco prześmiewczo.

     

    – Racja – uśmiechnęłam się i zebrałam swoje rzeczy.

     

    Weszłyśmy do windy. Dałam jej buziaka po czym przytuliłam ją mocno. Była ubrana w czarną obcisłą sukienkę, założyła też szpilki, jej blond włosy opadały swobodnie na czoło i ramiona. Jej makijaż był wręcz perfekcyjny, długie rzęsy, zarysowane kości policzkowe i pełne czerwone usta. Wyglądała jak ideał. Nie mogłam oderwać od niej wzroku. Gdy stanęła w moich drzwiach w pomieszczeniu panował półmrok i nie miałam okazji wcześniej się jej przyjrzeć. Teraz zjeżdżając z dziesiątego pietra łapałam chwilę aby móc ją podziwiać.

     

    – Dlaczego mi się tak przyglądasz – zapytała po chwili.

     

    – Jesteś piękna, nie mogę się na Ciebie napatrzeć.

     

    – Mogłaś patrzeć na mnie już od dwóch godzin – powiedziała z przekąsem.

     

    – Będę pokutować cały weekend za to?

     

    – Zobaczymy – odpowiedziała z dość podejrzanym uśmiechem.

     

    Zeszłyśmy do hali garażowej, Magda wsiadła pierwsza, ja spakowałam graty i usiadłam za kierownicą. Spojrzałam na jej nogi, sukienkę miała naprawdę krótką, a moja fantazja zaczęła szaleć. Uśmiechnęłam się do niej i zbliżyłam się, żeby ją pocałować.

     

    – To był ciężki dzień Madzia, naprawdę przepraszam, że się zasiedziałam w pracy.

     

    – Już nie przepraszaj, jedźmy, jestem głodna.

     

    – Chyba nic nie ma w lodówce, mam wjechać po jakieś jedzenie na wynos?

     

    – Nie, zamówimy najwyżej pizzę.

     

    Posłusznie wyjechałam z garażu i skierowałam się do domu. Gdy dojechałyśmy zaparkowałam auto i poszłyśmy do klatki. Sukienka Magdy wręcz idealnie opinała się na jej pośladkach, nie mogłam doczekać się kiedy ją z niej zdejmę. Weszłyśmy do środka, a Magda od razu udała się do salonu. Ja natomiast odniosłam swoje służbowe rzeczy do mojego gabinetu i poszłam do łazienki. Kiedy z niej wyszłam zauważyłam, że Magda pogasiła wszędzie światła, zapaliła świece i zaprosiła mnie do stołu.

     

    – Skarbie, kiedy zdążyłaś to wszytko przygotować?

     

    – Byłam tu już o 18:00. Dzięki temu, że dałaś mi ostatnio klucze to chciałam zrobić Ci niespodziankę. Wiedziałam, że zostaniesz w pracy dłużej, ale nie sądziłam, że będę musiała Cię z niej siłą wyciągać.

     

    – Mówisz poważnie? Teraz jest mi jeszcze bardziej głupio.

     

    – Już ma przestać być Ci głupio. Nalej mi wina, a ja zaraz przyniosę kolację.

     

    Byłam lekko zdziwiona, bo Magda zazwyczaj nie jest tak stanowcza, ale mimo tego posłusznie nalałam nam wina i usiadłam przy stole. Moja dziewczyna zaserwowała w tym czasie risotto z borowikami i usiadła naprzeciwko mnie. Kolacja upłynęłam nam na rozmowie, Magda spisała się wspaniale. Po kolacji przeniosłyśmy się na kanapę i dalej popijałyśmy wino.

     

    – Podoba Ci się niespodzianka?

     

    – Do teraz jestem w szoku. Bardzo mnie zaskoczyłaś – powiedziałam z uśmiechem.

     

    – Kochanie, chciałabym, żebyś zdjęła ze mnie tą sukienkę – po czym wstała i poszła do sypialni.

     

    Jeszcze chwilę siedziałam i analizowałam, co powiedziała. Przyznam szczerze, że podoba mi się ta gra. Gdy weszłam za Magdą do sypialni siedziała na łóżku i uśmiechała się do mnie. Podeszłam do niej, a wtedy wstała i odwróciła się do mnie plecami, abym mogła odpiąć zamek jej sukienki. Pocałowałam jej szyję, a rękami zaczęłam dotykać jej bioder. Przycisnęłam jej ciało do swojego i zaczęłam pieścić jej uda. W końcu sięgnęłam po zamek i odpięłam sukienkę, a ona opadła swobodnie na ziemię. Z niekrytym zaskoczeniem zauważyłam, że Magda nie miała pod sukienką absolutnie nic.

     

    – Cały czas tak byłaś ubrana?

     

    – Chyba raczej nieubrana – powiedziała z uśmiechem.

     

    Uklęknęłam za Magdą i zaczęłam całować jej pośladki. Dłońmi pieściłam jej łydki naprzemienne z udami. Odwróciłam ją i dostałam się językiem do jej pochwy. Magda zaczęła jęczeć, była już bardzo wilgotna. Po chwili przeniosłam się ustami na jej łechtaczkę i wsunęłam w nią dwa palce, Magda chwyciła moje włosy i zaczęła je ciągnąć coraz mocniej. Moja dłoń ociekała sokami wypływającymi z Magdy, jej łechtaczka coraz mocniej pulsowała. Kiedy zaczęła dochodzić odsunęła mnie od siebie i położyła się na plecach na łóżku.

     

    – Chodź Kochanie, chcę dojść jak będziesz mnie całować – powiedziała.

     

    Położyłam się na niej i zaczęłam całować, najpierw sutki, potem szyję i wreszcie usta.

     

    – Włóż we mnie palce.

     

    Posłusznie zrobiłam to, o co mnie prosiła. Posuwałam ją mocno całując jednocześnie jej soczyste usta. Nasze języki splotły się ze sobą, a Magda dochodziła. Jej uda zaczęły się zaciskać na moim przedramieniu, a oddech przyspieszał. Gdy szczytowała zaczęła się trząść i bardzo głośno dyszeć. Przytuliła się do mnie i leżałyśmy tak dłuższą chwilę.

     

    – Kocham cię – powiedziałam.

     

    Magda spojrzała na mnie, jej oczy zrobiły się szklane, uśmiechnęła się po czym powiedziała:

     

    – I ja ciebie kocham.

     

    Wychyliła się lekko i obróciła mnie na plecy. Całowała moją szyję i zaczęła rozpinać moją koszulę. Zdjęła ze mnie ubrania, a potem zaczęła pieścić palcami moją łechtaczkę. Wsunęła we mnie dwa palce i posuwała mnie delikatnie. Podgryzała moje sutki, co jeszcze bardziej potęgowało moją przyjemność. Byłam tak podniecona, że doszłam bardzo szybko. Magda położyła się obok mnie i nadal drażniła moje sutki.

     

    – Masz siłę na więcej? – zapytała.

     

    – A na co masz ochotę?

     

    – Na trochę więcej przyjemności – uśmiechnęła się.

     

    Chwilę jeszcze poleżałyśmy, po czym Magda leżąc na mnie zeszła na dół i zaczęła lizać moją łechtaczkę. Sama usiadła na mnie okrakiem tak, że ja również mogłam sprawiać jej przyjemność. Zaczęłam posuwać ją językiem, a wtedy Magda zajęczała z rozkoszy. Wylizywałyśmy się wzajemnie, a palcami posuwałyśmy delikatnie. Magda poszukiwała mojego punktu G, ale skutecznie przeszkadzałam jej coraz intensywnie podgryzając i liżąc jej łechtaczkę. Doszłam jako pierwsza, a Magda była już bardzo blisko. Coraz intensywniej drażniłam ją językiem. Obróciłam ją, żeby usiadała na mojej twarzy przodem do mnie. Magda była coraz głośniejsza, delikatnie unosiła się i opadała dozując sobie przyjemność jaką sprawiałam jej językiem. Jednocześnie posuwałam ją dwoma palcami, aż w końcu zaczęła szczytować. Po chwili bez sił opadła na mnie. Jej ciało było gorące, czułam jej bijące serce, drżała cała i głęboko oddychała. Kiedy myślałam, że w takiej pozycji zaśniemy, moja dziewczyna zaskoczyła mnie jeszcze bardziej. Wstała z łóżka, światło bijące ze świec delikatnie oświetlało jej idealne ciało. Jej pełne kształty sprawiły, że na nowo wróciły mi siły i choć myślałam, że ten wieczór zakończy się wspaniałym seksem w pozycji 69, byłam gotowa na więcej. Magda wróciła z długim choć smukłym podwójnym dildo. Popatrzyłam na nią z dość sporym zdziwieniem, które nie umknęło uwadze Magdy.

     

    – Nie chcesz? – zapytała.

     

    – Chcę, oczywiście, że chcę. Jestem po prostu zaskoczona.

     

    Magda ucieszyła się słysząc potwierdzenie z mojej strony. Zakrzywioną część dildo włożyła w siebie, a drugą stroną zbliżyła do mojej pochwy. Obie byłyśmy tak wilgotne, że nie potrzebowałyśmy, żadnego lubrykatu. Magda podłożyła poduszkę pod moje pośladki po czym weszła we mnie dość zdecydowanym ruchem. Na początku jej ruchy były delikatne, ale kiedy dostrzegła, że sprawiają mi przyjemność zaczęła posuwać mnie coraz mocniej. Sama również oddawała się przyjemności. Gdy trochę opadła z sił podniosłam się, a następnie podniosłam Magdę i usiadłam z nią na skraju łóżka. Magda siedząc na mnie zaczęła mnie ujeżdżać całując mnie jednocześnie bardzo namiętnie w usta. Gdy byłam już blisko podniosłam Magdę i położyłam ją na plecach. Usiadłam na niej okrakiem i zaczęłam ją ujeżdżać. Dildo, które nas łączyło było niesamowicie mokre od naszych mieszających się soków. Po pewnym czasie chciałam poczuć Magdę jeszcze bardziej i wyjęłam z nas dildo. Usiadłam na niej, a nasze łechtaczki zaczęły się o siebie ocierać. Magdzie sprawiło to ogromną przyjemność, zaczęła jęczeć jeszcze głośniej, powtarzając, że mam poruszać się jeszcze szybciej. Po chwili czułam, że Magda dochodzi, a ja robiłam wszytko, żeby dojść razem z nią. Magda zaczęła szczytować jako pierwsza, a ja dołączyłam do niej po chwili. To było wspaniałe uczucie. Po chwili opadłyśmy na łóżko przytulając się i całując.

     

    – Masz jeszcze coś przygotowane? – zapytałam z uśmiechem.

     

    – Już nie – Magda uśmiechnęła się.

     

    – Zaskoczyłaś mnie. Wiem, że lubisz trochę poeksperymentować, ale nie sądziłam, że postanowisz zrealizować różne swoje fantazje w trakcie jednej nocy.

     

    – Miałam dziś szczególną ochotę.

     

    – Kiedy zobaczyłam Cię w tej sukience to ja nabrałam chyba jeszcze większej ochoty. Podobało mi się to jak mi rozkazywałaś, nakręciłaś mnie wtedy  jeszcze bardziej.

     

    – Taki miałam plan. Najlepsze urodziny w życiu – powiedziała i złożyła pocałunek na moich ustach.

     

    – Urodziny? Masz dziś urodziny? – zapytałam z dużą nerwowością w głosie.

     

    Magda się uśmiechnęła, spojrzała na zegarek i powiedziała:

     

    – Jest już 1:00  w nocy więc miałam urodziny wczoraj.

     

    – Dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej? Przygotowałabym się jakoś, albo chociaż nie zostawałabym dziś dłużej w pracy.

     

    – Już starczy tych przeprosin. Jestem wykończona, chciałabym pójść już spać, dobranoc – powiedziała, po czym złożyła pocałunek na moich ustach.

     

    Weekend mijał nam bardzo przyjemnie. W sobotni poranek zerwałam się szybko i pobiegłam do kwiaciarni po największy bukiet róż jaki udało mi się znaleźć. Gdy wróciłam do domu Magda brała prysznic. Szybko zabrałam się za przygotowywanie śniadania. Magda przyszła do mnie i ucałowała mnie namiętnie na powitanie. Szybko sięgnęłam po kwiaty i wręczyłam je mojej ukochanej:

     

    – Żałuję, że nie zrobiłam tego wczoraj, ale nie wiedziałam, że masz urodziny. Mogłam się domyślić po powrocie do domu, że coś świętujemy. Już od dziś będę pamiętać o twoim święcie Kochanie.

     

    – Dziękuję za piękne kwiatki! Chodź tu lepiej do mnie i pocałuj mnie porządnie – powiedziała z uśmiechem.

     

    Nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku, a języki splotły się we wspaniałym tańcu. Jej usta były pełne słodyczy po tym jak spróbowała dżemu zrobionego przez moją mamę. Zjadłyśmy śniadanie i postanowiłyśmy pójść na spacer. Uwielbiałam te nasze weekendy. Czułam się wtedy jakbym wygrała los na loterii. Po powrocie do domu zaproponowałam wspólne oglądanie filmu, ale jak to na początku związku nie za długo mogłyśmy wytrwać bez całowania i dotykania siebie nawzajem. Od delikatnego masowania pleców Magdy przeszłam do całowania jej szyi, a moja ręka powędrowała na jej piersi. To był mój szczęśliwy dzień, bo znowu nie ubrała stanika. Jej sutki były już bardzo twarde, a na szyi pojawiły się oznaki dreszczy, które ją przechodziły. Kiedy Magda usiadła na mnie zaczęła całować mnie niezwykle intensywnie. Ja bardzo szybko zdjęłam z niej bluzkę, a moim oczom ukazał się jej wspaniały biust. Całowałam jej piersi i podgryzałam sutki. Magda wyginała się w rozkoszy, a ja podniosłam ją i położyłam na kanapie a sama zaczęłam się dobierać do jej spodni. Zdjęłam je z niej zdecydowanym ruchem po czym zaczęłam bardzo mocno ssać jej łechtaczkę. Magda jęczała a jej ciało drżało. Doszła bardzo szybko. Jej uda bardzo mocno zacisnęły się na mojej szyi a soki intensywnie wypływały z jej kobiecości. Magda długo leżała dochodząc do siebie, aż w końcu zaczęła mnie całować. Naszą przyjemność przerwał znajomy dla mnie głos.

     

    – Aga, córeczko?

     

    Odwróciłam się i moim oczom ukazała się moja mama stojącą w walizką w moim salonie. W oddali widziałam jedynie postać taty. Szybko zerwałam się i zakryłam Magdę, po czym zapytałam z niekrytym zdziwieniem:

     

    – Mama? Co ty tu, co wy tu robicie?

     

    – Przepraszam nie wiedziałam, że nie jesteś sama. Chcieliśmy zrobić ci niespodziankę.

     

    – No to nieźle wam się to udało – powiedziałam z dużą ironią w głosie.

     

    Mama zaśmiała się, do salonu wszedł tata, a Magda zdążyła się ubrać. Popatrzyłam na nią i powiedziałam:

     

    – Mamo, tato, to moja nowa dziewczyna, Magda.

     

    Po przywitaniu Magda zaczęła nerwowo zbierać swoje rzeczy, jednak mama poprosiła aby została.

     

    – Magda zostań proszę, chcielibyśmy poznać cię  bliżej. Wiemy, że wyszło niezręcznie, ale byłoby nam łatwiej, gdyby Aga powiedziała nam, że się z kimś spotyka. Bardzo przepraszamy za to najście.

     

    – Nic się nie stało. Dobrze, oczywiście chętnie zostanę i poznam państwa bliżej, ale jeżeli pozwolicie, pójdę doprowadzić się trochę do porządku.

     

    Na jej twarzy nadal widać było ślady szybkiego numerka, który miałyśmy na kanapie.

     

    – Chyba, że państwo pierwsi chcą się odświeżyć po podróży?

     

    – Spokojnie, idź do łazienki przy sypialni, my skorzystamy z tej drugiej.

     

    Magda posłusznie poszła, a rodzice skierowali na mnie pytający wzrok.

     

    – Aga…  – mama roześmiała się, a potem zapytała – to naprawdę coś poważnego?

     

    – Mamo jestem zakochana.

     

    Tata uśmiechnął się po czym przyszedł mnie wyściskać.

     

    Magda w międzyczasie wyszła z łazienki i dołączyła do nas. Szybko zrobiłam kawę i posprzątałam bałagan, który po sobie zostawiłyśmy. Rozmowa upłynęła nam bardzo przyjemnie. Magda mimo początkowego zawstydzenia aktywnie udzielała się w rozmowie. W końcu tata zadał pytanie:

     

    – To jak się poznałyście?

     

    – Tato…

     

    – No co?

     

    – Poznałyśmy się w klubie nocnym. Poderwałam Agnieszkę, a potem spędziłyśmy wspólnie noc. Następnego dnia okazało się, że jest moją nową szefową – powiedziała Magda.

     

    Lekko się zaczerwieniłam, a tata zapytał:

     

    – Naprawdę? Jak to w ogóle możliwe?

     

    – Też się dziwiłyśmy, ale jednak. Długo walczyłyśmy z naszym uczuciem, aż w końcu obie uległyśmy.

     

    –  A w pracy wiedzą o was?

     

    – Na szczęście nie i oby tak pozostało – odpowiedziała Magda – nie chcę aby panowała opinia, że związałam się z szefową, żeby osiągnąć jakieś korzyści dla siebie, zawodowe oczywiście.

     

    – To zrozumiałe.

     

    – A ja po prostu kocham Agę za to jaką jest wspaniałą osobą.

     

    Później Magda zdecydowała, że wróci do siebie, żeby dać mi nacieszyć się rodzicami. Rodzice pożegnali ją słowami:

     

    – Cieszymy się, że Aga ma ciebie. Dawno nie była tak szczęśliwa.

     

    – I ja jestem szczęśliwa.

     

    Po wspólnej kolacji położyłam się, ale nie mogłam zasnąć. W końcu zdecydowałam się zadzwonić do Magdy.

     

    – Halo?

     

    – Hej Kochanie, co robisz?

     

    – Czytam książkę. Jak udał się wieczór z rodzicami?

     

    – Żałuję, że ciebie nie było.

     

    – Dzisiejsza akcja to trochę było za dużo.

     

    – Rodzice obiecali, że już nigdy nie użyją kluczy zanim nie zadzwonią dzwonkiem.

     

    Magda roześmiała się, po czym zapytała:

     

    – Rodzice śpią?

     

    – Tak.

     

    – A długo zostają?

     

    – Do poniedziałku, później ruszają już do siebie. A może wpadłabym do ciebie?

     

    – Jeżeli chcesz to ja czekam.

     

    Szybko zebrałam się i ruszyłam do Magdy.

     

    Otworzyła mi drzwi w koszulce nocnej i z uśmiechem na twarzy. Zaprosiła mnie do środka i przywitała namiętnym pocałunkiem.

     

    – Aga chciałabym pójść do łóżka.

     

    – Tak od razu? No dobrze.

     

    – Nie to mam na myśli. Chcę po prostu się do ciebie przytulić.

     

    Całą noc przytulałam moją ukochaną i całowałam jej usta. W poniedziałek rodzice wyjechali, a ja przyszłam do pracy nieco spóźniona. Chciałam zobaczyć się z Magdą i porozmawiać o wrażeniach jakie miałem po wizycie rodziców. Weszłam do pokoju, w którym pracowała wraz z pięcioma innymi osobami, ale niestety jej nie zastałam.

     

    – Cześć, słuchajcie szukam Magdy. Czy ktoś z was ją widział?

     

    – Tak, była rano, ale zabrała papiery i pojechała na jakieś spotkanie.

     

    – Wiecie z jakim klientem?

     

    – Niestety nie.

     

    Poszłam do szefowej jej zespołu projektowego w poszukiwaniu informacji, ale jej też nie było, więc pewnie działają wspólnie w terenie. Sięgnęłam więc po telefon i napisałam wiadomość:

     

    – Jak wrócisz do firmy to zajrzyj do mnie. Tęsknię za tobą.

     

    Odłożyłam telefon a później zajęłam się pracą. Po 3 godzinach zgłodniałam i postanowiłam pójść na lunch. Telefon nadal milczał. Czyżby Magda była aż tak zajęta? Podeszłam do windy, a kiedy drzwi się otworzyły natknęłam się na Magdę oraz na szefową jej zespołu. Były roześmiane i żywo o czymś dyskutowały. Powiedziały jedynie przelotne “cześć” i zniknęły w oddali korytarza. To było dziwne doświadczenie. Wiedziałam, że nie mamy afiszować się w pracy, ale poczułam ukłucie zazdrości. Wróciłam z lunchu w podłym nastroju. Magda nadal nie odpowiedziała na wiadomość więc, zdecydowałam się pójść do niej ponownie. Tym razem zastałam ją w biurze i poprosiłam do siebie. Kiedy przyszła, zapytałam:

     

    – Dlaczego nie odpowiedziałaś na moją wiadomość? Dlaczego nie przyszłaś?

     

    – Miałyśmy się chyba nie pokazywać w pracy?

     

    – Nie chodzi mi o pokazywanie się wspólnie, a o jedną wiadomość.

     

    – Nie miałam dziś czasu.

     

    – Nie miałaś czasu? Inaczej to wyglądało jak spotkałam ciebie i Aśkę w windzie.

     

    – A więc to o to chodzi? Jesteś zazdrosna o Aśkę?

     

    – Nie jestem zazdrosna o Aśkę. Chodzi o ciebie i o twoje zachowanie.

     

    – Aga przesadzasz. Nie chcę mi się o tym gadać, z resztą zaraz ktoś usłyszy naszą kłótnie i będzie jeszcze gorzej.

     

    Magda wyszła i zostawiła mnie z poczuciem winy. Czy naprawdę przesadziłam? Wróciłam do domu i nie potrafiłam sobie znaleźć miejsca. Biłam się z myślami co zrobić czy dać jej czas i czekać aż do mnie przyjdzie czy może wykonać pierwszy krok.

     

    Dużo czasu zajęło mi zanim dotarło do mnie, że naprawdę przegięłam z tymi oskarżeniami. Magda w zasadzie nie zrobiła nic złego a ja naskoczyłam na nią jakby stało się coś naprawdę poważnego. Postanowiłam pojechać do niej do mieszkania. Kupiłam kwiaty i wino, ubrałam się w najlepsze ciuchy jakie mam. Kiedy dotarłam na miejsce, Magda otworzyła mi drzwi i wyglądała na bardzo zaskoczoną moją wizytą. Kiedy zobaczyła kwiaty lekko się uśmiechnęła po czym zaprosiła mnie do środka.

     

    – Przepraszam Madzia – zaczęłam – nie wiem co we mnie wstąpiło. Ubzdurałam sobie w głowie, że ten śmiech, to spotkanie z Aśką to coś więcej. Nie wiem, może to, że Kaśka mnie zdradziła sprawiło, że jestem przewrażliwiona. Jest mi wstyd, jest mi głupio i nie umiem nawet spojrzeć ci w oczy. Nie chcę kłócić się o taką bzdurę. Postaram się to opanować, obiecuję.

     

    – Źle się czułam z tym jak mnie potraktowałaś. Tak jakbyś przywaliła mi w twarz. Nie zachowuj się tak więcej. Bardzo Cię proszę.

     

    – Nie będę, obiecuję.

     

    – Dobrze! Zostaniesz na noc?

     

    – Szczerze mówiąc liczyłam, że mi to zaproponujesz – uśmiechnęłam się.

     

    – Zamawiamy coś do jedzenia?

     

    Wieczór upłynął nam naprawdę dobrze i mimo, że zaczął się nieciekawie to teraz czułam, że wszystko jest już dobrze. Magda zapytała czy zrobię jej masaż a ja nie zamierzałam odmawiać. Położyła się na łóżku, a przedtem zapaliła świece i kadzidła w sypialni. Wzięłam z łazienki olejek i rozgrzewając go w dłoniach delikatnie polałam jej plecy. Jej skóra szybko dała dowód na to, że jest dla niej przyjemne. Rozsmarowałam olejek na skórze Magdy i rozpoczęłam delikatny masaż. Jej ciało było perfekcyjne. Nie była wieszakiem, miała krągłe biodra i pośladki, jej brzuch nie był idealnie płaski, ale właśnie to kręciło mnie w niej najbardziej. Masowałam mięśnie jej karku, które były okropnie spięte, od czasu do czasu obdarowywałam ją pocałunkiem. Jej twarz była spokojna i widać było na niej uśmiech. Sunęłam dłońmi do dołu, aż w końcu dotknęłam jej majtek. Na początku masowałam pośladki przez bieliznę, ale po chwili zsunęłam je delikatnie na uda Magdy. Masowałam jej pośladki, od czasu do czasu zostawiając na nich pocałunek. Cieszyło mnie też, że Magda miała olejek do masażu erotycznego, który był w niewielkich ilościach jadalny. Po zakończonym masażu Magda chciała z siebie zmyć olejek, więc wzięłyśmy wspólną kąpiel w wannie. Okoliczności sprzyjały zbliżeniu dlatego pieściłyśmy się wzajemnie nie zważając na to, że woda wylewa się po całej łazience. Ten seks był inny. Pełen pasji, miłości i delikatności. Wystarczyło czuć swój wzajemny dotyk, aby odczuwać wspaniałą przyjemność. Po wszystkim zabrałyśmy się za sprzątanie łazienki po czym wróciłyśmy do łóżka. Przytulałyśmy się ciesząc się chwilą jaką mamy.

     

    – Magda, interesuje cię wyjazd na pięciodniowe szkolenie do Wrocławia?

     

    – Być może, możesz powiedzieć coś więcej?

     

    – Za dwa tygodnie organizowane jest szkolenie dla całego managementu. To znaczy jadę ja, wicedyrektor, szefowie zespołów projektowych oraz ich zastępcy. Wiem, że twoja szefowa jedzie, ale Ania w tym czasie ma jakiś problem ze swoimi dzieciakami i odmówiła wyjazdu, więc mamy wolne miejsce. Mogę zasugerować Asi, że powinna zabrać ciebie.

     

    – Nie chcę protekcji. Szkolenie wydaje się fajne, ale obawiam się, że zaczną się plotki.

     

    – To sama powiedz, że chcesz jechać. Niech decyzję podejmie Asia?

     

    – To jest lepszy pomysł niż zgłaszanie mnie na siłę ale dziękuję, że o mnie pomyślałaś.

     

    Jak się pewnie domyślacie Magda ze swoją przebojowością została wzięta pod uwagę i wybrana przez szefową zespołu na szkolenie. Każdy miał dotrzeć do Wrocławia na własną rękę, ale zaproponowałam Magdzie, że pojedziemy razem dzień wcześniej, aby nie wzbudzać podejrzeń. Przystała na moją propozycję. W dniu wyjazdu odebrałam ją z mieszkania spakowaną i ruszyłyśmy w stronę miasta, które przez ponad 10 lat było moim domem. Miasta, które przyniosło mi wspaniałą karierę, ale które również wzbudzało szereg przykrych wspomnień.

     

    Wieczór we Wrocławiu upłynął nam na zwiedzaniu moich ulubionych miejsc. Magda z cierpliwością wysłuchiwała moich opowieści o tym mieście. Mieście, które tak naprawdę w głębi duszy nadal kochałam. Tę noc spędziłyśmy jeszcze razem, ale już następnego dnia przyjeżdżała reszta pracowników i obawiałyśmy się, że ktoś nas przyłapie. W poniedziałek szkolenie rozpoczęło się o godzinie 10. Bardzo cieszyłam się, że mogę spotkać mojego byłego szefa, mój zespół. Magda sprawiała wrażenie zainteresowanej szkoleniem, co cieszyło mnie jeszcze bardziej. Pod koniec pierwszego dnia wszyscy byli wykończeni. Odpoczywałam w pokoju, ale wtedy do drzwi zapukała Magda. Zapytała czy może wejść i pogadać. Kiedy zaprosiłam ją do środka spędziłyśmy bardzo miły wieczór rozmawiając absolutnie o wszystkim. Przeniosłyśmy się do łóżka i przytulając się oglądałyśmy film. Magda zaczęła przysypiać, więc powiedziałam jej aby poszła do siebie, żeby uniknąć plotek. Posłuchała mnie i po chwili znalazła się już za moimi drzwiami. Drugi dzień szkolenia przebiegł równie intensywnie. Po wszystkim wybraliśmy się dość dużą grupą na piwo i poszaleliśmy na mieście. Magda wypiła dość dużo i kilka razy próbowała chwycić mnie za rękę. Miałam nadzieję, że nikt tego nie zauważył, ale wszyscy byli chyba zbyt pijani. Wróciłyśmy do hotelu, odprowadziłam Magdę do pokoju, a ona nalegała abym została. Poczekałam aż się umyje i położy, ale poprosiła żebym położyła się z nią. Żeby nie robić afery położyłam się i przytulałam ją do momentu aż zasnęła. Wychodząc z pokoju Magdy natknęłam się na jej szefową, Aśkę.

     

    – Wszystko z Magdą ok?

     

    – Tak, za dużo wypiła. Ale położyłam ją, upewniłam się, że nic sobie nie zrobi. Teraz śpi. Ja tez idę. Dobranoc.

     

    – Dobranoc.

     

    Nieco zdziwiła mnie ta troska Aśki, ale z drugiej strony to miłe, że nie chciała zostawić Magdy bez opieki. Następny dzień był dla Magdy ciężki, ale udało jej się jakoś dotrzeć na szkolenie. Po lunchu byliśmy już wyrobieni i mieliśmy całkiem długie popołudnie dla siebie. Postanowiłam zostać w hotelu, podobnie z resztą jak większość osób. Magda była u mnie przez dłuższy czas, by wieczorem wrócić do siebie. Wykąpałam się i już miałam iść spać, ale nagle usłyszałam dźwięk telefonu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że była godzina 22:00. Dzwoniła oczywiście Magda. Odebrałam telefon słowami:

     

    – Magda? Coś się stało?

     

    – Co masz na sobie Skarbie?

     

    – Słucham? – zapytałam bardzo zdziwiona.

     

    – Co masz na sobie?

     

    – Mam na sobie piżamę.

     

    – Którą piżamę?

     

    – Tą satynową.

     

    – A majtki?

     

    – Też.

     

    – Dobrze, w takim razie zdejmij piżamę, majtek nie zdejmuj.

     

    – Dobrze, już zdjęłam – posłusznie wykonałam jej polecenia.

     

    – Zamknij oczy i jedną ręką zacznij dotykać swoich piersi. Robisz to?

     

    – Tak, robię.

     

    – Grzeczna dziewczynka – powiedziała z niekrytą radością w głosie.

     

    – Czy twoje sutki są już twarde?

     

    – Tak, bardzo.

     

    – To dobrze. Wyobraź sobie, że właśnie je całuję. Przyjemnie ci?

     

    – Jest mi bardzo przyjemnie.

     

    – Przesuń rękę niżej i odchyl nieco majtki.

     

    – Dobrze.

     

    – Dotykaj się, tak jak lubisz. Ja wchodzę w ciebie dwoma palcami od razu.

     

    – Mm… bardzo przyjemnie.

     

    – Posuwam cię bardzo mocno. Robisz się cholernie wilgotna i jesteś coraz bliżej.

     

    – Tak, jestem bardzo blisko.

     

    – Dojdź teraz. Chcę tego posłuchać!

     

    Jeszcze chwilę pieściłam swoją łechtaczkę po czym doszłam, a Magda przysłuchiwała się wszystkiemu.

     

    – Grzeczna dziewczynka – powiedziała z dumą – a teraz chodź do mnie Skarbie, ubierz się i czekam aż sprawisz mi przyjemność.

     

    Niewiele myśląc ruszyłam do pokoju Magdy. Czekała na mnie cała naga, a ja od razu przeszłam do rzeczy. Przyssałam się do jej łechtaczki a palce włożyłam w jej pochwę. Magda jęczała z rozkoszy. Jej soki opływały moją rękę i kapały na prześcieradło.

     

    – Mocniej, Aga, mocniej.

     

    Posłusznie wykonywałam jej polecenia. Gdy doszła opadła z sił, a na jej twarzy widać było uśmiech i zadowolenie.

     

    – Chcę, żebyś została na noc. Tak bardzo brakuje mi przytulania.

     

    – Dobrze, zostanę, ale nad ranem wrócę do siebie.

     

    – Dobrze, kocham cię – powiedziała, po czym złożyła na moich ustach pocałunek.

     

    Zasnęłyśmy przytulone, było nam tak dobrze, że niestety nie udało mi się wstać na ranem. Obudziło nas pukanie do drzwi. W panice wstałyśmy i ubrałyśmy się. Magda pobiegła zapytać kto się do nas dobija.

     

    – Kto tam?

     

    – Aśka, wpuść mnie, chciałabym zamienić z tobą dwa słowa.

     

    W panice wbiegłam do łazienki i nasłuchiwałam tego, co dzieję się za drzwiami. Magda otworzyła drzwi i zapytała:

     

    – W czym mogę ci pomóc?

     

    – Mogę wejść?

     

    – Tak, proszę.

     

    – Magda, chciałam pogadać o nas.

     

    – O nas – zdziwiłam się? O czym ona mówi?

     

    – Tęsknię za tobą. I choć od naszego rozstania minął ponad rok, to ja nadal nie ułożyłam sobie życia. Ten wyjazd, w trakcie którego spędzamy sporo czasu razem, kiedy mogę na ciebie popatrzeć przypomniał mi o naszych dobrych chwilach.

     

    Aśka próbowała się zbliżyć do Magdy, ale ta odpowiedziała:

     

    – To było dawno, ja nic do ciebie nie czuję i nie chcę do tego wracać. Wyjdź proszę.

     

    – Nie chcę wyjść i ty też nie chcesz. Obie chcemy wskoczyć do łóżka i oddać się chwili. Przecież wiem, jak uwielbiasz numerki w pracy, a my poniekąd w tej pracy jesteśmy.

     

    – Nieprawda. Ja tego wcale nie chcę.

     

    – Magda, ty jesteś sama, ja też. Co nam szkodzi spróbować jeszcze raz?

     

    – Ja jestem zakochana.

     

    – Jak to? W kim?

     

    – To nie jest twoja sprawa. Chcę, żebyś zostawiła mnie w spokoju i wyszła. Nic nie będzie miedzy nami. To jest dla mnie skończony etap.

     

    Wypowiedź Magdy wyraźnie nie spodobała się Aśce, która odpowiedziała:

     

    – Jeszcze będziesz błagać abym wróciła do ciebie – po czym wyszła z pokoju Magdy.

     

    – Teren czysty Aga.

     

    Wyszłam z łazienki i zaczęłam zadawać pytania:

     

    – Byłyście ze sobą?

     

    – Tak, byłyśmy, ale na długo przed poznaniem ciebie z nią skończyłam. Ona jest po prostu bardzo osaczająca a mi to zaczęło przeszkadzać. Z resztą nasza relacja opierała się głównie na seksie.

     

    – Także w biurze?

     

    – Tak, także w biurze – odpowiedziała z lekkim zażenowaniem w głosie.

     

    – Mi mówiłaś, że nigdy nie zrobiłabyś tego w pracy.

     

    – Bo tamte doświadczenia mnie tego nauczyły. Aga, tamta relacja to był błąd, naprawdę. Kocham ciebie, jestem z tobą szczęśliwa, nie wiem po co ta dyskusja.

     

    – Może po to, żebyś wyjaśniła mi, dlaczego nie powiedziałaś mi prawdy?

     

    – Jak to?

     

    – Nie powiedziałaś, że się spotykałyście, choć okazji miałaś wiele. Dowiedziałam się dziś, przypadkiem. Tamto spotkanie w windzie, kiedy się śmiałyście to nie była moja paranoja. Wiedziałam, że między wami coś jest.

     

    – Aga, nic między nami nie ma. To skończony etap.

     

    – Jasne. Bardzo się zawiodłam na tobie. Nie dlatego, że wdałaś się w romans w pracy. Ale dlatego, że nie powiedziałaś mi, że pracujesz ze swoją byłą. Pójdę już. Spóźnimy się na szkolenie.

     

    – Aga…

     

    – Do zobaczenia.

     

    Wyszłam, a krew w moim ciele się gotowała. Oblała mnie straszna fala zazdrości o kobietę, którą szczerze kochałam. Najbardziej bolało mnie to, że nie powiedziała mi prawdy. Nawet w momencie, kiedy czułam jakieś napięcie pomiędzy nimi. Po głowie krążyły mi różne myśli. Czy Magda naprawdę mogła być aż tak wyrachowana? Najpierw wdała się w romans z szefową zespołu. Później z nowym dyrektorem oddziału. Fakt, mnie poznała przypadkiem, ale później świadomie weszła w naszą relację. Czy naprawdę miała czyste intencje? Nie mogłam skupić się na niczym, szkolenie było katorgą, bo unikanie wzroku Magdy wcale nie było przyjemne. Kochałam ją, ale czy zakochałam się we właściwej osobie? Czy tą osobę powinnam kochać? Czy powinnam kochać Magdę? Czy jej miłość jest szczera?

     

    Ciąg dalszy nastąpi…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka J
  • Nowe zycie cz 4

    – Proszę – usłyszeliśmy głos Leny dochodzący zza drzwi.

    Nacisnąłem klamkę i przepuszczając Magdę weszliśmy do apartamentu. Był to sporych rozmiarów pokój ze znajdującą się w centralny punkcie kanapą stolikiem i dwoma fotelem ustawionymi frontem do siebie.

    – Wchodźcie śmiało – powiedziała Lena wykonując zapraszający ruch ręką i wskazała na fotele.

    Usiedliśmy i wyczekiwaliśmy na to co się stanie. Pani Lena patrzyła to na mnie to na Magdę i się uśmiechała szczerze. Wreszcie po kilku minutach milczenia odezwała się:

    – Bardzo się cieszę, że zdecydowaliście się przyjąć moją propozycję. Na pewno macie mnóstwo pytań do mnie, ale najpierw opowiem Wam moją historię, żebyście mogli lepiej zrozumieć moje postępowanie. Jednak najpierw – zwróciła się do mnie – nalej nam po kieliszku wina, żeby lepiej się rozmawiało.

    Gdy kieliszki były napełnione Lena przymknęła oczy i zaczęła snuć opowieść

    HISTORIA LENY

    Urodziła się w 1982 roku w małej wiosce pod Wrocławiem. Po skończeniu szkoły średniej wyjechała z koleżanką z klasy do Niemiec, żeby zarobić na studia. Rozpoczęły pracę w restauracji w Berlinie jako kelnerki. W szkole uczyły się dobrze więc język Niemiecki nie stanowił problemów. Lokal był jednym z lepszych w mieście więc szybko wyrobiły sobie renomę wśród stałych stałych klientów z wyższych sfer miłych i sympatycznych a przede wszystkim ładnych dziewczyn. Po paru miesiącach pracy, wysoki, dobrze zbudowany, śniady pochodzący z Libii klient, zaprosił ją na randkę. W czasie spotkania okazało się, że przyjechał do Niemiec z rodzicami, gdy był dzieckiem. Skończył politechnikę na kierunku budownictwo i otworzył własną firmę, żeby po 15 latach być właścicielem dobrze prosperującego przedsiębiorstwa w branży deweloperskiej. Lena dosyć szybko się w nim zakochała i zostali parą. Zaproponował Lenie i jej koleżance pracę u siebie w biurze jako asystentki. Na co dzień ten miły, szarmancki i elegancki mężczyzna w sypialni zmieniał się w bestie. To on wprowadził Lenę w świat dominacji i uległości.

    Po kilku miesiącach znajomości zaczęło jej to ciążyć, mimo, że traktował ją jak księżniczkę, dawał jej co tylko chciała, nie była zadowolona z roli uległej, czuła się dominom i chciała zmiany ról. Jemu to nie odpowiadało, nie był w żadnym calu uległym chłopcem. Zaproponował jej, że mogą zaprosić do zabawy inne kobiety, które będą oboje dominować. Zgodziła się na to, pierwszą dziewczynę poznali na portalu.

    Następnie poznali na jednej z klimatycznych imprez. Tam układ był prosty, on był Masterem a ona suką. Spotykali się dosyć często w 5. Jednak ciągle było im mało. Zaczęli poszerzać swoje stado. W szczytowym momencie organizowali imprezy na 20 osób różnej orientacji i płci.

    W tym czasie wzięli ślub a Lena skończyła studia na kierunku budownictwo. Rozpoczęła pracę w jego firmie, której po czasie stała się współwłaścicielką. Ich sielanka skończyła się w dniu jej 34 urodzin, gdy czekała w domu na powrót męża z pracy. Około 17 dostała telefon ze szpitala, że Kafir miał wypadek samochodowy. Pędziła tam na złamanie karku, łamiąc po drodze wszystkie możliwe zakazy. Gdy dotarła na miejsce było już za późno. Lekarz poinformował ją, że nie dało się nic zrobić, obrażenia były zbyt rozległe. Miłość jej życia zmarła na stole operacyjnym. Jeszcze długo po tym wydarzeniu po szpitalu krążyły plotki, że słyszeli, jak pęka jej serce a takiego krzyku rozpaczy te mury nigdy nie słyszały.

    W szpitalu podano jej środki na uspokojenie, rzucała się na wszystkie strony i biła pięściami na oślep, czterech ochroniarzy ledwo było w stanie ją utrzymać, żeby podać jej środki.

    Po kilku godzinach i paru badaniach uspokoiła się a wtedy spadła na nią równie tragiczna informacja. Była w 1 miesiącu ciąży, i że względu na niewyobrażalny stres straciła to dziecko.

    Przez miesiąc nie wychodziła z domu, cały czas płakała, niewiele jadła. Przyjaciele opiekowali się nią jak mogli, przychodził psycholog, ale niewiele to dało, wyglądała jak zombie. Blada, chuda, ledwo powłócząca nogami. Po miesiącu rozpaczy wreszcie się podniosła. Sprzedała firmę, dom, samochody, wszystko co kojarzyła z ukochanym. Wróciła do Polski. Kupiła mieszkanie w centrum Krakowa i założyła firmę budowlaną którą nazwała na cześć swojego zmarłego męża “Kafir”. Praca pochłonęła ją całkowicie. Praktycznie mieszkała w biurze. Pomagało jej to nie myśleć o tragedii, która ją spotkała. Nie miała znajomych, bo też nie miała gdzie ich poznać. Aż w swoje 36 urodziny, po 2 latach od wypadku postanowiła, że to koniec żałoby. Zapisała się ja siłownię, dbała o dietę, zrobiła sobie operację piersi, chodziła często do kosmetyczki i fryzjera. Jednak nadal nie potrafiła otworzyć się na innych ludzi. Pewnego dnia podczas wyjeżdżania z galerii handlowej miała małą stłuczkę z inną kobietą. Nic się nie stało, lekko zarysowany lakier, Panie spisały protokół dla ubezpieczyciela i rozjechały się w przyjaznej atmosferze. Lena stwierdziła, że może to jest szansa na poznanie kogoś nowego. Niech się dzieje co chce. Z protokołu zajścia wzięła jej numer i zadzwoniła pod pretekstem zapytania czy niema żadnych problemów w związku z zajściem. Umówiły się na kawę, raz, drugi, trzeci. Przypadły sobie do gustu. Jej nowa koleżanka Gosia, 35-letnia panna, okazała się właścicielką kilku księgarni w mieście. Po paru wspólnych wyjściach, zaprosiła Lenę na swoje urodziny. Tam poznała jej znajomy którzy praktycznie z miejsca przyjęli ją do swojego grona. Lena pierwszy raz od dwóch lat poczuła szczęście. Miała wreszcie przyjaciółkę, z którą mogła się wszystkim podzielić, w firmie szło jej naprawdę dobrze, a i efekty ćwiczeń, diety i zabiegów kosmetycznych były naprawdę widoczne.

    Pewnego razu Lena poszła z Gosią do klubu na drinka. Bawiły się, tańczyły i piły. Koleżanka zaproponowała jej, żeby spała u niej. Zgodziła się bez namysłu. Tej nocy zaliczyła pierwszy w życiu klasyczny lesbijski sex. Nie było tam dominacji czy ostrości, tylko czułość, delikatność i zmysłowość. Po tej nocy Lena odpowiedziała jej swoją historię związaną z BDSM, którą wcześniej zgrabnie omijała.

    Po tym wydarzeniu Gosia szczerze się zainteresowała tym rodzajem seksu.

    Mimo, że obie były biseksualne a nie homoseksualne to zabawiały się dosyć często, Lena wprowadzała ją powoli w arkana dominacji i uległości. Po jakimś czasie Gosia chciała spróbować bycia Dominom, więc do zabawy zaprosiły poznaną na portalu randkowym młodą studentkę dziennikarstwa. Zabawy w trójkącie stawały się coraz częstsze. 21-letnia Alex była bardzo pojętą uczennicą. Mimo początkowej wstydliwości bardzo szybko otworzyła się na nowe doznania. Było dobrze wytresowaną suką. Po jakimś czasie zaczęły uczestniczyć w klimatycznych imprezach organizowanych pod szyldem stowarzyszenia “Kraków bez tabu”, gdzie poznali wiele nowych osób. To właśnie tam to Pań dosiadło się dwóch przystojnych, dobrze ubranych mężczyzn proponując zapoznawczą lampkę wina. Rozmowa się kleiła więc postanowili zaprosić ich do wspólnej zabawy. Od tej pory spotykali się w piątkę a w niedługim czasie Lena z Markiem a Gosia z Piotrem zostali oficjalną parą. Żyło im się cudownie, Lena wreszcie poczuła, że po śmierci Kafira może być szczęśliwa z innym mężczyzną. Panowie byli wspólnikami i prowadzili firmę transportowo-spedycyjną, więc każdy był niezależny finansowo. Po 1,5 roku układu Alex oświadczyła, że się zakochała. Odpowiedziała mu o swoim dotychczasowym życiu, chłopak bardzo ciężko to przeżył, ale z trudem zaakceptował pod warunkiem, że zakończy ten układ. Dlatego Alex była zmuszona odejść. Wybrała miłość i przyszłość. Pożegnanie było bardzo wzruszające, wszyscy życzyli jej szczęścia z nowym chłopakiem a na odchodne dostała w prezencie na nowy etap w życiu od nich kawalerkę na Ruczaju. Długo się przed tym wzbraniała, ale nie chcieli słyszeć odmowy, przyjęła więc prezent i odeszła z ich życia.

    Po niej dosyć długo w układzie zostali sami. Skłaniali się do swingerskiego stylu życia, gdyż żadne z nich nie widziało się w roli uległych. Pewnego razu na ich weekendowe spotkanie Gosia przyszła spóźniona z niespodzianką. Na jednym z portali poznała uległą parę która chciała wejść w taki układ, mieszkanka BDSM i cuckold. Przejrzeli ich zdjęcia i sami podesłali swoje. W tygodniu spotkali się na kawę na neutralnym gruncie i zaiskrzyło. Aga miała 23 a Tomek 25 lat. Pierwsze spotkanie odbyło się w weekend i było jeszcze lepiej niż sobie wszyscy wyobrażali.  Ten sposób kolejna parą dołączyła do ich grona. Po miesiącu wspaniałej zabawy na kolejnym spotkaniu z cyklu “Kraków bez tabu” dołączyła do nich uległa Zuzia. I tak oto 7 ludzi prawie co weekend zabawiała się w domu Leny i Marka pod Krakowem. W tygodniu każdy pracował, spotykali się na obiad lub na piwo, jednak to co działo się w domu, zwanym przez nich “Pieczarą”, zostawało w domu. Nikt nie poruszał tych tematów na gruncie neutralnym, w myśl zasady “Co było w Vegas zostaje w Vegas”.

    Lena jest właścicielką kilku mieszkań, w Krakowie które wynajmuje. Pewnego majowego popołudnia przyszła jak zawsze odebrać czynsz od lokatorów i gdy okazało się, że chwilowo nie mają pieniędzy przyszła jej do głowy pewna idea

    – … a resztę już znacie – zakończyła opowiadanie Pani Lena – Chciałbym zaproponować Wam dołączenie do nas. Co Wy na to?

    Siedzieliśmy z Magdą jak zaczarowani. Patrzyliśmy na Lenę z wybałuszonymi oczami i żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć.

    – To straszna a jednocześnie piękna historia – wydusiła wreszcie Magda

    – Wiem, że to może być dla Was trudna decyzja, dlatego przemyślcie ją dobrze

    – Ale ja nie czuję się na tyle uległy – powiedziałem wreszcie trochę bez sensu

    – Widziałam to w Twoich oczach kochany – odpowiedziała Lena – Ale każde z nas tak zaczynało, musisz poczuć jak to jest być psem, żeby rozumieć uległe jako Master

    – Mimo wszystko sądzę, że to nie dla mnie

    – Pani Leno – odezwała się Magda – to za dużo jak na jeden dzień. Już wystarczy nam wrażeń. Potrzebujemy czasu do namysłu.

    – Tak myślałam, że to powiecie, dlatego jeździe do domu, przemyślcie wszystko. Naprawdę mi się spodobaliście dlatego mam coś dla Was jeszcze – Lena sięgnęła do torebki i wyciągnęła z niej kilka kartek – tu są potwierdzenia, że zapłaciliście mi czynsz za maj, czerwiec i dodatkowo lipiec. Nawet jeśli się nie zgodzicie to i tak możecie za darmo mieszkać do połowy wakacji. Nie znam Michałku Twojego profesora, to był fotomontaż. Ta firma faktycznie jest moja wiec pieniądze dostaniesz co do grosza, a nawet premie. Filmik z naszych zabaw nigdy nie istniał to był blef. Pokazałam Madzi filmik znaleziony w Internecie, dlatego był mocno nie wyraźny.

    Zamurowało nas po raz drugi, o co tu chodzi. Co tak kobieta wyprawia. Chyba faktycznie jest nienormalna.

    – Po co to wszystko było – zapytałem spokojnie – szantaż, żeby teraz tak nagle odpuścić i jeszcze nam pomagać, mimo że na nic się nie zgodziliśmy.

    – Dzieciaki – powiedziała cicho Lena – gdy byłam ponad rok z Markiem chcieliśmy mieć dziecko, długo nie mogłam zajść w ciążę, dlatego poszliśmy do lekarza. Okazało się, że jak straciła wtedy dziecko to nie poddałam się odpowiedniemu leczeniu, dlatego stałam się bezpłodna. Postanowiłam, że skoro sama nie mogę mieć dzieci to będę pomagać innym młodym, zdolnym i zakochanym. Wybrałam Was, bo widziałam w Was siebie, kochacie się tak jak kochałam Kafira, jesteście uczycie się i ciężko pracujecie, jak gdy wyjechałam do Berlina. Dlatego właśnie chcę Wam pomóc – zakończyła monolog Lena patrząc na nas z wręcz matczynym ciepłem

    Do trzech razy sztuka. Znów nas zamurowało jednak tym razem żadne z nas się nie odezwało, patrzyliśmy tylko w podłogę jak zahipnotyzowani.

    – Lećcie do domu – przerwała ciszę Pani Lena – zastanówcie się i dajcie mi znać. Nie będę Wam wyznaczać żadnego terminu, gdy się zdecydujecie po prostu zadzwońcie lub napiszcie.

    Wstała z fotela i odprowadziła nas do drzwi.

    Wracaliśmy do domu autobusem prawie godzinę. Nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem. Każde z nas było myślami w innym, lepszym miejscu, a nie w śmierdzącym menelem pojeździe. Gdy minęliśmy próg mieszkania wreszcie spojrzeliśmy sobie w oczy. Nie powiedzieliśmy ani słowa tylko wpadliśmy sobie w ramiona. Już wiedzieliśmy jaką podjęliśmy decyzję.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom ek
  • Dobry nauczyciel stal sie uczniem

    Kiedy jako szesnastolatek zacząłem uczyć angielskiego w przedszkolu zrobiło się o mnie głośno w mieście i po chwili miałem sporo propozycji udzielania korepetycji w domach. Zdecydowałem się na dwie rodziny.

    Piotruś.

    Piotr był grzecznym chłopcem, siedmiolatek, którego tata był wojskowym na emeryturze, a mama chyba nigdy nie pracowała- zamożni z urodzenia. Pan Dariusz musiał zajmować się albo czymś nie do końca legalnym, albo niejawnym, bo gdy tylko zahaczyliśmy o jego pracę, zmieniał temat i mówił o wojsku. Oboje bardzo mili, otwarci, chcieli bym mówił im na ty, po jakimś czasie gdy rozliczaliśmy się na koniec miesiąca zdarzało się nam wypić po drinku.

    W trakcie lekcji robiłem przerywniki w formie zabawy i kiedy pewnego razu bawiliśmy się z Piotrem w ciepło zimno, schował piłkę do szuflady w której była bielizna pani Marty.

    Pani Marta, była kobietą której trudno określić wiek, jedno było pewne- intrygująca uroda, typ semicki, niewysoka wręcz niska, zawsze świetnie ubrana, z gładko spiętymi w koński ogon włosami, tak czarnymi i lśniącymi, że nie sposób było nie zwrócić na nie uwagi, wydawało się, że niemal ciągle uśmiecha się lekko drwiąc. Jej dolna warga była wydajniejsza od górnej, co sprawiało wrażenie, że jest nadąsana. Mnie zawsze podobał się jej nos, niemały, ale idealnie wpasowany w jej twarz, lekko łukowaty.

    Kiedy znalazłem piłkę w szufladzie pełnej bielizny pani Marty i przyszła moja kolej na chowanie, cisnąłem zabawkę byle gdzie i mówiąc do małego: “Jeszcze nie, jeszcze nie” dotykałem majtek i biustonoszy, które były tak piękne i pewnie drogie, że obawiałem się, by ich nie uszkodzić, bo robiły wrażenie niezwykle rachitycznych, ale powinienem był obawiać się raczej swojej głupoty, bo gdy musiałem już skończyć buszowanie po intymnych częściach garderoby mamy Piotrka, odwróciłem się i zobaczyłem panią Martę patrzącą na mnie, ale na jej twarzy nie było śladu po tym uśmiechu, raczej zdziwienie, gniew i rozczarowanie. Lekcja miała prawo nie wypalić, więc skończyliśmy wcześniej, a Pani Marta powiedziała:

    -Poczekaj chwilę chciałbym zamienić dwa słowa. Piotruś zaprowadzę cię do Michała- czekaj.

    Wróciła po chwili i niemal warknęła do mnie:

    -Siadaj.

    Usiadłem.

    -Co to miało być?

    Nawet nie próbowałem się wykręcić, że nic, że coś się jej wydawało. Więc wypaliłem:

    -Nie wiem co we mnie wstąpiło. Nie mogłem się oprzeć. Przepraszam.

    -Ale przy małym?- tu aż zdębiałem, to nie brzmiało jak wyrzuty, ale bałem się jeszcze nawet pomyśleć jak co. -Mogłeś, podejść, zapytać, poprosić.

    -Ale o co?- debil ze mnie.

    -Nic nie rób, patrz i ręce przy sobie.

    Zaczęła rozpinać mi spodnie, nie wiedziałem czy to sen, czy dzieje się naprawdę, przez chwilę masowała mnie przez majtki, a wyraz jej twarzy był dużo bardziej drwiący niż zwykle, uśmiechała się z przekąsem patrząc mi prosto w oczy, kiwnęła głową pytając gestem: “I co teraz?”, a po chwili trzymała mojego fiuta w dłoni i gdy tylko go ścisnęła, zakręciło mi się w głowie, a sperma wystrzeliła aż na moje ramię.

    -Nie można tak bez pytania, zawsze się do ciebie uśmiecham, robię kawkę z nadzieją, że kiedy będziesz w potrzebie powiesz otwarcie, a ty…- nie przestawała masować i niemal od razu byłem znowu twardy.- Niewiele brakowało, spuściłbyś się do szuflady, co?

    -Pani Marto, ja…- ścisnęła go mocno, aż zamilkłem. Sperma z pierwszego wytrysku działała jak balsam, ruchy Marty były bardziej płynne, a ja rozmarzony chciałem dotknąć jej włosów.

    -Ani się waż! Gdybyś przyszedł, poprosił “Pani Marto, nie mogę już wytrzymać, tak pani pragnę”, bylibyśmy teraz w innym położeniu, a tak to ja się zabawię.

    -Następnym razem powiem od razu i mogę od razu powiedzieć, że to będzie już w czwartek.

    -Mmm, jak miło, jak to chłopiec próbuje się wyłgać komplementami, bo to był komplement, prawda?

    -Ja sam nie wiem co jest czym w tej chwili, ale wiem z pewnością, że jest pani najbardziej pociągającą mnie kobietą.

    Patrzyła raz na mnie na twarz, raz na nabrzmiałe mięso pulsujące w jej dłoni, była dość delikatna choć zaciskała uścisk momentami powodowała, że jęczałem.

    -Ładnie mruczysz, no, jeszcze raz.- i znowu mocny chwyt.- A co ci się tak podoba w pani Marcie, hm?

    Byłem jak w transie i wypaliłem automatycznie i szczerze:

    -Panie nos.

    Uniosła brwi zdziwiona.

    -Oryginalnie! Nie piersi, nie pupa, a nos. No proszę za taką odpowiedź masz nagrodę.- i przesunęła nosem po moim penisie, jakby się witała z moim przyrodzeniem, a kiedy poczułem jej oddech na nim eksplodowałem drugi raz, a mój strzał wylądował na jej lewym policzku- uśmiechnęła się i wytarła palcem. Szkoda, bo biel mojej spermy ładnie kontrastowała z jej śniadą cerą.
    -Pomęczę cię jeszcze.- mrugnęła okiem i położyła głowę na moim udzie, wodząc opuszkami palców po drżącym po orgazmie penisie.- No, wstawaj.
    -One też.- wyszeptałem oszołomiony.
    -Słucham?
    -Piersi, tyłek, nogi też mnie jarają, nie tylko nos.
    -Jarają? Ładnie powiedziane. I?
    Moje nieme zdziwienie na jej “I?” spowodowało, że dodała:
    -I chciałbyś je…
    -Pieścić…-wysapałem.
    Pani Marta wstała i zaczęła się rozbierać, zdjęła spodnie i koszulkę pod którą nie było stanika, za to zielone majtki były tak zmysłowe, że nie wiedziałem czy chcę by już zsunęła je w dół. Jej małe piersi i ciemna karnacja robiły dobrze samym wyglądem. Stała tylko i mi stał, wbijałem tylko palce w poręcze fotela czekając na to, co zrobi za chwilę. Stanęła tylko nade mną tak, że moje nogi były między jej nogami, nagi, chudy brzuch tuż przy moich ustach, piersi na wysokości wzroku, a jej kroczę tak blisko czubka mojej męskości, że niemal czułem ciepło jej cipki schowanej pod cienkim materiałem jej majtek. Wyobrażałem sobie co kryje się za połyskującą zielenią tej materii i nie mogąc dotykać jej dłońmi, robiłem to wzrokiem. Marta bujała się nade mną ciągle patrząc na mnie.
    -Marzysz sobie, co?- powiedziała niskimi głosem po chwili wyrywając mnie z rozkosznego letargu.
    -Ale też wącham, słucham i patrzę.
    -I widzę jak bardzo podoba ci się dźwięk i obraz.- nic nie musiałem mówić, a ona chciała. -Dzisiaj wtorek, pomyśl tylko, że za dwa dni wezmę sobie dużo więcej ciebie niż…-położyła palce na nim i przysunęła się tak, by poczuć go przez majtki, przycisnęła mocno i czekała na mój jęk, który niemal od razu wydobył się z mojego gardła. -Na dziś starczy, leć.
    Ubrałem się i wyszedłem, nie powiedziawszy ani słowa.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz

    nierozwaga popłaca

  • Dobry nauczyciel stal sie uczniem 2

    Czwartek.
    Rano przed pójściem do szkoły, tylko marzyłem, by była już 16.00, by nie było ani Darka, ani Piotrusia, że bym ja tam był, a gdy o 15.45 szedłem między domkami w kierunku ich domu, nogi miałem nie jak z waty raczej z betonu, bałem się.
    Wchodzę, Darek z kuchni kiwa do mnie na powitanie i dalej patrzy w gazetę, Pani Marta w welurowym dresie przechodzi obok mnie, uśmiecha się i mówi:
    -Piotrek już czeka.
    -Ok.- mówię i zamykam drzwi pokoju chłopca jakbym uciekał, byłem zawsze dobrze przygotowany do zajęć, ale dłużyło mi się niemiłosiernie i tylko nasłuchiwałem z nadzieją odgłosu odjeżdżającego samochodu z mężem Pani Marty w środku- nic z tego. Koniec. Wychodzę, oboje są w kuchni i Darek patrzy na mnie i mówi poważnie:
    -Słuchaj, masz chwilę, bo mam sprawę?- poczułem jak krople potu spływają mi z karku po plecach.
    -Tak, jasne.- próbowałem zachować się jeśli nie spokojnie, to choć w normie. Ale widząc jak pani Marta patrzy na mnie niepewnie, bez tego uśmieszku, pomyślałem, że mam zawał.
    -W sumie to nie ja mam interes, chodzi o Martę.- popatrzyłem na nią tylko. -Wiesz, latem lecimy do Stanów i musi trochę poćwiczyć język, ale wstydzi się ciebie, więc wysyła mnie, pomożesz?
    -Pewnie!- ulga. -Nie wiem tylko czy dam radę…
    W końcu odezwała się i ona:
    -Dasz, dasz, wierzę w ciebie.
    -Bardzo pani miła, pani Marto.
    -Kiedy możecie zacząć?
    -W sumie nie mam dziś treningu i moglibyśmy zobaczyć w jakim miejscu jesteśmy. Chodzi pani o konwersacje czy też pisanie i czytanie?
    -Wszystko, będę musiała tam pomagać w firmie Darkowi.
    -Ok, gdzie będziemy się uczyć?
    -Wiecie co?- wtrącił Darek. -Idźcie na poddasze, do mojego gabinetu, cisza, spokój, nikt nie będzie wam przeszkadzał.
    -O! Miewasz momenty.- powiedziała pani Marta ze swoim szelmowskim uśmieszkiem. -Dobra, leć na górę, ja zaraz dołączę.
    Ruszyłem po schodach, a gdy tylko zniknąłem im z oczu oparłem się o ścianę, by odetchnąć z ulgą i usłyszałem ich krótką rozmowę na dole. Darek:
    -Załóż chociaż stanik, bo młody się zagotuje przy tobie.
    -A daj spokój, niech sobie popatrzy, będzie miał co wspominać wieczorem.
    Odgłos pocałunku i kroków Marty na schodach. Nie zatrzymała się ani na chwilę widząc mnie opartego o ścianę na półpiętrze, tylko wzięła za rękę i poprowadziła do małego pokoiku na poddaszu. W środku tylko biurko, krzesło i mała sofa. Ciężkie drzwi, jakby pancerne, on na bank coś kombinował, ale wolałem już nie wiedzieć.
    Marta ubrana w czarny dres i szarą koszulkę na ramiączkach, pchnęła mnie na ścianę, chwyciła moją dłoń i przesunęła nią od piersi, przez brzuch, by zacisnąć ją na tyłku.
    -I to cała moja inicjatywa na dziś, zuch z ciebie, nawet ja nie zauważyłam, że mamy niecne plany, a nie lekcje. Zasłużyłeś sobie. Mów, rób, jestem twoja.
    Schyliłem się do jej ust, zacząłem całować, bezwiednie przylgnąłem do niej całym ciałem, wciąż trzymając dłoń na jej jędrnym i zaskakująco sporym pośladku.
    -Myślałem co Pani powiem, ale nic nie wymyśliłem, bo… Sam nie wiem, po prostu nie mam doświadczenia.
    -Nic nie przyszło ci do głowy?- powiedziała wtulając się w moją szyję. -Nic, a nic?
    Przesunęła palce od mojego karku do ud, a przez całe moje ciało przeszedł dreszcz mocny jak prąd. Otworzyłem usta, by zacząć mówić, ale głos ugrzązł mi w gardle, a ona położyła dłoń na moich oczach, zamknąłem je, a kiedy jej kciuk dotknął mojej dolnej wargi wyszeptała:
    -Tak łatwiej?
    -Spróbuję, ale nie chcę wyjść na idiotę czy prostaka, a zwłaszcza nie chcę zabrzmieć szablonowo.
    -Po pierwsze masz przestać się obawiać, wstydzić czy ograniczać, po drugie dziś jest twój dzień, mamy jeszcze sporo lekcji przed sobą i będziemy się docierać, ale dziś ty piszesz scenariusz.
    Ciągle z zamkniętymi oczami zacząłem szeptać:
    -Nigdy nie byłem w kobiecie, ale gdy bawię się sam marzę, że ona siedzi na mnie, dotyka swoich piersi i porusza wolno biodrami.
    -Naga?
    -Całkiem.
    Położyła mnie na podłodze, zdjąłem koszulkę, a ona zsunęła mi dół, stanęła obok, a jej garderoba znalazła się obok mnie na podłodze w niemal tym samym momencie. Stała tak obnażona przez chwilę i wydawało mi się po raz pierwszy, że czuje przyjemność robiąc to. Pokręciłem głową z niedowierzaniem i zachwytem, a Marta uśmiechając się stanęła nade mną i kucając zgrabnie i bardzo powoli wsunęła w siebie mojego siedemnastoletniego, sterczącego kutasa, zamknęła oczy na chwilę i usiadła na mnie bez ruchu, nie byłem w stanie nawet oddychać. Oparła się dłońmi o moją klatkę piersiową i przesunęła biodra do tyłu jakby wypinała pośladki, jej spięte w kuc włosy zsunęły się po ramieniu, odsunęła je z powrotem na plecy i zacisnęła dłoń na prawej piersi, przechylając głowę w lewą stronę, a kiedy poczuła moje obie dłonie na swoich pośladkach mruknęła z uznaniem. Uniosłem biodra, Marta przesuwała się w przód i w tył leniwie, przyciskałem jej tyłek do siebie chcąc wejść w nią jeszcze głębiej wtedy ona rozchylała usta. Patrzyła na moją rozkosz, zupełnie mi nieznaną i wydawała się ją podzielać oddychając coraz głośniej. Zacząłem tracić ostrość widzenia czując jak moje podbrzusze przeszywa coś nieopisanego i pierwszy prawdziwy orgazm przechodzi od brzucha i kumuluje się w penisie, który pęczniał i ściskał się bez kontroli pompując w nią niewyobrażalną wręcz ilość spermy, co było wyjątkowo przyjemne. Siadła na mnie całym, choć niewielkim, ciężarem swojego ciała, a kiedy tylko poczuła, że mój fiut już nie pulsuje, uniosła się wysuwając go ze swej pochwy, a ja w tym momencie poczułem jak moja sperma zmieszana z jej sokiem wypływa na mój brzuch co przyprawiło mnie o niespodziewany dreszcz rozkoszy, który zatrząsł całym moim ciałem.
    -Też to lubię.- powiedziała po cichu.
    -To, że się trzęsę?
    -Też, ale lubię czuć w sobie tę eksplozję męskości i to jak później ze mnie wypływa. Sporo tego, nie ćwiczyłeś w domu?
    -Od wtorku zbierałem, nie było łatwo.
    -Teraz będzie ci łatwiej.
    Położyła się obok mnie, ja obróciłem się na bok i patrzyłem na nią. Za samo to jeszcze trzy dni temu dałbym się pokroić, a teraz byłem jej kochankiem i czułem się coraz pewniej.
    -Jest pani niezwykle zmysłową istotą pani Marto. Do mnie jeszcze nie dotarło wszystko, co się dzieje i nie rozumiem tego do końca, ale pani ciało mnie zachwyca, że brak mi słów, a znam ich wiele.
    -Mów, ja lubię słuchać.
    -Sama świadomość tego, że mogę zrobić teraz wszystko o czym marzyłem przez niemal całe w miarę świadome życie doprowadza mnie do istnej ekstazy, to, że patrzę na pani biust i te tak nabrzmiałe wciąż sutki sprawia, że czuję fizyczny ucisk w gardle, to że ciało ma pani cudowne sama pani wie i nie będę tu silić się na bycie oryginalnym, to że ma pani blond włoski między nogami…- zawiesiłem głos, nie wiedząc co mogę powiedzieć.- Pani Marto, ja jeszcze przed chwilą myślałem, że są tylko czarne.- zaśmiała się na głos, ale sympatycznie.- A gdy myślę, że za chwilę będę tam Panią całował, świat  dosłownie wiruje mi w głowie.
    Rozchyliła uda i powiedziała:
    -To właśnie miałam na myśli, będzie ci łatwiej, robisz się odważny, a ja potrafię docenić odwagę.
    Pocałowałem ją w usta i dodałem:
    -Nigdy tego nie robiłem, proszę o radę od czego mam zacząć, jak, czym…- i nie czekając na jej odpowiedź zacząłem zsuwać się pocałunkami w dół, między jej piersiami, przez pępek, a kiedy poczułem na wardze przystrzyżone króciutko włosy pokrywające sporą część jej łona, uniosłem wzrok w górę licząc na poradę, a zobaczyłem jedynie jej odchyloną w tył głowę, sterczące sutki i szybko unoszący się i opadający brzuch. Kiedy poczuła, że się zatrzymałem, powiedziała jakby wybudzona na chwilę:
    -Nie, nie mój drogi, zgodnie z umową dziś ty się bawisz mną, na naukę przyjdzie czas, teraz działaj.
    Zsunąłem się głową między jej uda, zapach jej cipki sprawił, że wchłaniałem go przez chwilę nie robiąc nic innego, a moment w którym poczułem jej smak na języku był najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała do tej pory w życiu, wiedziałem już wtedy, że lizanie cipki będzie moją namiętnością. Zabrałem się do niej łapczywie, wzdłuż jej szparki, która rozchyliła się pod naporem mojego języka, wsunąłem go w nią chwilę, ale byłem tak zainteresowany resztą tych okolic, że przesunąłem językiem jeszcze raz wzdłuż jej warg sromowych i mocno zdziwiłem się, że mruknęła gdy byłem powyżej dziurki na miejscu, które było nieco nabrzmiałe i lekko pulsowało pod moim językiem, a gdy tylko zacząłem je pieścić Marta położyła dłoń na mojej głowie i uniosła lekko biodra, niestety nie  byłem w stanie pieścić jej ani chwili dłużej, bo niespodziewany orgazm przeszył mnie całego, a ja przykleiłem się krokiem do jej stopy pokrywając ją ciepłą wydzieliną, ale nie czułem wstydu, a czystą rozkosz. Położyłem się policzkiem na jej podbrzuszu i oddychałem głęboko, kiedy poczułem jej dłoń ciągnącą mnie lekko za włosy ku górze. Położyłem twarz tuż obok jej twarzy i tylko uniosłem brwi chcąc wyrazić zachwyt

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz

    practice makes perfect

  • Nowa Szkola Prolog

    Klaudia miała wspaniałe życie. Żyła w luksusie mieszkając w pięknym domu, jeździła nowym Mercedesem Klasy E oraz byłą mężatką bogatego i wpływowego prawnika. Jakby tego było mało los obdarzył ją anielską urodą, na co składała się jasna cera i długie proste blond włosy. Miała 164 cm wzrostu, miseczkę C oraz zgrabną figurę, na którą ciężko pracowała, gdy tylko miała czas wolny na siłowni. Mało, kto przypuszczał, że na co dzień pracuję jako nauczycielka polskiego w jednej z szkół licealnych w jej miasteczku. Uwielbiała pracę z młodzieżą, ponieważ mimo 32 lat na karku czuła się jakby okres nastoletni w jej życiu nigdy nie dobiegł końca. Historia, która zmieniła jej życie zaczęła się w ostatnim tygodniu listopada. Jej szwagierka Natalia miała obchodzić 30 urodziny i za miejsce świętowania wybrała jeden z bardziej popularnych klubów nocnych w jej mieście. Klaudia z początku nie była zbyt zadowolona z pójścia na imprezę gdyż wolała spędzać swój wolny czas po pracy z mężem w jej wymarzonym domu. Zgodziła się i zaczęła w piątek po pracy przygotowania do wyjścia. Stojąc w lustrze uznała, że odstawi się na całkowite bóstwo, jako iż już sama nie pamiętała, kiedy ostatni raz w taki sposób spędzała wieczór. Dobrała na siebie bardzo przylegającą białą sukienkę sięgającą jej, co najwyżej za pośladki, do tego dobrała czarne rajstopy i szpilki. Kończąc się przeglądać w lustrze spięła swoje długie włosy w kucyk i uznała, że teraz jest gotowa. Gdy jej mąż Andrzej ją zobaczył po wyjściu z łazienki dopadł ja natychmiastowo. Mimo faktu, że był bardzo napalony, szybko został sprowadzony do pionu, aby nie zepsuł jej wielogodzinnych efektów wyszykowania się na urodziny. Jednakże Klaudia szepnęła mu na ucho, że jak tylko wróci będzie całkowicie jego. Taka obietnica pozwoliła jej mężowi na chwile się uspokoić. Gdy tylko podjechał Uber pod dom, pożegnała się z mężem i wyszła z domu. Dojechała przed 22 do klubu gdzie czekały już na nią pozostałe uczestniczki wieczornej zabawy. Na jej widok od razu się ucieszyły, choć gdzieś przeleciał tekst od jednej z dziewczyn zniecierpliwionej czekaniem

    -No tak na aniołeczka zawsze trzeba czekać aż przypudruje nosek.

    Klaudia olała ten tekst i uznała, że dzisiaj ma ochotę świetnie się bawić. Po wejściu do klubu od razu udały się do wcześniej wynajętej loży przez solenizantkę i rozpoczęły zabawę. Koło 1 w nocy okazało się, że na scenę wchodzi jeden z bardziej popularnych raperów, którego znała dzięki swoim uczniom w szkole, którzy puszczali jego muzykę na korytarzu czy też na przerwach w klasie. Gdy zobaczyła go na scenie dotarło do niej, że może dzisiaj spotkać w klubie swoich podopiecznych z szkoły. Solenizantka w tym momencie, kiedy Klaudię zamartwiały te myśli uznała, że schodzimy na dół pod scenę. Wyrwana z własnych myśli została ściągnięta na parter klubowy. Z czasem alkohol już mocniej działał, więc poddała się i zaczęła dobrze bawić się pod sceną. W pewnym momencie zrobił się strasznie dłuży tłok i ludzie stali bardzo ściśnięci między sobą. Nagle poczuła jak jakaś dłoń najpierw obejmuje ją w pasie a później zjeżdża niżej i ląduje na jej pośladkach. Gdy się odwróciła zobaczyła jednego z swoich uczniów, który na jej widok o mało, co nie dostał zawału. Szybko ją przeprosił na tą sytuacje i wycofał się z tłumu. Wszystko skończyłoby się niefortunną sytuacją gdyby osoba stojąca obok. nie miała w tym momencie telefonu, którym uwieczniła tą sytuacje na zdjęciu. Tą osobą okazała się  jedna z jej uczennic z klasy maturalnej. Dziewczyna miała na imię Magda i należała do najgorszych uczniów pod względem ocen jak i zachowania w szkole. Dodatkowo kręciła ją jej nauczycielka, czy to śniąc się w nocy czy też odlatując w myślach na jej lekcjach polskiego. Wiedziała w tym momencie, że los się do niej uśmiechnął i będzie mogła to teraz wykorzystać. CDN

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Klaudia P
  • Ssaki lesne i inne dupodajki.

        Leszek wracał z delegacji z wschodniej części polski, droga dłużyła mu się co niemiara do domu miał jeszcze całe 300 pare km. Jego wzrok zwrócił uwagę się kontrolkę od paliwa ,migała.

    -O trzeba zatankować -powiedział sam do siebie.

       Przejechał tak jeszcze kilkanaście km szukając jakiejś stacji paliw. Po drodze mijał leśne ssaki lub jagodzianki jak niektórzy nazywali przydrożne prostytutki.

       Lechu zwolnił trochę mijając je. Chciał się im trochę przyjrzeć ,większość mijanych panien była śniadej cery ubrane w bardzo wyzywające stroje, które więcej pokazywały niż zakrywały. Rzadko korzystał z ich usług, ale dziś postanowił sobie umilić podróż przygodą z jedną z nich. Tuż przed zjazdem na stacje paliw zobaczył dwie stojące ,ponieważ zwalniał już na zjazd do stacji, przyjrzał się im uważniej. Jedna z nich była ubrana tylko w krótką koszulkę na ramionczka i klapki z malutką torebeczką na ramieniu. Miała na oko jakieś 35 lat a druga  około 18-19 lat ubrana podobnie tylko z wysokimi burdelowymi szpilkami na nogach, obie ciemnej karnacji z czarnymi jak heban kręconymi włosami. Kiedy je mijał machały do niego zaczepnie aby skorzystał z ich usług.

    -Zaraz do was wrócę tylko skoczę na stację-mówił do nich przez szybę.

       Zatankował się na stacji do pełna, kupił jeszcze paczkę prezerwatyw, kawę na wynos i zawrócił na trasę gdzie stały ssaki.

    Wjechał w lasek gdzie stały dwie damy. Uchylił szybę i zapytał.

    -Po ile damy biorą ?

    Ta starsza bardziej ciemniejsza podeszła do okna. Miał teraz okazję przyjrzeć im się dokładniej, obejrzeć towar.

    -A damy biorą 50 za laskę, 70 za seks a komplet za 120.To co? Przedstawiła mu cennik żując głośno gumę.

    -A ta druga? Wskazał, na młodszą, stojącą trochę dalej.

    -Mira podejdź no do pana ,pan chce cię obejrzeć. Powiedz swój cennik. Młoda j dopiero zaczyna, jest jeszcze nieśmiała.- powiedziała kiedy Mira podchodziła.

    -No maleńka a ty ile bierzesz? – zapytał Lechu uśmiechając się.

    -Nu ja za seks 80, lasku 60 a kompletu za 150. Odpowiedziała nieśmiało kaleczoną polszczyzną.

    -Dobra pokażcie co tam macie nie będę brał kota w worku, cipki i cycki.-

    Starsza podniosła do góry całą koszulkę i pokazała wszystko, cycki miała już trochę obwisłe i pomarszczone a cipka zarośnięta czarnymi włosami.

    Młodsza wyglądało o wiele lepiej, cycek mały ale sztywny, cipka gładko wygolona no i z twarzy wyglądała o wiele lepiej od koleżanki. Starsza wyglądała już na zmęczoną tym zawodem.

    -No i? Spuściła koszulkę zakrywając wszystko starsza.

    -Dobra wezmę was obie wsiadajcie.

    Dziewczyny wsiadły ,starsza wskazała na gdzie jechać młoda nic nie mówiła, ciągle wpatrując się w telefon. Podjechali we wskazaną miejscówkę uciech.     Lechu wyszedł z auta ,i przeszedł z drugiej strony tam gdzie siedziała starsza.

    -No to ty mi zrobisz laskę a ciebie wyrucham – wskazał na młodszą.

    -Najpierw pieniądze panu.

    -Połowa przed i połowa po. Podał banknot 100 złotych starszej.

     Lechu zsunął spodnie i zaczął stawiać już lekko naprężonego kutasa. Dziwka wyjęła gumę z ust i wzięła członka w rękę masując go najpierw delikatnie zwiększając siłę i tempo. Kiedy był już wystarczająco sztywny Lechu wyjął kondoma i dał dziwce. Nałożyła go na sam czubek, ustami naciągnęła go profesjonalnie do samych jajec. Lechu był zdziwiony, że wzięła go całego, nie był duży ale do małych też się nie zaliczał.

    -Dobra mała chodź tu pomacam cię jak twoja koleżanka obciąga mi pałę.

    Młoda wyszła i stanęła z boku przyglądając się jak koleżanka łapczywie ssie fiuta. Lechu podciągnął jej koszulkę do góry i zaczął masować najpierw po cyckach ,skubiąc jej ciemne brodawki. Wiera spuściła głowę nisko unikając wzroku Lecha.

    -Nieśmiała jesteś młoda co ?- mówiąc to złapał ją z gładko ogoloną cipkę aż Wiera wzdrygnęła się czują obcą dłoń na swojej cipce.

    -No nie uciekaj mi , trochę cię popieszczę tylko.

    Mira stanęła w większym rozkroku i oparła się o auto. Lechu masował ją coraz szybciej aż poczuł jak pierwsze kropelki pociekły jej z muszelki. Była już gotowa. Stara dziwka nie przestawała ssać kutasa pieszcząc jedną ręką jaja, drugą pomagała pocierać fiuta.

    -Dobra koniec lodowania.- wyjął oślinionego fiuta z ust starej kurwy. Młoda nadstawiaj dupę. Wiera oparła ręce na fotelu i rozkraczyła się. Lechu podszedł do niej i wziął ja od tyłu. Stara dziwka wypluła resztę nagromadzonej śliny z ust włożyła gumę do ust i zapala fajkę. Lechu podniósł wyżej koszulkę przejechał ściągnął jej majtki do kolan. Poślinił kilka palców i przejechał młodej po piczy rozmasowując wszystko. Młoda zacisnęła mocno zęby kiedy poczuła jak wchodził w nią swoim fiutem. Poczuł jak jej ciasna cipka opiera się fiutowi, Mira jęczała z bólu rozciąganej cipki przez grubego fiuta.

    -Ałaaaa boliii.-kwiliła pod nosem młoda.

    -Zaraz będzie w środku, cichaj mała cichaj-uspokajał ją Lechu.

    Posunał ją kilka razy do połowy aż fiut się ułozy, złapał ją za włosy i wepchał fiuta z cała siła jaką miał rozciągając jej cipkę. Wiera wierciłą się z bólu ale Lechu trzymał ją mocno i strzelił z liścia w pośladek siarczyście aby się uspokoiła. Stara tylko patrzyła się z uśmiechem na twarzy kończąc kolejnego papierosa.

    -Przyzwyczaisz się młoda ,po kilku dniach będziesz luźna że nic nie będziesz czuła.

       Słuchając tego Lechu myślał jaka rozepchana jest cipa starej kurwy. Spojrzał na starą nie przerywając dymania i szczerząc zębów. Popychał jeszcze chwilę w cipkę Wiery aż poczuł jak fiut pulsuje, jak ogarniają go fala nadciągającego orgazmu, wreszcie doszedł wyrzucając kolejne salwy ciepłej spermy. Mira czuła jak kondom wypełnia się coraz bardziej spermą. Złapała za kutasa trzymając też kondoma, wyciągnęła go powoli ,bała się że kondom może pęknąć. Lechu stał i sapał zbierając siły po tym ostrym dymaniu. Dziewczyny wytarły fiuta chusteczką  przetarły swoje cipki nawilżonymi chusteczkami i wsiadły do auta.

       Kiedy dziwki wysiadały z auta Lechu rzucił na odchodne że dobre z nich lahony i jeszcze skorzysta z ich usług jak będzie przejeżdżał tą trasą. Dziwki nie zważając na jego słowa ustawiły się na swoich miejscach czekając na następnego chętnego na ruchanie.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jarek Moterski

    Jest to moje  pierwsze opowiadanie które publikuję więc prosze o opinie iczy sie podobało a znawcy tematu pisania o wytkniecie błedów które popełniłem .

  • Pracowity weekend cz. 2

    Rozdział 2 – Chwila relaksu

    Po powrocie do domu Ania napuścił wody do wanny. Włączyła ulubioną muzykę i zanurzyła się w wodzie po szyję. Uwielbiała kąpiel. Mogła relaksować się godzinę czytając książkę. Tym razem jednak zamiast czytać zsunęła rękę między nogami. Emocje dzisiejszego dnia były tak duże że musiała zrobić sobie dobrze. Wsunęła palce do Cipki i zaczęła ja masować. Zamknęła oczy i starała sobie wyobrazić jak penis Dyrektora Marcina penetruje jej cipkę. Muzyka sprawiała, że Ania mogła swobodnie się relaksować. Napięcie było tak duże że na efekt nie musiała czekać zbyt długo. Gdy napięcie opadło sięgnęła ręką po mydło i namydliła całe ciało. Gdy miała zamiar wychodzić usłyszała sygnał sms’a z telefonu. Wyszła z wanny i zaczęła wycierać swoje nagie ciało ręcznikiem. Owinęła się ręcznikiem i boso poszła do pokoju sprawdzić kto i co znów od niej chce. To był SMS od Marty, Anki koleżanki z pracy. „Widzimy się dziś w Pubie o 21, Pamiętasz?” – wyświetlała się treść wiadomości. Anka odpisała „TAK”, choć zupełnie wypadło jej to z głowy po dniu pełnym emocji w pracy. Otworzyła szafę by coś na siebie zarzucić. Wypiła łyk wody, chwyciła torebkę, włożyła szpilki i wyszła z domu.
    Anka siedziała w barze czekając na Martę. Wszędzie tłum ludzi. Mnóstwo napalonych facetów liczących na coś więcej. Większość już dobrze wstawiona. Spojrzała na zegarek 21:05 Zaraz powinna być. Wtem coś stuknęło obok niej. Spojrzała do góry. Proszę, to drink dla Pani od Tamtego Pana z czarnym garniturze. Anka spojrzała w stronę w która wskazał kelner. W rogu siedziała grupa mężczyzn a w środa nich dostrzegła swojego szefa, który był wyraźnie zaangażowany w jakaś dyskusję. Od którego dokładnie ? – spytała kelnera. Ten najwyższy z lekkim zarostem. Ance zrobiło się gorąco. To był jej szef Marcin. Jak to się stało, że znalazł się tutaj i mnie zauważył i po jakiego chuja stawia mi drinka. Po dzisiejszej upokarzającej wizycie w gabinecie była to ostatnia osoba, którą chciałaby spotkać właśnie w weekend. Gdzie do cholery jesteś Marta – krzyknęła w myślach. A to wiadomość od tego Pana. Prosił by ja Pani koniecznie przeczytała – oznajmił kelner wykładając kopertę na stolik obok drinka. Kurwa, czego on może chcieć? Tysiące myśli przeleciało przez głowę Anki. Dziękuję – odpowiedziała kelnerowi, który odchodził od stolika w stronę baru. Wtem usłyszała. Sorki Anula za spóźnienie. Szalejesz dziś – „Sex On The Beach” z podwójna parasolką – rzuciła Marta na powitanie, spoglądając na Anki drinka. Cześć, Trochę tak – odpowiedziała Anka nie zdradzając, że drinki dostała od ich szefa. Też Idę zamówić drinka – Rzuciła Marta i skierowała się w stronę baru. Jak tylko Marta się oddaliła, Anka postanowiła otworzyć kopertę. Rozdarta szybko krawędź koperty pilnikiem do paznokci i zajrzała do środka. Wewnątrz był liścik i karta RFID. Wyjęła liścik i zaczęła czytać:
    „Pani Aniu proszę aby zjawiła się Pani dziś o 23 w moim biurze. Mam Pilną sprawę do omówienia. Zgłosiłem już info do kadr o nadgodziny dla Pani. W kopercie jest klucz do mojego gabinetu. Proszę z niego skorzystać i zaczekać na mnie w gabinecie. Zamówiłem dla Pani taksówkę na 22:50. To polecenie służbowe.”
    Kurwa! Co za kutas – wykrzyknęła w myślach Anka. Dziś w gabinecie mu nie wystarczyło a teraz ciąga mnie w weekend. Anka wiedziała, że nie miała wyjścia i musi wykonać prośbę – to polecenie służbowe. Schowała szybko kopertę do torebki widząc, że Marta zbliża się ze swoim drinkiem. No to jak za co pijemy ? – Rzuciła Marta siadając przy stoliku z drinkiem. Trzeba rozpocząć dobrze weekend i koniecznie musisz mi opowiedzieć po co dyrektor ściągnął Cię dziś do gabinetu. Bo dziś pod koniec dnia zapytał mnie czy wiem może czy będziesz zajęta w weekend a ja mu powiedziałam że i owszem bo będziemy imprezować tutaj. No tak – wszystko jasne. To Marta wygadała szefowi. Tak mnie znalazł. A wiesz nic ważnego szef chciał mi podziękować osobiście za dzisiejszą prezentację i wspomniał, że będzie miał dla mnie nowy projekt. Super! Anka, ty masz jednak szczęście. Mnie nigdy nie dziękował. No wypijmy – rzuciła w odpowiedzi Anka, chcąc urwać temat pracy. Wiesz za godzinę będę musiała uciekam wiec za długo się nie zabawimy w barze. Wyskoczyła mi pilna sprawa ale mam nadzieję, że wpadnę do Ciebie z rana na kawę. No nie. Znalazłaś jakiegoś faceta ? Opowiadaj. Nie, nikogo nie znalazłam po prostu muszę pomoc znajomemu- obiecałam. Skoro musisz to Ok – rzuciła ze smutkiem Marta. Dzwonię wiec po Zuzię abym sama nie musiała imprezować. Anka dopiła drinka i spojrzała na zegarek. Była 21:50. Muszę już uciekać. Dała buziaka Marcie i wyszła z baru.
    Rozdział 3 – Pracowita noc w biurze

    Na zewnątrz stała już taksówka. Anka podeszła i wsiadła do środka. Droga do biura zajęła 15 minut. Weszła do budynku i pojechała winda na 14-te piętro, gdzie znajdował się gabinet dyrektora Marcina. Winda jechała do góry a Anka otworzyła torebkę by wyciągnąć kartę do gabinetu dyrektora. Beep! – głos windy oznajmiający dotarcie na 14-te piętro zabrzmiał w pustej widzie. Drzwi się otworzyły a Anka skierowała się do gabinetu dyrektora. Tego samego w którym dziś przeżyła koszmarne zdarzenie. Cała ta sytuacja była dla Anki niewyobrażalna. Czuła, że koszmar o którym chciała zapomnieć wraca ale nie miala za bardzo wyboru. Polecenie służbowe musiała wykonać inaczej mogła by liczyć na dość nieprzyjemne konsekwencje, których chciała za wszelka cenę uniknąć. Przyłożyła czytnik do drzwi mając nadzieję, że się otworzą. Anka sporadycznie zjawiała się w pracy w weekendy ale nigdy o tej porze i nie w takich okolicznościach. Była zła na siebie, że dzisiejszy dzień potoczył się w taką stronę ale wiedziała, że mógł skończyć się zdecydowanie gorzej.
    Gdy weszła do gabinetu dyrektora automatycznie zapaliło się światło. Przed jej oczami był pusty gabinet dyrektora. Podeszła do okna. Przez okno widać było panoramę całego miasta pięknie oświetloną nocnymi lampami. Na ulicach samochody jak małe światełka poruszały się w różnych kierunkach. Anka obróciła się i dotknęła rękami skórzanego fotela dyrektora. Miała ochotę na nim usiąść. Ta myśl, była obarczona obawą, że wejdzie dyrektor Marcin. Jednak pragnienie było silniejsze. Anka odsunęła fotel i usiadła wygodnie. Popatrzyła na ścianę po lewej stronie. Był tam zegar. Była 23:20. Zaraz powinien być – pomyślała. Nagle zauważyła leżące na biurku czarne pudełka i leżącą na nich kartkę z napisem:
    „Przeczytaj zanim się zjawię. Ważne. Dyrektor Marcin Niecienki”.
    Anka wstała chwyciła kartkę i z pewna obawa ale i zaciekawieniem zaczęła czytać: „Pani Aniu, Zaprosiłem Panią z uwagi na pilne spotkanie z bardzo ważną Panią Prezes dzisiejszego wieczora. Chciałbym aby uczestniczyła Pani aktywnie w tym spotkaniu. Liczę na Pani profesjonalizm. Stawką jest duże zlecenie od Pani prezes a Pani może liczyć na prowadzenie projektu. Z uwagi na sytuację i okoliczności zostawiam strój aby mogła się Pani odpowiednio ubrać na spotkanie. Proszę go założyć. Nic mniej i nic więcej. To ważne. Liczę że rozumie Pani powagę sytuacji. Będę w biurze o 23:50. Proszę do tego czasu być gotową do spotkania.”

    Anka odłożyła list i podniosła wieko pudełka. W środku była czarna sukienka. Anka wyjęła sukienkę z pudełka i podniosła do góry. Sukienka była piękna. Duży dekolt, ramiączka. Wydała jej się jednak dość skąpa jeśli chodzi o długość. Ale nie było tak źle. W drugim pudełku było coś w co nie mogła uwierzyć. Wyjęła materiał z pudełka aby przekonać się czy się nie myli. To był kostium, bardzo seksowne czarne body. Całe z koronkowego materiału o bardzo dużych oczkach. No nie, to dobre na specjalną noc ze swoim facetem albo dla kurwy – pomyślała. Co on sobie myśli. Naprawdę liczy, że to założę. Anka wpadła w szał. Myśli krążyły po jej głowie. Zapewne chce mnie dziś zaliczyć. Anka miała wielką ochotę na bzykanie ale nie sadziła, że może się to dziś wydarzyć. I nie do końca była pewna czy bzykanie z szefem to dobra opcja po tym co doświadczyła parę godzin wcześniej. Jedno jednak musiała przyznać. Szef miał fantastyczny gust. Spojrzała na zegarek. Zostało około 15 minut do przyjścia Marcina. Stała przez chwilę wpatrując się w sukienkę. Słyszała tykanie zegara. Spojrzała w dół a obok biurka leżało jeszcze jedno pudełko. Schyliła się by je podnieść. Postawiła na biurku i otworzyła. To były buty. czarne skórzane szpilki, bardzo eleganckie. Obcasy miały ok. 11cm. No fajne. Anka uwielbiała buty na obcasie a czarne skórzane szpilki to zdecydowanie był jej faworyt. Niech Ci będzie szefuńciu, zagram w twoją grę. Anka koniecznie chciała je wypróbować. Zaczęła zdejmować z siebie sukienkę którą miała na sobie. Była to typowa wyjściowa sukienka w granacie. Nic co by za bardzo przyciągało ani odstraszało. Anka miała awersje do nowych relacji. Po tym jak się rozstała ze swoim byłym. Nie miała ochoty nikogo przyciągać a wiedziała, że jej ciało jest zajebiście seksowne po doświadczeniach z dotychczasowymi partnerami. Przyciąganie frajerów to nie było w jej stylu. Zrzuciła z siebie bieliznę i stojąc całkiem nago przespacerowała się wokoło biurka do leżącego obok body. Podniosła je i zaczęła zakładać. Za chwilę jej duże jędrne piersi ściskało czarne koronkowe body. Sutki przebijały się przez duże oczka specjalnie zaprojektowane by były odsłonięte. Stercząc robiły niesamowite wrażenie. Body podkreślało piękną szyję, plecy ramiona i niezwykle seksowne uda oraz pośladki. Wyglądała w nim jak luksusowa dziwka. Anka nigdy nie miała niczego podobnego na sobie. Założyła czarne szpilki i podeszła do okna. Nie mogła odmówić sobie by zobaczyć jak wygląda. W szklanej szybie okna jak w lustrze odbijała się Sylwetka Ani. Jej długie nogi zakute w czarne wysokie szpilki robiły piorunujące wrażenie. Body zdawało się być jedynie piękną biżuterią na jej nagim ciele. Wow. Pomyślała. Body było zajebiste. Jedyny minusem obcisłego body był dyskomfort, który szczególnie odczuwała jej cipka. Koronkowe krocze pięknie pokrywało jej cipkę ale wbijało mocno w cipkę. Anka spojrzała na zegar. Trzeba się pospieszyć zaraz zjawi się szef. Podeszła do biurka i chwyciła sukienkę i sprawnie wsunęła ją na siebie. Szybko zasunęła suwak który biegł od samej szyki do lędźwi. Anka jeszcze raz podeszła do szklanej szyby. Sukienka leżała idealnie. Szef ma dobre oko – pomyślała. Suknia odsłaniała część pleców i miała olbrzymi dekolt który eksponował jej duże ściśnięte przez body piersi. Ramiączka dobrze pokrywały się z ramiączkami od body i tylko lekko je eksponowały. Za to przez materiał sukienki dostrzegalny był kształt sutków. Suknia eksponowała piekielnie seksowne biodra ukrywając dobrze pupę, podkreślając jednakże jej smakowity zgrabny kształt.
    Anka poprawiła włosy tak, aby lekko spadały na ramiona i podkreślały smukłą szyję. Po chwili usłyszała dźwięk klamki otwierającej drzwi do gabinetu. Dobry wieczór Pani Aniu. Dobrze, że odczytała Pani wiadomość i pojawiła się w biurze mimo weekendu. Widzę, że przygotowała się Pani zgodnie z moim poleceniem. Dokonałem słusznego wyboru angażując Panią do tego spotkania. Pani prezes to dla naszej firmy ważny klient i zależy mi na kontynuowaniu tej współpracy i utrzymaniu dobrych relacji. To dla Pani wielka szansa na poprowadzenie projektu. Niestety nie wszystko zależy ode mnie. Jedyne moja osobista rekomendacja. Anka nie wiedziała co powiedzieć. Wszystko zdawało się być dziwne. Jeszcze godzinę temu była z koleżanką z pracy w barze a teraz stoi odstawiona jak luksusowa dziwka w gabinecie dyrektora i zupełnie nie wie jak to wszystko połączyć z jakimś nowym projektem. Poczekamy zobaczymy – pomyślała. Nie może być gorzej niż w ciągu dnia. Jeśli poświęcenie i upokorzenie z rana przed szefem przyniesie jej nowy projekt to dzień będzie sukcesem a to co się stało – nikt się nie dowie. Pani Aniu pani prezes siedzi i czeka już na nas w gabinecie. Zabierz proszę tacę z winem i kieliszkami i choć za mną do sali konferencyjnej. Pani prezes nie lubi czekać. Wiem, że noszenie wina to nie twoja działka ale nie chciałem ściągać sekretarki do biura. Sprawa jest ważna i wymagająca dyskrecji. Dyrektor Marcin otworzył drzwi do sali konferencyjnej wchodząc przez prywatne drzwi z wnętrza jego gabinetu. Anka weszła za dyrektorem niosąc w rękach tacę. Anki oczom ukazała się bardzo elegancka i niezwykle piękna kobieta. Blond włosy sięgające za ramiona czarna suknia i elegancji makijaż. Niezwykle dobrze się trzymała. Choć z pewnością miała ze 40 lat wyglądała jak 34. Dyrektor podszedł do pani prezes. Witaj Kochana i ucałował ją prosto w usta. Ankę to zszokowało. Nie spodziewała się tego typu powitania. Stanęła 2 kroki za dyrektorem. Miała zamiar postawić tacę na stole konferencyjnym, ale nie wiedziała czy to stosowny moment. Aniu, to Pani prezes Zuzanna Velucci – słynna projektantka mody i właścicielka kasyna i hotelu w Mediolanie. Mieszka w Gdańsku a fortunę odziedziczyła po mężu. Dla znajomych Su a dla wrogów suka. Och, nie bądź taki skromny. Wszyscy mówią mi suka oprócz Ciebie. Jasne – odparł z uśmiechem Marek. Chciałem Ci przedstawić Anię, pretendentkę na stanowisko kierownika projektu. Odwrócił się i spojrzał prosto w Ani oczy. Kochana nie stój tak, tylko nalej mi wina. Anka podeszła do stołu konferencyjnego aby postawić tacę i nalać wina. Gdy już miała stawiać tacę na stole usłyszała głos Pani Prezes. Stop. Kochana wiem, że nie jesteś hostessą ale osoba na twoim stanowisku powinna wiedzieć jak się powinno nalewać wino z klasą. Podaj mi kieliszek i nalej wina gdy będę trzymać go w dłoni. Tylko bądź ostrożna aby nie rozlać go na moją sukienkę – nie znoszę nieprofesjonalizmu. Anka zestresowała się. Jej ciało pokryły ciarki i poczuła nagły chłód. Zaczęła zdawać sobie sprawę w jak gównianej sytuacji się znalazła. Czuła napływającą złość. Dodatkowo zimno sprawiło, że jej sutki zrobiły się twarde ale zupełnie o czym innym teraz myślała. Nie chciała zrobić z siebie pośmiewiska i dać poznać, że jest zestresowana i wkurzona. Co za wredna suka – powtarzała w myślach. Nie dziwne, że ja tak nazywają. Anka odwróciła się od stołu i podeszła z tacą do Zuzanny. Ujęła kieliszek w dłoń i podała do ręki Zuzannie. Chwyciła za butelkę. Drugą ręką trzymała tacę z dwoma kieliszkami. Butelka była duża i pełna wina. Ciężko było trzymać ją w dłoni. Anka spojrzała na Zuzannę. Na jej twarzy widniał lekki uśmiech a jej oczy były mocno zaciekawione. Widać było, że z dużym zaciekawieniem czekała jak Anka sobie poradzi. Anka przechyliła lekko butelkę nad kieliszkiem Zuzanny i zaczęła nalewać wino. Dolała do połowy kieliszka i się zatrzymała bojąc się aby nie przelać. Kochanie, nalewaj dalej aż powiem stop – Zdecydowanym głos Zuzanny zabrzmiał na całą salę. Chyba nie chcesz latać cały wieczór i dolewać mi wina – dodała po chwili ciszy. Anka zupełnie nie miała takiego zamiaru. Przechyliła butelkę aby dolać więcej wina. Kieliszek napełniał się coraz bardziej a Zuzanna nawet nie myślała aby powiedzieć stop. Co za kurwa powtarzała w myślach Anka. Gdy kieliszek był już praktycznie wypełniony w całości Anka mimo braku słowa stop przestała nalewać. Kochanie, czy nie mówiłam, że nalewasz tak długo aż nie powiem stop? Ale kieliszek jest już prawie pełny. Powinno Pani wystarczyć nie chcę nic rozlać – odpowiedziała zdenerwowana Anka spoglądając na Zuzannę. Nie martw się kochana, nalewaj aż powiem stop. Anka poczuła się jak totalna idiotka. Odwróciła głowę spoglądając wzrokiem ma dyrektora ale ten skinął głową i powiedział – dolej pani prezes jak o to prosi nie mamy tak dużo czasu a interesy czekają. Anka zaczęła dolewać wino bardzo powoli, czuła że ledwo stoi na nogach. Odczuwała cholerny ból od trzymania tacy i bała się by jej nie upuścić a musiała jeszcze cholernie uważać z winem. Starała się aby wino doszło tylko do brzegów kieliszka wtem usłyszała głośne – Stop! Anka próbowała podnieść szyjkę butelki aby przerwać nalewanie ale zrobiła to za późno i wino pociekło po kieliszku. Na jej szczęście nie tak mocno aby zalać suknię Zuzanny. Wysłałaś kochana a prosiłam abyś uważała. Zabierz ten kieliszek ode mnie, jest mokry i daj mi nowy. Anka była wkurwiona. Chwyciła kieliszek i przez chwile ją zamroziło jeszcze bardziej. Nie wiedziała co z nim zrobić. Odwróciła się by podejść do stołu i tam go postawić ale Zuzanna powstrzymała ją po raz kolejny mówiąc – Stop! Nigdzie nie odchodź. Zostaw kieliszek na tacy i podaj mi nowy. Ale on jest pełny mogę go wylać. Naprawdę uważasz się za taką niezdarę ? – spytała Zuzanna. Anka czuła się upokorzona. Noooooo. Nie, powinnam dać radę, jeśli to konieczne – odpowiedziała, chociaż już sama nie wiedziała co tak naprawdę powinna odpowiedzieć i jak się zachować. W rzeczy samej kochana. Wszystko o co proszę jest bardzo istotne. Jeśli mamy współpracować to musisz się tego szybko nauczyć – odparła spokojnie i zdecydowanym głosem Zuzanna. Anka nic nie odpowiedziała. Postawiła kieliszek z winem na tacy i wzięła czysty i podała Zuzannie. Dziękuję a teraz nalej porządnie to wino, jak prosiłam. Nie zniosę twojej kolejnej nieporadności – dodała. Anka zaczęła nalewać wino do kieliszka. Gdy wino osiągnęło połowę kieliszka usłyszała – Stop! Anka natychmiast przerwała. Dziękuje ci kochana. Teraz nalej wino Marcinowi zapewne też na nie czeka a to które przelałaś jest twoje moja droga. Anka podała kieliszek i nalała wino Dyrektorowi Marcinowi. Uffff. Udało się, koniec koszmaru – pomyślała. Dobra przejdźmy do interesów oznajmił Maciek. Anka uniosła swój kieliszek wypełniony do pełna winem. Bała się aby nie rozlać wina na siebie. W końcu mogła odłożyć tacę na stole. Marcin znienacka rzucił pytaniem do Zuzanny – jak ją oceniasz ? Na razie wiem, że kiepsko idzie jej nalewania wina. Na pewno wymaga sporo treningu i okrzesania. Ale nie jest najgorzej. Chcę ją zobaczyć bez tej sukienki – oznajmiła Zuzanna. Marek skiną głową, dodając. Wiedziałem, że o to poprosisz dlatego poprosiłem Anię aby się przygotowała i włożyła coś odpowiedniego pod twój gust. Anka stała obok z kieliszkiem w ręku i nie mogła uwierzyć w to co słyszy. Czy oni mówią o mnie. Hellow!!! Ja tu jestem. Co wy sobie kurwa myślicie. Anka niewytrzymała i powiedziała podniesionym tonem – nie wiem co tu się odpierdala szefie ale nie mam zamiaru dalej uczestniczyć w tym spotkaniu a już na pewno nie będę nic tej pani prezes pokazywać. Wystarczy, że nalałam wina. To nie jest moja praca Panie dyrektorze. Liczyłam na poważne spotkanie. Gdy Marcin to usłyszał, natychmiast powiedział. Hola hola Aniu. Ściągnąłem Cię tu na bardzo poważne spotkanie biznesowe a to Ty zachowujesz się mega nieprofesjonalnie. Nie chcę słyszeć od Ciebie więcej takich tekstów. Jeśli usłyszę choć by jedno zdanie. Wylatujesz. I nie ma potrzeby abyś zjawiała się jutro w biurze. Przerwałaś nam bardzo ważną rozmowę. Negocjuje z Panią Zuzanną twoja posadę i ciekawy projekt a ty sama się ośmieszasz. Nie odzywaj się dopóki nie poproszę o to ja, albo pani prezes i uważaj bo zaraz rozlejesz wino na wykładzinę. Anka zrobiła się cała czerwona. To Mobbing – krzyknęła. Słucham ? Czy możesz powtórzyć co powiedziałaś ? – Spytał retorycznie Marcin. Tak kurwa, to mobbing – odpowiedziała. Anka, masz 10 sekund aby przemyśleć i cofnąć swoje słowa. Jeśli uważasz, że to mobbing będę zmuszony pokazać w sądzie zdjęcia z kamery w moim biurze jak dziś robiłaś mi laskę aby otrzymać awans. Uwierz nie chcesz tego. To nie jest dobre dla twojej kariery u nas w firmie ani nigdzie indziej, chyba, że chcesz się zatrudnić w burdelu. Anka była zszokowana. Zupełnie się zagalopowała. Zrozumiała, że jest na przegranej pozycji i to co odwaliła było początkiem jej końca. Przez chwilę zapanowała cisza. Zuzanna odwróciła głowę w stronę Anki i powiedziała. Podoba mi się Twój temperament kochana, ale nie złe nabroiłaś. Jeśli chcesz dalej uczestniczyć w spotkaniu i starać się o projekt powinnaś zamknąć swój niewyparzony język i nauczyć się go używać we właściwy sposób. Z większym szacunkiem do przełożonych. Udam, że nic nie słyszałam ale chcę usłyszeć od Ciebie przepraszam. Inaczej moja droga, nie masz co tu robić. Anka stała w milczeniu. Była spięta, czuła się żałośnie i całkowicie poniżona. Wiedziała, że jak wyjdzie, nie będzie miała czego szukać. No dalej kochana – wykrztuś to z siebie. Ance nie chciało przejść przez gardło słowo „przepraszam” ani nic podobnego. Czuła się całkowicie zmanipulowana i poniżona a przepraszam w tym kontekście było dla niej przyznaniem się do błędu i jeszcze bardziej poniżające. Nie miała jednak za bardzo wyjścia. Po krótkiej chwili ciszy z ledwością wypowiedziała – przepraszam. Co proszę? Nie słyszałam Cię! – zdecydowanie odparła Zuzanna. Marcinie czy coś słyszałeś? Zupełnie nic – odpowiedział Marcin. Jeśli chcesz coś powiedzieć kochana to powiedz to głośno i z pełnym profesjonalizmem. Anka powtórzyła głośno i zdecydowanie – Przepraszam! Kochana przepraszać to ty możesz koleżankę albo swojego faceta a ty jesteś w pracy ze swoim przełożonym. Obudź się dziewczyno. Jeśli chcesz coś powiedzieć to zwracaj się: „Panie dyrektorze”. „Pani prezes”. Anka powtórzyła Przepraszam Panie dyrektorze, to nie powinno się wydarzyć. Cieszę się, że umiesz przyznać się do błędu – odrzekł Marcin z słysząc Anki skruszoną postawę. Wiedział, że Anka wpadła we własną pułapkę i dała się złapać jak rybka na haczyk. Teraz się zacznie prawdziwa zabawa – dopowiedział w myślach a Ance odpowiedział ze spokojem i stanowczością – Liczyłem, że umiesz przyznać się do błędu, choć za pewne nie jest to dla ciebie przyjemne. Marcinie, kontynuimy. Chcę ja zobaczyć bez sukienki – przerwała wywód Macka Zuzanna. Aniu słyszałaś? Podejdź do Zuzanny i zdejmij sukienkę. Anka zrobiła duże oczy, wypiła głęboki łyk wina i podeszła do Zuzanny.  Postaw kieliszek na podłodze kochanie i zdejmij suknię. Anka kucnęła i postawiła kieliszek z winem na podłodze – zgodnie z tym co powiedziała Zuzanna. Dla Anki słowa Zuzanny brzmiały raczej jak rozkazy niż prośby. Już miała się podnosić gdy usłyszała z nad głowy głos Zuzanny. Postaw kieliszek bliżej mnie kochana.  Anka uniosła głowę i spojrzała na Zuzannę. Jej wyraz twarzy był chłodny i niecierpiący zwłoki. Anka podsunęła kieliszek pod same buty Zuzanny, tak blisko jak tylko się dało. Anka Już wcześniej zwróciła uwagę na buty jakie nosiła Suka Zuzanna. Teraz mogła przyjrzeć się im bliżej. To były czarne eleganckie skórzane szpilki zakończone rzemykiem który oplątywał jej kostkę i znikał pod długą czarną sukienką. Anka nie zdążyła się wyprostować gdy usłyszała głos Zuzanny. No dalej kochana zdejmij wreszcie tą sukienkę. Anka nie miała wyboru. Sięgnęła dłonią za plecy aby chwycić za suwak, ale nie była w stanie go na tyle dobrze ująć w dłonie by pociągnąć go w dół. Anka zaczęła macać suwak raz lewą raz prawą ręką ale nie dawała sobie rady. Zuzanna i Marcin patrzyli z wielkim zaciekawieniem i uśmiechem. Nie guzdrz się tak kochana, czekamy. Jeśli chcesz poproś Marcina o pomoc. Anka nie chciała dać za wygraną i po kolejnej próbie udało jej się złapać za suwak, ale nim go zdążyła odsunąć poczuła na swoich ramionach ręce Marcina, który stanowczym tonem powiedział – puść!! Złapał suknie obiema rękami i zamiast rozsunąć suwak szarpną ją swoimi silnymi dłońmi tak, że suwak się rozerwał. Po chwili było słychać odgłos upadającej na podłogę sprzączki od suwaka. Marek puścił dłońmi suknie a ta opadła natychmiast na podłogę jak kurtyna w teatrze odsłaniając nagie ciało Anki ledwo zasłonięte za koronkowym body. Nim Anka zdarzyła ochłonąć poczuła silny uścisk Marcina dłoni na swoich nadgarstkach. Silnym ruchem złączył obie jej dłonie za jej plecami. Anka zaczęła się szarpać i wyrywać krzycząc przy tym – Puszczaj!! Jej piersi skakały w górę i w dół powstrzymywane jedynie przez koronkową siatkę body. Włosy latały dookoła jej ciała ocierając o sterczące sutki z przodu i nagie ramiona. Anka tupała nogami o podłogę, starając się wyrwać z uścisku Marcina. Jednak nic to nie dawało. Zuzanna spokojnym i zdecydowanym głosem powiedziała – nie wierzgaj kochana. Trzymaj grzecznie ręce za plecami. Wtedy poczuła zimno na nadgarstkach. Był to chłód od kajdanek które Marek właśnie kończył zapinać na nadgarstkach Anki. Anka zaczęła się ponownie szarpać, rozumiała, że jej sytuacja jest tragiczna. Uspokój się kochana. Marcin założył Ci kajdanki, aby uspokoić twój temperament. Podprowadź ją do mnie. Marcin złapał rękami Ankę za włosy i ścisną je obiema rękoma i zaczął posuwać ręce do przodu wymuszając aby Anka zrobiła krok do przodu. Teraz stała tuż obok kieliszka który postawiła na podłodze i wprost naprzeciwko gdzie siedziała Zuzanna. Nie wierzgaj kochana. Umówiliśmy się na biznes a robienia biznesu trzeba się nauczyć. Często wymaga to poświęcenia i bólu. Uwierz, jeszcze mi dziś podziękujesz. Jeśli będziesz grzecznie wykonywać moje polecenia poproszę uprzejmie Marcina aby odszedł na bok. Czy będziesz grzeczna ? – zapytała. Anka była przerażona. Jedyne co mogła wydusić z siebie to – tak, choć nawet nie wiedziała co dokładnie to ma oznaczać. Marcin puścił Ankę i cofnął się. Usiadł na swoim fotelu i podziwiał jędrne spięte z emocji pośladki Anki. Zuzanna sięgnęła ręka i chwyciła do czarnej torby, która leżała tuż obok niej. Wyjęła czarna szpicrutę. I zaczęła przesuwać po lewym udzie Anki. Potem włożyła szpicrutę między jej uda i zatrzymała ją na Anki Cipce. Delikatnymi ruchami do przodu i do tylu zaczęła ja łechtać. Uklęknij na kolana moja droga – rozkazała Zuzanna, patrząc prosto w jej oczy. Gdy Anka uklękła Zuzanna powiedziała. Od tej chwili nie masz prawa wstać z kolan dopóki o to nie poproszę – czy to dla Ciebie jest jasne? – zapytała i położyła szpicrutę na twarzy Anki na jej lewym policzku. Jedyne co chcę od ciebie słyszeć to: Tak jest moja Pani. Czy zrozumiałaś ? Tak odpowiedziała Anka. Chyba jednak nie – zripostowała Zuzanna. Miałaś powiedzieć: „tak jest moja Pani”. Anka powtórzyła za Zuzanną – Tak jest moja Pani. Wysuń język do przodu kochana i nie chowaj dopóki Ci nie pozwolę. Wysuń go najdalej jak potrafisz i otwórz szeroko usta. Anka wysunęła język. Bardzo dobrze – odpowiedziała Zuzanna po czym rozstawiła swoje nogi i odsłoniła ręką część swojej sukienki. Sukienka miała rozcięcia po bokach. Ani oczom ukazały się piękne uda Zuzanny. Anka spostrzegła, że Zuzanna nie miała na sobie majtek. Anki wzrok zastygł na niczym nie zakrytej pięknie wygolonej cipce Zuzanny. Kochana przybliż się do mnie. Anka na kolanach przesunęła się bliżej Tak że klęczała pomiędzy jej udami. A teraz zacznij lizać moja cipkę. Masz to robić zmysłowo i namiętnie. Jeśli chcesz odkupić swoje dzisiejsze przewinienia. Anka schyliła się a jej głowa znalazła się między udami Zuzanny. Językiem zaczęła delikatnie muskać wargi sromowe. Szybciej kochana masz się przyłożyć chce poczuć ekscytację. Anki język zaczął mocniej pracować i zesztywniał. Dyskomfort pozycji i zapięte nadgarstki za plecami utrudniały zadanie. Zuzanna chwyciła Ankę za włosy i przycisnęła jej głowę tak blisko, że Anka ledwo mogła oddychać. Na przeciwko w fotelu siedział Marcin i bacznie przyglądał się całej sytuacji popijając wino. Prawą rękę położył na kroczu. Nie przerywaj kochana. Anka lizała cipkę Zuzanny tak długo, że miała już tego dość ale Zuzanna trzymała ją mocno za włosy i nie pozwalając jej się cofnąć. W pewnym momencie zdecydowanym szarpnięciem odchylił jej głowę do tylu mówiąc – wystarczy. Schyliła się po kieliszek Anki, który stał na podłodze przyłożyła do Anki ust i powiedziała pij kochana. Pij wszystko aż do dna. Przechyliła pełny kieliszek wina. Staraj się nie rozlać bo będziesz musiała posprzątać a tego chyba nie chcesz. Anka starała się pic aby niczego nie rozlać. Ale Zuzanna przechyliła kieliszek tak mocno że wino zaczęło ciec po ustach Anki i dalej po jej szyi. Część rozlało się na podłogę. Nie ładnie kochanie tak rozlewać. Miałaś wypić do ostatniej kropli. Teraz zliż, Podłoga ma być czysta. Czy to jasne? Anka próbowała lizać wino z podłogi. Było to bardzo trudne zadanie, mając związane ręce za plecami. Zgięła kolana i pochyliła się do przodu starając dotknąć językiem podłogi. W końcu się udało. Anka zaczęła zlizywać wino. Jej piersi dotykały podłogi szorując po posadzce. A włosy które opadły na podłogę utrudniały jej zadanie. Anka zlizywała wino dobre 5 minut. Gdy zlizała całe wino z podłogi, Zuzanna wyciągnęła rękę i dwa palce po których pociekły wino. Zliż wino z moich palców przykładając je do Anki ust. Anka otworzyła usta i zaczęła je ssać. Zuzanna wsunęła swoje dwa palce głęboko do ust Anki jak tylko było to możliwe. Ssij kochana. Po chwili wyjęła palce i szpicruta powędrowała ponownie na policzek Anki, po czym zaczęła ją delikatnie klepać w lewy i prawy policzek. Anki twarz zrobiła się cała czerwona. Potem szybkim ruchem dłoni złapała oba Anki sutki wystające z koronkowego body i zaczęła je ściskać i ciągnąć do siebie. Anka za wyła z bólu. Auuuuu. Zuzanna nic sobie z tego nie robiła tylko dalej je ciągnęła i ściskała. Otwórz usta i wystaw język i nie ruszaj się dopiski ci nie powiem że możesz. Czy to jasne. Anka z otwartymi ustami wymamrotała tak jest moja Pani. Zuzanna jeszcze raz sięgnęła do torby i wyciągnęła metaliczny łańcuch który zawiesiła na Anki szyi oba końce łańcucha zwisały na obie jej piersi. Na obu końcach łańcuszka były klamerki, których Anka nie była wstanie zauważyć w takiej pozycji. Zbliż się do mnie kochana. Anka znów się podsunęła a Zuzanna zaczęła ja całować w usta z językiem. Anka była w siódmym niebie smak ust Zuzanny był nieziemski, słodki jak truskawki. Anka zapragnęła by ta chwila trwała jak najdłużej. Obie zaczęły muskać się językami. W pewnej chwili Anka poczuła silny ból. To była Zuzanna, która zapięła klips z łańcuszka na lewy sutek Anki. Anka odskoczyła głowa do tyłu i zaczęła płakać. Z oczu Anki poleciały łzy. Zuzanna złapała twarz Anki i powiedziała – dalej, chcę czuć jak mnie całujesz kochana. Anka z wielkim trudem starała się całować Zuzannę, gdy po chwili poczuła jak prawy jej sutek został ściśnięty klamerką. Z oczu ani znów poleciały łzy i głośne jękniecie z bólu. Zuzanna powiedziała. Popłacz kochana. Musisz zrozumieć, że twój los na dzisiejszym spotkaniu jest w moich rękach. Im szybciej to pojmiesz i będziesz mi posłuszna tym mniej będzie bolało. Pana dyrektor na pewno doceni twój wysiłek dzisiejszej nocy. Zuzanna chwyciła ręką łańcuszek i przełożyła przez głowę Anki, tak, że teraz zwisał po jej brzuch aż do cipki, ciągnąć sutki do dołu. delikatnie położyła palce na cipce Anki i zaczęła ja masować. Zuzanna czuła, że cipka Anki jest wilgotna. Czuję, że dobrze się bawisz kochanie. Lewa ręka stymulowała cipkę Anki a prawa ocierała łzy z jej policzków. Po chwili płacz zamienił się w delikatne jęki wywołane stymulacja cipki. Grzeczna dziewczynka – powiedziała Zuzanna. A teraz odwróć się i na kolanach podejdź do Marcina. Zapewne tez już jest Ciebie spragniony. Anka z trudem przebierając kolanami odwróciła się w stronę Marcina. Powolnymi krokami kolano za kolanem zbliżała się do fotela na którym siedział. Wzrok Marcina był chłodny i nie wiele mówiący. Gdy Anka zbliżała się usłyszała kroki Zuzanny, która wstała i szła powoli za plecami Anki. Gdy Anka była jakieś 2 metry od Marcina usłyszała – Chodzisz zdecydowanie zbyt wolno. Mocnym ruchem Zuzanna skierowała szpicrutę wprost w lewy pośladek Anki. Anka zajęczała z bólu. Potem poczuła drugie uderzenie na prawy pośladek. Stop – powiedziała Zuzanna i podeszła z przodu do Anki. Unieś głowę jak do Ciebie mówię. Chodzisz zdecydowanie za wolno kochanie. Jedyny sposób abyś się nauczyła chodzić szybciej to trening. Z Anki oczu popłynęły łzy. Nie proszę nie. Tak kochanie. Za karę zrobisz jedno kółko na kolanach dookoła stołu konferencyjnego a jeśli zobaczę, że się zatrzymujesz dostaniesz klapsa szpicruta na oba pośladki – Zrozumiałaś!? Z Anki oczu popłynęły łzy. Tak moja pani. No to dalej ruszaj. I wymierzyła szpicruta raz w lewy raz w prawy pośladek. Anka ruszyła dookoła stołu. Starała się poruszać jak mogła najszybciej, ale każdy krok był trudny i bolesny. Jak tylko Anka przystawała na chwilę, czuła uderzenia szpicruty na swoich pośladkach. Pośladki Anki zrobiły się czerwone. Każde uderzenie stawało się coraz bardziej bolesne. Gdy prawie doszła do końca stołu, dostała dwa mocne uderzenia i musiała się zatrzymać. Nie była w stanie z bólu przejść ani kroku dalej. Ance znów popłynęły łzy z oczu. Zuzanna wykonała jeszcze dwa mocne klapsy i podeszła do Anki od strony jej twarzy. Kochana lekcja skończona, ale musisz się jeszcze wysilić i podejść do Marcina. Ja Ci w tym nie pomogę. Anka ostatkiem sił zaczęła sunąć w kierunku Marcina. Gdy w końcu dotarła. Zuzanna oznajmiła. Marcin czeka cierpliwie, aż zajmiesz się jego kutasem wiec do roboty. Chce widzieć jak go obrabiasz swoimi ślicznym ustami. Chcę widzieć jak go połykasz w całości. Marcin zsunął spodnie wraz z majtkami odsłaniając jego pokaźnych rozmiarów kutas. Anka przeżywała deja-vu. Pochyliła się nad Marcina kroczem i zaczęła połykać kutasa. Ruchami do przodu i tylu głowy starała się młócić jak najlepiej potrafiła. Dla Marcina było to zdecydowanie zbyt mało intensywne. Chwycił Ankę za włosy i zaczął poruszać Anki głową zdecydowanie do przodu i do tylu z duża częstotliwością raz na czas przytrzymując ją na dłużej gdy kutas był zanurzony w ustach w całości. Anka czuła się, jak narzędzie w rękach swojego szefa. Ruchy nie ustawały a z kutasa zaczęła tryskać sperma. Anka nie była wstanie jej połykać. Ciekła po jej twarzy i szyi. Marek cofnął twarz Anki tuż przed kolejnym wytryskiem spermy i wycelował prosto w jej oczy. Sperma zaczęła spływać. Anka czuła ją na całej twarzy. Maciej znów przyciągnął twarz Anki do siebie aby jego kutas zanurzył się całkowicie w gardle Anki. Nie odpuszczał aż Anka zaczęła się dusić i kaszleć. Puścił jej twarz by mogła złapać oddech i odkaszlnąć. Zliż językiem spermę wokół ust i ja połknij. Usłyszała z tylu głos Zuzanny. Gdy Anka zaczęła zlizywać spermę. Zuzanna podała Marcinowi pusty kieliszek po Anki winie mówiąc- masz tak długo obrabiać kutasa Marcina aż zapełnisz cały kieliszek jego spermą. Bierz się do roboty kochana. Anka nie miała nic do gadania. Kontynuowała a napełnianie kieliszka szło powoli. Część spermy zamiast do kieliszka trafiała do jej ust albo na jej twarz. W pewnej chwili Anka poczuła jak Zuzanna oplątuje jej szyje. To była czarna skórzana obroża, którą Zuzanna zapięła na Ani szyi. Zuzanna zapięła obrożę bardzo ścisło, tak że Anka czuła uścisk przy przełykaniu. Musiało minąć dobre 20 minut lub więcej gdy Ance udało się zapełnić kieliszek spermą. Anka myślała że to już koniec gdy Zuzanna złapała smycz i pociągnęła ją do siebie, mówiąc – koniec tych przyjemności. Wzięła kieliszek ze spermą od Marcina i powiedziała do Anki – idziemy na spacer. Chce widzieć twoją pupę wypięta i głowę uniesioną. Czy to jasne ? Tak moja Pani. Wiec dalej jeśli nie chcesz znów być ukarana. Zuzanna dała po 2 klapsy szpicrutą w pośladki Anki. Zuzanna prowadziła Ankę w stronę fotela na którym wcześniej siedziała. Gdy Anka podeszła do samego brzegu fotela, Zuzanna chwyciła szpicrutę i zaczęła uderzać nią raz w lewa raz w prawa pierś Anki. Wyprostuj plecy, szyję i trzymaj głowę wyprostowaną. Uniosła kieliszek nad Anki głowę i rozlała spermę na jej twarz i włosy. Po czym przysunęła kieliszek do Anki ust i powiedziała – wolisz resztki spermy z kieliszka językiem. Anka wysunęła język wsuwając go do wnętrza kieliszka i próbowała wylizać go od środka. Wylizała ścianki Ale kieliszek był na tyle głęboki że nie dosięgały do dna. Zuzanna włożyła do kieliszka dwa palce czyszcząc dno kieliszka i wsunęła je do jej ust aby Zuzanna je wylizała. Po czym odstawiła kieliszek i podsunęła szpicrutę pod Anki cipkę. Wstań z kolan i uklęknij na fotelu a głowę połóż delikatnie na podgłówki fotela. Anka powoli weszła na fotel oparła głowę o oparcie fotela i wystawiła pupę w kierunku Zuzanny. Sprawdzimy czy twój tyłek jest równie twardy jak twój temperament. Czy twoja piękna pupa poradzi sobie w konfrontacji ze szpicruta. Anka odwróciła głowę do Zuzanny i zaczęła błagać. Nie proszę tylko nie to nie to, nie dam rady!!!! Błagam!!!! proszę nie, mam bardzo wrażliwą pupę! Milcz kochana – usłyszała od Zuzanny. Musisz ponieść karę, za swój krnąbrny humor z początku spotkania, inaczej niczego się nie nauczysz. Odwróć głowę i odliczaj każde uderzenie. Dziś jestem dla ciebie łaskawa doceń, że otrzymasz tylko dziesięć uderzeń na swój piękny tyłeczek. Zuzanna zaczęła mocnym pewnym uderzeniem w lewy pośladek Anki. Anka jęknęła z bólu. Aaaaaauuuaaa. Miałaś liczyć – pamiętasz! Wiec jeszcze raz. Zuzanna zadała kolejne uderzenie w ten sam pośladek. Anka zawyła auuuu po czym dodała „jeden”. Tak lepiej kochanie. Chyba nie chcesz otrzymać dodatkowych uderzeń za brak liczenia. Uznam tylko te, które policzysz. Zuzanna wymierzyła kolejny pośladek tym razem prawy. Auuuuuu „dwa” i kolejny lewy. Uuuuu „trzy”. Marcinie czy chcesz teraz ty? Z przyjemnością. Marcin podszedł i zaczął wymierzać kolejne uderzenia „cztery”, „pięć”, „sześć” po czym oddał szpicrutę Zuzannie. Zuzanna podeszła do Anki nachyliła się obok jej głowy otarła łzy z policzków Anki swoim długim pachnącą dłonią. Zostały Ci jeszcze trzy kochana. Dasz radę. Popraw pupę przed kolejnym uderzeniem będzie mniej bolało. Anka nie miała sił, mięśnie pośladków były tak obolałe, że każde dotknięcie nawet ręką było bolesne. Ostatnie 3 kochanie będą moim ulubionym bambusowym kijkiem. Zuzanna podeszła do torby i sięgnęła po bambusowy kijek. W między czasie Marek podszedł do Anki by ta possała jego kutasa. Anka miała już tego serdecznie dosyć ale był to jedyny sposób aby jej tyłek mógł trochę odpocząć. Odpoczynek nie trwał jednak zbyt długo. Gdy tylko kutas marka znów zrobił się twardy Marek odszedł na bok i kontynuował ręką celując w Anki twarz. Zuzanna Chwyciła dłonią bambusowy kijek i bez zawahania zadała lekkie uderzenie. Anka zawyła z bólu. Aaaaaaaaaaaaaaaauuuuuuuuuuu. Po czym popłynęły łzy. Nie!!!!! proszę już nie. Płakała. Ten był siódmy zapomniałaś. Anka ledwo wydusiła z siebie „siedem” po czym Zuzanna wykonała kolejne lekkie uderzenie w prawy pośladek. Anka płakała nie czuła już uderzeń tylko ciągły ból. „Osiem”. Zostały jeszcze dwa. Tym razem Zuzanna wsunęła delikatnie kijek bambusowy pomiędzy Anki nogi i zaczęła ocierać nim jej wargi sromowe. Zuzanna chciała by Anka złapała oddech i ochłonęła. Zuzanna zapytała. Kochana czy chcesz dokończyć dzieła i zostać wyruchana ? Anka nie wiedziała co ma powiedzieć nie była w stanie myśleć jedyne co czuła to ból pośladków. Zuzanna nie przestawała stymulować jej cipki. Anka bała się powiedzieć nie. Z resztą było jej wszystko jedno. Otworzyła usta i powiedziała – tak moja pani. Zuzanna wyjęła bambusowy kijek z pod Anki cipki. Kochana takie przyjemności nie są u mnie za darmo. Chcę usłyszeć od Ciebie jak mnie o to błagasz. Jeśli nie zamiast bzykanka twoje pośladki będą musiały się z mierzyć z kolejnymi uderzeniami. Zuzanna mocnym ruchem posłała uderzenie w lewy pośladek Anki. Auuuuuuuuuu. „Dziewięć” Błagaj byś mogła być wyruchana. Anka ze łzami w oczach zaczęła prosić. Wyruchajcie mnie błagam !!!! wyruchajcie!!! Zuzanna wykonała koleje uderzenie. Uaaaaaaaaaaaaaaaaaa. Proszę, proszę. Przestałaś liczyć odpowiedziała Zuzanna i przymierzyła kolejne uderzenie w prawy pośladek. Auuuuuuaaa „dziesięć”. Błagam cię moja pani wyruchajcie mnie. Nie zniosę już tego dłużej!!!!!!! Wtedy poczuła jak coś zimnego przesuwa się po jej plecach. To ostre nożyce które wyjęła Zuzanna i zaczęła rozcinać Anki body na wysokości kręgosłupa. Pozbądźmy się tej niepotrzebnej szmaty. Zaraz po tym dolna część body Anki zsunęła się na podłogę całkowicie odsłaniając plecy i cipkę Anki. Anka czuła się całkowicie jak szmata. Z wystawiona nagą cipą, rękami związanymi kajdankami, obroża i zniszczonym body które trzymało się na niej jedynie dzięki klamerką które ściskały jej sutki. Po chwili poczuła jak gruby kutas Marcina zaczyna powoli penetrować jej cipkę. Czuła jak wchodzi głęboko i zdecydowanie. Poczuła ból z wielka przyjemność na raz. Po chwili Marcin zaczął posuwać Ankę szybciej i szybciej, robił to doskonale i profesjonalnie. Ance zaczęło się robić coraz przyjemniej, wiedziała że jeśli Marcin nie przestanie to zacznie dochodzić. Ekstaza i hormony szalały w Anki głowie. Po chwili poczuła jak Zuzanna ciągnie jej głowę w bok i wsuwa w jej gardło wielkiego czarnego sztucznego kutasa. Ssij i oblizuj! Nie przestawaj. Zuzanna miała zaczepiony na biodrach pas z dużym czarnym sztucznym penisem. Ssij go z takim uczuciem jak robiłaś to z Marcina kutasem. Anka ssała sztucznego lateksowego kutasa Zuzanny jednocześnie czuła, rak Marcin posuwa ją od tylu swoim kutasem. Zuzanna przytrzymała głowę Anki i wsunęła lateksowego kutasa bardzo głęboko do Anki gardła. Chciałaś ruchania wiec nie przestawaj. Nagle poczuła jak z kutasa Marcina wytryskuje sperma po całej jej cipce. Anka była bliska orgazmu. Ooo fuck, o kurwa, nie przestawaj proszę – Anka pragnęła dojść. Marcin nie miał zamiaru przerywać. I chciał aby Anka doszła. O kurwa tak , taaaak. Taaaaaaak, szybciej!!! Kurwa jeszcze jeszcze!!! Taaaak! Anka poczuła orgazm. Teraz Maciek przeszedł z przodu a Zuzanna zaczęła wsadzasz sztucznego kutasa do jej cipy od tylu. Marek swojego kutasa włożył do Anki ust ponownie po czym zaczął trzepać go ręką i sperma pryskać po jej twarzy. Uderzał kutasem po jej twarzy. Raz po lewym raz po prawym policzku. Sprawiało mu to wiele fanu. Po chwili odszedł. Zuzanna wyjęła sztucznego kutasa z Anki cipy i oboje gdzieś odeszli. Anka padła ze zmęczenia i bólu. Nie mogła się ruszyć. Jedynie słuchała rozmowy między Markiem a Zuzanna. I jak – spytał Marek. Czy Anka spełnia twoje oczekiwania, może liczyć na ten kontrakt? Dziewczynę trzeba wiele nauczyć i wytresować ale jeśli się przyłoży to będzie z niej dobra służka – odpowiedziała Zuzanna. Chcę ją do tego biznesu. Przygotuj papiery, będzie moja kierowniczką projektu. Na to liczyłem – odparł Marcin. Przygotowałem już dokumenty. Marcin podszedł do biurka i z szuflady wyciągną kilka kartek. Był to kontrakt na projekt biznesowy pomiędzy Zuzanna a firmą Marcina. Marcin podał go Zuzannie w raz z długopisem. Zuzanna maznęła parafkę. Marcin maznął się swoim. Anka też się musi podpisać. Marcin chwycił papiery i podszedł do Anki mówiąc. Zuzanna jest z ciebie zadowolona. Dostałaś ten kontrakt. Wystarczy, że się podpiszesz. Anka nie była wstanie się ruszyć a jej ręce były ciągle spięte kajdankami. Maciek odpiął kajdanki z rak Anki by ta mogła się podpisać. Możesz być z siebie dumna. Zuzanna zgodziła się na realizacje projektu i chce byś go poprowadziła. Anka miała wszystko gdzieś. Zaczęła odczuwać ból w nadgarstkach. Podpisz bo Zuzanna musi już iść. Inaczej cały twój dzisiejszy wysiłek będzie tylko wspomnieniem. Anka siedząc na fotelu chwyciła długopis i podpisała się. Super kochanie. Zuzanna podeszła do Anki i ucałowała ja w usta odpinając klamerki z jej sutków i schowała łańcuszek do torby. Cieszę się, teraz już oficjalnie podlegasz pod moje rozkazy – dodała, dopijając wino ze swojego kieliszka. Chwyciła za swoją czarną torbę i skierowała się do wyjścia. Gdy już miała chwytać klamkę odwróciła się i podeszła do Marcina chwytając ręką jego kutasa i szepnęła mu do ucha. Masz 5 minut aby mnie wyruchać jeśli chcesz. Marcin się tylko uśmiechną – mówiąc. Ja nigdy nie odmawiam. Chwycił rękoma Zuzannę do góry i przeniósł ją sadzając na stole konferencyjnym. Zuzanna uniosła nogi do góry a Marcin zaczął wsuwać swojego kutasa w Zuzanny cipkę i zaczął ją ruchać. Zuzanna patrzyła na Marcina z uśmiechem na ustach. Potem Marcin powiedział dawaj teraz od tylu. Odsunął się a Zuzanna stanęła na podłodze i oparła się rękoma o blat stołu. Marcin rozsunął jej suknię i zaczął ją ruchać od tył. Zuzanna jęczała z radości. Na koniec Marcin wyją kutasa i włożył w Zuzanny cipę dwa swoje palce i dał Zuzannie do obliczania po czym klepną ją swoją silną dłonią po pośladkach. Zuzanna poprawiła sukienkę ucałowała w usta Marcina – dodając – do następnego i wyszła z sali zatrzaskując za sobą drzwi. Marcin założył spodnie podszedł do Anki mówiąc. Ja wychodzę już. Ogarnij się. Klucze do gabinetu zostaw mi na biurku. Taksówkę zamówię Ci do domu za godzinę otworzył drzwi i wyszedł.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Łukasz Q