Category: Uncategorized

  • Dwa duze zera

    Pracowałem od jakiegoś czasu w sklepie z artykułami do malowania, znajdującym się na samym rogu niczego. I mój szef, pan Robert, oczekiwał ode mnie tylko jednej rzeczy – żebym tam po prostu był. Oczywiście nie stosowałem się do tego jedynego prostego polecenia i otwierałem przeważnie spóźniony. Raz otworzyłem sklep dopiero po godzinie. Kiedy przyszedłem – czułem się okropnie, bo to był poniedziałek, a ja dałem poprzedniego dnia srogo w palnik – facet stał przed drzwiami i kopcił papierosa jednego za drugim. Pod jego stopami leżało kilkanaście martwych petów. Spostrzegł mnie, przez chwilę nic nie mówił, bo kończył faję i odezwał się dopiero po tym, jak zdeptał tlący się odpad podeszwą.

    – Czy ja aż tyle od ciebie wymagam Mielczarek? – zapytał bardziej znudzony niż wściekły. – Aż tyle? Być na czas?

    – Przepraszam, panie Robercie – wyznałem z udawaną skruchą i wcisnąłem mu pierwszy, lepszy kit. – Mój brat miał wczoraj urodziny i trochę wypiliśmy. Trochę tylko.

    – Jaki brat?

    – Mój brat. Starszy. Dawno się nie widzieliśmy. Wrócił na przepustkę.

    – Z wojska?

    – Z więzienia.

    Mężczyzna pokiwał tylko głową i zapowiedział, że to moje ostatnie spóźnienie. Zgodziłem się z nim, ale na drugi dzień znowu przyszedłem wstawiony i pół godziny po czasie. Tym razem nie powiedział nic. Na początku następnego tygodnia po prostu wparował do sklepu z jakimś chłopakiem.

    – To jest Emil – wyznał jakby dumny z siebie. – Od dziś będziecie pracować we dwóch.

    – To nieźle… – zacząłem, ale przerwał mi, mówiąc dalej, czy też to ja chciałem się mu wciąć.

    – I będzie z tobą pracował, aż wszystkiego go nauczysz. Masz mu wszystko pokazać, gdzie co leży, jak się kasę liczy i tak dalej. Mam nadzieję, że szybko to opanuje.

    Posłał Emilowi uśmiech niczym kochanek, ale tamten się nie zarumienił.

    – A jak już wszystkiego się nauczy? – zapytałem naiwnie, dobrze znając odpowiedź.

    – Wylecisz stąd Mielczarek. Wylecisz.

    Pan Robert wziął jeszcze Emila na zaplecze – nie wiem, może się tam całowali – w każdym razie wrócili stamtąd uhahani od ucha do ucha. Gościu śmiał się, jakby zaraz miał się zakrztusić. Kiedy szef zostawił nas samych, obejrzałem sobie tego nowego bardzo dokładnie. Zdawał mi się być beznadziejnym typem. Szeroka, nalana twarz, małe oczka i tłuste włosy. Uszy odstające, które z chęcią odfrunęłyby do nieba. I ta jego postawa – zgarbiony i niski, z balonową oponką na brzuchu i chudymi jak patyki rękami. Pomyślałem, że w całym swoim życiu nie zrobił pewnie ani jednej pompki. Kiedy się do mnie odezwał, zniechęcił mnie jeszcze bardziej.

    – To co mam robić, kolego?

    Pierwsze co kazałem mu zrobić, to dokładnie wyszorować kibel – nad którym ja nie pochyliłem się ani razu przez dwa miesiące pracy, więc możecie sobie wyobrazić jak to musiało wyglądać i śmierdzieć. Kiedy skończył – zajęło mu tragicznie dużo czasu – powiedziałem, że ma przelecieć podłogi.

    – Wymyć cały sklep? – zapytał z miną przerażonego buldoga.

    – Cały sklep – potwierdziłem i wróciłem na swoje miejsce, czyli na obrotowe krzesło, będące miejscem mojego wielogodzinnego spoczynku.

    Zaczął myć te podłogi antycznym mopem z drewnianym kijem i zauważyłem po pół godziny, że ani razu nie wymienił wody. Wyszedłem na środek i spojrzałem na zwykle szare kafelki. Były teraz czarne.

    – Ty, Emil! – zawołałem.

    Wychynął zza jednego z regałów.

    – Myłeś już kiedyś podłogę?

    – Ani razu. To jest mój pierwszy raz.

    Mogłem go o to, kurwa, podejrzewać.

    Ponownie poinstruowałem go co i jak – pokazałem nawet, robiąc w kilka sekund więcej niż on przez pół godziny – i ponownie wróciłem na swój wygodny tron. Nadrabiałem zaległości w lekturach, czytałem sobie Buszującego w zbożu Salingera. Pod koniec dnia, jeszcze przed zamknięciem, obejrzałem krytycznym okiem jego dzieło. Kiepsko mu poszło.

    – Na którą jutro mam być? – zapytał, kiedy wyszliśmy przed sklep.

    – Na dziewiątą – oznajmiłem. – Możesz być na dziewiątą. Ja się pewne trochę spóźnię.

    Nie zrobiłem nawet trzech kroków, kiedy zawołał za mną:

    – To jak wejdę do sklepu?

    Wzruszyłem ramionami i wróciłem do siebie, na pokój w akademiku. Cały wieczór przegrałem w karty z moim współlokatorem, nie rozmawiając przy tym zbytnio. Może dlatego, że Matas był Litwinem i nie za bardzo mówił po polsku. Ja co prawda umiałem po angielsku, ale on nie. Migowego nie znałem. Dlatego siedzieliśmy cicho, a karty były naszym uniwersalnym językiem. Tak samo jak wódka. No więc głównie graliśmy w wojnę. Nie wiem czy Matas umiał grać w coś innego. Zresztą, nie było to aż tak ważne.

    Następnego dnia przyszedłem wyjątkowo na czas. Emil już czekał pod wejściem jak potulny piesek i tak samo radośnie przywitał mnie u drzwi – może merdałby przy tym ogonem, gdyby taki posiadał. Podał mi rękę, ale go zignorowałem. Weszliśmy do środka i pomyślałem, że chyba nie powinienem być dla niego aż tak surowy, mimo że koleś ewidentnie przyszedł ukraść mi robotę – ostatecznie nie był niczemu winien. Ale kiedy zobaczyłem jego damski chód, jego ślimacze ruchy przy każdej prostej czynności i kiedy po raz kolejny wyskoczył z jakimś głupim pytaniem, to ostatecznie zmieniłem zdanie. Nie mogłem go polubić. Nie dało się, cholera.

    Przez cały tydzień kazałem mu robić najróżniejsze, kompletnie bezsensowne rzeczy. Kiedy przychodził do kasy i opierał się o blat, zapuszczając żurawia na to co robię, wysyłałem go do magazynu, do pobliskiego sklepu czy coś takiego. Irytował mnie swoim zachowaniem, swoim jestestwem. Był jak ludzki rzep, przylepa. Przyklejał się do człowieka i to wnerwiało cię niesamowicie, bo emanowała od niego aura przegrywu i przykrego potu. Opowiadał mi pierdoły ze swojego życia, znaczy starał się opowiadać – przeplatane żartami po których tylko on się śmiał – bo w ogóle nie słuchałem. Często gadał o jakiejś Ewie, która miała być niby jego dziewczyną. Z historii wynikało, że jest nieziemską laską, więc mu nie wierzyłem.

    Drugiego tygodnia w poniedziałek tak jak zwykle czekał na mnie grzecznie pod drzwiami. Zapomniałem się i podałem mu rękę. Uścisnął ją tak mocno, że prawie poczułem ból. Miałem ochotę pieprznąć go w ten głupi łeb, bo widziałem, że włożył w ten uścisk potężny wysiłek – zdradziła to jego krzywa gęba. Zrobił to celowo albo był po prostu idiotą. Podejrzewałem to drugie.

    Ruch w sklepie był zawsze niewielki. Zwykle kilku stałych bywalców, którzy oglądali codziennie te same zakurzone półki, licząc chyba, że ujrzą na nich pewnego dnia samego Chrystusa. Ale w ten poniedziałek do sklepu weszła nieznana mi dziewczyna. Zanim ją zobaczyłem, usłyszałem w wiatrołapie stukot jej obcasów. Pojawiła się nagle, wyłoniła się z mroku i zaczęła kroczyć po sklepie z wyrafinowaniem damy z lat minionych. Miała ciemne włosy, a biały kapelusz wisiał jej z tyłu głowy. Nie była wysoka, obfite piersi ściśnięte zostały pod szarą koszulką, a różowa plisowana spódnica, którą miała na sobie, nie zdołała ukryć jej dorodnych bioder i pośladków. Gapiłem się na jej ciało z przyjemnością. Dziewczyna nie spojrzała na mnie od razu. Przeszła pomieszczenie kilka razy zanim się odezwała.

    – Czy jest Emil?

    Nie załapałem od razu o kogo jej chodzi – tyle mnie interesował.

    – Jestem ja – odpowiedziałem. – Może być?

    – Przyniosłam mu śniadanie. – Zignorowała moją zaczepkę z bolesnym chłodem.

    Emil wyczłapał się nagle z jakiegoś kąta i takim dziwnym, komicznym półbiegiem zbliżył się do dziewczyny. Wyciągnął ręce jakby chciał ją uściskać, ale ona cofnęła się.

    – Cześć Ewo – powiedział, śmiejąc się przy tym nerwowo.

    Zerknął na mnie niepewnie.

    – Trzymaj – oznajmiła, podając mu aluminiowe zawiniątko.

    Emil wziął od niej kanapki i dalej stał jak wryty.

    – Co się mówi Emil? – pomogłem mu.

    – Dzięki – wydukał.

    Ewa nie dała po sobie niczego poznać. Odwróciła się tylko i pewnym krokiem udała do wyjścia. Opuściła sklep bez słowa.

    – To moja dziewczyna – zaczął Emil.

    – Mówisz? – rzuciłem od niechcenia. – A kibel dziś szorowałeś?

    – Ale jak? Dziś kibel? Znowu?

    Pokiwałem głową jak znudzony mędrzec, który potwierdza prawdę oczywistą. Chłopak spuścił łeb i poszedł w stronę zaplecza. To podła zagrywka, ale nie było mi go szkoda za grosz. No może trochę.

    Ewa nie pojawiła się w sklepie do końca tygodnia, ale w sumie zapomniałem o niej następnego dnia, więc nie robiło mi to różnicy. Nasz szef, pan Robert, wpadł któregoś dnia zapytać jak idzie postęp w nauce nowego padawana. Powiedziałem mu, że Emil jest bystry jak woda w klozecie i szybko się uczy. Facet był wyraźnie zadowolony. Ja znacznie mniej.

    No i pewnego ranka Emil nie stawił się do pracy punktualnie. Przyszedł prawie po godzinie z nietęgą miną i jeszcze bardziej zgnębioną postawą. Zatrzymał się przy mnie i wiedziałem, że coś leży mu na sercu. Gówno mnie to obchodziło, ale otworzył się bez pytania.

    – Stary, jak ja ją kocham – wyrzucił desperacko.

    – Kogo? – zapytałem, autentycznie nie wiedząc, o kogo mu chodzi.

    – No Ewę. Kocham ją na zabój.

    – Aha.

    – Nie mogę przestać o niej myśleć, w dzień czuję się źle, nie mogę spać w nocy. W głowie mam tylko jej obrazek. Jest dla mnie wszystkim. Ale coś się zmieniło. Jest jakaś inna, obca. Zrobiła się zimna, niemiła. Nie była taka. Naprawdę coś się zmieniło stary. Nie wiem o co chodzi. Boję się, że kogoś ma.

    – Kiepska sprawa.

    – Wychodzi gdzieś dzień i w nocy, w ogóle się nie widzimy. Drzwi do pokoju ma zawsze zamknięte. Kiedy pukam i wiem, że na pewno jest w środku, odpowiada mi cisza. Piszę do niej, ale ona nie odpisuje. Kiedy dzwonię, zawsze ma wyłączony telefon. Myślę, że naprawdę kogoś ma, poznała jakiegoś faceta. To doprowadza mnie do szału. Próbowałem się z tego powodu nawet zabić.

    – I co? Udało się?

    Popatrzył na mnie załzawionymi oczyma. Pomyślałem, że sprawa naprawdę jest poważna.

    – Od jak dawna tak się zachowuje? – spytałem.

    – Od jakiegoś tygodnia – oznajmił i zaszlochał. – Nie wiem co robić, Marcel! Pomóż mi!

    Poradziłem mu, żeby to przeczekał, że kobiety czasami tak mają. Potem odpuściłem mu szorowanie kibla i łaskawie pozwoliłem, żeby sobie posiedział na zapleczu. Oczywiście nie powiedziałem o tym szefowi. Nie byłem konfidentem. Każdy ma prawo mieć gorszy dzień. Mnie zdarzały się one trzydzieści razy w miesiącu.

    No ale następnego dnia ta łamaga w ogóle nie przyszła. Po cichu liczyłem na to, że pan Robert wparuje z niezapowiedzianą wizytą i zrzednie mu ten wąsaty ryj, kiedy spostrzeże brak swojego kochasia. Jednak to nie on odwiedził sklep, a Ewa. Wkroczyła z gracją, ubrana bardzo podobnie jak ostatnio, tym razem jednak jej spódniczka kończyła się znacznie wyżej, a koszulka miała głęboki dekolt.

    – Macie tu może pędzle? – zapytała niewinnie, obrzucając mnie nieznacznym spojrzeniem, kiedy ja patrzyłem na jej odsłonięte cycki.

    Pewnie, że pokazałem jej gdzie mamy pędzle. To była ciasna alejka, bardzo zagracona, więc staliśmy blisko siebie. Czułem bijące ciepło z jej ciała, rodzaj grawitacji działający na mnie hipnotycznie. Niby przypadkiem trąciła mnie swoim biustem. A potem na dokładkę odwróciła się do mnie tyłem i nachyliła się, przydając tej marnej chwili jakiejś boskości. Miałem ochotę coś z tym zrobić, ale wychowano mnie na dżentelmena. Pozwoliłem sobie jedynie podziwiać widoki.

    – Myślałam, że będzie tutaj coś ciekawszego – stwierdziła w końcu, prostując się.

    Wróciliśmy na główną salę. Szedłem za nią,wciąż gapiąc się na jej krągłą dupcię, pracującą pod tym kusym materiałem. Naprawdę potrafiła poruszać się na tych obcasach. Większość kobiet chodzących w wysokich butach sprawia wrażenie paralityczek. Jest w tym coś smutnego.

    – Gapisz się na mój tyłek? – zapytała nagle bez ogródek.

    – Emil to twój chłopak? – odbiłem piłeczkę.

    – Nie.

    – On uważa co innego.

    Westchnęła ciężko, a odsłonięte miło piersi uniosły się i opadły słodko.

    – Wynajmuję pokój w tym samym mieszkaniu co on – powiedziała. – To wszystko.

    – Przyniosłaś mu przecież śniadanie.

    – Zostawił je w kuchni i dzwonił do mnie potem, żebym mu je przyniosła. Wydaje mi się, że zrobił to specjalnie.

    – Gość ma na twoim punkcie obsesję. Powinnaś być dla niego milsza.

    Nie odpowiedziała na to. Przysunęła się do mnie i ponowiła wcześniejsze pytanie, które celowo pominąłem. W jej jasnych oczach czaiło się coś niedobrego.

    – To jak było? Gapiłeś mi się na tyłek czy nie?

    – Może.

    – A chciałeś za niego złapać?

    – Nie wiem.

    Ujęła moją dłoń i położyła ją sobie na prawym pośladku. Był strasznie miękki, prawie rozlewał się pod moimi palcami. Cofnąłem się po chwili, ale nie dlatego, że mi się to nie podobało. Usłyszałem dzwonek – znaczyło, że ktoś wszedł do sklepu. Jakaś stara baba, jedna z tych, które przesiadują tutaj po godzinie i niczego nie biorą. Zachowanie Ewy również momentalnie się zmieniło. Odsunęła się ode mnie i powiedziała, że musi już lecieć, bo ma coś ważnego do załatwienia. Nie zatrzymałem jej. Jedynie Bóg wie co siedziało w głowie tej dziewczyny. Nie miałem zamiaru tego roztrząsać.

    Przez kolejne dni pracowaliśmy z Emilem na pół gwizdka. Powoli wdrażałem go w tajniki dobrego sprzedawcy. Mój koniec zbliżał się wielkimi krokami. Chłopak był jednak ciągle rozkojarzony, wolno się uczył i pan Robert wyrażał już oznaki poirytowania – denerwowało go to, że wciąż byłem potrzebny. Ale, jak na wszystko, nadszedł czas i na mnie. To miał być mój ostatni dzień, ostatni piątek. Sklep był już otwarty i zjawiłem się jak zwykle spóźniony. Za ladą siedział Emil. Wyglądał na przybitego, oczy miał zaczerwienione i podkrążone. Nie zapytałem go co się stało. Kazałem mu zjeżdżać z mojego miejsca. Zrobił to i zaczął temat.

    – Pamiętasz Ewę, moją dziewczynę?

    – No.

    – Rozstaliśmy się.

    – Przykro mi.

    – Powiedziała mi, że nie jestem odpowiednim dla niej facetem, że w ogóle nie jestem według niej facetem. Powiedziała, że znalazła sobie kogoś lepszego, prawdziwego mężczyznę. Tylko co to znaczy być prawdziwym mężczyzną, co? Co to kurde znaczy? Przecież byłem dla niej dobry i miły. Wyręczałem ją we wszystkim, kupowałem prezenty, a teraz co? Znalazła sobie jakiegoś frajera.

    Wytłumaczyłem mu w końcu, że takie rzeczy się zdarzają i że nie ma co się tym przejmować. Poradziłem mu, że jeżeli naprawdę ją kocha, to powinien spróbować z nią porozmawiać, otworzyć się. Stwierdził, że to świetny pomysł i że do niej zadzwoni. Nie dał sobie przetłumaczyć, że to za wcześnie. Wyszedł na zaplecze i nie było go jakieś pięć minut. Wrócił z zadowoloną miną.

    – Ewa powiedziała, że może ze mną pogadać za pół godziny, u nas na mieszkaniu – oznajmił podbudowany.

    – Jesteś w robocie przecież – przypomniałem mu.

    – Wyskoczę na godzinę, dobra? Nie powiesz nic szefowi, okej?

    Byłem równym gościem. Obiecałem, że nic nie powiem. Poleciał jak na skrzydłach. Znów zrobiło mi się go trochę żal.

    I wcale nie byłem zaskoczony tym, że kilka chwil po jego wyjściu w sklepie pojawiła się Ewa. Teraz wyglądała niczym zwykła ulicznica – wystrojona w skąpe mini, które ledwo zakrywało jej tyłek. Brzuch miała odsłonięty, a na twarzy ostry makijaż. Zatrzymała się przed moim stanowiskiem i uśmiechnęła się.

    – Minęłaś się ze swoim chłopakiem – powiedziałem obojętnie.

    – On nie jest moim chłopakiem, mówiłam ci już. Wynajmuję tylko pokój w jego mieszkaniu. Dostał je podobno w spadku po zmarłym dziadku. Siedzę na nim, bo prawie nic mu nie płacę – wyjaśniła.

    – Czyli go wykorzystujesz.

    – Skoro się daje.

    Westchnąłem ciężko.

    – Słuchaj skarbie, chyba wiem w co tu się gra. Nie bardzo mam ochotę w tym uczestniczyć – wyjaśniłem sucho.

    – A w co się gra? – zapytała, udając głupią.

    – Z jakiegoś powodu się na nim odgrywasz, bawisz się nim, jego uczuciami. I jestem ci do tego potrzebny. Chcesz mu zrobić krzywdę. Tylko dlaczego?

    – Lubię chaos. Lubię być w centrum. To wszystko.

    – Skoro tak to w porządku.

    Wyszedłem zza lady i poszedłem do drzwi. Odwróciłem kartkę “otwarte” na drugą stronę i zamknąłem sklep. Nie zależało mi już w ogóle na tej robocie, przecież dziś wylatywałem. pan Robert mógł wparować w każdej chwili, ale to też mnie mało obchodziło. Wróciłem do niej. Stała oparta o drewniany blat. Nachyliłem się i pocałowałem jej pomalowane bordową kredką usta, łapiąc ją jednocześnie za tyłek.

    – Świnia – rzuciła do mnie, kiedy oderwałem się od niej.

    – Słuchaj, na zapleczu jest nieduża kanapa – zacząłem. – Myślę, że powinna się nadać.

    – Ty gnoju jeden – odpowiedziała ostro.

    Mimo to poszła ze mną na tyły sklepu.

    Usiadła na tej wysłużonej, zalatującej kurzem kanapie. Odrzuciła włosy do tyłu i wbiła we mnie swoje niebieskie oczy. Dopadłem do niej, nie mogąc dłużej wytrzymać. Zacząłem ją całować, jej szyję, twarz, usta. Odpowiadała mi zdawkowo, jakby obojętnie i chłodno. Pomogłem jej zdjąć skąpą koszulkę na ramiączka i wprawnym ruchem pozbawiłem ją stanika. Jej piersi były naprawdę ładne – jędrne, z niewielkimi, różowymi brodawkami. Zacząłem łapczywie ssać jeden sutek.

    – Ty pieprzona świnio – obraziła mnie znowu.

    Pomyślałem, że to element jakiejś gierki, albo mówiąc takie rzeczy, czuła się lepiej ze samą sobą. Nie myślałem jednak o tym za dużo. Miałem tu coś lepszego niż rozmyślanie.

    Moja lewa dłoń powędrowała między jej rozchylone nogi. Okazało się, że nie miała na sobie majtek. Chwilkę bawiłem się jej łechtaczką, a potem wsadziłem jej palec do środka. Było tam bardzo ciasno, bardzo mokro i gorąco. Zaczęła cicho pojękiwać. Przerwałem zabawę i wstałem, potem zdjąłem swoją koszulkę i odpiąłem pasek od jeansów. Zsunąłem je razem z bokserkami.

    – Chyba nie myślisz, że pozwolę ci go wsadzić! – wyrwała z oburzeniem.

    No i właśnie to zrobiłem. Przewróciłem ją na plecy i zadarłem jej mini. Rozchyliła szeroko nogi i wszedłem w nią głęboko. Zawyła, przyjmując mnie po raz pierwszy. Potem już jęczała i dyszała, biorąc to co dla niej miałem. Wsadziłem język w jej usta i całowaliśmy się i pieprzyliśmy jak króliki. Minęło trochę czasu i teraz to ona była na górze. Ujeżdżała mnie z pasją i zaangażowaniem. Co chwila powtarzała:

    – Ty gnoju! Ty pieprzony gnoju!

    Nie spodziewałem się tego, co po chwili zrobiła. Otwartą dłonią, z całej siły, walnęła mnie w twarz. Zapiekło. Potem spróbowała po raz drugi, ale się uchyliłem.

    – Co ty wyrabiasz? – zapytałem, a ona ani na chwilę nie przestawała po mnie skakać.

    – Jesteś wrednym skurwielem, zacząłeś pieprzyć mnie bez pytania!

    Zacząłem zastanawiać się kto tu kogo tak naprawdę pieprzy.

    Kiedy po raz kolejny spróbowała mnie uderzyć, złapałem ją za rękę, wywinąłem i obróciłem całą na brzuch, przygniatając swoim ciężarem. Miałem ją teraz.

    – Nienawidzę cię! Nienawidzę!

    Nie przestawałem jednak ani na moment, bo czułem, że jestem tuż, tuż. Naprawdę była niezła w te klocki. No i chwilę później skończyłem, prawdziwa rozkosz, promienie pierwszego, zimowego słońca oblewające połacie śniegu. Odezwała się dopiero, kiedy z niej zszedłem.

    – Było w porządku – oznajmiła cicho.

    – Tak – przyznałem. – Było w porządku.

    – Muszę już lecieć – wyznała i zaczęła się ubierać.

    Otworzyłem sklep i wróciłem na swoje miejsce za kasą. Ewa wyszła, nie żegnając się ze mną, a Emil już się dzisiaj nie pojawił.

    Weekend minął mi za szybko. Tylko trochę myślałem o tym, co zdarzyło się na tyłach sklepu. Nie będzie co opowiadać dzieciom. W poniedziałek rano obudził mnie telefon. Dzwonił pan Robert.

    – Mielczarek musisz przyjść dziś do pracy – odezwał się na powitanie.

    – A co z Emilem? – zapytałem.

    – Nie ma go. I nie będzie.

    – W takim razie chcę podwyżkę.

    – Nie przesadzaj Mielczarek.

    – W takim razie dowidzenia panie Robercie.

    Rozłączyłem się. Nie minęła sekunda jak znowu zadzwonił.

    – Dobra. Dam ci podwyżkę. Ale zaczniesz przychodzić do pracy punktualnie, jasne?

    – W porządku.

    Było przed dziewiątą, więc wstałem z łóżka i zacząłem wsuwać na siebie spodnie. Za oknem świeciło słońce. Dzień wydawał się ciepły. Matas przekręcił się w łóżku, gadając coś pod nosem w obcym języku. Wszystko zostało po staremu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin M.

    To jest to seksowne, ale zabawne. Lubię ten tekst. Nie wiem dlaczego.

    Zachęcam do odwiedzania mojego profilu, czytania innych tekstów i włażenia na bloga. Narzekam tam na wiele spraw i wrzucam opowiadania, które nie nadają się tutaj ze względu na brak erotycznych wątków.

  • Tomasz zigolak odc 18

    Czerwiec 2022

    W galerii było pełno ludzi. Był początek lata, więc kobiety odsłaniały nieco więcej. Mijały ich co chwila śliczne dziewczęta, pożerające go wzrokiem. Tomasz  miał na sobie białą koszulkę polo i jasne spodenki. Na nosie gościły ciemne okulary, maskujące jego oczy wpatrujące się w dekolty mijanych kobiet. Bogna trzymała go dumnie za rękę. Wyglądała cudnie. Jej blond włosy, lśniły w świetle dnia. Tomasz mógł podziwiać jej długie nogi. Było ciepło więc mogła je odsłonić. Miała na sobie jedynie jeansowe, króciutkie szorty i jasną bluzeczkę odkrywającą jej pępek. Przez cienki materiał nieśmiało przebijały się brodawki.

    Mijali sklep z męską odzieżą. Tomek bez trudu rozpoznał w nim dziewczynę z kamerek. Czasem oglądał ją, nagrywającą z tego właśnie sklepu. Dobrze znał jej ciało.
    – Moglibyśmy się z nią zabawić. – Powiedział do swej towarzyszki
    – Z którą?
    – Z tamtą czarnulką. Widywałem ja na kamerkach. Pewnie teraz palcuje swoją muszelkę. – Wskazał na dobrze znaną  mu kobietę. Dziewczyna była lekko po trzydziestce. Widać było, ze też nie ma na sobie stanika. Jej sutki mocno przebijały się przez materiał króciutkiej sukienki. Widząc nadchodzącą parę wyszła zza lady z podwiniętą sukienką. Tomasz czuł jak jego penis twardnieje, bowiem jego oczy wypatrzyły skrawek jej ciemnej cipki.

    Wybierała dla niego spodenki. Tomasz lustrował dokładnie ciało ekspedientki. Jej opalone uda ocierały się lekko o siebie, kiedy dziewczyna chodziła po pomieszczeniu. Miała też  ładne piersi. Nie były może za duże, ale świetnie wyglądały w tamtej kolorowej sukieneczce. Bogna z lubością patrzyła na jego coraz większe krocze. Penis odbijał się wyraźnie na materiale spodenek.

    -Chyba są zbyt ciasne. – rzuciła krótko wychylając się zza zasłony.
    Brunetka po chwili podeszła z kolejnymi spodenkami do kabiny, w której stali.
    -Niech Pani sama zobaczy. – Bogna odsunęła kotarkę i pokazała na wielkiego penisa swojego kochanka. – Sama nie wiem. Jego kutas nie mieści się. Próbowałam wszystkiego.
    -Oj, proszę dać sobie pomóc. – Dziewczyna nie potrzebując zachęty klęknęła przed nim rozchylając dekolt swego odzienia i wyswabadzając piękne piersi. – Trzeba mu przecież ulżyć. Zapraszam. Proszę mi pomóc. – Powiedziała do klękającej obok niej kobiety. Szybkim ruchem ściągnęła z niej bluzeczkę odsłaniając spory biust. Na twarzy młodej brunetki wyraźnie zarysowało się uznanie. Wreszcie wzięła jego penisa do ust. Pochłaniała go powoli, uśmiechając się przy tym słodko. Bogna zaczęła delikatnie pieścić jej cipkę. Podwinęła lekko sukienkę ułatwiając sobie zabawę. Ciche siorbanie wypełniło malutką przestrzeń. Odsunięta nieznacznie kotarka wpuszczała sztuczne światło do środka. Bogna widząc dziewczynę w akcji zaczęła mruczeć. Brunetka wreszcie oddała jej kutasa. Jasnowłosa kobieta zaczęła go łapczywie pochłaniać aż po nasadę. Mlaskała przy tym głośno. Co chwila wypuszczając go z ust. Pomrukiwała wtedy, patrząc mu z zadowolone oczy. Na sam koniec zabawy znów oddała prącie dziewczynie obok. Zaczęła go trzepać. Trysnął potężnie na jej twarz i piersi. Dziewczyna oczyściła kutasa i jądra. W tym samym czasie jej cipka palcowana była przez Bognę. W końcu dziewczyna zaczęła zbierać spermę z twarzy, a jej koleżanka czyniła to samo z jej piersiami. Kiedy wszystko wylądowało w ich ustach zaczęły się całować. Lepka sperma, zmieszana ze śliną obu pań opadała długimi, lśniącymi smugami na ich nagie piersi…

    Bogna zauważyła wreszcie sklep z damską bielizną. Było w nim całkiem sporo kobiet. Większość z nich była w średnim wieku. Mamuśki wybierały sobie biustonosze, co chwila zmieniając zdanie. Miała ich obsłużyć młodziutka praktykantka. Kiedy blond włosa kobieta poleciła jej znaleźć coś dla siebie, dziewczyna zauważyła całkiem spore ilości nasienia, które leżało na jej piersiach. Dziewczyna zaczerwieniona oddaliła się od pary, aby wykonać zadaną pracę. Wkrótce przyniosła seksowny czerwony komplecik. Z zawstydzeniem odprowadziła wzrokiem dojrzałą kobietę, która ponętnie kręcąc tyłkiem zawiodła do przymierzalni przystojnego szatyna.

    Bogna dyszała ciężko. Jej obfite piersi falowały, po wypadnięciu z koronkowego topu. Kotas tomka ocierał się o czerwony materiał. On też oddychał głęboko. Kobieta była rżnięta na stojąco, opierała się więc mocno o ściankę malutkiego pomieszczenia. Jej lewa rączka ściskała mocno kotarkę oddzielającą ich od innych klientów sklepu. Zawstydzona małolata słyszała wyraźnie co działo się za kotarą. Słyszała, jak jądra Tomka uderzały głośno o pośladki kochanki. W końcu ciemny materiał poruszył się. Jasno włosa kobieta wychyliła się zza niego, odsłaniając swoją nagą pierś.
    – Mogłabym prosić jeszcze o pończoszki do kompletu. Memu chłopcu bardzo podoba się ten top. Chciałabym czymś uzupełnić ten zestaw. – Powiedziała, wyraźnie dysząc i przymykając co chwila oczy. Nastolatka odeszła jeszcze bardziej zmieszana. W lustrze wewnątrz pomieszczenia dojrzała bowiem jak gruby penis Tomka penetrował lekko porośniętą piczę.

    Kiedy podeszła do kabiny, gdzie przebywała jej klientka usłyszała ciche pojękiwanie. Słyszała także ciężki, męski oddech.
    -Przepraszam. – rzekła cichutko.
    -Dziękuję. – Bogna rzekła grzecznie, kołysząc się w rytm ruchów penisa w jej cipce. Wkrótce schowała się znowu i zaczęła jęczeć. Jej głos stawał się słyszalny w małym sklepiku. Podniecało ją to. Zaczęła więc tarmosić paluszkiem swoją pipkę. Tomasz przyspieszył. Jego jądra znów zaczęły mocno klaskać o mokre uda kobiety. Mokra cipka przyjmowała co raz za razem. Wreszcie doszedł. Cieplutka norka Bogny została zalana solidną dawką nasienia. Penis wypadł gładko z jej cipki. Tomasz wytarł go jeszcze o płaski brzuszek kochanki i schował w spodniach. Na jej udach powoli pojawiała się biała maź. Sperma niechętnie opuszczała jej mokrą  pipkę. Z pomocą kochanka zdjęła z siebie przymierzany top. Czerwony, koronkowy materiał zebrał znaczną część nasienia z krocza kobiety. W końcu odchyliła znacznie kotarkę.
    -Proszę to dla nas zapakować. Bardzo nam się podobała. Prawda, kotku? – Kobieta oddała przymierzany wcześniej zestaw młodej dziewczynie.
    -Tak, moja piękna. – Tomasz pocałował czule szyję Bogny ściskając jej jędrną pierś. Oboje ubawieni patrzeli, jak nastolatka odchodzi zmieszana, ściskając w rączce obspermioną bieliznę.

    Było już późno. Wiedzeni smakowitym zapachem kroczyli ku jadłodajni. Mały bar stwarzał intymną atmosferę. Szybko złożyli zamówienie i poszli do stolika. Kelner zjawił się dość szybko. Po dniu pełnym wrażeń, oboje zjedli dość szybko. Siedzieli popijając przez słomki słodkie soki. Nagle Tomasz poczuł jej nagą stopę na swoim udzie. Bogna uśmiechała się do niego zalotnie. Dopiła spokojnie swój napój i zsunęła się delikatnie pod stół. Mężczyzna oparł się wygodnie. Jej głowa wyglądała delikatnie spod stołu, rączki zaś uwijały się z spodniami. Wreszcie uwolniła grubego kutasa z uwięzi. Zaczęła go powoli ssać. Trzymała go mocno u nasady. W jej ustach znikał co chwila duży żołądź. Robiła to powoli. Tomasz mruczał z zadowolenia. Kobieta przerywała co chwila i lizała go od nasady do czubka. Tomek poczuł, że długo nie wytrzyma więc chwycił lekko za jej głowę cicho postękując. Zaczęła więc go masować, trzymając w ustach jego czubek. Trysnął. Dawka spermy wylądowała w jej ustach. Dumna pokazała mu nasienie na języku, uderzając się kilkukrotnie penisem w policzek. Nie połykając oblizała go delikatnie i wciągnęła resztkę spermy. Droczyła się z nim chwilę. Po wszystkim połknęła zawartość ust i zniknęła pod stolikiem.

    Wrzesień 2027

    Maria leżała naga na fotelu. Drzemała słodko, kiedy promienie słońca ogrzewały jej sztuczne cyce. Poczuła zapach kutasa. Tomek prężył go przy jej ładnej buzi. Lekko włożył jej go do ust. Uśmiechnęła się nie otwierając oczu. Lubiła tak się budzić. Mruczała zadowolona połykając kutasa, który coraz głębiej wchodził w jej usta. Wreszcie przestał się bawić. Chwycił mocno jej głowę i zaczął ostro rżnąć. Krztusiła się mocno. Odpuścił. Jego penis wystrzelił z ust kobiety, a ta nabrała powietrza uśmiechając się szeroko. Zaprosiła go do swej dziurki. Wpakował więc go bez ceregieli i zaczął posuwać. Był napalony, bowiem wcześniej pierwszy raz zobaczył jej prześliczną córkę. Z zamkniętymi oczyma penetrował pizdę Marii, wyobrażając sobie że jest w tamtej dziewczynie. Trysnął. Sam zdziwił się, że tak szybko. Kobieta przyciągnęła go do siebie i zaczęła całować. Poczuła jednak, że po raz pierwszy jej kochanek nie oddaje się jej w całości.
    -Co jest? Coś nie gra.
    -Twoja córka.
    -Co z nią. – Spytała zaskoczona. -Podoba Ci się! Ty jej też. Pytała mnie o Ciebie.
    -No i co jej  powiedziałaś.
    -Prawdę. Że jesteś mój. Że rżniesz mnie, tak jak jej nikt nigdy nie zerżnie.
    Tomek nic nie mówił. Brunetka wymyśliła więc szybko historię, jak ma wyglądać ich spotkanie.

    Tomasz rozmawiał z Marceliną. Właściwie dawał jej mówić. Miała cudny głos. Podobała mu się w każdym aspekcie. Patrzył na jej śliczną buzię i spijał każde słowo z jej uśmiechniętych ust. W zgrabnym nosku tkwił mały, okrągły kolczyk. Dziewczyna miała figurę po matce. Była po prostu piękna. Jego serce łopotało. Sam nie wiedział co się z nim dzieje.

    Robiła mu loda. Marzył o niej. Spełniło się. Faktycznie, była napalona. Wprawnie mu obciągała, siorbiąc słodko. Co chwila spluwała na jego żołądź, by potem znów patrząc mu w oczy brać całego członka głęboko w usta. Tomek chciał się jej odwdzięczyć. Zerwał jej pachnące figi i zajął się aksamitną cipeczką. Pachniała obłędnie. Aż zakręciło mu się w głowie. Lizał ją łapczywie. Dziewczyna rozwiązała swój biustonosz uwalniając całkiem spore cycuszki. Ugniatała je lekko. W jej dłoniach wyglądały idealnie. Wtem do pokoju wpadła Maria.
    -Co to ma znaczyć?! Przywłaszczyłaś sobie mojego ruchacza?!
    -Oj mamo, on woli mnie. Pogódź się z tym.
    -Tak? Więc pokażę Ci że to nie prawda. Powiedziała zrzucając z siebie ręcznik. Oderwała go od młodej szparki swojej córeczki i zaczęła pochłaniać jego kutasa. Tempo było szalone. Jej usta nabijały się na penisa, mlaszcząc głośno. Co chwila przerywała nabierając łapczywie powietrze. Dziewczyna podeszła do niej i zaczęła lizać jądra. Trysnął. Maria połknęła wszystko, mrucząc z dumą.

    Siedział na skraju łóżka, kiedy Maria podskakiwała na nim głośno jęcząc. Jej ogromne cyce podskakiwały w rytm galopu. Marcelina lizała jego jądra, na które wylewał się nektar z piczy mamuśki. Po chwili kobiety zmieniły się. Ciasna cipka dziewczyny znacznie bardziej oddziaływała na twardy członek mężczyzny. Trysnął. Całująca go Maria, oderwała się od jego ust i zbliżyła się do cipki córki. Skoro tylko wypadł z niej gruby, sflaczał penis zaczęła ją lizać. Pochłaniała też spermę, wylewającą się z jej wnętrza. Marcelina całowała więc Tomka. Mężczyzna czuł się jak  w niebie. Jej słodki języczek dawał mu wiele przyjemności.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • Tomasz zigolak odc 19

    Listopad 2022

    To były jej 43 urodziny. Anna zrobiła się na bóstwo. Jej rude loki łaskotały piegowate plecy, kiedy szła otworzyć mu drzwi. Tomek ubrany był wtedy w czarną, skórzaną kurtkę. Przywitał ją całusem i wręczył małe pudełko. Kobieta odłożyła je i zaczęła zdzierać z niego ubrania. Uwinęła się szybko. Wnet oboje byli już nadzy. Całując go namiętnie zawiodła do sypialni. Spoczęli na jej wielkim łożu. Tomasz zaczął jej dogadzać. Pieścił językiem pachnącą cipkę, palcami tarmosząc za króciutkie włoski. Piersi kobiety, pieszczone przez jej dłonie, zdobiły sterczące mocno sutki. Doszła. Jej umysł nie panował nad ciałem, które targały przyjemne skurcze.

    -Odpakuj prezent. – Powiedział gładząc ją po głowie.
    -To zabawka dla mnie. -Kobieta spytała gładząc ręką różowe, gibkie dildo. Z obu stron zakończone żołędziami. – Musimy to przetestować.
    Tomasz chciał dać jej niezapomniany seks. Wstał z łóżka i zbliżył kutasa do jej ust. Anna leżąca na plecach odchyliła głowę lekko do tyłu i wzięła go w usta. Tomasz zaczął powoli ruszać biodrami, nie pozwalając swemu prąciu na opuszczenie ust kochanki. Sam, dość mocno posuwał jej cipkę silikonowym masturbatorem. Anna krztusiła się mocno ogromnym przyrodzeniem. Jej oczy były mocno przekrwione. Nie wiadomo czy było to spowodowane trudnościami z połknięciem grubego chuja, czy drażnił ją rozmywający się makijaż. Cała jej twarz w coraz większym stopniu pokryta była mieszanką śliny i śluzu z jego kutasa. Strzelił potężnie. Nie dała rady połknąć wszystkiego. Wypluła niezdarnie zawartość ust. Sperma, mieszając się ze śliną znalazła się na jej twarzy.

    Nie dawał jej chwili wytchnienia. Obrócił kobietę i zapakował jej twardego znów członka w pizdę. Od razu rżnął ostro. Nie mogła jęczeć z rozkoszy, gdyż dławiła się zabawką, którą jej podarował. Tomasz głęboko pakował jej dildo do gardła. Sperma z jej twarzy ściekała na jędrne cycuszki. Anna krztusiła się głośno. Do odgłosów penetrującego jej usta sztucznego członka dochodziło miarowe klaskanie jąder o jej pośladki.  Tomek mocno ugniatał jej klejące się od nasienia piersi lewą dłonią. Prawą ręką cały czas rżnął jej gardło. Anna z trudem powstrzymywała odruch wymiotny. W końcu przestał. Jęknął głośno i zalał jej muszelkę ciepłym nasieniem.

    Leżała na brzuchu, kiedy Tomek ostro posuwał jej kakaowe oczko. Oblepiony spermą kutas gładko poruszał się w ciasnej pupci Anny. Kobieta ze łzami w oczach dławiła się znów długim dildo. Kochanek szarpał ją mocno za włosy odchylając jej głowę ku górze. Znów jego jądra klaskały głośno. Sperma wylewająca się z jej cipki lepiła się do wydepilowanej moszny. Śliska od śliny różowa zabawka wypadła z jego dłoni. Rudowłosa nabrała mocno powietrza. Tomasz szarpnął ją gwałtownie i zmienił jej położenie. Jej usta były pod jego kroczem. Przysiadł na jej twarz. Zaczęła ochoczo zlizywać spermę z moszny. Tomasz mocno szczypał jej sutki. Kiedy uznał, że kochanka skończyła czyścic jego jądra usiadł obok niej na łóżku. Chciała odetchnąć chwilę. Uśmiechnęła się do niego. Jej buzia cała była w mieszance śliny i spermy. Sztuczne rzęsy przykleiły się do policzków, a makijaż rozmywał się po skroniach. Mężczyzna jednak nie dał jej wytchnienia. Chwycił jej głowę i mocno nabił jej usta na pulsującego kutasa. Znów rżnął ją miarowymi, ostrymi ruchami. Nabijał jej usta na swojego chuja aż po jądra. Próbowała oponować, ale bezskutecznie. Wreszcie strzelił. Zakrztusiła się  mocno. Lepka sperma wylała się z jej ust, po grubym kutasie ociekając na jego jądra. Tomasz uderzał ją lekko kutasem w policzki. Droczył się z nią. Wciąż uciekał od niemogących dogonić zaspermionego penisa, obolałych ust kobiety.

    Maj 2023

    Bogna wsiadała do swego pięknego kabrioletu. Miała na sobie zwiewną sukienkę. Oczywiście spory dekolt nie mógł wiele pozostawić wyobraźni.  Był na tyle duży, ze widać było lekko brodawki na jej sztucznych piersiach.

    Tomasz czekał na nią na ławce przy parkingu. Było tam sporo samochodów. Ruch pieszych był jednak znikomy. Masował więc swojego grubego członka, rękę chowając pod materiałem spodenek. Wreszcie dostrzegł jej auto. Zaparkowała blisko niego. Mężczyzna wstał, a jego ogromy penis wystrzelił z spodenek. Dumnie kroczył w stronę kobiety. Stanął przy drzwiach samochodu, oddając swego koleżkę we władanie Bogny. Ssała go ze starannością. Siorbała przy tym słodko. Co chwila wyciągała go z buzi i  rozmazywała nim na swej twarzy ślinę. Kiedy Tomek dał jej znak, że niebawem dojdzie wyjęła go z ust i zaczęła masować go, mrucząc przy tym z zadowolenia. Bielutka sperma oblała jej twarz.

    Powolutku jechali przez miasto. Zdejmowała  z siebie powolutku obspermioną lekko sukienkę. Mijający ich faceci gapili się na jej cycuszki. Bogna paluszkiem ściągała z twarzy nasienie i pozdrawiała przechodniów, którzy pożerali ja wzrokiem.

    Postanowili zatrzymać się w przydrożnej restauracji. Po dłuższych poszukiwaniach, Tomek w końcu zaparkował samochód. Jego kobieta wyszła naga z samochodu i  sięgnęła na tylne siedzenie. Ubrała się pospiesznie w jasną koszulę i króciutkie szorty. Tomasz poszedł złożyć zamówienie, jego kochanka zaś udała się do toalety poprawić makijaż rozmazany na parkingu wcześniej.

    Po złożeniu zamówienia szybko udał się do damskiej toalety. Bogna malowała tam powieki. Rozpiął rozporek i z pęczniejącym członkiem podszedł do niej. Przytulił się do pleców kobiety i chwycił za jej piersi. Zaczął całować szyję, członkiem delikatnie wodząc po jej tyłeczku. Bogna zsunęła swoje spodenki i przyjęła go w wilgotną szparkę. Penetrował ją powoli, cały czas pieszcząc szyję. Stosunek miał się ku końcowi. Blondynka uklękła więc przed nim i zaczęła powoli bawić się jego członkiem. Masowała go rączką i ustami pieściła czubek żołędzi. Trysnął łagodnie w jej usta. Wycisnęła resztki spermy i wciągnęła ją do ust.

    Zasiadali do stolika. Bogna pokazała lubieżnie zawartość ust. Mieszała powoli języczkiem otulonym mieszanką nasienia i śliny. Maluśka część poleciała na jej bródkę. W końcu przyszło ich zamówienie. Kobieta zamknęła powolutku usta. Zdjęła pokrywkę z kubka i przyłożyła go do ust. Powoli wypluwała spermę wprost do ciepłej kawusi. Tomek pocałował ją nad stolikiem, pomagając jej zebrać spermę z kącików ust. Jedli w spokoju. Dzień był piękny.  Tomek skończył pierwszy i zaczął sięgać ręką jej ud. Masował je powoli. Kobieta pokazała mu nasienie pływające w kartonowym kubeczku i zaczęła powoli wypijać zawartość. Co chwila pokazywała mu, jak kolejne łyki kawy i wymieszanej ze śliną spermy znikają w jej ustach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • Remont (cz. 2)

    Zdarzenie miało miejsce kilka miesięcy po tym jak z Arkiem założyliśmy firmę remontową. Teraz mieliśmy pełny luz bo jeździliśmy wspólnie na robotę i nikt się nas nie czepiał, że spędzamy czas razem. Nadzwyczajnie w świecie prowadziliśmy i pilnowaliśmy biznesu. A co działo i dzieję się na remontach oprócz remontów jest naszą tajemnicą i raczej nikt niczego nie podejrzewa.

    Tym razem mieliśmy zlecenie z dala od naszej miejscowości. Klientka zleciła nam remont łazienki, która w efekcie końcowym miała być w stylu glamour, z resztą jak całe mieszkanie. Dostaliśmy konkretną wizualizację łazienki. Na czas remontu klientka wraz mężem (którego nie było nam dane poznać przed remontem) wyprowadzili się do innego mieszkania, a my mieliśmy około trzech tygodni na wykonanie prac. Tylko od czasu do czasu klientka wpadała sprawdzić jak postępują roboty i czy wszystko jest zgodne planem.

    Do naszej dyspozycji była kuchnia i toaleta, jedynym warunkiem było to, że nic nie mogło zostać zniszczone. Sam remont przebiegał sprawnie a my mogliśmy się od czasu do czasu oddać erotycznym uniesieniom. Z Arkiem jesteśmy dogadani, że jest to tylko czysty sex i spełnianie męskich fantazji. Na żadne uczucia nie ma miejsca. Arek ma rodzinę i spełnia swój „obowiązek” małżeński względem żony a ja mam wolną rękę. Po prostu mamy układ na męskie jebanie.

    W ciągu 3tygodnowego remontu pieprzyliśmy się kilkakrotnie. Cóż grzechem byłoby nie skorzystać z okazji, w końcu mieliśmy mieszkanie do swojej dyspozycji.

    Rano obudziłem się ze stojącym, twardym chujem. W sumie mogłem sobie zwalić konia ale postanowiłem poczekać i pieprzyć się z Arkiem. Z resztą bardzo lubię to uczucie chcicy i podniecenia. Jako, że na niczym nie mogłem się skupić przeszedłem do działania…

    – Słuchaj, jestem dzisiaj w chuj podjadany, może…
    – Haha… młody, od wczoraj mnie bolą jaja, z resztą zauważyłem – skinął głową na moje krocze – że i tobie nie jest lekko, ale chciałem sprawdzić ile wytrzymasz.

    Nie czekając na nic zbliżyłem się do Arka i zacząłem całować. Zsunąłem z niego roboczą koszule aby po raz kolejny móc pieścić jego muskularną, porośniętą w włoskami klatę. Jeszcze chwilę się całowaliśmy a nasze języki splotły się namiętnym zwarciu… Zacząłem schodzić coraz niżej i całować go po szyi… muskularnych barkach…, zbliżyłem się do klaty i ssałem nabrzmiałe sutki… Arek jęknął z rozkoszy. Rękoma masowałem i pieściłem jego boskie ciało. Zacząłem schodzić jeszcze niżej i teraz lizałem jego sześciopak. Arkowi spławiło to przyjemność i napiął się tak, że widoczny był każdy mięsień jego brzucha. Rozpiąłem rozporek w jego spodniach i zsunąłem je do kolan. Teraz przed oczyma miałem niebieskie, obcisłe bokserki Arka. Przysunąłem twarz do krocza i poczułem zapach prawdziwego mężczyzny. Rękoma chwyciłem go za mięsiste pośladki i jeszcze bardziej przyciągnąłem do swojej twarzy aby zaciągnąć się tym zapachem. Jego przyjaciel ewidentnie chciał się wydostać z bokserek, więc powoli zacząłem je zdejmować. W końcu jego penis wyskoczył jak ze sprężyny i podskakiwał przez chwilę w górę i dół. Choć nie jednokrotnie widziałem cenny skarb Arka to za każdym razem sprawia mi przyjemność i jeszcze bardziej pobudza. Arek musiał być mocno podniecony bo jego przyjaciel był pokryty sporą ilością śluzu. Delikatnie zsunąłem napletek a moim oczom ukazała się pękata żołądź. Wziąłem ją w swoje usta i spiłem wszystkie soki – o lekko słonawym smaku. Posuwistymi ruchami pieściłem żylasty trzon jego berła. Oddech Arka przyśpieszył co świadczyło, że jest bliski finału. Arek chwycił mnie za głowę i mocno przyciągnął do swojego krocza. Zrobił kilka głębokich pchnięć, jego penis otarł się o moje migdałki i poczułem jak moje gardło zalewa gorąca sperma. Nie miałem możliwości jej wyplucia, z resztą nie chciałem tego zrobić bo uwielbiam smak jego spermy. Arek wyjął swojego wciąż stojącego kutasa z moich ust. Zbliżył swoją twarz do mojej i pożądliwie pocałował. Po czym rzekł:

    – Przepraszam młody, że tak szybko ale nie wytrzymałem dłużej. Musiałem spuścić ciśnienie bo by mi jaja rozerwało.
    – Spoko, ziomuś. Ale wiesz, że ja też potrzebuję ulgi.
    – Wiem, wiem. Dlatego mam pomysł… wiesz, że z zasady nigdy nie korzystaliśmy w sypialni klientów. Jednak tym jednym razem będzie inaczej.
    – Co masz na myśli? – zapytałem
    – Będziesz mnie jebał w łóżku tej paniusi.

    Jak ustaliliśmy tak zrobiliśmy. Sypialnia była urządzona na biało z pełnymi przepychu, mieniącymi się materiałami i luksusowymi dodatkami. Na bocznej ścianie była szafa z dużym lustrem. Pomyślałem, że to może być ciekawe zerknąć na siebie w akcji.

    Arek zdjął do reszty swoje ciuchy i został całkiem nagi. Jego chuj wciąż nie opadł i stał na baczność. Faktycznie musiał być w bardzo podniecony. Zdjąłem z siebie t-shirt. Znowu zaczęliśmy się namiętnie całować. Tym razem to Arek przejął inicjatywę i wepchnął w moje usta swój język. Przez spodnie zaczął masować mojego kutasa a drugą rękę przesuwał po moim torsie muskając sutki. Nie przestając się całować Arek rozpiął i zsunął moje spodnie. Jedyną barierą, która nas teraz dzieliła były moje bokserki. Jeszcze przez chwilę się całowaliśmy ale w końcu Arek pchnął mnie na łóżko i położył się na mnie. Swoim kutasem zaczął pocierać o mojego prężącego się w bokserkach członka. Czułem jak mój kutas próbuje się wydostać z bokserek ale niestety nie było mu to dane. Arek przesunął się niżej tak, że teraz jego twarz znajdowała się na wysokości mojego krocza. Przez nogawkę bokserek włożył rękę i wyjął moją mosznę z nabrzmiałymi kulami. Najpierw delikatnie ugniatał moje klejnoty w ręku, a po chwili zbliżył swoje usta i zaczął lizać. Sprawiło mi dużą przyjemność. Po kilku minutach zabawy jajami został uwolniony z bokserek mój penis. Był napompowany do granic możliwości, każda nawet najmniejsza żyła odznaczała się na trzonie. Arek widząc go powiedział:

    – Kurwa, młody… już jakiś czas się ruchamy ale tak nabitej pały u Ciebie jeszcze nie widziałem. Chcę ją poczuć w sobie!

    Po czym zmienił pozycję – obrócił się i wypiął swoją pizdę w moją stronę. Nie tracąc czasu chwyciłem swojego chuja w rękę i przystawiłem do wypiętej dziury Arka. Przez ten cały czas mój fiut wyprodukował tyle soków, że nie potrzebne było inne nawilżenie. Jednym mocnym pchnięciem bioder wszedłem w Arka po same jaja. Arek jęknął – sam nie wiem czy z bólu czy z przyjemności. I szczerze nie interesowało mnie to w tym momencie. Byłem jak w amoku. Każde pchnięcie sprawiało mi ogromną przyjemność. Raz po raz jaja uderzały o pośladki Arka. Wiedziałem, że długo tak nie wytrzymam, chwyciłem go za biodra i jeszcze mocniej nabiłem na swoją pałę. Arek tym razem jęczał z przyjemności. Mój oddech przyśpieszył a ciało przeszył dreszcz… Arek widząc, że lada moment się spuszczę krzyknął:

    – Skończ we mnie!

    W tej chwili gorąca sperma zaczęła zalewać jego pizdeczkę. Każde kolejne pchnięcie zakończone było strzałem nektaru. Był to jeden z obfitszych spustów jakie pamiętam. Arek padł plackiem na łóżko a ja pozostałem na nim nie wyjmując swojego sprzętu z jego dziurki. Opadłem z sił i czułem tylko błogie odprężenie. Leżeliśmy tak dobre kilka minut. W końcu Arek powiedział:

    – Koniec tego dobrego, trzeba się brać do roboty młody.
    – Tak jest Szefie – odpowiedziałem

    Podniosłem swoje ciało i wyjąłem mojego jeszcze pobudzonego chuja z dziurki Arka. W tym momencie zauważyłem, że pizdeczki zaczyna wypływać sperma. Rękoma rozsunąłem pośladki i wbiłem swoje usta aby nie zmarnować ani kropli nasienia. Gdy już wszystko było czyste Arek odwdzięczył się mi tym samym i wypolerował moją pałkę. Teraz mogliśmy wracać do roboty.

    W przeddzień zakończenia prac odwiedziła nas Klientka aby sprawdzić czy wszystko jest ok. Obejrzała łazienkę i była zadowolona bo nasze wykonanie spełniło jej oczekiwania. Umówiliśmy się, że następnego dnia zjawi się z zapłatą. A my mieliśmy jeszcze kilka godzin na ostatnie szlify i porządki.

    W dniu wypłaty, z samego rana dostaliśmy telefon od Klientki, że nie będzie mogła się zjawić bo wypadł jej nagły wyjazd w delegację. A z zapłatą przyjdzie jej mąż, którego jeszcze nie mieliśmy okazji poznać. Około południa pojawił się właściciel mieszkania. Przywitaliśmy się, wymieniliśmy grzeczności i pokazaliśmy efekt naszej pracy. Piotr bo tak miał na imię był zadowolony z efektu końcowego. Usiedliśmy do stołu aby się rozliczyć i zdać klucze. Wszystko poszło zgodnie z ustaleniami. Uścisnęliśmy sobie dłonie i zebraliśmy się do wyjścia. Byliśmy już w drzwiach gdy nagle Piotr krzykną:

    – Panowie, jeszcze jedna sprawa…
    – Tak?? zapytał Arek
    – Tutaj taki gratis ode mnie – i wręczył nam mały przedmiot, którym okazał się być pendrive
    – A co to jest? – zapytałem
    – Jak wrócicie do domu to na spokojnie rzućcie okiem. Może się wam przyda.

    Nie protestowaliśmy, zabraliśmy pendrive i jeszcze raz się pożegnaliśmy. Idąc do samochodu stwierdziliśmy, że to pewnie jakieś materiały reklamowe jego firmy. Pendrive wrzuciliśmy do samochodu i szczerze mówiąc zupełnie o nim zapomnieliśmy.

    No cóż… standardowo jeśli historia się Wam podobała, to proszę o komentarze. Możliwe, że zachęcą mnie do dopisania kolejnej części. Pozdro 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Gaus Den
  • Tomasz zigolak odc 20

    Kwiecień 2017

    Dostał od pani doktor różne pigułki. Asia załatwiła mu niezłą zabawę. Strip klub w którym pracowała pełny był napalonych nimfomanek. Pomyślał, że to dobry sprawdzian dla przyszłego żigolaka. Miał przecież niedługo wybrać się na pierwsze spotkanie z  klientką. Nie stosował się do zaleceń pięknej pani doktor. Ach. Gdyby tylko nie była lesbijką. Podobała mu się. Może i była od niego sześć lat starsza, ale nie przeszkadzałoby mu to. Idąc do starego budynku w wyobraźni rozbierał ją pośpiesznie. Widział jak jej jasnobrązowe oczka zamykały się powolutku, a małe różowe usta otwierały się ukazując języczek przebity maleńkim kolczykiem. Związywała właśnie swoje długie blond loki w kucyk. Zdejmował z niej już biały kitel. Wyobrażał sobie teraz jej krągłe piersi. Na pewno miała śliczne jasne brodawki z twardniejącymi sutkami. Delikatną rączką niezdarnie zasłaniała swoją cipkę. Czuł, ze na pewno musiała być dokładnie wygolona. Miał w nozdrzach jej zapach.

    Wszedł do pomieszczenia. Stało w nim kilku facetów. Każdy z nich stał blisko ściany. Czuć było ich zadowolenie. Chłopak podszedł do wolnego miejsca i zobaczył otwór na wysokości krocza. Jego penis był gotowy wypełnić lukę w ścianie. Obrazki, które wytwarzały się w jego głowie, kiedy szedł do klubu postawiły jego kutasa na baczność. Rozpiął spodnie i wyswobodził kutasa z bokserek. Wpakował go do dziury w cienkiej ścianie i zastanawiał się jaka Pani go obsłuży.

    Poczuł ciepłe wargi na swym przyrodzeniu. Kobieta po drugiej stronie ssała łapczywie jego chuja. Masowała go oburącz. Nie wkładała sobie go całego w usta. Pluła nań co chwila, paluszkami rozmasowując ślinę. Żałował, że nie mógł jej zobaczyć. Czuł jej ciepłe wargi. Delikatne dłonie masowały jego penisa. Było mu przyjemnie jak nigdy dotąd. Nawet z Joasią się tak nie czuł. Nagle dziewczyna przestała. Jego penis podrygiwał lekko. Czekał na dalsze igraszki. Ciasna cipeczka nabiła się na niego powolutku. Słyszał jej cieniutkie piski. Wydała mu się bardzo młoda. Ciasna myszka nabijała się na jego członek. Jej jęki były coraz głośniejsze. Znów przestała. Odetchnął z ulgą. Obawiał się bowiem, że nie wytrzyma długo. Dziewczyna musiała chyba to wyczuć. Znów zaczęła pieścić go rączką. Co chwila lizała go od nasady po żołądź. Nie zapominała też o zwisających jądrach. Strzelił. Poczuł, ze dziewczyna szybko dopadła jego fiuta ustami i zaczęła pochłaniać lepkie nasienie.

    Ogarnął się na tyle aby wyjść z pomieszczenia, gdzie zaznał rozkoszy. Było tam bardzo ciemno. Stało tam jeszcze kilku facetów. Wszyscy patrzeli na dziewczyny, które wychodziły z pokoiku obok. Było je doskonale widać. Były bardzo młode. Miały naście lat. Dumnie kroczyły zupełnie nagie, wypinając swe maleńkie piersi. Tomek drgnął. Jedna z dziewczyn była mu przecież dobrze znana. To wysoka pieguska z baru gdzie ostatnio zerżnął Joasię. Przecież nie miała nawet 17 lat! Szokowało go to troszkę. Jednak widok jej zaspermionego ciałka oddalił rozsądne myśli daleko. Widział jak żartowała z innymi dziewczętami. Uśmiechała się słodko. Jej buzia błyszczała od śliny wymieszanej ze spermą. Mocny makijaż, wyraźnie rozmyty, zdradzał, ze jej usta dały wiele przyjemności jego kolegom. A może nawet i jemu?

    Październik 2027

    Wiedział już co czuła Joanna. Siedząc przy biurku we własnym pokoju wpatrywał się w swoje dzieło. Był to sporych rozmiarów kolaż. Do niedawna patrzył na niego z dumą. Na obrazku widać było zlepek fotografii, które robił w toalecie znanego mu dobrze baru. Fotografii, na których pozowały jego klientki. Postać kucające, nagiej kobiety uśmiechała się do niego. Była jego super kochanką. Na kolażu znajdowały się wszystkie idealne cechy jego kobiet. W myślach wyliczał wszystkie panie. Widział piękne ciemno brązowe włosy Joanny. Przypomniał sobie ich wspaniały zapach. Lubił wtulać w nie twarz, kiedy ona wychodziła  z łazienki po kąpieli. Z pięknych oczu Zofii biło niesamowite ciepło i uległość. Miał wciąż w głowie obrazki jak jego suka wykonywała wszystko, cokolwiek jej rozkazał. Oddawała mu się w całości. Krwisto czerwone wargi przypominały mu rozkazy, które wydawała mu Małgorzata. Cenił ją bardzo. Ona przecież posiadała go na własność tak długo. Sam był gotów dla niej zrobić wszystko. Mógł znieść każdy ból. Kształtne piersi Agaty, dumnie stercząc celowały w niego brązowymi sutkami. Były tak jędrne i gładkie. Czuł w ustach ich delikatność. Lubił bawić się jej brodawkami. Płaski brzuszek Bogny, przypominał mu jak wiele razy jego sperma gościła w słodziutkim pępku. Uwielbiał ją za dreszcze emocji, które nim targały, kiedy ją pierdolił. Wzrok Tomka, przez idealnie wystrzyżony pasek króciutkich włosków doszedł do różowiutkiej cipki. Doskonale pamiętał jak pieścił Martę w jej gabinecie. Wyobrażał sobie jej biurko, pod którym spędził wiele pięknych chwil. Czuł na sobie jej wytrysk. Doskonale pamiętał jej smak. Mężczyzna rozpoznał również dłonie Anny. To właśnie jej szpony wbijały się w jego ciało, podczas ostrego seksu. Czuł przyjemny ból jąder, które tak często ściskała swymi rączkami. No i oczywiście nogi. Długie smukłe nogi Krysi. Była jego pierwszą prawdziwą klientką. Pamiętał ją doskonale. Przecież tak mu się podobała…

    Siedział i patrzył tępym wzrokiem w zlepek fotografii. Był zrozpaczony. Wiedział, że stało się z nim coś niedopuszczalnego. W jednej sekundzie jego życie straciło sens. Zakochał się. Nie mógł tego zrozumieć. Przecież tak długo pracował na to, aby jego serce nigdy mu nie przeszkodziło. A wystarczyło, że ją wtedy zobaczył. I na nic starania Marii aby zniszczyć ją w jego oczach. Zerwał się z fotela i zdarł obraz ze ściany.

    Płakał, trzymając się zgarbiony za głowę. Wiedział, że musi wybrać. Praca marzeń, albo kobieta. Sam nie wiedział co robić. Sięgnął więc do szafki biurka i nalał sobie ulubionego trunku. Patrzył na pognieciony papier. Jego oczy patrzyły, ale to serce nadawało obraz. Widział piękną dziewczynę. Jej ciemne włosy opadały na ramiona. Wypinała dumnie piękny biust, z lekko prześwitującymi cieniutkimi żyłami. Opalone uda rozwierały się szeroko ukazując jej jasną cipkę. Była cudowna. Chciał zapomnieć ale nie potrafił. Kiedy odwracał wzrok od podłogi cały czas widział jej słodką buzię. Widział jej delikatne usta i zgrabny nosek z błyszczącym kolczykiem.

    Dzwonek. Tomek ogarnął się naprędce i szybkim krokiem udał się do drzwi. To była ona. Jego serce przyspieszało. Widok Marceliny w jego drzwiach odebrał mu głos. Ona też nic nie mówiła. Patrzyła na niego z radością. Jakby znalazła skarb na bezludnej wyspie. Pocałowała go. Tomek objął ją mocno i odwzajemnił pocałunek. Już wiedział. Sam przed sobą przyznał się do wszystkiego. Kochał ją. Do szaleństwa.

    Leżeli nadzy. W sypialni porozrzucane były części ich garderoby. Leżała na jego piersi słuchając spokojnego bicia serca. Tomek odgarniał delikatnie kosmyk włosów z jej czoła.
    -Jesteś cudowna. Zostań tu ze mną.
    -Tomek. Zostaw moją matkę.
    -To nie takie proste. Ja mam różne zobowiązania.
    -Wiem. Mówiła mi o Tobie. Myślała że się przestraszę. Zostaw te kobiety.
    -Chciałbym. Na prawdę. Chciałbym tylko Ciebie. – Powiedział z czułością. Marcelina pocałowała go czule. Też chciała tylko jego. Zakochała się w nim. Miała nadzieję że on w niej też. Wierzyła, że pomoże mu uwolnić się od tych wszystkich kobiet. Chciała z nim zacząć nowe życie.

    Całowali się namiętnie. Jego członek powoli penetrował jej mokrą norkę. Dziewczyna była wtulona w jego ramiona. Poruszała delikatnie udami, czuła jak grube prącie wypełnia jej cipkę. Tomek był delikatny. Oddawał Marcelinie całą swoją pieszczotliwość. Cały świat nagle zginął. Była tylko ona i on. Nic więcej. Przestali się całować. Wtuliła się w niego mocno. On zaczął ustami pieścić jej szyję. Doszli razem. Jej słodziutka cipeczka zaciskała się na tryskającym cieplutką spermą prąciu. Nie wychodził z niej. Leżeli jeszcze długo. Całując się namiętnie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis

    Jest to juz ostatni odcinek serii o mym imienniku. Mam nadziję że seria się podobała.

  • Sasiadka Magda – czesc 6

    Około świąteczna absencja i brak seksualnych uniesień sprawił, że Magda nabrała jeszcze większej ochoty na seks. Regularnie odwiedzała mnie w czasie mojej pracy, czasem na szybki numerek, czasem tylko po to aby zrobić mi lodzika z połykiem, czasem brała ze sobą laptopa i zostawała na dłuższe ruchanie. Była nienasycona, ja zresztą podobnie – nie miałem jej dość, jej ciała i dotyku, mogłem się z nią widywać i pieprzyć codziennie. Zresztą, czym miałem być nasycony? Seksem z dojrzałą, lubiącą eksperymentować w łóżku kobietą? No raczej nie.
    Tak mijał nam dzień za dniem, powoli zbliżał się koniec stycznia, a więc wytęsknione trzy dni sam na sam z Magdą były już w zasięgu wzroku. Moja Kinga szykowała się do delegacji, choć przez moment obawiałem się, że wyjazd nie dojdzie do skutku – zaczynała ona odczuwać trudy ciąży, miewała gorsze dni, podczas których musiała zostać w domu. W weekend przed rozpoczęciem ferii Magda miała odstawić swojego synka do Szczecina do swojej teściowej, co było częścią planu. W sobotę z rana wystukałem kilka zdań do mojej kochanki w SMS:
    [09:11] P: Jak tam podróż na północne krańce Polski?
    [09:55] M: Pusty przedział, jesteśmy sami. Przepraszam, że dopiero teraz ale Krzysio właśnie poszedł do toalety. Jeszcze niecałe 2h i jesteśmy na miejscu.
    [09:55] zdjęcie – zbliżenie obiektywu na majteczki, Magda podciągnęła trochę spódnicę i zrobiła zdjęcie swojego krocza zasłoniętego materiałem majteczek.
    [09:56] M: Żałuję, że Cię tu nie ma ze mną, tylko my dwoje w przedziale… Ale by się działo!
    [09:59] P: Mmmm… Jestem pewien, że nadchodzące dni również będą niezapomniane.
    [10:02] M: <3
    Weekend minął mi na leniuchowaniu, odpoczynku i przygotowaniach żony do wyjazdu.
    – Pamiętaj, masz mi się meldować regularnie! – zaśmiałem się do Kingi.
    – Oj dobrze, dobrze… Będę… A Ty co masz w planach? Kuba potwierdził, że ma czas żeby wpaść?
    – Niestety jeszcze nie, będę do niego pisał. A tak to praca, pewnie pogram na konsoli w coś, znajdę sobie jakieś zajęcie – odpowiedziałem. W głowie już miałem to “jakieś zajęcie”.
    W końcu nadszedł poniedziałek, Kinga pracowała pół dnia zdalnie. Początkowo plan był taki, że mieli wyjeżdżać do Zamościa po pracy ale ktoś w końcu się zorientował jak długo się tam jedzie i przełożyli wyjazd na środek dnia. Z tego względu musiałem się urwać z pracy, żeby zawieźć Kingę na stację. Przed godziną 13:00 machałem już siedzącej w przedziale żonie na pożegnanie i kierowałem się do samochodu. W aucie wyciągnąłem telefon i napisałem do Magdy.
    [12:58] P: Czas, start…
    [12:59] M: !!! Już? Jesteś wolny? O której możesz być u mnie?
    [13:00] P: Chciałbym być za 15 minut ale na prawdę mam jeszcze masę roboty dziś do skończenia…
    [13:02] M: Ech, no dobrze… Ale przyjdź zaraz po pracy, tęsknię.
    Wróciłem szybko do mieszkania i zabrałem się za robotę. Szło jak krew z nosa. Nie mogłem się na niczym skupić, w głowie kotłowała mi się tylko myśl, że w mieszkaniu obok czeka na mnie rozpalony MILF i tylko patrzeć jak będę ją posuwał. I to pewnie nie raz. Około godziny 16:00 zebrałem się pod prysznic, wyszorowałem się dokładnie. Wyprasowałem koszulę, włożyłem niezniszczone spodnie. “Kurwa, ale się szykujesz na ruchanie z kochanką” – pomyślałem. W każdym razie zależało mi, żeby dobrze wyglądać i ładnie pachnieć. Przed 17:00 napisałem Magdzie wiadomość.
    [16:51] P: Zaraz się zbieram.
    [16:52] M: Świetnie. Drzwi będą otwarte, wchodź bez pukania.
    Odłożyłem telefon, skierowałem się do lodówki po czerwone wino i punkt 17:00 opuściłem mieszkanie. Skierowałem się do drzwi wejściowych mieszkania Magdy i bez pukania nacisnąłem klamkę. Wszedłem do środka i przywitał mnie przyjemny zapach gotowanego obiadu. “Mmmm… Czyżby coś pichciła dla mnie?” – zastanawiałem się w duchu.
    – Cześć! – krzyknąłem od progu i zacząłem zdejmować buty.
    – Hej! Rozgość się i chodź tu do mnie – odpowiedziała z głębi kuchni Magda. Przeszedłem powoli przez korytarz i dotarłem do kuchni. To co zobaczyłem mnie urzekło – Madzia gotowała dla nas posiłek. Kuchnia była dość obszerna, znacznie większa niż w naszym mieszkaniu. Pod oknami były szafki i blaty, z prawej strony od blatów dość duża wyspa (na której teraz leżały jakieś talerze, półmiski i inne rzeczy). Całkowicie z prawej strony, za wyspą, był stół przy którym mogło usiąść bez problemu 6 osób. Magda stała do mnie tyłem, coś aktualnie kroiła przy blacie ale strój… Boże, co ona ze mną robi.. Ubrana była w prześwitującą czarną sukienkę, pod spodem nie miała kompletnie nic – ani majtek, ani biustonosza. Ten delikatny materiał sprawiał, że wszystko było idealnie podkreślone i zarysowane. Pośladki przebijały się przez obcisły materiał sukienki, bioderka ładnie się prezentowały. Byłem przekonany, że Magda regularnie odwiedza jakiś sklep erotyczny, takich ciuszków nie kupiłaby raczej w normalnym sklepie. Już w tym momencie mój kutas się przebudzał, a doskonale wiedziałem co będzie dalej. Długie włosy były chwilowo związane, więc było widać, że założyła też złotą biżuterię. Długie kolczyki podkreślały jej strój, a delikatny naszyjnik dopełniał obrazu. Magda nagle się odwróciła i powiedziała:
    – No nareszcie! Siadaj do stołu, zaraz podaję – mówią co podeszła do mnie i dała mi całusa w usta. Momentalnie wbiłem się w jej usta językiem, odwzajemniła namiętny pocałunek ale natychmiast się oderwała ode mnie i powiedziała – Spokojnie tygrysku, musisz chwilkę poczekać, najpierw obiad.
    Wręczyłem jej wino, które postawiła na stole.
    – W tej szafce są kieliszki, tutaj w szufladzie korkociąg. Do dzieła mój mężczyzno – zaśmiała się.
    – Boże, wyglądasz zjawiskowo Magda… – nie kłamałem. Obraz z przodu prezentował się jeszcze lepiej. Makijaż na twarzy, nie za mocny. Brwi wyregulowane, rzęsy podkręcone i pomalowane. Oczy bez żadnych cieni, trafiła w mój gust. Delikatnie pociągnięta kreska i usta pomalowane szminką na kolor mocno czerwony. Złoty wisiorek mienił się na tle czarnej sukienki. Tak jak wspominałem, pod sukienką nie było nic. Materiał był na tyle cienki, że sutki było widać doskonale. Uwydatniony biust rozpychał górną część ciuszka. Cipka niknęła tajemniczo między udami ale wiedziałem, że prędzej czy później dobiorę się do tej słodyczy. – Czy Ty odwiedziłaś jakiś sklep erotyczny?
    – To miłe, miły komplement. Nie będę ukrywać, że cały dzień dziś spędziłam na przygotowaniach. A co do sklepu to tak, byłam ostatnio w centrum i zrobiłam… małe zakupy.
    – Cały dzień na przygotowaniach?
    – Tak, wzięłam sobie 3 dni wolnego.
    Zaskoczyła mnie. Wyglądało na to, że ona na prawdę ma ochotę rżnąć się bez przerwy przez te trzy dni. Niewyżyta.
    – Usiądź proszę, otwórz winko, obiad prawie gotowy.
    Zrobiłem jak mi poleciła. Usiadłem przy stole, obiad został podany w przeciągu kilku minut. Winko stało rozlane, Magda przyciemniła światło w kuchni, zapaliła świeczkę na stole, a w tle leciała cichutko jakaś muzyka – przyjemna muzyka, która nie przeszkadzała w rozmowie. Zrobiło się na prawdę romantycznie. Kutas prężył mi się pod stołem ale musiałem się wstrzymać, najlepsze miało dopiero nadejść. Rozmawialiśmy podczas jedzenia, Madzia ugotowała jakiś makaron, pachniało cudownie, a jeszcze lepiej smakowało.
    – Madziu, pycha. Szczerze mówiąc to zaskoczyłaś mnie tym obiadem.
    – Wiesz, parafrazując stare przysłowie “przez żołądek do fiuta” – zaśmiała się do mnie, a ja odpowiedziałem uśmiechem. – Myślałeś, że będziemy się po prostu rżnąć przez te 3 dni?
    – Yyy… Przyznam, że trochę tak.
    – To bardzo dobrze myślałeś, zamierzam skorzystać z tych trzech dni bardzo sumiennie. A do tego trzeba siły, więc zajadaj – odpowiedziała.
    Gdy skończyliśmy obiad Madzia wstała, zabrała talerze i zaniosła do zmywarki. Wracając podeszła do mnie i usiadła mi na kolanach. Pocałowała mnie w usta i powiedziała:
    – Długo czekałam na ten wieczór. Mam dla Ciebie niespodziankę.
    – Niespodziankę? Dla mnie?
    – Tak, poczekaj chwilkę.
    Wyszła z kuchni i wróciła po chwili z małym pakunkiem, ładnie zapakowanym.
    – Co to jest?
    – Otwórz i sprawdź – powiedziała kokieteryjnie. Zdumiony zacząłem rozpakowywać prezent i moim oczom ukazało się pudełko z czymś, co widziałem kiedyś w pornosach ale kompletnie nie pomyślałem, że kiedyś to zobaczę.
    – Czy to jest pierścień wibrujący?
    – Tak. Pani w sex shopie poleciła mi, że są na promocji, podobno dają facetowi niesamowitą przyjemność podczas ruchania. Co więcej, nie miałeś nigdy problemów ze wzwodem ale nadchodzące trzy dni będą bardzo intensywne i wymagające, więc taki pierścień może być pomocny. Podoba się? – kolejny raz tego wieczoru mnie zamurowało.
    – Ta.. tak. Nie spodziewałem się tego po prostu, nigdy takiego nie używałem. Może będzie okazja później. Dziękuję.
    Przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem namiętnie. Lizaliśmy się jak nastolatkowie, zachłannie, nienasycenie. Magda zaczęła mi rozpinać guziki koszuli, a ja w tym czasie ugniatałem jej cycki przez materiał skromnej sukienki. Pozbyła się szybko mojej górnej części garderoby i zaczęła lizać mnie jak seksi kotka po torsie. Dotarła do sutka i przyssała się do niego jak dziecko. Sprawiało to niemożliwą przyjemność, miałem wrażenie że kutas zaraz mi rozerwie spodnie. Magda wyczuła to chyba, bo stwierdziła:
    – Oho, chyba trzeba go wypuścić na wolność.
    Mówiąc to uśmiechnęła się i zaczęła się dobierać do mojego rozporka. Szybko odpięła guzik od spodni i pociągnęła je w dół. Następnie poszły bokserki – zostałem przed nią w samych skarpetkach. Usiadłem na krześle przy stole i czekałem. Moja kochanka złapała kutasa w dłoń i poruszała nią przez chwilę w górę i w dół. Zbliżyła usta do prącia i pochłonęła go, zniknął jej w buzi. Wodziła językiem po czubku mojego fiuta, zasysała, schodziła coraz niżej i niżej. W pewnym momencie zaczęła się trochę dławić ale kontynuowała to głębokie gardło. Tak głęboko chyba mi nigdy nie robiła loda. Po chwili, krztusząc się, wypluła go na zewnątrz.
    – Madzia… Nie musisz tak głęboko… – zacząłem.
    – Wiem, chciałam spróbować. I bardzo mi się podoba – odrzekła. Złapała się za ramiona, ściągnęła sukieneczkę na tyle, żeby jej cudowne piersi wyskoczyły na zewnątrz. Chciałem się do nich dobrać ale Magda miała inne plany. Z racji, że jej biust był dość obfity to złapała mojego kutasa między dwie piersi, ścisnęła i zaczęła rytmicznie mi walić. Hiszpan na całego. Wypuściła nieco śliny na fiuta, żeby mieć lepszy poślizg między cyckami, ja odpływałem. Opanowałem się, nie chciałem dojść zbyt szybko, więc odsunąłem ją od siebie, wstałem i przycisnąłem mocno.
    – Cudowny hiszpan suczko ale pora na rżnięcie.
    – Mmmmm… – zamruczała.
    Odsunęliśmy krzesła, Magda położyła się na stole. Zawsze chciałem się ruchać w kuchni na takim dużym stole. Postanowiłem się jej odwdzięczyć za pięknego loda i hiszpana, więc złączyłem jej nogi i podniosłem je ku górze. Jej cipka nadal skrywała się pod sukieneczką, dlatego szybko podwinąłem ją na tyle, żeby mieć do niej swobodny dostęp.
    – Mam zdjąć sukienkę?
    – Nie, proszę. Wyglądasz w niej bardzo seksownie, chcę Cię w niej zerżnąć – mówiąc to uklęknąłem przed nią i przejechałem językiem po cipeczce. Następnie skierowałem się w stronę dupki, zacząłem drażnić jej kakaowe oczko moim językiem.
    – Oooooch, jak przyjemnie. Jak dobrze… – wzdychała seksownie. Ja kontynuowałem pieszczoty, wróciłem do jej norki i wwiercałem się w nią językiem. Po chwili dołożyłem paluszek, wsunąłem wskazujący do środka i zacząłem kręcić. Językiem operowałem przy guziczku, nie odpuszczałem. Magda wiła się, podnosiła biodra i jęczała z zachwytu. Dłuższą chwilę robiłem jej minetkę, bo wiedziałem że Madzia lubi takie pieszczoty przed prawdziwym rżnięciem. Widać było to szczególnie po ilości soków wypływających jej z muszelki. W pewnym momencie podniosłem się na nogi i zbliżyłem się kutasem do jej cipki. Drażniłem się z nią. Drażniłem jak cholera. Zbliżałem się do niej, uderzyłem parę razy w jej guziczek by odsunąć się od niej.
    – Oj kurwa, przestań się bawić ze mną… – powiedziała nieco niespokojnie. Zaśmiałem się i odpowiedziałem:
    – Taaaak? Pragniesz tego? Pragniesz go poczuć w sobie? Proszę – mówiąc to wbiłem się w nią z maksymalną siłą. Zatrzymałem się jądrami na jej ciele.
    – Oooooooooooooch! – jęknęła.
    Objęła mnie nogami z tyłu i przyciskała do siebie. Zacząłem ją pierdolić, po prostu pierdolić. Rytmicznie uderzałem w jej ciało, wycofywałem się i wracałem. Stół ruszał się w takt naszych ruchów, czasem musiałem się przybliżyć parę centymetrów ale nie zważałem na to. Magda jęczała coraz głośniej, miałem wrażenie, że jej cipka się zaczerwieniła od tego “wysiłku”. Kilka minut takiej zabawy i Magda doszła. Zwierzęce pożądanie znalazło swoje ujście – wygięła się na stole w łuk i krzyknęła na cały głos:
    – Dochodzę!
    Nie musiała tego oznajmiać, jej ciało pokazało to za nią. Wypięła brzuszek do góry, napięła mięśnie, drżała na całym ciele, przyjemne skurcze cipki dopełniały obrazu idealności – mój kutas był w niebie. Dokładniej mówiąc to w jej zaciskającej się cipce ale dla mnie to był raj. Kiedy opadła z sił dokończyłem swoje dzieło. Kontynuowałem pieprzenie w tej pozycji, Madzia nie obejmowała mnie już nogami, więc miałem pełną swobodę ruchów. Dopychałem kutasa, wypełniałem ją całą. Zmęczona nadal czerpała przyjemność z naszych zabaw. W końcu poczułem zbliżający się orgazm. Znajome ciepło zaczęło wypełniać moje ciało, cudowne uczucie dotarło do penisa i… wystrzeliłem. Czułem jak mój kutas oblewa wewnętrzne ścianki pochwy Magdy. Odleciałem, miałem wrażenie, że wytrysk trwa i trwa. W końcu ostatnie krople opuściły moje ciało, wyciągnąłem fiuta i zbliżyłem się do niej. Wskoczyłem na chłodny stół, położyłem się przy niej.
    – Nie rozkładajmy się tu Piotrek, chodźmy do sypialni odpocząć – zaproponowała. Zgodziłem się na to, podnieśliśmy się ze stołu. Wzięliśmy w dłonie kieliszki i butelkę wina, po czym skierowaliśmy się w stronę sypialni. W przedpokoju zauważyłem, że moje nasienie spływa jej po wewnętrznej stronie prawego uda. Też to poczuła, bo złapała spływającą spermę na palce zanim zdążyłem coś powiedzieć i włożyła je do ust. Oblizała palce mówiąc:
    – Mmmm… Lubię ten smak.
    Dotarliśmy do sypialni i padliśmy na łóżko. Leżeliśmy wtuleni w siebie, rozmawialiśmy długo popijając czerwone winko. Cały czas pieściliśmy się z mniejszą lub większą chęcią, wodziłem po jej sutkach co jakiś czas, chwilami ugniatałem jej piersi. Ona natomiast co jakiś czas łapała mojego przyjaciela w dłoń, wodziła po nim palcami, uciskała – starała się sprawić mi przyjemność.
    – Co Cię Piotrek najbardziej we mnie pociąga? Dlaczego kontynuujesz tę znajomość? – zapytała znienacka. Nie byłem przygotowany na takie pytanie.
    – Nie wiem Madzia. Pociągasz mnie po prostu, jesteś tak seksowna, że zrównałbym Cię z moimi ulubionymi gwiazdami porno. Nie wiem dlaczego ale zawsze miałem fetysz starszych ode mnie kobiet, dojrzałych i wiedzących czego chcą.
    – Masz na myśli takie babcie jak ja?
    – Nie babcie. Kompletnie nie. Kobiety dojrzałe, mężatki. Takie, które wiedzą czego chcą. Po prostu mnie to kręci. A co więcej – bardzo lubię to, że nie masz zahamowań w łóżku.
    – Hmmm… No tak. “Na starej piczy młody kutasek ćwiczy” hihi.
    Kontynuowaliśmy rozmowę. Około 21 Magda zaproponowała:
    – Przydałoby się odświeżyć, idziesz ze mną pod prysznic? Mam dość dużą kabinę…
    – Chętnie – odparłem. Zebraliśmy się z łóżka i skierowaliśmy do łazienki. Byliśmy cały czas nadzy więc po prostu z marszu weszliśmy do kabiny i Magda puściła ciepłą wodę. Chwyciłem żel pod prysznic, rozlałem na cyckach Magdy i delikatnie zacząłem je pieścić okrężnymi ruchami. Wymyłem całe cycuszki, skierowałem się do brzucha. W czasie tych czynności mój kutasem znów się pobudzał. Madzia przejęła inicjatywę, rozlała nieco żelu na mojego fiuta i zaczęła go “myć”, wykonując ruchy przód-tył, przód-tył. Organ reagował na takie zabawy, stawał się coraz twardszy. Moja kochanka nie miała sobie równych, potrafiła mnie pobudzić na najprostsze możliwe sposoby. Spłukała wodę z penisa i uklęknęła przede mną, biorąc go do buzi.
    – Mmmm jak przyjemnie pachnie – stwierdziła z pełną buzią.
    Robiła mi loda pod prysznicem, ja założyłem ręce za głowę i czułem się jak król świata. Po chwili wpadł mi do głowy pomysł, że skoro tak się jej podobało głębokie gardło to pewnie też nie będzie miała nic przeciwko jak ją trochę porucham w usta. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Złapałem Magdę za głowę i dociskałem do mojego coraz twardszego fiuta. Posuwiste ruchy wprawiały ją w dławienie ale nie próbowała się wyrwać. W końcu stwierdziłem, że na chwilę obecną wystarczy i powiedziałem do niej:
    – Podnieś się proszę, jeszcze cipka, dupka i plecki są nie umyte.
    Potulnie podniosła się, a ja zacząłem masować jej cipkę ręką z żelem pod prysznic. Sprawnie przeszedłem do dupki, dokładnie wymyłem jej kakaowe oczko. Tym razem ja się zniżyłem i zbliżyłem się ustami do jej odbytu. Wwiercałem język do tej jej ślicznej dupy, a Magda tylko jęczała. Wprawiałem ją w zachwyt, w pewnym momencie nawet próbowała uciec przed moim językiem ale złapałem ją z przodu rękoma i docisnąłem do moich ust. W końcu podniosłem się i nałożyłem kolejną porcję żelu na rękę po czym roztarłem go na jej plecach.
    – Wypnij się – rozkazałem. Magda posłusznie pochyliła się do mnie tyłem, rękoma oparła się o ścianę. Wprowadziłem kutasa w jej rozgrzaną cipkę i zacząłem posuwać od tyłu. Woda wciąż kapała z słuchawki prysznica, zagłuszała trochę jęki Magdy ale dodawała dużej rozkoszy. Ciepłe krople padające na pojawiającego się i znikającego fiuta powodowały jakieś takie odprężenie oraz nadawały odbijającym się od siebie ciałom odgłos wesołego klaskania. Posuwałem ją tak dłuższy czas aż moja kotka odwróciła głowę i powiedziała:
    – Pozzzzwóll miii usią… ąść – wystękała do mnie. Wyłączyliśmy prysznic, wytarliśmy z grubsza nasze ciała i wyszliśmy z kabiny. Myślałem że kierujemy się do łóżka ale Magda złapała mnie za rękę i kazała usiąść na zamkniętej muszli toaletowej. Następnie nabiła się na mojego ciągle twardego kutasa i rozpoczęła galop. Była bardzo blisko mnie, toteż wykorzystałem ten moment na pieszczenie jej cycków. Łapałem to jeden to drugi sutek w usta i ssałem namiętnie, przygryzałem, a momentami po prostu lizałem. Magda była w ekstazie, zwiększyła tempo jazdy i po kilkunastu sekundach doszła. Drugi raz tego wieczoru wygięła się w łuk i krzyknęła w spełnieniu. Ja doszedłem dosłownie chwilę później, penis naprężył się i zaczął pulsować oddając całe swe nasienie w norkę Magdy. Ciało mojej kotki powoli wiotczało. Siedzieliśmy tak wtuleni w siebie na kiblu i żadne z nas nie miało ochoty się ruszać ani wyciągać kutasa, byliśmy złączeni, byliśmy razem. W końcu po paru minutach podnieśliśmy się i Madzia wytarła cipkę papierem. Skierowaliśmy się do sypialni i usiedliśmy na łóżku. Byliśmy zmęczeni ale spełnieni. Rozmawialiśmy chwilę jeszcze, dolaliśmy winko i w pewnym momencie zaczęliśmy przysypiać. Przed 23 dostałem wiadomość od Kingi, że dotarła do Zamościa. Odpisałem, że bardzo się cieszę, że dotarła bezpiecznie i padłem na poduszki, Magda już spała. W nocy miałem ciężkie sny, z których wybudziło mnie przyjemne ciepło rozciągające się poniżej podbrzusza. Otworzyłem oczy, spojrzałem na zegarek – była 3:11. Spojrzałem w dół, a tam Magda obrabiała mi kutasa swoimi ustami.
    – Nie masz dość? – zamruczałem sennie.
    – Nie. Mówiłam Ci, że zamierzam ostro wykorzystać te dni. Przebudziłam się i stwierdziłam, że sprawdzę czy uda mi się postawić Ci na śpiocha. Jak oceniasz?
    Czułem, że jest twardo. Spojrzałem w dół i miałem już pełny wzwód. Magda przybliżyła się, nakierowała penisa na swoją cipkę i zaczęła mnie znów ujeżdżać, niesamowita kobieta. Niewyżyta mamuśka, z ciągła ochotą na mojego kutasa. Poujeżdżała mnie przez ładnych kilka minut, ja już byłem kompletnie rozbudzony i chętny na dalsze zabawy. Magda odchyliła głowę do tyłu i doszła. Krzyknęła na cały głos:
    – TAAAK, KURWA!
    – Madzia, jest 3 w nocy… – powiedziałem. Nie skomentowała tego, po prostu żyła chwilą. Kiedy opadła na mnie szepnęła mi do ucha:
    – Przepraszam, poniosło mnie ale dzisiejszy wieczór i noc są po prostu… Po prostu spełnieniem moich marzeń Piotrek. Właśnie miałam trzeci orgazm. Trzeci orgazm jednego dnia. Jestem w niebie.
    – Dobrze aniołku, Ty jesteś w niebie ale ja jeszcze jestem stojący. Skoro mnie rozbudziłaś to pozwól mi sobie ulżyć.
    – Co byś chciał?
    – Wypnij się, poobijam Ci trochę tę dupkę.
    – Ale nie anal Piotrek, obiecuję, że jutro dam Ci czego pragniesz ale dziś nie.
    – Zadowolę się też cipeczką, nie będę wybrzydzał – zaśmiałem się do Magdy. Sturlała się ze mnie, wypięła dupsko w moją stronę odsłaniając mi dwie swoje dziureczki. Sama położyła ręce na łóżku i głową dotknęła pościeli wypinając maksymalnie dupę. Wszedłem bez ostrzeżenia, szedłem po swoje. Bez oporu odbijałem się od ścianek pochwy Magdy i wypełniałem ją całą. Po chwili złapałem ją jedną ręką za włosy, zmuszając do delikatnego podniesienia głowy, a drugą złapałem ją za jej rękę i podciągnąłem na plecy, delikatnie wykręcając. Stękała namiętnie w rytm moich ruchów. Czułem, że podnosi jedną nogę i zbliża ją do moich pośladków, więc po chwili puściłem jej włosy i złapałem za tę nogę. Rżnąłem ją jak w jakimś porno, Magda jęczała i jestem pewien, że nasi niektórzy sąsiedzi słyszeli nasze zabawy ale nie dbałem o to. Dbałem tylko o to, żeby było mi przyjemnie. W końcu nadszedł i mój czas. Naprężyłem ciało, dobiłem kutasa do samego końca i zostałem w takiej pozycji pompując ostatnie tego wieczoru krople spermy w ciało mojej kochanki. Dyszałem mocno, Magda napięła dupkę ponętnie. W ostatnim takcie uderzyłem ją w pośladek siarczyście, aż jęknęła. Opadłem bez sił na łóżko obok niej i tak zasnęliśmy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotrek

    Kolejna opowieść o gorącej sąsiadce…

  • Nie-zwykla Rodzina cz 14. – Buziak na dobranoc od taty

    Jestem Dave. Mąż Ann oraz ojciec Alana i Cassie.

    Jestem dobrze zbudowanym brunetem. Mój kutas jest naprawdę sporych rozmiarów, co nie jedną kobietę wprawiał w osłupienie.

    Jak już wiadomo jesteśmy nietypową rodzinką. Możemy zabawiać się między sobą. Ta “tradycja” można powiedzieć pochodzi ode mnie. W mojej rodzinie było dość podobnie. Szczególnie w moich relacjach z siostrą Rachel, czyli ciocią Alana i Cassie. Ale o tym kiedy indziej.

    Także ja, jako pierwszy zaakceptowałem takie związki w mojej rodzinie. Byłem szczęśliwy że również i moja żona je akceptowała. Świetnie się dobraliśmy, pomyślałem, gdy opowiedziała mi o przeżyciach ze swoją rodziną.

    Kiedy pierwszy raz ruchałem Cassie, moją córeczkę, której to odebrałem dziewictwo, a Ann pieprzyła się z naszym synem, to niejako przypieczętowaliśmy to jaką jesteśmy rodziną. A jeszcze bardziej to zaakceptowaliśmy podczas naszej wspólnej orgii. Bardzo ich kocham bez względu na wszystko. Jeżeli jesteśmy tak szczęśliwi to nie mam nic przeciwko takiemu życiu.

     

    Miałem okazję znów się o tym niedawno przekonać.

     

    Była już noc. Poszedłem do pokoju mojej córki. Postanowiłem zajrzeć i dać jej buziaka na dobranoc. Zawsze tak robię od momentu gdy się urodziła.

    Wchodząc do jej pokoju miałem na sobie jedynie bokserki. Wiem że w sumie chodzimy spać nago, ale uznałem że po domu warto coś mieć na sobie. Wszedłem po cichu do jej pokoju.

     

    Spała naga połowicznie zakryta, ale nie aż tak bardzo. Leżała na plecach dobrze eksponując swoje piersi i można było zobaczyć nieco jej cipki. Od razu się podnieciłem. Moja córka już stała się dorosłą kobietą. Kiedy na nią patrzę czy to na co dzień, czy pod prysznicem, czy nawet teraz, moja pała mi stoi. Jej ciało było niesamowite. Przekonałem się już o tym podczas naszego pierwszego seksu, gdy odebrałem jej dziewictwo. Była cudowna. Chciałem jej dać buziaka w czoło, jednak szybko zmieniłem zdanie i pocałowałem ją w usta. Miała je takie delikatne i miękkie. Chciałem jej dać małego całusa, jednak ten przerodził się w namiętny pocałunek z języczkiem. Chciałem przeciągnąć go jak najdłużej, lecz wtedy Cassie się obudziła. Szybko oderwałem się od niej.

     

    – Tato? Czy ty…mnie pocałowałeś?

     

    – Emm…chciałem ci dać buziaka na dobranoc.

     

    – W usta?

     

    – Ymm…no tak jakoś wyszło.

     

    – Świetnie. Teraz mnie obudziłeś. – usiadła na łóżku, całkowicie odsłaniając cycki. Chyba nie przejmowała się moją obecnością.

     

    – Przepraszam mała…nie chciałem. No cóż to chyba już pójdę…

     

    – Czekaj tato. Obudziłeś mnie. Teraz położysz mnie do łóżka. – powiedziała zagryzając wargę. Znam te jej spojrzenie.

     

    – Co mam zrobić?

     

    – Daj mi znowu buziaka.

     

    Wtedy znowu się całowaliśmy. To oraz widok nagiej Cassie nieźle na mnie podziałały. Moja pała stała dęba. Cassie całowała mnie coraz zachłanniej. Jej język toczył walkę o dominację z moim. Po chwili przestaliśmy.

     

    – Powinienem cię całą wycałować córeczko.

     

    – Proszę bardzo.

     

    Wtedy usiadłem na łóżku i zacząłem całować córkę po całym ciele. Od ust przeszedłem przez obojczyk, prosto na cycki. Przyssałem się do jednego, w tym czasie masując drugi. Lekko przegryzłem jej sutka na co ta jęknęła przeciągle. Potem tak samo ssałem drugi sutek. Jej piersi były jędrne i miękkie. Idealnie pasowały do moich rąk. Położyłem się na brzuchu, przekręcając nogi Cassie tak abym przed twarzą miał jej cipę. Nie czekając zacząłem ją lizać. Czułem lekko słonawy posmak. Mimo to błądziłem tam dalej. Po chwili wyciągnąłem język i zacząłem jeździć nim delikatnie po sklejonych, sromowych wargach. Jej cipka zaczynała się dla mnie otwierać. Potem na moim języku poczułem również słodki, ale specyficzny smak. Wiedziałem, że to soczki z jej pochwy. Wkręcałem się. Coraz bardziej zagłębiałem w robieniu minety. Mój język wylądował w środku, zanurkował w nim głęboko. Cass zajęczała cichutko. Po czasie wstałem, jednak córka szybciej wstała z łóżka i uklęknęła przede mną.

     

    – Teraz ja cię ucałuje tatusiu.

     

    Po chwili zdjęła moje bokserki. Przed jej twarzą zakołysał się mój fiut, który był w pełni zwarty i gotowy. Córka nie czekając zaczęła mi obciągać. Robiła to dobrze i z wprawą. Czułem jej usta oplatające mojego fiuta.

     

    – O tak…córeczko… – mówiłem jęcząc. Córka sprawiała mi dużo przyjemności.

    Nagle przytrzymałem rękami jej głowę i docisnąłem do mojego kutasa. Miała go w całym gardle, krztusząc się przy tym. Widziałem że nie mogła złapać oddechu. Po chwili puściłem ją a ta wyciągnęła go z ust. Cała ślina z fiuta leciała na łóżko, a część poszła po brodzie.

     

    – O matko…

     

    – Jesteś w tym naprawdę świetna córeczko.

     

    – Dziękuje tatusiu. Chodź teraz… – wtedy położyła się na łóżku, rozkładając nogi ukazując cipę. – zerżnij mnie abym dobrze spała.

     

    Powiedziała zachęcająco. Ja od razu pochyliłem się nad nią i włożyłem fiuta do środka. Tym razem łatwo tam wchodził nie jak za pierwszym razem. Widać jej pizda jest już wystarczająco rozepchana. Cass jęknęła czując przyjemność. Nie czekałem i zacząłem ją jebać na misjonarza. Cassie swoje nogi skrzyżowała na moich biodrach. Zacząłem ją porządnie walić. Miałem w sobie duże pokłady energii które wykorzystałem aby rżnąć córeczkę.

    Cass nie przestawała jęczeć. Czuła jak mój kutas wypełniał ją do końca.

    Nie chcąc jeszcze kończyć, po czasie zmieniliśmy pozycję.

    Cass położyła się na brzuchu, ja nie zmieniłem pozycji. Wsadziłem z powrotem chuja do środka i ostro zacząłem pierdolić Cass. Ta jęczała w poduszkę. Jebiąc ją dociskałem ją do łóżka. Przyznam teraz jebałem ostrzej jednak widziałem że to podoba się Cassie. Po jakimś czasie przestałem i znowu zmieniłem pozycję. Cass znowu wróciła na plecy i podniosła nogi do góry, wypinając w górę swoją dupę. Ja złapałem za nogi i włożyłem znów kutasa do jej pizdy. Lekko pochylony znowu ją pieprzyłem. Łapałem za cycki, pierdoląc ją dalej, nogi jej trzymając na barkach. Cass krzyczała i jęczała. Dobrze że nikogo nie obudziła. Czułem już że jestem blisko.

     

    – Cass skarbie…

     

    – Wiem tato….oooohhhh…chcę spróbować w ustach…ooo…proooszę. – mówiła jęcząc. Przeżywała swój orgazm.

     

    Szybko wyciągnąłem fiuta a Cass szybko go złapała i wsadziła do ust. Poruszała szybko głową, doprowadzając mnie do orgazmu.

    Po czasie czułem jak wystrzelam całą spermę prosto w jej usta. Sporo tego było, jednak Cass przyjęła całość. Gdy skończyłem Cass wyjęła chuja z buzi i pokazała mi moją spermę w ustach.

    Potem zdziwiłem się gdy ją połknęła. Oblizała usta i powiedziała.

     

    – Pyszne…kocham cię tatusiu.

     

    – Ja ciebie też córeczko…a teraz połóż się.

     

    Gdy położyłem ją do łóżka i już wychodziłem, ta jeszcze powiedziała.

     

    – Tatusiu… – odwróciłem się. – dawaj mi częściej buzi na dobranoc.

     

    Rozumiejąc aluzję, podszedłem i pocałowałem ją w usta. Po czym uśmiechając się powiedziałem.

     

    – Postaram się. Dobranoc córeczko.

     

    – Dobranoc tatusiu…

     

    Powiedziała a ja wyszedłem nagi z jej pokoju. Kocham moją księżniczkę. Może inaczej, ale mimo wszystko kocham.

     

    C.D.N

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Klasa maturalna

    Lata szkolne szybko minęły i zaczynałem ostatnią klasę maturalną. Byłem raczej typem “kujona”, ale nie poświęcałem wcale dużo czasu na naukę – byłem po prostu bystry i łatwo przychodziła mi nauka. Z tego też powodu nie miałem wielu znajomych, bo nie byłem raczej chętny na wspólne imprezy. W szkole uczniowie raczej byli otwarci na tematy LGBT i jeżeli bym chciał to mógłbym się otworzyć, ale nie czułem takiej potrzeby, zwłaszcza, że Ci faceci, o których wiedziałem, że są gejami nieszczególnie mnie kręcili. Ja marzyłem o facetach typu “macho”, którzy byli niestety hetero i od początku szkoły pokazywali się zawsze z laskami – tylko zazwyczaj raz w roku je zmieniali na inne. Dużo czasu spędzałem na graniu w gry komputerowe i oczywiście na oglądaniu stron porno. Hormony mi szalały już jak kończyłem podstawówkę, tylko że musiałem sam sobie z tym radzić, bo nie poznałem nikogo sensownego.

    Po powrocie z wakacji szczególną uwagę zwrócił na mnie Kamil, który widać, że zaczął intensywnie ćwiczyć na siłowni w trakcie wakacji, a już wcześniej miał niezłe ciało, ponieważ należał do sekcji pływackiej. Kamil był wysokim blondynem, miał dużo kasy, ponieważ rodzice pracowali na wysokich stanowiskach w instytucjach unijnych w Brukseli. Kamil zawsze mi się podobał, ale nawet za bardzo z nim nie rozmawiałem, bo wydawało mi się, że nie mamy zbytnio wspólnych tematów. On sam nie zagadywał do mnie, a ja bałem się odezwać.  Był typem męskiego przewodnika stadnego i większość chłopaków z klasy starała mu się zaimponować, ale ja nie miałem czym – przecież nie powiem mu, że jestem gejem i że mi się podoba, bo mnie wyśmieje. On oczywiście zawsze miał dziewczynę i to zawsze najpiękniejsze w szkole. Kamil był typem luzaka i widać było że bardziej go interesuje dobra zabawa niż nauka. Jak zobaczyłem go pierwszy raz po wakacjach jak wysiada ze sportowego, nowego Mercedesa to szczęka mi opadła. Wyglądał nieziemsko w idealnie dopasowanym dresie i bluzie z kapturem. Miał także czapkę z daszkiem we władczym, czerwonym kolorze i najnowsze Nike Air Max. Cała szkoła stała tak i patrzyła na niego jak na boga – stałem i ja z opuszczoną szczęką i nie mogąc opanować wzwodu. Mój chuj chyba jeszcze nigdy nie był tak nabrzmiały i miałem wrażenie, że za chwilę eksploduje. Byłem tak podniecony, że nie mogłem tego opanować. Kamil oczywiście na mnie nawet nie spojrzał, ale zobaczyła to moja dobra kumpela Patrycja, która o mnie wiedziała – jako jedyna oficjalnie  w szkole. Nie nazwałbym jej jednak przyjaciółką, bo nie umiałem jeszcze się zwierzać przed nią – zwłaszcza o facetach i moich fantazjach. Umawialiśmy się czasami na wspólny spacer, czy naukę. Kamil jej oczywiście się także podobał, ale nie była w kręgu jego zainteresowań, więc mogliśmy przynajmniej czasami o nim poplotkować i powzdychać.

    Widać było, że pierwsze dni w ostatniej klasie Kamil zaczyna od obserwacji swoich licznych adoratorek, ale nie zaczyna z nikim chodzić za rękę, jak to miało miejsce w poprzednich klasach. Miał także swoją paczkę kumpli, z którymi spędzał czas i czasami dochodziły mnie tylko słuchy jak opowiada im o swoich podbojach i o tym, że postanowił w ostatniej klasie poszaleć i poeksperymentować. Po tygodniu już miał podobno trzy dziewczyny w łóżku i każda chciała być tą jedyną, ale on na drugi dzień udawał że ich nie zna. Oliwy do ognia dolewały też dziewczyny opowiadając o tym jak dobry w łóżku jest Kamil. Zaobserwowałem jeszcze dwie zmiany, których wcześniej o Kamilu nie wiedziałem…

    #gayopowiadania #gejopowiadania #szkolnyalpha #machogej

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom Fucker
  • Pływaczka-Nowa Droga Zycia cz.1

    Od wydarzeń w zboczonej rezydencji minęło równo 7 dni. Ten czas przyniósł mi wiele doświadczeń, oraz trudów życia. Po pierwsze moje życie jako Gabrysi skupiło się wyłącznie na sesjach zdjęciowych. Przywykłem do codziennych przymiarów ubrań i robienia słodkich min. Kolekcja sportowych ubrań zdaniem menadżerki po przyjęciu nowych dziewczyn podbiła serca odbiorców. Przeglądając magazyny nie mogłem uwierzyć, że na stronach widzę młodą, piękną dziewczynę, a nie młode chłopaka. Nie raz widziałem na ulicach facetów, których wzrok nadał na moje ciało. Gdyby wiedzieli, że cycki sztuczne mam, a między nogami sporą armatę.

    -”To ty jesteś tą dziewczyną. WOW…dasz mi swój numer”- nie raz słyszałem, a w duchu się śmiałem.

    W domu matka sprawiała wrażenie, że nigdy nie byłem facetem. To po drugie. Na początku matka pilnowała peruk, czy porządku w ubraniach. Każdego dnia, miałem pokazywać się jej dokładnie. Sprawdzała moją bieliznę, czy włosy ogolone na całym ciele, oprócz głowy. Do tego dochodziły te leki i hormony. Nie chciałem pozbawić siebie przyjemności, więc udawałem, że połykam je, a tak naprawdę wyrzucałem do kosza. Jeszcze te jej teksty:

    -”Gabrysiu bądź dobra dla szefów.”

    Teraz już wiem, że mam ubierać się jak najbardziej erotycznie. Stringi, które wbijają się w ciało, koronkowe staniczki, piękne rajstopki i spódniczki. Te ostatnie miały być jak najkrótsze. Czułem się jak dziwka, która nie idzie na sesje, a na szybki numerek. A propo numerków. Jestem szczęśliwy, bo Marysia moja Rudowłosa jest ze mną. Trochę trudno to nazwać związkiem. Chodzimy na spacery, do kawiarni, czy do kina. Nie zawsze jednak nasze rozmowy kończą się pocałunkiem na do widzenia. W firmie staramy się dalej grać wrogów. Wszyscy już mówią o naszym konflikcie. Wystarczy jednak, że opuścimy mury agencji, a moja ręka już maca jej cycuszki, a no szarpie moją armatkę. Na przykład ostatnio trzymali nas długo na sesji. Wadliwy sprzęt i takie tam. Całą sesję starałem się nie patrzeć na Marysię. Tym razem dostaliśmy stroje bikini i mieliśmy występować na sztucznej plaży. Tylko kilka pozycji, a cały dzień na to zleciał. Z całych sił trzymałem kutasa w ryzach. Marysi piękne cycki, które chciałem całować…ufff…i jej nogi…mmm…nie trzeba mówić, że oboje czuliśmy podniecenie. Po wyjściu udaliśmy się do pobliskiego parku. Staliśmy pod drzewem z dala od latarni.

    -”Jesteś niezwykła”-mówiłem jej

    -”Ty również Gabrysiu”- odpowiadała mi.

    Widziałem jak schodzi w dół i czułem jak moja spódnica, rajstopy i majtki zostają szybko opuszczone. Jęknąłem kiedy jej język spoczął na moim kutasie. Poczułem ciepło i jej oddech na główce. Brała go tak łapczywie, że jedno mogłem doświadczyć przyjemności. Jęczałem cicho, kiedy jej usta odbijały się od moich jajek. Chwyciłem jej rude włosy i pieprzyłem jej gardło. Słuchałem jej dławienie, ale zamiast mi przerwać, sama dociskała głowę do ciała. Trwało to krótko, ale wystarczająco, aby potężny ładunek wypełnił jej usta. Wypluła to co jej zostawiłem. Tak. Marysia była niezwykła. Co do reszty kobiet? Okrutna Kierowniczka wysłała mi wiadomość, że impreza była niewypałem i dobrze, że się zwinąłem. Nadal jednak pozostaje na łańcuchu tej sadysty. Ostatnią rzeczą, była nadchodząca szkoła. Przez ten czas miałem zajęcia online, więc nigdy nawet nie przypuszczał, że jestem “Gabrysia”. Jednak w poniedziałek, trzy dni przed maturami, musiałem zjawić się w szkolę.

    Rano przy śniadaniu matka mnie poinstruowała:

    -”Pamiętaj. Przed zajęciami zgłoś się do Pani Ewy, twojej wychowawczyni”

    -”Tak. Pamiętam”-odpowiedziałem  żując chleb.

    Dziś, podobnie jak zwykle musiałem ubrać się seksownie. Nie pytałem dlaczego. Trzy próby zakończone porażką w wyborze ubrań. Matka piorunując mnie wzrokiem tylko szeptała, bym nie była taka święta. Wreszcie stanęło na koronkowych thongach i pasujących do nich staniczku. Do tego ciemne rajstopy ze wzorkami. Moja armata i kuleczki od razu poczuły ból od materiału. Do tego spódniczka i koszula śmietankowa z marynarką. Peruka blond z długimi włosami. Matka tylko się uśmiechnęła i wręcz na siłę wypchnęła z domu. W drodze myślami byłem gdzieś indziej. Marysia mi napisała, “…bym się nie przejmowała…”. Łatwo jej mówić. Do autobusy weszło sporo ludzi, jednak nikt nie widział we mnie ucznia, czy nawet chłopaka. Na chwilę tylko odwróciłem i już widziałem jak u jednego grubego licealisty poważne wybrzuszenie na mój widok. Z przystanku udało mi się wręcz niepostrzeżenie wejść do szkoły. Znałem ten budynek, więc jak najszybciej znalazłem się pod gabinetem Pani Ewy. Zapukałem zlany potem , który pokrył moje plecy.

    -”Proszę”

    Po wejściu ujrzałem zawalony książkami pokój z biurkiem. Moja wychowawczyni. Kobieta z ponad 40 na karku piła kawę i czytała chyba jakieś sprawdziany. Na mój widok się podniosła wzrok. “Może ma 40 lat, ale za takie ciało to..uff”-pomyślałem śledząc ruch jej cycków.

    -”Ah…Witaj “GABRYSIU”-zaakcentowała imię.

    -”Dzień dobry”-starałem się zabrzmieć dojrzale.

    -”Matka mnie uprzedziła, ale nie sądziłem, że taka zmiana w ciągu tak krótkiego czasu”-powiedziała wstając.

    Podeszła do mnie oglądają ze wszystkich stron.

    -”No..no..no..profesjonalna robota, ale to się nie zmieniło”-powiedziała, kiedy jej dłoń szybko wbiła się pod moją spódniczkę.

    Jęknąłem z bólu.

    -”Tak..to jest na miejscu. A teraz po kolei. Oficjalnie zmieniasz płeć i swoje dane. Maturę zdajesz jako facet, a później sobie zmienisz. Twoja klasa coś wie, więc na pewno będziesz miał czas im po opowiadać. Hehehe. Niestety nie mamy dla ciebie toalety, ani szatni, więc nadal będziesz musiała korzystać z męskich. Pierwszy masz W-F, więc radzę już Ci iść.”

    To mówiąc puściła mnie i spokojnie wróciła do biurka. Teraz obiegło mnie przerażenie. Popatrzyłem na Siebie. Makijaż i Ubrania. Miałem tak się przebierać przy innych.

    Pani Ewa powróciła do swoich obowiązków, więc tylko powiedziałem do widzenia i zamknęłam za sobą drzwi. Biegłem szybko korytarzami i tylko prosiłem, aby w szatni nikogo nie było. Czułem już z daleka typowy zapach męskiej szatni. Moja ręka sięgała klamki……

    ZAPRASZAM NA KONTYNUACJĘ. ZOSTAWCIE KOMENTARZ, JEŚLI WAM SIĘ PODOBA.

    OCZYWIŚCIE OPOWIADANIE DEDYKUJĘ PISARCE K00MA.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miły z Gdańska
  • Moja rodzinka cz. 3

    Hałas podziałał na nas jak szpicruta na konia. Zerwaliśmy się z łóżka i kilka sekund później każde z nas było w swoim pokoju. Mama z dołu zawołała ojczyma, żeby pomógł jej w rozładowaniu auta, a kilka minut później, ku swemu zaskoczeniu i zdziwieniu usłyszałam jej jęki w sypialni rodziców. Aha! Szymon rozładowywał swe napięcie w mojej matce! Miałam z nim na pewien czas spokój.

    Minęło kilka dni, praktycznie bez historii. Pipka zaczynała mnie swędzieć, chciałam poczuć w niej dorodnego kutasa; Radka wykreśliłam z pamięci, bo przecież nie znoszę pedantów, ale i tak musiałam kogoś zaciągnąć do łóżka. Zanim miało do tego dojść, postanowiłam ulżyć sobie w swych „cierpieniach” i w najbliższym seks szopie kupiłam bardzo ładny wibrator, wymiarami tak między kutasami Szymona, a Michała, do tego żel intymny i korek analny. Jeszcze tego samego dnia wypróbowałam swoje zakupy. Muszę przyznać, że można sobie sprawić tymi gadżetami wiele przyjemności, jednak nie ma to, jak kawał ciepłego, twardego kutasa w pipce, czy w pupie. Oczywiście po drugiej stronie tego kutasa musi być odpowiedni mężczyzna! Swego sztucznego kochanka i inne schowałam w nocnej szafce; bywało, że korzystałam z niego nawet każdego wieczoru.

    To był piątek, wcześniej wróciłam ze szkoły, bez słowa poszłam do swego pokoju. Byłam przekonana, ze jestem sama w domu, ale niespodziewanie usłyszałam jakieś dziwne odgłosy dobiegające z pokoju Michała. Zaintrygowało mnie to, przecież powinien być w szkole! Bezszelestnie podeszłam pod drzwi jego pokoju, nie były zamknięte. Przez szparę zajrzałam do środka i zdębiałam! Nagi Michał leżał na łóżku i wypinał swój szczupły tyłek, w który ruchał go jego serdeczny przyjaciel Sławek! Kurwa, Michał jest gejem??? Przecież ruchał mnie, a przede wszystkim moją matkę, która wprowadziła go w świat seksu! Byłam w takim szoku, że nie mogłam się ruszyć, ani odezwać. Chwilkę później nastąpiła zmiana. Michał chwilkę obciągał kutasa Sławka, potem sam załadował w jego dupę. Chłopcy ruchali się, widziałam, że nie był to odosobniony przypadek; oni musieli rżnąć się już wielokrotnie! Pozycja 69 dała im możliwość wzajemnego obciągnięcia kutasów aż do wytrysku. Wylizali się dokładnie, a kiedy zaczęli całować się namiętnie w usta, wycofałam się do kuchni, gdzie zaczęłam głośno przestawiać jakieś garnki. Minutę później obaj, kompletnie ubrani, zeszli na dół, prowadząc ożywioną rozmowę na temat jakiejś gry.

    – O, Ola! Kiedy przyszłaś? – Michał patrzył na mnie badawczo.

    – Minutę temu. Jestem głodna, zjecie coś ze mną? – zaprosiłam obu do stołu.

    – Chętnie, też zgłodnieliśmy.

    Pół godziny później wrócili staruszkowie, jak zwykle każde z nas do kolacji siedziało w swoich pokojach.

    Tak mijały kolejna dni. Rodzice w pracy, Michał raz w tygodniu rżnął się ze Sławkiem, a ja żyłam, jak dziewica! Na szczęście, do czasu…

    Ten weekend zapowiadał się bardzo deszczowo, nie miałam zamiaru wychodzić z domu, tak samo, jak reszta domowników; tylko mama znowu chciała udać się do dziadków. Po obiedzie spakowała się i pojechała. Pomachałam jej przez okno, włączyłam telewizor i położyłam się na łóżku. Wytrzymałam tak kilka minut, rozebrałam się i wskoczyłam pod prysznic. Puściłam na siebie strumień gorącej wody, namydliłam się, siadłam w brodziku i zamknęłam oczy. Lubiłam, kiedy ostre strumienie wody masowały moje ciało, kiedy ciepły strumyk spływał z brzucha na pipkę… Uruchomiłam wyobraźnię i nie mam pojęcia, jak to się stało, że pierwszy obraz, który przywołała moja pamięć, to… własna matka! Do tego całkowicie naga, z rozchylonymi udami, leżała na łóżku i bawiła się swą szparką, na dodatek wpychała palec w pupę. Jej cipka była niewielka, różowa, ozdobiona kolczykiem. Nie wiem, czy w rzeczywistości też miała kolczyk w łechtaczce, ale w mojej wyobraźni tak. Zbliżyłam się do niej, klęczałam i lizałam soczystą pipkę. Ukrywałam sama przed sobą chęć seksu z kobietą, teraz to się bardzo realistycznie objawiło, do tego tą kobietą była Teresa, moja mama… W wyobraźni ciągle lizałam jej pupę, pipkę, palcowałam gorące wnętrze, sama czułam niesamowite podniecenie…

    Bardziej wyczułam, niż usłyszałam jakiś ruch z tyłu, poczułam na piersiach ściskające je dłonie. Popatrzyłam za siebie.

    – Szymek, delikatniej proszę – wyszeptałam, ciągle mając przed oczami bardzo zgrabną i słodką pipkę matki.

    – Masz cudowne ciało…

    Ojciec Michała siadł za mną, masował mój jędrny biust, pieścił ustami karczek i uszy, po chwili położył rękę na cipce.

    – Chcesz się kochać? – popatrzyłam ojczymowi w oczy.

    – Kochać? Nie, chcę cię zerżnąć i wyruchać, żebyś nie mogła chodzić i siedzieć, chcę cię wydymać w obie szparki – dyszał namiętnie, wsuwając palce w pipkę – Chodź, wolę łóżko od łazienki.

    Owinięci ręcznikami przebiegliśmy do mego pokoju. Zdarł ze mnie ręcznik, niemal rzucił na pościel, odwrócił na brzuch i bez ceregieli władował się kutasem w mą okrągłą pupcię. Pompował z zapamiętaniem, sapał przy tym, jak lokomotywa. Nie trwało to długo, musiał być mocno podjarany, bo bardzo szybko spuścił się i zaległ na kołdrze.

    – Dziewczyno, jak ja uwielbiam twoje ciało… – wyszeptał.

    – Więc nie doceniasz moich walorów intelektualnych? Jestem przecież od wielu lat prymuską, najlepiej zdałam maturę, teraz na studiach też bryluję, a ty wolisz moją pupę, niż mózg.

    – To bardzo proste. Zauważyłaś, że niekiedy mężczyźni prowadzają się z głupimi, ale zgrabnymi laskami? Bo facet rucha ją w pipkę i pupę, nie w mózg! Do tego bardzo często intelekt nie idzie w parze z urodą… Na szczęście ciebie to nie dotyczy, jesteś piękna i mądra.

    – No tak, masz rację…

    Położyłam się obok Szymona, złapałam za opadającą kuśkę, zaczęłam masować. Powstawał bardzo wolno, lizałam go, pieściłam jądra, lizałam krocze. Nagle przejechałam językiem po dziurce odbytu. Ojczym drgnął, popatrzył na mnie zaskoczony.

    – Co robisz?

    – Nic, liżę ci dupę, nie podoba się?

    – No, nie wiem…

    – Tak? A jak ruchasz moją pupcię, to jest dobrze? – znowu polizałam brązowe słoneczko.

    Tym razem reakcja była dużo słabsza. Ośmielona odwróciłam go na brzuch, rozchyliłam pośladki mężczyzny, złapałam za kutasa i zaczęłam mocno wylizywać wypiętą dupę. Palce drugiej dłoni zanurzały się w tyłku. Wyglądało to tak, jakbym nie dość, że go wylizywała i palcowała, to jeszcze doiła twardniejącą kuśkę. Szymon wzdychał, stękał i poruszał pomalutku biodrami. Przerwałam na chwilę.

    – I co? Podobało się?

    – Hmmmm… Muszę ci się przyznać, że niekiedy zastanawiałem się nad tym, jak to jest, kiedy facet rucha ci dupę. Teraz chyba wiem…

    – Oj, chyba nie, ale postaram się, żebyś się dowiedział!

    – Jak? Co…

    – Tajemnica – przerwałam i siadłam na twardym już kutasie – nie miałam jeszcze odlotu, na co czekasz?

    Wieczór skończył się kilkoma orgazmami, wykończona usnęłam. Kolejne dni mijały znowu praktycznie bez historii, życie naszej zwariowanej rodzinki biegły normalnym nurtem, to znaczy, że Michał i Szymon ruchali albo mnie, albo mamę; często słyszałam jej jęki, nawet, kiedy ojczyma nie było w domu. Zawsze spałam nago, więc żaden z panów nie miał problemu zerżnięcia mnie śpiącej, tym bardziej, że uwielbiałam być tak budzona, nawet w środku nocy. Napojona porcją spermy zasypiałam znowu. Wszystko przebiegało bez jakichś większych perturbacji, niekiedy tylko wyobrażałam sobie, że kocham się z kobietą. Niestety, tylko wyobrażałam sobie.

    Aż do momentu, kiedy…

    Usłyszałam silny trzask, huk, auto wpadło w poślizg, zamknęłam oczy i zaczęłam wrzeszczeć. Po chwili popatrzyłam w bok, mama siedziała zakrwawiona, w jej brzuchu tkwił jakiś fragment blachy, krew ciekła jaj z nosa i rany na czole. Oczy miała otwarte, ale jakieś nieobecne. Jakoś dziwnie nie odczuwałam żadnego bólu, ale patrząc na matkę zaczęłam wrzeszczeć z przerażenia. Rzucałam się na siedzeniu, skrępowana pasem nie mogłam wykonać żadnego ruchu, znowu zacisnęłam powieki. Zdawało mi się, że ktoś podbiegł do samochodu i zaczął mnie szarpać.

    – Ola, Oleńka, co jest? – zaskoczona usłyszałam głos mamy, więc jednak na szczęście nic jej się nie stało?

    – Mama? – otworzyłam szeroko oczy i z przerażeniem patrzyłam na rodzicielkę szarpiącą mnie za ramię.

    – Córuchno, miałaś jakiś paskudny sen, bo krzyczysz na cały dom! – patrzyła na mnie z troską.

    – Nic ci nie jest, mamo? – ciągle miałam w oczach jej wygląd po wypadku.

    – No pewnie, przecież spałam we własnym łóżku, co miało mi się stać? Śniło ci się coś okropnego, prawda?

    – O Boże, to naprawdę był sen… Chociaż pokaż brzuch! Miałaś w nim jakąś blachę, czy coś…

    – No to popatrz, jestem cała i zdrowa – podciągnęła koszulkę nocną, odsłaniając gładziutkie, bezwłose łono i płaski brzuch.

    – Naprawdę nic ci się nie stało… Połóż się proszę razem ze mną, jestem taka rozbita…

    -Już, Oleńko, posuń się trochę – i wsunęła się pod kołdrę – Jesteś taka ciepła!

    Leżałyśmy na boku, przytuliłam się do pleców i tyłeczka mamy, objęłam ramieniem na wysokości bioder. Czułam, jak poruszyła się, jeszcze bardziej wtulając we mnie. Nie wiem, jak to działa, ale czując ciepło ciała kobiety, słysząc jej spokojny ale dość szybki oddech, poczułam ogarniające mnie podniecenie i wilgoć w pipce. Całkowicie już uspokojona rozbudzona i podniecona zsunęłam rękę niżej, położyłam dłoń na wzgórku łonowym, pogłaskałam delikatnie.

    – Ale masz gładziutkie bikini – wyszeptałam, wsunęłam palec między delikatne wargi.

    – Co robisz, gdzie ten palec…

    – Nie podoba ci się? Mogę przerwać, ale od dawna marzyłam o tym, żeby cię pieścić, mamo. Jesteś wspaniałą kobietą.

    Milczała dłuższą chwilę, ale już nie protestowała, kiedy wcisnęłam palce w pipkę. Zaskoczyło mnie, że była bardzo mokra, śluz czułam nawet na jej udzie. Bez pośpiechu, delikatnie palcowałam gorącą szparkę, z radością patrzyłam, jak mama unosi nogę, ułatwiając mi dostęp do swego krocza. Nie czekałam dłużej, wśliznęłam się między rozchylone uda i polizałam pipkę. Nie miała kolczyka, tak jak w moich wyobrażeniach, ale była bardzo gorąca i ciasna, ledwo wcisnęłam w nią dwa palce. Przyśpieszyłam ruchy; teraz Teresa leżała na plecach, nogi rozłożyła bardzo szeroko, uniosła je, podtrzymywała rękoma pod kolanami, miałam idealny dostęp do jej pipki i pupy. Z jaką wielką rozkoszą lizałam obie dziurki, palcowałam je i wsłuchiwałam się w jęki mamy! Przerwałam na chwilkę, sięgnęłam do nocnej szafki, wymacałam swego kumpla, polizałam go i zaczęłam wciskać w wypiętą pipę. Teresa niemal zawyła, ruszyła biodrami jeszcze bardziej nabijając się na wibrator.

    – Olu, co ty ze mną robisz…. Nie, nie przestawaj, Boże, jak mi dobrze, tak… tak… mocniej… szybciej… takaaaakkk!!!

    – Dawno o tym marzyłam, teraz ty mnie popieścisz, zrobisz mi dobrze, prawda, mamo?

    – Kurwa, „mamo”!!! – Teresa znieruchomiała, patrzyła na mnie wielkimi oczami – co mu robimy, córeczko, przecież…

    – Nic nie mów, teraz nie jesteś moją matką, jesteś mą kochanką, a ja twoją. Teraz jesteś Teresa, a nie mama; będziesz mamą jutro i do następnego razu – przerwałam jej wywód.

    – Jakiego następnego razu? – spytała dziwnie trzeźwo i logicznie.

    – Tego, kiedy będziemy znowu się kochały! – roześmiałam się. – Pora, Tereniu, żebyś zajęła się mą pipką.

    Teraz ja leżałam na wznak, uniosłam nogi, moja kochanka z zapałem zajęła się nie tylko pipką, ale do tego wspaniale lizała odbyt, a wibratorem posuwała mą cipeczkę. Po dłuższej chwili zaczęłyśmy się całować, lizać piersi, ssać sutki, w końcu siedziałyśmy naprzeciw siebie i ocierałyśmy się cipkami, nasze ruchy były szybkie, coraz szybsze, aż niespodziewanie obie jednocześnie doszłyśmy. Mój orgazm był tak potężny, że niemal straciłam przytomność; widziałam, że mama odleciała tak samo.

    Leżałyśmy wtulone w siebie, nakryte kołdrą i… obudziłam się rano!

    Mamy już nie było…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Mam jeszcze kolejną część, ale czy oczekujecie dalszego ciągu?