Category: Uncategorized

  • Nie-zwykla Rodzina cz 23. – Nagie opalanie

    Miło spędzaliśmy nasze wakacje. Morze było niezwykłe. Pogoda idealna. Słońce grzało. A my byliśmy na plaży nudystów. My czyli ja i mama.

    Tata wybrał się do znajomego, który niedaleko mieszkał, a Cassie powiedziała że idzie obczaić każdy klub w miasteczku niedaleko plaży.

    Jak mówiłem, spodobał mi się pobyt tutaj. Byliśmy zaledwie tydzień, ale brakowało mi wakacji.

    Szczególnie podobała mi się plaża nudystów. Mogłeś tam chodzić jak cię Bóg stworzył, bez skrępowania. No i mogłeś podziwiać te opalone dupeczki i cycuszki. Jednak one były niczym w porównaniu z podziwianiem z bliska arbuzów mojej mamy. Kiedy na nią patrzyłem od razu mi kutas stawał. Dlatego cały czas leżałem na brzuchu. Niby opalając plecy które mi mama posmarowała.

    Ale wszystko miało granice.

    Plaża gdzie byliśmy zaczęła się robić tłoczna. Było dużo ludzi. Ani chwili relaksu. W dodatku jakieś pasztety darły się na całą plażę. Nie mogłem tego znieść. Mama tak samo.

     

    – Alan…co ty na to aby zmienić nasze miejsce?

     

    – Chętnie…tu nie da się odpocząć.

     

    – Dobrze…to chodź za mną. Przejdziemy się wzdłuż plaży z dala od tym ludzi. Może znajdziemy odludne spokojne miejsce.

     

    – Ok.

     

    Razem wstaliśmy i zabraliśmy nasze rzeczy. Kierowaliśmy się z dala od ludzi. Dobrze, bo już zaczynało się robić ciszej, ale z drugiej strony nie ma żadnych cipek do oglądania. Coś za coś. Ale mi jedna cipa niedaleko mnie wystarczyła. Cipa mojej mamy. Położyliśmy się obok siebie. Mama położyła się na brzuchu. O boże, miałem dobry widok na jej wielką dupę. Kutas znów mi stanął. Jednak w tym miejscu gdzie byliśmy nie musiałem się obawiać. Nikt nas nie obserwował, nie było żadnych ludzi. Wprost idealne miejsce wybraliśmy. Nagle mama zwróciła się do mnie.

     

    – Oh synku, zapomniałabym. Czy mógłbyś posmarować mnie z tyłu? – spytała dalej leżąc na brzuchu.

     

    – Dobrze mamo. – szybko wyjąłem krem.

     

    Zacząłem powolnymi ruchami masować plecy mojej mamy. Miała bardzo delikatną skórę.

     

    – O tak skarbie…wszędzie go użyj. Rozsmaruj go.

     

    – Jasne.

     

    Robiłem co mi kazała mama. Masowałem rękami całe jej plecy. Od szyji aż po krzyż. Jednak ja posunąłem się jeszcze dalej. Swobodnie rękami przeszedłem przez pośladki mamy i smarowałem olejek po nogach.

     

    – O tak…skarbie. – mruknęła mama.

     

    Przejechałem potem jeszcze raz tak samo, a wracając zatrzymałem się na jej tyłku. Ugniatałem jej pośladki. Były takie miękkie, jędrne, soczyste i całe lepkie od kremu.

     

    – Mmmmm…- mama cicho mruczała. Nie zamierzałem przestać.

     

    Nieco rozchyliłem jej pośladki i zobaczyłem trochę jej cipki i odbyt. Zacząłem wkładać w te dwa miejsca moje palce. Masowałem jej kobiecość, a także wsadziłem dwa palce do odbytu, mama jęknęła cicho.

     

    – Ohhh…kochany…właśnie tam…

     

    Nie przerwałem i dalej ugniatałem jej cudowne okrągłe pośladki, a jej cipa zaczęła się robić mokra. Po jakimś czasie, zacząłem ją tam całować. Pieściłem jej muszelkę która cała była w soczkach. Czułem też lekko słonawy posmak. Mimo to całowałem ją tam dalej. Po chwili wyciągnąłem język i zacząłem jeździć nim delikatnie po sklejonych, sromowych wargach. Wkręcałem się. Coraz bardziej zagłębiałem w robieniu minety. Mój język wylądował w otworku, nurkując w nim głęboko. Mama zajęczała cichutko.

     

    – Ohhh…Alan…

     

    Nagle odwróciła się do mnie. Jej wzrok spoczął na moim twardym kutasie.

     

    – Synku…coś tak czułam że zechcesz skorzystać z okazji. – uśmiechnęła się i zaczęła poruszać ręką po fiucie. Z czasem dołożyła usta.

     

    – Sama wiesz mamo…lubię się z tobą pieprzyć. – na chwilę go wyjęła.

     

    – I ja to lubię, kochanie. Dobrze, skorzystajmy póki możemy.

     

    Mama wróciła do obciągania mojego fiuta. Po chwili poruszała już głową w górę i w dół. Zacząłem trzymać jej głowę, lekko dociskając ją do kutasa.

    Nagle wyciągnęła go z chlustem.

     

    – Ohh…jest taki dobry.

     

    Wtedy położyła mojego chuja między swoje duże cycki. Duże, jędrne ze sterczącymi sutkami. Od razu chciałem się do nich dorwać. Jednak mama ścisnęła nimi go i zaczęła poruszać. Ogarnęło mnie błogie uczucie a fiut stał się bardziej twardy niż był. Jej cycki stawały się mokre przez mojego kutasa, który to był wyjęty prosto z ust mojej matki.

    Następnie go stamtąd zabrała.

     

     – Dalej… – wtedy położyła się na plecach i rozchyliła szeroko nogi. – …wejdź we mnie synku.

     

    Nie czekając podparłem się i wszedłem do jej dziury. Mama zajęczała, a potem zacząłem powoli rytmicznie ją ruchać. Tym razem bez pośpiechu. W tym czasie mama całowała mnie, a ja odpłaciłem tym samym, całując jej piękne piersi, lekko podgryzając brodawki. To zwiększyło doznania które to mama odczuwała.

     

    – Ohhh…Alan…pieprz mnie…mocno…

     

    Chciała ostrzej. Nie odmówię. Oplotła nogami moje biodra. Ruchając ją czułem też jak dociskała mnie bardziej nogami do jej cipy. Poruszałem biodrami wsadzając fiuta coraz dalej. Ona jęczała czując jak ją walę. Zacząłem ją ostro pierdolić, niczym młot udarowy. Mama jęczała za każdym razem gdy dociskałem do końca jej pochwy.

     

    – Ooohhh..Alan…tak…tak…tak

     

    Głośno krzyczała a jej ciało drżało. Osiągnęła swój orgazm, a ja lada chwila miałem swój.

     

    – Mamo… – mówiłem sapiąc.

     

    – Wiem synku…spuść się na mnie.

     

    Rozumiejąc szybko wyjąłem fiuta z pizdy i wystrzeliłem prosto na brzuch mamy. Po czym położyłem się obok niej.

     

    Leżeliśmy tak jakiś czas. Mama była przytulona do mojego torsu.

     

    – Och synku…uwielbiam się z tobą ruchać. Dajesz mi tyle przyjemności.

     

    – Ty także mi ją dajesz mamo. Kocham cię.

     

    – A ja ciebie, Alan.

     

    Pocałowała mnie i jeszcze tak leżeliśmy razem na plaży.

     

     

    C.D.N

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Stworzony do niewoli cz.1

    Bycie celebrytą to nie tylko nieprzeciętny status społeczny. To także możliwość posiadania niewolnika, który ma służyć i wykonywać polecenia. Niewola wiąże się przede wszystkim z bólem, ale też możliwością zarobienia pieniędzy, o których wcześniej można było tylko śnić. Do służby i bycia posłusznym kobietom przygotowywała mnie dziewczyna. Wypatrzyłam ją jeszcze w gimnazjum. Była inna niż wszystkie. Nosiła wysoko głowę i lubowała się w skórzanych strojach, co przykuło moją szczególną uwagę. W szkole nie mogła odpędzić się od zalotników, dlatego droga do jej serca była bardzo wyboista. Zdarzało się, że widziałem ją z innym i fantazjowałem, że robi mi takie numery, będąc w związku ze mną. W pewnym momencie dowiedziałem się pocztą pantoflową, że zerwała ze swoim chłopakiem, więc pomyślałem, że raz kozie śmierć i udało się: dziewczyna moich marzeń dała się zaprosić się na randkę. Ku mojemu zaskoczeniu powiedziała jednak, że spotkamy się nie na mieście, a u niej w domu. Wydawało mi się to jeszcze bardziej intrygujące, dlatego nie mogłem odmówić. Nadszedł w końcu odpowiedni dzień, minęliśmy się w szkole na schodach. Kiedy mnie zobaczyła idąc wspólnie z koleżanką powiedziała szydercze hej i poszła dalej. Nie zwracałem na to jednak szczególnej uwagi. Nie mogłem doczekać się, że za kilka godzin marzenie się spełni i zobaczymy się sam na sam. W końcu nadeszła godzina zero, czekałem na nią chwilę pod szkołą, bo wydawało mi się, że kończy lekcje o tej samej godzinie co ja. Wibrujący w kieszeni telefon i wiadomość, którą od niej dostałem, dała jednak do zrozumienia, że jest już w domu i czeka na mnie

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał15
  • Pies pani Anny cz.1

    Już dawno temu zauważyłem u siebie ogromne skłonności do bycia uległym, niewolnikiem w stosunku do kobiet czy par. Nie mogłem jednak znaleźć dobrej osoby lub osób, które mogłyby mnie odpowiednio wykorzystać. Pewnego wieczora przeglądając różne ogłoszenia na stronach natknąłem się na niezwykle ciekawą propozycję: praca w roli niewolnika żonatej kobiety, dobrze płatna, poszukiwany student, który jest gotów oddać się w stu procentach. Co mi szkodzi, postanowiłem spróbować. Wykręciłem odpowiedni numer, a w słuchawce odezwał się znajomy mi z internetu głos: żona jednego z najlepszych bejsbolistów, pani Ania. Była bardzo konkretna, zapytała o stawkę i to, kiedy mogę zjawić się na rozmowie kwalifikacyjnej. Zapytała jeszcze czy na pewno jestem pewien na co się piszę. Bez wahania odpowiedziałem, że tak i umówiliśmy się na kolejny poniedziałek. Kolejne dni pojawiły, a ekscytacja stale rosła. Moje marzenie mogło się spełnić, jeśli tylko uda się przekonać do siebie panią Anię. Do tego miałbym jeszcze zarobić. Czy to nie brzmi pięknie? Przyszedł poniedziałek. W końcu stanąłem przed bramą, nacisnąłem domofon, a mym oczom ukazała się rosła kobieta, na moje oko blisko 30 roku życia. Miała na szyi obroże i bat przypięty do spodni. Kazała się rozebrać i wypiąć. Byłem trochę zdezorientowany, ale powiedziała, że jeśli szybko się nie namyślę, to mogę wracać do domu, bo na moje miejsce jest kolejka chętnych. Wykonałem więc polecenie, skrzyżowane ręce powędrowały na szyję a ja w całej okazałości stałem przed panią strażniczką, która dokładnie mi się przyglądała. Minuta, która właśnie mijała, trwała wieczność. Moje katusze przerwał telefon strażniczki. Dostała na niego wiadomość, że jeśli podpiszę papiery poufności i umowę, mogę wejść. Po łebkach przeczytałem umowę, które dawała mi zarobki rzędu 15 tysięcy miesięcznie. Jeden haczyk: brak praw, na okres próbny 3 miesięcy oddaję się w pełni w ręce pani Anny i osób, które one wskaże. Trochę mnie to podniecało, trochę przerażało, ale w końcu mój podpis pojawił się na papierze. Strażniczka tylko się uśmiechnęła i wymierzyła pierwszy niewolniczy bat swoją szpicrutą, „witamy w domu, psie” zakomunikowała, poganiając ku wielkiej willi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał15
  • Pies pani Anny cz. 2

    Pozbawiony wszelkiego ubioru przemierzałem drogę ogromnie upokorzony. Różne myśli cisnęły się na głowę. Podniecenie spowodowane spotkaniem mojej nowej pani mieszało się ze strachem. Muszę przyznać, że trochę zdarzało się o niej fantazjować, ale nigdy nie myślałem, że to stanie się naprawdę. Teraz byłem drzwi od tego niesamowicie ciekawego dla mnie momentu. Ślina stawała mi w gardle, a serce biło jak szalone. W końcu na schodach pojawiła się dobrze znana mi sylwetka pani Anny. Wyglądała tak majestatycznie i pewna siebie, że na samą myśl, że mam jej służyć, od razu mi stanął. Pani Anna tylko oceniająco polowała głową i wymierzyła mi w splot słoneczny konkretnego kopniaka. Runąłem bezwładnie na ziemie. Pani Anna nie patrząc na moją reakcję założyła mi obroże i przypięła do niej smycz. Na początku stawiałem opór, ale bardzo szybko okazało się, że na mojej szyi wyładowała elektryczna obroża i każdy sprzeciw będzie „wynagradzany” soczystą dawką prądu. Pani Ania powiedziała, że na normalną obroże muszę sobie zasłużyć. Na razie czeka mnie jeszcze sporo bolesnej nauki, ale stwierdziła, że im szybciej się nauczę, tym lepiej. Będąc na czworakach przytaknąłem a na twarzy pani Anny pojawił się lekki uśmiech. Następnie zaprowadziła mnie do mojego nowego pokoju. Punkt centralny skromnego pomieszczenia stanowiła zamykana na klucz klatka, obok znajdowała się jeszcze skórzana kanapa oraz szafa. W oczy rzucał się brak okien. Wracając do kanapy, znajdował się na niej mój niewolniczy strój, co pani Anna pozwoliła sobie zakomunikować. Składały się na niego: Łańcuszek z wisiorkiem A, klamerki na sutki, pas cnoty, korek analny, skórzane spodnie, stringi, skórzane opaski na ręce i nogi, skórzana maska oraz skórzany top i skórzany pasek do spodni. Do tego zwykle skarpety. Tak odziany miałem za kwadrans zjawić się na audiencji u pani Anny.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał15
  • Pies pani Anny cz. 3

    Zrobiłem co mi rozkazano i w pełnym umundurowaniu zbiegłem na dół, by oddać pokłon mojej treserce. Tam moim oczom ukazała się zupełnie inaczej ubrana pani, która przepychem swojego stroju idealnie wpasowywał się w tę bogatą willę. Moja wychowawczyni miała na sobie skórzane kurtkę, czarne spodnie ze skórzanym paskiem oraz piękne skórzane kozaki na obcasie Wyglądała cudownie, a widok skóry powodował, że już teraz wiedziałem, że może zrobić ze mną wszystko. Podszedłem do niej, trochę nieśmiały, bo mój penis wypełniał wnętrze klatki, a włożony w pupę korek powodował nacisk na powstanie przyrodzenia. Pani Annie ewidentnie się to podobało, bo najpierw się uśmiechnęła, a później złapała za pas cnoty, a drugą ręką uderzyła mnie w twarz. To dało mi otrzeźwienie, bo chwilę później otrzymałem komendę lizania i całowania jej butów. Ich zapach był wspaniały. Było czuć, że to najlepszej jakości skóra. Znaleźć się w tym miejscu to marzenie każdego psa. Robiłem to więc z ogromnym zaangażowaniem tak, by była ze mnie dumna. Wreszcie poczułem mocne pociągnięcie za smycz i ruszyliśmy na spacer. Nie wiedziałem jednak początkowo co było celem. Dopiero po chwili okazało się, że idziemy do toalety. Pani Ania rozpięła pas od spodni, następnie spodnie i zaczęła sikać. A gdy skończyła na pilocie wcisnęła przycisk, który od razu postawił mnie do pionu. Po chwili wytłumaczyła, że czas nauczyć się nowej rzeczy. Lizanie po sikaniu. Będę służył za papier toaletowy do cipki.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał15
  • Wspolne popoludnie

    Czekałam na niego w pokoju. Z minuty na minutę moje serce waliło mi w piersi coraz mocniej, a ciepło wzbierało w całym ciele. Przy każdym ciężkim uderzeniu, które czułam tuż pod mostkiem, do mojej twarzy docierały kolejne fale gorącej krwi. Policzki paliły mnie. Podobne, choć jednocześnie zupełnie inne pulsowanie czułam w okolicy tuż pod pępkiem. Zaciskający i luzujący się kłębuszek nerwów, którego nitki plątały się wokół bioder, krzyża. Ud. Potarłam je otwartymi dłońmi. Dotyk sprawił, że na skórze pojawiła się gęsia skórka. Dreszcz przeszedł spod moich dłoni, przez kolana, aż do palców stóp. Poprawiłam pozycję, przesuwając się kilka centymetrów do tyłu tak, żeby całe uda leżały płasko na materacu. Przez cienką ścianę słyszałam jak rozmawia z kimś, prawdopodobnie ze swoją mamą, która zwykle sama siedziała w salonie, oglądając telewizję. Śmiał się z czegoś, jakby w ogóle nie planował wracać do pokoju.

    Spojrzałam na cztery otaczające mnie ściany, nagle jakby znajdujące się jeszcze bliżej siebie, niż zwykle. Ściany pokryte boazerią i kremową tapetą. Łóżko falujące pod moimi pośladkami, ocierające się o…

    Z korytarza dobiegł odgłos lekkich kroków. Zawsze dziwiło mnie, jak cicho potrafił chodzić, mimo tak dużych stóp, mimo tej starej, trzeszczącej podłogi.

    Kroki ustały. Wiedziałam, że stał przed drzwiami. Zastanawiał się, czy ma wejść. Czy może wrócić jeszcze do kuchni, albo pójść do łazienki, żeby później nie musieć ponownie wychodzić. Położył jednak dłoń na drzwiach i pchnął, otwierając je na oścież.

    Stał tam. Zawsze był bardzo szczupły, co przy jego wzroście było jeszcze bardziej widoczne. Miał jednak, mimo swojej sylwetki, mocno umięśnione nogi, szerokie biodra, ale jeszcze szersze ramiona. Umięśnioną klatkę piersiową, brzuch. Potężne plecy. Jędrne, kształtne pośladki. Zjechałam dłonią do wnętrza uda i palcem potarłam wrażliwą skórę pod spodniami.

     – Co tu robisz? – zapytał, zamykając za sobą drzwi. Cienka koszula poruszyła się na nim, gdy się do mnie odwracał.

    Spojrzałam na niego spod przymrużonych powiek. Nie odpowiedziałam. Podszedł do mnie i położył mi dłoń na policzku. Poczułam jego perfumy. Przypominały mi zawsze zapach benzyny. Długo mi zajęło przyzwyczajenie się do nich, ale teraz mogłabym je na nim wąchać godzinami. Jego ciepły oddech otulił moją twarz, a uśmiechnięte usta złożyły czuły pocałunek na moich. Rozchyliłam wargi, chcąc go bliżej.

     – Co byś chciała? – odsunął się od mnie o krok. Doskonale wiedział co, ale zamierzał się droczyć.

    Poklepałam miejsce obok siebie. On usiadł i przyglądał mi się z uśmiechem. Miał piękne, pełne usta, tak pasujące do ciemnych oczu i brwi. Do długich, niemal czarnych włosów, które teraz miał rozpuszczone. Wsunęłam mu palce we włosy i pogładziłam go po głowie, po czym wstałam, nie mogąc już dłużej usiedzieć w miejscu. Czułam mrowienie w podbrzuszu i zagłębieniach wokół pępka, wokół bioder. Czułam pulsującą krew. Stojąc przed nim, zaczęłam bez słowa rozpinać mu pasek od spodni. Uporałam się z nim bez problemu, przeszłam do guzika i zamka. Pomógł mi, unosząc lekko biodra. Zsuwając mu spodnie, przeciągnęłam palcami po jego pośladkach. Drgnął i mruknął z zadowoleniem i mimochodem spojrzał na swoje majtki, które nadal miał na sobie. Ja również na nie spojrzałam i przełknęłam głośno ślinę. Materiał był rozciągnięty rysującym się pod nim penisem, który, przylegając ciasno do jego brzucha, niemal wysuwał swoją główkę za gumkę bokserek. Stałam chwilę nieruchomo, wpatrując się w niego. Zaschło mi w ustach. Dopiero gdy podniósł ponownie biodra, z niecierpliwością wyczekując aż zdejmę mu majtki, ocknęłam się. Delikatnie odsunęłam gumkę od penisa, żeby go nie podrażnić, po czym ściągnęłam bokserki i, tak samo jak spodnie, rzuciłam je na ziemię.

    Przyciągnął mnie do siebie i pocałował, a jego sterczący penis otarł się o moją rękę. Zachęcony tym, jak pewnie sądził, celowym gestem, położył moją dłoń na przyrodzeniu i docisnął ją, dając mi do zrozumienia, czego by teraz chciał. Ja też chciałam tego tak bardzo. Oderwałam dłoń od prącia i przejechałam nią aż do jąder, które pod moim dotykiem stwardniały i podjechały do góry. Jednym palcem podrażniłam lekko miejsce za nimi i usłyszałam pełne aprobaty stęknięcie. Mój partner położył się na plecach i patrzył, jak badam jego ciało.

    Weszłam na czworakach na łóżko i usiadłam okrakiem na jego udach. Jedną dłonią chwyciłam jego biodro, masując je kciukiem. Drugą dłonią otoczyłam nasadę jego prącia i ścisnęłam. Powolnymi ruchami zaczęłam przesuwać w dół i w górę, przemieszczając się nie więcej niż o pół centymetra. Zamknął oczy, a ja pochyliłam się ku niemu i otoczyłam ustami jego główkę. Usłyszałam jęk, a po nim przeciągłe mruknięcie. Spróbował poruszyć biodrami, zachęcając mnie, bym od razu wzięła go całego, ale ja się odsunęłam i zaczęłam muskać językiem skórę na dole żołędzi, ręką masując jądra. Dopiero gdy ułożył się z powrotem, wróciłam do pieszczenia główki ustami. Zwilżyłam usta śliną i powolnymi, ale zdecydowanymi ruchami przesuwałam się po delikatnej jak aksamit skórze. Nie schodziłam niżej niż załamanie między żołędzią a trzonem, doprowadzając go powoli do szaleństwa. Kiedy poczułam, że żołądź nieznacznie mięknie, zjechałam centymetr niżej, obejmując ją całą i zacisnęłam usta, zatrzymując wargi tuż za nią. Ponownie poruszył biodrami, ale tym razem pozwoliłam, by wsunął się głębiej. Tylko raz. Docisnęłam jego biodro drugą ręką do materaca, prosząc, by się nie ruszał. Mruknął ponaglająco. Czułam jak jego główka ponownie puchnie do granic możliwości, rozpychając moje usta. Stęknęłam z rozkoszy i zdałam sobie sprawę, że moje majtki są całkowicie przemoczone. Oderwałam na chwilę od niego usta i kilkoma szybkimi ruchami rozebrałam się. Chciałam jak najszybciej do niego wrócić. Gdy klęczałam nad nim, jako ostatnią zdejmując T-shirt, jedyne o czym myślałam to wsunięcie go teraz, natychmiast we mnie.

    Wróciłam jednak do pieszczenia go wargami, a mój partner mruczał co chwilę, ciszej, gdy przesuwałam się po żołędzi i głośniej, kiedy zjeżdżałam po jego trzonie, ku włosom łonowym. Trzema palcami uciskałam punkt za jądrami.

    Moja ślina ściekała na jego brzuch. Cienkimi strugami łączyła jego długiego i grubego penisa z podbrzuszem. Przezroczyste nitki rozciągały się i kurczyły z każdym moim ruchem. Wiedziałam, że to nie tylko moja ślina, lecz również sperma. Czułam jej słony smak w ustach. Wiedziałam również że podobna przezroczysta struga łączy moją cipkę z materacem i tworzącą się na nim mokrą plamę.

    Brałam go głęboko, aż do gardła. Dotknęłam czubkiem nosa jego łona i nie mogłam wziąć oddechu. Trwałam tak chwilę w bezruchu, trzymając całą jego potężną długość w ustach, w gardle i poruszając się tylko nieznacznie, w rytm jego pulsowania. Wydałam z siebie jęk i poczułam w kroczu palący żar, który nie mógł już dłużej czekać. Mój partner jednak zaczął mocniej poruszać biodrami, a ja poluźniłam uścisk. Pozwalałam mu penetrować moje usta w jego tempie. Szybko. Mocno. Z każdym jego pchnięciem stękałam cicho. Wysunął się, pozostawiając między moimi wargami tylko główkę. Zaczęłam go lizać, powoli, delikatnie, żeby go uspokoić. Czułam, że był blisko.

    Nagle zatrzymał mnie, łapiąc mnie za rękę. Podniosłam na niego wzrok, nieprzerwanie pieszcząc i zaciskając usta na jego przyrodzeniu. Łagodnym ruchem zaprosił mnie do siebie. Podniósł się i zdjął koszulę, którą wytarł krocze.

    Wiedziałam, czego naprawdę pragnę. On również. Bez słowa odwróciłam się do niego tyłem i wypięłam, ukazując mu w pełnej krasie moją ociekającą sokami cipkę. Jednym palcem przesunęłam od jej wejścia do łechtaczki, by ją zwilżyć. Poczułam, że jest w pełnym wzwodze, więc szybko zabrałam palec. Chciałam, żeby to on mnie dotykał.

    Otoczył jedną dłonią mój pośladek i pogładził go czule. Przejechał od niego po kręgosłupie aż między łopatki, które pod jego dotykiem zapadły się jak u kota. Wypięłam się jeszcze mocniej. Drugą dłonią trzymał penisa, który był twardy tak bardzo, że główką przylegał do miejsca pod jego pępkiem.

    Objął mnie ramieniem w pasie i przytulił. Przylgnął główką penisa do moich warg sromowych i naparł na nie lekko, rozchylając je. Powolnymi ruchami ręki poruszał penisem, masując moją cipkę i nawilżając ją. Po chwili naparł na mnie i wsunął główkę do wnętrza. Z moim ust wyrwał się krótki jęk. Zaśmiałam się, wiedząc, że nie powinniśmy być cicho. On też się śmiał. Szczerze, radośnie. Z każdym kolejnym pchnięciem nasze ciała robiły się coraz bardziej gorące, mokre. Czułam jego pulsowanie w moim wnętrzu, z każdym zaciskałam się na nim mocniej. On mruczał mi do ucha, obejmując jedną z dłoni moją pierś, masując ją, a drugą krążąc kółka wokół mojej łechtaczki. Najbardziej lubiliśmy się pieprzyć od tyłu, bo tak miał dostęp do każdego zakamarka mojego ciała. Ja jedną ręką sięgnęłam do jego pośladka i dociskałam go do siebie coraz mocniej. Jego jądra zaczęło obijać się o mnie z głośnym klaskaniem. Naparłam na niego pupą, prosząc, by walił jeszcze mocniej. Wyprostował się, złapał mnie za oba biodra i zdecydowanymi szarpnięciami przyciągał je do siebie. Moja cipka mlaskała o jego łono, kiedy wchodził w nią aż po nasadę fiuta. Złąpałam go za jądra i zaczęłam masować, wiedząc, że to spowolni orgazm. Zwolnił na chwilę, zajmując się ponownie łechtaczką. Krótkimi ruchami palca drażnił ją i pobudzał. Chciałam jęczeć, krzyczeć. Poczułam drżenie ciała, charakterystyczne mrowienie. Wiedziałam, że za moment będę szczytować, więc zaczęłam mocniej poruszać biodrami, ocierając się o jego krocze. Jego penis ponownie stwardniał do pełnej erekcji i czułam jego napór na moją cipkę. Czułam jak ją rozciąga. Zacisnęłam się na nim mocniej na co warknął rozkosznie i znowu zaczął pieprzyć mnie długimi, mocnymi ruchami od żołędzi aż po brzuch. Był tak gruby i pulsujący, że wiedziałam, że i on za chwilę dojdzie.

    – Mocniej… – szepnęłam do niego – I szybciej…

    Też to czuł. Uderzył jeszcze kilka razy, masując moją łechtaczkę, doprowadzając mnie do orgazmu. Gdy ja wiłam się pod nim w kolejnych spazmach rozkoszy, poczułam, że i on doszedł i wytrysnął we mnie. Masował mnie i siebie jeszcze kilkoma wolniejszymi ruchami, a gdy znieruchomiałam i opadłam na łóżko, wysunął się ze mnie i położył obok. Wtuliłam się w jego ramię i spojrzałam mu w oczy. Uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło. Otoczyłam go ramieniem i okryłam nas kołdrą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski
  • Nie-zwykla Rodzina cz 24. – Pomoc ratownika

    Przechadzałam się po plaży nudystów. Całkowicie naga i dzisiaj sama. Dave razem z dziećmi poszedł na lody. Nie zdziwię się jak Cassie mu jakoś loda zrobi. Heh…przestały mi takie rzeczy dziwić. Chodziłam po plaży, a morskie fale dotykały moich stóp. Postanowiłam nieco popływać. To było bardzo przyjemne, gdy woda obmywała całe twoje ciało. Kiedy już miałam wychodzić, nagle poczułam ból w stopie. Na coś nadepnęłam przez co się przewróciłam. Akurat niedaleko mnie był ratownik. Podbiegł do mnie i pomógł mi wstać.

    – Nic pani nie jest? Co się pani stało? – pytał z troską.

    – Nie wiem. Moja stopa… – mówiłam łapiąc się za nogę.

    – Spokojnie, zabiorę panią do mnie do wieży. Zaraz pomogę.

    – Dobrze. Dziękuje bardzo. – po czym wziął mnie pod ramię.

    Kiedy mi pomagał, zwróciłam uwagę, że podobnie jak wszyscy na plaży jest całkiem nagi. Na głowie miał jedynie czerwoną czapkę ratownika. Zobaczyłam też, że miał naprawdę sporych rozmiarów fiuta, który swobodnie opadał. Musiał mieć nerwy ze stali skoro mu się nawet nie podniósł.

    Razem po schodach weszliśmy do wieży obserwatora. Pomógł mi usiąść na krześle.

    – Niech pani poczeka chwilę. Opatrzę ranę.

    – Dobrze.

    Odszedł ode mnie i podszedł do swojego biurka. W szafce obok znalazł apteczkę. Następnie podszedł do mnie. Uklęknął przede mną. Podniósł mi stopę i obejrzał ją.

    – To nic takiego. Lekko się pani skaleczyła. Zaraz pomogę.

    – Dziękuje panu.

    – To nic. Taka moja praca.

    Wtedy wacikiem oczyścił ranę. Ja wykorzystując to lekko odchyliłam drugą nogę dając mu lepszy widok na moją cipkę. Pomyślałam, że coś mu się należy od takiej wymagającej pracy. Widziałam jak spojrzał na chwilę tam i się lekko zaczerwienił. Bandażem owinął mi stopę i pomógł wstać.

    – Hmm…dobrze to…już gotowe. Proszę uważać na stopę.

    – Nie wiem jak panu dziękować.

    – To naprawdę nic takiego. To był mój obowiązek.

    – Hmm…a może mogłabym się panu odwdzięczyć? – powiedziała, lekko zagryzając wargę.

    – Emm…nie…ja…- nie zdążył dokończyć bo szybko uklęknęłam przed nim i wzięłam jego kutasa do ust. Był miękki, jednak chciałam to zaraz naprawić.

    – Ohh…proszę pani… – ssałam delikatnie końcówkę. Gdy zaczęłam go połykać w całości, czułam że pod wpływem mojego języka twardnieje. Gdy go wyciągnęłam, ratownik powiedział. – przepraszam…nie powinniśmy tego robić. To jest zakazane.

    – Nie jesteśmy na plaży. A pan męczy się patrząc na te gołe kobiece ciała. Z chęcią panu pomogę, jestem to panu winna.

    Wtedy nagle złapał mnie za dupsko i przeniósł na biurko. Rozchylił mi nogi i językiem dotknął mojej cipki.

    – Dobrze, ale lepiej się śpieszyć.

    – Oczywiście…och… – jego język był bardzo przyjemny. Zaczął mnie lizać po cipce. Miętosił mi wargi sromowe, językiem wwiercając się w środek muszelki. Zaczynałam jęczeć z zadawanej przyjemności.

    – Och…tak…

    Nagle wstał i położył mnie na biurku, bardziej rozchylając nogi. Przyłożył swojego fiuta, który to już stał w pełnym wzwodzie, do wejścia mojej cipki. Potarł nim o łechtaczkę, co sprawiało przyjemność.

    – Proszę mnie zerżnąć…szybko… – powiedziałam, jęcząc.

    – Zrobię co trzeba.

    Potem od razu wszedł swoim kutasem do środka mojej cipki. Poczułam jak jego gruby fiut wypełnia mnie całą. Zaczął się nim poruszać w mojej pochwie. Poruszał się szybko i mocno.

    Cały czas zanurzał się po same jaja.

    Ja się wiłam i jęczałam z przyjemności. Potem przyśpieszył i naprawdę mocno mnie jebał. Było słychać głośne klaśnięcia powodowane uderzaniem się naszych ciał. Nie chcąc kończyć wyszedł.

    – O matko…ma pan wspaniały sprzęt. – powiedziałam, wstając z biurka i odwracając się tyłem. Ten zrozumiał to i włożył fiuta z powrotem. Zaczął jebać mnie od tyłu. Od tyłu czułam się nieźle pierdolona. Ogarnęło mnie przyjemne uczucie. Rżnął mnie mocno i brutalnie. Robił tornado w mojej cipie. Czułam, że niedługo osiągnę orgazm. Byłam bardzo blisko. Gdy jego fiut zaczął pulsować, zrozumiałam że on także. W końcu chwycił mnie za dupę i mocno przycisnął. Jęknęłam wtedy przeciągle. Czułam jak jego fiut strzela sporą porcję nasienia w moje cipsko. Kiedy wyszedł ze mnie, trochę jego soczków spłynęło na podłogę.

    Szybko wtedy klęknęłam i wzięłam jego fiuta do ust. Zlizywałam moje soczki zostawione na nim. Smakował obłędnie.

    – Wow…była pani naprawdę wspaniała.

    – Pan również był świetny…cieszę się, że mogłam się odwdzięczyć. – po chwili wstałam.

    – W porządku…dobra, proszę uważać na siebie…

    – Do widzenia. – powiedziałam, po czym wyszłam z wieży. Przyznam to było ciekawe doświadczenie.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Loki x Oc. Part 1

    – Już wiem! – zawołałam gdy od dłuższej chwili nie mieliśmy niczego do, roboty – Zagrajmy w butelkę. No wiecie ja kręcę i na kogo wypadnie tego całuję i tak dalej – wytłumaczyłam szybko i rozejrzałam się po Avengerach.

    – Ja młoda damo wybacz, ale nie chce być powodem twoich koszmarów. – zażartował Rodney na co skinęłam głową. Ze wszystkich obecnych zrezygnowali jeszcze Clint ze względu na żonę, która raczej nie byłaby z tego zadowolona i mój tata. Usiedliśmy w okół butelki i zakręciłam nią mocno. Naczynie kręciło się przez kilkanaście sekund i zaczęło się zatrzymywać, a ja zauważyłam wpatrującego się we mnie Bucky’ego i Lokiego. Butelka zawahała się między nimi, aż zatrzymała się na brunecie, który szeroko się uśmiechnął. Zbliżyłam się do niego, a on wyszedł mi na spotkanie i nasze usta przylgnęły do siebie delikatnie i czule. Pocałunek trwał kilka sekund jednak gdy odsunęłam się od niego spostrzegłam morderczy wzrok Lokiego. Oho, chyba ktoś jest zazdrosny. Pomyślałam i uśmiechnęłam się wesoło, a Bucky wziął butelkę w swoje dłonie by po chwili ponownie nią zakręcić. Tym razem zatrzymała się na Natashy i tak graliśmy dobre kilkadziesiąt minut, aż po czuliśmy zmęczeni, więc postanowiliśmy iść spać. Weszłam do swojego pokoju i rozebrałam się w drodze do łazienki. Gdy weszłam pod prysznic moje ciało ogarnęło przyjemne ciepło. Stałam w parującym strumienia przez kilka minut po czym wyszłam osuszając swoje ciało ręcznikiem. Owinęłam go wokół siebie i wyszłam z łazienki by wziąć ubrania z szafy. Powstrzymał mnie jednak widok Lokiego na moim łóżku, który gdy tylko mnie ujrzał zaczął skanować wzrokiem moje ciało osłonięte aktualnie tylko kawałkiem ciemnego materiału.

    – Loki? Czegoś potrzebujesz? – zapytałam cicho delikatnie skrępowana wzrokiem mężczyzny, gdy trwaliśmy tam dobrą chwilę w ciszy i bezruchu.

    Długowłosy wstał powoli i ruszył w moją stronę równie niespiesznie. Podchodził coraz bliżej, a ja mimowolnie się cofałam, aż napotkałam drzwi od łazienki. Gdy mężczyzna przygwoździł mnie do nich patrzyłam zawstydzona jego bliskością wszędzie, byle nie w jego piękne oczy.

    – L-loki? – zająknęłam się, a jego ręka przekręciła moją głowę zmuszając mnie do skierowania wzroku na niego. Zmuszona więc spojrzałam, a chwilę później mężczyzna podniósł mnie za uda i przycisnął do ściany, zaczynając całować, lizać i ssać moje ramiona i szyję. Chwyciłam mocno jego głowę i wpiłam się spragniona w jego usta. Oddał pocałunek niemalże natychmiast, a jego ręce zaczęły błądzić po moim częściowo odkrytym ciele. Gdy pocałunek zaczął nabierać tempa, Loki chwycił mnie mocno za uda i nie przerywając pieszczoty ruszył w kierunku mojego łóżka na którym delikatnie mnie położył.

    – Dlaczego go pocałowałaś? – zapytał nie przestając składać mokrych pocałunków nad moimi piersiami.

    – To tylko gra. Musiałam, takie są zasady. – odpowiedziałam wplatając dłonie w jego włosy jednak on miał inne plany.

    – Tak cholernie chciałem mu zrobić krzywdę. – mówił mężczyzna z każdym słowem coraz bardziej zsuwając z mojego ciała materiał.

    – Dlaczego? – zapytałam zaintrygowana a on oderwał się ode mnie i spojrzał głęboko w mojego oczy.

    – Bo to ja powinienem być na jego miejscu.- powiedział zaborczo i gwałtownie przyssał się do skóry nad piersią. Całował mnie namiętnie ściągając powoli materiał, a gdy byłam już naga zawisnął nade mną i szybko zdjął z siebie górną część garderoby ssąc moją szyję i powoli schodząc ustami niżej. Sprawiał mi tak ogromną przyjemność, że z moich ust wydobyło się ciche sapnięcie. Odsunął się nieznacznie i spojrzał na mnie z pewnym siebie uśmiechem. Zdjął szybko swoje ubranie zostając z samych bokserkach. Ponownie zawisnął nad moim ciałem i spojrzał głęboko w moje oczy.

    – Na pewno tego chcesz? – zapytał ochrypłym z pożądania głosem co podnieciło mnie jeszcze bardziej.

    – Tak, tak proszę. – jęknęłam i zaczęłam się o niego ocierać na co ten wrócił do mojej szyi. Zassał skórę na mojej szyi robiąc w tym miejscu malinkę, a następnie ją delikatnie przygryzł. Schodził pocałunkami w dół i zaczął drażnić zębami moje sutki. Podgryzał je, by po chwili za nie pociągnąć, a z moich ust niekontrolowanie zaczęły wychodzić westchnienia rozkoszy.

    – Ach! – westchnęłam naprawdę głośno gdy dotarł w okolice mojego wzgórka i celowo omijał miejsca intymne. Poczułam jego usta niedaleko mojej cipki na co gwałtownie wstrzymałam powietrze. Drażnił się ze mną i widział jak bardzo to na mnie działa. Zbliżył usta do mojego wejścia i dmuchnął w nie mocno na co jęknęłam gorąco, a mężczyzna uśmiechnął się chytrze po czym powoli zaczął pieścić dłonią moje czułe miejsce. Jęczałam z przyjemności i mimo, że starałam się być cicho to nie bardzo mi to wychodziło. Włożył swojego środkowego palca w moją cipkę i zaczął nim poruszać szybko na co w moim podbrzuszu rozpętało się istne piekło. Po chwili dołączył kolejnego palca i kolejnego, aż zaczęłam się wić pod nim z przyjemności i gwałtownie przyspieszył swoje ruchy wewnątrz mnie. Zaczął wyciągać i wkładać palce raz po raz chcąc doprowadzić mnie do szału. Byłam już na granicy orgazmu. Czułam już prawie ten blogi i niesamowicie przyjemny stan, gdy nagle wszystko ustało. Mężczyzna stanął nade mną i obserwował moją reakcję na niespełnienie. Zniecierpliwiona chwyciłam go za ramiona i obróciłam nas tak, żeby siedzieć na nim. Jechałam powoli paznokciami po jego klatce piersiowej i brzuchu, by po chwili pochylić się nad nim i torturować go przyjemnością tak jak on mnie chwilę temu. Ssałam i przegryzałam jego skórę wokół szyi raz po raz. Całując jego ciało zaczęłam zsuwać się ciałem w dół mężczyzny utrzymując na nim wzrok. Gdy dotarłam do linii jego bokserek złożyłam na niej pocałunek i wsunęłam pod nie palce obserwujac reakcje mężczyzny. Gdy powstrzymywał się od jakiegokolwiek ruchu czy ukazania emocji odrobinę zsunęłam materiał i zaczęłam jęździć wzdłuż niego dłonią celowo dotykając w międzyczasie jego stojącego na baczność kolegi na co wciągnął głośno powietrze. Uśmiechnęłam się chytrze i wróciłam ustami do twarzy Lokiego. Przywarłam do jego ust wpijając się w nie mocno. Jednak gdy stwierdziłam, że zemszczę się na nim przesunęłam się do jego kolegi i uwolniłam go z bokserek. Chwyciłam go w dłoń i zaczęłam powoli i mocno pompować nie spuszczając wzroku z Lokiego. Gdy widziałam, że sprawia mu to przyjemność wzięłam go do ust i zaczęłam ssać, lizać i poruszać głową w tył i przód. Mężczyzna wplótł swoje dłonie w mojej włosy i nadał rytm mojej głowie ssącej jego penisa. Dyszał coraz głośniej i nierównomiernie. Widziałam po nim, że jest już niesamowicie blisko i postanowiłam zrobię mu to co on mi. Wyjęłam go ust i stanęłam przed łóżkiem naga sięgając po szlafrok. Odwróciłam się twarzą do zdezorientowanego Lokiego i stanęłam bez ruchu.

    – Co ty… – probował powiedzieć coś mężczyzna nadal otumaniony brakiem spełnienia.

    – Idę poszukać kogoś kto potrafi doprowadzić mnie do orgazmu. Może Bucky? Myślę, że się ucieszy z mojej wizyty. – powiedziałam i odwróciłam się w kierunku drzwi nadal nie ubierając szlafroka, a trzymając go w dłoniach. Ruszyłam w kierunku drzwi i zaczęłam odliczać do trzech, po czym poczułam jak Loki przygniata mnie do ściany obok drzwi na co jęknęłam zadowolona jego reakcją. Przekręcił klucz w zamku i odwrócił mnie siłą tak bym na niego spojrzała.

    – Jesteś moja. Nie Rogersa. Nie Burnsa. Moja. – powiedział zaborczo, a jego oczy pociemniały z pożądania.

    – Powiedz to… – mówił do mnie Loki składając gorące pocałunki na moim ciele nana co westchnęłam podniecona.

    – Po co mi mężczyzna który nie potrafi sprawić bym poczuła się dobrze? – zapytałam prowokująco, a reakcja była prawie natychmiastowa. Chwycił mnie mocno za pośladki i podniósł by zanieść mnie z powrotem na łóżko. Przy gwoździł mnie do miękkiego materaca ii całował mnie namiętnie. Oderwałam się od niego jednak chwilę później on sam znów przywarł do mojej szyi. Westchnęłam do jego ucha podniecona do granic możliwości, a Loki uwięził moje nadgarstki nad głową.

    – Koniec zabawy. – powiedział ostro i wszedł we mnie całym sobą po czym zaczął się powoli poruszać na co oparłam dłonie na jego ramionach i zaczęłam jęczeć z przyjemności jaką mi dawał.

    – Słodki jezu… – jęknęłam głośno, gdy wbił się we mnie naprawdę mocno. Zaczął wchodzić we mnie szybkimi i płynnymi ruchami. Zaczęłam jęczeć coraz głośniej czując jak jego stal przechodzi przez moje mięśnie. Zbliżający się orgazm dawał o sobie znać, w moim brzuchu zbierało się napięcie, które po kilku głębokich pchnięciach wybuchło wewnątrz mnie.

    – O mój boże! Loki! – zawyłam z przyjemności, a po moim ciele rozlała się fala rozkoszy. Zaczęłam się wić z przyjemności na co mężczyzna jeszcze bardziej przyspieszył wzmacniając odczuwaną przeze mnie rozkosz pomimo, że sam jeszcze nie skończył. Gdy się uspokoiłam Loki wyszedł ze mnie na co niezadowolona cicho sapnęłam, podniósł mnie delikatnie i obrócił tyłem do siebie wgryzając się delikatnie w moje nagie ramię. Wszedł we mnie ponownie na co zareagowałam cichym jękiem i ponownie zaczął się we mnie poruszać. Zaczął wchodzić we mnie mocno i szybko. Chwyciłam ramę łóżka, a po chwili jego dłoń zacisnęła na mojej. Przebijał się przez moje ścianki coraz gwałtowniej i szybciej sprawiając mi nieziemską przyjemność.

    – Loki… Ja… – zaczęłam mówić jęcząc jednocześnie na co mężczyzna znacznie zwolnił, wbił się we mnie powoli i poczułam całą jego długość po czym się zatrzymał.

    – Mam pozwolić ci dojść Liv? Chcesz tego? – zapytał szeptem na co odpowiedziałam mu jękiem

    – Powiedz to. Powiedz czego chcesz. – zaczął szeptać mi do ucha delikatnie zaczynając się poruszać, a ja jęczałam raz po raz czując nadchodzącą kolejną falę przyjemności spowodowaną samymi jego słowami.

    – Tak chcę. Loki… Słodki jezu tak… Proszę! Pozwól mi… Oh! Pozwól mi dojść! – zaczęłam jęczeć i mówić szybko w międzyczasie głośno, odwróciłam głowę w jego stronę wpijając się namiętnie w jego usta. Oddał pocałunek ze zdwojoną siłą ponownie przyspieszając w moim wnętrzu.

    – Grzeczna dziewczynka. – powiedział odrywając się ode mnie i cicho posapując pod nosem, a mnie ogarnęła większa fala błogości niż poprzednio. Poczułam, że Loki również osiągnął spełnienie chwilę później w moim wnętrzu jednak zamiast ze mnie wyjść, zwolnił swoje ruchy wbijając się we mnie głęboko i pozwalając nam obydwojgu szczytować. Po dłuższej chwili mężczyzna wyszedł ze mnie delikatnie i opadł na łóżko obok mnie obejmując mnie ramieniem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Daria Ferelna
  • 12.Trudne decyzje.

    Od tygodnia nie potrafiłam znaleźć sobie miejsca. Nel milczy, a ja czuje, że grunt osuwa mi się spod nóg. Rozstałyśmy się w pewnym zawieszeniu, przez co ciężko mi normalnie funkcjonować. Zaszyłam się w domu, nie miałam ochoty nikogo widzieć. Pod pretekstem przeziębienia wzięłam home office, by w ogóle nie musieć obcować z ludźmi. Gdy wybiła godzina 16.00 zamknęłam komputer, nalałam sobie lampkę wina i po prostu gapiłam się na sufit.
    Czy to w ogóle ma rację bytu? Nasz układ był idealny, obie byłyśmy zadowolone. A teraz? Mamy to skomplikować tylko dlatego, że coś poczułyśmy? Przecież Ash daje jej pełną swobodę, ja nie potrafię w otwarte związki i Nel doskonale o tym wie. Miałam złe przeczucia, żałowałam tego, że się uzewnętrzniłam. Czasu nie cofnę, pozostaje mi czekać aż się odezwie.
    Telefon wyrwał mnie z rozmyślań. Zaraz, tylko gdzie on jest? Idąc za dźwiękiem próbowałam go zlokalizować. Ehh. To znak, że muszę w końcu doprowadzić mieszkanie i siebie do porządku. Mam! Gdy zobaczyłam kto dzwoni omal nie zemdlałam. Serce zaczęło mi walić jak szalone.
    -Cześć Ash – powiedziałam niepewnie.
    -Cześć kochana. Wszystko Ok? Dziwnie brzmisz. – zapytała ze szczerą troską.
    -Taaaak. Jestem przeziębiona. – skłamałam.
    -Przykro mi. Kuruj się, bo robię imprezę urodzinową i masz na niej być, żadnych wymówek! Termin to najbliższa sobota. Zjemy coś, napijemy się i ruszamy na miasto. Mogę liczyć na Twoją obecność? – Powinnam poczuć ulgę, bo to oznacza, że nie wie, mimo to zrobiło mi się słabo. I co ja mam na to odpowiedzieć? Nie potrafiłam wymyślić na poczekaniu żadnej przekonującej wymówki, cisza trwała już zbyt długo więc po prostu wycedziłam:
    -Jasne, wpadnę. Dziękuje za zaproszenie.
    -Ekstra, kończę. Muszę wykonać jeszcze kilka telefonów. Buziaki. – powiedziała podekscytowana i rozłączyła się.
    To mnie kompletnie rozłożyło na łopatki. Byłam wściekła, poczucie bezsilności mnie przygniatało. Rzuciłam telefon w kąt i próbowałam uspokoić emocje.
    Dzwonek do drzwi.
    Boże, kto tym razem do cholery!?
    Gdy otworzyłam drzwi Kam wzdrygnęła się na mój widok.
    -Ja pieprze, co Ci się stało?? Wyglądasz jak siedem nieszczęść.
    -Czego chcesz?
    -Łaaał, jakaż ty uprzejma. Też się cieszę, że cię widzę. Nie zaprosisz mnie na herbatę?
    -To nie jest dobry moment.
    -Nie pierdol głupot, tylko wstawiaj wodę. Minęła mnie po czym stanęła w salonie, rozejrzała się i przerażona odwróciła się do mnie.
    -Serio Kaś, co się dzieje? Twoje mieszkanie wygląda jak pobojowisko, jest dopiero piąta a ty już pijesz??
    -Daj mi spokój i idź sobie. – powiedziałam zirytowana.
    -Nie ma takiej opcji. – Wyciągnęła kieliszek i nalała sobie trochę wina – napije się z Tobą, bo widzę, że potrzebujesz przyjaciółki. Co się zadziało?
    -Nic wielkiego. – westchnęłam.
    -Skarbie… Rozejrzyj się dookoła, popatrz na siebie. Jesteś w jakiejś totalnej rozsypce, to nie wygląda na nic wielkiego. Co się wydarzyło?
    -Długi temat- wyszeptałam. Przecież nie mogłam jej powiedzieć. -Serio Kam. Nie mam siły o tym myśleć, a tym bardziej mówić, Ok? Odpuść mi dziś.
    -Dobrze, ale wiedz, że się martwię.
    -Wieem. Wiem. Co Cię do mnie sprowadza? -zmieniłam temat, żeby przestała zadawać pytania.
    -Chciałam zapytać czy masz już pomysł na prezent dla Ash.
    -Nieee, dopiero przed chwilą powiedziała mi o imprezie, nie zdążyłam jeszcze się nad tym zastanowić.
    -Zrzucimy się na coś? Razem będzie łatwiej coś wymyślić.
    -Ok.
    Zdjęła z kanapy zalegające ciuchy, wrzuciła je na łóżko w sypialni robiąc nam nieco przestrzeni. Wzięła mój ulubiony koc, przykryła nas obie i powiedziała zatroskana:
    -To co, powiesz w końcu co się wydarzyło?
    -Błagam, nie drąż.
    -Dobrze już dobrze. Ale jak będziesz chciała pogadać to dasz mi znać?
    -Tak.
    Westchnęła.
    -Nie wiem z czym się mierzysz, ale przeczekaj to Kaś. Zobaczysz, że wszystko się ułoży. Nie z takiego bagna wychodziłaś. – pocałowała mnie w czoło. Wtuliłam się w nią i zaczęłam cicho szlochać. Pomyśleć, że jakiś rok temu to Kam była moim crushem. Wygląda na to, że od rozstania z Klaudią podejmuje fatalne decyzje.

    Następnego dnia postanowiłam sobie w duchu, że skończę się nad sobą użalać i wezmę się w garść. Nie miałam zbyt wiele pracy, więc w międzyczasie posprzątałam mieszkanie i ugotowałam coś normalnego. Po pracy spakowałam się i poszłam na siłownie, a potem saunę. To było bardzo oczyszczające. Miałam niezły humor, wracałam do domu odprężona. Czarne sportowe volvo stojące pod domem sprawiło, że cały spokój uleciał bezpowrotnie. Z nerwów rozbolał mnie brzuch. Odezwał się mój telefon.

    Kaś, wpadnij do mnie jak wrócisz, chcemy obgadać z Nel imprezę.

    No chyba nie. Odpisałam od razu:

    Źle się dziś czuję. Godzę się na wszystko. Wpadnę do Ciebie jutro.

    Tęskniłam za Nią. Bardzo chciałam ją zobaczyć, ale nie mogłam tam iść. Kam w minutę ogarnęłaby co jest grane. Było już grubo po 24, gdy mój telefon zawibrował.

    Otwórz mi drzwi.

    Zaschło mi w ustach, serce biło jak szalone. Spodziewałam się, że przyjdzie, a mimo to z jakiegoś powodu byłam zestresowana. Cały wieczór układałam w głowie w jaki sposób wygarnę jej to, że nie odzywała się tyle czasu, ale gdy tylko przekroczyła mój próg cała złość minęła. Przekręciłam zamek i ujęłam jej twarz w dłonie. Patrzyła na mnie swoimi wielkimi brązowymi oczami.
    -Cholernie za tobą tęskniłam. – wyszeptała całując mnie. Nogi ugięły się pode mną. Przygryzła wargę i uśmiechając się niewinnie ruszyła do sypialni. Panował w niej półmrok, jedynym źródłem światła była mała lampka.
    Ubrana była na sportowo, czarna rozpinana bluza, luźne spodnie i biały t-shirt, a mimo to emanowała kobiecością. Jej piękne czarne, lekko kręcone włosy luźno opadały na ramiona.
    Zsunęłam jej bluzę i wsunęłam dłonie pod jej koszulkę. Uśmiechnęłam się, gdy odkryłam, że nie ma na sobie stanika. Odgarnęłam kosmyk włosów z jej twarzy, nachyliłam się i zatraciłam w jej pełnych ustach. To był bardzo delikatny i czuły pocałunek. Zadrżała. Położyłyśmy się obok siebie na łóżku. Byłyśmy blisko, ale nie dotykałyśmy się. Przez jakiś czas po prostu bez słowa patrzyłyśmy sobie w oczy. Próbowałam wyczytać z nich o czym myśli. Zewnętrzną częścią dłoni dotknęłam jej policzka. Wzięłam głęboki oddech i powiedziałam w końcu:
    -Ostatnio dużo myślałam o naszej sytuacji.
    -Tak? I co masz w głowie? – zapytała niepewnie.
    -Nie chcę, żebyś zastawiała dla mnie Ash.
    Zdecydowanie nie spodziewała się takiego wyznania. Zmarszczyła brwi, była skonsternowana.
    -O czym ty mówisz? – powiedziała lekko spięta.
    -Kocham Cię. A Ty kochasz mnie. Już to ustaliłyśmy. Ale teraz spójrzmy na sytuacje całkowicie racjonalnie. Na początku będzie ekscytująco, będziemy lecieć na haju tego uczucia, które nami zawładnęło. W końcu obie zrozumiemy, że nie potrafimy ze sobą być. Ja nie jestem tak otwarta jak ty, znam siebie i wiem, że nie będę potrafiła dać ci tyle swobody, ile potrzebujesz. Nie chcę, żebyś czuła się uwięziona. Dlatego wolę się z tego wycofać. – nie takich przemyśleń się spodziewała. Wyraźnie posmutniała, zaraz potem zrobiła się jakby obojętna. Wiem doskonale, że to tylko maska, którą założyła, żeby nie pokazać co czuje, zdaję sobie sprawę z tego, że to ją uderzyło. Przetrawia teraz w głowie każde moje słowa. Ponownie dotknęłam jej twarzy.
    -Powiedz coś.
    -Masz rację, to nie ma sensu. – podniosła się – muszę już iść.
    -hej hej nie, Nel poczekaj – chwyciłam ją za rękę. I przyciągnęłam do siebie. – nie rób tego. Porozmawiajmy proszę, nie uciekaj. Proszę.
    -Co teraz będzie?
    -Tego jeszcze nie wiem.
    Cisza. Leżałyśmy bez słowa wpatrując się w siebie. Zbliżyłam się do jej ust i delikatnie musnęłam je swoimi. To, co zobaczyłam w jej oczach sprawiło, że poczułam się bardzo źle. Silna, pewna siebie Nel, która stała się moją panią, moją dominą leżała przy mnie kompletnie naga, całkowicie bezbronna. Byłam przerażona jej stanem.
    -Chodź do mnie – wyszeptałam, a Nel wtuliła się w moją pierś. -Wiem, że to wszystko zaszło za daleko, ale naprawimy to, obiecuję.
    Nie odpowiedziała. Gładziłam jej włosy, nie wiem kiedy usnęłyśmy wykończone emocjami. Gdy obudziłam się rano jej już nie było.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    untitled
  • Szkolny Alpha

    Kamil w ostatniej klasie czuł się jak szkolny Alpha i tak też zaczął się zachowywać. Oprócz tego, że ruchał laski na prawo i lewo, palił papierosy to zapoczątkował także w naszej szkole ośmieszanie pierwszoklasistów. Razem ze swoją grupą byczków wymyślali zadania dla młodszych kolegów i widać było, że sprawia im to wiele radości. Najpierw były to zazwyczaj różne ćwiczenia fizyczne, z którymi młodzi chłopcy nie radzili sobie zbyt dobrze. Wówczas ekipa wyśmiewała ich jak robią pompki, czy przysiady. Widać było, że sporo uczniów jest zainteresowanych oglądaniem tych przedstawień. Ja oczywiście stałem także często blisko, bo mogłem zobaczyć Kamila w akcji. Raz nawet zdarzyło mi się, że się do mnie odezwał, bo zobaczył że patrzę i zaproponował dołączenie do cwelenia tych biednych chłopców, ale speszony podziękowałem i powiedziałem, że tylko popatrzę. Cieszyłem się, że to nie ja jestem na ich miejscu i że nie ja jestem pośmiewiskiem szkoły.
    Po miesiącu Kamil był już tak pewny siebie, że wymyślał coraz trudniejsze zadania i widziałem, że jako jedyny z grupy zaczął także wymierzać kary dla chłopców, od popychania, kopania w dupę do uderzania z plaskacza w twarz. Za każdym razem uderzał mocniej i częściej. Widać było, że podnieca go sprawianie innym bólu i zeszmacanie. Oczywiście laski jeszcze bardziej chciały mu wejść do łóżka, bo widziały, że jest władczy i że to on rozdaje w szkole karty! Był szkolnym bogiem przed którym dziewczyny piszczały i robiły niewinne oczy, a chłopaki w większości zaczęli się go bać.
    W piątek po ostatnich zajęciach wyszedłem szybko, bo wyjeżdżałem na weekend na Mazury do ciotki. Po kilku minutach zorientowałem się jednak, że zostawiłem w szafce książkę, którą miałem czytać podczas podróży w pociągu na Mazury i wróciłem po nią. Stwierdziłem, że mam jeszcze trochę czasu i że odleję się w szkole, bo pociągi są czasami bardzo zatłoczone. Wszedłem do kibla i zacząłem powoli odlewać się do pisuaru. Po kilku sekundach wszedł Kamil. Byliśmy sami w kiblu, ale nie odezwał się do mnie słowem. Stanął obok mnie i zaczął się odlewać. Długo nie sikał, bo strumień był intensywny. Nie mogłem powstrzymać się i zacząłem spoglądać w dół, aby zobaczyć jego kutasa. To była okazja, która nie powtarza się drugi raz i to wiedziałem. W miedzyczasie ja już przestałem sikać, a Kamil sikał jak wodospad. Stałem zapatrzony, bo było widać jego kutasa w półzwodzie. Kamil miał przymknięte oczy i wydał głos przyjemnego westchnienia, po czym otworzył oczy i zobaczył mnie stojącego z wackiem w ręku i patrzącego na jego kutasa. Byłem oczywiście mega podniecony, co nie umknęło jego uwadze. Pomyślałem od razu o tym jaką karę będzie chciał mi wymierzyć i jeszcze bardziej mnie to podnieciło. Szybko jednak się ocknąłem i jeszcze szybciej zapiąłem spodnie. Stałem jednak przed nim z błagalnym wzrokiem i jedyne co mogłem powiedzieć to “przepraszam”.
    Kamil delikatnie się jednak uśmiechnął, popchnął mnie do ściany, przytrzymał zgiętym łokciem za szyję i powiedział:
    – Już cię wcześniej zaobserwowałem.. zwłaszcza jak chodzę na fajkę, a ty patrzysz przez okno. Chcesz razem zapalić, czy może chcesz zostać moją popielniczką – zapytał stanowczo, jednocześnie poluzował swój chwyt pod szyją i uderzył mnie z otwartej ręki. Ponownie się bardzo podnieciłem i Kamil to zauważył. Zaśmiał się i odrzekł:
    – Chyba jednak to drugie..
    Odpowiedziałem krótko, bo nic nie miałem na swoją obronę, a nie chciałem zaogniać sytuacji:
    – Ja tylko tak patrzyłem.. przepraszam jeszcze raz.
    Kamil dał mi jeszcze raz z plaskacza, tym razem tak mocno, że aż pojawiły mi się w kącikach oczu łzy i powiedział władczym tonem:
    – Ja rządzę w tej szkole i będziesz robił to co ci rozkażę. Mam jednak dziś świetny humor, bo dziś rano miałem zajebisty seks, po którym zresztą też lubię zapalić. Pozwolę Ci zatem czasami na mnie popatrzeć jak palę, ale od poniedziałku będziesz mnie zaopatrywać w fajki. Będziesz moim osobistym dostawcą fajek. Chyba wiesz jakie palę, więc nie muszę ci mówić..?
    Odpowiedziałem z opuszczoną głową:
    – Nie musisz, wiem jakie, ale..
    Chciałem powiedzieć, że to jednak nieporozumienie i że się już nie powtórzy, ale nie zdążyłem odpowiedzieć. Kamil splunął mi w twarz i powiedział na odchodne:
    – Dopóki każdego dnia szkoły będę od ciebie dostawać paczkę fajek, do tego czasu będziesz bezpieczny. Nie znaczy to, że mogę mieć ochotę cię bardziej wykorzystać, jak będziesz niegrzeczny, na przykład będziesz musiał kupić fajki wszystkim chłopakom z mojej brygady… ale zapewne wtedy zlituję się nad tobą i nie zacznę cię cwelić. Czy to jest jasne? – zapytał głośno.
    – Oczywiście, że jasne – odpowiedziałem.
    Kamil wychodząc z kibla odwrócił się i powiedział, jeszcze jedno:
    – Masz się do mnie nie odzywać, bo z sukami nie gadam. Jedyne zdanie, które możesz powiedzieć podczas przekazywania mi swojego prezentu dla mnie to:
    “proszę/dziękuję, Panie”.
    Jak wyszedł stałem kilka minut nieruchomo myśląc o całej tej sytuacji. Czas jednak gonił i musiałem lecieć na pociąg. W pociągu i przez cały weekend myślałem o tym i stwierdziłem, że w sumie to bardzo łagodną karę mi wymierzył mój Pan, bo mogło być gorzej. Z jednej strony się cieszyłem, że to tylko kilkanaście złotych dziennie i że dam radę mu kupować papierosy, ale z drugiej strony zacząłem fantazjować o tym, żeby mnie zeszmacił. Na razie jednak się go bałem i to mnie paraliżowało. Zacząłem kupować mu codziennie paczkę fajek, a że chciałem aby był zadowolony i nie przyszło mu coś brutalnego na myśl, to w piątki wpadłem na pomysł, że będę mu przynosić trzy paczki – aby miał na każdy dzień weekendu. Za pierwszym razem widać, było mu się to spodobało  – uśmiechał się i powiedział:
    – Dobry sługa! Tak trzymaj.
    Kolejnym razem posłusznie zawsze mówiłem “proszę, Panie”, ale on odbierał tylko prezent i z zimną miną nic nie mówił.
    #gejopowiadania #gayopowiadania #schoolalhpa #cwelenie #cwel #alphagod #gayhumiliation #faceslapping #gayfaceslapping #cashmaster

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom Fucker