Category: Uncategorized

  • Jak to wszystko się zaczelo … ? cz. 4

    Marta była cudowną partnerką.

    Niestety związek ten skończył się niedługo po ostatnich wydarzeniach. Nie byłam na tyle dojrzała, by unieść wydarzenia ostatnich miesięcy, a także nie byłam gotowa robić kolejnego kroku w naszym związku, a takie były oczekiwania Marty.

     

    Rozstaliśmy się.

     

    Moja duma i charakter kazały mi wziąć się za siebie, skupiłem się, więc na pracy, rozwijaniu jako takiej kariery, a także poszedłem na siłownię, by w końcu stać się mężczyzną. Mijały dni, dni zamieniały się w miesiące, miesiące zaczęły się zmieniać w lata.

    Poznawałem dziewczyny, lecz były to raczej przelotne znajomości, które po kilku tygodniach traciły rozpęd i zamierały.

    Problem w tym, że w pewnym momencie Zuzia zaczęła przypominać o tym, że wciąż we mnie istnieje.

    Chcica zaczynała być coraz większa.

    Zaczęłam sobie kupować rajstopy, szpilki… walić w nich konia, by zaraz po tym wszystko wyrzucać, tłumacząc sobie, że to tylko kaprys, że jestem normalnym hetero…

     

    Poznałem też Kasię. Piękna dziewczyna, ale przez 40 lat życia, nie zbierze tyle doświadczenia ile Marta w jeden tydzień. Piękna, ale seks tragiczny, prawie, że w jednej pozycji i przy zgaszonym świetle. Cudem udaje się ją namówić do nałożenia pończoch.

     

    I wtedy Zuzia pokazała rogi. W mojej głowie pojawiła się myśl “Taka jesteś ? To ja Ci pokażę, kto tu jest prawdziwą suką”

    W tajemnicy wynająłem pomieszczenie w Kangurze, koło Galerii Mokotów. 1m3, który zaczął zapełniać się szpilkami, rajstopami, sukienkami, korkami analnymi, kneblami.

    Mówiłem, że wychodzę na siłownię, a w tajemnicy jechałem do Kangura, by w łazience wskoczyć w damskie ciuszki i by Zuzia mogła zaliczyć jakieś dildo.

     

    A później przyszedł COVID, musiałem wszystko ukrócić, wyrzucić wszystkie rzeczy, przeprowadziliśmy się, gdy się oświadczyłem.

    Nie było już miejsca dla Zuzi.

    Pobraliśmy się.

     

    Ale to wciąż nie było to…

    I znów Zuzia odżyła. W ukryciu trzymałem kupione absolutne minimum: perukę, obcasy, pończochy, bieliznę i sukienkę. Przypadkiem też trafiłem na fellow. Zarejestrowałem się i wrzuciłem swoje zdjęcia.

    I wtedy napisał on.

    Nie był najprzystojniejszy, najwyższy i w idealnej kulturystycznie formie. 

    Krzysiek miał za to cudowny uśmiech i spojrzenie, które mnie zaciekawiło, 

    Napisał do mnie, jako pierwszy, co bardzo ułatwiło sprawę. Pisał cały czas w pełni kulturalnie, stanowczo, i to na tyle, że gdy napisał, że przybył na spotkanie i za 5 minut widzimy się na piwie w sphinxie w Blue City, nie oponowałem.

    Wręcz pobiegłem, bo nie spodziewałem się, że to spotkanie dojdzie do skutku, a nie lubię, gdy ktoś na mnie czeka. Szczęście, że umówiłem się koło swojej pracy- tak, gdyby mnie jednak wystawił do wiatru.

     

    Krzysiek na żywo okazał się być dokładnie takim chłopakiem, jakiego sobie wyobrażałem spotkać- lekko spięty, uśmiechnięty i całkiem przystojny w koszuli, którą miał na sobie. Nasza rozmowa była… spontaniczna, nie wiedziałem, czego się spodziewać, a poza tym obaj byliśmy trochę zdenerwowani. Opowiedziałem Krzyśkowi o przygodach z Martą, zaś ten stwierdził, że chętnie pozna Zuzię, a żeby mnie o tym przekonać wręczył nawet 100 zł na lisią kitkę, z którą chciał ją zobaczyć.

    I co tu dużo mówić, spotkanie fajne, stówka w kieszeni, a z fellow od razu uciekłem, bo przecież nie jestem gejem.

     

    Tak myślałem.

    Nie minął tydzień, jak wróciłem i starałem się odnaleźć i przeprosić Krzyśka.

    Zuzia jednak chciała pokazać, jaka jest naprawdę.

     

    Przez różne względy na spotkanie umówiliśmy się po miesiącu, może półtorej. Spotkaliśmy się na pętli niedaleko mieszkania Krzyśka, do którego skierowaliśmy swoje kroki.

    Z każdym, coraz bardziej kołatało moje serce.

    Weszliśmy do mieszkania, które było w stanie deweloperskim, sam tynk i pył, ale Krzysiek bardzo szybko zaczął mnie wdrażać w to, co gdzie będzie, jak będzie wyglądać. W pewnym momencie, przeprosiłem go i poszedłem do drugiego pokoju. 

     

    I mimo, że byłem przygotowany na spotkanie tak, jak uczyła mnie Marta- lewatywa, ogolone nogi, prezerwatywy przy sobie i żel dla lepszego poślizgu, to miałem duszę na ramieniu. W pokoju na szybko założyłem bieliznę, pończochy, pas, wskoczyłem w sukienkę i perukę, by na trzęsących się nogach z lisią kitką w tyłku podejść do Krzyśka i spytać, czy pomoże mi z kajdankami…

    Usłyszałam tylko, że jestem piękna….

     

    Dalej nie wiem, co się stało, nie zarejestrowałam jak stałam obrócona plecami do Krzyśka, który bawił się koreczkiem i jak to się stało, że klęknęłam przed nim z otwartymi ustami, czekając na to, aż będę mogła wziąć do buzi jego wspaniałego kutasa.

    Nie wiem jak długo go ssałam, ale gdy Krzysiek złapał moją głowę by zacząć ruchać moje gardło, niespodziewanie wstałam i przerwałam te igraszki. 

    Byliśmy umówieni w końcu na następny dzień, a nie można dostać wszystkiego na pierwszej randce….

     

    Pech chciał, że po tym wydarzeniu pojechałam na trening (szosa) i zaliczyłam szlif uderzając głową o jezdnię.

    Nie chcąc niepokoić żony nic nie powiedziałem, jednak kontakt z Krzyśkiem urwał mi się na dość długi czas….

    Aż do około dwóch tygodni temu, gdy znów na siebie trafiliśmy. 

    3majcie kciuki- może dopiszemy kolejną część 🙂

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zuzanna Pompino
  • Nasz Pierwszy Raz

    Nazywam się Patryk i opowiem wam, historię moją i mojej kochanki Kamili, zacznę też od tego, że nasza relacja obecnie jest, stricte przyjacielsko erotyczna, nie chcemy wchodzić w sferę związku, ale mniejsza z tym, zacznę najlepiej od początku, poznaliśmy się w gimnazjum, przez naszego wspólnego przyjaciela Bartka, tuż po tym, jak się poznaliśmy, zaczęliśmy ze sobą kręcić, ale poza strefę flirtu i okazyjnego całowania i macania na imprezach nie wyszliśmy, z końcem gimnazjum już to była tylko przyjaźń, a zwłaszcza jak Bartek zaczął z nią chodzić, ówcześnie i do teraz, mam tak, że nie zarywam do zajętych dziewczyn, wiem dziwne, ale takie mam zasady, ale nie powiem Bartek, choć jest moim dobrym przyjacielem, uważam, że przesadzał z zazdrością, Kamila też miała trochę za uszami, ale też robiła afery, ale Bartek to naprawdę ostro leciał, na prawie każdej imprezie robił aferę o to, że tańczyła z kolegami, że gadała z nimi, o takie błahe rzeczy, o mnie to najbardziej był zazdrosny, bo znał naszą relację, ale nigdy nie odważył się mi lub innym wygarnąć tę zazdrość, tylko jej robił afery, jak to ona mówi teraz młoda była i zakochana, wiec nie chciała go rzucić za to, jakieś końcem zawodówki, Kamila zaszła w ciąże z Bartkiem, byli szczęśliwi, Bartkowi może przez to zazdrość opadła, bo nie robił jej afer, do czasu, bo jakoś rok po narodzinach ich dziecka znowu się zaczęły kłótnie z ich udziałem, ale się nie nacieszyli szczęściem rodzinnym, bo Kamila przyłapała go na zdradzie z młodszą dziewczyną, oczywiście rozstali się, jeśli spodziewaliście się sprawiedliwości, że Kamila zdobyła prawa rodzicielskie i alimenty, to nie bardzo nie w tej bajce, złożył sprawę o pełne prawa rodzicielskie i wygrał, pytacie jak, proste jest z bananowej rodziny, i nie ukrywają się, z tym że mają znajomości w naszym mieście, że znają okolicznych prawników i sędziów, ja w tym czasie jedynie byłem biernym obserwatorem, ale jakoś po zakończeniu sprawy, zacząłem chodzić do niej, by ją pocieszać wraz z innymi, była zdruzgotana po tym, ale otrząsnęła się po tym, pomogliśmy jej ze znalezieniem pracy, mieszkania co zabawę i najlepsze dla nas obecnie udało się jej załatwić kawalerkę obok mnie, bo nie chciała wracać do rodziców. Jakieś trzy miesiące po wszystkim, zrobiła imprezę, by podziękować każdemu, kto jej pomógł, w tym ciężkim okresie jej życia, każdy coś przygotował, ja przygotowałem swoją specjalność sałatkę jarzynową, bawiliśmy się wyśmienicie jak na imprezę w kawalerce, i tak nas było zaledwie siedmioro, nie licząc Kamili.

    -Iza pomóc ci zaprowadzić tego gieroja do auta.
    -Nie dam rade.- odpowiedziała z widocznym uśmiechem na twarzy.
    -Coo jakiego auta jeszcze nie skoczyliśmy flaszki Patryk.- odpowiedział pijany chłopak Izy.
    -Nie dziś chłopie, spójrz na Kamile, zmęczona jest, pora kończyć kiedy indziej się napijemy.- odpowiedziałem, a zarazem skłamałem, bo Kamila zmęczona nie była.
    Po Mrukną, coś pod nosem pożegnaliśmy się i zamknęliśmy drzwi za nimi.
    -No pomóc ci z ogarnięciem tego?.- zapytałem.
    -jasne sama nie dam rady.- wchodząc do kuchni, siada na blacie i macha nogami.- Wiesz co, ja się tak nie bawię.
    -Co się stało.
    -No to koniec imprezy ja chce dalej się bawić.
    -Wiesz co, jak chcesz, mogę zostać, i dalej z tobą się bawić zmęczony jeszcze nie jestem, ale pierw trochę ogarnijmy tu.

    Posprzątaliśmy niepotrzebne naczynia ze stolika, zostały tylko nasze, z których jeszcze korzystaliśmy, usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy pić, jeść i gadać o pierdołach, po paru głębszych Kamila puściła piosenkę, i wzięła mnie na środek pokoju, by potańczyć, teraz jak byliśmy we dwoje, było miejsce, by poszaleć, chociaż, w trakcie tańca, zacząłem czuć mocną chemię między nami, taką samą jak z lat gimnazjalnych, kto wie może, to alkohol wtedy mi uderzył do głowy, ale nie żałuje tego teraz, zacząłem podczas tańca robić odważniejsze kroki, ona też to załapała i też zaczęła, jak się odwróciła i zaczęła, swoim tyłeczkiem ocierać mi się o krocze to myślałem, że eksploduje, jak piosenka się skoczyła, dała mi całusa w policzek, i znowu usiedliśmy na kanapie, zaczęliśmy wspominać, stare czasy zwłaszcza gimnazjalne, wspominaliśmy wycieczki, pierwsze imprezy, wygłupy na przerwach, po paru kolejnych kieliszkach, usiadła mi na kolanach, bokiem wtuliła się.

    -Pamiętasz, jak na przerwach w gimnazjum, jak nie było miejsca, że nie miałam gdzie usiąść, to zawsze zapraszałeś mnie na kolana?
    -Tak, ale muszę napomknąć, że nie tylko jak nie było miejsca, na luźnych lekcjach, wycieczkach, meczach, gdy tylko miałaś okazje, pchałaś mi się na kolana, albo sam cię zapraszałem.
    -Tak, ale też pamiętam, jak chłopaki na ciebie patrzyli z zazdrością.
    -Do tej pory pamiętam, tę żądzę mordu skierowaną w moją stronę.
    -Patryk, powiedz mi, ale tak szczerze pamiętasz, nasze flirty?.
    -Tak, jak mam to zapomnieć, byłaś pierwszą, z którą się całowałem.
    -Weź, bo się zarumienię.- zaśmiała się. -A myślałeś może o tym, gdybyśmy byli razem wtedy?.
    -Wiesz, myślałem nie raz, nie tylko w formie fantazji erotycznej, ale też za każdym razem, gdy się kłóciłaś z Bartkiem, jak by to było, jakie życie byśmy toczyli, jakie problemy myśmy mieli, a ty.
    -Też.- uśmiechał się.- z każdą kłótnią myślałam, co mogłam zrobić inaczej, ale przestałam wraz z ciążą, wtedy się zmienił, spotulniał, nie był zazdrosny, ale byłam głupia.- Zobaczyłem, jak uśmiech znika, z jej twarzy, zmienia się w smutek, jak łzy ciekną jej po policzku, rozmazując makijaż.-pół roku po porodzie, zaczął być wobec mnie obojętny, w końcu przyłapałam go na zdradzie, nawet się z tym, nie krył się, rozumiesz, na bezczela ją tę szmatę pierdolił, jeszcze kurwa odebrał mi praw rodzicielskie, skurwysyn, wiesz, jaki to dla matki jest cios!.-rozryczała się bardziej.
    -Otarłem jej łzy z twarzy.- Nie rozklejaj się tu, wiesz, że mam miękkie serce, poza tym, jak bardziej się rozryczysz, to zmyjesz się makijaż i będziesz straszyć sąsiadów, a jeśli nie powstrzymasz się, wypłacz mi się z ramie.
    -Dzięki, nie wiem, jak ci się odwdzięczę, czy dziewczyną i chłopakom, byliście dla mnie tacy dobrzy tacy pomocni, bez was nie dałabym rady.- zaczęła ryczeć i wtuliła swoją twarz w moje ramie.

    Jakoś po pół godziny, przestała płakać, od razu powiedziała, bym lał kolejkę, wypiliśmy parę kolejnych i powoli ją uspakajałem, aż postanowiła puścić film, by zabić trochę te smutną atmosferę, puściła byle jaką komedie, by tylko leciało se w tle, położyła głowę mi na kolanach i zaczęliśmy oglądać i komentować film, w trakcie filmu zdałem se sprawę, że to jedna głupich komedii, z cyklu Amerykańskie liceum, ale fajnie się oglądało, ale jak to w takich filmach doszło do sceny erotycznej, oczywiście mi stanął, od razu spojrzałem w dół, czy nie zauważyła, ale głowę miała na tyle daleko, że nie poczuła, ale zauważyłem jak, przygryza wargę, i jak lekko masuje se krocze, czułem, że bardzo swobodnie przy mnie się czuje, po chwili, przesunęła głowę, ewidentnie poczuła, moją erekcję, obróciła głowę do góry i się uśmiecha.

    -No wiesz ty co taki duży, a staje ci na taką głupią scenę.
    -Ty nie lepsza widziałem, gdzie ręka ci wędrowała.
    -Zdradzę ci coś, po porodzie nie robiłam tego ani razu, z nikim.
    -Oj ty moja smutna, Kamilko.- włożyłem rękę jej miedzy uda, i zacząłem masować jej uda po wewnętrznej.
    -Patryk, chce tego.- powiedziała namiętnym głosem.

    Podniosła się, przytuliła się do mnie, i wsunęła moją rękę pod spódniczkę, poczułem, że nie ma majtek, musiała wcześniej je ściągnąć, pomyślałem, po czym zaczęła dobierać się do moich spodni, zacząłem bawić się jej cipką, od jej słodkich pojękiwań, nie wytrzymałem, nawet dobrze nie zdążyła, mnie złapać za członka, złapałem ją i wziąłem ją na kolana twarzą do siebie, zacząłem ją całować po szyi.

    -Patryk, bierz mnie, cała jestem twoja, daj mi, to proszę.-wyszeptała.

    Włożyłem rękę pod bluzkę i zacząłem ściągać jej stanik, go wcześniej nie zdjęła, nie dziwie się, miała bardzo cieniutką bluzkę, jak puścił stanik od razu podziałem jej bluzkę i zacząłem ssać jej piersi a piersi ma i to niezłe, jak rękę miałem już wolną, zacząłem bawić się jej cipką, była, zadowolona było to wiać, po chwili zabawy zeszła ze mnie złapała za spodnie wraz z bokserkami i pociągła twarz miała na tyle blisko krocza, że jak wystrzelił, to uderzył ją lekko w podbródek.

    -Prawie mi zęby wabiłeś.- zaśmiała się, widziałem też ogień w jej oczach.-Ale powiem ci, że Bartka nie ma podjazdu do twojego- pocałowała go w czubek i przytuliła się do niego twarzą.
    -Nie mów takich rzeczy, bo zwiędnie je.- też się zaśmiałem.

    Od razu po tym zaczęła lizać go i ssać czubek jedyne co mogłem zrobić, to zaciskałem zęby, żeby tylko nie puścić pary, najciężej było, gdy wzięła go całego, bałem się, że nie wytrzymam, ale nagle przestała patrzę na nią, a ona robi se kucyka, bo włosy zaczęła jej przeszkadzać, zdjęła bluzkę, cieszyłem się, bo dała mi krótką przerwę, ale po chwili wzięła go między piersi, zaczęła masować go piersiami, równocześnie ssąc główkę, jęczałem z rozkoszy chyba głośniej od niej.

    -Dochodzę.-powiedziałem zdyszany, od razu zareagowała, wzięła go do ust, zaczęła ssać i wzięła całą serię do ust, popatrzyła się na mnie, połknęła wszystko, wstała, ściągała spódniczkę, usiadła na nim, i zaczęła o niego się ocierać, pocałowała mnie namiętnie w usta, złapałem ją za tyłek.
    -Wejdź we mnie, daj mi go, zerżnij mnie.-mówiła w przerwie od pocałunków, wzięła go w dłoń, wycelowała se nim wprost do swojej dziurki, usiadła na nim, jedyne co było słyszeć to jej jęk rozkoszy w całym mieszkaniu może i u sąsiadów, zaczęła po nim skakać.

    Po mieszkaniu nie było już słychać filmu, były tylko nasze jęki i wzdychania z rozkoszy, zacząłem ściągać koszulkę, bo zaczęła przeszkadzać, pomogła mi, z tym rzuciła nią w kąt salonu, zaczęła szybciej skakać po moim kutasie, z początku ssałem jej piersi, ale po chwili zaczęliśmy się całować, by choć trochę zagłuszyć, nasze odgłosy, od czasu do czasu, strzelałem jej klapsa na tyłek, ona nie była dłużna z każdym klapsem, wbijała mocniej paznokcie w moje plecy, doszliśmy w tym samym momencie, pocałunek zagłuszył jej krzyk mój też, bo wtedy najmocniej wbiła paznokcie, aż chyba krew poszła, wygięła się mocno do tyłu, mocno zdyszana, zeszła ze mnie położyła się obok, wtuliła się.

    -Byłeś boski.- powiedziała zdyszana.
    -Ty też, ale chyba blizny mi zostaną.-odpowiedziałem zdyszany.
    -Nie marudź, po takim kociaku jak ja blizny zostają.- powiedziała namiętnie, i uśmiechnęła się do mnie.- Ale widzę, że nie masz dość, dale stoi.- złapała mnie za członka, pociągła za sobą, oparła się o stolik, wypięła się.- bierz mnie tygrysie chcę więcej.

    Nie zastanawiając się krótko, złapałem ją za tyłek, wymasowałem go, dałem jej klapsa, wycelowałem i wszedłem w jej cipkę po same kule, słysząc jej pojękiwania z rozkoszy, poczułem, że chce więcej, go słyszeć, zacząłem ją posuwać, jej jęki wzmagały moje podniecenie, po mieszkaniu roznosiły się tylko jej jęki i klaskanie naszych ciał, złapałem ją za kucyk i zacząłem ją za niego ciągać, podobało się jej, strzeliłem jej klapsa, zrobiło jej się nie wygodnie, obłociliśmy się, oparła się o kanapę, dla mnie to nawet lepiej, strzeliłem jej kolejnego klapsa, zacząłem lecieć dalej, widziałem jak, zębami i rękami łapie się kanapy, podnieciło mnie na, tyle że zacząłem lecieć mocniej, złapałem ją za piersi, zacząłem je macać w trakcie, całować po plecach była wniebowzięta, doszła po raz kolejny, ale ja chciałem więcej ona też, nie traciliśmy czasu, rozłożyliśmy kanapę, wskoczyła na mnie, złapała się nogami i rękami, zaczęliśmy się całować, położyłem ją na plecach, ale ona mnie nie puszczała, owinęła się na mnie jak wąż.

    -Patryk, tygrysie, kocham cię.- wyjęczała mi do ucha.-Cśśś.- pocałowałem ją namiętnie.

    Nie spodziewałem się tego, wzięła mnie znienacka, obróciła nas, teraz ona była na górze a ja na dole, pocałowała mnie i zaczęła ujeżdżać, ona chyba czuła, że uwielbiam na jeźdźca, albo tak tego pragnęła, skakała po moim kutasie, bardzo energicznie, złapała mnie za ręce, niedługo po tym doszliśmy jednocześnie, nie mieliśmy już sił, na więcej padła na mnie, leżeliśmy tak chwile, bez słowa, w końcu zauważyłem, że zaczyna świtać.

    -No to już chyba koniec?, zaczyna świtać.
    -Co a no racja.- poparzyła w stronę okna.- Chyba nie chcesz sobie iść?.
    -Nie no co ty, ale pora się przespać.
    -Racja.- wstała, ziewając, podeszła machając tyłeczkiem do szafki, wyciąga poduszki i kołdrę, rzuciła się z tym na łóżko, przykryłem nas kołdrom, ona wzięła się we mnie, wtuliła, pocałowała mnie w policzek- dobranoc tygrysie.
    -Bardzo zabawne, ahh.- westchnąłem.- miłych snów.

    Po paru godzinach obudziło mnie tłuczeni się w kuchni, podniosłem się, rozejrzałem się, a za blatem kuchennym, odrzekającym kuchnie od salonu, robiącym za barek stała Kamila, ubrana w moją bluzę, z widocznym dekoltem, robiła śniadanie w kuchni, wstałem i usiadłem na kanapie.

    -Która godzina?.
    -O wstałeś!, jakoś po 12.- wzięła talerz z kanapkami, i szklanki z herbatą, położyła je na stoliku, i usiadła obok.- Co tak patrzysz, jedz.
    -Dzięki, nie trzeba było.
    -Oj trzeba, dałeś mi niezapomnianą noc.
    -Tak tylko, się nie martwisz, zalałem cię dwa razy?.
    -Nie no co ty, nie martw się tym, biorę pigułki już od czterech lat.
    -To jak zaszłaś w ciążę, nie, chyba ty nie, zaszłaś specjalnie?.
    -Nie, to przypadek, a raczej, wina Bartka, pamiętasz wyjazd mój i Bartka, z okazji rocznicy związku?.
    -Tak, zabrał cię na, trzy, dniową wyciecze niespodziankę.
    -No i tu jest szkopuł, on mnie pakował, i nie spakował mi tabletek, a ze szczęścia i podniecenia zapomniałam, zdała se sprawę, dopiero jak, zorientowałam się, że jestem w ciąży, ale no, my tu, gadu, gadu, a herbata nam stygnie, jedz w końcu i wypij herbatę.-Tak jak powiedziała, zrobiłem, zjadłem parę kanapek, i wypiłem herbatę ona podobnie.
    -Co wygodna bluza?.
    -A to, nie gniewaj się, ubrałam, pierwsze co złapałam.
    -Nie gniewam się.-uśmiechem się.- seksownie w niej wyglądasz, zwłaszcza że jest niezapięta.
    -Dzięki.- zarumieniła się, zarazem zapinając bluzę, ale nie rób se nadzieję, że będziemy teraz razem okej.
    -Nawet, nie miałem takich myśli, ale jeśli mogę zapytać, to czemu nie?.
    -Wiesz, rozstałam się, z Bartkiem, z dość długiego związku, jeszcze ta sprawa z prawami rodzicielskimi, nie mam ochoty, po prostu się z kimś wiązać, na razie.- uśmiecha się do mnie.- Ale mam swoje potrzeby, zamiast dawać dupy, byle komu, w klubie lub na randce, wole dać komuś, kogo znam, a zwłaszcza kogoś, kogo lubię.- przytuliła się, odwzajemniłem uścisk.
    -Wiec co jesteśmy kochankami i przyjaciółmi.
    -Tak, a to zły układ?.
    -Wyśmienity, ale trza go przypieczętować co.- pocałowałem ją.
    -To mamy już wszystko uzgodnione i załatwione, ale, wybacz, jak zjedliśmy, muszę cię pogonić, muszę się ogarnąć i tutaj też ogarnąć.

    Nie protestując, wstałem, ubrałem się, poszła za mną do drzwi, pocałowała mnie, na pożegnanie, wychodząc, strzeliła mnie w tyłek, odwróciłem się, a ona wystrzeliła mi całusa, odwzajemniłem, sam jej wystrzeliłem, po tym, jak go złapała, pomachała mi, i zamknęła drzwi, schodząc do swojego mieszkania, nie mogłem uwierzyć, w to, co się stało, i co mnie czeka.

    Tak zakończył się nasz pierwszy raz, ale to nie koniec, postaram się napisać o naszych bardziej pikantnych i ciekawych przygodach.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fanatyk
  • Sylwia_2

    Stałam tak przed nią brudna i śmierdząca chwilę. -Do łazienki !! i chwyciłam ją za włosy ciągnąć za sobą. Nie stawiała oporu. Kazałam jej napuszczać wodę do wanny i rozbierać się. Była golutka i pachnąca, nie miała odwagi patrzeć mi w oczy. Jej długie włosy delikatnie zakrywały cudowne piersi i twarde sterczące sutki. Blade ciało drżało a idealnie wydepilowane cipka zaczęła świecić się od soczków. – Na kolana !! Podeszłam do niej i bezczelnie podetknęłam jej pod nos swoje sfatygowane brudne ciało. Wykrzywiła się i odsunęła głowę. Chwyciłam ją za włosy i przesunęła jej twarz do mojej cipki. Zaczęła delikatnie lizać moje wargi. Potem łechtaczkę. Zaczęło mi się robić błogo. Coraz odważniej zaniżała swój język w mojej dziurce. Rozszerzyłam nogi i zaczęłam na nią sikać. Wystraszyła się ale nie pozwoliłam jej się odsunąć. – otwieraj mordę i pij !! Kolejne fale mojej uryny trafiały jej do ust i na twarz i włosy. Krztusiła się ale nie przerywała połykania. Gdy pęcherz był już pusty odwróciłam się podetknęłam jej do lizania swojego anusa. Sama zaczęłam masować swoje piersi i szczypać sutki. Było cudownie. Lizała mnie i całowała a ręka jej powędrowała do mojej dziurki. Spodziewałam się delikatnych pieszczot jej palców a otrzymałam energiczne i brutalne pchnięcia do środka pochwy. To mi się spodobało. Moje już spazmatyczne oddechy było słychać w całym mieszkaniu. Fontanną wystrzeliłem na jej rękę i ledwo mogłam utrzymać się na nogach. Odwróciłam się do niej przodem a ona wylizała wszystkie stoczni z mojej cipy. Weszłam do wanny i zanurzyłam się. Ona stała obok wanny. Nie odeszła nawet na centymetr. Gdy się obmyłam sięgnęłam ręką do jej cipki i od razu zanurzyłam palce w jej ociekającej skoczkami pochwie. Pracowałam równie energicznie jak ona. Je spodziewałam się, że za chwile zanurzę w niej całą moją pieść. W tej pozycji pociągnęła ją do wanny. Weszła i stanęła okrakiem przed moją twarzą. Patrzyła na mnie a jej oczy półprzymknięte wyrażały tylko totalny odlot. Wysunęłam rękę i zaczęłam ją lizać po różowiutkie cipce. Odwdzięczyła mi się ciepłym strumieniem uryny, która zalewała moje usta i twarz. Drżała i ledwo trzymała się na nogach. Po wszystkim osunęła się do wanny i rasę zaczęłyśmy się kapać. Potem obie wtulone w siebie zasnęłyśmy w jej łóżku. O 7:00 obudził mnie SMS z wiadomością od mojego Pana, że mam był gotowa za godzinę i stać przed blokiem w samym płaszczu. Szybka kąpiel, makijaż i spięcie włosów w kucyk. Byłam gotowa i stałam przed blokiem przed czasem. Czarny jak smoła samochód podjechał o ustalonej godzinie. Myślałam, że będę gdzieś jechać ale otrzymałam tylko kartkę z adresem i polecenie od kierowcy bym nie traciła czasu. Na szczęście podany adres nie był daleko ode mnie lecz wiedziałam, że tam jest teren opuszczonej budowy. Szłam szybkim krokiem i już z daleka widziałam, jak przy parceli krząta się parę osób. Nie byli to robotnicy ale dwie pary, które na mój widok ożywiły się. – Ile mamy czekać szmato !! Zostałam szarpnięto za kucyk i razem weszliśmy na drugie piętro budowy. Nie było tu żadnych ścian tylko same betonu. Nie było okien i wiatr szalał po całym piętrze. Zostałam obdarta z płaszcza i jeden z mężczyzn kopnął mnie w krocze. Pisnęłam i w bezdechu padłam na beton. Patrzące na to kobiety zaczęły się rozbierać i wszyscy byliśmy nago po chwili, tyle że ja dalej nie mogłam złapać oddechu. Panie zaczęły mnie macać i szczypać za sutki. Bolało. Szarpały mnie i siłą ciągnęły mnie do pyty jednego z panów. Był wielki i obawiałam się, że mogę mieć kłopoty. Je myliłam się. Gdy leżałam na podłodze jedna z nich kuchenka nad moją twarzą i kazała się zaspokajać językiem. Sama zaś robiła loda jednemu z nich. Drugi bez pardonu zaczął dobierać się do mojej dupy swoim chujem. Jęczałam bo bolało jak cholera ale oni się tylko śmiali. Byłam poniewierana i skóra się czerwieniła od otarć po betonie. Ogromnie wielka pyta pchała mi się do ust. Ledwo dawałam radę. Ręka jeden z pań weszła w moją pochwę gdy byłam na czworaka. W tym samym czasie byłam gwałcona w anusa. Nie miałam szans na jakiekolwiek ruchy. Musiałam jednocześnie penetrować językiem pochwę, która sikała mi prosto na twarz, przyjmować brutalnych gości w cipie i dupie i byłam gryziony po sutkach. Nie wiem ile czasu to trwało. Panowie w międzyczasie wymieniali mnie na otwory swoich pań a ja musiałam lizać łechtaczki i nawilżać pały. Czułam się jak szmata. Byłam używana do wszystkiego. Panowie w głośnych jękach spuszczali się w swoje panie. Do czysta musiałam polerować kutasy a następnie zlizywać spermę wyciekającą w cip pań. Zapadła cisza. Nie wiedziałam, która jest godzina. Glos jednego z panów oznajmił, że mam wypierdalać. Płaszcza mi nie oddali. Miałam tylko swoją komórkę. Za chwile dostałam SMS od swojego Pana – odezwę się. Zeszłam na dół. Telefon wskazywał 13:05. Środek dnia. Jak ja mam wrócić gola do domu? To było kilka ulic a obrzeżem parku krócej. Przemykając się wśród drzew i krzaków patrzyłam czy nikt mnie nie widzi. Je zwracałam uwagi i ból zmaltretowanego ciała. Wtem zobaczyłam psa, który biegł w moją stronę i zaczął ujadać. Uciekać nie ma sensu. Kucnęłam. Pies podszedł bliżej a za nim stał starszy pan. Patrzył się na niecodzienny widok. -Jak ci się spuszczę do ryja to oddam ci mój płaszcz – powiedział. Co miałam robić?.. Dłuższy czas starałam się obudzić jego flaka. Pan zaczął rytmicznie poruszać biodrami i sapać. – Wypnij dupę !! – Tego nie było w umówię. – Nic mnie to nie obchodzi. Wypijaj się bo zaraz będziesz robić loda mojemu psu. Panu nie przeszkadzało, że jestem brudna a moje otwory ociekają wszystkim co tam było. Rżnął mnie chyba z 5 minut gdy salwa spermy zaczęła wypełniacz moją pochwę przy akompaniamencie jego głośnego sapania. Podetknął mi swojego już wisielca pod usta i kazał posprzątać. Dotrzymał słowa i odsapki swój płaszcz. Po 15 minutach byłam już domu. CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maria Kowalska
  • Trudna sytuacja

    Jestem Piotr mam 32 lata. Z moją żona Joanna 30 letnia blond włosa piękna kobieta od kilku lat jesteśmy małżeństwem. Wychowujemy wspólnie dwoje dzieci w naszym nowo wybudowanym domu. Asia to kobieta szczupła ze sporym biustem i pięknymi nogami. Jej włosy sięgają do połowy pleców. Bardzo kobieca i elegancka kobieta. Jakiś czas temu przez sytuację na światowych rynkach nasz kredyt poszedł mocno do góry a moja żona straciła pracę. Dzieci często chorowały a moja pensja nie starczała na wszystkie zaspokojenie potrzeb.

    Pewnego wieczoru siedząc przed telewizorem moja żona zapytała czy miałbym coś przeciwko gdyby miała sponsora. Od razu zaznaczyła że chodzi tylko o kasę i na czas jej bezrobocia znalazła by jakiegoś gościa który w zamian za kilka miłych słów i poświęcony czas dobrze zapłaci. Zagotowałem się i pokłóciliśmy się. Przez kilka dni nie poruszaliśmy tego tematu ale coś mi nie dawało spokoju. Dzieci chodziły do przedszkola a moja żona nawet nie próbowała szukać pracy a w jej ciuchach widać było nowości. W pewnym momencie postanowiłem zakupić kilka ukrytych kamer i zamontować je w naszym domu. Chciałem zobaczyć co robi Asia gdy mnie nie ma. Przez kilka dni będąc w pracy ukradkiem spoglądałem w kamery nie obserwując Ani nie słysząc nic niepokojącego. Wiem tylko że rozmawiała z kimś przez telefon i głównie pisała. Po kilku dniach gdy byłem w pracy w godzinach porannych zadzwonił do niej telefon. Asia odebrała i z wielką ekscytacja prowadziła rozmowę była bardzo miła i sympatyczna. Po zakończonej rozmowie poszła do łazienki gdzie wzięła prysznic. W całym domu zamontowałem kilka kamerek w różnych miejscach dzięki czemu widziałem każdy szczegół. Po kilku minutach moja żona zrobiła makijaż i paradując w ręczniku poszła do pokoju gdzie zaczęła się ubierać. Najpierw wybalsamowała swoje ciało po czym założyła seksowny komplet bielizny ,koronkowe majteczki i stanik w kolorze czerwonym. Do tego dodała cieliste pończochy a wszystko przykryła swoim seksownym szlafrokiem. Na stopy założyła swoje czarne szpilki. Po kilku minutach do drzwi zadzwonił dzwonek. Asia podeszła i otworzyła je wpuszczając do domu mężczyznę w wieku około 50 lat, delikatnie siwego wysokiego i zadbanego , w garniturze. Rzucili się sobie w objęcia i namiętnie zaczęli się od razu całować. Widząc to chciałem od razu jechać i rozjebać to, ale pomyślałem , zobaczymy co będzie dalej. Po kilku chwilach całowania w przedpokoju Asia zaczęła zaciągać swojego gościa do sypialni, mówili coś do siebie lecz mój szok i podniecenie całą sytuacją nie pozwoliły skupić się na ich rozmowie. Asia położyła się na łóżku szeroko rozkładając nogi, które od razu zaczął całować jej kochanek. Pieścił i lizał dokładnie jej stopy zjeżdżając wprost do krocza, w którym się zanurzył zlizując jej soki. Słychać było jęki Asi i mlaskanie tego gościa, który rękoma ugniatał już piersi mojej żony. Po chwili podniósł się a Asia klęknęła przed nim i wyciągnęła z jego spodni jego kutasa którego po kilku ruchach ręką wzięła do buzi. Robiła to dokładnie i namiętnie co chwila plując na niego. Po kilku minutach ciągnięcia przez moją żonę jej kochanek rozebrał się cały i złapał ją za rękę podnosząc do góry. Asia wstała na nogi i zaczęli się namiętnie całować on co chwila dawał jej klapsy w tyłek przyduszając ja do siebie. Wtedy postanowiłem że jadę do niej. Do pracy miałem 10 minut drogi także wiedziałem że zdążę przed ich końcem. Dla pewności założyłem słuchawki i słyszałem co dzieje się w mojej sypialni po chwili byłem pod domem lecz nie wchodziłem a dalej oglądałem sytuację w domu. Moim oczom ukazał się widok ruchanej przy ścianie mojej żony która głośno sapie

    Aha ahhh tak kochanie, tęskniłam wiesz?

    On patrzył tylko błędnie na jej plecy i ruchał coraz mocniej

    W pewnym momencie złapał ją za włosy i rzucił na łóżko w sypialni

    -kładź się szmato, jesteś moją dziwka? Zapytał ostrym głosem i wszedł w nią bez uprzedzenia, Asia aż zawyła z bólu

    On mocno złapał ją za szyję i ruchał jak maszyna, Asia tylko jęczała patrząc mu w oczy, w całym domu słychać było klask odbijanych od siebie ciał i jęk Asi która zaczynała coraz szybciej wzdychać i jęczeć

    -aa aaa aaaaa taaaaak kurwaaa jeszcze aaaaa! Wyła przyduszana przez swojego kochanka który ruchał ja tak mocno miałem wrażenie że łóżko w sypialni zaraz się rozpadnie

    Poczekaj poczekaj chwilę Marek..chwila! krzyknęła Asia a on przestał ja rżnąć, ona poprawiła się na łóżku i zaczęła go namiętnie całować ,on w tym czasie znowu delikatnie zaczął ja ruchać by po chwili powrócić do maszynowego rżnięcia do granic możliwości. Po kilkunastu sekundach moja żona złapała się za nogi jeszcze bliżej je do siebie przyciągając

    -O kurwa kolejnyy są aaa szybciej szybciej .. po czym puściła swoje nogi które powoli opadły na łóżko.

    – masz to co miałaś założyć? Zapytał ja Marek

    -Nie mam obiecuje że następnym razem już będzie, odpowiedziała błądząc rękami po jego tyłku,

    – to w takim razie dzisiaj masz pecha, powiedział stanowczym głosem i położył się całym ciałem na Asię zaczął ruszać coraz szybciej tyłkiem wkładając swojego kutasa do rozpalonej cipki Asi. Po kilku sekundach przyspieszył a Asia mówiła mu coś na ucho, po chwili widziałem że jego ruchy stają się coraz mocniejsze a oddech przyśpiesza, jego plecy się naprężyły a on zaczął sapać i ryczeć swoim grubym głosem

    – nie nie dzisiaj kochanie proszę, mam płodne, błagam Cię, zaczęła mówić Asia starając się wyzwolić spod o wiele większego marka który w tym momencie dostał orgazmu

    -uhhh uhhh uhhh masz suko do pełna..uhhh dopompowywał resztę spermy która miał w sobie. Po chwili zszedł z niej i zaczął się ubierać

    – dlaczego to zrobiłeś? Prosiłam.. nie mogłeś skończyć na mnie? Przecież ostatnio też było fajnie jak w buzi mi skończyłeś, mówiłeś że Ci się podoba, mówiła zmęczona ale przerażona Asia siedząc na łóżku

    – posłuchaj.. za każdym razem mówiłem Ci że lubię w środku, daje ci kasę nie małą kasę a ty obiecałaś że się zabezpieczysz. Miałaś zrobić wkładkę dostałaś na to pieniądze a jak je straciłaś..trudno, od tej pory będę zawsze kończył w Tobie, dodał zakładając koszulę

    – kochanie obiecuje że jutro umówię wizytę. Kocham Cię misiu , powiedziała wstając i dając mu buziaka prosto w usta. Po chwili spojrzeli razem w dół

    – kochanie ostatnio tyle tego nie miałeś chyba, zobacz jak na podłogę ścieka dodała śmiejąc się przy tym

    – ostatnio to było ostatnio a dzisiaj jest dzisiaj, dostałaś do pełna kotku, i teraz będziesz dostawała tak cały czas dodał klepiąc ja w tyłek.

    – muszę to dobrze wypłukać, bo jak stary wróci z pracy i nie uda mi się obronić przed seksem to wyczuje że coś jest nie tak, dodała zdejmując szpilki i pończochy które miała jeszcze na sobie

    – mówiłem Ci żebyś mu powiedziała on by się zgodził. Jolka jest nie wyżyta a wam kasa się przyda , razem możemy dać o wiele więcej , stwierdził Marek kierując się do przedpokoju

    -aaa proszę tutaj na waciki dodał wyciągając plik pieniędzy i dając je mojej żonie

    – kochany jesteś dziękuję skarbie. Zobaczę, może jednak nie zrobię z tym nic i jak znajdę to będę się martwiła.. dodała uśmiechając się pod nosem

    – rób jak uważasz abyś nie miała później problemów. Uciekam pa, powiedział dając jej soczystego buziaka w usta

    Asia w tym momencie przedłużyła pocałunek i zaczęła masować krocze Marka, które po chwili znowu zaczęło stać się twarde

    – to co druga runda kochanie? Dodała rozpinając i zdejmując do kolan jego spodnie wraz z majtkami. Kucnęła i wzięła do buzi jego na pół sztywnego kutasa, który po kilku sekundach był już gotowy. Marek oparł się o drzwi i patrzył co robi Asia, która bardzo pracowała przy kutasie Marka mlaszcząc i cmokając jego penisa. Pomagała sobie raz jedna raz druga ręką trzepiąc mu palę, która była okazałych rozmiarów. Po chwili wstała i wypieka się do Marka który od razu wsadził jej w cipkę swojego kutasa

    – ale mokro, czujesz? Zapytała Asia

    -Tak, zaraz będzie jeszcze bardziej po czym złapał ją za biodra a ona stanęła w szerszym rozkroku wypinając się do Marka jak najmocniej mogła, Marek wyrwał jej z ręki pończochy które przez cały czas trzymała i obwiązał je wokół szyi majtki zaś wsadził jej do buzi. Jego ruchy były szybkie i mocne, Asia cichutko wyła i jęczała lecz majtki w buzi i zaciśniętą pończocha na gardle Asi skutecznie uniemożliwiały jej głośne jęki, po kilku minutach mocnego ruchania moja żona zaczęła całą się trząść i sapać, marek poczuł orgazm Asi i zaciskająca się na jego kutasie cipa spowodowała kolejny orgazm marka który zamarł w bezruchu żeby po chwili kilku krotnie mocno pchnąć. Asia aż wpadła w ścianę lecz Marek złapał mocniej za pończochy które miała na szyi i przyciągnął ją do siebie dając ostatnie mocne pchnięcia w cipce Asi. Po chwili wyszedł z niej a Asia odwróciła się i zaczęła zlizywać resztki spermy z jego penisa. Marek podciągnął i zapiął spodnie.

    – teraz kochanie możesz iść. Spotkamy się niedługo?

    – spotkamy, daj znać kiedy możesz to wpadnę znowu. Tu wygodniej niż w hotelu w którym byliśmy. Dodał wychodząc z domu.

    Ja siedząc w samochodzie nie mogłem dojść do siebie. To co widziałem.. to jak się okazało dopiero początek .

    CDN

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Młoda para

    Napalony

  • Scena pierwsza, ujecie pierwsze, akcja kurwa!

    Za oknem słońce znajdowało się już dosyć wysoko, kiedy to siedziałem w kuchni i pichciłem na śniadanie spaghetti bolognese z butelką piwa w ręce. Byłem w trakcie smażenia mięsa, kiedy zadzwonił do mnie kumpel. Odstawiłem browara i odebrałem.

    – No co tam? – rozpocząłem rozmowę.

    – Co robisz?

    – Śniadanie.

    – O drugiej?

    – Późno się kładę i późno wstaję.

    – Dobra. Nie ważne. Wpadniesz do mnie? Jest sprawa.

    – Nie bardzo mogę. Piję właśnie trzecie piwo.

    – Na śniadanie?

    – Na kaca.

    – To przyjadę po ciebie.

    – Kiepsko się czuję.

    – Nie pierdol. Jesteś mi potrzebny.

    – Skoro tak, to chyba nie mam wyboru. Przyjedź za godzinę. Albo za dwie. Muszę się przespać.

    – Będę za pół. Nara.

    Odłożyłem telefon.

    – Kurwa mać!

    Mięso od spodu zdążyło się pięknie przypalić.

    Eryk przyjechał pięć minut wcześniej niż zapowiedział. Ja i on byliśmy kumplami z liceum. Może nie jakimiś najlepszymi, ale dobrymi kolegami ze szkoły. Potem nasze drogi w sposób naturalny się rozeszły – pojechał do Łodzi studiować w szkole filmowej, gdzie utrzymał się niecały rok. Niedawno wrócił z Niemiec, gdzie zarobił sporo forsy, ale co dokładnie tam robił, nie wiem. Ciągle opowiadał co innego.

    – Chcesz spaghetti?

    – Nie, dzięki. Nie mogę od kilku dni tknąć jedzenia.

    – Co się dzieje?

    – Chodzi o film. Przez niego nie mogę jeść. No i właśnie w sprawie tego filmu przyjechałem do ciebie.

    – Do mnie? A co ja mam wspólnego z filmami?

    – Przecież piszesz, nie? Kiedyś pisałeś pięć opowiadań tygodniowo.

    – Cztery. I to było dawno. Teraz piszę jedno na miesiąc.

    – Tak czy inaczej chciałbym, abyś pomógł mi przy dialogach. Zawsze miałem z tym gównem problem, ale przynajmniej wiem, kiedy są chujowe. A właśnie są. Nie umiem zrobić, żeby były lepsze.

    – Co to za film? – spytałem, zakładając spodnie. Do tej pory rozmawiałem w samych gaciach i koszulce. Powoli się ubierałem, łażąc z kąta w kąt, bo szukałem rzeczy w tym moim burdelu.

    – Pornol.

    – Pornol? I masz problem z dialogami?

    – To nie jest zwykły pornol. Nie chodzi o rżnięcie.

    – A o co ma chodzić w porno?

    – No głównie o rżnięcie. Ale to będzie ambitniejszy projekt. Za pomocą porno chcę dać światu jasny komunikat. Nie godzimy się na kapitalistyczny wyzysk szeroko pojętych pracowników dużych firm i korporacji.

    – I chcesz o tym mówić w takim filmie? Nie możesz nakręcić jakiegoś dokumentu? Albo reportażu?

    – Nie. Forma akurat jest odpowiednia. To ma być pornos. Tylko dialogi są w nim liche. Trzeba je podszlifować.

    – No dobra. Pomogę ci, ale nie obiecuję, że coś z tego będzie. I stawiasz mi browca. Jestem na ostrym kacu. Suszy mnie jak cholera.

    – Nie ma problemu.

    – W takim razie możemy jechać.

    – Jeszcze skarpety.

    – Co? – spytałem, zakładając szarą, tweedową marynarkę.

    – Skarpety. Masz bose stopy.

    Spojrzałem na swoje stopy.

    – Faktycznie. Okej. Zakładam skarpety i możemy jechać. Tylko po drodze nie zapomnij wstąpić do sklepu.

    – Nie bój żaby.

    Ubrałem się w końcu i pojechaliśmy.

    Eryk miał niezłą brykę. Białe cabrio z twardym dachem. Saab 9-3 w wersji aero. Prawdziwa poezja.

    – Powiedz mi, co trzeba robić w Niemczech przez pół roku, żeby kupić takie cacko? Chcę takie samo.

    – Mówiłem ci już. Pracowałem jako kelner w Lorenz Adlon Esszimmer. Z samych napiwków miałem tysiąc euro na tydzień.

    – Przecież ostatnio mówiłeś, że jeździłeś w tym Berlinie na uberze. To jak?

    – Nic podobnego. Kelner w restauracji.

    Oczywiście kręcił. Co jakiś czas zmieniał wersję swojej przeszłości. Wydaje mi się, że prawdziwa była ta o prostytucji. Kiedyś wygadał się o tym podczas ostrej alkoholowej libacji. Powiedział, że pracował przez kilka miesięcy w agencji jako żigolo. Pukał stare Niemki. Zarzekał się, że tylko stare Niemki i czasami trochę młodsze. Ale głównie te po sześćdziesiątce. O mężczyznach nie było mowy. Zresztą, nic mi do tego. Mógł bzykać kogo chciał, to jego sprawa.

    Zostawiliśmy saaba w garażu – to była ciężka rozłąka – i udaliśmy się windą na czwarte piętro. Eryk miał duże, nieźle urządzone mieszkanie, w porządnej okolicy. Weszliśmy do środka. Kręciło się tutaj kilka osób.

    W salonie – który miał chyba ze trzydzieści metrów kwadratowych – znajdował się plan zdjęciowy. Wszystkie meble zostały wyniesione. Z wyposażenia stało tutaj tylko jedno drewniane krzesło, na środku leżał sporych rozmiarów materac, a w kącie była wysoka lampa. Nic więcej. Na materacu siedziała para. Kobieta w białym szlafroku i chłopak w złotych gaciach. Domyśliłem się, że to aktorzy.

    Eryk usiadł na krześle z napisem “Director”. Ja usiadłem obok, na podobnym, ale bez żadnego napisu. Nigdy nie byłem na żadnym planie zdjęciowym, ale ten sprawiał wrażenie profesjonalnego.

    – Mam pytanie – odezwałem się do Eryka, który wertował kartki. Chyba scenariusza.

    – Tak. Robię za reżysera i kamerzystę. Ta kamera kosztowała mnie prawie trzy tysiące euro. Nikt nie może jej dotykać oprócz mnie.

    – Nie o to.

    – To o co?

    – Masz dla mnie to piwo?

    Eryk podniósł głowę i rozejrzał się po pokoju. Jego wzrok spoczął na dziewczynie poprawiającej aktorce makijaż.

    – Kamila przynieś panu tekściarzowi butelkę piwa z lodówki.

    – Najlepiej dwa – dodałem. Eryk spojrzał pytająco. – Dla siebie dwa.

    Dziewczyna wstała i zaraz wróciła, wręczając mi dwa przyjemnie lodowate piwka. Podziękowałem jej. Otworzyłem butelki o siebie i pociągnąłem z jednej solidnie. Tego mi było trzeba.

    – Dobra, słuchaj mnie teraz. Krótki zarys całej fabuły. On jest młodym chłopakiem pracującym w dużej korporacji. Wiadomo, urabia się po pachy, nadgodziny, weekendy i to wszystko za psi chuj. Ona jest jego przełożoną. Bogatą, znudzoną życiem piczą z pieniędzmi. Między nimi wywiązuje się romans, w którym główną oś stanowi ruchanie. Akcja toczy się przez jeden dzień. Siedzą tylko w tym pokoju, gdzie naprzemiennie rozmawiają, śpią i się pieprzą. I jak już pewnie zauważyłeś mamy tutaj prostą metaforę odnoszącą się do kapitalizmu. Pracownik dyma dla pracodawcy, tak? Jednocześnie pracodawca dyma pracownika, racja? I tutaj zastosowałem pewien fortel. Pracodawcą jest kobietą. Kobieta dyma mężczyznę, a nie na odwrót. To aluzja. Postępująca feminizacja, matriarchalizm, emancypacja. Nadążasz?

    – Nieźle to sobie wszystko wymyśliłeś.

    – Pewnie, że tak. Przecież jestem po filmówce.

    Nie było sensu przypominać mu, że go wywalili po pierwszym semestrze.

    – I teraz tak. Zobacz. Strona trzecia. Rozmowa tutaj, bla, bla, bla, dochodzi do zbliżenia. O! Tutaj! Spójrz! Czy to nie brzmi źle?

    – A teraz zrobię ci w cipie rewolucję na miarę Trockiego i spółki – przeczytałem na głos. – Nie wiem. W sumie dobre.

    – Dobre?

    – Czemu nie.

    – A to? Tutaj dalej. Czwarta strona, w połowie. Jego kwestia, kiedy lalka mu ssie, a on jest bliski szczytu.

    – Czuję, że zaraz eksploduję jak bomby na Hiroszimę i Nagasaki.

    – No tutaj bym zmienił.

    – Tak? Na co?

    – Nie wiem. Ludobójstwo i seks nie bardzo się zgrywają.

    – A to? Kilka stron dalej. On szepce jej na ucho, że wleci w nią jak ten samolot w World Trade Center.

    – Na moje oko za dużo tego politykowania. Nie możesz zrobić normalnego pornosa, z normalnymi tekstami?

    – To znaczy?

    – Jakoś klasycznie, wiesz, hydraulik i przepychanie rur czy listonosz z przesyłką specjalną.

    – Mówiłem ci, że to ma być ambitne porno, a nie jakieś sztampowe gówno. – Wstał i wręczył mi papiery. – Masz ten scenariusz i działaj. Daję ci wolną rękę. Podrasuj to, ale w obrębie tej konwencji. Ja jadę coś załatwić. Będę za godzinę. Jakbyś czegoś potrzebował to wal do Kamili. Lecę.

    Wyszedł z mieszkania i tyle go widziałem.

    Napiłem się piwa i zacząłem czytać od pierwszej strony. To było nieźle porąbane. Skończyłem przerabiać ten tekst, kiedy skończyło mi się piwo. Wstałem z miejsca i poszedłem do kuchni. Kamila paliła tam fajkę, patrząc przez okno. Wzdrygnęła się kiedy wszedłem.

    – Spoko. Nic mu nie powiem.

    Nie odezwała się tylko wyciągnęła zza pleców skitranego papierosa.

    – Nie ma już piwa?

    Podeszła, otworzyła zamrażalkę i podała mi butelkę.

    – Jesteś jego nową dziewczyną?

    Wzruszyła tylko ramionami.

    – No dobra. Miło się gadało.

    Wróciłem do salonu.

    – Kiedy w końcu zaczniemy kręcić? – spytała mnie ta lalka, znaczy się aktora, grająca niewyżytą pracodawczynię. Muszę przyznać, że miała piękne cycki.

    – Nie wiem. Ja jestem tylko gościem od dialogów.

    Machnęła ręką z dezaprobatą. Rozsiadłem się na swoim miejscu i wziąłem do ręki scenariusz. Przewertowałem go jeszcze raz. Chyba się spisałem.

    – Spisałeś się – powiedział Eryk, kiedy przeczytał cały tekst od deski do deski. – Możemy zacząć kręcić.

    – Teraz?

    – No a co ty myślałeś? – spytał wyraźnie zdziwiony. Podniósł się z miejsca i krzyknął w eter. – Zaczynamy kręcić! Wszyscy na stanowiska!

    – Wiesz, skoro już zrobiłem wszystko, o co mnie prosiłeś, to może sobie pójdę. Mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia.

    – Jak co? Wstawić pranie? Pozmywać naczynia? Nie pierdol, tylko siadaj. Może się jeszcze przydasz. Chcesz piwo?

    Pokiwałem głową na tak. Eryk przywołał Kamilę i po chwili znów sączyłem zimny napój bogów. Eryk z dumą w głosie krzyknął “Scena pierwsza, ujęcie pierwsze, akcja!” i film ruszył do przodu. Okazało się, że to najprawdziwszy plan zdjęciowy, najprawdziwszego pornola, z najprawdziwszym seksem. Wcale mnie to nie kręciło.

    – CIĘCIE! – ryknął Eryk. Oderwał się od kamery i usiadł obok mnie. Aktorzy podnieśli się z materaca.

    – Co znowu? – spytała aktorka.

    – Pięć minut przerwy. To nie wygląda tak, jak sobie zaplanowałem.

    – Kurwa, panie reżyserze, znowu pięć minut przerwy? Mój sprzęt nie jest ze stali do chuja. Kręcimy godzinę, a on przez całą tę godzinę co chwila twardnieje i mięknie, twardnieje i mięknie. To nie jest maszyna. W końcu uzna, że pierdoli taką zabawę.

    – Dobra. Róbcie to na sucho. Bez kamery.

    Aktorzy zabrali się do dzieła. Przyglądaliśmy się im w milczeniu.

    – Kurwa czy tobie też się wydaje, że on to robi tak jakoś nieporadnie?

    – No trochę – przyznałem.

    – No zobacz. Rusza tak jakoś dziwnie tymi biodrami. Nie do rytmu. Nie do taktu. Kurwa mać! Chyba zaraz tam wskoczę zamiast niego.

    – A kto będzie kręcił?

    – Kurwa masz rację. Chcesz zagrać w filmie?

    – Niezbyt. Poza tym jestem za bardzo porobiony. Nic by z tego nie wyszło.

    – Kurwa mać! – rzucił znowu Eryk, wpatrując się w kopulującą parę i myśląc przy tym intensywnie. – Koniec przerwy!

    Lecieliśmy z kolejnymi scenami. Kamila co jakiś czas przynosiła mi piwo. Wypiłem ich już chyba z osiem.

    – CIĘCIE! – huknął ponownie zza kamery.

    – Lecę się odlać – rzuciłem i spierdoliłem do łazienki. Humor mojego kolegi pogarszał się z przerwy na przerwę. W kiblu miałem spory problem z odnalezieniem włącznika światła. W końcu się odlałem. Chyba trafiłem wszędzie tylko nie do klozetu.

    – Marcel. Jest problem – oznajmił, kiedy wróciłem do salonu.

    – Co tam?

    – Nie napisałem jednej sceny.

    – Jak jednej to na chuj się przejmować.

    – Finałowej kurwa.

    – Tak? – Nie pamiętałem jak miał się skończyć ten film.

    – Tak. Trzeba coś wymyślić. Aktorzy się niecierpliwią i są już zmęczeni. Ja też jestem zmęczony. I wkurwiony.

    Spojrzałem w ich stronę. Facet połknął coś, co przyniosła mu Kamila. Aktorka piła wodę.

    – Przecież nie musimy kończyć tego dzisiaj.

    – Musimy. Zapłaciłem im z góry, poza tym facet ma być jutro w Warszawie. Gra u innego reżysera.

    – A cizia?

    – To kurewka znaleziona na roksie, której musiałem zapłacić za ten występ prawie trzy tysie.

    – No dobra. Zaraz coś wymyślimy.

    Usiadłem na krześle. Siedziałem dobrych kilka minut. W końcu wpadłem na genialny pomysł.

    – Mam!

    – Gadaj.

    – Scena będzie głucha. Absolutna cisza. Tylko obraz.

    Eryk przyglądał się mojej pijanej mordzie kilka sekund.

    – Dobre. Dobre kurwa. Finał bez jakiegokolwiek dźwięku. To jest to. Taka scena idealnie oddaje ducha walki z konsumpcjonizmem. Tak, tak, tak. To jest to. Okej! WSZYSCY NA STANOWISKA! KRĘCIMY OSTATNIĄ SCENĘ!

    Poczułem autentyczny przypływ dumy. Zerknąłem w stronę Kamili i puściłem do niej oko. Odwróciła głowę zniesmaczona. Fajna z niej była laska.

    – I mamy to! Mamy! – Eryk uniósł zaciśnięte pięści do góry. Triumfował. Zacząłem bić brawo. Reszta poszła w moje ślady. Owacja na stojąco.

    Eryk obrócił się i zaczął merdać wskazującym palcem w kierunku mojej osoby. Uśmiech nie schodził mu z ust. Potem popatrzył po twarzach ekipy filmowej, kiwając ciągle głową. On również zaczął bić brawo. Następnie uciszył wszystkich krótkim gestem.

    – Dziękuję wszystkim za dzisiejszą pracę. Spisaliście się na medal. Nagraliśmy dzisiaj coś naprawdę wyjątkowego. Dzięki wam mogłem stworzyć to arcydzieło. Jeszcze raz dziękuję. Jesteście wspaniali.

    Wielki był z niego reżyser i człowiek.

    Kamila przyniosła szampana i zebraliśmy się wokół Eryka. Korek wystrzelił, szampan wylądował w kieliszkach, a śmiech wystąpił na naszych twarzach. Czułem, że odwaliliśmy dziś kawał dobrej roboty.

    Poimprezowaliśmy jeszcze trochę. Pierwszy zebrał się aktor. Pogadałem z nim chwilę, okazał się równym gościem. Jutro miał zagrać w produkcji jakiegoś włoskiego reżysera, który ma kręcić swój film w Warszawie. Życzyłem mu powodzenia. Natomiast aktorka zaproponowała, że razem z Erykiem możemy ją przelecieć – miała zapłacone jeszcze za dwie godziny – ale grzecznie odmówiłem. W końcu wyszła, razem z kolesiem od produkcji – tak, kręcił się tutaj ktoś taki. Zostaliśmy we trójkę.

    – Eryk odwieziesz mnie do mieszkania? Mam niezły zjazd i czuję, że jutro będę zdychał.

    – Kamila cię odwiezie. Tylko bez numerów, to porządna dziewczyna. Rozumiemy się?

    – Okej.

    – No trzymaj się.

    – Do zobaczenia.

    Oddał jej kluczyki do saaba. Wyszliśmy z mieszkania. Zjechaliśmy windą i udaliśmy się do garażu. Kamila nadal nie była zbyt rozmowna.

    – Jesteś niemową? – spytałem w końcu bez ogródek.

    – Nie – odezwała się. Miała słodki głos.

    – To czemu nic nie mówisz?

    – Bo nie mam nic ciekawego do powiedzenia.

    – Aha. Trzeba było tak od razu.

    Podwiozła mnie pod samo wejście. Podziękowałem jej i wysiadłem. Po kilku krokach usłyszałem dźwięk gaszonego silnika. Trzasnęła drzwiami. Odwróciłem się. Szła w moją stronę.

    – Nic z tego skarbie. Wracaj do niego.

    Nie słuchała mnie. Szła pewnie jak gdyby nigdy nic.

    – Obiecałem Erykowi, że cię nie tknę. Dobranoc.

    Wszedłem do bloku i zamknąłem za sobą drzwi. Długo patrzyła na mnie przez szybę. W końcu sobie poszła, a ja nareszcie mogłem wrócić do siebie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin M.

    Stary tekst. Wrzucam, bo nie wisiał nigdy. Wydrukowany nawet w jednym czasopiśmie.

    Na blogu więcej takich, ostatnio coś tam nawet się ciekawego dzieje.

  • Nie-zwykla Rodzina cz 50. – Dzien Matki

    Dziś jest ważny dzień. Dzień Matki. Święto mojej mamy. Postanowiłem że dziś dam jej świetny prezent. Jestem pewny że się ucieszy. Szybko wyszedłem z mojego pokoju. Podszedłem do sypialni rodziców. Przez uchylone drzwi widziałem mamę w samym szlafroku. Dopiero co wyszła z pod prysznica. Wszedłem do jej pokoju. Nic nie miałem oczywiście na sobie.

    – Hej mamo… – ta odwróciła się do mnie i jej oczy pociemniały.

    – Synku…no cześć. – odpowiedziała, a ja widziałem jak bacznie obserwowała mojego dużego fiuta.

    – Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Matki. – podszedłem do niej i przytuliłem ją. Ta to odwzajemniła, przy okazji ściskając mój pośladek.

    – Dziękuje Alan. No i widzę że masz dla mnie prezent.

    – Oj tak. Pomyślałem że ci się spodoba.

    – Dobrze pomyślałeś.

    Wtedy zdjęła z siebie swój szlafroczek. Chwila, a moja mama nie miała na sobie nic. Odwróciła się przy mnie i wypięła swój piękny tyłeczek. Po chwili jej biodra opierały na mojego penisa i zaczęła jeździć po nim swoją dupcią. To było cudowne. Gdy już mieliśmy iść krok dalej, drzwi od sypialni się otworzyły, a w progu stanęła Cassie.

    – A co wy tutaj robicie?! – powiedziała i weszła do środka, zamykając drzwi za sobą.

    Speszyliśmy się oboje i od razu odsunęliśmy się od siebie.

    – A jak myślisz? Przecież dziś Dzień Matki. – powiedziałem.

    Mimo, że moja Cassie sprawiała wrażenie złej, widziałem jak bacznie obserwuje nasze ciała. Sama była w samych koronkowych czarnych majtkach i koszuli nocnej.

    – Nie mam pretensji o to co robisz. Tylko o to że przyszedłeś do mamy sam. Beze mnie. – odpowiedziała po chwili Cassie.

    Spojrzeliśmy się na siebie z mamą. Minęło kilka sekund, a Cassie zaczęła się rozbierać. W końcu zobaczyłem jej dorodne piersi i wydepilowaną cipkę.

    W końcu mama usiadła na mnie okrakiem i zaczęła całować. Jej delikatnie usta, ciepło ciała…to było świetne. Położyła mnie na łóżku i zaczęła pocałunkami schodzić niżej.

    Cassie podeszła wtedy do nas.

    – Mamo…pozwól że dołączę do zabawy.- powiedziała Cassie.

    – No to chodź córuś…

    Mama odsunęła się, aby razem z siostrą uklękła przy moim kutasie.

    Nie czekała, ani chwili dłużej. Wzięła do ust mojego penisa i zaczęła go połykać. W tym samym czasie Cassie usiadła na mojej twarzy. Ocierała się cipką o mój język. Nie wiedziałem na czym się skupić, czy na cipce Cassie, czy na ustach mojej mamy, które stymulowały mojego penisa. Chciałem eksplodować, ale wtedy mama przerwała. Tak jakby to wyczuła.

    – Cassie…chodź tutaj zajmij się moim prezentem. – powiedziała z uśmiechem.

    Jednak przed tym, Cassie wystawiła języczek, a mama przekazała jej całą ślinę ze swojej buzi. Na samym końcu resztki wypluła na swoje piersi. Moja siostra zaczęła jeździć języczkiem po moim penisie, a mama była tuż za nią. Gdy Cassie zajmowała się mną, mama robiła jej dobrze palcami. Jęki Cassie niosły się po całym pokoju. Gdyby to tata usłyszał zapewne także dołączyłby do zabawy. Niestety musiał być w pracy.

    – Dobrze…chodź mamo. Musisz się nacieszyć z twojego dnia.

    – Oj tak synku.

    Moja mama położyła się na plecach na łóżku, a ja wbiłem się w jej cipkę. Jej nogi znalazły się na moich barkach. Za to Cassie usiadła na jej twarzy i ocierała się o jej język.

    – Oj tak mamuś…ja też chce ci coś dać od siebie.

    Zacząłem rżnąć mamę, szybko i mocno, co chyba spodobało jej się. Chwyciłem piersi Cassie i bawiłem się nimi. Jęczeliśmy wszyscy, pogrążyliśmy się w tej zabawie.

    Po chwili zabawy, zmieniliśmy pozycję. Mama usiadła na mnie i zaczęła mnie ujeżdżać, a Cassie lizała moje jądra. Poczułem mocny uścisk na swojej szyji. Moja mama lubiła ostrą zabawę. Ślina z jej buzi, skapywała na moją twarz. Podobało mi się to. Minęło z 30 minut, a ja czułem, że moje jądra pełniejsze już nie będą. Wtedy mama wraz z Cassie kucnęły przy mnie i na zmianę zaczęły bawić się moim penisem. Potrzebowałem kilkunastu sekund, żeby ich twarze zalała moja gęsta i ciepła sperma. Było tego naprawdę dużo.

    To jednak nie był koniec.

    Gdy usta mamy i Cassie były pokryte spermą, zaczęły nawzajem to zlizywać i przekazywać sobie z ust do ust. Najpierw mama napluła do buzi Cassie, a potem na odwrót. Na sam koniec mama położyła mnie na łózko i usiadła na moich ustach. Do tego poczułem, jak Cassie nabija się na mojego kutasa i zaczyna mnie ujeżdżać.

    – Masz syneczku. Jesteś świetny jako mój prezent.

    – Oj tak….oooohhhh…oj tak…braciszkuuu… – jęczała Cassie.

    Minęły trzy minuty, ciało naszej mamy zaczęło drżeć, a na moją twarz zaczęły tryskać jej soczki. Nie mogłem się na tym skupić bo w tym samym momencie, doszedłem drugi raz w cipce Cassie. Totalnie zmęczony leżałem w bezruchu. Cassie stanęła nade mną, a z jej cipki wyciekła sperma na moją twarz. Na sam koniec nasza mama, zlizała ze mnie wszystko i połknęła. Za chwilę mama i Cassie położyły się ze mną na łóżku, po moich obu stronach. Dalej byliśmy nadzy.

    – Jejku synku…to było wspaniałe. Ty także Cassie.

    – Nie ma za co mamo. To przecież twój dzień. – powiedziała Cassie.

    – To najlepszy Dzień Matki w moim życiu. – powiedziała mama przytulając się do mnie.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Ashe zapomniala biletu

      – Kontrola biletów! – obwieścił donośny głos Pawła. Lubił to mówić i obserwować twarze podróżnych – nawet ci, którzy mieli bilety, okazywali całą gamę emocji. Widać było, kto za młodu został straumatyzowany przez kanara i do dzisiaj na dźwięk tych słów serce skacze mu do gardła. Najważniejsze, że widać od razu kto nie kupił biletu. Białowłosa pasażerka nie wyglądała, jakby miała bilet. W dodatku nie wyglądała, jakby kiedykolwiek miała zamiar kupić jakikolwiek bilet. Siedziała dumnie na ławie, ubrana w czarne, jeansowe spodnie i białą koszulę, na której nosiła luźno zawiązany czerwony krawat. Paliła papierosa, co było oczywiście niedozwolone w tym przedziale. A na ogłoszenie Pawła nie odpowiedziała.
    – Szanowna pani, proszę o pani bilet. – dalej próbował szczęścia konduktor, wyjmując już z kieszeni notatnik i długopis. Dopiero teraz dostrzegł charakterystyczny kapelusz na ławie po drugiej stronie przedziału i połączył kropki.
    – Pani Elizabeth, jak mniemam? Rozumiem, że rachunek wystawić na gang? – zaproponował pół żartem. Ashe spojrzała na niego z obrzydzeniem i z góry, mimo że jej głowa była na poziomie jego brzucha. – Nie mam biletu. I nie zapłacę twojego śmiesznego mandatu. Tak się składa, że zaraz to ty będziesz płacił. – odpowiedziała, po czym zaciągnęła się papierosem. Spojrzała na zegarek.

      – Za jakieś dwie minuty napadamy na ten pociąg, grubasku.
    – No to poczekamy. – odpowiedział, znając dobrze bezczelność pasażerów i nie spodziewając się żadnego napadu.
    Minuty mijały nieuchronnie, a na napad się nie zanosiło. Stawało się wręcz coraz ciszej, a Ashe stawała się coraz bardziej niecierpliwa i zdenerwowana.
    – Może pomyliliście pociągi?
    – Zamknij się. – szczeknęła, po czym znowu zapadło parę minut milczenia.
    – To TLK5924?
    – Przykro mi. To TLK 5922. Jedziemy do Bydgoszczy.
    – Nie no kurwa, to nie może być prawda. Dobrze, zapłacę ten mandat – to niesamowite, jak szybko zmieniła swoje nastawienie bez bliskości swoich bandytów. Nawet zgasiła papierosa, nie wyrzucając go za okno, co mogłoby – jak wiadomo spowodować poważny pożar lasu. – Ile to będzie?
    – Osiem stówek – spokojnie powiedział Paweł, kończąc już pisać mandat.
    – Ile do jasnej kurwy?! – awanturowała się Ashe. – Ostatni raz było pięćset!
    – To naprawdę smutne, ale proszę się uspokoić, mam cały pociąg do sprawdzenia. Albo pani płaci, albo kieruję sprawę wyżej, a zapewniam, że jak zajmie się panią sąd, to będzie miała pani większe kłopoty niż osiem stówek. – odpowiedział nieco zmęczony już kontroler, a wkurwiona Ashe ledwie trzymała nerwy na wodzy. Nie miała przy sobie pieniędzy, broni i rzeczywiście była skazana obecnie na łaskę Pawła. No, chyba że chciałaby pokonać wszystkich ludzi w pociągu. Tylko jak przekonać go, aby nie wystawiał jej biletu?

      – A może… to ty byś się mną zajął zamiast sądu? – zaproponowała, wstając z ławki.
    – W sensie?
    – Przymkniesz oko w zamian za… Miło spędzony czas. – powiedziała, klękając przed Pawłem.
    – Pokaż, jak umilasz mi czas – zgodził się, patrząc jak białowłosa bandytka siłuje się z paskiem od jego spodni. Początkowo chciała zdjąć go zębami, ale brak postępów sprawił, że szybko się poddała. Gdy tylko wyjęła pałę na wierzch, od razu zabrała się za całowanie jaj, brała po jednym w swe czerwone usta i ssała w rytm wybijany przez koła pociągu. Lizała też oba naraz, ciągnąc konduktora w swoją stronę za każdym razem, gdy tylko cofała głowę. Uwielbiała ssać jaja, szczególnie ogolone, a takie miał Paweł. Złapała członka dłonią i zaczęła delikatnie posuwać w górę i w dół, jednocześnie ssąc i liżąc kule konduktora.
    – Ale jesteś niezła – pozwolił sobie skomentować, głaszcząc ją po głowie. Nie mógł się doczekać, aż będzie mógł ciągnąć te białe włosy rżnąć ją jak szmatę.
    – Dziękuję – odpowiedziała, po czym oddaliła się od chuja. Sięgnęła do swojej torebki i wyciągnęła szminkę i zaczęła się malować. Nie używała do tego lusterka, co wydało się Pawłowi niesamowicie seksowne.
    – Po co to robisz, jak zaraz się znowu rozmaże?
    – Chcę wyglądać pięknie, gdy robię ci loda – powiedziała Ashe, uśmiechnęła się i znowu włożyła penisa do ust. Posuwała nimi w górę i w dół, momentami pomrukując i przesadnie krztusząc się, gdy była głębiej – wiedziała, że mężczyźni to lubią. Nie miała ostatnio czasu na seks, a Paweł wydawał jej się coraz bardziej przystojny, z każdym obciągniętym centymetrem chuja chciała go mocniej i mocniej. Liżąc namiętnie pałę, miała tylko nadzieję, że idioci dobrze się bawią, napadając na właściwy pociąg.
     Nagle poczuła napięcie z tyłu głowy. Ledwie poczuła jego silne dłonie z tyłu czaszki, a on już wchodził głębiej, niż ona by kiedykolwiek pozwoliła. Zachłysnęła się i ugryzła chuja, co spowodowało ewakuację penisa z ust kowbojki.
    – Akh, gulp… Khyy – kaszlała Ashe
    – Przepraszam…
    – Nie, to ja przepraszam, że cię ugryzłam. Zaskoczyłeś mnie. Spróbuj teraz – powiedziała i otworzyła szeroko usta, zapraszając nabrzmiałego penisa do środka. Paweł się nie zastanawiał i wepchnął parówę do środka, łapiąc białe loki i nabijając sobie ślicznotkę na fiuta. Wchodził w nią gładko, nie czuł żadnych oporów, czy to fizycznych, czy moralnych. Zasadniczo jedyne co czuł, to idealnie śliskie gardło. Ashe wygięła się, aby móc brać chuja głębiej i jednocześnie patrzeć w oczy konduktorowi – podobał jej się. Chciała mu to pokazać, ssąc chuja jak rasowa dziwka. Nie mogła się doczekać, aż ją wyrucha. W pewnym momencie Ashe zaczęło brakować powietrza, więc chciała odetchnąć, ale Paweł miał inne plany. Przytrzymał ją, mocno ciągnąć za włosy, Ashe z zaskoczenia się zakrztusiła. W końcu spuścił się jej do gardła, a ona wyślizgnęła penisa ze swoich ust, łapiąc oddech. Boże, jak ją to podnieciło, nie myślała już w ogóle o swoim gangu i jakimś napadzie, jej myśli w pełni wypełniał kutas Pawła.
    – O ty chuju… – powiedziała, teatralnie kaszląc na koniec.
    – Sorry, ale jesteś po prostu zbyt piękna. Ale spokojnie, to jeszcze nie koniec. – powiedział, podnosząc ją ciągnąć za kurtkę. Zaskoczona zachwiała się na obcasach, po czym została pchnięta na przedziałową ławę. Była twarda i niewygodna, ale w obecnej sytuacji nie zwracała na to uwagi. “Rozbieraj się” – usłyszała i posłusznie zaczęła zdejmować ubrania, zaczynając od butów. Tymczasem konduktor zamknął przedział i samemu się rozebrał, a gdy znowu spojrzał w stronę dziewczyny, ona już czekała na niego naga – wyłącznie w skarpetkach i białej koszuli. Jej skóra była tak idealna i blada, że zwyczajnie nie mógł się kontrolować i zaczął ją całować, opierając ją o ścianę wagonu. Dostał za to z liścia.
     – Sorry – zaczerwieniła się Ashe. – Nie spodziewałam się takiego… ataku. Ale leć dalej, kowboju – zachęciła, uśmiechając się zalotnie. Po paru pocałunkach wymierzonych w usta i szyję zaczął schodzić niżej, do brzucha dziewczyny, który był płaski jak pustynia. Gdy zbliżył się do jej brzucha, mógł zobaczyć jak głęboko i gwałtownie dziewczyna oddychała – widać było, że chce tego tak mocno, jak on. Odwrócił ją i dał parę całusów pośladkom, po czym oparł Ashe o przedziałową ławę i zaczął wbijać się w nią chujem. Na początku nie mógł wejść, ale po dwóch próbach wbił się solidnie, wydając z dziewczyny śliczny jęk.
     – Nie spodziewałem się, że tak ci się to spodoba. – powiedział, klepiąc blady pośladek kowbojki, wywołując kolejny jęk.
    – Nie gadaj tyle i ruchaj mocno. – powiedziała, po czym wypięła mocniej dupę i rozpięła koszulę. Nie nosił stanika, więc konduktor bez problemów mógł łapać jej cycki. Piersi Ashe były miękkie i dość duże, idealnie nadawały się do trzymania przy ujeżdżaniu kowbojki. Rżnął ją mocno, a ona coraz głośniej jęczała z każdym ich ruchem, opuszczając bezsilnie głowę. Z każdym klapsem jednak ją podnosiła i wydawała jęk. Złapał ją za włosy i pociągnął jej głową do tyłu, tak aby móc oglądać jej twarz jebiąc ją w dupę.
    – M… mocniej… – wyszeptały czerwone jak krew usta dziewczyny.
    – Słucham? Nie słyszałem – powiedział, jednak jebiąc ją coraz mocniej.
    – Rżnij mnie… rżnij mnie, jakbym była zwykłą szmatą.
    – Przecież właśnie to robię – skwitował, wchodząc w nią po same kule i całując jej twarz. Wsadził jej język do ust, co ją obrzydziło, ale nie dała tego po sobie poznać. Pragnęła go chyba bardziej niż on jej, co było dość niecodzienne – w końcu to ona była tutaj gorącą kowbojką, a on najwyżej gorącym kontrolerem biletów. Uwielbiała, gdy szarpał jej ciałem za każdym razem, gdy ją ruchał. Gdy traktował ją jak swoją własność.
     Oparł ją o ścianę i zaczął szarpać się z białą koszulą – tylko ona dzieliła go od delikatnego ciała dziewczyny. W końcu udało mu się ją rozebrać. Złapał jej obie ręce od tyłu i używał jak uchwytu, dzięki, któremu mógł mocniej ją ruchać – a ona czuła się coraz lepiej, coraz bardziej bezbronna, zatracała się w rozkoszy. W końcu ugięły się pod nią kolana, a on nie przestawał i dalej ją ruchał, opartą teraz o brudną podłogę przedziału.
    – Mocniej, proszę, Paweł! O kurwa! – krzyczała Ashe. Dobrze, że zasłonił żaluzje i nikt spoza przedziału nie mógł ich podglądać, bo na pewno jej krzyki i jęki zwróciły uwagę niejednego pasażera. A Paweł ruchał ją mocniej, w końcu przygniatając ją całkowicie do ziemi. Leżała na twarzy, lekko jęcząc z każdym ruchem fiuta, nie mogąc się ruszać z rozkoszy. Zawsze chciała, by ktoś ją zdominował, lecz z uwagi na swoją pozycję w gangu nikt nie był dość odważny.
     – Jesteś dziwką, wiesz? Zwykłą szmatą – powiedział, agresywnie klepiąc jej dupę. Ona jedynie jęczała i syczała z rozkoszy, okazjonalnie wymawiając jego imię. Pociągnął jej włosy, by mogła łatwiej mu odpowiedzić. – Pytałem, czy wiesz, że jesteś moją suką. Odpowiedz.
    – Ruchaj mocniej… – tylko tyle mogła wykrztusić Ashe, która nigdy nie przyznałaby, że podoba jej się, gdy mężczyzna bierze ją dla swojej przyjemności. Zignorował brak odpowiedzi i szarpnął jej włosy, sprawiając jej zdecydowanie więcej bólu, niż chciał. Zaczynał jednak podejrzewać, że sprawia jej to przyjemność, więc wlepił jej do tego dwa klapsy – pierwszego lekkiego, zaledwie preludium do klapsa-giganta, który wydobył z Ashe zaskoczony krzyk rozkoszy.
     – Dochodzę, słonko – powiedział, czule całując jej szyję. Złapał jej twarz od dołu, wsadzając kciuk do ust, a ona ochoczo zaczęła go gryźć i lizać. Jej skóra była tak miękka, że nawet dotykanie jej było jak grzech, a on właśnie szarpał ją całą na brudnej, przedziałowej podłodze i miał zamiar spuścić się w środku. Ona nie protestowała, więcej – zaplotła swoją nogę dookoła jego łydki i mocniej ugryzła kciuk mężczyzny, uciszając nieco swoje jęki, tylko zachęcając go, aby zrobił to w środku. Gdy doszedł, opadł na nią ze zmęczenia i odwrócił jej głowę, aby móc ją pocałować. Uśmiechała się błogo, dawno nikt tak dobrze jej nie wyruchał.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Więcek

    Wcześniej tylko o lidze pisałem ale się wkurwiłem na to gówno i zacząłem grać w Overwatcha, fajnie że są tam takie fajne postacie. 

  • Julka, Karol, Jacek

    Mam na imię Jacek i mam 30 lat. Karola poznałem z jakiś rok temu, gdy zaczęliśmy pracować w hurtowni budowlanej. Był młodszy ode mnie o dwa lata. Miał ciemne włosy, zielone, przenikające oczy i obezwładniający uśmiech. Nie był specjalnie przystojny, ale miał to coś. Na Karola trafiłem przypadkiem. Nasz szef zatrudnił w tym samym czasie kilkanaście osób, w tym nas. Z tymi osobami mamy poprawne stosunki, ale z Karolem od razu chwyciliśmy świetny kontakt. Początkowo razem wychodziliśmy tylko na papierosa, potem kilka razy na piwo. Z uwagi, że wynajmowałem pokój w jakiejś bursie, Karol zaproponował mi kąt w swoim mieszkaniu. Było mi to na rękę, bo pokój w tym internacie był obskurny i zatęchły. Karol uprzedzał, że luksusów nie będzie, bo ma tylko dwa pokoje. Jeden zajmuje jego sublokatorka Julia, a on ma drugi. W tym pokoju było łóżko Karola i rozkładana kanapa. Karol zapewniał, że mogę być spokojny, że będę spał w drugim łóżku i nie muszę się obawiać.

    – A niby czego mam się obawiać? – zapytałem rozbawiony. – Że mnie zbałamucisz?

    – Nie znasz dnia, ani godziny… – powiedział ze śmiechem chłopak.

    Jeszcze tego samego dnia zabrałem swoje rzeczy do mieszkania Karola. Jego mieszkanie okazało się całkiem spore. W jego pokoju stało łóżko i rozkładany fotel, stół i szafa. Mój gospodarz ofiarował mi dwie półki w swojej szafie. Zdziwił się, że nie miałem przy sobie zbyt wiele rzeczy.

    – Wiesz – zacząłem – moja rodzina się mnie wyrzekła, bo nie pasuje do ich modelu, który sobie wyobrazili. Ojciec kazał mi iść na leczenie albo wypierdalać. Wziąłem torbę, spakowałem to co było niezbędne i tak już jestem pięć lat poza domem.

    – To nikt nie próbował cię zatrzymać? Matka, rodzeństwo, rodzina? – dziwił się Karol.

    – No jak widzisz na załączonym obrazku – uśmiechnąłem się smutno do kolegi.

    – No dobra. Proponuję zrobić jakąś kolację, może skoczymy po piwko? – zaproponował Karol. – Rozłożę też tobie łóżko, pokażę jak to zrobić.

    – Spoko, możemy wyskoczyć po kilka browarków, ale kupmy też Twojej lokatorce, żeby było kulturalnie – zaproponowałem. – Może się zakumplujemy?

    – Julka wróci za jakiś tydzień, pojechała na jakąś konferencję czy coś – wyjaśnił Karol. – A co to za sprawa, z tym wyrzuceniem cię z domu?

    – Szkoda gadać, stary… – machnąłem ręką.

    Gdy wróciliśmy z marketu z piwem i pizzą, zrobiliśmy sobie mały męski wieczór. Siedzieliśmy obok siebie na łóżku Karola i piliśmy browary. Po trzecim język mi się rozwiązał i zacząłem opowiadać o swoim życiu.

    – Wiesz, kilka lat temu moi starzy znaleźli w moim pokoju gazetki i płyty dla dorosłych. Zaczęli grzebać w moim kompie i znaleźli moje zdjęcia z jakiejś ostrej imprezy. Było też tam kilka filmików. Zrobiła się jazdą, stary rozdmuchał to do oferty międzynarodowej. Przejebane stary – powiedziałem smutno i wypiłem kilka łyków prosto z butelki.

    – No widzę, że kolega potrafi się dobrze bawić – rzucił Karol, chwilę mi się przyglądał, po czym skwitował z uśmiechem – organizować orgietki i to nagrywać. No nieźle, naprawdę, kurwa, szacun! – zawołał z uznaniem. – Ale wiesz co? Twój stary ci zazdrościł, że obracałeś te laski, a on nie. Może gdybyś go zaprosił…

    – Problem w tym, że tam byli sami faceci – przerwałem mu i wypiłem resztę swojego piwa. – Kurwa, powiedziałem zdanie za dużo. Rozumiem, jeśli nie będziesz chciał mnie u siebie nocować. Mogę zaraz się zawijać. Mam jeszcze opłacony internat na najbliższy tydzień – zacząłem tłumaczyć, ale Karol wybuchnął śmiechem.

    – Przestań pierdolić. To że jesteś gejem, nie spowoduje, że cię wywalę z mieszkania. Ja ciebie lubię. Cały czas, od samego początku, a teraz nawet jeszcze bardziej.

    – Dlaczego teraz bardziej? Nie rozumiem… – spytałem, ale nagle mnie oświeciło. – Ty jesteś… gejem?

    – Brawo Sherlocku. Nie wiedziałeś? – spytał z uśmiechem Karol. Ja pokręciłem głową, a on poklepał mnie po udzie. – To jeśli tobie ulżyło, to się cieszę. Dam ci pościel – powiedział i wyjął ze swojego łóżka kołdrę i poduszkę. – Rano musimy wstać do pracy. Możesz się myć pierwszy.

    Poszedłem pod prysznic, wyszedłem w samych bokserkach i położyłem się do łóżka. Karol za chwilę też poszedł się myć, ale gdy wrócił położył się w swoim łóżku. Byłem trochę zawiedziony, ale natychmiast zasnąłem. Obudził mnie budzik w telefonie. Wstałem pierwszy i poszedłem się wysikać. Gdy wróciłem, założyłem spodnie, chwyciłem t-shirt i chciałem go ubrać. W tym momencie Karol mocno się przeciągnął, odrzucił kołdrę i wstał, a ja zauważyłem, że spał bez bielizny. Stanął przede mną, uśmiechnął się, a ja zobaczyłem równo przycięty zarost nad jego kutasem.

    – Podoba się? – zapytał Karol. – Chcesz możesz dotknąć.

    – Nie, dziękuję – skłamałem. – Może innym razem – powiedziałem trochę speszony i założyłem swoją koszulkę. Kiedy Karol się ubierał, widziałem jego płaski brzuch, męskie ramiona, włosy na nogach i kroczu.

    – Golisz pachy? – zapytał nagle. – Fajne, ja kiedyś też to robiłem, ale teraz jakoś nie mam dla kogo. I trochę mi się nie chce.

    – Ja golę się dla siebie – odpowiedziałem i wyszedłem do kuchni. Zacząłem robić śniadanie, gdy wszedł Karol już w swoich rzeczach. Wstawił ekspres i za chwilkę wlał kawę do dwóch kubków.

    – Ty się na mnie obraziłeś, za te pachy? – zapytał po chwili ciszy.

    – Nie, no co ty? Żartujesz sobie? – odpowiedziałem natychmiast. Jego pytanie bardzo mnie zaskoczyło. Gdy zjedliśmy pojechaliśmy do pracy. Po naszej zmianie wróciliśmy do domu. Karol zaproponował kilka piw i jakiś film, bo jutro mamy wolne. Bardzo mnie ucieszyła ta propozycja. Usiedliśmy obok siebie na kanapie. Wieczór był ciepły, więc pozbyłem się spodni, Karol poszedł w moje ślady. Siedzieliśmy i oglądaliśmy jakiś film. Karol dotykał swoim udem i stopą mojej nogi, a ja czułem że zaczynam mieć erekcję. Nie uszło to uwadze Karola, który położył na mojej nodze swoją dłoń, skierował ją w stronę pachwin i wsunął pod majtki. Dotykał i pocierał mojego penisa, po czym wyjął go i dalej się nim bawił. Zamknąłem oczy i odchyliłem głowę do tyłu. Mój kolega zbliżył swoje usta do mojej szyi i zaczął ją całować. Karol odkleił się od mojej szyi, pocałował mnie w usta, zdjął moją bieliznę i wsadził sobie mojego kutasa do ust. Ssał go delikatnie, początkowo tylko samego żołędzia, a po chwili już całego. Przestał mi obciągać, odsunął stół i uklęknął przede mną. Teraz zajął się moimi jajkami, a ręką drażnił mojego członka. Czułem się obłędnie. Od kiedy zobaczyłem Karola, od razu pomyślałem o takiej scenie.

    – Teraz ja. Siadaj koło mnie – powiedziałem.

    – Spadaj, ja byłem pierwszy – wyszeptał Karol z twarzą przyklejoną do mojego gładkiego kutasa.

    – Proszę, nie bądź egoistą – zacząłem jęczeć głaszcząc go po głowie.

    – No dobra, niech ci będzie – rzucił Karol. Potem wstał, pocałował mnie w usta i usiadł rozszerzając nogi. Jego bokserki były napięte, a penis ledwo się w nich mieścił. Natychmiast zsunąłem się z łóżka, gładziłem nogi i łydki Karola. Jedna ręką chwyciłem jego stopę. Podniosłem, głaskałem, masowałem ją, po czym zacząłem lizać, ssać palce u nóg, kostki i podeszwę jego stopy. Karol natychmiast się wygiął i jęknął, a ręką próbował się masturbować. Szybko chwyciłem jego penisa i delikatnie poruszałem nim przez majtki. Ponownie dotknąłem twarzą stóp Karola i chwilę je wąchałem i lizałem. Postawiłem jego nogę na podłodze i chwyciłem za majtki. Szybkim ruchem zdjąłem Karolowi bieliznę, a jego sztywny penis natychmiast wyskoczył. Chwyciłem jego fiuta u nasady i wysunąłem całego do swoich ust. Dotknąłem nosem jego gęstych włosów i się nimi zaciągnąłem. To mnie jeszcze bardziej nakręciło, więc zacisnąłem usta na jego kutasie. Karol znowu zajęczał, ale gdy poruszałem głową kilka razy, on chwycił moją głowę za krótkie włosy. W tym momencie poczułem ciepło wlewające się do mojego gardła. Część jego spermy uciekła na łóżko.

    – To teraz ja, kończ…. kurwa…. Jac… Proszę…. Teraz … – próbował coś powiedzieć, ale nie mógł, bo pomimo wytrysku, ja wciąż mu obciągałem.

    – No dobra, teraz ty – powiedziałem, ale jeszcze zlizałem ostatnie krople spermy spływające po trzonie jego penisa. Usiadłem obok Karola, a ten zgarnął palcem z mojej brody i policzka własny wytrysk i wsadził go sobie do ust. Nachylił się nad moim fiutem i ostro mi obciągał. Poruszał w szybkim tempie swoją głową krztusząc się moim twardym fiutem. Karol jedną rękę trzymał na moim podbrzuszu i masował podstawę penisa, a drugą rękę masował moja dziurkę. Czułem, jak jego ciasne gardło zaciska się na moim fiucie.

    – Jak ty to robisz? – zapytałem cicho, ale on nie odpowiadał, tylko wyciągnął fiuta z ust, objął ustami żołądź i mocniej robił mi loda. W tym samym momencie wsadził mi dwa palce w tyłek. Szarpnąłem się, ale Karol mnie przytrzymał ramieniem. Obciągał mi mocniej i szybciej poruszał swoimi palcami. Poczułem mrowienie w podbrzuszu i zaraz ścisk jąder. Chłopak dołączył jeszcze trzeci palec i chwilę później wystrzeliłem. Karol wszystko co ze mnie wypłynęło wypił i mimo to ciągle mi obciągał. Oddychałem coraz szybciej, wygiąłem się do tyłu i czułem że już nie dam rady. Zacząłem krzyczeć. Karol nie przestawał mi obciągać, ale wyjął palce z mojego odbytu i masował moją mosznę. Czułem że dojdę drugi raz i po chwili trysnąłem. Teraz jednak Karol po chwili przestał mi ciągnąć, a ja opadłem na oparcie łóżka. Mój kolega zaraz oparł się obok mnie pocałował mnie w ucho i spytał, jak mi się podobało. Nie mogąc nic powiedzieć tylko się uśmiechnąłem. Po kilku minutach zawlokłem się do łazienki i wziąłem prysznic. Karol wszedł tam kilka minut po moim wyjściu. Gdy mój kolega wrócił, zobaczył jak rozkładam swoje łóżko. Popatrzył na mnie bardzo zdziwiony.

    – A można wiedzieć co teraz robisz? – zapytał mnie.

    – Robię swoje łóżko, to chyba widać – odparłem nie przerywając swojej pracy.

    – A nie mógłbyś spać ze mną w jednym? Byłoby lepiej i wygodniej, nie uważasz? – spytał mnie Karol, a ja natychmiast poczułem mrowienie w podbrzuszu.

    – Skoro tak mówisz, to dobrze – odpowiedziałem po chwili, wyprostowałem się i podszedłem do Karola. Ten objął mnie w pół i pocałował z językiem. Mocno mnie do siebie przytulił, a ja poczułem, że jest znowu nagi i że jego kutas zaczyna napierać na mój brzuch.

    – Ty jeszcze masz siłę? – spytałem zdziwiony. – Nie masz już dosyć?

    – Nie, już koniec – odpowiedział – to tylko taka reakcja. Kładź się spać i możesz zdjąć swoje majtki, będzie nam wygodniej – rzucił Karol, a ja się zaśmiałem, ale zaraz zsunąłem swoje bokserki. Położyłem się do łóżka a zaraz dołączył mój przyjaciel i wtulił się we mnie. – Dobranoc mój śliczny.

    – Dobranoc… – zabrakło mi słów, jak mam zakończyć, więc rzuciłem jeszcze raz – dobranoc.

    Karol zaśmiał się cicho, pocałował mnie w brodę i  zamknął oczy. Miałem wrażenie, że natychmiast zasnął. Po chwili ja też poczułem, że kleją mi się oczy. Obudził mnie przyjemny ból penisa. Otworzyłem oczy i nie widziałem nigdzie Karola, ale zaraz podniosłem kołdrę i zobaczyłem jak zabawia się moim kutasem. Chłopak spojrzał na mnie, wyjął sobie fiuta z ust.

    – Dzień dobry – powiedział.

    Uśmiechnąłem się do niego szeroko, on odwzajemnił mój uśmiech i powrócił do robienia mi loda. Odrzuciłem kołdrę na bok, rozłożyłem wygodnie i delektowałem się doznaniami. Czułem znajome mrowienie w podbrzuszu. Szeroko rozstawiłem nogi i Karol wykorzystał to masując moje jądra. Oddychałem wolno i głęboko. Chciałem poruszać biodrami, ale Karol zablokował moje ruchy. Za chwilkę skończył zabawę, przysunął się do mojej twarzy i pocałował nie z językiem. Czułem jak napiera na mnie swoim twardym kutasem.

    – Teraz ty – rzucił cicho, gdy na chwilkę odkleił się od moich ust.

    – Zaraz – wyszeptałem w jego ucho – chcę się najpierw tobą nasycić – powiedziałem i dalej się całowaliśmy. Czułem się obłędnie, on smakuje wybornie.  Po krótkiej chwili przerwałem nasze pocałunki i zjechałem w dół, do jego krocza. Pocałowałem jego pępek i schodziłem w dół. Czułem woń jego włosów, jego krocza, jego cudnego penisa. Chwyciłem jego trzon od strony jajek i wsunąłem sobie żołędzia do ust. Chwilkę pobawiłem się nim, by objąć ustami całego kutasa. Poczułem go w gardle, zaczęło mnie to dusić. Chciałem wysunąć z siebie twardego fiuta, ale Karol założył swoje nogi na moje barki i przycisnął do swojego brzucha. Delikatnie poruszał biodrami drażniąc moje gardło. Oddychałem z trudem, ale było to wyjątkowo ekscytujące przeżycie. Karol mnie puścił, a ja wstałem okręciłem się, położyłem się na nim i wysunąłem do jego ust moje kutasa. Sam zająłem się jego zaganiaczem. Teraz ja poruszałem moimi biodrami, wsuwając i wysuwając się z jego gardła, ale najwyraźniej Karolowi się to podobało, bo chwycił moje pośladki, poruszał moimi biodrami nadając szybszego i mocniejszego tempa. Chwilę później drażnił kciukiem moja dziurkę, a ja wtedy zwolniłem. Karola kutas był twardy, błyszczący i bliski strzału. Wsadziłem go najgłębiej jak tylko potrafiłem i pomasowałem jego mosznę. Trysnęliśmy w tym samym momencie. Wciąż masując mu jądra dokładnie wyssałem wszystkie krople, które wypłynęły z jego fiuta. Wstałem, choć Karol wciąż trzymał mnie za tyłek. Gdy usiadł był bardzo zadowolony. Natychmiast przykleiłem się do jego ust, z których wypłynęła moja sperma. Ja też nie połknąłem całego wytrysku Karola, więc i on miał okazję spróbować tej, którą miałem w ustach. Całowaliśmy się bardzo długo, a krople spermy spływały nam po policzkach. Czasem przerywałem na pocałunki, by zebrać językiem uciekającą spermę i kontynuować nasze pieszczoty. Moje serce waliło jak młotem, byłem rozgrzany i spocony. Wciąż wtulony w Karola, chciałem, aby ta chwila trwała wieki. Nasze dłonie pieściły nasze plecy, uda, szyję i potylicę. Nie mogłem się nasycić ustami i językiem Karola. Coraz bardziej go tulilem i dotykałem jego ciała, gdy nawet nie wiem jak to się stało, wytrysnąłem. Mój kolega odsunął się na chwilkę, spojrzał co się stało i dalej mnie całował. Mimo, że doszedłem dwa razy, byłem jeszcze bardziej napalony. Wyplątałem się z objęć Karola, położyłem go na plecach i muskałem ustami całe ciało. Jego spocona i smukła klatka piersiowa była taka podniecająca i piękna. Podbrzusze i pachwiny nakręcały mnie tak, że aż zakręciło mi się w głowie. Jego zapach był najpiękniejszym, jaki kiedykolwiek wcześniej czułem. Jego feromony mnie obezwładniały. Zsunąłem się do jego stóp i je całowałem, lizałem, wąchałem i ocierałem swoją twarz o jego palce. Kurwa, jak ja lubię jego nogi, jak on mnie kręci…. Podczas gdy zabawiałem się jego stopami, Karol stękał i się masturbował. Lizałem jego kostki i całowałem grzbietową część stopy. Dotykałem jego delikatną i gładką skórę. Po krótkiej chwili przestałem zajmować się stopami, a zacząłem żołędziem. Umieściłem go sobie w ustach i delikatnie poruszałem głową. Ręka objąłem podstawę fiuta, a druga trzymałem na jego brzuchu. Karol objął moją dłoń i się nią bawiła, podczas gdy ja robiłem mu loda. Nie starałem się, by pomieścić całego w ustach, a chciałem tylko bawić się jego główką. Obciągałem mu wolno i delikatnie, a Karol stękał, jęczał i swoim palcem u nogi dotykał mojego wypiętego tyłka. Czułem jak bardzo jest blisko, nie chciałem psuć mu tego orgazmu, więc zwolniłem swoje ruchy i delikatniej masowałem jego podbrzusze. To musiało mu się spodobać, bo mocniej oddychał i głośniej stękał.

    – O kurwa, o matko, zaraz dojdę, Jacuś przyspiesz, proszę, kurwa… strzelam, o fuck! – wykrzyknął – Aaaaaaaaaaa!

    Poczułem jak fala gorącego wytrysku zalewa mi usta. Wszystko, co wypłynęło z jego fiuta, natychmiast połknąłem i dalej wolnym ruchem stymulowałem jego żołędzia. Karol jęczał coraz głośniej, coraz mocniej oddychał. Gładził moje włosy, po czym wygiął się w łuk i jeszcze raz doszedł. Tym razem jednak zaraz usiadł i uwolnił się od mojego objęcia.

    – Ale ty jesteś dobry. Gdzie się tego nauczyłeś? – zapytał mnie Karol. Popatrzył na mnie, poczekał aż sam usiądę obok niego i zaproponował zjedzenie śniadania. Po śniadaniu obejrzeliśmy jakiś film. Wieczorem razem się wykąpaliśmy, ale gdy położyliśmy do łóżka natychmiast zasnęliśmy. Obudził nas budzik.  Ubraliśmy się i, po zjedzeniu posiłku, wyszliśmy do pracy. Wieczorem Karol miał przygotować kolację, a ja chciałem wyskoczyć do sklepu i kupić jakieś wino. Gdy wróciłem, z kuchni dobiegały miłe zapachy, a Karol nakrywał do stołu. Pokazałem mu wino i tubkę żelu poślizgowego. Karol roześmiał się i zaprosił do stołu.

    – Dobrze kotek, ale najpierw chciałbym wejść pod prysznic – powiedziałem. Moja kąpiel zajęła mi pięć minut. Zdążyłem zrobić sobie lewatywę. Po to też poszedłem do marketu. Gdy wróciłem, stół był nakryty, wino otwarte, a na talerzach pachnące danie.

    – Lubisz kuchnie włoską? – zapytał Karol, a ja patrzyłem na niego z głupim uśmiechem.

    – Piękny, super całuje, ma boskie ciało i do tego potrafi gotować – powiedziałem z zachwytem. – Uwielbiam! Z Twoich rąk zjem nawet trutkę na szczury.

    – Mam nadzieję, że będzie trochę lepsze – zaśmiał się. – Posmakuj – nadział kawałek makaronu na widelec i przysunął w moją stronę, pochwyciłem ustami mały kęs i ściągnąłem z widelca. Smak był obłędny, zamknąłem oczy, gdy je otworzyłem, Karol uśmiechał się szeroko.

    – Czyli smakuje? – zapytał. W odpowiedzi mocno go pocałowałem. – Pohamuj swe rządzę, Romeo. Najpierw zjedźmy.

    Gdy zjedliśmy i posprzątaliśmy położyliśmy się do łóżka. Rozbierałem łapczywie Karola. Chciałem dostać się do jego kutasa. Chciałem też, by mnie przeleciał. Gdy zdjąłem jego spodnie, zobaczyłem, że ogolił swojego fiuta.

    – Mam dla kogo golić – zawołał radośnie. Natychmiast przyssałem się do jego kutasa, po chwili on mnie rozebrał, obrócił i zaczął lizać moją dziurkę. Po chwili wszedł we mnie, a ja poczułem się spełniony. Wreszcie doświadczam tego, na co dawno czekałem. Po kilku minutach wyszedł, a ja robiłem mu loda. Chwilkę obciągałem, gdy usłyszałem jakieś skrzypnięcie. Chciałem podnieść głowę, zapytać, zobaczyć co to, ale Karol przytrzymał mnie.

    – Nie przerywaj, kotek. Dobrze ci idzie – powiedział cicho. Uspokojony jego głosem robiłem swoje, ale że jego kutas był taki twardy, postanowiłem trochę go podjeżdżać. Usiadłem na nim, przodem do jego twarzy, a jedna stopę przystawiłem do jego twarzy. Odchyliłem się, oparłem się z tyłu dłońmi i poruszałem biodrami. Jego kutas penetrował moje trzewia, a Karol w tym czasie pieścił moją stopę. Drażniłem swoją prostatę jego fiutem i czułem, że w ten sposób dojdę. Przyspieszyłem swoje ruchy i zacząłem krzyczeć. Natychmiast wytrysnęła ze mnie sperma. Mimo, że mój orgazm był nieziemski, Karol jeszcze nie doszedł, więc ostatkiem sił wciąż poruszałem biodrami. Mój kochanek za chwilkę wygiął się w łuk i cicho jęknął. Poczułem, jak wypełnia mnie ciepły płyn. Po chwili zszedłem z Karola i położyłem się na bok. Chłopak pocałował mnie kilka razy i zaprowadził do łazienki. Wzięliśmy szybki prysznic i położyliśmy się spać.

    Obudziłem się nad ranem, ale Karola nie było w łóżku, pod kołdrą też go nie było, słyszałem za to jakieś głosy dochodzące z kuchni. Nałożyłem czyste bokserki i wyszedłem z pokoju, gdy tam wszedłem, zobaczyłem mojego kochanka z ładną czarnowłosą dziewczyną ubraną w skąpy top i stringi. Karol miał na sobie tylko dłuższy t-shirt sięgający do końca pośladków. Zaraz mnie zobaczyli i dziewczyna szeroko się uśmiechnęła.

    – Ty musisz być Jacek? Karol dużo o tobie mówił. Ja jestem Julka – wyciągnęła rękę, a gdy ją chwyciłem, Julia rzuciła mi się w objęcia i przytuliła. Ta laska pachniała obłędnie. Przytuliłem ją i położyłem jedną rękę na jej tyłku. Julka nawet na to nie zareagowała, tylko mówiła, że super, że Karol kogoś znalazł. Przytulałem ją długo. Jej skóra była gładka, miękka, delikatnie natłuszczona. Jej pośladki były jędrne i miłe w dotyku. Czułem, że jej top się podniósł i dotyka mnie swoimi piersiami. Ona też dotknęła mojego tyłka. Miałem wrażenie, że wsunęła swoją rękę w moje majtki. Ten zapach i jej skóra sprawiły, że poczułem znajome mrowienie w podbrzuszu. Pomyślałem, że zaraz dostanę erekcji. Chciałbym, aby ta gorąca laska kucnęła i zrobiła mi laskę. Ale pomyślałem, że przecież jeszcze wczoraj pieprzyłem się z Karolem. Julka odkleiła się ode mnie i mówiła, że fajnie wyglądam. Pochwaliła mój płaski brzuch, wydepilowane podbrzusze, fajny tyłek i gładkie pachy. Zauważyła, za Karol też zaczął golić te miejsca.

    Była szósta rano, a ja się zastanawiałem, kiedy ona przyjechała. Przypomniałem sobie skrzypnięcie drzwi, więc może wtedy? Ale czy mogła coś widzieć…

    – To co zjesz? – wyrwało mnie pytanie Karola z moich rozmyślań. – Kanapkę czy coś zamawiamy?

    – Co? Nie, kanapka będzie spoko – powiedziałem. – To ja wstawię wodę…

    Julka z Karolem się zaśmiali.

    – O co chodzi? – spytałem – co jest w tym takiego śmiesznego?

    – Jacek, obudź się, herbata stoi zrobiona – powiedziała Julka i położyła swoją dłoń na mojej klacie. Uśmiechnęła się i przesunęła ręką na mój brzuch. Drugą rękę położyła na moim boku i znowu się do mnie przytuliła. Ja również ja mocno objąłem, kładąc rękę na jej pośladku. Julka po chwili pocałowała mnie w policzek.

    – Naprawdę się cieszę, że to ty jesteś facetem Karola. Zasługiwał na kogoś fajnego – wyszeptała mi do ucha Julia, a Karol i tak to usłyszał, bo uśmiechnął się pod nosem.

    Zdjąłem ręce z ciała naszej sublokatorki i podszedłem do Karola. On natychmiast mnie objął od tyłu i jedną rękę położył na mojej klacie, a druga wsunął w bokserki. Za chwilkę wyjął ją i skrzyżował soję ręce na moim mostku. Czułem, jak jego kutas napiera na mój tyłek. Karol pocałował mnie w potylicę i zwolnił uścisk. Jedliśmy śniadanie przy stole w kuchni, staliśmy oparci o blat kuchenny. Dotykałem dłońmi blat szafek i przypadkowo dotknąłem tyłka Julii. Moja ręka wciąż tam spoczywała, a ja jej nie cofnąłem. Sam nie wiem, dlaczego tego nie zrobiłem. Julka po kilku chwilach uśmiechnęła się do mnie i dopiero wtedy cofnąłem rękę.

    – Przepraszam – wybąkałem.

    Julka zaśmiała się cicho i spojrzała na mnie swoimi niebieskimi oczami. Teraz zobaczyłem, jak bardzo jest piękna. Jej boskie ciało, krągły tyłek, foremne piersi, ładne uda i śliczne stopy. Nie ma tylko jednej rzeczy, która pociąga mnie najbardziej. Brak jej kutasa.

    Gdy zjedliśmy zaczęliśmy się ubierać. Julka nałożyła sukienkę na gołe ciało. Jej cycki prześwitywały przez cienką tkaninę. Karol i ja nałożyliśmy normalne ciuchy i wyszliśmy do pracy. Wieczorem Julka wyszła do swojego chłopaka, a ja z Karolem mogliśmy zająć się sobą. Wiele razy ruchaliśmy się, gdy Julia była w swoim pokoju. Czasem słyszałem jak zabawia się swoim wibratorem, bo usłyszałem jęki i pomrukiwania. Kilka razy obciągałem mojemu chłopakowi, gdy akurat Julka wracała do domu. Zdarzało się, że nasza koleżanka przychodziła do kuchni w samej koszulce. Widziałem, że nie miała na sobie majtek. Bardzo chciałem kucnąć i podejrzeć, ale głupio mi w obecności Karola i wobec samej Julii. Dziewczyna często przechodziła obok nas, ocierając się swoim ciałem o nasze nagie torsy. Karol wiele razy wychodził nagi spod prysznica, ona potrafiła paść w jego ramiona, trzymać dłonie na jego tyłku, a on nie reagował. Nawet mu kutas nie drgnął. Rozumiałem, dlaczego Julka chodziła prawie naga, bardzo często się do nas tuliła, kładła nam na udach swoje dłonie lub siadała nam na kolanach. Wiedziała, że jesteśmy gejami i nic jej z naszej strony nie grozi. Ja jednak nie pokazywałem się jej bez bielizny, jedynie w samych bokserkach. Ona nie nalegała i sama nie paradowała nago, przynajmniej w moim towarzystwie. Mijały tygodnie, nasze życie towarzyskie kwitło. Któregoś dnia, gdy Karol wyjechał na tygodniowe szkolenie, wszedłem pod prysznic. Miałem wielką ochotę zwalić konia, bo nie miałem swego ukochanego, który dałby mi dupy lub zwyczajnie obciągnął. Wszedłem do łazienki, rozebrałem się i chciałem rozsunąć zasłonę wiszącą przy wannie. Zanim to zrobiłem, przyglądałem się swemu odbiciu w lustrze. Oglądałem się od przodu i boku. Widziałem swój płaski brzuch, gładko ogolonego kutasa i wtedy przesunąłem kotarę. Zamarłem z przerażenia, bo w wannie stała ubawiona Julka. Miała nałożony krem na nogach, podbrzuszu. Goliła właśnie drugą nogę, gdy przesunąłem ceratową przesłonę.

    – Dlaczego się nie zamknęłaś?! – krzyknąłem, nawet nie wiem dlaczego. Bardziej się chyba wystraszyłem, niż wkurzyłem. – Nie wiedziałem, że tu jesteś! Przepraszam… – zacząłem mówić. Zorientowałem się, że jestem nagi, więc zacząłem się zasłaniać. – Przepraszam, już wychodzę, tylko…

    – Jacek, weź nie świruj. Nie zasłaniaj się, nie bądź taki wstydliwy. Rżniesz się co noc z Karolem, obciągacie sobie każdego wieczora, nawet przy otwartych drzwiach, a pierwszego dnia, kiedy Cię zobaczyłam, Karol cię ujeżdżał. Widziałam Cię nago setki razy, a ty udajesz, że tego nie widzisz, że się wstydzisz. Mam rację? Karol nie robi z tego problemu, ja też bym wolała chodzić naga, by czuć się bardziej komfortowo. Ty też byś mógł. Przestań się zasłaniać i zrób coś dla mnie. Ogół mnie, proszę – powiedziała Julka, wyszła z wanny, usiadła na jej brzegu i mocno rozłożyła nogi. Jej różowa cipka wyglądała pięknie. Kucnąłem przed nią i patrzyłem w jej muszelkę jak urzeczony.

    – Podoba się? Ej, a może ty nie jesteś gejem, co? – spytała Julia i się zaśmiała. Zrobiło mi się głupio i gorąco, a na moich polikach wystąpiły czerwone placki. Nie uszło to uwadze Julii, która znowu się zaśmiała. Zażenowany przesunąłem maszynką po jej podbrzuszu, ściągając część żelu i włosów. Jedną ręką naciągałem skórę jej pachwin, a druga przesuwałem jednorazówką. Potem dotknąłem jej łechtaczki i mimowolnie potarłem ją kilkukrotnie swoim kciukiem. Dziewczyna cicho stęknęła, a po kilku moich podobnych ruchach, zaczęła cicho piszczeć. Sam nie wiem dlaczego, rozchyliłem jej wargi i wsunąłem do jej cipki mój palec wskazujący. Natrafiłem na jakąś szorstką powierzchnię. Kiedy ją kilkukrotnie potarła, Julia wygięła się w łuk i kilka razy głośno jęknęła. Czułem się nieswojo, dziwnie i tak jakbym miał oczy za mgłą. Wyjąłem palec z mojej koleżanki i oparłem dłoń o jej pachwinę. Starałem się golić Julię, ale moje ręce za bardzo się trzęsły. Przesunąłem dłoń na górną część uda, drugą przesuwałem po ładniej i pachnącej skórze Julki. Niejednokrotnie goliłem Karola, ale to przeżycie było dla mnie nowe. Czułem, jak robi mi się gorąco, jak mój kutas robi się twardy. Nie byłem w stanie opanować drżenia moich rąk, ani zataić mojego podniecenia. Julka siedziała z rozstawionymi nogami i patrzyłam na mnie z lekkim rozbawieniem.

    – Dobra, zmyję piankę, zobaczymy jak sobie poradziłeś – powiedziała mrugając do mnie jednym okiem. Wstałem z kolan i nawet nie zarejestrowałem, że mój kutas wciąż jest twardy. – O, podoba ci się? Nic dziwnego, ładnie ogoliłeś – pochwaliła mnie Julka, szybkim krokiem wyszła z wanny i się do mnie przytuliła. Natychmiast ją mocno objąłem tuląc jej plecy, ale zaraz jedna ręką wylądowała na jej tyłku. – No jasne, typowy facet, każdy lubi chwytać za cycki i dupę – zaśmiała się. Ja nie zdążyłem nic powiedzieć, bo Julka kucnęła i pochwyciła mojego kutasa w swoje usta. Początkowo ssała tylko główkę, robiła to delikatnie, za chwilkę wsunęła całego do gardła, by za chwilę znowu zajął się żołędziem. Po trzeciej takiej szybkiej zmianie zacząłem piszczeć, stękać, a Julia chwyciła mnie za lewe biodro. Po chwili wystrzeliłem jej w usta. Chwilkę jeszcze ssała końcówkę mojego penisa, po czym wstała, uśmiechnęła się szeroko i mnie pocałowała w usta. Stałem jak rażony piorunem. Chwilę mi zajęło, zanim zrozumiałem, co się właśnie wydarzyło. Odwzajemniłem pocałunek, ale zaraz przykleiłem się do niej i łapczywie całowałem jej usta, nos, brodę. Swoim językiem omiatałem jej usta. Mocno ją przytuliłem, dotykałem jej pięknego, zgrabnego tyłeczka, jej gorących pleców, smukłej szyi i długich włosów. Odsunąłem się na chwilkę, by spojrzeć na jej piersi. Były miękkie, jędrne, idealne. Pochyliłem głowę i delikatnie chwyciłem ustami jedna brodawkę. Lewą ręką gładziłem po jej plecach, pupie i wsunąłem palec najpierw tę dziurkę. Wkładałem i wyjmowałem bardzo delikatnie. W tym samym czasie, objąłem dłonią druga pierś i ją lizałem, ssałem, całowałem, chwytałem mocniej wargami. Julka głaskała moja głowę cicho mrucząc. Mój kutas był wciąż twardy, a ja napalony jak nigdy. Wyjąłem palec z tyłeczka Julii, kucnąłem przed nią, postawiłem jej nogę na brzegu wanny i zatopiłem swoje usta w jej wilgotną pochwę. Mój język natychmiast wślizgnął się do jej wnętrza. Poczułem dziwny smak, nigdy nie czułem czegoś takiego. Julia przycisnęła moja głowę do swojej waginy i cicho zapiszczała. Podkręcony tą reakcją, ssałem jej łechtaczkę, dołożyłem dwa palce do jej odbytu, a drugą ręką przytuliłem się do jej nogi. Lizałem jej szparkę, a cichy pisk, wydobywający się z ust dziewczyny, przerodził się w jęk, a później krzyk. Co raz szybciej poruszałem palcami w jej zgrabnym tyłeczku i zwinniej kręciłem językiem w jej cipce. Julia nie mogła dużej ustać, nogi jej drżały, wysunąłem więc palce z jej dupki, a ona usiadłem na brzegu wanny. Uniosła nogę wysoko, położyła na moim ramieniu, a ja mogłem dalej robić jej minetę. Po kilku chwilach odkleiłem się od jej waginy, pomogłem wstać i zaprowadziłem do jej sypialni. Julia chciała, żebym się położył, bo chciała mnie dosiąść, ale z uśmiechem na ustach podkręciłem głową i pokazałem na łóżko. Moja koleżanka posłusznie położyła się na brzuchu i wypięła swoją pupę. Natychmiast do niej dopadłem i lizałem jej dziurkę, wsuwając palce, język, całując pośladki. Miała tak intensywny zapach, że mocno zacisnąłem dłonie na jej zgrabnej pupie. Podniosłem ją za biodra. Julia uklęknęła, ale wciąż leżała na brzuchu z mocno wypiętym tyłkiem. Znowu dopadłem do jej dziurki, choć teraz miałem dostęp do obu. Z wciśniętym nosem w jej odbyt, lizałem jej pochwę, palcami pocierałem łechtaczkę. Julia już wyła na całego. Mnie jej głos przyprawiał o ciarki. Byłem napalony, rozgrzany, ale jeszcze chciałem zabawiać się z jej obiema dziurkami. Znowu przeniosłem się na jej odbyt i wysunąłem delikatnie palec. Zaraz dołożyłem drugi i trzeci. Poruszałem swoimi palcami, przyglądając się jej ciału. Miała taką piękną skórę. Przyłożyłem policzek do jej pośladka. Lewą ręką wciąż penetrowała jej ciasną dziurkę, podczas gdy kciukiem prawej drażniłem jej łechtaczkę.

    – Podoba się? Dobrze to robię? – spytałem cicho, całując ją w tyłek.

    – Taaaaaaak…. Ale wejdź już, kurwaaaaaa, wejdź we mnieeeee! – krzyczała na przemian z jęczeniem i stękanie. Widziałem, jak się wije od fal orgazmów. Wysunąłem swoje palce z jej dupki, włożyłem do ust i oblizałem. Smakowała wybornie. Wstałem z łóżka, jedną nogę położyłem na materacu, tuż obok twarzy Julii, przyłożyłem kutasa do jej odbytu i pchnąłem. Julka krzyknęła, a ja poczułem się jak młody Bóg.

    – Ty chyba nie miałaś jeszcze tu gości, co? – zapytałem zdziwiony. Powoli poruszałem biodrami, a mój twardy kutas ocierał się o ciasne ścianki jej odbytu. – Kurwa, zajebiście. Ale jesteś ciasna. O Taaaaaaak…. – cicho mówiłem, trzymając usta przy jej potylicy. Julia piszczała całując moją stopę. Podniosłem ją i położyłem na twarzy Julki i mocniej pchnąłem biodrami. Czułem przypływ nowej siły, energii i mocy w jajach. Moja koleżanka głośno krzyczała, nie hamowała swoich emocji. Chciałem zdjąć stopę z jej twarzy, ale ona chwyciła ją delikatnie jedną dłonią. Moje ruchy były coraz szybsze i coraz głębsze. Julka natomiast lizała fragment moich nóg. Mój fiut rozszerzył już dość mocno otwór i nie było już tak ciasno, jak za pierwszymi ruchami. Spoglądałem na Julię, leżąca na łóżku. Była piękna, jej wypięty tyłek, w którego się wnikałem, był bardzo apetyczny. Jej pozbawione włosów ciało kręciło mnie jeszcze bardziej. Zacząłem tęsknić za smakiem jej cipki. Chciałem jak najszybciej wyjść z niej i wylizać jej szparkę, ale jeszcze bardziej chciałem spuścić się w tej ciasnej dupce. Poruszałem się miarowo, uderzając jajkami o jej cipkę. Każdy kolejny ruch dodawał więcej emocji, jakby za każdym moim pchnięciem dochodziła kolejny raz. Jej jęczenie, zawodzenie było niesamowicie elektryzujące. Przyspieszyłem swoje ruchy. Mój fiut stał się jeszcze bardziej twardy i bardzo gorący. Ciasne ścianki Julkowej dupki zacisnęły się mocniej. Żyły na moim penisie były teraz wyjątkowo wyraźne. Czułem, że dochodzę, chciałem z niej wyjść, ale nie potrafiłem. Wciąż poruszałem biodrami, choć zdecydowanie wolniej. Byłem zmęczony szybkim tempem, pot spływał po moim czole, nosie i kąpał na plecy mojej sublokatorki. Ona też, mimo braku aktywności, była spocona. Dotknąłem jej cipki i była bardzo mokra, a ja po chwili, mimo spowolnienia ruchów, czułem że dochodzę. Julka wciąż trzymała delikatnie swoją dłoń na mojej stopie. Skóra na moim żołędziu była już bardzo wrażliwa i każdy kolejny ruch przybliżał do eksplozji. Krzyknąłem, że dochodzę i wystrzeliłem w jej odbycie. Moja sperma znalazła się już w jej dupce, ja jednak nadal poruszałem biodrami. Po chwili zdjąłem nogę z jej twarzy, kucnąłem przy jej tyłeczku i zacząłem zlizywać całą zawartość. Julia wciąż leżała z tyłkiem wypiętym, ale robiła to z wielkim trudem. Pomogłem jej położyć się na plecach i zaraz dołączyłem do niej przytulając się, najpierw do jej brzucha, potem cycków, a na końcu do twarzy. Pocałowałem ją raz w usta,a za chwilkę kolejny, aż w końcu załączyliśmy się namiętnym i gorącym pocałunkiem.

    – Ty na serio nie jesteś gejem – powiedziała, gdy tylko odkleiła się od moich ust. – Chyba, że jesteś tak wygłodniały, że z braku Karola, bierzesz się za moją dupę. Ale dlaczego tak bardzo przyssałeś się do mojej pusi? – spytała, po czym pocałowała mnie w usta.

    – Bo mnie zaciekawiła, jej smak, zapach, dotyk… – zacząłem z trudem wyliczać.

    – To dlaczego nie wszedłeś w nią, tylko wybrałeś mój tyłek?

    – Za twoją muszelkę też się wezmę, tylko muszę nabrać sił – powiedziałem. Wciąż leżałem na plecach, z głową skierowana w stronę Julii. Położyłem jedną rękę na brzuchu mojej kochanki i przesuwałem w stronę jej waginy. Julka cicho jęknęła, gdy dotknąłem łechtaczki. Delikatnie poruszałem palcem. Dziewczyna rozchyliła swoje smukłe, długie nogi. Jedną z nich położyła na moim udzie, a swoją stopę złożyła z moją. Mój kutas drgnął, co Julia skwitowała uśmiechem. Patrzyłem w piękne oczy Julki i bawiłem się swoimi palcami w jej pipce. Złączyliśmy się czołami, nasze nosy dotykały siebie. Czułem jej oddech, czułem jak powietrze z jej ust obmywa mi twarz. Wyjąłem palce z Julii, położyłem rękę na krągłym i apetycznym biuście i pocałowałem Julkę z językiem. Czułem, jak jej sutki twardnieją, jak się prostują, a całe ciało przebiegły dreszcze. Dziewczyna zamknęła oczy, chwyciła mnie za potylicę, a potem ręką zjechała na moje podbrzusze. Z mojego kutasa wypływała resztka spermy.  Julka przysunęła dłoń do swojej twarzy i z uśmiechem zlizała spływające krople mojej wydzieliny. Jeszcze raz mocno mnie pocałowała, chwytając jednocześnie za moje jajka. Czułem, jak jej silna dłoń zacisnęła się żelaznym uścisku na nich jądrach. Mój kutas znowu zadrżał, a ja znów poczułem podniecenie. Julia zsunęła się w dół i włożyła do ust, miękkiego jeszcze, fiuta. Dwoma palcami jednej ręki naciągnęła skórę, a ustami stymulowała żołędzia. Krople moje spermy spłynęły po miękkim trzonie penisa, ale dziewczyna pochwyciła je wargami. Kilka razy przejechała językiem po mojej mosznie, co całkowicie usztywniło mojego kutasa. Julia natychmiast usiadła okrakiem swoją różową i mokra cipką na moim fiucie. Wjechała od razu do końca. Siedziała przodem do mnie i mnie ujeżdżała. Ruszała swoimi biodrami ze zmienną szybkością, a ja trzymałem ją za biodra, cycki, chciałem też nadać innego tempa. Trzymałem ją za biodra i obserwowałem jej krągłe cycki. Poruszały się w rytmie, w którym dziewczyna na mnie jeździła. Byłem w siódmym niebie. Poczułem, że zaraz trysnę, że eksploduję do wnętrza jej szparki. Julka odchyliła się, oparła rękami o moje nogi i przyspieszyła ruchy biodrami. Zacząłem jęczeć i krzyczeć. W końcu spuściłem się dziewczynie w jej cipce. Julka zsunęła się ze mnie i położyła obok, a ja poczułem, jak moja sperma wypłynęła z Julki na moją łydkę. Dziewczyna położyła się przy mnie, spojrzała na mnie, objęła swoim stopami moją lewa stopę, a ja się rozpłakałem.

    – Hej, co jest? Masz wyrzuty, że zdradzasz Karola? Ja też to z nim kiedyś robiłam, ale on nie bardzo chciał. Czasem zgadzał się na loda.

    – Zaskoczyłaś mnie tym wyznaniem – powiedziałem po chwili. – Ale to nie to. Moja rodzina mnie skreśliła. Ojcem wyrzucił mnie z domu, matka się mnie wyrzekła, rodzeństwo powiedziało, że nie mają już brata. Bo powiedziałem, że jestem gejem. Bo co ludzie powiedzą…

    – Jacek, ale tu jest duże miasto, możesz być sobą. Nikt nie zrobi z tego problemu.

    Nawet nie wiem, kiedy zasnąłem. Gdy się obudziłem, Julki nie było już w łóżku. Poszedłem szybko pod prysznic. Kiedy wróciłem owinięty ręcznikiem, julia stawiała na stół gorącą jajecznicę. Nie zdarzyłem usiąść do stu, a w drzwiach stanął uśmiechnięty Karol.

    – Witacie gospadarza świetnym śniadaniem? Wybornie! – krzyknął chłopak.

    Szybko do niego dopadłem, przytuliłem go, pocałowałem mocno i kucnąłem przed nim. Zsunąłem mu spodnie i, nie zważając, że obok jest Julka, zrobiłem mu loda. Karol protestował, że jest brudny i zmęczony po podróży, ale ja tego nie zauważyłem. Po chwili jego kutasa był już całkiem twardy, a ja byłem gotowy na jego przyjęcie. Wstałem i nachyliłem się, a Karol zaraz skorzystał i wszedł we mnie.

    – Zazdroszczę wam tego ognia – powiedziała Julka.

    – To się do nas dołącz – powiedział Karol. – Chyba, że Jacek będzie miał coś przeciwko.

    Będąc posuwany przez Karola, trudno było mi złapać oddech.

    – Nie, super, jest za – wysapałem.

    Julia położyła się na łóżku, przykładając pod mój nos swoją muszelkę. Pachniała obłędnie….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jacek
  • Hugo – Rozdzial 1, czesc 1

    Hrabia (część 1)

    Hrabia Zachary Douglas

    Otaczały mnie białe, ciężkie zasłony. Nierówne ściany doświadczały delikatnych muśnięć ognia świec. Odbicia przedmiotów za sprawą płomieni tańczyły pijanego walca. Mnie okrywały zgrabne nogi, par trzy, a każda z nich w innym kolorze. Ceniłem sobie różnorodność, więc nie odmawiałem jej sobie za granadin. Byłem wolny, a prawo kawalerom i wdowcom nie zabraniało korzystać z podziemi karczm hazardowych, pełnych uciech dla dorosłych mężczyzn. Byłem więc w odpowiednim miejscu, dopasowanym do mojego statutu cywilnego. Było to też miejsce leżące znacznie poniżej mych możliwości majątkowych, ale powodem do wstydu byłoby życie ponad stan, a nie oszczędność.

    Gładziłem właśnie udo ciemnoskórej kurwy. Podążałem wyżej, dosięgałem pośladków. Ściskałem je i miętosiłem chcąc na nowo przywołać to uczucie początkowego wzrostu podniecenia. Lubiłem je. Powolne ściganie podniety było dla mnie nawet ważniejsze od samego spełnienia. Często sam od samego siebie oddalałem eksplozję nasienia. David – mój przyjaciel – nazywał to upodobanie cichym i bezobrażeniowym znęcaniem się nad samym sobą. Nie rozumiał jak można lubić uczucie, które takim praktykom towarzyszy. Było ono na pograniczu frustracji i mocy. Po prostu mocy. Kontroli nad własnym ciałem, umysłem i fiutem, której nie można dopełnić w takiej ilości jednocześnie w inny sposób. I być może w przedłużaniu spełnienia najbardziej podobała mi się ta władza, ta kontrola, ta decyzja tylko po mojej stronie.

    Palcem wskazującym natrafiłem na końcówkę korka analnego, wykonanego z twardego drewna, odpowiednio wygładzonego i polakierowanego, co ułatwiało tak pożądany przez wszystkie kobiety poślizg. Mężczyznom był on obojętny lub całkiem zbyteczny. Ja sam czasami lubiłem uczucie tarcia, forsowania barier, wdzierania się i to takiego mimo wszystko i to w tą najciaśniejszą ze szparek w kobiecym ciele.

    – Boli? – zapytałem, gdy poruszyłem końcówką z pełną świadomością, że robię to bez najmniejszej delikatności, co daje kurwie uczucie rozpychania ścianek wewnątrz, jak i u wejścia. Jednak ostatecznie nie była to moja wina, że potrzebowałem tam dużo miejsca i byłem zmuszony je sobie samemu przygotować.

    – Znośnie – odpowiedziała śmiało, patrząc mi prosto w oczy.

    Nieco mnie to zasmuciło. Lubiłem wzbudzać w płci przeciwnej poczucie niepewności. Ceniłem sobie bycie wszędzie i zawsze tym pierwszym. W moich burdelach praktycznie nie było dziewic. Po pierwsze, bo takie zazwyczaj się zhańbiły nim do tego miejsca zostały odesłane. A po drugie, bo jeśli już jakaś, w którymś miejscu dziewicą była, to ja miałem pierwszeństwo.

    – Kiedy dostawa świeżego towaru? – zapytałem, wciąż korkiem gmerając w dupie czarnoskórej kurwy.

    – Ja wciąż jestem świeża – odpowiedziała Sonia. Jedyna, którą znałem z imienia. Była trudnym przypadkiem. Dzieckiem jednej ze starszych kurew. Nie lubiła się uczyć, nie chciała też pracy w polu ani na targu. Do szycia zupełnie nie miała ręki. Jeden raz dałem jej do przyszycia guzik w mojej koszuli. Skończyło się chłostą skórzanym pasem, po której nie mogła dwa pełne dni usiedzieć.

    – Ale nie tak czysta, jak mogłaś być – przypomniałem. Sonia miała szansę. Mogła wyjść za mąż, rodzić dzieci, zajmować się domem.

    – Nie chcę mieć pana – trwała przy swoim. Jej malinowe usta odznaczały się od bladości twarzy. Ładną miała twarz. Delikatne, dziewczęce rysy. Jasne, takie na pograniczu szarości i błękitu, oczy. I cała zdawała się być taka krucha. Nazbyt szczupła. A jednak lubiłem ją brać do zestawu bardziej doświadczonych dziwek. W końcu powinna uczyć się swojej drogi życiowej, skoro właśnie taką wybrała podążać.

    I nagle powróciło do mnie brzmienie jej słów. Odczytałem sens. Smagnąłem wolną dłonią jej tyłek.

    – Teraz ja nim jestem – powiedziałem i naznaczyłem jej pupę porządnym sińcem, dając jej serie siarczystych razów. Bolesnych tak bardzo, że aż się wiła i skręcała, ocierając o mnie swoim niedużym, ale jędrnym i kształtnym biustem.

    Kurwy, burdele, jak i inne zakłady, przynoszące zyski i straty w tym hrabstwie, należały do mnie. Sonia nie była wyjątkiem. Wciąż była narzędziem, z którego korzystali wolni, a czasami, w drodze wyjątku, także zajęci mężczyźni. A przynajmniej powinna takowym być, ale świeża była w zawodzie. Ładna bardzo. Podniecająca. Sypiała ze mną, a innych, zawsze pijanych naciągała na zapłatę, po czym doprowadzała ich do wytrysku wyłącznie z użyciem dłoni, za drugim razem ust, a na trzeci zwykle biedaków nie było stać. I to nie status materialny wadził. Siły nie mieli, by ponownie powstać w tym miejscu, którym każdy mężczyzna mógł się poszczycić.

    To miejsce to było z kolei cudowne narzędzie pomocowe. Pomagało zapanować nad każdą kobietą. Miało moc by doprowadzić ją do łez, krzyków, na skraj przepaści, mogąc ją z niej zrzucić, a następnie bez trudu ożywić i zamęczyć spełnieniem tak bardzo, jak żadna praca nie była w stanie wyczerpać.

    – Mógłbyś mnie zabrać do domu, panie – ostatnie słowo wyraźnie z trudem przeszło jej przez gardło. Głos jej drżał. Ledwie powstrzymywała łzy, a ja nie szczędziłem jej pośladkom. Po wcześniejszym drobnym laniu, uciskałem w tych miejscach, które wcześniej naznaczyłem bólem, by za szybko od niej jego wspomnienie nie odpłynęło. Kobiety wydawały się bardziej zważać na słowa, gdy czuły swoje pośladki.

    Przez chwilę wyobraziłem sobie jak to byłoby, gdybym miał Sonię w domu. Na wyłączność. Z pewnością wtedy, przez jakiś czas, dopóki by mi się nie znudziła, konia bym oszczędzał. A Hugo choć nie był stary, to niemiłosiernie męczył się wyczekując na mnie przywiązany do pala przed karczmą. To był mustang, nie w pełni ustajenniony. Lubił przestrzeń. Chciał hasać znacznie dalej i dłużej, a był zmuszony zatrzymywać się i wyczekiwać, bym ja mógł sobie pohasać.

    I nagle sobie przypomniałem, że Sonia nie potrafi właściwie niczego, poza ofiarowywaniem swoich wdzięków. Nie gotowała, nie prała, nie szyła. Byłem pewny, że nawet ścieranie kurzu, by ją przerosło, a będąc u mnie w żaden inny sposób nie przysługiwałaby mi się, poza cielesnym. Nie zarabiałaby też na siebie, a ja byłbym zmuszony ją utrzymać, odziać, oprać i nie zagłodzić.

    – Nie mogę mieć więcej kochanek na wyłączność. Nie stać mnie na to – wyrzuciłem z siebie na głos, zupełnie bez przemyślenia.

    – Jesteś właścicielem hrabstwa De-Winter, stać cię na wszystko – odezwała się czarnoskóra, która przypomniała mi tym o swojej obecności. Byłem lekko pijany, zdarzało mi się zapomnieć co przed chwilą za uciechę samemu sobie zaplanowałem.

    Szybkim ruchem wyjąłem korek analny z jej pupy i dłonią nakazałem zejść z łóżka. Następnie wskazałem na jego niską ramę.

    – Stać cię, Zack – zachęcała Sonia. Melodyjny miała głos. Nazbyt słodki jak na dziwkę.

    – Nie mogę wziąć piętnastej kochanki pod swój dach! – zaoponowałem ostro, z niecierpliwością w oczach obserwując jak czarnula przekłada się przez ramę łóżka, kładąc pod swój brzuch zwinięty na cztery koc. – Mam dzieci pod opieką – przypomniałem, mając świadomość, że Sonia była rówieśniczką mojej pierworodnej. – Nathan już patrzy z zaciekawieniem na te wszystkie pokojówki, które bezsensu jedna po drugiej meble wycierają – rzuciłem, wstając i przymierzając się do wtargnięcia w anus ciemnoskórej. Poinstruowałem ją, by dłońmi odciągała swoje pośladki.

    Ciemnoskóre kobiety miały wyjątkowe pośladki. Taka wypukłe pupy. Zwykle im to ułatwiało, bo bez mocnego odciągnięcia półdupków od siebie, mężczyzna nie mógł wsadzić fiuta nazbyt głęboko, a powszechnie wiadomo, że nieprzyjemne jest nie tylko samo wejście w odbyt kobiety, ale także forsowanie go głębiej. A ja lubiłem wnikać najgłębiej jak to tylko było możliwe. Czuć to objęcie od czubka żołędzia, po trzon. A, że byłem duży i silny, to potrzebowałem mocnych doznań. Nie lubiłem uczucia fizycznego rozluźnienia u swoich kochanek. Chciałem tej ciasnoty i ucisku takiego, że aż bolesnego, nie tylko po ich, ale też mojej stronie, dlatego nigdy nie używałem nazbyt dużych rozmiarów korków analnych. Zaczynałem na tym z numerem jeden, kończąc maksymalnie na trójce, choć sam grubością fiuta spokojnie przekraczałem siódemkę.

    Wszedłem powoli, ale zdecydowanie. Zanurzyłem ledwie kraniec, a dziwka z lekkim grymasem na twarzy, który widziałem za pomocą lusterka trzymanego przez rudowłosą, przyjęła wtargnięcie mojego penisa z należytą pokorą. Wciągnęła powietrze przez rozchylone usta, a następnie rozłożyła je szerzej. W końcu zagryzła, gdy ja brnąłem powoli coraz głębiej, by niemal przy samym końcu szybko pchnąć i wyjąć go w całości.

    Sięgnąłem po kieliszek z winem. Napiłem się, obserwując jak szparka ulega powolnemu pokurczeniu. Mój fiut nie utracił na rozmiarze ani na twardości. Pulsował, ukazując w pełni swoją żylastość.

    Przyciągnąłem skrzynkę na kółkach. Ustawiłem ją na równi z ramą łóżka i przywołałem Sonię palcem. Wiedziała dobrze co ma zrobić. Pochyliła się z grymasem na twarzy. Dopiero co, na kilka tygodni wcześniej, została przeze mnie rozdziewiczona z gardła i tradycyjnej szpary między nogami, a mnie już zachciało się pozbawić ją ostatniego z wianków.

    Obserwowałem, pijąc, jak Sonia przekłada się przez skrzynię. Czułem w niej zarówno strach, co i ciekawość wzmagającą podniecenie. Była mokra. Po jej udach ciekło tak bardzo, że aż do kostek spływało. Bez wątpienia tych kilka klapsów pomogło. Kobiety takie już były. Często w płaczu się podniecały. Strach je podniecał, ból nawilżał.

    Odnalazłem wzrokiem swój płaszcz. Wisiał niedbale na krześle. Wyjąłem z jego wewnętrznej kieszeni oliwkę i obwicie nalałem jej na rowek pupy Soni. Płyn musiał być zimny, bo ta niemal się podniosła. Przełożyłem fiolkę z prawej dłoni do lewej, i gdy tylko Sonia ponownie przyjęła pozycję, przyłożyłem z odgiętymi do tyłu palcami, tak że spora część mojej dłoni dosłownie zatopiła się w jej pośladku.

    Sonia krzyknęła i niemal natychmiast się wyprostowała. Po kolejnym uderzeniu wygięła plecy w łuk i zakryła dłońmi pośladki. Pozostałe dwie kurwy patrzyły z wyraźnim przerażeniem. Wcześniej wydawało im się, że jestem w dobrym humorze. A ja niemal nigdy nie byłem w dobrym humorze. Czasami się śmiałem czy uśmiechałem, bo wypadało lub akurat na krótką chwilę coś mnie bawiło. Codziennie jednak towarzyszyło mi uzasadnione wieloma zmartwieniami wkurwienie.

    Grandanin – waluta w Gran Hombre. Granda to odpowiednik naszej złotówki. Grandanin to odpowiednik naszego grosza.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dla Dorosłych

    DD–DlaDorosłych to wspólny projekt stworzony w 2023 roku przez kilku autorów. W rzeczywistości różni nas bardzo dużo, ale łączy jedno – zamiłowanie do pisania. Razem tworzymy niepowtarzalne historie, a wszystko po to aby dorosły czytelnik mógł poczuć się wyjątkowo. Można nas znaleźć na Bloggerze, Wattpadzie, Instagramie i Facebooku.

  • Hugo – Rozdzial 1, czesc 2

    Hrabia (część 2)

    Hrabia Zachary Douglas

    Poczekałem aż Sonia powróci do pozycji, w jakiej ją z logicznych względów ustawiłem wcześniej. Wiedziała, że musi sprostać moim wymaganiom. Ja tu byłem panem. Panem sytuacji, ale też jej bycia albo niebycia. Oczywiście nie mogłem jej zabić, to byłoby karalne i przede wszystkim źle widziane przez księcia i z pewnością dotarłoby do króla. Z resztą aż tak sadystycznych praktyk nie uznawałem. Nie były mi potrzebne do osiągnięcia spełnienia. Wystarczało mi samo poczucie władzy i wymuszone posłuszeństwo kobiety.

    Z własnej woli kobiety posłuszne nie byłyby prawie nigdy. To takie istoty, niezbyt mądre, które lubią przekorę. Daje im ona złudne poczucie samodzielności, podczas gdy bardzo niewiele kobiet bez wkładu mężczyzny byłoby w stanie się utrzymać i to zarówno finansowo, jak i na powierzchni. Emocje nakazywały im działać bez rozsądku i skrupulatnego myślenia. Często jedynym hamulcem destrukcyjnych kobiecych zapędów była świadomość tego, że w domu znajduje się kawałek skóry, który porządnie kąsa dupę.

    Spojrzałem na Sonię. Idealnie przełożoną przez skrzynie. I postanowiłem jeszcze nie przywiązywać jej rąk w nadgarstkach. Zlustrowałem jej pośladki, zaczerwienione w kilku miejscach, zasinione w obszarze lewej strony, nieopodal ud. Widok mnie podniecił. Każdemu zdrowemu chłopu stawał na widok gołej baby. Normalne.

    Jedną dłonią sięgnąłem do karku Soni. Ścisnąłem znacznie, ale bezboleśnie. Przytrzymałem ku dołowi, tak by pozostała pochylona. Mały palec drugiej dłoni wsadziłem jej w pupę. Poczułem jak jej odbyt się zaciska. Spięła się. Wysunąłem palec i od razu złożyłem dwa – wskazujący i środkowy. Naparłem. Bez trudu sforsowałem pierwszą granicę.

    – Ał, ała, boli – zamarudziła.

    – Ci, ci, ciii – zaświszczałem, wsuwając palce głębiej.

    – Ała, Zack, proszę, jutro – starała się mnie przekonać, z ledwością powstrzymując płacz, podczas gdy ja w pewnym stopniu uginałem i prostowałem palce będące w niej.

    – Nie ty decydujesz – przypomniałem ostro. Jednocześnie wyjąłem palce i otwartą dłonią zamierzyłem się na jej pupę. Trzymając ją za kark, uderzałem na przemian. Kobieta, a już zwłaszcza kurwa, nie miała prawa rozkazywać swojemu panu, wybierać sobie dni i praktyk. Sonię koniecznym było tego oduczyć.

    Biłem dosyć długo, dopóki się porządnie nie zaczerwieniła. Wiła się przy tym i kręciła pośladkami na wszystkie strony. Dłonie z trudem utrzymywała opuszczone. Z pewnością chciała się nimi osłonić, ale wiedziała, że jej nie wolno. Każda kurwa to wiedziała. Każda przynajmniej raz w miesiącu zbierała baty ode mnie albo któregoś z opiekunów karczmy. Było to konieczne. W ten sposób utrzymywało się kurwy w ryzach, przypominało gdzie ich miejsce i skutkowało to pełnym posłuszeństwem każdemu klientowi.

    Z rozmów wiedziałem, że dużo mężczyzn stosuje podobne praktyki w swoich domach. W prawie był zapis, że by zlać żonę, siostrę, córkę nie potrzeba żadnego powodu. Był tylko jeden warunek – takie lanie musi być lżejsze, niż lanie za karę, a jego stosowanie musi być regularne, gdyż tylko wtedy, przynosi ono pożądany skutek. Mój lokaj sobie tę praktykę chwalił. Żonę miał przykładnie ułożoną, córki dobrze za mąż wyprawił, zięciowie nie narzekali na żony.

    Sonia zaczęła płakać. Jej dupa przybrała barwę dojrzałego jabłka. Po każdym kolejnym klapsie uginały jej się kolana lub stopy nieco odrywały od ziemi. Wkrótce płacz przerodził się w szloch. Wtedy przerwałem.

    – Podaj mi pas ze spodni – poleciłem czarnoskórej, jednocześnie wskazując na nią palcem.

    Zerwała się i dosłownie w podskokach dobiegła do moich ubrań. Pas wyjęła ze szlufek dżinsów ze sporą sprawnością. Widać było, że wcześniej wielokrotnie wykonywała tę czynność. Była też świadoma tego, że nie znosiłem ociągania, a wszystkie moje rozkazy musiały zostać spełnione natychmiast, priorytetowo.

    Kiedy tylko pas znalazł się w mojej prawej dłoni, zwolniłem uścisk na karku Soni. Przed jej popuchniętą i poczerwieniałą od płaczu twarz podstawiłem ciężki, skórzany pasek z masywną złotą szlufką.

    – Jeszcze jeden sprzeciw dzisiejszego dnia lub najdrobniejsze nieposłuszeństwo, a ci taką przeprawę z pasem zapewnię, że dupa będzie fioletowa a i tak zostaniesz w nią wyruchana – zagroziłem i dla zapewnienia, że będę zdolny aż tak zbić tak młodą i drobną kobietę, stanąłem za nią, wciąż dzierżąc pas w dłoni. – Szeroki rozkrok – wydałem polecenie. – I dłońmi się oprzyj o skrzynie. Wypnij porządnie. Weźmiesz dwa razy bez szemrania, bez słowa, nawet bez syknięcia. Rozumiemy się? – zapytałem, poprawiając ułożenie pasa w dłoni.

    – Tak, panie – odpowiedziała pokornie, pociągając przy tym nosem. Jej mowa była niewyraźna. Ona cała spłakana.

    Sonia zaczęła przyjmować wymaganą przeze mnie pozycję. Instruowałem ją. Nakazywałem nogi zrobić jeszcze szerzej. Pochylić się jeszcze bardziej zachęcająco. Zamach wziąłem konkretny. Strzeliłem przez uda na skos. Zgarbiła się, ale wytrzymała. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że zrozumiała. Kątem oka zerknąłem na czarnoskórą i rudą. W przerażeniu zamknęły oczy. Rozumiałem ich strach. Często kurwy rozliczałem zbiorowo. Jak brałem trzy czy cztery i podpadła mi jedna, to obrywały wszystkie. A po mnie jeszcze opiekun poprawiał i przez noc trenował by za kolejnym razem moje zadowolenie było większe, a zachowanie prostytutek bez najmniejszej skazy.

    Przy drugim pasie pod Sonią ugięły się kolana. Bez upomnienia powróciła do poprzedniej pozycji, więc zbędnym było ją strofować. Spojrzałem na pozostałe dwie, starając się przybrać groźną minę. Pstryknąłem palcem i wskazałem na ścianę. Obie wiedziały co należy zrobić. Stanęły w rozkroku, dłońmi na ścianie się wspierając i to na tyle oddalone od siebie, bym bijąc jedną, nie trafiał w drugą.

    Ich pasy były znacznie lżejsze niż te Soni. Bolało mniej, choć liczbowo zebrały o dwa więcej.

    – Zostańcie tak – nakazałem.

    Jedna przytaknęła, druga pokornie odpowiedziała. Nie odważyły się zaprotestować ani głośno zapłakać. Żadna, mająca tyluletnie praktyki, by się nie odważyła mi postawić nawet myślą. Każda obawiała się, że za najmniejszy przejaw nieposłuszeństwa mogę nie tylko zbić, ale także storturować. Całkiem dobrze w nauce pokory sprawdzał się imbir oraz klamerki. Wystarczyło raz zasmakować jednej z tych atrakcji, by więcej nie chcieć się z nią nawet na sekundę zetknąć.

    Odrzuciłem pas na łóżko i powróciłem do Soni. Ponownie ułożyłem ją na skrzyni tak, by na niej leżała, przełożona tak, by pupa, teraz podchodząca pod lekki stopień bordo, była wystawiona zachęcająco ku górze. Obficie polałem jej rowek oliwką. Z komody wyjąłem trzy korki analne. Pierwszy o rozmiarze dwa, drugi cztery, trzeci sześć. Wszystkie były twarde, drewniane, wygładzone i polakierowane. Tego z szóstką nawet nie zamierzałem użyć zgodnie z jego przeznaczeniem. Podstawiłem go pod twarz Soni i nakazałem otworzyć szeroko usta.

    – Masz go w nich trzymać, dopóki z tobą nie skończę. Nie wolno ci krzyczeć. Preferuję ciszę. Muszę się skupić – powiedziałem i cierpliwie poczekałem aż weźmie korek w usta, a kiedy to zrobiłem, sięgnąłem po ten o rozmiarze dwa.

    Obficie oblałem korek oliwką i bez zbędnych ceregieli, choć z należytą cierpliwością, wsadziłem go Soni w pupę. Przyjęła go z lekkim trudem, ale wydaje mi się, że zabolało ją dopiero wtedy, gdy nieopacznie, kiedy było już po wszystkim, zacisnęła pośladki.

    Wsadziłem palec w jej pochwę. Zacząłem posuwać. Szybko, brutalnie. Z czasem zacząłem to robić trzeba palcami, doprowadzając ją niemal na skraj. Kobiety takie już było, można było je sprać, zwyzywać, porządnie zganić, a i tak na palce mężczyzny w cipie reagowały zadowalająco, że aż soki do kostek ściekały.

    Kiedy Sonia trochę się zapomniała, pod wpływem fizycznie odczuwanej przyjemności, powoli wyciągnąłem korek z jej odbytu i spróbowałem zastąpić go tym o dwa numery większym. Tutaj było już znacznie trudniej. Często musiałem jej przypominać, by się nie zaciskała. Wyraźnie było to ponad jej siły. Widziałem to, by słuchała mnie bez zająknięcia, a potem ciało i tak robiło swoje. Taka batalia trwała sporo czasu. Kolana uginała i prostowała. Jęczała przez prowizoryczny knebel. Szloch wyrywał się z jej piersi. W końcu jednak się udało, musiało. Zaplanowałem to, a ja nie lubiłem zmieniać swoich planów.

    Po tym jak Sonia przyjęła korek, dałem jej na chwilę spokój. Spojrzałem na jej koleżanki, które z trudem utrzymywały pozycje w rozkroku. Nogi wyraźnie już je bolały. Drżały, ale dokładały wszelkich starań, by mnie nie zawieść.

    – Możecie się ubrać i wrócić na salę – zwróciłem się do nich. Chciałem pozostać z Sonią sam na sam. – Bądźcie jednak w gotowości. Dziś jeszcze was przywołam – zapowiedziałem.

    Poczekałem aż kurwy wyjdą. Pupa Soni w tym czasie przyzwyczaiła się do rozmiarów korka, kiedy ta była w takiej pozycji. Nakazałem jej jednak się wyprostować i spojrzeć na mnie. Sam wsparłem się pośladkami o ramę łóżka. Była zimna. Na nagiej skórze dwukrotnie bardziej to odczuwałem.

    Sonia prostowała się powoli. Bolało ją, a ja wbijałem w nią ponaglające spojrzenie. W końcu stała prosto. Jej dłonie wędrowały ku pośladkom. Twarz wyrażała dokładnie to co czuła. To był moment kiedy nie było miejsca na wstyd, skrępowanie sytuacją, czy nawet na strach. Był tylko ból i robiła wszystko co w jej mocy, by jakoś sobie z nim poradzić i go wytrwać.

    – Wiem, że to trudne – oznajmiłem. – Mogło być znacznie delikatniej. Zmusiłaś mnie jednak, swoim głupim zachowaniem, bym był dla ciebie szorstki. I nie chcę by nauka, którą dziś, w tej właśni chwili, wkładam ci do głowy, za jakiś czas poszła w las.

    Sonia przytakiwała. Nogi jej drżały. Brzuch poruszał się w spazmach. Raz go wciągała, innymi razy odpuszczała zupełnie oddech. Nos miała zapchany. Przez usta z kneblem miała utrudnione łapanie powietrza.

    – Możesz wyjąć korek z ust – powiedziałem. – Chcę byś uklękła i ustami doprowadziła mnie do końca – poleciłem i zmieniłem miejsce. Zasiadłem w fotelu, tym najbardziej oddalonym. Chciałem obserwować jak z trudem, na drżących nogach i z korkiem w pupie pokonuje ten dystans. Znudziłem się jednak tą zabawą, gdy była w połowie. – Wróć na miejsce. Do pana kurwa chodzi na kolanach – dodałem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dla Dorosłych

    DD–DlaDorosłych to wspólny projekt stworzony w 2023 roku przez kilku autorów. W rzeczywistości różni nas bardzo dużo, ale łączy jedno – zamiłowanie do pisania. Razem tworzymy niepowtarzalne historie, a wszystko po to aby dorosły czytelnik mógł poczuć się wyjątkowo. Można nas znaleźć na Bloggerze, Wattpadzie, Instagramie i Facebooku.