Category: Uncategorized

  • Sasiadka Magda – czesc 8

    Następnego dnia obudziliśmy się z Magdą dość późno, bo około 8. Wczorajsze wino i zmęczenie spowodowane mnogością uniesień erotycznych dawały się we znaki. Jako, że wziąłem wolne w pracy na ten jeden dzień to mogliśmy sobie pozwolić na trochę pieszczot z samego rana.

    – Dzień dobry Tygrysie – zwróciła się do mnie Magda.

    Spała oczywiście całkowicie nago, co od samego rana powodowało u mnie delikatne podniecenie i wzwód. Odwzajemniłem jej pocałunek i przytulaliśmy się dłuższą chwilę nadzy do siebie. Magda dorwała się dłonią do mojego fiuta i delikatnie masowała. Bardzo lubiłem te jej pieszczoty, widać było, że to lubi i nie robi nic na siłę.

    – Co chciałabyś dziś robić? – zapytałem.
    – Kochać się, Piotrek – zaśmiała się Magda. – Jak jeszcze spałeś to pomyślałam sobie o jeszcze jednej podniecającej rzeczy, którą moglibyśmy wspólnie zrobić.
    – To znaczy?
    – Wiesz… Moja koleżanka Dorota pojechała z mężem i dzieciakami na ferie w góry i zostawiła mi pod opieką swoje mieszkanie, prosiła żebym dosłownie dwa razy pojechała podlać jej kwiaty. Co byś powiedział na przejażdżkę tam ze mną i seks w ich małżeńskim łóżku?

    “Łał.” – pomyślałem. Kolejny szalony pomysł Magdy. W sumie nie miałem za wielu znajomych we Wrocławiu, więc szansa na przyłapanie mnie przez kogoś była dość nikła.

    – Szalona jesteś… – odparłem, na co Magda uśmiechnęła się szelmowsko. – Ale pomysł mi się podoba. O której jedziemy?

    Ustaliliśmy, że zjemy śniadanie i ruszymy “podlać kwiatki”. Przed 11 zebraliśmy się do samochodu i ruszyliśmy do mieszkania znajomych Magdy. Całkiem sprawnie udało nam się przejechać przez miasto, w międzyczasie rozmawialiśmy wesoło. W pewnym momencie Magda wsunęła mi swoją lewą dłoń pod spodnie i zaczęła dotykać penisa.

    – Mmmm… Nie będę mógł się skupić na drodze jak tak dalej będziesz robić – powiedziałem.
    – Powoli dojeżdżamy, muszę Cię nieco rozbudzić i nakręcić.

    Dojechaliśmy na parking osiedlowy, wjechaliśmy za szlaban i ruszyliśmy w stronę mieszkania. Nowoczesne osiedle, mieszkanie mieściło się na 8 piętrze dziesięciopiętrowego bloku. Od samego wejścia na klatkę czuć było przepych i bogactwo mieszkających tutaj ludzi. Skierowaliśmy się do windy i drzwi się za nami zamknęły. Gdy tylko ruszyliśmy do windy Magda opuściła swoją luźną bluzeczkę ukazując mi swojego lewego cycka.

    – Ach, Magda. Jak ja uwielbiam Twoje cycki i tę Twoją bezwstydność. – powiedziałem po czym zbliżyłem się do niej i złapałem obfitą pierś w dłoń.

    Przybliżyłem usta do sutka i zacząłem go ssać. Poczułem, że winda zwalnia, chyba ktoś chciał wejść do windy. Spojrzałem na wyświetlacz, byliśmy pomiędzy 4 a 5 piętrem. Odsunąłem się od Magdy, a ona bardzo spokojnie, powolnymi ruchami majstrowała przy swojej bluzeczce. Mógłbym przysiąc, że poprawiała jeszcze pierś, gdy drzwi się rozsunęły i zobaczyliśmy przed nimi młodą dziewczynę.

    – Dzień dobry.
    – Dzień dobry.

    Winda pomknęła dalej w górę. Wysiedliśmy na 8 piętrze i skierowaliśmy się do mieszkania. Magda szybko uporała się z zamkiem i weszliśmy do przedpokoju. Faktycznie – nowobogacka rodzina, czuć było pieniądz w tym mieszkaniu. Ledwie zamknęła drzwi za nami, a ja już przy niej byłem. Objąłem ją w pasie i wtargnąłem brutalnie językiem do jej ust. Byłem napalony, chciałem upuścić nieco spermy w jej piękne ciałko. Lizaliśmy się pazernie, jakby miał to być nasz ostatni seks. Nie odrywając się od moich warg złapała za pasek i odpięła go i rozsunęła rozporek. Ja wdarłem się dłońmi pod jej luźną bluzeczkę, od razu dotarłem do jej kształtnych piersi – Madzia nie założyła na ten wyjazd stanika. W końcu oderwaliśmy się od siebie i najpierw ja ściągnąłem z niej bluzkę, a następnie ona pociągnęła moje spodnie w dół. Kiedy spodnie były już na podłodze zabrała się za moje bokserki i one podzieliły los spodni. Stałem przed Magdą nagi od pasa w dół, ze sterczącym już fiutem. Ona natomiast stała przede mną eksponując swój wydatny, piękny biust.

    – Ale ja lubię Twojego ptaszka, Piotrek. – powiedziała głośno Magda.

    “My nawet nie wiemy czy na pewno nikogo nie ma w mieszkaniu” – przemknęło mi przez myśl.

    Nie było czasu na rozmyślanie, bo Magda zniżyła się na kolana i przywarła ustami do mojego kutasa. Ja oparłem się o szafę przesuwną, odchyliłem swoją głowę do tyłu w rozkoszy, a jej głowę złapałem dłońmi i raz po raz napierałem na mojego przyjaciela. Momentami dławiła się ale robiła to tak uroczo, że nie odmawiałem sobie tej przyjemności. Wypuściła fiuta z ust i złapała go w dłoń, zaczęła trzepać.

    – Chodź tu, Skarbie – rozkazałem.

    Podniosła się i zbliżyła ustami do mnie. Złapałem jej cycki w moje dłonie i zbliżałem się ustami raz po raz to do jednego, to do drugiego. Madzi było przyjemnie, bo pojękiwała cicho w takt moich ruchów językiem. Po chwili takich pieszczot złapałem jej guzik od spodni i szybciutko się uporałem się z nimi. Dziś, o dziwo, założyła majtki, więc kolejna przeszkoda do jej skarbu musiała zostać usunięta. W końcu stanęła przede mną jak ją Pan Bóg stworzył – cudowna, piękna, onieśmielająca kobieta. Zdjąłem koszulkę i bluzę z siebie, po czym złapałem Magdę w pasie i zdecydowanym ruchem obróciłem ją w stronę drzwi. Zrozumiała. Położyła dłonie na drzwiach, pochyliła się i wypięła do mnie swoje skarby. Wiedziała, że to lubię, że lubię pieścić ją oralnie w takiej pozycji, że lubię wwiercać się głęboko w jej dziurki… Zniżyłem się na kolana i zbliżyłem usta do jej muszelki. Poczułem znajome ciepło bijące od jej norki, złapałem palcami jej srom i rozciągnąłem delikatnie po czym zanurzyłem się w niej językiem. Lizałem, zbierałem kropelki jej śluzu i delektowałem się nim. Po chwili przesunąłem się do odbytu i ponowiłem pieszczoty. Złapałem jej pośladki rękoma i rozchyliłem maksymalnie. Początkowo wykonywałem okrężne ruchy językiem dookoła dupki by po chwili wjechać z impetem w środek jej kakaowego oczka.

    – Oooooooch kuuurwa… – wyrwało się mojej kochance.

    Odstąpiłem od lizania jej dziurek i podniosłem się.

    – Przyjechaliśmy tu podlać kwiatki, więc ja jeden kwiatuszek na pewno zaleję… Chcesz żebym Cię zerżnął? – zapytałem.
    – Tak…
    – Powiedz to głośno.
    – CHCĘ ŻEBYŚ MNIE PRZERUCHAŁ! – prawie wykrzyczała do mnie.

    Było to poniekąd podniecające, obce mieszkanie, dwoje kochanków ruchających się w przedpokoju i moja Kotka krzycząca takie zdanie. Złapałem fiuta w dłoń i zbliżyłem się do jej cipki. Magda nie miała ochoty na anal więc to uszanowałem. Wszedłem delikatnie od tyłu, ona pochyliła się jeszcze bardziej, wypinając muszelkę. Rozpocząłem miarowe uderzanie w jej pośladki swoim ciałem. Mój penis znikał i pojawiał się raz po raz, cudowne uczucie ciepła wypełniało każdy centymetr mojego małego przyjaciela. Magda jęczała, przesunęła dłoń do guziczka i pocierała go w takt moich posunięć. Trwało to dłuższą chwilę, czułem się spełniony. Nagle Magda podniosła się, obróciła do mnie twarzą i powiedziała:

    – Cudowne uczucie, ja pierdolę, uwielbiam Cię.

    Zamknąłem jej usta pocałunkiem, objąłem ją i przytuliłem do siebie. Magda podniosła lewą nogę, zaparła się o moje biodro. W taki sposób się jeszcze nie kochałem, widziałem parę razy w pornosach taką pozycję, więc podjąłem grę. Złapałem jej lewe udo pod rękę, zmusiłem ją do oparcia się o drzwi i tak samo złapałem prawe udo. Podniosłem ją do góry i przycisnąłem do drzwi. Oplotła mnie nogami na plecach, ja utrzymywałem ją siłą swoich rąk. Złapała od dołu mojego fiuta i skierowała na wejście do swojej dziurki. Naparłem na nią i posuwałem przez chwilę ale nie trwało to długo, bo szybko zmęczyły mi się ręce. Niestety nie jestem umięśniony jak jakiś Rambo, więc dość szybko odstawiłem ją na podłogę.

    – Wybacz, nie dam tak rady długo.
    – Nie przejmuj się Tygrysie. Chodźmy do sypialni.

    Podążyłem za Magdą, która pewnie poruszała się po mieszkaniu. Przechodząc obok każdych drzwi otwierała je, chyba po to żeby się upewnić, że faktycznie nikogo nie ma.
    “No całkiem w porę” – pomyślałem ale nie mogę narzekać, po prostu żądza wzięła górę nad rozsądkiem. Dotarliśmy do uroczo urządzonej, przytulnej sypialni, w której poza łóżkiem, kilkoma szafkami i lampkami nie było za wiele sprzętów.

    – Przytulnie tu. – stwierdziłem.

    Nawiązując do początków naszej znajomości zażartowałem:

    – Myślisz, że Twoja koleżanka też ma taką sekretną szufladę jak Ty?
    – Oczywiście, że ma, jestem tego bardziej niż pewna – odparła poważnie Magda. – Dorotka jest niesamowicie zboczoną kobietą, można powiedzieć, że tak hmmm… dwa razy ja? Tak po prawdzie to ona mi poleciła ten sex shop, w którym się zaopatruję.

    “No wow, ciekawe ile ta Dorotka ma lat i czy jest chętna na trójkąt” – przemknęło mi przez myśl.

    Rzuciliśmy się na łóżko i kontynuowaliśmy pieszczoty. Magda całowała mnie po torsie, przesuwając się do sutków, następnie coraz niżej i niżej aż do twardego kutasa. Złapała go w usta i znów ssała, podobnie jak w przedpokoju. Odpływałem, nie chciałem wystrzelić za szybko, więc odciągnąłem jej głowę. Zrozumiała i usiadła na mnie. Penis wślizgnął się gładko do jej mokrej cipki i zniknął w niej.

    – Och. – wystękała.

    Miałem wrażenie, że za każdym razem to uczucie przepełnia ją i nie ma dość. Zaczęła swój galop, najpierw spokojnie, by z każdą sekundą zwiększać tempo i intensywność. Jej biodra cudownie przesuwały się w przód i w tył wyginając mojego kutasa. Odchyliła głowę do tyłu, włosy opadły jej na plecy i przyśpieszyła jeszcze bardziej. Trwało to dłuższą chwilę, po czym zwolniła i podniosła się lekko na nogach. Zaczęła się unosić i opadać jakby robiła przysiady. Jej ciało opadając mlaskało przyjemnie o moje uda, cycuszki jej falowały w rytm ruchów. Uniosłem dłonie i łapałem jej dwa pulchne skarby kiedy zniżała się w moją stronę. W końcu doszła. Krzyknęła w spazmie rozkoszy i opadła na mnie bezwładnie. Znajome skurcze cipki działały stymulująco na mojego członka ale wziąłem sobie za punkt honoru jeszcze nie kończyć. Udało mi się, powstrzymałem wytrysk i dałem Magdzie poczuć spełnienie. Chwila przeminęła, Magda wróciła do świata żywych.

    – Piotrek…
    – Chodź tu, połóż się na boku królowo. – rozkazałem.

    Posłusznie, jak mała suczka, położyła się obok mnie bokiem i przysunęła plecami do mojego brzucha i torsu. Zbliżyłem penisa do jej dziurki i wszedłem gładziutko.

    – Zwolnimy trochę tempo Skarbie – powiedziałem.

    Magda nic nie odpowiedziała tylko poddała się moim pieszczotom i rozkoszy, która z nich płynęła. Delikatnie wchodziłem i wychodziłem, nigdzie mi się teraz nie śpieszyło. Madzia miała swój moment ekstazy, ja wiedziałem, że mój jeszcze nadejdzie. Złapałem ją lewą ręką za pierś i drażniłem palcem sutka w rytm posunięć penisa. Trwało to dłuższą chwilę, nie liczyłem czasu ale myślę, że kilka minut. W takiej pozycji mogłem ją ruchać bez przerwy. Madzia wzdychała głośno, miała zamknięte oczy. W pewnym momencie nieco przyśpieszyłem. Nie było to zawrotne tempo ale chciałem już wystrzelić. Kiedy poczułem nadchodzące, znane mi ciepło wysapałem:

    – Taaak… juuuż…

    I wystrzeliłem wszystkim co miałem w głąb jej cipki. Pomimo, że po chwili już nic nie kapało z fiuta to i tak zostałem wewnątrz Magdy i przytuliłem ją do siebie mocno. Po dłuższym czasie takiego odpoczynku wstałem i poszedłem do łazienki po papier toaletowy, żeby nie nabrudzić w obcej sypialni. Kiedy było po wszystkim ubraliśmy się i usiedliśmy jeszcze raz na łożu małżeńskim Dorotki – koleżanki Magdy.

    – Nie uważasz, że to trochę pojebana sprawa, Magda?
    – Co masz na myśli?
    – No my. To wszystko. Nie mówię, że to coś negatywnego. Po prostu brzmi to irracjonalnie. Ty, dojrzała, przepiękna mamuśka i ja, stosunkowo młody ogier, ruchamy się bez opamiętania w mieszkaniu Twojej koleżanki. Wchodząc nie sprawdziliśmy nawet czy faktycznie nie ma nikogo w mieszkaniu. Fajne uczucie tak bezwstydnie uprawiać seks choć lepszym sformułowaniem by było “pieprzyć się”.
    – Nie Piotrek, nie uważam żeby to było pojebane. Dla mnie jest to niesamowicie podniecające. Uwielbiam się z Tobą pieprzyć i jeśli chodzi o mnie to mogłabym to robić wszędzie. Dajesz mi mnóstwo satysfakcji.
    – Rozumiem, ja też tak uważam, a słowo “pojebane” użyłem w takim bardziej pozytywnym znaczeniu. Patrząc na przepych mieszkania zacząłem się zastanawiać nawet, czy oni nie mają tu jakiegoś monitoringu. To by było dopiero… – rozmarzyłem się.
    – Monitoring? Nie wiem, Dorotka nigdy nie mówiła nic o tym ale kto wie? Zresztą, nie obchodzi mnie to. Niech sobie popatrzy jak się rżniemy, może najdzie ją chcica. Podnieca Cię myśl, że ktoś by nas mógł nagrać?
    – Nie, ktoś to nie. Ale sam bym chciał nas nagrać. To by mogła być miła pamiątka na zimowe wieczory – zaśmiałem się sucho.
    – Mówisz masz. Ja też o tym myślałam i bardzo bym chciała mieć coś na pamiątkę naszych “pojebanych” zabaw.

    “No pięknie, trzeba będzie to jakoś zabezpieczyć” – pomyślałem.

    – Okej ale na moich zasadach. Jak nagramy nasze igraszki to będę chciał to zaszyfrować i zakodować tak, żeby nikt postronny nie miał do tego dostępu.
    – Dobrze, Panie Informatyku. To też mnie podnieca, ta Twoja inteligencja – powiedziała, po czym pocałowała mnie jak dziecko w czoło.

    Krzątaliśmy się jeszcze chwilę po mieszkaniu Doroty, w końcu przyjechaliśmy podlać kwiaty. Po 13 zebraliśmy się do samochodu i ruszyliśmy w trasę powrotną do naszego bloku. Zanim dojechaliśmy na miejsce to zatrzymałem się jakieś 500m od naszego bloku w małej uliczce i Magda wysiadła. Resztę trasy pokonała pieszo, a ja dojechałem na parking pod blok. Tylko tego brakowało, żeby jakaś stara pinda nas zauważyła i wygadała mojej żonie. Widziałem w lusterku jak Magda wchodzi na klatkę i po 3 minutach ruszyłem za nią. Drzwi do jej mieszkania były lekko uchylone, więc od razu wszedłem. Słyszałem Magdę krzątającą się w kuchni. W sumie było już popołudniu i wypadało coś zjeść, więc Magda zaczęła szykować obiad. Siedziałem w kuchni na wygodnym krześle i przyglądałem się jej z daleka.

    – Przyjdziesz mi pomóc, Kotku? – zapytała słodko.
    – Jasne.

    Zbliżyłem się do niej od tyłu i objąłem ją w pasie. Zacząłem całować jej szyję namiętnie, przygryzałem jej ucho.

    – Och, nie tak miałeś pomóc ale dobrze. Nie będę narzekała. Strasznie gorąco się tu robi, nie sądzisz?

    Zrozumiałem i pomogłem jej zdjąć bluzeczkę oraz spodnie i majteczki. Stała kompletnie nago, tyłem do mnie.

    – Tylko co ja zrobię, jak się pobrudzę podczas gotowania… Hmmmm…
    – Nie martw się, znam kogoś, kto zliże z Ciebie wszystko. Baaardzo dokładnie.

    Magda zanurzyła palec w sosie pomidorowym i przejechała nim po brzuszku. Obróciła się do mnie przodem, palec drugiej dłoni zbliżyła kokieteryjnie do wargi i powiedziała:

    – Ojej, co za niezdara ze mnie.

    Pochyliłem się przed nią jak posłuszny piesek i zacząłem zlizywać smugi sosu. Przełknąłem to co zebrałem i skierowałem się jeszcze niżej.

    – Chyba pobrudziła Ci się też ta część ciała – powiedziałem wskazując na cipkę.
    – Gdzie? Tutaj? – zapytała sięgając do cipki palcem umaczanym w sosie. – Rzeczywiście!

    Na klęczkach rozszerzyłem płatki jej muszelki i zacząłem robić jej minetkę. Przeciągałem językiem góra-dół wzdłuż jej sromu, co jakiś czas wwiercając się głęboko, a co jakiś czas drażniąc jej guziczek. Magda odchyliła głowę, oparła się mocniej o blat kuchenny i jęczała:

    – Taak… Kuuurwaaa… Aale przyjemnie… To jest kurewsko przyjemne Piotrek… Ale muszę przewrócić mięsko… – wysapała.

    Oderwałem się od jej norki i pozwoliłem zająć się jedzeniem. Odwróciła się do mnie tyłem i pichciła coś przy blacie. Chyba chciała więcej, bo mimo to wypinała ponętnie tyłek z moją stronę, więc skorzystałem z zaproszenia. Przywarłem ustami do jej tyłka i wwiercałem się językiem w jej dupsko.

    – Zerżniesz mnie, Piotrek?
    – Chyba nie jestem jeszcze odpowiednio twardy, Madzia… – westchnąłem.
    – Dobrze, usiądź, poczekaj, ja zaraz przerwę chwilowo gotowanie i zajmę się tą “wstydliwą” kwestią. A Ty, jeśli chcesz to biegnij szybciutko do mieszkania po pierścionek, który ode mnie dostałeś!

    Zrobiłem jak mi poleciła, pobiegłem szybko do swojego mieszkania i zabrałem wibrujący pierścień erekcyjny. Wróciłem do niej, usiadłem przy stole i czekałem. To nie tak, że w ogóle byłem miękki tam na dole, bo wyczuwałem, że kutas twardnieje. Po prostu potrzebowałem więcej bodźców, po ostatnim intensywnym czasie. Przyglądałem się krzątającej się przy kuchni Magdzie, jej falującym przy każdym kroku piersiom i pośladkom. Kobieta kompletna. Po jakichś 5 minutach Magda wyłączyła gotowanie i podeszła do mnie.

    – Mam chwilkę przerwy, zaraz będę kontynuować. Ty jeszcze w ubraniu? Piotruś…

    Wstałem i natychmiast zdjąłem koszulkę, a Magda w tym czasie kombinowała przy moich spodniach. W momencie byłem nagi, a ona złapała mnie za fiuta, który pod wpływem ciepła jej ręki zaczął twardnieć.

    – Chyba mnie troszkę kłamałeś, co? Przecież on twardnieje w oczach.
    – Ty tak na mnie działasz, Magda… – zbliżyłem się ustami do niej i zacząłem ją całować.

    Chwilę później oderwała się ode mnie i uklęknęła przed moim fiutem. Wzięła go kolejny dziś raz do ust i zaczęła pieścić. Czułem, że pierścień nie będzie potrzebny, jej usta działały lepiej niż jakaś zabawka. W pewnym momencie otworzyła usta i wypluła kutasa sterczącego już do granic możliwości.

    – Udało się, hihi, jestem niezła – zaśmiała się.
    – Jesteś zajebista – odparłem.
    – Dobra, to wracam do gotowania. Aha. Żel jest w znanej Ci szufladzie.

    A więc anal. Poszedłem szybko do sypialni i odnalazłem w “znanej mi szufladzie” żel nawilżający.

    “Muszę sprawdzić w któryś dzień co ona tu jeszcze trzyma w tej skrytce” – pomyślałem.

    Ze sterczącym i falującym w rytm kroków kutasem wróciłem do kuchni, do mojej bogini. Otworzyłem pudełko z żelem, rozsmarowałem na kutasie. Złapałem Magdę za ramiona i przycisnąłem lekko, zrozumiała że ma się pochylić. Wypuściłem nieco żelu na palce i rozsmarowałem po jej odbycie. Nie omieszkałem wsunąć palca głęboko w jej dupkę. Po tej czynności przywarłem do jej pleców i wyszeptałem:

    – Zerżnę Cię, moja dziwko…
    – Jestem Twoją kurwą?
    – Najdzikszą. Jedyną… – wyszeptałem.

    Magda lubiła takie świństewka, ja coraz bardziej się też w to wczuwałem. Nakierowałem kutasa w jej odbyt i zacząłem napierać. Raz. Dwa. Trzy. Czwarte pchnięcie pozwoliło mi dobić do niej aż po same jądra. Zawyła, nie wiem czy z bólu, czy z rozkoszy.

    – Mam przestać? – zapytałem.
    – Ani… mi się… kurwa… waż. – odparła przez zaciśnięte zęby.
    – Jak sobie życzysz. – mówiąc to wycofywałem się powoli z jej odbytu żeby natychmiast pchnąć z dużą siłą.
    – Aaaaaaa!

    Przyśpieszałem. Magda jęczała, zaczęła chyba odczuwać większą przyjemność. Klaskaliśmy tak o siebie wesoło, Magda raz po raz napierała odbytem na fiuta jakby chciała zwiększyć doznania. Skierowała dłoń do muszelki, pocierając ją, a ja złapałem ją jedną ręką za ramię i podciągnąłem trochę do góry. Pochyliłem się i drugą dłonią ściskałem jej cycka. Nie wiem czy to zasługa analu ale po chwili Magda szczytowała. Dreszcz przeszył jej ciało, odbyt się jej zacisnął i zaczęła się delikatnie trząść. Podtrzymałem ją, dałem jej chwilę ekstazy tylko dla siebie. Gdy skończyła ześlizgnęła się z kutasa i powiedziała:

    – Zmieńmy pozycję. Ale zanim wejdziesz, to proszę opłukaj go przy zlewie.

    No tak, higiena to jednak ważna sprawa. Odkręciłem wodę i przepłukałem kutasa, a Magda w tym czasie wgramoliła się na blat, obok szykowanego jedzenia. Z umytym kutaskiem podszedłem do niej i wpakowałem go w cipkę. Szybko objęła mnie nogami za plecami i pozwoliła mi na moje tempo. Pchałem ją raz za razem, fiut cudownie się szklił od jej przeźroczystych soczków. Dotknęła palcami swoich sutków i sprawiała sobie jeszcze większą rozkosz. Ja pochyliłem się do niej i nie przerywając jebania całowałem ją po szyi i szeptałem:

    – Uwielbiam Cię rżnąć Magda. Twoja cipka jest dla mnie świętością i skarbem. Chciałbym ją orać codziennie, co noc. W każdej chwili. Jesteś tak ciasna, tak przyjemna, cieplutka… Kocham się w niej spuszczać, zapełniać Cię moim płynem.
    – Pragnę Cię… – jęczała.

    Nadszedł. Drugi orgazm Magdy, w przeciągu kilku minut. Wygięła ciało w łuk. Dobrze że szafka nad blatem była nieco wyżej, bo mam wrażenie że wygięła się tak, że mogłaby uderzyć w nią głową. Kiedy jej chwila trwała zapytałem:

    – Połkniesz?
    – Ta.. taak – odparła zamroczona.

    Dopychałem kutasa jeszcze przez chwilę po czym powiedziałem:

    – Już.

    Wyślizgnąłem się z wnętrza jej norki i odsunąłem się. Magda szybko zeskoczyła z szafki i przygotowała usta na moje nadejście. Skierowałem pulsującego przyjaciela w jej kierunku i wystrzeliłem. Pierwsza smuga trafiła ją w policzek, więc zbliżyła się ustami i przywarła do niego, wysysając ostatnie krople spermy.

    – Uhm… zajebiście – powiedziałem.

    Spojrzałem w dół – Magda właśnie przełykała zawartość swojej buzi.

    – Mmmm… to ja już chyba pojadłam. – zaśmiała się.

    Podniosłem ją do góry i ucałowałem mocno. W ustach czułem słony posmak swojej spermy ale cóż, chciałem loda z połykiem to mam. Magda wróciła do gotowania, ja zająłem się nakładaniem do stołu. Wszystko działo się nago, żadne z nas nie pomyślało o ubraniu się. Zresztą, po co? Seks wisiał w powietrzu, było ciepło w mieszkaniu i przyjemnie było patrzeć na nasze intymne części ciała falujące tak bez skrępowania. Ja raz po raz podchodziłem do Magdy i ssałem jej cycki.

    – Zachowujesz się jak niemowlę. Byle do cyca!
    – Dla Ciebie mogę być nawet niemowlęciem. Bylebyś tylko mi tego cyca dawała. Zawsze i bez marudzenia.

    Usiedliśmy przy stole i zajadając rozmawialiśmy. Nagle Magda zapytała:

    – Kiedy wraca Twoja żona?
    – Z tego co wiem to jutro ma ostatni dzień szkolenia w Zamościu, wypuszczają ich jakoś o 14, więc wieczorem ma być na dworcu we Wrocławiu.
    – Ach… No tak, coś się kończy. Obiecasz mi coś, Piotrek?
    – Słucham?
    – Że… Że jutro to się nie skończy? Wiem, że będzie ciężej. Dziecko w drodze i w ogóle. Ale na pewno będziesz miał szansę się wyrwać od czasu do czasu. Pójść “do kumpla”, pojechać gdzieś. Odwiedzić “biuro”. Możemy wynajmować wtedy jakiś hotel na pół dnia, cokolwiek. Do tego – nadal nie sprawdziliśmy mojej piwnicy. Obiecaj, proszę…
    – Obiecuję. Będzie trudniej, z pewnością ale obiecuję, że będziemy się czasem spotykać. A piwnica… Wciąż jest trochę dnia i wieczoru i jutro też jest trochę czasu. – odparłem.

    Po zjedzeniu przenieśliśmy się do salonu, usiedliśmy na kanapie i wtuleni w siebie oglądaliśmy jakieś pierdoły w TV.

    – Jakie pornosy lubisz? – zapytała niespodziewanie Magda.
    – Trudne pytanie. Choć nie, jednak nie trudne. Ulubiona kategoria to MILF. Uwielbiam oglądać dojrzałe, seksowne matki, rżnące się z sąsiadami. Albo z młodymi chłopakami. Do tego może anal czasem, spusty do cipki. Coś by się znalazło. A Ty? Ty oglądasz pornosy?
    – Czasem. Sporadycznie. Wiesz, z dzieckiem w domu to nie takie łatwe. Jak już mam chcicę i nie mam innej możliwości to idę “pod prysznic”, przemycam wibrator pod bluzką, biorę telefon i szukam czegoś interesującego. Pokaż mi coś, co Cię kręci.

    Zamurowało mnie. No ale okej, pooglądajmy pornosa. Odpaliłem na telefonie znaną wszystkim czytelnikom stronę z darmowymi filmami i wybrałem klasycznie kategorię MILF. Znalazłem jakiś filmik z moją ulubioną aktorką, niedługi, około 15 minut i zaczęliśmy oglądać. Akcja się rozkręcała, aktor właśnie wpychał swojego drągala (serio, czy wszyscy w tych pornosach muszą mieć kutasy 20cm+ ?) w odbyt tej blond piękności, a ona z uśmiechem na twarzy jęczała mu do ucha.

    – Podnieca mnie to, znów czuję ochotę na małe co nieco.
    – Kobieto, daj mi żyć, ja muszę trochę odpocząć – zaśmiałem się.
    – Dobrze, dam Ci trochę czasu ale później… Później idziemy do piwnicy, co Ty na to?
    – Zgadzam się.

    Skończyliśmy oglądać porno, Magdzie się spodobał filmik, który wybrałem. Spędziliśmy trochę czasu na oglądaniu telewizji, rozmawianiu i śmianiu się. W międzyczasie wymieniłem kilka wiadomości SMS z Kingą. Czuła się dobrze i cieszyła się na powrót do Wrocławia. Napisałem, że ja też. No, tak jakby.
    Poszliśmy do sypialni i zdrzemnęliśmy się chwilę wieczorem. Obudziliśmy się, gdy na zewnątrz zrobiło się już ciemno. Zegarek wskazywał godzinę 18:10. Leżąc w łóżku z ręką na cycku Magdy zdałem sobie sprawę jak bardzo będzie mi tego wszystkiego brakowało. Nieskrępowany seks, bezwstydność i totalna otwartość w łóżku… i poza nim. Magda była demonem seksu, uwielbiała się rżnąć w każdym momencie i w każdej pozycji. Myślę, że nie było tematu w kwestii seksu, którego by nie podjęła. Nie wiem, może ma tu sens powiedzenia “u sąsiada trawa jest zawsze bardziej zielona” ale nie da się walczyć z faktami – moja żona w życiu nie dałaby mi wyruchać się analnie, nie zaproponowałaby seksu w piwnicy, nie kupiła by mi pierścienia wibrującego. Magda rozbudziła się na dobre, moje pieszczoty cycuszka podobały się jej na tyle, że stwierdziła:

    – Robię się mokra, Piotrek… Podnosimy się?
    – Jasne.

    Zebraliśmy się szybciutko, narzuciliśmy na siebie jakieś ciuchy i wyszliśmy z mieszkania. Ja wyszedłem ukradkiem pierwszy, Magda chwilę później za mną. Skierowaliśmy się w stronę piwnic i po chwili przywitał nas chłód tego miejsca, gdy staliśmy na korytarzu między boksami.

    “Cholera, jak tu jest zimno, przecież fiut mi zamarznie” – pomyślałem.

    Faktycznie, początkiem lutego w piwnicach nie mogło być jakoś cieplutko no ale cóż, słowo się rzekło. W korytarzu byliśmy sami, więc Magda złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę boksu przypisanego do jej mieszkania. Szczęk klucza w zamku, drzwi ustąpiły i weszliśmy do środka. Piwniczka, a raczej boks, był dość mały i wąski ale Magda nie miała w nim praktycznie żadnych rzeczy, więc spokojnie się zmieściliśmy. Włączyła na chwilę nikłe światło ale wyszeptała:

    – Chyba jednak zgaszę, po ciemku chyba też trafimy w co trzeba?
    – Tak, zgaś, będzie ciekawiej… – odparłem szeptem.

    Miejsce nie zachęcało do pozycji innych niż na stojąco od tyłu. Podłoga brudna i co gorsza – zimna, więc misjonarz i na jeźdźca odpadało. Magda natychmiast wzięła się do roboty, uklęknęła przede mną i opuściła mi spodnie. Ja nasłuchiwałem odgłosów zza drzwi, czy nikt się nie zbliża. Szansa, że ktoś stanie przed boksem i tak była minimalna no ale do swojej piwnicy paru ludzi mogło iść. Na szczęście w piwnicy było cicho i głucho, usłyszałem z dołu tylko ciche:

    – Mmmm… niezmiennie piękny.

    Po tych słowach Magda objęła ustami mojego fiuta. Konsekwentnie lizała go i pieściła językiem i ustami, sprawiając, że nabrzmiał do sporych rozmiarów. To jest niesamowite, że ponownie tego dnia potrafiła postawić mnie w stan gotowości. Chwilę później podniosła się z kolan, opuściła swoje spodnie i majtki w dół i obróciła się do mnie tyłem, wypinając pośladki.

    – Teraz Twoja kolej, ogierze – wyszeptała.

    Dotknąłem palcem jej cipki, była mokra. Nie wiem, czy podniecał ją fakt seksu w miejscu, nazwijmy je “publicznym”, czy od samego robienia loda się nakręciła ale rzeczywiście na dole była już gotowa. Wsunąłem delikatnie kutasa w środek i ponownie poczułem się jak w raju. Ciepło jej cipki emanowało i rozpływało się na moim sprzęcie. Złapałem Magdę za biodra i posuwałem w tej pozycji przez pewien czas. Po kilkudziesięciu sekundach usłyszeliśmy kroki przed głównymi drzwiami wejściowymi do piwnicy ale do samej piwnicy nikt nie zszedł. Podnieciło mnie to jeszcze bardziej, jednak wizja bycia przyłapanym jakoś na mnie zadziałała. Ruchałem ją jeszcze mocniej, Magda tłumiła swoje jęki choć raz na jakiś czas coś się z niej wydobywało. Słychać było tylko miarowe klaskanie naszych ciał o siebie, więc ktoś wchodzący do piwnicy bez trudu rozpoznał by źródło ich pochodzenia. Magda z wciąż zasłoniętymi ustami kontrolowała swoje dźwięki, a ja przyśpieszałem. Wcześniejsze orgazmy dawały mi większą kontrolę nad tym stosunkiem, mogłem się kochać zdecydowanie dłużej. Podobało mi się to. Lekka tajemniczość, jej piękne ciało skryte w ciemnościach i ja dymający ją od tyłu. Nie chcę przesadzać ale uważam, że minęło nam w takiej pozycji kilka minut, aż zacząłem czuć zmęczenie. Nagle Magda doszła. Wymsknęło się jej westchnienie i lekki pisk, cipka zacisnęła się na moim kutasie i Magda zaczęła drżeć. Ja już też byłem gotów, więc wyskoczyłem z niej i skierowałem fiuta na jej tyłek i plecy. Delikatna stróżka opuściła mój narząd i zatrzymała się na jej pośladkach, a kilka kropel spadło na opuszczone spodnie. Kiedy doszliśmy do siebie, Magda z lekkim wyrzutem szepnęła do mnie:

    – Czemu nie doszedłeś we mnie? Nie wzięłam chusteczek… Muszę założyć ciuchy i ubrudzę je Twoim nasieniem.
    – Przepraszam. Ale chyba sobie z tym poradzimy?
    – W jaki spos… Ach, mam zebrać i zlizać?

    Z westchnięciem ale zrobiła to. Zebrała spermę ze swojego tyłka i przysuwając się do mnie, żebym widział ją pomimo ciemności, zlizała resztki nasienia z palca.

    – Zadowolony? – zapytała z przekąsem.
    – Słonko… – przytuliłem ją i pocałowałem namiętnie.

    Tym samym “seks w miejscu publicznym” mogłem uznać za prawie odhaczony na mojej liście uniesień erotycznych. Co prawda nie było to typowe miejsce publiczne z przechodniami ale jednak ryzyko nakrycia przez osoby postronne istniało. Naciągnąłem bokserki i spodnie na tyłek, Magda zrobiła to samo i wyszliśmy z boksu upewniając się, że w korytarzu nikogo nie ma. Ruszyliśmy na górę, Magda pierwsza, a ja za nią kilkanaście sekund później. Usłyszałem głosy na górze, to Magda rozmawiała krótko z jakąś sąsiadką. Później ja mijałem tę samą sąsiadkę, była to taka dziewczyna mniej więcej w moim wieku z ostatniego piętra. Doszedłem do mieszkania Magdy, lekko je pchnąłem i znalazłem się w środku.

    – Spotkałam tę dziewczynę z ostatniego piętra. Ja w obspermionych spodniach, świeżo po seksie w piwnicy słodko prowadziłam konwersację z sąsiadką.
    – Nie mów, że Cię to nie podnieciło.
    – Hmmm… może trochę. Jaki mamy plan na jutro? Skoro Kinga wraca wieczorem to chcę też maksymalnie wykorzystać ten dzień. Wiem, że pracujesz ale chcę być blisko Ciebie i w razie “potrzeby” móc z Ciebie “skorzystać”.
    – Myślę, że dziś znów możemy spać u Ciebie, a jutro z rana przeniesiemy się do mnie. W ciągu dnia będę musiał pracować i parę rzeczy załatwić przed przyjazdem Kingi ale znajdziemy czas dla siebie z pewnością.

    Rozmawialiśmy jeszcze długi czas, nie mogliśmy się sobą nacieszyć. Późnym wieczorem poszliśmy wspólnie pod prysznic ale żadne z nas nie miało już siły na ekscesy seksualne. No, może poza drobnymi pieszczotami cycków oraz podjętej przez Magdę próbą zrobienia mi loda. Jednak człowiek to nie maszyna i tym razem musiałem uznać wyższość decyzji mojego organizmu. Położyliśmy się do łóżka i wtuleni w siebie zasnęliśmy po bardzo intensywnym dniu…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotrek

    Kontynuacja serii o sąsiadce Magdzie. Jeśli się podoba – zostaw komentarz! 🙂

  • Moja przemiana ( powrot do domu )

    Rano obudziły mnie hałasy w hotelu. Były to jakieś dzieciaki biegające po korytarzu.

    Moi rodzice jeszcze spali. Artur trzymał mnie w objęciach. Alicja spała na łóżku znajdującym się na wprost mnie. Zobaczyłam, że zaczyna się przebudzać Alicja.
    – Cześć słoneczko. – Wyszeptała mama. –
    – Cześć mamo. – Odpowiedziałam. –
    Alicja wstała z łóżka i podniosła mój szlafrok z podłogi i podeszła do łóżka, na którym ja leżałam.
    – Wyskakuj Natalka. – Powiedziała i rozłożyła szlafrok, tak by pomóc mi go ubrać. –
    Ja delikatnie uwolniłam się z objęć Artura i wyszłam powoli z łóżka. Alicja zarzuciła szlafrok na moje ramiona i zawinęła mnie w niego, osłaniając moje sztuczne piersi.
    Kazała mi iść się wykąpać. A sama w tym czasie miała przygotować dla nas ubrania.
    Gdy już byłam w łazience. Zrzuciłam z siebie szlafrok i zaczęłam Przyglądać się sobie w lustrze.
    Dotykałam mojego sztucznego biustu, czułam jego wagę, był dość ciężki. W dotyku materiał silikonu, z którego był wykonany, sprawiał wrażenie prawdziwej skóry. Po chwili przeniosłam się na moją sztuczną cipkę. Najpierw przejechałam po niej palcem. Była lepka od spermy wymieszanej z lubrykantem, którym byłam wypełniona. Wprowadziłam do środka dwa palce. W środku było bardzo dużo wypustek do stymulacji mojego partnera. Samo wejście do środka było dość ciasne, ale rozciągliwe. W końcu weszłam pod prysznic, zaczęłam od wypłukania mojej pusi. Wzięłam słuchawkę prysznicową, ustawiłam mocny strumień wody na moją dziurkę, by wypłukać nasienie Artura. Po kąpieli tak jak zalecała mama, wcisnęłam trochę lubrykantu do cipki. Mama w tym momencie zapukała do drzwi łazienki, które uchyliła i podała mi ubrania na dzisiejszy dzień.
    Wysuszyłam się i wytarłam swoją sztuczną pusię z lubrykantu, który został na zewnątrz.
    Ubrania, które przyniosła Alicja to Komplet koronkowej czerwonej bielizny czarna długa rozkloszowana spódnica sięgająca do kolan. Biała bluzka na guziki. Rozczesałam włosy, zrobiłam make-up i wyszłam z łazienki. Rodzice kończyli się ubierać. Alicja jeszcze poprawiała włosy. Gdy byliśmy gotowi, zeszliśmy do hotelowej restauracji na śniadanie.
    Zajęliśmy miejsce przy stoliku, kelner od razu przyniósł nam menu śniadaniowe.
    Rodzice wybrali jajecznicę z grzybami, ja za to zdecydowałam się na omlet z warzywami.
    Na stoliku leżały wizytówki hotelu, w którym byliśmy, tato wziął jedną do portfela. Na stole znajdowały się też broszury z okolicznymi atrakcjami. Mama zaproponowała, byśmy pojechali do starych ruin zamku, zanim wrócimy do domu. Była dość wczesna godzina, a mieliśmy cały dzień dla siebie. Więc i Artur zgodził się na małą wycieczkę. Po skończonym śniadaniu my zostałyśmy jeszcze na deserze, za to tato poszedł po nasze walizki, by znieść je do samochodu. Następnie udał się do recepcji hotelowej, by wymeldować nas i zapłacić za pobyt. My w tym czasie już czekaliśmy z Alicją w samochodzie. Po mniej więcej 10 minutach przyszedł Artur. Mama wprowadziła w nawigację lokalizację, gdzie miały znajdować się te ruiny zamku. Dość szybko dojechaliśmy do tych ruin. Znajdowały się kawałek od miasta, w którym byliśmy. Wyszłam z samochodu, a moim oczom ukazały się ogromne mury zbudowane na skałach. Do samego zamku prowadziła mała wąska ścieżka, widać było, że jest to miejsce dość rzadko uczęszczane. Artur podszedł do mnie z Alicją, chwycił mnie za rękę i wspólnie poszliśmy w stronę bramy, a raczej tego, co z niej zostało. Mama wzięła ze sobą jeszcze aparat. Droga była dość stroma i usłana kamieniami. Po chwili znaleźliśmy się na dziedzińcu. Alicja powiedziała, że urządzą mi tutaj sesję zdjęciową. Wskazała na kamienne schody i powiedziała, żebym tam za pozowała. Ucieszona pobiegłam w ich stronę. Stanęłam trochę wyżej. Wiatr zaczął rozwiewać moje włosy i moją spódnicę więc chwyciłam za nią. Starałam się przybierać takie pozy, jak bym była księżniczką. Po kilku zdjęciach kontynuowaliśmy nasze zwiedzanie, poszliśmy na wyższe piętro budowli, gdzie zachowała się jeszcze ściana z dużym oknem. Stanęłam w tym oknie, przytulając się do ściany. Znów silny wiatr zaczął podnosić delikatnie moją spódnicę i rozwiewać moje włosy. Tym razem tego nie powstrzymywałam. Po kilku zdjęciach podeszłą do mnie Alicja i rozpięła guziki bluzki, by odsłonić delikatnie moje sztuczne cycki. Powiedziała, że mam ładne piersi i powinnam je czasami wyeksponować.
    – A jeśli ktoś obcy zobaczy. – Zapytałam, próbując zapiąć, choć trochę bluzkę. –
    – Jesteśmy tutaj sami i daleko od ludzi, nikt nie zobaczy. – Odpowiedziała, uspakajając mnie i rozpinając do końca moją bluzkę. –
    Oddaliła się ode mnie i zrobiła kilka zdjęć, ja stałam oparta o ścianę z rozwianą spódnicą włosami i teraz bluzką, a moje piersi tylko osłaniał koronkowy biustonosz.
    Pozwoliła mi się zapiąć i poszliśmy dalej zwiedzać. Zeszliśmy tym razem do zachowanych podziemi znajdujących się pod dziedzińcem. Wejście znajdowało się za schodami, na których miałam robione pierwsze zdjęcia.
    Panował tam półmrok i było bardzo cicho. Pośrodku pomieszczenia, do którego weszliśmy stała duża rzeźba przedstawiająca rycerza. Prawą rękę trzymał na mieczu, a lewą miał wyciągniętą do przodu. Alicja ustawiła mnie przy nim tak, że wyglądał, jakby mnie obejmował. Moje włosy rozłożyła na jego ramieniu. I zrobiła mi kilka takich zdjęć. Następnie znowu kazała mi zdjąć bluzkę. Ustawiła mnie tak, że byłam wtulona w rycerza, moje piersi zgniotły się na jego torsie.
    Alicja powiedziała, że mam sobie wyobrazić jak bym była księżniczką witającą swojego rycerza.
    Po sesji zdjęciowej z rycerzem wróciliśmy na dziedziniec, pośrodku którego stało stare drzewo, tato objął mnie w pasie i podprowadził do tego drzewa. Chwycił mnie mocno i posadził na gałęzi. Mama zrobiła mi kilka takich zdjęć. Znowu podszedł Artur, pomyślałam, że pomoże mi zejść, ale on przytulił się do mojego brzucha i w tym czasie usłyszałam dźwięk migawki, Alicja zrobiła mi kolejne zdjęcie. Po chwili tato zdjął mnie z drzewa, a mama zaproponowała, że powinniśmy jeszcze poszukać ogrodu, bo przecież w takich miejscach musiały być. Na wprost bramy na dziedziniec znajdowała się droga obsadzona drzewami. Postanowiliśmy, że pójdziemy właśnie tą drogą. I mieliśmy rację, prowadziła do ogrodu, do którego wchodziło się przez wykonaną z piaskowca bogato rzeźbioną bramę niestety mocno zniszczoną, ale mającą swój urok. Pobiegłam w jej stronę w jej stronę, by za pozować do zdjęcia. Poczułam jak, bardzo podskakują moje piersi zdecydowanie stanik, który miałam założony, nie był przeznaczony do biegania. Chwilę później dołączyli do mnie rodzice, Artur chwycił moją dłoń i weszliśmy razem do ogrodu. Moim oczom ukazało się mnóstwo róży w każdym kolorze. Podeszliśmy do jednego z krzaków z różowymi kwiatami, z którego tato zerwał jednego i wręczył mi go. Na końcu ogrodu znajdowało małe jezioro nad które było pochylone drzewo ( Wierzba Płacząca ). Podeszłam z Arturem pod łuk stworzony z drzewa, stanął za mną i objął. Położyłam głowę na jego ramieniu I Alicja zrobiła nam zdjęcie. Jeszcze jedno zdjęcie zrobiliśmy przy starej fontannie znajdującej się pośrodku ogrodu. Alicja poprosiła tatę by się sami przeszli po ogrodzie, a ja zostałam przy fontannie. Postanowiłam, że pozbieram trochę kwiatów i zrobię sobie mały bukiecik. Gdy pozbierałam kwiaty, usiadłam na rzeźbionej kamiennej ławie znajdującej się przy fontannie i czekałam na rodziców, układając swój bukiet. Po chwili wrócili ze spaceru moi rodzice i poszliśmy do samochodu. W końcu musieliśmy wracać do domu.
    Podczas jazdy tak jak zwykle Alicja przeglądała Internet, a ja na początku oglądałam swoje kwiaty i zastanawiałam się, jak zareaguje moja dyrektorka i moja klasa. Przecież jutro mam iść do Pani dyrektor. Trochę się bałam spotkania z klasą, ale z drugiej strony cieszyłam się, że w końcu mogę być dziewczyną. By nie przejmować się jutrzejszym dniem, też zaczęłam przeglądać portale społecznościowe i poradniki dla dziewczyn. Po drodze jeszcze wstąpiliśmy do restauracji na obiad. Trasa mocno mi się dłużyła, chciałabym już być w domu. Dotarliśmy późnym wieczorem, na szczęście tato umówił nas do dyrektorki na popołudnie ze względu na moją dość delikatną i nietypową sprawę i żebyśmy mieli mniejszą szansę spotkania kogoś znajomego.
    Artur od razu, gdy tylko przyniósł walizki z samochodu, poszedł się odświeżyć, ja za to z mamą poszłam przygotować dla nas kolację.
    Gdy czekaliśmy na Artura, mama poprosiła, żebym zainstalowała sobie na telefonie aplikację do śledzenia cyklu miesiączkowego. Gdy aplikacja się zainstalowała, wzięła mój telefon i zaczęła wprowadzać jakieś dane w aplikację.

    Wyglądała ona jak kalendarz. Wytłumaczyła mi, że mam uzupełniać w nim czy przyjmowałam tabletki, czy uprawiałam seks i ile razy jak się czuję oraz moją wagę i temperaturę ciała.

    Pierwsze dane wprowadziła za mnie Alicja, a kalendarz pokazał, że mój okres zacznie się dopiero za 2 tygodnie. Mama wytłumaczyła, że ta aplikacja pokazuje też dni płodne i w te dni muszę pilnować, by używać prezerwatyw. Pokazała, że moje dni płodne, czyli dni, w których miałabym dużą szansę na zajście w ciąże, zaczną się za 2 dni i będą trwać kolejne 3 dni. Wręczyła mi pudełko z gumkami, które schowałam do torebki. Gdy przyszedł w końcu tato, Alicja od razu zmieniła temat na jutrzejszą wizytę w szkole. Długo o tym rozmawialiśmy i postanowiliśmy, że jeśli cokolwiek było, by złego to od razu zmienimy szkołę albo zmienimy na nauczanie domowe. Po kolacji ja poszłam wziąć kąpiel, za to rodzice posprzątali. Po kąpieli ubrałam się już w moją piżamę. Gdy wyszłam z łazienki czekała już na mnie mama z niewielką kolorową torbą. Poszła ze mną do mojego pokoju.
    Postawiła torbę na biurku, sama usiadła na moim łóżku.
    – Natalka proszę, usiądź, chciałabym z tobą porozmawiać. – Wskazała krzesło, które stało przy biurku. –

    Mama wytłumaczyła mi, że tato nie zawsze będzie mógł mnie zaspokoić między innymi przez jego wyjazdy oraz to, że ma jeszcze żonę, którą też musi się zająć. Uśmiechnęła się do mnie dwuznacznie i powiedziała, że dlatego to mi przyniosła. W tym momencie podała mi torebkę.
    Znajdowały się w nim dwa wibratory jeden w postaci małego różowego jajeczka, do którego w zestawie był mały pilot. Drugi był długi z wypustkami też w kolorze różu. Znajdowało się tam duże dildo. Mama pocałowała mnie w policzek i wyszła z mojego pokoju.
    Byłam zbyt zmęczona, by już dzisiaj użyć moich zabawek. Więc szybko wskoczyłam do łóżka, jeszcze przed zaśnięciem delikatnie pieściłam swoją sztuczną cipcię.

    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nati
  • Alternatywka z Tindera

    Był piątek po południu, a ja wciąż nie miałem planów na wieczór, byłem tuż po zdanej sesji i miałem ochotę na krakowski rynek. Znajomi jednak mieli już swoje plany. Znudzony zdecydowałem się na odpalenie Tindera, w nadziei na znalezienie towarzystwa na dzisiejszy wieczór. Randka byłaby idealnym zwieńczeniem trudnego tygodnia. Po kilkunastu minutach przeglądania profili trafiłem na Julie. Delikatne rysy twarzy, turkusowe oczy, no i te włosy, połowa blond, a druga połowa czerń, fryzura przedzielała jej twarz na dwie części.

    – Alternatywka… – wypowiedziałem sam do siebie.

    Zazwyczaj nie traktowałem takich dziewczyn na poważnie. Biło od nich problemami. Buntowniczki, które próbują się wyłamać ze systemu, często były nieprzewidywalne. Pomimo to musiałem przyznać, że w Julii było coś pociągającego. Po chwili zastanowienia zdecydowałem się przesunąć w prawo. Sparowało nas. Podekscytowany zabrałem się od razu do pierwszej wiadomości. Nie miałem zamiaru zabierać się do niej, jak pies do jeża. Postawiłem na bezpośredniość i szybkie dążenie do spotkania, jak się nie uda to trudno.

    Kuba: Hej Julka szukam towarzystwa na dzisiejszy wieczór. Pomyślałem, że może chciałabyś wyjść ze mną na drinka?

    Wiadomość zwrotna przyszła niemal od razu.

    Julia: Ależ ty bezpośredni, może najpierw powiedziałbyś coś o sobie?

    Kuba: Przecież wszystko masz w opisie, poza tym lepiej się poznamy po godzinie rozmowy na żywo, niż po trzech godzinach pisania tutaj.

    Julia: W sumie nie mam dzisiaj coś robić, randka w ciemno brzmi kusząco. Proponuję Pijalnie na szewskiej.

    Kuba: Świetnie widzimy się o 20?

    Julia: Oki.

    Granie va banque było świetną decyzją, poszło szybko i sprawnie. Do spotkania miałem trzy godziny, postanowiłem więc, że dobrze przygotuje się na dzisiejsze spotkanie z Julią.

    Stare miasto tętniło już wieczornym życiem. Młode dziewczyny ubrane w skąpe stroje zmierzały na before’a, każda spragniona wrażeń w krakowskich klubach. Letnia aura zachęcała ludzi do wyjścia na miasto. Do celu zostało mi jeszcze kilka minut, więc zdecydowałem się, wypalić po drodze papierosa. Niestety studenckie życie wprowadziło mnie w ten przeklęty nałóg, który skutecznie pochłaniał mój i tak już skąpy majątek.

    Dotarłem przed czasem, postanowiłem więc zamówić szklankę wody i poczekać przy stoliku. Julka pojawiła się szybko. Na żywo wyglądała jeszcze lepiej, co zdarza się raczej rzadko. Ubrała się w skąpy czarny top odsłaniający jej delikatny brzuch i drobny kolczyk w pępku, krótkie czarne szorty, kabaretki oraz czarne glany.

    – Hej świetnie wyglądasz – przywitałem się, przytulając Julię.

    – Hejka. Dziękuję, miło cię poznać – odpowiedziała Julia, prezentując swój uśmiech.

    Zaczęliśmy od drinków na przełamanie lodów. Zamówiłem dwa cuba librę i rozpoczęliśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym. Gadało nam się naprawdę dobrze, szybko się wstawiliśmy i po 2 godzinach Julia zapytała się, czy chciałbym do niej wpaść. Ochoczo przystałem na jej propozycje.

    Niespełna 30 minut później weszliśmy do jej mieszkania. Mała, aczkolwiek ładna kawalerka idealna dla studentki. Podczas mojego zwiedzania usłyszałem dźwięk zamykanego zamka.

    – Zagrajmy w grę – powiedziała cicho Julia. – będziesz dzisiaj moim uległym. Julia kokieteryjnym krokiem zbliżyła się do mnie i ręką sprowadziła mnie na ziemię.

    – Wyczyścisz teraz moje buty – wyszeptała Julia – językiem. Zdezorientowany, posłusznie zacząłem lizać skórzane glany, a Julia głaskała mnie po głowie.

    – Dobry piesek – pochwaliła mnie Julka. Zaczęła powoli rozpinać swój pasek i wolnymi ruchami zdjęła buty, szorty oraz majtki, prezentując się nago.

    – Teraz pokażesz mi, do czego zdolny jest twój język. – powiedziała Julia.

    Ton Julki wprawiał mnie w podniecenie, brzmiała władczo i skutecznie mnie motywował do posłuszeństwa. Powoli, całując jej delikatne uda, zmierzałem coraz wyżej, by w końcu zaciągnąć się zapachem jej pochwy. Lekko kwaśny, mleczny zapach wypełnił moje nozdrza, w reakcji na to mój penis zrobił się twardy i domagał się uwolnienia ze spodni. Nie było jednak na to czasu. Zacząłem całować jej cipkę, a Julia wydała z siebie ciche pomruki. Postanowiłem przyspieszyć tempo, zamiast skupiać się tylko na łechtaczce, objąłem moimi ustami cały srom na przemian, liżąc i siorbiąc głośno. Julka też było coraz głośniejsza. Targała moje włosy i dociskała moja twarz do swojej cipy. Śluz wylewał się z niej w ogromnych ilościach, tak że cała moja twarz była nim pokryta.

    – Tak dobrze, tak dobrze nie przestawaj! – wyjęczała głośno Julia.

    Pomimo zmęczenia jeszcze bardziej przyspieszyłem i włożyłem całe swoje siły w to, żeby jak najbardziej jej się podobało. Julia wpadła w trans, była bliska szczytowania, złapała mnie za włosy oburącz i zaczęła pocierać cała moją twarzą o swoją cipę. Wystawiłem tylko język i oddałem się jej całkowicie, pozwalając jej dokończyć. Poczułem, jak napina mięśnie i szczytuje, seksownie przy tym, jęcząc. Ciepły ejakulat wystrzelił z jej cipy, zalewając mnie całego i wypełniając moje usta. Julia pociągnęła mnie za włosy, tak że wpatrywałem się teraz w jej turkusowe oczy, wyglądała bosko.

    – Będzie z ciebie zajebisty piesek – powiedziała Julia, po czym splunęła na moją twarz i rozprowadziła swoją ślinę ręką, mieszając ja ze śluzem z jej pochwy.

    – Teraz zajmiemy się tobą, rozbieraj się!

    Posłusznie szybkimi ruchami zdjąłem swoje ubrania, uwalniając nabrzmiałego kutasa. Liczyłem na to, że Julka odwdzięczy się tym samym, zamiast tego popchnęła mnie na łóżko i przypięła wszystkie moje kończyny do jego rogów, tak że leżałem na brzuchu. Zobaczyłem tylko, jak moja nowa Pani łapie za swój pasek do spodni i wykonuje cios na moje pośladki

    – Auć – syknąłem jak wąż.

    W odpowiedzi Julia wybuchła szyderczym śmiechem. Chwilę później na mój prawy pośladek spadło kolejne uderzenie. Każde kolejne wywoływało siarczysty ból. Pomimo to był to bardzo przyjemny ból. Po mniej więcej dwudziestu uderzeniach Julia przestała, dając mi chwilę na odpoczynek. Rozluźniłem się i oddychałem głośno. Gdyby ktoś parę godzin temu powiedział mi, że moja wizyta na Tinderze skończy się w ten sposób, to chybabym go wyśmiał, a jednak jestem tu, gdzie jestem. Moje przemyślenia przerwało uczucie jakiejś substancji rozlewającej się po moim rowie.

    – Rozluźnij się, to będzie ci łatwiej. – wyszeptała do mojego ucha Julia.

    Momentalnie się napiąłem, domyśliłem się, w którym kierunku to zmierza. Odwróciłem się i zobaczyłem, że Julia założyła pas ze sporym czarnym dildem, a swoją ręką rozprowadza lubrykant po moim odbycie.

    – Nie! – wykrzyczałem – Julia nie możesz tego zrobić, rozerwiesz tym moją dupę!

    – Nie obchodzi mnie to – odpowiedziała obojętnie Julia. Zacząłem desperacko szarpać dłońmi i nogami, próbując się uwolnić. Bezskutecznie więzy były mocne. Postanowiłem więc rzucać się na boki, wykorzystując fakt, że nie uruchomiła mojego tułowia.

    – Przestań się wiercić albo znowu spuszczę ci lanie pasem. – zagroziła Julia.

    Zbagatelizowałem jej słowa dalej próbując się uwolnić. Julia jednak nie blefowała, kolejny zamaszysty cios spadł na moje pośladki

    – Przepraszam! – wykrzyczałem desperacko. – Przepraszam, nie będę już się wiercić!

    Tym razem to jednak Julka nie reagowała na moje słowa. Kolejne dwadzieścia uderzeń skutecznie wybiło mi głupie pomysły z głowy. Zrezygnowany i pogodzony ze swoim losem leżałem nieruchomo oczekując na penetrację twardym dildem.

    – Nie przejmuj się, będę delikatna. – powiedziała Julia, ocierając się penisem o mój odbyt. Zacisnąłem pośladki, mając nadzieję, że uniemożliwi to przedarcie się dilda, jednak z pomocą lubrykantu Julia szybko pokonała moje zwieracze. Kutas był ogromny jak na moje doświadczenie w seksie analnym. Nigdy tam nie było nic większego niż palec mojej byłej dziewczyny. Jęczałem boleśnie, a Julia powolnymi ruchami przyzwyczajała moje zwieracze do sytuacji, w jakiej się znalazły. Każde kolejne pchnięcie było coraz bardziej śmiałe i głębsze. Cierpiałem katusze, byłem upokorzony i zniszczony. Mimo to dalej kurewsko podniecony. Rozluźniłem pośladki, tak jak proponowała Julia, faktycznie pomogło, ból zelżał, ale dalej był nie do wytrzymania. Miałem wrażenie, że zaraz rozerwie mi dupę. Julia złapała mnie za włosy i szarpnęła za nie boleśnie, zmuszając mnie do patrzenia się w sufit. Zaczęła jęczeć i napierać swoimi biodrami na moje pośladki. Po kilku minutach, które ciągnęły mi się jak godziny, Julia wyjęła kutasa i przeszła na drugą stronę łóżka, stając przed moją twarzą.

    – Otwórz usta piesku. – rozkazała Julia. Kutas śmierdział, ale nie widziałem na nim kału. Mimo to nie miałem zamiaru brać go do ust.

    – Otwieraj kundlu! – Julia ponowiła żądanie, wymierzając mi przy tym cios w policzek otwartą ręką. Otworzyłem. Julia szybko wepchnęła dildo w głąb moich ust, sprawiając, że zacząłem się, nim krztusić. Chciało mi się rzygać, łzy zaczęły napływać mi do oczu. Znowu zacząłem się wyrywać, jednak Julka miała nade mną przewagę i kontynuowała penetrację mojego gardła. Szyderczy śmiech Julii i jej drwiny potęgowały moje upokorzenie. Najgorsze było to, że kutas był sztuczny, przez co zabawa Julii skończy się dopiero wtedy, kiedy się nią znudzi. Nie zapowiadało się na to. Moja oprawczyni właśnie spełniała swoje najskrytsze fantazje i nie interesowała się moim stanem. Kiedy byłem już przekonany, że to już mój koniec i zaraz uduszę się kutasem, Julia przerwała zabawę i wróciła w okolice moich pośladków. – Proszę cię Julia, więcej tego nie wytrzymam. – wydusiłem z siebie, próbując złapać oddech.

    – Kuba my przecież dopiero zaczynamy się bawić. – odpowiedziała Julia, rozprowadzając kolejną dawkę lubrykantu po moim odbycie. Podjąłem kolejną desperacką próbę oswobodzenia się, rzucając się po całym łóżku, krzycząc przy tym, jak ranne zwierzę. Julia wepchnęła mi moje bokserki do ust i zakleiła je taśma, uciszając mnie skutecznie. Chwilę później kolejne uderzenia pasem po raz kolejny mnie uspokoiły. Tym razem już nawet nie liczyłem, ale było ich zdecydowanie więcej. Gwałt na moim odbycie tym razem był zdecydowanie bardziej agresywny, Julka penetrowała mnie całym kutasem, sapiąc mi do ucha. Po raz kolejny wpadła w trans. Złapała za mojego wciąż nabrzmiałego penisa swoją drobną dłonią i zaczęła ją poruszać, jednocześnie kontynuując penetrację.

    – Twój penis wskazuje na to, że jednak ci się podoba. – zadrwiła Julia.

    Po chwili byłem bliski orgazmu, jęczałem jak nigdy. Spiąłem wszystkie mięśnie i wystrzeliłem na pościel. To był mój najlepszy orgazm w życiu. Równo z wytryskiem Julka wyjęła kutasa z mojej dupy.

    – Dobra dam ci już spokój, wystarczy na dzisiaj – powiedziała Julia.

    Ulżyło mi. Pomimo mojego całego oporu, musiałem przyznać sam przed sobą, że jednak mi się podobało, chociaż w tym momencie miałem dość. Byłem wyczerpany, a moja dupa była zniszczona i obita przez pas.

    Właśnie w ten sposób poznałem moja pierwszą Dominę i odkryłem, jak bardzo lubię być uległym.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anonim5535
  • Rozmowa noca

    Kiedy dostałem jej wiadomość siedziałem pod prysznicem, a telefon leżał na pralce. Trochę minut upłynęło zanim zorientowałem się, że napisała. Zdjęcie profilowe przedstawiało wyłącznie twarz, należącą do brunetki w przedziale wiekowym od dwudziestu do trzydziestu. Sprawiała wrażenie atrakcyjnej, na pierwszy plan wybijały się pełne, czerwone usta, ale wiadomo jak to bywa ze zdjęciami w necie. Nie widziałem jej oczu, bo schowane były za ciemnymi okularami. Wziąłem telefon i odczytałem krótki tekst.

    Hej. Nie wiem jak zacząć w ogóle tę rozmowę, bo nigdy czegoś takiego nie robiłam, nie piszę zwykle do żadnych facetów. Chodzi o to, że czytałam kilka twoich opowiadań, czytałam twoją książkę i pomyślałam, że mogę napisać… Wiem, że to dziwne, tak pisać do kogoś obcego, że to może niegrzeczne. Długo się do tego zbierałam i wcale nie uważam tego za dobry pomysł. Takich rzeczy się chyba nie robi, tak myślę. Znaczy kobiety nie powinny robić takich rzeczy – pisać do obcych facetów. Ale trudno, raz się żyje… W każdym razie piszę, bo pomyślałam, że możemy porozmawiać. Jeżeli masz ochotę oczywiście.

    Potem była oddzielna wiadomość, od razu poniżej, która przyszła w tej samej minucie, czyli o 21:37.

    Jak nie odczytasz tej wiadomości do 22 to usuwam i nie ma tematu. Przepraszam za kłopot…

    Usiadłem na łóżku i spojrzałem na godzinę w telefonie. Była 21:59. Oczywiście, pomyślałem sobie. Przez dłuższy moment patrzyłem na telefon i widziałem jak dziewczyna majstruje coś w komunikatorze, mogła coś pisać, bo trzy kropki pracowały zawzięcie. Nagle obie te wiadomości zniknęły. Brunetka, o imieniu Malina, usunęła je, mimo że i tak zdążyłem wszystko przeczytać. Zastanowiłem się chwilę, ale nie mogąc wpaść na coś sensownego, wystukałem tylko:

    No cześć Malina. Nie ma sprawy. Jeżeli chcesz pogadać to możemy pogadać.

    Przez dwie minuty gapiłem się w telefon, ale odpowiedź nie przyszła. Potem czekałem z telefonem w dłoni i nadal nic się nie działo.

    – A pieprzyć to – wyrwałem na głos i odrzuciłem smartfon na łóżko.

    Poszedłem do kuchni, otworzyłem lodówkę i wyjąłem nie napoczętą butelkę Jim Beama. Wziąłem z szafki szklankę, wyciągnąłem lód i zrobiłem sobie drinka. Dwie kostki do połowy zalałem bourbonem. Napiłem się, ale nie poczułem jakoś szczególnie. Ostatnio lepiej mi się powodziło, finansowo lepiej, więc mógłem sobie pozwolić na częstsze alkoholowe ekscesy. Na wschodzie wojna, inflacja hula w najlepsze, ludzi nie stać na spłatę kredytów, rząd ma nas za głupie krowy do dojenia, a ja mógłem sobie w końcu bez wyrzutów sumienia pozwolić na dwie markowe butelki na tydzień. Może to nic, może to mało, ale mi pasowało. Zakręciłem Jim Beama, wstawiłem do lodówki, zamknąłem drzwiczki i poszedłem po telefon. Później rozsiadłem się wygodnie i włączyłem telewizor. Nowy, całkiem duży. Kupiłem go niedawno i grał nieźle – facet ze sklepu dobrze mi polecił. Właściwie to nic takiego na nim nie oglądałem, bo puszczali sam ściek. Ale był, po prostu, ten pewien nic nie znaczący wyznacznik statusu, których ludzie tak łakną. Markowe ciuchy, drogie auta, nowe telefony. To wszystko by wypełnić czymś lukę, braki.

    Telefon, który położyłem na stoliku kawowym nagle zamrugał. Pochyliłem się i zajrzałem kto to. To była ona. Znowu coś napisała.

    Myślałam, że nie odpiszesz, właściwie dziwię się, że napisałeś. Musisz być chyba tak samo samotny jak ja… Albo równie nudny jak ja, skoro w sobotę o dziewiątej wieczorem odpisujesz nieznajomej…

    Napiłem się trochę i odpisałem jej krótko.

    Ale ja właśnie wieczorem odpisuje nieznajomym kobietom na nudno i smutno. I nietrzeźwo. Także trafiłaś.

    Naprawdę?

    Nie. Zwykle upijam się i idę spać, żeby czasem nie napisać czegoś mocniejszego.

    Nie lubisz tego, co piszesz? Opowiadań? Książki?

    Nie za bardzo.

    To dziwne. Dlaczego?

    Nie wiem. Przeceniamy chyba wartość pracy jako takiej. Nie wydaje mi się, żeby hydraulik podniecał się naprawieniem kranu czy chirurg wycięciem kolejnego wyrostka.

    Naprawdę jesteś dziwny. Wiesz co, może mógłbyś zadzwonić? Ciekawi mnie twój głos.

    Przez moment się mocno zastanawiałem. Robiłem to tak długo, że zdążyłem wypić drinka, pójść do toalety, nalać sobie następnego drinka i wrócić przed telewizor. Ściszyłem go i postanowiłem zadzwonić. Trochę się denerwowałem, ale tylko trochę. Nie codziennie lądowałem w podobnej sytuacji.

    – No cześć, mam nadzieję, że nie przeszkadzam – Usłyszałem jej głos. Był całkiem w porządku. Znaczy gładki i ciepły.

    – Co słychać? – zapytałem.

    – Niewiele. Gadam przez telefon z jakimś obcym facetem.

    – Brzmi nie najgorzej.

    – Jest nie najgorzej.

    Napiłem się ze szklanki, ale tak żeby nie było tego słychać u niej. Kostki lodu zabrzęczały cicho.

    – Słuchaj, jak to jest być pisarzem? – spytała.

    – Dobra, ustalmy jedną rzecz – powiedziałem. – Nie jestem pisarzem. Jestem gościem, który czasami coś tam napisze. Bycie pisarzem, mówienie o sobie, że jest się pisarzem to jak paradowanie w skórzanych ciuchach i tłumaczenie, że jest się wegetarianinem ze względu na dobro zwierząt.

    – Czyli co? Nie rozumiem.

    – Fakt może to słabe porównanie. Po prostu chodzenie i nazywanie siebie samego artystą jest pretensjonalne. Wszyscy dziś chcą być kimś, uważają się za kogoś, a tak naprawdę nie są nikim ważnym. Nawet youtuberzy czy ludzie od instagrama nazywają się artystami. To śmieszne. Świat potrzebuje więcej pokory, żeby wrócić do normalności.

    – Nieźle to sobie wymyśliłeś. Wydajesz się być nieco zgorzkniały. Przepraszam, że tak mówię, ale tak to odbieram. Jakbyś pluł jadem, żółcią. Masz coś do ludzi, jakiś nieznany żal. Może zazdrość? Nie obrażaj się w każdym razie. Każdy ma swoje wady.

    – Nie ma sprawy. To żadna ujma. A teraz przepraszam cię na chwilę.

    Wstałem z miejsca i wyszedłem na balkon, bo na zewnątrz ktoś się wydzierał. Rozejrzałem się, ale nikogo nie zobaczyłem. Ten ktoś musiał działać z ukrycia albo innego balkonu. Kobieta darła się o coś na faceta. Chyba chodziło o picie i palenie trawy.

    – Co się stało? – spytała, kiedy powiedziałem, że już możemy rozmawiać.

    – Nic takiego, nie ważne. Mówisz, że chciałaś pogadać? Ale o czym?

    – Jak to o czym?

    – No chciałaś ze mną pogadać o czymś. Nie wierzę, że tak po prostu. O niczym.

    – Trochę o niczym właściwie.

    – A trochę o?

    – Trochę o tobie. O tym co piszesz.

    – To jakiś wywiad? Jesteś za gazety albo czegoś takiego?

    – Nie, nie. Pracuję w obsłudze klienta jednej z sieci komórkowych.

    – Jakiej sieci?

    – Nie powiem ci. Nie mogę.

    – Okej.

    W telewizorze poleciały właśnie jakieś nagrania z Ukrainy, ale ostatnio nie miałem do tego głowy, więc w ogóle wyłączyłem telewizor i poszedłem do sypialni. Skrajne podejście mediów do tematu szybko mnie zmęczyło. Ludzie w ogóle szybko się wszystkim męczą i nudzą. Położyłem się do łóżka i wyciągnąłem nogi.

    – Wiesz wydaje mi się, że całkiem fajnie piszesz. Jest pewne pole do poprawy, ale naprawdę da się to czytać. Na kim się wzorujesz? – zapytała zainteresowana.

    – Na Nicolasie Sparksie, Norze Roberts i Danielle Steele – wyznałem.

    – Naprawdę?

    – I jeszcze Gérard de Villiers.

    – Serio?

    – Oczywiście, że nie. Chociaż ten ostatni napisał całkiem ciekawy cykl powieści sensacyjnych z potężną dawką porno zanim to jeszcze było modne.

    – Porno?

    – W mainstreamie mówią na to erotyki, ale to przecież zwykłe porno. Po co tak kłamać? Kogo chcą zmylić błędnym nazewnictwem?

    – Ty też piszesz porno przecież.

    – Ale ja się z tym nie kryję.

    Przez chwilę w słuchawce słyszałem wyłącznie szum, zupełnie jakby telefon otarł się o jakiś materiał.

    – Skąd taki pomysł? Żeby tak pisać? – zapytała, po chwili ciszy.

    – Nie mam pojęcia. Samo to jakoś przychodzi – oznajmiłem szczerze. – Czasami uda mi się sprzedać jakieś z tych opowiadań i wydać je pod pseudonimem.

    – Jakim?

    – Kobiece imię i nazwisko. Tyle ci mogę powiedzieć.

    – No ale skąd to wszystko?

    – Co wszystko?

    – No te pomysły, te historie? Opisujesz swoje życie czy jak?

    – Hej dziewczyno, o co ci chodzi, co?

    – Nie rozumiem…

    – Po co tak naprawdę zadzwoniłaś?

    – Chciałam pogadać, poznać ciebie…

    – Wciskasz mi kit mała.

    – Nie, naprawdę…

    – Jeżeli nie powiesz mi o co chodzi to się zaraz rozłączę.

    – No ale mówię ci przecież…

    Rozłączyłem się. Zabrałem jednak ze sobą telefon i poszedłem wlać sobie ostatniego drinka. Tym razem bez lodu. Po minucie już dzwoniła. Odebrałem.

    – Tak? – spytałem jakby przed chwilą nic się nie stało.

    – Okej – powiedziała z ociąganiem. – Powiem ci o co chodzi. Tylko się nie śmiej, ani mnie nie wyzywaj.

    – Nie obrażam kobiet. Nie jestem mizoginem. Można wręcz powiedzieć, że jestem wielkim fanem większości kobiet. Mów śmiało.

    – Okej, więc tak… Pomyślałam, że się do ciebie odezwę i pogadam z tobą o tych sprawach… Znaczy o seksie z tobą pogadam.

    – O seksie?

    – Uprawiałeś kiedyś seks przez telefon?

    Chwilę zajęło mi zebranie myśli. Nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy.

    – Nie – wyznał. – Ale szczerze nie wiem czy coś takiego można nazwać seksem.

    – Nie?

    – Co najwyżej gadką o seksie i tyle.

    – Prawie od początku naszej rozmowy powoli się masturubuję, wiesz?

    – Serio?

    – Tak. Bardzo powoli. Delikatnie. Siedzę nago w łóżku i dotykam się tam.

    – Tam czyli gdzie?

    – Po muszelce. Głaszczę swoje sromowego wargi. O, a teraz dotykam łechtaczki. Jest różowa i nabrzmiała…

    Momentalnie mi stanął i wcale nie byłem z tego dumny. Za szybko jej poszło, za łatwo.

    – Skąd mam wiedzieć, że mówisz prawdę? – spytał podejrzliwie.

    Nie odzywała się jakiś czas. Znów usłyszałem dziwny szum, potem głuche stukanie i w końcu powiedziała, że mam zobaczyć zdjęcie które załączyła. Zobaczyłem. Pępek, lekko rozchylone uda i małą kępkę włosów na wzgórku. Cipki nie widziałem z tej perspektywy, ale raczej nie wyglądało to na zdjęcie z neta. Światło i te sprawy. Całkiem autentyczna rzecz.

    – Okej – przyznałem. – Powiedzmy, że ci wierzę. I co dalej?

    – To zależy – odparła.

    – Zależy?

    – Jesteś dobry w te sprawy?

    – Większości mężczyzn wydaje się, że są dobrzy. Pewnie nie jest ze mną najgorzej, ale nie powiedziałbym, że jestem wspaniały.

    – A robisz minetę?

    – Co to ma do rzeczy?

    – Czy liżesz kobiecie kiedy ona tego chce? Robisz to?

    – No dobra. Niech ci będzie. Robię, ale każdy chyba dziś robi. Żadna to wielka sprawa.

    – Zdziwiłbyś się. No dobrze, ale jak to robisz? Powiesz mi jak to robisz?

    – Całuję tu i tam, liżę tu i tam, czasami używam palca. I tyle. Zwykle się sprawdza.

    – Ale powiedz to jakbyś o tym pisał. Jakbyś to robił teraz, opisz po kolei, z uczuciem.

    – O Boże… No to tak… Przeważnie zaczynam od delikatnego muskania ustami, ale raczej warg, nie łechtaczki. Pierwszy dotyk jest ważny, potem zwykle nie da się wrócić w to samo miejsce z podobnym skutkiem, zupełnie jakby to miejsce traciło wrażliwość. Następnie subtelne pocałunki, nieznaczne lizanie od góry do dołu. Potem trochę zahaczam językiem o wejście pochwy. Staram się aby moje pieszczoty były mokre. Potem wracam do łechtaczki i zostaję z nią do końca.

    – I co z nią robisz? Całujesz ją? Gryziesz? Ssiesz?

    – Tak jest.

    – Mocno, łapczywie? Jakbyś ssał matczyną pierś?

    – Można tak powiedzieć. Zależy mi na przyjemności partnerki.

    – Tak?

    – Zwykle wyobrażam sobie, że te wargi na dole są tak samo ważne jak wargi ust. Trochę jakbym się z nimi całował.

    Usłyszałem jej przyspieszony głos, ciche postękiwanie. Podobało mi się jak dyszy do telefonu.

    – Masturbuję się, wiesz? – oznajmiła.

    – Wiem – przyznałem.

    – Ty też?

    – Nie.

    – Nie wierzę ci. Na pewno trzymasz go w dłoni.

    Nie robiłem tego chociaż miałem ochotę. Coś mnie powstrzymywało. Może to, że czułbym się z tym głupio? Seks przez telefon, domena nieudaczników i prawiczków. Sam już nie wiedziałem co myśleć.

    – Jaki on jest? Duży? Gruby? Ma wielkie, złe oko na końcu czerwonego grzybka? – dopytywała.

    – Normalny – odparłem znużonym głosem.

    – Jak normalny? Długi? Krótki?

    – Pewnie przeciętny.

    – Wyślesz mi jego zdjęcie?

    – Nie robię takich rzeczy.

    – Nie daj się prosić.

    – Wolałbym nie.

    – To może  chociaż zacznij go trzepać.

    – Nie bardzo też. Ostatnio nie mam do tych spraw głowy.

    – Ale dla mnie?

    – Nawet dla ciebie.

    Cisza w słuchawce rozbolała moje uszy.

    – Wiesz co – wypaliła nagle ze złością – jesteś w tym beznadziejny. Zupełnie nie tak wyobrażałam sobie rozmowę z takim zbereźnikiem jak ty.

    – Pozory często mylą.

    – Myślałam, że w to wejdziesz. Że będziesz szeptał o tym jak rozpychasz swoim kutasem moją niewinną cipkę. Jak przyciskasz mnie do materaca i robisz ze mną co chcesz. Że jesteś jak zwierz, samiec w rui. Tryskasz swoją brudną, gorącą spermą, a ja tego nienawidzę, ale jednocześnie chcę tego.

    – Brzmi to świetnie, ale nie bardzo mam dziś ochotę na takie rozmowy.

    – Naprawdę?

    – Przykro mi.

    – Dobra. Dokończę sama. Oddzwonię później, po wszystkim. Może zadzwonię.

    Rozłączyła się i przez długi czas siedziałem bez ruchu. Wpatrywałem się przed siebie, nie tyle na meble czy ściany, tylko w pustą, bezlitosną przestrzeń. Nie myślałem o niczym. Wyszedłem z łóżka, ale nie wlałem sobie następnego drinka. Przeszła mi ochota. Przeszła ochota na cokolwiek. Napiłem się zimnej wody z kranu i umyłem szklankę. Potem przekląłem swoją głupotę. Mogłem to rozegrać znacznie lepiej. Zgasiłem światło i poszedłem spać, ale nie mogłem coś zasnąć. Spróbowałem poczytać, wziąłem jedną książkę Murakamiego z półki, ale nie potrafiłem przebyć nawet jednej strony. Nie wiedziałem ile czasu minęło, kiedy telefon ożywił pokój bladym światłem. Ktoś zadzwonił.

    Podniosłem się i zapaliłem nocną lampkę. Na suficie pojawił się cień w kształcie syreny, seksownej nimfy. A dzwoniła ona. Nie zastanawiałem się czy odebrać. Rzadko możemy liczyć na drugą szansę, bardzo rzadko. Ta noc nie była więc do końca spalona.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin M.

    Możecie traktować te teksty jak chcecie, mam to gdzieś. Wrzucam, bo mogę, nikogo przecież nie oszukuje.

    Tak czy siak zachęcam do odwiedzania mojego profilu, czytania innych tekstów i włażenia na bloga. Narzekam tam na wiele spraw i wrzucam opowiadania, które nie nadają się tutaj ze względu na brak, bądz zbyt mały stopień erotycznych wątków. Ale kurwa też są dobre, tak myślę przynajmniej.

  • Nastoletnia Domina 10

    Okres oczekiwania na następną wizytę znowu się przedłużył. Po raz kolejny Klara postanowiła przetestować posłuszeństwo Anity. Tęsknota była prawie bolesna, mimo to Anita oparła się pokusie kontaktowania się z nastolatką. Nie chciała się ugiąć w tej małej rozgrywce między nimi. W momencie, gdy Klara w końcu napisała, że ??chce się z nią zobaczyć, to poczucie pustki zostało zastąpione ulgą i radością.

    Blondynka przybyła do domu Anity ubrana w luźne spodnie i flanelową koszulę, która była tylko do połowy zapięta. Tym razem nie miała na sobie stanika. Taki ubiór był zbyt nieprzyzwoity na terenie szkolnym. Ciekawe czy specjalnie ubiera się tak na ich spotkania, pomyślała starsza mamuśka. Ona sama próbowała zaimponować blondynkę, zakładając elegancki strój sportowy. Czarne rajstopy i seksowny biały podkoszulek bez bielizny. Obie kobiety prezentowały się wręcz szaleńczo, biorąc pod uwagę wpół rozpiętą koszulę Klary oraz odznaczającym się wielbłądzi palec u Anity.

    – Wyglądasz sexy – powiedziała Klara, spoglądając na Anitę. – Nawet bardzo.

    – Dziękuję, próbowałam założyć coś… odpowiedniego na okazje. – Odpowiedziała Anita, zachwycona komplementem.

    Nie zwracała już uwagi na to, że Klara znów ją przewyższyła w tym departamencie. Nie marnowali więcej czasu na rozmowę i skierowali się prosto do sypialni Anity, gdzie mogli się wygodniej usadowić.

    – Zdejmij ubranie – powiedziała zwięźle nastolatka, od razu, ustanawiając swój autorytet.

     Anita natychmiast posłuchała. Pozbycie się ubrań zajęło jej niewiele czasu. Klara dołączyła do starszej partnerki, okazując własną nagość. Potem przyciągnęła Anitę do siebie, wykazując przy tym trochę cielesnej siły. Pocałunek był mocny i stanowczy. Blondynka wbiła język głęboko w usta starszej mamuśki. Podczas gdy Anita odwzajemniała się najlepiej, jak potrafiła. Korzystając z odpowiedniej okazji, Klara chwyciła za wybrzuszone owłosieniem krocze Anity. Mocno zacisnęła dłoń.

    – Uklęknij przede mną. Chcę poczuć twój język na mojej cipce. – Klara oparła się na łóżku i rozłożyła nogi.

    Zachwycona Anita, desperacko chciała wykazać się w sztuce robienia minety. Uklękła na kolana i przez krótką chwilę podziwiała widok soczystej cipki nastolatki. Nachyliła się bliżej organu i łapczywie zacisnęła usta na całej powierzchni płciowej, tym samym, tworząc bańkę z ust, jakby chciała zapobiec jakimkolwiek wycieką. Napinając żyły na szyi, wsunęła język do pochwy nastolatki tak daleko, jak to było możliwe. Próbowała dotrzeć do tego osławionego punktu G, o którym ostatnio czytała na blogu w Internecie.

    Klara objęła głowę Anity w obie dłonie, uniemożliwiając kobiece jakąkolwiek ulgę. Po chwili Klara warknęła, – Liż mnie! – Więc Anita pogładziła językiem śliską różową tkankę między wargami, zlizując mleczną substancję, którą tam znalazła. Mocny smak skłonił ją do przyspieszenia tempa. To było dla niej niesamowite doznanie. Tymczasem nastolatka chciała więcej.

    – Niżej. – Starsza mamuśka skierowała nieco niżej języczek, który zataczał kółeczka w dolnej części szparki. – Jeszcze niżej. Zdziwiona Anita spojrzała na blondynkę pytającym wzrokiem. – Czy kiedykolwiek wcześniej lizałaś odbyt? – Anita spojrzała niewinnie w górę i pokręciła głową.

    – Nie.

    – W takim razie to będzie twój pierwszy raz. – Klara podciągnęła kolana do piersi, odsłaniając odbyt. – Rozłóż moje pośladki. Pomyśl, że ciągle liżesz mi cipkę.

    Jeszcze tak niedawno, taka prośba byłaby wręcz nieludzka. Jednak przez ostatnie tygodnie, Anita o niczym innym nie myślała tylko o tej cholernie charakternej blondynce. Pragnęła zadowolić dziewczynę w jakikolwiek sposób. Niepewnym ruchem języka, dotarła do fałdowanej dziurki nastolatki. Spodziewała się, że smak będzie zupełnie nieprzyjemny, ale zamiast tego był łagodnie słodki z odrobiną goryczy, która i tak częściowo zniknęła w zapachu soków spływających z cipki. Więc zaczęła żarliwie lizać w górę i w dół, jak szalony malarz pokojowy ćwiczący swój ruch. Zaraz potem nakreślała małe kółka wokół odbytu. Klara jęknęła w odpowiedzi. Dojrzałe kobiety wydawały się mieć lepsze wyczucie w akcie lesbijskim.

    – Gładź palcami po mojej cipce. I poliż moją łechtaczkę. Po prostu liż wszystko! – Rozkazała z wielkim ubarwieniem. Tymczasem Anicie z podobało się dane polecenie, ponieważ robiła wszystko, co mogła, aby je wykonać. Używała zarówno języka, jak i palców. Soki nastolatki wciąż płynęły, tworząc coraz większą plamę na prześcieradle. Przyjemność, jaką doznawała Klara przeistoczyła się w zachwyt.

    – Oo ooo, taaak! Właśnie taaak! Nieustannie nakłaniała Anitę do lizania. Biedna mamuśka próbowała zmieniać dziury, jednak napotykała trudności z manewrowaniem. Klarze najwyraźniej to nie przeszkadzało. – Nie przestawaj! – dziewczyna wręcz szczekała.

    Twarz Anity była już pokryta spermą i na dodatek blondynka zaczęła wytryskiwać żółtą ciecz. Stan większego podniecenia zmieszany z ogromną potrzebą seksualną sprawił, że starsza partnerka nie przestawała w swoich zmaganiach. Orgazm nastolatki wreszcie dobiegł końca i odepchnęła kobietę. Anita częściowo odetchnęła z ulgą. Jej język powoli drętwiał z nadmiernego wywijania. Obie odpoczywały przez moment.

    – O kurczę.

    – Tak? Zapytała Anita.

    – Chcę czegoś użyć. – Klara wstała i otworzyła torbę, którą przyniosła ze sobą, po czym sięgnęła do niej i wyjęła bardzo długi czarny przedmiot z przymocowanymi paskami. Mój Boże, to ogromny dildo na pasek, zorientowała się Anita. Nie miała do tej pory przyjemności korzystania z takiej zabawki, zwłaszcza o takich rozmiarach. Jest wiele większy niż przeciętny penis pomyślała przejęta kobieta.

    – Szkoda, że nie ma tutaj twojego mężusia, może by też chciał od tyłu.

    – Bogdanowi, by się to w ogóle nie spodobało. – Klara się roześmiała.

    – Założę się, że spodobałoby ci się rozwiercanie tyłka Bogdana. Czy on lubił sex analny?

    – Nie… z tego… co pamiętam. Z pewnością nie od strony odbiorcy.

    – Z czasem wszystko można polubić. A teraz na czworakach – zażądała Klara.

    Anita podniosła się nerwowo z łóżka, obawiając się dalszych poczynań nieprzewidywalnej blondynki. Klara przypięła plastikowe przyrodzenie wokół talii i usiadła przed starszą kobietą.

    – Najpierw possij go. Dokładnie i subtelnie, nie żałuj śliny. – Anita pochyliła się i z obawą na twarzy otworzyła szeroko usta. Nie mogła zmieścić dużej części członka do ust. – Teraz rozłóż nogi – rozkazała Klara. Uklękła za kobietą, gotowa do rozpoczęcia. Czy ja będę… wstanie go pomieścić, pomyślała Anita?

    – To może boleć – ostrzegła nastolatka. Pomimo wszelkich obaw starszej partnerki, zdeterminowana nastolatka przycisnęła czubek sztucznego przyrodzenia do jej odbytu. Po dłuższej i męczącej minucie, która była wypełniona stękaniem i pochrząkiwanie Anity, tylny otwór ustąpił miejsca natrętnemu obiektowi. Anita uznała, że ??seks analny nie należy do najprzyjemniejszych. Tymczasem blondynka nieustannie napinała uda, wciskając coraz więcej trzonka do środka. Na szczęście sztuczny członek wsuwał się powoli, dając czas na rozciągnięcie mięśni wokół odbytu.

    Niemniej jednak, starsza kobieta nadal odczuwała głęboki dyskomfort, a nawet ból. Poczucie pełności w brzuchu było nieubłagane. Całe doświadczenie przypominało porodówkę i wiążące się z nią dolegliwościami. W momencie gdy ??dildo dotarło do śledziony Anity, co nie powinno mieć miejsca podczas seksu, przynajmniej tak uważała, popychanie ustało.

    – Nie było najgorzej – powiedziała usatysfakcjonowana Klara. – Kwestia do debaty, pomyślała starsza kobieta. Wzdychnęła, w momencie gdy Klara nieoczekiwanie wysunęła całego fallusa. Jednak poczucie pustości trwało krótko. Nastolatka powoli wepchnęła trzonka z powrotem. Po czym na nowo prawie całkowicie go wyjęła. Powolna i bez litościwa penetracja powtarzała się. Anita miała wrażenie, że jej jelita są wywrócone na lewą stronę.

    – Nie martw się, nie zapomniałam o twojej cipce – zapewniła ją Klara. Wsunęła kilka palców w pochwę kobiecie, mimo że dildo wciąż znajdowało się głęboko w jej tyłku. Poczucie pełności było intensywne, czuła się, jakby walczyła z wielką potrzebą pójścia do łazienki od kilku dni. Nastolatka zaczęła zginać i skręcać palce, aby dostarczyć więcej stymulacji. Wskutek czego do dyskomfortu, jakiego odczuwała starsza partnerka teraz dołączyła nutka przyjemności.

    Blondynka kontynuowała pompowanie dildo, leczy tym razem, zadziwiająco każde pchnięcie wibratora w połączeniu z palcowaniem wydawało się tylko zwiększać przyjemność. Anita nie mogła uwierzyć, że to stawało się przyjemne. Zaczynała się czuć bardzo dobrze. Jak u licha jest to możliwe? Pomyślała. Oczywiście nastolatka wiedziała, co robi, stymulując jednocześnie cipkę i tyłek. Dziewczyna przyspieszyła tempa, a Anita pojękiwała w tym samym rytmie.

    – Ooo… och… och…

    Wciąż był odczuwalny niewielki ból, ale teraz był owinięty szatą przyjemności. Oba odczucia kompletowały się nawzajem. Na tle bólu, przyjemność zintensyfikowała i Anita poczuła zbliżający się potężny orgazm.

    – Nie waż się szczytować! – Przerwała Klara. Co? Ale jestem tak blisko! Anita tak bardzo chciała osiągnąć szczyt.

    – Myślałaś, że będzie tak łatwo? Musisz nauczyć się kontroli.

    – Przepraszam – wydyszała starsza kobieta, przepraszając, jakby była niegrzeczną uczennicą.

    – Zobaczymy, jaka jesteś wytrzymała. Wyciągnęła trzonka kompletnie na zewnątrz i bez zastanawiania się wbiła go Anicie głęboko w pochwę, rozciągając szparkę do granic możliwości. Bezlitosna penetracja trwała, aż nastolatka uzyskała odpowiadający dla niej rytm. Starsza mamuśka była niezmiernie podniecona.

    – Jeśli dojdziesz przedwcześnie, będę musiała cię ukarać. Postaw się pokusie. – Dla Anity to było prawie niemożliwe. Przygryzła górną wargę, walcząc z potężną potrzebą. Unoszenie się na krawędzi orgazmu może być samo w sobie rozkoszą, ale nie w ten sposób. Była zdesperowana, by osiągnąć tę upragnioną ulgę, a frustracja doprowadzała ją do szaleństwa. Mimo to Klara nadal pompowała. Wsunęła dwa palce w tyłek kobiecie i wykręciła je…

    – Proszę Klaro… ach. Proszę! – Anita była we łzach od wysiłku. Wtedy nastolatka nagle się zatrzymała. Przerwała ruch biodrami i wycofała palce. Anita była zdezorientowana.

    – Nieźle – powiedziała blondynka, ciężko oddychając. – Odetchnijmy.

    – Huch… ok, – odparła Anita. Moment odetchnienia był mile widziany. Z trudem powstrzymała się od orgazmu. Ale wciąż była na łasce Klary.

    – Zdajesz sobie sprawę, że teraz jesteś moja, prawda? – zapytała nastolatka.

    Kobieta niepewnie skinęła głową.

    – Czy wiesz, co mam na myśli?

    – Że jestem… w twoim sercu? Blondynka zaśmiała się bezceremonialnie.

    – To też, ale miałam na myśli coś bardziej mniej czułostkowe. Otóż, chciałabym, żebyś mi się kompletnie poddała, to znaczy… żebyś była dostępna na każde moje zawołanie. Jeśli poproszę cię o zrobienie czegoś, zrobisz to natychmiast.

    Umysł Anity zaczął się przejaśniać, w momencie gdy ogromna potrzeba szczytowania zmalała, a jej bicie serca spowolniło stanowczo. To brzmiało jak prośba o posłuszeństwo pomyślała. Poddanie się wobec blondynki było wręcz podniecające.

    – Ja… chyba rozumiem o co ci chodzi – odpowiedziała.

    – Hmm… chyba… – zakpiła Klara. – Będziesz mi posłuszna, czy nie?

     To było ślepe posłuszeństwo. Anita powinna utrzymać jakiś dystans do tej propozycji. Jednak sama myśl o tym sprawiła, że ??całe jej ciało, zadrżało. Dalsza analiza wydawała się bezsensowna. Nigdy nie doznawała takiej ekstazy seksualnej w swoim życiu.

    – Tak…

    – Rozumiem, że masz zamiar mi służyć? Klara była transcendentna. Jak Anita mogłaby jej odmówić?

    – Tak – obiecała.

    – Czy będziesz moją niewolnicą, Anito?

    Zaraz, niewolnicą? W co ja wchodzę? Jak mogłam podporządkować się innej kobiecie. Tym bardziej 18-letniej licealistki? Zastanawiała się, czy była w ogóle przy zdrowych zmysłach. W każdym razie to nie miało znaczenia. Anita już wiedziała, że ??zrobi wszystko, o co poprosi nastolatka. Poddała się już pod każdym względem, reszta była tylko formalnością. Mogła to zrobić. Chciała się poddać.

    – Tak, będę! – orzekła. To było takie wyzwalające powiedzieć to. W pewnym stopniu brzmiało to jak przyjęcie oświadczyn, lecz tym razem osobą ubiegającą się o jej względy nie był Bogdan.

    To było łatwe, pomyślała nastolatka. Ponownie rozpoczęła pompować biodrami, usiłując pozbawić ostatniej krzty honoru, jaką posiadała starsza kobieta.

    – Czy zostaniesz moją suką, pani Kamińska?

    – TAK! – krzyknęła Anita.

    Penetracja, jaką dostarczała blondynka ponownie skierowała ją ku szczytowaniu. Chciała już swojego orgazmu! Była tak blisko ekstazy. Klara z powrotem wsunęła dwa palce w tylną dziurkę kobiecie i zarazem przyspieszyła pchnięcia plastikowym członkiem.

    – Wspaniale! Możesz szczytować. – W Końcu! W ciągu kilku sekund orgazm Anity nadszedł, jak fala rozbijająca się o całe jej ciało. Zawyła z czystego zachwytu. Tsunami przyjemności, spotęgowane obietnicą poddania się. Do tej pory całkiem obce jej doświadczenie. Siła ekstazy wspięła się ponad wszelkie normy. Nastolatka wspinała dildo idealnie w punkt, przedłużając orgazm kobiecie. Tym razem Anita była odpowiedzialna za wilgotne prześcieradło. Upłynęło sporo czasu, zanim Anita otrząsnęła się z seksualnego otumanienia, po tym, jak Klara przestała ją maltretować.

    – Jesteś teraz oficjalnie moją osobistą dziwką.

    Starsza kobieta wyczuwała, że nastolatka nie rzuca słów na szale. Klara miała wręcz nad nią kompletną kontrolę. Dziewczyna była taka pewna siebie i taka piękna. Nic dziwnego, że kobiecie szybko kolana się ugięły. Na uwielbienie. Mało tego, ta nowo odkryta uległość podniecała Anitę. Było to zupełnie nowe doznanie dla niej.

    – Zrobisz co powiem, bez wahania – oświadczyła blondynka.

    – Tak, Klaro, zrobię. – Anita była pewna ??tego, czego chce.

    – Tak „Pani” – poprawiła Klara.

    – Przepraszam, znaczy… tak Pani.

    Wypowiedziane określenie “Pani” sprawiło mrowienie na skórze Anity. Jej status w tym związku został w pewnych stopniu podstemplowany. Nie było już odwrotu. Nie była pewna czy chciała zawracać. Nastolatka uśmiechnęła się. Oto kolejną uległa. Klara przestała nawiedzać Anitę przez kilka dni, okazując jej odrobinę szacunku, na który z pewnością zasłużyła. Poza tym wiedziała, że pozbawiając uległą dyrektywy na dłuższy czas może doprowadzić ją do szaleństwa. W zamiast tego codziennie pisała do kobiety. Była zajętą ??dominatroką i nie miała czasu na spotkanie przez najbliższy okres.

    W momencie gdy nastolatka na nowo pojawiła się w jej domu, Anita była zachwycona, mimo że blondynka dała jej zaledwie dziesięć minut wypowiedzenia. Klara była jak zwykle ubrana, oszałamiająco. Na wpół rozpięta flanelowa koszula, przezroczysty stanik i rajstopy cienkie jak pończochy. Na szczęście Joasia właśnie wychodziła, wybierając się na film z przyjaciółmi. Obie nastolatki minęły się w korytarzu, rzucając sobie powitanie spojrzenie. Anicie wydawało się, że zauważyła lekki zarys uśmiechu na twarzy blondynki. ‘Czy one znają się lepiej?’ Obawiała się bliższej znajomości między licealistkami. Co gorsza, Joasia mogłaby podejrzewać tej nietypowej relacji pomiędzy nią a Klarą. Boże, proszę nie, modliła się. Miejmy nadzieję, że uśmiech Klary był tylko zdawkowy lub wytworem jej własnej wyobraźni.

    Na domiar tego, Anita spostrzegła, że ??Joanna nosiła ostatnio bardziej seksowne ubrania. Nie odbiegała daleko od wdzianka, które nosiła Klara. Obie nastolatki prezentowały podobny stopień nieprzyzwoitości… Miała nadzieję, że nie będzie musiała wkroczyć i wygłosić wykładu na ten temat. Biorąc pod uwagę jej obecny niewolniczy status wobec Klary, nie posiadała mocnej pozycji moralnej. W momencie gdy Asia wyszła z domu, Klara nie dała za dużo czasu kobiecie na kontemplacje

    – Widzę, że chcesz mnie o coś zapytać, ale nie bardzo mam chęć do rozmowy. – Pchnęła starszą kobietę na ścianę i agresywnie ją pocałowała. Potem kazała mamuśce uklęknąć.

    – Na kolana. Rozbierz mnie… Zanurz się w mojej cipce. – Anita chętnie posłuchała. Doznawała niesamowitego podniecenia, gdy jej tak rozkazywano. Coś magicznego i zarazem cholernie nieprzyzwoitego było w tej sytuacji. Uwielbiała oddawać całą kontrolę nastolatce. Wychylając języczek wzięła się do pracy, zaspokajając zachcianki poczciwej blondynki.

    Klara dumnie patrzyła na starszą kobietę z góry. Widziała, jak Anita próbuje wszelkich sposobów, aby dogodzić nastolatce. Ciekawe jak zareaguje teraz pomyślała z ciekawością. Lekki uśmieszek wymalował się na twarzy blondynki, gdy Anita skupiona była lizaniem jej warg sromowych. Po kilku chwilach Klara napięła mięśnie brzucha i wskutek czego żółty strumień wystrzelił w usta zdezorientowanej kobiety. Cały ranek powstrzymywała się od pójścia do toalety, a ponadto wypiła puszkę napoju gazowanego.

    – Nie chcę widzieć ani kropli na podłodze – rozkazała Klara.

    Miała raczej perwersyjne skłonności sprowadzania starszej partnerki do parteru, co było teraz w pełni uwypuklone. Anita w niewiarygodny sposób próbowała wchłonąć całą słoną wydzielinę, jednak znaczna część spłynęła jej po brodzie, na jej ubranie i ostatecznie na drewniana podłoga.

    – Boże, jaka ty jesteś niezdarna – zakpiła blondynka, wskazując na podłogę. – Nie możemy zostawić tak wyglądającą podłogę. Musisz to teraz wyssać.

    Kiedy Anita zawahała się przez ułamek sekundy, nastolatka warknęła.

    – Natychmiast!

    Kobieta zrobiła, co mogła. Z upływem czasu podłoga znów wydawała się czysta. Klara kazała mamuśce wznowić zaspokajanie jej cipki. Jęknęła niezrozumiale podczas pieszczot, aż osiągnęła upragniony orgazm, oblewając twarz kobiecie swoimi sokami rozkoszy.

    – Myślę, że teraz zasługujesz na małe wynagrodzenie – powiedziała lekko wzdychająca nastolatka. Dominacja nad starszą mamuśką sprawiło, że stała się rozbrykana. Więc po tym, jak kazała Anicie rozebrać się i położyć na sofie, Klara zabrała się do roboty. Pieściła każdą część ciała kobiety, całując ją wszędzie. Ostatecznie skupiła się na organie między udami. Używając kombinacji palców oraz jej sprawnego języczka, doprowadziła starszą partnerkę do porywającego orgazmu. Anita była w nirwanie. Wciąż pod wpływem dużego podniecenia napalona, Klara rozsiadła się na fotelu i rozkazała Anicie, aby ponownie doprowadziła ją do orgazmu. ??

    – Dominacja ma swoje przywileje – westchnęła blondynka.

    Po tym, jak obie wzdychały głęboko, zaspokojone seksualnie, Klara namówiła starszą kochankę, aby wygoliła swoją cipkę do naga.

    – Niech zgadnę. Korzystasz z następnego przywileju? – Zapytała Anita.

    – Po prostu lubię łatwy dostęp do moich niewolnic.

    Starsza kobieta zaczęła pozbywać się każdego owłosienia w okół jej najintymniejszego regionu, podczas gdy nastolatka bacznie obserwowała. Nawet najbardziej zwyczajna czynność jak golenie może być szalenie erotyczne. Zwłaszcza na polecenie Klary. Przez cały czas, gdy używała golarki, strużka spermy spływała po jej udach.

    – Następnym razem użyj wosku. To łatwiejsze. Mimo wszystko uwielbiam oglądać kobietę golącą się po raz pierwszy. – Poklepała nagą cipkę kobiecie. – Jesteś teraz milusia i gładziutka.

    Piąty tydzień.

    Po jakimś czasie obie spotkały się ponownie. Joasi nie było przez całe popołudnie, więc nie było potrzeby się spieszyć. Właściwie najpierw przez pół godziny gawędzili o szkole i ocenach, dając Anicie przynajmniej złudzenie, że są partnerami o tym samym statusie. Ale potem udali się do sypialni Anity, na kolejną szaloną i asymetryczną sesję miłosną. Klara całkowicie zdominowała starszą partnerkę, wydając rozkazy i brutalnie ją, traktując.

    Nastolatka szczytowała trzykrotnie, a odwzajemniła się Anicie tylko jednym. Poczciwa nastolatka była przebiegła. Wielokrotnie frustrowała Anitę, utrzymując ją na krawędzi szczytowania. Podczas tej manipulacji, zmuszała starszą kobietę do lizania tego lub picia tamtego, często tylko dla czystej rozrywki. Dominowanie mamuśki było po prostu zbyt cholernie satysfakcjonujące.

    W końcu Klara dostarczyła Anicie ten upragniony orgazm, używając palców i dużego dildo w kolorze cielistym, którego Anita nigdy wcześniej nie widziała. Plastikowy członek wyglądał niesamowicie autentycznie. Posiadał wszystkie elementy anatomiczne oraz miał tę charakterystyczną krzywiznę, którą Anita ledwo spostrzegła wskutek silnego podniecenia seksualnego. Mimo wszystko udało się kobiecie pomieścić członka w obie jej dziurki, uzyskując przy tym elektryzujące szczytowanie. Blondynka nieustannie pieściła cipkę kobiecie przez następne kilka minut, przedłużając uczucie błogości. Anita była wyczerpana, lecz spełniona seksualnie, a jej twarz była pokryta spermą. Klara dała jej zasnąć w spokoju.

    Zaspana kobieta otworzyła oczy, wydawało jej się, że słyszy rozmowę. Czy ona ciągle śniła? Potem usłyszała coś, co brzmiało jak śmiech z innego miejsca w domu. Jak długo spała? Czy Asia była już w domu? Leżała w łóżku półprzytomna jeszcze przez kilka minut, po czym powlokła się do łazienki i odświeżyła. Uczesanie włosów sklejone kobiecym wytryskiem wymagało trochę wysiłku.

    Zeszła na dół do kuchni i była zszokowana, widząc, że jej córka rzeczywiście wróciła do domu. Mało tego, obie z Klarą siedziały razem przy kuchennym stole, prowadząc ożywioną pogawędkę. Co prawda Klara była już w pełni ubrana, ale mimo wszystko Joasia musiała podejrzewać, że coś się tutaj kręci. A co najgorsze, dwie dziewczyny wydawały się wzajemnie lubić. Joasia spojrzała w górę z uśmiechem.

    – Mamo, nie wiedziałam, że masz taką fajną przyjaciółkę.

    – Ach tak, Klara jest… świetna – odpowiedziała z niepokojem Anita. Jak mogła zdradzić prawdziwe oblicze jej relacji z nastolatką.

    – Przepraszam, nie sądziłam, że wy dziewczyny… miałybyście wspólny temat.

    Joasia zachichotała z jakiegoś powodu. Klara tylko się uśmiechnęła. Anita najwyraźniej nie do końca odczytała stopień znajomości pomiędzy licealistkami. Mimo to próbowała zachować dobrą minę do złej gry, dodając:

    – Może całą trójką spotkalibyśmy się na „girl-time”. – Joanna parsknęła z zaskoczenia. Natomiast po Klarze nie było można nic wyczytać.

    – Może wkrótce. – odpowiedziała dominująca nastolatka.

    Anita powędrowała wzrokiem na córkę i jej dziwne reakcje. Taki wiek, pomyślała, pamiętając swoje burzliwe przejścia, gdy sama była nastolatką. Tymczasem Klara zdawała być się znaczniej dojrzalsza. Miała tylko nadzieję, że ostatecznie dziewczyny nie zostaną przyjaciółkami. Nie sądziła, że dałaby radę odciągnąć Joasię od Klary w sytuacji, gdy blondynka wykazywałby jakieś skłonności do zaprzyjaźnienia się z jej córką. W każdym razie Klara zdecydowała, że ??nadszedł czas, aby się pożegnać.

    – Ok wariatki, ja uciekam. Do następnego.

    Anita nie do końca lubiła fakt, że blondynka wystrzeliła z domu, jak z procy. Jednak odczuła ulgę, gdy Joasia nie podążyła za Klarą, lecz pozostała z nią. Martwiła się, tylko że może upłynąć ponownie sporo czasu, zanim zobaczy blondynkę.

    Szósty tydzień.

    Zamiast następnej wizyty, Klara zadzwoniła do Anity, aby wyjaśnić jej przewrotnie erotyczny pomysł. Wyjaśniła, że ??chce ponownie przeżyć ich pierwsze wspólne spotkanie w szkole. Z jedyną różnicą, że tym razem w znaczniej bardziej sprośny sposób. Chciała odtworzyć tę całą sytuację , wycieczkę po klasie, pokaz sztuki, a także niektóre dialogi, które zdołały zapamiętać.

    Oczywiście ich rozmowa byłaby naładowana seksualną treścią, a jej kulminacją byłby namiętny seks, którego pragnęła Anita. Ten pomysł wydawał się niewiarygodnie podniecający dla starszej kobiety. Klara nalegała, aby spotkanie miało miejsce w towarzystwie pani Dębskiej i Joasi znajdujące się w sąsiednim pokoju.

    – Pełna autentyczność jest ważna. Inaczej jest to zwykła gra na rolę. – sprostowała.

    To sprawiło, że plan był trochę bardziej przerażający, ale jeszcze bardziej ekscytujący. Musieliby dbać o zachowanie dyskrecji, no i być stosunkowo cicho. Nie powinno to stanowić problemu, gdyż grube ściany, które posiadała szkoła były świadectwem starszej architektury.

    – Zajmę się wszystkim – powiedziała podekscytowana blondynka.

    Emocje Anity przewijały się na przemian, gdy stała na korytarzu przed klasą, w której miała spotkać się z Klarą. Przyjechała parę minut później ze względu na bezlitosny zator na drodze, więc przypuszczała, że blondynka już na nią czeka. Zanim weszła do środka, spojrzała jeszcze na drzwi sąsiedniej sali. Klara zaaranżowała korepetycje dla Joasi z panią Dębską.

    Według niej, jej córka nie wykazywała szczególnego zainteresowania językiem francuskim. Jak udało się Klarze nakłonić Joasię do takiego angażu? Nie miała nic przeciwko, że jej córka poświęca więcej czasu w wyzwaniach szkolnych, ale znała Joannę i nie do końca wierzyła w rzetelność tej odmiany. Zapukała delikatnie w drzwi, zanim weszła do środka. Zobaczyła Klarę przy biurku piszącą coś na swoim telefonie.

    – Ach! Pani Kamińska! Dzień dobry. Jestem asystentką na stażu pani Dębskiej. – Klara rozpoczęła swoją kuszącą grę.

    – Doszły mnie słuchy, że pani kocha Paryż. Wieżę Eiffla, muzea, kawiarnie… burdele. – Nastolatka nie oszczędzała czasu. Od razu nadała nowej interpretacji do ich oryginalnego dialogu. Anita stłumiła śmiech i spokojnie odegrała swoją część.

    – Zgadza się.

    – Wie pani, że Paryż jest Miastem Miłości. Zawsze chciałam je odwiedzić, jako dojrzała nastolatka pod opieką doświadczonej kobiety. Tyle możliwości! To był dokładnie ten rodzaj dialogu, jakiego Anita się spodziewała. Nawet potrafiła sobie wyobrazić te różne możliwości, o których mówiła blondynka.

    – Ludzie mówią, że kawiarnie są niesamowicie romantyczne. Ale to nieważne. Podobno muzea to miejsce, gdzie rozgrywa się prawdziwa akcja. Niech pani spojrzy na te projekty. Oprowadziła Anitę wokół klasy, gestykulując w stronę wiszących dzieł na ścianie. Zniknęło większość projektów prezentowanych podczas ich pierwszej wizyty poza kilkoma bardziej otwartych fresk. Nie zabrakło też montażu Degasa ze wszystkimi nagimi kąpiącymi się postaciami. Był też obraz, którego Anita wcześniej nie widziała. Poświęcony Degasowi i francuskiemu malarzowi Édouardowi Manetowi. Zawierał również kilka aktów, w tym uderzające dzieło Manet przedstawiający nagą kobietę leżącą na łóżku, zatytułowany Olympia.

    – Ten artystyczny montaż należy do mnie – powiedziała dumnie Klara. – Madame Dębska zachęca nas do wyrażania własnych upodobań. – Wybrałam ten obraz, myśląc o tobie… i twoim pysznym smaku – szepnęła nastolatka. Anita wyobraziła sobie Klarę mówiąc to po raz pierwszy i jak mogłaby zareagować na te słowa. Szczerze mówiąc to mogło ją po prostu zmieszać. Tak czy inaczej, dialog z pewnością, by teraz podniecający, a jej wilgotniejsze krocze było tego najlepszym dowodem. – Tak naprawdę ten obraz przedstawia naszą poczciwą panią Dębską. Anita roześmiała się głośno na te absurdalne doniesienie. Chociaż postać na obrazie miała pewne podobieństwo do nauczycielki.

    – Śmiejesz się, ale przyjrzyjmy się bliżej. – Ostrożnie zdjęła wydruk ze ściany. – Jest coś, co powinnaś wiedzieć o naszej ukochanej „Madame”. Jest brudną małą „salopą”. To znaczy dziwką. Spójrz. – Odwróciła kopie Maneta na drugą stronę, odsłaniając fotografię przyklejoną z tyłu. To było nagie zdjęcie nauczycielki, pani Dębskiej! Anita była zszokowana. Poza tym nauczycielka w przedziwny sposób wyglądała podobnie do „Olimpii”.

    – To jest właśnie nasza nauczycielka, jaką naprawdę jest – powiedziała blondynka. – Założę się, że nigdy nie widziałaś jej sekretnego pieprzyka. Wskazała na biodro nauczycielki, widoczne tylko w pełnej nagości ciała. Anita była oszołomiona, nie podejrzewała panią Dębską o takie odważne zdjęcia. Nauczycielka z pozoru wydawała się taka przyzwoita. Czy ona i Klara uprawiały seks? A może była też jej niewolnicą? Ostatnia myśl była niepokojąca.

    – Jak widać, nasza Madame dekoruje kilka innych projektów – powiedziała blondynka, zdejmując montaż ze ściany. Odsunęła odbitkę obrazu Degasa z 1884 roku przedstawiającego nagą kobietę z kasztanowymi włosami suszącą się ręcznikiem. – Nazywano ją „Toaleta kobiety”. Z tyłu było oczywiście kolejne zdjęcie Eli w tej samej pozie, z ręcznikiem w ręku

    – To było tutaj przez cały czas?

    – Od dnia, w którym to wywieszono na ścianie. Ale przejdźmy dalej, dobrze? Mamy tyle rzeczy do omówienia, jeśli mamy się lepiej poznać. – Anita zdołała zebrać myśli. Pozwoliła nastolatce wznowić jej mały teatrzyk. Ta zaczęła recytować kolejną część swojego dialogu z pierwszego spotkania.

    – Anito, może powiesz mi więcej o swojej córce. Jaka jest w domu? – Rozmowa o Joannie była w tej chwili drażniąca. Dziwiła się, dlaczego musieli odtworzyć akurat „tę” część rozmowy. Mimo to odegrała swoją część.

    – Ona jest… dobrą córką. Staram się kierować ją w dobrym kierunku.

    – Założę się, że też jest niewyżyta seksualnie – powiedziała cicho blondynka – tak jak ty.

    – Przepraszam? – Anita nie mogła uwierzyć, że Klara coś takiego sugeruje. Dokąd zmierza ten dialog?

    – Słucha się ciebie w domu? Czy działa ci na nerwach? No wiesz… noszenie ubrań, których nie do końca akceptujesz?

    – Ach… czasami tak. Jak każda nastolatka. – Anita odpowiedziała zdezorientowana.

    – Innymi słowy, ubiera się jak dziwka. Być może dlatego, że jest małą niegrzeczną suczką. Przeleci każdego, kto odrobi za nią pracę domową.

    – Słucham? – Anita była kompletnie zagubiona.

    – Nie wiedziałaś? – Anita pokręciła głową.

    – Nie… przy pu… Nie wiedziałam, że Asia mogłaby…

    – Przepraszam, że tak walę prosto z mostu. Joasia po prostu uwielbia się pieprzyć i tyle. Anita nie wiedziała, czy wierzyć nastolatce, czy nie. Zdecydowanie nie takiej rozmowy się spodziewała. – Może zmieńmy temat. Czy widnieje jeszcze pan Kamiński na rodzinnych zdjęciach? – Anita miała nadzieję, że blondynka nie będzie wybiegać z dialogiem.

    – Nie. –Odpowiedziała, pomimo że Klara zdążyła zapoznać się z jej osobistym życiem.

    – Szkoda. Z przyjemnością wykorzystałam bym mój nowy dildo na nim. – Zaśmiała się Klara.

    – Nie miałabym nic przeciwko.

    – Hmmm. Cóż, szkoda, że ??nie jest zaangażowany w życie Joasi, ale może i dobrze. Jestem pod wrażeniem, że wychowałeś ją samotnie. Zbyt wielu rodziców nie jest zaangażowanych w edukację swoich dzieci.

    – W każdym razie mam kilka zdjęć do pokazania na zapleczu – poinformowała Klara. Serce Anicie podskoczyło. Zbliża się ten czas. Dotarły do tylnej szafy. Mała wystawa zdjęć znajdowała się w środku.

    – Czuje, że te zdjęcia cię podniecą. – Trudno było Anicie zaprzeczyć tej intuicji, zwłaszcza że sama wyczuwała ekscytacje w środku. Blondynka wyciągnęła kopertę ze zdjęciami i podarowała ją starszej kobiecie. Zaglądając do środka, Anita przejrzała kilka pierwszych zdjęć. Przedstawiały Klarę w różnych odważnych pozach – znacznie bardziej odważnych niż te, które demonstrowała za pierwszym razem. Zaśmiała się na myśl, że ??oryginalny zestaw był wtedy „odkrywczy”. Przeglądając dalej dostrzegła też zdjęcia innych nagich kobiet. Jedna z nich miała maskę na twarzy, krótkie włosy… i pieprzyk.

    – Pani Dębska?

    – Gratulacje, rozpoznałaś pieprzyk.

    Na następnym zestawie zdjęć nie było potrzeby zgadywać, ponieważ nauczycielka nie nosiła już maski. Ona naprawdę jest bardzo ładna, pomyślała. Młodziutka, ledwie dorosła kobieta. Poczuła przypływ pożądania wobec nauczycielki. Przeglądając jeszcze kilka zdjęć, zobaczyła panią Dębską pozującą z ładną młodą brunetką. Sesja rozpoczęła się niewinnym przytulaniem, potem całowaniem i ostatecznie kończyła się fotkami ukazujący namiętny seks.

    – Prawdopodobnie nie powinnam ich oglądać.

    – Och, nie udawaj moralistki. Obie wiemy, że jakbym ci te zdjęcia podarowała to będziesz się masturbowała przy nich każdej nocy. – Anita wiedziała, że blondynka ma rację. Następne zdjęcia ujawniły skromną dziewczynę z krótkimi włosami. Dalej jeszcze inna dziewczyna o rudych włosach i równie w ryzykownych pozach. Czuła się źle z powodu pożądania tych nastolatek, ale po części obwiniała za to Klarę i perspektywę, że niedługo przyjdzie czas na intymniejsze doznanie z poczciwą blondynką.

    Było też kilka zdjęć Eli z kilkoma licealistami. Jeden przedstawiał zamaskowanego chłopca z kutasem, który musiał mieć chyba dwanaście centymetrów długości. Ela ssała olbrzymi organ na jednej fotce, a na drugiej wycierała spermę z twarzy. Niezła z niej nauczycielka, pomyślała. Ten odrębny fakt niezmiernie ją podniecał. Spodziewała się znaleźć w zestawie zdjęcia nauczycielki z Klarą. I rzeczywiście, kiedy wyciągnęła następny plik zdjęć zobaczyła panią od Francuskiego całującą zamaskowaną dziewczynę.

    To musiała być Klara. Bogate piersi i lśniące blond włosy charakterystycznie ułożone we fryzurę, którą Anita zawsze podziwiała u dominującej nastolatki. Obcisłe nawinięte warkocze, dzięki którym wyglądała jeszcze młodziej niż była. Nie miała na sobie stanika tylko znajomą flanelową koszulę prawie całkowicie rozpiętą. Powiew zazdrości przeszył Anitę, ale udało jej się stłumić to uczucie. Nie mogła oczekiwać, że Klara będzie rozwijać swoje seksualne talenty ekskluzywnie z nią, kobietą o tyle starszą, by mogła być jej matką. Przynajmniej ich wspólny czas był owocnie wypełniony. Może przyjdzie czas, kiedy mogłaby nawet uczestniczyć w trójkącie razem z Elą i Klarą. Wzięła głębszy oddech na samą myśl. Nigdy nie uczestniczyła w trójkącie, ale przypuszczała, że przy udziale Klary to doświadczenie musiało być wniebowzięte.

    Dalsze fotki stawały się coraz intymniejsze. Obrazki pieszczenia i namiętnych pocałunków. Najseksowniejsze zdjęcia ujawniały panią Dębską między udami zamaskowanej Klary wykonującą minetę. Kolejna seria przedstawiała Klarę z wielkim dildo na pasku, z którym Anita zdołała się ostatnio dobrze zapoznać. Zdjęcia robione z tylnej perspektywy. Ktoś inny musiał być w pomieszczeniu razem z nimi, Anita zatrzymała się na kilku zdjęciach tylko po to, by podziwiać oszałamiające ciało nastolatki.

    – Teraz się po prostu zrelaksuj. Oglądaj zdjęcia i nic nie mów. – Klara rozłożyła zdjęcia na półce i rozpięła bluzkę starszej kobiecie. Wreszcie seks, za którym tęskniła Anita. Odczuła ulgę, że znajdowały się w ukryciu drzwiczek od szafki. Było to częściowe skrycie i gdyby ktokolwiek wszedł do klasy nie miałby złudzeń co do sprośnych czynów dziejących się przy tylnej ścianie sali.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Lis

    Czasami moja własna perwrsja mnie przeraża. Mam nadzieje że ta część przypadła wam do gustu. Następna częsć jest jusz opublikowana na mojej stronie. Działający link znajdziecie na profilu.

  • Nie-zwykła Rodzina cz 27. – Gorace wspomnienia

    Razem z córką za namową szwagra i mojej siostrzenicy postanowiliśmy zostać u nich na noc. Po naszym wspólnym jebaniu, miałem nadzieję że to będzie wyjątkowa noc. Nie mogłem w zasadzie się jej doczekać. Nie miałem także pojęcia czego się spodziewać.

    Gdy wspólnie oglądaliśmy telewizję, rozległ się dźwięk otwieranych drzwi.

     

    – Już jestem. – usłyszałem głos mojej siostry Rachel. Już wróciła do domu.

     

    – Hej, ciociu… – odezwała się moja córka i podbiegła do Rachel, przytulając ją.

     

    – Cass, Dave. Co za niespodzianka. – po chwili podeszła do mnie przytulając mnie.

     

    – Wpadliśmy z wizytą. Victor zaproponował nam nocleg u was. Nie masz nic przeciwko? – spytałem.

     

    – Ależ skąd. Zaraz uszykuje wam pokoje. Fajnie że przyjechaliście. – powiedziała moja siostra przytulając się do mnie.

     

    Po jakimś czasie Rachel poszła szykować pokój dla mnie i Cassie.

    Gdy moja córka oglądała telewizję razem z Sam i Victorem, ja byłem na górnym piętrze razem z Rachel. Gdy ona rozkładała pościel ja stałem u progu i ją obserwowałem. Miała na sobie czarną spódnicę oraz białą koszulę z podwiniętymi rękawami. Gdy wypięła swój tyłek w moją stronę poczułem jak mój fiut zaczyna twardnieć.

     

    – Wiesz, nieładnie tak podglądać… – powiedziała i odwróciła się do mnie.

     

    – Wybacz, ja… – nie dokończyłem, ponieważ podeszła do mnie i dotknęła mojego krocza przez materiał spodni.

     

    – Spokojnie braciszku. – zaczęła lekko jeździć ręką po moim kroczu. – och…widzę że nadal tak na ciebie działam.

     

    – Oj tak…

     

    – Hmm…z chęcią bym z tobą to zrobiła, ale nie jesteśmy sami w domu.

     

    – Ech…szkoda.

     

    – Trochę czasu minęło. No cóż…innym razem. – powiedziała, a potem krótko pocałowała mnie w usta, po czym wyszła z pokoju. – pójdę jeszcze ogarnąć pokój Sam. Cassie będzie spała u niej, a ty rozgość się.

     

    Na koniec puściła mi oczko i poszła do drugiego pokoju. Ja wszedłem do swojego i zamknąłem drzwi. Usiadłem na łóżko.

    Rety, moja siostra nadal potrafi sprawić że pała twardnieje na jej widok. Mimo upływu lat wciąż ma zajebiste ciało. Nawet jak była młoda, zawsze miała świetną figurę. Nie miała nic przeciwko w chodzeniu na codzień w seksownych obcisłych ubraniach.

     

    Pamiętam jak to u nas się zaczęło. Te nasze “zabawy rodzinne”. Nadal pamiętam jak to zrobiłem pierwszy raz z moją siostrą.

     

    Miałem wtedy 17 lat, a moja siostra 22. Byliśmy bardzo młodzi. Od zawsze fascynowałem się Rachel. Gdy nadarzyła się okazja podglądałem ją pod prysznicem, lub jak się przebierała. Na początku miałem faktycznie wyrzuty sumienia. W końcu to była moja siostra. A ja waliłem sobie konia myśląc o niej. Potem jednak odrzucałem moralne dylematy, ponieważ nie mogłem myśleć o nikim innym tylko o Rachel.

    W tamtych czasach nie miałem wiele dziewczyn. Fakt trafiały się, ale to były puste lale. Przez to jakie były nigdy nie miałem dobrego związku. Nigdy też nie uprawiałem seksu. Trochę byłem sfrustrowany z tego powodu i cały czas wszystko sprowadzało się do zabawiania się ręką.

     

    Pewnego razu siedziałem w moim pokoju w naszym domu. Moich rodziców nie było. Byłem sam i oglądałem telewizję. To było zaraz po tym jak zerwałem z dziewczyną. Byłem tym załamany. Kolejny raz się zawiodłem.

    Nagle drzwi od domu się otworzyły, a do salonu weszła Rachel.

    W tamtym czasie miała figurę niczym Cassie, do tego włosy do ramion. Była bardzo atrakcyjna. Szybko usiadła obok mnie na łóżku.

     

    – Dave…słyszałam o twoim rozstaniu. Przykro mi braciszku. – położyła mi rękę na ramieniu.

     

    – Tiaa…daj spokój Rachel.

     

    – Ona była nic nie warta. Uwierz mi, słyszałam parę rzeczy o niej.

     

    – Wierzę. Ech…wychodzi na to że nigdy nie będę miał fajnej dziewczyny.

     

    – Hej…nie załamuj się. Jeszcze będzie okazja.

     

    Wtedy przejechała ręką po moim udzie. Aż zadrżałem na ten gest. Poczułem jak fiut zaczyna mi twardnieć, a na spodniach pojawia się znany kształt. Rachel zapewne to zauważyła. Od razu się zaczerwieniłem. Moja siostra jednak uśmiechnęła się do mnie.

     

    – Hmm…zawsze tak reaguje? – spytała z uśmiechem.

     

    – Ymm…w zasadzie… – nie wiedziałem co powiedzieć. Chciałem zasłonić moje krocze, jednak Rachel zabrała moje ręce i dotknęła go przez materiał spodni.

     

    – Braciszku…a powiedz mi…robiłeś to już wcześniej? – spytała zagryzając usta.

     

    – W sensie?

     

    – Nie udawaj. Wiesz o co mi chodzi. Uprawiałeś już seks?

     

    – N…n…nie… – powiedziałem, trochę się wstydząc.

     

    – Z żadną dziewczyną? – pokręciłem przecząco głową.

     

    – Żadna. Albo ze mną nie chciały, albo co innego. Ja tak zawsze chciałem tego spróbować.

     

    – Ojej… – wtedy drugą ręką pogłaskała mnie po głowie. Nadal nie zabrała ręki z mojego uda. – …wiesz co mogłabym ci w tym trochę pomóc.

     

    – Co masz na myśli? – lecz wtedy odpięła mi spodnie i je zdjęła. Zaraz do nich dołączyły moje gacie z których wyskoczył stojący penis. Siostra złapała ręką za trzon fiuta.

     

    – O raju…jest taki duży. Ale one były głupie odmawiając ci ruchania.

     

    – Rachel…co ty chcesz zrobić? – pytałem trochę zaniepokojony.

     

    Wtedy Rachel uśmiechnęła się i pochyliła nad moim fiutem biorąc go do ust. Ogarnęło mnie przyjemne uczucie. Nie mogłem uwierzyć w to co właśnie miało miejsce. Moja własna siostra obciągała mi fiuta.

    W tamtym czasie to było dla mnie nie do pomyślenia, aby uprawiać seks z członkami rodziny. Uważałem to za nieodpowiednie. To moja siostra sprawiła że zmieniłem o tym zdanie. Chociaż z początku byłem przeciwny temu.

     

    – Rachel…my…nie powinniśmy. Tak…nie można.

     

    – Oh, braciszku… – na chwilę wyciągnęła go z buzi. – to nic takiego. Ja chcę ci jedynie pomóc.

     

    – Ale…jesteś moją siostrą. Nie możemy tego robić.

     

    – Niby dlaczego? Skoro mi to sprawia przyjemność i z tego co widzę tobie też, to dlaczego nie skorzystać?

     

    – No yyy…

     

    – Możemy to robić z kim chcemy. Widzę że od dawna masz ochotę na moją cipkę. Ja mam wielką ochotę na twojego chuja. Więc teraz jest szansa. Pieprzmy się, na całego. Co ty na to?

     

    Siostra nieco mnie wtedy zadziwiła tym pomysłem. Nie spodziewałem się że Rachel tak bardzo mnie pragnie.

    Co prawda zdarzało mi się zobaczyć ją jak mnie podgląda gdy się przebieram. Ja także często ją widziałem nago. Przyznam od dawna chciałem dotykać oraz pieścić moją siostrę. Uważałem to za odrealnione i chore, ale teraz to wszystko się zmieniło. Rachel chciała się ze mną jebać. Zrobiłem się przez to bardziej napalony. Pieprzyć konsekwencje.

     

    – Dobra. Zróbmy to.

     

    – Świetnie. Najpierw wyliże ci fiuta, potem ty się zajmiesz mną.

     

    Wróciła wtedy do obciągania kutasa. Czułem że miała już w tym wprawę. Wiedziałem od dawna że moja siostra to nie jest cnotka. Na pewno pierdoliła się już z kilkoma facetami i teraz jak mi robiła dobrze to czułem że ma w tym doświadczenie. Ssała mi go dogłębnie. Jej język obracał się w jej ustach na moim fiucie. Ręką też zaczęła gładzić mi trzon kutasa. Niemalże doprowadziła mnie do końca, jednak w ostatniej chwili wyjęła go z buzi.

     

    – O matko, Rachel…jesteś cudowna.

     

    – Oj wiem, braciszku. – wtedy wyprostowała się i zdjęła swoją koszulkę, a następnie odpięła stanik. Moim oczom ukazały się piersi mojej siostry. Były sporych rozmiarów, a jej sutki sterczały. – Dotknij ich…

     

    Wykonałem jej polecenie i chwyciłem je. Były bardzo jędrne i puszyste. Ugniatałem je przez co Rachel cicho jęknęła. Po chwili nie mogąc wytrzymać zacząłem je całować. Smakowały nieziemsko.

     

    – Oh…Davey…widać bardzo tego chciałeś.

     

    Wtedy też zabrała jedną moją rękę ze swojego cycka i nakierowała ją pomiędzy swoje uda. Włożyłem jej rękę pod jej dresy. Okazało się że nie miała bielizny. Zacząłem wkładać palca do cipki Rachel. Wyczułem jak bardzo mokra była. Ręką zacząłem pieścić jej łechtaczkę. Wiła się z rozkoszy. Coraz szybciej masowałem jej kobiecość. Ta jęczała coraz głośniej. Dobrze że nikogo w domu nie było.

     

    – Ohh…tak…wyliż mnie tam…

     

    Oderwałem się od niej. Rachel położyła się na plecy, a ja pomogłem zdjąć jej dresy. Miała idealnie wydepilowaną cipkę. Gdy rozłożyła nogi, leżąc całkiem naga, jej cipa aż prosiła aby ją lizać.

     

    – No dalej, Davey…

     

    Szybko położyłem się obok cipki siostrzyczki. Nie zwlekając zacząłem ją lizać po łechtaczce. Zataczałem kółka językiem na jej pizdeczce. Była bardzo słodka. Wwiercałem językiem coraz bardziej. Dawałem jej dużo rozkoszy. Zassałem jej łechtaczkę na co jęknęła przeciągle.

    Jej soczki zaczynały wylewać się z jej cipuni.

     

    – Ohhhh…tak…uuuu…dobrze…wejdź we mnie… – nieco spanikowałem.

     

    – Co?

     

    – Lepiej jeżeli się rozbierzesz.

     

    Wtedy też szybko wstałem i zacząłem ściągać moje rzeczy. Jezu, spełni się to na co tyle czasu czekałem. Za chwilę wejdę do kobiecej cipki.

    I to nie byle jakiej. Wejdę do muszelki mojej siostry. Byłem bardzo napalony.

     

    Kiedy zdjąłem wszystkie swoje rzeczy, od razu położyłem się na mojej siostrze. Kutasa miałem już skierowanego do wejścia do jej pochwy. Jednak miałem obawy co do innej rzeczy.

     

    – Na co czekasz braciszku? Zerżnij mnie…to twoja szansa.

     

    – A zabezpieczenie?

     

    – Spokojnie…biorę tabletki. Możesz śmiało wejść.

     

    Wtedy nie czekając włożyłem kutasa do połowy. Ona jęknęła przeciągle.

    Była bardzo ciasna. Odczuwała każdy centymetr, który do tej pory wszedł.

    A jeszcze nie był w całości. Nie czekając pchnąłem do końca.

    Krzyknęła głośno. Zacząłem szybciej poruszać biodrami.

    Waliłem ją jak opętany, a ona wyła wniebogłosy. Z impetem wchodziłem do końca pizdy.

    To było niezwykłe uczucie.

     

    Po jakimś czasie wspólnie zmieniliśmy pozycję. Położyliśmy się na boku. Rachel trzymała nogę w górze. Ja byłem z tyłu i z powrotem włożyłem chuja do jej pizdy.

     

    – Oooooogggghhhh….aaaaaahhhh…

     

    Rachel nie przestawała jęczeć. Widocznie mój kutas doskonale ją zadowalał. Zacząłem dotykać jej jędrne piersi. Uszczypałem ją w sutek, na co ona jęknęła głośno. W moich ruchach zaczynałem być bardziej pewniejszy.

     

    – Ohhh…braciszku…ooooohhh…twój kutas…oooohhh…jest nieziemski. – mówiła Rachel między jękami.

     

    – Tak samo….twoja cipa.

     

    Wtedy znów zmieniliśmy pozycję i moja siostra usiadła mi na kutasie. Jebaliśmy się teraz na jeźdźca.

    Zaczęła skakać na mnie za każdym razem bardziej wprowadzając kutasa do swojej pochwy. Była zmęczona i spocona, jebaniem ze mną, jednak z całych sił nabijała się na mojego chuja. Odczuwała każdy centymetr. Jej oraz mnie było dobrze. Czułem że jestem naprawdę blisko. Moja siostra głośno krzyknęła, co zrozumiałem jako że osiągnęła orgazm. Mój fiut zaczął pulsować będąc bliski wystrzału.

     

    – Dalej, Davey…możesz dojść w środku…ooooggghh…

     

    Mój fiut zaczął strzelać ładunki spermy prosto do cipy siostry, która wygięła się w łuk czując je. Cała się trzęsła. Gdy skończyłem Rachel zeszła z mojego kutasa. Położyła się zaraz obok mnie, na boku, bawiąc się moim fiutem.

     

    – To było świetne braciszku. Nikt mnie tak jeszcze nie ruchał. Jak wrażenia?

     

    – To było świetne Rachel. Byłaś zajebista.

     

    – Dzięki, młody. – wtedy pocałowała mnie w policzek.

     

    – To mówisz że to ok, jeżeli będziemy się ze sobą pieprzyć?

     

    – Oh, Dave…oczywiście. Jeżeli my nic przeciwko nie mamy, to czemu nie. Mi nie przeszkadza że jesteśmy rodziną.

     

    – Wiesz co, Rachel? Mi też nie. Wręcz przeciwnie…to sprawia że jestem bardziej napalony.

     

    – No widzisz. Zobaczymy później…może kiedyś będziemy kontynuować nasz “rodzinny sekret”, hmm?

     

    – Hah…zobaczymy.

     

    – Ale to odległy temat. To co ty na to aby powtórzyć to co robiliśmy? – na jej słowa, mój chuj zaczął twardnieć.

     

    – Z chęcią siostrzyczko.

     

    Potem jeszcze ruchaliśmy się kilka razy. Było nam wspaniale. Później siostra poszła do siebie, jak przyszli rodzice.

    Po tym wydarzeniu co jakiś czas sporadycznie się ruchaliśmy. Jednak potem poznałem moją żonę i mieliśmy dzieci, z którymi to kontynuuje to co zacząłem z siostrą.

     

    Jak widać siostra jednak wciąż jest na mnie napalona.

     

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Aga z Przygody w Galerii

    Patrzyłam z zachwytem na tę kobietę. Widziałam bardzo zgrabną, atrakcyjną dziewczynę w średnim wieku. Z satysfakcją przyglądałam się jędrnym piersiom, patrzyłam na szczupłe uda, wygoloną na gładko pipkę z wąziutkim paseczkiem mięciutkich włosków, poprawiłam długie, ciemne włosy okalające bardzo ładną, jeszcze niemal dziewczęcą twarz…

    Tak, to ja. Wyszłam właśnie spod prysznica, wytarłam włochatym ręcznikiem zgrabne ciało, przyglądałam się swemu odbiciu w wielkim lustrze. Co prawda nie jestem pierwszej młodości, przecież niedawno przekroczyłam czterdziestkę, ale ciągle jestem piękną, atrakcyjną kobietą. Mieszkam sama w swym dużym mieszkaniu, które zostawił mi jeden z moich wspaniałych kochanków. Nie miałam zamiaru wiązać się na stałe z jakimś mężczyzną, wolałam związki bez zobowiązań.

    Byłam z pewnym facetem, dużo starszym, bardzo bogatym i hojnym, ale nie chciałam małżeństwa. Jemu chyba też to odpowiadało, bo nie naciskał. Dawał kasę na wszystko, bo z pensji urzędniczki kiepsko się żyło, a ja lubiłam rozrywkowe spędzanie wolnego czasu. Robert był bardzo dbającym o siebie, eleganckim mężczyzną, ubierał się u najlepszych krawców, a ja brałam z niego przykład i też miałam masę fajnych ciuchów. Polubiłam modę z lat sześćdziesiątych, tamte kreacje były rewelacyjne, bardzo kobiece, podkreślające walory ubierających się tak pań. Robercikowi podobało się to, często mimo swego podeszłego już wieku dopadał mnie gdziekolwiek i ładował swego wielkiego kutasa w moją spragnioną pipkę, albo pupę. Niestety, doszedł do kresu swego życia i tuż po trzydziestce zostałam sama.

    Lubiłam seks; co tam lubiłam! Kochałam te chwile, kiedy pulsujący, twardy kutas penetrował me wnętrze, wchodził we mnie i rżnął mnie bez opamiętania. Spotykałam się z różnymi mężczyznami, ale z żadnym nie związałam się na dłużej, niż pół roku. Co prawda nie było ich aż tak wielu, ale kilkunastu z nich złamałam serce. Trzymałam się też żelaznej zasady, że nie uwiodę żonatego. Jakoś nie umiała bym żyć z myślą, że unieszczęśliwiłam jakąś rodzinę, tym bardziej, że miałam przykre doświadczenia z dzieciństwa…

    Wyszłam z łazienki, przebierałam w ciuszkach, kiedy niespodziewanie potrącona spadła z półki jedna z moich wielu torebek, której zawartość rozsypała się na podłodze. Zaczęłam zbierać to wszystko, niespodziewanie zaintrygowała mnie jakaś wizytówka z obcym mi nazwiskiem. Przyglądałam się małemu kartonikowi z napisem „Paweł Zaborski Przedsiębiorca”. Co to za Paweł Zaborski? Skąd wzięła się w mojej torebce jego wizytówka? Nagle doznałam olśnienia! To TEN Paweł, który wydymał mnie w Galerii! Siadłam na brzegu fotela, zanurzona we wspomnieniach nie pomyślałam, żeby założyć coś na siebie, bo i wspomnienia były wspaniałe.

    Galeria… Galeria to miejsce, w którym spędzałam, naprawdę dużo czasu. Wielkie centrum handlowe oferowało wiele atrakcji w postaci kilkudziesięciu sklepów, sklepików i butików wszelakiej maści. Lubiłam spacerować po szerokich korytarzach, oglądać różne fatałaszki, przyglądając się ludziom. Po kilku wizytach rozróżniałam niektórych klientów i bywalców Galerii, choć raczej powinnam powiedzieć o bywalczyniach. Kilka młodych laseczek widywałam tam niemal codziennie, zdarzało się, że widziałam te młode kobietki odchodzące gdzieś w okolice parkingu w towarzystwie dużo starszych mężczyzn. Najpierw zastanawiałam się, gdzie idą i co robią, ale Robert uświadomił mnie, że dupeczki oddają się za drogie prezenty. Przyznam, że nie potępiałam ich za to, wręcz przeciwnie, wzbudzały mą ciekawość. Patrzyłam na te dziewczyny, zastanawiałam się, co nimi kieruje.

    To centrum handlowe żyło swoim życiem, działy się tam różne historie, o których być może kiedyś jeszcze opowiem… Zdarzyło się pewnego zimnego, wietrznego wieczoru, kiedy z zaskoczeniem patrzyłam, jak mój dawny znajomy zabiera do auta jakąś brudną bezdomną, innym razem do samochodu siostry mej koleżanki z pracy wsiada młody menel! Fakt, był bardzo przystojny, ale to ciągle jakiś zawszawiony menel!

    W ogóle lubiłam pobyt w Galerii, lubiłam przyglądać się ludziom, nie oceniałam ich, tylko przypatrywałam się, jak się zachowują, jak robią zakupy… Pewnego dnia przypadkowo zobaczyłam jedną z tych galerianek, jak odchodziła gdzieś z klientem. To była młoda, śliczna dziewczyna, niezbyt wysoka, diabelnie zgrabna, urocza, z burzą blond loków na głowie. Patrzyłam na nią i czułam, jak moja pipka robi się bardzo mokra. Nie robiłam tego nigdy z kobietą ale teraz jak ja bardzo chciałam, żeby mnie wylizała! Dyskretnie poszłam za nimi, chciałam koniecznie zobaczyć, co będą robić. Dziewczyna wprowadziła faceta w jakieś korytarze, w końcu doszli do ściany i jakichś zamkniętych drzwi. Stałam w miejscu, z którego dokładnie wszystko widziałam, sama będąc niezauważalna. Mężczyzna rozpiął rozporek, wydobył penisa, którym laseczka natychmiast się zajęła. Obciągała kutasa z wielką wprawą, widziałam, że nie robi tego pierwszy raz. Nie trwało długo, kiedy klient zaczął stękać i wystrzelił w usta laski, a ona wypluła spermę na podłogę, wytarła usta chusteczką wyjętą z kieszeni, wzięła torbę z oferowanymi ciuszkami i pośpiesznie zniknęła. Na szczęście zdążyłam wycofać się wcześniej, nie widziała mnie. A ja… No cóż, cały wieczór myślałam o tym, co widziałam w Galerii, masowałam sobie cipeczkę, wspomagałam się ulubionym wibratorem i… zastanawiałam się, jak namówić piękną nastolatkę żeby zajęła się mą szparką…

    Po kilku dniach namysłu postawiłam wszystko na jedną kartę. Odszukałam w jakiejś kafejce mą dupeczkę, siedzącą w towarzystwie innych takich samych dziewczyn, skinęłam na nią dłonią i odeszłam kilka kroków od towarzystwa.

    – Co jest? – patrzyła na mnie zaskoczona

    – Nic takiego, szukam kogoś takiego, jak ty.

    – Nie rozumiem, możesz jaśniej?

    – A ty co? Z kółka różańcowego jesteś? Nie udawaj, chcę ciebie – postawiłam wszystko na jedną kartę.

    – A do czego? – uśmiechała się nieśmiało.

    – Do wylizania mej cipki – wypaliłam.

    – Tylko do tego? – tym razem patrzyła bardzo odważnie.

    – To zależy od ciebie… – patrzyłam dziewczynie w oczy.

    – Masz dom?

    – Mam mieszkanie i mieszkam sama. Wpadniesz?

    – Zdajesz sobie sprawę z tego, że ja tutaj pracuję?

    – Oczywiście, możesz liczyć na jakąś… gratyfikację, a jeśli będzie bardzo dobrze, być może zasłużysz na nagrodę! – objęłam laskę w pasie, przyciągnęłam do siebie i pocałowałam w usta.

    – Fajnie całujesz… – popatrzyła mi w oczy – Tu masz mój numer telefonu, zadzwoń, jak się zdecydujesz.

    – A jak masz na imię?

    – Jestem Nela.

    Zastanawiałam się cały tydzień, w końcu, pewnego popołudnia zadzwoniłam.

    – Nela? Cześć, tutaj Aga.

    – Aga? Chyba nie znam…

    – To poznasz. Dałaś mi swój numer telefonu w Galerii.

    – A tak, pamiętam. Dzwonisz, bo…?

    – Bo chcę poczuć twój języczek na swej cipce.

    – Wreszcie jakiś konkret – roześmiała się – kiedy?

    – Kiedy możesz, mam urlop.

    – Nawet dzisiaj wieczorem, pasuje?

    – Oczywiście, wysyłam sms-em swój adres.

    – Będę za godzinę.

    Tak było. Weszła do mego mieszkania śliczna blondynka, niemal w progu pozbawiła się ciuchów i naga stanęła przede mną. Podziwiałam jej boskie, młode ciało, i sama opadłam na kolana, żeby wylizać jej pipkę. Gładko wygolona, pachnąca, soczysta szparka z drżeniem przyjęła moje pieszczoty. Lizałam gładką cipkę, ssałam łechtaczkę, lizałam całe łono. Oderwałam się w końcu od różowej szparki.

    – Powiedz choć, jak masz na imię! – wyszeptałam – Ale naprawdę, nie interesuje mnie twoja ksywka w Galerii.

    – Jestem Nela, mówiłam przecież – dobiegły mnie z dołu ciche słowa, bo teraz one lizała mnie – ale masz fajną cipeczkę.

    – Ty też, liż mnie, chcę przeżyć niesamowity orgazm, spraw to.

    – Ja też…

    I tak było! Obie miałyśmy mega orgazmy, obie upadłyśmy bez sił na pościel, gdzie zakończyłyśmy po dwóch godzinach nasz miłosny wieczór….

    Teraz trzymałam w dłoni wizytówkę Pawła Zaborskiego i rozpamiętywałam, jak to było z tym facetem. To było…

    Ubrana w bardzo krótką mini, założyłam nieziemsko wysokie obcasy, na górę trochę za ciasną koszulkę, żeby uwydatnić biust. Wymalowałam dyskretnie usta, podkreśliłam oczy i poszłam na łowy. Rozglądałam się po Galerii dość długo, wreszcie dojrzałam tego, którego szukałam. Mężczyzna wysoki, przystojny, może nie grzeszył urodą, ale był bardzo męski. Popatrzyłam mu w oczy, chwilę później uśmiechnęłam się, lekko skinęłam głową. Pewnie nie dostrzegł tego gestu, ale poszedł za mną. Pamiętałam rozkład korytarzy, w które weszła Nela, gość szedł za mną.

    Stanęłam pod ścianą. Miałam taką chcicę, że nawet gdyby tylko pogłaskał mi pipkę, to i tak bym odleciała. Oparłam się o ścianę, przymknęłam oczy, facet zaczął mnie całować. Robił to naprawdę podniecająco. Nie wytrzymałam, położyłam dłoń na jego kroczu, poczułam coś dużego i twardego. Chwilę później silne dłonie odwróciły mnie tyłem do mężczyzny i poczułam kutasa wdzierającego się w cipkę. Wiedziałam, że może wszystko, bo nie mogę mieć dzieci, ale mój kochanek zawahał się.

    – Możesz – rzuciłam mu przez ramię.

    To, jak ten facet mnie ruchał, to przechodzi ludzkie pojęcie. Czułam jego dłonie na biuście, ugniatał go i ściskał delikatnie sutki, czułam twardego penisa rozpychające ciasną pipkę. Zatrzymał się, ale ciągle nabijałam się na jego twardziela, trwało to do momentu orgazmu. Był tak silny, że nogi mi się ugięły, opadłam na kolana. Facet jeszcze nie doszedł, więc zajęłam się jego twardą pałą. Ssałam go, lizałam, pomagałam sobie dłonią. Wreszcie i on doszedł. Wytrysk miał niesamowity, fale spermy wylewające się z pulsującego penisa ledwo zdążyłam połykać. Po wszystkim wytarłam usta, wstałam i odeszłam… Przedtem wsunęłam do stanika otrzymaną wizytówkę, zapamiętałam, co powiedział przed rozstaniem.

    Paweł Zaborski… Hmmm… Co to dużo gadać, na wspomnienie tamtych chwil zrobiłam się wilgotna, po chwili poczułam, jak soczki spływają po udzie. Kurna, co jest? Podnieciło mnie samo wspomnienie! Może spróbuję umówić się z gościem na fajny seks? Pamiętałam, że miał dużego kutasa, bardzo chciałam znowu poczuć go w sobie. Miałam wątpliwości, czy jeszcze mnie pamięta, przecież od tego niespodziewanego seksu w Galerii minęło grubo ponad pół roku. Nie zastanawiając się więcej postanowiłam nawiązać z nim kontakt. Pojechałam do Galerii, weszłam do korytarzyka, w którym mnie zerżnął i zrobiłam kilka zdjęć. W domu wybrałam najlepsze i wysłałam do tajemniczego Pawła. Pod fotką napisałam dwa słowa:

    „Pamiętasz? Może…?”

    Odpowiedź nadeszła niespodziewanie szybko. Wysłał mi zdjęcie chyba swej sypialni z dużym łóżkiem i podpisem:

    „Tutaj będzie wygodniej”.

    Znowu poczułam wilgoć między nogami, nie zastanawiając się zbyt długo napisałam tylko:

    „Kiedy?”.

    „Kiedy chcesz”

    Chciałam już, ale przecież nie znałam faceta, nie miałam pojęcia gdzie mieszka, nie wiedziałam kim jest, ani jakim jest człowiekiem. Jedyne, co zapamiętałam to jego duży kutas; był naprawdę imponujący i doskonale mnie wypełniał.

    „Co powiesz na jutro”

    „Mam wolny weekend, doskonale”

    „Dasz mi swój adres?”

    Po chwili wiedziałam, gdzie mam jechać. Tak, nie miałam pojęcia, co mnie czeka, ale facet budził zaufanie, byłam pewna, że nic mi nie grozi z jego strony, a jedyne czego chciałam i na co liczyłam, to to, że porządnie mnie zerżnie. Niecierpliwie czekałam na sobotnie popołudnie. Przygotowałam się na to spotkanie, chciałam przeżyć coś niespotykanego, czego nie zapomnę. Wreszcie wylaszczona wsiadłam do auta, wprowadziłam dane do nawigacji i pojechałam.

    Dom nie był zbyt wielki, ale bardzo ładny. W sąsiedztwie nie było żadnych zabudowań, działka otoczona ładnie prowadzonymi tujami. Wjechałam w otwartą bramę, gospodarz ubrany w luźną, sportową odzież czekał przed domem; podszedł do auta, otworzył drzwi i podał mi rękę.

    – Witaj, jestem Paweł – pomógł mi wykaraskać się z pojazdu, co w wysokich szpilkach jest naprawdę utrudnione, że o prowadzeniu samochodu nie wspomnę.

    – Cześć, Aga – uśmiechnęłam się promiennie. – Bardzo ładny dom i działka – pochwaliłam, rozglądając się po posesji.

    – Dziękuję, lubię pracę w ogrodzie, to mnie relaksuje. Proszę, zapraszam do środka. – wskazał drzwi wejściowe.

    Zaskoczył mnie porządek panujący w środku i bardzo ciekawie urządzone wnętrze. Widać, że facet przygotował się na mą wizytę. Na stole patera z owocami, obok jakieś ciasteczka. Między płonącymi świecami stała otwarta butelka wina, obok niej dwa puste kieliszki. Okna były trochę zaciemnione przez gęste firany, panował półmrok, dodający temu pokojowi aury tajemniczości, przynajmniej tak to odebrałam.

    – Proszę, siadaj – odsunął krzesło. Dziękuję, ale może jeszcze wezmę torbę z samochodu, przecież jeśli proponujesz wino, to już nie będę mogła dzisiaj wracać.

    – Na to liczyłem – był wyraźnie zadowolony – pomogę ci.

    Chwilę później siedzieliśmy przy stole, torba stała w korytarzu. Przyglądałam się bez słowa mężczyźnie, próbowałam skonfrontować to, co widzę z tym, jak go zapamiętałam w Galerii. Nie zmienił się ani trochę, może włosy miał dłuższe. Mimo, że nie był ideałem męskiej urody, jednak podobała mi się ta twarz, taka męska i zdecydowana. Ładne oczy, trochę orli nos, twarz idealnie wygolona, pełne usta, ładne zęby – w sumie interesujący okaz samca. Ucieszyłam się, że jest ogolony, bo nie cierpię facetów z kilkudniowym zarostem. Po upojnej nocy mam zwykle poobcierane uda, twarz i biust; to wszystko w zależności od namiętności kochanka. Paweł też mi się chwilę przyglądał, nalał wino w kieliszki, podał jeden.

    – Wypijmy za naszą znajomość i – mam nadzieję – upojną noc!

    – Za upojną noc – upiłam łyk smacznego trunku.

    Więcej nie mogłam, bo mężczyzna pochylił się w moją stronę, ujął mą twarz w dłonie i zaczął całować. Najpierw muskał delikatnie nos, potem oczy, całował policzki, szyję, wpił się wreszcie w usta i poczułam niemal w gardle jego zwinny język. Całował fantastycznie, dawał tym dużą porcję rozkoszy. Poczułam ciepłą dłoń na biuście, usłyszałam szept.

    – Jestem po kąpieli, chodźmy do sypialni…

    – Prowadź.

    Znowu mnie zaskoczył. Okno sypialni było szczelnie zasłonięte, ciemność rozświetlały świece. Stał niemal wszędzie, było ich kilkadziesiąt!

    – Nie boisz się pożaru – zażartowałam.

    – Jedyny pożar tej nocy w tej sypialni, to pożar namiętności – rozpinał guziki bluzeczki, cały czas mnie całował.

    Nie czekałam na nic więcej. Ciepło i wilgoć w cipce świadczyły tylko o jednym… Byłam gotowa i chciałam jak najszybciej przyjąć w nią kutasa Pawła. Rozwiązałam gruby sznurek podtrzymujący spodnie od dresów, ściągnęłam je na dół. Nie miał na sobie bielizny, sterczący penis niemal wystrzelił mi w twarz. Natychmiast objęłam go ustami, nasunęłam się na niego. Był duży, gruby, nie mieściłam go całego. Ruchami głowy doprowadziłam faceta do stanu, który spowodował jego głośne sapania i jęki. Drągal jeszcze urósł, zrobił się bardzo twardy. Zajęłam się różową głowicą, lizałam ją i ssałam, przyglądając się dorodnej pale. Pokrywała go delikatna skórka, pod którą widziałam plątaninę żył i żyłek, co sprawiało wrażenie, że jest on taki… sękaty! Masowałam ręką trzon, ciągle zajmując się wielkim łbem, druga ręka pieściła zwisające jądra. Paweł nie wytrzymał dłużej, podniósł mnie i niemal rzucił na łóżko.

    Upadłam na plecy, a on prawie zdarł za mnie spódniczkę i stringi, rzucił je na podłogę, sekundę później wylądował tam rozerwany stanik. Rozchyliłam nogi, ugięłam je w kolanach i obserwowałam głowę ruszającą się między udami. Facet wiedział co robi. Strzelił mi taką minetę, jak chyba jeszcze nigdy nikt. Fale rozkoszy obezwładniały mnie, nogi mi się trzęsły, darłam się jak opętana. Chyba trzy razy doszłam, zanim poczułam w cipce twardą kuśkę rozpychającą się w środku. Matko, jak mi było dobrze! Paweł ruchał jak automat, jego rytmiczne, mocne pchnięcia doprowadzały mnie do utraty świadomości. Rzucałam się na łóżku, ściskałam w rękach pościel, chciałam zrzucić go z siebie, ale nie dałam rady, był bardzo silny.

    Niespodziewanie wyszedł z cipki, popatrzyłam na niego zaskoczona. Chciałam się podnieść i wziąć błyszczącą pałę do buzi, ale nie pozwolił na to. Mój kochanek założył na swe ramiona me uda, splunął na dłoń, posmarował śliną swego przyjaciela i bez pardonu, jednym ruchem wjechał w tyłek. Przez sekundę bolało, ale potem przyszła upragniona rozkosz. Tak jak wcześniej w pipce, tak teraz w pupie ruszał się rytmicznie, mocno i głęboko. Znowu wyszedł, odwrócił mnie na brzuch, uniósł mi biodra i władował się w cipkę. Po kilku ruchach zamienił dziurki, znowu czułam go w pupie. Ja pierdolę, jak ten facet umiał ruchać! Jego wielka pała penetrowała mnie w środku, a ja myślałam, że zwariuję. Zatrzymał się.

    – Co jest, już nie możesz? – odwróciłam głowę w jego stronę.

    – No coś ty, mogę, ale czy ty możesz? – patrzył pytająco.

    Domyśliłam się, o co pytał, uśmiechnęłam się.

    – Mogę, Pawełku, mogę, tak jak za pierwszym razem

    – To dobrze, bo już bym chciał sobie ulżyć, zanim rozbolą mnie jądra.

    – Ale obiecujesz, że to nie koniec?

    – Obiecuję.

    Znowu był w cipce i w pupie, tym razem jednak jego ruch były znacznie szybsze i mocniejsze. W pewnym momencie poczułam, jak ten twardziel jeszcze bardziej rośnie, zrobił się jak drewniany klocek rozrywający mi pipkę, jego pulsowanie świadczyło tylko o jednym. Nie myliłam się. Strumień spermy zalał mą szparkę, z ust mężczyzny wyrwał się ryk, opadł na pościel, jeszcze kilka razy poruszył się we mnie i odwrócił się na bok. Natychmiast dopadłam ciągle pulsującą dzidę, wyssałam z niej wszystko, dokładnie wylizałam trzon.

    – Aga, dziewczyno, ty masz ogień w pipie i w dupie! – ledwo wysapał.

    – Tak wiem, a im gorętszy kochanek, tym lepiej dla nas obojga.

    – Odsapnijmy chwilkę, masz ochotę na wino?

    – O tak! Tym bardziej, że jest naprawdę smaczne.

    Paweł wyszedł do salonu, po chwili wrócił z butelką i kieliszkami, patrzyłam, jak ten drągal kołysze się między nogami w rytm kroków; nalał. Wypiłam całą zawartość kieliszka jednym łykiem, pokazałam oczami, że chcę jeszcze. Tym razem wypiłam pół.

    Leżałam na boku, patrzyłam w oczy memu kochankowi, głaskałam dłonią opadające przyrodzenie.

    – Ale ty jesteś jebaka – wyszeptałam

    – To dzięki tobie, jesteś rewelacyjną dziewczyną i kochanką – cmoknął mnie w czoło.

    Przysunął się bliżej, objął ręką i zaczął całować. Tak jak wcześniej, najpierw zajął się twarzą, całował nos, oczy, lizał uszy, brodę, przesunął się na szyję. Czułam jego pocałunki na karku, po chwili ssał sterczące sutki, lizał je, szarpał leciutko ustami. W zagłębieniu pępka zwinny język nie zagościł długo, bo już był na łonie, chwilę później drażnił łechtaczkę. Te pieszczoty znowu wywoływały falę ciepła obejmującą całe moje nagie ciało. Paweł zajmował się cipką, palcował ją, lizał wargi, też delikatnie szarpał je ustami. Wsuwał język w szparkę pipki, zlizywał wypływający z niej śluz i niespodziewanie podniósł me biodra i zaczął lizać okolice odbytu. Nie, nie tylko okolice, lizał ciemną dziurkę, w której tak gościnnie był witany jego kutas. Przyznam, że nikt wcześniej mi tego nie robił, było to dla mnie zaskoczeniem, ale bardzo przyjemnym i podniecającym. Patrzyłam w dół, poruszałam wolniutko biodrami, moje podniecenie ciągle narastało.

    – Pawełku…

    – Tak, Aguś? Chcę tak, jak za pierwszym razem…

    – To znaczy?

    – No, tak jak wtedy w Galerii. Na stojąco przy ścianie!

    – Nie widzę problemu, tylko chciałem się tobą maksymalnie nacieszyć, nawet nie wyobrażasz sobie, jak dawno nie byłem z kobietą… A z tak namiętną jak ty to chyba wcale!

    Nie odpowiedziałam, tylko podniosłam się z łóżka, stanęłam przodem do ściany, pochyliłam trochę, oparłam o nią obie dłonie; popatrzyłam do tyłu.

    – Na co czekasz?

    – Już, Aguś, już się tobą zajmuję.

    Nie wiem, jak on to zrobił, ale znowu był gotów do akcji. Pomału wszedł w cipkę, nie śpieszył się, ale dopychał do końca. Po kilkunastu sekundach lekko przyśpieszył i ciągle zwiększał tempo. Teraz był w pupie, trzymał mnie mocno za biodra i znowu ruchał jak automat. Wsłuchiwałam się w klaśnięcia jego podbrzusza o moją pupę i ciche mlaskanie jąder odbijających się od mokrej pipki. Doszłam bardzo szybko, orgazm był znowu ogromny, podobnie jak w Galerii nogi zaczęły mi znowu drżeć, bezsilna opadłam na kolana. Natychmiast złapałam w rękę bujającą się dzidę i wepchnęłam sobie w usta. Robiłam tego loda najlepiej, jak umiałam i przyniosło to skutek, bo bardzo szybko twardy chuj jeszcze bardziej stężał, zaczął pulsować i wyrzucać kolejne porcje spermy. Połykałam ile się dało, ale nie byłam w stanie wszystkiego, trochę poszło na brodę i biust.

    – Aga, na chwilkę mam dość – usłyszałam głos z góry.

    – Ja chyba też. Może dopijemy to wino do końca i położymy się na kilka minut?

    – Dobry pomysł. Muszę jeszcze tylko pójść do łazienki, bo mi pęcherz pęknie. No i muszę się trochę opłukać.

    – Hmmm. Zrobię to samo. Umyjesz mnie? – podniosłam się, objęłam Pawła za szyję.

    – Z największą przyjemnością – niespodziewanie wziął mnie na ręce i zaniósł do łazienki.

    Kilka minut później leżeliśmy przytuleni, okryci kołdrą. Nie wiem, kiedy usnęłam…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    To pierwsza część nocy. Ma być druga? Piszcie, czy chcecie ciąg dalszy upojnej nocy!

  • Seksowna stewardessa Nina

    Podczas długiego lotu pracowała oszałamiająca stewardessa o imieniu Nina. W miarę jak lot postępował, Nina zaczęła czuć się niespokojna i podniecona. Wiedziała, że to nieodpowiednie, ale nie mogła powstrzymać uczucia pożądania, które w niej narastało.

    Zdesperowana z podniecenia, poszła do toalety i zamknęła drzwi. Oparła się o ścianę, zamykając oczy, gdy zaczęła się dotykać. Jej palce przesuwały się wzdłuż krawędzi jej łechtaczki, a ona jęknęła, gdy wsunęła je do środka.

    Westchnęła cicho, gdy poruszała palcami w sobie, czując, że wilgoć rośnie. Drugą ręką masowała swoje piersi, stymulując swoje sutki do twardych brodawek. Jej oddech stawał się nieregularny, gdy zwiększała intensywność swoich ruchów, zgubiona w gorączce swojej namiętności.

    Nagle było pukanie do drzwi, a Nina zastygła. Szybko próbowała się ogarnąć, ubierając swoje ubrania i poprawiając włosy. Otworzyła drzwi, by zobaczyć pasażera, który czekał na użycie toalety i uśmiechał się znacząco. Nina zrobiła się czerwona z wstydu, ale nie mogła powstrzymać poczucia podekscytowania, że została przyłapana.

    Wróciła do swoich obowiązków, ale nie mogła powstrzymać uczucia niegrzecznej przyjemności, wiedząc, że była tak odważna. Starała się zapamiętać, by być bardziej ostrożną.  Przez resztę lotu  nie mogła powstrzymać dreszczyku emocji, który wciąż drgał między jej nogami przez resztę lotu.

    Kiedy Nina wróciła do swojego hotelowego pokoju, wiedziała, że musi pozbyć się napięcia, które narosło w jej ciele przez cały dzień. Podczas prysznica, pocierała swoje ciało miękką gąbką, zastanawiając się, czy powinna ponownie dać upust swojej pożądliwości.

    W końcu nie była w stanie oprzeć się pokusie. Kładąc się na łóżku, otworzyła swoją walizkę i wyjęła małą, srebrną zabawkę erotyczną. Otworzyła swoje uda, oddając się ekscytacji, gdy zaczęła pocierać ją po swoich wargach sromowych.

    Jej ciało poruszało się rytmicznie, gdy włączała wibracje i wprowadzała zabawkę do swojego wnętrza. Głębokie westchnięcia i jęki wypełniały pokój, gdy dosięgała swojego szczytu.

    Zrelaksowana Nina uśmiechnęła się zadowolona. Wiedziała, że to, co robiła podczas swojej pracy w samolocie, było nieodpowiednie, ale jednocześnie nie mogła powstrzymać swojego ciała przed namiętnym podnieceniem. Obiecała sobie, że będzie bardziej ostrożna, ale jednocześnie nie mogła się doczekać kolejnego dnia, aby znowu poczuć tę ekscytację.

    Kolejny dzień był równie męczący dla Niny, ale nie mogła się doczekać powrotu do swojego pokoju hotelowego. Zastanawiała się, czy to, co zrobiła poprzedniej nocy, było tylko jednorazowym zdarzeniem, czy też jej pożądanie wciąż będzie ją kontrolować.

    Kiedy w końcu znalazła się w swoim pokoju, otworzyła swoją walizkę i wyciągnęła srebrną zabawkę. W końcu zdecydowała, że będzie kontynuować masturbacje i pieścić swoje ciało.

    Zamknęła oczy, położyła się na łóżku i zaczęła pocierać swoje piersi i brzuch. Jej ciało drżało, gdy wprowadzała zabawkę do swojego wnętrza i włączała wibracje. Głębokie jęki wypełniały pokój, gdy dochodziła do szczytu.

    Z każdym dniem coraz bardziej uzależniała się od swojego rozkosznego hobby. Jednocześnie czuła, że musi utrzymać swoją tajemnicę w tajemnicy przed resztą załogi.

    Nina była pewna, że jej zachowanie było ryzykowne, ale jednocześnie nie mogła przestać. Miała nadzieję, że uda jej się nadal kontrolować swoje pożądanie, ale jednocześnie nie mogła się doczekać kolejnego wieczoru, aby znowu dać upust swoim namiętnościom.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zboczony poeta
  • Skryty Usmiech 1

    Ala spoglądała na wnętrze kafejki ze swojego stolika, który znajdował się zaraz przy oknie. Słońce przytulnie ogrzewało jej plecy. Dlatego koty leżą na parapetach okiennych, to ciepło, które daje słońce. Owinęła się tym przyjemnym uczuciem jak pluszowym kocem. Szkicownik leżał na jej kolanach, a węglowy ołówek unosił się tuż nad kartką. Rysunek był prawie ukończony. Osobniczka, którą szkicowała, znajdowała się kilka stolików dalej. W celu zachowania dyskrecji, Ala miała spuszczoną głowę, a spoglądała na kobietę poprzez drobne szparki jej rzęs. Nie chciała wyglądać na gapiu sia, mimo to nie mogła oprzeć się urodzie tej kobiety.

    Porcelanowo biała skóra, wysokie kości policzkowe i kruczoczarne włosy nadawały jej ogólny królewski wygląd. Jej włosy były rozpuszczone w miękkie, wąskie loki, które osławiały jej twarz, gdy pochylała głowę w dół. No i te oczy! Były błękitno szare śmiejącej natury. Można było się zarumienić, kiedy zwróciła wzrok w twoją stronę. A kobieta zdążyła już kilkakrotnie przyłapać, Ale na patrzeniu podczas szkicowania. Starała się jak najlepiej uchwycić kobietę na papierze.

    Alicja spojrzała na szkic i nie do końca była zadowolona ze swojej pracy. Nie przelała tej magicznej aury otaczającej nieznaną osobniczkę. Kolejny mężczyzna prawie się potknął, przechodząc obok stoliczka kobiety. Zacisnęła usta, by powstrzymać śmiech. Wiedziała, że wielu facetów w kafejce spoglądało na kobietę z „nadmierną” ciekawością. Kobieta trzymała filiżankę z kawą przed ustami, udając, że nie zauważyła poślizgnięcia. Jej filiżanka zaledwie milimetry od jej ust sprytnie przysłaniała cienkie linie warg. Ala dostrzegła lekki uśmieszek, chociaż nie unosił się bardziej niż kącik jej ust.

    Bez pełnego widoku na usta, Ala postanowiła opracować inne szczegóły zdobiące kobietę. Wróciła do bransoletki na nadgarstku. Nic ekstrawaganckiego. Po prostu pojawiła się prosta, elegancka bransoletka w kolorze srebra. Zwisał z niego jeden mały amulet, był czarny i przypominał jej symbol yin-yang. Z tym że zamiast dwóch symetrycznie goniących półkręgów, na tej były trzy.

    Ciekawe, zastanawiała się co oznacza ten emblemat. Sądząc po ogólnym wyglądzie kobiety przed nią, przypuszczała, że ??ma to coś wspólnego z pięknem i bogactwem. Może jakiś symbol miłości? Czy był to jakiś symbol bogini? Mogła być aż tak arogancka? Wyjęła telefon i otworzyła wyszukiwarkę. Kto inny ma wiedzieć, jak nie stary poczciwy Google. Wpisując „Yin-Yang z trzema falami” otrzymała mnóstwo nietrafnych rezultatów. Przeszła na filtr wyświetleń i wybrała same obrazki. Spojrzała na szereg przeróżnych zdjęć. Jednak i tym razem brak konkretów. Do diaska!

    Już miała zgasić ekran, gdy na samym dole piątej strony zdjęć, zobaczyła podobny symbol. Kliknęła na niego i przeskoczyła do pełnowymiarowej wersji. Dzięki Google! Wciągnęła głęboko oddech, gdy przeczytała opis symbolu. Nie, to nie mógł być ten sam symbol.

    Powróciła do strony głównej wyszukiwarki. Tym razem wpisała „symbol BDSM”. Pokręciła głową i śmiała się sama z siebie. Jak mogła pomyśleć, że ??to może być ten sam symbol. Ponownie sprawdziła nadgarstek kobiety, gdy załadowała poprzednią witrynę klikając w pierwszą pozycję na liście, znalazła stronę internetową o BDSM. Przewijając w dół, ponownie znalazła symbol. Zdecydowanie był to ten sam symbol. Strona szczegółowo wyjaśniała znaczenie symbolu oraz sam wybór stylu życia.

    Cholera Google! Płacisz mi figle! Zadrwiła sama do siebie. Z przekory położyła telefon z powrotem na stół. Nie było mowy, żeby ta elegancka kobieta należała do tego typu sprośnego stylu życia. Bicze, łańcuchy, skórzane maski? Sznury, wosk i plony? Nie, nie, nie! Ta kobieta była rozpieszczana. Ta kobieta była pod dobrą opieką. Wszystko w jej wyglądzie krzyczało elegancją.

    Nie mogła być degradowana przedziwnymi narzędziami tortur. Traktowana jak uliczna dziwka, zdana na łaskę jakiegoś zboczonego zbereźnika. Ktoś opiekował się tą kobietą i robił to z szacunkiem i uznaniem. Nieznana kobieta odstawiła filiżankę kawy, co dało szansę Ali ponownie się jej przyjrzeć. Wyprostowane plecy, ramiona odchylone do tyłu. Broda uniesiona lekko do góry. Nogi delikatnie skrzyżowane. Biła od kobiety pewność siebie. Nie, to nie był ktoś, kogo traktowano jak wygnańca.

    Ta kobieta była rozpieszczana. Więc albo Google plota mi figle, albo kobieta nie miała pojęcia, co ma na nadgarstku. Może nosiła go tylko, dlatego, że był ładny dla oka. To musiało być to. Z pewnością zdjęła, by go po poznaniu mrocznej symboliki. Jej oczy skierowały się ku drzwi w stronę wchodzącego faceta. Uśmiech pojawił się na twarzy eleganckiej kobiety. Z nieznanych przyczyn opuściła nisko głowę, tak jakby była totalnie zawstydzona. Jej podbródek prawie dotykał piersi.

    Wzrok skupiony w jeden punkt na stole, a dłonie oparte na udach. Nieznajomy mężczyzna przywitał ją pocałunkiem w skroń, po czym nachylił głowę i dyskretnie wyszeptał jej coś do ucha. Kobieta uśmiechnęła się subtelnie i odpowiedziała równie coś po cichu. Następnie nieznajomy podszedł do lady, by złożyć zamówienie, a kobieta ciągle siedziała w dziwnej pozycji z opuszczoną głową i tym małym uśmiechem. Wyglądało to tak, jakby między nią a tym mężczyzną odbywał się jakiś prywatny żarcik.

    Ala zmarszczyła brwi. Nie mogła dokończyć szkicu, gdy kobieta miała tak opuszczoną głowę. Z frustracji uderzyła końcem ołówka w papier. Spojrzała na kobietę i zobaczyła, że ??teraz odwzajemnia spojrzenie. Przenikliwe spojrzenie w jej kierunku sprawiło, że Ali zaczęło dudnić serce. Nieznajoma nie przeglądała wnętrze kafejki tylko patrzyła prosto na nią.

    Mężczyzna wrócił, a wzrok kobiety szybko powrócił w pusty punkt na stole. Ala uważnie przyglądała się kobiecie. Coś w niej się zmieniło. Spojrzała na swój rysunek, a zaraz z powrotem na kobietę. Nieznajomy rozłożył teraz swoją gazetę i przysunął ją bliżej kobiety. Trudno było Ali stwierdzić, jaka to była sekcja w gazecie, ale wyglądało na to, że to była ta sama krzyżówka, która próbowała sama rozwiązać, zanim wzięła się za szkicowanie uroczej osobniczki.

    Nieznajomy położył nonszalancko dłoń na przed łokciu eleganckiej kobiety. Lewą ręka wyciągnął telefon i zaczął go przeglądać. Prawa dłoń głaskała delikatną skórę eleganckiej kobiety. Podnosząc długopis w rękę, kobieta wzięła się za rozwiązywanie krzyżówki. Nie wyglądało na to, żeby gawędzili między sobą, tak jakby nie czuli potrzeby na pogawędkę. Ta ich nietypowa interakcja przyszła im naturalnie, tak jakby witali się w ten sposób regularnie. Szkoda, że nie w tej kawiarni. Ala przychodziła tu regularnie i nigdy wcześniej nie widziała tej pary! Praktycznie była stałym bywalcem knajpce, aż któregoś dnia Adam właściciel kafejki, zażartował, mówiąc, że powinna przyjąć aplikację i pracować tutaj, ponieważ i tak była tu cały czas.

    Ala nadal czekała, aż kobieta podniesie głowę. Ołówkiem zaczęła poprawiać jej linię włosów. Ta bezlitosna bezradność zaczynała ją frustrować. Miała ochotę wstać i krzyknąć: Podnieś swoją cholerną głowę, żebym mogła dokończyć!Po kilku chwilach kobieta szepnęła coś do mężczyzny, utrzymując tę samą pozycję. Przemówiła, patrząc na stół. Mężczyzna uśmiechnął się i skinął głową na zgodę. W odpowiedzi kobieta powoli stanęła. Twarz skierowana ku niemu, znowu coś wyszeptała. Tak jakby te same słowa. Mężczyzna tylko skinął głową.

    Podniósł głowę, kiedy kobieta była w połowie drogi do toalety. Jego grymas nie był wyjątkowo dyskretny. Zacisnął szczękę, powodując napięcie mięśni pod skórą. Alicja przyjrzała mu się badawczym wzrokiem. Był przystojny. Ciemna opalona skóra, szerokie ramiona. Jego włosy były ciemne z plamami siwizny. Alicja parsknęła śmiechem. Idealnie wyglądająca para. Śmiech przyciągnął na nią jego wzrok. Speszona, szybko spuściła głowę, spoglądając na swój rysunek.

    Co ja robię? Zastanawiała się. Zorientowała się, że reaguje tak samo jak elegancka kobieta w momencie jego przybycia. Odwracając od niego wzrok i spuszczając głowę.

    Wracając z powrotem do stoliczka, kobieta zastała mężczyznę pochłoniętego telefonem. Nagle pochylił się i ponownie coś wyszeptał. Jej subtelny uśmiech zniknął, gdy wysłuchała jego słów. Jej usta lekko się rozchyliły, a twarz pobladła. Jak śnieżnobiała cera może być jeszcze bielsza.

    Alicja spojrzała w dół na dłonie pary. Facet nie zakreślał już kółek na grzbiecie jej ręki, jak to robił wcześniej. W zamian tego, jego wskazujący palec delikatnie stukał w powierzchnię jej nadgarstka. Był z czegoś niezadowolony. Mówił coś do niej stanowczym tonem. Kobieta wstała i spojrzała na niego, po czym odpowiedziała tymi samymi krótkimi słowami, następnie udała się z powrotem do łazienki, z której przed chwilą wróciła.

    Ala obserwowała ją przez całą drogę. Wcześniej jej krok był powolny i zgrabny. Tym razem jej krok był stanowczy, celowy, jakby chciała uciec przed nadciągającą ulewą. Alicja zwróciła wzrok na mężczyznę, który ponownie na nią patrzył. Spuściła głowę, nie potrafiąc sobie tego wytłumaczyć. Czy on miał jakąś moc umysłu Jedi? Która zmuszała ją do opuszczenia głowy za każdym razem jak na nią spojrzał.

    Spróbowała znowu tej samej taktyki zerkania przez szparki jej rzęs. Zdecydowanie przystojny, jego biała koszula na guziki była dostojna i leżała perfekcyjnie na jego atletycznej sylwetce. Kilka górnych guzików zostało rozpiętych, nadając mu swobodny wygląd. Jego niebieskie dżinsy były projektancko wyblakłe. Kosztowne. Jego luźne mokasyny przemawiały, że użytkownik spędza wolny dzień od świadka prawników, władzy i polityki. Raczej rzadko noszone lub nowe, biorąc pod uwagę ich nieskazitelną czystość.

    Jej linie widoku przecięła kobieta wracająca z toalety. Z zaciśniętą dłonią włożyła coś szybkim ruchem do kieszeni mężczyzny. Gdy usiadła na krześle jej policzki nabrały pięknego różu. Kątem oka, Alicja dostrzegła, że z jego kieszeni wystawał miękki biały satynowy materiał. Najwyraźniej w tym pośpiechu kobieta nie włożyła materiału głęboko w kieszeń.

    Policzki Alicji również się zarumieniły, gdy zorientowała się, że wystający z kieszeni satynowy materiał to majtki. Ta elegancka kobieta właśnie włożyła majtki do kieszeni mężczyzny! Co do licha się tu święci? Ala miała wrażenie, że temperatura w kawiarni podniosła się o kilka stopni. Z rękami opartymi na udach, kobieta ponownie pochyliła głowę, a jej oczy utkwiły w tym samym punkcie na stole. Wryta w siedzenie, nie robiła żadnego ruchu. Wreszcie mężczyzna próbował ja uspokoić. Dotknął jej dłoni, przeciągając kciukiem po jej kostkach. Dopiero wtedy kobieta podniosła drugą rękę i ponownie zaczęła rozwiązywać krzyżówkę.

    Zdumiona jak nigdy, Ala obserwowała tą niecodzienną parę. Nie używali zbytnio mowy ciała, jakby byli na siebie źli. Facet przez cały czas delikatnie ją dotykał i jednocześnie skanował rzeczy na swoim telefonie. Po niewielkim upływie czasu pochylił się i pocałował czule jej skroń, pożegnał się i zostawił ją przy stole. Zanim odszedł, zamówił jej kolejną kawę i babeczkę. Kiedy pomknął do drzwi kobieta podniosła głowę i wróciła do poprzedniego trybu bycia. Nogi skrzyżowane i podbródek lekko uniesiony. Ala była wdzięczna, mogła wreszcie dokończyć szkic.

    Analizowała swoje dzieło. Nie była z niego zadowolona. Stwierdziła, że nie udało jej się rzetelnie przełożyć piękno kobiety na papier. Wątpiła, czy sam ??Michał Anioł dałby radę. Otwierając swoją torbę zawierającą asortyment do malowania, wyciągnęła węglanom kredkę. Ostrożnie zabarwiła oczy szarym odcieniem. Nie pasował do wizerunku, ale z drugiej strony nadał rysunkowi odrębnej autentyczności, taki mały stempel artystyczny. Prawdopodobnie wielu artystów byłoby usatysfakcjonowana ze szkicu, ale Alicja koniecznie pragnęła odzwierciedlić piękno, które widziała przed sobą.

    Następną kredką wypełniła kobiecie usta, mając nadzieję uchwycić tę samą esencję. Zacisnęła szczękę, walcząc z pokusą wyrwania szkicu z notesu i wyrzucenia go do kosza. Nie pamiętała, kiedy ostatni raz tak się czuła. Generalnie nie miała większych problemów z portretami. Być może kobieta była zbyt nieuchwytna. Zamknęła zeszyt, włożyła go do torby i wstała. Zmarnowała prawie dwie godziny na tym szkicu. Rysowanie portretów ludziom było sporą częścią jej dochodów. Tym razem to była epicka porażka. Wzdychnęła głęboko idąc w stronę wyjścia. Zastanawiała się, czy odważy się pozbyć tego szkicu, jak wróci do mieszkania. Kobieta na szkicu była po prostu zbyt ładna.

    – Udało ci się skończyć? – Spytała kobieta, gdy Ala przechodziła obok niej.

    – Słucham? – Zapytała Alicja, udając, że nie rozumie pytania. Ukrywając panikę, która ją nagle zalała.

    – Twój rysunek – uśmiechnęła się kobieta. – Skończyłaś go?

    – A… – Utknęła Ala, próbując ocenić reakcję kobiety. Czy ona była na mnie zła za naruszenie jej prywatności? Nie mogła do końca stwierdzić.

    – Ja przepraszam, że…

    – Och przestań – uśmiechnęła się kobieta, próbując ją uspokoić.

    – Próbowałam być dyskretna – powiedziała przepraszająco Ala. – Niełatwo jest uchwycić ludzi zajętych codziennym życiem.

    – Mogę zobaczyć? – Spytała kobieta, wskazując na torbę Ali.

    – Ok…

    – Nie jest to mój najlepszy szkic – wyjaśniła, podając jej szkicownik. Kobieta wzięła go do ręki. Ich dłonie na moment się otarły. Mimo krótkiego kontaktu, przez ciało Alicji przeszły dreszcze.

    – Chcesz usiąść? – zaprosiła kobieta z ciepłym uśmiechem i gestem, by dołączyła do niej przy stole. Ala usiadła i zmusiła się do uśmiechu. Starała przybrać postawę podobną do nieznajomej kobiety. Coś elegantszego niż jej tradycyjne garbienie przy stoliku. Czuła się nieswojo, w dużej rzeczy ze względu na tę niecodzienną sytuację… Jakby znalazła się w jakimś eleganckim i porządnym domu, w którym obowiązują ścisłe zasady.

    – Beata – uśmiechnęła się kobieta, wyciągając rękę.

    – Ala – odpowiedziała, potrząsając oferowaną dłoń.

    – Ach Alicja, piękne imię. Właściwie to zawsze mnie dziwiło, że tak rzadko spotykane. – Alicja tylko kiwnęła głową.

    – Wystarczy Ala – powiedziała stanowczo. Mając nadzieję, że niezbyt stanowczo. Kobieta nie odpowiedziała. Zamiast tego powoli przerzuciła kartki szkicownika.

    – Jesteś bardzo utalentowana – uśmiechnęła się, przeglądając strony.

    – Dziękuję.

    Kobieta zatrzymała się przy jednym ze szkiców. Przyglądała się rysunkowi bliżej, obserwując szczegóły. Ze wstydu, Ala pragnęła zanurzyć się gdzieś pod wodą. Zapomniała o tym szkicu, tak dawno go rysowała.

    Rysunek przedstawiał schadzkę jej współlokatorki, która zbudziła, Ale w środku nocy, gdy ta uprawiała hałaśliwy seks. Poirytowana i w zasadzie bezradna w tej sytuacji, Ala postanowiła złapać za ołówek i przenieść swoją złość na papier. Pamiętała, jak wściekle szkicowała w półmrocznym pokoju, gdy jej współlokatorka jęczała, głowa przyciśnięta w materac. Tyłek wypięty, nogi rozchylone, gdy jej partner obijał biodrami jej pośladki potężnymi pchnięciami. Beata przeciągnęła palcami wzdłuż rysunku, kalkując kontury ciał.

    – Przepraszam, generalnie na rysuje pornografii.

    – To nie jest pornografia – uśmiechnęła się, kontynuując dotykanie ciał na papierze. – To jest erotyka, spora różnica – powiedziała stanowczo. – Pornografia ma inny charakter. Bardziej sprośna, mniej namiętności.

    – Przepraszam, nie chciałam cię urazić – tłumaczyła się Ala.

    – Nie ma potrzeby przepraszać. Ten szkic przedstawia dokładnie to, co nakłania erotyka.

    Beata uśmiechnęła się dotykając dłoni Ali, tym samym, wysyłając przy tym delikatne fale elektryczności. ‘A niech mnie!’ Ala na chwilę straciła oddech. Beata odciągnęła nagle dłoń i powoli przewróciła kartkę. Na ostatniej stronie notesu, ujrzała tam swój profil na papierze.

    – Tak jak mówiłam wcześniej, nie udało mi się w pełni ciebie uchwycić – tłumaczyła się Ala, marszcząc brwi. Na przemian przenosiła wzrok ze szkicu na Beatę.

    – Nie zgadzam się – uśmiechnęła się Beata, śledząc swój zarys. – Myślę, że to jest spektakularne! Twoja dbałość o szczegóły jest fenomenalna! – Kobieta ścieliła pochwałami. – Nie ominęłaś nawet mojej bransoletki! Ala natychmiast przyjrzała się biżuterii na nadgarstku Beaty po tym, jak ta wspomniała o bransoletce.

    – Zbyt rzucała się w oczy, żeby jej nie uchwycić. Beata uśmiechnęła się. Nawet jej uśmiech wyglądał po królewsku. Nie był duży i ząbkowany. Był miękki i elegancki, z przebłyskami jej idealnie białych zębów. Sprawdzała każdy szczegół na swoim rysunku co wprawiało, Ale w dyskomfort. No i ten delikatny uśmieszek. Ala przyjrzała się uważniej urokowi bransoletki.

    – Podoba ci się?

    – Aaa tak – zarumieniła się, zawstydzona, że została złapana na gapiostwie. – Co oznacza ten symbol? – Miała nadzieję, że jej głos nie zdradził dotychczasową wiedzę, jaką zdołała zgarnąć na temat tego symbolu.

    – To skomplikowane – jej uśmiech był tym razem przytłumiony. To sprawiło, że Ala nabrała pewności względem tego symbolu „BDSM”

    – Wyglądasz na zaintrygowaną.

    – Trochę – przyznała z zakłopotaniem Ala. – Po prostu nie pasujesz do obrazu tego typu… – nie wiedziała, jak to nazwać, więc nie dokończyła. Beata spojrzała na artystkę badawczym wzrokiem. Domyślała się, że dziewczyna zdołała zapoznać się z konwencjonalnym znaczeniem tego symbolu.

    – Nazywamy to stylem życia – pomogła.

    – Nie wyglądasz, abyś pasowała do tego stylu życia – poprawiła Ala z zarumienionymi policzkami.

    – No cóż, upewnijmy się, że posiadamy te same pojęcie na ten temat. Jak myślisz, co to znaczy? – uniosła nadgarstek z bransoletką. Ala rozejrzała się wokół siebie i pochyliła.

    – BDSM? – Szepnęła. Rozjaśniły oczy Beacie. Najwidoczniej rozbawiona tym porywistym zaciekawieniem u młodej artystki.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Lis

    Moje nowe opowiadanie, wiem że pierwsza częśc jest mało pikantna, ale obiecuje że następne będą spektakularne. Mam ukończone cztery części. Możecie je przeczytać na mojej strone, link w profilu.

  • Deprawacja Opiekunki 1

    Mam na imie Magdalena. Jestem 35-letnią samotną kobietą z dwuletnim synem. Moja młodziutka sąsiadka Julianna zawsze była moją idealną opiekunką. Uczęszczała do prywatnej szkoły, co w rezultacie sprawiło, że często nosiła standardowy mundurek szkolny. Jednolita spódnica w kratę, śnieżnobiała bluzka, no i oczywiście rajstopy do kolan. Zdziwiło mnie, że zakłada nylonowe pończochy do kolan, a nie białe skarpetki, jak większość dziewczyn. Lubiła nosić wiązać swoje ciemnobrązowe włosy w warkocze lub pojedynczy warkocz. No i te okulary, wyglądała w nich troszkę jak kujonka, taka zwariowana kujonka.

    Julianna była w ostatniej klasie liceum i kilka miesięcy temu skończyła 18 lat. Ostatnio, moją uwagę przykuł fakt, że dziewczyna zaczęła często spoglądać na moje długie nogi i duże piersi. Jej ciągłe spojrzenia sprawiały, że zastanawiałam się, czy może być lesbijką. Być może sama nie wiem i jest w fazie eksploracji. Powinnam nadmienić, że z zawodu jestem technikiem komputerowym, więc mój diabelski plan uwodzicielski był dla mnie pestką. Pewnego wieczoru, gdy Julianna opiekowała się dzieckiem, wspomniała, że jej komputer działa wolno. Zapytała, mnie o pomoc. Jak mogłam odmówić.

    Zgadzając się, powiedziałam, że będzie musiała obejść się bez laptopa przez kilka następnych dni, aż z analizuje co się z nim dzieje. Kilka dni później, po przeprowadzeniu rutynowej konserwacji komputera, sprawiłam, że laptop działał sprawnie jak nowy. Generalnie nie otwieram cudzej historii witryn internetowych, ale tym razem moja ciekawość wzięła górę. Otworzyłam jej historię i na liście ostatnio otwieranych linków była witryna z opowiadaniami erotycznymi. Zaintrygowana, zagłębiłam się dalej w jej historię i stwierdziłam, że licealistka czytała głównie lesbijskie opowiadania. Na domiar tego, preferowała opowiadania o tematyce młodych dziewczyn, które bywały uwiedzione przez starsze kobiety.

    Jednak moje podejrzenia były słuszne. Była co najmniej ciekawa bycia z kobietą, ale prawdopodobnie zbyt nieśmiała, by cokolwiek z tym kierunku zrobić. W mojej głowie zaczęły pojawiać się dziesiątki sprośnych pomysłów. Z reguły jestem osobą dość przewodniczą, tak mi zdradzili moi znajomi. Zainstalowałam aplikację śledzącą aktywność w komputerze zwaną z angielskiego jako „snooper”, która będzie wysyłać mi spis odtwarzanych witryn i aplikacji przez dziewczynę. Sądziłam, że pomoże mi to wyegzekwować mój uwodzicielski plan.

    Zadzwoniłam do Julianny, żeby jej powiedzieć, że komputer jest sprawny i może go odebrać. Przyszła, ubrana w nietypową uroczą sukienkę w kwiaty. Posłałam jej kilka pochwał za ubiór, zanim zdecydowałam zapytać ją kilka prywatnych pytań.

    – Wyglądasz absolutnie uroczo – pochwaliłam ją, kładąc dłoń na jej odkrytym ramieniu.

    – Dziękuję – wyszeptała nieśmiało, najwyraźniej nieprzyzwyczajona do takich adoracji. Była ładną panienką, zaskakiwało mnie, czemu nie była otaczana przez zalotnych adoratorów lub zauroczonych koleżanek. Ten jej brak poczucia mody lub pewności siebie dodawały uroku jej skrytej piękności.

    – Czy masz chłopaka? – Zapytałam, odsuwając rękę. Udane uwodzenie wymaga prawidłowego odczytania ofiary i podjęcia decyzji, czy rzeczy nie posuwają się zbyt szybko. Zdecydowałam, że uwodzenie Julianny nie będzie się opierać na kilku pochwałach i krótkiej przygodzie w sypialni.

    – Nie. – odparła, unikając mojego wzroku.

    – Naprawdę? – Udałam zdziwioną. – Jesteś taką piękną młodą kobietą. Nie mogę uwierzyć, że chłopcy nie ustawiają się w kolejce, żeby się z tobą umówić.

    – Nigdy nawet nie byłam na randce.

    – Nie wierzę – zaprzeczyłam. – Jesteś zbyt śliczna, żeby nie mieć już trzech czy czterech chłopaków.

    – Cóż, nie jestem pewna, czy w ogóle chcę się umawiać.

    – Chłopaki, mogą być nieznośni. – Zażartowałam.

    – Tak mówią. – Zachihotała.

    – Więc, mimo twojej urody nigdy nie miałaś chłopaka. A dziewczynę? – Zapytałam, zbyt natrętnie, lecz wyczuwałam, że dziewczyna szuka osoby z autorytetem. Plan, który już formułował się w mojej głowie powoli się kształtował. Policzki Julianny zaczerwieniły się albo nie była przyzwyczajona do otrzymywania takich komplementów. Miałam nadzieję, że po prostu była zawstydzona swoim sekretnym pociągiem do kobiet.

    – C-c-co? N-n-nie, ja…

    – Tylko żartowałam, czasami głupstwo palne. – Uspokoiłam ją. Ponownie, niczym niewinny odruch położyłam rękę na jej ramieniu. – Chociaż nie ma nic w tym złego. Zwłaszcza w tych czasach. – Po dłuższej przerwie dodałam, kładąc następną cegiełkę do mojego złożonego planu. – Ja na przykład…

    – Słucham? – Zaskoczyła się. Jej oczy nagle się rozszerzyły.

    – Teraz umawiam się tylko z kobietami. Po tym, jak ten dupek, zwany też moim byłym, zostawił mnie i Maciusia. Wtedy zdecydowałam zmienić kierunek w tych sprawach i była to bardzo dobra decyzja.

    – Je jesteś lesbijką? – Wyjąkała, wyraźnie skonsternowana tą zaskakującą informacją.

    – Nie wiedziałaś? Zapytałam, zgrywając głupią.

    – N-n-nie – powiedziała, a jej twarz nabrała ciemnobordowego koloru.

    – Przepraszam, jeśli to sprawia, że ??czujesz się niekomfortowo.

    – Nie, nie, wszystko w porządku. Po prostu mnie to zaskoczyło, to wszystko.

    – Tylko kobieta potrafi zrozumieć drugą kobietę i czego tak naprawdę potrzebuje. – Dodałam, mając nadzieję, że rozbudzę jej ciekawość. Po kolejnej pauzie machnęłam ręką, dając naszej rozmowie charakter żartobliwej babskiej pogaduchy.

    – Oto twój komputer, teraz działa tak dobrze, jak w dniu zakupu.

    – Dziękuję – powiedziała, wyraźnie myślami była gdzie indziej. – Co jestem ci winna?

    – Może, jeden dzień darmowej opieki na Maciusiem? Mam ostatnio sporo wydatków.

    – Oczywiście, nie ma sprawy. – Kiedy wyszła, zaśmiałam się do samej siebie jak jakaś nienormalna pacjentka na wydziale psychiatrycznym. Plan rozkwitał w oczach.

    ***

    Przez następne trzy dni moja aplikacja szpiegowska wiele mnie o niej nauczyła. Zawsze najpierw wchodziła na stronę internetową z muzyką i ładowała kilka utworów do słuchania w tle podczas surfowania. Następnie często sprawdzała pocztę i włączała messengera. Następnie często odwiedzała witrynę z poradami dla nastolatków, czytała wszystkie nowe pytania i często oferowała trafne rady lub po prostu wyrażała współczucie.

    Natomiast potem było różnie. Przeglądała sklepy internetowe, czy też zbierała naukowe informacje do prac szkolnych. Jednak zawsze kończyła wieczór, wchodząc na witrynę z opowiadaniami dla dorosłych i spędzała tam kawałek czasu, czytając opowiadania o seksie lesbijskim. Zaczynała od najnowszych opowiadań, a potem przeszukiwała cały zbiór. Czasami po prostu klikała tytuły, które wpadły jej w oko, innym razem korzystała z wyszukiwarki, filtrując według tagów, takich jak: uległość, posłuszeństwo, uczennica itp.

    Stało się dla mnie jasne, że niezależnie od tego, czy zdawała sobie z tego sprawę, była osobą uległą szukającą kogoś, kto by się nią zaopiekował. Zdecydowałam wysłać jej wiadomość na temat jej blogowego wpisu w kwestii uwolnienia się od stresu. Pytanie brzmiało: „Jak dziewczyny łagodzą stres?” Ona odpowiedziała, „Wszystkie jesteśmy inne. I chociaż mogę spokojnie doradzić w prawie na każdy temat szkolny, to tak naprawdę sama nigdy nie byłam w stanie uwolnić się od stresu”. Wysłałam jej e-mail o treści:

    – Cześć, przepraszam, że wysyłam do Ciebie osobisty e-mail, coś jakby za kulisami. Ale po przeczytaniu twojej odpowiedzi na temat stresu pomyślałam, że najlepiej będzie, jeśli odpowiem ci osobiście. Mam duże doświadczenie w pomaganiu ludziom w uwalnianiu/łagodzeniu stresu i być może mogę ci się przydać. Powinnam uprzedzić cię z góry, że moje metody leczenia są bardzo niekonwencjonalne i musisz być ze mną całkowicie szczera, jeśli chcesz uzyskać trwałą ulgę. Do następnego, Madzia. – Piętnaście minut później Julianna odpowiedziała.

    – Dzięki Madzia za e-mail, naprawdę to doceniam. Bardzo jestem ciekawa Twoich metod. Narka, Julianna.

    Mój następny e-mail próbował rozwinąć jej problem i tym samym kształcić moje zaufanie.

    – Jakie rzeczy Cię stresują? – Jej odpowiedź nie pojawiła się przez prawie godzinę.

    – Właściwie to wiele rzeczy. Większość związane ze szkołą: bycie popularnym, dobre stopnie, pisanie prac i relacje itd.

    – To są bardzo częste czynniki występujące u nastolatków. Czy któryś z nich powoduje u Ciebie szczególny stres? – Minęło zaledwie kilka sekund, zanim odpowiedziała.

    – Po prostu trudno mi jest być sobą w liceum. Wszyscy wokół albo próbują się jakoś dopasować do reszty, albo są bardzo pretensjonalni.

    Po nawiązaniu z nią wstępnej relacji, próbowałam ją nakierować według własnego planu.

    – Jeśli chcesz, mogę ci pomóc, ale muszę wiedzieć o tobie więcej. O tym, co cię kręci.

    Jej odpowiedź była natychmiastowa, najwyraźniej czekała na wiadomość.

    – Co chcesz wiedzieć?

    Ostrzegłam ją trochę, tym samym, zakładając pułapkę. Miałam nadzieję, że złapie przynętę.

    – Wyślę Ci kwestionariusz, ale ostrzegam, że zadaję kilka potencjalnie niewygodnych pytań. Tylko jeśli odpowiesz z całkowitą szczerością, będę mogła ci lepiej pomóc niż powierzchowne porady, jakie można znaleźć na tej stronie dla nastolatków.

     Tak jak się spodziewałam, odpowiedziała niemal natychmiast.

    – Sama nie wiem. Spróbuję być rzetelna w odpowiedziach. Oby nie były zbyt osobiste.

    Powiedziałam jej, że wkrótce wyślę kwestionariusz, a ponieważ sama go tworzyłam, spędziłam godzinę na komponowaniu odpowiednich pytań. Uwodzenie to kwestia zachowania pewnych granic. Można łatwo przekabacić ofiarę, ale i też odstraszyć. Usatysfakcjonowana z moich pytań, w końcu wysłałam do niej wiadomość.

    – Droga słodka Julianno, jeśli jesteś poważnie zainteresowana, musisz odpowiedzieć na następujące pytania. Musisz być całkowicie szczera, aby moja metoda okazała się skuteczna. Natychmiast przerwę terapię, w momencie gdy okaże się, że coś przede mną ukrywasz. – Po dwukrotnym sprawdzeniu moich pytań wysłałam jej e-mail. Odpowiedziała w ciągu kilku minut.

    Imię: Julianna.

    Wiek: 18.

    Kolor oczu: Brązowy.

    Kolor włosów: Brązowy.

    Ulubiony film: Titanic.

    Ulubiony artysta: Podsiadło.

    Trzy pasje: Czytanie, pisanie, filmy.

    Twój największy stres: Zdanie matury.

    Jak radzisz sobie ze stresem: Muzyka, czytanie.

    Jak często się masturbujesz: Przynajmniej raz dziennie.

    Kiedy ostatnio się masturbowałaś: Ostatniej nocy.

    O czym myślałaś podczas masturbacji: To krępujące, ale fantazjowałam o tym, jak cheerleaderka w mojej szkole mówi mi, co mam robić. Ona nawet mnie nie zna, ale wiem, że jest wredna dla wszystkich co statusowo wypadają gorzej od niej. Mimo to nie mogę powstrzymać się od fantazjowania o byciu przez nią zdominowana.

    Twoja stała fantazja: Fantazjuję też o byciu w niewoli przez starszą kobietę, która uczy mnie, jak całkowicie zadowolić kobietę.

    Opisz swoje życie seksualne: Moje palce, jestem dziewicą.

    Opisz swojego idealnego chłopca i/lub dziewczynę: Kobieta starsza, asertywna, wyrozumiała.

    Co masz teraz na sobie: Jestem w różowej piżamie.

    Jeden sekret, którego nikt o tobie nie wie: Lubię się masturbować w rajstopach i bez bielizny, ponieważ uwielbiam jedwabiste uczucie na nogach i pochwie. Chyba mam nylonowy fetysz.

    Odpowiedzi Julianny z klasyfikowały wszystkie moje pytania. Wiedziałam, że dziewczyna będzie łatwym celem. Mój następny e-mail brzmiał następująco:

    – Droga Julianno, Dziękuję za tak szczerą odpowiedź na wszystkie moje pytania. Taka szczerość doprowadzi do całkowitego wyleczenia problemów ze stresem. Natychmiast uruchomimy program. Mój tag na messengeru to DrMag87. Proszę o wiadomość, jak tylko to otrzymasz. – Kilka minut później dostałam sygnał.

    Juli78rt: – Cześć. To ja Julianna.

    DrMag87: – Cześć, Julianna. Jak się masz?

    Juli78rt: – Dobrze.

    DrMag87: – Co znaczy 78rt?

    Juli78rt: – 78 to liczba losowa. Rt to skrót od rajstop.

    DrMag87: – Ok. Gdzie mieszkasz? Ja jestem z Małopolski, a dokładnie z Krakowa.

    Juli78rt: – Żartujesz! Ja też mieszkam w Krakowie.

    DrMag87: – Super. Może kiedyś się spotkamy. Twoje odpowiedzi na moje pytania jasno pokazują, że brakuje ci pewności siebie. Zgodziłabyś się z tą tezą?

    Juli78rt: – Przypuszczam, że wyglądam przeciętnie. A większość moich rówieśników z klasy uważa mnie za kujona. Jestem też trochę, jakby samotnikiem.

    DrMag87: – Rozumiem. Pewność siebie zaczyna się od zaakceptowania samego siebie. Dlatego wierzę, że to, jak się prezentujesz i jak się ubierasz może mieć ogromny wpływ na odbudowę twojej pewności siebie. Ważne jest jak cię inni postrzegają. Nie na darmo istnieje powiedzenie, jak cię widzą tak cię piszą.

    Juli78rt: – Naprawdę?

    DrMag87: – Tak. Na przykład mam teraz na sobie podwiązkę i pończochy pod spódnicą. Mam też obcisły sweterek. To buduje moją pewność siebie, ponieważ otrzymuję wiele spojrzeń od innych mężczyzn i kobiet. Co masz na sobie?

    Juli78rt: – Tylko dżinsy i koszulka.

    DrMag87: – Wspomniałaś, że lubisz nosić nylony?

    Juli78rt: – Tak.

    DrMag87: – Proszę cię, żebyś założyła jakieś nylony, ale nie zwykłe rajstopy. Czy masz jakieś pończochy lub rajstopy zakolanówki?

    Juli78rt: – Mam tylko rajstopy. Czym są zakolanówki?

    DrMag87: – Pończochy z elastyczną gumką, która utrzymuje je samodzielnie wokół uda.

    Juli78rt: – Och, moja mama ma takie.

    DrMag87: – Możesz pożyczyć parę z jej pokoju?

    Juli78rt: – Tak, nie ma jej w domu, a poza tym nie ma nic przeciwko, gdy pożyczam jej rzeczy.

    DrMag87: – Idź załóż parę.

    Juli78rt: – Ok. Zaraz wracam.

    Parę minut później.

    Juli78rt: – Wróciłam.

    DrMag87: – Co teraz masz na sobie?

    Juli78rt: – Beżowe nad kolanówki, długa spódnica i ten sam t-shirt.

    DrMag87: – Lepiej. Ale spróbujmy czegoś odważniejszego. Włóż spódnicę, która jest wystarczająco krótka, aby ludzie zauważyli, że twoje pończochy sięgają do ud, w pozycji siedzącej.

    Juli78rt: – Teraz?

    DrMag87: – Tak, teraz, moja droga.

    Juli78rt: – Ok… momencik!

    Juli78rt: – Wróciłam i OMG, naprawdę widać gumkę u rajstop w tej spódnicy.

    DrMag87: – Dobrze. Chodzi o twoje własne postrzeganie. Powinnaś wyglądać tak, jaką siebie samą widzisz.

    Juli78rt: – Nie chcę być natrętna, ale jak to ma mi pomóc złagodzić stres?

    DrMag87: – Wszystko w swoim czasie, moja droga. Teraz chcę, żebyś spojrzała na siebie w lustrze. Co widzisz?

    Juli78rt: – Um, wciąż siebie, chociaż bardziej seksownie.

    DrMag87: – Czy podoba ci się nowy wygląd?

    Juli78rt: – Tak.

    DrMag87: – Jeśli akceptujesz samą siebie, reszta rzeczy podąży za tą intuicją.

    Juli78rt: – To wystarczy?

    DrMag87: – Tak, pewność siebie rośnie wraz z samoakceptacją. Ten komfort zachęci cię do zrozumienia, że ????zasługujesz na dobre rzeczy i jesteś atrakcyjna.

    Juli78rt: – Tak naprawdę zawsze byłam niepewna tego, jak postrzegają mnie inni.

    DrMag87: – Sprawdźmy moją teorię.

    Juli78rt: – Jak?

    DrMag87: – Ufasz mi?

    Juli78rt: – Z jakiegoś powodu tak.

    DrMag87: – Dobrze. Więc ubrana dokładnie tak, jak jesteś teraz, chcę, żebyś wybrała się do centrum handlowego i kupiła sobie własną kolekcję pończoch. Jeśli to możliwe, zdobądź następujące kolory: czarny, biały, różowy i kawowe.

    Juli78rt: – Aaa, ok, tylko że wszyscy zobaczą całe moje pończochy.

    DrMag87: – Zgadza się. Zobaczą nową Juliannę.

    Juli78rt: – O, boże!

    DrMag87: – Kiedy będziesz poza domem, zwracaj uwagę, ilu będziesz miała adoratorów. Potem napisz do mnie, kiedy wrócisz.

    Juli78rt: – Czy będziesz online?

    DrMag87: – Może. Mimo wszystko pozostań w sieci jak będziesz w domu, wtedy na pewno się zgramy.

    Juli78rt: – OK.

    Wyjrzałam przez okno z ciekawości co zrobi dziewczyna. Kilka minut później wyszła, ubrana zgodnie z instrukcją. Była tak posłuszna i uległa, jak przypuszczałam… Trzy godziny później korespondencja się wznowiła.

    Juli78rt: – Cześć, wróciłam właśnie.

    Juli78rt: – Mam wszystkie kolory, o które prosiłaś i kupiłam też czerwoną parę. Były na wyprzedaży za sześć sztuk, plus jedna gratis. Więc mam dodatkową czarną parę, no i beżową.

    DrMag87: – Wspaniale. Jak się czułaś, wychodząc w takim stroju?

    Juli78rt: – Całkiem nieźle. Na początku byłam bardzo skrępowana. Po pokonaniu lęku już czułam tylko ekscytacje. Po prostu czułam się sexy, co raczej rzadka dla mnie odmiana. Kilku chłopców zdawało się na mnie gapić, jeden nawet gwizdnął, co mnie zaskoczyło, ale spodobało mi się. Nawet sprzedawczyni była bardzo miła, komplementując mój zakup.

    DrMag87: – Mówiłam ci. Twój ubiór to refleksja osoby, jaką chcesz być.

    Juli78rt: – Być może. Chociaż czułam się trochę jak ździra.

    DrMag87: – Ubieranie się seksownie nie czyni cię zdzirą. Chodzenie do łóżka z obcymi osobami czyni cię zdzirą. Mniejsza z tym. Jedna z twoich odpowiedzi na kwestionariuszu sugeruje, że posiadasz pociąg seksualny wobec tej samej płci. Mam rację?

    Juli78rt: Aa… nie wiem… moje fantazje dotyczą kobiet, ale nie darzę chłopców jakimś obrzydzeniem, jeżeli ma to jakiś sens.

    DrMag87: Dlaczego starsze kobiety?

    Juli78rt: – Nie mam pojęcia. Bardziej mnie intrygują. Wydają się takie pewne siebie, odważne.

    DrMag87: – Aha. Starsze kobiety są doświadczone, w przeciwieństwie do nastoletnich chłopców.

    Juli78rt: – Być może.

    DrMag87: – Ta cheerleaderka, o której fantazjujesz. Czy ona jest lesbijką?

    Juli78rt: – Nie, spotyka się z chłopakiem na studiach.

    DrMag87: – Rozumiem. Mam dla ciebie zadanie na ten wieczór.

    Juli78rt: OK.

    DrMag87: – Napisz krótką opowieść o sobie i cheerleaderce na bazie swojej fantazji, i wyślij mi ją e-mailem.

    Juli78rt: – Aa, nie jestem pewna. Trochę krępujące.

    DrMag87: – Nie musi to być pornografia, tylko coś pokroju romantyzmu, nie wiem poddaj się własnej wyobraźni. Pomoże mi to w ewaluacji.

    Juli78rt: Ok, spróbuję.

    DrMag87: – Muszę iść na spotkanie z innym pacjentem. Porozmawiamy jutro.

    Juli78rt: – OK.

    DrMag87: – Dobranoc kochanie.

    Juli78rt: – Dobranoc.

    Wylogowałam się, a następnie obserwowałam jej czynność online. Natychmiast udała się do witryny z opowiadaniami i przejrzała kilka tytułów. Wszystkie o dziewczynach poddających się dominującym kobietom. Po około dwudziestu minutach wylogowała się. Następnego ranka dostałam e-mail od Julianny. Była znacznie bardziej kreatywna, niż myślałam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Lis

    Mam nadzieję że wam się spodoba ta seria. Mam zamiar napisać kilkanaście części tego opowiadania. Oprócz tej serii mam jeszcze pare innych nad którymi pracuje. Możecie je przeczytać na mojej strone, link w moim profilu.