Category: Uncategorized

  • Skryty Usmiech 3

    Gerald wszedł do mieszkania i położył klucze na stole tuż za progiem. Przejrzał pocztę, która nie dostarczyła nic ważnego. Schodząc po schodach do obniżonego wejścia do salonu, skręcił za róg i stanął, jak wryty.

    – Mamy towarzystwo. To jest Alicja – Beata skinęła głową z uśmiechem. Usiadła obok niej klepiąc ją po ręce. Gerald uśmiechnął się patrząc na młodą kobietę na kanapie.

    – Wystarczy Ala – sprostowała młoda artystka.

    – Co jest złego z “Alicją”? – zapytał, przechylając głowę w zaciekawieniu. – Moim zdaniem jest to piękne imię. Pasuje do ciebie. Ala zarumieniła się od komplementu. – Towarzystwo do kolacji? Zapytał Beatę.

    – Tak, proszę pana.

    Spojrzał przenikliwie na obie kobiety. Ta niespodziewana wizyta młodej kobiety u boku Beaty była miłą niespodzianką, jednak rodziła ona parę pytań, które go niepokoiły.

    – Planujecie coś więcej niż tylko… niewinny wspólny posiłek? – zapytał, twardniejąc w tonie.

    – Jeśli tego chcesz.

    Beata szybko odpowiedziała ze spuszczoną głową. Z kolei Ala przeplatała wzrokiem między nimi, niepewna czy jej wizyta nie będzie powodem ich kłótni.

    – Ona chce poznać styl życia. – Dodała starsza kobieta.

    Gerald spojrzał na Alicję która ponownie spuściła oczy w niewytłumaczalny sposób. Przytrzymanie kontaktu wzrokowego z tym mężczyzną wydawało się niemożliwe dla młodej artystki.

    – Nie do końca jestem zadowolony tą nowiną. – Powiedział szorstko, wbijając wzrok w elegancką kobietę u boku Ali. – To był twój pomysł?

    – Tak, proszę pana – odpowiedziała Beata zakłopotanym głosem.

    Spoglądał na obie damy przez kilka dręczących sekund. Siedziały na kanapie ze spuszczonymi głowami.

    – Rozważę to, jeśli ci tak na tym zależy.

    – Dziękuję – szepnęła Beata.

    – Alicjo, co wiesz na temat BDSM?

    – Prawie nic – przyznała. To wywołało w nim głęboki oddech rozczarowania.

    – Porozmawiajmy o tym przy kolacji.

    Beata podniosła się z kanapy, Ala tuż za nią. Pozwolił kobietom przysiąść stołu pierwsze, upewniając się, że odpowiednio wysunął krzesła dla obu kobiet. Przyniósł jedzenie z kuchni, dbając o to, aby posiłek był odpowiedniej temperatury. Porozkładał srebro stołowe w przyzwoitej kolejności obok talerzy. To zdezorientowało Alicję. Jeśli był Dominatorem, dlaczego im służył? Czy nie powinno być odwrotnie?’ Z drugiej strony pomysł bycia obsłużonym przez tego wspaniałego mężczyznę wywołało delikatną wilgoć w jej dolnych regionach. Tego też nie dało się wytłumaczyć. Jak taki prosty gest mógł wywołać podniecenie?

    Po upewnieniu się, że obie panie mają wszystko pod dostatkiem, usiadł ze swoim talerzem. Ala wyczuwała, że nie był zadowolony. Zdziwiła ją ta reakcja. Każdy z jej chłopaków rzuciłby się z pazurami na sytuacje, gdzie mógłby skorzystać z trójkąta. Wyglądało na to, że temu mężczyźnie nie podobał się pomysł uprawiania seksu z dwoma kobietami. Czy to możliwe?

    – Więc nie wiele wiesz o tym stylu życia? Zapytał, podnosząc oczy po dręczących minutach ciszy, przerywanej od czasu do czasu cichym zgrzytem widelca o talerz.

    – Aaa… zgadza się… tylko tyle co widziałam na internecie.

    – I na tej podstawie postanowiłaś spróbować zapoznać się z tym?

    Ala wzruszyła ramionami. Posiadała gruntowną wiedzę na temat BDSM, a po rozmowie z Beatą w kafejce dostała zastrzyk intrygi która rozbudziła w niej ogromną ciekawość. Poza tym pragnęła doznać tego, co widziała na twarzy Beaty, ten uśmiech spełnienia zrodzony z ryzyka.

    – Mam… pewne pragnienia które chciałabym… – policzki Ali zaczerwieniły się. – zaspokoić – dokończyła.

    – Dość banalny powód, aby ślepo ładować się w ten… stosunkowo wyzywający tryb życia.

    – Tak, wiem… – przyznała.

    Nie wiedziała co powiedzieć. Zastanawiała się w jaki sposób go przekonać. Udowodnić mu że zależy jej na tym więcej niż tylko chęć zaspokojenia chwilowej ciekawości.

    – Ilu chłopaków miałaś? – zapytał znacząco.

    – Tak na dłuższą metę? – upewniała się cichym głosem. Jego postawa była wymagająca i ostra. Wyczuwała, że nie lubi jak ktoś mu odpyskowuje.

    – Może inaczej. Spróbujmy określić twoje doświadczenie z facetami. – powiedział, patrząc w stronę sufitu.

    – Kiedy straciłaś swoje dziewictwo?

    Alicja wpatrywała się w niego, zmieszana tym pytaniem. To było osobiste pomyślała. Po co mu to wiedzieć?

    – W naszym środowisku takie zawahanie nie jest… mile widziane. Być może nie jest to najlepszy pomysł, abyś należała do tego trybu życia, skoro takie proste pytanie sprawia ci tyle problemów.

    – Na studiach. Wtedy był mój pierwszy raz – Jej głos był miarowy. Starała się ukryć swoje zawstydzenie.

    – Ok, to będzie nasz punkt startowy. Ilu chłopaków miałaś od tego czasu?

    – Dwóch, długoterminowych – powiedziała cicho.

    – Były też… przygody na jedną noc.

    Gerald skinął głową, obracając wino w kieliszku, patrząc na jego fioletowo-czerwony kolor.

    – ??Przygody na jedną noc mnie nie interesują. Jak długo trwał ten długoterminowy związek?

    – Cztery miesiące – szepnęła. Cała ta rozmowa miała nieciekawy początek. Po mimice ciała Geralda mogła stwierdzić, że nie był zadowolony.

    – To jest długoterminowy związek?

    – Generalnie może nie… ale dla mnie… tak – przyznała zawstydzona.

    – A jaki był sex? – zapytał, nadal mieszając wino.

    – Nie mam za bardzo do czego porównywać, był moim pierwszym chłopakiem – wzruszyła ramionami.

    – Gdybyś musiała opisać ten stosunek jednym słowem, jakbyś to opisała.

    Ciężko o tym myślała. Jak jednym słowem opisać seks?

    – Rozczarowujący… – powiedziała, podnosząc na niego wzrok. On skinął głową.

    – A ten drugi chłopak? – powiedział, odstawiając wino po wypiciu drinka i spojrzał na nią.

    – Trwał prawie rok – wydyszała.

    – Wygląda na to, że nie uprawiałaś wystarczająco dużo seksu, by nawet uzasadnić eksplorację naszego stylu życia, w którym żyjemy – powiedział chłodno. Spojrzał na Beatę. Był zły, że przyprowadziła mu tak niedoświadczoną dziewczynę.

    – Próbowaliście z chłopakiem coś więcej niż zwykły seks?

    – Trochę… – powiedziała, spoglądając niepewnie w stronę Beaty.

    – Podaj mi przykład.

    – Zaczęliśmy oglądać film, w którym mężczyzna związał swoją dziewczynę, a następnie uprawiał z nią seks” – szepnęła.

    – Nie słyszę cię.

    – Obejrzeliśmy film, w którym mężczyzna związał swoją dziewczynę, a następnie uprawiał z nią seks. – Jej głos był bardziej stanowczy, ale w ostatniej wypowiedzi słyszała zdradę swojego zdenerwowania.

    – I?

    – To mnie podnieciło – przyznała, jej twarz zaczerwieniła się z gorąca, które odczuwała. – Próbowaliśmy, to znaczy… związał mnie, moje nadgarstki do ramy od łóżka.

    Gerald patrzył na nią z intensywnym oczekiwaniem.

    – Pamiętam, że przywiązał linę mocno w okół moich nadgarstek… zbyt mocno. Miałam rany na rękach a seks… był taki sobie. Znów spojrzała na Beatę, która siedziała cierpliwie. Natomiast u Geralda zobaczyła błysk gniewu oraz rozczarowanie.

    – Coś jeszcze? – zapytał, kiedy Alicja przestała mówić, pocierając nadgarstki ku wspomnień tamtej nocy. Ten gest nie umknął badawczym oczom Geralda. Ogień płonący w jego żyłach był teraz olbrzymi.

    – Podczas gdy byłam związana, przytrzymał mi głowę dłońmi i… wepchnął mi go do buzi – powiedziała bezpardonowo. Wiedziała, że ??chciał poznać szczegóły, ale czuła się z nimi niekomfortowo. Powinna wstać z krzesła, podziękować za kolację i wyjść stamtąd. Jednak chciała wiedzieć więcej. Chciała wiedzieć, dlaczego Beata uśmiechała się tak, sama do siebie, w momencie gdy wykonywała jego polecenia. Chciała tej sceny, którą widziała w filmie z chłopakiem. Była bardzo zmysłowa i erotyczna. Dalece od tego, co doświadczyła później z chłopakiem.

    – To było okropne – kontynuowała. – Nie mogłam oddychać – pokręciła głową ze złości i upiła łyk wina. Gerald. pozwolił jej zebrać myśli, nie odrywając od niej wzroku. Ten przeszywający wzrok sprawiał, że Ala czuła się bezradna. – Nie ustępował – powiedziała cicho. – Pamiętam, jak starałam się złapać powietrze, łzy płynęły mi po twarzy, piekło mi w płucach. Myślałam, że umrę! – Gerald zaczął ze złością stukać palcami po stole. – Ostatecznie, wyjął penisa mi z ust… myślałam… że planuje wystrzelić spermę na moją twarz lub w usta… ale tego nie zrobił – potrząsnęła głową. – Obrócił mnie i rzucił się na mnie. Przycisnął mnie do łóżka całym swoim ciężarem. Pieprzył mnie w pozycji leżącej, ale nie byłam na to gotowa. On to chyba odczuł, bo… nie byłam… wilgotna.

    – Trudno się dziwić – syknął Gerald.

    – Brał mnie kilka razy, zanim się rozmyślił. To było szalone – zmarszczyła brwi. – Myślałam, że spuści się na moje plecy lub tyłek, zamiast tego rozdzielił moje pośladki i…

    Gerald zamrugał raz w oczekiwaniu, po czym, biorąc głębszy oddech, zamknął oczy.

    – Błagałam go, żeby przestał. Nie mogłam, krzyknąć, Trudno było mi oddychać – zamilczała na chwilę. – Piekący ból był nie do zniesienia. Wysunął się kilka razy tylko po to by… ze złością wbić się we mnie, ponownie! Czułam się, jakby wpychano we mnie potłuczone szkło. Brakło mi tchu. To się powtarzało, jednak za którymś razie doszedł… – wyszeptała. – Wytarł się o moje policzki, jego… on był pokryty…

    Gerald odetchnął głęboko. Trudno było stwierdzić, na kogo był zły, ale z pewnością był nie w humorze.

    – I ty myślisz, że to jest BDSM? – zapytał. Ta niewinnie wzruszyła ramionami. – Dziękuję za podzielenie się ze mną swoimi doświadczeniami. Mogę kategorycznie zaprzeczyć, że nic z tego, co opowiedziałaś zalicza się jako BDSM.

    – Związał mnie – odparła defensywnie Ala.

    – Gwałciciele też wiążą swoje ofiary… a to wyglądało bardziej na gwałt. W tym stylu życia ważny jest… aranż oraz zaufanie z obu stron. – powiedział stanowczo.

    – To nie był gwałt, chciałam tego – wzruszyła ramionami.

    – Nie, moja droga – powiedział cicho, wyciągając rękę, by dotknąć jej dłoni i delikatnie pocierać jej skórę. – Kazałaś mu przestać. To powinno było zakończyć całą tę przygodę, mimo to kontynuował. Co nastąpiło dalej, zalicza się jako gwałt! – Ala zmarszczyła brwi, zastanawiając się nad tym, co słyszała. Nie postrzegała tamtej sytuacji pod tym kątem.

    – Jesteś na mnie zły? – Zapytała go w końcu. Czuła, jak iskrzy od niego płomień złości.

    Gerald uśmiechnął się i potrząsnął głową. – Nie – zaśmiał się ciepłym uśmiechem. Trochę się rozluźnił, a ona była z tego zadowolona. – Nie zrobiłaś nic, na co mógłbym się gniewać.

    – Ale jesteś zły?

    – Spostrzegawcza – uśmiechnął się i przechylił głowę.

    – Jestem zły, bo idiota miał okazję sprawić pięknej młodej kobiecie niewiarygodną przyjemności, i to spieprzył! Pewnie, dlatego młodzi faceci nie mogą być dominatorami. Doświadczenie przychodzi z wiekiem, cierpliwość, zrozumienie… samokontrola. To nie znaczy, że młodzi mężczyźni nie mogą tego nabyć. Takie przypadki są po prostu rzadkością!

    Ala dostrzegła, że był sfrustrowany jej doświadczeniem. On naprawde był dumny z tego stylu życia.

    – Chcesz powiedzieć, że bdsm nie obejmuje tego typu aktywności? – zapytała, lekko zdezorientowana.

    – Wręcz przeciwnie, zawiera wszystkie te czynności – roześmiał się.

    – Więc jaka jest różnica? – zapytała, ale chciał to wycofać, gdy tylko zrównał ją wzrokiem.

    – Czy podobał ci się jakiś aspekt tego… gwałtu?

    – Nie.

    – Na tym polega różnica – uśmiechnął się.

    – Sex analny nie jest rzadkością, co więcej, na pewno zetkniesz się z nim w momencie gdy zechcesz praktykować bdsm. Równie też jak głębokie obciąganie, czy też sex przy użyciu knebli. Różnica będzie taka, że ??będziesz do tego stopniowo przystosowana. Istotne jest to, żeby ciało się do tego przyzwyczaiło. Jednak najważniejsze jest twoje bezpieczeństwo i dobre samopoczucie. Może to być bardzo przyjemne – zapewnił, tym samym, wywołując uśmiech na jej twarzy. – Przyjemne do bólu. Ból, który sam w sobie przynosi przyjemność.

    – W jaki sposób? – zapytała.

    Sposób, jaki wyjaśniał tajniki skryte za tym niekonwencjonalnym stylem życia sprawił, że stawała się wilgotna między nogami. Pewność siebie, która od niego emanowała poparta wielokrotnym doświadczeniem dawało świadectwo, że nie owija w bawełnę.

    – Jako dominator muszę być spostrzegawczy – wyjaśnił. – Oceniam wymowność ciała swojej podwładnej, jej oddech, mimika twarzy. Sposób, w jaki zaciska usta, – Wyciągnął rękę, by przesunąć kciukiem po ustach Ali, dając jej do zrozumienia, że ??mówi o niej. – Ruch biodrami. Te rzeczy pokazują, jak bardzo jest podekscytowana. Ala zarumieniła się. – Istnieją również znaki ostrzegawcze pod wpływem presji. Rzeczy, na które muszę też zwrócić uwagę.

    Ala skinęła głową. Przełknęła ciężko ślinę, jakby chciała pozbyć się suchości w ustach. Nieznacznie, przesuwając się na siedzeniu, próbowała złagodzić narastające ciepło w jej ciele. Na moment zerknęła na Geralda, dostrzegając ten tajemniczy uśmiech. Ten sam uśmiech, który widziała wcześniej u Beaty. Gerald wiedział, że Ala jest podniecona tym, co mówi.

    Spojrzała na niego, a on miał ręce splecione pod brodą, opierając łokcie na stole. Wpatrywał się Beacie pustym wzrokiem, jakby nad czymś głęboko kompletował. Po kilku chwilach odwrócił głowę i położył policzek na dłoni, spoglądając na, Ale badawczymi oczami.

    – Generalnie jestem monogamicznym dominatorem – wyjaśnił miażdżąco.

    Do tej pory Alicja miała dziesiątki różnych fantazji przebiegających przez jej głowę, z udziałem Geralda i Beaty. Ostatecznie wyglądało na to, że zakończy się to wszystko na fantazji. Gerald jej nie akceptował. – Nie będę się dzielił moją niewolnicą ani nie będę poświęcał tobie za dużo czasu – wyjaśnił. Odwrócił się, by spojrzeć na Beatę.– Zaczynam się zastanawiać, kto tak naprawdę jest bossem w naszym układzie.

    – Nie rozumiem… – powiedziała Ala. Nie do końca, nadążając co się dzieje.

    – Nasz styl życia polega na łamaniu własnych barier – zaśmiał się, kręcąc głową.

    – Wygląda na to, że nasza kochana Beata tutaj naciska na to, żebym przełamał własną barierę. Zaskoczona młoda artystka spojrzała na starszą koleżankę, która pochyliła głowę. – Możesz już zetrzeć ten mały uśmieszek z twarzy… albo zrobię to za ciebie! – Gerald zagroził półżartem, uśmiechając się przy tym.

    – Tak, panie – odpowiedziała Beata.

    – To znaczy, w jaki sposób na pana naciska? – Zapytała Ala.

    – Figlem losu znalazła dla mnie cudownie piękną młodą kobietę, której ciężko byłoby odmówić – wyjaśnił. – W ten sposób naruszam jedno z moich imperatyw.

    – Imperatyw? – spytała Ala, uśmiechając się do Beaty i jej małego sekretnego uśmiechu.

    – Zasada, której nie można złamać – wyjaśnił, wciąż wpatrując się w swoją niewolnicę.

    – Czy na pewno tego chcesz?

    – Chcę cię zadowolić panie, – odpowiedziała Beata. – Tak jak zawsze.

    Alicja widziała, jak Gerald rozważa myśli w swojej głowie. Miała ochotę wstać i obiecać, że przeleci go tak, jakby nie miała ujrzeć jutrzejszego dnia, ale wiedziała, że ??brak jej doświadczenia i umiejętności. Spojrzał na stół i zamknął oczy.

    – Jak sobie życzysz – szepnął. Triumfalny uśmiech wymalował się na twarzy brunetki. – Alicjo – powiedział, podnosząc głowę i mówiąc cicho. – Ciężko będzie mi pokazać oblicze naszego stylu życia w jedną noc.

    – Rozumiem. – Ala zmarszczyła brwi. Ta karuzela pełna seksu, na której się znajdowała, zaczynała ją męczyć. Właściwie to do końca nie wiedziała, jakie ma plany wobec niej ten tajemniczy mężczyzna siedzący naprzeciwko jej.

    – Będziemy potrzebowali dłuższego weekendu – powiedział. Alicja lekko podskakiwała stopami pod stołem z podekscytowania. – Począwszy od dzisiejszego wieczoru, aż do niedzieli. Wtedy zjemy wspólnie obiad i zadecydujesz czy ten tryb życia ci odpowiada. Nie, żebym mógł ci to wszystko pokazać w ciągu kilku dni, ale myślę że mogę ci pokazać wystarczająco.

    – Cztery dni? – Ala zapytała.

    Gerald skinął głową.

    – Dziękuje.

    – Mhm – uśmiechnął się, kręcąc głową. – Pierwsza z reguł, kiedy zwracasz się do mnie, dodajesz „panie”.

    – Dziękuję, panie. – Uśmiechnęła się.

    – Lepiej – odpowiedział. – Omówmy kary za nieposłuszeństwo lub niezadowolenie mnie.

    – Na przykład?

    – Aha, per pan? – Przypomniał.

    – Na przykład, proszę pana?

    – Drobne wykroczenia, dziesięć uderzeń – wyjaśnił, odchylając się do tyłu na krześle.

    – Powtórne przewinienia dwadzieścia uderzeń. Bezpośrednie nieposłuszeństwo wobec bezpośredniego polecenia… trzydzieści uderzeń.

    – Uderzenia, w jakim sensie? Proszę pana.

    Gerald uśmiechnął się cierpliwie. – To byłoby dziesięć.

    Alicja skinęła głową.

    – Cokolwiek mi się podoba w danym momencie. Samą ręką. Przy użyciu paska, czasami kijek lub też bicz. – wymienił.

     Słysząc to, Ali przeleciały ciarki, jednak nie po plecach, lecz między udami. Myśl o potężnej dłoni Geralda na jej pośladkach wypełniła jej głowę, a teraz jej rozkwitające fantazje.

    – Takie uderzenie, czy to nie pozostawia rany? – Zapytała niepewna. – Proszę pana. – dodała szybko.

    – Uczysz się – zaśmiał się. – Nie, nie będzie długotrwałych śladów. Mogą pojawić się since tu i tam, ale żadnych poważnych ran. Nigdy też nie uderzę cię nigdzie poza pośladkami.

    Ala ponownie skinęła głową. Wilgoć między udami z intensywniała.

    – W tym stylu życia chodzi o zaufanie – wyjaśnił. – Nauczysz się mi ufać, ale jest to coś, na co ja muszę zapracować. Wtedy będę to pielęgnować i chronić, jakby od tego zależało moje życie. Jako dominator, moim celem jest sprawienie przyjemności nam obojga. – Im więcej przyjemności mogę ci zaoferować, tym większą satysfakcję ja otrzymuję – powiedział, patrząc na Alicję.

    Widziała, jak już planuje rzeczy, które chciałby uczynić. Ona sama miała ogromną ochotę go teraz przelecieć na stole. Ta jego pewność siebie, jedwabisty ciepły głos. Przenikliwe spojrzenie, które na nie rzucał. Wszystko to sprawiło to, że jej oddech był przyspieszony.

    – Zostaw naczynia. Sugeruję żebyśmy zaczęli, zanim twoja ciekawość doprowadzi cię do szaleństwa. Być może nadszedł czas, aby dać upust twojej fantazji.

    – Tak, proszę pana – odpowiedziały obie kobiety równocześnie. Gerald potrząsnął głową i wziął głęboki wydech.

    – Zajmie mi to czasu, żeby się do tego przyzwyczaić. Gerald wyciągnął rękę do Alicji, a ona ujęła ją z nutką strachu.

    Podążając za Beatą w kierunku tylnej części mieszkania, Ala czuła bijące od niej ciepło. Koncentrowała się na spowolnieniu oddechu, gdyż jej podniecenie tylko przyśpieszało bicie serca. Beata chwyciła za klamkę podwójnych drzwi prowadzących do sypialni, przekręciła ją i otworzyła na oścież. Gdy tylko Beata weszła do pokoju, rozpięła sukienkę i pozwoliła jej opaść na podłogę. Alicja sapnęła z podziwu, spoglądając na jej niebialskie ciało od tyłu.

    – Zawsze zapiera mi dech w piersiach, kiedy to robi! – Gerald kiwnął głową w znak podziwu. Ala uśmiechnęła się w odpowiedzi. Jak ten widok mógł nie zapierać dech w piersiach, pomyślała.

    Idąc w głąb sypialni, piękna brunetka nagle opadła na kolana, opierając swoje pośladki o pięty. Opuściła głowę i oparła ręce na udach dłońmi do góry.

    – Alicjo – zaczął Gerald. – Pozycja którą demonstruje Beata, jest podstawową pozycją uległej, która czeka na rozkaz pana. Jeśli ktoś ci powie, żeby obrać taką pozycja, to właśnie tak ma wyglądać.

    – Tak, panie. – Odpowiedziała, podziwiając klęczące piękno kilka metrów od niej.

    – W tym pokoju masz być w samej bieliźnie i w tej pozycji dopóki nie powiem inaczej.

    – Rozumiem, panie – szepnęła w odpowiedzi… Była zachwycona niepowtarzalnym pięknem Beaty. Wyglądała tak pozornie erotycznie, jakby czekała aby sprawić komuś największą przyjemność.

    – Śmiało, dołącz do niej.

    Alicja zawahała się.

    – To byłoby ponowne wykroczenie – podkreślił z westchnieniem. – Dwadzieścia uderzeń. Nie akceptuję zawahań u moich niewolnic. Wydaję polecenie, a ty musisz je spełnić bez dłuższego namysłu. Kiedy zdobędę twoje zaufanie, nie będziesz myśleć o niczym innym, jak tylko o przyjemności, którą sobie nawzajem sprawimy.

    – Czy teraz mnie ukarzesz, panie? Zapytała.

    – Nie – Gerald parsknął cichym śmiechem. – To byłoby jak karanie pięciolatka, za to, że przegrał partię szachową, przed poznaniem niuansów tej gry. Nie, nie znasz zasad, nie jesteś jeszcze wtajemniczona w ten styl życia. Będę ci jednak przypominał reguły, w momencie gdy złamiesz zasadę.

    – Dziękuję, proszę pana – uśmiechnęła się. Odetchnęła z ulgą, że jest etap przygotowawczy. Pomyślała o tym. O przygotowaniu.

    – Podoba mi się sposób, w jaki wstrzymujesz oddech – wyszeptał do jej ucha, powodując, że jej oczy zatrzepotały. – Niezmiernie mnie to podnieca.

    Wziął jej dłoń i delikatnie położył na swojej sztywniejącej męskości. Westchnęła z dziwienia. Nawet nie zdjęła ubrań, a on był już tak pobudzony? Dla niej? Nie odstawiła ręki. Przesuwała powoli palcami wzdłuż kontur jego okazałości. Odważnie.

    – Taka pragnąca. – Uśmiechnął się. – Zdejmij ubranie, poza bielizną – powiedział ponownie, odciągając jej rękę. Posłuchała natychmiast. Spojrzała na Beatę, która czekała cierpliwie w pozycji klęczącej. Nie poruszyła się. Jej głowa opuszczona, ciało wyprostowane. Alicja spojrzała na jej drogą bieliznę. Był to czarny koronkowy stanik z kompletem do pończoch, no i czarne pończochy. To było coś jak z czasopisma, z modelką, która jest teraz z nią w sypialni. W niegodziwej pozycji czekająca na polecenie. Bez majtek!

    Alicja nie posiadała takiej garderoby. Jej bielizna to zwykłe bawełniane majtki i niedopasowany stanik. W ogóle nie przemyślała tego spotkania! Gdyby mogła cofnąć czas, to kupiłaby ekstrawagancką bieliznę w jakimś butiku na tę okazję.

    Gerald patrzył, jak Alicja zdejmuje ubranie i podziwiał jej delikatnie opaloną skórę. Stanowiła wyraźny kontrast, gdy uklękła obok Beaty o mlecznobiałej karnacji. Kiedy obie kobiety były w pozycji klęczącej, Gerald potrząsnął głową. Udał się do pobocznej łazienki, zostawiając kobiety bez słowa.Po kilku minutach, Ale ogarnął lekki niepokój.

    – Co teraz? – Szepnęła.

    – Poczekaj, w ciszy.

    – Tak, proszę pani – droczyła się. Beata potrząsnęła głową. Gerald pojawił się ponownie sypialni. Podszedł bliżej do klęczących kobiet.

    – Szczęściara z ciebie, mała – powiedział Gerald, przesuwając palcami po jej ramionach, powodując, że zadrżała z podniecenia. Przechodził za dwiema klęczącymi pięknościami.

    – Zobaczysz, jak Beata zostanie dziś ukarana – Alicja natychmiast rzuciła wzrok na starszą koleżankę, ale ta nie dała po sobie poznać, że się boi.

    – Dlaczego ona? – Zapytała. – Proszę pana. – poprawiła się w ostatniej chwili. Zajmie czasu, zanim nauczy się poprawnego zwrotu.

    – Nasza urocza Beata złamała jedno z moich poleceń. Właściwie stało się to w dniu, w którym pierwszy raz cię zobaczyliśmy, – powiedział, przesuwając palcami po plecach seksownej brunetki. Podszedł do komody, otworzył szufladę i przejrzał jej zawartość.

    – Majtki? – Młoda artystka zapytała. Gerald odwrócił się lekko zaskoczony.

    – Spostrzegawcza! Byłabyś całkiem dobrą dominą! Zgadza się, ona wie, że nie wolno jej nosić przy mnie majtek. Można powiedzieć, że spotkanie w tej kafejce było w dużej mierze improwizowane, mimo wszystko miała wystarczająco dużo czasu przed moim przybyciem, aby je zdjąć. Ponieważ to nie było jej pierwsze przewinienie, otrzyma dwadzieścia uderzeń.

    – Beato – powiedział subtelnym, lecz stanowczym głosem. – Zajmij pozycję.

    – Tak, proszę pana. – Odpowiedziała cicho, wstając i podchodząc do podnóża łóżka. Położyła dłonie na pościeli i rozłożyła lekko nogi, przybierając stabilniejszą postawę. Bez bielizny, jej pochwa ujawniła się w całej okazałości. Błyszczące wargi sromowe lśniły w lekkim blasku światła dobiegającego z łazienki. Najwyraźniej była podniecona nadchodzącymi wydarzeniami tego wieczoru, podobnie jak młodsza koleżanka. Gerald odsunął się od komody, a Alicja odpowiednio opuściła głowę.

    – Nie, mała, – powiedział, głaszcząc ją po włosach. – Nie odwracaj wzroku, musisz dokładnie wiedzieć w co się pakujesz.

    – Tak, proszę pana. – Podniosła wzrok. Bez względu na wszystko, pragnęła być świadkiem tego co miało się wydarzyć. Jej majtki robiły się mokre od tego oczekiwania.

    Gerald stanął za brunetką, odsuwając się lekko na bok. Delikatnym ruchem ręki, głaskał jej aksamitną skórę na plecach. Beata nawet nie zadrżała. Pozostała całkowicie nieruchoma, czekając na następny ruch swojego pana. Alicja obserwowała Geralda. Wydawał się niewzruszony tym, co miał zamiar zrobić. Zarówno gniew, jak i rzut przyjemności nie rysował się na jego twarzy. Bicz, który trzymał w dłoni lekko szeleścił, w momencie gdy delikatnie poruszał palcami.

    – Jesteś gotowa? – Zapytał ją cicho.

    – Tak, panie. – Szepnęła.

    – Licz na głos – powiedział, robiąc jeden krok do tyłu. Zamachnął biczem jednym ruchem nadgarstka, a nie całą ręką, jak przewidywała Alicja. Trzeszczący dźwięk był przeraźliwy mimo wszystko, kiedy skórzany bicz wylądował na białych pośladkach Beaty.

    – Uch! – Chrząknęła. – Jeden.

    Alicja westchnęła. Tlący się żar między jej nogami zamienił się w płomień. Kolejny ruch nadgarstka Geralda wywołał kolejny trzask i zaraz potem jęk brunetki.

    – Dwa – zadyszała Beata. Tym razem w jej głosie zabrzmiała nutka erotyzmu. Coś pomiędzy i przyjemnością. Nie umknęło to Alicji. Kolejny trzask.

    – Trzy – zaraz następny trzask.

    – Cztery – mleczne pośladki Beaty zaczęły się czerwienić.

    – Pięć – pojawiły się różowe pręgi na skórze, które mieszały się paskami bieli jej nietkniętej karnacji.

    – Sześć – coraz mniej nietkniętych miejsc na jej pośladkach.

    – Siedem – słychać było napięcie w głosie uległej.

    – Osiem – Gerald przeszedł na drugą stronę jej ponętnego tyłka.

    – Dziewięć – ewidentna wilgoć na wargach sromowych Beaty, dorównywała wilgoci, którą czuła młodsza koleżanka.

    – Dziesięć – Gerald przerwał, delikatnie pogłaskał palcami po skórze swojej niewolnicy. Lekko się napięła, gdy poczuła dotyk jego palców po wrażliwym różowym ciele. Obeszła ją gęsia skórka, co było widoczne z drugiego końca pokoju, w którym klęczał Alicja. Kolejny cichy trzask. Przez moment Alicja myślała, że ten zagadkowy mężczyzna złagodził karę, ucinając ją o połowę, aby chwilę później usłyszeć następny trzask.

    – Jedenaście – kontynuowała Beata.

    – Dwanaście – biel powoli znikała na skórze.

    – Trzynaście – róż zdążył pokryć środkową część jej pośladków.

    – Czternaście – sapała brunetka.

    – Piętnaście – róż który już zdołał pokryć cały tyłek, przebarwiał się na czerwień.

    – Szesnaście – Ala spojrzała na Geralda. Złapał głębszy oddech, twarz wyraźnie z koncentrowaną.

    – Siedemnaście – był całkowicie pochłonięty tym, co robił.

    – Osiemnaście – twarz była poważna i skupiona.

    – Dziewiętnaście – uważnie obserwował swoją poddaną. Można by powiedzieć, że był z nią bardzo ostrożny. Pomimo bolesnej kary, emitowała u niego gwarancja, że nie posunie się za daleko.

    – Dwadzieścia – Beata wypuściła powietrze przy ostatnim uderzeniu. – Dziękuję panie.

    Pozostała w tej samej pozycji. Gerald ponownie położył dłoń na jej pośladkach po tym, jak rzucił chłostę na łóżko. Jego palce przesuwały się po jej zaczerwienionej skórze niczym rzeźbiarz sprawdzający gładkość własnego dzieła.

    – Wstań – rozkazał. Beata szybko wykonała polecenie. – Bardzo dobrze, śliczna – pochwalił.

    – Dziękuję panie.

    Pocałował ją delikatnie w usta, a potem pozwolił swoim wargą przesunąć się do jej policzka, a ostatecznie w stronę ucha.

    – Weź krzesło – rozkazał brunetce, spoglądając na Alicję, która wijała się subtelnie w klęczącej pozycji.

    – Tak, proszę pana – Beata odwróciła się, by spojrzeć na młodszą koleżankę.

    Sekretny uśmiech powrócił na twarzy brunetki i był taki tajemniczy, niebezpieczny wręcz. Ala nie wiedziała, co kryło się za tym uśmiechem. To co przed chwilą doświadczyła, było najseksowniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek widziała na żywo! Ten niecodzienny układ pomiędzy nimi. Sposób, w jakim Gerald obserwował Beatę. Jego dbałość o to, aby nie posuwał się za daleko. Beata musiała wiedzieć, że Gerald ??będzie równie bezwzględny, jak ostrożny. Ukarał ją w najbardziej subtelny sposób. Nie tego się spodziewała młoda artystka.

    Beata ostrożnie usiadła na krześle, a Gerald wziął bata ponownie do ręki. Kontynuacja kary? Pomyślała Alicja. Krótkie jęknięcie Beaty to sprawiło, że tajemniczy uśmiech pojawił się na jego twarzy. Ala również się uśmiechnęła. Najwidoczniej brunetka odczuwała skutki zadawanych jej ran bitem.

    – Pokonywanie własnych granic – Gerald uśmiechnął się, zauważając znaki zrozumienia na twarzy Ali. – I szczyptę więcej.

    Młoda artystka spojrzała w jego ciemne oczy.

    – Nigdy nie wolno ci patrzeć dominatorowi w oczy, chyba że ci każe – podkreślił, trzymając bicz w dłoni. Podszedł do niej, a ona opuściła głowę. – Wyciągnij rękę, dłonią do góry – powiedział. Zawahała się lekko, lecz zrobiła, jak kazał. – Spróbujemy dwadzieścia – Uśmiechnął się. Ala obróciła nadgarstek dłonią do góry. – Zaufaj mi.

    – Dobrze, panie – wyszeptała, jej serce wskoczyło na wyższy bieg, o którym nie wiedziała, że istnieje. To już doprowadzało ją do szału z podniecenia. Teraz po prostu wymknęła się spod kontroli.

    – Spójrz na mnie teraz, Alicjo. Pokażę ci, jakie to uczucie. Nie za mocno. Nie za lekko, lecz wystarczająco jak dla ciebie. Rozumiesz?

    – Tak, proszę pana.

    Gerald skinął głową. Bicz zaświstał w uszach, by zaraz potem zatrzeszczał, uderzając dziewczynę na przedramieniu. W momencie impaktu, Alicja odruchowo wciągnęła powietrze. Nie wiedziała, jakiego uczucia miała się spodziewać. Ciepło rozpływało się na jej ciele, począwszy od jej ręki. Patrzyła, jak pojawiają się czerwone ślady.

    Gerald klęknął przy niej, spoglądając na jej ramię.

    – Nie za mocno, nie za lekko, – uśmiechnął się, delikatnie, gładząc jej skórę. – Nie martw się, to będzie na razie jedyne uderzenie, jakie ode mnie otrzymasz. Dopóki sama nie zdecydujesz.

    – Rozumiem, panie. – Ciekawość ją teraz pożerało, gdy zasmakowała tego stylu życia. Nie wiedziała, jak to uczucie opisać. Jedynie, czego była pewna to, że była niezmiernie podniecona i zaintrygowana.

    – Wstań. Natenczas będziemy używać słów ratowniczych. Będziesz mogła je wypowiedzieć, w momencie gdy ja w jakimś stopniu posunę się za daleko. Generalnie takie słowa nie są potrzebne, gdy ulęgła całkowicie ufa własnemu panu. Ale nasz przypadek jest inny. Słowa ratownicze oznaczają, że nie jesteśmy jeszcze na tym etapie relacji. Na ten okres czterodniowy powinny nam służyć dobrze, zwłaszcza gdy uległa jest początkująca jak ty. Wkrótce poznam twoje ciało lepiej niż ty sama i będę wiedział, jakie masz limity. – Uśmiechnął się, a ona znów się zarumieniła.

    – Jakie mają być te słowa?

    – Najprościej to zapożyczyć kolory na bazie sygnalizacji świetlnej. Jest uniwersalny, wszyscy go rozumieją. Zielony oznacza, że tolerujesz to, co się dzieje i wszystko jest w porządku.

    – Powtórz dla pewności – zalecił.

    – Zielony oznacza, że ??wszystko jest w porządku.

    – Żółty natomiast sugeruje twój zbliżający się limit. Zachowanie ostrożności. Ja sam będę musiał się pilnować w moim zachowaniu. Mam nadzieję, że wszystko jasne?

    – Tak, panie. Żółty oznacza, że ??zbliżam się do limitu.

    – Czerwony to, jak się pewnie domyślasz przerywa naszą wspólną „zabawę”. I to bezpowrotnie, więc bądź pewna, zanim wypowiesz to słowo. Jeśli okaże się, że nadużywasz tego słowa, ponieważ ogarnął cię lekki strach, będę musiał cię za to ukarać trzydziestoma klapsami, i to nie przy pomocy ręki. Generalnie wypowiadasz to słowo, gdy odczuwasz atak paniki lub przeszywający ból.

    – Rozumiem.

    – Zwykły ból powinien być przez ciebie tolerowany. Z czasem zacznie przynosić ci więcej przyjemności. Pamiętaj, że zawsze będę się starał, aby nie zrobić ci krzywdy.

    – Czerwony oznacza „game over” – powtórzyła. Pociekły jej łzy, gdy zobaczyła przekonanie w oczach Geralda. Intuicja podpowiada jej, że ten nietypowy mężczyzna, z pozoru o charakterze dominatora, raczej jej nie skrzywdzi.

    – Można, to i tak ująć – zaskoczył się lekko, uświadamiając sobie, jaka młoda jest Alicja. – Jesteś gotowa na ciąg dalszy?

    – Zawsze – uśmiechnęła się. – panie.

    – Ktoś jest nadgorliwy, widzę. – Poruszał się wokół niej niczym tygrys otaczający teren przed atakiem na ofiarę. Przeciągając palcami po jej ciele, powodując, że jej kolana osłabły. Rozpiął zapięcie w jej staniku i powoli zsunął ramiączka z jej ramion. Jej ciało natychmiast zaczęło się trząść zarówno z podniecenia, jak i strachu. Natomiast nie był to strach, strach przed Geraldem, ale strach przed nieznanym.
    ***

    Od Autora: Alicję czeka seksualne doświadczenie jakiego jeszcze nigdy w życiu nie doświadczyła. Pytanie czy niektore z zasad tego nietypowego stylu życia będą kilidowały z jej zasadami moralnościowymi. Następna część już jest opublikowana na moje stronie.

    https://www.patreon.com/user?u=74118493

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Lis
  • Opera

     
    Jeżeli kiedykolwiek zobaczysz w operze kobietę, która w Twojej opinii pasowałaby do autorki tego bloga, to będę nią właśnie ja.
    “O miłości oddanej i wiernej”, “Opiewająca potęgę miłości małżeńskiej” – takimi słowami opisuje się Fidelio, jedyną operę van Beethovena. Na jego nieszczęście, tytuł tego dzieła kojarzy mi się z czymś zupełnie przeciwnym, ale o tym innym razem.
    Nie będę oryginalna stwierdzając, że kobieta dobiera ubranie pod okazję – chociaż wydaje mi się, że coraz rzadziej. Ja lubię pójść o krok dalej. Dobierając garderobę, wyobrażam sobie różne scenariusze zdarzeń, które mogą mnie spotkać. Nie zaklinam rzeczywistości i nie tworzę przyszłości, chociaż lubię tak o sobie myśleć. Jestem zawsze przygotowana na mniej lub bardziej przypadkowe sytuacje. Tym razem zakładam długą, czarną, rozkloszowaną spódnicę, czarny skórzany top i długie – oczywiście czarne, skórzane rękawiczki. Pod spódnicą mam pończochy, które podtrzymuje pas – tego wieczoru to jedyny element bielizny, jaki mam na sobie. Włosy spięte, by niepotrzebnie nie odwracały uwagi od rękawiczek, sięgających aż do 3/4 ramion. Na koniec zakładam wysokie, czerwone szpilki – oczywiście pod kolor ust.
    Tak ubrana jadę samotnie na Fidelio, gdzie zapewne spotkam wiele małżeństw, przybyłych dla uczczenia swojego szczęśliwego, bądź właśnie za taki uchodzącego związku. Czy takim ubraniem stanowię zaprzeczenie typowej żony? Tego nie wiem, ale mam szczerą nadzieję, że na mój widok niejedna potęga miłości małżeńskiej zadrży dzisiaj w posadach. Po wejściu do opery odwieszam płaszcz i powolnym krokiem udaję się na górę. Stuk wysokich obcasów niesie zapowiedź wymownych spojrzeń wielu obecnych tu kobiet, których mężowie na krótką chwilę zapomną o “miłości oddanej i wiernej”.
    Wybieram kameralne miejsce na najwyższym balkonie. Widziałam już tę operę, więc mam nadzieję, że gorszy widok zrekompensuje mi kuluarowe miejsce, wśród trójki nieznajomych osób. Teraz zaczyna się moja gra. Czekając na korytarzu, bacznie obserwuję osoby wchodzące na balkonową lożę. Zauważam jednego młodego chłopaka, na wzór roztargnionego studenta, prawdopodobnie niezbyt obytego w relacjach z kobietami oraz – jakżeby inaczej, typowe małżeństwo w średnim wieku. Mężczyzna jest ubrany w czarny garnitur, zaś jego żona ma na sobie ciemne, nudne spodnie i białą koszulę. Pora zająć miejsce. Wchodzę na balkon i po kokieteryjnym “dobry wieczór”, zajmuję swoje miejsce pomiędzy dwójką obecnych mężczyzn. Przechodzę powoli, by szeroka spódnica mogła swobodnie ocierać się o nogi moich towarzyszy. Ci zaś, otuleni w chmurze moich ulubionych Guilty, dokładnie przypatrują się moim ruchom.
    Nie trzeba być czarownicą, by przewidzieć, że żona mojego starszego towarzysza skorzysta jeszcze z toalety. Ja tymczasem powolnym ruchem ściągam rękawiczki, z których jedna upada mi (jak to mam w zwyczaju) na podłogę. Mój – chyba mogę tak stwierdzić – starszy wielbiciel ją podnosi. Wywiązuje się między nami przyjemny dialog – o operze, sztuce i… o moich rękawiczkach, którymi się zachwyca. Wtedy też poznaję jego imię, jednak teraz niech pozostanie Panem K. Podczas rozmowy cały czas trzyma moją rękawiczkę, przesuwa po niej palce, zupełnie jakby wyobrażał sobie przy tym dotyk mojej dłoni.
    Nasza rozmowa zostaje przerwana w momencie, gdy na balkon wchodzi jego żona. Pan K zakłopotany całą sytuacją, szybkim ruchem chowa zwiniętą rękawiczkę do kieszeni marynarki i natychmiast wyprostowuje się na fotelu. W przypływie zażenowania spowodowanego tchórzliwym zachowaniem, odczuwam z jego strony zlekceważenie. Z totalnego ogłupienia moją osobą, w jednej chwili Pan K staje się zamknięty, nieobecny i przerażony.
    Nadchodzi czas rozpoczęcia opery, co dla mnie stanowi początek kolejnego etapu gry.
    ***
    W I akcie opery prowadzę niezobowiązującą rozmowę z młodym studentem. W pewnym momencie ostentacyjnie kładę rękę na jego kolanie, komentując po cichu, wręcz szepcząc mu do ucha, przebieg wydarzeń na scenie. Mam szczerą nadzieję, że Pan K to widzi. Poza tym, przez zdecydowaną większość czasu siedzę albo oparta o pulpit przede mną, tak że spódnica zaczyna zdecydowanie odstawać od wgłębienia na plecach albo wygodnie rozłożona na fotelu z rękoma przed sobą, co z kolei momentami odsłania niewielki fragment pasa do pończoch. Zarówno jedna jak i druga pozycja zdecydowanie dają przestrzeń dla fantazji.
    Rozpoczyna się przerwa, więc proponuję studentowi wyjście i rozmowę na korytarzu. Nie chcę dać Panu K okazji do oddania mi rękawiczki, kiedy żona znowu go opuści. To byłoby zbyt banalne i łatwe. Mam dla niego inny plan. Biorę jedną rękawiczkę, torebkę i wychodzimy.
    Stojąc na korytarzu, kontynuujemy luźną rozmowę, podczas której wzrok pozostawiam skupiony wyłącznie na drzwiach prowadzących na nasz balkon. W jednej chwili zauważam żonę Pana K zmierzającą do toalety. Przepraszam studenta i proszę, aby już na mnie nie czekał. Ja tymczasem idę do toalety. Krocząc spokojnie, zakładam rękawiczkę na jedną rękę. W międzyczasie wyobrażam sobie myśli Pana K, kiedy ten zorientuje się, że na loży nie ma tylko mnie i jego żony. Czy będzie przekonany, że wyjawiłam jego sekret? Zastanawiam się, czy moja druga rękawiczka wciąż znajduje się w jego kieszeni, czy też leży już na moim miejscu.
    Staję przy lustrze tuż obok jego żony. W momencie poprawiania ust szminką, słyszę żartobliwe: “Co się stało z Pani druga rękawiczką”. Odpowiadam, że komuś bardzo się dzisiaj spodobała, dodając wyraz szczerej nadziei, że jeszcze ją odzyskam. Odpowiada tylko uśmiechem pełnym niezrozumienia. Wracamy razem na balkon, ja zaś nie znajduje rękawiczki na swoim miejscu.
    Rozpoczyna się II akt opery. Mniej więcej w jego połowie wstaję i przechodząc obok Pana K, dyskretnie a jednocześnie dobitnie dotykam go po ramieniu, dając oczywisty znak, by podążył za mną. Korytarze są całkowicie puste i delikatnie przyciemnione. Na ostatnim piętrze pełno jest tajemniczych zakamarków, z których jeden zakrywa ciemna zasłona. Stojąc właśnie przy niej, czekam około minuty, aż w drzwiach pojawi się pan K. Podchodzi do mnie, a ja chwytając go za krawat, zaciągam do ciasnego pomieszczenia. “Odzyskam rękawiczkę teraz, czy oddasz mi ją przy swojej żonie”? – pytam zdecydowanym, acz niemalże szepczącym głosem. Pan K grzecznie wyjmuje rękawiczkę, tłumacząc, że w ogóle nie planował mi jej oddawać. Na moje kolejne pytanie o powód takiej decyzji, wypowiada tylko kilka banalnych tekstów, jak bardzo zwróciłam jego uwagę. Dodaje, że chciał mieć po mnie pamiątkę. Nie ukrywam, że na myśl od razu przychodzi mi scena ich seksu, w której wyobraźnia Pana K skupia się tylko na mnie, zaś jego uwaga na mojej rękawiczce, schowanej gdzieś głęboko w jego samochodzie.
    “Klęknij!” – szorstko wyrzucam z siebie w jego stronę. Pan K bez najmniejszego protestu wykonuje polecenie. Całkowicie jakby sam oczekiwał, a nawet pożądał kary za przywłaszczenie rękawiczki. “Schyl się i połóż ręce na podłodze” – dodaję rozkazującym tonem. Robiąc krok, wbijam obcas w jego dłoń. Syknięcie z bólu wypełnia przestrzeń niewielkiego pomieszczenia. Nakazuję mu podnieść głowę i spojrzeć mi w oczy, po czym zamachując się, uderzam go rękawiczką w twarz. Widzę w jego oczach podniecenie. Przytrzymując się ściany, zakładam nogę na jego bark. Robię to w taki sposób, że czubek czerwonej szpilki dotyka jego twarzy. Wkładam rękę pod długą spódnicę i dotykając się dostarczam sobie chwilowej rozkoszy. Nie ukrywam, że moja wyobraźnia zawędrowała właśnie do ich sypialni. Myśl, że mam przed sobą mężczyznę, który za kilka godzin odda się innej kobiecie działa na mnie podniecająco. Pan K, mimo że nie jest w stanie nic dojrzeć, reaguje na tę sytuację głębokim westchnieniem. W odpowiedzi na to wydobywam z siebie kilkakrotne jęknięcie, aby jeszcze bardziej podsycić jego ekscytację. Ubolewam, że w tym półmroku nie może mnie zobaczyć w pełnej, nagiej okazałości – nie miałabym z tym żadnego problemu. Jego późniejsze myśli byłby jeszcze mocniejsze. Mokra powierzchnia rękawiczek na moich palcach odbija delikatne światło w towarzyszącym nam półmroku. Na myśl, że niedługo w poczuciu winy będzie obsypywać żonę pocałunkami, bez chwili zawahania wkładam mokre palce do jego ust. Panu K w tym momencie nawet przez myśl nie przyjdzie jakikolwiek sprzeciw. Oblizuje moje palce z takim zaangażowaniem, jakby chciał dać mi próbkę swojej sprawności. Przez moment zastanawiam się, czy… – nie, koniec. Bezsilnie próbuję wymazać z głowy myśli, w których jego żona wyczuwa mnie, mój zapach i smak – na jego szyi, włosach i policzkach. Czas przestać.
    “Czy teraz już wiesz, co straciłeś? Może gdybyś mi nie zabrał rękawiczki, kto wie…” – dodaję, zdejmując z niego nogę. Zostawiam Pana K i odchodzę. Czy został ukarany? Myślę, że tak, biorąc pod uwagę jego gotowość do zdrady oraz jednoczesną konieczność obejścia się smakiem. Nic nie dostał, a wiele stracił, być może również żonę, przed którą prędzej czy później nie będzie w stanie ukryć prawdy. Nie wracam na lożę, tylko schodzę na dół. Po odebraniu płaszcza, czekam w lobby do zakończenia opery. Po pewnym czasie, wśród schodzących ludzi zauważam studenta, który niczego nie świadomy z troską pyta mnie o wyjście przed czasem. Zwalając winę na gorsze samopoczucie, proponuję wyjście na zewnątrz. Spoglądając na parking, szukam wzrokiem Pana K. Słuchając nieuważnie komentarzy na temat opery, wypatruję wzrokiem przejeżdżający samochód, którego kierowca zwraca moją uwagę. “Czy możesz mnie odprowadzić?” – pytam. Nie czekając na odpowiedź, chwytam go za rękę i przechodzimy przez uliczkę parkingu wprost przed przejeżdżającym Panem K. Rzucam w jego stronę ostatnie spojrzenie…
    M.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dziewczyna w Rękawiczkach
  • Przygody Julki na Erasmusie

    ROŹDZIAŁ I

    Julka planowała swoją podróż na Erasmusa.Wiedziała, że chce poznać nowych ludzi i doświadczyć rzeczy, których nie zaznała dotąd i wcześniej nie robiła. Julka była oszałamiająco seksowną kobietą, o długich blond włosach, które spływały po jej plecach, oraz pięknych niebieskich oczach, które błyszczały w świetle. Jej krągłości były niezwykle uwodzicielskie, a ona umiała je wykorzystać do swojej korzyści. Julka uwielbiała przygody i dzikie imprezy, gdzie mogła się wyluzować i bawić. Z niecierpliwością wyczekiwała swojej nadchodzącej podróży na Erasmusa do Hiszpanii, wiedząc, że czekają na nią rzeczy, o których dotąd tylko marzyła. Julka była gotowa na wszystko i nie mogła się doczekać, by zanurzyć się w nieznanej przygodzie. Dwa dni przed wylotem na Erasmusa postanowiła odwiedzić sex shop, aby nabyć kilka nowych zabawek erotycznych, które miały jej towarzyszyć podczas podróży. Po długim wyborze i konsultacji z ekspedientką, zdecydowała się na zakup wibratora, dużego dildo oraz korka analnego. Z niecierpliwością czekała, aż będzie mogła je wypróbować.

    Kolejnego dnia, przed wylotem, Julka wybrała się na spacer po okolicy, by się zrelaksować. Wędrowała ulicami, patrząc na ludzi i ciesząc się swoją wolnością. Zatrzymała się przy kawiarni, gdzie zamówiła kawę i ciasto, a następnie usiadła przy jednym z wolnych stolików. Tam zaczęła przeglądać zdjęcia przystojnych Hiszpanów, którzy mieli studiować na jej uczelni. Z każdą kolejną fotografią jej serce biło coraz szybciej, a w jej brzuchu rosło namiętne uczucie.

    Noc przed wylotem była dla Julki bardzo szczególna. Zdecydowała się w pełni wykorzystać swoje nowe zabawki erotyczne i oddać się relaksującej masturbacji. Kiedy poczuła ciepłe uczucie w swoim ciele i nie mogła oprzeć się pokusie, aby się dotknąć. Ściągnęła majtki, zaczęła pocierać swoją łechtaczkę. Przyjemność była dla niej przytłaczająca, Julka, jęczała, czując, jak zbliża się jej orgazm. Zamknęła oczy, wyobrażając sobie jednego z Hiszpanów, którego widziała na Instagramie, a następnie poczuła, jak jej ciało trzęsło się z przyjemności, gdy przeżywała orgazm, łapiąc oddech. Julka nie mogła doczekać się kolejnej okazji do masturbacji, a uśmiechając się, wiedziała, że Erasmus będzie niesamowitą przygodą.

    Julka miała bardzo intensywną i ekscytującą podróż przed sobą.
    W trakcie lotu, myśli Julki były skupione na seksownych hiszpańskich mężczyznach. Wyobrażała sobie dzikie seksualne przygody z nimi, realizując wszelkie rodzaje fantazji. Serce Julki biło mocno, gdy myślała o możliwościach, które czekają na nią. Była tak podniecona, że nie mogła się oprzeć pokusie masturbacji w toalecie samolotu. Zatrzasnęła drzwi i pozwoliła swoim palcom skupić się na jej łechtaczce, jęcząc z przyjemności w momencie osiągnięcia orgazmu.

    Gdy tylko Julka wyszła z samolotu, była ogarnięta pożądaniem. W każdym kierunku, w którym spojrzała, widziała przystojnych, umięśnionych mężczyzn z rzeźbionymi rysami i ciemnymi oczami. Mogła poczuć, jak jej ciało reaguje na ich obecność, a jej myśli szybko skupiły się na seksie. Nie mogła się doczekać, aby doświadczyć wszystkich przyjemności, jakie Hiszpania ma do zaoferowania. Po przybyciu do swojego mieszkania, była gorąca i podniecona, jej majtki były nasączone pożądaniem. Szybko się rozebrała i pozwoliła swoim ręką poruszać się po swoim ciele, doprowadzając siebie do niesamowitego orgazmu.
     To był dopiero początek niesamowitej przygody Julki na Erasmusie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pablo Escobar
  • A zaczelo się to w remizie…cz.3

    Kolejne lato, kolejne wspomnienie, które będę pamiętał do końca życia. Tamta noc była jedną z najlepszych chwil, jakie spędziłem z Szymonem. Miał wtedy około 14 lat, ja prawie 18. Byłem jedną z najstarszych osób w ,,ekipie” więc jak to najstarszy to ja proponowałem różnego rodzaju odpały oraz oczywiście picie alkoholu. Jedni powiedzą, że jak to, takie gówniarze i alkohol? W obecnym czasie jak sobie o tym myślę to nie my pierwsi i nie ostatni tak zaczynaliśmy. Aktualnie coraz młodsi sięgają po alkohol i inne używki.

    Był piątek, wszyscy po szkole, obiady zjedzone, więc co, no to na wioskę. Spotkaliśmy się pod remizą i tak zastanawiamy się, co by tu zrobić. Prawka żaden nie miał, więc wyjazd na miasto odpadał. W pewnej chwili dostałem oświecenia.

    -Może by tak nocka na rybach na stawie z ogniskiem?

    -O kurde to może wypalić. Powiedział jeden ze znajomych.

    -Naszykujcie wędki, coś na to ognisko a ja zajmę się resztą. Widzimy się po 20. Na razie.

    Wróciłem do domu, naszykowałem namiot, kiełbaskę i zastanawiałem się, co jeszcze. Jakieś piwka, wódeczki wtedy już piliśmy sporadycznie, więc napisałem chłopakom, co by chcieli. Pojechałem do sklepu, kupiłem, co trzeba było i czekałem na 20. Przed ustaloną godziną pojechałem z ojcem rozłożyć wszystko i zostawić część rzeczy. Wróciliśmy do domu, zabrałem rower i pojechałem tam ponownie. Ściemniało się powoli a my tak łowiliśmy, byliśmy na otwartej przestrzeni i w pobliżu były domy wioskowiczów. Kiedy było już ciemno w zasadzie nie pilnowaliśmy naszych wędek a gadaliśmy przy ognisku i popijaliśmy piwka. Kiedy się już skończyły wyjąłem 200ml kolorowej, która miała być dla mnie. Siedział koło mnie Szymon i patrzył się jak przechylam i wypijam połowę. Zbliżył się do mnie i na ucho wyszeptał mi:

    -Daj co masz a zrobimy coś potem.

    Nie protestowałem, bo byłem już lekko podpity, ale byłem świadomy, że zawsze jak mamy nocki nawet i bez alko to w moim namiocie ukradkiem zabawiamy się, ja i on. Godzina robiła się późna i wszyscy zasnęli. Na nasze nieszczęście również i w namiocie. Siedziałem z nim na ławce i oglądaliśmy gołe niebo a na nim mnóstwo gwiazd. Opowiadałem mu o nich dużo a on słuchał uważnie. Sprawdziłem czy wszyscy smacznie śpią.

    -Dobra nasza, już zasnęli. Powiedziałem mu po ciuchu.

    -Ale przecież namiot nam zajęli.

    -Możemy pójść na przystanek.

    Zgodził się i ruszyliśmy. Przystanek był przy drodze obok stawu. Niestety w pobliżu były i domy sąsiadów, ale było gdzie się schować, więc nie panikowaliśmy. Usiedliśmy na ławce i chwilę gadaliśmy i nagle, prosto z postu pytam:

    -Dobra robimy.

    -Nie mam ochoty.

    -Kurwa, obiecałeś coś.

    -No wiem, ale nie chcę.

    -Dobra mi nic nie musisz robić ja ci mogę obciągnąć i zwalić.

    -No nie wiem, siekło mnie już dobrze.

    -Nie panikuj.

    Po tych słowach położyłem rękę na jego kroczu. Nie protestował to brnąłem dalej. Powili macałem go przez ubrania, ale jego kolega na razie leżał. Wstałem i klęknąłem przed nim. Odchyliłem jego dresy wraz z majtkami i zacząłem bawić się jego przyjacielem. Po chwili nareszcie wstawał. Otworzyłem usta i wziąłem całego do buzi, trzymałem głowę nieruchomo a jedynie robiłem owalne ruchy językiem po jego główce. Czułem, że rośnie, że jest coraz większy, ale ja dalej trzymałem go w sobie. Kiedy już cały wstał lekko zacząłem się krztusić, wyjąłem go i powiedziałem: no teraz można zaczynać. Waliłem mu chwilę a potem ponownie wsadziłem do buzi i robiłem loda, obciągnąłem mu na maksa i pieściłem językiem jego główkę. Nie lubił tego, ale teraz nie protestował. Obciągałem mu chwilę aż nakazał przestać. Wziął mnie za rękę, podniósł i siedział dalej cicho. Jego ręce znalazły się na moim kroczu. Macał mojego już w pełnym wzwodzie przez spodnie, czułem się spełniony. Mój fiut porządnie napierał na bokserki, ale on dalej mnie obmacywał. Zsuną moje spodnie lekko i uwolnił kutasa z bokserek, zrobił to tak szybko, że niemal uderzył do w twarz. Kiedy już był na wierzchu, poczuł wolność, to urósł jeszcze ze dwa centymetry. Złapał go w dłoń, pobawił się jeszcze chwilę i rozpoczął masturbację. Niedługo później, kiedy poczuł na ręce mój ejakulat, przestał, wycisnął z niego kilka kropel na palec i zlizał wszystko. W świetle pełnego księżyca było widać, że uśmiechnął się i z przyjemnością połkną. Zbliżył usta do mojego kutasa i wziął od razu pół do buzi. Obrabiał mi z 10 min po czym:

    -Chcesz we mnie wejść?

    -Serio mogę? Pragnę tego.

    -Serio możesz.

    Nie czekałem długo żeby się nie rozmyślił, więc szybko opuściłem jego spodnie po kostki nachyliłem się nad jego rowek i naplułem a następnie rozmasowałem jego ślinę i mój ejakulat po penisie. Powoli wchodziłem w jego ciasną dziurkę, byłem coraz głębiej i głębiej. Zatrzymał mnie w połowie. Powiedział, że boli żebym na chwile się zatrzymał. Poczekałem chwilę a międzyczasie waliłem mu. Zabrał rękę a ja wszedłem jeszcze troszkę i pomału robiłem posuwiste ruchy zagłębiając się coraz głębiej. Mruczał jak kot, kiedy ujeżdżałem go z całych sił. Było mu niewyobrażalnie dobrze, ale zatrzymał mnie wyszedł, kucnął i ponownie robił mi loda. Znowu kilka minut i z powrotem nadziałem się na niego. Sytuację powtórzyliśmy kilka razy. Za ostatnim byłem już tak blisko, że tylko szybko spytałam:

    -Dojść w środku?

    -Nie wyjdź.

    Tak też zrobiłem i potężny ładunek poleciał na ścianę obok. Kiedy już ochłonąłem, klęknąłem przed nim i zrobiłem mu loda z połykiem. Jego ładunek też był sporych rozmiarów, co mnie jeszcze bardziej uświadomiło, że i jemu było mega dobrze. Zadyszani posiedzieliśmy tak sobie na ławce puki nie ogarnęliśmy, że nie było nas prawie dwie godziny. Szybko podciągnęliśmy spodnie i dołączyliśmy do reszty. Na nasze szczęście dalej spali. My za to położyliśmy się obok siebie na śpiworze i dalej podziwialiśmy gwiazdy puki nie zasnęliśmy. Rankiem jak gdyby nigdy nic wstaliśmy, spakowaliśmy i rozjechaliśmy się do domów. Sytuacja taka jak ta zdarzała nam się często a kiedy zdałem prawko, robiliśmy to w ciepłym i wygodnym samochodzie ile tylko chcieliśmy.

    Rok temu znalazł dziewczynę, było mi nie wyobrażalnie smutno, bo nie raz mówiłem mu, że coś do niego czuję. Może i czół, ale że jest biseksualny to ma tą dziewczynę nadal. Nie raz próbowałem z nim coś zdziałać, ale jak dotąd bez skutku. Mówi, że nie może, ale jak zerwą, bo nie wiąże z nią przyszłości to będziemy dalej się zabawiać. Wierzę mu, ale czas pokaże.

     

    Mógłbym takich opowiadań zrobić ze sto, ale wszystkie są niemal podobne, więc wybrałem te, które najbardziej zapadły mi w pamięci i dzielę się nimi z wami. Mam nadzieję, że wam się one podobały, jak na razie to koniec- a zaczęło się to w remizy…

    A może i nie.

    C.D.N.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Młody
  • Inicjacja cz. 3

    Moje spotkania z sąsiadem stały się już normą. Trzy lub cztery razy w tygodniu zabierał mnie z przystanku autobusowego, jechaliśmy w jakieś ustronne miejsce i tam posłusznie pochłaniałem jego kutasa. Zrobiliśmy nawet podejście do seksu analnego, ale nie byłem jeszcze gotowy na takie doznania, za duży ból odstraszał mnie od tego typu zabawy. Powoli stawałem się jego oralną suczką i trzeba to przyznać, sąsiad miał ogromną wyobraźnie i wiele fantazji do spełnienia.

    – Dzisiaj mam dla ciebie niespodziankę – powiedział do mnie gdy tylko wsiadłem do jego samochodu. Nie pytałem o nic. Usiadłem wygodnie na fotelu pasażera, sięgnąłem do schowka i odpaliłem papierosa. Scenariusz był już wielokrotnie przećwiczony. Dopóki byliśmy w terenie gęsto zabudowanym nic się nie działo. Ale jak tylko wyjeżdżaliśmy z miasta ściągałem spodnie i siedziałem od pasa w dół nagi, pozwalając się dotykać. Aby nie było nudno prawie za każdym razem zatrzymywaliśmy się w innym miejscu. Zawsze jednak wszystko odbywało się w samochodzie. Tym razem jednak było inaczej….

    – Jesteśmy na miejscu – powiedział zatrzymując samochód przed jakimś starym, rozpadającym się budynkiem w środku lasu, ogrodzone resztkami siatki. Mocno zarośnięty, zaniedbany… widać że nikt tu nie bywa. Spodziewałem się zastać w środku pełno pustych butelek i śmieci, tak jak w większości tego typu miejscówek najczęściej jest to punkt zbiorczy meneli. Tym razem jednak byłem zaskoczony bo w środku było…. No może nie było czysto ale nie było oznak bytowania ludzi w tym miejscu.

    – Jesteś moim grzecznym synkiem? – usłyszałem w prawym uchu równocześnie czując jak obejmuje mnie mocno od tyłu. Uwielbiał tę kazirodczą zabawę w tatę i synka.

    – Tak tatusiu, jestem twoim grzecznym i posłusznym synkiem – odpowiedziałem czując jak wzbiera we mnie fala podniecenia a usta napełniają się śliną. Za chwilę poczuję kawał mięsa w ustach – I chcę aby mój tata był ze mnie zadowolony – jego dłonie wędrowały po moim młodym, nastoletnim ciele. Czułem pod spodniami jak jego kutas twardnieje. Nagle odepchnął mnie od siebie.

    – Rozbieraj się! – powiedział znanym mi tonem nieznoszącym sprzeciwu. Bez zbędnej zwłoki zdjąłem z siebie ubranie pozostając tylko w butach. Stałem nagi na  środku pomieszczenia. Stał przede mną z papierosem w ustach – A teraz zanieś swoje rzeczy w tamten róg – wskazał palcem miejsce. Zgarnąłem ubrania z ziemi i zaniosłem je we wskazane miejsce. – A teraz pokaż tacie jak bardzo go kochasz –  na te słowa czekałem. Podszedłem do niego i na kolanach nerwowo rozpinałem jego rozporek. Po chwili przed moją twarzą zadyndał sztywny kawał kutasa. – Tylko tym razem nie śpiesz się tak bardzo –  zakomenderował z uśmiechem na twarzy. Nie czekając na dalsze instrukcje zacząłem masować jego kutasa, liżąc i powoli wkładając sobie go do ust delikatnie ssałem. ­– O właśnie tak, dokładnie…. Powolutku i spokojnie – powiedział głaszcząc mnie po włosach. ­­– Grzeczny chłopczyk….

    Nie wiem jak długo ssałem jego kutasa, wpadłem w swoisty trans z którego wyrwało mnie niespodziewanie skrzypnięcie drzwi i znajomy głos zza moich pleców

    – No, widzę że już zaczęliście zabawę – usłyszałem i jak porażony zerwałem się na równe nogi. Odwróciłem się i zszokowany zobaczyłem że stoi przede mną woźny z mojej szkoły. Pięćdziesięcioletni pan Marek. – Nie wiedziałem Kamilku, że z ciebie taki mały zboczeniec – powiedział podchodząc i witając się z moim sąsiadem. Spojrzałem na mojego sąsiada zaskoczony.

    – To jest właśnie moja niespodzianka – powiedział chwytając mnie za rękę i szarpiąc w dół – A teraz wracaj na kolana i pokaż wujkowi co potrafisz – szarpnięcie było tak mocne i zdecydowane ze dosłownie upadłem na podłogę. Uniosłem głowę do góry i przede mną dyndały już dwa kutasy.

    – No Kamilku…. Nie krępuj się… – usłyszałem głos woźnego. Spojrzałem jeszcze raz na sąsiada który stał i się uśmiechał masując swoją pałę. Uniosłem się. Chwyciłem kutasa woźnego i zacząłem masować wkładając go sobie do ust. – O tak, kurwa, tak… – zajęczał a dla mnie to brzmiało jak komenda. Po chwili poczyłem dłonie na moich włosach i jak moja głowa się przekręca w bok. I po sekundzie moje usta nabite zostały na kutasa sąsiada. Masowałem obydwu na przemian ssąc i liżąc każdego znich. Nie ja decydowałem. Przekręcali moją głowę jak zabawkę. To w jedną to w druga stronę. Nie wiem ile to trwałem ale moje usta już zdrętwiały od ciągłego ssania.

    – Kurwa, zaraz dojdę…. – jęknął woźny

    – Ja też… – zawtórował mu sąsiad.

    Zacząłem szybciej masować ich kutasy i mocniej zasikać palce na nich. Po chwili sąsiad złapał swojego kutasa, wsadził mi go w usta i nie puszczając mocno masował. I momencie kiedy poczułem jak jego sperma wypełnia moje usta woźny chwycił swojego kutasa, zrobił krok do przodu i po chwili jego sperma zalała moją twarz.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil Nowakowski
  • Nie-zwykla Rodzina cz 30. – Masaz

    Od kilku dni ciężko pracowałam. Byłam bardzo wykończona i nie miałam nawet czasu aby odpocząć. Dziś całe szczęście miałam ostatni dzień pracy i zaczynam upragniony urlop. Właśnie wchodziłam do mnie do domu.

    – Halo? Wróciłam… – oznajmiłam ale odpowiedziała mi cisza.

    Nie myśląc o tym, poszłam do salonu. Zdjęłam moje niewygodne szpilki i rozpięłam dwa pierwsze guziki koszuli. Na chwilę oparłam się na kanapie. Jestem padnięta.

    Po jakimś czasie do salonu wszedł mój syn.

    – Hej mamo…

    – Alan, hej. Gdzie reszta?

    – Tata jeszcze w pracy, a Cass poszła do koleżanki.

    – Czyli sam w domu byłeś?

    – Tiaaa…jak w pracy?

    – Jestem wykończona. Przydała by mi się odrobina relaksu. Wiesz co…chyba wezmę gorącą kąpiel.

    – Świetny pomysł. Nie będe ci przeszkadzał.

    W końcu poszłam do łazienki. Nalałam wody do wanny. Rozebrałam się do naga i rozpuściłam włosy, po czym weszłam do wanny, mocząc swoje ciało. Ułożyłam się wygodnie i na chwilę zamknęłam oczy. Potrzebowałam tej odrobiny relaksu.

    Po jakimś czasie wyszłam z wanny i owinęłam się ręcznikiem. Wyszłam z łazienki i udałam się do sypialni. Zdjęłam ręcznik i dokładnie się nim wytarłam. Odrzuciłam go na łóżko. Chwilę potem zauważyłam że Alan stoi w progu sypialni. Miał uśmiech na twarzy i mi się przyglądał.

    – Pewnie jesteś wykończona mamo.

    – Oj tak synku. Dziś miałam męczący dzień.

    – To może chciałabyś abym zrobił ci masaż?

    – Naprawdę? Zrobiłbyś mi? – pytałam z uśmiechem na ustach. Zauważyłam także jak pożerał mnie wzrokiem gdy stałam przed nim całkiem naga.

    – No jasne. Połóż się na łóżko, a ja zrobię resztę.

    Wykonałam jego polecenie. Nałożyłam ręcznik na biodra. Położyłam się na brzuchu, na wspak łóżka, aby mój syn miał lepsze dojście by mnie masować.

    Uprzednio rozłożyliśmy na nim kilka ręczników. Alan wtedy lekko pochylił się nade mną. Nasmarował mnie oliwka i zaczął powoli i metodycznie rozmasowywać moje ciało. Muszę przyznać, że podczas masażu cicho mruczałam. Mój “masażysta” udał że nic nie słyszał, dopóki nie zobaczyłam tej wielkiego wybrzuszenia w jego spodniach.

    Właśnie kończył masować mi plecy. Wtedy jednak poczułam jak zdejmuje mi ręcznik z bioder odsłaniając moje pośladki. Zaczął mi je powoli ugniatać.

    – Ohh…Alan…właśnie tam też potrzebuje masażu.

    – Wiem mamuś…sprawię ci przyjemność.

    Zaczął mnie przyjemnie masować. Coraz bardziej czułam niezwykłą rozkosz gdy mój syn masował mi pośladki. Całe zaczęły być tłuste od oliwy. Nagle je wtedy rozchylił aby mieć dobry widok na moje miejsca intymne. Wtedy też wsadził we mnie dwa palce, a ja jęknęłam na to.

    – Ohh, synku…

    – Podoba ci się?

    – Mhm…

    Nie powiedziałam nic więcej, ponieważ Alan penetrował mi cipkę. Sądzę że miał już na to ochotę gdy tylko zobaczył moje piersi oraz cipkę. Nagle poczułam jak kawałek jego kciuka, umieszczony zostaje w moim odbycie. Momentalnie zagryzłam wargi.

    – Ohh, kochanie…za takie masowanie ja także powinnam się odwdzięczyć.

    Ten nic nie powiedział, tylko chyba mnie rozumiejąc, przeszedł przede mną. Tak że jego krocze znajdowało się tuż przy mojej twarz. Alan nie przerywał pieszczot i dalej trzymał ręce na mojej dupie. Postanowiłam sama wykorzystać sytuację. Nadal leżąc zdjęłam jego spodnie. Gdy to zrobiłam, przed moją twarz wyskoczył jego stojący fiut. Zaczęłam go masować.

    – Mmmmm… – zamruczałam z aprobatą i wzięłam go do ust.

    Delikatnie ssałam i pieściłam językiem. Potęgowałam tylko jego napięcie. Potrzebował tego. Słyszałam jego głębokie wzdychanie. Ten jednak nie przerywał i dalej masował mnie od krzyża po pośladki.

    Po wylizaniu mu pały przewróciłam się na plecy. Obróciłam się pizdą w stronę Alana. Rozszerzyłam też nogi oraz dotknęłam swoich dużych piersi. zachęcając go przy tym.

    – Wiesz synku…tu też przydał by mi się masaż. – wtedy dotknęłam cipki. – …i tutaj też.

    – Dobrze mamo.

    Alan szybko zdjął swoją koszulkę i będąc nagi wszedł do mnie na łóżko. Zaczął się ze mną całować.

    Pocałunek, był bardzo przyjemny. Dość umiejętnie operował swoim językiem zachęcając mnie do odwzajemnienia pocałunku. Zaczęłam robić się wilgotna.  

    Następnie zaczął pieścić moje cycki i całować sutki. Podgryzał je delikatnie jeszcze bardziej sprawiając mi przyjemność. Zaczęłam wyginać się z rozkoszy. To było cudowne.

    Następnie pocałunkami zaczął schodzić niżej od brzucha aż zatrzymał się przy mojej cipce. Delikatnie zaczął mnie tam lizać.

    Miętosił mi wargi sromowe, językiem wwiercając się w środek muszelki.

    – Oooohhhh…tak synku…właśnie tam.

    Przez jakiś czas mnie tam ssał, powodując u mnie spazma rozkoszy. W końcu oderwał się ode mnie.

    – Wejdź we mnie synku. Sprawiasz mi taką przyjemność…

    Alan nie czekając przyłożył mi penisa do szparki, po czym delikatnie pchnął.

    Od razu poczułam jak jego fiut wchodzi w moją cipę. Ruchając mnie zaczął także masować moje cycki. W końcu to jest “masaż”.

    Po jakimś czasie zaczął ruchać coraz szybciej. Było słychać odbijanie się od siebie naszych ciał. Oplotłam go nogami. Ruchając mnie chciałam aby dociskał bardziej nogami do mojej pizdy. Poruszał biodrami wsadzał kutasa coraz dalej. Głośno jęczałam czując jak jego chuj mnie cały wypełnia.

    W końcu zmieniliśmy pozycję i położyliśmy się na boku. Szybko Alan znalazł się za mną.

    Uniosłam jedną nogę do góry, a mój syn ponownie włożył penisa do mojej szparki. Zaczął znów mnie posuwać, tym razem z boku. Jebał mnie niemiłosiernie i w końcu zaczęłam krzyczeć przeciągle. Zaczął też dodatkowo macać moje jędrne piersi. Uszczypał mnie w sutek, na co jęknęłam głośno.

    Na tą pieszczotę, czułam że jestem blisko. Gdy w końcu doszłam, cała zaczęłam się trząść. Po czasie czułam też że mój syn jest bardzo blisko. Poprosiłam go aby go wyciągnął. Alan zrobił to i spuścił się na moje udo.

    Po tym ciężko sapaliśmy. Jego sperma spływała z mojego uda. Dobrze że były ręczniki, to nie poplamiłyśmy łóżka. Alan mimo spełnionego stosunku, dalej ugniatał mi pierś.

    – Dziękuje, synuś…byłeś wspaniały.

    – Ty także mamo…jeżeli będziesz chciała…to zawsze mogę zrobić ci masaż.

    – Będe o tym pamiętała.

    Jednak mimo zmęczenia odczuwałam wielką przyjemność. Alan sprawił że się całkowicie zrelaksowałam.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Nie-zwykla Rodzina cz 31. – Prima aprilis

    Dzisiejszy dzień zaczął się dość ciekawie dla mnie. Rodzice pojechali gdzieś na tydzień. Przez co ja z Alanem byłam sama w domu. Widziałam jednak jak wczorajszej nocy, mój brat przyprowadził sobie jakąś dziewczynę. Mogłam usłyszeć jak się wczoraj jebali. Gdy tak nasłuchiwałam tych jęków, moja ręka szybko powędrowała do mojej pizdy. Szybko się doprowadziłam do końca.

    Jednak to tego dnia były akcje.

    Budząc się, słyszałam głośne miłosne odgłosy. Nie wytrzymując szybko ubrałam bluzeczkę i spodenki. Wyszłam z pokoju i od razu poszłam do pokoju brata. Przez uchylone drzwi widziałam jak mój brat posuwał w dupę dziewczynę. Poznałam z twarzy że to Amy, moja koleżanka z klasy.

    Blondynka, z figurą podobną do mojej, która to swoją drogą, rucha się z każdym. Nie to że ja jestem inna, no ale…

    Masowałam moją łechtaczkę mając taki widok przed sobą. Po jakimś czasie mój brat ruchał ją z boku po czym skończył w niej. Ta się lekko uśmiechnęła, po czym położyła się spać i zakryła się, odsłaniając tylko swoją dupę. Mój brat oblizał usta po czym z fiutem na wierzchu, wychodził z pokoju. Szybko schowałam się że mnie nie zauważył i poszedł do łazienki naprzeciwko swojego pokoju, zapewne by się odświeżyć.

    Jednak potem zwróciłam uwagę że Amy szybko wstaje z łóżka i ubiera się w swoje rzeczy po czym szybko chciała wyjść. Gdy wychodziła, ja udałam że niby przypadkiem na nią wpadłam. Byłam ciekawa skąd u niej ten pośpiech.

    – Amy? – powiedziałam niby zdziwiona. Ta odwróciła się.

    – Cass, hej…pogadała bym ale muszę znikać, nim twój brat się zorientuje.

    – Czemu się śpieszysz, mogłabyś zostać…

    – Wybacz, ale…przed chwilą się z nim ruchałam i nie chcę dalej tego ciągnąć.

    – Będzie zawiedziony. Zrobisz z niego idiotę.

    – E tam…nic mu nie będzie. Poza tym dziś prima aprilis. To dzień robienia z innych głupków. Dobra, ja idę nim się kapnie. Do zobaczenia w szkole.

    – Tiaa…na razie Amy.

    Po czym ta szybko wybiegła z domu.

    Chcę zrobić Alanowi kawał. Jebana kurwa. Nie to że współczułam bratu, ale w tym domu to ja mu robię kawały. Ona mi tego nie zepsuje.

    Nagle do mojej głowy wleciał misterny plan. Ja to jestem genialna w nich wymyślaniu.

    Musiałam działać szybko, póki Alan był w łazience.

    Szybko udałam się do pokoju brata. Zdjęłam wszystkie swoje rzeczy i będąc całkiem naga, weszłam pod kołdrę na jego łóżku, odsłaniając jedynie swoją dupcię. Zasłoniłam też twarz. Nie chcę aby mnie poznał.

    Byłam ciekawa czy mój plan wypali. Jednak znając to jak Alan jest napalony, to na bank wyjdzie. Brat nie odmówi sobie wsadzenia swojego pala do odsłoniętej dupy.

    To dopiero będzie prima aprilis.

    Tak jak przeczuwałam, zaraz usłyszałam jak Alan wchodzi do pokoju. Zapewne myśli że ja to Amy i że śpię.

    – Mmm…jesteś tu jeszcze kochana. – mówił, po czym dotknął mojej dupy. – jeszcze tak ładnie zachęcasz.

    Poczułam jak pociera swojego fiuta o moją cipeczkę.

    – Wiesz co…wykorzystam jeszcze to póki tu jesteś.

    Wtedy pchnął fiuta do końca. Jak tylko go poczułam chciałam krzyknąć, ale się powstrzymałam. Musiałam być cicho bo za szybko się skapnie i nie będzie efektu.

    Brat po chwili zaczął mnie ruchać. Ruszał biodrami w przód i w tył, coraz bardziej wprowadzając kutasa do pizdy. Mi ciężko było wytrzymać, jak jego chuj wypełniał mnie całą. W końcu cicho zaczęłam jęczeć i chyba na tym Alan się skapnął.

    – Co jest…?! – odsłonił mi kołdrę z twarzy. Gdy mnie zobaczył to szybko wyszedł. – Cassie?!

    – Prima aprilis, braciszku. – powiedziałam, całkiem się odsłaniając.

    – Co ty tu, kurwa, robisz? Gdzie Amy?

    – Wyszła stąd gdy byłeś w łazience. Chciała ci zrobić jaja.

    – Kurwa…

    – Żebyś wiedział…

    – A ty niby co? Wskoczyłaś w jej miejsce?

    – Daj spokój. Nie mów że ci się nie podobało. Dałeś się nabrać.

    – No wiesz… – słyszałam wahanie w jego głosie. Nie czekając ułożyłam się na brzuchu i wzięłam jego fiuta do ręki.

    – Fajnie nam szło. To może kontynuujmy?

    – A w sumie…dajesz.

    Włożyłam jego fiuta do swoich ust. Zaczęłam poruszać głową w górę i w dół. Językiem oplatałam go całego. Widać że to podobało się mojemu bratu, gdyż ten jęczał cicho. Obśliniłam całego kutasa, aż trochę skapywało mu na łóżko. Nagle wyciągnęłam go z chlustem.

    – Ohh, siostra…obróć się teraz.

    – Ooo…chcesz mnie na pieska wyjebać. Zajebiście.

    Odwróciłam się na czworakach, wypinając dupę w kierunku Alana. On szybko włożył mi fiuta do cipy. Zaczął mnie ostro walić. Pierdolił niczym tłok na najwyższych obrotach. Nasze ciała odbijały się od siebie dając charakterystyczne klaskanie. Było mi tak dobrze, gdy ten kawał mięcha wypełniał w całości moją pochwę. Alan uderzył mnie jeszcze w pośladek co wzmocniło doznawaną przeze mnie przyjemność.

    – Oooooooohhhhhh….

    Po chwili przekręcił mnie tak że teraz ruchaliśmy się na misjonarza. Macał i ściskał jeszcze moje cycki. Ostro mnie pierdolił, a ja by mu pomóc, zaczęłam ruszać biodrami. Po czasie takiego pierdolenia, znów zmieniliśmy pozycję.

    Tym razem Alan rżnął mnie na jeźdźca, a ja podskakiwałam na jego fiucie. Chciałam go wbić jak najdalej, mimo że już wypełnił mnie całą w długości. Alan jeszcze zapierdalał szybciej biodrami chcąc już kończyć. Chyba już wiedział że jestem blisko.

    Nagle wstał razem ze mną na jego fiucie i położył mnie na łóżko. Po czym wyciągnął fiuta i spuścił mi się na brzuch. Kurwa, byłam tak blisko, że już myślałam że dojdzie we mnie. Tak bardzo chciałam poczuć jak strzela swoim nasieniem do środka pochwy.

    – Ja pierdolę, Alan…czemu go wyjąłeś, byłam tak blisko.

    – Prima aprilis, siostrzyczko.

    No dobra, przyznam nie skończyło się jak chciałam, ale przeruchał mnie świetnie.

    A o koniec sama się prosiłam

    Ech…

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Akademik cz. 1

    Mieszkanie w akademiku bywa ciekawym doświadczeniem. To był mój pierwszy rok studiów w Lublinie. I pierwszy weekend w którym zostałem sam w pokoju. Moi dwaj współlokatorzy wyjechali do rodziców, jak to bywa u pierwszoroczniaków na początku każdy chce wracać na weekend do domu. No prawie każdy. Na piętrze akademika w którym mieszkałem zostało nas zaledwie garstka. Nie mając konkretnych planów na ten czas postanowiłem zaopatrzyć się w 0,5L Jacka Danielsa, paczkę papierosów i spędzić wieczór na polowaniu w sieci na dorodne kutasy. Po wielu nieudanych próbach przestawiłem się z Czaterii na strony z porno. Założyłem słuchawki aby mieć ciekawsze doznania, przygotowałem krem aby poślizg na kutasie był lepszy, przygotowałem chusteczki, i oczywiście rozebrałem się. Byłem pewien, że o niczym nie zapomniałem… ale byłem w błędzie.

    Nie wiem jak długo rozkoszowałem się cudownym aktem masturbacji przeskakując z jednego filmiku do drugiego. Z każdym kolejnym łykiem alkoholu i wypalonym papierosem moje pożądanie wzrastało. Z transu wyrwał mnie nagle czyjś dotyk na moim ramieniu. Odwróciłem się przerażony.

    Za mną stał znajomy jednego z moich współlokatorów. Kamil, student trzeciego roku socjologii. Imprezowicz jakich mało. Oczywiście zapomniałem zamknąć drzwi od pokoju na klucz, a że moje biurko stało przy oknie siedziałem tyłem do drzwi z słuchawkami na uszach nie zauważyłem kiedy wszedł do pokoju. Zerwałem się z krzesła, ściągnąłem słuchawki z głowy i stałem nagi ze sztywnych kutasem nie wiedząc co powiedzieć.

    – Spokojnie, nie ma co się denerwować ­– powiedział Kamil uśmiechając się, zerkał równocześnie na przemian to na mnie to na monitor mojego laptopa – Nie wiedziałem, że lubisz takie zabawy­ – kontynuował kiwając głową w stronę biurka. Na ekranie leciał filmik na którym młody chłopak ze związanymi rękoma obrabiał trzy dojrzałe kutasy.

    – Słuchaj, to nie tak…. To nie jest tak jak to wygląda – próbowałem się tłumaczyć ale ani nie potrafiłem znaleźć odpowiedniej wymówki ani ruszyć się z miejsca.

    – Jasne, jasne… – mruknął robiąc krok w moją stronę – A ten filmik to sam się włączył. – odsunął krzesło i usiadł na nim z szeroko rozstawionymi nogami – Gdybym wiedział, że lubisz kutasy to już dawno zaoferowałbym ci swoją pomoc – sięgnął dłonią do swoich spodni. Rozpiął pasek, guzik i rozporek i po chwili wydobył na wierzch swojego ogromnego kutasa. Mówiąc ogromnego mam na myśli dorodny ok. 20 centymetrów kawał mięcha. – Więc jak, nadal wolisz oglądać porno czy jednak zdecydujesz się na real – uśmiechając się ściągnął spodnie z tyłka tak że opadły na podłogę. Spojrzałem niepewnie w stronę drzwi – Spoko, zamknąłem na klucz ­– i już czułem jak jego sztywna pała mruga do mnie swoim jednym okiem – No, pokaż co potrafisz.

    Drugi raz nie musiał powtarzać. Opadłem na kolana i już po sekundzie jego kutas znalazł się w moich dłoniach. Rozsiadł się wygodniej na krześle a ja zatopiłem usta w jego cudownym kutasie, który nota bene ledwie mieścił się w moich ustach.

    – Dobra suczka…. Dobrze…. Ale spokojnie… mamy czas – mruczał. Sięgnął na biurko po paczkę papierosów. ­Po chwili pokój wypełnił się dymem nikotynowym, mlaskaniem i cichym pojękiwaniem. Lizałem, ssałem, masowałem, pieściłem jego kutasa czując jednocześnie jego dłoń na mojej głowie. Po chwili zaczął nadawać rytm coraz mocniej wbijając swojego kutasa w moje usta i coraz głośniej przy tym jęcząc. – Mogę się spuścić w usta? – zapytał a ja odpowiedziałem potwierdzająco mruknięciem trzymając jego kutasa w ustach. Poklepał mnie po policzku. Chwycił swojego kutasa dłonią drugą przytrzymując moją głowę. Masował swoją pałę jednocześnie poruszając moją głową do w górę i w dół. Oparłem dłonie na jego udach dając delikatny opór by nie wbił się za głęboko. Nie minęło kilka sekund i nagle wyprężył się na krześle, nabrał głęboko powietrza, jęknął a moje usta wypełnił lepki, słony płyn jego spermy. – Bardzo dobrze… o tak… połknij wszystko… do samego końca.. ­– jęczał a ja jak szalony połykałem ogrom jego nasienia wypełniający moje usta. Było tego tak wiele że część spływała przez kąciki moich ust po jego kutasie. ­– A teraz wyczyść wszystko – rozkazał luzując uścisk na mojej głowie. Bez protestów przejąłem z jego dłoni kutasa i zlizywałem z niego resztki spermy.

    – Chyba zostaniemy przyjaciółmi – powiedział podchodząc do drzwi. Siedziałem na kolanach przy biurku, nagi, wykorzystany i zadowolony. Usłyszałem szczęk otwieranego zamka i trzask zamykanych drzwi za Kamilem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil Nowakowski
  • Kolega z pracy

    Nazywam się Kinga, mam 25 lat i jak co dzień zaczęłam pracę o godzinie 8:00. Pracuję w sporym korpo, w którym jednak większość pracowników stanowią kobiety. Po porannej kawie i odprawie wyznaczono mi za zadanie przygotowanie i podpisanie pism z firmą oddaloną o 25km od naszej siedziby. Ucieszył mnie ten podział obowiązków, bo roboty miałam raptem na godzinę.

    Przygotowując pisma przyszła do mnie kierowniczka z kolegom odpowiedzialnym za controlling w naszej firmie.

    – Kinga, jak do godziny wyrobisz się z papierkami to możesz zabrać się z Naimadem. Jedzie on do tej samej miejscowości, w której masz podpisać dokumenty – rzuciła kierowniczka,

    – Jasne, wyrobie się. Naimad bądź na recepcji o 10:00 będę gotowa – odpowiedziałam grzecznie i wróciłam do pracy.

    Byłam zdenerwowana przed wyjazdem, chociaż z Naimadem miałam dobre kontakty. Codziennie rozmawialiśmy, a i obiad zdarzyło nam się zjeść razem na firmowej stołówce. Naimad był 30 letnim, wysokim blondynem, za którym w firmie kilka dziewczyn już się oglądało jednakże jak twierdziły – bezskutecznie, bo jest żonaty. Zawsze był ubrany w koszulę i miał dobrze dobrany perfum.

    Skończyłam przygotowywać dokumenty, przed 10:00 wyskoczyłam do toalety. Miałam na sobie luźną sukienkę, która delikatnie odkrywała moje duże piersi. Poprawiłam makijaż, odświeżyłam się i byłam gotowa do podróży.

    Podróż minęła nam na rozmowie o życiu codziennym. Podjechaliśmy pod firmę gdzie miałam podpisać dokumenty, a Naimad pojechał kawałek dalej na kontrolę. Oboje załatwiliśmy szybko swoje zawodowe sprawy i o 11:30 byliśmy gotowi do drogi powrotnej do korpo.

    – Jak Ci poszło podpisywanie papierów – rzucił Naimad na ponowne powitanie,

    – Jak po maśle, szkoda, że tak szybko się uwinęliśmy, bo trzeba wracać do pracy – odpowiedziałam,

    – Wcale się nie dziwie, że poszło jak po maśle. Każdy facet na Twój widok podpisałby cyrograf – skomplementował mój wygląd Naimad,

    Zarumieniłam się i podziękowałam.

    – Wcale nie musimy już wracać do korpo. Kto nas sprawdzi gdzie jesteśmy? – dodał Naimad,

    – Haha, No nikt. To co robimy? – zaśmiałam się,

    – Jedźmy coś zjeść – rzucił Naimad,

    – Super, dziś środa mam ochotę na loda z McDonalds. Jedźmy pliss – wypaliłam nie myśląc za bardzo,

    – Haha, szkoda, że tylko na takiego – roześmiał się Naimad i obrał kurs na restaurację.

    Lunch minął nam w bardzo luźnej atmosferze. Coraz więcej w naszej rozmowie było podtekstów z obu stron, na co zareagowała moja cipka, robiąc się wilgotna. Wyszłam do toalety. Moje majtki były pokryte sporą warstwą śluzu. Zdjęłam je i wsadziłam do torebki. Pogoda była wyborna więc można było przewietrzyć magazyn. Udaliśmy się do auta i ruszyliśmy w kierunku korpo. Podczas jazdy Naimad niby przypadkiem przy zmianie biegów otarł się o moje udo, a w mojej głowie kłębiły się same zbereźne pomysły, ale przecież on ma żonę.

    – Kinga opanuj się – pomyślałam w duchu odwracając głowę do okna,

    – Serio już wracamy Kinia? – zapytał Naimad,

    – Też mi się nie widzi wracać, ale co będziemy tu robić? (jechaliśmy akurat przez las) – odpowiedziałam.

    Naimad nie mówiąc nic skręcił w leśną dróżkę i po 30m zaparkował na leśnej łączce.

    – Jest piękna pogoda, idziemy na spacer – powiedział, otworzył drzwi i wyszedł.

    Szliśmy lasem, ubrani w eleganckie ciuchy jak na korpo-szczurów przystało i gaworzyliśmy o otaczającej przyrodzie. Po kilkuset metrach zobaczyłam ambone dla myśliwych. Jako, że pochodzę ze wsi i generalnie nie jestem ąę zaproponowałam żebyśmy wyszli na ambonę i podziwiali krajobraz. Naimad się zgodził. Kazałam mu wyjść pierwszemu (wszak nie miałam majtek już na sobie).

    – Ehh człowiek by sobie chociaż popatrzył na ładne widoki na drabinie – rzucił od niechcenia i zaczął się wspinać.

    Staliśmy tam chwilę wpatrzeni w dal. Chciałam się obrócić żeby spojrzeć na inną stronę lasu i przez przypadek uderzyłam Naimada w tyłek. Nie zdążyłam go przeprosić, a On zrewanżował się soczystym klapsem. Aż podskoczyłam z przyjemnego bólu.

    – Chyba za mocno, przepraszam Cię Kiniu – powiedział i zaczął miętosić mój pośladek w ręku z zawadiackim uśmiechem na twarzy,

    We mnie coś pękło. Pocałowałam Naimada, który odwzajemnił pocałunek. Nasze języki zaczęły taniec, którego nie miałam od dawna. W momencie zrobiło mi się mokro na cipce. Odkleiłam się od Naimada i jednym ruchem wyciągnęłam swoje piersi na zewnątrz. Bez słów kolega z pracy przeszedł do miętoszenia i całowania piersi i sutków. Było mi niesamowicie. Chwyciłam go za kroczę, które było już nabrzmiałe.

    – Muszę Ci obciągnąć bo zwariuje – rzuciłam do Naimada,

    – Bierz go suczko – rozpiął pasek i zrzucił spodnie.

    Chwycił moje blond włosy lewą ręką, prawą wymierzył mi delikatnego liścia. Chwyciłam wilgotną główkę 18centymetrowego penisa w usta. Lekko słonawy smak rozszedł się po moich kubkach smakowych. Jego penis był pyszny. Taki jak sobie wyobrażałam. Żylasty, mocny, męski. Czułam, że Naimad też jest na mnie napalony jak małolat, bo uchwycił mnie drugą ręką i wsadził z impetem całego kutasa w moje usta. Zakrztusiłam się. Oderwał moję głowę na moment, złapałam powietrze.

    – Zerżnij moje usta Naimad – dodałam, pochłaniając jego penisa,

    – O kurwa – zdążył wydusić Naimad i zaczął raz za razem nabijać moją głowę na penisa.

    Było mi niesamowicie. Moi poprzedni partnerzy nie przejmowali takiej inicjatywy. Robiłam koledze z pracy najlepszego loda jakiego miałam w życiu. Po udach spływała mi już stróżka soków, którą próbowałam zetrzeć ręką.

    Naimad w momencie uniósł mnie z ziemi, oparł o barierkę na ambonie i podniósł sukienkę do góry. Nie zabezpieczałam się, więc nie chciałam uprawiać seksu.

    – Już nie masz majtek? Trzeba było od razu po wejściu do auta dać sygnał, że chcesz się ruchać, a nie podchody. – rzucił napalony Naimad rozcierając soki po cipce.

    – Nie tam Naimad, dokończę ustami, nie zabezpieczam się – wydusiłam przerzucona przez barierkę,

    – O nic się nie martw kochana – odpowiedział kolega z pracy rozsmarowując ślinę na wejściu do mojej dupki.

    Nikt nigdy w moim 25 letnim życiu nie dobierał się do mojej dupy, było mi jednak na tyle dobrze, że nie protestowałam. Naparł na mnie czubkiem mokrego kutasa i zdołał wyrzucić żebym się rozluźniła. Ugniatał delikatnie moje piersi i całował po szyi. Nogi mi drżały jak czułam, że wsuwa się w moją dupę. Strasznie mnie paliło od środka.

    – Boże co ja robię, Naimad rżnij mnie, nikt nigdy mnie nie rżnął w dupę – odezwałam się między falami bólu i przyjemności,

    – Jesteś lepsza od mojej żony – sapał do ucha kochanek dalej waląc mnie w dupę.

    Krzyczałam z całego gardła jak kolega z pracy rozpychał mi dupę. Czułam jak wszystko we mnie drży i pulsuje. Nagle poczułam olbrzymi gorąc w środku, fale spermy wlewały się we mnie. Było mi niesamowicie. Osunęłam się na deski ambony. Leżąc czułam jak Naimad wyciera to co ze mnie wypływa.

    – Jesteś niesamowita Kinga – rzucił jeszcze sapiąc,

    – Musimy wracać, wiesz chyba, że to co się tu wydarzyło zostaje między nami – dodał,

    – Wiem Naimad, a powtórzymy to kiedyś? – zapytałam z najbardzej dziwkarskim uśmiechem na twarzy jaki potrafię zrobić.

    – Jak tylko będziesz chciała to tak. – odpowiedział Naimad uśmiechając się zalotnie.

    Zeszliśmy z ambony i wróciliśmy do pracy jak gdyby nigdy nic. Tyłek mnie bolał jeszcze kilka dni, ale nie mogłam się doczekać powtórki.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Wiśniewski

    Opisane z punktu widzenia partnerki. Lepiej się czyta ?

  • Tyle glupich pytan…

    Jak to się stało? Właściwie nie wiem po co się nad tym zastanawiam. Było dobrze, choć nic na to nie wskazywało. Impreza, knajpa, nuda, taksówka. Tak taksówka a właściwie taksówkarz, który nie stąd ni zowąd zapytał czy nie chciałbym się napić. Jeszcze? Napić. Wszak byłem już całkiem mocno wstawiony.

    – No dobra, ale gdzie?

    – no choćby u mnie – odpowiedział, a ja właściwie nie widziałem powodu żeby odmówić. Parking, osiedlowy sklep, whisky (dlaczego whisky do cholery), potem parę kroków do bloku. Szedłem  przodem  i nie wiem czemu miałem wrażenie, że gość się na mnie gapi. W drzwiach klatki schodowej poczułem, że lekko – niby przypadkiem dotknął mojego tyłka.

    Udałem, że nie poczułem, ale tak naprawdę…

    Cóż kilka miesięcy rozstałem się, a właściwie „mnie rozstano” Kto? No nieważne. Moje życie erotyczne spadło do – jakby to ujął mistrz Hłasko – nieśmiałych prób onanizmu zakończonych fiaskiem. A teraz to…

    Drzwi, klucz, zamek, światło. Kawalerka, czysta, pachnąca wysprzątana, tylko to światło, jakieś dziwne. Inne, ciepłe, intrygujące.

    – Siadaj, nie krępuj się , z lodem czy bez? Zaśmiałem się z tego lodu, bo miałem dziwne wrażenie, że tu o loda a nie lód może chodzić.

    – Bez loda, na razie – ależ mi głupi dowcip wyszedł pomyślałem i chyba aż się zarumieniłem.

    – Jacek jestem tak w ogóle – gospodarz dopełnił formalności, lejąc w tym czasie do całkiem gustownej szklanki

    – pij, przeproszę cię na chwilę. Wszedł do łazienki, a mnie się zdawało, że słyszę prysznic.

    Popijałem, przeglądałem książki na półce, płyty, wyjrzałem przez okno i drzwi od łazienki się otwarły w drzwiach stanął gospodarz. W samym ręczniku.

    No tak, teraz już wątpliwości nie miałem żadnych. Ale tak czy owak, ta bezpośredniość lekko mnie zawstydziła.

    No i? – spytałem (znów głupio!!!)

    Chcesz to też się wykąp, ręcznik ci naszykowałem – no, ten to wiedział czego chce.

    Wszedłem do łazienki, to dopiero było coś niesamowitego, ten zapach, te żele, te mydła, dezodoranty i wody. Wszystko z najwyższej półki.

    Zdjąłem spodnie, koszulę, gdy opuściłem na  podłogę majtki… okazało się że nie jestem tu sam.

    – na pewno – spytałem (co za debil ze mnie)

    – No daj popatrzeć, co ci szkodzi

    Właściwie, dlaczego nie

    Woda, żel, woda, żel. Namydlony i zdrowo rozgrzany, znów poczułem na sobie ten wzrok.

    – Czy ty się na mnie gapisz? – spytałem (nawet jak to wspominam to się wstydzę)

    – Tak gapię się i jest mi z tym bardzo dobrze – Jacek potrafił gadką rozbroić każdą minę – i spójrz co robię teraz.

    Co robił? Rzucił ów ręcznik i na podłogę i niespiesznie zaczął się masturbować. Powoli, góra dół, gór dół, namydlony i zmoczony wodą patrzyłem na ten spektakl. Czy ja kiedyś widziałem coś podobnego? Na pornhubie i może kiedyś gdy grałem z K. w rozbieranego pokera (też wspomnienie, może kiedyś do tego wrócę?)

    Jacek dalej robił swoje, a ja tak naprawdę nie bardzo wiedziałem co ze sobą zrobić

    – Może ci jakoś pomóc – spytałem (które to już durne pytanie???)

    – Możesz pomóc, chodź tu.

    Teraz już było na poważnie, te światła to naprawdę były po coś, delikatnie, ale stanowczo Jacek pociągnął mnie do siebie, wciąż delikatnie  i wciąż stanowczo złapał moją rękę i wsadził w nią to co tak bardzo przed chwilą urosło. Pieściłem go, słabiej i mocniej, chyba nieźle mi szło, bo oddech był coraz szybszy i głośniejszy.

    – A do ust byś wziął? No, to było pytanie, którego lekko się bałem, ale skoro już tu jestem…

    Czułem pulsowanie, czułem wielką twardą erekcję i to wszystko w ustach. Tak miałem go w ustach, obciągałem mu, robiłem loda, zwijcie to sobie jak chcecie.

    I nagle, Jacek gwałtownie odskoczył, krzyknął i spryskał mi twarz swoją spermą.

    No nie, pomyślałem. Takie coś,  ale Jacek wziął z podłogi swój ręcznik i dokładnie wszystko ze mnie wytarł.

    Przepraszam, wyszeptał już bez tej stanowczości. Nie mogłem wytrzymać, naprawdę

    Właściwie dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że cały czas mi stoi.

    – No kolego, ale ty chyba nie przyszedłeś się tu lenić  – powiedział wesoło

    – Co znaczy lenić – spytałem, chyba jeszcze głupiej niż dotąd.

    – Nie masz ochoty nic z tym stojącym narządem zrobić?

    – A mam szansę na rewanż?

    – No, nie tylko, tak generalnie to jestem raczej pasywek, więc jeśli masz ochotę to się za mnie bierz

    No, co za niespodzianka. Miał, żel, fajne kolorowe gumki, wibrator, dildo (po co???) i wielką chęć na zabawę.

    Chwilę później leżał już na brzuchu a rękoma rozchylał pośladki. No, było na co popatrzeć.

    Posmarowałem go delikatnie żelem i… sam się zdziwiłem jak łatwo wskoczyłem do środka. Jak lekko i subtelnie mi to szło.

    Ja jęczałem, on jęczał w końcu poczułem to co chciałbym odwlec jak najdłużej, wyskoczyłem, zrzuciłem gumkę i zalałem mu plecy.

    Jacek spojrzał  mi w oczy i z uśmiechem rzucił. Oj, ktoś to dawno się nie ruchał chyba.
    No fakt, dawno dawno. Teraz ja wziąłem ów zbrukany ręcznik i pracowicie wytarłem mu plecy.

    Co za wieczór…

    Taki urok pierwszego razu, odkrywanie nieznanego. Tej chwili, gdy kogoś pierwszy raz widzisz nago, gdy pierwszy raz sprawdzasz co potrafisz i dokąd się sam i z kimś możesz posunąć.
    Cóż, ja mogłem i to bardzo daleko

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mikołaj Leśniak