Category: Uncategorized

  • Odwiedziny brata we Wrocku

    Na początku dodam, że opowiadanie jest fikcją, sytuacja opisana w opowiadaniu nie miała miejsca, a zbieżność osób (imion, wiek, wygląd) jest przypadkowa.

     Mam na imię Kamil, mam 23 lata i jestem studentem 4 roku informatyki na jednej z uczelni we Wrocławiu.
    W momencie, gdy zacząłem tu mieszkać pogodziłem się z tym, że jestem gejem, jednak nikt z mojej rodziny
    o mnie nie wie. Pochodzę z małej wioski w województwie łódzkim, gdzie razem z moimi rodzicami mieszka mój młodszy o 5 lat brat Marcel. Zanim wyjechałem na studia miałem z nim naprawdę dobry kontakt, zawsze mógł na mnie polegać, pomimo tego, że jestem kawałek drogi od domu to i tak nadal mamy dobry kontakt.

    W lipcu tego roku zaprosiłem młodego do Wrocławia, żeby zobaczył coś więcej niż naszą małą wieś i okoliczne miejscowości. Był piątek, od razu po pracy podjechałem na dworzec, gdzie czekał już na mnie Marcel. Zabrałem go na obiad na miasto a następnie pokazałem mu rynek i okoliczne zabytki. Pod wieczór podjechaliśmy na mieszkanie, aby się odświeżyć i dalej ruszyć w miasto, żeby pokazać młodemu miasto z innej strony. Skoczyliśmy do kilku pubów, wypijając po 3 piwa i kilka shotów, a później do klubu. Na mieszkanie wróciliśmy jakoś koło 2
    w nocy, jednak młodemu nadal było mało, więc stwierdziliśmy, że odpalimy jakiś film w Internecie i wypijemy po piwie – i tak też się stało, usiedliśmy przed telewizorem i zaczęliśmy oglądać film. Film nie był jakoś bardzo wciągający, więc w między czasie gadaliśmy o rodzinie, o młodego szkole i ogólnie głupotach, a następnie temat zszedł na sprawy damsko-męskie mojego brata , który od razu zaczął podpytywać jak u mnie, w końcu żyje w dużym mieście, a wyglądem tez nie pogardze. W tym momencie poczułem, że nie mogę dłużej się kryć przed rodziną z tym, że jestem gejem. Byłem pewien, że mogę zaufać w 100% młodemu i zdradzić mu moją małe tajemnice. Zatrzymałem film i powiedziałem, że musimy poważnie porozmawiać. Mina Marcel była bezcenna.

    – Co się stało? Chcesz mi powiedzieć że masz jakąś dziewczynę? – odparł Marcel.

    – Haha, nie to nie to. Jest coś czego nikt z rodziny nie wie, ale od jakiegoś czasu gryzę się z myślami, żeby nie powiedzieć wam czegoś bardzo ważnego dla mnie, ale chce najpierw zacząć od Ciebie, bo wiem, że mogę Tobie zaufać.

    – Kamil, co jest? Brzmisz jakby coś się wydarzyło? Jesteś chory, wcale nie studiujesz?! – zapytał zaskoczony Marcel.

    – Nie Marcel, ja po prostu jestem…

    – No mów, bo zwariuje!

    – Jestem gejem – wyrwałem to z siebie, z lekkim przerażeniem w oczach.

    – Co?! Żartujesz, co nie?

    – Nie Marcel, nie żartuje, masz brata pedała.

    – Aleś mnie teraz zaskoczył. W sumie nie wiem co Ci mogę powiedzieć, bo zaskoczyła mnie ta informacja. Jeżeli chodzi o mnie to luz, nikomu nie powiem, a nasza relacja się nie zmieni, nadal jesteś moim najlepszym bratem, a nawet przyjacielem. W sumie też będę teraz z Tobą szczery, miałem kiedyś przypuszczenia, że jesteś gejem.

    – Jak to?

    – Przez przypadek kiedyś zauważyłem jak piszesz z jakimś typkiem i widziałem, że to nie był zwykły znajomy.

    – Hahaha, chyba nawet wiem z kim pisałem, z resztą nie ważne – zacząłem się śmiać, żeby rozluźnić rozmowę.

    – A mogę się o coś spytać, skoro już gadaliśmy o mnie i moich przygodach, to teraz ja zapytam – jak to jest z facetem? Sorki, jeżeli nie chcesz to nie mów, jestem po prostu ciekawy.

    – Nie no luz, sam byłeś ze mną szczery, więc i ja będę z Tobą szczery. Sam wiesz, że próbowałem kiedyś co nie co z laską, jeszcze za czasów liceum, było super, ale stary z facetem to dopiero jest zajebiście. Facet doskonale wie, jak zaspokoić drugiego faceta, bo sam wie co lubi. Nie raz podczas seksu z facetem czułem się jak w niebie.

    – Jakoś nie umiem sobie wyobrazić Ciebie w łóżku z facetem.

    W momencie jak Marcel powiedział to zdanie, zauważyłem jak zaczął poprawiać sobie wybrzuszenie, które pojawiło się w spodniach.

    – Widzę, że komuś coś się podniosło – odparłem z uśmiechem do Marcela.

    – No podniosło się, nie powiem, że trochę mi to zadziałało na wyobraźni. Sorki, ale skocze do łazienki.

    – Luz leć, w sumie chyba już wyłączę ten film i pójdziemy spać, bo już późno, a jutro mam zaplanowane dalsze zwiedzanie.

    – Spoko to od razu się umyje.

    Pokazałem Marcelowi, gdzie mam kosmetyki, dałem ręcznik, a sam rozłożyłem łóżko. Jak przypadło na studenckie warunki, byłem zmuszony spać z młodym w jednym łóżko. Gdy młody wrócił z łazienki, szybko skoczyłem pod prysznicy, gdy wróciłem Marcel już spał. Położyłem się koło niego i nie wiadomo kiedy zasnąłem. W pewnym momencie wybiło mnie coś ze snu, jakby jakiś dotyk, początkowo nie wiedziałem co się dzieje, ale po chwili zrozumiałem, że to Marcel – ale po co, czyżby przez sen, może śni mu się jakaś laska, z którą zabawia się w łóżku. Po chwili ręka zjeżdżała co raz niżej, aż poczułem, że znalazła się pod bokserkami na moich pośladkach. Kurwa, co jest – pomyślałem, co on wyprawia? Poczułem jak się ruszył i zbliżył swoim kroczem do moich pośladków. Zrozumiałem, że on wcale nie śpi, tylko od początku robi to świadomie, dałem mu jeszcze chwile, bo nie ukrywam, ale zaczęło mi się to podobać. Jego palec delikatnie zjechał w kierunku mojej dziurki i zaczął ją lekko masować, aż w pewnym momencie nie wytrzymałem i lekko zająknąłem. Młody od razu wyjął rękę i odsunął się od moich pośladków. Stwierdziłem, że nie ma sensu tego poruszać o tej porze i to jeszcze po pijaku.

    Następnego dnia trochę pospaliśmy, jak się obudziłem Marcel już nie spał, przeglądał Instagrama na telefonie.

    – Jak się spało? – zapytałem Marcela.

    – A dobrze, trochę głowa boli, ale jest git.

    – Haha, no trochę wczoraj pomieszaliśmy, ale spoko dam ci elektrolity, zjemy śniadanie i będzie elegancko. Słuchaj musimy chyba pogadać.

    – Co znowu? Znowu masz jakąś tajemnice do odkrycia.

    – Nie, tylko jestem ciekawy co się wczoraj wydarzyło jak już poszliśmy spać.

    – Co masz na myśli? – Marcel nagle zmienił ton głosu.

    – Dobrze wiesz co mam na myśli, wczoraj myślałeś, że już spałem i zacząłeś mnie dotykać po plecach a później po moich pośladkach.

    – Co?!?! Nie!!! Może Ci się coś przyśniło. – odparł oburzony.

    – Młody, nie udawaj głupiego, przecież czułem, a po za tym czułem, że i ty nie spałeś.

    – Ehh, no dobra, racja, dotykałem Cię.

    – Ale po co, dlaczego? – zapytałem.

    – Wczoraj jak zacząłeś gadać o tych przygodach z facetem, że facet umie lepiej zająć się facetem, jakoś mnie to zaciekawiło, a że byłem po alkoholu to lekko zaczęła mnie to lekko jarać, z resztą widziałeś, że mi stanął, pomyślałem, że jak już uśniesz to dotknę Twojego ciała, może uda się coś spróbować.

    – Mordko, ale jesteśmy rodziną, nie możemy tego zrobić, to zakazane.

    – Teraz to wiem, ale wczoraj po alkoholu nie byłem sobą. Przepraszam.

    – Luzik, wyluzuj. Nic się nie stało. Mam w sumie pomysł.

    – Jaki? – zapytał Marcel.

    – No widzę, że nawet teraz Ci stoi namiot, w sumie ja też lekko się podnieciłem, może włączę jakiś film i powalimy razem. – w tym momencie złapałem się za krocze i zacząłem lekko uciskać.

    – Yyy, no wiesz… w sumie…można, tylko jaki film, gejowski?

    – No jeśli chcesz to może być gejowski.

    – To dawaj, nigdy nie oglądałem.

    – Wziąłem, laptopa i odpaliłem jeden z ulubionych pornosów.

    Młody początkowo był zaskoczony, widziałem, że czuję się lekko nie swojo, więc przejąłem inicjatywę. Zacząłem masować swojego penisa przez bokserki, a później włożyłem swoją rękę pod bokserki i zacząłem delikatnie masować. Widziałem kątem oka, że młody patrzy co robię i sam zaczął robić to samo.  Doskonale widziałem, że pod bokserkami czai się niezły gnat. Zamiast skupić się na filmie to od razu zaczęła  szaleć mi wyobraźnia co bym robił z tak dużym penisem. Stwierdziłem, że już długo go chowam i zdjąłem bokserki. Młodego zamurowało.

    – Co tak się gapisz, zdejmuj gacie. Zamurowało Cie czy co?

    – No trochę, pierwszy raz widzę kogoś kutasa na żywo, a tu jeszcze brata to kompletnie szok.

    – Haha, no widzisz to masz teraz okazję.

    Młody zdjął bokserki, a moim oczom ukazało się niezłe bydle. Miał na bank ponad 20cm, był naprawdę duży i bardzo gruby. Wokół niego lekkie owłosienie..

    – Teraz to mnie zamurowało, widziałem nie jednego kutasa, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem.

    – Ale, że taki brzydki, mały czy co? – zapytał Marcel.

    – Mały?! Przecież to olbrzym jakim cudem ja mam zaledwie 19 cm, a ty takiego gnata?

    – Nie wiem, może inne geny czy coś – zaśmiał się Marcel i po chwili zaczął delikatnie walić.

    Widziałem, że ciągle patrzył na mnie i na mojego penisa, próbował robić takie same ruchy jak ja. W pewnym momencie zapytał czy może dotknąć i zobaczyć jak to jest trzymać innego kutasa w ręku. Zgodziłem się, po czym przestałem walić, a za chwile na moim członku pojawiła się jego ręka.  Niby nie raz dotykał mnie ktoś po kroczu, ale teraz to było coś innego, mój rodzony brat właśnie wali mi konia, przecież to jest nie możliwe – a jednak. Robił to bardzo delikatnie, jakby do końca nie wiedział jak się nim zająć, to było bardzo podniecające. Lekko odleciałem, gdy nagle poczułem jak Marcel drugą ręką zaczął jeździć po moim torsie. Nie ukrywam podobało mi się to. Gdy otworzyłem oczy, młody odsunął się.

    – Przepraszam, nie powinienem.

    – Na spokojnie, rób co chcesz, w końcu poznajesz męskie ciało, przecież chciałeś spróbować z facetem.

    Po tych słowach, jakby młodego w coś wstąpiło, lekko uniósł się nade mną i zaczął mnie całować po klacie, a ręką nadal zajmował się moim penisem. Wziąłem jego penisa do ręki i zacząłem nim delikatnie poruszać, starałem się zrobić to jak najlepiej potrafię, aby Marcel przeżył najlepszy orgazm w życiu. Nagle przestał całować i położył się na boku, widziałem że przeszył przez niego dreszcze. Stwierdziłem, że teraz ja przejmę inicjatywę.  Zacząłem go całować po  szyj, schodząc co raz niżej zatrzymując się w okolicach krocza. Spojrzałem tylko na Marcela i wiedziałem, że jest już w innym świecie. Wziąłem bydlaka do ręki i zacząłem go delikatnie muskać, jechałem językiem co raz wyżej, aż do główki, która się zajebiście śliniła. Nie zastanawiałem się długo i wziąłem go do ust. Młody nagle jęknął. Po chwili złapał mnie  za włosy i wepchnął mi go całego do gardła, tak, że  prawie się udławiłem, zacząłem się nim zajmować najlepiej jak potrafię, a młody jęczał jak prawdziwy ogier. Jego penis zaczął co raz bardziej pulsować, a młody co raz bardziej się kręcił, wiedziałem, że zbliża się finał, włączyłem jak najszybszy bieg, a Marcel swoją ręką co raz bardziej dociskał mnie  głębiej. W pewnym momencie poczułem jak moje usta wypełnia gęsta, a zarazem słodka sperma. Oczyściłem go dokładnie, żeby nic się nie zmarnowało.

    – O stary, co to było, jeszcze nigdy żadna laska nie zrobiła mi takiego loda jak ty!

    – No widzisz mówiłem, że facet umie lepiej od laski. Ale pamiętaj, wszystko zostaje między nami.

    – No pewka.

    Pocałowałem go w usta i udałem się pod prysznic.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil

    Cześć, to moje pierwsze opowiadanie, może rzeczywiście jest w nim mało erotyki, ale chce z tego zrobić serie, stąd taki długi wstęp. Miłego czytania!

  • Mama kolegi

    Korepetycje

    Tomek był spokojnym, nieco nudnawym uczniem ostatniej klasy liceum. Mieszkał z rodzicami w bloku i dorabiał sobie udzielaniem korepetycji.

    Pewnego wieczoru miał uczyć fizyki niezbyt pojętnego kolegę z młodszej klasy. Adres wskazywał na dobrą dzielnicę, dom z zewnątrz wyglądał bogato. Nie to co jego blok. Zadzwonił.

    Drzwi otworzyła kobieta w wieku trudnym do określenia, ale chyba przed czterdziestką. Była ubrana bardzo po domowemu: kapcie z puszkiem, krótki szlafroczek, ledwo zasłaniający obfite piersi. Zaskoczona cofnęła się. Była szczupłą szatynką, średniego wzrostu. Włosy miała spięte w kucyk.

    – Ja do korepetycji – bąknął spłoszony Tomek, gapiąc się na jej nogi (długie, opalone…)   

    – Ojej, ja nic nie wiem, myślałam że to mąż – zachichotała. Widziała, że się na nią gapi. – Tędy proszę. Jestem Gosia. Podała mu rękę i uśmiechnęła się zalotnie. A przynajmniej tak się Tomkowi zdawało.

    W pokoju siedział na kompem kumpel. Podniósł głowę

    – Cześć !  – rzucił Tomek.

    – Cześć ! Mamo… ubrałabyś się, proszę… jęknął kolega – Ona tak zawsze, a zwłaszcza od kiedy stary dostał tę robotę na drugim końcu kraju i nie ma go przez trzy dni w tygodniu. A potem jak stary, wraca to nie mogę spać, bo matka tak jęczy po nocy, że się aż rzygać chce. To obrzydliwe.

    – Nie ma sprawy. Fajną masz mamę.

    – Tiaa, na pewno…

    Usiedli do nauki. Nie szła im za bardzo. Matka co chwilę wchodziła i pytała, czy napiją się kawy, a może herbaty, a może ciasteczko itd…. Przy czym pochylała się troskliwie nad synkiem, ale w taki sposób, że jej biust zawsze był przed nosem Tomka. Raz czy dwa potrąciła go przypadkiem biodrem. Woń jej słodkich perfum odurzała.

    Kumpel patrzył na to z rosnącym niesmakiem:

    – Ona leci na ciebie, no nie wierzę

    – no co ty , chyba żartujesz ? – Tomek zdziwił się nieszczerze, bo już dawno w spodniach jego kutas zdecydował, że mamuśka jest warta grzechu. Postanowił działać. Dał koledze zestaw równań do rozwiązania i poszedł „odnieść filiżanki do kuchni”. W kuchni matka kolegi siedziała z nogą założoną na nogę i paliła papierosa.

    Stanął na wprost niej. Nieco zbyt blisko jak na oficjalne relacje, ale zawsze mógł się wycofać, powiedzieć, że źle go zrozumiała („ależ co też Pani!”).

    – Gdzie odłożyć filiżanki ?

    – Ja je wezmę – jej dłonie musnęły jego. Przypadkowo, oczywiście.

    Szlafrok się rozsunął i Tomek nie mógł oderwać wzroku, mając nadzieję, że zobaczy sutek.

    – Jest Pani bardzo piękną kobietą – wyksztusił wreszcie, a właściwie sam siebie usłyszał, nie wierząc, że to dzieje się naprawdę,

    – Naprawdę ? To miłe, dziękuję – ucieszyła się i wstała. – Nie jestem gruba ? Wypięła kokieteryjnie biodro.

    Tomek nie miał już nic do stracenia, postanowił kuć żelazo póki gorące. Położył jej dłonie w pasie i udawał, że się zastanawia. Nie odskoczyła, nie prychnęła, tylko uśmiechała się prowokacyjnie. Rozwiązała poły szlafroka, który rozsunął się swobodnie na boki. Zobaczył nie za szerokie biodra, pięknie wysklepiony brzuch i czarne stringi. Sutków nie zobaczył. Były zakryte.

    – no i…? spytała

    Tomek położył dłonie na jej biodrach, przesunął w górę, zsunął je z ramion szlafrok. Wreszcie zobaczył, to za czym tęsknił: duże, ciemne i nabrzmiałe sutki. Dotknął ich.

    – Ej, kawalerze ! lekko trąciła go po łapach i odskoczyła. Co to ma być ?

    – Ale… -bąknął zmieszany Tomek.

    – Nie dziś. Wpadnij jutro na popołudniową herbatkę, będę sama.

    LEKCJA

    Tomek całą noc nie spał. Fantazjował o Gosi. Wystroił się, wyszorował, uczesał, wyperfumował, kupił czekoladki i przyjechał pół godziny przed czasem. W rezultacie łaził z tymi czekoladkami pod domem Gosi w te i we wte, czując się jak idiota. Parę razy chciał uciekać, ale z drugiej strony był ciekawy. Jego doświadczenia z dziewczynami były prawie żadne. Prawdę mówiąc, był prawiczkiem. Dojrzewający, buzującym hormonami prawiczkiem.

    Wreszcie zadzwonił.

    – Wejdź – Gosia wyjrzała zza drzwi i rozejrzała się po ulicy. Tym razem była zrobiona na bóstwo: nienaganny makijaż, czerwone usta, długie tipsy. Tym razem założyła czarne pończochy w drobną siateczkę, czerwone czółenka i także czerwoną, krótką obcisłą sukienkę. Wyglądało to bardzo prowokacyjnie.

    Gdyby Tomek znał lepiej życie, wiedziałby że Gosia ubrała się jak dziwka.

    Weszli do salonu, Tomek od razu rzucił się do jej ust. Odsunęła go.

    – Powoli chłopczyku. Najpierw usiądź.

    Usiadł.

    Uklęknęła przed nim. Otworzyła usta, oblizała je. Jej język był długi i wąski.

    – Podobam ci się – bardziej stwierdziła, niż zapytała. To dobrze. Kobieta  taka jak ja ma swoje potrzeby. A mąż już nie daje rady. Byłeś już z kobietą ?

    – Nie. Naucz mnie – poprosił Tomek  

    – Dobrze. Pierwsza zasada: nie spiesz się. Druga – nie wstydź. Mówiąc to manipulowała przy jego spodniach. Jego członek już sterczał, kiedy go wyjęła. Tomek zarumienił się, ale patrzył na Gosię. Ta, nie spuszczając z niego wzroku, liznęła od niechcenia jego kutasa. Tomek aż jęknął. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczył.

    Patrząc Tomkowi w oczy, Gosia objęła swoimi uszminkowanymi na czerwono ustami jego penisa i wzięła go głęboko. Tomek nie wiedział, że usta mogą być tak śliskie, gorące i głębokie. Na dodatek Gosia robiła coś z językiem, co sprawiło, że ku całkowitemu zaskoczeniu samego Tomka z jego kutasa trysnęła sperma, prosto w jej gardło. Tomek przez sekundę chciał uciekać ze wstydu. Zanim jednak cokolwiek zrobił, zauważył – ku swemu wielkiemu zdumieniu – że Gosia nie jest zdziwiona ani zła. Połknęła wszystko, oblizała się, paluszkiem otarła usta i wstała.

    – Mój ty raptusie – zaśmiała się. Mówiłam – nie spiesz się.

    – Przepraszam.

    – Lepiej zdejmij ze mnie sukienkę.

    Podszedł. Drżącymi rękami, nieudolnie szukał zamka. Znalazł. Rozpiął. Rozsunął ramiączka, sukienka opadła na podłogę. Tomek zobaczył, że Gosia ubrana jest w coś dziwnego: to co wziął za pończochy, było tylko fragmentem obcisłego stroju opinającego jej smukłe ciało. Gosia nie miała majtek ani biustonosza. W kroku było rozcięcie, odsłaniające jej cipkę i pupę.

    Tomek nigdy wcześniej nie widział body.

    – Wyglądasz jak…jak – oszołomiony szukał właściwego słowa

    – Kurwa ? – dokończyła za niego wesoło Gosia, odwracając się i siadając mu na kolanach i rozchylając szeroko nogi w czerwonych czółenkach. Jego nagi członek zwiotczał – jak się okazało na chwilę. Kiedy Tomek poczuł jak jej pupa się na nim kręci, kutas znowu zaczął mu stawać. Tym razem zaczął przejmować inicjatywę. Objął ją, chwycił za piersi. Przycisnął do siebie. Westchnęła. Nie protestowała. Ścisnął sutki. Jęknęła. Dalej nie protestowała. Odwrócił ją twarzą do siebie. Siedziała na nim okrakiem, twarzą przy jego twarzy, jej nogi obejmowały go. Patrzyła na niego już bez tego uśmieszku, bez tej wyższości. Czuł jej ciepły oddech na twarzy. Położył jej ręce na udach i pocałował. Odwzajemniła pocałunek. Wsunęła mu język w usta. Dotknęła jego języka. Poczuł jak usta napełniają mu się śliną. Poczuł też, że Gosia wszystko wysysa. Teraz on wsadził jej język w usta a kutas sam wślizgnął się w jej wygoloną cipkę. Pierwszy raz był w kobiecie. Podobało mu się, że jest tam tak ślisko, ciepło i wąsko.

    Bo Gosia była wąska. Pomimo tego, że urodziła, że nadal była płodna i że przez swój temperament ruchała się jak z każdym jak wiewiórka, jej cipa nie była rozepchana.

    Jęknęli oboje. Zaczął ją posuwać, ona nadziewała się na niego mocno. Nie miał gumy. Nie wiedział, czy Gosia ma spiralę, wkładkę itd. Nie przyszło mu do głowy zapytać. Gosia przymknęła oczy, chwyciła go za głowę, całowała w usta i rytmicznie ruszała biodrami. Zrzuciła czółenka. Tomek wstał razem z nią i padli na dywan. Oplotła go nogami. Tomek czuł się coraz pewniej. Jego ruchy były mocne, zdecydowane, głębokie. Złapali rytm. Doszli jednocześnie; Tomek krzyknął dokładnie wtedy gdy Gosia. Opuściła nogi, opadła na dywan. Tomek czuł jak jego sperma wlewa się w leżącą pod nim, spoconą i ciężko dyszącą kobietę.

    Nie wyjmował członka.  Czekał aż wszystko z niego wypłynie.

    c.d.n.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Nowak
  • Tresowanie na suke cz.3

    Sophia obudziła się, jak podejrzewała, w tym samym pomieszczeniu. Tym razem nic nie zasłaniało jej oczu, więc ostrożnie przeleciała pokój wzrokiem. Nie zauważyła wiele, było ciemno. Była w stanie rozpoznać tylko niektóre z niewyraźnych kształtów, łóżko, jakieś przedmioty zawieszone na ścianach, metalowe pręty parę centymetrów od jej twarzy…

    Zaraz. Kurwa, co?

    Dziewczyna gwałtownie się podniosła i syknęła, gdy jej całe ciało zawyło z bólu. Wspomnienia z poprzedniego dnia – a może to był wciąż ten sam? – zalały jej umysł. Pamiętała wszystko, bardzo dokładnie. Dotkliwie. Zresztą jej ciało nie dawało jej zapomnieć. Oprócz tego, jak znalazła się w klatce. Nie miała pojęcia jak się tu przeniosła.

    Chociaż nie było to najważniejsze. Nadzieja na ucieczkę pojawiła się tak szybko, jak zgasła z żalem, gdyż ręce Sophie były spięte kajdankami za metalowymi prętami. Dodatkowy mały wymiar klatki pozwalał jej jedynie na leżenie na boku i musiała zwinąć się w kulkę, żeby się zmieścić. Nie powstrzymało to jej jednak od szarpania nadgarstkami, wykręcania ich na wszystkie strony, a nawet prób otwarcia kajdanek zębami. Nic nie przynosiło rezultatów. Oddychała szybko, z narastającą paniką, jednocześnie szukając innych sposobów na uwolnienie się. Przecież musiało być jakieś wyjście.

    Nagły dźwięk sprawił, że podskoczyła i natychmiast odwróciła się w jego stronę. Drzwi po przeciwnej stronie pomieszczenia uchyliły się, do środka dostało się trochę światła. Oraz obcy mężczyzna, którego nigdy nie widziała. Przynajmniej tak jej się wydawało.

    – Kociak się już obudził? – zapytał Andrew, zapalając światła. Pokój rozświetlił się nieco, nadal pozostając przyciemnionym i mrocznym.

    Ten głos… Sophia w jednej chwili połączyła postać przed sobą z jej porywaczem. Oddech zamarł jej w gardle, gdy szeroko otwartymi oczami obserwowała jak się do niej zbliżał. Był wysoki, dobrze zbudowany, zdecydowanie silniejszy od niej. Ciemne tęczówki wpatrywały się w nią z wyczekiwaniem. Z każdą sekundą jej nadzieja na ucieczkę malała coraz bardziej, a strach się zwiększał. A wraz ze strachem, dziwne mrowienie między jej nogami, które wydawało się złe i straszliwie nie na miejscu. 

    – Niemożliwe, żebyś zapomniała od wczoraj wszystkie lekcje – powiedział mężczyzna, marszcząc brwi i kładąc dwie miski na podłodze – Więc?

    – Tak… Panie. – Z wyczuwalnym wahaniem, te słowa ledwo przeszły jej przez gardło.

    Głównie dlatego, że było zdarte od krzyków. Ale też dlatego, że nie chciała nazywać tego sadysty żadnym Panem. Nie była uległą, jego własnością, kociakiem ani żadnym innym odrażającym określeniem którymi ją nazwał.

    Andrew uśmiechnął się na jej odpowiedź. Wiedział, że nie była mu całkiem uległa, ale drobne zmiany w zachowaniu mu wystarczały. Robiła progres. Ukucnął przed klatką, oglądając swoją własność z chorą fascynacją. Podziwiał swoje dzieło, wciąż opuchnięte piersi, czerwone pręgi odznaczające się na jasnej skórze, resztki zaschniętej śliny na jej twarzy. Doprawdy piękny widok.

    Wyciągnął do niej rękę, przejeżdżając palcami po policzku dziewczyny. Sophia odruchowo się wzdrygnęła, odsunęła na tyle ile mogła i nie ukrywała obrzydzenia na swojej twarzy. Była obolała, zdezorientowana, naga i upokorzona, ale duch walki jeszcze całkowicie jej nie opuścił. Planowała zachować w sobie resztki godności na tak długo jak zniesie jej ciało.

    – Chyba przyda ci się małe przypomnienie – westchnął Andrew, sięgając do kieszeni.

    Chwilę po tym Sophia krzyknęła, całe jej ciało spięło się na nagłą falę bólu, mięśnie odmówiły posłuszeństwa. Trwało to zaledwie sekundę, bolało jak cholera. Z załzawionymi oczami próbowała zrozumieć co się właśnie stało.

    – Obroża – wyjaśnił Andrew, widząc niezrozumienie dziewczyny – porazi cię prądem za każdym razem, gdy nie spodoba mi się twoje zachowanie. Więc lepiej się pilnuj, suko.

    Zmiana w głosie mężczyzny była cholernie wyczuwalna. Nie był zadowolony, a to nie zwiastowało niczego dobrego dla biednej Sophie. Dla świętego spokoju i uniknięcia dalszego bólu stwierdziła, że postara się stosować się do jego “zasad”, być trochę bardziej bierna na jego działania, spełniać jego polecenia. Dopóki nie będzie jej kazał robić czegoś, co przekroczy jej granicę.

    Chociaż wewnętrznie był zdenerwowany, tak naprawdę w środku Andrew odczuwał zadowolenie. Przecież tego właśnie chciał, dziwki, która będzie się opierać, którą będzie mógł złamać i odczuwać prawdziwą satysfakcję, gdy pogodzi się ze swoim losem i w końcu mu się odda. Jej drobne nieposłuszeństwo nie było niczym, z czym by sobie nie poradził.

    Odpiął kajdanki od siebie, pozostawiając na jej nadgarstkach skórzane opaski. Przydadzą się pewnie nie jeden raz. Przypiął smycz do jej obroży i otworzył klatkę, dając znak dziewczynie, żeby wyszła. Sophia ostrożnie, wciąż odczuwając dyskomfort w wielu miejscach na ciele, wyczołgała się z klatki. Zarumieniła się na myśl o tym jak jej piersi i miejsca intymne muszą być wyeksponowane w takiej pozycji. Pamiętała jednak, że nie może się zakrywać. Na czworakach podeszła za mężczyzną do misek na podłodze. 

    Z bliska mogła zobaczyć, że jedna zawierała wodę, druga nieapetycznie wyglądającą breję przypominającą owsiankę. Dopiero teraz dotarło do niej jak bardzo była głodna i spragniona. Bezmyślnie rzuciła się do wody, ale krótka smycz przytrzymała ją w miejscu. 

    – Musisz na to zapracować, kociaku – powiedział Andrew, jego głos wrócił do normalnego, spokojnego tonu, który był równie przerażający co ten rozdrażniony – Całe szczęście przygotowałem dla ciebie parę zadań.

    Następnie gwizdnął, a Sophia z lękiem zorientowała się, że nie była tu sama. Z ciemności wyłoniła się inna dziewczyna, również na czworaka, z obrożą, ale ubrana była w wyuzdane koronkowe pończochy i prześwitujący gorset, który więcej odsłaniał niż zasłaniał. Jej cipka i piersi były na widoku, nie pozostawiając wiele do wyobraźni.

    Dziewczyna podeszła do Andrew i uklęknęła obok niego, posłusznie spuszczając głowę w dół. Mężczyzna pogłaskał ją po włosach, a ona lgnęła do jego dotyku. Sophia obserwowała tą relację z przerażeniem wymalowanym na twarzy. Czy tego od niej oczekiwał? Czy ona też będzie zmuszona spaść do takiego poziomu?

    – Sophia, Lily. Lily, Sophia. Będziecie jeszcze miały okazję się lepiej poznać – Andrew zaśmiał się cicho na własne słowa, wiedząc co zaplanował dla swoich zabawek – A teraz… Pora nauczyć kociaka paru pozycji, których będę wymagał. Lily jest już w podstawowej pozycji klęczenia. No dalej, suczko, nie każ mi czekać.

    Dla zachęty smagnął obolałe piersi Sophie szpicrutą, którą miał przypiętą do paska od spodni. Dziewczyna jęknęła i na nagłe przypomnienie o bólu, zapomniała o wstydzie i postarała się odwzorować pozę. Uklękła, tyłek na piętach, dłonie płasko położone na udach i głowa spuszczona w dół.

    Kolejny cios spadł na jej plecy, między łopatkami. Sophia automatycznie się wyprostowała, mimo że nie podobał się jej sposób w jaki wyeksponowane były jej piersi. Z każdą chwilą była coraz bardziej upokarzana i nie do końca wiedziała jakim cudem na to pozwalała. Nie była typem osoby, która stosowała się do poleceń, szczególnie nie do tych, których nie chciała wykonywać. Jak widać nie doceniała potęgi kar i bólu.

    – Bardzo ładnie kociaku, za każdym razem kiedy powiem klęknij, natychmiast masz przyjąć tą pozycję – pochwalił ją Andrew, na co chciała zapaść się pod ziemię.

    Szalę wstydu prawie przelała wyciągniętą ręka z jakimś małym ciastkiem, przypominającym smaczki dla zwierząt. Zaburczało jej w brzuchu, jakby nagle przypomniała sobie o głodzie. Sophia spojrzała niepewnie w górę i gdy otrzymała zachęcające kiwnięcie głową, przybliżyła twarz do dłoni i ostrożnie wzięła ciastko do buzi. Nie smakowało niczym konkretnie, ale z pewnością była to nagroda. Czy tak miało to wyglądać? Za złe zachowanie czekała ją kara, a za dobre nagroda?

    – Rozszerz. – Głos mężczyzny przeciął ciszę jak nóż, powodując natychmiastową reakcję u Lily i trochę opóźnioną u Sophie.

    Z zadowoleniem patrzył jak rozsuwa uda na boki, wystawiając na widok wyraźnie mokrą, podnieconą cipkę. Reakcje jej ciała zaskakiwały Andrew, nie spotkał jeszcze suki która w taki sposób reagowałaby na jego traktowanie już od pierwszych dni, szczególnie nie, kiedy udawały sprzeciw. Następnie Sophia schowała ręce za plecy, krzyżując je ze sobą i łapiąc każdą dłonią za przeciwległy łokieć.

    Kolejna słodycz wylądowała w jej ustach. Tak naprawdę nie była to nagroda, Andrew ich nie dawał. Było to po prostu kolejne narzędzie do upokorzenia i złamania nowej zabawki, pokazania jej roli jako zwierzaka, czyjąś własność bardziej niż niezależną kobietę. W końcu wymagał posłuszeństwa z innych przyczyn, nie chciał żeby jego niewolnice myślały, że dobre zachowanie przyniesie im korzyści. Jedyną korzyścią mógł być brak bólu, dopóki nie miał ochoty patrzeć jak krzyczą i wiją się pod jego okrutnym dotykiem.

    – Kara – wydał kolejny rozkaz.

    Sophię, zresztą bardzo prawidłowo, przeszedł dreszcz na samo to słowo. Nie chciała więcej bólu, nie była pewna czy mogła by go znieść. Dlatego oderwała tyłek od stóp i wciąż pozostając na rozszerzonych kolanach, złączyła dłonie za głową, prostując plecy. Tym razem jej wzrok nie był spuszczony na ziemię, więc patrzyła się prosto na dziewczynę przed nią.

    Miała piękne ciało, w niektórych miejscach widoczne były blednące siniaki i ślady po różnych instrumentach kary, ale nie odejmowały jej urody. Wręcz przeciwnie, Lily nosiła je z dumą, wiedząc że zadowalają jej Pana. Oczy Sophie rozszerzyły się niekontrolowanie, gdy zauważyła, że sutki jak i cipka dziewczyny były okolczykowane.

    – Grzeczny kociak. – Sophia użyła wszystkich zasobów silnej woli, żeby nie uciec od dłoni, gładzącej ją po włosach – Jedz.

    Sophia praktycznie rzuciła się do misek, była naprawdę głodna i spragniona. Gdy sięgnęła ręką, aby unieść naczynie do ust, obroża ponownie poraziła ją prądem. Dziewczyna krzyknęła, upadła na ziemię, gdyż jej mięśnie nie dały rady utrzymać ciężaru jej ciała. Miska z brzdękiem uderzyła o podłogę, rozchlapując trochę wody dookoła. Krzyk się przedłużył, gdy na pośladki Sophie spadły razy zadane szpicrutą, prosto w niezagojone ślady z poprzedniego dnia.

    – Głupia suka – mruknął Andrew pod nosem, szarpiąc za smycz – Na kolana, ręce przed siebie, płasko.

    Pomimo gniewu jaki narastał w Sophie, ustawiła się w odpowiedniej pozycji. Zaskomlała cicho, kiedy mężczyzna nadepnął na jej złączone dłonie, zmuszając ją do trzymania ich w miejscu. Nie była głupia, zrozumiała nieme polecenie i z czerwonymi ze wstydu policzkami zniżyła twarz do miski. Jej spierzchnięte wargi dotknęły powierzchni wody i od razu zapomniała o upokorzeniu, czy o tym że w tej pozycji jej tyłek był wypięty wysoko w górę. Łapczywie piła jak pies, sięgając językiem jak najdalej.

    Gdy ugasiła pragnienie, z wahaniem przesunęła głowę do drugiej miski. Nie wyglądało apetycznie, ale była głodna, cholernie. Niesamowite jak głód i pragnienie potrafią złamać człowieka, obniżyć jego standardy i godność. Sophia spróbowała nijako wyglądającej papki. Nie była obrzydliwa, więc zabrała się za jedzenie, pomimo trudności, jakie miała nie mogąc używać rąk.

    Prawie się zakrztusiła, gdy poczuła dłoń pieszczotliwie gładzącą jej pośladek. Rumieniec rozlał się na jej szyję wraz ze smukłymi palcami schodzącymi niżej, przejeżdżającymi po jej wargach. Drgnęła, chcąc uciec od dotyku, ale po dwóch silnych klapsach pogodziła się ze swoim losem i pozostała w miejscu, skupiając się na jedzeniu. Palce badały każdy jej zakamarek, wchodziły do środka obu dziurek. Czuła wilgoć, jaką ze sobą zbierają i rozprowadzają po jej miejscach intymnych. Oddech dziewczyny przyspieszył na te doznania, pomimo podrażnionej skóry, wywoływały w lpniej podniecenie.

    Nie odważyła się podnieść głowy, chociaż jęknęła w ramach protestu – a może z przyjemności – gdy znajomy metalowy przedmiot naciskał na jej odbyt. Rozluźniła się, wiedząc, że mężczyzna i tak zrobi z jej ciałem co będzie chciał, a w ten sposób oszczędzi sobie trochę bólu. Po chwili korek znalazł się w jej wnętrzu, a coś łaskotało ją w odkryte uda. Zaraz, zaraz…

    Sophia przymknęła oczy, próbując powstrzymać swoje ciało od reakcji na fakt, że z jej tyłka wystawał puszysty ogon. Silne pociągnięcie za smycz kazało jej unieść ciało do góry. Westchnęła z ulgą, gdy but mężczyzny zniknął z jej dłoni. Były czerwone i odcisnęła się na nich podeszwa. 

    – Klęknij. – Andrew uśmiechnął się na natychmiastową reakcję dziewczyny – Rozszerz.

    Umysł dziewczyny atakowało coraz to więcej upokarzających i poniżających bodźców, miała ochotę się wyrwać, pokazać swój sprzeciw, ale jedyne na co się odważyła, to klęczenie ze spuszczoną głową i dłońmi za plecami. Przez jej ciało przeszedł dreszcz, gdy poczuła obecność drugiej dziewczyny za swoimi plecami. Bez słowa Lily chwyciła Sophie za włosy, doprowadzając je do względnego porządku, odgarniając splątane kosmyki z jej twarzy. Na końcu związała je w wysoki kucyk i nie ruszyła się ani o centymetr. Sophia czuła chłód metalowych kolczyków na jej sutkach na swoich plecach.

    – Teraz wyglądasz jak prawdziwy kociak – powiedział mężczyzna, zakładając na jej głowę opaskę z puchatymi kocimi uszami.

    Owinął sobie jej związane włosy wokół nadgarstka. Wzrok Sophie mimowolnie zjechał na wybrzuszenie w jego spodniach. Czerwone policzki paliły ją żywym ogniem, przez to że jej twarz znajdowała się tak blisko jego krocza. Dłoń w jej włosach nie pozwalała się odsunąć nawet na milimetr.

    – Powinnaś przeprosić za swoje niegrzeczne zachowanie, zwierzaku. – Andrew uśmiechnął się, i nie było w tym uśmiechu nic kojącego – Lily pokaże ci jak suka powinna błagać o łaskę.

    Jak na zawołanie, brunetka oderwała się od pleców Sophie i uklęknęła tuż koło obok niej. Zniżyła głowę do podłogi i zaczęła obsypywać buty swojego Pana delikatnymi pocałunkami. Co jakiś czas przejeżdżała po nich językiem, mrucząc jak rasowa kotka. Gdy stwierdziła, że wystarczy, ponownie uniosła się na kolana. Przybliżyła twarz do krocza mężczyzny, patrząc na niego proszącymi oczami. Otarła się ustami o wybrzuszenie, jęcząc przy tym bezwstydnie. Składała gorliwe pocałunki na materiale jego spodni, nie odrywając wzroku od twarzy swojego właściciela.

    Sophia oglądała scenę rozgrywającą się tuż przed nią z rosnącą złością, przerażeniem jak i podnieceniem. Do tego ostatniego w życiu by się nie przyznała, ale lepiące się od soków uda były na to dowodem. Nie potrafiła się zniżyć do tego poziomu, dlatego gdy Lily odsunęła się na rozkaz mężczyzny, Sophia została w miejscu. Zignorowała szarpnięcie za smycz czy wzmocniony uścisk na jej włosach. Zacisnęła usta w wąską linię i hardo spojrzała w czarne tęczówki jej oprawcy.

    Andrew miał w dupie jej opór. Przyciągnął ją za smycz do swojego krocza, siłą otarł się o jej twarz. Ale dziewczyna odwróciła głowę. Zapłonął w nim gniew. Chciał dać jej szansę, ale ta głupia suka najwyraźniej prosi się o prawdziwą karę. Puścił ją i za pomocą małego pilota, którego trzymał w kieszeni spodni, włączył jej obrożę. Patrzył jak nagle zaczyna wić się u jego stóp, krzyczeć, może nawet błagać, gdyby potrafiła sformułować jakiekolwiek słowa. Nie przerywał, wiedząc że takie zastosowanie prądu pomimo swojej skuteczności, nie jest dla niej niebezpieczne. Nie zareagował nawet, kiedy chwyciła się jego nogi, zaciskając palce na materiale, podczas gdy jej ciało wykręcało się w konwulsjach.

    Sophia myślała, że umiera. Ból był nie do zniesienia, atakował każdy najdrobniejszy nerw w jej ciele, nie dając chwili wytchnienia. Krzyczała, na nowo zdzierając sobie gardło. Z oczu popłynęły jej łzy, zamazując jej pole widzenia. W jednej chwili zmieniła zdanie, pragnęła cofnąć czas i upokorzyć się przed nieznajomym w każdy sposób, jaki sobie zażyczy, jeśli to uchroniłoby ją przed tym okrutnym bólem. Jęknęła z ulgą, gdy prąd przestał atakować jej ciało. Dyszała ciężko, leżąc na zimnej podłodze, z zamkniętymi mocno oczami. Nie była w stanie się uchronić przed nagłymi uderzeniami szpicruty na całym jej ciele. Miała wrażenie, że spadają wszędzie, trafiając w najbardziej wrażliwe miejsca. Łkała żałośnie, pragnąć końca tej tortury. Skąd mogła wiedzieć, że to dopiero początek…

    – Kara. – Zimny ton Andrew spowodował natychmiastową reakcję obu dziewczyn.

    Mężczyzna przyciągnął Lily naprzeciwko Sophie. Klęczały twarzą w twarz, zaledwie centymetry od siebie. Ich oddechy mieszały się ze sobą. Wargi Sophie drżały w oczekiwaniu, ale nie ważyła się wydać z siebie żadnego dźwięku. Spuściła wzrok w dół, nie chcąc patrzeć prosto w oczy dziewczyny przed sobą. To byłoby dla niej za wiele.

    Andrew pobawił się przez chwilę sutkami swoich niewolnic, obserwując grymasy na twarzy jednej z nich. Lily była zbyt dobrze wytresowana, żeby pokazywać reakcję na tak niewinną zabawę. Rolował je w palcach, wykręcał, ciągnął, patrząc jak całe ciało podąża za jego dłonią. Odzyskiwał poczucie kontroli po chwilowej niesubordynacji Sophie. Założył klamerki na wszystkie cztery brodawki, regulując siłę nacisku. Były połączone łańcuszkiem, parami, tak że dziewczyny nie mogły się od siebie odsunąć. Miał idealny widok na przerażone spojrzenie Sophie, której rozchylone wargi zetknęły się z ustami Lily.

    Następnie umieścił dwa sporych rozmiarów dilda pod dziurką każdej z suk. Przymocował je do podłogi, żeby stały nieruchomo. Do kutasa pod Sophią dodał małą niespodziankę, którą za chwilę odkryje.

    – W dół – powiedział, naciskając na ramiona dziewczyn.

    Sophia zasyczała cicho na członka torującego sobie drogę do jej wnętrza. Była obolała po wczoraj i uczucie całkowitego wypełnienia było niekomfortowe. Dildo rozpychało jej cipkę i miała problem z zejściem na sam dół, ale Lily pociągnęła ją za sobą. Przez połączone łańcuszkiem klamerki, dziewczyny musiały być wyjątkowo zgrane, żeby uniknąć niepotrzebnego bólu. 

    Mężczyzna przypiął opaski na jej nadgarstkach do tych na kostkach, z minimalnym luzem. Wystarczającym zaledwie na tyle, żeby się unieść i z powrotem opaść na śliskiego kutasa. W tym samym momencie Sophia poczuła silne pieczenie w jej cipce. Poruszyła biodrami, myśląc że to tylko dyskomfort rozciąganych mięśni, ale ból przybierał na sile. Zaczęła pojękiwać, starając się tłumić wydostające się z niej dźwięki, ale po chwili było to niemożliwe. 

    Miała wrażenie, że cipka ją paliła, zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Oczy zaszły jej łzami, a ciało wygięło się w łuk, dodatkowo powodując ból sutków. Chciała się podnieść, ale po pierwsze spięte kajdanki nie pozwalały jej uciec od piekącego kutasa, a po drugie Lily nieruchomo klęczała w miejscu, nie reagując na jej krzyki i błagania.

    – Proszę, b-błagam, aaaah! Nie, ja-… Panie, to boliiaaaah! – Nie była pewna, czy cokolwiek z tego co mówi, a raczej wykrzykuje, miało sens. Chciała tylko uciec od tego okropnego pieczenia, które paliło żywcem jej wrażliwą dziurkę.

    – To sos z ostrych papryczek chili, kociaku – odpadł Andrew, obserwując z chorą satysfakcją reakcje jego suki – Ból minie z czasem, nie uciekniesz od niego. Możesz krzyczeć do woli, ale za każde słowo dostaniesz dodatkową karę. – Mówiąc to, sprzedał dziewczynie siedem solidnych uderzeń szpicrutą na wciąż czerwony tyłek – Ujeżdżajcie, suki.

    Lily zareagowała, jak zawsze, natychmiast, podnosząc się i opadając na sztucznego kutasa. Sophia była zbyt oszołomiona bólem, żeby się dostosować do jej rytmu, przez co ciągle czuła szarpanie w sutkach. Łzy leciały jej ciurkiem po policzkach, usta były otwarte, wydobywał się z nich nieustanny wrzask. Z każdym ruchem miała wrażenie, że sos rozprzestrzeniał się na każdy skrawek jej skóry, nie mając litości dla jej warg sromowych czy łechtaczki.

    Nie zwracała nawet uwagi na to, w jakiej pozycji względem Lily się znalazła. Praktycznie mogłyby się zacząć całować, tylko że Sophia nie miała do tego głowy, a Lily wiedziała, że bez wyraźnego rozkazu byłoby to zakazane. Utrzymywała stabilne, szybkie tempo, zaciskając zęby na ból w brodawkach. Nie miała żadnego współczucia dla Sophie, sama była sobie winna. Szybko nauczyła się, że trzeba być posłusznym i patrzeć tylko na siebie, w przeciwnym razie zawsze kończyło się to karą.

    Andrew ponownie złapał za włosy Sophie, nakierowując ją na odpowiednie tempo. Przyspieszenie jej ruchów spowodowało większe tarcie we wnętrzu jej cipki i tym samym większy ból, co oznaczało, głośniejsze i wyższe dźwięki wypływające z jej gardła. Przynajmniej miała w sobie tyle instynktu samozachowawczego, żeby nic nie mówić. Chociaż Andrew w głębi duszy na to liczył, mógłby wtedy schłostać jej piękne, podskakujące piersi, albo nawet trafić w jej cipkę, łamiąc dziewczynę doszczętnie.

    Wyciągnął twardego penisa ze spodni, masując go dłonią. Widok cierpiącej niewolnicy strasznie go podniecał, z resztą dlatego tak bardzo lubił zadawać ból. Łączył przyjemne z pożytecznym. Wciąż trzymając Sophie mocno za włosy, wsunął penisa między poruszające się usta dziewczyn. Przymknął oczy i odchylił głowę do tyłu, czując jak delikatne wargi ocierają się o niego z dwóch stron.

    – Stop – warknął i obie dziewczyny zeszły w dół, nadziewając się na dilda do samego końca.

    Złapał włosy Lily w drugą dłoń i zaczął pieprzyć je obie w ten sposób. Jego wytresowana suka jęczała, posłusznie patrząc mu w oczy. Wiedziała czego oczekiwał. Sophie z drugiej strony ciągle się wyrywała, nie mogła usiedzieć w miejscu, a jej krzyki były przepełnione bólem, częściowe tłumione przez jego przyrodzenie. Nie dziwił jej się, musiało to być dla niej niesamowicie ciężkie doświadczenie. Może nauczy się czegoś na przyszłość.

    Sophie ledwo miała kontrolę nad swoim ciałem. Ostatkiem silnej woli powstrzymywała się od ucieczki i szamotania się, wiedząc że nie przyniesie to nic pożytecznego. Miała wrażenie, jakby ktoś rozpalił ognisko pod jej kroczem. Wszystko ją piekło, ból w żadnym stopniu nie ustawał, atakował ją z każdej strony. Nie miała siły ani ochoty protestować przed silnym chwytem w jej włosach czy kutasem tuż przy jej ustach. W tamtym momencie pozwoliłaby na wszystko, z własnej woli wzięłaby go głęboko do gardła, tylko żeby uzyskać ukojenie.

    Jej niewypowiedziane prośby zostały spełnione, gdyż penis jej oprawcy – jej Pana – znalazł się w jej ustach. Bez zastanowienia nadziała się na niego, owinęła język wokół główki i pieściła go, chcąc sprawić właścicielowi jak największą przyjemność. Jej gardło ciągle drgało od tłumionych krzyków, ale nie przejmowała się tym. Cała jej uwaga była skupiona na penisie w jej ustach, jakby był jej wybawieniem. 

    Zakrztusiła się, gdy uderzył w tył jej gardła. Powstrzymała odruch wymiotny, nie odsunęła się, tak naprawdę nadziała się na niego bardziej, wpuszczając intruza do jej gardła. Włosy Lily łaskotały ją w szyję, musiała lizać jego jądra. Nacisk na tył głowy dziewczyny się zwiększył, nie pozwalając się jej wycofać. Ale nie miała takiego zamiaru. Pieczenie w cipce już dawno przekroczyło jej próg bólu i stało się nie do wytrzymania, ale jeszcze nie oszalała z tego powodu. Czuła jednak, że zbliża się do tego punktu, w którym instynkt przejmie kontrolę nad jej umysłem. Dlatego chciała jak najlepiej zadowolić swojego Pana, odkupić swoje winy i pokazać skruchę. Musiała jakoś błagać o wybaczenie, bez użycia słów.

    Andrew pojękiwał głośno, skupiony na własnej przyjemności. Dawno nie był zaspokajany oralnie przez dwie suki, prawie zapomniał jakie to cudowne uczucie. Wibracje z gardła Sophie doprowadzały go do orgazmu. Przycisnął obie dziewczyny bliżej siebie. Lily zwinnym językiem lizała jego jaja, oplatając je wargami i trzymając w ustach. Sophie się starała, nie była idealna, ale widział w niej potencjał. Zaczął pieprzyć jej usta, nie zważając na to, czy ma jak oddychać. W pogoni za własnym spełnieniem inni ludzie się dla niego nie liczyli. A już zecydowanie nie dbał o to, jak się czują jego niewolnice. 

    Czuł jak dziewczyna się krztusi i dławi jego penisem. Przyspieszył swoje ruchy, czując napięcie kumulujące się w podbrzuszu. Fakt, że nie mogła nic zrobić, ani się odsunąć, ani go odepchnąć, tylko bardziej go nakręciło. Jak zawsze, potrzebował więcej, więc sięgnął w dół i po kolei zrywał klamerki z sutków jego niewolnic.

    Wystrzelił w jej ustach, zalewając jej gardło spermą. Pomimo braku doświadczenia, Sophia połknęła cały ładunek jak rasowa dziwka. Cipka niewyobrażalnie ją piekła, doszedł do tego nagły ból torturowanych sutków. Sperma jej Pana była dla niej nagrodą, oznaczała, że dobrze wykonała swoje zadanie i zasłużyła na przebaczenie. 

    – Grzeczny kociak – wycharczał Andrew, pozwalając Lily zlizać resztki jego spermy z jego penisa – Pora na dalszą część kary.

    Serce Sophie ominęło parę uderzeń. Dalszą część? Ale jak to, przecież była posłuszna.

    – Panie… Aaaghh – krzyknęła z bólu, gdy obroża poraziła ją prądem.

    No tak, miała się nie odzywać nie pytana. Spuściła głowę, pochlipując cicho i przygotowując się mentalnie na dalsze tortury. Nie było od tego ucieczki, a im bardziej by się sprzeciwiała, tym więcej bólu by dostała. 

    Andrew odpiął jej nadgarstki i pociągnął za smycz, każąc iść koło siebie. Lily podążała po jego drugiej stronie. Zaprowadził suki do drewnianej ławeczki w kącie pomieszczenia.

    – Kładź się kociaku, na plecy – powiedział, uderzając ją zachęcająco szpicrutą w pośladek. 

    Sophia niezgrabnie wykonała rozkaz, ostry sos z papryczek chilli wciąż wypalał jej wnętrzności, więc nie poruszała się z pełną gracji. Silne dłonie rozchyliły jej uda, tak że nogi zwisały po obu stronach wąskiej ławki, czubkami palców ledwo dotykała ziemi. Mężczyzna przymocował do czegoś jej kostki, tak że nie mogła unieść nóg. Plecy wygięły się w wyraźny łuk, gdy ręce zostały unieruchomione nad jej głową. Czuła chłód drewna na pośladkach i łopatkach. Kontrastował mocno z ogniem na jej cipce.

    Wciąż co chwilę stękała i poruszała się, starając się znaleźć wygodniejszą pozycję. Po chwili dała za wygraną, wiedząc że nie zazna w tym miejscu komfortu. Jej biodra niekontrolowanie drżały, chcąc pozbyć się ostrego doznania z cipki. Jednak przed tym również nie było żadnej ucieczki.

    Andrew kazał stanąć Lily w rozkroku, nad głową Sophie. Jej odsłonięta cipka znalazła się parę centymetrów od ust nieposłusznej dziewczyny. Wystarczyłoby, żeby Lily lekko ugięła nogi i poczułaby nieziemską miękkość jej warg na swoim kroczu.

    – Twoim zadaniem jest sprawić, żeby Lily doszła, zrozumiano kociaku? – zapytał Andrew, przesuwając palcami po czerwonej cipce dziewczyny.

    – T-tak, Panie – zająknęła się Sophie, patrząc prosto na różowe wejście drugiej dziewczyny.

    – W dół – poinstruował swoją wytresowaną niewolnicę, patrząc jak jej krocze zasłania twarz Sophie – Aha, dopóki nie doprowadzisz jej do orgazmu… No cóż, chyba sama zaraz się domyślisz.

    Silne uderzenie szpicrutą spadło prosto na lekko rozwarte wargi Sophie. Zawyła z bólu, wyginając plecy w jeszcze większy łuk. Zaczęła lizać cipkę Lily, pierwszy raz smakując inną dziewczynę. Była słodkawa, trochę gorzka, zdecydowanie nie dało się tego smaku porównać do czegokolwiek innego.

    Kolejny zamach, skórzana końcówka z mokrym “plask” uderzyła w czułe miejsce. Sophia przyspieszyła swoje ruchy, wpychając się językiem między wargi. Nie była doświadczona w robieniu komuś minetki, nie wiedziała co i jak robić, aby drugą niewolnica jak najszybciej doszła. Nie zdawała sobie również sprawy, że Lily była wytrenowana w trzymaniu orgazmu aż do uzyskania pozwolenia od swojego Pana, którego prawdopodobnie nie dostanie w najbliższym czasie.

    Andrew znęcał się nad biedną Sophie, zachłannie obserwując jej każdy ruch, każdą oznakę bólu i dyskomfortu, chłonąc wszystkie zduszone dźwięki uchodzące z jej gardła. Regularnie uderzał ją szpicrutą, za każdym razem w dokładnie to samo miejsce, tak bardzo podrażnione przez wcześniej nałożony sos. Ale ta głupia dziwka potrzebowała tego bólu, żeby nauczyć się posłuszeństwa. Chociaż nic się nie stanie, jeśli będzie potrzebowała więcej lekcji, Andrew miał w zanadrzu kilka pomysłów.

    Sophia się starała, naprawdę starała. Zaciskała dłonie w pięści, nie mogąc zacisnąć zębów. Czuła mokre łzy spływające jej po twarzy. Może były to łzy zmieszane z sokami Lily, ale wolała o tym nie myśleć. Chwyciła między wargi wrażliwy guziczek, ssąc go z ogromną czułością, podczas gdy na jej łechtaczkę spadały okrutne, nieustanne ciosy.

    – Potrzebujesz chyba większej zachęty, kociaku – zacmokał z udawanym zawodem Andrew. 

    Przeszedł do ściany, nie spiesząc się odwiesił szpicrutę na miejsce. Nie będzie mu już dzisiaj więcej potrzebna. W zamian wziął cienki pejcz. Trzasnął nim dwa razy w powietrze testując go. Tak, nada się. Powolnym krokiem wrócił do swoich niewolnic. Spojrzał na Lily, miała teraz lekko rozchylone usta i przymrużone oczy. Jedyne oznaki przyjemności, jakiej właśnie doznawała. Wiedział, że była daleka od orgazmu, potrzebowała znacznie więcej aby stracić nad sobą kontrolę.

    Trzasnął leniwie parę razy piersi leżącej suczki. Była naprawdę dobrze związana, praktycznie wcale się nie ruszyła. Chociaż na pewno chciała uciec od nowego, nie do końca przyjemnego bodźca. Zwiększając siłę i zamach, Andrew zaczął chłostać biust Sophie. Jej brodawki momentalnie pociemniały i zesztywniały, przyjmując dzielnie każdy raz. Piersi trzęsły się przy każdym uderzeniu, które zostawiały za sobą czerwone pręgi. Cała klatka piersiowa dziewczyny drżała od szybkich, płytkich oddechów.

    Sophie błagałaby w tym momencie o litość, ale była wystarczająco bystra, żeby wiedzieć że to nic nie da. Miała zadanie do wykonania. Sprawić, aby Lily doszła. Była to kara za jej niedawne karygodne zachowanie. Dopóki nie wynagrodzi swoich win, chłosta, pieczenie ani niewygodna pozycja nie ustaną. Przynajmniej jej cipka miała teraz odrobinę spokoju, jeśli spokojem można by nazwać nieustanne palenie żywcem, zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz.

    Przejeżdżała językiem po całej długości krocza Lily, wwiercając się językiem we wszystkie miejsca, które uznała za nadmiernie wrażliwe. Niepokoił ją fakt, że nie słyszała ani nie czuła żadnych reakcji dziewczyny na jej starania. Niemożliwe, żeby nie starała się wystarczająco. Do cholery, sama miała cipkę i doskonale wiedziała jakie to uczucie, mimo że nigdy nie zdobyła w tym zakresie żadnej praktyki. Uniosła głowę do góry, przysysając się niespodziewanie do krocza Lily. Zwiększyła intensywność swoich ruchów językiem, ale nie szybkość, gdyż wiedziała że to niekoniecznie przekładało się na lepsze doznania.

    Miała ochotę płakać z radości, gdy usłyszała cichy jęk drugiej suczki. Przynajmniej tak jej się wydawało, spomiędzy jej warg cały czas wypływał strumień trudnych do określenia dźwięków i jęków, dodatkowo dochodziły odgłosy chłosty jej piersi. Ale Sophia była pewna, pomimo zmęczenia nie zwolniła, nie zmniejszyła nacisku, zachłannie lizała i ssała cipkę Lily.

    – Nasza suczka faktycznie się stara… – mruknął Andrew, przejeżdżając palcem po mokrej wardze Lily – Pilnuj się.

    W jego głosie wybrzmiała groźba, nie mógł pozwolić przecież na to, aby jego niewolnica odniosła zwycięstwo przy otrzymywaniu kary. Determinacja w oczach Lily go uspokoiła, dziewczyna z pewnością nie da za wygraną tak łatwo. Cały czas utrzymywała perfekcyjną pozycję, z lekko ugiętymi, drżącymi nogami i rękami założonymi za plecami. Kropelka potu spływająca po jej skroni była jak na razie jedyną oznaką zmęczenia.

    – Czas ci się kończy, kociaku – oznajmił, tym razem głośniej, aby na pewno dotarło do uszu zainteresowanej – Masz ją doprowadzić do orgazmu, a nie się z nią bawić.

    Sophia zadrżała na te słowa, jęcząc głośniej w ramach protestu. Starała się! Robiła co w jej mocy, poza tym tyle powinno wystarczyć, żeby udowodnić jej skruchę i oddanie temu sadyście…

    Powietrze przeciął rozdzierający uszy krzyk, gdy palce Andrew zanurzone w sosie z ostrych papryczek przejechały po napuchniętych wargach Sophie. Biodra dziewczyny wyrywały się w niekontrolowanych spazmach, cały jej tułów falował w odpowiedzi na ból. Jej ciało zroszył pot, organizm walczył z niewyobrażalną torturą zadawaną jej cipce. Nie mogła oderwać twarz od krocza Lily, gdyż suczka trzymała jej głowę udami w miejscu. Wargi Sophie ciągle stykały się z cipką drugiej niewolnicy.

    Andrew wepchnął trzy palce w odbyt wyrywającej się suki, wyciągając uprzednio rozpychający ją korek analny z ogonem. Cóż to był za piękny widok. Naprawdę wybornie zareagowała na drugą dawkę ostrości. Lily pokornie stała ze spuszczoną głowa, nie ruszając się ani o centymetr. Przeżyła działanie sosu na własnej cipce, nie jeden raz. Oglądanie jak inna dziewczyna musi przez to przechodzić wywoływało u niej strach. Ale wiedziała, że zadowala to jej Pana, a to było najważniejsze. Tylko to tak naprawdę liczyło się teraz w jej życiu.

    Mężczyzna nie dawał za wygraną. Wziął trzcinkę i zaczął uderzać nią z werwą o uda leżącej suczki.

    – Już nie jesteś taka odważna, co? Wiedziałem, że niewiele potrzeba żeby cię naprowadzić. Głupiutki, niewychowany kociak. Będziesz od teraz grzeczną dziewczynką? Będziesz słuchać swojego Pana, suczko?

    – TAK! – wykrzyknęła Sophia, były to jedyne słowa jakie w tamtym momencie mogła z siebie wydobyć.

    Niewyobrażalny ból przejął kontrolę nad jej ciałem. Straciła nad sobą panowanie, ciągle się wyrywając, wykręcając, próbując uciec. W jej głowie nie było ani jednej myśli, wszystkie ustąpiły miejsca okrutnemu uczuciu, które wypalało jej wnętrzności. Była nim zbyt pochłonięta, żeby zauważyć że ciężar Lily znika z jej twarzy, a ona sama unosi się do pozycji siedzącej. Nie była w stanie utrzymać pionu, ledwo żywa, ledwie przytomna przez natłok bodźców. 

    Andrew wytarł pozostałości sosu z cipki Sophie, wiedząc że palące uczucie zostanie z nią jeszcze na długo. Nie widział żadnych poważnych uszkodzeń, chociaż całkowite zagojenie podrażnień będzie potrzebowało czasu. Był zadowolony ze swojej nowej zabawki, mimo wszystko dobrze zniosła swoją karę. Przeniósł ją do klatki, z czułością odgarniając włosy z jej twarzy, które wydostały się z ciasnego kucyka. 

    – Śnij o mnie, kociaku – zaśmiał się cicho, wiedząc że chociaż sen nie nadejdzie, Sophia z pewnością nie przestanie o nim myśleć. Może za jakiś czas, kiedy obie dziurki przestaną ją palić żywym ogniem, przemyśli swoje zachowanie i wyciągnie wnioski.

    Zostawił ją w pozycji embrionalnej, ciche pochlipywanie towarzyszyło mu aż do momentu wyjścia z pomieszczenia. Sophia nie była teraz zdolna do użytku, ale Lily… To kompletnie inna historia.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fucktoy_sub
  • Nie-zwykla Rodzina cz 63. – Masaz nuru dla taty

    Podczas gdy pisałam z Nat na telefonie, do domu wszedł tata. Ubrany w białą koszulę, krawat, granatowe spodnie i buty. Widziałam że był padnięty.

    – Hej córcia. – powiedział po czym usiadł na kanapę w salonie.

    – Hej tato. Jak w pracy?

    – Ach…nawet nie przypominaj. Mam od groma do roboty, przez te przygotowania do umowy z japończykami. Zresztą szkoda gadać. Jestem padnięty.

    – Właśnie widzę. Hej…jak chcesz to mogę ci zrobić masaż?

    – Nie trzeba kochanie…

    – Nalegam. Przyda ci się. To teraz idź do siebie i rozbierz się z tych rzeczy. Potem przyjdź do mnie.

    Kończąc zdanie zaczęłam biec do siebie. Usłyszałam z tyłu jedynie.

    – No dobrze.

    Zamknęłam drzwi do pokoju. Słyszałam jak tata wchodzi do swojego pokoju.

    Postanowiłam się przygotować aby sprawić tacie masaż. I to nie byle jaki masaż, tylko tak zwany masaż nuru.

    Opowiedziała mi o tym Natalie. Masaż ten polega na tym, że masażystka, lub masażystki, nuru pociera swoim ciałem o ciało drugiej osoby. Obie strony są nagie i pokryte bezwonnym i bezbarwnym balsamem do masażu.
    Natalie nawet dała mi taki balsam jakby co.
    Przyznam bardzo zmysłowy masaż, więc mam nadzieję że tacie się spodoba.
    Na podłodze rozłożyłam ręczniki. Niedaleko położyłam ten balsam i usiadłam na podłodze. Po jakimś czasie wszedł tata. Był jedynie uwinięty na biodrach ręcznikiem.

    – Gotowy? – spytałam.

    – Tak…co mam robić?

    – Ty nic. Połóż się na brzuchu, na ręcznikach, a ja się zajmę resztą.

    Wtedy tata wykonał moje polecenie i położył się.

    – Dobrze, a teraz zamknij oczy i skoncentruj się na moim dotyku. – powiedziałam do taty.

    – No dobrze. – powiedział i zamknął oczy.

    Ja wtedy przysunęłam się do niego. Wzięłam trochę balsamu i dotknęłam pleców taty rozsmarowując go.

    – Hmm…bardzo przyjemne. – powiedział.

    Ja kontynuowałam to i dwoma rękami zaczęłam go masować. Rozprowadzałam balsam wszędzie. Smarowałam ręce i plecy. Potem zaczęłam to robić z nogami, a następnie przeszłam do pośladków, na co tata zamruczał cicho.

    W końcu postanowiłam pójść z tym dalej. Na chwilę przestałam go masować i zdjęłam ze mnie wszystkie ciuchy. Na moje zajebiste ciało nałożyłam balsam, rozsmarowując go całkiem, dosłownie wszędzie. Pieściłam przy tym moje cycki, które lekko ugniatałam, a także moją cipkę. Nie chcąc jednak by tata czekał, przerwałam moje pieszczoty, zdjęłam mu ręcznik z tyłka i położyłam się na jego plecach. Dotykałam go całym ciałem a moje cycki spłaszczyły się na jego plecach.

    – Ooo…a cóż to takiego? – spytał zalotnie tata.

    – Nowy masaż. Podoba się?

    – No pewnie. Kontynuuj proszę.

    Wtedy zaczęłam poruszać się wzdłuż jego pleców. Schodziłam przez jego tyłek aż do nóg. Moje cycki były całkiem lepkie od tego żelu. Usiadłam wtedy na nim okrakiem, aby też poczuł moją cipkę. Poruszałam lekko miednicą. Byłam pewna że mu się to bardzo podoba. Zresztą słyszałam jak cicho mruczy gdy dotykałam jego ciała. W końcu zeszłam z jego ciała.

    – Dobrze tato…mógłbyś się odwrócić.

    Ten szybko położył się na plecach. Uśmiechnął się na widok mojego ponętnego ciała. Ja wtedy zwróciłam uwagę na jego kutasa w pełnym wzwodzie. Stał jebany na baczność.

    – Umm…widzę że masaż ci się spodobał.

    – Bardzo Cass. Jednak wiesz…tam też przydałby mi się taki masaż.

    – Zmierzam do tego.

    Wtedy wzięłam trochę balsamu i rozsmarowałam po całej klatce piersiowej taty. Schodziłam niżej z początku mijając jego fiuta. Ale potem do niego wróciłam. Zaczęłam mu walić ręką. Już teraz oboje lepiliśmy się od balsamu nuru.
    Poruszałam ręką w górę i w dół, aby sprawiać mu większą przyjemność. W końcu weszłam znowu na ciało taty. Zaczęłam całą sobą poruszać się gdzie mogłam. Moje cycki schodziły niżej od twarzy aż po kutasa. Wykorzystując to masowałam go cyckami. Włożyłam jego chuja między nie. Ścisnęłam i zaczęłam nimi poruszać. Widziałam jak tatę ogarnęło błogie uczucie a fiut stał się bardziej twardy niż był. Moje cycki stały się mokre przez mojego kutasa, który to aż świecił od balsamu. Po skończeniu masowania cyckami, na chdilę wzięłam chuja do ust. Jego smak był tym razem specyficzny. Smak fiuta połączony z balsamem nuru. To było coś nowego. Ssąc mu fiuta bawiłam się jego jajami. Masowałam mu też je. Widziałam że mu się podoba. Gdy przestałam, trochę się podniosłam siadając na ojcu okrakiem. Będąc nad jego fiutem poruszałam miednicą tak że jego kutas ocierał się o moją cipkę. To było wspaniała. Byliśmy tak blisko, a jego fiut uciskał mi pizdę. W końcu nie wytrzymałam dłużej i złapałam go za kutasa i wsadziłam sobie do cipy, jęcząc przy tym.

    – To jeszcze bardziej ci się spodoba tato.

    – Oj tak Cassie…moja córeczka…

    Wtedy zaczęłam ruszać się z jego fiutem w pochwie. Wypełniał mnie całkowicie. Jemu też się to spodobało. Zaczęłam skakać na jego fiucie, a on dobijał nim do końca. Ja pierdolę, co za przyjemność. Trudno było się opanować. Jęczałam z rozkoszy. Walił jak opętany, a ja zaczęłam krzyczeć. Zaczął macać moje jędrne piersi. Uszczypał w sutek, na co ona jęknęłam głośno. Czułam że już jestem blisko. Po chuju ojca czułam też że zaraz eksploduje. Pomogłam mu w tym szybko ruszając dupą, aż w końcu doszłam, a tata zaraz po mnie wypełniając moją pochwę swoją spermą. Czułam się zmęczona aż położyłam się na jego klatce piersiowej. Ciężko oddychaliśmy.

    – Oh Cassie…to był najlepszy masaż w moim życiu.

    – Cieszę się że ci się spodobał tato.

    Wtedy podniosłam głowę i pocałowałam go namiętnie w usta. Jego fiut już wypadł mi z pochwy, a jego nasienie z niej wypływało.

    – Co ty na to aby wziąć prysznic? – zapytał.

    – Chętnie.

    Odpowiedziałam i razem poszliśmy pod prysznic gdzie nie obyło się bez wzajemnego dotykania w wielu miejscach.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Hiszpanska Przygoda – Nieoczekiwany Gosc. (4)

    Nareszcie, jutro o trzynastej mam samolot do Hiszpanii. Dzisiaj cały dzień sprawdzałem czy wszystko mam spakowane. W myślach już miałem przed oczami Wiktorię. Ostatnie dni Wika opowiadała mi, co będziemy jeść i co zwiedzać i co będziemy robić w wolnych chwilach a raczej co ona będzie mi robić. Im bliżej jutrzejszego dnia tym bardziej robiła się perwersyjna.
    Musiałem jeszcze tylko wyskoczyć do sklepu i kupić dodatkowe kąpielówki. Na szczęście poszło mi to sprawnie i mogłem już odliczać godziny. Siedziałem aktualnie już przy laptopie i kończyłem piwo. Z tego wszystkiego nie wiem, kiedy ale zrobił się wieczór.
    Telefon za wibrował,
    “Jesteś może w domu?”
    To była Kasia, przyjaciółka Wiktorii. Mieliśmy mały epizod kilka dni temu.
    “Tak, spakowany w oczekiwaniu na samolot” dołączyłem jeszcze zdjęcie piwka i wysłałem.
    “Mogę wpaść na chwilę? Mam ważna sprawę do Ciebie”
    Nie powiem, zrobiło się tajemniczo
    “śmiało, zaciekawiłaś mnie ta wiadomością”

    Odpowiedzi już nie otrzymałem, za to jakieś 15 minut później usłyszałem dzwonek do drzwi.

    W progu stała Kasia, ubrana w cienki beżowy płaszczyk.

    – Dzień Doberek, wejdź proszę. – zaprosiłem ją do środka.

    – Cześć – usłyszałem.

    Widać było po Kasi, że jest mocno zdenerwowana

    – Wiem, że jutro wylatujesz a ja biłam się z myślami. Nie chciałam czekać kolejnego tygodnia więc postanowiłam przyjechać. Nie masz mi chyba tego za złe co?

    Kasia zdjęła płaszcz. Pod nim miała biała elegancka koszule i czarna ołówkową spódnicę idealnie opinającą jej zajebiste kształty.

    – ależ skąd , chodzi opowiesz mi co się stało – przy okazji, popatrzyłem sobie na jej kształty.

    – Mój mąż wczoraj wrócił. Miałam straszna ochotę na seks a on mnie po prostu olał, rozumiesz? Dupek powiedział, że ma coś do zrobienia w tej swojej jebanej piwnicy. –

    Dało się wyczuć w jej głosie mega frustrację.
    Pamiętam jak ostatnio mi o tym opowiadała.

    – przyjechałaś autem czy taksówka? – zapytałem.

    – taksówka, auto mam na serwisie. A dlaczego pytasz?

    – chodź naleje Ci winka

    Wziąłem ja za rękę i zaprowadziłem na kanapę. Przyniosłem butelkę i nalałem nam po kieliszku.

    – Więc, na spokojnie. Co się stało? – dosiadłem się i zacząłem rozmowę.
    – Wystroiłam się, ubrałam najlepsza bieliznę, zrobiłam kolację. A co on na to? Że w sumie nie jest głodny i że jak będzie to zje w piwnicy. Wtedy coś we mnie pękło. I wiesz co mi on wtedy powiedział? – Tutaj na chwilę Kasia zamilkła. Widać było, jak jej oczy robią się szkliste. – on powiedział mi, że od dłuższego czasu zdał sobie sprawę, że przestałam go podniecać – kontynuowała

    – Jak to?  – wtrąciłem ze zdziwieniem.

    – Tak, Powiedział, że już nic do mnie nie czuje. – Kasia wzięła duży łyk wina osuszając kieliszek.

    – Muszę przyznać, że nie za ciekawa sytuacja. – też musiałem się napić.

    – Jak mi to powiedział, w tej samej chwili spakowałam się i wyszłam z domu. Wynajęłam sobie hotel żeby na niego nie patrzeć. Poczułam do niego ogromny żal mieszający się ze złością.

    Kasia przytuliła się do mnie, z jej oczu popłynęła łza.

    Zacząłem ja pocieszać, potrzebowała dać upust emocjom. W między czasie otworzyłem jeszcze jedna butelkę wina i zamówiłem nam coś do jedzenia. W końcu po jakimś czasie, zauważyłem uśmiech ma jej twarzy.

    – Dziękuję Ci, musiałam się wygadać – powiedziała patrząc mi w oczy.

    – Spoko, jestem Twoim psychologiem. Jesteś naprawdę piękną dojrzałą kobietą – zaśmiałem się

    – Dziękuję, chociaż ty tak uważasz – Kasia obdarzyła mnie uśmiechem.

    – Ja się rzadko mylę, więc proszę się uśmiechnąć.

    – Mam pewien pomysł – tak seksownie przygryzionej wargi jeszcze w życiu nie widziałem.

    Kasia wstała z kanapy i stanęła do mnie tyłem, delikatnie i zmysłowo pochylając się. Materiał sukienki idealnie podkreślił kształt jej fantastycznego tyłka.
    Jej dłoń skierowała się na zamek który nie stawiał żadnego oporu. W moich spodenkach zaczęło się już dziać.
    Spódnica opuściła biodra Kasi upadając na podłogę. Wypięła się raz jeszcze, tym razem piękne czarne koronkowe majtki podkreślały kształt jej pośladków. W połączeniu z pończochami tworzyły mieszankę wybuchową. Odwróciła się w moja stronę kierując na mnie swój wzrok.

    Powoli guzik po guziku odpinała białą koszule. Nie ściągnęła jej jednak. Już tylko czarny delikatny koronkowy stanik stawał na przeszkodzie aby w pełni móc podziwiać jej piersi.

    – Ostatnio mówiłeś, że Ci się podobają – zaczęła się po nich dotykać.

    – Są obłędne – odparłem orientując się jakich sporych rozmiarów wybrzuszenie powstało w moich spodniach.
    – Chyba kogoś tam przetrzymujesz – jej wzrok zmienił położenie właśnie na moje krocze.

    – Nic nie poradzę, on jest silniejszy ode mnie

    – Pozwól, że pomogę mu się wydostać. – Kasia zbliżyła się do mnie ściągając moje spodenki razem z bokserkami – Teraz będzie mu lepiej – Dodała obejmując go dłonią a mnie namiętnie całując.

    Uklękła w moich nogach, jej usta były teraz na wysokości główki mojego kutasa.
    Włożyła go do ust, sowicie pokrywając całego śliną. Czułem każdy ruch jej języka. Nie używała dłoni, był tylko on i jej głębokie gardło. Trwało to chwilę, jednak gdy stwierdziła, że śliny jest odpowiednio chwyciła go w dłoń i zaczęła powoli masować nieprzerwanie patrząc mi w oczy. W salonie dało się już tylko usłyszeć jak jej lepka od śliny dłoń jeździ po moim kutasie. Przygryzała wargi, oblizując usta.

    – Co byś chciał ze mną zrobić?

    – Dosłownie wszystko – odparłem od razu bez zbędnego namysłu.

    Kasia przyspieszyła swoje ruchy, czułem jak przeszywają mnie delikatnie prądy. To co ona robiła było niesamowite. Do tego ten jej wzrok. Musiała czuć jak mój kutas pulsuje jak zbiera się w nim ładunek który zaraz eksploduje. Podniecające było to, że nie wiedziałem co ona chce zrobić.
    Nagle zatrzymała się i zacisnęła mocno dłoń na trzonie. Trwało to dosłownie sekundę aby znowu przywrócić poprzednie tempo. Powtórzyła tą czynność kilka razy. Spowodowało to we mnie dreszcz. Kiedy włożyła go do ust ja w tym samym momencie zacząłem napełniać je moją spermą. Obiela go szczelnie ustami pochłaniając wszystko.
    Czułem się świetnie, mój kutas za to  wrócił do ustawień fabrycznych.

    – Sporo tego było muszę przyznać, jeszcze jeden strzał i by mi się ulało – wytarła paluszkiem kąciki ust.

    Chwyciłem ja za dłoń i przyciągnąłem do siebie.

    Kasia podniosła się i zrzuciła w końcu z siebie koszule. Dołączyłem do niej obejmując ja w pasie.

    – Pozwól, że teraz ja zajmę się Tobą – popchnąłem ja na kanapę na której przed chwilą siedziałem.

    – mrrr – zamruczała zalotnie rozchylając nogi – zapraszam, jestem już mokra i gorąca – odchyliła materiał majtek pokazując błyszcząca od soków cipkę.

    Usadowiłem się wygodnie między jej nogami i ściągnąłem mokre majteczki. Wcisnąłem je w bok kanapy z myślą, że jej już ich nie oddam.

    Była idealnie wygolona. Tak jak ostatnim razem. Zacząłem jednak pieszczoty od okolic brzuszka. Delektowałem się zapachem jej skóry.
    Jej palce mierzwiły moje włosy. Delikatne pomruki dawały mi znak, że robię to dobrze. Rozchyliłem palcami jej wargi i wepchnąłem do środka język. Czułem jaka jest gorąca. Przyssałem się do niej. Jej paznokcie wbijały się coraz bardziej.

    Mój język drażnił jej guziczek. Zaczęła się wiercić, pulsacyjnie zaciskać uda na mojej głowie zatykając moje uszy. Musiałem ją chwycić za biodra aby ograniczyć możliwość ruchu.

    – Mmm cudownie – ledwo to usłyszałem bo tak mocno zaciskała uda na mojej głowie.

    Kasia uniosła biodra a jej ciało zadrżało. Przeszył ja orgazm. Spijałem jej gorące soki niczym spragniony pies.

    Spojrzałem na Kasię i zobaczyłem że ma zamknięte oczy.

    Rozchyliłem ponownie jej nogi odziane w pończochy, jednak zamiast języka, umieściłem w jej cipce dwa palce. W jej środku było jak w piekle. Bardzo gorąco i do tego mega mokro.

    – Oooooo – wyjęczała – taaak kocie takkk –

    Podniosłem się i przysunąłem ja bliżej siebie. Jej cipka była teraz idealnie na krawędzi kanapy. Nogi Kasi rozchyliłem maksymalnie na boki. Pochylając się nad nią, jedna ręka złapałem za gardło dociskając ją do oparcia kanapy. Spojrzała na mnie z lekkim przerażeniem.
    Palce drugiej ręki włożyłem z powrotem do jej cipki tylko, że już nie dwa a cztery.

    – o kurwa, co się dzieje – wycharczała.

    Szybkie i głębokie ruchy moich palców penetrowały jej wnętrze. Im bardziej próbowała się wiercić tym mocnej zaciskałem dłoń na jej szyi. Nie była już w stanie nic z siebie wydusić.
    Czułem jak ogromne ilości soków zbierają się w jej środku, wiedziałem co zaraz nastąpi. Nie zwalniałem tempa. Szybkie i mocne ruchy moich palców powodowały w niej fale drgawek.
    Jej ręce próbowały mnie zatrzymać, lecz bez skutecznie.

    Puściłem jej gardło dając jej złapać oddech. Teraz trzymałem jedną z jej piersi mocno ściskając.

    – Błagam przestań, proszę – wykrzyczała

    – Mam przestać? – zapytałem poważnym głosem

    – Jestem Twoją suką, rżnij mnie! –

    Przez palce które ja penetrowały zaczęły tryskać ogromne ilości soków.

    – ooooo – taaaakkk- kuurwaa – krzyczała.

    Zatrzymałem się na chwilę. Wyciągnąłem z niej palce, mokrą ręką roztarłem soki po jej podbrzuszu. Dałem jej chwilę na powrót.

    Spojrzałem na nią, ale ona była gdzieś indziej.

    – To jeszcze nie koniec moja suczko – powiedziałem złowieszczo się uśmiechając.

    – Nie, proszę ja już nie mogę – błagała.

    Podłoga była cała już mokra. Tak samo z resztą jak kanapa.
    Złapałem ja mokra dłonią na brodę i pocałowałem. Jej różowa cipka przybrała teraz odcień czerwieni.

    Włożyłem ponownie  palce, czułem dokładnie także element jej wewnętrznego łona. Zginałem palce w środku drażniąc jej górne ścianki.

    – proszę, ja już nie mogę. – Dłonie Kasi zaczęły ugniatać piersi. Przyciągała je do swojej twarzy próbując je ssać.

    – Jeszcze jeden raz mała – odparłem przyspieszając ruchy.

    Potrzebowałem dosłownie moment aby ponownie poczuć jak cała jej cipka napełnia się sokami. Zatkałem jej usta dłonią aby nie mogła krzyczeć.

    Chciała mi się wyrwać, byłem jednak od niej silniejszy.

    Cały jej makijaż został już rozmazany.

    Soki ponownie zaczęły wylewać się i tryskać na boki z pomiędzy moich palców.

    Kasia zacisnęła uda uniemożliwiając mi kolejne ruchy. Zabrałem dłoń z jej ust aby mogła złapać powietrze.

    – Co Ty mi zrobiłeś?! –  wyglądała jakby przebiegła maraton tylko ze to był maraton orgazmów.

    – Podobało się? – zapytałem uśmiechając się do niej.

    – Przez Ciebie nie będę mogła teraz chodzić, ale to było cudowne. Dostarczyłeś mi masę rozkoszy – Kasia próbowała się podnieść – czy to ja zrobiłam? – zapytała wskazując na małą kałuże między jej nogami.

    – Tak, to wszystko to twoje soczki – odparłem z dumą.

    – Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam – wydawało mi się że się lekko zawstydziła.

    – To się bardzo cieszę – oznajmiłam podchodząc do kuchni aby przynieść papier i wytrzeć podłogę.

    Kasia wygodnie położyła się na kanapie prostując nogi. Sięgnęła ręka do swojej łona.

    – Zdewastowałeś moją cipkę – zaśmiała się.
    – Oj tam oj tam – również się zaśmiałem wycierając podłogę. – najważniejsze, że jesteś zadowolona – ja muszę skoczyć pod prysznic. Poleż sobie spokojnie, a ja zaraz wracam.

    Wszedłem pod prysznic i odkręciłem ciepłą wodę, lubiłem tak chwilę postać pod deszczownicą i pomyśleć. Zastanawiałem się, jak taka kobieta jak Kasia, może nie być podniecająca dla faceta? Dziwne, naprawdę dziwne. Myślałem też o jutrzejszym dniu, jak to będzie? Co tam Viktoria wymyśliła. Przez myśl, przeszedł mi nawet trójkąt z Kasia,  ale to byłby ogień. Dwie napalone suczki i ja. Ciekawe czy dałbym radę je obie naraz zadowolić.
    Nie wiedzieć kiedy mój kutas zesztywniał.

    – Mam nadzieję, że wspominasz ostatnie nasze chwilę – usłyszałem głoś za pleców.

    Odwróciłem się i zobaczyłem Kasię, stała nago przyglądając się mi.

    – Oj tak – niby powiedziałem prawdę ale jednak nie do końca. W końcu w mojej głowie była jeszcze Vika.

    – Mogę dołączyć? Czy to jedno osobowa impreza? – zapytała

    – Cóż za pytanie, zapraszam –

    – On jest taki duży i twardy. – chwyciła go w dłoń i zaczęła oglądać.

    – Cóż poradzić – zaśmiałem się – a jak tam Twoja mała? – dodałem

    – Mała jest zadowolona ale mocno obolała – Kasia przejechała dłonią po cipce pokazując jak jeszcze jest zaczerwieniona.

    Kasia zbliżyła się do mnie bliżej wchodząc pod deszczownicę, myliśmy się wzajemnie. Dokładnie umyłem jej całe ciałko, to samo zrobiła Kasia ze mną.
    Stała do mnie plecami, mój penis ocierał się o jej jędrne pośladki, czując to Kasia oparła się o ścianę  wypinając swój tyłek.
    Jej ręka chwyciła od tyłu za mojego przyjaciela nakierowując go na swoją dupcię, pomyślałem, że ma ochotę abym wszedł w jej cipkę.

    – Kocie, moja cipka nie da już rady, mam ochotę na coś nowego. Coś czego jeszcze nigdy nie robiłam – odwróciła się jednak w moją stronę i uklękła. Wzięła go na chwilę do ust. Krople wody spadały na jej głowę. Nie trwało to jednak długo. Namydliła swoją dupcię i ponownie odwróciła się eksponując swój ponętny tyłeczek.

    – Chcę spróbować – powiedziała spokojnie.

    Chwyciłem za penisa i nacelowałem na jej drugą dziurkę.  Bardzo delikatnie, powoli próbowałem się dostać do środka. Słyszałem jak syknęła.

    – Nie przestawaj, wytrzymam – powiedziała zaciskając palce u stóp.

    Przypomniało mi się, że mam przecież w szufladzie oliwkę którą zostawiła Viktoria jak u mnie była.

    – Poczekaj mała chwilę, zaraz wracam – powiedziałem jej do ucha

    Wyskoczyłem z pod prysznica i sięgnąłem do  szuflady po mała buteleczkę.

    – Teraz będzie lepiej – dodałem spoglądając na zaciekawioną Kasię.

    Nalałem odrobinę prosto na dupcię Kasi. Roztarłem ją dokładnie po czym nalałem sobie na rękę i rozprowadziłem oliwkę po moim kutasie.
    Przyłożyłem go ponownie do dziurki i delikatnie naparłem. Tym razem główka wśliznęła się bez większego problemu.

    – mmm robi się przyjemnie – usłyszałem – nie przestawaj – dodała.

    Wyszedłem z jej jednak i wziąłem jeszcze odrobinkę oliwki. Ponownie nasmarowałem swój sprzęt i wdarłem się do środka. Wszedłem już do połowy. Z każdym ruchem Kasia rozluźniała się coraz bardziej. Ciche pojękiwania świadczyły o tym, że dyskomfort zmienił się w przyjemność.

    Jeszcze raz użyłem oliwki aby nasmarować co trzeba. Teraz wszedłem w nią cały, chwyciłem ją stabilnie za biodra. Posuwałem ją rytmicznie i powoli.

    – Oo tak. Uwielbiam Twojego kutasa – powiedziała – zerżnij mnie w dupcię tak jak masz ochotę. – dodała poprawiając się na nogach aby delikatnie się obniżyć.

    Kasia masowała ręką cipkę a ja wypełniałem jej dupcię. Moje jądra obijały się o jej pośladki.
    Przyśpieszyłem tempo. Czułem jak zaciska się na moim penisie. Rozdziewiczyłem ją analnie, poczucie, że byłem w niej pierwszy napawało mnie dumą.

    – rżnij moją dupę rżnij – wyjęczała.

    Wiedziałem, że zaraz będzie koniec. Przyspieszyłem więc posuwanie jej dupci.

    – Mała gdzie chcesz, żebym doszedł ? – zapytałem

    – Jak to, gdzie, w samym środeczku. Wypełnij mnie całą swoim nektarem.

    Tak, też się stało. Zalewałem ją wszystkim co miałem. Wykonałem jeszcze kilka pchnięć aby dokładnie rozprowadzić wszystko w środku jej dupki.
    Gdy z niej wyszedłem, stróżka spermy wyciekła z jej słodkiej dziurki.
    Kasia sięgnęła dłonią do niej i roztarła po pośladkach wszystko co z niej wyciekło. Sperma mieszała się z oliwką i wodą. Na koniec odwróciła się do mnie. Całowaliśmy się chwilę przyparci do ściany.

    – Jeśli tak ma wyglądać anal to ja chce częściej – Kasia wyglądała na zadowoloną i spełnioną – Wracaj szybko z tej Hiszpanii – dodała wycierając już swoje ciało ręcznikiem.

    – myślę, że jeszcze będzie można po eksperymentować – odparłem wiedząc, że w mojej głowie jeszcze nie jeden pomysł się narodzi.

    Tego wieczoru, Kasia została u mnie. Pojechała ze mną na lotnisko czule się ze mną żegnając. Gdy byłem po odprawie bagażowej usiadłem na ławce i wyciągnąłem telefon. Zobaczyłem wiadomość od Kasi

    „Takie zdjęcie wczoraj zrobiłam jak poszedłeś pod prysznic”
    Na zdjęciu była Kasia leżąca nago na kanapie,

    Jednak to nie koniec naszej wspólnej szalonej opowieści, to dopiero początek.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Xavier

    Kolejna część opowieści. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu. 

  • Seks nie jest remedium

    Andrzej wszedł do salonu, trzymając w ręce szklankę napełnioną do połowy whiskey z dwiema kostkami lodu. Renata czekała w salonie, siedziała na tapczanie i oglądała telewizję, z nogami wyciągniętymi do przodu, które opięte były gładko w czarny nylon. Popatrzył na nią przez chwilę, obejrzał z dziwną rezygnacją jej strój i napił się whiskey. Oprócz pończoch miała na sobie czarną sukienkę z głębokim dekoltem, mocny, wieczorowy makijaż, zrobione elegancko włosy i usta wymalowane niczym krwią. I to wszystko dla jakiegoś przygodnego jebaki, pomyślał i znowu napił się drinka. Kobieta posłała mu kąśliwe spojrzenie.

    – Hamuj się – oznajmiła szorstko.

    – Bo? – rzucił ostrzej niż zamierzał.

    – Bo ci nie stanie i będzie wstyd – odparła.

    – Nie bój się. Przy nowej i młodej to się nie wydarzy.

    Prychnęła pogardliwie i podniosła się z miejsca. Przeszła do okna i poprawiła rolety, wpuszczając tym samym mniej światła. Była dosyć niska, dlatego zobaczył jak staje na palcach, żeby dosięgnąć mechanizmu. Sekundę tylko podziwiał jej duży, wciąż zgrabny i jędrny tyłek. Nie miał pojęcia jak to się stało, że znudziło go bzykanie żony. W sumie to już dwadzieścia lat. Szmat czasu z jedną dupą może wykończyć nawet najwytrwalszych zawodników, pomyślał i dokończył whiskey. Wrócił do kuchni i przez chwilę zastanawiał się nad wlaniem sobie następnej porcji. Hamuj się, rozbrzmiało mu w głowie. Dobre sobie. Ale odstawił szklankę do zmywarki. Bał się, że naprawdę mu nie stanie i będzie klapa. Nie chciał się skompromitować, nie lubił tego, chociaż rzadko bywała ku temu okazja. Kiedy zaszło się tak wysoko jak on, naturalnie umiało się już unikać nieprzyjemności. Wrócił do salonu i usiadł na fotelu. Renata łaziła niespokojnie po pomieszczeniu i nie miał pojęcia co siedziało jej w głowie.

    – Może powinniśmy to jednak odwołać – oznajmił beznamiętnie.

    – Teraz? – spytała oburzona. – Teraz już za późno. Zresztą rozmawialiśmy o tym setki razy. Robimy to i koniec kropka.

    – Okej. Żebyśmy potem nie żałowali. Ja od początku byłem przeciwny, pamiętaj.

    – Proszę cię przestań. To nie jest czas na kłótnię.

    Chciał już coś powiedzieć, myślał nad ripostą, ale nagle rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Coś załaskotało go w brzuchu, ale nie było to przyjemne doznanie – wrażenie, jakby w żołądku latały mu muchy. Miał ochotę naprawdę zrezygnować z całej akcji. Od początku nie był za tym swingowaniem, ale to Renata nalegała. Widząc teraz jej reakcję, dziwny uśmiech, to jak zabłyszczały oczy, zdał sobie sprawę, że ona po prostu chce się rżnąć z młodym chłopakiem i tyle, nic więcej. Nie chodziło tu o poprawę ich małżeńskiego życia, a o jej seksualne zadowolenie. To, że w ramach rekompensaty, on będzie mógł poskakać na młodej piczy, nie miało dla niego prawie żadnego znaczenia.

    Renata pognała do drzwi i otworzyła je. Po chwili usłyszał jej głos, zupełnie inny, niż ten który prezentowała mu na co dzień. Kompletnie inna osoba, pomyślał z irytacją. Jak ona tak może?

    – No cześć wam. – Usłyszał głos Renaty w korytarzu.

    – Dzień dobry. – Dobiegł go młody głos mężczyzny.

    – Przestań z tym dzień dobry, Renata jestem – odparła ze śmiechem.

    – Miło mi Renato. Jestem Maja – powiedział dziewczyna i Andrzej zdał sobie sprawę, że nuci niczym słowik.

    Może jednak coś z tego będzie, pomyślał, kiedy para weszła do salonu i obejrzał sobie tą całą Maję z góry na dół. Widział wcześniej tę parkę na zdjęciu, ale musiał przyznać, że dziewczyna prezentowała się w rzeczywistości o wiele lepiej. Miała dwadzieścia jeden lat, długie blond włosy, niebieskie oczy, twarz okrągłą, ale miłą, z pełnymi ustami wyrażającymi wieczne zdziwienie. Do tego była dosyć wysoka, posiadała niezbyt duże piersi oraz mały, ale zgrabny tyłek. Ten jej chłopak natomiast, Dawid, był po prostu postawnym, wygolonym prawie na zero skurwielem, który na dodatek uśmiechał się bezczelnie, jakby wszystko na świecie mu się należało. Pewnie Renata już ma kisiel w majtach, ze zrezygnowaniem stwierdził w myślach Andrzej.

    Żona zaprosiła ich, żeby usiedli i trochę porozmawiali zanim przejdą do rzeczy. Emanowała nadzwyczajnym zaangażowaniem, jej głos i ruchy były pełne niezdrowej ekscytacji. Zaproponowała gościom też wino picia. Chłopak odmówił, ale dziewczyna chętnie przystała na tę propozycję. Kiedy już zaczęli pić, młoda uniosła w kierunku Andrzej kieliszek i uśmiechnęła się. Podoba mi się, przyznał przed samym sobą facet. Ma w sobie jakąś iskrę, pierwotną energię. A może to po prostu młodość?

    Rozmawiali już jakiś czas o pierdołach, w tle leciał program o afrykańskiej sawannie, duży lew parzył się z lwicą. Zegar wiszący w salonie wskazywał trochę po dwudziestej. Andrzej siedział cały czas na fotelu, ale Renata usadowiła się po prawej stronie chłopaka i często wymieniała z nim zdania, które nie docierały do uszu męża. Za to Maja uśmiechała się często w jego kierunku, ale nie było między nimi żadnych intymnych rozmów. Zauważył, że czuje się równie nieswojo co on. W końcu dłoń Dawida powędrowała na udo Renaty. Andrzej przyglądał się temu przez chwilę, średnio mu to pasowało, bo gość dotykał – jakkolwiek to brzmi – jego własność. Odchrząknął i postanowił się odezwać:

    – Który to wasz raz?

    – Jego siódmy. Mój pierwszy.

    Odpowiedziała mu dziewczyna. Nie wiedział jak ma to rozumieć, być może byli parą od niedawna. Coś mu tu jednak nie grało.

    – Czyli jesteś równie świeża w tym wszystkim co ja – oznajmił mężczyzna.

    – Na to wygląda. Ale nie bój się, poradzimy sobie – odparła.

    – Też tak sądzę.

    Kiedy Renata sięgnęła do krocza młodego byczka, Andrzej nie mógł na to zbyt długo patrzeć – nie na trzeźwo. Dlatego wyszedł do kuchni nalać sobie whiskey. Pierdolę, pomyślał. Zaleję się w trupa. To lepsze niż seks. Na pewno łatwiejsze i prostsze.

    Kiedy miał już gotowego drinka i chciał wrócić do salonu, w drzwiach napotkał Maję. Dziewczyna schowała dłonie w jeansach i dziwnie zawstydzona zbliżyła się do mężczyzny. Oparła swój kościsty tyłeczek o blat i rzuciła niby od niechcenia:

    – Oni tam już zaczęli.

    – Zaczęli co?

    Maja przewróciła oczami i zaśmiała się z jego głupoty. Napił się whiskey, łyknął łapczywie połowę. Wzrok dziewczyny padł na szklankę.

    – Lubisz whiskey? Nalać ci też? – zapytał z grzeczności.

    – Lubię alkohol pod każdą postacią.

    Chwilę później stali oparci o ten kuchenny blat i popijali swoje drinki. Panowała między nimi dziwna cisza. Andrzej przyglądał się jej z profilu, jej blond włosom założonym za ucho. Na lewym policzku miała nieduży pieprzyk. Wyglądała właściwie jak dziewczynka, a nie kobieta. Kilka razy chciał coś powiedzieć, ale gryzł się w język. Cholera jasna, pomyślał. Ona ma dwadzieścia lat, a ty ponad czterdzieści.

    – Wiesz co – przyznała nagle, obracając głowę w jego stronę – właściwie to wcale nie miałam ochoty na to spotkanie. Dawid nalegał, więc się zgodziłam. On to lubi.

    – Lubi co? – spytał naiwnie Andrzej.

    – Lubi takie spotkania. W ogóle lubi bzykać inne kobiety.

    – Każdy facet lubi bzykać kobiety.

    – Ty też?

    – Kiedyś tak, bardzo, ale jak byłem kawalerem. Potem się ożeniłem i była tylko Renata. A teraz… Nie wiem. Ludziom wydaje się, społeczeństwo błędnie przyjęło, że seks dla mężczyzny jest boskim przeżyciem, czymś najważniejszym. Po tylu latach uświadomiłem sobie jednak, że to raczej dziwna konieczność. Jakby męskie ciało co jakiś czas domagało się kobiecego i nic na to nie możesz poradzić. Chodzi mi tu o fizyczną potrzebę. Facet musi sobie ulżyć co jakiś czas, masturbacja nie wystarcza. I to tak naprawdę męczy. Męczy sam akt, samo oczekiwanie od faceta pełnej gotowości i jurności. Męczy stawianie sobie wysoko tej poprzeczki. Jesteś facetem, więc ruchaj. Najlepiej mocno, szybko i długo. Wiesz chyba o co mi chodzi. Nie umiem tego lepiej wytłumaczyć…

    Dziewczyna pokiwała głową, że rozumie i upiła sporo whiskey. Zauważył, że ma wprawę. W ogóle się nie krzywiła.

    – Będziemy się dzisiaj rżnąć? – zapytała nagle, tak nagle, że omal nie dostał zawału.

    – Nie wiem – odparł powoli. – Zależy czy będziesz miała ochotę na takiego starego wała.

    – A ty? Masz na mnie ochotę?

    Przyjrzał się jej dokładnie, ale nie wiedział co odpowiedzieć. Z jednej strony tak. Pragnął jej, a właściwie nie jej osobiście, co młodej, nowej dupy. Chęć eksploracji nieznanego, podbijanie nowych lądów, zdobywanie skarbów. Atawistyczna, męska żądza. Poza Renatą miał trzy inne kochanki. Od dwudziestu lat miał jedną i tą samą. Zapomniał już jak to jest posuwać żywą istotę. Renata w łóżku była dla niego oziębła, dawała mu raz na miesiąc, albo gorzej. Z drugiej strony nie chciało mu się w to bawić, nawet z Mają. To tylko seks. Nic więcej. Za godzinę, kiedy będzie już po wszystkim, może zrobić się im po prostu głupio.

    – Czyli co? – zapytała. – To żona wpadła na ten pomysł?

    – Tak jest – przyznał.

    – Kłopoty w małżeństwie?

    – Tak jakby.

    – Dziwi mnie to.

    – Co cię dziwi?

    Westchnęła i dopiła resztkę. Kostki lodu wcale nie zdążyły się rozpuścić. Wziął od niej szkło i napełnił po raz kolejny do połowy. Podziękowała mu, ale widział, że ma już co raz lepiej. Język powoli zaczynał się jej plątać. A on ponowił pytanie.

    – Że ludziom wydaje się, że ten przygodny seks, wymiana partnerów poprawi ich relację. Seks z obcym facetem czy kobietą ma poprawić związek. Przecież to nawet brzmi absurdalnie – oznajmiła dziwnie przejętym głosem.

    – Według niektórych to działa – powiedział bez przekonania.

    – A w waszym przypadku?

    – Nie wiem tego. Zobaczymy co przyniesie jutrzejszy dzień.

    W końcu oznajmiła, że powinni wracać do swoich partnerów. Zgodził się z nią i poszli. Kiedy wszedł do salonu zastał Renatę na kolanach, z głową między nogami młodego mężczyzny. Jego zarumieniona twarz promieniała zadowoleniem, a oczy błyszczały chucią, kiedy spoglądał na będącą poniżej kobietę. Głowa żony chodziła energicznie, w dwusuwie. Jego Renata obciągała jakiemuś kolesiowi poznanemu z neta. Ta sama, która jeszcze dwadzieścia lat temu wydawała się taka dziewicza i czysta. Pamiętał, że długo jedyną poprawną i dozwoloną pozycją był misjonarz – kwestie religijne. A tutaj proszę. Wystarczył młody, jurny byczek by sprowadzić ją do parteru.

    Mężczyzna usiadł na fotelu pełen zniechęcenia. Przyglądał się pornograficznemu obrazowki chwilę w milczeniu, ale wcale go to nie rajcowało. Potem zaczął się zastanawiać, kiedy to on miał zapewnioną taką zabawę. I doliczył się. Wychodziło chyba dwa lata od momentu, gdy miała jego sprzęt w ustach. Cholera jasna, tak nie powinno być. Ale właściwie to on też dawno jej nie lizał.

    W końcu Dawid wstał i ze stojącym dumnie sprzętem zabrał Renatę do sypialni. Żona posłała tylko krótkie, nic nie znaczące spojrzenie Andrzejowi. Potem zmyli się za drzwiami. Został sam na sam z Mają. Atmosfera wcale nie była luźna. Nie zapowiadało się, że oni mieliby robić to samo.

    – Widać po niej, że tego potrzebowała – oświadczyła, badając jego reakcję.

    – Chyba tak.

    – Też chcesz, żebym ci coś takiego zrobiła? Chcesz, żebym zrobiła ci loda?

    – A ty chcesz?

    – Nie wiem.

    Andrzej wstał z fotela i przysiadł się do niej. Znaleźli się teraz bardzo blisko siebie, noga przy nodze, udo przy udzie. Stary, zmęczony pies i młoda, ciekawska suka. Mężczyzna nagle złapał ją za podbródek, przekręcił jej głowę do siebie i pocałował. Jej usta smakowały znacznie lepiej niż Renaty. Potem przestał.

    – Przepraszam – wyznał smutno. – Nic z tego nie będzie.

    – Jest okej – odparła. – Możemy posiedzieć i pogadać.

    – A mamy o czym rozmawiać? Przecież się nie znamy.

    – W sumie to racja. Nie mamy o czym gadać.

    Siedzieli jakiś czas i gapili się w ekran telewizora. Teraz lwice polowały na antylopy. Polowanie się nie udało. Nagle we froncie stanął Dawid. Miał już na nogach gacie i właśnie wszedł po spodnie. Renata weszła za nim, rozebrana poniżej pasa, popchnęła chłopaka mocno, ale prawie go to nie ruszyło. Jej zarośnięta cipka świeciła bezpruderyjnie do reszty zebranych. Miała potarganą fryzurę, a jedna pierś wyskoczyła z dekoltu. Kobieta była cholernie rozeźlona.

    – Zabieraj się stąd! W tej chwili! – wydarła się na Dawida.

    – Dobra, już, moment – odparł chłopak.

    – Co wam się stało? – spytał zaskoczony Andrzej.

    Żona popatrzyła na niego, oczy miała pełne furii. Już wiedział, że za sekundę wybuchnie. Znał tę minę aż za dobrze.

    – CO SIĘ STAŁO?! – wykrzyczała. – CHCESZ WIEDZIEĆ CO SIĘ STAŁO?! POWIEM CI CO SIĘ STAŁO! TEN PIEPRZONY DZIECIAK WSZEDŁ WE MNIE BEZ GUMKI I SPUŚCIŁ SIĘ W MINUTĘ! TO SIĘ KURWA STAŁO!

    Andrzej popatrzył na młodego. Ten ubierał powoli jeansy i po głupim uśmieszku widać było, że sytuacja go raczej bawi, a nie żenuje. Mężczyzna pod wpływem impulsu wstał z tapczanu, zbliżył się do Dawida i pierdolnął go prawym sierpowym prosto w twarz. Trafił idealnie, polała się krew. Tamten zatoczył się i upadł na podłogę. Zrobiło się cicho.

    – Lepiej będzie jak już sobie pójdziemy – oznajmiła w końcu Maja, pomagając chłopakowi wstać. Sprawiała wrażenie niezwykle opanowanej.

    – WYPIERDALAĆ MI STĄD! – wyryczała Renata.

    Parka zabrała się po krótkiej chwili. Andrzej poszedł za nimi i zatrzasnął drzwi. Potem wrócił do salonu. Żona dalej stała na środku pokoju, oddychała ciężko. Twarz spuchła jej i poczerwieniała. Makijaż rozmył się nieładnie.

    – To był cholernie głupi pomysł – oznajmiła, patrząc na Andrzeja. – Byłam skończoną idiotką, myśląc, że to wypali.

    – W porządku kochanie. Nie denerwuj się już.

    Kobieta wyminęła go i poszła do łazienki. Wszedł za nią, oparł się o framugę drzwi. Renata rozebrała się prędko, zrzuciła sukienkę na dywanik. Majtki musiała zostawić w sypialni, bo była już naga. Blade pośladki prezentowały się kusząco. Wlazła pod prysznic, przykucnęła i puściła wodę. Zaczęła podmywać sobie krocze, przyłożyła tam słuchawkę. Mężczyzna patrzył na to, nie wiedząc co ma powiedzieć. Na szczęście ona zaczęła:

    – Cholera jasna co też mi przyszło do głowy wyprawiać coś takiego!

    – Chciałaś dobrze.

    – Tak. Chciałam dobrze. A wyszło jak zwykle. Zdałam sobie teraz sprawę, że jesteśmy w beznadziejnej sytuacji. Nawet seks nie jest w stanie nam pomóc.

    Andrzej zbliżył się do niej, a ona orientując się w sytuacji, podniosła na niego swoje ciemne oczy. Widział w nich żal i rozczarowanie. Pewnie było jej przykro, że tak się to potoczyło. On też czuł się podobnie. W ogólnym rozrachunku chciał ją przecież zadowolić. Pragnął jej szczęścia. O nic innego mu nie chodziło.

    – Właściwie to możemy iść do łóżka skoro i tak jesteś naga – wyrzucił dziwnie pewnym głosem. – I mokra.

    – Tak teraz? – zapytała zaskoczona. – Przecież dopiero co był we mnie ten chłopak.

    – Nie przeszkadza mi to.

    Mężczyzna pochylił się nad nią i pocałował ją w czoło. Potem jego usta powędrowały niżej i pocałował jej wargi. Nie broniła się, ale zaczęła płakać. Czuł jej słone łzy, które spływały po twarzy.

    – Przepraszam cię kochanie, tak bardzo przepraszam – wypłakała. – Jestem taka głupia…

    – Już dobrze. Już wszystko dobrze.

    Pogładził ją po włosach, a potem oznajmił, że będzie czekał w sypialni. Opuścił łazienkę i poszedł nalać sobie whiskey. Napił się, a potem pomyślał o Mai i jej młodym, opalonym ciele. Zaczął fantazjować jak rżnie ją na kuchennym blacie. Podniecił się i to wydawało się dziwne. Kiedy była obok nie czuł tego samego. Wykończył drinka i wszedł do sypialni. Zaczął powoli się rozbierać. Szum lecącej wody w łazience właśnie ucichł.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin M.

    Stary tekst, jakiś taki wiecie…

    Trochę refleksyjny, tak myślę.

    Dobra. Można wpadać na mój profil i czytać inne teksty jeżeli macie za dużo czasu.

  • Nie-zwykla Rodzina cz 64. – Babski wieczor

    Usłyszałam dzwonek do drzwi i od razu poszłam otworzyć.

    – Hej kuzynko. – powiedziała Sam przytulając się ze mną. Ubrana była w zieloną koszulkę, jeansowe spodnie i czarne buty. Włosy miała spięte z tyłu. Jednym słowem wyglądała świetnie.

    – Cześć Sam. Chodź… – wtedy zaprosiłam ją do środka.

    Razem z Sam poszłam do siebie do pokoju. Tam już czekała na nas Natalie.

    – No witam.

    – Sam, to jest moja przyjaciółka Natalie. – przedstawiłam dziewczyny na co Nat wstała z mojego łóżka i przytuliła Sam. Natalie również wyglądała świetnie. Ubrała się podobnie jak ja. Biała bluzka na ramiączka oraz jeansowe krótkie spodenki.

    – Miło mi cię poznać, Sam.

    – Ciebie też Natalie. – dziewczyny odsunęły się od siebie, uśmiechając się.

    – To to gotowe na babski wieczór? – spytałam.

    – No jasne… – wtedy zza łóżka Natalie wyciągnęła dwie butelki wina. – Jesteśmy gotowe.

    Zaśmiałyśmy się razem.

    – A twoi rodzice i brat? – spytała Sam.

    – Rodzice pracują, a Alan jest u kumpla.

    – Czyli chata dla nas. – stwierdziła Nat.

    – No to zaczynamy zabawę. – powiedziałam.

    Minęło kilka godzin a my opróżniliśmy butelki które już zaczęły na nas działać. Rozmawialiśmy dużo, a Natalie i Sam zaprzyjaźniły się. Z czasem zaczełyśmy schodzić na intymne tematy.

    – Sam, a powiedz mi… – zaczęła Natalie. – ty też praktykujesz ten…no wiesz…”rodzinny sekret” jak reszta rodzinki Cass?

    – Cóż…wszystko zostaje w rodzinie…zobacz. – wtedy to Sam przybliżyła się i namiętnie pocałowała mnie z języczkiem.

    Widziałam jak Nat zagryzła wargę na nasz widok. A ja poczułam podniecenie na pocałunek Sam.

    – Hmm…czyli kobiety też lubisz.

    – Mhm… – zamruczała Sam. Już obie z Natalie wiedziałyśmy czego chce.

    Nat przysunęła się do Sam i delikatnie musnęła jej skóry na ramieniu. Widać było, że młodej spodobał się jej dotyk bo dostrzegłam u niej gęsią skórkę, a im bliżej Natalie była jej ciała tym bardziej nabrzmiałe stawały się sutki mojej kuzynki. Pomogłam kuzynce zdjąć bluzkę. Swoją także zdjęłam. Po chwili głaskania Nat zaczęła całować Sam po szyi i ramionach, aż dotarła do jej brodawki. Sam wydała z siebie cichy jęk. Nat zaczęła lizać jej sutki, każdego na zmianę. Widać było, że powoli zatraca się w przyjemności. Zjeżdżała coraz niżej, z piersi dotarła do podbrzusza. Natalie zdjęła moje kuzynce bieliznę. Sam automatycznie rozłożyła nogi szerzej i oczom mojej przyjaciółki ukazała się jej słodka różowa cipka. Patrząc na nie już nie mogłam wytrzymać tego napięcia i zaczęłam masować swoje piersi. Zaczęłam pocierać dłonią swoją muszelkę. Nat coraz śmielej lizała cipkę Sam, kiedy ta masowała również swoje piersi. Moja przyjaciółka na chwilę zaprzestała tą czynność by ściągnąć z siebie majtki. Sam od razu przyciągnęła do siebie jej nagie piersi. I zaraz potem dobrała się do jej cipki. Obie dziewczyny były już całkiem nagie. Znam Natalie i patrząc na nią widziałam, że moja kuzynka sprawia jej przyjemność. Ja też pozbyłam się majtek i oddałam się masturbacji.

    – Cassie, może dołączysz do nas? – z podniecenia wyrwała mnie Sam.

    – Z przyjemnością.

    Uklękłam na górze łóżka, a Natalie położyła się pode mną. W tej pozycji zaczęła od dołu lizać moją cipkę. Moja kuzynka nie chcąc stać bezczynnie położyła się na brzuchu przed Natalie i robiła jej minetkę. W tej pozycji wszystkie trzy zbliżałyśmy się do orgazmów. Po jakimś czasie zmieniłyśmy pozycję.
    Dotykałyśmy się z Nat cipkami i poruszałyśmy energicznie biodrami. W tym samym momencie dostałyśmy mega orgazm. Soki polały mi się po nodze a ciało przyszedł dreszcz. Nat po chwili westchnienia podeszła do Sam i ponownie zaczęła lizać jej cipkę.

    – Cassie…twoja kuzynka smakuje nieziemsko, może chcesz spróbować? – zapytała mnie Nat.

    – Jest mi cudownie, nie daj się prosić – rozkosznie powiedziała Sam.

    Nie czekając na moją odpowiedź moja kuzynka wypięła się na łóżku i zakręciła tyłkiem zachęcająco. Co mi tam, pomyślałam. Jak babski wieczór to na całego. Położyłam się pod Sam i zaczęłam lizać jej cipkę.
    Smakowała przecudownie. To było wspaniałe, gdy mogę posmakować cipeczki kuzynki. Natalie natomiast klęknęła za Sam i zaczęła lizać oczko jej tyłka. Nie musiałyśmy długo czekać, Sam doszła z wielkim okrzykiem. Językiem poczułam jak jej ciało drży.

    – To było wspaniałe. Teraz Ty się połóż, Cassie. – zaproponowała Sam.

    Położyłam się na sofie a Sam w pozycji 69 zaczęła mi robić minetkę. Ja oczywiście odwdzięczałam jej się tym samym. Och widać jak moja kuzynka była spragniona prawdziwych orgazmów. Dopiero co przeżyła jeden, a nadchodzi kolejny. Nat w tym czasie siedziała po drugiej stronie łóżka i patrząc na nas masowała swoją uroczą cipkę na zmianę wsadzając w siebie dwa palce. Jej widok tak mnie nakręcał, że szybko doszłam kolejny raz. Kuzynka również zalała łóżko swoimi sokami. Nat nadal siedziała sama po drugiej stronie, więc z Sam dosiedliśmy się do niej i we dwie na zmianę lizałyśmy jej cipkę.
    Jednak nam ani trochę nie chciało się kończyć. Razem ułożyliśmy się na łóżku.

    – Ohhh…jesteście takie wspaniałe. – powiedziała Sam.

    Każda z nas się ułożyła tak aby mogła lizać cipę partnerki. Sam lizała cipkę Nat, która lizała mi moją, a ja lizałam Sam. Zrobiliśmy taki lesbijski trójkąt.
    Każda pomagała sobie dodatkowo palcami. Byłyśmy tak blisko. Odczuwaliśmy taką przyjemność. W końcu doszłyśmy jednocześnie.

    Leżeliśmy następnie nago obok siebie. Ja i Nat po bokach a w środku Sam.

    – O matko…nigdy jeszcze nie miałam takiego seksu. – powiedziała Sam.

    – Och moja droga…stać nas na jeszcze więcej. – powiedziała Natalie.

    – Warto było urządzić sobie babski wieczór. – powiedziałam.

    – Oj warto. – powiedziała Sam i zaczęła dotykać mnie po cyckach, a potem schodziła do cipki.

    – Kuzynko…chyba jesteś napalona na więcej co? – spytałam zagryzając wargę.

    – Mhmmm… – mówiła Sam mając mój sutek w ustach.

    – W sumie ja też. – powiedziała Nat i zaczęła dotykać Sam po tyłku.

    Chwilę potem znowu zaczęliśmy się zabawiać ze sobą. Po kolejnym wspólnym orgazmie zasnęliśmy razem, mocno się obejmując.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Pelna kontrola

    Wracałem do domu na wakacje,  sesja zaliczona, wszystko ogarnięte, a na dodatek siedzę w pociągu z moją piękną dziewczyną, którą chcę przedstawić rodzinie i pochwalić się nią przed kolegami wzbudzając zazdrość koleżanek. Natalia jest wysoka, 178 cm, ma nogi modelki, co nie powinno dziwić, bo dorabia jako modelka, niewielki biust, ale tak śliczny, że za każdym razem gdy nie zakłada stanika, nie ma faceta, który by się nie oślinił na jej widok. Dopełnieniem całości są kasztanowe, mocno kręcone włosy, których kolor idealnie kontrastuje z zielonymi oczami- tytuł miss uniwersytetu jest tylko dodatkiem. SMS od mamy: będziemy na grillu u ciotki na Obrońców, wpadajcie tam od razu.
    Odpisuję: ok, weźmiemy taxi, będziemy chwilę po ósmej.
    Ciocia Danuta, była obiektem pożądania dla mnie i wszystkich moich kuzynów. Ma na imię Dana, ale wszyscy zwracają się do niej Lala, to nie jest żadne zdrobnienie, po prostu nawet jej rodzice, gdy jeszcze była dzieckiem zwrócili uwagę na jej nieprzeciętną urodę, ktoś rzucił, że jest piękna jak lalka i zostało. Ale jedzie ze mną pewna kandydatka na przejęcie palmy pierwszeństwa w byciu najpiękniejszą w okolicy.
    Gdy dojeżdżamy impreza się rozkręca, jest kilkanaście osób, prawie sama rodzina. Rodzinę mam aż nadto wyluzowaną, więc tylko wyłączam muzykę i mówię:
    -Hej wszyscy, to jest Natalia. Natalio to są wszyscy.
    I od razu znowu włączam muzykę, Natalia nie lubi robić wokół siebie zamieszania, szanuję to, ale widzę, że ferment zasiała, bo chłopcy stoją niczym karpie jeszcze przez chwilę. A po tej chwili wchodzi ciocia Lala, ona akurat lubi show, staje przy nas, ściska, całuje, prawi komplement za komplementem, a ja w tym czasie staram się wykonać proste działanie matematyczne w głowie. Jeśli Lala jest 22 lata starsza od Tomka, a Tomek ma teraz 21 lat, to ile lat ma ciocia Lala? Znałem wynik, ale nie wierzyłem w to co widzę, ciocia wygląda znacznie lepiej niż 10 lat temu, ba! Wygląda lepiej teraz niż wtedy, gdy onanizowałem się patrząc jak rozwiesza pranie w nocnej koszuli, której dziury na ramiona były tak duże, że co chwilę widziałem jej piersi. W dłoni ma drinka i dżointa, w sumie tak- przede wszystkim luz. Cieszę się, że nie opowiedziałem Natalii o cioci i moich ciągotach do podglądactwa. Zrobiło się ciemno- tańce. Ja nie mogłem się dopchać do mojej dziewczyny, ale unikałem cioci, choć to ona mnie przydybała. Tańczymy, jej ruchy są takie jak jej ciało- zmysłowe, uśmiech od ucha do ucha i szepcze do mojego:
    -Śliczna jest…
    -Tak, wiem.- odpowiadam krótko i staram się nie patrzeć na jej zbyt odważnie wycięty dekolt.
    -Brzydzisz się mną czy co? Ciągle unikasz mojego wzroku, patrzysz w niebo…
    -Wręcz przeciwnie ciociu, tylko tyle powiem.
    -Mmmm.- mówi ciocia i zbliża się do mnie całym swoim ciałem, a swoimi nogami obejmuje moją nogę.- Czuję, że nie jest ze mną najgorzej.- mówi Lala, ale język zaczyna jej się plątać od alkoholu.
    -Nie jest, oj nie jest…- robię pauzę, bo przez chwilę myślę czy jej nie powiedzieć jak się przy niej czuję teraz i myślę, a chuj, pijana jest nic nie będzie pamiętać -Według mnie ciocia wygląda teraz znacznie bardziej kobieco niż wtedy, gdy brzydko bawiłem się podglądając ciocię na przykład w kąpieli, jest ciocia żyletą.
    Lala popatrzyła na mnie z głową przechyloną w geście który wyrażał powątpiewanie w to co mówię.
    -Ty chcesz mnie uwieść?- spytała po chwili nie zmieniając gestu.
    -Proszę mi wierzyć, że gdyby nie było ze mną Natalii, już kombinowałbym jaki powód wymyślić, by zostać u cioci na noc.
    Uśmiechnęła się tylko. Potem już nie tańczyła, rozmawiała tylko z moimi rodzicami. Podszedł do mnie ojciec:
    -Tomek, ciotka się nawaliła, zostańcie u nie na noc, żeby mieć oko. Macie bagaże i wszystko, dobra?
    -Ok.
    -Natalia, jeśli chce, może jechać do nas, pewnie chce iść na plażę, a u nas ma furtkę.
    -Natalia?
    -W sumie dobry pomysł, bo o 6.00 biegam, a potem mogę na plażę.
    -No dobra, to ja zostanę. Przyjedzie ktoś po mnie jutro?
    -Ogarniemy.
    Goście pożegnani, tylko niedobitki zabierają swoje rzeczy, biorę ciocię Lalę pod pachy i prowadzę do domu. Nie mam w ramionach pijanego worka, a wspaniałą kobietę, która jest, delikatnie mówiąc, o obniżonym progu asertywności. Kładę ją na łóżku i walczę ze swoimi fantazjami, najpierw: zostaw ją w spokoju, nie dość, że ciocia to jeszcze napruta, nie fair- idę, a po chwili: chociaż buty jej ściągnij. Opcja “buty jej ściągnij” wygrywa, unoszę nogę cioci, opieram ją sobie na udach, rozwiązuję but, zsuwam go, powtórka, dobrze, że nie mam stopowego fetyszu. No ale przecież nie zostawię jej w ubraniach walących grillem, bluza, koszulka- niestety lubię ładną bieliznę, a jej piersi opinał stanik w odcieniach zieleni, z koronkowymi wstawkami i wykonanymi z pietyzmem lamówkami, dotykam przez chwilę, ale wstyd mi bardziej niż mi stoi. Spodnie- rozpinam guzik, ekspres, widzę śliczne majtki do kompletu ze stanikiem, kiedy zsuwam je z niej, wydaje mi się, że unosi biodra, by łatwiej poszło, zsuwając ubranie, na wysokości biodra cienki pasek majtek zaczepia się o mój mały palec, ściągając je nieco w dół uchylając bok jej łona, który ewidentnie był depilowany.
    Leży w samej bieliźnie obiekt moich fantazji i właściwie mogę z nią zrobić niemal co mi fantazja podpowie, ale stoję tylko i patrzę,  oglądam jej smukłe i niezwykle jędrne ciało centymetr po centymetrze. Atawizmy biorą górę, a mój sterczący penis nie zniesie teraz zdroworozsądkowej argumentacji, nie zaczynam nawet. Zaczynam skupiać się na celu, który leży bezbronny i niemal nagi w dużym łóżku. Zdejmuję koszulę i spodnie w pośpiechu, potem kładę się przy niej. Z jednej strony nie chcę tracić czasu i obracam na bok, by zerżnąć ją od tyłu, z drugiej raczej się nie obudzi i chciałbym się nacieszyć tym ciałem. Kładę się za nią i kładę niepewnie dłoń na jej biodrze. Zsuwam ją na udo, wciąż drżę, że się obudzi i zamiast się rozkoszować chwilą obmyślam możliwe do przyjęcia przez ciocię wymówki. Ale i to przestaje zaprzątać mi mózg, gdy ona sama obraca się na plecy i leży z ramionami nad głową. Dotykam jej brzucha, potem szyi, sunę zewnętrzną stroną dłoni po twarzy mojej cioci, a gdy docieram do pomalowanych mocno warg kładę na nich kciuka i rozchylam je lekko. Z otwartymi ustami i zamkniętymi oczami wygląda jakby czekała, aż ją ktoś pocałuje, a ramiona nad głową wyglądają jakby miała je tam przywiązane. Unoszę głowę, by na ją obejrzeć, a gdy widzę, czuję jak resztka mojej samokontroli i przyzwoitości znika razem z hamulcami wszystkimi. Biorę pasek jej szlafroka i faktycznie wiążę jej ręce w nadgarstkach. Podniecony tym, że kobieta, która była bohaterką moich fantazji jest teraz bezbronnym ciałem w pięknej bieliźnie i o opalonej skórze. Jest ciałem, obiektem z którym mogę zrobić i zrobię co mi ta fantazja, którą często odwiedzała jako uwodząca mnie ciocia Lala, podpowie, a już podpowiada mi wiele. Zastanawiam się chwilę,  w trakcie zahaczania jej spętanych dłoni o wezgłowie łóżka, czy taka nieobecna, podnieca mnie bardziej, czy jednak jej aktywność stymulowałaby mnie jeszcze mocniej- podnieca mnie bardziej. Leży jak zwierzyna na haku, całuję ją, rozchylam jej wargi swoimi i przesuwam po nich  językiem. Absolutny brak reakcji jest impulsem do całowania jej bardziej namiętnie, choć jej usta są całkowicie zdane tylko na moje pożądanie. Pocałunkami schodzę po szyi, ramionach i wracam do pokrytego piegami dekoltu. Całuję go, dotykam dłońmi, tak jak to robiłem fantazjując o niej. Całuję delikatnie skórę piersi wzdłuż lamówki jej biustonosza, czuję jak pachnie, czuję jak drżę. Drżącą dłonią dotykam jej biustu, zbliżam ją do moich całujących ust i wsuwam powoli palce pod materiał stanika. Odrywam usta i podnoszę głowę, by patrzeć na to co sam robię- patrzę. Palce znikają pod jej bielizną i czuję nimi miękkość i gładkość skóry, którą skrywają. Muskam opuszkiem skóry innej w dotyku, mniej gładkiej, ale równie miękkiej. Podniecenie chce rozerwać mi trzewia swoim gorącem, ale kiedy czuję, że dotykam jej sutka, a ten natychmiast sztywnieje pod moim dotykiem, przerażony patrzę na nią- śpi, przerażony bardziej hamuję jęk który chce wydostać się z mojej krtani, gdy orgazm rozrywa mi kutasa swoją intensywnością i wylewa z niego rzekę spermy tworząc powiększającą się plamę na moich bokserkach. Zdejmuję je z siebie i całkiem nagi, oblepiony wytryskiem w kroczu kładę się znów obok i przylegam całym ciałem do jej ciała, brudząc gęstym płynem jej uda. Wsuwam dłoń pod plecy cioci Lali i sprawnym ruchem rozpinam stanik, który zdejmuję. Ma obfity biust, który tak jak jej dekolt pokryty jest piegami. Skóra obu piersi dzieli się na dwie strefy- tę którą opaliła oraz nieopaloną, niemal bladą skórę, której piegi dodają powabu, a sutki odznaczają się swoim intensywnym kolorem. Dotykam ich dłońmi, pieszczę opuszkami, zaczynam całować i lizać, a gdy łączę obie pieszczoty skupiając je na samych sutkach, te robią się twarde i sztywne. Sterczące tak brodawki na piersiach, które są istotą kobiecości, działają wprost na mojego penisa, który także zaczyna się prężyć i sterczeć. Dłonie niemal automatycznie zjeżdżają w dół, a ja wiem, że za chwilę zobaczę jej cipkę. Kroczę, które w mojej chłopięcej wtedy fantazji, gęsto kryły grube i czarne włosy. Zsuwam jej majtki. Rozchylam nogi i widzę, łono, pokryte krótko przyciętym zarostem tylko do szczytu wzgórka łonowego, potem całkiem wygolone, ale kolor jej włosków jest równie zaskakujący, co dziko zmysłowy, ognisty- jest ruda. Chcę się przekonać jak smakuje, bo w moich snach i marzeniach, gdy byłem chłopcem zawsze częstowała mnie nią i była smakowita. Teraz układam głowę między jej szeroko rozłożonymi udami i przykładam język całą jego szerokością wprost do jej warg sromowych, które niemal całe obejmuję i przeciągam nim w górę w kierunku łechtaczki- jest słonawo kwaśna- robię jeszcze raz ten sam ruch językiem i jeszcze kilka razy. Czuję jak smak cipki mojej cioci staje się bardziej wyrazisty. Dzieje się tak ponieważ, jak zauważam, pod moim językiem jest coraz bardziej wilgotno. Ciocia robi się mokra, ale nie otwiera oczu i ani drgnie, jest wciąż należącym do mnie ciałem. Lubię, nawet bardzo lubię, lizać cipki, a ta jest dla mnie wyjątkowo kusząca nawet wtedy, kiedy już ją liżę. Z każdym ruchem języka, z każdym dotknięciem jej łechtaczki wargami czuję skurcze w krtani, które przypominają orgazm. Wdrapuję się na wiotkie ciało kobiety, w  którą zaraz  wsadzę mojego kutasa i z każdym centymetrem wzrasta nie tylko mój wzwód, ale i zachwyt. Kiedy moja głowa prześlizguje się między piersiami, a usta docierają do szyi i zaczynają ją całować, wkładam go w jej pochwę. Nie poruszam się przez chwilę-  chłonę. Jest miękka i delikatna w środku, choć czuję na kutasie, każdą fałdkę jej skóry, jest mokra, śliska i ciepła jakby tylko na mnie czekała.
    Ale gdy unoszę wzrok i widzę jej zamknięte oczy i twarz niemal martwą, czuję jak zwierzęco chcę ją pieprzyć, bo jest tak moja, tak bezbronna i tak zależna od moich żądz. Posuwam ją długo, jakbym posuwał lalkę nie Lalę, rozpala mnie to. Myślę już o tym, jak ją obrócić na bok i wsadzić cioci w odbyt. W tej chwili czuję jak przeszywa mnie rozkosz nie do opisania i z mojego podbrzusza elektrycznym wstrząsem przenika kutasa, który pulsując wciska w pochwę mojej zabawki spermę i po chwili mięknie. Wyciągam go szybko i klęcząc między jej nogami obserwuję jak sperma wypływa leniwie  z jej lśniącej wilgocią dziurki. Kładę się obok i sięgam do wezgłowia, by zdjąć pęta stamtąd. Jej ramiona opadają na jej ciało. Znowu patrzę, tym bardziej czuję, że mogę zrobić jej cokolwiek. Ta myśl zaczyna tłoczyć świeżą krew do mojego członka, a wraz z krwią i pęczniejącym kutasem wzbiera we mnie chuć, nieopanowana żądza, popęd jak  u psa, który wyczuwa gotową sukę. Klękam z kolanami po bokach ciała Lali na wysokości jej biustu. Chwytam za potylicę jej głowę jedną ręką, a kciukiem drugiej ponownie rozchylam jej usta lecz tym razem wpycham  palec głębiej rozsuwając jej zęby, by ostatecznie otworzyć szerzej buzię cioci Lali. Chcę ją mieć w każdy otwór, w który wsadza się penisa kobiecie i wsuwam go do jej buzi. Nieruchome wargi i język nie zniechęcają mnie ani trochę, w środku jest mokra od śliny, więc pieprzę ją w usta wciąż pewnie trzymając tył jej głowy. Robię to mechanicznie jakbym tylko chciał zaliczyć tę dziurę, bo tak właśnie jest. Wyjmuję kutasa z ust zdobyczy i widzę, że choć nie ruszała wargami, mam na nim ślady jej szminki.
    Z twardym od oralnej masturbacji buzią Lali  kutasem, klękam po jej prawej stronie i zdeterminowany zwierzęcym popędem, beznamiętnym ruchem kładę ją na bok. Ślady topu i majtek od bikini niemal świecą bladością na tle ciemnej opalenizny reszty skóry- to bardzo zmysłowy widok. Zmysły ciągnie zwłaszcza bladość skóry pośladków. Nie czekam. Układam głowę na ich wysokości, rozchylam je dłońmi  i zaczynam lizać, a właściwie ślinić, nie chcę jej pieścić, a nadać śliskości bym mógł łatwiej wsunąć w nią fiuta. Uginam jej nogi, by wypiąć jej pośladki. Kładę się przylegając do jej pleców i napieram trzymanym w dłoni dla sztywności i precyzji kutasem. Czuję jak z zadziwiającą łatwością przechodzi zwieracze i z jeszcze większą wypełnia jej odbyt. Wchodzę w nią cały od razu, aż czuję jak pośladki mojej cioci na moim brzuchu. Jestem w szale czując jak pieprzę ją w odbyt, czuję jak posiadam ją całkiem, czuję jak inne, mistyczne, choć znowu zwierzęce i zachłanne jest wkładanie kutasa w otwór, który nie jest to tego przeznaczony. Mam dłonie na jej piersiach, mam dłonie na jej biodrach, wpijam się w jej kark lub trzymam otwarte usta przy jej plecach, mam kutasa w jej tyłku, którym posuwam ją mocno. Pieprzę ją tak samo jak pieprzyłem w cipkę. Tracę kontrolę nad odruchami i wyję z rozkoszy w dygocie, który wprawia mojego fiuta w wibracje tak intensywne, że kolejny orgazm wstrząsa moim ciałem i spuszczam się w nią tym razem w odbyt, który pulsuje spenetrowany. Lubię spuszczać się w tyłku, jest inaczej, cieplej i tak miękko.
    Bezwolny skurcz mięśni jej odbytu wypycha mojego kutasa na zewnątrz. Zaraz za nim strużka spermy spływa po jej pośladku, kolejna po następnym skurczu i jeszcze jedna. Padam na plecy, opadam zaspokojony ze zwierzęcości na plecy. Oddycham i chełpię się przed samym sobą spełnieniem młodzieńczych fantazji w najbardziej perwersyjny sposób. Zaczynam się uśmiechać do siebie, gdy słyszę:
    -Co jest… Co to kurwa ma być…?- przebudzona ciocia Lala rozwiązuje wciąż spętane nadgarstki.
    Mówię:
    -Ciociu, zobaczyłem jak się ciocia sama pieści…
    Cisza.
    -I?- pyta niepewnie.
    -Zasnęła ciocia, a ja dokończyłem.- mówię spokojnie.
    Cisza.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz
  • Weekend z mezem i kochankiem, cz. 1

     Adam i Patrycja byli zgranym małżeństwem dziesięcioletnim stażem. On był niewysokim 35-latkiem z lekką nadwagą, ona 33-letnią niezwykle zgrabną blondynką o długich nogach oraz nie dużym, ale kształtnym biuście. Za obopólną zgodą Patrycja była jednocześnie w relacji z Pawłem, który był rówieśnikiem jej męża, ale na tym podobieństwa się kończyły. Paweł był zbudowany atletycznie i posiadał liczne tatuaże. Łączyła ich przede wszystkim fizyczność. Do tej pory ich trójkowa relacja opierała się na wspólnych obiadach w pełnym gronie oraz co jakiś czas na wyjazdach Patrycji do Pawła na randki we dwoje.

    W pewne piątkowe popołudnie pod koniec sierpnia Patrycja zbierając się do pracy zapytała męża:

    – Kochanie, co byś powiedział na szybki wypad poza miasto na weekend? Pobylibyśmy z Pawłem trochę więcej we troje. – Adam popatrzył na nią rozmarzonym wzrokiem widząc jak zakłada na siebie koronkowy stanik, a potem mocno wydekoltowany top.

    – Bardzo fajny pomysł, mam dzisiaj wolne więc przygotuję wszystko na wyjazd. A Paweł zbierze się tak szybko?

    – Haha założę się, że tak. Masz telefon, zrób mi fotkę. – mówiąc to pochyliła się wyzywająco, pokazując dekolt w całej okazałości. – Wyślij ją do Pawła i napisz że jak chce zobaczyć więcej to ma być gotowy na 19-tą. Opisz mu co i jak.

    – Jasne kochanie, miłego dnia w pracy.

    *

     Dzień zleciał Adamowi bardzo szybko. Zorganizował wynajęcie domku, spakował siebie i żonę, cały czas myśląc o tym co może się wydarzyć na wyjeździe. Po powrocie Patrycji z pracy tradycyjnie zajął się przygotowaniem jej kąpieli. Zawsze przed randką przygotowywał do niej żonę w sposób bardzo drobiazgowy, był to ich małżeński rytuał. Najpierw przygotował jej gorącą kąpiel i podał do wanny wódkę z Martini. Następnie dokładnie ją ogolił, tak że poniżej brwi była gładka jak niemowlę. Po wszystkim Patrycja zabrała się do robienia makijażu, który był chwilą wytchnienia i spektaklem dla Adama, ponieważ miał wtedy możliwość podziwiania ukochanego nagiego ciała swojej seksownej żony. Ostatnio coraz częściej obserwował je w takich okolicznościach, a nie podczas miłosnych uniesień, ale i tak był wdzięczny żonie za to że nawet szykując się na randkę pozwala mu podziwiać swoje wdzięki. Po zakończeniu makijażu Adam chciał zacząć jak zwykle ubierać swoją żonę, ale Patrycja pokręciła głową i usiadła na brzegu wanny. Rozchyliła powoli nogi pokazując w pełnej okazałości swoją świeżo ogoloną cipkę, sugerując na co ma ochotę. Adam natychmiast ukląkł przed żoną i po chwili wpatrywania się w jej kobiecość przylgnął do niej ustami, liżąc językiem okolice pochwy.

    – Ach Adam, kocham Cię. Jestem taka napalona na ten wyjazd i widzę w Twoich oczach że Ty też. Daj mi poczuć przedsmak tego co mnie tam czeka. – Mąż który zawsze bez wahania spełniał prośby Patrycji, mocno przyłożył się do swojego zadania. Kiedy przesunął język coraz wyżej wzdłuż jej muszelki i zaczął pieścić łechtaczkę, Patrycja westchnęła cicho i oderwała jego twarz od siebie. – Na razie wystarczy, zostaw resztę Pawłowi, chcę żeby to jego kutas dał mi pierwszy orgazm. No, ubieraj mnie kochany! Na co czekasz? – Adam szybko wstał i zaczął kontynuować ich rytuał, ubierając Patrycji koronkowe czerwone stringi, biustonosz od kompletu i czerwoną obcisłą sukienkę która ledwo zakrywała jej tyłek. To Adam zawsze wybierał dla niej stylizacje na randki. Patrycja przeglądnęła się w lustrze zadowolona z efektu.

    – Brawo kochanie. Możemy jechać po Pawła.

    *

    Całą drogę po kochanka Patrycja siedziała na tylnym siedzeniu w samochodzie, nie przestając pisać wiadomości z Pawłem. Nie odzywała się przy tym do prowadzącego męża ani słowem. Adam wyobrażał sobie o czym rozmawiają i już samo to mocno go podniecało. Kiedy podjechali pod mieszkanie Pawła, ten błyskawicznie pojawił się przy samochodzie. Ubrany był w koszulkę na ramiączkach, która podkreślała jego atletyczną budowę ciała. Usiadł od razu z tyłu, witając się z Patrycją całusem w policzek. Jedną z zasad zdrad kontrolowanych przyjętych w małżeństwie Patrycji i Adama była wyłączność na całowania w usta dla małżonka.

    – Cześć piękna! Fajny pomysł z tym wyjazdem, tak mnie napaliłaś tym zdjęciem, że nie mogłem się skupić na pakowaniu i nie wiem czy wszystko wziąłem. Siema Adam. – oderwał na chwilę dłoń od ud Patrycji i podał ją kierowcy, który potrząsnął nią w geście powitania i odpalił samochód. Droga upływała parze kochanków na flirtowaniu i luźnych rozmowach. Adam spoglądał co jakiś czas w lusterko patrząc na swoją ukochaną i jej chłopaka. W pewnym momencie Paweł zaczął wędrować palcami w pobliże szparki Patrycji. Zaczął gładzić ją przez koronkowe stringi, a kochanka przymknęła oczy i zaczęła oddawać się przyjemnemu dotykowi. W chwili kiedy Paweł zaczął odsuwać materiał oddzielający jego palce od wytęsknionej cipki kochanki, Patrycja stanowczo się sprzeciwiła.

    – Nie Paweł, to twój kutas ma tam pierwszy wejść. On ma mi dać pierwszy orgazm na tym wyjeździe. No, rozpinaj spodnie. – Paweł nie zwlekając przystąpił do działania, wyciągając twardniejącego kutasa. Adam pomyślał, że Patrycja dobrze wybrała i nie dziwi się jej, że lubi z nim sypiać. Patrycja nie dała jednak Pawłowi wejść w siebie, tylko zaczęła mu ssać ustami. Była w tym mistrzynią, pomyślał Adam. Kutas Pawła imponował rozmiarem, zarówno długością jak i grubością, a Patrycja brała go całego do ust. Od tego widoku i odgłosu z trudem przełykanej śliny, Adamowi zrobiło się ciasno w spodniach. Paweł zaczął coraz szybciej oddychać i przyciskać głowę kochanki do swojego kutasa, ale ta wyrywała mu się, patrząc z zadowoleniem na błagalne spojrzenie swojego chłopaka. Gdy ten wyrównywał oddech, Patrycja wracała do głębokiego gardła, aż ślina ciekła po jej brodzie kapiąc na tapicerkę samochodu.

    – Och zbliżam się, nie przestawaj! Słyszysz? Nie przestawaj! – krzyczał Paweł, ale na darmo. Patrycja bez litości przerywała w momencie kiedy kolejne „połknięcie” kutasa kochanka mogło skończyć się jego orgazmem. Kiedy ten dysząc patrzył rozgoryczonym wzrokiem na kochankę, Patrycja zwróciła się do męża, który bez słowa podglądał w lusterku całe zdarzenie.

    – Adam, pamiętasz jak pierwszy raz robiłam Ci loda? Ale byłeś zdziwiony. Nie wierzyłeś, że to mój pierwszy raz.

    – Nie da się tego zapomnieć, i nie dziw się, robiłaś to jak profesjonalistka. Myślałem wtedy że go połkniesz w całości. – Żona wróciła do zajmowania się swoim chłopakiem, w przerwach na oddech zwracając się do męża.

    – Uuuuh, pamiętam twoje reakcje wtedy, były słodkie. Uuuh, ale Paweł jest WIĘKSZYM wyzwaniem. Uuuuuh przy nim lepiej wykorzystuje swoje umiejętności. Uuuuuh ale mam ochotę Cię pocałować kochanie.

    – Ah ja też kochanie – odpowiedział Adam czując rosnące podniecenie. W tym momencie Patrycja przyspieszyła swoje ruchy, ewidentnie w ruch poszedł język, sztuczka którą Adam dobrze znał z dawnych czasów. Patrycja potrafiła lizać nasadę penisa i okolice jąder trzymając całego kutasa w ustach. W odpowiedzi na takie pieszczoty Paweł zaczął kurczowo zaciskać ręce i krzyczeć. Tym razem Patrycja nie przerwała, ale trzymała w ustach pulsującego kutasa kochanka. Wyssała go tak dokładnie, że po wyjęciu z ust nie było na nim nawet kropelki spermy. Usta Patrycji były natomiast pełne po brzegi, a w jej oczach było widać zadowolenie i satysfakcję. Adam przewidując co może się wydarzyć, zjechał szybko na pobocze. W tym momencie żona pochyliła się nad fotelem kierowcy i pocałowała go bardzo soczyście w usta, wlewając do gardła męża całą ich zawartość. Strużki spermy pomieszanej ze śliną które nie zmieściły się w ustach Adama, żona natychmiast wytarła palcem, następnie go z przyjemnością oblizując. Kiedy Adam połknął wszystko, przywarła łapczywie do ust męża całując go namiętnie i długo, jak na jednej z pierwszych randek po długich okresach rozłąki. Kiedy wreszcie się od siebie oderwali, Patrycja wróciła na miejsce, wyjmując z kieszeni fotela piersiówkę z whisky. Najpierw sama wypiła solidny łyk, następnie podała alkohol Pawłowi, który przyjął go z ochotą.

    – No jedź kochanie, szkoda tu tak stać na drodze. Mam nadzieję, że sperma Pawła smakuje Ci tak samo jak mi.

    – Każdy pocałunek z Tobą smakuje najlepiej na świecie. – odpowiedział, czym wywołał u żony lekki uśmiech.

    – To dobrze. Nie wzięłam na drogę nic bezalkoholowego, więc delektuj się tym smakiem przez całą drogę. – powiedziała pociągając kolejny łyk whisky i wracając do flirtowania z Pawłem. Po pół godziny jazdy dojechali wreszcie do celu. Weekend czas zacząć.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    XYZ

    Moje pierwsze opowiadanie, dajcie znać co poprawić i czy kontynuować tą opowieść.

  • Suki pana

    Oto pierwsza część opowiadania o pewnym szefie i jego podwładnych. Byłbym wdzięczny za Wasze komentarze. Dajcie mi znać, czy Wam się podoba i czy chcecie więcej części 😉 Pchnął. Mocno. Z moich ust wyrywa się przeciągły jęk. Trochę przesadzony. Nie to, że nie jest mi dobrze. Wojtek zna się na rzeczy. Och, zdecydowanie zna się na rzeczy. Ale lubi słuchać moich jęków. Głośnych i nieco teatralnych. Chce, żebym wydawał dźwięki jak tania dziwka. Kolejne pchnięcie i teraz on wydaje z siebie coś pomiędzy głębokim westchnieniem i przeciągłym mrukiem. Jemu też jest dobrze. Teraz, gdy jest już w środku, mości się wygodnie w moim wnętrzu. Rozpycha się. Wysuwa i wsuwa. Coraz szybciej. Bierze mnie na pieska. Przed oczami mam tylko białą poduszkę. Zaciskam dłonie na pościeli. Całe moje ciało przesuwa się w rytm jego pchnięć. Lewą dłonią przyciska mój bark. Prawą wodzi po mojej twarzy, a gdy odnajduje usta wpycha w nie dwa palce. Głęboko. Ssę je. Liżę, oblepiając ciepłą śliną. Smakują papierosami. Odchyla moją głowę, co odczytuję jako znak do oddania głosu. Po jego sypialni niesie się mokry bulgot wymieszany z westchnieniami i cichym sykiem powietrza wypuszczanego przez nos. Przyspiesza. Ujeżdża mnie coraz mocniej. Pcha. Wychodzi cały. Potem znowu wchodzi po same jajka. Moja dupa jest już na tyle rozwarta i rozluźniona, że nie stawia prawie żadnego oporu. Jeszcze kilka pchnięć i wychodzi ze mnie. Odwraca mnie twarzą do siebie agresywnym ruchem. Klęczy nade mną okrakiem. Jest czerwony i spocony. Perełki potu lśnią na jego pokrytej gęstym włosiem skórze. Nie patrzy na mnie. Nigdy na mnie nie patrzy. Chwyta swojego fiuta. Mokrego, śliskiego. Jest gruby i długi. Gładki, z tylko jedną żyłą pulsującą na całej długości. W odróżnieniu od reszty ciała, penis i jądra Wojtka są gładko wygolone. Wystarcza mu tylko kilka ruchów ręką w górę i w dół, a już po chwili moją twarz zalewa gęsta i gorąca sperma. Dużo spermy. Zawsze wystrzeliwuje z siebie ogromne ilości. Spijam to, co ląduje na moich ustach. Zlizuję nasienie z policzków, ale to, co trafiło w oczy i na włosy zostaje tam. Niczym jego trofeum. W końcu zerka na mnie. Nie, nie do końca na mnie. Obserwuje swoje dzieło. Patrzy na powoli płynące rzeczki spermy. Strząsa ostatnie krople na moją klatkę piersiową i wstaje. — Potrzebuję nowego — mówi, stojąc nagi przed dużym oknem. W ostrym świetle poranka wygląda jak młody bóg. Wysoki, szczupły, ale umięśniony. Jego ciemniejsza skóra doskonale współgra z gęstymi czarnymi włosami na nogach, rękach i torsie. — Jak to? — pytam niepewnie. Jestem zdyszany, dlatego mój głos jest niewyraźny i przesadnie cichy. No i boję się. Boję się, że Wojtek chce zakończyć nasz układ. Że chce wymienić mnie na kogoś innego. Na kogoś lepszego. A przecież tak bardzo się staram. — Normalnie — mruczy pod nosem. — Ale… Odwraca się w moją stronę i wbija we mnie mocne spojrzenie brązowo zielonych oczu. Przekrzywia głowę jak treser, oceniający poczynania swojego psiaka. A potem się uśmiecha. Brzydko. Złośliwie. — Kurwa, ty się boisz! — Prawie wybucha śmiechem, a ja czuję, że się czerwienię. Podchodzi do mnie. Patrzy mi teraz prosto w oczy. — Powiedz to! — Boję się — mój głos się łamie, sam nie wiem dlaczego. — Boję się, że… to się skończy. — Zależy ci tylko na kasie. To po części prawda. Zostałem jego suką, bo oferował sporą sumę. Prawie drugą wypłatę. Nie jestem gejem. Nie zależy mi na jego chuju, wpychanym w moją dupę. Owszem, też czerpię z tego przyjemność, ale potrafiłbym bez tego żyć. Jednak bez jego pieniędzy byłoby mi ciężko. — Nie — kłamię. — Och, zamknij się. — Uderza otwartą dłonią w moją twarz. Resztki spermy przylepiają się do jego ręki. Kręci go to. Widzę kątem oka, jak jego wymęczony fiut znowu zaczyna podrygiwać. — Jesteś tylko dziwką, lecącą na hajs. Ale na twoje szczęście nawet mnie to jara. Staram się to zamaskować, ale ulga wypycha z moich ust westchnienie. — Lubię robić z ciebie pedała. Lubię myśleć, że pierdolę cię w dupę, podczas gdy twoja żonka gotuje dla ciebie obiadek. Lubię wyobrażać sobie, jak całuje cię na powitanie w policzek, na którym zaschła moja sperma. Z każdym słowem, jego kutas staje się większy i twardszy. — Ale potrzebuję kogoś nowego. Pedała. Znajdź go dla mnie. — Tak, panie. Uśmiecha się. Jest zadowolony. Wstaje i podchodzi do szuflady komody, z której wyjmuje ogromny korek analny. Pluje na niego i rozmasowuje na czarnej powierzchni ślinę. Niewiele śliny, bo moja dupa i tak jest odpowiednio rozwarta. Poza tym, lubi wpychać go siłą. Na sam widok mój puls przyspiesza. Nie lubię tego. Nie lubię uczucia twardej gumy obracającej się w mojej dupie. Nie lubię tego dziwnego uczucia podczas siadania i wstawania. Nie lubię, gdy Wojtek wysyła do mnie wiadomości i każe mi robić sobie zdjęcia tyłka z korkiem w środku. Ale on to lubi. Odwracam się bez słowa. Wypinam dupę, a on daje mi porządnego klapsa i bez zbędnych ceregieli wsuwa korek po samą nasadę. Boli. Trochę przeceniłem swoje możliwości. Mięśnie zdążyły już stężeć po ruchaniu. — Na noc możesz go wyjąć. Nie wcześniej. — Tak jest. — I pamiętaj. Do jutra masz mi kogoś znaleźć. — Postaram się. — Nie. Masz to zrobić. — Tak. — A teraz wypierdalaj. I pozdrów żonę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fajny Chłop