Category: Uncategorized

  • Starszy wspolnik

    Nazywam się Dominik. Mam 30 lat, jestem wysokim, zielonookim szatynem o nienagannie przystrzyżonym zaroście. Zawodowo jestem adwokatem- młodszym wspólnikiem w jednej z polskich kancelarii prawniczych. Historia ta będzie dotyczyła mojej koleżanki po fachu- Beaty, piastującej stanowisko starszej wspólniczki. Nadmienię, że Beata jest wysoką, piwnooką, piekielnie ponętną kobietą o czarnych włosach i opalonej skórze. Właśnie wszedłem do kancelarii po wygranej negocjacji w sprawie fuzji dwóch potężnych klientów. Idąc ubrany w swój ulubiony granatowy garnitur w bordową kratę, białą koszulę z krawatem i brązowych butach korytarzem spotykam się z owacjami wszystkich pracowników naszego działu włącznie ze wspólnikiem zarządzającym. Błądząc wzrokiem po wszystkich przyjmuję gratulacje delikatnym skinaniem głowy oraz uśmiechem ma twarzy dostrzegam Ciebie. Zawsze lubiłaś pokazywać swoją wyższość nade mną a nawet niejednokrotnie osobiście pokazywałaś mi moje miejsce w szeregu. Twoje oczy jednak dzisiejszego dnia patrzą na mnie trochę inaczej niż zwykle- a przynajmniej tak mi się wydaje.. jednakże i tym razem zamiast pogratulować mi mojego sukcesu powoli odwróciłaś się i ponętnie kręcąc biodrami poszłaś w stronę swojego gabinetu. Po przyjęciu gratulacji poszedłem do swojego gabinetu w celu sporządzenia protokołu z umowy fuzji. Gdy otworzyłem drzwi na stole ujrzałem butelkę Pappy Van Vinkle oraz list. Uśmiechnąłem się lecz gdzieś z tylu głowy pojawiła się niepewność pod tytułem „Co to tu robi?”. Otworzyłem list a w nim znajdowały się krótkie słowa uznania i gratulacje. Nieco zmieszany wrzuciłem list do swojej aktówki, butelkę postawiłem w swojej mini lodówce a sam zająłem się sporządzaniem protokołu. Do domu wróciłem około godziny 21:00. Garnitur odwiesiłem na wieszaku w swojej garderobie, po czym ubrany w luźne ubrania zacząłem przyrządzać sobie kolację. W międzyczasie dostałem SMS-a z nieznanego mi jak dotąd numeru „Podobał Ci się prezent?” Po chwili konsternacji odpisałem „Tak, bardzo mi się podobał”. Przez cały wieczór nie dostałem już żadnej wiadomości z tego numeru, zjadłem kolację, umyłem się i położyłem się spać myśląc o dzisiejszych sytuacjach. Przez kilka tygodni nie działo się nic co by zaburzyło mój spokój, lecz pewnego dnia znowu przyszedł SMS z tegoż samego, nieznanego numeru. „W tym nowym garniturze i w tym nowym krawacie wyglądasz niczym Ares, jeśli nie masz dzisiaj planów przyjedź do hotelu… pokój 1129, bądź o 22:00- wejdź, drzwi będą otwarte. Czekam i do zobaczenia” Pod wiadomością było dołączone zdjęcie kobiety stojącej w seksownym, czarnym, koronkowym komplecie oraz pończochach z podtrzymującym je pasem. Na stopach miała założone szpilki potocznie zwane „szklankami” – jednakże na tym zdjęciu nie było widać twarzy. Poczułem się dość niepewnie i przez resztę dnia nie mogłem skupić się na pracy. Zostałem wezwany do Beaty na przysłowiowy „dywanik” w celu wyjaśnienia błędów we wnioskach do sądu, oczywiście wynikających z braku kompetencji stażystów. Niemniej jednak dostałem srogi opierdol w zasadzie za coś czego nie zrobiłem. Pomyślałem sobie „głupia suka, dawno chyba nikt Cię nie zerżnął skoro warczysz na mnie z powodu, na który nie miałem wpływu”. Miałem wrażenie, że Beta jednak znów patrzy na mnie trochę inaczej niż zwykle- w jej anielskich oczach jest coś mocno niepokojącego. Po wizycie na dywaniku zapomniałem już o SMS-ie i wróciłem do dalszej pracy. Gdy do dochodziła godzina 20:00 zacząłem się zbierać do domu i wtenczas przypomniałem sobie o wiadomości, którą dostałem rano. Miałem pewne obawy co do tej wizyty lecz z drugiej strony chciałem się dowiedzieć kto napisał te wszystkie wiadomości. Wsiadłem do swojego Mercedesa i udałem się pod wskazany adres zupełnie nieświadomy tego co się za chwile stanie. Zaparkowałem auto na parkingu najbardziej prestiżowego hotelu w mieście i wsiadłem do windy. Przyjechałem na najwyższe, 10 piętro i idąc wzdłuż korytarza dotarłem pod drzwi pokoju wymienionego w liście. Naciskając klamkę poczułem, że nie ma we mnie żadnych innych emocji tylko podniecenie. Wszedłem do pokoju a w moje oczy od razu rzucił się (mówiąc kolokwialnie) kolejny list. „Wyjdź na taras”. Wychodzę na taras i widzę ją- Beatę, ubraną tak jak ta kobieta ze zdjęcia w wiadomości. Uśmiecham się szeroko na co ona także odpowiada uśmiechem i zbliża się do mnie powoli, w tym samym czasie subtelnie oblizując usta. B: Zaskoczony? D: Nawet nie wiesz jak bardzo.. musiałaś zadać sobie wiele trudu, żeby zobaczyć mnie w takim stanie. B: Fakt, nie było to proste, szczególnie dziś gdy wezwałam Cię na swój dywanik.. już miałam ochotę Ci o wszystkim powiedzieć, gdyż widziałam obłęd w Twoich oczach haha.. D: Tak w ogóle to po co mnie tu zaprosiłaś? B: Uznałam, że butelka Pappy nie będzie wystarczająco dobrym prezentem gratulacyjnym. Pomyślałam, że mogłabym Ci dać coś więcej, a tym czymś będzie awans na starszego wspólnika.. co ty na to? D: yyy.. Beato to byłby najwspanialszy prezent na świecie, dziękuję Ci za to.. wiesz ile to dla mnie znaczy.. pracuję dla kancelarii już tyle lat i jest ona dla mnie bardzo ważna. B: Wiem o tym, Ty dla kancelarii też jesteś bardzo ważny, dlatego nie mogę pozwolić na to aby kancelaria straciła taką perełkę jak Ty. D: Dziękuję Ci jeszcze raz… B: Widzisz drogi Dominiku to jeszcze nie koniec niespodzianek.. ostatnimi czasy byłam dla Ciebie okropna a dziś masz szansę odegrać się na mnie. Sposób w jaki powiedziała ostatnie zdanie przyprawił mnie o gęsią skórkę. Złapała mnie za rękę i nie spiesząc się powolnym krokiem zaprowadziła mnie do sypialni, w której znajdowało się łóżko o wymiarach 200cmx300cm. Podczas tej krótkiej podróży nie byłem w stanie skupić się na niczym innym tylko na stukocie jej obcasów. Stanęliśmy obok łóżka a z jej ust wydobyły się słowa „Od tego momentu przestałam być Twoją szefową, zdegraduj mnie do pozycji swojej kurwy”. Na te słowa zrobiło mi się gorąco a dreszcz przeszył moje ciało od stóp do głowy. Z drugiej strony miałem teraz pełną kontrolę nad swoją szefową. Złapałem ją ja gardło, ścisnąłem mocno i przyciągnąłem do siebie. Spojrzałem jej głęboko w oczy a ona już zaczęła dyszeć. W jej oczach rozpoznałem spojrzenie, które posłała mi w dniu wygranej fuzji oraz wtedy, gdy byłem u niej na rozmowie upominające. Ta suka wszystko sobie zaplanowała i to bardzo skrupulatnie. Nie dam Ci tego czego byś chciała od razu- pomyślałem. Pocałowałem ją namiętnie.. D: Na kolana.- powiedziałem, a ona bez żadnego słowa sprzeciwu spełniła polecenie. Poleciłem jej związać te śliczne kruczoczarne włosy w kucyk a sam zdjąłem swój krawat i zawiązałem go na wysokości jej oczu tak, by nie widziała co robię. W kącie sypialni leżała jej skórzana torba a w niej kajdanki oraz pasy, które umożliwiły mi przywiązanie jej kończyn do łóżka. Gdy już tak leżała obezwładniona na łóżku dysząc z podniecenia, ekscytacji i przerażenia jednocześnie, ja nalałem sobie whisky i dodałem lodu patrząc na nią i myśląc jak by ją ukarać. Wyciągnąłem jedną kostkę lodu ze szklanki, podszedłem do niej i powoli przejechałem kostką po szyi, zahaczając o sporej wielkości piersi i sutki, i tak poprzez brzuch dotarłem do jej cipki. Wodząc kostką lodu w okolicy łechtaczki wydała z siebie przeciągnięty jęk niczym Walkiria. Rzuciłem kostkę lodu w kąt i zacząłem całować miejsca, po których przed chwilą wodziłem kostką lodu a Beata wiła się z przyjemności przy każdym pocałunku. Dotarłem do jej ud i zacząłem zabawę- całowałem wszystko dookoła za wyjątkiem jej mokrej cipki. Pachniała niesamowicie słodko lecz jeszcze nie mogłem dać jej tej przyjemności.. jeszcze nie teraz. Jej ciężkie oddechy i jęki przeplatały się razem z przekleństwami. Wreszcie językiem dotarłem do punktu docelowego.. jej jęki i pomruki przerodziły się w krzyk rozkoszy, całkowicie straciła kontrolę nad swoim ciałem. Do pieszczot dołu dołożyłem pieszczoty sutków.. wiedziałem, że nie mogę lizać jej zbyt długo, bo za chwile będzie szczytować. Przestałem. Odwiązałem jej ręce i oczy, a ona jednym ruchem przesunęła się do mnie i złożyła na moich ustach najbardziej namiętny pocałunek jakiego kiedykolwiek doświadczyłem. B: Błagam Cię zerżnij mnie, słyszysz? Obiecuję, że przestanę być dla Ciebie oschła i niemiła ale błagam, wejdź już we mnie.. proszę”. D: O nie nie.. najpierw przede mną klękniesz i się z nim przywitasz.. Zdjąłem koszulę i usiadłem w fotelu, a Beata zaczęła rozpinać mój pasek od spodni po czym jednym ruchem zrzuciła je na ziemię razem z bokserkami. Popatrzyła na niego, uśmiechnęła się pod nosem, oblizała usta i zaczęła jeździć językiem po żołędziu. Po chwili zabawy językiem przeszła do ssania i tu muszę przyznać.. robiła to zawodowo. Wiedziałem, że ma w tym doświadczenie ale nie byłem świadomy tego, że robi to jak rasowa suka. Po kilkunastu minutach zabawy jej oczy zdradzały jedyne pragnienie jakie miała tej nocy.. Kazałem jej wstać i uklęknąć na łóżku podpierając się rękoma. Gdy to uczyniła podszedłem do niej i bez żadnego ostrzeżenia wbiłem się w jej cipkę po same jaja. Zaczęła jęczeć i oddychać niemiarowo. Moje głośne oddechy przeplatały się z jej przekleństwami.. B: Rżnij mnie jak dziwkę słyszysz? Zeszmać mnie. D: Zamknij się, kim jesteś, że teraz do mnie mówisz? No kim kurwo? B: Jestem kurwą! Twoją kurwą! I tylko Twoją kurwą! Dostała ode mnie salwę siarczystych klapsów w tyłek.. momentalnie jej ciało wygięło się w łuk i przeszył ją potężny orgazm. Opadła na łóżko. Złapałem ją za szyję i szepnąłem „To jeszcze nie koniec Beatko” i uśmiechnąłem się złowieszczo. Podniosłem ją i zaprowadziłem do łazienki, gdzie było lustro pokrywające całą ścianę. Postawiłem ją przy zlewie, ona obróciła się, wypięła tyłek i w lustrze przyglądała się jak mój penis znowu w nią wchodzi. Rżnąłem Beatę tak jak sama chciała utrzymując z nią cały czas kontakt wzrokowy. Zaczęła głośno jęczeć, ja złapałem ją za kucyk i zacząłem mocniej dopychać biodrami.. swoją drugą dłonią złapałem za jej pierś i zacząłem masować i szczypać sutki. Jej ciało zaczęło drżeć a ona sama przestała na chwile oddychać po czym wydała z siebie głośny krzyk.. przy czym ja powiedziałem „Dochodzę” a ona w mgnieniu oka padła na kolana i przyjęła obfitą salwę spermy na twarz a drugą część połknęła. B: Słodko smakujesz.. coś czuje, że długa noc dziś przed nami. D: Dzięki, Ty także masz nieziemsko dobre soczki.. mam nadzieję, że jutro załatwisz nam zwolnienie z pracy. B: Och Domisiu.. oczywiście, że tak. Poza tym od dziś jesteś starszym wspólnikiem w kancelarii, nikt nie będzie dociekał dlaczego nie ma Cię w pracy D: Oj Beatko, zawsze myślałem, że jest w Tobie trochę diablicy.. ale nie sądziłem, że jest jej aż 80% a tylko 20% anioła.. B: To prawda Domisiu, ale przecież za to mnie właśnie uwielbiasz… Cdn… P.S jest to moje pierwsze opowiadanie, konstruktywna krytyka jest jak najbardziej miłe widziana 😉

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    D
  • Potega terapii cz. I

    Potęga terapii

    Rozdział I

    Znakiem czasów jest zastąpienie powszechnej ‘wiedzy’ tą medyczną. Osądy znachorów, szeptuch, ba, nawet mądrości bez zapowiedzi rozrzucane przez co drugą starszą osobę, odchodzą do lamusa. Na każdą przypadłość dział medycyny ma już zarezerwowane miejsce w podręcznikach.

    Nie inaczej jest z nauką o umyśle ludzkim. Psychologia coraz śmielej sięga do zakamarków umysłu ludzkiego, starając się poprzestawiać klepki tak, aby człowiek funkcjonował, według nich, lepiej.

    Niektórzy mówią jednak, że ‘lepsze jest wrogiem dobrego’. Na koniec wydarzeń przedstawionej historii, do tych niektórych z całą pewnością dołączy Marcin.

    Drobny, ciemnowłosy chłopak, stawiający pracę umysłu ponad wszelkie wysiłki ciała. Marcin jest osobą o szczerym sercu, mającym za swój pierwszy obowiązek pomaganie ludziom. Jego altruizm jest jego największą wadą jak i największą zaletą. Jest to w końcu element ducha, na który szczególną uwagę zwróciła jego – obecnie już – dziewczyna, Marysia.

    Marysia należy do ludzi, w pełnym tego słowa znaczeniu, nieświadomych. Jest nieświadoma swojej inteligencji, przez co nieczęsto się odzywa. Nie zdaje sobie sprawy z własnej wartości, przez co jej ulubionym miejscem na imprezach jest najdalszy kąt. Jest również nieświadoma swojego potencjału fizycznego, przez co zamiast chodzić w kusych spódniczkach, wędruje dziarsko w niemalże męskich ubraniach.

    Nade wszystko jednak Marysia nie należy do ludzi zdecydowanych. Będąc całe życie popychadłem, postanowiła zmienić wszystko stawiając swoją dumę na szali. Udała się do psychoterapeuty, celem poprawy swojej swojej samoświadomości. Stało się to co prawda za wyraźnymi sugestiami Marcina ale przecież koniec końców, jej chłopak nie mógł pójść tam zamiast niej, prawda?

    *****

    – Jak rozumiem to oznacza kfc?

    Dobiegający jakby zza ściany głos Marcina przebił się wreszcie przez rozmyślenia Marysi.

    – Jasne, czemu nie.

    Momentalnie czując na siebie złość za niewypełnienie zadania domowego, Marysia z westchnieniem opadła na fotel. Kolejny raz zamawiają jedzenie na wynos, zamiast zrobić coś smakowitego w domu. A ona kolejny raz na to pozwoliła, zamiast – zgodnie z poleceniami Pani Beaty – postawić się i zaproponować alternatywę.

    „Dwa miesiące terapii, jak psu w..” – pomyślała z poirytowaniem.

    Marysia wydawała tygodniowo 200 złotych w tym jednym, jedynym celu. Aby poprawić swoją samoocenę i nauczyć się stawiać na swoim.

    Brak pewności siebie wynika raczej z trudnych relacji z rodzicami niż problemów natury fizycznej. Bo natura z pewnością nie poskąpiła Marysi. Niska, ciemnowłosa dziewczyna z wąskimi ustami, próbująca niezgrabnie ukrywać swoje masywne piersi, zupełnie nie pasujące do jej sylwetki. Szczupła talia współgrała ze zgrabnym tyłkiem, który również nie jest w centrum uwag, przez preferowaną garderobę. Jej śliczna buźka nieczęsto rozjaśniała się uśmiechem. Nie dlatego, że nie było do tego okazji. Raczej we znaki dawał się niepokój, który nie odstępował jej na krok.

    Marcin często i ochoczo kibicował swojej Marysi, próbując podnieść jej samoocenę. W końcu zaproponował (i bardzo uparcie się tego trzymał) wizytę u psychoterapeuty. Wybór padł na Panią Beatę.

    Marysia w zamyśleniu spojrzała w okno, przypominając sobie ostatnią wizytę.

    *****

    – Pamiętaj Marysiu, to jest bezpieczna oaza. Możesz śmiało podnieść wzrok i kontynuować opowieść patrząc mi w oczy.

    Marysia z trudem wykonała polecenie. Jej wzrok padł na piwnooką, dojrzałą kobietę, siedzącą z założonymi nogami w krótkiej czarnej spódniczce i białej koszuli. Jej ubranie opasało bogate ciało, którego zazdrościć jej mogła niejedna nastolatka. Pani Beata w pełni zdawała sobie sprawę ze swoich atutów, podkreślając je wyraziście.

    “Też bym chciała mieć w sobie tyle odwagi” Pomyślała Marysia zanim wróciła do swojej opowieści.

    – Zatrzymajmy się tu na chwilkę. – Pewny głos terapeutki przerwał Marysi w połowie zdania.

    – Jeśli dobrze rozumiem, choć nie pomagasz mi swoją ogólnikowością i omijaniem kluczowych elementów. – Pani Beata zgromiła wzrokiem swoją podopieczną – To właściwie Twój pierwszy związek rozpadł się ze względu na szczenięce podejście Pani pierwszego partnera do miłości fizycznej – a konkretnie do Pani odmowy na jej uprawianie?

    – W zasadzie…. To tak.

    Terapeutka zanotowała kilka uwag w ciszy. Przeklęta kobieta, wyciągnie wszystko co chce. Po chwili, cisza została przerwana przez Panią Beatę.

    – Wspaniale.

    – … poważnie?

    – Zgadza się.

    – A czy mogłabym się dowiedzieć co jest w tym wspaniałego?

    – Otóż to, Marysiu – Mówiąc to Pani Beata pochyliła się do przodu, i złożyła ręce opierając je na kolanach. Jej dekolt wyglądał, jakby miał zaraz wybuchnąć. – Że mamy wspaniały materiał do przepracowania i doskonałą okazję na odzyskanie Twojej władzy.

    *****

    Kino było przepełnione jak w każdy czwartek. Coś związanego ze studenckimi zniżkami, cholera wie. Marcin z westchnieniem rozpoczął mozolne przepychanie się przez falujący tłum ludzi, niejednokrotnie poprzebieranych w różne kostiumy. Być może wybranie się na premierę nowego filmu ze stajni Marvela nie było najlepszym pomysłem, ale Marcin nie chciał czekać.

    Sala 4 znajdowała się na samym końcu wąskiego, przyciemnionego korytarza. Czerwona dywanopodobna wykładzina zawsze wprawiała Marcina w specjalny nastrój. Połączenie tego z charakterystycznym acz niewytłumaczalnym zapachem kina wciskało chłopakowi uśmiech w usta.

    Skręciwszy w swoje wejście, zwrócił uwagę, że rozpoczęły się już reklamy. Gapiąc się na zwiastun nowego filmu, Marcin potykając się wdrapał się na swój rząd. Spojrzał się na – jeszcze przed wyjściem do łazienki swoje – miejsce i zobaczył siedzącą tam, speszoną Marysię. A obok niej siedział chłopak, obok grupy swoich kumpli, rozprawiając głośno o oczekiwanym spektaklu.

    – Co się dzieje? – Zapytał głupkowato.

    – No bo.. Oni mieli bilety z internetu i chyba na to samo miejsce co ja miałam. Więc się przesiadłam.

    – No kurde, ale co ja mam teraz zrobić? Przecież to jakiś scam jest. – Marcin zerknął niepewnie na niezwracającego na niego uwagi chłopaka. Był dużo większy od niego, poza tym obok miał kumpli. Kiepska sprawa.

    – A zwróciłaś uwagę obsłudze? Przecież to jakaś pomyłka musi być.

    Marysia siedziała w ciszy, w przyciemnionej sali widać było rumieniec wypływający na jej policzki.

    Z cichym westchnięciem, Marcin usiadł obok swojej wybranki, czując jak dobry humor wypływa z niego jak z przebitego balona.

    *****

    Gniewne buczenie Marcina ustało w końcu. Marysia siedziała speszona i wpatrywała się we wściekłą twarz swojego chłopaka.

    Tej sceny nie zobaczył, tamtego nie widział. Tragedia normalnie.

    Ale ma jednak dużo racji. Nie powinna była do tego dopuścić.

    Marysia przygryzła wargę, zbierając się na odwagę.

    – Marcin..

    – No co.

    – Bo jak byłam ostatnio na terapii…

    – Oj warto było, efekty widać jak na tacy.

    Marysia przerwała z kwaśną miną.

    – Przepraszam no. Słucham.

    – Pani Beata zaproponowała pewien eksperyment..

    *****

    – Ale jak.. zdominować?

    – Tak, Marysiu. Zdominować.

    – Ale… ale jak?

    Pani Beata zdjęła okulary i zaczęła przecierać je ściereczką wystudiowanym ruchem. Starannie założyła z powrotem i rozpoczęła wykład.

    – Widzisz, musimy wykorzystać możliwość bezpieczeństwa Twojej relacji, w której przejmiesz kontrolę aby ją eskalować na zewnątrz relacji. Włączysz ją do codzienności swojego życia. Ale aby tego dokonać, musisz się przyzwyczaić do tego uczucia. Niech ono Cię wypełni. Niech Tobą pokieruje. Masz je w sobie, tylko nie zdajesz sobie z jego istnienia sprawy. Trzeba ją wyciągnąć z odmętów Twojego ‘Ja’ na wierzch. I wierzę, że seks jest najszybszą i najpotężniejszą drogą do tego.

    Pusty wyraz twarzy Marysi wywołał westchnięcie Pani Beaty.

    – Słuchaj uważnie…

    ***

    Ciszę w mieszkaniu Marysi i Marcina przerywało ciche posapywanie kochanków. Przykryta kołdrą Marysia podskakiwała łagodnie po swoim chłopaku.

    – Muszę pamiętać, żeby wysłać Twojej terapeutce kwiaty. – Wysapał Marcin.

    Marysia uśmiechnęła się półgębkiem i kontynuowała jazdę. Jej wielkie piersi były uwolnione z okowów biustonosza. Podskakiwały bezwiednie razem z ruchem, nadawanym przez ich właścicielkę. Marcin nie mógł nacieszyć się widokiem swojej ukochanej, będącej na górze – gdzie jeszcze jej nie było.

    Widząc wyraz coraz większego zadowolenia, Marcin poczuł wzbierające napięcie.

    “Cholera, jeszcze nie, jeszcze chwilkę” Pomyślał w desperacji.

    Nigdy nie był długodystansowcem, preferował ‘szybkie numerki’. Nigdy nie słyszał od swojej dziewczyny słowa sprzeciwu na taki stan, więc się tym specjalnie nie przejmował. Tym razem po prostu chciał nacieszyć się cudowną zmianą.

    Kiedy już nie mógł dłużej kłócić się z przeznaczeniem, wysapał – Dochodzę.

    Przygotował się w oczekiwaniu na nirwanę. Poczuł jednak, że zamiast przyspieszyć, Marysia zwolniła. Spojrzał na nią, i zdał sobie sprawę, że jest niezwykle czerwona na całej twarzy.

    – Nie.. – Cichy szept wydobył się z ust Marysi.

    – Co? – Zapytał się w porywie błyskotliwości Marcin.

    Marysia przełknęła ślinę i zatrzymała się.

    – Dojdziesz wtedy, kiedy Ci na to pozwolę.

    Tym razem głos dziewczyny zabrzmiał głośniej, pewniej.

    Zmieszany Marcin zaryzykował. – A czy.. mogę dojść?

    Lekki uśmiech pojawił się na twarzy Marysi. – Jeszcze nie.. jeszcze chwilę.

    Po czym rozpoczęła z powrotem ujeżdżać chłopaka.

    Klask. Klask. Klask.

    – Marysiu.. ja naprawdę zaraz dojdę!

    – Jeszcze nie…

    Klask. Klask. Klask.

    – Maryśka, dojdę!

    – Powiedziałam, jeszcze nie!

    KLASK. KLASK. KLASK.

    Zgrabny tyłek Marysi coraz mocniej podskakiwał i opadał na umęczonego Marcina. Wyraz ekstazy wykręcił twarz dziewczyny w dzikim grymasie. Zaczęła coraz głośniej oddychać. Spojrzała na biednego chłopaka, i widząc walkę na jego twarzy, jeszcze mocniej zaczęła się nabijać na jego pałę. Kilka chwil dzieliło ją od orgazmu.

    KLASK. KLASK. KLASK.

    – OOOCH TAAK. – Powietrze rozdarł przenikliwy krzyk Marcina, który w konwulsjach pompował swoja spermę w swoją dziewczynę.

    Marysia opadła ostatni raz, z rozczarowaniem widocznym na twarzy.

    – To było.. bardzo ciekawe. – Wykrztusił Marcin. – Przepraszam?

    – Nic się nie stało. Następnym razem sobie dasz radę.

    Marysia zsiadła ze swojego ukochanego, czując irracjonalny przypływ głębokiego podniecenia. Co prawda nie udało jej się osiągnąć orgazmu… Ale chyba osiągnęła coś innego.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej
  • Nie-zwykla Rodzina cz 53. – Ostre zabawy z nauczycielka

    Dostałem dziwną wiadomość od mojej nauczycielki, pani Irene. Napisała mi że chciałaby ze mną przećwiczyć jedną rzecz. Zapewne chodzi o moje stopnie, które są….ech…szkoda gadać.
    Po południu udałem się do jej domu. Zapukałem do drzwi. Kiedy je otworzyła, zauważyłem że Irene jest w szlafroku.

    – Dzień dobry.

    – Witaj Alan. Dobrze że zgodziłeś się przyjść. Wejdź do środka.

    Wykonałem jej polecenie. Gdy zamknęła drzwi od razu przysunęła się do mnie i dała soczysty pocałunek. Zdziwiony dopiero z czasem go oddałem.

    – Wow…Irene…

    – To na początek…jak mówiłam dzisiaj przetrenujemy parę rzeczy.

    – Rozumiem że nie chodzi o lekcje? – pytałem z cwaniackim uśmieszkiem.

    Ta jednak szybko zrzuciła z siebie szlafrok. Miała na sobie jedynie koronkowe majtki i stanik.

    – Nie. Nie chodzi. – przysunęła się bliżej, chwytając przez spodnie mojego fiuta. – Chcę abyś mnie dzisiaj zerżnął…a przy okazji zabawimy się.

    – W jaki sposób?

    – Chodź to ci pokażę.

    Weszliśmy do jej sypialni. Podeszła do łóżka i wzięła naszykowane nacnim rzeczy. Widzę że się przygotowała na moje przyjście. W ręku miała kajdanki oraz opaskę na oczy.

    – Przykuj mnie do łóżka.

    Nie czekając położyła się i wystawiła ręce do góry. Szybko usiadłem na łóżku i zakułem ją w kajdanki które przyczepiłem też do łóżka.

    – Teraz zakryj opaską moje oczy. To zwiększy moje doznanie i zmysły.

    Zrobiłem jak kazała.

    – No to teraz twoja kolej Alanku…jak widzisz czekam na ciebie.

    Wstałem z łóżka i spojrzałem na obraz przede mną.
    Irene leżała teraz na łóżku, mając zasłonięte oczy opaską, a dłonie skute kajdankami.
    Wpatrywałem się w jej piękne ciało okryte seksowną bielizną. Jej czarny, koronkowy stanik doskonale eksponował jej duże cycki, zaś koronkowe majtki nie stanowiły przeszkody przed dobraniem się do jej cipeczki. Widok ten dodatkowo pobudził mojego chuja, postanowiłem więc nie tracić czasu. Szybko zdjąłem wszyskie rzeczy, pozostając nagi ze sterczącym fiutem.

    Położyłem się na niej swoim ciałem i zacząłem ocierać się swoim kutasem o jej pochwę. Jej dłonie były zakute z przodu, więc nie przeszkadzały mi w tej czynności. Zaczęła cicho pojękiwać, zaś ja co raz bardziej napierałem na nią, ustami całując ją po szyi i lekko przygryzając ucho. Jedna dłoń powędrowała na dół i zaczęła drażnić cipkę przez materiał koronkowych majtek, a druga ugniatała piersi uwięzione w staniku. Irene dyszała już co raz głośniej, czuć było, że jest spragniona ostrego rżnięcia. Czułem jak robi się co raz bardziej mokra. Dwa paluszki powędrowały wprost do jej gorącej dziurki, szybkim ruchem wbijając się w całą jej długość i wiercąc na boki. Jęknęła głośno i wypięła w łuk, jeszcze bardziej drażniąc mojego fiuta, który już ledwo co wytrzymywał. Złapałem za jej ramiona i pomogłem usiąść, dałem jej szybki i namiętny pocałunek. Stawiała jedynie pozorny opór i po chwili mój kutas znajdował się na wysokości jej ust. Złapałem za jej włosy i wpakowałem szybkim ruchem moją pałę do jej buzi, aż do momentu wyczucia poważnego oporu. Zaczęła się lekko dławić przy samym końcu, więc nie zatrzymałem się. Przytrzymałem go dłużej w gardle a potem wyjąłem z jej buzi, pozwalając jej na oddech.
    Nie trwało to długo, bo po 2 sekundach jej usta były posuwane przez mojego drąga, trzymałem ją za włosy i pieprzyłem jej usta jakby była zwykłą dziwką. Miała lekki problem, ze względu na wielkość mojego chuja. Gdy już odpowiednio się nim zajęła, zdjąłem jej kajdanki i rzuciłem ją na łóżko, szybko dociskając ją swoim ciałem. Zacząłem od ostrego całowania się, po czym sunąłem językiem co raz niżej. Zdjąłem z niej stanik i moim oczom okazał się długo oczekiwany widok, dwie pokaźne półkule, całe do mojej dyspozycji. Mocno chwyciłem je w dłonie i łapczywie dobrałem językiem. Krążyłem wokół sutków, obserwując narastające podniecie i pojękiwanie u mojej nauczycielki, po czym przyssałem się do stojących i twardych sutków. Lizałem jej szybkimi przesunięciami językiem i delikatnie podgryzałem, cały czas ugniatając piersi. Irene zaczęła wierzgać nogami i głośno jęczeć, jednakże moje ciało sukcesywnie dociskała ją do łóżka, dodatkowo potęgując efekt.

    Zacząłem sunąc dalej w dół. Mój język zaczął dobierać się do jej muszelki przez materiał koronki, lecz po chwili szybkim ruchem zdjąłem jej majtki i przyssałem się do cipki. Dłonie na zmianę uciskały piersi, bawiły się sutkami i wędrowały do jej wilgotnej dziurki posuwając ją dwoma paluszkami, gdy usta spijały nadpływające soki. Irene była w siódmym niebie, było widać i czuć, że bardzo tego pragnęła. Następnie położyłem się obok niej, złapałem ją w pasie i nabiłem na mój twardy i gruby pal, mocnym ruchem.

    – Oooooaaaaahhhh…

    Głośno jęknęła, ale było słychać również jej ulgę, po chwili zaczęła co raz szybciej go ujeżdżać. Dostawała co raz mocniejsze klapsy, co dodatkowo motywowało ją do sprawniejszych ruchów. Ugniatałem jej pośladki na zmianę z cyckami, następnie pochyliłem ją do przodu i zacząłem ssać jej sutki, podczas gdy ona wciąż dziko nabijała się na mojego drąga. Gdy w końcu padła ze zmęczenia to obróciłem ją na bok, złapałem za cycki i wszedłem w nią w pozycji na łyżeczkę. Przyśpieszałem stopniowo tempa, co raz mocniej ściskając piersi i całując po szyi. Nie miała już zahamowań i co jakiś wykazywała odgłosy jak jest dobrze. Postanowiłem zakończyć grę i zdjąłem jej opaskę z oczu, ciągle ją pierdoląc w tej pozycji. Zareagowała od razu:

    – O kurwa…Alan…również ostro potrafisz mnie rżnąć… – mówiła, na ile miała powietrza, ciągle dysząc.

    – Jestem pojętnym uczniem. – mówiąc to powoli przysunąłem się do niej.

    -Oj tak…jesteś. – odpowiedziała.

    W tym momencie moje usta nie pozwoliły powiedzieć jej nic więcej, zaczęliśmy się czule całować, jednocześnie uciskając piersi. Znów zaczęła co raz głośniej dyszeć, jedna dłoń bawiła się cyckami, a druga posuwała jej cipkę oraz zataczała okręgi wokół jej warg. Przysunąłem swoje usta do jej ucha:

    – Podoba ci się, co? – jednocześnie przyśpieszyłem tempo pieszczot.

    – Oooohhhhhhhh…

    Nie zdołała wydusić z siebie ani słowa, a jej narastająca wilgoć potwierdzały fakt, że ma ochotę na dalszą część.

    Podniosłem się i stanąłem za nią:

    – Wypnij się, suko! – rzuciłem stanowczo.

    Widać było, że kręcą ją takie słowa, bo błyskawicznie podniosła się na czworaka i wypięła się wprost pod moją pałę. Złapałem ją w pasie, podsunąłem pod kutasa, lekko wsunąłem do jej szparki, po czym złapałem za włosy i wbiłem mocnym pchnięciem mojego fiuta. Krzyknęła z rozkoszy bardzo głośno, a ja zacząłem ją jebać jak dziwkę.

    – O to ci chodziło, co dziwko? – rzekłem jednocześnie strzelając mocnego klapsa.

    – Oooo tak, pierdol mnie jak szmatę… – wypowiedziała pod wpływem ogromnego podniecenia.

    Jej słowa dodatkowo mnie podkręciły i tempo było co raz szybsze, ciągnąłem ją za włosy pierdoląc bez przerwy, od czasu do czasu wsuwając dłonie pod spód i ściskając cycki. Jej okrzyki zwiastowały potężny orgazm, który nadciągał wraz z moim. Wyjąłem kutasa, obróciłem ją na plecy i strzeliłem wprost na piersi, rozcierając po nich resztki spermy.

    Padłem obok niej na łóżko. Irene wstała, wyjęła chusteczkę ze swojej torebki i wytarła sperme, po czym szybko się ubrała.

    – To było zajebiste, mój ogierze. Odpocznij chwilę. Ja skorzystam z toalety, ale gdy wrócę…to się jeszcze zabawimy – wtedy wyszła z sypialni.

    Leżałem tak wyczerpany i spełniony, jednak dalej czekając na następną rundę.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Rodzinny trojkat

    Zostałem w domu sam. Poszedłem wziąć prysznic , potem ubrałem się tzn. założyłem koszulkę bokserki i spodnie dresowe, położyłem się na łóżku i zacząłem oglądać tv. Po około godzinie zadzwonił domofon wstałem odebrałem okazało się że to Kasia a więc otworzyłem czekając w przedpokoju, po chwili otworzyły się drzwi a do środka weszły one Kasia i Jadzia moja teściowa. Musiałem wyglądać na bardzo zdziwionego  bo Kasia powiedziała

    – Co taki zdziwiony jesteś? My z Jadzią robimy to od dawna

    Wtedy zaczęły się przez krótką chwilę lizać i macać swe dupy.

    Panie były ubrane praktycznie tak samo, czarne sukienki z dekoltem, czarne szpilki, czarne rajstopy bądź pończochy wtedy nie wiedziałem jeszcze tego. Gdy skończyły się lizać od razu weszły do sypialni a ja za nimi. Stanęły na środku i zaczęły kolejny raz się lizać a ja stałem jak w murowany i przyglądałem się czując jak kutas rośnie mi w majtkach.  Po chwili przestały odwróciły się w ma stronę, Jadzia złapała mnie za rękę pociągnęła tak , że wylądowałem na łóżku , leżałem na nim na plechach.  Jadzia złapała za me spodnie i szybkim ruchem sprawiła ze wylądowały na podłodze a na świat pokazał się mój sterczący i gotowy już kutas., następnie złapała mnie za ręce podciągnąłem się do góry a Kasia ściągnęła ma koszulkę. Byłem już zupełnie nagi. Wstałem z łóżka , stałem miedzy nimi jedna po lewo druga po prawo a ja w środku.  Za moimi plecami stała Kasia a ja właśnie zacząłem się lizać z Jadzia, lizałem się jednocześnie macając jej dupę, ażeby po chwili wsadzić jej rękę pod sukienkę i przez materiał majtek ściskałem jej pupę, Kasia w tym czasie całowała me plecy i lizała szyję, po chwili macania  dupy Jadzi złapałem za dół jej kiecki ona podniosła ręce do góry a ja szybkim ruchem pozbawiłam ja tej części garderoby, teraz stała przede mną w czarnym staniku czarnych figach i czarnych samonośnych pończochach.  Teraz role się odwróciły Jadzia zamieniła się z Kasia a ja teraz lizałem się z nią , podobnie jak chwile wcześniej złapałam za sukienkę Kasi i równie szybkim ruchem sukienka wylądowała na ziemi, a Kasia została w samym czarnym staniku, czarnych stringach i samonośnych czarnych pończochach.  Jadzia pchnęła mnie na łóżko, leżałem znowu na plechach Kasia uklęknęła przed łóżkiem biorąc maja faje do buzi a Jadzia uklęknęła za mną tak że jej cipka zakryta majtkami była na wysokości mych ust. Kasia robiła mi loda ssała go delikatnie lizała co chwila wyjmując go z ust aby lizać moje jajka  co doprowadzało mnie do szaleństwa , natomiast ja odchyliłem delikatnie materiał majtek Jadzi i zacząłem lizać jej bardzo mokrą cipkę, była pyszna a jaj soki smakowały mi obłędnie lizałem ja na zewnątrz aby po chwili wsadzić swój język do środka i lizać jej cipsko w środku robiłem to jakiś czas  aż poczułem i usłyszałem głośne jęczenie co oznaczało ze Jadzia doszła,  natomiast mnie Kasia robiła loda tak powoli abym nie doszedł co chwila przestając i zwalniać temp, teraz nastąpiła kolejna zamian. Kasia wstała zdjęła swe stringi i usiadła na za mą głowa abym teraz to jej mógł zrobić porządną minetkę , natomiast Jadzia również zdjęła swe majteczki i usiadła na mnie , wzięła w rękę mego kutasa nacelowała go na swa dziurkę i nabiła się na niego. Byłem zdziwiony ze nie założyła mi gumy, o co ja zapytam

    – tak bez gumy?

    – nie martw się od ostatniego naszego razu była razem z Kasia u ginekologa założyłyśmy spiralki abyśmy mogły z Tobą ruchać się do końca bez gumy .

    O nic więcej nie pytałem, zacząłem lizać cipkę Kasi a Jadzia zaczęła mnie ujeżdżać, najpierw powoli aby po chwili przyspieszać a ja w tym samym tempie lizałem cipkę Kasi.  Jadzia sterowała intensywnością penetracji znała się na tym wiedziała czego chce i jak chce , a ja w tym samym tempie lizałem w środku i na zewnątrz cipeczkę Kasi.  Trwało to jakiś czas aż najpierw Kasia zaczęła głośno jęczeć oraz z jej cipki zaczęły się wydobywać soki, co mogło oznaczać tylko ze ma mega mokry orgazm, następnie ja i Jadzia praktycznie w tym samym czasie doszliśmy na szczyt, tzn ja chwilkę wcześniej ale ona nie przystawała i dalej skakała na mnie doprowadzając sama siebie na szczyt do orgazmu.  Trysnąłem w niej , zalałam jej cipkę w środku swą gorąca lawina spermy. Po tym wszystkim Panie wstały , położyły się obok mnie na łóżku, tak leżeliśmy jakaś dłuższa chwilę……………..

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Nowak
  • Przypadkowy sex

    Jak co dzień po pracy podjechałem do Lidla, wziąłem bułki i poszedłem do kasy, przede mną w kolejce stała tyłem do mnie kobieta, w czarnej kurtce do pasa, mini czarnej spódnicy i beżowych rajstopach lub pończochach , miała czarne włosy takie do ramion. Nie ukrywam zrobiła na mnie wrażenie aż w majtkach ciasno mi się robić zaczęło, a mój penis zaczął twardnieć. Stałem tak za nią wpatrzony w jej nogi i jej pupę aż w pewnym momencie odwróciła się w mą stronę. Miała ładną buzią z lekkim makijażem oraz średniej wielkości piersi , widać było gdyż miała rozpięta kurtkę a pod nią biała koszulowa bluzkę. Spojrzała na mnie uśmiechnęła się schyliła wzięła reklamówkę i położyła ja na taśmie . W momencie w którym się schyliła po reklamówkę jej spódnica uniosła się do góry i zobaczyłem koronkę od jej samonośnych pończoch, wtedy zwariowałem i oszalałem a mój kutas był już w pełnej gotowości. W głowie i w myślach już ja posuwałem, lecz to tylko była ma wyobraźnia. Pani kasjerka skasowała zakupy pięknej nie znajomej, ona spakowała je do torby spojrzała na mnie uśmiechnęła się i wyszła ze sklepu. Ja również zostałem szybko obsłużony i wyszedłem ze sklepu, poszedłem do swego auta schowałam zakupy i odpaliłem papierosa. Jakież wielkie było moje zdziwienie gdy z auta obok mnie wysiadła piękna nie znajoma, podeszła do mnie i zapytała czy mam ognia, oczywiście ze mam odpowiedziałem i odpaliłem jej papierosa. Podała mi rękę i powiedziała cześć ma na imię Beata, odpowiedziałem miło mi Michał. Po czym Beata powiedziała

    – Wiesz co Michał jestem bardzo otwartą i szczerą kobietą a więc powiem wprost, wpadłeś mi w oko, jesteś żonaty czy wolny zapytała

    – Ty mnie również, tam w sklepie nie mogłem oderwać od Ciebie wzroku i jestem żonaty

    – To dobrze że jesteś żonaty , ja jestem mężatką

    – Czemu dobrze – zapytałem

    – Bo się nie zakochasz, bo będziesz dyskretny a na tym bardzo mi zależy. Wiesz co mam ochotę zaszaleć z Tobą to teraz.

    Zatkało mnie , ale za nim zdążyłem cokolwiek powiedzieć Beata pocałowała mnie w policzek złapała mnie za rękę i zapytała idziesz ze mną do mojego auta? Kiwnąłem głową zgadzając się. Jej auto to duży 7 osobowy van z ciemnymi a wręcz czarnymi szybami z tyłu stał obok mego auta. Pilotem otworzyła zamek a następnie odsunęła boczne drzwi , weszła do środka pierwsza a ja za nią, zasunąłem drzwi za sobą. W środku była rozłożona tylna kanapa tak że praktycznie zrobiła się z niej dość duże łózko. Usiadła na tym niby łóżku ja obok niej, wtedy Beata guzikiem na pilocie zamknęła auta mówiąc aby nikt nam nie przeszkadzała. Następnie zdjęła kurtkę ja zrobiłem dokładnie to samo, po czym Beata zdjęła swe szpilki i odłożyła je na bok, nie będąc dłużnym również zdjąłem swe adidasy i odstawiłem na bok. Zbliżyliśmy się do siebie Beata złapała mnie za głowę i przyciągnęła do siebie tak że nasze usta się spotkały, najpierw delikatny buziak a już za chwile soczysty i bardzo namiętny pocałunek. W pewnym momencie Beata przestała i zapytała czy chce, czym ochotę? Oczywiście ze mam odpowiedziałem i to ogromną ochotę mam. Po czym zaczęliśmy się namiętnie bardzo namiętnie całować a właściwie lizać, nasze usta nasze jeżyki tańczyły w tańcu miłości i pożądania . Beata odpinała mi moją koszulę a jej i już po kilku chwilach nasze koszule były zdjęte i rzucone na bok a oczom moim ukazały się schowane jeszcze w białym staniku piersi mej kochanki, teraz ona zaczęła odpinać mój pasek od spodni a następnie rozporek i już po chwile moje spodnie były odpięte, teraz przy lekkiej mej pomocy moje jeansy zostały zdjęte a ja zostałem samych bokserkach. Beata położyła mnie na tym niby łóżku szybkim i zwinnym ruchem zdjęła moje bokserki, uklękła obok mnie i wzięła mego sterczącego penisa do buzi, robiła mi loda, ekstra loda widać było ze wie co robi i zna się na rzeczy, a ja w tym czasie odpiąłem jej stanik. Beata nie przestawała robiła to cudnie lizała ssała i drażniła go swymi wargami oraz językiem. Trwało to jakąś chwile po czym przestała i położyła się obok mnie, wtedy ja się podniosłem a ono położyła się na plecach, wsadziłem swe dłonie pod jej mini złapałem za materiał je majteczek i szybkim ruchem jak się okazało zdjąłem jej białe koronkowe stringi, po czym sadziłem swa głowę miedzy jej uda i całym językiem palcem oraz wargami pieścić jej mokrą i idealnie wygoloną cipkę. Bawiłem się językiem jej wargami sromowymi liżąc jej w środku jak i na zewnątrz jednocześnie wkładając jej palca d środka. Musiało się jej podobać bo widziałem jak zagryza wargi a jej ciało wyje się z rozkoszy. Po chwili Beata powiedziała chce Cię poczuć w sobie w wejdź we mnie, nie bój się biorę tabletki . Wtedy przestałem lizać jej cipkę, podniosłem się położyłem się na nie w pozycji klasycznej na celowałem swym penisem w jej cipkę i szybkim ruchem się w nią wbiłem jednocześnie całując się z nią , ona oplotła mnie swymi nogami w pasie a ja ją posuwałem najpierw powoli potem coraz szybciej aby po chwili znowu zwolnic. Ruchałem ją , rżnąłem ją jak oszalały aż Beta zaczęła mówić nie przestawaj mocniej, mocniej o Boże mam to o kurwa mam , kilka jeszcze szybkich pchnięć i poczułem że i ja zaraz dojdę i po sekundzie trysnąłem w jej wnętrze gorąca lawą swej spermy. Opadłem nią, zacząłem się z nią lizać, po chwili zszedłem a właściwie spadłem z niej i położyłem się obok niej. Beata zapytał się czy mi się podobało bo jej bardzo, na co stwierdziłem było cudownie maleńka, po czym dodałem że chciałbym jeszcze nie raz to powtórzyć, Beata odpowiedziała ze ona również. Daliśmy sobie buziaka wstaliśmy i zaczęliśmy się ubierać , gdy byliśmy już ubrani wyszliśmy na zewnątrz zapaliliśmy po fajce wymieniając się przy okazji nr telefonów , obiecując kontakt no i oczywiście kolejne spotkania. Wypaliliśmy pocałowaliśmy się i rozjechaliśmy się

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Nowak
  • Deprawacja Opiekunki 3

    Otworzyła usta i zamarła w miejscu bez słowa. Zamiast sensownej odpowiedzi, zdołała wydobyć zaledwie ciche dźwięki. Dodając do jej zmieszania, pochyliłam się i pocałowałem ją. Początkowo delikatnie i subtelnie, ale kiedy odpowiednio zareagowała, rozchyliłam jej usta językiem. Nie opierała się, a nasze języki tańczyły, muskając wzajemnie. Natarczywość pocałunku wzrosła, moje ręce zsunęły się w dół po jej talii i pod spódnicę. Namiętne dźwięki dobiegające z telewizora, tylko podsycały nasz pocałunek. W końcu oderwałam się i zapytałam.

    – Czego tak naprawdę chce moja „Juli78”?

    – Słucham?

    W kotle emocji i wysokiego stanu podniecenia, licealistka nie zarejestrowała znaczenia słów. Moja dłoń przejechała po jej cipce poprzez wilgotne majtki.

    – Hmmmm, jesteś bardzo mokra, „Juli78rt”. – Wydała z siebie cichy jęk pod wpływem mojego dotyku.

    – H-h-skąd znasz mój nick na messengerze?

    – Och, Juli, Juli, Juli. Nie domyśliłaś się jeszcze? – Uśmiechnęłam się, dotykając palcem jej podrażnionej łechtaczki. Jej oddech przyspieszył, a mój palec tak ją rozpraszał, że nie była w stanie dostrzec oczywistej korelacji. – Jak mam na imię, Julianno.

    – M-M-Magdalena – jęknęła. Patrzyłam na jej twarz i usta, gdy jęczała z pożądania. To było tak uroczo słodkie, gdy w końcu dotarły do niej fakty. Jej twarz rozjaśniła się ze zdumienia. – Och, aa zaraz, czy ty, o mój boże, czy ty jesteś pani doktor Mag? Zapytała, jej słowa wypowiedziane w wirze ekscytacji, podczas gdy mój palec nadal natrętnie drażnił jej łechtaczkę.

    – W samej okazałości.

    – N-nie mogę w to uwierzyć – wydyszała, zdumiona całą sytuacją.

    – Tak, moja droga, a teraz mam zamiar złagodzić cały twój stres i zaspokoić całą twoją ciekawość. – Obiecałam. Rozchyliłam palcem jej wargi sromowe.

    – Ale w jaki sposób – zapytała, przytłoczona, gdy zaczęła dostrzegać dalsze implikacje, które mogły wynikać z tego nagłego nowego poziomu naszej przyjaźni. Piekłam dla niej ciasteczka, kiedy miała czternaście lat, a teraz obmacywałam jej najskrytsze miejsce.

    – Zawsze uważałam, że jesteś seksowna… nieśmiała, ale seksowna. Kiedy przeglądałam twój komputer, przejrzałam twoją aktywność na internecie, strony które zwykle odwiedzasz. Wyjaśniłam, po czym dodałem z figlarnym uśmiechem. – Tak w ogóle, rada na przyszłość, wymazuj swój spis logowy z przeglądarki od czasu do czasu, jeśli chcesz zachować anonimowość przed innymi.

    – Aaaaaaah – wydyszała, gdy mój palec ostatecznie wślizgnął się do jej cipki.

    – Wszystko będzie dobrze. Jesteś lesbijką, w dodatku uległą lesbijką. Jako dominująca lesbijka, mogę się tobą zaopiekować – wyjaśniłam. Dziewczyna, próbowała uporządkować sobie myśli. Jej umysł próbował przetworzyć dziwaczną rzeczywistość dziejącą się wokół niej, podczas gdy wewnątrz jej ciało, błagało o troskę, której tak długo pragnęło.

    – Dokładnie wiem, czego pragniesz – powiedziałam jej delikatnie. – Nawet bardziej niż ty. Jesteś uległa i za wszelką cenę chcesz zadowolić innych. Twoja bujna fantazja jest tego najlepszym dowodem. Próbujesz odkryć swoją seksualność, ale nie wiesz od czego zacząć. Jestem tutaj, aby ci pomóc znaleźć tego czego szukasz. –

    Spojrzała mi prosto w oczy. Wyglądała na niepewną, ale wiedziałam, że już podjęła decyzję. Tymczasem moje palce nieustannie penetrowały jej cipkę.

    – Jeśli chcesz to nauczę cię być poprawną niewolnicą, i przede wszystkim jak właściwie zaspokajać kobietę. W zamian sama otrzymasz niesamowite doznania.

    – Proszę – szepnęła.

    – Proszę co? – zapytałam z ustami blisko jej ucha.

    – Proszę, nie przestawaj – wyszeptała ponownie, takie słowa były dla niej trudne do wypowiedzenia.

    – Z czym mam nie przestawać? – Naciskałam powściągliwą licealistkę. Chciałam ją skłonić do poddania się swoim pragnieniom. Tym razem moje palce poruszały się wolniej, zachęcając ją do dalszych wyznań.

    – P-p-proszę, nie przestawaj mnie dotykać – rozwinęła, a jej oddech stał się cięższy.

    – Pragniesz orgazmu? – zapytałam, przygryzając płatek jej ucha.

    – Oh boże, tak – jęknęła.

    – W takim razie muszę coś ci wyjaśnić, moja droga – wyszeptałam, łaskotając jej ucho językiem.

    – Taaak? – zapytała, rozproszona moimi pieszczotami zarówno za pomocą ręki jak i  nieustępliwym języczkiem którym łaskotałam ją przy uchu.

    – Jeśli chcesz, będziemy się dzisiaj kochać. Doprowadzę cię do poziomów euforii, o których do tej pory tylko marzyłaś. Posmakujesz smak cipki, a potem cię przelecę – wyjaśniłam. W tym momencie zastanawiałam sie, czy ona w ogóle jest dziewicą.

    – Julianno, czy ty jesteś dziewicą?

    – Tak – przyznała, jakby taka deklaracja była przyznaniem się do czegoś wstydliwego.

    – Nie ma się czego wstydzić. Nie jesteś pewna swojej seksualności, a dziś wieczorem pomogę ci odkryć i potwierdzić twoją prawdziwą seksualność.

    – Okkkej – jęknęła, mój palec sprawiał jej wielką przyjemność, ale także wielką potrzebę.

    – Jednak muszę cię ostrzec. jeśli poddasz mi się tej nocy, oczekuję, że staniesz się moją stałą uległą. Jeśli mi się poddasz, musisz odtąd bez wahania wykonywać każde moje polecenie, a ja nie toleruję nieposłuszeństwa. Wiem czego potrzebujesz i jak ci to zapewnić, ale w zamian oczekuję bezwarunkowej lojalności – wyjaśniłam, poklepując opuszkiem palca, jej punktu G.

    Zadrżała cała, a ja nie ustępowałam, wiedząc, że jej prawdziwa skryta natura przejmie kontrolę.

    – Zapłacę ci podwójnie za dzisiejszą noc, tak jak obiecałam. I nawet jestem skłonna abyś ciągle była opiekunką dla Maciusia, jeżeli oczywiście czujesz się komfortowo, po tym co się dzisiaj dowiedziałaś.

    Jej umysł wyraźnie przetwarzał wszystkie moje warunki oraz wszelkie doznania intymne. Jeżeli trwał jakiś wewnętrzny spór pomiędzy grzeczną licealistką i zaintrygowaną młodą kobietą, to trwał on bardzo krótko. Poszłam na całość. Puściłam ją, i cofnęłam się o kilka stóp, przekonana że dobrze ją odczytałam.

    – Moja droga, słodka Julianno. Nadszedł czas, abyś zdecydowała. Jeżeli chcesz, abym została twoją Panią, po prostu rozbierz się dla mnie.

    Jej wzrok nie opuścił moich oczu, gdy natychmiast zaczęła wykonywać moje żądanie. Sięgnęła pierwszego guzika i powoli zaczynała rozpinać bluzkę. Ręce jej lekko drżały, gdy rzuciła bluzkę na podłogę. Jej małe, jędrne piersi wystawały spod białego koronkowego stanika.

    – Jesteś bardzo piękna – zachęcałam. – A teraz spódniczkę.

    Julianna posłuchała, zsuwając spódnicę z odzianych w pończochy nóg. Stała wtedy przede mną w staniku, białych majtkach i rajstopach w kolorze mokka. Spoglądając w dół zobaczyłam, że jej pedicure jest koloru fioletowo, a jej szminka była jasnoróżowa… ale ostatecznie odpuściłam z jakąkolwiek uwagą dotyczącej jej wyboru kolorystyki osobistej. Ogólnie wyglądała tak uroczo i wystarczająco sexy, że mogłabym ją schrupać.

    Podeszłam bliżej i kiedy moje ręce chwyciły ją za ramiona, zadrżała ponownie. Spojrzała mi błagalnie w oczy, jakby szepcząc bez słownie. Błagając mnie abym sprawiła jej te obiecane doznania. Nachyliłam się do subtelnego pocałunku, tylko muskając jej delikatne usta. Następnie skierowałam się w stronę ucha. Skubałam mięciutki płatek ucha, a mój gorący oddech wypełniał jej cały nasłuch. Wydała z siebie cichy jęk.

    – Julianno? – Szepnęłam.

    – Tak?

    – Jesteś gotowa?

    – Tak.

    Języczkiem powtórnie wróciłam do jej lekko napiętej szyi, składając delikatne pocałunki. Przesuwałam się niżej aż dotarłam do jej biustu. Odpięłam jej stanik, a ten powolutku zsunął się na podłogę. Namiętnie lizałam, skubałam i ssałem jej sterczące, jędrne piersi. Drażniłam jej sutki. Obsypałam ją namiętnymi pocałunkami. Jej oddech przyspieszył od pożądania. Zniżyłam się wzdłuż jej brzucha. Chwiciłam za jej majteczki, i wolnym uwodzicielskim ruchem ściągnęłam je w dół aż wylądowały u jej kostek.

    Nie czekając na moje ponaglenia, Julianna zapalczywym ruchem wyplątała stopy z kłębka bielizny. Świeżo upieczona przyszła lesbijka stała teraz przede mną naga, z wyjątkiem pary pończoch sięgających do ud. Klęcząc niżej, polizałam gorączkowo jej świeżutko przyciętą cipkę, a zaraz potem zsunęłam języczek wzdłuż jej lewej nogi. Chwyciłam ją za stopę i skierowałam ją w stronę moich otwartych ust. Przez przezroczystą, jedwabistą tkaninę, zaczęłam obejmować ustami każdy jej palec. Jej oddech stał się cięższy, bardziej urywany, częściowo z zaskoczenia a częściowo ze stanu podniecenia.

    Skierowałam się ponownie między jej uda. Wargi u jej przeuroczej młodziutkiej cipce były już zaczerwienione i lekko nabrzmiewałe. Widok był nadmiernie przyciągający. Wysunęłam języczek i podarowałam jej cipce jeszcze jedno długie, skrupulatne lizanie. Po czym zsunęłam się po jej prawej nodze i powtórzyłam ssanie palców u stóp. Jak niewyżyta antylopa obsypywałam ją pocałunkami praktycznie wszędzie. Po nodze, za kolanem, w połowie uda, wokół jej łechtaczki, w okolicy jej brzucha, a potem w usta. Julianna zdała się na moją łaskę, witając pocałunek. Jednocześnie jęczała i oddawała dźwięki dziewczyny która była głodna żądzy.

    W pewnym momencie ujęłam ją za rękę i bez słownie, zaprowadziłam ją do mojej sypialni. Tam, powiedziałam jej aby położyła się na łóżku, po czym ponownie ją pocałowałam. Nasze języki obracały się, tańczyły i wirowały. Zsunęłam się niżej, lądując ponownie między jej uda:

    – Czy moja mała niewolnica chce żebym ją wylizała?

    – Tak, proszę! – jęknęła.

    – Powiedz mi dokładnie czego chcesz — wymruczałam, posyłając gorący oddech w stronę jej narządu rozrodczego.

    – Chcę, żebyś mnie polizała – jęknęła.

    – Gdzie? – zapytałam, ponownie zmuszając ją do wypowiedzenia tych słów.

    – Moją cipkę, proszę, wyliż moją cipkę – błagała z intensywną desperacją w głosie, który był uroczo seksowny.

    – Dobra dziewczynka – mruknęłam i pochyliłam się do przodu, by polizać jej dziewiczą cipkę. Ona już była w pełni wilgotna a jej nektar niesamowicie słodki. Wiedziałam, że jej pierwszy orgazm nadejdzie szybko po jękach jakie wydobywała z siebie. Lizałam ją długimi, szerokimi pociągnięciami. Jej orgazm był tuż za rogiem, więc chwyciłam jej spuchniętą łechtaczkę między wargi i zaczęłam mocno ssać.

    – Ooooooo mój boooże!

    Nieśmiała, powściągliwa opiekunka ożyła seksualnie gdy zaczęła szczytować. Wiła się i krzyczała podczas swojego pierwszego intensywnego orgazmu. Był to dla niej wyjątkowy ograzm, biorąc pod uwagę fakt że został on z inicjowany przez drugą osobę.  Kontynuowałam lizanie, ssanie i skubanie jej łechtaczki. Jednocześnie wsuwałam palec do jej ciepłej dziurki i pompowałem w rytmie lizania.

    – O mój Boże, nie przestawaj, tak, tak, właśnie tak!

    Nadal ją stymulowałam, nasilając jej podniecenie, podsycając potrzebę kolejnego orgazmu, lecz po kilku kolejnych minutach tej intensywnej igraszki, wstałam i odsunęłam się, porzucając ją w kotle intensywnych pragnień.

    – Nieee! – Jęknęła.

    – Na czworaka – rozkazałam, dodając  – i nie waż się dotykać swojej cipki, rozumiesz?

    – Okej… – jęknęła, wykonując polecenie, mimo że desperacko pragnęła ponownie szczytować.

    Wyciągnęłam z komody nowy dildo na pasku, który kupiłam na tę właśnie okazję. Zaczęłam zdejmować ubranie, podczas gdy moja nie doświadczona opiekunka przyglądała mi się niecierpliwie, ale bez narzekania. Wkrótce byłam równie naga jak ona, z wyjątkiem naszych pończoch.

    – Czy moja mała opiekunka chce się pieprzyć?

    – Tak, bardzo – poczuła się swobodniej przyznając się uczuć. Wpatrywała się w plastikowego członka którego trzymałam w mojej dłoni. Zapięłam klamry paska na wokół moich bioder i podeszłam do niej.

    – Czy moja uległa opiekunka kiedykolwiek ssała fiuta?

    – Nie – powiedziała, kręcąc głową.

    – Chcesz possać mojego? – Zapytałam, kierując główkę trzonka w jej stronę.

    – Tak – odpowiedziała.

    – Kiedy jesteśmy sami, odnoś się do mnie jako Pani. Rozumiesz? Chcesz nadal być moją niewolnicą, prawda? – zapytałam. Wahanie było krótkie, zanim odpowiedziała zgodnie z oczekiwaniami.

    – Tak pani, chcę.

    – Dobra dziewczynka – wymruczałam, wiedząc że każda aprobata z mojej strony pozwoli jej się przyswoić z tą sytuacją. – Teraz ssij mojego fiuta, mała.

    Pochyliła się do przodu i wzięła trzonka do ust. Oglądanie podskakującej głowy mojej uroczej, słodkiej, nastoletniej opiekunki na moim dildo było jednym z najgorętszych momentów w moim życiu. Za każdym razem, gdy zmieniam heteroseksualną dziewczynę w świat lesbijskiej uległości, doświadczam radości i poczucia spełnienia, których nie potrafię wyjaśnić.

    Nie robię tego dla osobistej przyjemności (choć to z pewnością jest to jedną z korzyści), robię to przede wszystkim po to, by uwolnić młode kobiety od seksualnych stereotypów, które je powstrzymują. Julianna chciała być lesbijką. Bez wątpienia była uległą osobą. Jedynie co zrobiłam to wskazałam jej drzwi za którymi kryło się jej prawdziwe oblicze.

    Odgłosy ssania wypełniały teraz całą sypialnie gdy młoda opiekunka wkładała poruszała głową coraz szybciej. Mogłaby zadowolić nie jednego chłopaka tym obciąganiem, gdyby postanowiła prowadzić normalne życie towarzyskie. W końcu wyciągnęłam plastikowego fiuta z jej błyszczących ust.

    – Kotku, jesteś gotowa, żeby twoja Pani cię przeleciała?

    Spojrzała mi prosto w oczy i po raz pierwszy mnie zaskoczyła.

    – Chcę być przez panią pieprzona. Tak cholernie potrzebuję być przeleciana – błagała. Połączenie jej nieoczekiwanego wulgarnego języka z jej nietypową dbałością gramatyczną było urocze. Pomogłam jej ułożyć się na czworaka, po czym sama ustawiłam się tuż za jej pośladkami. Potarłam czubkiem fallusa kutasem wzdłuż jej warg sromowych. Odchyliła się do tyłu by nadziać się na członka, co mnie ponownie zaskoczyło. – Mała niegrzeczna suczka.

    – Ahhh tak, jestem, jestem suczką – jęknęła. – Chcę tego, proszę.

    Trudno odmówić takiej życzliwej prośbie. Kładąc dłonie na jej biodrach powoli zaczęłam wsuwać plastikowego fiuta do słodkiej nastoletniej cipki. Była tak wilgotna, że bez największego problemu wsunęłam się do końca.?? Ożywiła się gdy już zaczęłam rytmicznie poruszać biodrami. Skrabek nieśmiałości jaki jeszcze posiadała nastolatka musiał wyparować w momencie gdy napędzała cały akt wulgarnymi słowami.

    – Pieprz mnie, mocniej, jeszcze mocniej! Ohh tak, tak głęboko w cipke! Zrób ze mnie dziwkę!

    Oglądanie jej całkowitej przemiany było tak erotyczne, że spełniłam prośby młodej opiekunki, wbijając się w nią zdecydowanym ruchem. Świeżo upieczona lesbijka nie czekała bezczynnie na mój ruch. Odchylała się do tyłu aby zwiększyć kontakt penetracji. Jęki i piski narastały, zmieszanie z odgłosem klepanych pośladków.

    – Nie posiadasz cipki, lecz pizdę. Błagaj, żebym przeleciała twoją ciasną pizdę.

    – Ohh tak, proszę! Posuwaj moją ciasną pizdę swoim kutasem! Tak mi dobrze! – Jęknęła.

    Kontynuowaliśmy ruchanie jeszcze przez kilka minut. Nasze ciała były pokryte solidną warstwą perspirantu. Nasze ciała zderzały się w rytmie, niczym orkiestra w którym instrumenty stawały się jednością. Oddech nastolatki stał się nieregularny.

    – Arghh, ohh tak! Mój Boże, o taa, tak, oooooooo!

    Opadła do przodu. Nieustannie pompowałam ją od tyłu. Jej następny orgazm był okraszony niekontrolowanym drżeniem ciała. Zwolniłam swoje ruchanie i obserwowałam ją, mój sztuczny członek w połowie zatopiony między jej wrażliwymi wargami. Dałam jej moment na wchłonięcie tej elektrycznej euforii, po czym wyjęłam plastikowego członka z jej pochwy. Udałam się do komody po szklankę wody. Sztuczny fallus ozdobiony sokami jak i również dziewiczą krwią Julianny, lśnił w księżycowym blasku dobiegającym z okna sypialni.

    Pogrążona we własnym świecie nastolatka, nie ruszyła się o centymetr gdy zaoferowałam jej szklankę wody. Mimo wszystko nalegałam żeby wypełniła płyny w organizmie. Wyczerpana i zarazem usatysfakcjonowana dziewczyna usiadła na brzegu mojego łóżka, jednym haustem wypiła całą szklankę. Spojrzała mi prosto w oczy.

    – Chciałabym zrobić pani dobrze. Chciałabym.. posmakować pani cipkę.

    Usłyszenie tych słów było kojącą melodią dla moich uszów. Położyłam się na łóżku tuż obok dziewczyny.

    – Oh mała, nie wiesz jak bardzo mnie uszczęśliwiasz w tej chwili. Teraz czołgaj się między moje uda, i zacznij mnie pieścić językiem.

    Z zapałem wczołgała się między moje odziane w pończochy nogi. Z podziwem niewinnej dziewicy, wpatrywała się na moją całkowicie ogoloną cipkę, na moje lekko wilgotne wargi oraz moją spuchniętą łechtaczkę.

    – Śmiało kotku – mruknęłam. – Liż cipkę swojej pani.

    Uśmiechnęła się i znowu mnie zaskoczyła. – Od dawna chciałam to zrobić.

    – Lizać czyjąś cipkę? – Zapytałam.

    – Lizać twoją cipkę, pani – odpowiedziała przyznając, – fantazjowałam o tym od dłuższego czasu.

    To razem ja była zaskoczona. – Naprawdę? – Zapytałam, zatracając kontrolę nad sytuacją.

    – Tak, naprawdę – uśmiechnęła się, pochylając się do przodu i wysuwając język. Jęknęłam przy kontakcie, moja śliczna opiekunka między moimi nogami lizała mnie tak seksownie. Jak na świeżo upieczoną lesbijkę była bardzo dobra. Lizała, ssała, wkładała paluszki, niczym odkrywca wdzierający się na nowe terytoria, pragnąc posmakować, przeszukać i poznać każdy aspekt mojego szczególnego miejsca. Po kilku minutach jej czułego języka odczuwałam znane mi znaki nadchodzącego orgazmu.

    – Jestem blisko, moja mała dziweczko, tak blisko!

    Chwiciła moją łechtaczkę wargami i mocno ją ścisnęła. Następnie zaczęła potrząsać głową od lewej do prawej. To była technika, której wcześniej nie doświadczyłam i zaczęłam ciężko oddychać.

    – Och, tak, Juli, właśnie tak. Nie przerywaj!

    Niespodziewanie wsunęła palec w mój tyłek! To wywołało eksplozję mojego orgazmu i tym samym zalałam sokami całą twarz mojej uroczej opiekunki.

    – O kurwa, ty poczciwa  zdziroooooooooooooo!

    Kontynuowała penetrację mojego tyłka, jednocześnie ssała moją łechtaczkę. Mój orgazm przepływał przeze mnie. Intensywność była o wiele silniejsza niż byłam do tego przyzwyczajona. W końcu musiałam ją odepchnąć.

    – Kochana, to było niesamowite. – Jęknęłam, ściskając nogi do siebie aby resztka orgazmu ustąpiła. Podniosła się i położyła obok mnie, uśmiechając się jak dziecko w świąteczny poranek.

    – Przeczytałam o tej technice na internecie.

    – Cóż, czytaj dalej, to było niesamowite. – Uśmiałam się z podziwu.

    – Czy zawsze będzie tak magicznie? – Jej twarz spoważniała na moment.

    – Może. Chociaż powinnaś wiedzieć, że dziś wieczorem byłam dla ciebie bardzo delikatna. Nie zawsze taka będę – ostrzegłam.

    – Rozumiem. Nie powstrzymuj się ze swoimi zachciankami. Chcę być traktowana jak twoja niewolnica. Jestem tego pewna. – Odważna deklaracja łatwo jej przeszła przez te jej słodkie usteczka. – Większośc moich fantazji dotyczyły bycia traktowaną jak dziwka, zmuszoną do robienia perwersyjnych rzeczy, których sama nigdy nie odważyłabym się zrobić.

    – Będziesz świetną niewolnicą – obiecałam, całując ją ponownie. Ale kiedy czuły pocałunek został przerwany, spojrzałam na zegar i zdałam sobie sprawę, że minęły prawie dwie godziny. Pocałowałam ją ponownie.

    – Musisz też zrozumieć, że będziesz wykorzystywana przez moich przyjaciół. Zabiorę cię w miejsca, o których tylko czytałaś w kśiążkach, i mówię teraz dosłownie. Poznasz też niecodziennych ludzi. – Jej oczy zrobiły się wielkie, ale przyrzekła mi się jak dobra uległa.

    – Rozumiem. Nie boję się. Z niecierpliwością oczekuję wszystkiego, co dla mnie planujesz.

    Odwróciłam się od niej, uklękłam na czworakach wypinając tyłek w obsceniczny sposób. – Skoro tak, to przyszedł czas abyś zapoznała się ze wszystkimi moimi skrytościami. Poliż mój odbyt, kochana. – Testowałam jej posłuszeństwo.

    – Tak, pani – odpowiedziała bez wahania, czołgając się do mojego tyłka. Rozsunęła moje pośladki i po krótkiej chwili podziwu, pochyliła się do przodu i zaczęła lizać moją przyciemnioną dziurkę. Była tak chętna bycia uległą. Jej szyja napięła się gdy próbowała wepchnąć swój sztywny język głęboko do środka. Ta chęć zadowolenia była tak urocza i seksowna!

    – Na plecy, moja mała.

    Ponownie posłuchała się, a ja usiadłam okrakiem na jej twarzy. Nie wymagając żadnych instrukcji,  lizała moją cipkę. Czas stanął w miejscu, gdy moja nowa niewolnica sprawiała mi przyjemność. Mój drugi orgazm narastał i zacząłem pocierać cipką całą jej słodką twarz, aż w końcu doznałam orgazmu zalewając jej twarz wytryskiem.

    – Twoja słodka twarz wygląda absolutnie uroczo, cała błyszcząca od moich soków.

    – Dziękuje proszę pani – zaćwierkała po przyjacielsku, jak grzeczna uczennica w klasie. Okazywała odpowiedni szacunek, o ile przestrzegała wszystkich form uległości i była gorliwie posłuszna wszystkiemu, czego mogłam od niej zażądać, ale nie była ani trochę onieśmielona ani przestraszona. To było tak, jakbym właśnie wprowadziła ją w zupełnie nowy świat, ale taki, w którym od razu poczuła się jak w domu. Intrygujące..

    – Zaczekaj chwilę – rozkazałam i wróciłam po minucie z aparatem. – Zróbmy sobie pamiątkowe zdjęcie, aby.. jakoś utrwalić ten wyjątkowy dzień.

    Pomyślałam, że może się sprzeciwić tej potencjalnie ryzykownej sugestii, że może nadal mieć nieujawniony problem z zaufaniem, ale zamiast tego usiadła i z radością zaczęła pozować. Zrobiłam kilka zdjęć jej twarzy która, była pokryta spermą. Jej makijaż był całkowicie zniszczony.

    Odkładając aparat, podszedłem do łóżka i powiedziałem: – Robi się późno.

    Spojrzała na zegarek i westchnęła. – Przypuszczam, że tak.

    – Jesteś jutro wolna? Zapytałam.

    Podekscytowana, niczym nastoletnia dziewczyna która po raz pierwszy została zaproszona na randkę przez chłopaka.

    – Tak, tak jestem!

    – W takim razie jutro zabieram cię w miejsce gdzie przejdziesz metamorfozę – uśmiechnęłam się.

    – Gdzie? – Zapytała.

    Wzruszyłam tylko ramionami i powiedziałam: – Zobaczysz, ale ubierz się tak jak dzisiaj gdy byłaś na zakupach.

    – Okej.. – powiedziała niepewnie i wstała.

    – Słucham?

    – Znaczy.. tak proszę pani.

    Zaczęła się ubierać. Przed wyjściem, całowaliśmy się po raz ostatni i zaraz potem poszła do domu.  Miałam mętlik w głowie od pomysłów jakie mnie nachodziły względem uległej opiekunki. Różne scenariusze układały mi się poczciwie w głowie. Uśmiechnęłam się do siebie. Jutrzejszy dzień będzie bardzo interesujący.

    ***

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Lis

    Od Autora: Co następnego szykuje Magda, dla pozornie niewinnej i mało doświadczonej licealistki. Jedno jest pewne, będzie to dzień, w którym Julianna bedzię przechodziła swoje pierwsze progi.

    https://www.patreon.com/user?u=74118493&filters[tag]=Deprawacja%20Opiekunki

  • Nastoletnia Domina 11

    Ubrania Anity były powoli, lecz nieustannie odpinane. Klara całowała każdą odsłoniętą część jej ciała. Kontakt ust blondynki z jej ciałem był elektryzujący, w dodatku Anita czuła ogromną ekscytację z faktu, że staje się coraz bardziej odkryta w publicznym miejscu. Spodnie osunęły się wokół kostek, a stanik zatrzymał się na obrzeżu talii.

    Zdeterminowana nastolatka włożyła dwa palce do pochwy kobiecie i zaczęła pocierać jej punkt G, sprawiając, że ta jęknęła z przyjemności. Jak to ona robi, nigdy się nie dowie.

    Mimo tej bezpardonowej palcówki, próbowała zebrać myśli. Pożądliwie przyglądała się zdjęciom, zwłaszcza tym, na których nauczycielka zaspokaja cipkę Klarze. Wyobraziła siebie na miejscu nauczycielki liżącą cipkę swojej pani i wchłaniając jej znajome soki. Pragnęła tej młodziutkiej cipki! Tak samo podniecające były zdjęcia pani Dębskiej zerżniętego od tyłu. Pani Madame, zawsze wydawała się taka przyzwoita.

    Potem Anita wyobraziła sobie, że to ona sama jest penetrowana w ten sposób. Ironia losu sprawiła, że chwilę później poczuła palec blondynki drażniący jej odbyt, najwyraźniej czytając jej myśli. Wciąż wpatrywała się w zdjęcia oszałamiającego ciała Klary. Jej piersi, długie nogi, no i ten zgrabny tyłeczek. Każdy ruch palców nastolatki wydawał się ożywiać zdjęcia. Miała wielką nadzieję, że Klara pozwoli jej zatrzymać te fotki.

    – Oj, prawie bym zapomniała. Jest jedno zdjęcie, które chciałabym, żebyś zobaczyła. Gdzie one jest… – powiedziała Klara z nutką krętactwa.

    Odsunęła książkę, odsłaniając jeszcze jedno zdjęcie na półce. Zdjęcie zrobione z perspektywy nauczycielki. Usta blondynki w masce chowały się za łonem nauczycielki, jednak maska na twarzy była podniesiona, ujawniając oczy nastolatki. Zajęło Anicie moment skupienia, aby dotarło do niej uświadomienie. Uderzyło w nią ogromne przerażenie. To wcale nie była twarz Klary. To była Joasia!

    Kobieta była upokorzona. Wzdrygnęła się na myśl, że jeszcze chwilę temu pożądała ciało własnej córki. Klara naprawdę próbowała namieszać jej w głowie. Zamaskowaną blondynką na każdym zdjęciu była Joanna, a nie Klara. Podstępnie fotografie były zaaranżowanie, aby jej córka imitowała zjadliwą dominatorkę. Podobieństwo w wyglądzie pomiędzy dwoma dziewczynami było niewiarygodne.

    Klara przyspieszyła tępo z palcówką, rozpraszając starszą partnerkę. Trzy palce maltretowały napiętą szparkę kobiety. Dwa kolejne wsunęła w jej odbyt. Przyjemność pulsowała w pachwinie Anity, która okraszała te uczucia dźwiękami wydobywanymi z gardła. Całkowicie straciła tok myślenia. Jęknęła nieświadomie, zbliżając się do przerażającego orgazmu.

    – Nie szczytuj jeszcze – ostrzegła Klara.

    Anita próbowała oprzeć się pokusie. Starała się przedłużyć przyjemność bez orgazmu. Nienawidziła sprzeciwiać się Klarze. Zdjęcia nie pomagały Anicie w tej kwestii. Sporadycznie spoglądała na nie wszystkie. Wkrótce zorientowała się, że najdłużej przygląda się zdjęciu, na którym widniała jej córka. Joasia była taka piękna i taka młoda, ze wspaniałymi piersiami jak u Klary. Jej zaokrąglona figura była nadmiernie pociągająca.

    NIE! Nie mogę! Nie o niej! Przeklinała samą siebie, zawstydzona. Jak może żywić się takimi myślami o własnej córce, którą wychowała. Na której tak bardzo jej zależało. Którą starała się skierować na właściwą drogę życia, chroniąc ją przed opętanymi seksem drapieżnikami. Włącznie przed własną matką?

    Ale widok pięknego ciała Joasi w tak erotycznym kontekście, w połączeniu z gorliwymi pieszczotami Klary tylko wzmogły haniebne myśli wobec jej córki. Rosnąca przyjemność Anity doprowadzała ją do szaleństwa.

    – Po prostu pomyśl, że jestem Joasią, okej? – wyszeptała poczciwa dominatorka.

    Do licha! Niestety, Anitę ogarnęła sprośna wyobraźnia, że to palce Joasi ją molestują, a nie Klary. Być może obie dręczyły ją wspólnie z obu stron.

    Klara przerwała pieszczoty i wyszeptała:

    – Wiem, że chcesz, abym kontynuowała, ale na razie wystarczy. Lepiej chodźmy zobaczyć, co porabia twoja córka.

    Jednym szybkim ruchem wyciągnęła wszystkie palce z intymnych otworów starszej partnerki. Anita westchnęła. Nienawidziła, kiedy Klara nagle przerywała z pieszczotami. To było dezorientujące. W ogóle nie śmiała teraz przebywać w towarzystwie swojej córki, nie, kiedy była tak podniecona i zdesperowana. Czuła się nieznośnie skonfliktowana, ciągnięta przez wiele pragnień naraz. Mimo to, chciała być posłuszna dla Klary. Pragnęła jej, pragnęła praktycznie kogokolwiek, kto by mógł doprowadzić ją do tej upragnionej ekstazy.

    Co najgorsze, w swoim stanie nadwrażliwości, drgając od bycia praktycznie molestowaną przez Klarę, uświadomiła sobie, że w jakimś stopniu miała ochotę zobaczyć Joannę i jej jędrne młode ciało. Z bliska spojrzeć na tą śliczną zamaskowaną blondynkę z warkoczykami. Wystarczająco blisko, by dotknąć jej skóry, poczuć jej zapach. Nie, to niedorzeczne! Pomyślała, zawstydzona swoją żądzą. Musiała ukryć swoje uczucia.

    – Spróbujmy cię jakoś ogarnąć. Żebyś ładnie się prezentowała.

    Podciągnęła spodnie Anicie i zapięła kilka guzików jej bluzki. Nie dając starszej kobiecie dojść do normalnych zmysłów, zaprowadziła ją do sąsiedniej sali. Tam czekała już pani Dębska oraz Joanna. Obie relaksowały się na krzesłach wypoczynkowych zaraz przed tablicą. Owe krzesła nie były jednak najbardziej kontrowersyjnym elementem tego spotkania. Co ujęło uwagę Anity najbardziej, to był fakt, że obie kobiety wypoczywały kompletnie nago. Anita ledwo mogła to zarejestrować do świadomości.

    – Dzień dobry pani. – Nauczycielka przywitała uprzejmie Anitę.

    – Pani córka i ja tak mamrotałyśmy beztrosko językami, jednak obawiam się, że nie w ramach rozmowy.

    Klara przytaknęła lekko głową, wykazując zadowolenie z nauczycielki. Anicie nie umknął połysk znajdujący się na wargach obu kobiet. Nie mogła się powstrzymać od gapiostwa skierowanego wobec własnej córki. Uwagę jej przykuły piersi Joanny, biodra oraz nogi które na pierwszy rzut oka mogły uchodzić za nogi Klary. Nagie wdzięki Joanny zdawały się konspirować przeciwko jej, pogłębiając bezlitosny stan podniecenia. Cała ta dziwaczna sytuacja sprawiła, że Anita spoglądała na oblicze własnej córki w innym świetle. Jej córka nabrała zmysłowości, wydawała się mniej niewinną dziewczyną i zarazem bardziej wymagającą.

    – Cześć mamo. Ela udzielała mi ostatnio nowych korepetycji. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko.

    Anicie odebrało mowę.

    – Nauczyła mnie, jak naprawdę sprawić przyjemność kobiecie. A pani Klara… pokazała mi jak dominować drugą osobę podczas… seksu. – Joanna powiedziała z lekką niepewnością w głosie, po czym kontynuowała:

    – Mamo, czy zostaniesz moją uległą?

    – Twoja córka szybko się uczy. – Klara roześmiała się. – Jest posłuszną małą suczką. Zresztą podobnie jak jej matka.

    Anita stała jak wryta, olśniona, jakby ujrzała ducha. Czy jej rodzina totalnie się wykoleiła?

    – Chyba czas najwyższy, abyście przełamały lody. – powiedziała Klara. – Joasia, twoja mama wygląda na niezdecydowaną. Może powinnaś ją bardziej zachęcić.

    – Tak, pani – odparła Joasia ze wstydliwą miną. Jednak wiedziała, co ma uczynić, aby nie zawieźć swojej dominatorki. Wstała i uwodzicielsko podeszła do matki, kołysząc przy tym biodrami. Jej jędrne piersi lekko podskakiwały przy każdym kroku. Anita zamarła, bezradna. To było nie do pomyślenia. Tymczasem jej zdradliwa cipka tęskniła za jakąkolwiek stymulacją, zachęcając ją do upokarzającego czynu z udziałem własnej córki.

    Z determinowaną Joanna podarowała własnej matce uwodzicielski, pełny seksu pocałunek prosto w usta. Anita nie potrafiła się oprzeć. Niepewnym ruchem ręki, Joasia wsunęła dłoń w majtki Anity i obejmując pulsujące trofeum ukryte za materiałem.

    – Kto by przypuszczał mamo, że jesteś taką niewyżytą suką. Joasia odeszła od matki, udając się z powrotem na krzesło wypoczynkowe. Usiadła na nim, rozchylając nogi po obu stronach poręczy.

    – Jak chcesz… to możesz mi się bliżej przyjrzeć, tylko że będziesz musiała podejść na czworaka.

    Anita nie była w stanie już dłużej opierać się urokom córki. Bez zastanowienia, ugięła nogi i czołgała się do przodu. Docierając do celu, wpatrywała się prosto w piękną cipkę Joanny, która niezmiernie przypominała cipkę poczciwej blondynki, która teraz przyglądała się triumfalnie wydarzeniom w sali. Nogi Joasi były szeroko rozłożone i w rezultacie skarby Joanny między udami były tym bardziej wyeksponowane. Falowiste wargi, otoczone pulchnością wokół całego organu, no i ten delikatnie zadarty naskórek, który częściowo pokrywał łechtaczkę Joasi.

    – Wiem, co chcesz zrobić mamo i ja… też tego chcę. – Joanna zadeklarowała, patrząc na swoją matkę.

    Anita wahała się przez kilka bolesnych sekund, ale potem po prostu się poddała i poległa swoim najgorszym pragnieniom. Dotknęła czubkiem języka cipki swojej córki i stwierdziła, że ??smakuje niebiańsko. Tak bardzo się różnił od posmaku Klary. Słodszy, jakoś bardziej niewinny zaprzeczający sprośne zachowania Joasi.

    Powoli zaczęła przesuwać językiem po fałdach i obrzeżach, delektując się teksturą. Wkrótce zaczęła lizać z wigorem, jakby próbowała zlizać każdą uncję soków dziewczyny. Skubała wydatne wargi sromowe córki, ssała jej łechtaczkę, a potem wsunęła język do tego obślizgłego wnętrza organu. Zaatakowała cipkę Joanny, jakby należała do Klary. Joasia odchyliła się do tyłu i oparła stopy na poręczach krzesła, odsłaniając odbyt.

    – Miejmy to za sobą, mamo.

    Pomimo strasznego upokorzenia, Anita nie wahała się skierować języka nieco niżej, tym samym, stymulując ten dotychczas zakazany otwór.

    – Włóż we mnie palce – rozkazał Joasia. Anita szybko spełniła życzenie córki.

    – O właśnie!

    Anita była teraz tak podniecona, że ??czuła, jak jej własne soki pokrywają jej uda. Ulegała wszystkim żądaniom córki, czując się tym bardziej podniecona. Swoją bezsilnością, czy ujarzmieniem. Poddanie się własnej córce było tak ekstremalne, ale to tylko sprawiło, że Anita zapragnęła więcej. Zdała sobie sprawę, że przez całe życie była zauroczona Joasią, jakkolwiekby na to spojrzeć. Może to jest wola matki, macierzysty instynkt, który odpłacał się teraz ogromną satysfakcją.

    Teraz po prostu kochała Joasię w inny sposób. Zdała sobie sprawę, że Klara zaczęła pozbywać się ubrań. Nastolatka wyprodukowała skądś czarny dildo z paskiem, prawdopodobnie z biurka nauczycielskiego. Zapięła rzepę wokół własnych bioder, po czym potarła końcówkę członka o cipę Anity. Usatysfakcjonowana wystarczającą ilością lubrykantu, przytknęła główkę sztucznego penisa w odbyt starszej kobiety i zaczęła pompować. Zdezorientowana tą nieoczekiwaną penetracją, Anicie było trudniej zadowolić Joasię językiem.

    – No nie! Mamo nie przestawaj! Stara zdzira – wykrzykiwała w pełni żądzy.

    Obelga od strony córki była tak poniżająca, ale tak naprawdę to była zdzirą, czy tego chciała, czy nie. I szczerze mówiąc, chciała tego. Cholera, jestem taka uległa. Klara wiedziała, że ??to zrobię. Z tą myślą Anita podwoiła wysiłek lizania, nie zważając na słodko-kwaśny nektar wydobywający się ze szpary. Wsuwała i wyjmowała palce z pochwy Jessego, aby zmaksymalizować przyjemność. Kątem oka zauważyła, że ??panie Dębska robi zdjęcia swoim telefonem.

    – Zdecydowanie zawiszą na ścianie w mojej klasie – powiedziała Ela.

    – Z tyłu projektu każdego chłopca będzie widniało jedno z tych zdjęć. Mogą je kolekcjonować i wymieniać, jeśli chcą, a poza tym w moim domu będzie mój własny projekt. Będzie na nim napisane „Anita, Anita wisi na ścianie, gdy wykonuje urocze lizanie” – zachichotała.

    Zanim dotarły te wścibskie oszczerstwa do Anity, Klara oznajmiła:

    – W porządku, teraz obie możecie szczytować!

    Niemal jednocześnie matka i córka zaczęły krzyczeć, gdy obie pogrążyły się w zachwycie. Joasia doznała nieco większej euforii, po przez fakt, że jej własna matka pieściła ją językiem. Sok z cipki Joasi płynął niczym potop.

    – O mój boże! – krzyknęła Joasia.

    Klara wycofała plastikowego penisa z tyłka Anity i szybkim gestem pstryknęła palcami w stronę Eli. Wskazała na sztucznego kutasa, którego miała na sobie. Bez wahania nauczycielka zaczęła go czule ssać ani trochę niezniechęcona tym, gdzie przed kilkoma chwilami się znajdował.

    – Ma błyszczeć. Tak, właśnie tak.

    – Dziękuję pani – odpowiedziała naga nauczyciel. Jej francuska fryzura na boba podskakiwała w górę i w dół, podczas gdy polerowała ustami sztucznego członka.

    – A teraz połóż się moja droga niewolnico i odbierz nagrodę za zorganizowanie dzisiejszej uroczystości – Klara oznajmiła po kilku sekundach.

    Ela wyglądała na niezmiernie usatysfakcjonowaną, i to nie bez powodu. Blondynka usiadła okrakiem na nauczycielce w klasycznej pozycji sześćdziesiąt dziewięć. Ela miała otrzymać od swojej dominatorki minetę, coś, czego Klara nie robiła często, nawet swoim najbardziej lojalnym poddanym. Ale nauczycielka stała się czymś więcej niż tylko seksualną niewolnicą. Była teraz częścią zespołu, którego Klara skrupulatnie kształtowała według własnych erotycznych potrzeb.

    Pochylając głowę między uda nauczycielki, Klara czulę lizała cipkę Eli. Każdy, kto kiedykolwiek doświadczył przyjemności dostarczone językiem doskonale wiedział, że poczciwa blondynka jest w tej sztuce bardzo dobra.

    – Pamiętaj moją regułę.

    Przypominała Klara, dając znać nauczycielce, żeby nie ważyła się szczytować.

    Po kilku minutach, gdy Ela była blisko orgazmu, Klara pozwoliła jej otrzymać upragnionej ulgi.

    – Och, och, och dziękuję, Pani! Tak, tak och!

    Wszyscy w pokoju patrzyli z zazdrością, na ten erotyczny obrazek, aż w końcu drgania, które doświadczyła nauczycielka zaczęły maleć…

    – A teraz coś dla mnie. Podejdź tutaj, zdzirowata córeczko– powiedziała Klara do Joasi. Ta natychmiast się ożywiła.

    – Teraz możesz spróbować mojego cudownego eliksiru. – Powiedziała Klara. Biorąc pod uwagę, że Joanna była poddaną Klarze, z upływem czasu polubiła miłosne soki swojej dominatorki.

    – Spróbuj nie uronić ani kropli.

    – Oczywiście, pani.

    Rozkładając nogi, Klara usiadła okrakiem na pięknej twarzy dziewczyny. Joanna zaczęła gwałtownie ssać i lizać cipkę blondynki, wysyłając fale przyjemności falujące przez ciało dominatorki. Joanna była niewiarygodnie piękna oprócz tego dobra w dziale oralnym. Ale to, co Klara lubiła u Joanny najbardziej to jej narastający apetyt na dominację własnej matki. Pod wpływem erotycznych tortur i niespełnionych orgazmów, biedna córeczka zaczęła domagać się tego od kilku dni.

    Tymczasem Klara wiedziała, że ??oglądanie tego aktu tabu byłoby niepowtarzalnym doświadczeniem. Dziewczyna miała cudowną tendencję do dominacji, pewną determinację, którą Klara zauważyła wcześniej. Najpierw Joanna musiała nauczyć się bycia uległą, co wymagało lekkiej korekty postawy, ale w końcu stała się cudownie posłuszną i entuzjastyczną niewolnicą, a teraz w pewnym sensie dominatorką.

    A co do Anity, blondynka przeczuwała, że w stanie podniecenia, mamuśka wpadnie w zasadzkę z fotkami. Co okazało się dosyć proste, zwłaszcza że Joasia była podobna do Klary.

    Ta cała gierka z przynętą i zamianą była wyśmienita, kredyt uznania dla Eli, poczciwej zdziry. Ostatecznie zasłużyła na swoją nagrodę. Ostatnio Klara spędzała coraz mniej czasu z Anitą, jednak wciąż ją intrygowała, a poza tym była seksowną mamuśką, a takie Klara niezmiernie lubiła. W końcu nie mogła powstrzymać orgazmu i soczyście zalała spermą twarz Joanny. Po czym znowu pstryknęła palcami.

    – Anito, wiem, że uwielbiasz mój nektar tak samo jak swoją córkę. Nie pozwól, żeby ten „Make Up” wysechł na jej twarzy. Chciałabym, żebyś własnym językiem przeczyściła twarz Joanny, delikatnie i powoli.

    – Aa dobrze… Klaro.

    – Pani Klaro! Nie dawaj mi powodów, żebym cię ukarała! Warknęła dominatorka.

    – Tak, pani Klaro.

    Następne upokorzeniem dla Anity, a jej wstyd podwoił się, gdy zaczęła lizać twarz Joanny do czysta. Jej córka była naprawdę piękna. Lizała i ssała każdą plamkę, na jej zaróżowionych policzkach, na zadartym nosie i pięknym podbródku. Wstyd Anity toczył bój z pożądaniem i żadne z tych uczuć nie dawało za wygrane.

    Cała gromada odpoczęła na moment i po jakimś czasie poczciwa blondynka pozwoliła wszystkim się rozejść. Wychodząc, odciągnęła jeszcze Anitę na bok, żeby wyjaśnić kilka spraw. Powiedziała, że od tego momentu Joasia przejmie teraz rolę jej głównej dominatorki, więc będzie musiała być posłuszna córce pod każdym względem. Oprócz tego Klara przypomniała, że ??jest nadrzędną dominatorka, więc zarówno matka, jak i córka muszą być jej posłuszne we wszystkim.

    Zapewniła Anitę, że tak długo jak będzie posłuszna swojej córce, od czasu do czasu będzie miała przywilej sprawiania przyjemności samej Klarze. Normalnie powinno to zabrzmieć absurdalnie, jednak dla rozbitej seksualnie mamuśki, brzmiało to jak kojąca melodia grana na harpie. Poza tym kochała swoją córkę.

    – Wyraziłam się jasno?

    – Tak, pani.

    – Cieszę się, możesz iść.

     

    ***

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Lis

    Od Autora: Kto następny padnie ofiarą poczciwej blondynki, i jakie dalsze losy czekają naszych niewolnic.

    https://www.patreon.com/user?u=74118493&filters[tag]=Nastoletnia%20Domina

  • Wolna chata

    – Bo wiesz starzy wyjeżdżają, a ja nie za zbytnio mam ochotę spędzać ten wieczór samemu, jeszcze do tego w pustej chałupie…

    Naturalnie się zgodziłem. Z Emilem przyjaciółmi byliśmy od dziecka, a ostatnio coraz rzadziej mieliśmy okazję się spotkać na dłużej i pogadać. Taki wieczór we dwoje mógł być całkiem przyjemny. Moich rodziców poinformowałem zdawkowo o noclegu poza własną sypialnią i udałem się około godziny 18 do domu Emila, oddalonego o całe dwie ulice, czyli jakieś pięć minut spacerkiem.

    Wstęp był całkiem tradycyjny. Browar i standardowe grzeczności. Kilka minut gadaniny o wszystkim i o niczym, byle najszybciej skończyć browar. Gdy otwieraliśmy dwie kolejne puszki, zgodziliśmy się, że najlepszy o tej porze byłby jakiś film, bo dobry filmik nie jest zły. W sumie oglądaliśmy po raz setny jeden z zabytków kina akcji, ale miło było, szczególnie że równolegle popijaliśmy kolejne piwa i komentowaliśmy sceny z wyprzedzeniem.

    Po filmie odczuliśmy głód. Nasz wybór padł na pizzę, ale raczej nie chciało nam się nigdzie po nią iść. Zamówiliśmy przez telefon i czekaliśmy, opowiadając jakieś świńskie dowcipy. Na szczęście nie musieliśmy długo czekać. Gorąca pizza wyglądała nader apetycznie, ale miała nieco mało keczupu. Dolanie tejże niezbędnej przyprawy przerosło jednak nasze możliwości. Na skutek przedziwnych układów ciśnień, jak przypuszczam, keczup wcale nie miał ochoty opuścić opakowania, a gdy wreszcie to uczynił, zrobił to tak energicznie, że obydwoje mieliśmy poplamione koszulki. Koszulki zdjęliśmy, rzuciliśmy w łazience do kosza i zabraliśmy się do jedzenia. Pyszne było. Po kolacji i niejakim uprzątnięciu kuchni z czerwonych plam otworzyliśmy po kolejnym piwie i zastanawialiśmy się nad kolejnym punktem programu. Przerzuciliśmy program TV, ale jak się można było spodziewać: nic ciekawego. Ostatecznie, czając się jak czternastoletnie sztubaki, włączyliśmy pornola, którego Emil znalazł u rodziców.

    Film był ostry i całkiem niezły, podrajcował nas. Po upływie pierwszych trzech kwadransów nerwowo wierciliśmy się na kanapie, niezręcznie próbując ukryć wzwód i w jakiś sposób ulżyć nabrzmiałemu członkowi. Wreszcie przy scenie, gdy murzynka łykała spermę z tryskającego fallusa partnera, Emil stwierdził, że nie wie jak ja, ale on wali. I rzeczywiście rozpiął pasek, rozsunął rozporek i włożył rękę w slipy. Niewiele myśląc poszedłem w jego ślady. Masowaliśmy nasze chuje leniwie, po pierwsze dlatego, że żaden nie chciał dojść przed końcem filmu, po drugie dlatego, że żaden nie chciał się spuścić wcześniej niż drugi.

    Nagle poczułem jak Emil delikatnie wsunął swoją drugą dłoń w moje slipy i dotknął mojego fiuta, który zadrżał pod jego dotykiem. Nie patrzył na mnie, udawał, ze jest wpatrzony w telewizor, ale wyczułem jak drży. Nie zaprotestowałem. Wprawdzie była to pierwszy dotyk innego człowieka na moim penisie, ale wiedziałem, że ja za chwilę również jako pierwszy pokonam barierę slipów Emila, co rzeczywiście zrobiłem. Przez chwilę onanizowaliśmy się wzajemnie, bardzo ostrożnie i powoli, byliśmy na granicy orgazmu. Czułem jego gorące prawie dwudziestocentymetrowe prącie, jak się pręży w mojej dłoni. Nagle obydwoje zamarliśmy bez ruchu. Dotarło do nas, że film się skończył i wypadałoby już skończyć zabawę, ale obydwoje wiedzieliśmy, że teraz i tak nie będzie satysfakcjonujące… Wreszcie po dobrej minucie, która wydała się wiecznością, Emil odważył się ruszyć. Nachylił się nad moim fallusem, wyciągnął go ze slipów, wziął do ust, dwa razy poruszył mocniej ręką i poczułem jak lawa gorącej spermy strzela wprost w usta Emila. Nie wiem jak to zrobił, że się nie udusił, ani nie uronił żadnej kropelki. Po chwili pocałował mnie przelewając w moje usta nasienie. Lizaliśmy się tak szaleńczo, bawiąc się moją spermą. Wreszcie zebrałem swoje siły, posadziłem Emila w poprzedniej pozycji i odsłoniłem jego członka, ledwie zdążyłem go włożyć do buzi, gdy Emil wyprężył się, tak, że poczułem go przy samych migdałkach, po czym łykałem jego spermę, czując jego ręce na mojej głowie.

    Po tej wyczerpującej akcji siedzieliśmy obok siebie na kanapie, delikatnie głaszcząc się i patrzyliśmy na siebie. Mieliśmy po dwadzieścia lat, nie najbrzydsi, studenci, do tej pory seksualne doświadczenia tylko solo. Zastanawiałem się, czy Emil  zaplanował to na ten wieczór, ale w sumie nie było to chyba problemem. Wreszcie Emil podniósł się, musnął lekko wargami moje wargi, uśmiechnął się i stwierdził, że idzie do kibla, bo po tych wszystkich browarach lać mu się chce. Fakt, też miałem pełny pęcherz. Nogą przytrzymałem jego ręce, gdy chciał zapiąć spodnie i zsunąłem mu je. Nie protestował, wyskoczył z nich, po czym pociągnął za moje nogawki i mnie pozbawił dolnej części ubrania. Podał mi rękę i pomógł mi się podnieść. Zaproszenie było jednoznaczne, więc poszedłem się odlać razem z nim. Tak udaliśmy się do toalety w samych slipach i skarpetkach. Gdy zaczęliśmy lać, Emil znów władował się z łapami do mojego kutasa i obciągnął napletek, by, jak to określił, było ciekawiej lać. Nie dałem się prosić i zrobiłem mu to samo. Naśliniłem przy okazji palce i zacząłem drażnić jego sutki, on gładził moje plecy, wreszcie znów zaczęliśmy się całować, co spowodowało, że olaliśmy pół łazienki.

    Gdy ostatnie krople przetrawionego piwa z nas wyciekły, Emil zsunął moje slipy i przytulił mnie, tak, że czułem jego prącie w sowim rowku. Całując go wsadziłem dłonie za jego slipy i przyciągnąłem go bliżej do siebie. Odwróciłem się i całowałem go, coraz niżej i niżej, w okolicy pępka przeszedłem na tył, języczkiem zwiedziłem cały jego kręgosłup. Odsłoniłem jego jędrny tyłeczek i zacząłem języczkiem penetrować jego dziurkę, moje palce bawiły się jego jądrami. Po chwili zamieniliśmy się, teraz on drażnił moje oczko. Nasze członki znów sterczały w pełnej gotowości. Zdecydowaliśmy się na prysznic – trzeba było tylko zrzucić z siebie skarpetki i zrobić dwa kroki w lewo, nie odrywając warg od warg.

    W strugach lecącej wody było romantycznie. Mydliłem jego całe ciało, wreszcie miałem okazję by je dokładnie przestudiować. Choć znaliśmy się prawie dwadzieścia lat nigdy nie zauważyłem w Emilu pięknego chłopaka, a tym bardziej nie był dla mnie obiektem pożądania. Był szczupły i prawie gładki, bez włosów. Namydliłem jego barki, ręce, klatkę piersiową, stawiając przy okazji jego sutki w stan gotowości, potem zająłem się plecami i tyłkiem, tak intensywnie, że aż cztery paluszki pokonały opór jego zwieracza – Emil krzyknął na pół z bólu, na pół z rozkoszy. Potem jego owłosione nogi: najpierw uda, później łydki, stopy, bawiłem się masując każdy jego paluszek z osobna, podczas gdy jego fiut co i róż wsuwał się w moje usta. Klęcząc namydliłem jego brzuch i członka, zapuszczając się w lekki onanizm. Gdy wstałem zaczęliśmy myć sobie włosy, przy czym całowaliśmy się mimo gorzkiego smaku w ustach. Następnie Emil rozpoczął akcję mydlenie. Czułem jego ręce dosłownie wszędzie. Wreszcie stanął tuż za mną i poprosił bym oparł się rękami o ścianę. Lewą ręką wyszukał mojego chuja i zaczął się nim bawić podczas gdy prawą pomógł swojemu członkowi wejść w moją pupę. Czułem jak powoli walczy z moim zwieraczem, by zadać mi jak najmniejszy ból. Wreszcie poczułem go całego w sobie. To był niesamowity odlot, nigdy nie sądziłem, że przeżyję coś takiego. Spływające po mnie strugi wody, pocałunki na plecach, równy rytm jego ręki na moim fiucie i jego męskości w moim ciele. Wtedy należałem całkowicie do niego, mógł ze mną zrobić co chciał. Nie wiem, ile to trwało, może kwadrans, może dłużej, nagle poczułem jak drży, wiedziałem, że mam jego ciepłe nasienie w sobie. Kilka sekund później sam tryskałem w jego dłoni. Przez chwilę nie ruszyliśmy się, wreszcie przytuliłem się do niego i tak staliśmy w wodzie kilka minut.

    Po wyjściu zaczęła się zabawa w wycieranie jednym ręcznikiem. Nasze członki były już zupełnie wyczerpane, bo nie podniosła ich nawet wzajemna akcja reanimacyjna dłoni. Mimo to pełni radości wymyliśmy jeszcze ząbki, uczesaliśmy się wzajemnie, tak na głowie jak i na łonie. Po czym tak jak nas Bóg stworzył walnęliśmy się na łóżko małżeńskie rodziców Emila.

    –        Dziś jest mój pierwszy raz z kimś.

    –        Mój też.

    Zaczęliśmy się całować, bardzo długo i namiętnie, nasze języczki robiły, co się dało. Schodziłem pocałunkami wzdłuż jego ciała, gdy dotarłem do członka, obciągnąłem napletek i z radością poczułem jak w moich ustach z pół-wzwodu przechodzi w pełną okazałość, czułem jak sztywnieje, rósł mi w ustach. Emil położył mnie, teraz on zajął się moim klejnotem, zrobił to samo, co ja, by po chwili siąść na mnie okrakiem i swoim tyłeczkiem ujeżdżać mojego ogiera. Nachylił się, by mnie pocałować i przetoczyliśmy się, tak, że teraz ja byłem górą. Czułem jego pulsujące prącie między pośladkami. Uniosłem się, by Emila przewrócić na brzuch, po czym zacząłem masować jego plecy. Wreszcie położyłem się na nim i swojego członka wprowadziłem w jego ciało. Poczułem spływającą na mnie falę ciepła, jego ciało przyjmowało mnie z pełną zniecierpliwienia gorączkowością. Nasza namiętność szybko znalazła wspólny rytm. Emil sam poprowadził moją rękę na swojego członka. Pieprzyłem go tak przez prawie dwadzieścia minut, przepełnionych ruchem ciał, potem i pocałunkami. Znów czułem się odlotowo, ale co piękne musi dojść do szczytu. Wbiłem się w niego najgłębiej jak mogłem i czułem jak fontanna spermy wytryskuje ze mnie po raz trzeci tego wieczoru. Niemal w tym samym momencie poczułem jak ciało Emila wypręża się i na swoich palcach poczułem lepkie nasienie. Wyciągnąłem dłoń i oblizałem ją, po czym z resztkami spermy w buzi pocałowałem Emila. Słodko było tak leżeć na nim, czuć jego zapach i smak. Wreszcie stoczyłem się z niego i przytuliliśmy się do siebie. Byliśmy wyczerpani i szczęśliwi.

    Zasnęliśmy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Artur de Armagnac
  • Starszy wspolnik – ciag dalszy.

    Po upojnej nocy w hotelu z Betą nadszedł czas na powrót do rzeczywistości. Awansowałem- tak jak zapowiedziała moja koleżanka. Z racji objęcia nowego stanowiska czekało mnie sporo pracy takich jak przenosiny do nowego gabinetu, zamówienie nowych wizytówek, zmiana pieczątki i tym podobne pierdoły. Wspólnik zarządzający w ramach uczczenia mojego wstąpienia do szeregu 3 osobowej elity „starszych wspólników” zorganizował kameralne przyjęcie w jednej z restauracji. Jak wiadomo z początku były drętwe przemówienia a z kolei po oficjalnej części- zabawa do białego rana i wydane dziesiątki tysięcy złotych. Podczas tego przyjęcia Beata powiedziała mi dość ważną rzecz: -Musisz mieć asystentkę, skoro piastujesz tak ważne stanowisko. Samemu będzie Ci ciężko. Fakt Beata miała rację.. ale skąd z dnia na dzień wytrząsnąć osobę dość kompetentną aby objąć stanowisko mojej osobistej asystentki. Beata sama zaproponowała mi, że osobiście zajmie się castingiem a ostateczną decyzję pozostawia mnie. Z aprobatą przystałem na ten pomysł. Impreza się skończyła a my rozeszliśmy się do domów. Przez dwa dni Beata nie dawała znać czy znalazła odpowiednią kandydatkę na moją asystentkę, aż w końcu wieczorem zadzwonił telefon.. -Hej Domiś, co porabiasz? -Cześć Beatko, nic szczególnego siedzę w garażu i grzebię przy motocyklu, coś się stało? -A żebyś wiedział, znalazłam idealną asystentkę dla Ciebie, kończ majsterkowanie, umyj się, ubierz w mój ulubiony garnitur i przyjedź do mojego apartamentu za godzinę. Do zobaczenia! Nieco zaskoczony zrobiłem tak jak poleciła. Zaprzestałem działań przy motocyklu i udałem się pod prysznic. Po prysznicu ubrałem się w ulubiony garnitur Beaty, wsiadłem do auta i pojechałem pod wskazany adres. Zadzwoniłem do domofonu jednego z apartamentowców i odezwał się głos: -Wejdź proszę, drzwi od apartamentu są otwarte. Wjechałem winą na 12 piętro podekscytowany spotkaniem z nową asystentką. Nie mogłem jednak dać tego po sobie poznać- byłoby to mocno nieprofesjonalne. Nacisnąłem klamkę i wchodząc do środka ujrzałem półmrok.. w newralgicznych punktach paliły się świece oraz lampiony. Zdezorientowany szedłem wzdłuż korytarza w stronę salonu. Będąc już w salonie… oniemiałem. Beata siedziała ubrana w podobny komplet koronkowej bielizny jak ostatnio.. jej stopy zdobiły czarne, połyskujące „szklanki” , a obok niej siedziała nieznajoma kobieta. Była ona kopią Beaty, na oko 33 letnia, czarnowłosa kobieta o ciemnych oczach. Ubrana była podobnie jak Beata, tak samo ze „szklankami” na nogach. Kształty także byłby jakby „zdjęte” z Beaty. -Czeeeeść Beata.. wyjaśnisz mi proszę co tu się dzieje? Przyszedłem nie w porę?- zapytałem z niepokojem w głosie. -Witaj Domisiu, przyszedłeś jak najbardziej w porę.. poznaj proszę swoją być może asystentkę- Darię. Wyciągnąłem swoją dłoń na powitanie a Beata kontynuowała: -Daria ma odpowiednie kompetencje aby sprawować funkcję Twojej asystentki Domisiu, mam nadzieję, że wasza współpraca będzie tak samo owocna… jak nasza- sposób w jaki to wypowiedziała przyprawił mnie o dreszcze. Nim zdążyłem jakkolwiek zareagować na jej słowa obie kobiety wstały i powolnym krokiem zaczęły kierować się ku mnie. Gdy już były wystarczająco blisko, objąłem obie delikatnie w pasie a Beata powiedziała półszeptem: -Ostateczna decyzja należy do Ciebie. I obie mruknęły jak kocice. Zanim zdałem sobie sprawę, z tego co się dzieje Beata i Daria prowadziły mnie w kierunku łóżka, obok którego stał dość duży fotel. Przy fotelu zaczęły mnie rozbierać i powoli rozpinać guziki od koszuli. Po tym, delikatnym pchnięciem wskazały mi abym rozsiadł się wygodnie w fotelu i rozkoszował się spektaklem, który miał zaraz nastąpić. W rytm wolno płynącej muzyki zaczęły kołysać biodrami ocierając się o siebie. Do tańca i ocierania doszły namiętne lecz subtelne pocałunki i wzajemne badanie swoich ciał. -Ja pierdolę.. ale wy jesteście niegrzeczne- rzekłem, z delikatną nutą oburzenia, na co Beata odpowiedziała: -Jeszcze nie pierdolisz ale zaraz wyssiemy z Ciebie całą Twoją spermę, a wiem jak wiele jej masz- i uśmiechnęła się zalotnie. Dziewczyny powoli kierowały się w moją stronę w międzyczasie schodząc na kolana. Beata poleciła Darii spiąć włosy w kucyk (tłumacząc, że on, czyli ja bardzo to lubi a przekona się dlaczego później). Gdy Daria wiązała włosy, Beata rozpinała mój rozporek i wyciągnęła mój twardy sprzęt mówiąc głosem pełnym przejęcia i namiętności: -Witaj kochanie.. bardzo się stęskniłam.. -No noo.. taki szef i w dodatku z takim sprzętem-skwitowała Daria. -Od teraz mój drogi Domisiu los Darii jest w Twoich rękach, zdecyduj czy posiada odpowiednie kompetencje by zostać Twoją asystentką. Po tych słowach Daria zaczęła powoli ssać mojego członka, od początku jak profesjonalistka. Beata położyła się pod nią i zaczęła zabawę z jej cipką. Obie były już dobrze rozgrzane więc gdy tylko Beata przesunęła językiem po cipce Darii- ta wydała z siebie przeciągnięty jęk kończący się słowami „ooo takk, kurwa”. Francuz jakiego robiła mi Daria nie umniejszał się do tego co robiła mi Beata jakiś czas temu. Po 15 minutach dziewczyny zrobiły zamianę, teraz to Beata ssała mojego kutasa a Daria leżała pod nią. W oczach dziewczyn widać było, że nie spotkały się ze mną tylko w celach pieszczot oralnych, więc poleciłem im wstać i klęknąć na łóżku obok siebie. Na pierwszy ogień poszła Daria.. wbiłem się w nią bez ostrzeżenia do samego końca. Moje głośne oddechy, dźwięk „klaskania” oraz jej jęki i przekleństwa mieszały się między sobą. Poleciłem Beacie rozłożyć nogi przed twarzą Darii a sam złapałem ją za kucyk, docisnąłem do siebie, złapałem za pierś i rżnąłem.. tak, po prostu rżnąłem. Po 30 minutach dziewczyny zamieniły się pozycjami.. w końcu musiałem podziękować jakoś Beacie za to, że znalazła dla mnie taką asystentkę.. Po drodze przerobiliśmy jeszcze kilka pozycji w tym „jeźdźca oraz od tylu przed lustrem w łazience”. Dziewczyny szczytowały zdaje się po 7-8 razy każda, aż w końcu obie zgodnie stwierdziły, że mają dość. Uklękły przede mną, otworzyły usta i czekały na pierwszy final tej nocy.. był dość obfity. Zalałem im twarze oraz cycki a one zlizały z siebie wzajemnie i połknęły wszystko co im dałem. Wszyscy padliśmy na łóżko a dziewczyny położyły się na mojej klatce piersiowej. -I jak Domisiu? Myślisz, że Daria się nada? -zapytała Beata -Beatko, a jak myślisz.. dobrze znasz typ kobiety, która na mnie działa więc wiedziałaś kogo zaprosić na rozmowę kwalifikacyjną-roześmiałem się i powiedziałem: -Witaj w zespole Dario. Zasnęliśmy nad ranem.. w wielkim i wygodnym łóżku. P.S dajcie znać czy chcecie poznać dalsze losy Dominika 😉 proszę również o konstruktywną krytykę

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    D
  • Potega terapii cz. II

    Rozdział II

    Ostatnie, leniwe promienie zachodzącego słońca opromieniały skąpą roślinność rozsiana w nieładzie po rynku. Miejsce to stało się kolejną ofiarą planowania przestrzennego, które nade wszystko ukochało sobie beton. Ponoć w przyszłości ma się to zmienić i są już plany na posadzenie drzew i krzewów, ale Marysia nie wierzyła w rychłe podjęcie działań.

    Siedziała wspólne z koleżankami, słuchając ich wesołego paplania, nie włączając się zbytnio w rozmowę. Z delikatnym uśmiechem popijała swojego drinka. Zwiewna sukienka w kwieciste wzory układała się wdzięcznie na jej ciele, ukazując ukrywana jeszcze niedawno sylwetkę. Przyjaciółki raz po raz zerkały w niemym podziwie na Marysię, zachodząc w głowę, co się mogło stać, że ich kumpela tak odmieniła swoją garderobę.

    – Basiu, zrobisz coś dla mnie? – zapytała Marysia, odwracając znienacka głowę w stronę siedzącej naprzeciwko dziewczyny.
    – Słucham Kochana.
    – Przestań proszę gapić się na mój dekolt.

    Głośne odgłosy rozochoconych dziewczyn wybiły się ponad kakofonię ulubionej miejscówki młodzieży. Marysia z uśmiechem uniosła drinka i przyjacielsko kiwnęła głową w kierunku Basi.

    – Nie wiem, czemu się czepiasz, tyle lat jesteśmy przyjaciółkami, a chyba pierwszy raz widzę u Ciebie coś takiego jak dekolt!
    – Dobrze dobrze, tylko pilnuj, żeby Ci oczy nie wyskoczyły.
    – Ha! Nie wyobrażaj sobie, to i tak nic w porównaniu do tej laski ze studiów z Erasmusa, z Portugalii! Pamiętacie??

    Rozmowa grupy przeniosła się na wspominanie dawnych czasów. Marysia również sięgnęła myślą w tym samym kierunku, jednak z innym zwrotem. Jeszcze dwa miesiące temu była szarą myszką. Potem przyszedł moment przełamania. Jest inną osobą niż wtedy, nie boi się tego przyznać. A wszystko dzięki doskonale wybranej terapeutce oraz drobnemu wkładowi Marcina.

    *****

    Marysia nerwowo wpatrywała się w wyglądającą przez okno panią Beatę. Długonoga blondynka ze zmarszczonymi brwiami wpatrywała się w ulicę, nie widząc jej jednak.

    Pokój w którym przyjmowała, przypomniał gabinet dyrektora wielkiej spółki. Szerokie, grube, dębowe biurko stało w rogu. Panował na nim skrupulatny porządek, tak bardzo przypominający właścicielkę. Wysokie szafy uginały się pod ciężarem ksiąg. Pomieszczenie było jasne, z wielkimi oknami wychodzącymi na ruchliwą ulicę. Poza wejściem były obecne jeszcze jedne drzwi. Bogato zdobione, zawierały wzory kojarzące się z Indiami, choć było w nich coś… drapieżnego. Innego. Marysia nigdy nie dowiedziała się, co się za nimi kryje, lecz przysięgała, że kiedy w gabinecie zapadała głęboka cisza, potrafiła usłyszeć dochodzące zza nich delikatne dźwięki…

    Mimo intrygujących drzwi głównym bohaterem tego miejsca jest bezapelacyjnie sam środek – zawierający dwie sofy, skierowane na siebie. Wygodne meble, zachęcające do zapadnięcia się w nie i rozluźnienia. Przynajmniej w założeniu. Marysia nie zdobyła się nigdy na jakiekolwiek rozluźnienie. Bardziej przypominało jej to przesłuchanie na komisariacie.

    – Postępy są zadowalające. Nawet bardzo. Nie chciałabym zaprzepaścić naszej pracy, lecz pozwolę sobie na niezbyt delikatne spostrzeżenie – nie spodziewałam się tego po Tobie, Marysiu.

    „Intrygujący sposób na pochwałę” pomyślała Marysia.

    Pani terapeuta zajęła swoje standardowe miejsce na sofie i kontynuowała, przygryzając końcówkę zausznika swoich okularów.

    – Sądzę… Cóż, Marysiu powiedz mi, czy jesteś zadowolona ze swojego stanu?

    Dziewczyna w zamyśleniu zwiesiła głowę. Czy była zadowolona?

    Ostatnie dwa miesiące wprowadzała w życie polecenia pani Beaty i była świadkiem niezwykłej przemiany. Nie myślała nawet o łóżku, w którym w ciągu kilku dni zupełnie przejęła kontrolę. Zaskoczeniem było, jak bardzo dało jej to poczucie siły poza alkową.

    Pewniejszy krok, odważniejsze ubieranie, przekonanie, że być może jej decyzje są jednak wartościowe? Tak, to było niesamowite uczucie.

    – Jestem. – Odparła w końcu Marysia.

    – Nie wątpię, nie wątpię… – Zamyślenie pani Beaty było wyraziście odbite w jej oczach. Badały teraz przenikliwie swoją podopieczną. Wyglądała, jakby podejmowała jakąś decyzję.

    – Marysiu, jesteś interesującą osobą. Zaskoczyłaś mnie ostatnimi tygodniami. I nie ukrywam, zauważam w Tobie teraz wielki potencjał.

    Niewielki uśmiech ozdobił piękną twarz terapeutki. Jej oczy smagały teraz Marysię jak biczem, przeskakując od jej piwnych oczu, przez wąskie, zaciśnięte w niejakim stresie usta aż po odsłonięty i imponujący dekolt.

    Niski, zwierzęcy warkot wydobył się zza zamkniętych, pokrytych ornamentami drzwi. Marysia szybko odwróciła się i z niepokojem popatrzyła w tamtą stronę.

    – Słyszała to pani?
    – Nie przejmuj się.
    – Ale… To brzmiało jak jakieś zwierzę? Trzyma pani tam… Psa?

    Uśmiech terapeutki poszerzył się i nadał jej nieco drapieżny wyraz. W oczach pani Beaty błysnął głód. Atmosfera zgęstniała.

    – Powiedziałam nie przejmuj się. Wracając do naszej rozmowy.

    Nastrój momentalnie wrócił do swojego normalnego tonu.

    – Marysiu, chciałabym, abyś poszła o krok dalej. Widzisz, pełna kontrola nad sobą wymaga zrozumienia równie pełnej kontroli nad innymi. Taka kontrola może przybierać różne formy. Ludzie… o niezbyt imponującej wrażliwości intelektualnej mogliby uznać je za manipulacje. Nie mają racji. Przekonasz się sama o potędze subtelności umysłu, którą sama masz nadal ukrytą. Nie martw się – uśmiechnęła się przebiegle – wydobędziemy to.

    *****

    „Czy ten dzień może być jeszcze gorszy, niż jest?” pomyślał Marcin.

    Idea igrania z losem była mu obca.

    – Kowalik, do mnie.

    Z biura przełożonego rozległ się nieprzyjemny, sepleniący głos, którego obawiał się każdy o zdrowych zmysłach. Kieras był człowiekiem równie niewielkiej postury co życzliwości. Jego ulubioną formą zabawy było sprawianie tortur swoim podopiecznym.

    Marcin do tej pory prześlizgiwał się, lawirując zgrabnie pomiędzy niezbędnymi komplementami i zwyczajnym unikaniem Gawła, jednak ostatnio popełnił najgorszy błąd w swojej karierze. Oblał swojego przełożonego gorącą kawą.

    Od tamtej chwili pan kierownik postawił uprzykrzenie życia Marcinowi za swój życiowy cel.

    – Długo mam czekać?!?

    Z cichym westchnieniem Marcin wstał i powlókł się w kierunku gabinetu kierasa.

    Gabinet to raczej przesadne określenie. Kilka metrów kwadratowych wydzielonego skleconymi naprędce ściankami pomieszczenia, stworzonego z myślą o nadmuchaniu ego Gawła. Marcin nigdy nie zrozumiał, czemu kierownictwo trzyma tego pyszałka.

    – Gdzie są lapolty o któle wczolaj plosiłem? – Ton głosu kierownika wskazywał na ledwie skrywaną furię.
    – Szefie no co Pan, przecież nie miałem szansy skończyć ich do dzisiaj…
    – Ach lozumiem. Czyli wypłata się podoba, ale placować to się już nie chce co?
    – Nie o to chodzi, siedzę nad nimi od wczoraj…
    – I po plostu klólewiczowi kolona by spadła jakby poświęcił na to swój wieczól? To już placa u mnie wydaje się pewna tak?
    – Szefie…
    – Milcz. Lapolty mają być gotowe do końca dnia. A jutlo przyjrzymy się Twojej ploduktywności. Odmaszelować.

    Dławiąc siarczyste odpysknięcia, Marcin wrócił do swojego biurka i rzucił się w wir roboty. Nie dość, że Marysia nie pozwoliła mu dojść już od dobrego tygodnia, to jeszcze wisi nad nim widmo zwolnienia. Świetnie.

    *****

    – Ten kutas mnie jeszcze na końcu zwyzywał, że powinienem do szkoły wrócić. Dasz wiarę?
    – Nie, no zawsze mówiłam, że ten Twój kierownik to dupek jest.
    – No. Cały wydział o tym wie. Zarząd też. A jednak kutas wciąż tu jest. Musi mieć jakiegoś haka, jak nic.

    Marcin szedł, trzymając swoją wybrankę za rękę. Jego głowę wypełniały czarne scenariusze. Nie mógł sobie pozwolić na stratę pracy, pomimo częstych zapewnień o rychłym złożeniu wypowiedzenia. Pieniądze są zbyt dobre, żeby unieść się honorem.

    Przyjemny wiatr opływał zmęczone oblicza spacerującej pary. Mieli za sobą ciekawy wieczór w teatrze, niemniej spektakl trwał strasznie długo. A o siedzeniach można było powiedzieć wiele – niestety nic pozytywnego.

    Promyki słońca żegnały już mijający dzień, chowając się za pomarańczowym horyzontem. Drzewa szumiały leniwie, targane lekkim wietrzykiem. Rozkoszny wieczór powinien skończyć się równie rozkosznie, na co liczy Marcin. Jego męskość często podryguje na samą ideę erotyki. Dzisiaj postawi na swoim, niezależnie od Marysi i jej przeklętych eksperymentów psychologicznych.

    Chcą przyspieszyć chwilę uniesienia, Marcin zaproponował:

    – Może przejdziemy blokowiskami? Szybciej dotrzemy do chaty.
    – No nie wiem, zaraz zacznie się ściemniać, może lepiej wrócić tradycyjnie?
    – Daj spokój, będzie dobrze, szybko śmigniemy i jesteśmy.

    Na spokojnej twarzy Marysi widać było wyraz zastanowienia. Po chwili rzuciła swobodnie:

    – No dobrze, prowadź więc rycerzu!

    Marcin zaśmiał się i spojrzał z uczuciem na swoją dziewczynę. Ciekawa przemiana, jakiś czas temu ta opcja nie miałaby szans na przejście. Marysia była zbyt ostrożna, żeby iść przez – o zgrozo – blokowiska!

    Para skręciła i ruszyła szybkim krokiem przed siebie, w coraz ciemniejsze terytoria budynków mieszkalnych.

    ****

    Ciemność zapadła dużo szybciej, niż Marcin zakładał. Klucząc nieco, kochankowie mieli nadzieję na szybkie odnalezienie najlepszej drogi. Nie było im to jednak dane. Krążąc po wąskich ścieżkach, próbowali znaleźć tę prawidłową.

    – Kurka, zgubiliśmy się chyba.
    – No pięknie rycerzu i co teraz?
    – Zaraz ogarnę, daj mi chwilkę.

    Marcin wyciągnął telefon i w półmroku rozbłysły mapy. Skupiony na odnalezieniu swojej lokalizacji, nie zauważył podchodzących cicho mężczyzn.

    – Nooo, a cóż taka piękna kobieta robi o tej porze w takiej okolicy?

    Lodowaty pot zaczął spływać po plecach Marcina.

    Dookoła pary zebrało się trzech, ubranych w ortalion miejscowych. Przed nimi stanęło dwóch, jeden z nich był chudy, pomarszczony i wyraźnie niedzisiejszy. Obok niego był lider grupy, niski i barczysty facet, który z pewnością niejedną ustawkę w życiu widział. Grupę zamykał największy facet, jakiego Marcin w życiu widział, z potężnymi, naprężonymi muskułami. Wpatrywał się bez oporów w opięty kusą sukienką tyłek Marysi.

    – Zgubiliście się, gołąbeczki? – Zagaił lider grupy.
    – Chyba skręciliśmy w zła uliczkę. – Marysia odparła, dzielnie utrzymując spokojny głos.
    – Chłopaki, chyba trzeba by pomóc koledze i koleżance w potrzebie, prawda? – Niski mężczyzna powiedział z błyskiem w oku. – Musimy tylko ustalić sobie cenę tej pomocy.
    – Nie mam żadnych pieniędzy. – Wykrztusił z siebie w końcu Marcin. Nie mijał się zbytnio z prawdą, gdyż portfel nie pękał w szwach.
    – Nie przejmuj się, przyjacielu. – Dres uśmiechnął się szeroko. – Możemy przecież ustalić inny sposób odwdzięczenia się.

    Grupa zarechotała. Marcin zaczął zbierać się w sobie na jakąś odpowiedź, kiedy chudzielec podszedł do Marysi i objął ją w pasie.

    – Kochanie – zaczął pijackim bełkotem. – my Was podprowadzimy – bezpiecznie – w wybraną miejscówkę a Ty nam w zamian wszystkim obciągniesz. Co Ty na to?

    Zanim spąsowiała Marysia zdążyła wycedzić jakąkolwiek odpowiedź na bezczelne zachowanie dresiarza, Marcin poczuł jak zalewa go krew. Miarka się przebrała. Najpierw Marysia pogrywa sobie z nim, potem jego szef niemal grozi mu zwolnieniem, a teraz jakieś dresy będą sobie z nimi jaja robić? Tego już za wiele.

    – Słuchaj no kurwa – Zaczął Marcin, podchodząc do chudzielca i napinając się groźnie.

    Przed oczami chłopaka zrobiło się momentalnie ciemno. Powietrze uszło z niego jak z przebitego balonu. Poczuł, jak bezwiednie opada na kolana, łapiąc się za brzuch. Nad nim stał szef grupy, trzymając wciąż uniesioną pięść.

    – Gdzie do mojego kumpla startujesz, frajerze?

    Kolejna ciemność, połączona z bólem nosa. Uderzenie niskiego dresa trafiło go w oko, rozcinając łuk brwiowy. Marcin upadł na ziemię, trzymając się za twarz.

    – Zostaw go! – Marysia krzyknęła, po części przestraszona a po części wściekła. Stanęła na szeroko rozstawionych nogach, podparła się pod boki i zgromiła dresiarza wzrokiem. Chudzielec, zdziwiony reakcją dziewczyny, odskoczył od niej jak oparzony. Wielkolud za nimi zaniósł się śmiechem.

    – Najmocniej przepraszam panienkę – zaczął niski mężczyzna – ale panienki chłopaczek rzucał się do mojego kumpla. Kumpel sobie już dzisiaj popił, więc nie miał szans na obronę. Musiałem, kurwa, działać, nie?

    – Wystarczy tego. Jak się nie odpierdolicie, to zacznę krzyczeć. – Marysia zagroziła. Czuła strach, oczywiście, ale jednocześnie czuła, że ma w sobie dużo siły. I że nie da się tym ciołkom.

    – Kiedy my przecież chcemy, żebyś krzyczała laleczko. – Chudzielec wybąkał. Grupa roześmiała się.

    – Ten krzyk Ci się nie spodoba, buraku.

    – Uuuu! Kotka ma pazurki. Podoba mi się – Lider uśmiechnął się szeroko.

    – I potrafi nimi drapnąć. – Dodała Marysia, z ledwo widocznym uśmiechem.

    Marcin wciąż leżał na ziemi, patrząc na scenę przez przyciśnięte do twarzy palce. Ledwo wstrzymywał się z łkaniem.

    Marysia zerknęła na niego. Czuła dziwną mieszaninę lęku, smutku, rozczarowania i podniecenia, widząc swojego upokorzonego chłopaka.

    W lokalnych blokach widać było wychylające się głowy, próbujące ocenić co się dzieje. Grupa, widząc to, zaczęła się powoli rozluźniać i wycofywać.

    – Nie gniewaj się kocico, my jesteśmy proste chłopy. Widząc taką dupeczkę, jedyne czego pragnę to, żebyś usiadła mi na twarzy! – Ponownie rozległ się rechot.

    Olbrzym podszedł powolnym krokiem do Marysi i nachylił się do niej. Dziewczyna z trudem opanowała odruch ucieczki.

    – Ja to bym żem Cię podniósł jak laleczkę i tak bym żem Cię wyruchał, że nie mogłabyś chodzić potem. – Powiedział z szerokim uśmiechem, prezentując szczerbatą gębę.

    Marysia poczuła, że nogi jej miękną. Mężczyźni odeszli śmiejąc się głośno i naigrywając ze zgubionej parki.

    Pomagając Marcinowi wstać, Marysia wciąż zastanawiała się, czy nogi jej zmiękły ze strachu – czy z podniecenia.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej