Category: Uncategorized

  • Czeska dziwka w galerii sztuki- Brno I

    Wracam urlopu w Wiedniu. Przez dziewięć dni robiłem zdjęcia architekturze i zwiedzałem galerie- wracam uduchowiony i wypoczęty. Sięgam po kawę, gdy słyszę dźwięk telefonu- moja menadżerka, aż boję się odebrać, obawiając się, że poprosi bym był w biurze dzień wcześniej. Odbieram:
    -Hi Susana!
    -Hiya, jak urlop?- pyta posągowa piękność po drugiej stronie połączenia.
    -Doskonały, polecam tego allegrowicza, a Ty pewnie w Mordorze?
    -No właśnie nie i stąd mój telefon.- zesztywniałem. -Znaleźli jakąś bakterię w klimatyzacji i mamy przymusowy postój przez następne cztery dni, cieszysz się trybiku?- zapytała słodkim głosem, ale tak by nie dać mi zapomnieć kim jestem w tym korpo.
    -Będę płakał, łkał i rozpaczał, bo ten nowy start-up co mam w głowie…- zaśmiałem się w odpowiedzi.
    -Na mejlu masz oficjalne info i co zrobisz z tą rozpaczą?- pyta Zuza jak nigdy nie pyta.
    Milczenie.
    -Wjadę do Brna, zawsze chciałem, ciekawe realizacje i co najmniej jedna galeria.- rzucam ad hoc.
    -O też zawsze chciałam, a to niedaleko. Będę jutro wieczorem. Paaa.- rozłącza się, zostawiając mnie w czymś więcej niż zdziwieniu. Jestem zdezorientowany do tego stopnia, że nie wiem czy rzeczywiście to powiedziała. Jadę. Po drodze wybieram hotel. Courtyard Brno. Jeszcze 45 min drogi przede mną w towarzystwie myśli o co, jeśli w ogóle, chodzi Zuzannie Mayer. Pięknej, wysokiej, niezwykle inteligentnej kobiecie, której chłód w kontaktach sprawił, że mówię na nią Kai, gdyż jej androginiczna uroda nie pozwala myśleć o niej Gerda czy Królowa Śniegu. Korek na wjeździe i wiadomość od Kai: “Który hotel?”, od razu dyktuję mojemu telefonowi: “Courtyard Brno.” I dodaję: “Dopiero jutro?”. Odpowiada: “Muszę ogarnąć nasze kuwety. Do jutra!”. “Do!”. Biorę wdech i odruchowo się uśmiecham, po czym czuję, że mam wzwód. “Dobry znak!”- myślę, ale niepokoi mnie fakt, że jestem poważnie wyposzczony i jeśli to omen, to pierwszy strzał będzie szybki i obfity. Uspokajam się, gdy wjeżdżam na parking hotelu. Bardzo miła recepcjonistka robi mi espresso o które proszę zamiast powitalnego drinka. Winda. Pokój, a raczej studio i to wielkie. Ogromny taras, widok na rzekę i w pespektywie na stare Brno. Prysznic. Ruszam. Gdy wysiadam z trolejbusu od razu czuję zachwyt modernistyczna zabudowa w świetnym stanie, a to lubię najbardziej. Mam jednak plan, najpierw “Art. Fashion. Design.” galeria, którą od dawna chcę zwiedzić.
    Zwiedzam. Lekko zawiedziony jednak jestem, nie wiem czy to przez poziom Wiednia, lekkie znużenie, czy może nadmiar galerii. Dobra strona jest jednak, bo mam wrażenie, że jestem jedynym zwiedzającym, a lubię robić zdjęcia pracom artystów na wystawach, ale tłumy czasami komplikują sprawę. Kiedy robię zbliżenie dolnego rogu współczesnego aktu, słyszę za sobą głos, głos kobiety, raczej młodej, ewidentnie mówiącej coś do mnie, ale mówiącej po czesku- może rozumiem, ale nie ryzykuję odpowiedzi. Odwracam się mówiąc:
    -English?
    I wmurowuje mnie w posadzkę jakbym był rzeźbą, bo przez chwilę wydaje mi się, że znam tę osobę i to znam z filmów porno. “Gina Devine?” pytam się w myślach, ale nie, to nie ona, dochodzę do wniosku skanując detale twarzy drobnej kobiety, która przerywa ciszę mówiąc:
    -No problem at all.
    Przechodzimy na angielski, a ona powtarza, co mówiła:
    -Robisz zdjęcia z dziwnych kątów.
    -Bo lubię detale.- odpowiadam szybko, po czym dodaję. -Ale kąty te nie są dziwne, a raczej niecodzienne.- Uśmiecha się. -Tomasz.- wyciągam dłoń.
    -Lucie.- odpowiada. Jej niewielka dłoń niemal ginie w mojej, choć jaskrawo niebieski lakier paznokci przykuwa wzrok i doskonale uzupełnia jej lekką raczej limonkową niż żółtą czy zieloną sukienkę.
    -Piękne imię.- komplementuję.
    -Tutaj dość często spotykane. Skąd jesteś?- pyta.
    -Z Wrocławia, z Polski. Ty stąd, Lucio?- odpowiadam, pytam.
    -Stąd. Z Brna, ale lubię tu przychodzić.- mówi i rozgląda się po sali w której jesteśmy, a ja spoglądam na jej rachityczne sandały, które nie dają zbyt wiele schronienia pięknym, smukłym stopom, których palce zdobi ten sam lakier. Unoszę wzrok. Chyba naprawdę niewielkie piersi, potem opalony dekolt i szyja. Śliczna twarz z dość mocnym makijażem, uwagę zwracają zwłaszcza kąciki oczu podkreślone białą kredką i pełne usta dotknięte bardzo ciemną szminką. Długie, dobrze ufarbowane na ciemny blond włosy spięła w kok, który zdaje się lśnić. Wygląda jak hybryda artystki i dziwki, niemniej jednak pięknej dziwki.
    -Czemu robiłeś zdjęcie tej części obrazu? Co tam masz: piętę i kawałek łydki?- pyta gdy kończy się rozglądać i kończąc przy tym moje jej oglądanie.
    -Jest jeszcze tło. Jest ten zsuwający się z modelki szal. Jest głębia i ruch. Ale łydka też jest.- mówię.
    -Robisz zdjęcie łydce i kawałkowi materiału mając na obrazie takie piersi i łono?- dopytuje nie patrząc na mnie, a na obraz, który jak doczytuję namalowała w tym roku studentka lokalnej Akademii Sztuk Pięknych, co więcej jest to autoportret.
    -Tak jak mówiłem lubię detale.- zauważam, że modelka ma podobną budowę ciała do Lucii. -Olga ma piękne ciało i uchwyciła je poprawnie na swoim obrazie. Lubię ten typ. Lubię tę zmysłowość i dynamikę.
    Lucie wciąż nie odrywa wzroku od płótna. Mówi:
    -Poprawny? Co byś zmienił?- pyta sucho.
    -To młoda kobieta, a ma wyraz twarzy żywcem z oświeceniowych portretów, chciałbym widzieć w niej odwagę, prowokację, a nawet mrok…- mówię nawiązując do koloru ust Lucie, która nie przestaje:
    -A reszta?
    -Podoba mi się paleta skóry ciała, chłód bieli i błękitów, których używa, podkreśla budowę jej ciała. Ten chłód skóry łączy mi się w jedno z jej drobnymi piersiami i myślę, że ta dłoń pod lewą z nich właśnie ją odsłoniła, a nie ma zamiaru jej zakrywać, bo na twarzy nie ma też wstydu. Jej małe brodawki sutków w brązach i oranżach mogą oznaczać dwie rzeczy, taką ma urodę lub…- tu patrzę na moją towarzyszkę, która lekko mruży oczy, zagryza dolną wargę, by po chwili rozchylić usta słysząc moją interpretację.- ma przed sobą kochanka i chce pokazać mu się całkiem naga, dlatego zsuwa nawet szal z ramion. Stoi mocno na ciemnej posadzce. Jej gładkie łono jest zaakcentowane granatowym konturem, a osoba z naprzeciwka widzi je dokładnie.
    -Tak bardzo chcę, żebyś nie przestawał.- ma rozmarzony głos.
    -To właśnie bym zmienił.- kontynuuję.- Dodałbym ruch biodra, tak by wydawała się oferować swoją kobiecość tamtej osobie, wysunąłbym jej jedną nogę do przodu, wtedy byłaby bardziej otwarta także do widza, a gdyby tę nogę oprzeć na samych palcach u stóp, pomalować jej paznokcie na granatowo i zaznaczyć zgięcie w kolanie, stałaby się zmysłowa. Uniesienie podbródka dodałoby jej pewności siebie. A gdyby wykonała kolanem ruch na zewnątrz tym bardziej eksponując nie tylko łono, a kroczę, mogłaby się wydawać lubieżna, a wciąż piękna, przy czym dziewczęcy biust kontrastowałby z mową ciała swoją niewinnością.
    Widzę jak oddycha. Ma zamknięte oczy. Patrzę jak w ciszy unosi się jej biust, który jeśli opięty jest stanikiem, to prostym i gładkim, bo jej sutki odznaczają się na materiale sukienki. Mówi pewnym głosem:
    -Ty. Ty o czym myślisz w tym momencie?
    -Patrzę jak oddychasz, jak unoszą się twoje piersi, jak jest mi miło, że ich brodawki stały się twardsze, gdy mówiłem.
    -O nich też będziesz umiał tak opowiadać?- pyta nie zdradzając cienia złości czy zdziwienia, gdy słyszy, że myślę o jej biuście na który bezczelnie patrzę.
    -Z pewnością i jeszcze większym zaangażowaniem, a ty?- pytam.
    -Byłam nią przez chwilę, czułam twoje słowa, potem myślałam, że chcę byś mnie stąd zabrał…- mówi i otwiera zielone oczy.
    -Mieszkam kilka kroków stąd. Przyjemny hotel, zapraszam.
    Idę z Lucie przez stare Brno, wiem, że każdy mężczyzna mi jej zazdrości. Nie tylko piękna, ale i ubrana nietuzinkowo przy tym idzie jakby płynęła w powietrzu.
    -Nie opowiesz mi czegoś o twoim mieście?- pytam mimochodem.
    -To ty będziesz opowiadać i to o żadnym mieście, a o moim ciele.- odpowiada sucho mierząc mnie wzrokiem.
    Milczę. Układam w głowie co powiem po wejściu do pokoju. Recepcja. Winda. Wejście do pokoju. Siada na fotelu na środku pokoju, ja biorę wino z lodówki i siadam na kanapie na przeciw Lucie. Nalewam. Darujemy sobie toasty. Pijemy. Jest dobre. Lucie przechyla głowę jakby przypominając mi o czymś lub ponaglając w jakiejś sprawie. Mówię:
    -W galerii mówiłem tak dużo i tak mechanicznie o sztuce, bo po pierwsze chciałem zrobić na tobie wrażenie, a po drugie mówiłem tak ponieważ kiedy cię zobaczyłem bałem się, że zapomniałem słów i nie powiem nic, ale z czasem gdy już wiedziałem, że nie mam afazji, za to ty reagujesz dobrze na to co mówię, zacząłem mówić o piersiach, biodrach czy prowokacyjnych pozach kobiet na wystawie, choć chciałem już mówić tylko o tobie.
    Uśmiecha się i pije wino.
    -Nie lubię używać zbyt wielkich słów, ale w tym przypadku najlepiej mój stan oddaje słowo olśnienie. Olśniła mnie twoja uroda. Stałem taki przez moment, ale olśnienie minęło, gdy przyjrzałem się twojemu ciału. Kiedy patrzyłem na twoje piersi, zastanawiając się czy masz stanik, niewytłumaczalne olśnienie całkowicie zastąpił najprostszy popęd. Poczułem się jak zwierzę, które jest w okresie godów i wyczuwa gotową na stosunek samicę, jak pies, który wyczuwa sukę z cieczką…
    Lucie oparła się wygodnie, założyła nogę na nogę i rozłożyła ramiona na podparciach. Robiła wrażenie zmanierowanej i zepsutej żony bogacza, która jest przywykłą do wydawania poleceń i roszczenia pretensji. Bałem się, że gdy powiem o suce poczuje się dotknięta. I chyba poczuła dotknięta, ale słowem, spodobało jej się to porównanie. Uniosła się słysząc je, wypięła nieznacznie biust, zagryzła bezwiednie dolną wargę i otworzyła szerzej oczy.
    -Od tamtej chwili staram się trzymać na smyczach moje żądze, bo nieujarzmione… Zdarłyby z ciebie tę lekką sukienkę, nasyciły oczy widokiem twoich nagich piersi przez krótką chwilę, by przeć dalej. Po chwili stałabyś zupełnie naga, być może próbowałabyś zasłonić się dłońmi, ale żądze to lubią, bo chcą zdobyć, posiąść obiekt który sobie obrały za cel. Poczułabyś w niemal tym samym momencie, że twoje ciało znalazło się w potrzasku- mój uścisk, a jego siła zmienia kształt twojego ciała- zginam cię w przód, byś wypięła pośladki. Jesteś pozbawiona możliwości ruchu, zdana na pozę, którą nada ci siła i czujesz do tego jak rozsuwają ci się stopy. Silny chwyt czujesz tylko na biodrach, a w twoją pochwę wchodzi kształt, który znasz, ale masz wrażenie, że jest inny. Bo jest. Czujesz jak nieludzko jest sztywny, masz wrażenie, że sunie w ciebie maszyna, nie zatrzymasz jej i to wiesz…
    -Po pierwsze nie próbowałabym się zasłaniać, po drugie lubię czuć się skrępowana i pozbawiona wolności, a te opowieści o kutasie… O maszynie… Maszyna o kształcie… Rozmarzyłam się niemal…
    -Rozmarzyłaś się wyobrażając tę maszynę czy tej maszyny akcje?
    -Rozmarzam się za każdym razem kiedy wspominam jak robię sobie dobrze moimi maszynami…no urządzeniami.
    -I mnie zdarza się zgubić w myślach na widok pięknego obiektu, gdy obiekty są dwa i współbrzmią spływam w fantazji…- patrzę na Lucie bezczelnie.
    -Chodź do łazienki, ja się odświeżę, ty popatrzysz, a ja posłucham jak patrzysz.
    Idę pierwszy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz
  • Masazysta

    Biegałem już od kilku lat, regularnie. Kilka kilkanaście kilometrów, kilka razy w tygodniu. Wiecie przecież jaki jest najkrótszy dowcip biegacza? Nic mnie nie boli…

    Ale teraz było poważniej, krawężnik okazał się za wysoki, wywrotka, stłuczenie a następnego dnia rano potworny, naprawdę potworny ból pleców. Gorąca kąpiel, leżenie. No nic nie pomagało.

    Mieszkał w klatce obok, znaliśmy się nieźle i w sumie wiedziałem czym się zajmuje. Telefon – Daniel pomocy, koszmarnie bolą mnie plecy, właściwie to z trudem chodzę.

    – No dobra, spróbuję ci pomóc, ale teraz kompletnie nie mam czasu. Wejdź wieczorem, tak po dziewiątej.

    Jakoś się dowlokłem, dwa pietra w dół, potem parę kroków na parter, dzwonek. Gdybym wiedział…

    Specjalne łóżko do masażu, wiecie przecież jak wygląda, wygodne miejsce do leżenia, otwór na głowę. Wygoda

    Po chwili już leżałem i czułem na plecach kojący dotyk. Rzeczywiście magik. Od ramion w dół, wzdłuż kręgosłupa, coraz niżej i niżej

    Mogę?

    Lekko zsunął mi spodnie i zaczął masować lędźwie. Ulga i przyjemność, spokój. Ból powoli ustępował. Masaż był przyjemny i coraz bardziej intensywny i ten fragment między plecami a… coraz intensywniej masowany i uciskany. Czułem coś dziwnego, coś między ulgą, odprężeniem i podnieceniem. O zgrozo czułem też nadciągającą erekcję.

    Przyjemne i krępujące

    I znów te ruchy rąk, znów fala ulgi i przyjemności.

    Chyba już wystarczy, powinno być już dobrze – powiedziałem sam się dziwiąc jak nienaturalnie brzmi mój głos

    Jeszcze moment – Daniel wciąż trzymał ręce na moich plecach. Znów masaż…

    Znów zsunął mi spodnie o kolejny centymetr, no może dwa. Masaż znów stawał się intensywniejszy, nacisk coraz mocniejszy. Tym razem erekcja zaczęła mi wręcz dokuczać, zacząłem rozmyślać jak sobie szybko ulżę, gdy ten masaż już się  skończy.

    Wyciągnąłem głowę z otworu i…. nie wierzyłem własnym oczom. Daniel był nago

    Kiedy i jak on to wszystko z siebie zdjął?

    Zatkało mnie totalnie. Scena jak z marnego pornola. Ja w lekko spuszczonych spodniach. I On. Daniel (teraz już wiem czemu taki przystojniak jakoś się z dziewczynami nie pokazywał) nagi, piękny, młody bóg ze stojącą błyszczącą pałą.

    – Daniel, ale wiesz, że z tej drogi już nie ma powrotu – skąd ta literatura u mnie?

     – Nie pieprz, ściągaj te gacie i chodź tu.

    Zostałem tylko w skarpetach i dałem się Danielowi przyciągnąć. Obrócił mnie, przywarł mocno do pleców powoli zaczął mnie masturbować. Sam bym sobie tego lepiej nie robił. Jedną ręką po mistrzowsku masował, drugą szczypał sutki. Czułem jak szybko zbliża się ten moment. Nagle urwał, obrócił mnie do siebie, klęknął i zaczął obciągać. Teraz to już był moment. Wyskoczyłem z jego ust i jęcząc trysnąłem mu na tors.

    To nie koniec – teraz Daniel był stanowczy. Położył mnie na łóżku, ale tym razem na plecach. Stanął przy mojej twarzy przyciągnął do siebie, wepchnął mi się w usta i zaczął je po prostu dmuchać. Różne rzeczy m się zdarzał. Przecież wiecie… Ale to naprawdę było niesamowite. Ta stanowczość, twardość i mocne stanowcze ruchy.

    Jeszcze, jeszcze i jeszcze.

    Mogę? Spytał chrapliwym głosem i nie czekając na odpowiedź wyskoczył zalał mnie spermą. Twarz, piersi i brzuch, wszystko ciepłe, lepkie i na swój sposób cudowne

    Herbaty?

    Nagle wszystko stało się koleżeńskie i oficjalne.

    Czy to się dzieje naprawdę?

    Słuchaj, Daniel stał się rzeczowy. Było fajnie, wpadaj kiedy możesz, pomasuję cię, może znów się tak pobawimy?

    Normalna sprawa… czekam

    A ja?

    Wciąż biegam z nadzieją, że znów zaboli

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mikołaj Leśniak
  • Odwiedziny Moniki, mojej ex

    Jak nie masz dziewczyny, to możesz sobie robić co chcesz, oraz ruchać jak i gdzie chcesz. Stały związek oznacza, że już nie ma tak łatwo czasami.

    Zacząłem być w stałym związku na nowo, ale na odległość. Pewnego dnia postanowiłem sobie ze będzie tylko sex, żadnej masturbacji.

     

    Gdy się jednak człowiek spotyka raz na 3-4 tygodnie, to bywa to trudne.

    Niedawno miałem kilka dni wolnego, wiec mogłem sobie spokojnie nadrobić zaległości, czy to w sprawach urzędowych, czy zakupach, albo po prostu w rozrywce i relaksie.

    Jednego z tych dni od rana wyszedłem z domu, by kupić parę rzeczy. Po drodze spotkałem moją ex, która już od dłuższego czasu też ma stałego faceta i nawet dziecko. Dawno się nie widzieliśmy, wiec rozmowa się rozciągnęła. W końcu powiedziałem:

    -Jak nie spieszy ci się nigdzie, to może wleć na kawę, to na spokojnie można pogadać bez stania na chłodzie?

    -Mój bagaż został właśnie do opiekunki dostarczony, to czemu nie, też mam wolne.

    Rozmowa w domu jest jednak lepsza. Nie ma wokoło ludzi, samochodów, nie trzeba się przekrzykiwać  i można porozwijać różne tematy, a nie tylko ogólnikowe.

    -Jak ci z nowa dziewczyną?- Monika zapytała bez zbędnych ceregieli popijając kawę- dużo zabawy?

    -Ostatnio nie za bardzo, tylko jak się widzimy.

    -Czyli dużo pracy z “jednorękim bandytą”- zaśmiała się.

    -Z czym?

    -No pewnie dużo walisz konia- powiedziała dosadnie patrząc w dół, przez co domyśliłem się, że chyba patrzy mi na spodnie.

    -Nie za bardzo, od trzech tygodni nie bawię się bez kobiety.

    Nastała dziwna cisza, Monika popijała kawę i patrząc znad kubka uśmiechała się, tak w każdym razie wydawało mi się, patrząc na jej twarz. Gdy odstawiła kubek na stół, powiedziała dobitnie:

    -Jaja muszą ci się gotować i puchnąć od spermy, co?

    -Jest OK- odpowiedziałem pewnym siebie głosem.

    -Waliłeś, jak tylko chciałeś- kontynuowała- Jak potrzebowałam, to mogłeś wytrzepać w każdy sposób, a teraz nagle jest w porządku?! Bez przesady, ty musisz ruchać, albo się spuszczać, bo inaczej nie umiesz!

    Kolejna długa chwila ciszy, w końcu powiedziałem:

    -No, racja, jest ciężko jak cholera, bardzo trudno się powstrzymać, ale powiedziałem sobie, że jak nie mam przy sobie kobiety, to nie ma spuszczania się.

    -Mam faceta i nie tykam innych kutasów, ale jak już jestem to chętnie obejrzę swojego- ex odpowiedziała z bezczelnym spojrzeniem.

    -Ja ciebie ruchać nie będę!

    -To odpada- przyznała mi racje- ale jak bez kobiety nie, to przy kobiecie możesz się spuścić.

    -Niby tak, ale…

    -Nie marudź- weszła mi w zdanie i patrzyła poważnie i przenikliwie mi w oczy- Ściągaj spodnie i majtki, pokaż jak ci stoi kutas. Jeśli ci już nie stoi to znaczy, że cię nie znam i będę ci musiała wymasować kutasa. Jednak jestem więcej niż pewna, że twoje mięcho się już pompuje krwią na samą myśl o jebaniu.

    -Zawsze musisz być taka wulgarna?

    -Ściągaj spodnie i nie cwaniakuj!- warknęła.

    Zacząłem ściągać spodnie. Nie zdążyłem zdjąć ich do końca, a moja ex powiedziała tryumfalnie:

    -Wiedziałam! Stoi ci fiut, a nawet bielizny nie zdjąłeś!

    -To trochę przez twoje nakręcanie…

    -A dużo przez twój brak walenia- znów mi weszła w zdanie- Tobie niedługo sperma będzie na mozg walić, wydój się, chcę to zobaczyć.

    -Co? Moje walenie?

    -Nie, jak trzytygodniowy ładunek spermy wylewa się z twojego fiuta.

    -Ale mówiłem ci, że nie walę teraz… zaoponowałem.

    -Bez kobiety- szybko wtrąciła- a ja jestem kobietą, więc pała w rękę i pokażesz mi, jaki jesteś napalony. Jak już tu jestem, to chcę sobie przypomnieć stare, dobre czasy.

    -To by mnie musiała kobieta obrabiać ręcznie- powiedziałem jej bezczelnie.

    -OK, mam pomysł, ściągaj majtki- powiedziała na to.

    Nie byłem pewny tego, co się jej w głowie urodziło, ale zdjąłem bieliznę.

    -Oooo!- krzyknęła niemalże- Zapuściłeś futerko na kutasie! Brawo!

    -No, ostatnio mam futerko, ale nie o tym mowa. Co to za pomysł?

    -Do końca, wszystko ściągaj, koszulka i skarpety też!

    Rozebrałem się do końca. Stanąłem przed moją ex, a ona patrzyła na mnie, a w zasadzie na moją pałę.

    -To co to za pomysł?- zapytałem- Od razu mówię że tańca na rurze ci nie zrobię, bo nie mam rury i nie lubię tańczyć.

    -Nie, to nie to- odpowiedziała patrząc na kutasa i lekko pochylając się w jego stronę- Masz jeszcze zabawki, którymi się zabawialiśmy?

    -Mam w szafie, a co?

    -To jak masz, to nie pytaj się głupio tylko zasuwaj po nie!

    -A które chcesz?- zapytałem, a ona, jakby dostała szału, wstała z krzesła podparła się pod boki i powiedziała patrząc mi w oczy:

    -Nie mam całego dnia. Czas u opiekunki upływa, a ty zachowujesz się jak niewyruchany idiota! Zapierdalaj po zabawki i to już! Jeśli chcesz bym ci udzieliła pomocy, to mam mieć w ciągu minuty sprzęt do dyspozycji. I ciebie też!- zakończyła prawie krzycząc.

    -Nie musisz krzyczeć…

    -Chyba muszę, ty niewyżyty jebako!- warknęła przez zęby.

    -Jesteś coraz wulgarniejsza.

    -A ty bardzo to lubisz, bo ci cały czas stoi drągal- odpowiedziała nie patrząc w dół i niestety miała rację bo cały czas miałem twardego kutasa.

    Poszedłem do sąsiedniego pokoju i wyjąłem zabawki z szuflady. Wszystkie razem były w jednym worku. Po chwili namysłu zabrałem też dwa opakowania żelu nawilżającego, tak na wszelki wypadek. Ruszyłem do pokoju, gdzie była moja ex i w drodze powiedziałem:

    -Zabrałem też nawilżacz…

    Wchodząc zobaczyłem, że ona siedziała na krześle z podciągniętą spódnicą, jej majtki leżały na podłodze, a ona ostro palcowała swoją cipkę dwoma palcami prawej ręki, a palce lewej ręki rozchylały wargi cipki.

    -Może się przyda- powiedziała patrząc mi w oczy- Spójrz na siebie.

    Popatrzyłem w dół. Stałem w lekkim rozkroku, mój kutas stał naprężony, jaja trochę się schowały w mosznie

    – Wiesz co ja widzę?

    -Mnie?- zapytałem trochę niepewnie.

    -Stoi przede mną dorosły facet- zaczęła opisywać bardzo powoli- Nagi i naiwny, bo usłyszał, że mu będzie zaraz dobrze. Bez żadnych oporów pokazał swojego niewyżytego chuja…

    -Nadal jesteś wulgarna- wtrąciłem

    -…i jak piesek przyniósł swoje zabawki- kontynuowała bez żadnego skrępowania grzebiąc sobie palcami w cipce- A jego pała stoi i czeka na spuszczenie się. Uwielbiam ten widok i chętnie popatrzę jak twoje jaja wypychają ładunek przez tego niewyruchanego kutasa.

    -Aż tak mięsem nigdy nie rzucałaś.

    -Ale teraz tak mówię, bo mi się to podoba. Nie jestem twoją dziewczyną i uwielbiam patrzeć, jak ci na sam wydźwięk mówionego przeze mnie słowa “chuj”, staje on coraz mocniej. A teraz podaj mi z worka kulki analne i korek, oraz żelowe dildo.

    Wyciągnąłem z trzymanego w ręce worka zabawki, które wymieniła. Ona bez namysłu chwyciła je, złapała kulki, wzięła w usta i po naślinieniu końcówki, wepchnęła sobie w cipkę dość głęboko, bo ponad połowę długości tego łańcucha kulek.

    -Po porodzie mam głęboki wsad- odpowiedziała na niezadane pytanie.

    Po chwili wyjęła kulki a na ich miejsce włożyła korek analny. Duże dildo położyła na stole.

    -Daj nawilżacze, mogą się przydać- dodała po chwili.

    Podałem jej nawilżacze bezczelnie patrząc w kierunki jej cipy nabitej na korek analny. Ona otwarła słoiczek i postawiła go na stole. Wstała z krzesła, a korek nadal był wbity w jej cipkę.

    -Jak widzisz mięśnie mam mocne- powiedziała masując się po korku- A teraz czas na twoje mięśnie. Podejdź do stołu, kładź się przodem, a rękoma rozchyl rowek.

    W powietrzu zaświszczały kulki analne, jakby miała zamiar mnie zlać nimi po dupie.

    Stanąłem, jak chciała, przy stole, przechyliłem się w pasie i położyłem się tułowiem na blacie, a rękoma rozchyliłem pośladki. “Jak to czas na moje mięśnie?” pomyślałem i po chwili poczułem, jak coś mi wierci w zwieraczu, szybki wsad i wyciągnięcie, bardzo szybko i co kilka takich wsadów czułem lekkie drapanie w środku, coraz głębiej. To szorowanie wewnątrz było coraz bardziej absorbujące. W krótkim czasie poczułem to bardzo głęboko i aż stęknąłem.

    Siarczysty klaps wylądował na moim tyłku.

    -Zamknij mordę i nie dekoncentruj mnie!- warknęła Monika i po chwili poczułem dziwne uczucie na zwieraczu i usłyszałem dziwne jakby mlaśnięcie.

    – To mi sie podoba! Przeszlifowanie ci kulkami dupy do samego końca zawsze mi sprawia przyjemność, bo jesteś głęboki i pojemny.

    Teraz już wiedziałem. Łańcuszek kulek analnych był tym dziwnym drapaniem w środku. Wsuwała mi je w dupę bardzo szybko i wyciągała i co któreś wejście wsuwała o kuleczkę dalej, dlatego nie odczułem za bardzo nic na zwieraczu. Teraz bezczelnie wsuwała i wyciągała cały łańcuszek koralików za każdym razem, a ja tylko czułem, jakbym jechał zwieraczem po tarce, i słyszałem ciche mlaskanie, więc musiała ukradkiem nałożyć nawilżacz, gdy nie widziałem.

    Głośniejsze mlaśnięcie i nagle czuję straszne parcie na moją dziurę w dupie. Aż zastękałem i nagle jakby zapadnięcie. Już wiem, że wyjęła ze swojej cipki korek i mi go wepchnęła w dupę. Po chwili pociągnęła i z impetem wyciągnęła go, by za chwilę znów mi rozjechać odbyt tym korkiem. I tak kilkanaście razy, aż zaczął wchodzić i wychodzić, jak kutas w cipkę. Wepchnęła go głęboko i pozostawiła. Poczułem, że przywarła do mnie od tyłu, przycisnęła mnie do stołu a w otwartym słoiku z nawilżaczem stojącym przed moją twarzą wylądowało z głośnym mlaśnięciem dildo trzymane pełną garścią jej prawej ręki. Łeb żelowego kutasa dotykał dna słoiczka, aż żel poślizgowy wypływał ponad krawędź.

    -Wiesz już, co teraz będzie?- raczej zawyrokowała, niż zapytała ex, cały czas dociskając mnie do stołu.

    -Wyruchasz mnie w dupę?

    -A jakże!- zeszła ze mnie- Naprzyj i wypychaj korek z dziury!

    Naparłem, przez co korek wyślizgnął się ze mnie, a w mniej niż sekundę mój zwieracz zaczął być rozrywany półtwardym żelowym dildem. Wszedł dość szybko, bo nie było “zmiłuj”, za to był siarczysty klaps w pośladek i komenda:

    -Napieraj! Samo nie wejdzie!

    Trochę próbowałem naprzeć, jednocześnie cały czas trzymając dłońmi pośladki, by ułatwić wejście tej zabawki w moją dupę. Kolejny raz poczułem dziwne tarcie na zwieraczu i w środku dziwny ucisk.

    -Au! Boli!- jęknąłem z bólu- Co ty robisz?!

    -Ładuję ci sztucznego kutasa w dupę i kręcę nim. Wora, ani kutasa nie dotknę, ale wyrucham cię tak, jak za starych dobrych czasów, że się zlejesz jak niemowlak w pieluchę.

    -Ale nie tak głęboko!- zaprotestowałem i w tym momencie poczułem niemalże ból głęboko w środku. Monika chwyciła mi jedną rękę i przesunęła bardziej na środek dupy.

    -Przytrzymaj na chwilę, by ci z dupy się nie wyślizgnął.

    Przytrzymałem i znów lekki szok i niedowierzanie że dała radę niemalże całą zabawkę mi wepchnąć. Od czasu, gdy mnie ostatni raz tak ujeżdżała i to z Teresą, minęło wiele miesięcy i nie miałem takich zabaw długo, wiec nie sądziłem, że byłbym być w stanie pomieścić tego dildosa.

    Po kilkunastu sekundach znów zza siebie usłyszałem:

    -Czas zajechać cię jak młotem, mam nadzieję, że jesteś gotowy na szybkie zlanie się.

    -Spuszczę się szybko, ale jakie zajechanie jak…- zacząłem pytać i po chwili krzyczałem z bólu i przyjemności jednocześnie.

    Dildo rozjeżdżało mnie od środka, głównie atakując moją prostatę mocnymi uderzeniami. Obróciłem głowę w stronę mebli, gdzie była cześć bardzo gładka, niemalże lustrzana i zobaczyłem w odbiciu, że jak ja nadal leżałem na stole, moja oprawczyni klęczała za moją dupą, trzymała dildo u nasady w garści, niemalże jak jakieś ciężkie narzędzie i wbijała je z impetem w moją analną dziurę pod takim kątem, że ujeżdżała mi prostatę.

    -Zaraz się zlejesz, wiesz o tym?- powiedziała do mnie zza moich jaj i dupy.

    -Ciężko mi powiedzieć…

    -Ale mi nie, bo wycieka ci powoli sperma- przerwała i zaczęła szybciej wbijać dildo w moja dupę. Po kilkunastu takich ciosach nagle wyjęła zabawkę z mlaśnięciem z mojego odbytu:

    – Mmmm, więc tak wyglądała moja dupa, jak mnie jebałeś przez długi czas.

    -Słucham?

    -Masz fajną, rozwartą dziurę w dupie, pewnie tak samo było z moją, jak mnie w dupę jebałeś- poczułem jak przywarła do mnie i chwyciła za włosy- Koniec leżakowania, wstawaj i odwróć się.

    Poczułem szarpnięcie za włosy, podniosłem się ze stołu, odwróciłem się i zobaczyłem, że moja ex była prawie całkiem goła, nie miała na sobie bluzki, ani stanika, tylko podwiniętą w górę spódnicę i w mocno zaciśniętej ręce trzymała dildo, które jeszcze przed chwilą było w mojej dupie.

    -Stań w rozkroku, ręce oprzyj o stół- wydała polecenie.

    Stanąłem, jak chciała, a ona uklęknęła przede mną, przełożyła dildo między moimi nogami i po chwili czułem, jak znów rozpychała moją otwartą dziurę. Po kilkunastu sekundach ruchania mnie w tej pozycji poczułem, że po prostu wylewa się z kutasa sperma. Nie był to żaden strzał na daleki dystans, ale trafiło na sutek Moniki, trochę na brzuch i przedramię, po następnych skurczach sperma po prostu wylewała się z cewki i spływała w dół po trzonie, aż do jaj. Tam się większość zatrzymywała na włosach łonowych.

    Ex krzyknęła nagle:

    -Kładź się na stół, nogi w górę!- a ja szybko to zrobiłem- Przesuń dupę w głąb!

    Wsparłem się więc rękoma o krawędź stołu i przesunąłem bardziej na środek blatu.

    -Nogi w dół!- tak zrobiłem i poczułem, że dildo w mojej dupie wpycha się coraz głębiej pod ciężarem mojego ciała, przez co stęknąłem z powodu lekkiego ucisku w środku.

    Ona puściła dildo, strzepnęła ręką i strużka spermy zwisająca z jej przedramienia z impetem uderzyła w mój brzuch.

    – Nawet nie rusz się!- wskazała rozkazująco palcem na mnie- dopóki nie wyjdę.

    Więc leżałem na stole z dildem głęboko w odbycie i spermą wyciekająca z mojego kutasa, a ona patrzyła na mnie i ubierała się. Majtkami wytarła z siebie mój wytrysk i włożyła je do torebki.

    Podeszła do drzwi i na ostatnią chwilę przed wyjściem odwróciła się:

    -Wyświadczyłam ci przysługę, niedługo będziesz musiał się odwdzięczyć.

     

    Dwa dni po tym, jak zostałem rozjechany analnie, moja ex zadzwoniła do mnie w czasie przedpołudniowym.

    Po krótkiej rozmowie wstępnej przeszła bezpośrednio do tego, po co zadzwoniła.

    -Masz trochę czasu teraz?

    -Mam nadal wolne, więc w zasadzie nudzę się w domu.

    -To się świetnie składa- odpowiedziała z entuzjazmem w głosie- Pamiętasz, że jesteś mi winny przysługę?

    -Eeee… jaką przysługę?

    -Ja ciebie wyjebałam i ci ulżyłam…

    -Fakt…- odpowiedziałem powoli.

    -Więc teraz ja potrzebuję ulżenia. Mój wraca po weekendzie, ale wtedy jest pełna chata, a teraz mam wolne.

    -Mam przyjść?

    -O nie!- zaprotestowała- pozostajesz w domu, ale tym razem ty mnie zadowolisz przez kamerkę.

    -Oooookeeeey- odpowiedziałem po dłuższej chwili zdezorientowany- Jak mam to zrobić?

    -Najpierw odpal wideo rozmowę

    Rozłączyłem się i przez jedną z aplikacji uruchomiłem wideo rozmowę. Ona już czekała. Zobaczyłem że leżała na łóżku z cyckami wywalonymi nad stanikiem.

    -Pewnie znów będziesz zgrywać świętoszka, co nie wali, więc bezwarunkowo rozbieraj się.

    Ściągnąłem z siebie wszystkie rzeczy, a gdy już ściągałem z siebie na końcu majtki, to usłyszałem:

    -Teraz sam się wyruchasz aż się zlejesz. Bierz dildo, stawiaj na podłodze i wzorcowo będziesz je dla mnie ujeżdżać.

    Wyjąłem tego samego żelowego potwora, którym mnie dwa dni temu niemalże rozerwała. Postawiłem telefon na podłodze oparty o ścianę tak by było widać mnie w akcji. Nie wiedziałem, czego się spodziewać, bo takiej sex sesji to jeszcze nigdy nie miałem.

    -A teraz nadziewaj dupę na dildo do końca!

    -Chwila, tylko żel jakiś wezmę- zaprotestowałem.

    -Żadnego żelu!- szybko odpowiedziała- Pała do ryja! Jak ja mogę naślinić, by kutas we mnie wjeżdżał, to ty też. Nic się nie bój, będę cię instruować, jak daleko musisz zjechać.

    Ona była zboczona, to dawno już wiedziałem, ale nie myślałem, że będę musiał się bawić w obciąganie sztucznego kutasa.

    -Mam go obciągać?!

    -A wolisz żywego?- zaśmiała się szyderczo- To tylko nawilżanie, bierz pałę do buzi, bo mam mało czasu!

    -Nie mogę nawilżaczem?

    -Bez dyskusji!- warknęła- Jak mi na samą ślinę wjeżdżałeś w dupę, to teraz też się tak zabawię. A teraz trochę napluj na główkę, to ci będzie łatwiej załadować do buzi.

    Trochę śliny puściłem na didlo stojące twardo na podłodze.

    -Dobrze- instruowała mnie zboczona Monika- Teraz szerokie otwarcie i oblizujesz główkę… o tak, dobrze liżesz. Wystarczy, i tak twardszy nie będzie, głębiej, wargi na ciasno i zasysaj, łatwiej będzie wsuwać się… Ooooo tak, mógłbyś obciągać żywego i byłbyś bardzo sprawny… Nie patrz tak na mnie tylko głębiej… Za szybko! Zaraz się porzygasz!

    Jej komentarze były z jednej strony poniżające, ale z innego punktu widzenia podniecające.

    -OK, usta szeroko i wyjmuj bez oblizywania- powiedziała po chwili, a gdy wyjąłem didlo z gardła, dodała- Teraz dwoma palcami nabierz żelu i wsmaruj sobie w dziurę w rowie, będzie lepszy wjazd, bo musi być z impetem.

    Nałożyłem żel.

    -A teraz lekki rozkrok i dosiadaj kutasa, ręce do tyłu i wierzgaj. Ja będę klaskać, każde klaśnięcie ruch w jedną stronę, każdy wsad do końca. Pełne wsunięcie i wysunięcie to dwa klaśnięcia.

    Ustawiłem się tak, jak miałem powiedziane. Trochę mi to przypominało, jak na pornosach chude laski tak dosiadały i ujeżdżały kutasy facetów, oparte na stopach i rękach tylko, a cipki ślizgały się w powietrzu niemalże. Teraz sam czułem się nadziewany na pal, ale różnica była taka, że nie byłem zgrabną laseczką z cyckami ale facetem z kutasem na przedzie, który choć trochę sztywniejący, to jednak bujał się w górę i dół oraz na boki w czasie ujeżdżania dilda które kolejny raz rozpychało moją dupę.

    Moja zboczona ex ujeżdżała mnie konkretnie. Non stop opisywała, co mam robić i co widzi, aż się czułem chwilami nieswojo

    -Głębiej! Oooooo tak!- klaśnięcie- W górę! Szybko!- klaśnięcie- Mocno w dół! Szybciej! Uwielbiam patrzeć jak ci kutas sztywnieje od chuja w dupie. Przyspieszamy!

    W parę minut dosłownie skakałem na tym sprzęcie wjeżdżającym głęboko w moją dupę, a mój kutas twardy, ale bujał się od podłogi do mojego podbrzusza.

    -STOP!- krzyknęła laska zza ekranu. Zawisnąłem w górze z główką dilda w dupie- Dobrze widziałam! Zaraz się zlejesz a to chcę widzieć dokładnie! Opuść dupę, a jak masz dildo w środku, to złap od dołu i odwróć się. Chcę, żebyś stanął na czworakach, wypiętą dupą do mnie, kutasem w dół.

    Ustawiłem się tak, jak chciała.

    -A teraz dildo mocny chwyt i zajedziesz własną dupę, ja klaszczę, a ty ubijasz się od środka, każde klaśnięcie to jeden pełny wsad.

    Zaczęło się naprawdę ostro. Ona mnie nie oszczędzała, nawet przez kamerę była dość ostra. Wiadomo, że mógłbym nie robić pełnego wsadu, ale z rozpędu już tak szybko wszystko szło, że nie miałem za bardzo kontroli.

    -Wyjmuj chuja z dupy i pokaż jak cię wyruchałam- wyciągnąłem zabawkę z odbytu- Rozszerz rękoma… Ooooo! Super dziura, przytrzymaj chwileczkę… ok, teraz dildo w dupę i mocno po prostacie… Uuuuuu, mmmmm, superrrrrr! Mocniej, oj tak, jeszcze, obracaj go w środku, poczuj jak cię doję…

    -Aaaaa!!! Krzyknąłem. Klęczałem z wypiętą dupą, 10 calowym dildem w dupie, a z kutasa wypływała sperma od wytrysku.

    -Ruchaj się!- krzyczała z głośniczka telefonu- Nie przestawaj, aż nie powiem!

    Po kilku głębokich wsadach odpuściła.

    -Wepchnij do końca w dupę… Oooo, tak, a teraz unieś nogę jak pies do sikania i obróć się na plecy.

    Powoli obróciłem się, lekko  miękki kutas nadal ociekał glutem spermy, która pokrywała moje udo, gdy mój drągal ześlizgiwał się w dół w stronę jaj.

    -Poleż sobie, a ja mam dla ciebie nagrodę- usłyszałem z telefonu- Weź komórkę do ręki i popatrz sobie.

    Patrzyłem na ekran, a tam moja ex ujeżdżała duże dildo, którego nigdy nie widziałem, więc musiał je chyba niedawno kupić, pewnie do zabaw z nowym facetem. Po paru minutach wstała, dildo wyskoczyło z jej cipy z mlaśnięciem, a ona chwyciła je za podstawę, wypięła się i przystawiła sobie do swojego odbytu.

    -Wiem, że masz chęć na to- mrugnęła okiem i naparła, a dildo, jakby nie było żadnego oporu, wsunęło się głęboko w jej odbyt.

    – Dziękuję za pomoc. Idź zlizać spermę z podłogi, a ja muszę szybko doruchać się i wymyć bo nie wypłukałam sobie jelit- rozłączyła się

    Wolałem o tym nie wiedzieć, ale była czasami obleśna i wulgarna. Po chwili dostałem wiadomość. To było zdjęcie a na nim moja rozepchnięta dupa. „też tak wyglądam?” „Nie- odpisałem- ja ci tak nie rozryłem rowa”. „Przynajmniej spuściłeś się bez walenia konia.”

    Tu miała rację. Teraz znów siedziałem na sedesie i czekałem aż moja dupa znów zacznie się kurczyć i uszczelniać. Nie sądziłem, że przez parę dni będę mieć tak rozciągnięty zwieracz i jaja dwukrotnie opróżnię.

    Następnego dnia przyjechała do mnie moja aktualna dziewczyna. Jak to zwykle bywało wylizałem jej cipkę, a ona trochę poobciągała mojego kutasa. Tym razem, zanim się spuściłem, to długo ją ujeżdżałem. W głowie miałem obraz Moniki atakującej mnie w dupę grubym dildem, o którym moja obecna dziewczyna nie wiedziała. Żeby się spuścić, wepchnąłem kutasa w jej tyłek i wsuwałem go na całą długość. Gdy w końcu spuszczałem się w ten kształtny tyłek, przed oczami miałem Monikę klęczącą przed moim kutasem, z którego wypluwana sperma trafiała na jej ciało.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Nie-zwykła Rodzina cz 67. – Spragniona kuzynka

    Razem z Alanem spędzaliśmy wspólnie czas. Oglądaliśmy coś w telewizji gdy nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Ja wiedziałam kto to jest. Moja kuzynka Sam. Spytała się mnie czy może przyjechać do nas, ponieważ ma jakąś sprawę. Stwierdziłam że to świetna wiadomość. Rodzice mieli na noc do pracy i w domu zostaliśmy tylko ja z bratem. Miałam też cichą nadzieję na wspólne zabawianie się z kuzyneczką. Ostatnio jej się to spodobało.
    Wstałam szybko z kanapy i podeszłam do drzwi. Gdy je otworzyłam nie myliłam się i zobaczyłam Sam. Ubrana w bluzkę na ramiączka i obcisłe krótkie spodenki. Swoje czarne włosy zostawiła rozpuszczone. Zauważyłam że pod bluzką nie ma stanika, co pokazywały jej sterczące sutki. Przyznam pociągał mnie jej nowy ubiór. To już nie jest ta sama dziewczyna co kiedyś.

    – Hej Cass.

    – Cześć Sam. – przytuliłyśmy się. – Proszę wejdź.

    Przepuściłam ją w drzwiach.

    – Cześć Sam. – odezwał się mój brat nie odrywając wzroku od telewizora.

    – Hej. – odpowiedziała mu kuzynka. – Cass, mam pewną sprawę. Na osobności.

    – To chodź do mnie do pokoju.

    Razem z Sam poszłam do mojego pokoju na górze. Usiadłyśmy na łóżku.

    – No to mów. O co chodzi?

    – No bo…chodzi o to…mój chłopak ze mną zerwał.

    Mówiła opuszczając głowę. Było mi przykro z sytuacji Sam. Wiem jak to jest.

    – Oh…tak mi przykro.

    – Nie ma czego. To moja wina.

    – Nie mów tak.

    – Z tym że tak jest. On chciał ze mną… – tu przerwała.

    – Co takiego?

    – Ech…

    – Sam…

    – Och no dobra. Chciał mnie pieprzyć od tyłu. A ja się bałam.

    Zdziwiłam się jej odpowiedzią. Chłopak chciał się z nią ruchać od tyłu. I zerwał dlatego, że ona nie chciała. Co za chuj.

    – Nie martw się Sam. Niech spada, skoro nie może czekać.

    – Ale Cass…myślę że teraz mogłabym spróbować tego. Tylko że no wiesz…

    – Rozumiem. Chcesz spróbować analu. Jesteś pewna?

    – Zbyt długo zwlekałam, teraz to wiem. Chcę tego spróbować. Dlatego przyszłam do was. – powiedziała zagryzając wargę.

    – No dobrze. A ja znam kogoś kto ci w tym pomoże. – pocałowałam Sam w usta, a potem podeszłam do drzwi. – Zaraz wrócę.

    – Czekam.

    Zeszłam wtedy na dół. Kto by pomyślał. Moja kuzynka…ta niegdyś nieśmiała kuzynka, jest spragniona ruchania. Do tego ruchania w odbyt.
    Ucieszyłam się widząc u niej taką zmianę. A także tym że ja oraz Alan możemy pomóc. Kto jak kto, ale on chętnie zerżnie kuzyneczkę. Podeszłam do niego.

    – Alan…jest pewna sprawa.

    – Tiaa… – wtedy mu wszystko powiedziałam.

    – I co ty na to?

    – Więc ja mam czynić honory? – wtedy spojrzał na mnie jak napalony.

    – Nie mów, że się wahasz?

    – Skąd. Idziemy.

    Wtedy Alan wyłączył telewizor i udał się ze mną na górę. Gdy weszliśmy do mojego pokoju zastaliśmy ciekawy widok. Sam była już rozebrana do naga. Miała ładny paseczek nad cipeczką, a jej biust był kształtny. Leżała przekręcona na bok. Zagryzając wargę patrzyła się na nas.

    – O jaa… – zaczął Alan. Widziałam namiot przez jego spodenki.

    – No, no…widzę że nie tracisz czasu.

    – Aha…

    – No to na co czekamy? – spytał Alan i ściągnął swoje spodenki pokazując nabrzmiałego już fiuta. Od razu poszedł do kuzynki, a ona wzięła go do ust. Ależ mnie podniecił ten widok. Zaczęłam dotykać się przez ubrania.

    – O tak… – jęczał brat, odczuwając przyjemność przez usta na jego kutasie.

    – Mmmmm… – mruczała Sam mając go w buzi. Ssała go już po całości. I z tego co widziałam potrafiła nieźle już tym operować. Widać wujek Victor zapewnia jej regularne ruchanie.

    – Widać bardzo go chcesz. – wtedy mój brat sięgnął dłonią jej pośladków, wkładając palec do środka dupy. Sam trochę się spięła. – a ja pragnę go tam włożyć.

    – Przygotuję cię na to kuzyneczko. – powiedziałam i szybko ściągnęłam swoje rzeczy zostając naga. Weszłam na łóżko i ustawiłam się za Sam. Swoją twarz miałam na wysokości jej tyłka. Wzięłam jej pośladki w dłonie i masowałam. W końcu ustami przywarłam do jej cipki. Językiem dotykałam wszystkich zakamarków jej muszelki. Sam jęczała czując tą przyjemność, jednak kutas w ustach tłumił jej jęki. Zaczęłam w końcu kierować się wyżej i wsadziłam język w jej odbyt. Sam tym razem wyjęła kutasa i jęknęła.

    – Ohhh…Cassie… – ja włożyłam do środka palec penetrując jej dupę.

    W końcu zmieniła pozycję. Położyła się na plecach rozkładając nogi. Zachęciła mnie tym. Zaczęłam znów całować, a potem ssać jej muszelkę. Tyłek miałam wypięty do góry co wykorzystał mój brat i włożył mi fiuta do cipki.

    – Zajmij się nią siostra, a ja zajmę się tobą. – powiedział i po czasie jego fiut wypełniał mnie cały. Wchodził mi do samego końca aż czułam klaskające o pośladki jego jądra. Wbijał się coraz głębiej. Od tyłu czułam się nieźle pierdolona. Ogarnęło mnie przyjemne uczucie. Jęczałam, tłumiąc to cipą oraz odbytem Sam. Rękami dotykałam jej cycków. Zauważyłam że jej piersi sporo urosły od naszego pierwszego wspólnego pieprzenia.

    – Ohhh…Cassie…jak dobrze… – jęczała Sam.

    – A…Alan…to…ooo…teraz Sam. – ledwo powiedziałam.

    Alan zrozumiał i wyszedł z mojej pochwy, a ja poczułam pustkę. Odsunęłam się i ustawiłam cipkę nad twarzą Sam. Alan przysunął fiuta i dotykał jej warg sromowych.

    – Wyliż mnie tam… – powiedziałam a Sam zaczęła lizać mi cipkę.

    Alan włożył kutasa do jej pochwy. Usłyszałam stłumiony jęk. Alan zaczął ją jebać zapewne równie mocno jak mnie. Na samą myśl robiłam się mokra. Co na pewno poczuła Sam zlizując soki z mojej pizdeczki. Czułam jej język po całych moich okolicach intymnych. Delikatnie ssała łechtaczkę i jeździła językiem po wargach sromowych. Po czasie też i lizała moje kakaowe oczko co jakiś czas wkładając tam język. Było mi niesamowicie przyjemnie.

    Alan w końcu wyszedł z jej cipy, a ja zeszłam z twarzy.

    – No Sam…jesteś gotowa? – spytał trzymając kutasa w dłoni.

    Wtedy Sam uklęknęła na czworaka wypinając mu dupę do góry. Ja wtedy przeszłam pod nią ustawiając moją cipę niedaleko jej twarzy, a jej miałam przed oczami. Byłyśmy w pozycji 69.

    – Jestem.

    – Dajesz braciszku. A ja chętnie wyliżę cipkę. – powiedziałam a Alan przyłożył fiuta do jej dziurki.

    – Tylko…ostrożnie. Tam jestem dziewicą. – powiedziała Sam.

    – Będę pamiętał.

    Przyłożył żołądź fiuta do jej odbytu.
    Następnie włożył kutasa do połowy. Sam jęknęła przeciągle. Była tam bardzo ciasna. Odczuwała każdy centymetr, który do tej pory wszedł. A jeszcze nie był w całości. Nie czekając Alan pchnął do końca.

    – Oooooaaaaahhhh… – Kuzynka krzyknęła głośno.

    Trzymał mocno jej dupsko.
    Coraz szybciej zaczął się poruszać, a Sam wyła w niebogłosy. Teraz z impetem wchodził jej do odbytu.
    To było niezwykłe uczucie. Zapewne czuł opór ze względu na to, że ta dziura była ciaśniejsza. Z czasem jednak bardziej ją rozluźniał. Ja starałam się dawać przyjemność prze lizanie cipki. Po reakcji Sam widziałam że przeżywa potężny orgazm. Ona za to robiła mi palcówkę, tak długo aż w końcu i ja od tego doszłam. Każde w nas odczuwało przyjemność ze wspólnego pieprzenia. A Sam teraz była rozdziewiczona także w dupę. Po jakimś czasie widziałam jak Alan zaczyna drżeć.

    – Dochodzę… – krzyknął.

    – W…środku… – ledwo mówiła Sam.

    Wtedy mój brat pchnął ostatni raz do końca. A po jakimś czasie wyciągnął oblepionego soczkami fiuta z odbytu Sam który był poszerzony. Ja skorzystałam i zlizałam resztki soczków zwiotczałego już fiuta brata. Nagle z jej odbytu zaczęła wypływać jego sperma która skapywała mi na twarz. Ja nie czekając zlizałam ją.

    W końcu gdy już skończyliśmy razem usiedliśmy na łóżku obok siebie. Sam ledwo to zrobiła.

    – O matko…trochę mnie boli…ale było bardzo przyjemne.

    – To pierwszy raz. Następne będą zdecydowanie lepsze. – powiedział Alan całując Sam w policzek.

    – Na pewno.

    – No to teraz możesz powiedzieć chłopakowi że może cię wyruchać w dupę.

    – Teraz to on mnie może pocałować w dupę. Mój kuzyn pieprzy o wiele lepiej od niego. – wtedy Sam pocałowała Alana z języczkiem.

    – Miło to słyszeć.

    – I nie ma siostry która tak zajebiście pieści cipkę jak moja kuzynka. – wtedy to mnie pocałowała z języczkiem.

    – Miło mi.

    Zaśmialiśmy się razem, a potem postanowiliśmy spędzić czas razem z naszą spragnioną kuzynką.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Na basenie

    Historia, jak znajoma zaprosiła mnie na wagary, które przerodziły się w niesamowicie podniecające wspomnienie.

    Było to kilka miesięcy temu, gdy na dworze zaczynały się ciepłe dni, a rok szkolny jeszcze się nie skończył. Przez to, że chodzę jeszcze do technikum, w ciągu dnia musiałem uczęszczać na zajęcia, teoretycznie, bo w praktyce kilka tygodni przed końcem szkoły czasami zdarza się opuścić jakiś dzień w szkole. No i właśnie pewnego dnia w środku tygodniu przeżyłem niesamowitą historię, którą wspominałem jeszcze wiele razy.

    Był to dokładnie wtorek wieczór, kiedy moja dawna znajoma napisała do mnie czy nie chciałbym dołączyć do innych jej znajomych na całodniowe wagary. Miała na imię Wiktoria i była dosyć drobną, niewysoką dziewczyną w moim wieku. Była chudą brunetką z niebieskimi oczami, nie za dużymi, ale też nie za małymi piersiami, idealnie wpasowującymi się w moją dłoń. Kiedyś chodziliśmy razem do klasy, nawet zaczęliśmy flirtować, ale po zaczęciu nauki w innych szkołach, nasz kontakt trochę umilkł. Wracając, po zobaczeniu tej wiadomości nie wahałem się długo i odpisałem, że jasne, niech tylko napisze gdzie i o której się spotykamy.

    Następnego dnia rano, spotkaliśmy się na umówionym miejscu. Oprócz mnie i Wiktorii były jeszcze jej 2 koleżanki i 2 kolegów, którzy jak się z czasem okazało, podrywali te dwie dziewczyny. Czy po to mnie zaprosiła? Aby też mieć kogoś do poflirtowania? Wyrzuciłem te myśli z głowy, bo nie chciałem sobie robić nadziei. W grupie zadecydowaliśmy, że pójdziemy na basen. Więc każdy poszedł po strój do domu, ja pojechałem z Wiktorią, ponieważ szybciej było samochodem, który ja już wtedy miałem.

    Najpierw pojechaliśmy do mnie. Wiktoria czekała w samochodzie, a ja szybko wziąłem strój i zszedłem do samochodu. Z daleka zobaczyłem jak dziewczyna, zobaczywszy mnie, w pośpiechu poprawia swoje spodnie, zapinając guzik. Wyglądało to dosyć podejrzanie i bylem prawie pewny, że przed chwilą potajemnie się masturbowała. Mimo wszystko wolałem być ostrożny i udawać, że niczego nie widziałem.

    Gdy wszedłem do auta, próbowała zachować normalną twarz, co ewidentnie jej nie wychodziło. Pojechaliśmy teraz do jej domu, aby zebrała swój strój. Po 10 minutach przyszła do auta przebrana w zupełnie co innego. Teraz miała na sobie krótką spódniczkę i biały top bez stanika. Prawie doskonale widać było jej sterczące sutki. Teraz mogłem zobaczyć, jak seksowne miała nogi. Próbowałem jak najmniej się gapić, ale było bardzo ciężko. Najchętniej zatrzymałbym w tamtym momencie czas i podziwiał to dzieło sztuki jeszcze przez długą chwilę. Wiktoria zareagowała na mój uśmiech i spojrzenie, mówiąc:

    – No co? Było mi gorąco, więc musiałam się przebrać.

    Ruszyłem dalej, ale już o wiele bardziej podniecony, a w trakcie jazdy nie umiałem przestać myśleć o moich fantazjach powstałych w tamtym momencie. Nie pomagało też to, że co chwilę skanowała mnie seksownym wzrokiem.

    Dojechaliśmy na miejsce, a reszta już czekała. Poszliśmy kupić bilety i się przebierać. Szafki i kabiny do przebierania nie były podzielone na płcie natomiast prysznice i ubikacje już tak. Gdy się przebierałem, nie mogłem wygonić myśli, że właśnie gdzieś obok Wiktoria ściąga wszystkie swoje ubrania, między innymi jej mokre majtki i przez chwile jest zupełnie naga. Doprawiało mnie to do szaleństwa.

    Chwilę później wszyscy już byliśmy w basenie. Tak jak przypuszczaliśmy, nie było prawie nikogo, każdy był w szkole lub pracy. Cały ośrodek składał się z kilku mniejszych i większych basenów, z atrakcjami takimi jak masaże bąbelkowe czy strumieniowe. Były też tam zjeżdżalnie i skocznie do wody. Ja z chłopakami zaczęliśmy grać w piłkę, a dziewczyny korzystały z części z masażami wodnymi i obgadywały jakieś plotki.

    Po jakimś czasie dwie dziewczyny przyszły po nas i zapytały się, czy nie chcemy iść na zjeżdżalnie. Wiktoria podobno jednak nie chciała i została w części relaksacyjnej. Uznałem, że zostawię resztę i pójdę dotrzymać towarzystwa Wiktorii. O tej porze już totalnie nikogo nie było w tym obszarze. Gdy zbliżałem się do miejsca gdzie miała znajdować się dziewczyna, zobaczyłem ją leżącą z zamkniętymi oczami, masującą przez dolną część stroju swoje kroczę. Momentalnie poczułem napięcie w moich majtkach i już nie mogłem wytrzymać hamowania się.

    Zacząłem zbliżać się do niej i gdy już byłem prawie przy niej, otworzyła oczy i się trochę przestraszyła. Widać było szok na jej twarzy. Ja jednak złapałem ją za talię i przycisnąłem do ściany. W tamtej chwili nasze usta dzieliły minimetry. Czułem, jak przyspieszył jej znacznie oddech, a oczy mówiły “pragnę tego”. Pocałowałem ją i to było jak otwarcie drzwi do krainy namiętności. Całowaliśmy się intensywnie, a moja ręka powoli wędrowała w górę i w dół jej brzucha dochodząc coraz bliżej jej piersi i vaginy. Zacząłem całować jej szyję i jednocześnie moja ręka zatrzymała się na wysokości jej cipki. Masowałem delikatnie i zacząłem słyszeć ciche pojękiwanie. Tym razem ona położyła swoją rękę na moim stroju kąpielowym na wysokości mojego krocza i zaczęła pocierać. Teraz oboje dyszeliśmy sobie w usta i zatrzymaliśmy się jakby w innym świecie.

    Nagle do rzeczywistości przywróciły nas jakieś głosy zbliżające się do nas i szybko odsunęliśmy się od Siebie. Wiktoria jednak wzięła mnie za rękę i poszliśmy do szatni, gdzie weszliśmy do kabiny.

    Zamknąłem nas na zamek, a gdy się obróciłem, ona zaczęła powoli i seksualnie się rozbierać. Nie umiałem przestać patrzeć na jej nagie ciało, była taka idealna. Zauważyłem, że z jej cipki ciekną już jej soki, a sutki już chyba nie mogą być sztywniejsze. Też się rozebrałem i zacząłem ją pieścić, pocierając jej nagie kroczę i całując po szyi. Po kilku minutach Wiktoria powiedziała, głośno oddychając:

    – Proszę! Wejdź we mnie!

    Zrobiłem to praktycznie od razu, przyciskając ją mocniej do ściany, a ona wydała z siebie głośny dźwięk podniecenia, aż musiała zatkać sobie usta jedną ręką. Przyspieszałem tempo, zwiększając także głębokość wchodzenia w jej ociekającą dziurkę, a dziewczyna tylko wyginała swoje ciało z przyjemności i pojękiwała, starając się, aby nikt nic nie usłyszał. Minęło może 5 minut, a ona umilkła na chwile, aby od razu potem dostać intensywnego orgazmu, tak intensywnego, że nie umiała utrzymać się na swoich nogach, i zapomniała o tym, żeby nie jęczeć zbyt głośno. Po chwili powiedziała, patrząc na mnie kusząco:

    – Chcę mieć Twoją spermę na mojej twarzy.

    Klęknęła przede mną i czekała aż skończę, przegryzając dolną wargę i patrząc na mnie z dołu. To wszystko mnie tak podnieciło, że chwilę później wystrzeliłem całą spermę na jej uśmiechniętą piękną buzię, a przyjemność rozlała się po całym moim ciele.

    Reszta dnia minęła jak klasyczny dzień ze znajomymi a na koniec, gdy odwoziłem Wiktorie, usłyszałem:

    – Dzięki Ci, to było niesamowite, koniecznie musimy to powtórzyć.

    I tak zaczęła się moja historia z Wiktorią.

    Hej, dzięki za przeczytanie! 😀 To moje pierwsze opowiadanie tutaj i byłbym wdzięczny za Twoją opinie w komentarzu. Dajcie też znać czy chcecie więcej historii z Wiktorią. Miłej zabawy 😉

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Young Men
  • Odwiedziny brata we Wrocku – czesc 2

    Po porannych igraszkach zrobiłem szybkie śniadanie i ustaliliśmy wspólnie plan dnia. Miałem w planach pokazać Marcelowi miasto, jakieś zabytki, ciekawe miejsca, których wczoraj nie zdążyliśmy zahaczyć, a następnie skoczyć na kolacje do jakieś restauracji, a wieczór miał wyjść w tak zwanym „praniu”. Było po 12 jak wyszliśmy z mieszkania, pierwszym punktem miała być Hala Stulecia i wszystko w okolicy, a następnie Panorama Racławicka i pozostałe miejsca. Dzień minął nam bardzo szybko, że nawet nie zauważyliśmy, jak wybiła 19. Poszliśmy na obiad do jednej z moich ulubionych restauracji. Gdy czekaliśmy na dania, gadaliśmy jak to bracia o wszystkim i o niczym, pomijając wydarzenia z dzisiejszego poranka, tak jakby nigdy nic się nie wydarzyło. W pewnym momencie dostałem wiadomość od kumpla, z pytaniem: „Co dziś robisz? Może jakaś mała domówka u mnie na mieszkaniu.” Nie powiem – imprezy u chłopaków za każdym razem są najlepszymi imprezami, ale dzisiejszą musiałem odpuścić ze względu na Marcela, obstawiam, że trzech gejów w jednym pomieszczeniu to dla niego za dużo. Wystarczy, że wczoraj dowiedział się o mnie-  za dużo szoku jak na jeden wyjazd. Stwierdziłem, że zadzwonię do kumpla i wyjaśnię, jak wygląda sprawa.

    – Siemka byku, słuchaj niestety nie dam rady dziś pojawić się u was na domówce, ponieważ wpadł do mnie brat na kilka dni.

    – No i co? To jakiś problem? Przecież możesz przyjść z nim, nie widzę problemu, zawsze to jedna osoba więcej. Bierz go i widzimy się o 22 na imprezie.

    – Skoro tak mówisz to spytam młodego czy chce iść i dam Ci znać.

    – Okej, jak coś to w kontakcie, trzymaj się.

    W momencie mojej rozmowy, kelner przyniósł nam obiad, młody był tak głodny, że zaczął jeść beze mnie.

    – Z kim gadałeś ? Jaka impreza? – zapytał Marcel.

    – Z kolegą, zaprosił nas na domówkę, chcesz iść?

    – No jasne, a będą jakieś dziewczyny, czy sami faceci?

    – No jak możesz się domyślić to są koledzy z branży, więc raczej dziewczyn nie będzie – odpowiedziałem.

    – No w sumie mogłem się domyślić, spoko można iść, a ile osób będzie?

    – Z nami 4, może 5, sam nie wiem dokładnie.

    – No luz, to  dawaj jedz szybko, wrócimy na mieszkanie, ogarniemy się i można lecieć.

     Zjedliśmy, i już po 20 byliśmy na mieszkaniu, w międzyczasie dałem znać, że przyjdziemy i poinformowałem chłopaków, że młody wie o mojej orientacji. Młody skoczył pod prysznic, a ja ogarnąłem stylizacje na dzisiejszy wieczór.  Gdy młody  wyszedł z łazienki, zauważyłem, że nie ma  nic na sobie i paraduje po mieszkaniu całkiem nago.

    – No co się tak gapisz? Przecież już mnie widziałeś nago dziś rano, z resztą widzę, że chyba Ci się podoba. – kiwną głową pokazując na moje bokserki, w których rzeczywiście zrobiło się ciasno.

    – Dobra, dobra, nie gadaj tyle tylko leć się ubierać.

    Szybko się ogarnąłem i przed 22 byliśmy już u chłopaków. Wchodząc na mieszkanie okazało się, że na imprezie będzie nas pięciu – Ja, Marcel, Łukasz, Kuba i Michał. Łukasz i Kuba to gospodarze imprezy, są w moim wieku (23lata) i mieszkają razem od 2 lat – wiele osób uważa, że są parą, ale to tylko najlepsi przyjaciele  i jeden, jaki i drugi chodzą na randki z Tindera , z których jeszcze nic nie wyszło. Michał to dziewiętnastoletni   kolega Łukasza, który od października zacznie studia we Wrocławiu. Szybko się udomowiliśmy, wleciał jeden drink, później kolejny i następne. Po dwóch godzinach było już bardzo luźno, zauważyłem, że Marcel bardzo dogaduje się z Michałem, może to dlatego, że mają wspólne hobby jakim jest piłka nożna oraz podobny wiek. W pewnym momencie lekko wstawiony Łukasz palną:

    – A może by tak zagrać w rozbieraną butelkę?

    – No ja bardzo chętnie. – powiedział  bez zastanowienia Marcel, a moja mina w tym momencie była bezcenna.

    Reszta ekipy też była za, więc Łukasz sięgnął po pustą butelkę po alkoholu, a my siedliśmy na podłodze w okręgu. Ustaliliśmy, że na kogo padnie ten zdejmuje jedną część garderoby, przy czym koszule odpinamy po jednym guziku. Po kilku rundach każdy  siedział  bez  koszul, a po kilku kolejnych Marcel i Łukasz byli już tylko w samych bokserkach.  Łukasz zakręcił butelką i… zatrzymało się na Marcelu.

    – Zdejmuj gacie, zdejmuj gacie! – zaczął wołać Łukasz, a po chwili dołączyła cała reszta.

    Po chwili młody zdjął bokserki, a mi w bokserkach w sekundzie zrobił się niezły namiot, który próbowałem ukryć. Widziałem jak chłopaki patrzą na krocze mojego brata.

    – No powiem Ci Kamil, że ty masz dużego, ale brat Cię przebił – powiedział Kuba, a ja z automatu chciałem powiedzieć „Dzięki”, ale ugryzłem się w język.

    – No cóż bywa, najwyraźniej dostał trochę więcej tych lepszych genów.

    – To jak ja już siedzę z fujarą na wierzchu to może by tak, reszta do mnie dołączyła – odezwał się Marcel.

    – No dla mnie to nie problem – odpowiedział Michał, który w sekundzie siedział już bez majtek. Moim oczom ukazał się bujnie zarośnięty kutas, dość spory,  ale też bardzo gruby. Po chwili, Kuba i Łukasz też siedzieli bez bokserek, więc i ja musiałem dołączyć.

    – Widzę, że kogoś podniecił widok nagiego braciszka – zaczął się śmiać Łukasz.

    – Raczej cała sytuacja, niż nagi brat – odpowiedziałem speszony.

    – Dobra Panowie, jak już jesteśmy na takim etapie to nie można zmarnować takiej okazji. Może zabawimy się w grę, rozpoznawania, do kogo należy kutas, tylko po jego smaku, co wy na to? – odparł Łukasz, na co każdy zareagował pozytywnie. Po chwili Łukasz miał zawiązane oczy, a my ustawiliśmy się w rzędzie. Pierwszy w kolejce był Marcel, naprowadziliśmy Łukasza bliżej krocza młodego, a ten szybko wyszukał półstojącego kutasa. Złapał go w rękę i pewnym ruchem ręki zaczął go walić, a po chwili wziął go do buzi, zajmując się nim jakby był ze złota. Kutas Marcela w sekundzie stwardniał, zamknął oczy i zaczął delikatnie jęczeć pod nosem. Poczułem jak przechodzą przeze mnie dreszcze, nie mogłem uwierzyć, że ktoś na moich oczach robi loda mojemu bratu, patrząc na to mój kutas stał jak szalony, co z reszta zobaczył Michał i Kuba, reagując przy tym uśmieszkiem.

    – No ten smakuje rewelacyjnie i nawet chyba wiem kogo jest, ale spróbuje kolejnych – powiedział Łukasz, łapiąc ręką kutasa Kuby, który stał obok. Wziął go do buzi, zrobił kilka normalnych ruchów i po chwili wziął kolejnego, tym razem Michała. Łukasz mając do czynienia kilkukrotnie z moim i Kuby kutasem, wiedział, że dwa pozostałe to dwa niewyżyte kutasy, którymi trzeba się porządnie zająć. Łukasz biorąc kutasa Michała do ręki, zajmował się nim tak jakby to była jego nagroda, zaczął się nim porządnie dławić wpychając go do samego końca. Michał podobnie jak Młody – zamknął oczy i zaczął jęczeć, jednocześnie łapiąc go za głowę i dociskając go całego do siebie. Pobawił się nim jeszcze trochę i przeszedł do mnie. Wziął go początkowo do ręki robiąc kilka ruchów i po chwili wziął go do buzi całego. Co jak co, ale z Łukasz zawsze robił zajebistego loda, tym razem tez tak było. Zerknąłem kątem oka na brata, który patrzył się na wyczyny Łukasza. Przejąłem inicjatywę i gwałtownym ruchem docisnąłem Łukasza, tak aby wyruchać mu porządnie gardło, potrzymałem go tak chwile i puściłem.

    – O kurwa co to było! – powiedział Łukasz po czym wstał i powiedział swoje typy. Oczywiście zgadł wszystkich w 100%. Następnym w kolejce do testowania był Kuba. Kuba nie jestem fanem robienia loda, więc po kilku chwilach skończył swoją rozgrywkę i podobnie jak Łukasz odgadł wszystkie typy poprawnie. Następny zgłosił się Michał. Pierwszym do gardła Michała ustawił się Kuba. Było widać na początku, że nie jest doświadczony i prawdopodobnie miał pierwszy raz kutasa w buzi, ale po minie Kuby można było zauważyć, że idzie mu całkiem dobrze. Kolejną osobą do przetestowania był Marcel, mój braciszek oczywiście nadal nie wyżyty od razu przejął inicjatywne i złapał Michała za włosy i wepchnął całego kutasa do jego gardła. Zdziwiłem się, jak zobaczyłem, że Michał nawet się nie zakrztusił  tak wielkim penisem. Mina Łukasza była bezcenna, aż złapał swojego kutasa i zaczął się masować. Marcel nie odpuszczał i nadal ruchał gardło Michała, któremu najwidoczniej podobało się, że ktoś gwałci jego gardło. W pewnym momencie młody puścił głowę Michała, jednak ten nie odpuszczał i ciągle obladzał jego ogromnego kutasa.  Ten widok był mega podniecający, aż przeszły przeze mnie dreszcze. Stwierdziłem, że już długo to trwa i złapałem rękę Michała i skierowałem ją na mojego penisa, dając mu tym znać, że teraz moja kolej. Po kilku sekunda, mój kutas znajdował się w ustach Michała, który podobnie jak wcześniej wziął go całego po same jaja. Byłem w niebie, mój żołądź nieźle dotykał jego gardła, a ten nawet nie reagował. Po jakieś minucie, która była najpiękniejszą minuta tej imprezy, wyjął go z buzi i zaczął go masować ręką, a ustami zaczął  całować moje jądra, następnie złapał ręką ostatniego kutasa – Łukasza. Łukasz niewiele myśląc przyciągnął go do siebie i brutalnym ruchem wsunął w jego gardło swojego bydlaka. Jeszcze nigdy nie widziałem Łukasza w takiej akcji, zachowywał się jakby był w innym wymiarze. Michał po raz kolejny przyjął sporego kutasa do swojego gardła. Jakie on musi mieć głębokie gardło – pomyślałem. Nagle wyjął go z buzi, wziął kilka oddechów i zaczął lizać mu jaja, a po chwili cały worek miał już w ustach. Łukasza zaczęło telepać z orgazmu. Odepchnął go po chwili, pewnie nie chciał już dochodzić, w końcu jeszcze zostałem ja i Marcel. Michał szybko przedstawił swoje typy i oczywiście po raz kolejny zgadł w 100%. Następną osobą, która podjęła się próby przetestowania kutasów był Marcel. Tym razem pierwszy  w kolejce ustawił się Michał, byłem bardzo ciekawy jak młody się zachowa, w końcu jego pierwszy raz z kutasem był kilkanaście godzin wcześniej. Zaczął spokojnie, delikatnie całując żołądź kutasa Michała, następnie wziął w usta robiąc okrągłe ruchy językiem, a po chwili wziął go głębiej przyśpieszając swoje ruchy. Następnie wziął do ust kolejnego kutasa, tym razem Łukasza. Oczywiście Łukasz nie pierniczył się w tańcu i przejął inicjatywę, złapał młodego za włosy i docisnął do siebie, tak że cały kutas znajdował się w gardle Marcela. Młody nie był na to gotowy i w sekundzie odskoczył, jednak nie przerwał testów i podjął kolejną próbę, Łukasz odpuścił i młody powolnym ruchem zaczął robić mu loda. a ręką zaczął masować mu jądra.  Wyjął z ust prącie Łukasza i przeszedł do trzeciego kutasa, który należał do Kuby, podobnie jak wcześniej Marcel zaczął delikatnie muskać żołądź, a następnie delikatnie brać do buzi, masując przy tym samym jądra Kuby. W końcu przyszedł czas na mnie, bardzo bałem się reakcji chłopaków na widok  braci w tak nietypowej sytuacji. Widziałem jak nagle widok całej trójki skupił się na moim kutasie i klęczącym przy nim Marcelu. Młody wziął do ręki i zaczął powolnym ruchem masować mojego drągala, a po chwili zaczął lizać mokry od preejakulatu żołądź. Było cudownie, wziął go całego do buzi  – było jeszcze lepiej, młody chyba ogarnął, że to mój kutas i zaczął przyśpieszać swoje ruchy, kątem oka widziałem jak reszta wali sobie konia patrząc na to co wyprawia mój braciszek z moim kutasem. Było blisko, abym doszedł, ale nie chciałem już kończyć, dlatego odsunąłem się lekko od Marcela, a ten wstał i powiedział swoje typy – klasyka zgadł wszystkich. Przyszła kolej na mnie, klęknąłem przed pierwszym kutasem, po kilku sekundach wiedziałem, że to Kuba, zrobiłem kilka szybkich ruchów i przeszedłem dalej. Kolejny był Łukasz, oczywiście poznałem go już w momencie wzięcia go do ręki. Miałem ochotę na wyruchanie mnie w gardło, dlatego od razu oddałem się w ręce Łukasza. Jebał moje gardło jeszcze lepiej niż chłopaków, nagle Łukasz zaczął jęczeć i pewnie za chwile zalałby mi całe gardło. Stwierdziłem, że to czas na kolejnego kutasa, biorąc go do buzi poczułem, że ten zapach jest znajomy i że miałem z nim już dziś do czynienia. Chciałem pokazać chłopakom, że umiem zająć się tak dużym kutasem, który dodatkowo należy do mojego brata. Zacząłem powoli, jego kutasa zaczął zwiedzać moje gardło co raz głębiej, aż w końcu przyśpieszyłem ruchy i zaczął go brać do końca. To było trudne zadanie, ale dla takiego kutasa warto, poczułem że jego kutasa zaczął się co raz bardziej ślinić i prężyć, przerwałem, bo  wiedziałem, że impreza jeszcze się nie skończyła i będzie trwała całą noc. Wyjąłem go z ust, stanąłem i powiedziałem bez zastanowienia swoje typy, które oczywiście były poprawne.

    – No to w nagrodę, może się napijemy? – odparł Łukasz i po chwili zaczął nalewać wódki. Po wypiciu shota, każdy nałożył bokserki.

    Ciąg dalszy imprezy już nie długo !

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil

    Kolejna część odwiedzin brata we Wrocławiu, dziękuję za miłe komentarze i dajcie znać czy chcecie ostatnią już trzecią część tej historii. 

  • Nie-zwykla Rodzina cz 68. – Swieta

    Święta to najlepszy czas w roku. Czas który spędzamy razem z najbliższymi. Nasze święta również są najlepsze, pod wieloma względami. Te ostatnie jednak były zdecydowanie lepsze.
    Spędzamy je razem. Uszykowaliśmy choinkę i zawsze każdy otrzymywał jakiś prezent. Nawet my dostawaliśmy je od swoich dzieci. Wiem że Alan kupił Ann bransoletkę, a ja razem z pomocą żony kupiłem dla Cassie koronkową bieliznę, którą to z pewnością często będę oglądał. Dla Ann miałem piękny pierścionek. Mówiła mi że od dawna taki chce mieć. Nie wiem co planuje Cassie, ale z pewnością coś specjalnego. Razem z Ann ubieraliśmy choinkę, a Alan próbował rozplątać lampki. Klasyka świąt. Cassie była u siebie na górze, gdzie jak mówiła szykuje się. Wszystko na ostatnią chwilę. To dziś Wigilia i wprawdzie wszystko do stołu mamy, całe szczęście. Jeszcze tylko ta nieszczęsna choinka. Był jednak problem, bo większość naszych bombek była stłuczona.

    – Cholera… – krzyknęła moja żona. – …prawie się skaleczyłam. Te bombki są do niczego.

    – Racja…może na strychu jest więcej pudeł. – powiedziałem.

    – O ile też nie są stłuczone. – dopowiedział Alan.

    – Zaraz święta a my nie mamy choinki gotowej. Ech…no nic, synku pomożesz mi znaleźć te bombki?

    – Jasne. Może jeszcze są jakieś dobre.

    Wtedy Ann i Alan udali się w stronę wejścia na strych, a ja zostałem przy choince i szukałem w miarę całych bombek w kartonie.

    – Tato! Potrzebuje twojej rady w sprawie prezentu! – usłyszałem głos Cassie.

    – Jasne skarbie już idę! – odłożyłem karton z bombkami.

    Udałem się po schodach na górę. Drzwi od pokoju córki były otwarte. Gdy wszedłem do jej pokoju nie mogłem uwierzyć w to co widzę.
    Cassie ubrana była w bardzo seksowny, czerwony strój. Wyglądał jak jednoczęściowy strój kąpielowy. Miała duży dekolt. Na głowie miała czapkę Mikołaja. Miała ubrane pończochy oraz czerwone buty na obcasach. Miała lekki makijaż. Mocna czerwona szminka idealnie go podkreślała. Widziałem że nie ma stanika. Przez kostium widziałem wargi jej cipki. Cholera, ależ teraz nabrałem na nią ochoty.

    – Wow Cassie…

    – I co myślisz, tato? Podoba ci się mój prezent świąteczny dla ciebie? – spytała, odwracając się i pokazując tyłeczek.

    – Nie no córeczko…to chyba najlepszy prezent jaki dostałem.

    Wtedy poszedłem do córki i namiętnie ją pocałowałem, dodatkowo łapiąc jej pośladek. Gdy oderwaliśmy się od siebie Cass zaczęła rozpinać suwak z przodu.

    – Mmm…pewnie chcesz zobaczyć mnie bez tego? – spytała unosząc brew.

    – Hmm… – wtedy znowu się całowaliśmy. – tylko szybko, zaraz musimy iść na Wigilię.

    Cassie przytaknęła i powróciliśmy do naszych czynności. Włożyła mi język do ust. Byłem trochę zaskoczony, jednak natychmiast odwzajemniłem pocałunek. Oparłem dłonie na jej biodrach a następnie przesunąłem na jej jędrne pośladki. Ona gładziła mnie po klatce piersiowej, rozpinając guziki od koszuli. Całowałem coraz mocniej i agresywniej. Wsunąłem dłonie pod jej strój i rozpiąłem suwakiem kostium, ukazując jej cycki.
    Złapałem dłońmi za malutkie, jędrne piersi, jej brodawki stwardniały. Moje ręce wróciły do pośladków. Zacząłem potem ściągać kostium z jej dupci. Mój penis na sam widok jej wilgotnej szparce stwardniał. Z dużą niecierpliwością rozpiąłem i zsunąłem moje spodnie. Jej uda były równie jędrne, jak pośladki. Mój fiut dotykał okolic jej pachwin. Cassie była teraz jedynie w pończochach i czerwonych szpilkach. Oraz oczywiście w czapce Mikołaja.

    – Tego nie zdejmuj, córcia. To bardzo podniecające.

    – Dobrze, tatusiu.

    Przenieśliśmy się wtedy na łóżko. Położyliśmy się bym mógł wygodnie rozkoszować się jej ciałem. Chciałem poczuć jej cipkę. Domyślając się rozszerzyła swoje uda, pokazując się w całej okazałości. Jej rozchylone wargi sromowe zapraszały do wejścia.
    Pochyliłem się, by skosztować jej cipki. Krążyłem językiem wokół dziurki, muskałem łechtaczkę i od czasu do czasu wciskałem język do środka cipki. Wiedziałem, że jest jej dobrze, gdyż rozszerzyła znacząco swoje nóżki.

    Wsunąłem do jej gorącego wnętrza palec, za chwile kolejny i kolejny. Posuwałem ją palcami i lizałem. Unosiła pośladki znacznie wyżej i odważniej pokazując jak jej dobrze. Z jej ust wydobywały się ciche jęki. Nie czekałem już dłużej.

    Delikatnie wsunąłem do jej mokrego otworku penisa. Zacząłem od delikatnych ruchów, jej cipka stawała się jeszcze bardziej wilgotna. Ruszałem się coraz szybciej i zdecydowanie. Wbijałem się po sam koniec, jej dziurka płonęła zalewając się sokami. Jej cudowna pochwa oplatała mojego fiuta dostarczając mi nieziemską rozkosz.

    – Ooooooggghhh…tak…tatusiu…. – jęczała gdy coraz bardziej ją posuwałem.

    Po czasie zmieniliśmy pozycję. Zszedłem z Cassie, a ona odwróciła się i będąc na czworakach wypięła dupcię w moją stronę. Zacząłem pieprzyć ją od tyłu, na pieska. Posuwałem ją mocno i zawzięcie. Jej pośladki klaskały pod naporem moich uderzeń. Rozrywałem jej cipkę niczym młot.

    – Oooohhhhh…

    Przyspieszyłem przyśpieszyłem do granic możliwości. Trzymałem ją silnie za biodra, a mój kutas penetrował jej pochwę jak najgłębiej. Ta dyszała, stękała i jęczała. Naprawdę nieźle ją pucowałem. Podobało jej się to.

    Po jakimś czasie jeszcze się położyliśmy na łóżko. Tym razem na boku. Moja córeczka uniosła jedną nogę do góry, a ja włożyłem penisa do jej szparki. Trzymałem ją za nogę. Jej pończochy były miękkie w dotyku. Zacząłem znów ją posuwać, tym razem z boku. Waliłem jak opętany, a ona krzyczała. Zacząłem macać jej jędrne piersi. Uszczypałem ją w sutek, na co ona jęknęła głośno.

    Wiedziałem, że już dłużej nie wytrzymam. Miałem pełne jądra, więc nie wytrzymałem i strzeliłem w jej wnętrze. Poczuła jak fala spermy wypełnia ją całą. Po kilku minutach usłyszałem:

    – To świąteczny prezent ode mnie, tatusiu… – powiedziała Cassie, łapiąc oddech, gdy wyjąłem fiuta z jej cipki.

    – To był świetny prezent córcia… – ucałowałem jej spocone czoło.

    – Dave, Cassie choinka prawie gotowa, zaraz zaczynamy!!! – usłyszałem głos mojej żony z dołu.

    – Już idę! – powiedziałem po czym spojrzałem na Cassie. Ta się zaśmiała. – Dobrze, ubierzmy się i dołączmy do reszty.

    – Dobrze, tato. Ale jeszcze nie chowam stroju. Może się przydać. – powiedziała szczerząc się.

    Po ubraniu się dołączyliśmy do reszty na dole i zaczynaliśmy Wigilię.

    Cassie miała rację…potem jeszcze się ten jej kostium przydał.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Mily wieczor robotnika

    Tyranie od siódmej do siedemnastej, dzień w dzień, z sobotami w kratkę, odciskało na Jacku piętno fizycznego i psychicznego bólu. Oczywiście nie rekompensowały tego śmieszne ochłapy w postaci regularnej wypłaty, które wcale nie były formą nagrody, a robiły z człowieka współczesnego niewolnika pod krawatem. Już dawno zrozumiał, że tak to wszystko ustawiono, aby starczało ci na żarcie, dach i jakieś ciuchy, na używane auto, kawałek dupy raz na tydzień, butelkę lepszej whiskey od święta i jedne wakacje w roku, ale cholera nie na coś więcej. Masy musiały przecież pozostać masami, pracować i umierać w gnoju i znoju, tuczyć tych kilku cwaniaków siedzących na szczycie drabiny.

    Jacek był zwykłym robolem, pracował przy budowie i naprawie dróg, no był jednym z tych co to stoją w żółtych kamizelkach odblaskowych oparci o szpadel w kurewskim słońcu, spaleni na wiór i śmierdzący potem gorzej niż menele na dworcu. Był jednym z tych facetów, których podła robota zamieniała na te kilka godzin w prymitywa gwiżdżącego na przechodzące kobiety, opowiadającego sprośne żarty, śmiejącego się w głos, klącego, bekającego, pierdzącego i plującego gęstą śliną przez ramię. Oczywiście jak większość fizoli uważał się za kogoś lepszego, traktując tę pracę jako przestój na drodze do zostania jakimś dyrektorem w salonie samochodowym czy prezesem firmy zajmującej się spawaniem sklepowych wózków. Jacek miał brzydką i przeciętną twarz, na tyle przeciętną, że zapominało się o niej chwilę po jej ujrzeniu. Był nawet wysoki, ale się garbił, dłonie miał wielkie jak goryl, również łydki i stopy. Jedynie oczy zdradzały różnice między nim, a zwierzęciem. Nikt z mijających go na ulicy nie pomyślałby, że ten facet napisał licencjat z filozofii, konkretnie pracę o determinizmie, którą obronił z wynikiem bardzo dobrym. Oczywiście poza niewiele znaczącą satysfakcją i papierem nic mu z tego nie przyszło. Do kopania rowów wystarczyły dwie silne ręce.

    Wrócił na chatę jakoś w pół do szóstej. Rozebrał się jeszcze w korytarzu i swoje śmierdzące na kwaśno ciuchy wrzucił do pralki, którą od razu wstawił. Potem całkiem nagi polazł do kuchni, otworzył lodówkę i wyjął puszkę taniego piwa. Napił się, włączył głośno radio i wrócił do łazienki, zabierając piwo ze sobą. W lustrze nad umywalką obejrzał swoje ciało i zaczął zastanawiać się jak to możliwe, że przy takim trybie życia nadal wyglądał jak kapitan amerykańskiej drużyny futbolowej. Miał dobre geny, cholera, miał dobre geny.

    Pod prysznicem słuchał stacji nadającej na okrągło muzykę klasyczną, konkretnie V Symfonii Beethovena. Mył się, co jakiś czas sięgając po puszkę, którą postawił sobie na bambusowej półce trzymającej się na przyssawki. Potem ogarnął łazienkę z nadmiaru wilgoci, wytarł się ręcznikiem, owinął nim i poszedł do kuchni po drugie piwo. Ściszył trochę radio i udał się do salonu. Czekał aż zrobi się pranie. Chwilę później, ktoś zapukał do drzwi. Spojrzał na zegar i pomyślał, że to nie może być Ewelina. Byli umówieni na siódmą.

    – Siemasz stary – powiedział chudy gość, kiedy Jacek otworzył mu drzwi.

    – No cześć.

    – Zajęty jesteś? Mogę wejść?

    – Właź.

    Przyszedł do niego Edek, ale nikt nie mówił mu Edek tylko nazywali go Laluś, bo była z niego naprawdę wielka pierdoła. Mieszkał tylko z matką i nie pracował rzecz jasna, pomimo tego, że był niewiele młodszy od Jacka. Podobno w liceum wygrywał jakieś olimpiady matematyczne i wróżono mu karierę programisty, ale gdzieś po drodze się to wszystko rozmyło. Laluś twierdził, że to przez jedną konkretną sytuację, a mianowicie, któregoś dnia poślizgnął się na kafelkach w łazience i przydzwonił łbem w umywalkę. Od tamtej pory miał wielkiego guza na głowie, który za cholerę nie chciał się wchłonąć. Wtedy też przestawiło mu się coś we łbie. Miał wtedy siedemnaście lat. Teraz miał dwadzieścia pięć.

    – O! Pijesz piwo! – zauważył rezolutnie.

    – Jasne, że piję. Jestem dorosły.

    – Matka nie pozwala mi pić w jej obecności. Mówi, że picie to zbrodnia. Jeden z grzechów głównych.

    – To się od niej wyprowadź.

    – I gdzie niby pójdę? Do ciebie?

    – Zapomnij.

    – No właśnie. A słuchaj… Mogę se wziąć jedno?

    – Bierz.

    Laluś poszedł do kuchni, a potem wrócił z puszką piwa i usiadł obok Jacka. Przez chwilę gapił się na niego jak głupek. Jego brązowe oczy wydawały się martwe, może nie martwe, ale jakby uśpione.

    – Ale ty masz chłopie giry – odezwał się nagle Laluś.

    – No chyba mam.

    – Cię kręcę, jak jakiś jebany Miś Yogi, bez jaj.

    Laluś wyzerował na szybko piwo, tak szybko, że nawet zrobiło to na Jacku wrażenie, a potem beknął i zgniótł puszkę. Zapytał czy może wziąć drugie. Jacek pozwolił mu wziąć ostatnie.

    – Co to teraz leci z tego radia? – zapytał, kiedy wrócił z drugim piwem.

    – Szostakowicz.

    – Kto to?

    – Taki rosyjski kompozytor.

    – Żyje jeszcze?

    – Nie.

    – Ja tam lubię słuchać Justina Timberlake’a. Albo Biebera. Znasz ich?

    – Znam.

    – Lubisz?

    – Nie.

    – No ja tam lubię słuchać popu.

    Laluś pociągnął duży łyk piwa, odbeknął zdrowo i ryknął jak do głuchego:

    – Cholera nie ma drugiego takiego jak ty, bez kitu!

    – Co masz na myśli?

    – No nie znam nikogo kto by pracował na budowie, pił tanie piwo z puszki, wyglądał jak małpa, a jednocześnie miał dyplom z filozofii, pisał wiersze i słuchał tej całej gry na fortepianie. Jesteś niezły pacjent.

    – Dzięki.

    Potem Laluś zaczął opowiadać o tym jak lata dronem po osiedlu i zagląda ludziom w okna. To było jego nowe hobby, a miał już ich naprawdę wiele, zwykle jakieś nudne, dziwne czy nawet posrane. Drukował na przykład memy z neta i kartki przechowywał w klaserze. Na jakiś czas przeszedł na freeganizm i jadł tylko po śmietnikach. Łaził też sobie po restauracjach, zamawiał żarcie, a potem po prostu wychodził zanim zdążyli mu je przynieść. Łapał pająki i trzymał je w słoikach i karmił tłustymi muchami, które sam zabijał. Liczył raz nawet liście na jedynym drzewie, które rosło pośrodku blokowiska. Jeżeli chodzi o te zabawy z dronem, to podobno był już jego trzeci, bo dwa poprzednie strącili mu wkurwieni faceci, podglądanych babek. Jacek nie pytał skąd brał kasę na te zabawki, ale nie bardzo go to też obchodziło, więc siedział cicho, kiedy on nadawał i nadawał.

    – No i podglądam sobie tak tych ludzi i powiem ci, że nie uwierzyłbyś co człowiek potrafi robić, kiedy myśli, że jestem całkiem sam – powiedział.

    – Wierzę.

    – A ile babek już nago widziałem, chłopie. Wyczaiłem taką jedną, cholera jasna, ale ona ma bimbały. Dwa razy ją widziałem jak się przebierała w sypialni. Cyce jak dwie dynie. Nigdy nie widziałeś takich cycków, mówię ci.

    – Jasne stary.

    – Tak się napaliłem na nią, że kombinuję, co tu zrobić, aby się do nich dobrać. W sensie co mam zrobić, żeby ją poznać, a potem przelecieć. Ma dzieci i chyba męża, ale i tak nie mogę przestać o tym myśleć. O tych wielkich cycach znaczy.

    – To choroba.

    – Nie. To pożądanie.

    Potem kazał się Lalusiowi zmywać. Kiedy wyszedł, pralka skończyła pracować. Jacek rozwiesił wszystko starannie na balkonie, oglądając jednym okiem jakąś sąsiadkę z bloku naprzeciwko, która opalała się w czerwonym bikini. Potem wrócił do mieszkania i wzuł jeansy i ubrał błękitną koszulę z lnu. Podobno wyglądał w niej całkiem dobrze, tak mu kiedyś powiedziała Ewelina. Błękit mu niby pasował. Zawsze była z nim szczera, więc nie miał powodu, aby jej nie wierzyć.

    Kilka minut później do jego drzwi zapukała właśnie ona, Ewelina. Miała dwadzieścia pięć lat i około metra siedemdziesięciu. Przyszła w białych butach na płaskiej podeszwie, kolorowych haremkach i obcisłej cielistej koszulce na ramiączka. Twarz miał pomalowaną, ale tak delikatnie, chociaż zrobiła sobie czarne, grube kreski odchodzące od jej brązowych oczu. Farbowane na blond włosy sięgały jej do ramion, opadały łagodnymi falami.

    – Zmieniłaś fryzurę – zauważył. – Ładnie.

    – To nic takiego.

    – Wyglądasz świetnie, nie kłamię.

    – Dzięki.

    Dała mu buziaka w usta i weszła do środka. Nie posiedzieli jednak zbyt długo w mieszkaniu, skorzystała tylko z toalety i poszli na kolację do pobliskiej pizzeri. Czasami tam chodzili. Właściciel znał ich, tak samo jak obsługa. Lokal był sympatyczny, miał sympatyczny wystrój, sympatyczną muzykę i pracowali tu sympatyczni ludzie. Nawet mydełko w kiblu i ręczniki wydawały się sympatyczne. Jacek zamówił im jedną dużą pizzę na pół, dla siebie piwo, a dla niej colę. Ewelina jadła tyle co nic i nie przepadała za alkoholem. Wywoływał u niej zaparcia.

    – Jak ci minął dzień? – zapytał.

    – Tak jak każdy inny – odparła, lekko wzdychając.

    Lubił słuchać jak wzdycha. Wydawało mu się to takie delikatne.

    – Nudno? – spytał.

    – Nudno.

    – A jak twoja praca licencjacka?

    – Wciąż w martwym punkcie. Nie wiem czy w ogóle kiedyś skończę pisać to gówno.

    – Fakt. Administracja nie jest zbyt pociągająca.

    – Chyba to po prostu rzucę.

    – Nie szkoda ci tych trzech lat?

    – Nie wiem. Trochę szkoda.

    – No to musisz się przemęczyć. Zacisnąć zęby i dać z siebie wszystko.

    – Chyba masz rację.

    Kiedy przyniesiono im pizzę, Jacek domówił drugie piwo. Zaczęli jeść i obserwować co działo się za oknem. Widok wychodził na ruchliwą ulicę. Ludzie łazili w te i we wte, zupełnie jakby byli postaciami z gry obdarzonymi sztuczną inteligencją. Ich twarze niewiele mówiły o tym, co siedzi w ich głowach. Być może nie siedziało nic. Nic takiego.

    – Jak czuje się ojciec? – zapytał.

    – Wciąż kiepsko – odparła. – Byłam dziś rano w szpitalu go odwiedzić. Spał. Pójdę też jeszcze wieczorem i może zostanę do rana. Nie lubi budzić się w ciemności całkiem sam. Zaczyna wtedy krzyczeć.

    – Podwiozę cię.

    – Przecież pijesz.

    – Wytrzeźwieję.

    Ewelina miała tylko ojca, który długo wychowywał ją z jej babką. Babka odeszła na raka kilka lat temu. Teraz ojciec zapadł na własnego. Lekarze wróżyli mu dwa, góra trzy miesiące życia. Rak pożerał go w zastraszającym tempie, niezwykłym wręcz z punktu widzenia medycyny. Podobno była to u nich choroba dziedziczna.

    – Napisałeś jakiś nowy wiersz? – Teraz to ona zadała mu pytanie.

    Lubili tak sobie nieśpiesznie rozmawiać. O niczym i wszystkim.

    – Na razie nie – odpowiedział.

    – Lubię twoje wiersze.

    – Chyba tylko ty.

    – Chyba tylko ja je czytałam. Jedna osoba.

    – Jedna za dużo.

    – Podobał mi się ten o ptaku.

    – Mnie też.

    – Powinieneś go gdzieś opublikować.

    – Chyba nie. Zresztą i tak dziś nikogo nie obchodzi poezja.

    – W sumie racja.

    Po kolacji wybrali się jeszcze na krótki spacer do pobliskiego parku. Jakiś czas patrzyli jak starszy gość karmi gołębie. Ewelina powiedziała mu, że jest w tym coś radosnego. On uważał odwrotnie. Potem wrócili do mieszkania. Jacek brał szybki prysznic, kiedy Ewelina czekała na niego w salonie. Kiedy wyszedł, zaczęła się rozbierać. Lubił patrzeć jak się rozbiera. Lubił widok jej nagiego ciała. Wkrótce oboje stali nadzy. Usiadł na kanapie, a dziewczyna zapytała go czy ma wziąć do ust.

    – Byłoby miło – powiedział.

    Uklękła więc między jego nogami i zaczęła powoli ssać jego penisa. Połykała tylko główkę, trzymając całość tuż u nasady. Co jakiś czas odgarniał jej włosy, bo lubił patrzeć na jej twarz w trakcie, lubił patrzeć jak jej wargi otulają czule bordową, brzydką żołądź. Twarz Eweliny była naprawdę ładna, nie piękna ani olśniewająca, ale ładna. Całkiem delikatna, taka zwyczajna w dobrym tego słowa znaczeniu. Potem kazał jej się położyć na plecach i zaczął ją lizać.

    – Nie musisz… – wyszeptała.

    – Ale chcę. Też musisz coś z tego mieć.

    Pokiwała głową, a kiedy zaczął jeździć językiem po jej cipce zamknęła oczy i zaczęła cicho postękiwać. Kiedyś zapytał ją czy udaje, ale odparła, że naprawdę sprawia jej to przyjemność. Czasami jednak zastanawiał się o czym myśli, a właściwie o kim myśli podczas minety. Podejrzewał, że był ktoś taki. Zawsze zamykała oczy i odpływała w krainę fantazji. Tego był akurat pewien.

    Kiedy udało mu się doprowadzić ja do orgazmu, poleżała chwilę z szeroko rozłożonymi nogami jakby odpoczywając. W końcu poleciła, aby założył prezerwatywę. Kiedy to robił, Ewelina przybrała już odpowiednią pozę na kanapie. Oczekiwała go z wypiętym tyłkiem, stoicka i piękna niczym posąg greckiej bogini. Zaszedł ją od tyłu i wsadził go do środka. Zaczął ją posuwać. Nie hamował się, chociaż kiedyś, na samym początku ich znajomości, był bardziej delikatny, ale przekonała go, że wcale nie musi. Mógł ją brać, mocno i szybko, zwierzęco niemal. Nie trwało to nigdy jednak zbyt długo, ale nie przeszkadzało mu to. Tak po prostu lubił, właściwie tak i tylko tak. Psy znają się przecież na rzeczy. Małpy też.

    Nie miał pojęcia jak to robiła, ale zawsze wiedziała, kiedy jest blisko. Nie musiał niczego mówić. Być może słyszała jego przyspieszony oddech, może coś zmieniło się w sposobie w jaki ją penetrował, a może dawał jakiś znak, którego nie był świadomy. Wtedy pytała go jak i gdzie chce skończyć. Czasami strzelał w gumę, a czasami – zależnie od humoru – ją ściągał. Teraz też to zrobił i kazał jej przed nim uklęknąć. Wzięła go jeszcze nagiego na krótko w usta, podrażniła językiem, szarpnęła dłonią parokrotnie, a potem on spuścił się jej na twarz, na te pomalowane usta, wklęsłe policzki, kocie oczy, błyszczące włosy.

    To rajcowało go najbardziej. Rajcowało kiedy zostawiał na jej ładnej, umalowanej buzi swój gorzki brud.

    – Dziękuję – powiedział, a potem pomógł jej trafić do łazienki.

    Chwilę w niej została, słyszał lecącą w kranie wodę, a kiedy wróciła po makijażu nie było śladu. Jej skóra lekko się zaczerwieniła, tak samo jak płatki nosa, a nawet uszy. Widać było trochę przebarwień na czole i brodzie, małych brązowych plamek. Oczy lekko jej łzawiły. Włosy odgarnęła do tyłu, za uszy. Mimo tego twarz promieniowała czymś miłym.

    I to było w niej najlepsze. Że będąc prostytutką wcale nie wyglądała jak kurwa. Nie chodziła na solarę, nie malowała paznokci na opalizujący kolor, nie nosiła lateksu, nie miała tatuaży, nie powiększyła sobie ust, nie zrobiła cycków ani dupy, nie paliła, nie klęła, nie gadała o seksie jak o czymś podłym. Widząc ją na ulicy, w sklepie, barze czy rynku nie pomyślałbyś, że ta dziewczyna sprzedaje się za kasę. Taka trochę dziewczyna z sąsiedztwa, młoda kobieta z normalną wagą, normalnym biustem i normalnym tyłkiem. Żadna królowa balu, powierzchownie materiał na dobrą, fajną żonę. Zero fałszu, zero wulgarności, zero grzechu.

    Pogadali jeszcze chwilę, a potem Jacek zapłacił jej ustaloną sumę i zamówił podwózkę do szpitala. Dał jej oczywiście jeszcze na przejazd.

    – Nie musiałeś – odparła.

    – Pewnie, że musiałem.

    – Kiedy się zobaczymy?

    – Już za mną tęsknisz?

    – Trochę tak. Lubię cię Jacek. Naprawdę.

    – Ja też cię lubię.

    – Serio?

    – Serio.

    Pożegnali się, a potem wyszła, zostawiając po sobie słodki zapach perfum, który lubił. Uśmiechnął się, poszedł do kuchni, otworzył lodówkę i napił się jeszcze piwa. Włączył radio. Muzyka klasyczna. Wrócił do salonu i usiadł. Potem zauważył coś czarnego pod poduszką. Wyciągnął to. To były jej majtki. Koronkowe figi. Przyłożył je do twarzy i powąchał. Zdecydowanie pachniały Eweliną.

    Uśmiechnął się pod nosem. Do siebie. Do tych czterech ścian. Do świata.

    Czuł się całkiem dobrze, lepiej niż zwykle.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin M.

    Zachęcam do czytania innych moich tekstów i odwiedzania mojego bloga.

    Tam dzieje się więcej, niewiele więcej, ale więcej.

  • Nie-zwykla Rodzina cz 69. – Mama mnie potrzebowala

    Od jakiegoś czasu w domu wiało nudą. Może to przez to, że nie było w nim ani Cassie, ani taty. Tata musiał pojechać w jakąś podróż służbową, a Cassie razem z przyjaciółkami zrobiła sobie wyjazd w góry. Trochę jej zazdrościłem, bo sam byłem jedynie trzy dni nad morzem z kumplami. Gdy wróciłem do domu, byłem tylko ja z mamą. Tata jak i Cassie mieli wrócić za tydzień. Także byłem sam w domu z mamą. Jedliśmy wspólnie kolacje.
    Mama była ubrana w białą koszulkę z podwiniętymi rękawami i czarną spódniczkę. Widziałem, że nie ma stanika, poprzez twardniejące sutki. Raz zmieniła pozycję na krześle, przez chwilę widziałem, że nie ma też bielizny. Jej cipka pokryta małymi włoskami, podniecała mnie bardzo.

    – Cieszę się, że wróciłeś synku. Samej mi było trochę smutno.

    – Też się cieszę. A Cassie nadal na wyjeździe.

    – No…ma wrócić za tydzień. Tak samo jak twój tata. Czyli na razie przez tydzień będziemy sami.

    – Na to wychodzi. – odpowiedziałem i uśmiechnęliśmy się do siebie.

    Dzień nam mijał spokojnie i zapadł wieczór. Byłem pokoju, już rozebrany, położyłem się na łóżko. Usłyszałem nagle jakieś jęki. Cassie nie było, więc byłem pewien, że dochodzą z dołu. Z pokoju mamy. Z uśmiechem na ustach wyszedłem z pokoju i zszedłem na dół. Nie zawracałem sobie głowy ubieraniem się. Po cichu otworzyłem drzwi do sypialni rodziców.
    Zobaczyłem moją mamę. Była całkiem naga. Leżała na brzuchu, dupę mając wypiętą do góry. Widziałem jak się masturbowała. Pocierała swoją cipkę palcami. Widziałem, że była już mokra. Mama była niewyżyta. Zapewne brak ojca dawał się we znaki i potrzebowała solidnego rżnięcia. Pocierałem ręką fiuta, a on szybko stwardniał gotowy do działania. Postanowiłem dać mamie to czego pragnie.
    Podszedłem do niej będąc przy skraju łóżka. Złapałem za mojego fiuta i po chwili włożyłem go do środka jej cipy. Mama drgnęła. Czułem dużą przyjemność poruszać się w jej słodkiej dupci.Jej cipka była wspaniała. Mama szybko odwróciła głowę i spojrzała na mnie.

    – Alan…? – spytała, kiedy ja dalej ją pieprzyłem.

    – Wiem że tego chesz mamo…

    Wkładałem kutasa coraz dalej, a mama zaczynała cicho jęczeć.

    – Ooohhh…o tak synku. Potrzebuje porządnego ruchania…

    Rżnąłem mamę coraz bardziej z boku. Potem położyłem się obok i podniosłem jej jedną nogę, aby ułatwić sobie wejście do jej cipki. Mama nie próbowała powstrzymywać swoich jęków. Potem zmieniła pozycję.
    Ułożyła się będąc okrakiem nad moim kutasem, przodem do mnie. Umieściła fiuta prosto do swojej cipki. Jęknęła cicho. Mama zaczęła powoli poruszać się. Delektowała się fiutem w swojej pochwie. Gdy skończyła pocieranie fiuta cipą, zaczęła poruszać się w górę i w dół. Ja pomagając jej też poruszałem biodrami. Trzymałem ją za nogi, abym mógł bardziej w nią wchodzić. Odczuwała błogą rozkosz.
    Poruszała się dalej na fiucie, jęcząc coraz bardziej.

    – Tak…tak…zerżnij mnie synku…

    Wtedy przekręciła się tak, że leżała na brzuchu. Rękami gładziłem jej pośladki, rozszerzając otworki. Znów przyłożyłem kutasa i w nią wszedłem. Zacząłem ją porządnie dymać. Kutas wchodził w całej okazałości, a z jej cipy wylewały się mokre soczki. Masowałem jej piękne pośladeczki rękami. Wsadziłem jej jeden palec do odbytu. Przyłożyłem potem rękę z powrotem na to cudo. Byłem bardzo blisko. Mama zaczęła głośniej jęczeć. Przeżywała orgazm.

    – Oooohhh…synku…

    – Mamo…oohhh…mogę go włożyć tutaj? – poruszyłem palcem w jej drugiej dziurce.

    – Ohhh…tak synku…zrób co zechcesz…

    Wyjąłem wtedy fiuta i włożyłem do jej odbytu. Mama jęknęła przeciągle. Była bardzo ciasna. Odczuwała każdy centymetrmojego kutasa, który do tej pory wszedł. A jeszcze nie był w całości. Nie czekając pchnąłem go do końca. Krzyknęła głośno. Trzymałem mocno jej dupsko. Waliłem ją jak opętany, a ona wyła w niebogłosy. Z impetem wchodziłem jej do odbytu.
    To było niezwykłe uczucie. Czułem opór ze względu na to, że ta dziura jej była ciaśniejsza. Z czasem jednak bardziej ją rozluźniałem.

    – Oooooooogggghhhh…tak…tak…aaaa…

    Wyjąłem fiuta i wsadziłem z powrotem do cipki. Dziura odbytu była poszerzona. Poruszałem coraz szybciej biodrami, dawając mamie niezwykłą przyjemność. Byliśmy jednocześnie bardzo blisko.

    – Dochodzę mamoooo… – powiedziałem ciężko dysząc.

    – Tak synku…tak…aaa…aaaaghhh… ooo…

    Wtedy już nie wytrzymałem i doszedłem w jej pochwie. Gdy wyszedłem z niej, soczki połączone z moją spermą zaczęły się wylewać. Mama leżała dalej na brzuchu i ciężko oddychała. Położyłem się obok, ręką głaskając jej plecy i dupę. Obróciła głowę w moją stronę i się uśmiechnęła.

    – Ohh…dziękuje synku. Potrzebowałam tego.

    – Jasne mamo.

    – Wiesz…twojego ojca i siostry nie będzie jeszcze jakiś czas. Jeżeli chcesz możesz spać tutaj ze mną.

    – Z chęcią. Dobranoc mamo.

    – Dobranoc synku.

    Razem wtedy zasnęliśmy. Od tej pory spałem w łóżku razem z mamą i ruchaliśmy się wiele razy po całym domu. A w łóżku gdzie razem spaliśmy po kilka razy do czasu przyjazdu taty i Cassie.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Odwiedziny brata we Wrocku – czesc 3 (ostatnia)

     Jest to trzecia i ostatnia już część opisująca odwiedziny brata we Wrocławiu.

    Po kilku głębszych Kuba, który zawsze ma słabą głowę do picia lekko przysnął, natomiast pozostała czwórka ekipy nadal dobrze się trzymała. Po tym jak Kuba zasnął, Marcel z Michałem gadali z jednej strony pokoju, ja z Łukaszem z drugiej strony, a obok nas śpiący Kuba. W pewnym momencie  Michał odszedł od Marcela i udał się do pokoju.

    – Co mu? – zapytałem.

    – Poszedł spać, bo lekko mu zaszumiało w głowie – odpowiedział Marcel.

    Marcel dołączył do naszej rozmowy, po jakiś 5 minutach powiedział, że idzie do łazienki. Tak zagadaliśmy się z Łukaszem, że nie zauważyliśmy, że młody długo nie wraca z łazienki. Stwierdziliśmy z Łukaszem, że trzeba zobaczyć czy przypadkiem nie zasnął w łazience. Podchodząc do łazienki zauważyliśmy, że nie świeci się światło, Łukasz zapukał – cisza; złapał za klamkę – otwarte. Wchodzimy a tam pusto.

    – Kurwa, gdzie on jest? Uciekł czy co? – powiedział Łukasz.

     – Wiesz co, może poszedł do pokoju się położyć, chodź zobaczymy.

    Weszliśmy do pokoju i lekko mnie zamurowało, mój brat siedział na nagim Michale  i całował jego wysportowane ciało. Byli tak zajęci sobą, że nie zauważyli jak weszliśmy do pokoju.

    – A co tu się panowie odprawia? Tak bez nas?! Może dołączymy do Was? – odezwał się Łukasz.

    – Zapraszamy – odpowiedział Michał.

    Nie zdążyłem się zastanowić jak Łukasz już był na łóżku i dotykał ciała mojego brata. Po chwili dołączyłem do całej trójki i zacząłem całować się z Michałem.  Jego ręka powędrowała w kierunku moich bokserek, w których powoli podnosił się kutas. Michał zaczął delikatnie go masować, wkładając rękę pod bokserki, po chwili zrobiłem to samo. Jego kutas był mega wilgotny i bardzo naprężony. Otworzyłem na chwile oczy – Łukasz z młodym, leżeli obok i całowali się namiętnie, kompletnie nie zwracając uwagi na to co dzieje się wokół. Przerwałem pocałunki i zacząłem schodzić niżej całując jego szyje i ucho, Michał zwijał się z podniecenia, widziałem, że to lubi, więc nie przerywałem i nadal muskałem jego szyje, a ręką nadal zajmowałem się jego grubym penisem, który był cały mokry od preejakulatu.  Powoli zacząłem schodzić co raz niżej, miał dobrze zbudowany tors, w końcu od kilku lat trenował piłkę nożna i chodził na siłownię. Zacząłem całować jego sutki, które już stały jak szalone, Michał zaczął lekko jęczeć, ale ja nie przerywałem i ciągle zajmowałem się jego sutkami i kutasem. Chwilę później zacząłem schodzić co raz niżej, przez jego „ścieżkę” dotarłem do jego penisa. Zacząłem delikatnie całować czubek mokrego, pulsującego penisa, zacząłem lizać go po bokach, a następnie zająłem się jego jądrami. Michał zwijał się cały, jak wąż, po chwili znowu zająłem się jego penisem, był bardzo gruby, ale udało się go całego wziąć do buzi, przyśpieszyłem lekko, Michał jęczał jak opętany.

    – O tak!!! Mega to robisz – usłyszałem, jak ktoś mówi obok. To był Łukasz, który leżał obok Michała, a Marcel zajmował się jego kutasem.

    Wyjąłem z ust penisa i zamieniłem się miejscami z Michałem. Teraz to Michał całował moją szyje sutki a później przyssał się do mojego kutasa. Wiedziałem z wcześniejszej gry, że Michał miał głębokie gardło, więc postanowiłem to wykorzystać i złapałem go za głowę, tak aby wziął całego kutasa do buzi. Robił to zajebiście, kompletnie się nie krztusił, czułem, że jego gardło przyjmie znacznie większego.  W pewnym momencie przerwał, wziął go w rękę, a głowę skierował w stronę kutasa Marcela, którym zajmował się Łukasz, spojrzałem na młodego i po chwili zacząłem go całować w usta oraz w szyje. Na dole natomiast chłopaki zajmowali się kutasem mojego brata, między czasie całując się.

    – O kurwa, co za widok, jeszcze nie widziałem, żeby brat całował brata. Zajebiście to wygląda – powiedział Łukasz.

    Nie przerywając swojego zbliżenia z bratem poczułem, jak ktoś zajmuje się moim penisem, to nie był Michał, poczułem na swoim kutasie inną strukturę ust. To był Łukasz. Wyjątkowo, robił to bardzo delikatnie, wkładając go co raz głębiej. Jego  ręka wędrowała na moje pośladki, a następnie zaczął jeździć palcem po mojej dziurce, którą zaczął nawilżać „naturalnym żelem” pochodzącym z jego kutasa. Moja dziurka bardzo szybko się rozluźniła i po chwili jego palec znalazł się w środku. Zaczął nim ruszać, robiąc kółka, to było bardzo przyjemne, aż zacząłem delikatnie jęczeć, po chwili dołożył kolejny palec, a ja wydałem z siebie nie co głośniejsze odgłosy podniecenia. Mój brat się odsunął i zerknął na dół, aby zobaczyć co się dzieje. W tym czasie Łukasz przestał zajmować się moim kutasem i skupił się na mojej dziurce. Zmieniłem pozycje z boku na plecy, a Łukasz podniósł moje nogi, aby mieć łatwy dostęp do mojej dziurki. Była na tyle wilgotna i rozluźniona, że Łukasz szybko sięgnął do szafki i wyjął gumki oraz żel. Szybko założył prezerwatywę  i nasmarował żelem  swojego kutasa  oraz moją dziurkę i po chwili podjął próbę wejścia swoim penisem w moją rozluźnioną dupę. Długo nie musiało to trwać, aby jego kutas w całości wszedł we mnie. Łukasz zaczął bardzo powoli, robił powolne ruchy tak abym się przyzwyczaił do jego penisa. Zerknąłem szybko na chłopaków, pierwszy raz w życiu widzieli jak facet zapina faceta, zarówno Marcel jak i Michał masowali swoje kutasy patrząc na to co Łukasz wyprawia z moją dupą. Łukasz lekko przyśpieszył tempo, a ja poczułem wielką przyjemność przez co zacząłem co raz głośniej jęczeć. Łukasz pokazał Michałowi ręką, aby przeszedł z drugiej strony, szybko domyślili się o co chodzi i po chwili przy moich ustach miałem dwa ogromne kutasy, z których aż kapało – musiało ich to bardzo podniecić, że ich penisy były tak wilgotne. Pierwszy w moich ustach zagościł kutas Marcela, miałem go już po raz trzeci w ustach, ale tym razem był bardzo twardy i wilgotny. Przez moje ciało przeszło ciepło, mój znajomy zapinał mnie w dupe, a brat całujący się z Michałem zapina moje gardło. To było coś pięknego, chwile później moje gardło zaczął ruchać Michał, pozycja w jakiej się znajdowałem powodowało, że bardzo się krztusiłem, jednak Michał nie przestawał i ciągle dopychał kutasa do samego końca. Nagle poczułem, jak Łukasz wyjmuje swojego kutasa z mojej mega rozluźnionej dziurki. W tym czasie Michał wyjął kutasa z ust, zerknąłem na chłopaków i tylko zauważyłem, jak Michał spojrzał na Marcela a następnie na Łukasza i kiwnął głową w jego stronę. Zamienili się miejscami, tym razem przy mojej dziurce był Michał, a jego kutas tylko czekał, aby w nią wejść. Długo nie musiałem czekać, jego kutas zaczął wchodzić we mnie. Myślałem, że Łukasz wystarczająco rozluźnił moją dupę, jednak byłem w błędzie, w momencie, gdy kutas Michała zaczął zwiedzać moje wnętrze poczułem, jak moja dupa się rozrywa. Jego kutas był tak gruby, że moja dziurka nigdy jeszcze czegoś takiego nie doznała. Michał nie był delikatny, był bardzo napalony i zaczął mnie traktować jak męską prostytutkę, zapinał mnie jak nigdy nikt wcześniej. Jęczałem na całe mieszkanie, jednak jęki nie trwały zbyt długo i poczułem w swoich ustach kutasa Łukasza.

    – Dawaj Marcel, teraz Twoja kolej, wyruchaj swojego braciszka – powiedział Michał wyjmują jednocześnie swojego kutasa z mojej dziurki.

    Marcel spojrzał na mnie, a ja kiwnąłem głową dając mu pozwolenie. Zamienili się miejscami, aby za chwilę moją dziurkę penetrował kutas mojego brata. Wszedł we mnie bardzo delikatnie, zaczął robi bardzo głębokie, ale powolne ruchy, które przechodziły powoli na szybsze tempo. Czułem się zajebiście, ruchało mnie trzy wielkie kutasy, a jeden z nich należał do mojego braciszka. Widziałem jak chłopaki patrzą na to co wyprawia mój brat, obaj wali nad moją twarzą. Długo nie musiałem czekać, aby dostać orgazmu, Marcel złapał za mojego kutasa i zaczął nim walić, po chwili trysnąłem, moja sperma była dosłownie wszędzie. Młody patrząc na to, przyśpieszył swoje ruchy, a po chwili wyjął kutasa zdjął gumkę i zaczął walić nad moim brzuchem. Cała trójka trysnęła prawie jedocześnie – Marcel na mój brzuch i klatę, a chłopaki na moją twarz, włosy i do gardła. Było to zajebiste uczucie, nie mogłem sobie wymarzyć lepszego seksu.

    – Dobra robota Panowie, niech Kuba żałuje co go ominęło – odparł Łukasz przybijając każdemu piąteczki, a następnie podał mi papier, abym mógł się wytrzeć.

    Każdy po kolei poszedł pod szybki prysznic i cała trójka poszliśmy spać nago do jednego łóżka, zostawiając Kubę samego w salonie.

    Rano jak wstaliśmy Kuba był już na nogach, zrobił nam śniadanie, a my udając, że nic się nie działo, ogarnęliśmy się, zjedliśmy i pożegnaliśmy się z ekipa. Gdy wracałem z młodym na mieszkanie, ustaliliśmy, że to co było we Wrocławiu zostaje między nami. Wieczorem odprowadziłem młodego na pociąg, a sam wróciłem na mieszkanie, wziąłem prysznic i położyłem się spać, w końcu następnego dnia trzeba było wrócić do szarej rzeczywistości.

    Dziękuje wszystkim tym, którzy dotarli do tego momentu. To koniec historii Marcela i Kamila, jaką przeżyli we Wrocławiu. Kto wie, może nie długo Kamil odwiedzi rodzinne strony i znowu coś wydarzy się między rodzeństwem. Dajcie znać w komentarzu czy się podobało!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil

    Dziękuje za przeczytanie ostatniej części historii z opisującej odwiedziny brata we Wrocławiu.  Kto wie, może nie długo Kamil odwiedzi rodzinne strony i znowu coś wydarzy się między rodzeństwem. Dajcie znać w komentarzu czy się podobało!