Pierwszy raz z ojcem kumpla był zupełnie przypadkowo i w ogóle tego nie planowałem. Kumpel ze studiów – Łukasz, który był zagorzałym heterykiem, zrobił imprezę i zaprosił kilku kolesi. Po kilku drinkach poszedłem do kibla odlać się. Jak wyszedłem to jego ojciec Daniel poprosił mnie żebym pomógł mu zanieść przekąski na taras, gdzie była impreza. Nie zabrałem wszystkiego na raz, a że on jeszcze kończył je przygotowywać to poprosił, żebym jeszcze wrócił za chwilę i zabrał resztę. Ja zaniosłem te pierwsze i od razu wróciłem do niego. On jeszcze kończył w kuchni robić jakąś sałatkę do grilla. I chyba alkohol już dał znać bo nie wiem czemu, ale tak mnie podjarał, że zaszedłem go od tylu i niby chcąc sięgnąć pomidora przystawiłem swojego stojąca w spodniach kutasa do jego tyłka. On od razu pyta co ja robię. Ja mówię, że bardzo mnie podnieca i pragnę go. A on na to, że nie tutaj, bo jeszcze ktoś zobaczy. Pytam się: to gdzie? Odpowiada mi, żebym później przyszedł na pierwsze piętro. Dokończyliśmy sałatkę i zaniosłem ją na taras do kumpli. Siedzieliśmy z kumplami przy grillu, oczywiście drinkując. Raz po raz któryś wychodził do toalety. Więc mniej więcej po godzinie wyszedłem i ja, tylko zamiast do toalety wszedłem na piętro. Daniel siedział w swoim gabinecie i coś tam pisał na komputerze. Wszedłem do gabinetu. zamknąłem drzwi i od razu go pocałowałem. On odwzajemnił pocałunek i przez dłuższy czas pozostawaliśmy w nim zatopieni. W pewnym momencie Daniel zaczął mnie masować przez spodnie po kutasie, który już był w gotowości. Mega się podnieciłem i zapytałem czy weźmie do buzi. Zgodził się. Od razu wyjąłem ze spodni swojego kutasa, a on wziął go do buzi. Pięknie ssał, widać, że miał wprawę. Niestety podniecenie wzięło górę i szybko poleciałem. Skończyłem oczywiście w jego buzi. On wszystko połknął patrząc mi w oczy. Po czym powiedział, że nie wiedziała, że mam na niego ochotę. Odpowiedziałem, że mega mnie podnieca i chętnie to kiedyś powtórzę. Daniel powiedział, że możemy już za tydzień, bo żona wyjeżdża znowu do swojej matki, a Łukasz jedzie z nią, bo coś tam musi jej pomóc. Oczywiście się zgodziłem. Na koniec daliśmy sobie soczystego buziaka i wróciłem do chłopaków. Impreza trwała do późnej nocy. W jej trakcie jeszcze dwa razy udało mi się do niego wyrwać na małe namiętne igraszki. Po imprezie u Łukasza miałem tysiąc myśli w głowie. Czy brnąc w to dalej? Co będzie jak Łukasz się dowie, że zabawiam się z jego ojcem. Najlepsze było to, że z wrażenia zapomniałem spytać Daniela o jakiś kontakt (telefon, messenger, whatsapp). Znalazłem go co prawda na Facebooku, ale jakoś tak głupio było mi napisać. A jakby Łukasz to odczytał? Nie wiedziałem jak bardzo dbają o prywatność wiadomości. Wymyśliłem że pójdę do Łukasza pod pretekstem zostawionej czapki. Oczywiście wcześniej napisałem do Łukasza, że przyjdę. Gdy zadzwoniłem do drzwi otworzył Daniel. Uśmiechnął się, ale rozmawiał oficjalnie. Widziałem już, że tego dnia nic nie będzie. Gdy Łukasz poszedł po czapeczkę, szepnąłem do Daniela żeby się odezwał na messengerze. Jak tylko wyszedłem od nich z domu, niemal natychmiast sygnał w telefonie – wiadomość od Daniela. Uśmiechnięta emotikonka i nr telefonu oraz dopisek „tylko whatsapp”. Od razu mu tam napisałem: Cześć, ale miałem ochotę, myślałem, że nie wytrzymam. On odpisał: wytrzymaj do piątku. Potem niemal co chwile pisaliśmy. Pisaliśmy o wszystkim: co lubimy, co nas kręci, co obecnie robimy. Pisaliśmy jak starzy dobrzy znajomi. Tydzień bardzo się dłużył. Gdy nadszedł piątek to czułem już motylki w brzuchu. Około południa Daniel napisał: Od 18:00 mam wolną chatę – bądź gotowy. Po powrocie z zajęć szybko zjadłem obiad i poleciałem do łazienki się szykować. Rodzicom ściemniłem, że dzisiaj będę nocował u Łukasza. Gdy zbliżała się 18:00 wyszedłem z domu do Daniela. Szedłem z wielkim biciem serca. Był stres a zarówno radość. Na bieżąco mu pisałem gdzie jestem. W pewnym momencie odpisał: pospaceruj jeszcze chwile, bo żona z Łukaszem nie mogą się pozbierać. Więc zrobiłem spacer po osiedlu co chwilę zerkając na telefon. W końcu przyszła wiadomość: pojechali, chodź. Szybkim krokiem ruszyłem w kierunku jego domu. Zobaczyłem, że wypatruje mnie w oknie. Otworzył drzwi. Wszedłem do środka i zatopiliśmy się w pocałunku. Całowaliśmy się chyba z 10 minut. W końcu Daniel powiedział: ściągaj buty i kurtkę i chodź dalej. Zrobił po drinku i usiedliśmy na kanapie. Rozmawialiśmy jak starzy znajomi, jak ojciec z synem. Daniel opowiedział, że z facetami spotyka się już kilkanaście lat, że go na ostatniej imprezie zaskoczyłem, że nie planował ze mną, ze chce dyskrecji, że nie chce związku, żebym się nie nastawiał na to. Gadaliśmy chyba z godzinę co jakiś czas się całując i pieszcząc. W końcu w czasie kolejnego pocałunku zrobił kolejny krok – położył rękę na moim kutasie, który był sztywny niemal od początku. Ja położyłem rękę na jego kutasie. Zaczęliśmy się rozbierać. A właściwie zdzierać ubrania z siebie, aż stanęliśmy przed sobą nago. Daniel był fajnie zbudowany, widać było zarys mięśni. Lekki zarost na klacie, jaja i pachy starannie wygolone. Zaczęliśmy się znowu całować. W końcu Daniel klęknął i wzięła mojego kutasa do buzi. Ssał i pieścił go. I znowu nie wytrzymałem i strzeliłem. On wszystko połknął i powiedział, że noc długa i będzie mógł mi ssac i pieścić dużo dłużej. Cdn.
Category: Uncategorized
-
Przygoda z ojcem kumpla
Marcin Borucki -
Przed wyjazdem
Gdy miałam 17 lat po raz pierwszy zobaczyłam penisa „na żywo”. Przez zupełny przypadek przechodziłam obok drzwi do łazienki, które nie były zamknięte a spod prysznica wychodził mój ojciec. Nie mogłam oderwać wzroku i patrzyłam na niego z otwartymi ustami. Szybko się ewakuowałam z tego miejsca by mnie ojciec nie zobaczył ale widok ten miałam przed oczami do wieczora. Jestem Maria. 170cm wzrostu, 69 kg, biust 75e i dość szczupłe biodra jak na mój wzrost. Za dwa tygodnie mieliśmy całą rodziną wyjechać na wczasy na Chorwację. Byłam przygotowana w 100%. Mama jeszcze szalała bo brakowało jej kostiumu na plażę. Brat odbywał zasadniczą służbę wojskową. Wcielili go do marynarki wojennej także nie będzie go z nami. Tata? Jak to on – stoicki spokój. Lecieliśmy samolotem także jego zmartwieniem było tylko schowanie samochodu do garażu. Ogólnie miałam czas, lato, zero obowiązków. Tego wieczora nadal przed oczami miałam kutasa ojca. Gdy leżałam już w łóżku mimowolnie sięgnęłam do swojej cipki. Zawsze lubiłam się nią bawić. Sprawiało mi to ogromną przyjemność. I tym razem była mokra i przyjemna w dotyku. Mężczyzny jeszcze nie miałam ale cnotę straciłam ze swoimi palcami rok temu. Z lubością wkładałam palce tak głęboko jak to było możliwe i potem oblizywałam je. Czasami schodziło mi parę godzin zanim doszłam. Lubię ją maltretować tak samo jak lubię maltretować swoje zmysły. Tak – jestem masochistką. Oglądając w telefonie filmy pornograficzne lubię tylko muskać płatki sromowe drażniąc je by dreszcz przechodził przez całe moje ciało. A to uszczypnę się w sutek, a to pstryknę w łechtaczkę by zabolała. Jestem wtedy mokra i ciężko oddycham ale bardzo to lubię. Tym razem nie było inaczej. Z pokoju rodziców dochodziły odgłosy ich nocnych uciech. Nie ukrywali się z tym a ja słysząc to byłam pobudzona i pragnęłam zabaw z moją cipką. Tej nocy chciałam by mnie ojciec zerżną tym swoim wielkim kutasem. Byłam napalona i to bardzo ale musiały mi wystarczyć moje zabawy z palcami. Długo ją drażniłam. Dotykałam, potem przerwa. Aż tarłam udami z podniecenia ale specjalnie robiłam te przerwy by utrzymywać się w napięciu. W końcu nie wytrzymałam. Włożyłam sobie pierś do ust i przygryzłam sutek, dwoma palcami zaczęłam intensywnie penetrować pochwę i drugą ręką bardzo mocno ściskać łechtaczkę. Co to był za odlot… Całe moje ciało się trzęsło od silnego orgazmu ale nie przestawałam się drażnić i pomimo braku sił nadal mocno gryzłam sutek i mocno pstrykałam w łechtaczkę. Bosko… Gdy rano się obudziłam przy moim łóżku stała mama. „Coś śniło Ci się w nocy Marysiu i widzę, że to był bardzo fajny sen”. Prześcieradło było mokre i w całym pokoju unosił się zapach orgii. Było mi wstyd przed matką i nie chciałam patrzeć jej w oczy. „Nie musisz się wstydzić Marysiu, po to masz cipkę by ona ci służyła i było ci przyjemnie” powiedziała. „Ja pomimo współżycia z twoim ojcem bawię się swoją cipką gdy go nie ma w domu”. „Jak to?” „Ano mam większe potrzeby niż on może mi dać”. „To można więcej?” „Tak. I to dużo więcej. Twój ojciec nigdy nie sprawia mi przyjemności językiem a to sprawia mi największą przyjemność”. „Skąd wiesz skoro on nie liże Ci cipki?” „Marysiu, jakbym polegała tylko na Twoim ojcu to nic z życia bym nie miała”. „Masz kochanka?” „Tak ale o tym możesz wiedzieć tylko Ty, jakby się ojciec dowiedział…”. „Ode mnie się nie dowie. Możesz mi wierzyć. Znam go?” „Znasz, to syn naszych sąsiadów – Kacper”. Nasi sąsiedzi, Państwo Wierzbiccy to bogata rodzina. Ich dom to wielka willa z ogromnym ogrodem. Pan Roman jest attaché wojskowym w Kanadzie i bardzo często nie ma go w domu. Pani Jadwiga, była nauczycielką prowadzi jakąś galerię obrazów. Kacper to dwudziestopięcioletni kawaler. Nie pracuje ale nie prowadzi jakiegoś hulaszczego trybu życia. Nie widziałam go nigdy z jakąś dziewczyną. Nie zwracałam na niego uwagi. Teraz będę mu się bardziej przyglądać. „I jak on liże?” „Mogę Ci pokazać jeśli się nie wstydzisz swojej matki”. Zdębiałam. Nigdy bym nie posądzała matki o takie zapędy. Jak to- matka swoją córkę? Zrobiłam się momentalnie mokra. Biłam się z myślami. „Przecież tata jest na dole” „Tata wyszedł już rano i wróci dopiero na kolację. Pojechał do swojego brata na budowę. Musi się czymś zająć bo jak twierdzi zwariuje do wyjazdu z braku jakiegoś zajęcia. Mamy kilka godzin tylko dla siebie”. Mama nie czekała co odpowiem tylko klęknęła przy łóżku i położyła dłoń na mojej piersi. „Nie wstydź się swojego ciała”. Zsunęła moją koszulkę nocną przez głowę i byłam półnaga. „Widzę porządne ślady na twoich sutkach. Lubisz je gryźć?” „Bardzo. Ogólnie lubię trochę bólu. Lubię się drażnić i maltretować”. Pogładziła mnie to piersiach i uszczypnęła w sutek. Przy tym oblizywała swoje usta. Zsunęła ze mnie dół od pidżamy i głaskała moje uda. Drżałam. Złapałam się za piersi i zaczęłam je ugniatać i szczypać sutki. Mama zobaczyła, że zaczynam „odpływać” i rozłożyła moje nogi. Zaczęła masować moją łechtaczkę i powoli zagłębiać palce w mojej cipce. Oddech mi się zmienił i zrobiłam się mokra jak nigdy. „Nie przestawaj mamo”. „Nie mam zamiaru. Pozwól, że sprawię że odlecisz”. Poczułam jak jej język zaczyna taniec wokół mojej łechtaczki. Uniosłam biodra by miała lepszy do niej dostęp. Chciałam by wwiercała się tym językiem jak najgłębiej mojej pochwy. Chciałam by gryzła moją łechtaczkę. By maltretowała całą moją cipkę. Jakby czytała w moich myślach bo poczułam bój przygryzanej przez jej zęby łechtaczki. Syczałam ale nie z bólu tylko z przyjemności. „Nie przestawaj”… Ssała mnie. Gryzła mnie po całej cipce. Wkładała palce i dawał mi je do oblizywania. Było cudownie i nie chciałam końca tej zabawy. Potężny orgazm przyszedł po paru minutach i trwać długo. „Nie przerywaj mamo!” Ona tylko przyspieszyła. Kolejny orgazm. Aż bolało. Dopiero po paru minutach mogłam otworzyć oczy. Nadal drżałam. „Myślę, że było Ci dobrze Marysiu”. „Dobrze? Było cudownie. Takiego orgazmu nigdy nie miałam. Pozwól, że się odwdzięczę”. „Liczyłam na to”. Z trudem skoordynowałam swoje ruchy bo wciąż byłam mocno pobudzona ale uklękłam przed stojącą matką i powoli zaczęłam jej ściągać majtki. Sama zdjęła stanik i nad moją głową były jej wielkie piersi. Jej cipką pachniała. Wołała mnie bym się nią zajęła. Bez skrępowania wysunęłam język i zaczęłam ją lizać po cipce. Była mokra a wręcz kapało z niej na moją twarz. „Zrób z nią co chcesz córeczko”. Nie trzeba było mi powtarzać. Zaczęłam przygryzać jej łechtaczkę i płatki sromowe. Zaczęłam ją posuwać palcami jakby był to kutas ojca. Ssałam z całych sił. Ledwo trzymała się na nogach. Po jakimś czasie odwróciła się do mnie tyłem. „Wyliż mi drugą dziurkę i włóż tam palce”. Posłusznie spełniłam jej zadanie. Włożyłam najpierw jeden palec potem pozwoliłam sobie na zrobienie tego dwoma palcami. „O ku$?a, jak przyjemnie”. Matką wstrząsały orgazmy jeden za drugim. Oparła się o łóżko i jeszcze bardziej wyeksponowała mi swój tyłek. Po intensywnym bolcowaniu jej przez moje palce opadła na łóżko ciężko dysząc. „Dość!!! Bo zwariujemy obie” Powoli dochodziłyśmy do siebie. Nasze ciała się uspokoiły dopiero po paru minutach. „Ogarnijmy się bo za godzinę wraca ojciec”. Tego dnia nie zapomnę do końca życia. Mama stała się moją najlepszą przyjaciółką i mentorką. „Jutro zaproszę Kacpra. Musisz go koniecznie poznać Marysiu”…
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tytus deZoo CDN…
-
IzabeL – Kara za nieposłuszenstwo
Małym wprowadzeniem. Ta historia rozgrywała się długo po wydarzeniach z poprzedniej historii. Mniej więcej około 16 roku mojego życia. Był ciepły poranek, początek października. Minął ponad tydzień odkąd widzieliśmy się ostatnim razem. Z tego powodu byłam już mocno nakręcona i napalona na mojego kochanka.
Dzień wcześniej umówiłam się z Arturem, że zgarnie mnie rano, w drodze do swojego mieszkania, po nocnej zmianie. Rodziców nie było w domu, więc nawet nie wiedzieli, że nie będzie mnie w szkole. Czekałam na niego przystanku autobusowym, w połowie drogi między domem, a jego mieszkaniem. Wcześniej mogłam spokojnie przygotować się u siebie, zazwyczaj bowiem wszelkie przebieranie i malowanie się odbywały się na jego mieszkaniu. Miałam na sobie czarny sweterek z dekoltem z którego wyłaniały się moje piersi, ściśnięte w czarnym koronkowym staniku (pompka do piersi, której używałam działała cuda), czerwoną miniówkę, a pod nią czarne koronkowe majteczki. Na nogach miałam cieliste rajstopy i kozaki do kolan. Całość dopełniały moje rozpuszczone ciemnoczerwone włosy, które miałam już za ramiona, oraz ciemny makijaż, dodatkowo podkreślony czarną szminką i czarnym lakierem na paznokciach.
Na przystanku czekały jeszcze dwie kobiety, młody chłopak oraz jakiś starszy gość. Zerkając na nich widziałam jak obaj niemal rozbierali mnie wzrokiem. Poczułam jak robię się mokra na te małe zaloty. Po dłuższej chwili czekania, na przystanku zatrzymał się Artur. Wsiadłam do samochodu i przywitałam się z nim niemal przyklejając się do jego ust. Artur poprosił mnie żebym usiadła, ponieważ miał ciężką noc w pracy. Nie zauważyłam, albo raczej nie chciałam zwracać uwagi na fakt, że nie jest w humorze i jest bardzo zły po nocce. Ruszyliśmy, a ja zaczęłam się do niego przymilać i wdzięczyć, to całując go po szyi, a to kładąc rękę na jego kroczu. Punktem, który przekroczył granicę było to, że zaczęłam rozpinać zamek w jego spodniach podczas jazdy. Artur zahamował dość gwałtownie i skręcił w drogę do lasu. Stanął jakieś 200 m od drogi, i wysiadł. Nie wiedziałam co się dzieje. On natomiast podszedł do drzwi z mojej strony, a następnie otworzył je, złapał mnie za rękę i wyciągnął z samochodu. Potem niemal rzucił mnie na maskę mówiąc wściekle, że skoro zachowuję się jak prostytutka, to on dokładnie tak mnie potraktuje. Przycisnął mnie jedną ręką do maski samochodu, a drugą ściągnął moją miniówkę. Następnie rozdarł moje rajstopy i zerwał ze mnie majtki. Byłam bardzo przestraszona i zaczęłam go przepraszać. On jednak nic sobie z tego nie robił, a gdy niemal zaczęłam krzyczeć, wepchnął mi w usta moje majtki, praktycznie całkiem mnie kneblując i uciszając. Wszedł we mnie brutalnie, a na dodatek jego penis był już w pełnym wzwodzie. Rżnął mnie z całej siły, wbijając się we mnie coraz głębiej i głębiej, przy każdym kolejnym pchnięciu. W pewnej chwili poczułam jak jego jądra obijają się o mój tyłek. Byłam ruchana już w pełni. Jednocześnie Artur zaczął okładać mnie mocno po pośladkach w ramach kolejnej kary. Poddałam się po dłużej chwili opierania się, zdając sobie sprawę że obrona nie ma sensu. Z oczu leciały mi łzy i piszczałam tylko cicho przy każdym kolejnym jego pchnięciu. Pośladki miałam już całe czerwone i piekące od bicia. Nagle docisnął mnie do maski samochodu i poczułam jak zalewa mnie ogrom jego spermy. Kolejne skurcze napełniały mnie nią bardzo głęboko. Wyszedł ze mnie, a z mojej dziurki wypłynął duży strumień nasienia, który spływał po moich nogach. Osunęłam się, siadają przed nim na ziemi. Udało mi się wyciągnąć majtki z ust ale na więcej nie miałam już siły.
Myślałam że to już wszystko, ale Artur bardzo szybko wyprowadził mnie z błędu. Przyciągnął mnie za włosy i wepchnął mi do ust swojego członka, który znów był bardzo sztywny. Następnie zaczął mnie posuwać ostro w usta. Niemal dławiłam się za każdym razem gdy wpychał mi go, aż po same jądra. Tym razem spuścił się bardzo szybko, a to czego nie połknęłam i wyplułam wylądowało na mojej brodzie i dekolcie. Ostatnie strzały spermy trafiły na moją twarz, dodatkowo rozmazując mój makijaż. Kiedy skończył, siedziałam nadal przed samochodem nie mogąc się ruszyć. Nie miałam siły na nic. Artur nic nie mówiąc poszedł do bagażnika, przyniósł z niego ręcznik żebym mogła się wytrzeć. Postawił mnie na nogi, a kiedy wycierałam twarz on wyciągnął z kieszeni korek analny i wepchnął mi go w dziurkę, mówiąc że nie będzie potem sprzątał samochodu. Wytarł moje uda ręcznikiem, i naciągnął na powrót miniówkę na swoje miejsce. Potem pomógł mi wstać i zaprowadził na tylne siedzenie i przykrył mnie kocem. Wyjechał z lasu i ruszył dalej w drogę, a ja po całym wydarzeniu odpłynęłam w jednej chwili.
Obudziłam się kilka godzin później, w jego sypialni, zupełnie naga i przykryta kołdrą. Byłam tak wyczerpana i wymęczona, że nawet nie poczułam kiedy przyjechaliśmy do niego, ani tego że wniósł mnie na górę, rozebrał i położył do łóżka. Artur wszedł do sypialni, usiadł koło mnie i podał mi wodę. Głaskał mnie po włosach, a na koniec pocałował i powiedział że pomoże mi się wykąpać. Pomógł mi wstać i zaprowadził mnie do łazienki. Włączył gorącą wodę, rozebrał się, i w wszedł ze mną do kabiny. Wyciągnął ze mnie korek analny i pomógł pozbyć się swojego nasienia, którego miałam w sobie jeszcze sporą ilość. Mył mnie długo, dokładnie i delikatnie. Gdy byłam już czysta obrócił mnie tyłem do siebie, położył moje ręce na ścianę i poprosił żebym stanęła w lekkim rozkroku. Następnie ukląkł za mną i jedną ręką objął mojego członka, a dwa palce drugiej ręki wylądowały w mojej dziurce. Miałam jednocześnie obciąganego członka i robioną palcówkę. Po kilku minutach Artur poczuł że moje ciało sztywnieje, a ja zaczynam jęczeć coraz głośniej, więc przyśpieszył obie pieszczoty, a ja w tym momencie doszłam. Moje ciało trzęsło się z potężnego orgazmu, a on trzymał mnie w pasie żebym nie upadła. Zaraz też poczułam że wsuwa swojego nabrzmiałego penisa w moją szparkę, która po poprzednich pieszczotach już gotowa i otwarta na niego. Kochał się ze mną namiętnie, pieszcząc również moje piersi, bawiąc się sutkami, liżąc mnie po szyi i całując z języczkiem. Przy każdym kolejnym pchnięciu z mojego gardła wydobywał się coraz głośniejszy jęk rozkoszy. Doszłam po raz drugi, tym razem równocześnie z nim. Znów poczułam jak wypełnia mnie swoją spermą. Moje podbrzusze pulsowało ciepłem jego gorącego nasienia. Wyszedł z mojej dziurki i pozwolił żeby mój tyłeczek sam oczyścił się z jego prezentu. W rewanżu wylizałam dokładnie jego penis z całej spermy.
Po wysuszeniu się i ubraniu, Artur przygotował kolację. Zjedliśmy i jeszcze chwilę rozmawialiśmy o wydarzeniach z tego dnia. Przeprosił mnie za wydarzenia z poranka. Zastanawiałam się chwilę co mam zrobić, ale koniec końców mu wybaczyłam. Późnym wieczorem odwiózł mnie do domu. Tak zakończył się ten dziwny dzień.
Niedługo pojawią się kolejne historie z mojego życia. Zapraszam do czytania i komentowania 🙂
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
IzabeL -
Moj tatus
Jestem Adam i mam 17 lat. Jestem w nietypowej relacji daddy King z mężczyzną który jest ode mnie o 20 lat starszy.. no podniecają mnie starsi.
To jest jedna z wielu sytuacji i jest kilka zasad które poznacie z to coraz nowszym opowiadaniem.
Pierwsza z nich to nie pić nie palić i nie brać żadnych z tych używek. Mój tatuś akurat miał spotkanie biznesowe i siedziałem sam w salonie, nudziło mi się i poszedłem do kuchni, zajrzałem do lodówki i była tam wódka.. nigdy nie piłem alkoholu więc postanowiłem spróbować i wymieszanej trochę tego napoju z soczkiem. Później się okazało że miałem słabą głowę i zasnąłem po dwóch takich drinkach, obudził mnie tatuś był wkurzony.
—co ja mówiłem o alkoholu?! Jesteś za mały na to! — krzyknął zły a ja klęknąłem przed nim
– przepraszam tatusiu..- rozpiąłem rozporek od jego spodni a on mnie uderzył w policzek
— kto ci kurwa pozwolił?
– prze-przepraszam
— najpierw łamiesz zasady a teraz chcesz to załagodzić swoim ciałem dziwko? — warknął zły a mi zaszkliły się oczy
Widząc jak płacze westchnął i kucnął
— przepraszam maluszku, poniosło mnie
– to ja przepraszam tatusiu..
— już cichutko, nie dostaniesz kary ale tak mnie cholernie podniecasz gdy płaczesz.. — wstał i zsunął spodnie a następnie bokserki w których już powoli brakowało miejsca.. — otwieraj buźkę
Otworzyłem szeroko buzię a ten wepchnął swojego grubego 26 cm kutasa
— teraz mi się odwdzięczysz że jestem dla ciebie taki hojny suko— zaczął ruchać moje gardło a ja dusiłem się i płakałem — patrz mi w oczy kurwa
Spojrzałem mu zapłakany w oczy
— ooo taak~ — Pchnął i przytrzymał moją głowę bym nie mógł się ruszać, doszedł — masz wszystko połknąć co do kropelki.
Wyjął go z mojej buzi a ja wszystko wypiłem
— grzeczny chłopiec, ogarnij to i spać — dotknął stopą mojego wzwodu…
Cdn.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Maluszek To moje pierwsze opowiadanie dajcie znać czy chcecie kolejne z innymi karami
-
Ciotka Bozena cz. 2
ROZDZIAŁ 2.
Robert wrócił z kuchni, ciotka ponownie siedziała wygodnie w fotelu kazała podejść i uklęknąć przed nią. Robert klęczał z klapkiem w ustach, ślina ciekła mu po brodzie, lecz chciał być posłuszny. Ciotka wzięła od niego kostki lodu i przyłożyła mu do krocza, nacierając penisa i jądra. Robert przygryzał klapka i oddychał ciężko.
-Nie wierć się, myśl o swoim motocyklu, wyobrażaj sobie drogę powrotną do domu, każdy szczegół.
Penis Roberta zaczął wiotczeć.
-To jest pas cnoty, będziesz to nosić tak by nauczyć Cię ogłady. Przymierzę go tylko czy pasuje do penisa.
Robert był podejrzliwy ale nie śmiał protestować, nie przyznawał się przed sobą ale chyba właśnie tego pragnął, znał chastity z filmów, fantazjował o tym wielokrotnie, czuł że to tymczasowy blef ale i tak poddał się ciotce.
-Teraz zamykam, świetnie! Pasuje Ci, zresztą co Ty chciałeś robić z takim małym fiutkiem, domyślam się że żadna dziewczyna nie czeka dzisiaj na niego.
Ciotka wyjęła mu japonka który robi za knebel.
-Wyliż go! -Podała mu go trzymając w dłoni.
-Wystarczy, załóż mi go. Jak Ci się podoba klatka?
Robert spojrzał w dół, zobaczył zamkniętego penisa w transparentnej plastikowej klatce, penis zajmował 2/3 klatki dolegając do ścianek, reszta klatki była zaparowana. Penis Roberta zaczął na nowo nabrzmiewać, wypełniać klatkę. Czuł ogromny dyskomfort który przeradzał się w ból. Do tej pory fantazjował o klatce lecz nigdy jej nie miał na sobie, w jego głowie pojawiła się panika że jego penis utknie w niej i skończy się szpitalem, że jego penis obumrze, będzie siny lub coś w tym rodzaju.
-Proszę Panią o zdjęcie klatki, zaczyna boleć a ja się martwię że zrobi mi to krzywdę.
-Zła odpowiedź! Ciotka dotknęła stopą jego jąder, które już lekko bolały od nagromadzonej spermy. Docisnęła ją znacznie i poruszyła na przemian palcami. Robert poczuł podwójny ból i Panikę. Czuł jak ciotka nie ustępuje w nacisku, jej poruszające palce falowały jego kulkami, czuł przy tym jak jej paznokcie lekko drapią po pod jajami.
Wyłamał się.
-Ciociu proszę zdejmij mi to, bardzo boli. Po policzku Roberta popłynęła łza.
Bożena zobaczyła że zaczyna łamać Roberta, o to jej chodziło, była zadowolona z siebie. Do tej pory Robert podążając za poleceniami kierował się popędem i szantażem, teraz pojawia się strach który będzie głównym sprzymierzeńcem Bożeny.
-Złamałeś zasadę, wysyłać zdjęcie czy wybierasz karę?
Robert pogrążony w panice utraty penisa chciał przerwać “zabawę” z drugiej bardzo chciał podążać dalej.
-Karę
-Dobrze dostaniesz ją. Od teraz klucz do kłódki zostaje u mnie do odwołania aż zobaczę że naprawdę zmieniłeś się, otworzę go gdy uznam to JA za stosowne. Prawdziwy mężczyzna nie dał by się w to zamknąć. Wstań i połóż mi się na kolanach tyłkiem do góry.
Robert wykonał polecenie, położył się na brzuchu na kolanach ciotki. Przed oczami ciotki po chwili był już lekko umięśniony nie owłosiony tyłek Roberta.
-Dostaniesz teraz 10 klapsów, liczysz i nie waż mi się ruszyć.
Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć.. tyłek Roberta zrobił się czerwony, zaczynał coraz ciężej znosić mocne uderzenia z otwartej dłoni. Liczył dalej, do końca.
-Wstań i przeproś.
-Przepraszam że zwróciłem się do Pani po koleżeńsku.
– Mam nadzieję że zapamiętasz dzisiejszą lekcję i dotrzymasz umowy która jest w Twoim interesie.
-Tak Pani, spełnię każdą wolę. Jestem Pani sługą.
-No no! sam na to wpadłeś fiutku? Jestem prawie dumna z Ciebie. Ubierz się teraz i ogarnij cioto.
Robert zaczął się ubierać, bolały go jaja, poruszał się w szerokim rozkroku, wyglądał komicznie ale nie miał innego wyjścia. Gotowy i obolały wstał i podszedł do Ciotki.
-Gotowe!
-Jesteś dzisiaj wolny, możesz wracać. Od teraz masz być pod telefonem. Podejdź.
Ciotka objęła Roberta, czule przyłożyła jego głowę do swoich ramion, głaszcząc go wolno. Przez chwilę przestał skupiać się na obecnym bólu w kroczu. Pozorna czy prawdziwa czułość ciotki działała kojąco. Robert poczuł ciepło i odwzajemnił, wtulił się i zamarł na chwilę.
-Kocham Cię ciociu, dziękuje za dzisiaj i za całą troskę.
-Wybaczam tym razem, ja Ciebie też bardzo lubię Roberciku.
Robert wyszedł, wsiadł na motocykl i starał się być naturalnym z obcym plastikiem na przyrodzeniu. Przed snem Robert wiercił się i starał się zasnąć, myślał nawet by rozciąć klatkę ale stwierdził że prędzej krzywdę sobie zrobi, materiał jest zbyt opięty. Myślał o tym co dzisiaj się wydarzyło a to nie dawało ulgi w kroczu. Wysłał ciotce sms “dziękuję”, lecz ciotka nie odpisała. Robert zasnął w oczekiwaniu na jutrzejszy nowy dzień, może to mu się wszystko przyśniło?Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Dud -
Gloryhole cz.1
Urodziłam się i żyję w zdrowo popieprzonych czasach, podobnie zresztą jak każdy z was, także i Ty drogi czytelniku. Żyjemy w czasach, w których pieniądz rządzi światem, rządzi umysłami ludzi, ich uczuciami, rządzi religią, ludzkimi pragnieniami. Dosłownie wszystkim. Masz pieniądze, jesteś gość, jesteś kimś, możesz wszystko. Nie masz ich, jesteś zerem, jesteś nikim, nie możesz nic. Absolutnie wszystko jest na sprzedaż, choć czasem romantycy rozprawiają o tym, jakoby miłości nie można kupić. Guzik prawda. Doszliśmy do takiego momentu w historii, że nawet czas można już kupować, za odpowiednią oczywiście cenę. Kwestią pojemności portfela jest to, jak długo będziesz żył, o ile zdecydujesz się kiedykolwiek na śmierć…
Chore czasy, w których można kupić dosłownie wszystko. Przekonałam się o tym na własnej skórze.
Pochodzę z rodziny, w której nie zawsze się przelewało. Nie było jednak też skrajnej biedy. Stać nas było na wiele rzeczy, większość jednak pozostawała w sferze marzeń. Takich rodzin, jak my, były miliony na świecie, więc nie mieliśmy zbytnio powodów do zmartwień.
Po skończeniu liceum ubzdurałam sobie, że pójdę o krok dalej i skończę studia, co pozwoli mi się być może wyrwać z szarego marazmu robotniczej klasy.
Wszystko jednak ma swoją cenę. Studia kosztowały, a rodziców nie było stać na utrzymanie domu, trójki mojego rodzeństwa, a także mojej nauki. Postanowiłam więc, że za wszelką cenę osiągnę sukces, choćby miało to być okupione bólem i znojem.
Pierwsze dwa semestry, po zajęciach imałam się niemal każdego zajęcia, głównie jednak była to praca w knajpach, czy kawiarniach. Zarobione w ten sposób pieniądze pozwalały mi jako tako wiązać koniec z końcem. Uczyłam się nocami, co skutkowało ogólnym przemęczeniem i niezbyt dobrymi stopniami.
Moim wybawcą okazała się być Monika. Drobna, czarnowłosa dziewczyna, która wprowadziła mnie w świat, o jakim nie miałam pojęcia, w świat rozkoszy i wielkich pieniędzy.
Już pod koniec pierwszego semestru zaczęła do mnie zagadywać. Polubiłam ją, była niesamowicie sympatyczna. Nie potrafiłam jednak do końca jej rozgryźć. Drugi semestr nie przyniósł większych zmian. Dopiero w przerwie między drugim i trzecim semestrem poznałyśmy się lepiej, a z czasem zaprzyjaźniłyśmy się.
Coraz częściej wychodziłyśmy razem na imprezy. Poznawałyśmy wielu ciekawych ludzi, ale przede wszystkim poznawałyśmy siebie. Nie śmierdziałam zbytnio gotówką, więc póki co to ona była moim sponsorem. Zawsze powtarzała, że wkrótce i mnie będzie stać na wszystko. Miałam tylko nie zadawać zbyt wielu pytań. Odpowiedzi miały nadejść z czasem, jak ciągle powtarzała.
Nadeszły. Pewnej wrześniowej soboty.
Wracałyśmy z dyskoteki wcześniej, niż zwykle. Tym razem było jakoś dziwnie, nie tak jak zawsze, więc jednogłośnie postanowiłyśmy zmyć się wcześniej.
Odprowadziła mnie do mojego mieszkania. Swoją drogą raczej ubogiej kawalerki, niż mieszkania. Na nic więcej nie było mnie stać.
Jak zwykle, zanim się rozstałyśmy, chwilę jeszcze rozmawiałyśmy, zazwyczaj o niczym. Przeważnie o zakończonej imprezie.
Cmoknięciem w policzek kończyły się nasze dotychczasowe spotkania.
Tym razem poczułam na ustach jej duże, pełne i jędrne wargi. Nie zaskoczyłam od razu, jak mawiają mechanicy.
Popatrzyła mi w oczy z uśmiechem, po czym szybko uciekła w sobie tylko znanym kierunku.
Długo nie potrafiłam zasnąć tej nocy. Targały mną sprzeczne myśli. Byłam w stu procentach hetero. Ten pocałunek jednak… Jej usta… O kurwa.
Cztery kolejne dni nie było jej na uczelni. Zjawiła się dopiero w piątek, tłumacząc, że zachorowała. Jak zwykle bez pytań.
Jestem hetero. Lubię zarost, mięśnie i wacki. Na litość boską, dlaczego więc tak podobało mi się to, w jaki sposób gryzła długopis? Dlaczego nie potrafiłam oderwać wzroku od jej nóg w obcisłych dżinsach?
Piątkowy wieczór, jak to na studiach bywa, był czasem szalonych imprez. Bawiłyśmy się świetnie w jednym z klubów. Około trzeciej w nocy postanowiłyśmy wracać do domu. Jako, że mieszkałyśmy blisko siebie i blisko klubu, w którym dzisiaj balowałyśmy, drogę powrotną pokonałyśmy spacerkiem. Starym zwyczajem pogadałyśmy chwilę przed moją klatką.
Znowu to zrobiła. Pocałowała mnie w usta. Tym razem jednak jakby mocniej, zachłanniej i dłużej. W przypływie podniecenia, zapytałam czy wejdzie ze mną do środka.
Zgodziła się.
Moje mieszkanie może nie było zbyt duże, ale na pewno było czyste i schludne. Mały pokój, który pełnił rolę zarówno salonu i sypialni, a także aneks kuchenny i łazienka. Niczego więcej do szczęścia nie potrzebowałam. Większość czasu i tak spędzałam na uczelni, więc po co przepłacać, za coś z czego się nie korzysta.
Cichym głosem zapytałam, czy mogę ją jeszcze raz pocałować. Zamiast odpowiedzi, zobaczyłam jej piękny, szeroki uśmiech. Złapała mnie za bluzkę i przyciągnęła do siebie. Niemal od razu poczułam te cudowne usta na swoich. Smakowała truskawkami. Zadrżałam z podniecenia. Na moich rękach pojawiła się gęsia skórka. Czy to oznacza, że jestem lesbijką? Jej cudowny śliski język po chwili odszukał mój. Oba zatańczyły, w namiętnym tańcu.
Gdzieś na skraju świadomości poczułam, że powoli rozpina guziki mojej bluzeczki. Moje podniecenie wzrosło nie o jeden, a o dwa poziomy na raz. Kilka sekund wystarczyło, by bluzka wylądowała na ziemi. Wciąż błądząc językiem w moich ustach rozpięła mi stanik. Dołączył do bluzki.
Przerwała pocałunek. Pchnęła mnie na łóżko, a następnie usiadła okrakiem na moich nogach. Pochyliła się nade mną.
Splunęła mi na twarz, co mocno mnie zaskoczyło. Przez chwilę patrzyła na mnie wyzywająco. Kolejne chwile zyskały status najprzyjemniejszych w moim dotychczasowym życiu. Jej ciepły, śliski język błądził po całej mojej twarzy. Nie pominęła najmniejszego skrawka mojej skóry, wpychając języczek także w moje uszy, a na końcu w dziurki nosa. Jej ślina pachniała przyjemnie. Jeszcze nigdy nie przeżyłam czegoś tak fantastycznego.
Włożyła dłoń w moje spodnie i zamruczała z aprobatą wprost w moje usta. Moje majtki były całkowicie mokre.
Jej palce wsunęły się w moją dziurkę, a namiętne usta przeniosły się na moje nagie piersi. Trzęsłam się jak osika, nie mogąc nad tym zapanować. Moje jęki pewnie obudziły sąsiadów. Czułam jednak tylko rozkosz, gdy pieściła moją cipkę i ssała sutki.
Dopełniło się. Rozpięła guzik i suwak moich dżinsów. Gwałtownym szarpnięciem zdarła je ze mnie wraz z majtkami.
Boże. Jej cudowny język zlizujący najpierw moje soki, odnalazł moją łechtaczkę. Dwa palce coraz gwałtowniej posuwające moją dziurkę. Targana spazmami orgazmu osunęłam się w otchłań, z której trudno będzie wrócić. Nigdy nie przeżyłam czegoś takiego.
Powróciła do całowania się ze mną. Jej usta pachniały truskawkami, namiętnością i moją cipką.
Gdy już jako tako wróciłam do siebie, zapytałam, czy teraz ja mogę popieścić jej ciało, odparła, że następnym razem, gdy się spotkamy.
Kolejny raz spotkałyśmy się tego samego dnia, wieczorem.
Tym razem jednak nie wybrałyśmy się na imprezę, a na zwykłą kolację do restauracji. Nie mogłam się doczekać chwili, w której znowu ją zobaczę. Monika obudziła we mnie coś, o czym nawet nie miałam pojęcia. Na samą myśl o niej płonęłam z pożądania, a mięśnie w całym ciele zaczynały drżeć. Zastanawiałam się, czy inne kobiety też mogą mieć na mnie taki wpływ. Przez chwilę przyglądałam się dziewczynom w restauracji. Chociaż kilka z nich było naprawdę ładnych, a jedna śliczna w mojej ocenie, to jednak czegoś im brakowało. Nie wiem czego. Być może takich dużych oczy, jakie miała Monia, może równie szerokiego i szczerego uśmiechu, a może czegoś zgoła innego, jak na przykład jej zwinnego języczka. Przez chwilę powróciłam myślami do naszej nocnej zabawy, co niemal od razu spowodowało, że moje majtki zrobiły się mokre. A założyłam specjalnie piękne białe koronkowe stringi. Zżerała mnie ciekawość, co ma na sobie Monika. Póki co mogłam tylko się domyślać, co kryje się pod czarną bluzką i również czarnymi spodniami, które swoją drogą były tak obcisłe, że ich szwy musiały być chyba szyte stalową nitką. Wyraźnie można było dostrzec zarys jej cipki, a także to, jak rozdzielają jej zgrabne pośladki, wrzynając się brutalnie w rowek.
Dwie godziny w restauracji upłynęły bardzo szybko i przyjemnie. Gdy wyszłyśmy na zewnątrz, złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą, do swojego samochodu. Kwadrans później byłyśmy już w jej mieszkaniu. Duży salon, z przylegającą do niego kuchnią z prawdziwego zdarzenia, dwie sypialnie i spora łazienka mocno kontrastowały z moją kawalerką. Może kiedyś i ja będę tak mieszkać, pomyślałam przewrotnie.
Gdy tylko obróciła klucz w zamku, odgradzając nas tym samym od świata, znalazłam się w krainie czarów. Od razu poczułam znowu ten cudowny język na twarzy, a dłoń w majtkach. Niemal skopiowała sytuację, w jakiej znalazłyśmy się w nocy, łącznie z opluciem mojej twarzy, co teraz było niesamowicie podniecające. Kilkanaście minut później leżałam na jej łóżku zaspokojona, chociaż wciąż drżąca z podniecenia.
Mój mały Lizaczek, jak już zaczęłam nazywać ją w myślach wstał z łóżka i w wolnym tempie zaczął się rozbierać. Rozpuściła długie czarne włosy, a następnie rozpięła guziki bluzki. Rąbek tajemnicy został uchylony. Miała na sobie czarny stanik, skrywający niezbyt duże piersi. Bluzka wylądowała na moich ciuchach. Jeśli można powiedzieć, że ktoś ma idealny brzuch, bez godzin spędzanych na siłowni, to można to powiedzieć właśnie o Monice. Ani grama tłuszczu, ani jednej fałdki, czy rozstępu. Perfekcja w najczystszej postaci.
Rozpięła guzik spodni i z trudem zsunęła je w dół. Chciałam jej pomóc, ale rozkazała mi leżeć i patrzeć.
Wreszcie, gdy udało jej się zdjąć te obcisłe narzędzia tortur, mogłam zaspokoić swoją ciekawość. Czarna siateczka, całkowicie przejrzysta. Tyle miała na sobie z przodu. Z tyłu zaś cieniutka tasiemka niknąca między pośladkami. Wkrótce oba ostatnie elementy jej garderoby dołączyły do pozostałych.
Moje najświeższe marzenia zaczęły się urzeczywistniać w chwili, gdy stanęła nade mną, a po chwili klęknęła chowając moją twarz między swoimi udami. Poruszyła biodrami, rozprowadzając swój śluz po mojej twarzy. Wysunęłam język, próbując złapać jak najwięcej w usta. Pozwoliłam jej przez chwilę tańczyć cipką po mojej buzi. Wreszcie zaś jednak położyłam dłonie na jej biodrach i siłą zatrzymałam tą frywolę. Dopadłam językiem do jej łechtaczki, co zaskutkowało głośnymi jękami i szybkim orgazmem mojego Lizaczka. Zlizałam jej cudowne soki do ostatniej kropli. Gdy już myślałam, że nasza zabawa dobiegła końca, ta mała wyuzdana istota szybko zmieniła pozycję i po chwili mój nos, moje usta, moja twarz znalazły się między jej pięknymi pośladkami.
Coś co do dzisiaj uznałabym za szczyt perwersji niemożliwy do przekroczenia, stało się faktem. Docisnęła swój tyłek do mojej twarzy, ruszając nim w górę i w dół, aż wreszcie znalazła idealne dla siebie dopasowanie.
Trochę wstyd mi o tym mówić, jako stuprocentowej heterze.
Znalazłam się nosem tuż przy jej tylnym wejściu. Dotykałam go i na miłość boską to było wspaniałe. Zapach jej cudownej dupki podniecił mnie do granic możliwości. Poruszała zmysłowo biodrami, ocierając się ślicznymi zwieraczami o mój nos. Nie sądziłam, że to powiem, ale zaczynałam rozumieć zachowanie psów. Delektowałam się tą chwilą. Kto wie, czy jeszcze kiedyś się to powtórzy?
Kilka długich minut później zmieniłam nieco pozycję i pocałowałam jej słodką dziurkę. Objęłam ją ustami i delikatnie wodziłam językiem po jej zwieraczkach. Chyba jej się podobało, bo docisnęła mocniej swój zgrabny tyłek do mojej twarzy. Wślizgnęłam się językiem w jej dupkę na tyle głęboko, na ile pozwalała mi moja anatomia. Mogłabym tak zostać na wieczność. Zdecydowanie przyjemność była po mojej stronie. Lizaczek jednak kręcąc jeszcze przez chwilę dupcią, wkrótce pozbawił mnie dostępu do raju. Położyła się obok mnie zachwycona i uśmiechnięta. Szepnęła jeszcze tylko, że się nadam. Gdy zapytałam do czego uśmiechnęła się tajemniczo i odparła, że wkrótce się dowiem.
Rzeczone wkrótce nastąpiło dokładnie tydzień później. Wspólne wypady na balety stały się już dla nas normą. Tym razem zabrała mnie do innego klubu, w którym muzyka była jakby głośniejsza, a drinki mocniejsze. Trochę tańczyłyśmy. Częściej jednak gadałyśmy z typami, którzy do nas startowali. Około dwudziestej trzeciej Monika złapała mnie za rękę i nakazała pójść za sobą. Miałam do niej pełne zaufanie, więc bez sprzeciwu zrobiłam to o co prosiła, lub to, czego wymagała.
Weszłyśmy do małego pokoju w którym jedynym wyposażeniem było krzesło.
J.R.R. Tolkien pisał kiedyś o dziurze w ziemi, w której żył Hobbit. W pokoju, w którym się znalazłam również była dziura. W ścianie. Mała, niepozorna. Ściślej rzecz biorąc były trzy, po jednej w każdej ścianie. Wkrótce jednak miałam się przekonać jak były cenne.
Monika zaproponowała mi, żebym usiadła na krześle, ponieważ wszystko (czymkolwiek było) może chwilę potrwać. Poszłam za jej radą i usiadłam na krześle. Sekundę później miałam już Lizaczka na swoich nogach, a jej Boski ozorek na twarzy. Uwielbiałam to, jak lizała mnie po buzi.
To, na co czekałyśmy wreszcie nastąpiło.
Przez jedną z dziur wsunął się sztywny penis. Niemal natychmiast Monika zeszła z moich kolan i klękając przed ścianą, złapała go w dłoń. Pocałowała czubek jego grzyba. Wydało mi się to niesamowicie erotyczne.
Jej duże, zmysłowe usta zamknęły się na członku. Wpuściła go głębiej, lecz tylko na chwilę. Po ruchu policzków poznałam, że zaczęła mocno ssać. Z podniecenia lało mi się po nogach. Monika wyglądała wspaniałe z fiutem w ustach.
Cała zabawa trwała może ze czterdzieści sekund. Westchnęła głęboko, gdy spuścił się w jej ustach. Wypuściła go z ust i wypluła spermę do małego wiaderka stojącego w rogu.
Nawet nie zdążyłam spytać, co to do cholery było, gdy tuż obok mojej nogi, przez drugą z dziur wsunął się kolejny penis. Sytuacja szybko się powtórzyła i już po chwili Monia wypluwała do wiaderka kolejną porcję spermy.
Był to ostatni akcent tego dziwnego wieczoru. Wyszłyśmy szybko z klubu. Gdy odprowadziła mnie pod drzwi mojego mieszkania pocałowała mnie zmysłowo w usta, po czym wyznała mi, że na jej konto wpłynęło właśnie równiutkie tysiąc złotych.
Zostawiła mnie samą z natłokiem myśli. TYSIĄC (!!!) złotych za pięć minut wydawało mi się totalną abstrakcją. Drugą sprawą było to, że coraz bardziej zaczynała mi się podobać i czułam się w jej towarzystwie coraz lepiej i swobodniej. Przez chwilę zapragnęłam jej mokrej cipci…
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Alex C. -
Nie-zwykla Rodzina cz 71. – Nostalgia z mama i jej ojcem
Dojechałam do domu mojego ojca. Czasami jest mi go szkoda że mieszka sam. Odkąd ta zdzira, moja matka go zostawiła, nie znalazł sobie nikogo. Ja i Cassie jesteśmy teraz najważniejszymi kobietami w jego życiu. Wysiadłam z samochodu i zapukałam do drzwi. Po jakimś czasie otworzyła mi pewna kobieta. Niskiego wzrostu z blond włosami do ramion. Ubrana w białą koszulkę i czarną spódnicę. Miała szerokie biodra i sporych rozmiarów cycki. Zmierzyła mnie wzrokiem. Byłam ubrana w czarną marynarkę, a pod nią białą koszulę, do tego czarne spodnie i czerwone szpilki. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Miałam odpięty jeden guzik, dzięki któremu uwydatniał się mój duży dekolt. Spodnie za to podkreślały mój kształtny tyłek.
– Dzień dobry, ja przyszłam do mojego ojca.
– Ah…to pani. Pani Ann. Henry mi o pani mówił. Jestem Patty. Nowa pielęgniarka.
– Nowa?
– Tak…poprzednia musiała odejść. A pan Henry potrzebuje opieki, by znowu nie trafić do szpitala. A ja potrafię się nim dobrze zająć. – powiedziała zagryzając wargę. Chyba wiedziałam co ma na myśli.
– No tak. Dziękuje pani i miło mi poznać.
– Proszę mi mówić Patty. Niestety muszę wyjść wcześnie dzisiaj. Jeżeli to nie problem.
– Ależ skąd. Ja dotrzymam tacie towarzystwa.
– Świetnie. No to do widzenia.
– Do widzenia Patty. – powiedziałam, mijając Patty która opuściła dom i poszła w swoją stronę.
Weszłam do środka domu taty.
– Tato!
– Ann…wejdź do salonu, już wychodzę. – usłyszałam głos ojca z łazienki.
Weszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Po jakimś czasie dołączył do mnie ojciec. Ubrany w niebieską koszulkę z kołnierzem i brązowe spodnie.
W pamięci nadal miałam jego dawną sylwetkę. Wysportowany, silny i z dużym fiutem. Teraz się trochę zmienił. Miał już te swoje 70 lat. Miał siwe włosy zaczesane do tyłu, wąsy oraz lekki brzuszek. Ja jednak dalej widziałam w nim tego mężczyznę co kiedyś. Wstałam z kanapy i przytuliłam ojca. Ten to odwzajemnił z tą samą czułością.
– Dobrze cię widzieć skarbie. – razem usiedliśmy na łóżko.
– Jak się trzymasz, tato?
– Ano wiesz…jest lepiej. Patty pomaga mi na codzień gdy potrzebuje pomocy.
Wyszła, prawda?
– Tak, minęłam się z nią. Miła dziewczyna.
– O tak. Bardzo miła. Pomaga mi abym przypadkiem znowu nie trafił do szpitala. Wiesz przecież…
– No tak…czyli rozumiem pomaga ci też w tych sprawach. – powiedziałam i dotknęłam jego kutasa przez spodnie.
– Ja…nie wiem o czym ty mówisz. – widziałam zakłopotanie na jego twarzy.
– Proszę cię tato. Dobrze cię znam.
– Ech no dobra…Patty nieźle się pieprzy.
– Wiedziałam. To o to chodziło gdy mówiła że potrafi się dobrze tobą zająć.
– No wiesz córuś…teraz w moim wieku stoi mi często. Patty pomaga mi ulżyć. Rozumiesz w jaki sposób.
– Mhm…znam dobrze ten sposób. – przypomniała mi się sytuacja ze szpitala, ze mną i Cassie w roli głównej.
– Także widzisz. A poza tym mimo swojego wieku ja nadal mam potrzeby. Kiedyś było nieziemsko, gdy byłaś w wieku Cassie. – tata dotknął mnie po ramieniu.
– Pamiętam tato. Zawsze jak wspominam tamten czas, to przechodzą mnie dreszcze. – mówiłam dotkając się po piersiach. Tata wtedy pocałował mnie czule w usta.
– Ależ to były czasy. Byłaś najwspanialszą kobietą w moim życiu i… – wtedy zwróciliśmy uwagę na stojącego przez spodnie penisa. Widocznie pobudził się na wspomnienia moje z tatą. – …niech to. Coś czułem że on też to będzie wspominał.
Zaśmiałam się na to. Zaczęłam odpinać jego spodnie.
– Pozwól że ci w tym pomogę tato.
Udało mi się zdjąć spodnie i wyjąć jego kutasa na wierzch. Był gruby i długi. Po bokach widziałam żyły, oraz miał kilka siwych włosów. Był taki jakiego zapamiętałam.
Nie wytrzymałam, błyskawicznie chwyciłam go w obie dłonie i objęłam ustami. Wsunęłam do buzi tyle, ile mogłam, ale on był naprawdę duży.
– Ohhh…Ann…brakowało mi ciebie…
Zaczęłam go ssać, masować dłońmi, trzymałam mocno. Po chwili poczułam na głowie dłoń taty. Delikatnie podyktował rytm, jakim miałam ciągnąć jego kutasa.
– Moja córeczka – usłyszałam szept. – tak dawno się sami nie bawiliśmy.
– Wiem, tato. – na chwilkę przestałam obciągać.
Zaczynało mnie ogarniać niesamowite podniecenie, puściłam jedną ręką pałę i rozpinając koszulę, wyjęłam moje cycki na wierzch. Tata zaczął głośno sapać, kutas stawał się twardszy, wsuwał się we mnie coraz szybciej. Ja w końcu poczułam smak jego spermy. Kurwa, brakowało mi jego smaku. Gdy wyjęłam go z buzi sądziłam że opadnie mu fiut, ale się myliłam.
– Nie zrobiłam ci dobrze, tato? – powiedziałam.
– Nie…znaczy tak…byłaś wspaniała, Ann…tylko…
– O co chodzi?
– Córeczko…od dawna chciałem zobaczyć cię całkiem nagą. Teraz gdy o tym myślę to o niczym innym nie potrafię.
– Chcesz mnie widzieć nagą?
– Tak, Ann. Jak za dawnych czasów.
– Wiesz tato, że już mam nie te ciało.
– To tak jak ja, ale ja ci nie przeszkadzam, co?
– Oczywiście że nie.
– Więc i ty mi nie przeszkadzasz. Zrobisz to Ann?
– No dobrze. Dla ciebie.
Wtedy zaczęłam się rozbierać. Zdjęłam marynarkę, a następnie koszulę. To samo zaraz zrobiłam ze spodniami. Stałam przed ojcem w samej bieliźnie. Tata podszedł do mnie i zaczął łapczywie dotykać moje piersi. Nie pozostałam mu dłużna i zaczęłam ściągać jego koszulkę. Miał już lekki brzuszek, jednak jego kutas wciąż był taki sam. Jego dłonie oplatały moje piersi. Niegdyś mieściły mu się w dłoniach. A teraz są nieco większe. Widać że bardzo mu się podobają. Szybko rozpiął mi stanik, aby lepiej je czuć. Zaczął mnie po nich namiętnie całować. Wzdychałam tylko na jego usta. To było cudowne. W czasie gdy całował mnie po piersiach, jego jedna ręka powędrowała do moich majtek. Pomagając mu wspólnie zdjeliśmy moją bielizne. Tata dotykał mnie po cipce, powodując u mnie rozkosz. Wtedy odsunął się ode mnie i spojrzał na mnie w całości. Ja qtedy położyłam się na kanapie, rozchylając moje nogi.
– Ohh córeczko…wciąż jesteś piękna. Twoje ciało jest jeszcze cudowniejsze.
Uśmiechnęłam się na jego słowa. Cieszyłam się że dalej mnie pragnie, mimo że jestem prawie 40-letnią kobietą. Widać dalej tak działam na mężczyzn, co widać po moim synu, mężu i wielu innych. Tata zaczął zdejmować całkiem swoje spodnie, aż stał przede mną nagi. Uklęknął przy kanapie i pochylił się nad moją cipką.
– Ładnie pachniesz Ann. – wtedy polizał mnie wzdłuż warg sromowych. – a smakujesz obłędnie.
– Oh tato…
Zaczął mnie lizać po cipce. Miętosił mi wargi sromowe, językiem wwiercając się w środek muszelki.
Czułam jego język po całych okolicach intymnych. Delikatnie ssał łechtaczkę i jeździł dalej językiem po wargach sromowych. Było niesamowicie przyjemnie. Jęczałam z rozkoszy na jego pieszczotę.
Zaraz potem przysunął się wyżej, po drodze składając pocałunki na moim brzuchu, piersiach, obojczyku i na ustach. Dalej namiętniej całował. Aż przypominały mi się dawne czasy. Zobaczyłam jak wtedy łapie do ręki swojego twardego i wyprostowanego kutasa i przystawia do cipki. Potarł nim o nią kilka razy.
– Ohh tato…chcę cię znów poczuć. Pragnę tego.
Powiedziałam, a on włożył mi go do środka. Czułam jak mnie wypełnia. Jego długość i grubość działały na mnie bardzo przyjemnie. Zaczął we mnie wchodzić. Cały czas zanurzał się po same jaja. Ja się wiłam i jęczałam z przyjemności. Czułam się z nim tak jak te 20 lat temu.
– Ohhh…oh…o tak…
Wtedy przyśpieszył i naprawdę mocno mnie jebał. Było słychać głośne klaśnięcia powodowane uderzaniem się naszych ciał. Nie przestawał. Mocniej i mocniej mnie pierdolił.
Czułam spazmy rozkoszy i powoli odpływałam. Lubił jebać ostro. Dobrze to znałam. Jego chuj dawał mi niespotykaną przyjemność. Owinęłam nogi wokół jego bioder i przyciągnęłam jego pośladki do siebie, gdy wślizgiwał się dalej w górę mojej gorącej cipy. Po chwili wyszedł na chwilę.
– Odwróć się skarbie. – wydyszał mi do ucha. Zamruczałam i przekręciłam się, wypinając w jego stronę moją dupę. Tata położył ręce na pośladkach ściskając je. Mój tyłem urósł mi od czasu gdy mnie jebał jak miałam 18 lat.
– Podoba ci się?
– Masz zajebistą dupcię, córuś. Jesteś taka cudowna.
Wtedy znowu włożył mi fiuta do cipki. Jego fiut wchodził mi do samego końca aż po jaja. Miałam wrażenie, że rozepchał mi bardziej cipsko, co sądziłam że jest już niemożliwe. Od tyłu czułam się nieźle pierdolona. Ogarnęło mnie przyjemne uczucie. Tata dalej miał to coś. Ten wigor. Mimo 70-ciu lat pierdolił mnie tak jak dawniej. Jego chuj wchodził cały i czułam jaki jest duży. Ruchał mnie jak jakaś maszyna.
Znów zmieniliśmy pozycję. Tym razem tata położył się na kanapie, z ja okrakidm, przodem do niego usiadłam mu na fiucie. Zaczęłam podskakiwać na nim, gdy on dotykał moich piersi. Moje ruchy wprowadzały jego fiuta dalej w cipie. Mój tyłek klaskał odbijając i falując od taty. Ten potem też wznowił ruchy, znów mnie pierdoląc.
– Ohhh…tak…tak…Ann… – sapał już przy jebaniu.
Wiedziałam że to oznacza że jest blisko. Ja także już dochodziłam. Cała drżałam gdy napłyneła fala orgazmu. Nagle poczułam jak ojciec spuszcza się we mnie co wzmożyło też i mój orgazm. Opadłam na jego klatkę piersiową, a ten objął mnie czule. Jego fiut dalej był w mojej cipie, jednak czułam że wiotczeje. Jakiś czas potem wyszedł ze mnie, a ja poczułam pustkę i spore spermy ojca w środku. Ciężko mi było złapać oddech. Byliśmy cali spoceni. Ledwo miałam siłę by mówić.
– O kurwa tato…dalej potrafisz rżnąć jak za trzech.
– A ty córeczko nadal działasz na mnie jak płachta na byka. A teraz to nawet bardziej.
– To miłe. Sądziłam że lubisz młodsze.
– Lubie wszystkie. – zaśmiał się. – a w szczególności moje kobiety.
– Hmm…następnym razem może przyjadę z Cassie.
– Będzie mi bardzo miło.
Gdy oboje odpoczeliśmy, jeszcze powtórzyliśmy to, po czym musiałam wrócić do mojej rodziny.
Czułam się przez tatę nieźle wypierdolona. Aż z nostalgią wspominałam stare czasy.
Czułam się tak jak wtedy.
C.D.N
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Mr. Morris -
Wiejsko czarodziejsko
Mieszkamy na wsi.
Parę lat temu kupiliśmy dom z ogromnym ogrodem i lasem. Dom nie jest nowy, ogrodzenie tym bardziej.
Nasz dom jest ostatnią zabudową. Potem tylko las, lasy i lasy.
Krótko mówiąc, zadupie. Bardzo mi to odpowiada. Pełna swoboda. Dosłownie można godzinami łazić i psa z kulawą nogą nie spotkać.
Mam na imię Joanna. Mam 37 lat.
W ostatnie ciepłe wrześniowe dni postanowiłam zostać w domu.
Mąż jak co rano pojechał do pracy. Jest dyrektorem w pobliskiej fabryce mebli. Ja jestem architektem.
W zasadzie to sama decyduję ,kiedy pracuję.
Poranek rozpoczął się cudownie… kawa w łóżeczku, zaczątki bara bara… i telefon. Mąż z ptaszkiem w moich ustach, odebrał i momentalnie trysnął…
-Kochanie ,kontrola skarbowa w firmie, muszę natychmiast jechać….
Super….
Nosz kurła naprawdę super! Leżę z biustem (niemałym ,acz kształtnym i jędrnym) pod jego tyłkiem, z fają (hmmm ponoć są mniejsze ,ale na pewno są większe) w zębach, spermą w gardle i ochotą na orgazm gigant. Nogi mi się trzęsą, soczki łoże zalewają a on się zrywa, pa krzyczy i w biegu się ubiera….
A ty bidulko patrz i płacz….Trzeci raz w tym tygodniu… Kobieta niezaspokojona to kobieta zła… Wrednie zła…Kobieta niezaspokojona trzeci raz w tygodniu, biorąc pod uwagę, że jest środa to furia….
No i zuuupa.
Zbieram się z łoża, biorę prysznic, zakładam cienką letnią sukienkę na gołe ciało i idę do lasu…
Moja ulubiona polana…
Zestaw pierwszej pomocy tzn kocyk, butelka wody mineralnej i olejek do opalania schowane w starym pniu. Zawsze się tutaj wyleguję ,więc nie ma sensu nosić tam i z powrotem.
Jest bosko…ptaki ćwierkają ,owady bzyczą a ja bez ptaka i bez bzykania… I bez stroju do opalania ,czy choćby bielizny…
A walić to .Przecież tutaj to nawet dzik nie przyjdzie, bo za daleko…
Ściągam sukienkę i kładę się na koc. Hmmm przydałby się wibratorek albo nawet wibrator… a najlepiej młot udarowy z kondomem na grocie… tak… a prąd to sobie w walizeczce przyniosę … Szlag… Leżę i myślę… Dobrze byłoby się posmarować, bo mnie słońce spali…
Dobrze byłoby sobie zrobić dobrze…
Przekładam się na plecy, jedną ręką powoli głaszczę sutek, druga powoli zmierza ku udom, gdy nagle słyszę jakieś stękanie… UPS…Chyba nie jestem tu sama…
A może to jakiś seryjny brutalny gwałciciel???
Taaa znając moje szczęście to pewnie 90-cio letni dziadek, który dostał zawału na mój widok…
Powoli obracam się i widzę jakieś ruch w krzakach…
Cholewka jak ktoś dał radę wleźć tam bez jednego szmeru? Jakiś pieprzony Winnetou albo inny Czarny Stopa?
Dobra…. Co robimy?
Zwiewamy z krzykiem? Oczami wyobraźni widzę siebie z włosem rozwianym, biustem rozbujanym, pędzącą w kierunku domu z krzykiem panicznym na ustach…
W sumie można…. ale za gorąco . A ostatni raz to biegłam cztery lata temu na autobus…
Z marnym skutkiem zresztą…
Dobra, gramy niedostępną. Zrywam się z koca, łapię sukienkę, zakrywam swe wdzięki (hi hi) i grobowym głosem wołam
-Wyłaź z krzaków i mów kim jesteś!!!
No to wylazł.
Wodnik Szuwarek, kurza twarz.
Kolo wzrostu raczej nie herkulesowego… postury też nie takowej… Wieku raczej mocno przedproduktywnym… Do tego ślepia czerwone jak u królika.
Albo wył albo alergik…
-Co tu robisz? Przylazłeś mnie podglądać zboczeńcu jeden?!
-Prze prze przeprrraszam bardzo, jjaa nniee chciiiialem.
Noż urwał rać!
Nie dość że podglądacz, to jeszcze młodociany jąkała na dodatek.
-Co tu robisz? To teren prywatny! Mam dzwonić na policję???
-Proszę nie krzyczeć. Przyjechałem do babci na wakacje…
Taaa -przerywam mu – jest końcówka września i zapomniałeś do szkoły wrócić?
-Nie, ja skończyłem technikum i miałem rozpocząć pracę ale…ale …ale .
W tym momencie łzy mu pociechy z oczu, a ramiona przeszyło łkanie.
-Moją dziewczyna napisała mi SMS że zrywa ze mną, bo z takim frajerem dłużej nie wytrzyma…
UPS ….sprawa poważna….Urażona duma, złamane serce … a do tego prokuratura gonić nie będzie… Dobra nasza
– Ok , to z tej okazji postanowiłeś się rozerwać podglądając starszą (trzeba grać skromną) panią w lesie???
-Ależ skąd…Wybiegłem z domu do lasu … i zabłądziłem…Właśnie miałem się odezwać jak pani się pojawiła,a potem było mi głupio bo pani się rozebrała…Jest pani taka śliczna że…
-Że postanowiłeś sobie ulżyć moim kosztem?!
-Ależ co pani…Ja nigdy nie…
W tym momencie wymownie patrzę na jego spodnie… a konkretnie na wybrzuszenie…i to całkiem nie małe .
Zaczerwienił się jeszcze bardziej, spuścił głowę i wybąknął przepraszam. Dobrze ,zacznijmy jeszcze raz -mówię-Jestem Joanna. Jak masz na imię
-Mmmarek
-Aha… Mmmarek .
Zostawiła cię laska, poszedłeś do lasu i podglądasz mnie.
-Tak…No wlaściwie to tak by mogło wyglądać- przyznał mi rację ,a mnie kopara opadła. Myślałam że pójdzie w zaparte.
-Gdy zobaczyłem panią -Aśka – przerwałam mu.
-Gdy zobaczyłem panią Asiu- zaczął od nowa-To.. to.. to
-No mów -poganiam go.
-Bo pani jest
-Tak wiem taka piękna – znowu mu przerywam.
-No nie , pierwszą osobą którą spotkałem od paru godzin, ale kiedy chciałem się odezwać to pani tfu to się Asiu rozebrałaś i już nie chciałem cię zdenerwować….Ani wystraszyć…
No dobra,ma to sens – myślę.
-No i w związku z tym- mówię
-Nno więc postanowiłem zaczekać, a potem iść w tę stronę co ty przyszłaś.
-Noo doobra ,ale nie poszedłeś bo…
-Bo ja w życiu nie widziałem nagiej kobiety -wystękuje cicho…
UPS…. Z tą aparycja to raczej dziwne nie jest…
-Dobra, Marek. A twoja dziewczyna? Nie widziałeś jej nago?
-No nie… bo zawsze było światło zgaszone… i nigdy nie było nic więcej oprócz pocałunków…
O cholewcia
-Nie wierzę. Oaza czy co?-wybucham śmiechem..
-Nnno właśnie -mówi Marek.
-Dobra. Reasumujmy. Masz, tfu miałeś laskę?
-Tak
-Nigdy nie widziałeś jej nago
-Nie
-Nigdy się z nią nie kochałeś
-No nie
-A chociaż za biust złapałeś?
-Nno tak, raz …ale się strasznie wkurzyła…
Parsknęłam śmiechem ,i od razu zrobiło mi się głupio.
-Dobra, Mareczku a chciałbyś dotknąć kobiecej piersi ?To mówiąc opuściłam sukienkę.Spojrzałam na mnie, dostał spazmu i na spodniach pokazała się plama.
No tak…prawiczek.
Poczerwieniał na twarzy jeszcze bardziej i zaczął się cofać
-Stój -mowię – potraktuję to jak komplement. Jeszcze nikt nie trysnął na mój widok. Dla pewności łapię go za rękę, bo jeszcze jest mi w stanie uciec.
-Dobrze Mareczku, teraz ty się rozbierzesz. Chyba że nie chcesz
-Oooo -nie dokończylam zdania a on już stał goły z maczugą na baczność.
Dużo ptaszków w życiu nie widziałam ….w zasadzie to tylko dwa …no może trzy ale to …to był potwór. Hosanna-pomyślałam.
Położyłam się na plecach, Marek klęknął koło mnie. Delikatnie głaskał mnie po piersiach.
-Możesz je lekko ściskać , możesz possać.
Znowu spazm.
Ciepła sperma wylądowała mi na brzuszku.
Noooo widzę że energia to w nim buzuje …Dwa razy bez dotknięcia i pała nawet ukłonu nie zrobila. Znowu się chłopak speszył.
-Spoko, mam nadzieję że masz jeszcze trochę energii żeby mnie zadowolić – mówię.
I tu mnie kolega zaskoczy. Bez zbędnych ceregieli położył się na mnie i delikatnie acz stanowczo wszedł we mnie…aż zabolało.
Po pierwsze trafił bezbłędne.
Normalnie jak Lewandowski w Bayernie
Po drugie, bez przygotowania.
Dzięki Bogu byłam bardzo wilgotna, ale rozmiar prawie rozsadził mnie na połowę. I zalał kolejną fontanną.
Superek
Teraz ja po dwóch ruchach i wytrysku który doszedł mi do gardła dostałam takiego orgazmu, że krzyk spłoszył wszystkie okoliczne zwierzęta.
-O Boże , co to było?
Moje ramiona i uda spazmatycznie zamknęły Marka w uścisku. Normalnie jakby piorun trafił w moją szparkę.
Mistrzyni świata w szybkim dojściu.
-Nic ci nie jest?- zapytał wystraszony chłopak.
-To to było niesamowite- mówię – W życiu nie miałam silniejszego organizmu.Mareczku myślę że twoja dziewczyna to idiotka.Taki skarb wypuścić.Ale wiesz… sex to nie tylko szybkie wejście. Jeśli chcesz, to mogę cię troszkę podszkolić . Ma być długo, delikatnie i namiętnie.Ale to już nie dziś. Pomógł założyć mi sukienkę.
Na jego spodniach plama powoli zaczyna obsychać.
-Pokażę ci jak stąd wyjść.
-A możemy się umówić na j
utro? Proszę -mówi Marek
-Noo zobaczymy. Bądź tu o 12 i weź sobie bieliznę na zmianę – Żartuję
Koniec
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Dariusz Adamski -
Moj Pan umarl
Obudziłam się jak zwykle na swoim posłaniu tuż przy łóżku swojego Pana. Jestem trzydziestoletnią szczupłą własnością swojego Pana od ponad roku. Za oknem było już jasno a ku mojemu zdziwieniu Pan jeszcze spał. Nigdy mu się to nie zdarzało, zawsze rano musiał mieć wypolerowane berło a suka nie miała prawa połykać jego spermy aż do zezwolenia. W tyłku musiał tkwić ogromny korek z ogonem lisa. Wspięłam się na łóżko by zabrać się do roboty. Zsunęłam kołdrę i delikatnie chwyciłam ustami czubek chuja. Zamarłam!!! Był zimny i nie reagował. Mój Pan nie żył !!! Co robić? Pozwoliłam sobie na zejście na dół domu gdzie w ogromnym fotelu siedziała Pani. „Proszę o wybaczenie Pani, że śmiem się niepytana odzywać” „Jak śmiesz tu przychodzić suko!!!” krzyczała Pani. Była jeszcze pijana po wieczornej orgii. Zerwała się z fotela i zdzieliła mnie w twarz. „Ale Pan…” udało mi się powiedzieć bez podnoszenia wzroku na Panią. „Co Pan?!!” „ On nie żyje” Grobowa cisza zapadła w całym salonie. Jeszcze przez chwilę nikt nie wydał żadnego dźwięku tylko do pokoju wszedł syn Pani – Ludwik. Młody chłopak o kulturystycznej sylwetce. Był nagi i przy nodze zwisał mu ogromny kutas. Wiele razy tym potworem wypełniał moje otwory. Tym razem nie było inaczej. Mimo panującej ciszy kazał mi przyjąć postawę do ruchania. Posłusznie rozstawiłam nogi, pochyliłam się i wypięłam tyłek. W brutalny sposób został mi usunięty kotek i na jego miejsce wdzierał się kutas. Rżnął mnie bez opamiętania. Mdlałam i nogi się uginały ale on nie pozwalał mi upaść trzymając mnie za biodra i wpychał kutasa po same jaja z prędkością niesamowitą. Spuścił mi się do środka a spermy było tyle, że ciekło mi po nogach. Kazał się odwrócić i posprzątać po sobie co zrobiłam bez gadania. Dopiero teraz zwrócił uwagę na swoją matkę. „Bądź łaskaw pójść do pokoju swojego ojca” rzekła Pani. „Po co?” „Idź” Młody Herkules odepchną mnie i skierował się ku schodom. Pani podeszła do mnie na chwiejnych nogach i przystawiła mi swoją cipę do twarzy. „Otwieraj ryj suko” rozkazała co natychmiast uczyniłam. Strugi moczu zaczęły zalewać moje usta i nie nadarzałam z połykaniem uryny. Gdy skończyła kazała wylizać wszystko do sucha. Zawsze mi się podobała pizda Pani. Zawsze zadbana u pachnąca. Z przyjemnością zaczęłam ją lizać. Pani zaczęła głośno oddychać i drzeć. Z góry zbiegł w tym momencie syn i oznajmił, że ojciec nie żyje. „Trzeba wezwać pogotowie” wysapał przestraszony. Ja nie przerywała swojej pracy. „Trzeba” powiedziała Pani. Herkules gdzieś wyszedł. Pani dochodziła i zaraz poczułam jej orgazm w ustach. „Wypierdalaj” powiedziała. Na kolanach podeszłam do kominka i zatrzymałam się w zwyczajowym miejscu. Syn Państwa przyszedł po pięciu minutach już ubrany i oznajmił, że za parę minut przyjedzie lekarz. Pani wyszła a ja zostałam w salonie i nie śmiałam się poruszyć. Co ze mną teraz będzie? – pomyślałam. Pewnie mnie sprzedadzą do innego domu. Donośny dzwonek u drzwi oznajmił pojawienie się gości. Słyszałam kroki po schodach i rozmowy na górze. Pani pojawiła się w salonie już ubrana ale nadal z pijanym wzrokiem. Do domu zaczęli wchodzić sanitariusze z noszami. Stanęli w drzwiach salonu i zobaczyli mnie. Nagą i ociekającą spermą i mokrą od uryny Pani. „Gdzie denat?” zapytał jeden z nich. „Jeszcze lekarz jest u niego – panowie zaczekają tutaj” rzekła Pani. „Ładną suje mają Państwo” powiedział wyższy z nich. „Możecie skorzystać jak macie ochotę” Nie trzeba było im powtarzać. Zostałam podniesiona na wysokość kutasów oby panów i do ust zaczął wdzierać się pożądanej wielkości jeden z nich. Drugi ściskał moje piersi jedną ręką a drugą penetrował moją cipę. Podnieśli mnie do góry i jednocześnie do obu otworów przystawili swoje kutasy. Opuszczali mnie i podnosili a ja zaciskałam zęby z bólu. Trwało to kilka minut gdy do salonu wszedł Herkules w towarzystwie lekarza. Nie zwracali uwagi na scenę rżnięcia mnie. Podeszli do Pani i o czymś rozmawiali. Salwy spermy wypełniały moje dziury. Rzucili mnie na podłogę. „Dobra szmata, przydała by się u mnie taka” powiedział jeden z nich. „To sobie ją weź” powiedziała Pani. „Ile się za nią należy?” „Tyle co za transport mojego męża”. „Jesteśmy dogadani. Jutro po nią przyślę” Tak oto zostałam oddana do innego domu. Nie wiedziałam co mnie tam czeka. Tego dnia widziałam po raz ostatni Pana, Panią i Herkulesa
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tytus deZoo CDN.
-
Pamietnik Suki [01] – Bezbronna w rekach sadysty
Był sobotni wieczór. Wybrałam się z koleżanką do lokalnego klubu. Miałam na sobie krótką czarną spódniczkę, czarną bluzkę z dużym dekoltem odsłaniającym opięte przez stanik piersi. Na nogach kabaretki i czarne bardzo wysokie szpilki. Byłam mocno pomalowana. Ciemne powieki, mocno wytuszowane rzęsy, czerwona szminka na ustach, rude włosy zaczesane do tyłu. Wyglądałam jak dziwka, ale podobało mi się swoje odbicie w lustrze.
Lekko już wstawiona szalałam na parkiecie. Nagle poczułam, że ktoś kładzie mi dłonie na biodrach. Obejrzałam się zaskoczona i wtedy Go zobaczyłam. Elegancki blondyn w średnim wieku, od razu przypadł mi do gustu. Przystojny, zadbany, dobrze ubrany, mężczyzna w moim typie. Uśmiechnęłam się do niego zalotnie, a on odwzajemnił uśmiech.
Przez jakiś czas tańczyliśmy. Obejmował mnie od tyłu w pasie, a ja wiłam się przed nim, prowokacyjnie kręcąc tyłkiem. Jego dłonie zaczęły wędrować po moim ciele. Dotykał moich obnażonych ud, odsłoniętego brzucha, szyi, dekoltu. Pozwalałam mu się pieścić, czując na pośladkach jego twardniejącą w spodniach męskość. Sama także byłam już mocno podniecona.
Z każdą upływającą chwilą jego pieszczoty stawały się coraz bardziej śmiałe. Jedną dłonią chwycił mnie za pierś i zaczął ją rytmicznie ugniatać przez stanik. Drugą wsunął pod spódnicę, masował cipkę przez wilgotny materiał majtek. Nie protestowałam gdy to robił. Na parkiecie było tłoczno, wszechobecny mrok rozjaśniało jedynie oślepiające migotanie stroboskopu. Zresztą, było mi zbyt dobrze, aby przejmować się tym, że ktoś może na nas patrzeć.
Nagle wyszeptał mi do ucha, żebym z nim poszła. Nie zastanawiając się długo skinęłam głową na potwierdzenie. Nie wiedziałam kim jest, dokąd chce mnie zabrać, co zamierza, ale w tamtej chwili niewiele mnie to obchodziło. Był przystojny, noc była jeszcze młoda, alkoholu szumiał mi przyjemnie w głowie, więc pomyślałam “czemu nie”. Wziął mnie za rękę i pociągnął za sobą, więc poszłam za nim o nic nie pytając.
Wyszliśmy z klubu, wsiedliśmy do zaparkowanego nieopodal auta. Jechaliśmy przez miasto w milczeniu, on skupiony na kierowaniu, ja na krajobrazie za oknem. Musiałam się wtedy zdrzemnąć, bo nie przypominam sobie całej drogi. Ocknęłam się już na miejscu, gdy zgasł silnik samochodu. Nie wiedziałam gdzie jestem, ale nie miałam zamiaru pytać. Dom przed którym zaparkowaliśmy był duży i bez wątpienia drogi, a to mi wystarczało.
Gdy weszliśmy do środka, zaproponował coś do picia. Przyniósł mi czerwone wino, usiadł na kanapie koło mnie, objął i zaczęliśmy rozmawiać. Pomyślałam, że będzie miło. Powiedział, że bardzo mu się podobam, że jestem piękna. Dotknął mojej skóry na udzie i powiedział, że jest tak niesamowicie gładka. Schlebiały mi jego komplementy.
Poprosił, żebym zatańczyła z nim tak jak w klubie, żebym pokręciła mu tyłeczkiem. Zrobiłam o co poprosił, i kiedy zbliżyłam swoje pośladki do jego krocza, poczułam, że znów jest mocno podniecony. Piłam wino i zaczęłam poruszać się na boki ocierając pupą o jego nabrzmiałego penisa. Teraz gdy byliśmy sami, sprawiało mi to jeszcze większą przyjemność.
Nagle pchnął mnie na łóżko, brutalnie, bez ostrzeżenia. Miałam zamiar go zrugać, lecz gdy się obróciłam rozpinał spodnie. Widok jego obnażonego kutasa sprawił, że zaniemówiłam z zachwytu. Nie to żeby był szczególnie duży, bo widywałam już większe, lecz
wyjątkowo gruby i żylasty. Stanął przede mną trzymając kutasa w dłoni, a drugą złapał mnie za włosy i przyciągnął do siebie.Chciał wepchnąć mi go do ust, ale ja odruchowo się odsunęłam. Lubię ssać kutasa, ale on był zbyt porywczy no i zabolało jak szarpał za włosy. Powiedziałam stanowczo, że nie chcę, żeby mnie zostawił. Jeszcze przez chwilę próbował, szarpiąc się ze mną, ale w końcu odpuścił. Odsunął się, zapiął spodnie i powiedział, że skoro nie chcę “ssać mu kutasa”, to mogę “wypierdalać”. Poczułam się trochę zawiedziona, mimo wszystko wciąż miałam ochotę się z nim pieprzyć. Próbowałam coś powiedzieć, jakoś załagodzić sytuację, lecz on już brał telefon aby zamówić mi taxi – tak mi przynajmniej powiedział.
Rozmawiając przez telefon wyszedł do kuchni. Gdy po chwili wrócił, a w jego ręce zobaczyłam nóż. Nóż był ogromny, miał grube, długie, lśniące ostrze i drewnianą rączkę. Przeszedł mnie dreszcz na sam widok. Wystraszyłam się tego co chce zrobić, ale jednocześnie nie rozumiałam dlaczego w tym samym momencie poczułam zalewającą mnie falę podniecenia. Brutalnie złapał mnie za szyję, i przystawiając nóż do twarzy oznajmił, że jeśli nie będę robiła tego co zechce “poharata mi tą moją piękną buźkę”.
Zacisnęłam mocno powieki bojąc się co będzie dalej. Czułam jak zaczyna mnie dusić i ciężko było mi skupić się na tym co mówi. A mówił różne nieprzyzwoite rzeczy, wyzywał mnie, poniżał. Każda rzucona mi w twarz “suka”, “szmata”, “dziwka” i tym podobne, sprawiała, że robiłam się coraz bardziej mokra. Niepewność tego co się ze mną stanie, ból oraz podduszanie też w pewien sposób mnie podniecały.
Czułam jak ostrze noża wędruje po moim ciele. Przesunął je powoli od szyi, przez dekolt, brzuch, biodra, po uda. Czułam jak delektuje się moim strachem, jak go to podnieca. Gdy zatrzymał nóż już przy moim udzie, wyobraziłam sobie, że przecina tam moją skórę. Niemal czułam pieczenie, oczami wyobraźni widziałam strużkę krwi płynącej po mojej nodze.
Niespodziewanie dla samej siebie zaczęłam go prowokować. Powiedziałam, żeby się ode mnie odpieprzył, że choćby mnie pociął nożem to i tak nie zrobię tego co mi każe. Nie wiem dlaczego tak wtedy zareagowałam. Być może spanikowałam i zaczęłam po prostu bredzić z przerażenia. A może tak naprawdę chciałam, aby użył tego noża?
Mój brak uległości bardzo go rozzłościł. Wbrew temu czego się spodziewałam, nie zaczął mnie jednak ciąć. Wręcz przeciwnie, odrzucił nóż jakby wcale nie miał zamiaru go użyć. Zaczął mnie za to bić. Okładać otwartą dłonią po twarzy. Czułam pieczenie na polikach, w ustach ostry smak krwi. Nie próbowałam mu się wyrywać, nie protestowałam, pokornie przyjmowałam kolejne razy. Bałam się go bardziej rozzłościć, a w pewnym sensie czułam także, że sobie na to zasłużyłam.
W przerwach pomiędzy kolejnymi ciosami krzyczał na mnie. Kilka razy powtórzył, że jestem zwykłą suką. Że takie jak ja nadają się tylko do tego, żeby służyć takim jak on. Że jak tylko mnie zobaczył w klubie od razu wiedział, że będę jego zabawką. Że będzie rżnął moje wszystkie dziury ile tylko będzie chciał. Nie do końca zdawałam sobie sprawę co ma na myśli mówiąc moich “wszystkich dziurach”, ale cała reszta jego słów przyprawiała mnie o dreszcze podniecenia.
W końcu przestał mnie bić, spytał czy będę mu posłuszna. W odpowiedzi skinęłam potakująco głową. Byłam oszołomiona, obolała, a przy tym strasznie podniecona i nie miałam już siły mu się opierać. Wiedziałam, że mnie złamał, poskromił niczym treser dzikiego zwierza. Od tej pory należałam do niego i byłam gotowa spełnić wszelkie jego zachcianki. Musiał dostrzec to wszystko w moich oczach, bo nagle cofnął uniesioną do kolejnego ciosu rękę, rozluźnił uchwyt na szyi.
Złapał mnie za włosy i pociągnął za sobą do innego pomieszczenia. Nie protestowałam, nie opierałam mu się, należałam teraz do niego i mógł robić ze mną co chciał. Zerwał ze mnie ubranie, pozostawiając jedynie skąpe majteczki. Posadził mnie nagą na krześle na przeciwko dużego lustra i zaczął krępować. Ręce przełożył za plecy i zakleił w nadgarstkach taśmą, po czym w ten sam sposób przykleił łydki do nóg krzesła. Znów ogarnęło mnie przerażenie, zaczęłam wiercić się, prosić o litość.
Moje zachowanie nie zrobiło na nim większego wrażenia. Jedyne co osiągnęłam, to sprowokował go do zakneblowania mnie. Nagle po prostu wcisnął mi do ust dużą białą kulkę, która nie wiadomo kiedy znalazła się w jego dłoniach. Zakładając knebel oznajmił mi, że za “dużo gadam”, i że to gadanie “tylko go wkurwia”. Gdy zapinał opaskę od kulki, metalowe kółka wrzynały mi się w kąciki ust, co bardzo bolało. Próbowałam poluźnić opaskę ruszając ustami, ale nie udało mi się.
Kiedy już upewnił się, że jestem dobrze skrępowana, odszedł w kierunku pobliskiej komody. Otworzył szufladę i zaczął wyciągać z niej różnego rodzaju gadżety erotyczne. Robił to powoli, prezentując mi każdą kolejną “zabawkę”. Zaczął od niebieskiego wibratora, którym wskazał wymownie na moje krocze. Później pokazał mi bat, skórzana packę zakończona dziurką w kształcie serca, duże beżowe kulki gejszy, klamerki – takie jak do wieszania prania, a na końcu gruba lina. W końcu zamknął szufladę, i uśmiechając się złowieszczo oznajmił, że wszystkim tym będziemy się zaraz “bawić”.
Choć wciąż się bałam, to w głębi duszy nie mogłam się już doczekać kiedy zacznie się mną zabawiać. Chciałam żeby mnie zerżnął tak jak obiecywał – jak zwykłą sukę, którą przecież zawsze byłam. Najbardziej pragnęłam jednak aby już wszedł we mnie tym swoim grubym, żylastym kutasem. Widząc te wszystkie “zabawki” czułam jednak, że prędko się to nie wydarzy – i jak wkrótce się przekonałam, rzeczywiście tak było.
***
Zabawę ze mną zaczął od niebieskiego wibratora. Włączył wibracje i zaczął dotykać nim mojej łechtaczki przez majtki. Było bardzo przyjemnie, ale nie trwało to długo. Nagle odsunął pasek materiału broniący mu dostępu do mojej cipki, po czym wepchnął we mnie wibrator. Choć byłam już mocno wilgotna, niespodziewanie głęboka penetracja sprawiła mi ból. Zaraz jednak poczułam w sobie przyjemne, miarowe wibracje. Rozluźniłam się, zamknęłam oczy i zaczęłam czerpać z tego przyjemność.
Zatracona w przyjemnych doznaniach nawet nie zauważyłam, kiedy zaczął obwiązywać mnie liną. Zorientowałam się dopiero, gdy przełożył fragment tuż pod wystającym z mojej cipki wibratorem. Otworzyłam oczy, spojrzałam na niego zdziwiona, a wówczas on pociągnął za trzymaną w dłoni końcówkę. Poczułam jak gruba lina wbija mi się w tyłek, ociera o plecy i barki. Potem jeszcze kilkukrotnie skrócił linę, zawiązał na niej jakiś skomplikowany węzeł i tak mnie zostawił. Wyszedł z pomieszczenia oznajmiając mi tylko, że “za jakiś czas wróci”.
Siedziałam unieruchomiona w wyjątkowo niewygodnej pozycji – na wpół zgięta, z rękoma związanymi za plecami, z kneblem wepchniętym w usta. Lina wrzynała mi się w miejsca intymne, a gdy tylko próbowałam się wyprostować, węzeł zaciskał się jeszcze mocniej i dodatkowo ograniczał mi ruch. Na początku nie bolało aż tak bardzo, lecz później ból stał się prawie nie do zniesienia. Przestałam się więc szarpać, i próbowałam skupić się na doznaniach z cipki.
Wibrator wciąż był włączony i przyjemnie drażnił mnie od środka. Wibrował powoli, miarowo, niezbyt intensywne, przez co nie mogłam dojść choć bardzo tego pragnęłam. Mimo wszystko nie potrafiłam zapomnieć o bólu, bo ten stopniowo ogarniał całe moje drętwiejące ciało. Po jakimś czasie ból i przyjemność zaczęły zlewać się w jedno, intensywne odczucie. Rozkosz przenikała się z cierpieniem tworząc doznanie, którego nigdy wcześniej nie dane mi było doświadczyć.
Pojękiwałam cicho przez knebel, mięśnie drżały mi jak w febrze, z cipki sączyły się soki. Nie potrafię powiedzieć jak długo na niego czekałam – równie dobrze mogło to być piętnaście minut, jak i godzina. W końcu jednak przyszedł i zaczął rozwiązywać krępujący mnie węzeł. Robił to z wyraźnym ociąganiem, jakby rozkoszując się widokiem mojego upodlenia. W końcu jednak ściągnął ze mnie linę, wyciągnął z cipki wibrator, pozwolił się wyprostować.
Bałam się co będzie dalej, lecz on był dla mnie niespodziewanie delikatny. Muskał dłonią czerwone pręgi, jakie zostawiła na moim ciele lina. Z brody, dekoltu i piersi starł ślinę, która wypłynęła z moich zakneblowanych ust. Odgarnął mi włosy za uszy, wytarł rozmazany makijaż pod oczami, pogładził czule po głowie. Rozciął nawet taśmę, którą wcześniej przykuł mnie do nóg fotela. A jednak coś w wyrazie jego twarzy kazało mi zachować czujność. Z jakiegoś powodu po prostu wiedziałam, że najgorsze jest jeszcze przede mną. Nie pomyliłam się.
Z rosnącym przerażeniem patrzyłam, jak odchodzi i sięga po leżący na stole pejcz. Zamachnął się nim na próbę, skórzane końcówki przecięły ze świstem powietrze. Na ten dźwięk przez moje obnażone ciało przeszedł mimowolny dreszcz grozy. Musiał dostrzec wzbierającą we mnie panikę, bo nagle uśmiechnął się złowieszczo. Przywołał mnie do siebie skinieniem głowy, a ja nieoczekiwanie dla samej siebie wstałam i ruszyłam w jego stronę. Poruszałam się powoli, niepewnie, na miękkich jak z waty nogach, a jednak szłam.
Stanęłam u jego boku starając się nie okazywać lęku. Nie za bardzo mi to jednak wychodziło, bo gdy tylko poczułam na skórze dotyk pejcza wzdrygnęłam się gwałtownie. Na początku nawet mnie nim nie biczował, po prostu smyrał mnie skórzanymi paskami a ja trzęsłam się jak osika. Krzyczał na mnie, kazał mi stać prosto, w bezruchu, z uniesioną głową i wypiętą piersią. Gdy powiedział, że jestem nic nie warta, skoro nie potrafię się zachować jak na porządną sukę przystało, to coś we mnie pękło. Zawzięłam się w sobie, znieruchomiałam w pozycji jakiej ode mnie oczekiwał.
Stałam tak naga, dumnie wyprężona z rękami zawiązanymi za plecami i oczekiwałam najgorszego, lecz on wciąż tylko wodził po moim ciele skórzanymi paskami. Odprężyłam się nieco, uspokoiłam oddech, w końcu nawet odważyłam się spojrzeć mu prosto w oczy. I wówczas spadło na mnie pierwsze prawdziwe uderzenie. Pejcz przeorał moje pośladki, zawinął się na udzie boleśnie muskając obnażoną cipkę. Krzyknęłam z bólu, zatoczyłam się w bok, spróbowałam sięgnąć dłońmi do piekących pośladków. Przywołał mnie do porządku, zrugał, wyzwał od najgorszych. Kazał ponownie przyjąć pozycję, a ja posłusznie wykonałam jego polecenie.
Kolejne uderzenia spadały na mnie raz za razem. Okładał mnie po piersiach, brzuchu, plecach, pupie, udach, łydkach, w zasadzie wszędzie poza głową. Przez jakiś czas próbowałam utrzymać pozycję, lecz bił mnie bardzo mocno, bez wyczucia. Moje ciało zaczęło odmawiać mi posłuszeństwa, ból i pieczenie stawały się nie do zniesienia. Cały czas krzyczał na mnie i kazał stać mi prosto, lecz nie byłam już w stanie go słuchać. Mimowolnie kuliłam się, rzucałam na boki i zginałam w pół, rozpaczliwie próbując uniknąć uderzeń pejcza.
Wszystko skończyło się tak niespodziewanie, że początkowo nie mogłam w to uwierzyć. Przez dłuższą chwilę stałam i chlipałam żałośnie, bojąc się otworzyć oczy. Słyszałam jak odchodzi, jak odkłada pejcz na stół, lecz instynktownie czułam, że jeszcze nie czas aby odetchnąć z ulgą. I po raz kolejny przeczucia mnie nie zawiodły.
Otworzyłam oczy akurat w porę aby zobaczyć, jak sięga do mojej prawej piersi. W dłoni trzymał rozwartą klamerkę – taką do wieszania prania, jedną z tych, które mi wcześniej zaprezentował. Gdy klamra zapięła się na moim sutku syknęłam z bólu i aż cofnęłam się o krok. Nie zrobiło to na nim najmniejszego wrażenia – jak gdyby nigdy nic wyciągnął kolejną klamerkę, po czym spojrzał na mnie wymownie.
Początkowo próbowałam mu się opierać. Kiwałam przecząco głową, a nawet odgrażałam mu się przez knebel. Lecz on tylko patrzył na mnie w milczeniu i uśmiechając się pogardliwie czekał, aż się uspokoję. W ostatnim naiwnym odruchu spróbowałam wziąć go na litość – spuściłam głowę, zaczęłam skamleć jak zbity pies. Lecz wtedy już wiedziałam, że mój los jest przesądzony. W jego wzroku, w jego postawie było coś takiego, jakaś taka stanowczość, pewność siebie, że nie potrafiłam się mu dłużej sprzeciwiać. I w końcu, wbrew sobie, wbrew paraliżującemu mnie strachowi, postąpiłam naprzód i ponownie oddałam się w jego władanie.
Klamry zaciskały się na moim obnażonym ciele, a ja tylko jęczałam cicho przez knebel, starając się nie myśleć o przeszywającym mnie bólu. Na początku skupił się tylko na piersiach, lecz gdy nie było już na nich miejsca na kolejne klamerki, zaczął je przypinać także gdzie indziej. Kilka przyczepił mi do brzucha, bioder, po wewnętrznej stronie ud, do szyi. Najbardziej czułe miejsce pozostawił sobie jednak na koniec.
Ból w kroczu przyćmił intensywnością wszystko to, czego doświadczyłam z jego ręki do tej pory. Klamry zwisały z moich warg sromowych, a nawet z łechtaczki – choć nie jestem tego pewna, bo w tamtej chwili ledwie już panowałam nad swymi zmysłami. Cierpienie było wszechogarniające, niewyobrażalne, i tylko resztką siły woli powstrzymywałam się przed ucieczką. Chyba jedynie ogromne podniecenie utrzymało mnie wówczas na miejscu. Bo pomimo całego tego bólu, uczucia zmęczenia, zrezygnowania i wściekłości na siebie samą, z mojej cipki aż się wylewało.
Soki spływały po klamrach, obficie zwilżały mi uda, kapały ciężkimi kroplami na podłogę. Towarzyszące podnieceniu ciepło rozgrzewało mnie od środka niczym żywy ogień. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek wcześniej w życiu była aż tak bardzo napalona. Cena za taki stan była wysoka, lecz pewnie byłabym w stanie zapłacić więcej. Znieść jeszcze więcej bólu, poniżenia i upodlenia, byle tylko nadal się mną zajmował. Bylebym tylko poczuła wreszcie w sobie jego kutasa, nasiąkła jego spermą, zadowoliła go tak jak na to zasługiwał.
Musiał doskonale zdawać sobie z tego wszystkiego sprawę, bo nie odpuścił mi nawet wtedy, gdy na moich polikach zalśniły pierwsze łzy. Poznał się na mojej suczej naturze, wyczuwał moje bezgraniczne podniecenie. Najpewniej wiele razy miał do czynienia z takimi jak ja i wiedział, na co może sobie pozwolić. Wiedział jak daleko może się posunąć, ile może zadać bólu i cierpienia. I najwidoczniej uznał, że wciąż mogę znieść więcej, bo ponownie sięgnął po bat.
Tym razem batorzył mnie w określonym celu. Precyzyjnie wymierzając ciosy, strącał ze mnie klamerki. Te odpadały jedna po drugiej, pozostawiając po sobie ukłucia bólu, o wiele bardziej intensywnego niż wtedy gdy je zakładał. Na szczęście uderzenia bata nie były szczególnie mocne, a pieczenie po usuniętych klamrach trwało tylko krótką chwilę. A może po prostu byłam już tak obolała, tak zmęczona, że po prostu zobojętniałam? A może rozpierające mnie podniecenie przyćmiło wszelkie inne doznania? Coś w każdym razie musiało być na rzeczy, bo po prostu przeoczyłam moment, w którym odpadła ze mnie ostatnia klamerka.
Gdy wreszcie zdałam sobie sprawę, że skończył zabawę klamerkami, opadłam na kolana. Stało się to bez udziału mojej świadomości, po prostu nogi się pode mną nagle ugięły i poleciałam bezwładnie w dół. Wiedziałam, że nie dałabym rady wstać, nawet gdyby kazał mi się podnieść. Klęczałam więc przed nim z nadzieją, że pozwoli mi choć chwilkę odpocząć. Nie bałam się już jednak tego co zamierzał mi jeszcze zrobić, bo przecież nie mógł to być koniec. Byłam gotowa przyjąć i znieść absolutnie wszystko, co tylko uzna za stosowne mi uczynić.
A on stał przede mną i przyglądał mi się z nierozłącznym uśmieszkiem na twarzy, zupełnie jakby wiedział, że teraz już naprawdę należę do niego. Nie była to już tylko kwestia lęku przed bólem, tak jak wtedy gdy mnie spoliczkował. Za jego sprawą przekroczyłam granicę cierpienia, za którą nie obawiało się już bólu fizycznego. Sposób w jaki mnie potraktował tak mocno mnie podniecił, że nie byłam już w stanie skupić się na niczym innym poza szalejącymi we mnie żądzami. I gdy przywołał mnie do siebie skinieniem głowy, ruszyłam posłusznie na kolanach z nadzieją, że tak jak obiecał zajmie się wreszcie wszystkimi moimi “dziurami”.
***
Klęczałam przy nim, a on gładził mnie dłonią po włosach. Ta niewinna pieszczota bardzo mi pomagała w dochodzeniu do siebie. Próbowałam opanować drżenie ciała, uspokoić nieco rozdygotany oddech i sączące się z oczu łzy. Lecz po tym co przeszłam w ciągu ostatniej godziny nie było to wcale takie proste. Na ciągle jeszcze żywe wspomnienie podduszania, policzkowania, biczowania, klamerek i wszystkiego tego, czego doświadczyłam z jego rąk, targały mną silne spazmy. Wciąż byłam także bardzo mocno podniecona, a to bez wątpienia nie ułatwiało mi osiągnięcia wewnętrznego spokoju.
Instynktownie wyczuwałam, że on także jest podniecony i to wcale nie mniej niż ja. W przeciwieństwie do mnie zachowywał jednak spokój, był zimny i opanowany, lecz nie mógł ukryć pożądania z jakim na mnie patrzył. Widziałam w jego oczach, że pomimo mojego upodlenia – a może właśnie z tego powodu, pragnął mnie mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. Najdobitniej świadczyła o tym erekcja, aż nadto odznaczająca się pod cienkim materiałem jego spodni.
Z każdą upływającą chwilą coraz trudniej było mi opierać się urokowi jego nabrzmiałego penisa. I wkrótce cała moja uwaga skupiła się na pulsującym wybrzuszenie w okolicach krocza stojącego przede mną mężczyzny. Nie potrafiłam myśleć o niczym innym, wyobrażałam Go sobie, wspominałam z rozżaleniem i poczuciem winy. Nie mogłam sobie wybaczyć, że odtrąciłam Go w chwili, gdy na początku naszego spotkania próbował zgwałcić mi nim usta. Teraz zniosłabym absolutnie wszystko, wykonała każde najbardziej nawet perwersyjne polecenie, byle tylko znów mieć szansę Go zobaczyć.
Wszystko wskazywało na to, że na razie nie zamierzał podzielić się ze mną swym wspaniałym kutasem. Być może był to rodzaj zemsty za to, że wcześniej go odtrąciłam. Jakaś wyrafinowana tortura – tym razem psychiczna, a może kierowało nim jeszcze coś innego. W każdym razie, gdy w końcu nie wytrzymałam, przylgnęłam do niego i z braku innych możliwości zaczęłam ocierać się o jego nabrzmiałe krocze twarzą, szybko mnie od siebie podsunął. Próbowałam zbliżyć się ponownie, jęczałam tłumione przez knebel prośby, spoglądałam na niego błagalnym wzrokiem, lecz zupełnie nic w ten sposób nie wskórałam.
Przyglądał mi się z wyraźnym rozbawieniem i trzymając na dystans, prowokacyjnie masował kutasa przez spodnie. Drugą rękę opierał mi o czoło, skutecznie powstrzymując mój napór. W końcu najwyraźniej znudziły mu się przepychanki ze mną, bo rozkazał mi się odsunąć, a ja świadoma tego, że mój upór był daremny, natychmiast przestałam na niego napierać. Nie oznaczało to oczywiście, że zamierzam zrezygnować z jego kutasa – wręcz przeciwnie, ale nie miałam na razie innej opcji niż uzbroić się w cierpliwość.
Gdy w kolejnej chwili zapytał mnie “czy pragnę go poczuć w sobie”, po moim obnażonym ciele przetoczyła się fala gorąca. Zaczęłam kiwać na potwierdzenie głową tak gwałtownie, że aż pokazały mi się przed oczami mroczki. Oznajmił mi wówczas, że “jeszcze nie pora”, po czym zapytał czy jestem już gotowa, aby sobie na to zasłużyć. I znów potakiwałam głową jak szalona, nieudolnie próbując wyartykułować przez knebel swe bezgraniczne oddanie. Tym razem musiał mi chyba uwierzyć, bo uśmiechnąwszy się triumfalnie podszedł do mnie, i zaczął pozbywać się krępujących mnie węzłów.
Gdy już rozciął taśmę krępującą mi ręce za plecami, odpiął także pasek od knebla. Z ulgą wyplułam z ust kulkę, rozmasowałam obolałe nadgarstki. Chciałam wstać na równe nogi i pocałować go w podzięce za okazaną mi dobroć, lecz powstrzymał mnie wymownym gestem dłoni. Kazał mi się obrócić, przyjąć pozycję na czworaka, jak najmocniej wypiąć tyłek
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Bezbronna Jeśli podoba ci się mój pamiętnik, zostaw komentarz 🙂