Category: Uncategorized

  • Nikola – cz.1: Pierwsza masturbacja

    15 letnia Nikola mieszkała z rodzicami, w bloku w Katowicach. Na drugie imię miała Izabela. Nie wyróżniała się niczym szczególnym. Miała 165 cm, długie proste brązowe włosy i małe piersi z prawie płaskimi, malutkimi sutkami. Była szczupła, pomimo że nigdy nie uprawiała żadnego sportu. Miała swój unikalny styl. Zawsze nosiła trampki, długie spodnie podkreślające jej kształtny tyłeczek oraz bluzkę zasłaniającą jej dekolt, ponieważ cycki to był jej największy kompleks. Miała nadzieję, że jeszcze urosną, bo nie chciała zostać na zawsze deską.
     
    Nigdy nie miał chłopaka. Była dziewicą. Nie miała także rodzeństwa, ani przyjaciół przez co czuła się bardzo samotnie. Swoje smutki próbowała utopić w piciu alkoholu i paleniu papierosów. Zaczęła pić już w wieku 13 lat. Jej ulubiona wódka to “Sobieski”. Była w 1 klasie liceum. W szkole nie radziła sobie za dobrze. Musiała poprawiać każda kartkówkę i każdy sprawdzian, żeby zdać do następnej klasy. Przez brak wsparcia była niestabilna emocjonalnie.
     
    Z powodu braku zainteresowań postanowiła, że zostanie na lekcji WDŻ. Lekcja była dosyć nudna. Nauczycielka w podeszłym wieku omawiała anatomię narządów płciowych kobiety i mężczyzny. Nikola wiedziała, że cipka nie służy tylko do sikania, lecz nigdy wcześniej się nie masturbowała. Kiedy nauczycielka pokazała męskie prącie, Nikola poczuła dziwne ciepło między nogami. Od tamtej pory zaczęła słuchać wykładu z ciekawością.
     
    Po powrocie do domu Nikola jak zawsze rzuciła się na łóżko i zaczęła oglądać tik-toka. Po kilkunastu minutach przewijania wyświetlił się jej tik tok z umięśnionym mężczyzną, ubranym tylko w skąpe majtki. Widać było, że jego penis jest ogromny nawet w stanie spoczynku. Nikola znowu poczuła to samo dziwne ciepło w okolicach jej cipki co na lekcji WDŻ. Postanowiła sprawdzić co to jest, więc wsadziła rękę w majtki. Poczuła, że jej cipka jest cała mokra. Wyjęła rękę z majtek i zobaczyła, że jest cała pokryta śluzem. Zaniepokoiła się tym faktem, ale także ją to podnieciło. Nadal czuła ciepło z okolic intymnych, więc zdjęła spodnie, a następnie powoli zsunęła czarne majtki. Cała wewnętrzna część majtek pokryta była białym lepkim śluzem. Ten widok nie tylko ją zszokował, ale także podniecił. Postanowiła, że zbada skąd leci tajemniczy płyn.
     
    Jej cipka była pokryta małymi czarnymi włoskami. Nigdy jeszcze jej nie goliła. Jej różowiutkie malutkie wargi sromowe ledwo co wystawały spośród dziewiczych włosków. Rozchyliła rękoma cipeczkę, aby zobaczyć wnętrze swojej pochwy jednak nie była wstanie tego zrobić, ponieważ jej błona dziewicza, która miała na środku mała dziurkę, z której powoli wypływał ciepły śluz, blokowała dostęp. Nikola położyła rękę na swojej owłosionej cipce. Spróbowała wsadzić walec do środka cipki. Napierała siłą na błonę, ale ta nie chciała się poddać. Nikola postanowiła, że to nie czas na przebicie błony dziewiczej i że chce, aby zrobił to ktoś inny.
     
    Zaczęła masować swoją cipkę powolnym ruchem okrężnym. Podniecenie rosło. Czuła, że jej cipka zaczęła pulsować. Kontynuowała masowanie, ale kciukiem zaczęła pieścić swoją łechtaczkę. Już po kilku sekundach masowania swojego różowego guziczka zaczęła wydawać z siebie ciche jęki. Miała szczęście, że rodzice są w pracy. Czuła jak soczki spływają po jej cipce do odbytu. Zaczęła szybko czochrać swoją cipkę. Czuła jak fale rozkoszy, które przeszywają jej ciało. Wzięła do lewej ręki telefon i włączyła tik-toka z przystojnym mężczyzną, a prawą ręką pieściła swoją cipkę z jak najszybszą prędkością jaką tylko mogła. Z każdym ruchem jej łechtaczka rosła i dawała więcej przyjemności. Nagle zaczęła głośno jęczeć. Dostała swojego pierwszego orgazmu w życiu. Podniecenie sięgnęło zenitu. Przestała kontrolować swoje ciało. Jej biodra zaczęły podskakiwać. Cipka pulsowała uwalniając z siebie całe wale bezgranicznej rozkoszy. Nie mogła przestać krzyczeć. Był to najprzyjemniejszy moment w jej życiu. Czuła jak jej całe ciało powoli przestawało drgać z rozkoszy. Jej biodra opadły na łóżko. Nie była wstanie uspokoić swojego oddechu. Czuła że nie ma sił, ale także było jej przyjemnie jak w niebie.
     
    Po kilku minutach leżenia bez majtek wstała i ubrała się. Na pościeli zobaczyła dwie ogromne plamy. Jedna w kształcie jej dupy która była pozostawiona przez jej spocona pupę, a tuż obok drugą zrobiona z śluzu, który podczas driftowania pieroga wypłynęły z jej cipki. To był początek jej wieloletniej przygody z masturbacją.  
     
    Nikola powróci

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zalewacz

    Nikola jest postacią realna i ta historia jest prawdziwa

  • Wycieczka na Sardynie

    Asia była atrakcyjną kobietą przed czterdziestką. Wysoka, z długimi nogami i burzą kręconych, rudych włosów. Poza lśniącym uśmiechem jej niewątpliwym atutem był smak i elegancja. Wiedziała wszystko o modzie, miała doskonały gust i świetnie dobierała stroje. Dzięki temu mężczyźni nie przechodzili koło niej obojętnie, a atrakcyjnością nie ustępowała dwudziestolatkom. Pracowała w dziale HR dużej firmy informatycznej i mądrze zarządzała domowym budżetem. Potrafiła wygospodarować środki nie tylko na modne ubrania kupowane w aplikacjach czy w czasie promocji, ale i skromne zagraniczne wakacje. Nie przepadała za tłumami, dlatego chętnie podróżowała po sezonie. Tym razem padło na Sardynię. Mimo że był  październik pogoda dopisała i Asia z przyjemnością dotarła autobusem do Porto Cervo gdzie spacerowała uliczkami przyglądając się wystawą luksusowych butików. Wiedziona impulsem weszła do niewielkiego sklepu Jacquemus i przymierzyła czarne kryte buty za kostkę z gustownym, jasnobrązowym obcasem. Spojrzała na metkę – 780 EUR – niemal tyle, co kosztował cały jej pobyt. Z żalem odłożyła je na półkę. Wtedy zza jej pleców dobiegł sympatyczny, niski głos – powinna Pani je kupić – świetnie wyglądają. Odwróciła się zaskoczona, głos należał do mężczyzny po czterdziestce, który wprawdzie wzbudzał zaufanie, ale nie wydał się Asi zbyt atrakcyjny. Pewnie uczestnik tej samej wycieczki pomyślała, głośno zaś powiedziała – widział Pan cenę? To chyba jakiś żart. W takim razie ja je dla pani kupię, odparł nieznajomy i bez żadnych dodatkowych wyjaśnień wyciągnął kartę kredytową. Rozpromieniona sprzedawczyni sprawnie przeprowadziła transakcję i nieznajomy ruszył do wyjścia z torbą w ręku. Zaskoczona Joanna ruszyła za nim. Nie mogę ich przyjąć, powiedziała jeszcze na schodkach. Ależ ja Ci ich nie chcę dać, to prosta umowa – ja robię coś dla Ciebie, a ty dla mnie, nie ma co robić ceregieli odparł. Czego oczekujesz zapytała, zaskakując samą siebie. Ach nie udawaj, jesteś już dorosła, mieszkam w hotelu obok. Wciąż nie wierząc, że to robi, złapała nieznajomego pod ramię i powiedziała – a więc chodźmy. Zatrzymał się jeszcze przy kolejny sklepie i poprosił, żeby poczekała. Wyszedł po kilku minutach z kolejną torbą – niespodzianka wyjaśnił. Do hotelu dotarli po kilku minutach, leżał przy samym deptaku, w pierwszej linii brzegowej. Był to Hotel Porto Cervo – piękny kompleks w kolonialnym stylu należący do sieci Sheraton. Drzwi otworzył elegancko ubrany służący i weszli do przestronnego lobby. Nieznajomy skinął recepcjoniście, ujął Asię pod ramię i poprowadził wprost do pokoju, którego drzwi wychodziły na wewnętrzny dziedziniec. Kiedy znaleźli się w środku, przekazał jej zakupy, wskazał łazienkę i poprosił, żeby się przebrała. On tymczasem usiadł na łóżku i uruchomił telewizor. Zanim wykonała polecenie, Asia dopytała jeszcze: na czym polega nasza umowa? To proste – robisz rzeczy, na które mam ochotę, a jeśli Ci się nie podobają, zawsze możesz wyjść, ale buty zostaną u mnie, nie martw się, to nic nadzwyczajnego dodał. Uspokojona weszła do łazienki. Niespodzianka okazała się czarną, jedwabną koszulką. Dostała również parę czarnych kabaretek. Założyła je na siebie, a następnie wsunęła stopy do wymarzonych butów. Wyglądała świetnie. Kiedy wyszła z łazienki, on siedział na łóżku w samych bokserkach, zawstydzona stwierdziła, że na telewizorze leci porno, ale zdawał się nie przywiązywać do tego wagi. Kiedy położyła się na łóżku, on zrobił to samo. Odgarnął z jej twarzy włosy i zaczął całować w usta, dotykając językiem jej warg. Nie przepadała za tą pieszczotą, ale wysunęła język, żeby nie zrazić nieznajomego. Chyba to wyczuł, bo na szczęście już po kilkunastu sekundach uwolnił lewą ręką jej pierś i zaczął ssać sutek. Chwyciła go za głowę, ale on szybko się uniósł i chwycił za jej stringi. Posłusznie uniosła biodra, zdjął jej majtki i jego głowa wylądowała między jej nogami. Poczuła jego język penetrujący wejście do cipki, nie przepadała i za tym, ale było to lepsze niż pocałunki. Na szczęście i to nie trwało długo, wstał i zdecydowanym ruchem przewrócił ją na brzuch. Ucieszyła się, że teraz ją przeleci. Seks jej nie przeszkadzał, po prostu nie lubiła gry wstępnej, niestety i tym razem się rozczarowała. Splunął na jej odbyt i wsunął w niego palec, zrozumiała, że będzie chciał przelecieć jej tyłek. Mimo wszystko postanowiła na to pozwolić. Naparł, a ona syknęła. Wycofał się i przyłożył jej siarczystego klapsa, no dalej, rozluźnij się powiedział, chcę porządnie zerżnąć twoją dupę. Posłusznie się wypięła, rozciągnęła pośladki rękami i syknęła – no dalej, pieprz mnie. Nie potrzebowała wulgarnych gadek w czasie seksu, ale zrozumiał, że jemu to odpowiada. Naparł ponownie, jej wnętrze go przyjęło. Na początku nieco bolało, ale kiedy zaczął miarowo się poruszać, Asia stwierdziła, że sprawia jej to przyjemność. Kiedy solidnie się rozpędził, raz jeszcze zachęciła go, aby rżnął mocniej i zastanawiała się czy mogłaby dojść w czasie seksu analnego. Niestety nie zdążyła poznać odpowiedzi, poczuła kilka naprawdę mocnych ruchów, a potem ciepłą spermę zalewającą jej odbyt. Wyszedł z niej i położył się obok. Grzeczna dziewczynka, teraz weź mojego fiuta w usta i przywróć mu gotowość, powiedział. Tego było za wiele, już i tak czuła się jak dziwka, z jej tyłka wyciekała sperma a teraz to.  Impulsywnie postanowiła odzyskać panowanie nad sytuacją. Chyba żartujesz, twój fiut był dopiero co w mojej dupie, a teraz mam go lizać? Mam lepszy pomysł, zaraz przywrócę Ci gotowość. To mówiąc pchnęła go na łóżko, a następnie usiadła całym ciężarem na jego twarzy. Poczuła nos na swojej łechtaczce, a jego własna sperma pobrudziła mu brodę. Miał kłopot złapać oddech. Po niespełna minucie uniosła się, kazała mu otworzyć usta i nasikała wprost do nich. Połknij, rozkazała. Poczuła, że ma władzę. Jego fiut był znów twardy. Widzę, że jesteś już gotów, ale teraz zajmiesz się mną. Sięgnęła do torebki po zgrabny wibrator, uruchomiła go, ale zamiast włożyć do cipki, przyłożyła go do łechtaczki. Ujęła go za rękę i wprowadziła palce do swojej cipki. Wiedział, co ma robić, szybko odnalazł dwoma palcami górną ściankę jej pochwy i zaczął intensywnie masować. Po chwili jej ciałem szarpnęły spazmy orgazmu. Jęknęła głośno i opadła na łóżko. No dobra, idź się umyj, to Ci obciągnę powiedziała. Posłusznie udał się do łazienki, a kiedy wrócił,  uklękła i wzięła go w usta. Pozwoliła mu wejść głęboko, aż do gardła i już po chwili poczuła gorzką spermę na języku. Zakrztusiła się, ale nie było jej wiele i żeby sprawić mu przyjemność, połknęła ładunek. Po kilku minutach, kiedy miała się już zbierać poprosił, żeby położyła się na boku i spokojnie, leniwie wszedł w jej cipkę, jednocześnie ściskając piersi. Poruszał się w niej miarowo przez kilkanaście minut, po czym przyspieszył i doszedł. Teraz miała jego nasienie we wszystkich swoich dziurach, ale jej to nie przeszkadzało. Wzięli wspólny prysznic, a on zapytał, czy jeszcze się spotkają. Tylko na moich warunkach odparła. Będę około jedenastej w Gucci, ale jutro to Ty będziesz wykrywał moje polecenia. Naszykuj swoją kartę, to może coś z tego będzie Koteczku.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Panigale
  • Nie-zwykla Rodzina cz 72. – U dyrektora

    Dziś zostałam wezwana do dyrektora szkoły. Był dopiero początek roku. Nie wiedziałam o co może chodzić. Nie chodziło na pewno o oceny, bo od początku staram się mieć dobre. Zdziwiona tym szybko udałam się do gabinetu dyrektora. Zapukałam do drzwi, a po usłyszeniu głośnego wejść, weszłam do środka.
    Podeszłam do pana Samuela. Mój dyrektor był bardzo wymagający. Miał ok. 50 lat. Brązowe włosy zaczesane do tyłu, oraz wąsy. Miał lekki brzuszek. Był ubrany w garnitur.
    Podeszłam do jego biurka. Ten patrzył na mnie bardzo uważnie.

    – Panie dyrektorze.

    – Cassandro…dobrze że cię widzę. – powiedział nie odrywając ode mnie wzroku

    – Coś się stało?

    – Spokojnie to nic złego. – mówiąc to ciągle się na mnie patrzył.
    Szczególnie na mój biust. Byłam ubrana jak zazwyczaj. Biała koszulka z podwiniętymi rękawami, dobrze pokazująca moje piersi. Do tego czarna spódniczka i buty. Nie zakładałam stanika co pewnie było widać. Pewnie spodobał mu się ten widok.
    O panu dyrektorze mówiło się różnie w szkole. Podobno bardzo lubił młode. Wiele dziewczyn podobno mu obciągnęły za dobre stopnie. Był też zboczuchem, gdy przypadkiem dotykał kogoś po cyckach czy tyłku. Ja także kilka razy to doświadczyłam ale nigdy nie doszło do niczego więcej.
    Wiem że jest w tym prawda, a potwierdza to jak na mnie patrzy.

    – O co chodzi?

    – Twoje oceny od początku są bardzo dobre. Nawet z przedmiotów które przez długi czas sprawiały ci problemy. Jednak chodzi mi o coś innego.

    – O co panie dyrektorze? – gdy spytałam, on wstał i ustał naprzeciwko mnie opierając się o swoje biurko. Zauważyłam duże wybrzuszenie w jego spodniach.

    – Doszły mnie słuchy że od znowu zaczęłaś ubierać się wyzywająco. W poprzednim roku było to samo. W szkole tak nie przystoi. – wtedy odszedł od biurka i okrążył mnie, po czym stanął za mną. Ja zrobiłam się czerwona na twarzy. Kurwa, wiedziałam że komuś się to nie spodoba.

    – Ale proszę pana ja… – przerwałam gdy poczułam jego dłonie na moich piersiach. Stał za mną i masował mi je przez materiał koszuli.

    – Rozumiem że chcesz pokazać jakie masz ciało. Wiem że tak kusisz…szczególnie chłopców. – stał bardzo blisko. Zrobiłam się bardziej czerwona. Czułam jak jego penis dotyka mnie z tyłu.

    – Panie dyrektorze… – powiedziałam będąc już rozpalona. Jego dotyk tak na mnie działał, że miałam już mokre majteczki. Nie mogłam wydusić słowa, gdy jego ręka weszła pod koszulkę macając pierś i mocno trzymając sutek. Gdy przestał poczułam niedosyt. Znowu oparł się na biurko.

    – Cassie…jesteś piękną dziewczyną. Niejednemu się podobasz. Jeżeli mam przymknąć oko na twój ubiór… – wtedy rozpiął swój pasek i ściągnął spodnie. Jego kutas może nie był długi, za to to był gruby i widać mu było żyły. – …zrób to co należy.

    Wiedziałam co należy. Uklęknęłam i trzymałam go w ręku, pomału masując.

    – Ależ gruby…

    – Podoba ci się prawda?

    – Bardzo.

    Zaczęłam powoli ssać czubek jego kutasa a w dłoni trzymałam jego jajka. Z każdą chwilą coraz bardziej pochłaniałam jego dość pokaźnych rozmiarów kutasa, zaczynałam coraz szybciej ruszać głową i mocniej ssać.

    – Śmiało… – wtedy złapał mnie za głowę i zaczął szybko dociskać do końca penisa. – pokaż jaką kurwą jesteś.

    Był mocny i brutalny. O dziwo to powodowało u mnie większą rozkosz. Całe szczęście że teraz nikt nie wchodził do gabinetu. To by był dopiero przypał. Tak mocno poruszał głową że dławiłam się jego drągiem. Ślina zaczynała wypływać mi z ust, aż było słychać charakterystyczne mlaskanie. Po jakimś czasie oderwałam się od jego chuja. Ledwo go mieściłam w buzi. Ale udało mu się wsadzić mi do samego końca gardła.

    – Dobrze panno Cassie…teraz się jeszcze pobawimy.

    – Ogghh…co pan każe… – ledwo powiedziałam.

    – Pokaż mi to co tak ledwo zakrywasz. – wtedy rozerwał mi koszulkę ukazując moje piersi. Znów zaczął je masować, co bardzo mnie pobudzało. Jedna jego ręka wylądowała pod spodem mojej spódniczki. Poczułam dreszcze gdy dotknął mi cipki przez materiał majtek.

    – Ohhh…

    – Hmm…widzę że też tego pragniesz…ściągnij je.

    Zaczęłam zdejmować moje majtki. Gdy były już na ziemi, pan Samuel złapał mnie za ramiona i skierował na biurko. Podwinęłam spódnicę i pokazałam mu moją pizdę. Oparłam się wtedy o biurko, wypinając dupę w kierunku dyrektora.

    Widziałam jak dyrektor zagryza wargę patrząc mi się na dupę.
    Pan Samuel nic nie mówiąc przyłożył żołądź fiuta do mojej cipki. Naparł się i włożył go. Chciałam przyzwyczaić się do grubości fiuta, jednak on mi nie pozwolił. Zaczął mnie ostro pierdolić. Jebał mnie zawzięcie, jakby chciał mnie ukarać. Ja głośno jęczałam czując jak jego kutas, wypełnia mnie całą. Ręką trzymał mi mocno dupsko, dając mi mocne klapsy.

    – Ooooooggghh…oooo…tak…tak…

    – Lubisz to prawda… – i klaps. – lubisz co, dziwko…powiedz to. – znowu klaps.

    – Tak…lubię to…

    Jęczałam gdy przyśpieszył. Sapał cicho, jak dobijał do końca swojego fiuta. Po czasie wyjął ze mnie fiuta. Poczułam pustkę.

    – Połóż się na biurko. To nie koniec.

    – Jest pan taki mocny… – szybko włożył mi go do środka jak tylko położyłam się na biurku i podniósł mi jedną nogę.

    – Widzę że cię to kręci…lubisz na ostro co?

    – Baaaardzooo… – zawyłam jak dobijał znowu do końca.

    – Gdy zrobisz mi dobrze…może przymknę oko na to jak chodzisz po szkole. – ciężko mi było przetrawić co powiedział. Kiwnęłam jedynie głową. – jesteś zajebista…

    – Ohhh…

    Ruchał mnie tak jeszcze przez jakiś czas. Dodatkowo macał mnie po piersiach, szczypiąc w sutki oraz palcami jeździł mi po łechtaczce. Robiąc tak sprawił że mój orgazm nadszedł szybko. Pan Samuel to poczuł.

    – Widzę że ty już doszłaś…ale jeszcze pora na mnie. – powiedział złośliwie się uśmiechając.

    – Chce pan…ooohhh…w drugą…dziurkę?

    – Ooo…taka aż jesteś. Dajesz nawet drugą dziurę. Niezła z ciebie kurwa Cassie.

    – Tak…jestem pana kurwą…

    Wtedy wyszedł ze mnie i znowu obrócił mnie na biurko. Z mojej pizdy poleciały moje soczki które to też spływały po jego fiucie. Dyrektor jeszcze na szybko klęknął za mną i zlizał mi cipę. Miał cudowny język. Dodatkowo pieścił moje kakaowe oczko. Wzdrygnęłam gdy włożył mi język do odbytu.

    – Mmm…jesteś słodka.

    W końcu jednak wstał, wziął kutasa i trochę pocierając włożył go do środka odbytu. Od razu do końca. Prawie krzyknęłam gdy to zrobił.

    – O ja pierdolę…Cassie, ależ jesteś ciasna.

    – Oooooggghh… – tylko jęczałam. Nic nie mogłam mówić.

    Dyrektor wsuwał się po odbycie kilkadziesiąt razy. Moja dupa zaczęła mi płonąć. Gdy zaczął głośniej jęczeć, czułam że i on zbliża się do końca. Po chwili poczułam jak spuszcza mi się do odbytu. Ogarnęło mnie błogie uczucie. Po chwili wyszedł ze mnie, a po nim struga nasienia, wylała mi się z odbytu i skapała na dywan w gabinecie. Dotknęłam tam ręką, a potem zlizałam z palców. Odwróciłam się i widziałam zadowolony wyraz twarzy dyrektora.

    – Niezłe z ciebie ziółko, Cassandro. Trzeba to przyznać. Wybacz jeżeli byłem zbyt brutalny, ale jak sama widzisz, ten wyzywający ubiór tak działa na ludzi.

    – Domyślam się. Nic się nie stało dyrektorze, był pan świetny. Przepraszam za to, obiecuje że będe się inaczej ubierać.

    – To nie będzie konieczne. Przymknę na to oko.

    – Jej…dziękuje. – uśmiechnęłam się do niego. Dyrektor zaczął ubierać się. Ja także ubrałam majtki i zapiełam koszulę. Gdy już byliśmy ubrani ten powiedział.

    – Więc twoja sprawa jest już załatwiona. Możesz odejść. – kiwnęłam głową i już szłam do wyjścia. – A Cassie…? – odwróciłam się.

    – Tak?

    – Powiedz swojej koleżance, Natalie żeby się u mnie stawiła. Ona także zaczęła się wulgarnie ubierać. Muszę z nią to…omówić. – już wiedziałam co ma myśli.

    – Oczywiście, przekażę jej.

    – Dziękuje.

    Wtedy już wyszłam z gabinetu. Tyłek mnie bolał jak szłam po korytarzu. Jebany, sprośny zboczuch który zajebiście rucha. Nie jest taki zły.
    Powiem Natalie jedynie że wzywa ją dyrektor. Nie powiem o co chodzi i co zrobi.

    Ciekawa jestem jak zareaguje.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Powrot od kochanka

    Adam siedział na kanapie w swoim salonie, nie mogąc skupić na niczym myśli. Włączył kolejny odcinek serialu, ale złapał się na tym, że po kilku minutach zgubił wątek i nie miał pojęcia co się działo na ekranie. Ciągle tylko nerwowo zerkał na telefon. Jego żona – Patrycja,  pierwszy raz poszła do kochanka – do jego mieszkania. Wcześniej wychodziła sama lub z koleżankami na kluby, wychodziła też na spotkania z nim – z Pawłem. Ale dzisiejszego wieczora poszła pierwszy raz  do niego. Oczywiście ustalali to wcześniej bardzo szczegółowo, określając granice oraz upewniając się co do akceptacji całej sytuacji przez Adama. Właściwie była to jego fantazja, ale emocje w praktyce były silniejsze niż się spodziewał. Był równocześnie strasznie podniecony całą sytuacją, jak i zdenerwowany i zazdrosny. Podniecała go myśl, że Patrycji będzie dzisiaj dobrze, że się wyszaleje i dozna rozkoszy, widział jaka była nakręcona przed wyjściem. Adam wspominał teraz w myślach, że cipka jego żony wilgotniała jej już na samą myśl o dzisiejszym wieczorze, kiedy on nakładał na nią koronkowe stringi. Widział w jej oczach żar, kiedy drobiazgowo przygotowywała swój makijaż. Jednak wbrew swoim przypuszczeniom czuł również pewien niepokój i zazdrość. Pomyślał że negatywne emocje ostudzi choćby najmniejsza wiadomość od Patrycji. Prosił ją o kontakt, ale ostatecznie to ona miała zadecydować czy się odezwie czy nie. Tak więc Adam zerkał bez przerwy na telefon, zaczynając snuć czarne myśli o tym, że jego ukochana nie odezwie się przez najbliższe godziny. Po chwili jednak usłyszał znajome wibrowanie telefonu. Niemal zerwał się na równe nogi i rzucił okiem na ekran. Tak, to była ona! Postanowił wyrównać oddech i dopiero wtedy odczytał wiadomość: „Kochanie ale jestem napalona. Wypiliśmy po kilka drinków XD On jest taki męski, przystojny, muszę go dzisiaj mieć, kocham Cie ;*”. Adam poczuł jak twardnieje. Zaczął sobie wyobrażać tą sytuację, kiedy pijana Patrycja siedzi w mieszkaniu Pawła i patrzy na niego z pożądaniem. Przypomniał sobie jej zapach i wilgotność. Jak bardzo mokra musiała być teraz? A jak będzie jak on zacznie ją rozbierać? Dotykać? Przerwał na chwilę myślenie, żeby jak najszybciej jej odpisać: „Baw się dobrze kochanie ;* Napisz jeszcze co u Ciebie bo umieram z tęsknoty. O której wrócisz?”. Telefon nie odpowiadał, a jego penis był już twardy jak skała na myśl, co jego ukochana może teraz robić. Po upływie całej wieczności, telefon znowu znajomo zawibrował. Ona! „Będę późno, ale chcę żebyś na mnie czekał”. Adam wiedział, że nie byłby w stanie zasnąć, będzie wiernie czekał na swoją ukochaną żeby przywitać ją od razu po powrocie, nie tracić ani chwili. Już miał odpisać, kiedy na czat wskoczyło zdjęcie. To było selfie, na którym była Ona! Była naga, bez czegokolwiek na sobie, ale nie pokazała za wiele. Podczas kiedy Patrycja robiła zdjęcie prawą ręką a lewą zasłaniała swoją cipkę, dłonie stojącego za nią mężczyzny zasłaniały jej piersi. Adam poczuł jak targają nim skrajne emocje. Zaraz na czat wskoczyła również wiadomość: „Sorry kochanie, ale Paweł mówi że chwilowo jestem dla niego, więc więcej nie mogę Ci pokazać 🙁 Ależ mam na niego ochotę, cała pływam”. Adam czuł olbrzymie podniecenie. Jeszcze chyba nigdy tak bardzo nie pragnął dotknąć jej piersi. On może chwilowo tylko o tym fantazjować, a obcy facet ma je do własnej dyspozycji. Nieoczekiwanie dla siebie, poczuł falę zazdrości i złości. Telefon zamilkł, musieli oddawać się już nieziemskim uniesieniom. Po kilkunastu minutach które zdawały się trwać wieczność, telefon wreszcie zawibrował. „Ale mnie wyruchał, ledwo żyję 😀 Kocham Cię za to że mi na to pozwoliłeś, nawet nie wiesz jak bardzo było warto”. Odpisał natychmiast: „Cieszę się że było Ci dobrze ;* To co, wracasz już?”. Również bardzo szybka odpowiedź: „Haha 😀 No co Ty, zaraz wracam na drugą rundę”. Adam nie wiedział co ze sobą zrobić. Pozostało mu tylko czekać na ukochaną, bo nie spodziewał się już żadnych wiadomości aż do jej powrotu.

    *

                Adam zgubił rachubę czasu przez rozbiegane myśli, ale czuwał niczym na warcie. Z rozmyślań wyrwał go w końcu dzwonek do drzwi. – Oh, to ona! Wróciła, nie wierzę! Wróciła! – Rozemocjonowany podbiegł do drzwi, otworzył natychmiast. Stała w nich jego bogini, z biustonoszem w dłoni. Z uwagi na bardzo głęboki dekolt sukienki,  jej biust wyglądał bardzo kusząco. Kiedy tylko przekroczyła próg domu, Patrycja rzuciła się na męża, całując go jak podczas ich pierwszego razu.

    – Patrycja, jak było? Umierałem tu z tęsknoty – dukał Adam pomiędzy pocałunkami, którymi był obsypywany. Patrycja przestała na chwilę całować męża i spojrzała na niego, z bardzo szelmowską miną. Nie pamiętał kiedy ostatnio widział taką iskrę w jej oczach.

    – Zajebiście było. Za pierwszym razem wziął mnie na szybko, bardzo ostro. – Mówiąc to, zaczęła się rozbierać. Jej uwolnione spod sukienki piersi seksownie zafalowały. Adam stał jak zamurowany – Ruchał mnie na stojąco, potem na stole. Wchodził tak głęboko, jeju nawet sobie nie wyobrażałam jak to się odczuwa. Robił to tak mocno, był taki męski…

    – A co było po przerwie? – zapytał łamiącym się głosem Adam. – Patrycja stała przed nim już tylko w stringach i szpilkach.

    – Przestań już nudzić, chodź tu, tak strasznie chcę się z Tobą kochać. Bierz mnie najczulej jak potrafisz. – Adama nie trzeba było długo namawiać, szybko pozbył się ubrań i zwierzęco rzucił się na żonę, zaczął ssać zapamiętale jej sutki, pieścić piersi, szarpać za włosy. – Spokojnie kochanie, jestem Twoja, chcę romantycznie! Ściągnij mi majtki. – Adam posłuchał i zaczął powoli odsłaniać jej boską cipkę. Oh! Cała lepiła się od spermy! Aż z niej kapało. Adam był zdezorientowany.

    – No kochanie, nie bądź taki. Wiedziałeś że będę się z nim ruchać. Skończył w środku, ale to nie było zakazane w naszej umowie. Przysięgam, nie całowałam się z nim. – popatrzyła na niego napalonym wzrokiem. – Ale inne rzeczy robiliśmy… chcesz wejść do środka? Mam już ją nawilżoną… – Adam wyłączył myślenie i wszedł w nią. Poczuł nieziemską rozkosz, mimo że była wyraźnie szersza niż zazwyczaj, nie wspominając o poziomie nawilżenia. Ale był tak stęskniony i napalony, że mimo to odczuwał mocno każde pchnięcie, które smakowały jak nigdy dotąd.

    – Kochanie – westchnęła Patrycja – Jest różnica jak jestem po kimś? – Adam spojrzał na nią wzrokiem napalonego, wyposzczonego nastolatka.

    – Tak, ale jesteś jeszcze bardziej podniecająca – miał problem ze złapaniem oddechu. Żona popatrzyła na niego z aprobatą. Widząc, że jest tak napalony że wkrótce mógłby dojść, wskazała gestem żeby przestał.

    – Chcesz wiedzieć co było dalej? – spojrzała na męża, który nie był w stanie odpowiedzieć, ale jego wzrok nie pozostawiał wątpliwości. – Świetnie. Więc wyjdź ze mnie i mnie wyliż. Do czysta! – Adam niechętnie wyciągnął penisa z boskiej, mokrej cipki żony i posłusznie uklęknął przed nią. Było to zupełnie nowe doznanie. Często robił jej minetę, ale teraz smakowała przecież innym mężczyzną! Mężczyzną, który nie dawno uprawiał z nią seks i doszedł w niej! Zniecierpliwiona i napalona Patrycja przycisnęła twarz męża do swojej cipki i lekko zacisnęła uda.

    – Wyczyść mnie dokładnie. Ooo tak, dobrze, zasługujesz na dalszy ciąg opowieści. Po krótkiej przerwie na odpisanie Ci na wiadomość, wzięłam jego penisa do ust. Stanął mu prawie natychmiast. Oh połknięcie jego penisa to było spore wyzwanie, bo jest ogromny! Na początku myślałam, że nie zmieszczę go do ust, ale po jakimś czasie mi się udało. Haha myślałam że się uduszę, ale jego reakcja była nieoceniona. – Adam zapamiętale czyścił cipkę żony, patrząc na nią z dołu. Widać było jak buzują w nim skrajne emocje. Widać było w jego oczach zwierzęce podniecenie – Przerwałam w odpowiednim momencie, zanim zbliżył się do orgazmu. Ale był wtedy w takim stanie, że zrobiłby wszystko żeby go osiągnąć. Penis tak mu się naprężył, że przez chwilę poczułam lęk, czy przetrwam jak mi go wsadzi haha. Połykaj wszystko kochanie! A wracając do Pawła, tak naprawdę nie wyobrażałam sobie, żeby mi go wtedy nie wsadził. Więc weszłam na łóżko i wypięłam do niego tyłek. – Mówiąc to wstała i odwróciła się, eksponując to, co nie tak dawno widział jej kochanek.

    – Jest już czysta kochanie. – Adam nie mógł już wytrzymać napięcia. – Czy mogę już…? – Patrycja nie zwróciła uwagi na jego pytanie, tylko kręcąc zmysłowo tyłkiem opowiadała dalej.

    – Nie czekał na nic więcej. Wziął mnie na pieska, tak ostro jak Ty nigdy mnie nie wziąłeś. Uwielbiam seks z Tobą, ale on był inny, bardziej dziki, zwierzęcy. Ruchał mnie tak, że nie wiedziałam jak się nazywam. Trzymał mnie za dupę oboma rękami i wpychał penisa tak głęboko… a jak krzyczałam z rozkoszy. – Adam widząc, że żona z nim igra, podjął grę.

    – I co było dalej kochanie?

    – Kazał mi wstać, wziął mnie na ręce i robiliśmy to na stojąco. – Mówiąc to, Patrycja symulowała ruchy w  górę i w dół stojąc na środku pokoju, jej piersi nieziemsko zafalowały. – Nadziewał mnie na siebie, nie mogłam złapać oddechu. Wiedziałam że nie mogę go pocałować, więc chwyciłam go mocno za włosy, a drugą ręką wpiłam mu się w plecy. On jakby tego nie zauważył, tylko dalej brał mnie ostro. Zaczęłam przeżywać kolejne fale orgazmów. – Pchnęła męża na łóżko, i usiadła na nim. Będąc na górze panowała w pełni nad sytuacją. Oboje westchnęli głęboko.

    – Na koniec położyliśmy się na podłodze, już nic się nie liczyło. Chciałam żeby doszedł we mnie, do pełnej satysfakcji brakowało mi tylko ciepła jego spermy w sobie.

    – Rozumiem kochanie – wystękał Adam, z trudem łapiąc oddech, patrząc na falujące nad jego twarzą cycki. Patrycja zmieniła pozycję tak, że byli bardzo blisko przytuleni.

    – Jak tylko doszedł, a ja zaczęłam łapać kontakt z rzeczywistością, zaczęłam od razu myśleć o Tobie kochany. On dał mi orgazmy, niesamowicie mnie wyruchał, ale wiedziałam, że Ty tutaj na mnie czekasz stęskniony i napalony. Myślałam o Tobie mój ukochany, leżąc u niego na podłodze, z drżącymi udami i spermą wypływającą z mojej cipki – Adam zaczął odpływać, ilość doznań i skrajnych emocji jakie przeżył tego wieczoru sprawiły, że poczuł zbliżający się najmocniejszy orgazm swojego życia. Krzyknął przeciągle, a Patrycja patrzyła na niego z satysfakcją i uczuciem.

    – Jesteś najlepsza. Zasłużyłaś na to co on Ci dał… – wystękał Adam, a żona spojrzała na niego z satysfakcją. Pocałowała go w usta, bardzo czule. – A teraz przygotuj mi kąpiel, bo jestem wykończona.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    XYZ
  • Ciotka Bozena cz. 3

    Rozdział 3

    Robert brał prysznic, chłodząc krocze letnim strumieniem ze słuchawki. Poranek nie był najgorszy, być może przespał poranny wzwód. Nie do końca oswoił się z klatką lecz nauczył się z nią w miarę obcować i poruszać. Była sobota, godzina 10:00, zszedł do kuchni na spóźnione śniadanie.
    -Robert, ciocia nas odwiedziła, chodź przywitaj się i zjedz coś.
    Robert poczuł się dziwnie, co za perfidna baba pomyślał. Ciotka uśmiechała się i wyglądała jakby nic się nie stało.
    – Wstał królewicz! Dzięki wczoraj za pomoc.
    -Nie ma sprawy ciociu. Robert zaczął przygotowywać sobie śniadanie, zaczął myśleć nad postawą, postanowił być miłym dla Bożeny, może dzięki temu uwolni go z tej pieprzonej klatki.
    -Ciociu może jesteś głodna? Robię sobie.
    -Renata co mu się stało? Taki miły haha. Ciotka była miło zaskoczona zachowaniem Roberta.
    -Też się dziwie haha. -Odparła mama.
    -Dzięki Robert nie, ale jedną herbatę skończyłam to możesz zaparzyć mi drugą.
    -Zapytać się to jeszcze wyśmieją. Dobrze zaraz Ci przyniosę.
    Robert czuł wzrok ciotki na kroczu, musiał założyć bardzo luźne spodenki i długą bluzę by nie było jej widać. Ciotka zaś miała ukryty ubaw widząc Roberta w niewygodnej klatce, próbującego ją zatuszować.
    -Robert, ciocia dzisiaj prosi Cię o pomoc. -Robert pomyślał jaka znów pomoc, zaczął domyślać się o co chodzi.
    -Tak, chce Cię poprosić, mam jeszcze kilka kartonów a mówiłeś wczoraj że dzisiaj wybierasz się do Maćka na domówkę, akurat masz po drodze podskoczyć do mnie. -Robert pomyślał że nieźle sobie to ciotka uknuła, poczuł na samą myśl jak krew napływa mu do penisa.
    -Dobrze ciociu, przecież wiesz że możesz zawsze na mnie liczyć.
    -Nie poznaje go! -odparła mama. – ale to dobrze, niestety ja was zostawiam, muszę podjechać do paczkomatu, to cześć Bożenko. A Ty Robciu wstaw zmywarkę jak skończysz.
    Zostali sami, mogli swobodnie zmienić temat rozmów.
    -Imponujesz mi Robert, miło mnie dzisiaj traktujesz, jak nigdy. Widzisz jak klatka dobrze na ciebie działa? A właśnie jak Ci się dzisiaj z nią chodzi?
    -Nie mógłbym inaczej potraktować mojej Pani. Jeżeli mam być szczery to źle, ale bez większej tragedii gdy nie myślę o Pani.
    -Grzeczny piesek. -ciotka poklepała Roberta po policzku. -Dzisiaj chcę Cie widzieć u mnie o 19:00, zaparkujesz w garażu i zamkniesz drzwi, potem wejdziesz do domu, zamkniesz za sobą, rozbierzesz się i będziesz czekał na mnie w pozycji na pieska, teraz zawsze będziesz zaczynał w ten sposób.
    -Dobrze, będę punktualnie. Dziękuję Pani za zaproszenie.
    Był wieczór, Robert znalazł się pod domem Bożeny, wg. poleceń zaparkował w garażu, wszedł do domu, rozebrał się i czekał na nią w poleconej pozycji, czuł nawet ulgę w kroczu w tej pozycji. Po chwili słyszał jak ciotka schodzi z góry, słyszał dźwięk obcasów idący w jego kierunku, w tej pozycji jego widoczność była ograniczona, widział jedynie lub AŻ stopy ciotki, czarny lakier i klapki na obcasie z odkrytą piętą.
    -Przywitaj się. -Robert ucałował stopy ciotki, dodając “dobry wieczór Pani”
    Poczuł jak ciotka zakłada mu coś na szyję, rozpoznał że to pasek. Zapięła smycz, naciągając ją.
    -Zdecydowanie lepiej, trzeba Cię wytresować zanim pozwolę Ci się swobodnie poruszać. -Bożena zaczęła ciągnąć za smycz do salonu, Robert robił koślawe kroki, starał się nadążać tak by nie dusiła go obroża.
    -Wstań, baczność. -Robert stanął z wyprostowaną postawą.
    Ciotka gładziła go zadziornie szpicrutą po ciele, sunąc po sutkach, klatce piersiowej, brzuchu, udach, kroczu. Klatka Roberta idealnie była niemal wypełniona penisem.
    -Nie widzę powodu by ją zdejmować, gdyby tak było to byłaby wypełniona a Twoje jaja ściśnięte i wyparte do przodu. W kuchni znajdziesz wino, podaj mi je należycie i ogarnij w zlewie, masz na to kwadrans.
    Robert skłonił się i potwierdził polecenie, odwrócił się i dostał mocny strzał szpicrutą w tyłek, usłyszał jedynie świst i mocny przeszywający ból na pośladku. Poszedł do kuchni.
    Wykonał polecenie ciotki i obsłużył ją należycie.
    -Kładź się na podłodze śmieciu. -ciotka wskazała miejsce. -buty mają być czyste.
    Ciotka popijała wino, w tyle leciał winyl z przyjemnym jazzem, był wieczór w a domu paliło się delikatne światło w ciepłej barwie.
    -Zdejmij buty. -Robert zaczął zdejmować.
    -Zębami głąbie! -klepnęła go lekko w policzek.
    -Teraz wąchaj! -Ciotka czuła przepływ powietrza pod stopami, Robert zaciągał się jak potrafił, był to dla niego idealny zapach, naturalny, lekko spocony, chwilami czuł że jej stopy są lekko lepkie co go nakręcało. Zapomniał o klatce która była już mocno napięta.
    -Teraz zacznij je lizać, ma mi być przyjemnie.
    Robert zaczął całować i lizać, ciotka od czasu do czasu zmieniała stopę nad jego ustami, podając mu wygodnie. Robert lizał jak oszalały, jego język tańczył pomiędzy palcami Bożeny, był cały obśliniony, oduczył się niechcący przygryzać jej stopy, gdy to robił ciotka pociągała za smycz, w ten sposób uczył się co jest dla niej przyjemne a co nie. Ciotka siedziała wygodnie w fotelu, z wyciągniętymi rękami na oparciach a głowa zarzucona do tyłu, miała zamknięte oczy i uśmiech, było jej bardzo przyjemnie. Robert czuł ogromny ból w kroczu, czuł że zaraz jego 18 letni penis przebije ją.
    -Otwórz szeroko usta! -ciotka zaczęła wsuwać i wyciągać stopę, rozciągnęła trochę Roberta tak by jej stopa rozmiar 38 mieściła się cała. Zaczęła go dławić dojeżdżając do oporu. Robert wił się i krztusił. Ciotka wyjmowała ociekającą strugami śliny stopę po czym wkładała ją ponownie. Uderzała go miejscami szpicrutą by dodać dodatkowych efektów, raz w wewnętrzną stronę ud, raz w brzuch, w klatkę.
    -Nawet dajesz radę, od rana jesteś miły, nie narzekasz, wytrzymujesz, uklęknij.
    Ciotka wstała i skrępowała jego ręce za plecami, ponownie usiadła w fotelu przed klęczącym Robertem i pokazała mu klucz. W oku Roberta pojawił się błysk, ale starał się być opanowanym.  
    -Zasłużyłeś na zdjęcie klatki psie szybciej niż myślałam, ale masz mi za to ładnie podziękować.
    Bożena zdjęła klatkę, Robert poczuł ogromną ulgę, zamknął oczy i delektował się, jego penis zaczął wyrastać spod klatki, wyglądał dziwnie- nieforemnie, z czasem zaczął nabierać dawnego kształtu. Wokół rdzenia penisa i jąder założyła opaskę, przepinając smycz z obroży na obrożę na penisie.
    -Co masz teraz zrobić?
    -Dziękuję Pani za uwolnienie, marzyłem o tym.
    Ciotka zaczęła wolno ściągać sznurek, rozłożyła nogi na oparciach fotela i podwinęła spódnicę, oczom Roberta ukazały się czarne koronkowe majtki, ciotka złapała go za włosy i przyłożyła twarz do swojej muszelki, Robert napierał nosem na majtki ciotki. Jego penis wyglądał jak lufa armaty z której ciągnął się płyn, ciotka zaś miała zamknięte oczy i grymas przyjemności na twarzy, dociskała go sterując jego włosami.  
    Po kilku minutach zsunęła majtki, a Robert wreszcie mógł zobaczyć jej muszelkę, była gładko ogolona jakby 10 minut temu.. wyżej łechtaczki był zostawiony delikatny pasek włosków. Robert pomyślał że pewnie kiedyś to było modne a ciotka zatrzymała się w tamtych czasach, nie mniej bardzo mu się to podobało.
    -Otwieraj pysk! -ciotka włożyła majtki do ust Roberta i ponownie docisnęła jego twarz do cipki. Robert czuł specyficzny zapach cipki i smak w ustach, pieścił ją nosem, oddychając głęboko. Ciotka pojękiwała. Wyjęła mu majtki i rzuciła gdzieś obok fotela, chuj, jebać to gdzie.
    -Wyliż ją.
    Robert czekał na ten moment, zaczął całować ją wokół i lizać otwartym językiem, dół – góra. Czuł jak jego język rozdziela wargi ciotki i zatapia się po środku kończąc na wgłębieniu na dole, czuł tam ogromne ciepło, soki wręcz szczypały go w język. Jego broda była cała wyklejona w sokach Bożeny, nie mógł złapać dobrze równowagi ze skrępowanymi rękami, momentami podpierał się na jej cipce liżąc ją i napierając. Ciotka zaczęła pociągać za smycz pociągając jego jaja w górę, pomyślał że to znak by przejść do samej łechtaczki. Ciotka zaczęła masturbować się a Robert jednocześnie lizał. Było im bardzo przyjemnie, ciotka sprawiała wrażenie jakby zaraz miała dojść, była zajęta sobą a Robert jej tylko pomagał, krzyknęła “przystaw pysk!” i trysnęła prosto w usta Roberta, poczuł słonawy i dziwny smak, przełknął wszystko, był tak nagrzany że zakładam że nie wiedział jak ma na imię gdyby ktoś go zapytał.
    -Grzeczny pies! Teraz już nawet do kibla nie musze chodzić, mając taki pisuar na szczyny obok.
    -Robert jeszcze lizał cipkę ciotki a ona siedziała w bezruchu, powoli zbierając siły.
    Po chwili kopnęła go w kroczę, które i tak było obolałe od przepełnienia.
    -Posprzątaj parkiet pod fotelem, nie złapałeś wszystkiego niedojdo. – Robert zaczął wstawać pewnie po papier a ciotka ściągnęła go za jaja. -Gdzie kurwa? Pyskiem do sucha.
    Robert wylizał całą podłogę, po czym znów klęczał przed ciotką, ciotka pochyliła się i załapała w uścisku dłonią jego wiszące obolałe jajca, przygniatała je delikatnie i zwalniała nacisk, powtarzała tę czynność przeszywając jego oczy drapieżnym wzrokiem, Robert patrzył błagalnie i syczał z bólu w który Bożena wierzyła.
    -Prosz-sz-ę Pani-ą-ą to bardzo boli
    -Jak wytrzymasz to spotka Cię nagroda. -Ciotka pastwiła się, chciała go znów złamać.
    Jedną dłonią powtarzała te tortury jąder a drugą naciągała jego penisa, pierwszy raz Robert został dotknięty tam. Odczuł olbrzymią przyjemność połączony z bólem, kto zna to uczucie to wie o czym pisze. Ciotka widziała że Robert jest na skraju, że zaraz wystrzeli.
    -Prosz-ę o ulg-ę Pani-ą-ą. -Oczy Roberta zaszkliły się i popłynęły łzy, ciotka osiągnęła cel.
    -Klęcz przede mną tyłem do mnie, głowa na ziemi, dupa wypięta do góry.
    Robert pokracznie przyjął pozycję, był jak w transie, ból połączony z maksymalnym napaleniem.
    -Przyjmujesz 10 batów szpicrutą i pozwalam Ci dojść, w innym przypadku zamykam Cię do klatki z pełnymi jajami.
    -Przyjmuje baty i proszę o orgazm. -Robert wyksztusił złamanym głosem, był w takim stanie że było mu już obojętne co ciotka z nim zrobi.
    Bożena zaczęła bić w pośladek, Robert liczył, jeden, dwa, trzy, cztery, wiercił się a ciotka stawiała go do pionu ściągając jego jaja i trącając go nogą. Przy 8 razie Robert przewrócił się i popłakał, błagał ciotkę, ona nieugięta wymierzyła mu w sumie 12 razy za brak współpracy. Robert leżał z czerwoną dupą na podłodze, obsmarkany.
    -Chodź tu do mnie. -Robert po chwili jakoś zebrał się i wstał i podszedł na kolanach, ciotka przyjęła go do siebie kładąc jego głowę na łonie, głaszcząc ją i mówiąc do niego jednocześnie.
    -Już dobrze Roberciku, wiesz że chce dobrze dla Ciebie, no nie płacz już malutki
    Robert uspokoił się, kipy przestawały lecieć mu z nosa, bełkotał -dziękuje Pani za wychowanie, wiem że to z troski o mnie.
    -Kładź się na podłodze, no już. Możesz wziąć sobie poduszkę pod głowę.
    Ciotka objęła jego penisa bosymi stopami, była delikatna, poruszała nimi. Gładziła jego sterczącego penisa. Robert zasłużył na to. Chwilami dociskała jaja. Robert leżał w pół przytomny, dupa go piekła po wcześniejszym laniu, jaja bolały go z nagromadzonej spermy.
    Stopy ciotki wędrowały od trzonu ku górze, robiąc różne zawijasy na żołędziu. w Pewnym momencie położyła ciężko swoją stopę na brzuchu Roberta, na stopie leżał przygięty jego penis a drugą stopą suwała, w pewnym momencie z penisa Roberta wystrzeliły potężne pokłady spermy, ciotka czuła pod stopami jak jego penis pulsuje z każdym strzałem. Na jej stopach poczuła gęstą i ciężką, ciepłą białą spermę, pokryła jej stopę, reszta spermy wylądowała na brzuchu i klatce Roberta. Rober leżał niczym martwy, spinając i rozluźniając spięte mięśnie nóg. Podobał się ten widok ciotce, nabrała jedną stopą rozrzuconą spermę z ciała Roberta, jej czarny pedicure pokrył się białą pierzyną i podstawiła mu pod usta.  
    -Sprzątaj po sobie, do czysta.
    Robert otworzył usta a ciotka wepchnęła mu obspermioną stopę, czuł słony ciepły smak, ssał do czysta, w tej chwili już nic nie miało dla niego znaczenia. Ciotka ponownie zrobiła to z drugą stopą która leżała na jego brzuchu, uniosła ją w kierunku ust Roberta, gęsta sperma młodzieńca rozlewała się, wisząc ze stóp ciężko po bokach, Robert wylizał całą pozostałość po sobie.
    -Brawo psie, spisałeś się dzisiaj. Renata myśli że zostajesz dziś u Maćka, więc spędzasz dzisiaj noc w mojej sypialni, już nie mogę się doczekać aż obudzisz mnie lizaniem mojej dupy, do kibla też nie będę musiała wstawać, mój Ty szczynopijcu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dud

    Kolejny rozdział przygód Roberta i dominującej ciotki. Bożena wczuwa się doskonale, jakby czekała na ten moment całe życie. Kto wie co ich dopiero czeka!

  • Trojka przyjaciol cz.3

    – Jezusie kochany – pomyślał Dominik – to najlepsza impreza urodzinowa jaką mogłem sobie wymarzyć. – czuł się jak młody bóg. Jeszcze oficjalnie nie przekroczył dnia urodzin, ale imprezy urodzinowe zawsze robi się w weekend wypadający przed lub po dniu urodzin, jeśli ten wypada w dzień roboczy. Tak też było w jego przypadku.

    Impreza nie trwała zbyt długo. Jeden z jego kolegów z klasy przeholował z alkoholem i część gości musiała zwinąć się dosłownie po półtorej godziny od wejścia, gdyż chłopak najzwyczajniej w świecie całkowicie stracił przytomność i trzeba go było odstawić do domu. Brak benzyny w samochodzie i niemały dystans limitował możliwość ponownego powrotu na imprezę, więc gawiedź, która jechała jednym samochodem musiała wrócić razem. Chłopak na dodatek nabałaganił w łazience, ale Bartek z Aurą to ogarnęli, żeby jubilat nie musiał tego robić. Cała trójka jako jedyna zachowała trzeźwość. Jubilat nie mógł się skuć, a Bartkowi i Aurze jakoś działanie i smak wódki nie podchodziły. Poza tym brakowało im jeszcze trochę ponad rok do osiągnięcia pełnoletności. Rodzice braci w zaufaniu powierzyli im dom na noc, ale na szczęście nic nie zwiastowało zwrotu meliny i wtopy z pijanymi nieletnimi.

     

    W tym momencie Dominik czuł się świetnie. Mógłby stanąć na dziobie statku, oprzeć się kolanami o barierkę, wyciągnąć ręce i krzyczeć, że jest panem świata. Tego dnia wydarzyły się dwie zaskakujące niespodzianki. Jego koleżanka, Daria, całowała się nim ukradkiem w trakcie imprezy. Natomiast teraz odbierał tę drugą niespodziankę. Rozciągnął się wygodnie w fotelu i z zachwytem podziwiał czarną obcisłą mini sukienkę, której góra już nie ukrywała pięknie wyeksponowanych piersi. Seksowne nogi zwieńczone były butami na wysokim obcasie. Prezent od Aury był skromny, acz bardzo wymowny. W małej torebeczce było opakowanie prezerwatyw oraz czerwone stringi. Powiedziała, że ma nadzieję, że dzięki temu będzie się świetnie bawić i obiecała, że może na nią liczyć. Pocałowała go w policzek i życzyła wszystkiego dobrego z okazji urodzin. Dopiero po otwarciu torebki domyślił się, co tak na prawdę znaczyły jej słowa.

    W tym momencie siedział w fotelu, a Aura delikatnie pieściła ustami jego kutasa. Towarzystwo rozeszło się do domów, a Bartek po ogarnięciu mieszkania brał w tym momencie prysznic.

    – jestem tak głodny, że dzisiaj wykorzystam wszystkie trzy, bez ściemy – powiedział Dominik Aurze i chwycił ją potężnie za pośladek. Miał na myśli trzy prezerwatywy w zbiorczym opakowaniu. Klepnął ją w tyłek i podciągnął opiętą sukienkę, prezentując seksowny tyłek w całej okazałości. Sięgnął po prezerwatywy i wyciągnął jedną z gumek. Aura bardzo delikatnie i czule pieściła go oralnie. Dominik rozpakowaną prezerwatywę przystawił pod twarz Aury.

    – chcesz? – zapytał

    – to Twój prezent – odpowiedziała Aura

    Założył gumkę na sterczącego penisa i wstał. Aura podciągnęła sukienkę i rozsunęła zamek błyskawiczny. Z wyraźnym trudem zrzuciła z siebie ciasnawą sukienkę. Oparła się ciałem o fotel, na którym jeszcze przed chwilą siedział Dominik. Uklęknął tuż za nią i główką swojego członka przejechał po mokrej cipce. Naparł na nią i wsunął się do środka. Aura przyjemnie jęknęła. Fala rozkoszy przeszła się po ciele Dominika. Było tak ciasno, ciepło i przyjemnie, że resztkami sił musiał powstrzymywać się przed orgazmem. Utknął w bezruchu. Gdyby próbował się poruszyć do tyłu i do przodu to z całą pewnością by wystrzelił. Odczekał dłuższą chwilę i delikatnie się odsunął, żeby wejść w nią jeszcze raz. Aura chwyciła go dłonią za udo i przycisnęła do siebie, co wystarczyło. Dominik salwa za salwą dochodził prosto w prezerwatywę. Wyszedł z jej pochwy i zdjął zużytą, pełną prezerwatywę.

    – jeszcze mi nie uciekaj – powiedział pewny siebie Dominik. Jego członek nie opadł i nadal dumnie się prężył.

    – nie zamierzam – powiedziała Aura

    Cieszyła się, że ten pierwszy raz nie był tak nieprzyjemny, jak wcześniej mogła się tego spodziewać.

    Bartek wyszedł z kąpieli i zobaczył co się dzieje.

    – dobrze się bawicie? – zapytał kiedy zobaczył nagą Aurelię.

    – to tylko taki prezent – powiedział zdezorientowany Dominik. Wydawało się, jakby zapomniał, że Bartek nadal jest w domu

    – mam nadzieję, że Ci się podoba

    – to mój pomysł, ale Bartek mnie do tego ostatecznie przekonał – powiedziała Aurelia

    – czyli wszystko cool? – zapytał Dominik

    – cool, ale ona nie będzie Twoja na wyłączność – powiedział Bartek i poszedł dalej nie wchodząc do pokoju.

    – poczekaj chwilę – Dominik wszedł do łazienki. Po chwili wyszedł i goły poszedł do pokoju Bartka.

    – na pewno nie masz nic do tego? – zapytał Dominik

    – to ja ją na to namówiłem. Jest twoja. Korzystaj jak możesz – powiedział Bartek. Wyraźnie nie miał żalu.

    – jak chcesz to dołącz do nas. Może na to pójdzie – powiedział Dominik na co Bartek ochoczo przystał.

    Wrócili obaj do pokoju, gdzie oparta o kanapę czekała Aurelia. Miała na sobie jedynie buty na obcasie i stringi. Dominik wcześniej tylko je zsunął, a Aurelia widocznie umieściła je na miejscu.

    – oddam jedną Bartkowi – powiedział Dominik myśląc o prezerwatywie – zgodzisz się na to?

    – ale to Twoje… – zaczęła Aurelia

    – ja nie będę potrzebował – powiedział Bartek i zaczął rozpinać spodnie – mam nadzieję, że mogę dołączyć – zapytał Bartek Aurelii.

    – wszystko zawsze robiliśmy razem, więc chyba możesz – powiedziała Aurelia.

    Bartek zrzucił spodnie razem z bokserkami. Podszedł z twardym jak kamień penisem do Aurelii i zaczął macać jej biust. Dominik nadal trzymał się sztywno, ale zanim zaczął cokolwiek działać, też chciał najpierw całą ją zbadać. Bartek ugniatał jeden cycek, a Dominik drugi. Jeden z braci zaczął całować ją po szyi, co tylko spotęgowało przyjemne doznania Aury i oprócz wilgotności między nogami, zaczęły uginać się pod nią kolana.

    Uklękła na podłodze i chwyciła ich za członki. Przejechała dłońmi po całej długości i zaczęła od Dominika. Nachyliła się w jego kierunku i wzięła go do ust. Bardzo delikatnie bawiła się językiem. Dominik czuł tylko ciepło jej ust i wilgoć śliny. Po chwili zabawy przerzuciła się na niecierpliwiącego się Bartka. Ten aż westchnął i otworzył usta.

    – fajnie to robi. Tak namiętnie. Z czułością. Jakby dbała o największy skarb na świecie – powiedział Dominik w pochwale.

    Aurelia skupiona na pracy nawet nie wsłuchiwała się w ich uwagi. Dominik po chwili wyszedł z jej dłoni i poszedł po kolejną prezerwatywę. Po chwili wrócił i przechwycił usta Aurelii. Sam zębami rozrywał kolejne opakowanie.

    – Dobre kondomy, cieszące się najwyższym zaufaniem na rynku – pomyślał Dominik.

    Gdy Aura ustami wróciła do Bartka, zabrał z członka jej dłoń i założył prezerwatywę.

    Bartek usiadł na kanapie, a Aura klęczała na podłodze.

    Dominik wziął ją za rękę i wciągnął na kanapę. Odczytując jego znaki umieściła się między nimi. Twarzą w kierunku Bartka, tyłem do Dominika. Dominik wszedł w jej muszelkę i zaczął powoli pracować lędźwiami. Aura jęczała i zaciskała zęby.

    – no chodź, chodź, chodź, chodź, chodź… – powiedział Bartek nachylając jej twarz nad swoim penisem w pełnym wzwodzie. Aura wzięła do buzi, natomiast nie było to takie proste jak się wydawało.

    Dominik posuwał ją coraz śmielej, a nie mogła przecież zrobić też krzywdy Bartkowi. Przez całe to zamieszanie związane z nowymi doznaniami i wzmożoną uwagą, żeby nikomu nic się nie stało była bardzo zajęta. Po paru minutach Bartek doszedł w jej ustach, a Dominik podniecony sytuacją wyszedł z Aury, ściągnął kondom i wystrzelił ładunkiem nasienia na jej tyłek, uda i plecy. Chłopaki dyszeli jak po maratonie, a Aura była tak wykończona, że nie mogła się doczekać kiedy w końcu weźmie prysznic i położy się w łóżku.

    Nie mogąc się ruszyć musiała przełknąć to co miała w ustach.

    – możesz wytrzeć mi też nogi i plecy – zapytała Dominika, który chusteczką przecierał swojego kutasa. Zrzuciła w międzyczasie szpilki ze swych stóp.

    Dominik położył jedną chusteczkę na jej plecach i drugą na tyłku w miejscach, w których w blasku światła widział swoją spermę. Bartek poszedł do łazienki umyć fiuta. Zaraz za nim poszła Aura.

     

    Dominik podniósł jej sukienkę z podłogi przy fotelu i przeniósł na kanapę. Mokre chusteczki wyrzucił do śmietnika. Wszedł do łazienki, gdzie pod prysznicem stała Aurelia, która myła swoje plecy, tyłek, nogi i cipkę. Bartek stał z rozanielonym wzrokiem i wycierał okolice swojego mokrego od wody kutasa w ręcznik.

    – muszę się dzisiaj wyżyć – powiedział Domino do Barłomieja.

    – to trzeba jeszcze raz – powiedział Bartek

    Aura wyłączyła wodę i wyszła z kabiny prysznicowej.

    – no dawaj Aurora, bo my czekamy – powiedział Bartek.

    Aura zobaczyła, że u chłopaków członki pozostają w pełnym wzwodzie.

    – nie. Ja już nie dam rady – powiedziała Aura

    – no chodź, nie pierdol – powiedział Bartek i pomógł jej iść.

    – już nie mogę – powiedziała Aurelia

    – u mnie, czy u Ciebie? – zapytał Bartek brata

    – dawaj do mnie – odpowiedział Domino i zabrał ostatnią gumkę z torebki.

    – nie dam rady – powtórzyła Aurelia i padła na łóżko jak worek kartofli

    – dasz, dasz. To moje urodziny – powiedział Dominik i wszedł na łóżko obłapiając całe jej gorące ciało.

    Bartek uklękł przy jej twarzy i przystawił prężnego kutasa. Aura chwyciła go w dłoń i objeżdżała ręką od podstawy ku nasady i z powrotem. Dominik zaczął całować ją po stopach, udach i w końcu doszedł do jej cipki. Nie była już mokra i śliska jak wcześniej. Teraz była mokra od wody. Aura zupełnie się nie broniła. Dominik zaczął lizać ją po cipce, a Bartek przysunął się bliżej domagając się oralnych pieszczot z jej strony.

    – no, tak – pochwalił ją Bartek, kiedy zaczęła robić to, czego on się domagał.

    Zabiegi Dominika sprawiły, że znów jej wagina zaczęła robić się mokra i gotowa do dalszego działania, chociaż sama Aura zdawała się być wykończona i półprzytomna. Nasunął kolejną prezerwatywę na członka i wszedł w nią ponownie. Aura jęczała jak dręczony kociak, a Dominik posuwał ją coraz śmielej i energiczniej. Czuł się, jakby teraz mógł to robić przez kolejne kilka godzin. Jego penis nie reagował już tak bardzo jak wcześniej. Aura sprawiła, że doszedł dwa razy, a nadal nie miał dość. Teraz wiedział, że nie padnie tak szybko.

    – ooo boże – wyszeptała Aura – zostawcie mnie już.

    Jej oddech przyspieszył, a działania Dominika wcale nie sprawiały jej bólu. Teraz to było coś innego. Zaczęła bardzo delikatnie ssać kutasa Bartka. Dominik ciągle przyspieszał, a maltretowane ciało Aury zaczęło suwać po całej długości łóżka.

    – przynieście mi wody, błagam – wyszeptała Aura i zaczęła zanosić się jękami. Bartek podniósł się bo i tak z jej zabiegów ustami niewiele miał pożytku. Dominik bzykał ją jak w amoku, a jej usta przestały trafiać na Bartka pałkę. Aura nie chcąc przypadkowo zrobić krzywdy Bartkowi wyciągała jego przyrodzenie z ust i już tylko trzymała na nim dłoń.

    Po chwili wrócił ze szklanką wody i podał ją Aurze. Aura ledwo trafiła po nią swoją dłonią. Dominik się zatrzymał, żeby Aura mogła spokojnie się napić.

    – przynieś jej buty. Wygląda w nich mega seksownie – powiedział Dominik do Bartka i ponownie zaczął ją bzykać, ale już nie tak energicznie.

    Bartek posłusznie przyniósł jej buty z salonu i jeden i drugi umieścił na jej bezwładnych stopach. Dominik cały spocony położył się przy Aurze na łyżeczkę i nadal ją wykorzystywał.

    Aura zaczęła coraz bardziej jęczeć, aż w końcu fala ciepła i energii przeszła przez jej ciało. Dostała spazmów, a źrenice jej oczu schowały się pod powiekami. Jej piczka raz po raz zaciskała się na członku Dominika, a on nadal systematycznie ją posuwał. Aura zaczęła krzyczeć, przez co Dominik przyspieszył i w końcu sam doszedł już po raz trzeci. Tak był przy tym osłabiony, że nie mógł się ruszyć. Leżał przy sapiącej Aurze trzymając ją za pierś, a jego kutas nadal spoczywał w jej cipce. Dyszał w jej szyję i zastanawiał się, po jakim czasie dojdzie do siebie. I ona i on leżeli całkowicie wykończeni i nieruchomi. Po chwili jej cipka zaczęła walczyć z jego wiotczejącym kutasem i ostatecznie wygrała tę walkę.

    – jeszcze ja – powiedział Bartek i zaczął wpychać się między Dominika i Aurę.

    Dominik podniósł się na kolana, przerzucił nogę nad leżącą Aurą i przewalił się na drugą stronę łóżka. Był tak wypompowany, że nie dałby rady wstać. Zmęczenie brało nad nim górę. Zdjął rozciągniętego kondoma z członka i położył go na szafce nocnej.

    Bartek w tym czasie zabierał się za Aurę, która po akcji z jego bratem wyglądała na twarzy jak ryba wyrzucona na brzeg tyle, że miała zamknięte oczy.

    – co Ty robisz? – zapytała Aura łamiącym się z wyczerpania głosem.

    – no co? Dominikowi dałaś się zabawić, a mi nie chcesz?

    – jutro… – wyszeptała Aura, która do tej pory nie ruszyła się z miejsca.

    – jutro też – powiedział Bartek

    Przeciągnął fiuta po jej wargach sromowych, które aż ociekały śluzem.

    – ale nie mam gumek, więc musimy spróbować w tyłeczek – rzekł Bartek

    – Bartek, nie… – cicho poprosiła Aura

    – co nie? Dominikowi dałaś się rozdziewiczyć. Chyba mi też coś się należy – powiedział Bartek.

    Dominik wyczerpany sesją orgii zasnął twardym snem.

    Bartek złapał Aurę za szyję i nachylił się nad nią

    – chcesz tego? – zapytał napierając fiutem na jej odbyt

    Aura nic nie powiedziała. Wychrypiała jakieś zupełnie niezrozumiałe dźwięki. Nie miała siły się opierać. Wilgotny od preejakulatu, śliny i soczków Aury fiut w końcu sforsował jej odbyt niczym taran. Aura wydała z siebie pisk, a potem schrypiałe ciche jęki. Suchość w gardle i ustach nie pozwalała jej na jakąkolwiek konwersację w tym momencie.  Dłonią zapierała się o jego udo.

    Bartek napierał powoli wsuwając się do środka coraz głębiej. Ostrożnie cofnął się do tyłu i naparł ponownie. Poruszył lędźwiami kilkanaście razy i spuścił się do środka stękając z zadowolenia. Położył się przy Aurze i szepnął jej do ucha:

    – jesteś mega seksowna

    Aura oddychała szybko i głęboko.

    – wody – wychrypiała

    – co? – zapytał Bartek

    – no wody mi daj – powtórzyła Aura

    Bartek podał jej prawie opróżnioną już szklankę. Aura z wdzięcznością pociągnęła łyk wody.

    – ała – skwitowała tylko kładąc bezwładnie dłoń na swoim nagim tyłku.

    Bartek poszedł po butelkę z wodą, a gdy wrócił, Aura i Dominik leżeli tak samo jak wcześniej z zamkniętymi oczami i oddychali miarowo. Dominik całkiem nagi, a Aura jedynie z butami na obcasach na nogach.

    Bartek położył się przytulając Aurę na łyżeczkę. Prawą rękę położył sobie pod głowę, a lewą położył na jej tyłku tuż przy jej dłoni.

    Nawet nie zauważył kiedy zasnął.

     

    Aura ocknęła się po kilkudziesięciu minutach. Gdyby ktoś ją przykrył to mogła by tak spać do rana. Zrzuciła z siebie rękę Bartka i podniosła głowę. Obudziło ją uczucie potwornego zimna. Zwlekła się na krawędź łóżka i opuściła nogi na podłogę. Buty miała cały czas włożone, więc postanowiła w końcu je zrzucić.

    – ooo – wyszeptała gdy zobaczyła butelkę wody. Susza w jej ustach i gardle z każdym łykiem zaczynała odpuszczać.

    Powolnym krokiem udała się do łazienki. Nawet nie zawracała sobie głowy zamknięciem drzwi. Najpierw zrobiła siku, a potem udała się pod prysznic. Oblała swoje zmarznięte ciało ciepłą wodą. Umyła wszystko poza włosami. Z braku laku musiała użyć żelu pod prysznic dla mężczyzn. Gdy wyszła spod prysznica usłyszała kroki na korytarzu. W drzwiach stanął Bartek. Pierwsze co rzuciło jej się w oczy to opadnięty penis, tym samym wywołało to u niej ulgę.

    – jak się czujesz? – zapytał

    – jakbym nie spała przez miesiąc – odpowiedziała Aura.

    – zrobiłaś świetną robotę. Nie zapomnę tych urodzin do końca życia – pochwalił ją Bartek

    – ja też nie zapomnę. Zajechaliście mnie strasznie. Nie wiem kiedy dojdę do siebie – powiedziała Aura i zaczęła rozglądać się za swoimi ubraniami. Przypomniała sobie, że bielizna i sukienka powinny leżeć w salonie, a buty w sypialni Dominika. W salonie stał po imprezowy stół.

    – miałam pomóc wam to ogarnąć, ale będziesz musiał sam sobie z tym poradzić – powiedziała Aura.

    – spoko, bez spiny. Napijesz się jeszcze? – zapytał Bartek

    – chyba bym tu padła, gdybym wypiła – odmówiła

    – może chociaż takiego malucha na dobranoc? – zapytał Bartek pokazując mały kieliszek

    – no dobra, nalej – powiedziała Aura zajęta zakładaniem swoich ubrań

    – cały wieczór nas kusiłaś tymi ciuszkami – powiedział Bartek komplementując jej wdzięki

    – przestań. Nie jestem jakąś supermodelką – powiedziała Aura.

    – seks jest zajebisty – powiedział Bartek, jakby chcąc podzielić się filozoficznymi wnioskami.

    – jak na pierwszy raz to trochę za długo i trochę za ostro – powiedziała Aura

    – no ile? Z przerwami wszystko trwało może godzinę – powiedział Bartek

    – jak na mój pierwszy raz to jednak sporo. – powiedziała Aura. Wypiła kieliszek wódki i popiła sokiem. Opadła na fotel.

    – mogłeś chociaż mój tyłek zostawić w spokoju – dodała – to strasznie bolało.

    – to dlaczego nic nie mówiłaś? – zapytał Bartek

    – bo miałam taką saharę w gardle, że nie mogłam nawet słowa powiedzieć – odpowiedziała Aura.

    – nawet oddychać było mi ciężko – dodała

    – no ale jakoś przeżyłaś. A my mieliśmy naprawdę udany wieczór – powiedział Bartek – popatrz, Dominik jak padł tak leży do tej pory. Wykończyłaś faceta.

    – raczej sam się wykończył – zaśmiała się Aura – ja zresztą też ledwo żyję. Idę spać.

    – jutro to powtórzymy? – zapytał Bartek

    – nie ma mowy – powiedziała Aura i podniosła się z fotela.

    – idę do domu – oznajmiła i poszła do pokoju Dominika po swoje buty. Dominik nadal leżał w tym samym miejscu. Zmienił tylko położenie jednej ręki. Aura troskliwie okryła go kołdrą i na pożegnanie pocałowała w policzek.

    – mi też dasz buziaka na dobranoc? – zapytał Bartek

    Aura zakładała buty na nogi.

    – mogę Ci dać – odpowiedziała

    Bartek chwycił Aurę w pasie i przyciągnął usta do ust. Namiętnie zaczął całować ją z języczkiem, a ona to odwzajemniała.

    – to kiedy to powtórzymy? – zapytał jeszcze raz

    – nie wiem. Na razie dajcie mi się wyspać – oznajmiła Aura

    – to może chociaż loda jutro? – Zaproponował

    – daj mi już spokój – powiedziała Aura, ale bez złości

    – obiecaj, to cię wypuszczę – powiedział Bartek zaczepnie.

    – dobra, obiecuję – odpowiedziała Aura na odczepnego i wyszła z ich domu

    – do jutra – powiedziała na pożegnanie i wyszła przez bramkę na ulicę.

    – ehhh… – powiedział Bartek sam do siebie. Było zimno, ale Aura mieszkała na tyle blisko, że mogła nawet w stroju kąpielowym czmychnąć zimą i nawet by mocno nie przemarzła. W tym momencie jednak uznał, że seksapil bije od niej na kilometr w tych ciuchach.

     

    Dominik obudził się rano czując się, jakby ktoś go kopnął w jądra. Dotknął swoje krocze i poczuł wyschnięte coś na penisie i jajkach. Wstał z łóżka i wziął prysznic. Gdy wrócił do pokoju zauważył, że chyba powinien wyprać prześcieradło, poszewki i koc. Na samo wspomnienie cudownego seksu z Aurą, jego penis stanął jak żołnierz na baczność. Mrowienie w jajkach oznajmiło, że utrzymanie erekcji będzie możliwe dopiero za kilka godzin.

    Zajrzał do pokoju Bartka, ten leżał na łóżku i chrapał jak chrumkający dzik. Wszedł do salonu i zobaczył, że po wczorajszej imprezie nie ma nawet śladu. Ktoś nawet wyrzucił po nim zużyte gumki i chusteczki. Torebka z prezentem Aury nadal leżała na miejscu. Postanowił ją schować u siebie w pokoju.

    Po prezerwatywach zostało już tylko opakowanie, ale postanowił zostawić je sobie na pamiątkę pierwszego razu.

    Myślał jedynie o tym, czy napisać już do Aury, czy jeszcze jest za wcześnie. Nie mógł się doczekać kiedy się zobaczą.

    – nie zakochuj się, nic z tego nie będzie – upomniał sam siebie.

    Zdążył nawet ubrać się, wstawić pościel do prania, zjeść śniadanie i obejrzeć telewizję, zanim dołączył do niego Bartek.

    – co tak długo? – zapytał Dominik

    – bo jak ty sobie smacznie spałeś, to ja ogarniałem dom, położyłem się trzy i pół godziny po tobie – powiedział Bartek

    – a gdzie Aura? – zapytał

    – w domu. Nie jest głupia, tutaj bym ją zamęczył – powiedział Bartek

    – myślisz, że zgodzi się to powtórzyć? – zapytał Domino

    – no proste. Wpadnie dzisiaj na loda. Wczoraj mi to obiecała – odpowiedział Bartek kiwając głową z uśmiechem na ustach.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elba
  • Pamietnik Suki [02] – Bezbronna w rekach sadysty cz. 2

    Gdy już rozciął taśmę krępującą mi ręce za plecami, odpiął także pasek od knebla. Z ulgą wyplułam z ust kulkę, rozmasowałam obolałe nadgarstki. Chciałam wstać na równe nogi i pocałować go w podzięce za okazaną mi dobroć, lecz powstrzymał mnie wymownym gestem dłoni. Kazał mi się obrócić, przyjąć pozycję na czworaka, jak najmocniej wypiąć tyłek ku górze. Gdy już wykonałam poprawnie polecenie wymierzył mi klapsa, ot tak dla zabawy, po czym ruszył w kierunku wyjścia z pomieszczenia. Wychodząc rzucił jeszcze, że zaraz wróci, i że mam czekać na niego w tej pozycji.

    Choć nie mogłam się wręcz doczekać jego powrotu, to czekanie wcale mi się nie dłużyło. Wyobrażałam sobie, co będzie wkrótce ze mną robił, jak wbije się w moją cipkę od tyłu i trzymając za biodra zerżnie ostro na pieska. Byłam po prostu pewna takiego właśnie scenariusza nadchodzących wydarzeń. Nie widziałam żadnego innego powodu, dla którego kazałby mi się wypinać w taki sposób.

    Choć wydawało się to niemożliwe, fantazjowanie jeszcze zwiększyło moje podniecenie. Oparłszy głowę o podłogę podziwiałam swe lśniące od soków krocze, patrzyłam jak gęste krople spływają mi po udach, jak raz za razem skapują na podłogę. Cipka pulsowała przyjemnym ciepłem, jakby zapraszając do zabawy. Przemknęło mi przez głowę, że teraz, gdy moje dłonie zostały oswobodzone, mogłabym zacząć się tam dotykać i nieco sobie ulżyć. Myśl ta była wyjątkowo kusząca, lecz obawiałam się, że jeśli przyłapie mnie na masturbacji zostanę ukarana. Związany z karą ból zapewne bym jeszcze zniosła, ale konieczność odroczenia penetracji mogłaby doprowadzić mnie do szaleństwa.

    Gdy zobaczyłam go ponownie w drzwiach poczułam ogromne rozczarowanie. W dłoni niósł znajomy niebieski wibrator, co oznaczało najpewniej, że zanim we mnie wejdzie zabawi się jeszcze moją cipką. Wszelkie moje prognozy legły jednak w gruzach, gdy poczułam jego palec na moim odbycie. Momentalnie się spięłam – nie to żeby była to moja dziewicza dziurka, ale doświadczenia z seksem analnym nigdy nie były dla mnie przyjemne. Wręcz przeciwnie, anal kojarzyłam wyłącznie z bólem w trakcie i dyskomfortem po.

    Jednocześnie zdawałam sobie sprawę, że jeśli będzie chciał wziąć mnie w ten sposób, to nie dam rady mu się przeciwstawić. Mógłby wsadzić w mój odbyt cokolwiek i porządnie mnie tym czymś wydymać, a ja nawet bym nie zaprotestowałam. Zgodziłam się być do jego dyspozycji i nie były to bynajmniej czcze słowa. W tym momencie czułam się jego suką, jego własnością, i jeśli miał ochotę pieprzyć mnie analnie – niech i tak będzie.

    Wbrew mym najgorszym obawom nie zrobił niczego brutalnego. Wciąż tylko masował palcem mój odbyt, nie penetrując go głębiej niż na długość paznokcia. Sprawiało mi to nawet pewną przyjemność, ale niechęć wciąż brała we mnie górę.

    Nagle podstawił mi przed twarzą kieliszek z winem. Obróciłam głowę i spojrzałam na niego z niedowierzaniem, gdyż poczęstunek tego typu był ostatnią rzeczą, jakiej się teraz po nim spodziewałam. On tylko uśmiechnął się w swoim stylu i polecił wypić do dna, mówiąc, że to “na rozluźnienie”. Sięgnęłam więc po kieliszek i wypiłam wszystko duszkiem. Zanim alkohol zdążył uderzyć mi do głowy poprosiłam o jeszcze, a on nalał mi kolejną porcję. Sam także pił wino, lecz nie przeszkadzało mu to zabawiać się moim odbytem.

    Musiał posmarować palec jakimś lubrykantem, bo wchodził we mnie z coraz mniejszym oporem. Równie możliwe było jednak, że to ja się po prostu nieco rozluźniłam pod wpływem wina. Wciąż czułam się jeszcze spięta, ale już chyba nie tak bardzo jak na początku. Jednocześnie podniecenie brało we mnie górę nad złymi skojarzeniami, bo nagle uświadomiłam sobie, że napieram pupą na jego palec. Robiłam to zupełnie mimowolnie, a ruchu były ledwie zauważalne, lecz już sam fakt był dla mnie sporym zaskoczeniem. Przemknęło mi przez głowę, że mogłaby odważyć się na więcej, lecz zaraz uznałam to za nierealne.

    Jakby czytając mi w myślach oznajmił nagle, że najwyższą pora abym wcisnęła go głębiej. Wiedziałam, że jeśli nie wykonam polecenia, to i tak wsadzi we mnie palca tak głęboko jak będzie tylko chciał. A mógł też w złości sięgnąć po leżący nieopodal wibrator i od razu zacząć mnie nim pieprzyć. Z dwojga złego wolałam sama to zrobić, przynajmniej zachowywałam jakąkolwiek kontrolę nad sytuacją.

    Zaczęłam napierać odbytem na jego palec. Początkowo nieśmiało, lecz nie czując szczególnego dyskomfortu, przyspieszyłam. Moje ruchy stały się rytmiczne, pewne. I nagle poczułam, że obijam się pośladkami o jego dłoń, co bez wątpienia oznaczało, że cały palec chował się we mnie. Fakt, iż udało mi się to osiągnąć w tak krótkim czasie, napawał mnie dumą. Poczułam się jak rasowa analna suka, jedna z tych wyuzdanych dziewczyn, które po wielokroć oglądałam na filmach porno.

    Cała pewność siebie prysła, gdy powiedział mi, że czas na drugi palec. Momentalnie się spięłam, zaczęło mnie wszystko boleć, ledwie tylko przyłożył złączone palce do mojego odbytu. Jęknęłam – ni to ze strachu, ni to z bólu, lecz on już je we mnie wciskał. Robił to powoli, ale konsekwentnie. Penetrował mnie coraz głębiej, głębiej i jeszcze głębiej. Nie wiem czy wcisnął dwa do końca, ale zaraz dołączył kolejny palec. Tym razem zrobił to bez żadnego ostrzeżenia, cofnął dłoń i po chwili w moim odbycie były już trzy palce.

    Znosiłam to wszystko w pokornym milczeniu. W miarę możliwości starałam się nie spinać, nie reagować na bolesne ukłucia, które pojawiały się gdy wchodził we mnie głębiej. Pomagało mi w tym bez wątpienia wypite wino, którego szumiało mi już przyjemnie w głowie. I choć wciąż trudno mi było się samej przed sobą do tego przyznać, to coraz bardziej podobało mi się to, co ze mną robił. Uczucie wciąż jeszcze było dalekie od przyjemności jaką dawała mi penetracja cipki, ale naprawdę niewiele już brakowało.

    Ledwie moje zwieracze rozciągnęły się na tyle, aby mogła zmieścić w sobie kolejny – czwarty palec, a już wpychał mi w odbyt wibrator. Ku mojemu zaskoczeniu jego “zabawka” weszła we mnie prawie bez oporu. Równie gładko wibrator się we mnie zagłębił a potem wysunął, a był przecież prawie dwukrotnie dłuższy i przynajmniej równie gruby co trzy złączone ze sobą palce. Nie musząc już dłużej obawiać się bólu, wreszcie zaczęłam czerpać z anala prawdziwą radość. A gdy nagle włączył wibracje, przyjemność zintensyfikowała się przynajmniej dziesięciokrotnie.

    Nie mogąc się opanować nabijałam się na wibrator ciężarem całego ciała. Gwałtownie cofałam tyłek próbując wepchnąć go możliwie jak najgłębiej, po czym pochylałam się do przodu i znów napierałam. Przez cały czas starałam się nie wypuszczać go z siebie, gdyż konieczność ponownego wprowadzenia wibratora w odbyt, wiązała się kilku sekundową przerwą w doznaniach. A te były cudowne, niewyobrażalnie intensywne, nie do opisania słowami. Nie potrzebowałam wiele czasu, aby do reszty się w nich zatracić.

    Nie potrafię powiedzieć ile czasu pieprzył mnie tym wibratorem. Niezależnie jednak ile by to nie trwało, czułam wielki niedosyt gdy nagle skończył. Byłam już o krok od osiągnięcia orgazmu, pierwszego analnego orgazmu w moim życiu. Jęcząc głośno, sapiąc, pojękując, czułam jak wzbiera we mnie eksplozja rozkoszy. I wtedy właśnie go ze mnie wyciągnął. Wyłączył wibracje, odłożył wibrator na podłogę. Zupełnie ignorując malujący się na mojej twarzy zawód, kazał mi podnieść się z czworaka i przed nim uklęknąć. Gdy tylko dotarło do mnie co to oznacza, natychmiast opuściły mnie żal, a podniecenie po raz kolejny przetoczyło się przez moje ciało cudowną, gorącą falą.

     

    ***

     

    Obciągałam mu z ogromnym zapałem. Byłam tak mocno napalona, że gdy tylko pozwolił mi wziąć kutasa do ust, rzuciłam się na niego jak wygłodniałe zwierzę na mięso. Na zmianę ssałam, połykałam, wpychałam Go sobie głęboko w gardło. Mlaskałam przy tym głośno, siorbałam, zalewałam się śliną. Wszystko to było jednak nie ważne, nieistotne, jedyne, co się liczyło, to że wreszcie mogłam zajmować się nim tak jak należało.

    Moje pieszczoty stały się tak intensywne, tak nachalne i dzikie, że w końcu zmuszony był mnie upomnieć. Siłą wyciągnął mi kutasa z ust, a gdy próbowałam ponownie się na niego nabić, spoliczkował mnie. Zagroził, że jeśli zaraz się nie opanuję i nie zacznę wreszcie dawać mu prawdziwej przyjemności, znów mi Go zabierze.

    Z największym trudem zdusiłam wzbierającą we mnie złość. Wiedziałam, że muszę poskromić żądze, bo w przeciwnym razie spełni swoje groźby – a tego bym w obecnym stanie nie zniosła. Wzięłam głęboki wdech, opuściłam pokornie wzrok. Skinęłam głową na znak, że zrozumiałam swój błąd. Przez chwilę jakby się wahał, lecz w końcu zlitował się i ponownie podsunął mi kutasa przed twarz.

    Musiałam wytężyć całą siłę woli, aby znów się na niego nie rzucić. Wyglądał tak kusząco, tak cudownie, że aż westchnęłam z wrażenia. Nabrzmiały, czerwony żołądź aż lśnił od soków. Grube żyły pulsowały pod napiętą skórą, wprawiając prącie w delikatne drżenie. Idealny w każdym calu, jakby wręcz stworzony do ostrego rżnięcia takich jak ja. Wiedziałam jednak, że najpierw będę musiała sobie na to rżnięcie zasłużyć.

    Patrząc mu głęboko w oczy, powoli zbliżyłam usta do nabrzmiałej główki. Złożyłam na niej delikatny pocałunek, i wysunąwszy język zaczęłam zlizywać soki. Oblizałam Go dokładnie, bez zbędnego pośpiechu, z każdej możliwej strony. Gdy zawędrowałam językiem do miejsca, w którym główka łączyła się z prąciem, zajęczał z rozkoszy. Zdając sobie sprawę jak dużą przyjemność mu tym sprawiłam, podciągnęłam napletek do oporu i zaczęłam go tam pieścić. Musiałam wówczas natrafić na jego czuły punkt, bo nagle zaczął się prężyć, gwałtownie wyrzucił biodra w przód.

    Jego przyśpieszony oddech oraz rozlegające się raz za razem ciche pojękiwanie, podniecały mnie bardziej chyba jeszcze niż wszystko to, co robił ze mną wcześniej. Byłam już podniecona do granic możliwości i nie mogąc się powstrzymać, zaczęłam jęczeć razem z nim. To było cudowne uczucie, móc dawać mu rozkosz i jednocześnie samej czerpać z tego przyjemność. Niby wiedziałam, że powinnam zachować spokój, lecz słysząc jego kolejny, przeciągły jęk, znów puściły mi wszelkie hamulce.

    Po chwili znów ssałam i nabijałam się zapamiętale na jego główkę. Nagle chwycił mnie mocno za włosy, przytrzymał. W pierwszym momencie spanikowałam, pomyślałam, że zaraz mnie ukaże i wyciągnie Go ze mnie raz na zawsze. Zamiast tego naparł na moje usta biodrami, wbijając kutasa po same gardło. Zupełnie zaskoczona takim obrotem spraw zakrztusiłam się. Odruchowo spróbowałam się wyrwać, lecz nie pozwolił na to. Maksymalnie przyciągnął mi głowę do swego krocza, przytrzymał.

    Słyszałam jak mówi do mnie stanowczym głosem, jak każe mi wytrzymać. Choć było mi bardzo trudno utrzymać Go tak głęboko w gardle, przestałam się szarpać, gdy tylko wspomniał coś o nagrodzie. Nie do końca zrozumiałam, co miał na myśli, lecz wizja “nagrody” dodała mi sił. Z jakiegoś powodu wyobraziłam sobie, jak pieprzy mnie kutasem w odbyt. W tamtej chwili musiało to być moje najskrytsze, a zarazem największe pragnienie. A choć zapewne przyczyniła się do tego rozkosz analna, jaką sprawił mi chwilę wcześniej wibratorem, to i tak myśl taka była to dla mnie sporym zaskoczeniem.

    Opanowałam torsje, zaczęłam oddychać nosem, rozluźniłam przełyk wpuszczając Go jeszcze dalej. I wtedy wszedł we mnie po same jaja, do oporu. Mimo to wciąż na mnie napierał, nabijał moją głowę na kutasa jakby miał zamiar mnie nim przebić. Poruszał przy tym rytmicznie biodrami, nieznacznie Go wysuwał, po czym znów wciskał głębiej. Podrażniony przełyk piekł, oczy łzawiły, ślina wypływała z kącików ust, nos zatykał się o Jego podbrzusze. A mimo to wytrzymałam.

    Pozwoliłam mu posuwać moje gardło tak długo i tak intensywnie, jak tylko miał na to ochotę. Starałam się nie myśleć o tym, co mi robi, w pełni skupiłam się na czekającej mnie nagrodzie. I jakoś udało mi się wytrzymać. Wyciągnął Go ze mnie równie niespodziewanie, co wcześniej wsadził. Nie doszedł, po prostu nagle puścił moją głowę i wycofał się. Otarłam łzy, rozmazany makijarz i ślinę, dysząc przy tym ciężko. A gdy wreszcie udało mi się uspokoić oddech, spojrzałam na niego i po krótkiej chwili wahania wyartykułowałam prośbę o swoją nagrodę.

    “Zerżnij mnie w dupę” – rzuciłam, po czym obróciłam się do niego plecami, wypięłam kusząco tyłek. Przez dłuższą chwilę nie działo się nic, musiał stać i przyglądać mi się zdumiony tym, co zaszło. A może po prostu swoim zwyczajem droczył się ze mną, odwlekał wszystko w czasie. Już miałam zacząć go błagać, skomleć jak pies o kutasa w tyłku, lecz wówczas poczułam napór na odbyt. Wsunął się we mnie gładko, wszedł głęboko, przytrzymał przez moment. I w końcu zaczął mnie posuwać.

    Niemal natychmiast ogarnęła mnie niewyobrażalna wręcz rozkosz. Nie mogąc się powstrzymać jęczałam głośno, krzyczałam jak mi jest dobrze. On także coś do mnie mówił, wyzywał, poniżał, lecz mi było już wszystko jedno. Z każdą upływającą chwilą odpływałam, zatracałam się w ekstazie. Niewiele pamiętam z tego co działo się potem – mam jedynie pojedyncze przebłyski. Pieprzył mnie, szarpał za włosy, dawał klapsy, a ja się uśmiechałam, pieściłam swoje piersi, bawiłam łechtaczką.

    Pragnęłam, aby pieprzył mnie tak wiecznie. Lecz tak jak wszystko, co dobre, to również musiało się kiedyś skończyć. A gdy się skończyło, poczułam straszną pustkę – nie tylko w odbycie, ale wszędzie, całą sobą. Bo choć zaznałam boskiej wręcz rozkoszy, to nie udało mi się osiągnąć spełnienia. Rozczarowanie było tak potężne, że o mało się nie rozpłakałam. Obejrzałam się przez ramię z zamiarem poproszenia go, aby kontynuował, lecz on już szykował dla mnie kolejną torturę.

    Z rosnącym niepokojem patrzyłam, jak podpala knoty wkładów do świeczek. Od razu wiedziałam, że nie robi tego bynajmniej dla wprowadzenia “romantycznej” atmosfery. Zbyt wiele razy widziałam filmy, w których suka polewana była gorącym woskiem, aby dać się teraz zwieść. Spodziewałam się, iż doznania z tym związane zdecydowanie nie będą należały do przyjemnych. Przynajmniej dla mnie, bo on – najwyraźniej dostrzegłszy moje zmieszanie, już teraz zdawał bawić się znakomicie.

    Gdy kazał mi się położyć na plecach zawahałam się. Ostatnie, na co miałam ochotę to zamienić ekstazę jakiej przed momentem doświadczałam, na ból jaki bez wątpienia wkrótce mnie czekał. Nie mogą jednak oprzeć się jego naglącemu spojrzeniu, wykonałam polecenie. Nie musiał nic mówić, grozić mi, rozkazywać – wystarczyło, że patrzył na mnie w ten charakterystyczny dla Niego sposób, a ja stawałam się bezwolna jak małe dziecko. Wyciągnęłam się na twardej, zimnej podłodze, zgodnie z sugestią podkładając ręce pod głowę.

    Podnosił zapalone wkłady do świec z podłogi, układał je pieczołowicie na moim ciele. Dwa pierwsze położył na piersiach, niemal dokładnie na sutkach. Kolejne dwa umiejscowił na brzuchu, pod piersiami oraz w okolicach pępka. Ostatni umieścił na moim wzgórku łonowym, niebezpiecznie blisko obnażonej cipki. Choć na początku czułam wyłącznie bijące od wkładów przyjemne ciepło, spoglądałam na nie z coraz większym niepokojem. W obawie przed roztopionym woskiem, którego coraz więcej zbierało się w aluminiowych otoczkach, bałam się choćby drgnąć.

    Całkowicie skupiona na obserwacji wkładów, nawet nie zauważyłam, kiedy się koło mnie położył. Zaczął gładzić mnie po włosach, delikatnie muskać moją twarz opuszkami palców. Był delikatny jak nigdy, wyjątkowo czuły, a w blasku świec wyglądał niesamowicie seksownie. Poczułam jak podniecenie ponownie zaczyna we mnie wzbierać, jak rozchodzi się falami od podbrzusza. Momentalnie zapomniałam o zagrożeniu, rozluźniłam się, pozwoliłam sobie na chwilę wytchnienia. I wtedy wosk rozlał mi się na brzuch.

    Wzdrygnęłam się gwałtownie wrzeszcząc z bólu, a wówczas wosk zaczął wylewać się z pozostałych wkładów. Wrażenie było takie, jakby moje ciało w jednej chwili zajęło się żywym ogniem. Wosk był strasznie gorący, parzył o wiele bardziej niż sobie to wyobrażałam. W rozpaczliwym odruchu chciałam go z siebie strzepać, lecz on – najwyraźniej przewidziawszy moją reakcję, już trzymał mnie za nadgarstki. Próbowałam mu się wyrwać, lecz szarpanina doprowadziła jedynie do kolejnej fali bólu. Wosk rozlewał się na mnie, a ja, nie mogąc się powstrzymać kuliłam się, prężyłam i wyginałam.

    W końcu wosk zaczął zasychać, a ból nieco zelżał. Mimo to moje ciało wciąż drżało, choć było mi gorąco szczękałam zębami, trzęsłam się jak w wysokiej gorączce. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje, dlaczego tak reaguję. Przemknęło mi przez myśl, że może po prostu jestem już tym wszystkim zmęczona. Wrażenia, jakie serwował mi przez ostatnie dwie, trzy godziny – sama nie wiem ile właściwie czasu już minęło, były naprawdę intensywne i niejedną mogłyby doprowadzić do skrajnego wyczerpania. A jednak wrażenia płynące z okolic cipki i odbytu sugerowały mi coś zupełnie innego.

    Mimo wszystko wciąż pragnęłam być jego zabawką. Chciałam, aby dalej mnie dalej dręczył, pieścił, rżnął moje wszystkie dziury, robił ze mną to na co tylko miał ochotę. Zawsze byłam niewyżytą suką, lecz dopiero teraz w pełni to sobie uświadomiłam. A w zasadzie to on mi to uzmysłowił, obnażając żądze, które do tej pory skrywałam pod płaszczykiem pozorów i wstydu. Byłam mu za to naprawdę wdzięczna. Wdzięczna losowi, że trafiłam na kogoś takiego jak on. Kogoś, kto znał moje pragnienia lepiej niż ja sama.

    Musiał wychwycić wdzięczność w moim spojrzeniu, bo niespodziewanie złożył mi na ustach pocałunek. Czułam, że powinnam coś powiedzieć, podziękować za wszystko to, co mi uczynił. Nie zdążyłam jednak rzecz ani słowa, bo ponownie wepchnął mi w buzię knebel. W pierwszej chwili mnie to zaskoczyło, zirytowało wręcz, lecz szybko doszłam do wniosku, że zachował się w swoim stylu. Był dla mnie dobry, czuły i delikatny, aby za moment znów pokazać mi gdzie moje miejsce.

    Oznajmił mi, że ma już dość moich krzyków, a przecież jeszcze zostało sporo wosku. Poradził mi także, żebym zamiast się tak wydzierać i szarpać, zaczęła wreszcie czerpać z tego co mi robił przyjemność. I choć jego “rada” wydała mi się w pierwszej chwili absurdalna – bo jak niby miałam czerpać przyjemność z kontaktu z ekstremalnie gorącym woskiem, to postanowiłam mu zaufać. I jak się okazało, po raz kolejny wykazał się ogromną przenikliwością.

    Zaczęłam nakręcać się na jego słowa. Wyobrażałam sobie, że wosk to właśnie taka “płynna przyjemność”. I choć wydaje się to zupełnie niewiarygodne, to udało mi się przekonać samą siebie, że tak właśnie było. Nie to żeby nie mogła nagle doczekać się kolejnej porcji, ale gdy ta się na mnie wylała zachowałam spokój. Wosk wciąż parzył, lecz nie bolało już jak wcześniej. I muszę przyznać, że było w tym coś przyjemnego. No może poza ostatnim razem, gdy celowo przechylił wkład w taki sposób, aby jego zawartość wylała mi się na cipkę.

     

    ***

     

    Resztki rozgrzanego wosku wylał na moje obnażone ciało. Skupił się na miejscach intymnych, szczególnie obficie polewając cipkę. Czując jak moje krocze płonie, coraz trudniej było mi wmawiać sobie, że to przyjemne uczucie. Mimowolnie zacisnęłam uda, lecz niemal natychmiast rozchylił mi je ponownie i karząc za brak posłuszeństwa, wlał strumień wosku pomiędzy wargi sromowe. Odczucie było niesamowicie wręcz intensywne, lecz jakimś sposobem udało mi się zachować spokój.

    Dyszałam ciężko czekając, aż wosk zastygnie. Na szczęście szybko wytracił temperaturę, zgęstniał, aby po chwili zamienić się w twardą skorupę. Gdy to się stało, kazał mi podnieść się z podłogi i podążyć za sobą. Oznajmił mi, że zanim znów się za mnie “zabierze”, zamierza mnie “nieco wyczyścić”. A choć powinnam się w zasadzie ucieszyć – wosk kleił się do mnie niemiłosiernie, drażnił ciało, drapał, to czułam się zawiedziona. Mimo wszystko wolałabym aby “zabrał się za mnie” od razu, dokończył wreszcie to co zaczął.

    Łazienka, do której mnie zabrał zrobiła na mnie spore wrażenie. Nowocześnie urządzona, wyłożona granitem, niemal tak duża jak wynajmowana przeze mnie kawalerka. Na jednej ze ścian wisiało olbrzymie lustro, ciągnące się niemal przez całą długość pomieszczenia. Gdy dostrzegłam w nim swe odbicie, ledwie rozpoznałam samą siebie. Zmierzwione włosy, rozmazany, spływający z twarzy makijaż, oblepione woskiem, poznaczone czerwonymi pręgami ciało. Mój pożałowania godny wygląd w pierwszej chwili mnie zawstydził. Zaraz jednak doszłam do wniosku, że skoro Jemu wciąż się podobam, to nie było powodu do zmartwień.

    Weszłam pod natrysk – odgrodzoną szklanymi ściankami część pomieszczenia, i sięgnęłam po słuchawkę prysznicową. Zanim zdążyłam włączyć wodę, niespodziewanie odebrał mi słuchawkę. Z szelmowskim uśmiechem na ustach oznajmił, że to on mnie umyje. Od razu przyszło mi do głowy, że pewnie znów coś dla mnie planuje, lecz trudno mi było sobie wyobrazić, co. Wszystko stało się jasne chwilę później, gdy mocno skondensowany strumień wody wystrzelił w moim kierunku.

    Skuliłam się pod ścianą, rozpaczliwie próbując zasłonić przed bijącym we mnie biczem wodnym. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę skąd takie właśnie określenie – doznania towarzyszące polewaniu mocno skondensowanym strumieniem wody, były porównywalne z biczowaniem skórzanym pejczem. Nie byłam w stanie ochroniać całego ciała jednocześnie, co skrzętnie wykorzystywał polewając mnie tam, gdzie akurat się nie zasłaniałam. Przez jakiś czas “bawił się” ze mną w ten sposób, lecz w końcu najwyraźniej mu się to znudziło.

    Kazał mi się podnieść, odwrócić, oprzeć rękoma o ścianę, wypiąć ku niemu pośladki. Doskonale wiedziałam jak to się dla mnie skończy, lecz nie byłam w stanie protestować. W zaledwie jeden wieczór udało mu się mnie złamać, dać mi rozkosz, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Wiedział tak dobrze jak i ja, że ma mnie w garści i może ode mnie żądać wszystkiego, a ja posłusznie wykonałam każde jego polecenie. Tak jak wykonałam teraz.

    Strumień smagał mnie boleśnie po plecach, pośladkach, udach, łydkach. Musiał ręcznie regulować temperaturę, bo woda zmieniała się od lodowato zimnej po gorącą, parzącą wręcz, co dodatkowo jeszcze intensyfikowało moje doznania. Gdy już mnie z grubsza opłukał, kazał mi złapać się za pośladki i maksymalnie je rozchylić. Gdy tylko to zrobiłam, strumień, który wcześniej skrupulatnie omijał miejsca intymne, nagle uderzył prosto w moje wypięte krocze.

    Woda dosłownie się we mnie wlała, zaczęła rozpychać mnie od środka. Wzdrygnęłam się gwałtownie, lecz udało mi się utrzymać pozycję, w jakiej mnie ustawił. Nie było to zresztą szczególnie trudne, gdyż początkowy ból szybko zaczął ustępować przyjemności. Przyjemność zamieniła się w prawdziwą rozkosz, gdy przesunął strumień na moją drugą dziurkę. Nachyliłam się mimowolnie, mocniej wbiłam palce w pośladki, jeszcze bardziej eksponując odbyt.

    Gdy usłyszał moje ciche pojękiwanie kazał zacząć mi się pieścić. Tym razem wykonałam jego polecenie z największą przyjemnością, bez ociągania. Jedną dłonią objęłam pierś i ugniatałam ją mocno, miętosząc pomiędzy palcami sutka. Drugą wsadziłam pomiędzy nogi, gorączkowo masowałam się po cipce. Gdy to robiłam, odbyt smagał mi strumień wody – na zmianę zimny i gorący, mniej lub bardziej intensywny.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Bezbronna

    Jeśli podoba ci się mój pamiętnik, zostaw komentarz 🙂

  • Nie-zwykla Rodzina cz 73. – Przylapany przez mame i ciocie

    Wracałem ze szkoły do domu. Trochę byłem padnięty. Ale przynajmniej w domu, na chwilę się zrelaksuje. Na swój sposób. Wszedłem do środka.

    – Mamo, już jestem. – zawołałem.

    – W kuchni. – odpowiedziała mi.

    Cassie była jeszcze w szkole, ma dłużej zajęcia, a tata miał być cały dzień w pracy. Jedynie mama dziś była w domu. Wchodząc do kuchni zobaczyłem mamę z moją ciocią Rachel. Rany dawno jej nie widziałem.
    Włosy miała krótkie z grzywką na lewą stronę. Ubrana w niebieską koszulkę i jeansowe spodnie oraz białe buty. Z tego, co zauważyłem nie ubrała stanika. Chyba specjalnie.
    Jej ciało ani trochę się nie zmieniło. Dalej miała tak samo duże piersi i tyłek. Jeszcze na dodatek moja mama. Pod względem figury to miała podobną do ciotki. Różnicą mogą być jedynie piersi, bo ciotka miała chyba o jeden rozmiar większe. Jednak widok mamy też wprawiał w osłupienie. Miała zieloną koszulkę na ramiączkach i jeansowe krótkie spodenki. Miała duży dekolt. Widok dwóch dojrzałych kobiet miał duży wpływ na mojego fiuta.

    – Cześć Alan.

    – Hej ciociu. – podszedłem i przytuliłem się z nią. Zacząłem się pobudzać, mając jej ciało tak blisko.

    Gdy się odsunąłem, ciocia zlustrowała mnie całego. Swój wzrok zatrzymała na moim kroczu i zagryzła wargę.

    – Umówiłam się z ciocią na wspólne wyjście na zakupy. Tylko dopijemy kawę.

    – Jasne. To ja pójdę do siebie.

    Szybko ulotniłem się do mojego pokoju. Ciocia puściła oczko do mnie, uśmiechając się przy tym. Gdy tylko wszedłem do siebie oparłem się o drzwi. Zamknąłem oczy wyobrażając sobie obraz nagiej ciotki. Przypomniały mi się moje spotkania z nią, które koniec końców kończyły się wzajemnym dogadzaniem. Nadal pamiętam swój zajebisty pierwszy raz, który miałem właśnie z ciocią Rachel. A także pierwsze ruchanie z mamą, od czego się wszystko zaczęło w naszej rodzinie.
    Gdy zacząłem znów wyobrażać sobie te zajebiste piersi i tyłek, a także piękne cipki, kutas szybko nabrał sporych rozmiarów.
    Musiałem coś z tym zrobić, aby nie chodzić z namiotem. W sumie jestem przecież w pokoju. Szybko odłożyłem torbę i położyłem się na łóżku. Ściągnąłem spodnie i gacie, uwalniając fiuta, który stał na baczność. Zacząłem sobie walić ręką. Nie potrzebowałem pornosa. Wyobraźnia działała świetnie. Szybko zacząłem wyobrażać sobie moją nagą ciotkę, a także razem z nią mamę. Matko, cóż to był za widok.
    Nie wiem ile tak trzepałem. Straciłem poczucie czasu.

    – Alan, my już wychodzimy… – nagle do pokoju weszła mama z ciocią. Chciałem się zakryć, ale nie miałem czym. Mama i ciocia zarumieniły się widząc mojego penisa.

    – Mamo! Nie możesz pukać?!

    – Wstydu nie masz, Alan? Jesteś strasznie zboczony. – powiedziała stanowczo moja mama. Ciocia widziałem jak zagryza wargę i odruchowo dotyka się w okolicach krocza.

    – Daj spokój, Ann. To normalne u chłopców w jego wieku. – uspokajała mamę ciocia.

    – Może i tak, ale od razu po wejściu do pokoju?

    – Widocznie bardzo tego potrzebował. Szczególnie jak zobaczył…no sama pewnie rozumiesz.

    Byłem czerwony na twarzy, gdy mama i ciocia rozmawiały na mój temat. Ciocia rzuciła mamie porozumiewawcze spojrzenie. Mama uśmiechnęła się chytrze i spojrzała na mnie. Razem z ciocią weszły do środka zamykając za sobą drzwi. Usiadły na moje łóżko. Ja wciąż rękami zasłaniałem penisa, który to ani trochę nie zmalał.

    – Rozumiemy synku że nie mogłeś wytrzymać i zacząłeś sam sobie dogadzać. – wtedy mama chwyciła mojego fiuta w dłoń i zaczęła wolno poruszać. Zabrałem swoje ręce.

    Wtedy ciocia weszła na łóżko i położyła obok mnie.

    – Nie musisz tego ukrywać, Alan. Wiemy jak ci ulżyć. – ciocia mnie wtedy pocałowała.

    – Rachel…może zaczekamy z tymi zakupami? – spytała mama.

    – Jasne…mamy teraz inne zajęcie. Prawda, Alan? – spytała mnie ciocia.

    – Nie musicie prosić. Tak bardzo was pragnę. – wtedy ciocia wyjęła swoje cycki z nabrzmiałymi brodawkami, które to zacząłem ssać. Ciocia jęczała z zachwytu.

    – Hmm…dobrze więc, zajmiemy się tobą dobrze.

    Powiedziała mama, która pochyliła się i wzięła kutasa do ust. Zaczęła mi go obciągać. Robiła to powoli, jakby delektowała się moim fiutem. Jej usta świetnie go oplatały. Wkładała go całkiem do ust.Po chwili poruszała już głową w górę i w dół. Po czasie zaczęła też lizać i ssać moje jaja. Moja twarz była zajęta natomiast cyckami ciotki. Ta jęczała głośno gdy zassałem jeden. Po chwili odeszła ode mnie i przeszła do mamy.

    – Daj go skosztować. – zamruczała ciocia i razem z mamą już lizały moją pałę. Co jakiś czas, albo mama albo ciocia schodziły na dół wylizując mosznę.

    Teraz to dopiero czułem się zajebiście. Dwie zajebiste kobiety ssały jednocześnie mojego kutasa. Bardziej podniecało to że to była moja matka i ciotka.
    Ciocia następnie zdjęła koszulkę uwalniając swoje piersi. Wtedy mojego mokrego penisa ułożyła między nie i zaczęła poruszać.

    – Lubisz to prawda Alanku? – spytała cicho.

    – Oj tak ciociu…

    Mama w tym czasie odsunęła się i zaczęła rozbierać. Zdjęła koszulkę i od razu stanik. Podeszła bliżej i teraz zajmowałem się piersiami mamy. Smakowały równie obłędnie.

    – Oj tak synku. Zrób mi to co cioci. – mama umieściła mi twarz między cycki. Czułem się jak w raju.

    W międzyczasie mama zdjęła swoje krótkie spodenki. Okazało się że nie miała bielizny. Pokierowała moją dłoń na swoją cipkę. Dotykając palcami jej warg sromowych, czułem jak jest mokra. Zacząłem nimi poruszać, co jęki mamy potwierdziły że jej się podoba. W końcu mama zabrała mnie przed jej cycków. Położyła mi głowę na łóżku i okrakiem usiadła na mojej twarzy, przodem do mnie. Wykorzystałem fakt że mam jej cipkę przed twarzą i zacząłem zachłannie ją tam lizać. Kręciłem językiem na jej guziczku, by potem przejechać nim wzdłuż jej szczelinki. Mama cicho mruczała co dało mi siłę na więcej.
    Poczułem że ciocia zabrała swoje cycki. Kątem oka zobaczyłem jak zdejmuje spodnie. Zaraz potem to samo zrobiła z majtkami. Miała mały trójkącik na wzgórku łonowym.
    Teraz obie były już nagie. Ciocia przełożyła przeze mnie nogę i nakierowała chuja na jej wejście. Od razu w nią wszedłem. Poczułem jak wchodzę w głąb jej pochwy.

    – Oh Alan. Tęskniłam za tym.

    Zaczęła na nim skakać za każdym razem bardziej wprowadzając go do swojej pochwy. Energicznie nabijała swoje dupsko na mój pal. Chciała dobić do samego końca. Odczuwała mój każdy centymetr. Było jej niesamowicie dobrze. Mi także było dobrze, szczególnie liżąc cipkę mamy, przez to nakręcałem się jeszcze bardziej. Mama potem zmieniła swoją pozycję i obróciła się na mojej twarzy. Miałem teraz do dyspozycji jej cały tyłek. Z lizania jej szczeliny przeszedłem do pieszczenia jej otworka. Mama zadrżała, ale w dobrym znaczeniu.

    – Chodź tu kochana. – powiedziała ciocia, wciąż ujeżdżająca mojego kutasa.

    Przybliżyła twarz mamy do siebie i pocałowała się z nią. Trudno było coś zobaczyć, ale wyobraźnia działała. Ze słyszalnego mlaskania ich języków, widziałem jak pochłaniają się nawzajem. Słychać było jęczenie zagłuszane przez ich pocałunku. Mama i ciocia jednocześnie doznawały rozkoszy. Po czasie obie kobiety zeszły ze mnie.

    – Ann teraz twoja kolej.

    Wtedy razem zmieniliśmy pozycję. Mama położyła się na łóżku rozkładając nogi przede mną. Umieściłem fiuta w jej cipce. Złapałem za kostki i zacząłem szybko poruszać. Mama jęczała z przyjemności.

    – Oooohhh…tak…tak…

    Ciocia wtedy na czworakach przeszła i umieściła swoją cipkę przed twarzą mamy.

    – Dalej kochana. Wyliż mnie tam porządnie.

    Mama zaczęła lizać jej cipkę, co widać było po mruczeniu cioci. Ja nie przestałem posuwać mamy. Zaraz jednak poczułem język cioci który smakował cipki mamy, przy okazji dotykając mi fiuta, który wchodził równie szybko do cipki. Scena jak z porno. Mama po czasie osiągnęła swój orgazm, co pokazała trzęsąc się. Ciotka jej pomogła energicznymi ruchami robiąc palcówkę. Sama ciocia potrzęsła tyłeczkiem, a ja widziałem jak mama również jej robi palcówkę. Ciocia zaraz potem doszła. Zostałem więc tylko ja i zbliżałem się do kulminacji.

    – Jestem blisko. – oznajmiłem.

    – Daj mi go na chwilę. – powiedziała ciocia wyjmując oblepionego penisa z cipki mamy. Włożyła go do ust zaczynając poruszać. Trzepała go dodatkowo, więc szybko poczułem, że to już.

    Wystrzeliłem ładunek nasienia w usta cioci. W trakcie ciotka wyjęła go z ust i trochę poszło na wzgórek łonowy mamy. Gdy się wypompowałem, czułem jak pała mi mięknie. Łapałem oddech po zajebistym ruchaniu.
    Ciocia zeszła z mamy.

    – Daj spróbować. – powiedziała mama i ciocia pochyliła się nad nią, wypinając dupę w moją stronę.

    Zobaczyłem jak przekazuje przez pocałunek, moją spermę, którą miała w ustach. Trochę im skapało i ich podbródki lepiły się od mojego nasienia. W końcu spojrzały się na mnie z uśmiechem.

    – Oh Alanku, tęskniłam za tym. I za tobą Ann. – wtedy jeszcze cmoknęła mamę w usta.

    – Że też wcześniej tego nie robiłyśmy. – powiedziała mama.

    – Lubię zabawy w trójkącie. A ty Zlan następnym razem, nie dogadzaj sobie sam. Pamiętaj o rodzinie.

    – Oczywiście ciociu.

    – Dobrze. Ogarnijmy się i chodźmy na zakupy.

    – Racja. Trzeba się umyć.

    Wtedy razem wstaliśmy z łóżka i poszliśmy się umyć. Następnie mama i ciocia poszły na zakupy.
    Cholera, uwielbiam przyjazdy cioci.
    Zawsze to nowe doznania
    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Ja ja dymam, a ona nic

    Siedzieli w ogródku jednej z knajp, pijąc zimne piwo i zagryzając frytki z ostrym sosem. Było już dobrze po dwudziestej. Obok biegła ruchliwa ulica, którą co chwilę przejeżdżały drogie auta. W wieczornym powietrzu ludzki śmiech mieszał się z muzyką i rykiem silników. Rozmawiali w najlepsze.

    – Ja ją dymam, a ona nic, zero, żadnej reakcji. Jakbym kurde pieprzył kołdrę w lipcowy wieczór. Pot ścieka mi po dupie, a ona chłodna jak lodówka na mięsnym. Myślę cholera coś jest nie tak. Dwoję się i troję. Kilka pozycji, ostrzejsze słówka, kilka chwytów które zwykle działają, a ta nadal obojętna, chyba głową i pizdą w odległej galaktyce. Człowieku, autentycznie czułem się jakbym posuwał trupa.

    – Posuwałeś kiedyś trupa?

    – Co to za pytanie, co?

    – Stary, raczej to ja powinienem spytać skąd takie porównanie, no nie?

    – Porównanie jak porównanie.

    – To posuwałeś trupa czy nie?

    – Raz. Po jednej imprezie, pamiętam że wyglądała jak Szwedka. Rozumiesz o co chodzi, nie? No blondyna, wysoka, duża głowa, duże oczy, duże usta, duże cyce, duże dupsko. Tak zachlała, że tylko leżała na łóżku jak kłoda, ale nawet tamta wydawała się mieć z tego jakąś radochę. A ta kompletnie. I jeszcze patrzyła mi cały czas w oczy. Rozumiesz ja ją posuwam, a ona patrzy na mnie i zero uśmiechu, żadnego słowa, nawet jęku czy stęku. Nie mam pojęcia jak udało mi się skończyć.

    – Może aseksualna?

    – Gdyby była aseksualna to bym jej do łóżka nie zgarnął. No i po wszystkim ją zapytałem jak było.

    – Pytasz je po wszystkim jak było?

    – Tak.

    – Okej.

    – No więc nie zgadniesz co mi powiedziała.

    – Co?

    – Że było w porządku.

    Właśnie na nią patrzyli, przyszli do tego lokalu, w którym pracowała i w którym tydzień temu poznał ją Julek. Obserwowali jak uwija się między stołami, nosi pełne i puste szklanki, kufle i talerze. Jak rozmawia z ludźmi. Nie podeszła jednak do nich ani razu. Nawet nie spojrzała w ich stronę.

    Z tego co opowiedział Julek wychodziło, że ma na imię Alicja, dwadzieścia pięć lat i wynajmuje pokój w mieszkaniu u jakiejś starej baby gdzieś całkiem niedaleko. Miała na sobie czarną, bardzo obcisłą sukienkę, która odsłaniała jej ramiona. Na obojczykach coś tam sobie wytatuowała, podobnie jak na prawym przedramieniu. Włosy miała ciemne, ścięte na poziomie podbródka, miała też ciemne oczy, prawie orli nos i drobne pieprzyki na lewym policzku. Wysoko nosiła głowę, miała w sobie coś z Kleopatry, tak przynajmniej mu się wydawało. Kiedy się poruszała patrzył na jej tyłek, odpowiednio duży i wyglądający na miękki i ciepły przykuwał uwagę wielu facetów tutaj siedzących. Przez ten czarny, cienki materiał przebijał się zarys majtek. Chyba jakieś figi. Tymkowi się to podobało. Te majtki i ten tyłek.

    – No i widzisz udaje teraz, że mnie nie zna – powiedział Julek. – Jakaś zimna cholera.

    – Całkiem niezła cholera.

    – Szkoda, że taka ulotna.

    – Za bardzo dramatyzujesz.

    – To przez te kółko teatralne, do którego się ostatnio zapisałem. Męczymy Szekspira.

    – Romeo i Julia?

    – Czytam jako Merkucjo.

    – No jasne.

    – Nie lubisz Szekspira?

    – Nie wiem. Po prostu nie wiadomo kim tak naprawdę był ten gość.

    – Może kosmitą?

    – To na pewno.

    Potem powiedział Julkowi, że pewnie zrobił coś nie tak, zrobił coś, co jej się nie spodobało.

    – Co zrobiłem niby nie tak?

    – Nie wiem. Różnie to bywa. Kobiety są delikatne.

    – Nie wszystkie.

    – Fakt. Nie wszystkie.

    – Tak jak nie wszyscy faceci są twardzi.

    – Dziś rzadko który facet jest twardy.

    – Ja tam cholera jestem twardy jak skała.

    – No raczej.

    Gadka ciągnęła się dalej, jakaś menelica podeszła do nich i zapytała czy mają drobne na wino. Nie miała połowy zębów, a włosy wcale nie wyglądały jak włosy, a może jak włosy, tyle że u ofiary Czarnobyla albo Hiroszimy. Nie dali kasy, ale Julek pozwolił jej dopić resztkę swojego piwa. Kiedy poszła zapytał go:

    – Słuchaj Julek, nie miałbyś nic przeciwko jakbym wziął od niej numer?

    – Kurwa, po co ci numer tej capiącej pizdy?!

    – Mówię o Alicji.

    – Chłopie odradzam, ale rób co chcesz. Prawdopodobnie i tak cię oleje.

    – Dlaczego?

    – Bo właśnie w tym momencie się na nas patrzy.

    Chwilę później ktoś do nich krzyknął i przysiadł się do stolika. To był znajomy Julka z akademika, dzielili razem pokój. Tymek trochę o nim słyszał, ale nic dobrego. Gość wyglądał mizernie, w wieku dwudziestu paru lat miał już goły plac na czubku głowy. Oczywiście łysienie androgenowe nie było niczym do śmiechu, ale ten gość podobno sobie na to zasłużył. Miał głos jak nastolatek w czasie mutacji, a w oczach tkwiło coś patowego.

    – Nie znam cię – powiedział, wyciągając rękę. – Ja jestem Robuś.

    – Naprawdę każesz mówić do siebie Robuś?

    – Wszyscy tak na mnie mówią.

    Tymek uścisnął jego dłoń, która przypominała wilgotną ciastolinę.

    – Jesteś znajomym Julka? – spytał.

    – Nie.

    – To co razem robicie?

    – Tak tylko sobie siedzimy.

    – Fajnie.

    – W pytę.

    – No. W pytę. A mogę frytkę?

    Tymek dał mu znak, że może się częstować. Robuś teraz siedział, patrzył na nich i sięgał co chwilę do papierowego talerzyka, jadł w ciszy i to było tak niezręczne, że w końcu Julek powiedział mu, że ma stąd wypierdalać. Tymek natomiast zapytał go co trzyma w tej folii, z którą przyszedł.

    – Bluzę – odparł.

    – Jaką kurwa znowu bluzę? – spytał Julek.

    – Dwa dni temu znalazłem bluzę na przystanku, którą zgubiła jakaś dziewczyna i zanim się zorientowałem co i jak to już odjechała. Teraz z nią chodzę wszędzie w razie czego. No rozumiecie, że kiedy ją nagle spotkam to od razu mogę ją oddać. No i pewnie ona to doceni. I da się zaprosić.

    – Na co? Na ruchanie?

    – Na kawę.

    Julek coś tam wspominał Tymkowi o tym swoim koledze z pokoju, głównie to, że był pierdolonym simpem, łamagą i prawdopodobnie prawiczkiem. Wierzył w takie gówno jak miłość od pierwszego wejrzenia i bratnia dusza w ciele kobiety.

    – Jak wyglądała ta dziewczyna? – zapytał Tymek.

    – Jak Kleopatra.

    – Naprawdę?

    – Tak.

    – Tak jak tamta?

    Robuś spojrzał i zamarł na chwilę z frytką w dłoni, która zawisła na granicy śmierci w jego rozdziawionej japie. Julek złapał za tą frytkę i rzucił mu nią w twarz.

    – Co jest cioto? – zakpił Julek. – Zakochałeś się?

    – Chyba tak – wystękał Robuś.

    – Ty pedale zasrany.

    – Gej nie może zakochać się w babce – stwierdził Tymek.

    – Fakt.

    – Chłopaki to jest ona. Naprawdę.

    Potem zaczęli gadać o tym, że świat nie może być taki mały, ale dobrze wiedzieli, że potrafił momentami się skurczyć jak guma w tanich gaciach. Robuś zaczął panikować, gadać coś bez ładu i składu. Wyglądała na podnieconego, chorobliwie, niezdrowo podnieconego. Tymek patrzył na niego z niechęcią, bo nie potrafił sobie wyobrazić tego, że taki frajer zaraz podejdzie do niej i odwali podryw stulecia, który nie daj Boże może jeszcze wypali. Dlatego wstał, zabrał folię Robusiowi, wyjął z niej bluzę i poszedł w kierunku dziewczyny.

    Złapał ją w drzwiach do lokalu.

    – Słuchaj miałem poczekać do końca twojej zmiany, ale nie mogłem już dłużej wysiedzieć – powiedział i podał jej czarną bluzę. – Zostawiłaś ją kiedyś na przystanku autobusowym.

    – Och… – jęknęła niewinnie. – Już prawie pogodziłam się z jej stratą.

    – Nie ma za co.

    – Dziękuje.

    – Może dasz się gdzieś zaprosić? W ramach znaleźnego, co?

    – Późno dziś kończę.

    – Cierpię na bezsenność.

    – Ja w sumie też.

    Pogadali jeszcze chwilę i powiedziała mu, że może na nią poczekać jeżeli chce. Potem przeprosiła go, bo musiała wracać do pracy. Tymek wrócił do Julka i Robusia.

    – Odebrałeś mi jedyną szansę na miłość – powiedział Robuś. – Zabrałeś moje przeznaczenie.

    – Skoro ci je zabrałem to znaczy, że nigdy nie było twoje – odparł. – Poza tym to wszystko bzdury. Przeznaczenia nie ma, jest tylko kac nad ranem, kiedy za dużo wypijesz.

    – Dobrze powiedziane – przyznał Julek.

    Wykopali w końcu Robusia, ale tematy jakby się skończyły. Potem Julek się zabrał, a Tymek poczekał do końca zmiany na dziewczynę. Trwało to bite dwie godziny. Nudził się, ale postanowił więcej nie pić. Przeczuwał, że zaliczy ją jeszcze tej nocy i ta myśl łaskotała go po karku i jajach. Czuł się niemal jak napalony szejk na sekundę przed wejściem do swojego haremu.

    – Pewnie już wiesz, że mam na imię Alicja – powiedziała, kiedy do niego podeszła.

    Założyła tą czarną bluzę, którą jej dał. Prawie sam uwierzył w to, że znalazł ją na przystanku. Miał już w głowie nawet fikcyjny obraz całej sytuacji. A może cholera to była jednak prawda? Może to on był na tym przystanku, a nie Robuś? Przeznaczenie istnieje?

    – Wiem – przyznał.

    – Ale jak ty masz na imię?

    – Tymoteusz. Tymek.

    – Jak ten tani płyn do zmywania naczyń.

    – Albo ten raper.

    – Nie znam.

    – Ja właściwie też.

    Ruszyli w dół ulicy i chwilę później oznajmiła mu, że ma ochotę wypić drinka albo dwa. Wparowali do jakieś otwartego baru. Światło sączące się z żarówek było różowe, a większość klienteli stanowili faceci. Drinki podawano w kolorowych szklankach z palemką. To był gejowski bar. Dwóch facetów chciało stawiać Tymkowi alkohol. Podziękował, ale nie skorzystał.

    – Właściwie to możemy napić się szotów – powiedziała. – Szybciej mnie wtedy bierze.

    – W porządku.

    Wypili bardzo szybko po trzy wściekłe psy. W pewnym momencie zdjął rękę jakiegoś gościa z ramienia. Tamten oczywiście przeprosił za swoje zachowanie. Ich dobre maniery go denerwowały, chcieli go przecież wyruchać, ale chcieli jednocześnie zrobić to niby przez pomyłkę.

    – Nie podoba ci się tu? – zapytała, lekko rozbawiona.

    – Nie bardzo.

    – Za dużo gapiów?

    – Za dużo.

    – Tak zwykle mamy my, dziewczyny. Nie można w spokoju wejść do baru i się napić, bo ciągle ktoś cię zaczepia.

    – Współczuję.

    Potem zapłacił i wyszli z lokalu. Wrócili na ulicę i ruszyli dalej, właściwie nie wiedział gdzie idą, bo ona prowadziła. W pewnym momencie, kiedy znaleźli się w świetle miejskiej lampy, objął ją, obrócił jak w tańcu, a potem pocałował. Nie oponowała.

    – Lubisz tańczyć? – zapytała.

    – Niezbyt.

    – To skąd to?

    – Tak jakoś. Impuls.

    Przysunęła się do niego i pocałowała go znowu, tym razem z języczkiem. Smakowała dziwnie, ani przyjemnie ani odpychająco. Pierwszy raz coś takiego miał, bo zwykle usta dziewczyn kojarzyły mu się z owocami.

    – A to skąd? – spytał.

    – Impuls – odparła.

    Szli jeszcze kilka minut, głównie w milczeniu, ale to była dobra cisza.

    Nagle znaleźli się na osiedlu, minęli kilka bloków i zatrzymali się pod jedną z klatek.

    – Za loda stówa, klasyczny seks dwieście, jeżeli chcesz żebym wzięła w tyłek to pięćset – oznajmiła, patrząc na niego poważnie. – Oczywiście wszystko w gumie.

    – Słuchaj mała… – rzucił zmieszany. – Ja nie myślałem, że ty…

    – Że ja co?

    – No wiesz, co…

    Patrzyła na niego, a jej oczy wcale mu się nie podobały. Potem wybuchnęła śmiechem, który go autentycznie przeraził. Jakby usłyszał obłąkany ryk z czeluści piekieł.

    – O cholera, stary! – rzuciła. – Ale dałeś się wkręcić!

    – Serio?

    – Ale miałeś minę, naprawdę. Nawet teraz masz.

    Otworzyła drzwi i weszli do środka. Poczekali na windę, wsiedli i pojechali na siódme.

    – Musimy być cicho, bo wynajmuję pokój u takiej jednej babki – powiedziała. – Nie lubi jak kogoś przyprowadzam.

    – Wkurwi się?

    – Jest głucha i ślepa, ale musimy zachować ostrożność. Nie chcę żeby mnie wykopała, bo nie będę miała gdzie iść.

    – Jasne.

    Wysiedli z windy i chwilę później znaleźli się w mieszkaniu. Nie włączyli światła. Dopiero kiedy znaleźli się w jej pokoju, Alicja zapaliła nocną lampkę.

    – Poczekaj chwilę – powiedziała. – Zaraz wracam.

    Wyszła, a on rozejrzał się po pomieszczeniu. Mizernie wyposażona klitka. Nad drzwiami wisiał krzyż. Na parapecie stała w doniczce zasuszona roślina. Niewielkie biurko, robiące również za toaletkę, całe było zagracone. Krzesło służyło za wieszak dla kilku warstw ubrań. Na podłodze też leżały ubrania. Łóżko miała rozgrzebane, ale chyba w miarę czyste.

    Wróciła ze szklanką, nożem kuchennym, butelką wody i czymś w dłoni.

    – Poszłam sprawdzić czy stara jeszcze dycha – oznajmiła.

    – I co?

    – Na szczęście tak.

    – Myślałem, że jej nie lubisz.

    – Bo nie lubię. Ale daje mi dach nad głową.

    W dłoni miała białą tabletkę, którą wrzuciła do pustej szklanki i drugim końcem noża zaczęła miażdżyć ją na proszek. Potem zalała to wodą, wymieszała i wypiła duszkiem.

    – Nie potrafię przełknąć tabletki, niezależnie od jej rozmiaru. Mam w głowie jakąś blokadę – wyjaśniła.

    – Co to? – spytał Tymek.

    – Sama do końca nie wiem. – odparła. – Pomaga mi czuć się lepiej. Uśmiechać na co dzień. Wstać w ogóle z wyrka. Rozumiesz, o czym mówię?

    – Chyba tak.

    – Nie musisz w sumie rozumieć. Nie po to tutaj przyszedłeś.

    – A po co?

    – Żeby mnie wydymać, zerżnąć, wyruchać, zaliczyć, przelecieć, wyjebać, wypierdolić czy jak to jeszcze nazywacie.

    – Nazywamy?

    – Faceci. Bo dżentelmenów już nie ma.

    – Może być jeszcze przedmuchać.

    – Na przykład. To co? Zrobimy to, żebyś mógł już sobie pójść?

    – Pewnie.

    Zaczęła się rozbierać, robiła to powoli, z pewną nutką klasy i musiał przyznać, że bez tej sukienki wygląda nawet lepiej. Miała świetne ciało, jędrne piersi z brązowymi brodawkami, wcięcie w talii, pełne uda, piękny tyłek i nieogoloną cipkę. Dostrzegł tatuaż nad kostką i jeszcze jeden na lewym boku klatki piersiowej. Położyła się na plecach, rozłożyła szeroko nogi, a on w tym czasie błyskawicznie ściągnął ubranie. Założył prezerwatywę i wsadził go jej bez ceregieli. Wiedział, że powinien inaczej to rozegrać, ale był zbyt podniecony całą sytuacją. Zaczął ją posuwać, robić to na misjonarza. Przez moment gapił się na jej twarz, w jej czarne oczy, ale niczego nie wyrażały. Nie chciała już się całować, więc zaczął ssać jej cycki, raz jeden, raz drugi, ale sutki pozostawały miękkie jak owocowe żelki. Pieprzył ją, zasuwał jak królik, a ona zupełnie na to nie reagowała. Jej twarz nawet się nie zarumieniła. Nie było mowy, żeby jej dogodził.

    Kilka sekund później zupełnie przestało mieć to znaczenie. Nie zmienił pozycji, nie zdążył. Doszedł.

    Cała akcja nie trwała nawet dwóch minut. Poczuł się głupio.

    – O cholera – wysapał.

    – No – przytaknęła.

    – Możemy spróbować za kilka minut jeżeli chcesz.

    – Jak wolisz.

    Usiadł na jej łóżku i chwilę na nią patrzył. Mimo ponętnego widoku, odechciało mu się zupełnie.

    – Słuchaj Alicja… – zaczął.

    – Nie ma problemu.

    – Zostałbym, ale wiesz…

    – Jasne.

    Ubrał się bez słowa, a potem wyszedł na korytarz i wszedł do kuchni. Zapalił światło i znalazł kosz pod umywalką. Wywalił prezerwatywę. Kiedy się odwrócił stała za nim stara baba, ta właścicielka. Wyglądała tragicznie, jak strach na wróble. Patrzyła na niego w ciszy, szczęka drgała jej niczym w horrorze, cała się właściwie trzęsła jak z zimna. Nie odezwała się jednak. On też nie. Wyminął ją i wyszedł z mieszkania.

    Dwa dni później znów siedzieli w lokalu, w którym pracowała Alicja. Oboje z Julkiem jedli frytki i popijali piwo. Obsługiwała ich inna kelnerka. Miła dziewczyna, ale zupełnie nieapetyczna pod względem fizycznym.

    – No i co? – zapytał w końcu Julek.

    – No i nic.

    – Dymałeś ją?

    – Tak.

    – I jak?

    – Miałeś rację.

    – Mówiłem ci. Cholera zimna jak lód.

    Oglądali się za nią jakiś czas, ale dobrze wiedzieli, że nie ma to większego sensu. Dostali już swoją szansę i ją spierdolili. Dopili więc piwo i poszli gdzieś indziej. Żaden z nich więcej już tutaj nie wrócił.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin M.

    Zachęcam do odwiedzania profilu i czytania innych opowiadań.

    Również zachęcam do odwiedzania mojego bloga, link w profilu. Jest tam więcej innych tekstów.

  • Przygoda z ojcem kumpla cz.2

    Po pierwszym spuście jeszcze długo leżeliśmy w objęciach. W końcu Daniel powiedział: chodź pod prysznic. Poszliśmy do łazienki i oczywiście razem oddawaliśmy się kąpieli. Nawzajem myliśmy nasze ciała, delikatnie je przy tym pieszcząc. W pewnym momencie Daniel namydlonym palcem zaczął penetrować mi dziurkę. Powiedziałem mu: jeszcze nie, poczekaj. Przestał, ale zaczął bardzo zmysłowo całować moją szyję, sutki, brzuch, aż w końcu wziął kutasa do buzi. Byłem tak rozpalony, że trochę jebałem go w buzie i potem spuściłem mu się w gardło. Widać było, że nie spodziewał tego. Wstał i z wypływającą spermą z buzi zaczął mnie całować w usta. Trwało to kilka chwil. Po czym spłukaliśmy wodą nasze ciała i poszliśmy do sypialni. Leżeliśmy wtuleni w siebie. Daniel zapytał wtedy, czy nie chciałbym stworzyć z nim stałego układu opartego na dyskrecji. Oczywiście się zgodziłem. Powiedział jeszcze tylko, że żałuje, że jego syn taki nie jest. Rozmawiając i tuląc się leżeliśmy kilka chwil. A potem znowu namiętne pocałunki, lody, itd. W przerwach między kolejnymi zabawami ustalaliśmy zasady naszego układu. Nad ranem zasnęłyśmy w objęciach. Rano, po przebudzeniu, przywitaliśmy się namiętnym pocałunkiem. Nasze kutasy znowu stały się nabrzmiałe. Po małych porannych pieszczotach poszliśmy zjeść śniadanie. Daniel przygotowywał je nago, zachęcająco kręcąc tyłkiem. Kilka razy przerywałem mu te przygotowania namiętnym pocałunkiem. Śniadanie jedliśmy przy stole siedząc nago, a czasami nawet łapiąc się za kutasy. Po śniadaniu oczywiście spożytkowaliśmy rozpaloną namiętność. Pieszczot nie było końca. Namiętne pocałunki, głaskanie, przytulanie, itd. Aż w końcu, będąc już mega rozpalonym, powiedziałem do Daniela: wejdź we mnie. Daniel chyba na to czekał. Od razu wyjął żel, posmarował mi dziurkę i sobie kutasa i zaczął nim delikatnie kręcić wokół dziurki. Powiedziałem mu, że to będzie pierwszy kutas w mojej dziurce. Daniel z największą delikatnością wszedł we mnie. Było mi cudownie bosko. Chciałem, aby tak chwila trwała w nieskończoność. On zaczął delikatnie, ale miarowo mnie rżnąć. Jebał mnie coraz szybciej, coraz mocniej i coraz ostrzej. Był w ekstazie, zaczął krzyczeć: chce Ciebie, kocham Cię, pragnę Cię, jesteś mój. I w tym momencie poczułem mocne pulsowanie i ciepły płyn w swojej dziurze. Spust był mega wielki. Jego sperma wylewała się z mojej dziury. Padł obok mnie i mocno mnie przytulił. Leżeliśmy tak chyba z pół godziny. W międzyczasie powiedział mi, że naprawdę mnie pragnie i zakochał się od razu we mnie. Odpowiedziałem mu, że ja bardzo chętnie tez stworzę relacje. On tylko powiedział: pamiętaj o zasadach. No tak, znamy się tylko w domu. Niestety. Około południa zebrałem się i wróciłem do domu. Szedłem rozanielony ulica, uśmiechnięty od ucha do ucha. Cały czas pisaliśmy do siebie. Gdy byłem już w domu, napisał mi, że już za mną tęskni. Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin Borucki