Category: Uncategorized

  • Przy drodze

    PRZY DRODZE

    /seria przy drodze/

    – Oooooo! Aaaaaa! Boliiii, boli bardzo! Proszę wolniej! Nie tak głęboko! OOOO, moja dupa! – Dobiegały spomiędzy drzew rzadkiego lasu głośnie, jęki, piski i skomlenia przeplatane słowami błagania. Głosy te odbijały się echem i wyraźnie docierały aż na drogę biegnącą skrajem lasu. Osoba stojąca pry drodze mogła zobaczyć skąd te głosy docierały. Leśny teren opadał mocno w dół do małego jeziorka. Rzadkie drzewa niczego praktycznie nie zasłaniały. Białe jak śnieg ciało  było doskonale widoczne. Było ono pulchne, prawie tłustawe, duże. To ciało stało w pozycji pochylonej, dłonie opierały się o pień leżącego drzewa. Jego nogi i tłuste uda były szeroko rozwarte. Wielka, gruba dupa o luźnych tłustych pośladkach wypięta była wysoko i mocno. Z dołu zwisał wielki brzuch o raz długie, flakowate cycki na końcach, których widać było wielkie czarne koła, z których sterczały długie jak palce czarne sutki. Cycki te u góry były puste jedynie na dole grubsze, jakby ktoś nie do końca napełnił wodą gumowe worki. Osoba ta miała całkowicie łysą głowę. Można było dojrzeć brak brwi i rzęs na twarzy.  Całe te tłustawe ciało było idealnie wygolone i wydepilowane.  Na twarzy tej piszczącej osoby było widać ostry, wyraźny makijaż w kolorach czerni, fioletu i czerwieni. Z tyłu za wypiętą dupą stał starszy facet. Trzymał on dłońmi tłustą, białą dupę. Jego biodra wykonywały mocne ruchu w przód i w tył uderzając w tą wielką dupę. Ruchał. Te uderzenia wprawiały w ruch tłustawe, białe ciało i wydobywając z niego krzyki, skomlenia i  błagania. Wyraźnie słychać było odgłosy przypominające klaskanie, gdy biodra ruchającego uderzały w miękkie, wielkie pośladki wypiętej dupy. Tym dźwiękom towarzyszył, co chwila mocny odgłos pierdzenia. To powietrze wtłaczane w czasie ruchania w dupę wydobywało się z pierdzeniem na zewnątrz. Przez ruchane, pulchne ciało przechodziły fale wprawiając w ruch wielki, wiszący brzuch. Wiszące cyce kołysały się mocno  do przodu i do tyłu a także na boki. Zderzały się ze sobą wydając odgłosy klaskania. U dołu, pod brzuchem spomiędzy ud od czasu do czasu wyskakiwało coś cienkiego, niewielkiego zakończonego siną główką, pryskającego moczem. Nierozwinięty kutas pedała. Spomiędzy tych grubych ud pojawiał się też długi worek, w którym wyraźnie było widać olbrzymie jajka. Były one bardzo duże i ciężkie, przypominały dwie dorodne śliwki. Jedne jajko było wyżej niż drugie.  Kołysały się wolno. Worek, moszna był bardzo długi i miał kształt trójkąta. Ciało ruchanego nie przypominało mężczyzny ani kobiety, było to coś pomiędzy. Pedał, bo ruchany w dupę był pedałem, był obojnakiem, androgeniczny. Nie był on całkiem nagi. Na nogach miał czarne seksowne pończochy podtrzymywane z każdej strony czterema szerokimi gumami biegnącymi od koronkowego pasa. Miałem na sobie czarny, koronkowy stanik, który teraz nie zakrywał cycków, gdyż były one wyciągnięte na wierzch. Na stopach pedała były czarne bardzo wysokie szpilki. W odróżnieniu od ruchającego go faceta pedał był dużo starszy no i tłuściejszy. W czasie, gdy to się odbywało pedał miał 57 lat. TYM BŁAGAJĄCYM I KWICZĄCYM PEDAŁEM BYŁAM JA. Facet był moim „klientem”. Jestem pedałem obojnakiem (androgenicznym) lubiącym nosić damską bieliznę. Ruchanie trwało już bardzo długo, chyba ponad dwie godziny. Gdy nogi się pode mną uginały i próbowałam zwierać uda Klient krzyczał bardzo i wbijał mi w pośladek grubą igłę. Pozwalał mi jedynie, czasami, położyć ramiona na leżące drzewo. Odbyt mnie bardzo bolał. Głośno mlaskał i wypadał z dupy. W czasie ruchania jak zawsze dostawałam bardzo silnego parcia na odbytnice jak przy zatwardzeniu. To powodowało dodatkowy ból i wypychanie odbytnicy na zewnątrz. Klient, co jakiś czas robił przerwę i wyciągał kutasa z mojego odbytu wtedy z głośnym pierdzeniem i mlaskaniem kiszka wyskakiwała z mojej dupy. Y Ja musiałam stać na pozycji i czekać. Wtedy mogłam widzieć  jego kutasa i to, czym mnie ruchał. Ten kutas przerażał mnie! Był bardzo gruby i jakby spłaszczony. Zakrzywiony był mocno do góry w kierunku pępka. Na szczycie prężyła się ogromna, fioletowa żołądź, bardzo szeroka, przypominająca kapelusz wielkiego grzyba. Tuż za tą żołędzią była założona szeroka, pełna kolców opaska. Kutas pod łonem miał metalowy pierścień. Te rzeczy utrzymywały kutasa w stanie naprężenia. Na kutasie było widać grube fioletowe żyły. W trakcie przerw klient zmieniał pierścienie i kołnierz na kutasie oraz wcierał w niego jakąś maść.

    – Proszę Pana, ja już nie mogę, nie wytrzymam więcej. Bardzo mnie boli dupa i odbytnica. Proszę się zlitować nad biednym pedałem. Bardzo proszę. Proszę mi robić co innego ale nie ruchać już. Litości! – Jęczałam płaczliwie wypinając wielki zad, z którego wisiała czerwona kiszka odbytnicy.

    – Zamknij mordę pedale. Nie ma litości dla pedałów. Taki ci przerucham kiszkę, że długo zapamiętasz. Zaczynamy pedale. – Powiedział i poszedł z tyłu mojej dupy.

    – Dobrze proszę Pana, jestem do Pana dyspozycji proszę mnie ruchać mocno. – Jęczałam w odpowiedzi

    Czułam jak bierze wiszącą kiszkę odbytnicy, rozciąga i nasadza ją na kutasa. Znowu ruchanie się zaczynało. Znowu jęczałam i wyłam zapłakana. W końcu już nie mogłam wytrzymać. Padłem na kolana. Leżałam na ziemi i głośno płakałam. Przez tłustawe ciało pedała przechodziły drgawki. Czułem napięcie i parcie w odbytnicy. Kiszka sterczała sztywno spomiędzy wielkich pośladków. YYY

    – Widzę pedale, że masz już dosyć ruchania, więc zrobimy, co innego. – Powiedział klient.

    Zobaczyłam jak smaruje czymś rękę. Położył mnie na brzuchu. Musiałem ugiąć nogi w kolanach i podciągnąć je szeroko do góry. Leżałam w pozycji „żaby”.  On klęczał z tyłu.

    – Co za wspaniała dupa. Jesteś seksownym pedałem. Lubię takie tłustawe męskie kurwy z dużymi, grubymi dupami. Musiano ciebie nieźle ruchać w odbyt, bo masz go okropnie rozwalony. Długo dajesz dupy? – Zapytał.

    – Od dwunastego roku życia jestem ruchany i nie tylko, proszę Pana. Teraz ma 57 lat proszę Pana. – Powiedziałem cicho.

    – To jesteś starym pedałem. Miałeś rękę w dupie już? – Zapytał.

    – Tak proszę Pana wiele razy wsadzano mi ręce w odbytnice. – Jęknęłam.

    – Ale, tak jak teraz ci zrobię to chyba nie. – Powiedział głośno i poczułam jak mój odbyt eksploduje.

    Wsadził mi rękę mocno i głęboko. Wrzasnęłam i już tylko krzyczałam. Byłam już wiele razy fistowana odbytniczo, ale nigdy chyba tak. To, co mi robił nie dam rady opisać. Kwiczałam i błagałam czując maltretowane kiszki i dupę. Głośne echo niosło się daleko po lesie. „To przecież nie możliwe, żeby tak fistować gołą ręką” myślałam. I miałam rację. Gdy już tylko leżałam cicho i nie reagowałam na seks on skończył. Powoli położyłam się na plecy. Wtedy zobaczyłam na jego dłoni i ramieniu czarną rękawicę z grubej gumy pełną dziwnych narośli i kolców.

    -To jest mój wynalazek dla takich pedałów jak ty. Dobrze było? – Powiedział.

    – Tak proszę Pana, było bardzo dobrze, dziękuję Panu. – Odpowiedziałam kłamiąc.

    Zawsze tak odpowiadam klientowi choćby robił mi najgorsze rzeczy. Klient musi być zadowolony, bo inaczej nie przyjdzie ponownie. Takie postępowanie przynosi mi profity i reklamę. Seks się skończył. Klient poszedł zostawiając mnie leżącą na ziemi. Powoli jęcząc wstałam, zebrałam spódniczkę i bluzkę i powlekłam się w dół do jeziorka. Kiszka sterczała mi z dupy, Czułam jak pulsuje i drga. Leciała z niej sperma i siki Pana.  Moja dupa i uda były tym zalane i kleiły się. Musiałam przejść po trawiastej łące nad jeziorem. Nie było dużo ludzi tylko kilku nastolatków.

    – Patrz, to jest ten pedał, co pracuje przy szosie. To on tak się wydzierał. Ale ma dupę i cyce. Co jemu zwisa z dupy. Ledwo idzie. – Usłyszałam rozmowę chłopców.

    Nie zwracałam uwagi. Byłam przyzwyczajona. Długo siedziałam w jeziorku mocząc obolałą dupę. Zrobiłam też sobie kilka lewatyw na widoku chłopców, bo nie miałam sił się schować. Patrzyli na mnie cicho komentując. Potem leżałam długo goła i odpoczywałam. W końcu nałożyłam pończochy, pas do pończoch. Przypięłam pończochy do gumek. Cyce wsadziłem do stanika. Na koniec króciutka spódniczkę i bluzeczkę. Poprawiłam makijaż i poszłam w górę na drogę. Spacerowałam wolno. Gdy słyszałam nadjeżdżający samochód Stawałam tyłem pokazując wielką dupę lub przodem wtedy widać było mój cienki wiszący kutas i olbrzymie jaja w długim worku. Cyce sterczały w staniku. Moja spódniczka, w której często pracuje ma wycięcie z tyłu i przodu odsłaniające pośladki i uda. To samo z przodu ukazujące narządy i uda. Staniki mam różnego rodzaju. Jedne takie, co unoszą i usztywniają moje flakowate cycki lub miękkie, w których cyce wiszą swobodnie. Z uwagi na androgenną budowę ciała, wiszące cyce, wielką długą mosznę i olbrzymie jądra, ciężko mi to wszystko nosić i ukrywać, więc pracując przy drodze nie robię tego. Tego dnia miałam jeszcze sześciu klientów. Przeważnie obciągałam kutasy, Byłam jeszcze raz wyruchana i przefistowana a jeden wychłostał moją dupę i uda.

     

    ® ARLETKA RUCHLIWA

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    opowiadanie przedstawia jedno z moich spotkań z klientem, których mam wiele codziennie

  • Ja prostytutka

    JA KURWA

     

    /seria „Przy Drodze”/

     

    Jestem kurwą, prostytutką. Jestem obojnakiem. Jestem dwupłciowa. Na takie jak ja mówią „TO” albo „ONO”. Ciało mam silnej budowy, pulchne ale kształty kobiece. Oprócz szerokich bioder, dużej dupy mam cycki. Jestem bardzo podniecająca i posłuszną bardzo. W trakcie intymnych spotkań spełniam kobiece obowiązki i jestem wykorzystywana jak kobieta. Moje ciało i wszystkie jego otwory, nie tylko dupcia, są do dyspozycji w dowolnym zakresie, bez ograniczeń, według upodobań i zachcianek partnera lub partnerów. I tu drobna uwaga, naprawdę jestem gotowa i zdecydowana poddać się każdemu rodzajowi seksu, od zwykłego po ekstremalny. Istnieją co prawda pewne wyjątki, ale są one naprawdę niewielkie i negocjowane. Jestem więc kurwą damsko – męską. Noszę zawsze damską bieliznę i ubranie. Mam dziewczęcą naturę. Na imię mi Arletka.

     

       Zastanawiałam się czy chciałabym o tym wspomnieć, czy przyznanie się do tego nie odstraszy ewentualnych klientów. Ale doszłam do wniosku skoro i tak dużo opisałam a dupcia i pizda moja witała wiele kutasów to wspomnienie o tym nie powinno mieć wpływu na ewentualnych chętnych. Oczywiście zdaje sobie sprawę z ryzyka takiego postępowania, lecz nie jest ono wiele większe niż umówione randki. Jest to też typ randki a raczej randek jedna po drugiej. Ale do rzeczy. Jeżeli codziennie nie mogę mieć jednego lub kilku kutasów w dupie czy w ustach to napięcie i frustracja nawarstwia się. Daje sobie upust co prawda lateksowymi zabawkami, lecz to nie załatwia sprawy. W te dni wybieram się na wycieczkę „rowerkiem”. Jest wtedy dużo pisków, jęków i krzyków. Wycieczki w te dni są bardzo stymulujące. Mam specjalny, udoskonalony, rowerek dający mi wiele wrażeń zmysłowych.  Wygląda jak zwykły rower ale posiada specjalne udogodnienia do moich potrzeb. Siodełko jest tak zbudowane, że gdy siadam na nim swoją dupą to pośladki zostają mocno rozciągnięte na boki a odbyt wystaje rozwarty przez otwór w siodełku. Przez ten otwór porusza się w górę i w dół lateksowy kutas. Ruch kutasa jest napędzany z tylnego koła niezależnie od pedałowania. W ten sposób nawet, gdy nie pedałuje to kutas wykonuje swoje ruchy. Im szybciej toczy się rower tym ruchy kutasa są szybsze. Jestem ruchana w dupę bez możliwości mojej kontroli. Najszybciej, gdy zjeżdżam z góry. Siodełko posiada jeszcze jedno udoskonalenie Drugi kutas, który wchodzi w moja pizdę jak siedzę. W ten sposób jazda rowerkiem dostarcza mi niewyobrażalnych doznań, zwłaszcza, gdy jadę po nierównej drodze. Jest to mój wynalazek.  Po takiej wycieczce mam dosyć na parę godzin. Moje słoneczko,  odbytnica wychodzi z dupci przypominając wielki czerwony kalafior. Resztę czasu zajmują mi ręczne robótki, jak przystało grzecznej dziewczynce. Jednak to nie pomaga wiele. MUSZĘ mieć w dupce, buzi lub piździe prawdziwego kutasa i już. Na co dzień nazywają mnie Arletka lub „Ono”. I pod taką nazwą możesz mnie znaleźć na Skypie i zobaczyć jeśli masz kamerkę i mikrofon. Jak przyciśnie mnie nie do wytrzymania idę w plener i zamieniam się w realną kurwę. Mam takie dwa miejsca, gdzie mogę to robić bez narażania się na szykany ze strony pewnych osób. Ponieważ nie stanowię dla nikogo konkurencji. Nie robię tego zawodowo i zarobkowo więc nie jestem niepokojona. A wręcz przeciwnie nawet mogę liczyć na pomoc w razie czego. Wszelkie zarobki oddaje w stu procentach. Nigdy nie prosiłam i nie domagałam się procentu dla mnie a mimo to zawsze coś dostaje. Na brak chętnych nie mogę narzekać. Nie rzadko nie mogę nadążyć z lewatywami po ruchaniu. No ale dosyć chwalenia się. Zwykle dwa lub jeden dzień przed wstaje wcześnie rano i robię sobie dużą, głęboką, w kiszkę, lewatywę. Zwykle lewatywa długim cewnikiem o wielkiej pojemności. Kiszkę mam dobrze rozdętą a brzuch ma dziwny kształt. Po powrocie z pracy wkładam cztery czopki glicerynowe i piję płyn na przeczyszczenie. Wieczorem przed spaniem przygotowuje w łazience lewatywę ze specjalnej mieszanki. Mam wiele takich mieszanek opracowanych przeze mnie. Skład jest moją własną tajemnicą. Recepturę wyjawię jedynie osobie takiej jak ja, której fetyszem jest lewatywa i udowodni to spotykając się ze mną. Lewatywa jest bardzo czyszcząca i nieprzyjemna, zwykle siedem litrów. W oka mgnieniu brzuch jest olbrzymi. Dodatkowo z mieszanki wydzielają się gazy, które rozdymają mnie. W trakcie tego zabiegu nie ma ciszy w łazience a sąsiedzi też pewnie mnie słyszą. Przed spaniem dodatkowa porcja płynu na przeczyszczenie. A rano po wypróżnieniu znowu lewatywa płucząca z wody. I dzień jak co dzień, praca, powrót, na przeczyszczenie, krzyki przy lewatywie wieczornej, na przeczyszczenie i lulu. Te wszystkie czynności tak mnie podniecają, że aż jęczę i zacieram uda ciągle. W decydującym dniu wstaje, w zasadzie, gdy jeszcze jest ciemno. Szybko biegnę i przygotowuję siedem litrów bardzo nieprzyjemnej mieszanki do lewatywy. Kankę wsadzam w dupcie leżąc na lewym boku. Jeszcze rozespana a już wypełniam kiszki. Sen pryska szybko zamieniając się w jęki i krzyki. Zmieniam pozycje. Niewiele to pomaga. Wreszcie koniec, zbiornik jest pusty. Z tym ogromnym brzuchem chodzę po mieszkaniu jęcząca i zaciskająca pupę przez prawie czterdzieści minut. Na golaska w takim stanie jem lekkie śniadanko, przygotowuje rzeczy do wyjścia. Po lewatywie obowiązkowa depilacja. Najpierw depiluje dupcie i „słoneczko”. Następnie bardzo dokładnie całe krocze: worek, kutasek i uda. Po czym następuje depilacja pod pachami i cycków. Zwykle depiluje całe ciało, ale, jak myślę, depilacja tylko cycków uwydatnia je. Bardziej przyciągają wzrok i podniecają klienta, jeśli karze mi być na golaska w trakcie konsumpcji. Na koniec golę głowę, usuwam rzęsy i brwi.  Po depilacji kąpiel, kremowanie i perfumowanie ciała. Po tych ablucjach jestem bardzo apetyczna i podniecająca. To prawda, że przygotowanie zajmują trochę czasu i wielu z was zdziwi fakt takiej mitręgi, aby być wyruchaną. Jak chcecie i lubicie możecie ruchać w dupę pełną kupy tylko wcześniej muszę wiedzieć i przygotować się. Efekt będzie super, gwarantuje. Już takie coś robiłam nie raz. Może być wytrysk lub wypływ czekoladki w trakcie ruchania, przy wyjmowaniu kutaska lub po wyjęciu. Na gęsto lub rzadko, jak lubicie. No ale dosyć. Pakuje zabawki i bieliznę na zmianę, wodę i sprzęt do lewatywy oraz kondony i żel do smarowania. Ubieram się jak zwykle w damską bieliznę. Dokładam zestaw do makijażu i jadę na jedno z moich miejsc. Zwykle przybywam około dziewiątej. Niedaleko parkingu w rzadkim lasku, specjalnie nie chowam się, rozkładam kocyk, sprzęt, wszystko co potrzeba. Robię sobie makijaż, ostry, prowokujący jak u kurwy. Oczy na czarno, powieki fiolet. Policzki różowe, usta czerwone . Długie kolczyki w uszach. Uszy mam przekłute. Peruki zwykle nie zakładam. Głowę mam ogoloną na łyso, co dodaje seksu w połączeniu z makijażem i ubiorem. W bardzo krótkiej sukience odsłaniającej większą część dupci z tyłu i stringów z przodu wychodzę dyskretnie na skraj lasku. Na drzewie zawieszam różową wstążkę zawiązaną w kokardę. Jest to mój znak gotowości. Nie jest to droga zbyt ruchliwa, ale nie można narzekać. Ma tą zaletę, że samochód można postawić w bezpiecznym, nie rzucającym się w oczy miejscu, zapewniającym dyskrecje. Stoję lub chodzę nie zwracając uwagi na przejeżdżające pojazdy a tym bardziej nie macham i nie zachęcam.  Na widok wystawiam długie cycki, tłustą dupę lub genitalia. Dobrze widać jaki rodzaj seksu reprezentuje. Jak wspomniałam na brak chętnych nie narzekam a i mam stałych klientów. Bylibyście zaskoczeni widząc to. Samochód zjeżdża z drogi na bok w dyskretne miejsce, można tu parkować bez narażenia się na mandat, powoli, ja patrzę się na kierowcę. Gdy ten otwiera okno ja spokojnie podchodzę. Zdarza się że podjeżdżają w samochodzie dwie osoby lub trzy. Czasami siadam obok w samochodzie, ale zwykle stoję. Najczęściej najpierw pytają kto ja jestem, facet czy dziewczyna. Wyjaśniam, że nie jestem facetem w pełni jak i nie dziewczyną. Mówię, że jestem obojnakiem, że mam kutasa, jajka oraz pizdę, co nie wszyscy rozumieją. Spełniam rolę dziewczyny i tak się ubieram. Nie czuje się też gejem mimo, że daje dupki i obciągam. Jest mi obojętne jak ktoś mnie nazwie, byle nie ubliżał i nie prowokował. Ja nikogo nie namawiam i nie zmuszam, ani do czytania tego, ani do spotkań ze mną ani do oglądania www z moim profilem i anonsem. Tu drobna uwaga: absolutnie nie mam nic przeciw gejom. Wręcz przeciwnie uważam, że większość z nich to mili i wrażliwi ludzie, zwykle lepsi niż tak zwani „normalni” ludzie. Wtedy albo klient odjeżdża, albo decyduje się. Zwykle decyduje się na seks ze mną.  Powiem Wam, że większość przechodzi do następnego etapu. Wtedy pada sakramentalne pytanie ile, za co. Wtedy ja przedstawiam „menu”. Mam w nim wiele pozycji do wyboru. W tym miejscu zastanawiałam się czy napisać więcej szczegółów i czy podać ceny. Zdecydowałam się w końcu na tak. Trzeba pamiętać, że nie robię tego z zawodu a także chęci zysku. Po prostu przeżywam wścieklice dupy.  I tak ruchanie dupy lub pizdy w kondonie 10, bez kondona 15 z spuszczeniem się na dupę. Bez kondona z spuszczeniem się w dupę lub w pizdę 20. Lewatywa z jednoczesnym ruchaniem z kondonem lub bez, ze spuszczaniem się do lub na zewnątrz, gratis. Obciąganie przez kondona gratis, bez kondona z wytryskiem na twarz 10 z połykaniem 20. Ruchanie w gardło bez kondona 20. Lizanie narządów i dupy 10. Pieszczoty wzajemne z całowaniem z języczkiem gratis. Poddawanie się pieszczotom, niezależnie od miejsca na ciele i sposobu, gratis. Użycie zabawek i przyrządów gratis. Perwersja i sadyzm 10 niezależnie od typu. Zdjęcia i filmowanie bez maski 20 w masce gratis. Specjalne życzenia poza menu 15. I wiele innych ciekawych propozycji. Z reguły klienci są zaskoczeni moim wachlarzem możliwości. Niestety dla wielu z nich seks przy drodze kojarzy się albo z ruchaniem a najczęściej z obciąganiem (laską, lodem). Taki jest u nas poziom świadomości w tej materii. Toteż przeważnie moja dupcia aż trzeszczy od kutasów a policzki bolą od ssania. Rozmiary kutasków są różne. Przeważa jednak standard 12,5 do 14cm. Po decyzji idziemy na miejsce. Prawie zawsze jest tak, że on lub oni opuszczają spodnie i majtki a ja w tym czasie zdejmuje sukienkę. Jeżeli będzie ruchanko lub seks dwuotorowy tj. z obciąganiem lub w gardło to trzeba zdjąć stringi, dla samego obciągania stringi zdejmuje na życzenie. Dla dwóch jednocześnie też stringi zdejmuje. Czasami klienci życzą sobie bym była na naguska. Zdejmuje wszystko wtedy z siebie. Przeważnie jednak seks odbywa się w bieliźnie.  Na golaska zawsze życzą sobie klienci lubiący sadystyczno-perwersyjny seks. Potrzebują mieć swobodny dostęp do wszystkich miejsc mego ślicznego ciała. Klienci, którzy życzą sobie pieszczoty rozbierają się do naga. Gdy już jestem bez majtek lub na golaska mówię, że jestem gotowa i pytam jaką pozycje mam przyjąć. Chyba, że klient już zaordynował mi przyjęcie pozycji. Jeżeli ma być laseczka to podchodzę, klękam lub kucam i zaczynam od całowania brzucha, łona i wewnętrznej strony ud stopniowo przechodząc na jajka i kutaska. Zsuwam napletek, jeśli taki jest i drażnię  językiem wędzidełko i wejście do cewki. Gdy kutas się podnosi biorę go w usta i zaczynam ssać najpierw główkę nasuwając się głębiej w miarę sztywności. W trakcie obciągania wsadzam klientowi palec lub dwa w dupę. Gdy mam być ruchana wtedy różnie sobie życzą. Najczęściej jest to pozycja na kolankach w rozkroku z ramionami na ziem. Z rozwarciem pośladków lub nie. W tej pozycji ruchają mnie klienci bez kondona, którzy wytrysk mają do wnętrza mojej odbytnicy lub pizdy. Lub pozycja pochylona stojąc. Tak jestem ruchana przez starszych klientów i ruchających w kondonie lub bez ale spuszczających się na zewnątrz dupy. Istnieją klienci wybierający pozycje „na motyla” tj. na wznak z uniesionymi nogami. Nogi razem – „motyl zwarty”, nogi rozchylone -„motyl rozwarty”. Pozycja umożliwia głęboka penetracje mojej dupci i mocne ruchanie. Jeszcze głębszą penetrację mojej odbytnicy czy pizdy umożliwia pozycja „płaczącego łabędzia”. Nauczyła mnie w młodości macocha. Czemu „płaczącego” i dlaczego „łabędzia”? Nie wiem. Tak ją nazwała. Pozycja bardzo wymagająca. Kładę się na plecy. Nogi  rozwarte uniesione w górę za głowę. Stopy splecione z tyłu głowy i złączone. Ramiona przełożone pomiędzy nogami i mocno rozchylone na boki. Cycki podwiązane mocno sterczą sztywno pionowo do góry. Ta pozycja powoduje wysokie uniesienie dupy, szerokie rozwarcie całego krocza udostępniając klientowi wejście do odbytnicy, pizdy i reszty narządów. Klient może penetrować kutasem lub ręką moja odbytnice lub pizdę w dowolny sposób mocno i głęboko. Jestem specjalistką od tej pozycji.  Często wybierają ją klienci z dużymi penisami. Moje krzyki i wrzaski słychać wtedy aż na drodze. Ruchają mnie również w pozycji na boku. Ta pozycja bardzo mnie podnieca gdyż kojarzy mi się z podstawową pozycją do lewatywy. W tej pozycji ruchają mnie, choć to nie reguła, ale często, ci co wyzywają mnie od dziwek, suk, kurew, szmat i pedałów. To ich podnieca bardziej, niech gadają. Często obsługuje dwóch klientów, Jeden rucha mnie w dupę a drugi w gardło, lub jeden w odbytnice a drugi w pizdę. Jak jest trzech klientów to trzeci rucha mnie w gardło.  Często w trakcie następuje zamiana miejsc. Odbywa to się w pozycji na kolanach albo stojącej pochylonej. Walą mnie w oba otwory jednocześnie aż tracę wdech i wyłażą mi oczy. Jak wspomniałam istnieje pewna, nawet spora grupa klientów ze specjalnymi upodobaniami. Mam nawet stałych trzech klientów, z którymi się umawiam. Z innymi muszę być bardzo ostrożna i już na wstępie omówić wszystkie warunki. Ci przeważnie dobrze wiedzą o co im chodzi i niczego nie trzeba wyjaśniać. W tym wypadku nie ma konkretnej pozycji a scenariusz ustala klient na bieżąco. Ci klienci przywożą zawsze ze sobą torbę pełną potrzebnych im narzędzi i zabawek. Po uzgodnieniu klient zakłada mi obrożę na szyję i idziemy. Na miejscu zwykle pada polecenie dla suki, aby się rozebrała do golasa. Nie ma reguły ZAWSZE bardzo się boje, trzęsę jak galareta i płaczę. Stoję naga zapłakana, trzymając się za sutki i patrzę jak klient się przygotowuje. Są tacy co się wcale nie przebierają tylko rozkładają straszne przybory, ale i są tacy co zakładają nawet specjalne ubiory. Ci naprawdę wyglądają nieraz groźnie. Zaczyna się od tego, że klęcząc wyznaje swoje nieposłuszeństwo i błagam o skorygowanie mnie. Następnie jestem poddawana bardzo dużej i brutalnej lewatywie. Klient widzi mój sprzęt do lewatywy rozwieszony i gotowy, gdyż zawsze po ruchaniu płucze sobie dupę lewatywą i postanawia go użyć. Lub zaczyna mocną chłostą w wypiętą dupę albo specjalna wyuzdaną gimnastyką.  Raz trafił się facet, który doprowadził mnie do szału lewatywami, potem z ogromnym brzuchem pełnym wody dostałam w dupę rózgą a następnie musiałam wykonywać bezwstydną gimnastykę. Wszystko było filmowane. Są różni klienci, różne części mego ciała ich interesują. Jedni obrabiają mi odbyt. W odpowiedniej pozycji rozciągają, wyciągają go. Wsadzają tam cuda, olbrzymie, krzywe, długie, dmuchane lub nie oraz ręce. Wisiałam nawet zawieszona za odbyt na gałęzi! Drudzy zajmują się moimi jajkami i kutaskiem. Stosując nie rzadko wyrafinowane metody. Inni robią mi seks z przyrządami w odbytnicy i piździe jednocześnie. Kutas i cycki też podlegają perwersjom seksualnym.  Wszyscy jako dodatek stosują naciąganie, wyciąganie, obciążanie sutek. Był taki co powiesił mnie za worek i kutaska na gałęzi i tak wiszącą wyruchał mnie potężnym kutasem z lateksu a na koniec wsadził rękę prawie po łokieć w dupę. W trakcie tych czynności moje narządy przybierają różną formę, wielkość i kształt . W trakcie takich zabaw, jeśli nie znam osoby to nie zgadzam się na poważniejsze tortury jak np. wlewy do penisa, worka czy odbytu. Proszę nie mylić tu wlewu do odbytu z lewatywą. Na tą zawsze się zgadzam. Chodzi o wstrzykiwanie płynu w sam odbyt (zwieracz i okolice). Nie zgadzam się też na sesje, w których jestem związywana czy unieruchamiana w inny sposób bez możliwości uwolnienia się samej. Najwięcej, jednak klientów skupia się na tym co mam między udami. Po takich czynnościach moje narządy przybierają monstrualne rozmiary i kolory od czerwonego do fioletowego. Trafiają się i tacy co potrafią utrzymać mojego kutaska przez cały czas sztywnego i na granicy orgazmu. Jest to nie do wytrzymania na dłuższą metę i doprowadza mnie do szału pożądania. Oczywiście każda taka sesja kończy się potężnym wyruchaniem mnie w dupę w sposób naturalny i przy pomocy nakładanych lub nie penisów. Ruchają mnie albo od razu, albo po zakończeniu i krótkiej przerwie, w czasie której doprowadzam się do użyteczności i ubieram w bielizny jaką mi nakazuje klient.  Staram się nie krzyczeć za bardzo, aby nie przyciągać uwagi niepotrzebnych osób. Lecz gdy trafi się sadysta lub brutalny perwers to nie wytrzymuje i krzyczę bardzo. Wtedy zwykle jestem kneblowana. Nigdy nie godzę się na więcej jak dwie takie sesje w dniu. Jeżeli jest to pod koniec mojego pobytu to kończę wcześniej i jadę do domu. Jeżeli trafi mi się to na początku to musze zrobić dłuższą przerwę. Zdejmuje różową wstążkę z drzewa przy drodze i chowam się. Po dojściu do siebie zaczynam ponownie. Zwykle powiększone narządy nie dają się ukryć pod kusą sukienką a już na pewno nie w stringach. Wiszą mi daleko w dole. Wtedy spacerując oczekiwaniu na klienta  staje przodem do drogi lub bokiem. Dla większości klientów widok byczych narządów jest przeżyciem nie lada a ruchanie w dupę z takimi jajami i kutasem podnieca ich niesamowicie. Zwłaszcza gdy słyszą klaskanie mojego wora o mój brzuch i czują jego uderzenia o ich uda. Najbardziej podobam się wtedy tym, którzy podniecają się pieszczeniem mego ciała. Całują, liżą i ssą każdy zakamarek mego ślicznego ciała. A już szczególnie muszę się wypinać, wyginać i rozwierać wystawiając do pieszczot te powiększone klejnoty. Nie każdy, bowiem klient chce ruchać lub by mu obciągnąć. Dużo jest takich co spuszczają się, gdy pieszczą moje ciało na naguska lub w skąpej bieliźnie. To są tzw. Pieszczoszki. Są i tacy co tylko oglądają mnie w trakcie moich zabaw, według ich pomysłów. Klient siedzi lub stoi bez spodni i majtek każąc mi robić striptiz w różnej bieliźnie, przyjmować odpowiednie pozycje, skakać, biegać, wprawiając w ruch cycki i inne części ciała lub bawić się zabawkami, jak sztuczne penisy itp. Po pewnym czasie klient zaczyna szczytować.  Wtedy podbiega do mnie i spuszcza się na twarz lub muszę wyjąć cycki, które oblewa swoim soczkiem. Wielu klientów pyta mnie co to jest pokazując wiszący zestaw do lewatywy. Wtedy im wyjaśniam a także proponuje seks z lewatywą. Zrobienie mi lewatywy a następnie wyruchanie mnie, z pełną kiszką wody. Lub nadmuchanie mnie powietrzem z pompki i wyruchanie. W pierwszym wypadku następuje silny wytrysk wody z mojej dupci po zakończeniu ruchania a w drugim wydobywają się różne dźwięki z mojej dupci w trakcie ruchania. Zwykle na początku klienci jakby się wstydzili, nie chcą, kręcą, ale ja delikatnie namawiam. Kładę się wystawiając dupcie do lewatywy i zachęcam. Po chwili wahania klient podchodzi a ja mówię mu co ma zrobić. Ruchać to ruchają w dupę, ale włożyć kankę do lewatywy to ciężko im idzie. Wkrótce wszystko włożone, odkręcone i wypełniam się lewatywą. Zwykle kończymy na piątym lub szóstym litrze. Potem się dziwią, że tyle wejdzie we mnie i dodają, że nie sądzili, ze takie to podniecające. Oglądają i macają mój wywalony brzuch. Niezwykle podniecają się w trakcie ruchania widząc jak brzuszysko moje lata. Przed ruchaniem instruuje jeszcze, że po wytrysku do dupki mogą pozostać chwilę a potem szybko uciec na bok. Wtedy następuje potężny gejzer z mojego „słoneczka” połączony z głośnym pierdzeniem. W ten sposób mam przyjemność i nie muszę robić lewatywy a klient jest zachwycony. Zwykle kończę o piętnastej. Pewnie nurtuje was pytanie co robię z datkami na usługi, przecież mogą mnie napaść. Nic z tego. Życie jest takie jakie jest a ja nie robię tego specjalnie dla zarobku. Owszem mam koszty eksploatacyjne, które trzeba pokryć. Klient widzi tylko to co mi daje a tych pieniędzy nie chowam, leżą. Robię z nimi coś jak on odchodzi. Co jakiś czas przyjeżdża samochód od Igora a ja oddaje całą sumę. W zamian jestem bezpieczna. Teren nie jest atrakcyjny ale nie jest też bezpański. Na koniec dostaje pewną okrągłą sumkę co mi w zupełności wystarcza na kupienie bielizny i innych rzeczy. Często dostaje też takie rzeczy w prezencie. Opowiedziałam Wam jak wygląda taki mój dzień. Jacy są klienci i co lubią.  Nie opisywałam szczegółów spotkań bo nie o to chodzi. To był przekrój upodobań moich klientów ale i tak nie wszystkie opisałam z uwagi na ich wyuzdanie i niecodzienność. Wiekowo są różni, ja lubię starszych, misiowatych z brzuszkiem, ale daje każdemu. Taki wypad daje możliwość zobaczenia całej gamy kutasów, jajek, dupek i sylwetek. Pozwala poznać prawdziwe zwyczaje, przesądy i nieskrywane pragnienia. Poznaje też wiele sekretów ludzi bo wielu zwierza się mi z ich problemów i opowiada. Jak zawsze słucham do końca. Nigdy po seksie nie wyganiam, daje możliwość wygadania się jak klient chce. Odchodzą odprężeni, rozluźnieni i zadowoleni, ale czy szczęśliwsi. To już jest ich sekretem.  Jestem  rasową, dobrze ułożoną i wykształconą seksualnie damsko – męską kurwą po wielu praktykach za granicą w pensjonatach-uczelniach dla suk. Chętną do spotkań. Umiem pokazać, poprowadzić i nauczyć tych co zaczynają. Dyskretnie i miło. Jak wspomniałam wszystko tanio i darmo. Od Ciebie zależy czy dasz mi jakiś prezent. Jeśli wreszcie przełamiesz swoje bezzasadne obawy i wahania to znajdziesz moje dane kontaktowe w moim profilu.

      ® Arletka Ruchliwa

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    ukazuje Wam moją codziennośc jako prostytutki i wpływ seksu ma moje życie oraz zachowanie

  • Badania

    BADANIE OKRESOWE

    /seks medyczny/

    Jestem „męską kobietą”. Pedałem. Posłuszną bardzo i uległą. W trakcie intymnych spotkań spełniam kobiece obowiązki. Moje ciało i wszystkie jego otwory, nie tylko dupa, są do dyspozycji w dowolnym zakresie, bez ograniczeń, według upodobań i zachcianek partnera lub partnerów. I tu drobna uwaga, naprawdę jestem gotowa i zdecydowana poddać się każdemu rodzajowi seksu, od zwykłego po ekstremalny bez jakichkolwiek ograniczeń. Pisze to dlatego, że moje wspomnienia mogą być dla czytającego nie do zaakceptowania i szokować itp. Powinien wtedy przerwać czytanie a nie próbować mnie „naprawiać” i wyzywać od dewiantów i zboczeńców. To na tyle. Jestem obojnakiem, pedałem z cyckami, kutasem, jajami i pizdą, . Zawsze noszę pełną damska bieliznę. Na imię mi Arletka. Mam figurę kobiecą, szerokie biodra, dużą dupę, seksowny brzuch. Poruszam się, mówię i reaguje jak prawdziwy pedał jednak mam naturę i myślę jak „ONA”.

    Jak każdy, ja także dbam o swoje zdrowie. Minimum raz na kwartał idę na badania okresowe. Badania obejmują nie tylko badania laboratoryjne, ale i fizyczne, które określają rozwój mojego ciała. Powiększanie określonych narządów i otworów. Badania medyczne są dla mnie dużym fetyszem. Zawsze ubieram ładną bieliznę. Gdy idę np. na zastrzyk ubieram czarne pończoszki, konieczne na pasie z gumkami. Nigdy nie nosze rajstop, bo uważam, że są one mało seksowne. Przynajmniej dla mnie. Samonośnych nie używam. Przygotowując się do zastrzyku zdejmuje całkowicie spodnie, Lub spódniczkę, nie tak jak inni lekko opuszczają. Zawsze zdejmuje stringi  i kładę się z gołą dupą na kanapce wypinając ją mocno.  Niektórzy dziwnie reagują widząc dziwnego faceta w pończochach, z gołą, wielką dupą w takiej pozycji. Lecz zawsze zastrzyk jest robiony. Najwyżej potem, wyjaśniam, jeśli mnie pytają. Pamiętam kiedyś poszłam na badanie prostaty. Długo szukałam w ogłoszeniach, bo chciałam badanie (usg) przez odbyt. Nałożyłam czerwone pończoszki, pas, stringi i staniczek. Byłam zapisana jako ostatnia, wieczorem. Po wejściu do gabinetu doktor spytał czy jestem przygotowana do badania tzn. czy robiłam sobie lewatywę, bo badanie miało być dokładne. Odpowiedziałam, że nie. Wtedy zawołał pielęgniarkę i polecił wykonanie mi lewatywy. Poszliśmy do pokoju zabiegowego obok. Poleciła mi rozebrać się do naga. Ja rozbierałam się a ona przygotowywała lewatywę. Gdy stałam już w staniczku i pończoszkach trzymając w ręku stringi ona spojrzała na mnie i bardzo się zdziwiła. Zrobiłam się czerwona. Po dłuższej chwili powiedziała żebym zdjęła tylko pończochy reszta może zostać. Leżałam na lewym boku z pupą na brzegu kanapki a ona kończyła przygotowania. W trakcie rozmawialiśmy. Pytała mnie dlaczego to noszę i inne takie sprawy ale gdy zobaczyła moją pizdę już nie wypytywała. Ja spokojnie jej odpowiadałam. Pytała czy miałam kiedyś robioną lewatywę. Powiedziałam, że robię je codziennie po 6 litrów. Tylko mam kłopoty z ulewaniem. Nie chciała uwierzyć w taką ilość. Wtedy powiedziałam, żeby zrobiła mi co najmniej pięciolitrową. Tylko trzeba mnie zatkać. Mówiłyśmy o tym już bez skrępowania. Poczułam jak rozchyla mi pośladki, smaruje odbyt i wpycha grubą końcówkę. Czułam jak pompuje ją uszczelniając moją dupę. Lewatywa leciała. Po trzech litrach zmieniłam pozycje na wznak. Trochę kapało więc podpompowała odbyt. Miałam wielki brzuch. Po lewatywie leżałam zakorkowana przez jakiś czas. Potem wypróżniłam się, podmyłam. Gdy nakładałam pończoszki ona wyszła do gabinetu. Po dłuższej chwili wróciła a widząc, że zaczynam nakładać resztę ubrania powiedziała, że doktor kazał bym się nie ubierała a tylko zabrała ubranie i przeszła do gabinetu. Otworzyła szeroko drzwi a ja półnaga weszłam do środka. Doktor popatrzył, nawet się bardzo nie zdziwił. Widocznie musiał być uprzedzony przez pielęgniarkę. Kazał mi wejść na fotel, rozszerzyć nogi i umieści je na podpórkach. Leżałam w tej pozycji i odpowiadałam na jego pytania. Najpierw robił mi usg zewnątrz. Leżałam wpatrzona w sufit a on jeździł sondą w kroczu i okolicach. Potem zmienił sondę, nałożył na nią kondona i wepchnął mi w odbyt. Jęknęłam odruchowo, rozkosznie. Czułam jak porusza nią w środku. Zaczęłam stękać i jęczeć zapominając się, gdzie jestem. Robił to długo a ja zachowywałam się coraz głośniej. Wsadzał sondę, wyjmował wiele razy. Innym razem umówiłam się na usg jąder. Doktor polecił rozebrać się i zdjąć wszystko z dołu. Rozbierałam się za parawanem. Zdjęłam wszystko pozostając w różowej koronkowej bieliźnie staniczku, pasie i pończoszkach oraz w kusej przeźroczystej haleczce. Tak się ustawiłam, że praktycznie widać mnie było dobrze. Zdejmując stringi wystawiłam dupcie poza parawan. Podeszłam do kanapki i stojąc z gołą dupcią czekałam na badanie. Widziałam jak doktor się zdziwił a potem powiedział – niech się pan, pani dodał cicho…… Leżałam na wznak z udami rozwartymi i uniesionymi a on jeździł mi sondą po jajkach. Potem macał mi każde jajko osobno. Jedno mnie bolało. Następnie klęczałam na kanapce wypinając dupcie a on wsadził mi najpierw dwa palce w dupcie i macał. Jęknęłam, jak zawsze, przy wsadzaniu w odbytnice a potem jęczałam coraz głośniej. Mój odbyt poluzował się całkowicie. W czasie macania poczułam ostry ból z jednej strony. Wyjął palce i ponownie wsadził. Najpierw trzy potem cztery a na koniec całą dłoń. Jęczałam i stękałam rozkosznie wypinając bardziej dupcie. Badanie się przeciągnęło, było cudnie. Na koniec dostałam receptę. Po jakimś czasie przyszłam na kontrolę. Tym razem wypinałam się stojąc oparta o kanapkę, jęcząc i piszcząc w trakcie badania ręką. Są i inne ekstra badania, na które chodzę: wziernikowanie jelita, colonoskopia, grubego i odbytu czy płukanie jelita grubego. No ale trochę zboczyłam z tematu. Już wracam. Badania okresowe wykonuje mi pielęgniarka. Bardzo kompetentna i doświadczona osoba. Najpierw muszę zadzwonić i umówić wizytę. Zawsze proszę na końcu, jako ostatnia, co zwykle wypada wieczorem. Tak było i teraz. W poczekalni było pusto, ale słyszałam rozmowę, stękania i piski dochodzące z gabinetu. Drzwi nie są wygłuszone. Siadłam i czekałam. W końcu odgłosy instrumentów i krzyki badanej osoby ucichły. Dochodziła tylko jakaś rozmowa. W końcu drzwi się otworzyły i wyszedł z nich facet.

    – Pani Wando proszę robić to, co Pani zaleciłam, ma Pani za częste wzwody będziemy musieli wykastrować Panią chemicznie i do widzenia w umówionym terminie.  Niech Pani poprosi Panią Arletkę, powinna już być. – Dobiegł mnie głos Pani doktor.

     Facet rozejrzał się niezdecydowanie. Wstałam i powiedziałam, że to ja jestem Arletka. Wtedy się uśmiechnął, przedstawił się jako Wanda i życzył odwagi. Weszłam do gabinetu. Z gabinetu było przejście do Sali badań. Doktor coś tam robiła. Kazała mi się „rozgościć jak zwykle”. Rozebrałam się do bielizny, nałożyłam kapcie dla pacjentów, każdy miał swoje i usiadłam na krzesełku przy biurku.

    Pani doktor weszła, popatrzyła na mnie i powiedziała: – Ślicznie Pani wygląda Pani Arletko. Bardzo ładna bielizna, różowa w koronki. Pewnie nie może Pani narzekać na powodzenie.

    Zrobiłam się czerwona. Moja dosyć gruba i nosząca ślady częstego używania kartoteka leżała na biurku otwarta. Zaczął się wywiad. Musiałam dokładnie odpowiadać ile razy byłam ruchana w dupę w sposób naturalny, sztuczny. Ile razy miałam wkładaną rękę w odbytnice i pizdę, jak głęboko. Ile razy obciągałam z przełykaniem i bez. Czy miałam rozpychaną cewkę. Czy wykonuje zalecany program lewatyw i rozpychania brzuszka. Czy przytyłam i ile. Czy przechodziłam nietypowy seks, jaki dokładnie i kiedy. I wiele innych intymnych bardzo pytań i odpowiedzi. Ostatnim bardzo ważnym pytaniem było pytanie o wzwody, jakie, kiedy jak często i wytryski oraz o przyczyny powstawania takiego nienaturalnego stanu. Ostatnim kwartale miałam trzy wzwody pełne i pięć niepełnych co stanowiło lekką poprawę w stosunku do pięciu wzwodów pełnych i sześciu niepełnych w poprzednim kwartale. Po wywiadzie zostałam zwarzona, zmierzona: wzrost, cycki, brzuch, biodra, uda, kutasek w zwisie. Wyniki pokazały pewien postęp. Zwłaszcza brzuszka, bioder i ud.

    – Proszę się rozebrać do golasa i położyć na łóżku w Sali, zaraz do Pani przyjdę – Powiedziała doktor.

    Drżąca, w kąciku obnażyłam się całkiem i szybciutko, zakrywając ręką krocze i biust pobiegłam do Sali. Położyłam się na łóżku z gumowym materacem. Bardzo dobrze znałam je z poprzednich badań. Ze strachem nie patrząc macałam skórzane pasy. Jeszcze czułam ciepło materaca po mojej poprzedniczce. Starałam się nie patrzeć na te wszystkie rzeczy służące badaniom. Zauważyłam też nowe wyposażenie, fotel z pasami w zamykanej wnęce. Od ostatniego mojego pobytu zostały uruchomione dwa przylegle małe pomieszczenia. W każdym było jakieś łóżko. W jednym z czarnym materacem gumowym. W ogóle bałam się strasznie. Zamknęłam oczy, aby nie widzieć tych wszystkich przyrządów i mebli, które zawsze napawały mnie lękiem.

      Patrząc na te rzeczy czułam ich ucisk na swym ciele z poprzednich badań. Pani doktor podeszła, kazała mi wstać. Stałam koło łóżka dygocząc ze strachu, patrząc jak przygotowuje pasy dla mnie.

    – Jesteś zawsze taka strachliwa, Arletko. No kładź się na plecy.- Powiedziała

     Położyłam się.   Zostałam unieruchomiona częściowo. Szerokim pasem w talii a ręce w nadgarstkach przymocowane do brzegów skórzanymi obejmami. Na twarz założyła mi maskę anestezjologiczną. Nakryła mnie gumowym prześcieradłem i sama zaczęła się przebierać do badań. Patrzyłam jak nakłada gumowy fartuch. Na głowę zakłada czepek chirurgiczny a na ręce lateksowe rękawiczki. Następnie w łazience obok przygotowuje jak zawsze dla mnie sprzęt do lewatywy. Dwa wielkie znane mi wlewniki. Jeden, pięć litrów cieplej wody a drugi sześć litrów, lewatywy gorącej z mydłem. Po przygotowaniu lewatyw zostałam poddana wstępnym badaniom. Zmierzyła mi puls, ciśnienie, osłuchała serce, obejrzała gardło. Zmierzyła temperaturę w odbycie, w cewce, w ustach, pod pachą i w pachwinie. Po tych badaniach przyszła kolej na podstawowe badanie odbytu i odbytnicy. Musiałam mocno podciągnąć i rozewrzeć nogi. Najpierw były oględziny zewnętrzne połączone z macaniem i uciskaniem zwieracza w celu stwierdzenia stopnia elastyczności. Potem badanie kanału odbytniczego palcami w celu stwierdzenia hemoroidów czy pęknięć. Na koniec wziernikowanie. Odbyt został rozciągnięty metalowym wziernikiem. Badanie bolało więc krzyczałam. Po badaniu zostałam uwolniona z łóżka. Na szyi miałam obrożę skórzaną do której zostały przykute od tyłu moje dłonie. Tak zostałam zaprowadzona do łazienki na pierwszą lewatywę. Doktor zmieniła rękawiczki, bo poprzednie były wymazane moim kałem i założyła maskę na twarz. Ja w tym czasie stałam w pozycji pochylonej w rozkroku czekając na prowadzenie w odbyt kanki do lewatywy. Najpierw odbyt został posmarowany żelem. Pani doktor jedną dłonią rozchyliła odbyt a drugą wpychała kankę z dwoma uszczelniającymi balonikami. Musiałam trochę przeć by ułatwić zabieg wprowadzania. Po napompowaniu balonów, czułam jak ona kilka razy próbuje wyciągnąć i wepchnąć kankę, aby się upewnić czy dobrze siedzi. Czułam wyraźny ucisk na zwieracze z obu stron. Przyjmowałam pierwszą lewatywę siedząc na sedesie w mocnym rozwarciu. Obok stal stojak z wiszącym na nim wysoko olbrzymim czarnym, gumowym workiem. Lewatywa szła szybko. Patrzyłam załzawionymi oczyma jak rośnie mój brzuch a flaczeje gumowy worek. Bolała mnie rozpychana zbyt szybko kiszka, więc jęczałam głośno bardzo. Słyszałam jak ktoś wszedł do gabinetu, pielęgniarka wyszła pozostawiając wszystkie drzwi otwarte. Sedes był tak ustawiony, że byłam widoczna z gabinetu. Widziałam jak ktoś rozmawia z pielęgniarką, chyba przekładał wizytę i coś chciał. Pani doktor mu mówiła, że teraz nie ma czasu bo Pani Arletka jest w trakcie lewatywy. Krzyczałam w łazience a on gapił się na mnie przerażonym wzrokiem. Widział wszystko. Moją goliznę, rozwarte krocze z rurą w dupce, wielki brzuch i zapłakane oczy. Wyszedł, pielęgniarka wróciła. Lewatywa dobiegała końca. Siedziałam zakorkowana trzymając środku lewatywę przez jakiś czas. Potem nastąpiło wypuszczenie powietrza z baloników, wyjęcie kanki z dupci i wypróżniałam się kilka minut. Po lewatywie zostałam zaprowadzona do drugiego pomieszczenia. Zostałam skrępowana przy pomocy kaftana. W ustach miałam knebel a oczy zostały zasłonięte. Pani doktor pomogła położyć mi się na brzuchu na rozpostartą dużą pieluchę. Czułam jak w pupę jest wpychana ponownie kanka do lewatywy. Tym razem miała to być lewatywa głęboka do kiszki więc namęczyła mnie trochę siostra zanim długa rura weszła do końca w kiszki. Potem nadmuchała dwa balony uszczelniające odbyt i dokonała znanej mi próby prawidłowego uszczelnienia poprzez przesuwanie balonów. Cały czas głucho jęczałam zakneblowana. Nade mną zawisł dwunastolitrowy gumowy balon z gorącą lewatywą gazującą. Rura została podłączona do dupy. Ta lewatywa dozowana była powoli i długo. Dodatkowo miałam skrępowane w kostkach stopy skórzanymi pasami. Strasznie się męczyłam. Była tak unieruchomiona, że sama nic nie mogłam zrobić. Byłam na łasce pielęgniarki a ta wcale nie była łaskawa dla pacjentów. Moja kiszka boleśnie rozdymała się uciskana w tej pozycji. Czułam mocne ciepło w kiszce. Zamiast krzyków i jęków słyszałam tylko głuchy odgłos przez knebel. Nic nie widziałam. Gehenna moja trwała długo a nie był to jeszcze koniec. O nie do tego jeszcze było daleko. Po opróżnieniu zbiornika zostałam odłączona od niego ale dupci pozostawiono mi długą rurę z uszczelnionym odbytem. Jedynie koniec wystającego cewnika dojelitowego został mocno zatkany. Po założeniu pieluchy i zapięciu pasa kamizelki w kroczu, pielęgniarka pomogła mi się ułożyć na łóżku, nadal na brzuszku. Leżałam długo. Roztwór w kiszkach robiło swoje. Maiłam silne parcie. Napinałam się, stękałam, krzyczałam w knebel. Dupcia zatkana fest nie puszczała kropli. Teraz nogi miałam związane razem w kostkach. Zaczęłam płakać. Wiedziałam z poprzednich badań, że nic to nie da swoje muszę odleżeć. Po katuszach zostałam zaprowadzona do łazienki. Szlam ja więzień, drobiąc. Nadal wszystko miałam założone. Po zdjęciu pieluchy ostrożnie siadłam na sedes, mocno rozwierając uda. Zaczęło się wyciąganie rury z kiszek. Zabieg długi czasem bolesny, głucho stękałam. Po wyjęciu cewnika z kiszki nastąpiła seria potężnych wytrysków z odbytu. Tym razem siedziałam długo co chwila napinając się i tryskając lewatywą. Po wypróżnieniu ponownie wróciliśmy do Sali, gdzie zdjęła mi kaftan, rozkuła nogi. Nadal nic nie widziałam i byłam zakneblowana. Najpierw musiałam klęknąć na łóżku wypiąć dupcie i rozchylić pośladki. Dostałam dwa bardzo bolesne zastrzyki, grubą igłą, w okolice odbytu. Następnie zostałam położona na wznak i unieruchomiona całkowicie wszystkimi pasami. W odbyt wsadziła mi bardzo gruby metalowy wibrator. Na jądra założyła metalowy wyciskacz, taki cylinder ze śrubą od dołu. Wkręcając śrubę jądra są miażdżone coraz bardziej. Zmieniła rękawiczki. Obmyła mi penisa i krocze obciągając napletek, płynem odkażającym na spirytusie. Paliło bardzo wiec krzycząc głucho zakneblowana zaczęłam się szarpać w pasach. Mój biedny ptaszek wisiał jak zawsze. Przyszła kolej na pobranie próbki spermy. Wibrator w pupce zaczął szarpać mi odbyt. Najpierw Pani doktor zwyczajne onanizowała mnie. Nic to nie dawało, jak penis wisiał tak wisiał, ja stękałam a ona zmęczyła się. Po chwili przerwy założyła mi na penisa pompkę. Pompka zaczęła wyciągać powietrze jednocześnie silnie wibrując. Po dłuższym czasie mój penis wypełnił cylinder pompki. Wyraźnie czułam jego ciśnienie wewnętrzne. Wyszły wszystkie żyły i żyłki ale spermy ni śladu. Jedynie wzrosło podniecenie moje, ból penisa i mój krzyk. Gdyby nie pasy to wystrzeliłabym w górę.

    – Jesteś jakaś oporna Arletko, nie dajesz spermy. Musimy zastosować sama wiesz co – Powiedziała doktor.

     Wiedziałam co miała na myśli. Oznaczało to wizytę w pokoiku mumifikacji. Zaczęłam głośno krzyczeć zakneblowana i szarpać się jak szalona. Pani doktor spokojnie zdjęła przyrządy z penisa, jajek i wyciągnęła wibrator z dupci Zostawiła mnie unieruchomioną pasami. Czekając aż się zmęczę krzykiem i szarpaniną przygotowywała w łazience specjalną lewatywę. Ustawiła stojak z czarnym wlewnikiem przy łóżku. Wreszcie padłam wykończona. Wiedziałam, że nic mnie nie uratuje przed wizytą w tamtym pokoiku. Ucichłam. Wtedy poczułam jak wsadza mi w odbyt kankę, pompuje uszczelnienie. Mój brzuch szybko rósł do ogromnych rozmiarów. Zaczęłam stękać i sapać. Wreszcie lewatyw a dobiegła końca. Zostałam zakorkowana wielkim korkiem odbytniczym i nadmuchana. Pani doktor zaczęła odpinać pasy.

    – Pani Arletko, zawsze tak Pani reaguje na konieczność mumifikacji. Inni pacjenci są spokojniejsi. Dobrze Pani wie, że to nic nie da takie zachowanie. Sperma tak czy tak będzie pobrana. Bardzo pięknie Pani ptaszek wisi. Sama Pani widzi, że nie ma wytrysku i bardzo dobrze. Nie mamy wyjścia. Postawimy ptaszka sztucznie i pobierzemy spermę. Trochę poboli, ale od tego przecież się nie umiera, prawda. Niech Pani będzie dużą dziewczynką. – Mówiła łagodnie, uwalniając mnie z pasów.

     Odsłoniła moje zapłakane oczy. Stałam naga w rozkroku, trzęsąc się, aż podskakiwał ogromny brzuch z lewatywą w środku. Patrzyłam na mój biedny popuchnięty malutki kutas. Wyszliśmy z Sali do gabinetu. Ona otworzyła przeciwlegle drzwi i weszliśmy do bardzo małego pokoiku, jasno oświetlonego. Pokoik nawet byłby przyjemny, gdyby nie te metalowe łóżko bez materaca, leżący na nim przerażający mnie czarny uniform z lateksu a dookoła szafki i półki pełne przyrządów. Zaczęłam głośno ryczeć, lecz głos był tłumiony kneblem. Pani doktor tym czasem przygotowywała zastrzyki. Ułożyła strzykawki na stoliczku. Proszę, Pani Arletko, niech Pani podejdzie i położy penisa na stoliczku. Dam Pani zastrzyki z to powinno wyprężyć Pani penisa. Napinałam się, gdy wbijała igły w różne miejsca na kutasku. Teraz proszę usiąść i masować kutaska sobie, żeby szybciej zadziałało a ja się przygotuje. Masowałam i patrzyłam jak Pani doktor rozbiera się do naga i zakłada strój w jakim pracuje w tym pokoiku. Staniczek podtrzymujący w górze nagie cycki, majteczki, czarne pończochy i wysokie bardzo czarne buty na obcasach. Lateksowe rękawiczki i mały czepek dopełniły jak zwykle reszty. Mój ptaszek zaczął sztywnieć, co spotkało się z aprobatą doktor.

    –  Pani Arletko teraz proszę spokojnie będziemy nakładać uniform – Powiedziała.

     Stałam jak sparaliżowana.

    –  Pani Arletko, proszę się zachowywać poważnie, proszę natychmiast tu podejść, no już – Krzyczała na mnie.

    Najpierw poprawiła mi knebel, potem zatkała mi uszy, wreszcie gestem nakazała abym weszła nogami do środka a następnie włożyła ręce wewnętrzne rękawy. Coś jak w kaftanie. Gdy to wykonałam naciągnęła mi na głowę ciasną górna cześć. Jeszcze stałam przy łóżku czując jak wyciąga mi kutaska i jajka na wierzch przez specjalny otwór. Potem delikatnie posadziła mnie na łóżko i przewróciła na brzuch. Zasunęła szczelnie zamek błyskawiczny z tyłu i obróciła na plecy. Byłam całkowicie unieruchomiona. Leżałam w środku jak mumia. Ani słyszałam, ani widziałam, ani nie mogłam krzyczeć z przerażenia jakie mnie wypełniało. Czułam jedynie pulsowanie sztywnego penisa. Nastąpiła przerwa. Po chwili poczułam głaskanie po jajkach i penisie. Trochę się uspokoiłam, ale podświadomość kazała mi czekać na pierwszy ból. Głaszcząc go stopniowo coraz mocniej sprawdzała wzwód i gotowość do dalszego zabiegu. Robiła to coraz mocniej. Uciskała, zrywała napletek, biła go dłonią a ja szarpałam się konwulsyjnie ślepa, głucha i unieruchomiona. Płakałam i krzyczałam wewnątrz ubioru ale na zewnątrz prawie nic nie wychodziło z czarnej gumowej kukły o wielkim brzuchu. Lewatywa też robiła swoje bo nie była to zwykła woda a jakaś mieszanka powodująca cały czas gazy i tępe kurcze. Gdy stwardnienie kutasa było dostateczne nałożyła na niego tulejkę przeznaczoną do masturbacji. Masturbowała mnie mocno przesuwając przyrząd szybko w górę i na dół absolutnie nie zważając, że maltretuje moje jajka. Czułam jak  wzmaga się twardość penisa. Po pewnym czasie tulejka była ciasno wypełniona obrzmiałym kutasem a żołądź mocno ocierała się o krawędzie tulejki. Na pewno było widać jak wyprężam podbrzusze. Po zdjęciu przyrządu mój kutas był tak twardy, że aż było widać. Teraz przyszła kolej na przygotowanie kanału do wytrysku. Po nałożeniu na penisa różowych pierścieni usztywniających pielęgniarka wstrzykiwała mi w cewkę strzykawką galaretowaty płyn pobierany z kuwety stojącej na moim brzuchu. Jednakże bardzo szybko musiała zabrać tą kuwetę bo zaczęłam się bardzo mocno szarpać. Mój penis wykonywał konwulsyjne ruchy w górę i na dół. Absolutnie było to niezależne od mej woli. Jedynie co mogłam to przewracać trochę głowę na boki. Reszta gumowej mumii była martwo nieruchoma. Tak pozostawiła mnie na jakiś czas, aby płyn dobrze zadziałał. Czułam, że mój kutas zaraz pęknie. Żył swoim życiem wykonując jakiś szalony taniec. Z tego wszystkiego nie wiedziałam już co i jak się dzieje a już na pewno straciłam poczucie czasu. Krzyczałam bezgłośnie litości. Jakby tego było mało siostra podwiązała mi jądra i penisa a na żołądź naciągnęła przyrząd z długim sztyftem, który wepchnęła mi brutalnie do ognistej cewki. Całość podłączyła do wibratora i włączyła go. Efekt trudno opisać. Przesuwający się pręt w cewce gwałcił mojego penisa. Po chwili ja cała zamieniłam się w palącą pochodnie jaka stał się mój malutki kutasek. A do tego ta lewatywa! Wewnątrz czarnej mumii szalało piekło, ale na zewnątrz panował spokój i cisza. Zabieg  stymulacji trwał bardzo długo. Po stymulacji siostra wykonała masaż wibracyjny główki i trzonka przy pomocy aparatu do masażu narządów. Przedtem ponieważ się mocno ruszałam skrępowała mnie dodatkowo sznurem. Zabieg masażu był nawet przyjemny ale żołądź miałam tak wrażliwą na dotyk i tak kamienna, że kutasek skakał przy masażu i trzeba było go trzymać za trzonek. Czułam jak podskakuje moje brzuszysko. Właściwie to ból kiszek ustał a pozostało tylko ogólne parcie od środka we wszystkie strony. To powodowało nieprzyjemne uczucie twardego brzucha, pewnie taki był i musiał wyglądać bardzo baloniasto, bo siostra czasami macała go, co czułam. Po wymasowaniu żołędzia, trzonka i jajek nastąpiła przerwa. W trakcie jej trwania poczułam dwukrotne wbijanie igły żołądź i raz w trzonek. Pewnie znowu zastrzyki z papaweryny czy jakoś tam. Po zastrzykach poczułam ból sztywniejącego bardziej kutaska, jakby krew była pompowana pompą tylko w sam penis od środka. Zaczęłam nerwowo poruszać kutaskiem co powodowało zamiast ulgi wzrost ciśnienia. Doktor musiała trzymać mnie za członka, aby nałożyć smoczek z elektrodą. Po chwili moim kutaskiem, kroczem i ciałem wstrząsały skurcze mięsni powodowane uderzeniami prądu w żołądź. Mój narząd stał się tak sztywny, że aż drętwy. Zaczęłam się wyrywać. Był to ostatni zabieg przed pobieraniem spermy. Moja pałka była gotowa. Reagowała mocno na muśniecie piórkiem. Sprawiała wrażenie odartej ze skóry. Leżałam z założonym smoczkiem a siostra sprawdzała mój  stan ogólny. Mocno i szybko oddychałam co było widać wyraźnie po ruchach brzuszyska i kutaska a także powłokach uniformu. Wreszcie nastąpił moment kulminacyjny. Dojenie. Zabieg ten jest przyjemny, ale tylko do drugiego wytrysku, potem jest coraz gorzej. Na penis miałam założony rodzaj pochwy. Była to pompa ssąco-tłocząca wykonująca posuwiste, beznamiętne ruchy z różną prędkością. Zaopatrzona była w odsysacz tego co wylatuje z cewki. Ten etap zabiegu jest dla mnie zawsze najgorszy, gdyby nie mumifikacja całkowita to zaryczałabym się i zaszarpała. A tak leżałam prawie spokojnie naprężając jedynie całe ciało. Pani doktor dokładnie widziała jak wyprężam uda i podbrzusze. Naprężenia mięśni były bardzo mocne i długotrwałe co wykańczało mnie i zalewało potem w środku. Dosyć szybko nastąpił pierwszy wytrysk. Był mocny i konwulsyjny. Długo nie dojone jajka dały dużo żółtawej, lepkiej cieczy zawierającej już śladowe ilości plemników. Byłam już miesiąc kastrowana chemicznie. Z drugim wytryskiem poszło gorzej bardzo długo trwało zanim nastąpił dając do zbiorniczka bardzo rozrzedzoną spermę w niewielkiej ilości. Potem była gehenna trzech następnych wytrysków a raczej pseudo. Po drugim wytrysku dostałam orgazm tak silny, że szarpał mnie falami za każdym poruszeniem pompy. Był ciągły i pobudzany ruchem przyrządu. Wreszcie był koniec. Powolutku zostałam wydobyta z uniformu. Jak ja wyglądałam, rety a jeszcze lepiej czułam się. Mówiąc, że była kompletnie wydojona nie jest absolutnie przesadą. Powolutku, ze sztywnym olbrzymim członem, jak nie swoim, wielgachnym przelewającym się brzuchem  zostałam zaprowadzona do łazienki. Najpierw na sedesie, wśród moich krzyków i narzekań wypróżniałam się. Potem była kąpiel. Następnie zostałam napojona i po założeniu pieluchy ubrana w strój. Trzęsąc się i płacząc położyłam się na łóżku, gdzie po zakneblowaniu zostałam całkowicie unieruchomiona pasami. Leżałam przeżywając wszystko od nowa i powoli się uspokajając. Co jakiś czas próbowałam się zrywać i biec, byle dalej. Pani doktor w tym czasie badała pobrane ode mnie próbki. Trwało to jakiś czas. Uspokoiłam się i nawet przysnęłam. Gdy wróciła mi świadomość to początkowo nie wiedziałam co się dzieje, ale szybko uświadomiłam sobie, gdzie i po co jestem i zaczęłam ryczeć.

    – Pani Arletko, tyle razy już Pani tu była i zawsze jest tak samo, jak dziecko. Sama Pani tu przychodzi. Wie Pani, że musimy kontrolować postępy a jest nie najgorzej chociaż jeszcze długa droga przed Panią. Wzwody prawie zanikły, maleje ruchliwość plemników, niedługo będzie Pani całkiem jałowa i impotentem jak prawdziwy pedał, wytryski coraz trudniejsze i boleśniejsze. Odbyt, cycki, brzuszek coraz większe. Dupcia i uda coraz większe i tłuściejsze. Staje się Pani śliczną dziewczyną. Świetną do ruchania i bdsm – Mówiła spokojnym głosem rozpinając pasy.

     – Teraz przejdziemy na fotel. Zbadam Pani otwory, pobiorę wymazy i sprawdzę wrażliwość cycków, i sutek. – Powiedziała, gdy już uwolniła mnie z pasów.

     Szłam spokojnie do Sali. Gorzej było, gdy trzeba było usiąść na fotel. Trochę się opierałam lecz w końcu Pani doktor mnie zmusiła.

    – Dziękuje, siostro za wszystko, bardzo lubię tu przychodzić. Wiem, że to dla mojego dobra. – Powiedziałam cicho, gdy już siedziałam unieruchomiona, przed zakneblowaniem.

    Zostałam zakneblowana. Ustawiła fotel w pozycji dobrego dojścia do mojego penisa. Obmyła mi całe podbrzusze płynem dezynfekującym. Po obciągnięciu skórki i rozchyleniu pyszczka cewki moczowej powoli wepchnęła mi w kutaska gruby cewnik. Szczypało, zwłaszcza pod koniec gdy wchodziła do pęcherza. Napinałam mocno uda i dupcie, szarpiąc się. Spuściła mocz i parokrotnie wypełniła pęcherz dużą strzykawką. Mocno rozciągany pęcherz bolał, zwłaszcza, gdy po napełnieniu i zatkaniu cewnika musiałam trzymać płyn w środku. Było tak jakbym nie mogła się wysikać .Po płukaniu pęcherza przystąpiła do przygotowania cewki do wziernikowania. Najpierw, oczywiście znany mi dobrze aparacik do rozszerzania, który musiałam wytrzymać trochę. Wlazł z wielkim oporem aż się spociłam. Jęczałam i naprężałam uda oraz dupę. Następnie przy pomocy zestawu pręcików został zapoczątkowany zabieg rozpychania cewki. Taki zabieg zawsze mam wykonywany w trakcie badań. Jak wspomniałam na wstępie badania okresowe to nie tylko same badania próbek itp. ale i zabiegi fizyczne w których skład wchodzi rozpychanie wszystkich otworków. Dzisiaj zaczęliśmy jak zwykle od pręcika 0,5cm a skończyliśmy z wielkim wrzaskiem na 4,5 cm grubości. Po króciutkiej przerwie potrzebnej na dezynfekcje moich narządów i narzędzi przyszła kolej na szczypczyki i kanał cewki na długości żołędzi. Po zabiegu pyszczek główki przypominał wielką dziurę. Byłam wyczerpana od skurczy krocza, krzyku i mokra od potu. Penis pulsował szybko. Z przerażeniem patrzyłam jak Pani doktor przygotowuje wziernik, ten sam co do oglądania dupki. Czarny, gruby wąż zakończony światełkiem. Aby ułatwić prowadzenie chwyciła kutasek dłonią i wsadziła przyrząd, który zrobił z żołędzi wielką dziurę. W tą dziurę zaczęła zagłębiać nasmarowany wziernik. Powolutku centymetr po centymetrze przesuwała go coraz głębiej patrząc w obraz. Teraz zaboli, będziemy chodzić do pęcherza. Bolało i tak ale gdy poczułam w środku ostry nacisk wrzasnęłam, mięśnie ud i krocza napięły pasy a biodra wyrywały się do góry same. Ból był ostry ale krótki, wziernik był w pęcherzu. Był to ciekawy widok rozdęty kutas obejmujący czule czarną rurę. Przy wyciąganiu nastąpił wytrysk i orgazm.

    – Pani Arletko co Pani robi, tak nie można. Nie wolno. – Ostro skarciła pielęgniarka.

     Przepraszałam ją zapłakanym wzrokiem.

    -Wszystko dobrze, Pani Arletko, pęcherz czysty a kanał bez rozstępów. – mówiła pielęgniarka.

     Leżałam z obolałym kutaskiem w rozwarciu z biodrami wysoko wyniesionymi, gotowa do badania worka i jajek. Pani przygotowywała sprzęt. Ponieważ penis nie był potrzebny w badaniu, więc trzeba było go odsunąć. Po umocowaniu w nim metalowej tulejki i wkręceniu śruby został podwiązany do góry dając pełen dostęp do jajek. Na rozwartych udach został umocowany metalowy stelaż. Każde jajko oddzielnie było uchwycone, zaciśnięte i odsunięte jedno od drugiego. Były tak mocno wyciągnięte, że groziły wyrwaniem a skórka stała się błyszcząca i cieniutka. Pani doktor zmierzyła mi je. Potem uciskała i gniotła sprawdzając twardość. Następnie wbijała w nie igły a ja krzyczałam. Bardzo boję się wbijania igieł gdziekolwiek. Przedostatnim etapem było badanie rozciągliwości worka. Przyrząd ze sprężyn mało nie wyrwał mi jajek. Na zakończenie tych bolesnych badań zrobiła mi wlew do worka. Bardzo lubię wlewy do worka więc mruczałam rozkosznie. Powstał cudowny balon. Po wlewie leżałam głową w dół z wypiętym odbytem czekając na badanie. Badanie odbytu jest bolesne i bardzo długie. Często nie mogę wytrzymać i siostra musi robić przerwy. Badanie połączone jest również z rozciąganiem i wyciąganiem kiszki odbytnicy z dupy. Nie rzadko trzeba zmieniać pozycje dupci. Rozpoczyna się zastosowaniem silnego popersa. Badanie wzrokowo-dotykowe zewnętrzne polega na macaniu, rozciąganiu i uciskaniu zwieracza i okolic,. Poszukiwaniu hemoroidów i blizn. Hemoroidów nie mam, może małe blizny. Rozciągam mocno dupcie a siostra dokładnie ogląda i maca wnętrze. Po macaniu smaruje mi go oliwka i wciska do środka dużą gruchę oliwki. Teraz czekam na badanie palpacyjne wnętrza. Leżałam rozciągając odbyt a siostra przygotowywała się. Nałożyła ponownie fartuch gumowy, maskę, czepek i okulary. Na ręce naciągnęła czarne rękawice.

    -Proszę przeć, Pani Arletko. Mocniej, mocniej. No co Pani robi! Proszą wykonywać polecenie. Przemy mocno!  – Powiedziała przykładając dłoń do odbytu.

    Parłam na odbyt i stękając i wyprężając się. Ledwie dyszałam z wysiłku. Byłam cała mokra, gdy poczułam jak kiszka odbytnicy wyszła na zewnątrz. Poczułam tępe rozpychanie i mały ból. Nie trwało to długo. Mięsnie zwieraczy szybko puściły, zadziałał popers i długa czerwona kiszka zawisła z dupy. Wisiała i drgała. Dłoń wjechała do dupy. Głucho stękałam w trakcie macania. Obracając dłoń w środku siostra macała wewnątrz odbyt. Kilka razy wyjmowała i wsadzała ponownie rękę. Trwało to długo zanim nastąpiła przerwa. Po przerwie podeszła do mnie, poprawiła moja pozycje i wypięcie dupki, sprawdziła knebel.

    – Teraz zbadam Panią głębiej, może to być trochę dyskomfortowe. – Mówiła wsadzając nasmarowaną dłoń moją tłustą dupę.

    Czułam jak powolutku wsadza głębiej. Zaczęłam stękać. Poczułam jak maca wejście do kiszki. Jej brzegi i środku. Macała i macała. Wyjęła rękę.

    – Musimy Panią zbadać głęboko, nawet kiszce. Muszę się upewnić. Klęknie Pani na kolana, pochyli się i wypnie. – Mówiła rozpinając pasy.

    Ustawiła mnie w szerokim rozkroku i unieruchomiła pasami. Przy pomocy lewatywy wypełniła mi dupkę gliceryną. Patrzyłam jak nasmarowała rękę aż po łokieć.

    – Niech pani stoi spokojnie i głęboko oddycha ustami to nie będzie tak źle. – Instruowała pacjentkę.

     Ręka wlazła bez oporu w ziejący, sflaczały otwór. Powoli stopniowo wchodziła coraz głębiej. Czułam jak namacała wejście do kiszki i wsadziła dwa palce. Było to tępe pchnięcie.

    – Teraz proszę oddychać spokojnie. – Mówiła wpychając następne palce.

     Powolutku dłoń coraz więcej roztwierała kiszkę. Niesamowite uczucie. Było ciężko ale nie tak źle. Stękałam głośno. Gdy wepchnęła dłoń w kiszkę zatrzymała się. Moje podbrzusze i brzuch falował gwałtownie od dyszenia. Co za uczucie niesamowite wręcz. Macała mnie w esicy. Ręka weszła aż po łokieć! Niesamowite! Zaczęłam krzyczeć nie z bólu a z rozkoszy, gdy poczułam jak maca mnie po żebrach! Po badaniach przyszła kolej na rozciąganie. Najpierw musiałam przejść parę sesji z pompkami próżniowymi, które wyciągnęły kiszkę odbytnicy jeszcze dalej na wierzch. Stopniowo powoli, etapami wychodziła na wierzch dalej i dalej. Znowu byłam mokra od potu. Leżałam rozkraczona słuchając syku pompki.

    – Cudownie, Pani Arletko, cudownie. Ma Pani piękną dupę a ja ją jeszcze rozepcham. – Mówiła pompując.

    W końcu po wielu krzykach powstał krater o w miarę równych brzegach. Sapałam trzymając palcami brzegi a siostra delikatnie macała. Pierwszym instrumentem był jak zawsze metalowy rozwieracz. Siedział głęboko i rozciągał cały kanał. Co jakiś czas był podkręcany. Ciągnął niemiłosiernie. Potem nadeszła pora narożnego rodzaju dmuchane zabawki. Po włożeniu w dupkę rosły razem z nią w akompaniamencie moich wrzasków. Na koniec nastąpił etap wyciągania na wierzch. Nadmuchiwany korek-balon był wprowadzany do dupci i wyciągany razem z odbytem. Zabieg powtarzany był wielokrotnie, aż powstawała „pulsująca róża” o fioletowych brzegach. Niesamowite zjawisko. Pani doktor była zadowolona a ja wykończona.

     – Cudowna dupa, Pani Arletko. Taką dupą musi Pani dawać do ruchania, obowiązkowo. Nie tylko ludziom ale i zwierzętom. – Zachwycała się Pni doktor pompując i przyrząd i wywracając mój odbyt na wierzch.

    – Zaraz kończymy z dupką i zabieramy się za pizdę i suty. Jeszcze momencik Pani pokrzyczy i dam spokój. – Oznajmiła.

    Wreszcie nastąpił koniec moich wrzasków. Pani doktor odsłoniła otwór w siedzeniu fotel, abym mogła usiąść z wiszącym odbytem. Siedziałam przypięta pasami i patrzyłam załzawionym wzrokiem jak ona przygotowuje zestaw do cycko-sutek. Bardzo bogaty i wymyślny. Nie będę go opisywała bo za dużo by pisać. Dość powiedzieć, że to co tam jest doprowadza mnie do obłędu. Patrząc, moje cycki zaczynają pulsować. Jak zwykle zaczyna się od zakładania ssawek na każdy sutek. Syczę głośno bo niemiłosiernie ciągną. Po sutkach następuje wyciąganie cycków. Staniczek gumowy wyciska cycki na które nałożone są dwa cylindry ssące. Całe cycki mam obrzmiałe. Zabieg trwa tak długo, aż cycki nie wypełnią cylindrów. Gdy już cycki i sutki są odpowiednie Pani Doktor stosuje podwiązywanie sutek. Najpierw przy pomocy sznureczka. Tak wypreparowane sutki stają się nieziemsko sztywne i czułe na dalsze zabiegi. Nawet po zwolnieniu sznureczka wrażliwość ich jest ogromna. Wrzeszczę jak opętana. Na takie sutki siostra zakłada mi ostre metalowe klamerki. Ich ostre ząbki wbijają się bezlitośnie. Dzięki tym zabiegom moje sutki są niezwykle czule w trakcie seksu. Gdy w trakcie ruchania ktoś trzyma mnie za sutki lub zawiesi na nich ciężarki to doprowadza mnie do szału seksualnego i orgazmu. Tak też i bywa trakcie zabiegów tryskam mocno krzycząc głośno. A ponieważ mam celowo wykształcone bolesne wytryski więc efekt się kumuluje. Po klamerkach Pani doktor stosuje pierścionki nasuwkowe, różnego typu. Zakłada się je przy pomocy szczypczyków. Cycek jest specjalnie mocowany, następnie szczypczykami wyciąga sutek i naciąga pierścionki. Odgłosy wydawane przeze mnie tłumi na szczęście knebel. W tak wystawione sutki najpierw doktorka wbija igły i poruszając nimi doprowadza mnie do oszołomienia. Wszystko to ma na celu rozwój super wrażliwości na dotyk. Cycki stają się dyndające i niezwykle erogenne. Właściwie są na drugim miejscu po odbycie. W trakcie gdy piszczę i sapie z zaciśniętymi sutkami doktorka przygotowuje gumowy staniczek do ostatniego etapu.

    – Teraz Pani Arletko staniczek i koniec zabiegów. Wiem, że Pani nie lubi go ale jest konieczny. To dla Pani dobra. Cycki będą niezwykle wrażliwe. Szybko się Pani podnieci, gdy ktoś w czasie seksu będzie je dotykał. A i w bdsm też to się przyda. – Mówiła doktorka przygotowując packę i gumowy staniczek.

    Po założeniu i zaciśnięciu staniczka moje cycki wylazły na przód napinając się z sutkami. Teraz w te napięte cycki siostra powbijała igły. Trzymałam tak igły jęcząc i sapiąc długo. Siostra usunęła je i zaczęła klepać packą w cycki i sutki. Rozpętała tym samym piekło. Tylko pasy powstrzymały mnie od wyrwania się a knebel od zaryczenia. Zesikałam się i zrobiłam wodnistą kupę wiszącym odbytem. Po zabiegu wyglądałam może trochę nieapetycznie ale warto było dla efektu końcowego. Na tym badania okresowe się zakończyły. Wykąpana i ubrana w bieliźnie bez stringów, gdyż baloniaste jajka i penis oraz wiszący odbyt nie pozwalał, siedziałam koło biurka słuchając zaleceń i wniosków Pani doktor.

    –  Jak zwykle, Pani Arletko, te miejsca wrócą trochę do normy. Nie całkowicie oczywiście, bo przecież o to chodzi, aby uformować je do seksu. – Tłumaczyła Pani doktor.

    -Tak Pani doktor rozumiem i zastosuje się do zaleceń i wskazówek pilnie. – Mówiłam cicho trzęsąc się jeszcze.

    – I na koniec Pani Arletko. Musi Pani dawać dupy do ruchania nie tylko ludziom ale i zwierzętom. Czy ruchają Panią psy? – Zapytała.

    -Tak, Pani doktor daje dupy do ruchania psom zwykle sześć razy w miesiącu. Ruchana jestem też przez ogiery, buhaje i knury. – Odpowiedziałam czerwieniąc się.

    – To bardzo dobrze. Tak dalej i nie ma co się wstydzić. Proszę pilnie wykonywać polecenia i do zobaczenie wkrótce. – Powiedziała Pani Doktor.

    Wyszłam, było już bardzo późno. Rano w domu w czasie kąpieli po lewatywie i nakazanych ćwiczeniach oglądałam efekty badań. Odbyt wchłonął się i pozostał w kształcie ponętnej pochwy a kutas i worek były baloniaste. Tego wieczora byłam umówiona na ruchanie. Strasznie ciekawa efektów nie mogłam się doczekać. Wieczorkiem przygotowałam się sumiennie, jak zwykle zresztą. Do seksu zawsze się przygotowuje dobrze. Podniosłam sukienkę i kucnęłam przed dużym lustrem. EFEKT BYŁ PORAŻAJĄCY! Jestem piękna i super seksowna pomyślałam. Nie wierzysz to napisz lub sobacz na czacie z kamerką.

    REKLAMA:

    ARLETKA – cudowna suka, pedał, obiekt do seksu! Prócz wielu zalet ciała, które można kształtować na swój ulubiony sposób posiadam wszelkie zalety masochistki. Niekoniecznie musisz (musicie) mnie ruchać naturalnie. Wytrzymuje wiele. Choć i nie obcy mi seks spokojny, łagodny i zwierzęcy. Moja wielka pojemna dupa wytrzyma każdy przyrząd, lewatywę do 15 litrów, napompowanie powietrzem. Mam rozciągliwy pojemny worek i wielka cewkę. Wezwij mnie na ”badanie”. Nie jest istotne Twoje (Wasze) doświadczenie.

    ® Arletka Ruchliwa

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    Jako prostytutka musze przechodzić specjalne okredowe badania. Oto jedno z nich.

  • Nie-zwykla Rodzina cz 74. – Zdjecia z bratem na strychu

    W domu robiliśmy porządki. Niepotrzebne rzeczy wyrzucaliśmy, a inne trzeba było zanieść na strych. Zrobił się tego cały karton. Nie chciałam tego targać na strych, więc poprosiłam brata o pomoc. Poszłam do niego. Ten leżał na kanapie w salonie i oglądał telewizję.

    – Alan pomóż mi z tym kartonem. – oznajmiłam.

    – Nie możesz sama. – odpowiedział nie odrywając wzroku sprzed telewizora.

    – Nie dam rady wynieść tych gratów. Rusz dupę.

    – Ech…no dobra. – wtedy łaskawie wstał i wziął karton pełen gratów.

    Poszedł za mną, a ja otworzyłam schody prowadzące na strych. Wszedłam po nich pierwsza, a Alan za mną. Będąc na strychu zobaczyłam że znajduje się tam kilka kartonów, jakaś szafa, stół na którym były pudełka po butach oraz stary materac.

    – Gdzie mam to postawić? – spytał Alan.

    – Tam przy szafie na razie postaw.

    – Okej. – poszedł wykonać polecenie, a ja zobaczyłam że z pudełka po butach coś wystaje.

    Podeszłam do stołu i z ciekawości otworzyłam pudełko. Było w nim dużo zdjęć.

    – Trochę tych gratów było…co tam patrzysz? – Alan szybko znalazł się obok mnie.

    – Nasze stare zdjęcia…poznajesz? – pokazałam mu jego zdjęcie jak był dzieckiem i nic nie miał od pasa w dół. Zaśmiałam się na to, a po nim widziałam zażenowanie.

    – Oh proszę cię, miałem 5 lat.

    – I od małego lubiłeś latać z fujarą na wierzchu. – lekko uderzyłam go w krocze. Ten powstrzymywał śmiech. Zauważyłam następne, jak my razem się bawiliśmy. – Oj jakie słodkie.

    – Tiaa…minęło szmat czasu, co? – powiedział Alan obejmując mnie za plecy.

    – Racja, bardzo dorośliśmy od tamtego czasu. – powiedziałam, mając na myśli ostatni rok przez który nie byliśmy już taką normalną rodziną.

    Nagle na dnie pudełka zobaczyłam grubą kopertę.

    – A to co to? – zdziwiłam się i wyjęłam ją.

    – Nie wiem, zaraz się przekonamy. – uśmiechnęłam się do brata.

    Otworzyłam kopertę a w środku niej było sporo zdjęć. Wysypałam je na stolik. Nigdy ich nie oglądaliśmy. Nie wiedzieliśmy nawet o ich istnieniu. Same zdjęcia były najciekawsze. Przedstawiały one tatę oraz naszą ciocię Rachel, gdy była mniej więcej w naszym wieku. Może nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to że zdjęcia przedstawiały ich nago.

    – No proszę…naga sesja rodzeństwa. – skomentował mój brat.

    – Że też nam nie pokazał.

    Zaczęliśmy je przeglądać. Na większości zdjęć była naga ciocia. W różnych pozycjach. Na jednym wypinała tyłek, na innym bawiła się cyckami, na jeszcze innym pocierała swoją wtedy owłosioną cipeczkę.

    – No to są zdjęcia warte uwagi. – powiedział Alan, trzymając jedno ze zdjęć ciotki.

    – Już ja wiem co dla ciebie jest takie warte uwagi. Spójrz jeszcze na te.

    Pokazałam mu inne zdjęcia. Te były zupełnie inne. Był na nich tata jak zabawiał się ze swoją siostrą. Ciocia mu obciągała fiuta, na innym on ją brał od tyłu. Na następnym ruchali się na misjonarza. Zawsze aparat trzymał tata, chociaż niektóre trzymała ciocia pokazując zbliżenie na jej cipkę jak tata w nią wchodził. Niektóre zrobili odbijając od lustra, przez co widziałam jak ich ciała się stykały. Musieli się wtedy nieźle jebać.
    Ostatnimi zdjęciami była ospermiona uśmiechnięta twarz ciotki, oraz oni razem obok siebie, nadzy i ciocia z nasieniem na twarzy.

    – O rany…nie pomyślałbym że robili takie rzeczy.

    – Tata najpierw ruchał się ze swoją siostrą. Pewnie chcieli to trochę urozmaicić.

    – I zrobili nagą sesję. Ale przyznam te zdjęcia są lepsze niż na stronach porno.

    – To prawda. To także nieźle podnieca.

    Widziałam jak Alan łapał się za krocze. Ja przez spódnicę dotykałam cipki, oraz piersi przez bluzkę.
    Niby zdjęcia, a jak działają. Wtedy zobaczyłam w rogu poddasza karton, a z niego wystawał aparat. No nie wierzę.

    – Hej zobacz… – podbiegłam do niej i ją wyjęłam. Włączyłam na chwilę. – Jeszcze działa. Połowa baterii.

    – To pewnie ta którą robili te zdjęcia. Widać że jest z czasów ojca.

    – Mhm. Ważne że działa… – wtedy spojrzałam na niego wymownie.

    – Oho. Znam ten wzrok. Znowu coś wymyśliłaś.

    – Oh tam. Wiesz…może by tak i my zrobimy taką nagą sesję.

    – Mówisz serio?

    – No jasne. Byłyby nowe zdjęcia brata i siostry. Co ty na to? – pytałam zagryzając wargę.

    – Hmm…w sumie mamy tu materac. No i jest jeszcze stare lustro od dziadka. Je też można wykorzystać. – Alan wtedy złapał mnie mocno za pośladek przez spódnicę. Bardzo mi się to spodobało.

    – No to dawaj. Rozbieraj się. – poleciłam mu.

    Zdejmowaliśmy swoje ciuchy. Alan szybko pozbył się szortów i gaci, a następnie koszulki. Zdjął też buty, będąc już w pełni nagi, a jego kutas był w pół wzwodzie.

    – No nieźle brat. Już się napaliłeś. – zaśmiałam się dotykając mu fiuta.

    – Nie gadaj, tylko też ściągaj ciuchy.

    Zaczęłam też się rozbierać. Zdjęłam skarpetki, a potem moją bluzkę. Nie miałam stanika. Następnie ściągnełam spódniczkę, a potem moje majtki. Stałam teraz przed Alanem całkiem goła, zakładając ręce na biodra. Alan wtedy wziął aparat.

    – No dobra, gotowy jesteś?

    – Przecież widać. – powiedział Alan pokazując fiuta.

    – Chodzi mi o aparat. Umiesz tym się posługiwać?

    – To nic skomplikowanego.

    – No to w takim razie najpierw zrób mi trochę zdjęć.

    – Okej. No to zaprezentuj się mała.

    Wtedy Alan zaczął mi robić zdjęcia. Zaczęłam do nich pozować. Robiłam to pewnie i bez skrępowania. Macałam swoje piersi i poruszałam nimi. Alan robił dobre ujęcia.
    Następnie odwróciłam się i wystawiłam mu goły tyłek. Klepnęłam się i uśmiechałam. Widziałam że mojemu bratu się to bardzo podobało. Jego fiut już całkiem stał na baczność. Przybliżył się i z bliska zrobił zdjęcia moim piersiom.

    – Dobra. Wychodzą zajebiście. Teraz połóż się. Zrobię zdjęcia twojej cipki.

    – Chyba tylko na to czekasz. – zaśmiałam się i zaraz wykonałam polecenie.

    Położyłam się na plecach na starym materacu. Rozłożyłam nogi i zaczęłam masować swoją cipkę. Alan dalej robił mi zdjęcia. Palcami rozszerzyłam moją cipkę, aby Alan robił dalej super zdjęcia. Robił zbliżenia na moją cipkę, która wygolona pięknie się prezentowała. Zaczęłam też robić się mokra od tej sytuacji.

    – Dobrze…tyle moich wystarczy. Czas na kilka pozycji.

    – Coś dla mnie. Od czego zaczynamy? – uśmiechnął się w moją stronę. Ten to jest niewyżyty. Widać to u nas rodzinne.

    – Rób zdjęcia jak obciągam ci fiuta. Podobnie jak ciocia Rachel robiła to tacie.

    – Spoko. Dajesz.

    Wtedy zmieniłam pozycję i położyłam się na brzuchu. Alan uklęknął na materacu. Zaczęłam trzepać mu fiuta, co ten fotografował. W końcu włożyłam fiuta do ust. Zaczęłam go ssać i lizać czubek. Lizałam go też po całości, powodując błogość u brata. Ten fotografował to wszystko z bliska. Lizałam też jego jaja. Ssałam mosznę i powróciłam do fiuta którego całkiem obśliniłam. Po jakimś czasie przestałam.

    – Wow…było zajebiście.

    – Zrobiłeś?

    – No, wyszły nawet nieźle.

    – Dobra, to teraz zerżnij mnie. – wtedy położyłam się na plecach i odchyliłam nogi, dając mu dostęp do mojej cipki.
    – Pamiętaj by robić zdjęcia.

    – No pewnie.

    Alan wtedy wziął moją jedną nogę i położył na swoim barku. Lekko potarł moją łechtaczkę, a następnie włożył do środka. Zapiszczałam z wrażenia. Mój brat zaczął posuwać mnie z początku powoli, aby zrobić dobre zdjęcia. Potem jednak przyśpieszał wprowadzając go do końca. Sprawiał mi dużą przyjemność. Masowałam moje cycki, aby zwiększyć przyjemność.

    – Ooohhh…ooo…tak…dalej…

    – Jesteś zajebista Cassie.

    Alan ładował mnie nieźle, przy okazji robiąc zdjęcia. Teraz zmieniliśmy pozycję.
    Alan położył się na materacu. Ja szybko usiadłam na nim okrakiem. Pomagając mi, włożył fiuta do mojej cipki. Podskakiwałam na nim, wkładając tego chuja do końca. Zaczęłam jęczeć z tej cholernej przyjemności. Alan robił zdjęcia albo mnie albo temu jak łączą się nasze ciała. Alan poruszał mocno biodrami aby szybciej doprowadzić mnie do końca. Ja tak szybko nie chciałam kończyć.

    – Czekaj… – mówiłam już sapiąc.

    – Co…?

    – Lustro… – powiedziałam tylko.

    Alan zrozumiał i schodząc z jego penisa, ustawiłam się przy lustrze bokiem. Alan stanął tuż za mną.

    – Zrób nam jak się pieprzymy…

    Nie trzeba mu było tłumaczyć. Rozchyliłam mu wejście a ten od razu mi wsadził swojego chuja. Zaczął ni znów poruszać. Ja jedną ręką oparłam się o lustro. Alan zrobił zdjęcie naszemu odbiciu, a także samego tyłka. Poczułam jak wypełnia mnie w całości. Oj będzie miał świetny obraz mojej dupy.
    Wchodził nim szybko i rytmicznie.

    – Jak….aaahhh…wyszło?

    – Wiesz co…nawet dobrze. – on dalej mnie jebał. – Hej, a może zrobić jakieś nowe?

    – W sensie? – spytałam, lecz poczułam jak wsadza mi palca do odbytu. Już wiedziałam co ma na myśli. – Aha…no dobra. Włóż go tam.

    Wtedy Alan wyjął fiuta z cipki. Ja wypięłam tyłek bardziej w jego stronę. Rękami oparłam się o podłoże. Chwycił mnie mocno i oślinił mi otwór dzięki czemu będzie mógł wejść. W końcu zaczął nim wchodzić.
    Z początku czułam lekki ból, ale szybko przerodził się on w przyjemność. Powoli zaczął poruszać fiutem w mojej dupie. Po czasie przyśpieszył ruchy, porządnie mnie pierdoląc. Miałam wrażenie jakby rozrywał mi dupę. Krzyczałam w niebogłosy. Nie mogłam się powstrzymać. Tego nie było na zdjęciach taty i ciotki.

    Byłam bardzo blisko. Czułam że Alan też zaraz będzie szczytował. Wspomagałam się palcami, wsuwając je do mokrej cipki. Nagle targnął mną dreszcz i poczułam mrowienie w dolnych partiach ciała. Braciszek na chwilę zwolnił.

    – Uuuuch…oooo…matko. – mówiłam ledwo.

    – Zaraz skończę Cass…

    – Dawaj na twarz. Tak jak na ich zdjęciu.

    Wtedy Alan wyszedł mi z odbytu, w którym poczułam pustkę. Uklęknęłam przed nim i zaczęłam ręką walić jego chuja.

    – Oooochh…siostra…

    – Proszę bardzo…

    W końcu zaczęło lecieć z jego kutasa. Biała ciecz wylądowała na całej mojej twarzy. Trochę wylądowało mi we włosach, a trochę też wzięłam do ust. Jego fiut już stawał się miękki.

    – O raju…ile tego było.

    – Dobra…uśmiechnij się ładnie.

    Wyszczerzyłam uśmiech i Alan zrobił zdjęcia skończonej roboty. Pokazałam też nasienie w moich ustach, co również zostało uwiecznione.

    – Dobra…gotowe.

    – Świetnie…teraz pokaż mi je.

    Razem usiedliśmy na materacu i brat zaczął pokazywać mi nasze zdjęcia. Wyszły wspaniale.

    – Pięknie. To teraz jeszcze jedno…

    Wtedy objęliśmy się z Alanem i zrobiliśmy sobie jedno zdjęcie razem.

    – No to teraz i my mamy specjalną kolekcję zdjęć.

    – Super. Wydrukuje je i też je tu schowamy. – powiedział z entuzjazmem Alan.

    Nawet podobała mi się ta naga sesja.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Magda i szybka kasa

    Szybka kasa

    Mam na imię Magda i jestem 43 letnią brunetką. Wraz z mężem Kubą, który jest ode mnie o rok starszy mieszkamy w jednym z największych miast środkowej polski. Natura obdarzyła mnie całkiem zgrabną nieco okrąglejszą figurą z naprawdę zajebistymi piersiami i pośladkami przez co większość facetów z reguły się za mną ogląda.

    Pewnego weekendu całkiem niedawno pojechaliśmy razem z Kubą do Pragi gdzie zwiedzając zajrzeliśmy do knajpy na obiad, wypiliśmy przy tym kilka szotów na trawienie i odreagowanie od pracy i codzienności.

    Kiedy mieliśmy się zbierać podszedł do nas mężczyzna całkiem przystojny nieźle zbudowany o śniadej cerze mówiący po angielsku chodź po akcencie słychać było, że to również nie jest jego ojczysty język.

    Zapytał Kuba o mnie czy jestem modelką, Na co Kuba odpowiedział przecząco.

    Mężczyzna był zaskoczony odpowiedzią i odparł, że z moim wyglądem zdecydowanie powinnam nią zostać. Oboje zareagowaliśmy wybuchem śmiechu. Ale mężczyzna kontynuował dalej. Powiedział, że jest fotografem dla jednej z agencji i chętnie jeśli znajdziemy chwilę zrobiłby mi serię próbnych zdjęć za co oczywiście zapłaci.

    Spojrzeliśmy się po sobie bo oferta nieco nas zaskoczyła, z jednej strony nie znaliśmy człowieka i nie wiedzieliśmy czy nas w coś nie wkręca z drugiej strony szum alkoholu i chęć zarobienia trochę na boku była gdzieś wewnątrz głowy nagle kusząca i strachliwa.

    Zapytał nas czy może się dosiąść na chwile by szerzej opowiedzieć o propozycji.

    Podczas gdy wyjaśniał nam szczegóły zamówił nam kilka kolejek shocik’ów.

    Powiedział, że robi sesje na okładki różnych czasopism, bilbordów, magazynów itp. Sesje są różne w zależności pod jakiego klienta. Czasem reklama karmy dla zwierząt a czasem strojów kąpielowych i patrząc na mnie badawczym wzrokiem dodał, że przy moim wyglądzie to raczej widzi mnie w stroju.

    Kuba z racji, że w życiu zawsze lubi pieniądze zapytał jaka była by za tą sesję kasa.

    Mężczyzna odparł, że oczywiście różnie ale może zaproponować na początek powiedzmy 200€. Ja gdy to usłyszałam to aż mi się oczy powiększyły co myślę, że nieznajomy bez problemu zauważył.

    Kuba odparł mu, że oferta może i była by ciekawa ale jutro z samego rana wyjeżdżamy więc i tak nici z pomysłu.

    Nieznajomy nie dał za wygraną, odparł że studio jest w pobliżu i możemy zaraz się tam udać na próbną sesję.

    Spojrzeliśmy po sobie badawczo a że alkohol już pulsował w żyłach stwierdziliśmy po chwili zamysłu, że możemy spróbować.

    Wypiliśmy jeszcze kilka kolejek i zapraliśmy się w trójkę z lokalu. Szliśmy skręcając co i raz w coraz mniej uczęszczane uliczki aż dotarliśmy do kamienicy która wyglądem przypominała zabytkową.

    Po wejściu na 3 piętro mężczyzna otworzył drzwi i zaprosił nas do środka, gdzie znajdował się pokój z aneksem kuchennym, w rogu stała wielka kanapa a na środku były różne akcesoria fotograficzne typu lampy, statywy i cała reszta.

    Nieznajomy zaproponował nam drinka na co my chętnie przystaliśmy, jak później okazało się nie miał nic innego jak czystą whiskey za którą ja nie przepadam bo wolę w drinku.

    Zamieniliśmy kilka zdań i mężczyzna stanął za aparatem, zapalił światła i zaczął robić zdjęcia. cykał ich dużo co i raz pokazując jaką mam przyjąć pozycję. Kuba najpierw się uśmiechał później zaczął się wtrącać co i raz tłumacząc co źle robię i jak powinnam to zrobić lepiej. na początku nas to bawiło i komentowaliśmy z nieznajomym jego wywody. Po jakimś czasie zaczęło nas to irytować a ja zaczęłam go opieprzać, że nie zna się to niech się nie wtrąca.

    Mężczyzna przyznał mi rację i powiedział Kubie aby wyszedł na klatkę i tam poczekał bo widać na zdjęciach że ja jestem rozproszona. Kubie pomysł się nie podobał bo jest o mnie zazdrosny ale mężczyzna wręczył mu 200€ by miał pewność, że nikt go nie oszuka.

    Po chwili namysłu wziął pieniądze i powiedział, że poczeka na dole w pobliskiej knajpie.

    Kiedy nieznajomy zamknął drzwi za Kubą powrócił do swej profesji.

    Po robił kilka zdjęć po czym zaproponował abym usiadła na kanapie, tam znów pocykał trochę. Błyski lampy plus alkohol spowodowały, że czułam się jak gwiazda, z każdym strzałem coraz bardziej mnie to kręciło.

    Mężczyzna co chwila mówił jak świetnie wyglądam, jakie super zdjęcie, kokietował a ja posłusznie mu się poddawałam.

    Gdy skończył mężczyzna nalał kolejną szklaneczkę whiskey i zapytał czy mogę zdjąć bluzkę bo chciałby po robić mi kilka zdjęć w bieliźnie.

    Trochę mnie to zaskoczyło bo niby mówił nam o tym podczas rozmowy ale jakoś było mi niezręcznie przed obcym mężczyzną się rozbierać.

    Z racji, że dobrze się bawiłam przy tym i o dziwo alko dobrze mi tego dnia wchodziło zgodziłam się ściągając jednym ruchem górę ubrania. Znów zabłysły lampy a aparat co i raz wydawał szelest migawki. Pochwałom na temat mego ciała nie było końca zwłaszcza. że stanik tego dnia miałam dość przeźroczysty i widać było moje nabrzmiałe sutki.

    Następnie nieznajomy poprosił czy mogę zdjąć spódniczkę by sesja w bieliźnie była kompletna. Ja już byłam tak podniecona tą sesją że nawet nie opierałam się zbyt długo.

    Zsunęłam spódniczkę odsłaniając moją zajebistą pupę skrytą za koronkowymi stringami.

    Mężczyźnie aż oczy zabłysły a głos zadrżał gdy mnie ujrzał. Znów zaproponował kilka póz które ja posłusznie przyjęłam i cykał raz za razem. Po mimo że lampy mnie oświetlały powodując że na scenie było dość gorąco zauważyłam że w jego spodniach ewidentnie uwypukliły się na wysokości krocza. Po kolejnej krótkiej przerwie i kolejnej szklaneczce whiskey nieznajomy zapytał czy mogę zdjąć stanik z racji, że widzi że mam piękne duże piersi a jest gro klientów, którzy szukają takich aktów do kalendarzy czy czasopism.

    To wydawało mi się już zbyt wiele i odmówiłam stanowczo.

    Fotograf nie dawał za wygraną, powiedział, że dorzuci 50€ jeśli tylko się zgodzę.

    Propozycja wydawała mi się kusząca bo zawsze to trochę kasy w sumie za nic. Trochę nieśmiało ale odpięłam stanik i zalotnie kręcąc się powoli zaczęłam zdejmować a każdy mój ruch natychmiast był zapisywany przez aparat. Gdy już całkiem stanęłam z gołymi piersiami nieznajomy oniemiał a spodnie jego na wysokości krocza sprawiały wrażenie, że zaraz pękną. Po serii zdjęć fotograf wziął aparat ze statywu w ręce i zaczął robić zdjęcia raz z góry raz z dołu coraz to bliżej mnie.gdy był już bardzo blisko byłam już pewna że jego pała pulsuje mu w spodniach. zapytał mnie czy może dotknąć mych piersi bo nie wierzy, że są prawdziwe. Powiedziałam że są i musi mi wierzyć na słowo. ale nieznajomy nie dawał za wygraną, dodał że przecież nie ma Kuba to nie zobaczy a ja po chwili namysłu stwierdziłam, że w sumie to przecież nic wielkiego. Kiedy złapał mnie delikatnie za pierś, zaczął ją głaskać, ugniatać i pieścić ja poczułam że robi się niezręczna sytuacja i chciałam wycofać się, ale on nie dawał za wygraną, dalej jedną ręką pieścił a druga już sporadycznie robił zdjęcia.

    Z jednej strony chciałam już aby ta sesja skończyła się jak najszybciej ale z drugiej strony czułam jak od jego dotyku rośnie mi podniecenie. Mężczyzna dostrzegł to bezbłędnie widząc jak czerwienieje mi kark i piersi oraz twardnieją sutki.

    W tym momencie usłyszeliśmy mocne pukanie do drzwi, mężczyzna podszedł i uchylił je a ja usłyszałam jak Kuba zdenerwowanym głosem pytał się jak długo jeszcze. Odparł mu fotograf, że świetnie nam idzie i za niedługo powinniśmy skończyć po czym zamknął mu drzwi przed nosem.

    Zapytał w prost czy mogę mu obciągnąć? Jak to usłyszałam to aż mnie zatkało. Ledwo wydusiłam z siebie „słucham?”. Nieznajomy ponowił pytanie, na co ja odparłam, że w żadnym wypadku. On ze spokojem wyciągnął z kieszeni pieniądze i dodał, że dołoży mi ekstra 100€ jeśli tylko się zgodzę. Setki myśli przebiegały mi przez głowę zmieszane z alkoholem a dodatkowo światła lamp powodowały, że czułam jak mi gorąco i nie mogę zebrać rozsądnych myśli. Odpowiedziałam mu, że trochę to krępujące i jakoś sobie tego nie wyobrażam lecz jak zwykle nie dał za wygraną wyciągając z kieszeni kolejne 100€.

    Pomyślałam sobie że kolejne 200e do którego nie przyznam się Kubie w sumie by mi się przydała. Więc po chwili namysłu zgodziłam się. Mężczyzna delikatnie złapał mnie za ramię i miałam wrażenie że tym gestem sprowadził mnie do parteru na wysokość jego krocza. Rozpięłam delikatnie guzik i suwak rozporka zsuwając jego spodnie delikatnie. Oczom mym ukazał się naprawdę wielki, lśniący i gruby kutas aż mi oczy zrobiły się wielkie ze zdziwienia. Najpierw delikatnie zajęłam się jego główką po czym coraz to głębiej wsadzając jego lancę w me usta. Nieznajomy wydawał dźwięki podniecenia co i raz robiąc mi zdjęcia. Po kilku minutach odłożył aparat jednym ruchem rozebrał się do naga i zmienił trochę styl zabawy, złapał mnie za głowę i poruszając nią zaczął dymać mnie w usta wpychając coraz to głębiej swego olbrzymiego kutasa. Strasznie podnieciło mnie to bo z Kubą nigdy w ten sposób nie bawiliśmy się. Czułam jak w mojej rozpalonej cipce zrobiło się mokro. Ruchał mnie tak a ja ssąc jego kutasa jedną dłonią stymulowałam mu pałę a drugą gładziłam jego nabrzmiałe pełne jądra.

    W pewnym momencie wyciągnął kutasa i energicznym ruchem pchnął mnie na kanapę przez co tracąc równowagę padłam na nią bezwładnie.

    Nieznajomy wykorzystując ten moment złapał za moje stringi i ściągnął je odsłaniając moją wydepilowaną napaloną cipkę.

    rozchylił rękoma moje nogi i przyssał się do mej norki swymi ustami sprawiając w kilka sekund, że świat zaczął mi wirować w okół. Robił to bardzo stanowczo i profesjonalnie a ja dosłownie w kilka minut dostałam pierwszy orgazm.

    Gdy padłam po nim bezsilna on nie próżnował, wsadził kutasa w gorącą mokrą cipkę i zaczął mnie posuwać rytmicznie, ostro jak w czasem widziałam filmach Brazzers. Próbowałam przez moment odepchnąć go ale moja cipa sprawiała wrażenie że przejęła kontrolę nad rozumem.

    Kuba nigdy mnie tak nie dymał jak robił to ten nieznajomy, ostro, fachowo przez co czułam się jak dziwka co w sumie zawsze mi się marzyło. Dłońmi ściskał moje piersi na przemian pieszcząc moje ciało, kark a od czasu do czasu wtykając mi palec w usta.

    Nie trzeba było czekać aż po raz kolejny doszłam do orgazmu, który był chyba jednym z największych jakie kiedykolwiek miałam. Nieznajomy nie przestawał, rżnął mnie dalej po czym kazał obrócić się na bok po czym w unosząc mi jedną nogę znów rozpoczął penetrację mej rozpalonej już lekko obolałej cipki.

    Złapał aparat i co kilka minut robił krótką przerwę aby uwiecznić nasze zbliżenie. Przez myśl przeszło mi a co jeśli moje zdjęcia będą krążyć w internecie? poza tym ruchał mnie bez gumy co dodatkowo mnie stresowało. Miałam wrażenie, że dymał jak maszyna i zastanawiałam się czy w ogóle od jest w stanie skończyć. Po orgazmie który mnie przeszył mężczyzna splunął na moją cipkę i zaczął dodatkowo stymulować palcami łechtaczkę nie przerywając rznięcia co doprowadziło mnie do obłędnego kosmicznego podwójnego orgazmu który mnie kompletnie wykończył. Nieznajomy wykorzystał ten moment i wyjmując swoją pałę z mojej norki wsadził mi w usta i poruszając biodrami dalej kontynuował moje nie zakończone obciąganko.

    Kiedy tak galopowaliśmy w tym akcie nagle wystraszyłam się bo do pokoju weszło dwóch innych mężczyzn najprawdopodobniej z pomieszczenia obok, równie dobrze zbudowanych przy czym jeden był ciemniejszej karnacji.

    Sytuacja mnie strasznie zaskoczyła i próbowałam się wydostać z pod mojego fotografa ale on nie przestawał tylko odburknął do nich – O cześć chłopaki, wejdźcie i rozgłoście się my zaraz kończymy

    Poczułam się mocno niezręcznie a orgazm który mi się zbliżał szybko poszedł w zapomnienie.

    Panowie Ci spojrzeli na siebie i odpowiedzieli z uśmiechem – spokojnie nie krępujcie się, nie takie rzeczy widzieliśmy.

    Ja byłam oszołomiona, z jednej strony chciałam się ubrać i jak najszybciej uciec do Kuba, z drugiej wielka maczuga penetrująca moją nieustannie mokrą cipkę przekonywała mnie aby jeszcze chwilę pozostać. Pomyślałam, że skoro i tak już mnie widzieli w takiej sytuacji to przecież gorzej już być nie może.

    Gościu o ciemniejszej karnacji przejął aparat i zaczął cykać zdjęcia oraz kręcić filmiki.

    Mój fotograf dymając mnie jak dziwkę i pieszcząc me ciało doprowadził do kolejnych trzech orgazmów. Czułam się już bardzo wymęczona. Kolega czekoladka zaproponował zmianę pozycji podając nam szklaneczki whiskey i tym razem ruchańsko było od tyłu. Oczy mi mało nie wychodziły czując jak głęboko wsadza mi swego kutasa. Miałam wrażenie, że jego pała wyjdzie mi zaraz gardłem. Czułam ból i podniecenie nie do opisania przez co doszłam kolejne dwa razy.

    Trzeci mężczyzna przyglądając się i sącząc drinka stwierdził, że fajnie się pierdolimy ale brakuje finezji w tym wszystkim a mój fotograf nie potrafi się właściwie zająć mną.

    Na początek nie zrozumiałam o co jemu chodzi lecz szybko się przekonałam. Rozebrał się również i równie z wielkim kutasem może nie tak grubym ale zdecydowanie dłuższym podszedł do mnie łapiąc mnie za włosy odparł – teraz ssij kurwo mojego kutasa! Tylko porządnie bo inaczej będzie kara.

    Wiedziałam, że nadciąga jakiś koszmar, chciałam się wyrwać i uciec do Kuba jak najszybciej lecz mój śniady fotograf trzymał mnie dość mocno za biodra i nieustannie posuwał burknął – no suko nie każ koledze czekać bo on jest wyjątkowo słowny a jego kary są bardzo bolesne!

    Ogarnął mnie lęk, strach, podniecenie osiągnęło wszelkie szczyty. Nie wiem nawet kiedy ten trzeci mężczyzna trzymając mnie dość mocno za włosy wepchnął mi swego kutasa w usta. Teraz obaj ruchali mnie a czekoladowy kolega kręcił i cykał raz zdjęcia raz filmy z wszelkich możliwych miejsc i pozycji.

    Ten któremu obciągałam trzymając mnie za włosy dopychał mi swą lancę aż do samego gardła przez co co i raz miałam odruch wymiotny i brakowało mi powietrza.

    Mężczyźni zaśmiali się głośno mówiąc – widać, że ta kurwa nie miała nigdy kutasa w gardle ale spokojnie dziś się wszystkiego nauczy z nami..

    W myślach wyczekiwałam wparowania Kuba jako zbawiciela, który mógłby spróbować stanąć w mojej obronie.

    Po kilku minutach faceci co mnie obrabiali spojrzeli na siebie znacząco i postanowili się zamienić rolami. Podczas tej zmiany próbowałam wstać i wyjść ale ten mężczyzna co przyszedł wraz z czarnoskórym złapał mnie silnie za nadgarstek syknął – a ty suko gdzie się wybierasz? Jeszcze nie skończyliśmy sesji! Jak będziesz się szarpać wyjdziesz bez kasy!

     

    Pchnął mnie z powrotem na kanapę i natychmiast przystąpił do penetracji. Jego kutas z racji, że był innej budowy pobudzał kolejne moje wrażliwe miejsca, mój fotograf ochoczo wsadził mi chuja w usta i sposobem kolegi trzymając mocno za włosy dopychał coraz to głębiej aż wchodząc mi do gardła. Wyciągał go co kilka chwil abym mogła złapać oddech, ślina toczyła mi się z ust jak u wściekłego psa. Czułam w sobie dwa wielkie kutasy to było coś zupełnie nowego dla mnie i nie do opowiedzenia. Zapomniałam o całym świecie czy czekającym za mną Krzyśku, liczyło się tu i teraz.

    Ten który mnie pieprzył od tyłu co i raz dawał mi dość silne klapsy w tyłek mówiąc pod nosem – ale ona ma zajebistą dupę, stłukę ją za to,że nie była grzeczną dziwką.

    Mój fotograf już był wystarczająco podniecony tą sytuacją wyciągnął z mych ust kutasa i zdążył powiedzieć tylko – otwieraj kurwo szeroko usta i wystaw język.

    Posłusznie wykonałam jego polecenie a on wystrzelił olbrzymią salwą gorącej spermy, która w większości wylądowała mi na języku i ustach a częściowo zalała mi twarz i oko.

    Ten który mnie dymał zatrzymał się na chwilę i powiedział do czarnoskórego aby dobrze to obfotografował bo to świetny materiał. Gdy już sesja się skończyła zaczęłam wypluwać spermę na co ruchający mnie mężczyzna głośno krzyknął – połknij to szmato bo Cię spiorę zaraz!

    Część spermy spłynęła mi po brodzie ale większość próbowałam przełknąć co robiłam pierwszy raz w życiu. Nie szło mi to zbyt łatwo lecz wizja pobicia przez muskularnego faceta nie bardzo mi się uśmiechała.

    Fotograf mój powiedział, że jestem najlepszą modelką jaką miał okazję przelecieć.

    Zrobiłam głupi uśmiech wysmarowana nasieniem co czarnoskóry nie omieszkał uwiecznić na zdjęciach . Dodatkowo palcem nagarniał nasienie z mojej twarzy i wtykał mi w usta.

    Pomyślałam w głębi duszy no nareszcie koszmar się kończy, ubiorę się i spróbuję uciec stąd jak najdalej.

    Gdy usiadłam na kanapie mężczyzna który chwilowo przerwał penetrację ze mną położył się i stanowczym głosem rozkazał – teraz mnie masz dosiąść dziwko! Szarpnął mnie energicznie za rękę.

    Nie lubiłam tej pozycji kiedy robiłam to z Kubą, poza tym czułam się już kompletnie przemęczona, obolała i stanowczo na długo zaspokojona.

    Wyczułam, że nie mam wyjścia więc usiadłam na jego twardej lancy i zaczęłam niechętnie galopować a on ściskał dość mocno moje piersi ssąc moje nabrzmiałe sutki i co jakiś czas klepiąc moje pośladki.

    Czarnoskóry oddał aparat fotografowi a sam zaczął pieścić moje ciało okazując, że skupia się zwłaszcza na moim tyłku!

    Mężczyzna leżący pode mną powiedział – co? fajną ma dupę nie?!

    Po chwili poczułam jak śniady pieści podczas seksu mój anal!! Pomyślałem o boże, tylko nie to! Nawet próbowałam bezsilnie się jakoś wyrwać.

    Po chwili ujrzałam olbrzymią czarną pałę, stał przede mną już kompletnie nagi a jego monstrualny lekko zakrzywiony członek zbliżał się do mych ust.

    Pierwszy raz na żywo widziałam czarnego kutasa a tu wpycha mi się do ust.

    Będąc w szale podniecenia złapałam go dłonią i zaczęłam obciągać najlepiej jak tylko umiałam, czułam jak rośnie w moich ustach i się w nich nie mieści. Mężczyzna przytrzymując mnie za głowę rękoma rytmicznie ruchał mnie w usta a ja galopowałam na kutasie, moje cycki kołysały się rytmicznie jak w tańcu.

    Leżący pode mną mężczyzna w pewnym momencie złapał mnie za kark i przyciągnął do siebie i zaczął namiętnie całować. Zamknęłam oczy, mój organizm przeszywały fale orgazmów jeden po drugim. Nagle poczułam jak coś zaczyna wpychać mi się w moją dupę, odwróciłam głowę a tam okazało się, że ciemnoskóry swój twardy i mokry od mojej śliny członek zaczyna pakować mi tam gdzie jeszcze byłam dziewicą.

    Syknęłam tylko – proszę nie! Ale nikt tego nie słuchał. Przez chwilę czułam rozdzierający ból gdy jego główka zanurzała się w mej jaskini. Kiedy już się tam znalazła zaczął powoli posuwać mnie w kakao co raz to głębiej wkładając swego kutasa.

    To co poczułam było nie do opowiedzenia, dwie twarde jak skała pały na przemian nie synchronicznie penetrowały moje obie dziurki, me ciało przeszywały ciarki podniecenia a orgazmy doprowadzały prawie do omdlenia. Moja mokra pizda tryskała co jakiś czas jak fontanna zalewając leżącego pode mną faceta. Jak się okazało fotografowi od tego widoku znów kutas stanął i podszedł wpychając mi go w usta, czułam jeszcze zapach spermy, którą mi wystrzelił w usta, obciągałam mu gdy pozostali dwaj dalej jak maszyny penetrowali me dziurki. Ten na którym siedziałam nie wytrzymał krzycząc głośno wypełnił moją pizdę gorącą salwą spermy, przez chwilę czułam jak całkowicie wypełnia ją a jego członek powoli wiotczeje i wysuwa się z niej. Przeszła mnie myśl jak to skończył we mnie, a jak zajdę w ciążę!? Ale pozostali dwaj panowie nie przestawali oddawać się uciechom.

    Tym razem fotograf położył się i kazał bym go dosiadła, poddałam się i wskoczyłam na jego sterczącą pałę siadając tyłem do niego by chronić swój tyłek. Ruchał mnie tak przez chwilę podczas gdy śniady kolega masował swojego członka.

    Nie trzeba było długo czekać jak powiedział do fotografa – zrób mi miejsce ja też chcę ją pierdolić. Fotograf wysunął swoją pałę z mej pizdy i wsadził mi prosto w dupę, teraz podskakiwałam na nim a on penetrował mój anal, mężczyzna z czarnym kutasem w tym czasie zasadził mi go prosto w pizdę, która ociekała moimi sokami i spermą. Jego potężny, wielki i gruby członek rozdzierał moją obolałą pizdę. Obaj mnie znów dymali jak nie wyżyte wygłodniałe wilki.

    Pierwszy doszedł fotograf oddając salwę w środku mojej dupy, jęknęłam tylko – wystarczy panowie już nie mam siły, zostawcie mnie.

    Bałam się jak skończy ciemnoskóry lecz szybko się o tym przekonałam. Spiął się cały na chwilę by z głośnym krzykiem – o taaak, kurwa! wystrzelić olbrzymią dawkę swojej spermy w środku mojej cipy, ilość jej była niewyobrażalna a moja pizda nie była w stanie pomieścić całego ładunku przez co czułam jak cieknie mi po nogach stróżką. Opadłam bezsilna, zgwałcona na łóżko, moje ciało drżało całe jeszcze od niezliczonych orgazmów. Jak się okazało trzeci mężczyzna całą tą sytuację nagrywał na przemian cykając kolejne zdjęcia.

    Leżałam nie miałam siły się ruszyć nawet. Słyszałam tylko jak komentowali głośno jaka to zajebista dziwka ze mnie i że dawno takiej nie mieli.

    Jeden z nich wsunął mi w pizdę wziernik ginekologiczny i rozchylił szeroko, nie miałam siły się bronić. Mężczyźni podziwiali wnętrze mojej pizdy mówiąc pod nosem, że dobrze zalana spermą. Jeden z nich wpadł na kolejny pomysł, wyciągnął z szuflady drugi wziernik i zapakował mi go centralnie w dupę. Fascynowali się dwoma moimi dziurkami rozciągniętymi i wypełnionymi ich spermą. Widok ten spowodował, że znów zaczęli masować swoje członki, które stawały się ponownie sztywne. Pomyślałam czy oni nigdy nie mają dosyć? Czy ta orgia nie będzie miała końca?

    Ciemnoskóry wyciągnął akcesoria i zapakował swoją maczugę w moją dupę, nie miał z tym problemu bo cała była śliska od mieszaniny ich spermy i soków z mojej pizdy. Znów poczułam lekki ból przez chwilę bo jego kutas był naprawdę wielki i gruby. Zaczął mnie posuwać tym razem trochę wolniej. Pozostali dwaj mężczyźni stanęli przy mojej twarzy masując się. Czułam zapach nasienia i potu. Najpierw jeden wsadził mi w usta przytrzymując moją głowę ręką bym nie mogła się wycofać, ssałam mu kutasa w tym czasie waląc konia drugiemu, co jakiś czas zmiana i obciągałam drugiemu a poprzednikowi trzepałam. Każdy głęboko wpychając aż po same jądra wprost w moje gardło w sumie już przywykłam i przestałam mieć odruchu wymiotnego. W końcu obaj wsadzili mi swoje pały na raz, myślałam, że to niemożliwe i że pękną usta a ja nie będę miała jak złapać powietrza.

    – dobra jest nie? Szybko się nauczyła głębokiego gardła! Zobaczmy co jeszcze potrafi!

    Jak z automatu jeden z nich położył się i nasadził mnie na swoją znów gotową pałę zaczynając rytmicznie penetrować, od tylu podszedł fotograf wpychając swego kutasa w moją dupę, ciemnoskóry przyglądał się jedną ręką robiąc zdjęcia a drugą stymulując się.

    Obaj mężczyźni wykonywali swe ruchy jak maszyny. Robiący zdjęcia trzeci mężczyzna rzekł do nich – zróbcie mi miejsce ja też chcę ją wyruchać ponownie!

    Ten co ruchał mnie w dupę przełożył swego kutasa dokładając go w moją mokrą pizdę przez co miałam w niej dwa kutasy na raz, poziom adrenaliny zmieszany z endorfiną spowodował, że nawet nie czułam specjalnie bólu a wręcz kosmicznie stymulowali mój punkt G. Wiłam się z rozkoszy głośno krzycząc przez co nie słyszałam stukania do drzwi.

    Ciemnoskóry poszedł otworzyć drzwi nie będąc świadom, że za nimi czeka Kuba.

    Wparował do środka krzycząc od progu na zaistniałą sytuację

    – co tu się kurwa dzieje!! Co ty dziwko jebana robisz?? A wy zostawcie ją natychmiast bo was pozabijam!

    Ale mężczyzna co go wpuścił ze spokojem odparł, że albo może się przyglądać bo i tak skończą albo dołączyć się do nich a jak będzie stawiać opór to go zaraz zwiążą.

    Kuba był cały purpurowy, bałam się że dostanie jakiegoś wylewu. Stał tak nieruchomo przyglądając się całej tej sytuacji i próbując wymamrotać coś z siebie.

    Ciemnoskóry w tym czasie podszedł do mnie wsadzając swoją maczugę mi w usta. Nie byłam w stanie przyjąć jej aż po same kule z racji rozmiaru członka. Nie mniej i tak wpychał mi go do gardła przez co co jakiś czas musiałam łapać powietrza. Kuba z frustracji zaczął nam się przyglądać jakby z zaciekawieniem. Dostrzegłam w jego oczach te iskierki, które zawsze były w sypialni naszej tylko jakby mocniejsze.

    Szybkim ruchem zdjął spodnie i już jego członek pulsował gotowy. Nie był takich rozmiarów jak pozostałej trójki a zwłaszcza ciemnoskórego ale zawsze go uwielbiałam.

    Włożył mi go w usta a fotograf powiedział

    – no dziwko pokaż teraz mu czego się dziś nauczyłaś!

    Zaczęłam obciągać Kubie po same jądra i czułam, że ta nowość mu się zaczyna podobać. W tym czasie ciemnoskóry zaszedł mnie i wsadził mi swą pałę w moją ciasną dupę. Wymagało to nie lada kombinacji by wszyscy trzej mężczyźni zmieścili się koło siebie i mogli penetrować mnie. Miałam w sobie dwa członki w piździe, wielką czarną maczugę w mojej ciasnej do niedawna dupie oraz Kuba najmniejszy w ustach, to była prawdziwa orgia!

    Wszyscy poruszali się jak w jakimś amoku, słychać było tylko moje głośne jęki ich dyszenia co i raz przerywane słowami typu „Zajebista dziwka” albo „Pierdoli się lepiej od najlepszej kurwy jaką mieliśmy”. Czasem trafiały się delikatniejsze typu „tak suko zajebista jesteś”. Kuba długo nie wytrzymał i dochodząc jak zawsze wyciągnął z mych ust kutasa i skończył mi na twarzy zalewając naprawdę pokaźną ilością spermy.

    Chłopaki jak to zobaczyli orzekli, że chyba nie wie czego się nauczyła jego żona dziś i chętnie mu pokażą. Ruchali mnie jeszcze paręnaście minut po czym kazali mi uklęknąć sami mnie otoczyli dookoła i na przemian wsadzali mi swe kutasy w usta lub trzepali się robiąc przy tym zdjęcia.

    Na koniec rozkazali bym szeroko otworzyła usta a ja dodatkowo wystawiłam język i każdy z nich po kolei spuszczał się prosto do ust, ja poczekałam bawiąc się spermą aż ostatni skończy do ostatniej kropli i na koniec jednym ruchem połknęłam całej trójki ładunek a było tego że nie mieściło mi się w buzi. Kuba oniemiał z podniecenia.

    Panowie porobili jeszcze całe serie zdjęć mojego nagiego, spoconego i zbrukanego spermą ciała po czym zapytali czy mam chęć jeszcze ?

    Wymamrotałam, że nie mam już siły. Dostałam drinka na koniec, Kuba wypił całą szklankę whiskey jednym haustem.

    Gdy ubierałam się jeden z panów podszedł i wręczył mi 500€ mówiąc, że naprawdę zasłużyłam bo jestem rewelacyjna i jeśli jeszcze będę chciała zarobić to zapraszają serdecznie.

    Wyszliśmy z Kubą w pośpiechu i milczeniu. Szliśmy tak do hotelu a w mojej świadomości pojawiła się myśl, że pomimo całej tej sytuacji podobało mi się te nowe doświadczenie i czułam, że chcę to robić częściej.

    Kuba do wyjazdu nie rozmawiał na ten temat a ja przez kilka dni odpoczywałam czując obolałe moje dziurki.

     

    CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jacek Nowak
  • Trening do biegu przelajowego I

    Trening do biegu przełajowego I

    Nareszcie maj i matury. Szkoła zamknięta a pierwsza klasa Madzi ma lekcje w parku. Jest już po jedenastej i ich pani od wf-u usiadła na ławce a one miały biegać dookoła. Madzia wiedziała o tym treningu już wcześniej. Tak właściwie to nie wie, dlaczego umówiła się z Darkiem właśnie teraz.

    Jeszcze trzy lata temu a była wtedy w szóstej klasie wpisała w przeglądarkę „opowiadania erotyczne” i znalazła wiele stron z bardzo ostrymi historyjkami porno, których czytanie bardzo ją podniecało i wystarczyło kilka ruchów palcem po bardzo mokrej i śliskiej szparce żeby przeżywała niezwykle mocne orgazmy. Tak trafiła na stronę mającą portal randkowy dla dorosłych. Oczywiście skłamała i zapisała się, jako osiemnastolatka. Zaczęła pisać coraz ostrzejsze teksty z rówieśnikami, ale też ze starszymi panami, których poznawała po całkowitej nieznajomości gwary młodzieżowej. Te ostre seksualnie pisanie podniecało ją jeszcze bardziej i zabawa paluszkiem przy swojej cipce stawała się coraz bardziej odważna. Madzia dojrzewała. W ósmej klasie dostała pierwszy okres, który stawał się coraz bardziej bolesny. Powiedziała o tym mamie, ale ta jakby nie słyszała. Zaczęły jej rosnąć cycki, zaokrąglać biodra i mała dupka a na dole brzuszka zaczęły jej rosnąć bialutkie włoski. Nadal była bardzo drobna: 156 cm wzrostu i 42 kg wagi, co powodowało, że czuła się bardzo nieśmiała, szczególnie gdy rozmawiała z chłopakami. Zaraz mocno czerwieniła się i strasznie jąkała. Tylko jak siadała przed swoim laptopem nabierała odwagi i pisała coraz odważniejsze teksty. Szczególnie dobrze pisało jej się z Darkiem. Przedstawił jej się, jako 20 – latek ale już pierwszego dnia domyśliła się, że jest znacznie starszy. Był bardzo miły i zawsze wychwalał jej styl pisania oraz odwagę w coraz ostrzejszych tekstach. Wreszcie zaczęli pisać wspólne erotyczne historyjki, w których Darek zawsze ostro ruchał Madzię w najróżniejszych sytuacjach i pozycjach. Pisał tak mocno realistycznie, że Madzia podniecała się nieziemsko i mocno tarła palcami swoją mocno zaczerwienioną cipkę. Doprowadzało ją to do ogromnych orgastycznych uniesień, takich, że coraz bardziej pragnęła przeżyć taką sytuację w realu.

    Po pewnym czasie Darek zaczął prosić ją o zdjęcia. Obruszyła się, ale wtedy zapewniał ja, ze chodzi o takie zwykłe w ubraniu. Posłała mu w bikini z poprzedniego lata. Zdawał się niezwykle zadowolony i wychwalał jej urodę i figurę. Wreszcie spytał gdzie studiuje. Odpisała „Głuptasie. To zdjęcie to było jeszcze z podstawówki”. „To niemożliwe. Masz przecież takie ładne cycki a i figurkę studentki.” Czuła się mocno doceniona i tym bardziej marzyła przed snem o spotkaniu w realu. Wreszcie okazało się, że Darek mieszka całkiem blisko jej miejscowości. Wtedy postanowiła umówić się z nim właśnie w tym parku, podczas treningu biegowego. Zgodził się natychmiast i mieli się spotkać przy dzikim parkingu nad jeziorem.

    Madzia szybko zostawiła z tyłu wszystkie koleżanki i nagle skręciła w alejkę prowadzącą do umówionego miejsca. W oddali zobaczyła starszego pana z lekką łysiną, który gdy tylko ją ujrzał przeskoczył zręcznie przez płot i zniknął za krzakami. Madzia domyśliła się, że to musiał być właśnie Darek. Obejrzała się do tyłu, ale nikt za nią nie biegł. Podbiegła do płotu i tez go przeskoczyła. Na środku łąki stał tylko jeden samochód, którego prawe, tylne drzwi były szeroko otwarte. Dziewczyna nadal nie wiedziała czy mężczyzna to jej przyjaciel z cyberków, a on jakby najwyraźniej grał w jakąś grę, z jakiegoś powodu zostawił otwarte tylne drzwi swojego samochodu i prześlizgnął się na jego drugą stronę. Wyglądało jakby kusił Madzię, żeby dołączyła do niego na tylnym siedzeniu jego samochodu, ale nie chciał nic powiedzieć na głos. Dziewczyna była zaintrygowana, ale także bardzo zdezorientowana. Nie powstrzymało jej to od przejścia przez łąkę i zatrzymania przy otwartych drzwiach samochodu. Mężczyzna miał koc piknikowy na kolanach, a jego ręka poruszała się w górę i dół pod kocem, Madzia po prostu stała i obserwowała go.

    – O rany. Powinienem był pamiętać o zamknięciu drzwi, prawda? Mam nadzieję, że nie jest to dla ciebie zbyt szokujące, gdy widzisz, jak to robię! – powiedział, gdy Madzia zrobiła kolejny krok bliżej i musiała pochylić się do przodu, aby zajrzeć pod dach pojazdu.

    Ręka mężczyzny zaczęła poruszać się szybciej i energiczniej niż poprzednio, a koc piknikowy zsunął się lekko odsłaniając jego nagie biodro, z którego wsiadając do samochodu ściągnął w dół spodnie i majtki.

    – Jeśli chcesz podzielić się ze mną napojem, który mam w termosie, musisz wsiąść do samochodu i zamknąć drzwi.

    Madzia jeszcze raz rozejrzała się dookoła, po czym pochyliła się jeszcze bardziej do przodu i wślizgnęła na tylne siedzenie samochodu obok mężczyzny. Zamknęła drzwi i usiadła plecami do nich, obserwując, jak wybrzuszenie pod piknikowym kocem mężczyzny szybko się podnosi i opada.

    – Co masz na sobie pod dresem? – niespodziewanie spytał.

    – Szorty i koszulkę – odpowiedziała natychmiast.

    – A pod szortami i T-shirtem? – brnął dalej.

    Madzia zastanawiała się, czy powinna się pilnować. Mężczyzna wyglądał, jakby mógł być starszy od jej ojca, co strasznie ją tremowało.

    – Mam na sobie sportowy stanik i majtki pod koszulką i szortami! – odpowiedziała niepewnie. Mężczyzna uśmiechnął się.

    – Myślę, że bieganie z tak dużymi piersiami bez odpowiedniego wsparcia byłoby trochę niewygodne, jak duże są twoje cycki? – Madzia była trochę zaskoczona, ponieważ Darek często prosił ją, aby powiedziała mu o swoich rozmiarach i kształcie ciała, ale nigdy mu tego nie powiedziała.

    Madzia poczuła, że jej twarz się czerwieni, tak naprawdę nie chciała mówić, jaka jest duża, ale w końcu to było głupie, ponieważ mężczyzna mógł ją zobaczyć jak biegła alejką a jej dres nie był dokładnie dopasowany.

    – Siedemdziesiąt dwa miseczki D – wymamrotała.

    – Tak, myślałem, że są stosowne do twojego wieku – stwierdził i zaraz spytał – Dlaczego nie pozwolisz mi zobaczyć, jak wyglądasz pod tym dresem Madziu?

    Madzia zrelaksowała się. Naprawdę się zdradził. Jak dotąd nie wymieniono żadnych imion, ale on znał jej imię, więc radośnie rozpięła bluzę dresu i lekko ją rozpięła.

    – Nie, Madziu, zdejmij ją do końca! – rozkazał.

    Dziewczyna pochyliła się do przodu i wywinęła z dresowej kurtki. Syknął jak wąż “Takssss!” gdy usiadła z powrotem na swoim miejscu. Wyciągnął lewą rękę i chwycił prawy nadgarstek Madzi i przyciągnął jej dłoń do swojego biodra. Położył jej dłoń płasko na swoim biodrze, a następnie przesunął ją lekko na bok w kierunku swojego podbrzusza. Zwolnił uścisk, Madzia nadal, o własnych siłach pocierała dłonią ten mały skrawek jego skóry. Przesuwał lewą dłonią po jej przedramieniu, mijając łokieć, w górę po nagim ramieniu, aż dotarł do krótkiego rękawa jej koszulki. Jego dłoń była tak daleko, jak mógł sięgnąć a palce okrążyły jej ramię, za które lekko pociągnął, przyciągając górną część ciała Madzi nieco bliżej swojego. Spojrzała w dół. Mogła teraz zobaczyć kołnierz ciemnych włosów otaczających jego penisa, ale nadal widok prawdziwej bestii między jego nogami był dla niej niewidoczny. Jego lewa ręka w końcu sięgnęła jej szyi i delikatnie pogłaskał ją po karku. Koc piknikowy zsunął się trochę dalej i teraz Madzia widziała, jak kostki jego prawej dłoni poruszają się w górę i w dół a małe przebłyski boku jego penisa są coraz bardziej widoczne i jej palce muskały teraz kosmyki jego włosów łonowych. Oczy dziewczynki otworzyły się szeroko, gdy coraz więcej jego penisa pojawiło się w polu widzenia. Przetoczył się, unosząc prawy pośladek z siedzenia i pochylał się w kierunku Madzi, aż jego usta dotknęły jej prawego policzka w delikatnym motylim pocałunku, a jego kostki zaczęły ocierać się o grzbiet jej prawej dłoni. Kilka razy cmoknął ją w policzek. Madzia zaczęła powoli obracać głowę, przysuwając usta do jego ust. Wreszcie jego pocałunki opadały prostą linią na jej usta. Otworzył prawą dłoń. Jego kciuk wciąż zahaczał o sztywnego penisa gdy palce wsunęły się pod jej lewy nadgarstek, przesuwając mocno kutasa do tyłu jej lewej dłoni i nadgarstka. Odsunął nieco swoje usta od ust Madzi. Jego język wysunął się z ust, a czubek musnął jej wargi, zanim ponownie wsunął się do jej buzi. Wybrał ten moment, by zrobić dwie rzeczy. Położył jej prawą rękę na swoim kutasie, podczas gdy jego lewa ręka zsunęła się z jej szyi na jej T-shirt i pomału dotarła do paska jej spodni dresowych. Palce Madzi zamknęły się wokół jego penisa i czuła jak czubek jej środkowego palca stykał się z czubkiem jej kciuka na jego bardziej miękkim spodzie. Jego palce owinęły się wokół jej dłoni i zaczął przesuwać ją w górę iw dół po swoim kutasie, jednocześnie ciągnąc tył jej T-shirtu wyjętego z tyłu spodni, odsłaniając krzyż jej pleców dla jego szukających koniuszków palców. Podciągnął jej T-shirt, aż odsłonił tył sportowego stanika. Jego ręka poruszyła się szybko a jego usta szybko opuściły jej usta, gdy T-shirt przesunął się przez głowę dziewczynki i zsunął się na ramiona. Lekko odepchnął Madzię. Otworzyła oczy i spojrzała w dół na swoją dłoń owiniętą wokół jego penisa. Odsunął swoją prawą rękę od jej i teraz była tylko ona, wciąż pocierając dłonią w górę i w dół jego kutasa. Pociągnął ją tak, że zdjęła rękę z jego chuja, żeby mógł całkowicie pozbyć się jej T-shirtu. Znowu puścił jej rękę, a ona po prostu przyłożyła ją do jego penisa i bez dalszych wskazówek z jego strony, zaczęła go znowu branzlować. Zauważyła, że jego uśmiech rozszerzył się na jej działanie.

    Teraz jego dłonie badały zewnętrzną stronę jej sportowego stanika. Nikt wcześniej nie dotykał jej piersi. Jego dotyk powodował mrowienie na całym ciele, co wydawało jej się to takie wyjątkowe, mimo że nadal była zakryta ciasną lycrą stanika. Coraz bardziej chciała, żeby uniósł przód jej stanika, żeby ją uwolnił, błagając oczami, gdy zaczęła ciężko oddychać z tłumionego podniecenia. Jej ręka pocierała teraz szybciej, jej uścisk był mocniejszy i nagle chwycił dolny pasek jej sportowego stanika i szarpnął go w górę – przez jej twarz, wpychając go za głowę. Madzia została teraz przyciśnięty do drzwi. Jej tyłek był przyciągnięty do niego, tak że leżała na lekko chłodnej skórze i gołymi plecami zimnym szkle drzwi. Jego ręce chwyciły jej nagie piersi, sapnęła i wygięła plecy jak kot wyginający się w kierunku punktów przyjemności. Pochylił się jeszcze bardziej, jego usta szukały jej sutków, które były już w stanie najwyższej gotowości i ponownie sapnęła, gdy chwycił jej sutek między zęby i delikatnie ugryzł. Lewą ręką włożył jej pierś do ust, uwalniając prawą rękę, by grzebać niżej. Zbierając przód jej spodni dresowych, przód jej szortów i jej majtek pod dresem i ściągał wszystkie trzy w dół w tym samym czasie. Udało mu się zajść tak daleko, do momentu jak jej ciało zatrzymało jego działanie. Na chwilę opuścił jej piersi i pocałował ją w usta, a lewą ręką objął jej plecy, unosząc ją na tyle, że prawą ręką mógł pociągnąć jej blokujące się dolne ubranie do końca w dół. Kiedy ściągał jej spodnie, szorty i majtki do kolan, miała trudności z utrzymaniem kontaktu z jego kutasem, jej ręka dopiero co zakrywała jego główkę, sapnął w jej usta i szybko wyciągnął członka z jej dłoni.

    – Boże, było blisko! – wyszeptał w jej usta a ona nie do końca wiedziała o co chodzi.

    Przerwał ich pocałunek. Uniósł górną część ciała i poświęcił chwilę na rozejrzenie się po zewnętrznej stronie samochodu, aby upewnić się, że nadal są bezpieczni. Zanim spojrzał w dół i przyjrzał się jej młodemu ciału. Jej cycki wydawały się doskonale skomponowane z jej małym ciałem. Ściągnął jej spodnie, szorty i majtki do końca, szamotając się u stóp, tak że musiał zrzucić buty, zanim spodnie dresowe przesunęły się przez stopy. Zdjął też jej skarpetki na wszelki wypadek. Chwycił jej lewą kostkę, odsuwając ją od jej prawej nogi i pchnął za plecy. Dłonie Madzi wsunęły się między jej nogi, by ukryć jej otwartą cipkę przed jego oczami. Była to jej pierwsza próba nieśmiałości. Wyciągnął rękę i założył jej sportowy stanik na ramiona. Żeby się uwolnić, jej ręce musiały schować się za plecami, by w końcu całkowicie mógł ściągnąć to jej ciągnące się, elastyczne odzienie. Zajęło mu zaledwie trzydzieści minut, zanim Madzia wsiadła do samochodu i już była całkowicie rozebrana. Po raz pierwszy poczuła się nieswojo, kiedy patrzył na nią, jakby była kawałkiem mięsa, które miał zamiar zjeść. Uśmiechnął się do niej, a potem potarł dłońmi jej łydki, aż jego dłonie dosięgły kolan. Chwycił ją, ciągnąc po siedzeniu, aż jej głowa spadła z drzwi i opadła na dół na przyjemną skórę. Przeturlał się na brzuch. Jego usta ponownie znalazły się na poziomie jej ust i zaczął ją całować a jego prawa ręka błądziła między nimi. Zdała sobie sprawę, kiedy jego język ponownie wsunął się do jej ust w namiętnym pocałunku, że pociera swoją główką kutasa wokół wejścia do jej szeroko rozwartego krocza. Próbowała się bronić i ustawić ich w jednej linii. Próbowała go odepchnąć. Zaczęła z nim walczyć, ale było już za późno, znalazł swoją linię, a jego kutas już otwierał jej ciało.

    Jęknęła, wrzasnęła mu w usta z bólu przy pierwszym wbiciu na pal. Jej ciało stawiało duży opór, ale jego waga szybko go pokonała. Jej pięści uderzały w jego klatkę piersiową, wiła się, próbowała oderwać usta od jego ust, by móc błagać go, by przestał. Jego wzgórek łonowy powoli opadł bliżej jej, trzymał ją w pocałunku, aż zakończył swoją podróż do jej ciała, a kiedy skończył ją całkowicie otwierać, po prostu tam leżał, czekając, aż przyzwyczai się do bycia pełną. W końcu pozwolił jej ustom uwolnić się od swoich, próbowała powiedzieć „stop”, ale było już za późno. Była całkowicie pod nim przygwożdżona, wypełniona potężnym kutasem. Przestała walczyć, przestała się szarpać, po prostu leżała, dysząc z bólu. Odsunął się lekko, bardzo powoli wysunął swojego chuja, spojrzał na nią z góry i uśmiechnął się. Czuła się tak głupio, była całkowicie gotowa na to, na swoje pierwsze doświadczenie seksualne i rozmawiała o tym z Darkiem przez wiele dni. Czuła się głupio, ponieważ w chwili spełnienia wpadła w panikę, walczyła, choć bezskutecznie próbowała go powstrzymać w ostatniej chwili i nie udało jej się.

    – Wszystko w porządku? – spytał czule.

    Zarumieniła się.

    – Nie, zmieniłam zdanie, nie…- jęknęła.

    Jego ciało cofnęło się o kilka centymetrów, co spowodowało wyciąganie się z niej grubego chuja. Jej plecy wygięły się w łuk z poduszki siedzenia, unosząc całe jego ciało do góry, gdy sapnęła wyraźnie z przyjemności a nie bólu: – …Boże, o mój Boże! Odsunął się, tak, ze tylko potężny, odarty ze skórki łeb jego kutasa był wszystkim, co pozostało w niej, łącząc ich dwa ciała. Spojrzała w dół, spodziewała się zobaczyć trochę krwi wokół jego penisa, ale nie spodziewała się, że zobaczy jej tak dużo.

    – Chcesz, żebym przestał? – cóż, teraz było już za późno.

    Madzia uniosła ramiona i owinęła je wokół jego szyi i przyciągnęła jego głowę z powrotem do jej. Zamrożona tylko z potężnym łbem jego kutasa w jej ciele. Szepnęła: „Proszę!” prosto w jego usta oddając pocałunek. Naparł biodrami na jej biodra tak mocno, jak tylko mógł, wypychając oddech z jej ciała. Zaczął wchodzić i wychodzić z jej ciasnej cipki, powoli, celowo, doprowadzając Madzię do jej pierwszego orgazmu z czyjejś ręki, a raczej ogromnego kutasa. Jego ruchy frykcyjne były coraz szybsze, gwałtowniejsze i wbijał kutasa na całą jego długość. Madzia utraciła świadomość. Jedynym jej pragnieniem było żeby ta gruba i długa pała pozostawała w jej wnętrzu jak najdłużej. Oddech dziewczynki stał się krótki i urywany a z gardła wydobywały się głośne jęki i błagania o mocniej i więcej.

    W końcu wbił sztywnego chuja najmocniej jak tylko mógł w jej rozciągniętą pochwę i teraz jego ciałem zaczęły targać konwulsje, całkowicie zgrane z orgastycznymi dreszczami dziewczynki. Jeszcze kilkanaście pchnięć i jakże odmieniony, miękki i skurczony kutas zaczął się z niej pomalutku wyślizgiwać. Gęsta galareta sączyła się z jej cipki, niosąc jej krew, zarówno świeżą, jak i zaschnięte skrzepy z jej ciała. Podniósł jej majtki z plątaniny ubrań na podłodze samochodu i wytarł całą długość miękkiego penisa a zaraz potem bałagan spomiędzy jej nóg. Madzia była zmartwiona patrząc na zwisającego do dołu, znacznie mniejszego chuja.

    – Czy jemu nie stała się jakaś krzywda? – spytała zatroskana.

    – Och nie, głuptasie. On tylko odpoczywa. Jak tylko będziesz chciała to znowu będzie sztywny, twardy i wielki żeby odwiedzić twoją ciasną ale gościnną pizdę – wyjaśnił ze śmiechem. C.d.n.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Moje BME

    Moje BME

     

    Zdecydowałam się o tym napisać po dłuższym wahaniu, gdyż dotyczy to seksu tak specjalnego, że dla większości całkiem niezrozumiałego. BME = BODY MODIFICATION EXTREME. Jak chcecie wiedzieć więcej  co to jest to sobie „wygooglujcie”. Dla których pojęcie seksu ograniczone jest do ruchania przez „dziurkę w nocnej koszuli, przy zgaszonym świetle”. Ci niech nie czytają dalej tego. No, ostrzegłam!

     

    Większość telefonów, które odbieram, jako odzew na moje anonse, dotyczą zwykłego seksu. Jest kilka kategorii „amantów” co podnieca ich moje zmodyfikowane ciało. Pierwszy rodzaj to ci co chcą, abym im obciągnęła lub masturbowała kutasa, tylko bo boją się ruchać, no bo można coś…. Tylko nie wiedzą, że to coś można podłapać również poza seksem. Tych często udaje mi się, już w trakcie spotkania, namówić na wyruchanie mnie w „narządy”. Jak to się robi? Dowiesz się jak spotkasz się ze mną. Drugi rodzaj to ci bardziej zdecydowani co mają chęć na moją dupę czy pizdę. Ci są najlepsi. Nie rzadko są tak podnieceni, że gdy idziemy na ruchanie w plenerze to każą mi się rozebrać do bielizny lub całkiem do golasa, zależnie od ich orientacji seksualnej, na długo przed dotarciem w ustronne miejsce i iść przodem, aby widzieć mnie cały czas. A ci co nie mogą wytrzymać każą mi się rozbierać już w samochodzie w czasie jazdy i wystawiać dupę między fotele. Tak lubię najbardziej! Bardzo rzadko, ale jest i trzeci rodzaj osób. To ci co stosują BDSM lub sadyści od SM. Z tymi też się chętnie spotykam, gdyż jestem bardzo wytrzymała na ból i jestem masochistką. Tą cechę mam wpojoną z czasów, gdy zaczynałam. Ale zdarzają mi się zaproszenia „perełki” jak je nazywam. To są zaproszenia do konkretnego rodzaju seksu, ekstremalnego bardzo, przez tych co nie tolerują tego nazywanego samo okaleczaniem. Do tego rodzaju seksu zalicza się także zwykłe kolczykowanie sutek, języka czy narządów. Tak było i tym razem. Zadzwonił około 1300.

     

    – “Dzień dobi, Arletka siucha”. – Zapiszczałam jak to ja pieszczotliwie.

     

    – Jesteś suką, Arletka? – Spytał jakiś twardy głos.

     

    – Tak, Panie. Arletka jest suczką. Męską kurwą, obojnakiem, zmodyfikowaną. – Powiedziałam cicho, wyraźnie wystraszona.

     

    Dobrze znałam taki ton głosu i wstęp. Był stanowczy i nie owijał niczego, dążył prosto do celu, bez kręcenia. Dlatego od razu odezwała się we mnie wpojona nuta bezradnej uległości. Od tego momentu mógł ze mną zrobić co chciał. Dlatego od pierwszej chwili zaczęłam zwracać się do niego „PANIE”.

     

    – Nie jesteś ani suczką, ani suką. Jesteś pierdoloną kurwą, szmatą. – Słyszysz co mówię? – Powiedział przyciszony głos ostro.

     

    To przyciszenie głosu, zmuszające mnie do natężenia uwagi, zawsze mnie straszyło.

     

    – Tak, Panie. Arletka jest kurwą pierdoloną szmatą. – Potwierdziłam i poczułam jak coś leci mi po udach.

     

    Posikałam się ze strachu. Często tak mam jak się mocno boję.

     

    – Przepłaszam. Suka przepłasza bałdzo Pana. – Wyjęczałam płaczliwie.

     

    – Czego się mażesz? Za co przepraszasz szmato? – Zapytał głos.

     

    – Bo, bo, Arletka, kurwa się posikała. – Zajęczałam płaczliwie.

     

    – Co? Zeszczałaś się? Czemu? – Zaśmiał sie głośno.

     

    – Bo, bo szmata boi się. – Pisnęłam.

     

    – Jeszcze nic nie powiedziałem a ty już sikasz ze strachu. Dzwonię, bo znalazłem twoje ogłoszenie na stronie „sado6” i „4_mas”. Czy to aktualne nadal? – Zapytał.

     

    Mówił o moim ogłoszeniu na stronie zajmującej się tematem seksu , o którym wspomniałam wyżej.

     

    – Tak, Panie. To aktualne. – Powiedziałam cicho czując jak skóra mi cierpnie.

     

    – Masz jakieś doświadczenie w tego rodzaju seksie? – Pytał.

     

    – Tak, Panie. Nie za duże ale mam. Trudno kogoś znaleźć kto to lubi robić i umie. – Mówiłam

     

    – Tak, to prawda. Masz jakieś trwałe modyfikacje? Co miałaś robione? – Pytał.

     

    – Nie, trwałych modyfikacji nie mam za dużo. Zrobione mam przetoki odbytu i cewki oraz przeplot. – Wyjaśniłam.

     

    – Sikasz odbytem? – Pytał.

     

    – Tak Panie. – Powiedziałam.

     

    – A miałaś “joja” z wtryskiem? – Zapytał.

     

    – Mam zrobione pojedyncze „jojo” bez wtrysku. – Odpowiedziałam wystraszona okropnie.

     

    – Ja lubię podwójne „joja” z wtryskiem. – Oznajmił.

     

    – Tak, Panie. Suka rozumie. – Powiedziałam cicho.

     

    – Chce ciebie suko. Nie obawiaj się. Gwarantuje bezpieczeństwo i higienę maksymalną. Mam wszystko co potrzeba. U mnie w domu. Jesteś gotowa na spotkanie? – Powiedział straszny już teraz głos.

     

    Milczałam płacząc.

     

    – Odezwij się suko. Pan mówi. Przestań się mazać. – Powiedział groźnie.

     

    – Tak, Panie suka jest gotowa na spotkanie z Panem. – Powiedziałam przez zaciśnięte gardło.

     

    – Dobrze. Jest możliwość spotkania się od, do, od godziny, w przyszłym tygodniu? – Zapytał.

     

    – Tak, Panie. Suka jeszcze dokładnie nie wie ale raczej tak. Jeśli Pan pozwoli to pojutrze potwierdzę smsem. – Powiedziałam.

     

    – Dobrze, zgadzam się. Wyślij smsa o treści „zgoda na warunki” do godziny dziesiątej rano. Oddzwonię. – Powiedział.

     

    Na tym skończyła się rozmowa. Już odechciało mi się spotykać z innymi. Myślami byłam gdzie indziej. Naciągnęłam worek i patrzyłam na cieniutkie ślady po cięciach skalpela. Czas szybko przeleciał. Wysłałam umówionego smesa. Otrzymałam odpowiedź, że zadzwoni między 13-14.

     

    Tak też było. Zadzwonił.

     

    – Suka Arletka Panie. Jestem gotowa na spotkanie. – Powiedziałam od razu.

     

    – Dobrze suko. Spotkamy się przy wjeździe do…. Jest tam takie miejsce. I opisał go. Wiesz, gdzie to jest? Możesz tam być o godzinie XY? – Zapytał.

     

    – Tak, Panie. Suka wie gdzie to jest. Mogę być na czas. – Powiedziałam.

     

    – To świetnie. Nic nie musisz zabierać ze sobą. Jest lato i ciepło więc nałóż tylko coś na wierzch. Żadnej bielizny pod spodem. Nie musisz się przygotowywać. Wszystko zrobię na miejscu. Jak przyjedziesz to……- Tu powiedział co mam zrobić i gdzie czekać.

     

    – Tak Panie. Suka zrozumiała i zrobi jak Pan każe. A jak tam będą jacyś ludzie? – Zapytałam.

     

    – No to co? Masz robić co każę i nie przejmować  się ludźmi. Jesteś kurwą i dla ciebie to nie robi różnicy. – Powiedział ostro.

     

    – Tak, Panie. Będzie jak Pan każe. – Powiedziałam suchymi ustami.

     

    Potem jeszcze było ustalanie drobiazgów i rozmowa się zakończyła. Klamka zapadła. Okropnie się bałam i okropnie pragnęłam tego co miało nastąpić. Na miejsce stawiłam się przed czasem. Jest to miejsce przy ruchliwej drodze, z której wjeżdża się na drogę prowadzącą przez las na działki. Na jej początku jest pusta przestrzeń. Nie jest to parking ale czasami tam ktoś się zatrzymuje. Teraz było pusto. Poszłam w róg i rozebrałam się do naga. Ubranie położyłam na pniu leżącego drzewa. Zawiązałam oczy, tak jak kazał i przełożona przez leżący pień drzewa, w szerokim rozkroku, mocno wypięłam dupę w stronę drogi. Leżałam długo. Dwa razy słyszałam jak ktoś pojawiał się obok mnie i … Nie będę pisała co się wtedy działo, jak mnie wyzywano a raz wydojono i zgwałcono. Znowu podjechał jakiś samochód. Byłam już gotowa na nowe ruchanie, ale nic takiego nie nastąpiło. Czułam jak ten ktoś dotyka mojej dupy i wiszących jajek. Jak maca jajka i rozciąga worek.

     

    – No kurwo, masz duże jaja i długi worek. Zrobimy z nich niezłą zabawę. Jesteś gotowa? – Zapytał głos.

     

    Poznałam go. To był ten sam głos co w telefonie.

     

    – Tak, Panie. Kurwa jest gotowa. – Powiedziałam cicho.

     

    – Świetnie. Widzę, że ktoś ciebie wyruchał. Kapie ci sperma z dupy. Wydoili się też. Masz oślizgłego kutasa. – Mówił.

     

    – Nie wiem Panie kto to był. Nic nie widzę. – Odpowiedziałam.

     

    Założył mi ciasny, gumowy kaptur na głowę. Kaptur był ślepy więc nadal nic nie widziałam. Posiadał gumowy ustnik, który po wsadzeniu głęboko w usta, szeroko je otworzył. Dobrze znam takie kaptury z ustnikiem. Ustnik w kształcie rury z gumy służy do ruchania w gardło a także można tam wsadzić pompowany knebel i zatkać. Na szyi miałam szeroki twardy kołnierz ze skóry. Następnie Pan nałożył mi pełen pas cnoty ze stoperem spermy, korkiem w odbycie i pizdzie. W takim stanie znalazłam się w samochodzie na tylnym siedzeniu. Nie wiem dokąd mnie zabrał. Nie jechaliśmy za długo. Gdy odzyskałam możliwość widzenia, Pan otworzył mi dziurki w masce na oczach, zobaczyłam niskie pomieszczenie przypominające gabinet lekarski. No może nie gabinet ale sale operacyjną. Jasno oświetloną, wykafelkowaną na biało. Stół operacyjny, fotel ginekologiczny, fotel dentystyczny i lampy. Może to i byłaby sala operacyjna, gdyby nie było tam, prócz wyposażenie medycznego narzędzi i przyrządów, innych, które zwykle nie powinny być w Sali operacyjnej. No i te kamery do filmowania i lustra. Siedziałam goła na podłodze. Od kołnierza do ściany biegł łańcuch. Ktoś w czarnym, całkowicie zakrywającym ciało uniformie, kręcił się po Sali przygotowując narzędzia do „zabiegów”. Dla mnie. Nie wyglądało to za ciekawie i nie zwiastowało niczego prócz bólu. Płakałam. Byłam wystraszona i podniecona okropnie.

     

    – No szmato zaczynamy. – Powiedział Pan. Odczepiając łańcuch od ściany.

     

    Nie będę Wam wszystkiego opisywał co mi robił bo byłoby tego za dużo. Powiem tylko, że zaczęło się od wielu mocnych lewatyw, którymi oczyścił mi dupę i kiszki. Następnie, choć zawsze mam ciało całkiem wydepilowane, ogolił mnie dokładnie. Trzy razy golił dupę, narządy, całe ciało. Potem kilka godzin krzyczałam i piszczałam z bólu leżąc, wisząc i stojąc w trakcie sadystycznych tortur. Odbytnica wisiała z dupy na zewnątrz wielokrotnie przeruchana w sposób naturalny i sztuczny ogromnymi dildalmi. Kapało z niej. Kutas i jaja pulsowały mocno. Sine cyce, z długimi, czarnymi sutkami bolały przy każdym ruchu. Z sutków kapał dziwny płyn. Po tych przyjemnościach. Leżałam pod ścianą na łańcuchu. Nastąpiła przerwa. Pan przyszedł. Widziałam jak przygotowuje narzędzia i instrumenty. Przygotował też dziwny „fotel” metalowy ze skórzanymi pasami i uchwytami na ramiona, ręce i nogi. Okropny mebel. Obok tego narzędzia tortur ustawił metalowy stolik na kółkach. Na nim leżałam metalowa taca a na niej wiele narzędzi. Zauważyłam tam skalpele, strzykawki i jakieś kleszcze oraz wiele innych. Taca była zamknięta przezroczystą pokrywką. Obok niej stały większe i mniejsze buteleczki, słoik z gazikami. Gdy wszystko już było gotowe Pan zabrał mnie w kąt, gdzie byłam przedtem golona i miałam lewatywy. Obmył moje ciało dokładnie. Szczególnie dokładnie mył mi całe krocze z narządami i dupę. Stałam przodem w rozkroku trzymając w górze ciemnego kutaska z fioletową główką. Pan polewał gorąca wodą moje jaja. Jednocześnie mocno je masował i naciągał. Piszczałam z bólu. Mój worek wyciągnął się prawie do kolan. Widać było olbrzymie jaja wiszące na jego spodzie. Prawe jajo mam większe od lewego. Jest 9,2cm długie i 5,8 cm szerokie a lewe 8,7cm długie i 5,2cm. Worek mam długi na 45 cm w stanie luźnym. Teraz jaja dyndały się prawie przy kolanach. W końcu Pan uznał, że nic dalej nie osiągnie. Zamocował moje ciało w tym strasznym „fotelu”. Siedziałam przypięta pasami. Metalowy stanik zaciskał moje cycki i jednocześnie mocując mnie do oparcia. Ramiona i ręce też przymocowane pasami do oparć. Stopy przymocowane do podpórek. Nogi też. Nogi uniesione wysoko i szeroko rozwarte, ugięte w kolanach. Całe krocze mocno wywalone i dostępne wskutek mojej odchylonej w tył pozycji. Fotel nie posiadał normalnego siedzenia. Składało się z dwóch niezależnych rozsuwanych części. Rozsunięte trzymały moją dupę rozwartą mocno. Kutas sterczał przymocowany pionowo do góry. W dole kołysały się owalne jaja i sino fioletowa kiszka odbytnicy. Z odbytnicy kapało. Błyszczała się. Widać było jak porusza się w gorę i w dół pokazując ziejące wnętrze. Jaja też żyły swoim życiem. Zwłaszcza lewe poruszało się do góry i do dołu. To wszystko dokładnie widziałam w dużym lustrze przede mną. Teraz widziałam dokładnie narzędzie leżące na stoliku obok. Kilka skalpeli, zaciski, szczypce, strzykawki 4cm pojemności i długie ze 6 cm nie za cienkie igły. Obok stały buteleczki z płynem. Dostrzegłam napis na etykietce Xylocaine czy Novocaine 1%. Coś w tym stylu bo przez dziurki w masce nie widziałam za dobrze. Byłam okropnie podniecona i przestraszona jednocześnie. I ten strach zawsze powoduje u mnie ogromne podniecenie seksualne, które potęguje się w miarę wzrastania bólu. Aż do orgazmów. Z cewki moczowej wydobywał się śluz. Najpierw do cewki została wsadzona okropnie gruba ze 2,5 cm średnicy, długa, metalowa elektroda. Miała ona przez całą długość otwarty kanał. Przez odbyt do dupy miałam wsadzoną wielką, metalową kulę – elektrodę. Obok stała czarna skrzynka z lampkami. Worek i jaja były zamknięte i obciążone metalowym cylindrem. Poczułam jak cylinder się rozgrzewa mocno. Myślałam, że ugotuje mi jaja na twardo. Obciążone jaja i worek wskutek nagrzewania jeszcze bardziej opadły w dół. Poczułam ostry ból w pachwinach. Po nagrzaniu worek został zaciśnięty szerokim kołnierzem. Po rozciągnięciu kołnierza moje jaja zostały naprężone w dole i rozwarte. Skóra worka, na nich, zrobiła się cienka. Wyraźnie widziałam grube żyłki. Sztywny worek i jaja leżały na małym, metalowym stoliku operacyjnym, przymocowanym do fotela tortur.

     

      Pan w całkowitym lateksowym uniformie siedział naprzeciw tych jaj. Mocno zapiekło, gdy Pan dezynfekował mi narządy, krocze i odbyt płynem do dezynfekcji na spirytusie. Patrzyłam jak Pan wbija igłę do jednej z butelek i naciąga przeźroczystego płynu do strzykawki. Naciągnął całą. Jak trzymając w górę igłę wypycha z niej powietrze. Jak biorąc w palce moje lewe jajo obraca je i przykłada igłę do jego dłuższego końca! Byłam sparaliżowana ze strachu. Panicznie  boje się wszelakich igieł. Dyszałam głośno rozwartymi ustami. Pan popatrzył uważnie na mnie.

     

    – Boisz się suko? – Raczej stwierdził niż zapytał.

     

    Nic nie powiedziałam. Za całą odpowiedź był mój krzyk, gdy poczułam wbicie igły. Szybko pojawił się ostry ból, gdy igła przebiła skórę worka i weszła do jajka. Ból promieniował do nasady kutasa, przez pachwinę i do lewej nogi. Trochę zelżało więc już nie darłam się bardzo tylko jęczałam szarpiąc mocujące mnie pasy. Igła jakby wchodziła z mniejszym oporem. Niewiarygodnie intensywny cudownie przyjemny ból podniecał mnie. Wreszcie igła weszła daleko w jajo. Niewiele jej zostało. Po wprowadzeniu igły Pan zrobił króciutką przerwę patrząc na mnie jęczącą. Coraz bardziej podnieconą. Następnie cofnął nieco tłoczek strzykawki sprawdzając czy pojawi się krew. Nie było jej. Powoli popychał tłoczek wyciskając płyn do jajka. To co nastąpiło jest trudne do oddania ale tępy ból zaczął promieniować z lewego jaja jak tylko płyn dostał się do niego. Jajo rosło w oczach. Stawało się coraz większe i cudowniejsze. Po opróżnieniu ok. Połowy strzykawki poczułam rosnące drętwienie jaja i okolicy jako efekt działania płynu. I znowu pojawiło się niesamowite doznanie trudne do opisania. Tępy ból zmienił się w pełne czucie, gdy jajo wypełniło się wstrzykniętym płynem i rozszerzyło się. Sapałam z rozkoszy będąc na granicy wytrysku! Pan powoli wyciągnął igłę. Wytarł małą kropelkę krwi sterylnym gazikiem. Począł masować i uciskać jajko ale ja nic nie czułam. Drętwota. Zgniatał je bardzo mocno. W innym wypadku przy takim zgnieceniu i kręceniu dawno bym wyła, a tu nic. Pewnie mógłby je całkiem zmiażdżyć a ja bym nie stęknęła. Ponownie napełnił strzykawkę. Przemył wacikiem skórkę worka na prawym jajku. I znowu pojawił się znany ból po wbiciu wpychaniu igły. Jednakże tym razem jeszcze przed pełnym wprowadzeniu igły pojawił się okropny, nie do wytrzymania ból. Wyłam i szarpałam pasy. Pan wyciągnął igłę. Za igłą pojawiło się trochę krwi kapiąc na stolik operacyjny. Szybko jednak krew przestała lecieć. Pan ponownie odkaził jajo i przystąpił do drugiego wprowadzania igły zaczynając nieco wyżej. Teraz poszło łatwiej, ale trzeba było użyć większej siły bo prawe jajko stawiało opór większy niż lewe. No i ból był o wiele większy a tym samym szybciej się podnieciłam. Ból malał, gdy igła wchodziła coraz głębiej. Znowu pojawił się taki sam tępy ból jak przy lewym jajku. Czułam jak narasta ciśnienie wewnątrz jaja, gdy płyn zaczął wchodzić. Coraz większe drętwienie. Cienka skóra wora napięła się bardziej nie mogąc pomieścić ogromnych jaj. Żyły nabrzmiały i wyszły na wierzch. Po opróżnieniu strzykawki prawe jajo znowu stało się większe od lewego. Oba były jak u byka prawie! Po wyjęciu igły Pan rozpoczął masowanie, uciskanie i naciąganie jaj. To było nie do wytrzymania. Przestał maltretować moje jaja. Teraz leżały na stoliku operacyjnym jak wielkie dwie śliwy i podskakiwały. Pojawił się gwałtowny niepowstrzymany orgazm. Nastąpiły gwałtowne  skurcze. Z otworu elektrody w kutasie trysnął wysoko w górę cienki strumień żółtego płynu bez plemników. To była moja sperma. Krzyczałam z rozkoszy. NIESAMOWITE doznanie!!! Pan ponownie napełnił strzykawkę. Poczułam ukłucie igły. Skóra worka nie była odrętwiała. Dalsze wbijanie igły nie bolało. Pan wciskał następna porcje płynu w lewe jaja. Patrzyłam jak jajko rośnie coraz więcej. Czułam jak skóra worka na nim naciąga się jeszcze bardziej. Po opróżnieniu strzykawki lewe jajo było ogromne. Miało już w sobie 8cm płynu! Pan znowu zaczął je masować i uciskać. Ponownie zaczęłam się podniecać.

     

      Potem prawe jajko dostało taką samą porcję płynu. Ponownie Pan torturował moje drętwe jajka. Miałam znowu potężne wytryski i orgazm. Następnie każde jajko dostało trzecią porcję. Tym razem po pół strzykawki. Widok jajek był nie do opisania. Ogromne, potężne. Opięte cienką, żylastą skórką worka, która groziła pęknięciem. Z resztą jaja też mogły popękać, gdyby wstrzyknąć jeszcze płynu. Pan odłączył stolik operacyjny opuszczając moje jaja w dół. Co za uczucie! Jakbym miała tam dwa okropnie ciężkie kamienie. Wór wyciągnął się jeszcze bardziej do dołu. Czułam w pachwinach tępy, nieznośny ból jakby mi ktoś wyrywał jajka. Pan poruszał jajkami zmuszając je do dyndania co zwiększało ból w pachwinach. Krzyczałam. Patrzyłam jak Pan przygotowuje drugą strzykawkę. Wbił igłę w kutasa w odległości około 3 cm od podstawy. Poczułam dziwny ból promieniujący od dołu kutasa do główki. Skóra napęczniała. Płyn rozszedł się po kutasie. Gorzej było, gdy drugi zastrzyk dostałam od dołu główki przy wędzidełku. Nie było cicho! Pasy mocujące zatrzeszczały. Po chwili łeb kutasa stracił czucie. Był drętwy.

     

      Stałam mocno nachylona w rozkroku wypinając wysoko dupę. Ogromne, jak duże grejpfruty jaja kołysały się ciężko daleko poniżej kolan! Coś niesamowitego! Były drętwe. Tak samo i kutas. Sztywny i drętwy. Pan przygotowywał moją dupę do ruchania. Na odbycie miałam założoną pompę, która wyciągała go jeszcze bardziej z dupy. W cylindrze pompy widziałam napęczniałą brązową kiszkę. Jej wlot był napuchły i pofałdowany. Cała już była nabrzmiała tak okropnie, że nie widać było ziejącego otworu. Pan miał przypiętego do bioder monstrualnego, czarnego kutasa z lateksu. Co najmniej metrowej długości. Był to model końskiego kutasa z płaskim łbem. Na rękach, Pan, miał czarne, gumowe rękawice. Zdjął pompę i dokładnie wysmarował mi dupę, jaja i kutasa oliwą. Wielką gruszką wcisnął mi w odbyt oliwę. Czułam jak naciąga rękoma na łeb kutasa końskiego kiszkę odbytu. Odbyt był tak ciasny, że zaczęłam kwiczeć dziko. Ruchał moja dupę okropnie!!! Potworny kutas rozciągał mi odbyt i wchodził na całą długość ponad metr! Najgrubszy był u nasady. Wtedy darłam się potwornie. Odbyt głośno mlaskał i pierdział. Okropne jaja dyndały się ciężko jak dwie żelazne kule armatnie. Ruchanie szybko stało się torturą. Gdy nogi się uginały pode mną to Pan krzyczał na mnie i musiałam z wyciem prostować je i wypinać mocno dupę. Gdy skończył padłam na podłogę jęcząc i skomląc. Drętwe jaja leżały daleko z tyłu a kutas, bez czucia z przodu. Chyba z godzinę mnie ruchał. Tak mi się przynajmniej wydawało?! Potem leżałam z dupą w górze na stole a Pan fistował mi dupsko jedną i dwiema dłońmi na zmianę. Wpychał dłonie głęboko. Jedna wchodziła aż powyżej łokcia a dwie do łokci! Moja dupa i odbyt rozlazł się całkiem od tych tortur. Po fistowaniu leżałam płacząc na stole. Pan coś robił. Przygotowywał dla mnie następną przyjemność. Po dłuższej przerwie, znowu stałam a Pan mył moje ciało. Szczególnie dupę, narządy i całe krocze. Wyszorował je szczotką! Ponownie siedziałam na fotelu tortur rozkraczona szeroko. Ciężkie jaja wisiały w dole. Sztywny kutas sterczał lekko w górę. W odbycie i kutasie znowu miałam elektrody. Tym razem fotel był podniesiony wysoko. Tak, że siedzący w dole Pan miał je prawie na wysokości twarzy. Ubrany jak do operacji obmywał mi jaja, kutasa szczypiącym okropnie płynem. Ma stoliku obok błyszczały nieprzyjemne narzędzia do tortury. Skalpele , kleszcze i jakieś inne nieznane mi przyrządy. Po odkażeniu krocza nastąpiło to co miało nieuchronnie nastąpić, a co nie każdy akceptuje to jako seks! To o czym pisałam na początku! Jaja zostały ułożone na podstawce. Oddzielone od siebie i zamocowane, aby się nie ruszały. Poczułam ostry ból nacinanej skóry worka. Tylko jaja i kutasa miałam drętwego, skórę worka nie. Ciął mnie na żywca! Wykonał dwa cięcia po bokach, nieco w dole jaj. Skóra rozeszła się. Przecięte zostały wszystkie warstwy aż do jajek. Widać było sinawe jajka. Głucho stękałam. Ostry ból zaatakował moje pachwiny i brzuch, gdy przy pomocy szczypiec i rozwieraczy Pan wydobywał na wierzch najpierw prawe potem lewe jajko. Wyskakiwały jak z procy. Mocno je wyciągnął i rozpostarł. Skóra worka cofnęła się do góry. Teraz miałam jaja całkiem wypreparowane na zewnątrz. Były ogromne i sinawe. Czułam pulsowanie narządów. Na początku było trochę krwi ale nie dużo i szybko przestałam krwawić. W lustrze widziałam wielkie sinawe, podłużne kule rozpostarte daleko od siebie. Skórę worka podciągniętą aż pod krocze. Sztywny bordowy kutas z sinawą główką sterczący w górę. Szeroko rozkraczone uda i wywalony odbyt. Pan założył mi na każde jajko przyrządy do miażdżenia. Przyrząd nazywa się „dziadek do orzechów”. Mocno je skręcił płaszcząc jaja. Nie czułam nic prócz tępego ucisku. W końcu usunął podstawkę. Teraz jaja opadły swobodnie w dół. Wypreparowane, ogromne, sinawe wysiały. Pokrywała je gęsta siateczka żyłek. Skóra worka została podciągnięta do góry, do krocza i podwieszona skórzanym przyrządem na paskach. Jaja były teraz całkowicie odsłonięte. Wisiały jedno przy drugim. Lewe trochę niżej niż prawe. Zaczęły się tortury. Zbyt drastyczne abym opisywała szczegóły. Na koniec miałam przebite na wylot każde jajko trzema igłami a na nich wisiały ciężarki. Okropnie było. Takie wypreparowane, wiszące jaja nazywane są „Jojem BME”. Najpierw  dostawałam uderzenia prądu w odbyt i kutasa. Za każdym uderzeniem wiszące, przebite i obciążone jajka podskakiwały do góry i opadały jak przysłowiowe jojo na sznurku. Potem Pan dotykał metalową elektrodą, trzymaną w dłoni przez gumowa rękawice, każde jajko osobno. Wtedy wrzeszczałam a jajko podskakiwało mocno do góry i opadało. Robił to na zmianę raz jedno raz drugie jajko. Męczył dotykając w samo jajko albo w tą czerwoną część, na której wisiało. Mocny tępy ból był stale w całym obszarze narządów! Co jakiś czas dostawałam orgazmy okropne, ale suche. Nie było czym tryskać. Orgazmy były bardzo bolesne. Byłam męczona przez wiele godzin w tym stanie. Kazał mi chodzić, kucać, skakać. Nawet chłostał te jaja małą packą. Co jakiś czas byłam ruchana w dupę, w wypompowany odbyt. Po każdym ruchaniu był obowiązkowy fisting dupy. Sala nie miała okien i nie wiedziałam czy to już noc czy dzień. Z resztą nawet to mnie nie interesowało. Byłam skupiona na bólu i torturach. Na koniec zostałam rozpięta w niesamowitej pozie na metalowej ramie-stelażu. Nogi w szerokim rozkroku przymocowane za stopy do pionowych rur stelaża. Biodra i dupa pionowo. Tułów pochylony do przodu i wygięty mocno w tył za ręce szeroko rozłożone w górze i przypięte daleko w tyle do górnej poprzeczki stelaża. Tułów pionowo wygięty na poziomej rurze zamocowanej na wysokości pasa z tyłu. Sine cyce sterczały w przód. Sino brązowy, sztywny kutas z elektrodą sterczał poziomo drgając. Gołe jaja przebite igłami i obciążone ciężarkami podskakiwały rytmicznie w takt impulsów prądu. W dupie metalowa kula elektrody odbytniczej. Wisząca kiszka odbytu zaciśnięta opaską, aby kula elektrody nie została wypchnięta z dupy. Do części, na których wisiały jaja przymocowane były dwie dodatkowe elektrody. Pozycja niebywale seksualna i widowiskowa. Okropnaaaaa! Czarna maszyna obok błyskała lampkami. Rozlegał się dzwonek i ja zaczynałam wrzeszczeć dostając uderzenie prądu w dupę, kutasa i kolejne jajo. Jajo jak „jojo” podskakiwało do góry i opadało szybko pod ciężarem. Drętwota jajek i kutasa już prawie minęła i teraz czułam wszystko!!!! Przemożny, tępy ból uderzał mnie co raz w pachwiny, nogi, łono. Jęczałam, płakałam, piszczałam i bełkotałam. Mając co jakiś czas okropne orgazmy pobudzane prądem. Trwało to okropnie długo. Pan zostawił mnie samą w Sali z tą straszną maszyną. Gdy wrócił ja wisiałam bezwładna na stelażu nie krzycząc nic tylko drgając. Wtedy uwolnił mnie. Leżąca na stole wymył dokładnie. Wydezynfekował wypreparowane jaja. Z resztą w całym czasie moich tortur z jajami na wierzchu co jakiś czas spryskiwał mi je płynem z spryskiwacza, aby nie wysychały. I odkażał je. Na koniec zabiegów, włożył moje jaja i worek w gumowy pojemnik czymś wypełniony i szczelnie zawiązał. Pojemnik ten wisiał przymocowany do pasa. Po jedzeniu położył mnie spać. Cały czas jak byłam u niego, około 3 dób” miałam jaja poza workiem moszną. Każdego dnia przechodziłam wielogodzinne męki, perwersyjny seks. Ostatniego dnia Pan rozciął mi worek na dwie części, każde jajko wsadził w jedną część worka i zaszył skórę. Następnego dnia sprawdził stan ran i jajek. Wszystko było w najlepszym porządku. Nie było bólu, opuchlizny, dawałam normalną swoją spermę bez plemników podczas kilkunastu masturbacji. Nawet spermy było więcej jak zwykle. Teraz miałam dwa osobne worki z jednym jajkiem w środku. W domu przez cztery dni moczyłam worki w płynie, który dostałam od Pana. Po tygodniu już ruchałam się jak bura suka. Tylko cienkie, blade ślady ukryte w fałdach podzielonego  worka świadczyły, o przebytej sesji BME. Po miesiącu znowu była u tego pana na torturach BME. Tym razem skończyło się przecięciem kutasa na dwie połówki wzdłuż. Gdy odwoził mnie do domu powiedział, że za miesiąc zajmie się moją odbytnicą.

     

    -Tak Panie. – Odpowiedziałam tylko.

     

    Jeśli doczytałeś (-liście) do tego miejsca i jesteście zdruzgotani oraz zniesmaczenie to sami sobie jesteście winni niezdrowej ciekawości.

     

    ®Arletka Ruchliwa

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    Jak zostałam udoskonalona

  • Pamietnik masochistki 1 (wybrane)

    Pamiętnik masochistki 1 (wybrane)

    Mój drogi pamiętniku – Czerwiec 2017 – wtorek:

    W poprzednim tygodniu w czwartek zadzwonił telefon. Akurat kończyłam czwartą serie porannych lewatyw 6-cio litrowych. Mijała 28 minuta od czasu napełnienia. Okropnie rozdęte brzuszysko twardo sterczało do przodu. Po bokach rozdymały się grube rury jelit. Mój mały kutas był jak zawsze sflaczały gdzieś tam w dole, niewidoczny przesłonięty balonem brzucha. Przyrząd na narządach mocno obciągał napletek, zaciskając malutkiego kutasa i długi worek, rozdzielając na boki jaja. Między jajami sterczał spory metalowy zaworek ze stali chirurgicznej. Jest to wszczepiony w mosznę implant umożliwiający napełnianie worka płynami lub powietrzem bez konieczności używania igieł. Jest to pamiątka z dawnych lat, gdy byłam suką doktora Z. Doktór Z. był sadystą-chirurgiem. On to torturując mnie na stole operacyjnym wykonał kilka przeróbek moich narządów wszczepiając metalowe implanty. Zaworek do worka był jednym z nich. Drugi implant mam wszczepiony między udami, w kroczu, tuż pod workiem nad łechtaczką. Coś w rodzaju rurki zamykanej wkręcanym koreczkiem na łańcuszku. Tędy, między nogami robię siku! Implant łączy się bezpośrednio z pęcherzem za pomocą wszczepionej świńskiej żyły. Gdy chce mi się siku muszę kucnąć, unieść worek i odkręcić koreczek. Sam pęcherz został pozbawiony zwieracza przez wycięcie go i wszycie dawnej cewki bezpośrednio. Aby mocz nie wylatywał z kutasa wsadzam sobie podłużny, gumowy korek, który po napompowaniu uszczelnia go. Niestety gumowa gruszka pompki jest na stałe złączona z korkiem i zwisa na zewnątrz. Trochę to niewygodnie, zwłaszcza, gdy jestem na plaży czy basenie. Wisząca, czarna gruszka między nogami wzbudza zainteresowanie. No, ale mnie to wcale nie krępuje. Dzięki tym zmianom, niestety stałym już i nie do usunięcia, doktor Z. przeprowadzał na mnie bestialskie, sadystyczne eksperymenty pseudo medyczne. Przywiązana do stołu operacyjnego, rozwarta szeroko z wywalonym odbytem i narządami wyłam dziko. On to nauczył mnie się bać. Boję się do tej chwili. Nauczyłam się żyć z tymi implantami. Te wejścia są też wykorzystywane i dzisiaj przez niektórych w czasie tortur. Teraz czułam, jak zawsze przy lewatywach, ogromną twardość i sztywność kutasa i jaj. W lustrze stojącym przede mną widziałam sinawo-niebieski trzon z granatowymi żyłami zakończony ogromną, naprężoną główką koloru granatowego. Wielki otwór cewki moczowej, pozbawiony korka, ział okropnie. Z tego otworu sączył się śluz. Napięty, długi worek sterczał skośnie w dół trzymany przyrządem. Na jego końcu wielkie, spuchnięte, rozdzielone jaja opięte mocno skórką. Skórka była tak naciągnięta, że sprawiała wrażenie, iż za chwilę pęknie uwalniając uwięzione jaja. Metalowy implant sterczał na szczycie. Dochodziła czwarta godzina lewatyw! Czekały mnie jeszcze dwie serie po trzy lewatywy 7-dmio litrowe. Przez ten czas wszystkie założone przyrządy musiały być dobrze zaciśnięte! Moja wielka dupa była szczelnie zatkana olbrzymim napompowanym korkiem. Dziwne, podłużne cycki, zakończone czarnymi, grubymi jak palec sutami spływały po bokach rozdętego brzucha. Na nich, jak zawsze podczas lewatywy, założone były cylindry próżniowe sutko ssawek. Sutki szczelnie wypełniały cylindry wyciągnięte na długość 11 cm, co pokazywała podziałka na cylinderkach. Powoli, ciężko jęcząc podeszłam po telefon. Pod wpływem tego moje cyce ożywiły się a duży sterczący worek zaczął uderzać, w dole o uda. Czułam jak sztywny kutas drga wychlapując śluz z cewki. Podniosłam telefon. Numer prywatny się wyświetliło. Jako suka masochistka zawsze odbieram każdy telefon, nawet takie bez numeru. Jestem do dyspozycji każdego!

    – Słucham, tu transmasomax,  suka masochistka. Czym mogę służyć? – Odezwałam się jak zawsze grzecznie.

    Po drugiej stronie męski głos, tak jak lubię, od razu przeszedł do rzeczy. Od razu poznałam, że facet jest konkretny a nie jakiś erotoman-fetyszysta. Musiałam potwierdzić czy moje ogłoszenie na stronie, a mam na kilku stronach anonse, jest aktualne? Czy to, co tam napisane jest prawdą? Czy jestem prawdziwą masochistką gotową oddać swe ciało na tortury? I wiele innych pytań. Musiałam opisać siebie, potwierdzić swoje parametry: waga, wzrost, maksymalne pojemności kiszki, worka, pęcherza, żołądka. Rozmiary narządów, rozwarcie cewki, odbytu, ust. Odpowiadałam grzecznie jękliwie nic nie zatajając.

    – Teraz suko możesz zadać jedno pytanie. – Powiedział na koniec, gdy wszystko było ustalone.

    – Cz,czy będzie też seks czy tylko tortury? – Spytałam zacinając się.

    – Oczywiście, że będzie. Seks bez gumy. Co ty myślałaś? Jesteś suką, męską kurwą i szmatą. Będziesz dawać nie tylko dupy a jak będziesz to źle robić to będziemy ciebie srogo karać. – Powiedział ostro.

    W tym momencie doszło do mnie, że może być ich kilku, ale doświadczenie suki powstrzymało moją ciekawość i popełnienie błędu strasznego jakim byłoby zadanie drugiego pytania.

    – Tak, Panie, wola twoja. – Jęknęłam.

    Na tym się zakończyła rozmowa. Spotkanie miało być we wtorek. Do tej pory musiałam przygotować ciało i psychikę według wskazówek. Odłożyłam telefon i udałam się do łazienki, gdzie czekały na mnie gumowe wlewniki i pompki do lewatywy oraz inne przybory. Z odbytu ostro lunęło, gdy wyjęłam korek. Z kutaska trysnął śluz i siku. Bluzgając cieczą z odbytu, płacząc, dokręcałam przyrząd na narządach i zwiększałam ssanie pompek na sutkach. Jeszcze przez dwie i pół godziny robiłam lewatywy i dokręcałam przyrządy. W końcu leciała ze mnie tylko czysta woda! Moje jelita, cienkie i grube były wypłukane. Brzuch, cyce, narządy, odbyt zdeformowane okropnie, zwisały. Na koniec, jak zawsze, wypiłam dwa litry wstrętnej cieczy, krztusząc się i dławiąc wepchnęłam głęboko w przełyk elastyczny przyrząd zakończony kulką z frędzlami. Szybko nim poruszałam i wyciągnęłam. Rzygnęłam ostro, gęstym, szarym strumieniem. Powtórzyłam operacje wiele razy aż rzygałam tylko czystą wodą. Przez cewkę, do pęcherza wsadziłam, grubą 3 cm rurkę i  zabezpieczyłam ją do główki przed wypadaniem. Sprzątając i myjąc przyrządy a potem biorąc kąpiel cały czas płakałam. Nie mogłam się uspokoić po tym, co usłyszałam od tego okropnego faceta. Od tej chwili miałam nakazane chodzić na golasa. Nie wolno mi było jeść stałych pokarmów. W południe wykonałam jeszcze trzy serie lewatyw i płukanek w pełnym oprzyrządowaniu. Wieczorem ubrałam się i poszłam kupić, co kazał na te kilka dni. W sklepie i aptece dziwnie na mnie patrzyli. Na ciele miałam założone przyrządy, które stawiały poziomo cycki i narządy, co było widoczne nawet przez grubsze ubranie. W końcu udało mi się wszystko zdobyć i dotrzeć w miarę bezpiecznie do domu. W domu natychmiast obnażyłam całkiem ciało, zlałam mocz z worka wiszącego na udzie do zbiornika. Mocz zbierałam cały czas. Potrzebny był mi do nocnej lewatywy. Piątek, sobota, niedziela i poniedziałek upłynęły mi w płaczu, strachu, bólu i rozmowach z Panem. Codziennie rano o piątej pobudka. Byłam tak wystraszona i psychicznie załamana tym, co mnie czeka, że zaraz po otwarciu oczu zaczynałam płakać. Był to skutek wieczornych spotkań i rozmów z tym facetem oraz oglądanie obowiązkowe pokazów przeprowadzonych przez niego sesji sado-maso. To wszystko miało stać się mym udziałem. Po odłączeniu rurki kroplówki dojelitowej, którą otrzymywałam całą noc oraz kutasa od rurki zbierającej siku, zlewałam wszystko do zbiornika, zbierając na wieczór. W łazience miałam już wszystko przygotowane z poprzedniego wieczora. Najpierw zakładałam przyrząd na narządy i mocno je wyprężałam. Starałam się to robić rzetelnie aż do okropnej twardości i bólu. Potem zaciskałam cycki i zakładałam cylindry pompy na sutki. Gdy wszystko nabrzmiało jak trzeba, z odbytu wyciągałam ogromny korek, który miałam w nocy. Ziała tam wielka, niezamykająca się dziura. W tę dziurę pakowałam ogromny korek do lewatyw i pompowałam aż do momentu, gdy dalej nie wytrzymywałam. Napełniałam płynami wlewniki wiszące nad stołem. Teraz przychodziło najgorsze. Musiałam założyć sobie w usta knebel do lewatywy żołądkowej. Jest on zaopatrzony z jednej strony długą, miękką, grubą rurą. Którą dławiąc się i krztusząc wsadzałam w przełyk do żołądka. Po połknięciu zapinałam mocno paski knebla i pompowałam go. Tak przygotowana uruchamiałam kamerę i prezentowałam swoje zdeformowane torturami ciało. Wszystko nagrywałam tak jak ten facet kazał bo wieczorem mu wszystko wysyłałam. Kładłam się na stole. Nade mną wisiały wielkie balony wlewników, pełne wstrętnej cieczy. Powoli przyłączałam rurki zwisające z góry. Najpierw te do odbytu, potem rurkę to kutasa oraz do worka i na końcu podłączałam lewatywę do żołądka. W łazience jest wielkie lustro więc wszystko widziałam. Po otwarciu zaworków maksymalnie przyjmowałam wlewy w dupę, w pęcherz, do żołądka o pompowałam mosznę. Jak zwykle monstrualne pojemności. Moje ciało szybko pęczniało okropnie. Pod koniec wlewów, każdy trwał około 40 minut, okropnie się rzucałam rozdymana boleściami. Nie wolno mi było ani na chwile przestać. Wszystko było nagrywane. Gdy gumowe wlewniki były puste i płaskie, zakręciłam zaworki, ale rurek nie wolno było odłączać. W mękach bolesnych leżałam przez 50 minut. Dopiero po tym czasie odłączałam rurki i powoli wstawałam. Mój widok w lustrze nie był za ciekawy, ale seksowny. Przed wypróżnieniem dokręcałam przyrządy na ciele. Nie szłam na sedes, ale wypróżniałam się do dziury zrobionej w podłodze. Ależ bluzgało ze wszystkich otworów. Taki zabieg powtarzałam jeszcze dwukrotnie. Miałam nakazane kontrolować wypróżnienia. Jeżeli nie były czyste perfekcyjnie to musiałam lewatywy powtarzać do skutku! Po zabiegu następowała pora posiłku. Jak wspomniałam, nie jadłam żadnych stałych posiłków. Karmiona byłam doodbytniczo, dojelitowo. Grubą rurą wsadzoną w jelito wlewałam sobie 3-4 litry spreparowanej mieszanki bogatej we wszystkie niezbędne składniki odżywcze oraz te, które wypłukiwałam sobie lewatywami. Po takim posiłku i zatkaniu odbytu kładłam się do łóżka na jakiś czas aż wszystko zostało wchłonięte. Potem miałam kilka godzin dla siebie. W tym czasie depilowałam całe ciało dokładnie, przygotowywałam sprzęt, mieszanki i łazienkę do następnych lewatyw. W zasadzie, gdy kończyłam przygotowania nadchodził czas następnych zabiegów. I tak w kółko. Z tą różnicą, że już nie depilowałam ciała. Ostatnią serię zabiegów kończyłam około 2200. Wtedy to stosowałam lewatywy z uzbieranego moczu. Po posiłku dojelitowym następowała sesja video z Panem. Nie była to sesja na kanale prywatnym ale na publicznym z mnóstwem widzów. Pokazywałam nagrania dziennych zabiegów i wykonywałam ćwiczenia pod jego dyktando. Wszystko przy akompaniamencie mojego płaczu, stękania i krzyków bolesnych. Potem leżąc już w łóżku oglądałam okropieństwa dokonywane przez Pana na nadesłanym materiale filmowym. I to mnie dobijało psychicznie. I tak aż do wtorku. Wtorek dzień spotkania! We wtorek już od czwartej rano darłam się w łazience. Leżałam na stole szarpiąc konwulsyjnie zdeformowanym ciałem. Potworny brzuch w pełen kolejnej dziewięciolitrowej, tym razem, lewatywy. Sterczące pionowo fioletowe cyce z czarnymi sutami na szczytach, Granatowo siny łysy kutas wyprężony do pionu a dalej pionowo sterczące, rozchylone na boki, fioletowe jaja. Byłam już po lewatywach żołądka, więc wrzeszczałam ile wlezie nie zważając na sąsiadów. Z resztą podejrzewam, że oni nie pierwszy raz słyszeli moje wycie i krzyki. Właściwie już od niedzieli byłam tak czysta, że praktycznie z każdej dziury leciał czyściutki płyn. W końcu byłam pusta. Posprzątałam wszystko i poukładałam równo. Przed depilacją ciała wepchnęłam w dziurę odbytu wielki korek z zaworkiem. Podłączyłam elektryczną pompkę i nastawiłam nakazane ciśnienie. Mój brzuch natychmiast wyprężył się szybko i mocno, gdy pompka wtłaczała powietrze. Szybko osiągnął niebywałe rozmiary. O wiele większe niż przy lewatywie z płynu. Pępek wyskoczył na wierzch. Ból, ból, bóóól! To samo zrobiłam z pęcherzem! Poprzez implant między udami napełniłam pęcherz. Dobrze znam okropieństwo tortury nadymanego pęcherza!! Nie do opisania. Ból ostry jakby igły wpychane były w moczowody do nerek. Nie ma słów. Krzycząc i płacząc depilowałam całe ciało. Z bólu ledwo stałam na nogach. Leżąc na stole długo wypuszczałam powietrze z odbytu i pęcherza. Miałam jeszcze trochę czasu do wyjścia, więc powoli się przygotowałam. Zakazane miałam mieć na sobie jakąkolwiek bieliznę. Mam bogaty wybór ubrań i bielizny masochistycznej, która nie tylko powoduje ból i dyskomfort przy noszeniu, ale i w prosty sposób udostępnia ciało dzięki odpowiedniemu kroju i zamkom błyskawicznym, bez potrzeby całkowitego obnażania się. Ubrania są idealne na pierwsze spotkania. Na szybki seks i badanie mnie w miejscach publicznych przed zapakowaniem do samochodu. Najpierw ponownie napompowałam dupę i brzuch poprzez korek w odbycie. Na cycki założyłam skórzano metalowy stanik i zacisnęłam mocno paski stawiając każdy cyc twardo w poziomie. Szesnastocentymetrowe, palcowate, grube czarne suty sztywno sterczały bodząc w przód. Moje cycki nie są typowymi cyckami kobiecymi. Przecież sama nie jestem kobietą a obojnakiem suką. Powstały one w pewien sposób. Na całej długości są prawie równe jakby dwa długie walce. Teraz te walce sterczały poziomo siniejąc i sztywniejąc. Szeroką dupę i ogromny brzuch wcisnęłam w spodnie. Spodnie są z regulacją na biodrach i w pasie. Od góry z przodu, poprzez krocze, aż do pasa z tyłu biegnie mocny zamek błyskawiczny. Po jego rozsunięciu wszystko mam na wierzchu jedynie przez biodra biegnie wąski, podtrzymujący pasek. Zamek jest koloru jaskrawo czerwonego, dobrze widoczny. Ubrałam resztę ubrania. Bluzka do pępka zaopatrzona w dwa zamki z przodu i z tyłu rozsuwane na całej długości z góry na dół. Na to kurtka, tylko do pasa, też zaopatrzona w rozsuwane zamki z przodu i z tyłu. Byłam gotowa do drogi. Niestety w takim stroju nie było możliwości ukryć sterczących cycków i napompowanego brzucha. Twarde. Poziome cyce wypchnęły bluzkę nocno do przodu i uniosły ją, prawie odsłaniając cały balon brzucha. Do tego suty sztywne, twarde,  szesnastocentymetrowe, mało nie przedziurawiały materiału bluzki. Nie będę tu opisywać, drogi pamiętniczku, jak dotarłam na miejsce spotkania i co przeżyłam. Byłam załamana i zeszmacona kompletnie. Spotkanie odbyło się w niezbyt odludnym, dość uczęszczanym miejscu. Po przybyciu, wybrałam miejsce, które wydawało się najbardziej niewidoczne. Niestety tylko tak mi się wydawało, bo obecne tam osoby ciekawie zerkały na mnie. Udawałam, że sobie spaceruje i oglądam las. Trwało to trochę. Coraz bardzie byłam przerażona, co było chyba po mnie widać, bo tamci coś dyskutowali patrząc na mnie. Nie mówiąc już o moim dziwnym wyglądzie i jaskrawych zamkach na ubraniu. W końcu zadzwonił telefon.

    – Słucham uprzejmie, tu transmasomax,  suka masochistka. – Powiedziałam zapłakana głośno. Zapominając ściszyć głos, aby tamci nie usłyszeli. Słyszeli wszystko!

    – Suko. Za chwilę będę. Co masz na sobie? – Usłyszałam ostry głos Pana.

    Powiedziałam, co mam na sobie założone i jak jestem ubrana.

    – Posłuszna suka. Teraz suko wystaw na zewnątrz, tylko dokładnie, cały przód, cycki, brzuch narządy oraz plecy od łopatek z dupą i udami. Tak masz czekać. – Powiedział ostro.

    – Tak Panie suka słucha. – Powiedziałam jękliwie.

    – Jak zobaczysz samochód to masz się odwrócić tyłem suko. Nie wolno podglądać bo niewykonanie tego grozi okropnym bólem. – Padło polecenie.

    -Tak, Panie, tak będzie. – Powiedziałam łkając

    Rozsunęłam zamki i podwiązałam ubranie. Stałam teraz golutka z przodu i tyłu. Powoli spacerowałam pokazując swoje ciało dokładnie. Czułam się tak poniżona i załamana, że było mi wszystko jedno, co oni widzą i mówią. Byłam też okropnie podniecona tą sytuacją. Już myślałam, że się nie doczekam. Zobaczyłam jak wjeżdża samochód, taki typowy, dostawczy. Szybko odwróciłam się tyłem do niego. Tak się bałam, że wszystkie szczegóły mi uciekały. Czekałam cała sprężona na ból. Samochód podjechał i ktoś wysiadł. Podszedł do mnie. Zaczęłam nagle dygotać.

    – Co, boisz się suko? – Zabrzmiał niski głos.

    – Tak, boję się bardzo. – Zająkałam się.

    – To dobrze. Bardzo dobrze. Gdybyś wiedziała, co mam dla ciebie to chyba byś posrała się ze strachu. Czy wszystko masz wyczyszczone w środku? – Zapytał na koniec.

    – Tak, Panie w środku jestem całkowicie wyczyszczona. – Odparłam przerażona.

    Na mojej głowie wylądował gumowy kaptur-maska. Zaopatrzony był w matowe szybki z niewielkimi otworkami i otworem na usta. Przestałam dobrze widzieć. Tylko tyle, co udawało mi się ujrzeć przez otworki. Moja szyja została wyciągnięta i wyprostowana szerokim, ciasnym kołnierzem skórzanym. Poczułam jak w usta wsadza mi coś metalowego i po chwili moje szczęki zostały boleśnie, szeroko rozwarte. Zaczął macać moje ciało. Wrzasnęłam, gdy ostry ból przeszył moje cycki. To zostały dociągnięte zaciski stanika stelaża. Znowu rozległ się mój bolesny wrzask i rozległo gromkie pierdzenie. Miałam uczucie jakby ktoś wyrwał resztki mojego odbytu. To On, nie patyczkując się w delikatność wyszarpnął mi korek z dupy spuszczając ze mnie powietrze.

    – Klękaj suko i liż. – Rozkazał

    Uklęknęłam na twardą ziemie. Poczułam jakże znany mi dobrze zapach jaj i kutasa. Zaczęłam lizanie worka, kutasa, pachwin. Czułam jak olbrzymi kutas szybko rośnie. Następnie ten kutas zaczął wdzierać się coraz głębiej w moje siłą rozwarte usta. Był brutalny, bardzo. On chwycił mnie za uchwyty na masce i szybko wepchnął kutasa w przełyk przyciskając mi głowę do podbrzusza swego. Czułam jak moja szyja okropnie pęcznieje. Było coraz straszniej. Traktował mnie jakby trzymał w ręku głowę lalki lub innego przyrządu do ruchania. Parę razy zdzielił mnie dłonią silnie w twarz, gdy zaczęłam się bronić. To zakończyło definitywnie próby mojego bohaterstwa na zawsze. Dobrze, że miałam wypłukany żołądek, bo inaczej zarzygałabym wszystko. A tak tylko gęsta ślina kapała. W końcu wbił się głęboko. Poczułam skurcze w przełyku i ciepło. Trysnął do środka. Po wytrysku wylizałam kutasa i jajka. Nadal jednak klęczałam. Robiło mi się coraz zimniej. Nagle moja szyja spęczniała znowu od jego kutasa. Poczułam jak coś gorącego zalewa mi żołądek. Pan raczył wysikać się we mnie! Podprowadził mnie z tyłu samochodu i otworzył drzwi budy. Miłe ciepło owiało moje ciało.

    – Ściągaj szmaty suko. – Rozkazał.

    Zaczęłam nieporadnie się obnażać. Pomógł mi w tym. Zabrał ubranie gdzieś. Stałam całkiem naga. Przez dziurki w masce widziałam jak tamci goście gapią się z dziwnymi minami. W samochodzie zauważyłam materac, łańcuchy zamocowane do sufitu i ścian. Coś w rodzaju stołka czy podwyższenia z olbrzymim, metalowym jajem sterczącym pionowo z siedzenia. Jakieś kable, klamry, czarną skrzynkę z masą przełączników. Były tam też i inne rzeczy, ale nie miałam czasu je dostrzec dokładniej. Pan kazał mi stanąć w rozkroku i wypiąć w górę dupę. Stałam tak a on gdzieś poszedł. Słyszałam jak coś gada z tymi facetami, co się gapili.

    – Czego się boicie. Poruchacie sobie darmo. Widzicie, jakie szerokie dupsko. Ruchaliście kiedyś taką  kurwę, faceta z cyckami i pizdą. Nie, to macie okazje. To jest męska  kurwa. – Słyszałam jego głos i kroki kilku osób.

    – Rozciągnij dupę szeroko rękoma, suko i wywal odbyt. – Rozkazał

    Natychmiast wykonałam polecenie i mocno się nadęłam. Po chwili poczułam jak wyskoczyła mi „Róża”. Czyjeś ręce macały mi „róże”.

    – W takie coś nie da się ruchać. Totalna dziura jak krater. – Usłyszałam obcy głos.

    – Ok, to zrobimy inaczej. Poruchacie ją w gardło. – Powiedział Pan.

    Kazał mi klęknąć, odchylić się do tyłu daleko podpierając rękoma i odchylić głowę w tył. W ten sposób moje rozwarte usta skierowane były ku górze. Byłam gotowa do ruchania. Dalej już nie napisze, drogi pamiętniczku, co ze mną robili obrzydliwego. Byłam pełna spermy i siku. Wszystko się kleiło. Przeruchane gardło wydawało ochrypłe dźwięki. Nawet nie czułam zimna. Jeden wielki smak i zapach spermy pomieszanej z moczem. Nadal tkwiłam w poprzedniej pozycji do ruchania z ustami do góry bojąc się drgnąć. On wszedł do samochodu i coś tam robił. Coś mruczało, syczało i rozlegały się głośne trzaski jak wyładowania elektryczne. On wreszcie wyszedł i postawił mnie do pionu. Było mi niedobrze i ciężko od spermy i siku w żołądku.

    – Gramol się do środka kurwo! – Rozkazał

    Stękając zaczęłam wchodzić. Podniosłam nogę wysoko by stanąć na brzegu, ale natychmiast zemdliło mnie okropnie. Padłam na kolana i lunęło z moich ust. Śmierdząca breja brunatnego koloru. Rzygałam okropnie a on się śmiał. Powoli doszłam do siebie. Ostry ból jąder postawił mnie szybko na nogi. Dostałam kopa w jaja od tyłu! Błyskawicznie znalazłam się w środku. Podprowadził mnie do tego podwyższenia i ustawił w rozkroku dupą nad metalowym jajem.

    – Siadaj suko! – Krzyknął.

    Jęcząc, kucnęłam, rozciągając mocno pośladki wielkiej dupy. Poczułam zimno metalu, gdy moja dziura w dupie zetknęła się z jajem. Naparłam. Nic z tego! Nawet moja dziura w dupie była za mała, aby pochłonąć to jajo! On naparł na mnie za ramiona z góry.

    – Siadaj, kurwo, siadaj! Co myślałaś, że będzie lekko! – Krzyczał i naciskał mnie.

    Ja też się darłam wołając litości, której nie było! O jakże bolała moja dupa! Powoli, powoli jajo wchodziło we mnie. Ale było tak skonstruowane, że nie całe wlazło. To, co zostało w kanale boleśnie rozpierało mnie. Siadłam całym ciężarem bezwładnie. Półdupki zwisały po obu stronach tego przyrządu. Zdjął mi z cycków stanik-stelaż. Moje ręce zostały rozciągnięte na boki łańcuchami mocowanymi do ścian. Potem rozwarł okropnie szeroko moje nogi mocując je do podłogi. Cycki wsadził w coś, co wyglądało jak dwie sprężyny z grubego drutu. Były one większe u dołu a zwężały się ku górze. Były one osobno. Nie były mocowane jak stanik. Były one w stanie ściśniętym. Na każdym sutku zamocował metalową rurkę. Na jaja założył przyrząd, który boleśnie naciągnął worek i wyprężył na boki jądra. Kutas też był włożony w jakąś tulejkę czy rurkę. Skończył i zaczął dokładnie oglądać swoje dzieło.

    – No suko część oficjalną masz za sobą, teraz przygotuj się na zabawę. – Powiedział ze śmiechem.

    Zabawa zaczęła się od jajek. Zabawie towarzyszył okropny ból, który trwał bez przerwy aż do momentu, gdy dojechaliśmy. Wyłam okropnie. W każde jajo wbił mi na wylot grube szpile. W sztywnego kutasa w rurce wsadził gruby pręt przez cewkę do pęcherza i przykręcił go do rurki. Przez każdy sutek wprowadził mi głęboko w cyc bardzo długie, grube igły! Zwolnione sprężyny, potwornie naciągnęły moje cyce do przodu. Z bólu dostałam szału! Wyłam i szarpałam łańcuchy. W końcu się zmęczyłam walką. Oklapłam wyjąc głucho. Dobrze, że samochód był wyciszony od wewnątrz. Na koniec już tylko podłączył kable do jajek, kutasa, cycków i do dużych palców stóp. Poczułam jak jajo w dupie rośnie! Powiększało się jednocześnie okropnie napęczniał mi pompowany brzuch. Trwało to do momentu aż zareagowałam drgawkami i wrzaskiem a ustami zasyczało powietrze! Dalej poczułam mrowienie od palców stóp do jąder. Coraz większe aż w końcu moje nogi same wyprężyły się a jaja zdrewniały. Znowu zawyłam. Prąd znikł. To zrobił, ale tym razem do kutasa i pęcherza. Potem było nogi-odbyt, jaja-odbyt, kutas-odbyt, obie nogi i oba cyce, na zmianę lewa noga prawy cyc i odwrotnie, cyc-cyc, następnie cyce-jaja-kutas-odbyt. Okropne bóle impulsów elektrycznych i sztywnienie bolesne narządów. Na uszy założył mi słuchawki. Na koniec była próba generalna! Rozlegał się ostry dzwonek słuchawkach, jakby ostrzeżenie. Jajo w dupie pęczniało, brzuch wywalał się aż wyskakiwał pępek i wtedy następowały uderzenia prądem. Nie było żadnej prawidłowości i kolejności ani w długości przerw, ani w miejscu tortury. To spowodowało, ze byłam cały czas spięta potwornie gotowa na torturę. W ten sposób torturowana uderzeniami prądu, rozdymaniem brzucha i rozsadzaniem dupy byłam wieziona ku przeznaczeniu. Ślepa i na pół ogłuszona. Cały czas w oczekiwaniu na ból. Zwolnione sprężyny wydzierały moje cycki z piersi. Teraz obciążone wisiały w dół. Przepływ prądu powodował, że raz jeden, raz drugi lub oba jednocześnie podrywały się naprężone, sztywniejąc okropnie do pionu prawie. Szpile wbite przez suty głęboko w cyc przewodziły prąd do wnętrza. Za każdym razem jak cyc stawał pionowo miałam wrażenie wybuchu bomby wewnątrz. Z innymi częściami ciała też było podobnie. No i te ustawiczne pompowanie brzuszyska i rozciąganie odbytu. Okropność! Nie wiem, jak, nie wiem gdzie, nie wiem ile jechaliśmy. Pamiętam wielki ból i nieustający mój krzyk i ten ostry dźwięk dzwonka z słuchawkach zwiastujący torturę. Do dziś okropnie boje się dzwonka. W domu mam go wyłączony. Bo jak tylko ktoś zadzwonił to ja zaraz w ryk i chowałam się. Nawet jak to był inny rodzaj dźwięku. Teraz jest trochę lepiej. Gdzieś dojechaliśmy. Uwolnił mnie. Nie mogłam stać, więc prowadził mnie na czworakach za łańcuch do kołnierza. Jakieś drzwi otwierane z hukiem, jedne, drugie, trzecie. Przestronne pomieszczenie, sądząc po odgłosach. Małe pomieszczenie, słoma, brzęk łańcucha, huk zamykanej kraty i grubych drzwi. Totalna cisza! Zatęchłe powietrze. Brak upływy czasu! Przerażenie. Oczekiwanie na ból. Zaczęłam macać dookoła na tyle ile była długość łańcucha. Szukałam picia. Namacałam blaszany kubek. Jak jest kubek to może jest picie – pomyślałam naiwnie. Namacałam jakiś większe naczynie. Trochę jakiejś cieczy w nim było. Nie pachniała za smacznie. Nabrałam w kubek. Usta miałam nadal rozwarte przyrządem, więc wlałam tą ciecz w gardło łykając jakieś grudki. Jeju, ale okropieństwo, ohyda! Potem zmorzył mnie sen. Obudziły uderzenia bicza i krzyk. Stanęłam na kolanach. Otwory w mojej masce zostały odsłonięte całkiem. Zaczęłam się rozglądać. Byłam w jakiejś obskurnej celi z zatęchłym powietrzem i słomianym barłogiem. Cela oświetlona przerażającym czerwonym światłem. Przede mną stała wielka postać odziana całkowicie od stóp po czubek głowy w czarny ubiór, mocno opinający ciało. Pod wypukłym brzuchem sterczał gruby, wielki kutas a dalej wisiały jaja w worku prawie do kolan. PAN! Przyszło mi na myśl. Natychmiast padłam, w ukłonie, ramionami na posadzkę wypinając wysoko do góry dupę.

    – Panie, suka jest Twoja. Zrób, co tylko zechcesz. – Zaskomlałam przerażona.

    – O widzę, że jesteś nauczona szacunku. Piłaś siku z kupą z wiadra? – Powiedział Pan.

    – Tak, Panie suka była szkolona. Pić mi się chce. Nie widziałam, co piję. Wybacz proszę. – Zaskomlałam.

    – Dobrze, pierwszy i ostatni raz ci wybaczam wywłoko. Zaraz cię napoje bo mi się też chce. – Powiedział.

    Złapał mnie brutalnie za głowę i nim zdążyłam nabrać powietrza jego kutas rozerwał mi przełyk. Poczułam silny, gorący strumień moczu wypełniający mój żołądek. Po wysikaniu, Pan kazał umyć językiem kutasa. Co też gorliwie wykonałam.

    – No dobrze, suka napojona. Teraz suka będzie poddana pierwszym zabiegom. Idziemy! – Ostro rozkazał.

    Ciągnięta za łańcuch pełzłam na czworaka za nim. Mały, ciemny korytarzyk skośnie w górę. W dali jasno oświetlony otwór drzwi. Wpełzłam za Nim do środka. Spojrzałam! To co ujrzałam spowodowało, że natychmiast z piskiem siadłam na dupę i zaczęłam skomleć. SALA TORTUR! Nie będę opisywać tego, co zobaczyłam. Było tu chyba wszystko, co umysł sadysty mógł wymyślić! Prócz panicznego strachu odczułam silne podniecenie masochistyczne na myśl, że zaraz to wszystko będzie na mnie użyte! Spore pomieszczenie bez okien, może piwnica. Jasno oświetlona. Wszędzie wisiały, leżały lub stały metalowe, gumowe, lateksowe i skórzane narzędzia i przybory. Przeważnie olbrzymich rozmiarów. Do tego straszne meble itp. Siedziałam, skomląc, na dupie, wystraszona. Mimo, że ciągnięta łańcuchem obroża wpijała mi się w szyje ja trwałam w miejscu. On zaczął na mnie krzyczeć a w końcu bić batem. Ostry ból pleców i ramion zmusił mnie do kontynuowania mej drogi ku przeznaczeniu. Jak każde tortury, zawsze, tak i te zaczęły się od lewatyw. I to, jakich! Unieruchomiona na stole darłam się i wyłam mając co chwila wsadzane głęboko grube rury w kiszki, w pęcherz i do żołądka. Pan sprytnie wykorzystywał metalowe implanty podłączając tam rurki. Leżałam na brzuchu z narządami i brzuchem w otworach stołu. Członki rozciągnięte i zamocowane pasami. Półdupki dupska mocno rozwarte, odbyt zakorkowany ogromnym korkiem z rurą. Worek napełniony trzema litrami jakiejś cieczy wisiał aż do posadzki. Co chwila potworny brzuch wypełniał otwór w stole i ciężko zwisał nad posadzką. Napompowany pęcherz bolał nie miłosiernie. W trakcie napełniania byłam chłostana po dupie i bita biczem po zwisającym worku. Cały czas usta miałam szeroko rozwarte metalowym przyrządem język wyciągnięty na wierzch. Cyce zwisające do dołu były silnie naciągnięte za suty. W okropnych męczarniach wydawałam z siebie wysokie, niezrozumiale wrzaski i piski. Jakże potwornie miałam zniekształcone ciało. Po wypłukaniu mnie nadal leżałam na stole z wywalonym odbytem. Ogromny, czarny kutas poruszany maszyną ruchał mnie w szalonym rytmie aż moje dupsko podskakiwało i mlaskało. Potem było już tylko gorzej i gorzej. Najpierw powiesił mnie Za SAME cyce. Nogi ujęte w kostkach, szeroko rozszerzone, zamocowane do podłogi, Ramiona związane z tyłu. Wisiałam na cycach całym ciężarem, szeroko rozkraczona. Napełniony, wielki wór zwisał miedzy nogami. Kutas sterczał, poziomo. Głowa otwartymi ustami zwisała odchylona do tyłu. Głęboko w dupie miałam wielki gumowy balon najeżony gumowymi kolcami. Z tego balonu wychodził na zewnątrz odbytu łańcuch, na którego końcu wisiał wielki zbiornik. Zbiornik powoli był napełniany wodą. Robił się coraz cięższy. Rosnący ciężar naciągał moje cyce i wyciągał balon z dupy razem z odbytem. Dodatkowo miałam potwornie napompowany brzuch. Cyce zrobiły się sine i długie, grube suty jak palce sterczały twarde i czarne. Wyjąc okropnie, starałam się nie szarpać. Każdy ruch potęgował cierpienie. Miałam wrażenie, że moje cyce wyciągają się coraz dłuższe. I tak było w istocie! Z dupy wisiał siny odbyt. Powoli coraz większy i dłuższy. Jakby mało było tego On przebijał mi suty i żołądź igłami. Torturował cewkę kutasa grubymi sondami. Ruchał mnie w gardło. Potem tak wisiałam zostawiona sobie i memu cierpieniu. Gdy mnie uwolnił moje zmaltretowane cyce wisiały w dół prawie do kolan! Tak samo odbyt zwisał z dupy do kolan! Zakuta w łańcuchy wisiałam za ręce wysoko górze. Chłostał mnie. Stopniowo moje ciało pokrywały pręgi i czerwone plamy. Robił mi wiele strasznych rzeczy używając wody, powietrza, biczów, metalowych i skórzanych przyrządów. Straszne! Leżałam na stole unieruchomiona, w pozycji wywalającej odbyt na wierzch. Obok stał stół a na nim pojemniki. W tych pojemnikach coś było. To się ruszało!!! Najpierw wsadził mi coś w dupę głęboko i zakorkował mocno kiszkę. Brał z pojemników te paskudztwa i wsadzał w dupę. Korkował ją. TO ŚWIŃSTWO ŁAZIŁO WE MNIE GRYZĄC I SZCZYPIĄC OKROPNIE!!!! Ja ze strachu może więcej niż z ogromnego bólu darłam się i szarpałam bez zmysłów. Mało nie oszalałam! I tak w kółko coraz to inne draństwo pełzało w mojej dupie. Odbyt palił ogniem. O mało co nie zwariowałam jak wsadzał mi w dupę długie, grube, białe robaki! Ja panicznie boje się robaków! Przerwa. Leżałam skulona, wyjąc obłędnie. Skuta łańcuchami w ciemnej kompletnie piwnicy. Jeszcze nie widziałam tego, co zrobił z moim ciałem. Nie wiem jak długo tak leżałam. Dla mnie czas nie istniał. Pędzona kopniakami i ogniem z bicza, krzycząc, ciągnęłam na czworakach z wysoko wypiętą dupą brzęczące łańcuchy, w stronę strasznej Sali. Powiesił mnie za stopy do sufitu i szeroko rozciągnął nogi. Skrępowane boleśnie ręce miałam na plecach podczepione do kołnierza na szyi. Sine cyce ujęte przyrządem sterczały w poziomie a 3 litrowy worek zwisał na wydęty brzuch. Bil mnie okropnie skórzaną packa nabijaną metalowymi guzami. Najpierw skatował mi ziejący w górze odbyt, potem dostałam po worku, dalej przeszłam tortury cycków i sutów. Zostałam wyruchana w gardło i napełniona sikami z kutasa. Potem założył mi na głowę plastykową maskę i torturował blokując mi oddychanie przy jednoczesnym torturowaniu kiszki ręką wsadzana przez odbyt. Na koniec miałam tortury wodne. Zanurzał mi głowę we wiadrze z wodą i topił aż zaczynałam się rzucać konwulsyjnie. Były też tortury prądem. Całe ciało lub poszczególne jego narządy i członki okropnie tężały pod wpływem prądu powodując nie do opisania ból. Nie mogłam wyć tylko charczałam. Pół przytomną i obłąkaną z bólu zawlókł mnie do celi i skuł kajdanami na barłogu. Na pożegnanie wysikał się na mnie. Jeszcze nie dosiedlam dobrze do siebie, gdy znowu musiałam mu służyć. Tym razem zachciało mu się przejażdżki. Wyprowadził mnie przed dom na dziedziniec. Stałam naga dygocząc i płacząc. Na całym ciele miałam wyraźne ślady tortur. Sinawe cyce, długimi czarnymi sutami wisiały w dół. Wypięty brzuch, choć pusty nadal był ogromny. Napełniony wór z jajami zwisał między udami. Prawie fioletowy, pseudo kutas sterczał sztywno. Na dziedzińcu stal pojazd przypominający małą, dwukołowa bryczkę. Z jej przodu sterczał metalowy dyszel. Był on na końcu zagięty w góre i  zakończony dużym, czarnym, gumowym workiem. Teraz ten worek był pusty. Całość była dosyć skomplikowana jak na mnie by ja opisywać. Najpierw uwolnił mnie ze wszystkich łańcuchów i tego, co miałam pozakładane. Na ciało założył mi skomplikowaną skórzana uprząż. Składała się z zapinanych pasów. Wysokiego, sztywnego kołnierza na szyje i kaptura na całą głowę. Kaptur miał na czubku głowy wysoki, gruby kok ze sztucznych włosów. W usta wepchnął mi metalowy rozwieracz i boleśnie rozciągnął mi szczęki a następnie brutalnie wyciągnął na wierzch mój język i zamocował. Uprząż miała z tyłu metalowy stelaż. Który nie pozwalał mi się pochylać. Utrzymywał ciało w wyprostowanej postawie z wypiętym brzuchem przodu i dupą z tyłu. Cyce ujęte w metalowy stanik sterczały sine pozimowo do przodu. Na ich szczytach grube i długie, czarne suty. Każdy sut był przebity i posiadał duże, metalowe koło. Do zaworka, implantu w worku podłączył zwykłą pompkę rowerową i napompował go powietrzem! Tak go napompował, że myślałam, iż zaraz pęknie. Teraz worek przypominał potworną, plażową piłkę. Skóra była okropnie napięta i błyszcząca. Worek lekko opadał bo w środku prócz powietrza była ciecz. Tam gdzie miałam kiedyś kutaska była teraz czarna, pomarszczona skórka. Po założeniu i zaciśnięciu skórzanej opaski na nasadę worka, całość została podpięta do uprzęży. Teraz ten wór z jajami sterczał poziomo do przodu, jak cyce. Przyszła kolej na najgorsze! Wkładanie gumowo metalowego wora w pochwę i odbyt! Stałam wyjąc okropnie z bólu rozkraczona z wypiętą dupą mając wsadzone w pochwę wielkie metalowe szczypce. On naciskając te szczypce otwierał mi szeroko pochwę i wpychał balon dyszla do dupy. Po wepchaniu balona wyciągnął szczypce z dupy. Czułam jak balon pęcznieje w dupie. Przestał pompować, sprawdził dupę i i założył na skórę odbytu ciasną opaskę zaciskową. Na nogi założył mi wysokie do pachwin buty zakończone imitacją kopyt końskich. Stałam z wypiętym brzuchem, cycami i worem sterczącymi do przodu z dupą do tyłu. Z dupy zwisał napięty odbyt i dyszel wózka. Jeszcze tylko lejce do metalowych obręczy w sutach i byłam gotowa. Pan siadł do wózka. Poczułam jak coś ogromnie rozdyma mi brzuch. To on pompował mi do brzucha powietrze. Zaczęło okropnie boleć! Teraz miałam dwa balony z przodu. Jeden balon okropnego brzucha a pod nim sino czerwony balon worka na jaja. Rozległ się okropny świst bata i poczułam ogień na dupie. Następnie w dupie pojawił się ogromny ucisk pompowanego balona. Suty i cyce szarpnięte lejcami zachęciły mnie do ruszenia z miejsca. Zawyłam okropnie z bólu prawie wyrywanego odbytu i pociągnęłam pojazd. Dla zachęty on smagał moją dupę batem i szturchał długim prętem zakończonym metalowymi widełkami rażąc dupę prądem.  Ciągnęłam dwukołowy pojazd ubrana w skurzaną uprząż. Między udami miałam dyszel zakończony wielką kulą. Tą kule miałam w dupie. Z dupy wystawał koński ogon. Uprząż trzymała moje cyce i narządy napięte w poziomie. Suty przebite metalowymi kolami, do których przyczepione były lejce. Usta rozwarte szeroko, język na wierzchu. Ciągnęłam ten pojazd w różnym tempie jak kobyła. Ból dupy i odbytu był przemożny! Całe ciało ogarnął ból. Teraz sino czarne sterczące narządy skakały w różne strony w rytm kłusowania i galopu. Wyjechaliśmy z posesji na drogę. Na szczęście nikogo nie było. Wjechaliśmy do lasu. Znowu nikogo. Wyjechaliśmy z lasu! Przerażona zobaczyłam przed sobą jakąś łączkę. Było na niej kilkoro ludzi! Teraz kazał iść mi stępa wysoko podnosić nogi. Ten chód spowodował, że jeszcze bardziej moje sterczące narządy drgały. Zaskoczeni ludzie takim widokiem stali gapiąc się. Pojechaliśmy dalej. Potem znowu byli jacyś ludzie. W drodze powrotnej minęliśmy też parę zdumionych osób naszym widokiem. Cały czas krzyczałam bardzo, wydając dziwne dźwięki otwartymi ustami. Wreszcie wróciliśmy. Skuta kajdanami łańcuchów, z napompowanym workiem i brzuchem, z zatkana dupą leżałam w śmierdzącej celi na słomie, wyjąc otwartymi ustami z wywalonym ozorem. Zanim nastał nowy dzień udręki, w nocy byłam torturowana dwa razy. Co prawda krótko, ale jakże okropnie! Świt zastał mnie przymocowaną do stołu, krzyczącą, pompowaną kolejną sadystyczną lewatywą. To było straszne trzy doby! Odwiózł mnie tuż nad ranem, aby ludzie nie widzieli tego, co mi zrobił. Rzadko pozwalam odwozić się do domu, ale nie miałam wyjścia. W domu jeszcze zgwałcił mnie w gardło i wysikał do dupy. Tak to było mój pamiętniczku. I strasznie i cudnie.

    ® Arletka Ruchliwa 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa
  • Pamietnik masochistki 2

    Pamiętnik masochistki 2 (wybrane)

    Mój kochany pamiętniczku – Lipiec 2016, środa:

      Właśnie wróciłam. Cała rozpalona i podniecona. Siedzę naga, moje biedne, sine, płaskie cycki czują jeszcze uścisk, metalowych szczęk maszyny do wyżymania. Są bardzo zmaltretowane. Wiszą jak dwa puste worki po bokach ogromnego brzucha. Wielkie, metalowe pierścieni, przewleczone przez suty ciągną je do dołu. Do tej chwili nie miałam pojęcia, że tak można zdeformować cyce. Długi worek z płaskimi jajami i opuchnięty kutas wiszą w dole. Kolor fiolet. Siedzę i zwierzam się tobie pamiętniczku:

      Jak to zwykle bywa, zaczęło się od telefonu. Zgłosiłam się grzecznie i szczegółowo odpowiadałam na wszystkie pytania. On niczego nie wyjaśniał i nie ujawniał szczegółów, jak to czasem robią niektórzy. Domagał się zapewnienia o mojej gotowości do wykonywania bezwzględnie tego, co zażąda. Oczywiście zapewniłam Go swojej kompletnej uległości. Miałam się stawić na spotkanie bez bielizny na sobie. Dzień był ciepły, słoneczny. Na spotkanie przyszłam nieco wcześniej. Podniecona spacerowałam zawracając na siebie uwagę ludzi. Ubrana byłam tylko w cienki, różowy T-shirt i krótkie spodenki dżinsowe. Spodenki chyba dwa numery za małe, opinały moją wielką, szeroką dupę i podbrzusze grożąc rozerwaniem każdej chwili. Były wciśnięte między pośladki pokazując pół dupki do połowy. Kusy t-sirt odsłaniał wystający pępek wypukłego brzuszka, uniesiony wysoko sterczącymi cyckami. Grube, długie sutki wyraźnie były  widoczne i zwracały uwagę. Zwłaszcza te dwa wielkie metalowe pierścienie, które noszę stale, przewleczone przez suty a których nie mogę zdjąć bo są na stałe połączone w całość. Długie, zgrabne nogi, wielkie uda, wszystko nieskażone słońcem, prowokowały swoją bielą. Podjechało eleganckie, czarne kombi, volvo. Boczne tylne szyby były przyciemnione. Kierowca opuścił szybę i kiwnął na mnie. Podeszłam i dygnęłam ładnie. Nie zważając na obecność ludzi kazał mi się rozebrać do golasa. Gdy to wykonałam, zabrał mi ubranie. Kazał się obracać w koło i oglądał. Bardzo mu się spodobał mój spory, „żabi” brzuch. Brzuch jest wynikiem ogromnych lewatyw płynowych oraz pompowania powietrzem. Zaczyna się pod cyckami a kończy tuż przy łonie. Ma kształt owalny. Po bokach ma podłużne wypukłości. To są rozdęte odcinki jelita grubego. Taki owalny brzuch nazywany jest „żabim”. Był z tego faktu bardzo zadowolony. Powiedział, że takiego brzucha szukał. Potem musiałam się nachylić a on zapiął mi psią obroże. Gdy byłam nachylona moja wielka dupa z jajami była wypięta prosto w stronę ludzi. Cyce z wielkimi pierścionkami na sutach wisiały daleko w dole. Na rozkaz położyłam się na tylnym siedzeniu. Drzwi samochodu musiały zostać szeroko otwarte. Leżałam na plecach z wypiętą dupą w stronę ludzi, z jednej strony, trzymając rękoma nogi pod kolanami. Glowa odchylona w tył z szeroko otwartymi ustami zwisała z siedzenia z drugiej strony. Najpierw zostałam wyruchana w gardło. Gdy jego kutas dobrze zesztywniał musiałam się odwrócić  wypinając mu dupę. Ruchał mnie w dupsko i pochwę trzymając za kostki stóp. Moje stopy wystawały ponad dach. Wreszcie ciepło zalało mi wnętrze. Moja dupa została zakorkowana solidnym korkiem. Po zakorkowaniu, klęcząc koło samochodu myłam mu narządy językiem a potem połykałam szybko jego siki tryskające z kutasa wsadzonego w moje gardło. Po tym wstępie kazał wejść mi do samochodu i przyjąć pozycje „suki do transportu”. Jest kilka pozycji, które musi przybrać suka w czasie transportu na tylnym siedzeniu. Leżałam na plecach wystawiona dupą i narządami między fotelami. Rękoma utrzymywałam nogi szeroko rozwarte z udami przyciśniętymi po bokach brzucha. Wszystko było wywalone na wierzch! Odbyt koloru ciemnego fioletu ział ogromną dziurą, wywalony na zewnątrz. Jechaliśmy gdzieś za miasto Zbytnio niebyło mi wygodnie się rozglądać, bo musiałam utrzymywać pozycje. Wreszcie samochód wjechał na podjazd jednego z domków w dzielnicy. Naga, ciągnięta na smyczy podążyłam za nim na tył domu. Znalazłam się w pomieszczeniu bez okien. Było to surowe pomieszczenie, jakby niewykończone, o szarych ścianach i betonowej posadzce. Jedynym umeblowaniem, jeśli można tak powiedzieć, był duży rozkładany fotel, jakby wzięty ze starego gabinetu ginekologicznego. Także podłużny stół. Te niby meble wyposażone w pasy i uchwyty mogły być ustawiane w dowolny sposób. W kilku miejscach z sufity zwieszały się jakieś łańcuchy i liny. Szersza ze ścian miała w wielu miejscach metalowe kola i uchwyty do mocowania, z których  zwisały sznury, pasy i łańcuchy. Bogaty zestaw narzędzi oraz biczy. I wiele, wiele innych nieprzyjemnie wyglądających przedmiotów. Wszystko to nosiło wyraźne ślady częstego używania. W wielu miejscach było widać ciemne plamy, które widocznie nie dawały się zmyć. Pomieszczenie było jasno oświetlone. Stały dwie kamery na statywach. Zostałam rozciągnięta szeroko na ścianie. Na sutach wisiały wielkie ciężary zamocowane do metalowych pierścieni przewleczonych przez suty. Zapomniałam dodać, że wtedy już dawno miałam zrobione otwory w sutach a w nich metalowe koła. Są one tak wykonane, że nie ma możliwości ich zdejmować. Aby je zdjąć trzeba użyć czegoś do cięcia metalu lub przecięcia suta. Wskutek częstego wieszania na nich ciężarów lub podwieszania mnie na sutach, w czasie tortur, suty są bardzo wyciągnięte a same otwory wielkie i podłużne. Dodatkowo miałam podczepiony ciężar na zacisku zapiętym za wędzidełko pod główką. Ten, kto nie miał zawieszonego ciężaru na zaciśniętym wędzidełku ten nie wie, co to ból! Stałam tak, pozostawiona sam sobie wyjąc i piszcząc. Bardzo szybko całe krocze i narządy miałam drętwe. Gdy już tylko cicho skomlałam bez sil, przyszedł Pan. Przymocował mnie do fotela i rozkraczył. Wypiął moją dupę i odbyt pochylając fotel. Widziałam jak trzymali dłoni grubą, czarną rurę, która czymś smarował. Na jednym końcu z rury wystawały dwie mniejsze. Miała ona jak nic ze 200cm długości! Okropnie krzyczałam, gdy On powoli wpychał ten przyrząd w moje kiszki. Po chwili widziałam  i czułam jak rośnie potwornie mój brzuch. Mój „żabi” brzuch napęczniał i stwardniał strasznie. Z bólu całe ciało miałam sztywne a biodra wysadzone w górę! Nie miałam siły wrzeszczeć! Nie wiem jak długo ten stan istniał! W końcu usłyszałam silny szum wody i ból znikał a ja powoli miękłam. To On otworzył drugą rurę, spuszczając ze mnie lewatywę. Przerwa nie trwała długo. Znowu byłam spięta i wypięta, jak nadmuchana żaba. I tak w kółko wiele razy. I dlatego właśnie mój brzuch jest taki wysadzony. Po wyczyszczeniu mnie długo fistował moją dupę i kiszkę pchając tam jedną lub dwie ręce, w czarnych, gumowych rękawicach, aż do ramion! Potem wsadzał mi rękę w pizdę rozdzierając ja szeroko. Było to bardzo bolesne fistowanie i rozciąganie odbytu, ale ja już nie reagowałam. Stękając tylko z bólu napinałam odbyt i dupę, wysuwając kiszkę na wierzch. Poddawana torturom zatraciłam się w bólu. Na koniec zostałam przypięta do tzw. „baby”. Jest to pomysł inkwizycji! Baba jest kamiennym lub z innego materiału, niskim słupkiem w kształcie stożka o zaokrąglonym wierzchołku, wystającym z posadzki. Przykuwano do nich na noc nieszczęśników poddawanych torturom w imię kościelnej „miłości bliźniego”. Teraz ja siedziałam goła z dupą na betonie. Dupę miałam nabitą na wielki, kamienny kutas, sterczący z podłogi w pewnym oddaleniu od „baby” Stopy po obu stronach tego piekielnego wynalazku, miałam przykute obręczami w kostkach do „baby”. Nieco wyżej, tak samo ręce, przykute za nadgarstki, obejmowały kamienny słupek. Do wierzchołka był przymocowany, krótki łańcuch połączony z metalową obręczą na szyi. Mała długość łańcucha zmuszała mnie do mocnego pochylenia się do przodu. Nie mogłam podsunąć dupy, bo ta nadziana była na betonowego kutasa. Na głowie miałam założoną metalową, zamkniętą kulę, z której sterczała rurka do oddychania. W takiej okropnej pozycji zostałam pozostawiona na bardzo długo! Teraz zrozumiałam, że wtedy musiało być już późno i Pan poszedł spać! To, co ja wyprawiałam i cierpiałam nie da się opisać żadnym słowem! Na dodatek, na narządach miałam założony, zaciśnięty ciasno, pas cnoty ze stoperem w cewce! Gdy mnie uwalniał niczego nie czułam z drętwoty. Moje narządy okropnie napuchły! Nie można było zdjąć metalowego pasa cnoty! O rozprostowaniu się nie było mowy! Leżałam cicho na boku w takiej pozycji jak bym nadal była skuta z „babą”. Minął długi czas zanim powoli wróciła świadomość i czucie. On krzątał się, słyszałam brzęk metalu i prace jakiejś maszyny. Podszedł do mnie i chwytając za obręcz metalową nam ojej szyi zmusił mnie do wstania. Ciągnąc podprowadził do maszyny. Musiałam klęczeć, gdy on przygotowywał to narządzie. Maszyna składała się z dwóch wałków, ruchomych, większych, metalowego siedzenia, a właściwie obręczy z umieszczonymi pod nią drugą parą wałków mniejszych. Wszystkie wałki były pokryte miękka gumą. Jak ktoś kiedyś widział stare pralki to one były wyposażone w tzw. wyżymaczki służące do wyciskania wody z ubrań. Te wałki właśnie coś takiego przypominały. Nadal miałam na szyi metalową obrożę a na rękach i stopach metalowe obejmy. Moje szczeki zostały szeroko rozwarte rozwieraczem i zamocowane. Zostałam brutalnie wyruchana w gardło ze spustem do wnętrza a potem wsadził kutasa i wysikał się w gardło. Wyciągnięty daleko język został zamocowany przodu w uchwycie. W końcu zamocował mnie na przyrządzie. Siedziałam, na siedzeniu-obręczy pochylona w przód w ogromnym szpagacie. Wykręcone ramiona zamocowane z tyłu w górze. Szeroki pas przyciskał moje piersi do podstawy górnych wałków. Siny kutas sztywno zamocowany sterczał do przodu ponad tym siedzeniem. Naprzeciw jego łysej główki z ziejącym wejściem czekał gruby, czarny, kolczasty łeb maszyny do ruchania w cewkę. Wisząca w dole torba była zamocowana u nasady. Górna maszyna miała rozsunięte walki. Przez jej dolny wałek zwisały moje cyce. Torba z jajami wisiała w dole pomiędzy rozsuniętymi dolnymi walkami pod siedzeniem. Do odbytu przyciśnięty był łeb okropnego, czarnego kutasa maszyny do ruchania. Jeszcze tylko sprawdzenie i uruchomienie kamer i byłam gotowa. Najpierw ruszyło ruchanie w kutasa. On rozszerzył palcami wejście go cewki. Poczułam tępy zimny ucisk, gdy maszyna wchodziła w cewkę. Okropnie naprężyły się moje uda i krocze a kutas zesztywniał. Wtedy dziki wrzask wypełnił salę. Gdy czarny kutas minął łeb w drodze do pęcherza, ból zelżał i tylko stękałam. Nagle szarpiący, ostry ból zaatakował mi pęcherz. Miałam wrażenie, że ktoś kroi mi zwieracz pęcherza żyletkami. Wyłam dziko i wysoko cała naprężona. Ogromny brzuch mój falował. Ból był tak wielki, że nawet nie poczułam jak okropny potwór zaatakował mnie w odbyt od dołu. Dopiero po chwili poczułam, że jestem ruchana w dupę. Ponieważ głowę miałam sztywno zamocowaną a na szyi coś w rodzaju szerokiego kołnierza, jakie czasem noszą psy, więc w pierwszej chwili nie widziałam dokładnie swoich cycków ani torby z jajami. Potem zorientowałam się, że zerkając oczami w boku widzę siebie w wielkim lustrze. Poczułam jak wałki „wyżymaczek”,(tak je będę nazywała), schodzą się mocno zaciskając cycki i worek. Po zaciśnięciu moje cyce i worek wyprężyły się. Grube, długie suty stwardniały sztywniejąc. Najpierw ruszyły wałki górnej „wyżymaczki”. Powoli obracając się posuwały w kierunku sutów. Naciągając i płaszcząc cycki. Ból miażdżonych cycków stawał się przeogromny. Płaszczone cyce stawały się sine a suty czarne. Posuwające się wałki przesuwały zawartość cycków. Widziałam, czułam jak suty sztywnieją, unoszą się pokonując ciężar metalowych kół. W końcu pęcznieją i czernieją. Ból, wrzask i ostry strumień mleka trysnął z sutów wypełniając zamocowane pod cyckami naczynia. Tak JA MAM MLEKO! No może nie takie jak kobiety, ale mam. Aby mieć cycki obrzmiałe przyjmuje pewne środki na laktacje. Stąd mleko. Powolutku walki dochodziły do końca cycków i zatrzymywały się na sutach. Potem się rozwierały i wracały na początek. Gdy wałki cycków wracały zaczynały pracował wałki na torbie, powoli miażdżąc mi jaja. Wałki na cyckach po powrocie i zamknięciu czekały aż te na dole zgniotą mi jaja do końca i otworzą się w drodze do góry. Wtedy ruszały wałki cycków. Po trzykrotnym przejściu tortury cycków i jaj następowała przerwa. Moje cyce zaczynały przypominać naleśniki! Wałki stały. Jedynie pracowały maszyny ruchające w kutasa i odbyt. Pan czuwał nad wszystkim. Gdy kutas i odbyt był luźny wtedy wymieniał końcówki ruchające na większe i bardziej wymyślne. Potem ponownie następowało płaszczenie i wyciskanie cycków i jaj. W cewkę i odbyt ruchana byłam bez przerwy. Coraz szybciej. Wytrzymywałam tylko cztery serie wałkowania. Każda po trzy przejścia. Potem tylko jęczałam. Wtedy następowała dłuższa przerwa. Maszyny zatrzymywały się, ale ja nadal tkwiłam na stanowisku. Byłam cucona. On robił mi coś w szyję a ja przytomniałam całkiem. Po dwóch seriach tortur miałam już cycki, suty prawie płaskie! Jaja też już nie przypominały kulek. Nie wiem jak długo byłam torturowana. Straciłam rachubę po piątej przerwie. Byłam cała mokra od potu. Potwornie napompowany powietrzem brzuch drgał spazmatycznie. Gdy skończył i uwolnił mnie mój wygląd był straszny! Sztywny kutas, gruby jak kiełbasa, fioletowy. Z otwartej dziury ciekło siku. Spomiędzy pośladków, szerokiej dupy, zwisała skóra odbytu. Ciekło z dupy. Fioletowe cyce, płaskie jak u starej murzyni wisiały luźno po bokach olbrzymiego brzucha. Worek z jajami też zmienił kolor, długość. Na Koniec zrobił z mojej pizdy wisząca szmatę. Po torturach ziała tam fioletowa dziura. Zostałam ponownie wyruchana w gardło i wypełniona sikami Pana. Na koniec powiesił mnie za nogi do sufitu i wychłostał całe ciało. Odwiózł mnie do domu była późną nocą.  Bardzo dobrze, bo mój wygląd przerażał.  Zapowiedział, że wkrótce każe mi się zgłosić ponownie. No znowu musiałam się zgłosić na sadystyczne tortury za dwa tygodnie.

    ® Arletka Ruchliwa

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa
  • Pamietnik masochistki 3

    Pamiętnik masochistki 3

    Mój kochany pamiętniczku:

    Często zdarza się tak iż wracając z jednego spotkania nie zdążę się pozbierać i dojść do siebie a już mam telefon od następnego Pana czy Pani. Tak było i tym razem. Jak pisałam w „pamiętniku 2” podana zostałam między innymi wyżymaniu cycków i worka. Wróciłam w środę a już w piątek był telefon. Zgłosiłam się jak zwykle grzecznie. Już po pierwszych słowach i po głosie potrafię poznać z jaką osobą  rozmawiam. Niestety wielu jest takich, co tylko zawracają głowę i marnują mój cenny czas. Jak zwykle musiałam potwierdzać, że to, co napisałam w ogłoszeniu jest prawdą. Potem padały szczegółowe pytania o preferencje seksualne, których istnienie nie zaznaczyłam w ogłoszeniu, ale ze względu na ich charakter nie wolno mi było zamieszczać. Dostałam polecenia, aby wejść na skype. Mimo, że był jasny dzień kazał mi oświetlić dodatkowo miejsce ekspozycji. Mam dwa miejsca, w których się ukazuje publicznie. Wszystko zależy od charakteru pokazów. We wszystkich miejscach mam porozwieszane i przygotowane odpowiednie przyrządy i narzędzia. W pokoju jestem poddawana publicznej tresurze i lżejszym torturom, więc i wyposażenie jest odpowiednie. Drugie pomieszczenie służy do bardzo zaawansowanych, brutalnych tortur. Jest, więc adekwatnie do tego wyposażone. W zasadzie jest to duża łazienka, wyłożona kafelkami. Zabezpieczona przed wodą i płynami z odpowiednimi ściekami w podłodze. Bardzo jasno oświetlona. Łazienka służy  nie tylko do publicznych tortur przez internet, ale i tutaj przygotowuje się do umówionych spotkań, czy odbywam codzienne „ćwiczenia” i „zabiegi”. Jak wspomniałam wszystkie moje pokazy czy to tresury suki  odbywają się na kanale publicznym! Naprawdę wyjątkowo przechodzę na sesje prywatne. Zwykle takie sesje prywatne wymagają uiszczenia sporo „kredytów”. Zabezpiecza mnie to przed naciągaczami, co twierdzą, że coś potrafią a potem nie mają pojęcia, co robić. Robie to tylko na ogólnodostępnych video czatach. Na skype wchodzę jedynie jak się już konkretnie umawiam i na życzenie oprawcy poddawana jestem ostatecznym oględzinom weryfikacyjnym. Tak, więc totalnie naga uruchomiłam skype i czekałam klęcząc. Przedtem jeszcze sprawdziłam czy widać mnie dokładnie. Zaakceptowałam przychodzącą rozmowę i klęcząc wyprostowałam się jak struna unosząc wysoko ręce jak nakazał. Brzuch zwisał wypięty do przodu. Płaskie cyce spływały po jego bokach naciągnięte pierścieniami. Długi siny worek zwisał do kolan! On mnie widział a ja oczywiście jego nie. Tak jak to jest zawsze. Minęła długa chwila ciszy. Następnie musiałam wstać i demonstrować poszczególne narządy. Był ciekawy, dla czego mam takie zdeformowane ciało. Był zaskoczony, gdy w rozkroku wypięłam w jego stronę wielka dupę. Ujrzał tam nad odbytem małą pizdę z długą łechtaczką podobną do kutasa. Wyjaśniłam mu, że jestem obojnakiem co go bardzo zachwyciło i podnieciło.  Z jego pytań i poleceń wyczułam, że się dobrze zna na seksie. Po tym wstępie nastąpiła cześć druga. Praktyczna.

    – Pisałaś, suko, że przyjmujesz w odbyt ogromne lewatywy. Ile dokładnie? – Spytał.

    – Podstawowa, codzienna, lewatywa wynosi 10 litrów. W torturach mam wypełnienia 12 do 15 litrów. Panie. – Odpowiedziałam.

    – A ile wynosi lewatywa pęcherza i żołądka? – Pytał dalej.

    – Lewatywa pęcherza 3-4 litry a żołądka do 5litrów. Panie. – Powiedziałam.

    – Sprawdzę. Czy masz tutaj sprzęt do takich lewatyw, ale z podziałką? Muszę widzieć. – Spytał.

    – Tak mam wszystko, co potrzeba.- Powiedziałam.

    – To pokaż. – Padło.

    Pokazałam mu 20-stolitrowy, przezroczysty zbiornik z podziałką wiszący na solidnym stojaku oraz drugi mniejszy 10-cio litrowy. Także zestaw lewatywy żołądkowej. Zbiornik do lewatywy odbytniczej miał długą, czerwoną rurę zakończoną czarnym zaworem. Drugi wyposażony był w też podobną rurkę. Zademonstrowałam też szereg końcówek i cewników oraz wspomagających pompek.

    – Czy kiszki masz już czyste i gotowe? – Spytał

    – Tak, Panie, suka jest czysta i gotowa zawsze. – Odparłam wyraźnie.

    – Świetnie, suko. Przygotuj teraz lewatywy ze zwykłej wody. W odbyt 10 litrów w pęcherz 3 litry i 5 litrów do żołądka. Zrobimy lewatywy jednocześnie, na stojąco, ze wspomaganiem i zakorkowaniem. Teraz załóż sobie cewnik 2,5 cm gruby i opróżnij pęcherz. Jak będziesz gotowa daj znać. – Rozkazał.

    Najpierw wepchnęłam gruby, metalowy cewnik. Zawsze używam metalowych, bo bardziej są bolesne. Potem napełniłam zbiorniki i podwiesiłam w metalowej klatce. Jest to duża mocna konstrukcja w kształcie sześcianu bez  ścian. Służy ona do zawieszania mojego ciała w trakcie pewnych tortur Następnie przygotowałam dupę do lewatywy. Do tego celu używa się  kilku przyrządów. Najpierw w dupę wsadziłam czarną rurę z balonami na końcu. Rura ma ok. 120 cm długości i jest bardzo gruba. Zakończona jest dwoma nadmuchiwanymi balonami. Jeden balon wepchnęłam do środka a drugi został na zewnątrz. Następnie na dupę specjalne majtki. Po zapięciu pasków pośladki rozwarły się boleśnie a narządy naprężyły. Kutas stanął poziomo. Najpierw napompowałam balon wewnętrzny dupy a potem zewnętrzny. Oba balony po napełnieniu ścisnęły mi odbyt uszczelniając go. Z dupy wisiała główna rura i dwie pompki od balonów. Teraz majtko-przyrząd. Po zaciągnięciu pasków moja dupa wypięła się a połówki rozwarły szeroko. Kutas i jajka wyprężyły się. Wszystkie rury od zbiorników podłączyłam do pompek wspomagających rozstawionych w pobliżu. Zamocowałam stopy szeroko w uchwytach. Między nogi założyłam poprzeczkę zapobiegająca odruchowemu zwieraniu ud. Rurę w kutasie wymieniłam na 3 cm grubości i podłączyłam do pompki. Również podłączyłam do pompki rurę z dupy. Pusty brzuch przewiesiłam przez poprzeczkę biegnącą tuż pod nim. Metalowe pierścienie sutów zostały połączone z linkami biegnącymi przez bloczki w górze. Linki obciążone ciężarami. Dzięki temu cyce boleśnie naciągnięte pojechały do przodu i na boki. Dwa razy porzygałam się zanim wsadziłam do żołądka rurę zakończona dmuchanym kneblem uszczelniającym. Ciasno dociągnęłam paski, aby nie wypadła. Byłam gotowa. Stałam unieruchomiona, w szerokim rozwarciu, z wypiętą i rozciągnięta dupą. Kutas sterczał poziomo. Tułów wygięty w krzyżu i pochylony do przodu. Brzuch przewieszony przez poprzeczkę. Cyce napięte, uniesione w górę i na boki. Głowa unieruchomiona szerokim kołnierzem wyciągnięta w przód. Gotowa. Zaklaskałam głośno dając znać Panu.

    – No, suko, widzę, że jesteś gotowa. Pięknie wyglądasz. Dobra zaczynamy. Najpierw lewatywa w dupę 4 litry. – Powiedział.

    Dałam znak potwierdzenia, włączyłam kamerę filmowa, która zawsze stoi gotowa. I otworzyłam przepływ lewatywy do odbytniczej. Od razu dałam pełny przepływ bez ceregieli. Poczułam uderzenie powietrza i wody w kiszki. Mój brzuch ożył. Gwałtowne uderzenie powietrza i wody oraz mocne rozciąganie kiszek spowodowało mocny, tępy ból. Moje ciało napięło się boleśnie i naprężyło. Nogi odruchowo próbowały zewrzeć się, ale poprzeczka nie dopuściła do tego. Zamiast tego naparłam gwałtownie na odbyt, który wyskoczył na zewnątrz. Nadmuchane balony w odbycie i majtko-przyrząd nie dopuściły do wyrzucenia z dupy rury. Całe więc parcie przesunęło się powodując jego wywalenie do przodu. Brzuch rósł w oczach!

    – Teraz, suko, lewatywa pęcherza i żołądka. Maksymalnie! – Usłyszałam.

    Otworzyłam zaworki lewatyw wskazanych. Szybko pojawiły się nowe doznania bólu ze strony pęcherza i żołądka. Kutas zaczął podskakiwać nerwowo. Przemożne pragnienie siku powodowało ból kutasa i podbrzusza. Pod coraz większym brzuchem  pojawiło się wielkie wypuklenie pęcherza a nad brzuchem widać było coraz większy balon żołądka. Całe moje ciało drgało i trzęsło się w konwulsjach! Oddech stał się przerywany i szybki, przez nos. Wewnątrz mnie darło się i wrzeszczało moje torturowane ciało, ale na zewnątrz słychać było tylko głuche, stłumione dźwięki. Moje ciało w szybkim tempie nabierało karykaturalnego wyglądu. Gdy napływ lewatyw zmniejszył się dostałam polecenia wspomagania pompkami. Po kolei naciskałam gumowe pompki wtłaczając ciecz w siebie. NIE BYŁO LITOŚCI! Tyle ile napisałam w ogłoszeniu i tyle ile było zaordynowane musiało wejść! I WESZŁO! Jakże strasznie. Gdy pojemniki były puste dostałam polecenie odłączenia rurek i zatkania ich. Po wykonaniu polecenia mogłam się uwolnić z zmocowań. Nastąpiły dokładne oględziny mego zdeformowanego ciała. Wszystko wypadło pozytywnie. Zaliczyłam test suki. Na zakończenie dostałam polecenie przejść na jeden z video czatów, gdzie publicznie byłam dalej torturowana. Ależ się zakotłowało na widowni. Komentarze były niewybredne. Co lubię. Takie komentarze oznaczają, że docieram do widowni. Po dwóch godzinach publicznych tortur dostałam wiele kredytów za publiczność. Na koniec leżąc na podłodze i wyjąc z bólu wylewałam z siebie płyny. Znowu przeszliśmy na skype, gdzie otrzymałam ostatnie polecenia co do spotkania w Realu. Powiedział mnie, gdzie mam przyjść i zakazał jakiejkolwiek bielizny. Powiedział, że wszystko, co potrzebne on ma. Piątek, rano, tak jak kazał stałam  całkowicie naga na skraju pewnego parkingu na jeziorem. Ze względu na moją goliznę na prawym ramieniu miałam założone kolorowe opaski naśladujące BANDANE. „Bandana” albo „Kod Chusteczkowy” jest znakiem określającym preferencje seksualne osoby noszącej. Przy czym z prawej strony noszą ją osoby ulegle będące obiektem seksualnym a po lewej osoby dominujące, aktywne wykorzystujące osoby ulegle. Kolorami bandany oznacza się rodzaje czynności seksualnej. I tak miałam kolor ciemnoniebieski jako dająca dupy, beżowy jako liżąca odbyty, kremowy jako pijąca spermę, a na lewej stronie miałam bandane jasnoniebieską jako lachociąg. Niestety u nas w kraju mało, kto wie co oznaczają te znaki. Moje niecodzienne ciało, golizna, wiszące cyce z metalowymi pierścieniami oraz bandany zwracało uwagę przejeżdżających osób w samochodach. Tak jak rozkazał musiałam dawać dupy i obciągać każdemu. Właśnie stałam z wypiętą dupą ruchana przez jednego faceta, jednocześnie obciągając kutasa drugiemu, gdy on przyjechał. Gdy skończyli mnie używać stanęłam przed nim z wywalonym brzuchem oblizując usta z połkniętej spermy. Cała dupa, rów i uda aż po kolana błyszczały się i kleiły od zaschniętej spermy. Z dupy leciał strumyk spermy.

    – Do samochodu, suko. – Rozkazał otwierając tylne drzwi bagażówki i klatkę w środku.

    Wgramoliłam się do środka. Rąbnęły kraty zamykanej klatki a potem tylne drzwi. Ciemno. Pojechaliśmy. Zbyt długo nie jechaliśmy. Głos otwieranej bramy, wjazd do środka i głos zamykanej bramy. Ostre słońce poraziło mi oczy. Po chwili wzrok mi wrócił. Stałam na betonowym placyku domu bez okien. Bardzo dziwny dom. Stałam jak mi się wydało nie przed frontem domu a raczej od tyłu. Dom był piętrowy. W kilku miejscach, wysoko w górze były małe okienka. Jedno uchylone. Wydało mi się, że widzę kraty od wewnętrznej strony. Na samym dole też było kilka małych okienek, jakby do piwnicy. Z tym, że te okienka były do połowy poniżej gruntu i szyby miały takie ze siatką w środku. Nic nie było przez nie widać. Reszta szarej ściany była ślepa. Jedynie przede mną były małe, wąski, metalowe drzwi. Nie było widać żadnej klamki czy czegoś innego służącego do otwierania. Dom otaczał wysoki mur. Kilka kamer monitoringu. Co to za dziwny dom? Jakieś więzienie czy co? Kto mieszka w takim domu i to w mieście. W mieście, tak mi się wydawało, bo gdzieś z daleka dochodził mnie szum samochodów. Ostry ból odbytu i mój wrzask sprowadził mnie na właściwe miejsce. Dostałam kopa szpicem buta w odbyt. Jeszcze kilka kopniaków i wleciałam do ciemnego korytarzyka. Nawet nie zauważyłam jak i kiedy drzwi się otworzyły. Bardzo, marne czerwone oświetlenie. W jednym miejscu dojrzałam coś w rodzaju skrzyni metalowej przypominającej jakby obudowane krzesło. On otworzył poszczególne jej części. Wewnątrz ujrzałam siedzenie, z którego wystawał pionowo gruby i długi kołek zakończony wielką kulą. Podprowadził mnie do tego mebla i obrócił dupą do tego kołka.

    – Nabijaj dupsko, szmato. – Rozkazał.

    Wszystko odbyło się w ogromnym  bólu, płaczu i wycia zanim opadłam na siedzenie a kołek wlazł mi w kiszkę. Ból dupy był tak duży, że dwa razy wyskakiwałam z tej szafy. Wtedy kazał wypiąć się mocno rozciągając połówki na boki. Bił mnie bez litości po odbycie płaskim narzędziem nabijanym szpilkami. Odbyt puchł i ponowne wsadzanie było potworniejsze. Po drugiej sadystycznej chłoście postanowiłam już byś powolną i nie uciekać z kołka. Sikając ostro, wyjąc i piszcząc parłam dupskiem na kołek. Okropny ból i ulga. Moja dupa siedziała na siedzeniu ciężko. Całe ciało wisiało. Po unieruchomieniu moich rąk, nóg i głowy zostały zamknięte wszystkie klapy tego narzędzia tortur. Ciemno totalne, duszno. Malutkie otworki w górze pozwalały na jakiś tam dopływ powietrza. Cisza okropna. Niewygodna pozycja, ból dupy trzymał mnie w napięciu. Szybko całe ciało zdrętwiało. Straciłam czucie w kroczu, kutasie i jajach. Okropne wrażenie. Czas stanął gdzie spoza tą szafą tortur. Minęły chyba wieki, gdy z odrętwienia i letargu wyrwał mnie hałas otwieranych klap mojego strasznego więzienia. Jakaś gruba postać, cała w czarnym lateksie lub gumie z olbrzymimi strasznie, białymi wiszącymi flakowato cycami krzyczała na mnie i biła zmuszając do wstania. Wyjąc dziko i piszcząc nieprzytomnie z bólu starałam się wstać, ale napuchły odbyt nie chciał puścić kołka. Ponawiałam próby powstania wiele razy. Ta straszna postać widząc, co się dzieje znikła gdzieś i powróciła trzymając w rękach długie, metalowe szczypce. Zakończone one były owalnymi  miseczkami. Nim się zorientowałam już miałam jaja włożone w te miseczki. Ta straszna baba, bo to chyba była kobieta, jednym ruchem zacisnęła szczypce. Wydarłam się potwornie czując okropny ból miażdżonych i przebijanych jaj. Poderwałam się do góry. Z głośnym mlaskiem mój odbyt wyszedł na zewnątrz wyswabadzając dupsko z kołka. Natychmiast padłam na kolana wyjąc strasznie. Goniona na czworakach kopniakami po wiszącym worku i chlastana po dupie i ciele zostałam popędzona prawie po omacku. Namacałam jakąś dziurę w ścianie i z wyciem wpełzłam tam. Aby dalej, aby szybciej od bólu i tej strasznej postaci. Nawet nie obchodziło mnie, co tam na końcu jest tej dziury. Huk czegoś ciężkiego za mną dodał mi strachu. Było ciasno. Było ciemno totalnie. Cuchnęło potwornie. Pełzłam dalej po czymś śliskimi lepkim. W końcu nagle podłoga zniknęła a ja pojechałam na cycach i brzuchu w dół. Ślizg zakończył się nagle na kupie jakby słomy i szmat. Nic nie widać, nawet własnego sutka. Fuj, jaki smród. Leżałam w tym syfie zadowolona, że już nie boli bardzo i nie ma tej baby. Obolała, potwornie wystraszona, niepewna swego losu zasnęłam z koszmarami. Okropnie przeraźliwy dźwięk dzwonka wyrwał mnie z koszmaru snu do rzeczywistości. Tylko, że ta rzeczywistość nie była jasna kompletnie ciemna. Nie różowa a czerwona, bo gdzieś wysoko zapaliła się brudna lampa dająca czerwone światło. Jednocześnie, nie wiedząc skąd pojawił się przede mną facet. Był nagi w czarnym kapturze masce. Gruby kutas sterczał sztywno pod wielkim brzuchem. Imponował on tylko grubością bo długością nie bardzo, albo wcale. Nie miał ani jaj, ani worka. Jego pojawienie się znikąd było tak nagle i straszne, że wrzasnęłam okropnie a serce zaczęło walić jak oszalałe. Bez ceregieli i słowa założył mi na kostki stóp i rąk metalowe bransolety z kółkami i szeroki pas skórzany. Na szyje metalową obręcz wyposażoną w kółka. Przewalił mnie na brzuch, wykręcił ręce i związane razem podczepił z tyłu do obręczy. Znowu przewrócił na plecy i naciągnął cyce w górę podczepiając za pierścienie w sutach do obręczy na szyi. Glowa znalazła się w metalowej masce zakręcanej na śrub. Nic nie widziałam. Maska miała jedynie kilka dziurek u góry dla powietrza. Ciągnąc za linę zaczepioną do pasa na stopach powlókł mnie gdzieś z mego apartamentu. Była to właściwie dziura może dwa na trzy metry. Jama, kloaka! Tylko na takie nazwy zasługiwała. Tak jak się pojawił taki zniknął. Zgasła czerwona lampa i rozległ się ten ogłuszający dzwonek. Znowu ciemność, Cisza. Rozpraszana biciem oszalałego serca, spazmatycznym płaczem strachu i nerwowym oddechem. Nagle poczułam jak coś mnie ciągnie za stopy i zawiesza głową do dołu. Po chwili zaczęłam się unosić w górę. Czułam, że znalazłam się w jakimś wąskim kanale czy rurze. Poczułam na nagim, spoconym ciele ruch powietrza do góry. Wleczona za nogi unosiłam się coraz wyżej. Dobiegał mnie z góry jakiś szczęk metalu i rozmowy. W kilku miejscach kanał zakręcał. Gdyby nie był wyłożony czymś gładkim, a na głowie nie  miałabym tego okropnego garnka to pewnie bym cała się poobcierała i poturbowała. W końcu poczułam, że wyszłam z rury.

    – Tutaj dawaj te kurwę męską. – Powiedział kobiecy głos.

    – Ależ cała obsrana i oblepiona. Jeju, ale smród. – Usłyszałam faceta.

    Moje nogi rozjechały się szeroko i boleśnie. Poczułam silny strumień zimnej wody a zaraz potem ostre pocieranie ciała jakąś szczotką. Całe ciało powoli zaczynało palić jakby mnie obdzierano ze skóry. Dodatkowo moja metalowa maska napełniła się wodą i zaczęłam się topić. Poczęłam wierzgać i szarpać się gwałtownie wisząc głową w dół. Robiłam to coraz słabiej bo traciłam przytomność. Nagle ktoś zdjął mi ten garnek metalowy z głowy. Krztusząc się i prychając wylewałam wodę z płuc. Głośno łykałam hausty powietrza jak ryba. Powoli wracała mi świadomość.

    – Mało co nie utopilibyśmy szmaty. – Doleciał mnie głos kobiety.

    – E takie kurwiszony są wytrzymałe. Dycha już. – Powiedział facet.

    Mycie trwało dalej. Wsadzali mi rurę w dupę i napełniali brzuch silnym strumieniem. Wtedy bardzo bolało. Powtarzali to wiele razy. W końcu opuścili mnie na podłogę. Leżąc na betonie wodziłam oczami po pomieszczeniu. Widziałam wielkie pomieszczenie. Ponure, obskurne. Krokwie, z których zwieszały się liny i łańcuchy. Wszędzie wisiały lub leżały bardzo nieprzyjemne rzeczy. Nosiły one wyraźne ślady częstego używania. Jedne były bardzo prymitywne jakby ze średniowiecznej izby tortur inne znowu przerażały swoim metalicznym błyskiem jak narzędzia  chirurgiczne. Do tego te straszne meble. Biciem i krzykiem zmuszono mnie do podejścia do wielkiej, okrągłej ściany w kształcie koła. W niej było szereg otworów. Była zrobiona połączonych desek. W jedną dziurę musiałam przełożyć głowę, następnie przez boczne otwory ramiona. Moje narządy wyciągnięte zostały przez dolny otwór. Cyce sterczały też po drugiej stronie tej ściany w odpowiednich otworach. Po zamknięciu tych otworów szyja, ramiona zostały unieruchomione a cyce i narządy zaciśnięte mocno. Nogi bardzo szeroko rozstawione zamocowane zostały metalowymi klamrami. Tak, więc części ciała były po obu stronach tego mebla. Z przodu widziałam stół, na którym leżały narzędzia kaźni. Okropnie prymitywne. Pod narządami, cyckami zamocowali mocne, drewniane, poziome stoliki. Były poplamione czymś ciemnym i nosiły ślady jak po gwoździach. Jeden z nich wziął przyrząd przypominający gruszkę. Z jej cieńszego końca wystawała śruba. Gdy pokręcił nią gruszka zaczęła się otwierać i powiększać strasznie. Nasmarował ja dokładnie żelem i poszedł od strony mojej dupy. Już wiedziałam co będzie i zaczęłam wyć. Poczułam jak rozchyla moją dupę i brutalnie wpycha tą gruszkę w mój odbyt. Czułam jak mój odbyt rozwiera się coraz szerzej i szerzej. W końcu ból. Ból okropny. Jakby dupa eksplodowała. Zaczęłam okropnie wyć. On nie przestawał. Skończył, gdy już nie wyłam a zawisłam jęcząc. Ten z przodu naciągał skórę mojego worka szeroko i po napięciu przybijał ją gwoździami do stoliczka. Została mocno i  szeroko rozpłaszczona. Widać było dwa owalne jaja. Wtedy naciągając napletek mocno przybił go gwoździami do deski. Naprężony kutas leżał na rozpłaszczonym worku pomiędzy jajami. Na to wszystko założył metalową osłonę z licznymi otworami. Sine już cyce, leżące na stoliczkach zostały zakryte z góry metalowymi osłonami zaopatrzonymi wewnątrz w kolce. Tylko czarne suty z kolami sterczały na zewnątrz. Na kole każdego suta zostały zawieszone wielkie ciężarki. No i zaczęło się okropnie! Z tyłu byłam brutalnie chłostana po dupie, udach, łydkach, plecach. Każde uderzenie paliło żywym ogniem. W chwilach mojego wrzasku słyszałam okropny świst a potem ból, ogień dupy czy ud wyrywał ze mnie dziki skowyt. Co jakiś czas metalowa gruszka w odbycie powiększała swój rozmiar rozdzierając moją dupę. Coś miałam wsadzone wielkiego w pizdę co sprawiało mi wielki ból. Moja łechtaczka kutas była szarpana metalowymi szczypcami. Wyłam! Z przodu też działy się rzeczy bardzo nieciekawe. Moje narządy i cyce stały się jedną wielką oazą potwornego bólu. Powoli w moje jądra i kutasa były wbijane na wylot długie igły! Wbijał je i kręcił! Jednocześnie dokręcał śruby przyrządów na cyckach. Były one miażdżone a jednocześnie przebijane kolcami. Z podpórek pod cycami i narządami kapała krew. Teraz dowiedziałam się co to za ciemne plamy na nich. Ból był wszędzie! Już nie wyłam a skrzypiałam i charczałam ochryple. Kilka razy chyba straciłam orientacje z bólu. Podrywał mnie do świadomości zapach kropli trzeźwiących. Obolałe ciało wisiało bezwładnie. W końcowej fazie tortury w moje usta wsadzono taka samą gruszkę, co rozrywała moją dupę. Teraz zrobiło  się cicho bo szczęki moje wyskoczyły z zawiasów! Nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy, co się stało! Drgałam tylko, gdy oni na zmianę wsadzali mi w kiszki ręce przez dupę. Słyszałam tylko ich śmiech podniecenia. Zrobili przerwę zostawiając mnie półświadomą na tym „kole płaczu” jak je nazywali. Nie był to wcale koniec moich przyjemności. O nie! Związali mi ramiona z tyłu, na worek założyli pętle z liny a jej drugi koniec zaczepili do łańcucha zwisającego sufitu. Zostałam podciągnięta wysoko górę z jaja. Lina się zacisnęła, worek zatrzeszczał, okropny ostry ból zaatakował pachwiny. Wyjąc okropnie zawisłam wysoko jajami do góry. Byłam ruchana w gardło i miałam torturowany odbyt. Po bardzo długich torturach mój worek wylazł całkiem a jaja sczerniały. Potem wisiałam podwiązana za cyce. Tak wisząc byłam biczowana i torturowana prądem. Nie było to jakieś tam ”bzykanie” prądem, ale okropne uderzenia prądu z małej szafki stojącej obok. Nie będę opisywać po kolei tych potworności, które przechodziłam będąc tam kilka dni. Wspomnę jedynie, że rozciągali mnie na stole kołowrotem ciągnąc za ręce i narządy. Rozrywali  odbyt i cewkę rozkręcanymi metalowymi narzędziami. Wiele godzin wisiałam w górze za odbyt, zamykana w metalowych klatkach. Chodziłam w kółko ciągnąc olbrzymie kule kamienne zaczepione za jaja lub odbyt i bita kijami. Sikali mi gardło i dupę. Jadłam ich kupę i myłam językiem ich dupy i odbyty wysmarowane kałem. Gdy odpoczywali dłużej byłam opuszczana głową do dołu przez śmierdząca rurę do tego okropnego pomieszczenia na dole, gdzie związana jęczałam głucho na wstrętnym sienniku.  Byłam tam przez trzy dni. W przerwach seksu byłam ostro ruchana w odbytnice i pizdę wielkimi dildo i przypinanymi do bioder kutasami monster. W trakcie seksu zmuszana byłam do najbardziej intymnych i prywatnych wyznań. POWIEDZIAŁM IM WSZYSTKO!!!  Nie byłam w stanie wytrzymać. Dni seksu sadystycznego i niewyobrażalnych doznań. Przychodził ktoś, wpychał mi do przełyku rurę i wciskał coś, co śmierdziało szczynami, kupą i marchewką. Mój posiłek. Na zakończenie tortur zostałam wymyta mydlinami z wiadra i wyszorowana ryżową szczotką a następnie opłukana silnym strumieniem wody z gumowego węża. Odwieźli mnie samochodem pod adres, który im zdradziłam i po prostu wyrzucili jak worek ku zdumieniu będących, tam osób. Drodze powrotnej do domu bardzo wzbudzałam zaciekawienie swoim wyglądem. Jakoś dotarłam szczęśliwie, choć opuchnięta i obolała. No i co za wstyd sąsiadów. Straszne poniżenie!

    ® Arletka Ruchliwa

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa