Category: Uncategorized

  • Popoludnie, ktore nigdy się nie wydarzylo (?)

    Wpis został znaleziony na forum dla kobiet. Kilka dni po wysłaniu tej wiadomości, autorka usunęła cały wątek i nie pisała na tej stronie już nigdy więcej. Jest to prawdopodobnie jedyna kopia jej historii i jest tak niesamowita, że postanowiłam się nią z Wami podzielić. Usunęłam pewne szczegóły, takie jak miejsce zamieszkania, by nie wprowadzić autorki w kłopoty, ale lwia część pozostała identyczna.

    Nazywam się Karolina i mam 23 lata. Jestem studentką na wydziale lekarskim i uważam moje życie za generalnie szczęśliwe. Mam kochającego chłopaka, który (jeśli wierzyć jego kumplom) chce mi się niedługo oświadczyć, przyzwoite oceny, jak na wysoką poprzeczkę stawianą przyszłym lekarzom i wystarczającą ilość wolnego czasu, by móc oddawać się swoim pasjom. Na wstępie zaznaczę, że nie kręci mnie temat zdrady i nigdy w życiu nie oddałabym mojego ukochanego żadnej innej, jednak od jakiegoś czasu nawiedza mnie pewien sen, którego przebłyski robią się coraz wyraźniejsze. Z początku, to były jedynie pojedyńcze “klatki”, ale obecnie, wszystko scaliło się niemalże w jeden film. Zawsze ten sam.

    Chodziliśmy z moim ukochanym do tej samej szkoły. Znaliśmy się praktycznie od pierwszej klasy podstawówki, ale dopiero w liceum coś między nami zaiskrzyło. Był typem “bad boya”, a ja szarą myszką, ale gdy mieliśmy około 16 lat, zaczęliśmy się spotykać, a z czasem nawet myśleć o wspólnej przyszłości, co w jego przypadku, dla osoby, która by go nie znała, byłoby nie do pomyślenia. Dbał o mnie, bronił przed “popularnymi dziewczynami”, ale miał bardzo gorący temperament i łatwo dawał się prowokować do bójek, przez co często lądował na dywaniku pani pedagog. Jego rodzice się nim za bardzo nie przejmowali. To znaczy, jego zachowaniem. Interesowało ich tyle, by został dopuszczony do matury, a to, czy na świadectwie będzie miał “wzorowe” czy “poprawne” to już sprawa drugorzędna. Z tego też powodu, kolejne rozmowy wydawały się nie przynosić żadnych rezultatów i czekanie na niego przed gabinetem w piątkowe popołudnie było już niemalże moim rytuałem. Było w tym coś relaksującego. Gapienie się na puste korytarze, które zwykle są pełne dzieciaków i samochody nauczycieli odjeżdżające z parkingu w stronę zachodzącego słońca. Gdy na placu zostało jedynie auto pani pedagog, zerknęłam lekko wytrącona z tego transu na telefon. Dzisiejsza rozmowa trwa już pół godziny dłużej niż zazwyczaj. Wstałam z ławki, poprawiłam sobie spódniczkę, złapałam plecak i delikatnie uchyliłam drzwi, by zajrzeć do środka…

    Olek siedział w fotelu, jego oczy utkwione w ekranie laptopa, na którym wyświetlały się psychodeliczne wzory. Chciałam się odezwać, otworzyć drzwi szerzej, ale nie spodziewałam się, że w momencie, gdy spojrzę na projekcję, sama poddam się jej wpływowi. Stałam jak wryta, nie będąc w stanie się nawet odezwać. Do moich uszu zaczął docierać delikatny dźwięk stukającej miarowo kołyski Newtona, a do nosa przyjemny zapach kadzidełka. Pani Justyna, stojąca koło Olka wydawała się kompletnie niewzruszona tym wszystkim.

    – Rozluźnij się – powiedziała swoim ciepłym głosem – Jesteś bezpieczny i niczym nie musisz się przejmować. Oczekiwania Twoich rodziców, Twoich kolegów, Twojej dziewczyny… W tym momencie kompletnie nie mają znaczenia. Jesteśmy tylko my, sami i z dala od wszystkich – ciągnęła narrację, siadając na jego podłokietniku zsuwając swoje buty z nóg i kładąc stopę na jego kroczu. Oczy Olka, do tego czasu szkliste i bez wyrazu, delikatnie zaiskrzyły, chociaż trwało to tylko moment, bo już po chwili, znów stały się nieobecne, gdy pani położyła jego głowę na swojej piersi. Nigdy wcześniej nie widziałam mojego chłopaka tak bezradnego, tak uległego… Gdy inne dziewczyny próbowały go podrywać, od razu je spławiał, nieraz potrafił nawet skrzyczeć, a teraz dawał się dotykać pani Justynie w miejsca intymne, przytulać, słuchał jej zmysłowych szeptów z uwagą i pokorą. Widok mojego zbuntowanego chłopaka pod kompletną kontrolą innej kobiety tak bardzo mnie podniecał…

    Podniecał!? Co ja w ogóle myślę? Ale… Jak inaczej wyjaśnić serduszko, które zaczęło mi szybciej bić, motylki, które pojawiły się w brzuszku i nogi, coraz słabsze z każdą chwilą. Błagając w głowie, by Olek i pani Justyna mnie nie usłyszeli, przyklęknęłam na płytkach, którymi wyłożony został korytarz. Moja dłoń, niemalże automatycznie powędrowała pod moją spódniczkę, a usta zaczęły schnąć w błyskawicznym tempie, kiedy do moich uszu dotarły kolejne słowa.

    – Przede mną nikogo nie musisz udawać – mówiła pani pedagog, pozwalając Olkowi wtulić się w jej obfity, jędrny biust. Im dłużej to trwało, zaczęłam coraz bardziej dostrzegać, jak piękną kobietą ona jest i… Jak blado ja przy niej wypadam… Pani Justyna była ledwo po trzydziestce, chociaż nawet na tyle nie wyglądała przez swoje duże, ekspresyjne oczy i gładką, lekko okrągłą buzię. Okalające ją blond fale sięgały ramion, teraz nagich, może poza cienkimi ramiączkami, na których wisiała lekka, letnia sukienka. Sylwetkę miała krągłą, ale absolutnie nie można było powiedzieć, że jest gruba. Kształtu nie nadawał jej bowiem brzuch, a obfity biust, szerokie biodra i duży, zaskakująco kształtny tyłek, jak na kogoś, kto raczej nie spędza za dużo czasu na siłowni. Dla porównania, ja byłam typową rudą nastolatką. Chudą, bladą… Olek zawsze sobie żartował, że jestem jego maleństwem i że uwielbia mnie taką, jaka jestem, ale teraz widziałam jak bardzo jestem gorsza od pani pedagog. Jak bardzo ona zasługuje na to, by być… Wielbioną? Boże… O czym ja myślę… Ale…

    Gdyby jakiś uczeń, nie, ktokolwiek przechodził akurat korytarzem, moja reputacja wzorowej uczennicy byłaby kompletnie zrujnowana. Klęczałam na płytkach, masturbując się bezmyślnie. Moje majtki nie nadawały się już kompletnie do noszenia i zostałam zmuszona do klęczenia bokiem, opierając się o ścianę, bo potrzebowałam drugiej ręki, by zajęła się moimi błagającym o uwagę sutkami. W końcu, nie zasługuję na to, co Olek w tym momencie robił pani Justynie, której ramiączka opadły, a ona sama opuściła swoją sukienkę do wysokości talii, prezentując swoje piękne, naturalne piersi, do których mój chłopak przyssał się jak głodny dzidziuś. Kiedy już myślałam, że zaraz będzie po mnie, że dojdę na tym korytarzu jak ostatnia, beznadziejna szmata, usłyszałam ponownie głos.

    – Karolcia, chodź do nas, nie wstydź się – dotarło do moich uszu, a oczy instynktownie spotkały się z jej. Czułam, że powinnam to zrobić, że to jedyna słuszna rzecz, jaką w tym momencie mogę uczynić… Próbowałam się podnieść, ale nie byłam w stanie przez moje osłabione nogi, więc, nie chcąc zawieść pani, podeszłam do niej na czworakach, ponownie klęcząc, ale tym razem już przy fotelu, w którym siedział mój ukochany. Chciałam spytać, co to wszystko znaczy, co zrobiła z Olkiem i ze mną, ale język za każdym razie grzązł mi w ustach, dopóki ona sama nie przemówiła.

    – Domyślam się, jak się czujesz i jakie myśli kłębią Ci się w główce, ale robię to po to, by mu pomóc. A przy okazji Tobie – powiedziała, głaszcząc mnie czule po policzku. Przeszedł mnie strumień rozkoszy, ciepła… Ja… Czułam, że powinnam słuchać, że muszę słuchać… – W tym momencie oboje jesteście w stanie lekkiego transu. Nie kontroluję Was jednak, jak to zwykle przedstawia się w filmach dla dorosłych, a jedynie sprawiłam, że uwolniły się Wasze ukrywane głęboko potrzeby. Te, których boicie się pokazać innym. Takie tłumione żądze potrafią zniszczyć związek, przyjaźń, czasem nawet życie. Im szybciej je przyjmiecie do wiadomości i zaakceptujecie w sercu, tym łatwiej Wam będziecie żyć razem. Nie będziesz musiała ukrywać przed Olkiem swoich potrzeb, a on przed Tobą. Ma to sens? – dodała z ciepłym uśmiechem, na co tylko pokiwałam głową. Wiem, czego chcę, a o czym nigdy nie odważyłabym się wspomnieć mojemu ukochanemu, a pani Justyna jakby czytała mi w myślach. Zwinnymi ruchami rozpięła Olkowi spodnie i uwolniła jego kutasa. Tak, nie boję się użyć tego określenia, mimo, że jestem grzeczną dziewczyną, bo jego rozmiar i grubość zasługuje na to by opisywać go wulgarnie i bezwstydnie. Trzymając go u nasady, pani Justyna podała mi prezerwatywę, którą musiała wyciągnąć Olkowi z portfela i którą posłusznie założyłam, niczym giermek przygotowujący rycerzowi rumaka do jazdy. Pani pedagog pocałowała mnie w czoło i dosiadła mojego ukochanego z zadziwiającą łatwością. To, co się działo potem było niczym film porno oglądany w wirtualnej rzeczywistości. Oboje praktycznie mnie ignorowali, wpatrzeni w siebie: pani Justyna z czułością, a Olek z bezgranicznym oddaniem i rosnącą żądzą. Byli tacy piękni… Tak idealnie dopasowani, jakby byli stworzeni dla siebie.

    Zaczęło się delikatnie. Pani Justyna kręciła zmysłowo biodrami na kutasie Olka, głaszcząc go po policzku, trzymając kontakt wzrokowy z nim niemalże przez cały czas, a on trzymał dłonie na jej okazałej pupie. Starałam się dopasować tempo, z jakim moje paluszki pieściły moją szparkę, ale podniecenie było zbyt duże, bym mogła się mu oprzeć. Już po chwili jednak dali mi ku temu dobry powód, gdy Olek wziął jedną z piersi pani pedagog w usta i zaczął ssać, drugą ręką przyciągając ją bliżej do siebie. Ja… Wiedziałam, że nigdy nie będę w stanie mu tego dać… Tego miękkiego, przyjemnego uczucia, tego zmysłowego, krągłego ciała… Wszystkie kobiety w naszej rodzinie są takie jak ja, więc… Jeśli naprawdę tego potrzebuje, może powinnam mu na to pozwolić? Nie, na pewno powinnam mu na to pozwolić. To mój ukochany chłopak, zawsze mówiłam, że zrobiłabym dla niego wszystko, a poza tym… Naprawdę pięknie razem wyglądają…

    Nie wiem ile czasu minęło. Pół godziny? Godzina? Trwało to jak wieczność… Popołudnie zmieniło się w wieczór, a oni po prostu… Robili to dalej. Z ujeżdżania przeszli do lizania, ssania, pozycji “na pieska”, aż w końcu pani Justyna wylądowała na biurku, spychając na bok wszystko, co się na nim znajdowało, unosząc nogi wysoko do góry. Ja trwałam w swojej pozycji, klęcząc, powstrzymując się cały ten czas przed orgazmem. Chciałam dojść razem z panią. Wokół mnie leżało już kilka zużytych, pełnych spermy prezerwatyw, ale wiedziałam, że to jeszcze nie koniec. Że oczekuje czegoś więcej. Wtedy dotarło do mnie, co to może być. Podeszłam na klęczkach do Olka, spojrzałam na niego, potem na panią i ściągnęłam z jego kutasa prezerwatywę, składając mały pocałunek na jego główce. Czułam się dumna, nareszcie spokojna i w pełni szczęśliwa. Tego przecież chciałam. Tego mi brakowało. A teraz to się wydarzy…

    Olek wszedł w panią Justynę jak taran. Mimo, że zaliczył już kilka orgazmów, wydawało się, jakby dostał zastrzyk nowej energii. Pieprzył ją. Tak! Pieprzył jak dzikie zwierzę, a ja… Nie! To nie to, że nie mogłam nic poradzić. Nie chciałam nic z tym robić. Moje serduszko zabiło jeszcze szybciej, ale nie z podniecenia, a z radości, że mój ukochany w końcu może się spełnić. Kątem oka złapałam spojrzenie pani pedagog. Ona też była ze mnie dumna. Z nas obojga, że w końcu zaufaliśmy sobie z Olkiem. Że naprawdę nie ma już między nami tajemnic ani kłamstw. Tylko my… I kobieta, która pomogła nam się odkryć. Olek doszedł obficie. Jeśli pani Justyna miała dni płodne, z pewnością zaszła w ciążę. Ja natomiast doszłam równo z nią, dzięki czemu mogłam poczuć chociaż fragment radości i rozkoszy, jaką dał jej mój ukochany. Gdy on doprowadzał się do porządku i ubierał, ja jeszcze na klęczkach ssałam, lizałam i całowałam szparkę mojej Pani, a ona głaskała mnie i szeptała, jak dobrze mi poszło, obdarowując mnie ciepłem swoich ud. Byłam wyczerpana, ale szczęśliwa. Naprawdę szczęśliwa.

    Ten sen zawsze wydaje się tak prawdziwy. Gdy byliśmy w trzeciej klasie,  została zatrudniona nowa pani pedagog, która pracowała tam już do końca naszej nauki, a panią Justynę mijaliśmy czasem na ulicy z wózkiem. Podczas rozmów z nią, nigdy jakoś nie pytała o naszą relację, a bardziej była zainteresowana tym, jak się czujemy i czy za nią tęsknimy. Należała do tych pedagogów, którzy zawsze starali się jak tylko mogli, by pomóc uczniom, więc oczywiście, że chcieliśmy by wróciła jak najszybciej. Okazało się jednak, że jakiś czas temu otworzyła własny gabinet psychologiczny (pracując w szkole, kończyła zaocznie psychologię), ale… Cieszyliśmy się jej szczęściem. Naprawdę. Po kilkunastu rozmowach, jakie przeszli, Olek faktycznie złagodniał i odciął się od toksycznych znajomych, a zaczął spędzać więcej czasu ze mną. Podczas jednego z wakacyjnych wyjazdów spotkaliśmy Małgosię, z którą się zaprzyjaźniliśmy i okazało się, że pochodzi z tego samego miasta, tylko z chodziliśmy do innej szkoły. Nasza trójka była przez ostatnie kilka lat praktycznie nierozłączna, a w pewnym momencie zaprosiliśmy ją, by z nami zamieszkała, skoro i tak większość czasu spędzamy ze sobą i studiujemy na tej samej uczelni. Zaprosiliśmy ją również do naszego związku, widząc jak niezdarnie wychodzi jej ukrywanie tego, że jest zainteresowana Olkiem. Nie jestem zazdrosna. Wiem, że nigdy nie zrobiliby nic bez mojej wiedzy i sama już mówiła, że nie może się doczekać, by być moją druhną, a potem potowarzyszyć nam w noc poślubną. A jeśli uszczęśliwię w ten sposób mojego przyszłego męża i najlepszą przyjaciółkę, chyba warto, prawda?

    Wiem, że być może brzmi to jak lekka paranoja, ale czy myślicie, że to nie był tylko sen? Za dużo rzeczy pasuje, za dużo rzeczy by się wyjaśniło, gdyby to była prawda. Sytuacja pani Justyny, przemiana Olka, nasza relacja z Małgosią, moje skłonności… Może za dużo o tym myślę, ale chciałam się z Wami, dziewczyny, tym podzielić. Może ktoś miał podobnie?

    Tu wpis się kończy. Zero odpowiedzi, jedynie kilkanaście wyświetleń, wątek usunięty kilka dni później przez autorkę. Prawdopodobnie ona sama już zapomniała, że go zamieściła, ale sprawa ta była dla mnie zbyt intrygująca, by się nią nie podzielić. I nie jest to jedyna taka historia na dysku mojego komputera.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jane Doe
  • Julka, Karol i Jacek 3

    Stałem oszołomiony i patrzałem w uśmiechniętą twarz. Jedyne, co chciałem teraz zrobić, to wypierdolić pięścią w ten głupi ryj. Moją wściekłość wylała się na całe moje ciało. Moją skórę przebiegły dreszcze. Karol stal daleko, za daleko. Na sekundę przerzuciłem wzrok na Julkę, była przerażona. Chciało mi się płakać, wszystko teraz stracę, wszystko na czym mi zależy. I najgorzej, że osoby które kocham, widziały mnie w takim stanie, że wszystkiego się dowiedzą, w taki sposób.

    – Możesz odpowiedzieć, po cholerę tu przylazłaś i jak mnie tu znalazłaś? – zapytałem.

    – To tak się wita kochaną siostrę? Może byś mnie przedstawił? – spytała. – Nie zaproponujesz mi kawy, herbaty?

    – Jedyne co mogę ci zaproponować, to kop w dupę. Wypierdalaj!

    – Oj Jacuś, gdzie twoje maniery. Aga jestem – powiedziała i wyciągnęła dłoń w stronę Julii, ta po chwili ją pochwyciła i uścisnęła.

    – Przedstawiłaś się, a teraz wypie… – powiedziałem, ale nie skończyłem, bo stojący za mną Karol położył mi rękę na moim boku, a później przytulił się swoją klatka do moich pleców.

    Poczulem jego ciepło i na chwilę straciłem swoją złość. Nie uszło to uwadze mojej siostry, która zmierzyła nas pogardliwym wzrokiem. Karol przesunął swoją rękę z mojego boku na brzuch, a później wsunął ją do moich bokserek. Drgnąłem z podniecenia. Karol pochwycił ustami dolną część mojego ucha i delikatnie ją ugryzł, a potem ssał. Zamknąłem oczy i czułem, jak mój penis się usztywnia. Niedobrze, nie powinniśmy tego robić, nie przy tej suce. Odchyliłem rękę i położyłem dłoń na potylicy mojego chłopaka. Przestałem panować nad swoimi emocjami i czułem jak mój sztywny kutas wypełnia bokserki. Karol poruszał jeszcze dłonią mojego kutasa. Cicho stęknąłem. Czułem, że jest już całkiem twardy. Chłopak wyjął rękę z moich majtek i wsunął sobie do ust. Karol ewidentnie nabijał się z mojej siostry i choć nie wiedział, z kim ma do czynienia. Otworzyłem oczy i ujrzałem wściekłe spojrzenie Agnieszki. Uśmiechnąłem się do niej i puściłem oko.

    – Jeszcze tu jesteś? – spytałem głupio. – Aaaaa… chciałaś kawy. To tam jest ekspres, nie krępuj się i przy okazji nam też możesz wstawić – rzuciłem I przekręciłem szyję by pocałować Karola, a Julka cicho parsknęła. – A teraz wybacz, mamy coś do zrobienia – powiedziałem i pocałowałem w usta mojego kochanka. W tym czasie Julka minęła moją siostrę, kucnęła przede mną i zsunęła moje bokserki, z których wyskoczył sztywny kutas. Dziewczyna sprawnym ruchem ręki zsunęła skórę z żołędzia, chwilę się nią pobawiła i włożyła do ust. Mimo, że miałem zajęte usta, cicho jęknąłem. Karol jedną rękę trzymał na moim brzuchu, druga na klacie. Ciepło jego pleców mnie rozpalało. Julka tak świetnie obciągała, że miałem nadzieję, że strzelę w obecności Agi. Julka jednak wstała, zdjęła swoje majtki, usiadła na stole, bokiem do mojej siostry i pokiwała na mnie. Natychmiast odkleiłem się od Karola i szybkim ruchem wszedłem w Julkową cipkę. Mój chłopak dopadł mojego tyłka, przysunął swojego fiuta do mojej dziurki i pchnął. Jego twardy kutas bez problemu wsunął się do mojego odbytu. Całowałem Julkę z języczkiem, pieściłem nasze wargi i delikatnie się w niej poruszałem. Zapach Julki, jej smak, ciepło Karola, oraz jego gorący oddech na moim karku sprawił, że natychmiast doszedłem. Julka odsunęła się i znowu kucnęła przede mną. Swoimi ustami zbierała resztki mojej spermy. Czułem, jak Karol przyspieszył, jak jest bliski strzału, jak bardzo jest napalony. Chciałem szybko się odwrócić i pozwolić, by skończył mi w ustach. Z naszych erotycznych uniesień wyrwał nas przeraźliwy krzyk Agi. Fakt… ta kretynka wciąż tam stała. Trzeba było ją zaprosić…

    – Ty draniu! Ty gnido! Ty pedale! – krzyknęła Aga. – Jak śmiesz! Rżniesz się tu, zabawiasz się, urządzasz orgię, a twoja matka i ojciec oczy sobie wypłakują, martwią się o ciebie, nie wiedzą gdzie ty… – powiedziała, a ja spojrzałem na nią zaskoczonym wzrokiem.

    – Co ty pierdolisz? – zapytałem stłumionym od orgazmu głosem, bo jeszcze chwilę Karol się we mnie poruszał – jaka matka, jaki ojciec, jakie wypłakują? Wyrzuciliście mnie z domu. I jeszcze po tym wszystkim…

    – Po czym wszystkim?! Zniszczyłeś rodzicom życie, wszyscy gadali tylko o tym, że ich syn…. – nakręciła się Aga, a ja poczułem że zapadam się pod ziemię. Moje oczy zapełniły się łzami. Agnieszka to wykorzystała. Zawsze potrafiła mnie ranić, jak mało kto. – …że ich syn to pedał. Że nie potrafili wychować syna na normalnego….

    – Zamknij się… proszę… – mówiłem płacząc. – Zamknij się wreszcie i daj mi spokój. Wyjdź stąd… – moje łzy płynęły już na całego… Radio, które ciągle grało jakieś utwory, teraz puściło najgorszy z możliwych. Najbardziej nieodpowiedni na tę chwilę. Był to “Shape of my heart”, ile razy płakałem przy tym utworze, ile razy myślałem, żeby się…

    – Nie uważasz, że powinieneś ich przeprosić i… – mówiła wciąż wściekłym głosem.

    – Agnieszka. – Przeprosić?! – wybuchłem. – To TWÓJ ojciec poszedł do mojego chłopaka i nagadał jego rodzicom o nas, darł się na klatce, wszyscy słyszeli. Paweł nie miał życia i on… – wciąż płakałem, ale chciałem wreszcie to z siebie wyrzucić. – i on się pociął.

    – Przestań histeryzować – powiedziała lekceważącym tonem. – przecież przeżył…

    – Ale jego życie legło w gruzach. Rodzina go skreśliła, on nie chciał mieć ze mną nic wspólnego, bo się bał, ja też się bałem, ja też chciałem skończyć , też próbowałem… a teraz ty…

    – Odwróciłem się do Karola, wpadłem w jego objęcia i rozpłakałem się na całego. Julka przytuliła się do moich pleców.

    – Weź już idź, co? Dosyć namieszałaś – powiedziała do mojej siostry. – Zostaw nas w spokoju.

    – Nie z tobą rozmawiam, to są sprawy między mną i moim… – nabrała powietrza, jakby to słowo było trudne do wymówienia – bratem i tylko…

    – Ale my żyjemy razem i wszystko dzielimy razem. Jedzenie, opłaty, siebie – powiedziała. Agnieszka była wściekła, czułem jej złość przez skórę, wciąż byłem wtulony w Karola i wciąż płakałem. Tak bardzo go kocham i tak bardzo się boję, że go stracę. Agnieszka chwilkę milczała.

    – Zmarła ciotka Justyna, w przyszłą sobotę pogrzeb, masz się odpisać od spadku, przyjedź I zostań na stypie, byłoby miło cioci, rodzice chcieliby zobaczyć co… – odwróciłem się powoli. Spojrzałem mokrymi od łez oczami na moją siostrę. Teraz nie czułem do niej pogardy, złości ani wściekłości, tylko było mi jej zwyczajnie żal.

    – I przyjechałaś taki kawał, by mi powiedzieć, że mam się odpisać od spadku – zapytałem spokojnym głosem. – Czyj był to pomysł? Twój?

    – I tak odciąłeś się od rodziny! – wrzasnęła Aga.

    – Czyli chodzi o jej mieszkanie… – powiedziałem spokojnie. – Przekaż ojcu, że przyjadę z moim chłopakiem i moja dziewczyną, i że nie odpiszę się od spadku – nabrałem powietrza. Moim głos nadal drżał – a teraz wyjdź. – starałem się zachować spokój. Aga próbowała coś mówić, ale Julka, nie zwracając uwagi, że jest naga, podeszła do niej i grzecznie ją wyprosiła.

    – Jesteście popierdoleni! – krzyczała Aga. – kompletnie nienormalni! Zobaczysz, jeszcze pożałujesz…

    – Aga, a może chcesz się dołączyć, co? – spytała Julka. – Może jak Karol się ostro przeleci to zejdzie z ciebie ta złość? Co myślisz Karolku? – Karol uśmiechnął się obnażając górną klawiaturę zębów, pomachał przy tym swoim kutasem.

    Aga nic nie powiedziała, tylko odwróciła się na pięcie i trzasnęła drzwiami. Wpadłem w ramiona Julii i wybuchłem szlochem. Przepraszałem i błagałem ich o wybaczenie. Wtuliłem się w jej nagie ciało, w jej miękkie cycki. Bałem się, że to wszystko się skończy. Po stracie Pawła, próbowałem z sobą skończyć. Teraz nie chciałem z tego rezygnować, za bardzo ich kochałem. Mocno przytuliłem Julkę, ona mnie przytulała, całowała i uspokajała. Karol podszedł od tyłu i wtulił się we mnie. Ten zapach, to ciepło, ta sytuacja sprawiły, że zacząłem osuwać się na ziemię. Gdy się ocknąłem, leżałem sam w łóżku. Moje czarne sny się spełniły. Więc jestem sam… jestem sam…. zostawili mnie…

    – Obudził się – usłyszałem znajomy, cichy głos. – Hej, jak się czujesz? – otworzyłem oczy i ujrzałem leżącą przede mną Julkę. Uśmiechała się i bawiła kosmykiem mojej grzywki.

    – Trzeba było wszystko powiedzieć, uniknąłbyś tej sytuacji – powiedział Karol całując moja potylicę.

    – Bałem się, że mnie zostawicie i… – zacząłem, ale Julia położyła palec na moich ustach. Jego smak sprawił, że mój kutas zaczął wstawać. Julka cicho się zaśmiała. – Jacusiowi wraca humor. Karol przysunął się do mnie, poczułem na pośladkach jego fiuta. Chłopak wsunął dłoń pod kołdrę i dotknął mojego penisa, który był już w pełnym wzwodzie. Penis mojego kochanka zaczął napierać na moje pośladki. Karol całował moja potylicę, ssał koniuszek mojego ucha, ciągle trzymając dłoń na moim twardym członku. Chłopak cofnął swoją dłoń z mojego penisa i przeniósł na mój pośladek, po czym go rozchylił. Delikatnie wsunął się we mnie i miarowym, wolnym tempem mnie posuwał, a dziewczyna, uśmiechając się, gładziła mój policzek. – Kochamy cię i będziemy na zawsze razem – powiedziała i pocałowała mnie w nos. Zaśmiała się cicho, bo widziała, że jest mi już dobrze od Karolowych pieszczot, po czym odwróciła się do mnie tyłem i swoją mokrą cipką nadziała się na mojego sztywnego kutasa. Natychmiast poruszyłem biodrami wchodząc w Julkę, a gdy z niej wychodziłem, wsuwałem się na Karola. Przyspieszyłem moje ruchy, nasze wspólne stękania sprawiły, że straciłem cały strach. Mój chłopak mocniej na mnie napierał i całował mój kark.

    – Kochanie, gdzie ja znajdę takiego drugiego. Nigdy cię nie opuszczę – wyszeptał mi do ucha Karol, a ja czułem, że zaczynają mnie piec oczy. Chłopak poruszył jeszcze kilka razy biodrami i mocno złapał mnie za ramię, a ja poczułem, jak wypełnia mnie jego gorąca sperma. Karol wysunął się ze mnie, a jego wytrysk zaczął spokojnym tempem opuszczać mój odbyt. Taka szkoda, pomyślałem, tyle dobra się zmarnowało. Chłopak, jakby odczytał moje myśli, bo pochwycił palcami część swojego kisielu i podał mi do ust. Nie był zły, choć wolę bezpośrednio z jego fiuta. Karol ponownie włożył palec do mojego tyłka, po czym wyjął i go oblizał. Wciąż wolnym ruchem posuwałem Julkę, która coraz głośniej zaczęła jęczeć.

    – Bawcie się sami, ja zrobię coś do jedzenia – powiedział mój kochanek.

    Julka dalej odwrócona tyłem, podniosła jedną nogę, ułatwiając mi większy zakres ruchów. Wyszedłem jednak z jej cipki, odwróciłem na plecy. Chwyciłem jej ręce i skrzyżowałem nadgarstki nad jej głową. Julka leżała na plecach nieruchomo. Delikatnie trzymałem jej ręce lewą dłonią, u prawa głaskałem jej biust i policzki. Położyłem się na mojej przyjaciółce i patrzyłem w jej piękne oczy. Spokojnym ruchem wszedłem w jej mokrą pochwę. Jej twarz przeszedł delikatny grymas.

    – Podoba się? – zapytałem trzymając usta przy jej rozpalonych wargach. Julka pokiwała głową, więc dalej, spokojnym ruchem, ją posuwałem. Julka mocno rozstawiła swoje gładkie uda. Ja podsunąłem kolana wyżej, by ułatwić sobie ruchanie tej niebiańskiej laski. Moje uda dotykały jej. Czułem, że chyba odlecę. Jej gorący oddech dodawał mi energii. Nie sądziłem, że mój twardy fiut, może być jeszcze bardziej twardszy. Dziewczyna miała wciąż skrzyżowane ręce, choć ich już nie trzymałem. Lewą dłonią głaskałem jej uda. Moje czoło prawie dotykało czoła dziewczyny. Czułem jej przyspieszony oddech na swojej twarzy. Mój fiut był twardy jak skała. Julia uniosła nogi i oplotła nimi moje biodra. Oparłem się na łokciach, szeroko rozstawionych bo bokach dziewczyny, a ona położyła mi swoje dłonie na moim karku. Patrzyłem prosto w jej oczy, moje serce waliło tak, jakby chciałoby zaraz wyskoczyć. Poczułem jak kręci mi się w głowie, jakbym był naćpany, miałem wrażenie, że zatapiam się w tej dziewczynie. Patrzyłem na nią maślanym wzrokiem…

    – Ja ciebie też – powiedziała i uśmiechnęła się delikatnie. Poczułem łaskotanie w brzuchu i miły dotyk na mojej dziurce. To Karol wrócił i zaczął delikatnie lizać moje trzecie oko. Objął dłońmi moje pośladki i wgryzł się w jeden z nich. Cicho stęknąłem i czułem, że zbliża się się ta chwila. Karol wsadził dwa palce jednej ręki do mojego tyłka i dalej gryzł mój pośladek. Posuwał mnie palcami i drażnił mój punkt G. Poruszałem się wolniej, by spowolnić wytrysk, żeby dłużej trwało to zajebiste uczucie, ale nic by to i tak nie dało, bo Karol drażnił moją prostatę. Pocałowałem mocno Julię i poczułem jak moje biodra wybuchają, wyrzucając ogromne ilości ładunku. Wciąż ruszałem biodrami, cicho stęknąłem, nasze wargi wciąż były złączone. Nasze ciała przebiegały silne eksplozje orgazmu. Na chwilkę odkleiłem się od gorących ust Julii, by jeszcze raz ich dopaść i jeszcze raz wystrzelić. Tym razem Karol nie drażnił mnie palcem, ale lizał mnie od tyłu. Czułem, że trzeci raz nie dam rady, ale mimo wszystko poruszałem się w Julce. Po kilku ruchach jednak przestałem, dziewczyna opuściła nogi i powoli z niej wyszedłem. Opadłem obok Julki, a Karol zaraz dopadł jej cipki i zaczął zlizywać uciekającą spermę. Spotkaliśmy nasze dłonie i skierowaliśmy twarze ku sobie. Dziewczyna coraz głośniej stękała, bo Karol przyłożył się do minety. Kilka silnych skurczy szarpnęło ciałem Julii, po czym wygięła się w łuk. Przeciągły krzyk dziewczyny i mocny uścisk sprawiły, że mój opadający penis delikatnie drgnął. Mój kochanek jeszcze chwilkę lizał dziewczynę, po czym odkleił się na chwilkę od jej łona.

    – O… on też chce? – zapytał niby zaciekawionym głosem chłopak. – To skoro nalegasz… – powiedział i pochwycił ustami, kurczącego się już, penisa. Kilka sekund potrzebował, by znowu mnie usztywnić. Wiedziałem, że trzeci raz już nie wystrzelę, ale nie protestowałem. Karol robił loda po mistrzowsku. Nadal patrzyłem na Julkę, która szeroko się uśmiechała. Co chwilkę przymykałem oczy, jęcząc z rozkoszy. Spojrzałem na dziewczynę, na jej piękne oczy, usta, na jej twarz. Była pierwszą kobietą, którą pożądałem.

    – Dziękuję, że jesteś – powiedziała cicho. – I ty też Karol, słyszysz? – zawołała nieco ubarwionym tonem.

    – Jesteście sensem mojego życia – powiedziałem i przytrzymałem głowę Karola przy moim kroczu. Jednak udało się temu facetowi. Kolejna, tego dnia, porcja spermy wystrzeliła, tym razem zalewając usta mojego kochanka. Chłopak po chwili wstał i położył się na dziewczynie. Jednym palcem prawej ręki odwrócił jej głowę w swoją stronę i pocałował z języczkiem, wlewając do jej ust moją wydzielinę. Poczułem się trochę zazdrosny, moi przyjaciele spojrzeli na siebie, a potem na mnie i wybuchli śmiechem. Ja też się zaśmiałem, bo musiałem wyglądać wyjątkowo głupio. Karol podniósł się z dziewczyny, pomógł mi wstać.

    – Dobra moje gołąbeczki, pora iść coś zjeść i trzeba się ogarnąć. Julka wyjeżdża dziś wieczorem na kilkudniowe szkolenie, a my mamy ranki w pracy. Czas wrócić do rzeczywistości – spojrzał na nas i porozumiewawczo do mnie mrugnął.

    – Sam sobie wracaj, nie Jacuś? – zawołała Julka, a ja parsknąłem. – Ale Karol ma rację. Musimy wstać, coś zjeść, ja muszę się spakować, a jak wrócę, to zaraz jedziemy na pogrzeb twojej ciotki.

    – Pojedziecie ze mną? – spytałem zaskoczony.

    – Nie odpuszczę sobie widoku twojej rodziny, poza tym – powiedział Karol i nabrał poważniejszego tonu – poza tym, dostałeś w spadku mieszkanie, więc mi jako twojemu kochankowi, należy się jedną trzecią.

    – Dziękuję, jesteście kochani… – zacząłem, ale nim zdołałem dodać coś więcej, moi przyjaciele przytulili mnie między sobą. – A więc kolejny przystanek: mieszkanie cioci Justynki…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jacek
  • Korepetycje z angielskiego

    Wieczór. Siedzę sobie na łóżku w pokoju przeglądając telefon. Nagle słyszę pukanie do drzwi które się otwierają.

    – Maks musimy pogadać – mówi mama wchodząc do pokoju.

    – No co jest? – mówię wstając z łóżka.

    – Sprawdzałam twój e-dziennik , dostałeś kolejną jedynkę z angielskiego. Masz mi coś do powiedzenia? – mówi stanowczo.

    – Eee… No wiesz. Mamy teraz ciężki materiał a poza tym nauczyciel się uwziął na mnie. – próbuje się jakoś wybronić Choć wiem że to nic nie da.

    – Ah tak uwzięli się. Po prostu ci się nie chcę co? A jaka była umowa. Że będziesz się dobrze uczył kupimy ci nową konsole. A tu z angielskiego ci ledwo 2 wychodzi.

    – No wiem ale ciężko mi wchodzi ten angielski. Na lekcjach nie mogę się skupić a w domu zadania są piekielne trudne…

    To akurat prawda , w podstawówce byłem jednym z najlepszych z angielskiego ale w szkole średniej… Masakra, przez zdalne lekcję opuściłem się w nauce i co za tym idzie w angielskim.

    – No to nie wiem może zapiszesz się na jakieś dodatkowe zajęcia? Lub korepetycje?

    – Mamo i tak mam zawalony cały tydzień zajęciami a ty chcesz mnie zapisać na jeszcze więcej. A korepetycje po pierwsze są drogie a po drugie musiałbym dojeżdżać nie wiadomo gdzie.

    – Hmmm masz rację. Ale moja znajoma z pracy ma córkę która studiuje. Jest dobra z angielskiego. Mogłabym ci spróbować załatwić jakieś korepetycje u niej po znajomości. Co ty na to?

    Nie byłem za tym żeby pokazywać innym mój wyśmienity poziom angielskiego .No ale angielski fajnie było by umieć.

    – No dobra , możemy spróbować.

    – W takim razie porozmawiam z nią jutro . A teraz zamiast komórka to do nauki.

    – Ta ta oczywiście…

    Mama wyszła z pokoju . Opadłem na łóżko myśląc o tych korepetycjach. Mama nadzieję że ta jej córka nie będzie jakaś sztywna i będzie do pogadania . A poza tym nauczę się tego angielskiego.

    Dzień później

    – Mam dobre wieści – woła mama z salonu.

    Zaciekawiony podchodzę do niej co to za wieści.

    – Udało mi się ogarnąć tobie korki z angielskiego.

    Szczerze nie wiem czy mam się cieszyć czy nie.

    -To fajnie

    – Podam ci adres i jutro po lekcjach przejedziesz się do niej uzgodnić wszystko dobra?

    – Jasne. Dzięki mamo .

    – Tylko postaraj się. – ostrzega mnie mama

    – Dobra dobra – mówię zamykając drzwi do pokoju.

     dzień później

     Podchodzę pod wskazany adres. Dom jak dom. Dziwnie dzwonkiem . Otwiera miła sympatyczna pani.

    – Dzień dobry . Ja na korepetycje. – mówię

    – Och dzień dobry, tak tak wiem choć do środka – odpowiada otwierając szerzej drzwi.

    Wchodzę do środka i czekam na korytarzu.

    – Wiktoria! Maks przyszedł .

    Słyszę jakieś kroki i widzę jak z schodów schodzi młoda blond dziewczyna w zielonym sweterku i jeansach . Mój wzrok od razu z jej twarzy spadł na jej biust . Ten zielony kolor bardzo dobrze eksponował jej kobiecości które lekko się ruszały schodząc w dół.

    – Cześć. To ja będę cię uczyła – mówi podając rękę uśmiechając się.

    Chwile mnie zamurowało ale musiałem odpowiedzieć.

    – Hej… Mi również – odpowiadam.

    – To może przejdziemy do salonu? To zobaczymy na czym stoisz i ogólnie omówimy.

    – No to prowadź.

    Idę za nią przez korytarz i wchodzimy do salonu. Na środku leżała na podłodze poduszka od kanapy którą podniosła wypinając się swoim tyłkiem do mnie . Mój wzrok automatycznie się na jej dupę przeniósł. Jezu. Na szczęście zatrzymałem się tuż za nią i opanowałem chęć złapania go. Nie było by ciekawie jakbym w nią teraz wpadł. Rzuciła poduszkę na kanapę i usiadła na niej, ja też na drugim końcu.
    Ręką ogarnęła sobie włosy z twarzy i zaczęliśmy ustalać na jakim poziomie jestem, na czym trzeba się skupić a co poprawić. Próbowałem się skupić na rozmowie ale zacząłem się bardziej jej przyglądać. Śliczna buzia z brązowymi oczami . Biust nie za duży ale też nie za mały , wręcz idealny. Po mocnym przyjrzeniu się jej,zaczęliśmy omawiać możliwy termin spotkać.

    – Hmmm nie ma tragedii. Patrząc na twój i mój plan . Mogliśmy się spotykać w środy i ewentualnie w piątki . – mówi – pasuje ci?

    – Może być .  

    – Świetnie. Słuchaj , jak masz czas możemy jeszcze dziś coś zacząć.

    – Byłoby super.

    Poszła na górę i po 5 minutach wróciła z laptopem i teczką z jakimiś papierami . Przez 1h tłumaczyła mi głównie gramatykę i wymowę . Robiłem swoje notatki i zadania z jej pomocą. Dobrze tłumaczyła , i nie krytykowała moich głupich błędów . Dobrze to też wygadała… często poprawiała blond włosy z swojej ładnej twarzyczki co dodawało jej uroku.
    Robiło się już późno więc musieliśmy zakończyć na dziś .Wróciłem wieczorem do domu. Akurat mama przechodziła przez korytarz więc mnie zobaczyła.

    – Cześć. No opowiadaj jak było? – mówi opierając się o drzwi.

    – Dobrze nawet bardzo. Będę chodził do niej w środy po lekcjach i może w piątki a dziś nawet już coś zaczęliśmy. – odpowiadam.

    – to świetnie , choć kolacja czeka – mówi idąc do kuchni.

    Szybko zjadam kolację i idę do pokoju tłumacząc się że muszę się pouczyć. Tak naprawdę cały czas w głowie miałem tą dziewczynę.Czemu teraz się dowiedziałem że taka laska mieszka nie daleko. Późnym już wieczorem leżałem w łóżku. Wziąłem telefon i zacząłem przeglądać jej media społecznościowe. Znalazłem parę zdjęć jej ślicznej Buźki. No no fajna że niej dupa. Wziąłem swoją rękę i zacząłem walić konia . Przeglądałem jej zdjęcia i wyobrażałem sobie że to ona mi masuje. Odłożyłem telefon , odchyliłem głowę do tyłu i przyspieszyłem tempo. Czułem że zaraz wystrzale i tak wręcz było. Po wszystkim patrzę na swój brzuch który jest w spermie a mój penis dalej stał i pulsował. Chyba mu się podoba moja korepetytorka . Jeszcze chwilę sobie pomasowałem, wytarłem chusteczka i zasnąłem.

    Miesiąc później

    Korepetycje z angielskiego sprawiały się świetnie. Poprawiłem parę ocen przez co moja mama była zadowolona. A ja i mój kutas również z powodu seksownej korepetytorce. Chodziłem na każde spotkanie bardzo pilnie się ucząc i w dodatku patrząc się na nią i wyobrażając sobie ja w różnych sytuacjach, co kończyło się waleniem konia u mnie w domu. Często też spoglądałem na jej dekolt kiedy akurat miała bluzkę idealną do oglądania. Czasami nawet przyłapała mnie na tym że nie skupiam się na nauce . Miałem nadzieję że nie zauważa nic że się jej przyglądam . Dziś był termin kolejnych zajęć . Nie miałem ostatniej lekcji więc wypuścili nas godzinę wcześniej . Postanowiłam od razu zamiast do domu pójść do Wiktorii .Nigdy nie sądziłem że będę tak z chęcią iść na jakiejkolwiek zajęcia a co dopiero na dodatkowe. Podchodzę pod dom i widzę że garaż jest otwarty i nie ma samochodu. Czyżby nikogo nie było? Nie dostałem żadnej wiadomości że dziś jest odwołane ale nie powiem byłem trochę zaskoczony. Podchodzę do drzwi i dzwonię i czekam . Przez chwilę myślałem że serio nikogo nie ma , i zapomnieli mi dać znać ale widzę w oknie jak zaświeca się światło i drzwi się otwierają.

    – To ty? Co tu robisz tak wcześnie? – pyta Wiktoria otwierając drzwi poprawiając rękami bluzę .

    Była ubrana w czerwoną bluzę i czarne leginsy. Niby prosto ale jak seksownie…

    – Tak to ja. Przyszedłem wcześniej bo nie miałem ostatniej lekcji. Przepraszam mogłem dać znać… – poczułem się trochę głupio , faktycznie mogłem najpierw dać znać.

    – No mogłeś… Ale nic się nie stało, wchodz.- mówi wpuszczając mnie do środka.

    Zdjąłem bluzę i buty poszedłem za nią do salonu. Na kanapie był rozłożony nie wielki koc i odpalony telewizor. Wiktoria szybko wyłączyła telewizor i złożyła koc w kostkę i odłożyła. Trochę dziwne no ale ok. Siadamy przy stole . Rozkładam swoje rzeczy a ona odpala laptopa.

    – Od razu mówię ,w piątek i za tydzień w środę się nie spotkamy ponieważ będę zajęta. – mówi.

    Szkoda. W takim razie dziś muszę napatrzeć się na nią na zapas.

    – Ale podobno masz sprawdzian za tydzień więc dam ci notatki i materiały to sobie sam po uczysz ok?

    – No dobra…

    – Chcesz może herbaty?

    – Jeśli nie będzie problemu to tak

    – To ja idę do kuchni a ty – podaje mi włączonego laptopa – jest tu folder z materiałami, weź pendrive’a i zgraj sobie . Będziesz mieć na ten sprawdzian to sobie powtórzysz. Wyciągnij notatki a ja zaraz przyjdę.

    – Spoko.

    Poszła. Szybko odwróciłem się do tyłu by zobaczyć jej smaczny tyłeczek zanim zniknie z pola widzenia. Ehhh… Podpinam pendrive’a i zaczynam przesyłać potrzebne mi rzeczy. Po minucie wszystko mam. Zamykam folder i grzecznie sobie czekam. Czekając i patrząc się na ciemny pulpit z ułożonymi folderami zobaczyłem jeden z dziwną nazwą. Nie będę ukrywał Zaciekawiło mnie. Obejrzałem się czy przypadkiem Wiktoria nie idzie . Brak ruchu czas to zbadać. Wiem że nie powinienem… no ale. Klikam. Pojawiło mi się kilka folderów. Klikałem w pierwszy lepszy i aż mnie zamurowało… Porno. Było tam pełno rzeczy głównie filmiki i zdjęcia . Otworzyłem szeroko oczy i zacząłem przeglądać. Przeglądając widziałem urywki z pornoli , nudesy i gify. Ciekawe co jest w innych folderach. Klikam następny , to samo. No no . Wpadłem na pomysł żeby skopiować wszystko na pendrive i obejrzeć w domu. To był plan. Szybko podpinam pendrive i próbuje wszystko zgrać jednocześnie walczę żeby nie pomóc mojemu penisowi wstać choć dawał znaki że to mu się podoba. Czas oczekiwania 16 minut… Ile tego tam musi być. Postanowiłem wybrać jeden folder żeby chociaż coś mieć. W międzyczasie kiedy się pliki zgrywały, sprawdzałem inne foldery. Było tam mnóstwo porno najwidoczniej podzielone w jakiś kategoriach ale nie opisanych. Znalazły się też foldery z hentai . Musiałem przyznać. Jej arsenał jest imponujący. Właśnie… Jej arsenał. Ona ma tyle takich rzeczy w swoim laptopie. Klikam kolejny spodziewając się podobnego widoku ale to co zobaczyłem… Zamurowało mnie. Moje oczy otworzyły się jeszcze szerzej a penis bardziej stwardniał. Były tam zdjęcia… Jej zdjęcia… Nagie… Było ich całkiem sporo. Klikam Na pierwsze zdjęcie żeby się włączyło .była w lusterku w samej bieliźnie. Jej figura była obłędna Następne pokazywało jej tyłeczek w czerwonych majtach ,ale ona ma tą dupkę… Przegrałem, musiałem rozpiąć pasek i rozsunąć lekko rozporek i dać penisowi trochę ulgi… Następne zdjęcie było już przesadą… Stała całą bokiem nago w ogrodzie, gdzie jedną rączka rozszerzała swoją szparkę. Słyszę że woda w kuchni się Zagotowała. nie nie nie nie. Muszę zobaczyć więcej. Anuluje tamte przesyłanie choć było prawie gotowe . Nawet jeśli wszystko straciłem to to chcę mieć na pewno. Wszystko kopiuje i przesyłam i liczę że się uda zanim przyjdzie. Na ekranie pojawia się procent przesyłania

    – Już idę ! – woła Wiktoria z kuchni – przepraszam że tak długo .

    – nie spiesz się proszę – mówię do sobie widząc na monitorze dopiero 50%

    Słyszę już kroki jak idzie.
    100%! W sekundę odłączam pendrive’a i próbuje myszką wycelować w X w rogu żeby wszystko wyłączać . .Zamykam laptop i próbuje wyglądać jakbym sobie spokojnie czekał .

    – Przepraszam, coś długo się gotowała ta woda hah. – mówi podając mi herbatę

    – Dzięki…

    O . Mały. Włos. Ale i tak nie jest za ciekawe. Prawdopodobnie nie wyłączyłem jej zdjęcia. Tego z ogrodu.

    – No dobra no to zaczynamy . Zaczniemy może od… Powtórki z tamtego tygodnia – mówi uśmiechając się

    Teraz jak widzę ją uśmiechnięta to moja wyobraźnia próbuje zobaczyć ją uśmiechnięta nago..

    – No dobra.

    Wyciąga rękę do laptopa. No nie mam przechlapane Zaczynam się pocić i stresować.Wiktoria bierze go i… Daje na bok. Prawie zawał… Skoro laptop jest uśpiony to po 20 minutach się sam wyłączy. Mam nadzieję że nie będzie mieć zamiaru go używać.

    -Zadam ci po polsku pytanie a ty odpowiesz po angielsku dobra? – mówi

    Jej bluza musiała ukrywać jej ciało na którym jest teraz skupiona cała moja uwaga :/

    -Haloooo – powtarza.

    Kurde. Muszę się skupić..

    – Tak jasne…

     Prowadziliśmy krótką rozmowę po angielsku. Każda minuta ciągła się niemożliwe długo. Co chwilę sprawdzałem zegar czy 20min minęło i byłbym bezpieczny już. Ale musiałem skupiać się też na rozmowie. Często robiłem głupie pomyłki. Cały czas ukradkiem zerkałem na nią. Po prostu nie mogłem zapomnieć o tych zdjęciach jakie Widziałem. Tak bardzo chciałem zobaczyć jej ciało.

    – Coś rozkojarzony jesteś dziś co? Hah – mówi Wiktoria śmiejąc się.

    – No trochę… Przepraszam.

    – To może spróbujemy czegoś innego. – mówi i otwiera laptopa…

    Patrzę na zegarek. Minęło dokładnie 17 min. Jeśli nie wyłączyłem tego zdjęcia, to ono dalej tam jest… Wiktoria uruchamia laptopa. Wpisuje hasło. Znów zaczynam się pocić i próbuje w głowie wymyślić jakieś wytłumaczenie. Odblokowała laptopa. Patrzy się na niego, a potem zerka na mnie… Nie no jestem martwy… Jeśli powie to mojej mamie to będę mieć szlaban na wszystko. Ale ona… Nic. Zaczęła coś klikać na laptopie jakby nigdy nic. Czyli udało mi się! . Od razu spadło mi ciśnienie.

    – Słuchaj… W takim razie spróbujemy poćwiczyć nad czymś łatwiejszym ok?

    – Oczywiście.- Powiedziałem z szczerym uśmiechem.

    Zaczęliśmy znów rozmowy, tłumaczenia itp. . Mimo że nie powiem było bardzo blisko, dalej pozwoliłem sobie czasami zerkać na nią. Przecież nie będę ją widział półtora tygodnia.

    – Gorąco tu trochę – mówi nagle i ściąga powoli bluzę

    Pod bluzą miała szary podkoszulek bez ramiączek. W dodatku był bardzo opinający . Jej biust stał się dosłownie większy. Znów mój penis zaczął dawać w znaki. Musiałem jedną ręką znów zrobić mu trochę luzu. Jak zdjęła bluzę to rzuciła ją na drugie krzesło i rękami podciągnęła podkoszulek w dół odsłaniając więcej dekoltu. Nie przeżyje to długo… Ona to chyba specjalnie robiła. Potem jakby nigdy nic znów pyta mnie z danego materiału ale inaczej. Zadawała coraz trudniejsze pytania i za każdy mój błąd przewracała oczami . Nigdy tak nie robiła. Zawsze jak robiłem coś źle to poprawiała mnie bez nerwów. Nie powiem jej wkurzona mina razem z tym strojem pasowała do niej . Wyglądała drapieżnie i seksownie. Ale nie mogłem aż tak myśleć. W końcu wziąłem się na odwagę i spytałem.

    – Emmm . Coś się stało? Czemu tak się zachowujesz – ostrożnie dobierałem słowa.

    – Nic nic. Po prostu powinieneś już to rozumieć – mówi zimnym tonem.

    – Ale dopiero co zaczęliśmy to więc…

    – A takie pytanie – przerwała mi – wziąłeś notatki które cię prosiłam?

    – yyy tak. – ona coś wie

    – A czy w tych notatkach – odwraca laptopa w moją stronę – było to?!

    Na laptopie było jej nagie zdjęcia… Czyli nie wyłączyłem , japierdole… . Nie wiem czy jest sens udawania co to jest. Na głupią nie wygląda.

    – Yy no szukałem folderu i takie coś mi się klikło. – próbuje choć nie ma to sensu.

    – Jasne… Pokaż pendrive- mówi sięgając do niego.

    Byłem szybszy i zabrałem go pierwszy .

    – Nie możesz. Mam tam rzeczy prywatne – mówię trzymając go w ręce.

    Ona tylko prycha i wstaję od stolika i idzie do mnie. Ja z automatu też staje trzymając pendrive’a w górze żeby go nie dostała. Ona zamiast iść dalej zatrzymała się i gapiła na mnie. Trochę mnie to zdziwiło ale chyba wiem już czemu… Mój rozporek był rozsunięty a z bokserek wystawała mała góra. W większe gówno się chyba nie da wejść. Złożyła ręce w ramionach przez co jej biust poszedł trochę do góry . Od razu też zacząłem zasuwać rozporek.

    – A więc tak to wygląda…

     – Proponuję się dogadać. Ja z Tąd pójdę i już się spotkamy a to zostanie między nami , co ty na to? – liczyłem że się zgodzi choć wątpiłem w to

     – Mało to przekonywujące. – mówi prychając na końcu.

    – A więc co proponujesz?

    Kładzie palec na brodzie.

    – Rekompensatę.

    – Nie rozumiem

    Szybkim ruchem podchodzi do mnie . Myślałem że chce znów wziąć mi pendrive’a. Lecz ona wzięła mnie za ramię i popchnęła na środek salonu. Stałem jak głupi nie wiedząc o co chodzi. Znów mnie popchnęła w stronę kanapy. Zaczęła się dziwnie szeroko uśmiechać.

    – Siadaj.

    Posłusznie usiadłem a ona zaczęła wchodził mi na kolana .

    – Wiesz… Przychodząc tu wcześniej. Przerwałeś mi jedną przyjemną rzecz. A ja dalej mam na nią ochotę. – mówi kręcąc włosy na palcu.

    – Czyli…

    – Wiesz co to seks?

    – Eeee… Tak?

    – To w takim razie pouczymy się o tym a przy okazji zrobimy z ciebie mężczyznę. Ale pamiętaj . Jestem bardzooo wymagająca – mówi i ściąga podkoszulek .

     Jej góra jest skrywana teraz tylko przez biały biustonosz. Otworzyłem szeroko oczy i przyglądałem się jej ciału , wyglądało lepiej niż na zdjęciach. Wiktoria zaczęła robić szybkie ruchy swoją dupą na moim kroczu. Przez co mój penis zaczął twardnieć. Złapałem obiema rękami za jej tyłek i ściskałem. Chyba zrobiłem dobrze bo się zaśmiała . Robiła tak z 2 minuty jak w końcu przestała i zeszła ze mnie. Mój penis w majtkach stał na baczność . Uklęknęła i zdjęła mi spodnie wraz z majtkami . Od razu wzięła do ręki mojego stojącego penisa . Kciukiem zaczęła jeździsz mi po główce i mocno ściskać. Nie powiem poczułem ból aż jękłem. Nigdy się w ten sposób tak nie zabawiałem. Przestała i zaczęła normalnie walić mi konia Poczułem dziwne uczucie. Niby zwykłe walenie , ale mniejszą ręką . Ale nie narzekałem. Zdjęła mi całkowicie spodnie i przybliżyła się bliżej do niego. Odgarnęła włosy z twarzy i włożyła do ust moje jaja patrząc się na mnie. Cały czas waląc go prawą ręką.W środku ustami je otaczała i ssała. Nawet najlepszy pornol przy tym to był komedią. Z mojej perspektywy wyglądało to w cholerę zajebiście. Na moim penisie zaczęła pojawiać się białe plamy . Wiktora przestała lizać moje jaja oblizując usta. Kiedy zobaczyła co się dzieje na mojej główce , bez słowa od razu zanurzyła w niego. Najpierw tylko same usta na główce. Były mocno ściśnięte i robimy ruchy góra dół. To było zajebiste uczucie… Znajomi mieli rację że jak dziewczyna robi ci loda to to jest jedno z najlepszych uczuć… Coraz szybciej zaczęła zanurzać się coraz głębiej . Ale i tak skupiała się na ssaniu główki.Odchyliłem głowę do tyłu i zamknąłem oczy. Czy to sen? Bo jeśli tak to niech się nie kończy. Znów odchyliłem głowę ale teraz w lewo. Było tam lustro na którym było widać mnie jak siedzę na kanapie a Wiktora klęczy i mi obciąga. Wyglądało to zajebiście… Nagle zobaczyłem że zaczyna coś rękami robić z swoim stanikiem . Szybko się odwróciłem i zobaczyłem tylko stanik który rzuciła w moją stronę. Wziąłem go do rąk. Miseczki były duże. Niestety dalej klęczała między moimi nogami więc nie widziałem jej piersi . Wiktoria zaczęła dosłownie wkładać już całego mojego penisa do środka. Słyszalne tylko głos dławienia . A ja zacząłem powoli dochodzić. Zacząłem szybciej oddychać a ona jak to zobaczyła to jeszcze przyspieszyła . Nie sądziłem że może robić to jeszcze szybciej. W końcu nie wytrzymałem i zalałem ją w środku. Poczułem jak penis wystrzelił już wszystko a ona powoli wyjmuje go z ust i się prostuje. Wtedy zobaczyłem jej biust… Zwisały jej piękne dwie dosyć duże piersi. Były 100 razy lepsze niż na zdjęciach. Wiktora otworzyła usta z których zaczęła się wylewać moja sperma. Odchyliła głowę i ją połknęła… Ten widok i świadomość że jej sperma znajduje się teraz w niej sprawiła że jeszcze bardziej się napaliłem i chciałem więcej . Wzięła palce i zebrała spermę która spływała z jej brody.

    – To był twój pierwszy raz? – pyta.

    – Tak… – mówię trochę robiąc się czerwony na twarzy.

    Zaśmiała się chwilę

    – Właśnie widać bo szybko skończyłeś – zaczęła palcami , na których miała moją spermę, jeździć między piersiami w dół przez swój brzuszek i pępek schodząc pod legginsy – ale to jeszcze nie koniec. Nie puszczę cię takiego . – mówi wstając.

    Odwraca się do mnie tyłem. Widzę jej dupę. Zaczyna nią kołysać na boki jednocześnie powoli ścigając leginsy . Powoli odsłania się jej naga dupcia z czarnymi majtkami . Zatrzymuje pod pod Pośladkiem i znów kołysze. Widok był nie do opisania, mój prywatny pokaz . Przestała się kołysać i zdjęła legginsy do końca wypinając się w moją stronę. Mam nadzieję że będę mógł go dotknąć . Odwraca się i znów wchodzi mi na kolana .Od razu łapie ją na udach.Czuję jej nagą skórę Pośladków , podnieca mnie strasznie że aż znów czuję że mój kutas jest gotowy . Gdy chciałem otworzyć usta spytać się co teraz to ona wepchnęła mi w usta swój język i zaczęliśmy się całować . Jednocześnie zdjęła mi podkoszulek . Lewą ręką zacząłem masować jej lewą pierś. Była duża i twarda ale jednocześnie delikatna. Po prostu idealna … Kiedy byłem zmęczony pocałunkami Wiktoria przestała i lekko zsunęła się ale dalej była na moich kolanach. Zsunęła materiał majtek tam gdzie była pusia… Niestety nie widziałem zbyt dużo bo dalej zasłaniały majtki. Nastawiła mojego kutasa w pionie i zaczęła nakierować go na pusie. Wtedy zrozumiałem co się zaraz stanie . Zaraz przeżyje swój pierwszy raz… Włożyła moją główkę do środka. Poczułem natychmiast ciepło. Robiła powolne ruchy drażniąc główkę. Przyjemność była niesamowita. Nagle bez słowa wbiła się od razu cała do środka . Poczułem nocny ból że aż krzyknąłem, zresztą ona też. Po chwili kiedy wróciłem do normy poczułem znów mocne ruchu wokół mojego penisa. Wiktoria z całych sił skakała na moim kutasie jęcząc co jakiś czas. Każde pchnięcie było mocne , z powolnym wyjściem do góry , nie wyciągając go , i znów mocne opadanie. Czułem przyjemność ale i duży ból. Mój penis nie był przygotowany do tylu bodźców co teraz. Ale podobało mi się taka tortura… Cały czas obserwowałem jej biust który przy każdym opadnięciu podskakiwał. Po 2 minutach tortur szybkiego skakania na moim kutasie , również szybko z niego wyszła na dobre. Znów poczułem ból i znów jękłem. Mój kutas był cały mokry i pulsował czerwony . Wiki chwilę odpoczęła i znów klęknęła i znów wróciła do lizania i ssania moich jąder i walenia konia. Tym razem poczułem ponowną przyjemność. Lecz znów poczułem że znowu trysnę. Tym razem Wiki zobaczyła to. Otworzyła szeroko oczy i natychmiast przestała.

    – Nie! Nie możesz teraz trysnąć! Jak teraz dojedziesz to powiem że mnie zmieniłeś do tego i że przeglądałeś moje zdjęcia! – krzyknęła patrząc mi w oczu.

    Przestraszyłem się nie na żarty. Złapałem za chuja i starałem się nie trysnąć. Na szczęście udało mi się. Odetchnąłem z ulgą. Powoli ruszałem nim że zaczął aż stawać się coraz mniej twardy. Ale nie rozumiałem jednego. Przecież doszedłem w niej , nawet w jej ustach a teraz mi zabroniła. Po minucie ciszy w końcu zapytałem się.

    – Czemu… Czemu nie mogłem…

    Wstaję i stoi teraz bokiem. Teraz widzę jej dupę z bocznej pozycji. Teraz widać jaka jest duża .

    – Po prostu chce cię o coś prosić – mówi zdejmując majtki i puszczając je w dół – albo nie. Nie prosić. To nie jest prośba. Masz to zrobić – mówi podnosząc majtki stopą i kręcąc nimi na palcu.

    – O co chodzi… -mówię trochę strachu.

    Przybliżyła się do mojej twarzy i mówi mi do ucha.

    – Chcę żebyś zerżnął mnie na pieska… Z całej siły. Mam czuć twojego CAŁEGO kutaska w sobie.

    Byłem w szoku … Nie byłem pewny czy dobrze usłyszałem.

    – Dobra…

    Ona na to uśmiechnęła się i robiła sobie miejsce na ziemi koło kanapy. Zacząłem podnosić się z kanapy. Poczułem ból w plecach i na Tyłku . Wiktoria. Klęknęła tyłem do mnie i oparła się na ręce. Przechyliła głowę do tyłu drugą ręką rozciągała swój pośladek pokazując gdzie mam się zanurzyć. Nie czekając dłużej, ustawiłem się odpowiednio. Złapałem ją za dupę i nakierowałem mojego penisa przy jej cipce. W końcu zacząłem natarcie. Zagłębiałem się w nią powoli ale Wiedziałem że muszę przyspieszyć . Przyspieszyłem czując coraz mniejszy opór. Czułem zajebistą ekscytację bo to ja nadawałem tempa. To ja ruchałem Wiktorię. Dalej przyspieszałem. Każde pchnięcie dawała dźwięk jak obijam się o jej dupsko. Jęczała przez zamknięte usta.

    – Mocniej… – mówi ciężko oddychając

    Wale jej klapsa w pośladek. Słyszę pisk i przyspieszam tempo. Wiktoria już nie opiera się na rękach tylko już na łokciach leżąc . Trochę zwolniłem i zapytałem się .

    – Wszystko dobrze?

    – Nie przestawaj! Mocniej! – mówi że złością

    Czyli chyba naprawdę chcę mocno zostać wyruchana. Od razu zacząłem znów walić w nią z całych siły. Wale jej kolejne klapsy i ciągnę za włosy. Spodziewałem się że zostaje skrytykowany za to lecz ona tylko jęczała głośniej. Jej dupsko gdzie waliłem klapsy było całe czerwone. Strasznie mnie to nakręciło. W całym salonie było słychać jęki Wiktorii które było coraz głośniej . Czułem że znów dochodzę … Nie chciałem tego kończysz. Szybko wyjąłem i znów postarałem się nie trysnąć. Udało mi się…
    Wiktoria leżała na ziemi i odwraca się w moją stronę . Zerkam na jej twarz a potem na jej cipkę która była cała mokra .

    – Co ty … – Wiktoria chciała się zapytać dysząc lecz ja jej przerywam.

    – Połz się na kanapie, zaufaj mi… – mówię mając nadzieję że się zgodzi.

    Na szczęście bez zbędnej gadki podniosła się i położyła się na kanapie opierając o zagłówek. Chyba się domyśliła co miałem w planach bo rozłożyła grzecznie nogi . Podeszłam do niej trzymając mojego penisa. Przez myśl przeszło mi w jakim raju się znajduje. Włożyłem w nią główkę która weszła jak w masło. Złapałem ją za uda i zacząłem przyspieszać z całej siły. Znów było słychać dźwięk obijania naszych pośladków. Wiktoria zwijała się z rozkoszy jednocześnie jęcząc głośno. Poniżej przykryła swoją dłonią usta żeby nie było słychać jęk jęków. Nie spodobało mi się to , zabrałem jej rękę z ust i splotłem nasze dłonie i dałem ja na jej udach gdzie przedtem trzymałem. Zrobiłem tak samo z drugą. Teraz nie miała możliwości uciszenia się. Robiłem wolniejsze ale za to mocniejsze ruchy. Wbijałem się z całej siły i powoli wyciągałem. Jak mi się znudziło to, wróciłem do szybkiego jebania . Wiktoria dosłownie krzyczała żebym nie zwalniał i jak jej jest dobrze. W salonie było słychać Tylko ją. Jej piersi poruszały się na wszystkie strony a jej twarz była cała czerwona. Po policzku płynęły jej nawet łzy . Czułem się mocno zadowolony że doprowadziłem ją do tego stanu. Czułem też że duży ładunek zaraz wystrzeli z mojego penisa . Tym razem wiem że nie uda mi się tego zatrzymać. Nie byłem przekonany czy ukończenie tego w niej było by dobrym pomysłem. Kiedy wiedziałem że zaraz dojdę, szybko wyciągnąłem go, i przystawiłem penisa nad głową Wiktorii. Zacząłem szybko walić prosto na jej czerwoną ze zmęczenia twarz. Wpatrywała mi się w oczy kiedy zacząłem tryskać na jej teraz. Było tego Bardzo dużo . Mój penis jak skończył to dalej stał na baczność lecz czułem że powoli traci swoją siłę. Wtedy zerknąłem na twarz Wiki. Cała jej teraz była w spermie . Część ładunku poleciało na czubek blond włosów . Jej czoło lśniło, jedno oko miał nawet lekko zamknięte ponieważ tam też trysłem. Pojedyncze pasma włosów były przyklejone do jej twarzy przez moją spermę . Jej usta były otwarte , zlizywała językiem tyle ile może. Wzięła dłonią starła część spermy z twarzy i oka i włożyła do ust . Kurde… Ten widok ponownie mnie przyprawił o dużą przyjemność i satysfakcję. Położyła się na kanapie i oddychała. Jej piersi delikatnie się unosiły. Ja również opadłem na kanapę koło jej nóg. Popatrzyłem się na mojego penisa. Robił się coraz mniejszy ale nadal był cały czerwony

    – Wiesz co? Chyba jednak za tydzień w środę mogłabym znaleźć dla ciebie termin…

    Chyba wiem co to mogło oznaczać…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ziom Mowi
  • Kolezanka z pracy Cz.2 – Dlugi weekend

    Nocna zmiana ma do siebie to, że szybko mija ci tydzień pracy. Ledwo zaczniesz w poniedziałek, a po dwóch godzinach jest już wtorek. Minusem jest to, że idziesz dwukrotnie tego samego dnia do pracy.

    Ten tydzień był jednak wyjątkowy dla mnie. Codziennie otrzymywałem kolejne fotki od mojej Bogini. Każda kolejna nieco bardziej podniecająca i wyzywająca od poprzednich. W dodatku zmieniła swoje zwykłe dżinsy, czy spodenki na te króciutkie miniówki.

    Ten tydzień miał jeszcze jednego asa w rękawie. Był nim czwartek. Święto. Tak zwane Boże Ciało, co oznaczało ni mniej, ni więcej niż bardzo długi weekend.

    Idąc za moim pomysłem postanowiliśmy wydłużyć naszą planowaną imprezkę o jeszcze jeden dzień.

    Rzeczywistość jednak jak to zwykle bywa skorygowała nasze plany. Nudząc się, zdecydowaliśmy się z Beatą już w czwartek złożyć im niezapowiedzianą wizytę. Ku naszej radości ucieszyli się z tego. Wcześniej przygotowaliśmy żarcie, które spakowaliśmy skrupulatnie i zabraliśmy ze sobą. Pasożytami nie byliśmy, a musieliśmy się jakoś odwdzięczyć za wcześniejsze spotkania. Nazajutrz mieliśmy się wspólnie udać na zakupy.

    Mimo iż nasza wizyta była niespodzianką, wcale nie wydawali się zaskoczeni. Jak zwykle nienagannie ubrani, w czystym domu. Trudno ich czymkolwiek chyba zaskoczyć.

    Wieczór spędziliśmy na zwykłych pogawędkach, bez żadnych ekscesów. W planach mieliśmy jutro rano szybkie zakupy, by jak najwcześniej oddać się relaksowi

    Pojechaliśmy moim samochodem. Trzydrzwiowym bolidem, w którym z tyłu było miejsce na małą walizkę, lub na skarby takie jak moja żona, a teraz także moja Bogini.

    Dopiero, gdy wysiedliśmy z auta zwróciłem na nią większą uwagę. Biała bluzeczka na ramiączkach, która podkreślała jej duże piersi, oraz spodnie „alladynki”. Widok jej tyłka w tych luźnych, delikatnie prześwitujących spodniach sprawił, że musiałem zaspokoić swoje żądze w sklepowym kiblu. Jędrne pośladki podskakiwały w rytm jej kroków, kusząc mnie i namawiając do złego. Boże, ależ jej pragnąłem w tej chwili.

    Wspólnymi siłami szybko stworzyliśmy obiad. Spaghetti, oraz owoce morza, za którymi wszyscy przepadaliśmy.

    Wreszcie, gdy pozmywaliśmy przyszedł czas na upragniony relaks. Wraz z Beatą szybko wskoczyliśmy w swoje stroje kąpielowe i kilka chwil później zanurzyliśmy się już w wodzie. Muszę przyznać, że w nowym stroju kąpielowym moja żona również wyglądała jak Bogini. Jaskrawozielony strój ładnie kontrastował z jej czarnymi włosami.

    Wkrótce dołączył do nas Tomek. Tylko Daria jeszcze krzątała się po domu, a chwilę później wsiadła do auta i gdzieś odjechała. Miałem jednak nadzieję, że szybko wróci. Tymczasem zaś przysłuchiwałem się rozmowie mojej żony z Tomkiem, czytając jednocześnie coś w Internecie.

    Przyglądałem mu się z rozbawieniem, gdy moja żonka wyszła z wody, by zabrać swój telefon ze stolika w altance. Nawet na chwilę nie spuścił z niej oczu. Nic dziwnego, wyglądała powalająco w tym swoim skąpym stroju. Mimo iż miała malutki tyłeczek, potrafiła nim zakręcić równie spektakularnie, jak moja Bogini Daria. Dodatkowym atutem były te zielone stringi, które miała na sobie. Nie przeszkadzało mi to, że Tomek tak obczaja moją kobietę. W końcu ja robiłem dokładnie to samo, z jego żoną.

    Dwadzieścia minut później wreszcie usłyszałem dźwięk samochodu, wtaczającego się na podjazd. Jeszcze chwilkę i znowu ją zobaczę.

    Najpierw jednak ją usłyszałem. Jak zwykle była głośna i rozwrzeszczana. Od jakiegoś czasu jednak wcale już mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie. Zaczynało mi się to podobać. Zanim wyszła na taras dowiedzieliśmy się, że zamówiła pizzę na wieczór. To również mi pasowało, bo uwielbiam ten placek.

    W końcu doczekałem się i wyszła z domu. Wciąż w tych swoich nieco prześwitujących spodniach. Podała każdemu z nas piwo, które zabrała ze sobą, sama zaś zdjęła wreszcie białą koszulkę. Nie wiem czemu, ale zwykły biały stanik mocno mnie podniecił. Odłożyła swoją butelkę na trawnik i zdjęła spodnie. Różowy, jeśli chodzi o damską bieliznę od dawna był moim ulubionym kolorem, a teraz moja Bogini zaprezentowała nam się w koronkowych stringach w tym właśnie kolorze. Gdybym nie siedział w basenie powiedziałbym, że byłem cały mokry z pożądania. Teraz to ja obczajałem żonę najlepszego kumpla. Rachunki zostały wyrównane. Prawie jęknąłem, gdy podnosząc swoje piwo wypięła się w moją stronę. Jej duża dupa mogła śmiało konkurować, z pozostałymi cudami świata.

    Usiadła naprzeciw mnie. Szybko jednak zmieniła miejsce i już po chwili znalazła się z mojej prawej strony. Pomiędzy Tomkiem i mną. Po chwili wiedziałem już dlaczego. Wróciliśmy do przeglądania jej zdjęć. Najpierw tych, na których skończyliśmy wcześniej. Miniówki zostały zamienione przez stroje kąpielowe. Miała ich chyba ze dwadzieścia. W każdym z nich wyglądała rewelacyjnie. Robiłem się coraz bardziej sztywny. Dziesiątki zdjęć w bieliźnie tylko spotęgowało ten efekt. Od zwykłych majteczek, poprzez koronkowe bokserki, najróżniejsze stringi, aż do całych kompletów pończoch, pasów, podwiązek. Byłem prawie w niebie. Prawie, bo nie ja robiłem te zdjęcia i nie ja dotykałem jej codziennie.

    Kolejne zdjęcia obiecała mi pokazać kolejnym razem, albo jutro.

    Wróciła na swoje miejsce naprzeciw mnie. Rzuciła telefon na trawę obok basenu, a mi zaś podarowała swoje piękne małe stopy, w oczekiwaniu na masaż. Tym razem nikt nie musiał jej namawiać. Szybko zająłem się swoją powinnością, z zapałem masując jej cudowne stopki. Chociaż ja prawie zapomniałem o piwie, pochłonięty niebywałą przyjemnością masowania jej stóp, inni niestety domagali się kolejnej kolejki. Moja Bogini była dzisiaj gospodynią, więc to ona musiała opuścić basen. Z przyjemnością patrzyłem, jak po drodze zbierała swoje ciuchy, wcześniej rzucone gdzie popadnie.

    Następne dwie godziny zajęły nam wszystkim sprawy pracy. Tak to już niestety bywa, gdy wszyscy pracują w tej samej firmie. Kilka razy niemal popłakaliśmy się ze śmiechu. Nasz zakład to raczej cyrk, niż fabryka.

    Wreszcie około dwudziestej dotarła do nas pizza. Niemal kładąc się ze śmiechu, wraz z Tomkiem patrzyliśmy na zażenowanie dostawcy pizzy – młodziutkiego chłopaka – na widok dwóch półnagich kobiet, które w dodatku z nim flirtowały.

    Patrzył na nasze żony łapczywym wzrokiem, gdy te ruszyły w naszym kierunku z pizzą.

    Z ochotą zjadłem wszystkie brzegi, za którymi moją Bogini nie przepadała, popijając raz za razem piwo z jej butelki. Po drugiej stronie sytuacja miała się podobnie. Beata również dzieliła butelkę z Tomkiem.

    Z całej naszej czwórki tylko ja zdecydowałem się jeszcze wejść do wody. Tym razem była już nieco chłodniejsza, przyjemnie pieszcząc moje ciało. Okazało się to być zbawienne. Nieco przetrzeźwiałem, w przeciwieństwie do mojej żony, która powoli zasypiała na swoim fotelu w altance. Obok niej, w drugim foteli siedział Tomek, jedną ręką szperając w telefonie, drugą zaś gładząc jej nogę, od kolana aż do majtek. Wkrótce i on jednak zaczął przysypiać.

    Wtedy też uaktywniła się moją Bogini, która już po chwili wyciągnęła mnie z basenu. Choć byłem mokry, przytuliła się do mnie. Zaczęliśmy tańczyć. Po chwili obróciła się tyłem i docisnęła pośladki do mojego krocza. Położyłem dłonie na jej brzuchu. Od dawna marzyłem o takiej chwili, a teraz moje sny zaczęły się spełniać. Kręciła zmysłowo biodrami, ocierając się o mnie. Jej skóra była jak aksamit. Popatrzyłem w kierunku żony. Spała. Podobnie jak Tomek. Nie potrafiłem dłużej nad sobą zapanować. Przesunąłem dłonie w górę i wsunąłem pod stanik. Jęknęła cicho. Złapałem za oba sutki i zacząłem je drażnić, szczypiąc i szarpiąc. Jej jęk przybrał na sile i zrobił się głośniejszy. Chwyciłem zębami jej ucho, co zaskutkowało zwiększeniem głośności jej jęków.

    Wszystko co dobre szybko się kończy. Dostrzegłem, że moja żona powoli się budzi, więc szybko wyjąłem dłonie ze stanika Bogini. Potańczyliśmy jeszcze przez chwilę, a potem dołączyliśmy do naszych małżonków w altance. Obudziliśmy też Tomka. Obojgu im drzemka zrobiła dobrze. Było jeszcze zbyt wcześnie, by nie napić się już piwa.

    Resztę wieczoru spędziliśmy w altanie. Około drugiej w nocy udaliśmy się do łóżek.

    Sobotni poranek był ciepły, a wręcz upalny, jak kilka poprzednich dni. Jak sobota, to i sprzątanie, więc wspólnymi siłami posprzątaliśmy pozostałości po wczoraj. O dziwo nikt z nas nie miał kaca. Czuliśmy się wyśmienicie. Dobrze się składało, ponieważ dzisiaj planowaliśmy powtórzyć wczorajszy dzień. Przygotowaliśmy obiad, a także zamówiliśmy po raz kolejny pizzę na kolację. Nikomu z nas nie chciało się rozpalać grilla przy takiej temperaturze.

    Jedynym sposobem, na przetrwanie kolejnego upalnego dnia, było spędzenie go w basenie. Zaraz po obiedzie wszyscy poszliśmy się przebrać w nasze stroje kąpielowe. Chwilę nam się zdarło, ponieważ widząc nagą Beatę nie pohamowałem swoich żądzy. Rzuciłem ją na łóżko i rozchyliłem szeroko jej zgrabne nogi. Wcisnąłem się między nie i zacząłem zachłannie lizać jej słodką cipeczkę. Zabawiając się łechtaczką, wsunąłem w nią dwa palce i posuwałem ją powoli dłonią. Doszła bardzo szybko. Odwdzięczyła mi się cudownym lodzikiem. Spuściłem się w jej ustach. Chyba oboje potrzebowaliśmy dzisiaj takich pieszczot. Od dłuższego czasu nie było między nami aż takiej spontaniczności.

    Jeśli wcześniej mówiłem, że Daria miała chyba ze dwadzieścia strojów, moją żona miała ich co najmniej tyle samo. Wczorajsze jaskrawozielone bikini spoczywało spokojnie na fotelu, czekając na swoją kolej. Dzisiaj Beata założyła na siebie czerwony strój, w którym skusiłaby samego diabła. Był bardziej skąpy, niż ten zielony. Mimo orgazmu, jaki przed chwilą mi dała, znów nabierałem na nią ochoty.

    Gdy wychodziliśmy z pokoju strzeliłem jej klapsa w goły pośladek, co skwitowała radosnym piśnięciem. Była świadoma, że jest piękną kobietą, z idealnym tyłkiem (chociaż malutkim), więc nie dziwiło mnie to, że chciała się nim pochwalić, zakładając stringi. Zupełnie też mi to nie przeszkadzało.

    Wyszliśmy na zewnątrz, jednak byliśmy sami. Naszych gospodarzy gdzieś wciągnęło. A może poszli za naszym przykładem i zabawiali się w swojej sypialni? Nic nie mogliśmy poradzić. Musieliśmy poczekać. Kilka minut później okazało się, że przekładali zimne piwo z zapasowej lodówki w piwnicy, do turystycznej, by niepotrzebnie nie biegać po schodach. Przynajmniej z początku. Gdybym wiedział, nie pozwoliłbym mojej Bogini dźwigać takiego ciężaru po schodach. Nie przeszkadzało mi to jednak w gapieniu się na nią. W krótkiej sukience w kwiaty wyglądała rewelacyjnie. Byłem ciekaw, co miała pod spodem. Pomogłem Tomkowi przenieść parasol ogrodowy, by dał nam choć odrobinę cienia w basenie. Upał był nieznośny.

    Wreszcie byliśmy gotowi, by walczyć z gorącem. Powinność rozpięcia suwaka od sukienki mojej Bogini spoczęła na moich barkach. Przyjąłem ten zaszczyt z radością.

    „Matko Boska” – pomyślałem, gdy sukienka zsunęła się z jej ramion i upadła na ziemię. Cieniutki pasek materiału, nie grubszy od sznurówki buta biegł od szyi, wzdłuż pleców i niknął gdzieś między pośladkami. Gdy się obróciła westchnąłem. Z przodu było podobnie. Dwie „sznurówki”, które łączyły się na szyi z tą już wcześniej wspomnianą. Malutkie trójkąciki materiału ledwo zakrywały jej sutki. Twarde sutki. Mijając pępek, w którym lśnił kolczyk w kształcie sowy, „sznurówki” łączyły się między jej nogami, zakrywając muszelkę kolejnym trójkącikiem materiału. Perfekcyjnie ogolony wzgórek łonowy pozostawał jednak odsłonięty. Nawet nie próbowałem ukryć erekcji.

    Niemal od razu wpadłem na pewien pomysł, który wbrew moim obawom został bardzo szybko podchwycony przez wszystkich zebranych. Byliśmy jeszcze trzeźwi, więc coś mogło z tego wyjść. Moim pomysłem był zagraniczny wyjazd. A dokładniej do Chorwacji i wspólne wakacje. Wszystko zależało tylko od naszego szefa, czy dostaniemy urlop. Byliśmy dobrej myśli, a perspektywa wyjazdu sprawiła, że włączyła nam się głupawka. Pluskaliśmy się w basenie, jak małe dzieci. Powoli też stawało się tradycją to, że masowałem stopy mojej Bogini. Uwielbiałem to, więc i tym razem bez sprzeciwu zająłem się jej fantastycznymi stopami. Wcześniej jednak poszedłem z Tomkiem uzupełnić zapasy piwa, ponieważ lodówka turystyczna w szybkim tempie została przez nas opróżniona. Nasze laseczki w międzyczasie skorzystały z toalety, co zresztą i my musieliśmy zrobić. Weszliśmy do basenu. Niemal od razu Daria podsunęła mi swoje stopy do masażu. Zacząłem powoli od rozmasowania śródstopia w obu nogach, kierując się ku piętom, a na końcu ku palcom. Wystarczył jeden rzut oka w kierunku mojej żony i wszystko potoczyło się z siłą lawiny. Zadziorne spojrzenie, które już tyle razy skusiło mnie do rzeczy, których albo nigdy nie robiłem, albo do takich, na które nie miałem odwagi.

    Stało się. Odrywając wzrok od mojej żony, podniosłem lewą stopę mojej Bogini ponad poziom wody. Bez namysłu przejechałem językiem od jej pięty, aż do palców. Największy z nich znalazł się w moich ustach. Przez kilka kolejnych chwil każdy z jej paluszków zagościł w moich ustach. Jak się później okazało był to moment przełomowy.

    Gdy już skończyłem masaż jej stóp, powróciliśmy do przeglądania jej galerii. Moja żona była zajęta Tomkiem, co już wcale mnie nie dziwiło. Coś się działo między naszą czwórką. Reszta zdjęć była w klimacie tych wcześniej już przeze mnie widzianych. Najnowszym były zdjęcia w stroju, który miała teraz na sobie. Kilka piw dodało mi odwagi do tego stopnia, że nie przejmując się zupełnie Beatą, złapałem Darię za pierś. Skrawek materiału nie stanowił przeszkody. Odsunąłem go na bok, torturując znowu jej twardy sutek.

    Nie uszło to uwadze mojej żony, która patrząc na nas wciąż tym swoim zadziornym spojrzeniem podjęła temat naszych kontaktów. Po kilku minutach doszliśmy do porozumienia. Każde z nas wyrywało się do małżonka z drugiej pary, więc jednogłośnie zdecydowaliśmy, że nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy nie mogli się trochę zabawić. Obiecaliśmy jednak sobie, że poprzestaniemy na pieszczotach, bez seksu.

    Byłem w siódmym niebie. Podobnie zresztą chyba jak wszyscy.

    Tymczasem gdzieś daleko, wciąż poza zasięgiem naszego wzroku i słuchu zaczynała się wielka burza, która już niebawem miała zakończyć falę upałów, ale także przenieść naszą małą imprezkę do domu.

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alex C.
  • Przygody 27 latka cz.1 – Przyjaciolka

    Zebrałem się po krótkiej drzemce i stwierdziłem, że pójdę na siłownie. Było to dziwne, ponieważ nigdy tego nie robiłem, pewnie dlatego że zawsze miałem umięśnione i wyrzeźbione ciało od pracy fizycznej.
       Była godzina 17:00, promienie Słońca wpadały przez okno do mojego pokoju. Po krótkim namyślę w co się ubrać, założyłem siwe bokserki, krótkie kremowe spodenki i klasyczny biały t-shirt. Przed wyjściem spojrzałem jeszcze na telefon, było jedno powiadomienie z messengera

     –  “Cześć Maks, robisz coś dzisiaj? Wyszedł nowy sezon Gry  o Tron i z chęcią bym z Tobą obejrzała”.
    W głowie były dwie myśli (siłownia i robienie kolejnych mięśni czy spędzenie wieczora przed TV z Kasią). Oczywiste było to, że wybrałem tą drugą opcję.
        Ponownie rozebrałem się i wziąłem kąpiel, żeby być jak najbardziej fresh przed przyjazdem Kasi. Wszedłem do wanny, i przed kąpielą ogoliłem swoje minimetrowe włoski z klatki piersiowej, okolic penisa i tyłka. To była dłuższa kąpiel niż się spodziewałem. Po wyjściu z wanny jeszcze przyglądałem się przez chwilę swojemu ciału. Miałem ponad 190 cm wzrostu, szczupłą i umięśnioną sylwetkę na tyle, aby delikatnie widać było wszystkie mięśnie (zwłaszcza mięśnie brzucha i klatki piersiowej) oraz blond włosy z grzywką zarzucaną na prawą stronę. W momencie gdy kończyłem wycierać swoje ciało z pozostałej na nim wody, usłyszałem dzwonek do drzwi. Krzyknąłem,

     – “Idę! Chwilka!”
    zawinąłem ręcznik wokół pasa i podbiegłem otworzyć drzwi Kasi.
        Moim oczom ukazała się 19 letnia blondynka z uśmiechem na twarzy. Miała na sobie opiętą, czerwoną sukienkę z krótkimi rękawami, sięgającą nieco ponad kolana. Podkreślała jej zgrabne nogi, umięśniony i sporych rozmiarów tyłek oraz piersi, które pasowały idealnie do mojej dużej dłoni (tak mi się wtedy wydawało bo niestety nigdy nie miałem okazji ich zobaczyć w pełnej okazałości, a co dopiero dotknąć).

     – “Maks! A Ty co kombinujesz? Dlaczego jeszcze nie ubrany, a serial nie czeka odpalony?”.

     – “Siadaj, siadaj. Ja już szybko wskakuję w spodenki, biorę szamkę i jestem na kanapie.” – odpowiedziałem
     Minęły jakieś dwa odcinki, a mnie po wcześniejszej drzemce jeszcze bardziej znużyło. Spytałem Kasię czy mogę położyć jej się na kolanach, żeby było mi wygodniej. Kiwnęła głową, usiadła na kanapie i klepnęła dłońmi o uda zapraszając mnie do siebie. Położyłem się na jej udach i poczułem zapach perfum, który pobudził mnie na chwilę. Podnieciłem się tą sytuacją, lecz znużenie ze mną wygrało i lekko przysnąłem.
    Zazwyczaj miewam przespane noce bez snów, lecz tym razem było inaczej. Zaraz po tym jak zamknąłem oczy i odleciałem w mojej wyobraźni wykreował się sen. W tym śnie byłem razem z Kasią i jej najlepszą przyjaciółką Patrycją. Wylądowaliśmy w łóżku, ja na nim siedziałem a obie dziewczyny klęczały tuż przede mną. Po chwili ciszy Patrycja spytała

     – “Co mamy dla Ciebie zrobić? Są Twoje urodziny, zrobimy wszytsko!”.
    Nie wiedziałem co odpowiedzieć, speszyłem się i nie chciałem palnąć nic głupiego, więc zacząłem delikatnie.

     – “Chcę żebyście się rozebrały i pocałowały” – rozkazałem.
    Dziewczyny się uśmiechnęły, wstały i zaczęły rozbierać. Za wiele na sobie nie miały bo jedynie bieliznę sportową. Zdjęły topy tuż przed moją twarzą, a następnie wypięły się jak najmocniej tyłem do mnie i zdjęły bokserki. Moim oczom ukazały się dwa idealne tyłki z którymi mogłem zrobić co tylko zechcę. Wstałem i rozkazałem im uklęknąć, a następnie całować się namiętnie. Zrobiły to, widziałem jak ich języki ocierają się o siebie. Stojąc nad nimi spojrzałem w dół i okazało się że jestem nagi! Złapałem Patrycję za głowę i przyciągnąłem do moich dużych jaj, a ona zaczęła je delikatnie lizać i ssać.

     – “Kasia, teraz Ty. Napluj na penisa i bierz się za niego”.
    W momencie gdy Kasia brała go do buzi…. obudziłem się!
    Pierwsza myśl “O nie! To był najlepszy sen na Świecie, chcę wracać!” Nie otwierałem oczu próbując zasnąć ponownie, ale po chwili dotarło do mnie, że przecież nie śpię, nie ma ze mną dwóch dziewczyn, a pomiędzy moimi nogami coś czuje. Otworzyłem delikatnie oczy, serial był zatrzymany, a mój penis był w rękach Kasi! Wsadziła mi rękę w spodenki w czasie gdy spałem.
        Nie wiedziałem co zrobić. Z jednej strony mogłem nie robić nic i pozwolić jej kontynuować, z drugiej zaś mogłem wstać, lecz wtedy mogłaby się speszyć. Postanowiłem zaryzykować. Otworzyłem oczy, obróciłem się w stronę Kasi i uśmiechnąłem. Szybko wyciągnęła rękę z moich spodenek i przerażona krzyknęła

     – “Przepraszam, przepraszam nie wiem co mi do głowy strzeliło! Po prostu zobaczyłam, że śpisz a Twoje spodenki są wypchane i chciałam zobaczyć….”.
    Już miałem odpowiadać, że nic się nie stało i ją uspokoić, lecz pomyślałem, że zagram z nią w tą sytuację. Usiadłem szybko na kanapie i spojrzałem na nią.

     – “Nie podoba mi się, że zrobiłaś to bez mojej zgody! Chcę żebyś mnie przeprosiła i mi to wynagrodziła!”.
    Kasia zdezorientowana przytaknęła i spytała co ma zrobić bo może wszysko. W tym momencie przypomniał mi się sen i słowa Patrycji.

     – “Rozbierz się i wypnij przede mną” – rozkazałem.
    Kasia z poczuciem wstydu zaczęła ściągać z siebie sukienkę, rozpinając mały zamek z jej boku. Gdy już była w samej bieliźnie, wstałem i pocałowałem ją namiętnie trzymając za głowę. Widać było iskierkę w jej oku, że na to czekała. Gdy przestałem całować Kasia odpięła stanik i zrzuciła go na podłogę. Moim oczom ukazały się piersi idealne. Małe czerwone suteczki, które sterczały jak na dużym mrozie i wielkość piersi pasująca idealnie do mojej dłoni. Chwilę później Kasia była już wypięta w moim kierunku i zaczęła zdejmować stringi. Moim oczom pierwsza ukazała się dziurka w jej dużej dupce. Była idealnie wygolona, ściśniona, a jej okolice były lekko ciemniejsze od reszty ciała. Następnie zobaczyłem jej cipkę. Również była idealnie ogolona, miała bardzo małe wargi sromowe, a dodatkowo cała błyszczała się od soków, które już z niej wyleciały. W głowie miałem przez chwilę tylko jedno “Dorwać się do niej i wylizać, jest zajebista!”, ale przemyślałem to szybko i stwierdziłem, że to ja tu rządzę.
    Ściągnąłem z siebie spodenki i bokserki zanim jeszcze Kasia odwróciła się w moją stronę, wstałem i powiedziałem

     – “Odwróć się i uklęknij”.
    Kasia odwróciła się i zobaczyła mnie w samej koszulce, zdębiała. Złapałem ją za kark i pociągnąłem lekko w dół sugerując, żeby uklękła i zabrała się za mojego penisa. Bez chwili zawahania zrobiła to co miałem na myśli. Poczułem jej język muskający mojego członka od samej nasady po czubek. Po chwili mój penis był już w jej ustach. Ssała go biorąc sam czubek do buzi, podobało mi się to lecz stwierdziłem, że chce więcej. Złapałem ją za włosy i docisnąłem, aż mój 18 centymetrowy penis schował się prawie całkowicie w jej ustach. Słyszałem jak się krztusi, lecz nie chciałem tego przerywać. Trzymając ją za włosy zacząłem posuwać w usta. Wchodziłem i wychodziłem rytmicznie, a razem z każdym wyjściem z Kasi ust leciała ślina. Widziałem, że jest to dla niej coś nowego, nie wiedziała jak się zachować i co robić, ale starała się tak jak powiedziała “Zrobić wszystko”. Było mi tak dobrze, że przestałem kontrolować swojego penisa i wsadzając po raz kolejny po prostu wystrzeliłem zalewając jej gardło. To było coś tak niesamowitego, tak że całe moje ciało zesztywniało, całe moje emocje uszyły, a ja wyszedłem z jej ust i usiadłem na kanapie. Miałem przed sobą swoją najlepszą przyjaciółkę, całkowicie nagą ze łzami w oczach, śliną na całej buzi i piersiach i uśmiechem przeradzającym się w śmiech. Nie wiedziałem co myśleć, poniosło mnie i byłem ostry. Już chciałem przeprosić, ale Kasia mnie uprzedziła i powiedziała.

     – “Nie spodziewałam się, że jesteś taki namiętny i lubisz ostrą jazdę, muszę już spadać, ale będę o tym pamiętała!”.
    Nic nie odpowiedziałem, byłem zamurowany. Kasia wzięła swoje rzeczy i ogarnęła się w łazience. Wychodząc podeszła do mnie, dała buziaka i powiedziała

     – “Nie martw się, wrócę”.
    Drzwi od domu zamknęły się.

    R.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    R.

    Podziel się swoją opinią na temat opowiadania. 

    Kolejna część już za kilka dni. 

  • Problem prawny I

     Dochodziła czternasta, był piątek. Październikowe niebo było smutne, szare i deszczowe. W  takich sytuacjach nie pomagała nawet piękna panorama Hamburga, widoczna z okna biura usytuowanego tuż nad portem w modnym centrum biznesowym. Znudzona sprawdzaniem przygotowanego przez aplikanta pozwu, postanowiła napić się gorącej czekolady – „Może i głupio robię, zbyt sobie ostatnio pozwalam” – pomyślała wstając od biurka, które wręcz uginało się od stosów akt spraw jakie ostatnio zostały jej przydzielone – „Ale z drugiej strony, pracy i tak mi nie ubędzie, a mnie się chce czegoś słodkiego, zasługuję” – uzasadniwszy sama przed sobą swoją decyzję, ruszyła w stronę korytarza.

      W drodze do pokoju socjalnego spotkała swojego szefa – Mecenasa Radke – właściciela kancelarii w której pracowała i jednocześnie świetnie prezentującego się adwokata. Był wysoki, tak na oko 190 cm wzrostu, raczej dobrze zbudowany, zadbany. – „Kuszący, dogadalibyśmy się” – rozmarzyła się. Sama też nie miała się czego wstydzić, 49 kg wagi, 176 cm wzrostu, blond włosy elegancko spięte w kucyk, dużo trenowała. „Jak mnie widzą, tak mnie piszą” – to jej zasada.

    – Hej Marie. –

    – Dzień Dobry Panie Mecenasie – odpowiedziała.

    – Jak tam sprawa tych Polaków? – zapytał.

    – Rozmawiałam dziś z Prokuratorem Braunem. Na szczęście moja argumentacja do niego trafiła. Teraz zgadza się z nami, że nasz Klient słusznie ich zwolnił, niemniej zawiadomienie musiał przyjąć. Nie podejmie postępowania, błahostka. – zdała relację najlepiej jak umiała.

    – Idealnie. Skoro tak dobrze sobie poradziłaś to na sekretariat wpłynęło pytanie o poradę prawną, nie będziesz się nudzić  – zażartował uśmiechając się delikatnie.

    – „Kurwa. I po co tak kozaczyłaś?” – zażenowana efektem rozmowy, postanowiła ją uciąć.

    – Oczywiście Panie Mecenasie, zaraz się tym zajmę – odpowiedziała, delikatnie kiwnęła głową w geście akceptacji kierując się w stronę kuchni.

    Mecenas Radke odprowadził ją wzrokiem, czuła to, ale nie miała czasu się nad tym zastanawiać.

     Lea, sekretarka siedziała tam gdzie zawsze, porządkowała korespondencję jak zawsze. ubrana, jak zresztą wszyscy w biurze, mocno oficjalnie, popijając czekoladę i czekając na obiecaną przez Szefa korespondencję coś jednak zwróciło jej uwagę. Lea założyła dziś do pracy chokera  – „Co do cholery? Serio? Takie rzeczy są fajne, ale w pracy? Czyżby nasza skromna Lea miała swoją drugą, ciemniejszą stronę?” – popuściła wodze wyobraźni. Marie mimowolnie uśmiechnęła się bo przypomniała sobie, że sama ma kajdanki w sypialni. Tylko… no właśnie, nie ma z kim się tak bawić – „To już rok jak odeszłam od Marco. Słuszna decyzja, serio do siebie nie pasowaliśmy.” – skwitowała w głowie.

    – Proszę, Mecenas prosił żebyś zajęła się konkretnie tą sprawą. – Marię wzięła wydruk w dłoń. Ton Lei wskazywał, że to wszystko.

    – Dziękuję. –

     Jak się później okazało, porada prawna okazała się jednocześnie skomplikowana i na już, a ponieważ Radke Rechtsanwaltskanzlei ceni sobie zadowolenie klientów takie sytuacje kończą się w tylko jeden sposób – dochodziła dziewiętnasta, kancelaria od trzech godzin była zamknięta dla klientów, pracownicy zresztą też już wyszli, ale nie Marie. Życie ją nauczyło, że jeśli do czegoś w życiu chcesz dojść, to dojdziesz do tego ciężką pracą, choćby niewdzięczną. Oprócz niej, w swoim biurze przebywał jeszcze Mecenas Radke przygotowując się do jutrzejszej rozprawy – jego mowy sądowe były spektakularne, przeciwnicy procesowi bali się go. Była jeszcze Lea – Ona zawsze zamykała biuro i z reguły zostawała w miejscu pracy tak długo, jak Radke tego potrzebował. – „To ciekawe, że jej się zawsze chce tak zostawać” – w wolnej chwili rozmyślała Marie.

     Telefon leżący na biurku zaczął wibrować. Marię oderwała wzrok od ekranu komputera by dla odmiany spojrzeć na ekran telefonu. Wiadomość od Radke „Przyjdź do mnie” – „Czego potrzebuje? Przecież pracuję nad tą cholerną poradą…” – Zastanowiła się.

    Wyszła na hol biurowy, szybkim krokiem minęła zamyśloną Leę, na końcu korytarza delikatnie zapukała w czarne drzwi gabinetu Mecenasa.

    – Wejdź – Odpowiedział jej głos zza drzwi.

     Nieśmiało zajrzała do środka, ten gabinet zawsze budził w niej mieszaninę strachu i szacunku.  Po pierwsze, pomieszczenie było duże, pomalowane na czarno ze srebrnymi, chromowanymi ozdobami, ściany zdobiły dzieła sztuki kupione, jak się domyślała – za duże pieniądze. Po drugie, nie wiedzieć dlaczego Mecenas w rogu gabinetu umieścił rzeczywistych rozmiarów posąg kobiety, i to nagiej. Przy jej szarych, wykutych dłoniach było coś co dało się rozpoznać jako łańcuch, a może linę? – „Nie wiem, to po prostu kiczowata erotyka” – pomyślała Marie spoglądając kątem oka w kierunku rzeźby.

    Mecenas siedział przy wielkim czarnym biurku, na marmurowym blacie leżały tylko jedne akta. Radke patrzał na nią z poważną miną. – „Nie jest dobrze” – Czarne myśli wypełniły jej głowę.

    – Siadaj – Szorstko wskazał ruchem głowy fotel naprzeciwko jego biurka. Marie poczuła się nieswojo.

    Trochę niepewnie i szybko zajęła wskazane miejsce. Uważnie obserwowała Mecenasa. Ten otworzył teczkę i nieśpiesznie zaczął zapoznawać się z dokumentami, czegokolwiek dotyczyły.

    Marie mając na uwadze poważną minę Szefa zdecydowała się czekać aż pierwszy zabierze głos. Upłynęło długich 5 minut w trakcie których młodej Radczyni robiło się na przemian gorąco i zimno. Była pewna, że jej twarz zmienia kolory. „Co jest nie tak?” – to pytanie zaczynało ją dręczyć.

    – Dzwonił do mnie Prokurator Braun – przemówił spokojnym głosem Mecenas Radke.

    – Ten od Polaków? Coś nie tak?

    – Nie jest już zainteresowany ugodą. Możesz mi coś powiedzieć na ten temat? – coś się zmieniło w głosie Adwokata. Zrobił się zimny. Marie po raz pierwszy w karierze nie zrozumiała tak prostego pytania. Przecież sprawa była prosta, zwolnieni przez ich klienta pracownicy użyli służbowego auta celem przewiezienia nieznanego towaru. Oczywistym jest, że jeżeli ktoś pożycza sobie ciągnik siodłowy i wiezie nim towar przez całe Niemcy od granicy ze Szczecinem do granicy z Holandią zatajając cały ten proceder przed pracodawcą – to jest to oczywisty powód do zwolnienia w trybie natychmiastowym i każdy człowiek, nawet bez wykształcenia prawniczego będzie to rozumiał. I zażalenie wniesione do prokuratury przez zwolnionych pracowników nie będzie zasadne. A jednak prokurator postanowił inaczej.

    – Nie… nie, nie rozumiem – wymamrotała wyraźnie zaskoczona Marie.

    – Żadnego transportu nie było, a zwolnienie tych Polaków było niezgodne z prawem – stanowczo stwierdził Radke.

    – Słucham? Panie Mecenasie, w naszym interesie jest wygrać sprawę dla tej firmy, pracownicy złamali prawo, sam Pan mi przedstawiał sprawę… – nie zdążyła dokończyć, Radke uśmiechnął się i przerwał jej w pół zdania.

    – Sprawy przybrały inny obrót.

    – Jaśniej proszę. W co Pan gra? – Marie ledwo panowała nad słowami.

    Radke wstał, powolnym krokiem okrążył biurko, oparł się o nie i ze skrzyżowanymi rękoma spokojnie zapytał.

    – Napijesz się czegoś? Sprawa jest skomplikowana. – zapytał jak gdyby nigdy nic.

    – Nie, dziękuję – „coś jest nie tak, co On kombinuje?” kalkulowała w głowie.

    – Nalegam.

    – W takim razie poproszę szklankę wody – Marię postanowiła trochę opuścić gardę.

    Radke podszedł do barku i nalał jej szklankę wody, dla siebie nalał whisky. Nie dodał żadnej coli ani lodu. Był koneserem. Podając szklankę z napojem zaczął mówić.

    – Ci Polacy transportowali żywy towar, jakieś Koreanki z Północy, około 40 dziewczyn. Przewieźli je do Amsterdamu, nie muszę chyba mówić w jakim celu – skwitował.

    – O mój Boże… Ale, skoro prokurator o tym wie to w takim razie dlaczego chce pomóc przestępcom i zaatakować niewinną firmę. To nie ma sensu. – Marie na szybko starała się połączyć nowo poznane fakty i wyciągnąć przed szefem jakieś wnioski. Zaschło jej w gardle więc popiła wodą.

    – To ma dużo sensu, pozwól że coś Ci pokażę – Radke podniósł słuchawkę – Lea, przynieś proszę dowody w sprawie Polaków.

    Nagle, Marie poczuła się gorzej. Poczuła zawroty głowy silniejsze niż kiedykolwiek w swoim krótkim, 25 letnim życiu. Chwilę później zaczęła coś mamrotać, oczy zaczęły się jej zamykać. Ostatnie co zarejestrowała to wchodzącą do pokoju Leę. To co wydało się jej śmieszne i przerażające w tym morzu nieszczęścia to fakt, że i Radke i Lea – nic sobie z tego nie robili, tak miało być.

     Powoli zaczęła odzyskiwać świadomość, a z pozoru nic nie uległo zmianie. Dalej siedziała w tym samym fotelu, Radke wciąż stał przed nią, ale.. chwila?!? Lea klęczy obok niego z rękoma z tyłu i szeroko rozwartymi nogami. „Co jest kurwa?”. Dokuczliwe pulsowanie skroni towarzyszyło na wpół przytomnej Marie. Podjęła decyzję o wstaniu. Pójdzie do łazienki, ogarnie się, wróci do domu. Za dużo emocji jak na dziś, a Radke z Leą niech się bawią jak im się podoba, uda że nie widziała. „Tak, to dobry plan”. Ruszyła się, a przynajmniej spróbowała. Zawsze była bystra, a przynajmniej tak uważała – więc szybko zorientowała się w swoim położeniu, każda próba ruszenia się kończyła się dosłownie niczym. „Czy ja jestem związana?” Radke się postarał, na nogach Marie wciąż miała te same co wcześniej wygodne czarne szpilki, jednak kostki zostały przywiązane do nóg fotela w którym siedziała. Ręce wygięte do tyłu, zgrabnie upakowane w skórzany armbinder zostały podwieszone za przygotowany hak w suficie. Jednak na tyle delikatnie by wciąż wygodnie siedziała w fotelu. Cała jej talia wraz z biustem została ozdobnie ściśnięta skórzanymi paskami tworząc estetyczną całość. Radke nie zdjął bielizny, Marie nieświadomie dobrała czarną bieliznę do okazji wieczoru, trzeba przyznać, że Marie wyglądała w tym momencie luksusowo, a przy tym – była całkowicie unieruchomiona.

    – Cześć skarbie. Dobrze się spało? – wesoły głos Adwokata sprawił, że dziewczyna odzyskała świadomość w stu procentach.

    – Ty chory pojebie! – 25-cio latka mogła już tylko krzyczeć. Szamotała się, ale ucieczka nie wchodziła w grę.

    – Zanim zasnęłaś wspominałem, że chcę Ci coś pokazać – Radke wyglądał na niewzruszonego. Odwrócił teczkę, którą wcześniej przeglądał w trakcie rozmowy ze zniewoloną dziewczyną. Zobaczyła coś, co wyglądało jak zwykła faktura. Dojrzała kwotę dwóch milionów euro.

    – Co to jest? Wypuść mnie! Co Ty robisz? Ty też w tym jesteś? – spojrzała wymownie na Radke i Leę. – Ewidentnie jej nowa pozycja w mini społeczeństwie jakim były 3 osoby znajdujące się w tym gabinecie nie odpowiadała Marie – „W innych okolicznościach może i byłby to początek ostrzejszej randki, ale no nie z tym gościem, nie w takich warunkach!!” – pomyślała przez chwilę, czasem przecież się tak bawiła ze swoim byłym narzeczonym, czasem sobie wyobrażała siebie w podobnych sytuacjach. Jednak, wyobraźnia a rzeczywistość, to dwie różne rzeczy.

    – To rachunek za Ciebie suczko – Radke nie przestawał trzymać faktury przed jej twarzą.

    – Został mi zaproponowany układ, ochronię Polaków, Prokurator wygra sprawę, a do tego wszyscy zarobimy – możni w Amsterdamie zapłacą majątek za możliwość zabawienia się z Tobą, obiecującą radcą prawnym – Twarz Adwokata wyraźnie była podekscytowana.

    – Nie chcę. Nie chcę. Nie chcę! Nie możesz!! – Marie nagle zrozumiała w jakim tragicznym położeniu się znalazła, te dranie chcieli ją sprzedać jako kurwę. Nie taki miała plan na życie.

    – To nic osobistego, świetnie pracujesz, każdy w zespole Cię ceni, ale wiesz, jak to mówią – okazja czyni złodzieja. Uważam się za dobrego przedsiębiorcę, poza tym zawsze chciałem Cię przelecieć. Lea, przygotuj ją.

    – Tak Panie.

    Marie przegrała dyskusję, Lea starannie raz to ją wiążąc, rozpinając, zapinając, przypinając przygotowała Marię na nowy rozdział życia. Zrezygnowana Marie nawet nie stawiała oporu, i tak by nie uciekła. Zauważyła, że Lea chyba nie pierwszy raz miała styczność z wiązaniem, bo szło jej to nad wyraz szybko, jej to tak nie szło z ex chłopakiem. „Oh, Marco, żebyś tu teraz był” – skomlała myślami. Lea starannie przywiązała ją do potężnego biurka mecenasa Radke, opierając jej głowę o kant biurka, ręce pozostały w armbinderze leżały prosto na biurku przytroczone do ciężkiego mebla. Nogi rozwarte i przywiązane do rogów biurka. Zdecydowanie nie mogła się ruszyć. W tym momencie Lea powiedziała

    – To Ci się spodoba. –

    I założyła jej skórzaną maskę na twarz. Marie, od tego momentu była całkowicie ślepa. Maska miała tylko otwór na usta i nos. Nagle poczuła coś, czego nie czuła od dawna. Poczuła jak coś w nią wchodzi – „Ożesz jakie to wielkie” – to był chyba wibrator, z 20 cm minimum. Zawyła nie wiedząc czy jej się to podoba czy nie. Targały nią sprzeczności, nie wiedząc czemu – poczuła że robi się mokra i to wbrew jej woli! Spróbowała złączyć nogi, jednak wybornie zaciśnięte na jej udach i kostkach liny uniemożliwiły to. Nawet jeśli cały proces trwał kilka minut, dla niej były to długie godziny. Marie nie wiedziała czego się jeszcze spodziewać po tych ludziach. Lea uruchomiła wibrator, co zaowocowało pierwszym orgazmem Marie osiągniętym w niewoli.

     Delikatnie jęcząc poczuła że ktoś ją łapie za głowę. To była silna, prawdopodobnie męska dłoń. Dotychczas leżąca na boku głowa Marie została gwałtownym, zdecydowanym ruchem ustawiona na wprost. I wtedy dowiedziała się, że Radke jest słusznie obdarzonym mężczyzną, prawie od razu poczuła go na tylnej ściance jej gardła. Łzy napłynęły jej do oczu, nawet nie zdążyła zaprotestować. Mecenas regularnymi silnymi ruchami zaczął ją posuwać w usta. Odpuszczał tylko gdy zaczynała się cała wierzgać nie mogąc nabrać powietrza. Jak się przekonała, był niezwykle wytrwały, aż zaczęły ją w specyficzny sposób boleć usta. Wciąż czuła wibrator, nie mogła się ruszyć, nic nie widziała, mogła tylko czuć. A czuła się… świetnie. Takiego uczucia się nie spodziewała, wiedziała że tego nie chce, jednak z jakiegoś powodu nie utrudniała mu w żaden sposób zabawy. Wtedy poczuła pulsowanie jego członka, doskonale wiedziała co się stanie, był jednak jeden problem. Gdy bawiła się ze swoimi poprzednimi partnerami praktycznie nigdy nie pozwalała, żeby mężczyzna spuścił się jej do ust, połknięcie nasienia było dla niej wręcz abstrakcją. Radke nie raczył jej zapytać o zdanie, zamiast tego, gdy nadszedł czas zalał jej usta słoną spermą. „Boże, chyba dawno nie dochodził, ile tego jest”. Szybko wypełnił całe dostępne miejsce nasieniem, Marie jednak usilnie walczyła z połknięciem, uznawszy, że Mecenas będzie musiał ją zmusić jeśli oczekuje połyku. Minęła chwila, a sytuacja stawała się krytyczna, Mecenas trzymał przyrodzenie w jej ustach cierpliwie czekając aż sama się zdecyduje na odpowiedni krok. Ponieważ jednak Marię nie współpracowała, zacisnął jej nos, tak aby powietrze mogło dostać się tylko przez usta zapełnione jego spermą, a zatkane penisem. Kapitulacja przyniosła ulgę płucom, połknęła całość czując się przy tym podle. „Jestem szmatą” – pomyślała o sobie. Adwokat poklepał ją po policzku gratulując smacznego posiłku.

    – Wyrobisz się, po stu klientach wyrobisz sobie nawyk – podsumował jej położenie.

    Marie powoli dochodziła do siebie po ostrej zabawie zafundowanej przez jej Szefa.

    – Proszę – powiedziała. – Nie musisz tego robić, zabawiłeś się, teraz odpuść. Nikomu nie powiem, proszę – błagalny ton rozbawił Leę, która rzuciła.

    – Nie wygłupiaj się, obie wiemy że to całkiem przyjemne – powiedziała do Marie – „fakt, było przyjemnie, ale bez przesady. Tak nie można.” – pomyślała Marie.

     Pozostawanie w niewygodnej pozycji zaczynało być męczące, młoda radczyni była wysportowana, ale nawet Ona miała swoje granice. Nie zdążyła jednak poprosić o rozwiązanie gdy poczuła, że nadszedł czas zmiany jej pozycji. W tym momencie została przywiązana do stołu jak Ashley Renee w najlepszych swoich produkcjach, leżała na blacie z wypiętym tyłkiem, trzymana przez liny, zwłaszcza ta przy szyi mocno dociskała ją do blatu. Lea założyła jej knebel z wbudowanym dildo, szepnęła Marie, że to dla zabicia nudy, jednak nowa biurowa kurwa wciąż jeszcze niezaznajomiona z polityką pełnych ust znowu zaczęła się dławić. Nie miała jednak czasu nad tym rozmyślać gdyż poczuła, że w okolicach jej cipki pojawił się zregenerowany zawodnik w postaci penisa Pana Radke. Tym razem bez zbędnego wstępu Mecenas zaczął ją rżnąć, aż piszczała. Walcząc z kneblem o oddech, mając Mecenasa w zanadrzu doznała najpiękniejszego orgazmu w życiu, tak pięknego i gwałtownego, że aż popuściła na koniec.  Próbując wyrwać się z więzi, odczuwając konwulsje w nogach – wyglądała naprawdę uroczo. „Co za szkoda, że muszę ją zaraz oddać” – pomyślał Radke.

    Lea jak na zawołanie ją wytarła ciesząc się, że tego wieczora nie ona jest wykorzystywana przez swojego Pana. Bywał w tym brutalny, a Ona była jego pierwszym wyborem. Mecenas rzadko brał się za inne Panie. Zatrudnił Leę na stanowisku sekretarki by mieć ją zawsze pod ręką. Wydaje się to brutalne, ale Lea uważała swoją pozycję w tym świecie za całkiem dobrą. Nieźle się ustawiła zważywszy, że jeszcze 5 lat temu była bezdomną hipiską w Sztokholmie. Radke ją z tego wyciągnął.

    – Lea, proszę przynieś dwie duże walizki podróżne. – szorstko rzucił Mecenas.

    – Tak Panie. –

     Dwie potężnych rozmiarów walizki Louis Vitton zostały ustawione pośrodku pomieszczenia. Marie została odwiązana od stołu, a Radke zdjął jej maskę. Policzki miała czerwone od emocji, włosy rozczochrane, oczy nie wiedziały co powiedzieć obserwującemu ją Adwokatowi. Marie nie potrafiła nic powiedzieć, wiedziała że jest skończona. Mecenas ze swoją niewolnicą zaczęli pakować Panią Radcę do walizki, została ubrana w lateksowy kostium, zostawili założony knebel ze sztucznym penisem, zaś w obie dziurki włożyli jej wibratory. Oślepili ją maską, a ciało skrępowali w bardzo niewygodny sposób. Marie w panice piszczała i próbowała wołać pomocy, ale to było na nic. Klamka zapadła. Radke życzył jej spokojnej podróży klepiąc ją w tyłek, a następnie zasunął walizkę. Spojrzał na Leę i niskim męskim głosem zwrócił się w jej kierunku

    – Chciałbym żebyś się teraz położyła na brzuchu. –

    Lea posłusznie wykonała polecenie nie zastanawiając się zbytnio nad rozkazem Szefa, dzień jak codzień. Radke unieruchomił ją kajdankami, założył ring gaga i kulturalnie wprosił się w jej usta. Lea robiąc Mecenasowi loda starała się go zaspokoić jak najwcześniej, pamiętając przy tym aby nie dotknąć penisa zębami. Gdyby jej się ta sztuka nie udała, mogłaby dostać dwadzieścia biczów kary jak to w przeszłości bywało. A tego nie lubiła. Po zaspokojeniu szefa została zakneblowana w podobny sposób jak Marie. Radke ścisnął ją za szyję szepcząc przy tym do ucha

    – Znudziłaś mi się. Jedziesz razem z Marie. – Lea zesztywniała, zrobiła wielkie oczy i spojrzała błagalnie na szefa – „Tylko nie to, proszę nie”. Mecenas jednak bez zbędnej zwłoki zaczął ją pakować do drugiej walizki. Lea poczuła, że właśnie pomogła samą siebie sprzedać, „to tak jakbym położyła się i poddała” – pomyślała. To było strasznie dobijające uczucie. Pozwoliła się ograć mężczyźnie, który traktował ją jak rzecz. Teraz sprzedał ją jak rzecz. Zanim Radke zamknął ją w walizce pokrótce opowiedział Lei jej własną przyszłość

    – Chciałbym żebyś była tego świadoma, Ona jedzie do Amsterdamu, ma świetlaną przyszłość, będzie obsługiwać wielu dobrych klientów. Stanie się dobrem luksusowym, gdyby miała coś do powiedzenia to by mi podziękowała. Ty zaś, no cóż. Jedziesz do Arabii Saudyjskiej. Trafisz do Haremu w którym przy dobrych wiatrach przetrwasz jakiś czas. Potem Cię z litości uśpią jak wielbłąda. Wiernie mi służyłaś, ale klient bardzo lubi hipisowskie Szwedki, powiedziałem mu że kiedyś spaliłaś Koran. Powiedział, że będziesz miała co robić, cześć. – Lea ze strachu zrobiła pod siebie, wiedziała że On nie żartuje. Radke zasunął walizkę i nastała ciemność.

    – Cięcie!! – Krzyknął reżyser. Pracownicy planu szybko otworzyli walizki.

    – Dobra robota Jakub – producent poklepał reżysera po plecach — Będą z Ciebie ludzie – dodał.

    – Też myślę że to będzie hit. Jak tam dziewczyny? – rzucił zaniepokojone spojrzenie w kierunku aktorek. Sceny były niewątpliwie wymagające, dlatego właśnie pracował z najlepszymi aktorkami w branży.

    – Będzie dobrze! To zdecydowanie najlepsza produkcja przy jakiej miałam okazję grać – stwierdziła aktorka grająca Leę. – Prawda? – rzuciła w stronę gwiazdy wcielającej się w Marie.

    – Oj tak, muszę przyznać że jestem wykończona, ale czuję że było warto. Jutro kręcimy kolejną scenę?

    – Tak. Na dziś wystarczy, zapraszam obsadę na kolację! – pozbawiony obaw reżyser postanowił uczcić udany dzień zdjęciowy.

    Pamiętaj, powyższa historia to fikcja. Traktuj Kobiety z należnym im szacunkiem.

    Bawcie się bezpiecznie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Luxe Tie

    Opowiadanie jest moją własnością intelektualną.

  • Tata2

    Przez kolejnych parę dni ojciec wciąż pracował i nie było go w domu. Wujek kończył jakieś zlecenie i tylko dzwonił wieczorami do taty. Za nic na świecie nie mogłam zapomnieć o cudownym ruchaniu mojego ciała przez braci. Na samą myśl ciarki przechodziły mi po całym ciele. Akurat robiłam zakupy w pobliskim markecie gdy podeszła do mnie pani doktor Maria. *-co się dzieje z twoim ojcem? – spytała. *-a co miało by się stać- pracuje *-był wczoraj u mnie ale jakiś dziwny. Jakby nie był sobą. Nie chciał zostać na noc, jeśli wiesz co mam na myśli. *-wiem i domyślam się o co mu chodziło. Oczy pani Marii otworzyły się szeroko ze zdziwienia. *-powiedz mi koniecznie. Jak mu pomóc? Ma inną kobietę? *-nie dostaje czego by chciał. O innej kobiecie nic nie wiem. Skłamałam. Tata mi przecież powiedział jaką „niewydymką” jest doktorowa. Znała mnie od dziecka. Była naszą sąsiedzką od zawsze. Nie raz chodziłam do niej gdy mamy już nie było by móc pogadać z kobietą. Nie z rówieśnikami, od których nie dowiedziałabym się tylu pożytecznych rzeczy. Od tego jest matka ale skoro jej nie było… *-Ty nie wiesz co on chciał. Przyszedł do mnie z Adamem… i… Wahała się czy mówić dalej. Zakupy miałyśmy ogarnięte i spacerem wracałyśmy w kierunku domu. *-i chciał z wujkiem wyruchać Cię na dwa baty- skończyłam za nią. Miałaś taką okazję przeżyć niesamowity odlot i to zmarnowałaś. *-powiedział ci? Stanęli przede mną z chujami na wierzchu… *-byłaś wtedy podniecona? Chciałaś i jednocześnie się bałaś? *-bałam się, że zrobią mi krzywdę. Weszłyśmy do jej domu, postawiłyśmy torby z zakupami i usiadłyśmy w salonie na fotelach. Zostałam poczęstowana kieliszkiem wiśniówki. *-pewnie teraz też jesteś mokra jak o tym mówisz. Dwa baty to nic strasznego a przyjemności jest bardzo dużo. *-jestem. I to bardzo. Odstawiłam kieliszek i zbliżyłam się do niej. Pani Maria patrzyła na mnie ze zdziwieniem. *-nic co ludzkie nie jest nam obce. Przecież to wiesz jako lekarz. Poddaj się emocjom. Pokażę ci. Położyłam dłoń na jej piersi i zaczęłam ją ugniatać. Druga ręka zaczęłam gładzić ją po odach zawężając o kroczę. Zaczęłam jej rozpinać bluzkę wyłaniając jej piersi, które zaraz zaczęłam lizać, ssać u przygryzać. *-co Ty dziecko robisz?!! *-spełniam twoje marzenia. Zamilkła i słuchać było jej przyspieszone bicie serca i oddech. Poddała się moim poczynaniom. Jej kroczę było mokre i pachnące. Macałam ją przez majtki. Dotykałam łechtaczki i coraz mocniej ssałam jej brodawki. Sama już ściskałam uda zadając sobie ból i drażniąc swoją cipkę. Chciałam by był tu mój ojciec ze swoim wielkich chujem. *-podoba ci się taka zabawa? Spytałam jej i nie czekając na odpowiedź pociągnęłam ją za ręce by wstała. Zsunęłam z niej spódnicę i pociągnęłam w dół jej majtki. Jej ociekającą sokami cipka była idealnie ogolona co spowodowało iż sama już byłam porządnie podniecona. Rola dominatorki podniecała mnie również jak i uległej suki. *-włóż mu palce do środka…jęczała…zrób ze mną co chcesz. Widać było, że kobieta bardzo chce by ktoś ją pieścił i nie przerywał. Klęknęłam przed nią i zaczęłam ją lizać po cipie. Przyssałam się do łechtaczki i wirowałam językiem wokół niej. Włożyłam jej dwa palce do pochwy i rytmicznie posuwałam ją. Sama zaczęła pieścić swoje piersi, szczypała się i jęczała z zachwytu. Nie wiem jak i nie wiem kiedy w drzwiach stanął mój ojciec. Patrzył na nas. Patrzył i rozbierał się. Pani Maria pisnęła przestraszona i zakryła piersi. *-nie przestawajcie dziewczyny -powiedziała tata i podszedł od tyłu do doktorowej. Całował jej szyję, ramiona i gładził po całym ciele. Usiadł na fotelu i pociągnął za sobą Marię. Jednym ruchem posadził ją na swoim kutasie tyłem do niego. Jęknęła z przyjemności i zaczęła ujeżdżać drąga. Sama się rozebrałam i kucnęłam przed wspaniałym widokiem rozpychanej cipy. Zlizywałam wszystko co z niej wypływało. Drażniłam łechtaczkę i sama wpychałam palce do swojej. Maria już krzyczała z podniecenia i widać było, że zaraz eksploduje. Pierwszy jednak eksplodował ojciec ekspediując potężne ilości spermy w głąb swojej kochanki. Kutas sflaczał i wysunął się z niej. Z cipy doktorki wypływały potoki spermy, którą łapczywie zlizywałam. Trwaliśmy jeszcze jęłaś chwilę w tym uniesieniu. Pierwszy odezwał się tata. *-która chce do pyska? Maria pierwsza wpakowała sobie chuja i zaczęła łapczywie go ssać, obciągać i masować po całym trzonie. Była jak w transie. Sztywny na nowo członek tylko czekał na mój tyłek. Bardzo tego chciałam i bez słowa zaczęłam się na niego nadziewać anusem. Parę ruchów i cały się we mnie zagłębił. *-o ja Cię…powiedziała Maria. Rozłożyłam szeroko nogi by miała jeszcze lepszy widok. *-teraz Ty mi wyliż i to szybko. Klęknęła przede mną i zbliżyła usta do mojej mokrej cipki. Zaczęła ją lizać co doprowadzało mnie do szaleństwa. Podskakiwałam na ojca chuju i ręką dociskałam głowę Marii do pizdy. Jęczałam z zachwytu. Czułam, że zaraz trysnę w usta Marii. Docisnęłam ją mocniej i krzycząc spuściłam się jej w gardło. Tego się nie spodziewała ale nie uciekła. Posłusznie przełknęła całą dawkę. W tym momencie ojciec spuszczał mi się w dupie. Byłam spełniona i zmęczona. Maria też ciężko sapała. Po paru minutach wracaliśmy na ziemię. Z Maria siedziałyśmy na dywanie a ojciec z szeroko rozłożonymi nogami w fotelu jeszcze ciężko oddychał. *-teraz wiem, co miałaś na myśli drogie dziecko. Nic co ludzkie nie jest nam obce i musimy to powtórzyć i to w różnych konfiguracjach. Uśmiechnęłam się i popatrzyłam na ojca. Jego mina wyrażała zachwyt i spełnienie. *-następnym razem przyjdę z Adamem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Mama

    Z mamą mieszkamy same. Tata zostawił nas 8 lat temu gdy byłam jeszcze na studiach. Wyprowadził się do Barcelony gdzie podczas jednej ze swoich podróży służbowych poznał kobietę i to dla niej opuścił Polskę. Zostawił mamie dom opodal Olsztyna. Ogród ze szklarniami i ciężarówkę, która nikt nie potrafił uruchomić. Szklarnie dobrze prosperowały i pieniędzy nam nie brakowało. Na imię mam Sara. 170cm wzrostu, jędrne piersi i tyłek niczego sobie. Mama to 45-cioletnia Grażyna. Szczupła czarnowłosa piękność całej okolicy. Mimo, iż możemy ze sobą rozmawiać o wszystkim – jednego mi mama nie mówi. Znam jej sekret i prawdę mówiąc sama się robię mokra jak tylko o tym wspomnę. Moja mama lubi byś bita, maltretowana, poniżana i lubi otaczać się kilkoma kutasami na raz. Lubi być ruchana w każdy otwór. Pewnej letniej nocy nie mogłam spać i siedziałam w salonie. Było gorąco także siedziałam w samych majtkach. Z domku dla gości dobiegały odgłosy nocnej zabawy. Domyśliłam się, że jest tak także i moja mama. Postanowiłam zobaczyć co tam się dzieje. Założyłam na szybko luźny podkoszulek i starając się być jak najciszej powoli wyszłam z domu i krzakami kierowałam się w kierunku odgłosów. Ciemno było i nikt nie mógł mnie zobaczyć. Drzwi od domku otworzyły się raptownie oświetlając wszystko co było przed nim. W bezruchu widziałam jak wychodzi stamtąd moja mama. Ręce miała skrępowane za plecami, była spocona. Upadła na trawnik. W drzwiach pojawili się trzech gołych mężczyzn. Jednego z nich znałam. To nasz kierowca. Dostarczał plony na bazar. Dwóch pozostałych widziałam pierwszy raz. *-wstawaj szmato!!! Jeszcze nie zaczęliśmy zabawy. Dźwigając się mama wstała i nie podnosząc wzroku zastygła w bezruchu. *-nogi szeroko kurwo!!! Posłusznie wykonała polecenie. W tym momencie jeden z nich kopnął w cipę moją matkę. Aż podskoczyła w bólu. Upadła na ziemię i cicho płakała. *-wstawaj i nogi szeroko!!! Ledwo mogła wykonać to polecenie. Kolejny kopniak wylądował na jej obolałej cipie. Padła na kolana i zawyła. Jeden z nich chwycił ją za pierś i wykręcając ją podniósł ją na wyprostowane nogi. *-teraz będziesz ruchana. Zrobisz wszystko co ci każemy bo inaczej zajmiemy się Sarą. Zdrętwiałam jak to usłyszałam ale nie dałam znaku, że jestem świadkiem tej sceny. *-zrobię wszystko co każecie. Kierowca rozwiązał jej ręce, chwycił za włosy i przystawił jej głowę do swojego nabrzmiałego chuja. Bez ceregieli wepchnął go do jej gardła i dymał ją po same jaja. O dziwo mama się nawet nie zakrztusiła. Drugi z mężczyzn podszedł od tyłu. *-dupa do góry szmato!!! Mama wypięła się najwyżej jak mogła i mokry z podniecenia kutas zaczął wciskać się w anusa mamy. Grażyna sapała ale przyjmowała w siebie kolejne pchnięcia. Dymający ją chuj był wielki i bezlitosny. Trzeci z mężczyzn masował swój sprzęt u czekał na swoją kolej. Patrzyłam na to z zapartym tchem. Dotknęłam swojego krocza. Byłam mokra z podniecenia. Usiadłam na trawniku i zdjęłam majtki. Zdjęłam też podkoszulek. Byłam podniecona aż kapało ze mnie. Co i raz wkładałam palce do pochwy i potem je oblizywałam. Szczypałam się w sutki i po cichu by nie ujawnić się doprowadzałam się do szaleństwa. Widok ruchanej matki przez tych samców doprowadzał mnie do obłędu. U nich nastąpiła zmiana. Jeden z nich położył się na ziemi i kazał usiąść na sobie przodem do siebie. Drugi wszedł w jej tyłek a trzeci stał nad nią i pakował kutasa do jej gardła. Mama była rżnięta w obolałą od kopniaków cipę. Ruchali ja jak szmacianą lalkę. Ciężko oddychała. Oni też sapali jak lokomotywy. Po paru minutach ten w jej ustach pompował w nią swoje nasienie aż się krztusiła. Obaj pozostali również zalewali jej otwory swoją spermą. Zrzucili ją z siebie i wstali. *-grzeczna suka z ciebie. Podobali ci się? *-tak. Dziękuję. *-jutro też przyjdziemy. Oddalili się w głąb ogrodu i słychać było coraz cichsze komentarze. W końcu zrobiło się cicho. Wstałam i nie zważając, na moją nagość podeszłam do leżącej matki. Dyszała jeszcze ciężko. *-mamo, jak się czujesz? *-Sara – co tu robisz? Dlaczego jesteś goła. Próbowała się podnieść by usiąść na trawniku. *- wszystko widziałam mamo. Jak się czujesz? *-jest mi wspaniale. Tego potrzebowałam. Naprawdę wszystko widziałaś? Przecież mogli ci zrobić krzywdę. *- byłam cichutko. Muszę ci powiedzieć, że bardzo się podnieciłam tym widokiem. *-fajniej jest jak ich jest pięciu a kobiety są dwie. Powiedziała to i chwyciła rękę Sary. Przyciągnęła ją do siebie by usiadła koło niej. *-na pewno boli Cię. Widziałam jak kopali się w kroczę. Masz tam wszystko czerwone u leje się z ciebie ich sperma. *-kocham być tam kopana. Wtedy mam większe doznania. Kocham jak w obolałą cipę rucha mnie wielki kutas. Kocham być ruchana w dupę. Kocham to uczucie jak stado samców spuszcza się we mnie i na mnie. Kocham zapach spermy i jej smak. Do wyznanie matki dodatkowo mnie podnieciło i z powrotem lało się ze mnie na trawę. *-też czuję ten zapach. On mnie podnieca mamo. I to bardzo. Spójrz jaka jestem mokra. Mama sięgnęła ręką między moje nogi, dotknęła mojej rozpalonej cipki i oblizała palce z moimi soczkami. *-jak chcesz sprawdzić jak smakuje sperma to możesz ją ze mnie zlizać. Powiedziała to leżąc nadal na trawie i tylko rozszerzyła nogi. Sperma samców wylewała się jej z cipy i dupy. Trochę się krępowałam ale ciekawość takiego doznania wzięła górę. Sięgnęłam między jej nogi. Nabrałam na palce troszkę wszystkiego co tam było i oblizałam palce. Sam zapach uderzył w moje nozdrza a smak nie odrzucił mnie zupełnie. Wręcz mi to smakowało. *-tak smakują samce- powiedziała mama. *-mogę Cię mamo wylizać? *-tak. Możesz lizać, możesz mnie gryźć i możesz mnie palcować ile chcesz. Kocham to. Uniosła biodra a ja leżąc między jej nogami lizałam jej pizdę. Sięgałam językiem gdzie tylko się dało i łapczywie zlizywałam wszystko. Ssałam jej łechtaczkę i bolcowałam ją trzema palcami. Mama na nowo zaczęła ciężko oddychać. Ja zlizałam z niej wszystko. Gdy kończyłam mama chlusnęła w moje usta swoim orgazmem. Cóż to było za doznanie!!! Z mojej cipy wręcz się lalo. Położyłam się obok mamy. Te ciężko oddychałam. Dopiero po paru minutach udało nam się podnieść i pójść do domu. CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Przyjacielska przysluga

                Małżonkowie, Justyna i Tomek, siedzieli na kanapie w swoim mieszkaniu, oglądając wspólnie komedię romantyczną. Byli kochającą się parą. Ona była zgrabną blondynką o kształtnym biuście i świetnej figurze, on wysokim brunetem o przeciętnej budowie ciała. W pewnym momencie Justyna zagadnęła męża:

    – Kochanie, wiesz że Patryka rzuciła dziewczyna? A on wykupił już dla nich wakacje, wypasiony apartament w Sopocie. Pokazywał mi go ostatnio i bardzo się nastawiał na ten wyjazd.

    – O kurcze, to przykre. Pewnie mu teraz nie w głowie wakacje, choć apartamentu szkoda, nie łatwo dorwać w sezonie dobry nocleg.

    – Zdecydowanie – zapaliła się Justyna, zadowolona że mąż wczuł się w sytuację. Wiedziała że nie darzy Patryka sympatią. – Ale ta jego laska w ogóle do niego nie pasowała, on jest takim super chłopakiem. On pewnie żałuje, ale jak mu przejdzie to mu powiem że obiektywnie dobrze się stało.

    – Ja jej nie znałem za bardzo. – odpowiedział Tomek licząc na zakończenie dyskusji.

    – No mówię Ci. – nie odpuszczała Justyna. – Żal mi go strasznie. – spojrzała wymownie na męża, który teraz zorientował się, że ta rozmowa była wstępem i do czegoś zmierza.

    – Co kochanie? – Justyna zanim odpowiedziała, usiadła na kolanach męża przodem do niego, w rozkroku obejmując go udami.

    – Pewnie będziesz zły że w ogóle o czymś takim wspominam… ale Patryk zapytał mnie, czy nie pojechałabym z nim na ten wyjazd, żeby rezerwacja nie przepadła. – Tomka aż zatkało i nie wiedział co odpowiedzieć.

     – Ale jak to? Zwariowałaś? Mam Cię puścić z obcym facetem na cały weekend?

    – Właściwie to na tydzień – powiedziała Justyna spuszczając nieśmiało wzrok. Widząc oburzoną minę męża, przerwała mu zanim zdążył wyrazić dosadną opinię o tym pomyśle – No już już, nie chcesz to nie pojadę, tylko zapytałam. – mówiąc to, zaczęła całować Tomka w szyję, potem po twarzy i w końcu w usta. Tomek nie umiał się złościć na żonę i szybko przeszedł mu gniewny szok.

    – Kochanie, a Ty byś chciała z nim jechać? Co byście tam robili?

    – No wiesz, przede wszystkim chodzi mi o niego, jest taki przybity, przydałby mu się wyjazd, a mi umie się wygadać. Poza tym Sopot to jednak stolica klubów, a wiesz jak ja lubię potańczyć w nocy. – Tomek niezauważalnie się wzdrygnął, kluby i taniec to była jedna z niewielu rzeczy jaka ich dzieliła, on nie lubił żadnych tego typu rozrywek, natomiast jego żona uwielbiała. Zresztą podobnie jak Patryk.

    – W dzień plaża, wieczorem kluby, a w nocy pewnie jedno łóżko?! Nie na za dużo sobie pozwalasz?

    – Wiem kochanie jak to brzmi, ale my jesteśmy tylko przyjaciółmi. Znamy się od lat i nigdy do niczego nie doszło, wierz mi że będę grzeczna jeśli mi pozwolisz. – mówiąc to zaczęła ściągać mężowi spodnie. – Wiem, że to nie byłoby dla Ciebie łatwe, ale może mogłabym Ci to jakoś wynagrodzić? – spojrzała na niego zalotnie, i zeszła ustami do jego bokserek, pod którymi zarysowywał się kształt twardniejącego penisa. Tomek uwielbiał seks oralny, a jego żona była w tym mistrzynią, ale mimo to nie często kochali się w ten sposób. Teraz jednak Justyna z pełną determinacją zaczęła powoli lizać penisa Tomka, aż wreszcie zanurzyła go w swoich ustach. Brała go coraz głębiej, tak że do męża zaczęły dochodzić odgłosy nieprzełkniętej śliny. Tomek zaczął odpływać, pragnąc aby ta chwila nigdy się nie skończyła. Justyna patrzyła mu w oczy z satysfakcją, aż z kącików jej ust zaczęła wylewać się ślina, której nie była w stanie przełknąć. Tomek zaczął głośno wzdychać i w tym momencie Justyna przerwała, nie pozwalając mu jeszcze osiągnąć szczytu.

     – Kochanie, wiesz że tylko Ciebie kocham i pragnę. Jeśli pozwolisz mi na ten koleżeński wyjazd, będziesz mnie mógł poprosić o trzy dowolne rzeczy, zgodzę się na wszystko. Dosłownie. Poza tym chyba nie muszę mówić jak gorący będzie nasz seks po moim powrocie. – Mówiąc to delikatnie pieściła go dłonią po penisie i jądrach. Tomek bardzo pragnął spełnienia, ale wizja rozstania z żoną na tak długo i jej wyjazd z najlepszym przyjacielem nie pozwoliły mu się w pełni skupić na przyjemności.

    – Kochanie, ehh nie jestem w stanie się zgodzić, zazdrość mnie zniszczy.

    – Przecież chyba mi ufasz? Czy kiedykolwiek dałam Ci powód do niepokoju przez te wszystkie lata odkąd jesteśmy razem? Mam znajomych facetów, ale zdrada mi nie w głowie. Widzę że chciałbyś dojść, prawda? W takim razie spełnię twoje marzenie, a do tej rozmowy wrócimy jutro, dobrze? Proszę tylko żebyś jednoznacznie na razie nie zaprzeczył.

    – Dobrze kochanie, tyle mogę obiecać, porozmawiamy jutro. – Justynie to wystarczyło. Zadowolona z siebie rozpięła bluzkę pod którą w domu nie nosiła stanika, i położyła się na łóżku na plecach, zwieszając głowę w tył, poza krawędź łóżka.

    – Moje gardło jest do Twojej dyspozycji. – mówiąc to oblizała zmysłowo wargi, a następie zaczęła dotykać się po piersiach. Tomek stał jak zamurowany, ale po chwili się otrząsnął i włożył penisa w usta żony. Zdziwił się jak głęboko wszedł, poczuł ciasne ścianki jej gardła. Justyna zaczęła się lekko krztusić, a ślina zaczęła spływać strużkami na jej włosy, ale wciąż zachęcała gestami męża, żeby kontynuował. Kiedy Tomek poczuł że się zbliża do szczytu, zaczął gwałtownie wyciągać penisa z gardła Justyny, ale ta chwyciła go za pośladki i jeszcze bardziej docisnęła do siebie. Tomek był w szoku, bo o ile na seks oralny żona dawała się czasem namówić, tak na koniec w ustach pozwoliła mu tylko raz i nie chciała tego powtarzać. Tomek zaakceptował to i nie namawiał, choć skrycie bardzo marzył o takim finiszu. I teraz miał to dostać! Fala orgazmu zatrzęsła jego ciałem, poczuł jak gęsta sperma zalewa gardło jego ukochanej żony. Było jej na tyle dużo, że część wypłynęła jej z ust, jednak Justyna palcami złapała życiodajny płyn i wylizała je do czysta, nie gubiąc ani kropelki. Kiedy połknęła wszystko, spojrzała na męża, który patrzył na nią z opadniętą szczęką.

    – No co kochanie, wiem że od dawna o tym marzyłeś, a ja nie miałam odwagi, ale dzisiaj mnie natchnęło. I powiem Ci, że pysznie smakowałeś, chyba jednak przekonam się do połykania. Mówiąc to spojrzała na niego zalotnie i pobiegła do łazienki, a Tomek opadł na łóżko.

    *

       Następny dzień upłynął na niezręcznym unikaniu wczorajszego tematu. Justyna nie chciała naciskać na męża, żeby nie wpłynąć na jego odmowę. Tomek postanowił wreszcie przejść do rzeczy, kiedy oboje leżeli już w łóżku.

    – Kochanie, myślałem o tym wszystkim cały dzień i faktycznie, nie dawałaś mi nigdy powodów do zazdrości. Żywię do Ciebie zbyt silne uczucie, żeby powiedzieć że taki Twój wyjazd na mnie nie wpłynie, bo na pewno będę nieziemsko tęsknił i cóż… będę na pewno bardzo zazdrosny. Ale jeśli bardzo tego chcesz, to ufam Ci że mnie nie zdradzisz i nie powinienem Ci przecież zabraniać wychodzić z domu. – spojrzał na rozmarzone i pełne wdzięczności spojrzenie ukochanej. Ta nic nie powiedziała, tylko zaczęła obsypywać męża gorącymi pocałunkami. – Kochanie – kontynuował Tomek – Twoja propozycja z trzema życzeniami do złotej rybki jest aktualna jak rozumiem? – Justyna nie odpowiadając, ściągnęła koszulę nocną ukazując swój cudowny biust.

    – Po moim powrocie będziesz mógł poprosić o co tylko zechcesz. – odpowiedziała takim tonem i z tak zalotną miną, że mężowi od razu zaczął twardnieć penis.

    – W takim razie umowa stoi – powiedział Tomek, i ledwo dokończył to krótkie zdanie, bo Justyna już ściągała mu bokserki i w mgnieniu oka znalazła się na nim. Był to ich najgorętszy szybki numerek odkąd oboje pamiętali.

    *

          Kiedy Tomek się obudził, zobaczył że żona już nie śpi. Spojrzał spod przymkniętych powiek, jak jego naga ukochana pisze jakąś wiadomość na telefonie, uśmiechając się przy tym i rumieniąc.

    – Z kim tak piszesz od rana?

    – Oo już nie śpisz? – pocałowała go na przywitanie. – To zaraz zrobię Ci śniadanie. A z kim pisałam? Z Patrykiem. Pytał co z tym wyjazdem.

    – Uśmiechałaś się, jakbyś pisała zakochana ze swoim chłopakiem. Do tego byłaś naga.

    – Oj kochanie kochanie, uśmiechnęłam się bo tak się ucieszył że z nim pojadę, napisał że jestem super kumpelą. A byłam naga bo tak poszliśmy spać, wieczorem nie narzekałeś – uszczypnęła go zalotnie – Poza tym przecież on nie wie jak byłam ubrana, nie wysyłam mu przecież zdjęć jak z nim pisze. – wybuchnęła gromkim śmiechem. – Także spokojnie kochanie, moje nagie ciało jest wyłącznie dla Ciebie.

    – No dobrze, wybacz kochanie. Po prostu ciężko mi się z tym wszystkim pogodzić.

    – Rozumiem i nie dziwię się. Ale to szybko minie, a potem będę do Twojej dyspozycji 24 godziny na dobę. – Tomek już chciał odpowiedzieć, ale Justyna weszła mu w słowo – A jeszcze jedna kwestia. Patryk martwi się o Ciebie i to jak zniesiesz naszą rozłąkę. Zaproponowałam, że może dobrze byłoby zrobić hmm… przygotowanie do tego. Skoro mam z nim wyjechać na tydzień, to może dzisiaj wieczór wyszłabym z nim do klubu i została u niego na noc? – Tomek zrobił przerażoną minę.

    – Ale jak to na noc? Kochanie, nie testuj mojej cierpliwości.

    – No ale wiesz, taka jedna noc szybko zleci i wrócę rano do Ciebie. Obgadamy to jak się czułeś i łatwiej Ci będzie znieść tygodniową rozłąkę.

    – Już sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć … – powiedział zakłopotany Tomek. Jednak poczuł w tym momencie dziwne uczucie, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczył. Poczuł podniecenie związane z propozycją żony. Nie rozumiał tego, ale z jakiegoś powodu serce zaczęło mu mocniej bić, kiedy pomyślał o tym że jego gorąca żona będzie całą noc szaleć z innym facetem, który później weźmie ją do siebie do mieszkania na noc. Ten facet będzie o niej marzył, ale jej nie dostanie. Pomyślał że to wszystko jest absurdalne, ale podjął grę.

    – To dlatego się tak rumieniłaś do tego telefonu. Chcesz na noc do innego faceta? Ty niegrzeczna dziewczynko…

    – Niegrzeczna jestem tylko przy Tobie, u niego będę cnotliwa jak święta.

    – Hmm ciekawe jak on się powstrzyma przy takiej gorącej lasce…

    – Nie będzie miał wyjścia, on mnie tylko zawiezie do siebie, a rano odwiezie. A w domu będzie czekał ten, który dostanie gorące danie.

    – Jestem w stanie przystać na ten plan. – powiedział całując żonę. – Ale weź do spania coś innego niż tą koszulę nocną bo za dużo przez nią widać. I mam nadzieję że śpicie osobno?

    – Oj kochanie mówiłam Ci że nie myślimy o sobie z Patrykiem w taki sposób. Przecież nie zamierzam mu się pokazywać nago! A co do spania… eh niestety on nie ma drugiego łóżka, ma niewielką kawalerkę. – Tomkowi przeszło podniecenie i już chciał zaprotestować, ale Justyna znowu weszła mu w słowo. – Ale kochanie, przysięgam że do niczego nie dojdzie, już z nim wyjeżdżałam, jeszcze zanim my się poznaliśmy. Sypialiśmy razem w łóżku, ale nigdy nie uprawialiśmy seksu. To relacja przyjacielska, nic więcej. – Tomek miał mętlik w głowie, ale nic nie odpowiedział.

    Czas do wieczora zleciał jak z bicza strzelił. Justyna zaczęła przygotowywać się do wyjścia, pakując do torby długie luźne dresy i bluzkę z długim rękawem.

    – To co? Jak będę spać w tym to nie założysz mi pasa cnoty? – powiedziała z wyraźnym rozbawieniem.

    – Przestań kochanie. Moje zaufanie do Ciebie jest bezgraniczne, i wiem że nawet jeśli by się na Ciebie napalił, to pozostaniesz mi wierna.

    – Cieszę się że to wiesz. – powiedziała dobitnie. Następnie podeszła do szafy i wyciągnęła sukienkę. Była bardzo odważna, krótka i mocno wycięta. Tomek spojrzał na nią bez słowa.

    – Serio zamierzasz iść w tym? Szukasz kochanka czy co?

    – No co? Idziemy na kluby, dziewczyny tak się tam ubierają. Mam iść w habicie? – mówiąc to ściągnęła ubranie i założyła sukienkę. Wyglądała obłędnie.

    – A stanik? – wydukał tylko mąż.

    – Proszę Cię, przecież do takich dekoltów nie da się ubrać stanika, jakby to wyglądało? Spokojnie kochany, naprawdę tak się ubierają dziewczyny do klubów, nie będzie w moim stroju nic nadzwyczajnego. Potańczymy chwilę i pojedziemy do niego spać, to wszystko. Poza tym chciałam wreszcie gdzieś ubrać tą kieckę, sporo za nią zapłaciłam a leży w szafie.

    – Po prostu… wyglądasz obłędnie. Musisz się pilnować, bo każdy zdrowo myślący facet będzie Cię chciał poderwać.

    – Oj przestań, słodki jesteś – mówiąc to zaczęła się ruszać symulując taniec klubowy. Tomek nie mógł na to spokojnie patrzeć. Dopadł do żony, podwinął jej sukienkę odsłaniając koronkowe majtki, a trzeba przyznać że nie było dużo do podwijania. Jednym szarpnięciem ściągnął z niej stringi i wszedł w nią, przypierając ją do ściany. Szarpał ją przy tym za włosy, a ona zerwała z niego koszulkę i wbiła paznokcie w jego plecy, kiedy Tomek podniósł jej obie nogi i trzymając za uda wchodził w nią trzymając ją w powietrzu, opartą plecami o ścianę. Justyna zaczęła odpływać. Cała ostatnia sytuacja wyzwoliła w jej mężu dawno nie widzianą dziką naturę. Była nieziemsko podniecona, tak jak i on. Doszła bardzo gwałtownie, on niedługo później. Patrzyli na siebie ze zwierzęcym pożądaniem.

    – Jesteś niesamowity – wyszeptała Justyna, widząc jak na podłogę skapują z niej krople spermy. – Jak wrócę z tego wyjazdu to nie wiem czy przeżyje to co mi zrobisz. – Tomek patrzył na nią z ogniem w oczach. Już jak wrócisz jutro rano, to pokażę Ci jak potrafię tęsknić.

    – Czekam niecierpliwie. Ale muszę się już zbierać, bo jeszcze raz muszę iść pod prysznic, a Patryk zaraz tu będzie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    XYZ
  • Mama kolegi cz. 3

    Pewnego dnia, kiedy starzy Tomka wyjechali na weekend, Tomek zaprosił Gosię do siebie. Przyszła z ochotą. Kiedy otworzył drzwi, wyglądała jak szara myszka: spięte w kucyk włosy, znoszone dżinsy i trampki, kurteczka. Pocałowała go i weszła do środka. Po czym natychmiast zniknęła w łazience.

    Wyszła z niej odmieniona. Miała czerwone szpilki i bransolety na kostkach nóg, satynowy szlafroczek do pół pupy, czarne stringi i ostry makijaż. Oparła się o futrynę i wypięła biodro, posyłając Tomkowi całusa.

    Tomek jęknął. Poważnie obawiał się, że zaraz spuści się w spodnie. Usiadł z wrażenia.

    Milfa rozpuściła włosy, zrzuciła szpilki i bosa podeszła do Tomka, który nadal wpatrywał się w nią jak urzeczony. Nie spuszczając z niego oczu, sięgnęła pod szlafroczek i powoli zaczęła ściągać stringi. Spod rozsuniętej poły szlafroczka wysunęła się niesforna pierś ze sterczącym z podniecenia brązowym sutkiem.

    Była blisko, Tomek poczuł zapach jej ciała: tytoniu zmieszanego ze słodkimi perfumami. Jego nastoletni kutas chciał wyskoczyć ze spodni.

    Gosia, dobiegająca czterdziestki mama kolegi usiadła mu na kolanach, objęła za szyję i wsunęła mu język w usta. Uwielbiał jej język: długi, szorstki, zwinny i mokry od śliny. Objął ją w pasie, odwzajemnił pocałunek. Poznali się jakiś czas temu, kiedy przyszedł do kolegi na korepetycje. Okazało się, że była matką jego kumpla. Od razu między nimi zaiskrzyło, ale to Gosia go wtedy sprowokowała. Chciała żeby zerżnął ją młody chłopak. A że była atrakcyjna a Tomek napalony, bzyknęli się od razu (więcej w opowiadaniu „Mama kolegi”).

    Gosia była jak marzenie Incela: dojrzała, lubieżna, bezwstydna i łatwa. Nudziła się w związku ze starszym od siebie mężem, którego nigdy nie było w domu. Nie była wysoka, ale miała piękne ciało, krągłe biodra, smukłe nogi z cudownie wąskimi kostkami na których lubiła nosić łańcuszki. Stopy miała drobne, wypielęgnowane, nieco żylaste, z pomalowanymi na krwisto czerwono paznokciami. W łóżku była prawdziwą dziwką.

    Tomek, nie przerywając pocałunku, zsunął jej z ramion szlafrok, który owinął jej się wokół bioder. Siedziała na jego kolanach z odsłoniętymi piersiami, mokrą cipą i lizała go. Skubnął zębami jej języczek, syknęła delikatnie, odsunęła się nieco.

    Wstała z jego kolan, usiadła przed nim na piętach, położyła ręce na kolanach i popatrzyła mu ulegle w oczy, czekając co zrobi. Czasami lubiła grać ostrzej, a czasami udawać uległą niewolnicę.

    Tomek podjął grę. Rozparł się wygodnie w fotelu, rozchylił nogi.

    – Wyjmij go ! – rozkazał wskazując na zamek w spodniach

    Gosia kiwnęła gorliwie główką i rozpięła mu spodnie, wyjęła członka i ponownie usiadła na piętach, wpatrując się w sterczącą pałę Tomka, czekając na rozkazy jak suka.

    Tomek przez chwilę upajał się widokiem klęczącej przed nim kobiety, która była mu posłuszną i którą mógł brać jak chciał.

    – Weź ! – padł kolejny rozkaz.

    Gosia powoli nachyliła się nad jego członkiem, rozchylając usta. Objęła go uszminkowanymi wargami i wzięła głęboko, po samo gardło. Nie przerywając obciągania, wzięła dłoń Tomka i położyła sobie na głowie. Tomek zacisnął palce na jej włosach i zaczął ruszać szybko jej głową. Rozległo się charczenie i bulgotanie. Co jakiś czas pozwalał jej złapać oddech. Wypluwała wtedy ślinę na swoje cycki i dyszała ciężko, ale rzucała się za chwilę z powrotem na jego kutasa. Bulgotała wtedy dalej, dławiła się jego kutasem, ale nie przestawała obciągać.

    Po chwili jej usta, szyja i piersi były całe lśniące od kleistej, spienionej śliny.

    Tomek przerwał, kazał jej wstać i rozstawić szeroko nogi. Stanęła posłusznie w rozkroku, patrząc gdzieś przed siebie i nie ocierając śliny skapującej jej ciągle z ust na piersi. Jej wygolona cipka była przed jego twarzą. Chwycił ją za biodra, przyciągnął do siebie. Wsunął język między nogi. Ustami objął łechtaczkę, zaczął ssać i lizać. Gosia już mokra wcześniej, teraz po prostu spłynęła sokami.

    Jej blisko czterdziestoletnia cipa, choć wyrobiona od wielu stosunków i pomimo porodu, była ciągle wąska. Była też bardzo głęboka. Tomek penetrował ją językiem coraz śmielej. Gosia jęknęła cicho, najpierw raz, potem drugi. Wreszcie nie mogła się powstrzymać, ugięły się pod nią nogi i wydała z siebie głośny okrzyk. Tomek rzucił ją na dywan. Gosia usłużnie rozłożyła przed nim nogi i zadarła je wyprostowane do góry.

    Wtedy Tomek pokrył ją bez gumy. Podobno zażywała jakieś tabletki, ale nawet jakby zaszła z nim w ciążę, to i tak mogłaby wmówić mężowi że to jest jego dziecko. Tak przynajmniej kiedyś twierdziła.

    Położył się na niej całym ciężarem, wsunął jej kutasa w pochwę i zaczął rżnąć. Stęknęła z rozkoszy. Była w środku śliska, gorąca. Kutas wchodził w nią jak w masło. Posuwał ją powolutku, ale mocno. Ich ciała pokryły się potem. Tomek nie spieszył się. Panował nad nią.

     Od ich pierwszego razu minęło już trochę i Tomek nabrał więcej doświadczenia. Umiał już przedłużać stosunek. Gosia miewała potem fantastyczne orgazmy. Tak było też tym razem. Doszli jednocześnie. Gosia nagle wydała z siebie przeciągły jęk, wygięła się w łuk i tak zastygła na moment, wystarczająco długi, żeby Tomek się w nią spuścił. Kiedy cała jego sperma była już w niej, opadła, rozluźniła się i uśmiechnęła.

    Chwilę potem siedzieli nadzy w kuchni i pili piwo. Sperma Tomka już zdążyła się wylać z Gosi i zaschnąć na jej udach, podobnie jak ślina na piersiach. Nie lubiła się myć po stosunku a Tomek uwielbiał ją zmiętą, rozczochraną. Siedziała rozkraczona, w wywaloną, poplamioną cipą i paliła icosa.

    – I co będzie z nami dalej ? – zapytał Tomek.

    – Nami ? Chyba nie ma „nas” – Gosia wdmuchnęła dym w sufit. Chwilę nad czymś myślała, wreszcie odezwała się ponownie – Nie zakochuj się we mnie. Korzystaj z tego co daje ci życie, baw się. Wcześniej czy później będziemy musieli to przerwać. Albo dowie się mąż, bo mu dziecko doniesie, albo wybuchnie skandal w taki czy inny sposób. Mogłabym być twoją matką.

    – Ale nie jesteś. I podoba ci się jak cię pieprzę. Inaczej byś nie przyszła. Gdyby nie ja, siedziałabyś sama w domu jak kura domowa. Też się dobrze bawisz. Zostań ze mną, zostaw męża dla mnie.

    Gosia zdumiona patrzyła na niego przez chwilę, po czym roześmiała się:

    – I przedstawisz mnie swoim rodzicom? To jest moja dziewczyna a to jest jej synek – mój kolega z klasy ? Chciałabym zobaczyć minę twoich starych. Mam się do ciebie sprowadzić ? I będę razem z twoją matką gotować ci rosołek ? Jak to sobie właściwie wyobrażasz ?

    Tomek pomyślał przez moment, że to byłaby akurat najlepsza opcja. Ale nie powiedział tego.  Zamiast tego usłyszał jak mówi:

    – Chcę cię. I nie chcę się tobą dzielić. Jakoś to ogarnę.

    – Dzieciaku, nic o mnie nie wiesz.

    – To mi powiedz.

    Gosia przez chwilę machała bosą stopą, nad czymś myślała.

    – Ok, chcesz znać prawdę to masz. Byłam prostytutką. Stąd te wszystkie sztuczki w łóżku, które ci pokazywałam. Kiedyś wpadłam z klientem i zaszłam w ciążę. Mój alfons się wściekł. Kurwa z dzieckiem przynosi mały dochód. Mój mąż mnie od niego odkupił. Wziął nas do siebie. Karmił. Utrzymywał. W zamian dupczył mnie jakiś czas, ale chyba mu się znudziłam, albo ma jakąś inną dupę gdzieś na boku. Jestem kurwą z natury, nie nadaję się do monogamii. Nie oczekuj od mnie, że będę ci wierna itd. Zresztą jesteś za młody żeby zadawać się z kimś takim jak ja na stałe. Pewnie za jakiś czas, mąż mnie zastąpi młodszą a ja spróbuję wrócić na ulicę. Bo praca w biurze mnie nudzi. A teraz „ulica” to Internet. Praca w ciepłym, w domu, z ciekawymi ludźmi. I pieniądz większy.

    Skończyła i nalała sobie piwa, nie patrząc na niego.

    Tomek wysłuchał tej historii, nie mając pojęcia czy jest prawdziwa. Ale zaskoczyła go jego własna reakcja. Nie poczuł złości, rozczarowania, niechęci do Gosi. Nie poczuł też współczucia. Nie litował się nad jej ciężkim losem, czy coś w tym rodzaju. Poczuł podniecenie. Jak rekin, który poczuł krew. Prawdziwa dziwka ! nie udawana ! Każdy może ją mieć za pieniądze a ja ją mam za darmo ! Jego kutas znowu stanął.

    Podszedł do niej. Chwycił za brodę, podniósł. Wstała zaskoczona, odłożyła piwo. Odwrócił ją. Pozwalała się prowadzić. Oparła się o blat, opuściła głowę, rozstawiła znowu nogi. Wypięła tyłek. Czekała. Tomek postanowił zaryzykować. Nigdy tego nie robił i nie wiedział czy mu się podoba, ale widział to na jakimś pornolu. Poślinił palec i nawilżył jej odbyt.

    – Ej, co ty ? – zaskoczona i nieco oburzona odwróciła do niego głowę.

    Tomek jednak był szybki. Tym razem założył gumę i wepchnął – czy raczej próbował wepchnąć jej w tyłek swojego kutasa.

    – Ała, boli ! trzeba posmarować ! Gosia nie zmieniając pozycji sięgnęła po maselniczkę na stole, palcem nabrała masła i potarła dupkę. Teraz !

    Tomek złapał ją za biodra i naparł. Opór mięśni ustąpił i jego członek wśliznął się gładko w tyłek Gosi. Było jakoś inaczej. Ciaśniej. Grzeszniej. Gosia gryzła wargi i wypinała się do niego, a on raz wsuwał raz wyjmował. Za każdym razem z ust Gosi wydobywał się jęk. Złapał ją za włosy, odchylił do tyłu głowę, zadarła ją, wygięła się w łuk, wypięła piersi. Jej tyłek okazał się równie doskonały do jebania, jak cipka.

    – Kim jesteś ? – Tomek nie przerywając rżnięcia zainicjował znaną im grę.

    – Kurwą -Wystękała Gosia;

    Tomek klepnął ją mocno w tyłek, aż krzyknęła

    – Twoją szmatą do jebania, ścierką – poprawiła

    – A ja ? Kim ja jestem ? Tomek się rozkręcał

    – Moim Panem, rób ze mną co chcesz, jeb mnie, jeb swoją sukę – jęczała i błagała Gosia.

    – Na kolana ! Wyjął z niej członka

    Klęknęła posłusznie przed nim, otworzyła usta, wysunęła język a Tomek kilkoma ruchami zwalił sobie pałę i trysnął jej na twarz, włosy, oczy. Resztę wlał jej do ust. Zamknęła oczy, oblizała się, otworzyła usta, żeby pokazać, że nie połknęła, że trzyma cały czas jego spermę, po czym wypluła ją na brodę. Gęsta sperma spłynęła jej na szyję i biust.

     I wtedy usłyszeli szczęk klucza w drzwiach.

    O kurwa, starzy! Mieli wrócić jutro ! Jęknął blady jak ściana Tomek.

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Nowak