Category: Uncategorized

  • Corka Syriusza cz. 1

    Harry i Ginny weszli do łazienki a w niej nikogo nie było. Podeszli oboje do kabiny i Ginny zapukała, nikt nie odpowiedzał. – Super, nikogo nie ma – powiedzała Ginny rozbierając się po wejściu do pustej kabiny. – Zgadza się –Harry zamknoł drzwi kabiny i zaczoł rozpinać rozporek, kiedy… Nagle z wielkim hukiem otworzyły się drzwi łazienki -…jak ona mogła mi to zrobić – zaczeła jakiś nieznany Harremu kobiecy głos. -Ale, co? Nadal nic nie rozumiem – powiedzał drugi głos także kobiecy. -Jak zawsze. Czytaj … – Ja pierdole … kurwa, … ale lol – po krótkiej chwili odezwał się, drudi głos – To znaczy, że nasz nowy profesor jest twoim ojcem. Nieżle będzie ci dawał lepsze oceny. Też tak chce. – Weź przestań to nie jest śmieszne. – Dobra a on wie? – Tu napisała, że tak. Wczoraj spotkali się w miasteczku. – Uuu to może jeszcze wrócą do siebie. – Wątpie Doris wychodzi za męża w wakacje. – Tu jest jeszcze druga kartka – poeiedzał drugi głod nagle. – Nie gadaj czytaj na głos. – Ok., „ … że tak długo to ukrywałam. Jednak Syriusz, twój ojciec powiedzał, że z tobą dziś porozmawia. Napisze do ciebie jeszcze on. Przynjamiej mnie tak utwierdzał. Jednak znając go nie zrobi tego. Więc idz do niego wieczorem i porozmawiaj z nim. Może nie zrobić na tobie dobrego wrażenia, bo znam ciebie. Jednak bardzo mi zależy żebyście poznali się bliżej i polubili. Zrób to dla mnie. Twoja mama Doris. – Tego można było się spodziewać po niej – nagle zadzwonił dzwonek. – Kurwa, ale się wystraszyłam mogly by ciszej dzwonić te dzwonki. Chodz lepiej, bo i tak jesteśmy spóżnione na runy. Dopiero po trzech minutach odkąd wyszły te dziewczynyGinny wyszła z krtjówki. Harry nadal stał jakby sparaliżowany.  – Harry, co z tobą – powiedzała Ginny podchodząc do Harrego i machając mu ręką przed oczami. – Syriusz ma dziecko, córke. – No wiesz ona nie jest już mała. – Wiem, ale…- Harry spósćił głowe – to było głupie, że się na niego obraziłem tylko, dlatego że chciał odzyskać to, co już miał. – Wiesz nie wiemy jak się układało między matką, Sisi a Syriuszem. – Nadal mnie nurtuje, dlaczego mi tego nie powiedzał. – Nie słyszałeś sam się dowiedzał wczoraj.  – Nie o to chodzi. Porozmawiam z nim dziś, pogodze się. Myślisz, że przyjmie moje przeprosiny. – Raczej tak zależy mu na tobie. Wiesz chodzmy możeporozmawiać na błoniach przejść się. – Może najpierw skończymy, co zaczeliśmy. – Dobra – powiedzała Ginny uśmiechając się. Przenieśli się do dormitorium Ginny. Gdy tylko zdjęli buty Ginny znowu zaczęła go całować. On przez ubranie pieścił jej plecy i pośladki. Ona zdjęła z niego bluzę i ściągnęła koszulkę. Półnagi wziął ją na ręce i zaniósł do łóżka. Położył się nad nią opierając się na rękach. Językiem wdarł się do jej ust. Potem całował po szyi, uszach. Unosił się nad nią, rozebrany do połowy, trzymając się nad jej ciałem teraz już tylko jedną ręką bo drugą zaczął gładzić jej włosy i policzek. Był zachwycony jej piękną twarzą, pięknym czarnym spojrzeniem jej oczu, które coraz bardziej przepełniało pożądanie. – Jesteś taka piękna… – wyszeptał jej do ucha niemal się na niej kładąc. Te słowa i zapach jego rozebranego do połowy ciała podziałały na nią. Podniosła się na łokciach, objęła rękami na wysokości połowy klatki piersiowej i przejęła inicjatywę w pocałunkach by po krótkiej chwili trzema, czterema ruchami wysłać do niego sygnał by pozwolił się jej znaleźć na nim. Przewrócili się. On leżał na łóżku ona siedziała na nim tuż nad biodrami. Rozłożył szeroko ręce jak na krzyżu i zamknął na chwilę oczy. Ona pochyliła się i zaczęła go całować po twarzy i torsie wędrując rękoma po całym jego ciele. Był już mocno podniecony. Rozpalał go żar pożądania. Intensywność jej pieszczot świadczyła o tym, że ją również. Nagle, gdy jej obie ręce znalazły się na jego piersi a pupa zjechała parę centymetrów niżej – na krocze, chwycił ją mocno za nadgarstki. Aż mruknęła. Podniósł jej ręce do góry i bardzo wprawnie ściągnął czerwony sweterek.  Została teraz w czerwonym staniku. Bardzo seksownym, wyzywającym, ukazującym większość jej cycków. Chciał je zobaczyć natychmiast. W całości. Piękny biustonosz wydał mu się w tym momencie kompletnie zbędny. Odpiął guziczek. Stanik spadł na jego brzuch. Natychmiast wziął obie półkule w swe ręce. Jak tylko zaczął je uciskać i delektować się ich doskonałym wyglądem odpowiedni sygnał z mózgu popłynął w dół. Jego członek, który już dawno temu zwiększył porządnie swoją objętość teraz naprężył się jak drut. I pewnie by się podniósł rozrywając spodnie gdyby nie fakt, że był przyciśnięty przez jej pośladki. Ginny wyczuła ten skok podniecenia u Harry’ego  i aż pokręciła tyłkiem. Fallus zareagował jeszcze większym naprężeniem. Harry poczuł, że musi go uwolnić. Podniósł się tak, że teraz siedzieli spleceni nogami. Zanim przyszedł na pomoc swojej pałce postanowił jeszcze posmakować jej cycków. Językiem polizał jej krągłości a potem zaczął drażnić czubki jej sutków w tym samym czasie lekko ugniatając na przemian to jedną to drugą z cudownych piersi. Ona w tym czasie zaczęła manipulować przy jego pasku. Rozpięła go bez problemu. Trochę więcej czasu zajęły jej guziki rozporka. Wyczuwając to uniósł się lekko, przewrócił ją, położył się na niej podnosząc tyłek do góry tak by mogła skończyć przy rozporku. Rozpięła go do ostatniego guzika i zsunęła jego dżinsy za kolana.  Jej ręce znalazły się na jego bokserkach, przez które głaskała jego pośladki. On w tym czasie językiem i dłońmi zwiedzał całe jej ciało. Gdy składał jej wilgotny pocałunek między miseczkami a rękoma pieścił po bokach tuż nad biodrami ona chwyciła jego prawą dłoń i położyła pod pępkiem. Zsunął się trochę niżej, w tym samym momencie ściągając do końca swoje spodnie. Ściśniętą w pięść dłoń podsunął pod lędźwie tak, że dużą częścią ciała znalazła się parę centymetrów nad łóżkiem. Wykorzystał to do błyskawicznego zdjęcia jej skórzanych spodni. W mgnieniu oka znalazła się tylko w czerwonych majteczkach, które jak zauważył były lekko mokre w środkowej części… Podobnie jak wcześniej stanik tak teraz majtki wydały mu się kompletnie niepotrzebną częścią garderoby. Ściągnął je równie szybko i zwinnie.  Znalazł się natychmiast ze swoim językiem między jej udami. Taniec jaki rozpoczął po okolicach jej cipki zapowiadał niesamowite doznania. Był w tym naprawdę dobry. Wiedział o tym. Poza tym czuł olbrzymie podniecenie w swoim kroczu i nie chciał kompromitacji gdyby przeszedł od razu do celu, do którego i tak konsekwentnie zmierzał. Oralne wyczyny pozwoliły mu przywrócić kontrolę nad swoim niesamowitym uniesieniem. Podniecenie narastało powoli, stopniowo. Gdy skończył wędrówkę po łonie i wewnętrznej części ud jego język zaczął oblizywać jej wargi sromowe. Wyraźnie czuł, że wydziela nektar pożądania i że naszedł moment kiedy może rozpocząć stymulację łechtaczki. Gdy tylko jej dotknął najpierw palcem a potem językiem poczuł jak wewnątrz zadrżała. Taki mały wstrząs, który zapowiadał wybuch wulkanu. O który jednak musiał się postarać. Rękoma błądził po jej ciele – bardzo chętnie zachodząc aż do piersi. Język skupiony był tylko na łechtaczce. Drażnił ją, lizał, ssał, pocierał. I tak na zmianę. Ona trzymała go za głowę, co jakiś czas lekko szarpiąc włosy. Pomrukiwania przeradzały się w jęki. Jęki coraz głośniejsze: – O tak! O tak, o tak! O tak, o tak, o tak! – Wydobywało się z niej coraz prędzej. – O taaaaaaak!!! – Krzyknęła nagle jakby podskakując. Jej dłonie zacisnęły się w pięści. Wygięła się. Jej ciało zachowywało się tak jakby chciało skręcić się w sprężynę. Po chwili rozpoczęły się drgania, coraz mocniejsze, głowa odskoczyła do tyłu. Chłopak przestał ją lizać. Co prawda jej cipka była teraz ściśnięta, ale nie na tyle by powstrzymać wypływ soków, które kapały głównie na podstawiony pod nią język. Jej pięści powoli się rozluźniły, opadły na plecy jej kochanka i zsunęły w dół. Oddech zaczynał zwalniać. Otworzyła oczy i powoli docierało do niej co się stało. Serce znów zabiło mocniej gdy uświadomiła sobie, że to przecież nie koniec. Że to co najważniejsze dopiero przed nimi. Harry w tym czasie wrócił ze swoją głową do góry. Jej twarz była równo pod jego twarzą gdy schylił się by ją pocałować. Tym pocałunkiem pragnęła wyrazić wdzięczność i zachęcić do dalszych uniesień. Nie sądziła, że podniecenie może wrócić tak szybko, i to w tak mocnej dawce. Chciała go, czuła, że on też nie może doczekać się właściwego zbliżenia. Ponownie lekko zadrżała gdy całym ciałem położył się na niej. Mruknęła gdy uświadomiła sobie że od jej pobudzonej szparki i jego członka oddziela ich tylko trochę materiału bokserek.  – Ale jesteś napalona… – Harry chciał ją lekko podrażnić. Udało mu się. Jej ręce znalazły się na jego pośladkach i mocno przycisnęły do łona. Chciała dać wyraźny sygnał, że już najwyższa by pora ją wypełnił. Odpowiedziała, wypinając lekko podbrzusze: – Zamknij się i do roboty!  Prącie Chłopaka nie mieściło się w bokserkach. Czubek i spory kawałek wystawał spod gumki majtek. W tym momencie Harry ściągnął bokserki i uklęknął chwytając swój instrument.  Całował ją znowu namiętnie po całym ciele. Położył się na niej powoli. Dwoma palcami ręki zaczął penetrację. Wsuwał je do cipki powoli a wysuwał szybko. Parę chwil wystarczyło by jej ogromne podniecenie powróciło. Na dodatek podbudowane teraz było ciekawością. Jakie to odczucie mieć w sobie aż tyle mężczyzny? Gdy palce Harry’ego posuwały ją coraz szybciej sama chwyciła go za członka i nakierowała lekko w dół. Pocałował ją w usta przejmując swój instrument i zbliżając go do zewnętrznych granic jej kobiecości. Początkowo samym końcem drażnił tylko wejście do pochwy. Robił to przez dłuższą chwilę. Podobało jej się to, ale już chciała go poczuć. Tym samym ruchem co wcześniej chwyciła go za pośladki i przycisnęła do siebie. Wszedł głęboko, ale nie cały.  Teraz Harry powtarzał pchnięcia do ustalonej przez nią głębokości. Było jej coraz przyjemniej. On też powoli, powoli odpływał. Gdy jej jęki przybrały nieco tempa i głośności wiedział, że wznieśli się na kolejny, wyższy poziom uniesienia. Gwałtownie włożył pod nią ręce pod pachami, złączył za plecami i natychmiast podniósł do pozycji siedzącej. Penis wbił się głębiej a Ginny krzyknęła. Poczuła, że to kolejny krok na drodze do rozkoszy. Kilka posunięć w tej niezbyt wygodnej pozycji i Harry przewrócił się na plecy nie wychodząc z niej ani na trochę. Niespodziewanie znalazła się na nim w pozycji na jeźdźca i miała go już całego w sobie. Czuła go głęboko. Nigdy nie przeżyła takiej penetracji. Uderzał w niej w te miejsca, których nigdy nie dotknął żaden mężczyzna swym przyrodzeniem. A może to jej pochwa potrafiła się tak rozciągnąć na jego wielkiej męskości? Spojrzała na twarz Harry’ego, która zdradzała jak bardzo ją pożądał. Jak, będąc bliski szczytu uniesienia, jest szczęśliwy i podniecony. Harry lekko ściskając ją dłonią na wysokości biodra dał jej sygnał, żeby się odwróciła. Przesiadła się błyskawicznie. Nadal pozostawała w pozycji na jeźdźca z tym, że odwrócona do niego plecami. Zaczął wspinać się swoimi dłońmi pieszcząc ją coraz wyżej. Nie od razu wrócił do ujeżdżania. Najwyraźniej chciał parę sekund odczekać. Po chwili jednak dziewczyna znów podskakiwała na jego olbrzymie czując zbliżające się dreszcze rozkoszy. On w tym momencie, chwytając ją za piersi mocno i szybko się podniósł. Lekkie drgawki przebiegły ją całą gdy w ten sposób ustawił ją w pozycji od tyłu. Była już niemal nieprzytomna. Jego podniecenie też podskakiwało co chwilę o stopień wyżej. Zaprzestał pieszczot, chwycił ją mocno jedną ręką za włosy, drugą tarmosił na przemian cycki. Pędził. Posuwał ją z prędkością dźwięku. Odgłos uderzeń jego ud o jej pośladki był coraz szybszy. Gdy tak się w niej zagłębiał z zawrotną prędkością poczuł u niej znane sprzed kilku chwil drżenie i charakterystyczne odgłosy. Zdążył ją jeszcze przewrócić na plecy by widzieć jej twarz w chwili kiedy osiągnie szczyt. Natychmiast kontynuował pchnięcia. Silne, głębokie, szybkie. Krzyknęła nagle raz, przeciągle. Potem szybko drugi trzeci – jak krzyczy ofiara pchnięta niespodziewanie nożem. Ręce uderzały o łóżko nierównomiernie ale mocno. Jej łono wyłamało się w takim łuku jakby jakaś siła chciała ją od tej strony złamać w pół. Cipka zacisnęła się na kutasie. Jakby miała go nigdy nie wypuścić. Posuwał ją teraz jeszcze mocniej bo czuł ten przyjemny skurcz na swoim członku. Jej orgazm trwał i trwał. Ustępował powoli. Gin miała zamknięte oczy a uśmiech na jej twarzy przypominał słodki uśmiech dziecka. I tylko co chwila usta rozwierały się by zaczerpnąć powietrza. Ten widok podniecił go już maksymalnie. Wpadł na najwyższy poziom, z którego pozostawał już tylko skok na szczyt. Atakował z całych sił tak jakby chciał ją przebić swoim chujem. Na dodatek ucisk pochwy i warg sromowych ustępował, a po jego pale zaczęło spływać mnóstwo soków. Orgazm dziewczyny się kończył. Po raz kolejny złapała go za pośladki i przycisnęła do siebie. Gdy się w nią zagłębił został na chwilę. Poczuł, że od spustu dzieli go sekunda, może dwie. I uświadomił sobie, że przecież nie jest zabezpieczony. Wyskoczył z niej w ostatnim ułamku sekundy. Świat wirował, a on miał ciemno przed oczami. Przeszywało go uczucie takiej błogości i spełnienia, że nie odbierał innych bodźców. Czuł jedynie, że ręce kochanki przejęły jego maszynę. Pierwszy strzał padł niebezpiecznie blisko cipki. Jeszcze pod pępkiem. Tak nisko, że spłynął na starannie przystrzyżony meszek. Podciągnęła go wyżej tak, że drugi, trzeci i kolejne strumienie spadały na jej cycki. Gdy otworzył oczy, cały czas przepełniony najwyższym uniesieniem i ujrzał jak jego sperma zalewa te dwie krągłe piękności poczuł kolejny bodziec, który spowodował, że dwa ostatnie tryśnięcia były tak silne i mocne, że sięgnęły jej podbródka. Padł obok niej głośno dysząc, uspokajając się dłuższą chwilę. Ona dopiero po chwili wypuściła jego męskość z ręki. Wstała kapiąc jego spermą, która znalazła się na większości jej cudownego ciała. Znalazła jego koszulkę i wytarła się nią. Niezbyt starannie. Wróciła do łóżka. Położyła się obok niego i przytuliła. Chciała żeby odpoczął. Wiedziała, że potrzebował teraz czasu by móc powtórzyć te nieziemskie chwile, które spadły na nią tak nieoczekiwanie. Tak, wtulając się w niego, całkiem nagiego, sama będąc całkiem naga, zasnęła.  Po kolejnym udanym seksie poszli na błonia. Podczas tego spaceru Harry zapytał się Ginny. – Znasz te dziewczyne? – Tak z widzenia. Niezła świruska ma na imie Sisi a ta jej koleżanka to Kleo. – Nie rozumiem, co masz na myśli świruski. – Odpierdala im często obściskują się na korytarzu, wołają różne teksty za chłopakami, takie śsą, na trzeźwo. Podobno, że jak wypiją to są dwa razy gorsze. Prześladują taką jedną klientkę z Hufflepuffu. Podobno im się kiedyś naraziła i już nie ma życia w Hogwarcie… – No to się trafiła córka Syriuszowi. W jakim jest domie i na którym roku. – W moim wieku w Ravenclaw. O Ron i Hermiona chodzmy im powiedzieć. Wieczorem ok. 8 Harry poszedł do gabinetu Syriusza w sprawie rozmowy. Podszedł do drzwi i usłyszał głos Syriusza i jednej z dziewczyn z łazienki. W tej samej chwili, kiedy Harry wszedł do gabinetu Sisi miała zamiar wyjść. W takiej sytuacji spotkali się w drzwiachg dość blisko siebie. Córka Syriusza była mniej więcej tego samego wzrostu, co Harry jak nie równa, miała długie brązowe loki i głębokie oczy Syriusza. – Harry, co ty tu robisz? – zapytał Syriusz na widok Harrego. – Przyszedłem porozmawiać. – My nie mamy, oczym odpowiedzał wstając z biurka i podchodząc do obojga. – Tato i tak już wychodzę. – powiedzała odwracając się z dziwnym wdziekiem, jakiego nawet, Ginny nie miała – Na pewno nie przyszedł tu bez powodu. Prawda Harry? -powiedziała Sisi odwaracając się z powrotem do Harrego. – Tak Syriuszu zależy mi na tej rozmowie. – Dobrze już zostań. Pewnie nie znasz mojej córki Sisi – powiedzał Syriusz kładąc rękę na jej ramienu. – Nie Harry. – Sisi przykro mi, ale muszę już naprawdę iść. Porozmaiamy innym razem – odwróciła się do Syriusza pocałowała go w policzek – Dobranoc tato – wyszła z gabinetu zostawiając Harrego i Syriusza samego, który usiadł przy biurku. – Powiesz mi w końcu, co cię tu sprowadza? – Chce cię przeprosić –zaczął, Harry – za moje wcześniejsze zachowanie. – Dość dziwnie to brzmi. Nie zdziwiło cię to, że Sisi jest moją córką. Dlaczego? – No, bo usłyszałem jej, rozmowe z koleżanką w łazience. Syriusz wstał i podszedł, do Harrego, który też podniusł się z krzesła. – Ciesze się, że w końcu się pogodziłeś z tym, Chcę być z Rittą bez względu, jaka była wcześniej – powiedzał Syriusz przytulając Harrego do piersi. – Ja też się ciesze. Zrozumałem to dopiero dziś jak usłyszałem rozmowę Kleo i Sisi.  – No to będziesz moim świadkiem na ślubie – powiedział Syriusz siadając na biurku a Harry na krześle. – Na ślubie? Kiedy się żenisz? – Razem z Lupinem i Tonks. – Tak szybko, dlaczego, nie rozumiem. – Ritta jest zaszła w ciąże. Musimy wziąć ślub jak najszybciej. Jest dopiero pierwszy miesiąc, ale lepiej wcześniej. Nie chce zrobić tego błędu, co wcześniej. – Rozumiem ciebie, ale co chcesz powiedzieć przez to, że tego samego błędu.. – No, bo jak byłem z matką Sisi zaręczony jednak nie doszło do ślubu.  – Dlaczego skoro ją kochałeś. – Harry to były inne czasy. W dniu, kiedy twoi rodzice brali ślub zaręczyłem się. Byłem z jej matką parą od końca siódmej klasy. Postanowiliśmy, że weźmiemy ślub za rok. Nam się nie śpieszyło nie to, co twoim rodzicom. Minoł rok pojawiła się ta przepowiednia i rozumiesz przełożyliśmy ślub. Wczoraj dowiedziałem się w dniu, kiedy zostałem skazany Doris dowiedziała się, że jest w ciąży. Szukałem jej po ucieczce jednak za każdym razem trafiałem na kogoś innego. Wyszła za męża kilkakrotnie i za każdym razem zmieniała nazwisko miejsce zamieszkania. To było niemożliwe żebym ją znalazł.  – Ale kochałeś tę Doris przynajmniej. – Tak jak jeszcze nikogo nawet Ritta nie darze takim uczuciem teraz jak wtedy Doris. Jednak musze wziąć ślub. – Dlaczego mi nie powiedziałeś że miałeś zamiar wyjść zamaż. – Sam nie wiem pomyślałem, że jesteś za młody żebyś zrozumiał. – Zrozumiałbym Syriuszu. – Już próżno powinieneś pójść do dormitorium. – Co? Odkąd jesteś taki regulaminowy. – Harry jestem nauczycielem, zrozum. – Dobra już idę. Harry wyszedł z gabinetu jednak, kiedy odchodził usłyszał głosy rozmowy dobiegające z gabinetu. Nagle za jakiejś zbroi wyszły dwie postacie. – Ja pierdole, ale z was cioty wiecie jak mnie przestraszyliście – powiedział Harry a w ręku trzymał różdżkę. – Sory – Nie uwierzyliśmy tobie jak powiedziałeś, że idziesz przeprosić Syriusza. I w ogóle w całej tej sprawie z jego córką – powiedziała Hermiona  – Postanowiliśmy cię śledzić – dodał Ron. – No to w końcu uwierzyliście ze Syriusz ma córkę. – Tak podsłuchiwaliśmy waszą rozmowę – powiedziała Hermiona. – No to wiecie, że jestem świadkiem na ślubie Syriusza i Rity – powiedział z dumą Harry – Pewnie zaprosi też swoją córkę. – Oby nie to idiotka – zaczął Ron. – Och mówisz tylko, dlatego że podrywała ciebie w dość specyficzny sposób – w tym momencie Hermiona zaczęła chować. – Specyficzny? Nie rozumiem? – Ginny mi powiedziała, że … – Zamknij się Hermiona. – Dobra. Harry zapytaj się Ginny – szepnęła, Hermiona na ucho Harremu jak przechodzili przez portret.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Szymon

    Zaczynam serię zatytułowaną ,,Córka Syriusza” To będzie aktualnie moja seria flagowa. Część druga już niedługo 🙂

  • Poziomkowa przygoda z kuzynem (cz. 4 + zakonczenie)

    Następnego dnia nic mi się nie chciało, dosłownie. Miałem okropnego lenia. Obudziłem się w miarę wcześnie, cały ja. Gdy mogłem pospać, wstawałem wcześnie a gdy musiałem wstawać do szkoły to byłem chodzącym trupem. Filip jeszcze spał. Był okropnie słodki jak spał. Zresztą ciągle był słodki. Od tego jego słodkości przytyłem pewno już parę dobrych kilo. Nie długo stając na wagę, wyświetli mi się mój numer telefonu. Przejechałem delikatnie palcami po jego rozczochranych włosach. Nie mogłem się na niego napatrzeć. Jego twarz była taka spokojna, piękna. Cholera, westchnąłem  po cichu.  Jeszcze jakieś 2 tygodnie temu byłem przeciwko miłości i tym innym farmazonom a dziś, leżę koło niego i wpatruję się jak w jakieś arcydzieło. Może był moim prywatnym arcydziełem, dziełem sztuki, kto wie. Wystarczył tak krótki czas żeby moje życie nabrało nowego sensu. Wczorajsze wyznania… Żałuję  że nie miałem żadnego dyktafonu przy sobie, tak piękne to było. Chociaż, w sumie, pamiętałem słowo w słowo. Takich rzeczy się chyba nie zapomina. Przejechałem opuszkami palców po jego policzkach, a zaraz po tym szybko je oderwałem. Przestraszyłem się. W jednej chwili było tak cicho a w następnej usłyszałem jego ochrypły głos.

    – Coś mi wyskoczyło na twarzy, że mi się tak przyglądasz?, zapytał żartobliwie, z zamkniętymi powiekami.                                                                                                                                                                                     – – Chciałbyś, wcale się nie przyglądałem. zaprzeczyłem.                                                                                                      

    – No chyba widzę, odpowiedział.                                                                                                     – Jasne, przecież masz zamknięte oczy.                                                                                                                                                                                          

    – A co z moim trzecim okiem?, zapytał nabijając się ze mnie.                                                                                               

    – A to ciekawe gdzie je masz.                                                                                                                                                                                                               – – Chodź bliżej to ci pokażę, powiedział.

    I tak oto utkwiłem w jego ramionach. Jeszcze tak trochę leżeliśmy ale w końcu było trzeba wstać. Gdy jedliśmy razem śniadanie, zastanawiałem się co by zrobić z tym dniem. Zastanawiałem się też co za dzień dziś był, straciłem poczucie czasu. Na pytanie co dzisiaj robimy, mój chłopak odpowiedział że pójdziemy na góralską imprezę. ”Mój chłopak”, dumnie to brzmi. Mój partner, mój ukochany, mój facet, mój zbawiciel, mój bohater… mój wybawca. Tak pełno określeń przychodziło mi do głowy o jego osobie. Nie za bardzo wiedziałem jak się ubrać na tą całą góralską imprezę. Czy może bardziej na luzie czy coś porządnego. Filip ubrał się raczej na luźno więc zrobiłem to samo. Cała ta impreza odbywała się w jednej z większych drewnianych chat w okolicach centrum Zakopanego. Było tam pełno ludzi, moją uwagę przyciągnęli ludzie w góralskich strojach. Orkiestra grała i śpiewała różne góralskie przyśpiewki. ” Gdzie on mnie wyciągnął” pomyślałem, ale szybko zmieniłem zdanie. Zaczepiła nas grupka młodych górali, byśmy się do nich dołączyli. Najmłodszy z nich miał może z 17 a najstarszy 23. Były to dwie dziewczyny: Asia i Mariola, i 3 chłopaków : Piotrek, Kevin i mój imiennik Tomek. Potem dołączyła do nas jeszcze jedna dziewczyna : Magda, która mnie potem nieźle wkurzyła. Okazało się że oni wszyscy są parami, i nawet byli sympatyczni. Szybko złapaliśmy wspólne tematy. Wyglądało na to że góral z kaszubem może się polubić. No dobra, byliśmy z Gdańska ale to zawsze coś.  Tolerancja tych osób też mnie zdziwiła. Gdy Filip powiedział że jesteśmy razem, to zareagowali normalnie. 

    Mariola, długonoga brunetka pokazała mi kilka ichnich tańców, fajna zabawa. Zafascynowany tym rytmem i ruchami, wręcz musiałem pomęczyć Filipa żeby ze mną potańczył. Szybko załapał ruchy. Gdy wróciliśmy do stolika, po chwili jedna z kelnerek podeszła z tacą kieliszków napełnionych wódką. Nigdy wcześniej nie piłem czystej wódki o tak z kieliszka, ale pomyślałem że raz się żyje. Jeden kieliszek szedł za drugim,  zabawa robiła się coraz lepsza. Okazało się że ja i Kevin mamy wspólne hobby, a mianowicie kolekcjonowanie starych płyt i kaset. Gdy szedł zapalić, wyszedłem z nim. Czasami tylko paliłem, w towarzystwie. Gdy wróciliśmy do środka, ta ździra Magda, siedziała obok Filipa i obejmowała go ręką i opowiadała mu jakieś żarciki. Może byłem zazdrosny ale wkurzyłem się, lepiła się do niego cały wieczór mimo że jej chłopak Kevin, siedział obok. Walnąłem focha, i wróciłem do dyskusji z Kevinem. Upierał się że republika powstała w 1980 a ja że w 1981. Założyliśmy się o to, i jako że wygrałem, Kevin musiał postawić kolejkę. Potem Filip w końcu przestał rozmawiać z tą całą Magdą i przysiadł się do mnie. Zaczepiał mnie ale udawałem obrażonego. Potańczyliśmy jeszcze trochę i chyba straciłem film. Nie wiele pamiętam co działo się potem, oprócz tego jak wnosił mnie po schodach. Na następny dzień miałem ogromnego kaca. Wyglądałem okropnie i cuchnąłem. Filip też niezbyt dobrze wyglądał, może dlatego że czuwał przy mnie pół nocy. Do wstania i ogarnięcia się zachęcił mnie fakt że za niedługo wrócą dziadkowie. Wolałem nie pokazywać się w takim stanie. Poszedłem pod prysznic. Jakoś się ogarnąłem a Filip zrobił mi kanapkę i podał butelkę piwa z sześciopaku. Czułem się okropnie, tym bardziej że wieczorem czeka mnie dwanaście godzin podróży pociągiem z Zakopanego do Gdańska. Nie chciałem stąd wyjeżdżać, było mi tu tak dobrze. Chociaż, pocieszała mnie myśl dwunastu godzin, sam na sam ( plus jakieś około 300 osób w pociągu) z Filipem.

    Nasz pociąg wyruszał po dziewiętnastej. Dziadkowie nas odwieźli i pożegnali. Mieliśmy wspólną kabinę, czy przedział czy pokój czy jakkolwiek to się nazywa. Była to typowa kabina, dwa jednoosobowe łóżka naprzeciw siebie, zasłony na okna i mała ubikacja z prysznicem.  Żadne luksusy. Jednak zmartwiły mnie te jednoosobowe łóżka, oczekiwałem że całą podróż prześpię w jego ramionach a nie samemu. Usiedliśmy na swoich łóżkach i rozmawialiśmy o przyszłości i tych sprawach. Fajne było to że oboje w przyszłości widzieliśmy siebie razem. Może wtedy mogło to się wydawać naiwne ale… wiadomo.

    Chyba zmęczyło go gdybanie na temat przyszłości. Wstał i uklęknął przy mnie. Na chwilę się zawahał po czym przejechał palcami po guziku od moich spodni. Spojrzałem na niego i strzepnąłem jego palce. Pewnie że miałem ochotę ale chciałem się z nim trochę podroczyć. – Idź Magdusi rozpinaj a nie mi, powiedziałem próbując udawać zazdrosnego. – Aaa, to tu jest pies pogrzebany, powiedział. – Ja tu żadnego psa nie widzę, odpowiedziałem sarkastycznie. Wstał po czym usiadł mi na kolanach. Złapał moją głowę i spojrzał mi w oczy. – A przynajmniej mogę cię pocałować, zazdrośniku? , zapytał po czym i tak pocałował. – Jestem cały twój, powiedziałem gdy już odlepił się od mych warg.

    Znów uklęknął przy mnie, zabierając się z powrotem za guzik. Gdy się tylko z nim uporał, zsunął moje spodnie w dół i je ściągnął. Przejechał swoimi dłońmi po moich nogach aż do bioder, po czym wsunął swoją dłoń w moje bokserki. Mój fiut od razu się obudził. Gdy Filip zdał sobie z tego sprawę, pozbawił mnie też bokserek. Gdy je zsuwał na dół, zdjąłem koszulkę. Filip złapał go i zaczął obciągać. Płynnie i dokładnie. Czułem że robi się coraz mokrzejszy. Przestał na chwilę, by zdjąć swoją koszulkę. Ponownie go złapał i delikatnie oblizał. Znów przeszedł mnie ten dreszcz. Dreszcz rozkoszy. Delikatnie objeżdżał go końcówką języka. Dotknąłem jedną dłonią jego głowę, zachęcając go by wpuścił mojego przyjaciela do swej buzi. Zrobił to z przyjemnością i zaczął ssać. Jak zwykle przyśpieszył tempa. Było mi przyjemnie ale nie chciałem tak szybko kończyć. Po chwili przerwałem mu, wskazując żeby wstał. Gdy stał przede mną, od razu zsunąłem jego spodnie. Jego kutas już czekał w gotowości. Chciałem go złapać i wylizać aczkolwiek Filip przykucnął i złapał mnie za nogi odchylając je do tyłu. Trzymając je, próbował dotrzeć językiem między moje pośladki. Po chwili poczułem jego gorący język w okolicach mojej dziurki. Co za przyjemność. Pozwoliłem mu działać, łapiąc swoje nogi. Zsunął więc swoje ręce z moich nóg po czym skierował je w pieszczone miejsce. Obślinił swojego środkowego palca po czym wsadził go w wcześnie pieszczone miejsce. Jęknąłem cicho, jak najciszej, by nikt w sąsiednich kabinach tego nie usłyszał. Zaczął nim lekko poruszać do przodu i do tyłu. Przyśpieszył gdy moja dziurka już całkowicie się rozwarła. Po chwili włożył tam kolejnego palca, co dało mi ogromną przyjemność.

    Wyjął swoje palce. Łóżko było w miarę wysokie. Wyprostował się po czym odrobinę zgiął. Znów złapał mnie za nogi, w celu wejścia we mnie. Po chwili mu się to udało. Opuścił swoje ręce z moich nóg, po czym posłusznie je bardziej rozszerzyłem, po czym pozwoliłem im opaść na łóżko. On swoje ręce umieścił między moim ciałem by móc lepiej kontrolować swoje ruchy. Delikatnie zaczął się poruszać, by przypadkiem któregoś z nas nic nie zabolało. Gdy już posuwał mnie pewniej, założyłem ręce na jego biodra. Przylepił swe wargi do mych, całując namiętnie. Przyśpieszał tempa. Czułem jak każda część mojego ciała domaga się więcej. Osunąłem się trochę, tak że moja głowa opierała się o poduszkę, a plecami leżałem na łóżku. Była to wygodniejsza pozycja dla nas obojga. Położył swoją dłoń na moim płaskim brzuchu. Znów przyśpieszał. Jak ja to uwielbiałem. Miałem ochotę krzyczeć i jęczeć. Szkoda że nie mogłem. Przesunąłem swą dłoń znów na moją nogę, po czym podniosłem ją odrobinę. Dzięki temu Filip znów mógł mnie całować. Zmniejszył tempo by mógł dociskać swoje ciało do mojego. Gdy tak robił, czułem się wyśmienicie. Po pięciu minutach wrócił do szybszego posuwania. Domyśliłem się że zaraz skończy. Szepnąłem do niego żeby poszedł na całość i tak zrobił. Robił to tak mocno i szybko że łóżko przez chwile nieźle skrzypiało. Wystrzelił we mnie  jak z armaty. Moje ciało znów przeszły dreszcze. Wyszedł ze mnie. Podniosłem się po czym wylizałem jego penisa. Był niesamowicie czerwony ale nadal twardy.

    Skierowałem go na łóżko. Teraz była moja kolej. Na tym małym łóżku naprawdę było mało manewrów jakie mógłbym wykonać. Wyręczył mnie klękając na łóżku opierając się rękoma o ścianę. Od razu zrozumiałem i dołączyłem do niego. Złapałem go mimowolnie za biodra, próbując wycelować.  Kiedy wszedłem, Filip cicho zamruczał. Widocznie miewał te same dreszcze co ja. Ścisnąłem dłonie na jego biodrach po czym zacząłem posuwać. Wchodził jak nóż w masełko. Chciałem mu podarować tą samą przyjemność co on mi więc zacząłem szybko. Nadal opierając się o ścianę, spuścił głowę w dół i pojękiwał. Z bioder przejechałem dłońmi na jego tors, po czym docisnąłem go do siebie. Znów przyśpieszyłem tempa. Pożałowałem tego bo czułem że zaraz będzie po. Puściłem jego tors, zakładając ręce na jego ramiona. Pomyślałem że to nawet lepiej po czym prysnąłem. Miałem wrażenie jak bym pryskał wieczność. Filip tylko mruczał szeptając w kółko me imię.

    Usiadł na łóżku opierając się o ścianę. Jego kutas znów był gotów na więcej. Dołączyłem do niego, siadając mu w kroku. Poruszałem się powoli, z namiętnością. Wreszcie mogłem znów go całować. Tylko tego chciałem. Nasze usta były nierozłączalne. Rękoma przeczesywałem jego włosy. Były bardzo przyjemne w dotyku. Po chwili znów trysnął. Przestałem się poruszać, nadal go całując. Gdy odlepiłem  swoje wargi od jego warg, przejechałem nimi do jego ucha. Delikatnie je muskałem po czym pocałowałem go w czółko, tak jak on często całował mnie. Dłońmi przejechał po moich plecach, więc skierowałem swoje wargi z powrotem do jego warg.

    Potem razem się wykąpaliśmy i cudem razem się wcisnęliśmy do jednego łóżka. I tak oto minęło nam dwanaście godzin podróży do domu. Do domu w którym nie długo mieliśmy poinformować naszych najbliższych że jesteśmy razem.

    —————–Wstępne zakończenie——————

    Nie wszystko potoczyło się tak jak się spodziewaliśmy. Oczywiście nie oczekiwaliśmy gorących gratulacji od strony naszych rodziców itp. no ale jednak nie tego się spodziewaliśmy. Najbardziej w tym wszystkim ucierpiał Filip i do dziś, gdzieś głęboko mam jakieś wyrzuty sumienia bo to w końcu przeze mnie tak się stało, no ale Filip uważa że gadam głupoty. Ale tak czy siak czuje się w pewnym stopniu winny, ale może uda się jeszcze wszystko naprawić.

    Razem z Filipem powiedzieliśmy rodzinie i przyjaciołom o nas dopiero w połowie marca, długo z tym zwlekaliśmy. Nasi przyjaciele zareagowali normalnie i to mnie cieszyło. Oczywiście przez pierwszy tydzień wszyscy się na nas gapili ale potem dali sobie spokój, nie przejmowałem się co uważają. Gorzej poszło z rodzicami, a raczej z rodzicami Filipa. Moi rodzice cóż, byli z lekka zdziwieni że akurat z Filipem ale zaakceptowali to. Darzyli mnie wielkim zaufaniem i zawsze chcieli usłyszeć co ja uważam i to mi pomogło w tej sytuacji. Ale matka Filipa i brat mojej mamy czyli mój wujek… kompletna porażka. Co prawda mój wujek nie był biologicznym ojcem Filipa ale zareagował równie ostro jak jego matka. W sumie poniekąd nie miał prawa tak ostro zareagować. Chociaż no dobra wychowywał go odkąd miał nie wiem, 10 lat? Nie wiem co bolało ich bardziej, to że ich syn był gejem czy to że związał się ze mną. Ciekawe czy kiedyś się dowiem. I to wszystko doprowadziło do wielkiej rodzinnej awantury, gdzie moi rodzice gardzą matką Filipa i moim wujkiem. Dali mu szlaban i chcieli go zamknąć w domu. Filip się od nich wyprowadził i zamieszkał z nami, w starym pokoju mojej siostry która studiowała w Paryżu. Oczywiście z tego faktu mieliśmy pełno zakazów itd. typu właśnie współżycia seksualnego i tego typu spraw ale i tak je łamaliśmy czasami. Zasady są po to by je łamać, prawda? Aczkolwiek całe życie będę wdzięczny rodzicom za to co zrobili dla nas i dla niego.

    Najważniejszym argumentem by się na to zgodzili było to że zostało niecałe 2 miesiące do matury i nie mogliśmy sobie pozwolić na jej zawalenie. Na szczęście jego biologiczny ojciec nas zaakceptował. No i dziadkowie też przyjęli to nawet dobrze. To starzy hipisi, na szczęście nie zbyt religijni. Zdaliśmy maturę i całe wakacje pracowaliśmy razem by zaoszczędzić trochę pieniędzy. Wprowadziliśmy się do mieszkania które ojciec Filipa mu przepisał. Nie było za małe ani za duże, ale było przytulne i nasze. Studiujemy ten sam kierunek i razem pracujemy.  Mieszka z nami też Borys, labrador koloru czekoladowego, którego dostałem na urodziny od Filipa.

    Przez ten nie cały rok dorośliśmy i staliśmy się samodzielni. Mam nadzieję że Filip jeszcze kiedyś pogodzi się z matką. Raz mówi że już go to nie obchodzi a następnym razem płaczę że za nią tęskni. Rozumiałem to i chciałem to naprawić. Było mi go cholernie żal. Miałem ochotę iść do niej i zapytać ” co ty wyprawiasz do cholery?!”. Zbliżały się święta więc przekonałem mamę żeby przynajmniej spróbowała zaprosić swojego brata i mamę Filipa na wigilię. Nie wiem jak to będzie. Mam nadzieję że przyjdą i w końcu się pogodzą. Wigilie zamierzamy spędzić u mojej mamy, pierwszy dzień świąt u jego taty a drugi dzień świąt w domu, obżerając się i nic nie robiąc. Mam nadzieję że święta okażą się tym magicznym czasem, kiedy wszystko znów może być po staremu. Właśnie robiliśmy pierogi. On lepił a ja robiłem farsz. Obsypał mnie mąką i muszę umyć głowę. Aaa no i nie mogę się doczekać lutego, kiedy będzie nasza rocznica. Trzymajcie kciuki! Wesołych 😉

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jabber Jabber

    Enjoy

  • Pierwszy raz na koloniach

    Podczas wakacji szkoła zorganizowała kolonie nad morze. Pojechała tam dziewczyna o imieniu Julia, nie była zbytnio lubiana, zamknięta w sobie, mało gadatliwa.

    Trzeciego dnia wyjazdu, gdy Julka poszła do sąsiedniego pokoju. Do jej kwaterki zakradł się Eryk jej najlepszy przyjaciel. Eryk był przystojnym młodzieńcem. Uganiały się za nim wszystkie panienki. Wszystkie oprócz Julki. właśnie za to ją tak lubił. Dosypał jej do napoju leku nasennego. Nieświadoma dziewczyna później napiła się soku i … dalej nic nie pamiętała.

    Obudziła się w pokoju Eryka. Była to bezchmurna noc, blask księżyca oświetlał pomieszczenie. Kiedy doszła do siebie zorientowała się, że leży na jego łóżku. Miała na sobie tylko jego ulubioną, niebieską koszulę. Nagle krzyknęła. Był to okrzyk bólu, ponieważ Eryk w tym momencie wsunął swoje palce do jej szparki. Przestraszony odskoczył od swojej ofiary. Julia rzuciła się do drzwi, ale były one zamknięte. Podszedł do niej nic nie mówiąc i zaczął ją całować. Włożył rękę między jej nogi. Julia nigdy nie czuła się tak błogo. Uległa mu prosząc, żeby kontynuował. Położyła się na łóżku rozszerzając nogi. Eryk cudownie pieścił jej łechtaczkę. Spenetrował ją swoim językiem wysysając wszystkie soczki. Później znowu zrobił jej palcówkę. Wszystkiemu temu towarzyszyły stęknięcia i wzdychania Julii.

    – Teraz twoja kolej, żebyś zrobiła mi dobrze- powiedział podniecony

    Dziewczyna uklękła przed nim dobierając się do jego członka. Nie gorzej niż on dostarczył jej przyjemności lizała… przygryzała i masowała jego penisa. Ssała powoli i zmysłowo, kiedy niespodziewanie złapał w garść je gładkie, kruczoczrne włosy, które wcześniej opadały kaskadą na koszulę. Miał słabość do jej lekko podkręconych pukli włosów. Wykonywał płynny ruch jej głową : tył, przód.

    – Wiem, żę stać cię na więcej kotku- powiedział wyzywająco

    Spojrzała na niego zawstydzona. Trwało to dłuższą chwilę aż w końcu poprosił, żeby się znowu położyła. Spytała dlaczego, ale nie uzyskała już odpowiedzi. Położyła, więc się z powrotem nogi podciągnęła do brzucha. Poczuła tylko, że chce on włożyć jej penisa w pochwę.

    Nie… – urwała nagle.

    Było już za późno, wszedł w nią. Julia krzyknęła z bólu i gorzko zapłakała. Przebił jej błonkę dziewiczą.

    Przestań, przestań!!! – wyksztusiła przez płacz

    Te słowa rozjuszyły go jeszcze bardziej. Jako odpowiedź otrzymała tylko mocniejsze, o wiele szybsze i głębiej sięgające rżnięcie. Nie potrafiła go powstrzymać, była słabsza od niego, nie miała już siły.

    Błagam cię… Eryk… – powiedziała nadal płacząc

    Wszedł w nią do końca. Krzyknęła w niebo głuszy, Eryk wiedział, że przeżywa orgazm. Wiła się i wyginała. Słychać było tylko jak jego jądra uderzają o jej pośladki, odgłos ten od czasu do czasu przerywany był szlochaniem Julii. W tym też momencie on doszedł. Nastąpił wytrysk gęstej spermy. Wyciągnął penisa z jej pochwy i usiadł obok. Z szparki Julki wypływała sperma. Dziewczyna leżała bez ruchu. Zaczynało świtać. Chłopak chowając głowę w ręce zaszeptał:

    – Co ja zrobiłem…- popatrzył na ociekającą spermą dziurkę Julki – Zraniłem cię?

    – Nie – po dłuższej chwili milczenia słychać cichy głos dziewczyny

    – Wybaczysz mi kiedyś?

    – Tak, ale pod jednym warunkiem.

    – Jakim?

    – Że jeszcze kiedyś to powtórzymy. Było cudownie.

    Chłopak uśmiechnął się patrząc na nią. Ona również się uśmiechnęła.

    – W takim razie zdejmuj koszulę- patrzyła na nią z pożądaniem- Jeszcze się trochę zabawimy

    – Nie, ty to zrób.

    Przy śniadaniu Julia usłyszała rozmowę Eryka z jego kolegą Bartkiem, który mieszkał naprzeciwko;

    – Coś ty tak krzyczał w nocy, jak jakaś baba- spytał podejrzliwie Bartek

    – Ja… Naprawdę? To chyba musiałem lunatykować- odpowiedział zaczerwieniony i speszony Eryk

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ula Zalewska

    To moje pierwsze opowiadanie tego typu, mam nadzieję, że się podoba.

  • Cycata nastka i koledzy brata cz1

    Był wieczór, rodzice pojechali do pracy na miesiąc za granicę, a 16 letnia Ania i jej 20 letni brat Tomek zostali sami w domu. Ania siedziała na kanapie w salonie gdy weszli koledzy brata. Patrzyli na nią ze zdziwieniem , była ona dość atrakcyjna. Miała spory biust, rozmiar E, słodka brunetka z równie słodką dużą dupcią. Siedziała ubrana w samą koszulę nocną , a spod niej prześwitywały lekko sterczące sutki. Jeden z nich odezwał się w końcu :

    -Cześć Aniu, gdzie Tomek?- 

    -Na górze. Tooomek ! – zawołała głośno. Cała ich trójka patrzyła na nią zachłannie. Po chwili Tomek zszedł na dół w samych bokserkach. 

    -No cześć, to jest jak mówiłem moja siostra Ania. Niezła co?- uśmiechnął się. Zdezorientowana Ania trochę się wystraszyła. 

    -To jak zaczynamy? – spytał jeden z nich.

    -No pewnie- powiedział z uśmiechem Tomek.

    -Ale co, co zaczynacie?- zdziwiła się Anka.

    -Zaczynamy dobre ruchanko mała- zaśmiał się inny.

    Wystraszona dziewczyna już wstała żeby wyjść ale złapał ją Tomek.

    -A ty gdzie? To jest Andrzej, Darek, Radek . Dzisiaj się z nimi zabawisz-

    -Jak zabawię?! Puść mnie !-wykrzyknęła, ale Tomek rzucił ją na kanapę. Wszyscy zaczęli się rozbierać i po chwili stali przed nią nadzy z lekko sterczącymi kutasami. Ania widziała ,że kutas jej brata jest spory, a wszyscy jego koledzy też mieli spore i może jeszcze większe niż on.

    -Specjalnie wybrałem takich dla ciebie- zaśmiał się Tomek. Andrzej podszedł do niej i zaczął masować jej cycki , po chwili dołączył się Darek i włożył rękę pod koszulę.

    -No widzę ogolona- powiedział dotykając jej cipki.

    -Zostawcie mnie ! Błagam !-powiedziała błagalnie Anka.

    -Nie nnie nie kochanie , dzisiaj jest nasza noc i tak będzie przez cały miesiąc- zaśmiał się Michał.

    Anka poczuła że cos się z nią dzieje. Sutki zaczynały jej stawać i mocno przebijać przez koszulę.

    -Patrz jak się suka napala- krzyknął Radek i dołączył się do masowania i drażnienia jej sutków. Darek mocno masował jej cipkę dość szybkimi ruchami. Ania próbowała się jakoś uspokoić ale na próżno . Po chwili poczuła że soczki zalewają jej cipkę.

    -O widzę już cipeczka dla nas gotowa -powiedział Darek

    -To teraz ty nam zrobisz dobrze – powiedział Tomek i wszyscy stali z kutasami czekając na nią.

    -Dalej suko, zaczynaj- 

    Anka z przerażeniem włożyła sobie kutasa Tomka do ust a drugą ręką zaczęła walić Darkowi. Czuła w ustach jak duży jest kutas jej brata , a w ręce miała jeszcze większego kutasa. Andrzej macał ją dalej po sutkach które coraz bardziej sie powiększały i bardzo mocno odstawały. Po chwili kutas tomka był już gotowy, więc włożyła do ust wielkiego kutasa Darka. Ledwo ejj się mieścił w ustach, myślała więc jak zmieści się w jej wąskiej cipce. Jego kutas szybko się naprężył więc zaczęła obciągać kolejnego wielkiego kutasa Andrzeja. Po chwili stali w trójkę ze sterczącymi wielkimi kutasami. 

    -To ja pierwszy. Trzeba trochę rozciągnąć jej cipkę zanim ty w nią wejdziesz Darek- uśmiechnął się Tomek. Zdjął jej koszulę i zobaczył ogromne piersi z ogromnymi stojącymi sutkami. Rozłożył jej nogi i lekko dotknął jej mokrej cipki kutasem. Parę razu po niej przejechał i mocno wbił się w jej cipkę. Ania krzyknęła z bólu. Kutas Tomka rozpychał mocno jej cipkę, czuła jak się rozciąga. Po chwili jednak już nie czuła bólu, bała się pomyśleć jaka będzie luźna po tym wszystkim. Tomek zaczął ją posuwać  dość szybkimi rucham. Ania jęczała z podniecenia, nigdy czegoś takiego nie czuła. Niedługo później Tomek wyjął z niej chuja i spuścił jej się strumieniem spermy na cycki. Darek już się szykował . Rozłożyła mocniej nogi, Darek od razu wepchnął w nią kutasa. Na początku nie wszedł więc pchnął drugi raz. Anka krzyczała z bólu który rozsadzał jej cipkę. Ale Darek pchał dalej i po chwili był cały w niej .Anka uspokoiła się i rozluźniła cipkę mocniej. Już jej nie bolało. Darek wyjął z niej kutasa i usiadł na kanapie. 

    -Poskaczesz trochę suczko – powiedział z uśmiechem. Anka wstała i powoli usiadła na jego kutasa. Zaczęła go najpierw ujeżdżać. A następnie skakać po nim . Czuła wielką przyjemność soczki ściekały mu na kutasa . Andrzej i Tomek patrzyli ze zdziwieniem. Darek zaczął dochodzić i spuscił jej się też na cycki. Teraz była kolej Andrzeja. Anka wypięła się a on włożył mocno kutasa w jej cipkę . Anka jęczała z przyjemności , jego jaja obijały jej się o cipkę . W międzyczasie Darek ssał jej sutki a Tomek podszedł i pieścił jej cipkę. Anka nie mogła się uspokoić krzyczała z przyjemności . W końcu z jej cipki trysnęły soczki . Oni nie przerywali więc co chwile tryskały i tryskały.  W końcu Anrzej wyszedł z niej i jak koledzy spuścił jej się na cycki. Położyli Ankę na plecy i rozłożyli nogi. Leżała zmachana i mokra. Tomek dotknął jej cipki i rozchylił.

    -O kurwa.. No nieźle nieźle..-powiedział patrząc jak spory jets teraz otwór jej siostry. Włożył najpierw 3 palce i dalej było luźno, dołożył czwarty też nie było do końca, więc postanowił dołożyć piąty palec. Włożył w nią całą rękę i zaczął ją posuwać. Anka jęczała z przyjemności znowu i po chwili znowy trysnęła soczkami.

    -No nieźle ją rozepchaliśmy- powiedział Darek.

    Andrzej liznął jej sutki. 

    -No nieźle się spisałaś mała , jutro powtórka-powiedział  Tomek i poszli na górę.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Joanna

    Koniec 

  • Masturbacja po szkole

    Po całym dniu w szkole jestem wnerwiona na cały świat. Dzięki Bogu nikogo w domu nie ma więc będę mogła się odstresować. Gimnazjum wyczerpuje powiedziałam sama do siebie, ale za rok w liceum już będzie lepiej. Wpadałam do domu trzasnęłam drzwiami i od razu kierowałam się do mojego pokoju. Odpaliłam laptopa i już z przyzwyczajenia otworzyłam folder z pornolami.

    Usiadłam wygodnie na fotelu i oglądałam jak trzech murzynów z długimi kutasami przypinają pluszowymi kajdankami jakąś szatynkę do łóżka. Poczułam, że jestem wilgotna, więc zdjęłam spodnie i majteczki i mój paluszek wiedział co ma robić więc bez jakiegoś oporu wszedł w moją muszelkę. Murzyni dobierali się do kobiety a ja wsadzałam sobie dwa, trzy paluszki. Jednak to było mało. Z braku poczucia jakiegoś wielkiego podniecenia szukałam czegoś co może mi pomóc. Odłączyłam ładowarkę od mojego laptopa i zgięłam go w pół. Wyjmowałam i wkładałam kabel w rytm sapania szatynki. Poczułam się lepiej, ale ciągle czułam niedosyt. Zdjęłam stanik i lewą ręką pieściłam swoją pierś a prawą wkładałam kabel. Lecz po jakimś czasie, gdy nie osiągnęłam orgazmu pobiegłam nago do kuchni i wzięłam największego ogórka i odcięłam wąską końcówkę wróciłam, a szatynka murzynom obciągała i robiła lody. Wzięłam ogórka i w akcie desperacji całego włożyłam do mojej muszelki. Ryknełam z bólu, a następnie przeszyła mnie fala rozkoszy. Ogórka coraz szybciej wyjmowałam i wkładałam do mojej ogolonej, różowej cipki. Czułam, że zaraz dojdę, ale nie chciałam tego tak szybko kończyć. Jeszcze raz pobiegłam do kuchni i wzięłam z pod zlewu puste butelki po piwie. Wróciłam do pokoju wyciągnęłam z szuflady wazelinę i posmarowałam sobie nią moje kakaowe oczko postawiłam butelkę na środku pokoju i dupą zaczęłam rytmicznie nabijać się na nią. Ogórkiem nadal zadawalałam swoją cipę. Już bliska orgazmu znów wstałam i butelkę wsadziłam sobie w cipkę a ogórka próbowałam wsadzić w dupę. Nabiłam się raz a porządnie i popłakałam się z bólu mój odbyt nie mógł tego wytrzymać, ale poczułam, że właśnie przeszywa mnie fala orgazmu. Zaczęłam wić się i krzyczeć jak najgłośniej umiałam.

    Po tej wielkiej ekstazie opadłam na łóżko bezsilna. Ale stwierdziłam, że pójdę się wykąpać i wezmę ze sobą ogórka.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karolina Ess

    To moje pierwsze opowiadanie. Proszę o komentowanie.

  • 16 lat – Z kolezanka z klasy

     

    Mam 16 lat i chciałbym wam opowiedzieć historie która zdarzyła mi się 3 miesiące temu. Otóż chodzę do klasy z Anią. Jest to średniego wzrostu blondynka ze zgrabną figurą. Uczy się wzorowo, ma jednak problemy z jednym przedmiotem-wychowaniem fizycznym. Mimo że jest zgrabna, dość sprawna, to nie ma techniki aby cokolwiek zrobić. Krótko mówiąc za sportem nie przepada w przeciwieństwem do mnie. Ja jestem zawsze podstawowym zawodnikiem we wszystkich dyscyplinach jakie są organizowane w turniejach międzyszkolnych. Ale tyle tego przechwalania.
    Historia zaczęła się kiedy dziewczyny z naszej szkoły miały na zaliczenie przyjecie w siatkówce. Ania chcąc dostać 3 na koniec roku musiała przyjęcie zaliczyć na przynajmniej 4. Nie wiedziała nic o tym, ani jak przybrać poprawną pozycję, ani jak się poruszać. Cztery dni przed zaliczaniem podeszła do mnie na jednej z przerw  i zapytała:

    -hej, ty tam umiesz wszystko z tej siatkówki, a ja nic, a za 4 dni mamy zaliczenie i musze dostać 4. Pomożesz mi? Nauczysz mnie przyjmować?- wtedy pierwszy raz dostrzegłem jej piękne oczy, były zjawiskowe, takie głębokie, każdy by chciał się w nich utopić. Po krótkiej chwili odparłem:

    -Jasne. Dziś nie dam rady, bo mam trening, ale jutro z chęciom.-mówiłem.

    -To może ja przyjdę na ten trening i zobaczę jak ty to robisz to będzie mi łatwiej.

    -Ok. Nie ma sprawy.-odpowiedziałem z miłym uśmieszkiem.
    Lekcje się skończyły. Miałem godzinę na powrót do domu, obiad, przebranie się i musiałem już iść na trening. Gdy dotarłem na hale w której trenowałem, przed wejściem spotkałem Anię, zapytała czy może wejść ze mną, odparłem że oczywiście. Chciałem pójść się przebrać więc powiedziałem Ani żeby udała się na trybuny i tak zrobiła, a ja poszedłem do szatni. Zacząłem się rozbierać. Stałem w koszulce, bez spodni gdy kątem oka zauważyłem że Ania spogląda zza uchylonych drzwi. Nie przywiązałem do tego szczególnej wagi. Przebrałem się do końca i wyszedłem na rozgrzewkę.
    Przez cały trening co jakiś czas spoglądałem na trybuny i patrzyłem co robi Ania a ona ciągle się na mnie patrzyła, z milusim uśmiechem na ustach.

    Po treningu wszyscy udali się do szatni, wszyscy oprócz mnie gdyż ja udałem się do trenera z prośbą czy nie mógłby zostać ze mną i Ania jeszcze godzinę. Niestety spieszył się do żony która miała rodzić za 3 dni. Tak, więc trener zostawił mi klucze do hali. Powiedziałem o tym Ani i powiedziałem żeby poszła się przebrać, gdyż widziałem ze wzięta ze sobą strój gimnastyczny. Tak też zrobiła, a ja wziąłem piłki i poszedłem poćwiczyć jeszcze zagrywki.
    Po 10 minutach zjawiła się Ania. Gdy ją zobaczyłem to szczęka opadła mi chyba aż po parkiet, w przeciwieństwie do mojego przyjaciela poniżej pasa. Musiała zauważyć mój wzwód gdyż mój penis miał 21 cm i przez cienkie spodenki i dość luźne bokserki musiało go być widać. Ania miała na sobie majteczki sportowe, takie jakie noszą zawodowe biegaczki i koszulkę na ramiączkach z dużym dekoltem. Ta koszulka zakrywała siej zaledwie cycuszki a cała reszta była dostępna do podziwiania. Podeszła i zapytała:

    -co mam robić?- i ten bajeczny uśmiech na koniec. Odparłem:

    -stań przede mną, a ja ustawię cie do odpowiedniej pozycji.

    Stanąłem za nią i zacząłem ja instruować jaką ma przybrać pozycję. Miała źle złożone ręce wiec podszedłem od tylu przytulając się do niej i chwytając za raczki, pokazałem jak ma je trzymać. Mój malutki cały czas stał na baczność wiec gdy przyległem do niej to musiała go poczuć na swoim tyłeczki, a  jeszcze niefortunnie się zdarzyło ze penis wślizgnął się pomiędzy nogi, wprost przylegając do cipki. Ania cicho westchnęła a ja poczerwieniałem ze wstydu.

    Wziąłem kosz z piłkami i zacząłem lekko rzucać w stronę Ani. W tej pozycji której się znajdowała doskonale widziałem jej piersi. Były dość duże i raczej jędrne. Uczyłem Anie ok. 40 minut, już coś tam łapała. Była zmęczona więc powiedziałem żebyśmy jutro dokończyli. Zgodziła się. Zgasiłem światła na hali i poszliśmy do szatni, ona do swojej, ja do swojej. Gdy ściągnąłem spodenki zauważyłem ze podchodzi do mnie Ania.

    -co się stało? spytałem.

    -wiesz… jak tak grałeś dzisiaj, jak siedziałam na trybunach…no podobasz mi się.-stwierdziła Ania.

    -szczerze mówiąc to ty też mi się bardzo podobasz-odparłem.

    I wtedy Ania podeszła do mnie i zaczęła mnie całować jednocześnie wkładając rękę w moje bokserki. Mój przyjaciel szybko się ożywił. Ania schyliła się, ściągnęła mi bieliznę i zaczęła mi robić loda. Odpłynąłem. Robiła to cudownie. Był to mój pierwszy raz, jej też. Po kilku minutach spuściłem jej się w samo gardło, a  ona wszystko połknęła. Wtedy ja przejąłem inicjatywę. Zacząłem Anie rozbierać. Najpierw koszulkę, potem stanik i chwile zatrzymałem się przy cycuszkach. Miała piękne jędrne piersi idealnej wielkości. Zacząłem schodzić niżej. Pomału zsuwałem spodenki jednocześnie całując brzuszek Ani. Miała na sobie czerwone koronkowe stringi. Szybko się ich pozbyłem. Cipka Ani była najpiękniejszą jaką widziałem. Na żadnym pornosie takiej nie ma. Pięknie wygolona, z cieniutkim paseczkiem włosków na środku, różowiutka. Posadziłem Anie na ławce i rozchyliłem nogi, zacząłem całować jej grotkę.  Moja kochanka zaczęła cicho jęczeć gdy usiłowałem włożyć w nią dwa palce. Było ciężko wiec wkładałem jednego i chwile ją posuwałem. Ania się już wyraźnie rozluźniła. Kątem oka spojrzałem która godzina i wiedziałem ze nie mam już za dużo czasu gdyż za 25 minut miałem autobus. Postanowiłem ją rozdziewiczyć. Nie było żadnego sprzeciwu. Przyłożyłem penisa do jej cipeczki i zdecydowanym ruchem wszedłem w nią. Szczerze mówiąc myślałem ze będzie gorzej ale nie było większych problemów. Ania krzyknęła z bólu a ja zacząłem ja rytmicznie posuwać. Najpierw powoli potem coraz szybciej. Po 2 minutach Ania zapomniała o bólu, zapomniała że dopiero co straciła dziewictwo. Czułem coraz większe podniecenie. Wiedziałem że długo nie wytrzymam, a nie mogłem skończyć a Ani bo byliśmy bez zabezpieczenia. Posuwałem ją na misjonarza.

    -jeszcze kilka ruchów i wystrzelę-pomyślałem.

    -możesz kończyć we mnie-powiedziała Ania,  jakby wiedziała o czym myślę.

    Zrobiłem jak powiedziała. Kilka posunięć i fala rozkoszy przeszyła moje ciało. Czułem jak cipka Ani zaciska się na moim penisie, jak wysysa z niego resztki.

    Wyszedłem z niej. Sperma wypływała z cipki. Ania wzięła troszkę na palec i do buzi. Stwierdziłem że pora się zbierać. Ubraliśmy się i wyszliśmy z szatni.

    Minęły 3 miesiące od tego zdarzenia i teraz wiem że na 6 miesięcy będę tatusiem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adrian Muniak

    lala97

  • Poziomkowa przygoda z kuzynem (cz. 5 + 6)

    Dużo ostatnio się działo, zabawne że przez tak krótki czas tyle rzeczy może się wydarzyć.  Najlepiej zacznę od początku. Wigilia, tego najbardziej się obawiałem. Wszystkiego można było się po niej spodziewać. Mógł być wielki sukces, wielkie pojednanie i happy end a mogła być też kompletna klapa, mama Filipa mogła nie przyjść albo po prostu wybuchła by jeszcze większa afera. Wigilia jednak była tym czym powinna być. Cała rodzina zasiadająca przy stole by zjeść razem kolację, porozmawiać, powspominać no po prostu pobyć ze sobą. Mama Filipa i mój wujek, ku mojemu zaskoczeniu jednak zjawili się na wigilii. Zabawny był początek gdy każdy próbował trzymać dystans. Chyba nasi rodzice i my czuliśmy ten sam – nie wiem – dyskomfort? A może lepiej nazwać to niepewnością? Jednak koniec końców kolacja przebiegła normalnie. Jakoś automatycznie i moi i jego rodzice zaczęli normalnie ze sobą rozmawiać. Ludzkim głosem. Ostatnim razem, gdy Filip się do nas wprowadzał, raczej nie rozmawiali ze sobą ludzkimi głosami. Chociaż dziadkowie i moja siostra pewnie też mieszali palce w tym że w ogóle rodzice Filipa przyjęli zaproszenie. Przy stole wyczuwałem zadowolenie babci i Agnieszki. Te uśmieszki wyraźnie pokazywały że maczały w tym palce. Ale muszę przyznać, że dzielenie się opłatkiem wyglądało zabawnie, przynajmniej teraz jak o tym myślę. Wtedy było to odrobinę.. krępujące. Ale było tak gdyby nigdy nic się nie stało. Aczkolwiek finał miał miejsce dopiero po kolacji. 
    Razem z Agnieszką, Filipem i Borysem (wzięliśmy Borysa ze sobą żeby nie siedział sam, zresztą mama lubiła go rozpieszczać) wyszliśmy na spacer po kolacji. Trochę by dać się ”starszym” dogadać a trochę dlatego że wyczuwałem że Filip niezbyt dobrze się czuł. Oczywiście próbował to zamaskować ale mnie by nie oszukał. Wcale mu się nie dziwie. Ale właśnie tego chcieliśmy, prawda? A więc ja i szwagierka ( bo tak nazywał Agnieszkę ) przekonaliśmy go żeby spiął dupę i w końcu zakończył ten konflikt z matką. Takie rozwiązanie przyniosło by ulgę każdemu z nas, a jemu największą. Wróciliśmy do domu gdzieś po pół godziny a tam panowała luźna atmosfera. Dosłownie. Dom był wypełniony śmiechem. Moja pierwsza myśl? Myślałem że się naćpali czy coś. Poważnie. Może dziadkowie podzielili się swoją działką nabytą w Holandii w 1960-tym. Gdy Filip rozbierał kurtkę, jego mama podeszła do niego i zapytała czy może z nim porozmawiać. Spojrzał na mnie niepewnie przez ułamek sekundy, pokiwałem zachęcająca głową i w następnym ułamku sekundy znikł z moich oczu wchodząc z mamą do mojego starego pokoju. Pierwsza myśl? O mój boże. Cieszyłem się bo mogło to doprowadzić do jakiejś zgody ale z drugiej strony bałem się że może być jeszcze gorzej. Filip czasami był porywczy. W sytuacjach kiedy cierpiał, wolał się chować, odłożyć to na inny moment. Miałem nadzieję że tym razem to załatwi. Tego było mu trzeba.  

    Zaniepokojony dołączyłem do Agi, która siedziała na jednym z czterech krzeseł barowych w kuchni przy blacie pijąc sok pomarańczowy. Mimo że gdy jeszcze z nami mieszkała, kłóciliśmy się na okrągło (chyba jak każde rodzeństwo) to była i zawsze będzie osobą której mogę się zwierzyć. No po Filipie. Agnieszka jako pierwsza wiedziała że jesteśmy razem. Od razu to ze mnie wyciągnęła. Znała mnie jak własną kieszeń. Gdy tylko po powrocie z Zakopanego rozmawialiśmy przez ”skajpaja” , od razu wyczuła że coś się zmieniło. Co prawda wprost nie powiedziałem, tylko ogólnikowo że z kimś jestem ale to skomplikowane ale sama poskładała wszystko w kupę. Słaby ze mnie kłamca a z niej za dobry detektyw. Była odrobinkę zszokowana ale jak sama powiedziała, cieszyła się że taki facet jak Filip nie poszedł na zmarnowanie. Zabawnie to wtedy brzmiało. Nalałem sobie też i dołączyłem do niej.  – I co?, zapytała. Od razu się domyśliłem o co pyta. – Rozmawiają, przed chwilą zaszyli się w moim pokoju, odpowiedziałem biorąc łyk mojego ulubionego soku. Położyła rękę na moim ramieniu. – Nie denerwuj się, na razie nie masz powodu. Będzie dobrze, zobaczysz.  – Łatwo powiedzieć. Nie wiem czego się spodziewać. – Nikt nie wie, braciszku. Po czym nagle posmutniała.  – A z tobą wszystko ok? W ogóle jestem strasznym egoistą. Nawijam o sobie a.. i wtedy mi przerwała. – Daj spokój, u mnie po staremu, przecież wiesz. Chwilowy kryzys, minie jak poprzednie. Chyba muszę wziąć przykład z ciebie i wyjechać do Zakopanego z jakimś kuzynem… albo kuzynką. Parsknęliśmy śmiechem.  – Pożyczę sobie Filipa, dodała po chwili.   – Uważaj sobie, pogroziłem jej palcem nadal się śmiejąc. Potem spędziłem trochę czasu z rodzicami. Mijała godzina, dwie a ich ani widu ani słychu. Miałem nadzieję że się nie pozabijali. Akurat kiedy zacząłem mieć scenariusze typu : ściany ubrudzone we krwi (ostatnio oglądałem za dużo horrorów…), usłyszałem to charakterystyczne pociągniecie klamki od drzwi mojego pokoju. To był Filip. Zawołał mnie. Niepewnie wstałem i powędrowałem w jego kierunku. Wiedziałem co mnie czeka, rozmowa w sześcioro oczy, pewno jakieś kazania. Czułem się niezręcznie w takich sytuacjach ale dla niego wszystko. Jego oczy były lekko załzawione. Pod powiekami chowało się kilka kropelek. Wytarłem je kciukiem i wszedłem do pokoju ”wielkiego brata” na fotel zwierzeń. 

    Było dokładnie inaczej niż się spodziewałem. Chciała przeprosić. ”Zachowałam się całkowicie bezmyślnie i nigdy sobie tego nie wybaczę. Źle się stało że tak to wszystko się potoczyło. Powinniśmy wszyscy na spokojnie wtedy porozmawiać a nie… Żałuję tego wszystkiego. Żałuje że przejrzałam na oczy dopiero wtedy gdy Filip się wyprowadził. Udowodniliście że jesteście odpowiedzialni, dorośli i że się naprawdę kochacie. I niech tak pozostanie. ”. Była to o wiele dłuższa rozmowa ale tylko tyle zapamiętałem. Zrobiło się późno. Filip spędził jeszcze czas z mamą i wujkiem a ja skupiłem się na swoich rodzicach. Mimo że nie chcieli tego przyznać, chyba tęsknili za mną. Albo po prostu mam zbyt duże ego.  Ale moja wyprowadzka chyba dobrze im zrobiła. Więcej czasu spędzali razem, często gdzieś jeździli na weekendy. Zresztą czasami jeździliśmy z nimi. Nasze usamodzielnienie wyszło chyba wszystkim na dobre. Potem zrobiło się naprawdę późno. Czas uciekał niesamowicie szybko. Dziadkowie i rodzice Filipa się razem zwinęli,  a mama nalegała byśmy zostali na noc. W końcu teraz było tak niebezpiecznie po nocach, i przy okazji dowiedziałem się o 3 zaginięciach w naszej dzielnicy. Cała mama. 

    Tym razem nie robili żadnego problemu byśmy spali razem. Spokojnie starczyło miejsca dla nas dwóch na moim starym łóżku. Zresztą nie pierwszy raz razem na nim spaliśmy. Ale o tym już nie muszą wiedzieć. Wspomnienia wróciły. Leżeliśmy i patrzyliśmy sobie w oczy. W tych jego pięknych oczach mogłem dostrzec ulgę a może nawet radość. Długa rozmowa im pomogła. Jak sam powiedział ” jeszcze potrzeba trochę czasu ale będzie ok”. Cieszyłem się jego szczęściem. Podarował mi ten jeden z najsłodszych uśmiechów i musnął moje wargi swoimi. Zabawne, wciąż działał na mnie tak rozbrajająco. Mimo że już od roku (no prawie) byliśmy razem to czułem się jak pierwszego dnia. Cały czas mnie rozkochiwał w sobie, mimo że miałem wrażenie że bardziej już mu się nie uda. Łączyło nas coś specjalnego, coś wyjątkowego. Tyle wiedziałem na pewno.  – Dziękuje,  powiedział gdy oderwał swoje wargi od moich.  – Za co?, zapytałem.  – Za to że jesteś. Za to że cały czas jesteś przy mnie.  Za to… Nie dokończył bo przerwałem mu pocałunkiem. – Nie musisz dziękować misiu, powiedziałem po pocałunku. Mój misiu. Taką ostatnio miał u mnie ksywkę. A za to mnie nazywał swoim słoneczkiem. Od roku jestem szczęśliwy jak dotąd nigdy nie byłem. Wszystko za sprawą jego. Po chwili Borys z ziemi wskoczył nam do łóżka i rozwalił się pomiędzy nami.  – Moje dwa słoneczka, powiedział całując mnie i psa w czoło. Złapał mnie za rękę i zasnęliśmy.
    Pobudka za to była tragiczna. Agnieszka próbowała być śmieszna. No dobra, przyznaję, udało jej się tym razem. Obudziła nas trąbką gazową. Wtuleni w siebie nagle obudziliśmy się z krzykiem i ekstra dawką adrenaliny. Borys zaczął szczekać a Agnieszka miała ubaw w najlepsze. Okazało się że nieźle sobie pospaliśmy. Inni już czekali ze śniadaniem. Nie było dziadków ale byli rodzice Filipa. Tym razem było wszystko normalnie, niczym po staremu. 

    Zostawiliśmy Borysa u mamy i wróciliśmy do domu. Przebraliśmy się, wzięliśmy rzeczy i pojechaliśmy na obiad do biologicznego ojca Filipa, Adama, jego żony Marzeny i ich córki Justyny. Czyli przyrodniej siostry Filipa. Adama bo kazał mówić do siebie na Ty albo tato, więc już wolałem Adam. Chociaż pewnie z tym tatom to żartował. Przynajmniej on mnie lubił. A nawet uwielbiał jak sam powiedział.  Jest naprawdę w porządku facetem który lubi pogadać i pożartować. Dzień szybko nam minął u nich. Najpierw rozmawialiśmy a potem Justyna chciała swojego brata na trochę. Ma tylko 8 lat więc wiecie. Ma jego oczy i uśmiech. Adam też miał bardzo podobny uśmiech do nich. Było to widać na kilometr. Zabawne, bo byłem „wujkiem”, jeszcze chyba się nie kapnęła że szwagrem. Gdy się bawili, miałem okazję trochę porozmawiać z Adamem i Marzeną. Byli naprawdę w porządku. Cieszyłem się że przynajmniej oni akceptowali nas w pełni, beż żadnego problemu. Zostaliśmy jeszcze na kolację po czym zebraliśmy się. Wróciliśmy do mamy, zabraliśmy Borysa i oczywiście siatkę pełną jedzenia i wróciliśmy do siebie. Obejrzeliśmy jakiś film, niepotrzebnie, bo większość filmu byliśmy zbyt zajęci pocałunkami by zwrócić uwagę na to co dzieję się na ekranie telewizora. Potem oglądaliśmy jakiś program i zasnęliśmy razem na sofie. Oczywiście z Borysem w nogach. 

    Drugi dzień świąt spędziliśmy dokładnie tak jak planowaliśmy, leżąc, jedząc i oglądając telewizję. Po obiedzie poszliśmy na spacer na który Filip musiał mnie wręcz zmusić. Ledwo co udało mu się mnie wyciągnąć z domu ale koniec końców, wzięliśmy Borysa i poszliśmy do parku dla psów. Borys wyszalał się ze swoją koleżanką Luną, która często była w parku ze swoimi właścicielami, jakimś młodym małżeństwem. Byli tak bardzo podobni do nas. Cieszyli się każdym zbliżeniem, pocałunkiem. Ściemniło się odrobinę ale zamiast iść do domu, poszliśmy do centrum. Zajęliśmy miejsca przy naszej ulubionej fontannie. Przy tej której po raz pierwszy pocałowaliśmy się po powrocie z Zakopanego. Może nie byliśmy zbytnio dyskretni ale i tak nikt kogo znaliśmy tam nie chodził. Rozmawialiśmy o tej parze z parku. Wcześniej mieliśmy już rozmowę na temat właśnie ślubu, dzieci i tak dalej. Ale czasem ten temat nasuwał się sam. Tak rozmawialiśmy aż nagle wstał i klęknął przede mną. Zdziwiłem się. Wtedy pomyślałem że to jeden z tych jego żarcików. W pobliżu fontanny była jeszcze jakaś jedna para, zresztą też zajęta sobą. – Co ty wyrabiasz?, zapytałem śmiejąc się.  – Oświadczam się, powiedział dumnie. Nie wziąłem go na poważnie.  – Borysowi?, zapytałem żartobliwie.  Zrobił jedną z tych swoich naburmuszonych min. Nie ważne jaką minę przybrał to i tak wyglądał uroczo. – No dobra już się nie śmieję, oświadczaj się dalej, powiedziałem. Byłem przekonany że robi sobie po prostu ze mnie jaja. Zaczął mówić, jak najbardziej poważnie.  – Wiesz że cię kocham prawda? Wiesz. I naprawdę chciałbym spędzić z tobą resztę swojego życia, no chyba że znajdziesz sobie młodszego gdy ci się znudzę, powiedział,  uśmiechając się uroczo. Wtedy pomyślałem sobie że jak tylko tak żartuje to go ukatrupię bo moje serce zaczęło bić niesamowicie szybciej. Zatkało mnie więc pozwoliłem mu mówić dalej.  – Jednego dnia zmieniłeś moje życie o sto osiemdziesiąt stopni. Mimo że ciągnęło nas do siebie już od dawna a nawet o tym nie wiedzieliśmy, tamtego dnia w górach wszystko nabrało sensu, koloru. Jestem dla ciebie stworzony a ty dla mnie,  głos mu się łamał momentami a ja byłem cały “zjarany” że takie rzeczy się dzieją. Miałem wtedy nadzieję że jednak nie żartuje. Albo że nie odebrałem źle tego klęknięcia.  – Wiem że nie ma możliwości zrobić tego prawnie ale chyba nie potrzebujemy pisemnego potwierdzenia na to że się kochany, prawda? Jest to tutaj, po czym przejechał palcami po moim sercu. No przynajmniej po kurtce. – Ale dużo czytałem, powiedział przełykając głośno ślinę – i możemy wziąć ślub humanistyczny. O ile się zgodzisz oczywiście, powiedział nerwowo. Wtedy kompletnie mnie zatkało. Bałem się że zaraz wyjdzie z krzaków jakiś łysy koleś z amerykańskim uśmiechu na twarzy z balonami i kamerą wołając że zostałem wkręcony i jak się z tego powodu czuję. Gdy już przypomniałem sobie jak się mówi zapytałem zdziwionym głosem – mówisz poważnie, prawda?  – No, śmiertelnie poważnie, wyszeptał żartobliwie. Parsknąłem śmiechem. Chociaż w takiej sytuacji nie powinienem. Schyliłem głowę do niego i go pocałowałem. Ah, te usta. Cały czas nie mogłem się nimi nacieszyć. Gdy już w końcu się od niego odlepiłem zadał mi najpoważniejsze pytanie jakie kiedykolwiek ktoś mi zadał w moim całym życiu i przede wszystkim najważniejsze  – To tak czy nie? W tamtym momencie przypomniał mi się jeden z moich najulubieńszych filmów „Nigdy w życiu!”, gdy na pytanie „czy wyjdziesz za mnie” Judyta odkrzykuje „Nigdy w życiu!”. Po krótkim namyśle zdecydowałem że jednak jej nie zacytuję bo Filip mógłby zrozumieć  to opacznie, więc wstałem i z radością wykrzyczałem mu ”tak”, po czym wskoczyłem na niego. Jak dziecko. Borys nawet zaczął szczekać, chyba po to bym się uspokoił. Para po drugiej stronie fontanny spojrzała na nas jak na idiotów. Przynajmniej na mnie. – Lepiej się dobrze zastanów, powiedziałem gdy już się uspokoiłem. – Jestem w stu procentach pewny, po czym obdarował mnie pocałunkiem. Chyba najlepszym który mi podarował kiedykolwiek. Może swoje specjalne umiejętności trzymał właśnie na takie okazje. Mój narzeczony uwielbiał zaskakiwać. Słyszeliście? Narzeczony! 

    ————- Część 6 ————– 
    Zawsze wydawało mi się że takie rzeczy dzieją się tylko w filmach. Do dziś nie mogę pozbyć się uśmiechu z twarzy po tamtym dniu. A potem było jeszcze lepiej. Fakt, kiedyś też czytałem o właśnie ślubie humanistycznym, miałem mu to nawet sam zaproponować ale dopiero na naszą rocznicę. Zepsuł moją niespodziankę. Ale sposób w jaki to zrobił wcale mi nie przeszkadzał. To wszystko co nas łączy – jest jakieś specjalne. Inne. Wyjątkowe. Zdaję sobie sprawę że życie nie zawsze jest idealne, nawet już poczułem jak to jest ale miałem pewność że mimo wszystko, niezależnie co by się działo, nas dwoje zawsze będzie razem. Ze ślubem cywilnym, humanistycznym czy bez. Po miesiącu mieszkania razem, wiedziałem że tylko z nim chcę spędzić resztę swojego życia. 

    Wróciliśmy do domu. Odpiąłem smycz Borysowi i poleciał do kuchni by zjeść i się napić. Zacząłem ściągać kurtkę. Gdy już ściągnąłem, Filip swoją już wieszał na stojaku. Wziąłem przykład z niego. Otarliśmy się o siebie. Chwycił mnie za włosy i oparł o ścianę. Spojrzał mi w oczy i pocałował. Objąłem go, i przyciągnąłem do siebie odwzajemniając pocałunek. Uwielbiałem takie momenty. Byliśmy sobą tak zajęci że zapominaliśmy o wszystkim. Przeważnie przestawałem wtedy myśleć. Najważniejszy był tylko on. Skupiałem się by nasze zbliżenia były dokładne i czułe. Gdy mnie tak całował, zawsze przypominałem sobie stare czasy. Nasze początki. Nasz pierwszy pocałunek, naszą pierwszą noc. Nasze pierwsze namiętności. Teraz pojawiało się nowe wspomnienie. To sprzed paru godzin, przy fontannie. Na samo wspomnienie o tym skierowałem nas w stronę sypialni. W międzyczasie pozbyłem się jego koszulki a on mojej. Klęknęliśmy na łóżku i nadal się całowaliśmy równocześnie obejmując się. Rozpiął mój rozporek. Na chwile oderwałem się od niego i sam je ściągnąłem. Wziął przykład ze mnie. Znów do siebie przywarliśmy. Przekręcił mną tak że nagle leżeliśmy, a ja pod nim. Jego gorące wargi wciąż pobudzały moje. Swoje ręce splótł z moimi. Ocierał się swoim przyrodzeniem o moje. Założyłem jedną nogę na niego a on z warg przekierował się na szyję. Po chwili znów wrócił do ust, by móc patrzeć mi w oczy. A sposób w jaki na mnie „paczał” był… niesamowity. Swoje dłonie oderwał od moich i zaczął masować mnie po klatce piersiowej. – Wiedziałem że kiedyś je zdobędę, powiedział po czym musnął wargami okolice mojego serca. 

    Zniżył się do mojego penisa. Lekko go musnął dłonią po czym chwycił. Ten jego refleks, spokojne i dokładne ruchy zawsze mnie zachwycały. Lekko go obciągał. A ja? Wiłem się lekko z rozkoszy. Jego sama obecność dawała mi przyjemność. Jego dotyk. Nadal lekko go obciągając zaczął drugą ręką masować mój brzuch. Położyłem swoją dłoń na jego dłoni która mnie masowała i prowadziłem jego dłoń po moim brzuchu. Kiedy już odrywał tą dłoń, przykładał ją do mojego policzka a gdy już zjeżdżał odrobinę niżej całowałem ją. Gdy mój penis był już w pełni twardy złapałem go na samym początku za to wyżej trzymał na nim dłoń Filip. Zrozumiał o co mi chodzi i tak o to razem zaspakajaliśmy mojego „pasjansa” bo tak Filip w takich sytuacjach go nazywał. Czułem że za niedługo eksploduję. Filip też to czuł więc strzepnął moją dłoń i zaczął go drażnić językiem nadal obciągając.  – Pójdź na całość, wydyszałem. Nie trzeba było mu powtarzać. Właśnie to lubił najbardziej. Z wolnego i dokładnego obciągania, Filip uczynił z tego taki orgazm jakiego dawno nie miałem. Moje jądra wpadły w wir. Zaraz po tym wytrysnąłem. 

    Filip był tak podniecony że nie zamierzał tracić ani sekundy. Zlizał starannie moją spermę a ja bardziej rozłożyłem swoje nogi. Chciałem go ponownie mieć w sobie. Tylko dla siebie. Tylko my. Założyłem nogi gdzieś w okolicach jego pośladek i pozwoliłem mu działać. Przez chwile coś tam majstrował by dokładnie wejść i wszedł. Znów ten dreszcz. Za każdym razem mi towarzyszył. Wychodziło na to że przez cały czas uprawialiśmy seks we trójkę. Ja, Filip i mój dreszcz. Dreszcz rozkoszy. Dreszcz przyjemności, błogości  i uniesienia. Będąc we mnie przyległ do mnie. Nasze nosy otarły się a potem wargi. Swoje dłonie wsadził mi pod głowę i lekko ją głaskał i masował z pod spodu. Zaczął delikatnie mnie posuwać. Swoje dłonie przełożyłem na jego ramiona i je masowałem. Były rozpalone. Mówiłem wam że działał jak piecyk. Wystarczyło wcisnąć jeden guzik i proszę. Co to był to guzik chyba nie musze wyjaśniać. Zaczął poruszać się we mnie coraz szybciej. Przywarł wargami do mojej szyi podczas gdy jeździłem dłońmi po jego pięknych, gładkich i rozgrzanych plecach. Jego ciało było takie piękne, wręcz wzorcowe. Uwielbiałem te momenty gdy po stosunku, wstawał i okazywał swoje całe nagie ciało. Od stóp do głów był przepiękny, wręcz nadzwyczajny. Jego twarz miała spokojne rysy. Jego usta były przepiękne, czerwone i pełne. Uwielbiałem jego średniej długości czarne włosy. Miał twarz anioła. Wydobył swe ręce spod mojej głowy i rozłożył je między moim ciałem by się przytrzymać. Lekko odciągnął swe zniewalające ciało od mojego aby przyśpieszyć tempa. Nasze cichutkie westchnienia przemieniły się w głośniejsze krzyki i jęki. ”Sąsiedzi nie będą mieli dziś spokoju.” Ale naprawdę, miałem nadzieję że tego wszystkiego nie było słychać przez ściany. Przynajmniej nikt nam nigdy nie zwrócił uwagi. Znów przywarł swoimi ustami do mych nie zwalniając z tempa. Po chwili zrobiło mu się chyba niewygodnie. Oderwał swoje ręce i podniósł swoje ciało do góry. Podniósł moje nogi i trzymał je przy swoich ramionach nadal mnie posuwając. Matko, jakie to było przyjemne. Zrobiło mu się ciężko i pozwolił mi założyć  moje nogi na jego ramionach. Nasze usta znów nie mogły się rozstać.  – Nadal jesteś na tak?, zapytał dysząc.  Po tym pytaniu znowu przyśpieszył. Wykrzyczałem kilka razy tak. Orgazm robił swoje.  – Cieszę się, wykrzyczał żartobliwie. Jaki on był czarujący, wręcz urzekający. 
    Opuściłem swoje nogi z jego ramion i rozwarłem trzymając je w powietrzu by dać mu więcej miejsca. Założyłem ręce na jego pośladkach by móc go dociskać. Czasami specjalnie go zatrzymywałem dociskając go do siebie. Pozwalałem mu pobyć we mnie. Lubiłem ten stan. Po jakichś pięciu minutach poprosiłem go byśmy zmienili pozycję. Nie chciałem by tak udany seks tak szybko został przerwany. Uwielbiałem go mieć w sobie. Uwielbiałem być w nim. Podobała mi się każda forma uprawiania miłości z nim. Dałem mu odrobinę odpocząć. Popchnąłem go na łóżko. Wiedział do czego dojdzie, do tego co uwielbiałem najbardziej. Gdy już się wgramoliłem na niego, od razu zacząłem go ujeżdżać. Moje biodra i pośladku wpadły w ten trans. Specjalnie przyśpieszałem. Uwielbiałem gdy dochodził. Jego okrzyk rozkoszy był dla mnie jak najulubieńsza piosenka. A do tego był to bez dwóch zdań mój ulubiony wykonawca. Gdyby tak nagrać płytę z jego okrzykami… bylibyśmy milionerami. W tamtej chwili przeszło mi to przez myśl i wyobraziłem sobie tytuł płyty. Filip ft. Orgazm. Parsknąłem wtedy śmiechem. Śmiechem który potrafił się przedrzeć przez moje jęki. Filip spojrzał na mnie mimowolnie a ja tylko przyśpieszyłem tempa. Tym tempem czułem się jak by rozpruwało mi pośladki. Ale jak mi się to podobało, cholera. Od dziś będę nazywał go mym rozpruwaczem. Na pewno mu się to spodoba. Chwilę później, nasz trzeci partner dał o sobie przypomnieć. Przeszedł mnie niesamowity dreszcz kiedy sperma Filipa wytrysnęła we mnie. Chyba nigdy nie znudzi mi się to uczucie. Stęskniony za jego wargami przywarłem ciałem do jego ciała i znów połączyliśmy się w pocałunku. Okropnie dyszał, zresztą ja też. 

    ”Weź mnie”, to były jego pierwsze słowa po tym anielskim jeźdźcu. Z małym problemem wstałem z łóżka. Rozpruwacz jednak okazał się prawdziwym rozpruwaczem. Nie zawracałem sobie głowy tym lekkim bólem pośladków i usiadłem na krawędzi łóżka opierając nogi o podłogę. Filip też wstał i znów ukazał swoje ciało w pełni. W tle światła które zapalił wyglądał nieziemsko. Oparłem się ręką za moimi plecami i pozwoliłem mu rozkroczyć swoje nogi nad moimi. Złapałem swojego gorącego penisa i wyprostowałem go tak by Filip mógł na nim usiąść tyłem. Po chwili kombinacji alpejskich udało nam się to. Zaczęliśmy delikatnie by nie ryzykować bólem któregoś z nas. Mój penis lekko przekrzywił się w prawo w tej pozycji, ale było to nawet przyjemne.  Gdy już rozeznaliśmy się w tej pozycji, Filip przysiadał mnie coraz pewniej i mocniej. Jedną ręka przytrzymywał się łóżka a drugą pieścił swojego rozpruwacza. Dłonią której nie opierałem o łóżko jeździłem po jego udach i okolicach jąder. Dostarczyło mu to gigantycznej rozkoszy. Ściągnął dłoń ze swojego penisa i teraz obiema rękami opierał się o łóżko by móc spokojnie przyśpieszyć tempo. To on tu rządził. Gdy tak przyśpieszył, odchyliłem z rozkoszy głowę do tyłu. Było mi tak dobrze w nim. Było tam tak ciepło, przytulnie i zniewalająco przyjemnie. Jeździłem swoimi dłońmi po jego torsie.  Schylił swą głowę do mej i musnął me czoło swoimi ustami. Po chwili nasze usta znów się połączyły. Jedną dłoń założył mi na szyi a drugą nadal opierał o łóżko. Nasze usta wciąż były połączone. Z torsu swoje dłoń założyłem na jego rozpruwacza. Ścisnąłem go i zacząłem obciągać. Zadziwiające bo po chwili wytrysnął. Chyba nie wytrzymał napięcia. Prysnęło na jego tors po czym rękę z mej szyi przełożył z powrotem na łóżko.  Znów przyśpieszył. I to tak nieźle. Teraz to ja byłem jego rozpruwaczem. Dyszeliśmy i jęczeliśmy wniebogłosy. Po około minucie mój rozpruwacz wystrzelił. Wtedy to Filip zrobił coś czego nigdy wcześniej nie robił. Miałem po raz pierwszy przyjemność usłyszeć jego gardłowe warknięcie rozkoszy. 

    Wstał ze mnie i wyprostował się. Też się wyprostowałem. Pocałowałem go. Był to jeden z tych dłuższych pocałunków. Nasze języki lekko wirowały. Dokładnie pieściłem jego wargi swoimi wargami po czym przejechałem nimi niżej. Z rozkoszą zlizałem to co wcześniej wytrysnął na swój tors po czym mój narzeczony popchnął mnie na łóżku i znów całował. Wtedy myślałem o czymś na co bardzo długo czekałem. Myślałem o sylwestrze. Bo właśnie w sylwestra jedziemy tam gdzie wszystko się zaczęło. Do Zakopanego. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jabber Jabber

    Dzięki za miłe słowa i komenatarze. 

  • Wszystko zostalo w rodzinie

    Lato to piękna pora roku. Wiele osób lubi je za to, że rozgrzane słońcem dziewczyny chodzą wtedy bardzo kuso ubrane i jest sobie na co popatrzeć. Ja jednak pod tym względem zawsze wolałem zimę, a to dlatego, że mam młodszą siostrę, która zimą lubiła pokazywać w domu swoje wdzięki. By nie zmarznąć w nogi, nosiła pod spodniami rajstopy, a gdy wracała ze szkoły bądź skądkolwiek, zdejmowała przemoczone często śniegiem spodnie i chodziła tak, świecąc na prawo i lewo tyłkiem osłoniętym tylko skąpymi majtkami i zmysłowym materiałem rajtuz. Kiedyś nie zwracałem na to uwagi, jednak pewnego razu zdałem sobie sprawę, jakiż jest to przyjemny i podniecający widok. Jędrny tyłeczek mojej piętnastoletniej wówczas siostrzyczki, którym seksownie kręciła chodząc, był prawdziwym rajem dla oka. Smukłe, gładkie uda, pokryte cienkim materiałem czarnych lub cielistych rajstop również przykuwały uwagę i powodowały, że robiło mi się sztywno w majtkach. Coraz więcej czasu zacząłem poświęcać na przyglądanie się mojej młodej siostrzyczce od pasa w dół. Z czasem stało się to moją obsesją – gdy tylko ją widziałem, od razu mój przyjaciel stawał się gotów do boju i musiałem potem sobie ulżyć. Masturbując się coraz częściej myślałem o siostrze, aż w końcu była ona jedyną osobą goszczącą w mych erotycznych fantazjach. Achhh, ten jej tyłeczek, te uda, te białe, koronkowe majteczki, które nosiła… Często odwiedzałem ją, gdy siedziała w swoim pokoju, gdyż ten czas, kiedy widziałem ją w kuchni przy obiedzie czy w dużym pokoju podczas rodzinnego oglądania telewizji, przestał mi już wystarczać. Marzyłem o tym, by móc pogładzić ją po udach, by ścisnąć za pośladki, by wsunąć jej ręce pod koszulkę i pomacać małe piersi… Była naprawdę seksowną dziewczyną, miała śliczną twarzyczkę, duże niebieskie oczy, szerokie usta, długie blond włosy, często przyozdobione ładnymi loczkami. Nieco wyższa i szczuplejsza od większości swoich rówieśniczek. Ja, mimo iż miałem wtedy już dwadzieścia lat, wciąż pozostawałem prawiczkiem. Wiecznie napalonym, onanizującym się codziennie chłopakiem, który nigdy jeszcze nie zaznał fizycznego kontaktu z kobietą, chodź bardzo, naprawdę bardzo by tego chciał. Nic więc dziwnego, że podniecała mnie własna siostra, skoro była jedyną dziewczyną, którą mogłem sobie oglądać na wpół nagą. Do tego dochodziła jeszcze jej seksowna piżamka z szerokim dekoltem, pod którym, gdy pochylała się, można było ujrzeć pączkujące piersi prawie w całej okazałości, gdyż do snu nie nosiła stanika. Parę razy dostrzegłem w ten sposób śliczne, nieproporcjonalnie duże w porównaniu do małych cycuszków sutki. Żeby tak móc je ścisnąć, powykręcać, przyssać się do nich… Cóż, marzenia marzeniami, a póki co pozostawała mi tylko jazda na ręcznym.

    – O, już jesteś. Co robisz na obiad? – Rzuciła do mnie na przywitanie, uśmiechając się.

    Już miałem ją opieprzyć, ale jak zwykle zaniemówiłem na jej widok. Miała na sobie krótką koszulkę i przemoczone, obcisłe dżinsy, jednak nie to zaparło mi dech w piersiach. Ten stan dopadł mnie na widok jej rozpinającej sobie rozporek. Serce zaczęło mi bić szybciej, czułem pulsującą w żyłach krew, która chyba przyspieszyła tak, by napłynąć momentalnie do mego kutasa, gdyż za chwilę stanął na baczność. Działo się tak dlatego, gdyż jak zobaczyłem, że Gabryśka rozpina rozporek przemoczonych dżinsów, to zdałem sobie sprawę, że za chwilę je przy mnie zdejmie i znów będzie świeciła seksownym tyłkiem i nogami, dając ukojenie dla moich oczu i cierpienie dla wyrywającego się do niej z gaci kutasa. Zaniechałem więc krzyczenia na nią za podprowadzoną książkę, gdyż jeszcze by się obraziła i sobie poszła, a mi zamiast prawdziwych widoków zostałaby tylko wyobraźnia. Odpowiedziałem więc na jej pytanie:

    – Ziemniaki i kiełbasa, ale robię tylko dla siebie, nie wiedziałem, że już wrócisz. Ale jak chcesz, to dorzucę też dla ciebie, dopiero zaczyna się gotować.

    – Nie, dzięki, nie lubię kiełbasy. Sama sobie coś zrobię.

    – Jak chcesz – odpowiedziałem, ukradkiem wciąż zerkając na jej nogi, z których właśnie zsuwały się spodnie.

    Stała bokiem do mnie i nie widziała, ja się jej przyglądam. Dżinsy opadły na podłogę, Gabrysia zrobiła krok w bok, by z nich wyjść i pochyliła się, by je podnieść. Wypięła przy tym seksownie ponętny tyłeczek, przyprawiając mnie o zawrót głowy. Miała na nim dość kuse majteczki w panterkę, które bardzo dobrze znałem i lubiłem oglądać je na jej pupce. Przyciemnione były przez czarne, dość grube rajstopy. Zwykle nosiła cieńsze, jednak dziś było dość zimno, zapewne dlatego ubrała cieplejsze. Przyglądałem się jej udom, które po chwili napięły się i siostra się wyprostowała. Odwróciła się w moją stronę, więc musiałem spuścić wzrok, jednak kątem oka wciąż zerkałem, jak zmierza w moim kierunku.

    – Cała przemokłam. Cholerny śnieg! – powiedziała, zbliżając się do kaloryfera, który był za mną. Minęła mnie i stanęła, rozwieszając spodnie obok moich. Znów się przy tym pochyliła, a ja oczywiście odwróciłem się, by popatrzyć na wypiętą pupkę. Siedziałem, więc ten zjawiskowy tyłeczek znalazł się naprzeciw mej twarzy, oddalony o jakieś pół metra. Znów zakręciło mi się w głowie i kolejna porcja krwi napłynęła mi do kutasa. Stała tyłem, nie widziała mnie, więc przysunąłem do niej twarz, tak blisko, że prawie dotknąłem nosem tyłeczka. Położyłem sobie rękę na kroczu i masowałem się. Byłem podniecony do granic możliwości, świerzbiło mnie, by złapać ją za dupę i pobawić się pośladkami, lecz nie mogłem tego zrobić. Nagle odwróciła się, więc ja również szybko się odwróciłem i odsunąłem od niej. Do tej pory nie wiem, czy zauważyła to wtedy. Zaczęła robić sobie coś do jedzenia, a ja siedziałem i obserwowałem ją, jak krząta się po kuchni kręcąc pupą. Zjadła i wyszła, mi w końcu zagotowały się ziemniaki, więc również spożyłem obiad i udałem się w stronę swojego pokoju. Pokój mojej siostry był po drodze do mojego, więc w głowie pojawiła mi się myśl, by zajść do niej i jeszcze chwilę sobie popatrzeć – zawsze to jeszcze większa podnieta przed masturbacją, bo oczywiście miałem to w planach. Przypomniałem sobie o podwędzonej mi książce, więc miałem już pretekst, by wejść do jej pokoju. Bez pukania nacisnąłem klamkę (u nas nigdy się nie pukało jak się do kogoś wchodziło) i wkroczyłem ze złowrogą miną do pomieszczenia. Miałem wielkie szczęście, bo akurat trafiłem na moment, gdy Gabrycha przebierała koszulkę. Zawsze po szkole to robiła, bo po co miałaby chodzić po domu w ładnym ciuchu i niepotrzebnie go brudzić, skoro mogła ubrać jakiś „domowy”. Jedyną rzeczą więc, jaką miała na sobie od pasa w górę, był czarny stanik zakrywający piersi, które jednak mogłem sobie doskonale wyobrazić. Znów aż mnie zatkało, jednak szybko się pozbierałem i podszedłem do niej, na nowo przybierając złowrogi wyraz twarzy.

    – Gdzie moja książka?! – Spytałem ostro – znowusz mi ją podpierdzieliłaś!

    – Och, no tak… – odpowiedziała, uśmiechając się lekko, trochę zawstydzona – przepraszam. Myślałam, że wrócę szybciej niż ty i zdążę ci ją oddać, chciałam sobie poczytać w szkole, bo zawsze strasznie się nudzę na lekcjach…

    – Ja też chciałem sobie poczytać! – krzyknąłem i złapałem ją za rękę, ściskając mocno, by poczuła ból. Pisknęła i spróbowała się wyrwać, a ja kontynuowałem. – Nie możesz poczekać, aż ja przeczytam, i wtedy ci ją pożyczę na tak długo, jak zechcesz?!

    – No mogę poczekać. Sorry – wyjęczała i wykrzywiła się z bólu.

    – Nie będziesz już jej zabierać? – spytałem, wykręcając jej rękę do tyłu. Zrobiłem to delikatnie, uważając, by jej nie uszkodzić, ale w taki sposób, by stała tyłem do mnie. Przybliżyłem się do niej i otarłem się kroczem o jej pupę. Próbując wyrwać rękę z mego uścisku pochyliła się, wypinając się i drażniąc tyłkiem mojego członka.

    – Będę ją brała, kiedy zechcę! – powiedziała ze złością. To był jej błąd. Udałem złość i zmusiłem ją do zrobienia paru kroków w bok, tak, by znalazła się przed łóżkiem. Pchnąłem ją na nie, a gdy padła na pościel, klęknąłem z brzegu i położyłem rękę na jej plecach, by ją przytrzymać. Przycisnąłem ją do łóżka, delektując się gładką skórą.

    – Ty mała łajzo – rzekłem, już mniej ostro, po czym dodałem prawie ze śmiechem – teraz ci pokażę…

    – Zostaw mnie – krzyknęła piskliwie, po czym również się roześmiała, gdy zacząłem ją łaskotać.

    Piszczała i wierzgała nogami, co chwilę zahaczając stopą o moje krocze i stymulując nieświadomie i tak już rozgrzanego do granic członka. Opuszkami palców, delikatnie łaskotałem jej biodra oraz pachy. Co chwilę „przypadkiem” zahaczałem o stanik, parę razy nawet mój palec wślizgiwał się pod jego pasek. Za chwilę to przestało mi wystarczać, więc jedną dłonią dla zamarkowania moich niecnych zamiarów wciąż ją łaskotałem, a drugą położyłem na plecach i gładziłem je, delektują się ich dotykiem. Jeździłem tak w górę i w dół, za każdym razem schodząc coraz niżej, przybliżając się niebezpiecznie do tyłeczka. Wiła się pode mną, śmiejąc się i jeszcze nic nie podejrzewając, a ja kciukiem już zawędrowałem do gumki od rajstop. Wśliznąłem się pod nią i koniec palca dotykał już panterkowych majteczek. Kiedyś parę razy podkradałem je, by się onanizować miętosząc je w dłoni, ale jeszcze nigdy nie dotykałem ich, gdy były na jej pupce… Ta myśl tak mnie podnieciła, że dłoń wsunąłem jeszcze głębiej pod rajstopy i położyłem ją na pośladku. Zapomniałem już o łaskotkach. Ścisnąłem pośladek, a siostra znieruchomiała. Trochę się zawstydziłem tego czynu, więc spytałem:

    – Ciekawe, czy masz na tyłku łaskotki?

    Przez chwilę nie odpowiadała, więc by to sprawdzić, zacząłem łaskotać jej pupkę. Palcami czułem rowek pod materiałem majteczek.

    – Chyba nie mam – odpowiedziała wesoło.

    Chwilę jeszcze pojeździłem palcami po majtkach, po czym wyjąłem rękę spod rajstop. Bałem się pozwalać sobie na zbyt wiele, jednak nie chciałem jeszcze kończyć naszej „zabawy”. Znów zabrałam się za smyranie jej po plecach, a ona znów zaczęła się chichrać i wierzgać. Po chwili udało jej się obrócić na plecy. Spróbowała się uwolnić, ale jej nie wyszło, a w wyniku szamotaniny pochyliłem się nisko, znalazłem się nad nią, jej piersiątka były oddalone zaledwie o parę centymetrów od mojej klaty. Spojrzałem się na nie, zauważyła to. Jedną dłoń trzymałem na jej ramieniu, drugą na dekolcie. Trochę nas zmęczyły te wybryki, więc obydwoje mieliśmy przyspieszone oddechy.

    – Aż się zgrzałem – powiedziałem i zacząłem zdejmować koszulkę.

    – Ja też – odrzekła Gaba, dysząc.

    – Przecież ty jesteś prawie goła… – powiedziałem wymownie, patrząc się w stanik.

    Po chwili ciszy rzekła:

    – No, dobra, zostaw mnie już…

    – A jak z moją książką? – spytałem, patrząc na nią wesoło.

    Chyba tak naprawdę również nie chciała jeszcze kończyć zabawy, bo powiedziała zaczepnym tonem:

    – Będę ją czytać, kiedy zechcę.

    – Osz ty! – krzyknąłem i zacząłem ściskać jej ciało w różnych miejscach, niby po to, by sprawić jej ból, ale chyba obydwoje już znaliśmy moje niecne zamiary. Gabrysia jednak nie protestowała, co dodawało mi śmiałości. Ściskałem coraz bardziej intymne miejsca, jednak wciąż bałem się zaatakować piersi. Moje macanki stawały się coraz delikatniejsze, coraz bardziej namiętne. W końcu zdecydowałem się dobrać do cycuszków. Położyłem dłonie na staniku i ścisnąłem je lekko. Gabrysia złapała mnie za ręce i lekko je odepchnęła.

    – Dobra, starczy – powiedziała.

    Ja jednak znów położyłem dłonie na jej biuście i zacząłem się nim zabawiać. Znów lekko mnie odepchnęła, ale tym razem nie ustąpiłem. Miętosiłem piersi z pożądaniem, a ona widząc, że się mnie nie pozbędzie, zaprzestała obrony. Leżała pode mną i patrzyła mi w twarz. Również spojrzałem jej w oczy, i ku wielkiej radości zobaczyłem w nich podniecenie. Poczułem, że coś napiera na mojego członka. Spojrzałem w dół i zobaczyłem, że to moja siostra uniosła w górę krocze i przycisnęła je do mojego. Złapała mnie lekko za biodra i zaczęła gładzić mój nagi tors. Ja również pieściłem jej brzuszek i cycki. Cały czas czułem poruszającą się w górę i w dół miednicę siostrzyczki, również zacząłem się tak poruszać, dociskając się jeszcze mocniej kroczem do niej.

    – Achhh… – westchnienie wyrwało mi się w końcu przez przypadek.

    Gabryśka oddychała ciężko i wsunęła mi dłonie pod kalesony. Jeździła nimi po moich pośladkach i udach. Zsunąłem jej stanik i ukazały mi się małe piersi ze sterczącymi sutkami. W końcu mogłem się im przypatrzeć. Dotknąłem ich palcami wskazującymi. Trochę je pomiętosiłem, cały czas unikałem wzroku siostry. Nie chciałem się patrzyć jej w oczy, było mi jakoś głupio. Położyłem się na niej i cycuszki rozgniotły się na mojej klacie. Twarz Gaby znalazła się bardzo blisko mojej, coraz trudniej było mi unikać jej spojrzenia, więc sturlałem się z niej i obróciłem ją na bok, tyłem do mnie. Gdy przed chwilą ocieraliśmy się kroczami, spodnie zsunęły mi się lekko i główka sterczącego kutasa wysunęła się z nich. Teraz przylgnąłem nią do pupy siostry i zacząłem się o nią ocierać. Zgięła lekko nogi, bym mógł lepiej przylgnąć do jej pośladków. Widziałem, że wsuwa sobie rękę do majtek. Zaczęła się onanizować. Jej oddech był coraz szybszy i głośniejszy. Dłońmi pieściłem jej brzuch, cycki, sterczące sutki oraz uda. Podniosłem głowę, by spojrzeć na jej twarz. Miała zamknięte oczy, widać było, że jest jej dobrze, wręcz bardzo dobrze. Tego było za wiele. Ścisnąłem mocno jej boki i wciąż ocierając się pałą o tyłeczek, wytrysnąłem. Sperma zalała rajtuzy oraz dół pleców. Udawała, że tego nie czuje, albo naprawdę nie czuła, bo była tak zajęta swoją łechtaczką. To był najcudowniejszy orgazm, jaki przeżyłem w swoim dotychczasowym życiu. Gdy wyrzuciłem z siebie całe nasienie, przycisnąłem się jeszcze raz pałą do jej pupy i wydusiłem resztkę spermy. Ona wciąż się onanizowała. Wytarłem dłonią mój „produkt” z jej pleców i rajtuz, ona w tym czasie doszła. Siedząc koło niej patrzyłem z góry na jej twarzyczkę, po której przechodziły skurcze, wyginając usta grymasami zadowolenia. Nim otworzyła oczy wstałem i bez słowa wyszedłem z pokoju.

    – W sumie jest ciepło, mocno grzeją, nie muszę się ubierać. Ale pod warunkiem, że ty też się rozbierzesz, czemu tylko ja mam siedzieć na wpół goła?

    – Dobra, ok.

    Rozebrałem się więc i zostałem w samych wybrzuszonych przez mą sztywną męskość bokserkach. Udaliśmy się do dużego pokoju, mieliśmy oglądać telewizję. Włączyłem odbiornik i poszukałem jakiegoś filmu. Coś akurat leciało, więc zostawiłem. Nieważny dla mnie był zresztą film, tylko ciałko siedzącej na kanapie siostry. Siedziała seksownie wygięta w bok, ponieważ kanapa stała bokiem do telewizora. Po jakichś dziesięciu minutach nie mogłem się powstrzymać i spytałem:

    – Wygodnie ci na kanapie siedzieć? Tak bokiem? Nie lepiej byłoby w fotelu?

    – Przecież ty siedzisz w fotelu…

    – Możesz przyjść na kolanka – zaproponowałem, klepiąc się po udzie.

    – Hmm, w sumie może i byłoby wygodniej – wstała i podeszła do mnie, by umościć się na moich kolanach. Znów ponętny tyłeczek znalazł się na moim członku i aż westchnąłem. Położyłem ręce na jej udach i siedzieliśmy tak dobre pół godziny, ja co chwilę tylko gładziłem ją po nodze, a ona co jakiś czas zmieniała pozycję, drażniąc pupą mojego kutasa. Z czasem zaczęła się poruszać coraz częściej, doprowadzając mnie tym do obłędu. Zsunąłem po kryjomu bokserki i teraz tylko materiał jej majteczek oddzielał mojego sztywniaka od pupci siostry. Czuć było rowek, nie mogłem wytrzymać z podniecenia i wsunąłem pałę pod majtki Gaby. Teraz dotykała jej nagiego pośladka. Poruszałem nią i przyciskałem siostrę do siebie. Byłem już u granic wytrzymałości, postanowiłem sobie ulżyć, spuszczając się jej pod majtki, lecz tym razem ona miała inne plany. Gdy ocierała się o mnie tyłkiem, majtki zaczęły się jej zsuwać. Pomogła sobie rękami, musiałem wyjąć spod nich pałę, by umożliwić ich zdjęcie. Wstała i zrzuciła je, wypinając się nagą pupką w moją stronę. Położyłem dłonie na miękkich, gorących pośladkach i zacząłem je ugniatać, po chwili również wstałem i przywarłem do niej kutasem, znalazł się pomiędzy pośladkami. Poruszyła się, już prawie doszedłem. Nagle odwróciła się w moją stronę i jej cipka przyległa do mojego członka. Wciąż jej nie widziałem, ale była bardzo przyjemna, gładziutka i wygolona, widać siostra przygotowała się wcześniej.

    – Braciszku… – rzekła cichutko, łapiąc mnie za rękę i kładąc ją na swojej ociekającej sokami muszelce.

    – Co? – Spytałem zdziwiony, gdyż do tej pory nigdy nie rozmawialiśmy podczas zabawiania się.

    – Wiesz co? Chciałabym to z tobą zrobić. Chciałabym stracić z tobą dziewictwo. Nigdy tego nie robiłam, a wiem, że ty byś był delikatny i dobry dla mnie. Chcesz to ze mną zrobić? – Zaczerwieniła się lekko, speszona. Ja również byłem trochę zakłopotany, ale bez wahania odpowiedziałem:

    – Bardzo bym chciał, siostrzyczko – przybliżyłem swoje usta do jej. Pocałowaliśmy się lekko. Przejechałem dłonią wzdłuż jej szczelinki, a ona aż westchnęła, gdy zahaczyłem palcem o łechtaczkę. Złapała mnie za fiuta i przystawiła go do swojej norki.

    – Ale… – odsunąłem się od niej – tak bez zabezpieczenia? A jak zajdziesz? – spytałem.

    Nic nie odpowiedziała, widocznie też się tego bała. Widać było, że nie może się zdecydować, lecz po chwili pożądanie wzięło w niej górę. Pchnęła mnie na fotel, po czym weszła na niego i ukucnęła nad moim sprzętem. Musnęła go cipką.

    – Nie zajdę, nie zajdę – mówiła, zaczynając się na mnie nadziewać.

    Ja jednak nie dałem się opanować chęci zerżnięcia jej tu i teraz – gdyby zaszła, byłoby nieciekawie. Nie mogłem ryzykować, wiedziałem, że jej młoda, napalona cipeczka jest bardzo płodna.

    – Nie. – Rzekłem stanowczo. – Bez kondoma tego nie zrobimy. Nie chcesz chyba zostać mamusią, w dodatku mamusią mojego dziecka.

    – Racja – odpowiedziała po chwili namysłu, lecz jej cipka wciąż nie odrywała się od mojego kutasa. Ocierała nią o niego, ale nie chciała się już nadziać.

    – Jutro to zrobimy. Zaopatrzymy się i zrobimy to, obiecuję, ale teraz nie możemy ryzykować – sapałem do niej podniecony, chcąc się usprawiedliwić. Jej biust ocierał się o moją klatkę, stanik zaczął się osuwać w dół. Na wierzch wyskoczyły w końcu dwie piękne, różowe, malutkie kuleczki zwieńczone sterczącymi, dojrzewającymi brodawkami. Nasze sutki zetknęły się. Była teraz przede mną cała naga. Trzymałem ją za pośladki, wciąż ocieraliśmy się narządami. Soki podniecenia wydzielające się z jej cipki mieszały się z moim śluzem z kutasa.

    – A może jednak, braciszku – widać było, że wciąż ma przemożną chęć się na mnie nadziać. Próbowała mnie przekonać, wciąż drażniąc moją pałę, nie zdążyła jednak tego zrobić. Ocieraniem tym doprowadziła mnie wnet do orgazmu i fala spermy poleciała jej na cipkę i pępek. Jęczałem przy tym, a ona widząc, jak jest mi dobrze, zwolniła ruchy, by dać mi jeszcze więcej rozkoszy.

    – Trudno, nie zdążyłam cię namówić – mówiła, gdy zalewałem ją nasieniem.

    – Spokojnie, siostrzyczko, wynagrodzę ci to – odpowiedziałem, kiedy skończyłem szczytować. Zdjąłem ją z siebie po czym wstałem z fotela, by teraz ją na nim usadzić. Gdy już siedziała przede mną, naga tak, jak została stworzona, uklęknąłem przed jej łonem i rozchyliłem jej nogi. Wreszcie miałem przed oczami jej cudowną, młodziutką muszelkę i mogłem się jej dokładnie przyjrzeć. Była jeszcze piękniejsza, niż w moich snach i marzeniach – nabrzmiała, mokra, różowa, oblana wciąż moją spermą. Przystawiłem do niej twarz i zahaczyłem nosem o łechtaczkę. Jęknęła. Zacząłem zlizywać z niej spermę, musiałem ją przecież oczyścić. Wplątała palce w moje włosy i wiła się pode mną, gdy lizałem jej czułe miejsce. Nie trzeba było jej wiele, doszła w parę chwil. Przycisnęła sobie do krocza moją głowę i wypięła się cipką w moją stronę. Czułem językiem skurcze, które rozchodziły się od łona po całym jej ciele. Zarzuciła mi nogi na ramiona i oplotła nimi moją szyję, wciąż się wijąc, wyginając i jęcząc. Po wszystkim opadła zadyszana na fotel i normowała powoli oddech, podczas gdy ja oczyściłem jeszcze ze spermy gorący pępuszek, po czym ucałowałem ją w policzek.

    – Dzięki, brat – wydyszała.

    – Spoko, przyjemność po mojej stronie – uśmiechnąłem się do niej. Odwzajemniła uśmiech i pocałowaliśmy się delikatnie w usta, po czym rozeszliśmy się spać – było już dość późno.

    – Chciałam ci jeszcze raz podziękować, za to, że tak dobrze się dziś mną zająłeś. Tak miło mi było, jak zrobiłeś mi dobrze językiem. Wiesz, chciałabym ci się jakoś odwdzięczyć…

    – Jak? – Spytałem z wyczuwalnym podnieceniem w głosie.

    – Hmm… – chrząknęła, po czym zamilkła a jej ręką powędrowała pod kołdrę.

    Chwilę nią pobłądziła po moim ciele, aż znalazła członka, który już zaczynał sztywnieć. Pomasowała go chwilę przez piżamę, po czym rozkryła mnie i zsunęła mi spodenki. Pochyliła się nad nim i ucałowała go swymi namiętnymi ustami. Przeszył mnie dreszcz. Wciąż pochylona, złapała jedną ręką moje jajka i pieściła je delikatnie, a drugą smyrała mnie po twardym, czerwonym kutasie, zahaczając co chwilę o czuły punkt u spodu główki. Następnie znów przybliżyła do niego twarz i pochłonęła go ustami. Poruszyła parę razy głową w dół i w górę, dostarczając mi tym niesamowitych doznań. Na chwilę go wypuściła, by spytać z uśmiechem:

    – I co, podoba ci się taka forma mojej wdzięczności?

    – I to jak – wysapałem, kładąc dłoń na jej głowie i przyciągając ją z powrotem do mej pały. Robiła mi loda, po jakimś czasie zauważyła, że może dać mi jeszcze więcej radości, drażniąc główkę kutasa językiem. Wiedziałem już, że długo tak nie wytrzymam. Włożyłem jedną rękę pod jej dekolt i palcem musnąłem sutka. Zacząłem miętosić pierś, drugą ręką mierzwiłem jej włosy. Kontrolowałem też tempo ruchów jej głowy, by zapewnić sobie jak największe doznania. Ona włożyła sobie rękę pod spodenki piżamy i gładziła swoją rozgrzaną koleżankę. Starczyło mi parę minut i doszedłem w ustach siostry. Wyssała ze mnie całą spermę i połknęła ją z trudem. Następnie przybliżyła twarz do mojej, wciąż się onanizując, czułem z jej ust zapach swojej spermy.

    – Dziękuję – powiedziałem delikatnie, patrząc w jej rozmydlone oczka.

    – Proo – oooo – ooszę, braa – aaaciszkuuu… – wydyszała mi w twarz. Właśnie szczytowała. Po wszystkim ucałowałem ją z wdzięcznością i gdy wyszła, zasnąłem, tym razem bez problemu.

    – Hej – powitała mnie radośnie i podeszła do drzwi.

    – Hej – odpowiedziałem i odwzajemniłem uśmiech.

    Pogładziła mnie po policzku.

    – I jak tam po wczorajszym? – Spytała figlarnie.

    – Super. Naprawdę. A ty jak?

    – Ja jeszcze lepiej. Wiesz co, napuściłam wody. Chciałbyś się ze mną wykąpać?

    Zdziwiła mnie ta propozycja i podnieciła zarazem.

    – A starsi? Wrócili już?

    – Nie, jeszcze nie…

    – A jak wrócą i zobaczą, że razem się kąpiemy?

    – Nie wrócą, dzwonili przed chwilą, że dopiero wstali. Popili chyba sobie wczoraj. Zanim się ogarną, najedzą, dojadą tu… Mówili, że nie będą prędzej niż za dwie godziny.

    Aż dostałem wypieków na twarzy na myśl o tej perspektywie. Los nam sprzyjał, tak jakby ktoś to z góry zaplanował.

    – Jasne, w takim razie chętnie się z tobą wykąpie – powiedziałem zadowolony do siostrzyczki.

    Zapominając o śniadaniu wszedłem i zamknąłem za sobą drzwi łazienki. Zacząłem się rozbierać, Gabrysia podeszła do mnie i zabrała się za zsuwanie w dół moich spodenek od piżamy, podczas gdy ja ściągałem górę. Zostałem w samych slipach, które zdjęła mi siostra, za co ja pomogłem jej w pozbyciu się stanika i majteczek. Staliśmy przed sobą nadzy i uśmiechaliśmy się do siebie, na myśl o wspólnej kąpieli.

    – Wchodź pierwszy – powiedziała, więc to uczyniłem.

    Położyłem się w gorącej wodzie i sapnąłem z przyjemności. Ona weszła za mną i uklęknęła nad moim kroczem. Mimo, iż wanna była dość duża, było nam trochę ciasno. „Tym lepiej” – pomyślałem – „nasze ciała będą bardziej splecione”. Oparła się dłońmi o moją klatę i usiadła mi na kroczu. Nasze narządy znów się zetknęły. Położyłem dłonie na biodrach siostry i gładziłem jej gładką, rozgrzaną skórę, ona robiła to samo. Miętoliłem w dłoniach cycuszki, ściskałem sutki. Napawałem się jej seksownym, młodym ciałkiem. Poruszyła się na mnie, na co mój kutas od razu zareagował drgnięciem.

    – Mam dla ciebie niespodziankę – powiedziała przymilnym głosem.

    – Jaką? – Spytałem zaciekawiony.

    Uśmiechnęła się po łobuzersku i wychyliła się z wanny, drażniąc cipką mojego członka. Podniosła z podłogi małą, srebrną paczuszkę. Wiedziałem, co to jest. Serce zaczęło mi szybciej bić. Pomachała mi przed oczami pakunkiem, wciąż się uśmiechając.

    – I co ty na to? – Spytała. – Znalazłam to rano w pokoju rodziców, musiałam się nieźle naszukać.

    – Zróbmy z tego użytek – powiedziałem, wciąż pieszcząc jej ciałko i poklepałem ją po głowie, by pochwalić ją za znalezisko.

    Rozpakowała kondoma i podniosła się, by mieć dostęp do mojego kutasa. Zaczęła go nań nakładać, powoli, pieszczotliwie, dostarczając mi dotykiem swych dłoni niesamowitych doznań. W końcu zapakowała go w gumę i znów na nim usiadła, po czym pochyliła się nade mną. Rozchyliła swoje gorące wargi i owionęła mnie oddechem. Jej usta przybliżały się do moich, zatopiliśmy się w namiętnym pocałunku. Nie był to pocałunek, jakim siostra powinna obdarzyć brata, ale bardzo mi się podobał… Na członku czułem poruszające się łono. Wyrywał się już, by się w nim zanurzyć, chyba to wyczuła, bo wyprostowała się i po chwili ocierania narządami, znów lekko uniosła miednicę i schwyciła go w dłoń. Powoli nakierowała główkę na swą szczelinkę. Zaczęła nań napierać, coraz mocniej, coraz większym ciężarem opadała na dół, sapiąc głośno. Złapałem ją za boki, by swoim dotykiem dodać jej otuchy. Nadziewała się na mnie, milimetr po milimetrze, miała bardzo ciasną pochwę. Tylko troszkę się w niej zanurzyłem, gdy poczułem opór. Uniosła się do góry, potem znów w dół, do oporu, tak parę razy. Dostarczało mi to wielkiej rozkoszy, więc nie zależało mi, by zagłębić się w nią do końca, nie chciałem sprawiać jej bólu, ona jednak nie miała zamiaru na tym przestawać. Przy którymś ruchu naparła na mnie całym ciężarem i nabiła się do końca. Wydała przy tym ostry jęk, jej twarzyczkę przeszył grymas bólu. Błona pękła, popatrzyłem w dół i zobaczyłem unoszącą się w wodzie krew, na szczęście nie było jej dużo, tylko śladowe ilości.

    – Ochh, nie wiedziałam, że to aż tak boli… – powiedziała, na twarzy malowało jej się cierpienie.

    – Nie musisz tego robić, możesz już ze mnie zejść…

    – Posłuchaj, musimy to przerwać. To nie może dłużej trwać.

    Aż mnie sparaliżowało na tą wiadomość. Gdy odzyskałem mowę, spytałem:

    – Ale co? Co nie może dłużej trwać?

    – Nasz związek. Nasze stosunki. Nie możemy więcej tego robić.

    – Dlaczego? – Spytałem z niedowierzaniem. – Znudziły ci się nasze… hmm… zabawy?

    – Nie chodzi o to, że mi się znudziły. Wciąż bardzo lubię to z tobą robić. Jednak… – zastanowiła się, nie wiedziała, jak ma mi to powiedzieć, po chwili kontynuowała – …mam chłopaka. Taki jeden z mojej szkoły. Chyba się w nim zakochałam. Źle się czuję, jak mu to robię.

    Poczułem ukłucie zazdrości. Jak mogła mieć chłopaka? Po co, skoro miała mnie? Nie rozumiałem.

    – Jak co mu robisz? – Spytałem.

    – Jak go zdradzam. Z tobą.

    – Ze mną?! Zdradzasz go ze mną?! Nie żartuj, jestem twoim bratem. Pierwszy to z tobą zrobiłem, prędzej możesz powiedzieć, że to mnie zdradzasz, z nim! – Byłem oburzony.

    – Przestań, przecież oboje wiedzieliśmy, że to się kiedyś będzie musiało skończyć. Nie możemy tego robić wiecznie. Jesteśmy rodzeństwem. Musimy w końcu zacząć się zachowywać jak brat i siostra. Ty musisz sobie znaleźć dziewczynę, ja chłopaka i musimy zaprzestać tych naszych kazirodczych praktyk.

    Chciałem zaprotestować, coś powiedzieć, nie chciałem, by nasz związek już się skończył, jednak wiedziałem, że w gruncie rzeczy siostra ma rację i nie przychodziły mi do głowy żadne argumenty.

    – Ale… – zacząłem.

    – Przecież wiesz, że mam rację – przerwała mi stanowczo – musimy to zakończyć. Przecież nie będziemy uprawiać ze sobą seksu do końca życia. W końcu wyszłoby to na jaw, a tak zakończymy to i będziemy o tym wiedzieć tylko my. Wszystko zostanie w rodzinie. Pobawiliśmy się, było fajnie, wręcz świetnie, ale już obydwoje dojrzeliśmy i musimy z tym skończyć i unormować nasze życie.

    Miała stuprocentową rację, choć wtedy nie chciałem się z tym pogodzić. Czułem smutek, ale na pocieszenie Gabrysia powiedziała mi, że jej jest równie smutno.

    – Dziś to jeszcze zrobimy, należy ci się to. Ale to będzie ostatni raz. Ostatni, piękny raz. Mam zamiar zapamiętać go do końca życia, tak, jak zapamiętałam pierwszy – powiedziała, głaskając mnie po twarzy.

    – Dobrze, siostrzyczko. Jak chcesz… – odpowiedziałem, przybliżając usta do jej.

    – Braciszku…

    Zatopiliśmy się namiętnym, pożegnalnym pocałunku. Starałem się zapamiętać smak jej ust, zapach włosów, wszystko, była w końcu pierwszą i jedyną jak dotąd kobietą, z którą miałem wiele erotycznych przeżyć na koncie. Wsunąłem dłonie pod jej piżamę i powędrowałem nimi do piersi. Teraz były dużo większe niż wtedy, gdy ujrzałem je po raz pierwszy, choć i tak niezbyt duże. Można rzec, że idealnie pasowały do moich dłoni. Kiedyś słyszałem, że kobietom rosną piersi, gdy się je dużo masuje, więc pomyślałem sobie, że może to moja zasługa, iż są teraz o tyle większe. W końcu ostatnimi czasy bardzo często je ugniatałem. Teraz też, delektowałem się ich miękkością i gorącem. Sterczące sutki wbijały mi się w dłonie. Pchnąłem siostrę i upadła na łóżko. Położyłem się na niej. Przywarłem kroczem do jej łona, biło od niego ciepło. Zdjąłem jej górę piżamy, następnie zacząłem zsuwać spodenki. Zdejmując je, przyssałem się do piersi i przygryzałem sutka. Siostra sapała mi w głowę. Gdy jej muszelka znalazła się już na wierzchu, znów przywarłem do niej. Czułem penisem, jaka jest wilgotna. Siostrzyczka wciąż mnie pożądała, to pocieszało mnie w tej melancholii, którą teraz czułem. Wiedziałem, że robimy to po raz ostatni. Więcej się to nie powtórzy. Chciało mi się płakać. Naparłem na cipkę Gabrysi i jednym ruchem wszedłem w nią do końca. Wydała westchnienie i zaczęliśmy oboje poruszać biodrami. Pieściliśmy swoje ciała, chcieliśmy się sobą nasycić na zapas, lecz wiedziałem, że z tym jest tak, jak z jedzeniem na zapas – nie da się tego zrobić. Zawsze będzie mi brakować jej ciała. Korzystałem, póki mogłem. Posuwałem ją, rękami jeździłem wzdłuż gładkich ud. Miała taką delikatną skórę… Pomyślałem sobie, że dotąd jestem jedynym chłopakiem, który obmacywał jej ciało i uprawiał z nią seks. Strasznie podnieciła mnie ta myśl, poczułem, że dochodzę. Wyładowałem całe nasienie do jej pochwy, po czym wyszedłem z niej i doprowadziłem ją palcami. Gdy to robiłem, moja sperma wyciekała z jej szczelinki, oprócz tego cipka wytwarzała strasznie dużo soków i pulsowała podniecająco, co utwierdzało mnie w przekonaniu, że siostra wciąż mnie pragnie. Wydawała z siebie przytłumione jęki.

    – Dziękuję ci za wszystko, braciszku – położyła przy tym nacisk na słowo „braciszku”, w jej głosie słychać było smutek.

    – Ja również ci dziękuję. Spędziłem z tobą piękne chwile… – odpowiedziałem równie smutnym głosem.

    – No już, nie ma co się załamywać – powiedziała z udaną wesołością, chcąc mnie pocieszyć – przecież się nie rozstajemy, będziemy codziennie się widzieć, przestajemy tylko uprawiać seks.

    – Tak, racja – odrzekłem i spróbowałem pocieszyć się tą myślą, lecz nie udało mi się. Wciąż byłem w melancholijnym nastroju, w końcu coś się skończyło, coś, do czego się przyzwyczaiłem i co kochałem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albert Franko
  • Tabu

    Od rozwodu samotnie wychowuję syna. Tomek ma dziś siedemnaście lat. Od blisko dziesięciu wychowuje się bez ojca, z którym zerwaliśmy wszelkie kontakty. W domu nie ma innych mężczyzn. Uwolniwszy się z toksycznego związku, poświęciłam czas synowi i karierze. Na budowanie trwałych relacji z mężczyznami nie miałam ochoty i czasu. Owszem, od czasu do czasu pojawiał się kolejny partner, jednak było to tylko krótkie epizody kończące się szybko po dwóch, trzech tygodniach intensywnego seksu. Swoich partnerów traktowałam dość instrumentalnie i nie oczekiwałam od nich niczego więcej poza prezencją, kulturą osobistą i ponadprzeciętną sprawnością w łóżku. Często wybierałam młodszych ode mnie mężczyzn, choć nie kierowałam się wiekiem, jako decydującym kryterium.

     

    Nigdy nie miałam problemów ze znalezieniem partnera. Mam trzydzieści siedem lat i jestem atrakcyjną, zadbaną i pewną swojego ciała kobietą. Niektórzy twierdzą,że jestem stanowcza, wymagająca, dokładna i nie toleruję bylejakości. Wim, że taką opinię mają o mnie moi podwładni. Jestem z niej zadowolona, bo nie można kierować sporym pionem przedsiębiorstwa nie mając autorytetu socjalisty a przede wszystkim dobrego managera. W życiu prywatnym jestem zdecydowanie bardziej kobietą niż władcą absolutnym. Przed partnerami nie staram się udawać innej, niż jestem. Lubię podkreślać ubiorem moją kobiecość, delikatnie emanować dojrzałą seksualnością, aczkolwiek w subtelny, pozbawiony wulgarności sposób. Nie cenię kobiet starających się ująć lat strojem, makijażem, czy zachowaniem odpowiednim dla dwudziestolatek.

     

    Jestem przed czterdziestką i jestem dumna z mojej szczupłej sylwetki, zgrabnych łydek, jędrnych pośladków i pełnych piersi. Godziny spędzone w firmowym centrum fitness na pewno nie były straconym czasem. Jestem też zadowolona z korekty biustu, jakiej poddałam się dwa lata temu. Uznałam wtedy, że to jedyna cześć mojego ciała, której nie pomogą same ćwiczenia. Mam raczej obfity biust, a czas, ciąża i karminie po niej wywarły swój wpływ. Drobny zabieg opłacony niewidocznymi już bliznami pod pachami sprawił, że dziś wygląda dokładnie tak samo, jak ponad dwadzieścia lat temu. Piersi są ponownie jędrne i pełne, ale wyglądają wciąż naturalnie. Właśnie na tym najbardziej mi zależało. Za nic w świecie nie chciałam stać się posiadaczką dwóch silikonowych balonów przyczepionych jakby przypadkiem do klatki piersiowej.

     

    Wspominałam na początku o synu, którego wychowanie, poza karierą, były i ciągle są dwoma głównymi motorami mojego życia. Tomek w ostatnich czterech latach zmienił się diametralnie. Przeistoczył się z dziecka w młodzieńca, a ostatnio w młodego mężczyznę. Postawą i budową ciała przypomina mi byłego męża. Na szczęście nie odziedziczył po nim charakteru. Jest wysoki. Ma odrobinę ponad 180 cm wzrostu i jest przy tym proporcjonalnie zbudowany. Widywałam jego kolegów, a wśród nich takich, którzy dorównywali mu wzrostem, jednak postawą różnili się tak jak chłopiec może się tylko różnic od mężczyzny. Nie wiem czy na jego figurę miało bardziej wpływ pływanie, które amatorsko uprawia od kilku lat, czy to, że od ponad roku chodzi na siłownię w mojej pracy.

     

    To, jak bardzo dojrzał, odkryłam przypadkiem. Oczywiście zdawałam sobie sprawę ze zmian, jakie właśnie zachodzą, ale jak każda matka wolałam dalej dostrzegać jedynie dziecko, a nie młodego mężczyznę. Przeżyłam prawdziwy szok, gdy odkryłam, że postrzega mnie nie tylko jako matkę, ale i jako atrakcyjną seksualnie kobietę. Długo nie zdawałam sobie sprawy z fascynacji syna. Po raz pierwszy dostrzegłam, jak na mnie reaguje dopiero kilkanaście tygodni temu. Robiłam sobie śniadanie. Była niedziela. Czułam się w kuchni swobodnie, gdyż syn zazwyczaj sypia w weekendy do późna. Nie założyłam szlafroczka na lekko przezroczystą pidżamkę. Zastał mnie, gdy parzyłam kawę. Wyglądał na zaskoczonego, nawet speszonego. Stał jak skamieniały i patrzył się na mnie tak, jakby starał się dostrzec coś poza mną. Nawet się odwróciłam do okna, by sprawdzić czy coś się dzieje w ogrodzie, jednak nie dostrzegłam tam niczego szczególnego. Dopiero po chwili zorientowałam się, że Tomek patrzy na mnie. Poczułam się speszona i po raz pierwszy od dawna zawstydzona pod spojrzeniem mężczyzny. Niezręczną sytuację przerwałam, zapraszając go na jajecznicę z pieczarkami, pomidorami i szynką, którą miałam zamiar przyrządzić. Pozwoliłam mu dokończyć parzenie espresso, a sama zajęłam się śniadaniem. Przygotowując je, cały czas czułam na sobie jego wzrok. Kidy nakładałam parującą jajecznicę, z trudem udawałam, że nie widzę jak patrzy na moje prześwitujące spod koszulki pierś i że nie dostrzegam potężnego wybrzuszenia jego bokserek. Czułam się niezręcznie, wręcz naga. Zanim siadłam do śniadania, poszłam po szlafroczek do sypialni. Zdałam sobie sprawę, że syn stał się już mężczyzną, i postrzega mnie także przez pryzmat seksualnej atrakcyjności.

     

    W kolejnej niezręcznej sytuacji znalazłam się z własnej winy. W łazience syna popsuła się bateria prysznica. Tomek poprosił mnie rano o możliwość wzięcia tuszu w mojej łazience, a ja nie zastanawiając się, zgodziłam się na to automatycznie. Nie zamknął drzwi. Zaprzątnięta myślami weszłam, gdy wychodził spod prysznicu. Może gdybym nie stanęła jak wryta na jego widok i szybko wycofała się do sypialni, nie czułabym takiego zażenowania. Stał przede mną nagi i uśmiechnięty! Nawet nie osłonił się ręcznikiem, którym właśnie wycierał włosy. Jak sparaliżowana patrzyłam na jego kształtne ciało, a spojrzenie mimowolnie koncentrowało się na potężnym, częściowo ogolonym członku, który bezwstydnie kołysał się pomiędzy jego udami. Byłam na równi zaskoczona jego obecnością w moje łazience, nagością i rozmiarem jego męskości. Były mąż miał naprawdę wielkiego członka, a syn najwidoczniej i w tym aspekcie budowy dorównał a może i nawet przerósł rodzica. Trwało to co najmniej dziesięć długich sekund, zanim zdobyłam się, by wykrztusić z siebie ‘przepraszam’ i wyjść do sypialni. Tego dnia unikałam Tomka. Nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy bez przywołania w myślach obrazu z łazienki. Co gorsze, wizja jego nagiego ciała towarzyszyła mi wieczorem, kiedy palcowałam się przed zaśnięciem. Wiedziałam, że to absolutnie niewłaściwe i amoralne, a mimo to nie potrafiłam myśleć o niczym innym. Czułam zakłopotanie, nawet wyrzuty sumienia, ale i rozkosz, która ostatecznie zdominowała moje ciało i sprawiła, że odrzuciłam krępujące mnie normy społeczne. Sczytując, wyobrażałam sobie, że wbija się we mnie, a ja obezwładniona podnieceniem zamykam go w ciasnym oplocie nóg i ramion.

     

    Prawdziwą wpadkę zaliczyłam w moje urodziny. Po porannej toalecie wzięłam prysznic. Poprzedniego dnia włożyłam do kosza z brudną bielizną mój płaszcz kąpielowy i zapomniała powiesić w łazience świeżego. Tamtego poranka myłam włosy, a ręcznik posłużył mi za turban. Dwa pozostałe były za małe, by się nimi owinąć, więc wyszłam z łazienki naga. Poprawiając dłońmi zawój na głowie, zauważyłam posłane łózko a na nim stoliczek i tacę ze śniadaniem. Głupie, ale zamiast pomyśleć, że ktoś musiał to łóżko zasłać i przynieść śniadanie skoncentrowałam się na analizowaniu zawartości tacy. Dopiero po chwili dostrzegła Tomka stojącego przy drzwiach z małą, zawiniętą w czarowny papier paczuszką. Gdy tylko spostrzegłam go, wyjąkał:

    – Wszystkiego najlepszego w Twoje urodziny mamo!

    Nie wiem, dlaczego nie zareagowałam paniką, piskiem, czy próbą ukryci się w łazience, czy też garderobie. Tak jak stałam, podeszłam ku niemu trzy kroki, wyjęłam z jego dłoni paczuszkę i całując go w policzek, powiedziałam:

    – Dziękuję Tomku.

    Zachowałam na tyle zimnej krwi, by bez panicznego pośpiechu wejść do garderoby, narzucić na siebie szlafroczek i wrócić do wciąż skamieniałego syna. Udając, że nic się nie stało, odpakowałam prezent. To były kolczyki. Wykonane z rodowanego złota, wyrafinowane w swym prostym, estetycznym kształcie. Dokładnie w stylu, jaki lubię najbardziej. Byłam zaskoczona, bo musiał wydać na nie sporą część swojego kieszonkowego z ostatnich dwóch – trzech miesięcy. Zareagowałam na prezent jak każda miło obdarowana kobieta. Przytuliłam się do niego i całując w policzek,wyszeptałam:

    – Dziękuję kochanie.

    Zareagował niespodziewanym wyznaniem:

    – Jesteś naprawdę piękna mamo.

    Dopiero gdy jedliśmy śniadanie, jakie dla mnie przygotował i którym się z nim podzieliłam, dotarł do mnie sens jego słów. Zarumieniłam się. Ten prosty komplement sprawił mi więcej przyjemności niż wszystkie życzenia, jakie otrzymałam w ciągu całego dnia.

     

    Gdyby nie przypadek, nigdy nie dowiedziałabym się o fascynacji syna moją bielizną. Bieliznę, pidżamki i koszulki z jedwabiu piorę ręcznie, w specjalnym, delikatnym płynie do tego materiału. Jakież było moje zdziwienie, gdy zauważyłam, że jedwabne szorty pidżamki wyglądają, jakby ktoś wyprał je w wysokiej temperaturze i to używając nieodpowiedniego detergentu. Dół pidżamy był zniszczony, a po kolejnym praniu jedwab zaczął pękać. Z początku uznałam, że to wina wadliwej tkaniny, jednak po pewnym czasie dotarło do mnie, że spora część mojej bielizny zużywa się w szybszym, niż normalne tempie. Pewnie nigdy bym nie skojarzyła tego z synem, gdybym nie przyłapała go w trakcie masturbacji z użyciem mojej bielizny. Pechowo dla niego, wróciłam do domu po niegroźnej stłuczce w drodze do pracy, a idąc do sypialni na górze, przechodziłam koło jego pokoju. Dochodziły z niego dość jednoznacznie odgłosy. Zaciekawiona podeszłam na palcach i przez niedokładnie domknięte drzwi zobaczyłam, jak masturbuje się moimi koronkowymi szortami, które nosiłam dwa dni temu. Syn nie spostrzegł, że jestem w domu ani nie zauważył, że stoję na korytarzu, obserwując, jak się zaspakaja. Leżał na łóżku w pozycji uniemożliwiającej obserwację drzwi. Nie miał bokserek. Członek był opleciony koronkowymi szortami, które Tomek przesuwał zdecydowanymi ruchami wzdłuż swojego potężnego penisa. Byłam jednocześnie zaszokowana i urzeczona, tym co robi. Odeszłam spod jego drzwi, dopiero gdy zakończył pieszczoty potężnym wytryskiem. Byłam podniecona, a między udami czułam wilgoć. Odczekałam na dole pięć minut, po czym otworzyłam drzwi i głośno je zamknęłam. Dla pewności krzyknęłam do niego, że wróciłam na chwilę do domu.

     

    Domyślam się, iż masturbował się moimi majtkami już od dłuższego czasu, a po wszystkim poplamioną bieliznę prał w pralce i podrzucał do kosza z rzeczami do prania lub do bieliźniarki w garderobie, w zależności od tego skąd podbierał moje majteczki. Niestety jedwabne szorty, para wiązanych jedwabnych stringów i batystowa koszulka nocna nie przeżyły podobnych operacji. Po wszystkim udawałam, że o niczym nie wiem. By zapobiec destrukcji intymnej garderoby, kupiłam kilka par bardzo ‘odważnych’ majteczek, a syn obdarzony typowym dla mężczyzn wyczuciem smaku w sprawach bielizny, połknął haczyk. Przynajmniej raz w tygodniu, specjalnie dla niego, kupuję nową parę bielizny. Czasami nawet ją noszę, by miał powód zaglądać do kosza z rzeczami do prania. Swoją drogą to nawet podniecające uczucie iść do pracy w bieliźnie, jakiej wychodząc z domu, nie odważyłaby się założyć większość z kobiet.

     

    Czy syn mnie podglądał? Zdecydowanie tak! Choć nigdy go nie przyłapałam na gorącym uczynku, mam dowody, że to robił. Korzystając z okazji, że nie wyłączył komputera, idąc z kolegami do kina, przejrzałam zawartość jego dysku i historię przeglądarek. Szybko odkryłam, że bardzo często ogląda strony ze zdjęciami i filmami erotycznymi określanymi kategoriami ‘MILF’, ‘incest’, ale także ‘prego’, ‘hairy’ i ‘vintage’. Obejrzałam fragmenty ostatnich dziesięciu – piętnastu filmów, jakie oglądał. W większości występowały zgrabne, dojrzałe kobiety. Galerie zdjęć uświadomiły mi, że Tomkowi podobają się owłosione łona, ale preferuje raczej trójkącik czy pasek z przodu niż naturalny, niemodelowany zarost. To, że ogląda tego typu pornografię, nie było dla mnie zaskoczeniem. Zaskoczyła mnie dopiero kolekcja zdjęć i filmów z moją osobą. Odkryłam ja dzięki Picasie jaką zainstalowała na jego komputerze. Program przeskanował cały dysk i znalazł nawet ukryte w skomplikowanie zagnieżdżonych katalogach pliki. Miał cały zbiór zdjęć i filmów z ostatnich dwóch wyjazdów nad morze. Głównie przedstawiające mnie w bikini, ale także w bieliźnie, gdy przebierałam się w hotelowym pokoju. Były zdjęcia zrobione, gdy opalam się toples na tarasie mojego domu. Trochę zbliżeń pośladków, głównie w leginsach, gdy wykonywałam jakieś prace domowe i mała kolekcja zdjęć i filmów zrobionych, kiedy spałam, także z mojej sypialni. Na kilku byłam półnaga, w samej koszulce, a Tomek najwyraźniej skorzystał z okazji, by utrwalić mnie śpiącą z rozłożonymi udami i na brzuszku, wypinającą nagie pośladki. Kiedy myślałam, że nie zaskoczy mnie niczym więcej, program odnalazł katalog ze zdjęciami mojej bielizny. Były w nim fotografie moich majteczek, także takie, które pokazywały zbliżenie owiniętego w nie członka! Kilka przedstawiało moje majteczki rozłożone na łóżku lub stole i Tomka strzelającego na nie nasieniem. Szokiem jednak było to, że syn odkrył moje dwa wibratory i wielkie dildo będące podobno kopią członka jakiegoś aktora porno! Miał bogaty zbiór fotografii moich zabawek! Ku mojemu autentycznemu przerażeniu, część z nich ukazywała moje gadżety obficie pokryte nasieniem. Zanim zatarłam ślady śledztwa, skopiowałam niektóre zdjęcia i filmy. Mam na własny użytek małą, prywatną kolekcję filmów, na których Tomek masturbuje się moja bielizną, i kilkadziesiąt zdjęć jego członka owiniętego różnymi majteczkami, lub spuszczającego się na nie. W nocy, gdy syn już spał, zabrałam do sypialni tablet. Masturbowałam się wielkim dildo, oglądając jednocześnie film, na którym Tomek tryska na nie nasieniem. Miałam potężny orgazm, podczas którego wyobrażałam sobie, to jak syn obserwuje mnie, kiedy masturbuję się, nabijając na zwilżone jego spermą dildo.

     

    Zapewne pod wpływem świeżo nabytej wiedzy zmieniłam intymną fryzurkę. Zamiast paseczka zdecydowałam się na ładnie wymodelowany, puszysty trójkącik, przy jednoczesnej całkowitej depilacji warg i w okolic odbytu. Zaczęłam też subtelnie prowokować syna. Coraz częściej schodziłam w weekendy na śniadanie w prowokacyjnie przezroczystych pidżamkach. Zaczęłam opalać się nago w ogrodzie. Radziłam się syna czy dobrze wyglądam w nowym kompleciku bielizny, gdy tylko takowy kupiłam. Często zostawiałam uchylone drzwi do mojej sypialni, a nawet zaczęłam sypiać nago. Kiedy przy kolejnej okazji zajrzałam na jego komputer, znalazłam nowe filmy i zdjęcia. Podniecała mnie bezczelna odwaga Tomka. Film, na którym opuszkami palców głaszcze mój trójkącik, a nawet próbuje wsunąć we mnie palec, sprawił, że przez kilka kolejnych dni masturbowałam się, mając przed oczami obraz jego dłoni przesuwającej się po moim łonie i palca delikatnie rozchylającego wargi. Aż żałowałam, że moje ciało zareagowało wtedy ruchem, który wypłoszył syna z sypialni.

     

    Uczyniłam tradycją, że w niedzielne poranki Tomek robił i podawał mi śniadanie do łóżka, a po nim przygotowywał dla mnie kąpiel. Niedzielne śniadania zawsze jedliśmy razem. Początkowo okrywałam się kołdrą, gdy on siedział na pościeli. Z czasem zaczęłam jeść, siedząc tak jak on na kołdrze. Tomek zazwyczaj więcej uwagi poświęcał obserwowaniu mnie, niż jedzeniu. Często nie mógł oderwać wzroku od piersi, które wyraźnie odznaczały się spod nocnej bielizny. Niekiedy zakładałam półprzezroczysta pidżamkę, by mógł również dostrzec zarys czarnego trójkącika na łonie, lub jadłam w kusej koszulce, starając się, by choć raz mógł dostrzec, że nie nosze pod nią majteczek. Na moje prowokacje reagował niezmiennie trudnym do zamaskowania podnieceniem.

     

    Rubikon przekroczyliśmy właśnie podczas jednego z takich niedzielnych poranków.

     

    Tamtego rana miałam na sobie krótką koszulkę nocną, wykonaną z jedwabiu batystowego. Prawie zupełnie prześwitującą. Miał erekcję od samego początku, gdy tylko siadłam przed nim na pościeli. Tak potężną, że nie mógł jej w żaden sposób zamaskować, nawet układając członek wzdłuż brzucha i przyciskając go gumką od bokserek. Wyraźnie widziałam, jak pręży się pod koszulką. Był zakłopotany, a mimo to nie potrafił oderwać ode mnie wzroku. Siedziałam przed nim po turecku, a koszulka ledwo zakrywała mi uda. Jej materiał nie zasłaniał niczego przed jego wzrokiem, nawet podbrzusza. Czułam się podniecona tym, jak reaguje, w jaki sposób na mnie patrzy. Nie miałam mężczyzny od ponad czterech tygodni. Kiedy skończyłam jeść, odstawiłam stolik na bok i przysunęłam się bliżej Tomka. Klęcząc, dotknęłam jego twarzy dłonią, przesuwając palce od policzka aż po jego pierś. Siedział nieruchomo a jego i tak wyraźna erekcja stała się jeszcze bardziej oczywista. Powiedziałam coś, co go zaskoczyło:

    – Wyrosłeś na przystojnego mężczyznę.

    A po chwili, głaszcząc dłonią jego udo, zapytałam czy mu się podobam.

    – Tak mamo.

    Odparł, a ja kontynuowałam:

    – Jako kobieta?

    – Tak!

    Odpowiedział zdławionym głosem.

    Opuszkami palców dotknęłam jego sztywny członek. Jęknął z rozkoszy a pod moimi palcami, na koszulce, wykwitła ciepła, lepka plama nasienia. Uśmiechając się ciepło, wsunęłam dłoń pod koszulkę syna i mocno zaciemniałam palce na jego członku. Zadławił się rozkoszą, gdy przesunęłam dłonią z góry w dół. Jego sztywny członek pulsował jak oszalały, a do pierwszej strugi nasienia dołączyły kolejne. Kiedy skończył się orgazm, nie pozwoliłam mu zasłonić się wstydem. Wciąż trzymając w dłoni członek, delikatnie pocałowałam go w usta. Z początku pozostawały zamknięte, jednak gdy dotknęłam ich koniuszkiem języka, rozchylił wargi. Jego przerażenie sytuacją zniknęło dokładnie w tym samym momencie. Delikatnie zassał język, a dłońmi dotknął moich ramion. Nie opierałam się, gdy zsunął w dół ramiączka koszulki, ani wtedy gdy dłońmi objął moje piersi. Oderwałam się od jego ust i dłoni po długich pięciu minutach. Stojąc o dwa kroki przed nim, zsunęłam na podłogę owiniętą wokół bioder koszulkę i wyciągając ku niemu dłoń, powiedziałam ciepłym, zapraszającym głosem:

    – Chodźmy do kąpieli. Woda już czeka.

    Wstał z łóżka, podając mi dłoń. Stojąc tak blisko niego, że moje piersi dotykały jego torsu, rozebrałam go. Miał ponownie rekcję, gdy prowadziłam go za rękę do cichutko szumiącego jakuzzi.

     

    W kąpieli, kierując palce syna własną dłonią, uczyłam go sekretów swojego ciała. Nie spieszyłam się. Powoli odkrywałam przed nim kolejne sekrety. Tego jak lubię, by pieszczono mi piersi, jak doprowadzić mnie do podniecenia masażem karku, pleców czy krzyża i wyzwolić rozkosz muskając skórę na łydkach i wewnętrznej stronie ud. Na zakończenie zaprosiłam jego palce między moje uda. Siedząc oparta plecami o jego pierś z szeroko rozchylonymi udami, uczyłam go jak dać mi orgazm. Cierpliwie kierowałam palce Tomka swoimi dłońmi. Delikatnie masowałam nimi wewnętrzną stronę ud, powoli zbliżając się do nabrzmiałych i spragnionych pieszczot warg. Nauczyłam go najprostszej ze stosowanych przeze mnie technik masturbacji. Wtulona, z zamkniętymi oczami i stopami na brzegach wanny oddałam się mu we władanie. Po krótkiej chwili moja dłoń puściła jego rękę. Był delikatny i miał o wiele lepsze wyczucie niż większość moich kochanków. Tylko przed samym orgazmem, szepcząc, poprosiłam go o drobną korektę rytmu, siły i zakresu pieszczot. Gdy tylko dostosował je do moich przyzwyczajeń, odpłynęłam w intensywnym, obejmującym całe ciało orgazmie. Odpoczywałam w jego ramionach ukołysana spełnieniem i jednostajnym, kojącym ruchem wody w jacuzzi. Leżąc na nim, zdawałam sobie doskonale sprawę, jak bardzo jest podniecony. Zastanawiałam się, ile razy może mieć erekcję i miałam ochotę to sprawdzić. Wstałam, podałam Tomkowi ręcznik i poprosiłam, by wytarł mnie z piany. Zabrałam go z powrotem do sypialni. Zamknęłam drzwi do łazienki i na korytarz, opuściłam w oknach zewnętrzne rolety tak, by w sypialni panował delikatny półmrok. Siedział na łóżku w kucki. Skradając się po pościeli jak kotka, obaliłam go na plecy. Po serii pocałunków moje usta powędrowały wzdłuż jego piersi ku podbrzuszu, docierając aż do samego członka. Był wielki, nabrzmiały i spragniony pieszczot. Wiedziałam, że skosztował już fellatio. Założę się jednak o wszystko, że nigdy nie przeżył czegoś takiego z którąś ze swoich dziewczyn. Postarałam się, by na długo zapamiętał moje usta. Użyłam kilku sztuczek, włącznie z masażem samej główki nasadą dłoni, połykaniem całego członka, czy też zasysaniem jąder ustami, by doprowadzić go do absolutnego szczytu podniecenia. Kiedy eksplodował w moich ustach, ssałam intensywnie jego członek, połykając kolejne strużki nasienia. Wypuściłam go z ust, dopiero gdy stał się wyraźnie wiotki. Tomek był zmęczony i obezwładniony orgazmem. Położyłam się obok niego i z udem założonym na jego podbrzusze zaczęłam delikatnie wodzić palcem po jego piersi. Gdy odrobinę uspokoił oddech, wyszeptał:

    – To było cudowne mamo.

    Pocałowałam go i patrząc mu w oczy, powiedziałam, że chce się z nim kochać. Zobaczyłam uśmiech zachwytu na jego twarzy. Zaczął od pocałunku w usta. Po minucie – dwóch, delikatnej wymianie karesów pocałował mnie w brodę, później w szyję. Znacznie dłużej pieścił moje piersi, sporo uwagi poświecił też podbrzuszu, z radością dziecka bawiącego się w piaskownicy wodził nosem w futerku na łonie, drażnił językiem skórę po wewnętrznej stronie ud, a w końcu złożył pocałunek na rozpalonej do białości dziurce. Przez chwile myślałam, że doprowadzi mnie do orgazmu ustami, ale gdy niebezpiecznie zbliżył się do granicy, zza której nie ma już powrotu, uniósł twarz i kleknął pomiędzy moimi szeroko rozrzuconymi udami. Przez moment nawet żałowałam, że przestał mnie pieścić. Byłam w stanie, w którym ciało zaczyna samo domagać się więcej i więcej pieszczot, dążąc do jak najszybszego spełnienia. Klęczał pomiędzy nogami i patrzył z zachwytem na nabrzmiałą, wilgotną i otwartą pochwę. Pod jego płaskim brzuchem prężył się potężny, gruby, blisko dwudziestocentymetrowy członek. Na jego szczycie lśniła mokra od pre-ejakulatu główka. Przysunął się ku mnie, pochylił. Oparł dłonie na wysokości mojej twarzy i powoli opuścił biodra, przysuwając je do mojego krocza. Pomogłam mu dłonią trafić we mnie. Wszedł jedynie dwa centymetry, wsuwając we mnie jedynie główkę członka. Jęknął z rozkoszy, wycofał się minimalnie i jednym płynnym ruchem wbił się na całą długość kutasa! Spodziewałam się go w sobie, jednak uczucie, gdy wszedł we mnie w ten sposób, zaparło mi dech w piersiach, a gdy wreszcie wykonałam wydech, Tomek usłyszał pełne rozkoszy Oooooo! Z początku trwał w bezruchu, rozkoszując się ciasnym uściskiem trenowanych miesiącami mięśni Kegla. Po krótkiej chwili uniósł wysoko biodra, wysuwając się ze mnie prawie całkowicie, by ponownie opaść, raz jeszcze zmuszając mnie do ‘Ochniecia’. Za trzecim razem wykonał ten manewr nieco szybciej, a potem z każdym pchnięciem przyspieszał o ułamek sekundy. W pewnej chwili automatycznie zaplotłam łydki na jego lędźwiach i przyciskając go ku sobie nogami, wzmacniałam siłę pchnięć. Podniecona poprzedzającym stosunek seksem oralnym szybko wpadłam w trans prowadzący prosto ku spełnieniu. Tomek kochał mnie szybkimi, mocnymi pchnięciami, i nie umiałam dłużej opierać się podnieceniu. Odleciałam z głośnym jękiem, drapiąc mu plecy. Moja pochwa w spazmach orgazmu zaciskała się, pulsując na jego członku. Tomek jęknął cicho, po czym przyszpilił mnie do materaca czterema, potężnymi, gwałtownymi pchnięciami, po których z gardłowym okrzykiem tryumfu eksplodował we mnie. Poczułam, jak wypełnia mnie ciepłe nasienie, a po kolejnych, słabszych już pchnięciach, ścieka po udach na pośladki i prześcieradło. Było go zapewne znacznie mniej niż w trakcie poprzednich wytrysków, jednak Tomek tak ciasno i tak do samego końca mnie wypełniał, że prawie całe wyciekło na zewnątrz. Kiedy opadł na mnie, przekręciliśmy się tak, bym znalazła się na nim. Dyszałam równie ciężko, jak on. Wciąż był we mnie, już nie tak twardy, ale wciąż potężny i wielki. Odpoczywając, zaczęłam rytmicznie zaciskać i rozluźniać pochwę. Po kilku minutach starań zareagował ponowną erekcją, a ja wykorzystałam okazję, by dosiąść go jak Amazonka. Tym razem ujeżdżanie go zabrało mi dobrych kilkanaście minut, zanim po raz ostatni tego dnia Tomek eksplodował, ściskając moje pełne piersi. Siedziałam na nim i kręcąc biodrami, pieściłam palcami łechtaczkę. W chwilę po jego orgazmie przeżyłam swój, rozkoszując się niesamowicie mocnym doznaniem, gdy pochwa mocno zacisnęła się na jego członku.

     

    Po prysznicu wrzuciłam pościel do pralki i zabrałam Tomka do miasta. Zjedliśmy poza domem obiad, wspólnie obejrzeliśmy wybrany przez niego film, po czym dałam się mu namówić na lody i kawę. Po powrocie odbyliśmy długą i ciekawa rozmowę. Byłam, podobnie jak on, zmęczona porankiem. Poprosiłam go, by dal mi odpocząć tej nocy. Rano zamiast budzika obudził mnie pocałunek w policzek. Nie otwierając oczu, wciągnęłam Tomka pod kołdrę, a on szybko znalazł sposób na wyrwanie nie z porannego odrętwienia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara
  • Poziomkowa przygoda z kuzynem (cz. 7)

    Zakopane, przez jednych nazywane zimową stolicą Polski. Miasto czy też miasteczko które do zaoferowania ma pełno atrakcji zimowych i nie tylko. Dla mnie Zakopane zawsze będzie miejscem niezapomnianym. Magicznym. Zakopane stało się stolicą mojego związku. A miasteczko to zapewniło mi naprawdę pełno atrakcji… i nie tylko zimowych. Cieszyłem się na ten wyjazd. Nie zależało mi na hucznej imprezie i litrach alkoholu, chciałem tylko znaleźć się w miejscu gdzie to wszystko się zaczęło. Gdy w końcu po miesiącach czy nawet latach wzdychania do siebie, połączyliśmy się. Próbowałem sobie przypomnieć kiedy tak naprawdę mi się spodobał. Pamiętam tylko jak wmawiałem sobie że to nie ma sensu, bo niby jak by to było możliwe. I teraz już wiem że jest. Gdzieś tam cieszyłem się że wujek poznał jego mamę i wprowadził ich do rodziny. Gdyby nie on to pewno byśmy się w ogóle nie znali. Wyszło na to że Filip był obecny przy prawie wszystkich najważniejszych chwilach mojego życia. Był przy moim pierwszym dniu w gimnazjum czy też liceum. Był na mojej studniówce. Był kiedy złamałem rękę gdy miałem dwanaście lat. Był zawsze i wszędzie.  Kiedyś byliśmy przyjaciółmi z podwórka, z klasy a nawet nazywano nas kuzynami. A teraz jesteśmy razem, a nawet zaręczeni. I to wszystko dzięki temu miejscu. 

    Na sylwestra do naszego magicznego miasta nie wybieraliśmy się sami. Już od paru miesięcy planowaliśmy ten wyjazd z przyjaciółmi z roku – Dianą i Piotrkiem, którzy też są razem, od trzech lat. Dziadkowie sami zaproponowali domek, w tym roku mieli spędzić sylwestra w Gdańsku. Borys został u mamy jako że wyrządzała sylwestra w domu, i zgadnijcie kogo zaprosiła. Mamę Filipa i wujka. No i jakichś tam jeszcze znajomych. I tak o to mogliśmy wyjechać bez żadnych problemów. Wszystko było idealnie zaplanowane. Wyruszyliśmy wieczorem o dwudziestej, trzydziestego grudnia. Cieszyłem się na jazdę w nocy, spokój na ulicach i w samochodzie. Oczywiście musiałem kierować. Filip zaproponował że poprowadzi ale… jak dla mnie miał za ciężką nogę. W sumie mogliśmy pojechać pociągiem, no ale, samochodem zawsze raźniej, a że mało palił to czemu nie. Tak jak planowałem, było spokojnie na drogach ale w samochodzie.. nie koniecznie. Przez połowę nocy Filip razem z Dianą udowodnili że śpiew to ich wielka pasja. No dobra, nie było aż tak źle, niektóre kawałki zaśpiewałem  z nimi. Za każdym razem gdy leciało coś romantycznego, kierował swój wzrok na mnie. Jego ochrypły i anielski głos śpiewał do mnie. A jego głos trafiał do każdego zakątku mojego ciała. Gdzieś po trzeciej w nocy, pasażerowie z tyłu odpłynęli. Muzyka cicho wydobywała się z głośników a od czasu do czasu miła pani z nawigacji dawała znać że dobrze jadę. Filip jeszcze nie spał. Rozmawialiśmy o wszystkim i niczym. 

    – Zmienić cię?, zapytał czule po chwili.                                                                                             – Nie ma potrzeby, dam radę, powiedziałem.                                                                                   – Na pewno?                                                                                                                                 – Na pewno, odpowiedziałem równie czule.                                                                                       – To nawet lepiej, odpowiedział uśmiechając się.  – Będę mógł sobie spokojnie popatrzeć na twoją piękną i skupioną twarz.                                                                                                               – Pomyślał by kto że na taką piękną, odpowiedziałem drażniąc się z nim.                                         – Najpiękniejszą, wyszeptał po czym delikatnie się zbliżył by pocałować mnie w policzek. 

    Reszta drogi minęła w miarę spokojnie, zrobiliśmy jeszcze trzy przystanki: na siku, na stację i gdy już byliśmy na miejscu to Filip zrobił jakieś zakupy. A byliśmy na miejscu około siódmej rano. Gdy już wysiadłem z samochodu by otworzyć swoją ulubioną bramę od podwórka czułem że zaraz odlecę.  Przypomniało mi się jak bardzo wdzięczny byłem tej bramie, gdy uratowała nas od przyłapania przez dziadka w lutym. Wgramoliłem się z powrotem do samochodu i zaparkowałem przed domem. Filip zamknął już bramę narzekając że sam mógł mi ją otworzyć. Ale chyba czułem potrzebę przywitania się z nią. I znów ten domek. Był lekko pokryty śniegiem. Zawsze miał w sobie to coś co do niego przyciągało. Zaprosiłem ich do środka i po prostu popełzłem na górę spać, oddając role gospodarza Filipowi. Gdy już zasypiałem, Filip przyszedł i wpełzł mi pod kołdrę, wtulając się we mnie. Powiedział że Piotrek i Diana poszli dalej spać po czym razem zasnęliśmy.  Obudziły mnie jakieś ciche głosy . “Na obie ręce” usłyszałem głos Diany. Nagle poczułem coś lepkiego na prawej a potem lewej dłoni. Towarzyszył temu ten charakterystyczny odgłos wyciskanej bitej śmietany. Już wiedziałem co knują i tym razem za żadne skarby nie mogło im się to udać. Za dużo razy dałem się tak nabrać Agnieszce. Gdy poczułem szmeranie piórka po swojej twarzy, otworzyłem oczy i przyłożyłem wysmarowaną rękę bitą śmietaną do twarzy Filipa który łaskotał mnie po twarzy.  Wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Piotrek aż się rechotał z nieudanej próby Diany i Filipa.  

    – Która godzina?, zapytałem gdy już przestałem się śmiać.                                                               – Za moment wybije piętnasta, odpowiedział żartobliwie Filip.                                                             – Czemu mnie wcześniej nie obudziłeś?, zapytałem zrywając się z łóżka.                                             – Tak słodko spałeś, a po za tym ciekawe rzeczy mówiłeś podczas snu.                                               – Oj bardzo ciekawe, przytaknął Piotrek. 

    Zrobiłem się czerwony i wstałem twierdząc że pewno tylko tak gadają. Miałem jeszcze tyle do zrobienia a oni tak późno mnie obudzili. Ale spokojnie udałem się do łazienki i pierwsze co zrobiłem to zmyłem bitą śmietanę z rąk. Zdjąłem koszulkę i grzebałem w kosmetyczce za pianką do golenia i szczoteczką do zębów. Po chwili dołączył do mnie Filip. Przywarł swoim ciałem do mojego i pocałował mnie w ramie. Na szczęście pozbył się już piany z twarzy. Staliśmy tak i oboje wpatrywaliśmy się w swoje odbicie w lustrze. Idealnie do siebie pasowaliśmy, muszę to przyznać. 

    – To co znów wygadywałem?, zapytałem gdy stanął koło mnie by się ogolić.                                         – Nic takiego, odpowiedział.  Przestraszyłem się że mogłem powiedzieć jakieś głupstwo. Ostatnio często mi się zdarzało mówienie przez sen.                                                                                               – No powiedz, poprosiłem najładniej jak potrafiłem.                                                                         – Mówiłeś jak to bardzo mnie kochasz, powiedział rozczulony.                                                           – Gdzie się tu pchasz smarkaczu, nie masz co jeszcze golić, zażartowałem.                                         – No chyba ty, powiedział po czym znów przywarł wargami do moich ramion. 

    Szybko się ogarnąłem i poszedłem coś szybko zjeść i wypić kawę. Czas zleciał i przyszedł czas na nasze wyjście. Mieliśmy zarezerwowane miejsca w jednym z klubów który organizował sylwestra. Świetnie się bawiliśmy. W sumie, większość wieczoru po prostu przetańczyłem z Filipem. Gdy nasze wargi po raz pierwszy złączyły się po wyjściu z domu, znów poczułem ten posmak poziomek. W sumie po wyjeździe z Zakopanego już nie odczuwałem tych poziomek. Pytałem go kilka razy o to ale mówił że nie wie o co mi chodzi więc uznałem że musiało mi się coś wydawać. Ale teraz znów to czułem. Pociągnąłem go za rękę i wyszliśmy przed klub.  Oparłem go o ścianę i znów pocałowałem. Był z lekka zaskoczony. Dalej wyczuwałem poziomki.

     
    – Nie rób ze mnie głupka, powiedziałem. – Zdradź w końcu skąd ta poziomka, poprosiłem słodko.         – Naprawdę nie wiem o czym mówisz, powiedział uśmiechając się szeroko. 

    Widać było po nim że wie o co mi chodzi i nie chce powiedzieć. Ale zamierzałem się dowiedzieć, jeszcze tamtego dnia. I już nawet wiedziałem jak. Męczyłem go jeszcze przez chwilę ale gdy nie uzyskałem odpowiedzi po prostu przywarłem do niego delektując się smakiem poziomek które uwielbiałem.  Wróciliśmy potem do klubu. Czasami łączyliśmy się z Dianą i Piotrkiem i wychodziło nam coś podobnego do tańca grupowego. Nie zbyt nam to wychodziło ale kto by się tam tym przejmował. Jakoś alkohol mi nie wchodził, wypiłem może z dwa czy trzy drinki. Filip tak samo. Wychodziło na to że oboje mieliśmy jakieś plany wobec siebie gdy wrócimy do domu. Moim było wyciągniecie z niego sekretu o poziomkach. Za to naszym przyjaciołom alkohol wchodził… i to w zbyt dużych ilościach. Nieźle się spili. Po drugiej w nocy dzwoniliśmy po taksówkę. Przyjechała dopiero po dwudziestu minutach ale jakoś w końcu doczłapaliśmy się do domu. Filip im rozścielił w saloniku a ja w międzyczasie musiałem podtrzymywać ich oboje. Ależ pletli głupoty. Dostałem propozycję “czterokątu” czy jakkolwiek to nazwać. Specjalnie nagrywałem to telefonem by na następny dzień im to pokazać. Nie mogłem się doczekać ich min. Gdy już położyliśmy ich spać, siedzieliśmy w kuchni i rozmawialiśmy. Chociaż, przez większość czasu, nasze usta delikatnie się łączyły. Zaproponował byśmy poszli na górę. Właśnie na to czekałem. Zdziwiłem się gdy zauważyłem że jest czwarta nad ranem. Nie miałem pojęcia że tak długo siedzieliśmy w kuchni.

    Trzymał mnie za rękę gdy wchodziliśmy po schodach. Cieszyłem się że znów się połączymy. A do tego w tym miejscu. W miejscu gdzie to wszystko rozkwitło. Poszedłem jeszcze szybko do toalety. Gdy wszedłem do pokoju, wszystkie wspomnienia wróciły.  Sprawdziło się to co już wcześniej napisałem. Że ten pokój nie będzie już mi się kojarzył ze spędzonymi nocami z rodzicami czy to jak kiedyś tu graliśmy w karty z Filipem. Teraz widziałem już tylko nasz pocałunek, nasz pierwszy raz. Światło było lekko przygaszone. Zdziwiłem się, bo łóżko było obsypane płatkami róż. Wszystko to ładnie komponowało się z białą pościelą. Musiał przygotować to przed naszym wyjściem. Co jak co ale lubił zaskakiwać. Siedział w czerwonych bokserkach na końcu łóżka. Gdy mnie zobaczył, szeroko się uśmiechnął. Był zadowolony z siebie, wiedział że trafił w dziesiątkę z wystrojem naszego magicznego zakątku. Kolejnym plusem była wieża którą przeniósł z saloniku i postawił przy ścianie. Z głośników wydobywała się spokojna i kojąca muzyka. Ale jak dla mnie, to co miało się za chwilę stać wcale nie miało być kojące i spokojne. 

    Siedział i wpatrywał się we mnie tym swoim ponętnym wzrokiem. Czekał aż tylko podejdę. Podszedłem więc. Stanąłem między jego rozkraczonymi nogami. Spojrzał do góry po czym musnął ustami mój pępek.  Po chwili położyłem dłoń na jego szyi i odepchnąłem do tyłu na łóżko. Niektóre płatki róży uniosły się. Szybko przywarłem do jego ciała, przytrzymując jego ręce by nie mógł mi się wyrwać. Musnąłem jego wargi swoimi po czym wyswobodził się. Racja, był trochę silniejszy ode mnie. Podniósł się i tak o to wylądowałem na jego kolanach. Podniosłem się lekko i pozwoliłem mu pieścić swój tors.  Przytrzymał mnie, po czym uklęknął na łóżku. Założyłem swe nogi na jego plecy po czym podparłem się rękami o jego kark. Nasze wargi się złączyły. Przesunął się znów na koniec łóżka. Opadłem ponownie na jego kolana. Już czułem jego nabrzmiałego rozpruwacza. Założyłem rękę na jego głowę i lekko odchyliłem się do tyłu. Końcówką języka jeździł po moim brzuchu a potem zjechał w okolice podbrzusza. Mój rozpruwacz też o sobie przypomniał. Wyprostowałem się po czym znów go popchnąłem na łóżko. Tym razem leżał spokojnie. Pośpiesznie wstałem i zdjąłem swoje okrycie ciała. Potem wróciłem na łóżko i zsunąłem jego czerwone napięte bokserki. Jego rozpruwacz czekał tylko na to. Złapałem za niego. Zawsze był taki rozgrzany i twardy. Tym razem też nie zawiódł. Obciągnąłem go delikatnie parę razy. Lubiłem gdy jego jąderka lekko się przy tym poruszały w górę i dół. Filip już pomrukiwał. Oblizałem jego główkę, końcówką języka. Cały się wzdrygnął z rozkoszy. Oblizałem swoje usta po czym delikatnie przejechałem nimi wzdłuż całego żołędzia. W zamian uzyskałem niesamowite smaki. Smaki które doprowadzały mnie do uniesienia. Były jak ekstaza. Zdjąłem z niego dłonie i pozwoliłem mu wypełnić swoją buzię. Delikatnie obciągałem go ustami. 

    Po jakiejś chwili Filip poprosił bym się położył. Nie chętnie przerwałem ale wykonałem jego prośbę.  Gdy już się położyłem zobaczyłem co ta cała ekstaza dokonała z moim przyjacielem. Filip lekko o niego zahaczył po czym rozkraczył się nad moim torsem. Podniosłem głowę za którą mnie przytrzymał. Rozdziawiłem usta, niczym jak u dentysty, czekając na znieczulenie.  Ta forma znieczulenie bardzo mi się podobała. Wszedł nim do połowy po czym delikatnie się nim poruszał w mojej buzi. Sprawdzał gdzie dokładnie wykonać znieczulenie. Zacisnąłem wargi wzdłuż jego penisa po czym jeszcze bardziej się podnieciłem. Złapał mnie mocniej za głowę po czym zaczął coraz to szybciej wchodzić nim i wychodzić w mojej buzi. Czuł się całkowicie rozgoszczony, wchodząc coraz głębiej w mój “korytarz”. Filip pojękiwał a ja wydawałem z siebie gardłowe okrzyki. Miałem nadzieję że nasi przyjaciele mieli głęboki sen po takiej popijawie. Czasami wypuszczałem go z ust na moment czy dwa by zaczerpnąć powietrza. Był cały mokry i aż błyszczał. Gdy ponownie zagościł w moim bloku, czułem że za moment będzie koniec. Zaczął z rozpędem i z rozpędem skończył. Moje usta wypełniły się tym cudownym płynem. Filip ciężko dyszał i widocznie był bardzo zadowolony  z siebie.  Zaczął się wycofywać, mimowolnie muskając moją szyję. Złapał mojego zapomnianego rozpruwacza i mocno go obciągnął. Kombinował z wsadzeniem go w pośladki. Gdy już mu się udało, z jego ust wyrwał się krótki okrzyk. Chyba miał coś podobnego do mojego dreszczu który zawsze mi towarzyszył gdy wchodził we mnie. Jak to on, zaczął bardzo szybko. Wcale mi to nie przeszkadzało. Uciskał mój tors. Razem pojękiwaliśmy. Nie umiałem przestać. Nie chciałem. Założyłem ręce na jego biodra by jego ciało bardziej dociskało się do mojego. Jeździłem wzdłuż jego pośladek i pleców, co przyniosło mu zniewalające dreszcze. 

    Po chwili kazałem mu zejść z siebie i uklęknąć w rozkroku na łóżku. Wsunąłem się głową między jego rozkrok i mocno ściskając jego pośladki, rozwarłem je odrobinę. Odnalazłem jego dziurkę po czym przysiadł odrobinę do mojej twarzy. Przewracałem językiem do przodu i tyłu, dokładnie pieszcząc  jego dziurkę. Jeździłem językiem jak pędzlem po ścianie. Odgłosy jakie mój narzeczony wtedy wydawał… były naprawdę głośne. Ale wcale nie chciałem go uciszać, ogromnie mnie to podnieciło i zmotywowało do działania. Pośliniłem swojego środkowego palca i wepchnąłem go do jego wnętrza. Znów ten okrzyk. Widać że wtedy w ogóle nie krył się ze swoją rozkoszą. Po chwili znudziło mi się wsadzanie tam palców i języka. Chciałem na nowo znaleźć się tam ze swoim sprzętem. Ułożyłem go tak że leżał na plecach. Jego lekko spocona i zaczerwieniona twarz patrzała na mnie z zaciekawieniem. Podniosłem lekko jego nogi do góry, by znaleźć sobie dobre miejsce na wejście. Pomógł mi przy tym przytrzymując samemu swoje nogi. Zacząłem powoli. Przykładałem się do każdego wsunięcia i wysunięcia. Kilka razy usłyszałem “szybciej” więc postanowiłem przystać na tę prośbę. Opuścił swoje nogi, kładąc swoje uda na moich. Zaparłem ręce za swoimi plecami i zacząłem go posuwać najszybciej jak potrafiłem. Mój rozpruwacz pokazał na co go stać. Czułem że wchodziłem coraz to głębiej. Gdy już łapała nas okropna zadyszka przystawałem z nim w środku. Tak bardzo to lubiłem. Było to idealne schronienie. Chciałem dokończyć interes który zacząłem, i pod koniec rozprułem każdą cześć jego wnętrza. Wystrzeliłem z impetem. A najlepsze było to że to nie był jeszcze koniec. 

    Powoli wyszedłem. Filip się podniósł i połączył nas pocałunek. Długi i namiętny. Kochaliśmy się. Dzięki niemu zrozumiałem co to jest prawdziwa miłość. Nasza długa przyjaźń nagle zapłonęła uczuciem,  namiętnością. Namiętność ta zapuściła korzenie i rosła każdego dnia. Wciąż rośnie. Rozumieliśmy się bez słów i zaakceptowaliśmy swoje wady. Nic nigdy nie musieliśmy zmieniać w sobie. Jego miłość dała mi siłę by zapomnieć o samym sobie by być tylko dla niego.  By być jego oparciem i przyjacielem. Doradcą i prywatnym psychologiem. Bez żadnego pośpiechu planowaliśmy naszą przyszłość i spełnialiśmy nasze marzenia. Darzyliśmy się kompletnym zaufaniem. Wiem że nie muszę się martwić czy z kimś mnie zdradzi. Nie czuję takiego zagrożenia jak i on wobec mnie. Oczywiście, czasem wkrada się zazdrość ale czym by była miłość bez tego? Nie byłem nigdy panicznie zazdrosny. Mamy do siebie zaufanie. Za bardzo się kochamy by narazić je na szwank. Sprawił że stałem się lepszym człowiekiem. Odczułem z nim całą gamę emocji : szczęścia, radości, smutku, złości i żalu w każdej możliwej formie. I bardzo się z tego cieszę. Udowodniło to że jesteśmy stworzeni dla siebie. Nigdy nikogo tak nie kochałem. I nie pokocham. Bo już tylko z nim chcę zostać. Jest tym jedynym. Chociaż brzmi to naiwnie to co do tego jestem pewny na milion procent.  Darzyliśmy się uczuciem którego nie mogliśmy w pełni wyrazić w słowach. Życzę każdemu by przeżył miłość taką jak ja. Ona istnieje, tylko trzeba w nią wierzyć. Może jest bliżej niż wam się wydaje? Tak właśnie było w moim przypadku. 

    Teraz to on położył mnie na plecach. Podniosłem swoje nogi a on siedząc na nogach i opierając swoje ręce o łóżko odwdzięczył mi się wchodząc we mnie. Zacisnąłem powieki i wydobywałem z siebie wszystkie możliwe dźwięki a on wcale nie zwalniał. Jego biodra i pośladki poruszały się z wielką gracją, mimo tak szybkiego tempa. Zdumiewało mnie to. Był przepiękny. Nagle przerwał. Nie zbytnio byłem z tego pocieszony. Pokierował mnie na krzesło i z tego właśnie powodu, moje niezadowolenie odeszło równie szybko jak się pojawiło. Pod krzesło podsunął taboret w tym samym kolorze którego wcześniej tu nie było. Widocznie dziadkowie dokupili to do kompletu albo znaleźli go gdzieś na strychu zawalonym gratami. Oparłem kolano o siedzenie krzesła a Filip zrobił to samo tylko że na taborecie. Wsunął swojego penisa między moje pośladki i znów obdarował mnie rozkoszą. Zaplótł ręce na moim brzuchu i delikatnie przywarł swym ciałem do mojego. Tym razem robił to delikatnie, cały czas całując moje rozgrzane plecy.  Zaczął szeptać jak bardzo mnie kocha. Uwielbiałem słowo kocham w jego wykonaniu. Było to coś pięknego – słyszeć te słowa od niego codziennie. Nigdy mi się to nie znudzi. Po jakichś dziesięciu minutach skończył po czym zaniósł mnie do łóżka. Okrył nas kołdrą i znów się całowaliśmy. 

    Na nic więcej już chyba nie mieliśmy sił. Zmęczenie i niewyspanie dało o sobie znać. Jednak mimo tego zaproponował by się ubrać i wyjść przed dom. Zachęcił mnie tym że zdradzi mi swoją największą tajemnice. Wyciągnąłem dwa heinekeny z lodówki i udałem się w stronę przedpokoju. Filip musiał jeszcze iść do łazienki. Po chwili dołączył do mnie i wyszliśmy przed dom. Lekko się przejaśniało, niebo było bardziej szarawe. Usiedliśmy na ławeczce przed domem. Czekałem aż w końcu to z siebie wydusi. Podejrzewałem wtedy że była to jakaś pomadka na zimę czy coś w tym stylu. Po łyku piwa, Filip wsadził rękę w kieszeń spodni i wyjął.. tubkę pasty do zębów. Że też się tego nie domyśliłem. Była to tubka 75ml, pisało na niej coś po francusku a obok tekstu był obrazek poziomek.  Spojrzał na mnie niepewnie po czym się szeroko uśmiechnął i pocałował. 

    – Twoja mama kiedyś coś mówiła że uwielbiasz poziomki i… przed wyjazdem sobie ją zamówiłem, powiedział.                                                                                                                                 – Phi, i to musiałeś przede mną przez tyle czasu ukrywać, wymamrotałem.                                          – Oj, przynajmniej potrzymałem cię w niepewności. 

    Zrobiłem w myślach rekonstrukcję zdarzeń. Rekonstrukcję naszego pierwszego razu. Wszystko miał idealnie zaplanowane.  

    – Hmm, zamyśliłem się głośno.  – Kupiłeś pastę o moim ulubionym smaku, zbliżyłeś się do mnie jak nigdy wcześniej a tamtego wieczoru nie wiem kiedy i jak zakluczyłeś drzwi i mnie pocałowałeś a potem udało ci się mnie wykorzystać. Plan idealny, powiedziałem żartobliwie.                                               – Oj przepraszam, ale to ty mnie pocałowałeś, nie ja ciebie.                                                             – Ale to ty się do mnie przybliżyłeś, odrzekłem.                                                                               – No i gdybyś mnie wtedy nie przybliżył to pewno nadal byśmy do siebie wzdychali, powiedział uroczo.  – A zresztą nie planowałem wtedy tego byśmy się przespali.                                                             – To po co zakluczyłeś drzwi?, zapytałem ciekawy.                                                                           – Żebym ewentualnie mógł cię zatrzymać i wszystko wytłumaczyć gdybyś chciał nie wiem… uciec ode mnie bo byś się przestraszył, powiedział przejęty.                                                                             – Oj chodź tu, powiedziałem po czym go pocałowałem. 

    Oparł głowę o moje ramie i wspólnie patrzyliśmy na niebo. W sumie to nie wiem po co. Z nim miałem swoje własne niebo na ziemi. Było parę stopni na minusie ale wcale mi to nie przeszkadzało. Mój kaloryfer siedział obok mnie. Nie był ani na prąd ani na gaz.. był na miłość. Dobra forma oszczędzania, naprawdę. Nie chciałem wracać do domu, znów. Mógłbym zostać w tym domku na zawsze, przy boku mojego ukochanego. Nie potrafiłem wyobrazić sobie siebie bez niego. Byliśmy chyba nierozłączalni. 

    – Kiedy powiemy rodzicom że się zaręczyliśmy? Mam nadzieję że znów nie wybuchnie jakaś afera. Twoja mama dopiero co zaakceptowała że jesteśmy razem a dopiero co… i mi przerwał.                                 – Nie gniewaj się ale hmm… oni już w sumie wiedzą, powiedział niepewnie.                                        – Jak to?, zapytałem zdziwiony.                                                                                                    – No bo widzisz, zaczął. – Wtedy jak rozmawiałem z mamą to mówiłem że mam to w planach, i sama mi podsunęła bym zrobił to w święta. Potem pomyślałem że będzie bardziej tradycyjnie gdybym zapytał twoich rodziców o zgodę czy coś w tym rodzaju chociaż wcale jej nie potrzebowałem. Potem twoja mama nie umiała siedzieć cicho i musiała wygadać się Agnieszce, więc szwagierka się zajarała i zaczęła zasypywać mnie pomysłami. Za to nigdy byś nie zgadł, moja mama była taka dumna że aż musiała się tym podzielić z moim ojcem, który potem po cichu mi gratulował jak u niego byliśmy. No chyba rozumiesz, prawda?

     
    Zakręciła mi się łezka w oku która przemieniła się w mały strumyk. Byłem łatwy do złamania. A on robił to najlepiej. Zamiast mu coś odpowiedzieć, po prostu znów go pocałowałem po czym wytarł moje wilgotne policzki. Teraz śmiałem się i płakałem jednocześnie. Siedzieliśmy tam tak jeszcze długo. Przywitał nas wschód słońca a my planowaliśmy nasz ślub.  

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jabber Jabber

    Dzięki za wszystkie życzenia ;))