Category: Uncategorized

  • Zabawa z kuzynem

    Jak byliśmy mali często bawiliśmy się z kuzynem i kuzynka w dom. Jeden z nas był tatą, drugi mamą, a kuzynka (jako że była najmłodsza była dzieckiem, albo naszym psem). Zimą, gdy dni były krótkie i szybko robiło się ciemno, udawaliśmy, że jest noc. Wtedy z kuzynem kładliśmy się do łóżka przykrywaliśmy kocem i “spaliśmy”. Często było tak, że macaliśmy się po siusiakach.

    Po upływie lat (Gdy ja miałem 16, a kuzyn 17) kiedy spotkaliśmy się u mnie by dobie pograć na kompie, a mojej mamy nie było kuzyn zapytał czy pamiętam jak bawiliśmy się kiedyś w dom. Odpowiedziałem mu, że pamiętam. Zapytał czy chciałbym się z nim pobawić, stwierdziłem że w sumie możemy.

    Powiedział, że teraz jest noc i musimy iść spać. Położyliśmy się w łóżku i przykryliśmy kocem. Kuzyn zaczął macać mnie przez spodnie po moim kutasie. Złapałem go za rękę i spojrzałem na niego. Speszył się i chciał cofnąć swoją rękę, ale ja mu na to nie pozwoliłem. Docisnąłem jego rękę, aby bardziej czuć ją na swoim budzącym się do życia kutasie, a swoją rękę dałem na jego krocze. Jego kutas był już twardy. Wyczuwałem przez spodnie, że jest dość duży. Nie miałem w głowie nic innego jak to, by go zobaczyć. Po Tym, co zaczęło się dziać, zauważyłem, że kuzynek co jest co raz odważniejszy a jego ręka co raz bardziej bawi się moim co raz twardym penisem. Zapytałem czy mu się podoba taka zabawa w dom, bez zastanowienia odrzekł, że jest dobrze, ale mogło by być lepiej. Zbliżył się do mnie i zaczął mnie całować.  Zszokował mnie tym, ale szybko zacząłem oddawać się jego pocałunkom i zacząłem je odwzajemniać.

    Kuzyn stał się bardzo napalony. Bawił się moim twardym już na maksa sprzętem co raz intensywniej, aż w końcu jego ręka wślizgnęła się do moich majtek. Poczułem, że jest mu tam bardzo ciasno, więc rozpiąłem spodnie, żeby dać mu więcej luzu. Naszym pocałunkom nie było końca. Kuzyn zdjął że mnie spodnie wraz z bokserkami. Mój kutas był już uwolniony. Nie czekałem długo, aby zrobić to samo. Zdjąłem jego spodnie wraz z majtkami a moim oczom ukazał się gruby, 18 centymetrowy, nabrzmiały bydlak. Całowaliśmy się i waliliśmy sobie na wzajem. Nagle czułem że dłużej nie wytrzymam i zaraz dojdę. Powiedziałem o tym kuzynowi, ale on stwierdził, że nie skończymy naszej zabawy tak szybko. Puści mojego penisa i zaczął swoimi ustami wędrówkę po całym moim ciele. Z ust przeszedł na szyję, wycałował każdy jej centymetr, zchodził co raz niżej, zatrzymał się na sutkach. Pieścił je na zmianę. Lizał, ssał, przygryzał. Było zajebiście. Schodził stopniowo co raz niżej,  by znów zająć się moim, nieco chudsza od jego, ale za to dłuższym 19 centymetrowym penisem. Patrzył na mnie z dołu i zaczął delikatnie całować jego czubek. Muskał językiem moje wędzidełko i całą główkę. To uczucie było nieziemskie.  Położyłem rękę na jego głowie i zacząłem bawić się jego włosami. On za to zaczął brać moja pałę do buzi, co raz głębiej. Delikatnie pomagałem mu, dociskając głowę co raz bardziej aby w końcu całe 19 cm weszło do jego ust. Zaczął ssać i pieścić go co raz intensywniej. Z rozkoszy przechodziły mnie dreszcze. Czułem że długo nie wytrzymam i zaraz skończę. On zaczął ssać jeszcze bardziej i wkładać sobie jeszcze głębiej mojego sztywnego członka. Wtedy nagle naprężyłem się i oddałem strzał prosto w jego gardło. Kuzyn nie pozwolił by cokolwiek z mojego soku się zmarnowało. Wypił wszystko co do kropli. Wrócił do mnie i mnie pocałował. Czułem w swoich ustach resztki mojej spermy. Rzuciłem go plecy i powiedziałem że pora, żebym mu się odwdzięczył.

    Zacząłem delikatnie od czubka jego grubasa, potem lizałem jajka i wędrowałem językiem od dołu, aż po czubek, aby mój język oblizał każdy centymetr jego pały. Kuzyn był tak napalony, że gdy tylko wziąłem jego chuja w swoje usta od razu złapał mnie za głowę I zaczął dociskać do samego końca, żeby wchodził jak najgłębiej się da. Kilka razy musiałem przerwać, bo dostawałem odruchu wymiotnego, ale jego ro chyba bardzo podniecało bo nie pozwalał mi na długa przerwę.  Jego laga była cała mokra od mojej śliny. Kuzyn powiedział, że nie chce już dłużej czekać na koniec naszej zabawy, złapał mnie za głowę oburącz i zaczął ruchać mnie w usta. Czubek jego penisa energicznie ocierał się o moje gardło, aż nagle poczułem jak cały pulsuje. Kuzyn zaczął jęczeć z rozkoszy zwolnił i zalał moje usta gorącą spermą. Było jej tyle, że nie nadążyłem, żeby ją połykać i troszkę wyciekło mi z ust na jego jaja. Ale również wylizałem wszystko, aby ani kropelka się nie zmarnowała. Wróciłem do niego i zaczęliśmy się całować. Oddałem mu troszkę jego plemników, żeby mógł ich też spróbować. Padłem obok niego i leżeliśmy tak wtuleni przez chwilkę.

    Maga mi się podobała taka wersja zabawy w dom. Nie raz się tak jeszcze bawiliśmy, co raz więcej, że sobą eksperymentując i próbować nowych doznań.

    Może kiedyś opowiem kolejne nasze przygody 😉

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arman S
  • Z zycia masazysty 1

    Mam na imię Jacek, mam nieco ponad czterdzieści lat i od bliska dekady jestem masażystą. Od samego początku, gdy tylko skończyłem szkołę, postanowiłem sobie, że będę dawał relaks facetom. Tylko facetom. Zauważyłem, męskie nagie ciała niesamowicie mnie elektryzują i podniecają. Ich zapach mnie obezwładnia. Mógłbym wąchać moich klientów, ich stopy, klaty, szyje, pośladki i oczywiście penisy. Mogę bez żadnych zahamowań lizać stopy, dotykać tyłeczków, a nade wszystko ssać kutasy. Czasem, jak trafi się laska, to zabawiam się jej cipką albo cyckami. Od kiedy trafiłem na młode małżeństwo, przestałem zamykać się tylko na mężczyzn. Teraz mówię otwarcie, że najfajniejsze są pary. Bo mój zwrot nastąpił właśnie z tym młodym małżeństwem, ale o tym kiedyś indziej.
    Według tajemnicy Poliszynela, pierwszego klienta zapamiętuje się tak, jak swój pierwszy raz, bo niby jest wyjątkowy. Gówno prawda, ja pamiętam ich wszystkich, ale pierwszym był Wiktor, ciemny blondyn w mniej więcej moim wieku. Mój kontakt złapał na popularnym portalu z ogłoszeniami. Zadzwonił i umówił się na ten sam dzień. Gdy tylko wszedł i się przedstawił, natychmiast się rozebrał. Ja lubię dawać maksymalne wrażenia z masażu i zazwyczaj mam na sobie tylko bokserki i przezroczystą niemal koszulę, które zresztą zdejmuję podczas zabiegu. Wtedy jednak, owinięty byłem ręcznikiem, który zsunął się podczas witania mojego gościa. Wiktor uśmiechnął się i przywitał się również z moim penisem, który na skutek cudzego chwytu, zaczął się naprężać. Wiktor uśmiechnął się do mnie i jednym palcem pstryknął mnie delikatnie w nos. Wskazałem mojemu gościowi stół i poleciłem zająć miejsce. Facet położył się na brzuchu, delikatnie rozstawiając nogi. Jego penis wystawał pomiędzy udami. Co ciekawe, moja erekcja nie wprawiła Wiktora w podobny nastrój. Gdy położył się na stole, podniosłem go za pomocą nożnego pilota i rozmasowałem wstępnie oliwkę, docierając do różnych zakamarków ciała. Bardzo często natłuszczam odbyt moich gości, bo czasem proszą o anal. I zwykle, kiedy nakładam oliwkę w okolicę ich tyłka, oni wypinają się, bym wszedł w nich już w pierwszej minucie. Po takiej reakcji wiem, że są moi, że mogę zrobić z nimi, co zechcę, a oni będą prosić o więcej i więcej. I wrócą do mnie… Kasa? Jest ważna, ale dla mnie liczy się dobro mojego klienta! Żartuję, najważniejszy jest seks, za którym nieźle mi płacą. Nazwijcie mnie męską dziwką, ale niejednemu rura by zmiękła, jakby zobaczył, jakie dupy obracałem. Ale wróćmy do Wiktora. On, podobnie jak inni, już na samym początku wypiął, zupełnie jak kot, swoją dupę, gotową do pieszczot. Delikatnie głaskałem kciukiem jego dziurkę. Widziałem, że miał sporo gości. Mój penis, nadal sterczał, a teraz drgnął kilka razy, zabawnie podskakując. Najbardziej chciałem dopaść jego dupy i zrobić mu rimming, ale powstrzymałem się. Wszystko w swoim czasie. Wiktor naprężył się, a ja położyłem rękę na jego pośladku i kciukiem rozcierałem jego odbyt. Za chwilkę jednak poprosiłem by się położył. Swoim sztywnym penisem dotykałem jego uda. Ten facet dopiero po minucie, może dwóch, się zorientował, czym go szturchałem. Zaraz złapał o się chciał bawić. Ja tylko na chwilkę przysunąłem się do jego twarzy, by mógł trochę possać. Wiktor łapczywie i mocno złapał go ustami. Pomyślałem, że chętnie skończę w jego gardle, ale jeszcze nie teraz… Odsunąłem się od niego i stanąłem z tyłu stołu. Mój gość położył się na stole, a jego stojący penis, pięknie prezentował się między udami. Zrobiłem krok w stronę jego lędźwi. Dwoma palcami lewej ręki, delikatnie masowałem główkę jego kutasa, a prawą dłoń położyłem na pośladku. Widziałem, jak żołądź robi się coraz bardziej czerwona, jak bardzo Wiktor jest napalony. Wróciłem do stóp mojego gościa, i delikatnie podniosłem jedną z nich i oparłem o swoją klatę. Kciukiem rozcierałem środek stopy i piętę. Przysunąłem nos i całowałem jego stopę. Lizałem kostki, a duży palec wsadziłem do ust. Wiktor wił się, a ja dodatkowo, ocierałem się swoim sztywnym fiutem o jego seksowne łydki. Miały piękny, delikatny zarost. Odłożyłem jego stopę na stół i zabrałem się za łydki i uda. Jedną dłonią oparłem się o pośladek, wkładając do dziurki palec wskazujący, drugą ręką przesuwałem po jego łydce. Palec, który wszedł do tyłka mojego gościa, delikatnie obracał się i zagłębiał. Druga ręka dojeżdżała do wewnętrznej strony uda i masowała delikatnie penisa. Ciało mojego klienta przyszył delikatny dreszcz. Palce mojej dłoni dotykały pachwin, moszny i nasady członka. Dwoma palcami masowałem penisa u jego nasady.

    – Teraz to, co tygryski lubią najbardziej. Wypnij się bardziej i połóż na tym wałku. – To mówiąc, wsunąłem pod jego podbrzusze duży, obciągnięty skórą wałek rehabilitacyjny. – Tylko poczekaj, on ma tu taką niespodziankę – powiedziałem, i nakierowałem jego członka na specjalną dziurę. Wiktor wszedł w sztuczną pochwę i od razu zaczął stękać. Chciał ją posuwać, ale poklepałem go w tyłek i rozchyliłem pośladki. Przysunąłem swoją twarz i delikatnie pocałowałem jednego z nich. Kilkukrotnie pieściłem językiem to miejsce, aż w końcu przeniosłem się na dziurkę. Gdy tylko przyłożyłem tam język, mój gość stęknął i się delikatnie szarpnął. Lizałem powoli jego tyłek, miarowo zwiększając tempo. Mój język wsuwał się do wnętrza odbytu. Czasem delikatnie chwyciłem zębami część tyłka, by za chwilę puścić. Moje dłonie wciąż spoczywały na biodrach mojego klienta. Sztuczna pochwa w wałku powolnym tempem ocierała skórę żołędzia. Facet był gorący, napalony, twardy i gotowy by mnie przyjąć. Nie chciałem tego teraz robić, więc wsunąłem w niego moje dwa palce, a po chwili umieściłem tam kolorowe dildo, które wydobyłem z przyborniki umieszczonego pod stołem. Ustawiłem wibrator na pierwszy z pięciu biegów i chwilę się nim bawiłem. Wyjąłem wałek spod Wiktora i poleciłem mu, by się położył. Miał on niemały problem, ponieważ miał erekcję, i wciąż przeszywały go dreszcze. Masowałem dalej jego plecy i ramiona, włączając w między czasie trzeci stopień intensywności doznań. Po kilku minutach Wiktor obrócił się na plecy, a jego fiut ustawił się pionowo. Mój kutas też się ponownie usztywnił. Fiut mojego klienta był czerwony i wyglądał apetycznie. Zacząłem więc masować jego mosznę, pachwiny I podbrzusze. Skóra z jego członka natychmiast odsłoniła pięknego żołędzia. Nie zastanawiając się długo, nachyliłem się i wziąłem tę super pałę do swoich ust. Próbowałem zjechać tak nisko, by dotknąć ustami jego brzucha, jednak grubość i długość tego zaganiacza, uniemożliwiły mi ten zamiar. Kilka chwili poruszałem głową i palcem wskazującym delikatnie pocierałem podstawę prącia od strony jajek. Zmieniłem ustawienie dildo na ostatni poziom i zająłem się tylko główka. Pocierałem językiem o brzeg grzybka, drażniłem ujście cewki, wargami stymulowałem żołędzia. Liczyłem, że całą resztę zrobi dildo. Po niespełna pięciu minutach, Wiktor zaczął się wyrywać i rzucać. Zwolniłem moje zabawy ustami i już po chwili, mój trud został nagrodzony. Najpierw otrzymałem kilka słodkich kropel ambrozji, a potem parę porcji spermy. Wyplułem wszystko na tors mojego gościa, a potem to dokładnie roztarłem. Wyłączyłem i wyjąłem dildo z jego odbytu. Facet ciężko i głośno oddychał.

    – Chcesz, żebym teraz w ciebie wszedł? Masz tyle siły? – zapytałem. Wiktor nie mógł wydobyć słowa, tylko pokiwał głową. Poprosiłem więc, żeby zszedł ze stołu, jedną nogę uniósł i położył na leżance stołu i pochylił się. Wiktor miał ogromny problem, bo jego nogi dygotały od nadmiaru emocji. Mój klient zaszedł jednak po chwili, a gdy się wypiął, ukazała mi się piękna dziurka, ślicznie już rozciągnięta. Nałożyłem na mojego fiuta trochę oliwki i pewnym ruchem wszedłem w swojego gościa. Mój kutas wjechał do samego końca, facet naprawdę miał dziesiątki kochanków. Posuwając Wiktora, delikatnie drażniłem jego członka, który znowu robił się twardy. Musiałem dobrze trafić na jego prostatę, bo mój klient bardzo szybko doszedł. Jego odbyt zaciskał się na moim kutasie, co spowodowało eksplozję. Zdążyłem wyjść i spuścić mu się na plecy. Wiktor odwrócił się i zlizał resztkę wypływających, z mojego fiuta, białych kropel, wytarł się, szybko ubrał i wyszedł. Obiecał, że jeszcze wróci i powie o mnie swoim kolegom. Tego samego wieczoru zastanawiałem się, czy ten człowiek na pewno poleci mnie swoim znajomym. Z moich rozmyślań wyrwał mnie SMS “Cześć, jestem kolegą Wiktora, opowiadał mi o…….”

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jacek
  • Sama tego chcialam

    „25-cioletnia z długimi włosami i nogami do samej ziemi do porządnej męczarni cipy” – taki anons znalazłam na jednej ze stron w Internecie. Przeglądam strony erotyczne od paru lat. Szukam czegoś dla siebie. Lubię porządne rżnięcie. Tylko ono zaspakaja. Moi dotychczasowi kochankowie nie potrafili się mną zająć. Im wystarczy obciągnąć i na zajęcie się moimi potrzebami już nie mieli siły. Po co mi tacy? Marzy mi się dwóch albo trzech osiłków, którzy potrafią porządnie wyruchać wszystkie moje otwory a jak trzeba to i uderzyć by doznania były silniejsze. Mam 27 lat. O męża się jeszcze nie starałam chociaż adoratorów mi nigdy nie brakowało. Jestem wysoką brunetką z dużymi piersiami i zgrabną dupką. Lubię bawić się swoją cipką. Lubię ją maltretować. Pocieram się gąbką w czasie kąpieli i to mocno. Lubię kiedy po tych zabawach wychodzę z wanny a ona czerwona fantastycznie reaguje na dotyk. Szczypie i piecze. Kładę się na łóżku, rozkładam szeroko nogi i wkładam sobie palce. Orgazm przychodzi prawie natychmiast. Rano specjalnie zakładam majtki i tak obolałą cipą idę przez miasto. Kliknęłam na link do tego anonsu i czekałam co się pojawi na ekranie. Zdjęcie mężczyzny z kilkudniowym zarostem nie zrobił na mnie żadnego wrażenia choć z jego oczu biły ogniki sadysty. „Napis do mnie Messenger-Olgierd N…” Co mi szkodzi, napisałam i czekałam na odpowiedź. Czekałam długo. Piątkowe popołudnie, ludzi na ulicy dużo. Każdy gdzieś leciał. Kobiety z siatami pakujące się do autobusów. Młodzież z browarami w ręku. Typowe popołudnie w wielkim mieście. Sygnał z telefonu… Olgierd napisał: U mnie nie ma taryfy ulgowej – decydujesz się? Tak naprawdę to moja cipka zadecydowała. -tak -skąd jesteś? Gdzie Cię znajdę? -jestem na deptaku Bogusława. -Szczecin, cudownie. Jestem 10 minut od tego miejsca. Idź w kierunku placu Szarych Szeregów. Jak Cię poznam? Serce mi biło coraz mocniej ale brnęłam w to dalej. -chyba jako jedyna mam parasol ze sobą. Taki duży. Zielony. Szłam powoli w wyznaczonym kierunku, spodziewałam się że podjedzie zaraz jakiś samochód i otworzą się drzwi. Jakie było moje zdziwienie gdy ktoś wziął mnie pod rękę i pociągnął za sobą. -Jestem Olgierd. -Beata. Bezwiednie odpowiedziałam. -tu zaraz wynajmują pokoje na doby – powiedział i szliśmy dość szybkim krokiem. Miał przewieszony przez ramię marynarski worek. Był czysty i pachnący. Kilkudniowy zarost dodawał mu uroku. Nie wzbudzał żadnych negatywnych emocji. -masz ostatnią szansę zrezygnować. Później twoja cipa będzie należeć do mnie. Będziesz błagała bym przestał ją męczyć ale nie spodziewaj się żadnej litości. Burza myśli przeleciała mi przez głowę. Co ja robię? Może to morderca? Im więcej myślałam tym moja cipka mocniej reagowała. Chciała tego. -Decyzja zapadła. Staliśmy w holu małego hotelu. Olgierd załatwiam formalności w recepcji. Małą windą wjechaliśmy na trzecie piętro. -301 – to tu. W środku duże okno, łazienka czysta i z ręcznikami, łóżko dla dwojga. Cóż więcej potrzeba? Ze swojego worka wyjął Gin. Kieliszki były ale nie było z czym zmieszać tego trunku. -teraz jesteś w moich rękach i już nikt ci nie pomoże. Mordercą nie jestem ale uderzyć potrafię. Rozbieraj się! Posłusznie zdjęłam wszystko co miałam na sobie. Sięgnęłam po kieliszek i wypiłam zawartość duszkiem. Zostałam rzucona na łóżko. Wręcz przefrunęłam ten kawałek od stołu. Siłę to on miał. Wyjął sznurek z worka i zaczął mnie wiązać. Nie stawiałam oporu. Byłam ciekawa co ze mną zrobi. Chciałam tego. Chciałam całym swoim ciałem. Przywiązał moje nogi do boków łóżka także miał moją cipkę w całej okazałości przez sobą. Tak samo przywiązał moje ręce. Pierwsze uderzenie spadło na moją cipkę otwartą dłonią. Trafił idealnie w moją łechtaczkę. Zasyczałam ale tak bardzo nie bolało. Robiłam się mokra. Sam się nawet nie rozebrał. Kolejne uderzenie. I kolejne. Cipka mnie zaczęła piec. -chciała byś kutasa do ryja? -pewnie. I żebyś mnie nim wyruchał. Żebyś mi się spuścił prosto do gardła. Chce go czuć w każdej mojej dziurce. Bardzo tego chciałam. -musisz na niego zasłużyć – powiedział i jeszcze parę razy mnie uderzył w pizdę. Podskakiwałam od tych razów i na pościeli pojawiły się wilgotne plamy ad moich soczków. To było cudowne. Chciałam więcej. Olgierd wyjął dildo ze swojego worka. Czarne i wielkie. -to chcesz mi tam włożyć?! Przecież się nie zmieści? Tym mnie wystraszył. Prawie czterdziestocentrymetrowy czarny kutas, który w obwodzie miał ze 10 albo 12 cm. -bez obaw – jesteś w dobrych rękach. Wcale mnie tymi słowami nie uspokoił. Zaczęłam się bać. Olgierd przystawił mi go do moich ust i nakazał ssanie go. Posłusznie językiem zaczęłam wodzić po nim i próbowałam jakoś go zmieścić do buzi. Nie dało się. On z lekkim uśmiechem zaczął mi go na siłę wpychać do buzi. Nie jakoś nachalnie ale stanowczo. Może parę centymetrów wszedł do środka co uznałam za swój sukces bo jeszcze kutasa takich rozmiarów nigdy nie obciągałam. Nie jestem w stanie policzyć ile razy mnie uderzał w cipę. Była cała czerwona i zaczęła mnie boleć. Jedną ręką zaczął szczypać moje sutki a drugą ręką zaczęła zagłębiać się w moją pochwę. Wcale nie był delikatny. Jego ruchy stały się energiczne czym doprowadzał mnie do szaleństwa. Byłam gwałcona jego palcami, byłam szczypana i coraz bardziej mokra. Nie wiem kiedy Olgierd przystawił mi tego wielkiego kutasa do mojej cipy. Zaczął napierać. -postaraj się bo zaraz nie będę delikatny. Wszedł we mnie z dużymi oporami na głębokość może 5cm. Olgierd z dużą siłą napierał ale to nic nie dawało. Myślałam, że mnie rozerwie. Postanowił zmienić moją pozycję. Teraz klęczałam w pozycji na pieska. Przystawił mi ponownie to monstrum do obolałej już pizdy i kazał siadać. Sam się rozebrał. Miał ogromnego kutasa, którym zaczął bić mnie po twarzy. Spoliczkował mnie. I jeszcze raz. Ociekającego kutasa włożył mu do buzi, chwycił za włosy i bezlitośnie zaczął mnie rżnąć. Sama coraz mocniej nadziewałam się na sztucznego chuja. Nie mogłam się uwolnić a on ciągle mocno napierał na moje migdały. Sapał i rżnął. Trwało to kilka minut. Krztusiłam się ale on nie wypuszczał mnie z uchwytu. Pierwsza fala jego spermy przepływała mi wprost do przełyku. Potem następna. Wyjął mi go z ust i uśmiechnął się. -jak chcesz to możesz. Wtedy poczułam, że wielki kutas jest we mnie cały a ja nie mogę się poruszać. Byłam wypełniona do granic możliwości. Powoli zaczął ze mnie wyciągać to monstrum. Dyszałam ciężko. On niespodziewanie uderzył mnie w obolałą cipę ręką. Co za ból. Uciekałam od jego razów ale specjalnie możliwości nie miałam. Kolejne uderzenia a ja skakałam po łóżku i płakałam. -dość!!! Krzyczałam. -to ja zdecyduje kiedy skończymy. W jego oczach widać było sadyzm. Upajał się moim bólem. Podszedł do mnie od tyłu i bez zbędnych ceregieli zaczął napierać swoim kutasem na moją dupkę. No tam jeszcze nie gościłam żadnego kutasa ani nawet palca. Zaczęłam krzyczeć lecz on zaraz mi zatkał usta swoimi majtkami. Nie mogłam oddychać i próbowałam protestować ale to na nic. Musiałam unormować swój oddech by się nie udusić a on coraz głębiej zanurzał się w moim anusie. zwieracze ustąpiły i ból zaczął topnieć ustępując doznaniom. Ruchał mnie w dupę mocno dobijając moje biodra do siebie. Długo mnie rżnął sięgając jeszcze ręką do mojej pizdy zaniżając w niej palce. Spuścił się w mojej dupie. Wyszedł ze mnie u dał mi odpocząć. Rozwiązał mnie. Nie uciekałam. Było mi dobrze i byłam spełniona. Napiliśmy się jeszcze po kieliszku Ginu. Za oknami było ciemno. Nie wiedziałam, która godzina. Poszłam do łazienki by się umyć. Cipka mnie bolała i z tyłka wypływała jego sperma. Po paru minutach wyszłam. Siedział na łóżku i palił papierosa przy otwartym oknie. Stanęłam przed nim i miałam ochotę go ucałować. On jednak miał inne plany. Uderzył mnie w cipę aż podskoczyłam. Potem znowu. -teraz masz sama włożyć sobie czarnego kolegę do pizdy na moich oczach. -myślałam, że kończymy zabawę. -pokój jest wynajęty na 24h a dopiero minęło osiem. CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo

    Miejsce i sceny oryginalne. Zmieniłam tylko imiona.

  • Ciocia Monika

    Mieszkam z ojcem u bratem. Mama opuściła ten świat zostawiając naszego ojca z dwójką dorastających dzieci. Ojcu nie było łatwo zostawiać nas pod opieką swojej siostry i samemu jeździć po kraju na tirach. Tata zawsze powtarzał: uczcie się bo inaczej was życie nauczy. Karał nas za nieposłuszeństwo lub złe wyniki w nauce. Wyciągał ten swój pas z wojska i kazał kłaść się brzuchem na krześle wymierzając karę na goły tyłek. I nie miało znaczenia, które z nas aktualnie leży na krześle. Kara zawsze musiała być na gołą dupę bo inaczej się nie liczyło. Było to na tyle upokarzające bo brat mógł oglądać moją cipkę stojąc w kolejce do kary jak i ja mogłam podziwiać jego klejnoty a w wieku 16 lat było już co oglądać. Z bratem byliśmy bardzo blisko i nie raz robiliśmy sobie okłady z wilgotnych ręczników na obolałe pośladki. Z czasem nic sobie nie robiłam z tych kar a wręcz je polubiłam. Zaczęły mnie one podniecać i tylko obawiałam się że dostrzeże to ojciec. Brat zdaje się to zauważył bo któregoś wieczoru spytał mnie się czemu jestem taka mokra na cipie przed laniem? -bo mi się to podoba. Lubię dostawać baty na gołą cipę. Czas leciał. Ojciec znikał na długo. Brat poznał jakąś dziewczynę i też znikał na całe noce. Siostra taty ciocia Monika była ciepłą osobą. Nie trwoniła od alkoholu i często jak u nas zostawała zamykała się w swoim pokoju. Niejednokrotnie była tam z kimś bo w nocy było słychać jak jęczy i miarowe zgrzytanie łóżka. Pokoje miałyśmy oddalone od siebie ale gdy chciałam pójść w nocy do kuchni musiałam przechodzić koło jej drzwi. Którejś letniej nocy obudziłam się i dyszałam. Śniło mi się, że ojciec leje mnie swoim paskiem a ja dochodzę na jego oczach. Poszłam do kuchni by czegoś się napić i usłyszałam jęki dochodzące z pokoju cioci Moniki. Zdziwiłam się, że drzwi są otwarte. Mimowolnie zerknęłam co tam się dzieje. W blasku księżyca zobaczyłam ciocię, która leży na łóżku z szeroko rozłożonymi nogami, które są przywiązane do czegoś wystającego z sufitu. Jej ręce związane nad głową i cała jest unieruchomiona. Plecami do mnie stał jakiś mężczyzna i łaskiej ojca lał ciotkę po gołej piździe. Ta za każdym razem podskakiwała na łóżku i liczyła na głos kolejne uderzenia. Usłyszałam ciche 52 i dziękuję. Zamurowało mnie i nie byłam w stanie iść dalej. Moja cipka zrobiła się momentalnie mokra. Ile ja bym dała za takie lanie. Długo tam stać nie mogłam w obawie ujawnienia mojej osoby. Gdy wracałam z kuchni usłyszałam jeszcze 67 -dziękuję. Zamknęłam się w swoim pokoju i położyłam do łóżka ale zasnąć nie mogłam. Sięgnęłam do swojego krocza, z którego kapał mój śluz. Zrobiłam sobie porządną palcówkę i zachłannie oblizywałam palce. Szczytowałam dwa razy. Nie wiem o której zasnęłam. Obudziłam się wcześnie rano i poszłam do kuchni. Ciocia Monika krzątała się i robiła kawę. Miała uśmiechnięta twarz. -chcesz kawy moje dziecko? -tak. Poproszę. Na kuchennym stole wylądował kubek z kawą. Usiadłam przy stole i patrzyłam na ciotkę. -do ilu doliczyłaś? Nie wiem czemu zadałam to pytanie. Ciocia zastygła patrząc na mnie z wielkimi oczami. Doskonale wiedziała o co pytam. -widziałaś? Spytała. -wszystko widziałam. No prawie wszystko bo zaraz uciekłam. Drzwi od twojego pokoju były otwarte. -obiecaj mi, że nikomu nic nie powiesz. Nie może o tym dowiedzieć się twój ojciec i brat. -jak będziesz ze mną szczerą to może nikt się nie dowie. Szantaż wyszedł mi tak mimowolnie. Wcale nie miałam go stosować ale bardzo mi się on spodobał. Ciocia Monika nie patrząc na mnie zajęła się czymś i po chwili namysłu powiedziała -90 ale to nie był koniec zabawy. -nazwałaś to zabawą a myślałam, że to kara. Kim był ten mężczyzna? -Piotr – kolega twojego ojca z wojska. Zawsze mi się podobał. To wdowiec. Żona mu umarła dwa lata temu. Przychodzi do mnie od czasu do czasu. -a co było dalej? -widzę dziecko, że nie odpuścisz. Masz zaledwie siedemnaście lat i jesteś za mała na takie zabawy. -za miesiąc będę miała osiemnaście. Czas leci nieubłaganie. Swoje potrzeby też mam. Wiesz doskonale jak karze nas ojciec u muszę ci powiedzieć, że bardzo mi się to podoba. Jak zobaczyłam cię w nocy to spać nie mogłam. Co było dalej? -Piotr potem męczył moją cipę swoim kutasem a sprzęt ma niczego sobie. -pokaż mi ją. Chciałam zobaczyć jak wygląda zmaltretowana pizda. -jak to? No co Ty. Spojrzałam na ciotkę a ona wyczytała w moich oczach ton rozkazujący. -chce zobaczyć jak wygląda twoja cipa po dziewięćdziesięciu razach pańskiej ojca. -dobrze, że twojego brata nie ma w domu. Jeszcze nie wrócił od tej swojej. Twój ojciec wraca dopiero na niedzielę. Chodź ze mną do pokoju. W milczeniu przeszłyśmy do jej pokoju. Ciotka zamknęła za mną drzwi i usiadła na łóżku. Ja stanęłam przed nią. Powoli zdjęła swoje majtki i uniosła spódnicę. Podniosła wyżej nogi by niczego nie ukrywać. Moim oczom ukazała się miejscami krwistoczerwona a miejscami sina cipa. Widok ten sprawił, że momentalnie zrobiłam się mokra. -boli? -boli ale nic to. Niech boli. Chętnie bym jeszcze przyjęła pięćdziesiąt razów byleby przeżyć jeszcze raz ten orgazm. Bardzo to lubię i muszę ci się przyznać, że jestem od nich uzależniona. Piotr spełnia moje zachcianki a w zamian może mnie rżnąć w każdy otwór i spuszczać się gdzie chce. Chłop też ma swoje potrzeby. On lubi jak kobieta jest mu posłuszna, lubi spuszczać mi się na twarz i do gardła. -tata od zawsze bił nas pasem i z czasem zaczęli mi się to podobać. Mogę dotknąć? Ciocia nic nie odpowiedziała tylko szerzej rozsunęła nogi. Dotknęłam jej obolałą pizdę czym zareagowała podskakując na łóżku. Wodziłam palcem dookoła łechtaczki a nawet zanurzyłam w niej palec. Stęknęła cichutko. -mogłabyś mnie tak uderzyć paskiem? Chciałabym poczuć to co ty. -najpierw upewnij się, że nie ma twojego brata. Wyjrzałam z pokoju nasłuchując odgłosów z domu. Nic nie wzbudziło moich obaw. Ciocia Monika w tym czasie wyjęła pasek ojca z szuflady przy łóżku. -nie będę cię wiązała. Nie ma na to czasu. Zdjęłam z siebie dół od pidżamy i położyłam się na łóżku na plecach. Powoli rozsunęłam nogi uwydatniając swoją mokrą już cipę. Usłyszałam tylko świst u pasek wylądował na mojej łechtaczce. Odruchowo zacisnęłam nogi. Zabolało i to okrutnie. Fala ekstazy rozeszła się po moim ciele i zaraz byłam gotowa na przyjęcie następnego uderzenia. Kolejny świst i pasek uderzył mnie znowu w łechtaczkę. Tak ciotka uderzyła mnie jeszcze pięć razy. Drżałam i stękałam. Dotknęła palcem mojej cipki a ja nie wiedząc czemu przeżyłam silny orgazm. Ciocia pobawiła się jeszcze chwilę moją cipką zanurzając palec w pochwie i dała mi do oblizania swoje palce. Wstałam po chwili i z goła dupą poszłam do łazienki. Po południu przyszedł brat ze swoją panną. Gadaliśmy o wszystkim i czas jakoś leciał. Nastał wieczór. Brat pożegnał nas i powiedział, że wróci jutro wieczorem. Ciocia Monika weszła do mojego pokoju. -masz coś do prania? -mam. Piotr będzie dzisiaj w nocy? -tak. Prosiłam go by przyszedł. Powiedziałam mu o nas i oznajmiłam mu, że dzisiaj będą dwie cipy do lania. Byłam bardzo podekscytowana tą wiadomością. Poszłam do swojego pokoju by jakoś się przygotować ale nie miałam pojęcia co mam robić. Dostałam od ciotki smsa „ogól całą cipę. Doznania są o wiele większe” Racja. Że też sama na to nie wpadłam. Poszłam zaraz do łazienki. Piotr przyszedł i obie zaraz byłyśmy gotowe spełnić każde jego polecenie w pokoju ciotki. Leżałyśmy gołe na łóżku gdy wszedł i od progu wydał polecenie: -Monika na kolana a mała cipa do lania. Ciotka klęknęła przed nim i zaczęła mu robić loda bez uszycia rąk. Pierwszy raz wylądował na mojej cipie zupełnie niespodziewanie i był o wiele mocniejszy od tego, który zadała mi ciotka. Aż zawyłam z bólu. -nogi szeroko mała zdziro! Rozsunęłam je i zaraz kolejne uderzenie. I kolejne. Pizda mnie bolała i płakałam z bólu ale ciotka nawet na moment nie przestała obciągać Piotrowi. -dlaczego nie liczysz? Za karę dziesięć i masz liczyć. -jeden…dwa…trzy… Przy dziesięciu moja cipa była opuchnięta i czerwona. Ja płakałam ale w duszy byłam szczęśliwa. -odsuń się Monika. Teraz ja zerżnę a ty wystawiaj swoją cipę i licz głośno. Ciotka położyła się koło mnie i rozstawiła nogi szeroko. Piotr bez żadnych ceregieli wepchnął mu swojego kutasa po same jaja jednocześnie pierwszy raz pas wylądował na cipie ciotki a ta głośno liczyła. -jeden! Dziękuję… Ruchał nie w obolałą pizdę bez przerwy a na ustach Moniki słychać było 42! Wyskoczył ze mnie i przyłożył chuja do cipy ciotki i się spuścił. Salwy spermy lądowały na jej warku sromowe, łechtaczkę i wszędzie dookoła. Było mi wspaniale. Drżałam i miałam orgazm ale taki bolesny. Cipka mi pulsowała gdy nagle usłyszałam: -nie leż tak mała zdziro. Wyliż Monice cipę! Ciotka ani drgnęła. Ja nie wierzyłam w to co słyszę i nie zareagowałam. Piotr zdzielił mnie paskiem w cipę i ryknął: -drugi raz nie powtórzę!!! Zbliżyłam się ustami do cipy ciotki i zaczęłam zlizywać z niej jego spermę. Było jej dużo. O dziwo mi smakowała a ciotka tylko jęczała z rozkoszy. Na koniec Piotr podstawił mi chuja do wylizania. Teraz ja mu obciągałam a ciotka na głos liczyła. Po chwili Piotr nakazał mi ukucia nad twarzą Monika co natychmiast uczyniłam. Sam nie zaprzestał bicia jej cipy. Ciotka zaczęła mnie lizać po czerwonej piździe i tylko przerywała gdy musiała liczyć uderzenia dalej. Widziałam jak kolejne razy lądują na jej łechtaczce a ona liczyła: -90! Ja drażniona językiem ciotki spuściłam się jej do ust u lizała dalej. Piotr przestał ją bić i zapakował jej kutasa w jej anusa. Ruchał ją zawzięcie aż jęczała. Chciałam z niej wstać ale mi nie pozwolił czym ciotka doprowadziła mnie do kolejnego orgazmu, który wylądował na jej twarzy. Piotr ciężko dysząc spuścił się jej do środka. -nie waż się uronić nawet kropli mojej spermy z tyłka -rozkazał. Kazał mi zejść z niej i klęknąć przed sobą. Przed oczami świsną mi pasek i wylądował na cipie ciotki. -91! Razy spadały co chwila a ciotka przeżywała orgazm swojego życia. Piotr wpakował mi jeszcze kutasa do buzi i kazał połykać wszystko co wypłynie. Ruchał mnie w gardło jednocześnie bił Monikę. Gdy usłyszałam 105 on spuścił mu się do gardła. Padł zdyszany na łóżko i sapał głośno. Zabawa dobiegła końca. Nikt z nas nie miał siły. Byłam szczęśliwa. Obudziłam się rano z obolałą cipą, ze smakiem spermy w ustach. Gdy weszłam do kuchni była tam już ciocia Monika i tylko delikatnie była uśmiechnięta. -jak było? – spytała. -cudownie – odpowiedziałam. Dziękuję. Masz jeszcze jego spermę w anusie? -no pewnie…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo

    Piotr istnieje naprawdę. Ciocia Monika ma zmienione imię a brat się chajtną

  • Przygody 27 latka cz.2 – Szefowa

    Gdy tylko Kasia opuściła mieszkanie, usiadłem na kanapie i zacząłem zastanawiać co tak właściwie się odwaliło. Wiedziałem, że od tego momentu nasza znajomość może się posypać lub ruszyć w nową nieznaną mi stronę.
       Następnego dnia idąc do pracy myślałem tylko o tym co wydarzyło się dzień wcześniej. Wchodząc do biura usłyszałem
    – “Maks! Maks, co Ty tutaj robisz? Nie miałeś być z szefową na odbiorze prac deweloperskich?” – zapytał Maciek, kierownik.
        W tym momencie mój umysł totalnie otrzeźwiał. Szybko zabrałem kask, kamizelkę odblaskową i ruszyłem do służbowego auta, żeby dogonić szefową. Gdy tylko zamknąłem drzwi samochodu rozdzwonił się mój telefon, to była ona. Wściekła jak nigdy Małgosia – szefowa.
    – “Gdzie Ty kurwa jesteś Maks? Są wszyscy inwestorzy, a ja nie mogę zacząć odbiorów bo znów zaspałeś?”
    – “Już jadę, 15 minut i jestem szefowo.”
    Rozłączyła się bez słowa pożegnania.
        Jadąc na budowę powtarzałem sobie tylko cały zakres prac, żeby niczego nie zapomnieć. W końcu byłem odpowiedzialny za te wszystkie postawione niczym z gliny nowe bloki. Po dojechaniu na miejsce zaczęliśmy w ekspresowym tempie odbierać mieszkania z inwestorami i wykonawcami. Wszystko nie szło niestety po mojej myśli i finalnie skończyliśmy o 23:30. Małgosia ochłonęła i byłą już zupełnie spokojna w porównaniu do poranka. Zaproponowała, żebyśmy uczcili te odbiory szybkim sushi w knajpce za rogiem. Nie odmówiłem, umierałem z głodu bo nawet śniadanie zostawiłem w firmie.
        Siedząc przy stoliku i czekając na deskę z apetycznym jedzeniem, spojrzałem pierwszy raz od rana na telefon. Było jedno powiadomienie na Instagramie od Kasi. To znikający film. Wiedziałem, że nie będzie to przypadkowe nagranie. Postanowiłem pójść do łazienki i tam je obejrzeć. Niestety w barze była tylko jedna łazienka dla wszystkich i do tego dość oblegana. Poczekałem, aż wcześniejsza osoba wyjdzie i wszedłem do środka. Łazienka była zadbana, a w powietrzu unosił się zapach świeżo zapalonych kadzidełek. Dokładnie wiedziałem po co tu jestem. Odpiąłem guzik w swoich spodniach, rozpiąłem rozporek i złapałem za swojego już nabrzmiałego penisa. Stwardniał na samą myśl o tym co mogę za chwilę zobaczyć. Odpaliłem nagranie, a na nim ujrzałem Kasię wypiętą przy lustrze z korkiem analnym w tyłku. Z uśmiechem powiedziała wprost do kamery, że czeka aż korek zastąpię moim penisem. To był niesamowity widok, lecz euforia nie potrwała długo…
        Przy wejściu zapomniałem zamknąć drzwi i przekonałem się o tym dopiero gdy moja ręka pracowała w ogromnym rytmie, a w drzwiach stanęła Małgosia. Jej reakcja nie była typowa dla “tych” sytuacji. Nie przeprosiła i nie zamknęła drzwi, lecz wręcz przeciwnie. Uśmiechnęła się i weszła do środka już nie popełniając mojego błędu i zamknęła drzwi na zamek. Stałem jak wmurowany, a ona podeszła i krótko spytała:
    – “Pomóc Ci?”
    W tym momencie miałem przed sobą 48 letnią szatynkę, z ogromnym biustem, powiększonymi ustami i dużymi niebieskimi oczami. Szefowa miała na sobie ołówkową, siwą sukienkę, która podkreślała wszystkie jej kształty.
    – “Tak, tylko jak?” – spytałem.
    – “To już zostaw mi.” – odpowiedziała.
    Małgosia podeszła do mnie, złapała mnie za szyje i popchnęła w stronę ściany.
    – “Jesteś młody, pewnie jeszcze nie byłeś z taką mamuśką jak ja?”
    – “Nie…”
    – “W takim razie pokaże Ci odrobinę swoich umiejętności, ale pamiętaj. Nie ma nic za darmo.”
    – “Nie rozumiem, przecież nie będę Ci płacił.” – moje myśli poszły zdecydowanie w złym kierunku.
    – “Hahaha płacił? Przecież to ja Ci płacę. Dzisiaj zrobię Ci dobrze, ale jutro przyjdziesz do mojego biura i będziesz moim psem. Będziesz spełniał moje rozkazy. Pasuje napaleńcu?”
    Stojąc przy ścianie byłem w takim szoku, że nawet nie wypuściłem penisa z ręki.
    – “Zgadzam się.”
    Małgosia podeszła do mnie, spojrzała mi prosto w oczy z odległości najmniejszej z możliwych i uklęknęła.
    – “Nie mamy za wiele czasu, więc się streśćmy.”
    Bez chwili zawahania napluła dwukrotnie na penisa, rozmasowała ślinę ręką po jego całości i zanurzyła go w ustach. Nie spodziewałem się, że jest w tym tak dobra. Od samego początku lądował w jej ustach w całej okazałości. Brała go do ust całego i wystawiała język na tyle, że sięgał do moich jaj. Chciałem, żeby to trwało i trwało, ale była w tym tak dobra, że musiałem cieszyć się z każdej sekundy. Gdy Małgosia poczuła, że niedługo jej usta zaleje duża porcja spermy, wyciągnęła go z ust i lizała sam czubek, tak jakby robiła minetkę. Doszedłem po kilkunastu sekundach lizania.
       Spojrzałem na Małgosię, a ta z uśmiechem i spermą na policzkach oraz ustach powiedziała:
    – “Mam nadzieję, że trochę opadło Ci ciśnienie. Jutro opowiesz mi co tak na Ciebie zadziałało, a teraz chodź jeść bo jestem głodna”.
        Wychodząc widzieliśmy spojrzenia kelnerów, którzy pewnie doskonale domyślali się co mogło dziać się w łazience przez ostatnie minuty. Po kolacji z Małgosią pożegnaliśmy się jakby nigdy nic, nie wróciliśmy tego dnia to tematu jutrzejszego spotkania. Moja głowa trochę ostygła, a ja dalej nie mogłem zapomnieć o Kasi. “Zbieraj się, już po Ciebie jadę” napisałem sms-a do najlepszej przyjaciółki i pojechałem ją wyruchać.

    R.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    R.

    Daj znać w komentarzu co myślisz <3

  • Nie-zwykla Rodzina cz 76. – Kapiel z tata

    Obudziły mnie promienie słońca. Wstałam z łóżka i udałam się do łazienki, aby zrobić poranne czynności. Wzięłam moje ubrania i poszłam pod drzwi łazienki. Niestety były zamknięte.

    – Zajęte. – usłyszałam głos Alana.

    – Weź się spręż.

    – Sorki, siostra. Byłem pierwszy.

    – Weź ja tylko na chwilę.

    – Taa jasne… – odpowiedział i słyszałam jak odkręca wodę.

    – Dupek.

    Nie mogłam tak czekać. Ubrałam majtki oraz bluzkę i udałam się na dół. Musiałam skorzystać z łazienki rodziców. Poszłam w tamtym kierunku. Złapałam za klamkę, drzwi były otwarte.
    Gdy tylko zamknęłam za sobą to mnie zamurowało. W łazience pod oknem stała wanna a w niej siedział tata z uśmiechem na buzi.

    – Oj sorki tato, nie wiedziałam… – cofnęłam się speszona.

    Tata siedział w wannie nago, piana odsłaniała jego członka. Skierowałam szybko wzrok w stronę podłogi.

    – Oj daj spokój, córcia nie krępuj się. Musiałem się zrelaksować. Ale ty korzystaj jeśli musisz.

    Słuchając go poszłam do lustra i przemyłam twarz oraz potem skorzystałam z toalety. Starałam się unikać spojrzenia w stronę kąpiącego się taty, choć korciło mnie to bardzo. Tata jednak patrzył, znanym mi błyskiem w oczach. Ani trochę się nie krępował. Gdy skończyłam spuściłam wodę i ubrałam majtki.

    – Choć tu bliżej. – powiedział.

    Podeszłam do niego z uśmiechem, czym bliżej zbliżałem się do wanny widziałem coraz więcej jego męskiego ciała. Przez chwilę ogarnęło mnie pożądanie, ale powstrzymywałam.

    – Wspólna kąpiel? – spytał zalotnie.

    – Poważnie, tato?

    – Wanna jest duża. Poza tym już widziałem cię nago. – powiedział wesoło.

    – Dobra. – odparłam i zaczęłam się rozbierać.

    Tata przyglądał się temu w milczeniu, kiedy zdjąłem już wszystko. Widział mnie teraz całkiem nagą z odsłoniętymi piersiami i cipką. Usłyszałem od niego:

    – Zapraszam.

    Weszłam do wanny, zanim usiadłam widziałam, jak spogląda na moje piersi, nie krępowało go to. Szybko więc usiadłam w wannie, naprzeciwko niego. Nasze nogi lekko otarły się o siebie.

    – Fajnie, co? – spytał.

    – Bardzo. – odparłam.

     – Kiedyś często razem braliśmy kąpiel.

    – Byłam wtedy mała.

    – Teraz zdecydowanie wydoroślałaś. – powiedział z uśmiechem. Już wiedziałam co ma na myśli. Jego odstający fiut był bardzo widoczny. Widać że miał teraz na mnie ochotę.

    – Umyć ci plecki? – spytał.

    – W sumie możesz. – odpowiedziałam po chwili.

    Wstałam i odwróciłam się do niego tyłem. Usiadłam pomiędzy jego nogami. Moje ciało otarło się o jego kutasa i tak naprawdę w tym momencie poczułam jaki już był duży i twardy. Stanął w pełnym wzwodzie.
    Kiedy tata mył mi plecy gąbką starając się nad tym skoncentrować, nagle poczułam jego dłoń na mojej piersi. Następnie druga dotykała drugiego cycka, by zejść potem niżej. Poczułam przyjemne ciepło jak dotykał mnie po łechtaczce. To była duża przyjemność. Dotykał mnie delikatnie, a ja mimowolnie dotknęłam jego kutasa, który stał się jeszcze większy i twardszy.

    – Fajne masz piersi, córcia. – powiedział po chwili milczenia.

    – A ty fiuta…mam na niego ochotę. – powiedziałam zagryzając wargę.

    Wtedy tata wstał, a ja obróciłam się jego stronę. Jego chuj sterczał mi przed twarzą. Zachłannie wręcz włożyłam go sobie w usta. Zaczęłam go namiętnie ssać oraz lizać jego główkę. Był taki dobry. Przechodziłam ustami po całej jego długości. Zatracałam się w tym. Tata nie wytrzymał i mocno chwycił mnie za głowę dociskając ją do jego krocza. Kutas wszedł cały w moje gardło. Pchał gwałtownie kutasa, który wchodził aż do jaj. Ciężko mi było złapać oddech. Po chwili puścił mi głowę, a ja spojrzałam na tatę z oszołomieniem i podnieceniem.

    – Byłaś wspaniała Cassie.

    – Tato proszę…wsadź mi go. – wstałam i obróciłam się w wannie a następnie uklękłam wypinając dupę. Tata po chwili wiedział, o co mi chodzi. Oparłam się rękoma o brzegi wanny. Miał teraz dobry dostęp.
    Chciałam aby mnie wyruchał.

    Stał za mną z tyłu i chwycił za biodra, pewnym ruchem wchodząc w moją cipkę. Jęknęłam cicho czując jego wielkość. Zaczął mnie posuwać, moja cipka była mokra i bardzo gorąca. Po ciele spływały krople wody, co jeszcze bardziej wzmagało nasze podniecenie.

    – Oooggghhh…o tak…

    Pieprzył mnie od razu ostro, rytmicznymi głębokimi ruchami. Zaparłam się mocno o wannę a tata wchodził we mnie coraz silniej. Pojękiwałam coraz głośniej, aż w końcu, wypychając jeszcze mocniej dupkę w jego stronę wydobyłam z siebie głośne dźwięki. Moje ciało ogarnęły spazmy rozkoszy.
    Doszłam bardzo szybko.
    Po chwili wyciągnął kutasa i spuścił się wprost na mój tyłeczek. Jego sperma spływała mi po pośladkach.
    Obróciłam się w stronę taty, całując mnie w policzek. Następnie tata położył się w wannie, a ja położyłam się na nim. Jeszcze delikatnie dotykał mnie po piersiach. A ja czułam jego już miękkiego penisa między pośladkami.

    – Podobało ci się? – spytał z uśmiechem.

    – Bardzo… – skierowałem wzrok na jego rękę sięgającą mi do wzgórka łonowego.

    – Wiesz co Cass…możemy dalej brać wspólne kąpiele. Tak jak kiedyś.

    – Dobrze, tatusiu. Ale tym razem zdecydowanie nie będą takie jak kiedyś.

    Pocałowałam jeszcze tatę i docisnęłam jego rękę do mojej cipeczki, zwiększając doznania.
    Myślę że spodobają mi się te kąpiele.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Nie-zwykla Rodzina cz 77. – Sprosny wujek

    Dziś były urodziny mojej kuzynki Sam. Wiedząc o tym razem z Alanem pojechałam do nich. Rodzice nie mogli przyjechać przez pracę, ale złożyli Sam życzenia przez telefon. Gdy byliśmy na miejscu okazało się że Sam zorganizowała małą imprezkę. Przyznam nie spodziewałam się tego po niej. Drzwi otworzył nam wujek Victor. Ubrany w czarną koszulę z podwiniętymi rękawami oraz granatowe spodnie. Ani trochę się nie zmienił. Dalej miał wąsy i mały brzuszek. Można było zobaczyć że był trochę podpity.

    – Alan, Cassie… – przytulił nas jednocześnie. Poczułam od niego alkohol. Aż dziwne że pozwolili na to Sam.

    – Hej wujku…

    – Sam na was czekała…chodźcie jest impreza.

    Alan wszedł pierwszy, jednak gdy wujek mnie przepuścił złapał mnie za tyłek pod spódnicę. Pomacał go trochę.

    – Hmm…świetnie wyglądasz Cassie.

    – Ymm…dziękuje wujku. – odparłam i udałam się do salonu.

    Miałam się czym chwalić. Ubrałam zieloną koszulkę na ramiączka i czarną spódnicę. Pod spodem miałam czerwone majtki. Wujek widać zwrócił na to uwagę. W salonie szybko odnalazłam moją kuzynkę. Otoczona była znajomymi. Widać Sam stała się pewniejsza i towarzyska, bo pamiętam że opowiadała mi jaki miała problem z nawiązywaniem znajomości.

    Sam ubrana była w białą sukienkę na ramiączka, do połowy uda. Włosy miała rozpuszczone.

    – Hej Sam.

    – Cześć kuzyni. – wstała uściskała i ucałowała mnie i Alana. – dziękuje że przyszliście.

    – Nie mogliśmy tego przegapić. Wszystkiego Najlepszego Sam. – zaczął Alan.

    – Spełnienia marzeń. – dodałam.

    – Dziękuje wam. No a teraz chodźcie, poznacie moich znajomych.

    Ja i Alan szybko złapaliśmy dobry kontakt z innymi. Poza tradycyjnym tortem nie mogło zabraknąć przekąsek i alkoholu. Muzyka głośno grała. Po wielu godzinach wszyscy już byli nieźle pijani. Ja także trochę wypiłam, tak samo jak mój brat i kuzynka. Widziałam że wujek także próbował. Wódka zaczęła już na nas działać. Siedziałam blisko Sam i w przeciwieństwie do innych nieźle kontaktowaliśmy.

    – Rodzice ci pozwolili na alkohol? – spytałam.

    – Nie do końca. W sumie to…

    – To co?

    – Mama i tata rano mi złożyli życzenia. Prosiłam czy mogę świętować ze znajomymi. Mama się zgodziła pod warunkiem że będzie zero alkoholu.

    – Serio? – zaśmiałam się pokazując butelkę po wódce.

    – Tata się na to zgodził. Będzie nas kryć przed mamą. A że mama pojechała w delegację to…

    – Rozumiem. No to świętujmy…gdzie jest więcej alko?

    – Tam w szafce. Weź…ja muszę siusiu.

    Sam wtedy poszła na górę do łazienki. Skorzystałam z okazji i udałam się po jakąś wódę. Chociaż przyznam niewiele było już jej. Wszyscy goście byli już kompletnie pijani. Nawet mój brat, który zaliczył zgon na kanapie. Postanowiłam że upije się do końca z Sam. Jej tata przecież nas kryje.

    Gdy schyliłam się poszukać wódki, poczułam dłoń na moim pośladku. Wyprostowałam się i odwróciłam. Wujek dotykał mnie teraz przez majtki moją cipkę.

    – Cassie…ależ jesteś świetna laska. Gdy tylko tak patrzę, to bardzo mam na ciebie ochotę…

    Poruszał ręką po mojej łechtaczce. Przesunął pasek majteczek i włożył dłoń do środka. Palcem poruszał w mojej pochwie. Robiłam się przez to mokra.

    – Wujku…nie…inni patrzą… – próbowałam mówić, ale poprzez odczuwanie przyjemności nie mogła. Bardzo tego pragnęłam, ale wolałam by nikt inny nie wiedział o naszym rodzinnym sekrecie.

    – Daj spokój…są tak pijani że zaraz padną. Dalej Cassie nie mów że nie chcesz tego fiuta. – przycisnął mnie do ściany. Swoim kroczem napierał na moją nogę, a palcami przyciskał moją łechtaczkę. Całował mnie też po szyji.

    Przed dotyk czułam jak jego fiut był już twardy. Był bardzo napalony na mnie. Widać po alkoholu jest bardzo zbereźny.

    – Ohh…ummm… – jęczałam gdy mnie całował i macał po cipce. Moje soki wypływały z niej a we mnie rosło podniecenie. Widać że przez alkohol również się napaliłam.

    – Chodź Cass…wiem że tego pragniesz.

    Wujek wyjął ręke z majtek i oblizał swoje palce. Podjarał mnie ten widok.

    Wtedy wujek pociągnął mnie za ręke. Razem szliśmy do jego sypialni. Byłam cała rozpalona. Przez wódkę jeszcze nie miałam zahamowań. Wujek prowadzi mnie aby mnie zerżnąć. Bardzo podobała mi się ta myśl. Gdy wchodziliśmy do pokoju, po drodze spotkałyśmy Sam.

    – Heeej… – zapytała zalotnie. – a wy dokąd idziecie?

    – No my… – zaczęłam ale moja pewność spadła przy Sam.

    – My chcieliśmy… – zaczął wujek ale widać miał podobnie.

    – Hah…już nic nie mówcie. Mogę się przyłączyć?

    Spytała, a wujek uśmiechnął się tylko i przepuścił ją w drzwiach. Cieszyłam się że i Sam dołączy do zabawy. Gdy wszyscy weszliśmy do sypialni, wujek zamknął te drzwi na klucz.

    – Na wypadek gdyby nam przeszkadzali. – powiedział i podszedł do nas. – czas na prezent urodzinowy.

    – Nie mogłam się doczekać. – powiedziała Sam.

    Wtedy wszyscy razem zaczęliśmy się całować. Wujek macał piersi mpje jak i Sam. Rozkoszowaliśmy się w jego dotyku. Jego ręka nagle zjechała na mój pośladek. Druga ręka na pośladek Sam. Podziałał na nas pobudzająco. Sam wtedy szybki ruchem zdjęła sukienkę. Okazało się że nic nie miała pod spodem. Widać że też się na to szykowała. Jest sprośna jak jej tatuś. Poszłam za jej przykładem i zaczęłam się rozbierać w czasie gdy ona prowadziła wujka na łóżko. Zdjęłam moją koszulkę i spódnicę, a potem moje mokre już majtki. Całkiem naga podeszłam do ojca który namiętnie całował córkę po jej cipce. Wujek klękał przy łóżku a kuzynka leżała na jego skraju. Sam sprawiało dużą przyjemność jego pieszczoty, sądząc po jej jękach. Wujek miał już zdjętą koszulę i widać było jego owłosiony brzuszek. Zawzięcie lizał jej cipkę, łaskocząc ją swoimi wąsami. Samym językiem wpychał się coraz dalej. W końcu gdy uklękłam przed nim, a wujek wtedy wstał. Zdjęłam jego spodnie razem z majtkami. Wyjęłam jego grubego fiuta i od razu wzięłam go do ust. Ssałam i pieściłam językiem. Widać że wujek tego pragnął. Złapał mnie za głowę i wszedł w moje usta do połowy. Popatrzyłam na niego zaskoczona. Naparł mocniej, penetrując gardło. Po chwili zaczęłam się krztusić. Przytrzymał tak jeszcze przez sekundę i puścił moją głowę, wyciągając kutasa. Ślina spływała po mojej brodzie. Łapczywie łapałam powietrze.

    – Wow wujku…

    – Ja też tak chce.

    Powiedziała Sam schodząc z łóżka i klękając przed wujkiem. Ona zaczęła lizać po całej długości od spodu. Zeszła na dół liżąc jego jądra. Byłam tuż obok niej i razem znów zaczęłyśmy mu lizać kutasa. Widać wujek był zadowolony z tego. Dwie laseczki jednocześnie ssały mu kutasa.

    Później przenieśliśmy się z tym na łóżko. Wujek położył się na plecach a ja z Sam lizaliśmy na zmianę jego chuja, zmieniając się w lizaniu penisa czy jąder. W końcu jednak Sam przestała i usiadła na wujku okrakiem. Pomogłam jej włożyć kutasa do cipki. Zaczęła szybko poruszać się w górę i w dół.

    – Oooohhhh…oggg…tatooo…

    – Tak córeczko…jesteś wspaniała.

    Wujek zaczął lekko poruszać biodrami pomagając lepiej wprowadzać kutasa w cipcie córeczki. Nie chcąc tak czekać usadowiłam się cipką na twarzy wujka. Tego nie trzeba było pytać bo od razu zaczął mnie penetrować językiem. Robił to bardzo brutalnie. Czułam jego język w całym moich okolicach intymnych.

    Po jakimś czasie zamieniliśmy się z Sam miejscami i teraz to ja usiadłam na jego kutasie. Nakierowałam go do pochwy i od razu go poczułam. Jak wypełniał mnie cały. Sam w tym czasie całowała się z tatą, gdy ten masował palcami jej pizdę. W końcu ona kroczem dotknęła jego ust, a on łapczywie ją lizał dodatkowo uciskając jej pośladki.

    – Ohhh…tak..

    Ja zaczęłam skakać na jego kutasie, a on dobijał nim do samego końca. Kurwa, co za przyjemność. Trudno było się opanować. Jęczałam z rozkoszy jaka płynęła z jego ruchania.

    Po czasie zeszłam z jego chuja. Polizałam mu jeszcze główkę, która smakowała moimi soczkami.

    – Och kochane…jesteście takie cudowne. – mówił wujek.

    – Ty też tato. Jesteś najlepszym kochankiem. – powiedziała kuzynka. Widać że ma już doświadczenie w pieprzeniu z ojcem.

    Wtedy znów zmieniliśmy pozycję. Położyłam się na łóżku rozkładając nogi. Sam położyła się na mnie wypinając tyłeczek do góry. Poruszała się przez co nasze piersi się nawzajem masowały. Namiętnie się pocałowaliśmy, a nasze języki toczyły wojnę o dominację. Wujek wtedy przeszedł za nami i przerwał nam pocałunek gdy poczułam jak fiut wchodzi mi do cipki. Poruszał nim kilka razy po czym wyjął i włożył do cipki Sam. Ta jęczała głośno. Tak samo poruszał nim kilka razy w jej pochwie po czym znowu włożył do mojej cipki. Złapaliśmy się z Sam za ręce. Wujek wkładał na przemian swojej córce oraz mi. Takie coś zaowocowało że niemalże jednocześnie doszłyśmy z Sam.

    – Już chwila dziewczynki.

    – Między nasze cipki, tatusiu. – powiedziała Sam.

    Wujek rozumiejąc wyjął fiuta z mojej teraz cipki i włożył między moją pizdę i mojej kuzynki. Po chwili doszedł wytryskując spore ilości spermy. Dużo było na moim brzuchu i na Sam. Naszymi ciałami rozsmarowaliśmy całe nasienie. Gdy odetchnęliśmy zeszłam z Sam i położyłam się obok niej. Kreśliłam wzory na brzuchu zgarniając spermę wujka. Sam patrzyła na mnie z uśmiechem, też próbując złapać oddech. Wujek usiadł na łóżku. Był cały spocony od tego ruchania.

    – To moje najlepsze urodziny.

    – Mhmm…zdecydowanie. – odparłam.

    – Byłyście wspaniałe dziewczynki. Nikt na mnie jeszcze tak nie podziałał.

    – No widać. Po alkoholu jesteś strasznym zboczuchem wujku.

    – To coś złego?

    – Nie…ani trochę. Widzę że teraz Sam ma tak samo.

    Powiedziałam do nich i wspólnie się zaśmialiśmy.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Ten bezczelny usmiech…

    Hej, nazywam się Agnieszka i mam 31 lat. Na samym wstępie chciałabym zaznaczyć, że nie jestem taką suką, na jaką mogłabym wyglądać w tym zwierzeniu. Naprawdę! Do drugiego roku studiów nie miałam nawet chłopaka, a jakiekolwiek życie seksualne zaczęłam z moim ukochanym Robertem krótko przed obroną pracy magisterskiej. Ubieram się skromnie i nie noszę krzykliwego makijażu. Moja sylwetka też nie należy do nie wiadomo jak pociągających. Jestem dość pulchna i co prawda mam duży biust oraz tyłek, ale poza tym również zaokrąglone boczki. Daleko mi do modelki. Tym bardziej to, co działo się przez ostatnie pół roku, wydaje się szalonym snem.

    Wtedy to przeniosłam się do Warszawy, jako że udało mi się dorwać pracę w jednej z prestiżowych stołecznych szkół. Jako dziewczyna, która dobrze się czuła w dużym mieście i większość życia spędziła na wsi, byłam zachwycona tą ofertą. Były jednak dwa duże “ale”. Robertowi, który niedługo wcześniej mi się oświadczył bardzo rozchorowała się mama i z racji, że jej mąż umarł kilka lat wcześniej, a nie mieli innych dzieci, mój ukochany czuł się w obowiązku zostać w naszej rodzinnej miejscowości, by się nią opiekować. Mówiłam mu, że bardzo chętnie wezmę ją do nas, jeśli przeniesiemy się razem, ale tutaj pojawia się drugie “ale”, a mianowicie ceny wynajmu mieszkań i życia w stolicy. U nas “na prowincji” mamy ładny domek jednorodzinny na własność, okolica jest spokojna, a wszystkie sklepy i punkty usługowe, których byśmy potrzebowali są te przysłowiowe pięć minut drogi od naszej działki. Wynajęcie kawalerki niedaleko mojego nowego miejsca pracy było w moim zasięgu, ale nie mogłam sobie pozwolić na dużo więcej. Poza tym, Robert byłby zmuszony albo bardzo daleko dojeżdżać do swojej firmy albo znaleźć coś innego. Było to dość oczywiste, jednak nie chciał o tym wspominać. Pewnie dlatego, by nie wyjść na samoluba. Koniec końców postanowiliśmy, że znajdę sobie sama jakieś mieszkanko, a na weekendy będę przyjeżdżała do niego.

    W kwestii wynajmu mieszkania okazało się, że miałam szczęście. Chociaż, czy na pewno? Z jednej strony, udało mi się je dorwać w zaskakująco przystępnej cenie. Pełne wyposażenie, zadbane wnętrze, 10 minut autobusem podmiejskim lub autem do mojego nowego miejsca pracy i mała, rodzinna piekarnia dosłownie, z której przez okno co ranek wkradał się zapach świeżego chleba i drożdżówek. Z drugiej strony, jest ono w starej kamienicy, której ściany nie należą do najbardziej dźwiękoszczelnych, a sąsiedzi do najcichszych. Szczególnie jeden, przeklęty diabeł, przez którego to wszystko Wam opisuję…

    Nazywa się Damian, ma… W sumie do teraz nie wiem, ale wygląda na osobę trochę przed albo trochę po trzydziestce, zależy czy spojrzeć na jego brodatą, męską twarz i głęboki głos, czy na jego ładną cerę, wysportowane, umięśnione ciało i gęstą, nietkniętą jeszcze czarną czuprynę. Od kiedy się wprowadziłam, był on osobą, którą mijało się czasem na klatce, zwłaszcza w godzinach porannych i nic więcej. Nigdy mnie nie zagadywał ani ja jego. Zapewne rano spieszył się do pracy, a poza tym ewidentnie pochodzimy z różnych światów. Ja co wieczór sprawdzałam kartkówki i przygotowywałam się do zajęć, a on… No cóż… Nie da się tego opisać, by było i ładnie, i celnie, więc zrezygnuję z pierwszej opcji. Jest on potwornym kurwiarzem. Niemalże co drugi dzień, zwykle chwilę przed północą było słychać śmiechy jego i dziewczyn, które sprowadzał sobie do jego kawalerki. A na śmiechach się nie kończyło i jako jedyna osoba mieszkająca zaraz za ścianą słyszałam wszystko, co tam się działo, niemalże jakby robił to u mnie. Jakieś dwa tygodnie po wprowadzce, będąc w silnym stresie po ciężkim dniu w szkole, wstałam znad konspektu zajęć i zaczęłam natrętnie dzwonić do jego drzwi. Po kilku minutach, usłyszałam w końcu jak zamek się przekręcił, ale nie byłam gotowa na to, co zobaczyłam po drugiej stronie.

    Myślałam, że ten… Diabeł, bo inaczej nie można go nazwać chociaż założy gacie, ale nie dość, że wyszedł mi na powitanie ubrany wyłącznie w rozpiętą koszulę, to trzymał on jedną ręką nabitą na jego kutasa nagą dziewczynę! Nie widziałam jej twarzy, bo była wtulona w niego, plecami do mnie, ale nie mogła mieć więcej niż 20 lat.

    – Tak? – spytał z uśmiechem, patrząc na mnie przyjaźnie z góry, jakbym przyszła pożyczyć cukier. Teraz dopiero mogłam mu się przyjrzeć trochę lepiej. Był… Naprawdę zjawiskowy… Sekundy mijały jak godziny, gdy moje oczy rejestrowały wszystko, co się przede mną znajdowało. Umięśniona sylwetka, przystojna, męska twarz, ale to wszystko zeszło na nieco dalszy plan, gdy zobaczyłam, na co nabita była jego towarzyszka. Przełknęłam głośno ślinę, widząc, że jego chuj nie wszedł w nią nawet do połowy, a ona już wyglądała, jakby miała pęknąć! Poczułam silne uderzenie gorąca w brzuchu.

    – Em… Przepraszam, czy moglibyście być troszkę ciszej? Ja… Miałam ciężki dzień, a jeszcze mam p-pracę… – zapytałam, potykając się nieco o własne słowa.

    – No dobrze, zobaczę co się da zrobić – powiedział Damian beztrosko – Jeśli to wszystko, to wybacz mi, ale mam tutaj pilną sprawę do dokończenia – puścił mi oczko, poklepał swoją koleżankę po tyłeczku i zamknął mi drzwi przed nosem. Stałam tak jeszcze przez chwilę wryta, ale wróciłam do swojego mieszkania. Oczywiście, nie byli ciszej, ale kompletnie odpuściłam sobie to, co robiłam, dając sobie nieco przyjemności przed snem. Leżąc w łóżku, nie zauważyłam nawet kiedy zaczęłam skupiać się na tym, co działo się za ścianą. Z początku, odgłosy wydawały się kłębkiem niezrozumiałych jęków, ale im dłużej się masowałam, tym więcej słów zaczęłam wyłapywać. I nie przypominało to słodkich słówek, którymi obsypywał mnie Robert. Damian był wulgarny, ale… Nie było w jego słowach żadnego kłamstwa. Gdy nazywał swoją koleżankę “kurwą”, czy pomylił się? Młoda, może nawet na nie swoim dowodzie osobistym kręciła się pewnie w klubie, szukała kogoś, kto postawi jej drinka, złapie za tyłek, zacznie uwodzić, tańczyć z nią, ocierać się bezczelnie o jej ciałko, aż w końcu nie wytrzyma i zerżnie bez litości. A może wręcz przeciwnie? Damian często wychodzi na imprezy i zawsze z kimś wraca. Może dosypuje coś tym dziewczynom albo… Chciałam powiedzieć hipnotyzuje, ale to by było niedorzeczne. Chociaż jego kutas z pewnością należy do tych, z których ciężko jest spuścić wzrok. A może po prostu jest prostytutką, która wskoczyła na konia, którego nie jest w stanie ujarzmić?

    Takie myśli kłębiły mi się w głowie, a wyobraźnia potężnie działała zarówno na to, jak się czułam, jak i na to, co robiłam. Nie pamiętam kiedy uwolniłam swoje piersi z mojego bezrękawnika, ale potrzebowałam tego. Czy mogłabym uwieść nimi Damiana? Najpierw pozwolić mu je ssać, macać, poczuć ich naturalną miękkość i ciepło, a potem objąć nimi jego potwora i zaserwować “hiszpana”, na którego Robert nigdy nie miał ochoty? Ochoty, a może bardziej możliwości, bo jego 14 cm by po prostu zniknęło pomiędzy moimi cudami. Przymknęłam oczy, czując jak podskakują, pieszcząc sutki palcami, ale wtedy moja cipka zaczęła błagać o uwagę. Rzuciłam okiem na komodę stojącą koło łóżka, przygryzłam wargę i niemalże rzuciłam się ku dolnej szufladzie, z której wyciągnęłam grube, 18-centymetrowe dildo. Kupiłam je, gdy Robert był w delegacji na kilka tygodni. Szybko jednak zrezygnowałam z używania go, bo wydawało mi się za duże. Teraz jednak nie byłam w stanie dłużej się nad tym zastanawiać. Najpierw zaczęłam je ssać, lizać, z początku nieporadnie, ale im dłużej to robiłam, tym sprawniej mi to szło (a przynajmniej tak mi się wydawało). Oczami wyobraźni widziałam go nade mną. Ten bezczelny uśmiech, którym mnie obdarował, rozpychając jakąś małą dziwkę. To umięśnione ciało, o którym mój ukochany mógłby co najwyżej pomarzyć. Ten chuj, który… Który… Który powinien być we mnie!

    – Ja pierdolę… – jęknęłam półszeptem, dosiadając mojej zabawki. Mimo, że nie miałam z takim rozmiarem do czynienia na co dzień, wszedł we mnie jak ciepły nóż w masło. Byłam potwornie podniecona. Nie mogłam już przestać. Tak, jak czasem mówi się, że faceci myślą chujem, ja myślałam cipką. Ujeżdżałam dildo, cały czas zazdrośnie wsłuchując się w dźwięki z mieszkania obok. Podniecone, pełne energii jęki dziewczyny przeobraziły się w gardłowe wycie. Jak piękna będzie agonia na jej buźce, gdy Damian w niej skończy… Pokonana, bezsilna kurewka, która ośmieliła się postawić wyzwanie bogowi seksu. Z pozycji “na jeźdźca” przeszłam na czworaki, uchem przylegając do cienkiej ściany, pieprząc swoją szparkę.

    Wiedziałam, że to, co trzymałam w rękach to jedynie namiastka potęgi, jaką mój sąsiad ukrywał cały ten czas w swoich spodniach. Zawsze, gdy mijaliśmy się rano na klatce schodowej, on miał tego potwora uśpionego, gotowego uderzyć, gdy tylko nadarzy się okazja. Samolubny dupek! Przez głowę przebiegały mi setki sytuacji, w których mogłabym się do niego dorwać. Może kiedyś, słysząc jak wychodzi na kolejną imprezę, zagrodziła bym mu drogę i wepchnęła z powrotem do jego mieszkania, siłą rozpinając spodnie? Albo trochę bym się napiła, sprowokowała, by skorzystał z okazji i wziął mnie siłą? Jeszcze jakbym kupiła jakąś obrączkę i włożyła na paluszek… Wygląda na takiego, który byłby zainteresowany pieprzeniem mężatek, a poza tym nie byłoby to aż tak duże kłamstwo.

    Pochłonięta rozmyślaniami, nie zarejestrowałam momentu, gdy dźwięki zza ściany ucichły. Jedyne, co teraz słyszałam, to moje własne zawodzenie. Masturbowałam się już od prawie godziny. Kiedy ten czas zleciał!? I jakim cudem tyle wytrzymałam? Gdy robiliśmy to z Robertem, on zwykle kończył po maksymalnie dziesięciu minutach, a potem szybko się kończyłam przez pójściem spać. Jakby coś nie dawało mi dojść, jakby… czegoś zabrakło, co pozwoli mi przerwać tę beznadziejną sytuację, w której sama się postawiłam. Usta miałam otwarte, a język wywalony na wierzch jak pies. Moja cipka zalała moje dildo do tego stopnia, że gdybym wpakowała je sobie w tyłek, weszłoby całe bez żadnego problemu. Przed oczami miałam mroczki, a oczy uciekały mi do góry. Z sąsiadki, która uskarżała się na dźwięki zza ściany, sama stałam się ich źródłem. Nagle, z tego transu wytrącił mnie dzwonek do drzwi. Z początku zamarłam, ale ktokolwiek stał po drugiej stronie nie dawał za wygraną. Wstałam na czworaki, moje nogi były jak z waty, więc nie mogłam pozwolić sobie na więcej, a gdy zaczęłam kroczyć w stronę drzwi, dildo z mlaśnięciem wypadło z mojej zmaltretowanej cipki. Nie patrząc na stan, w jakim jestem nacisnęłam klamkę. Znowu zobaczyłam ten bezczelny uśmiech, a ogromny kawał gorącego mięcha uderzył w mój policzek. Kąciki moich ust delikatnie się uniosły, złożyłam na nim drobny pocałunek zanim drzwi zdążyły się zamknąć, a z mojego mieszkania rozlegać nieboskie jęki.

    Od tego czasu Damian i ja żyjemy, jak by to opisały podręczniki od biologii, w symbiozie. On oszczędza na imprezach, ja mogę się nacieszyć prawdziwym sprzętem, a po zaspokojeniu naszych potrzeb rozchodzimy się do siebie, by każdy w ciszy mógł zająć się swoimi sprawami. Ostatnio, gdy odpoczywaliśmy po kolejnym dzikim stosunku zwierzył mi się, że od kiedy zaczęliśmy współżyć, dużo dobrego stało się w jego życiu. Zaczął lepiej sypiać, porządkować sobie dzień, by zawsze mieć dla mnie czas i za odłożone pieniądze planuje wybrać się na święta w Alpy. Gdy zaproponował, bym pojechała razem z nim, zgodziłam się w mgnieniu oka. Nigdy nie byłam na nartach, a perspektywa seksu z widokiem na góry była do tej pory jedynie marzeniem. Zwłaszcza, że Robert już w tym momencie prawdopodobnie nie byłby w stanie tak po prostu zostawić jego mamy, żebyśmy wyskoczyli na tydzień na krótkie wakacje. Co do Roberta… Nie było już sensu się kryć. Chyba domyślił się co jest grane, gdy przestałam przyjeżdżać na weekendy i nie byłam specjalnie zaangażowana w seks czat, który z nim uprawiałam. Po dojrzałej rozmowie, odesłałam mu pierścionek zaręczynowy. Mam nadzieję, że jemu i jego mamie wszystko się ułoży, a on znajdzie kogoś na miejscu. Z początku mówił, żebym go zatrzymała, ale wiem, że każde pieniądze mu się teraz przydadzą, a zresztą… Damian kupił mi ostatnio inny, z pięknym, dużym kamyczkiem. A pewnie już po przeczytaniu tego wyznania wiecie, że lubię duże…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jane Doe
  • Piach i woda na naszych cialach

    Wiał chłodny wiatr, fale szumiały, piasek parzył w stopy.

    Wybrałem się z moją znajomą Kasią na plażę w środku dnia, żeby wykorzystać nasz pierwszy dzień urlopu. Choć propozycja wyjścia wyszła, od niej nie narzekałem zbytnio, bo choć bardzo chciało, mi się spać najlepiej w łóżku w pokoju hotelowym to jednak odmowa mogłaby ją zaboleć, a nie chciałem, żeby była na mnie zła przez resztę weekendu, o który tak razem zabiegaliśmy.

    Zresztą kto nie chciałby się rozerwać na plaży w parnym słońcu.

    Nie zabraliśmy koca, ponieważ uznała to za zbędny balast, co skwitowałem lekkim chichotem.

    Okazało się, że była to plaża dzika i niestrzeżona więc każdy, kto zapragnął, mógł tam spokojnie wejść. To wręcz gwarantowało nam dyskrecję i przestrzeń.

    -Czyż tu nie jest pięknie?- zapytała Kasia, która błyskawicznie puściła się pędem w stronę fal.

    Westchnąłem.

    Czasami zapominałem, jaka jest energiczna. Wszędzie ją niesie. Zawsze lubi się wyszaleć.

    Niespiesznie ruszyłem za nią.

    Kasia była nader piękną i szczupłą dziewczyną, która mogła pochwalić się tym i owym. Lubiłem u niej poczucie humoru i żarciki, które opowiadała przy każdej możliwej okazji. Najbardziej jednak lubiłem chwile kiedy zajmowała kuchnię. Fakt dobrze gotowała, ale miała to do siebie, że uwielbiała eksperymentować z jedzeniem w sferze czysto erotycznej. Uwielbiała, dotykać ogórków rozkoszując się ich twardością i zapewne wyobrażając, sobie jakby to było mieć takiego ogórka w sobie. Bywało nawet, że je lizała.

    Przysiadłem na piasku i podciągnąłem nogi do siebie. Ona tymczasem zdjęła swoją szarą spódnicę, rozpięła  koszulkę i niedbale rzuciła za siebie. Okręciła się dookoła. Jej dłoń powędrowała do majteczek. Poruszała nią niespiesznie wyraźnie podniecona. To był jej rytuał przed każdym naszym stosunkiem. Chciała się podniecić, podniecić swą kobiecość. Ja również postanowiłem się zaspokoić przed główną częścią naszych igraszek. Ściągnąłem spodnie razem z majtkami i chwyciłem, swojego penisa masując go od góry do dołu, od dołu do góry. Przez moment skupiłem na nim swoją uwagę, tak, że nie zauważyłem, podchodzącej do mnie Kasi. Nie miała już biustonosza, który spoczywał na piachu razem z resztą jej ubrań.

    Uklęknęła przede mną niczym niewolnica przed Panem i natychmiast zabrała się za robienie loda. Niespiesznie drażniła czubek mojego przyjaciela ustami i językiem. Wiedziała, że to lubię. Co prawda takie podrażnienia powodowały niekiedy za szybki wytrysk jednak nie zamierzałem dawać jej tego co najbardziej lubiła zbyt szybko. Na nagrodę musiała zapracować. Zacząłem, sam kierować penisem w jej ustach więc opuściła, ręce kładąc je na piasku. Nie minęło pięć minut, a już wystrzeliłem, nasieniem tłumiąc w sobie krzyk podniecenia. Kasia krzyknęła i błyskawicznie się wycofała, puszczając moje dłuto.

    -Lubisz to- powiedziałem, widząc jej uśmiech. Cześć wylądowała na jej twarzy i na biuście. Zawartość, którą miała, w buzi wylewała się na brodę.

    Moje spojrzenie powiedziało jej wszystko. Miała to połknąć. Całą zawartość. Bez dyskusji.

    Bez słowa przełknęła nasienie.

    Wstała i wzięła mnie za rękę. Przez moment patrzyliśmy sobie w oczy.

    -Biegnij do wody- poprosiłem.

    -Nie powiedziałeś nawet czy ci się podobało.

    -Pewnie, że tak. Jak zawsze moja droga. A teraz biegnij.

    Puściła się pędem w stronę wody. Pobiegłem za nią patrząc wprost na to co zamierzałem właśnie spenetrować. Jej piękny, kształtny,  tyłeczek, który aż krzyczał, by się w niego spuścić. Nie zamierzałem zlekceważyć jego prośby. Dogoniłem Kasię i chwyciłem jej uda.

    -Stój prosto proszę. Nie ruszaj się.

    -Ani mi to w głowie.

    Wszedłem w nią pewnym ruchem. Jęknęła.

    -Mam pomysł. Wsadź rękę w cipkę. Tym samym zaspokoimy obie strony twego ciała.

    -Dobrze.

    Zrobiła, jak kazałem.

    Starałem się jak, mogłem nie poruszać za szybko przynajmniej na początku. Chciałem dać rozwinąć się sytuacji. Widziałem, jak ona prowadzi swoje gładkie paluszki po cipce, która już zdawała się mokra. Oderwałem dłoń od jej uda i dotknąłem ciepłej od słońca piersi. Masowałem ją, ściskałem, miętosiłem. Kasia momentalnie zaczęła, wykazywać oznaki podniecenia co mnie ucieszyła bowiem i ja już czułem spełnienie.

    -Gotowa?

    -Jeszcze jak. Tylko nie wychodź. Spuść się we mnie.

    -Taki mam zamiar.

    Energicznie pchałem swoją męskość w jej tyłeczek. Moich uszu zaczęło dobiegać chlapanie dobywające się z jej dziury. Chyba zaczynała dochodzić. Zresztą tak jak ja. Przeczucie mnie nie myliło. Jęczała z każdą chwilą coraz głośniej, jakby chciała wyzwolić z siebie całe pożądanie, jakie w sobie miała. Zresztą ja też.

    -Ooohh!!! Tak!!!

    -Kurwa!!!

    Nie wysunąłem się. Władowałem jej całą moją ciepłą spermę w dupę. Odczekałem chwilę, aż się uspokoimy. Dopiero wtedy wyciągnąłem swego przyjaciela, który stał na baczność, twardy i mokry. Kasia odwróciła się i spojrzała na mnie. Włożyła sobie swoje mokre paluszki do buzi i possała starannie każdy z nich.

    -Było cudownie.

    -O tak. Cudownie.

    Skoro już byliśmy, oboje w wodzie postanowiliśmy wziąć kąpiel.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Igor Biernat
  • Przygoda z ojcem kumpla cz.3

    Po powrocie do domu pisaliśmy ze sobą prawie całe popołudnie. Niestety w pewnym momencie napisał: Wrócił Łukasz i żona, pa. Moje serce waliło jak opętane. Wiedziałem jakie zasady przyjęliśmy. Żadnych SMSów w czasie obecności w domu, na ulicy jesteśmy na cześć, spotykamy się tylko u niego pod nieobecność żony i Łukasza. Zgodziłem się na nie. Pozostało mi więc tylko uruchomić wyobraźnię i marzenia. Wyobrażałem sobie nasze kolejne spotkanie. W tygodniu co jakiś czas napisaliśmy do siebie. Na uczelni starałem się bardziej zakumplować z Łukaszem, żeby częściej chodzić do nich do domu. Z Danielem spotykaliśmy się dosyć regularnie u niego w domu. Zazwyczaj w weekendy, albo w tygodniu do południa. Bardzo zbliżyliśmy się do siebie. Po ponad roku spotkań wyjechaliśmy na wakacje. Tylko we dwoje. To było coś wyjątkowego. Oczywiście nikt nie wiedział, że my razem wyjechaliśmy. Ale ten czas kiedy byliśmy tylko we dwoje przez całą dobę przez kilka dni byl przecudowny. Czułe słówka, namiętność i ogólna radość były bezcenne. Pragnąłem z nim być na zawsze. Po powrocie wróciliśmy niestety do normalnego trybu, czyli spotkania co kilka, kilkanaście dni. Na dodatek skończyliśmy studia, Łukasz dostał pracę w innym mieście, więc wyprowadził się z domu. A co za tym szło, nie miałem pretekstu, żeby odwiedzać ich w tygodniu. W weekendy także było coraz ciężej, bo żona Daniela już nie wyjeżdżała. Pewnego dnia, zupełnie przypadkiem poznałem na spacerze nad jeziorem starszego, 60-letniego kolesia. Zaczepił mnie o jakąś błahostkę. Od słowa do słowa i zgadaliśmy się, że nie dawno tu się przeprowadził, bo rozstał się żoną i chciał zmienić otoczenie, bo jak powiedział, jest inny i nie chciał robić problemów dzieciom i rodzinie. Zapytałem co znaczy inny? A on, że jest gejem. Moje serce mocniej zabiło. Niemal od razu odpowiedziałem: ja też! Nie wiem czemu tak zrobiłem, nigdy tego nikomu nie mówiłem. I miałem nie mówić, bo taka była umowa z Danielem. Ale po tej wypowiedzi czułem się jak uwolniony, jakby nic mnie już nie ograniczało. Miesiąc po tym spotkaniu rozstałem się z Danielem. Nie chciałem się już ukrywać. A znajomość z 60-latkiem po kilku miesiącach przerodziła się w długotrwały związek. Ale o tym w innym opowiadaniu. Koniec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin Borucki