Category: Uncategorized

  • Nasz Projekt cz. III

    Nowo upieczona Martynka spojrzała z przerażeniem na korytarz, który zdążył zapełnił się tłumem uczniów. Część z nich zajęła ławki przy ścianach, druga zaś prostowała nogi od rana. Mimo wczesnej pory panował głośny zgiełk. Wszyscy wydawali się dopiero budzić po nocy. Niektórzy także chcieli jeszcze przez zajęciami porozmawiać z ziomkami z przeciwległych klas. W tym wszystkim stała Martynka, która odsunęła się ku ścianie. Drzwi do sali były zamknięte, zaś jej rówieśnicy woleli gadać o głupotach, póki jeszcze mieli czas. Tylko część dziewczyn spoglądała w jej stronę i cicho szeptały. Maciek, a właściwie Martyna chciała w pierwszej chwili uciec z szkoły. Jej myśli krążyły wokół tego, jednak na korytarzach był monitoring. Poczucie bycia obserwowanym było niepokojące. Do tego dochodziła kwestia poruszania. Każdy ruch był bolesny. Z jednej strony korek sprawiał, że wstrzymywał jęki, a pas ściskał zamkniętego penisa.

    Dzwonek na lekcje spowodował, że wszyscy rzucili się w stronę drzwi klasowych.

    “Mam się cieszyć? Chcę stąd uciekać?”-jęknęła w duchu.

    Pani Marzena, nauczycielka polskiego powoli otworzyła drzwi i wpuściła klasę. Martynka weszła jako jedna z ostatnich osób. Widok uśmiechniętej twarzy nauczycielki sprawił, że pot zaczął spływać po plecach uczennicy.

    “Dyrektorka mówiła prawdę…Oni wiedzą”

    Ławka Maćka była na końcu, a że względu na swoją pozycję siedział sam. Zaistniała powodowała, że cieszył się z szkolnej pozycji. Przez salę przeniósł się szept.

    -Kto to? Czemu siedzi gdzie Maciek?

    Uczniowie patrzyli z zaciekawieniem na nową dziewczynę. Martyna zajęła miejsce, a wówczas korek jeszcze bardziej wbił się pod ciężarem ciała. Policzki zrobiły się ciepłe a jęk został powstrzymany, przez wbicie palców w zeszyt.

    Nauczycielka słysząc szept, uderzyła dziennikiem o katedrę. Głosy umilkły, a wszyscy spojrzeli w stronę polonistyki.

    -Spokój..jako, że wasza wychowawczyni jest na urlopie, to a przejęłam jej obowiązki. Po pierwsze…-większość uczniów słysząc monolog o zasad pracy na czas nieobecności nauczycielki popadła w szkolny letarg.

    -A teraz ostatnia sprawa-to mówiąc stanęła pod tablicą-mamy nową uczennicę, właściwie starą. Martyna wstań.

    Maciek vel Martyna wstał powoli , zaciskając zęby.

    -Przedstawiam Wam Martynę. Znacie ją jako Maćka-na jej słowa kilka osób przeklęło-tak to jest Maciek, który podjął się zabiegowi feminizacji.

    “Dodaj, że dobrowolnemu, to Ciebie za*ier*ole”-pomyślał Maciek

    -Mam nadzieję, że mu pomożecie na nowej drodze. Z tego tytułu, czy jakaś dziewczyna jest mu pomocna?-odpowiedziała cisza.

    Nikt nie kwapił się, aby pomagać naczelnemu chuliganowi. Wizja Maćka jako dziewczyny nie przemawiał do nich, więc wszyscy milczeli.

    -Nikt?-zapytała nauczycielka- To może Ela?

    Martyna spojrzała na Elę. Ela nie trzymała się z nikim, jednak miała poważanie wśród dziewczyn i chłopaków. Maciek wiedział, o jej nietykalności. Była to średniego wzrostu dziewczyna ubrana w skórzaną kurtkę i ciemne spodnie. Można ją śmiało nazwać chłopczycą. Krótkie włosy, brak widocznego biustu. Jednak mimo wszystko była to dość ładna. Ładna i miła, ale dla wrogów była niszczycielska. Ela na słowa nauczycielka z ponurą miną zerknęła na nauczycielkę i westchnęła.

    -Czemu? -spytała

    -Bo ładnie Ciebie proszę-jeszcze jeden uśmiech.

    Widać, że bije się z myślami, jednak po chwili zgodziła się, kiwając głową.

    Nauczycielka klasnęła w dłonie.

    -Świetnie. Wracajmy do zajęć.- powiedziała

    Przez resztę czasu Martynka próbowała skupić się na zajęciach, jednak korek i pas coraz mocniej zaczęły boleć, a wbijanie paznokci nie pomagało.

    “Co robić? Co robić?”- myślała

    Dzwonek był dźwiękiem, na które nie tylko Martynka, ale również reszta czekała z wytęsknieniem. To tylko 10 minut, ale wiadomo, że każdy wolny czas w szkole to święty czas. Martyna wstała i postanowiła zaczekać, aż wszyscy wyjdą. Czuła, że każdy chłopak z klasy pożerał ją wzrokiem. Widać, w jej klasie było więcej prawiczków niż mówiono.

    Nagle poczuła czyjś oddech na karku. Instynktownie chwyciła za plecak i odwróciła się. Za nią stała Ela. Wyluzowana w rękach w kieszeniach. Jednak było tam coś jeszcze. Oczy świeciły się.

    “Czy ona się cieszy?”

    -Idziesz gdzieś?-zapytała, widząc że sala powoli się wyludnia

    -Yyy..tak-szepnęła Martynka

    Ela przekrzywiła głowę i podeszła bardzo blisko. Rzuciła wzrokiem na nauczycielkę i uczniów. Uczniowie zdążyli wyjść, a Pani Marzena sprawiała wrażenie nieobecnej.

    -Muszę przyznać, że jestem zaskoczona. Taki chłopak jak ty? Mówi się, że ludzie są zmienni. Wyjaśnia to..trochę. Ja do Ciebie nic nie mam, ale reszta-uśmiechnęła się-gnoiłeś kilku. Dziewczyn nie tykałeś, przez to one nie uważają Ciebie za zagrożenie. Rada ode mnie.

    Ela podeszła bardzo blisko. Zamiast damskich perfum doszedł go zapach typowo męskiego dezodorantu.

    -Na twoim miejscu nauczyłabym się obciągać kutasy. Będziesz miała ich sporo- to mówiąc cicho wyszła z sali.

    Martynka stała przerażona. Próbowała coś powiedzieć, zareagować, ale…

    “Nie..co..”

    Wręcz mechanicznie wyszła z sali i stanęła w poprzednim miejscu. Na szczęście kolejna lekcja będzie w sali obok. Spojrzała w dół na mundurek. Wiele uczuć było w niej w tej chwili. Nie zdążyła ochłonąć, kiedy przerwa się skończyła, a kolejny profesor otwierał drzwi do sali. Podobnie jak w przypadku poprzedniej lekcji nauczyciel nie zwrócił uwagi na siedzącą z tyłu Martynkę.

    Teraz jednak uczennica spojrzała na klasę inaczej. Było to dalej uciążliwe. Każdy ruch lub zmiana ciała powodowały mocniejsze wbijanie się korka. Wzrok powędrował na Elę.

    -“O czym ona pie*doli? No mam parę niedokończonych spraw,ale..”.

    Reszta dziewczyn sprawiała wrażenie wyluzowanych. Niektóre notowały, a nie które wolały spędzić czas na telefonach. Dla Maćka większość z nich była pustakami. Wystarczyło spojrzeć. Krótkie spódniczki, kolorowe koszulki. Kilka pozwoliło sobie na odsłonięte brzuchy lub głębokie dekolty.

    “Tępe dzi*ki”

    Martynka ponownie spojrzała na Elę. Dziewczyna instynktownie spojrzała na Martynkę. Jej kamienna twarz nie zdradzała nic.

    “O co ci chodzi? Co miałaś na myśli?”-starała się zapytać myślami Martynka, choć było to niemożliwe.

    Ela jednak chyba wyczuła kierunek myśli i kiwnęła głową w stronę pierwszych ławek.

    Martyna zmarszczyła czoło i spojrzała na przód. Dopiero teraz zauważyła, że jeden chłopak, a może dwóch co chwila zerka w jej stronę.

    “To…a ch*j nie pamiętam. Jacyś frajerzy”-pomyślała Martynka. Nigdy Maciek nie zwracał uwagi na nich, choć pamiętał, że chyba z jednym miał jakiś problem.

    “Było to dawno. Nawet nie pamiętam. Po prostu jacyś frajerzy”-próbował sobie przypomnieć

    Jeszcze raz spojrzał w ich kierunku. Obaj siedzieli w drugiej ławce. Ubrani w luźne bluzy, i dresy oraz jak większość uczniów woleli przykleić emblematy szkoły do ubrań lub opasek na ramię.

    Nagle wzrok Martynki i jednego z nich spotkały się. Gościu krótko obcięty uśmiechał się do niej.

    “Czego?”-pomyślała

    Jego ręka zniknęła gdzieś.

    -Proszę zanotować-zagrzmiał głos nauczyciela, a wszyscy rzucili co mieli i pochylili głowy.

    Gościu lekko odwrócił się w stronę Martynki. Jego ręka masowała spore wybrzuszenie na spodniach. Jego uśmiech był teraz bardzo szeroki. Trwało to tylko chwilę, bo zaraz reszta uczniów ponownie powróciła do codziennego trybu nauki. Do końca lekcji Martynka na nikogo nie patrzyła. Głowa nisko i czekała na koniec zajęć. Tylko to się liczyło.

    “Muszę przetrwać. Jeszcze tylko dwie lekcje i do domu”

    Nagle przypomniała sobie dyrektorkę i jej spotkanie.

    “Nie. Tylko nie to.”

    ……………………………………………………………………………………………………………………………….

    Długa przerwa nazywana też 20-tką, wśród większości licealistów to czas, kiedy wszyscy wolą pochillować nie tylko na korytarzach, ale również na dworze. W tym okresie dziewczyny spotykają się na plotki, a chłopacy wolą pogadać o sporcie lub nawet rozegrać szybki meczyk. Dla Martynki było to prawdziwe utrapienie. Ostatnia przerwa i ostatnia lekcja. Stojąc na korytarzu poczuła dziwne uczucie. Ktoś nie tylko ją obserwował, ale wręcz pożerał wzrokiem. Z lekkim przerażeniem spojrzała w głąb korytarza. Na ławce siedziało kilku uczniów. Dwóch poznała od razu.

    “Frajerzy z mojej klasy i…nie wiem”

    Koło nich siedziało jeszcze trzech. Z czego jeden wyglądał jak dwóch lub trzech uczniów razem, taki był gruby i duży. Wszyscy patrzyli w stronę Martynki i cicho szeptali między sobą. Sprawiali wrażenie ucieszonych. Nie były to jakieś znane szkolne postacie, ot zwykli uczniowie.

    “Walić to”

    Martynka poczuła, że inna sprawa bierze górę. Wypicie z rana soku, skutkowała uciskiem i sygnałem “TOALETA”. Nie chcąc pozostać na korytarzu, Martynka skierowała się ku toaletą. Wyprawa jednak była o wiele dłuższa niż do tej pory. Pas ocierał się o jajka, zaś pas wpadł w ruch. Z każdym krokiem, policzki płonęły, a ciche westnięcie dochodziły z ust uczennicy. Góra-dół, góra-dół. Będąc na klatce schodowej, Martynka zdążyła ociekać potem, zaś ciało wyginać, a wszystkie strony. Pełny pęcherz nie pomagał. Ból zdążył skupić się na podbrzuszu i w dolnych częściach ciała. Dziewczyna spojrzała na drzwi toalety. Damska.

    “Ku*wa…męska jest na górze..nie..nie dam rady..aahhh”-pomyślała i cicho jęknęła z bólu.

    Po chwili wahania sięgnęła po klamkę.

    Damska toaleta była inna niż męska. Bardziej czysta z wieloma kabinami i  umywalkami. Nawet zapach był inny. Mimo zapachu moczu wyczuwalny był również zapach mocnych perfum.

    “Ale combo…szczyny i zapaszki rodem z pier*olo*ej Francji”-pomyślał Maciek

    Panował spokój i cisza. Najwyraźniej istniał Bóg, bo toaleta była pusta. Martynka nie myśląc długo wpadła do jednej z ostatnich kabin. Zamknęła drzwi i…no tak problem.

    “Zapomniałem, że to nie jeansy”

    Spojrzała w dół. Nie wiedząc co robić, po prostu uniosła spódnicę, ściągnęła rajstopy. Na końcu zerknęła boleśnie na majteczki koronkowe, które opuściła do kolan. Dopiero teraz widział dokładnie swojego ptaka w różowej klatce. Siedząc nie widział go, ale teraz mógł spokojnie go chwycić. Jaja zdążyły się skurczyć i nie sprawiały już takich samych jak zwykle. Nie zastanawiając się długo, wyprostowała się i postanowiła ulżyć sobie. Był to również moment, w którym mogła pozwolić sobie na porządne jęki. Do tej pory wstrzymywała się, ale teraz  mocna bez konsekwencji wyrazić swoje emocje.

    -Oooo tak..o tak…oooo..aaahhh-jęczała mimo, iż złoty deszcz dawno już nie płynął.

    Jęcząc popatrzyła na piersi.

    -I co z tego?…mmmm-powiedziała cicho, mrucząc

    Martynka rozpięła kilka guziczków, pozwalając cycką wyskoczyć. Stanik lekko zsunęła w dół.

    “Naprawdę wyglądają jak prawdziwe”-pomyślała i stojąc poczęła je miętosić.

    -AAHH-głośny jęk

    “Widać prawdą jest, że czuć jak się ich dotyka. Dobre uczucie.”

    Widząc to Martynka usiadła na toalecie. Korek momentalnie skierował się w dół. Wyglądało to tak, jakby tylko czekał, na usunięcie. Wizja oprawczyni, spowodowała, że Martynka momentalnie zaczęła ponownie wpychać korek w dziurkę. Uczucie potęgowała zabawa z cyckami. Martynka zaczęła wzdychać i jęczeć.

    -Ehhh..co..nie..ale..ohh..mocniej

    Martynka wygięła się unosząc nogi i kładąc je na ramach drzwi.

    -O tak…ahhh…mmm…-jęczała

    Nagle usłyszała śmiech i głosy dochodzące z klatki. Ktoś zbliżał się do toalet. Pozycja, która przyjęła nie była komfortowa. Ostatecznie wepchnęła korek.

    -Uff..ssss-syknęła

    Poprawiła koszulę, majtki, rajstopy, spódniczkę. W ostatniej chwili podniosła nogi, kiedy drzwi toalety otworzyły się. Po głosach rozpoznał co najmniej 3 dziewczyny. Minęły kabiny i stanęły przed umywalkami. Maciek, a właściwie Martynka siedziała i słuchała, choć większość słów dotyczyła kosmetyków i ciuchów.

    “Ehhh..typowe babskie gadanie”

    Nagle jednak oprzytomniał kiedy usłyszał coś co go zmroziło. Najświeższe plotki.

    -Słyszałaś o Maćku-dziewczyna 1

    -Którym?-dziewczyna 2

    -Chyba nie tym z 3D, to debil i wiem, że całował się z Anetą. Stary news-dziewczyna 3

    -Nie..no tym..naszym szkolnym gangsta style..-1

    -A tym? Co z nim? Komuś dowalił znowu?-3

    -Nie wiesz? No dowalił wszystkim…feminizacje robi?-1

    -Co?-2

    -Ale ty tępa..kobietą jest..ciuchy, nawet cycki ma-1

    Martynkę poczuła, że nie tylko policzki, ale reszta ciała się nagrzewa.

    “Tę*e dzidy”

    -Pier*olisz-3

    -Nie..ja też słyszałam-2

    -No..daj ten błyszczyk…poprostu dziewczyna-1

    -A może lubi..wiesz facetów i to..-3

    -Nie wiem..ale propo facetów, to nasze drogie kółko matematyczne ma na niego..ją..ku*wa.. na oko-1

    Krótki śmiech, po czym dźwięk przetrząsania torby. Kilka komentarzy na temat kosmetyków.

    -…koło matematyczne jest coś takiego?..-2

    -Jest. Kilka chłopaków ze szkoły. Podobno część to ofiary Maćka…sorry Martynki. Co za imię..hehe-1

    -Słyszałam, że planują zemstę, ale chyba nie będą jego biły-3

    -Najwyższej ruszy głową heheh-2

    Ponownie śmiech. Dziewczyny śmiały się z losu Maćka. On sam siedział w kabinie i chłonął każde słowo. Palce pokryły się potem  i coraz ciężej było siedzieć. Pas wrzynał się w skórę i jaja. Martynka ze wszystkich sił starała się utrzymać nie tylko swoją obecną pozycję, ale i spokój. Koło matematyczne? To ci frajerzy z korytarza? Maciek, a tym bardziej Martynka nie pamiętała ich. Ponownie dopadł go głos dziewczyn.

    -Dostał..kurde..dostała..nie ważne..opiekuna..opiekunkę właściwie-3

    -Taaa..kogo?-1

    -Ele z jego klasy-3

    Kilka szeptów, mruczenia z zamyślenia.

    -Aaa..ten babochłop-1

    -Nie taki babochłop. Ładna jest i silna-2

    -Zakochałaś się?-1

    -Co? Nie. Po prostu oceniam ją. Nie znam jej-2

    -Może ona nauczy Martynkę zasad jakie tutaj planują-3

    -Podobno ma rękę do takich spraw-2

    -Co?-1

    -Co?-3

    -Co?-2

    Poleciało parę przekleństw i śmiechów.  Dziewczyny zbierały się do wyjścia. Jedna zakomunikowała, że zaraz będzie dzwonek. W dobrym nastrojach, omawiając koncerty, czy inne jakieś babskie spotkania uczennice wyszły z toalety. W pomieszczeniu ponownie zapanowała cisza. Martynka opuściła nogi. Przez moment siedział i oddychała głęboko.

    Jej palce wbijały się w spódniczkę, zaś zęby były zaciśnięte.

    -Co jest? Co jest ku*wa?-szepnęła pod nosem.

    Z całych sił chwyciła się dwoma dłońmi za włosy. Dotarło do niego co go może czekać. To nieprawda, był facetem. Skołowany spojrzał na nie zapiętą koszulę i wygniecioną spódniczkę. Wspomnienia wróciły. Siedział tutaj przecież niedawno, pieścił cycki i wpychał korek w dziurkę..

    “Co się tutaj odwala? Co jest? Co jest?”-siedział zamyślony, skulony w myślach-”Kim jestem? Co się odpie*dala? Co ku*wa? Muszę przetrwać, ale jestem skończony. Dla wszystkich…dla szkoły…jestem tą cholerną Martynką. Jestem Maciek..moja głowa “

    Dopiero dzwonek na lekcje obudził go rozmyślań. Zapiął się, poprawił ubrania i szybkim krokiem skierował się ku klasie. Po dojściu na miejsce okazało się, że mimo korka ruchy stały się bardziej sprawne.

    “Nie..nie..czuję go..ale czemu?”

    Rozmyślania zostawił na koniec.    

    …………………………………………………………………………………………………………………………

    -Jak pierwszy dzień w szkole?

    Głos dyrektorki dochodził jak zza szyby. Gabinet sprawiał wrażenie większego, zaś krzesło było dość twarde.

    -Jak było?-naciskała

    “A jak myślisz”-pomyślała Martynka, ale wydukała tylko- Ok

    Dyrektorka spojrzała na nią z uśmiechem.

    -Cieszę się. Obserwowałam Ciebie cały dzień. Sprawiasz wrażenie spiętej, ale myślę, że Ela nauczy Ciebie paru sztuczek. Pan Paweł doniósł mi natomiast, że miałaś już pewne sugestie.

    -Ja..co?

    Ponowny uśmiech.

    -Nie bój się. To normalne. Każda dziewczyna i do tego ładna ma propozycje od chłopców.

    Zimny pot zaczął spływać po plecach. Martynka, a właściwie wewnętrzny Maciek, który cały dzień pojawiał się jak pukanie do drzwi tym razem nie wytrzymał. Wstała gwałtownie i głośnym, męskim głosem krzyknęła:

    -Co tutaj się odwala? Dość ku*wa…

    Dyrektorka stała z kamienną twarzą i spoglądała na nią przez chwilę. Martynka po minucie krzyków musiała wreszcie odpuścić. Chrypka zaatakowała gardło, zaś paznokcie zdarzyły wbić się w drewniane krzesło. Oddech stał się szybki, a pot zdążył pokryć całą twarz. Wstała i zamknęła oczy. Wewnętrzy głos nadal tli się w niej jak ogień z ogniska. Już nabierała powietrza, kiedy mocne uderzenie w pośladki powaliło Martynkę na biurko. Ze zdziwieniem i przerażeniem spojrzała do tyłu. Dyrektorka nadal z ponurą twarzą trzymała uniesioną sławną już linijkę. Zanim uczennica zdążyła coś powiedzieć, świst powietrza przeniósł się po gabinecie. Tym razem linijka nie tylko trafiła w pośladki, ale również w korek. Mimowolnie jęknęła.

    -Mówiłaś, że nie, ale jęczysz jak dziewczyna. Jak to to jest?-zapytała z nutą radości w głosie dyrektorka

    Ponowne uderzenie i jęk Martynki.

    -Ahhh..nie..ja

    Jeszcze raz.

    -Nie…proszę.

    Chciała wstać, jednak dłoń powstrzymała ją.

    -Nogi szeroko..

    -Cooo?..-jęknęła

    Tym razem linijka uderzyła w kolano i udo. Martynka powoli rozszerzyła nogi, zaś nauczycielka podwinęła  spódnicę.

    -Fiu,fiu, fiu..widzę, że ktoś się tutaj zabawiał. Korek widać naruszony i nawet chyba orgasm był-powiedziała, ściągając rajstopy Martynki.

    Sama Martynka milczała, wpatrzona w krzesło i okno.

    Nagle poczuła, że ktoś powoli wyciąga korek. Nie mogąc się powstrzymać ponownie jęknęła.

    -Ahhh…

    -Jęczysz cudownie. Nasz projekt przynosi owoce. Korek będzie czekał u mnie na twoją słodką dziurkę. Przed lekcjami melduj się. Muszę mieć kontrolę nad Tobą kobiecości hehe..

    Śmiech dyrektorki dobiegł za Martynki.

    -A może dziś się zabawimy? Co sądzisz hehe?Może…

    Dźwięk powiadomienia rozległ się po pomieszczeniu. Ktoś wysłał nauczycielce SMS. Wkurzona cicho przeklęła i podeszła do torby zawieszonej na krześle. Martynka zobaczyła jak dyrektorka szuka telefonu jedną ręką, zaś drugą trzyma korek i linijka. Co ciekawe korek był mokry.

    -”To ze mnie?”-pomyślał zdziwiony Maciej.

    -Cholera-wzrok kobiety skierowany był na ekran-twoja mama. Mówiłam, że chcę popracować nad Tobą, ale widać, że zapomniała. Trudno. Zbieraj się Martynka. Widzimy się u mnie. Pamiętaj. Ja wszystko widzę.

    To mówiąc uderzyła linijką w biurko. Martynka wstała i obolała naciągnęła rajstopy, oraz poprawiła spódnicę.

    Wybąkała ciche “Do widzenia” i z czerwonymi pośladkami opuściła gabinet dyrektorki.

    ……………………………………………………………………………………………………………………………….

    Droga do domu przebiegła w ciszy. Matka przywitała Maćka, czy Martynkę słowami dzień dobry i ruszyła samochodem do domu. Maciek spoglądał za okno. Brak korka dawał się we znaki. Brak ucisku między pośladkami był dziwny.

    -”O czym ja ku*wa myślę?”-próbował się otrząsnąć się jednak nowy wygląd utrudniał to. Nadal miał na sobie cycki, perukę i damskie ciuchy. Matka nie komentowała całej sytuacji, choć wydawała się, że zerkna co chwilę w stronę syna i lekko się uśmiecha.

    -”Mam dość…tak ma wyglądać moje życie. Co to za życie?”-rozmyślał całą drogę. Z jednej strony czuł obrzydzenie i bezsilność. Z drugiej zaś wspomnienie z damskiej łazienki było czymś nowym i ciekawym.

    W domu podobnie jak w samochodzie matka wypowiedziała tylko kilka słów-”Obiad za godzinę”. Tyle. Nic więcej. Maciek obolały i z mieszanymi uczuciami skierował się ku swojemu pokojowi. Na szczęście nic nie wydawało być zmienione. Plakaty na ścianach, radio, komputer. Tylko pościel była inna, zaś łóżko pościelone.

    -Zmieniła pościel. Zamiast tej z motorami, mam jakąś poprostu granatową…niech będzie..ku*wa-szepnął cicho i cisnął plecak pod ścianę. Zmęczony ściągnęła koszulkę i spódniczkę. Cycki nie zareagowały, bo nadal tkwiły w koronkowym staniku. Otworzył szafę.

    -Co jest?-zapytał zdziwiony

    Na wieszakach i półkach wisiały spódnice, sukienki, koszule. Sam Maciek nie wiele wiedział o modzie, więc przyglądał się róznokolorowym ubranią. Poniżej na półkach ujrzał rajstopy i skarpety. Z czego te ostatnie wydawały się najbardziej normalne. Głównie czarne lub szare.

    -”Co jest?Co jest?”-myślał

    Po otworzeniu dolnej szuflady ujrzał porządnie poukładane majteczki. Figi koronkowe, zwykłe, kolorowe, bawełniane. Wzrok Maćka był rozbiegany. Z przerażeniem wyjął pierwszą lepszą z brzegu. W dłoni trzymał koronkowe stringi. Czarne z cienkim paskiem, który idealnie wchodzi w rowek między pośladkami. Materiał przebijający sprawiał, że wszystko po drugiej stronie było widoczne.  

    Maciek wrzucił stringi, wstał i powoli odwrócił się. Próbował nabrać powietrza, jednak złość ogarnęła ciało. Mimo damskiego ubioru począł wykonywać ciosy w powietrze. Wyglądało to dziwnie, jakby walczył z niewidzialnym przeciwnikiem. Jedno słowo natomiast tkwiło w jego głowie.

    -”Ku*wa…ku*wa…ku*wa”

    Po chwili walki opadł na brzuch na łóżko. Nawet tam począł uderzać w pościel i kocyki. Złość i gniew musiał jednak ustąpić miejsca zmęczeniu. Głośno oddychając popatrzył przed siebie na górę łóżka. Dopiero teraz zobaczył koło poduszki podłużne pudełko. Od niechcenia sięgnął tu wieczku. Po niewielkim uderzeniu wieczko odleciało.

    -Ahhh-jęknął z bezsilności.

    Ponowne uderzenie. Tym razem pudełko przewróciło się na bok, zaś coś wypadło i potoczyło się ku Maćkowi. Zdziwiony, a po chwili przerażony zobaczył, że tuż przy jego twarzy zatrzymał się sztuczny penis. Ponad 20 centymetrowe dildo o naturalnym kolorze z dużymi jajami leżało przy nosie Maćka.

    -”Co jest Ku*wa?”

    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>><<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<>>>>>>>><<<<<<<<<<<

    Dziękuję za miłe komentarze. Starałem się wykorzystać wasze, drodzy Czytelnicy pomysły na pierwszy dzień szkoły Martynki. Związku z tym pojawiło się wiele wątków, zaś sama Martynka wydaje się  być nie zdecydowana na szkolny projekt. Seria powoli się rozkręca.

    Ponownie zwracam się do Was, drodzy Czytelnicy o kolejne pomysły, wątki. Ahoj z przygodą.

    Podziękowania dla wszystkich co komentują i czytają moje opowiadania. W szczególności dziękuję: sdre, Książka, Tarskiwai, patii, Next, feminizan f, napalonymen, Feminizan, kfc62083.  

    Użytkowniku “Brainse”: nie wiem czy wrócę do Pływaczki. Seria powinna zakończyć się w drewnianym budynku w ogrodzie rezydencji, ale postanowiłem kontynuować. Nie wiem..ciężko mi powiedzieć. Na razie chcę się skupić na tej serii, więc liczę na pomysły od Ciebie.

    Czekam na Wasze głosy Czytelnicy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miły z Gdańska

    D

     

  • Z ksiezniczki w posluszna szmate Cz.5

    Zjeżdżaliśmy po ruchomych schodach w kierunku łazienki na parterze która była większa niż ta na pierwszym piętrze. Trzymając za rękę moją suczkę i widząc jej nieskazitelny poprawiony makijaż okalany uśmiechem i zadowoleniem z tego co za chwilę nastąpi nie mogłem wręcz oderwać od niej wzroku. Wyglądała majestatycznie na tle innych kobiet, na tyle, że mój fiut nawet na chwilę nie przestał być twardy i wręcz czułem mrowienie od stóp do jąder gdy spoglądałem na jej tyłek oraz nogi, które z lewej strony odsłaniały lekką koronkę kończącą pończochę która zsunęła się po ostatnich zabawach. Lekko przetarte na kolanach z tworzącym się powoli oczkiem dodawały jej wzmacnianego charakteru co tylko podjuszyło mnie i głowa wręcz z kutasem naprzemian pulsowała gorącem. Gdy byliśmy już na korytarzu prowadzącym do łazienki nie mogąc się powstrzymać zrobiłem jej dziurę z tyłu na lewym udzie.

    M: No Daniel.. znaczy mój panie.. jak ja teraz wrócę na górę? – rzuciła odwracając się w moją stronę ze zdenerwowaną miną

    D: Wrócisz albo nago albo wyglądając jak przystało na sukę która właśnie została zruchana – powiedziałem patrząc jej się w oczy i ścisnąłem ją za tyłek przyciągając do siebie i całując jej usta.

    Z każdą chwilą pocałunku mój kutas coraz mocniej ocierał się o nią a namiętny pocałunek przeszedł w dziką żądzę namiętności w której jak szaleni coraz szybszymi i coraz bardziej mokrymi pocałunkami w których obmacywaliśmy się wszędzie gdzie się da na potęgę szliśmy powoli w bok w stronę drzwi do łazienki kompletnie oddając się sobie. Nie zwracaliśmy bądź nawet nasz umysł nie myślał wtedy o tym by przerwać ten pełen bliskości taniec naszych ciał i języków podczas gdy obok nas z łazienki wychodziły kolejne to osoby zarówno z damskiej toalety jak i męskiej. Słychać było szeptanie, komentarze czy śmiech z daleka jak i cichy chichot z bliskq zarówno od dziewczyn jak i facetów.

    My jednak oddaliśmy się sobie i przyjemności w najbardziej mokrych a także dzikich pocałunkach jakie dokąd mieliśmy. Gdy otworzyłem drzwi do damskiej toalety natychmiast ruszyłem z Martyną w stronę długiego blatu umywalek za którym to widniało po całej szerokości pojedyncze długie lustro. Złapałem Martynę za biodra a następnie uniosłem do góry lekko i usadziłem na blacie pomiędzy dwoma umywalkami. W natłoku ciągłych pocałunków od których byliśmy mokrzy od śliny dookoła swoich ust oderwałem się od niej patrząc jej głęboko w oczy i oparłem kładąc rękę na jej prawej piersi o lustro popychając powoli a następnie złapałem za uda i przyciągnąłem lekko do siebie.

    D: Teraz pozwól swojemu panu że wypróbuję i skosztuję twojej mokrej pizdy i jej soków – powiedziałem po cichu i uklękłem podwijając jej sukienkę do bioder

    M: Boże skarbie a jak ktoś wejdzie? Chodź przynajmniej do… Aaaaah! – przerwałem jej wypowiedź gryząc jej prawe udo i tworząc kolejną dziurę chwytając ją w zęby i rozciągając w stronę kolana przez zęby przy tym mówiąc:

    D: Cicho i bądź grzeczną suką! – po czym zanurzyłem się głową w jej cipce obejmując rękoma jej uda.

    M: Tak.. tak… Tak! Będę już grzeczną kurwą tylko rób tak dalej! – krzyczała dysząc, mrucząc i pojękując.

    W swoim językiem świdrowałem jej ciasne wejście do cipki Ala mój nos ocierał się o jej nabrzmiałą łechtaczkę, jej soki miałem w jednej chwili na całej twarzy, które spływały mi powoli po brodzie dostając się aż pod koszulę. Próbowałem włożyć język w jej cipkę jak najgłębiej się dało ściskając przy tym jej uda które zaczęły otulać moją głowę a jej ręka spoczęła na moich włosach lekko je trzymając i dociskając do cipki. Jęczała, dyszała i poruszała biodrami ocierając się o całą moją twarz która była cała w jej sokach.

    M: Twoją suka dochodzi… Twoja suka dochodzi… Dochodzi! Taaak! – wykrzyczała po czym jej ciało zawibrowało i wpadło w spazmy a wejście do cipki zaciskając się wypchnęło mój język. Jej ręka przyciskała moją głowę do swojej cipki z niewyobrażalną siłą a jej uda miażdżyły mi skronie. Choć moje uszy były wtedy zatkane słyszałem jak spod wody otwierające się drzwi do toalety, które bardzo szybko jednak się zamknęły. O fakcie z braku reakcji ze strony Martyny stwierdziłem, że jej głowa jak i ciało były gdzieś w innym świecie rozkoszując się orgazmem i przyjemnością z nowych przygód jakie wspólnie przeżywaliśmy. W pewnym momencie puściła uścisk ud uwalniając mą głow a jej ciało się rozluźniło pomimo lekkich skurczy nóg.

    M: A teraz zerżnij swoją sukę, błagam, proszę… – wydyszała smagając ręką po moim policzku z pół przymkniętymi oczami.

    D: W takim razie najpierw na kolana dziwko..

    M: Dobrze, dziwka już schodzi.. – po czym zsunęła się z blatu i od razu padła na kolana opierając się rękoma na moich biodrach i patrząc w oczy.

    D: Zobacz jak przez Ciebie suko ze mnie leci, zlizuj to!

    M: Dobrze panie.. – po czym zaczęła rękami sięgać mojego paska i w tym samym momencie złapałem ją za rękę.

    D: Najpierw zliż to co przebiło się przez spodnie suko, cierpliwości jeśli chcesz być wydymana… – powiedziałem spokojnym głosem patrząc jej się głęboko w oczy po czym puściłem swobodnie jej rękę, która to włącznie z drugą po chwili z powrotem znalazła się na wysokości moich bioder. Martyna patrząc mi w oczy przybliżyła się do mokrego miejsca na moich spodniach swoją twarzą i zaczęła ocierać się o nie. Widząc jej wspaniałe posłuszeństwo oraz fakt, że byłem napalony do granic możliwości z mojego kutasa poleciały kolejne soki a ona otworzyła usta po czym wytknęła język i delikatnie lizała plamę na spodniach która zaczęła się robić coraz większa lecz tym razem od jej śliny. Ja w tym czasie zaczynałem powoli rozpinać pasek od spodni w których mojemu przyrodzeniu było coraz ciaśniej.

    Gdy go rozpiąłem i zdjąłem ze spodni pasek trzymając go w dłoni oraz rozkazałem Martynie samej rozpiąć guzik co zrobiła równie szybko i sprawnie co mój kutas gdy wybrzuszył się jeszcze mocniej przez bokserki. Martyna złapała za górę moich bokserek opinające moją talię dwiema dłońmi po czym spojrzała się na mnie i spytała:

    M: Mogę?

    D Co możesz?

    M: Uwolnić go…

    D: Czyli?

    M: Twojego kutasa panie..

    D: A to w jakim celu?

    M: By go ssać i ciągnąć, chcę ci zrobić loda, twoją szmata pragnie go nawilżyć swoją śliną nim jej kurewską cipa się na niego nadzieje, nim jej pan ją nim ostro wyrucha… – miła powoli cały czas ocierając się o niego swoją twarzą, patrząc mi w oczy oraz masując go przez bokserki swoją dłonią a moja głowa gdy się na to patrzyłem i tego wszystkiego słuchałem wraz z moim kutasem wręcz płonęła z podniecenia.

    D: Obciągnij mi więc i obśliń go całego moja malutka kurewko..

    Długo nie musiałem czekać po tych słowach by ściągnęła mi bokserki i zaczęła językiem lizać go od góry do dołu. Cały był w sokach które puścił, a ona odzywała i jest w każdej możliwej strony. Kładła go nawet na twarzy ssąc moje nabrzmiałe jaja jednocześnie ręką powoli waląc mi w górę i w dół tak majestatycznie, że gdy wypuścił kolejne soki znalazły się one na jej czole, po chwili patrząc mi w oczy i otwierając powoli usta mój kutas zniknął w jej gardle, krztusząc się i dławiąc cofnęła się a następnie nabrała powietrza i znowu wsadziła go sobie najgłębiej jak to tylko możliwe.

    Nosz ja pierdole! – usłyszeliśmy po otwarciu się drzwi toalety które równie szybko po tych słowach zamknęły się. Nie zwracaliśmy natomiast już na to uwagi, byliśmy w pełni zajęci sobą mając gdzieś konsekwencje jak i widownię co sprawiło że adrenalina z tym związana podnieciła mnie jeszcze bardziej. Zresztą nie tylko mnie, bo Martyna zaczęła łapczywie obciągać mojego fiuta coraz szybciej i coraz bardziej agresywniej działając przy tym obiema dłońmi w której jedna masowała moje jądra a druga posuwistym ruchem zgodnie z jej ustami waliła konia. Czując przypływ niesamowitego podniecenia byłem bliski spuszczenia się jej do gardła natomiast chciałem dać jej jeszcze więcej.

    Złapałem ją za włosy po czym odciągnąłem z przykrością od obrabiania mi fiuta niczym zawodowa obciągara, po czym na ostudzenie emocji drugą ręką uderzyłem ją w policzek po czym naplułem gęstą śliną na twarz. Efekt tego był jednak odwrotny, zarówno mi jak i mojej klęczącej przede mną suce się to podobało I rzuciliśmy sobie dzikie zalotne spojrzenie.

    D: Wypnij dupę kurwo, czas bym cię wyruchał jak na dziwkę przystało – powiedziałem ciągnąć ją do góry za włosy tak by wstała i obróciła się do mnie tyłem by następnie położyć ją na blacie. Opuściłem spodnie wraz z bokserkami do kolan a następnie podwinąłem jej sukienkę do bioder. Jej cipka wręcz błyszczała w świetle halogenów zamontowanych na suficie w ubikacji od soków, które zdążyły już nadmoczyć okolice ud i tyłka.

    D: Jesteś najlepszą kurwą jaką widziałem! – wykrzyczałem podekscytowany jak nigdy wcześniej po czym sprzedałem jej siarczyste uderzenie w pośladek by następnie jednym mocnym ruchem wbić swojego kutasa w te wspaniałą pizdę aż po same jaja. Złapałem ją za biodro a drugą ręką przytrzymywałem głowę i zacząłem mocno, szybko oraz głęboko jak tylko się da posuwać swoją własność.

    D: O… TY… DZIWKO… JE… BA… NA… – mówiłem z agresją przez zęby podczas ostrego posuwania jej mokrej do granic cipy która puściła tak wiele nektaru, że odgłos chlupotania, obijania się moich jaj o jej pizdę i moich ud o jej pośladki stawał się wręcz melodią, najwspanialszym utworem muzycznym wykreowanym przez nasze ciała. Nagle otworzyły się drzwi i weszła na oko między trzydziestką a czterdziestką krótko obcięta blondynka ubrana w dość elegancki sposób. Granatowa spódniczka, biała koszula, czarne buty na niskim obcasie i cieliste rajstopy przy których zwisała kopertówka którą trzymała w dłoni.

    -Co to kurwa ma być?Wy jesteście pojebani! Domu nie macie? No ja pierdole! – wykrzyczała idąc do toalety, po czym próbowała otworzyć jedne z trzech drzwi najbliżej z lewej strony lecz były zamknięte, weszła więc do środkowych. Ani ja nic sobie z tego nie robiłem ani Martyna którą posuwałem tak mocno że chyba również miała w dupie opinię innych podczas tej miłosnej ekstazy. Nie zwolniłem tempa a jednocześnie je przyspieszyłem.

    -Ja pierdole kurwa co za ludzie ochujeć idzie… – usłyszałem zza drzwi toalety do której weszła ta biurwa, bo inaczej nie da się opisać jej wyglądu.

    D: Jak zazdrościsz to zamknij pizdę a nie się udzielasz niepotrzebnie – odpowiedziałem w jej kierunku.

    – Chyba śnisz pojebie!

    D: Więc rób co masz zrobić i wypierdalaj!

    M: Zo..staw.. już.. ją… – wydyszała jęcząc Martyna i próbując mnie uspokoić bym nie wdawał się w kłótnie.

    Wy zaraz będziecie stąd wypierdalać, co za zwierzęta! – powiedziała o czym wyszła z łazienki i dosłownie podeszła obok nas myjąc ręce. Chodź próbowała patrzeć przed siebie widziałem jak jej wzrok wędruje w odbiciu lustra w okolice tyłka Martyny po czym podniosła wzrok patrząc się na mnie. Wszedłem w Martynę szybko, mocno i najgłębiej jak się da zatrzymując w takiej pozycji po czym patrząc jej również w odbicie prosto w oczy powiedziałem:

    D: No i na chuj się gapisz albo klękasz i mi obciągniesz a jej wyliżesz albo wypierdalaj.- w tym momencie Martyna również z zaciekawieniem otworzyła oczy i spojrzała się na kobietę która zamilkła otrzepując ręce z wody. W tych kilku sekundach ciszy poruszałem się nieznacznie w cipce swojej suni a biurwa w milczeniu odeszła od nas i jak gdyby nigdy nic bez słowa opuściła toaletę.

    M: Chodźmy do środka, za dużo tu ludzi.. – powiedziała zmęczona ostrym rżnięciem w którym dostała orgazmu Martyna odwracając głowę w moją stronę.

    D: Dobrze, zapraszam więc w skromne cztery ściany – zaśmiałem się po czym klepnąłem Martynę mocno w tyłek. Poszliśmy do tej samej toalety w której wyszła biurwa z uwagi na to że była otworzona na szerz po czym opuściłem deskę i usiadłem. Martyna zamknęła za sobą drzwi i szybko dosiadła mnie obejmując i ujeżdżając swoją mokrą dupa która z każdym uderzeniem pośladków o moje uda wydawała z siebie podniecające mokre klaśnięcia odbijające się echem w kabinie jak i po całej łazience. Nie były to jednak jedyne odgłosy jakie słyszałem… Dźwięk który już znałem, dźwięk mokrej cipki ocieranej z dużą prędkością przez palce dobiegający z prawej strony, z kabiny która była zamknięta. Spojrzałem lekko wychylając się w dół i zobaczyłem w prześwicie między kabinami trampki które wykonywały chaotyczny ruch wraz z opuszczonymi dżinsami na których to widniały różowe majtki w koronkę. Było wtedy pewne – jakaś dziewczyna od początku była w tej kabinie kiedy weszliśmy do środka i słuchał wszystkiego masturbując się przy tym. Spojrzałem na Martynę która wciąż ujeżdżała mnie orientując i wzdychając lewą ręką pocierając swoją cipkę a prawą ściskając mnie przy barku za koszulę. Miała zamknięte oczy i była w transie z którego żal mi było ją wyciągać.

    M: Kurwa tak… Boże kocham twojego kutasa! – powiedziała dochodząc kolejny raz a jej cipka zacisnęła się mocniej z orgazmu na moim kutasie po czym rzuciła się na mnie z ustami całując namiętnie i nabijając w siebie jeszcze głębiej mojego fiuta. Nasze mokre pełne żądzy, dzikości i namiętności pocałunki wraz z odgłosami jakie wydawał z siebie jej wspaniały tyłeczek, dźwięk jej cipki obijającej się o moje podbrzusze i w końcu – dźwięk masturbacji kogoś obcego zza kabiny szybko doprowadzały mnie do zbliżającego się spuszczenia się w Martynie.

    M: Dalej, dalej, zalej swoją sukę, spuść się w nią! Pragnę Twojej spermy w sobie, błagam, proszę panie mój! – mówiła jęcząc i dysząc jednocześnie patrząc się mi głęboko w oczy a ja wydając siebie niemy krzyk przyjemności wystrzeliłem w nią potężną dawką spermy zalewając ją do pełna. Trzymając ją za tyłek unieruchomiłem jej ruchy, dyszeliśmy oboje opierając się wzajemnie o czoła, A ja czułem jak z jej cipki po moim kutasie leci moja sperma zmieszana z jej nektarem spływająca coraz niżej aż na jaja i kapiąc na deskę.

    D: Teraz musisz go wyczyścić suko… – powiedziałem do niej cicho po czym zmęczona opadła na kolana, a ja wstając zbliżyłem do niej swojego kutasa z którego łapczywie zlizywała moją spermę masturbując się przy tym. Fiut nawet mi nie opadł po tym jak doszedłem i wciąż był sztywny jak stalowa rura, a ja wciąż napalony. Nie czekając ani chwili przyparłem jej głowę do ścianki odgradzającej dwie kabiny a następnie trzymając dwiema rękami jej głowę zacząłem posuwać ją w usta tak mocno, szybko oraz głęboko jakbym chciał przebić jej głowę na wylot. Głowę która z każdym pchnięciem obijała się o ściankę a ona sama dusiła się, krztusiła i w chwilach gdy wychodziłem wystarczająco z jej ust łapała powietrze A wydzielina z jej ust spływała jej po brodzie aż na piersi. Jej oczy łzawiły rozmazując tusz do rzęs i cienie pod oczami, w kącikach ust tworzyły się bąbelki ze śliny a ja widząc to wręcz odpływałem w przyjemności jaką mi to sprawiało. Nie tylko mi zresztą, Martyna masturbowała się szybciej i mocniej a dźwięki jej mokrej do granic cipki zaczęły zgrywać się z tymi zza kabiny.

    D: Tak kurwo, kochasz mieć chuja w pysku co?

    M: “MHHHHMMMH*!

    D: Taak moja suko! Kocham rżnąć cię w usta jak jebaną dziwkę! – oparłem swoje ręce o ściankę i dymałem ją w usta jeszcze mocniej, szybciej i głębiej a moje podbrzusze blokowało jej nos, głowa wręcz prawie przebiła się przez dyktę dzieląca nas od dziewczyny w drugiej kabinie

    D: A teraz wystaw język bym mógł pokryć tę suczą rozruchaną twarz spermą! – po czym wyciągnąłem z niej swojego kutasa i szybko waląc konia spuściłem się ponownie zalewając jej zarówno twarz jak i włosy. Sperma była na niej dosłownie wszędzie, od czoła aż po brodę spływając i kapiąc na piersi oraz uda. Pod nią samą zrobiła się mała kałuża z jej soków a odgłosy z naprzeciwka również ustały.

    D: Wyglądasz najpiękniej jak tylko możesz… – powiedziałem do Martyny dysząc tak mocno jakby co najmniej przebiegł maraton i podałem jej rękę by wstała. Pocałowałem ją w usta oblepione zarówno śliną jak i moją spermą a następnie przytuliliśmy się do siebie i tkwiliśmy tak odpoczywając podczas opierania się o ścianę grodziową kabiny.

    M: To było najbardziej ekscytujące i ekstremalne doświadczenie w moim życiu… – powiedziała z uśmiechem podchodząc do umywalki i zaczynając myć ręce

    D: Moje też, z tobą czuję że mogę wszystko i jeszcze więcej.. A to dopiero początek! – po czym lekko parsknąłem śmiechem i założyłem spodnie podnoszą przy tym z ziemi pasek.

    M: Nie mogę się w takim razie doczekać co będzie dalej.. chyba nudzić to my się nigdy nie będziemy co?

    D: Już nie.. oj już nie.. – powiedziałem po czym poprawiłem w dół jej sukienkę i klepnąłem w tyłek

    M: Będziesz musiał mi przynieść z góry kosmetyczkę z torebki bo muszę się jakoś ogarnąć

    D: Wcale nie, wystarczy że zmyjesz w twarzy cały makijaż oraz spermę, poprawisz włosy i możesz wracać na górę!

    M: No i Nie zapominajmy że muszę zdjąć te pończochy i założyć jakieś rajstopy, nie mówiąc już o majtkach by twoja sperma nie spływała mi po kolana…

    D: Byle tylko ich nie wyrzucaj, zachowajmy je na pamiątkę!

    W tej chwili otworzyły się drzwi do ubikacji z której wyszła cała czerwona ze wstydu i lekko spocona dziewczyna. Oboje spojrzeliśmy się w jej kierunku – Martyna wciąż z spermą na twarzy i rozmazanym makijażem a ja zapinający pasek. Od razu poznałem kto to… To była ona – dziewczyna która wcześniej widziała nas w sklepie….

    Koniec części piątej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Daniel

    Proszę o ocenę oraz komentarze jeśli materiał wam się spodobał, przyjmę wszelką krytykę by w przyszłości robić lepsze opowiadania! Pozdrawiam!

  • Nie-zwykla Rodzina cz 98. – Zdolna uczennica

    – Ohh…mmmm… – jęczałam liżąc cipkę Natalie.

    Wpadłam do niej aby świętować zdanie egzaminu. Udało mi się oficjalnie skończyć szkołę. Cieszyłam się że na na świadectwie niemalże wszystkie oceny były bardzo dobre. Teraz nie będe miała problemu z pójściem na studia. Już wybrałam uczelnię, jednak jak się okazało Natalie już dostała się na inną, którą wybrała. Nie będziemy się już tak często widywać, co mnie smuciło. Ten czas chciałam więc spędzić z nią. Miałyśmy się upić i powspominać nasze momenty w szkole. Jednak nasze spotkanie jak zwykle przerodziło się we wzajemne lizanie cipek. Już teraz byliśmy nagie. Wtulałyśmy się w siebie w pozycji 69. Natalie była na dole i pieściła językiem moją cipkę. Ja ochoczo lizałam ją po jej wargach sromowych, zachaczając o łechtaczkę.

    – Ohhh…Cassie…będe tak tęsknić.

    – No…ooo…ja też…

    Pieściłam ustami i językiem jej łechtaczkę, masowałam obie dziurki ze skupieniem, chcąc dać jej największą możliwą rozkosz.

    Po kilku minutach Natalie wstrząsnął orgazm. Z jej ust wydostał się tylko jeden, głośny krzyk. Doprowadziłam ją do upragnionego orgazmu, takiego jakiego ona teraz też mi dawała. Dostałam konwulsji i doszłam, a moje soki spijała ochoczo moja przyjaciółka.

    Pieściłam ją jeszcze trochę, po czym wstałam i położyłam się obok niej na łóżku i z satysfakcją patrzyłam na jej spełnioną twarz. Ja i Natalie ledwo oddychałyśmy. Po chwili spojrzałyśmy sobie w oczy. Po chwili jeszcze się namiętnie pocałowałyśmy.

    – O rany Cassie…to było boskie. Jak zwykle zresztą.

    – Mhm…będe za tym tęsknić.

    – Ja też. Szkoda że nie studiujemy razem. – Natalie była bliska płaczu. Przytuliłam ją wtedy do swoich piersi.

    – Oj już Nat. Będziemy się przecież widywać. – chciałam ją pocieszać, lecz samej mi było smutno.

    – Obiecasz?

    – Obiecuje, kochana. I za każdym razem nasz czas będzie niezapomniany.

    Rudowłosa wtedy znów mnie pocałowała namiętnie. Będe za nią tęsknić.

    Następnie w domu gdy już wiedziałam że dostałam się na studia byłam szczęśliwa. Skakałam z radości. Szybko zeszłam na dół pochwalić się tacie. On bardzo jest ciekaw tego czy się dostałam.

    – Tato! Tato! – wbiegłam szybko do sypialni rodziców. Tata szybko wstał z łóżka, gdy weszłam do pokoju.

    – Co się…

    – Dostałam się! Dostałam! – ten uśmiechnął się słysząc to.

    – Brawo córuś. – wtedy rozłożył ręce, a ja się w niego wtuliłam.

    Przytulałam się do niego a potem pod wpływem emocji namiętnie go pocałowałam. Tata odwzajemnił to i ścisnął mi pośladek. Spojrzałam na niego.

    – Nie mogę w to uwierzyć.

    – Ja zawsze w ciebie wierzyłem. Moja dziewczynka. – wtedy pocałował mnie w głowę.

    Jednak potem zszedł niżej składając mi pocałunki na policzku, szyji i schodził tak aż do piersi. Zdjął szybko ze mnie biały biustonosz. Zaczął mnie namiętnie całować po jędrnych piersiach.

    – Ohh…tato… – odczuwałam przyjemność przez jego dotyk. Zaczęłam robić się mokra.

    – Należy ci się nagroda, moja zdolna uczennico. – powiedział na co się uśmiechnęłam.

    Tata wtedy zszedł nisko. Powoli zdjął moje legginsy. Stałam przed nim teraz całkiem goła. Zaraz poczułam jego język w mojej szparce. Wwiercał się nim głęboko powodując dużą przyjemność. Nagle wtedy złapał mnie za biodra. Pisnęłam cicho i owinęłam nogi wokół jego bioder. Przez materiał jego spodenek czułam fiuta napierającego na moje krocze. Tata przeszedł ze mną kawałek i położył mnie na łóżku.

    Usiadł na łóżku i zaczął mnie całować po całym ciele. Zaczynał od ust, potem przeszedł przez obojczyk i na cycki. Przyssał się do jednego, w tym czasie masując drugi. Lekko przegryzł mi sutka na co jęknęłam przeciągle. Potem tak samo ssał drugi sutek.

    Moje piersi idealnie pasowały do jego rąk. Tata potem przesunął mnie i sam położył się przede mną na brzuchu, biorąc moje nogi tak by miał przed twarzą moją cipkę. Teraz byłam przed nim całkiem naga. Nie czekając zaczął mnie lizać po niej. Po chwili wyciągnął język i zaczął jeździć nim delikatnie po sklejonych, wargach sromowych. Zaczęły z niej lecieć moje soczki. Czułam dużą przyjemność.

    – Mmmmm….ohhh…tato….

    Cicho jęczałam jak mój tata zagłębiał się w sprawianiu mi dobrze. Jego język wszedł głęboko. Po czasie wstał, jednak ja też wstałam chcąc dobrać się do jego pały.

     – To dopiero nagroda, tatusiu.

    – Dalej Cassie, teraz ty rządzisz.

    Po chwili zdjęłam jego spodenki, razem z bokserkami. Od razu ukazał mi się jego duży kutas który to był już w pełni gotowy. Nie czekając zaczęłam mu obciągać. Na usta oplatające jego fiuta, tata zareagował z aprobatą.

    – O tak…córeczko…moja zdolna… – mówił jęcząc. Widać sprawiałam mu dużo przyjemności.

    Po czasie tata przytrzymał moją głowę i docisnął do kutasa. Miałam go w całym gardle, krztusząc się przy tym. Nie mogłam złapać oddechu. Mimo że to było brutalne, bardzo mi się spodobało. Po chwili puścił mnie, a ja wyciągnęłam jego chuja z ust. Cała ślina z fiuta lepiła mi się na brodzie.

    – Jesteś świetna, malutka.

    – Dziękuje. Chodź…zasłużyłam na wszystko co najlepsze. – wtedy położyłam się na łóżku, rozkładając nogi ukazując cipę.

     – Oj tak Cassie…

    Tata potarł nim o moje wejście, po czym włożył fiuta do środka. Wszedł do połowy, przez co jęknęłam czując przyjemność. Tata nie czekał i zaczął mnie ostro pieprzyć w pozycji na misjonarza. Nogami oplotłam go w pasie, podobnie jak wcześniej. Dociskałam mu biodra by wchodził we mnie głębiej. Zaczął mnie wtedy porządnie walić. Rżnął mnie jak jakaś maszyna.

    – Ooooogggh….aaaahhh…

    Nie mogłam przestać jęczeć. Czułam jego kutasa wypełniającego mnie do końca. Nie chcąc jeszcze kończyć, po czasie zmieniliśmy pozycję.

    Położyłam się na brzuchu. Tata znów wsadził chuja do środka i ostro zaczął mnie pierdolić. Swoimi mocnymi ruchami dociskał mnie do łóżka. Jebiąc ostrzej sprawiał że bardziej się podniecałam. Po jakimś czasie przestał a ja i znowu wróciłam na plecy i podniosłam nogi do góry, wypinając w górę swoją dupę. Tata złapał mnie za nogi i włożył znów kutasa do mojej pochwy. Znowu mnie pieprzył. Jego ruchy wcale nie zwalniały. Posuwał mnie szybko i zawzięcie.

    – Cass skarbie…

    – Jeszcze chwilla… jeszcze… ooohhh… trochę… – mówiłam jęcząc. Przeżywałam właśnie swój orgazm.

    Peąd rozszedł się po całym moim ciele. Doznałam skurczów i czułam jak z mojej cipki wypływają soczki. Tata wyjął kutasa, a ja rozchyliłam wargi sromowe dając im wypłynąć. Tata wykorzystał to. Schylił się do cipki i zaczął zliwywać soki.

    – Ohhh…tato…oooohhhh…

    Nie mógł się powstrzymać. Wylizał tam wszystko z radością.

    – Mmm…Cassie, ale jesteś dobra. – powiedział oblizując usta.

    Ja podniosłam się do niego i pocałowałam go w usta. Smakowały mną. Był to słodki smak. Po chwili oderwaliśmy się od siebie.

    – A co z tobą tatusiu?

    – Cass…dziś to ty byłaś ważniejsza.

    – Daj spokój…tobie też się należy. – szybko wyciągnęłam ręke w stronę fiuta. Gdy się schyliłam, wsadziłam go do ust. Poruszałam szybko głową, chcąc doprowadzić ojca do orgazmu.

    – Ohhh Cassie…ja zaraz…

    Ani myślałam wyjmować go z ust. Po czasie czułam jak tata wystrzela całą swoją spermę prosto do mojego gardła. Sporo tego było, ale ja nie uroniłam kropli. Połknęłam wszystko.

    Oblizałam usta, uśmiechając się do taty. Ten przysunął się bliżej posadzając sobie na kolanach. Wtuliłam się w jego tors. Uspokajaliśmy nasz oddech.

    – O raju Cassie…jesteś naprawdę zdolna.

    – To fakt. Zdolna ze mnie uczennica.

    – Jestem z ciebie naprawdę dumny. Mama i Alan zapewne też będą.

    – Nie mogę się doczekać by im powiedzieć.

    Wtedy wtuliłam się do taty. Gdy odpoczęliśmy znowu to zrobiliśmy. Będzie mi tego brakować. Będe tęsknić za tatą.

    Za wszystkimi zresztą.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Nie-zwykla Rodzina cz 99. – Zdolny uczen

    Wracałem do domu po zakończonym roku w szkole. Byłem szczęśliwy. Trzymałem w ręku dyplom. To było szczęście że udało mi się zdać. W ostatnich tygodniach musiałem poprawiać z wielu rzeczy. Jednak ostatni najtrudniejszy przedmiot udało mi się zaliczyć.
    Co do tego miała duży wpływ moja nauczycielka której to prywatne lekcje dawały mi świetną motywację. Będzie mi brakować jej zajebistych cycków i cipki.
    To był mój ostatni rok który tym razem udało mi się zdać. No cóż…każdy ma trudności. Udało mi się też dostać na te studia które chciałem. Bardzo byłem zadowolony. Ciekawe czy Cassie się dostała.
    Gdy wszedłem do domu od razu w salonie zauważyłem mamę. Z uśmiechem na ustach podszedłem do niej.

    – Cześć mamo. Dostałem się. – powiedziałem a mama uśmiechnęła się.

    – No proszę, synku…jestem dumna. – wtedy mama wstała i przytuliła mnie czule. Była szczęśliwa.

    – Starałem się. Teraz tylko studia.

    – Mam zdolne dzieci. Oboje na studiach.

    – Przyjęli Cassie? – oderwałem się od mamy.

    – Mhm…już się chwaliła tacie.

    – Ciekawe czy tam gdzie ja.

    – O to musisz ją spytać. – wtedy mama uśmiechnęła się do mnie znacząco.

    Po chwili odwróciła się i szła do swojej sypialni.

    – Mam coś dla ciebie z okazji tego że się dostałeś. Chodź do sypialni. – wtedy mama szybko weszła i zamknęła drzwi.

    – Oj nie musi mi mama powtarzać. – powiedziałem sam do siebie i zacząłem już w salonie ściągać moje rzeczy. Gdy już byłem całkiem nagi, a mój kutas od myśli o sytuacji, w pełni gotowy udałem się za mamą do sypialni.

    Gdy otworzyłem drzwi widziałem mamę stojącą na środku sypialni. Też już nic nie miała na sobie. Widok jej jędrnych piersi i gorącej cipki zadziałał na mnie zachęcająco.

    – Mmmm…widzę że już jesteś gotowy. – powiedziała półgłosem i podeszła do mnie. Ręką zaczęła masować po moim fiucie.

    – Na ciebie zawsze. – pocałowałem mamę namiętnie w usta.

    – To dobrze synku. Mam dla ciebie nagrodę. – mówiąc to mama uklękneła przede mną.

    Wtedy zaczęła obciągać mojego fiuta. Po chwili poruszała już głową w górę i w dół. Zacząłem trzymać jej głowę, lekko dociskając ją do kutasa.
    Nagle wyciągnęła go z chlustem.

    – Mmmm…

    Wtedy położyła mojego chuja między swoje duże cycki. Od razu chciałem się do nich dorwać. Jednak mama ścisnęła nimi go i zaczęła poruszać. Ogarnęło mnie błogie uczucie. Jej cycki zaczynały być lepkie od mojego kutasa, który to był wyjęty prosto z jej ust. W końcu go wyjęła.

     – Chodź na łóżko… – wtedy weszła na łóżko i położyła się na plecach, rozchylając szeroko nogi. – …teraz chodź do mnie, synku.

    Nie czekając wszedłem na łóżko, pochylając się nad mamą. Zacząłem znów ją całować przy okazji ugniatając jej piersi. W końcu wszedłem w nią swoim kutasem. Mama zajęczała, a potem zacząłem powoli rytmicznie ją ruchać. W tym czasie mama dalej mnie całowała, a ja odpłaciłem tym samym, całując jej piękne piersi, lekko podgryzając jej brodawki. To zwiększyło doznania które to mama odczuwała.

    – Ohhh…tak Alan…zrób ze mną co zechcesz. Dziś ty rządzisz…oooghhh…

    Oplotła mnie nogami. Gdy ją pieprzyłem, czułem jak mnie dociska. Poruszałem biodrami wsadzając fiuta coraz dalej. Ona głośno jęczała. Zacząłem ją ostro pieprzyć, niczym młot udarowy. Mama jęczała za każdym razem gdy dociskałem do końca jej pochwy.

    – Ooohhh..Alan…oooo…

    Głośno krzyczała, a jej ciało wtedy zaczęło drżeć. Orgazm przeszedł przez jej ciało. Ja też byłem blisko.

    – Ohh synku…spuść się gdzie zechcesz.

    Rozumiejąc to szybko wyjąłem fiuta z jej cipki.

    – Hej…co ty…

    – Odwróć się mamo.

    Ta uśmiechnęła się rozumiejąc o co chodzi. Wstaliśmy razem, a ona odwróciła się do mnie tyłem, wypinając swoją dupcię. Złapałem za jej jędrne pośladki. Ta cicho zamruczała. Pośliniłem mojego fiuta po czym włożyłem go do jej drugiej dziurki. Mama jękneła przeciągle.

    – Oooooogghhhh…

    Zacząłem ruchać ją w odbyt. Jej dziurka była bardzo ciasna. Odczuwała mój każdy centymetr.
    Jeszcze nie wszedłem nim do końca.
    W końcu pchnąłem do końca, przez co mama krzyczała.
    Trzymałem ją za pośladki, waląc ją z całych sił. To było niezwykłe uczucie. Mimo że już rżnąłem ją tam kilka razy, to jej odbyt nadal pozostawał ciasny dla mojego chuja. Oczywiście starałem się go poszerzać.

    – Ohhh Alan…kurwaaa…

    Nie wytrzymałem już dłużej i doszedłem w odbycie mamy. Strzelałem tam dużą dawką nasienia. Gdy skończyłem wyszedłem z jej dziurki z której zaczęło lecieć moje nasienie. Położyłem się obok mamy.
    Leżeliśmy tak jakiś czas. Mama była przytulona do mojego torsu. Nogę zarzuciła na mnie. Razem uspokajaliśmy swój oddech.

    – Mmm…mój zdolny uczeń. – na te słowa mama pocałowała mnie w policzek.

    – Dziękuje za nagrodę, mamo.

    – Ależ oczywiście synku. W pełni zasłużyłeś.

    – Szkoda że nie będziemy się już tak często widzieć, jak ja i Cassie wyjedziemy na studia.

    – No szkoda…ale będziemy się cieszyć i długo świętować gdy przyjedziecie.

    – Oj tak…

    Pocałowała mnie i jeszcze tak leżeliśmy razem. Będe bardzo za tym tęsknił jak wyjadę na studia.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Przygoda w obuwniczym

    Było to bardzo zaskakujące, że ten piękny mały sklep nie był częścią jakiejkolwiek sieci. To był rzeczywiście elegancki butik, w którym znajdowała się selekcja obuwia najlepszej jakości. Zajrzałam z nieśmiałością – takie buty kosztują majątek, a ja zwykle wybieram się do takiego salonu, w którym szybko i niemalże anonimowo wybiorę sobie cokolwiek, co będzie pasowało, a potem będę liczyć, że przetrwają jeden, dwa sezony. Ale już tu byłam… a  zamiast naburmuszonych ekspedientek mierzących mnie z góry do dołu za ladą stał on.

    Piękny mężczyzna. Ubrany nienachalnie, schludnie, ale wygodnie. Był dość wysoki, smukły. Na twarzy dobrze utrzymany trzydniowy zarost. Uśmiechnął się delikatnie i zapytał czym może służyć. Spłoszyłam się, na odczepnego powiedziałam, że szukam szpilek. Zapytał na jaką okazję. “Do teatru. Chcę kupić wygodne szpilki do teatru”. Uśmiechnął się znowu i powiedział “Wybierzemy takie, żeby były wygodne zarówno do siedzenia na widowni, jak i na dwie godziny biegania po scenie. Proszę usiąść. Mam na imię Marek i dziś będę Panią obsługiwał” Wskazał nieco schowany za regałem, niewidoczny z wejścia sklepu wygodny fotel na podwyższeniu. Dopiero po przyjrzeniu się mu, zauważyłam jak dziwny był ten fotel – bardziej jak tron. I to na podwyższeniu.

    Usiałam i zwiesiłam nogi, nie chcąc zabrudzić miękkiego podnóżka, obitego takim samym ciemnym aksamitem jak cały mebel. Mężczyzna, Marek… podszedł do mnie, uklęknął na jedno kolano przed fotelem, zapytał “Czy mogę?” łapiąc za moje buty. W pośpiechu zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy moje stopy wyglądają dobrze. Nie wiem czemu chciałam, żeby tak było. Do cholery! To tylko sklep! “Taaak” odpowiedziałam niepewnie. Był taki delikatny, cichy i subtelny, kiedy przytrzymywał mi stopę swoją silną piękną dłonią ściągając codzienne balleriny drugą. Delikatnie położył moją stopę na podnóżku, muskając jej wierzch. Cienka pończocha wydała się jeszcze cieńsza kiedy przeszedł mnie dreszcz pod jego ciepłymi palcami. Jego wzrok zdecydowanie zbyt długo zawiesił się na mojej stopie. To samo powtórzył z drugą, tym razem spoglądając na koniec mi w oczy. “Trzeba będzie przymierzyć dwa. Czy ma Pani czas? Poszukamy idealnej pary.” Znowu uśmiech. Tym razem dreszcze poczułam niemalże w całym ciele. Kiedy tak klęczał, nisko, niemalże usłużnie, gotowy spełnić każde moje życzenie. “Taak..mam.” Odpowiedziałam cicho. Wstał i oznajmił grzecznie. “Jeśli Pani pozwoli zamknę sklep, żeby nam nikt nie przeszkadzał – dzisiaj pracownica ma wolne i jestem zupełnie sam, a nie chciałbym, żeby cokolwiek mnie od Pani odciągnęło.” Czułam jak zasycha mi w gardle, a w brzuchu zaczynają szaleńczo latać motyle.

    Kiedy zamknął drzwi, odwrócił się – “Jaki rozmiar Pani nosi?” “Wydaje mi się, że 40” “Sprawdźmy!” Marek był grzeczny ale dość odważny. Takie coś uchodzi tylko w fantazji erotycznej. Erotycznej? Czemu to słowo przyszło mi do głowy? Było mi zdecydowanie zbyt gorąco jak na wiosenne popołudnie. Zsunęłam płaszcz z ramion na fotel za sobą. Sprzedawca klęknął przed mną. W lewą dłoń wziął moją prawą stopę. Mocne palce otuliły piętę i sięgnęły do łuku stopy. Poczułam jak przesuwa palcami dalej, kciukiem wędrując po podbiciu stopy aż do palców. Jego klatka piersiowa nieznacznie przyspieszyła, wyraźniej się unosząc a oczy skupiły na stopie. Wzrok delikatnie odpłynął. Rozchylił usta i delikatnie je oblizał jak gdyby chciał pić. Sciskając swoją dłoń na stopie, gwałtownie wysunął spod podnóżka dodatkową półeczkę – w której znajdowało się wgłębienie na stopę, z regulowaną miarką. Położył moją stopę na niej i z lekka ochrypłym cichym głosem wrócił do rzeczywistości “Zaraz się dowiemy” Postawił i bardzo ostrożnie przesunął miarkę.”40. Miała Pani całkowitą słuszność.” Nie zauważyłam nawet jak jego dłoń zaciska się na mojej kostce. Mam wyjątkowo drobne kostki, łatwo owinąć wokół nich całą dłoń – zwłaszcza męską. Patrzył mi w oczy głęboko, miałam wrażenie, że przebija mnie tym wzrokiem do samego dna. Że widzi, jak bardzo jest mi gorąco, a ciało odmawia posłuszeństwa – głęboko w podbrzuszu rozpoczęło wypływać ze mnie pożądanie i torowało sobie drogę pomiędzy moimi nogami. On był dokładnie pomiędzy nimi i zapragnęłam, by jego dłoń przesunęła się wyżej.

    “Jaki kolor butów Pani by najbardziej odpowiadał?” To mnie otrzeźwiło. Rozejrzałam się po sklepie. Kolorów była niezliczona ilość. Dopiero zauważyłam, że buty nie tylko są wykonane z delikatnej skóry, każdy ma unikalny piękny kształt, ale też prawie każda para była w innym kolorze. Wszystkie ułożone schludnie, jak w pudełku z kredkami, stopniowo tworzyły tęczę pięknych dzieł sztuku wyeksponowanych na półkach. Obcasy wyższe, niższe, szerokie, cieniutkie, sandałki oraz pełne czółenka. “Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, sukienkę mam czarną.” “To buty mogą być w każdym kolorze. Wybiorę coś, co według mnie do Pani pasuje, co Pani na to?” Zniknął na zapleczu. Siedziałam się zastanawiając się co ja robię, czemu w ogóle? Pozwoliłam zamknąć sklep? Na szczęście witryny były odsłonięte. Za szybą poruszał się galeriowy tłum, nieświadom tego co się dzieje w moim ciele. Gdyby ktoś zajrzał, może dostrzegłby moją głowę nad niższymi półkami w rogu – zdecydowanie nie widziałby tego, że już za chwilę sprzedawca zjawił się z pudełkiem. Nie mógł też nikt widzieć, jak uklęknął przede mną, znowu na jednym kolanie i otworzył pudełko. W środku znajdowały się najpiękniejsze delikatne i subtelnie ukształtowane szpilki z zamszu w ciepłym czerwonym kolorze. Nie było na nich żadnych zbędnych ozdób. Faktura zamszowej skóry dawała złudzenie przyjemnego ciepła jakim emanowały buty. Przyjemnie nie najwyższy obcas, nadal cieniutki, nadawał butowi ulotnej lekkości. Były piękne. Marek delikatnie ale dość zdecydowanie złapał moją stopę. To mnie natychmiast skierowało z powrotem na niego. Był pochłonięty bynajmniej nie butami. Teraz trzymając moją stopę jedną dłonią, śmielej przesunął po niej drugą. “Ma Pani przepiękne stopy… idealne do tych butów” Powiedział ochryple patrząc tylko na tę część mojego ciała, która chyba nigdy nie była tak wielbiona. Taaaak…. takie słowo tylko przychodziło mi do głowy. On je wielbił. Klęczał na dwóch kolanach i głęboko oddychał. Jego palce mnie nieomal parzyły. Miałam wrażenie, że on to wszystko czuje. Opuszki palców prawie rytmicznie przesuwały się delikatnie po powierzchni stopy. To na pewno trwało ułamek sekundy, ale czas zdawał się stanąć w miejscu, a przez głowę i ciało przechodziły tysiące sekund ekstazy. Z cipki lały się już wodospady podniecenia. Schylił się – i wsunął stopę do buta. Zrobił to tak płynnie, powoli, tak zmysłowo, jakby co najmniej on sam wsuwał się we mnie. Zabrakło mi tchu i głęboko westchnęłam, tak samo jak on. Oczy mężczyzny zaszły mgłą. Zauważyłam jak napęczniały był teraz jego rozporek. Czy mnie się miesza w głowie? Pragnęłam poczuć na stopie jego usta, pragnęłam włożyć mu swoją stopę do gardła, poczuć pod palcami jego mięsisty wilgotny język i szkliste zęby. Głaskał zamsz buta prawą dłonią, trzymają stopę w lewej. W tej niezwykłej modlitewnej pozycji, pochylony, służalczo i poddańczo. Spojrzał i cichym szeptem zapytał “Czy mogę?” Wiedziałam czego chce, czułam to. Miałam wrażenie, że przedłużam odpowiedź podniecona tą niecodzienną mocą jaką miałam nad tym pięknym mężczyzną całkowicie pochłoniętym moimi stopami, gotowym zrobić wszystko byleby móc je oglądać, dotykać… “Skinęłam głową”. Nachylił się głęboko, unosząc delikatni moją stopę do swojej twarzy i zaczął ją wąchać. Dotykał dłońmi mojej kostki, łydki. Jak przez mgłę widziałam jego usta blisko mojej skóry. Pragnęłam poczuć na sobie jego język. Jakby na życzenie Marek rozchylił usta i wilgotny język musnął moją stopę. Jęknęłam. Rozkosz oblała mnie od góry do dołu, kumulując się w mokrym już kroczu. Spódnica z pewnością była już wysoko i na pewno widział, że nie mam majtek. Ale był kompletnie pochłonięty stopami. Zdjął but i torując sobie drogę językiem zsunął się na sam dół, aż do palców. Mokrym językiem dotknął miejsca, gdzie duży palec łączy się z drugim. Dłonie zacisnęły mi się na fotelu. Marek spojrzał mi w oczy. Zobaczyłam jego poważną, jakby nieobecną twarz, rozchylone usta z których błysnęła wilgoć języka.. Ja sama łapałam powietrze z trudem, przygryzając wargi. Szybkim ruchem chwycił pończochę i ją błyskawicznie zdjął, uwalniając moją nogę i stopę. Moje palce błyskawicznie znalazły drogę do jego spragnionych ust. Lizał, ssał, gwałtownie oddychał, a ja z trudem opanowywałam gwałtowną namiętność, która wzbierała niewiarygodną falą. Moja prawa dłoń odnalazła drogę pod spódnicę do łechtaczki. Dotknęłam wilgoci i to wystarczyło orgazm uderzył gwałtowną falą, która wezbrana rozeszła się też na sprzedawcę. Poruszył się w cichym spaźmie, moja stopa wysunięta z jego ust, nadal w dłoni, a strużka śliny cienką błyszczącą nitką łączyła moje ciało z jego ustami.

    “Wezmę te buty” “Świetnie, dzisiaj bardzo specjalna zniżka dla wyjątkowej klientki.” Uśmiechnął się miękko.
     
    L.Moor

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Linda Moor
  • Mecz

    Piątek piąteczek piątunio

    Czego można chcieć.

    Fajrant, pełna lodówka piwa, coś mocniejszego w barku i mecz w tv

    Wszystko byłoby super gdyby nie żona

    Nie dość że z pracy ma być wcześniej to na zakupy do Ikea mamy jechać.

    Dzisiaj

    W piątek.

    A w tv mecz

    Kumple wpadli do mnie. Ekipa ze wspólnych wyjazdów na mecze. Paweł,Długi i Leszek. Razem nie jedną zadymę zrobiliśmy i nie jedną dupę zerżnęliśmy.

    Siedzimy i oglądamy mecz.

    Wszystko fajnie

    Było

    Wpadła chmura gradowa

    Agnieszka

    Spoko

    Rozumiem że chlew w kuchni a w pokoju aż siwo od dymu z petów, ale jak kurna czterech facetów ma mecz oglądać?

    To nie powód żeby ryja drzeć

    -Kochanie weź się ogarnij, uspokój, napij się melissy i zamknij jadaczke bo telewizor zagłuszasz- mówię do żony. A w nią jakby piorun strzelił.

    – Odwaliło ci? Mieliśmy jechać do Ikea, a ty nawalony jak Szwejk.

    – ciotka się nie gniewaj . Fajny mecz leci. Ikea nie zając , pojedziesz z Adamem jutro.

    – Paweł-bratanek Agnieszki – niepotrzebnie jape otworzył.

    – Ty mi tu szczylu nie ciotkuj. Jutro moczymorda będzie zdychał . Dobra, zwijać się ekipa i wypad. Meczu nie ma

    – Agnieszka uspokój się. Skończy się mecz to koledzy pójdą.

    -Wszystko ok, ale nikt nie będzie moich gości z domu wypraszał- Nooo… i zrobiłem plaskacza …

    -Chyba cię kurwo pogięło-

    Szlag mnie trafił.

    Złapałem ją za ręce i mówię

    przeproś mnie i panów za swoje zachowanie.

    Zamiast się opanować i uspokoić, to żoneczka na dokładkę splunęła mi w twarz.

    Kolegów aż zatkało . Spojrzeli po sobie i zaczęli się zbierać.

    Pierwszy raz Aga coś takiego zrobiła. Cholera, jeszcze pomyślą że mnie żona bije i trzyma pod butem . Trzeba coś z tym zrobić.

    O Kay . Widzę że trzeba trochę ci ogłady wpoić.

     To mówiąc, złapałem ją za bluzkę i szarpnąłem mocno.

    Tylko guziki poleciały.

    UPS… Aga a nie miała stanika…

    Jej biust się zakołysał, a mnie pała stanęła. Ogólnie to Aga jest wysoką, szczupłą brunetką z biustem C , cudowną dupcią i nogami do szyi.

    -Aaadam uspokój się – pisnęła żonka i i próbuje się wyrwać

    – Teraz kochanie to trzeba ponieść konsekwencje swojego zachowania.- To mówiąc ściskam ją ręką za szyję, a drugą rozpinam rozporek . Wyciągam kutasa na wierzch. Zmuszam Agnieszkę by uklękła i pakuję jej kutasa w usta. Żona próbuje się wyrwać, ale ściskam mocniej i na siłę wpycham aż po migdałki

    – Panowie nie stójcie tak. Bierzcie się do roboty.

     Dwa razy tego powtarzać nie musiałem.

    Pawel jak zwykle wyrywny.

    Jezu cały czas marzyłem by ciotkę wyruchać.

    Szarpnięciem zerwał, a w zasadzie wyrwał bluzkę z Agi. Złapał ją od tyłu za cyce i ścisnął mocno sutki.

    Od razu stanęły jak diody.

    Długi z Leszkiem podeszli do nas i w zasadzie podnieśli żonę z podłogi. Mój kutas wysunął się z jej ust. Agnieszka próbowała jeszcze krzyczeć, ale zatkałem jej usta.

    -Tak się wyrabia szacunek. Było mała nie fikać. Bądź teraz grzeczna a może to być dla ciebie bardzo przyjemne albo przeciwnie. Bardzo nieprzyjemne. Twój wybór.

    Widać że prymuską w szkole to jednak nie była, bo zasad szybko nie pojęła.

    Próbowała mnie ugryźć w rękę i znowu uderzyć….

    Błąd. Wielki błąd…

    Pozostała garderoba została z niej zerwana . Panowie pokazali się z tej lepszej strony. Ściągnęli spodnie żonie przez głowę. A w zasadzie to co z nich zostało.

    Majteczki poszły w ślady spodni i tą samą drogą.

    Panienka golusieńka została rozłożona na stole . Rozłożone nogi ukazywały szeroko rozwartą cipkę.

    Długi wziął butelkę zimnego piwa prosto z lodówki i wepchnął z zaskoczenia Adze w pizdzioszkę.

     To był szok . Aż bidulę zapowietrzyło . Jej ciałem szarpnął spazm . Cipkę wprost zalało soczkami . Sutki momentalnie stanęły twarde. Najszybszy organizm w historii.

    Agnieszka została poskromiona.

    Sama zaczęła gmerać dłońmi w rozpokach.

    Panowie wyciągnęli swoje sprzęty

    Leszek z Pawłem dossali się do cycusi. Długi dalej branzlowal Aagę butelką piwa.

    A ja patrzyłem i podziwiałem.

     Ręce żony same odnalazły nasze kutasy i zaczęły je masować zmysłowymi, powolnymi ruchami.

    Długi przestał bawić się butelką. Odsunął towarzyszy na bok, a sam podniósł kobietę ze stołu, złapał za biodra i posadził na swojego zaganiacza . Agnieszka objęła go za szyję i przywarła do niego całym golutkim ciałem.

    Paweł podszedł do nich i od tyłu zaczął wsuwać swoją pałę w dupcię. Szło mu to opornie, a Agnieszka krzyczała z bólu, ale Długi mocno ją trzymał. Powoli podnosił i opuszczał na swojej pale.

    W końcu główka Pawła przebiła się przez zwieracz i jego kutas powoli zaczął zagłębiać się w dupce.

    Po chwili już panowie wspólnie nabijali panienkę na dwa baty.

    Patrzyłem na to jak zauroczony,

    Dwa pokaźne tłoki wchodzą i wychodzą z dziurek.

    Oddech Agi przeszedł w gwałtowne spazmy a po chwili zamienił się w krzyk gigantycznego orgazmu.

    Była bliska omdlenia, ale panowie niewzruszenie nadal jednostajnym tempem ją ruchali, a kolejne fale orgazmu zalewały kobietkę.

    Paweł nie wytrzymał i w końcu eksplodował w dupce. Ogromne ilości spermy przy kolejnych suwach wypływały z dupki i skapywały po jego jajach .

    -Długi weź kończ albo zmień pozycję bo sam tu nie jesteś -odezwal się Leszek.

     Faktem jest że my też chętnie byśmy poruchali.

    -Czy wyście zwariowali? Zostawcie mnie. Nie jestem kurwą żebyście mnie wszyscy pierdolili – odezwała się żona.

    -Zamknij ryj szmato. Miałaś okazję być traktowana jak dama, twój wybór. Otwieraj ryja tylko jak obciągasz- musiałem ustalić zasady.

     Długi z powrotem położył Agę na stole. Nie czekając na nic od razu się przysunąłem i wsadziłem kutasa w usta

    Adam zlituj się, też chcę jej zasadzić – marudził Leszek.

    -Nie marudź , masz jeszcze jej ręce, ramiona, stopy. Wymyśl sobie coś – odparłem.

     Nie wiele myśląc Leszek wskoczył na stół, ukląkł nad Agnieszką, złapał jej cyce i wsadził w nie huja.

    -Zabieraj się stąd bo ci w dupę zapakuję – odgrażał się Długi, kiedy przed oczami wyrósł mu obrośnięty zad Leszka.

    -Chłopie zaanektowałeś pizdę i walisz ją już z pół godziny a my co? – odszczeknął się Leszek i dalej posuwał cyce.

     Złapałem za sutki i mocno ścisnąłem. Aga chciała krzyknąć, ale dobiłem kutasa aż jaja zatrzymały się na jej zębach.

    Biedaczka się zakrztusiła. Ślina zaczęła zalewać jej brodę i szyję.

    Wysunąłem lekko kutasa i spuściłem się jej do gardła.

    Wytrysk był wielki, część została połknięta a część razem z śliną zalała jej szyję.

    Wyciągnąłem huja jej z ust i wytarłem resztę spermy i śliny w jej włosy. Moje miejsce chciał zająć Leszek, ale Długi zepchnął go z laski.

    Znowu poderwał ją ze stołu i z kutasem w jej piździe przeniósł ją na sofę.

    -Długi zlituj się, moja cipka zaraz pęknie – płakała Agnieszka.

    Spokojnie, dasz radę – mówiąc to wysunął jednak kutasa z piteczki i zasadzil w jej usta .

    Skorzystałem z okazji i podnosząc jej nogi w górę wcisnąłem kutasa w dupę.

    Wszedł jak w masło.

    Dupa była solidnie rozciągnieta i doskonale nawilżona spermą Pawła.

    Wydawało się że kutas Długiego powybija zęby Aguli. Solidnie musiała jape otworzyć żeby się zmieścił. Złapała go jedną ręką i w międzyczasie jeszcze go biła.

    Leszek przysunął się bliżej mnie, zrobiłem mu trochę miejsca i wszedł w cipkę.

    Nasze kutasy oddzielała tylko cieniutka ścianka. Od razu zrobiło się ciasno.

    Ciałem żonki wstrząsały kolejne fale orgazmu.

    Długi wyciągnął kutasa z jej ust, obrócił się i usiadł na jej twarzy.

    -A teraz kurwo liż moja dupę

    Agnieszka posłusznie wysunęła język i zaczęła lizać dupę i oko, jednocześnie ręką szybko waliła pałę.

     Wreszcie Długi doszedł. Jego sperma zalała cyce brzuch i pępek.

    Z powrotem przysunął kutasa do ust a Aga wylizała go do czysta.

    -No, grzeczna dziewczynka. Nie można było tak od razu? -powiedział Długi .

     W zasadzie to my też doszliśmy z Leszkiem. Wytryski już raczej normalne były.

    Wyciagnelismy swoje sprzęty z dziurek. Ja mojego dałem do wylizania a Leszek za wcześniejszym przykładem wytarł we włosy i przy okazji próbował wcisnąć Adze w ucho.

    -Ja wiem że twoja kuśka jest najmniejsza ale mimo wszystko tam się nie zmieścisz.- parsknąłem śmiechem .

    Zawsze można mieć nadzieję -odbił piłeczkę.

    Dobra, pierwsza połowa minęła teraz przerwa.- zadecydowałem – Aga zabieraj zwłoki i przynieś nam piwo.

     Sama też się możesz napić.

     Z jękiem Agnieszka zsunęła się z sofy. Próbowała się okryć narzutą.

    -Zostaw to. W drodze do lodówki nie zmarzniesz.

     Panowie parskneli śmiechem.

    Sperma wypływała z dziurek na uda. Aga miała problemy złączyć nogi razem. Jej ślina pomieszana z spermą spływala pomiędzy jej cycami na brzuch.

    Lekko słaniając się na nogach poszła do lodówki.

    A my rozwaleni na fotelach podziwialiśmy jej wygląd.

    Szła powoli, ostrożnie. Jej cyce powolutku bujały się na boki . Włosy całe posklejane spermą. Tak sprawionej panienki jeszcze nie widziałem.

    A to jeszcze nie koniec.

    Wróciła z piwami. Otworzyliśmy jej jedno . Wypiła duszkiem. Oczy jej się zaświeciły. Widać że zmęczenie osłabiło jej głowę.

    Dobra Paweł. Bierz ciotunię pod prysznic. Tylko wymyj ją porządnie .

    -Tylko wymyć?

    -A rób co chcesz tylko żebyś potem jeszcze miał siłę na druga część.

    Paweł jako gentleman wziął ciocię na ręce i zaniósł pod prysznic. Bidulka wtuliła się w niego. Normalnie aż nam było jej żal…. Nie wyruchać.

    Poszliśmy za nimi do łazienki. Paweł delikatnie umył jej włosy, namydlił jej ciało, dokładnie umył i wypłukał jej otwory.

    Nasze sprzęty znowu stały na baczność.

    Ledwo zakręcił wodę, gdy porwaliśmy laskę .

    Całą mokrą zaczęliśmy całować po całym ciele.

    Długi całował jej szyję i cycusie. Leszek dorwał się do brzuszka i cipki . Paweł zapuścił jęzor w jej dupę.

    Mi została szyja i płatki uszu.

    Agnieszka wydawało się że się rozpłynie. Drażniona we wszystkie strefy erogenne znowu dostała gigantyczny orgazm.

    Klęknęła między nami i zaczęła na zmianę lizać i walić nasze sprzęty. Paweł podniósł jej ramię do góry i wpakował pod pachę swoją pałę. Leszek położył się na plecach i nabił cipkę na swoją lage. A my z Długim pozwoliliśmy na walenie koni. Doszedłem pierwszy i cały ładunek spermy wylądował na jej twarzy. Wytrysk zalepił jej oko. Długi poprawił z drugiej strony. Paweł rzucił się do jej ust, ale przed wytryskiem wycofał się i spermę posłał w jej cyce. A Leszek z cipki przeniósł się do dupci i tam też skończył.

    Wróciliśmy do pokoju.Usiedliśmy na sofie. .Klepnąłem Agnieszkę z całej siły w dupę.

    -Dobra maleńka, jesteś wolna. Jak chcesz to możesz się szykować do Ikea.

     Spojrzała na mnie z wyrzutem, i położyła się na kolanach Długiego i Pawła

    Po chwili już spała

    -No panowie, myślę że następny mecz znowu u mni

    e?

    -Jasne… Więcej takich meczy i zapomnimy jak się w piłkę kopie…. Chociaż chyba warto to powtórzyć…

    Koniec

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dariusz Adamski
  • Rozrywkowy piatek

    Dostałem zaproszenie na wieczór kawalerski. Ogólnie to nie miałem ochoty iść. Przyszłego pana młodego za bardzo nie trawiłem. Krótko mówiąc palant i maminsynek. Myślałem zostać w domu. Agnieszka – moja żona -wybierała się z koleżankami na panieńskie. Chata wolna.

    Myślałem że obejrzę w spokoju mecz i wypiję parę browcow. Dostałem telefon od Leszka, że jednak idzie na imprezę bo Aśka- jego flama tzn żona bierze się za generalne porządki, i będzie go w domu tylko przeganiać z kąta w kąt.

    W pierwszej chwili chciałem zaprosić Leszka do mnie, ale on nie lubi mojej drużyny, więc po co mi stres i nerwy.

    Wszystko fajnie zaplanowane . Nadszedł piątek.

    Pierwszy zgrzyt. Aga chciała zabrać samochód. Nie ma opcji. Będzie wracać do domu na podwójnym gazie.

    Drugi zgrzyt. Miałem służyć za taryfę.

    Po awanturze i lodzie na przeprosiny uległem.

    Z drugiej strony po imprezie Aga będzie bardzo uległa i może być fajnie.

    Dobra, Aga wypindrzyła się na wysoki połysk. Sexi bielizna, mała czarna, szpileczki…. Wyglądała obłędnie.

    Zapakowałem ją w auto i wyjechaliśmy z domu. W pubie byliśmy o 18.

    W środku już panienki Ostro balowały.

    Zostawiłem Agę i wróciłem do samochodu.

    Ledwo włączyłem silnik i wyjechałem na ulicę jak rozdzwoniła się moja komórka. UPS dzwoni Aśka.

    Od dłuższego czasu miałem ochotę ją przelecieć, ale niestety nie było okazji. Na imprezie zawsze Leszek dłużej się bawił i nie było jak się do niej dobrać.

    Odebrałem szybko.

     -Czesc Adam . Czy możesz wpaść do nas. Rozleciał mi się kran i zalewa mi całą łazienkę.

    No i chyba mecz trafił szlag.

    Pojechałem.

    15 minut i byłem na miejscu.

    Nacisnąłem dzwonek i usłyszałem głos Aśki

    -otwarte

    Wszedłem do środka. Słyszałem szum wody i złorzeczenia Aśki dobiegające z łazienki.

    Podchodzę do drzwi i widzę niesamowity obraz.

    Aśka w mokrym t shircie i mokrych majteczkach pochyla się nad wanną i ręcznikiem zatyka uszkodzoną baterię. Jej duży, cudowny biust przykleił się do koszulki a sutki mało nie przebiły materiału. Z kolei tyłeczek idealnie sie eksponował a majteczki bardziej ukazywały niż zasłanialy dupcię i cipeczkę.

    Poszedłem do kuchni, znalazłem zawór wody i go zakręciłem.

    Wracając do łazienki zabrałem jeszcze gruby duży ręcznik z bieliźniarki.

    Aśka cala dygotała z zimna i ze zdenerwowania.

    Poszedłem do salonu i zrobiłem jej solidnego drinka .

    Masz wypij to i rozbierz się bo się przeziębisz -mówiąc to zacząłem

    Z niej ściągać koszulkę. Chciała się bronić, ale uspokoiłem ją i okryłem ręcznikiem. Zacząłem wycierać jej plecy. Zjechałem dłonią w dół , zaczepiłem jej majteczki i je ściągnąłem.

    Złapała mnie za rękę , ale po chwili odpuściła. Stres, adrenalina,zimno i alkohol zrobiły swoje.

    Przytuliłem ją do siebie i cały czas głaskałem po plecach. Moje ręce zjeżdżaly coraz niżej aż zacząłem głaskać jej gołą dupcię.

    Zaczęła głośno oddychać.

    Ręcznik opadł na zimę i stała przede mną naga i ulega.

    Oparłem dłonie na jej ramionach i delikatnie nacisnąłem w dół, a ona potulnie opadła na kolana i rozpięła mój rozporek. Wyciągnęła mojego kutasa i zaczęła go ssać.

    Patrzyłem na nią z góry, chwyciłem jej głowę i zacząłem dociskać do kutasa. Aśka zaczęła się krztusić. Ślina zalewała jej duże cyce.

    Położyłem ją na sofie. Uklękłem nad nią, złapałem jej cyce i wsadziłem kutasa między nie. Waliłem jej cyce aż główka kutasa lądowała w jej ustach. Czułem że za chwilę dojdę. Złapałem ją za włosy i wbiłem huja aż po jaja w jej gardło. Wytrysk był potężny. Ledwo dała radę go połknąć.

    Odwróciłem ją na brzuch i wjechałem językiem w jej dupę. Trzy palce wsadziłem w jej pizdę i wietcilem na wszystkie strony.

    Aśka zaczęła głośno jęczeć.

    Pała znowu stała na baczność. Szybko wybiłem ptaka w jej dupę. Opór był wielki. Asia wyła z bólu, ale nie odpuściłem. Po chwili cały kutas wjechał w dziurkę aż po jaja. Była tak ciasna, że długo bym nie poruchał.

    Wysunąłem się z dupy

    Położyłem się na sofie a Aśka nabiła się na mojego ptaka u zaczęła cwałować jak zawodowy dżokej. Jej dorodne cycusie zaczęły podskakiwać przed moimi oczami. Złapałem je i zacząłem ściskać i ugniatać.

    Jej sutki zrobiły się twarde jak kamyki.

     Asia nachyliła się nade mną, a ja złapałem cycuszki w usta i zacząłem ssać.

    Znowu zmieniliśmy pozycję.

    Klasyczny piesek . Klęczała przede mną a ja wybijałem się na zmianę raz w cipke ,raz w dupę.

    W pewnym momencie Asia dostała ogromny orgazm a ja kolejny gigantyczny wytrysk.

    Opadłem na nią bez siły.

    Po chwili mała się odezwała

    Czyś ty Adam zdurniał. Co ja Leszkowi powiem? A co z Agnieszką? To moja najlepsza przyjaciółka. Jak jej w oczy spojrzę?

    Nie podobało ci się ?

    Bardzo, nigdy Leszek mnie tak nie urobił .

    Spoko maleńka, Aga nie będzie mieć nic przeciwko, wręcz będzie zadowolona.

    A Leszek…. myślę że też będzie się cieszył. Następnym razem może pobawimy się w grupie???

    W tym momencie znowu odezwała się moja komórka.

    Moja pani dzwoniła.

    Przyjedź po mnie,bo tu same nudy.

    Sądząc z jej głosu ,to już dobrze wstawiona była.

     Wpadłem na szatański pomysł.

    Ubieraj się –

    powiedziałem do Asi- po takim dniu należy ci się trochę rozrywki.

    Wziąłem mokry ręcznik i starlem spermę wypływającą z cipki Aśki .

    Zwariowałeś? Gdzie pojadę? Bez prysznica? Przecież śmierdzę sperma na kilometr.

    Uwierz mi, to będzie zaleta- resztę jej oporu zgasiłem pocałunkiem.

    Próbowała jeszcze coś mówić, ale ściągnąłem z wieszaka jej kolorowa sukienkę do połowy uda i kazałem to ubrać na gołe ciało.

    Uległa.

    Szybko przeczesała jeszcze wilgotne włosy, szybki ,lekki makijaż i już byliśmy w samochodzie.

    Całą drogę głaskałem ją po wąskim pasku włosków łonowych i udkach .

    Znowu mi pała stała.

    Jej sutki chciały przebić materiał sukienki.

     Dojechaliśmy do pubu.

    Aśka została w samochodzie,bo stwierdziła że czuje się jak dziwka i w tym stanie (pokazała na biust i stojące suty) nigdzie się nie pokaże. Ja poszedłem po Agnieszkę.

    Zanim wszedłem do pubu wpierw zadzwoniłem do Leszka.

    Siemanko. Jak tam impreza? Gdzie jesteście?

    Siedzimy u młodego w domu. Mieliśmy wyjść na miasto, ale przyszły teściu postawił 5 litrowego Danielsa więc go rozbieramy.

    Macie ochotę na małe bzykanko?

    No pewnie, nie mów że przywieziesz Agnieszkę.

    No pewnie, ale nie tylko. Ale to niespodzianka. Będziesz kolego zadowolony. Tylko teścia młodego spław żeby dymu nie było.

    Spoko, to równy gość. Załatwił escorta, ale lalunia przyszła pijana i ja trzeba było spławić.

    A , jak tak to spoko.

    Przygotuj panów . Ma być ostro . Będę za pół godziny.

    Wszedłem do pubu.

    Dziewczyny siedziały przy stoliku, ale Agnieszki tam nie było.

    Gdzie jest Aga?- zapytałem

    Poszła do łazienki.

     Podziękowałem i poszedłem we wskazanym kierunku.

    Przed drzwiami do łazienki Agnieszka całowała się z jakimś bysiem. Gostek wsadził jej łapę pod sukienkę i głaskał jej dupę.

    Podszedłem do nich od tyłu, podniosłem sukienkę do góry i szarpnięciem zerwałem jej stringi

    Jak chcesz ją przelecieć to się gościu pospiesz, bo musimy wychodzić.

    Facet stał jak zamurowany.

    Kim jesteś?

    Jej mężem.- to mówiąc odwróciłem Agę do niego tyłem i

    kazałem się jej pochylić. Gość zobaczył jej gołą dupcię i pizdunię całą zalana soczkami.

    Bez zastanowienia wyciągnął swoją pałę i bez skrupułów załadował Agnieszkę. Niestety,był tak podniecony że po dosłownie trzech ruchach eksplodował.

    Sperma trysnęła z cipki na jej uda i na spodnie bysia.

    Aga nawet nie zdążyła jęknąć.

    No gościu masz tempo. Mówiąc pospiesz się miałem na myśli żebyś wszedł a nie od razu skończył .

    Agnieszka parsknęła śmiechem.

     Gość zawinął się jak niepyszny.

    Agnieszka wsadziła sobie rękę pomiędzy uda i zlizała spermę.

    Hmmm delicje – uśmiechnęła się.

    Ale sobie lovelasa znałaś. Dobra, idziemy. Mam dla ciebie niespodziankę.

     Już bez przygód doszliśmy do samochodu.

    O, cześć Aśka.

    Joanna trochę zestresowana nie wiedziała co ma powiedzieć.

    Mieliśmy miłe chwile zanim zadzwoniłaś -powiedzialem.

    Naprawdę, jak się cieszę- Aga rzuciła się Aśce na szyję-

    Mam nadzieję że cię zadowolił.

    -O tak, było super.

    – Dobra, dziewczyny a teraz czas na niespotykankę

    Po paru minutach dojechaliśmy do domu młodego.

     Przyszły teściu z Leszkiem już czekali w drzwiach.

    Leszkowi mina się wydłużyła gdy zobaczył Aśkę.

    Z kolei teściu bez zbędnych ceregieli pocałował najpierw Agę, potem Asię . Jego ręce od razu wylądowały na tyłkach pań.

    Wchodźcie szybko. Już nie możemy się doczekać.

     Weszliśmy do pokoju…

    Siedmiu facetów w samych slipkach stało wokół wielkiego pustego stołu. Kiedy dziewczyny weszły, goście od razu ściągnęli majtki . Bez zbędnych ceregieli ściągnęli sukienki z pań. Aśka stała naga jak skamieniała, ale panowie od razu przeszli do konkretu.

    Osiem rąk zaczęło macać dorodne piersi, kształtny tyłeczek i wilgotną cipeczkę.

    Kolejnych czterech gości rozebrało Agę. Moja pani nie dała się prosić i od razu wylądowała na kolanach.

    Przyszły teściu jako pierwszy zatopił swojego ogromnego zaganiacza w ustach Agnieszki. Kutas po paru chwilach dopiero doszedł do pełnego wzwodu i szczelnie wypełnił jej usta.

    Młody korzystając z okazji że to jego kawalerskie położył się na podłodze a Aga usiadła na jego ptaku .

    Zaczęła szybko galopować jednocześnie obciągając teściowi. Leszek i jeszcze jakiś mlodzian ustawili się po bokach i Aga waliła ich pały.

    Reszta towarzystwa podniosło Aśkę do góry i położyło ją na stole .  

    To ja przyprowadziłem panie więc mój kutas zatopił się w jej piździe pierwszy. Panowie wprost rzucili się na cyce Aśki. Bidulka na zmianę obciagała dwa kutasy, ktoś złapał jej włosy i wpakował w nie huja. Ktoś klęczał nad nią i walił jej cyce.

    Adoratorzy Agnieszki również położonyli ją na stole obok Asi. Teściu znowu jako pierwszy wszedł w jej piczkę. Jego monstrualna pyta mało nie rozsadziła cipki na połowę.

    Aga wprost wyłaby z rozkoszy gdyby nie to że dwa inne kutasy zatykały jej usta . Młody dossał się do cyca, a drugiego zaczęła głaskać Aśka która wreszcie pozbyła się hamulcy i zachowywała się jak dzika kotka.

     Panie zostały ściągnięte ze stołu . Usiadłem na brzegu i rozłożyłem nogi. Aśka pochylila się i zaczęła mi obciągać . Młody skorzystał i zapakował ja w odbyt. Jego chudy kutas bez problemu wszedł aż po jaja. Jednak po paru ruchach zalał dupkę spermą. Jego kumpel od razu wskoczył na jego miejsce i zajął się cipką .

    Obydwie panie były na przemian ruchane w dupy i cipy. Wprost tonęły raz za razem zalewane ogromnymi ilościami spermy. W końcu panowie skończyli .

    Każdy rozsiadł się wygodnie, a Aśka z Agą zaczęły zlizywać z siebie spermę. Widok był nieziemski . W momencie kiedy panie ułożyły się w 69 i zaczęły wzajemnie

    się wylizywać panowie zaczęli bić brawo.

    Panowie pomogli ubrać się dziewczynom i zabrałem je do domu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dariusz Adamski
  • Pamietnik Suki [07] – inicjacja suki cz. 2

    Stachu zażyczył sobie masaż stóp. Po tym jak przywołał mnie do siebie, rozwiązał ręce i skinieniem głowy wskazał miejsce na podłodze przy fotelu, na którym siedział. Sięgnął po stojącą na pobliskim stoliku whiskey i nie zaprzątając sobie nawet głowy nalewaniem do szklanki, zaczerpnął głęboki haust prosto z butli. Zapalił kolejnego papierosa, wyciągnął nogi przed siebie, po czym oznajmił mi, że zanim “przejdziemy do rzeczy” pomogę mu się zrelaksować. “Zaczniesz szmato od masażu stóp.” – stwierdził, rozsiadając się wygodnie w fotelu.

    Wiedziałam już z kim miałam do czynienia, dlatego nie ociągałam się z wykonaniem polecenia. Obity policzek piekł mnie żywym ogniem, a wyrwane włosy opadały na podłogę przy każdym gwałtowniejszym ruchu głowy. Z kimś takim jak Stach nie było żartów i jeśli chciałam przetrwać to spotkanie bez większego uszczerbku na zdrowiu, musiałam być mu  bezwzględnie posłuszna. Dlatego gdy podsunął mi pod nos swoje brudne, śmierdzące potem stopy, bezzwłocznie objęłam je dłońmi i zaczęłam masować.

    Bardzo mi zależało, aby nie okazywać Stachowi targającego mną obrzydzenia. Przez cały czas uśmiechałam się do niego zalotnie i starałam się utrzymywać kontakt wzrokowy. Trudno mi było jednak skupiać się na twarzy dozorcy, gdy pomiędzy jego nogami leżała taka “bestia”. Ogromny penis był teraz co prawda sflaczały i nie prezentował się tak okazale jak we wzwodzie, lecz mimo to wciąż robił na mnie spore wrażenie. Na tyle duże, że co chwila zerkałam na obnażone krocze dozorcy, aż w końcu – nie mogąc się oprzeć, skupiłam na nim całą swą uwagę.

    Przyrodzenie Stacha w stanie spoczynku miało dobre trzydzieści centymetrów długości oraz główkę wielkości mojej zaciśniętej pięści. Do tej pory kutasy takie jak ten widywałam jedynie na filmach pornograficznych i możliwość obcowania z jednym z nich na żywo, mimo wszystko sprawiała mi sporą przyjemność. Już samo patrzenie na niego wystarczyło, abym znów zrobiła się mokra. A gdy jeszcze powróciło do mnie wspomnienie tego, jak kutas Stacha penetrował mi gardło, moja cipka eksplodowała sokami. Zapragnęłam znów mieć go w sobie i to niezależnie od ceny, jaką przyjdzie mi za to zapłacić.

    Stachu, jakby czytając mi w myślach zapytał nagle czy chcę, aby “wyruchał mnie swoją maczugą”. W odpowiedzi tak energicznie pokiwałam głową, że aż parsknął śmiechem. Rozochocona dobrym nastrojem dozorcy, sięgnęłam dłonią do jego kutasa. Wzięłam go w garść i zaczęłam delikatnie masować, co, biorąc pod uwagę jego wielkość, przypominało nieco głaskanie uśpionego pytona. Podobnie jak wąż, kutas Stacha reagował na moje pieszczoty. Podrygiwał delikatnie w rytm moich ruchów, a ze zwieńczenia główki sączył się przezroczysty śluz.

    Nachyliłam się, aby móc lepiej mu się przyjrzeć. A widok był tak cudny, że momentalnie się w nim zatraciłam. Gnana jakimś nieuświadomionym, perwersyjnym podszeptem, przylgnęłam twarzą do penisa i zaczęłam się o niego ocierać. Czułam promieniujące z niego ciepło, ostry zapach oblepiających mnie soków, słony posmak na rozchylonych wargach i wszystko to doprowadzało mnie do szaleństwa. Nie wiedząc nawet kiedy sięgnęłam do cipki i wyobrażając sobie, że to on, penetrowałam ją głęboko palcami. Skomlałam przy tym żałośnie, prosiłam, a po chwili już wręcz błagałam go to, aby mnie wreszcie zerżnął.

    Ta chwilowa utrata kontroli kosztowała mnie kolejnego siniaka. Stach odsunął mnie od kutasa szarpnięciem za włosy, po czym wymierzył mi na otrzeźwienie policzek. Przypuszczam, iż uderzenie nie miało być w zamyśle mocne, ale i tak poczułam jakbym dostała w twarz skrzydłem zamykających się drzwi. W gruncie rzeczy wiedziałam jednak, że zasłużyłam sobie na takie potraktowanie. Suka nie powinna sobie tak folgować bez pozwolenia Pana, a w tym momencie to Stachu był moim Panem. Pozostało mi więc podziękować mu za przywołanie mnie do porządku, co uczyniłam zaraz po tym, jak przeprosiłam za moje niedopuszczalne zachowanie.

    Stachu skinął głową na znak, że akceptuje moje przeprosimy, po czym oznajmił, że “na takie przyjemności będę musiała sobie zasłużyć”. A gdy po przeciągającej się niemiłosiernie chwili milczenia zapytałam, co miał na myśli, odparł mi, że mam dla niego zatańczyć. Przemknęło mi przez myśl, że może sobie że mnie kpi, lecz w jego spojrzeniu nie było wesołości. A gdy sięgnął do torby po smartfona i odpalił z niego jakąś ckliwą, disco polową balladę, nabrałam pewności, że nie żartował. “Jeśli twój taniec postawi go do pionu, to potraktuję cię łagodniej niż na to zasługujesz.” – oznajmił mi, gestem dłoni wskazując na zwisającego pomiędzy nogami kutasa.

    Wstałam z klęczek i odsunąwszy się od fotela na kilka kroków, zaczęłam podrygiwać niezdarnie w rytm melodii. Nigdy nie trenowałam tańca, a już tym bardziej erotycznego, więc musiałam prezentować się komicznie. Czułam się jak totalna idiotka, lecz zniecierpliwione spojrzenie Stacha przekonało mnie, że powinnam kontynuować. Zamknęłam więc oczy i ignorując płynące ze smartfona dzięki, które trudno było nazwać muzyką, powoli wyczuwałam się w nową rolę. Rozpaczliwie szukałam w pamięci jakiejś inspiracji, lecz jedyne co przyszło mi do głowy, to wspomnienie obejrzanego wieki temu teledysku.

    Próbując naśladować wyobrażą wokalistkę uniosłam ręce wysoko nad głowę, wyprężyłam się i z wolna zaczęłam kołysać biodrami. Przemknęło mi zaraz przez myśl, że może za mało w tym wszystkim erotyki, dlatego postanowiłam dołożyć trochę od siebie. Opuściłam ręce i zaczęłam błądzić dłońmi po ciele w taki sposób, w jaki mógłby to robić wyjątkowo namiętny kochanek. Dotykałam się po szyi, piersiach, brzuchu, udach oraz kroczu, wijąc się przy tym i obracając wokół własnej osi. To co robiłam musiało przypominać bardziej połączenie nieudolnego tańca brzucha i masturbacji niż prawdziwy erotyczny taniec, ale jak się okazało odniosłam pożądany skutek.

    Gdy po jakimś czasie otworzyłam oczy, pała Stacha stała wyprężona niczym włócznia. Widok jego kutasa w pełnej klasie dosłownie zaparł mi dech w piersiach. Zastygłam w bezruchu i nie mogąc oderwać spojrzenia gapiłam się na niego z otwartymi ustami. Do porządku przywołał mnie dopiero grymas niezadowolenia, jaki nagle wykrzywił oblicze dozorcy. “Kazałem przestać?” – zapytał marszcząc brwi. A choć zreflektowałam się niemal natychmiast i powróciłam do przerwanego tańca, to było już za późno aby zdusić w nim gniew.

    Stachu zerwał się z fotela, ruszył w moją stronę. Jak na kogoś o takiej masie poruszał się zaskakująco szybko i zanim zdążyłam zareagować trzymał w garści moje włosy. Dosłownie zawlókł mnie za nie przez pokój, przycisnął brzuchem do ściany, kopnięciem rozstawił nogi na boki, po czym naparł na mnie swym ogromnym kutasem. Wrażenie było takie, jakby ktoś próbował nadziać mnie cipką na pal. Byłam już wtedy bardzo mokra, śluz wręcz ze mnie wyciekał, lecz to nie wystarczało, aby zapewnić penisowi dozorcy wystarczający poślizg.

    Naprawdę próbowałam wytrzymać, lecz ból był obezwładniający. Główka kutasa rozpychała wargi sromowe do granic możliwości, a nawet jeszcze nie zanurzyła się we mnie do połowy. Czułam, że jeszcze chwila, a rozerwie mnie niczym dziecko przy porodzie. Na początku tylko krzyczałam, prosiłam go aby mnie zostawił, lecz gdy nie zrezygnował spróbowałam mu się wyszarpnąć. Gdzieś w głębi duszy wiedziałam, że to co robię jest niewłaściwe, że dla własnego dobra nie powinnam mu się przeciwstawiać, ale po prostu nie mogłam już dłużej wytrzymać.

    Stachu odstąpił, lecz nie oznaczało to bynajmniej końca moich kłopotów. Szarpnięciem za włosy zwalił mnie z nóg, stopą przycisnął do podłogi. Krzyczał na mnie, wyzywał od najgorszych, bezwartościowych kurew, lecz ja słyszałam już tylko brzęk rozpinanej sprzączki. Dozorca wyciągał ze spodni pasek, a ja wiedziałam, że może to oznaczać tylko jedno. “Będzie mnie bił pasem.” – przemknęło mi przez myśl na moment przed tym, nim spadło na mnie pierwsze uderzenie.

    Skórzany pas bezlitośnie smagał moje półnagie ciało. Stachu nie próbował nawet celować, brał potężny zamach za zamachem i po prostu walił mnie na odlew. A lał mnie tak mocno, tak brutalnie i zapamiętale, że moja obnażona skóra pękała pod kolejnymi razami. Każde kolejne uderzenie wiązało się z ostrym, przeszywającym bólem, który wkrótce zlał mi się w jedno, zdające się ciągnąć w nieskończoność cierpienie. Jedyne co mogłam w takiej sytuacji zrobić, to zwinąć się kłębek i próbować przeczekać, aż minie mu gniew.

    W końcu dozorca przestał mnie bić, lecz wcale nie dlatego, że minęła mu złość. Gdy odważyłam się na niego spojrzeć dyszał ciężko, ręką trzymająca pas trzęsła mu się spazmatycznie, a z czoła obficie spływał pot. W oczach Stacha wciąż jednak tliła się dzika furia, a twarz wykrzywiał wściekły grymas. Najwyraźniej więc tylko się zmęczył i postanowił zrobić sobie krótką przerwę na podziwianie swego makabrycznego dzieła. Wszystko to bez wątpienia oznaczało, że jeśli natychmiast czegoś nie zrobię, to wkrótce znów zacznie mnie okładać pasem.

    Postanowiłam wykorzystać podniecenie mojego oprawcy, które – sądząc po jego wyprężonym do granic możliwości kutasie, było równie silne co targająca nim złość. Podniosłam się z trudem na kolana i ignorując towarzyszący każdemu ruchowi ból, ruszyłam na czworaka w stronę Stacha. Rzuciłam mu się do stóp i zaczęłam zasypywać je pocałunkami. Skomlałam przy tym o litość, na zmianę przepraszałam go i dziękowałam za udzieloną mi lekcję pokory. Początkowo tylko mnie wyzywał, ganił i odsuwał od siebie nogą niczym niesfornego psa. W końcu jednak nieco złagodniał, a ja zaczęłam prosić go o kolejną szansę.

    Zdawałam sobie sprawę, że tylko doprowadzając go do spełnienia uniknę kolejnych bolesnych razów. Poza tym wciąż pragnęłam jego ogromnego penisa, a lanie które otrzymałam, paradoksalnie tylko jeszcze bardziej mnie na niego nakręciło. Wiedziałam, że sobie na to wszystko zasłużyłam – na każdy jeden cios pasem, na każde wyzwisko. Dobra suka nigdy nie powinna odtrącić kutasa swego Pana, nawet jeśli ten miałby rozerwać jej cipę na strzępy. Chciałam się teraz zrehabilitować i dogodzić Stachowi tak, aby zatrzeć złe wrażenie. Dlatego autentycznie się ucieszyłam, gdy dozorca wreszcie spuścił nieco z tonu.

    Po dłuższej chwili marudzenia Stachu oznajmił mi, że w drodze wyjątku może jednak da mi kolejną szansę. Przypuszczam, że na jego decyzję mogła mieć wpływ moja bezgraniczna uległość, która najwyraźniej podniecała go na równi z cierpieniem jakie mi zadawał. Zaraz jednak zaznaczył, że jeśli tym razem znów “spieprzę sprawę”, to będę tego żałować do końca życia. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że wcale nie blefował, dlatego postanowiłam zrobić wszystko, aby tym razem nie sprawić mu zawodu. Aby go zadowolić i jednocześnie uniknąć “pęknięcia”, musiałam jednak zmienić nieco podejście.

    Poprosiłam Stacha aby się rozluźnił i pozwolił mi się sobą zająć “po mojemu”. Początkowo pomysł niezbyt mu się chyba spodobał, ale przekonałam go mizdrząc się do niego niczym kotka w rui i obiecując rozkosze, jakiej “nawet sobie nie wyobrażał”. Zgodnie z moją sugestią rozebrał się i położył się na plecach na podłodze, a wtedy ja zabrałam się do roboty. Bez zbędnych ceregieli zrzuciłam z siebie resztki odzienia, wsadziłam sobie dłoń do ust i zaczęłam penetrować nią własne gardło. Ślinę z pobudzonych w ten sposób ślinianek wypluwałam wprost na nabrzmiałego penisa Stacha.

    Na efekty nie trzeba było długo czekać – kutas lśnił wkrótce od mojej śliny od główki aż po jaja. Uznałam w końcu, że jest wystarczająco nawilżony, aby we mnie wejść. Nauczona doświadczeniem, nie miałam jednak zamiaru wsadzać go sobie do cipki. Tym razem postanowiłam spróbować z drugą, bardziej nadającą się do tego dziurą. Dobrze wytrenowany odbyt był w stanie naprawdę sporo w sobie pomieścić, a ja przecież intensywnie go trenowałam przez ostatnie dwa tygodnie. Kolejne, coraz większe zatyczki analne wchodziły we mnie jak w masło, a choć żadna nie była tak wielka jak kutas Stacha, to miałam nadzieję, że w tym przypadku także sobie poradzę.

    Usadowiłam się na Stachu jak do pozycji “na odwróconego jeźdźca”, nakierowałam główkę na odbyt i zaczęłam delikatnie na nią napierać. Początkowo pojawił się opór, lecz byłam na to gotowa. Pomimo bólu rozluźniłam zwieracze i wpuściłam go do środka. A gdy już się we mnie wsunął, wyprostowałam się i naparłam na niego ciężarem całego ciała. Ogromny kutas wchodził we mnie centymetr po centymetrze, sprawiając mi w ten sposób niewyobrażalną wręcz przyjemność. Zawsze byłam wrażliwa na pieszczoty analne, lecz wrażenia jakich dostarczała mi pała dozorcy przerosły moje najśmielsze oczekiwania.

    Zaczęłam ujeżdżać ogromnego kutasa Stacha. Początkowo ostrożnie, bez pośpiechu, lecz czując, że najgorsze już za mną, nabrałam nieco pewności siebie. Wypuszczałam go z siebie do połowy, aby po chwili opaść na niego gwałtownie i wepchnąć niemalże całego. Stachu, początkowo nieco niezdarnie wypinający ku mnie biodra, w końcu złapał rytm i zaczął pieprzyć mnie jak należy. Wbijał się we mnie raz za razem z intensywnościom młota pneumatycznego. Jedną dłoń wsadził mi między nogi, wciskał paluchy w nabrzmiałą z podniecenia cipkę, a drugą złapał mnie za szyję – ścisnął mocno, poddusił jak rasową kurwę.

    Towarzyszący “pieszczotom” Stacha ból idealnie uzupełniał się z rozkoszą, jaką dawała mi penetracja odbytu. Nie mogąc się opanować jęczałam głośno, ugniatałam w palcach sterczące brodawki. Instynktownie wyczuwałam, że jeszcze chwila, jeszcze kilka, kilkanaście pchnięć kutasa i zacznę szczytować. Potężny orgazm wzbierał we mnie niczym sztormowa fala na oceania, ale jak się okazało, musiałam jeszcze poczekać na spełnienie. Stachu wyprzedził mnie dosłownie o parę sekund – nagle wyprężył się i spuścił we mnie z donośnym, przeciągłym sapnięciem.

    Próbowałam jeszcze ujeżdżać wiedzącego kutasa, lecz dozorca zepchnął mnie z siebie brutalnie. Polecił mi przynieść sobie papierosy, a ja, nie chcąc go nieumyślnie rozzłościć, szybko wykonałam polecenie. Pełznąc na czworaka do stolika, na którym zostawił paczkę, poczułam powodowane niezaspokojeniem rozgoryczenie. Zaraz jednak zganiłam się w duchu za taką postawę. Byłam przecież suką – narzędziem do zaspokajania zachcianek mężczyzny, który brał mnie w posiadanie. Nie powinnam oczekiwać satysfakcji, a moją nagrodą była służba sama w sobie. Z tą myślą wróciłam do Stacha, lecz ten po raz kolejny mnie zaskoczył.

    “Dobrze się sprawiłaś kurewko, więc będzie nagroda” – oznajmił mi, zapalając papierosa. Dźwignął się na równe nogi i zachęcającym gestem wskazał na penisa, zwisającego teraz luźno wzdłuż uda. W pierwszym momencie przyszło mi do głowy, że może dozorca wciąż nie ma jeszcze dość pieprzenia. Rzuciłam się na jego kutasa, wsadziłam w usta i zaczęłam ssać z zamiarem możliwie jak najszybszego przywrócenia go do pełnej sprawności. Zaraz jednak Stachu zgasił mój entuzjazm, oznajmiając mi, że mam tylko “trzymać go w pysku”. Po czym dodał coś, czego na początku w ogóle nie zrozumiałam: “Tylko nie uroń ani kropli, bo będę zły.”

    Dotarło do mnie co Stachu miał na myśli, gdy w kolejnej chwili puścił mi do ust strumień ciepłego moczu. Byłam tak zaskoczona, tak zniesmaczona tym co zrobił, że odruchowo spróbowałam mu się wyrwać. On jednak trzymał mnie mocno za włosy i przyciskał do krocza, blokując możliwość jakiegokolwiek ruchu głową. Aby się nie udławić, chcą nie chcąc musiałam połykać spływające mi do gardła szczyny. “Wy szmaty lubicie, jak wam się po wszystkim zlać do pyska.” – oznajmił mi, wyraźnie zadowolony z siebie Stachu. A choć nigdy nie byłam wcześniej w taki sposób przez nikogo potraktowana, to muszę przyznać, że w pewien sposób mnie to nawet kręciło.

    Zanim zdążyłam się zastanowić dlaczego właściwie podnieca mnie coś tak obrzydliwego, Stachu skończył i wyszedł ze mnie. Otrzepał kutasa z ostatnich kropel moczu i bez słowa zaczął zbierać swoje rzeczy. Ubrał się, podniósł leżącą przy fotelu torbę, zwrócił się w stronę wyjścia z salonu. Na odchodne rzucił mi jeszcze ostanie, pogardliwe spojrzenie, po czym ruszył do wyjścia. Odprowadzałam do wzrokiem licząc na to, że być może zmieni jeszcze zdanie. Niczego nie pragnęłam wówczas bardziej niż żeby zawrócił i znów nabił mnie na swego ogromnego kutasa, lecz on nawet nie obejrzał się za siebie. Wyszedł z salonu zostawiając mnie samą, poniżoną, pobitą, a co najgorsze – niezaspokojoną.

    Miałam zamiar się pieścić, dokończyć to co zaczął Strachu, lecz spojrzenie na wiszący w salonie zegar skutecznie ostudziło mój zapał. Od chwili gdy Brunetka wyruszyła na zakupy minęły już prawie dwie godziny, a to oznaczało, że lada moment powinna wrócić. A jeśli po powrocie zastanie mnie w takim stanie – nagą, z rozmazanym makijażem, oblepioną spermą i zaschniętym moczem, czekała mnie kara, przy której bicie dozorcy będzie wydawało się dziecinną igraszką. Gnana myślą o czekających mnie konsekwencjach zerwałam się na równe nogi, lecz było już dla mnie za późno.

    W wejściu do salonu stała Brunetka i patrzyła na mnie ze wściekłym wyrazem twarzy. Nie wiedząc co powinnam zrobić – skłamać coś, przeprosić, uciekać czy może kajać się przed nią, zrezygnowana opadłam ciężko na kolana. Wiedziałam już, że nie uniknę kary, że w najlepszym wypadku zanam dziś jeszcze sporo bólu, a w najgorszym – zostanę wyrzucona z Domu. Złamałam dziś przecież tyle Zasad, że każda, nawet najbardziej surowa kara wydawała mi się realna. Kolejny raz okazało się jednak, że żyjąc w Domu nie mogę brać niczego za pewnik.

    “Pan Domu przesyła wyrazy uznania z okazji pomyślnie zakończonej inicjacji.” – rzuciła zmierzająca w moją stronę Brunetka. Następnie wyjaśniła mi, że spotkanie ze Stachem zostało zorganizowane z polecenia Pana Domu i miało na celu “zainicjować” moją suczą służbę. Później mówiła coś jeszcze o systemie zainstalowanych w salonie mikrokamer i transmisji na żywo, zawczasu napisanym scenariuszu, oraz innych, równie nieprawdopodobnych sprawach, lecz ja już jej właściwie nie słuchałam. Byłam tak bardzo zaskoczona, że aż oniemiałam z wrażenia. I dopiero ostatnie zdanie Brunetki, przywróciło mnie do rzeczywistości: “A teraz idź i się ogarnij wywłoko, bo Pan Domu chce cię dziś wieczorem u siebie widzieć.”

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Bezbronna

    Jeśli podoba ci się mój pamiętnik, zostaw komentarz 🙂

  • Pamietnik Suki [08] – Bimbofikacja suki

    Przyglądałam się sobie w lustrze i byłam dumna z tego co widzę. Wyraźnie zarysowane łydki, szczupłe uda, jędrne pośladki, płaski brzuch. Zero tłuszczu, waga w pełni adekwatna do mojego wzrostu i wieku. Wystarczyło kilka tygodni intensywnych ćwiczeń fizycznych oraz rygorystyczna dieta, abym fizycznie stała się niemalże idealną wersją samej siebie. Osobą, którą zawsze chciałam się stać, lecz nigdy nie starczyło mi na to odwagi, motywacji i samodyscypliny. Teraz jednak udało mi się bez większego trudu, bo nie robiłam tego dla siebie. Wszystko co to osiągnęłam dla Niego, a On zasługiwał na każde poświęcenie.

    Od czasu pomyślnej inicjacji, stałam się oczkiem w głowie Pana Domu. Przez ostatni miesiąc otrzymałam od Niego tyle uwagi, tyle namiętności i rozkoszy, że trudno mi byłoby prosić los o więcej. Wzywał mnie do siebie praktycznie co wieczór i spędzał ze mną sam na sam kilka, a w weekendy nawet i po kilkanaście godzin. Używał mnie wówczas tak intensywnie, pieprzył tak ostro, że często po spędzonej z Nim nocy nie miałam siły podnieść się rano z łóżka. Chodziłam potem niewyspana, obolała, wycieńczona do granic możliwości, ale zawsze szczęśliwa i spełniona.

    Trudno mi nawet wyobrazić sobie lepszego kochanka. Pan Domu uosabiał sobą wszystko to, co pociągało mnie w mężczyznach. Nad jego zaletami mógłbym rozwodzić się godzinami, lecz gdybym miała Go opisać w kilku słowach, użyłabym takich określeń jak: przystojny, stanowczy, dominujący, pomysłowy i inteligentny. Zawsze uważałam się za odważną, nie bojącą się wyzwań kobietę, a mimo to w Jego towarzystwie czułam się jak dziewica przed pierwszym razem. Onieśmielał mnie siłą charakteru, swobodnym traktowaniem intymności. Nie istniało dla Niego żadne tabu, nie było granicy, której by ze mną nie przekroczył. Ograniczała go wyłącznie wyobraźnia, a tą miał wyjątkowo bujną.

    Podczas minionego miesiąca doświadczyłam z Jego rąk perwersji, o których nie marzyłam w najbardziej nawet chorych fantazjach. Wiązał mnie i podwieszał na linie pod sufitem, wkładał we mnie różne przedmioty, tresował niczym klacz, podduszał i podtapiał, a był to przecież ledwie tylko ułamek wszystkiego co z nim przeżyłam. Z zadawania mi bólu uczynił swego rodzaju sztukę – chłostał mnie, przypinał do ciała klamerki, zalewał gorącym woskiem, unieruchamiał na wiele godzin w wyjątkowo niewygodnych pozycjach. Napawał się moją uległością, moim cierpieniem, a ja czerpałam nie mniejszą satysfakcję z Jego spełnienia.

    Nie musiało minąć wiele czasu, abym przywykła do roli sex zabawki. Od kiedy pamiętam wolałam być w łóżku uległa, podniecały mnie klapsy, kręciły wyzwiska, lecz po kilku tygodniach z Nim przeniosłam te doświadczenia na zupełnie inny, wyższy poziom. Spełnianie perwersyjnych zachcianek Pana Domu było odtąd jedynym celem mojej egzystencji. Nie liczyło się nic i nikt poza Nim, cały świat stanowił tylko odległe, nieistotne tło. Ból stał się dla mnie zwiastunem niewyobrażalnej rozkoszy, a upodlenie stanowiło preludium dla spełnienia, jakiego nigdy wcześniej nie dane mi było doświadczać.

    Spełnienie i rozkosz miały jednak swoją cenę, a ja musiałam ją codziennie płacić. Patrząc w lustrze na swe młode, idealnie wyrzeźbione ciało, widziałam także liczne szramy i siniaki. W większości zawdzięczałam je jendak nie Jemu, a mojej “przełożonej” – jak kazała mi się nazywać druga rezydująca w Domu suka. Brunetka była mi niechętna od samego początku, ale od czasu gdy zajęłam jej miejsce w łóżku u boku Pana, zdawała się mnie wręcz nienawidzić. Wciąż chodziła wściekła niczym rozjuszona osa i znęcała się nade mną przy każdej nadarzającej się okazji. A jako moja przełożona, opiekunka i nauczycielka w jednej osobie, miała tych okazji naprawdę sporo.

    Brunetka karała mnie surowo za najlżejsze nawet przewinienie. Wystarczyła przeoczona grudka kurzu podczas sprzątania, kilkuminutowe spóźnienie na posiłek, drobna pomyłka przy cytowaniu Zasad Domu, niezbyt starannie nałożony makijaż, lub po prostu niewłaściwe spojrzenie, a mój dzień zamieniał się w koszmar. Brunetka prowadziła mnie do Pokoju Kar i w trakcie trwającej godzinę sesji zadawała mi tyle cierpienia, ile tylko była w stanie zadać. Biczowała mnie, okładała szpicrutą lub cienkim bambusowym kijem, przypinała ciężarki do piersi, warg sromowych i w inne równie wrażliwe miejsca. Stosowała także wiele innych, znacznie bardziej wyrafinowanych metod zadawania mi bólu, o których wolałabym jednak szybko zapomnieć.

    Oprócz stosowania tortur fizycznych Brunetka znęcała się nade mną także psychicznie. Prym wiodły tu oczywiście wyzwiska i pogardliwe spojrzenia, lecz do tych zdążyłam się już przyzwyczaić. Do standardowych “kurewek”, “szmat” i “dziwek”, moja Przełożona zaczęła dołączać przymiotniki takiej jak “bezwartościowa”, “obleśna”, czy “głupia”, ale to także nie robiło na mnie większego wrażenia. Pan Domu nigdy się w ten sposób do mnie nie zwracał, dla niego byłam “analną suczką”, lub po prostu “suczką”. Takie określenie było dla mnie wręcz swego rodzaju komplementem, a tylko Jego zdanie miało dla mnie jakiekolwiek znaczenie.

    Wyzwiska i przemoc nie były bynajmniej najgorszą bronią w arsenale Brunetki. Bardziej od szram i siniaków moje odbicie w lustrze szpecił obejmujący talię “pas”. Wykonany ze skóry oraz metalu pas cnoty nosiłam za karę – notoryczne łamanie zakazu masturbacji bez pozwolenia. A choć pas nosiłam już drugi tydzień, to wciąż nie mogłam się do niego przyzwyczaić. Skórzane majtki były wyjątkowo niewygodne, obcierały mnie przy chodzeniu, metalowe obejmy krępowały ruchy podczas ćwiczeń fizycznych. A mimo to, musiałam go mieć na sobie niemal przez całą dobę. Wyjątek stanowiły spotkania z Panem Domu, oraz wizyty w łazience – lecz nie zawsze mogłam sobie na to pozwolić.

    To Brunretka zasugerowała Panu taką formę ukarania mnie, i to ona nadzorowała wykonanie kary. Gdy chciałam skorzystać z toalety musiałam poprosić ją o rozpięcie pasa, co w sposób wyjątkowo perfidny odwlekała. A uczucia przepełnionego pęcherza i niemożność zaspokojenia potrzeby były gorsze, niż najbrutalniejsze nawet tortury. I choć bardzo starałam się wytrzymać, to czasami zdarzało mi się popuścić. Było to wyjątkowo upokarzające, a do tego bolesne doświadczenie, gdyż za każdą taką “wpadkę” byłam dodatkowo karana. Brunetka biła mnie wówczas i wyjątkowo dotkliwie wyśmiewała.

    Ostatnim razem Brunetka zagroziła mi, że jeśli znów popuszczę, to każe mi założyć pieluchę. Nie miałam wątpliwości, iż nie były to czcze groźby. “Każe mi paradować w pieluszce po Domu, zmusi mnie abym pokazała się tak Jemu” – zawstydzona tą myślą odwróciłam wzrok od pasa cnoty. Nie chciałam aby mnie to dłużej zajmowało, więc skupiłam się na przyjemniejszych sprawach. Jeszcze raz omiotłam spojrzeniem moje smukłe, wysportowane ciało. Doszłam do wniosku, że do ideału brakuje mi już naprawdę niewiele. A jeszcze przyjemniejsza była myśl, że wkrótce ten ideał osiągnę.

    Pan Domu obiecał mi, że lada dzień zakończy się moja metamorfoza. Przemienianę z “poczwarki w motyla” – jak to określił, zwieńczyć miała operacja plastyczna. Korekcie zostaną poddane moje piersi, które w wyniku utraty tkanki tłuszczowej stały się małe i nieco obwisłe. Strasznie bolał mnie ich widok w lustrze, bo odkąd pamiętam cycki miałam całkiem spore i do tego idealnie wręcz kształtne. Dlatego gdy Pan Domu oznajmił mi, że zaaranżował dla mnie zabieg wszczepienia implantów, autentycznie się ucieszyłam. Nieco mniej cieszyły mnie pozostałe modyfikacje, jakim także miałam zostać wkrótce poddana, ale jeśli chciałam pozostać w Domu, pozostać z Nim, musiałam je zaakceptować.

    Na konsultację z chirurgiem byłam umówiona za godzinę, a zabiegi – jeśli nie będzie przeciwwskazań, miały zostać przeprowadzone w dniu jutrzejszym. Nie musiałam nawet nigdzie jechać, bo wszystko miało odbyć się na miejscu. Pan Domu zadbał o specjalistyczny sprzęt, ekipę medyczną, leki oraz warunki, które pozwolą mi na skuteczną rekonwalescencję. Wszystko miało odbyć się możliwie szybko i sprawnie, co potwierdzała także Brunetka, która swego czasu na polecenie Pana również przechodziła serię zabiegów plastycznych.

    Patrzyłam więc na swoje odbicie w lustrze i nie mogłam się wprost doczekać tego, co miało mnie wkrótce spotkać. Nie mogłam się doczekać tym bardziej, iż wraz z zakończeniem mojej suczej metamorfozy dobiec miał końca “okres szkoleniowy”. Stanę się wreszcie pełnoprawną suką i będę żyć w Domu na prawach równych pozostałym sukom Pana. Oznaczało to koniec nadzoru Brunetki, koniec bólu i poniżania – przynajmniej tego otrzymywanego z jej ręki. “Koniec z pasem cnoty i pełnym pęcherzem.” – podsumowałam w myślach i zaczęłam szykować się na spotkanie z chirurgiem.

    ***

    Ocknęłam się leżąc na łóżku rehabilitacyjnym. Czułam się słaba i nieco zdezorientowana, lecz o dziwo nic mnie nie bolało. Choć od czasu przeprowadzki do Domu cierpienie fizyczne stało się dla mnie niemalże codziennością i mocno się z nim oswoiłam, to w kontekście czekającej mnie operacji właśnie bólu obawiałam się najbardziej. Tymczasem najwyraźniej było już po wszystkim, a ja czułam się całkiem dobrze. Jedynym co tak naprawdę dawało mi się we znaki, była uciążliwa suchość w gardle.

    Dźwignęłam się na łokciach i rozejrzałam dookoła. W niewielkim pomieszczeniu byłam sama, więc nie miałam kogo poprosić o coś do picia. Najwyraźniej ktoś przewidział jednak moje pooperacyjne pragnienie, bo na ustawionym w pobliżu łóżka stoliku czekała na mnie szklanka wody. Sięgnęłam po szklankę i opróżniłam ją w kilku łapczywych haustach. Gdy oblizałam po tym usta, poczułam dziwny posmak. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że był to smak spermy.

    Mimowolnie zaczęłam się zastanawiać, skąd na mojej twarzy wzięło się męskie nasienie. Ostatnie moje wspomnienie dotyczyło chirurga plastycznego, opowiadającego o czekającym mnie wkrótce zabiegu. Siedziałam na łóżku w szpitalnej koszuli, z lekkim niepokojem słuchając i obserwując lekarza oraz towarzyszącego mu pielęgniarza. Potem otrzymałam znieczulenie, wraz z którym zapadłam się w nicość nieświadomości. Na zabieg przybyłam czyta, wykąpana, a mimo to po przebudzeniu oblepiona byłam zaschniętą spermą.

    I nagle dotarło do mnie co się wydarzyło. “Te sukinsyny wykorzystały mnie, gdy byłam nieprzytomna!” – w duchu, aż zagotowałam się ze złości. Gdy zdałam sobie sprawę z tego co się stało, przypomniałam sobie spojrzenie pielęgniarza. Ten podstarzały kurdupel dosłownie pożerał mnie wzrokiem, lecz byłam zbyt przejęta tym co mnie czekało, aby zwrócić na to uwagę. Podobnie, lecz z większym wyczuciem, patrzył na mnie wówczas chirurg. Czułam to podświadomie już wtedy, lecz nawet nie przyszło mi do głowy, że może z tego wyniknąć taka sytuacja.

    Lekarz wraz z pielęgniarzem “skorzystali sobie” ze mnie tuż przed zabiegiem, lub też zaraz po nim. Wsadzali mi swoje obleśne kutaski w usta i nie wiadomo gdzie jeszcze. Od przebudzenia czułam także dyskomfort w kroczu, więc całkiem możliwe, że tam także grzebali. Wypieprzyli do woli moje bezwładne ciało, a na koniec spuścili mi się na twarz. I nawet nie zaprzątali sobie głowy tym, aby jakoś zamaskować swój niecny uczynek. Zrobili ze mną to na co mieli ochotę, po czym po prostu sobie poszli.

    Myśl o tym co mi zrobiono, napawała mnie autentycznym obrzydzeniem. Może i byłam zepsutą, perwersyjną suką, ale oddałam się wyłącznie w Jego ręce. Byłam gotowa znieść wszystko, zrobić absolutnie wszystko, ale tylko na polecenie Pana Domu. Gdyby tylko On mi rozkazał, gotowa byłam zadowalać chirurga i jego obleśnego pomocnika nawet i przez całą noc. Ale oni wzięli mnie bez pytania nikogo o zgodę, wykorzystali niczym gumową sex lalę. Coś takiego było nie do przyjęcia, nawet dla takiej kurewki jak ja.

    Mimowolnie zaczęłam wycierać zaschniętą spermę z twarzy. Wierzchem dłoni otarłam usta, potem brodę, a w końcu szyję. Nagle jednak moja dłoń znalazła się na dekolcie, a wówczas zamarłam w bezruchu. Pod oplatającym moją klatkę piersiową bandażem poczułam wybrzuszenie, którego wcześniej tam nie było. Bo choć moje piersi nigdy nie należały do małych, to gdy ja leżałam – one także spoczywały. A teraz miałam tam coś twardego, ogromnego, nienaturalnie wręcz sterczącego.

    Nie bacząc na konsekwencje zerwałam się z łóżka i ruszyłam w stronę pobliskiego lustra. Dostrzegając z oddali swoje odbicie zaklęłam w duchu. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to napompowane botoxem wargi. Już wcześniej, gdy wycierałam usta ze spermy, czułam, że są jakby spuchnięte. Wiedziałam, że czeka mnie ich powiększenie, lecz to co zobaczyłam przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Wargi miałam masywne, nieproporcjonalnie duże w stosunku do reszty twarzy. Przynajmniej takie było moje pierwsze wrażenie.

    Wygląd ust przestał mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie w momencie, gdy przeniosłam spojrzenie na swój dekolt. Wstrzymałam oddech i zaczęłam powoli rozwijać bandaż, a gdy ten wreszcie opadł, aż cofnęłam się o krok z wrażenia. Piersi miałam dwa, a może nawet i trzy razy większe niż przed operacją. Wyglądało to tak, jakby ktoś dla żartu przypiął mi do klatki piersiowej dojrzałe melony. Trudno mi było na oko określić ich realny rozmiar, lecz nie miałam wątpliwości, że nie zmieszczą się w stanik o miseczce mniejszej niż DD.

    Nie potrafiąc znieść własnego widoku w lustrze zakryłam twarz dłońmi. “Co oni ze mną zrobili, co ze mną zrobili?” – powtarzałam w myślach, czując jak po moich policzkach spływają łzy. Z tymi ogromnymi cyckami, ustami niczym u karpia, w platynowych blond włosach i w wyrazistym, permanentnym makijażu, przywodziłam na myśl porno gwiazdkę z lat dziewięćdziesiątych. Z mojego naturalnego, dziewczęcego uroku nic już prawie nie pozostało. Zmiany zaszły tak daleko, że fizycznie stałam się w zasadzie inną osobą.

    Zaraz jednak dotarło do mnie, że przecież właśnie tego chciałam. Pragnęłam, aby Pan Domu ukształtował mnie zgodnie ze swymi preferencjami. Żeby pomógł mi przekształcić się w wyuzdaną sukę, którą zawsze przecież być pragnęłam – nawet jeśli były to tylko nie do końca uświadomione fantazje. A jeśli pełna metamorfoza wymagała nie tylko gruntowych zmian osobowości, ale także wyglądu, to musiałam to zaakceptować. Moje prywatne odczucia odnośnie zmiany imidżu, nie miały przecież najmniejszego znaczenia. “Ważne żebym podobała się Jemu.” – podsumowałam w myślach.

    Gdy otworzyłam ponownie oczy moje odbicie w lustrze nie wyglądało już tak szkaradnie. Wręcz przeciwnie, zaczęłam dostrzegać zalety swego nowego wyglądu. Piersi może i rzeczywiście były nieco zbyt obfite jak na moją szczupłą figurę, ale za to były teraz idealnie kształtne i sprężyste jak u nastolatki. Usta także mogłyby być nieco mniejsze, ale równie dobrze mogły też wyglądać znacznie gorzej – przypominałam sobie co najmniej kilka celebrytek z jeszcze większymi warami. A blond czupryna stanowiła jednak miłą odmianę, po tyck kilku latach farbowania się na rudo.

    Spojrzenie brunetki tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie było jednak ze mną tak źle. Byłam tak zaabsorbowana swoim odbiciem w lustrze, że nawet nie zauważyłam kiedy weszła do pokoju. Prezentowała się jak zwykle widowisko. Skąpa, mocno przylegająca do ciała sukienka podkreślała jej smukłą, idealnie proporcjonalną figurę. A wysokie szpilki, długie, krwistoczerwone paznokcie, oraz odznaczające się pod materiałem łono i sutki, dodatkowo jeszcze dodawały jej seksapilu. Do tego ostry, wyzywający makijaż i malująca się na twarzy zwyczajowy, drwiący uśmieszek.

    Gdy nasze spojrzenia się spotkały, odniosłam wrażenie, że coś było z nią nie tak. Brunetka wydawała się nie tak pewna siebie jak zwykle, a w jej oczach dostrzegłam dziwny błysk. “Zazdrość? Zawiść?” – próbowałam domyślić się, co takiego mogło siedzieć jej teraz w głowie. Niezależnie od tego, co dokładnie sobie wtedy myślała, bez wątpienia mogłam to uznać za swego rodzaju aprobatę dla mojego nowego wyglądu. Niemy komplement, który nigdy nie przeszedł by komuś takiemu jak ona przez gardło.

    Brunetka musiała zdać sobie sprawę z tego, że dostrzegłam w niej coś, czego nie powinnam była dostrzec. Momentalnie się opanowała i odezwała się do mnie tonem zawierającym w sobie tyle pogardy, na ile tylko było ją stać. Przywitała się zdawkowo, po czym oznajmiła mi, że przez najbliższy tydzień będę zwolniona ze swych zwyczajowych domowych obowiązków. “Pan Domu życzy sobie, abyś dochodziła do siebie w spokoju.” – rzuciła na zakończenie, po czym odwróciła się i ignorując moje pytania, opuściła pokój trzaskając mocno drzwiami.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Bezbronna

    Jeśli podoba ci się mój pamiętnik, zostaw komentarz 🙂

  • Przemiana cz.3

    Do świadomości Adama nie mogło dotrzeć to co się właśnie działo.

    Stał przyduszony do drzwi przez wielkiego faceta swojej byłej żony i namiętnie się z nim całował.

    Wiedział, że musi skupić się na zadowoleniu swojego oprawcy, że musi się w to angażować. Wiedział, że jest zdany na jego łaskę, nie ma domu, nie ma tożsamości – a w dodatku… zwyczajnie się go bał. Paweł już kilkukrotnie nie zawahał się użyć swojej siły, a po ostatnim uderzeniu w twarz, Adam aż się popłakał.

    A jednak – pomimo wszystkich tych odczuć, wiedział, że to co robi jest złe. Niewłaściwe. Przecież był… Jest mężczyzną. Nie może tak po prostu dać się zdominować, upodlić jakiemuś mięśniakowi.

    Niestety, ciało jego uważało inaczej.

    Już od kilku minut wymieniał pocałunki z Pawłem. Namiętne – wciąż lizali swoje języki, wchodzili sobie do gardeł, a mężczyzna wciąż napierał ciałem. Złapał jedną ręką za kształtną pierś, zaś swoim kroczem wciąż przesuwał rytmicznie w górę i w dół, w górę i dół. Mimo całego upodlenia, Adam ze zgrozą zauważył, że jego ciało reaguje na te pieszczoty podnieceniem. Stymulacja sutka była niesamowita. Przyjemność która sprawiała, że aż zaczął drżeć, oddychał ciężko. Do tego te rytmiczne ruchy, to ubezwłasnowolnienie… Tak, nawet pocałunki zaczynały mu sprawiać przyjemność. Powoli, w jego umyśle zaczęła się pojawiać szalone myśl, że może mężczyzna nie robi tego aby go zawstydzić, może robi to… Aby mu pokazać jak to jest poczuć się kobietą. Poczuć się zdobywaną… I w istocie, zaczynało być naprawdę rozkosznie. Adam, a raczej już Ania zamknęła oczy zaczynając delektować się dotykiem.

    Kiedy Paweł przeniósł swoje pocałunki na szyję, nieoczekiwanie jęknęła z rozkoszy odchylając głowę do tyłu.

    Nigdy nie poczuł czegoś takiego. Jego rozum chciał uciekać, płonąc ze wstydu, ale ciało chciało więcej. Adam wiedział, że przegrywa i jeszcze gorzej się z tym poczuł.

    Nagle – tym razem delikatnie, Paweł przestał.

    Odsunął się nieco złapał lekko dziewczynę za brodę i unosząc ją lekko spojrzał jej głęboko w oczy i powiedział.

    – Ale Ty jesteś śliczna Aniu. Cudowne usta… Czuję, że czekają nas naprawdę miłe chwile, nie mogę się od ciebie oderwać

    Mimo, że sam by się do tego przed sobą nie przyznał, Adam poczuł, że chce aby ten mężczyzna był dla niego… Dla niej taki miły. Nie chciał już być bity, nie chciał się bać. Jego ciało pragnęło tego uczucia które przed chwilą doświadczało. Podświadomie poczuł, że chciałaby go takim – przyjaznym, dobrym.

    – Skoro już przełamaliśmy pierwsze lody, zacznijmy od początku – ciągnął ciepłym, spokojnym głosem Paweł. – Tak jak Ci już wcześniej powiedziałem, masz dwie opcje. Albo opuszczasz nasze mieszkanie, i idziesz sobie gdzieś tam, chuj wie gdzie na zimę, do schroniska do bezdomnych, czy gdzie. Albo zostajesz tutaj i robisz to co powiem, bez chwili wachania. Nie będzie Ci źle z nami. Będziesz moją małą żonką. Może nawet załatwię Ci jakiś fałszywy dowód, żebyś sobie mogła z domu wychodzić – po czym pocałował delikatnie wilgotne, rozchylone lekko wielkie usta dziewczyny. – Pora skończyć ze starym życiem Aniu. Już nie będziesz musiała o nic się martwić, podejmować żadnych decyzji. Zdasz się na mnie, swojego mężczyznę i jak długo będziesz się mnie słuchać, niczego Ci nie zabraknie.

    Ponownie zaczął całować szyję, tym razem delikatnymi muśnięciami kierując się w stronę ucha, jednocześnie gładząc delikatnie brzuch pod koszulką… A Adamem znów przeszedł dreszcz. Nikt nigdy tak nie mówił do niego, nigdy nie czuł się tak pożądany. I mimo że był uwielbiany przez mężczyznę, jego ciało pragnęło tego. Pragnęło tego dotyku, pocałunków… Ponownie ciepłe słowa sprawiły, że chciał mu zaufać. A jednocześnie męski mózg wciąż walczył. Wiedział jakim potworem jest Paweł. Wiedział, że przecież nie jest gejem i powinny podniecać go jedynie kobiety.

    – To jak Aniu… Zaufasz mi…? Wiem co dla Ciebie dobre… – Mówiąc to przesunął rękę w dół i delikatnie przejechał po jej kroczu

    – Tak… – szepnął Adam pod którym z podniecenia ugięły się nogi. Już przegrał, był Anią. Ale jakie miał wyjście.

    – W porządku. Ale musisz mnie ładnie poprosić. – W dalszym ciągu delikatnym głosem mówił Paweł, po czym ponownie wrócił do szyi dziewczyny, widząc jaki wywołuje tym efekt.

    – Proszę…. – Niemal wyjęczała Ania.

    – O co?

    – Proszę, pozwól mi zostać… z Tobą… – Ponowne naparcie ciałem. Ponownie przyspieszony oddech.

    – Przemyśl to dobrze. Będziesz się mnie słuchać? – Powiedział po czym przyssał się ustami do koszulki która zakrywała nabrzmiały sutek.

    – Będę… – wyszeptała Ania, z rozkoszy odchodząc od zmysłów. Uczucie którego nie mogła opisać. Rozkosz sprawiała że chciała więcej, za każdą cenę.

    – Będziesz mi robić obiadki?

    – Taaakk…

    – I myć mi stopy kiedy zechcę?

    – Taak…. – Doprowadzona na skraj szaleństwa Ania już nawet nie myślała o tym co mówi. Myślała jedynie o drżących nogach. O strachu. O tym, że nigdy jeszcze nie było jej tak dobrze. Każdy pocałunek, każdy dotyk piersi, brzucha, wszystko sprawiało że czuła się absolutnie bezwolna.

    Paweł nagle przerwał, odsunął się od rozpalonej dziewczyny, po czym spokojnie powiedział.

    – Myślę że musisz się bardziej postarać aby mnie przekonać

     Ta nagła zmiana sprawiła, że Adam ocknął się jak ze snu. Co on ma na myśli? Podniecenie odeszło w jednej chwili.

    – Bardzo cię proszę… Pozwól mi zostać.

    – Oczywiście kochanie – uśmiechnął się mężczyzna. – Uklęknij.

    Adam spojrzał na niego przerażony, ale wiedział już że nie ma odwrotu. Spojrzał jeszcze na Monikę, która zła patrzała na nich z kuchni.

    – Nie patrz na nią. Tylko ja się liczę. Uklęknij ładnie, pocałuj mi stopę i ładnie poproś. Pamiętaj, obiecałaś oddać mi swoją wolną wolę… Zdaj się na mnie, będzie nam dobrze.

    Ciepły ton głosu ponownie zaczął działać na dziewczynę. Powoli uklęknęła przed Pawłem. Nie chciała go zdenerwować. Wiedziała, że nic już od niej nie zależy, najlepiej zrobi jeżeli się podda i da się ponieść. Czerwona ze wstydu popatrzała jeszcze raz na ogromnego mężczyznę górującego nad nią i powiedziała – Proszę, pozwól mi z Tobą zostać – po czym pocałowała niezbyt czystą stopę w dużego palca. O dziwo, poczuła, że podniecenie znów zaczyna przejmować kontrolę nad jej ciałem.

    – Ty tu rządzisz – wyszeptała, po czym zamknęła oczy i przejechała językiem od palców aż do kostki.

    – Dobrze, dobrze – zaśmiał się Paweł – A teraz podnieś się.

     Ania próbowała wstać, ale wówczas silne ramiona sprowadziły dziewczynę ponownie do klęczek.

    – Podnieś, się, ale nie wstawaj – oczy dziewczyny znalazły się teraz na wysokości krocza. – Rozepnij pasek.

    Tego było już zbyt wiele. Nagle wszystkie czerwone lampki zaświeciły się w mózgu i ponownie Adam zaczął przejmować kontrolę. Nie będzie robił loda temu prymitywowi. Spojrzał ponownie w górę. Zobaczył że chwila zawahania sprawiła, że Paweł zmarszczył brwi i zacisnął pięści. Przerażony, Adam wiedział, że nie ma wyjścia.

    Drżącymi rękoma sięgnął do paska, lecz gdy zaczął go rozpinać, stała się rzecz przedziwna. Spojrzał na swoje dłonie. Drobne, opalone. Idealnie jędrna skóra na nich, kolor opalenizny i do tego różowe paznokcie sprawiły, że Adamowi przyszły na myśl wszystkie filmy porno jakie kiedykolwiek oglądał. Te niezmiernie drobne ręce sprawiły, że znów się podniecił i w jakiś chory, pokrętny sposób poczuł satysfakcję. Do tej pory to on musiał błagać kobiety o rozkosz, o loda. Teraz sama jest tak niezmiernie pociągająca, że sama może tą łaską obdarowywać.

    Nie do końca mógł zrozumieć swoich myśli, swoich uczuć, ale kiedy w końcu opuścił Pawła spodnie do kolan i położył rękę na jego jasnych bokserkach, a drugą złapał za udo, bez przymusu i nawet z pewnym poczuciem władzy jeszcze raz popatrzył na swoje delikatne, jakże seksowne dłonie i powiedział zalotnym głosem, patrząc się Pawłowi w oczy – Czy pozwolisz mi zostać – i pocałował przez materiał nabrzmiałego penisa mężczyzny, delektując się jego ciepłem i zapachem  

    Nie wiedział co go opętało, ale wiedział, że już nie musi, ale chce to zrobić. Chce poczuć się jak kobieta i dać przyjemność swojemu mężczyźnie. Cała drżąc z emocji zaczęła go lizać przez bokserki, by w końcu zdjąć je i spojrzeć na przyrodzenie Pawła. Było wielkie. Jeszcze nie do końca stojące, ale już na tyle powiększone i sztywne aby dało się poczuć jego ciężar, jego wielkość. Ania położyła swoje drobne ręce, i delikatnie podniosła go do góry, odsuwając skórę napletka. Nie wiedząc jak zacząć, a będąc całkowicie rozpaloną, dotknęła językiem jego końca i przejechała w górę, aż do podbrzusza. Ponownie odchyliła się i delikatnie, ostrożnie, niemalże z czcią, pocałowała koniec żołędzia, by następnie, patrząc się w oczy Pawła, owinąć swoje duże, miękkie usta wokół końcówki jego przyrodzenia.

    Jęk rozkoszy mężczyzny sprawił, że jeszcze bardziej podnieciła się. Wyjęła go na chwilę z ust i uśmiechnęła się patrząc Pawłowi w oczy, nie wiedząc nawet jak czarująco wówczas wygląda. W istocie – mając lustro zobaczyłaby przepiękną szczupłą dziewczynę, o dużych brązowych oczach, z szerokim uśmiechem pełnych, różowych ust, otoczonym dołeczkami, zarumienioną z podniecenia, która wyszeptała – Jestem twoja – oplatając penisa swoimi zadbanymi dłońmi.

    Ponownie owinęła wokół niego swoje usta, delektując się słonawym smakiem i zapachem. Nigdy nie myślała że zadowalanie mężczyzny może być takie cudowne – nie miała pojęcia czemu kobiety tego unikają. Wiedząc co sprawi największą przyjemność Pawłowi, powoli jeździła w górę i w dół, jednocześnie pieszcząc jego czubek językiem. To było niesamowite.

    Nagle, całkiem nieoczekiwanie, Ania poczuła zmianę.

    Paweł, do tej pory czarujący i delikatny, nagle złapał ją za głowę i trzymając ją w ten sposób z penisem w jej ustach, zrobił dwa kroki na przód, przygniatając jej głowę do drzwi, po czym zaśmiał się, i ku przerażeniu dziewczyny powiedział swoim dawnym, szyderczym tonem.

    – Dobra Anka. Koniec zabawy. Przekonamy się jakie masz głębokie gardło.

    ——

    Jak zwykle zapraszam do komentarzy, nic tak nie motywuje jak świadomość, że opowiadanie się spodobało.

    Dalsze przygody naszej przyjaciółki Ani już niebawem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Kowalski