Category: Uncategorized

  • Kochanka mojego starego

    Moi starzy wyjechali do pracy w Stanach, kiedy zaczynałem studia. Nie było mowy o tym, żebym je rzucił i dołączył do nich. Miałem inne plany. Chciałem być samodzielny. Mieszkałem więc sam w przestronnym, trzypokojowym mieszkaniu, co miesiąc dostawałem skromną kasę od rodziców, imałem się różnych zajęć. Dziewczynami interesowałem się, a jakże – jednak nie byłem typem imprezowicza i raczej nie bawiło mnie wyrywanie lasek po klubach, więc trudno się dziwić, że sukcesy na tym polu miałem umiarkowane. Co nie znaczy że nie miałem ich wcale.

    W sumie żyło mi się nieźle. Oczywiście, jak to zwykle w życiu bywa – do czasu.

    Tego wieczora – a było na zewnątrz wyjątkowo paskudnie, pizgało śniegiem z deszczem jak tylko może pizgać we Wrocławiu w połowie grudnia – zamówiłem sobie pizzę i zamierzałem spędzić wieczór z Netflixem z piwem i pod kocykiem.

    I wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Myślałem, że to pizza, ale w drzwiach stała kobieta z walizką. Wysoka, dobrze zbudowana, w spodniach od dresu i zamszowych botkach, krótkim kożuszku i wełnianej czapce. Umiarkowanie przemoczona, ale na pewno zziębnięta – czerwony nos, którym pociągała i takoż czerwone policzki były dowodem. Czarne, długie i proste włosy spadały jej na ramiona a spod grzywki czujnie patrzyły szare oczy. Na oko była sporo starsza ode mnie, ale chyba nie miała jeszcze czterdziestu lat. Może 35 – 36, góra. Nie wiem zresztą. Kobiety umieją się pod tym względem maskować.

    – Jesteś Jacek ? – siąknęła nosem.

    Kiwnąłem głową, ale nic nie powiedziałem. Dostrzegła moje zakłopotanie. Sama też wyglądała jakby czuła się nieswojo.

    – Jestem Lena – przedstawiła się – mam list od twojego ojca; prosił, żebym ci go wręczyła osobiście – wyciągnęła rękę, podając mi kopertę.

    Sprawa wyglądała ciekawie. Laska wyglądała nieźle, pizza była w drodze, list mnie ciekawił, walizka niepokoiła.

    – Cześć Lena. Wejdź proszę. Kawy, herbaty ?

    – Chyba wódki albo whisky, obawiam się.

    Zdjęła buty, wciągnęła walizkę, usiadła, założyła nogę na nogę, wyciągnęła papierosa – mogę zapalić ? Nie pytając o zgodę, wyciągnęła papierosa i zapaliła. Przyniosłem jej szklaneczkę Bourbona, którą wypiła prawie duszkiem. Była bardzo zdenerwowana i niepewna. Nie spuszczała ze mnie wzroku. Otworzyłem kopertę, poznałem koślawe pismo swojego ojca. Zacząłem czytać.

    Synu, Liczę na Twoją wyrozumiałość, nikt nie jest doskonały. Lena jest – czy raczej była przez 10 lat – moją kochanką a może niewolnicą. Nie wiem jak to nazwać, w każdym razie taki mamy układ, że należy do mnie. Wygrałem ją w karty. Ona tak lubi. Być czyjąś własnością. Matka nic nie wie. Nie mów jej. Jestem za nią odpowiedzialny, skoro jest moja. Teraz Twoja kolej. Weź ją sobie. Ja już dłużej nie mogę jej mieć, muszę ją komuś przekazać. Mógłbym ją sprzedać, ale pomyślałem, że sprawię ci przyjemność dając ci kobietę w prezencie. Dbaj o nią, a jak ci się znudzi sprzedaj. Dostaniesz niezłą kasę a ją to podnieci. Wiem że jesteś studentem a kobieta kosztuje. Lena umie zarobić na siebie i na ciebie. Możesz ją wypożyczać do strip – klubu, czy do burdelu na godziny.

    Powodzenia

    Tata

    Siedziałem ogłupiały gapiąc się to na list, to na Lenę. Miałem wrażenie, że zawalił mi się sufit na łeb. Mój pierdołowaty stary wywinął taki numer ! I tyle lat udawało mu się oszukiwać matkę ! A to drań.

    No i na cholerę mi jego kochanka w domu ? Najpierw on ją posuwał, teraz ma to robić ja ? To chore.  Ale i podniecające. Prywatna kobieta. Używana, przechodzona. Do pieprzenia. Ale jak ? Tak po prostu mam kazać jej się rozebrać ? Nie przejdzie mi to przez gardło.

    Lena cały ten czas obserwowała mnie w napięciu. Podałem jej list.

    – Wiem co w nim jest – stwierdziła obojętnie. – weźmiesz mnie ? Będę ci służyć.

    – A więc to prawda ?

    – Tak.

    – Pokaż.

    Lena odłożyła papierosa, spokojnie zeszła z kanapy, usiadła przede mną na piętach i zaczęła manipulować przy moim pasku od spodni. Poczułem jak mi staje. Też to zobaczyła i uśmiechnęła się:

    – Widzisz ? To prostsze niż ci się wydawało.

    Wyjęła moją sterczącą pałę, pochyliła się i po prostu wzięła ją całą do ust, jakby chciała połknąć. Poczułem ciepłe usta, obejmujące mojego członka, przesuwające się po nim. Jej język wibrował. Nie widziałem jej twarzy, tylko czarną czuprynę poruszającą się rytmicznie i wygięte plecy. Przerwała w pewnym momencie i spojrzała na mnie:

    – Nie siedź tak jak ćwok. Rób coś, mów do mnie. Podoba ci się ? Ja ci się podobam ?

    – Podoba… sz… bełkotałem coś kompletnie pogubiony.

    Zaśmiała się, wstała, zdjęła bluzkę, została w czarnym biustonoszu. Nie spuszczając ze mnie wzroku zdjęła powoli spodnie. Miała czarne stringi i czarne skarpetki. Patrzyłem na jej duże, jędrne i kształtne piersi, płaski brzuch, nogi miała długie, cerę jasną… Nie ma co, stary ma gust.

    Zadzwonił dzwonek do drzwi. Spojrzała na mnie pytająco.

    – Pewnie pizza, zamawiałem.

    – Daj kasę, odbiorę.

    Wzięła od mnie pieniądze, podeszła do drzwi, otworzyła je szeroko, oparła się kokieteryjnie o framugę wypinając biodro. Kurier o mało co nie upuścił pudełek.

    Dała mu kasę, westchnęła słodko „dziękuję” i powoli pocałowała kuriera w policzek. Potem z takim samym uśmiechem zamknęła mu drzwi przed nosem i wróciła do mnie. Zdjęła majtki, biustnosz, skarpetki. Całkiem naga, podała mi pizzę.

    – Poczęstujesz mnie ? Zapytała i usiadła na dywanie.

    I tak jadłem pizzę z nagą kochanką swojego starego. W takich warunkach trudno się skupić. Zwłaszcza jak się ma 20 lat i właśnie przed chwilą miałeś robionego (ale nieskończonego) loda. A ona jadła ze smakiem, zachowując się zupełnie naturalnie i uśmiechając się do mnie słodko.

    Wziąłem ją w końcu za rękę – wstała –  i pociągnąłem do łazienki, wepchnąłem pod prysznic, wszedłem za nią. Puściłem wodę. Nasze mokre ciała zetknęły się, po raz pierwszy. Zaczęła mnie całować. Niespiesznie, powoli, skubiąc zębami moje wargi, wsuwając mi język w usta. A język miała gruby i ciepły.

    Zająłem się jej piersiami. Ssałem i lizałem jej sutki. Piersi miała duże, ale nie obwisłe, twarde. Z mokrych, sterczących sutków kapała woda. Chwyciłem zębami, pociągnąłem. Syknęła gniewnie ale nie wyrywała się, poddawała moim pieszczotom.

    Objęła mnie. Chwyciłem ją za pośladki, lekko podciągnąłem w górę, oparłem o ścianę. Oplotła mnie nogą w biodrach. Wyczułem członkiem jej miękką cipkę. Naparła na niego, wsuwałem się w nią powoli. Jęknęła gdy już w niej byłem. Była głęboka i wąska, ciasna. Popatrzyła mi w oczy uważnie i zaczęła powoli ruszać biodrami. Woda ściekała jej po włosach, twarzy. Z bliska widać było lekkie zmarszczki w kącikach ust i oczu. Zacząłem ją posuwać, mocniej zacisnęła nogę wokół mojego biodra.

    – Tylko nie zrób mi teraz dziecka – szepnęła do ucha.

    Była prawdziwym łobuzem. Wyczuła, że mnie tym podnieci. Wyszedłem z niej, odwróciłem ją; oparła się rękami o ścianę, rozstawiła nogi, wypięła tyłek. Wspięła się na palce. Teraz mogłem zobaczyć jej plecy i tyłeczek. Były cudownie gładkie i kształtne. Położyłem jej ręce na biodrach, wszedłem w nią ponownie. Opuściła głowę, nadstawiała się a ja ją pieprzyłem. Czułem jak narasta we mnie podniecenie, złość na starego i zachwyt nad ciałem Leny. Spuściłem się szybko, sperma pociekła jej po nogach, nie doszła, nie zdążyła. Zrobiło mi się głupio. Lena chichotała: „Młody, napalony – no to nic dziwnego”     

    Wytarliśmy się ręcznikami, dałem jej swój szlafrok.  Pokazałem jej sypialnię. Obrzuciła ją krytycznym spojrzeniem, zsunęła z ramion szlafrok i usiadła na łóżku, podciągając kolano pod brodę:

    – A teraz co byś chciał ? zapytała

    Mimo że dopiero co się w nią spuściłem, zapragnąłem powtórki.

    – Weź go – rozkazałem pokazując na swojego kutasa.

    Wzięła posłusznie, wypinając przy tym tyłek. Znała się na robocie. Ciągnęła siorbiąc i mlaszcząc, śliniąc się i biorąc głęboko w gardło. Nie spieszyła się. Co jakiś czas patrzyła na mnie żeby sprawdzić, jaki  jej zabiegi wywierają efekt. Po chwili moja pała znowu sterczała. Kazałem jej uklęknąć, otworzyć usta i wysunąć język. Po czym trysnąłem na nią swoją spermą. Część rzeczywiście poszła w język, ale zalałem jej też twarz, oko.

    Połknęła, oblizała się.

    – Nie wycieraj się – poprosiłem

    – Dobrze mój nowy panie – odszepnęła

    Czułem jej zapach, ciepło skóry. Byliśmy wyczerpani, więc zasnęliśmy prawie natychmiast mocno w siebie wtuleni. Było mi dobrze. Lenie chyba też. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Nowak
  • Z ksiezniczki w posluszna szmate Cz.4

    Od ostatnich mokrych i przepełnionych miłosną brutalnością wydarzeń minął zaledwie jeden dzień. Po przebudzeniu się wieczorem zarówno rozmawialiśmy o tym czego i jak pragniemy w nowościach jakie pojawiły się w naszym życiu erotycznym jak i kochaliśmy się tej nocy tak namiętnie i pasjonująco jak nigdy przedtem. Wyzwiska, poniżanie, bicie, plucie czy duszenie i przedmiotowe traktowanie w tym przypadku zamiast dzielić tylko nas zbliżyło jeszcze bardziej do siebie. Następnego dnia wczesnego ranka gdy zbierałem się do pracy wyciągnąłem skąpą jasno-niebieską sukienkę na ramiączka która sięgała Martynie do połowy ud w których wyglądała nieziemsko eksponując swoje omnipotentne nogi, gołe plecy oraz rąbek jej dekoltu. Do tego położyłem na niej czarne pończochy zakończone koronką w kwiecistym stylu a na to wszystko położyłem kartkę na której napisałem

    “Dzień dobry kochanie… Znaczy się moja kochana suko! Dziś założysz na siebie TYLKO to. Żadnych majtek i stanika.

    -Pan”

    Gdy wychodziłem pogładziłem ją po policzku, włosach i pocałowałem w czoło mówiąc do ucha “Kocham Cię” po czym wyszedłem do pracy. Po kilku godzinach dostałem zdjęcie jej ubranej w to co jej przygotowałem stojąc przed lustrem w przedpokoju wypięta tyłem w lekkim przykucu co sprawiało, że jej sukienka odsłaniała dosłownie cały piękny tyłek wciąż z czerwonymi śladami po wczorajszej zabawie. Pończochy opinały jej nogi które podkreśliły tylko każde załamanie cieni w świetle ich boskich kształtów a gołe plecy prosiły się by położyć się na nich ogrzewając je swoim ciepłem.

    M: Dzień dobry kochanie… Znaczy panie… Podoba się panu jak pańska dziwka dziś wygląda? – po przeczytaniu tego i jednocześnie zerkaniu na owe zdjęcie mój kutas zaczął pęcznieć w moich spodniach z prędkością światła a myśli tylko by wyrwać się z pracy i jechać ją wyruchać tu i teraz.

    D: Dzień dobry suko, do kompletu brakuje ci tylko spermy wypływającej z twojej cipki… Ale zmienimy to… – odpisałem i próbowałem zająć się pracą ale mój kutas pod biurkiem płonął, pragnął tylko by znaleźć się w jej ustach i cipce czując jej ciepło.

    M: Pragnę tylko tego panie… Twoja suka jednak niedługo idzie do pracy po której ma nadzieję na nagrodę w postaci Twojej spermy zalewającej jej gardło… – gdy to przeczytałem wiedziałem że będę musiał czekać do późnego wieczora aż wróci z pracy, I choć bardzo nie chciałem tego robić zacząłem coraz więcej myśleć o tym jaką wymówkę wymyślić by wyrwać się szybciej z pracy.

    D: W takim razie umaluj się tak mocno jak tylko potrafisz… Pokaż że Twój makijaż zasługuje by znaleźć się na moim chuju – odpisałem masując pod biurkiem swojego nabrzmiałego członka po czym szefowa -Andżelika przechodząc obok i widząc że siedzę w telefonie podeszła do mnie a ja wyłączyłem ekran i odłożyłem telefon na biurko a ona ustała po mojej prawej stronie i zakładając ręce powiedziała:

    A: A Tobie Daniel to mało pracy? Jak chcesz mogę ci dać dodatkowe zajęcie – po czym uśmiechnęła się lekko szyderczo

    D: Sprawy rodzinne, wybacz, mam mały problem i nie wiem czy nie będę musiał wcześniej dziś wyjść jeśli to możliwe – odpowiedziałem przesuwając się do tyłu na obrotowym krześle dwiema rękoma łapiąc się za twarz i przejeżdżając dłońmi od góry po dół twarzy próbując być jak najbardziej przekonujący w zeznaniach. Wtedy jednak nie pomyślałem o tym że mój kutas dalej stał wybrzuszając kremowe dopasowane spodnie.

    A: Dobrze, zrób tylko najważniejsze i możesz się zbierać, coś poważnego? – spytała po cichu lekko przejęta opierając się o biurko i rozglądając czy nikt inny nie słucha szanując moją dyskrecję.

    D: A daj spokój, gruby temat.. może następnym razem – westchnąłem gapiąc się w monitor po czym po chwili spojrzałem się na nią i widząc jak w momencie gdy odwróciłem głowę jej wzrok szybko powędrował z okolic mojego krocza z powrotem na mnie zacząłem się palić ze wstydu i poprawiłem się na krześle tak by było to jak najmniej widoczne.

    A: No najwidoczniej gruby… To.. innym razem! Jak coś to.. masz moją zgodę – powiedziała po czym równie zestresowana co ja gestykulując przy tym rękami odeszła i poszła do swojego biura. Jeszcze większy wstyd złapałem gdy spojrzałem się w dół i zobaczyłem jak w wyniku podniecenia mój kutas puścił soki przebijające się zarówno przez bokserki jak i przez spodnie. Mała ciemna plama wielkości pięciozłotówki rzucała się w oczy na jasnych spodniach przyciągając wzrok niczym płachta na byka.

    W tym momencie dostałem kolejne zdjęcie od Martyny na której pokazała mi jak zaczyna się malować, nie mogłem doczekać się efektu końcowego. Zająłem się pracą i po zaledwie 20 minutach kiedy moja głowa odrobinę ochłonęła dostałem filmik… Filmik na którym pokazuje swój cudowny makijaż w którym wyglądała jak najpiękniejsza na świecie modelka światowej klasy – a następnie zjeżdża kamerą w dół zaczynając bawić się swoimi cyckami, oblizując palce i masując swoje sutki, które zaczynały twardnieć na moich oczach, kiedy to potem pokazała jak wsadza sobie dwa palce głęboko do ust i zjeżdżając powoli po swoim ciele, podwinęła sukienkę do góry i zaczęła wkładać w już mokrą cipkę bardzo powoli, oglądając to kompletnie zatraciłem się w tym widoku a jednocześnie masowałem przez spodnie mojego kutasa rozkoszując się zarówno widokiem jak i każdym cichym mruknięciem, pojękiwaniem oraz każdym najmniejszym dźwiękiem chlupotania jej mokrej pizdy. Z amoku wybiła mnie końcówka na której jej palce lądują z powrotem w ustach podczas czego wydała z siebie podniecające westchnienie i powiedziała prosto patrząc się w kamerę “Twoja suka czeka panie”. Nie mogę użyć innych słów niż po prostu powiedzieć że rozjebało mi to głowę A mój kutas był twardy jak skała i z każdą chwilą wypuszczał coraz więcej soków. Rozejrzałem się podnosząc głowę dookoła czy czasami nikt nie słyszał tego wszystkiego ale każdy był zajęty pracą z głową w monitorze więc uznałem że wszystko jest ok.

    Życzyłem jej miłej drogi do pracy w kolejnej wiadomości i tym że nie mogę się doczekać a następnie powróciłem do swoich obowiązków. Powymienialiśmy się jeszcze kilkoma wiadomościami w tak zwanym międzyczasie, zarówno ostrymi jak i tymi pełnymi uczuć. Gdy skończyłem po półtorej godziny akurat w czasie kiedy wszyscy poszli na przerwę, rozciągnąłem się na krześle i wziąłem telefon do ręki a tam kolejny filmik. Z początku wydawałoby się, że chce mi pokazać jakie pustki ma dzisiaj w swoim sklepie z ciuchami w którym pracowała z perspektywy zza lady sklepowej. Po chwili jednak usłyszałem że coś na nim mówi. Podgłosiłem, więc telefon po poprzednim przyciszeniu go po sytuacji z poprzednim filmikiem jaki dostałem. Puściłem od nowa i przybliżyłem telefon do twarzy by więcej usłyszeć a jednocześnie by widzieć wszystko. Słyszałem jej głos…

    M: zobacz panie jakie mam pustki dzisiaj na sklepie… – pokazując kamerą dookoła

    M: Aż szkoda marnować tak czas… Mógł by pan przecież wykorzystać go do ruchania swojej suczki w gardło… – po czym przełączyła na przednią kamerę i na przemian oblizywała swoje wargi, wytykała język i łapała się za szyję

    M: albo wypierdolić swoją sukę w jej mokrą ciasną cipeczkę… – po czym kamera zjechała w dół a ona paluszkiem jeździła po swojej cipce to w górę.. to w dół..

    A: I jak lecisz do domu czy jednak zostajesz do końca? – głos szefowej jak grom z jasnego nieba wybudził mnie z szału pożądania. Natychmiast wyłączyłem telefon i wsadziłem sobie go do kieszeni. Szefowa podeszła bliżej nadgryzając jabłko.

    D: Nie no.. muszę spadać serio, ale odrobię w następnym tygodniu bądź wpadne w weekend! – po czym wstałem podsuwając z powrotem obrotowe krzesło do mojego biurka

    A: No to cóż… Miłej zabawy, czy tam obowiązków – przewróciła oczami i uśmiechnęła się szyderczo klepiąc mnie po barku i odwracając się na pięcie powędrowała do swojego biura.

    Z wciąż nabrzmiałym kutasem udałem się w kierunku wyjścia, wszedłem do samochodu napalony na Martynę jak cholera i udałem się w stronę galerii. Nie mówiłem jej o tym że szybciej skończę a już na pewno nie spodziewała się że odwiedzę ją w pracy. Zaparkowałem samochód na parkingu a następnie udałem się do sklepu z biżuterią. Tam po krótkim namyśle kupiłem delikatny złoty łańcuszek z zawieszką na której znajdował się granat. Tak bordowy jak dupa mojej suki po pierwszym porządnym laniu. Ekspedientka zapakowała mi to na prezent a następnie udałem się w kierunku sklepów w którym pracowała Martyna. Wjeżdżając po ruchomych schodach na górę spostrzegłem już ją układającą sukienki na wieszakach. Stojąc na palcach i wieszając je na wyższych półkach odsłaniała skrawek pośladków i koronki swoich pończoch.

    *Puk puk puk* – zapukałem szybę patrząc i podziwiając jej niesamowicie zgrabne nogi i próbując dostrzec jak najwięcej jej jeszcze bardziej niesamowitego tyłka.

    M: Hej kochanie! – krzyknęła pełna uśmiechu i radości idąc w moją stronę z otwartymi rękoma. Przytuliła się do mnie mocno, pocałowaliśmy się i patrzyliśmy się sobie w oczy z miłością i pożądaniem.

    D: Część skarbie, niespodzianka co? – odrzekłem i odgarnąłem jej prawą ręką włosy za ucho.

    Co Ty tu robisz tak wcześnie? Świetnie wyglądasz w tej koszuli! Choć jednak wolę cię w czarnej… Mój panie – dodała na końcu łapiąc mnie w tym samym momencie zaprzyrodzenie które już od chwili gdy tylko ją zobaczyłem było nabrzmiałe oraz mokre i pełne soków nazbieranych po całym dniu już od momentu kiedy wstała i zaczęła wysyłać mi zdjęcia oraz filmiki.

    D: Mam coś dla mojej posłusznej niewolnicy – uśmiechnąłem się wciąż patrząc jej głęboko w oczy i wyjąłem z tylnej kieszeni kremowe pudełko owinięte czerwoną wstążką po czym wręczyłem je Martynie i zachodząc ją od tyłu przytuliłem dwiema rękami w pasie. Czułem zarówno i wspaniałe słodkie perfumy jak i zapach szamponu na jej włosach. Odwiązała kokardkę po czym wstążkę dała mi a ja schowałem ją do kieszeni. Otworzyła pudełko i obróciła się napięcie mocno mnie przytulając a następnie patrząc mi w oczy:

    M: Z jakiej to okazji? – pełna uśmiechu i podejrzliwego wzroku zapytała

    D: Psy i suki muszą mieć obrożę, w domu będziesz nosić prawdziwą. Na mieście zaś właśnie tę. – odpowiedziałem podwijając sukienkę do góry i ściskając jej pośladki.

    M: Dziękuję panie, może jeszcze mnie pan zaczipuje? – zaśmiała się ironicznie co i mne rozbawiło.

    M: Ale może tak opuść mi sukienkę, dupę mi całą widać a ludzie chodzą wiesz?

    D: Niech widzą w takim razie do kogo należy ta suka – powiedziałem Po czym klepnąłem ją w dupę a echo rozeszło się po całym piętrze galerii.

    M: Jak sobie pan życzy, do usług – po czym kiwnęła głową w stronę sklepowej Lady za którą znajdował się fotel.

    D: Zrobisz mi gałę na tym fotelu szmato? – ścisnąłem jej pośladki wbijając w nie nawet paznokcie

    M: O niczym innym dziś nie marzę..

    D: Najpierw jednak załóżmy Ci obrożę..

    M: Dobrze panie, czekam – po czym odwróciła się do mnie plecami i odgarniając włosy zrobiła miejsce bym założył jej łańcuszek. Stojąc do mnie tyłem ocierała się swoim tyłkiem o mojego kutasa przez cały czas przez co nie mogłem się skupić kiedy już przełożyłem go wokół jej szyi by otworzyć mechanizm łańcuszka który był tak mały i delikatny że ciężko miałem zrobić to moimi dużymi dłońmi. Złapałem Więc jedno i drugą końcówkę jedną ręką a drugą złapałem ją za szyję, chciałem by przestała a docisnęła z podniecenia jeszcze bardziej swoją dupę do mojego kutasa.

    D: Najlepiej byś się czuła kurwo gdyby gwałcono cię 24 godziny na dobę co? – powiedziałem a następnie wziąłem się z powrotem za zapięcie łańcuszka.

    M: O tak.. kocham być jebana we wszystkie dziury mój panie.. – powiedziała nakręcając się jeszcze bardziej. Gdy zapiąłem łańcuszek nie mogłem się powstrzymać i wyciągnąłem wstążkę z kieszeni a następnie rzuciłem ją przed nią

    D: Aport suko, podnieś to – szepnąłem jej do ucha.

    M: Tak panie… – po czym na wyprostowanych nogach wypięła się w moją stronę i sięgnęła po wstążkę. Miała całą odsłoniętą dupę oraz widoczną całą cipkę Po której spływały już soki. Nie mogłem się powstrzymać więc nie myślałem nawet nano sekundy i wsadziłem jej dwa palce do samego końca. Jęknęła głośno a jej nogi zawibrowały z podniecenia. Gdy tak stałem za nią z wbitymi palcami głęboko w jej cipce spojrzałem się w prawo jak gdyby coś mi mówiło że ktoś mnie obserwuje I wcale się nie myliłem.. przy wejściu stała jak wryta około 20-letnia dziewczyna trzymając telefon jedną ręką a drugą torbę z Zary. Jej zszokowany wyraz twarzy połączony z niedowierzaniem, ciekawością oraz wstydem nie wprawił mnie we wstyd ani w strach a bardziej podniecił a jednocześnie chciało mi się śmiać gdzieś wewnątrz siebie. Martyna w pewnym momencie chyba również poczuła że jest obserwowana i odwróciła głowę A ze stresu jej cipka zacisnęła moje palce. W tym bez ruchu konsternacji wyjąłem więc palce po czym patrząc w oczy tej dziewczynie oblizałem je nie mówiąc zupełnie nic. Jak poparzona obróciła się i szybkim krokiem poszła gdzieś dalej.

    Martyna wstała poprawiając swoją sukienkę i obracając się w moją stronę mocno westchnęła i oparła swoją głowę na mojej klatce piersiowej

    M: Ja.. pier… dolę… – powiedziała po czym złapała się za głowę

    D: No co, dziewczyna będzie miała co opowiadać o ile kiedykolwiek wyrzuci to z siebie – zaśmiałem się głaszcząc ją po głowie

    M: Boże.. Daniel..

    D: Spokojnie, głowa do góry, spójrz na swojego pana – podniosła swoją głowę patrząc się mi głęboko w oczy cała czerwona ze wstydu

    D: Ale nie powiesz było to mega podniecające co?

    M: No tak ale…

    D: Nie ale tylko po coś tu przyszedłem prawda? Ogarnij się suczko albo zamiast nagrody jedynie zleje ci się na mordę

    M: Pragnę tego.. to również nagroda.. – powiedziała mi po cichu do ucha aż przeszły mnie dreszcze a następnie patrząc mi się zalotnie w oczy oblizała wargi

    D: Ale z Ciebie niewyżyta kurwa, aż dziwne, że jeden kutas cię zadowala – po czym złapałem ją za oba policzki jedną ręką i oblizałem jej usta przejeżdżając językiem po nosie

    D: Teraz pan sobie usiądzie a suka niech tu chwilę poczeka na nagrodę..

    M: A co z tym mój panie? – pokazała mi wstążkę którą podniosła z ziemi

    D: Przynieś mi ją w zębach

    Po czym odszedłem powoli i równie wolno usiadłem wygodnie na fotelu patrząc się na nią i rozpinając pasek bardzo wolnym ruchem po czym bardzo szybko go wyciągnąłem.

    D: Przynieś suko – Martyna włożyła wstążkę w zęby a następnie równie powolnym ruchem szła w moją stronę nóżka za nóżką. Otrzymałem się trochę aż do ściany by zrobić miejsce dla swojej suki.

    D: A teraz na kolana i oddaj

    Upewniając się najpierw że nikt nie widzi kucnęła a następnie na czworaka podeszła do mnie opierając swoją głowę na moim kroczu ocierając się o nie brodą.

    D: Grzeczna suka… Więc teraz pokaż jak obciąga prawdziwa kurwa..

    M: A jak ktoś wejdzie? Nie widać mnie zza lady? – spytała drżącym głosem w którym słychać było przerażenie bycia przyłapaną.

    D: Jesteś dobrą czy złą suką?

    M: Dobrą..

    D: Więc ssij szmato bo sam cię zerżnę w te usta i to przy witrynie – powiedziałem po czym rozpiąłem rozporek, zsunąłem lekko spodnie, podwinąłem koszulę i opuściłem bokserki z których wyskoczył naprężony kutas niczym sprężyna uderzając twarz jej policzek.

    M: W sumie raz się żyje – wzięła do ręki mojego już mokrego od stale wypływających soków kutasa jednocześnie docierając się o niego policzkiem i patrząc mi się w oczy.

    M: A teraz proszę o nagrodę.. zalej mi mordę do pełna panie.. – powiedziała błagalnie i zaczęła lizać moje jądra na przemian je ssąc. Ręką wciąż waliła mi konia a druga zaczęła wchodzić pod moją koszulę obmacując mnie po torsie. Jej język zaczął zlizywać z mojego twardego kutasa wszystko co wypływało z niego przez cały dzień, nigdy wcześniej nie obciągała mi z taką pasją, zawzięciem oraz miłością wręcz do trzymania chuja w pysku. Obciągnęła skórę na moim kutasie tak mocno, że poleciało więcej soków a gdy to nastało zaczęła wręcz wysysać wszystko co się znajduje w tej małej dziurce. Po chwili włożyła już całą główkę do ust a ja podciągnąłem jej sukienkę do góry by widzieć ten niesamowity tyłek. Nie mogąc się jednak powstrzymać musiałem..

    D: O tak jebana dziwko… Do samego końca! – docisnąłem jej głowę dwiema rękami i puściłem.

    D: Smaczny kutas?

    M: Najsmaczniejszy! – złapawszy oddech westchnęła i zaczęła obciągać mi tak szybko i tak głęboko że byłem w siódmym niebie, jej ręka chodziła na moim kutasie jak młot pneumatyczny a dźwięki mlaskania, dławienia się, pojękiwania dodały temu wszystkiemu takiej mocy oraz magii że był to najlepszy lód w moim życiu.

    Dzień dobry! – nagle prawie podskoczyłem na krześle. Martyna chciała wyjąć mojego kutasa z buzi ale wciąż trzymałem jej głowę by go nie wypuszczała z ust jednocześnie łapiąc ją za włosy i nadając rytm.

    D: No dzień dobry panu, niestety ja tutaj nie pracuję a moja kobieta poszła do łazienki Jeśli mógłby pan wrócić za 10 minut to byłoby super.

    Nie no to poczekam już w takim razie tutaj, nie będę nigdzie szedł bo żona wysłała mnie tylko po wymianę tej sukienki na rozmiar większy.

    D: Znaczy nie bardzo mogę na to pozwolić z uwagi niż miałem nikogo nie wpuszczać także może pan poczekać na ławce naprzeciwko i myślę że będzie okej.

    No dobra, 10 minut tak? To skoczę tylko po coś do picia i zaraz będę

    D: Nie ma sprawy! – po czym od dłuższego już walenia konia ustami Martyny wbijając się wręcz w jej gardło zacząłem dochodzić gdy nagle wszystko przerwał znów klient..

    Przepraszam a wie pan gdzie tutaj najszybciej można wyjść zapalić?

    Pokierowałem natręta a w tym czasie Martyna lizała już tylko mojego kutasa któremu przerwano wystrzał spermy jej gardło. Gdy tylko poszedł wstała, a następnie wytarła usta po czym dała mi buzi i powiedziała

    M: Chodźmy do łazienki, tutaj będą nam tylko przeszkadzać byś nakarmił swoją sunie spermą. – po czym zaczęła poprawiać makijaż a ja podciągnąłem spodnie, zapiąłem pasek I ruszyliśmy za rękę zamykając butik w kierunku łazienki… Tam już nie miałem zamiaru nie dojść a jednocześnie za wspaniałego loda chciałem wynagrodzić swoją sukę również wspaniałym orgazmem…

     

    Koniec części czwartej

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Daniel

    Proszę o ocenę oraz komentarze jeśli materiał wam się spodobał, przyjmę wszelką krytykę by w przyszłości robić lepsze opowiadania! Pozdrawiam!

  • Nie-zwykla Rodzina cz 96. – Wizyta dalekiej kuzynki

    – O tak siostra…właśnie tak… – mówiłem gdy usta Cassie wchodziły coraz głębiej.

    Byliśmy sami w domu. Siostra właśnie ssała mojego fiuta. Chcieliśmy wykorzystać ten czas gdy nikogo nie było i byliśmy tylko my.

    – Podoba ci się kochanie? – spytała i znów go włożyła do ust.

    – Oj tak…

    Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Cassie przerwała i spojrzała na mnie, trzymając kutasa w ustach. W końcu wyjęła go.

    – Spodziewasz się kogoś? – spytała.

    – Dziś raczej nie. Pójdę sprawdzić kto to.

    Wstałem z sofy w salonie. Ubrałem spodnie, a Cassie poprawiła się i usiadła na łóżku.

    Rodzice mieli wrócić wieczorem. Nikt miał nie przychodzić od nas. Podszedłem i otworzyłem drzwi.

    – Witaj kuzynie. Dawno się nie widzieliśmy.

    – Julia?! – zdziwiłem się, widząc ją. Ta rzuciła mi się na szyję, przytulając się.

    Nasza daleka kuzynka złożyła nam niespodziewaną wizytę. Dawno jej nie widziałem. Ostatni raz się widzieliśmy gdy odwiedziłem krewnych na wsi. Przekonałem ją wtedy do naszego rodzinnego sekretu. Długo pamiętałem ten wyjazd.

    – Dobrze cię widzieć. Chciałam zrobić niespodziankę.

    – I zrobiłaś…proszę wejdź. – przepuściłem ją wtedy i zamknąłem drzwi.

    Zwróciłem uwagę jak przechodziła. Julia była zgrabna. O wiele zgrabniejsza, niż wcześniej. Nie była przesadnie szczupła ani zbyt obfita w kształtach. Ciężkie piersi i krągły tyłek przy wąskiej talii nadawały jej ciału kształt klepsydry. Miała dalej swój warkocz. Ubrana w żółtą zwiewną sukienkę i białe buty. Miała przy sobie torbę. Od razu zapatrzyłem się na jej tyłek. Kutas zaczynał mi opadać, gdy odeszłem od Cassie, lecz gdy ujrzałem Julie znów zaczął twardnieć.

    – Cass…zobacz kto przyjechał. – zawołałem do niej.

    – O rany…Julia! – zapiszczała mi siostra i gdy zobaczyła kuzynkę wstała z łóżka.

    Dziewczyny przytuliły się do siebie, ciesząc się. Zaraz potem dołączyłem do nich.

    – Kiedy przyjechałaś? – spytała Cassie, gdy dziewczyny oderwały się od siebie.

    – Dziś rano. Chciałam zrobić wam niespodziankę. A gdzie wujek i ciocia?

    – W pracy.

    – Oh szkoda. Myślałam że ich zastanę.

    – Będą wieczorem w domu. Z pewnością też się ucieszą na twój widok. – powiedziałem uśmiechając się do Julii. Razem usiedliśmy na sofie.

    – Na długo przyjechałaś? – spytała Cassie.

    – Niestety wracam już jutro rano. Mam nadzieję że nie robię wam kłopotu.

    – Ależ skąd. Cieszymy się że tu jesteś.

    – Co u ciebie ogólnie słychać? Jak się ma wujek? – spytałem.

    – Dobrze. Naprawdę dobrze. Musiał zostać na farmie. Ja w końcu postanowiłam was odwiedzić. Sporo minęło gdy się ostatni raz widzieliśmy.

    – No sporo… – zacząłem. Moje myśli krążyły wokół tego co się tam działo.

    – Ale w końcu to ty nas odwiedziłaś. Zawsze to my jeździliśmy do was na wieś. – mówiła Cass.

    – Też się cieszę. Ale jak mówiłam, jutro rano jadę z powrotem. Uroki pracy na farmie.

    – Szkoda. W takim razie później zabieram cię na zakupy. Musisz coś sobie kupić z miasta.

    – Dziękuje. Chętnie z tobą pójdę. O ile twój brat też pójdzie.

    – Alan?

    – Czemu nie. Mogę iść z wami.

    – Świetnie. – powiedziała Julia zagryzając wargę.

    – Ogarnę ci łóżko u mnie w pokoju na górze, to się rozpakujesz. – powiedziała Cassie, uśmiechając się czule.

    – Dziękuje. To miło z twojej strony.

    Wtedy Cassie wstała i poszła na górę, do swojego pokoju. Zostawiła mnie z Julią. Ta wtedy przysunęła się bliżej mnie.

    – Więc kuzynie…pewnie ucieszyłeś się na mój widok.

    – Bardzo. Minęło trochę czasu odkąd to do was przyjechałem na wieś.

    – No trochę. Pamiętam jeszcze ten czas. – wtedy dotknęła mi fiuta przez materiał spodni. – Nawet całkiem dobrze.

    – Julia…

    – Widać dalej napalasz się na widok kobiet z rodziny. Pewnie z siostrą masz to samo.

    – No wiesz Julia… – byłem zakłopotany.

    – Wiedziałam. To dobrze że nadal tak na ciebie działam. – wtedy wpiła się w moje usta.

    Całowała zachłannie. W końcu oddałem pocałunek. Gdy zaczęła wkładać ręke do moich spodni, zorientowaliśmy się że Cassie schodzi na dół. Szybko się poprawiliśmy.

    – Łóżko masz gotowe. Jeżeli chcesz to się rozpakuj.

    – Dobrze.

    Wtedy Julia wstała puszczając mi oczko. Poszła rozpakować się w pokoju Cassie.

    – Jak fajnie że ona przyjechała. Tak dawno jej nie widziałam.

    – No też się cieszę. – nadal byłem zakłopotany.

    – Spokojnie braciszku… – wtedy dotknęła mnie po fiucie przez materiał spodni. – …zdążymy to jeszcze dokończyć.

    Wtedy zabrzmiał jej telefon. Ta wyjęła go z kieszeni.

    – To mama. Powiem jej o Julii. A ty zerknij czy się wypakowała.

    – No jasne.

    Wtedy Cassie odeszła ode mnie i poszła do salonu, odbierając telefon. Ja udałem się na górę do jej pokoju. Otworzyłem drzwi do pokoju. Widziałem jak Julia już się wypakowała i siedziała na łóżku Cassie. Uśmiechnęła się, widząc mnie.

    – Cassie rozmawia z mamą. Wypakowałaś się?

    – Mhm…to tylko jedna noc.

    – Dla nas mogłabyś tu zostać nawet na tydzień.

    – Na pewno byś tego chciał. – wtedy uklękneła przede mną.

    – Julia, no co ty. Cass zaraz wejdzie.

    – Aha nie mówiłeś jej…trudno.

    Wtedy wyjęła mi fiuta ze spodni, opuszczając je na dół. Wzięła kutasa w dłonie i lekko go masowała.

    – Mmm…tęskniłam za tym fiutem. Pragnę cię Alan. Od czasu twojego wyjazdu myślałam o tym by znów poczuć tego fiuta w sobie.

    – Ohh Julia…ale Cassie…

    – Nie przejmuj się nią. Szybko skończymy.

    Wtedy wzięła mi fiuta do ust. Zaczęła mi obciągać. Jej język z początku przejechał po całej długości. Pieściła żołądź, a potem całego wzięła do ust. Poruszała w górę i w dół, powodując przyjemne uczucie. Byłem bliski dojścia w jej ustach.

    Wtedy drzwi do pokoju się otworzyły.

    – Wiesz Julia, mama bardzo się ciesz…co jest kurwa?! – przerwała nam Cassie która weszła do pokoju. Przyłapała mnie z Julią.

    – Szlag.

    Była trochę oburzona. Ja z fiutem w ustach kuzynki. Julia szybko go wyjęła z ust. Ja jednak dalej miałem chuja na wierzchu.

    – Kuzynko, my…

    – Czyli rozumiem Alan cię wprowadził do rodzinnego sekretu. – wtedy podeszła od razu do mnie i nagle pocałowała mnie i złapała za mokrego kutasa. Po odwzajemnieniu pocałunku powiedziała. – Niech zgadnę…wtedy gdy pojechał na wieś?

    – T…tak. Nie jesteś zła? – spytała teraz trochę niepewnie Julia.

    – Ależ skąd. W sumie dobrze, bo teraz mogę zrobić to…

    Wtedy Cassie podeszła do Julii i pocałowała ją. Ta była zakłopotana. Chyba pierwszy raz całowała dziewczynę. W końcu jednak oddała pocałunek. Cassie oblizała usta.

    – Mmm…nieźle całujesz.

    – Serio? To mój pierwszy raz z kobietą.

    – No proszę. No to teraz coś czego nie zapomnisz.

    – W sensie? – spytałem teraz ja. Cassie popatrzyła na mnie.

    – Wiem co chcieliście zrobić za moimi plecami. Zamiast tego, proponuje abyśmy zrobili to we trójkę. Chyba dołączysz, co Julia?

    – Wiesz…domyśliłam się że ty też jesteś tego częścią – wtedy Julia podeszła do mnie i Cassie.

    – Oj ja to coś więcej. – spojrzała ukradkiem na mnie. – ale to potem. Po zabawie.

    – No dobra. Zabawmy się, póki tu jestem.

    Wtedy Julia zaczęła się rozbierać. Szybko zdjęła swoją sukienkę. Pod nią miała biustonosz i majteczki. Które pomogła zdjąć Cass. Została w końcu całkiem naga. Ależ miała zajebiste ciało. Jędrne, miejscami krągłe. Idealna, lekko owłosiona cipka. Obfite, ale nie za duże piersi. Idealna niczym Cassie która zaraz potem także zdjęła swoje ciuchy. Zdjęła swoje legginsy i bluzeczkę, a że nie miała nic pod spodem została całkiem naga, jak jej kuzynka.

    – Na co czekasz? – ponagliła mnie Julia.

    Zdjąłem szybko moją koszulkę i spodnie. Wszyscy w pokoju byliśmy nadzy. Patrzyliśmy uważnie na siebie. Jędrne cycki moich kobiet sprawiły że szybko fiut znowu mi stwardniał.

    – Chodź tu… – powiedziała Cassie.

    Nie zdążyłem jej odpowiedzieć, bo siostra już była na kolanach i wzięła mojego już twardego penisa i włożyła go sobie do ust. Zaraz potem klęczała obok niej Julia. Jedną ręką masowała sobie cipkę, a drugą piersi, na co reagowała pojękiwaniem.
    Potem Cassie przekazała fiuta kuzynce. Ta szybko wzięła go do ust. Z początku powoli oblizywała główkę.
    Jednak potem poszła na całość i połknęła mojego całego fiuta. Przez kilka sekund tak trzymała, a gdy zaczęła się ślinić i dławić, wyjęła go z ust aż ślina skapała jej po brodzie. No kuzynka to niezłe ziółko. Cassie potem znów wzięła kutasa do ust. Mruczała gdy go ssała. Julia, natomiast, zaczęła mnie całować. Cassie robiła mi zajebistą gałę, schodząc też na dół ssać moje jajka.
    Następnie położyliśmy się na łóżku. Julia dosiadła mnie okrakiem. Nabiła się na mojego penisa i zaczęła mnie ujeżdżać.

    – Ooohhhh Alan…brakowało mi tego…ooohhh… – Julia jęczała z rozkoszy.

    Cassie usiadła mi na twarzy. Poczułem smak jej wilgotnej cipki. Była bardzo mokra. Ssałem jej wargi sromowe, a jej soczki zaczęły z niej wyciekać.

    – O tak braciszku…wyliż mnie dokładnie.

    Lizałem i ssałem, w czasie gdy Julia skakała mi na fiucie. Słyszałem odbijanie się jej ciała, przerywane przez ciche jęki. W końcu dziewczyny uznały że czas na zmianę.
    Cassie położyła się wtedy na plecach, a ja nie czekając wepchnąłem w nią kutasa. Tymczasem Julia usiadła jej na twarzy, a ze mną zaczęła się całować.

    – Ohhh jesteście wspaniali…cieszę się że przyjechałam. – mówiła Julia będąc pieszczona przez Cassie.

    Ruchałem ostro Cassie, dotykając piersi oraz cipek zarówno jej, jak i Julii. Rżnąłem ją ostro, przez co Cassie przyśpieszała pracę językiem. Julia odczuwała błogą rozkosz. Cassie zaraz potem też. Targnął nią duży orgazm, aż jej nogi się zatrzęsły. Oderwaliśmy się od siebie.

    – O kurwa…to było mocne…

    – A ja jeszcze nie doszłam…

    – Będziesz mieć okazję. Mój brat o to zadba. To nie koniec zabawy.

    Zmieniłem znów pozycję, aby ruchać Julię na pieska. Gdy to zrobiłem Julia schyliła się aby wylizać Cassie po szparce.

    – Mmmm….oooohhh…

    – Ooooghhhh….ooooohhh…

    Ich jęki mieszały się ze sobą.

    – On jest cudownyyhhh…

    – Nawet nie wiesz jak….oooohhhh…

    Cassie potem uklęknęła. Wyjąłem penisa z pochwy Julii, i wsadziłem Cassie w usta. Possała trochę a potem włożyła z powrotem w piczkę Julii, którą znów zacząłem intensywnie jebać.
    Cass wtedy ugniatała tyłek kuzynki i palcami przeszła do jej odbytu. Zaczęła ją tam lizać. Wsadziła do środka język co zdziwiło Julię.

    – Oooohhhhh…Cassie…to ty robisz?

    – Zaraz zobaczysz… – powiedziała Cassie, dając mi sygnał. Wiedziałem o co chodzi. Wyjąłem chuja z cipki.

    – Chwila, co wy chcecie… oooooohhhh… – przerwałem jej wkładając chuja do jej dupy.

    Była bardzo ciasna. Odczuwała każdy centymetr, który do tej pory wszedł. A kutas nie był w całości. W końcu pchnąłem do końca. Krzyknęła głośno. Trzymałem mocno jej dupsko. Zacząłem ją walić jak opętany, a ona wyła w niebogłosy. Z impetem wchodziłem jej do odbytu.
    To było niezwykłe uczucie. Czułem opór ze względu na to, że ta dziura jej była ciaśniejsza. Z czasem jednak bardziej ją rozluźniałem. Była tam dziewicą.

    – Oooo…kurwa…nie wiedziałam że….ooooogghhh…

    W końcu wyszedłem z niej a Julia odetchnęła z ulgą.

    – Kurwa, co wy…

    Wtedy znów wszedłem do środka. Julia zaciskała pięści. Jej całe ciało się naprężało. Ja dalej ją jebałem po odbycie.

    – Z początku boli, ale potem to przyjemność. – mówiła Cassie.

    – Uuuughhh…wiem…tak…tak….ooo… – Julia ledwie mówiła.

    Dziewczyny położyły się w pozycji 69. Cassie weszła pod cipkę Julii. Lizała ją tam, dokładnie spijając soczki. Julia ledwo też lizała cipkę siostry. Słyszałem już jak one jęczą.

    – Oooohhh…jestem tak blisko… – mówiła Julia.

    – Ja też…

    Mówiliśmy w tym samym czasie.

    – Ja zaraz…oooggh…też… – mówiła Cassie…

    Doszliśmy w tym samym momencie. Julia miała chyba najpotężniejszy orgazm w swoim życiu. Wystrzeliłem do jej odbytu hektolitry spermy. Gdy wyjąłem penisa, Cassie oblizała go z soczków, a potem płyn wyciekający z dziurki Julii, spływał prosto na nią. Cassie ochoczo je spijała.

    – O boże…to było wspaniałe. – powiedziała Julia, gdy już położyła się na plecach na łóżku. Cassie była obok niej. Ja leżałem z głową na cipce Cassie.

    – Mówiłam ci.

    – Ten wasz sekret coraz bardziej mi sie podoba. – powiedziała Julia z uśmiechem.

    – Musisz częściej do nas wpadać, to zobaczysz do czego jeszcze jesteśmy zdolni.

    – Chyba że wujek pozwoli ci zostać dłużej. – zasugerowałem.

    – Hmmm…w sumie to niegłupi pomysł. – zaśmiała się. – potem zadzwonię i go przekonam. Ale to potem, muszę odsapnąć chwilę.

    – W porządku. Masz prawo.

    Jakiś czas potem Julia zadzwoniła do wujka, a ten się zgodził aby została na tydzień. Wszyscy się cieszyliśmy, co potem przeniosło się na naszą zabawę.
    Tęskniłem za kuzynką.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Nie-zwykla Rodzina cz 97. – U szkolnej pielegniarki

    Cała klasa przechodziła pod koniec roku szkolnego badania, podczas ktorych byłem nieobecny. Niedługo już było zakończenie roku, więc kazano mi w najbliższym czasie po ostatniej lekcji iść do gabinetu pielęgniarki na badanie.

    O umówionej porze zapukałem do drzwi gabinetu.

    – Proszę. – usłyszałem i wszedłem do środka.

    Szkolna pielęgniarka była jedną z fantazji erotycznych, męskiej części szkoły.

    Pani Amanda miała długie kasztanowe włosy, duże krągłości i promienisty uśmiech. Miała świetną figurę. Te krągłości idealnie podkreślały jej figurę. Miała jakieś 35 lat. Była ubrana jak typowa pielęgniarka. Białe chodaki, białe pończochy i fartuch. Fartuch był obcisły, opinający jej talię. Podkreślał jej duży biust, a także wielki tyłek.

    Kiedy wszedłem do gabinetu Amanda podniosła głowę i gdy zobaczyła mnie, szeroko się uśmiechnęła.

    – Cześć Alan. Proszę wejdź.

    Zamknąłem za sobą drzwi i stanąłem na środku gabinetu. Pielęgniarka wstała zza biurka i zaczęła się krzątać po pokoju.

    – No dobrze…masz zaległe badania, tak?

    – No tak…

    – Dobrze więc. Rozbierz się, abym mogła cię zbadać.

    Rozebrałem się do slipek i wodziłem za nią wzrokiem. Co chwila schylała się do swoich rzeczy, tak że mogłem jej zajrzeć a to w dekolt, a to pod fartuch. Te kilka centymetrów ciała wystarczyło żeby w majtkach zrobiło mi się ciasno. Zakryłem się rękami na kroczu żeby ukryć mój namiot. Wydobyła moją kartę, usiadła za biurkiem i spojrzała na mnie.

    – Ale całkiem się rozbierz.- powiedziała jakby lekko rozbawiona.

    Obróciłem się bokiem i niechętnie zdjąłem majtki podczas gdy pielęgniarka pisała w karcie. Przyznam przed nią byłem trochę onieśmielony i zdenerwowany. Jak nie ja. Nie wiem z czego to wynikało.

    Znów stałem przed nią i dalej zasłaniałem swój sprzęt. Amanda znów podniosła wzrok.

    – Daj spokój…nie masz się czego wstydzić Alan. Szczególnie przede mną. Wszyscy twoi koledzy też byli badani.

    Nie mogłem się ruszyć ani cokolwiek powiedzieć. Byłem zdenerwowany. Zapewne Dylan i reszta czuli podobnie. Trwaliśmy tak chwilę. W końcu Amanda wstała zza biurka, stanęła przede mną.

    – A co jeśli…ja też się rozbiorę, hmm? – chyba się przesłyszałem. – Będziesz mniej zdenerwowany?

    Nie wiedziałem co powiedzieć. Pewnie mnie podpuszcza. Jak zaraz coś powiem to spalę się bardziej ze wstydu. Pielęgniarka jednak była zadowolona i zaraz zaczęła rozpinać guziki. O ja pierdolę. Ona mówiła poważnie.

    Odsłaniała wszystko co miała pod spodem. Biały stanik i białe figi. No teraz to na bank kutas mi nie opadnie. Wręcz przeciwnie, byłem bardziej podniecony. Przełożyła fartuch przez oparcie krzesła i wtedy rozpięła stanik. Na wierzch wyskoczyły jej duże, krągłe piersi. Miała duże różowe sutki. Amanda szybko opuściła majtki i rzuciła bieliznę na swoje krzesło. Przez sekundę oglądałem jej dużą dupę, po czym obróciła się do mnie frontem. Nad cipką miała mały trójkącik. Patrzyłem tam jak zahipnotyzowany. Musiała to zobaczyć.

    – Mam się czym pochwalić, co? – spytała śmiejąc się. Nieznacznie przytaknąłem jej. Ta wtedy rozchyliła wargi cipki. Rany, co za widok.

    – Ja się nie wstydzę. Teraz ty Alan. – powiedziała z uśmiechem.

    Powoli odsunąłem ręce odsłaniając mojego sterczącego kutasa. Amanda rozszerzyła oczy widząc go. Zagryzła wargę.

    – No i dlaczego się wsydziłeś? – spytała zaskoczona Amanda. – To przecież normalne w twoim wieku.

    – Ja…przepraszam… – w końcu się odezwałem.

    – Ależ nie masz za co. Tak jak mówię, to całkiem normalne.

    Zapadła chwila niezręcznej ciszy.

    – Chcesz żebym ci z tym pomogła? – zapytała z wahaniem. Nic nie powiedziałem. Nie wiedziałem co myśleć.

    Przed chwilą pielęgniarka się przede mną rozebrała do naga. A teraz chce zająć się moim kutasem. Nie spodziewałem się tego po niej.

    Amanda obróciła krzesło dla pacjenta w moją stronę i usiadła, rozkładając nogi.

    – Chodź tutaj… – Stanąłem już przy niej.

    Mój kutas był przed jej twarzą.

    Uniosła ręce i zaczęła mi go masować jedną dłonią. Drugą delikatnie uciskała mi jądra.

    – Ohh…pani Amando…

    – Dalej…chwyć moje piersi.

    Położyłem dłonie na jej piersiach i uciskałem je. Najpierw delikatnie, potem coraz mocniej. Szczypałem jej sutki. Nie zastanawiałem się w ogóle nad tym, czy pielęgniarce się to podoba, ale nie protestowała. Słyszałem tylko jej ciężki oddech.

    – Masz dużego penisa. Mmm… – wtedy wzięła go całkiem do ust.

    Zaczęła mi obciągać. Poruszała głową w górę i w dół. Jej usta były zajebiste. Oplatała nimi całego penisa, językiem pieszcząc główkę. Zaraz potem chwyciła mnie za pośladki i dyktowała sobie rytm w którym wsadzała sobie kutasa. Wyjęła go na chwilę.

    – Mmm…z chęcią ci w tym pomogę.

    Wtedy włożyła kutasa między swoje piersi. Zaczęła je ściskać na penisie. Czułem się świetnie.

    – Oh…dziękuje pani.

    – Ależ nie masz za co. Cała przyjemność.

    Jej cycki stają się mokre przez mojego kutasa. Następnie nie czekając wzięła go do buzi. Zaczęła go obciągać. Jej język z początku przejechał po całej długości. Pieściła żołądź, a potem całego wzięła do ust. Poruszała w górę i w dół, powodując przyjemne uczucie. Po chwili przestała i podeszła do swojego biurka. Położyła się na nim, rozchylając nogi, bardziej prezentując swoją cipkę.

    – To teraz ty zrób mi dobrze.

     Uklęknąłem i zacząłem lizać jej wargi sromowe. Jeździłem językiem dookoła chcąc dać Amandzie jak największą przyjemność, którą to widziałem, że odczuwa. Possałem jej łechtaczkę co wzmogło u niej uczucie błogości. Masowałem ją również ręką, a po chwili wsadziłem jeden palec. Jęknęła przeciągle.

    – Oh Alan…wiem że tego chcesz. A nawet potrzebujesz. Weź mnie…teraz.

    Złapałem ją wtedy za nogę, którą położyłem sobie na ramieniu. Nie czekając wszedłem w nią brutalnie do końca. Ta głośno jęknęła. Chyba nikt nas nie usłyszy.

    – Dalej Alan…sprawdźmy czy masz formę.

    Zacząłem ją szybko jebać. To chyba jest jej badanie. Raz za razem uderzałem ciałem między jej rozkraczone nogi, zderzając się z jej kroczem. Mój fiut znikał w jej pochwie. Dodatkowo pod wpływem emocji zacząłem lizać jej piersi. Były takie duże i dobre. Amanda odczuwała te przyjemności. Serio się dzisiaj nie spodziewałem ruchania przez pielęgniarkę szkolną. Po jakimś czasie wyszedłem z jej cipki.

    – O boże…ty nadal jesteś twardy…jesteś cudowny.

    – Potrzebuje jeszcze…

    – Zatem chodź na leżak. Tam będziemy kontynuować twoje “badanie”.

    Uśmiechnąłęm się na to. Amanda poszła pierwsza, a ja zaraz za nią. Na czworakach uklękneła na leżaku. Ręką rozszerzyła swoją cipkę, zachęcając mnie.

    Szybko wsadziłem znowu kutasa do jej pizdy. Znowu zacząłem porządnie ją walić. Mimo zmęczenia dalej miałem w sobie pokłady energii.

    Amanda nie przestawała jęczeć. Czuła jak mój kutas wypełniał ją do końca.

    Nie chcąc jeszcze kończyć, po czasie zmieniliśmy znowu pozycję.

    – Połóż się…

    Tak jak kazała, położyłem się na leżaku. Amanda wtedy okrakiem usiadła na moim fiucie.

    Zaczęła podskakiwać na nim za każdym razem wprowadzając go coraz głębiej. Ujeżdżała go niczym rasowa kurwa. Ja jak mogłem dodatkowo ją jebałem, poruszając biodrami. Podniosłem się nieco i całowałem jej podskakujące piersi. Amanda także pocałowała mnie z języczkiem. Po chwili znów wróciłem do bawienia się piersiami. Jakiś czas takiego ruchania sprawił że Amanda doszła. Krzyknęła znacząco, a jej jędrne ciało zaczęło się zajebiście trząść. Nie mogąc wytrzymać zeszła ze mnie.

    – O matko Alan…masz zdrowie jak koń i… – wtedy zobaczyła jak fiut mi nadal stał. – Ty dalej nie doszedłeś?!

    – To moja zaleta. – zaśmiałem się na to.

    – Oj tak…a więc coś z tym trzeba zrobić. Czas byś i ty osiągnął spełnienie.

    Wtedy znowu oparła się o leżak i wypięła tyłek. Soczki z jej cipki kapały na podłogę.

    – Dalej…obiecałam że ci pomogę.

    Byłem podekscytowany i napalony aby zerżnąć pielęgniarkę. Powoli przyłożyłem fiuta do jej otworu, po czym weszłem znowu do środka. Było mi bardzo przyjemnie. Jej cipka doskonale oplatała mojego kutasa. To było doskonałe. W końcu zacząłem przyśpieszać.

    – Dalej…Alan…ooooohhh….

    Amanda po czasie ledwo to już znosiła. Czułem że jestem już blisko. Pielęgniarka jakby to wyczuwając powiedziała.

    – Spuść się na moje piersi…

    Szybko wyjąłem fiuta i zacząłem trzepać. Ona wtedy szybko uklękła przede mną przytrzymując swoje piersi i lekko otwierając usta. Zacząłem strzelać falą spermy która spadła na jej piersi i prosto do jej ust. Gdy skończyłem ona zaczęła zlizywać to ze swoich piersi. Czułem lekkie zmęczenie i ogromną satysfakcję z udanego spełnienia.

    – Ooo…to było cudowne. – powiedziała, a sperma wylewała się z jej ust.

    – masz zdrowie jak koń. Tak samo fiuta.

    – Dziękuje za zbadanie mnie. – odpowiedziałem ze śmiechem.

    Wtedy wstała i pocałowała mnie, po czym usiadła na leżaku, podwijając nogę na nogę. Miała tam też moją kartę. W końcu oznajmiła.

    – Można uznać że przeszedłeś badania. Szkoda że już kończysz rok. – powiedziała.

    – Gdybym wiedział jak pani pomaga, zdecydowanie częściej bym tu wpadał.

    – Hahah…a ja z chęcią bym pomagała. – zaśmiała się. – Ale jakbyś chciał to zawsze możesz do mnie przyjść, jak będziesz na miejscu.

    – Chętnie skorzystam. – uśmiechnąłem się.

    – Dobrze…Badanie skończone, możesz iść.

    Ubrałem się i wyszedłem. Szkoda że kończę szkołę. Ta pielęgniarka mogłaby mi bardzo pomagać.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Nasz Projekt cz. III

    Nowo upieczona Martynka spojrzała z przerażeniem na korytarz, który zdążył zapełnił się tłumem uczniów. Część z nich zajęła ławki przy ścianach, druga zaś prostowała nogi od rana. Mimo wczesnej pory panował głośny zgiełk. Wszyscy wydawali się dopiero budzić po nocy. Niektórzy także chcieli jeszcze przez zajęciami porozmawiać z ziomkami z przeciwległych klas. W tym wszystkim stała Martynka, która odsunęła się ku ścianie. Drzwi do sali były zamknięte, zaś jej rówieśnicy woleli gadać o głupotach, póki jeszcze mieli czas. Tylko część dziewczyn spoglądała w jej stronę i cicho szeptały. Maciek, a właściwie Martyna chciała w pierwszej chwili uciec z szkoły. Jej myśli krążyły wokół tego, jednak na korytarzach był monitoring. Poczucie bycia obserwowanym było niepokojące. Do tego dochodziła kwestia poruszania. Każdy ruch był bolesny. Z jednej strony korek sprawiał, że wstrzymywał jęki, a pas ściskał zamkniętego penisa.

    Dzwonek na lekcje spowodował, że wszyscy rzucili się w stronę drzwi klasowych.

    “Mam się cieszyć? Chcę stąd uciekać?”-jęknęła w duchu.

    Pani Marzena, nauczycielka polskiego powoli otworzyła drzwi i wpuściła klasę. Martynka weszła jako jedna z ostatnich osób. Widok uśmiechniętej twarzy nauczycielki sprawił, że pot zaczął spływać po plecach uczennicy.

    “Dyrektorka mówiła prawdę…Oni wiedzą”

    Ławka Maćka była na końcu, a że względu na swoją pozycję siedział sam. Zaistniała powodowała, że cieszył się z szkolnej pozycji. Przez salę przeniósł się szept.

    -Kto to? Czemu siedzi gdzie Maciek?

    Uczniowie patrzyli z zaciekawieniem na nową dziewczynę. Martyna zajęła miejsce, a wówczas korek jeszcze bardziej wbił się pod ciężarem ciała. Policzki zrobiły się ciepłe a jęk został powstrzymany, przez wbicie palców w zeszyt.

    Nauczycielka słysząc szept, uderzyła dziennikiem o katedrę. Głosy umilkły, a wszyscy spojrzeli w stronę polonistyki.

    -Spokój..jako, że wasza wychowawczyni jest na urlopie, to a przejęłam jej obowiązki. Po pierwsze…-większość uczniów słysząc monolog o zasad pracy na czas nieobecności nauczycielki popadła w szkolny letarg.

    -A teraz ostatnia sprawa-to mówiąc stanęła pod tablicą-mamy nową uczennicę, właściwie starą. Martyna wstań.

    Maciek vel Martyna wstał powoli , zaciskając zęby.

    -Przedstawiam Wam Martynę. Znacie ją jako Maćka-na jej słowa kilka osób przeklęło-tak to jest Maciek, który podjął się zabiegowi feminizacji.

    “Dodaj, że dobrowolnemu, to Ciebie za*ier*ole”-pomyślał Maciek

    -Mam nadzieję, że mu pomożecie na nowej drodze. Z tego tytułu, czy jakaś dziewczyna jest mu pomocna?-odpowiedziała cisza.

    Nikt nie kwapił się, aby pomagać naczelnemu chuliganowi. Wizja Maćka jako dziewczyny nie przemawiał do nich, więc wszyscy milczeli.

    -Nikt?-zapytała nauczycielka- To może Ela?

    Martyna spojrzała na Elę. Ela nie trzymała się z nikim, jednak miała poważanie wśród dziewczyn i chłopaków. Maciek wiedział, o jej nietykalności. Była to średniego wzrostu dziewczyna ubrana w skórzaną kurtkę i ciemne spodnie. Można ją śmiało nazwać chłopczycą. Krótkie włosy, brak widocznego biustu. Jednak mimo wszystko była to dość ładna. Ładna i miła, ale dla wrogów była niszczycielska. Ela na słowa nauczycielka z ponurą miną zerknęła na nauczycielkę i westchnęła.

    -Czemu? -spytała

    -Bo ładnie Ciebie proszę-jeszcze jeden uśmiech.

    Widać, że bije się z myślami, jednak po chwili zgodziła się, kiwając głową.

    Nauczycielka klasnęła w dłonie.

    -Świetnie. Wracajmy do zajęć.- powiedziała

    Przez resztę czasu Martynka próbowała skupić się na zajęciach, jednak korek i pas coraz mocniej zaczęły boleć, a wbijanie paznokci nie pomagało.

    “Co robić? Co robić?”- myślała

    Dzwonek był dźwiękiem, na które nie tylko Martynka, ale również reszta czekała z wytęsknieniem. To tylko 10 minut, ale wiadomo, że każdy wolny czas w szkole to święty czas. Martyna wstała i postanowiła zaczekać, aż wszyscy wyjdą. Czuła, że każdy chłopak z klasy pożerał ją wzrokiem. Widać, w jej klasie było więcej prawiczków niż mówiono.

    Nagle poczuła czyjś oddech na karku. Instynktownie chwyciła za plecak i odwróciła się. Za nią stała Ela. Wyluzowana w rękach w kieszeniach. Jednak było tam coś jeszcze. Oczy świeciły się.

    “Czy ona się cieszy?”

    -Idziesz gdzieś?-zapytała, widząc że sala powoli się wyludnia

    -Yyy..tak-szepnęła Martynka

    Ela przekrzywiła głowę i podeszła bardzo blisko. Rzuciła wzrokiem na nauczycielkę i uczniów. Uczniowie zdążyli wyjść, a Pani Marzena sprawiała wrażenie nieobecnej.

    -Muszę przyznać, że jestem zaskoczona. Taki chłopak jak ty? Mówi się, że ludzie są zmienni. Wyjaśnia to..trochę. Ja do Ciebie nic nie mam, ale reszta-uśmiechnęła się-gnoiłeś kilku. Dziewczyn nie tykałeś, przez to one nie uważają Ciebie za zagrożenie. Rada ode mnie.

    Ela podeszła bardzo blisko. Zamiast damskich perfum doszedł go zapach typowo męskiego dezodorantu.

    -Na twoim miejscu nauczyłabym się obciągać kutasy. Będziesz miała ich sporo- to mówiąc cicho wyszła z sali.

    Martynka stała przerażona. Próbowała coś powiedzieć, zareagować, ale…

    “Nie..co..”

    Wręcz mechanicznie wyszła z sali i stanęła w poprzednim miejscu. Na szczęście kolejna lekcja będzie w sali obok. Spojrzała w dół na mundurek. Wiele uczuć było w niej w tej chwili. Nie zdążyła ochłonąć, kiedy przerwa się skończyła, a kolejny profesor otwierał drzwi do sali. Podobnie jak w przypadku poprzedniej lekcji nauczyciel nie zwrócił uwagi na siedzącą z tyłu Martynkę.

    Teraz jednak uczennica spojrzała na klasę inaczej. Było to dalej uciążliwe. Każdy ruch lub zmiana ciała powodowały mocniejsze wbijanie się korka. Wzrok powędrował na Elę.

    -“O czym ona pie*doli? No mam parę niedokończonych spraw,ale..”.

    Reszta dziewczyn sprawiała wrażenie wyluzowanych. Niektóre notowały, a nie które wolały spędzić czas na telefonach. Dla Maćka większość z nich była pustakami. Wystarczyło spojrzeć. Krótkie spódniczki, kolorowe koszulki. Kilka pozwoliło sobie na odsłonięte brzuchy lub głębokie dekolty.

    “Tępe dzi*ki”

    Martynka ponownie spojrzała na Elę. Dziewczyna instynktownie spojrzała na Martynkę. Jej kamienna twarz nie zdradzała nic.

    “O co ci chodzi? Co miałaś na myśli?”-starała się zapytać myślami Martynka, choć było to niemożliwe.

    Ela jednak chyba wyczuła kierunek myśli i kiwnęła głową w stronę pierwszych ławek.

    Martyna zmarszczyła czoło i spojrzała na przód. Dopiero teraz zauważyła, że jeden chłopak, a może dwóch co chwila zerka w jej stronę.

    “To…a ch*j nie pamiętam. Jacyś frajerzy”-pomyślała Martynka. Nigdy Maciek nie zwracał uwagi na nich, choć pamiętał, że chyba z jednym miał jakiś problem.

    “Było to dawno. Nawet nie pamiętam. Po prostu jacyś frajerzy”-próbował sobie przypomnieć

    Jeszcze raz spojrzał w ich kierunku. Obaj siedzieli w drugiej ławce. Ubrani w luźne bluzy, i dresy oraz jak większość uczniów woleli przykleić emblematy szkoły do ubrań lub opasek na ramię.

    Nagle wzrok Martynki i jednego z nich spotkały się. Gościu krótko obcięty uśmiechał się do niej.

    “Czego?”-pomyślała

    Jego ręka zniknęła gdzieś.

    -Proszę zanotować-zagrzmiał głos nauczyciela, a wszyscy rzucili co mieli i pochylili głowy.

    Gościu lekko odwrócił się w stronę Martynki. Jego ręka masowała spore wybrzuszenie na spodniach. Jego uśmiech był teraz bardzo szeroki. Trwało to tylko chwilę, bo zaraz reszta uczniów ponownie powróciła do codziennego trybu nauki. Do końca lekcji Martynka na nikogo nie patrzyła. Głowa nisko i czekała na koniec zajęć. Tylko to się liczyło.

    “Muszę przetrwać. Jeszcze tylko dwie lekcje i do domu”

    Nagle przypomniała sobie dyrektorkę i jej spotkanie.

    “Nie. Tylko nie to.”

    ……………………………………………………………………………………………………………………………….

    Długa przerwa nazywana też 20-tką, wśród większości licealistów to czas, kiedy wszyscy wolą pochillować nie tylko na korytarzach, ale również na dworze. W tym okresie dziewczyny spotykają się na plotki, a chłopacy wolą pogadać o sporcie lub nawet rozegrać szybki meczyk. Dla Martynki było to prawdziwe utrapienie. Ostatnia przerwa i ostatnia lekcja. Stojąc na korytarzu poczuła dziwne uczucie. Ktoś nie tylko ją obserwował, ale wręcz pożerał wzrokiem. Z lekkim przerażeniem spojrzała w głąb korytarza. Na ławce siedziało kilku uczniów. Dwóch poznała od razu.

    “Frajerzy z mojej klasy i…nie wiem”

    Koło nich siedziało jeszcze trzech. Z czego jeden wyglądał jak dwóch lub trzech uczniów razem, taki był gruby i duży. Wszyscy patrzyli w stronę Martynki i cicho szeptali między sobą. Sprawiali wrażenie ucieszonych. Nie były to jakieś znane szkolne postacie, ot zwykli uczniowie.

    “Walić to”

    Martynka poczuła, że inna sprawa bierze górę. Wypicie z rana soku, skutkowała uciskiem i sygnałem “TOALETA”. Nie chcąc pozostać na korytarzu, Martynka skierowała się ku toaletą. Wyprawa jednak była o wiele dłuższa niż do tej pory. Pas ocierał się o jajka, zaś pas wpadł w ruch. Z każdym krokiem, policzki płonęły, a ciche westnięcie dochodziły z ust uczennicy. Góra-dół, góra-dół. Będąc na klatce schodowej, Martynka zdążyła ociekać potem, zaś ciało wyginać, a wszystkie strony. Pełny pęcherz nie pomagał. Ból zdążył skupić się na podbrzuszu i w dolnych częściach ciała. Dziewczyna spojrzała na drzwi toalety. Damska.

    “Ku*wa…męska jest na górze..nie..nie dam rady..aahhh”-pomyślała i cicho jęknęła z bólu.

    Po chwili wahania sięgnęła po klamkę.

    Damska toaleta była inna niż męska. Bardziej czysta z wieloma kabinami i  umywalkami. Nawet zapach był inny. Mimo zapachu moczu wyczuwalny był również zapach mocnych perfum.

    “Ale combo…szczyny i zapaszki rodem z pier*olo*ej Francji”-pomyślał Maciek

    Panował spokój i cisza. Najwyraźniej istniał Bóg, bo toaleta była pusta. Martynka nie myśląc długo wpadła do jednej z ostatnich kabin. Zamknęła drzwi i…no tak problem.

    “Zapomniałem, że to nie jeansy”

    Spojrzała w dół. Nie wiedząc co robić, po prostu uniosła spódnicę, ściągnęła rajstopy. Na końcu zerknęła boleśnie na majteczki koronkowe, które opuściła do kolan. Dopiero teraz widział dokładnie swojego ptaka w różowej klatce. Siedząc nie widział go, ale teraz mógł spokojnie go chwycić. Jaja zdążyły się skurczyć i nie sprawiały już takich samych jak zwykle. Nie zastanawiając się długo, wyprostowała się i postanowiła ulżyć sobie. Był to również moment, w którym mogła pozwolić sobie na porządne jęki. Do tej pory wstrzymywała się, ale teraz  mocna bez konsekwencji wyrazić swoje emocje.

    -Oooo tak..o tak…oooo..aaahhh-jęczała mimo, iż złoty deszcz dawno już nie płynął.

    Jęcząc popatrzyła na piersi.

    -I co z tego?…mmmm-powiedziała cicho, mrucząc

    Martynka rozpięła kilka guziczków, pozwalając cycką wyskoczyć. Stanik lekko zsunęła w dół.

    “Naprawdę wyglądają jak prawdziwe”-pomyślała i stojąc poczęła je miętosić.

    -AAHH-głośny jęk

    “Widać prawdą jest, że czuć jak się ich dotyka. Dobre uczucie.”

    Widząc to Martynka usiadła na toalecie. Korek momentalnie skierował się w dół. Wyglądało to tak, jakby tylko czekał, na usunięcie. Wizja oprawczyni, spowodowała, że Martynka momentalnie zaczęła ponownie wpychać korek w dziurkę. Uczucie potęgowała zabawa z cyckami. Martynka zaczęła wzdychać i jęczeć.

    -Ehhh..co..nie..ale..ohh..mocniej

    Martynka wygięła się unosząc nogi i kładąc je na ramach drzwi.

    -O tak…ahhh…mmm…-jęczała

    Nagle usłyszała śmiech i głosy dochodzące z klatki. Ktoś zbliżał się do toalet. Pozycja, która przyjęła nie była komfortowa. Ostatecznie wepchnęła korek.

    -Uff..ssss-syknęła

    Poprawiła koszulę, majtki, rajstopy, spódniczkę. W ostatniej chwili podniosła nogi, kiedy drzwi toalety otworzyły się. Po głosach rozpoznał co najmniej 3 dziewczyny. Minęły kabiny i stanęły przed umywalkami. Maciek, a właściwie Martynka siedziała i słuchała, choć większość słów dotyczyła kosmetyków i ciuchów.

    “Ehhh..typowe babskie gadanie”

    Nagle jednak oprzytomniał kiedy usłyszał coś co go zmroziło. Najświeższe plotki.

    -Słyszałaś o Maćku-dziewczyna 1

    -Którym?-dziewczyna 2

    -Chyba nie tym z 3D, to debil i wiem, że całował się z Anetą. Stary news-dziewczyna 3

    -Nie..no tym..naszym szkolnym gangsta style..-1

    -A tym? Co z nim? Komuś dowalił znowu?-3

    -Nie wiesz? No dowalił wszystkim…feminizacje robi?-1

    -Co?-2

    -Ale ty tępa..kobietą jest..ciuchy, nawet cycki ma-1

    Martynkę poczuła, że nie tylko policzki, ale reszta ciała się nagrzewa.

    “Tę*e dzidy”

    -Pier*olisz-3

    -Nie..ja też słyszałam-2

    -No..daj ten błyszczyk…poprostu dziewczyna-1

    -A może lubi..wiesz facetów i to..-3

    -Nie wiem..ale propo facetów, to nasze drogie kółko matematyczne ma na niego..ją..ku*wa.. na oko-1

    Krótki śmiech, po czym dźwięk przetrząsania torby. Kilka komentarzy na temat kosmetyków.

    -…koło matematyczne jest coś takiego?..-2

    -Jest. Kilka chłopaków ze szkoły. Podobno część to ofiary Maćka…sorry Martynki. Co za imię..hehe-1

    -Słyszałam, że planują zemstę, ale chyba nie będą jego biły-3

    -Najwyższej ruszy głową heheh-2

    Ponownie śmiech. Dziewczyny śmiały się z losu Maćka. On sam siedział w kabinie i chłonął każde słowo. Palce pokryły się potem  i coraz ciężej było siedzieć. Pas wrzynał się w skórę i jaja. Martynka ze wszystkich sił starała się utrzymać nie tylko swoją obecną pozycję, ale i spokój. Koło matematyczne? To ci frajerzy z korytarza? Maciek, a tym bardziej Martynka nie pamiętała ich. Ponownie dopadł go głos dziewczyn.

    -Dostał..kurde..dostała..nie ważne..opiekuna..opiekunkę właściwie-3

    -Taaa..kogo?-1

    -Ele z jego klasy-3

    Kilka szeptów, mruczenia z zamyślenia.

    -Aaa..ten babochłop-1

    -Nie taki babochłop. Ładna jest i silna-2

    -Zakochałaś się?-1

    -Co? Nie. Po prostu oceniam ją. Nie znam jej-2

    -Może ona nauczy Martynkę zasad jakie tutaj planują-3

    -Podobno ma rękę do takich spraw-2

    -Co?-1

    -Co?-3

    -Co?-2

    Poleciało parę przekleństw i śmiechów.  Dziewczyny zbierały się do wyjścia. Jedna zakomunikowała, że zaraz będzie dzwonek. W dobrym nastrojach, omawiając koncerty, czy inne jakieś babskie spotkania uczennice wyszły z toalety. W pomieszczeniu ponownie zapanowała cisza. Martynka opuściła nogi. Przez moment siedział i oddychała głęboko.

    Jej palce wbijały się w spódniczkę, zaś zęby były zaciśnięte.

    -Co jest? Co jest ku*wa?-szepnęła pod nosem.

    Z całych sił chwyciła się dwoma dłońmi za włosy. Dotarło do niego co go może czekać. To nieprawda, był facetem. Skołowany spojrzał na nie zapiętą koszulę i wygniecioną spódniczkę. Wspomnienia wróciły. Siedział tutaj przecież niedawno, pieścił cycki i wpychał korek w dziurkę..

    “Co się tutaj odwala? Co jest? Co jest?”-siedział zamyślony, skulony w myślach-”Kim jestem? Co się odpie*dala? Co ku*wa? Muszę przetrwać, ale jestem skończony. Dla wszystkich…dla szkoły…jestem tą cholerną Martynką. Jestem Maciek..moja głowa “

    Dopiero dzwonek na lekcje obudził go rozmyślań. Zapiął się, poprawił ubrania i szybkim krokiem skierował się ku klasie. Po dojściu na miejsce okazało się, że mimo korka ruchy stały się bardziej sprawne.

    “Nie..nie..czuję go..ale czemu?”

    Rozmyślania zostawił na koniec.    

    …………………………………………………………………………………………………………………………

    -Jak pierwszy dzień w szkole?

    Głos dyrektorki dochodził jak zza szyby. Gabinet sprawiał wrażenie większego, zaś krzesło było dość twarde.

    -Jak było?-naciskała

    “A jak myślisz”-pomyślała Martynka, ale wydukała tylko- Ok

    Dyrektorka spojrzała na nią z uśmiechem.

    -Cieszę się. Obserwowałam Ciebie cały dzień. Sprawiasz wrażenie spiętej, ale myślę, że Ela nauczy Ciebie paru sztuczek. Pan Paweł doniósł mi natomiast, że miałaś już pewne sugestie.

    -Ja..co?

    Ponowny uśmiech.

    -Nie bój się. To normalne. Każda dziewczyna i do tego ładna ma propozycje od chłopców.

    Zimny pot zaczął spływać po plecach. Martynka, a właściwie wewnętrzny Maciek, który cały dzień pojawiał się jak pukanie do drzwi tym razem nie wytrzymał. Wstała gwałtownie i głośnym, męskim głosem krzyknęła:

    -Co tutaj się odwala? Dość ku*wa…

    Dyrektorka stała z kamienną twarzą i spoglądała na nią przez chwilę. Martynka po minucie krzyków musiała wreszcie odpuścić. Chrypka zaatakowała gardło, zaś paznokcie zdarzyły wbić się w drewniane krzesło. Oddech stał się szybki, a pot zdążył pokryć całą twarz. Wstała i zamknęła oczy. Wewnętrzy głos nadal tli się w niej jak ogień z ogniska. Już nabierała powietrza, kiedy mocne uderzenie w pośladki powaliło Martynkę na biurko. Ze zdziwieniem i przerażeniem spojrzała do tyłu. Dyrektorka nadal z ponurą twarzą trzymała uniesioną sławną już linijkę. Zanim uczennica zdążyła coś powiedzieć, świst powietrza przeniósł się po gabinecie. Tym razem linijka nie tylko trafiła w pośladki, ale również w korek. Mimowolnie jęknęła.

    -Mówiłaś, że nie, ale jęczysz jak dziewczyna. Jak to to jest?-zapytała z nutą radości w głosie dyrektorka

    Ponowne uderzenie i jęk Martynki.

    -Ahhh..nie..ja

    Jeszcze raz.

    -Nie…proszę.

    Chciała wstać, jednak dłoń powstrzymała ją.

    -Nogi szeroko..

    -Cooo?..-jęknęła

    Tym razem linijka uderzyła w kolano i udo. Martynka powoli rozszerzyła nogi, zaś nauczycielka podwinęła  spódnicę.

    -Fiu,fiu, fiu..widzę, że ktoś się tutaj zabawiał. Korek widać naruszony i nawet chyba orgasm był-powiedziała, ściągając rajstopy Martynki.

    Sama Martynka milczała, wpatrzona w krzesło i okno.

    Nagle poczuła, że ktoś powoli wyciąga korek. Nie mogąc się powstrzymać ponownie jęknęła.

    -Ahhh…

    -Jęczysz cudownie. Nasz projekt przynosi owoce. Korek będzie czekał u mnie na twoją słodką dziurkę. Przed lekcjami melduj się. Muszę mieć kontrolę nad Tobą kobiecości hehe..

    Śmiech dyrektorki dobiegł za Martynki.

    -A może dziś się zabawimy? Co sądzisz hehe?Może…

    Dźwięk powiadomienia rozległ się po pomieszczeniu. Ktoś wysłał nauczycielce SMS. Wkurzona cicho przeklęła i podeszła do torby zawieszonej na krześle. Martynka zobaczyła jak dyrektorka szuka telefonu jedną ręką, zaś drugą trzyma korek i linijka. Co ciekawe korek był mokry.

    -”To ze mnie?”-pomyślał zdziwiony Maciej.

    -Cholera-wzrok kobiety skierowany był na ekran-twoja mama. Mówiłam, że chcę popracować nad Tobą, ale widać, że zapomniała. Trudno. Zbieraj się Martynka. Widzimy się u mnie. Pamiętaj. Ja wszystko widzę.

    To mówiąc uderzyła linijką w biurko. Martynka wstała i obolała naciągnęła rajstopy, oraz poprawiła spódnicę.

    Wybąkała ciche “Do widzenia” i z czerwonymi pośladkami opuściła gabinet dyrektorki.

    ……………………………………………………………………………………………………………………………….

    Droga do domu przebiegła w ciszy. Matka przywitała Maćka, czy Martynkę słowami dzień dobry i ruszyła samochodem do domu. Maciek spoglądał za okno. Brak korka dawał się we znaki. Brak ucisku między pośladkami był dziwny.

    -”O czym ja ku*wa myślę?”-próbował się otrząsnąć się jednak nowy wygląd utrudniał to. Nadal miał na sobie cycki, perukę i damskie ciuchy. Matka nie komentowała całej sytuacji, choć wydawała się, że zerkna co chwilę w stronę syna i lekko się uśmiecha.

    -”Mam dość…tak ma wyglądać moje życie. Co to za życie?”-rozmyślał całą drogę. Z jednej strony czuł obrzydzenie i bezsilność. Z drugiej zaś wspomnienie z damskiej łazienki było czymś nowym i ciekawym.

    W domu podobnie jak w samochodzie matka wypowiedziała tylko kilka słów-”Obiad za godzinę”. Tyle. Nic więcej. Maciek obolały i z mieszanymi uczuciami skierował się ku swojemu pokojowi. Na szczęście nic nie wydawało być zmienione. Plakaty na ścianach, radio, komputer. Tylko pościel była inna, zaś łóżko pościelone.

    -Zmieniła pościel. Zamiast tej z motorami, mam jakąś poprostu granatową…niech będzie..ku*wa-szepnął cicho i cisnął plecak pod ścianę. Zmęczony ściągnęła koszulkę i spódniczkę. Cycki nie zareagowały, bo nadal tkwiły w koronkowym staniku. Otworzył szafę.

    -Co jest?-zapytał zdziwiony

    Na wieszakach i półkach wisiały spódnice, sukienki, koszule. Sam Maciek nie wiele wiedział o modzie, więc przyglądał się róznokolorowym ubranią. Poniżej na półkach ujrzał rajstopy i skarpety. Z czego te ostatnie wydawały się najbardziej normalne. Głównie czarne lub szare.

    -”Co jest?Co jest?”-myślał

    Po otworzeniu dolnej szuflady ujrzał porządnie poukładane majteczki. Figi koronkowe, zwykłe, kolorowe, bawełniane. Wzrok Maćka był rozbiegany. Z przerażeniem wyjął pierwszą lepszą z brzegu. W dłoni trzymał koronkowe stringi. Czarne z cienkim paskiem, który idealnie wchodzi w rowek między pośladkami. Materiał przebijający sprawiał, że wszystko po drugiej stronie było widoczne.  

    Maciek wrzucił stringi, wstał i powoli odwrócił się. Próbował nabrać powietrza, jednak złość ogarnęła ciało. Mimo damskiego ubioru począł wykonywać ciosy w powietrze. Wyglądało to dziwnie, jakby walczył z niewidzialnym przeciwnikiem. Jedno słowo natomiast tkwiło w jego głowie.

    -”Ku*wa…ku*wa…ku*wa”

    Po chwili walki opadł na brzuch na łóżko. Nawet tam począł uderzać w pościel i kocyki. Złość i gniew musiał jednak ustąpić miejsca zmęczeniu. Głośno oddychając popatrzył przed siebie na górę łóżka. Dopiero teraz zobaczył koło poduszki podłużne pudełko. Od niechcenia sięgnął tu wieczku. Po niewielkim uderzeniu wieczko odleciało.

    -Ahhh-jęknął z bezsilności.

    Ponowne uderzenie. Tym razem pudełko przewróciło się na bok, zaś coś wypadło i potoczyło się ku Maćkowi. Zdziwiony, a po chwili przerażony zobaczył, że tuż przy jego twarzy zatrzymał się sztuczny penis. Ponad 20 centymetrowe dildo o naturalnym kolorze z dużymi jajami leżało przy nosie Maćka.

    -”Co jest Ku*wa?”

    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>><<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<>>>>>>>><<<<<<<<<<<

    Dziękuję za miłe komentarze. Starałem się wykorzystać wasze, drodzy Czytelnicy pomysły na pierwszy dzień szkoły Martynki. Związku z tym pojawiło się wiele wątków, zaś sama Martynka wydaje się  być nie zdecydowana na szkolny projekt. Seria powoli się rozkręca.

    Ponownie zwracam się do Was, drodzy Czytelnicy o kolejne pomysły, wątki. Ahoj z przygodą.

    Podziękowania dla wszystkich co komentują i czytają moje opowiadania. W szczególności dziękuję: sdre, Książka, Tarskiwai, patii, Next, feminizan f, napalonymen, Feminizan, kfc62083.  

    Użytkowniku “Brainse”: nie wiem czy wrócę do Pływaczki. Seria powinna zakończyć się w drewnianym budynku w ogrodzie rezydencji, ale postanowiłem kontynuować. Nie wiem..ciężko mi powiedzieć. Na razie chcę się skupić na tej serii, więc liczę na pomysły od Ciebie.

    Czekam na Wasze głosy Czytelnicy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miły z Gdańska

    D

     

  • Z ksiezniczki w posluszna szmate Cz.5

    Zjeżdżaliśmy po ruchomych schodach w kierunku łazienki na parterze która była większa niż ta na pierwszym piętrze. Trzymając za rękę moją suczkę i widząc jej nieskazitelny poprawiony makijaż okalany uśmiechem i zadowoleniem z tego co za chwilę nastąpi nie mogłem wręcz oderwać od niej wzroku. Wyglądała majestatycznie na tle innych kobiet, na tyle, że mój fiut nawet na chwilę nie przestał być twardy i wręcz czułem mrowienie od stóp do jąder gdy spoglądałem na jej tyłek oraz nogi, które z lewej strony odsłaniały lekką koronkę kończącą pończochę która zsunęła się po ostatnich zabawach. Lekko przetarte na kolanach z tworzącym się powoli oczkiem dodawały jej wzmacnianego charakteru co tylko podjuszyło mnie i głowa wręcz z kutasem naprzemian pulsowała gorącem. Gdy byliśmy już na korytarzu prowadzącym do łazienki nie mogąc się powstrzymać zrobiłem jej dziurę z tyłu na lewym udzie.

    M: No Daniel.. znaczy mój panie.. jak ja teraz wrócę na górę? – rzuciła odwracając się w moją stronę ze zdenerwowaną miną

    D: Wrócisz albo nago albo wyglądając jak przystało na sukę która właśnie została zruchana – powiedziałem patrząc jej się w oczy i ścisnąłem ją za tyłek przyciągając do siebie i całując jej usta.

    Z każdą chwilą pocałunku mój kutas coraz mocniej ocierał się o nią a namiętny pocałunek przeszedł w dziką żądzę namiętności w której jak szaleni coraz szybszymi i coraz bardziej mokrymi pocałunkami w których obmacywaliśmy się wszędzie gdzie się da na potęgę szliśmy powoli w bok w stronę drzwi do łazienki kompletnie oddając się sobie. Nie zwracaliśmy bądź nawet nasz umysł nie myślał wtedy o tym by przerwać ten pełen bliskości taniec naszych ciał i języków podczas gdy obok nas z łazienki wychodziły kolejne to osoby zarówno z damskiej toalety jak i męskiej. Słychać było szeptanie, komentarze czy śmiech z daleka jak i cichy chichot z bliskq zarówno od dziewczyn jak i facetów.

    My jednak oddaliśmy się sobie i przyjemności w najbardziej mokrych a także dzikich pocałunkach jakie dokąd mieliśmy. Gdy otworzyłem drzwi do damskiej toalety natychmiast ruszyłem z Martyną w stronę długiego blatu umywalek za którym to widniało po całej szerokości pojedyncze długie lustro. Złapałem Martynę za biodra a następnie uniosłem do góry lekko i usadziłem na blacie pomiędzy dwoma umywalkami. W natłoku ciągłych pocałunków od których byliśmy mokrzy od śliny dookoła swoich ust oderwałem się od niej patrząc jej głęboko w oczy i oparłem kładąc rękę na jej prawej piersi o lustro popychając powoli a następnie złapałem za uda i przyciągnąłem lekko do siebie.

    D: Teraz pozwól swojemu panu że wypróbuję i skosztuję twojej mokrej pizdy i jej soków – powiedziałem po cichu i uklękłem podwijając jej sukienkę do bioder

    M: Boże skarbie a jak ktoś wejdzie? Chodź przynajmniej do… Aaaaah! – przerwałem jej wypowiedź gryząc jej prawe udo i tworząc kolejną dziurę chwytając ją w zęby i rozciągając w stronę kolana przez zęby przy tym mówiąc:

    D: Cicho i bądź grzeczną suką! – po czym zanurzyłem się głową w jej cipce obejmując rękoma jej uda.

    M: Tak.. tak… Tak! Będę już grzeczną kurwą tylko rób tak dalej! – krzyczała dysząc, mrucząc i pojękując.

    W swoim językiem świdrowałem jej ciasne wejście do cipki Ala mój nos ocierał się o jej nabrzmiałą łechtaczkę, jej soki miałem w jednej chwili na całej twarzy, które spływały mi powoli po brodzie dostając się aż pod koszulę. Próbowałem włożyć język w jej cipkę jak najgłębiej się dało ściskając przy tym jej uda które zaczęły otulać moją głowę a jej ręka spoczęła na moich włosach lekko je trzymając i dociskając do cipki. Jęczała, dyszała i poruszała biodrami ocierając się o całą moją twarz która była cała w jej sokach.

    M: Twoją suka dochodzi… Twoja suka dochodzi… Dochodzi! Taaak! – wykrzyczała po czym jej ciało zawibrowało i wpadło w spazmy a wejście do cipki zaciskając się wypchnęło mój język. Jej ręka przyciskała moją głowę do swojej cipki z niewyobrażalną siłą a jej uda miażdżyły mi skronie. Choć moje uszy były wtedy zatkane słyszałem jak spod wody otwierające się drzwi do toalety, które bardzo szybko jednak się zamknęły. O fakcie z braku reakcji ze strony Martyny stwierdziłem, że jej głowa jak i ciało były gdzieś w innym świecie rozkoszując się orgazmem i przyjemnością z nowych przygód jakie wspólnie przeżywaliśmy. W pewnym momencie puściła uścisk ud uwalniając mą głow a jej ciało się rozluźniło pomimo lekkich skurczy nóg.

    M: A teraz zerżnij swoją sukę, błagam, proszę… – wydyszała smagając ręką po moim policzku z pół przymkniętymi oczami.

    D: W takim razie najpierw na kolana dziwko..

    M: Dobrze, dziwka już schodzi.. – po czym zsunęła się z blatu i od razu padła na kolana opierając się rękoma na moich biodrach i patrząc w oczy.

    D: Zobacz jak przez Ciebie suko ze mnie leci, zlizuj to!

    M: Dobrze panie.. – po czym zaczęła rękami sięgać mojego paska i w tym samym momencie złapałem ją za rękę.

    D: Najpierw zliż to co przebiło się przez spodnie suko, cierpliwości jeśli chcesz być wydymana… – powiedziałem spokojnym głosem patrząc jej się głęboko w oczy po czym puściłem swobodnie jej rękę, która to włącznie z drugą po chwili z powrotem znalazła się na wysokości moich bioder. Martyna patrząc mi w oczy przybliżyła się do mokrego miejsca na moich spodniach swoją twarzą i zaczęła ocierać się o nie. Widząc jej wspaniałe posłuszeństwo oraz fakt, że byłem napalony do granic możliwości z mojego kutasa poleciały kolejne soki a ona otworzyła usta po czym wytknęła język i delikatnie lizała plamę na spodniach która zaczęła się robić coraz większa lecz tym razem od jej śliny. Ja w tym czasie zaczynałem powoli rozpinać pasek od spodni w których mojemu przyrodzeniu było coraz ciaśniej.

    Gdy go rozpiąłem i zdjąłem ze spodni pasek trzymając go w dłoni oraz rozkazałem Martynie samej rozpiąć guzik co zrobiła równie szybko i sprawnie co mój kutas gdy wybrzuszył się jeszcze mocniej przez bokserki. Martyna złapała za górę moich bokserek opinające moją talię dwiema dłońmi po czym spojrzała się na mnie i spytała:

    M: Mogę?

    D Co możesz?

    M: Uwolnić go…

    D: Czyli?

    M: Twojego kutasa panie..

    D: A to w jakim celu?

    M: By go ssać i ciągnąć, chcę ci zrobić loda, twoją szmata pragnie go nawilżyć swoją śliną nim jej kurewską cipa się na niego nadzieje, nim jej pan ją nim ostro wyrucha… – miła powoli cały czas ocierając się o niego swoją twarzą, patrząc mi w oczy oraz masując go przez bokserki swoją dłonią a moja głowa gdy się na to patrzyłem i tego wszystkiego słuchałem wraz z moim kutasem wręcz płonęła z podniecenia.

    D: Obciągnij mi więc i obśliń go całego moja malutka kurewko..

    Długo nie musiałem czekać po tych słowach by ściągnęła mi bokserki i zaczęła językiem lizać go od góry do dołu. Cały był w sokach które puścił, a ona odzywała i jest w każdej możliwej strony. Kładła go nawet na twarzy ssąc moje nabrzmiałe jaja jednocześnie ręką powoli waląc mi w górę i w dół tak majestatycznie, że gdy wypuścił kolejne soki znalazły się one na jej czole, po chwili patrząc mi w oczy i otwierając powoli usta mój kutas zniknął w jej gardle, krztusząc się i dławiąc cofnęła się a następnie nabrała powietrza i znowu wsadziła go sobie najgłębiej jak to tylko możliwe.

    Nosz ja pierdole! – usłyszeliśmy po otwarciu się drzwi toalety które równie szybko po tych słowach zamknęły się. Nie zwracaliśmy natomiast już na to uwagi, byliśmy w pełni zajęci sobą mając gdzieś konsekwencje jak i widownię co sprawiło że adrenalina z tym związana podnieciła mnie jeszcze bardziej. Zresztą nie tylko mnie, bo Martyna zaczęła łapczywie obciągać mojego fiuta coraz szybciej i coraz bardziej agresywniej działając przy tym obiema dłońmi w której jedna masowała moje jądra a druga posuwistym ruchem zgodnie z jej ustami waliła konia. Czując przypływ niesamowitego podniecenia byłem bliski spuszczenia się jej do gardła natomiast chciałem dać jej jeszcze więcej.

    Złapałem ją za włosy po czym odciągnąłem z przykrością od obrabiania mi fiuta niczym zawodowa obciągara, po czym na ostudzenie emocji drugą ręką uderzyłem ją w policzek po czym naplułem gęstą śliną na twarz. Efekt tego był jednak odwrotny, zarówno mi jak i mojej klęczącej przede mną suce się to podobało I rzuciliśmy sobie dzikie zalotne spojrzenie.

    D: Wypnij dupę kurwo, czas bym cię wyruchał jak na dziwkę przystało – powiedziałem ciągnąć ją do góry za włosy tak by wstała i obróciła się do mnie tyłem by następnie położyć ją na blacie. Opuściłem spodnie wraz z bokserkami do kolan a następnie podwinąłem jej sukienkę do bioder. Jej cipka wręcz błyszczała w świetle halogenów zamontowanych na suficie w ubikacji od soków, które zdążyły już nadmoczyć okolice ud i tyłka.

    D: Jesteś najlepszą kurwą jaką widziałem! – wykrzyczałem podekscytowany jak nigdy wcześniej po czym sprzedałem jej siarczyste uderzenie w pośladek by następnie jednym mocnym ruchem wbić swojego kutasa w te wspaniałą pizdę aż po same jaja. Złapałem ją za biodro a drugą ręką przytrzymywałem głowę i zacząłem mocno, szybko oraz głęboko jak tylko się da posuwać swoją własność.

    D: O… TY… DZIWKO… JE… BA… NA… – mówiłem z agresją przez zęby podczas ostrego posuwania jej mokrej do granic cipy która puściła tak wiele nektaru, że odgłos chlupotania, obijania się moich jaj o jej pizdę i moich ud o jej pośladki stawał się wręcz melodią, najwspanialszym utworem muzycznym wykreowanym przez nasze ciała. Nagle otworzyły się drzwi i weszła na oko między trzydziestką a czterdziestką krótko obcięta blondynka ubrana w dość elegancki sposób. Granatowa spódniczka, biała koszula, czarne buty na niskim obcasie i cieliste rajstopy przy których zwisała kopertówka którą trzymała w dłoni.

    -Co to kurwa ma być?Wy jesteście pojebani! Domu nie macie? No ja pierdole! – wykrzyczała idąc do toalety, po czym próbowała otworzyć jedne z trzech drzwi najbliżej z lewej strony lecz były zamknięte, weszła więc do środkowych. Ani ja nic sobie z tego nie robiłem ani Martyna którą posuwałem tak mocno że chyba również miała w dupie opinię innych podczas tej miłosnej ekstazy. Nie zwolniłem tempa a jednocześnie je przyspieszyłem.

    -Ja pierdole kurwa co za ludzie ochujeć idzie… – usłyszałem zza drzwi toalety do której weszła ta biurwa, bo inaczej nie da się opisać jej wyglądu.

    D: Jak zazdrościsz to zamknij pizdę a nie się udzielasz niepotrzebnie – odpowiedziałem w jej kierunku.

    – Chyba śnisz pojebie!

    D: Więc rób co masz zrobić i wypierdalaj!

    M: Zo..staw.. już.. ją… – wydyszała jęcząc Martyna i próbując mnie uspokoić bym nie wdawał się w kłótnie.

    Wy zaraz będziecie stąd wypierdalać, co za zwierzęta! – powiedziała o czym wyszła z łazienki i dosłownie podeszła obok nas myjąc ręce. Chodź próbowała patrzeć przed siebie widziałem jak jej wzrok wędruje w odbiciu lustra w okolice tyłka Martyny po czym podniosła wzrok patrząc się na mnie. Wszedłem w Martynę szybko, mocno i najgłębiej jak się da zatrzymując w takiej pozycji po czym patrząc jej również w odbicie prosto w oczy powiedziałem:

    D: No i na chuj się gapisz albo klękasz i mi obciągniesz a jej wyliżesz albo wypierdalaj.- w tym momencie Martyna również z zaciekawieniem otworzyła oczy i spojrzała się na kobietę która zamilkła otrzepując ręce z wody. W tych kilku sekundach ciszy poruszałem się nieznacznie w cipce swojej suni a biurwa w milczeniu odeszła od nas i jak gdyby nigdy nic bez słowa opuściła toaletę.

    M: Chodźmy do środka, za dużo tu ludzi.. – powiedziała zmęczona ostrym rżnięciem w którym dostała orgazmu Martyna odwracając głowę w moją stronę.

    D: Dobrze, zapraszam więc w skromne cztery ściany – zaśmiałem się po czym klepnąłem Martynę mocno w tyłek. Poszliśmy do tej samej toalety w której wyszła biurwa z uwagi na to że była otworzona na szerz po czym opuściłem deskę i usiadłem. Martyna zamknęła za sobą drzwi i szybko dosiadła mnie obejmując i ujeżdżając swoją mokrą dupa która z każdym uderzeniem pośladków o moje uda wydawała z siebie podniecające mokre klaśnięcia odbijające się echem w kabinie jak i po całej łazience. Nie były to jednak jedyne odgłosy jakie słyszałem… Dźwięk który już znałem, dźwięk mokrej cipki ocieranej z dużą prędkością przez palce dobiegający z prawej strony, z kabiny która była zamknięta. Spojrzałem lekko wychylając się w dół i zobaczyłem w prześwicie między kabinami trampki które wykonywały chaotyczny ruch wraz z opuszczonymi dżinsami na których to widniały różowe majtki w koronkę. Było wtedy pewne – jakaś dziewczyna od początku była w tej kabinie kiedy weszliśmy do środka i słuchał wszystkiego masturbując się przy tym. Spojrzałem na Martynę która wciąż ujeżdżała mnie orientując i wzdychając lewą ręką pocierając swoją cipkę a prawą ściskając mnie przy barku za koszulę. Miała zamknięte oczy i była w transie z którego żal mi było ją wyciągać.

    M: Kurwa tak… Boże kocham twojego kutasa! – powiedziała dochodząc kolejny raz a jej cipka zacisnęła się mocniej z orgazmu na moim kutasie po czym rzuciła się na mnie z ustami całując namiętnie i nabijając w siebie jeszcze głębiej mojego fiuta. Nasze mokre pełne żądzy, dzikości i namiętności pocałunki wraz z odgłosami jakie wydawał z siebie jej wspaniały tyłeczek, dźwięk jej cipki obijającej się o moje podbrzusze i w końcu – dźwięk masturbacji kogoś obcego zza kabiny szybko doprowadzały mnie do zbliżającego się spuszczenia się w Martynie.

    M: Dalej, dalej, zalej swoją sukę, spuść się w nią! Pragnę Twojej spermy w sobie, błagam, proszę panie mój! – mówiła jęcząc i dysząc jednocześnie patrząc się mi głęboko w oczy a ja wydając siebie niemy krzyk przyjemności wystrzeliłem w nią potężną dawką spermy zalewając ją do pełna. Trzymając ją za tyłek unieruchomiłem jej ruchy, dyszeliśmy oboje opierając się wzajemnie o czoła, A ja czułem jak z jej cipki po moim kutasie leci moja sperma zmieszana z jej nektarem spływająca coraz niżej aż na jaja i kapiąc na deskę.

    D: Teraz musisz go wyczyścić suko… – powiedziałem do niej cicho po czym zmęczona opadła na kolana, a ja wstając zbliżyłem do niej swojego kutasa z którego łapczywie zlizywała moją spermę masturbując się przy tym. Fiut nawet mi nie opadł po tym jak doszedłem i wciąż był sztywny jak stalowa rura, a ja wciąż napalony. Nie czekając ani chwili przyparłem jej głowę do ścianki odgradzającej dwie kabiny a następnie trzymając dwiema rękami jej głowę zacząłem posuwać ją w usta tak mocno, szybko oraz głęboko jakbym chciał przebić jej głowę na wylot. Głowę która z każdym pchnięciem obijała się o ściankę a ona sama dusiła się, krztusiła i w chwilach gdy wychodziłem wystarczająco z jej ust łapała powietrze A wydzielina z jej ust spływała jej po brodzie aż na piersi. Jej oczy łzawiły rozmazując tusz do rzęs i cienie pod oczami, w kącikach ust tworzyły się bąbelki ze śliny a ja widząc to wręcz odpływałem w przyjemności jaką mi to sprawiało. Nie tylko mi zresztą, Martyna masturbowała się szybciej i mocniej a dźwięki jej mokrej do granic cipki zaczęły zgrywać się z tymi zza kabiny.

    D: Tak kurwo, kochasz mieć chuja w pysku co?

    M: “MHHHHMMMH*!

    D: Taak moja suko! Kocham rżnąć cię w usta jak jebaną dziwkę! – oparłem swoje ręce o ściankę i dymałem ją w usta jeszcze mocniej, szybciej i głębiej a moje podbrzusze blokowało jej nos, głowa wręcz prawie przebiła się przez dyktę dzieląca nas od dziewczyny w drugiej kabinie

    D: A teraz wystaw język bym mógł pokryć tę suczą rozruchaną twarz spermą! – po czym wyciągnąłem z niej swojego kutasa i szybko waląc konia spuściłem się ponownie zalewając jej zarówno twarz jak i włosy. Sperma była na niej dosłownie wszędzie, od czoła aż po brodę spływając i kapiąc na piersi oraz uda. Pod nią samą zrobiła się mała kałuża z jej soków a odgłosy z naprzeciwka również ustały.

    D: Wyglądasz najpiękniej jak tylko możesz… – powiedziałem do Martyny dysząc tak mocno jakby co najmniej przebiegł maraton i podałem jej rękę by wstała. Pocałowałem ją w usta oblepione zarówno śliną jak i moją spermą a następnie przytuliliśmy się do siebie i tkwiliśmy tak odpoczywając podczas opierania się o ścianę grodziową kabiny.

    M: To było najbardziej ekscytujące i ekstremalne doświadczenie w moim życiu… – powiedziała z uśmiechem podchodząc do umywalki i zaczynając myć ręce

    D: Moje też, z tobą czuję że mogę wszystko i jeszcze więcej.. A to dopiero początek! – po czym lekko parsknąłem śmiechem i założyłem spodnie podnoszą przy tym z ziemi pasek.

    M: Nie mogę się w takim razie doczekać co będzie dalej.. chyba nudzić to my się nigdy nie będziemy co?

    D: Już nie.. oj już nie.. – powiedziałem po czym poprawiłem w dół jej sukienkę i klepnąłem w tyłek

    M: Będziesz musiał mi przynieść z góry kosmetyczkę z torebki bo muszę się jakoś ogarnąć

    D: Wcale nie, wystarczy że zmyjesz w twarzy cały makijaż oraz spermę, poprawisz włosy i możesz wracać na górę!

    M: No i Nie zapominajmy że muszę zdjąć te pończochy i założyć jakieś rajstopy, nie mówiąc już o majtkach by twoja sperma nie spływała mi po kolana…

    D: Byle tylko ich nie wyrzucaj, zachowajmy je na pamiątkę!

    W tej chwili otworzyły się drzwi do ubikacji z której wyszła cała czerwona ze wstydu i lekko spocona dziewczyna. Oboje spojrzeliśmy się w jej kierunku – Martyna wciąż z spermą na twarzy i rozmazanym makijażem a ja zapinający pasek. Od razu poznałem kto to… To była ona – dziewczyna która wcześniej widziała nas w sklepie….

    Koniec części piątej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Daniel

    Proszę o ocenę oraz komentarze jeśli materiał wam się spodobał, przyjmę wszelką krytykę by w przyszłości robić lepsze opowiadania! Pozdrawiam!

  • Nie-zwykla Rodzina cz 98. – Zdolna uczennica

    – Ohh…mmmm… – jęczałam liżąc cipkę Natalie.

    Wpadłam do niej aby świętować zdanie egzaminu. Udało mi się oficjalnie skończyć szkołę. Cieszyłam się że na na świadectwie niemalże wszystkie oceny były bardzo dobre. Teraz nie będe miała problemu z pójściem na studia. Już wybrałam uczelnię, jednak jak się okazało Natalie już dostała się na inną, którą wybrała. Nie będziemy się już tak często widywać, co mnie smuciło. Ten czas chciałam więc spędzić z nią. Miałyśmy się upić i powspominać nasze momenty w szkole. Jednak nasze spotkanie jak zwykle przerodziło się we wzajemne lizanie cipek. Już teraz byliśmy nagie. Wtulałyśmy się w siebie w pozycji 69. Natalie była na dole i pieściła językiem moją cipkę. Ja ochoczo lizałam ją po jej wargach sromowych, zachaczając o łechtaczkę.

    – Ohhh…Cassie…będe tak tęsknić.

    – No…ooo…ja też…

    Pieściłam ustami i językiem jej łechtaczkę, masowałam obie dziurki ze skupieniem, chcąc dać jej największą możliwą rozkosz.

    Po kilku minutach Natalie wstrząsnął orgazm. Z jej ust wydostał się tylko jeden, głośny krzyk. Doprowadziłam ją do upragnionego orgazmu, takiego jakiego ona teraz też mi dawała. Dostałam konwulsji i doszłam, a moje soki spijała ochoczo moja przyjaciółka.

    Pieściłam ją jeszcze trochę, po czym wstałam i położyłam się obok niej na łóżku i z satysfakcją patrzyłam na jej spełnioną twarz. Ja i Natalie ledwo oddychałyśmy. Po chwili spojrzałyśmy sobie w oczy. Po chwili jeszcze się namiętnie pocałowałyśmy.

    – O rany Cassie…to było boskie. Jak zwykle zresztą.

    – Mhm…będe za tym tęsknić.

    – Ja też. Szkoda że nie studiujemy razem. – Natalie była bliska płaczu. Przytuliłam ją wtedy do swoich piersi.

    – Oj już Nat. Będziemy się przecież widywać. – chciałam ją pocieszać, lecz samej mi było smutno.

    – Obiecasz?

    – Obiecuje, kochana. I za każdym razem nasz czas będzie niezapomniany.

    Rudowłosa wtedy znów mnie pocałowała namiętnie. Będe za nią tęsknić.

    Następnie w domu gdy już wiedziałam że dostałam się na studia byłam szczęśliwa. Skakałam z radości. Szybko zeszłam na dół pochwalić się tacie. On bardzo jest ciekaw tego czy się dostałam.

    – Tato! Tato! – wbiegłam szybko do sypialni rodziców. Tata szybko wstał z łóżka, gdy weszłam do pokoju.

    – Co się…

    – Dostałam się! Dostałam! – ten uśmiechnął się słysząc to.

    – Brawo córuś. – wtedy rozłożył ręce, a ja się w niego wtuliłam.

    Przytulałam się do niego a potem pod wpływem emocji namiętnie go pocałowałam. Tata odwzajemnił to i ścisnął mi pośladek. Spojrzałam na niego.

    – Nie mogę w to uwierzyć.

    – Ja zawsze w ciebie wierzyłem. Moja dziewczynka. – wtedy pocałował mnie w głowę.

    Jednak potem zszedł niżej składając mi pocałunki na policzku, szyji i schodził tak aż do piersi. Zdjął szybko ze mnie biały biustonosz. Zaczął mnie namiętnie całować po jędrnych piersiach.

    – Ohh…tato… – odczuwałam przyjemność przez jego dotyk. Zaczęłam robić się mokra.

    – Należy ci się nagroda, moja zdolna uczennico. – powiedział na co się uśmiechnęłam.

    Tata wtedy zszedł nisko. Powoli zdjął moje legginsy. Stałam przed nim teraz całkiem goła. Zaraz poczułam jego język w mojej szparce. Wwiercał się nim głęboko powodując dużą przyjemność. Nagle wtedy złapał mnie za biodra. Pisnęłam cicho i owinęłam nogi wokół jego bioder. Przez materiał jego spodenek czułam fiuta napierającego na moje krocze. Tata przeszedł ze mną kawałek i położył mnie na łóżku.

    Usiadł na łóżku i zaczął mnie całować po całym ciele. Zaczynał od ust, potem przeszedł przez obojczyk i na cycki. Przyssał się do jednego, w tym czasie masując drugi. Lekko przegryzł mi sutka na co jęknęłam przeciągle. Potem tak samo ssał drugi sutek.

    Moje piersi idealnie pasowały do jego rąk. Tata potem przesunął mnie i sam położył się przede mną na brzuchu, biorąc moje nogi tak by miał przed twarzą moją cipkę. Teraz byłam przed nim całkiem naga. Nie czekając zaczął mnie lizać po niej. Po chwili wyciągnął język i zaczął jeździć nim delikatnie po sklejonych, wargach sromowych. Zaczęły z niej lecieć moje soczki. Czułam dużą przyjemność.

    – Mmmmm….ohhh…tato….

    Cicho jęczałam jak mój tata zagłębiał się w sprawianiu mi dobrze. Jego język wszedł głęboko. Po czasie wstał, jednak ja też wstałam chcąc dobrać się do jego pały.

     – To dopiero nagroda, tatusiu.

    – Dalej Cassie, teraz ty rządzisz.

    Po chwili zdjęłam jego spodenki, razem z bokserkami. Od razu ukazał mi się jego duży kutas który to był już w pełni gotowy. Nie czekając zaczęłam mu obciągać. Na usta oplatające jego fiuta, tata zareagował z aprobatą.

    – O tak…córeczko…moja zdolna… – mówił jęcząc. Widać sprawiałam mu dużo przyjemności.

    Po czasie tata przytrzymał moją głowę i docisnął do kutasa. Miałam go w całym gardle, krztusząc się przy tym. Nie mogłam złapać oddechu. Mimo że to było brutalne, bardzo mi się spodobało. Po chwili puścił mnie, a ja wyciągnęłam jego chuja z ust. Cała ślina z fiuta lepiła mi się na brodzie.

    – Jesteś świetna, malutka.

    – Dziękuje. Chodź…zasłużyłam na wszystko co najlepsze. – wtedy położyłam się na łóżku, rozkładając nogi ukazując cipę.

     – Oj tak Cassie…

    Tata potarł nim o moje wejście, po czym włożył fiuta do środka. Wszedł do połowy, przez co jęknęłam czując przyjemność. Tata nie czekał i zaczął mnie ostro pieprzyć w pozycji na misjonarza. Nogami oplotłam go w pasie, podobnie jak wcześniej. Dociskałam mu biodra by wchodził we mnie głębiej. Zaczął mnie wtedy porządnie walić. Rżnął mnie jak jakaś maszyna.

    – Ooooogggh….aaaahhh…

    Nie mogłam przestać jęczeć. Czułam jego kutasa wypełniającego mnie do końca. Nie chcąc jeszcze kończyć, po czasie zmieniliśmy pozycję.

    Położyłam się na brzuchu. Tata znów wsadził chuja do środka i ostro zaczął mnie pierdolić. Swoimi mocnymi ruchami dociskał mnie do łóżka. Jebiąc ostrzej sprawiał że bardziej się podniecałam. Po jakimś czasie przestał a ja i znowu wróciłam na plecy i podniosłam nogi do góry, wypinając w górę swoją dupę. Tata złapał mnie za nogi i włożył znów kutasa do mojej pochwy. Znowu mnie pieprzył. Jego ruchy wcale nie zwalniały. Posuwał mnie szybko i zawzięcie.

    – Cass skarbie…

    – Jeszcze chwilla… jeszcze… ooohhh… trochę… – mówiłam jęcząc. Przeżywałam właśnie swój orgazm.

    Peąd rozszedł się po całym moim ciele. Doznałam skurczów i czułam jak z mojej cipki wypływają soczki. Tata wyjął kutasa, a ja rozchyliłam wargi sromowe dając im wypłynąć. Tata wykorzystał to. Schylił się do cipki i zaczął zliwywać soki.

    – Ohhh…tato…oooohhhh…

    Nie mógł się powstrzymać. Wylizał tam wszystko z radością.

    – Mmm…Cassie, ale jesteś dobra. – powiedział oblizując usta.

    Ja podniosłam się do niego i pocałowałam go w usta. Smakowały mną. Był to słodki smak. Po chwili oderwaliśmy się od siebie.

    – A co z tobą tatusiu?

    – Cass…dziś to ty byłaś ważniejsza.

    – Daj spokój…tobie też się należy. – szybko wyciągnęłam ręke w stronę fiuta. Gdy się schyliłam, wsadziłam go do ust. Poruszałam szybko głową, chcąc doprowadzić ojca do orgazmu.

    – Ohhh Cassie…ja zaraz…

    Ani myślałam wyjmować go z ust. Po czasie czułam jak tata wystrzela całą swoją spermę prosto do mojego gardła. Sporo tego było, ale ja nie uroniłam kropli. Połknęłam wszystko.

    Oblizałam usta, uśmiechając się do taty. Ten przysunął się bliżej posadzając sobie na kolanach. Wtuliłam się w jego tors. Uspokajaliśmy nasz oddech.

    – O raju Cassie…jesteś naprawdę zdolna.

    – To fakt. Zdolna ze mnie uczennica.

    – Jestem z ciebie naprawdę dumny. Mama i Alan zapewne też będą.

    – Nie mogę się doczekać by im powiedzieć.

    Wtedy wtuliłam się do taty. Gdy odpoczęliśmy znowu to zrobiliśmy. Będzie mi tego brakować. Będe tęsknić za tatą.

    Za wszystkimi zresztą.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Nie-zwykla Rodzina cz 99. – Zdolny uczen

    Wracałem do domu po zakończonym roku w szkole. Byłem szczęśliwy. Trzymałem w ręku dyplom. To było szczęście że udało mi się zdać. W ostatnich tygodniach musiałem poprawiać z wielu rzeczy. Jednak ostatni najtrudniejszy przedmiot udało mi się zaliczyć.
    Co do tego miała duży wpływ moja nauczycielka której to prywatne lekcje dawały mi świetną motywację. Będzie mi brakować jej zajebistych cycków i cipki.
    To był mój ostatni rok który tym razem udało mi się zdać. No cóż…każdy ma trudności. Udało mi się też dostać na te studia które chciałem. Bardzo byłem zadowolony. Ciekawe czy Cassie się dostała.
    Gdy wszedłem do domu od razu w salonie zauważyłem mamę. Z uśmiechem na ustach podszedłem do niej.

    – Cześć mamo. Dostałem się. – powiedziałem a mama uśmiechnęła się.

    – No proszę, synku…jestem dumna. – wtedy mama wstała i przytuliła mnie czule. Była szczęśliwa.

    – Starałem się. Teraz tylko studia.

    – Mam zdolne dzieci. Oboje na studiach.

    – Przyjęli Cassie? – oderwałem się od mamy.

    – Mhm…już się chwaliła tacie.

    – Ciekawe czy tam gdzie ja.

    – O to musisz ją spytać. – wtedy mama uśmiechnęła się do mnie znacząco.

    Po chwili odwróciła się i szła do swojej sypialni.

    – Mam coś dla ciebie z okazji tego że się dostałeś. Chodź do sypialni. – wtedy mama szybko weszła i zamknęła drzwi.

    – Oj nie musi mi mama powtarzać. – powiedziałem sam do siebie i zacząłem już w salonie ściągać moje rzeczy. Gdy już byłem całkiem nagi, a mój kutas od myśli o sytuacji, w pełni gotowy udałem się za mamą do sypialni.

    Gdy otworzyłem drzwi widziałem mamę stojącą na środku sypialni. Też już nic nie miała na sobie. Widok jej jędrnych piersi i gorącej cipki zadziałał na mnie zachęcająco.

    – Mmmm…widzę że już jesteś gotowy. – powiedziała półgłosem i podeszła do mnie. Ręką zaczęła masować po moim fiucie.

    – Na ciebie zawsze. – pocałowałem mamę namiętnie w usta.

    – To dobrze synku. Mam dla ciebie nagrodę. – mówiąc to mama uklękneła przede mną.

    Wtedy zaczęła obciągać mojego fiuta. Po chwili poruszała już głową w górę i w dół. Zacząłem trzymać jej głowę, lekko dociskając ją do kutasa.
    Nagle wyciągnęła go z chlustem.

    – Mmmm…

    Wtedy położyła mojego chuja między swoje duże cycki. Od razu chciałem się do nich dorwać. Jednak mama ścisnęła nimi go i zaczęła poruszać. Ogarnęło mnie błogie uczucie. Jej cycki zaczynały być lepkie od mojego kutasa, który to był wyjęty prosto z jej ust. W końcu go wyjęła.

     – Chodź na łóżko… – wtedy weszła na łóżko i położyła się na plecach, rozchylając szeroko nogi. – …teraz chodź do mnie, synku.

    Nie czekając wszedłem na łóżko, pochylając się nad mamą. Zacząłem znów ją całować przy okazji ugniatając jej piersi. W końcu wszedłem w nią swoim kutasem. Mama zajęczała, a potem zacząłem powoli rytmicznie ją ruchać. W tym czasie mama dalej mnie całowała, a ja odpłaciłem tym samym, całując jej piękne piersi, lekko podgryzając jej brodawki. To zwiększyło doznania które to mama odczuwała.

    – Ohhh…tak Alan…zrób ze mną co zechcesz. Dziś ty rządzisz…oooghhh…

    Oplotła mnie nogami. Gdy ją pieprzyłem, czułem jak mnie dociska. Poruszałem biodrami wsadzając fiuta coraz dalej. Ona głośno jęczała. Zacząłem ją ostro pieprzyć, niczym młot udarowy. Mama jęczała za każdym razem gdy dociskałem do końca jej pochwy.

    – Ooohhh..Alan…oooo…

    Głośno krzyczała, a jej ciało wtedy zaczęło drżeć. Orgazm przeszedł przez jej ciało. Ja też byłem blisko.

    – Ohh synku…spuść się gdzie zechcesz.

    Rozumiejąc to szybko wyjąłem fiuta z jej cipki.

    – Hej…co ty…

    – Odwróć się mamo.

    Ta uśmiechnęła się rozumiejąc o co chodzi. Wstaliśmy razem, a ona odwróciła się do mnie tyłem, wypinając swoją dupcię. Złapałem za jej jędrne pośladki. Ta cicho zamruczała. Pośliniłem mojego fiuta po czym włożyłem go do jej drugiej dziurki. Mama jękneła przeciągle.

    – Oooooogghhhh…

    Zacząłem ruchać ją w odbyt. Jej dziurka była bardzo ciasna. Odczuwała mój każdy centymetr.
    Jeszcze nie wszedłem nim do końca.
    W końcu pchnąłem do końca, przez co mama krzyczała.
    Trzymałem ją za pośladki, waląc ją z całych sił. To było niezwykłe uczucie. Mimo że już rżnąłem ją tam kilka razy, to jej odbyt nadal pozostawał ciasny dla mojego chuja. Oczywiście starałem się go poszerzać.

    – Ohhh Alan…kurwaaa…

    Nie wytrzymałem już dłużej i doszedłem w odbycie mamy. Strzelałem tam dużą dawką nasienia. Gdy skończyłem wyszedłem z jej dziurki z której zaczęło lecieć moje nasienie. Położyłem się obok mamy.
    Leżeliśmy tak jakiś czas. Mama była przytulona do mojego torsu. Nogę zarzuciła na mnie. Razem uspokajaliśmy swój oddech.

    – Mmm…mój zdolny uczeń. – na te słowa mama pocałowała mnie w policzek.

    – Dziękuje za nagrodę, mamo.

    – Ależ oczywiście synku. W pełni zasłużyłeś.

    – Szkoda że nie będziemy się już tak często widzieć, jak ja i Cassie wyjedziemy na studia.

    – No szkoda…ale będziemy się cieszyć i długo świętować gdy przyjedziecie.

    – Oj tak…

    Pocałowała mnie i jeszcze tak leżeliśmy razem. Będe bardzo za tym tęsknił jak wyjadę na studia.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Przygoda w obuwniczym

    Było to bardzo zaskakujące, że ten piękny mały sklep nie był częścią jakiejkolwiek sieci. To był rzeczywiście elegancki butik, w którym znajdowała się selekcja obuwia najlepszej jakości. Zajrzałam z nieśmiałością – takie buty kosztują majątek, a ja zwykle wybieram się do takiego salonu, w którym szybko i niemalże anonimowo wybiorę sobie cokolwiek, co będzie pasowało, a potem będę liczyć, że przetrwają jeden, dwa sezony. Ale już tu byłam… a  zamiast naburmuszonych ekspedientek mierzących mnie z góry do dołu za ladą stał on.

    Piękny mężczyzna. Ubrany nienachalnie, schludnie, ale wygodnie. Był dość wysoki, smukły. Na twarzy dobrze utrzymany trzydniowy zarost. Uśmiechnął się delikatnie i zapytał czym może służyć. Spłoszyłam się, na odczepnego powiedziałam, że szukam szpilek. Zapytał na jaką okazję. “Do teatru. Chcę kupić wygodne szpilki do teatru”. Uśmiechnął się znowu i powiedział “Wybierzemy takie, żeby były wygodne zarówno do siedzenia na widowni, jak i na dwie godziny biegania po scenie. Proszę usiąść. Mam na imię Marek i dziś będę Panią obsługiwał” Wskazał nieco schowany za regałem, niewidoczny z wejścia sklepu wygodny fotel na podwyższeniu. Dopiero po przyjrzeniu się mu, zauważyłam jak dziwny był ten fotel – bardziej jak tron. I to na podwyższeniu.

    Usiałam i zwiesiłam nogi, nie chcąc zabrudzić miękkiego podnóżka, obitego takim samym ciemnym aksamitem jak cały mebel. Mężczyzna, Marek… podszedł do mnie, uklęknął na jedno kolano przed fotelem, zapytał “Czy mogę?” łapiąc za moje buty. W pośpiechu zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy moje stopy wyglądają dobrze. Nie wiem czemu chciałam, żeby tak było. Do cholery! To tylko sklep! “Taaak” odpowiedziałam niepewnie. Był taki delikatny, cichy i subtelny, kiedy przytrzymywał mi stopę swoją silną piękną dłonią ściągając codzienne balleriny drugą. Delikatnie położył moją stopę na podnóżku, muskając jej wierzch. Cienka pończocha wydała się jeszcze cieńsza kiedy przeszedł mnie dreszcz pod jego ciepłymi palcami. Jego wzrok zdecydowanie zbyt długo zawiesił się na mojej stopie. To samo powtórzył z drugą, tym razem spoglądając na koniec mi w oczy. “Trzeba będzie przymierzyć dwa. Czy ma Pani czas? Poszukamy idealnej pary.” Znowu uśmiech. Tym razem dreszcze poczułam niemalże w całym ciele. Kiedy tak klęczał, nisko, niemalże usłużnie, gotowy spełnić każde moje życzenie. “Taak..mam.” Odpowiedziałam cicho. Wstał i oznajmił grzecznie. “Jeśli Pani pozwoli zamknę sklep, żeby nam nikt nie przeszkadzał – dzisiaj pracownica ma wolne i jestem zupełnie sam, a nie chciałbym, żeby cokolwiek mnie od Pani odciągnęło.” Czułam jak zasycha mi w gardle, a w brzuchu zaczynają szaleńczo latać motyle.

    Kiedy zamknął drzwi, odwrócił się – “Jaki rozmiar Pani nosi?” “Wydaje mi się, że 40” “Sprawdźmy!” Marek był grzeczny ale dość odważny. Takie coś uchodzi tylko w fantazji erotycznej. Erotycznej? Czemu to słowo przyszło mi do głowy? Było mi zdecydowanie zbyt gorąco jak na wiosenne popołudnie. Zsunęłam płaszcz z ramion na fotel za sobą. Sprzedawca klęknął przed mną. W lewą dłoń wziął moją prawą stopę. Mocne palce otuliły piętę i sięgnęły do łuku stopy. Poczułam jak przesuwa palcami dalej, kciukiem wędrując po podbiciu stopy aż do palców. Jego klatka piersiowa nieznacznie przyspieszyła, wyraźniej się unosząc a oczy skupiły na stopie. Wzrok delikatnie odpłynął. Rozchylił usta i delikatnie je oblizał jak gdyby chciał pić. Sciskając swoją dłoń na stopie, gwałtownie wysunął spod podnóżka dodatkową półeczkę – w której znajdowało się wgłębienie na stopę, z regulowaną miarką. Położył moją stopę na niej i z lekka ochrypłym cichym głosem wrócił do rzeczywistości “Zaraz się dowiemy” Postawił i bardzo ostrożnie przesunął miarkę.”40. Miała Pani całkowitą słuszność.” Nie zauważyłam nawet jak jego dłoń zaciska się na mojej kostce. Mam wyjątkowo drobne kostki, łatwo owinąć wokół nich całą dłoń – zwłaszcza męską. Patrzył mi w oczy głęboko, miałam wrażenie, że przebija mnie tym wzrokiem do samego dna. Że widzi, jak bardzo jest mi gorąco, a ciało odmawia posłuszeństwa – głęboko w podbrzuszu rozpoczęło wypływać ze mnie pożądanie i torowało sobie drogę pomiędzy moimi nogami. On był dokładnie pomiędzy nimi i zapragnęłam, by jego dłoń przesunęła się wyżej.

    “Jaki kolor butów Pani by najbardziej odpowiadał?” To mnie otrzeźwiło. Rozejrzałam się po sklepie. Kolorów była niezliczona ilość. Dopiero zauważyłam, że buty nie tylko są wykonane z delikatnej skóry, każdy ma unikalny piękny kształt, ale też prawie każda para była w innym kolorze. Wszystkie ułożone schludnie, jak w pudełku z kredkami, stopniowo tworzyły tęczę pięknych dzieł sztuku wyeksponowanych na półkach. Obcasy wyższe, niższe, szerokie, cieniutkie, sandałki oraz pełne czółenka. “Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, sukienkę mam czarną.” “To buty mogą być w każdym kolorze. Wybiorę coś, co według mnie do Pani pasuje, co Pani na to?” Zniknął na zapleczu. Siedziałam się zastanawiając się co ja robię, czemu w ogóle? Pozwoliłam zamknąć sklep? Na szczęście witryny były odsłonięte. Za szybą poruszał się galeriowy tłum, nieświadom tego co się dzieje w moim ciele. Gdyby ktoś zajrzał, może dostrzegłby moją głowę nad niższymi półkami w rogu – zdecydowanie nie widziałby tego, że już za chwilę sprzedawca zjawił się z pudełkiem. Nie mógł też nikt widzieć, jak uklęknął przede mną, znowu na jednym kolanie i otworzył pudełko. W środku znajdowały się najpiękniejsze delikatne i subtelnie ukształtowane szpilki z zamszu w ciepłym czerwonym kolorze. Nie było na nich żadnych zbędnych ozdób. Faktura zamszowej skóry dawała złudzenie przyjemnego ciepła jakim emanowały buty. Przyjemnie nie najwyższy obcas, nadal cieniutki, nadawał butowi ulotnej lekkości. Były piękne. Marek delikatnie ale dość zdecydowanie złapał moją stopę. To mnie natychmiast skierowało z powrotem na niego. Był pochłonięty bynajmniej nie butami. Teraz trzymając moją stopę jedną dłonią, śmielej przesunął po niej drugą. “Ma Pani przepiękne stopy… idealne do tych butów” Powiedział ochryple patrząc tylko na tę część mojego ciała, która chyba nigdy nie była tak wielbiona. Taaaak…. takie słowo tylko przychodziło mi do głowy. On je wielbił. Klęczał na dwóch kolanach i głęboko oddychał. Jego palce mnie nieomal parzyły. Miałam wrażenie, że on to wszystko czuje. Opuszki palców prawie rytmicznie przesuwały się delikatnie po powierzchni stopy. To na pewno trwało ułamek sekundy, ale czas zdawał się stanąć w miejscu, a przez głowę i ciało przechodziły tysiące sekund ekstazy. Z cipki lały się już wodospady podniecenia. Schylił się – i wsunął stopę do buta. Zrobił to tak płynnie, powoli, tak zmysłowo, jakby co najmniej on sam wsuwał się we mnie. Zabrakło mi tchu i głęboko westchnęłam, tak samo jak on. Oczy mężczyzny zaszły mgłą. Zauważyłam jak napęczniały był teraz jego rozporek. Czy mnie się miesza w głowie? Pragnęłam poczuć na stopie jego usta, pragnęłam włożyć mu swoją stopę do gardła, poczuć pod palcami jego mięsisty wilgotny język i szkliste zęby. Głaskał zamsz buta prawą dłonią, trzymają stopę w lewej. W tej niezwykłej modlitewnej pozycji, pochylony, służalczo i poddańczo. Spojrzał i cichym szeptem zapytał “Czy mogę?” Wiedziałam czego chce, czułam to. Miałam wrażenie, że przedłużam odpowiedź podniecona tą niecodzienną mocą jaką miałam nad tym pięknym mężczyzną całkowicie pochłoniętym moimi stopami, gotowym zrobić wszystko byleby móc je oglądać, dotykać… “Skinęłam głową”. Nachylił się głęboko, unosząc delikatni moją stopę do swojej twarzy i zaczął ją wąchać. Dotykał dłońmi mojej kostki, łydki. Jak przez mgłę widziałam jego usta blisko mojej skóry. Pragnęłam poczuć na sobie jego język. Jakby na życzenie Marek rozchylił usta i wilgotny język musnął moją stopę. Jęknęłam. Rozkosz oblała mnie od góry do dołu, kumulując się w mokrym już kroczu. Spódnica z pewnością była już wysoko i na pewno widział, że nie mam majtek. Ale był kompletnie pochłonięty stopami. Zdjął but i torując sobie drogę językiem zsunął się na sam dół, aż do palców. Mokrym językiem dotknął miejsca, gdzie duży palec łączy się z drugim. Dłonie zacisnęły mi się na fotelu. Marek spojrzał mi w oczy. Zobaczyłam jego poważną, jakby nieobecną twarz, rozchylone usta z których błysnęła wilgoć języka.. Ja sama łapałam powietrze z trudem, przygryzając wargi. Szybkim ruchem chwycił pończochę i ją błyskawicznie zdjął, uwalniając moją nogę i stopę. Moje palce błyskawicznie znalazły drogę do jego spragnionych ust. Lizał, ssał, gwałtownie oddychał, a ja z trudem opanowywałam gwałtowną namiętność, która wzbierała niewiarygodną falą. Moja prawa dłoń odnalazła drogę pod spódnicę do łechtaczki. Dotknęłam wilgoci i to wystarczyło orgazm uderzył gwałtowną falą, która wezbrana rozeszła się też na sprzedawcę. Poruszył się w cichym spaźmie, moja stopa wysunięta z jego ust, nadal w dłoni, a strużka śliny cienką błyszczącą nitką łączyła moje ciało z jego ustami.

    “Wezmę te buty” “Świetnie, dzisiaj bardzo specjalna zniżka dla wyjątkowej klientki.” Uśmiechnął się miękko.
     
    L.Moor

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Linda Moor
  • Mecz

    Piątek piąteczek piątunio

    Czego można chcieć.

    Fajrant, pełna lodówka piwa, coś mocniejszego w barku i mecz w tv

    Wszystko byłoby super gdyby nie żona

    Nie dość że z pracy ma być wcześniej to na zakupy do Ikea mamy jechać.

    Dzisiaj

    W piątek.

    A w tv mecz

    Kumple wpadli do mnie. Ekipa ze wspólnych wyjazdów na mecze. Paweł,Długi i Leszek. Razem nie jedną zadymę zrobiliśmy i nie jedną dupę zerżnęliśmy.

    Siedzimy i oglądamy mecz.

    Wszystko fajnie

    Było

    Wpadła chmura gradowa

    Agnieszka

    Spoko

    Rozumiem że chlew w kuchni a w pokoju aż siwo od dymu z petów, ale jak kurna czterech facetów ma mecz oglądać?

    To nie powód żeby ryja drzeć

    -Kochanie weź się ogarnij, uspokój, napij się melissy i zamknij jadaczke bo telewizor zagłuszasz- mówię do żony. A w nią jakby piorun strzelił.

    – Odwaliło ci? Mieliśmy jechać do Ikea, a ty nawalony jak Szwejk.

    – ciotka się nie gniewaj . Fajny mecz leci. Ikea nie zając , pojedziesz z Adamem jutro.

    – Paweł-bratanek Agnieszki – niepotrzebnie jape otworzył.

    – Ty mi tu szczylu nie ciotkuj. Jutro moczymorda będzie zdychał . Dobra, zwijać się ekipa i wypad. Meczu nie ma

    – Agnieszka uspokój się. Skończy się mecz to koledzy pójdą.

    -Wszystko ok, ale nikt nie będzie moich gości z domu wypraszał- Nooo… i zrobiłem plaskacza …

    -Chyba cię kurwo pogięło-

    Szlag mnie trafił.

    Złapałem ją za ręce i mówię

    przeproś mnie i panów za swoje zachowanie.

    Zamiast się opanować i uspokoić, to żoneczka na dokładkę splunęła mi w twarz.

    Kolegów aż zatkało . Spojrzeli po sobie i zaczęli się zbierać.

    Pierwszy raz Aga coś takiego zrobiła. Cholera, jeszcze pomyślą że mnie żona bije i trzyma pod butem . Trzeba coś z tym zrobić.

    O Kay . Widzę że trzeba trochę ci ogłady wpoić.

     To mówiąc, złapałem ją za bluzkę i szarpnąłem mocno.

    Tylko guziki poleciały.

    UPS… Aga a nie miała stanika…

    Jej biust się zakołysał, a mnie pała stanęła. Ogólnie to Aga jest wysoką, szczupłą brunetką z biustem C , cudowną dupcią i nogami do szyi.

    -Aaadam uspokój się – pisnęła żonka i i próbuje się wyrwać

    – Teraz kochanie to trzeba ponieść konsekwencje swojego zachowania.- To mówiąc ściskam ją ręką za szyję, a drugą rozpinam rozporek . Wyciągam kutasa na wierzch. Zmuszam Agnieszkę by uklękła i pakuję jej kutasa w usta. Żona próbuje się wyrwać, ale ściskam mocniej i na siłę wpycham aż po migdałki

    – Panowie nie stójcie tak. Bierzcie się do roboty.

     Dwa razy tego powtarzać nie musiałem.

    Pawel jak zwykle wyrywny.

    Jezu cały czas marzyłem by ciotkę wyruchać.

    Szarpnięciem zerwał, a w zasadzie wyrwał bluzkę z Agi. Złapał ją od tyłu za cyce i ścisnął mocno sutki.

    Od razu stanęły jak diody.

    Długi z Leszkiem podeszli do nas i w zasadzie podnieśli żonę z podłogi. Mój kutas wysunął się z jej ust. Agnieszka próbowała jeszcze krzyczeć, ale zatkałem jej usta.

    -Tak się wyrabia szacunek. Było mała nie fikać. Bądź teraz grzeczna a może to być dla ciebie bardzo przyjemne albo przeciwnie. Bardzo nieprzyjemne. Twój wybór.

    Widać że prymuską w szkole to jednak nie była, bo zasad szybko nie pojęła.

    Próbowała mnie ugryźć w rękę i znowu uderzyć….

    Błąd. Wielki błąd…

    Pozostała garderoba została z niej zerwana . Panowie pokazali się z tej lepszej strony. Ściągnęli spodnie żonie przez głowę. A w zasadzie to co z nich zostało.

    Majteczki poszły w ślady spodni i tą samą drogą.

    Panienka golusieńka została rozłożona na stole . Rozłożone nogi ukazywały szeroko rozwartą cipkę.

    Długi wziął butelkę zimnego piwa prosto z lodówki i wepchnął z zaskoczenia Adze w pizdzioszkę.

     To był szok . Aż bidulę zapowietrzyło . Jej ciałem szarpnął spazm . Cipkę wprost zalało soczkami . Sutki momentalnie stanęły twarde. Najszybszy organizm w historii.

    Agnieszka została poskromiona.

    Sama zaczęła gmerać dłońmi w rozpokach.

    Panowie wyciągnęli swoje sprzęty

    Leszek z Pawłem dossali się do cycusi. Długi dalej branzlowal Aagę butelką piwa.

    A ja patrzyłem i podziwiałem.

     Ręce żony same odnalazły nasze kutasy i zaczęły je masować zmysłowymi, powolnymi ruchami.

    Długi przestał bawić się butelką. Odsunął towarzyszy na bok, a sam podniósł kobietę ze stołu, złapał za biodra i posadził na swojego zaganiacza . Agnieszka objęła go za szyję i przywarła do niego całym golutkim ciałem.

    Paweł podszedł do nich i od tyłu zaczął wsuwać swoją pałę w dupcię. Szło mu to opornie, a Agnieszka krzyczała z bólu, ale Długi mocno ją trzymał. Powoli podnosił i opuszczał na swojej pale.

    W końcu główka Pawła przebiła się przez zwieracz i jego kutas powoli zaczął zagłębiać się w dupce.

    Po chwili już panowie wspólnie nabijali panienkę na dwa baty.

    Patrzyłem na to jak zauroczony,

    Dwa pokaźne tłoki wchodzą i wychodzą z dziurek.

    Oddech Agi przeszedł w gwałtowne spazmy a po chwili zamienił się w krzyk gigantycznego orgazmu.

    Była bliska omdlenia, ale panowie niewzruszenie nadal jednostajnym tempem ją ruchali, a kolejne fale orgazmu zalewały kobietkę.

    Paweł nie wytrzymał i w końcu eksplodował w dupce. Ogromne ilości spermy przy kolejnych suwach wypływały z dupki i skapywały po jego jajach .

    -Długi weź kończ albo zmień pozycję bo sam tu nie jesteś -odezwal się Leszek.

     Faktem jest że my też chętnie byśmy poruchali.

    -Czy wyście zwariowali? Zostawcie mnie. Nie jestem kurwą żebyście mnie wszyscy pierdolili – odezwała się żona.

    -Zamknij ryj szmato. Miałaś okazję być traktowana jak dama, twój wybór. Otwieraj ryja tylko jak obciągasz- musiałem ustalić zasady.

     Długi z powrotem położył Agę na stole. Nie czekając na nic od razu się przysunąłem i wsadziłem kutasa w usta

    Adam zlituj się, też chcę jej zasadzić – marudził Leszek.

    -Nie marudź , masz jeszcze jej ręce, ramiona, stopy. Wymyśl sobie coś – odparłem.

     Nie wiele myśląc Leszek wskoczył na stół, ukląkł nad Agnieszką, złapał jej cyce i wsadził w nie huja.

    -Zabieraj się stąd bo ci w dupę zapakuję – odgrażał się Długi, kiedy przed oczami wyrósł mu obrośnięty zad Leszka.

    -Chłopie zaanektowałeś pizdę i walisz ją już z pół godziny a my co? – odszczeknął się Leszek i dalej posuwał cyce.

     Złapałem za sutki i mocno ścisnąłem. Aga chciała krzyknąć, ale dobiłem kutasa aż jaja zatrzymały się na jej zębach.

    Biedaczka się zakrztusiła. Ślina zaczęła zalewać jej brodę i szyję.

    Wysunąłem lekko kutasa i spuściłem się jej do gardła.

    Wytrysk był wielki, część została połknięta a część razem z śliną zalała jej szyję.

    Wyciągnąłem huja jej z ust i wytarłem resztę spermy i śliny w jej włosy. Moje miejsce chciał zająć Leszek, ale Długi zepchnął go z laski.

    Znowu poderwał ją ze stołu i z kutasem w jej piździe przeniósł ją na sofę.

    -Długi zlituj się, moja cipka zaraz pęknie – płakała Agnieszka.

    Spokojnie, dasz radę – mówiąc to wysunął jednak kutasa z piteczki i zasadzil w jej usta .

    Skorzystałem z okazji i podnosząc jej nogi w górę wcisnąłem kutasa w dupę.

    Wszedł jak w masło.

    Dupa była solidnie rozciągnieta i doskonale nawilżona spermą Pawła.

    Wydawało się że kutas Długiego powybija zęby Aguli. Solidnie musiała jape otworzyć żeby się zmieścił. Złapała go jedną ręką i w międzyczasie jeszcze go biła.

    Leszek przysunął się bliżej mnie, zrobiłem mu trochę miejsca i wszedł w cipkę.

    Nasze kutasy oddzielała tylko cieniutka ścianka. Od razu zrobiło się ciasno.

    Ciałem żonki wstrząsały kolejne fale orgazmu.

    Długi wyciągnął kutasa z jej ust, obrócił się i usiadł na jej twarzy.

    -A teraz kurwo liż moja dupę

    Agnieszka posłusznie wysunęła język i zaczęła lizać dupę i oko, jednocześnie ręką szybko waliła pałę.

     Wreszcie Długi doszedł. Jego sperma zalała cyce brzuch i pępek.

    Z powrotem przysunął kutasa do ust a Aga wylizała go do czysta.

    -No, grzeczna dziewczynka. Nie można było tak od razu? -powiedział Długi .

     W zasadzie to my też doszliśmy z Leszkiem. Wytryski już raczej normalne były.

    Wyciagnelismy swoje sprzęty z dziurek. Ja mojego dałem do wylizania a Leszek za wcześniejszym przykładem wytarł we włosy i przy okazji próbował wcisnąć Adze w ucho.

    -Ja wiem że twoja kuśka jest najmniejsza ale mimo wszystko tam się nie zmieścisz.- parsknąłem śmiechem .

    Zawsze można mieć nadzieję -odbił piłeczkę.

    Dobra, pierwsza połowa minęła teraz przerwa.- zadecydowałem – Aga zabieraj zwłoki i przynieś nam piwo.

     Sama też się możesz napić.

     Z jękiem Agnieszka zsunęła się z sofy. Próbowała się okryć narzutą.

    -Zostaw to. W drodze do lodówki nie zmarzniesz.

     Panowie parskneli śmiechem.

    Sperma wypływała z dziurek na uda. Aga miała problemy złączyć nogi razem. Jej ślina pomieszana z spermą spływala pomiędzy jej cycami na brzuch.

    Lekko słaniając się na nogach poszła do lodówki.

    A my rozwaleni na fotelach podziwialiśmy jej wygląd.

    Szła powoli, ostrożnie. Jej cyce powolutku bujały się na boki . Włosy całe posklejane spermą. Tak sprawionej panienki jeszcze nie widziałem.

    A to jeszcze nie koniec.

    Wróciła z piwami. Otworzyliśmy jej jedno . Wypiła duszkiem. Oczy jej się zaświeciły. Widać że zmęczenie osłabiło jej głowę.

    Dobra Paweł. Bierz ciotunię pod prysznic. Tylko wymyj ją porządnie .

    -Tylko wymyć?

    -A rób co chcesz tylko żebyś potem jeszcze miał siłę na druga część.

    Paweł jako gentleman wziął ciocię na ręce i zaniósł pod prysznic. Bidulka wtuliła się w niego. Normalnie aż nam było jej żal…. Nie wyruchać.

    Poszliśmy za nimi do łazienki. Paweł delikatnie umył jej włosy, namydlił jej ciało, dokładnie umył i wypłukał jej otwory.

    Nasze sprzęty znowu stały na baczność.

    Ledwo zakręcił wodę, gdy porwaliśmy laskę .

    Całą mokrą zaczęliśmy całować po całym ciele.

    Długi całował jej szyję i cycusie. Leszek dorwał się do brzuszka i cipki . Paweł zapuścił jęzor w jej dupę.

    Mi została szyja i płatki uszu.

    Agnieszka wydawało się że się rozpłynie. Drażniona we wszystkie strefy erogenne znowu dostała gigantyczny orgazm.

    Klęknęła między nami i zaczęła na zmianę lizać i walić nasze sprzęty. Paweł podniósł jej ramię do góry i wpakował pod pachę swoją pałę. Leszek położył się na plecach i nabił cipkę na swoją lage. A my z Długim pozwoliliśmy na walenie koni. Doszedłem pierwszy i cały ładunek spermy wylądował na jej twarzy. Wytrysk zalepił jej oko. Długi poprawił z drugiej strony. Paweł rzucił się do jej ust, ale przed wytryskiem wycofał się i spermę posłał w jej cyce. A Leszek z cipki przeniósł się do dupci i tam też skończył.

    Wróciliśmy do pokoju.Usiedliśmy na sofie. .Klepnąłem Agnieszkę z całej siły w dupę.

    -Dobra maleńka, jesteś wolna. Jak chcesz to możesz się szykować do Ikea.

     Spojrzała na mnie z wyrzutem, i położyła się na kolanach Długiego i Pawła

    Po chwili już spała

    -No panowie, myślę że następny mecz znowu u mni

    e?

    -Jasne… Więcej takich meczy i zapomnimy jak się w piłkę kopie…. Chociaż chyba warto to powtórzyć…

    Koniec

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dariusz Adamski