Category: Uncategorized

  • Szukam swojej Pani 1

    Długo zastanawiałam się nad treścią ogłoszenia na portalu dla dorosłych. Lubię moje dwudziestoletnie ciało. Lubię je męczyć i dotyk kobiecych dłoni na nim. Kiedyś spędziłam noc u koleżanki. Wspólnie obejrzałyśmy film z lesbijkami i spodobało mi się jak dorwała się swoimi ustami do mojej cipki. Odwdzięczyłam się dając jej rozkosz. Z czasem potrzebowałam czegoś więcej. Stąd te rozmyślania nad anonsem. „Oddam ci całą siebie, Jestem uległą suką do zabawy jeśli pozwolisz mi lizać swoją boską cipkę”. By niczego już nie zmieniać nacisnęłam Enter. Po chwili moje ogłoszenie wyświetliło się na stronie. Licznik osób przeglądających moje ogłoszenie rósł. Gdy chciałam już zamknąć laptop krótki dźwięk oznajmił nadejście wiadomości. „Włącz kamerkę” – wiadomość krótka acz wyrazista. Odpisałam „jeśli włączysz i Ty swoją”. Czerwona kropka przy rysunku kamery oznajmiła, że ten ktoś ma włączoną swoją kamerkę. Z drżącym palcem na myszy kliknęłam i moja kamerka odpaliła. Na ekranie zobaczyłam śliczną różową waginę z kolczykiem w łechtaczce. „Rozbierz się suko, nie będę marnowała swojego czasu”. Odsuwając się od kamerki rozebrałam się i pokazałam w całości nagą. Zaczęło mi się to podobać. Ton rozkazujący wskazywał na dominującą kobietę. Tego szukałam. „Jesteś mało używana, to się zmieni”. Odpisałam: „Jestem do twojej dyspozycji pani”. „Obliż dwa palce i włóż je sobie do tyłka, tylko żebym wszystko wiedziała”. W okienku kamerki pokazałam jak oblizuje sobie palce i odwróciwszy się do niej zaczęłam powoli wkładać sobie palce do anusa. Nigdy tego nie robiłam i sprawiało mi to trochę trudności i bólu. Masowałam swój odbyt i patrzyłam w kamerkę. Ona pocierała swoją łechtaczkę, palcami rozszerzała wargi i wkładała palce do środka. Widok ten mnie podniecił i stawałam się coraz bardziej mokra. „Nie wyjmuj palcy, odwróć się i zacznij sikać w moim kierunku”. „Nie mam warunków pani, wszędzie mam dywany. Pozwól, że pójdę do łazienki”. „Wyjdź na balkon by wszyscy widzieli jaka z ciebie suka”. Zaskoczyła mnie tym poleceniem. Co prawda mieszkam na czwartym piętrze ale na przeciwko mnie jest wieżowiec. Ściemniało już się i była szansa, że mnie nikt nie zobaczy. Wyszłam na balkon. Stolik z laptopem postawiłam w drzwiach. Ponownie pośliniłam palce i włożyłam do anusa. Odwróciłam się by pani wszystko widziała i zaczęłam sikać na posadzkę. W okienku kamerki pani nadal pocierała swoją cipkę. „Masz dildo”? „Mam pani”. „To usiądź na nim”. Oswoiłam się z nagością na balkonie. Miałam jednak nadzieję, że mnie nikt nie widzi. Omijając stolik wróciłam na balkon w ręce dzierżąc nasmarowanego lubrykantem kochanka. Przyssałam go do terakoty i rozstawiając szeroko nogi zaczęłam się na niego opuszczać anusem. Dużo wysiłku włożyłam by wszedł do środka. By pani była zadowolona. Dopiero po dłuższej chwili schował się w całości. Zaczęłam go ujeżdżać powoli prezentując się w kamerce. Przyjemność przewyższyła ból. Z cipki mi kapało. Gdy odwróciłam głowę przeraziłam się widząc sąsiada na balkonie obok, który obserwował mnie masując sobie kutasa przez spodenki. Aż krzyknęłam. Pani pewnie się zorientowała, że ktoś mnie podgląda bo zaraz napisała: „Nie przerywaj! Niech patrzy jak moja suka się zabawia”. Zamknęłam oczy i posłusznie ujeżdżałam kochanka dla swojej pani. Podniecenie rosło i czułam nadchodzący orgazm. „Nie wolno ci dojść bez mojej zgody. Chce byś zaprosiła sąsiada do siebie. Chce widzieć jak rucha Twoje gardło. Che widzieć jak spuszcza się na twoją twarz”. Wstałam i wiedząc, że pani mnie obserwuje zwróciłam się do sąsiada na balkonie obok. „Jestem suką mojej pani, która chce widzieć jak pan rucha moje gardło i spuszcza mi się na twarz”. Sąsiada zamurowało. Zniknął w mieszkaniu zamykając swój balkon. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Nawet nie musiałam zgadywać kto to. Stawiając laptop ponownie na stole otworzyłam drzwi zupełnie naga. „Dobry wieczór”. Sąsiad w samych bokserkach wszedł do środka. Zaprosiłam go do salonu i wskazałam laptop. Podeszłam do stołu i klęknęłam przed nim bokiem by moja twarz pokazała się w kamerce. Sąsiad bez słowa podszedł do mnie. „Moja pani musi być zadowolona. Bardzo proszę by pan zerżnął moje gardło”. Opuściłam mu bokserki i natychmiast włożyłam jego kutasa do ust. Tak naprawdę, to pragnęłam nadziać się cipą na niego. Lało się ze mnie. Sąsiad ruchał mnie trzymając moją głowę. Przedzierał mi się przez migdały co powodowało odruchy wymiotne. Ślina wylewała mi się kącikami ust i ciekła po brodzie. Czułam jak napiera i wdziera mi się do przełyku. Zaczął pulsować. Wyjęłam go z ust i mocno mu masując trzon czekałam na spust. Potężna dawka zalała mi twarz i włosy. Pani napisała: „Grzeczna suczka. Dobranoc”. Gdy się uspokoiłam pożegnałam sąsiada. Podziękował za wspaniały wieczór i wyszedł. Wzięłam prysznic u położyłam się do łóżka.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo

    CDN…

  • Dryblas

    Jestem małego wzrostu dziewczyną. Zawsze taka byłam. 148cm od zawsze był powodem zaczepek koleżanek i kolegów. W sumie mi to nie przeszkadza i nie stronię od chłopaków a nawet kocham ich kutasy. W klasie mamy kolegę, chodzi na koszykówkę. Nic w tym dziwnego. Przy jego wzroście 209cm moje usta są akurat na wysokości jego przyrodzenia. Nie raz śmiał się przy całej klasie i mówił bym ucałowała go od niego. Tak naprawdę bardzo mu się podobał i miałam na niego ochotę. Któregoś dnia traf chciał, że usiedliśmy w jednej ławce na końcu klasy. Napisałam mu malutką karteczkę. „Zerżnij moje usta”. Nie wiem skąd u mnie tyle odwagi ale karteczkę podałam i już nie było odwrotu. Po minucie dostałam odpowiedź: „Nawet nie przypuszczasz jak bardzo bym rżną każdy twój otworek”. Cipka mu zawilgotniała i nie wiedziałam co z tym zrobić dalej. Przecież nie zejdę pod ławkę i nie zacznę obciągać mu gdy trwa lekcja. Podałam kolejną kartkę: „Kiedy i gdzie”? Przez dłuższą chwilę nie było odpowiedzi. Sięgnęłam ręką pod ławkę do jego kutasa rozwiązując mu troki od dresu. Zaczęłam mu masować Wacka. Czułam jak drży. Ledwo napisał karteczkę z odpowiedzią: „Za godzinę pod mostkiem za stawami”. To znane miejsce gdzie chodziliśmy wszyscy na wagary. Na przerwie już go nie widziałam. Koleżance powiedziałam, że idę do domu bo coś źle się czuję i uciekłam ze szkoły. Okrężną trasą dotarłam do umówionego miejsca. Jego jeszcze nie było. Byłam podniecona i czułam jak kąpię mu z cipki. By nie stracić majtek zdjęłam je od razu. Przyszedł jeszcze przed czasem. -ależ mi narobiła ochoty. Co w ciebie wstąpiło? -przecież chciałem bym go ucałowała od ciebie. -to tak dla żartów przy wszystkich. Tak naprawdę to podobasz mi się i często myślałem jak do ciebie zagadać. Mimo twojego wzrostu masz zajebiste ciało. -przekonaj się o tym. Znowu rozwiązałam mu troczki od dresu. Rozejrzałam się. Nikogo w pobliżu nie było. Zsunęłam mu dres razem z bokserkami do kolan. Dłużej nie mogłam czekać. Naciągnęłam mu napletek i objęłam mu główkę ustami. Smakował cudownie. Sama prawie połykałam go w całości. W mojej cipy wręcz ciekło. -wybacz ale jak jestem silnie podniecona to robię się wulgarna. -mnie to w niczym nie przeszkadza. Muszę przyznać , że ssiesz cudownie. -nic już nie gadaj tylko zerżnij mi dupę tym kutasem. Chcę go czuć bardzo głęboko. Podwinął mu spódnicę do góry, podniósł mnie swoimi silnymi rękoma u powoli zaczął nasadzać moją dupę na kutasa. Powoli opadałam coraz niżej. Rozszerzyłam nogi jak tylko mogłam i pozwalałam by mnie ruchał. Myślałam, że zemdleje z rozkoszy. Jak lalką podrzucał mnie i puszczał bym z impetem nadziewała się po same jajca. Było bosko. Następnie położył się na plecach a ja stanęłam nad nim przodem do jego twarzy. Rozszerzyłam pośladki rękoma i powoli osuwałam się na jego drąga by wszystko widział. -wsadź mi tam palce. Weszły dwa bez problemu. Poruszał nimi i patrzył mi w oczy. -jesteś niesamowita. Zaraz się spuszczę. -śmiało!!! Salwy spermy rozchodziły się w moim anusie. Gorąc wypełniał mnie od środka. Gdy się uspokoił zaczęłam wstawać z niego. Z tyłka trysnęła mi fontanna spermy wprost na trawę. -błagam. Spuść mi się jeszcze do ust! Ponownie zaczęłam ssać mu pałę. Na nowo stanęła niczym dyszel od wozu. Masowałam mu jaja i trzon a kutas wchodził głęboko do gardła. Długo to nie trwało bo zaraz zaczął spuszczać mu się prosto do przełyku. Byłam spełniona u zadowolona. -to było niesamowite. Byłeś fantastyczny. -to raczej Ty byłaś niesamowita. Poszedł pierwszy. Ja jeszcze chwilę odczekałam i udałam się przez pole w kierunku domu. Sperma ciekła mi po nogach wprost do trampek. Co chwila się oblizywałam. Nie ważne, że tyłek mnie bolał. Byłam szczęśliwa.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Z bidula w swiat

    Wychowywałam się w bidulu. Tutaj nikt nie ma łatwo. Młode dziewczyny deprawowały się na wzajem od młodych lat. Różne sprośne opowiadania krążyły po salach. Mnie najbardziej spodobała się historia o spermopijce. Zaczepiała młodych chłopców i wypijała im spermę. Jedną przez drugą dodawały coś od siebie do tych opowieści i wychodził z tego scenariusz na pornosa. Z czasem w mojej głowie zaczął zagnieździła się wielka chęć na spermę prosto z kutasa. Nikomu o tym nie powiedziałam. Czekałam dnia usamodzielnienia się. Start w dorosłe życie również nie był łatwy. Zaczęłam pracę w hurtowni chipsów. Niby praca łatwa bo jak można się przedźwigać chipsami? Płacili tyle by starczyło na pokój, który wynajmowałam od jednych państwa. To ludzie, których było stać na wiele. Postanowili mi pomóc i wynajęli pokój. Nie chcieli dużo ale na przyjemności już mu nie starczało. Pani Agata ( tak miała na imię żona Pana Artura) miała wylew. Po paru tygodniach wypisali ją do domu ale w stanie niepozwalającym na normalne życie jakie wiodła dobrej pory. Ciągle leżała w łóżku i Pan Artur przerobił mieszkanie by pani Agata mogła dochodzić do siebie. Starałam się im nie przeszkadzać i zamykałam się w pokoju. Moje potrzeby cielesne musiały poczekać na lepsze dni. Któregoś wieczoru pan Artur zastukał do mnie prosząc i chwilę rozmowy. Rozmawialiśmy dłuższą chwilę ubrał jakoś zeszli na TE tematy. Dopytywał się czy mam chłopaka? Jak sobie radzę? Czy wystarcza mi pieniędzy? Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że chłopaka nigdy nie miałam i że samodzielny masaż cipki musi mi wystarczyć. Nie miałam powodu owijać w bawełnę. Zresztą świetnie mi się z nim gadało. Minęło parę dni i pan Artur znowu przyszedł do mnie. -Agata śpi. Masz ochotę porozmawiać? -Tak. Zapraszam. To wtedy zaproponował mi pieniądze za seks. Muszę powiedzieć, że nawet mnie tym nie zaskoczył. Czułam, że będzie chciał to zrobić. Zakomunikowałam mu, że mam okres i nic z tego nie będzie. -100zł za loda z połykiem wystarczy? Tu ruszył pokłady natrętnych myśli w mojej głowie z okresu bidula. Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Zapewnił mnie, że to zostaje między nami. Agata o niczym się nie dowie. Zgodziłam się. Podniecił mnie fakt zrobienia pierwszego loda w swoim życiu. Przecież o tym marzyłam. Przyszedł do mojego pokoju po dziewiątej wieczorem. -Agata śpi. Wręczył mi banknot stuzłotowy i zdjął spodnie. Z filmów wiedziałam jak się dobrego zabrać i z każdą chwilą robiłam się coraz bardziej mokra. Nie wiedziałam jak określić smak jego kutasa bo nie miałam porównania. Po paru minutach docisnął moją głowę do krocza i zaczął pompować spermę do ust. Nie wiedziałam czy bylibyście dużo czy mało. W smaku niczego mi nie przypominało ale było to coś co rozpaliło mi w głowie chęć mieć tego więcej. Mijały tygodnie. Pan Artur był coraz bardziej śmiały. Bywało, że dwa razy dziennie ssałam mu kutasa. Nauczył mnie pieszczot worka mosznowego. Wdzierał się we mnie bardzo głęboko. Podobało mi się to. Pewnego dnia zajrzałam do pokoju pani Agaty. Czasami siadałam koło niej i mówiłam do niej. Bywało, że odpowiadała bardzo powoli i niewyraźnie. Czasem oczami dawała znać, że rozumie lub jest na nie. Tym razem była jakby żywsza. Wyraźnie chciała bym usiadła koło niej. Bardzo powoli, słowo po słowie powiedziała mi, że wie co robię z jej mężem. Zapewniła mnie, że nie ma o to pretensji. Pan Artur opowiadał mi o ich bujnym pożyciu seksualnym i eksperymentach, które teraz przerwała jej choroba. Pani Agata spytała mnie się czy zamierzam dłużej u nich zostać czy opuszczę ich za jakiś czas? Zapewniłam ją, że nie mam planów i jeśli pozwoli to zostanę z nimi i będę się nimi opiekować. Grymas na jej twarzy wyrażam radość. Jeszcze długo rozmawiałyśmy. Pomogłam jej się umyć, nawet sama powoli umyła zęby. Miękka gąbkę nawilżyłam mydłem i za jej aprobatą umyłam jej ciało. Reagowała na mój dotyk z uśmiechem. Sutki jej się prężyły. Jej ciało nie wyglądało na zniszczone. To było ciało kobiety, która posiada swoje potrzeby ale ma opóźnione reakcje. Krok po kroku stawałam się opiekunką i pielęgniarką osoby leżącej. W ciągu służyłam pani Agacie a wieczorami czekałam na możliwość wydojenia spermy w kutasa Pana Artura do ostatniej kropelki. Były chwile co mi brakowało w ustach jego chuja. Nigdy jednak nie przekroczyliśmy granicy wyruchania mojej cipy czy anusa. Nawet nie domagałam się zapłaty. Po prostu chciałam tego. Uznałam to za coś normalnego. Pewnego sobotniego popołudnia zawołał mnie pan Artur do pokoju żony. Pani Agata jakby na twarzy rozpromieniona zaproponowała mi bym obciągnęła kutasa męża w jej obecności. Nawet długo nie zastanawiałam się i przystałam na jej propozycję. Klęknęłam tego wieczoru przed panem Arturem przy łóżku żony. Pani Agata powoli odkryła kołdrę z siebie i położyła rękę na swojej piersi. Patrzyła na męża jak zanurza kutasa głęboki w moich ustach rozpychając mu migdały. Szczypała się po sutkach i gładziła powoli swój brzuch. Tym razem pan Artur wyszedł przed finałem z moich ust i patrząc na żonę zaczął spuszczać mi się na twarz. Jego nasienie lądowało na moich włosach. Gdy skończył odwrócił moją głowę w stronę żony. Czy było mi wstyd przed nią? Nie. Podeszłam do niej a ona pogładziła moją twarz zgarniając z niej spermę i włożyła sobie palce do ust. Rozkoszowała się jej smakiem i uśmiechała się. Cieszyłam się, że mogłam sprawić jej radość. Następnego dnia przed śniadaniem weszłam do niej u spytałam czy czegoś dzisiaj chce. Zaskoczyła mnie swoją prośbą. W swoim tempie spytała mnie się czy zgodziłabym się zająć nią. Powiedziałam, że nie mam planów i mogę niedzielę poświęcić jej. Była zawstydzona ale kontynuowała swoją prośbę. Spytała czy prosi o zbyt wiele i czy zgodziłabym się doprowadzić ją do orgazmu. Artura wyślę na działkę i będziemy miały cały dzień dla siebie. I tym razem zgodziłam się. Zapewniłem panią Agatę, że postaram się jej pomóc. Gdy pan Artur wyjechał mercedesem z posesji wzięłam ze swojego pokoju lubrykant, który zapewniał doznania mojej cipce i weszłam do pokoju pani Agaty. Miała już ściągniętą kołdrę i nagie piersi. Jej oczy błyszczały. Zdjęłam z niej pampersa. Leżała przede mną naga kobieta, której ciało podrygiwało. -jeśli pani chce tonka również będę naga. Ucieszyła się na tą propozycję. By sprawić jej przyjemność zaczęłam od ogolenia jej cipki. Bardzo ostrożnie i z wyczuciem pozbywałam ją futerka. Drżała. Co chwilę patrzyłam na nią. Miała zamknięte oczy i jakby lekko się uśmiechała. Nałożyłam lubrykant na dłoń i najpierw masowałam jej piersi. Zapach truskawek roznosił się po całym pokoju. Pani Agata zaczęła oddychać jakby szybciej. Zapytałam czy mam przerwać by dać jej odpocząć? Zapewniła mnie, że wszystko jest w porządku i bym nie przerywała. Kolejna doza lubrykantu na dłoń i zaczęłam rozsmarowywać go na jej cipce. Delikatnie rozchylałam jej wargi i pocierałam łechtaczkę. Potem zanurzałam palce w jej pochwie. Najpierw jeden potem dwa jednocześnie nie przerywałam masażu guziczka. Ta scena podnieciła mnie i robiłam się wilgotna. Nagle ciało pani Agaty podskoczyło. Nogi drżały. Nie wiedziałam co to jest. Czy to był orgazm czy jakiś impuls przeszedł przez jej ciało. Popatrzyłam na nią. -mocniej! Poprosiła mnie. Zaczęłam silniej i energiczniej wpychać palce do środka. Drugą ręką tarłam i szczypała łechtaczkę. Po pół godzinie efekt był taki, że ciało pani Agaty zaczęło energicznie podrygiwać a jedną noga podskakiwać. Z ust wydobył się przeciągły dźwięk: -taaaaaaaaak!!! To był orgazm. Trwał kilka minut. Byłam zadowolona z siebie. Pani Agata powoli podziękowała mi i spytała jak może się odwdzięczyć? Nie potrzebowałam jej wdzięczności ale spytałam czy mogę dopuścić pana Artura do swojej cipki lub anusa. Do tej pory dawałam sobie orgazm własnymi palcami u bardzo chciałabym spróbować czegoś więcej. Naturalnie zgodziła się. Zasnęła tuż po kolacji. Gdy przyszedł do mnie pan Artur stanęłam przed nim naga i zamiast klęknąć przed nim odwróciłam się i w pozycji na pieska zadarłam wysoko dupkę. Nie trzeba było mu niczego tłumaczyć. Klęknął za mną i przystawił kutasa do cipki. Sama się na niego nadziałam. Złapał mnie za biodra i dopchnął jeszcze głębiej. Niczym młody ogier zaczął mnie ruchać. Byli mi wspaniałe. Czułam się w pełni kobieta. Docisnął moją głowę do podłogi a zadek został w górze. Świat mi wirował przed oczami. Osiągnęłam dwa orgazmy tak silne, że długo nie mogłam się uspokoić. Wyszeptałam mu by wszedł w drugą dziurkę nie oszczędzając mnie. Jednym silnym pchnięciem wszedł w mojego anusa po same jaja. Zawyłam bardziej z rozkoszy niż z bólu. Rżnął moją dupę sapiąc głośno niczym lokomotywa. Pociągnął moją głowę do siebie. Wygięłam się w łuk a on w tym momencie spuścił się we mnie. Długo czułam jak pompuje spermę do środka. Opadłam bez sił. Byłam zaspokojona. Byłam szczęśliwa. To ja mu teraz podziękowałam. Wzięłam i jeszcze mu wypolerowałam główkę do czystą. Ledwo doszłam do swojego pokoju. Zasnęłam nie wiem kiedy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Uzalezniony od zabaw- Cz. 10

    Związek z Moniką to było kilka lat różnej rodzaju zabawy z seksem, choć najczęściej dość nudnie, ale po zakończeniu związku i spotykaniu się na seks niezobowiązujący zaczęło być dość brutalnie niemalże i perwersyjnie, po prostu dość ostro. Zaliczenie także jej pomysłów i propozycji w temacie seksu zbiorowego, a także bycie ujeżdżanym przez Teresę i jej koleżanki oraz kolegów doprowadziło do tego, że z Moniką przestaliśmy się bardzo długi czas widywać. Oczywiście odejście od masturbacji nie jest tak proste i oczywiste, jak się to człowiekowi wydaje. Po długim czasie w związku i seksu bez zobowiązań, w czasie, którego mogliśmy się spotkać tylko po to, żeby się rżnąć jak króliki, albo nawet tylko po to, żeby przyjść dać sobie obciągnąć kutasa, czy też uklęknąć między udami Moniki i wylizać jej cipkę. Teraz było normalne, że będę potrzebować ponownie czegoś dla siebie i kolejnych nowych stymulacji.
    Jak można łatwo się domyślić, powróciłem do stron porno i masturbacji przy różnych zdjęciach i filmikach. Kutas w ręce był czasami niemalże spuchnięty, a ja pogrążałem się coraz bardziej coraz mroczniejszych stronach.
    Fakt, że Teresa i Monika podbiły poziom osiągania przyjemności u mnie niesamowicie i sprawiły, że czułem się, jakby mnie szmaciły za każdym razem, kiedy się spotykaliśmy, sprawił także to, że zacząłem szukać bardzo podobnej formy zabawy, którą zaświadczyłem z obiema kobietami, zacząłem także szukać w Internecie. Nie było to żadna nowością, że oglądałem zbiorowe porno. Orgie, gang bang, bukkake to wszystko było dla mnie niemalże chlebem powszednim i codziennością. Jednak sam fakt tego, że się widziało z bliska wypływającą spermę z cipki mojej dziewczyny, zaczął być bardzo podniecający dla mnie.
    Zauważyłem, że dużo wcześniej nie oglądałem takiego rodzaju porno. W tym momencie jednak zacząłem wyszukiwać filmików z wyciekami spermy z cipek, czy też dupek zawodowych aktorek, lub też amatorek, które zostały właśnie wyruchane do samego wytrysku w środku.
    Creampie… to była kategoria, która zawładnęła mną na bardzo długi czas. Sperma na twarzy, Czy też na cyckach,  brzuchu albo też na pośladkach kobiety już nie była niczym specjalnie podniecającym. Nie raz się tak spuszczałem po prostu w trakcie seksu kobietą na żywo i nie stanowiło to już jakieś większej atrakcji. Za to sperma wypływająca kobiety to zaczęło być naprawdę kręcące. I nie pojedyncza, ale wiele ładunków od różnych facetów którzy puszczali się w środku jednej dziewczyny, a ona potem się wypięła czy też rozchyliła nogi i pokazywała do kamery jak wypływa z niej potok białej mazi.
    Jednocześnie zaczął się w moim życiu kolejny etap związany z masturbacją. Mieszkałem już wtedy sam i nie umiałem się powstrzymać od masturbacji z powodu obecności innych ludzi. Szedłem spać całkiem nagi, albo w samym t-shircie, jednak bez majtek. Wstawałem rano i zaraz po toalecie podpalając komputer i jeszcze zanim zacząłem się ubierać do pracy, odpalałem porno i oglądałem filmy. Niejednokrotnie w czasie kiedy w tle leciał film, ja przygotowywałem sobie śniadanie. Przygotowywałem sobie kawę, a w tle oglądałem jak dziewczyna obrabia wielkie kutasy i oblewa swoją twarz spermą. Chwilę przed wyjazdem do pracy na szybko ubierałem się i mając jeszcze ślady spermy na majtkach oraz częściową erekcję wsiadałem do samochodu i wyjeżdżałem zarabiać pieniądze. Pracując także potrafiłem na przerwie albo i w trakcie wykonywania swoich zadań pójść do łazienki i masturbować się do tego, co się działo w mojej głowie. Wracałem z pracy do domu i wchodziłem do mieszkania. Jeśli nie musiałem wyjść na zakupy, rozbierałem się do naga i odpalałem jak zwykle komputer. Otwierałem strony internetowe, gdzie miałem tysiące filmów porno, a także erotyczne czaty, na których lubiłem rozmawiać w perwersyjny sposób z różnymi kobietami, albo z tymi, co prawdopodobnie się pod nie podszywali.
    Jeśli musiałem wyjść do sklepu na zakupy, zacząłem stosować nową dla mnie wtedy praktykę: zdejmowałem majtki i wkładałem sobie korek analny w tyłek, a potem ubierałem się i szedłem do sklepu, gdy byłem od tyłu cały wypełniony. Taki spacer sprawiał, że byłem niesamowicie podniecony i po powrocie do domu byłem już pół sztywny i gotowy do następnego wytrysku.
    Przyszedł moment, kiedy nastąpiła bardzo dziwna korelacja świata rzeczywistego i wirtualnego w moim życiu. Pośród tych wszystkich filmów z cipkami kapiącymi spermą facetów zawsze pojawiać mi się filmy proponowane, które były nazwane CEI- CUM EATING ISTRUCTIONS. Na początku byłem po prostu zszokowany i niemalże odrzucało mnie, kiedy głos wydobywający się z głośnika mówił mi, jak po kolei mam się masturbować i przy wytrysku odliczał do samego finału, po czym nakazywał cały ładunek spermy wziąć w usta i połknąć.
    Jednego dnia, kiedy nie chciało mi się robić samemu obiadu po powrocie z pracy, zamówiłem sobie pizzę przez Internet i jak zwykle oddałem się swojemu standardowemu zajęciu, czyli rozebrałem się i goły usiadłem przed komputerem. W czasie, kiedy pizza była przygotowywana i dostarczana do mnie, ja już zdążyłem wybrać sobie kilka różnych filmów i jak zwykle oglądałem porno jednocześnie masując swojego kutasa.
    Byłem niesamowicie podniecony i naładowany, kiedy usłyszałem pukanie do drzwi wejściowych do mojego mieszkania. Spanikowałem i pomyślałem sobie, że to pewnie ktoś z sąsiedztwa, albo może jednak ktoś z dostawą towaru. Szybko założyłem tylko na siebie swoje bokserki i poszedłem otworzyć drzwi. Dziewczyna, która stała z kartonem zamówionej przeze mnie pizzy, popatrzyła na mnie i niemalże nie umiała wykrztusić z siebie żadnego słowa. W moich luźnych bokserkach nie dało się ukryć tego, że mam sztywnego kutasa i na pewno musiałem się nim bawić. Za pizzę zapłaciłem przez Internet, więc nie powinno być żadnego problemu. Ja jednak lubiłem zawsze dać napiwek i wyciągnąłem do niej rękę z drobnymi, ale ona tylko dała mi karton i niemalże biegiem skierowała się do swojego samochodu. Prawdopodobnie pomyślała sobie, że weszła do mieszkania jakiegoś zboczeńca, któremu kutas staje na sam widok kobiety w drzwiach. A może nie chciała brać do ręki pieniędzy trzymanych przez dłoń, która chwilę wcześniej trzymała sztywnego penisa.
    Nie zastanawiałem się zbyt długo nad tym, co ona sobie pomyślała. Zamknąłem drzwi i poszedłem ze swoim obiadem do komputera. Standardowo ściągnąłem swoje majtki i usiadłem, żeby kontynuować swoją sesję oglądania  porno filmów. Ja sam siedziałem na krześle, nogi oparłem na drugim krześle niedaleko siebie, a na nich położyłem karton z dostarczoną właśnie pizzą. Jeśli w tamtym momencie zobaczyłby mnie ktoś z boku, to uznałby mnie pewnie za totalnego zboczeńca. Jedną ręką trzymałem plaster pizzy i jadłem ją, a drugą ręką masowałem swojego kutasa i doprowadzałem się do szczytu, a wszystko to uzupełniał film. Na ekranie różne kobiety, które klęczały i w ich usta były wlewane kolejne ładunki spermy napalonych facetów, a one połykały ze smakiem i całowały się ze sobą.
    Kiedy tamten filmik się skończył, ja przełączyłem na kolejny i wtedy akurat trafiła mi się instrukcja połykania własnego wytrysku. W tamtym momencie byłem już tak podniecony samą sytuacją i faktem, że za chwilę będę mógł się kolejny raz spuścić, iż nie zauważyłem tego, że właściwie mogę za chwilę eksplodować ładunkiem spermy.
    Wytrysk spermy wystrzelił z mojego kutasa niemalże pionowo w górę, po czym wielki glut nasienia wylądował na środku mojej pizzy rozchlapując się po kilku kawałkach jedzenia. Zakląłem siarczyście, potem zastanawiałem się, co mam z tym wszystkim zrobić. Wtedy do moich uszu doleciał głos kobiety mówiącej filmiku:  “nic się nie bój. Jeśli my, kobiety, potrafimy połykać waszą spermę, to znaczy, że nie jest szkodliwa i nie jest niczym złym. Połknij swój własny wytrysk i poczuj się tak, jak wspaniale czuje się kobieta, gdy zadowala swojego mężczyznę.”
    Miałem straszny kocioł myśli w głowie, bo jak tak mam sam swoją własną spermę brać do ust? Z drugiej strony nie chciałem stracić jedzenia, za które zapłaciłem. Poszedłem wtedy na kompromis z samym sobą. Polałem wszystkie kawałki pizzy gęstym sosem. Tak przygotowane, z pewnym obrzydzeniem, ale ugryzłem i po chwili połknąłem. Przełknąłem i poczułem się co najmniej dziwnie, choć z drugiej strony nie powinno mnie tutaj nic odrzucać po tym, jak w czasie seksu zbiorowego z Moniką i Teresą miałem na sobie i w swoich ustach spermę innych facetów. Głowa cały czas podpowiadała, że to nie jest do końca normalne, bo wtedy byłem po prostu bez szans na wycofanie się z sytuacji, a na dodatek ktoś zgniatał moje jaja i powodował, że ból zwyciężał nad obrzydzeniem.
    “Pizza nie może się zmarnować” powiedziałem na głos do samego siebie, po czym wziąłem następne kawałki, na których wcześniej wylądował ładunek mojej własnej spermy.
    Filmy z instrukcją jedzenia spermy zaczęły być po prostu wciągające. Na żadnym z nich nie było opcji “spuść się na jedzenie i zjedz to”. Panie zachęcały do masturbowania się, do prowadzenia do wytrysku i połknięcia własnej spermy. Niejednym film mówił o tym żeby spuścić się na własną twarz, albo na język i bawić się ładunkiem spermy we własnych ustach. Oczywiście dziewczyny opisywały też różne metody do prowadzenia się do finału, na przykład podczas masowania się uciskanie własnych jąder, albo też wkładania sobie dildo w dupę i ugniatanie swojej prostaty. W niejednym przypadku zachęcały do tego, aby położyć się na plecach i przełożyć nogi na głową, po czym mając swojego własnego kutasa na twarzą skończyć w ustach albo na twarz.
    Pewnego dnia postanowiłem, że sprawdzę jak to jest. Oczywiście filmik z instrukcjami wziąłem ze sobą na telefonie komórkowym, położyłem się na podłodze i przerzuciłem nogi nad siebie. Kiedy zacząłem się masturbować i widziałem swojego penisa z otwartą cewką nad sobą, poczułem się bardzo dziwnie. Samo doprowadzenie się do szczytu i widok strzelającej w moją stronę spermy był niemalże odrażający dla mnie i zdążyłem tylko obrócić głowę na bok, przez co poczułem swoją własną spermę na moim policzku. Na następny dzień, kiedy byłem bardzo podniecony, kolejny raz wpadł na pomysł, że trzeba spróbować zabaw ze sobą na wyższym poziomie. Trafiłem gdzieś na filmiki o obciąganiu sobie samemu kutasa. Oczywiście trzeba było zacząć się gimnastykować, a to nie był dla mnie zbyt duży problem. Nie mam jakiegoś wielkiego brzucha, a sam kutas też nie należy do najmniejszych, więc wiedziałem, że nie powinno być problemu, aby w miarę krótkim czasie być w stanie się samemu zadowolić ustami.
    Tak więc dzień wolny, porno lecące z komputera, a ja nagi leżący na łóżku i próbujący zrobić sobie dobrze. Czuję, że dochodzę i wiem, że już za kilkadziesiąt ruchów i będę mieć ten stan, który nie ma już drogi odwrotu. Przerzucam nogi za głowę i kolejny raz widzę swojego kutasa i jaja nad swoją twarzą. Dziewczyna na filmiku właśnie mówi: “a teraz bądź grzeczną suczką i wreszcie weź ten ładunek spermy twoje usta. Nie bój się i nie wstydź, to jest twoje i od ciebie. My, dziewczyny, wyliżemy twoje jaja i kutasa, ssiemy je i wciągamy w gardło. Na sam koniec pozwalamy, aby twoja sperma wylądowała na naszych językach. Czas, abyś ty poczuł, jak to jest, kiedy gęsta sperma pływa na twój język i w dół do twojego gardła. ” Tym razem nie odwracam głowy, otwieram usta i w momencie, kiedy  nadchodzi wytrysk, zamykam oczy i pozwalam, aby sperma wpłynęła mi do ust. Gęsta porcja nasienia ląduje na moim języku, a ja cały czas trzepie kutasa, aby wydoić go do ostatniej kropli. Zmęczony i dosłownie wydojony podam płasko na łóżko i leżę czując, jak w moich ustach rozchodzi się gorzki smak spermy. Dopada mnie myśl: “Mam jogurt w lodówce, może to pomoże.”

    Wstaję i idę do kuchni. Otworzyłem pudełko z jogurtem i wyplułem całą spermę do środka. Wziąłem łyżeczkę i wymieszałem wszystko dokładnie. Słyszę pukanie do drzwi i dopada mnie przerażenie, że mógł ktoś widzieć mnie przez okno, albo komuś nie spodobały się dźwięki dobiegających filmów porno z mojego komputera. Może policja ze skargami przyszła upomnieć mnie o moje zachowanie w mieszkaniu? Szybko ubieram się w cokolwiek, zakładam na siebie koszulkę i spodnie, byle tylko się zasłonić i idę otworzyć drzwi. Z zaskoczeniem odkryłem, że przyszła odwiedzić mnie Monika, moja była dziewczyna, która właśnie przypomniała sobie, że miała jeszcze jakieś parę drobnych rzeczy, które były u mnie a potem zostawiłem je u niej w mieszkaniu.
    – Nie przeszkadzam ci?- zapytała, rozglądając sie po kuchni.
    – Nie, właśnie chciałem sobie cos przegryźć.
    Nie zdążyłem nic więcej powiedzieć, kiedy zobaczyłem, że Monika wzięła do ręki kubeczek jogurtu i zaczęła go jeść. Popatrzyła na mnie zdziwiona i zapytała:
    – Czy coś się stało, albo jogurt Jest nieświeży?
    Pokręciłem przecząco głową i nie powiedziałem ani słowa. Monika dalej jadła jogurt wymieszany z moją spermą, a ja z lodówki wyciągnę następny i zjadłem go po prostu nie mówiąc ani słowa. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę o bzdurach typu praca, dom i po paru minutach Monika wyszła załatwiać swoje sprawy. Za to na swój sposób mój kutas stawał się sztywny na samą myśl o tym, że moja była dziewczyna, która ma stałego faceta, właśnie połknęła moją spermę zmieszaną z jogurtem.
    W mojej głowie pojawił się pomysł, że jeśli codziennie udałoby mi się zjeść takiego jogurtu z “z dodatkiem”, to może w końcu mój organizm jakoś to sobie wszystko przyswoi i będę w stanie dokonać tego gorzkiego połknięcia.

    Kolejnego dnia zaraz po pracy wróciłem do domu, rozebrałem się standardowo do naga i odpaliłem komputer, jak zwykle otwierając stronę porno. Miałem już przygotowany także otwarty kubeczek z jogurtem, który tylko czekał razem z łyżeczką, aby został doładowany z mojego kutasa. Tym razem nawet nie próbowałem żadnej gimnastyki, po prostu siedziałem sobie przed komputerem i masturbowałem się. Jak tylko doszedłem do finału, podstawiłem kubeczek z jogurtem i spuściłem się do środka. Łyżeczką wszystko wymieszałem i zostawiłem jogurt z daleka od siebie. Facet tak ma, że zaraz po spuszczeniu się i opadnięciu emocji przestaje się interesować rzeczami, które jeszcze przed chwilą bardzo go kręciły. Dobrze o tym wiedziałem, że zaraz po spuszczeniu się nie będę umiał sam siebie zachęcać tak po prostu do zjedzenia jogurtu ze spermą w środku. Dlatego zostawiłem go gdzieś na biurku i zająłem się zupełnie innymi sprawami. Mniej więcej po godzinie postanowiłem, że spróbuję i sprawdzę, czy nie będzie problemu, żeby załadować sobie i jogurt z dodatkiem.
    “Monika zjadła wczoraj jogurt bez żadnych oporów, więc chyba nie powinno być problemu” pomyślałem na zachętę.

    Zjadłem cały jogurt. Czasem wydawało mi się, że była jakaś inna konsystencja, ale nie miałem odwagi tego sprawdzić.  Za to pomyślałem, że jeśli tak kilka dni pod rząd zrobię to samo, to może się jakoś przełamię…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Pierwsze koty za ploty

    Tego wieczoru nigdy nie zapomnę, umówiliśmy się z moim partnerem że zrobimy to pierwszy raz, tzn. ja pierwszy raz.

    Nie mogłam się doczekać aż będę mogła przyjechać do niego, młoda, głupia i niedoświadczona. Pół dnia przygotowań, ładna fryzurka, makijaż ogolone nóżki i myszka.  Przygotowałam obcisłe jeansy podkreślające tyłek i elegancką koszulę odsłaniającą dekolt – nie żebym miała sportowy rozmiar.

    No i nadszedł wieczór, wiedziałam że ma chatę wolną więc będziemy sami. Otworzył mi w eleganckiej koszuli z idealną fryzurą, w powietrzu czuć było co się święci. Przeszliśmy  do jego pokoju na piętrze, usiedliśmy na łóżku i nastała cisza. Po czym patrząc na mnie zapytał czy na pewno tego chce, odparłam mu twierdząco. Wziął mnie za rękę i kazał usiąść na nim okrakiem.

    Jak tylko usiadłam od razu poczułam jego sterczącego penisa i język delikatnie jeżdżący po mojej szyji powoli  przechodzący w stronę mojego ucha, które zostało podgryzione. Jedyne o czym myślała to jak bardzo podniecona jestem i sparaliżowana, choć przeplatało się to z myślami czy spełnię jego oczekiwania.

    W tym momencie odsunął się ode mnie i spojrzał na w moje oczy, zrozumiał chyba po moim uśmiechu że wszystko jest ok, chwycił za włosy i pociągnął głowę do tyłu uwydatniając biust. W mojej głowie to był etap „rób co chcesz ze mną”, po czym zaczął rozpinać moją koszulę, całując mnie po biuście, aż doszedł do brzucha i kazał mi wstać, co też posłusznie uczyniłam a on zaczął rozpinać moje spodnie aż zostałam w samym staniku i stringach, obrócił mnie tyłem do siebie jeżdżąc języczkiem po mojej pupie po czym kazał usiąść na sofie.

    Widząc jak ściąga swoje spodnie, wiedziałam że nie ma już odwrotu z jednej strony bojąc się tego a z drugiej chyba nigdy wcześniej nie chciałam tego bardziej. W pewnym momencie ukazał mi się sterczący penis, patrząc z perspektywy czasu średnich rozmiarów. Chwycił mnie delikatnie za brodę i zapytał czy wiem co robić, a ja pokiwałam że nie. To głupie ale dość pocieszające było usłyszeć żeby się nie martwiła. Po czym wziął moją rękę i objął nią swojego penisa mówiąc żebym go polizała jak loda. Gdy już to uczyniłam, zjechał moją ręką odsłaniając grzybka i kazał ponownie go polizać oraz powtarzać to.

    Następnie włożył swojego penisa w moje usta, mówiąc że mam robić dosłownie to samo. Nie powiem było to ciekawe doznanie jak na pierwszy raz, nie dość że krok po kroku byłam prowadzona niczym grzeczna uczennica to jeszcze bardzo mi się to podobało. Ale powoli trzeba było przechodzić dalej, więc wyciągnął swojego penisa z moich ust, wycierając go o nie i podał mi prezerwatywę którą miałam naciągnąć na niego.

    Jak już udało się uporać z gumką, położył mnie na sofie unosząc delikatnie nogi, z lekkim uśmieszkiem zaczął wchodzić we mnie, ale z pełną kulturą zapytał czy wszystko ok i czy nie boli. O dziwo słysząc opowiadania koleżanek myślałam że będzie to bardzo boleć ale chyba byłam zbyt zestresowana. W tym czasie zaczął mnie już z powoli posuwać. Czułam jak powoli posuwam się na sofie w tył a moje nogi same się unoszą, położyłam ręce za głowę opierając się o oparcie jednocześnie czując że partner przyśpiesza coraz mocniej obijając się o moje krocze.

    W pewnym momencie z całych sił musiałam odpychać się od oparcia, aż poczułam rozchodzące się ciepło w moim organizmie i bezradność która spowodowała ugięcie się rąk a z otwartych ust wyszedł głośny jęk. To chyba nazywali orgazmem, partner zatrzymał się na chwile patrząc na mnie i pytając czy jest mi dobrze i jest wszystko ok, na co odparłam twierdząco i powiedziałam że teraz on ma dojść.

    Chwycił mnie za biodra unosząc je trochę ponad łóżko i stanowczym ruchem wszedł we mnie, powoli powtarzając to coraz szybciej i szybciej, moje nogi zaczęły już chyba samoczynnie się rozkraczać a ręce powoli odmawiały posłuszeństwa w próbie opierania się o oparcie. Jak na pierwszy raz to nie był sex, to było dymanie.

    W pewnym momencie nastąpiła przerwa a na jego twarzy było widać że doszedł, był to satysfakcjonujący widok. Po wszystkim trochę poleżeliśmy nago obok siebie a następnie się ubraliśmy.

    Po opowiadaniach nie spodziewałam się że pierwszy raz będzie tak dobry i miły. Wracając do domu autobusem dostałam sms-a że było cudownie, a w trakcie wymiany wiadomości zapytał czy następnym razem może skończyć w ustach. Dostał odpowiedź twierdzącą a ja w euforii dalszego podniecenia zasugerowałam że jeśli ma na coś ochotę to ma pisać.

    Może nie jestem Paulo Coelho i historie jest banalna, ale stwierdziłam że w ramach sex pamiętnika będę opisywać swoje sex historie od pierwszego razu aż po stanie się osobą z takimi sex poglądami jakie mam teraz.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Justyna
  • Nowe stanowisko w firmie_1

    Idąc do pracy muszę przejść przez park. Mieszkam niecały kilometr od biurowca i tędy mam najbliżej. Pewnego poranka byłam świadkiem jak młodziutka dziewczyna klęczała przed obskurnym dziadem z rękami z tyłu i robiła mu głębokiego loda. Aż mnie zamurowało. Dziad się ślinił i wydawał dziwne dźwięki. Po chwili chwycił swoją pałę, pomasował ją nad jej twarzą i spuścił się obficie na nią. Dziewczyna wstała, podziękowała i odeszła. Byłam zdumiona i zarazem dziwnie podniecona. Widok ten miałam przed oczami siedząc za swoim biurkiem. Wierciłam się, tarłam udami byłam mokra. Na monitorze wyskoczyła ikonka nadejścia poczty. Mail od szefowej działu: -co z tobą? Godzinę czekam na twoje zestawienie i nie dostałam żadnej odpowiedzi!!! Ups… faktycznie miałam jej to wysłać z samego rana ale moja głowa została chyba w parku. Chwyciłam z biurka obie teczki i szybkim krokiem już szłam przez całe piętro do pokoju szefowej. Zastukałam w szklane drzwi i weszłam do niej. -przepraszam ale chciałam to jeszcze zredagować byś miała łatwiej to przedstawione -skłamałam oczywiście bo było to gotowe od wczoraj. -tu nie ma być łatwo tylko szybko- była zła na mnie- teraz to ja zbiorę za ciebie opierdol od prezesa!!! Prezes to dość tajemnicza osoba. Jego gabinet zajmuje całe piętro nad nami i jest niedostępne dla nikogo. Plotki niosą, że on tam nawet nocuje a na monitorach obserwuje nas. Głupio mi się zrobiło i zaczęłam przepraszać ale to nic nie dało. Odesłała mnie a sama wyszła do windy. Wskaźnik nad nią pokazał, że winda zatrzymała się na piętrze prezesa. Wracając weszłam do toalety, w kabinie zdjęłam majtki i sięgnęłam do cipki. Musiałam ją troszkę pomasować inaczej bym zwariowała. Nadal byłam podniecona. Długo to nie trwało i z niedosytem wróciłam do swojego biurka. Minęła chyba godzina jak telefon na biurku wyświetlił połączenie od szefowej. Odebrałam w pośpiechu. -zapraszam do gabinetu prezesa- ton głosu był nieciekawy, jakby wskazywał na jej strach, który mi się natychmiast udzielił. Szłam do windy na miękkich nogach. Gdy drzwi windy otworzyły się na jego piętrze serce mi waliło jak młot. Rosły ochroniarz otworzył mi drzwi i weszłam do środka. To co zobaczyłam wręcz mnie sparaliżowało. Prezes stał przy biurku z opuszczonymi spodniami a moja szefowa klęczała przed nim zupełnie naga i ssała jego kutasa. Nawet butów nie miała a jej cała odzież leżała na sofie po prawej stronie. Stałam jak wryta i patrzyłam na nich. Prezes trzymając głowę szefowej odpychał głęboko kutasa. Po chwili wyszedł z jej ust i spuścił się na jej twarz i piersi. W tym momencie jego wzrok spoczął na mojej osobie. Nie podciągając spodni usiadł na swoim wielkim fotelu. Szefowa nawet na milimetr nie zmieniła swojej pozycji. -w mojej firmie (zwrócił się do mnie) nie toleruje się nieposłuszeństwa i spóźnienia a Karolina (tak na imię moja szefowa) nie oddała mi na czas potrzebnych mi materiałów za co została ukarana. Powiedziała mi również, że to twoja wina. Jeśli to nie prawda to możesz wyjść a ona zostanie dodatkowo ukarana. Natychmiast powiedziałam, że to moja wina bo w drodze do pracy byłam świadkiem niecodziennej sytuacji… Ty mi przerwał. -a co jest niecodziennego w tym, że młoda dziewczyna ssie kutasa mężczyźnie w parku? Skąd on wiedział?!!! Zaczęłam się trząść. -to twoja koleżanka z innego działu, która nie wykonała mojego polecenia a to była jej kara. Wstań (zwrócił się do Karoliny). Ta wstała i podeszła bliżej fotela. Prezes sięgnął ręką do jej krocza i nie odwracając wzroku ze mnie zaczął wkładać jej palce i masować jej cipkę. Karolinie natychmiast stanęły sutki i oddech przyspieszył. Kontynuował dalej: -nie jestem zwolennikiem zwolnień ani kar finansowych. Wolę jak pracownicy są wynagradzani za swój trud i zaangażowanie. Jednak, jeśli pracownik nie potrafi docenić tego co jest mu dane to spotyka go kara. Zaczął coś stukać w swoim komputerze, wyjął palce z jej cipki i dał jej do oblizania. Karolina zaczęła ssać jego palce. -pracujesz już u mnie dwa lata i twoja pensja wynosi prawie 6tyś. miesięcznie. Czy jest coś lub ktoś ci przeszkadza wykonywać swoją pracę? -bardzo pana przepraszam, to się więcej nie powtórzy. Mój głos był ledwo słyszalny. Z wrażenia ugrzązł mi głęboko w gardle. -owszem. To się więcej nie powtórzy a Twoje zaangażowanie w pracę nie pogorszy się – mam rację? -tak proszę pana. -o to mi chodziło ale kara i tak cię nie ominie. Zdrętwiałam do reszty. -masz dwa wyjścia -kontynuował dalej- albo teraz wyjdziesz i spakujesz swoje rzeczy pozostawiając miejsce pracy nieskazitelnie czyste albo udowodnisz swoje zaangażowanie do pracy i wyliżesz mokra cipę swojej szefowej, która już odbyła swoją karę udowadniając swoje oddanie firmie. Minęło dłuższą chwila zanim wykonałam jakikolwiek ruch. Nie wiem dlaczego moje myśli skupiły się na mokrej cipce Karoliny. Zapragnęłam ją posmakować. -zrobię wszystko by był pan zadowolony z mojej pracy. -doskonale, zatem podejdź i zajmij się jej cipą. Starałam się nie patrzeć w oczy szefowej. Podeszłam i klęknęłam przed jej szeroko rozstawionymi nogami. Podeszła krok bliżej i poddała mi pod usta ociekającą od śluzu cipkę. Wysunęłam język i zaczęłam nim zbierać nim śluz. Po chwili zassałam jej łechtaczkę. Była cudowna w smaku. Jej nogi drżały i ledwo na nich stała. Doszła po dziesięciu minutach zalewając mu twarz i bluzkę. Podnosząc się z kolan czułam jak majtki ślizgają mi się po cipie. Odwróciłam się do prezesa prezentując mokra twarz. Nawet się nie spojrzał. -zmienisz stanowisko pracy, Karolina ci wszystko pokaże. Wiąże to się zarówno z podwyżką jak i zmianą obowiązków. Radzę posłuchać swojej przełożonej i wykonać wszystkie polecenia. Zobaczymy się jutro na odprawie. -tak proszę pana. Dziękuję za zaufanie. Karolina zabrała swoje rzeczy i obie wyszłyśmy z jego gabinetu. Ubrała się dopiero przed drzwiami a ochroniarz z uśmiechem patrzył na nas. W windzie dopiero odezwała się do mnie. -dziękuję, że nie zrzuciłaś całej winy na mnie. -skąd on wiedział, że patrzyłam w parku na tą dziewczynę? -chodź do łazienki. Trzeba się doprowadzić do porządku. Zaraz ci wszystko powiem. Na szczęście w łazience nie było nikogo. -ja jestem tylko pionkiem w tej firmie. Do moich obowiązków należy składanie szczegółowych raportów z pracy mojego działu. Nie ze wszystkim daje radę bo to nie możliwe. Informacje spływają z całego świata a różnica czasowa znacząco wpływa na decyzje prezesa. Dzisiaj była lekka kara. W domu mam bezpośrednie połączenie z jego gabinetem i mam wykonywać każde jego polecenie. Kamera działa non stop. Byłam zdumiona słysząc to wszystko. -to legalne? -podpisałam lojalkę doskonale wiedząc co będzie należeć do moich obowiązków. Dla niego jestem suką i mam spełniać jego zachcianki. Moja pensja jest przeszło cztery razy wyższa od twojej. To się pewnie i u ciebie zmieni. Zaraz przyjdę do ciebie i będziemy mogły porozmawiać tylko skończę swoją karę. -myślałam, że to już koniec twojej kary? -nie. Jeszcze muszę spotkać się z szefem informatyków. Już nie pytałam co ma zrobić u niego. Wróciłam do swojego biurka. Na wszelki wypadek zabrałam się za swoje obowiązki. Zestawienie, które właśnie skończyłam obejmowało wyliczenia wdrożonych ulepszeń jakiś elementów w fabrykach koło Wiednia. Gołym okiem było widać, że to nie wygląda najlepiej ale to już nie moja sprawa. Karolina przyszła do mnie po godzinie. -nie mogę usiąść także słuchaj: Zbierz wszystkie swoje rzeczy i przeprowadzisz się na drugi koniec piętra. Musisz zadecydować teraz czy zgadzasz się na zmianę stanowiska. Wiąże to się z „uzbrojeniem” twojego gabinetu jak i mieszkania. Będziesz miała podłączone bezpośrednie połączenia i kamery. -to konieczne? Usiądź. Powiedz mi o wszystkim. -mówiłam, że nie mogę usiąść bo mam w sobie pokaźną dawkę spermy i nie wolno mi jej zgubić do wieczora. Szef informatyków to kawał chłopa i jego kutas jest postrachem działu. Wielki i ledwo mi się zmieścił w dupie. -dlaczego do wieczora? -bo wieczorem mam pokazać prezesowi jak ona wylewa się ze mnie. Jaka jest twoja decyzja? W głowie miałam pierdolnik. Nie mogłam pozbierać myśli. Mieszkam sama. Zgodziłam się. -rozjedziemy z tematem. Od jutrzejszego poranka nie wolno ci nosić bielizny. Dostaniesz fundusze na niezbędne zakupy. Listę zaraz ci wyślę. Poświadczaj odbiór poczty bo wtedy będzie wiadomo czy zapoznałaś się z instrukcjami. Pracy nie będzie więcej ale będzie ona musiała być zrobiona bardzo skrupulatnie i wysłana na czas. Zadzwoni do ciebie ktoś z info i umówi się z tobą na montaż „uzbrojenia”. Jeszcze przed piętnastą byłam ulokowana w swoim oddzielnym gabinecie. Koleś z info zamontował mi wszystko w biurze i obiecał przyjść na osiemnastą do mojego mieszkania. Spytał tylko impregnować Internetu u mnie. Dostałam od Karoliny długą listę zakupów i na konto wpłynęło mi ponad 3tyś euro. Jeszcze przed dotarciem do domu zaopatrzyłam się we wszystkie elementy z listy. Torba była imponującej wielkości i zawierała takie rzeczy jak środki pobudzające, korek analny czy różnego rodzaju wibratory. Informatyk pracował prawie trzy godziny. Na koniec wykonał połączenie z prezesem. Kamery działały perfect. -trzeba panu zapłacić za montaż -powiedział prezes do mnie. Domyśliłam się, że nie będzie chciał gotówki. Podeszłam do niego i spytałam co się należy. Facet zdjął spodnie i kazał mnie się rozebrać. Powiedział, że lubi w głębokie gardło u żebym położyła się na łóżku. Kamery miałam wszędzie i zdawałam sobie sprawę, że prezes mnie obserwuje. Posłusznie położyłam się i odchyliłam głowę do tyłu. Stanął nad moją głową i zaczął powoli wdzierać mi się do ust. Sam fakt, że robię loda obcemu facetowi i widzi to jeszcze ktoś wywołał u mnie podniecenie jakiego jeszcze nie zaznałam. Cipka mi pulsowała i ociekała śluzem. Koleś zaczął nadawać tempo coraz głębiej wchodząc w moje gardło. Mimo iż krztusiłam się to poddałam mu się bo zaczęłam chcieć tego. Chciałam by zerżnął. Chciałam by spuścił mi się do gardła. Chciałam by prezes był zadowolony z przedstawienia. Jego jaja obijały mi oczy i czułam go w przełyku. Nawet nie musiałam przełykać bo wszystko wleciało chyba bezpośrednio do żołądka. Zmęczyłam się i musiałam odpocząć. Facet się ubrał i wyszedł. Kamerka zgasła. Gdy się obudziłam na ekranie monitora pulsowała ikona maila. „Twój pierwszy dzień pracy”- miałam zażyć dwie tabletki pobudzające i przyjść do pracy pół godziny wcześniej. Pamiętałam, że bielizny nie wolno mi było nosić. Zanim dotarłam do biura przez park środki zaczęły działać i byłam silnie podniecona. Jak ja usiądę na fotelu, przecież zaraz będzie mokry? Karolina już na mnie czekała. Miała w ręku teczkę przygotowaną dla prezesa. Naszykowałam swoją i byłam gotowa do spotkania z nim na odprawie. Gdy wjeżdżałyśmy windą ja jego piętro na twarzy byłam czerwona a po nogach mu ciekło. U prezesa byli już jacyś panowie i zdaje się ich asystentka. Grzecznie położyłyśmy teczki na biurku i stanęłam przy Karolinie po drugiej stronie gabinetu. Rozmowy toczyły się w języku angielskim i usłyszałam o danych z wdrożeń. Asystentka gości co chwila mi się przyglądała. Jakoś nieświadomie pozwoliłam sobie odezwać się w sprawie tych danych: -pragnę zwrócić uwagę o nieścisłości w podawanych tu danych, które pozwoliłam sobie przedłożyć panu na biurku. Prezes popatrzył na mnie i sięgnął po moją teczkę. Chwilę ją studiował i wyraz jego twarzy wskazywał na zmieniający się jego humor. Czułam, że zaraz wybuchnie. Nie myliłam się. Prezes rozpoczął swój wywód zmieniając język na niemiecki i mówił coraz głośniej. W ogóle nie znam tego języka ale aż podskakiwałam gdy wyrażał swoją opinię i walił pięścią w biurko. Jego rozmówcy również zdenerwowani spojrzeli na asystentkę, która malała w oczach z przerażenia. Gdy atmosfera ucichła jeden z nich podszedł do biurka prezesa, coś mu szepnął dobicia i odszedł. Prezes po angielsku powiedział, że czeka na wyciągnięcie konsekwencji wobec winnych. Nawet nie pomyślałam by drgnąć z miejsca. Jeden z panów odwrócił się do asystentki i z całej siły uderzył ją w twarz z liścia. Przewróciła się ale zaraz się podniosła i stanęła przed nim z opuszczoną głową. Drugi z nich zerwał z niej sukienkę. Była jak my obie bez bielizny. Zaczęła błagać o przebaczenie ale to na nic się nie zdało. Została odwrócona i jeden z nich opuścił spodnie, poślinionymi palcami nawilżył kutasa i zaczął wdzierać się do jej anusa. Był bezlitosny. Kilka energicznych ruchów i wszedł w nią po same jaja. Dziewczyna wyła z bólu. Patrzyłyśmy obie jak jest gwałcona ale same nie poruszyłyśmy się. Dziewczyna zemdlała. To jednak nie zakończyło gwałtu. Drugi z nich również opuścił spodnie i obaj podnieśli ją do góry i nacelowali swoje kutasy na oba otwory. Wręcz z impetem nadziali ją na nie. Oprzytomniała i zaczęła krzyczeć ale już stłumionym głosem. Podrzucali ją jak szmacianą lalką. Patrzyłam na nią i sama zapragnęłam by mnie tak ktoś wyruchał. Prezes spojrzał na Karolinę, która zaraz podeszła do niego. Kazał jej nawilżyć dupę i wskakiwać na swojego kutasa odsuwając swój fotel daleko od biurka. Ta posłusznie zdjęła spódnicę, pośliniła palce i włożyła je w siebie. Po czym weszła na fotel i powoli zaczęła się opuszczać swoim anusem na kutasa prezesa. Była przodem do mnie i patrzyła na mnie. Dlaczego to nie ja jestem na jej miejscu. Halo! Jestem tutaj i cipa mi płonie! krzyczałam w myślach. Panowie ruchali otwory swojej asystentki jeszcze parę minut. Zdjęli ją z siebie. Upadła na podłogę ale została podniesiona za włosy do poziomu ich kutasów. Zaczęli masować swoje pały nad jej twarzą. Długo nie trwało jak obficie zlali ją spermą, która lądowała na twarzy, włosach, ramionach i piersiach. Potem zagościli jeszcze w jej ustach by wyczyściła ich pały. Wygladała ja zużyta prezerwatywa pełna spermy. A co ze mną!!! Milczałam i stałam dalej przyglądając się całej sytuacji. Prezes właśnie skończył w dupie Karoliny a ta podziękowała i zeszła z niego stając s powrotem koło mnie. Atmosfera ucichła. Panowie jeszcze przystawili usta dziewczyny do tyłka Karoliny i kazali jej wszystko wylizać ci z niej wpłynie. Karolina lekko przykucnęła nad jej twarzą i oddała do jej ust całą spermę prezesa. Ta wylizała jej zadek i wróciła do swoich panów na kolanach. Prezes dał znak by goście opuścili jego gabinet. Zabrali swoją szmacianą lalkę i wyszli. Karolina również została wyproszona gestem i zostałam sama w tym wielkim gabinecie. Nie wiedziałam co mam robić. Nie wiedziałam czy mogę się odezwać. Po prostu stałam i czekałam w milczeniu. -dzięki pani zaoszczędziłem właśnie parę milionów euro. Jednak karygodne jest, że odezwała się pani bez pozwolenia w obecności gości. Proszę się udać do swojego gabinetu i oczekiwać na gości, których ja pani przyśle. Pod żadnym pozorem nie wolno pani dotykać swojej mokrej cipy. Każdy, kto wejdzie do pani musi zostać przez panią obsłużony ustami. Skończy pani jak ja pozwolę. Dowidzenia. Wyszłam i w głowie sobie układałam co mam zrobić. Zamknęłam za soba drzwi swojego gabinetu i usiadłam na swoim fotelu. Na monitorze wyskoczyła ikona poczty. „Rolety w pani gabinecie mają być odsłonięte do końca dnia”. Jeden przycisk i całe piętro mogli oglądać wnętrze gabinetu. Pierwszy raz na oczy widziałam tego mężczyznę, który właśnie wszedł do mnie. Obszedł biurko i stanął przy mnie. Jak prezes kazał od razu wzięłam jego kutasa do ust. Każdy, kto przechodził mógł zobaczyć co robię i każdy zaglądał. Kilkunastu wchodziło i kończyło w moich ustach. Weszła również kobieta mówiąc, że z polecenia prezesa. Postawiła nogę na fotelu torując mi dostęp do jej cipki, którą również obsłużyłam ustami do samego końca. Po czterech godzinach byłam zmęczona, oblepiona śluzem na całej twarzy i najedzona spermą mężczyzn, których przestałam liczyć. Czułam się jak szmata. Upokorzona przez wszystkich. Cipa mi pulsowała a nie mogłam jej dotknąć. W interkomie odezwał się prezes wyrażający zgodzę na zakończenie dzisiejszego dnia mojej pracy. Wracając do domu przez park modliłam się by mnie ktoś po drodze zgwałcił. Niestety bezpiecznie wróciłam do domu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Przedszkolanka

    Cześć,

    Jestem Kasia 31-letnia żona i mama dwójki dzieci. Pracuję w Straży Pożarnej a mąż jest urzędnikiem w gminie. W życiu układa się całkiem dobrze w łóżku, co prawda już nie ma fajerwerków, ale nie myślałam jeszcze o zdradzie. Do czasu zebrania w przedszkolu. Teraz jestem już w miarę ustatkowana, ale za czasów liceum i studiów sprawy łóżkowe wyglądały zgoła inaczej. Krótko mówiąc sex był dla mnie wszystkim, nie lubię tego słowa, ale byłam puszczalska. Nie były mi obce przygodne numerki czy sex grupowy. Zawsze lubiłam obciągać do finału. Na studiach doszedł do tego sex lesbijski i trójkąty. Lubiłam to, ale kiedy wpadłam z moimi obecnym mężem postanowiłam zabrać się za siebie i nawet się udało. Jedynie podpalanie papierosów i okazjonalnie zioła mi zostało z tamtego okresu.  

    Jak co semestr odbyło się zebranie rodziców w przedszkolu, straszne nudy, ale obecność obowiązkowa. Zebranie prowadziła wychowawczyni Szymka, 26 letnia Pani Sara. Była również zastępca dyrektora w przedszkolu. Ja zwykle 1,5h gadania o rzeczach, które nikogo nie obchodziły.  Na koniec zebrania, kiedy wszyscy się zbierali Sara powiedziała na głos żeby mama Szymka została na prywatną rozmowę. Trochę mnie to przeraziło. Kiedy wszyscy wyszli podeszłam do biurka i zapytałam,. o co chodzi.

    – Pani Kasiu chciałam z Panią porozmawiać, ale nie tutaj, bo zaraz, tu będzie próba grupy teatralnej i będzie straszny harmider. Zapraszam na górę do gabinetu.

    -Oczywiście a czy może mi Pani powiedzieć, chociaż, o co chodzi?

    -Niech się Pani nie martwi nic strasznego. I puściła mi zalotnie oczko, co mnie zabiło kompletnie z tropu.

    Po wejściu na drugie piętro zaprosiła mnie do dużego gabinetu z małym balkonem. Rozebrała płaszczyk, wyjęła z torebki kajet, telefon i papierosy. Zaprosiła mnie do biurka i przyjmując pozycję w fotelu zaczęła.

    -Pani Kasiu z Szymkiem mamy trochę problemów, jest to super chłopak, ale strasznie niegrzeczny i nieposłuszny.

    Trochę mi się głupio zrobiło, bo wiedziałam o tym, ale olewałam ten temat. Na rozluźnienie sytuacji tylko rzuciłam, że to taki wiek i takie tam.

    – Pani Kasiu sprawa jest poważna, bo psycholog chce skierować Szymka do poradni w celu uzyskania opinii czy nie potrzeba wprowadzić jakiś konkretnych działań.

    -Co Pani mówi mój syn jest normalny i potrzebuje żadnych wizyt i opini! Zawołałam.

    -Niech się Pani nie unosi, po to tu jesteśmy żeby to załatwić. Powiedziała spokojnie z uśmiechem.

    -Pani Kasiu zapraszam na papierosa, uspokoi się Pani, a ja Pani powiem, jaki mam pomysł.

    Wstała zabrała paczkę z biurka, podeszła do drzwi i zamknęła je.

    – To, żeby nikt nas nie przyłapał, i znowu puściła oczko

    Otworzyła balkon i zaprosiła mnie na zewnątrz. Podeszłyśmy do barierki poczęstowała mnie mentolowym linkiem i niby przypadkiem musnęła moją dłoń a potem udo. Nie zareagowałam na to ale kątem oka widziałam ze Sara sprawdza moją reakcję. Odpaliła zapalniczkę, zaciągnęła się dymem i podała mi ogień. Ja zrobiłam to samo. Patrzyła na mnie, wypuściła dym i z tajemniczym uśmiechem na twarzy powiedziała: “Kasia możemy pomóc sobie nawzajem i wszyscy będą zadowoleni” Nie dość, że przeszła na “TY” to jeszcze cały czas patrzyła się przenikliwie na mnie. Postanowiłam pójść w to.

    Słucham Cię Sara, mów, jaki masz pomysł.

    Podeszła do mnie i podając mi popielniczki powiedziała:

    -Ty potrzebujesz dobrej opinii o Szymku Aa ja potrzebuję czegoś do awansu żeby za rok zostać dyrektorem tego przedszkola. I tak, Ty zorganizujesz piękny pokaz strażacki z wozami, wodą i całym tym waszym sprzętem A ja napiszę taka nowa opinie, że Szymon będzie aniołem w ludzkiej skórze

    -I tyle?

    -No jeszcze jedno, podeszła do mnie i łapiąc mnie subtelnie za włosy dodała, powiesz mi gdzie się czeszesz i czego używasz żeby mieć tak zajebiste włosy.

    -Nie ma problemu z jedynym i drugim, wszystko jest do załatwienia. Powiedziałam lekko zmieszana ta sytuacją.

    -No to bosko, powiedziała. Zaciągnęłyśmy się ostatni raz papierosem i zgasiliśmy je w popielniczce.

    Sara uśmiechnęła się zaprosiła do środka i kiedy wchodziłam poczułam jej dłoń na pośladku. Jednocześnie się zdenerwowałam i trochę podnieciłam. Sara zamykała balkon a ja się odwróciłam i wydarłam na nią:

    -Co Ty kurwa robisz, co Ty sobie wyobrażasz?!

    Ona z pełną pewnością siebie, bez grosza załamania w głosie:

    -Sprawdzam swoje przypuszczenia, co do Ciebie. Jeśli Cię nie kręci to co tu się dzieje to wyjdź i zapominamy o sprawie, chyba że nie chcesz wyjść i poczekasz na rozwój sytuacji.

    To, co usłyszałam zmroziło mnie, a jej pewność siebie tylko pogorszyła moją pozycję. Jedynie co chciałam zrobić to dać jej w twarz i wyjść ale…. Ale naprawdę chciałam poczekać na rozwój sytuacji, bo powoli zaczynałam myśleć ciałem zamiast mózgiem. Stałam może tak z 5 sekund, choć dla mnie to była wieczność. Nic nie mówiąc patrzyłam na Nią jak powoli idzie w moja stronę. Podeszła i subtelnie pocałowała mnie w usta. Ja stałam jak wryta nie odwzajemniałam pocałunku, ale też się nie broniłam. Przestała złapała mnie czule za twarz i powiedziała:

    -Od dawna czułam ze czegoś Ci brakuje, poplotkowałam tu i tam i wiem, że kiedyś robiłaś to wszędzie z każdym a teraz tylko marniejesz. Zajebiście mi się podobasz i jeśli tylko chcesz możemy być dla siebie nie tylko zawodowo.

    Mówiąc to miałam w głowie mętlik jak nigdy wcześniej, ale i czułam podniecenie jak już dawno nie czułam. Nic nie mówiąc  teraz to ja ją pocałowałam, ale ona nie była bierna ani sekundy. Całowałyśmy się jak nastolatki w kiblu. Sara pchnęła mnie lekko na biurko, na który usiadłam i powiedziała

    -Dzisiaj nie mamy za wiele czasu, ale sprawię, żebyś zapamiętała ten moment.

    Mówiąc to zdjęła mi majtki spod sukienki popatrzyła głęboko w oczy i uklękła przed biurkiem. Złapała mnie za nogę poprawiła pozycję i złożyła delikatny pocałunek na mojej mokrej do granic możliwości  muszelce.  Całowała i lizała ja jak nikt do tej pory. Czułam  ze jestem na granicy orgazmu. Nagle przestała, wstała zdjęła swoje koronkowe figi i bez słowa wepchnęła je w moje usta. Bez słowa wróciła do pieszczenia mojej muszelki. Lizała i całowała ją  bez opamiętania. Po chwili włożyła w nią  dwa paluszki i już po trzecim czy czwartym pchnięciu przeszedł mnie dreszcz. Orgazm przejął kontrolę nad moim umysłem i ciałem. Zacisnęłam uda na głowie Sary, co tylko spotęgowało doznania. Chciałam krzyczeć, ale materiał majtek sprawiał ze się krztusiłam i prawie straciłam przyjemność z braku powietrza. Kiedy spazmy minęły, Sara wstała i z mokrą twarzą, włosami w nieładnie wyjęła majtki z mojej buzi i namiętnie mnie pocałowała. Czułam smak mojej cipki, jej szminki i papierosów. Opierając się rękoma o biurko odwzajemniam pocałunek. Kiedy Sara przestała i odeszła powiedziała surowo i stanowczo:

    -Ubierz się złotko i ogarnij. Ja idę zapalić a Ty schowaj siebie ten słodki knebel na pamiątkę.

    Wyszła ba balkon i zapaliła papierosa. Ja się ubrałam, poprawiłam i wyszłam za Nią. Podała mi swojego papierosa i powiedziała żebym dopaliła a teraz ona się ogarnie. I tak zrobiłam. Kiedy wróciłam do gabinetu, Sary już nie było. Zabrałam swoje rzeczy i szłam do samochodu myśląc tylko  o niej i o tym, że właśnie zdradziłam męża. Najgorzej, bo za nic w świecie nie żałowałam a co gorsza chciałam więcej. Kiedy byłam w pół drogi do samochodu dostałam SMS:

    “Pani Kasiu jutro dam Pani znać, kiedy możemy się spotkać w celu omówienia pokazów na dzień strażaka. Pozdrawiam Sara opiekunka Szymona”

    Kiedy to czytałam znów byłam cała podniecona, zapaliłam teraz sama i wsiadłam do samochodu. W domu odpisałam Sarze

    “Pani Saro czekam na informację”

    CDN.

     

     

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia Straż
  • Mars

    Czasem się zastanawiam, czy nadal mogę powiedzieć, że jestem z Marsa.
    Teoretycznie tak, bo gdzie bym nie mieszkał, z kim się nie woził, jaka by nie była moja praca – to i tak nie wymarzę swojej przeszłości.
    Urodziłem się na Marsie, dorastałem tam i jeśli tam zawędruję choćby jutro, to spotkam znajome mordy. Tyle, że nie chcę ich spotykać.
    Nie jestem kosmitą, żadne tam latające spodki. Nie mam macek i nie strzelam laserami. Mars to nazwa osiedla, na którym żyłem. Nazywano je tak w całym mieście. Dlaczego? Bo to była dla większości obca i nieprzyjazna kraina. Bo jak tam zawędrowałeś przypadkiem opuszczając wygodne, bezpieczne centrum, to nie wiedziałeś co cię czeka ani kogo spotkasz. Mogłeś spotkać tubylca, marsjanina, i różnie się to kończyło. Skroili ci portfel albo komórkę, wyśmiali za pedalskie rurki, albo obili ryj. Różne historie się słyszało.
    Ja i moi kumple byliśmy właśnie tymi typami, których nie chciałeś spotkać. Nie mordowaliśmy i nie napadaliśmy ludzi dzień w dzień, ale mieszkaliśmy na Marsie. Byliśmy stamtąd i nie lubiliśmy obcych, a oni z całą pewnością nie lubili nas. No ale bez przesady. Nie byliśmy tacy źli.
    Od maleńkości wpajano nam pewne reguły. Nie takie, że trzeba czekać na zielone światło na przejściu dla pieszych albo ustąpić miejsca starszym. Nasze zasady były prostsze i trochę ważniejsze. Na przykład, jeśli ktoś obił ci mordę, to mogłeś się zemścić albo dać sobie spokój, wedle woli. Ale nie mogłeś iść z tym na policję. Nawet jeśli jakimś cudem pojawiali się na miejscu, to mówiło się że wpadłeś na ścianę albo że tak, ktoś cię napadł, ale było ciemno i nie znasz typa. A potem szedłeś z kumplami pod jego kamienicę i czekałeś aż się pokaże, żeby mu wpierdolić. To skrajne przypadki, na co dzień wszyscy żyli ze sobą dobrze, ale każdemu czasem się zdarza kiepski dzień w robocie albo o dwa browary za dużo i wtedy człowiek musi się wyładować.
    Miałem to szczęście, że akurat moja rodzina mieszkała na właściwym podwórku. Mieliśmy coś, czego nie mieli inni. Mieliśmy Krzywego.
    Krzywy pochodził z rozbitej rodziny i od dziecka kombinował jak zarobić żeby się nie napracować. Próbował kraść, próbował handlować trawą, ale zawsze w końcu zdarzał się jakiś przypadł i Krzywy albo tracił cały hajs, albo lądował na komendzie, a jego starzy świecili oczami na osiedlu. A potem stało się coś magicznego. Krzywy odkrył siłownię i stopniowo wszystko inne przestawało się liczyć. Dał sobie spokój z chlaniem w bramach, spadła mu agresja, coś w głowie mu się przestawiło i zrobił się przykładnym chłopakiem swojej dziewczyny, a za chwilę mężem i ojcem. W wieku trzydziestu lat miał już na koncie kilka zwycięstw w dźwiganiu tego swojego cholernego żelastwa z siłowni i chętnie dzielił się wiedzą z młodszymi i mniejszymi. Chłopaki go podziwiali. Wniósł w życie Marsa nową jakość, jakiś powiew świeżości. Ja też patrzyłem w niego jak w obrazek, ale z czasem, gdy byłem już wystarczająco dorosły żeby przesiadywać z ekipą na podwórku i palić jointy, powoli zacząłem zapominać o tej obietnicy lepszego życia, którą Krzywy mimowolnie oferował. Wsiąkłem w otoczenie. Opowiadaliśmy sobie przy piwie historie o dawnych wyczynach Krzywego, kiedy jeszcze lubił się lać albo wydoić litr wódy duszkiem. Nie wiem ile z tego wszystkiego było prawdą, ale dobrze się o tym gadało.
    A potem gruchnęła szokująca wiadomość – Krzywy się wyprowadza. Razem ze swoją panną zamieszka na sennym osiedlu dla nowobogackich, bo ponoć zainwestował w jakiś produkt, który najwyraźniej dobrze się sprzedał. I zostawiał mieszkanie swojemu młodszemu bratu, mojemu rówieśnikowi, którego co prawda kojarzyłem i nawet kilka razy z nim coś gadałem, ale nie byliśmy kumplami. On miał swoją własną ekipę i tamtych jego ziomków nie znałem już wcale.
    Chwilę później Krzywego już nie było, mieszkanie przejął młody, a ja skończyłem 23 lata i byłem studentem. I tutaj był pies pogrzebany – nieważne czy piłem tyle co inni, czy oglądałem mecze i oglądałem się za dupami – problem był taki, że dobrze się uczyłem. Wiedza zawsze sama mi wchodziła. Lubiłem poczytać książkę. Tego akurat prawie nikomu nie mówiłem, wyśmialiby. I kiedy miałem te 23 lata, nie mogłem już dłużej zwlekać i udawać. Za bardzo we mnie buzowało, miałem dość. Wlazłem na jakiś czat i umówiłem się na chybił trafił z typem w moim wieku. Pojechałem do jego mieszkania na drugim końcu miasta, zesrany ze strachu zapukałem do drzwi i wszedłem do środka. Gość był trochę zniewieściały. Nie jakoś bardzo, ale gdyby mnie ktoś z nim zobaczył, to mógłbym nie wracać na Marsa. Nie miałbym życia.
    Dał mi piwo, sam też jedno wypił. Chyba widział, jak bardzo się spinam, bo szybko zainicjował sprawę. Właściwie to niewiele się działo – stanąłem przed nim, a on klęknął i mi obciągnął. Dobry w tym był, umiał ssać. Mój kutas był w niebie. Typ połknął cały ładunek, bardzo mu zależało żeby wszyscy trafiło w gardło, nie rozumiałem czemu to takie ważne, ale nie miałem nic przeciwko. Jak lubi spermę, to niech łyka.
    Szybko się zmyłem, bo nie miałem pomysłu o czym z nim gadać i właściwie to powinien być koniec. Ale nie był, bo za kilka dni znowu mi się zachciało i już nie było mowy, żeby udawał że kręcą mnie laski i że nie potrzebuję ustawek z typami. Umówiłem się z tym samym gościem i znowu dałem mu połknąć. Zrobiła się z tego seria spotkań, na każdym czułem się coraz śmielej. Nawet go polubiłem, nie był głupi. No i nie chciał się przytulać ani nic w tym stylu. Zależało mu na moim kutasie i z grzeczności pytał co u mnie nowego. Zabawne, bo chyba wszystkie informacje jakie mu o sobie sprzedałem to była kompletna ściema. Po co miał wiedzieć co, z kim i kiedy robię? On miał w moim życiu tylko jedno zadanie – spuścić mi ciśnienie z jaj. I szło mu wspaniale.
    Oczywiście taki układ nie mógł działać w nieskończoność. W końcu, po którymś razie kiedy moja sperma poszła w przełyk, gość zaproponował randkę. Rzucał jakieś aluzje, zaczęło się gmatwać. Z jednej strony nie chciałem, ale z drugiej potrzebowałem jego ust i łap – nie bardzo wiedziałem czy uda mi się znaleźć kogoś na jego miejsce. Byłem w tym nowy, nie umiałem poruszać się w tym świecie tak łatwo jak na Marsie.
    Jakby mało było tych jego randek, to zaczął się interesować moim tyłkiem. Chwalił go, obmacywał, jakby dostał obsesji, nie słuchał jak go ostrzegałem, że nie ma mowy. Któregoś razu przekroczył granicę. Czując jak pakuje łapę między moje pośladki odruchowo wierzgnąłem, ale nie dawał za wygraną. Dostał w mordę i skulił się na kanapie, kompletnie zszokowany. Jakby nie rozumiał. Mnie też nie było przyjemnie więc się zawinąłem i już w drodze do domu wiedziałem, że to koniec. Żeby uczcić mądrą decyzję, najebałem się solo. Kupiłem wino i wyłoiłem w parku, ignorując telefony i smsy. Oczywiście pisał ten typ. Przepraszał, namawiał żebym wrócił, kombinował i silił się ile mógł. Wtedy właśnie zrozumiałem, że on mnie ma za debila. Za głupka w dresie bez przyszłości, potrafiącego tylko rzucać bluzgami i popijać browary. Tak mnie postrzegał.
    Nie wiem czemu zrobiło mi się przykro, ale się zrobiło.
    Kupiłem kolejne wino, facet za ladą uśmiechał się jak szukałem portfela po kieszeniach. Potem wróciłem do parku i piłem dalej.
    Drogi do domu nie pamiętam, po prostu nagle ocknąłem się na ziemi, oparty plecami o ścianę garażu. Na moim własnym podwórku. Była noc, gdzieś w oddali wyły hamulce nocnych autobusów, podwórko dalej ktoś rechotał a ktoś inny piszczał, gdzieś szczekał pies.
    Z dwa kroki przede mną ktoś palił fajkę. Widziałem tylko ciemną sylwetkę i żarzącą się końcówkę papierosa.
    – Kosa? – strzeliłem kto to może być. Nie pierwszy raz budziłem się gdzieś po piciu, odprowadzony za fraki przez któregoś z kumpli.
    – Nie Kosa – odparł cicho, trochę rozbawiony. Nie skojarzyłem po głosie. Sprawdziłem kieszenie.
    – Masz mój telefon? – zapytałem trochę zły, bo coś czułem że ma i że nie odda.
    – Wypadł ci – mruknął tamten i komórka wylądowała mi koło buta.
    – Kurwa, bo pęknie! – warknąłem.
    – Żebyś ty nie pękł – śmieszek był bardzo zadowolony z siebie. Wyrzucił kiepa i wyciągnął do mnie rękę. Pomógł mi wstać, nie było to łatwe.
    – Masz szczęście, że mnie zawiało do tego parku – powiedział. I już było jasne, kto to. Młody Krzywy, a właściwie to nikt go tak nie nazywał. Mówili mu Strzała, a na imię miał chyba Paweł.
    I właśnie w ten sposób rozpoczęła się nasza znajomość. Pozbierał mnie najebanego z parku. Nigdy nie zrozumiem, czemu to zrobił.
    – Ciężki jesteś – zdziwił się, próbując jakoś mnie prowadzić po schodach kamienicy.
    – Bo mięśnie są ciężkie – wysapałem i padłem na poręcz. Tak mi się kręciło we łbie, że jeszcze pół kroku i rzygałbym na cały korytarz.
    – A chuj, możemy siedzieć tu – machnął ręką i odłożył mnie na schody. Oparłem się o poręcz i odetchnąłem z ulgą.
    – Ten telefon ci brzęczał i brzęczał. Ktoś chyba tęskni – uśmiechnął się chytrze. Wytrzeźwiałem w sekundę. Ciśnienie skoczyło mi chyba do 300, Pomyślałem, że przeczytał smsy i wszystko wie. Wie, że zadaję się z typem i robimy sobie schadzki. Wie, że lubię facetów. O kurwa, przecież to jest koniec, to jest wyrok. W najlepszym razie będę pariasem, w najgorszym będę musiał spierdalać z samego rana i nigdy tu nie wracać. O kurwa.
    – Chuj ci do tego kto dzwoni – odpyskowałem i dźwignąłem się. Z trudem, ale stanąłem samodzielnie. Sukces.
    Strzała się uśmiechnął. Gapił się to na mnie, to gdzieś w dół klatki.
    – Ty to wszystko udajesz – powiedział spokojnie, wcale nie oskarżycielsko.
    – Co udaję? – spiąłem się.
    – No, to – wykonał jakiś nieokreślony gest ręką w moją stronę – Może inni to kupują, ale ja widzę że grasz. To jest ściema.
    Zaczynało się robić surrealnie.
    – Doooobra, kurwa, już wyluzuj – jęknął i też się w końcu podniósł – Nie moja sprawa, siema.
    I poszedł. Wychyliłem się za barierkę, żeby śledzić jak pokonuje kolejne półpiętra, a potem zniknął z pola widzenia i huknęły drzwi. Jakiś przebudzony nagle bachor zaczął płakać.

    ???

    Spotkałem go dwa dni później, wieczorem, jak wyrzucałem śmieci. Lazłem przez podwórko z workiem plastików i nagle zdałem sobie sprawę, że ktoś mnie obserwuje. Siedział na schodkach pod swoją kamienicą i palił. Musiałem go minąć, nie było innej drogi do śmietnika.
    – Siema – mruknąłem przemykając tuż obok niego, mając nadzieję, że da mi spokój.
    Otworzyłem żółty kontener i pozbyłem się ładunku. Teraz tylko wrócić do domu, dokończyć film z wczoraj i w kimę. Środa wieczór to nie czas na zabawy.
    – Chodź zapalić – machnął na mnie ręką. No dobra. Usiadłem i wyciągnąłem camela z jego paczki. Tylko o czym z nim gadać?
    – Nie chcesz wypić jakiegoś browara? Sam nie lubię – zaproponował zupełnie naturalnie.
    W sumie to miałem ochotę. W sumie to Strzała mi się podobał. Dobrze się na niego patrzyło.
    – Mam w lodówce akurat cztery – przyznałem.
    – No to mnie zapraszasz – odparł i się podniósł.
    Czemu nie? Mieszkałem sam, więc poszliśmy. Miałem w domu trochę burdel ale jakoś mu nie przeszkadzało. Walnął się na moje łóżko i wziął ode mnie piwo.
    – Oglądasz Matrixa? – wskazał na telewizor – Zajebiście, lubię. Puść, niech sobie leci.
    Dziwne to było, tak z nim siedzieć, ale odpaliłem film od  momentu, kiedy Neo poznaje Morfeusza.
    Położyłem się na łóżku obok niego, poduszka pod głowę i oglądaliśmy, w rękach trzymając zimne piwa. Czułem zapach Strzały, jakieś lekko słodkie, ale mocne perfumy. Pasowały do ostrych rysów twarzy i lekkiego zarostu. Na szyi miał srebrny łańcuch, wystawał mu spod bluzy z kapturem. Na dupie oczywiście czarne dresy adidasa, a na stopach białe soxy. I trochę mnie martwiło, że tak mi się ten Strzała podoba. Czułem się dziwnie tak sobie z nim leżąc. Kiedy się wiercił i nasze nogi się stykały, przechodził mnie za każdym razem lekki dreszczyk. No i to ciepło jego ciała, wnikające w moje ubrania, fakt że oddychamy tym samym powietrzem. Jakoś to wszystko na mnie działało, może dlatego że byłem napalony i nie miałem już kolegi z którym mogę to napięcie rozładować.
    Piwa dopiliśmy mniej więcej w momencie kiedy Morfeusz uczy Neo walczyć. Strzała zaoferował się że skoczy po następne do lodówki. Kiedy wrócił, walnął się na łóżko bliżej mnie. Łokciem trącał mnie w bok, a nasze nogi łączyły się na całej długości. Poczułem się jak speszony nastolatek, nie wiedziałem co to ma być. On pewnie nie zauważył nic, ale ja coraz mocniej się nakręcałem. Miałem ochotę pogłaskać go po tych dresikach albo jeszcze lepiej zmacać mu stopy. Nigdy dotąd nie miałem takich odpałów, ale koleś mnie podjarał na całego. Może to jakieś feromony?
    Wypiłem drugie piwo szybko, jakby chcąc ugasić te dziwne ciągoty, ale alkohol tylko je wzmocnił.
    – Możesz pić moje – zaoferował się Strzała, widząc że odkładam pustą butelkę. Wziąłem od niego i uświadomiłem sobie, że jego usta dopiero co dotykały szyjki tej butelki. Oblizałem ją.
    – Co ty, butelkę liżesz? – przeraził mnie ten komentarz, musiał mnie nakryć kątem oka.
    – No wtedy jest smaczniejsze – palnąłem pierwsze, co przyszło mi do głowy. Nie skomentował.
    Bez słowa podniosłem się i uciekłem do łazienki. Wysikałem się, a potem stanąłem przed lustrem i patrzyłem we własne oczy. Może znajdę w nich jakąś odpowiedź? Nie znalazłem, a trzeba było wracać do pokoju, za długo mnie nie było.
    I pech chciał, że w korytarzu wpadły mi w oko jego buty. Czarne airmaxy z małym białym logo na bokach. Cicho do nich podszedłem, klęknąłem i wziąłem jeden w rękę. Czułem się jakbym dokonywał jakiegoś świętokradztwa. Nie powinienem dobierać się do butów innego typa. Nie powinienem przykładać ich do twarzy, ale to zrobiłem. Zaciągnąłem się. Jebał potem, środek był jeszcze nieco ciepły. O kurwa, kutas stał mi już na baczność. Samym czubeczkiem języka polizałem wnętrze najacza. Słonawy, ciężki smak. Już wcześniej się na nie gapiłem, bo lubię fajne buty, ale teraz chodziło o coś zupełnie innego. Teraz miałem ochotę zwalić konia liżąc te piękności a na koniec spuścić się do jednego. Ciekawe, czy by się zorientował? Kurwa, jasne że tak, założyłby, wsunąłby stopę w białym soxie i poczuł że coś mu tam mokro. A zapach spermy łatwo zidentyfikować. Nie ma mowy, odłożyłem but na miejsce, dokładnie tak jak leżał.
    Wróciłem do salonu chwilę potem, jak już zniknął mi namiot pod spodniami. Strzała leżał jak wcześniej, nie zaszczycił mnie nawet spojrzeniem.
    – Najbardziej lubię dwójkę i tę scenę z pościgiem na autostradzie – przyznał nagle.
    – No, Morfeusz jest tam badassem – zgodziłem się.
    I tak oglądaliśmy, czasem coś mówiąc, a kiedy film się skończył, Strzała postanowił uciekać do siebie. Patrzyłem bardzo uważnie, jak zakłada but, który wcześniej niuchałem. Cholernie miałem ochotę wylizać go teraz, kiedy Strzała ma go na sobie. Jak mogłem nie zauważyć wcześniej, że jest taki przystojny? Prosta, męska uroda, taki młody cwaniaczek. Dość wysoki, szczupły, wielbiciel osiedlowej siłki więc pewnie brzuch jak trzeba. Nagle to wszystko bardzo mocno działało na moją wyobraźnię. Po raz pierwszy naprawdę nakręciłem się na ciało faceta.
    Kiedy w końcu wyszedł, wróciłem do łóżka i zacząłem wspominać te jego airmaxy, białe soxy, stopy, łańcuch na szyi, wszystkie zapamiętane detale. Kutas podniósł się od razu i nie chciał opaść. Wyjąłem go z dresu i zdziwiło mnie, jaki jest mokry. Zacząłem walić, myśląc o Strzale. Bardzo szybko  osiągnąłem ten stan, że zaraz mogłem polecieć. W przypływie geniuszu złapałem tę butelkę po piwie i oblizałem całą. Przecież trzymał ją także w rękach, jakaś część jego zapach i smaku musi tam być. Ze językiem na szkle, strzeliłem spermą na brzuch. Zalała mi całą klatę i ściekała po żebrach, żeby wsiąknąć w pościel.

    ???

    Potem miałem trochę spokoju od Strzały i brudnych myśli na jego temat. Jakoś nie widziałem go na podwórku, w sklepie, nigdzie. Przepadł jak kamień w wodę i pomyślałem nawet, że mógł się przeprowadzić. Trochę szkoda, ale z drugiej strony na pewno było to dla mnie zdrowe.
    W sobotę spotkałem się z ziomeczkami i poszliśmy napić się w ogródku przy rynku, nasze stałe miejsce. Tańsze piwo, tańsze przekąski, niezła muzyka, czasem nawet  leciał polski rap. Gdzieś przy czwartym piwie Bonio, mój rudy kumpel jeszcze od podstawówki, opowiedział nam zasłyszaną historię o młodym Krzywym. Podobno się z kimś lał. Nie bardzo wiadomo czemu, może chodziło o hajs, może o dziewczynę. Wszyscy wiedzieli, młody . Krzywy jest narwany i niewiele mu trzeba żeby się wkurwić, sam słyszałem różne historie na ten temat. Nie pasowało to do moich osobistych doświadczeń, bo Strzała którego  znałem wydawał się zupełnie spoko. No, ale ponoć miał krótki lont. Tym razem miał pecha, bo na miejscu pojawili się kumple tego drugiego i sam nie miał szans. Obskoczył wpierdol, jak mawia Bonio. I to taki, że trafił do szpitala. Ktoś go pozbierał z ulicy i zawiózł na OIOM. Zatrzymali go, bo ponoć było z nim kiepsko.
    Szkoda mi go było, ale jedna z naszych odwiecznych mądrych zasad Marsa mówiła: nie twoja sprawa. Dlatego temat młodego Krzywego szybko się skończył i zaczął się inny, nowa knajpa na mieście, a potem gadaliśmy o jeszcze głupszych pierdołach, zasilani coraz to nowymi kuflami piwa.
    Zrządzeniem losu, kiedy już mieliśmy dość i rozeszliśmy się każdy w swoją stronę, wpadłem na Strzałę. Właściwie to po prostu siedział w swoim stałym miejscu, na schodkach przed kamienicą, i palił fajkę. Trochę się speszyłem, ale poszedłem zagadać.
    Lewe oko miał fioletowo–żółte, do tego rozwalony łuk brwiowy. Krzywił się, jak się zaciągał, chyba nieźle bolało. Może i wyglądał jak półżywy, ale w jakiś sposób dodawało mu to uroku. Albo raczej jakiegoś zwierzęcego magnetyzmu, nie wiem. Do tego miał teraz krótko ścięte włosy, na zapałę. W połączeniu z marsową miną i papierosem wyglądał trochę jak taki skurwysyn który zaraz zapyta czy masz jakiś problem.
    – Siema – próbowałem zabrzmieć normalnie.
    Spojrzał na mnie i leciutko skinął głową. Zauważyłem, że ma też rozwaloną dolną wargę.
    – Chłopaki mówili, że miałeś pecha.
    – Żaden pech, czaili się na mnie, pedały jebane – splunął.
    – Przynajmniej cię nie połamali.
    – No, sama radość.
    Przyjemniaczek, ale patrząc na jego twarz, dało się to zrozumieć.
    – Wpadasz na piwo? – wyrwało mi się samo.
    – Nie – mruknął i zrobiło mi się głupio.
    – Za wysoko mieszkasz. Do mnie chodźmy – dodał. Uff.
    Rzeczywiście ciężko mu się szło po schodach, trzymał się pod żebra i zagryzał wargi. W mieszkaniu od razu padł na fotel i westchnął.
    Rozejrzałem się trochę. Mieszkanie składało się z dużego salonu, osobnej kuchni i wielkiej łazienki. Był jeszcze balon z widokiem na podwórko i tyle. Nie było  zbyt porządnie, meble raczej stare, a wszędzie walały się paczki po fajkach, butelki, znoszone białe skarpetki. Serce mi szybciej zabiło na ich widok.
    Strzała odpalił telewizję, jakieś teledyski amerykańskich gwiazdek pop. Ja sięgnąłem z lodówki dwa piwa i dałem mu jedno. Mimo rozwalonej wargi przyssał się od razu i upił sporą porcję.
    – Gorąco, weź mi pomóż zdjąć bluzę, bo sam to godzinę będę to robił.
    O chuj, co za propozycja. Nieśmiało podszedłem i poczekałem aż uniesie ręce. Ściągnąłem z niego czarną bluzę, przy okazji uniosła się koszulka, ukazując nieco płaskiego opalonego brzucha.
    – Patrz jak dostałem – powiedział i uniósł koszulkę, odsłaniając też klatę. O kurwa, piękna, gładka, zrobiona na siłowni. I paskudne siniaki na żebrach.
    – Musi boleć – przyznałem, starając się nie ślinić.
    – Napierdala. Jakieś maści mi dali, podaj mi – wskazał na parapet. Dałem mu tubkę i wycisnął z niej jakieś białe świństwo prosto na klatę. Zaczął wmasowywać, a ja śledziłem każdy ruch ręki. Sam bym mu to wmasował i to w całe ciało, byle móc go podotykać. Szkoda, że nie miał ręki w gipsie, wtedy miałbym swoją szansę.
    – Zdejmij mi buty, co? Nie zegnę się tak, a podłogę upierdolę.
    Teraz już musiał żartować! Mam mu usługiwać, zsuwać najacze ze stóp? Przecież jak ich dotknę, to się spuszczę w sekundę.
    – No co ty – mruknąłem, starając się zrobić z tego wszystkiego żart.
    – No dawaj, poszkodowany jestem – jęknął.
    Przyjrzałem się tym najkom. Spoczywały sobie na podłodze z klepki, czarniutkie i ciepłe. Spojrzałem w oczy Strzały, nie śmiał się ani nic.
    Znowu podszedłem, klęknąłem przed nim, co już samo w sobie było jakoś dziwnie zajebiste i sięgnąłem po pierwszą stopę. Złapałem go za kostkę i pociągnąłem. Airmax zszedł bez problemu, a mnie uderzył zapach spoconej stopy i nieco brudnego soxa. O kurwa.
    – Ale ulga. Dawaj drugi.
    Powtórzyłem operację, odstawiłem drugi but na podłogę. Miałem przed sobą stopy Strzały. Białe soxy z logo pumy przy kostkach opinające stopę, wyraźny obrys długich palców, wąskie pięty. Kurwa, jak ja bym je zwąchał.
    – Skarpety też zdejmij – powiedział zupełnie naturalnie. Złapał łyk piwa i czekał.
    A ja postanowiłem w to iść. Może i sytuacja była dziwna, ale ja miałem już w gaciach skałę i zrobiłbym wszystko, czego chce ten ziomeczek. Uniosłem lekko lewą stopę i delikatnie ściągnąłem soxa. Był wilgotny i ciepły. To samo zrobiłem z drugim.
    – Nieźle muszą jebać, co nie? – ucieszył się Strzała.
    – No, wali – przyznałem z głupim uśmieszkiem.
    – Powąchaj sobie, jak chcesz.
    – Co? Pojebało  cię – prawie krzyknąłem. Wydało się! Zostałem wykryty. Skądś wiedział, domyślił się.
    – No kurwa, przecież chcesz – odparł i poruszał palcami obu stóp – Chcesz, czy nie?
    – Chcę –szepnąłem, nie śmiąc spojrzeć mu w oczy.
    – No to opierdalaj – nakazał i przycisnął  mi stopy do twarzy. Były spocone, podeszwy lekko wilgotne, wielkie. Cały świat pachniał teraz jego girami. Objąłem ostrożnie pięty i zacząłem się łasić, ocierać się ryjem o te jego stopy. Hamulce puściły.
    – I po co się wypierać? Mówiłem, że wiem jaki jesteś.
    – Jaki? – zapytałem i przy okazji polizałem na próbę wielkiego palca. Słony, pyszny. Wpadłem w jakiś szał i zacząłem go ssać. A potem następnego.
    – Potrzebujesz typa, żeby go zadowolić – wyjaśnił mi, trafiając w dziesiątkę. Znał mnie lepiej niż ja sam.
    – Widziałem jak mi niuchasz adole – tłumaczył dalej – To aż dziwne, że jeszcze tego nie robisz.
    Zrozumiałem. Sięgnąłem po czarnego airmaxa i przycisnąłem do ryja, zaciągając się głośno ze zmrużonymi oczami.
    – Wdech – nakazał Strzała i wciągnąłem jebiące wilgotne powietrze. Płuca wypełnił mi zapach potu i brudu.
    – Wydech – powiedział po kilku długich sekundach i wypuściłem na zewnątrz.
    – I co się tak boisz, lubisz to przecież – komentował moje wysiłki, gdy zacząłem oblizywać czubek buta.
    – To jest zajebiste – przyznałem i ugryzłem podeszwę. Zajebiście mi było klęczeć tuż obok Strzały i opierdalać mu stopy a potem buty. Byłem w raju.
    – Ssałeś kiedyś kutasa? – padło kluczowe pytanie, którego w sumie się bałem. Nie wiedziałem, czy dam radę. Nigdy nawet nie fantazjowałem na ten temat.
    – Kurwa, ale ty się peszysz, ziom – roześmiał się i rozchylił nogi, wyraźnie pokazując czego oczekuje. A więc miałem zostać lachociągiem, brać do mordy i pewnie jeszcze połknąć. Było już chyba za późno, żeby udawać że nic się nie dzieje. Strzała chciał więcej.
    – Dobra – powiedziałem w miarę pewnie i na kolanach przydreptałem bliżej. Byłem tak blisko niego, że widziałem wyraźnie niebieskie oczy, czerwoną kreskę biegnącą po lewym łuku brwiowym i wszystkie kolory tęczy siniaka na lewej połowie twarzy. I widziałem podłużny kształt pod jego dresem. Kutas mu drgał, jakby nie mógł się doczekać moich ust. Może dla niego to też był pierwszy raz?
    – No wyciągaj go, kurwa. Ale się z tym grzebiesz.
    Zachęcony ostrym tonem, ale trochę wydygany, niepewnie sięgnąłem do jego krocza. Zanurzyłem rękę i wyciągnąłem na wierzch twardego, gorącego fiuta Strzały. Teraz to już kompletnie mi odbiło, bo ten jego fiut strasznie intensywnie pachniał i był mokrawy. Już wiedziałem, że dam radę. Trzymanie go w dłoni było wspaniałe.
    – No i teraz go ładnie wyssij – polecił –  Na spokojnie, bo mnie wszystko napierdala.
    Schyliłem się powoli, czułem jakby to trwało w nieskończoność, ale było jasne, że mu opierdolę. Poczułem na ustach przyjemne ciepło i na próbę ostrożnie wziąłem w usta. Zacisnąłem je na fiucie i zacząłem pracować językiem. Smak był chyba jeszcze lepszy niż na jego stopach. Ledwie musnąłem główkę językiem, Strzała napiął się i mruknął zadowolony. Zamknął oczy i dał mi działać.
    Działałem. Chciałem więcej, oblizałem mu fiuta po całej długości, pocałowałem kilka razy, każda sekunda była jakąś masakrą, nie mogłem uwierzyć że dopiero teraz odkrywam jak zajebiście bawić się czyjąś pałą.
    – Bierz całego w mordę – nakazał Strzała. Coś się czaiło w jego głosie. Miałem wrażenie, że jak nie posłucham, to sam mi pomoże się nadziać.
    Otworzyłem szerzej usta, zacisnąłem na kutasie i powoli zjechałem w dół, centymetr po centymetrze, aż dotarłem do jaj i nagle mało się nie zadławiłem.
    – Kurwa, na spokojnie miało być – wkurzył się Strzała.
    – Pierwszy raz to robię – poskarżyłem się.
    – No i co z tego, nie bądź pizda. Wyssij mi kutasa, zjedz spermę i wypierdalaj. No, do roboty!
    Posłusznie wróciłem do obrabiania pały. Zmieniłem taktykę, zacząłem mu powoli walić i nasuwać się mordą na obciągnięty napletek. Strzała zaczął sapać, chyba dobrze sobie radziłem.
    – Dawaj lachociągu, ślamazarzysz się kurwa – jęknął i łapa wylądowała mi na tyle głowy, nadziewając na całego fiuta. Złapał oburącz i po prostu masturbował się moją mordą, a ja próbowałem się nie udusić. Chociaż nie, chciałem się zadławić tym chujem, chciałem być zalany spyrą, ośliniony, zdyszany, wyjebany w ryj przez kumpla. Wszystko we mnie buzowało, ssałem i polerowałem jak w transie. Strzała dopychał mnie i coraz głośniej sapał, zaraz miał dojść.
    – Szybciej pedale, bierz go wryj – wypowiadał sylaby w rytm jebania mnie w usta, coraz głośniej i ciężej.
    – Zadławię cię kurwo spermą, łykaj psie! – nadział mnie po same jaja i trzymał, poleciały mi łzy, wyrywałem się bez skutku, a usta zalała mi gorąca słona sperma. Tłoczył mi ją porcjami, syczał i cały się napinał. Łykałem, przerażony i na maksa szczęśliwy. Połknę każda kroplę, nic się nie zmarnuje. Obsłużę kutasa mojego ziomeczka jak zawodowiec.
    – Kurwa – tylko tyle zdołał wysapać gdy już mnie puścił, a po brodzie pociekła mi ślina zmieszana z nasieniem.
    Usiadłem na podłodze z dwa metry od niego i próbowałem uspokoić oddech. Pod spodniami miałem żelazny pręt. Szaleństwo. Milczałem.
    – Wszystko mnie napierdala – powiedział, ale głos miał zadowolony. Dyszał, wygodnie rozwalony w głębokim fotelu.
    Siedziałem i się gapiłem. Nie miałem pojęcia co się robi w takich chwilach. Będziemy gadać o pierdołach jakby nic się nie stało? A może podyskutujemy o tym jak mu obciągnąłem? Pustka w głowie.
    – Dobra, słuchaj – zagadnął w końcu do mnie – Na razie wypierdalaj, trzeba odpocząć. Odezwę się.
    Zebrałem się bez słowa.
    Wróciłem prosto do siebie, zamknąłem drzwi na dwa zamki i osunąłem się po ścianie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zue Teksty

    Jeśli spodobało ci się opowiadanie, odwiedź zueteksty.pl gdzie jest ich więcej ;]

  • Para w plenerze na spacerze

    Sobota rano, więc wybrałem się na spacer. Jako singiel, który zobowiązań w życiu nie ma, chciałem po prostu na spacerze pomyśleć nad życiem i się zrelaksować. Wybrałem się do pobliskiego lasku. Była siódma rano, więc letni upał nie dawał jeszcze tak o sobie znać.

    Szedłem myśląc nad tym, czego w życiu mi brak i czego tak naprawdę potrzebuję.

    Przystanąłem na chwilę, zapaliłem papierosa i wtedy usłyszałem dźwięk mi dobrze znany – dźwięk kobiecego gardła, rozkoszującego się kutasem. Zacząłem się rozglądać i zobaczyłem ich – szczupła blondynka, która na kolanach obciąga średniego wzrostu brunetowi. Pamiętam, że podniecał mnie ten widok do tego stopnia, by zamiast odejść, zacząłem przez spodnie dotykać kutasa. Jeszcze mnie nie widzieli, byłem jakieś 25 metrów od nich.

    Widziałem, jak łapie ją za głowę i rucha w gardło, dociskając mocno. Nie wytrzymałem – wyciągnąłem kutasa i zacząłem go masować. Ukazały się na nim żyły, zrobił się mokry jak nigdy dotąd. Wzrosło ciśnienie i mój kutas podskakiwał razem z rytmem mojego serca. W podnieceniu zapomniałem o rozsądku i zacząłem ze sterczącym kutasem podchodzić do tej pary, która bawiła się w lesie. Ona zajęta kutasem nie mogła mnie zobaczyć, ale on mnie zauważył i nie robił sobie z tego zupełnie nic.

     

    Po wymianie kilku spojrzeń, zdecydowałem się podejść bliżej. Byłem tam dosłownie z nimi – jej głowa była na wyciągnięcie mojej dłoni. Podniecenie wzięło górę i zwróciłem jej uwagę na siebie, dotykając jej piersi. Kutas sterczał przy jej ramieniu, wręcz z niego kapało. Drgnęła, zaskoczona całą sytuacją i spojrzała na mnie. Wtedy on delikatnie pchnął tył jej głowy w stronę mojego fiuta.

    Wzięła go w dłonie i uśmiechnęła się. Byłem kurewsko mocno rozpalony. Chciałem się spuścić ale jednocześnie nie chciałem tracić tego uczucia, które wyszłoby ze mnie razem z wytryskiem.

    Po chwili miała już dwa kutasy w dłoniach. Wpierw ssała tylko jego, a gdy minęła chwila, zdecydowała się obciągać i mi. Ssała cudownie – zaciskając mnie w ustach poruszała się naprawdę sprawnie. Czułem każdy milimetr jej policzków, języka i podniebienia.

    Niespodziewanie jego twarz znalazła się obok jej twarzy. Mój kutas, cały w ślinie i pulsujący pod napływem emocji i rozkoszy stał nad ich głowami.

    -zrobimy to? – zapytał

    -nie znałam Cię od tej strony, ale ciekawi mnie jak obciągasz.

    I gdy tylko skończyła mówić, ustami zbliżył się do mojego fiuta. Wpierw delikatnie oblizał, później wziął w usta.

    Ona położyła się na trawie i rozchylając nogi ukazała swoją cipę – mokrą do bólu, pojawiały się na niej włoski.

    Patrzyłem, jak ją masuje, delektując się widokiem, jak jej facet ssie kutasa.

    Pamiętam, jak bardzo miałem ochotę ją wylizać, więc położyłem się na boku, czekając na jego akceptację sytuacji. Nie miej oboje oporów – ja zlizywałem z niej soki a on obciągał mi kutasa. Dałem się ponieść i z jej cipy, język powędrował do jej szczupłego tyłka. Stękała, jęczała i dotykając mnie po głowie, ruszała delikatnie biodrami. -ruchajcie mnie – powiedziała, więc natychmiast wsadziłem obślinionego kutasa prosto w jej mokrą cipę, zacząłem szybkimi, mocnymi ruchami ruchać ja w cipę a on podał jej kutasa do ust.

    Byłem zupełnie odurzony chwila, więc gdy w pozycji na “misjonarza”, wypuściła go z ust, ja wtedy wziąłem jego kutasa i poczułem, jak kładzie dłoń na mojej głowie.

    Nie wytrzymałem, doszedłem w niej. Patrzyłem, jak wylewa się sperma z jej cipy i jak mu obciąga. Byłem tak podniecony, że po orgazmie chciałem więcej. Wtedy on niespodziewanie zaczął lizać jej zalaną spermą cipę, kiedy ja bawiłem się jego kutasem tuż przy, jej twarzy.

    Doszedł na nią – całą twarz zalana spermą.

    Mi znowu się kutas podniósł, więc obróciłem ją jak swoją sukę, wypięła dupę i znów zacząłem ją ruchać w cipę, kiedy on wpychał jej chuja w usta. Było ostro, wulgarnie. Zupełnie wolni ruchaliśmy się we trójkę.

    Skończyliśmy to, gdy spuściłem się jako drugi, znów w cipę.

    Na koniec powiedziała, że zabierze to do domu, bo w domu też chce, by mąż wylizał zalaną cipę.

    Wymieniliśmy się numerami. Widujemy się czasem

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K
  • Romantyczny wieczor z chlopakiem i kierowca autobusu

    Pierwsze koty za płoty już były, a od pierwszego razu trochę czasu już minęło.

    Dziś znów mój TŻ miał wolną chatę, więc oczywiście się widzimy. Jak już zdążyłam się dowiedzieć to ubóstwia moje nogi, dlatego też trochę dziś strojenia – mała czarna, czarne kozaki za kolana i płaszczyk bo już zimno się robi, miały być jeszcze pończochy, ale nie zdążyłam kupić.

    TŻ przygotował romantyczny wieczór, kolacja i wino. Gdy tylko to drugie się skończyło, mój stan był już wskazujący co najwyraźniej partnerowi odpowiadało, zaczął gładzić nie po twarzy jednocześnie delikatnie całując. W pewnym momencie przestał i zapytał czy mogła bym pójść i ubrać kozaki, trochę mnie to zdziwiło ale zgodziłam się, jednocześnie korzystając z okazji i malując usta.

    Gdy tylko wróciłam on siedział na sofie, stanęłam przed nim i poczułam jego ręce sunące po moich udach pod sukienkę, jedną odsłonił majtki a drugą wsadził w moją cipkę, będąc przy tym na tyle niedelikatnym że z bólu ugięły mi się kolana. Bez chwili zastanowienia drążył moje czeluści ręką, mocniej i głębiej aż byłam mokra. Jak tylko to poczuł, kazał mi się odwrócić i wypiąć co uczyniłam, a on wszedł w nią swoim językiem pocierając brodą o moje uda. Czułam jak rośnie we mnie napięcie, czując jego język w cipce ale pora było na moją kolej.

    Odwróciłam się do niego jednocześnie ściągając sukienkę, widziałam w jego oczach pożądanie, a penis mówił weź mnie. Chwilę poczerpałam radość z patrzenia się mu prosto w oczy i trzepania mu wacka, ale nadszedł czas żeby uklęknąć, co TŻ podsumował że lubi jak maluje się do loda. Więc delikatnie zaczęłam lizać jego główkę, trzepiąc go delikatnie, ale poziom jego nabuzowania sprawił że zaczął mi pomagać wsadzając go głębiej aż z loda przeszliśmy do dymania moich ust.

     Niestety mój TŻ nie był długodystansowcem i skończył w ustach zostawiając mnie z brakiem orgazmu. Kończąc ten romantyczny wieczór zapytał czy napije się jeszcze wina by przepłukać usta, co z chęcią uczyniłam, ale będąc pod wpływem uświadomiłam go że chce też mieć coś dla siebie.

    Przyszła pora odjazdu autobusu więc się pożegnaliśmy, a ja zajęłam miejsce w autobusie tuż za kierowcą. Tutaj miał się zakończyć mój miły wieczór, ale tak się nie stało, a poziom alkoholu i napalenia doprowadził mnie do pierwszej zdrady.

    Jadąc na mój koniec świata nie raz byłam sama w autobusie, tym razem było tak samo. Lecz w środku pola autobus się zatrzymał i zgasił wszystkie światła, było to co najmniej dziwne. Ale kierowca wysiadł i odpalił sobie papierosa, wiec powoli wstałam i podeszłam do niego pytając czy będziemy jechać dalej; a on był co najmniej zszokowany że ktoś jest w autobusie. Zapytał grzecznie czy może wypalić i czy też chce, zgodziłam się i poczęstowałam gdzie na ogół nie pale.

    Tak oto siedząc przed nim na schodku narodziła się rozmowa o wszystkim i niczym. Po wypaleniu papierosa wstałam by wsiąść do autobusu, a kierowca mówi do mnie że nie chce żebym się obraziła ale że mam fajny tyłek, w tym momencie było to dla mnie normalne, ale nienormalne było już dla mnie moje zachowanie i moje pytanie czy ma ochotę na loda. Ewidentnie był zakłopotany, ale powiedział tak, więc wzięłam go za rękę i weszliśmy do autobusu. Pomiędzy przodem a tyłem jest taki schodek, doszliśmy do niego, ściągnęłam płaszcz i usiadłam na nim lekko podciągając sukienkę. Przyznam że kierowca obnosił się nienaganną kulturą i zapytał czy są rzeczy niedozwolone – nie nie było takich wtedy.

    Więc pora było zabrać się do roboty, położyłam ręce na jego spodniach i odpięłam rozporek ale ewidentnie musiałam odpiąć pasek i guzik a wtedy jego spodnie spadły, a z majtkami pomógł mi już osobiście. Gdy tylko opadły zobaczyłam jego sterczącą pałę, sporo większą od mojego TŻ. Moje obie ręce nie zakrywały jej, ale powolutku zaczęły ją masować a język zaczął lizać grzyba, wtedy poczułam jego rękę delikatnie masującą moje włosy, uniosłam penisa i z góry na dół skrupulatnie go wylizałam aż dojechała do jego jajek masując je. Przyszedł czas by wziąć go do ust, jak tylko wzięłam grzyba w usta zorientowałam się że za dużo miejsca już nie zostało, ale powoli i skrupulatnie trzepałam go wkładając coraz głębiej. Musiał zobaczyć że dla tak młodej siuśki to wyzwanie i zapytał czy jest ok, próbując kiwać głową z penisem w ustach jest ciężko ale zrozumiał i dopytał czy możemy przyśpieszyć bo czas goni.

    To głupie ale na dole normalnie byłam mokra, a w głowie wszystko buzowało. No ale trzeba było przyśpieszyć ruchy więc ręce zaczęły ślizgać się po jego penisie, a język chyba nigdy tak szybkiej gimnastyki nie miał. Wzięłam go za rękę i mocniej docisnęłam ją do mojej głowy sugerując pomoc, po czym postawił nogę na schodki i chwycił obiema rękami moją głowę, ewidentnie poczułam tą dominację co spowodowało we mnie drgawki ale dopiero jak wepchnął mi go prawie w gardło to dosłownie zamarłam w bezruchu, przy drugim pchnięciu chwyciłam się rurek po bokach a on dopiero się rozpędzał. Jeśli mój TŻ dymał moje usta, to ten kierowca autobusu dosłownie je rżnął a ja jedyne co mogłam robić to próbować się nie udusić i trzymać się rurek bo czułam jak moja mokre dupa przesuwa się po podłodze. W moim gardle czuć było pulsowanie jego penisa oznaczające moment kulminacji, aż wystrzelił będąc chyba najgłębiej jak mógł a ja zaczęłam się krztusić. Jak tylko go wyjął musiałam wszystko wypluć bo nawet nie mogłam tego połknąć.

    Tak o to w ten sposób rozeszliśmy się, on do kabiny a ja na swoje miejsce, kłębiąc w głowie myśli o zdradzie i o tym że moje gardło zostało zarżnięte przez obcego faceta. Wychodząc z autobusu zapytał mnie czy to jednorazowy numerek i czy wymienimy się numerami.

    W ten oto sposób został moim  kochankiem, ale o tych zabawach jeszcze będzie kiedyś.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Justyna