Category: Uncategorized

  • Ja i siostra Malwina

    Mam na imię Tomek i mam 20 lat. Mieszkam z rodzicami i dwa lata młodszą siostrą w dużym mieście, gdzie studiuję na miejscowej politechnice. Uwielbiam grać w tenisa i każdą wolną chwilę spędzam na korcie. Zawodowcem już nie zostanę, ale cały czas gra sprawia mi mnóstwo przyjemności. Dzięki regularnym ćwiczeniom moja sylwetka jest wysportowana i jestem w dobrej formie fizycznej.

    Niestety politechnika to nie jest miejsce, że płci pięknej jest więcej niż chłopaków i aktualnie nie mam dziewczyny. Do tej pory treningi i nauka wypełniały mi większość życia, więc temat dziewczyn był na drugim planie. Od pewnego czasu zaczęło się to zmieniać i to za sprawą mojej młodszej siostry. Malwina – bo tak ma na imię chodzi jeszcze do liceum, ale jej ciało jest już w pełni dojrzałe. Nie ma też problemu, abym zobaczył ją w trakcie przebierania w samej bieliźnie. W ostatnich tygodniach zacząłem się bardziej przyglądać, ponieważ któregoś dnia po powrocie do domu zaczęła się przebierać i gdy zobaczyłem jej ciało w samych majteczkach i staniczku mój penis zesztywniał i ogarnęło mnie mega podniecenie.

    Malwina tak, jak wspominałem ma 18 lat, 170 cm wzrostu, długie proste blond włosy. Jest bardzo szczupła, a biust mieści się w miseczce o rozmiarze B. Chociaż jej piersi nie są zbyt duże to zauważyłem kiedyś, kiedy była w koszulce do spania, jak odznaczały się jej sutki, stojące w tamtym momencie na baczność. Tak mijały kolejne dni i tygodnie i kiedy tylko mogłem to przyglądałem się bacznie mojej siostrze. Relacje między nami są dobre, każde ma swój pokój, spędzamy wspólnie trochę czasu w trakcie dnia, a wieczorami zamykamy się u siebie.

    Najbardziej lubiłem wtorki, kiedy wcześniej wracałem do domu, a trening rozpoczynałem wieczorem. Malwina kończyła lekcje około 14, a więc miałem wtedy okazje dyskretnie zerkać, kiedy się przebiera.

    Pamiętam jak dzisiaj był wtedy maj, rok szkolny i akademicki zbliżał się do końca. Pogoda niestety nie dopisywała i zamiast ciepłego majowego słońca panowała raczej jesienna słota. Mój ulubiony dzień wtorek, byłem już po zajęciach i czekałem na powrót siostry, która wracała ze szkoły, ze względu na pogodę miała ubrane obcisłe jeansy, które idealnie opinały jej seksowne pośladki oraz luźną koszulkę, na którą zarzucała jeansową kurtkę.

    Wróciła uśmiechnięta, a na jej twarzy rysowała się radość, zapytałem czy coś się wydarzało, szybko odpowiedziała, że dzisiaj jest jej dobry dzień i zaczęła mi opowiadać, jak udało się jej poprawić ocenę z fizyki. Nie przestając opowiadać ruszyła do swojego pokoju, a ja za nią słuchając wszystkich tych informacji, jakie zadania musiała rozwiązać. Po dotarciu do pokoju bez skrępowania, nie przestając opowiadać, zaczęła zdejmować spodnie. Nie mogłem się skoncentrować na tym, o czym mówi, jakie to było trudne zadanie. Jak zahipnotyzowany patrzyłem się na jej pupę, którą teraz zakrywały białe majteczki. W myślach zastanawiałem się co skrywam się pod nimi, czy jej łono jest wydepilowane, czy nie, jak wyglądałaby bez nic. Po chwili również koszulka wylądowała na krześle, a moim oczom ukazały się jej małe piersi skrywane pod stanikiem.

    Nic sobie nie robiąc, że stoję obok kontynuowała w świetnym nastroju swoją opowieść szukając w szafie leginsów i szarego topu. Chciałem, aby ta chwila trwała, a to szukanie nigdy się nie skończyło. Taki widok nie był dla mnie codziennością i czułem w majtkach sterczącego kutasa. Trochę się bałem, aby Malwina nie zauważyła namiotu w spodniach, bo sytuacja mogłaby być niezręczna.

    Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy i już po chwili była przebrana w swoje domowe ciuchy. Nie przestając mówić o swoim dzisiejszym sukcesie wspólnie ruszyliśmy do kuchni. Nagle wydarzyło się coś, czego kompletnie się nie spodziewałem, Malwina przestała mówić o szkole, a rzuciła w moim kierunku, czy podnieca mnie jej seksowne ciałko bo widziała jak dzisiaj się na nią gapiłem. Stanąłem, jak wryty i nie wiedziałem, co powiedzieć. Ona się tylko uśmiechnęła i wymownie spojrzała się na moje spodnie. Myślałem, że ze wstydu zapadnę się pod ziemię. Uśmiechnęła się jeszcze raz i zaczęła podgrzewać zupę. Pech chciał, że trakcie nalewania zupy do miseczek poplamiła sobie świeżo założony top. Poprawa oceny wprawiła ją w tak doskonały nastrój, że nawet nie przeklęła pod nosem, a uśmiechając się tylko powiedziała, że idzie się przebrać i czy chcę pójść z nią popatrzeć. Nie wiedziałem, jak mam zareagować i czy mówiła poważnie, ale wychodząc z kuchni zapytała, czy potrzebuję dodatkowego zaproszenia. Byłem w szoku, ale poszedłem z za nią. Serce mi waliło, a penis był twardy jak skała.

    W pokoju szybko zdjęła top i obróciła się w moją stronę eksponując skromne górną cześć bielizny. Zaśmiała się, co sprawiło, że poczułem się niepewnie, a Malwina tylko dodała, że staniczek też jest poplamiony i będzie musiała zmienić. Po czym sprawnym ruchem rozpięła haftkę na plechach i stanik wylądował na podłodze. Zobaczyłem dwie małe piersi, ale dużymi czerwonym sutkami, które w tym momencie sterczały. Byłem w transie i seksualnym amoku. Nie wiedziałem, jak się zachować. Co robić. Z tego transu wyrwał mnie głos Malwiny, które zapytała czy lubię takie małe piersi jak ma ona. Przez chwilę nic, nie odpowiadałem po czym odparłem, że są ucieleśnieniem moich seksualnych fantazji. Teraz ona się zaczerwieniła i chyba zrozumiała, że to wszystko za daleko zaszło. Szybko założyła czystą bieliznę, t-shirt i bez słowa wyszliśmy dokończyć jeść obiad.

    W powietrzu wyczuwalne było jednak napięcie, które zaistniało. Jednakże przez kolejne dni nie wracaliśmy do tego. Miną jednak tydzień i przy okazji kolejnego wtorku miałem nadzieję znów zerkać na przebierająca się siostrę. Tym razem miała na sobie sukienkę w kwiaty. Sukienka była raczej z tych grzecznych, kończyła się na wysokości kolan, a dekolt miała tylko lekko zarysowany.

    Wchodząc do domu lekko się tylko uśmiechnęła i ku mojemu zdziwieniu zapytała, czy dzisiaj też mam ochotę pójść razem z nią. Nie chciałem, wiedziałem, że to złe ale podniecenie sprawiło, że uległem. Malwina chyba była na to przygotowana, szybkim ruchem przez głowę zdjęła sukienkę i stała ubrana tylko w komplet seksownej czerwonej bielizny. Stringi i koronkowy stanik sprawiały, że wyglądała olśniewająco i podniecająco. Chyba to wszystko zaplanowała, zakładając taką bieliznę i wiedząc, że będę w domu. Powiedziała, że ja już widziałem i że teraz ona chce zobaczyć, co skrywam w spodniach. Zgodziłem, rozpiąłem rozporek i guzik, a spodnie opadły do kostek odsłaniając bokserki, na które napierał mój kutas. Powiedziała, że ja widziałem więcej i ona też chce. W tym momencie bokserki podzieliły los spodni. Mój penis sterczał w całej okazałości. Sztywny i twardy. Malwina bez słów podeszła do mnie, uklękła i wzięła moje penisa do ust. Na początku delikatnie tylko główkę, liżąc, ssąc, a ośmielona, że nie protestuję starała się robić to szybciej i głębiej, śliniąc się krztusząc przy tym. Byłem tak podniecony, że nawet nie zdążyłem jej uprzedzić, że dochodzę eksplodując nasieniem wprost w jej usta. Była zaskoczona, nie widziała, jak się zachować, a cześć mojego ładunku spłynęła jej razem ze śliną po brodzie i dalej w kierunku piersi.

    Koniec części pierwszej

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Wujek Samo
  • Wspomnienia slicznej suczki

    WSPOMNIENIA ŚLICZNEJ SUCZKI

    SPIS TREŚCI

    CZĘŚĆ PIERWSZA: [Ciemna Strona Seksu]

    I. HMM….[jak tu zacząć?]

    II. PRZEBUDZENIE

    III. NARODZINY ŁUCJI

    IV. TRANS – SUNIA

    V. OPUSZCZAM GNIAZDO

    VI. ROZWIJAM SKRZYDŁA

    VII. INICJACJA, CZYLI WTAJEMNICZENIE

    VIII. CZAS ZMIANY

    CZĘŚĆ DRUGA: [Jasna Strona Seksu]

    IX. NARODZINY SUNI

    X. SZCZĘŚLIWA SUCZKA

    XI. W DOMU

    XII. SUNIA SWEGO PANA

    XIII. CZUJNE OKO PANA

    XIV. KASIA

    XV. NAGRODY I KARY

    XVI. PAN, PANI I DWIE SUNIE

    XVII. NAPLETEK KASI

    XVIII. NAUKA

    XIX. NIELUDZKI SEX

    XX. SUNIE PO SEKSIE

    CZĘŚĆ TRZECIA: [Następne Pokolenie]

    XXI. CZAS SZYBKO PŁYNIE

    XXII. WSTĘP NA ZAKOŃCZENIE

                                        CZĘŚĆ PIERWSZA

                                      [Ciemna Strona Seksu]

    I. HMM….[Jak tu zacząć?]

    Oto moja drogę stawania się śliczną, wyszkoloną suczką.

    Na imię mi obecnie Arletka, ale na początku swojej „kariery prostytutki” nazywana byłam „Zosia, Łucja, Mariolka”. W czasie moich, tutaj, wspomnień noszę imię Łucja. Jestem suczką, płeć pełna hermafrodyta. Czemu „pełna”? Nie wdając się w szczegóły anatomiczne jak ktoś ma pod penisem szparę (pochwę bez warg) a je ma na zewnątrz worka z Jajami to jest „niepełnym” a jak ktoś ma, prócz pseudo-pochwy pod penisem jeszcze worek z jajami to jest „pełnym” hermafrodytą. Ja właśnie jestem pełną hermafrodytką. To tak gwoli wyjaśnienia.

    II PRZEBUDZENIE

     W okresie letnim rodzice często wysyłali dzieci na różne obozy czy tzw. „kolonie”. Nie przepadałam za takim rodzajem spędzania czasu. Wolałam robić to sama na swój sposób, ale nie zawsze można było tego uniknąć. Raz mi się nie udało wykręcić. Macocha wysłał mnie na takie „kolonie” do innego miasta.

    – Pojedziesz, odbyt i cipka odpoczną ci od seksu. Nawet prostytutce przerwa się należy, co jakiś czas. Tylko nie ruchaj się tam za bardzo.- Powiedziała.

    Macocha przysposabiała mnie do bycia prostytutką, ale nie dopuszczała mnie do ruchania. Mogłam jedynie obciągać i masturbować kutasy klientów, ale i tak mnie nie uchroniła od tego.

    Miałam wtedy 1+ lat, jeszcze nie taka młodzież, ale i nie dziecko. W tym wieku jeszcze nie miałam dużych cycków, nie nosiłam biustonoszy, choć miałam sterczące, widoczne cycuszki z długimi sutkami, ale traktowani mnie, jako chłopca. Pojechałam. Mieszkaliśmy w jakiejś szkole. Chłopcy osobno, dziewczyny osobno. W dzień chodziliśmy na wycieczki w różne miejsca lub na plaże. Wracaliśmy na obiad i jeśli nic nowego nie było w planie zajęć to graliśmy w piłkę na boisku lub robiliśmy, co kto chciał, byle w obrębie szkoły. Po kolacji też było wolne. Za potrzebą trzeba było chodzić całkiem na dół, do piwnicy, gdzie były ubikacje. Pewnego razu wieczorem, gdy już było spokojnie musiałam iść za potrzebą. Wchodzę do ubikacji. Rząd kabin, umywalki. Weszłam do kabiny, usiadłam na sedes  i sikam. Weszło dwóch chłopaków ze starszej grupy. Coś tam rozmawiali ze sobą, zobaczyłam jak wyjęli ptaki na wierzch i zaczęli głaskać się po nich nawzajem. Po chwili kutaski były sztywne. Ja miałam wtedy sporego już kutaska, który czasem stawał. Udając, że nic nie widzę wyszłam z kabiny i chciałam wyjść. Stali zaskoczeni. Ich sztywne bardzo kutaski podskakiwały. Zawołali mnie do siebie. Podeszłam z obawą.

     – To jest ten, o którym wam opowiadałam. Dziwnie wygląda. Jak dziewczyna, ale ma kutasa i ta duża, szeroka dupa jak u dziewczyny. – Powiedział jeden, gdy się zbliżyłam.

    – Te, co ty jesteś? Chłopak czy dziewczyna, bo jesteś jakiś dziwny? Spytał drugi chłopak.

    Stałam nie wiedząc, co powiedzieć.

    – Co się nie odzywasz, zapomniałeś języka w gębie? – Zapytali.

    – Jestem chłopakiem, chyba. – Odezwałam się, dodając to „chyba” bo wtedy dokładnie nie wiedziałam czym jestem.

    Stałam i patrzyłam na ich małe kutaski.

    – Podobają ci się nasze kutaski? Chcesz się pobawić się z nami? Umiesz się brandzlować? – Zapytał jeden.

    Drżącym głosem powiedziałam udając, że nie wiem, o co chodzi, choć dobrze wiedziałam.

     – To jest fajne, chcesz to nauczymy cię. No już zdejmuj majtki, pokaż co tam masz. – Powiedział jeden.

    Trochę się opierałam ze strachu i wstydu, ale ich stanowcza postawa pokonała mnie.

    Zdjęłam majtki pokazując im mojego kutaska i jajka.

    – O kurcze, ale wielki! – Zawołał jeden z nich.

    – No tak lepiej. Nawet masz fajnego. Faktycznie duży.– Orzekli..

    Kazali mi całkiem się rozebrać. Stanęłam całkiem goła. Byli zaskoczeni widząc moje małe cycki. Nie wiem skąd było ich zdziwienie moim wyglądem, bo przecież nie nosiłam biustonosza na plaży, kąpałam pod prysznicem się naga, co prawda nie nachylając się dupką w stronę chłopaków, więc mogli wszystko wiedzieć. Następnie

    Przystąpiliśmy do zabawy. Kutaski chłopaków szybko stanęły mój nie bardzo.  Chłopaki zaczęli sapać i stękać i po chwili jakby coś ich ścisnęło. Zobaczyłam jakiś płyn wytryskający z ich kutasów. Wydawali się być bardzo zadowoleni. Widząc, że moje wysiłki nie dają efektu sami zabrali się za mnie. Jeden od tyłu masował mi jajka od tyłu a drugi z przodu masturbował. Szybko zrobiło mi się fajnie i nawet pociekło mi z penisa.

    – Jestem grzeczna dziewczynką i posłuszną. –  Jestem grzeczną dziewczynką, wyrwało mi się.

     – Czemu tak mówisz – Spytali zaskoczeni.

     – Jesteś facetem a nie dziewczyną, one mają cipki a nie fujary. – Dodali.

    – Nie, dziewczynki mają też czasami fujary i ja jestem taką dziewczynką. – Plotłam od rzeczy.

    – No dobrze, ale czy wiesz, co się robi z dziewczynami? – Spytali.

    – Wiem. Już raz tak miałam.– Odparłam i wypięłam pupę opierając się o zlewi rozstawiając nogi.

    – O kurrcze! Ona ma cipę! – Zawołali, widząc szparę pod Jajakami.

    To ich całkiem zaskoczyło. Macali ją.

    – A jaki ciemny odbyt! – Komentowali zaglądając między pośladki

    – No dobra już późno, ktoś może nas szukać, idziemy pogadamy jutro. Na razie ani pary o tym nikomu, bo pożałujesz. – Ostrzegli.

    W nocy wróciły wspomnienia. Śpiąc znowu byłam ruchana w domu przez „wujków”.   Na drugi dzień, gdy mieliśmy, tzw. zajęcia własne chłopaki zaprowadzili mnie przez .. dziurę w płocie na działki. Mieli tam swoje miejsce w starej rozpadającej się szopie, w krzakach. Byli bardzo ciekawscy, zadawali mnóstwo pytań. W miarę jak opowiadałam ich podniecenie rosło.

    – A czy, czy jak my byśmy chcieli to ty mógłbyś być taką dziewczynką? – Spytali.

    -Tak. – Powiedziałam, czerwieniąc się jak rak.

    Musiałam się zgodzić dac się wyruchać, żeby nie rozgadali.

    – A teraz możesz? – Spytali.

    – Ychy. – Odparłam.

    – No to rozbierz się. – Polecili.

     Trzęsąc się zaczęłam zdejmować ubranie.

     Po chwili stałam goła i płakałam.

    – Czemu ryczysz? – Spytali?

    – Bo jestem dziewczynką a tak robią dziewczynki, gdy Pan woła. – Odparłam jąkając się. I to już pozostało mi na zawsze.

    Teraz zawsze płaczę w trakcie seksu i piszczę.

    -Jesteś bardzo ładna, masz śliczne ciało i wielką pupę, no i cipkę? – Mówili.

    Wystawili penisy a ja brałam je do buzi i ssałam masturbując je. Tak jak robiłam do tej pory. Po chwili miałam przed oczyma dwa sztywne, jak beton, młode „kołki”.

    -Teraz musicie wsadzić mi w pupę i tam ruszać. – Uczyłam ich widząc, że nie bardzo wiedzą, co dalej.

    Nachyliłam się mocno wypinając dupkę. Poczułam jak pierwszy kutas stara się trafić w moją dziurkę odbytu. Trwało to trochę zanim mu się udało. Poczułam jak wchodzi we mnie i rozbeczałam się głośniej. Pojawił się znany ból. Ruchał mnie powoli, w miarę jak podniecał się robił to szybciej. Pod koniec walił jak szalony aż podskakiwałam. Małe cycki falowały, pośladki kląskały uderzane jego biodrami. Jęknął głośno i zesztywniał. Czułam ciepłe uderzenie wewnątrz pupy. Jak wyjął to miał całego śliskiego i lepkiego, umazanego nieco w kupce. Z mojej pupy wyciekało i kleiło mi uda.  Wytarłam się kawałkiem papieru i znowu mocno się nachyliłam wypinając dupkę. Stałam i czekałam. Ten drugi na początku nie chciał, ale w końcu poczułam jak niezdarnie celuje we mnie. Udało mu się za trzecim razem. Ruchał mnie od początku szybko i mocno, rytmicznie waląc w dupę aż musiałam się złapać za stół. Wreszcie i on jęknął i wytrysnął znanym ciepłem we mnie. Jego kutas też był umazany w mojej kupce. Było fajnie. Wszyscy byliśmy zadowoleni, oni najbardziej. Stałam goła z klejącymi się udami i dupką patrząc na ich znowu sterczące pałki. Po krótkiej przerwie ponownie musiałam płacząc wypiąć dupkę. Teraz ruchali mnie dłużej i mocniej. Piszczałam jęczałam, słychać było jak mój otworek mlaska a moja dupka i ich uda rozklejają się cmokając. Cipki do ruchania nie dawałam. Byłam wykończona i oni też. Szybko wytarliśmy się jak można najlepiej i wróciliśmy na boisko. Ponieważ było niewygodnie nam, więc polecieliśmy do ubikacji wymyć się. Musiałam znowu zdjąć spodenki, aby szybko wymyć się mokrym papierem toaletowym, szybko, bo ktoś mógł wejść. Oni mieli prościej. Zrobili to nad zlewem nie zdejmując spodenek. Potem siedzieliśmy na ławce i rozmawialiśmy o tym, co było i jak będzie dalej. Nie było mowy, aby zakończyli na tym. Powiedzieli, że muszę być grzeczna i robić tak jak mi każą. Ja zgadzałam się na wszystko. Nie podobało im się to, że miałam w dupie kupę. Powiedzieli, że muszę zawsze najpierw zrobić kupę. Wtedy powiedziałam im o lewatywie i że do tego potrzeba wężyka i jakiś  zbiornik oraz czystą wodę. Poszliśmy na kolację. Po kolacji mieliśmy się spotkać na boisku. Jeszcze powiedzieli żebym pod spodenki nie nakładała majtek, najlepiej koszulka i spodenki, jak będzie ciepło. Było to na trzeci czy czwarty dzień pobytu. Po kolacji zdjęłam majteczki i w koszulce oraz spodenkach poszłam na boisko. Usiadłam w kącie. Czekałam. Po jakimś czasie zobaczyłam ich jak idą w moją stronę. Nieśli w ręku długi gumowy wąż.

    – Skombinowaliśmy kawałek węża, chyba się nada. – Powiedzieli.

    Siedzieliśmy i gadaliśmy. Oczywiście temat sam się nasuwał. Wypytywali mnie szczegółowo, wszystko ich podniecało, co było widać. Wtedy to wspomniałam im, że wielu nazywa Zosia. Postanowili, że i oni tak będą mnie nazywać. Wreszcie jeden nie wytrzymał i cicho powiedział.

     – Może jeszcze raz dasz nam dupy Zosiu. Tylko najpierw zrobimy tą lewatywę. O tej porze umywalnia jest pusta. Podłączymy wężyk do kranu. –  Pobiegliśmy do umywalni.

    Była obok sali gimnastycznej. Rzędy umywalek i pryszniców. W kącie dwie kabiny. Z sedesem. Szybko zdjęłam majteczki i koszulkę i położyłam się na podłodze na boku. Niedaleko kranu. Nałożyli wąż na kran i odkręcili wodę. Leciał niezbyt silny strumień chłodnej wody. Wtedy jeszcze nie wiedziałam o lewatywie nic i mogło to się źle dla mnie skończyć, gdyby woda była gorąca i za mocny strumień. Jakoś jednak instynktownie wyczuwałam, co i jak. Wepchali mi głęboko, aż krzyknęłam, w dupkę koniec węża. Czułam jak rośnie mi brzuch. Leżałam płacząc i zaciskając dupkę. Bolało, brzuch szybko napęczniał bardzo. Już nie mogłam więcej i zaczęłam krzyczeć. Wtedy przerwali i wyjęli wężyk. Stałam przed nimi z ogromnym brzuchem, płakałam zaciskając dupkę. Bardzo się dziwili moim widokiem.

    – Jest super. – Powiedział jeden.

    – Nnno. Idź się wysraj teraz. – Dodał drugi.

    Siedziałam na sedesie i napinałam się. Leciało strasznie.

    – Szybciej rób kupę. – Ponaglali. Wyszłam golutka i czekałam, co dalej.

    – Chcesz jeszcze jedną. – Spytali.

    – Tak proszę odparłam. -Kładąc się na podłodze i wypinając dupkę.

     Operacja się powtórzyła. Znowu stałam z wielkim brzuchem naga. Kazali mi pobiegać trochę. Patrzyli jak lata mi ptaszek i skacze brzuch. Po wypróżnieniu wytarłam się ręcznikiem, który mieli z sobą. I stałam goła czekając, co dalej.

    – Ubieraj się idziemy, tu jest nie dobrze na zabawę. – Powiedzieli.

    Ubrałam się i poszliśmy. Pobiegliśmy do szkoły i weszliśmy na samą górę. Był tam magazyn starych rupieci.

    – Znaleźliśmy to wczoraj, ta kłóda daje się otwierać bez problemu. – Mówił jeden majstrując przy kłódce.

    Po chwili byliśmy w środku. Były tam stare szafy, stoły i sterta materacy.

    – Rozbieraj się Zosiu i kładź na stole dupą w górę. – Kazali.

    Zaczęłam znowu płacz jak zwykle. Wkrótce naga leżałam brzuchem na stole wypinając dupkę. Oni też byli nadzy ich kutasy stały twardo. Poczułam jak czymś śliskim smarują mi otworek, mieli masło z kolacji. Wkrótce się zaczęło.

    – Szeroko nogi. – Rozkazali.

    Ruchali teraz lepiej jak poprzednio. Szybko i brutalnie. Płakałam głośno i jęczałam.  Całe ciało było szarpane i uderzane w rytm posuwu członka. Jeden skończył zaczynał drugi. Potem ten skończył to walił mnie poprzedni i tak na zmianę bez litości. Każdy zaliczył mnie po trzy razy. Już nie krzyczałam leżałam bezwładnie z rozwartymi nogami i boląca dupką. Uda i jajka miałam zalane ich spermą.

    – Rety, ale ona ma dziurę teraz w dupie. – Szeptali do siebie.

    Skończyliśmy wreszcie. Po doprowadzeniu się do, jako takiego porządku wyszliśmy zamykając stryszek. Ja szłam na trzęsących się nogach jak nie swoich. Oni byli bardzo zadowoleni.

    – Teraz jesteśmy paczką, co nie Zośka. Jesteś naszą dziewczynką. Jesteś nasza i kwita, bo jak nie to… – Mówili śmiejąc się.

     Patrzyłam na nich i pokiwałam głową nic nie mówiąc, bo co miałam mówić. I tak to chyba wtedy wszystko we mnie obudziło się i zostałam dziewczyną inaczej. Powtarzało się to codziennie jak tylko mieliśmy wolne. Nawet na wycieczkach urywaliśmy się na chwile, abym possała im kutasy. Wtedy pierwszy raz poznałam smak spermy. Kazali mi łykać, więc to robiłam. Byli bardzo pomysłowi. Nawet skombinowali duży plastykowy pojemnik z kranem, który zawiesili w szopie na działkach i tam robili mi lewatywy przed ruchankiem. W dzień dawałam im dupki w szopce a wieczorem na stryszku. Otworek w dupce jak by się powiększył i już tak nie bolało. Często chodziliśmy rano nad jezioro całą kolonią, były tam i inne grupy. Pod pretekstem, że idziemy kupić lody, urywaliśmy się w krzaki do lasu. Przy budkach z lodami i innymi napojami zawsze były kolejki, więc nie śpieszyliśmy się. Uprawiając seks zawsze byliśmy maksymalnie ostrożni, ale jednego razu w szale euforii naszedł nas jakiś facet. Pojawił się jak byłam ruchana, nic nie mówił stał i patrzył. Wystraszyliśmy się bardzo. Zaczęliśmy się gęsto tłumaczyć i prosić, aby nic nie mówił nikomu. Obiecał, że nikomu nie powie jak pozwolimy mu się pobawić ze mną. Chłopaki nie pytając mnie o zdanie zgodzili się skwapliwie. Co ja miałam powiedzieć, milczałam. Najpierw kazał im mnie wyruchać, pokazywał jak to zrobić, abym dobrze czuła i piszczała. Zaczęłam krzyczeć, więc zatkał mi usta swoimi kąpielówkami, które zdjął i kazał milczeć. O, ja biedna. Czułam moce uderzenia w dupę i patrzyłam z przerażeniem na jego wielkiego kutasa, który pęczniał w oczach. Był ogolony całkowicie, wielki, gruby i długi, zakończony dużą główką. Pierwszy raz widziałam dorosłego kutasa. Chłopaki skończyli i siedzieli na trawie. On stał i masował sobie kutasa.

    – No chodź tu skarbie do Pana i zrób mi dobrze. Pokaż się. Jak masz na imię. – spytał?

    – Zosia. – Odpowiedziałam cicho płacząc.

    – Ach Zosia, więc jesteś dziewczynką. – Mówił.

    – Tak proszę Pana. – Szeptałam.

    – No pokaż się, wypnij brzuszek, rozstaw nóżki, cudownie, a teraz obróć się i pochyl, mocniej, mocniej, powiedział O taaak. Śliczna dupka. Ty nawet masz pizdę. O nawet masz spory otworek. Pewnie już długo ciebie pierdolą, co. – Zapytał.

    – Od czterech dni. – Opowiedziałam.

    – To jak często i kto? W pizdę też ruchają ciebie? – Dopytywał się.

    -Tylko oni, trzy, cztery razy dziennie. W dupe tylko, w cipkę nie daje proszę Pana. – Wyjaśniałam.

    – No dobrze Zosiu, idź teraz i urwij mi ze dwie witki z tych krzaków i kilka pokrzyw, tylko ostrożnie nie poparz się. Pobawimy się trochę w bdsm. – Polecił.

    Nie pytałam, co to bdsm. Bo niby skąd miałam wiedzieć wtedy. Bałam się go. Pobiegłam naga i ułamałam dwa kijki i narwałam pokrzyw i przybiegłam.

    – Jesteś grzeczna, dziewczynka i zrobisz, co każę. – Mówił.

    Kazał jednemu z chłopaków stanąć przede mną w rozkroku. Musiałam się nachylić mocno i wsadzić swoją głowę między uda tamtego. Drugi zaś stanął za nim i trzymał mocno moje ręce dookoła bioder tamtego. Tym sposobem moja dupka wystawała wysoko a jajka i penis był widoczny. Po chwili zaczęłam krzyczeć, gdy poczułam pieczenie kutaska i jajek a potem całego podbrzusza. Facet bił mnie i pocierał pokrzywami. Nawet zdjął mi skórkę z ptaszka i natarł główkę. Potem kazał mi się napiąć jak przy kupce i poparzył odbyt i pochwę, cały rowek między pośladkami. Bardzo piekło, płakałam i piszczałam potrząsając dupką. Gdy już wszystko miałam piekące i palące, poczułam jak smaruje śliną moją dziurkę a następnie wsadza tam palce i rozwiera ją. Znowu krzyk i płacz, bo prócz pieczenia zabolało. Na koniec wrzasnęłam, aż chyba słychać było na plaży. Moja dupka wybuchła. Coś potwornie grubego wlazło mi do środka i poruszało się tam i nazad. Wtedy to pierwszy raz ruchał mnie w odbyt dorosły facet. I to jak! Litości nie było, co prosić. Padłam na kolana, aż kutas wyskoczył z dupki. Znowu poczułam ból, ale mniejszy. Następnie wrzeszczałam protestując głośno, bo wsadził w moją pizdę kutasa rozrywając błonę dziewiczą. Pozbawił mnie Dziewictwa! Przestał. Uwolniona siadłam na trawę i płacząc bardzo głośno trzymałam się za małą pizdeczkę. Wyciekała z niej gęsta sperma. Bolało mnie w środku. Jego kutas nadal był sztywny i wielki. Ponownie zabrał się za mnie absolutnie nie przejmując moimi wrzaskami. Ruchał mnie znowu w odbyt i w pizdę. Oba otwory szeroko ziały pełne spermy.  Wtedy to pierwszy raz pokazał mnie i chłopakom, że można ruchać w różnych pozycjach. Dosiadałam go konno i galopowałam jak kazał. Powoli moje dziurki rozciągnęły się i już nie bolało bardzo. Tylko jeszcze ta długość jego kutasa nie pasowały do nich, zwłaszcza do małej cipki. Czułam uderzenia w środku. W pewnym momencie kazał mi powoli poruszając dupką nasadzić się do końca. Robiłam jak kazał nasadzając się na pal coraz głębiej. W pewnej chwili poczułam w środku nacisk, który wkrótce ustąpił, ciut zabolało i już siedziałam nabita do końca. Teraz musiałam leciutko się unosić i opadać. Jego kutas wszedł aż moją kiszkę, jak mi oznajmił. Na koniec leżałam na plecach z pupą wysoko i nogami na jego ramionach. Teraz ruchał mnie ostro nabijając do końca w cipkę. Wszystko w środku miałam luźnie już. Płakałam mocno zaciskając oczy i dłonie. Całe ciało podskakiwało w rytm ruchania. Chłopaki stali przerażeni. Wytrysnął głęboko do cipki. To było super uczucie, jeszcze tego nie znałam. Leżałam na trawie dysząc ciężko cała mokra od potu, z dupą i udami sklejonymi spermą, która wyciekała ze mnie.

    – Będziesz dobra dupą, Zośka, jak teraz tyle możesz to, co będzie potem. – Zawyrokował.

    I przepowiednia jego sprawdziła się jak życie pokazało. Ubrał kąpielówki i powiedział, że może jeszcze się spotkamy i że nikomu nic nie powie, że nie ma, co się bać. Poszedł. Chłopcy pomogli mi doprowadzić się do porządku i choć dupa i cipka bolały i jajka piekły musieliśmy wracać. Panu powiedzieliśmy, że była kolejka jak zwykle a potem siedzieliśmy z tyłu na murku, dlatego tak zeszło. Poszliśmy z grupą do wody. Zimna woda koiła mój ból. Nie wcale nie czułam urazy, czy jakiejś traumy, jak to teraz jest w modzie, gdy starszy facet wykorzysta młodego. Ani przez myśl mi nie przeszło jakieś przeżywanie. Widocznie już wtedy wiedziałam, co chcę lecz jeszcze tego sobie dobrze nie uświadomiłam. Wróciliśmy do szkoły na późny obiad. Już tego dnia dali mi spokój. Jedynie przed spaniem spotkaliśmy się na dole w ubikacji, gdzie będąc na golaska (zawsze, nawet teraz jeśli coś robię do jestem na golasa lub w bieliźnie staniczek i pończoszki wyjątkowo stringi) obciągnęłam im laseczki z połykaniem a następnie wylizaniem całego podbrzusza, jak zwykle. Zabawiając się zawsze staraliśmy się być ostrożni, ale jak to zrobić jeśli jest tyle innych dookoła. Prędzej czy potniej ktoś się napatoczy. I tak się stało ósmego dnia. Jak wspomniałam obok sali gimnastycznej była umywalnia i prysznice, gdzie mogliśmy się kąpać, W zasadzie nikt nam nie zabraniał ani wydzielał kąpieli. Kąpiel obowiązkowa było raz w tygodniu. A wychowawcy rzadko tam zaglądali. Dziewczyny miały osobne prysznice. Pośrodku łaźni były boksy z prysznicami, przylegające do siebie, oddzielone ściankami, ale otwarte, tzn. bez drzwi. Było ich cztery z jednej strony i cztery z drugiej strony. Naprzeciwko boksów były umywalki z lustrami. W lustrach można było dojrzeć, co jest w boksie innym. Dodatkowo, po jednej stronie pryszniców była tam jedna kabina z sedesem. Przynajmniej dwa razy dziennie chodziliśmy do szopki za działkami, gdzie naga dawałam dupki i obciągałam kutaski. Chłopaki nabrali nawet wprawy i wyprobowywali różne pozycje. Teraz to często krzyczałam w trakcie seksu jak mnie ruchali. Prawie codziennie chodziliśmy do łaźni przed spaniem. Robiliśmy to w ostatnim boksie przy oknie, po przeciwnej stronie kabiny z ubikacją. Zaczynało się od obmycia mnie dokładnie, następnie stawałam na czworaka wypinając dupkę i była robiona lewatywa wężykiem od prysznica wsadzonym w moją dupkę. Brzuch szybko stawał się olbrzymi a ja piszczałam bardzo i stękałam. Potem chodziłam jakiś czas z takim brzuchem pełnym lewatywy i masowałam ich kutaski, bawiąc się jajkami. Gdy już było mi ciężko szybko szłam na drugą stronę do ubikacji i po wypróżnieniu biegłam z powrotem. Znowu wypinałam dupkę klęcząc do lewatywy i ponownie pieściłam się z wielkim brzuchem. Następnie znowu szłam na sedes. Dwie lewatywy były obowiązkowe a czasami były trzy i cztery. W następnej kolejności było ruchanie. Pochylałam się mocno na wyprostowanych nogach, trzymając się rękoma za kolana. Oni po kolei stawali z tyłu i wsadzali swe kutasy w moją napiętą dupkę i teraz,od kiedy facet pozbawił mnie dziewictwa w pizdę. Zwykle trwało to chwilę sporą zanim poczułam gorące uderzenie strumienia wewnątrz. Po pierwszym ruchanku kucałam i wsadzałam wężyk prysznica w dupkę  lub cipkę płucząc ją w ten sposób. Potem przyjmowałam pozycje wypiętą i ruchał mnie następny. I znowu płukanie dupki i cipki. W trakcie ruchania mój ptaszek podnosił  się i sikał.  Często powtarzali to jeszcze raz. Byli młodzi i im zawsze stały. Pewnego razu, gdy rozpoczęliśmy zabawę nie usłyszeliśmy, że ktoś wszedł i zaczął kąpiel po przeciwnej stronie. Ja akurat byłam po pierwszej lewatywie. Ogromny brzuch wypinał się mocno. Pobiegłam, jak zwykle naga trzęsąc mim i cyckami i ptaszkiem ( już zaczęły wystawać małe) do ubikacji. Mijając kabinę stanęłam zaskoczona. Zrobiłam się czerwona jak burak ze wstydu. W kabinie kąpał się jakiś chłopak, był starszy od moich kochanków, miał nawet zarost. Zobaczyłam jego zdziwiony wzrok wlepiony w moja nagą postać z małym kutaskiem, cyckami i ogromnym brzuchem. Uśmiechnęłam się nieśmiało i poleciałam do ubikacji. Rozpoczęłam koncert bulgotów i pierdzenia jak zwykle. Potem pobiegłam do chłopaków. I opowiedziałam, co i jak. Jeden chciał skończyć a drugi bardziej podniecony nie. Ostatecznie kazali mi przyjąć drugą lewatywę. Piszczałam i stękałam co było słychać w umywali. Gdy tak klęczałam stękając wypięta z rurą w dupie i coraz większym brzuchem ujrzałam przed sobą obce nogi. Popatrzyłam w górę i zobaczyłam wielkiego kutasa z grzywą. To był tamten chłopak. Nie było odwrotu. Stałam przed nim z wywalonym brzuchem cała w pasach.

    – Jestem Zosia. – Powiedziałam, dygając.

    – Czemu Zosia? – Spytał.

    – Przecież jesteś chłopakiem, choć wyglądasz jak dziewczyna. – Dodał.

    A po chwili.

     – Aaa Rozumiem, ty jesteś dziewczyną dla nich, dajesz im, tego no dupy, co. – Zaskoczył.

    – Nnno. Mogę być tym i tym. – Odparłam jąkając się.

    – A mogę się przyłączyć do was? –  Spytał.

    Nie było wyboru wpadliśmy jak nad jeziorem. Trzeba było się zgodzić. Pobiegłam się opróżnić. Tym razem męczyli mnie dłużej i na różne sposoby. Już tak nie płakałam ostro jak wtedy nad jeziorem. Moja dupa była już rozciągliwa i wiedziałam jak luzować i kiedy zwierać.  Ruchali mnie pierwszy raz w trzy otwory jednocześnie, w odbyt, pizdeczką i usta. Z umywalni wyszłam na nogach jak z waty. Jednakże byłam zadowolona. Sama zauważyłam, że służenie dupą innym i ruchanie oraz wykonywanie poleceń bardzo mnie podnieca i nie przestaje o tym myśleć. Nie było dnia, aby moja dupka odpoczywała. Często zaraz po śniadaniu biegłam do umywalni, gdzie czekał na mnie jeden z moich znajomych. Szybko rozbierałam się do golasa i wypinałam dupkę do kilku lewatyw, aby być czystą od rana. Ten chłopak nie potrafił zachować dyskrecji niestety. Wkrótce moje grono wielbicieli urosło nieco. Dziś wiem, że miałam szczęście, że nie rozpowiedzieli o mnie szerzej. Wszyscy na zewnątrz udawali, że ot tak kolegujemy się jak to chłopaki, jedna paczka i tyle. Już nie musiałam wydawać swoich pieniędzy. Kupowali mi lody, napoje i słodycze. Było fajnie. Codziennie odbywały się małe orgie w szopce. Czasami było ich aż sześciu. Leżałam na starej kozetce z nogami w górze a oni po kolei ruchali mnie. Mój odbyt po takim czymś mlaskał i cmokał. Całe krocze i uda zalane były wyciekającą ze mnie spermą. Czasami wiązali mnie i tak związaną gwałcili brutalnie. Potem ja nadal leżałam płacząc z wypiętą dupką zalana sokami a oni odpoczywali. Po czym zaczynali od nowa. Teraz to byłam brana prawie wszędzie, I tak leciały dni kolonii. Czas było wracać. Ostatnie dwa dni przed wyjazdem były ciężkie. Moja dupa prawie płonęła pulsując. Tak, gdy wracam wspomnieniami w tamte dni to jestem pewna, że to one zadecydowały o tym kim dziś jestem. Z kolonii wróciłam ta sama, ale jakże inna. Została obudzona we mnie ta druga osoba, wtedy mała Zosia. Teraz ŁUCJA, POCZĄTKUJĄCA KURWA.

    III. NARODZINY ŁUCJI

    Po powrocie z koloni już nie byłam ta sama. Ciągle brakowało mi codziennego ruchania, chodziłam podniecona. Nocami miałam seksualne sny i co ciekawe główne miejsce w tych marzeniach zajmowały lewatywy, woda, sedes. Już teraz wiedziałam, do czego służy zbiornik z długa rurka gumową, kranikiem i czarną długa, zagięta końcówka z dziurkami, wiszący zawsze w łazience na drzwiach. Jak tylko sama zostawałam w domu szybko pędziłam do łazienki, rozbierałam się do golasa, trzęsąc się napełniałam zbiornik wodą, kładłam się na podłodze na boku i wsadzałam końcówkę z dziurkami w dupkę. Bardzo przezywałam uczucie napełniania brzuszka. Zbiornik mieścił na raz 1 litr. Początkowo napełniałam zbiornik dwukrotnie. Po lewatywie stawałam przed lustrem z wielkim brzuchem i podniecałam się dodatkowo  masturbacją, potem na sedes. Powtarzałam lewatywy wiele razy aż nie miałam już siły. Stopniowo za każdym razem starałam się wlać więcej wody w kiszki niż poprzednio. W ten sposób rozciągając kiszki zwiększałam pojemność lewatyw. Również mój brzuszek nabrał pełności i rozłożystości. W ten sposób doszłam do 8 litrów lewatywy na raz. To było coś wtedy. Jak wspomniałam jak tylko zostawałam sama lub po szkole wiedząc, że będę sama pędziłam do łazienki na lewatywy. One zastępowały mi, choć częściowo ruchanie. Czas leciał dorastałam. Przyszedł okres zmiany szkoły. Inne środowisko, nowe twarze. W pierwszym roku nowej szkoły nie bardzo wiedziałam, co i jak, więc nadal nie miałam okazji do dawania dupki. W szatni przed lekcją wuefu przebierając się w strój do ćwiczeń rozbierałam się do golaska i wypinając się powoli nakładałam strój. W tym czasie już traktowana byłam jak dziewczyna i tak się ubierałam, malowałam. Nie wspomnę jak zaskoczone były dziewczyny w szatni, gdy zobaczyły, że mam męskie narządy i damskie jednocześnie. Niby nic a jednak miałam wiele koleżanek. Ja jednakże wiedziałam, czego szukam. Bacznie podglądałam chłopaków a zwłaszcza ich kutaski. Były różne. W oko wpadł mi jeden kolega. Na imię Krzysiek. Miał długiego, krzywego kutasa z główką bez skórki. Szerokie biodra. Mocne uda i wystający brzuszek. Zawsze starałam się rozbierać przy nim i tak manewrować, aby dotkać niby niechcący jego uda lub pupy swoją gołą dupcią. Zauważyłam, że nie oburza się tym udając, że nic się nie dzieje. Spostrzegłam jak dokładnie mi się zawsze przygląda. Szybko zaprzyjaźniliśmy się. Na przerwach lekcyjnych rozmawialiśmy o wszystkim. Powoli nasze rozmowy zaczęły zahaczać o seks. Przyznał mi się, że czasami już nie może wytrzymać tak mu stoi długo kutas. Spytałam czy już ruchał kiedyś. Okazało się, że nie tylko się onanizuje. Zaproponowałam, że mogę mu pomóc, tylko musi to pozostać absolutnie między nami. Nawet długo się nie zastanawiał i zgodził się. Spytał czy znam jakąś dziewczynę chętną do tego.

    – W pewnym sensie tak. – Odpowiedziałam.

    Na drugi dzień na dużej przerwie zaprowadziłam go w upatrzone bezpieczne miejsce.

    – Tu nam nikt nie przeszkodzi. – powiedziałam, zdejmując ubranie.

    Nim się zorientował byłam naga. Patrzył zaskoczony widząc kutasa i jajka pod moim brzuchem Zaczął coś tak mówić, że myślał, że to miała być dziewczyna i nie da rady i tak dalej, ale mu przerwałam tuląc się do niego, całując i pieszcząc jego podbrzusze.

    – Spokojnie mam wszystko co dziewczyna też. Jak chcesz możesz mówić mi Zosia, pokaże jak to się robi. Będzie jak z dziewczyną. – Mówiłam dysząc.

    Szybko podniecił się. Rozpięłam mu spodnie i opuściłam razem z majtkami na ziemię. To, co ujrzałam potwierdziło mój słuszny wybór. Jego sprzęt sterczał sztywny, uniesiony i zakręcony w górę. Był długi i gruby z wielką gładką główką bez osłony. Wzięłam go w usta i zaczęłam łapczywie ssać, lizać, całować bawiąc się jajkami. Szybko zaczął sapanie i stękanie. Drżały mu uda u brzuszek. Przerywałam, co jakiś czas, aby dać mu ochłonąć, całowałam uda i podbrzusze. Ponownie brałam do ust i ciągnęłam. Doprowadziłam go do tego, że wystarczyło lekkie ssanie a już skakał. W końcu wsadziłam go sobie aż do gardła i zassałam mocno. Eksplodował z krzykiem i drgawkami. Łykałam ciepły strumień szybko i gwałtownie by się nie utopić. Miałam zalane całe usta i szyje. Widziałam jak mu to ulżyło.

    – Było cudownie. – Powiedział. I dodał – Zosiu.

     Czas się nam kończył, trzeba było wracać. Po lekcjach spytał czy moglibyśmy jeszcze raz. Czekałam pewna na tą propozycje. Poczekaliśmy trochę, aż zrobi się bardziej spokojnie i wszyscy się rozejdą do domów. Pobiegliśmy w nasze już miejsce. Tym razem to on rozebrał mnie do golaska. Potem opuścił spodnie i majtki. Jego narząd szybko wykazał pełną gotowość. Powiedziałam, żeby zdjął wszystko. Trochę się certolił, lecz wkrótce stanął nagi.

    -Teraz zrobimy jak z dziewczyną. Ja będę dziewczyną. – Powiedziałam.

    -Wypnę ci dupkę i rozchylę a ty naślinisz mi otworek i swego kutaska, i wsadzisz mi w dupę. Po wsadzeniu będziesz ruchał. Najpierw wsadzisz w odbyt a potem w cipkę.– Dawałam wskazówki.

     Cały zrobił się czerwony ze wstydu i musiałam dodawać mu odwagi. Mocno pochylona wystawiłam mu dupkę i rozciągnęłam pośladki. Dwa razy mu nie wyszło a za trzecim wszedł we mnie tak gwałtownie, że pisnęłam. Zaczął poruszać się tam i z powrotem. Szło mu niesporo na początku. Szybko nabrał rytmu i już zaczynałam piszczeć i płakać. W końcu wyprężył się mocno. Poczułam jak silny strumień ciepła wali w mój brzuch od środka. Długo sapał i dyszał nie wychodząc ze mnie. W końcu wyszedł. Widziałam, że jest szczęśliwy i zadowolony. Pocałowałam go. Tak to w ten sposób udało mi się znaleźć kolegę, który mnie zadowalał a i ja mu dawałam, co chciał. Spotykaliśmy się z Krzyśkiem nie tylko w szkole, ale i poza nią, jako przyjaciele. Mieszkaliśmy w małym mieście. Do lasu było blisko lub na łąki zarośnięte krzakami. Były nawet bagna pełne trzcin. Mieliśmy tam wiele swoich miejsc. Często ja bywałam u niego w domu lub on przychodził do mnie. Zwykle jak byłam sama i widziałam, że on idzie to szybko się rozbierałam i otwierałam mu drzwi już na golaska, co go bardzo podniecało. Najpierw buzi i szliśmy do łazienki, gdzie robił m i kilka lewatyw. Po lewatywach był seks aż krzyczałam i piszczałam. Ruchał mnie wiele razy. W przerwach pieściłam go i całowałam. Szybko nabrał wprawy w ruchaniu. Był niesamowity i nienasycony. Teraz regułą było, że moja dupa przeżywała trudne chwile cmokając i mlaszcząc w akompaniamencie mojego płaczu i pisku. Ruchaliśmy się w najdziwniejszych wymyślonych pozycjach. Nie rzadko miałam potem nogi jak z waty i stawy ud powykręcane boleśnie. W szkole na samej górze była wielka sala, gdzie odbywały się różne zebrania całej szkoły i imprezy. Obok wykryliśmy zamknięte na zwykły klucz drzwi. Dorobiliśmy wytrych z drutu i tym sposobem mogliśmy tam wchodzić. Był to stryszek pełen gratów. Urządziliśmy w kącie za rupieciami miejsce, gdzie na przerwie na golaska dawałam Krzyśkowi dupę lub obciągałam mu kutasa. Najpierw przez rok byliśmy parą, sami. Potem się to zmieliło. Wtedy modne były tzw. prywatki. Na nich oprócz tańców i gadki był seks w różnej postaci. Chłopaki obracali dziewczyny. Zauważyłam wtedy, że dziewczyny owszem ale nie bardzo mnie pociągają. Kiedyś na takiej prywatce kochaliśmy się z Krzyśkiem. Byliśmy nieco wstawieni i przez to nieostrożni. W trakcie naszych pieszczot zostaliśmy nakryci przez Janka. Szukał kogoś i wpadł na nas. Było głupio. Po dyskusji, zgodził się być dyskretny, ale mu to nie wyszło. Tak to parę osób wiedziało co i jak. Na szczęście najpierw chcieli popatrzeć a potem wymagali ode mnie abym im obciągała na przerwie. Na koniec kilku z nich ruchało mnie w dupę lub cipkę jak trzeba. Często leżałam goła bez sił z zalaną sperma dupą i twarzą a oni na zmianę mnie gwałcili ww wszystkie trzy otwory. Zwykle zaczynało się od „Zośka na stryszek” szłam otwierałam drzwi, rozbierałam się do naga i przyjmowałam pozycje, jaką nakazał żądający. Czekałam. Przychodził sam lub z kimś i zaczynało się. Często siedząc na lekcji dupa mi się jeszcze kleiła. Dorastałam. Któregoś lata w wakacje nastąpiła zmiana. Jak wspomniałam kiedyś byłam nie brzydkim chłopcem. Z biegiem lal  nabrałam proporcji dziewczęcej, urosły mi cycki. Biodra i dupa szeroka zaokrągliły się. Brzuszek wypukły od lewatyw i mocne uda. Mogłam się podobać i podobałam. W tych czasach plaże nad jeziorami nie były tak zniszczone i zatłoczone. Były piękne puste miejsca. Szczególnie w zwykłe dni do południa, gdy większość ludzi pracowała. Dobrze umiałam pływać i wody nie bałam się, więc mogłam sama jeździć nad jezioro. I to miałam do wyboru kilka w okolicy. Korzystałam z wakacji i swobody. Ja zawsze opalałam się na golasa, nawet jak byłam trochę większa. Widok dziewczynki z kutasem budził zainteresowanie. W tym czasie mój kutasek prawie zawsze był sztywny. Nic z tego nie robiłam sobie. Kąpiąc się i opalając często widziałam pewna Panią, która przeważnie tylko opalała się. Zauważyłam, że obserwuje mnie. Prawie zawsze była, gdy i ja byłam i patrzyła na mnie nie kryjąc się z tym. Któregoś razu kiwnęła na mnie palcem i pokazała na koc obok siebie. Podeszłam niepewnie. Już chciałam się położyć, obok, gdy ona lekko uderzyła mnie w twarz.

    – Czy pozwoliłam ci się położyć? Masz klęczeć obok. – Powiedziała.

    Zrobiłam, co kazała. Pierwszy raz widziałam z bliska Taką kobietę. Włosy krótkie, czarne, gładko uczesane do tyłu w kok. Twarz szeroka i trochę męska. Była mocno zbudowana, duża. Olbrzymie cycki, takie widziałam pierwszy raz, wiszące jak gruszki, ujęte w miękki skąpy stanik, rozchodziły się na boki. Wyraźnie rysowały się olbrzymie sutki. Brzuszek, szerokie biodra i masywne uda. To wszystko sprawiało, że zaczęłam bać się. Gdy nałożyła do tego okrągłe okulary w drucianej oprawie to wyglądała jak nauczycielka czy guwernantka nieznosząca sprzeciwu. Taka ze starych filmów. Ona pytała a ja odpowiadałam. W trakcie tego odpytywania jej ręka zaczęła dyskretnie błądzić po moim ciele. Macała mnie dokładnie, cycki, brzuch, uda, biodra. Dokładnie obejrzała kutaska, jajka. Macając jajka zauważyła szparę małej cipki bez warg sromowych. Byłam czerwona ze wstydu. Powiedziałam jej wszystko o sobie, nic nie tając. Taki miała wpływ na mnie. Spytała czy chciałabym popłynąć z nią łódką w pewne miejsce, gdzie nikt nie będzie się kręcił. Obiecała, że jak będę chciała wracać to Ona mnie odwiezie, nawet do domu. Miała niedaleko samochód a do miasta było blisko. Trochę się opierałam, ale była stanowcza i nakłoniła mnie. Zebraliśmy swoje manatki i wsiedliśmy do łodzi. Łódź była z silnikiem, ale Ona kazała mi wiosłować. Po odpłynięciu na jezioro. Kazała się zatrzymać. Siedziałam a ona udzielała mi wstępnej nauki. Dowiedziałam się, że będę miała założoną obroże, którą mi nie wolno zdejmować. Od momentu jej założenia nie wolno mi zadawać pytań, mam wykonywać wszystkie polecenia bez sprzeciwu i natychmiast. Jeżeli będę się ociągała lub w jakiś dowolny sposób okażę niechęć czy protest to kara mnie nie ominie. A będzie ona dotkliwa i nieuchronna. I wiele innych wskazówek mi udzieliła. Ogólny wniosek z jej mowy był taki, że ja nie mogłam nic a ona wszystko. Musiałam potwierdzić wyraźnie, że wszystko zrozumiałam i wyrażam zgodę. Co drżąc, łamiącym się głosem potwierdziłam. Ze swej strony przyrzekła, że żadna krzywda mi się nie stanie. Jeśli wszystko będzie jak Ona chce to nie jest wykluczone, że spotkań będzie więcej. Po czym kazała mi wyjąć ze skrzynki to, co tam było i podać jej. Podałam obrożę, dwa ciężarki na łańcuszku z klamerkami i skórzaną dyscyplinę z wieloma rzemieniami powiązana w supły. Dalej musiałam zdjąć majtki i klęknąć. Klęczałam na golasa płacząc ze strachu, co jej się bardzo spodobało. Na szyje zapięła mi obrożę a na sutki zacisnęła klamerki z ciężarkami. Zabolało, więc pisnęłam. To był mój pierwszy ból jak doznałam! Teraz nastąpiły oględziny krocza i dupki. Wypadłam celująco jak powiedziała. Klęcząc przewieszona przez ławeczkę z wypiętą dupką, krzycząc i piszcząc bardzo liczyłam razy zadawane dyscypliną. Ona biła zupełnie nie przejmując się jak ktoś przepływał obok. Powiosłowałam w kierunku wielkiej kępy trzcin z gęstymi krzakami na środku, otoczonej wodorostami. Całą drogę płakałam, ze strachu i bólu wyciąganych sutek.

    – Bolą sutki? – Pytała, co jakiś czas.

    – Tak Pani, bolą. – Odpowiadałam.

    – To dobrze, muszą boleć. – Dodawała.

    Wygląd i otoczenie absolutnie nie zachęcało do odwiedzania tego miejsca. A jednak, miało ono tajemnicę, dobrze ukrytą. Kierowana jej wskazówkami powoli ostrożnie zagłębialiśmy się w wąski, kręty korytarz. W pewnej chwili zrobiło się szeroko i pojawiła się zatoczka wycięta w trzcinach. Wysiedliśmy. Zabraliśmy swoje rzeczy i poszliśmy. Ona prowadziła. Wąska ścieżka doprowadziła nas na małą polankę wyciętą w krzakach. Stała tam prymitywna chata z gałęzi, namiot, obok dwa stoły, ławki, jakieś wbite w ziemie słupy, klatki różnej wielkości i inne urządzenia. Wszystko wykonane z gałęzi lub belek. Przy ognisku, teraz wygaszonym, stały czyste garnki i pojemniki oraz wiele innych naczyń i rzeczy. Biegając na golasa z dyndającymi sutkami szybko wykonywałam polecenia. Wkrótce wszystko było gotowe. Wielki plastykowy zbiornik z długa rurą gumową zaciśniętą zaciskiem wisiał napełniony wysoko na gałęzi nad podłużnym stołom. Obok poukładałam różne dziwne rzeczy, które widziałam pierwszy raz. Gdy wszystko było gotowe położyłam się na stole na lewym boku i podciągnęłam uda do brzucha wypinając pupę. Nie widziałam tylko usłyszałam jak Pani podeszła. Po chwili zrobiło się ciemno i nic nie widziałam. Pani naciągnęła mi na głowę maskę. Mogłam tylko oddychać przez dziurki. Strasznie się bałam. Poczułam jak Pani rozchyla mi dupkę i wpycha tam coś. Jak się domyśliłam była to rura od zbiornika. Szybko zaczęłam piszczeć i kwilić czując jak rura wdziera się coraz głębiej w kiszkę. Lecz to było nic. Zaczęła się lewatywa. Mój brzuch rósł szybko, powstały bóle rozpierające kiszkę. Zaczęłam najpierw stękać, piszczeć a na koniec cały czas głośno wyłam. Pani nie przejmując się tym, co chwila macała mój balon brzucha.

     – Jeszcze trochę. – Mówiła.

     Potem wyciągała rurę z dupki i kazała leżeć nieruchomo. Leżałam krzycząc o litość. Leżąc nadal tryskałam z dupki płynem z kawałkami kupy. Następnie znowu, w innej pozycji, lewatywa. Znowu błaganie o litość i wypróżnianie. I tak w kółko. Już nie wiedziałam ile razy mój brzuch potworniał. Za którąś z kolei lewatywą pośród wrzasku usłyszałam jak ktoś przyszedł.

    – Witaj kochanie. – Usłyszałam nowy głos kbiecy.

    – Witaj skarbie. – Powiedziała Pani.

    – Co ty tu masz na stole? Jaki śliczny chłopczyk. Jak się nazywa i gdzie go znalazłaś? – Padły pytania.

    Pani opowiedziała jak mnie spotkała i co o sobie powiedziałam. Mówiła, że nazywam się Zosia.

    – Czemu Zosia, to chłopak i do tego taki młody, ile ma latek? – Dopytywała się kobieta.

    – Zosia, bo to jest początkujący hermafrodyta, którego chciałabym ukształtować. – Mówiła Pani.

    – Jak to, hermafrodyta? Kto to? – Usłyszałam zdziwienie.

    – A tak to. To jest dziewczyna i chłopak w jednym. Popatrz. – Powiedziała Pani rozwierając mi pośladki i uda i wyciągając w tył małe narządy, demonstrując odbyt, szparę cipki, jajka i sztywnego kutaska.

    -Ale ciekawe, niesamowite. Czy powiedział Ci, kochanie wszystko, na pewno? – Powątpiewał nowy kobiecy głos.

    – Raczej tak. – Powoli powiedziała Pani.

    – Zobaczymy, idę się przebrać. Która to lewatywa i ile? – Spytała przybyła.

    – Szósta i sześć litrów, strasznie się wydziera. – Dodała Pani.

    Leżałam napełniona. Nic nie widziałam przez maskę. Po chwili wróciła ta druga osoba.

    -Tylko nie przesadzaj, żeby nie uciekła na początku, proszę. – Mówiła Pani.

    Zostałam brutalnie przewrócona na plecy i moje uda rozjechały się na boki. Nagle pojawił się ból jader i kutaska. To ta druga Pani, bo to była kobieta, badała mnie. Zaczęłam krzyczeć mocno, gdy ciągnęła sutki. Z tego, co mówiła, badanie wypadło na moją korzyść. Dostałam jeszcze dwie lewatywy w wykonaniu nowej Pani. To był majstersztyk. Poczułam takie parcie od środka, że nie sposób wyobrazić.

    – No, no siedem i pół. – Usłyszałam wśród swoich wrzasków.

    Po lewatywach zostałam dokładnie wygolona wszędzie z młodego zarostu. Potem długo stałam przy słupie z rękoma związanymi w nadgarstkach i naciągniętymi w górze. Całe ciało było napięte. Na koniec tej męczarni zdjęto mi maskę. Obie Panie były ubrane w jakieś dziwne czarne i beżowe stroje. Z otworami, przez które sterczały olbrzymie ciasno obciągnięte cyce. Pełne maski na głowach z dziwnymi kokami sztucznych włosów nadawały im straszny wygląd. Zatrzęsłam się i rozbeczałam mocno. Patrzyłam jak obie przypinają sobie do podbrzusza grube wielkie kutasy. Były lśniące i pofałdowane. Wyglądały jakby były zrobione z drewna czy gumy. Wtedy sekshopy i inne nie były do pomyślenia u nas. Nieopodal stał dziwny stołek. Cztery nogi wbite w ziemię. Przednie krótsze a tylne wyższe. Przez co blat jego był skośny w dół. Wysokość można było ustawiać.  W dole tylnych nóg była pozioma belka. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, co to. Podprowadziły mnie do niego od wyższej strony i wyregulowały wysokość blatu. Przełożyłam nogi za tą poziomą belkę, teraz miałam ją z tyłu nieco powyżej stóp. Ciągnięta za smycz położyłam się na blacie, skośnie w dół. Nogi w rozkroku zostały przywiązane do belki w dole. A ręce związane w nadgarstkach boleśnie naciągnięte w dół i przywiązane pod blatem też do tej poziomej belki. Moje śliczne, drobne ciało naciągnęło się jak struna. Uda i pośladki napięty się niesamowicie i wypięły w górę. Czekałam tak przerażona patrząc jak one przygotowują przypięte kutasy do ruchania. Moja dupa została dokładnie na smarowana jakąś maścią. Po chwili poczułam jak mięsnie odbytu puszczają i otwierają się. Mimo tego pierwsze wejście kutasa Pani było straszne. Dupa rozwarła się boleśnie, niesamowicie. Wrzasnęłam wysokim cieniutkim głosem. I tak piszczałam i wyłam litości przez długi czas jak byłam ruchana. Potem ta druga Pani mnie ruchała w małą cipkę. Czułam jak w środku szamocze się jakiś potwór. Gdybym była dziewica to chyba bym oszalała. Dobrze, że już byłam ruchana przez chłopaków. Po drugim ruchanku nastąpiła przerwa.

    – A teraz popytamy naszą Zosię. – Oznajmiła znajoma Pani.

    Załzawiona patrzyłam jak zmieniają kutasy na grubsze. Litości, litości piszczałam ruchana przez Panią.

    – Nazwisko, imię, adres, itp. Mów to przestanie boleć. – Pytania zadawała druga Pani.

     Powiedziałam jej wszystko o sobie z detalami, które chciała znać, najbardziej wstydliwymi rzeczami. Pytała nawet gdzie chodzę do szkoły, jak mi idzie nauka i czy ktoś mi dokucza.

    – No dobrze teraz jesteś nasza.Teraz zrobimy przerwę a potem sprawdzimy czy mówiłaś prawdę.- Dodała.

    – Mówiłam, mówiłam prawdę proszę Pani. – Jąkałam się przerażona.

    Panie stały obok i naradzały się.

    – Sądzę, że w samą dupę jej wystarczy, ma takie małe jajka. – Mówiła Pani.

    – Nie kochana w dupę może nie skutkować, zrobimy jej jajka na glanc, tak będzie lepiej. – Upierała się ta druga.

    – Dobrze niech będą jajka, tylko, ostrożnie to jej początek. – Powiedziała Pani.

    Mój worek z jajkami został wyciągnięty w tył i mocno obwiązany u nasady. Następnie dwie, zaparte za uda, listwy jedna z góry druga z dołu związane na końcach zacisnęły worek. Teraz sterczał on z tyłu poziomo, napięty. Moja Pani stanęła z przodu a ta druga zaczęła. To było nie do opisania. Biła mnie po tym worku biczem i packą oraz ugniatała ręką. W szybkim tempie poczułam ogień w jajkach, każde muśnięcie to ból skowyt. Padały te same i podobne pytania. Odpowiedzi były te same lub podobne. Wreszcie koszmar się skończył. Siedziałam w jeziorze z dupą w wodzie. Wielkie, sinawe jaja pulsowały. Woda koiła ból. Potem robiłam im różne rzeczy na polecenia: lizanie dupy i cipek, ssanie cycków itp. Piłam ich mocz i jadłam kupę robioną mi na twarz i ciało a potem obmywaną sikami. Na koniec przebrały mnie w damską bieliznę, wymalowały i tak wystrojona z obrożą na szyi usługiwałam im do stołu, nawet pozwolili mi siąść z boku jeść z nimi. One pytały a ja odpowiadałam. Dostałam szereg wskazówek jak mam się zachowywać i postępować na przyszłość. Pani obiecała pokierować mną i opiekować się dalej. Nawet nie spytały mnie o zgodę. Pani mieszkała w tym samym mieście, co ja. Spodobałam się im i zostałam przyjęta. Było już po południu i wszyscy po zabezpieczeniu obozu udaliśmy się na brzeg. Zostałam odwieziona do miasta w pobliże domu. Jutro miałam zadzwonić do Pani pod wskazany numer i być gotowa. Jak Pani będzie wolna to przyjedzie po mnie. Na drugi dzień zrobiłam jak kazała. Przyjechała po mnie swoim dużym zagranicznym autem. Trzeba pamiętać, że były to czasy syrenki, Beatlesów, big-bitu, wojny w Wietnamie i hipisów, więc takie auto wtedy to było coś. Wsiadłam na tylne siedzenie. Spytała czy jestem tak jak kazała, bez majtek, tylko w koszulce i spodenkach, było ciepło. Potwierdziłam.

    – Dziś nie pojedziemy na wyspę a w dwa miejsca, musimy zrobić pewne przygotowania i badania. – Powiedziała.

    Pojechaliśmy. Niedaleko. Zatrzymaliśmy się koło zakładu kosmetycznego. Wtedy istnieli w kraju tzw. „prywaciarze”. Pewna grupa osób, którym pozwolono mieć jakieś własne zakładziki usługowe. Jak się okazało zakład kosmetyczny był własnością koleżanki Pani, tej, co była wtedy na wyspie.

    – No jesteście wreszcie. – Ucieszyła się właścicielka.

     Staliśmy w pomieszczeniu z fotelami i lustrami fryzjerskimi. Przeszliśmy do dalszej części zakładu, oddzielonej zasłoną. Pomieszczenia ze stołami pokrytym sztuczna skórą, szafkami i stolikami pełnymi różnych narzędzi metalowych i gumowych do zabiegów. Podłoga i część ścian wyłożona kafelkami. Przypominało to raczej gabinet zabiegowy niż kosmetyczny. Dalej było pomieszczenie bez drzwi. Zobaczyłam tam dużą wannę i sedes.

    – Zosiu idź i rozbierz się do naga i przyjdź tutaj. – Poleciła Pani kosmetyczka.

     Zrobiłam, co kazała, wieszając skąpą garderobę na wieszaku w kącie. Stałam goła koło stołu.

    – Naprawdę jest ładny, ty masz gust i oko. – Nie mogła się napatrzeć kosmetyczka.

    – Wygląda jak młoda dziewczyna. Te cycuszki, dupka, biodra i włosy. Jak u dziewczyny. – Mówiła.

     Włosy miałam jasne wtedy i kręcone, długie, bo taka była moda. Wszyscy chłopcy nosili długie włosy. Co prawda nie miałam ich długich do ramion, jak niektórzy, ale zakrywały uszy i były dosyć nisko.

    – Połóż się na stole na plecy i rozszerz uda szeroko. – Kazała Pani.

    Położyłam się jak kazała. Zostałam poddana zabiegowi depilacji ciała. Wtedy jeszcze nie miałam dużego owłosienia. Raczej taki młodzieńczy jasny miękki włosek na ciele. Ale pod pachami i pod brzuchem już pokazywał się zarost. Tam też najpierw został nalany gorący wosk. Bardzo krzyczałam, płacząc. Jeszcze głośniej krzyczałam, gdy wosk był zrywany razem z włosami. Włosy również usunięto mi spod pach i całej dupki aż do pasa oraz z odbytu. Musiałam wypiąć dupkę w rozkroku, aby można było nalać wosku w rowek i odbyt. Po wosku przyszła kolej na plastry. Każde zrywanie plastrów okupiłam łzami i krzykiem. Wreszcie koniec męki. Ciało moje było różowe, gładziutkie i aksamitne. Nie obawiałam się tak pokazać na plaży czy gdzie indziej ale w domu musiałam się nieco ukrywać. Po depilacji nałożono mi obroże na szyję. Najpierw w pozycji na lewym boku zrobiły mi dwie lewatywy. Znowu pojawił się znajomy ból kiszki. Po każdej lewatywie leżałam naga na wznak z zakorkowaną dupką przez dwadzieścia minut. Następnie biegłam na sedes. Potem miałam jeszcze dwie lewatywy w pozycji na pieska i na wznak. Po lewatywach zostawiono mnie siedząca nago na stołku. Panie poszły na kawkę. Po przerwie zaprowadziły mnie do części fryzjerskiej, gdzie umyły mi włosy, obcięły paznokcie, podstrzygły włosy i podkręciły loki. Ale tak, aby nie przesadzać, bo inaczej jak bym to ukryła w domu. Następnie poszłyśmy do części zabiegowej, gdzie musiałam spełniać wszystkie zachcianki seksualne Pań. Ponadto byłam ruchana w dziwnych pozycjach przypinanymi kutasami i innymi przyrządami trzymanymi w ręku. Na koniec, co było dla mnie wtedy dosyć przykre, ale bałam się mówić, położyły<

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    Oto moja skrócona historia drogi jaką przebyłam, aby stać się suką. Jak dorastałam, kto mnie prowadził, jak osiągnełan swój cel. Nie jest to pełna historia. Dlaszy ciąg musicie szukać w moich opowiadniach. 

  • Wymiana Polsko- Włoska

    Ta historia wydarzyła się na weekendowym wyjeździe do Neapolu. To była wczesna wiosna, kiedy Zuza i Filip, związek z kilkuletnim stażem, postanowili zrobić sobie wyjazd na długi weekend za granicę. Spontanicznie padło na Neapol i po kilku dniach byli już w samolocie do stolicy Kampanii. Ona, urocza, filigranowa blondynka o delikatnej urodzie i kształtnym choć niewielkim biuście oraz krągłym tyłku i długich nogach; on przystojnym, szczupły i wysoki blondyn. Para miała udane życie seksualne, ale nigdy nie wychodzili poza klasyczny seks w parze. Zuza była temu zresztą raczej przeciwna, choć jak to często podkreślała, ją można do wielu rzeczy przekonać. Filip natomiast, mimo skromnego doświadczenia w tej dziedzinie, lubił fantazjować na różne tematy. Pobyt w Neapolu wiązał się z bardzo udanym seksem przez dwie kolejne noce, aż nadszedł ostatni wieczór przed powrotem do domu. Para postanowiła wydać resztę wymienionej już gotówki na alkohol na mieście. Zaczęło się od baru z drinkami, po których para postanowiła poszukać klubu, żeby potańczyć. Gdy weszli do jednego z nich, zamówili po drinku z rumu i usiedli w loży, patrząc na bawiących się w klubie ludzi.

    – Na południu to ludzie ubierają się bardzo wyzywająco, nie sądzisz? Nawet jak na klub – zagaił Filip.

    – Zdecydowanie, ale ma to swój klimat. Tu wszyscy tak seksownie wyglądają – Filip spojrzał z niedowierzaniem na swoją grzeczną na co dzień dziewczynę. Był zdziwiony jej bezpośredniością, i ciekawiło go do czego ta rozmowa może zaprowadzić.

    – Wiem że południowa uroda zawsze cię intrygowała – zagaił.

    – Mój gust do blond znasz, zresztą chyba najlepiej go rozumiesz haha – zaśmiała się głośno – ale rzeczywiście jest coś w tych Włochach. I te ich maniery…

    – I wyjątkowa otwartość – rzucił Filip, wskazując gestem na parkiet, gdzie podeszły do siebie dwie pary, ubrane tak że stroje więcej odsłaniały niż zasłaniały. Po krótkiej wymianie zdań między czwórką ludzi, mężczyźni podeszli do kobiet swoich rozmówców i oboje pocałowali je namiętnie w usta.

    – Czy my trafiliśmy do klubu dla swingersów?! – oburzyła się Zuza.

    – Nie sądzę, nie było informacji na wejściu, ale tutaj chyba swing jest dość powszechny, nie potrzebują specjalnych klubów. – spojrzał zadziornie na dziewczynę – a co ty myślisz o swingu? – jej spojrzenie go zadziwiło. Był w nim ogień.

    – jestem oczywiście przeciwna. Ale… jesteśmy tutaj ostatni wieczór, nigdy już tu nie wrócimy… a ci Włosi to coś tak bardzo innego… Co? Nie patrz taki zdziwiony. Widziałam jak się patrzysz na te laski.

    – Jesteś zazdrosna?

    – W pewnym sensie… ale nie tak jak myślisz. Szczerze mówiąc trochę cię rozumiem. Nawet mi robi się gorąco od patrzenia na niektóre. – Filip pamiętał wiele rozmów z dziewczyną na temat trójkątów i swingu, ale zawsze była przeciwna. Teraz był jednak pewny, że nadszedł moment kiedy sama nabrała na to ochoty. Spojrzenie jej w oczy w zupełności wystarczyło żeby się upewnić, że to co mówiła było w pełni na poważnie. Pocałował ją namiętnie.

    – Kochany, ale jeśli to zrobimy… i jeśli będzie nam dobrze…

    – Pozostaniesz dla mnie najważniejsza. – uprzedził Filip. – Niech to będzie tylko wakacyjna przygoda o której nikt się nie dowie. Spróbujemy nowych doznań, emocji…

    – Rozpaliłam się – westchnęła Zuza jakby od niechcenia przesuwając dłoń chłopaka w górę swojego uda. Miała na sobie jasną, bardzo krótką sukienkę. Filipowi wystarczył ułamek sekundy żeby poczuć, że stringi jego dziewczyny mocno zwilgotniały. Zaczął szybciej oddychać, a Zuza widząc to pocałowała go z języczkiem. Po lekkim ochłonięciu zaczęli rozglądać się po parkiecie. Filip nie mógł się skupić, za to Zuza  uważnie przyglądała się parom bez dodatkowego towarzystwa. W końcu nachyliła się nad uchem chłopaka, i szepnęła do niego:

    – Patrz jakie hotówy. Ależ ten facet jest zbudowany… a ta laska, bosko jej w tej sukience. I te kształty, nawet mi jest słabo jak na nią patrzę… – Filip przez chwilę nic nie odpowiadał, patrzył tylko na parę wskazaną przez swoją dziewczynę, nie mogąc uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Zeszli z loży na parkiet i podeszli do swoich obiektów pożądania. Facet, który przedstawił się jako Niccolo miał na sobie obcisłą głęboko rozpiętą czarną koszulę z podwiniętymi rękawami, odsłaniającą tatuaż na klatce piersiowej oraz tatuażowe rękawy na obu rękach. Zawadiackie spojrzenie, czarne włosy i nieprzeniknione ciemne oczy to cechy które łączyły go z jego partnerką… boginią. Adrea hipnotyzowała całym swoim wyglądem. Miała na sobie długą sukienkę z wycięciem ukazującym całą nogę aż do górnej części uda. Sukienka miała również dekolt sięgający niemal do pępka. Miała znacznie pełniejsze kształty niż Zuza, grubsze uda oraz bardzo obfity biust który niemal wylewał się z sukienki. Obrazu dopełniał śliczny tatuaż na prawym przedramieniu. Zuza i Filip aż kipieli z podniecenia.

     Cała czwórka zamówiła po drinku, a po chwili rozmów na tematy fantazji i przygód seksualnych chwilę potańczyli. Najpierw w swoich parach, potem w zamienionych. Różnica temperamentów od razu rzucała się w oczy. Niccolo bez skrupułów zjeżdżał dłoniami na uda Zuzy, co jakiś czas kładąc je na jej tyłku. Filip czuł się nieco speszony przy Andrei, ale podniecenie brało górę. Włoszka kręciła tyłkiem tak seksownie, że nawet święty nie oparłby się pokusie żeby położyć dłoń na jej pośladkach. Bardzo wydatnych pośladkach. Andrea tańczyła tyłem do Filipa i zbliżając się tyłkiem do jego krocza wyczuła, że ten zaczyna twardnieć. Uśmiechnęła się lekko i zasugerowała ruch jego dłoni w stronę swojego biustu. Polak zaczął czuć się coraz swobodniej i wsunął dłoń pod materiał jej sukienki, wyczuwając twardy sutek. Jeszcze nigdy nie miał w dłoni tak obfitej piersi! Wiedział, że nie ma już odwrotu i chce więcej. Zuza dając się prowadzić Niccolo w tańcu również wiedziała, że chce pozwolić mu na więcej, czuła się nieziemsko podniecona i nawet nie zwracała uwagi na to, co robi w tańcu jej chłopak. Skupiła się na seksowym Włochu, który był na nią widocznie napalony. Podniecenie rozgrzewało jej ciało do czerwoności.

                  Szybko zamówili taksówkę do mieszkania wynajmowanego przez polską parę i po chwili byli już tylko we czworo. Niccolo bez zbędnego opóźniania zaczął intensywną grę wstępną, rozbierając Zuzę. Natomiast Andrea bez słowa odwróciła się do Filipa plecami. Ten bez zbędnych tłumaczeń rozpiął przyszłej kochance suknię, która opadła cicho na podłogę. Stała przed nim włoska bogini wyłącznie w koronkowych stringach i wysokich szpilkach. Jej biust go onieśmielał, był naprawdę ogromny, lekko wiszący, a sutki sterczące. Oczom Filipa ukazał się również olejny tatuaż Włoszki – opaska do pończochy z włożonym za nią pistoletem. Wiedział, że ta kobieta nie bierze jeńców a on nigdy nie zapomni tej nocy. Chciał zerwać z siebie ubranie, ale Andrea go powstrzymała. Powoli zaczęła rozpinać jego koszulę, guzik po guziku, budując przy tym ogromne napięcie. Schodząc coraz niżej wyprężyła się, nie zginając nóg w kolanach, a gdy rozpięła wszystkie guziki, zaczęła się powoli prostować, wodząc językiem od podbrzusza Filipa do jego szyi, jednocześnie ściągając mu koszulę z ramion. Następnie zaczęła ściągać mu spodnie, a gdy ukazały się jego naprężone bokserki, Andrea zaczęła mruczeć jak kotka, nie odrywając od nich wzroku. Filip odpływał. Tymczasem Niccolo jednocześnie zrzucał z siebie ubrania i rozbierał Zuzę, całując różne części jej ciała. Gdy jej sukienka opadła na podłogę, oczom Włocha ukazał się widok dziewczęcej urody Zuzki. Miała na sobie uroczo seksowny różowy komplet koronkowej bielizny. Push-up uwidaczniał jej biust, ale jej rozmiar nie umywał się do cycków Andrei. Jej filigranowa uroda wyraźnie podnieciła Włocha, który tylko chwilkę wpatrywał się w swoją przyszłą kochankę, gdyż po krótkiej chwili przystąpił do jej dalszego negliżowania. Gdy bielizna wylądowała na podłodze, Zuza leciutko się zawstydziła. Do tej pory robiła to tylko z facetami z którymi była w związku! Nie wierzyła, że to się dzieje, że ten Włoch tak bardzo jej pożąda. Jej leżące na podłodze stringi były tak mokre, jakby właśnie wyszła w nich z basenu. Strużka jej soczków zaczęła leniwie spływać w dół jej uda, co szybko wychwycił Niccolo. Klęknął i złapał kropelkę językiem, następnie przejeżdżając nim po jej udzie.

    Tymczasem Andrea ściągała bokserki Filipowi, a jej oczom ukazał się naprężony penis. Momentalnie uklękła przez Polakiem, który siedział na fotelu i wzięła do ust jego fiuta. Filip westchnął przeciągle, Andrea była fenomenalna! Brała go do ust całego, głośno przy tym przełykając ślinę. Co jakiś czas strużka śliny wyciekała jej z kącika ust, kapiąc na jej falujący biust. Gdy zobaczyła, że Polak coraz szybciej oddycha, wyjęła penisa z gardła i zaczęła go seksownie lizać, nie odrywając wzroku od oczu Filipa.

                  W tym momencie Niccolo wstrzymał grę wstępną i sam będąc w bokserkach, z nagą Zuzą przyglądali się przez chwilę scenie seksu oralnego swoich partnerów. Polka poczuła teraz dreszcz emocji, zazdrości, złości. Niccolo przyglądał się jej uważnie, chcąc wywołać w niej te emocje. Dając jej coś więcej niż seks – dając jej smak seksu swingerskiego. Przeprosił gestem swoją przyszłą kochankę i podszedł do swojej partnerki, ściągając jej powoli majtki. Przyłożył je do nosa i aż westchnął, wyszeptując imię swojej ukochanej. Zuza wreszcie zrozumiała na czym polega zabawa. Widząc nieziemsko seksowną Włoszkę wypinającą w jej stronę cipkę, w którą za chwilę wejdzie jej chłopak. Widząc swojego chłopaka który wił się z rozkoszy i myślał teraz tylko o tej ciemnowłosej piękności. Wreszcie widząc nieziemsko seksownego, muskularnego i wytatuowanego Włocha… gapiącego się na „inną” cipkę, zachwycającego się majtkami „innej”… Podbiegła do niego, i szarpnięciem zerwała z Włocha czarne bokserki, rozrywając je. Jej oczom ukazał się wspaniały kutas, mocno naprężony, o całkiem innym kształcie niż penis jej chłopaka. I nieco większy. Zaczęła wić się w seksownym tańcu, ocierając się tyłkiem o jego ogromnego fiuta. Niccolo skupił się już tylko na niej. Po kilku pocałunkach sięgnął do portfela, z którego wyjął dwie prezerwatywy. Jedną podał Andrei, która płynnie przeszła od loda do zakładania gumki Filipowi. Drugą zaczął zakładać na swój sprzęt, jednak Zuza zaprotestowała, wyrwała mu gumkę z ręki i odrzuciła.

    Filip który właśnie złapał oddech w przerwie od seksu oralnego przyglądał się temu z niedowierzaniem. Również poczuł nagłą i niespodziewaną falę zazdrości i złości. Na chwilę zapomniał o prężącej się przed nim bogini Andrei, i chciał zabronić temu włoskiemu kutasowi wchodzenia w ciasną i mokrą cipkę jego ukochanej. To on był jej chłopakiem i to on chciał teraz w nią wejść! Zuza zobaczyła te emocje na jego twarzy i uśmiechnęła się zadowolona. Na sekundę zanim Włoch posadził kochankę na stole, rozszerzył jej nogi i wszedł w jej cipkę, wypełniając ją po brzegi i zalewając ją falą niewypowiedzianej rozkoszy. Filip tylko ujrzał na twarzy ukochanej grymas ekstazy i usłyszał jej głośny i dziki jęk, zanim Andrea wzięła sprawy w swoje ręce. Zasłoniła swoim biustem całe pole widzenia Polaka, i siadając na nim okrakiem. Westchnęli oboje. Kształt jego penisa mocno różnił się od kutasa jej ukochanego i podczas tej głębokiej penetracji w pozycji siedzącej Włoszka doznała zupełnie nowych doznań, zaczęła bardzo szybko podnosić się i opadać, krzycząc przy tym niezwykle głośno. Filip był w innym wymiarze rozkoszy. W seksie z Zuzą to on zwykle nadawał tempo, a teraz jedynie dawał się ponieść ekstazie zafundowanej mu przez kochankę. Czuł jak jej silne uda zaciskają się na nim, ledwo łapał oddech gdy Andrea przyciskała jego twarz do swojego ogromnego biustu. W końcu Filip gestem wskazał kochance, żeby zmienili pozycje, wyjął ociekającego sokami penisa w gumce i pchnął Andreę na podłogę, kładąc się na niej w pozycji misjonarskiej. Sięgnął po poduszkę i podłożył ją pod biodra kochanki. Włoszka krzyknęła jeszcze głośniej niż dotychczas, ugniatając dłońmi swoje cycki i oplatając jego plecy swoimi udami patrzyła na swojego kochanka z podziwem i satysfakcją. Kiedy oderwała dłonie od piersi, te bujnie falowały w rytm pchnięć jej kochanka.

    Niccolo i Zuza też zmienili pozycje, również schodząc do parteru Włoch wziął swoją kochankę w pozycji na pieska. Ułożyli się w taki sposób, że twarz Zuzy wisiała nad twarzą Andrei, która leżała na plecach. Polka ustawiła się w pozycji, jednak Niccolo nieco ją skorygował, układając plecy kochanki w kształt litery „U”, przez co jej pośladki były znacznie mocniej wypięte, jeszcze mocniej eksponując cipkę gotową przyjąć w siebie włoskiego olbrzyma. Kiedy w nią wszedł, poczuła ból połączony z rozkoszą, jakiej nigdy jeszcze nie czuła. Przekonała się na własnej skórze jak głęboka jest penetracja w tej pozycji. Penis Włocha wchodził w miejsca, gdzie nikt jeszcze nie był. Miała wrażenie że zostanie przez niego rozerwana, tak ciasno go opinała. Jednocześnie czuła zbliżający się orgazm. W ekstazie zaczęła jedną ręką łapać Andreę za jej wydatną pierś, a Włoszka widząc to pocałowała ją w usta. Zuza doszła bardzo mocno. Uda jej tak drżały, że Niccolo musiał ją przytrzymać, żeby nie upadła, ale nie przestawał.

    W pewnym momencie Andrea przerwała seks obu par i wskazała mężczyznom, aby ułożyli się na plecach, nogami do siebie. Potem usiadła na penisie swojego kochanka w pozycji na odwróconego jeźdźca, pokazując Zuzie aby zrobiła to samo. Obie panie zaczęły ujeżdżać swoich kochanków w równym tempie, całując się przy tym i pieszcząc nawzajem swoje cycki. Obie doszły niemal jednocześnie. O dojściu Zuzy świadczyły niesamowicie trzęsące się uda i zaciskanie dłoni na cyckach Włoszki, natomiast o dojściu Andrei dowiedzieli się chyba wszyscy mieszkańcy miasta. Filip zaczął krzyczeć, że zbliża się do końca. W tym momencie Andrea zeszła z jego penisa i ściągnęła z niego prezerwatywę. Kazała mu wstać, a sama zaczęła robić mu loda, a kiedy wyjmowała penisa z ust krzyczała że chce być zalana w ustach jego spermą. Niccolo z Zuzą znowu zmienili pozycję, tym razem przyjmując coś na kształt pozycji misjonarskiej, gdzie Włoch klęczał za kochanką, a Polka leżąc na plecach wsunęła się twarzą pod klęczącą Andreę, robiąc jej minetkę. To było jej pierwsze zetknięcie z cipką. Była w szoku, że robi coś takiego, ale w tej sytuacji ani myślała przerwać. Chciała wylizać każdy centymetr szparki, w której przed chwilą był jej chłopak. Chciała doprowadzić tą boginię do orgazmu, tak jak jej chłopak! Andrea faktycznie mocno zareagowała na pieszczoty oralne i na chwilę przestała brać do ust penisa Filipa, bo zaczęło jej brakować tchu. Polka widząc to, palcami rozchyliła jej wargi sromowe i przeniosła pieszczoty ze szparki na łechtaczkę. Andrea eksplodowała. Zaczęła krzyczeć i wić się jak dzikie zwierzę w sidłach. Chwyciła Zuzę za włosy i przycisnęła do swojej cipki jej twarz, tak że Polka nie mogła złapać tchu. Kiedy orgazm się skończył, Zuza oderwała usta od jej cipki, cała aż lepiła się od soków włoszki. Czuła niesamowitą satysfakcję. Doprowadziła kobietę do orgazmu!

                  Andrea doszła do siebie i wróciła do oralnego pieszczenia Filipa. Ten był już na skraju, widząc przed sobą całe przedstawienie. Jego dziewczyna przyjmuje w siebie ogromnego włoskiego kutasa i doprowadza do orgazmu jego kochankę! To było szalone. Poczuł, że orgazm się zbliża. Orgazm jakiego nie miał jeszcze nigdy w życiu. Andrea widząc to nie wyjęła penisa z ust, tylko przyspieszyła ruchy warg i języka. Poczuła w ustach kolejne fale spermy swojego kochanka, który wił się z rozkoszy i szarpał ją za włosy. Włoszka mruczała jak kotka, przyjmując do ust życiodajny płyn o słonawym posmaku. Nadmiar spermy wypłynął z kącików jej ust i skapnął na jej wydatne piersi. Filip pomyślał, że Zuza nigdy nie pozwalała skończyć w ustach, a on zawsze o tym marzył. Andrea nie tylko na to pozwoliła, ale wyglądała na zachwyconą. Wypluła nieco spermy na piersi, rozcierając biały płyn na skórze. Potem zaprezentowała kochankowi, ile spermy zostało jeszcze w jej ustach, po czym kazała Zuzie otworzyć usta. Ta zaprotestowała, ale Andrea była zdecydowana. Jej wzrok mówił, że nie przyjmuje odmowy. Kiedy otwarła usta, Włoszka przelała jej ze swoich spermę jej chłopaka. W naprawdę imponującej ilości. Wbrew obawom Zuzy smak wcale jej nie odrzucił, był mocno słony, ale na swój sposób przyjemny. Włoszka powiedziała jej, żeby wszystko połknęła. Zuza zrobiła to, a gdy jej spojrzenie spotkało się ze spojrzeniem jej ukochanego, wiedziała że to była dobra decyzja. Włoszka zaklaskała radośnie i bardzo namiętnie pocałowała Zuzę. W ślinie obu pań mocno czuć było smak i zapach spermy, ale to tylko je bardziej podnieciło.

    Nadszedł czas na Niccolo. Kiedy Zuza połknęła spermę, Włoch podniósł ją z ziemi, przyparł do ściany, podniósł jej lewą nogę i wszedł w nią trzymając ją za udo. Był już na skraju orgazmu i po chwili jego oddech przyspieszył, a Zuza wiedziała, że zaraz zaleje jej cipkę gorącą spermą. Rzadko pozwalała Filipowi na seks bez zabezpieczenia, a dzisiaj poczuła na to ogromną ochotę. Chciała poczuć w sobie spermę Włocha, o czym mu szepnęła do ucha. Ten momentalnie doszedł, zalewając ją ogromną ilością białego płynu. Polka zamknęła oczy i dała się ponieść chwili. Czuła jak gorąca sperma wypełnia jej wnętrze. Jak jej cipka jest rozepchana ogromnym kutasem jej kochanka. Nie zauważyła, kiedy Andrea przed nią uklękła i szepnęła, że chce odzyskać trochę jej Niccolo. Pocałowała Zuzę w jej szparkę, wylizując kapiącą z niej białą substancję i połykając ją. Polka oniemiała, podobnie jak oboje faceci. Andrea naprawdę kochała smak spermy! Była prawdziwą boginią seksu. Kiedy skończyła wylizywać Zuzę, ta była niemal czysta. Oblizała się tylko jak kotka i cała umorusana od soczków Polki zmieszanych ze spermą jej ukochanego uśmiechnęła się od ucha do ucha.

    – Było wspaniale – skwitowała włoszka. – Nie zapomnę was do końca życia.

    – oj tak, oj tak – wydukał Niccolo – Zuza i Filip nic nie powiedzieli, ale odpowiedź była wypisana na ich twarzach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    XYZ
  • Kopciuszek

    Arman był spełnionym facetem, po czterdziestce. Mieszkał wraz z żoną i trójką dzieci w dużym nowoczesnym domu, prowadził firmę logistyczną o ugruntowanej pozycji, która zapewniała im więcej niż godne życie. Miał hobby ocierające się o pasję i grono wesołych przyjaciół. Podobnie jak większości facetów zdążało mu się fantazjować, przy czym w jego wyobraźni wciąż królowała żona. O części pomysłów jej wspominał, a ona starała się je nawet realizować. Niektóre zaś zachowywał dla siebie. Któregoś wieczora Arman zwierzył się żonie, że kiedy uprawiają seks, z szacunku do ich relacji i jej osoby nie potrafi oddać się w pełni namiętności, stracić nad sobą kontroli. Poradzimy na to odparła tajemniczo żona i znikła w pokoju najmłodszej córki. Jeszcze przed zaśnięciem dostał od niej SMS-a z następującą instrukcją: przyjdę do ciebie jutro o 23:45, bądź gotów, jeśli marzą Ci się jakieś zabawki, miej je pod ręką. Będziesz miał prawo zrobić ze mną, co tylko zechcesz, ale wyłącznie do północy. Niezależnie od sytuacji punktualnie o północy zniknę jak Kopciuszek. Nigdy nie będziemy też wracać do tego, co się działo. Bezpieczne słowo brzmi meduza. Póki go nie usłyszysz możesz robić i mówić, co zechcesz. Nigdy nie podejrzewał, że coś mogłoby go tak podniecić, długo planował, a wyobraźnia podpowiadała nowe scenariusze, ale ostatecznie postanowił pójść na żywioł. Przygotował tylko trochę gadżetów tak na wszelki wypadek. Były to miękka linka, korek analny i wibrator, a także kulka do ust. Nigdy ich nie używał i nie był pewien, czy chce, ale był gotowy. Weszła do jego sypialni punktualnie, była ubrana w komplet czarnej, koronkowej bielizny, pończochy i szpilki. Na wierzch narzuciła jedwabny szlafroczek. Znał ten strój doskonale, kiedyś nagrała dla niego filmik, na którym pieściła swoją cipkę dokładnie tak ubrana. Położyła na szafce nocnej budzik, którego cyfry zaczęły odliczanie. Do dzieła zachęciła. Podszedł do niej nieco onieśmielony, zaczął ją gładzić i całować po szyi, ona jednak go odepchnęła. Wydawało mi się, że chciałeś mnie zerżnąć jak nigdy dotąd, a ty tu zaczynasz jakąś grę wstępną? Zabraknie CI czasu szepnęła wymownie, wskazując tykający zegar. Zrozumiał. Klękaj, więc i otwieraj usta odpowiedział. Posłusznie wykonała polecenie, ujęła jego członka w rękę i zaczęła lizać główkę. On, jednak zdecydowanym ruchem zabrał jej dłoń, następnie złapał za głowę i naparł na jej gardło. Zakrztusiła się i odepchnęła go, a kiedy się wycofał łapczywie złapała powietrze. Zaczekał krótką chwilę, pełen obaw, że usłyszy bezpieczne słowo, zanim zabawa się zaczęła, ale milczała, spoglądając mu w oczy. Pchnął, więc raz jeszcze czując ogromną satysfakcję. Chciał przetestować kolejne granice, podniósł ją, więc i położy na łóżku. Wiedziony instynktem, choć nigdy nie myślał o BDSM, złączył jej ręce nad głową i związał miękką linką, zaś do ust włożył kulkę. To w jego oczach zupełnie ją uprzedmiotowiło, ostatnie granice puściły. Zdecydowany ruchem uniósł i rozszerzył jej nogi, a potem zatopił usta w jej cipce jednocześnie mocno ściskając kształtne piersi. Skrzywiła się, ale nadal nic nie powiedziała. Zerknął na zegarek – zostało mu kilka minut. Lewą dłonią uniósł jej pośladki, odsłaniając kakaowe oczko, prawa powędrowała po lateksowy korek, który zdecydowany ruchem włożył w jej dupę. Syknęła, ale nadal pozwalała mu się sobą bawić, klęknął, więc i włożył fiuta do jej cipki. Przyjemnie było ją rżnąć, jednocześnie czując, że drugą dziura jest wypełniona. Pozostały dwie minuty. Zdecydowany ruchem odwrócił ją na brzuch, wyciągnął korek i wszedł w jej tyłek. Pozwalała mu na to czasem, ale niechętnie, zawsze prosząc, żeby założył gumę, gdyż nie lubiła, kiedy sperma wyciekała z jej z tyłka. Posuwał ją miarowo i naprawdę mocno. Eksplodował wewnątrz dokładnie, w momencie, kiedy zadzwonił budzik. Sprawnym ruchem wyswobodziła się z prowizorycznych więzów, odrzuciła kulkę i znikła z pokoju, zgarniając wszystkie swoje rzeczy, nie dostrzegła, tylko, że zgubiła jeden bucik. Leżał przez chwilę wyczerpany, chciał do niej pójść, ale w końcu zasnął. Kiedy obudził się rano już krzątała się po kuchni, a w powietrzu unosił się zapach świeżej jajecznicy i kawy. Podszedł od tyłu, przytulił ją i podziękował za bajkowy wieczór. Zrobiła zdziwioną minę, chyba przyśniła ci się jakaś bajka powiedziała. Wrócił do siebie, ale nigdzie nie było już pozostawionej wczoraj szpilki.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Panigale
  • Moj pierwszy raz z nieznajomym

    Tego dnia miałam dużo na głowie, znalazłam chwilę na wyjście ze znajomymi i zaraz po tym wróciłam do domu na urodziny mojej mamy. Cały wieczór pisałam z chłopakiem poznanym przez Internet, nalegał na spotkanie. Musiałam odmówić ze względu na mamę, ale on nie rezygnował, więc zaproponowałam, że możny spotkać się bardzo późnym wieczorem. Po kilku godzinach rodzinnej imprezy lekko pijana w końcu mogłam wyjść z domu. Przyjechał po mnie z kolegą i poinformował, że musimy go odwieźć do domu, zgodziłam się i już godzinę później byliśmy sami. Zaproponował, że możemy pojechać w ustronne miejsce o ile nie boje się pojechać tam właśnie z nim. Przez 3 godziny rozmawialiśmy bez przerwy, rozmowa się kleiła i była ciekawa. W pewnym momencie Marcin zapytał czy nie obrażę się jak coś mi powie, byłam ciekawa, o co chodzi, więc drążyłam temat, chociaż on zwątpił czy powinien o tym mówić. Nagle złapał mnie za rękę i oznajmił, że lepiej będzie mi to pokazać, położył moją dłoń na twardym kroczu. Zawstydziłam się, Marcin spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem. Miał piękne niebieskie oczy. Zawstydzona powiedziałam żeby tak na mnie nie patrzył, na co on przybliżył do mnie swoją twarz i zapytał “A teraz lepiej?”. Nie zdążyłam odpowiedzieć, gdy nagle mnie pocałował, jego usta były miękkie i namiętne, podnieciłam się, gdy zaczął mnie gładzić po udzie. Próbował włożyć rękę w moje spodnie, lecz z wielką niechęcią musiałam odmówić, pech chciał, że akurat tego dnia miałam okres. Wtedy Marcin zapytał czy kiedyś robiłam loda, odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że nigdy nie miałam okazji. Zaproponował, że mogę spróbować, w ogólnie mu się nie dziwię był napalony już od dobrych dwóch godzin, zgodziłam się, lecz nie miałam odwagi się za to zabrać. W końcu zapytał czy mi pomóc, poprosiłam o to. Złapał mnie za głowę i delikatnie nakierował na penisa, był on twardy i wilgotny. Ssałam go i lizałam, Marcin przytrzymał mi głowę, aby lekko mnie przydusić. Biorąc pod uwagę fakt, że robiłam to pierwszy raz poszło mi całkiem nieźle Marcin wzdychał i ciągle powtarzał, że nie wierzę w to, że robię to po raz pierwszy. Skończył mi w usta połknęłam wszystko, co do ostatniej kropli spermy. Tego dnia musieliśmy już wracać do domu, ponieważ było już bardzo późno a raczej wcześnie, bo robiło się już jasno. Następnego dnia umówiliśmy się na kolejne spotkanie, chociaż nikt nie powiedział o tym otwarcie obydwoje wiedzieliśmy, że pójdziemy o krok dalej. Dzień wcześniej pojechałam na zakupy kupiłam czarny koronkowy komplet bielizny. Nadszedł dzień spotkania założyłam kupioną wcześniej bieliznę a do niej króciutką zwiewną sukienkę z dekoltem była ona wyjątkowa łatwa do zdjęcia wystarczyło rozwiązać jeden sznureczek. Marcin przyjechał po mnie jeździliśmy jakiś czas bez celu i rozmawialiśmy, nagle Marcin zatrzymał się i zaczął mi się przyglądać zauważył wystającą koronkę od stanika zapytał, co mam pod tą sukienką. Odpowiedziałam, że najlepiej będzie jak sam sprawdzi. Wysiedliśmy z auta rozwiązałam sznurek, dzięki któremu sukienka była sukienką a nie narzutką zakrywającą tylko plecy. Zauważyłam, że na mój widok Marcin mocno się podniecił. Lubił moje duże piersi i szerokie biodra. Staliśmy w ustronnym miejscu, zaczęliśmy się całować Marcin gładził mnie po całym ciele wsunął dłoń po bieliznę byłam wilgotna włożył palec w moją ciasną cipkę, była bardzo mokra. Marcin pchnął mnie na maskę wypięłam się a on wszedł we mnie swoim twardym kutasem, jak na pierwszy raz było to całkiem przyjemne odczuwałam lekki ból przed pierwsze 5 minut. Uprawialiśmy seks przez około pół godziny Marcin odbijał się od moich jędrnych pośladków. Łapał mnie za szyję, włosy wkładał palce do moich ust. Wkładając we mnie penisa był delikatny, ale stanowczy jęczałam z rozkoszy, podobało mu się to lubił, gdy to robiłam czułam jak bardzo mokra jestem zdecydowanie to pomagało żeby seks był przyjemny Marcin przyspieszał, wyjmował i wkładał kutasa byłam tak ciasna, że musiał przerywać żeby nie dojść zbyt szybko nagle przyspieszył i zaczął głośne dyszeć, ja w tym czasie odczułem ogromną przyjemność, jakiej nie doświadczyłam nigdy wcześniej. Doszłam pierwszy raz w ten sposób dzięki facetowi a raczej jego kutasowi, Marcin również doszedł kila sekund po mnie. Dopiero po wszystkim uświadomiłam sobie jak głośno jęczałam z rozkoszy, ale na szczęście do okoła nie było nikogo oprócz nas. Pulsujący kutas Marcina wypadł ze mnie był lekko ubrudzony krwią, doprowadziliśmy się do porządku pocałowaliśmy się i szczęśliwi wróciliśmy do domu. Tak właśnie zaczęła się nasza historia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miia Pradamonteiro

    Jesteście ciekawi jak wyglądała nasza znajomość później?

  • Na rybach

    Letni wieczór, słońce chyliło się nad taflą jeziora. Zaraz miałem zawrócić swoją łódkę do brzegu bo ryby i tak marnie brały. Jeszcze parę rzutów pod trzciną. Rodziców słyszałem z daleka jak z sąsiadami rozmawiali przy ognisku. Nie spieszyło mi się. Po cichu podpłynąłem w upatrzone miejsce. Opodal widziałem w zachodzącym słońcu innego wędkarza na brzegu. Coś mi nie pasowało w jego metodzie łowienia. On nie miał wędki. Stał ze spuszczonymi spodniami i walił konia. Teraz to dostrzegłem. Masował sobie kutasa powoli. Miał zamknięte oczy także mnie nie dostrzegł. Wziąłem lornetkę i skierowałem w jego kierunku. Miał czym się pochwalić. W porównaniu z moim to było monstrum z wielkim purpurowym łbem. Co mnie zdziwiło to to, że dłoń miał w piachu. Zaciskał ją na kutasie i tarł powoli. W portkach mi drgnęło. Normalnie jestem hetero ale ten widok spowodował poruszenie w moich slipkach. Nie zwracałem zupełnie uwagi na spławik tylko bezczelnie patrzyłem jak facet wali konia. Mimowolnie dotknąłem swojego przez dres. Nie zmieniając kierunku lornetki dryfowałem nie patrząc gdzie mnie znosi. Facetowi pojawił się grymas na twarzy i za chwilę salwa spermy wystrzeliła z jego kutasa do wody. Potem następna. Opłukał z piachu dłoń i w tym momencie spojrzał w moim kierunku. -dobry wieczór- rzucił w moim kierunku. Jego lśniący w słońcu kutas giął się ku dołowi. -dobry wieczór- odpowiedziałem i zorientowałem się, że nadal masuje sobie przez spodnie fiuta, który uwypuklał już moje spodnie. -biorą? Spytał z największą przyjemnością jegomość. -nie. Tylko czas marnuję. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą. -to po co marnować? Zabrzmiało to jakby zaproszenie do towarzystwa. Nie wiem co działo się w mojej głowie. Jakie procesy tam zachodziły ale zacząłem zwijać wędkę i nie mącąc czystego lustra wody skierowałem łódkę w jego kierunku. -osobliwy widok dla wędkarza polującego na dużą rybę. Zagadałem do niego i sam nie wiem dlaczego się przy tym uśmiechnąłem wychodząc na brzeg. Był dużo starszy ode mnie. Nadal nie podciągnął spodni. -podobało się przedstawienie? Jego niski głos był ciepły i wzbudzał zaufanie. Naprawdę nie wiem co spowodowało, że teraz stoję koło niego. Przecież nie jestem gejem. Ja kocham cipki. Słońce zaczęło chować się za jeziorem. Ostatnie jego promienie oświetlały brzeg. -nie wiem czy podobało się, ale było coś w nim przyciągającego uwagę. Mężczyzna ponownie chwycił za swojego kutasa i stając do mnie przodem powiedział: -spuść się na niego. Prawdę mówiąc nie wiem dlaczego opuściłem spodnie dresowe wraz z majtkami i chwyciłem za kutasa przed obcym facetem. Co mną kierowało? On stał przede mną i w bezruchu trzymał na dłoni swojego penisa patrząc co robi moja dłoń. To powoli to przyspieszając ruchy ręką tarłem trzon wacka. Pocierałem samą główkę, która była śliska od śluzu. Kilka minut tak tańczyłem dłonią gdy zacząłem postękiwać. Mężczyzna w jednej ręce nadal dzierżył kutasa a drugą ręką chwycił mnie za worek i delikatnie mi go masował. Nastawiłem cel strzału i obficie słałem się na jego dłoń i kutasa. Puścił mój worek. Ja musiałem usiąść bo nie mogłem utrzymać się na nogach. On zaczął wcierać moje nasienie w swojego kutasa i stojąc przede mną ponownie walił konia. Patrzył mi w oczy. Energiczne ruchy sprawiły, że zbliża się finał. Poza tym widokiem nie dobiegały do mnie żadne inne bodźce z otoczenia. Oddech mu przyspieszył i strzelił w moim kierunku nie mniejszym niż poprzednio ładunkiem spermy, która trafiła mnie w twarz i włosy. Nie wiem dlaczego odruchowo się nie uchyliłem przyjmując cały jego ładunek na siebie. Chwilę mi zajęło zorientowanie się, że jego sperma spływa mi do ust. Dlaczego oblizałem się smakując jego nektaru – też nie wiem. Facet opłukał dłoń w jeziorze. Pomazanego moja i swoją spermą kutasa schował w bokserki i podciągnął spodnie. -będzie na później. Przyjdź tu jutro. Zwrócił się do mnie tym niskim i delikatnym głosem uśmiechając się przy tym. Zebrawszy się i wsiadając do łódki odwróciłem się do niego. Nic mu nie odpowiedziałem. Płynąc w kierunku swojej przystani co i raz sięgałem ręką za burtę by zmyć z twarzy jego spermę, której zapach i smak ciągle mi towarzyszył. Rodzice z sąsiadami w ogóle nie zwracali uwagi na mnie dalej rozmawiali o czymś zażarcie. Przed pójściem pod prysznic postanowiłem jeszcze chwycić garść piachu sprzed werandy. Ciekawił mnie efekt jego użycia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Wiola

    Lubię się maltretować. Lubię stan ciągłego podniecenia. Lubię eksperymenty. Mam na imię Janek. 26 lat. Wysoki ale żaden ze mnie kulturysta. Ostatnio kupiłem sobie Wiagrę. Po przeczytaniu ulotki ustaliłem, że połknę jedną tabletkę. Miała działać 4-5 godzin. Ze stojącym na baczność kutasem w spodniach poszedłem do pracy. Pracuję w biurze projektowym. Na naszym piętrze jest nas sześciu facetów i osiem kobiet. Wszyscy stoimy przy swoich sztalugach i nanosimy na plany powierzone nam materiały. Ten tydzień miał być lajtowy bo osiedle prawie skończone i plan wykonany w 90%. Na przeciwko mnie swoją pracę kończyła Wiola. Dwudziestoparoletnia piękność. To z nią mam najlepszy kontakt z całego zespołu. Dochodziła dopiero 10 rano i zachwiało mi się lać. Ale jakby się odlać jak on stoi i stoi? Każde poruszenie się wywoływał ucisk i podrażnienie kutasa. Poszedłem do toalety. Musiałem się zamknąć w kabinie bo przy pisuarze nic bym nie wskórał. Zdjąłem spodnie i bokserki i usiadłem na kiblu. Dłuuuugo musiałem się starać by poczuć ulgę z pustego pęcherza. Wróciłem do sztalugi. Wioli nie było. Wziąłem łyk kawy i z papierosem w dłoni wyszedłem na taras. Wiola pojawiła się przy mnie po 10 minutach. -co u Ciebie? Zagadałem do niej. -lepiej opowiadać co u Ciebie bo widzę, że twój przyjaciel nie odpuszcza. Wiagrę brałeś czy co? -skąd wiesz? -widzę. Myślisz że tego nie widać? Kiedy masz zamiar ulżyć sobie? -chciałbym teraz ale jeszcze sobie podokuczam. Lubię takie stany. -ja musiałam pójść do łazienki sponiewierać sobie cipkę bo sobie wyobraziłam jak ty w łazience waliłeś sobie konia przy tym wzwodzie. -żartujesz?! Lubię szczerość. Dziękuję, że mi zaufałaś. Ulżyło ci? -na chwilę obecną tak. Od dawna cię obserwuję. Może nie powinnam tego mówić ale podobasz mi się. Masz żonę, kobietę? -jestem sam. Kocham stan podniecenia i faktycznie wziąłem jedną niebieską z samego rana. Pewnie jak wrócę do domu to odpuści. Musieliśmy wracać do roboty. Do piętnastej trzeba było skończyć i oddać szefowej materiały do prezentacji. -zadzwoń do mnie jak wrócisz do domu. Podała mi wizytówkę. Będąc już w domu zdjąłem z siebie wszystko. Poszedłem pod prysznic i chwyciłem za kutasa. Długo mi nie zajęło i potężna porcja spermy wylądowała na kafelkach. Uff. Co za ulga. Siedząc w fotelu przed telewizorem wystukałem nr Wioli. Odebrała po drugim sygnale. -już ci lepiej? Ulżyłeś sobie? -tak. Nie dawało mi spokoju wyobrażenie sobie jak dogadzasz sobie w pracy. -i to dwa razy. Teraz też jestem nie próżnuje. Po tych słowach mój przyjaciel zesztywniał ponownie. -zamieniam się w słuch. Opowiadaj co robisz. -chciałbyś ale mam dla ciebie propozycję. Zagrajmy w naszą i tylko naszą grę. Chcesz wiedzieć jaką? -pewnie. -wysyłam ci swój adres e-mail. Napisz mi jakie mam zrobić zadanie. Ja w zamian wyślę ci polecenie jakie masz spełnić. Pasuje? -pasuje. Na samą myśl byłem podniecony. W smsie przyszedł adres. Wpadłem na pomysł by jutro do pracy przyszła bez bielizny i w krótkiej spódnicy. W telewizji akurat zaczynały się Fakty gdy przyszła odpowiedź. „Ciekawe zadanie. Mam zamiar je spełnić”. „Twoim zadaniem będzie w takim razie przyjść jutro do pracy również bez bielizny ale w damskich rajstopach”. Odpisałem jej: „lecę na zakupy :)” Długo chodziłem po markecie zastanawiając się nad rozmiarem bo koloru nie brałem pod uwagę. Przecież i tak będę w spodniach. Kupiłem trzy pary. W domu nie mogłem sobie darować i zaraz jedne założyłem. Stojąc przed lustrem patrzyłem jak układa się i wygląda kutas w rajstopach. Postanowiłem, że rano wyjdę z domu z obnażoną główką. W pracy byłem pięć minut przed czasem. O ósmej weszła Wiola. Wymieniliśmy tylko spojrzenia i poszliśmy na odprawę do szefowej. Wiola usiadła (jak nigdy) koło mnie przy dużym stole. Szefowa omawiała nasze prace. Była zadowolona i tylko parę uwag miała. Wygłaszała swój monolog gdy pod stołem ręka Wioli oparła się o moje krocze. Powoli, całą dłonią robiła po nim kółka co doprowadziło mojego przyjaciela do silnego podniecenia. Nie byłem dłużny. Wspierając się na łokciu, niby pisząc w swoim kalendarzu drugą rękę położyłem na jej udzie. Lekko się wzdrygnęła. Zrobiła mi dostęp do swojej cipki. Palcami sięgnąłem i nie zwracając niczyjej uwagi dorwałem się do jej mokrej już łechtaczki. Delikatnie robiłem małe kółka po niej. Jej sutki pokazały się na jej bluzce. Po dziesięciu minutach odprawa się skończyła. Wyszedłem z papierosem na taras. Wiola przyszła za chwilę. -mogłeś chociaż paluszek tam włożyć. -nie wiedziałem na ile mogę sobie pozwolić. -na dużo. Teraz idź do łazienki. Zwal sobie nie zdejmując rajstop i przynieś mi je. Ja je założę. -poważnie? Zaraz sam się spuszczę. Tylko uważaj by nie zajść w ciążę. -bez obaw. Byłem tak podniecony, że gdy tylko zacząłem trzeć przez rajstopy główkę przyjaciela on zaraz obficie zalał całe krocze rajstop. Ostrożnie je zdjąłem i zwinąłem. -poważnie? Zwinąłeś je? Wiola była zaskoczona przekazywanym zawiniątkiem. Nic jej nie odpowiedziałem. Czekałem na tarasie z papierosem na jej powrót. Gdy ją zobaczyłem wyglądała dosyć osobliwie. Mokre od mojej spermy rajstopy bardzo wyraźnie tworzyły plamy na jej nogach. Przy tym silnie pachniała swoimi perfumami. Zapewne dla zabicia zapachu nasienia. -sam je zdejmiesz ze mnie jak przyjdziesz do mnie po pracy. Czas nam się dłużył. W wiadomości dostałem adres z dopiskiem „17°° i nie każ mi długo czekać” Punktualnie przy jej drzwiach stałem z kwiatkiem w ręku. Natychmiast otworzyła wciągając mnie za rękę do środka. Nie ściągnęła rajstop. Plamy jakby wyszły na niej. Zatrzymaliśmy się w dużym pokoju. -na kolana i liz ją aż się zleje. Polecenie było krótkie i treściwe. Klęknąłem przed nią i zbliżyłem głowę dobrej krocza. Na początku poczułem smak swojej zaschniętej spermy ale zaraz zaczęła być mokra od śluzu. Cudownie smakowała. Cała drżała. Ledwo na nogach stała ale nie pozwalałem jej upaść. Dodatkowo pchałem w nią palce ale tak by nie przerwać rajstop. Wiadomo, że głęboko nie weszły ale i to wystarczyło by po paru minutach doszła. Krzyczała i szarpała moje włosy. Nawet na moment nie przerwałem. Mocno ssałem łechtaczkę i jeszcze bardziej energicznie pchałem jej palce do pochwy. Przeżyła kolejny orgazm -dosyć!!! Wyprostowałem się i zdjąłem z niej bluzkę. Dorwałem się do twardych jak kamienie sutków, które ssałem i gryzłem na przemian. Odepchnęła mnie i zaczęła rozbierać. Na sam widok klęczącej nagiej kobiety przede mną mój kutas urósł i czekał aż obejmie go swoimi ustami. Ssała go cudownie. Masowała dłonią trzon i jajka. Kochaliśmy się w każdej możliwej pozycji. Odwiedziłem ją w każdym otworze. Nie żałowałem sobie i sam nadawałem tempo i głębokość. To było cudowne uczucie jak trzymając ją za włosy i odchylając jej głowę do tyłu tryskałem na jej twarz potężną dawka spermy, która spływała na jej piersi. Długo dochodziliśmy do sił. Gdy się ubierałem na zegarze widniała 21:20. -wymyśl coś na jutro. Powiedziałem do Wioli i zamknąłem za sobą drzwi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Suka w rajstopach.

    Cudowne jest bycie suką. Być posłuszną i wykonywać wszystkie twoje polecenia. Obowiązkiem jest bez żadnych ograniczeń sprawić by pan był zadowolony. Ja od miesiąca taką jestem. Tak jak kiedyś mogłam liczyć na jedno, może dwa dymanka miesięcznie tak teraz nie ma dnia bez tego. Mój Pan ma fetysz. Otóż lubi mnie w rajstopach. Kupił mi ogromne pudło rajstop, które mam wyłącznie do swojej dyspozycji a raczej do jego dyspozycji. Codziennie mam mieć na sobie świeżą parę inaczej jestem karana. Któregoś dnia czekałam w pokoju na swojego Pana. Na śniadaniu pojawili się też goście w postaci małżeństwa, które zostali przez Pana zaproszone. Słyszałam z drugiego pokoju jak rozmawiają. Zostałam przywołana jak siedzieli już tylko przy kawie. Aromat rozchodził się po całym mieszkaniu. -pani by chciała zapoznać się w twoim językiem. Nie zawiedź mnie. Jak zwykle w samych rajstopach stanęłam obok zaproszonej kobiety i czekałam na polecenia. -co potrafisz szmato? Spytała opryskliwie. -zrobię wszystko co Pani każe. Odpowiedziałam nie odrywając oczu od podłogi. Pani wstała, obeszła mnie dookoła przyglądając mi się bacznie. Pomacała moje piersi i uszczypnęła boleśnie sutki wykręcając je w każdą stronę. Nie śmiałam się poruszyć znosząc ból jaki mi zadawała. -połóż się na sofie i szeroko nogi. Polecenie wykonałam natychmiast prezentując swoją cipę w rajstopach Pani. Ta uszczypnęła moją łechtaczkę i boleśnie wykręcała mu płatki warg. Następnie zdzieliła mnie w cipę. -pizda lubi takie traktowanie? -jeśli Pani lubi tak traktować moją cipę to zrobię wszystko by była Pani zadowolona. -na kolana suko i liż mojego anusa. Natychmiast klęknęłam za nią. Unosząc jej spódnicę zdjęłam z niej stringi. Rozchyliłam jej pośladki i zabrałam się za lizanie jej otworku. Wierciła się na mojej twarzy i wydawała z siebie pomruki zadowolenia. Przerwała moje zabiegi i zwróciła się do swojego towarzysza: -Ruchaj moją dupę. Chcę cię poczuć w sobie głęboko a ta szmata będzie ssać twoje jaja dopóki się we mnie nie spuścisz. Jej towarzysz stanął nad moją głową i zaczął wchodzić w nią. Bez użycia rąk zabrałam się za lizanie jego worka i zasysanie do ust jajek prezentując swoją czerwoną od uderzeń cipę swojemu Panu. Ruchanie odbytu Pani nie trwało długo i skończyło się po paru minutach. Pani stanęła nade mną i kazała otworzyć usta. Całą zawartość oddała mi i wytarła się o moją twarz. Smakowało cudownie. Teraz moja dupa została nadziana na kutasa mojego Pana, który usiadł na sofie. Problem w tym, że nie zdają ze mnie rajstop i wszedł we mnie po same jaja. Tak naprawdę to nie odczuwałam dyskomfortu a raczej bardzo się to podobało. Drugi mężczyzna rozłożył moje nogi szeroko by Pani miała dostęp do mojej pizdy, która zaczęła ją traktować jak worek treningowy. Byłam bita ręką, łyżką a nawet pięścią. Szczypana boleśnie i miałam wykręcaną łechtaczkę. Trwało to dłużej niż pół godziny i byłam bliska omdlenia. Na koniec Pan zdjął mnie z siebie i zaczął wdzierać się w moje gardło pokonując nawet przełyk. Czułam jak ciepła sperma wlatuje mi bezpośrednio do żołądka. To nie był koniec maltretowania mnie. Musiałam dla odmiany lizać i pieścić cipę Pani gdy w tym czasie byłam nadziana na obydwa kutasy ale tym razem rozerwano na mnie rajstopy torując sobie dostęp. Na koniec w ustach miałam dwa orgazmy Pani a moje rajstopy zostały całkowicie zalane spermą. Zakazano mi ich zdjęcia do końca pobytu gości. Byłam przeruchana na wszystkie sposoby i nie miałam sił na nic a mimo to musiałam stać przy nich. Dopiero wczesnym popołudniem goście nas opuścili. Pan kazał zameldować się u siebie za godzinę, którą poświęciłam na wykąpanie się i przyodzianie nowych rajstop. -jestem z ciebie zadowolony. Nie przyniosłaś mi wstydu To był miód na moje uszy. W duszy byłam szczęśliwa gdy moje ciało jednak zostało tak sponiewierane, że miałam ochotę zasnąć.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Rozkoszna Suczka

    ROZKOSZNA SUCZKA

    To, co chce wam opisać działo się w pierwszych latach, gdy Pan Piotr wybrał mnie na swoją suczkę. Wtedy nosiłam imię Łucja, obecnie, jako rasowa prostytutka nazywam się Arletka. Byłam wtedy iedoświadczoną sunią jeszcze, dużo nie umiałam. Za to beztrosko potrafiłam rozrabiać. Jak młoda suczka. Choć wiele już było za mną, ale tamte czasy od początku do momentu poznania mego Pana traktuje, jako ciemniejszą stronę ( Ciemną Stronę Seksu). Dominował w zasadzie seks z rodzaju BDSM. Wszystko zawarłam w swoich wspomnieniach w „Wyznania Ślicznej Suczki”.

     Piękne czasy. Tak piękne! Dlatego piękne, że byłam młoda, dlatego piękne, że miałam prawie dwadzieścia lat, dlatego piękne, że byłam suczką Pana Piotra, dlatego piękne, że spotykałam Daniela a potem moją Kasię i dlatego piękne, że było to latem. A jaka „małpa” była na świeczniku i rządziła g… tj. nic mnie nie obchodziło mimo fałszywej ogólno krajowej fobii i nagonki na tych, co inaczej…, Kto to Pan Piotr? To był mój Pan a ja Łucja byłam jego sunią. To on mnie ukształtował. Najpierw sam a potem z Panią Krystyną Panią suni o imieniu Kasia. Moja kochana Kasia. Wszystko to opisałam w swoich wspomnieniach „Wyznania Ślicznej Suczki”.

     Wtedy już mieszkałam w domu mego Pana. Pan Piotr nie znał jeszcze Pani Krystyny a ja Kasi. Daniel był kuzynem Pana Piotra. Kiedyś, letnim wieczorem siedzieliśmy z Panem na tarasie. On czytał książkę i popijał czerwone wino a ja jak to ja swawoliłam w ogrodzie. Letni, wieczorny wiaterek, psotnik jeden, co chwila zaglądał mi pod kolorowa spódniczkę. Zarzucał mi ją na biodra odsłaniając białą, jędrną dupcie w obcisłych białych majteczkach. Jedna strona majteczek, jak zawsze, wpinała mi się miedzy pośladki, odsłaniając pół pupki. Nie pomagało niecierpliwe opuszczanie zadartej spódniczki. Łobuz robił swoje.

     

    – Łucjo, chodź do mnie. – Usłyszałam głos Pana.

     

    Natychmiast podbiegłam podskakując.

     

    – Uspokój się na chwilę, siądź i posłuchaj. Jutro będziemy mieli gościa. Przyjeżdża do nas mój kuzyn. Ma na imię Daniel. Jest w twoim wieku. Bardzo miły i ładny chłopak. Będzie mieszkał z nami jakiś czas. Chciałbym, aby czuł się u nas dobrze. Bądź dla niego miła. Jest, jak każdy chłopak, trochę nieśmiały, więc postaraj się zachować umiar i nie prowokuj go, nie podrywaj. Dobrze wiesz, co mam na myśli. Bo się zamknie w sobie. Jesteś grzeczną i posłuszną suczką, prawda. – Tłumaczył mi trzymając palcem pod brodę.

     

    – Tak proszę Pana, Łucja będzie grzeczna. – Odpowiedziałam zadyszana cicho, siedząc na kocyku w nogach Pana czujnie patrząc mu w oczy swoimi cudnymi ślepkami o długich rzęsach, cała zarumieniona.

     

    – Będzie mieszkał w pokoju obok twojego. I jeszcze jedno, …

    bardzo ważne. On chyba jeszcze nigdy tego nie robił. No wiesz, co mam na myśli. – Yhy. – Wyjąkałam bordowa.

    – No nie bądź aż taka wstydliwa. – Zaśmiał się, szczypiąc mnie w policzek.

     

    – A teraz biegnij, cudo ty moje. On nie wie, że ty tu jesteś! – Pobiegłam błyskając dużą bielutką dupcią.

     

    Doścignął mnie głos Pana Piotra. Podniecona niesamowicie, schowałam się w kącie ogrodu w swoim ulubionym miejscu. Myśli tłukły się jak szalone; „jaki on jest?” „chłopak, chłopak”, „będzie tu mieszkał”, „Daniel się nazywa”. Itd. Itp. Mój mały ptaszek zesztywniał bardzo a dupcia powędrowała do góry, gotując się do… Nim zdałam sobie sprawę, co się dzieje, już przyjęłam pozycje „na pieska, jak suczka. Aż się wystraszyłam. Dobrze, że kryjówka była zasłonięta krzakami i Pan nie widział. Uf, minęło trochę zanim doszłam do siebie. Jeszcze dysząc mocno, zarumieniona spokojnie wróciłam do Pana. Popatrzył mi w oczy. Zawstydziłam się, spuszczając wzrok. Nic nie dało się ukryć przed Panem. Za dobrze mnie znał.

     

    – Łucjo, ty szelmutko, aż tak cię wzięło? – Zaśmiał się.

     

    – No nie obawiaj się coś z tym poradzimy. Nie będzie tak źle. – Dodał.

     

    – Przepraszam. – Szepnęłam cicho siadając na kocyku u jego nóg, tuląc się do niego.

     

    Głaskał mnie po głowie. Było cudownie w cudowny letni wieczór. Tej nocy nie mogłam zasnąć. Rzucałam się na swoim łóżku przybierając najdziwniejsze pozy a sen nie przychodził. Ptaszek sterczał sztywny i też ani myślał iść spać. Wreszcie nie wytrzymałam i na palcach, świecąc gołą dupką, wśliznęłam się do pokoju Pana. Po cichutku wsunęłam się pod kołdrę i przytuliłam się do niego. Poczułam jak obejmuje mnie. Był bardzo dobry dla mnie i wybaczał mi takie wybryki jak ten. Przytulona leżałam cichutko. Poczułam jak jego dłoń zaczyna błądzić po moim ciele, pieszcząc cycki, brzuszek, pupcie. Delikatnie oddawałam mu pieszczoty. Najlepiej jak wtedy umiałam. Zawsze reagował na mnie szybko. Jego wielki kutas podniósł się bez chwili zwłoki. Zaczął mruczeć. Już wtedy nauczyłam się jego reakcji i wiedziałam, kiedy jest gotowy. Szybko wzięłam oliwkę ze stolika, zawsze tam musiała być, nasmarowała mu kutasa a sobie cipkę i odwróciłam się na bok dupcią do niego podciągając uda. Nie czekałam długo. Po chwili już jęczałam głośno i stękałam czując jego w sobie. Wstrząsana pchnięciami jęczałam i piszczałam coraz głośniej. Jego oddech przyśpieszył. Wbijał się we mnie mocno, do końca, rozgniatając mi pośladki. Zaczęłam krzyczeć spazmatycznie. Nagle on znieruchomiał. Poczułam w dupce silne skurcze pompujące jego kutasa. I gdy gorący strumień wypełnił mi cipkę, krzyknęłam mocno i krótko. Orgazm objął mi calutkie ciało i w środku. Co chwila fale skurczu orgazmu przetaczały się przeze mnie jakby odbijając się od czubka głowy i od stóp. Długo i powoli zamierając. Z przodu pod brzuszkiem, ptaszek był cały mokry i klejący. Pan pozostał we mnie. Zasnęliśmy.

     Rano wszystko się kleiło. Obudziłam się, przeciągnęłam, z zamkniętymi oczami mrucząc, jeszcze zarumieniona i ciepła od snu. O tworzyłam oczy i zobaczyłam Pana nachylonego nade mną i wpatrującego się z uśmiechem.

     

     – Oj, mała cwaniaro, znowu mnie podeszłaś. – Powiedział cicho zadowolony.

     

    – Patrz jak wszystko wygląda. Trzeba zmienić pościel. No wstawaj i zmykaj do siebie. Jak się doprowadzisz do ludzkiego wyglądu to leć kupić bułki i chleb na śniadanie a potem weź się za sprzątanie. Trzeba przygotować drugi pokój. Ach i kup więcej pieczywa, bo będzie nas troje. – Ostatnie słowa dogoniły mnie na korytarzu.

     

    U mnie w pokoju łóżko też wyglądało jak po wielkiej orgii. Z tą różnica, że nie było na nim spermy. Wykąpałam się, umalowałam i w cienkiej mini na ramiączkach i zgrabnych pantofelkach, białych na obcasie, pognałam do piekarni opodal. Ci, co stale tu przychodzą po pieczywo już się przyzwyczaili do mego widoku i obecności, udając, że wszystko jest dobrze. Z resztą, jak się odpowiednio ubiorę i wymaluję to niewiele cech mnie zdradza, że jestem inna. Tylko obcy gapią się dyskretnie. Ja staram się zachowywać naturalnie i grzecznie. Wróciłam z siatką pieczywa. Pan Piotr już wykapany, w szlafroku, robił w kuchni śniadanie. Lubił pitrasić w kuchni i rzadko mnie zapędzał do tej roboty. Śniadanie zjedliśmy na tarasie. Zapowiadał się ładny dzień. Po śniadaniu zabrałam się za porządki w pokojach na górze a on, żeby było szybciej, robił porządki na dole. Potem znowu siedzieliśmy na tarasie pijąc kawę. Aż mnie roznosiło. Nie mogłam jednak odzywać się bez pozwolenia. Pan pił kawę i zerkał na mnie. Uśmiechając się dyskretnie napawając się moimi mękami, sprawdzając przy tym moje wychowanie. Wreszcie odezwał się:

     

     – No dobrze, już, dobrze pojedziesz ze mną. Przecież nie wytrzymasz tu sama. Pękniesz z ciekawości i podniecenia. Leć na górę i ubierz się ładnie.

     

     Nim skończył zdanie, siedziałam mu na kolanach przytulona a w następnej chwili już mnie nie było. Latałam po pokoju wyciągając ciuszki z szafy i choć wielki stos leżał już na łóżku ja nadal byłam zrozpaczona i niezdecydowana, co mam założyć na siebie. W końcu wybrałam. Czarny staniczek, biała atłasowa bluzka z krótkimi rękawkami, Czerwona w czarną kratkę, bardzo mini, spódniczka, pofałdowana, białe podkolanówki, błękitne figi i niebieskie tenisówki. Czarne, lśniące, długie, do ramion włosy, nakręciłam lokówką. Nie za mocny makijaż, czerwone lekko usta, podkreślone kredką oczy i podkręcone, długie, seksy, czarne rzęsy. Na szyje obróżka w srebrne wzorki z wiszącym zapięciem na smycz. Srebrny łańcuszek bransoletka na lewy przegub i podobna na kostkę prawej nogi. No i w lustrze pojawiła się cudowna dziewczynka z kręconymi, lśniącymi włosami spadającymi kaskada na ramiona i grzywką włażącą w oczy. Robiłam śmieszne puf, puf dmuchając na tą grzywkę, co chwila. Pewnie przeszkadzała mi, ale tak lubił Mój Pan. Szeroka dupcia, mocne, sprężyste uda i jędrna pupcia, ukazująca się co chwila spod krótkiej spódniczki, opięta błękitnymi atłasowymi majteczkami promieniała seksem. Czarny staniczek opinający  małe sterczące cycuszki był dobrze widoczny przez cieniutką bluzkę. Do tego ten figlarny błysk czający się w oczkach. „No jestem gotowa” – pomyślałam i popatrzyłam na pobojowisko w pokoju. Oj tam, oj tam, wzruszyłam ramionami i popędziłam na dół do Pana. Gdy zbiegałam na dół Pan spojrzał i zaniemówił zastygając w dziwnej pozie. Podbiegłam, dygnęłam i okręciłam się parę razy w kółko, błyskając białą dupcią. Pan potrząsnął głową, jakby się budził z dziwnego snu.

     

     – Łucjo, ty trzpiocie, aż mnie zatkało z wrażenia. – Wykrztusił.

     

     Stanęłam zalewając się mocnym rumieńcem i spuszczając rzęsy.

     

    – No, no, pomyślałby ktoś. Nawet ja nie wiedziałem, że mam taką sunię w domu. – Mówił podniecony obchodząc mnie w kółko.

     

    – Biedny Daniel, jak cię zobaczy. No dosyć zachwytów, czas jechać. – Powiedział Mój Pan

     

     Wsiedliśmy do samochodu. Pozwolił mi usiąść koło siebie. Pojechaliśmy. Choć przyjechaliśmy o czasie na dworzec to jednak nasza polska kolej nas nie zawiodła. Pociąg był jak zawsze opóźniony. Normalne, gorący dzień, tory nagrzewają się i zwiększają długość. Cala trasa składa się z iluś tam tysięcy odcinków szyn. Wszystko to daje spore wydłużenie drogi. A do tego jeszcze razy dwa, bo przecież szyny są podwójne. Dlatego pociąg się spóźnił, bo miał dłuższą drogę do przebycia. Byłam dumna, nieźle to wykombinowałam, choć nie byłam blondynką.

     

    – Łucjo, Łucjo, co ty pleciesz. I stój spokojnie, nie podskakuj. Ludzie patrzą. – Skarcił mnie Pan.

     

    Faktycznie wszyscy dookoła się gapili i coś tam szeptali.

     

    – Umm….- Pokazałam koniec języka jakiemuś chłopakowi z plecakiem. I pomachałam ręką, tak żeby Pan nie zobaczył.

     

    Odmachał mi śmiejąc się i posyłając całusa. Wreszcie zdyszany pociąg wjechał na peron. Ludzie wysiadali. Zrobiło się ciut tłoczno. Pan szedł powoli, rozglądając się. Wreszcie podniósł rękę i pomachał. Zza pleców Pana zobaczyłam jak wysoki chłopak z kręconymi brązowymi włosami też pomachał ręką i przyśpieszył kroku. Ludzie nas minęli i zrobiło się luźno. Z przeciwka szybko zbliżał się wysoki chłopak w dżinsowych spodniach i koszulce z napisem Popeye, i rysunkiem dzielnego marynarza. Był ładny, co mnie zatkało kompletnie. Szczupły, ale nie chudy, zgrabny, ładna dupcia opięta spodniami, czarne duże oczy, szeroko rozstawione z długimi rzęsami, usta wprost wymarzone do całowania. Stałam za Panem nie mając odwagi więcej się wysunąć. Zerkałam zza jego ramienia. Jeju poczułam jak mój mały ptaszek obudził się i wyrywał się do lotu. Uda same się zacisnęły. Pan przywitał się z Danielem. Początkowo Daniel mnie nie skojarzył z Panem. Ściskając się z nim pomachał mi dłonią za jego plecami. Cóż ja miałam zrobić, biedna. Uśmiechnęłam się do niego uroczo. Nie spuszczał ze mnie wzroku. Pan zauważył to i też się uśmiechnął. Odsunął się odsłaniając mnie.

     

    – Danielu, pozwól to jest Łucja, moja su… ugryzł się w język, wychowanica. – Dokończył.

     

    – Łucjo, to właśnie jest Daniel, o którym ci opowiadałem. No nie stój tak, przywitaj go ładnie. – Powiedział.

     

     Dygnęłam grzecznie.

     

    – Cześć, witam ciebie. – Podbiegłam do niego i szybko musnęłam go ustami w policzek a następnie pobiegłam na poprzednie miejsce.

     

     Ten ruch spowodował, że moja spódniczka podniosła się lekko ukazując dół pupci. Oczywiście nie uszło to uwadze chłopaka. Mój kutasek sterczał, wyraźnie wypychając majteczki i unosząc spódniczkę. Pewnie to też nie uszło jego uwadze, ale nie wiedział, w czym, rzecz.

     

    – No skoro żeśmy się przywitali to pora jechać do domu. – Zarządził Pan Piotr.

     

     Oni szli przodem a ja trzymałam się nieco z tyłu z lewej strony Pana. Tak jak suczka powinna. Daniel, co jakiś czas oglądał się na mnie.

     

    – Czemu Łucja idzie z tyłu? – Zapytał wreszcie.

     

    – Tak jest dobrze. – Odpowiedział Pan, niczego nie wyjaśniając.

     

    Gdy doszliśmy do samochodu, Daniel chciał usiąść z tyłu obok mnie, ale Pan Piotr powiedział, żeby na razie siadał z przodu obok niego. W czasie drogi oni rozmawiali a ja siedziałam cichutko zerkając spod opuszczonych rzęs to na Pana to na Daniela. Daniel opowiadał Panu, ale było widoczne, że jego myśli były gdzie indziej. Na tylnym siedzeniu obok mnie. Wreszcie dojechaliśmy do domu. Daniel poszedł na górę do swojego pokoju wykąpać się i odświeżyć. Ponieważ było już południe to szykowaliśmy z Panem coś do jedzenia. Pan kazał abym ja też siadła z nimi do stołu. Daniel zszedł na dół. Pan usiadł, ale Daniel czekał aż ja usiądę.

     

    – Siadaj Danielu. Łucja zaraz usiądzie. – Odezwał się Pan.

     

     Daniel usiadł, zdziwiony tym postępowaniem Pana. Ja usiadłam na końcu. Jadłam nie odzywając się.

     

    – Łucjo, czemu się nie odzywasz? – Spytał w końcu.

     

    Popatrzyłam na Pana.

     

    – Zapytaj  ją co chcesz a odpowie ci. – Powiedział Pan.

     

    Jurek spojrzał zdziwiony. W końcu zaczął pytać a ja mu odpowiadałam. Opowiedziałam skąd jestem, gdzie się uczę i wiele innych spraw. Potem oni przenieśli się na taras a ja zabrałam się za porządki. Zrobiłam im kawę i herbatę. Otworzyłam butelkę czerwonego wina i zaniosłam to wszystko na stolik do nich. Jeszcze ciastka też. Potem siadłam blisko u nóg Pana na swojej poduszce. Pan uśmiechnął się i położył mi dłoń na głowie. Głaskał bawiąc się moimi lokami a ja mrużyłam oczy cicho mrucząc. Daniel był zaskoczony. Pan widząc jego pytający wzrok odezwał się.

     

    – No widzę, że przyszła pora na wyjaśnienia. Zapewne Twoja mama opowiadała Tobie to i owo o mnie przed wyjazdem. – Jurek skinął głową. – Pewnie dużo nieprawdy. Otóż Łucja jest moją suczką. Opiekuje się nią i uczę. Jesteś dorosły więc powinieneś zrozumieć. Uczę ja jak się zachowywać i postępować w sprawach seksu. Tak, nie dziw się. – Mówił widząc zaskoczenie na jego twarzy.

     

    – Łucja nie jest stuprocentową dziewczyną. Jest chłopcem i dziewczyną jednocześnie. Taka osoba dwupłciowa nazywa się hermafrodyta. Pewnie słyszałeś takie określenie i wiesz, co ono oznacza.  U Łucji silniejsza jest cecha dziewczęca niż męska. Nawet ty nie poznałeś się, prawda? – Spytał.

     

    – Tak, prawda. – Odpowiedział cicho Daniel.

     

    – Ale ona, on jest taki ładny. No sam widzisz. Powinieneś traktować ją jak dziewczynę. A to, co ma tam na dole jako ciekawą zaletę. Nie przejmuj się, wszystko będzie dobrze. Suczka jest grzeczna i miła. Wierzę, że przypadniecie sobie do gustu. Prawda, Łucjo? – Popatrzył na mnie.

     

    – Tak. – Szepnęłam cicho spuszczając wzrok.

     

    – Łucja, jak każda ułożona sunia, siada przy nogach jak widzisz. Jak chcesz może siedzieć koło ciebie. Możesz jej także pozwolić siedzieć koło ciebie na ławce czy przy stole. Ona wie jak się zachować. Ja się na to zgadzam, abyś robił z nią, co zechcesz. Ona będzie ciebie słuchać tak jak mnie. Poza paroma wyjątkami, ale o tym sama ci powie we właściwym momencie. – Wyjaśnił Pan.

     

    I tak po tym wyjaśnieniu sytuacji wszystko potoczyło się jak należy. Minęło południe. Nadchodził wieczór. Oni rozmawiali pijąc kawę lub herbatę. Daniel dał mi ciastko i kubek kawy. Podziękowałam i jadłam powoli. Często zerkałam na niego a on na mnie. W pewnym momencie Pan Piotr powiedział, że idzie się zdrzemnąć. Często to robił po południu. Wyszedł. Zostaliśmy sami. Ja siedząc na poduszce a on na fotelu wiklinowym. Patrzył na mnie. Ja siedziałam cicho na pupie z podkulonymi nogami. Spódniczka, zbyt krótka, podjechała do góry odsłaniając uda i krocze zasłonięte błękitnymi majteczkami. Będąc w domu nie zwracałam uwagi na takie drobiazgi jak podjeżdżanie mojej spódniczki w górę i odsłanianie mojego seksu.  Majteczki tworzyły wyraźny namiot podniesiony sztywno kutaskiem. Byłam podniecona. Patrzył na mnie i na moje podbrzusze. Nie, nie wstydziłam się tego wcale, gdyż było to normalne moje zachowanie.

     

    – Jak ty masz na imię naprawdę? – Spytał w końcu.

     

    – Moje imię to….. – Powiedziałam cicho, gdyż Pan mi tego nie zabronił.

     

    – Czy byłaś taka zawsze? – Wypytywał.

     

     Odpowiedziałam, że nie całkiem, ale tak się potoczyły moje losy. Poprosił, abym mu  opowiedziała. Ponieważ Pan Piotr i to przewidział, zezwolił mi na ,to ale nie mogłam podawać szczegółów. Opowiedziałam, więc mu w wielkim skrócie to co opisałam w swoich wspomnieniach zatytułowanych „Wyznaniach Ślicznej Suni”. Słuchał zaciekawiony. Skończyłam.

     

    – Czy możesz usiąść przy mnie? – Spytał. Podsunęłam się blisko jego nóg opierając ciałem, jak do Pana.

     

    – Czy, czy mogę ciebie dotknąć? – Zapytał nieśmiało.

    Pochyliłam głowę a on zaczął delikatnie mnie głaskać. Szybko zaczęłam mruczeć i stękać. Jak to ja będąc głaskana. On powoli nabierał śmiałości. Jego ręka powędrowała do mojej twarzy. Podniósł mi głowę i spoglądając w oczy.

     

    – Jakaś ty ładna. – Powiedział.

     

    Przymknęłam oczy, poddając się jego pieszczotom. Mój kutasek drgał rytmicznie, co zauważył.

     

    – Podniecasz się? – Szepnął.

     

    – Tak. – Wyznałam cicho.

     

     Już dawno zauważyłam jak jego prawa nogawka pogrubiała. I to bardzo. Wyraźne zgrubienie ciągnęło się aż do połowy uda. „Ma wielkiego kutaska” pomyślałam podniecona. Pan nie pozwolił! Tymczasem jego ręka zjechała na moją szyję a chwile później znalazła się na moim cycuszku miętoląc go i szczypiąc sutek. O tym Pan nie mówił, więc nie uciekałam. Z resztą chyba bym nie mogła, tak było dobrze. Cała byłam wyprężona. On był zachwycony mną. Co nawet nie starał się ukrywać. Wreszcie przestał.

     

    – Czy możesz usiąść mi na kolana tak jak siadasz wujkowi. – Spytał.

     

     Widział to jak siedziałam chwilkę u Pana. Wskoczyłam mu szybko na kolana. Cóż nie byłam piórko. A on nie był przyzwyczajony do tego, ale dzielnie wytrzymał. Moja wielka dupcia mocno przylgnęła do jego ud. Był w spodenkach do kolan. Wyraźnie teraz czułam jak pulsuje jego kutasek.

     

    – Pokaż cycuszki. – Szepnął mi w uszko.

     

    – Nie. – Zaśmiałam, udając wstydliwą

     

    – Pokaż, proszę, pokaż. – Nalegał

     

    – Nie, nie mogę. – Droczyłam się.

     

    – Tylko na chwilkę, pokaż, no śmiało. – Nalegał, lekko mnie szczypiąc w cycuszek.

     

    – Nie, Pan nie pozwolił. –  Krygowałam się lekko go odpychając.

     

    – Pan, śpi, nie widzi, pokaż. – Śmiał się.

     

     – Nie można, jestem posłuszna i nie okłamuje Pana. – Móiłam.

     

     Jego ręka błądziła po wewnętrznej części moich ud potęgując moje podniecenie. Nie broniłam mu tego, bo było mi dobrze.

     

    – Pokaż, na chwileczkę. – Nalegał dysząc z podniecenia.

     

    Zrobiło się mi go żal. Taki był śliczny. Rozpięłam bluzeczkę i zgrabnym ruchem wydobyłam na wierzch oba małe cycuszki z dużymi ciemnymi sutkami. Wyskoczyły jak na sprężynce. Przywarł do nich ustami. Całował i ssał. Trwało to jakiś czas. Bojąc się przedłużać, aby Pan nie zobaczył zaczęłam delikatnie odpychać jego głowę od cycków. Nie było to takie proste. W końcu udało się to zrobić i moje gruszeczki znowu były pod bluzeczką. Jego kutas mocno pulsował drażniąc moją cipkę w pupie. Biedny tak się męczył strasznie. Było mi go szkoda a jednocześnie strasznie się bałam Pana. Siedząc u jego stóp wzięłam chusteczki ze stolika i wsadziłam rękę w jego nogawkę. Objęłam gorący, pulsujący członek. Wprawnie zsunęłam skórkę odsłaniając śliską główkę. Puścił pierwsze soki. Wiedziałam dobrze jak to się robi. Gdy zaczął szybciej dyszeć, tłumiąc w sobie jęki przyśpieszyłam masaż. Pojawiło się znane mi pulsowanie. Szybko podstawiłam chusteczki. Trysnął cztery razy. Cała ręka z chusteczkami była pełna białej śmietanki. Wytarłam go dokładnie a chusteczki schowałam w  ogrodzie, zacierając ślady nieposłuszeństwa. Wiedziałam i tak dobrze, że kara mnie nie ominie. Jak Pan zapyta to wyznam mu wszystko. Danielowi o tym nie powiedziałam. Był odprężony i radosny. Głaskał mnie i przytulał.

     

    – O ho, wystarczyło was zostawić na chwilkę a już ta mała szelmutka omotała ciebie. Musisz bardziej na nią uważać mój drogi, bo zginiesz. – Mówił wesoło Pan.

     

    Patrzył na mnie, a ja już wiedziałam, że domyślił się wiele. Ale nie dał poznać po sobie. Posiedzieliśmy jeszcze trochę aż musieliśmy uciekać, bo komary nie dawały spokoju. Zrobiło się późno, więc zaczęliśmy się zbierać do spania. Daniel poszedł na górę do pokoju a ja zostałam sama z Panem. Stałam przed nim.

     

    – No, Łucjo, teraz opowiadaj, wszystko. – Polecił Pan.

     

     No i opowiedziałam dokładnie jak było. Pan popatrzył na mnie.

     

    – Idź na dół do piwniczki i zdejmij spódniczkę i majteczki. Połóż się. Zaraz przyjdę. – Polecił mi.

     

    W domu była piwniczka. Taka sala do specjalnego seksu i bdsm. Chlipiąc zeszłam na dół, zapaliłam światło i zdjęłam majteczki i spodniczkę oraz bluzkę. Byłam goła tylko w staniczku, podkolanówkach i bucikach. Wiedziałam, co mam robić. Wyjęłam z wilgotnego pokrowca rózgę z ratanu, którą położyłam na małym stoliku. Sama przełożyłam się przez koziołek, napinając pupę. Czekałam. Przyszedł Pan.

     

     – No, posłuszna dziewczynka z ciebie. Wiesz, że źle zrobiłaś. I że musi być kara. – Mówił Pan wkładając mi w wejście do cipodupki obrany korzeń imbiru, abym nie naprężała pośladków.

     

    – Tak, Panie, Twoja suczka była nieposłuszna. Proszę ukarać suczkę.- Powiedziałam płaczliwie.

     

    Rozległ się świst rózgi i dupcia zapiekła. Płakałam głośno. Jednak chyba więcej ze strachu niż bólu. Pan bił lekko, nie tak jak zwykle. Widocznie nie chciał abym nosiła pręgi. Dupcia tylko zaczerwieniła się. Razów było nie wiele. Naliczyłam głośno sześć. Po karze klęcząc podziękowałam za skorygowanie, powiedziałam ,że zrozumiałam swój czyn i obiecałam poprawę. Doprowadziłam miejsce i sprzęt kaźni do ponownej gotowości, zebrałam ubranie. Wyszliśmy razem na górę. Gdy leżałam już w łóżku, czysta i wykąpana po lewatywie wieczornej. Drzwi się otworzyły i wszedł Pan. Usiadł na łóżku. Wziął mnie za rękę i wypytywał o Daniela. Wyznałam mu, że bardzo mi się podoba i podnieca mnie. Potem wystraszona swoimi słowami, prosiłam go, aby się nie gniewał i nie odsyłał mnie. Że pragnę być jego i tylko jego. Bałam się, że stanie się zazdrosny. On jednak uśmiechnął się łagodnie, pogłaskał po głowie i zapewnił, że nic takiego miejsca mieć nigdy nie będzie. Że będę jego zawsze.

     

    – No a teraz śpij, mała sunio. – Pocałował mnie w policzek i wyszedł.

     

     Czy tak postępuje każdy Pan ze swoją suczką? Chyba nie. Jestem szczęśliwa. Tak myśląc szybko zasnęłam wtulona w różową pościel. Nazajutrz zerwałam się wcześniej. Zrobiłam lewatywę poranną, jak, co dzień i wykąpałam się w pachnącej pianie. Nałożyłam na całe ciało krem, różowy staniczek i majteczki oraz czerwone pończoszki samonośne. Kolorowa, w kwiatki sukieneczka na ramiączkach ledwo zakrywała dupcie, odsłaniając koronkową górę pończoch. Popędziłam szybko do  piekarni po bułeczki.

     

    – Dzień dobry. – Powiedziałam wchodząc wesoło.

     

    – Dzień dobry. – Odpowiedziało parę osób.

     

    Ludzie już przyzwyczaili się do mojego widoku. A nie wszyscy byli zakłamani do cna.

     

    – Cóż ty jesteś taki kolorowy skowronek dzisiaj? – Spytał jeden.

     

    – A nie wiem, tak jest mi wesoło. Mamy gościa i tak w ogóle. – Zaszczebiotałam.

     

     Kupiłam co trzeba i fru, machając sukienką, aż pokazałam pupę popędziłam do domu. Komentarzy dalszych już nie słyszałam. Krzątałam się w kuchni śpiewając, gdy zszedł Pan. Ubrany w szlafrok. Szybko przypadłam mu do nóg.

     

     – Dzień dobry Panu Mojemu. – Powiedziałam radośnie.

     

    –Witaj, śliczna. – Pan bardzo często nazywał mnie ładnie.

     

    – Widzę, że śniadanie gotowe. O byłaś już po bułki? Coś ty taka rozszczebiotana? To pewnie sprawka naszego Daniela. – Zażartował.

     

     Śniadanie było gotowe. Jak zwykle latem jedliśmy na tarasie, gdy był ciepły poranek. Daniel jeszcze spał. Jak to chłopak lubił spać dłużej. Pan siedział w fotelu a ja na jego kolanach, przytulona z głową na ramieniu. Gładził mnie po włosach i całował od czasu do czasu. Nic nie mówił. Było cudownie.

     

    – No biegnij i budź go szkoda takiego pięknego dnia. Tylko pamiętaj możesz mu pokazać cycki i dać dotknąć, ale nic więcej, żadnego seksu.- W końcu rzekł.

     

     Popędziłam na górę. Cichutko otworzyłam drzwi do jego pokoju i weszłam. Spal odwrócony plecami do mnie. Nagi. Kołdra zsunięta odsłaniała plecy i zgrabną dupcie. Miedzy udami widać było cześć jajek. Usiadłam na brzegu i patrzyłam na niego. Sapał cicho. Pokręcone, zmierzwione, brązowe loki zasłaniały mu cześć twarzy. „Ładny” – pomyślałam gładząc delikatnie pośladek. Zaczął mruczeć nie otwierając oczu. Wystraszyłam się. Nagle nim się spostrzegłam objął mnie i przytulił do siebie. Pocałował w usta, śmiejąc się. Zapiszczałam próbując się uwolnić z mocnego uścisku.

     

    – Puuuszczaaaj. – Udawałam wystraszoną.

     

    – Skąd wiedziałeś, że to ja? – Pytałam.

     

     – Po zapachu perfum, przecież Piotr się tak nie perfumuje.- Zaśmiał się.

     

    Wreszcie uwolniłam się i stanęłam nad nim. Odwrócił się do mnie. Stałam akurat tak, że miał pełny wgląd z dołu pod moją sukienkę. Leżał i uśmiechał się. Zorientowałam się dopiero wtedy, gdy palcem podniósł kraj sukienki i powiedział:

     

     – Będzie śliczny dzień skoro od rana mam takie cudowne widoki. Co ty tam masz, pokaż.

     

    – Aaaaaa, swintuuuch. – Zapiszczałam, rumieniąc się i przyciskając rękoma spódnice do podbrzusza.

     

    – No pokaż, nie wstydź się. – Szepnął.

     

    –  Nie pokaże, nie pokaże. – Pprzekomarzałam się, ale stając nadal przy łóżku.

     

    – Pokaż, proszę, nie wstydź się. Wczoraj pokazałaś śliczne cywunie. – Zaśmiał się

     

    – Tak, a potem dostałam w pupę od Pana. – Odpowiedziałam trzymając się za pupę.

     

    .– Czemu? Powiedziałaś mu? – Zapytał.

     

    – Tak. – Wyznałam wszystko.

     

    Jestem grzeczna i zawsze mu mówię wszystko. Ale cycki to mogę ci pokazać, jak chcesz. A może już nie chcesz, to idę. – Udawałam, że wychodzę.

     

    – A idź, idź sobie, ale najpierw pokaż cycki. Chodź tu rozrabiako. – Mówił żartem.

     

     Podeszłam do niego i powoli wydobyłam na wierzch cywunie. Przywarł do nich ustami. Robiło mi się coraz lepiej. Ze strachu, że nie wytrzymam zaczęłam się wyrywać. Wreszcie mnie puścił. Gdy podniosłam się kołdra całkiem się zsunęła i ujrzałam pierwszy raz jego wielki gruby kutas. Sterczał sztywny, napletek gdzieś zniknął. Wielka bordowa główka ziała pyszcz otwartym pyszczkiem cewki. I te cudowne grube żyły, obejmujące go jak grube liany w miłosnym uścisku. Stałam i patrzyłam zachwycona.

     

    – Podoba ci się? – Spytał patrząc na mnie.

     

    – Nie, wcale, wcale mi się nie podoba, taki ślicznie cudowny. – Powiedziałam podskakując. I nim się zorientował, pocałowałam główkę kutasa, i tyle mnie widział.

     – Wstawaaaj, śniadanie czeka! – krzyknęłam już ze schodów.

     

     Wpadłam w podskokach na taras. Włosy zmierzwione, ramiączko sukienki opuszczone, rumieńce na twarzy i szyi, podniecona. Pan popatrzył na mnie uważnie i uśmiechnął się.

     

    – Co złapał cię? – Zapytał.

     

    – Tak, ale uciekłam mu, tylko cycki… – Jąkałam się zdyszana i zawstydzona.

     

    Przypadłam do nóg Pana i przytuliłam się patrząc mu w oczy.

     

    – No dobra, dobra gadaj co tam masz, bo się udusisz. Przecież widzę, że coś ukrywasz. Jesteś podniecona nie tak jak zwykle. – Nalegał.

     

     Spiekłam dużego raka i cicho nie patrząc na Pana powiedziałam:

     

     – Bo, Bo on ma takiego cudownego kutaska. Tylko kołdra spadła, ja nic…

     

     Pan pogłaskał mnie po głowie. Uniósł mi twarz za brodę, popatrzył w oczy chwilę i powiedział:

     

     – No dobrze, już dobrze, zobaczę co da się zrobić.

     

    W tym momencie wszedł Daniel w koszulce bawełnianej i krótkich obcisłych spodenkach. Wyraźnie widziałam przez materiał jego kutaska. Pan pozwolił mi siąść z nimi. Po śniadaniu Pan wysłał mnie na ogród a sam długo rozmawiał z Danielem. Schowałam się w swoim kąciku i podglądałam ich przez szczelinę w krzaku. Denerwowałam się nie wiedząc ,o co chodzi. W końcu doszłam do wniosku, że to nie mój interes. Powiedzą jak zechcą. Czułam, że ta rozmowa i mnie dotyczy. Wreszcie skończyli. Pan zawołał mnie. Podbiegłam.

     

    – Łucjo pakuj rzeczy, picie, kanapki. Jedziemy nad jezioro w nasze miejsce. Zbyt ładny dzień a Daniel nie przyjechał tu siedzieć w domu.- Powiedział.

     

     Poleciałam pakować potrzebne łaszki i jedzenie. W owych czasach jeszcze można było znaleźć nad wodą odludne miejsce. Tak, tak było pusto totalnie. Dopiero w przyszłości miało powstać „Lato z Radiem”, które walnie przyczyniło się do zniszczenia i zadeptanie Warmii i Mazur. Mieliśmy z Panem Piotrem swoje miejsce. Nie było ono totalnie odludne, ale niewielu o nim wiedziało. Samochód można było postawić w pobliżu na widoku i nikt się nie czepiał. Małe urocze jeziorko, łączka, otoczona drzewami i krzakami, schodząca łagodnie do niego zakończona piaszczystą plażą. Płytka, cieplutka, krystaliczna woda ciągnąca się daleko w jezioro. Ja rozłożyłam kocyk w półcieniu, bo Pan absolutnie zakazał mi się opalać. Uważał, że powinnam mieć ciało jak najbardziej białe. Oni rozłożyli się w pobliżu. Było parę osób w drugiej stronie plaży. Daniel trzymał ręcznik a ja zdjęłam sukienkę, majteczki i staniczek. Byłam naga. Oglądał mnie podniecony. Popatrzyłam na niego szybko pocałowałam w policzek.

    – Łucjo, nie zaczepiaj. – Doszedł mnie głos Pana. Szybko nałożyłam błękitny kostium. Otrzymałam go od jednego Pana, bardzo ze mnie zadowolonego po seksie. Ten Pan jeździł swobodnie za granicę, co nie wszystkim było wolno. Przywoził różne rzeczy. Ten kostium też przywiózł. Był śliczny błękitny. Bardzo skąpe majteczki zasłaniające tylko krocze tak wycięte, że odsłaniały biodra a z tył prawie całą dupcie. Nie było to jeszcze stringów ale… Majteczki z przodu połączone były ze staniczkiem podtrzymywanym tasiemką zawiązywaną na szyi. Środek brzuszka był osłonięty tym połączeniem. Staniczek nie był zapinany ani wiązany z tyłu. Kostium razem ze staniczkiem wciągało się na ciało i zawiązywało tasiemki za szyją. Przepraszam, wiem marudzę opisując to, ale chciałam się pochwalić. Na szyi jak zwykle miałam jedna ze swoich obróżek, które zawsze i wszędzie nosiła. Obróżki były koloru bordo. Mam, jak wspomniałam, czarne włosy i ten kolor pasował. Wiedziałam, że wyglądam ślicznie w kostiumie. Dobrze zdawałam sobie sprawę z oddziaływania swoim ciałem i seksem na otoczenie. Co prawda nie miałam jeszcze dużych cycuszków, ale są. A reszta kształtna i duża. Daniel był zachwycony. Pan rzucił mu koniec długiego, cienkiego, mocnego łańcuszka.

     

    – Zapnij go do obroży i chodź tu. A ty na koc jazda. – Zarządził Pan.

     

    Zdziwiony Daniel zrobił co trzeba. Siedziałam grzecznie na kocyku. Ależ gdzie tam grzecznie. Roznosiło mnie. Trwało to jakiś czas. Oni leżeli opodal.

     

    – Chodźmy się kąpać. – Usłyszałam głos Daniela.

     

    – Poczekaj, coś zobaczysz. – Doleciał szept Pana.

     

    Znowu leżeli. Zaczęłam się wiercić i zmieniać pozycję. Siadłam, klękałam, stawałam na czworaka, leżałam, przodem lub dupcią do nich. Delikatnie pociągałam za łańcuszek, niby przypadkiem. Stękałam i popiskiwałam. Robiłam wszystko by zwrócić ich uwagę na siebie. Musieli podpatrywać te moje wysiłki, bo w końcu obaj zaśmieli się, wstali.

     

    – Idziemy do wody. – Oznajmił Pan.

     

    Nie zdążył dokończyć a ja już pędziłam, ale łańcuch mnie zatrzymał.

     

     – Nie tak prędko, szalona. – Zawołał Pan.

     

    – Teraz widzisz, co za utrapienie z nią. Nie usiedzi spokojnie. – Rzekł.

     

     – Tak to prawda, utrapienie. Ładne bardzo utrapienie. – Dodał Daniel.

     

    Pluskałam się, czyniąc zamieszanie. Popływaliśmy trochę dalej. Ja w środku oni po bokach. Było cudownie. Pan spuścił mnie z łańcuszka. Mogłam sama lub z Danielem iść do wody. Obecni na plaży ludzie, zwłaszcza mężczyźni byli bardzo mną zainteresowani. Daniel całował mnie w wodzie dyskretnie a jego ręce zawsze znalazły drogę do mojego ciała, gdzie należy. Ja nie byłam mu z resztą dłużna. Dwa razy wymasowałam mu kutaska pod wodą tak, że aby nie krzyknąć musiał się zanurzyć z głową. Raz, gdy Daniel sam się kąpał Pan przysiadł się do mnie na koc. Powiedział, że Daniel właściwie jeszcze niewiele wie z seksu. Choć ma tam u siebie bliższą koleżankę, to jeszcze z nią nic a nic. Potem spytał czy on mi się podoba. Przytaknęłam. W takim razie, powiedział, że pozwala mi uprawiać z nim seks, jaki chce. Choć sama dopiero się uczę mam mu pokazać, co i jak. Mam to robić ostrożnie, nie wymuszając na nim niczego. A co ja biedna mam niby na nim wymuszać, pomyślałam. Przecież nie mogę się opędzić od jego rąk. Jemu nie trzeba zachęty! Wystarczy pozwolenie. No, ale tego to już Panu nie powiedziałam. Nagle pomarkotniałam. Zrozumiałam pewną rzecz. Co będzie, jeśli on zakocha się we mnie? A co z Panem, czy nie będzie zły, że ja z Danielem, tak.? Pan, jak to On z mety wyczul sprawę.

     

    – Co ci jest, maleńka? – Spytał.

     

     Przytuliłam się do niego. Oczy zrobiły mi się wilgotne. Opowiedziałam Panu wszystkie moje obawy. On ujął moją twarz w dłonie i pocałował w mokre oczy.

     

    – Wiedziałem, że tak będzie. Jesteś dobrą suczką o cudnym charakterze. Dlatego jesteś tak traktowana. Nie obawiaj się. Wiem, co robię i nie będę się gniewał po kryjomu. Nadal będziesz przychodziła do mnie do pokoju. Nadal będziesz Moją Sunią. Nic się nie zmieni. – Przytulił mnie.

     

    – No otrzyj oczy, Daniel idzie.- Szepnął.

     

     Szybko wysuszyłam łzy i podskakując, aż mi pupa i uda drgały poleciałam do Daniela. Wskoczyłam mu na ręce ze śmiechem, że mało się nie przewróciliśmy. Ludzie zaczęli patrzeć na nas. Czas było wracać. Po powrocie Pan wysłał mnie na górę. Wiedział, że jak każda dziewczynka, nawet taka jak ja lubi się odświeżyć. Rzucając byle gdzie ciuszki wbiegłam do łazienki by po chwili zanurzyć się w ciepłej wodzie pełnej pachnącej piany. Leżałam z zamkniętymi oczami. W pewnym momencie poczułam, że ktoś stoi obok. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Daniela wpatrującego się we mnie. Zaczerwieniona, zakryłam ręką wystające nad wodą małe cycuszki.

     

     –Wyyjdź, ja się kąpieee. – Zapiszczałam.

     

     Pewnie było słychać mnie aż na dole.

     

    – No i co z tego, że się kąpiesz. Przyszedłem umyć ci plecy. – Odrzekł nie przejmując się wcale mną.

     

     Powoli namydlił dużą gąbkę. Odwróciłam się plecami do niego stając na czworakach. Moja dupcia wyszła z wody. Mył mnie powoli, bez pośpiechu. Dokładnie każdy centymetr po kilka razy. Najdokładniej zajął się myciem mojej pupci, rowka i tego wszystkiego, co wisiało dalej. Było cudownie. Gdy polecił mi stanąć przodem, już bez oporów stanęłam ukazując wszystkie moje wdzięki. Małe, sztywne cycuszki z ciemnymi sutkami, wypukły brzuszek, szerokie biodra, mocne, krągłe uda, malutki, teraz sztywny ptaszek i jajeczka. Chwilę mnie oglądał. Patrzyłam na niego z góry, klęczącego przy wannie.

     

    – Myjesz mnie czy oglądasz? – Powiedziałam zalotnie.

    – C, cco? A, no no myje. – Zaplątał się.

     

     – Ależ jesteś śliczna. – Nie wytrzymał.

     

    Znowu mył mnie wolno i dokładnie. Najdłużej zatrzymywał się w tych wiadomych miejscach. Jego spodenki sterczały, grożąc rozerwaniem. Jak on się męczył. Usiadłam. Powoli wsadziłam mu dłoń w nogawkę i ujęłam za trzonek. Masowałam powoli patrząc mu w oczy. Gdy już jego penis zesztywniał mocno, wolniutko opuściłam mu spodenki i wydobyłam to moje ukochane cudo na światło dzienne. Aż zapiszczałam. Był wspaniaaaałyyy! Nie spiesząc się, wolniutko, pamiętając nauki Pana, całowałam i lizałam twardy trzonek na całej długości. Nie zapominając o łonie i jajeczkach. Każda sekwencja kończyła się wsadzeniem główki w usta i zassaniem. Następnie ssaniem i lizaniem wędzidełka, i wsadzaniem końca języczka w rozciągnięty otworek cewki. I tak raz za razem. Ruchałam kutaska wsadzając go w gardło. Dławiąc się i krztusząc. Widziałam, że to podobało mu się bardzo. Perfidnie nie śpieszyłam się z finałem. Stosując taktykę i metodę na przetrzymanie podprowadzałam biedaka tuż przed wytrysk poczym nauczonym chwytem niwelowałam ostateczne skurcze i dalej podprowadzałam. Jęczał i syczał. W końcu wiedząc, że dłużej już nie będę mogła tak postępować, wprowadziłam go w gardło i masując główkę ruchami gardła sprowokowałam wytrysk. Ależ jęknął spinając uda i biodra. Skurcz orgazmu silnie przewalił się przez jego ciało. Poczułam aż sześć potężnych tryśnięć zakończonych kilkoma coraz słabszymi skurczami kutaska. Padł na kolana, dysząc ciężko. Głaskałam go po twarzy. Podniósł powoli głowę. W jego spojrzeniu zobaczyłam ogromną ulgę i odprężenie.

     

    – Cccc co tto było? – Wyjąkał słabo.

     

    – A co? Ach to? E,nic.Seks. – Powiedziałam siedząc w wannie z palcem w ustach i patrząc zalotnie.

     

     – Seks? – Spytał.

     

    – No, seks. – Szepnęłam patrząc z przymrużonych oczu.

     

    – Ach ty, jak to był seks, to ja chcę więcej takiego seksu. – Powiedział podniecony.

     

    Pocałował mnie w usta. Wyszłam z wanny i pozwoliłam mu się wytrzeć wielkim ręcznikiem kąpielowym. Potem długo całował moje ciało, czego już mu nie broniłam. Miał mnie całą. Gdy zaczął zbyt radykalnie się do mnie dobierać, skorzystałam z momentu jego nieuwagi i wyśliznęłam się z jego uścisków, goła, bo spadł ręcznik, uciekłam do pokoju piszcząc. Wlazłam w kąt na łóżko i zarzuciłam kołdrę na głowę. Zaczął włazić do mnie. Śmiejąc się i piszcząc odpychałam go.

     

    – Zostaw, trzeba iść na dół Pan czeka. No zostaw, mówię, potem. – Piszczałam.

     

    – A dasz mi? – Nie dokończył.

     

    – Co mam dać? – Spytałam udając, że nie wiem, o co mu chodzi.

     

    – No wiesz.- Zawiesił głos.

     – Nie, Nie wiem. Nie wiem, wiem, Nie wiem, dam, nie dam. – Przekomarzałam się odsłaniając i zakrywając dupcie i majtając w górze nogami.

     

    W końcu poszedł na dół a ja szybciutko doprowadziłam się do wyglądu i w samej tylko czerwonej, obcisłej, kusej sukience, podkreślającej moje kształty, zbiegłam na bosaka, na dół. Za całą moja ozdobę służyła szeroka obróżka w zdobiona srebrem. Pan i Daniel siedzieli na tarasie. Ja klapnęłam na poduszce u nóg Pana i przytuliłam się radośnie. Pogłaskał mnie po głowie. Jadłam mało, to, co dostałam od Pana lub Daniela, za to piłam jak smok. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy. To znaczy oni rozmawiali a ja opowiadałam na pytania lub, gdy mnie pozwolił Pan to opowiadałam. Czasami wynosiłam i przynosiłam to i owo do picia i jedzenia.

     

    – Łucjo, ty bezwstydnico, znowu jesteś bez majtek. – Zawołał Pan, gdy wychodząc do kuchni nachyliłam się podnosząc coś z podłogi.

     

    – Bardzo lubi latać z gołą pupą. – Wyjaśnił Danielowi.

     

     Zrobiło się późno.

     

    – No czas spać. Jutro muszę rano wyjść do pracy na parę godzin. Zostaniecie sami. Łucja zrobi śniadanie. Możecie wyjść jak macie ochotę lub zostać w domu. Jak będziecie wychodzić to zadzwońcie do mnie. Umówimy się, przyjadę po was, wracając z pracy. – Powiedział Pan.

     

    Daniel poszedł do siebie. Ja krzątałam się z Panem zmywając i znosząc naczynia, robiąc porządek na tarasie. Potem siedzieliśmy jeszcze na Tarsie. Ja jak zwykle będąc sam na sam z Panem na jego kolanach. Cicho opowiadałam podniecona, co dzisiaj było między mną a Danielem. Pan słuchał, głaszcząc mnie po buzi.

     

    – Dobrze, powiedział, teraz idź do siebie, przygotuj się i przyjdź do mnie.

     

    Pobiegłam szybko do pokoju. Zrzuciłam sukienkę. Napełniłam wlewnik i zrobiłam dużą lewatywę a potem jeszcze raz powtórzyłam. Byłam czysta. Wykąpałam się. Sprawdziłam cipkę w środku i zrobiłam kilka płukanek czyszcząc do reszty cipkę. W króciutkiej koszulce nocnej, wypachniona pobiegłam do Pana. Wpadłam do pokoju i hyc wskoczyłam do łóżka, włażąc pod kołdrę i naciągając ją pod nos. Tylko oczy latały figlarnie. Najpierw zaczął mnie łaskotać. Piszczałam i śmiałam się udając obronę. Następnie zsunęłam się niżej pod kołdrę i zaczęłam ssać kutaska. To już prawie umiałam dobrze. Wielki, żylasty kutas Pana sterczał jak słup. Czułam w ustach jak pulsuje. Pan odrzucił kołdrę a ja powoli patrząc mu w oczy nabijałam się dupcią na sterczący kutas jak na pal. Zagłębiał się powoli we mnie. Im był głębiej tym głośniej jęczałam. Kręciłam dupcią na różne strony, podskakując. Tak jak mnie Pan uczył. W różnym tempie. Nauczyłam się dobrze wyczuwać i poznawać reakcje Pana. Gdy zaczął dochodzić zwiększyłam pracę mięśni w dupce i tempo ruchów. Miał potężny jak zwykle orgazm, wypełniając mi pupę mleczkiem. Część wyciekło z dupci. Leżeliśmy i odpoczywaliśmy. Potem kochaliśmy się jeszcze trzy razy w różnych pozycjach. Płakałam, piszczałam i jęczałam z rozkoszy. Miałam trzy orgazmy. Dwa odbytnicze i jeden pochwowy z wytryskiem. Zasnęłam nieprzytomnie, wtulona nosem w ramię Pana. Musiałam spać mocno, bo nie słyszałam jak Pan wstał i wyszedł do pracy. Cała moja dupcia i uda kleiły się od spermy. Jak to ja, jak zwykle nie wymyłam się po wyruchaniu. Nawet nie chciało mi się założyć podpaski leżącej obok na stoliku. Tak mi zresztą zostało do dziś. Daniel też jeszcze spał. Cichutko, aby go nie zbudzić pobiegłam do swojego pokoju i do łazienki. Podmyłam byle jak dupcie, by się nie kleiła i zabrałam się za przygotowanie porannych lewatyw. Na sobie miałam jedynie różową kusą koszulkę do spania. Stałam tyłem do drzwi napełniając wielki wlewnik płynem, gdy ktoś mnie złapał za pupę. Podskoczyłam wystraszona, mało nie puszczając z rąk naczynia, którym napełniałam wlewnik. Za plecami stał Daniel.

     

    – Wariacie, wystraszyłeś mnie.- Zapiszczałam.

     

     – Mocno? – Udawał niewinnego, przylegając swoim ciałem do mojego.

     

    Wyraźnie poczułam jego kutasa napierającego na moją dupcie.

     

    – Co robisz? – Spytał całując mnie w szyję.

     

    – Widzisz, że szykuje lewatywę.- Powiedziałam.

     

     – Po co ci lewatywa? Kupy nie możesz zrobić? – Pytał.

     

     Jego dłonie błądziły po moim ciele zachłannie. Wijąc się w próbach uwolnienia z uścisków, wyjaśniałam, po co mi lewatywy. Potem zaproponowałam, żeby on mi zrobił te lewatywy. Oparłam się nisko o wannę wystawiając wysoko pupę. Otworek cipki był teraz dostępny. Powoli trzymając jego dłoń pomogłam mu wprowadzić kankę w otworek cipki. Otworzył zaworek i trzymając kankę jedną ręką drugą masował mi brzuszek tak jak mu mówiłam. Łobuz masując brzuszek niby niechcący masował mi sterczącego kutaska.

     

    – Nie tu masuj, brzuszek! – Mówiłam.

     

    – E, wszędzie trzeba masować. Nie oponowałam. Było dobrze. Lepiej niż lewatywa robiona samemu. Jęczałam coraz głośniej. Wielki brzuch wisiał w dole a ja byłam coraz bliżej wytrysku.

     

    – Wariacie przestań, bo nie wytrzymam! – Piszczałam.

     

    Zakryłam dłonią kutaska. Nie chciałam teraz tryskać. Stałam przed nim z wielkim brzuchem. Patrzyłam na jego podniecenie. Moje ciało z brzuchem działało na niego (tak jak na wszystkich) bardzo silnie. Domagał się natarczywie, abym mu zrobiła loda już zaraz, ale ja miałam inne plany, o których nie wiedział. Biedak cierpiał. Wykonał mi jeszcze dwie lewatywy. Zrobił je sam bez pomagania. Potem wykąpał mnie i wytarł. Cały czas jego dłonie gorączkowo przeszukiwały zakamarki mego ciała. Wiłam się jak piskorz w matni, piszcząc i śmiejąc. Jakoś wreszcie udało mi się nakłonić go, aby zszedł na dół i zrobił coś do jedzenia. Sama wiedząc, co będzie nałożyłam tylko niebieski staniczek i bardzo małe, skąpe majteczki a na wierzch różową, powiewną, króciutką mini i różowe pończoszki na pasie. Na szyi tym razem czerwona obroża we wzorki. Gdy zbiegłam, śniadanko było gotowe. Chciałam usiąść na poduszce przy jego nogach, ale minie pozwolił. Podziękowałam, nie zapominając o swojej pozycji w towarzystwie. Jedliśmy i rozmawialiśmy. Po wiedział, że nie  zamierza i nie umie prowadzić rozmowy na zasadzie zadawani pytań i wyczekiwania odpowiedzi. Nakazał mi, gdy będziemy sami to mogę pytać i odzywać się bez czekania na pozwolenie. Biedak nie zdawał sobie sprawy, na co się naraził. Zaczęłam szczebiotać i zasypywać go słowami opowiadając niestworzone historie. Słuchał, robiąc wielkie oczy i śmiał się. Takie to mnie jeszcze nie widział. Zaproponowałam, że pojedziemy na łąkę do lasu. Początkowo nie bardzo chciał, ale siedząc mu na kolanach i stosując moje chwyty i sposoby pokonałam go i zgodził się. Te sposoby na Mojego Pana też działały tylko, że On już je znał i jak tylko zaczynałam go podchodzić to od razu zgadzał się, kiwając żartobliwie palcem, albo udawał ze śmiechem, że nie wie, o co chodzi. W zasadzie mogliśmy i zostać w domu, ale na powietrzu, w lesie było lepiej. Zawsze kochałam nadal kocham las, łąki i lato. Zimą i późną jesienią jestem markotna, nie lubię. Zapakowaliśmy potrzebne rzeczy. Ja po kryjomu zapakowałam dużą gumową gruchę do lewatywy, podpaski, żel do nawilżania. Kondonów nie brałam, bo i poco Daniel był pewny. Podkręciłam włosy i lekko podmalowałam się. Zadzwoniłam do Pana mówiąc, gdzie będziemy. Umówiliśmy się, że zabierze nas wracając z pracy. Musieliśmy pojechać autobusem na koniec miasta i kawałek przejść piechotą. Spacer odbywał się w akompaniamencie pisków i śmiechu. Gdy tylko zniknęliśmy ludziom z widoku zaczął mnie obłapiać, macać i całować. Uciekałam piszcząc prowokująco. Nie mógł mnie Gonić bo niósł torbę. Pewnie, uciekałam tak, aby mnie mógł złapać bez wysiłku. Uwielbiałam jego zachłanne dłonie. Tak przekomarzając się z nim pobudzałam go stopniowo, według nauk Pana. Gdy doszliśmy na miejsce był tak podniecony, że aż drżał i jąkał się, skupiając całą swa uwagę na mnie nie na tym, co robi. Miejsce było dobrze ukryte, otoczone krzakami i lasem. Malutka polanka, a w zasadzie skrawek pustego miejsca, porośnięty trawą, w środku gęstych krzaków. Całkiem na uboczu od jakichkolwiek dróżek. W dole płynął szeroki leśny strumień o piaszczystym czystym dnie. Do niego prowadziła dróżka, wycięta kiedyś przez Pana i mnie. Strumień przegrodzony był narzucanymi kamieniami, aby woda się podniosła. Było to nasze z Panem miejsce do seksu. Po dobrym ruchanku lubiłam popluskać się nago w płytkiej wodzie. Niestety nie za długo, bo woda była zimna. Po takiej kąpieli miałam twarde jak kamień sutki a ptaszek gdzie znikał pozostawiając śmieszną skurczoną skórkę. Daniel zdjął koszulkę pozostając jedynie w spodenkach. Ja nie zdejmowałam nic.

     

    – Zdejmij sukienkę. – YY. – No zdejmij. –YY. – Droczyłam się.

     

    – Ach ty, przekoro. – Złapał mnie, przewracając na plecy i zaczął zdejmować mi sukienkę.

     

    Udawałam, że się opieram. W końcu zdyszana leżałam spokojnie a on stopniowo patrząc mi w oczy zdejmował sukienkę. W końcu leżałam przed nim w staniczku, majtkach i pończoszkach. Nachylił się i zaczął mnie całować. Oddawałam mu pocałunki z języczkiem. Początkowo nie bardzo mu to szło, ale szybko załapał, o co chodzi. Wciąż wkładał mi rękę miedzy uda. Zaciskałam i odpychałam mu dłoń. W końcu po krótkiej udawanej walce rozszerzył mi uda na boki i położył się na mnie. Jeju jak cudownie twardy był jego kutas. Zaczął próbować przewrócić mnie na brzuszek. Dobrze wiedziałam o co mu chodzi. Od tyłu. Wreszcie po kilku próbach, piszcząc, dałam się przekręcić na brzuch. Znowu sapał i stękał próbując zdjąć mi majteczki. Zawsze jakoś gdzieś one się zaczepiały. W końcu napalony dopiął swego. Moja wielka, szeroka, biała dupcia bezwstydnie leżała przed nim. Całował i pieścił duże pośladki. Stękałam i mruczałam czując narastające podniecenie.

    – Pocałuj i poliż cipkę i odbycik. – Powiedziałam cicho.

     Rozwarł mi mocno dupcie dopierając się do otworka. Pieścił, całował i lizał.

     

    – Wsadź palce. – Podpowiadałam.

     

     Nawilżył palce i dupcie żelem. Leżał w pobliżu, przezornie wyjęty z torby. Powoli wsadzał palce ruchając mnie ręką. Zaczęłam namiętnie poruszać biodrami.

     

    – Zdejmij spodenki.- Szepnęłam.

     

    Wielki naprężony penis wyskoczył ja na sprężynie. Podniósł mnie i ustawił na czworaka. Już rozwarł mi pupkę, już dotykał kutaskiem wejścia, gdy myk, piszcząc, uciekłam mu parę kroków do przodu. Oglądnęłam się i uśmiechnęłam.

     

    – Ach ty kawalarko.- Zawołał.

     

     Podszedł. Znowu się przymierzył i znowu myk moja dupcia oddaliła się kawałek. I tak parę razy. W końcu wziął się widać na sposób. Nasmarował kutaska żelem. Podszedł do mnie, Chwycił mnie w pasie. Podniósł biodra do góry i zaniósł mnie jak piórko, dupką w górze powrotem na koc. Chciałam mu smyknąć znowu ale był przygotowany. Złapa�

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    Pierwszym oim opiekunem był Pan Piotr. On uczył mnie podstaw seksu i kształtował. Oto jakie relacje codzienne były między nami.

  • Och, Karol

    OCH, KAROL!

    OLA-KAROL I JA

     

    Pracując, jako prostytutka spotykałam różnych ludzi o różnych preferencjach i upodobaniach. Opowiem o jednym z takich spotkań. Było cudowne. Było to spotkanie z OLĄ. Ola kazała mówić do siebie KAROL. Jeśli myślicie, że tylko faceci mogą mieć rozdwojenie płci to jesteście w grubym błędzie. Napisała o sobie dosyć sporo, była szczera i prawdziwa. Była kobietą, ale chyba przez pomyłkę natury, bo faktycznie była facetem. Bardzo chciała poznać kogoś takiego jak ja. W zasadzie nie wahałam się zbyt długo albo wcale. Od razu napisała, że chce mnie używać jak mężczyzna i sama być traktowana jak mężczyzna. Na fakt, że mogę z tym mieć pewne trudności, odpowiedziała, że to nawet dobrze jak nie staje i że są inne sposoby, które ona preferuje. Prosiła tylko abym zrobiła sobie kilka lewatyw, aby dupcia i kiszka była czysta, ona też wyczyści się lewatywami, bo lubi seks czysty. Wydepilowana, nakremowana, po lewatywach nałożyłam białą bieliznę staniczek, pas, pończoszki, różowe stringi, kremowa, kusa haleczka i biała sukienka super mini w czarne ciapki dopełniła całości. Jeszcze torba z „zabawkami”, trochę innej bielizny i środkami do smarowania, szpiki i prędziutko na spotkanie. Aż trzęsło mnie z podniecenia i ciekawości. Przyjechała tak jak pisała małym samochodem marki…

     

    – Jestem Łucja, cudnie, że przyjechałaś. – Powiedziałam, bez ociągania podchodząc do samochodu.

     

    Ona-On wysiadła i pocałowała mnie w usta z języczkiem.

     

    – Witaj, słodka. – Powiedziała.

     

    Miała męski typ urody. Wyższa ode mnie, mocnej budowy ciała, ładna twarz o nieco męskich rysach, szerokie ramiona, mocne ręce i nogi. Biodra i pupa kobiece. Wypukły brzuszek widać było spod kusej koszulki, którą wypychał nietypowego kształtu biust z wyraźnymi wielkimi sutkami. Ubrana była w krótką koszulkę, dżinsy, adidasy. Miała niski cudowny głos. Włosy były króciutko ostrzyżone po męsku. Później dowiedziałam się, że nosi, na co dzień peruki. Podobała mi się bardzo. Wsiedliśmy do samochodu i omawiając pewne wstępne ustalenia pojechaliśmy. Właściwie ona mówiła, co chce a ja, jak zawsze, mówiłam dobrze, zrobisz, co zechcesz. Już w samochodzie kazała mi zdjąć wierzchnie ubranie. Jak stawaliśmy na światłach to niektórzy ludzie dziwnie reagowali, zgodnie z „nasza narodowa, tak słynną, tolerancją”. Ale, co tam, olewka, byłam radosna. Na miejscu musiałam podnieść sukienkę, która i tak nic nie zakrywała, i pokazać dupcie. Potem pokazałam cycki, ptaszka, jajka a pod nimi cipkę bez warg sromowych. Bardzo jej się spodobała, moja dupa, rozłożysta na grubych udach. Powiedziała, że bardzo lubi takie dupy, bo świetne są do ruchania, stabilne i klaszczą głośno. Zaskoczyło ją to, że mam jeszcze cipkę. Wyjaśniłam, że jestem hermafrodytką, co ją niezwykle ucieszyło.

     

    – Jestem bardzo głęboka i rozciągliwa. – Dodałam.

     

    Karol się nie rozbierał. Zaczął mnie całować i pieścić. Wsadzał w usta język. Ja też mu wsadzałam, uciskał delikatnie cycki i podbrzusze. Całował wypiętą dupcie, rowek, wsadzając do środka palce. Głaskał i szczypał wewnętrzną cześć mych ud. W krótki czasie zaczęłam sapać i mruczeć rozkosznie. Cudownie było. Potem spacerowaliśmy po lesie, przytuleni, całując się i pieszcząc. Kazał mi nieść dużą torbę. Byłam ciekawa, co tam jest, ale on nie powiedział. Mówił, że spodobało się jej to, co napisałam w swoim profilu. Pytał czy rzeczywiście zgadzam się na nietypowe odmiany seksu, czy dopuszczam ból w seksie, szczególnie dupci przy ruchaniu, czy jestem wytrzymała i czy mam jakieś limit seksualne. Potem opowiadałam jej o sobie, swoich upodobaniach i pragnieniach. Był bardzo zadowolony. Dał mi do podpisu jakąś kartkę. Nie czytała, podpisałam. W drodze powrotnej ze spaceru opowiedział, co chciałby byśmy zrobili. Widząc, że zaczynam płakać ze strachu, głaskał mnie i całując pocieszał, mówiąc, że tak trzeba, że przecież sama się zgodziłam. Kazał mi zdjąć sukienkę. Płacząc ściągałam. Karol rozebrał się do golasa. Teraz mogłam zobaczyć jej piękno. Była cudowna! Tak mocna budowa ciała powodowała, że poczułam respekt. Cycki rzeczywiście miała inne niż większość kobiet. Owszem były spore, ale ich kształt odbiegał od tego co widziałam. Każdy zaczynał się okrągłym wzgórkiem, który szybko przechodził okrągły spory walec lekko zwisający w dół. Na czubku każdego był ciemny długi sutek. Pod wystającym brzuszkiem, między masywnymi udami. Sterczało coś jak malutki ptaszek bez skórki. To była łechtaczka a pod spodem gładkie rozcięcie miało być pochwą.

     

    – Jesteś śliczny, Karolu. – Powiedziałam podniecona.

     

    Uśmiechnął się. Patrzyłam jak Karol otwiera dużą czarną torbę i zakłada skórzany staniczek zaopatrzony w szerokie, ciasne kołnierze, przez które sycząc przepchał swoje nietypowe cycki. Musiałam pomoc zapięciu staniczka. Był bardzo ciasny. Widać jak werżnął się w ciało. Musiałam też dociągnąć mocniej paski, aby bardziej zacisnąć cycki tuż przy ciele. Teraz sterczały one poziomo, twarde i napięte. Powoli pęczniały, pokazując żyłki i ciemniały. Sutki poczerniały i sterczały jak grube palce. Na polecenie opuściłam stringi do kolan. Karol założył mi ciasne pierścienie i zaczął pieścić penisa i jajeczka. Było cudownie. Ssał, naciągał, klepał. Bardzo podniecał się. Pieszczoty stawały się ostrzejsze. Ja sapałam coraz głośniej. Pieszczoty wzmogły się. Pomagał sobie packą i srebrnym, metalowym pręcikiem sadzanym w cewkę. Mój krzyk niósł się pewnie daleko. Narządy pęczniały, zmieniając wygląd. Gdy już napłakałam się i na prosiłam, kazał mi zdjąć całkiem stringi. Czekałam, co zrobi dalej. A on podszedł jakby nigdy nic. Podstawił mi pod nos sterczące sutki i walił nimi po twarzy. Nie chcąc się mu narazić zaczęłam ssać te „suty”. Były nieco mniejsze jak u krowy. Ciemne, sztywne jakby popękane. Bardzo mnie to podniecało. Po chwili Karol jęczał i stękał. Czerwony rumieniec zalał mu skórę od szyi do piersi. Poczułam jak za każdym zassaniem w ustach pojawia się płyn. Był koloru żółtawego i miał posmak mleka.

     

    – Och, och, Łucjo, skarbie, rob tak, tak mocniej, och skarbie, już nie wytrzymam. – Jęczał Karol.

     

    W pewnym momencie przycisnął się ciałem mocno do mnie i zesztywniał w orgazmie. Leżeliśmy na kocu i odpoczywali, rozmawiając i pieszcząc siebie delikatnie.

     

    – Teraz Łucjo, skarbie, połóż się na plecy, przyciągnij do brzuszka rozchylone udka i trzymaj pod kolanami. Będę ciebie ruchać. – Powiedział.

     

    Leżałam nakazanej pozycji patrząc jak Karol przygotowuje się do ruchania. Wyjął z torby niesamowity zestaw. Miał tam wiele rzeczy. Ponieważ coś takiego widziałam pierwszy raz i miałam go poczuć pierwszy raz a sam jego widok był przerażający nieco, więc muszę go, choć trochę opisać. Był to jakby, pas, majtki a raczej kilka uprzęży skórzanych zapinanych na biodrach. Przednia, szersza część zakrywała łono i mocowana między pośladkami paskiem do pasa biodrowego. Z przodu na części osłaniającej łono (w miejscu, gdzie jest normalnie penis) był przymocowany spory plastykowy kołek z szerokim gwintem. Taki sam, tylko mniejszy kołek był od wewnątrz na wysokości wejścia do pochwy. Ten kołek można było wykręcać. Ponadto z przodu na wysokości łechtaczki był otworek. Były też trzy zestawy penisów. Każdy o innych rozmiarach i kształtach. Jeden zestaw składał się z siedmiu sztuk. Były one grube, krótkie, cienkie długie, sztywne lub giętkie, z dziwnymi naroślami, żyłami i wypustkami. Każdy z nich można było przykręcić z przodu uprzęży. Niektóre miały pompkę do powiększania rozmiarów. Te były do ruchania mnie. Inny zestaw troszkę mniejszy czterech sztuk, też fantazyjny służył do przymocowywania (nakręcenia) do kołka wewnętrznego i do wsadzania w cipę w czasie zakładania całej uprzęży. Także niektóre były pompowane. Trzeci zestaw składał się z pięciu penisów, gruszkowatych lub stożkowych kołków (niektóre były pompowane), miały spore rozmiary. Ten zestaw zakładany był na pas biegnący między pośladkami i wsadzane w dupę. W otworek z przodu były mocowane kolczaste lub inne „tarki” do pocierania łechtaczki. Zobaczyłam wiele przyrządów do bicia. Pierwszy raz widziałam i poczułam w praktyce coś takiego. To jest naprawdę wspaniały, niesamowity wynalazek. Pewnie są dostępne rożnych rozmiarów i kształtu penisy. Te penisy były z lateksu, ale może są i z innego materiału. Ponieważ Karol miał nietypową łechtaczkę wiec jego łechtaczka, przypominająca teraz gruby, czerwony, sztywny palec sterczała wyciśnięta przez ten otwór. Od wewnątrz przymocował sobie krótki gruby, kolczasty penis, w kształcie kuli. Bardzo się spocił nim sadził go do środka cipki. W dupcie wsadził duży, stożkowy korek. Dla mnie przymocował z przodu wielki żylasty penis zaopatrzony w dwa zgrubienia na trzonie i w wielką żołądź pokrytą kolcami. Wszystkie trzy penisy miały pompki na wężykach. Podszedł do mnie z przodu i klękną w rozkroku nad twarzą. Patrzyłam od dołu na ten potworny kolczasty przyrząd, którego smak rozkoszy wkrótce miałam poznać. Gumowy knebel został wepchnięty mi w usta, zamocowany z tyłu głowy i napompowany mocno. Teraz Karol klęcząc miedzy moimi wzniesionymi udami smarował mi odbyt rozpychając go wstępnie dłonią. Gruszki pompek od dupci i cipy leżały na moim brzuchu i były do mojej dyspozycji. Ja miałam je obsługiwać. On pompował penis odbytniczy. Gdy już byłam poluzowana, według niego, Zaczęło się powolne wpychanie w odbyt. Wyraźnie czułam jak lateksowe kolce rozpychają orząc mi dupę. Jeszcze się nie zaczęło a ja już kręciłam głową na boki, napinając odbyt i krzycząc:

     

     

     – Nenie, nenie! w knebel, co tworzyło tylko jakiś głuchy dźwięk.

     

     Zapłakana zmęczona przyjęłam całego dupę. Ruchanie najpierw przebiegało wolno z premedytacją. Dla lepszego efektu penis był wyciągany i wkładany ponownie. Karol trzymając mnie za kostki nóg sam dyrygował rozwarciem, wypięciem mojej dupci. Ręce moje wykonywały jakieś nieskoordynowane ruchy. Wyprężone ciało wyginało się w łuk. Napięta twarz z wybałuszonymi oczami wyrażała rozkosz i najwyższe podniecenie. Mój odbyt furkotał i mlaskał. Po każdym dopompowaniu penisa me ciało sprężało się i protestowało. Moje pulchne ciało drgało, cyce latały.

     

    – Och. Karol, och Karol, jak dobrze, jak dobrze, kocham, och Karol! – Darłam się nieprzytomnie.

     

    Sprema leciała z cipki, sikałam wysoko z kutasa. Moja łechtaczka wyszła całkiem przypominając dużego, łysego penisa.  Nie byłam dłużna Karolowi pompując mu cipę i dupcię. Za każdym razem reagował jakby dostał ostrogę, co odbijało się na mnie. Gdyż jego ruchy narastały a mój odbyt miotał się. Gdy dostałam orgazmu odbytniczego, mój odbyt całkiem poluzował się i wyszedł. Wtedy Karol zrobił przerwę. Położyłam się na lewym boku z podciągniętymi udami i wywalonymi narządami na zewnątrz. Z mojej pizdy tryskała sperma. U mnie sperma tryska z pizdy nie z kutaska. Karol wsadził sobie w cipę okrągły balon a w dupcie długiego cienkiego penisa. Właściwie prowadził go aż do kiszki. Dla mnie przygotował coś ekstra. Dwa penisy, jeden na drugim. Ten na dole był kostropaty, gruby i pompowany a ten na górze cieńszy zaczynający się podłużną główką. Był elastyczny i długi. Łechtaczka Karola przypominała potężny palec koloru ciemnej krwi. Sine, żylaste piersi sterczały strasznie tak samo jak kamienne sutki. Gdy ssałam te sutki Karol krzyczał, gdy masturbowałam łechtaczkę wystarczyły dwa trzy ruchy i Karol dostał orgazmu. Najpierw Karol wsadził mi rękę cipę i naprowadził do wejścia w kiszkę koniec penisa. Następnie przeżyłam rozkosz wsadzania dolnej części penisa do odbytu. Był tak ogromny, że mimo luźnego całkiem odbytu jeszcze musiałam się poluzować. Teraz ruchał mnie w dupę i w pizdę jednocześnie. Odlot był całkowity. Płakałam z twarzą przytuloną do ziemi, machając bezwładnie jedną ręką. Gdy tylko cichłam Karol dopompowywał kostropatego penisa. Cały czas utrzymywał mnie na progu bólu. Waląc mnie sztywną łechtaczką w pośladek podniecał się bardzo i dostawał dziwnych skurczy. Po tym szaleństwie zrobiliśmy przerwę. Były kanapki i herbatka z termosa. Było cudownie. Byłam lekka i radosna. Paplając opowiadałam swoje przeżycia. Karol uśmiechał się i całował mnie. Leżeliśmy delektując się wsadzonymi głęboko do kiszki końcami wspólnego podwójnego penisa. Był bardzo długi, no i oczywiście jak to u Karola gruby. Nie wiem skąd takie cuda kupował. Mówił, że część z Internetu, trochę na zamówienie. Długość tego penisa pozwalała nam na przyjmowanie rożnych pozycji zwiększających doznania, wzrokowe, węchowe i fizyczne. Kopulowaliśmy odbytniczo razem w różne rytmy. Po tej zabawie Karol polecił mi przyjąć postawę do ruchania stojąc. Ochoczo ją przyjęłam.

     

    – Moja dupcia jest dla ciebie mój śliczny. Ruchaj mnie aż do ekstazy i zapomnienia, kochany. Rozbiorę się go naguska, aby moje cycki polatały trochę. – Zaproponowałam.

     

    Karol nie zgodził się. Powiedział, że podnieca go damska bielizna, ale zezwolił, abym wyjęła cycki ze staniczka. Zrobiłam to a On zapiął mi na sutkach ostre klamerki z ciężarkami. Od razu poczułam podniecenie. Zmienił penisa przeznaczonego dla mnie. Był jak zwykle gruby i tym razem bardzo długi i sztywny. Na całej długości miał rozmieszczone „brodawki”. Stałam nachylona a on wsadzał mi w dupę tego penisa. Knebla już niemiałam, więc wydawałam z siebie przedziwne dźwięki. Ruchał jak wariat a ja darłam się płacząc. Znowu miałam długi orgazm odbytniczy a on szereg cipowych. Oboje zlani byliśmy potem, ale nie przerywaliśmy. Po dłuższym czasie odleciałam, miałam wrażenie unoszenia się popychana w odbyt. Głosy jakby odleciały. Widziałam jak cycki mi się wyciągają i kołyszą w rytm uderzeń w dupcie. Widok ich przypominał mi dzwony i prawie na pewno taki dźwięk miałam w głowie. W końcu padłam na kolana a potem na brzuch. Czułam jak Karol siedząc na moich udach wykańcza mnie ruchaniem w dupę w tej pozycji. Było cudownie. Końcu przestał i położył się obok. Przywarliśmy ciasno ciałami do siebie i mając zamknięte oczy przeżywaliśmy wszystko, co było, w milczeniu. Po odpoczynku kazał położyć mi się na plecy, podnieść wysoko nogi, przełożyć ręce pomiędzy nogami i rozłożyć mocno na boki. Moja dupa podniosła się wysoko. Odbyt, pochwa i narządy sterczały w górze. Pozycja niewygodna bardzo. Pozycja „płaczącego łabędzia” umożliwiająca specjalny seks z przyrządami. Patrzyłam wystraszona, co będzie. Karol wziął płaską packę do bicia. Wysmarował moje krocze, narządy i całą dupę oliwą. Zaczęła się chłosta. Najpierw wychłostał moją dupę dokładnie. Packa przylegała dokładnie do skóry. Każde uderzenie paliło ogniem.

     

    – Och Karol dziękuję, raz. Och Karol dziękuje, dwa. Och Karol, dziękuje trzy. – Wyłam okropnie

     

     Na pewno było mnie daleko słychać. Znowu miałam orgazmy. Tryskałam z cipy strumieniami sperm a z kutaska sikami zalewając siebie. Gdy Karol skończył oklepywanie dupy. Była ona opuchnięta i bolesna. Potem zaczął oklepywać odbyt , cipke i jaja. Znowu liczyłam dziękując. Bardzo, bardzo bolało. Ponownie orgazmy, sperma i siki. Gdy skończył całe krocze wyszło do góry opuchnięte, ciemne. Cipa otworzyła się a kiszka odbytnicy sterczała sztywno na wierzchu.

     

     Och Karol, och Karol, jak dobrze, jak dobrzeeee! Ruchaj, ruchaj mnieee! – Krzyczałam nieprzytomnie.

     

    – Zaraz wyrucham cię kurwo aż zemdlejesz. – Mówił nakładając dziwne urządzenie.

     

    Przypominało ono majtki z lateksu bez przodu, tylko na dupę. Część zakładana na dupe miała dwa wielkie kutasy. Jeden wewnętrzny, wkładany w odbyt ruchającego i drugi zewnętrzny dla mnie, Ten zewnętrzny był bardzo gruby, kostropaty i długi, co najmniej metr lub więcej. Był elastyczny i wisiał w dół. Karol stojąc tyłem do mnie w rozkroku powoli siadał na moją wystawioną dupę pomagając sobie ręką wsadzić tego kutas w mój odbyt. Już samo dotknięcie obitego odbytu wywoływało okropny ból krocza. Wsadzanie tego narzędzi coraz głębiej i głębiej trwało długo kwitowane moim wrzaskiem i jękiem. Po wsadzeniu na cała długość nasze dupy zetknęły się. Karol siedział chwile na mnie. Potem zaczął przysiady ruchając mnie. Robił to coraz szybciej i szybciej podnosząc się coraz wyżej. Czuła kutasa głęboko w kiszkach.

     

    – Och Karol, dziękuje, dziękuje. Kocham, kocham ciebie, dziekuję Jak dobrze, jak dobrze. – Krzyczałam się ile mogłam.

     

    Już od dawna nie zwracaliśmy uwagi na otoczenie, czy nas słychać daleko. Zatraciliśmy się w seksie, podnieceniu i ekstazie. Dosyć długo była ruchana. Gdy skończył ja nic nie czułam. Pomiędzy udami miałam wielką wiszącą gulę. Długo dochodziliśmy do siebie leżąc i pieszcząc siebie. Karol odwiózł mnie do domu. Umówiliśmy się na następny termin u niego w domu jeśli będzie padać. Chciał zapłacić, ale ja nie wzięłam pieniędzy. Potem wiele razy się spotykaliśmy przezywając seks pełen ekstazy i orgazmów.

    – OOCH KAROL. – Powiedziałam na pożegnanie całując go w usta z języczkiem.

     

    ® Arletka 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    W swoim zawodzie spotykam się z wielona klientami. jedni sa przelotni a z innymi spotykam sie wiele  razy. Jako prostytutka ma swoje upodobania. Tak było tym razem. Jeden raz zaowocoał wielima spotkaniam.