Category: Uncategorized

  • Przedszkolanka

    Cześć,

    Jestem Kasia 31-letnia żona i mama dwójki dzieci. Pracuję w Straży Pożarnej a mąż jest urzędnikiem w gminie. W życiu układa się całkiem dobrze w łóżku, co prawda już nie ma fajerwerków, ale nie myślałam jeszcze o zdradzie. Do czasu zebrania w przedszkolu. Teraz jestem już w miarę ustatkowana, ale za czasów liceum i studiów sprawy łóżkowe wyglądały zgoła inaczej. Krótko mówiąc sex był dla mnie wszystkim, nie lubię tego słowa, ale byłam puszczalska. Nie były mi obce przygodne numerki czy sex grupowy. Zawsze lubiłam obciągać do finału. Na studiach doszedł do tego sex lesbijski i trójkąty. Lubiłam to, ale kiedy wpadłam z moimi obecnym mężem postanowiłam zabrać się za siebie i nawet się udało. Jedynie podpalanie papierosów i okazjonalnie zioła mi zostało z tamtego okresu.  

    Jak co semestr odbyło się zebranie rodziców w przedszkolu, straszne nudy, ale obecność obowiązkowa. Zebranie prowadziła wychowawczyni Szymka, 26 letnia Pani Sara. Była również zastępca dyrektora w przedszkolu. Ja zwykle 1,5h gadania o rzeczach, które nikogo nie obchodziły.  Na koniec zebrania, kiedy wszyscy się zbierali Sara powiedziała na głos żeby mama Szymka została na prywatną rozmowę. Trochę mnie to przeraziło. Kiedy wszyscy wyszli podeszłam do biurka i zapytałam,. o co chodzi.

    – Pani Kasiu chciałam z Panią porozmawiać, ale nie tutaj, bo zaraz, tu będzie próba grupy teatralnej i będzie straszny harmider. Zapraszam na górę do gabinetu.

    -Oczywiście a czy może mi Pani powiedzieć, chociaż, o co chodzi?

    -Niech się Pani nie martwi nic strasznego. I puściła mi zalotnie oczko, co mnie zabiło kompletnie z tropu.

    Po wejściu na drugie piętro zaprosiła mnie do dużego gabinetu z małym balkonem. Rozebrała płaszczyk, wyjęła z torebki kajet, telefon i papierosy. Zaprosiła mnie do biurka i przyjmując pozycję w fotelu zaczęła.

    -Pani Kasiu z Szymkiem mamy trochę problemów, jest to super chłopak, ale strasznie niegrzeczny i nieposłuszny.

    Trochę mi się głupio zrobiło, bo wiedziałam o tym, ale olewałam ten temat. Na rozluźnienie sytuacji tylko rzuciłam, że to taki wiek i takie tam.

    – Pani Kasiu sprawa jest poważna, bo psycholog chce skierować Szymka do poradni w celu uzyskania opinii czy nie potrzeba wprowadzić jakiś konkretnych działań.

    -Co Pani mówi mój syn jest normalny i potrzebuje żadnych wizyt i opini! Zawołałam.

    -Niech się Pani nie unosi, po to tu jesteśmy żeby to załatwić. Powiedziała spokojnie z uśmiechem.

    -Pani Kasiu zapraszam na papierosa, uspokoi się Pani, a ja Pani powiem, jaki mam pomysł.

    Wstała zabrała paczkę z biurka, podeszła do drzwi i zamknęła je.

    – To, żeby nikt nas nie przyłapał, i znowu puściła oczko

    Otworzyła balkon i zaprosiła mnie na zewnątrz. Podeszłyśmy do barierki poczęstowała mnie mentolowym linkiem i niby przypadkiem musnęła moją dłoń a potem udo. Nie zareagowałam na to ale kątem oka widziałam ze Sara sprawdza moją reakcję. Odpaliła zapalniczkę, zaciągnęła się dymem i podała mi ogień. Ja zrobiłam to samo. Patrzyła na mnie, wypuściła dym i z tajemniczym uśmiechem na twarzy powiedziała: “Kasia możemy pomóc sobie nawzajem i wszyscy będą zadowoleni” Nie dość, że przeszła na “TY” to jeszcze cały czas patrzyła się przenikliwie na mnie. Postanowiłam pójść w to.

    Słucham Cię Sara, mów, jaki masz pomysł.

    Podeszła do mnie i podając mi popielniczki powiedziała:

    -Ty potrzebujesz dobrej opinii o Szymku Aa ja potrzebuję czegoś do awansu żeby za rok zostać dyrektorem tego przedszkola. I tak, Ty zorganizujesz piękny pokaz strażacki z wozami, wodą i całym tym waszym sprzętem A ja napiszę taka nowa opinie, że Szymon będzie aniołem w ludzkiej skórze

    -I tyle?

    -No jeszcze jedno, podeszła do mnie i łapiąc mnie subtelnie za włosy dodała, powiesz mi gdzie się czeszesz i czego używasz żeby mieć tak zajebiste włosy.

    -Nie ma problemu z jedynym i drugim, wszystko jest do załatwienia. Powiedziałam lekko zmieszana ta sytuacją.

    -No to bosko, powiedziała. Zaciągnęłyśmy się ostatni raz papierosem i zgasiliśmy je w popielniczce.

    Sara uśmiechnęła się zaprosiła do środka i kiedy wchodziłam poczułam jej dłoń na pośladku. Jednocześnie się zdenerwowałam i trochę podnieciłam. Sara zamykała balkon a ja się odwróciłam i wydarłam na nią:

    -Co Ty kurwa robisz, co Ty sobie wyobrażasz?!

    Ona z pełną pewnością siebie, bez grosza załamania w głosie:

    -Sprawdzam swoje przypuszczenia, co do Ciebie. Jeśli Cię nie kręci to co tu się dzieje to wyjdź i zapominamy o sprawie, chyba że nie chcesz wyjść i poczekasz na rozwój sytuacji.

    To, co usłyszałam zmroziło mnie, a jej pewność siebie tylko pogorszyła moją pozycję. Jedynie co chciałam zrobić to dać jej w twarz i wyjść ale…. Ale naprawdę chciałam poczekać na rozwój sytuacji, bo powoli zaczynałam myśleć ciałem zamiast mózgiem. Stałam może tak z 5 sekund, choć dla mnie to była wieczność. Nic nie mówiąc patrzyłam na Nią jak powoli idzie w moja stronę. Podeszła i subtelnie pocałowała mnie w usta. Ja stałam jak wryta nie odwzajemniałam pocałunku, ale też się nie broniłam. Przestała złapała mnie czule za twarz i powiedziała:

    -Od dawna czułam ze czegoś Ci brakuje, poplotkowałam tu i tam i wiem, że kiedyś robiłaś to wszędzie z każdym a teraz tylko marniejesz. Zajebiście mi się podobasz i jeśli tylko chcesz możemy być dla siebie nie tylko zawodowo.

    Mówiąc to miałam w głowie mętlik jak nigdy wcześniej, ale i czułam podniecenie jak już dawno nie czułam. Nic nie mówiąc  teraz to ja ją pocałowałam, ale ona nie była bierna ani sekundy. Całowałyśmy się jak nastolatki w kiblu. Sara pchnęła mnie lekko na biurko, na który usiadłam i powiedziała

    -Dzisiaj nie mamy za wiele czasu, ale sprawię, żebyś zapamiętała ten moment.

    Mówiąc to zdjęła mi majtki spod sukienki popatrzyła głęboko w oczy i uklękła przed biurkiem. Złapała mnie za nogę poprawiła pozycję i złożyła delikatny pocałunek na mojej mokrej do granic możliwości  muszelce.  Całowała i lizała ja jak nikt do tej pory. Czułam  ze jestem na granicy orgazmu. Nagle przestała, wstała zdjęła swoje koronkowe figi i bez słowa wepchnęła je w moje usta. Bez słowa wróciła do pieszczenia mojej muszelki. Lizała i całowała ją  bez opamiętania. Po chwili włożyła w nią  dwa paluszki i już po trzecim czy czwartym pchnięciu przeszedł mnie dreszcz. Orgazm przejął kontrolę nad moim umysłem i ciałem. Zacisnęłam uda na głowie Sary, co tylko spotęgowało doznania. Chciałam krzyczeć, ale materiał majtek sprawiał ze się krztusiłam i prawie straciłam przyjemność z braku powietrza. Kiedy spazmy minęły, Sara wstała i z mokrą twarzą, włosami w nieładnie wyjęła majtki z mojej buzi i namiętnie mnie pocałowała. Czułam smak mojej cipki, jej szminki i papierosów. Opierając się rękoma o biurko odwzajemniam pocałunek. Kiedy Sara przestała i odeszła powiedziała surowo i stanowczo:

    -Ubierz się złotko i ogarnij. Ja idę zapalić a Ty schowaj siebie ten słodki knebel na pamiątkę.

    Wyszła ba balkon i zapaliła papierosa. Ja się ubrałam, poprawiłam i wyszłam za Nią. Podała mi swojego papierosa i powiedziała żebym dopaliła a teraz ona się ogarnie. I tak zrobiłam. Kiedy wróciłam do gabinetu, Sary już nie było. Zabrałam swoje rzeczy i szłam do samochodu myśląc tylko  o niej i o tym, że właśnie zdradziłam męża. Najgorzej, bo za nic w świecie nie żałowałam a co gorsza chciałam więcej. Kiedy byłam w pół drogi do samochodu dostałam SMS:

    “Pani Kasiu jutro dam Pani znać, kiedy możemy się spotkać w celu omówienia pokazów na dzień strażaka. Pozdrawiam Sara opiekunka Szymona”

    Kiedy to czytałam znów byłam cała podniecona, zapaliłam teraz sama i wsiadłam do samochodu. W domu odpisałam Sarze

    “Pani Saro czekam na informację”

    CDN.

     

     

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia Straż
  • Mars

    Czasem się zastanawiam, czy nadal mogę powiedzieć, że jestem z Marsa.
    Teoretycznie tak, bo gdzie bym nie mieszkał, z kim się nie woził, jaka by nie była moja praca – to i tak nie wymarzę swojej przeszłości.
    Urodziłem się na Marsie, dorastałem tam i jeśli tam zawędruję choćby jutro, to spotkam znajome mordy. Tyle, że nie chcę ich spotykać.
    Nie jestem kosmitą, żadne tam latające spodki. Nie mam macek i nie strzelam laserami. Mars to nazwa osiedla, na którym żyłem. Nazywano je tak w całym mieście. Dlaczego? Bo to była dla większości obca i nieprzyjazna kraina. Bo jak tam zawędrowałeś przypadkiem opuszczając wygodne, bezpieczne centrum, to nie wiedziałeś co cię czeka ani kogo spotkasz. Mogłeś spotkać tubylca, marsjanina, i różnie się to kończyło. Skroili ci portfel albo komórkę, wyśmiali za pedalskie rurki, albo obili ryj. Różne historie się słyszało.
    Ja i moi kumple byliśmy właśnie tymi typami, których nie chciałeś spotkać. Nie mordowaliśmy i nie napadaliśmy ludzi dzień w dzień, ale mieszkaliśmy na Marsie. Byliśmy stamtąd i nie lubiliśmy obcych, a oni z całą pewnością nie lubili nas. No ale bez przesady. Nie byliśmy tacy źli.
    Od maleńkości wpajano nam pewne reguły. Nie takie, że trzeba czekać na zielone światło na przejściu dla pieszych albo ustąpić miejsca starszym. Nasze zasady były prostsze i trochę ważniejsze. Na przykład, jeśli ktoś obił ci mordę, to mogłeś się zemścić albo dać sobie spokój, wedle woli. Ale nie mogłeś iść z tym na policję. Nawet jeśli jakimś cudem pojawiali się na miejscu, to mówiło się że wpadłeś na ścianę albo że tak, ktoś cię napadł, ale było ciemno i nie znasz typa. A potem szedłeś z kumplami pod jego kamienicę i czekałeś aż się pokaże, żeby mu wpierdolić. To skrajne przypadki, na co dzień wszyscy żyli ze sobą dobrze, ale każdemu czasem się zdarza kiepski dzień w robocie albo o dwa browary za dużo i wtedy człowiek musi się wyładować.
    Miałem to szczęście, że akurat moja rodzina mieszkała na właściwym podwórku. Mieliśmy coś, czego nie mieli inni. Mieliśmy Krzywego.
    Krzywy pochodził z rozbitej rodziny i od dziecka kombinował jak zarobić żeby się nie napracować. Próbował kraść, próbował handlować trawą, ale zawsze w końcu zdarzał się jakiś przypadł i Krzywy albo tracił cały hajs, albo lądował na komendzie, a jego starzy świecili oczami na osiedlu. A potem stało się coś magicznego. Krzywy odkrył siłownię i stopniowo wszystko inne przestawało się liczyć. Dał sobie spokój z chlaniem w bramach, spadła mu agresja, coś w głowie mu się przestawiło i zrobił się przykładnym chłopakiem swojej dziewczyny, a za chwilę mężem i ojcem. W wieku trzydziestu lat miał już na koncie kilka zwycięstw w dźwiganiu tego swojego cholernego żelastwa z siłowni i chętnie dzielił się wiedzą z młodszymi i mniejszymi. Chłopaki go podziwiali. Wniósł w życie Marsa nową jakość, jakiś powiew świeżości. Ja też patrzyłem w niego jak w obrazek, ale z czasem, gdy byłem już wystarczająco dorosły żeby przesiadywać z ekipą na podwórku i palić jointy, powoli zacząłem zapominać o tej obietnicy lepszego życia, którą Krzywy mimowolnie oferował. Wsiąkłem w otoczenie. Opowiadaliśmy sobie przy piwie historie o dawnych wyczynach Krzywego, kiedy jeszcze lubił się lać albo wydoić litr wódy duszkiem. Nie wiem ile z tego wszystkiego było prawdą, ale dobrze się o tym gadało.
    A potem gruchnęła szokująca wiadomość – Krzywy się wyprowadza. Razem ze swoją panną zamieszka na sennym osiedlu dla nowobogackich, bo ponoć zainwestował w jakiś produkt, który najwyraźniej dobrze się sprzedał. I zostawiał mieszkanie swojemu młodszemu bratu, mojemu rówieśnikowi, którego co prawda kojarzyłem i nawet kilka razy z nim coś gadałem, ale nie byliśmy kumplami. On miał swoją własną ekipę i tamtych jego ziomków nie znałem już wcale.
    Chwilę później Krzywego już nie było, mieszkanie przejął młody, a ja skończyłem 23 lata i byłem studentem. I tutaj był pies pogrzebany – nieważne czy piłem tyle co inni, czy oglądałem mecze i oglądałem się za dupami – problem był taki, że dobrze się uczyłem. Wiedza zawsze sama mi wchodziła. Lubiłem poczytać książkę. Tego akurat prawie nikomu nie mówiłem, wyśmialiby. I kiedy miałem te 23 lata, nie mogłem już dłużej zwlekać i udawać. Za bardzo we mnie buzowało, miałem dość. Wlazłem na jakiś czat i umówiłem się na chybił trafił z typem w moim wieku. Pojechałem do jego mieszkania na drugim końcu miasta, zesrany ze strachu zapukałem do drzwi i wszedłem do środka. Gość był trochę zniewieściały. Nie jakoś bardzo, ale gdyby mnie ktoś z nim zobaczył, to mógłbym nie wracać na Marsa. Nie miałbym życia.
    Dał mi piwo, sam też jedno wypił. Chyba widział, jak bardzo się spinam, bo szybko zainicjował sprawę. Właściwie to niewiele się działo – stanąłem przed nim, a on klęknął i mi obciągnął. Dobry w tym był, umiał ssać. Mój kutas był w niebie. Typ połknął cały ładunek, bardzo mu zależało żeby wszyscy trafiło w gardło, nie rozumiałem czemu to takie ważne, ale nie miałem nic przeciwko. Jak lubi spermę, to niech łyka.
    Szybko się zmyłem, bo nie miałem pomysłu o czym z nim gadać i właściwie to powinien być koniec. Ale nie był, bo za kilka dni znowu mi się zachciało i już nie było mowy, żeby udawał że kręcą mnie laski i że nie potrzebuję ustawek z typami. Umówiłem się z tym samym gościem i znowu dałem mu połknąć. Zrobiła się z tego seria spotkań, na każdym czułem się coraz śmielej. Nawet go polubiłem, nie był głupi. No i nie chciał się przytulać ani nic w tym stylu. Zależało mu na moim kutasie i z grzeczności pytał co u mnie nowego. Zabawne, bo chyba wszystkie informacje jakie mu o sobie sprzedałem to była kompletna ściema. Po co miał wiedzieć co, z kim i kiedy robię? On miał w moim życiu tylko jedno zadanie – spuścić mi ciśnienie z jaj. I szło mu wspaniale.
    Oczywiście taki układ nie mógł działać w nieskończoność. W końcu, po którymś razie kiedy moja sperma poszła w przełyk, gość zaproponował randkę. Rzucał jakieś aluzje, zaczęło się gmatwać. Z jednej strony nie chciałem, ale z drugiej potrzebowałem jego ust i łap – nie bardzo wiedziałem czy uda mi się znaleźć kogoś na jego miejsce. Byłem w tym nowy, nie umiałem poruszać się w tym świecie tak łatwo jak na Marsie.
    Jakby mało było tych jego randek, to zaczął się interesować moim tyłkiem. Chwalił go, obmacywał, jakby dostał obsesji, nie słuchał jak go ostrzegałem, że nie ma mowy. Któregoś razu przekroczył granicę. Czując jak pakuje łapę między moje pośladki odruchowo wierzgnąłem, ale nie dawał za wygraną. Dostał w mordę i skulił się na kanapie, kompletnie zszokowany. Jakby nie rozumiał. Mnie też nie było przyjemnie więc się zawinąłem i już w drodze do domu wiedziałem, że to koniec. Żeby uczcić mądrą decyzję, najebałem się solo. Kupiłem wino i wyłoiłem w parku, ignorując telefony i smsy. Oczywiście pisał ten typ. Przepraszał, namawiał żebym wrócił, kombinował i silił się ile mógł. Wtedy właśnie zrozumiałem, że on mnie ma za debila. Za głupka w dresie bez przyszłości, potrafiącego tylko rzucać bluzgami i popijać browary. Tak mnie postrzegał.
    Nie wiem czemu zrobiło mi się przykro, ale się zrobiło.
    Kupiłem kolejne wino, facet za ladą uśmiechał się jak szukałem portfela po kieszeniach. Potem wróciłem do parku i piłem dalej.
    Drogi do domu nie pamiętam, po prostu nagle ocknąłem się na ziemi, oparty plecami o ścianę garażu. Na moim własnym podwórku. Była noc, gdzieś w oddali wyły hamulce nocnych autobusów, podwórko dalej ktoś rechotał a ktoś inny piszczał, gdzieś szczekał pies.
    Z dwa kroki przede mną ktoś palił fajkę. Widziałem tylko ciemną sylwetkę i żarzącą się końcówkę papierosa.
    – Kosa? – strzeliłem kto to może być. Nie pierwszy raz budziłem się gdzieś po piciu, odprowadzony za fraki przez któregoś z kumpli.
    – Nie Kosa – odparł cicho, trochę rozbawiony. Nie skojarzyłem po głosie. Sprawdziłem kieszenie.
    – Masz mój telefon? – zapytałem trochę zły, bo coś czułem że ma i że nie odda.
    – Wypadł ci – mruknął tamten i komórka wylądowała mi koło buta.
    – Kurwa, bo pęknie! – warknąłem.
    – Żebyś ty nie pękł – śmieszek był bardzo zadowolony z siebie. Wyrzucił kiepa i wyciągnął do mnie rękę. Pomógł mi wstać, nie było to łatwe.
    – Masz szczęście, że mnie zawiało do tego parku – powiedział. I już było jasne, kto to. Młody Krzywy, a właściwie to nikt go tak nie nazywał. Mówili mu Strzała, a na imię miał chyba Paweł.
    I właśnie w ten sposób rozpoczęła się nasza znajomość. Pozbierał mnie najebanego z parku. Nigdy nie zrozumiem, czemu to zrobił.
    – Ciężki jesteś – zdziwił się, próbując jakoś mnie prowadzić po schodach kamienicy.
    – Bo mięśnie są ciężkie – wysapałem i padłem na poręcz. Tak mi się kręciło we łbie, że jeszcze pół kroku i rzygałbym na cały korytarz.
    – A chuj, możemy siedzieć tu – machnął ręką i odłożył mnie na schody. Oparłem się o poręcz i odetchnąłem z ulgą.
    – Ten telefon ci brzęczał i brzęczał. Ktoś chyba tęskni – uśmiechnął się chytrze. Wytrzeźwiałem w sekundę. Ciśnienie skoczyło mi chyba do 300, Pomyślałem, że przeczytał smsy i wszystko wie. Wie, że zadaję się z typem i robimy sobie schadzki. Wie, że lubię facetów. O kurwa, przecież to jest koniec, to jest wyrok. W najlepszym razie będę pariasem, w najgorszym będę musiał spierdalać z samego rana i nigdy tu nie wracać. O kurwa.
    – Chuj ci do tego kto dzwoni – odpyskowałem i dźwignąłem się. Z trudem, ale stanąłem samodzielnie. Sukces.
    Strzała się uśmiechnął. Gapił się to na mnie, to gdzieś w dół klatki.
    – Ty to wszystko udajesz – powiedział spokojnie, wcale nie oskarżycielsko.
    – Co udaję? – spiąłem się.
    – No, to – wykonał jakiś nieokreślony gest ręką w moją stronę – Może inni to kupują, ale ja widzę że grasz. To jest ściema.
    Zaczynało się robić surrealnie.
    – Doooobra, kurwa, już wyluzuj – jęknął i też się w końcu podniósł – Nie moja sprawa, siema.
    I poszedł. Wychyliłem się za barierkę, żeby śledzić jak pokonuje kolejne półpiętra, a potem zniknął z pola widzenia i huknęły drzwi. Jakiś przebudzony nagle bachor zaczął płakać.

    ???

    Spotkałem go dwa dni później, wieczorem, jak wyrzucałem śmieci. Lazłem przez podwórko z workiem plastików i nagle zdałem sobie sprawę, że ktoś mnie obserwuje. Siedział na schodkach pod swoją kamienicą i palił. Musiałem go minąć, nie było innej drogi do śmietnika.
    – Siema – mruknąłem przemykając tuż obok niego, mając nadzieję, że da mi spokój.
    Otworzyłem żółty kontener i pozbyłem się ładunku. Teraz tylko wrócić do domu, dokończyć film z wczoraj i w kimę. Środa wieczór to nie czas na zabawy.
    – Chodź zapalić – machnął na mnie ręką. No dobra. Usiadłem i wyciągnąłem camela z jego paczki. Tylko o czym z nim gadać?
    – Nie chcesz wypić jakiegoś browara? Sam nie lubię – zaproponował zupełnie naturalnie.
    W sumie to miałem ochotę. W sumie to Strzała mi się podobał. Dobrze się na niego patrzyło.
    – Mam w lodówce akurat cztery – przyznałem.
    – No to mnie zapraszasz – odparł i się podniósł.
    Czemu nie? Mieszkałem sam, więc poszliśmy. Miałem w domu trochę burdel ale jakoś mu nie przeszkadzało. Walnął się na moje łóżko i wziął ode mnie piwo.
    – Oglądasz Matrixa? – wskazał na telewizor – Zajebiście, lubię. Puść, niech sobie leci.
    Dziwne to było, tak z nim siedzieć, ale odpaliłem film od  momentu, kiedy Neo poznaje Morfeusza.
    Położyłem się na łóżku obok niego, poduszka pod głowę i oglądaliśmy, w rękach trzymając zimne piwa. Czułem zapach Strzały, jakieś lekko słodkie, ale mocne perfumy. Pasowały do ostrych rysów twarzy i lekkiego zarostu. Na szyi miał srebrny łańcuch, wystawał mu spod bluzy z kapturem. Na dupie oczywiście czarne dresy adidasa, a na stopach białe soxy. I trochę mnie martwiło, że tak mi się ten Strzała podoba. Czułem się dziwnie tak sobie z nim leżąc. Kiedy się wiercił i nasze nogi się stykały, przechodził mnie za każdym razem lekki dreszczyk. No i to ciepło jego ciała, wnikające w moje ubrania, fakt że oddychamy tym samym powietrzem. Jakoś to wszystko na mnie działało, może dlatego że byłem napalony i nie miałem już kolegi z którym mogę to napięcie rozładować.
    Piwa dopiliśmy mniej więcej w momencie kiedy Morfeusz uczy Neo walczyć. Strzała zaoferował się że skoczy po następne do lodówki. Kiedy wrócił, walnął się na łóżko bliżej mnie. Łokciem trącał mnie w bok, a nasze nogi łączyły się na całej długości. Poczułem się jak speszony nastolatek, nie wiedziałem co to ma być. On pewnie nie zauważył nic, ale ja coraz mocniej się nakręcałem. Miałem ochotę pogłaskać go po tych dresikach albo jeszcze lepiej zmacać mu stopy. Nigdy dotąd nie miałem takich odpałów, ale koleś mnie podjarał na całego. Może to jakieś feromony?
    Wypiłem drugie piwo szybko, jakby chcąc ugasić te dziwne ciągoty, ale alkohol tylko je wzmocnił.
    – Możesz pić moje – zaoferował się Strzała, widząc że odkładam pustą butelkę. Wziąłem od niego i uświadomiłem sobie, że jego usta dopiero co dotykały szyjki tej butelki. Oblizałem ją.
    – Co ty, butelkę liżesz? – przeraził mnie ten komentarz, musiał mnie nakryć kątem oka.
    – No wtedy jest smaczniejsze – palnąłem pierwsze, co przyszło mi do głowy. Nie skomentował.
    Bez słowa podniosłem się i uciekłem do łazienki. Wysikałem się, a potem stanąłem przed lustrem i patrzyłem we własne oczy. Może znajdę w nich jakąś odpowiedź? Nie znalazłem, a trzeba było wracać do pokoju, za długo mnie nie było.
    I pech chciał, że w korytarzu wpadły mi w oko jego buty. Czarne airmaxy z małym białym logo na bokach. Cicho do nich podszedłem, klęknąłem i wziąłem jeden w rękę. Czułem się jakbym dokonywał jakiegoś świętokradztwa. Nie powinienem dobierać się do butów innego typa. Nie powinienem przykładać ich do twarzy, ale to zrobiłem. Zaciągnąłem się. Jebał potem, środek był jeszcze nieco ciepły. O kurwa, kutas stał mi już na baczność. Samym czubeczkiem języka polizałem wnętrze najacza. Słonawy, ciężki smak. Już wcześniej się na nie gapiłem, bo lubię fajne buty, ale teraz chodziło o coś zupełnie innego. Teraz miałem ochotę zwalić konia liżąc te piękności a na koniec spuścić się do jednego. Ciekawe, czy by się zorientował? Kurwa, jasne że tak, założyłby, wsunąłby stopę w białym soxie i poczuł że coś mu tam mokro. A zapach spermy łatwo zidentyfikować. Nie ma mowy, odłożyłem but na miejsce, dokładnie tak jak leżał.
    Wróciłem do salonu chwilę potem, jak już zniknął mi namiot pod spodniami. Strzała leżał jak wcześniej, nie zaszczycił mnie nawet spojrzeniem.
    – Najbardziej lubię dwójkę i tę scenę z pościgiem na autostradzie – przyznał nagle.
    – No, Morfeusz jest tam badassem – zgodziłem się.
    I tak oglądaliśmy, czasem coś mówiąc, a kiedy film się skończył, Strzała postanowił uciekać do siebie. Patrzyłem bardzo uważnie, jak zakłada but, który wcześniej niuchałem. Cholernie miałem ochotę wylizać go teraz, kiedy Strzała ma go na sobie. Jak mogłem nie zauważyć wcześniej, że jest taki przystojny? Prosta, męska uroda, taki młody cwaniaczek. Dość wysoki, szczupły, wielbiciel osiedlowej siłki więc pewnie brzuch jak trzeba. Nagle to wszystko bardzo mocno działało na moją wyobraźnię. Po raz pierwszy naprawdę nakręciłem się na ciało faceta.
    Kiedy w końcu wyszedł, wróciłem do łóżka i zacząłem wspominać te jego airmaxy, białe soxy, stopy, łańcuch na szyi, wszystkie zapamiętane detale. Kutas podniósł się od razu i nie chciał opaść. Wyjąłem go z dresu i zdziwiło mnie, jaki jest mokry. Zacząłem walić, myśląc o Strzale. Bardzo szybko  osiągnąłem ten stan, że zaraz mogłem polecieć. W przypływie geniuszu złapałem tę butelkę po piwie i oblizałem całą. Przecież trzymał ją także w rękach, jakaś część jego zapach i smaku musi tam być. Ze językiem na szkle, strzeliłem spermą na brzuch. Zalała mi całą klatę i ściekała po żebrach, żeby wsiąknąć w pościel.

    ???

    Potem miałem trochę spokoju od Strzały i brudnych myśli na jego temat. Jakoś nie widziałem go na podwórku, w sklepie, nigdzie. Przepadł jak kamień w wodę i pomyślałem nawet, że mógł się przeprowadzić. Trochę szkoda, ale z drugiej strony na pewno było to dla mnie zdrowe.
    W sobotę spotkałem się z ziomeczkami i poszliśmy napić się w ogródku przy rynku, nasze stałe miejsce. Tańsze piwo, tańsze przekąski, niezła muzyka, czasem nawet  leciał polski rap. Gdzieś przy czwartym piwie Bonio, mój rudy kumpel jeszcze od podstawówki, opowiedział nam zasłyszaną historię o młodym Krzywym. Podobno się z kimś lał. Nie bardzo wiadomo czemu, może chodziło o hajs, może o dziewczynę. Wszyscy wiedzieli, młody . Krzywy jest narwany i niewiele mu trzeba żeby się wkurwić, sam słyszałem różne historie na ten temat. Nie pasowało to do moich osobistych doświadczeń, bo Strzała którego  znałem wydawał się zupełnie spoko. No, ale ponoć miał krótki lont. Tym razem miał pecha, bo na miejscu pojawili się kumple tego drugiego i sam nie miał szans. Obskoczył wpierdol, jak mawia Bonio. I to taki, że trafił do szpitala. Ktoś go pozbierał z ulicy i zawiózł na OIOM. Zatrzymali go, bo ponoć było z nim kiepsko.
    Szkoda mi go było, ale jedna z naszych odwiecznych mądrych zasad Marsa mówiła: nie twoja sprawa. Dlatego temat młodego Krzywego szybko się skończył i zaczął się inny, nowa knajpa na mieście, a potem gadaliśmy o jeszcze głupszych pierdołach, zasilani coraz to nowymi kuflami piwa.
    Zrządzeniem losu, kiedy już mieliśmy dość i rozeszliśmy się każdy w swoją stronę, wpadłem na Strzałę. Właściwie to po prostu siedział w swoim stałym miejscu, na schodkach przed kamienicą, i palił fajkę. Trochę się speszyłem, ale poszedłem zagadać.
    Lewe oko miał fioletowo–żółte, do tego rozwalony łuk brwiowy. Krzywił się, jak się zaciągał, chyba nieźle bolało. Może i wyglądał jak półżywy, ale w jakiś sposób dodawało mu to uroku. Albo raczej jakiegoś zwierzęcego magnetyzmu, nie wiem. Do tego miał teraz krótko ścięte włosy, na zapałę. W połączeniu z marsową miną i papierosem wyglądał trochę jak taki skurwysyn który zaraz zapyta czy masz jakiś problem.
    – Siema – próbowałem zabrzmieć normalnie.
    Spojrzał na mnie i leciutko skinął głową. Zauważyłem, że ma też rozwaloną dolną wargę.
    – Chłopaki mówili, że miałeś pecha.
    – Żaden pech, czaili się na mnie, pedały jebane – splunął.
    – Przynajmniej cię nie połamali.
    – No, sama radość.
    Przyjemniaczek, ale patrząc na jego twarz, dało się to zrozumieć.
    – Wpadasz na piwo? – wyrwało mi się samo.
    – Nie – mruknął i zrobiło mi się głupio.
    – Za wysoko mieszkasz. Do mnie chodźmy – dodał. Uff.
    Rzeczywiście ciężko mu się szło po schodach, trzymał się pod żebra i zagryzał wargi. W mieszkaniu od razu padł na fotel i westchnął.
    Rozejrzałem się trochę. Mieszkanie składało się z dużego salonu, osobnej kuchni i wielkiej łazienki. Był jeszcze balon z widokiem na podwórko i tyle. Nie było  zbyt porządnie, meble raczej stare, a wszędzie walały się paczki po fajkach, butelki, znoszone białe skarpetki. Serce mi szybciej zabiło na ich widok.
    Strzała odpalił telewizję, jakieś teledyski amerykańskich gwiazdek pop. Ja sięgnąłem z lodówki dwa piwa i dałem mu jedno. Mimo rozwalonej wargi przyssał się od razu i upił sporą porcję.
    – Gorąco, weź mi pomóż zdjąć bluzę, bo sam to godzinę będę to robił.
    O chuj, co za propozycja. Nieśmiało podszedłem i poczekałem aż uniesie ręce. Ściągnąłem z niego czarną bluzę, przy okazji uniosła się koszulka, ukazując nieco płaskiego opalonego brzucha.
    – Patrz jak dostałem – powiedział i uniósł koszulkę, odsłaniając też klatę. O kurwa, piękna, gładka, zrobiona na siłowni. I paskudne siniaki na żebrach.
    – Musi boleć – przyznałem, starając się nie ślinić.
    – Napierdala. Jakieś maści mi dali, podaj mi – wskazał na parapet. Dałem mu tubkę i wycisnął z niej jakieś białe świństwo prosto na klatę. Zaczął wmasowywać, a ja śledziłem każdy ruch ręki. Sam bym mu to wmasował i to w całe ciało, byle móc go podotykać. Szkoda, że nie miał ręki w gipsie, wtedy miałbym swoją szansę.
    – Zdejmij mi buty, co? Nie zegnę się tak, a podłogę upierdolę.
    Teraz już musiał żartować! Mam mu usługiwać, zsuwać najacze ze stóp? Przecież jak ich dotknę, to się spuszczę w sekundę.
    – No co ty – mruknąłem, starając się zrobić z tego wszystkiego żart.
    – No dawaj, poszkodowany jestem – jęknął.
    Przyjrzałem się tym najkom. Spoczywały sobie na podłodze z klepki, czarniutkie i ciepłe. Spojrzałem w oczy Strzały, nie śmiał się ani nic.
    Znowu podszedłem, klęknąłem przed nim, co już samo w sobie było jakoś dziwnie zajebiste i sięgnąłem po pierwszą stopę. Złapałem go za kostkę i pociągnąłem. Airmax zszedł bez problemu, a mnie uderzył zapach spoconej stopy i nieco brudnego soxa. O kurwa.
    – Ale ulga. Dawaj drugi.
    Powtórzyłem operację, odstawiłem drugi but na podłogę. Miałem przed sobą stopy Strzały. Białe soxy z logo pumy przy kostkach opinające stopę, wyraźny obrys długich palców, wąskie pięty. Kurwa, jak ja bym je zwąchał.
    – Skarpety też zdejmij – powiedział zupełnie naturalnie. Złapał łyk piwa i czekał.
    A ja postanowiłem w to iść. Może i sytuacja była dziwna, ale ja miałem już w gaciach skałę i zrobiłbym wszystko, czego chce ten ziomeczek. Uniosłem lekko lewą stopę i delikatnie ściągnąłem soxa. Był wilgotny i ciepły. To samo zrobiłem z drugim.
    – Nieźle muszą jebać, co nie? – ucieszył się Strzała.
    – No, wali – przyznałem z głupim uśmieszkiem.
    – Powąchaj sobie, jak chcesz.
    – Co? Pojebało  cię – prawie krzyknąłem. Wydało się! Zostałem wykryty. Skądś wiedział, domyślił się.
    – No kurwa, przecież chcesz – odparł i poruszał palcami obu stóp – Chcesz, czy nie?
    – Chcę –szepnąłem, nie śmiąc spojrzeć mu w oczy.
    – No to opierdalaj – nakazał i przycisnął  mi stopy do twarzy. Były spocone, podeszwy lekko wilgotne, wielkie. Cały świat pachniał teraz jego girami. Objąłem ostrożnie pięty i zacząłem się łasić, ocierać się ryjem o te jego stopy. Hamulce puściły.
    – I po co się wypierać? Mówiłem, że wiem jaki jesteś.
    – Jaki? – zapytałem i przy okazji polizałem na próbę wielkiego palca. Słony, pyszny. Wpadłem w jakiś szał i zacząłem go ssać. A potem następnego.
    – Potrzebujesz typa, żeby go zadowolić – wyjaśnił mi, trafiając w dziesiątkę. Znał mnie lepiej niż ja sam.
    – Widziałem jak mi niuchasz adole – tłumaczył dalej – To aż dziwne, że jeszcze tego nie robisz.
    Zrozumiałem. Sięgnąłem po czarnego airmaxa i przycisnąłem do ryja, zaciągając się głośno ze zmrużonymi oczami.
    – Wdech – nakazał Strzała i wciągnąłem jebiące wilgotne powietrze. Płuca wypełnił mi zapach potu i brudu.
    – Wydech – powiedział po kilku długich sekundach i wypuściłem na zewnątrz.
    – I co się tak boisz, lubisz to przecież – komentował moje wysiłki, gdy zacząłem oblizywać czubek buta.
    – To jest zajebiste – przyznałem i ugryzłem podeszwę. Zajebiście mi było klęczeć tuż obok Strzały i opierdalać mu stopy a potem buty. Byłem w raju.
    – Ssałeś kiedyś kutasa? – padło kluczowe pytanie, którego w sumie się bałem. Nie wiedziałem, czy dam radę. Nigdy nawet nie fantazjowałem na ten temat.
    – Kurwa, ale ty się peszysz, ziom – roześmiał się i rozchylił nogi, wyraźnie pokazując czego oczekuje. A więc miałem zostać lachociągiem, brać do mordy i pewnie jeszcze połknąć. Było już chyba za późno, żeby udawać że nic się nie dzieje. Strzała chciał więcej.
    – Dobra – powiedziałem w miarę pewnie i na kolanach przydreptałem bliżej. Byłem tak blisko niego, że widziałem wyraźnie niebieskie oczy, czerwoną kreskę biegnącą po lewym łuku brwiowym i wszystkie kolory tęczy siniaka na lewej połowie twarzy. I widziałem podłużny kształt pod jego dresem. Kutas mu drgał, jakby nie mógł się doczekać moich ust. Może dla niego to też był pierwszy raz?
    – No wyciągaj go, kurwa. Ale się z tym grzebiesz.
    Zachęcony ostrym tonem, ale trochę wydygany, niepewnie sięgnąłem do jego krocza. Zanurzyłem rękę i wyciągnąłem na wierzch twardego, gorącego fiuta Strzały. Teraz to już kompletnie mi odbiło, bo ten jego fiut strasznie intensywnie pachniał i był mokrawy. Już wiedziałem, że dam radę. Trzymanie go w dłoni było wspaniałe.
    – No i teraz go ładnie wyssij – polecił –  Na spokojnie, bo mnie wszystko napierdala.
    Schyliłem się powoli, czułem jakby to trwało w nieskończoność, ale było jasne, że mu opierdolę. Poczułem na ustach przyjemne ciepło i na próbę ostrożnie wziąłem w usta. Zacisnąłem je na fiucie i zacząłem pracować językiem. Smak był chyba jeszcze lepszy niż na jego stopach. Ledwie musnąłem główkę językiem, Strzała napiął się i mruknął zadowolony. Zamknął oczy i dał mi działać.
    Działałem. Chciałem więcej, oblizałem mu fiuta po całej długości, pocałowałem kilka razy, każda sekunda była jakąś masakrą, nie mogłem uwierzyć że dopiero teraz odkrywam jak zajebiście bawić się czyjąś pałą.
    – Bierz całego w mordę – nakazał Strzała. Coś się czaiło w jego głosie. Miałem wrażenie, że jak nie posłucham, to sam mi pomoże się nadziać.
    Otworzyłem szerzej usta, zacisnąłem na kutasie i powoli zjechałem w dół, centymetr po centymetrze, aż dotarłem do jaj i nagle mało się nie zadławiłem.
    – Kurwa, na spokojnie miało być – wkurzył się Strzała.
    – Pierwszy raz to robię – poskarżyłem się.
    – No i co z tego, nie bądź pizda. Wyssij mi kutasa, zjedz spermę i wypierdalaj. No, do roboty!
    Posłusznie wróciłem do obrabiania pały. Zmieniłem taktykę, zacząłem mu powoli walić i nasuwać się mordą na obciągnięty napletek. Strzała zaczął sapać, chyba dobrze sobie radziłem.
    – Dawaj lachociągu, ślamazarzysz się kurwa – jęknął i łapa wylądowała mi na tyle głowy, nadziewając na całego fiuta. Złapał oburącz i po prostu masturbował się moją mordą, a ja próbowałem się nie udusić. Chociaż nie, chciałem się zadławić tym chujem, chciałem być zalany spyrą, ośliniony, zdyszany, wyjebany w ryj przez kumpla. Wszystko we mnie buzowało, ssałem i polerowałem jak w transie. Strzała dopychał mnie i coraz głośniej sapał, zaraz miał dojść.
    – Szybciej pedale, bierz go wryj – wypowiadał sylaby w rytm jebania mnie w usta, coraz głośniej i ciężej.
    – Zadławię cię kurwo spermą, łykaj psie! – nadział mnie po same jaja i trzymał, poleciały mi łzy, wyrywałem się bez skutku, a usta zalała mi gorąca słona sperma. Tłoczył mi ją porcjami, syczał i cały się napinał. Łykałem, przerażony i na maksa szczęśliwy. Połknę każda kroplę, nic się nie zmarnuje. Obsłużę kutasa mojego ziomeczka jak zawodowiec.
    – Kurwa – tylko tyle zdołał wysapać gdy już mnie puścił, a po brodzie pociekła mi ślina zmieszana z nasieniem.
    Usiadłem na podłodze z dwa metry od niego i próbowałem uspokoić oddech. Pod spodniami miałem żelazny pręt. Szaleństwo. Milczałem.
    – Wszystko mnie napierdala – powiedział, ale głos miał zadowolony. Dyszał, wygodnie rozwalony w głębokim fotelu.
    Siedziałem i się gapiłem. Nie miałem pojęcia co się robi w takich chwilach. Będziemy gadać o pierdołach jakby nic się nie stało? A może podyskutujemy o tym jak mu obciągnąłem? Pustka w głowie.
    – Dobra, słuchaj – zagadnął w końcu do mnie – Na razie wypierdalaj, trzeba odpocząć. Odezwę się.
    Zebrałem się bez słowa.
    Wróciłem prosto do siebie, zamknąłem drzwi na dwa zamki i osunąłem się po ścianie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zue Teksty

    Jeśli spodobało ci się opowiadanie, odwiedź zueteksty.pl gdzie jest ich więcej ;]

  • Para w plenerze na spacerze

    Sobota rano, więc wybrałem się na spacer. Jako singiel, który zobowiązań w życiu nie ma, chciałem po prostu na spacerze pomyśleć nad życiem i się zrelaksować. Wybrałem się do pobliskiego lasku. Była siódma rano, więc letni upał nie dawał jeszcze tak o sobie znać.

    Szedłem myśląc nad tym, czego w życiu mi brak i czego tak naprawdę potrzebuję.

    Przystanąłem na chwilę, zapaliłem papierosa i wtedy usłyszałem dźwięk mi dobrze znany – dźwięk kobiecego gardła, rozkoszującego się kutasem. Zacząłem się rozglądać i zobaczyłem ich – szczupła blondynka, która na kolanach obciąga średniego wzrostu brunetowi. Pamiętam, że podniecał mnie ten widok do tego stopnia, by zamiast odejść, zacząłem przez spodnie dotykać kutasa. Jeszcze mnie nie widzieli, byłem jakieś 25 metrów od nich.

    Widziałem, jak łapie ją za głowę i rucha w gardło, dociskając mocno. Nie wytrzymałem – wyciągnąłem kutasa i zacząłem go masować. Ukazały się na nim żyły, zrobił się mokry jak nigdy dotąd. Wzrosło ciśnienie i mój kutas podskakiwał razem z rytmem mojego serca. W podnieceniu zapomniałem o rozsądku i zacząłem ze sterczącym kutasem podchodzić do tej pary, która bawiła się w lesie. Ona zajęta kutasem nie mogła mnie zobaczyć, ale on mnie zauważył i nie robił sobie z tego zupełnie nic.

     

    Po wymianie kilku spojrzeń, zdecydowałem się podejść bliżej. Byłem tam dosłownie z nimi – jej głowa była na wyciągnięcie mojej dłoni. Podniecenie wzięło górę i zwróciłem jej uwagę na siebie, dotykając jej piersi. Kutas sterczał przy jej ramieniu, wręcz z niego kapało. Drgnęła, zaskoczona całą sytuacją i spojrzała na mnie. Wtedy on delikatnie pchnął tył jej głowy w stronę mojego fiuta.

    Wzięła go w dłonie i uśmiechnęła się. Byłem kurewsko mocno rozpalony. Chciałem się spuścić ale jednocześnie nie chciałem tracić tego uczucia, które wyszłoby ze mnie razem z wytryskiem.

    Po chwili miała już dwa kutasy w dłoniach. Wpierw ssała tylko jego, a gdy minęła chwila, zdecydowała się obciągać i mi. Ssała cudownie – zaciskając mnie w ustach poruszała się naprawdę sprawnie. Czułem każdy milimetr jej policzków, języka i podniebienia.

    Niespodziewanie jego twarz znalazła się obok jej twarzy. Mój kutas, cały w ślinie i pulsujący pod napływem emocji i rozkoszy stał nad ich głowami.

    -zrobimy to? – zapytał

    -nie znałam Cię od tej strony, ale ciekawi mnie jak obciągasz.

    I gdy tylko skończyła mówić, ustami zbliżył się do mojego fiuta. Wpierw delikatnie oblizał, później wziął w usta.

    Ona położyła się na trawie i rozchylając nogi ukazała swoją cipę – mokrą do bólu, pojawiały się na niej włoski.

    Patrzyłem, jak ją masuje, delektując się widokiem, jak jej facet ssie kutasa.

    Pamiętam, jak bardzo miałem ochotę ją wylizać, więc położyłem się na boku, czekając na jego akceptację sytuacji. Nie miej oboje oporów – ja zlizywałem z niej soki a on obciągał mi kutasa. Dałem się ponieść i z jej cipy, język powędrował do jej szczupłego tyłka. Stękała, jęczała i dotykając mnie po głowie, ruszała delikatnie biodrami. -ruchajcie mnie – powiedziała, więc natychmiast wsadziłem obślinionego kutasa prosto w jej mokrą cipę, zacząłem szybkimi, mocnymi ruchami ruchać ja w cipę a on podał jej kutasa do ust.

    Byłem zupełnie odurzony chwila, więc gdy w pozycji na “misjonarza”, wypuściła go z ust, ja wtedy wziąłem jego kutasa i poczułem, jak kładzie dłoń na mojej głowie.

    Nie wytrzymałem, doszedłem w niej. Patrzyłem, jak wylewa się sperma z jej cipy i jak mu obciąga. Byłem tak podniecony, że po orgazmie chciałem więcej. Wtedy on niespodziewanie zaczął lizać jej zalaną spermą cipę, kiedy ja bawiłem się jego kutasem tuż przy, jej twarzy.

    Doszedł na nią – całą twarz zalana spermą.

    Mi znowu się kutas podniósł, więc obróciłem ją jak swoją sukę, wypięła dupę i znów zacząłem ją ruchać w cipę, kiedy on wpychał jej chuja w usta. Było ostro, wulgarnie. Zupełnie wolni ruchaliśmy się we trójkę.

    Skończyliśmy to, gdy spuściłem się jako drugi, znów w cipę.

    Na koniec powiedziała, że zabierze to do domu, bo w domu też chce, by mąż wylizał zalaną cipę.

    Wymieniliśmy się numerami. Widujemy się czasem

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K
  • Romantyczny wieczor z chlopakiem i kierowca autobusu

    Pierwsze koty za płoty już były, a od pierwszego razu trochę czasu już minęło.

    Dziś znów mój TŻ miał wolną chatę, więc oczywiście się widzimy. Jak już zdążyłam się dowiedzieć to ubóstwia moje nogi, dlatego też trochę dziś strojenia – mała czarna, czarne kozaki za kolana i płaszczyk bo już zimno się robi, miały być jeszcze pończochy, ale nie zdążyłam kupić.

    TŻ przygotował romantyczny wieczór, kolacja i wino. Gdy tylko to drugie się skończyło, mój stan był już wskazujący co najwyraźniej partnerowi odpowiadało, zaczął gładzić nie po twarzy jednocześnie delikatnie całując. W pewnym momencie przestał i zapytał czy mogła bym pójść i ubrać kozaki, trochę mnie to zdziwiło ale zgodziłam się, jednocześnie korzystając z okazji i malując usta.

    Gdy tylko wróciłam on siedział na sofie, stanęłam przed nim i poczułam jego ręce sunące po moich udach pod sukienkę, jedną odsłonił majtki a drugą wsadził w moją cipkę, będąc przy tym na tyle niedelikatnym że z bólu ugięły mi się kolana. Bez chwili zastanowienia drążył moje czeluści ręką, mocniej i głębiej aż byłam mokra. Jak tylko to poczuł, kazał mi się odwrócić i wypiąć co uczyniłam, a on wszedł w nią swoim językiem pocierając brodą o moje uda. Czułam jak rośnie we mnie napięcie, czując jego język w cipce ale pora było na moją kolej.

    Odwróciłam się do niego jednocześnie ściągając sukienkę, widziałam w jego oczach pożądanie, a penis mówił weź mnie. Chwilę poczerpałam radość z patrzenia się mu prosto w oczy i trzepania mu wacka, ale nadszedł czas żeby uklęknąć, co TŻ podsumował że lubi jak maluje się do loda. Więc delikatnie zaczęłam lizać jego główkę, trzepiąc go delikatnie, ale poziom jego nabuzowania sprawił że zaczął mi pomagać wsadzając go głębiej aż z loda przeszliśmy do dymania moich ust.

     Niestety mój TŻ nie był długodystansowcem i skończył w ustach zostawiając mnie z brakiem orgazmu. Kończąc ten romantyczny wieczór zapytał czy napije się jeszcze wina by przepłukać usta, co z chęcią uczyniłam, ale będąc pod wpływem uświadomiłam go że chce też mieć coś dla siebie.

    Przyszła pora odjazdu autobusu więc się pożegnaliśmy, a ja zajęłam miejsce w autobusie tuż za kierowcą. Tutaj miał się zakończyć mój miły wieczór, ale tak się nie stało, a poziom alkoholu i napalenia doprowadził mnie do pierwszej zdrady.

    Jadąc na mój koniec świata nie raz byłam sama w autobusie, tym razem było tak samo. Lecz w środku pola autobus się zatrzymał i zgasił wszystkie światła, było to co najmniej dziwne. Ale kierowca wysiadł i odpalił sobie papierosa, wiec powoli wstałam i podeszłam do niego pytając czy będziemy jechać dalej; a on był co najmniej zszokowany że ktoś jest w autobusie. Zapytał grzecznie czy może wypalić i czy też chce, zgodziłam się i poczęstowałam gdzie na ogół nie pale.

    Tak oto siedząc przed nim na schodku narodziła się rozmowa o wszystkim i niczym. Po wypaleniu papierosa wstałam by wsiąść do autobusu, a kierowca mówi do mnie że nie chce żebym się obraziła ale że mam fajny tyłek, w tym momencie było to dla mnie normalne, ale nienormalne było już dla mnie moje zachowanie i moje pytanie czy ma ochotę na loda. Ewidentnie był zakłopotany, ale powiedział tak, więc wzięłam go za rękę i weszliśmy do autobusu. Pomiędzy przodem a tyłem jest taki schodek, doszliśmy do niego, ściągnęłam płaszcz i usiadłam na nim lekko podciągając sukienkę. Przyznam że kierowca obnosił się nienaganną kulturą i zapytał czy są rzeczy niedozwolone – nie nie było takich wtedy.

    Więc pora było zabrać się do roboty, położyłam ręce na jego spodniach i odpięłam rozporek ale ewidentnie musiałam odpiąć pasek i guzik a wtedy jego spodnie spadły, a z majtkami pomógł mi już osobiście. Gdy tylko opadły zobaczyłam jego sterczącą pałę, sporo większą od mojego TŻ. Moje obie ręce nie zakrywały jej, ale powolutku zaczęły ją masować a język zaczął lizać grzyba, wtedy poczułam jego rękę delikatnie masującą moje włosy, uniosłam penisa i z góry na dół skrupulatnie go wylizałam aż dojechała do jego jajek masując je. Przyszedł czas by wziąć go do ust, jak tylko wzięłam grzyba w usta zorientowałam się że za dużo miejsca już nie zostało, ale powoli i skrupulatnie trzepałam go wkładając coraz głębiej. Musiał zobaczyć że dla tak młodej siuśki to wyzwanie i zapytał czy jest ok, próbując kiwać głową z penisem w ustach jest ciężko ale zrozumiał i dopytał czy możemy przyśpieszyć bo czas goni.

    To głupie ale na dole normalnie byłam mokra, a w głowie wszystko buzowało. No ale trzeba było przyśpieszyć ruchy więc ręce zaczęły ślizgać się po jego penisie, a język chyba nigdy tak szybkiej gimnastyki nie miał. Wzięłam go za rękę i mocniej docisnęłam ją do mojej głowy sugerując pomoc, po czym postawił nogę na schodki i chwycił obiema rękami moją głowę, ewidentnie poczułam tą dominację co spowodowało we mnie drgawki ale dopiero jak wepchnął mi go prawie w gardło to dosłownie zamarłam w bezruchu, przy drugim pchnięciu chwyciłam się rurek po bokach a on dopiero się rozpędzał. Jeśli mój TŻ dymał moje usta, to ten kierowca autobusu dosłownie je rżnął a ja jedyne co mogłam robić to próbować się nie udusić i trzymać się rurek bo czułam jak moja mokre dupa przesuwa się po podłodze. W moim gardle czuć było pulsowanie jego penisa oznaczające moment kulminacji, aż wystrzelił będąc chyba najgłębiej jak mógł a ja zaczęłam się krztusić. Jak tylko go wyjął musiałam wszystko wypluć bo nawet nie mogłam tego połknąć.

    Tak o to w ten sposób rozeszliśmy się, on do kabiny a ja na swoje miejsce, kłębiąc w głowie myśli o zdradzie i o tym że moje gardło zostało zarżnięte przez obcego faceta. Wychodząc z autobusu zapytał mnie czy to jednorazowy numerek i czy wymienimy się numerami.

    W ten oto sposób został moim  kochankiem, ale o tych zabawach jeszcze będzie kiedyś.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Justyna
  • Przygoda na silowni

    Jestem Karol i w trakcie wydarzeń opisanych tutaj mam około 18 lat.

    Tego dnia byłem zwolniony z ostatniej lekcji w szkole, co w połączeniu z i tak krótkim dniem spowodowało, że kończyłem dość wcześnie. Postanowiłem jak zawsze pójść na siłownię. Po chwili już tam byłem. Zaskoczyło mnie, że prawie nie było ludzi, choć to całkiem logiczne o tej porze. Udałem się do męskiej szatni i poszedłem w swoje ulubione miejsce, które było nieco oddzielone od reszty szatni szafkami dzięki czemu zazwyczaj było tam mniej ludzi i było spokojniej. Otworzyłem szafkę odłożyłem buty, plecak. Zacząłem ściągać spodnie, a w tym samym momencie z łazienki wyszedł jakiś mężczyzna i podszedł do szafki niedaleko mojej. Miał około 25 lat i był bardzo dobrze zbudowany co dobrze widziałem, bo był nagi i miał tylko ręcznik trzymany tak by zasłonić dolne części ciała z przodu. Zawsze uważałem się za osobę interesującą się kobietami, ale trochę marzyło mi się sprawdzić jak to jest robić coś z przedstawicielem płci męskiej. Przyglądając się mężczyźnie starałem się by tego nie zauważył i jednocześnie ściągnąłem spodnie i zacząłem powoli zdejmować koszulkę. Zorientowałem się, że mój mały przyjaciel w bokserkach coraz bardziej zaczyna w nich odstawać. Siedząc w samych majtkach, w których było widać moje podniecenie wywołane obserwacją mężczyzny, spojrzałem w telefon. Gdy go odłożyłem okazało się, że wspomniany mężczyzna stoi koło mnie i się do mnie uśmiecha. Powiedział:

    -Widziałem jak na mnie patrzysz. Nie musisz się wstydzić.

    -No tak-powiedziałem tylko tyle, ze względu na stres.

    -Widzę też, że chyba cię to trochę podnieciło.- powiedział i wskazał na namiot w moich bokserkach.- Jestem Piotr, podobasz mi się i widzę, że jesteś zainteresowany, więc może pokaże ci się cały i zobaczymy co i jak?

    Pokiwałem tylko głową na tak, a on odsłonił resztę swojego ciała i odłożył ręcznik na bok. Moja uwaga oczywiście skupiła się przede wszystkim na jego przyrodzeniu. Mimo, że było co najwyżej w pół wzwodzie to było ponadprzeciętnie duże. Wpatrywałem się w nie jak zachipnotyzowany, myślałem o tym że może wreszcie uda mi się spełnić fantazje i przekonać się jak to jest obcować z penisem innego mężczyzny.

    -Chyba ci się podoba?- zapytał Piotr.- możesz go dotknąć, jeśli chcesz.

    Od razu, choć z lekką niepewnością podniosłem prawą rękę i objąłem nią kutasa przede mną. Był on jeszcze nieco miękki i ciepły. Zacząłem po chwili powoli i lekko ruszać ręką w górę i w dół. Czułem, że rośnie w miarę tego amatorskiego masażu w moim wykonaniu. W końcu poczułem, że jest całkowicie twardy i widziałem, że stoi w pełnej okazałości. Był imponujących rozmiarów. Czułem też charakterystyczny zapach penisa, który również niesamowicie mnie podniecał.  Wtedy usłyszeliśmy dźwięk wchodzenia do szatni. Piotr wziął swój ręcznik, wziął mnie za rękę i pociągnął w stronę łazienek, gdzie weszliśmy do sauny, bo moja siłownię takową posiadała. Była akurat nieczynna, co idealnie nam pasowało. Piotr stanął na środku rzucając ręcznik na bok, a ja klęknąłem przed jego twardą pałą. Znowu położyłem na niej rękę. Postanowiłem przejść o krok dalej i przekonać się jak to jest sprawiać przyjemność mężczyźnie ustami. Najpierw po prostu polizałem główkę, zlizując małą ilość prejakulatu, która się pojawiła. Widziałem, że Piotr cieszy się z tego co chciałem zrobić. Zachęcony tym i podniecony do granic możliwości wziąłem główkę do buzi ruszając w środku językiem. Następnie zacząłem przesuwać głowę w te i z powrotem, co jakiś czas biorąc go głębiej. Jak dotarłem do granic możliwości i nawet mimo chęci nie byłem w stanie wziąć więcej (a przynajmniej tak mi się wydawało) postanowiłem też zająć się jego jądrami jako, że widziałem na różnych oglądanych filmach, że je też się masuje i bierze do buzi, więc tak też postanowiłem zrobić. Później wróciłem do ssania pały, ale tym razem po chwili poczułem jego silne dłonie na głowie. Zaczął nabijać moje gardło na swojego penisa głębiej niż ja to robiłem do tej pory. Czasami trzymał tak przez 15-20 sekund, puszczał i wracał do zwykłego ruchania gardła. Miałem już ślinę na brodzie, dławiłem się, krztusiłem i brakowało mi tchu, ale podobało mi się to. Chciałem być jego suką do wykorzystania, chciałem żeby wykorzystał mnie dla własnej przyjemności. Po paru minutach takiego ostrzejszego ruchania Piotr powiedział:

    -Dochodzę.- wyciągnąłem jego penisa z ust i widząc go przed sobą, z otwartą buzią przyjąłem wszystkie salwy jego wytrysku głównie na twarz i do ust, ale coś też spadło na resztę ciała. Czułem się fantastycznie, jak rasowa suka.- Jesteś świetny.

    -Dzięki. Twój kutas jest super, cudownie się go obciąga. To był mój pierwszy raz, ale ciężko będzie to przebić- odpowiedziałem, a Piotr się uśmiechnął. Chwilę odpoczęliśmy trochę rozmawiając, w końcu Piotr powiedział:

    – Rozumiem, że analnie też nie masz jeszcze żadnego doświadczenia z innym mężczyzną?

    -Nie, największe co sobie wsadziłem to parę razy dildo znalezione w domu, ale z kimś nigdy. Chętnie bym spróbował, ale gumek nie mam i lubrykantu też nie.

    – Bez lubrykantu by się dało, ślina pomoże, a gumkę tak się składa, że wziąłem z portfela zanim do ciebie podszedłem. Jeśli byś chciał to możemy spróbować.

    – Proszę, zrób to, chce całkowicie ci się oddać i stracić dziewictwo analne.- powiedziałem i klęknąłem na miejscu do siedzenia, pochylając się i wypinając.

    Piotr poślinił moją dziurkę i swoje palce i włożył mi pierwszego palca. Mimo, że bawiłem się już że swoim tyłkiem, ale ostatni raz był już dość dawno, więc towarzyszyło mi lekkie uczucie dyskomfortu, tak samo przy dodaniu drugiego, ale głównie czułem przyjemność i ogromne podniecenie, że wreszcie zostanę porządnie spenetrowany przez prawdziwego penisa.

    -Gotowy na rozdziewiczenie?- spytał Piotr.

    – Tak. – poczułem jak Piotr przyłożył swojego fiuta do mojej dziurki i zaczął napierać. Najpierw weszła główka i poczułem trochę bólu, ale i przyjemność. Po krótkiej przerwie penis zaczął powoli wchodzić głębiej, a moje odczucia były dalej takie same, czyli ból pomieszany z dużą ilością przyjemności i podniecenia. Piotr się na chwilę zatrzymał.

    – Jak tam?- spytał.

    – Trochę boli, ale już przestaje, a tak poza tym to jest super. Dawaj dalej i się nie oszczędzaj.

    Piotr kontynuował tak jak mu powiedziałem i zaczął z każdą minutą mocniej mnie ruchać. Ja dość szybko przestałem czuć ból i mogłem w pełni cieszyć się przyjemnością z bycia penetrowanym. Starałem się stłumić jęki, ale było to trudne. Po 5 minutach Piotr wyjął penisa ze mnie i podszedł do mojej twarzy. Ja posłusznie wziąłem go do buzi i robiłem loda przez chwilę po czym Piotr wrócił do poprzedniej czynności. Po dłuższym czasie mogłem wyczuć, że nieco przyspieszył, a jego penis pulsuje.

    -Zaraz dojdę- ja tylko czekałem by poczuć jak mnie wypełnia jego sperma. I tak też się stało, czułem kolejne wystrzały i wypełniające mnie ciepło. Gdy już trochę minęło, Piotr skończył dochodzić i ze mnie wyszedł. Ja kucnąłem przed jego już dość opadnietym penisie i go wyczyściłem. W tym czasie czułem też wypływającą z mojej tyłka spermę. Po wszystkim sobie podziękowaliśmy, Piotr dał mi swój numer i po ogarnięciu się wyszliśmy obaj z siłowni. Co prawda nie poćwiczyłem, ale nadrobię to, a to co przeżyłem było niesamowite.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Franek Nowak

    Chętnie poczytam komentarze co i jak. Może jakieś pomysły na inne opowiadania w tym stylu.

  • Kancelaria

    Jestem uległą. Od zawsze mnie to kręciło. Zaczęło się zaraz po ślubie. Lubiłam te chwile, kiedy wracał z pracy i od drzwi wołał: -gdzie jest moja suczka? Przychodziłam do niego wtedy zupełnie goła albo tylko w kuchennym fartuszku i klękałam przed nim prosząc o jego kutasa. Nawet jak wracał z treningu taki spocony to ssanie jego kutasa sprawiało mi ogromną przyjemność. Te czasy minęły odkąd wyprowadził się do innej zostawiając mi mieszkanie w zamian za obopólny rozpad małżeństwa. Musiałam znaleźć pracę. Zaczęłam pracę w kancelarii prawnej jako asystentka mecenas Katarzyny M. Kwalifikacje miałam i bez trudu wpadłam w wir pracy jednak mój uległy charakter domagał się poniewierania. W czwartek w południe zostałam wezwana do pani Katarzyny na rozmowę. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Wszystko miałam poukładane w teczkach i chyba z niczym się nie spóźniłam. Mimo to stresowałam się. Obszerny gabinet urządzony w ciemnych kolorach nie wróżył nic dobrego. Pierwszy raz tu weszłam bo wszystkie polecenia były wydawane telefonicznie bądź wewnętrzną siecią. Pani Katarzyna siedziała za wielkim biurkiem w eleganckiej białej garsonce. Z daleka było widać, że pod nią nie miała żadnej bluzki a obcisły stanik uwydatniał jej biust. -dzień dobry. W czym mogę pomóc pani mecenas? -potrzebuję twojego pyska by wylizała moją cipę. Zdębiałam i patrzyłam wielkimi oczami na nią sądząc, że się przesłyszałam. -słucham??? -bardzo dobrze, że słuchasz. Teraz podejdź do mnie i na kolana. -chyba się przesłyszałam pani mecenas. Za joginów i mnie ma? -za uległą sukę. Tak twierdzi twój były mąż. Teraz zrozumiałam czemu dostałam tą pracę bez konkursu. Domyśliłam się że znają się i powiedział jej o moim uległym charakterze. Pani Katarzyna wstała i przede mną zdjęła z siebie majtki. Podciągnęła spódnicę na biodra i usiadła na fotelu rozstawiając szeroko nogi. Nic nie blokowało dostępu do idealnie wygolonej cipki mojej pracodawczyni. -nie będę się powtarzała. Za godzinę mam spotkanie z klientami. Mój uległy charakter wziął górę. Podeszłam i klęknęłam między jej nogami. Pachniała z daleka. Sama zrobiłam się mokra. Zaczęłam całować ją. Językiem wodziłam po całej cipce. Zaczęłam ssać jej łechtaczkę i lizać płatki warg. Pani mecenas zaczęła cicho jęczeć i ręką dociskać moją głowę do krocza. Jej ciało zaczęło drzeć a cipka pulsować. Zacisnęła nogi i jej orgazm lał się wprost w moje usta. Nie przerwałam pieszczot i ze zdwojoną siłą ssałam jej łechtaczkę wywołując kolejną falę orgazmu. Teraz puściła moją głowę opadając bez sił w fotelu. -dobra z ciebie suczka. Przydasz mi się. Wróć do swoich zajęć i czekaj na dyspozycje. -dobrze proszę pani. Byłam mocno podniecona. Musiałam pójść do łazienki i chociaż troszkę pomasować swoją cipkę. Usiadłam w kabinie i sięgnęłam ręką pod majtki. Okrężnymi ruchami masowałam nabrzmiałą łechtaczkę co wywoływało falę ekstazy. Usłyszałam, że ktoś wchodzi i musiałam zaniechać zabawy bym nie została nakryta. -jak śmiesz suko bawić się cipą bez mojej zgody!!! To był głos pani Katarzyny. Półprzytomna wyszłam z kabiny. Przy lustrze stała pani mecenas z surową miną. -należysz do mnie i będziesz wykonywać wszystkie moje polecenia. Czy to jest jasne? -tak proszę pani. -kara cię nie ominie. Przyjdź do mnie za kwadrans. Masz być bez bielizny. Zdaje się wpadłam jak śliwka w kompot ale zaczęło mi się to podobać. Minutę przed czasem stałam przed jej drzwiami. W środku słyszałam rozmowy. Zastukałam i weszłam. Na krześle przed biurkiem siedział mężczyzna w ciemnym garniturze. Siwe włosy wskazywały, że młody już nie był. Na mój widok wstał i stanął przy biurku. Pani Katarzyna czytała jakieś papiery i po chwili zwróciła się do mnie: -pan Hulio ma swojej umowie zawarty aneks stanowiący iż podczas wizyty w naszej kancelarii będzie miał zapewnione ruchanie młodej ciasnej dupy. Do tej pory moja dupa była własnością mojego męża. Nie często tam zaglądał ale byłam zadowolona jak atakował ją bez uprzedzenia. Pan Hulio powiedział coś do mojej szefowej a ta natychmiast wydała mi polecenie: -pan Hulio nie ma całego dnia także na kolana suko i do roboty. Ma być zadowolony. Klęknęłam i rozpięłam mu spodnie opuszczając je wraz z bokserkami do kolan. Z grubego żylastego kutasa kąpał śluz. Chwyciłam go w rękę obciągając napletek włożyłam go sobie do ust patrząc bez przerwy na panią mecenas. Rósł mi w ustach i nie mieścił się. Wstałam i oparłam się o biurko wypinając tyłek w jego kierunku. Przystawił kutasa do zaczął napierać. Nie sądziłam, że w ogóle wejdzie ale ku mojemu zdziwieniu powoli zaczął wdzierać się coraz głębiej. Zacisnęłam oczy i próbowałam nie wydawać żadnych dźwięków. Chwycił mnie bardzo mocno za biodra i wszedł po same jaja. Poczułam rękę Katarzyny na swojej piersi. Chwyciła mnie za twardy sutek i zaczęła go mocno szczypać i wykręcać. Śluz ściekał z mojej cipy po moich udach. Hulio bez opamiętania rżnął mnie w anusa i czułam, że zaraz dojdzie. W pośpiechu wyszedł ze mnie i sprowadził mnie na kolana. Jego wielki kutas był nad moją twarzą. Kilka ruchów ręką i salwy spermy zalały mi twarz, włosy i garsonkę. Po wszystkim podciągnął spodnie i zwrócił się do mecenas. Wstałam i odeszłam od nich. Pani Katarzyna powiedziała, że pan Hulio miał lepsze w Hiszpanii i nie jest zadowolony. Warunki umowy prześle wieczorem mailem. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Hulio wyszedł a pani Katarzyna podeszła do mnie. -zawiodłam się na tobie. Myślałam, że umowę mamy w kieszeni. W poniedziałek dostałam wypowiedzenie i straciłam pracę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Sasiadka Magda – czesc 12

    Z każdym dniem moja ekscytacja i podniecenie rosły do niemożliwych rozmiarów. Dwa dni przed wyjazdem na wieczór kawalerski (oraz sex wyjazd z Magdą) zacząłem mieć wątpliwości czy to dobra decyzja. Grono zaangażowanych w mój romans rosło, podczas weekendu miało powiększyć się o Karola, męża Doroty. Dorota, kiedy dowiedziała się od Madzi o naszych planach wyjazdowych zaproponowała wspólne spędzenie czasu w domku ich znajomego Czecha, tuż przy granicy z Polską.

    Po przemyśleniu wszystkiego odrzuciłem swoje obawy.

    Magda zapewniała mnie, że cały wyjazd pozostanie tylko w naszych wspomnieniach, oraz że jej znajomi zapewniają 100% dyskrecji. Katowała mnie codziennie swoimi roznegliżowanymi zdjęciami i cały czas myślałem tylko o tym, że już za kilka dni dobiorę się do jej cipki i dupy. Ustaliliśmy wspólnie, że najpierw pojadę w piątek na wieczór kawalerski mojego kolegi z pracy Grześka, a w sobotę z samego rana ruszę samochodem do małego, przygranicznego miasteczka w Czechach. Najchętniej wybrałbym się tam od razu ale musiałem mieć jakieś alibi. Magda poinstruowała mnie dokładnie jak tam dojechać, podała adres, przekazała mi na jakie charakterystyczne punkty mam zwrócić uwagę. Podobno domek miał być na jakimś odludziu i łatwo można się tam było pogubić. W piątek z samego rana zacząłem się pakować na wyjazd, kompletnie nie wiedząc co zabrać. Po południu wsiadłem w auto i ruszyłem w stronę mieściny pod Opolem, gdzie miał odbyć się weekend kawalerski Grześka. Dojechałem jako jeden z pierwszych, zameldowałem się Kindze i zacząłem czuć imprezową atmosferę. Klimat był mocno informatyczny, głównymi tematami były gry komputerowe i planszowe. Alkohol lał się strumieniami ale ja unikałem go jak ognia tłumacząc się antybiotykami. Kiedy wszyscy już dobrze wypili to po 24:00 zapukał ktoś do drzwi. Rozległa się wrzawa, nie wiedziałem o co chodzi. Do domku weszła młoda piękność, na oko 18 letnia dziewczyna z buzią nastolatki. Świetnie, zamówili sobie dziwkę. Po pierwszych jej słowach zorientowałem się, że jest młodą kobietą zza wschodniej granicy, wyglądało jakby dorabiała sobie do studiów. No cóż.

    W 5 minut przygotowała się w łazience, a gdy wyszła ubrana w strój pokojówki u niektórych napaleńców fiuty już stały maksymalnie naprężone. Dziewczyna rozpoczęła swoje show, ściągała seksownie to, co miała na sobie. W krótkim czasie wyskoczyły jej niewielkich rozmiarów cycki, a wśród zebranych dało się słyszeć pomruk zadowolenia. Kontynuowała pokaz ściągając kolejne części ubioru. Finalnie została w samych pończoszkach, wiła się przy panu młodym ocierając się o niego swoją młodą, różowiutką cipką – Grzesiek miał minę jakby miał zaraz strzelić. Dziewczyna zabawiała nas tak przez jakieś 2h. Po imprezie okazało się, że świadek pana młodego dopłacił jej po całym występie, zabrał do pobliskiego lasku i przeleciał pod drzewem. Fajnie. Reszta wieczoru upłynęła pod znakiem wódki i przechwałek “co to by każdy z chłopaków z nią zrobił, na ile sposobów przeleciał”. Myślę, że niejeden później zamknął się w łazience i zrobił dobrze. Resztę wieczoru pominę, po 1 w nocy położyłem się spać. Wstałem skoro świt, przed 8 byłem spakowany i gotowy do drogi w stronę Czech. Obudziłem kawalera i widząc, że jest kompletnie nawalony powiedziałem mu pokrótce, że muszę wracać do siebie, bo mi się pogorszyło zdrowie i że super impreza i tak dalej. Pomamrotał coś i poszedł spać dalej, a ja wsiadłem w moją małą Corollę i ruszyłem w trasę.

    Pomimo wczesnej godziny upał dawał się już we znaki. Przełom czerwca i lipca był niesamowicie gorący, dobrze że klimatyzacja w moim aucie działała bez zarzutu. Nawigacja pokazywała niecałe 2h trasy, doliczając przerwę na stacji około 10:00 byłem w malutkiej, czeskiej mieścinie (a raczej wiosce). Jechałem jakimiś lokalnymi drogami między budynkami, gubiąc się trzykrotnie. Nie miałem ochoty wychodzić i pytać kogokolwiek o drogę, raz z powodu żaru lejącego się z nieba, a dwa z powodu celu mojej wizyty. Już miałem dzwonić do Magdy, kiedy zauważyłem małą drogę odbijającą w lewo, wyglądająca na polną drogę. Skręciłem w nią i ruszyłem przed siebie. Moja Toyota nie była zbyt zadowolona z takich warunków ale musiała wytrzymać. Jakieś 500m od zjazdu zauważyłem znak. Języka czeskiego nie znam ale wyglądało jak “Teren prywatny, spierdalaj stąd”. Cisnąłem nadal, teren nieco się podnosił, jechałem pod górkę. Wyjechałem zza ostatniego drzewa i moim oczom ukazał się mały domek. Całość otoczona ładnym murkiem, za którym rosły wysokie tuje zapewniające anonimowość. Lita brama nie pozwalała przeciętnemu przechodniowi zajrzeć do środka. Napisałem sms-a do Magdy i po jakiejś minucie brama zaczęła się otwierać, a ja dodałem gazu, nie wiedząc co spotkam po drugiej stronie.

    Wjechałem na teren prywatny, automatyczna brama zaczęła się zamykać. Zaparkowałem niedaleko muru na podjeździe i już wiedziałem, że nie przyjechałem na spotkanie ze zwykłymi, szarymi ludźmi. Już podczas podlewania kwiatów u Doroty w mieszkaniu jakiś czas temu wyczułem, że jest bogata ale parkując obok nowego BMW X7 zrozumiałem, że się nie myliłem. Moja Corolla wyglądała przy nim strasznie biednie. Interesuję się trochę motoryzacją, więc wiem, że na takie cacko trzeba chwilę pracować.

    Zaparkowałem auto, wysiadłem i skierowałem się ku drzwiom frontowym. W oknie jakiegoś pomieszczenia na parterze, za zasłonką, pojawiła się rozanielona twarz Magdy. Natychmiast zniknęła i zanim wyszła na zewnątrz to miałem czas spojrzeć na otoczenie. Drewniany, ładny domek, wejściem od strony północnej usytuowany był mniej więcej na środku działki. Wyglądało że jest jakiś ogród za domem, od słonecznej strony. Widać, że ktoś się postarał budując go i nadal dba. Dookoła domku wysokie tuje, wydawało się, że cały teren jest nimi otulony. Idealne, intymne miejsce, w sam raz na weekendową orgię. Budynek był piętrowy, od frontu na górze widniał balkon. Wszechobecna cisza dawała poczucie błogości…

    Nagle w drzwiach pojawiła się ona. Moja bogini. Mój obiekt westchnień. Moja dojrzała sąsiadka, starsza ode mnie o kilkanaście lat, z którą pozostawałem w romansie od wielu miesięcy. Ubrana tylko w cieniutkie stringi, nic więcej nie miała na sobie. Skóra lekko muśnięta promieniami słońca przybierała już brązowawą barwę. Kiedy szła w moją stronę jej cycki pięknie falowały, uśmiech rozpromieniał śliczną twarz. Zbliżyła się do mnie, rzuciła się na szyję i bez słowa zatopiła język w moich ustach. Złapałem ją za nagie biodra i przyciągnąłem mocno do siebie odwzajemniając pocałunek. Trzymałem ją mocno, ręce mimowolnie skierowały się na praktycznie niczym nieosłonięte pośladki i zacząłem ją uciskać. Penis mimowolnie drgnął i mimo że byłem ubrany w spodenki to Magda natychmiast to wyczuła.

    – Czeeeeść Kochanie – powiedziała gdy oderwała się od moich ust. – Widzę, że nie tylko ja nie mogłam się doczekać…
    – Och Madziu… Nawet nie wiesz jak.
    – Chodź, zostawisz rzeczy, pokażę Ci domek, a później pójdziemy do Dorotki i Karola na basen.
    – Basen? Kurwa, nie wziąłem kąpielówek…
    – Głuptas… – zaśmiała się Magda

    Złapała mnie za rękę i poprowadziła do domku. Oprowadziła mnie po parterze pokazując obszerny salon i kuchnię, łazienkę i inne pomieszczenia. Poszliśmy na górę zostawić moje rzeczy w naszym pokoiku. Pomimo, że ogromnie chciałem ją przelecieć to Magda uparła się, że najpierw przedstawi mnie Karolowi. Wyszliśmy przez drzwi z salonu na sporych rozmiarów taras. Słychać było dźwięk muzyki i czuć było zapach grilla. Nieważne ile zarabiali i jaki status materialny mieli – widać, że każdy Polak kocha grilla. Ruszyłem niepewnie za Magdą wciąż gapiąc się na jej dupsko, przeszliśmy przez taras i dotarliśmy do małego basenu, przy którym na leżakach leżała Dorota i jej mąż Karol. Obydwoje nadzy, tak jak ich Natura stworzyła. Zauważyli nas i zaczęli się podnosić. Dorota zbliżała się do nas wesoło podskakując. Piersi przyjemnie falowały, a mój wzrok utkwił na jej norce, idealnie wygolonej. Zauważyłem, że od naszego ostatniego spotkania nieco schudła i zrobiła sobie mały tatuaż przedstawiający koliberka pod prawym cyckiem. Przywitała się całując mnie w usta po czym przedstawiła mnie swojemu mężowi.

    – Piotrku to jest mój mąż Karol. Karol, to jest Piotrek, o którym Ci opowiadałam.
    – Witam – skinął głową Karol.
    – Witam – odpowiedziałem i podałem rękę.

    Przyjrzałem się Karolowi. Na oko gość po 50tce, z lekko zarysowanym brzuchem ale nie gruby. Rzadkie, siwiejące powoli włosy na głowie i to na czym się skupiłem najbardziej – penis. Trochę głupio było mi przyglądać się męskiemu kutasowi ale w zasadzie to z nim miałem obsługiwać w weekend te dwie piękności, więc musiałem się przyjrzeć. Myślę, że był nieco mniejszy od mojego, choć nieznacznie. Teraz wesoło i spokojnie sobie dyndał między nogami ale byłem pewien, że wystrzelił już przynajmniej jeden ładunek w ten weekend. Skierowaliśmy się w stronę leżaków, ja przyniosłem dodatkowy dla siebie i usiedliśmy. Momentalnie w mojej dłoni znalazł się drink zrobiony przez Karola.

    – No, rozbieraj się! Chyba się nie wstydzisz hihi – zaśmiała się Dorota. Spojrzałem po obecnych, wstałem i ściągnąłem koszulkę.
    – W ogóle wybacz, że przywitaliśmy Cię nago ale chyba jesteś świadom po co przyjechałeś – powiedział Karol.

    Miał trochę nienaturalnie wysoki głos, który nieco kontrastował z jego posturą.

    – Jasne – wymamrotałem.

    Ściągnąłem spodenki, Magda do mnie dopadła i pociągnęła mi w dół moje bokserki.

    – No, no, przyznam Dorota, że miałaś rację co do niego – powiedział Karol. Cokolwiek to znaczyło.

    Madzia siedząca tuż przy moim penisie bez żadnych skrupułów czy skrępowania złapała go ustami i zassała. Oniemiałem tak, że aż usiadłem na leżaku i rozłożyłem nogi. Miałem w dupie zdanie Doroty i Karola, motyw przewodni weekendu był raczej znany, więc nie powinno im to przeszkadzać. Odpłynąłem. Odchyliłem się do tyłu na leżaku, ciepłe słonko grzało moje ciało, ja zamknąłem oczy i czułem jak Madzia robi swoje. W swoim stylu, zaczęła od całowania czubka penisa, by za chwilę połknąć go i lizać naprzemiennie. Bulgotała przy tym momentami, a ja miałem wrażenie, że jeszcze kilka ruchów i wystrzelę. Próbowałem panować nad pożądaniem, bo nie chciałem przy pierwszym lodziku tego weekendu skończyć po kilku ruchach. Moja kochanka po chwili oderwała się ode mnie, podniosła się, po czym zsunęła i tak nic nie zasłaniające stringi. Ja otworzyłem oczy i kątem oka widziałem, że druga para nie próżnuje, Dorota też dopadła swojego męża i aktualnie pieściła językiem jego jądra. Magda usiadła na mnie okrakiem, przez chwilę obawiałem się czy leżak wytrzyma nasz ciężar ale dał radę. Opadała powoli, przyglądałem się jak mój fiut znika w jej norce centymetr po centymetrze. Tak bardzo tego pragnąłem, tak bardzo tęskniłem za jej ciałem. Siłą mięśni brzucha podniosłem się lekko i złapałem Magdę za cycki. Ugniatałem jak szalony podczas gdy ona podskakiwała góra-dół na moim przyjacielu. Z każdą chwilą jęczała coraz głośniej, nakręcając mnie tym z każdą chwilą jeszcze bardziej. Jeszcze kilka podskoków, kilka ruchów i Magda wygięła głowę do tyłu w łuk. Krzyknęła i zamarła w ekstazie orgazmu. Ja wytężałem się maksymalnie, żeby tylko jeszcze nie dojść. Po chwili moja kotka zeszła ze mnie i złapała mnie za rękę. W międzyczasie Dorota z Karolem zmienili pozycję i leżeli na kocyku na trawie w pozycji 69, pieszcząc się wzajemnie. Nie powiem, kręciło mnie patrzenie jak się zabawiają. Madzia natomiast uklęknęła na trawie i pochyliła się eksponując mi swoje dwie dziurki. Nie czekając na nic zbliżyłem się do niej, wbiłem się z całą mocą w wilgotną norkę i zacząłem ją posuwać na pieska. Rytmiczne, mocne uderzenia, klaskanie ciał o siebie, jęki Magdy – to wszystko sprawiło, że ja byłem totalnie nakręcony i czułem, że zaraz dojdę. Nasi wpółtowarzysze też przeszli do czynów i Dorota usiadła okrakiem na Karolu ujeżdżając go. Piękny widok, dwie pary ruchające się bez żadnych zahamowań, czysty seks. Dorota posuwała męża w tej pozycji jak rasowa Amazonka na koniu. My kontynuowaliśmy swoje igraszki, dopychałem kutasa raz po raz po same jądra, aż w końcu poczułem napływającą falę rozkoszy. Sperma trzymana przez ostatnie kilka dni wystrzeliła i zalała wnętrze Magdy. Dopchnąłem ostatkiem sił swój sprzęt w jej wnętrzu i objąłem ją. Po chwili wysunąłem się z niej z cichym chlupnięciem, a stróżka nasienia spłynęła jej po udzie. Usiedliśmy na leżakach obok siebie, a Magda wytarła spływającą spermę palcem i oblizała go. Rozmawialiśmy trochę o dniu wczorajszym jednocześnie przyglądając się z uwagą Karolowi, który właśnie spuszczał się na cycki Doroty klęczącej przed nim. Po finale, kiedy doszli do siebie Dorota zapytała:

    – Chcesz trochę, Madzia? – wskazując na ospermione piersi.

    Magda spojrzała niepewnie na mnie, więc powiedziałem z uśmiechem:

    – Ja nie mam nic przeciwko.

    Magda wstała, podeszła do Doroty i palcem wskazującym zebrała trochę nasienia po czym go oblizała wydając z siebie cichy pomruk. Wymieniały się spermą jak na jakimś filmie porno. Kiedy zlizały wszystko skierowały się do domku pod prysznic. W międzyczasie między mną, a Karolem nawiązał się dialog:

    – Taaak, a więc spędzimy razem weekend Piotrze.
    – Na to wygląda.
    – Chyba pora ustalić zasady.
    – Co masz na myśli?
    – Wczoraj, zgodnie z wolą Magdy, zabawiałem się tylko z moją Dorotką. Magda chciała poczekać na Ciebie, nie wiedziała czy będziesz chciał ją “udostępnić”. Ja wiem o Tobie, o Dorocie, wiem że kiedyś się przespaliście. Dorota mi wszystko wyjaśniła i ja nie mam z tym problemu. Mamy dość luźne podejście do seksu, bo to tylko fizyczność, więc dopóki moja żona mówi mi o wszystkim to może robić co chce. Również jeśli chodzi o mnie – jeśli mam ochotę pójść do klubu i przelecieć jakąś młodą siksę to Dorota też nie ma pretensji.
    – Ciekawe podejście.
    – Czemu ciekawe?
    – No wiesz, małżeństwo, wierność… to dość powszechne w naszym kraju. Otwarte związki małżeńskie to raczej rzadkość.
    – Chcesz wiedzieć jak się poznaliśmy? Otóż kilkanaście lat temu na jednej z imprez poszliśmy do łóżka, znaliśmy się od 30 minut. Dorota wcześniej w kiblu zrobiła swojemu ówczesnemu mężowi loda z połykiem. Ja byłem wtedy w kilkuletnim związku. Historia potoczyła się tak, że ze swoimi się rozstaliśmy i teraz żyjemy razem. Fajny początek wiernego związku, nie?
    – Aha, no nieźle – trochę zdębiałem ale zaraz wróciłem do początkowego wątku – Nie mam problemu, abyś ruchał Magdę tak długo, jak jej to odpowiada. Mówiąc więcej, chętnie bym zobaczył jak ją posuwasz – mówiąc to nie spuściłem z niego wzroku. – Z drugiej strony, chcę poużywać Dorotę.
    – Brzmi świetnie. Myślę, że będzie okazja. Z mojej strony masz pełną akceptację na rżnięcie Doroty. Jeśli byś Ty chciał coś ode mnie… to bierny mogę być, nie obrażę się na Ciebie jak mi obciągniesz ale w drugą stronę na to nie licz.
    – Ekhm… Ja jestem 100% hetero, więc raczej się to nie wydarzy.

    Pogadaliśmy jeszcze chwilę, okazało się, że Karol jest jakimś “mini deweloperem”, ma małą firmę budowlaną i kilkanaście lat temu wybudował ten domek jakiemuś Czechowi. Od tego czasu są kumplami i z Dorotą czasem tu przyjeżdżają na weekend, aby odpocząć.

    W międzyczasie wróciły nasze nagie boginie. Uśmiechnięte, rozgadane, w rękach trzymały drinki. Idąc w naszą stronę leciutko podskakiwały tworząc wrażenie falujących cycuszków. Usiadły na leżakach i tak odpoczywaliśmy. Leżeliśmy, gadaliśmy, piliśmy drinki. Czasem Karol kontrolował grilla i przynosił coś do zjedzenia. Czas płynął leniwie, słonko grzało mocno, korzystaliśmy z dobrej pogody i nikt nie myślał o ubieraniu się. Po jakimś czasie Dorotka wskoczyła do basenu, pluskała się nago. Fajny efekt dawało oglądanie nagiej kobiety w basenie. Po czasie zawołała Magdę, a moja kochanka wskoczyła do basenu i dopłynęła do Doroty. Ta druga podskoczyła w wodzie i oplotła Magdę nogami na biodrach, jednocześnie zbliżając się do niej ustami. Zaczęły się lizać, widać było, że już troszkę wypiły. Przechyliły się i wpadły do wody, po czym wynurzyły się śmiejąc się serdecznie. Nie mogłem się napatrzeć na ich piękne, nagie ciała. Magda dopłynęła do brzegu i wyskoczyła na basen. Usiadła z rozszerzonymi nogami na brzegu i zadziornie patrzyła na Dorotę.

    – Kusisz! – zawołała Dorota, po czym zbliżyła się do Magdy.

    Przyglądałem się tej scenie, Dorota przycisnęła usta do cipki Magdy, rozchyliła jej płatki palcami i rozpoczęła swój taniec języka. Moja kotka odchyliła głowę do tyłu i odpływała. Rękę skierowała do sutków i okrężnymi ruchami wodziła wokół twardniejących brodawek, sprawiając sobie coraz większą przyjemność. Kątem oka wychwyciłem ruch, przechyliłem głowę i zobaczyłem jak Karol patrząc na dziewczyny zaczyna masować sobie fiuta. Pomyślałem, że co mi szkodzi, mnie też ta scena bardzo podnieciła, więc zacząłem pieścić swojego przyjaciela. Dorota dołożyła palec i pieściła nim norkę Magdy. Po paru minutach nasze kutasy były już twarde, a Magda wygięła się w łuk z krzykiem – doszła. Po chwili spojrzała na mnie i na Karola i zawołała:

    – Chłopaki, no co Wy… chodźcie tu!

    Wstaliśmy jak na komendę. Podeszliśmy do dziewczyn, Dorotka w tym czasie wyskoczyła z basenu i usiadła na trawie obok Magdy. Ja podszedłem od lewej strony basenu, obok Doroty, a Karol od prawej – do Magdy. Stanęliśmy przed nimi ze stojącymi kutasami, spojrzeliśmy niemo na siebie po czym każdy z nas skierował fiuta do twarzy patrnerki tego drugiego. Dorota zachłannie złapała mojego przyjaciela w usta i zaczęła się przesuwać przód-tył. Magda niepewnie rzuciła na mnie okiem, a ja tylko skinąłem głową. Bariery pękły, Magda połknęła kutasa Karola. Przez dłuższy czas słychać było tylko miarowe bulgotanie i raz po raz krztuszenie się kutasami. Sam odpływałem ale ciekawość nie dawała mi spokoju i raz po raz zerkałem na Karola i Magdę, żeby zobaczyć jak moja kochanka daje sobie radę z innym. Widać, że byli w swoim żywiole, Karol złapał ją za głowę i dociskał coraz głębiej tak, że aż zacząłem się momentami martwić o Magdę. Po chwili wypuściła kutasa z ust, a Karol rozkazał się jej wypiąć.

    – Chcesz żebym Cię zerżnął w dupę? – zapytał bez cienia wstydu.
    – Nie, tylko cipka – szepnęła Magda.

    Pytałem ją wieczorem o to. Odpowiedziała mi, że może się pieprzyć z kimś innym ale jej anal jest przeznaczony tylko i wyłącznie dla mnie. Miło. Tymczasem Dorota nadal polerowała moje berło i nie chciała dać za wygraną. Poprzedni wytrysk dał mi znacznie więcej możliwości, więc nie bałem się o szybki finał. Dorota wypuściła go z ust i złapała w dłoń, trzepiąc mocno. Penis wyprężony do granic możliwości przyjmował te pieszczoty. Spoglądałem na Magdę, której Karol właśnie pakował kutasa w jej norkę. Zamknęła oczy i dała się ponieść fali emocji. Pieprzyli się w tej pozycji chwilę, Madzia dopychała swoje pośladki do brzucha Karola żeby zwiększyć doznania – znałem ją już całkiem dobrze.

    W międzyczasie Dorota skończyła robić mi loda, szepnęła że teraz jej kolej. Kazała mi się położyć na plecach, po czym usiadła mi na twarzy przodem do pieprzących się Magdy i Karola. Dociskała mi cipkę mocno, momentami trudno mi było łapać oddech. Lizałem jej cieplutką, pachnącą norkę, wierciłem językiem w każdą stronę, drażniłem napuchnięty guziczek. Na dole słyszałem tylko jęki jednej i drugiej kobiety, to utwierdzało mnie w przekonaniu, że dobrze mi idzie. Dorota wspomagała mnie ruchami posuwistymi jak przy pozycji na jeźdźca, a ja próbowałem jak najmocniej poślinić jej odbyt – miałem cichą nadzieję na anal. Chyba to wyczuła, bo przesunęła się bardziej do przodu umożliwiając mi wwiercanie się językiem w jej czekoladową dziurkę. Kiedy była już mocno ośliniona przesunęła się w okolice mojego podbrzusza i zaczęła nakierowywać mojego kutasa w jej odbyt. Opadała powoli, zwiększając nacisk jej dupki na prącie. Odchyliłem nieco głowę i widziałem, że druga para też zmieniła pozycję. Magda ujeżdżała teraz Karola z otwartymi oczyma, patrząc jak jej koleżanka próbuje mnie dosiąść. W końcu się udało. Cały kutas zniknął wewnątrz Doroty i zaczęło się powolne posuwanie. Dorota nadawała tempo, nie chciałem też zbyt mocno przeć, żeby nie straciła ochoty. Całość wyglądała tak, że Dorota ujeżdżała mnie na jeźdźca analnie, a Magda ujeżdżała Karola na odwróconego jeźdźca, więc kobiety patrzyły na siebie i się uśmiechały na przemian jęcząc z zachwytu.

    – Dorcia, nie chciałabyś spróbować dwóch kutasów na raz? Kiedyś Ci się podobało – stwierdził Karol.
    – Noooo kuuuurwaaaa… Ooo… czyyyy… wiścieee – wyjęczała.

    Byłem w niebie. Nigdy nie posuwałem kobiety we dwóch, jedyny trójkąt jaki zaliczyłem odbył się właśnie z Magdą i Dorotą jakiś czas temu. We dwóch jednej laski nie posuwałem nigdy. Dorota zeszła ze mnie, Magda podniosła się z Karola. Ustaliliśmy, że jako iż ja dopiero co brałem Dorotę analnie to Karol się położy i wejdzie w jej cipkę na jeźdźca, a ja miałem od tyłu dopchnąć mojego przyjaciela w dupę. Szło opornie, Dorota usiadła na Karolu, a ja miałem problem z wejściem wtedy w odbyt. Zmieniliśmy sposób. Najpierw ja wbiłem się w dupkę Doroty w pozycji “na pieska”, a później ona powoli podkurczała nogi i siadała na Karolu. Fizycznie było to łatwiejsze do wykonania, choć i tak początkowo było mi niewygodnie. Kiedy w końcu się usadowiliśmy to Karol przyśpieszył ruchy bioder. Ja podczas poruszania się miałem wrażenie, że Dorota jest maksymalnie wypełniona, czułem przez ściankę jej wnętrza obijającego się drugiego fiuta.

    – O ja pieroooooo… ooolę… kuuu… uuu… uuuurwaaaa – jęczała Dorota w ekstazie. Jak widać co dwa fiuty to nie jeden.

    Madzia nie stała bezczynnie. W tym całym ludzkim tetrisie znalazła miejsce dla siebie. Podeszła od boku do Doroty i ustami zbliżyła się do jej sutków. Podskakująca kobieta powodowała, że trudno było ją pieścić po sutkach ale Magda robiła co mogła zwiększając doznania Doroty. W pewnym momencie Dorotce wyrwał się głośny spazm rozkoszy i zacisnęła obydwie dziurki na naszych członkach. Dochodziła tak, jak jeszcze nigdy żadnej kobiety nie widziałem. Drżała, pulsowała, mięśnie się prężyły. Tego było za wiele i nie utrzymałem orgazmu – wystrzeliłem drugą dziś porcję spermy, tym razem w odbyt Dorotki. Czując rozpływającą się białą maź wewnątrz jej anusa zakrzyczała jeszcze głośniej. Dobrze, że kolejny domek stał w znacznej odległości.

    Wysunąłem się z niej i zostawiłem Karolowi, który zwiększał tempo unoszenia swoich bioder. Jego żona oprzytomniała z ekstazy i poddała się pieszczotom. W pewnym momencie opadła z sił, ześlizgnęła się z członka i dyszała ciężko. Magda wykorzystała szansę i zajęła jej miejsce. Wprowadziła członka do swojej norki i zaczęła ujeżdżać męża Doroty. Finalnie skończyli w pozycji bocznej, na łyżeczkę. Karol pod koniec pieprzenia znacząco zwiększył tempo, ja z jego żoną leżałem w błogim nastroju na trawie, a on sukcesywnie ruchał moją Madzię. Ciała klaskały o siebie, Magda zdążyła dojść, po czym Karol zalał jej cipkę swoim nasieniem. Byliśmy wyczerpani, wszyscy. Dochodziła godzina 13:30, upał też dawał się we znaki. Niemniej była to cudowna sesja seksualna.

    Po jakichś 10 minutach wstaliśmy i zdecydowaliśmy się przenieść do domku na odpoczynek. Ja z Magdą poszliśmy na górę pod prysznic, a później do naszego pokoju się zdrzemnąć. Zasnęliśmy natychmiast, wtuleni w siebie, nadzy. Po około 2 godzinach się przebudziłem i usłyszałem dochodzące z dołu jęki i klaskanie. Nie ulegało wątpliwości co się tam dzieje. “Ja pierdolę, dobry jest ten Karol. Chciałbym w jego wieku mieć taką wytrzymałość seksualną” – pomyślałem. Po chwili zapadła cisza, nie było jęków, klaskania, wzdychania. Nie wiem czy Karol wystrzelił czy po prostu skończyli zabawę – przecież nie każdy seks musi kończyć się wytryskiem. Leżałem tak jeszcze z godzinę, przeglądając coś w telefonie, gdy Magda zaczęła się przebudzać.

    – No cześć śpiochu. – zacząłem.
    – Potrzeba mi było odpoczynku, ten weekend jest dość intensywny. Seks i pełne słońce nieźle męczą organizm.
    – Intensywny? A co wczoraj się działo?

    Magda opowiedziała mi jak w piątek dojechali do domku i Dorota od razu się na nią rzuciła, zresztą z wzajemnością. Karola tak nakręciła scena lesbijskiego zbliżenia, że od razu złapał za stojącego fiuta i kiedy Dorota wypięta lizała cipkę Magdy to wszedł w nią bezceremonialnie. Magda dopomagała sobie palcami, zgodnie z tym co Karol mi powiedział nie chciała być przez niego brana bez mojej zgody. Przyznała się, że wieczorem myśląc o moim przyjeździe drugi raz zrobiła sobie dobrze, z pomocą wibratora. Nawet zabawki ze sobą wzięli, niewyżyci ludzie.

    Przed 17:00 zaczęły zbierać się chmury i zaraz przyszła burza, całkiem silna. Nie wychodziliśmy na zewnątrz, burze miały być przelotne, prognozy zapowiadały, że niedziela będzie upalna. Zeszliśmy z Magdą na dół i zastaliśmy na kanapie przed dużym TV leżących, wtulonych Dorotę i Karola. Obydwoje okryci kocem ale z pewnością nie mieli nic na sobie. Przysypiali ale kiedy nas usłyszeli zrobili nam miejsce i usiedliśmy obok. Podjadaliśmy, piliśmy drinki nie dopuszczając do wytrzeźwienia i oglądaliśmy jakieś głupoty. Nagle Dorota zaproponowała:

    – Może obejrzymy jakieś porno, co Wy na to?

    Wszyscy chórem się zgodziliśmy, alkohol dodawał odwagi. Karol wyjawił, że jego ulubiony typ to seks z Azjatkami, ja przyznałem, że mam słabość do starszych MILFów. Karol szybko połączył TV z telefonem i na znanym portalu wyszukał frazę “foursome”. Znalazł jakiś filmik z dwoma młodymi dupeczkami posuwanymi przez dwóch starszych facetów. Komentowaliśmy poczynania parzących się par, jednocześnie nakręcając się wzajemnie. Zauważyłem, że po chwili oglądania Magda położyła rękę na wzgórku łonowym i zaczęła pocierać norkę, a Dorota złapała fiuta męża i delikatnie go nakręcała posuwistymi ruchami dłoni. Przyznam, że mój kutas mimo że zmęczony dotychczasowymi harcami też powoli budził się do życia. Filmik dobiegał końca, klasycznie zakończył się salwą nasienia na młode twarzyczki dziewczyn. Magda, już dobrze nakręcona, zsunęła się z kanapy na dywan i wślizgnęła się między moje nogi. Złapała moje jądra i zaczęła je pieścić dłonią, po czym zbliżyła usta i składała pocałunki na całej długości prącia. Wzięła go do ust i zaczęła swój taniec językiem i ustami. Robiła co w swojej mocy ale potrzebowałem więcej czasu i stymulacji. Chwilkę później Dorota wstała i poszła na górę, do swojego pokoju, Karol został i włączył kolejnego pornosa, zaczął się pieścić ręką. Po kilku minutach usłyszałem schodzenie po schodach, charakterystyczne dla szpilek. Odwróciliśmy głowy, Magda na chwilę przerwała dawanie mi przyjemości. Zaniemówiłem. Już wiedziałem, że to będzie najlepszy weekend w moim seksualnym życiu. W połowie schodów stała Dorota, ubrana w strój sex-pielęgniarki. Na sobie zdzirowaty strój w białym kolorze z czerwonymi wszywkami i brzegami, na głowie ten zabawny czepek pielęgniarki, na szyi przewieszony stetoskop, w ręku trzymała ogromną strzykawę. Na nogi naciągnięte koronkowe
    pończochy w kolorze czerwonym, a na stópkach czarne szpilki.

    – Witam moich pacjentów. Standardowy obchód, jak się czujemy? – zapytała.

    Podeszła do nas seksownym krokiem modelki, a Magda zwróciła się do niej:

    – Pani Doktor, tutaj pacjent wykazuje problemy zdrowotne – to mówiąc skierowała palec na mnie.
    – Hmmm… Zobaczymy. Trzeba pana dokładnie zbadać.

    Pochyliła się i stetoskopem “przebadała” mi całego kutasa i jądra. Już wiedziałem, że za kilka chwil penis będzie się dumnie prężył, uwielbiałem takie stroje, trafiła w punkt.

    – Rzeczywiście, coś jest nie w porządku. Spróbujemy zaradzić medycyną naturalną. Okład z dojrzałych piersi powinien pomóc.

    To mówiąc podniosła się i zsunęła górną część stroju odsłaniając swoje duże cycki po czym uklęknęła przy mnie i objęła nimi mojego penisa, który już zaczynał odczuwać rosnące podniecenie. Seks hiszpański zawsze mnie fascynował, więc poddałem się tym pieszczotom. Dorota zacisnęła swoje kule i zaczęła przesuwać je w górę i w dół. Karol przyglądając się tym pieszczotom masował sobie kutasa. Magda widząc to podeszła do niego, uklęknęła i zanim wzięła w usta powiedziała:

    – Pan pozwoli.

    Po czym objęła swoimi słodkimi usteczkami sprzęt mojego towarzysza. Sytuacja wyglądała cudownie – Dorota w stroju dziwki-pielęgniarki wali mi konia swoimi piersiami, a naga Magda obciąga Karolowi. Cudowne odczucia. Zacząłem odpływać, odchyliłem głowę na oparcie kanapy, penis już był sztywny. Dorota widząc, że odchyliłem głowę krzyknęła:

    – Proszę Pana! Pan zemdlał?! Reanimacja!

    Po czym wstała, zbliżyła cycka do moich ust i wpakowała mi sterczący sutek do ssania. Natychmiast zabrałem się do pracy, objąłem go ustami i ssałem, kręciłem dookoła niego językiem. Dorota włożyła sobie dłoń w seksowne majtki i poruszała palcami po łechtaczce. Zaczęła jęczeć i dyszeć coraz bardziej, ja złapałem dłonią jej drugą pierś i palcami krążyłem wokół drugiego sutka. Co jakiś czas zmieniałem miejsce ssania, raz prawy, raz lewy. Dorota w końcu ściągnęła majtki i usiadła na mnie. Wbiła się na kutasa, który bez problemu wślizgnął się do środeczka, ciepłego środeczka. Była już maksymalnie nakręcona i mokra, ja nie przestawałem ssać jej sutków, podczas gdy ona rozpoczęła swój jeźdźcowy galop. W międzyczasie Karol z Magdą zmienili pozycję, Magda zajęła miejsce Karola i rozłożyła szeroko nogi, czekając na pieszczoty. Karol “zaatakował” jej cipkę językiem, z wielką pasją podchodził do sprawiania jej przyjemności. Krążył językiem po całej powierzchni jej norki, ssał guziczek, wspomagał się palcami pieszcząc jej wejście do dziurki. Dorota odchyliła głowę, zwiększała tempo. Trwaliśmy w takich pozycjach przez pewien czas, po czym Magda stwierdziła, że ona też chce mieć zabawę z dwoma fiutami, jak Dorota przy basenie. Podobnie jak przedtem ustaliliśmy, że ja wejdę w jej dupkę, a Karol leżący na podłodze pozwoli jej się nabić cipeczką na swój sprzęt. Magda była jakaś spięta, ciężko było mi wejść w jej odbyt, więc postanowiłem ją trochę polizać. Wypięła swoje walory w moją stronę i rozpocząłem taniec językiem. Po jakimś czasie spróbowałem jeszcze raz i tym razem wszedłem znacznie lżej do środka. Madzia pisnęła z zadowolenia, gdy dobiłem jądrami do jej ciała. Opadła na kutasa Karola i rozpoczęliśmy zabawę. Raz ja, raz Karol, Magda też poruszała biodrami. Dorota nie chcąc zostać bez “opieki” podeszła do Magdy i podsunęła jej do lizania swoją cipkę. Pomiędzy jękami i wzdechami Magda obsługiwała liźnięciami koleżankę. Zabawa trwała ładnych parę minut, kiedy nagle ciało Karola zesztywniało, wystrzelił dawkę nasienia w jej cipkę. Ten bodzieć spowodował, że Magda też otrzymała swój prezent w postaci orgazmu. Wstrzymałem posuwanie jej w tyłek do momentu, aż się ocknie i Karol się z niej wysunie. Kiedy do tego doszło Magda przesunęła się ze mną do kanapy i opierając się o nią wypięła się tylko dla mnie. Pozycja znacznie wygodniejsza, na pieska bardzo lubiłem ją posuwać. Zwiększyłem tempo, jądra obijały się od jej ciała. Karol pomimo wypompowania nasienia nie spoczął, położył swoją żonę na kanapie i obsługiwał językiem jej norkę. Po chwili mojego posuwania Magda znów doszła – wielokrotne orgazmy to cudowna sprawa, zazdroszczę kobietom. Mi wystarczyło jeszcze parę chwil i poczułem, że dochodzę. Wysunąłem się z jej kakaowego oczka i strzeliłem na plecy i pośladki. Resztki spermy rozsmarowałem po jej ciele. Dorota parę chwil później doszła od pieszczot męża. Po wszystkim usiedliśmy razem i Magda powiedziała:

    – Cudowne przeżycia, kocham Was.

    Resztę wieczoru spędziliśmy na drinkach, jedzeniu, graniu w karty. Wieczorem skierowaliśmy się do swoich pokoi i zasnęliśmy wszyscy zmęczeni. Czekała nas jeszcze niedziela, nie wiedziałem co mnie czeka ale już wiedziałem, że będzie warto.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotrek

    Jeśłi się podobało – zostaw komentarz. Jeśli nie – też zostaw komentarz. To daje motywację do dalszego pisania 🙂

  • Sasiadka Magda – czesc 13

    W niedzielę obudziłem się dość wcześnie. Pierwsze promienie słońca wpadały do naszego pokoju już około 6 rano.

    Spojrzałem na śpiącą obok mnie Magdę. Przykryta była tylko kocem ale wiedziałem, że leży całkowicie nago. Wystarczyło wsunąć rękę pod kocyk i mogłem zacząć zabawę z samego rana. Nie zrobiłem tego. Zacząłem myśleć o nas, zdawałem sobie sprawę, że po tym weekendzie już nic nie będzie takie samo. Madzia oddychała płytko, ja podciągnąłem się i siadając oparłem o deski łóżka. Moja kotka przeciągnęła się, podniosła jedną powiekę i powiedziała:

    – Dzień dobry tygrysie… Dzień Boży, a Ty już nie śpisz? Tak wcześnie? Która godzina?
    – Dzień dobry – odparłem i pocałowałem ją w czoło. – Dopiero szósta. Jakoś nie mogę spać, chyba się zaraz przejdę.
    – Na mnie nie licz, muszę się wyspać żeby później być hihi w formie.
    – Jasne, śpij kochanie.

    Ucałowałem ją w usta i podniosłem się z łóżka. Zarzuciłem na siebie zwiewną koszulkę i jakieś spodenki, bieliznę pominąłem. Zszedłem po cichu na dół, nikogo nie było widać ani słychać. Minąłem kuchnię, w której był bałagan po poprzedniej nocy, odsunąłem drzwi wyjściowe na taras i wyszedłem na zewnątrz. Promienie wstającego słonka cudownie uderzyły mnie w twarz, zaczynało się robić ciepło już z samego rana. Widoczny kawałek dalej basen był jeszcze schowany za cieniem tuji ale niedługo słonko miało dotrzeć i do niego. Przeszedłem się wzdłuż ogrodzenia, przez ciasne krzewy próbowałem dojrzeć co dzieje się po drugiej ich stronie. Wszechobecna cisza dawała poczucie, że jesteśmy tu sami. Udało mi się dostrzec, że od strony basenu, za tujami znajduje się tylko duża połać pola uprawnego. Skierowałem się nad basen i usiadłem na leżaku czekając aż reszta się obudzi. Po przejrzeniu na telefonie wiadomości ze świata nabrałem ochoty na kąpiel w basenie. W sumie wczoraj nie bardzo z niego skorzystałem, więc niewiele myśląc zdjąłem koszulkę i w spodenki i totalnie na golasa wskoczyłem do basenu. Popływałem jakieś 10 minut po czym na tarasie zauważyłem Dorotę. Ubrana tylko w zwiewny szlafrok przyglądała mi się uważnie, po czym zapytała:

    – Zrobić Ci kawki?
    – Cześć Dorotka. Jasne, poproszę.

    Wróciła po kilku minutach z dwoma kawami, dochodziła godzina 7:30. Usiadła na leżaku obok mnie i zaczęła rozmowę:

    – Ranny z Ciebie ptaszek. Twój ptaszek też jest taki ranny? – to mówiąc lubieżnie spojrzała na moje niczym nieosłonięte krocze.
    – Nie mogłem spać, choć w sumie na co dzień też lubię wcześnie wstawać. Hej, ja taki nagi, a Ty w szlafroku?! Gdzie równouprawnienie?! Policja! – zaśmiałem się do niej.

    Wzruszyła ramionami, uśmiechnęła się i lekko unosząc zgrabne ciało odwiązała pasek przytrzymujący szlafrok po czym szybkim ruchem go zdjęła. Obfite cycki nie miały już żadnej osłony, wygolona cipka też. Dorota prezentowała się słodko.

    – I już, po krzyku. Lubisz popatrzeć na dojrzałe?
    – Tak, kręci mnie różnica wieku, zresztą wiesz. Inaczej by mnie tu nie było.
    – Rozumiem. Masz jeszcze jakieś inne “odchyły”? – tutaj zrobiła charakterystyczny ruch palcami oznaczający cudzysłów.
    – Hmmm… Kręci mnie anal. Lubię wchodzić w ciasną dziurkę. Moja żona niestety mi tego odmawia.
    – A więc tu masz pełen serwis. Dojrzałe kobiety lubiące w dupkę.
    – Jak tak na to spojrzeć to… w sumie tak. A Ty Dorotka? Jak to z Tobą jest?
    – Ze mną… – roześmiała się – Ja po prostu lubię się rżnąć. Wiesz dlaczego się związałam z Karolem? Poprzedni mąż nie umiał mnie zaspokoić, mi wiecznie było mało. Karol mi pokazał co to znaczy prawdziwy seks. Uwielbiam jego dzikość, spontaniczność. Kutasa może ma trochę mniejszego niż mój były ale nie liczy się wielkość, jak zresztą doskonale wiesz.
    – Czyli nie masz żadnych fantazji?
    – Tego nie powiedziałam. Ja kocham seks. Uwielbiam uczucie drżących mięśni kiedy dochodzę, skurcze pochwy. Zabrzmi to banalnie ale ja kocham wszystko, co wiąże się z seksem. Kutasy, cipki, facetów, kobiety, dilda, masażery, gumki, nagie ciała, sprośność. Po prostu wszystko. Dla mnie liczy się moja i czyjaś satysfakcja. Jestem, kurwa, nimfomanką. A moim marzeniem… jest ostry, grupowy seks. Tutaj mam tego namiastkę jak mnie bierzecie z Karolem we dwóch, a Magda mnie liże ale wiesz. Marzy mi się orgia z hmmm takimi 10 kutasami, powiedzmy.
    – Wow. – zaniemówiłem.

    Zapadła cisza, napięcie wisiało w powietrzu, patrzyliśmy się na siebie i wiedziałem co się święci.

    – Lubię Cię, wiesz? – zagadnęła uśmiechając się wesoło – Twoje poczucie humoru i Twojego fiuta. Sprawia mi radość.

    Podniosła swoje ciałko z leżaka i zaczęła się do mnie zbliżać. Kiedy była już przy moim leżaku uklęknęła złapała kutasa w dłoń i powiedziała:

    – Mamy cudowny weekend, myślisz, że się obrażą jeśli się chwilę pobawimy bez nich?

    Krew odpłynęła mi już z głowy w inne miejsce, więc wyszeptałem:

    – Myślę, że obraziliby się gdybyśmy tu siedzieli tylko przy kawie…

    Ledwo dokończyłem swoje słowa, a Dorota już zatopiła swoje usta na moim kutasie. Przesuwała głową i językiem od góry do dołu, a mój przyjaciel twardniał niewiarygodnie szybko. Po kilku ruchach był sztywny jak pal i gotowy do działania. Dorota wypuściła go z ust, złapała w dłoń i trzepała sumiennie.

    – Szybko poszło – skomentowała.

    Podniosłem się ze stojącym fiutem i nakazałem jej pochylić się nad leżakiem i wypiąć. Posłusznie to zrobiła, więc nie marnując czasu zbliżyłem się do jej norki i zacząłem lizać bez opamiętania. Pachniała jakimś żelem, uderzył mnie cudowny zapach zmieszanych soków z cipki z kosmetykiem. Złapałem palcami płatki i rozchylałem na boki. Całowałem, śliniłem, wwiercałem się językiem jak najgłębiej. Zahaczałem o kakaowe oczko, Dorota nie protestowała, więc tę dziurkę też obsłużyłem swoim zwinnym językiem. Jęczała coraz głośniej, czułem że jest jej dobrze. Po chwili podniosłem się z kolan i zbliżyłem fiuta do jej bardzo wilgotnej już norki. Dorota, nadal pochylona i wypięta, kazała mi nie zwlekać, więc zanurzyłem się głęboko. Dobiłem do samej głębi, poruszałem się wewnątrz i rozpocząłem sukcesywne rżnięcie. Cycki Doroty falowały w rytm moich uderzeń, charakterystyczny dźwięk odbijania się od siebie ciał roznosił się po posesji. Jęki były coraz głośniejsze, myślę, że głównie dzięki temu po chwili zobaczyłem w oknie na piętrze nagą Magdę, która otworzyła okno, oparła się o parapet i przyglądając się nam powiedziała:

    – No pięknie, wystarczy dłużej pospać, a ten już sobie znalazł inną do pukania.

    Po czym zniknęła. Ja nie przestawałem posuwać Doroty, która po chwili zesztywniała i doszła. Opadła bez sił na płytki przy basenie ale ja nie miałem dość, nie miałem ochoty kończyć. Położyła się na plecach, więc wszedłem na nią, rozłożyła szeroko nogi, a ja nakierowałem znów penisa i wszedłem w nią, dość brutalnie. Jęknęła ale zaraz przyjęła moje tempo, ruszając nawet biodrami w rytm moich ruchów. Rżnąłem ją tak przez jakiś czas, gdy na tarasie pojawiła się Magda, topless, w samych koronkowych stringach. Usiadła przy stoliku i przyglądała się naszemu przedstawieniu. Kilka dodatkowych ruchów, kilka pchnięć i wyszedłem z Doroty kierując mojego przyjaciela na jej cycki. Spora dawka życiodajnej spermy znalazła się na jej piersiach. Dysząc ciężko opadłem na płytki obok niej, a ona zbierała dłonią moje nasienie i oblizywała lubieżnie.

    – O kurwa… – wydyszałem.

    Dorota podniosła się z płytek i ociekając spermą dołączyła do Magdy. Ja nadal leżałem i odpoczywałem po wysiłku.

    – Jak spałaś, kochana? – zapytała Magdę jednocześnie całując ją na powitanie w usta.
    – Całkiem dobrze, wygodne łóżko. Tylko kochanek mi nad ranem uciekł i znalazł uniesienia w ramionach innej… – odpowiedziała teatralnie moja kotka.
    – Ale chyba nie masz nic przeciwko?
    – Absolutnie nie. Po to tu jesteśmy – odparła.

    Dziewczyny plotkowały, ja podniosłem się na leżak i odpoczywałem. Po jakimś czasie poszły do kuchni przygotować śniadanie. Wróciły z jajecznicą, rozłożyły na tarasie talerze. W tym momencie pojawił się w szlafroku Karol, przywitał się całusem w cycka z Magdą, a gdy doszedł do swojej żony powiedział:

    – Ooo widzę, że tu już ktoś był – spoglądając na pokryte spermą cycki Doroty.
    – Tak, kiedy Ty spałeś to Piotrek stanął na wysokości zadania!

    Karol uśmiechnął się pod nosem ale nic nie powiedział. Siedzieliśmy przy stole nago, wszyscy oprócz Karola, który nadal miał na sobie szlafrok. Zajadaliśmy śniadanie rozmawiając wesoło. Plan na niedzielę był prosty – seks i odpoczynek. Karol zjadł pierwszy, podniósł się i odniósł talerz do domku. Wracając zatrzymał się za plecami Magdy i złapał jej piersi w obie dłonie. Zaczął je ugniatać i krążyć palcami wokół jej brązowych sutków.

    – Mi też coś się należy w zamian… – powiedział.

    Magda przełknęła to co miała u ustach i odłożyła widelec. Odchyliła głowę do tyłu pod wpływem pieszczot, a tam czekał na nią już z ustami Karol. Wepchnął jej język do gardła i zaczęli się lizać. Karol nie przestawał drażnić jej sutków i ugniatać pełnych piersi. Przyznam, że podnieciłem się na sam widok. Po chwili takiego lizania Magda obróciła się z krzesłem i była na wysokości Karola brzucha. Jednym pociągnięciem rozwiązała supeł paska od szlafroka i pozwoliła Karolowi go zdjąć. Stanął przed nią nagi, penis lekko się unosił, a sam zainteresowany pożerał wzrokiem cycki Magdy. Ta, już mocno nakręcona sytuacją, złapała w dłoń małego jeszcze kutaska i pocierała nim. Zaczął twardnieć w oczach. My z Dorotą patrzyliśmy cały czas jak się rozwija sytuacja. Magda wzięła nagle penisa w usta sprawiając rozkosz jego właścicielowi.

    – Widzę Madziula, że w jajecznicy było za mało jajek… – zaśmiała się Dorota, której lewa dłoń zniknęła pod stołem.

    Czułem, że ja też się podniecam coraz bardziej, mój przyjaciel reagował na całą tę scenę. Magda obciągała Karolowi jak rasowa suczka, od początku uważałem, że ta kobieta wie co to dobry oral. Dorotka dłonią ewidentnie robiła sobie dobrze pod stołem co dodatkowo mnie nakręcało. Opuściłem się z krzesła na podłogę i zniknąłem pod stołem. Na czworakach zbliżałem się do niej widząc, że rozchyla coraz szerzej swoje nogi. Zbliżyłem się ustami i zacząłem pieścić jej norkę swoim językiem. Wzdychała coraz głośniej, w pomieszczeniu roznosiło się pojękiwanie Doroty, wzdychanie Karola i odgłosy obciągania wydawane przez Magdę. Cipka smakowała wspaniale, przeszło mi przez myśl, że jeszcze chwilę temu ruchałem tę cudowną szparkę, a teraz znów się do niej dobieram. Usłyszałem ruch, zauważyłem, że Magda się podnosi, chyba przechodzili do czynów. Karol pociągnął ją do kuchni w domku, w stronę wysepki kuchennej, obrócił ją, a ona najwyraźniej wskoczyła i usiadła na blacie, bo jej nogi zniknęły mi z zasięgu wzroku. Ja kontynuowałem pieszczoty w stronę Doroty, z której soczki już się lały strumieniem. Po chwili usłyszałem głośne “Oooooch” Magdy, najwyraźniej Karol już wchodził w nią. Nie myliłem się, widziałem podrygujące łydki Karola, a do moich uszu dotarł dźwięk klaskania ciał o siebie. Wyszedłem spod stołu, dałem całusa Dorocie i złapałem ją za cycka. Obróciła się w moją stronę i już po sekundzie mój rosnący w oczach przyjaciel znalazł się pomiędzy wargami Doroty. Magda posuwana przez Karola, Dorota obciągająca mi fiuta – cudowna chwila. Trwało to jakiś czas, po czym Dorotka podniosła się z kolan, zbliżyła do mojej szyi, ust, uszu i obsypywała mnie pocałunkami. Druga para nie próżnowała, Magda jęczała już na cały głos, Karol wbijał się w nią po same jądra. W pewnym momencie zmienili pozycję i Magda oparta o blat wypięła swoje walory, a jej kochanek posuwał ją od tyłu. W tym czasie Dorota spojrzała na mojego stojącego penisa i szepnęła zalotnie:

    – Gotowy na drugą rundę?…
    – Zaraz się przekonasz – odparłem.

    Złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę kuchennego blatu, przy którym zabawiała się druga para. Dorota podskoczyła i podobnie jak poprzednio Magda – usiadła na wyspie kuchennej. Rozszerzyła nogi i zapraszającym gestem pokazała gdzie chce mnie poczuć. Zbliżyłem główkę penisa do jej norki i zacząłem drażnić się z nią pocierając kutasem całą długość cipki. Karol kątem okiem zerkał na nas posuwając Magdę. Staliśmy obok siebie, praktycznie rzecz biorąc “biodro w biodro” i posuwaliśmy swoje wybranki. Madzia obróciła głowę w naszą stronę gdy poczuła na swoich plecach dłoń koleżanki. Dorotka położyła ją żeby zachować równowagę. Zaczęło się poważne rżnięcie, rozpędzałem się coraz bardziej, klaskanie ciał było słyszalne już w całym domku, jęki dziewczyn nakręcały mnie niebotycznie. Karola chyba zresztą też, bo po chwili takiego jebania Madzi stęknął i zaczął dochodzić. Nie wyciągnął penisa, więc całe nasienie wylądowało w pochwie mojej Madzi. Odwróciła do nas wzrok, było w nim widać lekkie zażenowanie, chyba oczekiwała trochę dłuższej zabawy. Karol natomiast klepnął ją w pośladek, powiedział że było cudownie i wyślizgnął się z niej. Następnie skierował się na kanapę żeby odpocząć. Zrobiło mi się nieco żal Magdy ale nadal byłem zajęty swoją kochanką. Nie zwalniałem tempa, jądra obijały się wesoło przy każdym uderzeniu, Dorota była w transie. Objęła mnie rękami, w momencie kiedy dochodziła poczułem paznokcie wbijające się w moje plecy. Kurwa, bolało. Zamarła w ekstazie, odchyliła głowę i przeżywała swój moment szczytowania. Oplotła mnie też nogami przez co miałem ograniczone możliwości ruchu, musiałem poczekać, aż dojdzie do siebie. W końcu poluzowała uściski i oparła się rękami na blacie za plecami. W tym czasie Madzia zbliżyła się do jej lewej piersi i złapała sutek ustami. Ssąc ten śliczny guziczek wprawiała Dorotę w dodatkowe spazmy. W końcu powiedziała:

    – No Dorotka, zmiana. Mój facet już Ci zapewnił dziś kilka orgazmów, moja kolej.

    Dorota nie oponowała, wyślizgnąłem się z niej i położyłem się na podłodze. Madzia natychmiast znalazła się nad moim fiutem, a z jej cipki wypływało nasienie Karola. Zdałem sobie sprawę, że dziwnie trochę będzie wejść w nią i poczuć spermę kolegi ale dama w opałach potrzebowała orgazmu, więc się przemogłem. Faktycznie, początkowo dziwnie się czułem “dotykając” fiutem obcej spermy ale po chwili nie miało to dla mnie znaczenia. Moja kochanka rozpędzała się w szaleńczym tempie, niczym rasowa Amazonka ujeżdżała swojego rumaka. Uwielbiałem patrzeć na jej śliczne cycki będąc na dole oraz na wyraz jej twarzy kiedy było jej dobrze. A było jej wtedy cholernie dobrze. Uzupełnialiśmy się jak najlepsi kochankowie. Zwiększała tempo, ja nieco podnosiłem biodra do góry żeby głębiej penetrować jej wilgotne zakamarki. Nie potrzeba było jej dużo, być może to zasługa rozgrzania przez Karola ale miałem wtedy inną teorię. Wygięła plecy w łuk, krzyknęła i zacisnęła norkę wokół mojego kutasa. Doszła. Mi ciągle było mało, miałem ochotę na ostre rżnięcie, wiedziałem że nie odpuszczę Magdzie. Zeszła ze mnie i poprosiłem ją żeby się wypięła. Dorotkę poprosiłem żeby podała mi lubrykant, planowałem zaatakować odbyt mojej kochanki, wiedziała o tym i biernie się zgadzała. Zresztą, wtedy byłem w takim transie, że i tak bym ją tak zerżnął. Nasmarowałem końcówkę kutasa żelem, następnie przejechałem dłonią po całym. Kolejno palcem nawilżałem kakaowe oczko i okolice. Naparłem ciężarem ciała na jej odbyt i wszedłem główką penisa do środka. Madzia cichutko jęknęła, być może z bólu ale nie przerywałem. Wiedziałem, że lubi zabawy analne i jak tylko się rozpędzimy to będzie miała z tego współżycia dużo satysfakcji. Parłem nadal, dociskałem ciało do jej ciała, penis powoli znikał centymetr po centymetrze. W końcu dotarłem do końca, cały sprzęt zniknął w jej odbycie, Magda jęknęła, Dorota westchnęła. Ta druga położyła się na plecach, wsunęła pod moją kochankę i pieściła jej cycki. Zwiększyłem tempo posuwania, wiedziałem czego chcę, marzyłem tylko o tym, żeby mój kutas pojawiał się i znikał w kakaowym oczku Magdy. Mój orgazm nie nadchodził ale Madzia nakręcała się jeszcze mocniej. Kręciła tyłeczkiem, dałem jej klapsa, ona dociskała swoją dupkę do mojego podbrzusza. Pozwalała mi na wiele. Nagle zapragnąłem jej trochę ostrzej, złapałem ją na włosy i trochę pociągnąłem do siebie.

    – Taaaa…aaaak… Rżniiiij mnieeee jaak kuuurwę – wyjęczała sylabami.

    Nagle nadszedł drugi, oczekiwany przeze mnie orgazm Magdy. Potrafiłem już rozpoznać, że szczytuje na chwilę przed faktycznym orgazmem. Mięśnie zaczynały jej drżeć, delikatnie dygotała, zacisnęła zwieracze i doszła. Przeciągły jęk wydobywajacy się z jej ust potwierdził to, co już przed chwilą czułem. Mi też już nie brakowało dużo, podczas gdy ona dochodziła ja puściłem swoje mięśnie i wystrzeliłem kolejną porcję nasienia, tym razem w drugą z kobiet i to prosto w kakaowy kanał. W międzyczasie Dorota skończyła ssać sutki koleżanki, wysunęła się spod niej, a my opadliśmy na podłogę zmęczeni, spoceni ale szczęśliwi. Magda szepnęła mi do ucha “Dzięki”. Dałem jej buziaka w czoło i nie odpowiedziałem. Karol nadal odpoczywał na kanapie, Dorota wyszła na taras się przewietrzyć (chociaż już się robiło upalnie), a my z Magdą po kilku minutach się zebraliśmy z podłogi i wyszliśmy nad basen. Moja kochanka wstąpiła jeszcze do łazienki, bo w pewnym momencie po udach spływały jej dwie stróżki nasienia, jedno moje z tyłka, a drugie Karola – z norki.

    Usiedliśmy na leżakach i opalaliśmy się. Dochodziła godzina 10, Karol i Dorota dołączyli do nas, każdy był zajęty swoimi czynnościami, odpoczywaliśmy. Ja i Magda czytaliśmy wiadomości na telefonie, Dorota zasnęła, Karol czytał jakiś magazyn budowlany. Czas leniwie płynął, ja przysnąłem na moment. Co chwilę coś podjadaliśmy ale na drinki pozwalały sobie już tylko kobiety – my musieliśmy wrócić samochodami. Około 13:00 przyszła do nas Dorota, usiadła po turecku obok nas (oczywiście całkowicie nago) i rozpoczęła rozmowę:

    – Słuchajcie, Karol coś nie w sosie ale ja chciałam Wam podziękować za wykurwisty weekend. Piotrek, cudowny jesteś. Madzia, uwielbiam Cię pieścić i czuć Twoją satysfakcję. Dzięki, że zgodziliście się przyjechać, spędziłam cudowny weekend. Może jeszcze kiedyś uda się powtórzyć…
    – Może… – odpowiedziałem, choć wiedziałem, że to niemożliwe.
    – Ach, cudownie było… Czuję się spełniona – to mówiąc westchnęła i złapała mnie za rękę.

    Pogadaliśmy jeszcze trochę. Po obiedzie, który zjedliśmy wspólnie, zebraliśmy się do pokoju, musieliśmy się spakować. Madzia na sam koniec za wszelką cenę chciała mi zrobić loda, czuła że nadchodzi koniec wyjazdu i koniec spotkań. Postawiła mi kutasa, trochę musiała się namęczyć żebym doszedł ale udało się jej – nie zdziwiło mnie to. Zalałem jej gardło, co z chęcią połknęła.

    Nieco później wsiedliśmy w auta, ja sam, oni w trójkę i ruszyliśmy do Wrocławia. Z Magdą kontakt mi się urwał, nie spotykaliśmy się już na seks schadzki, Dorotę raz mijałem w centrum handlowym ale udawała, że mnie nie zna, choć dostrzegłem błysk w jej oku. Karola nigdy więcej nie spotkałem.

    To był cudowny czas, niesamowity romans z moją sąsiadką Magdą. Przekroczyłem bariery życia intymnego, o których nigdy bym nie marzył. Sądziłem, że w moim erotycznym życiu nic lepszego mnie już nie spotka.

    Wtedy jeszcze nie wiedziałem, jak bardzo się mylę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotrek

    To koniec historii o Piotrku i Magdzie. Jeśli komuś podczas czytania zrobiło się mokro lub twardo – opowiadanie spełniło swoje założenie. Pozdrawiam.

  • Szybki strzal

    Wyjątkowo się postarałem i na wyjazd służbowy do Wrocławia zabrałem całą walizkę ciuszków. Planowałem załatwić sprawy firmowe, a następnie skorzystać z uroków nocnego życia. Tak naprawdę pragnąłem głównie twardego kutasa , który w końcu zajmie się moją pupą.

    W swoim miasteczku nie mam szans na przebieranki i szaleństwa w klubach. Staram się nie ujawniać i korzystać z życia tylko podczas delegacji. Dlatego rozpisuję je głównie na piątki i poniedziałki tak żeby bez zbędnych pytań zwiedzać najlepsze miejsca.

    Wieczorem wydepilowałem i nasmarowałem balsamem całe ciało. Byłem tak podniecony, że musiałem pobawić się chwilę dildo żeby zeszły ze mnie emocje. Następnie delikatny makijaż i ciuszki. Czarne pończochy z pasem , sandałki na 10cm obcasie i mała czarna. Przy 175cm wzrostu i smukłych nogach robiło to wrażenie.

    Na dobry początek jeszcze w pokoju delikatny drink , zdjęcie na Insta , gorący czat z wiernym fanem , który chyba cały dzień czeka na nowe zdjęcia swojej Gabi.

    Nie zdążyłem dojść do winy gdy zauważyłem na korytarzu wysokiego bruneta. Nie mógł oderwać oczu od moich długich nóg i wcale tego nie ukrywał. Uśmiechnąłem się do niego i delikatnie podwinąłem spódnicę , żeby mógł zobaczyć wykończenie pończoch. Chyba pomyślał  , że jestem osobą do towarzystwa albo po prostu zwykłą kurwą szukającą okazji na zarobek bo od razu ruszył w moją stronę.

    Okazało się , że to obcokrajowiec , na szczęście mówiący doskonale po angielsku. Spytał czy nie mam ochoty na drinka w jego pokoju. Odparłem, że owszem ale tylko jeden szybki bo spieszę się na miasto. Chciałem być niegrzeczną kurwą i powiedziałem , że szybki drink kosztuje 100Euro a on zgodził się bez wahania.

    Od razu po wejściu do pokoju zaczął mnie całować i masować moją pupę. Ssałem jego język i zacząłem rozpinać rozporek. Klęknąłem przed nim w przedpokoju i wyciągnąłem jego kutasa. Wepchnął mi go od razu głęboko do gardła i zaczął posuwać mnie w usta. Jego kutas był delikatnie słony i chciałem się nim pobawić dłużej ale po minucie wytrysnął mi prosto do buzi. Połknąłem całość i wylizałem do końca. Skasowałem 100Euro , dostał buziaka w policzek i ruszyłem w miasto z pełnym portfelem.

    A noc dopiero się zaczynała…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Gabi
  • Przyjacielska przysluga, cz. 4

    Następne dwa dni upłynęły znacznie spokojniej. Tomek częściowo przywyknął do zaistniałej sytuacji. Wieczorne wymiany zdań i gorące zdjęcie pomagały w tęsknocie, a akceptacja sytuacji i wiara w wierność żony pomagały wrócić do normalnego snu. Trzeciego popołudnia, kiedy zaczął zbliżać się ten moment w ciągu dnia gdy Justyna wracała z plaży i zaczynała przygotować się do nocnej imprezy – Tomek złapał się na tym że bez przerwy zerkał na komunikator w telefonie. Szybko przyzwyczaił się do gorących fotek swojej żony wysyłanych w czasie przygotowywania się do nocnych eskapad. Poczuł się jak na samym początku związku, kiedy nie mieszkali jeszcze razem i z utęsknieniem czekali na jakąkolwiek wiadomość od ukochanej. Na szczęście Justyna nie kazała mu długo czekać. Telefon zawibrował, a na chacie pojawiła się wiadomość: Jak tam kochanie? Gotowy na dzisiejszą fotkę? Ostrzegam, będzie ostra – wiadomość została skwitowana zadziornie spoglądającym emotikonem. Stęskniony mąż odpisał natychmiast, że jest gotowy i błagał żeby nie kazała mu dłużej czekać. Po krótkiej chwili telefon oznajmił, że jedno kliknięcie oddziela go od podziwiania cudownego ciała jego pięknej żony, wystrojonej na nocne szaleństwo. To co zobaczył rzeczywiście go zaskoczyło. Na zdjęciu zobaczył swoją żonę, a obok niej, na wieszaku wisiała błyszcząca, bardzo krótka kiecka. Natomiast Justyna była całkiem naga, a kadr nie pozostawiał wiele miejsca dla wyobraźni. Jedną dłonią przeczesywała sobie zadziornie włosy, a drugą dotykała swojego biustu. Nie zasłaniała tylko go dotykała – dobrze wiedziała jak bardzo kręci go to, jak w czasie seksu lub gry wstępnej zajmuje się swoimi cyckami. Jej spojrzenie sugerowało, że nie tylko on jest bardzo stęskniony i napalony. Spojrzał na jej cipkę, była świeżo wygolona. Widok jej ciała niesamowicie go podniecił.

    – Podobam Ci się kochanie? Bo coś zamilkłeś.

    – Oniemiałem. Podniecasz mnie jakbyśmy dopiero zaczęli ze sobą chodzić a to było moje pierwsze spojrzenie na twoje ciało. Nie wytrzymam już, wracaj do mnie kochana.

    – Już niedługo, ale teraz muszę się ubierać bo Patryk czeka. Napiszę jak wrócimy, kocham Cię :* – Minęło trochę czasu zanim Tomek ochłonął po pierwszym wrażeniu, kiedy zdał sobie sprawę z jednej rzeczy. To nie było selfie…

    – Kochanie, mogę mieć jedno pytanie?

    – Jasne. Co tam?

    – Kto robił to zdjęcie? – chat na chwilę zamilkł. Po kilku minutach telefon zadzwonił. W głosie żony dominowało zakłopotanie.

     – Aj kochanie. Posłuchaj, jest coś o czym miałam Ci powiedzieć, ale nie wiedziałam jak, a potem nie było okazji. Widzisz… Przedwczoraj na imprezie trochę przesadziłam z alkoholem…

    – Justyna? Ja ci ufałem, wiesz?

    – Kochanie, to nie to. Po prostu trochę straciłam orientację i Patryk o mnie zadbał. Doprowadził mnie do mieszkania i chciał pomóc w przebieraniu. Ale on myślał, że pod kiecką mam bieliznę, przygotował mi koszulę nocną, rozpiął sukienkę… naprawdę zadbał o to, żeby nie naruszyć mojej prywatności…

    ­ Chcę tego słuchać dalej? – rzucił zupełnie zbity z tropu Tomek, ale wiedział, że chce.

    – Chcesz. I powinieneś wiedzieć. Pod kiecką nic nie miałam, wiesz to była ta sukienka z odkrytymi plecami. No i zobaczył mnie nago. Kochanie?

    – Cóż, to nie twoja wina, ani jego. – drugą część zdania wypowiedział z większym trudem – I co było dalej?

    – Szczerze mówiąc nie pamiętam tego. Obudziłam się w koszuli nocnej. Wiem jedno – do niczego nie doszło. Po prostu widział mnie nago. Rano o tym rozmawialiśmy, powiedział że nie chce żebym czuła się z tym niekomfortowo. Słuchaj, ja wiem że nie wzbudzam jego pożądania.

    – Skąd ta pewność? Zresztą nieważne, co się stało to się stało. I co dalej?

    – Rano wybieraliśmy się na plażę. Śmialiśmy się, że skoro już mnie zobaczył nago, to może skorzystamy z propozycji takiej pary którą poznaliśmy w pierwszy dzień na klubach. Bo widzisz, oni plażują tylko na plażach dla naturystów. Patryk powiedział, że zobaczył mnie całą, więc może to dobry pomysł, przy okazji ja zobaczę jego i będzie sprawiedliwie.

    – Nie wiem co na to odpowiedzieć. Byliście na tej plaży, tak? Podobało Ci się? Podobał Ci się Patryk? Jak się w ogóle czułaś opalając się nago?

    – Na początku nieswojo, ale ta druga para nas ośmieliła. Zobaczyłam że dużo ludzi tak robi i nikt nie zwraca na mnie szczególnej uwagi. Haha szczególnie że uwagę to przyciągała ta druga dziewczyna, ma cycki jak dynie. A na Patryka nawet nie zwracałam uwagi. – Tomek nie wiedział co o tym myśleć. Rozsądek podpowiadał, żeby wsiąść w samochód, jechać po Justynę i przerwać to szaleństwo. Ale mimo wszystko czuł w całej tej sytuacji niezwykłe podniecenie. Jego kobieta stająca się tak wyzwolona. Jego kobieta (wbrew jej słowom) na pewno wzbudzała pożądanie u faceta, który wie że nie może jej mieć. Justyna w tęsknocie, wokół nagich mężczyzn, która czeka na niego wiernie, a po powrocie będzie spełniać jego fantazje. Ponieważ nic nie odpowiedział, Justyna kontynuowała:

    – No i dlatego poprosiłam Patryka żeby zrobił mi fotkę dla ciebie, po prostu widzimy się codziennie na plaży więc uznałam że to nic wielkiego, a chciałam wysłać ci coś ostrego…

    – Ciężko mi to wszystko poukładać, ale to wszystko wydaje się logiczne, jakkolwiek szalenie by to nie brzmiało. Ale powiedz szczerze. Podoba ci się Patryk? Podnieca cię widok jego nagiego ciała? Bądź szczera, chcę wiedzieć.

    – Masturbowałeś się podczas mojego wyjazdu?

    – Tak.

    – A ja tutaj cała płonę. Cały czas myślę o tobie, mam ogromną ochotę na seks. Oczywiście, że jego nagie ciało w pewnym sensie mnie podnieca, jest wysportowany, ma dobrą sylwetkę, a ja jestem strasznie wyposzczona i napalona. Ale wierz mi, nie zrobię nic głupiego, on też nie. Oboje wiemy że to byłby nie fair wobec ciebie, i do tego to byłby koniec mojej znajomości z nim, a tego żadne z nas by nie chciało. Więc jestem napalona, ale wyczekam do mojego powrotu i wyżyję się na tobie.

    – Kocham cię.

    – Ja ciebie też. Ale naprawdę muszę się już zbierać, Patryk już ubrany a ja ciągle nie haha. Odezwę się, buziaki.

    ­ Tomek został sam z myślami. Złapał się na tym, że zaczął się zastanawiać czy nie chciałby, żeby jego żona jednak uległa swojemu przyjacielowi i oddała się dzikim żądzom. Wydawało mu się, że ma jasne poglądy na ten temat, ale teraz miał wątpliwości. Ogromnie go podniecał fakt, że jego żona jest tak napalona, że wzbudza pożądanie. Jego żona jest nieziemsko gorąca, i umie nie tylko rozpalić, ale też dać niewypowiedzianą rozkosz. A widok jej drżących ud, grymasu na twarzy i dłoni ściskających piersi w agonii orgazmu sam w sobie przyprawia o palpitacje serca… myślał że wytrzyma bez orgazmu jak jego ukochana. Ale patrząc na jej ciało uchwycone na gorącej fotce zrobionej przez jej przyjaciela, który może sobie tylko popatrzeć i to wyobrażać, a on już niedługo ma szansę tego doświadczyć – doszedł po krótkiej chwili. Jeszcze parę dni i jego ukochana wróci, a wtedy oboje przepadną w rozkoszy. Nawet jeżeli tamten facet dałby jej teraz ulgę – pomyślał – nic to nie zmieni. Patrząc na kapiącą z penisa spermę zadał sobie pytanie czy naprawdę tak myśli. Nie znalazł odpowiedzi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    XYZ