Letni wieczór, słońce chyliło się nad taflą jeziora. Zaraz miałem zawrócić swoją łódkę do brzegu bo ryby i tak marnie brały. Jeszcze parę rzutów pod trzciną. Rodziców słyszałem z daleka jak z sąsiadami rozmawiali przy ognisku. Nie spieszyło mi się. Po cichu podpłynąłem w upatrzone miejsce. Opodal widziałem w zachodzącym słońcu innego wędkarza na brzegu. Coś mi nie pasowało w jego metodzie łowienia. On nie miał wędki. Stał ze spuszczonymi spodniami i walił konia. Teraz to dostrzegłem. Masował sobie kutasa powoli. Miał zamknięte oczy także mnie nie dostrzegł. Wziąłem lornetkę i skierowałem w jego kierunku. Miał czym się pochwalić. W porównaniu z moim to było monstrum z wielkim purpurowym łbem. Co mnie zdziwiło to to, że dłoń miał w piachu. Zaciskał ją na kutasie i tarł powoli. W portkach mi drgnęło. Normalnie jestem hetero ale ten widok spowodował poruszenie w moich slipkach. Nie zwracałem zupełnie uwagi na spławik tylko bezczelnie patrzyłem jak facet wali konia. Mimowolnie dotknąłem swojego przez dres. Nie zmieniając kierunku lornetki dryfowałem nie patrząc gdzie mnie znosi. Facetowi pojawił się grymas na twarzy i za chwilę salwa spermy wystrzeliła z jego kutasa do wody. Potem następna. Opłukał z piachu dłoń i w tym momencie spojrzał w moim kierunku. -dobry wieczór- rzucił w moim kierunku. Jego lśniący w słońcu kutas giął się ku dołowi. -dobry wieczór- odpowiedziałem i zorientowałem się, że nadal masuje sobie przez spodnie fiuta, który uwypuklał już moje spodnie. -biorą? Spytał z największą przyjemnością jegomość. -nie. Tylko czas marnuję. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą. -to po co marnować? Zabrzmiało to jakby zaproszenie do towarzystwa. Nie wiem co działo się w mojej głowie. Jakie procesy tam zachodziły ale zacząłem zwijać wędkę i nie mącąc czystego lustra wody skierowałem łódkę w jego kierunku. -osobliwy widok dla wędkarza polującego na dużą rybę. Zagadałem do niego i sam nie wiem dlaczego się przy tym uśmiechnąłem wychodząc na brzeg. Był dużo starszy ode mnie. Nadal nie podciągnął spodni. -podobało się przedstawienie? Jego niski głos był ciepły i wzbudzał zaufanie. Naprawdę nie wiem co spowodowało, że teraz stoję koło niego. Przecież nie jestem gejem. Ja kocham cipki. Słońce zaczęło chować się za jeziorem. Ostatnie jego promienie oświetlały brzeg. -nie wiem czy podobało się, ale było coś w nim przyciągającego uwagę. Mężczyzna ponownie chwycił za swojego kutasa i stając do mnie przodem powiedział: -spuść się na niego. Prawdę mówiąc nie wiem dlaczego opuściłem spodnie dresowe wraz z majtkami i chwyciłem za kutasa przed obcym facetem. Co mną kierowało? On stał przede mną i w bezruchu trzymał na dłoni swojego penisa patrząc co robi moja dłoń. To powoli to przyspieszając ruchy ręką tarłem trzon wacka. Pocierałem samą główkę, która była śliska od śluzu. Kilka minut tak tańczyłem dłonią gdy zacząłem postękiwać. Mężczyzna w jednej ręce nadal dzierżył kutasa a drugą ręką chwycił mnie za worek i delikatnie mi go masował. Nastawiłem cel strzału i obficie słałem się na jego dłoń i kutasa. Puścił mój worek. Ja musiałem usiąść bo nie mogłem utrzymać się na nogach. On zaczął wcierać moje nasienie w swojego kutasa i stojąc przede mną ponownie walił konia. Patrzył mi w oczy. Energiczne ruchy sprawiły, że zbliża się finał. Poza tym widokiem nie dobiegały do mnie żadne inne bodźce z otoczenia. Oddech mu przyspieszył i strzelił w moim kierunku nie mniejszym niż poprzednio ładunkiem spermy, która trafiła mnie w twarz i włosy. Nie wiem dlaczego odruchowo się nie uchyliłem przyjmując cały jego ładunek na siebie. Chwilę mi zajęło zorientowanie się, że jego sperma spływa mi do ust. Dlaczego oblizałem się smakując jego nektaru – też nie wiem. Facet opłukał dłoń w jeziorze. Pomazanego moja i swoją spermą kutasa schował w bokserki i podciągnął spodnie. -będzie na później. Przyjdź tu jutro. Zwrócił się do mnie tym niskim i delikatnym głosem uśmiechając się przy tym. Zebrawszy się i wsiadając do łódki odwróciłem się do niego. Nic mu nie odpowiedziałem. Płynąc w kierunku swojej przystani co i raz sięgałem ręką za burtę by zmyć z twarzy jego spermę, której zapach i smak ciągle mi towarzyszył. Rodzice z sąsiadami w ogóle nie zwracali uwagi na mnie dalej rozmawiali o czymś zażarcie. Przed pójściem pod prysznic postanowiłem jeszcze chwycić garść piachu sprzed werandy. Ciekawił mnie efekt jego użycia.
Category: Uncategorized
-
Na rybach
Tytus deZoo -
Wiola
Lubię się maltretować. Lubię stan ciągłego podniecenia. Lubię eksperymenty. Mam na imię Janek. 26 lat. Wysoki ale żaden ze mnie kulturysta. Ostatnio kupiłem sobie Wiagrę. Po przeczytaniu ulotki ustaliłem, że połknę jedną tabletkę. Miała działać 4-5 godzin. Ze stojącym na baczność kutasem w spodniach poszedłem do pracy. Pracuję w biurze projektowym. Na naszym piętrze jest nas sześciu facetów i osiem kobiet. Wszyscy stoimy przy swoich sztalugach i nanosimy na plany powierzone nam materiały. Ten tydzień miał być lajtowy bo osiedle prawie skończone i plan wykonany w 90%. Na przeciwko mnie swoją pracę kończyła Wiola. Dwudziestoparoletnia piękność. To z nią mam najlepszy kontakt z całego zespołu. Dochodziła dopiero 10 rano i zachwiało mi się lać. Ale jakby się odlać jak on stoi i stoi? Każde poruszenie się wywoływał ucisk i podrażnienie kutasa. Poszedłem do toalety. Musiałem się zamknąć w kabinie bo przy pisuarze nic bym nie wskórał. Zdjąłem spodnie i bokserki i usiadłem na kiblu. Dłuuuugo musiałem się starać by poczuć ulgę z pustego pęcherza. Wróciłem do sztalugi. Wioli nie było. Wziąłem łyk kawy i z papierosem w dłoni wyszedłem na taras. Wiola pojawiła się przy mnie po 10 minutach. -co u Ciebie? Zagadałem do niej. -lepiej opowiadać co u Ciebie bo widzę, że twój przyjaciel nie odpuszcza. Wiagrę brałeś czy co? -skąd wiesz? -widzę. Myślisz że tego nie widać? Kiedy masz zamiar ulżyć sobie? -chciałbym teraz ale jeszcze sobie podokuczam. Lubię takie stany. -ja musiałam pójść do łazienki sponiewierać sobie cipkę bo sobie wyobraziłam jak ty w łazience waliłeś sobie konia przy tym wzwodzie. -żartujesz?! Lubię szczerość. Dziękuję, że mi zaufałaś. Ulżyło ci? -na chwilę obecną tak. Od dawna cię obserwuję. Może nie powinnam tego mówić ale podobasz mi się. Masz żonę, kobietę? -jestem sam. Kocham stan podniecenia i faktycznie wziąłem jedną niebieską z samego rana. Pewnie jak wrócę do domu to odpuści. Musieliśmy wracać do roboty. Do piętnastej trzeba było skończyć i oddać szefowej materiały do prezentacji. -zadzwoń do mnie jak wrócisz do domu. Podała mi wizytówkę. Będąc już w domu zdjąłem z siebie wszystko. Poszedłem pod prysznic i chwyciłem za kutasa. Długo mi nie zajęło i potężna porcja spermy wylądowała na kafelkach. Uff. Co za ulga. Siedząc w fotelu przed telewizorem wystukałem nr Wioli. Odebrała po drugim sygnale. -już ci lepiej? Ulżyłeś sobie? -tak. Nie dawało mi spokoju wyobrażenie sobie jak dogadzasz sobie w pracy. -i to dwa razy. Teraz też jestem nie próżnuje. Po tych słowach mój przyjaciel zesztywniał ponownie. -zamieniam się w słuch. Opowiadaj co robisz. -chciałbyś ale mam dla ciebie propozycję. Zagrajmy w naszą i tylko naszą grę. Chcesz wiedzieć jaką? -pewnie. -wysyłam ci swój adres e-mail. Napisz mi jakie mam zrobić zadanie. Ja w zamian wyślę ci polecenie jakie masz spełnić. Pasuje? -pasuje. Na samą myśl byłem podniecony. W smsie przyszedł adres. Wpadłem na pomysł by jutro do pracy przyszła bez bielizny i w krótkiej spódnicy. W telewizji akurat zaczynały się Fakty gdy przyszła odpowiedź. „Ciekawe zadanie. Mam zamiar je spełnić”. „Twoim zadaniem będzie w takim razie przyjść jutro do pracy również bez bielizny ale w damskich rajstopach”. Odpisałem jej: „lecę na zakupy :)” Długo chodziłem po markecie zastanawiając się nad rozmiarem bo koloru nie brałem pod uwagę. Przecież i tak będę w spodniach. Kupiłem trzy pary. W domu nie mogłem sobie darować i zaraz jedne założyłem. Stojąc przed lustrem patrzyłem jak układa się i wygląda kutas w rajstopach. Postanowiłem, że rano wyjdę z domu z obnażoną główką. W pracy byłem pięć minut przed czasem. O ósmej weszła Wiola. Wymieniliśmy tylko spojrzenia i poszliśmy na odprawę do szefowej. Wiola usiadła (jak nigdy) koło mnie przy dużym stole. Szefowa omawiała nasze prace. Była zadowolona i tylko parę uwag miała. Wygłaszała swój monolog gdy pod stołem ręka Wioli oparła się o moje krocze. Powoli, całą dłonią robiła po nim kółka co doprowadziło mojego przyjaciela do silnego podniecenia. Nie byłem dłużny. Wspierając się na łokciu, niby pisząc w swoim kalendarzu drugą rękę położyłem na jej udzie. Lekko się wzdrygnęła. Zrobiła mi dostęp do swojej cipki. Palcami sięgnąłem i nie zwracając niczyjej uwagi dorwałem się do jej mokrej już łechtaczki. Delikatnie robiłem małe kółka po niej. Jej sutki pokazały się na jej bluzce. Po dziesięciu minutach odprawa się skończyła. Wyszedłem z papierosem na taras. Wiola przyszła za chwilę. -mogłeś chociaż paluszek tam włożyć. -nie wiedziałem na ile mogę sobie pozwolić. -na dużo. Teraz idź do łazienki. Zwal sobie nie zdejmując rajstop i przynieś mi je. Ja je założę. -poważnie? Zaraz sam się spuszczę. Tylko uważaj by nie zajść w ciążę. -bez obaw. Byłem tak podniecony, że gdy tylko zacząłem trzeć przez rajstopy główkę przyjaciela on zaraz obficie zalał całe krocze rajstop. Ostrożnie je zdjąłem i zwinąłem. -poważnie? Zwinąłeś je? Wiola była zaskoczona przekazywanym zawiniątkiem. Nic jej nie odpowiedziałem. Czekałem na tarasie z papierosem na jej powrót. Gdy ją zobaczyłem wyglądała dosyć osobliwie. Mokre od mojej spermy rajstopy bardzo wyraźnie tworzyły plamy na jej nogach. Przy tym silnie pachniała swoimi perfumami. Zapewne dla zabicia zapachu nasienia. -sam je zdejmiesz ze mnie jak przyjdziesz do mnie po pracy. Czas nam się dłużył. W wiadomości dostałem adres z dopiskiem „17°° i nie każ mi długo czekać” Punktualnie przy jej drzwiach stałem z kwiatkiem w ręku. Natychmiast otworzyła wciągając mnie za rękę do środka. Nie ściągnęła rajstop. Plamy jakby wyszły na niej. Zatrzymaliśmy się w dużym pokoju. -na kolana i liz ją aż się zleje. Polecenie było krótkie i treściwe. Klęknąłem przed nią i zbliżyłem głowę dobrej krocza. Na początku poczułem smak swojej zaschniętej spermy ale zaraz zaczęła być mokra od śluzu. Cudownie smakowała. Cała drżała. Ledwo na nogach stała ale nie pozwalałem jej upaść. Dodatkowo pchałem w nią palce ale tak by nie przerwać rajstop. Wiadomo, że głęboko nie weszły ale i to wystarczyło by po paru minutach doszła. Krzyczała i szarpała moje włosy. Nawet na moment nie przerwałem. Mocno ssałem łechtaczkę i jeszcze bardziej energicznie pchałem jej palce do pochwy. Przeżyła kolejny orgazm -dosyć!!! Wyprostowałem się i zdjąłem z niej bluzkę. Dorwałem się do twardych jak kamienie sutków, które ssałem i gryzłem na przemian. Odepchnęła mnie i zaczęła rozbierać. Na sam widok klęczącej nagiej kobiety przede mną mój kutas urósł i czekał aż obejmie go swoimi ustami. Ssała go cudownie. Masowała dłonią trzon i jajka. Kochaliśmy się w każdej możliwej pozycji. Odwiedziłem ją w każdym otworze. Nie żałowałem sobie i sam nadawałem tempo i głębokość. To było cudowne uczucie jak trzymając ją za włosy i odchylając jej głowę do tyłu tryskałem na jej twarz potężną dawka spermy, która spływała na jej piersi. Długo dochodziliśmy do sił. Gdy się ubierałem na zegarze widniała 21:20. -wymyśl coś na jutro. Powiedziałem do Wioli i zamknąłem za sobą drzwi.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tytus deZoo -
Suka w rajstopach.
Cudowne jest bycie suką. Być posłuszną i wykonywać wszystkie twoje polecenia. Obowiązkiem jest bez żadnych ograniczeń sprawić by pan był zadowolony. Ja od miesiąca taką jestem. Tak jak kiedyś mogłam liczyć na jedno, może dwa dymanka miesięcznie tak teraz nie ma dnia bez tego. Mój Pan ma fetysz. Otóż lubi mnie w rajstopach. Kupił mi ogromne pudło rajstop, które mam wyłącznie do swojej dyspozycji a raczej do jego dyspozycji. Codziennie mam mieć na sobie świeżą parę inaczej jestem karana. Któregoś dnia czekałam w pokoju na swojego Pana. Na śniadaniu pojawili się też goście w postaci małżeństwa, które zostali przez Pana zaproszone. Słyszałam z drugiego pokoju jak rozmawiają. Zostałam przywołana jak siedzieli już tylko przy kawie. Aromat rozchodził się po całym mieszkaniu. -pani by chciała zapoznać się w twoim językiem. Nie zawiedź mnie. Jak zwykle w samych rajstopach stanęłam obok zaproszonej kobiety i czekałam na polecenia. -co potrafisz szmato? Spytała opryskliwie. -zrobię wszystko co Pani każe. Odpowiedziałam nie odrywając oczu od podłogi. Pani wstała, obeszła mnie dookoła przyglądając mi się bacznie. Pomacała moje piersi i uszczypnęła boleśnie sutki wykręcając je w każdą stronę. Nie śmiałam się poruszyć znosząc ból jaki mi zadawała. -połóż się na sofie i szeroko nogi. Polecenie wykonałam natychmiast prezentując swoją cipę w rajstopach Pani. Ta uszczypnęła moją łechtaczkę i boleśnie wykręcała mu płatki warg. Następnie zdzieliła mnie w cipę. -pizda lubi takie traktowanie? -jeśli Pani lubi tak traktować moją cipę to zrobię wszystko by była Pani zadowolona. -na kolana suko i liż mojego anusa. Natychmiast klęknęłam za nią. Unosząc jej spódnicę zdjęłam z niej stringi. Rozchyliłam jej pośladki i zabrałam się za lizanie jej otworku. Wierciła się na mojej twarzy i wydawała z siebie pomruki zadowolenia. Przerwała moje zabiegi i zwróciła się do swojego towarzysza: -Ruchaj moją dupę. Chcę cię poczuć w sobie głęboko a ta szmata będzie ssać twoje jaja dopóki się we mnie nie spuścisz. Jej towarzysz stanął nad moją głową i zaczął wchodzić w nią. Bez użycia rąk zabrałam się za lizanie jego worka i zasysanie do ust jajek prezentując swoją czerwoną od uderzeń cipę swojemu Panu. Ruchanie odbytu Pani nie trwało długo i skończyło się po paru minutach. Pani stanęła nade mną i kazała otworzyć usta. Całą zawartość oddała mi i wytarła się o moją twarz. Smakowało cudownie. Teraz moja dupa została nadziana na kutasa mojego Pana, który usiadł na sofie. Problem w tym, że nie zdają ze mnie rajstop i wszedł we mnie po same jaja. Tak naprawdę to nie odczuwałam dyskomfortu a raczej bardzo się to podobało. Drugi mężczyzna rozłożył moje nogi szeroko by Pani miała dostęp do mojej pizdy, która zaczęła ją traktować jak worek treningowy. Byłam bita ręką, łyżką a nawet pięścią. Szczypana boleśnie i miałam wykręcaną łechtaczkę. Trwało to dłużej niż pół godziny i byłam bliska omdlenia. Na koniec Pan zdjął mnie z siebie i zaczął wdzierać się w moje gardło pokonując nawet przełyk. Czułam jak ciepła sperma wlatuje mi bezpośrednio do żołądka. To nie był koniec maltretowania mnie. Musiałam dla odmiany lizać i pieścić cipę Pani gdy w tym czasie byłam nadziana na obydwa kutasy ale tym razem rozerwano na mnie rajstopy torując sobie dostęp. Na koniec w ustach miałam dwa orgazmy Pani a moje rajstopy zostały całkowicie zalane spermą. Zakazano mi ich zdjęcia do końca pobytu gości. Byłam przeruchana na wszystkie sposoby i nie miałam sił na nic a mimo to musiałam stać przy nich. Dopiero wczesnym popołudniem goście nas opuścili. Pan kazał zameldować się u siebie za godzinę, którą poświęciłam na wykąpanie się i przyodzianie nowych rajstop. -jestem z ciebie zadowolony. Nie przyniosłaś mi wstydu To był miód na moje uszy. W duszy byłam szczęśliwa gdy moje ciało jednak zostało tak sponiewierane, że miałam ochotę zasnąć.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tytus deZoo -
Rozkoszna Suczka
ROZKOSZNA SUCZKA
To, co chce wam opisać działo się w pierwszych latach, gdy Pan Piotr wybrał mnie na swoją suczkę. Wtedy nosiłam imię Łucja, obecnie, jako rasowa prostytutka nazywam się Arletka. Byłam wtedy iedoświadczoną sunią jeszcze, dużo nie umiałam. Za to beztrosko potrafiłam rozrabiać. Jak młoda suczka. Choć wiele już było za mną, ale tamte czasy od początku do momentu poznania mego Pana traktuje, jako ciemniejszą stronę ( Ciemną Stronę Seksu). Dominował w zasadzie seks z rodzaju BDSM. Wszystko zawarłam w swoich wspomnieniach w „Wyznania Ślicznej Suczki”.
Piękne czasy. Tak piękne! Dlatego piękne, że byłam młoda, dlatego piękne, że miałam prawie dwadzieścia lat, dlatego piękne, że byłam suczką Pana Piotra, dlatego piękne, że spotykałam Daniela a potem moją Kasię i dlatego piękne, że było to latem. A jaka „małpa” była na świeczniku i rządziła g… tj. nic mnie nie obchodziło mimo fałszywej ogólno krajowej fobii i nagonki na tych, co inaczej…, Kto to Pan Piotr? To był mój Pan a ja Łucja byłam jego sunią. To on mnie ukształtował. Najpierw sam a potem z Panią Krystyną Panią suni o imieniu Kasia. Moja kochana Kasia. Wszystko to opisałam w swoich wspomnieniach „Wyznania Ślicznej Suczki”.
Wtedy już mieszkałam w domu mego Pana. Pan Piotr nie znał jeszcze Pani Krystyny a ja Kasi. Daniel był kuzynem Pana Piotra. Kiedyś, letnim wieczorem siedzieliśmy z Panem na tarasie. On czytał książkę i popijał czerwone wino a ja jak to ja swawoliłam w ogrodzie. Letni, wieczorny wiaterek, psotnik jeden, co chwila zaglądał mi pod kolorowa spódniczkę. Zarzucał mi ją na biodra odsłaniając białą, jędrną dupcie w obcisłych białych majteczkach. Jedna strona majteczek, jak zawsze, wpinała mi się miedzy pośladki, odsłaniając pół pupki. Nie pomagało niecierpliwe opuszczanie zadartej spódniczki. Łobuz robił swoje.
– Łucjo, chodź do mnie. – Usłyszałam głos Pana.
Natychmiast podbiegłam podskakując.
– Uspokój się na chwilę, siądź i posłuchaj. Jutro będziemy mieli gościa. Przyjeżdża do nas mój kuzyn. Ma na imię Daniel. Jest w twoim wieku. Bardzo miły i ładny chłopak. Będzie mieszkał z nami jakiś czas. Chciałbym, aby czuł się u nas dobrze. Bądź dla niego miła. Jest, jak każdy chłopak, trochę nieśmiały, więc postaraj się zachować umiar i nie prowokuj go, nie podrywaj. Dobrze wiesz, co mam na myśli. Bo się zamknie w sobie. Jesteś grzeczną i posłuszną suczką, prawda. – Tłumaczył mi trzymając palcem pod brodę.
– Tak proszę Pana, Łucja będzie grzeczna. – Odpowiedziałam zadyszana cicho, siedząc na kocyku w nogach Pana czujnie patrząc mu w oczy swoimi cudnymi ślepkami o długich rzęsach, cała zarumieniona.
– Będzie mieszkał w pokoju obok twojego. I jeszcze jedno, …
bardzo ważne. On chyba jeszcze nigdy tego nie robił. No wiesz, co mam na myśli. – Yhy. – Wyjąkałam bordowa.
– No nie bądź aż taka wstydliwa. – Zaśmiał się, szczypiąc mnie w policzek.
– A teraz biegnij, cudo ty moje. On nie wie, że ty tu jesteś! – Pobiegłam błyskając dużą bielutką dupcią.
Doścignął mnie głos Pana Piotra. Podniecona niesamowicie, schowałam się w kącie ogrodu w swoim ulubionym miejscu. Myśli tłukły się jak szalone; „jaki on jest?” „chłopak, chłopak”, „będzie tu mieszkał”, „Daniel się nazywa”. Itd. Itp. Mój mały ptaszek zesztywniał bardzo a dupcia powędrowała do góry, gotując się do… Nim zdałam sobie sprawę, co się dzieje, już przyjęłam pozycje „na pieska, jak suczka. Aż się wystraszyłam. Dobrze, że kryjówka była zasłonięta krzakami i Pan nie widział. Uf, minęło trochę zanim doszłam do siebie. Jeszcze dysząc mocno, zarumieniona spokojnie wróciłam do Pana. Popatrzył mi w oczy. Zawstydziłam się, spuszczając wzrok. Nic nie dało się ukryć przed Panem. Za dobrze mnie znał.
– Łucjo, ty szelmutko, aż tak cię wzięło? – Zaśmiał się.
– No nie obawiaj się coś z tym poradzimy. Nie będzie tak źle. – Dodał.
– Przepraszam. – Szepnęłam cicho siadając na kocyku u jego nóg, tuląc się do niego.
Głaskał mnie po głowie. Było cudownie w cudowny letni wieczór. Tej nocy nie mogłam zasnąć. Rzucałam się na swoim łóżku przybierając najdziwniejsze pozy a sen nie przychodził. Ptaszek sterczał sztywny i też ani myślał iść spać. Wreszcie nie wytrzymałam i na palcach, świecąc gołą dupką, wśliznęłam się do pokoju Pana. Po cichutku wsunęłam się pod kołdrę i przytuliłam się do niego. Poczułam jak obejmuje mnie. Był bardzo dobry dla mnie i wybaczał mi takie wybryki jak ten. Przytulona leżałam cichutko. Poczułam jak jego dłoń zaczyna błądzić po moim ciele, pieszcząc cycki, brzuszek, pupcie. Delikatnie oddawałam mu pieszczoty. Najlepiej jak wtedy umiałam. Zawsze reagował na mnie szybko. Jego wielki kutas podniósł się bez chwili zwłoki. Zaczął mruczeć. Już wtedy nauczyłam się jego reakcji i wiedziałam, kiedy jest gotowy. Szybko wzięłam oliwkę ze stolika, zawsze tam musiała być, nasmarowała mu kutasa a sobie cipkę i odwróciłam się na bok dupcią do niego podciągając uda. Nie czekałam długo. Po chwili już jęczałam głośno i stękałam czując jego w sobie. Wstrząsana pchnięciami jęczałam i piszczałam coraz głośniej. Jego oddech przyśpieszył. Wbijał się we mnie mocno, do końca, rozgniatając mi pośladki. Zaczęłam krzyczeć spazmatycznie. Nagle on znieruchomiał. Poczułam w dupce silne skurcze pompujące jego kutasa. I gdy gorący strumień wypełnił mi cipkę, krzyknęłam mocno i krótko. Orgazm objął mi calutkie ciało i w środku. Co chwila fale skurczu orgazmu przetaczały się przeze mnie jakby odbijając się od czubka głowy i od stóp. Długo i powoli zamierając. Z przodu pod brzuszkiem, ptaszek był cały mokry i klejący. Pan pozostał we mnie. Zasnęliśmy.
Rano wszystko się kleiło. Obudziłam się, przeciągnęłam, z zamkniętymi oczami mrucząc, jeszcze zarumieniona i ciepła od snu. O tworzyłam oczy i zobaczyłam Pana nachylonego nade mną i wpatrującego się z uśmiechem.
– Oj, mała cwaniaro, znowu mnie podeszłaś. – Powiedział cicho zadowolony.
– Patrz jak wszystko wygląda. Trzeba zmienić pościel. No wstawaj i zmykaj do siebie. Jak się doprowadzisz do ludzkiego wyglądu to leć kupić bułki i chleb na śniadanie a potem weź się za sprzątanie. Trzeba przygotować drugi pokój. Ach i kup więcej pieczywa, bo będzie nas troje. – Ostatnie słowa dogoniły mnie na korytarzu.
U mnie w pokoju łóżko też wyglądało jak po wielkiej orgii. Z tą różnica, że nie było na nim spermy. Wykąpałam się, umalowałam i w cienkiej mini na ramiączkach i zgrabnych pantofelkach, białych na obcasie, pognałam do piekarni opodal. Ci, co stale tu przychodzą po pieczywo już się przyzwyczaili do mego widoku i obecności, udając, że wszystko jest dobrze. Z resztą, jak się odpowiednio ubiorę i wymaluję to niewiele cech mnie zdradza, że jestem inna. Tylko obcy gapią się dyskretnie. Ja staram się zachowywać naturalnie i grzecznie. Wróciłam z siatką pieczywa. Pan Piotr już wykapany, w szlafroku, robił w kuchni śniadanie. Lubił pitrasić w kuchni i rzadko mnie zapędzał do tej roboty. Śniadanie zjedliśmy na tarasie. Zapowiadał się ładny dzień. Po śniadaniu zabrałam się za porządki w pokojach na górze a on, żeby było szybciej, robił porządki na dole. Potem znowu siedzieliśmy na tarasie pijąc kawę. Aż mnie roznosiło. Nie mogłam jednak odzywać się bez pozwolenia. Pan pił kawę i zerkał na mnie. Uśmiechając się dyskretnie napawając się moimi mękami, sprawdzając przy tym moje wychowanie. Wreszcie odezwał się:
– No dobrze, już, dobrze pojedziesz ze mną. Przecież nie wytrzymasz tu sama. Pękniesz z ciekawości i podniecenia. Leć na górę i ubierz się ładnie.
Nim skończył zdanie, siedziałam mu na kolanach przytulona a w następnej chwili już mnie nie było. Latałam po pokoju wyciągając ciuszki z szafy i choć wielki stos leżał już na łóżku ja nadal byłam zrozpaczona i niezdecydowana, co mam założyć na siebie. W końcu wybrałam. Czarny staniczek, biała atłasowa bluzka z krótkimi rękawkami, Czerwona w czarną kratkę, bardzo mini, spódniczka, pofałdowana, białe podkolanówki, błękitne figi i niebieskie tenisówki. Czarne, lśniące, długie, do ramion włosy, nakręciłam lokówką. Nie za mocny makijaż, czerwone lekko usta, podkreślone kredką oczy i podkręcone, długie, seksy, czarne rzęsy. Na szyje obróżka w srebrne wzorki z wiszącym zapięciem na smycz. Srebrny łańcuszek bransoletka na lewy przegub i podobna na kostkę prawej nogi. No i w lustrze pojawiła się cudowna dziewczynka z kręconymi, lśniącymi włosami spadającymi kaskada na ramiona i grzywką włażącą w oczy. Robiłam śmieszne puf, puf dmuchając na tą grzywkę, co chwila. Pewnie przeszkadzała mi, ale tak lubił Mój Pan. Szeroka dupcia, mocne, sprężyste uda i jędrna pupcia, ukazująca się co chwila spod krótkiej spódniczki, opięta błękitnymi atłasowymi majteczkami promieniała seksem. Czarny staniczek opinający małe sterczące cycuszki był dobrze widoczny przez cieniutką bluzkę. Do tego ten figlarny błysk czający się w oczkach. „No jestem gotowa” – pomyślałam i popatrzyłam na pobojowisko w pokoju. Oj tam, oj tam, wzruszyłam ramionami i popędziłam na dół do Pana. Gdy zbiegałam na dół Pan spojrzał i zaniemówił zastygając w dziwnej pozie. Podbiegłam, dygnęłam i okręciłam się parę razy w kółko, błyskając białą dupcią. Pan potrząsnął głową, jakby się budził z dziwnego snu.
– Łucjo, ty trzpiocie, aż mnie zatkało z wrażenia. – Wykrztusił.
Stanęłam zalewając się mocnym rumieńcem i spuszczając rzęsy.
– No, no, pomyślałby ktoś. Nawet ja nie wiedziałem, że mam taką sunię w domu. – Mówił podniecony obchodząc mnie w kółko.
– Biedny Daniel, jak cię zobaczy. No dosyć zachwytów, czas jechać. – Powiedział Mój Pan
Wsiedliśmy do samochodu. Pozwolił mi usiąść koło siebie. Pojechaliśmy. Choć przyjechaliśmy o czasie na dworzec to jednak nasza polska kolej nas nie zawiodła. Pociąg był jak zawsze opóźniony. Normalne, gorący dzień, tory nagrzewają się i zwiększają długość. Cala trasa składa się z iluś tam tysięcy odcinków szyn. Wszystko to daje spore wydłużenie drogi. A do tego jeszcze razy dwa, bo przecież szyny są podwójne. Dlatego pociąg się spóźnił, bo miał dłuższą drogę do przebycia. Byłam dumna, nieźle to wykombinowałam, choć nie byłam blondynką.
– Łucjo, Łucjo, co ty pleciesz. I stój spokojnie, nie podskakuj. Ludzie patrzą. – Skarcił mnie Pan.
Faktycznie wszyscy dookoła się gapili i coś tam szeptali.
– Umm….- Pokazałam koniec języka jakiemuś chłopakowi z plecakiem. I pomachałam ręką, tak żeby Pan nie zobaczył.
Odmachał mi śmiejąc się i posyłając całusa. Wreszcie zdyszany pociąg wjechał na peron. Ludzie wysiadali. Zrobiło się ciut tłoczno. Pan szedł powoli, rozglądając się. Wreszcie podniósł rękę i pomachał. Zza pleców Pana zobaczyłam jak wysoki chłopak z kręconymi brązowymi włosami też pomachał ręką i przyśpieszył kroku. Ludzie nas minęli i zrobiło się luźno. Z przeciwka szybko zbliżał się wysoki chłopak w dżinsowych spodniach i koszulce z napisem Popeye, i rysunkiem dzielnego marynarza. Był ładny, co mnie zatkało kompletnie. Szczupły, ale nie chudy, zgrabny, ładna dupcia opięta spodniami, czarne duże oczy, szeroko rozstawione z długimi rzęsami, usta wprost wymarzone do całowania. Stałam za Panem nie mając odwagi więcej się wysunąć. Zerkałam zza jego ramienia. Jeju poczułam jak mój mały ptaszek obudził się i wyrywał się do lotu. Uda same się zacisnęły. Pan przywitał się z Danielem. Początkowo Daniel mnie nie skojarzył z Panem. Ściskając się z nim pomachał mi dłonią za jego plecami. Cóż ja miałam zrobić, biedna. Uśmiechnęłam się do niego uroczo. Nie spuszczał ze mnie wzroku. Pan zauważył to i też się uśmiechnął. Odsunął się odsłaniając mnie.
– Danielu, pozwól to jest Łucja, moja su… ugryzł się w język, wychowanica. – Dokończył.
– Łucjo, to właśnie jest Daniel, o którym ci opowiadałem. No nie stój tak, przywitaj go ładnie. – Powiedział.
Dygnęłam grzecznie.
– Cześć, witam ciebie. – Podbiegłam do niego i szybko musnęłam go ustami w policzek a następnie pobiegłam na poprzednie miejsce.
Ten ruch spowodował, że moja spódniczka podniosła się lekko ukazując dół pupci. Oczywiście nie uszło to uwadze chłopaka. Mój kutasek sterczał, wyraźnie wypychając majteczki i unosząc spódniczkę. Pewnie to też nie uszło jego uwadze, ale nie wiedział, w czym, rzecz.
– No skoro żeśmy się przywitali to pora jechać do domu. – Zarządził Pan Piotr.
Oni szli przodem a ja trzymałam się nieco z tyłu z lewej strony Pana. Tak jak suczka powinna. Daniel, co jakiś czas oglądał się na mnie.
– Czemu Łucja idzie z tyłu? – Zapytał wreszcie.
– Tak jest dobrze. – Odpowiedział Pan, niczego nie wyjaśniając.
Gdy doszliśmy do samochodu, Daniel chciał usiąść z tyłu obok mnie, ale Pan Piotr powiedział, żeby na razie siadał z przodu obok niego. W czasie drogi oni rozmawiali a ja siedziałam cichutko zerkając spod opuszczonych rzęs to na Pana to na Daniela. Daniel opowiadał Panu, ale było widoczne, że jego myśli były gdzie indziej. Na tylnym siedzeniu obok mnie. Wreszcie dojechaliśmy do domu. Daniel poszedł na górę do swojego pokoju wykąpać się i odświeżyć. Ponieważ było już południe to szykowaliśmy z Panem coś do jedzenia. Pan kazał abym ja też siadła z nimi do stołu. Daniel zszedł na dół. Pan usiadł, ale Daniel czekał aż ja usiądę.
– Siadaj Danielu. Łucja zaraz usiądzie. – Odezwał się Pan.
Daniel usiadł, zdziwiony tym postępowaniem Pana. Ja usiadłam na końcu. Jadłam nie odzywając się.
– Łucjo, czemu się nie odzywasz? – Spytał w końcu.
Popatrzyłam na Pana.
– Zapytaj ją co chcesz a odpowie ci. – Powiedział Pan.
Jurek spojrzał zdziwiony. W końcu zaczął pytać a ja mu odpowiadałam. Opowiedziałam skąd jestem, gdzie się uczę i wiele innych spraw. Potem oni przenieśli się na taras a ja zabrałam się za porządki. Zrobiłam im kawę i herbatę. Otworzyłam butelkę czerwonego wina i zaniosłam to wszystko na stolik do nich. Jeszcze ciastka też. Potem siadłam blisko u nóg Pana na swojej poduszce. Pan uśmiechnął się i położył mi dłoń na głowie. Głaskał bawiąc się moimi lokami a ja mrużyłam oczy cicho mrucząc. Daniel był zaskoczony. Pan widząc jego pytający wzrok odezwał się.
– No widzę, że przyszła pora na wyjaśnienia. Zapewne Twoja mama opowiadała Tobie to i owo o mnie przed wyjazdem. – Jurek skinął głową. – Pewnie dużo nieprawdy. Otóż Łucja jest moją suczką. Opiekuje się nią i uczę. Jesteś dorosły więc powinieneś zrozumieć. Uczę ja jak się zachowywać i postępować w sprawach seksu. Tak, nie dziw się. – Mówił widząc zaskoczenie na jego twarzy.
– Łucja nie jest stuprocentową dziewczyną. Jest chłopcem i dziewczyną jednocześnie. Taka osoba dwupłciowa nazywa się hermafrodyta. Pewnie słyszałeś takie określenie i wiesz, co ono oznacza. U Łucji silniejsza jest cecha dziewczęca niż męska. Nawet ty nie poznałeś się, prawda? – Spytał.
– Tak, prawda. – Odpowiedział cicho Daniel.
– Ale ona, on jest taki ładny. No sam widzisz. Powinieneś traktować ją jak dziewczynę. A to, co ma tam na dole jako ciekawą zaletę. Nie przejmuj się, wszystko będzie dobrze. Suczka jest grzeczna i miła. Wierzę, że przypadniecie sobie do gustu. Prawda, Łucjo? – Popatrzył na mnie.
– Tak. – Szepnęłam cicho spuszczając wzrok.
– Łucja, jak każda ułożona sunia, siada przy nogach jak widzisz. Jak chcesz może siedzieć koło ciebie. Możesz jej także pozwolić siedzieć koło ciebie na ławce czy przy stole. Ona wie jak się zachować. Ja się na to zgadzam, abyś robił z nią, co zechcesz. Ona będzie ciebie słuchać tak jak mnie. Poza paroma wyjątkami, ale o tym sama ci powie we właściwym momencie. – Wyjaśnił Pan.
I tak po tym wyjaśnieniu sytuacji wszystko potoczyło się jak należy. Minęło południe. Nadchodził wieczór. Oni rozmawiali pijąc kawę lub herbatę. Daniel dał mi ciastko i kubek kawy. Podziękowałam i jadłam powoli. Często zerkałam na niego a on na mnie. W pewnym momencie Pan Piotr powiedział, że idzie się zdrzemnąć. Często to robił po południu. Wyszedł. Zostaliśmy sami. Ja siedząc na poduszce a on na fotelu wiklinowym. Patrzył na mnie. Ja siedziałam cicho na pupie z podkulonymi nogami. Spódniczka, zbyt krótka, podjechała do góry odsłaniając uda i krocze zasłonięte błękitnymi majteczkami. Będąc w domu nie zwracałam uwagi na takie drobiazgi jak podjeżdżanie mojej spódniczki w górę i odsłanianie mojego seksu. Majteczki tworzyły wyraźny namiot podniesiony sztywno kutaskiem. Byłam podniecona. Patrzył na mnie i na moje podbrzusze. Nie, nie wstydziłam się tego wcale, gdyż było to normalne moje zachowanie.
– Jak ty masz na imię naprawdę? – Spytał w końcu.
– Moje imię to….. – Powiedziałam cicho, gdyż Pan mi tego nie zabronił.
– Czy byłaś taka zawsze? – Wypytywał.
Odpowiedziałam, że nie całkiem, ale tak się potoczyły moje losy. Poprosił, abym mu opowiedziała. Ponieważ Pan Piotr i to przewidział, zezwolił mi na ,to ale nie mogłam podawać szczegółów. Opowiedziałam, więc mu w wielkim skrócie to co opisałam w swoich wspomnieniach zatytułowanych „Wyznaniach Ślicznej Suni”. Słuchał zaciekawiony. Skończyłam.
– Czy możesz usiąść przy mnie? – Spytał. Podsunęłam się blisko jego nóg opierając ciałem, jak do Pana.
– Czy, czy mogę ciebie dotknąć? – Zapytał nieśmiało.
Pochyliłam głowę a on zaczął delikatnie mnie głaskać. Szybko zaczęłam mruczeć i stękać. Jak to ja będąc głaskana. On powoli nabierał śmiałości. Jego ręka powędrowała do mojej twarzy. Podniósł mi głowę i spoglądając w oczy.
– Jakaś ty ładna. – Powiedział.
Przymknęłam oczy, poddając się jego pieszczotom. Mój kutasek drgał rytmicznie, co zauważył.
– Podniecasz się? – Szepnął.
– Tak. – Wyznałam cicho.
Już dawno zauważyłam jak jego prawa nogawka pogrubiała. I to bardzo. Wyraźne zgrubienie ciągnęło się aż do połowy uda. „Ma wielkiego kutaska” pomyślałam podniecona. Pan nie pozwolił! Tymczasem jego ręka zjechała na moją szyję a chwile później znalazła się na moim cycuszku miętoląc go i szczypiąc sutek. O tym Pan nie mówił, więc nie uciekałam. Z resztą chyba bym nie mogła, tak było dobrze. Cała byłam wyprężona. On był zachwycony mną. Co nawet nie starał się ukrywać. Wreszcie przestał.
– Czy możesz usiąść mi na kolana tak jak siadasz wujkowi. – Spytał.
Widział to jak siedziałam chwilkę u Pana. Wskoczyłam mu szybko na kolana. Cóż nie byłam piórko. A on nie był przyzwyczajony do tego, ale dzielnie wytrzymał. Moja wielka dupcia mocno przylgnęła do jego ud. Był w spodenkach do kolan. Wyraźnie teraz czułam jak pulsuje jego kutasek.
– Pokaż cycuszki. – Szepnął mi w uszko.
– Nie. – Zaśmiałam, udając wstydliwą
– Pokaż, proszę, pokaż. – Nalegał
– Nie, nie mogę. – Droczyłam się.
– Tylko na chwilkę, pokaż, no śmiało. – Nalegał, lekko mnie szczypiąc w cycuszek.
– Nie, Pan nie pozwolił. – Krygowałam się lekko go odpychając.
– Pan, śpi, nie widzi, pokaż. – Śmiał się.
– Nie można, jestem posłuszna i nie okłamuje Pana. – Móiłam.
Jego ręka błądziła po wewnętrznej części moich ud potęgując moje podniecenie. Nie broniłam mu tego, bo było mi dobrze.
– Pokaż, na chwileczkę. – Nalegał dysząc z podniecenia.
Zrobiło się mi go żal. Taki był śliczny. Rozpięłam bluzeczkę i zgrabnym ruchem wydobyłam na wierzch oba małe cycuszki z dużymi ciemnymi sutkami. Wyskoczyły jak na sprężynce. Przywarł do nich ustami. Całował i ssał. Trwało to jakiś czas. Bojąc się przedłużać, aby Pan nie zobaczył zaczęłam delikatnie odpychać jego głowę od cycków. Nie było to takie proste. W końcu udało się to zrobić i moje gruszeczki znowu były pod bluzeczką. Jego kutas mocno pulsował drażniąc moją cipkę w pupie. Biedny tak się męczył strasznie. Było mi go szkoda a jednocześnie strasznie się bałam Pana. Siedząc u jego stóp wzięłam chusteczki ze stolika i wsadziłam rękę w jego nogawkę. Objęłam gorący, pulsujący członek. Wprawnie zsunęłam skórkę odsłaniając śliską główkę. Puścił pierwsze soki. Wiedziałam dobrze jak to się robi. Gdy zaczął szybciej dyszeć, tłumiąc w sobie jęki przyśpieszyłam masaż. Pojawiło się znane mi pulsowanie. Szybko podstawiłam chusteczki. Trysnął cztery razy. Cała ręka z chusteczkami była pełna białej śmietanki. Wytarłam go dokładnie a chusteczki schowałam w ogrodzie, zacierając ślady nieposłuszeństwa. Wiedziałam i tak dobrze, że kara mnie nie ominie. Jak Pan zapyta to wyznam mu wszystko. Danielowi o tym nie powiedziałam. Był odprężony i radosny. Głaskał mnie i przytulał.
– O ho, wystarczyło was zostawić na chwilkę a już ta mała szelmutka omotała ciebie. Musisz bardziej na nią uważać mój drogi, bo zginiesz. – Mówił wesoło Pan.
Patrzył na mnie, a ja już wiedziałam, że domyślił się wiele. Ale nie dał poznać po sobie. Posiedzieliśmy jeszcze trochę aż musieliśmy uciekać, bo komary nie dawały spokoju. Zrobiło się późno, więc zaczęliśmy się zbierać do spania. Daniel poszedł na górę do pokoju a ja zostałam sama z Panem. Stałam przed nim.
– No, Łucjo, teraz opowiadaj, wszystko. – Polecił Pan.
No i opowiedziałam dokładnie jak było. Pan popatrzył na mnie.
– Idź na dół do piwniczki i zdejmij spódniczkę i majteczki. Połóż się. Zaraz przyjdę. – Polecił mi.
W domu była piwniczka. Taka sala do specjalnego seksu i bdsm. Chlipiąc zeszłam na dół, zapaliłam światło i zdjęłam majteczki i spodniczkę oraz bluzkę. Byłam goła tylko w staniczku, podkolanówkach i bucikach. Wiedziałam, co mam robić. Wyjęłam z wilgotnego pokrowca rózgę z ratanu, którą położyłam na małym stoliku. Sama przełożyłam się przez koziołek, napinając pupę. Czekałam. Przyszedł Pan.
– No, posłuszna dziewczynka z ciebie. Wiesz, że źle zrobiłaś. I że musi być kara. – Mówił Pan wkładając mi w wejście do cipodupki obrany korzeń imbiru, abym nie naprężała pośladków.
– Tak, Panie, Twoja suczka była nieposłuszna. Proszę ukarać suczkę.- Powiedziałam płaczliwie.
Rozległ się świst rózgi i dupcia zapiekła. Płakałam głośno. Jednak chyba więcej ze strachu niż bólu. Pan bił lekko, nie tak jak zwykle. Widocznie nie chciał abym nosiła pręgi. Dupcia tylko zaczerwieniła się. Razów było nie wiele. Naliczyłam głośno sześć. Po karze klęcząc podziękowałam za skorygowanie, powiedziałam ,że zrozumiałam swój czyn i obiecałam poprawę. Doprowadziłam miejsce i sprzęt kaźni do ponownej gotowości, zebrałam ubranie. Wyszliśmy razem na górę. Gdy leżałam już w łóżku, czysta i wykąpana po lewatywie wieczornej. Drzwi się otworzyły i wszedł Pan. Usiadł na łóżku. Wziął mnie za rękę i wypytywał o Daniela. Wyznałam mu, że bardzo mi się podoba i podnieca mnie. Potem wystraszona swoimi słowami, prosiłam go, aby się nie gniewał i nie odsyłał mnie. Że pragnę być jego i tylko jego. Bałam się, że stanie się zazdrosny. On jednak uśmiechnął się łagodnie, pogłaskał po głowie i zapewnił, że nic takiego miejsca mieć nigdy nie będzie. Że będę jego zawsze.
– No a teraz śpij, mała sunio. – Pocałował mnie w policzek i wyszedł.
Czy tak postępuje każdy Pan ze swoją suczką? Chyba nie. Jestem szczęśliwa. Tak myśląc szybko zasnęłam wtulona w różową pościel. Nazajutrz zerwałam się wcześniej. Zrobiłam lewatywę poranną, jak, co dzień i wykąpałam się w pachnącej pianie. Nałożyłam na całe ciało krem, różowy staniczek i majteczki oraz czerwone pończoszki samonośne. Kolorowa, w kwiatki sukieneczka na ramiączkach ledwo zakrywała dupcie, odsłaniając koronkową górę pończoch. Popędziłam szybko do piekarni po bułeczki.
– Dzień dobry. – Powiedziałam wchodząc wesoło.
– Dzień dobry. – Odpowiedziało parę osób.
Ludzie już przyzwyczaili się do mojego widoku. A nie wszyscy byli zakłamani do cna.
– Cóż ty jesteś taki kolorowy skowronek dzisiaj? – Spytał jeden.
– A nie wiem, tak jest mi wesoło. Mamy gościa i tak w ogóle. – Zaszczebiotałam.
Kupiłam co trzeba i fru, machając sukienką, aż pokazałam pupę popędziłam do domu. Komentarzy dalszych już nie słyszałam. Krzątałam się w kuchni śpiewając, gdy zszedł Pan. Ubrany w szlafrok. Szybko przypadłam mu do nóg.
– Dzień dobry Panu Mojemu. – Powiedziałam radośnie.
–Witaj, śliczna. – Pan bardzo często nazywał mnie ładnie.
– Widzę, że śniadanie gotowe. O byłaś już po bułki? Coś ty taka rozszczebiotana? To pewnie sprawka naszego Daniela. – Zażartował.
Śniadanie było gotowe. Jak zwykle latem jedliśmy na tarasie, gdy był ciepły poranek. Daniel jeszcze spał. Jak to chłopak lubił spać dłużej. Pan siedział w fotelu a ja na jego kolanach, przytulona z głową na ramieniu. Gładził mnie po włosach i całował od czasu do czasu. Nic nie mówił. Było cudownie.
– No biegnij i budź go szkoda takiego pięknego dnia. Tylko pamiętaj możesz mu pokazać cycki i dać dotknąć, ale nic więcej, żadnego seksu.- W końcu rzekł.
Popędziłam na górę. Cichutko otworzyłam drzwi do jego pokoju i weszłam. Spal odwrócony plecami do mnie. Nagi. Kołdra zsunięta odsłaniała plecy i zgrabną dupcie. Miedzy udami widać było cześć jajek. Usiadłam na brzegu i patrzyłam na niego. Sapał cicho. Pokręcone, zmierzwione, brązowe loki zasłaniały mu cześć twarzy. „Ładny” – pomyślałam gładząc delikatnie pośladek. Zaczął mruczeć nie otwierając oczu. Wystraszyłam się. Nagle nim się spostrzegłam objął mnie i przytulił do siebie. Pocałował w usta, śmiejąc się. Zapiszczałam próbując się uwolnić z mocnego uścisku.
– Puuuszczaaaj. – Udawałam wystraszoną.
– Skąd wiedziałeś, że to ja? – Pytałam.
– Po zapachu perfum, przecież Piotr się tak nie perfumuje.- Zaśmiał się.
Wreszcie uwolniłam się i stanęłam nad nim. Odwrócił się do mnie. Stałam akurat tak, że miał pełny wgląd z dołu pod moją sukienkę. Leżał i uśmiechał się. Zorientowałam się dopiero wtedy, gdy palcem podniósł kraj sukienki i powiedział:
– Będzie śliczny dzień skoro od rana mam takie cudowne widoki. Co ty tam masz, pokaż.
– Aaaaaa, swintuuuch. – Zapiszczałam, rumieniąc się i przyciskając rękoma spódnice do podbrzusza.
– No pokaż, nie wstydź się. – Szepnął.
– Nie pokaże, nie pokaże. – Pprzekomarzałam się, ale stając nadal przy łóżku.
– Pokaż, proszę, nie wstydź się. Wczoraj pokazałaś śliczne cywunie. – Zaśmiał się
– Tak, a potem dostałam w pupę od Pana. – Odpowiedziałam trzymając się za pupę.
.– Czemu? Powiedziałaś mu? – Zapytał.
– Tak. – Wyznałam wszystko.
Jestem grzeczna i zawsze mu mówię wszystko. Ale cycki to mogę ci pokazać, jak chcesz. A może już nie chcesz, to idę. – Udawałam, że wychodzę.
– A idź, idź sobie, ale najpierw pokaż cycki. Chodź tu rozrabiako. – Mówił żartem.
Podeszłam do niego i powoli wydobyłam na wierzch cywunie. Przywarł do nich ustami. Robiło mi się coraz lepiej. Ze strachu, że nie wytrzymam zaczęłam się wyrywać. Wreszcie mnie puścił. Gdy podniosłam się kołdra całkiem się zsunęła i ujrzałam pierwszy raz jego wielki gruby kutas. Sterczał sztywny, napletek gdzieś zniknął. Wielka bordowa główka ziała pyszcz otwartym pyszczkiem cewki. I te cudowne grube żyły, obejmujące go jak grube liany w miłosnym uścisku. Stałam i patrzyłam zachwycona.
– Podoba ci się? – Spytał patrząc na mnie.
– Nie, wcale, wcale mi się nie podoba, taki ślicznie cudowny. – Powiedziałam podskakując. I nim się zorientował, pocałowałam główkę kutasa, i tyle mnie widział.
– Wstawaaaj, śniadanie czeka! – krzyknęłam już ze schodów.
Wpadłam w podskokach na taras. Włosy zmierzwione, ramiączko sukienki opuszczone, rumieńce na twarzy i szyi, podniecona. Pan popatrzył na mnie uważnie i uśmiechnął się.
– Co złapał cię? – Zapytał.
– Tak, ale uciekłam mu, tylko cycki… – Jąkałam się zdyszana i zawstydzona.
Przypadłam do nóg Pana i przytuliłam się patrząc mu w oczy.
– No dobra, dobra gadaj co tam masz, bo się udusisz. Przecież widzę, że coś ukrywasz. Jesteś podniecona nie tak jak zwykle. – Nalegał.
Spiekłam dużego raka i cicho nie patrząc na Pana powiedziałam:
– Bo, Bo on ma takiego cudownego kutaska. Tylko kołdra spadła, ja nic…
Pan pogłaskał mnie po głowie. Uniósł mi twarz za brodę, popatrzył w oczy chwilę i powiedział:
– No dobrze, już dobrze, zobaczę co da się zrobić.
W tym momencie wszedł Daniel w koszulce bawełnianej i krótkich obcisłych spodenkach. Wyraźnie widziałam przez materiał jego kutaska. Pan pozwolił mi siąść z nimi. Po śniadaniu Pan wysłał mnie na ogród a sam długo rozmawiał z Danielem. Schowałam się w swoim kąciku i podglądałam ich przez szczelinę w krzaku. Denerwowałam się nie wiedząc ,o co chodzi. W końcu doszłam do wniosku, że to nie mój interes. Powiedzą jak zechcą. Czułam, że ta rozmowa i mnie dotyczy. Wreszcie skończyli. Pan zawołał mnie. Podbiegłam.
– Łucjo pakuj rzeczy, picie, kanapki. Jedziemy nad jezioro w nasze miejsce. Zbyt ładny dzień a Daniel nie przyjechał tu siedzieć w domu.- Powiedział.
Poleciałam pakować potrzebne łaszki i jedzenie. W owych czasach jeszcze można było znaleźć nad wodą odludne miejsce. Tak, tak było pusto totalnie. Dopiero w przyszłości miało powstać „Lato z Radiem”, które walnie przyczyniło się do zniszczenia i zadeptanie Warmii i Mazur. Mieliśmy z Panem Piotrem swoje miejsce. Nie było ono totalnie odludne, ale niewielu o nim wiedziało. Samochód można było postawić w pobliżu na widoku i nikt się nie czepiał. Małe urocze jeziorko, łączka, otoczona drzewami i krzakami, schodząca łagodnie do niego zakończona piaszczystą plażą. Płytka, cieplutka, krystaliczna woda ciągnąca się daleko w jezioro. Ja rozłożyłam kocyk w półcieniu, bo Pan absolutnie zakazał mi się opalać. Uważał, że powinnam mieć ciało jak najbardziej białe. Oni rozłożyli się w pobliżu. Było parę osób w drugiej stronie plaży. Daniel trzymał ręcznik a ja zdjęłam sukienkę, majteczki i staniczek. Byłam naga. Oglądał mnie podniecony. Popatrzyłam na niego szybko pocałowałam w policzek.
– Łucjo, nie zaczepiaj. – Doszedł mnie głos Pana. Szybko nałożyłam błękitny kostium. Otrzymałam go od jednego Pana, bardzo ze mnie zadowolonego po seksie. Ten Pan jeździł swobodnie za granicę, co nie wszystkim było wolno. Przywoził różne rzeczy. Ten kostium też przywiózł. Był śliczny błękitny. Bardzo skąpe majteczki zasłaniające tylko krocze tak wycięte, że odsłaniały biodra a z tył prawie całą dupcie. Nie było to jeszcze stringów ale… Majteczki z przodu połączone były ze staniczkiem podtrzymywanym tasiemką zawiązywaną na szyi. Środek brzuszka był osłonięty tym połączeniem. Staniczek nie był zapinany ani wiązany z tyłu. Kostium razem ze staniczkiem wciągało się na ciało i zawiązywało tasiemki za szyją. Przepraszam, wiem marudzę opisując to, ale chciałam się pochwalić. Na szyi jak zwykle miałam jedna ze swoich obróżek, które zawsze i wszędzie nosiła. Obróżki były koloru bordo. Mam, jak wspomniałam, czarne włosy i ten kolor pasował. Wiedziałam, że wyglądam ślicznie w kostiumie. Dobrze zdawałam sobie sprawę z oddziaływania swoim ciałem i seksem na otoczenie. Co prawda nie miałam jeszcze dużych cycuszków, ale są. A reszta kształtna i duża. Daniel był zachwycony. Pan rzucił mu koniec długiego, cienkiego, mocnego łańcuszka.
– Zapnij go do obroży i chodź tu. A ty na koc jazda. – Zarządził Pan.
Zdziwiony Daniel zrobił co trzeba. Siedziałam grzecznie na kocyku. Ależ gdzie tam grzecznie. Roznosiło mnie. Trwało to jakiś czas. Oni leżeli opodal.
– Chodźmy się kąpać. – Usłyszałam głos Daniela.
– Poczekaj, coś zobaczysz. – Doleciał szept Pana.
Znowu leżeli. Zaczęłam się wiercić i zmieniać pozycję. Siadłam, klękałam, stawałam na czworaka, leżałam, przodem lub dupcią do nich. Delikatnie pociągałam za łańcuszek, niby przypadkiem. Stękałam i popiskiwałam. Robiłam wszystko by zwrócić ich uwagę na siebie. Musieli podpatrywać te moje wysiłki, bo w końcu obaj zaśmieli się, wstali.
– Idziemy do wody. – Oznajmił Pan.
Nie zdążył dokończyć a ja już pędziłam, ale łańcuch mnie zatrzymał.
– Nie tak prędko, szalona. – Zawołał Pan.
– Teraz widzisz, co za utrapienie z nią. Nie usiedzi spokojnie. – Rzekł.
– Tak to prawda, utrapienie. Ładne bardzo utrapienie. – Dodał Daniel.
Pluskałam się, czyniąc zamieszanie. Popływaliśmy trochę dalej. Ja w środku oni po bokach. Było cudownie. Pan spuścił mnie z łańcuszka. Mogłam sama lub z Danielem iść do wody. Obecni na plaży ludzie, zwłaszcza mężczyźni byli bardzo mną zainteresowani. Daniel całował mnie w wodzie dyskretnie a jego ręce zawsze znalazły drogę do mojego ciała, gdzie należy. Ja nie byłam mu z resztą dłużna. Dwa razy wymasowałam mu kutaska pod wodą tak, że aby nie krzyknąć musiał się zanurzyć z głową. Raz, gdy Daniel sam się kąpał Pan przysiadł się do mnie na koc. Powiedział, że Daniel właściwie jeszcze niewiele wie z seksu. Choć ma tam u siebie bliższą koleżankę, to jeszcze z nią nic a nic. Potem spytał czy on mi się podoba. Przytaknęłam. W takim razie, powiedział, że pozwala mi uprawiać z nim seks, jaki chce. Choć sama dopiero się uczę mam mu pokazać, co i jak. Mam to robić ostrożnie, nie wymuszając na nim niczego. A co ja biedna mam niby na nim wymuszać, pomyślałam. Przecież nie mogę się opędzić od jego rąk. Jemu nie trzeba zachęty! Wystarczy pozwolenie. No, ale tego to już Panu nie powiedziałam. Nagle pomarkotniałam. Zrozumiałam pewną rzecz. Co będzie, jeśli on zakocha się we mnie? A co z Panem, czy nie będzie zły, że ja z Danielem, tak.? Pan, jak to On z mety wyczul sprawę.
– Co ci jest, maleńka? – Spytał.
Przytuliłam się do niego. Oczy zrobiły mi się wilgotne. Opowiedziałam Panu wszystkie moje obawy. On ujął moją twarz w dłonie i pocałował w mokre oczy.
– Wiedziałem, że tak będzie. Jesteś dobrą suczką o cudnym charakterze. Dlatego jesteś tak traktowana. Nie obawiaj się. Wiem, co robię i nie będę się gniewał po kryjomu. Nadal będziesz przychodziła do mnie do pokoju. Nadal będziesz Moją Sunią. Nic się nie zmieni. – Przytulił mnie.
– No otrzyj oczy, Daniel idzie.- Szepnął.
Szybko wysuszyłam łzy i podskakując, aż mi pupa i uda drgały poleciałam do Daniela. Wskoczyłam mu na ręce ze śmiechem, że mało się nie przewróciliśmy. Ludzie zaczęli patrzeć na nas. Czas było wracać. Po powrocie Pan wysłał mnie na górę. Wiedział, że jak każda dziewczynka, nawet taka jak ja lubi się odświeżyć. Rzucając byle gdzie ciuszki wbiegłam do łazienki by po chwili zanurzyć się w ciepłej wodzie pełnej pachnącej piany. Leżałam z zamkniętymi oczami. W pewnym momencie poczułam, że ktoś stoi obok. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Daniela wpatrującego się we mnie. Zaczerwieniona, zakryłam ręką wystające nad wodą małe cycuszki.
–Wyyjdź, ja się kąpieee. – Zapiszczałam.
Pewnie było słychać mnie aż na dole.
– No i co z tego, że się kąpiesz. Przyszedłem umyć ci plecy. – Odrzekł nie przejmując się wcale mną.
Powoli namydlił dużą gąbkę. Odwróciłam się plecami do niego stając na czworakach. Moja dupcia wyszła z wody. Mył mnie powoli, bez pośpiechu. Dokładnie każdy centymetr po kilka razy. Najdokładniej zajął się myciem mojej pupci, rowka i tego wszystkiego, co wisiało dalej. Było cudownie. Gdy polecił mi stanąć przodem, już bez oporów stanęłam ukazując wszystkie moje wdzięki. Małe, sztywne cycuszki z ciemnymi sutkami, wypukły brzuszek, szerokie biodra, mocne, krągłe uda, malutki, teraz sztywny ptaszek i jajeczka. Chwilę mnie oglądał. Patrzyłam na niego z góry, klęczącego przy wannie.
– Myjesz mnie czy oglądasz? – Powiedziałam zalotnie.
– C, cco? A, no no myje. – Zaplątał się.
– Ależ jesteś śliczna. – Nie wytrzymał.
Znowu mył mnie wolno i dokładnie. Najdłużej zatrzymywał się w tych wiadomych miejscach. Jego spodenki sterczały, grożąc rozerwaniem. Jak on się męczył. Usiadłam. Powoli wsadziłam mu dłoń w nogawkę i ujęłam za trzonek. Masowałam powoli patrząc mu w oczy. Gdy już jego penis zesztywniał mocno, wolniutko opuściłam mu spodenki i wydobyłam to moje ukochane cudo na światło dzienne. Aż zapiszczałam. Był wspaniaaaałyyy! Nie spiesząc się, wolniutko, pamiętając nauki Pana, całowałam i lizałam twardy trzonek na całej długości. Nie zapominając o łonie i jajeczkach. Każda sekwencja kończyła się wsadzeniem główki w usta i zassaniem. Następnie ssaniem i lizaniem wędzidełka, i wsadzaniem końca języczka w rozciągnięty otworek cewki. I tak raz za razem. Ruchałam kutaska wsadzając go w gardło. Dławiąc się i krztusząc. Widziałam, że to podobało mu się bardzo. Perfidnie nie śpieszyłam się z finałem. Stosując taktykę i metodę na przetrzymanie podprowadzałam biedaka tuż przed wytrysk poczym nauczonym chwytem niwelowałam ostateczne skurcze i dalej podprowadzałam. Jęczał i syczał. W końcu wiedząc, że dłużej już nie będę mogła tak postępować, wprowadziłam go w gardło i masując główkę ruchami gardła sprowokowałam wytrysk. Ależ jęknął spinając uda i biodra. Skurcz orgazmu silnie przewalił się przez jego ciało. Poczułam aż sześć potężnych tryśnięć zakończonych kilkoma coraz słabszymi skurczami kutaska. Padł na kolana, dysząc ciężko. Głaskałam go po twarzy. Podniósł powoli głowę. W jego spojrzeniu zobaczyłam ogromną ulgę i odprężenie.
– Cccc co tto było? – Wyjąkał słabo.
– A co? Ach to? E,nic.Seks. – Powiedziałam siedząc w wannie z palcem w ustach i patrząc zalotnie.
– Seks? – Spytał.
– No, seks. – Szepnęłam patrząc z przymrużonych oczu.
– Ach ty, jak to był seks, to ja chcę więcej takiego seksu. – Powiedział podniecony.
Pocałował mnie w usta. Wyszłam z wanny i pozwoliłam mu się wytrzeć wielkim ręcznikiem kąpielowym. Potem długo całował moje ciało, czego już mu nie broniłam. Miał mnie całą. Gdy zaczął zbyt radykalnie się do mnie dobierać, skorzystałam z momentu jego nieuwagi i wyśliznęłam się z jego uścisków, goła, bo spadł ręcznik, uciekłam do pokoju piszcząc. Wlazłam w kąt na łóżko i zarzuciłam kołdrę na głowę. Zaczął włazić do mnie. Śmiejąc się i piszcząc odpychałam go.
– Zostaw, trzeba iść na dół Pan czeka. No zostaw, mówię, potem. – Piszczałam.
– A dasz mi? – Nie dokończył.
– Co mam dać? – Spytałam udając, że nie wiem, o co mu chodzi.
– No wiesz.- Zawiesił głos.
– Nie, Nie wiem. Nie wiem, wiem, Nie wiem, dam, nie dam. – Przekomarzałam się odsłaniając i zakrywając dupcie i majtając w górze nogami.
W końcu poszedł na dół a ja szybciutko doprowadziłam się do wyglądu i w samej tylko czerwonej, obcisłej, kusej sukience, podkreślającej moje kształty, zbiegłam na bosaka, na dół. Za całą moja ozdobę służyła szeroka obróżka w zdobiona srebrem. Pan i Daniel siedzieli na tarasie. Ja klapnęłam na poduszce u nóg Pana i przytuliłam się radośnie. Pogłaskał mnie po głowie. Jadłam mało, to, co dostałam od Pana lub Daniela, za to piłam jak smok. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy. To znaczy oni rozmawiali a ja opowiadałam na pytania lub, gdy mnie pozwolił Pan to opowiadałam. Czasami wynosiłam i przynosiłam to i owo do picia i jedzenia.
– Łucjo, ty bezwstydnico, znowu jesteś bez majtek. – Zawołał Pan, gdy wychodząc do kuchni nachyliłam się podnosząc coś z podłogi.
– Bardzo lubi latać z gołą pupą. – Wyjaśnił Danielowi.
Zrobiło się późno.
– No czas spać. Jutro muszę rano wyjść do pracy na parę godzin. Zostaniecie sami. Łucja zrobi śniadanie. Możecie wyjść jak macie ochotę lub zostać w domu. Jak będziecie wychodzić to zadzwońcie do mnie. Umówimy się, przyjadę po was, wracając z pracy. – Powiedział Pan.
Daniel poszedł do siebie. Ja krzątałam się z Panem zmywając i znosząc naczynia, robiąc porządek na tarasie. Potem siedzieliśmy jeszcze na Tarsie. Ja jak zwykle będąc sam na sam z Panem na jego kolanach. Cicho opowiadałam podniecona, co dzisiaj było między mną a Danielem. Pan słuchał, głaszcząc mnie po buzi.
– Dobrze, powiedział, teraz idź do siebie, przygotuj się i przyjdź do mnie.
Pobiegłam szybko do pokoju. Zrzuciłam sukienkę. Napełniłam wlewnik i zrobiłam dużą lewatywę a potem jeszcze raz powtórzyłam. Byłam czysta. Wykąpałam się. Sprawdziłam cipkę w środku i zrobiłam kilka płukanek czyszcząc do reszty cipkę. W króciutkiej koszulce nocnej, wypachniona pobiegłam do Pana. Wpadłam do pokoju i hyc wskoczyłam do łóżka, włażąc pod kołdrę i naciągając ją pod nos. Tylko oczy latały figlarnie. Najpierw zaczął mnie łaskotać. Piszczałam i śmiałam się udając obronę. Następnie zsunęłam się niżej pod kołdrę i zaczęłam ssać kutaska. To już prawie umiałam dobrze. Wielki, żylasty kutas Pana sterczał jak słup. Czułam w ustach jak pulsuje. Pan odrzucił kołdrę a ja powoli patrząc mu w oczy nabijałam się dupcią na sterczący kutas jak na pal. Zagłębiał się powoli we mnie. Im był głębiej tym głośniej jęczałam. Kręciłam dupcią na różne strony, podskakując. Tak jak mnie Pan uczył. W różnym tempie. Nauczyłam się dobrze wyczuwać i poznawać reakcje Pana. Gdy zaczął dochodzić zwiększyłam pracę mięśni w dupce i tempo ruchów. Miał potężny jak zwykle orgazm, wypełniając mi pupę mleczkiem. Część wyciekło z dupci. Leżeliśmy i odpoczywaliśmy. Potem kochaliśmy się jeszcze trzy razy w różnych pozycjach. Płakałam, piszczałam i jęczałam z rozkoszy. Miałam trzy orgazmy. Dwa odbytnicze i jeden pochwowy z wytryskiem. Zasnęłam nieprzytomnie, wtulona nosem w ramię Pana. Musiałam spać mocno, bo nie słyszałam jak Pan wstał i wyszedł do pracy. Cała moja dupcia i uda kleiły się od spermy. Jak to ja, jak zwykle nie wymyłam się po wyruchaniu. Nawet nie chciało mi się założyć podpaski leżącej obok na stoliku. Tak mi zresztą zostało do dziś. Daniel też jeszcze spał. Cichutko, aby go nie zbudzić pobiegłam do swojego pokoju i do łazienki. Podmyłam byle jak dupcie, by się nie kleiła i zabrałam się za przygotowanie porannych lewatyw. Na sobie miałam jedynie różową kusą koszulkę do spania. Stałam tyłem do drzwi napełniając wielki wlewnik płynem, gdy ktoś mnie złapał za pupę. Podskoczyłam wystraszona, mało nie puszczając z rąk naczynia, którym napełniałam wlewnik. Za plecami stał Daniel.
– Wariacie, wystraszyłeś mnie.- Zapiszczałam.
– Mocno? – Udawał niewinnego, przylegając swoim ciałem do mojego.
Wyraźnie poczułam jego kutasa napierającego na moją dupcie.
– Co robisz? – Spytał całując mnie w szyję.
– Widzisz, że szykuje lewatywę.- Powiedziałam.
– Po co ci lewatywa? Kupy nie możesz zrobić? – Pytał.
Jego dłonie błądziły po moim ciele zachłannie. Wijąc się w próbach uwolnienia z uścisków, wyjaśniałam, po co mi lewatywy. Potem zaproponowałam, żeby on mi zrobił te lewatywy. Oparłam się nisko o wannę wystawiając wysoko pupę. Otworek cipki był teraz dostępny. Powoli trzymając jego dłoń pomogłam mu wprowadzić kankę w otworek cipki. Otworzył zaworek i trzymając kankę jedną ręką drugą masował mi brzuszek tak jak mu mówiłam. Łobuz masując brzuszek niby niechcący masował mi sterczącego kutaska.
– Nie tu masuj, brzuszek! – Mówiłam.
– E, wszędzie trzeba masować. Nie oponowałam. Było dobrze. Lepiej niż lewatywa robiona samemu. Jęczałam coraz głośniej. Wielki brzuch wisiał w dole a ja byłam coraz bliżej wytrysku.
– Wariacie przestań, bo nie wytrzymam! – Piszczałam.
Zakryłam dłonią kutaska. Nie chciałam teraz tryskać. Stałam przed nim z wielkim brzuchem. Patrzyłam na jego podniecenie. Moje ciało z brzuchem działało na niego (tak jak na wszystkich) bardzo silnie. Domagał się natarczywie, abym mu zrobiła loda już zaraz, ale ja miałam inne plany, o których nie wiedział. Biedak cierpiał. Wykonał mi jeszcze dwie lewatywy. Zrobił je sam bez pomagania. Potem wykąpał mnie i wytarł. Cały czas jego dłonie gorączkowo przeszukiwały zakamarki mego ciała. Wiłam się jak piskorz w matni, piszcząc i śmiejąc. Jakoś wreszcie udało mi się nakłonić go, aby zszedł na dół i zrobił coś do jedzenia. Sama wiedząc, co będzie nałożyłam tylko niebieski staniczek i bardzo małe, skąpe majteczki a na wierzch różową, powiewną, króciutką mini i różowe pończoszki na pasie. Na szyi tym razem czerwona obroża we wzorki. Gdy zbiegłam, śniadanko było gotowe. Chciałam usiąść na poduszce przy jego nogach, ale minie pozwolił. Podziękowałam, nie zapominając o swojej pozycji w towarzystwie. Jedliśmy i rozmawialiśmy. Po wiedział, że nie zamierza i nie umie prowadzić rozmowy na zasadzie zadawani pytań i wyczekiwania odpowiedzi. Nakazał mi, gdy będziemy sami to mogę pytać i odzywać się bez czekania na pozwolenie. Biedak nie zdawał sobie sprawy, na co się naraził. Zaczęłam szczebiotać i zasypywać go słowami opowiadając niestworzone historie. Słuchał, robiąc wielkie oczy i śmiał się. Takie to mnie jeszcze nie widział. Zaproponowałam, że pojedziemy na łąkę do lasu. Początkowo nie bardzo chciał, ale siedząc mu na kolanach i stosując moje chwyty i sposoby pokonałam go i zgodził się. Te sposoby na Mojego Pana też działały tylko, że On już je znał i jak tylko zaczynałam go podchodzić to od razu zgadzał się, kiwając żartobliwie palcem, albo udawał ze śmiechem, że nie wie, o co chodzi. W zasadzie mogliśmy i zostać w domu, ale na powietrzu, w lesie było lepiej. Zawsze kochałam nadal kocham las, łąki i lato. Zimą i późną jesienią jestem markotna, nie lubię. Zapakowaliśmy potrzebne rzeczy. Ja po kryjomu zapakowałam dużą gumową gruchę do lewatywy, podpaski, żel do nawilżania. Kondonów nie brałam, bo i poco Daniel był pewny. Podkręciłam włosy i lekko podmalowałam się. Zadzwoniłam do Pana mówiąc, gdzie będziemy. Umówiliśmy się, że zabierze nas wracając z pracy. Musieliśmy pojechać autobusem na koniec miasta i kawałek przejść piechotą. Spacer odbywał się w akompaniamencie pisków i śmiechu. Gdy tylko zniknęliśmy ludziom z widoku zaczął mnie obłapiać, macać i całować. Uciekałam piszcząc prowokująco. Nie mógł mnie Gonić bo niósł torbę. Pewnie, uciekałam tak, aby mnie mógł złapać bez wysiłku. Uwielbiałam jego zachłanne dłonie. Tak przekomarzając się z nim pobudzałam go stopniowo, według nauk Pana. Gdy doszliśmy na miejsce był tak podniecony, że aż drżał i jąkał się, skupiając całą swa uwagę na mnie nie na tym, co robi. Miejsce było dobrze ukryte, otoczone krzakami i lasem. Malutka polanka, a w zasadzie skrawek pustego miejsca, porośnięty trawą, w środku gęstych krzaków. Całkiem na uboczu od jakichkolwiek dróżek. W dole płynął szeroki leśny strumień o piaszczystym czystym dnie. Do niego prowadziła dróżka, wycięta kiedyś przez Pana i mnie. Strumień przegrodzony był narzucanymi kamieniami, aby woda się podniosła. Było to nasze z Panem miejsce do seksu. Po dobrym ruchanku lubiłam popluskać się nago w płytkiej wodzie. Niestety nie za długo, bo woda była zimna. Po takiej kąpieli miałam twarde jak kamień sutki a ptaszek gdzie znikał pozostawiając śmieszną skurczoną skórkę. Daniel zdjął koszulkę pozostając jedynie w spodenkach. Ja nie zdejmowałam nic.
– Zdejmij sukienkę. – YY. – No zdejmij. –YY. – Droczyłam się.
– Ach ty, przekoro. – Złapał mnie, przewracając na plecy i zaczął zdejmować mi sukienkę.
Udawałam, że się opieram. W końcu zdyszana leżałam spokojnie a on stopniowo patrząc mi w oczy zdejmował sukienkę. W końcu leżałam przed nim w staniczku, majtkach i pończoszkach. Nachylił się i zaczął mnie całować. Oddawałam mu pocałunki z języczkiem. Początkowo nie bardzo mu to szło, ale szybko załapał, o co chodzi. Wciąż wkładał mi rękę miedzy uda. Zaciskałam i odpychałam mu dłoń. W końcu po krótkiej udawanej walce rozszerzył mi uda na boki i położył się na mnie. Jeju jak cudownie twardy był jego kutas. Zaczął próbować przewrócić mnie na brzuszek. Dobrze wiedziałam o co mu chodzi. Od tyłu. Wreszcie po kilku próbach, piszcząc, dałam się przekręcić na brzuch. Znowu sapał i stękał próbując zdjąć mi majteczki. Zawsze jakoś gdzieś one się zaczepiały. W końcu napalony dopiął swego. Moja wielka, szeroka, biała dupcia bezwstydnie leżała przed nim. Całował i pieścił duże pośladki. Stękałam i mruczałam czując narastające podniecenie.
– Pocałuj i poliż cipkę i odbycik. – Powiedziałam cicho.
Rozwarł mi mocno dupcie dopierając się do otworka. Pieścił, całował i lizał.
– Wsadź palce. – Podpowiadałam.
Nawilżył palce i dupcie żelem. Leżał w pobliżu, przezornie wyjęty z torby. Powoli wsadzał palce ruchając mnie ręką. Zaczęłam namiętnie poruszać biodrami.
– Zdejmij spodenki.- Szepnęłam.
Wielki naprężony penis wyskoczył ja na sprężynie. Podniósł mnie i ustawił na czworaka. Już rozwarł mi pupkę, już dotykał kutaskiem wejścia, gdy myk, piszcząc, uciekłam mu parę kroków do przodu. Oglądnęłam się i uśmiechnęłam.
– Ach ty kawalarko.- Zawołał.
Podszedł. Znowu się przymierzył i znowu myk moja dupcia oddaliła się kawałek. I tak parę razy. W końcu wziął się widać na sposób. Nasmarował kutaska żelem. Podszedł do mnie, Chwycił mnie w pasie. Podniósł biodra do góry i zaniósł mnie jak piórko, dupką w górze powrotem na koc. Chciałam mu smyknąć znowu ale był przygotowany. Złapa�
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Arletka Ruchliwa Pierwszym oim opiekunem był Pan Piotr. On uczył mnie podstaw seksu i kształtował. Oto jakie relacje codzienne były między nami.
-
Och, Karol
OCH, KAROL!
OLA-KAROL I JA
Pracując, jako prostytutka spotykałam różnych ludzi o różnych preferencjach i upodobaniach. Opowiem o jednym z takich spotkań. Było cudowne. Było to spotkanie z OLĄ. Ola kazała mówić do siebie KAROL. Jeśli myślicie, że tylko faceci mogą mieć rozdwojenie płci to jesteście w grubym błędzie. Napisała o sobie dosyć sporo, była szczera i prawdziwa. Była kobietą, ale chyba przez pomyłkę natury, bo faktycznie była facetem. Bardzo chciała poznać kogoś takiego jak ja. W zasadzie nie wahałam się zbyt długo albo wcale. Od razu napisała, że chce mnie używać jak mężczyzna i sama być traktowana jak mężczyzna. Na fakt, że mogę z tym mieć pewne trudności, odpowiedziała, że to nawet dobrze jak nie staje i że są inne sposoby, które ona preferuje. Prosiła tylko abym zrobiła sobie kilka lewatyw, aby dupcia i kiszka była czysta, ona też wyczyści się lewatywami, bo lubi seks czysty. Wydepilowana, nakremowana, po lewatywach nałożyłam białą bieliznę staniczek, pas, pończoszki, różowe stringi, kremowa, kusa haleczka i biała sukienka super mini w czarne ciapki dopełniła całości. Jeszcze torba z „zabawkami”, trochę innej bielizny i środkami do smarowania, szpiki i prędziutko na spotkanie. Aż trzęsło mnie z podniecenia i ciekawości. Przyjechała tak jak pisała małym samochodem marki…
– Jestem Łucja, cudnie, że przyjechałaś. – Powiedziałam, bez ociągania podchodząc do samochodu.
Ona-On wysiadła i pocałowała mnie w usta z języczkiem.
– Witaj, słodka. – Powiedziała.
Miała męski typ urody. Wyższa ode mnie, mocnej budowy ciała, ładna twarz o nieco męskich rysach, szerokie ramiona, mocne ręce i nogi. Biodra i pupa kobiece. Wypukły brzuszek widać było spod kusej koszulki, którą wypychał nietypowego kształtu biust z wyraźnymi wielkimi sutkami. Ubrana była w krótką koszulkę, dżinsy, adidasy. Miała niski cudowny głos. Włosy były króciutko ostrzyżone po męsku. Później dowiedziałam się, że nosi, na co dzień peruki. Podobała mi się bardzo. Wsiedliśmy do samochodu i omawiając pewne wstępne ustalenia pojechaliśmy. Właściwie ona mówiła, co chce a ja, jak zawsze, mówiłam dobrze, zrobisz, co zechcesz. Już w samochodzie kazała mi zdjąć wierzchnie ubranie. Jak stawaliśmy na światłach to niektórzy ludzie dziwnie reagowali, zgodnie z „nasza narodowa, tak słynną, tolerancją”. Ale, co tam, olewka, byłam radosna. Na miejscu musiałam podnieść sukienkę, która i tak nic nie zakrywała, i pokazać dupcie. Potem pokazałam cycki, ptaszka, jajka a pod nimi cipkę bez warg sromowych. Bardzo jej się spodobała, moja dupa, rozłożysta na grubych udach. Powiedziała, że bardzo lubi takie dupy, bo świetne są do ruchania, stabilne i klaszczą głośno. Zaskoczyło ją to, że mam jeszcze cipkę. Wyjaśniłam, że jestem hermafrodytką, co ją niezwykle ucieszyło.
– Jestem bardzo głęboka i rozciągliwa. – Dodałam.
Karol się nie rozbierał. Zaczął mnie całować i pieścić. Wsadzał w usta język. Ja też mu wsadzałam, uciskał delikatnie cycki i podbrzusze. Całował wypiętą dupcie, rowek, wsadzając do środka palce. Głaskał i szczypał wewnętrzną cześć mych ud. W krótki czasie zaczęłam sapać i mruczeć rozkosznie. Cudownie było. Potem spacerowaliśmy po lesie, przytuleni, całując się i pieszcząc. Kazał mi nieść dużą torbę. Byłam ciekawa, co tam jest, ale on nie powiedział. Mówił, że spodobało się jej to, co napisałam w swoim profilu. Pytał czy rzeczywiście zgadzam się na nietypowe odmiany seksu, czy dopuszczam ból w seksie, szczególnie dupci przy ruchaniu, czy jestem wytrzymała i czy mam jakieś limit seksualne. Potem opowiadałam jej o sobie, swoich upodobaniach i pragnieniach. Był bardzo zadowolony. Dał mi do podpisu jakąś kartkę. Nie czytała, podpisałam. W drodze powrotnej ze spaceru opowiedział, co chciałby byśmy zrobili. Widząc, że zaczynam płakać ze strachu, głaskał mnie i całując pocieszał, mówiąc, że tak trzeba, że przecież sama się zgodziłam. Kazał mi zdjąć sukienkę. Płacząc ściągałam. Karol rozebrał się do golasa. Teraz mogłam zobaczyć jej piękno. Była cudowna! Tak mocna budowa ciała powodowała, że poczułam respekt. Cycki rzeczywiście miała inne niż większość kobiet. Owszem były spore, ale ich kształt odbiegał od tego co widziałam. Każdy zaczynał się okrągłym wzgórkiem, który szybko przechodził okrągły spory walec lekko zwisający w dół. Na czubku każdego był ciemny długi sutek. Pod wystającym brzuszkiem, między masywnymi udami. Sterczało coś jak malutki ptaszek bez skórki. To była łechtaczka a pod spodem gładkie rozcięcie miało być pochwą.
– Jesteś śliczny, Karolu. – Powiedziałam podniecona.
Uśmiechnął się. Patrzyłam jak Karol otwiera dużą czarną torbę i zakłada skórzany staniczek zaopatrzony w szerokie, ciasne kołnierze, przez które sycząc przepchał swoje nietypowe cycki. Musiałam pomoc zapięciu staniczka. Był bardzo ciasny. Widać jak werżnął się w ciało. Musiałam też dociągnąć mocniej paski, aby bardziej zacisnąć cycki tuż przy ciele. Teraz sterczały one poziomo, twarde i napięte. Powoli pęczniały, pokazując żyłki i ciemniały. Sutki poczerniały i sterczały jak grube palce. Na polecenie opuściłam stringi do kolan. Karol założył mi ciasne pierścienie i zaczął pieścić penisa i jajeczka. Było cudownie. Ssał, naciągał, klepał. Bardzo podniecał się. Pieszczoty stawały się ostrzejsze. Ja sapałam coraz głośniej. Pieszczoty wzmogły się. Pomagał sobie packą i srebrnym, metalowym pręcikiem sadzanym w cewkę. Mój krzyk niósł się pewnie daleko. Narządy pęczniały, zmieniając wygląd. Gdy już napłakałam się i na prosiłam, kazał mi zdjąć całkiem stringi. Czekałam, co zrobi dalej. A on podszedł jakby nigdy nic. Podstawił mi pod nos sterczące sutki i walił nimi po twarzy. Nie chcąc się mu narazić zaczęłam ssać te „suty”. Były nieco mniejsze jak u krowy. Ciemne, sztywne jakby popękane. Bardzo mnie to podniecało. Po chwili Karol jęczał i stękał. Czerwony rumieniec zalał mu skórę od szyi do piersi. Poczułam jak za każdym zassaniem w ustach pojawia się płyn. Był koloru żółtawego i miał posmak mleka.
– Och, och, Łucjo, skarbie, rob tak, tak mocniej, och skarbie, już nie wytrzymam. – Jęczał Karol.
W pewnym momencie przycisnął się ciałem mocno do mnie i zesztywniał w orgazmie. Leżeliśmy na kocu i odpoczywali, rozmawiając i pieszcząc siebie delikatnie.
– Teraz Łucjo, skarbie, połóż się na plecy, przyciągnij do brzuszka rozchylone udka i trzymaj pod kolanami. Będę ciebie ruchać. – Powiedział.
Leżałam nakazanej pozycji patrząc jak Karol przygotowuje się do ruchania. Wyjął z torby niesamowity zestaw. Miał tam wiele rzeczy. Ponieważ coś takiego widziałam pierwszy raz i miałam go poczuć pierwszy raz a sam jego widok był przerażający nieco, więc muszę go, choć trochę opisać. Był to jakby, pas, majtki a raczej kilka uprzęży skórzanych zapinanych na biodrach. Przednia, szersza część zakrywała łono i mocowana między pośladkami paskiem do pasa biodrowego. Z przodu na części osłaniającej łono (w miejscu, gdzie jest normalnie penis) był przymocowany spory plastykowy kołek z szerokim gwintem. Taki sam, tylko mniejszy kołek był od wewnątrz na wysokości wejścia do pochwy. Ten kołek można było wykręcać. Ponadto z przodu na wysokości łechtaczki był otworek. Były też trzy zestawy penisów. Każdy o innych rozmiarach i kształtach. Jeden zestaw składał się z siedmiu sztuk. Były one grube, krótkie, cienkie długie, sztywne lub giętkie, z dziwnymi naroślami, żyłami i wypustkami. Każdy z nich można było przykręcić z przodu uprzęży. Niektóre miały pompkę do powiększania rozmiarów. Te były do ruchania mnie. Inny zestaw troszkę mniejszy czterech sztuk, też fantazyjny służył do przymocowywania (nakręcenia) do kołka wewnętrznego i do wsadzania w cipę w czasie zakładania całej uprzęży. Także niektóre były pompowane. Trzeci zestaw składał się z pięciu penisów, gruszkowatych lub stożkowych kołków (niektóre były pompowane), miały spore rozmiary. Ten zestaw zakładany był na pas biegnący między pośladkami i wsadzane w dupę. W otworek z przodu były mocowane kolczaste lub inne „tarki” do pocierania łechtaczki. Zobaczyłam wiele przyrządów do bicia. Pierwszy raz widziałam i poczułam w praktyce coś takiego. To jest naprawdę wspaniały, niesamowity wynalazek. Pewnie są dostępne rożnych rozmiarów i kształtu penisy. Te penisy były z lateksu, ale może są i z innego materiału. Ponieważ Karol miał nietypową łechtaczkę wiec jego łechtaczka, przypominająca teraz gruby, czerwony, sztywny palec sterczała wyciśnięta przez ten otwór. Od wewnątrz przymocował sobie krótki gruby, kolczasty penis, w kształcie kuli. Bardzo się spocił nim sadził go do środka cipki. W dupcie wsadził duży, stożkowy korek. Dla mnie przymocował z przodu wielki żylasty penis zaopatrzony w dwa zgrubienia na trzonie i w wielką żołądź pokrytą kolcami. Wszystkie trzy penisy miały pompki na wężykach. Podszedł do mnie z przodu i klękną w rozkroku nad twarzą. Patrzyłam od dołu na ten potworny kolczasty przyrząd, którego smak rozkoszy wkrótce miałam poznać. Gumowy knebel został wepchnięty mi w usta, zamocowany z tyłu głowy i napompowany mocno. Teraz Karol klęcząc miedzy moimi wzniesionymi udami smarował mi odbyt rozpychając go wstępnie dłonią. Gruszki pompek od dupci i cipy leżały na moim brzuchu i były do mojej dyspozycji. Ja miałam je obsługiwać. On pompował penis odbytniczy. Gdy już byłam poluzowana, według niego, Zaczęło się powolne wpychanie w odbyt. Wyraźnie czułam jak lateksowe kolce rozpychają orząc mi dupę. Jeszcze się nie zaczęło a ja już kręciłam głową na boki, napinając odbyt i krzycząc:
– Nenie, nenie! w knebel, co tworzyło tylko jakiś głuchy dźwięk.
Zapłakana zmęczona przyjęłam całego dupę. Ruchanie najpierw przebiegało wolno z premedytacją. Dla lepszego efektu penis był wyciągany i wkładany ponownie. Karol trzymając mnie za kostki nóg sam dyrygował rozwarciem, wypięciem mojej dupci. Ręce moje wykonywały jakieś nieskoordynowane ruchy. Wyprężone ciało wyginało się w łuk. Napięta twarz z wybałuszonymi oczami wyrażała rozkosz i najwyższe podniecenie. Mój odbyt furkotał i mlaskał. Po każdym dopompowaniu penisa me ciało sprężało się i protestowało. Moje pulchne ciało drgało, cyce latały.
– Och. Karol, och Karol, jak dobrze, jak dobrze, kocham, och Karol! – Darłam się nieprzytomnie.
Sprema leciała z cipki, sikałam wysoko z kutasa. Moja łechtaczka wyszła całkiem przypominając dużego, łysego penisa. Nie byłam dłużna Karolowi pompując mu cipę i dupcię. Za każdym razem reagował jakby dostał ostrogę, co odbijało się na mnie. Gdyż jego ruchy narastały a mój odbyt miotał się. Gdy dostałam orgazmu odbytniczego, mój odbyt całkiem poluzował się i wyszedł. Wtedy Karol zrobił przerwę. Położyłam się na lewym boku z podciągniętymi udami i wywalonymi narządami na zewnątrz. Z mojej pizdy tryskała sperma. U mnie sperma tryska z pizdy nie z kutaska. Karol wsadził sobie w cipę okrągły balon a w dupcie długiego cienkiego penisa. Właściwie prowadził go aż do kiszki. Dla mnie przygotował coś ekstra. Dwa penisy, jeden na drugim. Ten na dole był kostropaty, gruby i pompowany a ten na górze cieńszy zaczynający się podłużną główką. Był elastyczny i długi. Łechtaczka Karola przypominała potężny palec koloru ciemnej krwi. Sine, żylaste piersi sterczały strasznie tak samo jak kamienne sutki. Gdy ssałam te sutki Karol krzyczał, gdy masturbowałam łechtaczkę wystarczyły dwa trzy ruchy i Karol dostał orgazmu. Najpierw Karol wsadził mi rękę cipę i naprowadził do wejścia w kiszkę koniec penisa. Następnie przeżyłam rozkosz wsadzania dolnej części penisa do odbytu. Był tak ogromny, że mimo luźnego całkiem odbytu jeszcze musiałam się poluzować. Teraz ruchał mnie w dupę i w pizdę jednocześnie. Odlot był całkowity. Płakałam z twarzą przytuloną do ziemi, machając bezwładnie jedną ręką. Gdy tylko cichłam Karol dopompowywał kostropatego penisa. Cały czas utrzymywał mnie na progu bólu. Waląc mnie sztywną łechtaczką w pośladek podniecał się bardzo i dostawał dziwnych skurczy. Po tym szaleństwie zrobiliśmy przerwę. Były kanapki i herbatka z termosa. Było cudownie. Byłam lekka i radosna. Paplając opowiadałam swoje przeżycia. Karol uśmiechał się i całował mnie. Leżeliśmy delektując się wsadzonymi głęboko do kiszki końcami wspólnego podwójnego penisa. Był bardzo długi, no i oczywiście jak to u Karola gruby. Nie wiem skąd takie cuda kupował. Mówił, że część z Internetu, trochę na zamówienie. Długość tego penisa pozwalała nam na przyjmowanie rożnych pozycji zwiększających doznania, wzrokowe, węchowe i fizyczne. Kopulowaliśmy odbytniczo razem w różne rytmy. Po tej zabawie Karol polecił mi przyjąć postawę do ruchania stojąc. Ochoczo ją przyjęłam.
– Moja dupcia jest dla ciebie mój śliczny. Ruchaj mnie aż do ekstazy i zapomnienia, kochany. Rozbiorę się go naguska, aby moje cycki polatały trochę. – Zaproponowałam.
Karol nie zgodził się. Powiedział, że podnieca go damska bielizna, ale zezwolił, abym wyjęła cycki ze staniczka. Zrobiłam to a On zapiął mi na sutkach ostre klamerki z ciężarkami. Od razu poczułam podniecenie. Zmienił penisa przeznaczonego dla mnie. Był jak zwykle gruby i tym razem bardzo długi i sztywny. Na całej długości miał rozmieszczone „brodawki”. Stałam nachylona a on wsadzał mi w dupę tego penisa. Knebla już niemiałam, więc wydawałam z siebie przedziwne dźwięki. Ruchał jak wariat a ja darłam się płacząc. Znowu miałam długi orgazm odbytniczy a on szereg cipowych. Oboje zlani byliśmy potem, ale nie przerywaliśmy. Po dłuższym czasie odleciałam, miałam wrażenie unoszenia się popychana w odbyt. Głosy jakby odleciały. Widziałam jak cycki mi się wyciągają i kołyszą w rytm uderzeń w dupcie. Widok ich przypominał mi dzwony i prawie na pewno taki dźwięk miałam w głowie. W końcu padłam na kolana a potem na brzuch. Czułam jak Karol siedząc na moich udach wykańcza mnie ruchaniem w dupę w tej pozycji. Było cudownie. Końcu przestał i położył się obok. Przywarliśmy ciasno ciałami do siebie i mając zamknięte oczy przeżywaliśmy wszystko, co było, w milczeniu. Po odpoczynku kazał położyć mi się na plecy, podnieść wysoko nogi, przełożyć ręce pomiędzy nogami i rozłożyć mocno na boki. Moja dupa podniosła się wysoko. Odbyt, pochwa i narządy sterczały w górze. Pozycja niewygodna bardzo. Pozycja „płaczącego łabędzia” umożliwiająca specjalny seks z przyrządami. Patrzyłam wystraszona, co będzie. Karol wziął płaską packę do bicia. Wysmarował moje krocze, narządy i całą dupę oliwą. Zaczęła się chłosta. Najpierw wychłostał moją dupę dokładnie. Packa przylegała dokładnie do skóry. Każde uderzenie paliło ogniem.
– Och Karol dziękuję, raz. Och Karol dziękuje, dwa. Och Karol, dziękuje trzy. – Wyłam okropnie
Na pewno było mnie daleko słychać. Znowu miałam orgazmy. Tryskałam z cipy strumieniami sperm a z kutaska sikami zalewając siebie. Gdy Karol skończył oklepywanie dupy. Była ona opuchnięta i bolesna. Potem zaczął oklepywać odbyt , cipke i jaja. Znowu liczyłam dziękując. Bardzo, bardzo bolało. Ponownie orgazmy, sperma i siki. Gdy skończył całe krocze wyszło do góry opuchnięte, ciemne. Cipa otworzyła się a kiszka odbytnicy sterczała sztywno na wierzchu.
Och Karol, och Karol, jak dobrze, jak dobrzeeee! Ruchaj, ruchaj mnieee! – Krzyczałam nieprzytomnie.
– Zaraz wyrucham cię kurwo aż zemdlejesz. – Mówił nakładając dziwne urządzenie.
Przypominało ono majtki z lateksu bez przodu, tylko na dupę. Część zakładana na dupe miała dwa wielkie kutasy. Jeden wewnętrzny, wkładany w odbyt ruchającego i drugi zewnętrzny dla mnie, Ten zewnętrzny był bardzo gruby, kostropaty i długi, co najmniej metr lub więcej. Był elastyczny i wisiał w dół. Karol stojąc tyłem do mnie w rozkroku powoli siadał na moją wystawioną dupę pomagając sobie ręką wsadzić tego kutas w mój odbyt. Już samo dotknięcie obitego odbytu wywoływało okropny ból krocza. Wsadzanie tego narzędzi coraz głębiej i głębiej trwało długo kwitowane moim wrzaskiem i jękiem. Po wsadzeniu na cała długość nasze dupy zetknęły się. Karol siedział chwile na mnie. Potem zaczął przysiady ruchając mnie. Robił to coraz szybciej i szybciej podnosząc się coraz wyżej. Czuła kutasa głęboko w kiszkach.
– Och Karol, dziękuje, dziękuje. Kocham, kocham ciebie, dziekuję Jak dobrze, jak dobrze. – Krzyczałam się ile mogłam.
Już od dawna nie zwracaliśmy uwagi na otoczenie, czy nas słychać daleko. Zatraciliśmy się w seksie, podnieceniu i ekstazie. Dosyć długo była ruchana. Gdy skończył ja nic nie czułam. Pomiędzy udami miałam wielką wiszącą gulę. Długo dochodziliśmy do siebie leżąc i pieszcząc siebie. Karol odwiózł mnie do domu. Umówiliśmy się na następny termin u niego w domu jeśli będzie padać. Chciał zapłacić, ale ja nie wzięłam pieniędzy. Potem wiele razy się spotykaliśmy przezywając seks pełen ekstazy i orgazmów.
– OOCH KAROL. – Powiedziałam na pożegnanie całując go w usta z języczkiem.
® Arletka
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Arletka Ruchliwa W swoim zawodzie spotykam się z wielona klientami. jedni sa przelotni a z innymi spotykam sie wiele razy. Jako prostytutka ma swoje upodobania. Tak było tym razem. Jeden raz zaowocoał wielima spotkaniam.
-
Sauna part 1
Cześć jestem Tomek. Jakiś czas temu rozstałem się z dziewczyną. W pracy też było ciężko w ostatnich tygodniach, więc większość wolnego czasu spędzałem w łóżku zastanawiając się co dalej?
Pewnego dnia odwiedził mnie mój dobry kumpel Patryk w celu sprawdzenia, co u mnie. Posiedzieliśmy kilka godzin przy whisky i grze na konsoli. Patryk, który w celu rozluźnienia się i zapomnienia o świecie chodzi raz na jakiś czas do sauny, zaproponował mi żebyśmy wybrali się pewnego dnia razem.
Przez kilka dni zastanawiałem się nad propozycją Patryka i w końcu stwierdziłem, że co mi tam i zadzwoniłem do niego żeby umówić termin.
Był czwartek, gdy o umówionej porze podjechałem pod blok Patryka i udaliśmy się w podróż do sauny. Nigdy nie byłem w saunie (nie licząc takiej na basenie czy w aquaparku), więc nie wiedziałem, czego się spodziewać, ale byłem tak podekscytowany wyjściem z domu, że nawet pójście na grzyby wywołałoby u mnie entuzjazm.
Po dotarciu na miejsce i udaniu się do szatni dowiedziałem się, że jest to tylko i wyłącznie męska sauna. Odziany w sam ręcznik spoczywający na biodrach, Patryk zaproponował, że mnie oprowadzi i pokaże gdzie, co jest gdybyśmy się odłączyli od siebie. Dopiero, gdy zobaczyłem dark roomy to połączyłem kropki i pomyślałem, co to za miejsce.
Gdy Patryk pokazał mi już wszystko, zaproponował żebyśmy weszli do jednej z saun i tam usiedli na chwilę. W środku było dwóch facetów siedzących po dwóch stronach ławeczki z zamkniętymi oczami. Usiadłem obok Patryka i chwilę rozmawialiśmy po cichu o tym jak tam minął nam wzajemnie dzień. W pewnym momencie tamci panowie wyszli i zostaliśmy sami z Patrykiem, który oparł się o siedzenie i zamknął oczy i poradził mi zrobienie tego samego.
Gdy tak siedziałem z zamkniętymi oczami zacząłem rozmyślać nad tym, co to za miejsce i z jednej strony pojawiły się lekkie obawy, ale zaś z drugiej ciekawość. Z tego letargu wyrwało mnie, gdy poczułem na swoim udzie rękę, która delikatnie mnie muskała jak gdyby przypadkiem. Chcąc zobaczyć jak to się dalej potoczy nie zareagowałem i bardzo dobrze zrobiłem, bo ręka Patryka stała się bardziej nachalna i zaczął mocniej gładzić moje udo. Spodobało mi się to, co mi robił tak samo jak mojemu kutasowi, który zaczął się powoli budzić do życia. Patryk chyba również to zauważył, bo niby przypadkiem kilka razy dotknął go ręką podczas gładzenia uda.
W pewnym momencie jak gdyby nic złapał mojego kutasa u nasady i zaczął ruszać ręką i wtedy otworzyłem oczy i niby z pretensją w głosie zapytałem
– Co Ty wyprawiasz?!
Patryk popatrzył mi w oczy i uśmiechnął się szelmowsko i odpowiedział
– Jak to co? Relaksuję się w saunie. I puścił mi oczko.
Do tego momentu nie miałem pojęcia, że podobają mu się faceci, tak dobrze to ukrywał.
T: A jak ktoś nas nakryje? Zapytałem.
P: No to się uśmiechnie i będzie żałował, że też nie bierze w tym udziału. Odpowiedział.
P: Wiem, że nie jesteś gejem, ale od bardzo dawna mam ochotę zrobić ci chociaż loda. Jeśli chcesz możemy iść do dark roomu gdzie ci obciągnę i nic więcej.
Nie wiedziałem, co odpowiedzieć, bo co prawda od rozstania z dziewczyną z nikim nie byłem, a lodzik to nie to samo, co walenie sobie konia, ale z drugiej strony to mój kumpel i nigdy nie byłem z facetem. Fakt, że trzymał mnie za stojącego już kutasa spowodował, że nic nie odpowiedziałem, a tylko kiwnąłem akceptująco głową.
Patryk szczerze się uśmiechnął i powiedział:
P: Ok to ja idę zająć pokój, a ty tutaj posiedź dopóki ci nie zwiędnie przyjaciel, żebyś się nie krępował iść ze wzwodem i znów puścił mi oczko
Gdy Patryk wyszedł zostałem na chwilę sam i próbowałem myśleć o czymś, co spowoduje, że mój kutas opadnie, gdy do sauny weszło trzech facetów bez ręczników na biodrach i z “powiewającymi” sprzętami między nogami. Jakimś cudem udało mi się szybko wyjść z pomieszczenia i zacząłem poszukiwania Patryka.
Gdy dotarłem do dark roomów w drzwiach jednego z nich stał uśmiechnięty Patryk, który przywołal mnie gestem ręki. Gdy wszedłem do środka zamknął drzwi (a przynajmniej tak myślałem). Gdy się odwróciłem w jego kierunku to wciąż się uśmiechał i powiedział:
P: Niczym się nie przejmuj. To nic złego. Po prostu spuścisz ciśnienie z jaj, w czym bardzo chętnie ci pomogę.
T: Ok ale tylko robisz mi loda i nic więcej, ok?
P: Oczywiście, że tak. Jesteś moim kumplem i chcę żeby tak pozostało.
W tym momencie Patryk podszedł do mnie i uklęknął przede mną, popatrzył w górę w moje oczy i jednym ruchem ręki zrzucił mój ręcznik na ziemię. Stałem nagi z pół wzwodem przed moim najlepszym kumplem, który miał zaraz zacząć robić mi dobrze-nigdy bym nie pomyślał, że coś takiego będzie miało miejsce z moim udziałem.
Jedną ręką złapał mojego kutasa u nasady i zaczął nią poruszać, a drugą zaczął pieścić delikatnie moje jaja. W pewnym momencie przybliżył swoje usta do mojego żołędzia i zaczął go lizać. Nie wiem, kiedy ale w pewnym momencie cały mój kutas zniknął w jego ustach, że aż czułem jego migdałki. Było mi tak dobrze, że złapałem go za głowę i delikatnie docisnąłem do siebie.
Gdy go puściłem wyciągnął całego poślinionego kutasa z ust i próbował złapać oddech uśmiechając się przy tym szeroko.
P: Podoba ci się? Zapytał
T: Bardzo. Jesteś w tym dobry. Odpowiedziałem
I znów mój sprzęt zniknął w jego ustach. Obciągał zawodowo (nawet lepiej niż moja ex), jednak to prawda, co mówią, że facet facetowi zrobi lepszego loda niż nie jadna kobieta. Bawił się moim sprzętem i jajkami dobre kilkanaście minut i nie chciałem, żeby przerywał ale byłem już tak blisko dojścia…
T: Gdzie mam dojść?
P: W ustach. Chcę wszystko połknąć.
Złapałem go za włosy i zacząłem mocniej ruszać biodrami. Ruchałem go po prostu w usta, aż nadeszła fala spełnienia. Zacząłem strzelać w jego usta salwami spermy, gdy drzwi do pokoju nagle się otworzyły i stanął w nich jakiś facet i z uśmiechem na ustach patrzył jak spuszczam się najlepszemu kumplowi w usta. Nic nie powiedział tylko chwilę popatrzył i wyszedł jak gdyby nigdy nic. Ja z jednej strony spełniony po świetnym lodziku, z drugiej miałem myśli o kurwa, ktoś nas nakrył i nie wiedziałem, co z tym faktem począć.
Patryk nie uronił nawet kropelki spermy, połknął wszyściutko, a nie było tego mało, bo dawno nie trzepałem.
T: Dzięki to był zajebisty lodzik.
P: To ja dziękuję, że dałeś sobie go zrobić. Coś się stało? Czemu masz taką minę skoro ci się podobało?
T: Słyszałeś, że drzwi się otworzyły i ktoś nas zobaczył?
P: Serio? Przecież je zamknąłem.
T: Gdy dochodziłem jakiś facet stanął w drzwiach i się patrzył z uśmiechem, puścił mi oczko i wyszedł.
P: Cholera, przepraszam. Może faktycznie źle zamknąłem. Dobrze, że wiadomo, co się robi w tych pokojach więc nie będzie przypału-zażartował.
T: Hahaha fakt-odpowiedziałem i założyłem ręcznik na biodra.
P: Jeśli chcesz się już zbierać to możemy iść pod prysznice i jechać do domu.
T: A ty chcesz?
P: Ja bym jeszcze trochę został, bo nie ukrywam moja dziurka domaga się kutasa w sobie.
T: Ok to ja idę pod prysznic i poczekam w kawiarni za bramkami, a ty idź się baw dalej.
P: Zajebiście! Jesteś najlepszy!
Po czym wziął ręcznik do ręki i wybiegł z pokoju. Ja jeszcze chwilę w nim pobyłem, lecz tylko rozejrzałem się wokół i udałem się pod prysznic…
CDN.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tomek Wszelkie uwagi mile widziane jak i informacje czy się podobało?
-
Szkolna toaleta
Na lekcji elektroniki w szkole średniej zaczęło mi się nudzić, siedziałem w ostatniej ławce przy ścianie po prawej stronie klasy a cały rząd po mojej lewej był pusty. Z jakiegoś powodu stanął mi, próbowałem to pierw ukryć między nogami jednak po chwili chwyciłem kutasa i zacząłem walić konia pod ławką. Przez pierwsze pare minut było spokojnie jednak zauważyłem że Nikola mała blondynka w niebieskiej bluzie z nawet dużymi piersiami która siedziała w ławce przede mną również przy ścianie zaczęła być do mnie odwrócona. Spojrzałem w jej stronę uśmiechała się a prawą ręką dotykała swojej pusi. Nachyliła się w moją stronę a ja uczyniłem to samo, wtedy szepnęła
– chodź do trzeciej kabiny w męskiej, wyjdź chwile po mnie
Po tym podniosła rękę i zgłosiła chęć pójścia do toalety za potrzebą. Nauczycielka wyraziła zgodę, po trzech może czterech minutach również podniosłem rękę i spytałem się czy mogę wyjść do toalety, dostałem pozwolenie. Wchodząc do męskiej toalety pociągnąłem za klamke od trzeciej kabiny, ta była zamknięta jednak po chwili się otworzyła i mogłem wejść. W środku na klapie od sedesu siedziała Nikola robiąc sobie palcówkę, wstała i pocałowała mnie, zamykając za mną drzwi na klucz. Uklęknąłem przed nią gdy ta siadała i zacząłem lizać jej słodką cipkę, rozszerzyła nogi przez co dostałem jeszcze większe pole do popisu. W międzyczasie opuściłem swoje spodnie lewą ręką i wyciągnąłem z nich swojego penisa, zacząłem sobie walić gdy lizałem swoją koleżankę z klasy. Zaczęła przyciskać moją twarz do jej cipki a jej nogi zaczęły się trząść, ledwo powstrzymała jęk który wydała, tym samym podniosłem się i pocałowałem ją znowu. Po tym wymieniliśmy się miejscami, ja siadłem na toalecie zaś ona zaczęła klęczeć, powoli zaczęła lizać mojego penisa, gdy nagle niespodziewanie włożyła go sobie całego do ust. Zakrztusiła się jednak to jej nie przeszkodziło wspaniale obciągać mojego kutasa. Wprowadziła go sobie całego do ust gdy językiem lizała moje jajka. Po chwili takiej zabawy zrozumiałem że zaraz wystrzele, chwyciłem ją za głowę i zacząłem jej głową uderzać o moje krocze w bardzo szybkim tempie. W końcu wytrysnąłem, a ona lekko się zakrztusiła, po chwili wysunęła calego chuja z buzi, na języku pokazała mi moją spermę którą po chwili jednym ruchem połknęła. Pocałowałem ją poczym położyłem na moich kolanach poziomo do drzwi wychodzacych z kabiny. Znowu załączyłem nasze usta w długim pocałunku a prawą ręką powoli dotykałem jej cipki. Jak się okazało było to dla niej aż za dużo a jej nogi znowu zaczęły się treść wraz z prawie całym ciałem, poczym jęknęła mi do ust dalej mnie całując. Po paru minutach przytulania zaczęliśmy się ogarniać i umówiliśmy na 19 u niej w domu, na lekcje wróciliśmy z paro minutowymi odstępami czasowymi.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
White -
Sauna part 2
Poszedłem pod prysznic podczas, którego miałem w głowie obrazki z tego jak mój przyjaciel obrabiał mi właśnie pałę, gdy nagle poczułem na ustach dłoń (która uniemożliwiła mi krzyk) oraz na swoich plecach inne ciało dociskające mnie do ściany. Wtedy usłyszałem przy uchu głos mówiący
[O]n: tylko nie krzycz i się nie szarp, nie zrobię ci krzywdy. Spodobałeś mi się i chciałbym cię tylko dotykać, jeśli mi pozwolisz.
Byłem przestraszony całą tą sytuacją, ale i jednocześnie poczułem podniecenie ze względu na bliskość innego ciała, więc nie mogąc nic powiedzieć pokiwałem głową z aprobatą.
O: super. Teraz zabiorę rękę z twoich ust i mam nadzieję, że nie zaczniesz krzyczeć.
Pokiwałem przecząco głową i zabrał rękę.
Wciąż przyciskając mnie do ściany położył swoje dłonie na mojej klatce i zaczął pieścić moje sutki, szczypał je, delikatnie pociągał i pstrykał w nie palcami.
Jedną ręką złapał mnie za gardło i zaczął całować w okolicy ucha, a drugą złapał mnie za kutasa, który zaczął sterczeć na baczność z tych wszystkich wrażeń.
O: Hmmm chyba komuś się podoba…
[J]a: Mmm tak jest fajnie
Przycisnął mnie jeszcze bardziej do ściany i w jednej ręce nadal trzymał mój sprzęt, a drugą zaczął gładzić mnie po pośladkach i je ściskać. Po chwili takiej zabawy puścił mojego kutasa i przywarł do mnie całym ciałem tak, że mogłem poczuć na własnej skórze, że jest atletycznej budowy i zdecydowanie cięższy ode mnie, więc nawet gdybym się chciał wyrwać to nie miałbym szans.
Poczułem coś jeszcze… jego wzwód na moim pośladku. Przez głowę przeleciało mi tysiąc myśli o tym, że jednak na macaniu się nie skończy i będzie chciał mnie zerżnąć i nic na to nie będę mógł poradzić, bo nie mam tyle siły. Lecz on nie wykonywał, żadnych ruchów na to wskazujących, więc się trochę uspokoiłem w duchu. Ta cała przygoda trwała prawdopodobnie kilkanaście minut, gdy w pewnym momencie
O: Mam nadzieję, że ci się podobało i cię nie przestraszyłem. Gdybyś miał ochotę kontynuować to będę czekał w pierwszej kabinie w przebieralni. Tylko zapukaj 3 razy żebym wiedział, że to ty. A i jeszcze jedno. Stój tak przy ścianie i policz powoli do 100 i dopiero wyjdź spod prysznica. Ok?
J: Tttaakk
Zamknąłem oczy i zacząłem w duchu liczyć, a on puścił mnie ze swojego uścisku i wyszedł z kabiny. Gdy doliczyłem do 100, to wziąłem 3 głębsze oddechy, wytarłem się ręcznikiem który na koniec owinąłem w talii i poszedłem do szatni się przebierać.
Gdy dotarłem do swojej szafki to spojrzałem ukradkiem w stronę kabin do przebierania się i pomyślałem “ciekawe czy faktycznie on tam jest. Jak jeszcze chciałby się pobawić?”. Sięgnąłem po bieliznę, ale jej nie ubrałem bo cały czas miałem w głowie to co się dzisiejszego dnia już wydarzyło i zastanawiałem się co jeszcze może mnie spotkać jeśli tam pójdę.
Nie wiem, kiedy i jak to się stało ale gdy się “ocknąłem”, to okazało się, że stoję przed wskazaną przez niego kabiną gotowy żeby zapukać 3 razy. Dwa szybkie wdechy i puk, puk, puk…
Drzwi się otworzyły do środka, ale nikogo nie było na ławeczce wewnątrz. Wszedłem do środka i drzwi do kabiny zamknęły się za mną. Odwróciłem się i zobaczyłem jego. Tak tego samego faceta, który wszedł do dark roomu w momencie gdy spuszczałem się do ust Patryka. Zamarłem.
O: Cześć jestem Karol
Zobaczyłem wyciągniętą w moją stronę rękę. Uścisnąłem ją i wydukałem
T: Tttomek
Uścisnął mi ją z wyczuciem i uśmiechnął się.
Karol był umięśnionym, przystojnym brunetem z niezbyt długim, lecz za to grubym kutasem.
Gdy usiadłem z wrażenia na ławeczce podszedł do mnie i powiedział:
K: niczym się nie stresuj, nic złego na co nie będziesz miał ochoty cię ze mną nie spotka
po czym podszedł do mnie i uklęknął pomiędzy moimi nogami i patrząc mi w oczy zapytał
K: mogę go possać?
Kiwnąłem twierdząco głową i Karol zabrał się do roboty. Najpierw zaczął lizać i ssać moje jajka na co mój penis zareagował natychmiastowym wzwodem co wywołało kolejny uśmiech na twarzy Karola. Następnie zaczął lizać główkę mojego kutasa, a ręką masować nasadę. Po pewnym momencie jeździł językiem po obu stronach od czubka po nasadę i z powrotem, aż w pewnym momencie wydukałem z siebie
T: weź go całego do ust
K: cierpliwości
Lecz dosłownie sekundę po tym gdy to powiedział wsadził go sobie do połowy kilka razy, a na koniec całego, aż się zakrztusił.
K: masz pysznego kutasa. Mógłbym go ssać całymi dniami!
Po kilku kolejnych minutach robienia mi loda w pewnym momencie przestał i wstał z kolan i udał się do rogu przymierzalni gdzie leżał jego ręcznik. Coś z niego wyciągnął i wrócił do mnie. Gdy znów klęknął okazało się, że w ręce trzyma prezerwatywę.
K: Mogę się nabić?
T: Nigdy tego nie robiłem z facetem
K: Nie szkodzi. Wszystkim się zajmę.
T: Ok, zróbmy to.
Karol wyciągnął gumkę z opakowania i założył mi ją na kutasa, którego od razu wsadził sobie do ust, żeby możliwie jak najbardziej go nawilżyć. Gdy mój penis błyszczał od śliny Karola, ten napluł sobie na rękę i zaczął rozsmarowywać ślinę na swojej dziurce. Gdy już skończył odwrócił się do mnie plecami, złapał w rękę mojego kutasa i zaczął go naprowadzać na swoją dupę. Gdy już wycelował to delikatnie przysiadł, tak, że mój żołądź wszedł do środka. Był tak cudownie ciasny. Karol zaczął delikatnie równomiernie się ruszać, aż w pewnym momencie nadział się na cały mój sprzęt, aż delikatnie jęknął gdy do tego doszło.
Zaczął mnie ujeżdżać jak na jakimś rodeo. Było mi tak dobrze, że myślałem, że zaraz dojdę ale za bardzo chciałem zobaczyć co ma jeszcze w zanadrzu więc się powstrzymywałem. W pewnym momencie Karol wstał i odwrócił się do mnie twarzą i w ten sposób usiadł do końca na moim kutasie. Uhhh, co za wspaniałe uczucie. Teraz w ten sposób mnie ujeżdżał, więc zacząłem bawić się jego sutkami i delektowałem się widokiem i dźwiękiem, z jakim jego kutas skakał to w górę to w dół uderzając o moje podbrzusze. Zacząłem ruszać rytmicznie swoimi biodrami i widziałem, że Karolowi sprawia to jeszcze większą przyjemność.
K: zaraz dojdę… mogę na twój brzuch? później to wyczyszczę…
T: tak spuść mi się na brzuch!
K: ochhh taaak mi dobrze, zaraz dojdę. Uuuhhh dochodzę…
Salwa za salwą zaczęła strzelać w kutasa Karola na mój brzuch i moją klatę. Zaś jego zwieracz rytmicznie zaciskał się na moim kutasie, co mnie też doprowadzało do kresu wytrzymałości i gdy Karol przestał już strzelać i znów zaczął mnie ujeżdżać dałem mu znać, że dłużej nie pociągnę.
T: Ja też zaraz dojdę
K: Chcę jej posmakować!
Karol momentalnie zszedł z mojego kutasa i jednym ruchem zdjął gumkę i zaczął znów mi obciągać by po chwili przyjąć moje salwy. Delikatnie po kąciku ust zaczęła mu spływać, lecz gdy przełknął wszystko to się tylko oblizał z uśmiechem i ucieszony dodał
K: Nic się nie zmarnowało!
K: Pozwól, że po sobie posprzątam
W tym momencie Karol zaczął zlizywać z mojego brzucha i klaty swoją spermę i gdy zebrał już wszystko na dowód tego pokazał mi pełne spermy otwarte usta, a następnie wszystko połknął. Wstał owinął się ręcznikiem w pasie i podszedł do drzwi.
K: Jestem tutaj w każdy wtorek i czwartek.
Po czym puścił mi oczko i wyszedł z kabiny. Siedziałem tam samotnie jeszcze z dobrych 5 minut analizując, co się wydarzyło dzisiejszego dnia. Po czym wstałem i również udałem się do szatni, żeby się ubrać w ciuchy i udać do kawiarni gdzie będę wyczekiwał Patryka.
Zanim dojdzie do mnie, co dzisiaj przeżyłem, wiem jedno. Z pewnością tutaj jeszcze wrócę… we wtorek lub czwartek.
CDN.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tomek -
W drodze na dzialke.
Moim fetyszem jest dogadzanie sobie w świadomości, że mnie podglądają. Któregoś dnia zaparkowałam swój samochód na poboczu tuż przed jakąś wsią na Mazurach. Droga mi się dłużyła i czułam, że muszę sobie troszkę sponiewierać cipkę. Nie wychodząc z samochodu rozebrałam się ze wszystkiego i sięgnęłam palcami do spragnionej doznań cipki. Była mokra i cudowna w dotyku. Zagłębiałam w sobie palce i oblizywałam je ze swoich soczków. Szczypałam sutki wywołując przyjemne dreszcze. Nie wiem ile to trwało ale gdy otworzyłam oczy przy drzwiach samochodu stał jakiś chłop i patrząc się co robię masował sobie ptaka przez spodnie. Otworzyłam szybę. -jest twoja. Powiedziałam w jego kierunku jeszcze bardziej rozkładając nogi. Nieznajomy sięgnął do niej i wielki palcami zaczął mi ją szczypać, wkładać brudne palce nawet sięgnął do drugiego otworku. Byłam silnie podniecona. Dotknęłam jego naprężonych spodni wyczuwając kryjącego się w nich potwora. Wydobyłam go na wolność i zaczęłam mu go masować. Muszę przyznać, że robił wrażenie swoją wielkością. Chwycił mnie za brodę i pociągnął mnie do siebie. Ociekającego śluzem chuja objęłam ustami i zaczęłam mu go ssać. Masowałam mu worek i nadziewałam się ustami na niego. Był cudowny. Gdy dotykał moich migdałów sprawiał, że drżałam i czułam zbliżający się orgazm mojej cipy. Chłop odepchnął moją głowę i sam onanizował się tuż przed moją twarzą. Kilka razy stęknął i pierwsza salwa jego spermy wylądowała na drugim fotelu i drzwiach. Kolejne pokrywały moje piersi, brzuch i uda. Sama też szczytowałam. -wystaw dupę. Jego niski głos zabrzmiał jak rozkaz, któremu nie miałam zamiaru się sprzeciwiać. Kucając na fotelu wystawiłam ociekającą cipę na zewnątrz. On jednak miał inne zamiary. Chwycił mnie za biodra i jednym silnym ruchem wbił mi kutasa w dupkę. Moje zwieracze nie miały szans zareagować i wpuściły go do środka. Z siłą byka rżnął mnie a jaja odbijały mi się od cipy. Było cudownie. Ostro zaczęłam trzeć sobie łechtaczkę i zanim poczułam ciepło w anusie doszłam dwa razy zalewając sobie cały fotel kierowcy. Wyszedł ze mnie i pchnął mnie do środka. Zanim usiadłam facet zniknął równie szybko jak się pojawił. Zacisnęłam mocno zwieracze i w postanowieniu dowiezienia jego spermy w sobie do domu wystartowałam z tego miejsca. Musiałam jednak się jeszcze zatrzymać i ubrać ale po dwóch godzinach byłam już w domku letniskowym gdzie miałam spędzić cały tydzień. Zaparkowałam na posesji, zamknęłam bramę i wróciłam do samochodu. W promieniu kilometra nie było żywej duszy. Cisza i spokój. Otworzyłam drzwi pasażera i masując sobie cipkę zabrałam się za zlizywanie nasienia z fotela i drzwi, które tu wylądowało. Było pyszne. Wylewałam z siebie spermę z tyłka i zlizywałam ją z dłoni. Szkoda, że go tu nie ma. Chętnie zabawiłabym się z nim jeszcze. Wpadłam na pomysł pobawienia się z hakiem holowniczym. Otworzyłam klapę bagażnika i jeszcze mokrą od spermy dłonią posmarowałam główkę haka nadając jej poślizg. Na szerokich nogach nadziałam się na niego dupką. Drażniłam łechtaczkę, szczupakami sobie sutki. Jęczałam przy tym z rozkoszy. Ciemno się zrobiło doszłam kolejny raz. Na więcej już nie miałam siły. Na chwiejnych nogach doszłam do łóżka. Nawet w kominku nie napaliłam tylko zasnęłam pod kocem.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tytus deZoo -
Ciocia Ala
Gdy się ma 17 lat to chuj stoi prawie non stop. Byłem zły, że rodzice lecą na wakacje do Tanzanii beze mnie i to na dwa tygodnie a mnie zostawiają u cioci na wsi. Tu nawet Internetu nie ma. Piękne będę miał wakacje. Nie ma co. Ciocia to starsza siostra mojej mamy. Są podobne do siebie ale mam nadzieję nie charakterem. Tęgo popołudnia już zwiedziłem prawie całą posiadłość. Została mi jeszcze stodoła ale co tam może być ciekawego? Pierwsza niespodzianka przyszła przy kolacji. Ciocia mi stąd ni zowąd spytała mnie się kiedy ostatni raz kochałem się z dziewczyną bo ciągle widzi u mnie wzwód w portkach. -nigdy. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą bo żadna dziewczyna z naszej klasy mi się nie podobała. -no nie mów, że sam musisz sobie radzić. Przecież to nie zdrowe dla młodego organizmu. Zaskoczyła mnie swoją otwartością na „te” tematy. -tak samo jak Ty ciociu muszę sobie radzić bo nie widzę, żeby mieszkał tu jakiś mężczyzna. Ciocia uśmiechnęła się, podeszła do kredensu i wyjęła butelkę zapewne jakiego bimbru bo zawartość miała jakiś mętny kolor. Postawiła na stole i przyniosła jeszcze dwa wysokie kieliszki. Polała. -tylko rodzicom nic nie mów. Zresztą nie mów im o niczym co tu zobaczysz. Uniosła rękę z kieliszkiem w geście toastu. Oj. Miało to kopa. Najmniej z 50 volt aż mną trząchnęło. Gorąco mi się w środku zrobiło a po drugim toaście zdjąłem koszulkę. Ciocia zaproponowała bym zwracał się do niej po imieniu bo gówniarzem już nie jestem. Ala zapewne w przypływie procentów w organizmie zaczęła mi opowiadać jak to za młodych lat była z niej niezła suczka. Nie szczędziła szczegółów i tak dowiedziałem się, że codziennie goli sobie łono, że przy tym zabawia się swoją cipką wkładając sobie palce czy wystruganego ze śliwy kutasa. Od tych opowiadań mój koń stał na baczność i ledwo mieścił się w dresie. -wypuść go na wolność Piotrek. Uśmiechnęła się Ala. Tak zrobiłem. Alkohol sprawił, że bez wstydu zdjąłem z siebie wszystko i nawet nóg nie krzyżowałem siedząc na krześle. Ala patrzyła na niego jak na jakiś kąsek oblizując usta. -chciałbyś go? Spytałem łapiąc go za trzon i masując go patrzyłem jej w oczy. -zrobię wszystko co chcesz bym mogła go dosiąść. Oboje mieliśmy już po parę kieliszków w sobie i ograniczenia nie istniały. -wszystko? -wszystko. Rozkazuj. Mogę być twoją suką do końca wakacji. -suki nie mają ubrań. W głowie miałem miliony pomysłów jak bawić się przez te wakacje. Ala patrząc mi w oczy zaczęła rozbierać się i po chwili moim oczom ukazały się cudowne jędrne piersi ze stojącym sutkami. Całkiem goła stanęła koło mnie i rozstawiła nogi. Czułem jej zapach. Feromony rozchodziły się po całym domku. -napewno wykonasz każde moje polecenie? Upewniłem się. -możesz mnie ukarać jak, któregoś polecenia nie wykonam. -zatem… na moich oczach doprowadź swoją cipę do orgazmu. Usiadła na łóżku przy stole i rozkładając i unosząc nogi zaczęła pieścić idealnie wygoloną cipkę. Przed moimi oczami rozchylała płatki warg, tarła łechtaczkę i wkładała sobie palce. Przedstawienie trwało parę minut. Po kutasie spływały kropelki śluzu. Ciało cioci zaczęło drzeć i nadszedł orgazm. -nie przerywaj. Rozkazałem. -pozwól mi chociaż użyć mojej zabawki. -nie. Masz dojść jeszcze cztery razy i wszystko mam widzieć. Celowo nie dotykałem swojego kutasa bo w jednej chwili opróżniłbym jajka. Prawie godzinę zajęło jej szczypanie się po piersiach, wykręcanie sobie sutków. Bicie i szczypanie łechtaczki. Ostre palcowanie pochwy. Gdy skończyła była spocona i ciężko oddychała. -idziemy na spacer. Musisz ochłonąć. Wiem. Szelma ze mnie ale miałem ochotę zerknąć ciotkę na świeżym powietrzu. Słońce właśnie zachodziło gdy wyszedłem ze swoją suką przed dom. Do domu sąsiadów było najmniej kilometr bo po drugiej stronie pola za wzgórzem także nie miałem obaw by nas ktoś nakrył jak paradujemy nago. Szła tuż przede mną i jeszcze ciężko oddychała. Będąc za nią sięgnąłem do jej cipki. Była mokra i gorąca. Włożyłem jej palce i tak idąc pokierowałem ją do stodoły. -chcę spróbować twojej cipy. Stan tu i pochyl się. Wskazałem miejsce przy drewnianym filarze podtrzymujący dach stodoły. Wypięła się jak rasowa korka w moim kierunku. Klęknąłem za nią i po raz pierwszy w życiu mogłem polizać cipkę. -o kurwa… jęknęła i mocniej chwyciła się filara. Językiem sięgałem gdzie się dało. Lizałem jej też anusa. Ślina i jej śluz spływał mi po brodzie i szyi. Kolejny raz doszła po dziesięciu minutach. -bardzo dawno mnie nikt tak nie sponiewierał. -biegnij do domu po swoją zabawkę i zaraz wracaj. Mam ochotę spuścić się na twoje ciało. Wyprostowała się i na bardzo chwiejnych nogach wyszła szybkim krokiem ze stodoły. Nawet minuta nie minęła jak była już przede mną w ręku ściskając patyk w kształcie kutasa własnej produkcji. Wziąłem gonie niej i przystawiłem go do pochwy od tyłu. Bardzo powoli zacząłem zanurzać w niej. Wierciłem przy tym by drażnił ją. Znowu chwyciła się mocniej ale tym razem głowę miała odwrócona w moim kierunku. Obficie pokryty drewniany kutas przystawiłem jej do anusa. -wpuść go. Dłońmi rozchyliła pośladki dając dostęp do anusa. Troszkę musiałem się postarać ale wszedł. Zacząłem ją nim ruchać. Piszczała i ciężko oddychała. Jej biodra same wykonywały ruchy i zaczęła energicznie się nadziewać. Gdy był głęboko w niej puściłem go. -ma zostać w środku a ty na kolana i błagaj mnie bym wyruchał twoje gardło. Zastygła na moment ale zaraz klęczała przede mną i ciężko oddychając zaczęła mnie błagać. -Piotrek, błagam włóż mi go do gardła. Chcę czuć go całego. Chcę posmakować twojej spermy. Błagam. Nawet jakby nie błagała to i tak bym jej dał bo sam już długo nie wytrzymam. Chwyciła mnie za pośladki i sama nadziała się ustami na kutasa opierając się nosem o moje podbrzusze. Wszedł calutki. Językiem lizała mi jajka. Momentalnie się w nią spuściłem. Miałem wrażenie, że nie przełyka tylko sperma wpada bezpośrednio do żołądka. Było mi cudownie. Poczułem się jak dorosły facet. Miałem jeszcze lepiej bo rzadko który facet ma własną sukę. Teraz to ja musiałem odpocząć. -choćby do domu. Muszę się czegoś napić. -ja też. Tylko nie każ mi siadać bo on dalej we mnie tkwi. Odpowiedziała przełykając ślinę. -i ma tam zostać na razie. Na bimber już nie miałem ochoty i wyjąłem z lodówki sok pomarańczowy. Pociągnąłem z butelki parę łyków. Kutas na nowo zaczął się prężyć jak tylko spojrzałem na ciotkę. -zerżnij moją cipę. Bardzo tego chce. Też chciałem. Już nie tak stanowczo pchnąłem ją by położyła się na łóżku i sam klęknąłem przed nią. Zacząłem na nowo lizać jej mokrą cipkę i powoli wyciągałem z niej drewnianego przyjaciela. Położyłem się na niej wszedłem w nią. Dociskała moje pośladki bym głębiej wchodził. Biodra mi chodziły z prędkością światła i nie ma co się dziwić, że zaraz musiałem z niej wyskakiwać. Potężna salwa spermy wylądowała jej na piersiach i brzuchu. Byłem już zmęczony. Za dużo wrażeń jak na pierwszy raz. Ala zbierała z siebie nasienie i oblizywała palce. -chodźmy spać. Całe wakacje przed nami. Powiedziała i pociągnęła mnie za sobą do sypialni. Położyłem się koło niej i już miałem zasnąć jak poczułem jej usta na kutasie. -muszę jeszcze raz bo nie zasnę. Wyszeptała mi. -rano mnie tak obudź.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tytus deZoo