Category: Uncategorized

  • Szantazysta – cz.1

    Kiedyś byłam grzecznym dzieckiem porządnych rodziców. Nie miałam wszystkiego, ale niczego ważnego nigdy mi nie brakowało. W okresie nastoletnim miałam okres buntu, olewania szkoły, wagarowania, wypadów na gigant, a także eksperymentowania z narkotykami i seksem. Próbowałam wszystkiego co było dostępne na ulicy z heroiną włącznie. Teraz nie potrafię powiedzieć co skłoniło mnie do ogarnięcia się. Skończyłam szkołę średnią i uczelnię wyższą. Wszystko powoli zaczęło się układać. Związałam się z polityką i w tym kierunku zaczynałam robić karierę (przynajmniej na szczeblu lokalnym). Trochę to dwulicowe, że sama nie potrafiłam się dobrze prowadzić, a teraz mam czelność umoralniać innych. Ktoś może powiedzieć, że z dna udało mi się wyjść na ludzi. Jednakże po części stoi za tym szereg działań, które musiałam podjąć, żeby wszelkie ślady po haniebnej przeszłości skutecznie zatrzeć. Zniknęły opinie i uwagi pedagogów szkolnych, wpis z izby przyjęć w lokalnym szpitalu, a także wszelkie notatki w kartotekach policyjnych. Rodzina raczej też zamierza trzymać buzie na kłódki.

     

    Mój styl życia i znajomości pozwalają mi skutecznie udzielać się lokalnie i wychodzić z inicjatywą. Czasem sama na coś wpadam, czasem kradnę pomysły innym, a czasami to inni ludzie działają częściowo pod moim patronatem. Piszą o mnie w lokalnych gazetach. Czy jestem kobietą sukcesu? Niektórzy mogą tak uważać.

     

    Ostatnia moja wpadka przeszła na szczęście bez echa. Raptem pięć miesięcy temu pochowałam swojego chłopaka. Miał śmiertelny wypadek motocyklowy, oczywiście ze swojej winy. Nieodpowiedzialne jest jeżdżenie motocyklem późną jesienią i na dodatek znaczne przekraczanie dopuszczalnej prędkości. Nie chcę zdradzać szczegółów tej sprawy. Nie będę też mówić o jakiejś szczególnej miłości, ale raczej o przyjaźni. Straciłam partnera do wspólnych wyjazdów, wyjść i marnowania nudnych popołudni. Doskonale się rozumieliśmy i uzupełnialiśmy. Ale też popełnialiśmy straszliwe błędy z konsekwencjami których właśnie teraz mam ogromny problem.

     

    Mam obsesję na punkcie własnej figury i ciała. Staram się o to dbać, ponieważ w kreowaniu własnego wizerunku jest to niezmiernie ważne. Często strzelam sobie fotki przed lustrem w samej bieliźnie i praktyczne zawsze w konkretnej kreacji przed wyjściem na ważniejsze wydarzenie. Z czasem mój facet zaczynał mnie fotografować, na co ja pozwalałam. Znałam go i wiedziałam, że nikt inny poza nami tych fotek nie zobaczy. Z czasem dla zabawy robiliśmy rozbieraną sesję, a nawet kręciliśmy filmy. Nigdy tego nikomu nie udostępnialiśmy, a zapis pozostawał jedynie na laptopie pozbawionym wszelkiej łączności internetowej i bezprzewodowej u mojego faceta. Dawało nam to niemałą frajdę. Zwłaszcza mnie, bo zawsze lubiłam być fotografowana i nagrywana. A w chwilach intymnych dawało mi to dużą ekscytację. Mój facet chętnie korzystał z mojego temperamentu. Lubiłam się nim “zajmować” a później oglądać z tego nagrania. Robiliśmy to w parku, w samochodzie pod supermarketem, w lesie, na łące, na górskim szlaku, na plaży, na klatce schodowej i nawet na cmentarzu (z czego nie jestem dumna), w pociągu z przedziałami, w autokarze PKS itp.

    Fantazji – zwłaszcza mi – nigdy nie brakowało.

    Niestety wraz z wypadkiem nasza wspólna przygoda dobiegła końca.

     

    Tuż po nowym roku dostałam telefon od niedoszłego szwagra. To byli bracia totalnie z innej bajki. Mój były prowadził aktywny tryb życia i lubił imprezować. Nie stronił od nowych znajomości. Natomiast jego brat wolał siedzieć na kanapie, oglądać filmy i pić piwo. Trzymał się ze starymi znajomymi, chociaż niezbyt często się z nimi spotykał. Wiedziałam tylko tyle, że jest programistą i sprawdza kody programu po innych programistach w poszukiwaniu dziur i błędów. Częściej pracuje z domu. Przez cały okres związku niezbyt wiele razy z nim rozmawiałam i nie znałam go zbyt dobrze. Nigdy wcześniej do mnie nie dzwonił, więc byłam bardzo zdziwiona telefonem od niego.

    Chciał ze mną porozmawiać osobiście, więc zgodziłam się zajrzeć do niego tego popołudnia.

     

    Laptop. Wiekowy laptop mojego byłego, który pomimo tego, że nadal działał, nadawał się już tylko na elektrośmieci. Po jego śmierci nawet nie pomyślałam o tym, że nadal może być nośnikiem moich odważnych, albo roznegliżowanych zdjęć i amatorskich nagrań. Moja niedoszła teściowa nie pozbywała się jeszcze rzeczy należących do mojego byłego, ale z jakiegoś powodu oddała wszelką elektronikę do niego należącą swojemu drugiemu synowi, jako że miał o nich pojęcie. Pomyślała, że może mu się do czegoś przydać. Sama była technologicznie zacofana i zatrzymała się na późnym PRLu. Poza pralką, lodówką, radiem i telewizorem nie używała niczego bardziej wymyślnego.

    Laptop przez jakiś czas zbierał kurz w mieszkaniu Piotra, ale w końcu postanowił sprawdzić jego dane i prywatne pliki brata, zanim go wyrzuci lub gdzieś wyniesie.

    Wymagane hasło przez windows xp nie było żadnym problemem. Piotr wszedł z ukrytego administratora i miał już wszelki dostęp do plików. Rzeczy zbędne pousuwał, ale zdjęcia postanowił zachować. Przekopiował je na pendrive i sprawdzał je u siebie na komputerze. W folderze głównym było kilkanaście podfolderów, w których jego brat trzymał zdjęcia i filmy z wyjazdów, imprez lub wydarzeń, każdy folder był nazwany miejscem i datą. Jeden z folderów był nazwany moim imieniem. W nim poza naszymi wspólnymi zdjęciami był jeszcze kolejny folder. Gdy system załadował miniatury Piotr od razu zwrócił na nie uwagę. O ile innych praktycznie nie przeglądał, tak te przejrzał wszystkie po kolei.

     

    – cześć – powiedział z uśmiechem na twarzy wpuszczając mnie do swojego mieszkania.

    – wejdź, proszę. Napijesz się czegoś?

    – nie, dziękuję – odpowiedziałam. Jego mieszkanie było porządnie utrzymane. Sypialnia, salon, kuchnia oraz łazienka były utrzymane w ładzie. Tylko jeden pokój wyglądał jak jaskinia informatyka. Puszki po piwie stały na parapecie, a pod szafką wyglądało tektirowe opakowanie po pizzy. W pokoju panował półmrok ze względu na pozaciągane zasłony i zasłonięte żaluzje.

    Piotr zaprowadził mnie właśnie do tego pokoju.

    Sam usiadł przy komputerze, a ja usiadłam na kanapie.

    – o czym chciałeś pogadać? – zapytałam ciekawa

    – napisałem taki prosty program. Wyjaśnię Ci jakie ma zadanie – zaczął Piotr. Ja już byłam przekonana, że to będzie bardzo nudny wykład o tematyce o której nie mam żadnego pojęcia.

    – to po krótce działa w ten sposób, że w określonym czasie bez interwencji programisty – a w tym przypadku to będzie raz na dobę – odszyfruje wszystkie już uploadowane pliki, a ich adres zostanie opublikowany na polskich forach warezowych o określonej tematyce. Już nawet raz go przetestowałem i działa bez zarzutu – wyjasnił Piotr

    – aha, czyli może samodzielnie udostępnić link jako post na forum? – zapytałam próbując być w temacie. Skoro mi o tym mówił, to musiało być ważne.

    – mniej więcej o to chodzi. Ale ma też klucz do szyfrowania plików. Teraz są to po prostu pliki w sieci, których nikt nie jest w stanie odczytać. Chcesz zobaczyć co na nich jest? – zapytał. Nie czekając na odpowiedź odpalił jeden z filmów.

     

    – popierdoliło Cię? – zapytałam wściekła – skąd to masz?

    – można powiedzieć, że dostałem w spadku

    – jak możesz być takim chujem?!

    – jeszcze nic nie zrobiłem, spokojnie – powiedział Piotr

    – jesteś raczej znaną osobą. Z pewnością odbije się to echem po internecie. Może znów napiszą o Tobie w gazetach, kto wie? Jesteś polityczką. Szkoda tylko, że w świętojebliwej partii.

    – zgłoszę to policji! – powiedziałam trzymając twarz w dłoniach. Mój umysł przetwarzał szumy jak rozregulowane radio. W głowie miałam pustkę, a na twarzy żywy ogień ze wstydu. Już czułam jak rujnuje się moje życie, a kariera legnie w gruzach. Całe moje życie ma się zmienić

    – wiem, że możesz to zrobić. Ale wtedy Twoje dzieło pójdzie w świat. Wystarczy, że tego nie wstrzymam.

    – dlaczego – powiedziałam. Nawet nie zabrzmiało to jak pytanie

    – trochę z nudów. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad sensem dalszego życia. Można powiedzieć, że depresja to moje drugie imię. Nie ma żadnego znaczenia czy jestem dzisiaj i czy będę jutro. W zasadzie wisi mi to. Nic nie daje mi szczęścia. Ale Ty jesteś zupełnie inna. Jest w Tobie coś, co nie pozwala cię łatwo złamać. Jesteś twarda. Nie kierujesz się emocjami, tylko rachunkiem zysków i strat.

    – nie jestem psychopatką! – krzyknęłam próbując zagłuszyć to co mówi – czego Ty w ogóle ode mnie chcesz?

    – to proste. Chcę tego samego – powiedział wskazując na ekran monitora, na którym widziałam siebie zaspokajającą oralnie faceta w plenerze.

    – pierdol się! Choćbyś był ostatnim facetem na ziemi… – wzięłam swoją torebkę i kurtkę i kierowałam się do wyjścia.

    – masz czas do jutra, żeby to przemyśleć – powiedział na odchodnym

    – to ponad 140 zdjęć i ponad 40 filmów. Zakładając, że za jeden numerek dziennie usunę jeden film lub zdjęcie – to w pół roku będziesz mogła zapomnieć o sprawie! – dodał Piotr

    – wal się na ryj, grubasie! – powiedziałam w złości. Miałam już założone buty, więc wyszłam z mieszkania trzaskając drzwiami. Byłam roztrzęsiona z nerwów i przerażenia. Gość miał solidne narzędzia do całkowitego zniszczenia mojego wizerunku. Nie wybronię się jak Paris Hilton czy Kim Kardashian i nie napędzi to mojej kariery. Mijałam sklep i uległam pokusie. Od bardzo wielu lat nie paliłam papierosów, ale w takiej sytuacji było mi wszystkie jedno.

    Po wyjściu ze sklepu od razu odpaliłam peta. Po paru zaciągnięciach zakręciło mi się w głowie. Wiele lat niepalenia dało o sobie znać. Mogłam wrócić do domu taksówką, autobusem lub na piechotę. Wybrałam tą trzecią opcję. Musiałam jakoś wyjść z opresji, ale nie miałam planu. Gdybym czysto hipotetycznie doprowadziła do jego aresztowania – mimo żadnych dowodów popełnienia przestępstwa –  co już byłoby wyzwaniem – to i tak automatycznie moje filmy i zdjęcia trafią w obieg. Gdybym załatwiła go na amen – też bez jego ingerencji pójdą w ruch. Może warto byłoby spróbować przemocą wyciągnąć od niego informacje jak temu zapobiec…. Tylko kto by to za mnie zrobił? – myślałam o zupełnych głupotach i science-fiction, ale nic mądrego i wykonalnego nie przychodziło mi do głowy.

    Po dojściu do domu, wzięłam prysznic i płacząc, położyłam się do łóżka. Nakryłam się kołdrą zasłaniając swoje bezbronne ciało przed okrucieństwem tego podłego świata.

    – co mam robić? – zapytałam siebie i zapadłam w niespokojny sen.

    Spałam prawie 12 godzin. Zasnęłam przed 19 i obudziłam się przed 7 rano. Już dawno powinnam być na nogach, ale nie włączyłam budzika. Śniły mi się jakieś koszmary, których nie potrafiłam opisać zwykłymi słowami. Gdy tylko doprowadziłam swój wygląd do porządku od razu pobiegłam do samochodu i pojechałam spóźniona do pracy.

    W lusterku zobaczyłam, że mimo makijażu wyglądam jak trup. Spanie ponad normę nigdy nie przynosiły korzyści, a w połączeniu z byciem kłębkiem nerwów zapędzonym w kozi róg – dawało to widoczny efekt.

    W pracy nie zrobiłam zupełnie nic konstruktywnego. Można powiedzieć, że dzień jak co dzień. Po 8 zmarnowanych godzinach nie mogłam się ruszyć z krzesła. Sięgnęłam po telefon i wybrałam numer.

    – co tam? – usłyszałam w słuchawce jak gdyby nigdy nic

    – możesz obiecać, że tego nie zrobisz? – zapytałam

    – po prostu przyjedź do mnie, ok? – odpowiedział tylko i się rozłączył

     

     

    – umowa to umowa. Za każdy raz wywalę z sieci jedno zdjęcie lub film. Jest ich sporo, ale te na których nie widać twojej twarzy potraktuję jako dodatek. Wywalę je też na sam koniec. – stałam w jego mieszkaniu i patrzyłam w ekran komputera

    – 197, tak? – zapytałam patrząc na spis pogrążających mnie plików. – chcesz, żebym była twoją dziwką przez 6.5 miesiąca?

    – dziwka robi to dla pieniędzy. A Ty dla przyjemności.

    – twojej! Nie mojej – odpowiedziałam

    Piotr kliknął na jeden z plików i odtworzył film

    “- uwielbiam to robić – usłyszałam swój głos z komputera. Zobaczyłam siebie, jak ustami zabawiałam się penisem mojego byłego.

    – ssać? – zapytał

    – yhym – odrzekłam z uśmiechem na twarzy.

    – nie chcę na to patrzeć – powiedziałam do Piotrka

    – jest jeszcze ten, na którym mówisz, że lubisz w dupkę – powiedział Piotr

    – to tylko na potrzeby filmu. Eksperymentowałam… – miałam powiedzieć, że to było nagrane tylko dla nas, a nie dla szerszej publiki.

    – po eksperymentuj ze mną – powiedział Piotr i zaczął rozpinać spodnie.

    Pokręciłam głową, dając do zrozumienia, że nie chcę tego

    – mogę Ci zapłacić… – zaproponowałam

    – nie chcę pieniędzy. Mam je – odparł i wstał. Jego sztywny penis wyglądał sponad spodni.

    – mogę ręką? – zapytałam

    – możesz, ale gratis – odpowiedział i zaczął do mnie podchodzić. Za sobą miałam tylko dwie ściany w rogu pokoju

    – a do ust za jeden wybrany film? – zapytałam. Już wolałam w ten sposób, niż uprawiać z nim seks

    – za jeden losowy film lub zdjęcie – powiedział i podszedł na tyle blisko, że nie miałam już dokąd uciec.

    Przykucnęłam w kącie i zamknęłam oczy. Czułam, że główka jego fiuta jest tuż pod moim nosem. Ostrożnie otworzyłam usta i pozwoliłam mu wejść do środka. Na szczęście ani zapach, ani smak nie były nieprzyjemne. Higienę miał zachowaną. Mimo wszystko czułam obrzydzenie. Nie mam pojęcia ile mogło minąć czasu. Wykorzystywał mnie pod swoje dyktando, a ja myślałam już tylko o tym, kiedy w końcu wyjdę z tego mieszkania.

    Po kilku minutach skończył, finiszując w mojej buzi. Wysunął członek i poszedł bez słowa do łazienki. Wyplułam jego ładunek do doniczki z kwiatkiem. Z obrzydzenia poczułam, jak treść żołądka podchodzi mi do gardła, ale to było chwilowe. Pozostało jedynie kwaśne uczucie.

    Opuściłam jego mieszkanie niemal od razu. Pobiegłam do samochodu i odpaliłam silnik.

    Po kilkunastu minutach byłam pod domem.

    Od razu poszłam pod prysznic. Mimo, że brałam prysznic godzinę temu to i tak czułam się brudna.

    Miałam chęć skończyć ze swoim życiem.

    Z jednej strony czułam się przytłoczona problemami, tak miałam i

    ntuicję, która podpowiadała, że jeszcze z tego wyjdę i jest światełko w tunelu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elba
  • Sesje z Pania Marta

    SESJE Z PANIĄ MARTĄ

    NA WSTĘPIE:

    Jako starsza już prostytutka o masochistycznym upodobaniu raczej nie wyobrażam sobie seksu bez sdystycznego bólu. Takie starsze, tłustawe kurwy mają większe wzięcie w gabinetach sado-maso lub bdsm. Tłuste ciało lepiej reaguje na tortury. Widok drgających fałd ciała jest dla torturującego bardzo podniecający. Przy czym nie mam tu raczej na myśli zwykłego, teatralnego BDSM. Mam na myśli ból zadawany rozważnie i bezpiecznie a nie czyste, bezrozumne sadystyczne wyżywanie się. Uważam, że rozkosz i zadowolenie z sesji musi być, powinno być obustronne. Ja cierpiąc mękę i udrękę doznaje rozkoszy i orgazmów, Ty lub Wy  męcząc i torturując mnie też czerpiesz z tego rozkosz na swój sposób. Jest wiele rodzajów bólu. Ogólnie jest ból fizyczny, doznawany przez ciało i ból psychiczny. Oba silnie działają na umysł. Ból fizyczny wyzwala hormony, endorfiny, które trzymają całe ciało w napięciu i strachu przed dalszym bólem. To powoduje dużą udrękę i podniecenie. Ból psychiczny doprowadza do poniżenia i zeszmacenia suki, utraty samo dowartościowania i załamania woli, czego wyrazem jest całkowite zniesienie odruchów obronnych, płacz, skomlenie, chowanie się po kątach i pełzanie. Oba te działania powodują u mnie orgazmy nie możliwe do osiągnięcia w sposób tradycyjny i niedający się z nimi porównać. Wszystko zależy od Ciebie/Was, Twojego/Waszego zaangażowania i doświadczenia oraz pomysłowości. Mam na imię Arletka, 56 letnia prostytutka.

    A tak to było:

    1. POZNAJĘ PANIĄ MARTĘ

    Panią Martę poznałam w trakcie jednej z wielu sesji wirtualnej, którym poddaje się często stojąc przed kamerką na czacie internetowym. Mam wiele przyrządów do wykorzystania i tylko od wydającego polecenia zależy jak przebiegać będzie sesja. Niestety z praktyki wiem, że większość nie ma pojęcia i wyobraźni jak to robić. Jednak czasem trafiają się osoby Pan czy Pani, które już w pierwszych słowach do mnie budzą we mnie strach. Jako doświadczona suka herafrodytka dobrze to wyczuwam. Lubię sesje publiczne, gdy wszyscy mnie widzą. Na priv też idę, ale rzadko. Na priv wymagam, aby druga strona potrafiła coś zrobić dobrze a nie tylko pokazać swego kutasa i zlać się. To mnie NIE interesuje. Pokazy prywatne nie są poniżające a to jest dla mnie istotny element. Tak, więc klęczałam naga tylko w pasie i pończochach, z obrażą psią na szyi, bo tylko tak pozwala mi być ubraną, mając zapięte metalowe klamry z dużymi ciężarkami na krowich sutkach, napletku, jajkach i odpowiadałam na pytania. A pytania było bardzo intymne. Potem na jego polecenie mówiłam: „Tak, Panie jestem suką, szmatą, dupodajką. Daje dupy do ruchania każdemu kto chce i obciągam kutasy każdemu kto chce i gdzie chce” i tym podobne rzeczy. Powtarzałam te straszne rzeczy w kółko i w kółko a zęby klamerek przebijały mi ciało powodując ostry ból. Zapłakana cierpiałam fizyczne i psychiczne poniżenie. Jak pisałam, te sesje odbywają się nie w kanale prywatnym a publicznym. Widzą wszyscy, czego dowodem są obraźliwe nie raz komentarze. To mnie podnieca, takie poniżanie się publiczne. Jeśli ktoś czuje potrzebę obrażania mnie to proszę bardzo. Mnie takie zachowanie nie obraża i nie deprymuje a wręcz przeciwnie, podnieca. Wtedy wiem jak bardzo jestem poniżana i że docieram do żywej widowni. Potem stając wsadzałam sobie rurę w kiszkę, podłączyłam pompkę i pompowałam. Czułam coraz większy ból wewnątrz i potworne rozpieranie. Gdy brzuch był monstrualny zaczęłam głośno pierdzieć. Musiałam jednak pompować dalej w takt podawanego tempa. Krzyczałam bardzo. Potem mając potworny brzuch i nadal pompkę w kiszce napełniłam gumowy, czerwony wlewnik do  lewatyw płynem 3 litry i podczepiłam go do obroży z przodu. Wprowadziłam grubą rurkę w kutasa do pęcherza i podłączyłam do zbiornika. Na polecenie otworzyłam zaworek. Czułam jak płyn z gumowego wlewnika wypełnia mi pęcherz. W trakcie tej do pęcherzowej lewatywy musiałam wykonywać zadaną gimnastykę i pompować dalej brzuch. Musiałam też błagać go, aby nie przestawał mnie torturować. Liczba widzów rosła jak i komentarze. Wlewnik był już prawie pusty. Ostry kłujący ból wdzierał mi się w pachwiny, cześć płynu wylatywała kutasem obok wsadzonej rurki. Poranione ciało klamerkami dodawało swoistej udręki. W pewnym momencie tego cudownego bólu doznałam silnego orgazmu. Potężny wytrysk wyrzucił mi rurę z kutasa. Wrzeszcząc głośno tryskałam silnie wyrzucając spermę i płyn z lewatywy. Następnie musiałam wypić ponad litr mleka i zjeść dużo chleba. Rzygałam do psiej miski, sikałam i spożywałam to ponownie, kilka razy. Chodziłam na czubkach kolan i łokciach ze stopami i dłońmi podniesionymi wysoko do góry, z wsadzonym ogromnym kutasem w dupie i przekłutymi, długimi igłami jądrami. Dalej były tortury igłami. Przebijałam sobie sutki, żołądź, jajka i wbijałam igły w odbyt. Kazał mi też wbić trzy 6 cm–etrowe grube igły wzdłuż kutasa poprzez główkę. To było straszne. Potworny strach i wielki ból, gdy powoli wsadzałam sobie te igły dwie po bokach główki i trzecią od spodu poprzez wędzidełko. Okropny ból wiadomy tylko tym, co mieli takie coś robione. Było bardzo głośno. Po wbiciu trzeciej, w twardy bardzo kutas, wrzeszcząc spazmatycznie dostałam silnego orgazmu ponownie zalewając dookoła bezpłodną spermą. Orgazm targając kutasem powiększał moje cierpienie w cudowny sposób doprowadzając mnie do ekstazy. Na zakończenie, w nagrodę, jak powiedział, kazał mi wprowadzić 1,5 metra rury do kiszki, podłączyć gumową pompkę do lewatywy. Drugi koniec pompki był w olbrzymim wiszącym zbiorniku. Stojąc powoli pompowałam sobie lewatywę. Odczytywałam głośno ubytek płynu na podziałce. Dodatkowo grubym, metalowym sztyftem masturbowałam się w cewce kutasa. Bolało mnie wszystko, cudownie. Wymęczony kutas reagował ostro na ruchy sztyftu. W końcu lewatywa osiągnęła 6 litrów, gdy się ulitował i kazał skończyć. Z olbrzymim brzuszyskiem musiałam skakać i biegać przez 40 minut. W końcu wypróżniłam się do dużej miski. Zapytał czy chce mi się siku. Powiedziałam, że tak. Po lewatywie zawsze chce mi się sikać. Zrobiłam siku do wielkiej szklanki i na jego polecenie wypiłam wszystko. To był końcowy toast. Wśród widzów, jak się okazało była Pani Marta o Nicku „Zmoczona Dziewica”. Na oczach wszystkich sprzątałam i przygotowywałam się do następnej sesji, gdyby był ktoś chętny. Co zakomunikowałam odpowiednim napisem. Natychmiast pojawił się napis: „Masz suko przejść na priv, bez gadania. „Zmoczona Dziewica”. Z mety poczułam się mała i wystraszona. „ Tak Pani, suka się słucha” odpisałam i powiedziałam głośno. Kliknęłam priva. Na ekranie zobaczyłam stół-fotel i przyrządy do tortur. Widok był mrożący. Panią nie widziałam.

    – Na kolana suko, ręce za plecy. – Padło.

     A ja padłam na kolana jak podcięta.

    – Co to ma być suko! Co to za pozycja! Wyprostuj się, wypnij brzuch, napletek obciągnięty! – Padły polecenia z ekranu.

     Wyprostowałam się, wystawiłam brzuch i obciągnęłam napletek. Potem padały pytania a ja odpowiadałam niezwłocznie. Były bardzo szczegółowe i bardzo intymne, ale nie dotykały sfery prywatnej. Musiałam podać jej dokładny adres i piętro bloku, gdzie mieszkam. Wyczułam, że była tym zaskoczona.

    – Jakie masz przyrządy, pokaż. – Rozkazała.

     Pokazałam jej po kolei swój zestaw do tortur. Przy niektórych wyjaśniałam do czego służą.

    – Dobrze suko. Teraz wsadź sobie w dupę ten wielki kutas. Do kutasa wsadź ten gruby sztyft i zawiąż porządnie kutasa sznurkiem w rowku za główką a jego koniec przywiąż wysoko do obroży. Tylko naciągnij porządnie sznur. Klamerki z ciężarkami zawieś na sutkach. Na jajka załóż ten skórzany koszyczek i zaciśnij mocno. Na każde jajko zaczep klamerkę z ciężarem. Na uszach też zaczep klamerki z ciężarkami. – Wydawała polecenia.

    Wzięłam kutasa i chciałam go posmarować.

    – Co tam robisz suko! To ma być na sucho, wytrzyj go dokładnie! – Krzyczała.

    Szybko wykonałam polecenie. Pchałam płacząc i piszcząc suchego kutasa w dupę. Ból był mocny i cudowny. Ciągle mnie poganiała krzykiem. W końcu kutas siedział cały w piekącej dupie. Musiałam się wypiąć i pokazać.

    – Dobra teraz sztyft! Też na sucho suko! – Rozkazała.

    Bolało mocno, kutas stawiał  opór i podwijał się. Płakałam głośno bardzo podniecona. Cała dygotałam ze strachu.

    – Pchaj, pchaj suko szybciej! – Dolatywało mnie ponaglanie.

    W końcu po męczarniach cały sztyft siedział w kutasie. Sterczała tylko malutka końcówka. Zaczęłam zawiązywać sznurek w rowku.

    – Pokaż kutasa do kamerki, bliżej. – Poleciła.

    Ustawiłam się blisko kamerki.

    – Co ty wyprawiasz suko! Kazałam ci dobrze zawiązać! Zaciskaj mocno, Jeszcze, mocniej, jeszcze! – Mówiła ostro.

    Zaciskałam sznurek a główka kutasa pęczniała i ciemniała. Zrobiła się bardzo ciemna i twarda. Cały kutas był sztywny strasznie i bolący. Potem naciągałam ten sznurek tak jak kazała mocno do obroży. Teraz kutas, sino-bordowy, miałam na brzuchu sterczący w górę. Przy zakładaniu koszyczka też musiałam być blisko kamerki. Pani kazała mi zaciągać paski na siłę ile możliwe. Moje jaja posiniały, stwardniały, sterczały poziomo do przodu. Każde twarde, napięte było odchylone w bok. Na koniec pozapinałam klamerki z ciężarkami na sutki, jajka i uszy. Ból ciała doprowadzał mnie do ekstazy.

    – Pokaż się teraz suko jak wyglądasz. – Poleciła Pani.

    Chodziłam i obracałam się pokazując swoje ciało i założone przyrządy. Płakałam i jęczałam.

    – No świetnie. Czemu ryczysz? Boli? – Zapytała.

    – Tak, Pani boli. Bardzo. – Wyjąkałam.

    – To dobrze. Musi boleć, suko! Płacz. Jak dostanę cię w swoje ręce to już nie będziesz płakać, lacho ciągu, będziesz wyć! – Powiedziała cicho i strasznie.

    – Tak, Pani suka będzie grzeczna. Pani zrobi co zechce z suką. – Powiedziałam jękliwie.

    – Twoja zgoda suko nie jest mi do niczego potrzebna. Teraz ruchaj dupsko tym kutasem. – poleciła.

    Wypięłam się do kamerki i zaczęłam posuwać dupę kutasem. Bolało mocno. Na sucho nie było to łatwe. Poganiała mnie i krzyczała. W końcu wyjąc rozruchałam tak dupę, że poluzowała się całkiem. Ruchałam dupsko jak szalona. Tak jak kazała. Już wszystko było luźne. Ból dupy zagłuszył inny ból ciała. Jaja latały, ciężarki ciągnęły boleśnie. Mocne, ostre żeby klamerek rwały moje ciało żywcem.

    – Boli suko? Podoba ci się takie ruchanie? Dobrze ci teraz? – Pytała.

    -Tak, Pani boli, boli bardzo, Suka dziękuje, lubię tak. Suce jest dobrze, bardzo dobrze. Zaraz oooorgazmmmm! – Krzyczałam i nogi ugięły się pode mną, gdy potworny orgazm zacisnął moją dupę i narządy.

    – No suko na początek wystarczy. Lewatywy i pompowanie dupy zostawimy sobie na Real. Jesteś dobrą suką w te sprawy. Masz mi wysłać ten formularz, o którym mówiłaś, numer telefonu. Ja to przeglądnę i przyśle ci swoje łaskawe życzenia na, które masz wyrazić zgodę. Zrozumiałaś suko. Teraz podziękuj Pani za stracony czas dla takiej szmaty jak ty. – Powiedziała Pani Marta.

    – Tak, Pani, suka zrozumiała wszystko i wykona natychmiast. Suka dziękuje bardzo Pani za stracony czas na tortury suki. – Wystękałam klęcząc.

    Na koniec podałam wszystkie swoje dane kontaktowe a Pani podała mi swój adres e-mailowy. Wyłączyła się. Ja piszcząc i kwicząc odpinałam i wyjmowałam przyrządy z ciała. Już na teraz miałam dosyć tortur. Po wysprzątaniu i wyczyszczeniu wszystkiego, wykąpałam się, wysmarowałam dupę maścią. Piszcząc i wyjąc z bólu zrobiłam siku i wcisnęłam do kutasa żel. Potem goła, siedząc przy komputerze wysyłałam do Pani to, co kazała. A tak dla ciekawych do wiadomości, zawsze siedzę naga przy komputerze pisząc do Was, nawet teraz też. Szybko przyszła odpowiedź od Pani i jej wymagania. Czytałam i dostawałam gęsiej skóry. Mój formularz to była pestka w porównaniu z jej życzeniami. Wystraszona wysłałam swoją zgodę na te straszne męki.

    2. PIERWSZA SESJA PUBLICZNA Z PANIĄ MARTĄ

    Za kilka dni zadzwonił telefon.

    – Suko! Masz czystą dupę, robiłaś lewatywy!? – Padło od razu.

    – Tak Pani, suka robiła dziś lewatywy. Suka robi sobie codziennie lewatywy, rano i wieczorem. Właśnie skończyłam serię. Suka na dupę czystą proszę Pani. – odpisnęłam właściwie, bo trudno to nazwać mową.

    – O, słyszę, że suka się boi. To dobrze, bardzo dobrze. Suka powinna się bać Pani. Powinna wryć sobie w ten suczy, głupi łeb, że na spotkaniach z Panią będzie bezgranicznie cierpieć i bać się potwornie. Jak duże lewatywy robisz suko? – Powiedziała i zapytała na koniec.

    – Suka rano robi pięć lewatyw 2×6, 1×8, 1×20 i 1×12 litrów a wieczorem suka robi 6 lewatyw 2×5, 2×8, 2×10 litrów. – Wyjaśniłam.

    – Dobrze, ale od jutra suka będzie rano wlewać 2×10 litrów zamiast raz a wieczorem 2×10 litrów zamiast 8 litrów, czyli 4×10. Dodatkowo suka już nie będzie sikać normalnie. Od zaraz suka będzie stale nosiła cewnik. Przez cały dzień suka będzie nosić na jajach zaciśnięty koszyczek rozdzielający. I to nie zależnie czy jest w domu czy nie. Pozwalam suce wyjmować trzy razy dziennie cewnik na godzinę, ale wtedy suce nie wolno jest sikać. Raz na półtorej godziny pozwalam suce zdjąć koszyczek na 15 minut i masować jaja. Cewnik ma być zatkany, żadnego worka. Jak suka poczuje, pełny pęcherz to ma odczekać jeszcze 30 minut. Ma boleć. Potem może iść na sedes i odetkać cewnik. Jeżeli jest poza domem. W domu suka ma zbierać mocz do zamykanego naczynia i trzymać w lodówce. Ten mocz będzie mi potrzebny. Zrozumiała? – Zapytała na koniec Pani

    – Tak Pani, suka zrozumiała i będzie stosować. – Powiedziałam drżąc.

    – Jakie masz rozmiary cewników i jakie rodzaje? – Pytała.

    – Mam nr-y 18, 20, 24, 26, 36 i specjalne 46, 57, 70, 88 . – Wyjaśniałam.

    – Co to jest, suka żarty robi! Co to za rozmiary! Suka jutro pójdzie do ( tu podała adres sklepu), tam zobaczysz Panią, duża blondyna, poznasz ją bo tylko ona jest blond. Powiesz, że przysyła cię Pani Marta (wtedy to pierwszy raz usłyszałam jej imię) po odbiór cewników Drathona. Dostaniesz paczkę dwóch zestawów z największymi rozmiarami. Będą tam cewniki miękkie i twarde metalowe z zatyczkami. Miękkie cewniki masz nosić poza domem, twarde metalowe będziesz wkładała jak wrócisz do domu. Od tej chwili zawsze, w każdej sytuacji, masz chodzić z gołą dupą. Nie interesuje mnie to, że czasem, w pewnych okolicznościach będzie pokazywanie gołej dupy krępujące i bardzo niezręczne. Nie wolno ci nosić stringów ani innych majtek. Możesz nosić stanik, pas i pończochy oraz jakąś cienką koszulkę. Jak chcesz to i spódniczkę, ale bardzo krótką, aby i jaja były widoczne. Mówiłaś, że mieszkasz w bloku nad ulicą i masz duży balkon. Teraz jest ciepło. Masz zlikwidować wszystkie osłony i ozdóbki, co zasłaniają widok z ulicy na to, co się dzieje na balkonie. Zrozumiano? – Zapytała.

    – Tak, Pani, suka rozumie i wykona. – Odpowiedziałam nie wiedząc, po co jej to.

    -Tak, grzeczna suka. Balkon ma być czysty i wszystko ma być widać! Lewatywy będziesz robić na balkonie. Wlewnik ma być zawieszony wysoko tak, aby był widoczny i nie było wątpliwości. co w tej chwili robisz. Jeżeli będziesz w domu to będziesz na balkonie zaraz po rannych lewatywach, do godz. 10 trzy razy po 10 minut. Od 10 do 14 cztery razy po 15 minut, od 14 do 17 sześć razy po 20 minut. Od 17 do lewatyw wieczorowych 4 razy po 15 minut. Ponadto dodatkowo w dni wolne, jak nie będzie sesji, w południe o 14 robisz sobie lewatywy na balkonie. Wlewnik do lewatywy z kanką ma wisieć wysoko nad barierką, ciało masz układać na leżance lub na stole, nie na podłodze. Blisko barierki. Rurkę z kanką masz wprowadzać w dupę od zewnątrz barierki. Wypróżniać masz się do wiadra na balkonie a nie na sedes. Masz to przestrzegać bez względnie, jeżeli jesteś w domu. Wychodząc na balkon nie możesz nosić ani spódniczki ani czegokolwiek na wierzchu. Masz być w staniku, pasie i pończochach, najlepiej czarnych,  dobrze widocznych. Nie wolno ci zakrywać cewnika! Rurka ma być widoczna. Dodatkowo, jak idziesz na pokaz to cewnik ma być odetkany, ma kapać. Na jajach masz mieć zaciśnięty bardzo mocno koszyczek rozdzielający. Nie wolno ci kucać ani chodzić pochylona. W żadnym wypadku, absolutnie nie wolno ci się chować będąc na balkonie, bo coś ci nie pasuje. Peruki też masz nie nosić. Masz być łysa, bez rzęs i brwi. Masz mieć wyraźny, mocny makijaż. Masz chodzić po balkonie wyprostowana, podchodzić, co chwila do balustrady, stać przodem przyciśnięta do balustrady i patrzeć na ulicę. Narządy masz mieć wyłożone poza barierkę. Potem masz się odwrócić i dobrze wypiąć dupę do balustrady. Dupa ma być rozwarta! W dupie będziesz nosić, w domu korek, a wychodząc na balkon włożysz lateksowego kutasa, tego największego! Będąc na balkonie masz udawać, że coś robisz i to ma być głośne zachowanie. Masz nastawić głośno sobie jakąś muzykę na balkonie. Rozumiesz suko? – Mówiła.

    – Tak, Pani suka rozumie. – Powiedziałam wystraszona.

    – Czy sąsiedzi wiedzą o tobie? – Zapytała na koniec.

    – Nie Pani, nie wiedzą. – Odparłam płacząc.

    – Nie szkodzi, to się dowiedzą. Tak ma być. – Odparła.

    – Dobrze Pani. – Powiedziałam zdruzgotana tym kompletnie.

    – Acha zapomniałabym, masz cały czas nosić psią obrożę. Na razie w domu, potem zobaczymy. Teraz idź i przygotuj wszystko na sesje kamerkową.  Najpierw spotkamy się prywatnie a potem publicznie. Masz suko klęczeć. – Powiedziała i rozłączyła się.

    Byłam tak wystraszona, że nie mogłam ustać. Wszystko we mnie dygotało. Przerażała mnie myśl pokazów na balkonie. No i sąsiedzi. Oni mnie najmniej martwili. To ich sprawa. Takie poniżenie. Byłam załamana psychicznie. Założyłam obrożę na szyję. Biegając przygotowałam narzędzia do tortur i płyny. Założyłam pas i pończochy i perukę.  Stanika nie nałożyłam, bo cycki i sutki musiały być dostępne do tortur. Na koniec napełniłam wielki wlewnik do lewatyw i zawiesiłam wysoko, rozłożyłam folie na podłodze i postawiłam wiadro na wypróżnienia. Wszystko było gotowe. Odpaliłam komputer i weszłam na swój profil „transmasomax”, wygooglujcie sobie a następnie na kamerkę. Klęknęłam i czekałam. Długo jak zwykle nie czekałam na pierwszych widzów. Jak zwykle podglądacze i erotomani, jakich tam wielu nie odważyli się mówić a pisali. Ja odpowiadałam. Naprawdę mało jest takich, co wiedzą, co to za seks. Po dłuższej chwili pojawiło się zawołanie na priv przez Panią. Weszłam i zdjęłam maskę. Pierwszy raz. Tak kazała. Pani jeszcze raz powtórzyła swoje polecenia dla suki. Obejrzała moje cewniki i inne zabawki. Powiedziała, że pierwsze spotkanie będzie za trzy dni, rano! Tak dla informacji jakby ktoś chciał mnie mieć obojętnie w jakim celu: do wyruchania, do obciągnięcia laski (bo obciągam zawsze z połykiem na wezwanie) itp. to tylko od 09 do 13 -14!. Telefon jest na profilu. Podała miejsce. Niedaleko ode o mnie, parking przy lasku. Zastanowiło mnie to i skojarzyłam z jej zaskoczeniem, gdy podałam, gdzie mieszkam. Ustaliliśmy wszystko.

    – Teraz, suko, zakładaj koszyczek na jaja. – Powiedziała.

    Cicho płacząc, wystraszona, wprowadziłam jądra w paski koszyczka i zaciągnęłam paski.

    – Mocno suko, co to ma być i poklep je. – Ofuknęła Pani.

    Z całej siły zapięłam paski na ostatnie dziurki i na komendę biłam jajka dłonią. Szybko stwardniały, nabierając sinawego koloru. Tak jak na fotkach. Sterczały do przodu.

    – Dobra suko. Teraz idziemy na pokaz publiczny. Załóż maskę. – Poleciła i rozłączyła się.

    Znowu byłam na widoku dla wszystkich. Licznik widzów podskoczył. Pani nie widziałam tylko słyszałam.

    – No suko. Zaczynamy. Weź ten najgrubszy cewnik i wsadzaj. – Poleciła.

    Stękając i płacząc wepchałam cewnik w kutasa i do pęcherza. Był zakorkowany. Wstrzyknęłam 10ml płynu do balonika. Sprawdziłam czy dobrze siedzi.

    – Siku spuść do dzbanka. – Powiedziała.

    Wykonałam. Poleciało ostro.

    – Ciężarki na jajka i sutki. Zaciśnij klamerki. – Padło.

    Wykonałam. Jęcząc głośno, podniecona bólem, zacisnęłam klamerki, wbijając ich ząbki w ciało.

    – Dobrze ci suko? – Spytała.

    – Tak Pani, dobrze, boli. – Odpowiedziałam dygocząc z bólu.

    – Lewatywa, suko w dupę. Masz lać aż nie powiem dosyć. – Poleciła.

    Wsadziłam kankę w dupę i odkręciłam kranik. W trakcie lewatywy, musiałam się chłostać dyscypliną po wypiętej dupie a potem packą po kutasie i jądrach. Jak tylko było coś za słabo to zaraz był krzyk Pani. Narządy miałam sine a dupę bordową. W pewnej chwili dopadł mnie orgazm aż prawie padłam, taki cudowny.

    – Co z Tobą suko? – Doleciał mnie krzyk Pani.

    – Och, Pani, wybacz suce, Ooooorgazmmmm. Ooooch! – Wystękałam.

    – Orgazm. A to suka. Podoba ci się. To dobrze. Będzie jeszcze lepiej boleć. – Zaśmiała się Pani.

    Mój brzuch zrobił się twardy i ogromny. Kiszki targane tępym bólem protestowały. Ale wiem z praktyki, że to minie jak lewatywa przejdzie dalej. Komentarze ludzi były rożne. Jedni mnie wyzywali od zboczeńców. Inni straszyli czymś tam. A jeszcze inni protestowali, że takie pokazy są dopuszczalne. Protestowali i oburzali się, ale jakoś nie wyłączali się. Ot taki jest narodek nasz, zakłamany nieco. Ja nikogo do niczego nie namawiam i nie zmuszam do patrzenia. Więc nie ma, co się wonturować.

    – Ile masz już w dupie? – Spytała Pani.

    – Dziewięć litrów, Pani. – Powiedziałam patrząc na wlewnik.

    – Dobrze, jeszcze litr i korek w dupę. – Poleciła.

    Sapiąc i stękając, było ciężko oddychać i brzuszysko ciążyło, dobiłam do siedmiu litrów. Przygotowałam korek do dupy. Wyjęłam kankę i szybko wepchnęłam olbrzymi korek. Zatykając dupsko. Następnie Pani zaleciła gimnastykę. Czego tam nie robiłam a wszystko w celu powiększenia mojej męki. Ciężarki latając rwały mi sutki i jajka. Brzuch podskakiwał aż zrobił się miękki.

    – Dosyć. Jaki masz brzuch, miękki? – Spytała Pani.

    – Tak Pani miękki. – Odsapnęłam dysząc.

    – To świetnie. Lewatywa weszła do jelita cienkiego. Dobra suka z ciebie. Inne nie wytrzymywały połowy tego, co ty. Wlej sobie jeszcze ze dwa litry i zakorkuj. – Rzekła.

    No teraz to już wyglądałam monstrualnie.

    – Wyciągnij cewnik, wsadź rurę od wlewnika gumowego i zawieś go na obroży. Napełnij płynem 3 litry. – Zaleciła.

    – Tak Pani suka wykonuje. – Pisnęłam boleśnie.

    Dysząc ciężko, nie widząc dobrze kutasa zza potwornie dużego brzucha, odetkałam cewnik opróżniając pęcherz do pojemnika. Wciągnęłam go. Wzięłam z wieszaka czerwony, gumowy wlewnik do lewatywy do pęcherzowej. Napełniłam go płynem i zawiesiłam z przodu ma obroży. Mocno ściągnęłam napletek, aż główka się napięła i pyszczek się otworzył. Patrząc w lustro ujęłam, grubą, czerwona rurkę wlewnika i powoli zaczęłam wpychać w kutasa. Zapiszczałam głośno, gdy rurka weszła w pęcherz.

    – Bliżej do kamery, niech ludzie ciebie widzą suko. – Zaleciła Pani.

    Podeszłam bliżej, eksponując wielki brzuch i siny kutas z rurą wewnątrz. Otworzyłam kranik wlewnika. Wiem dobrze z doświadczenia jaki ból daje ta lewatywa. Przy połowie wlewu zaczęłam krzyczeć. Bolało w pachwinach i z tyłu, jakby ktoś wbijał igły w nerwy.

    – Nie przerywaj suko, masz wziąć wszystko! – Przekrzykiwała moje wrzaski Pani.

    Zaryczana i obolała kontynuowałam lewatywę do pęcherza.

    Jak wlejesz wszystko to masz wsadzić w kutasa gruby sztyft i zawiązać sznurkiem główkę. Tylko mocno! – Doszedł mnie głos Pani.

    Wlewnik był pusty. Pęcherz wyraźnie sterczał pod ogromnym brzuchem. Szybko wyciągnęłam rurkę z kutasa. Pociekło ciut. Szybko wepchałam w kutasa metalowy sztyft, nie bacząc na potworny ból. Z całej siły zawiązałam sznurek dookoła główki i zacisnęłam. Teraz główka była fioletowa i twarda jak kamień. Zobaczyłam sporą liczbę określająca widzów i ich komentarze wymieniane na mój temat. Wielu było za. Ponieważ bardzo krzyczałam, Pani kazała mi założyć knebel. Zrobiło się ciszej. Na jej polecenie, wyjąc głucho wbiłam sobie po pięć igieł w każdy sutek z klamerką i po trzy grube igły w każde jajko. Stałam się jednym wielkim BÓLEM!!! Było cudownie, z podniecenia aż nie wiedziałam, co się dzieje. Dochodził mnie tylko głos mojej Pani. Już się nie zastanawiałam, co robię. W ruch poszło większość z przyrządów, które mam. Co nowy przyrząd to męka potworniejsza. Pani dobrze wiedziała gdzie i jak zakładać przyrządy na ciało. Orgazmy dopadały mnie, co jakiś czas. To nie są zwykłe orgazmy tzn. wytryski. To jest coś zupełnie innego. Masochistyczny orgazm też zaciska ciało, ale jest tworzony w zupełnie innym miejscu. Hormony (endorfiny) bólu i strachu wydzielane pod wpływem tortur obejmują sferę podświadomości. Orgazm jest okropny, bolesny cudownie, potem odlot i odprężenie niesamowite. Potrafi mnie trzymać 10 do 15 minut. Wreszcie, chyba, Pani doszła do wniosku, że dłużej suka nie wytrzyma. Kazała mi zdjąć wszystko i wypróżnić. Cewnikiem opróżniłam pęcherz do naczynia. Wypinając dupę przed ludźmi waliłam silnym strumieniem w wiadro i pierdziałam. Wyłam głośno wyrywając ząbki klamerek z ciała. Na koniec musiałam wypić wszystkie siku z naczynia. Wsadziłam cewnik w kutasa i zatkałam go a w dupę wielki korek. Metalowego cewnika jeszcze nie miałam. Klęczałam płacząc i słuchałam, co mówi Pani. Nie była za bardzo zadowolona ze mnie. Przepraszałam żarliwie Panią obiecując poprawę i większe zaangażowanie. Teraz masz suko przygotować balkon. Masz być ubrana tak jak kazałam. Pani się rozłączyła. Nie wyłączając kamerki sprzątałam wszystko. Potem odpowiadałam na pytania widzów. Być może i Ty byłeś wśród nich. Jak będziesz miał szczęście to zobaczysz mnie. Mój Nick „transmasomax”. Obecnie.

    3 PONIŻENIE PUBLICZNE SUKI NA BALKONIE

    Ponieważ dochodziło południe a Pani wyraźnie poleciła wyjścia na balkon, więc nie było rady. Musiałam być posłuszna. Nie wyobrażacie sobie jak się potwornie bałam. Mieszkam na drugim piętrze. Balkon mam spory, długi. Odgrodzony od sąsiadów betonowymi ściankami. Blisko chodnika, nad wejściem do domu. Ulica, choć nie należy do głównych, ale tędy chodzi masę ludzi mieszkających w głębi osiedla, zwłaszcza jak wracają z pracy. 14-16 duży ruch. W pobliżu przystanek autobusu. Kwiatów wiszących na barierce nie mam a metalowa barierka ma tylko zrobioną zasłonę wzdłuż, która łatwo zdjąć. Zrobiłam ją, bo często jestem naga na balkonie robiąc sobie dobrze przyrządami. A teraz?! To wszystko ma być widoczne?! Byłam podłamana psychicznie. Dygocząc wsadziłam cewnik w kutasa i zatkałam koreczkiem, aby nie kapał na podłogę. Rozdzieliłam i wyprężyłam jaja koszyczkiem. Sterczały sinawe poziomo. Większa część cewnika majtała się na zewnątrz. Ubrałam czarny stanik, pas i pończochy. Zrobiłam mocny makijaż i zawiesiłam długie klipsy na uszy. Wsadziłam ogromnego kutasa w dupę. Jednak sporo go wystawało. Musiałam dobrze zaciskać dupę, aby nie wyskoczył. Odetkałam cewnik. Byłam gotowa. Otworzyłam drzwi balkonu i stanęłam w nich. Ruch na ulicy był spory. A może to przerażenie mi tak mówiło. Na barierce jeszcze była zasłona. Ktoś idący spojrzał w górę. Poczułam jego wzrok na sobie, a może to był strach. Nie mógł mnie widzieć całą, ale od góry na pewno. Uciekłam wystraszona. Nie, nie dam rady. Muszę, bo Pani będzie krzyczeć i bić sukę. Znowu stanęłam. Po chwili dygocząc weszłam krok dalej. Powoli przeszłam się balkonem. Starałam się nie patrzeć na dół. Wlazłam w coś i narobiłam hałasu. Spojrzałam ktoś patrzył. Kucnęłam. Potem powoli się podniosłam. Ta osoba jeszcze się oglądała, stanęłam wyprostowana przy barierce. Wypięłam wielkie, wiszące cycki. Bałam się okrutnie, ale wytrzymałam. Nie mogłam się zdecydować na zdjęcie osłony. Powoli jednak zdjęłam połowę osłony. Tę od strony wejścia na balkon. Byłam niesamowicie wystraszona, ale i nieziemsko podniecona. Mój mały kutas sterczał twardo. Długi cewnik wisiał na czubku kapiąc polowi kropelkami. Teraz najgorsze. Musiałam podejść blisko przodem do odkrytej barierki. Decydowałam się długo. Wreszcie zamknęłam oczy stanęłam prosto przy samej odkrytej barierce mocno się do niej przyciskając i wystawiając narządy na zewnątrz. Sztywne jaja i kutas z cewnikiem sterczały przez pręty po drugiej stronie. Poruszyłam nogą coś metalowego. Hałas przyciągnął wzrok ludzi. Byłam całkowicie odkryta! Tak jak Pani kazała wykonywałam biodrami ruchy w przód i w tył mocno waląc w pręty barierki. Mój kutas podskakiwał a cewnik latał w górę i dół. Teraz już byłam załamana. Coraz więcej ludzi spoglądało. Reagowali różnie. Jednak nie było głośnych komentarzy. Jakaś grupa małolatów stała i gapiła się bezczelnie. Inni patrzyli i raczej szli dalej. Znowu zaczęłam chodzić. Zdjęłam resztę zasłony. Teraz nie mogłam uciec nigdzie. Przerażona pochyliłam się niby po coś i przycisnęłam wypięty tyłek, ze sterczącym kutasem, do barierki. Rozciągnęłam pośladki. Pręty barierki trzymały moja dupę otwartą. Kutas z dupy sterczał wyraźnie. W pewnym momencie poczułam, że on zaczyna mi wyłazić! Przerażona gwałtownie wystawiłam dłoń za barierkę i wepchnęłam do środka. Rozległ się śmiech w dole.

    – Głębiej, głębiej. – Doleciało mnie z dołu.

    No teraz to pewnie sporo mam widzów. Wyprostowałam się i uciekłam do domu. Płakałam spazmatycznie. Co za poniżenie. Zostałam okrutnie zeszmacona. Nie wiem czy dam radę ponownie. Przyszła kolej na następne wyjście. Wzięłam małe radio i nastawiłam muzykę. Stanęłam w drzwiach balkonu. Jak na złość ruch chyba był większy. Stojąc w drzwiach i tak byłam widoczna. Ludzie odruchowo szukali skąd muzyka i tym samym spoglądali na mnie. Starałam się nie patrzeć na nich.  Postawiłam radio na stoliku i podeszłam powoli drżąca do barierki. Uniosłam ramiona w gorę splatając dłonie za głową. Zaczęłam biodrami uderzać barierkę, mocno. Cewnik i kutas podskakiwał. Dodam, że Pani kategorycznie nakazała, abym napletek miała obciągnięty dobrze. Co chwila sięgałam do kutasa za barierkę i ściągałam napletek! Strach, wstyd, poczucie poniżenia paraliżowało mnie. Znowu spacer wzdłuż balkonu. Następnie wypinanie dupy z kutasem. Teraz byłam ostrożna. W porę reagowałam wsadzając kutasa głębiej. Teraz wsadzam go na sucho, to tak nie wyskakuje. W każdym wyjściu musiałam raz wejść wysoko na krzesło, unieść ramiona w górę splatając dłonie na karku, abym cała była widoczna dobrze. Pani kazała stać tak po trzy minuty bokami, przodem i tyłem. Nic, absolutnie nic mnie wtedy nie zasłania! Mam w domu, w łazience kilka wielkich zestawów do lewatyw. Jeden, czarny wlewnik zawiesiłam pośrodku balkonu, wysoko nad barierką, w miejsce kwiatu. Mogę go podnosić i opuszczać leżąc na dole. W czasie każdego pokazu muszę stanąć wysoko na krześle i zdjąć przyrząd i wymyć go. Potem znowu stać na widoku, zawieszając go i wycierając do sucha. To ściąga bardzo gapiów. Do wieczornej lewatywy wychodziłam wiele razy. Te wyjścia i pokazy określane są w seksie „wystawkami”. Do dziś robię te wystawki. Być może ktoś z czytających widział. Z biegiem czasu Pani urozmaiciła „wystawki” dodając to i owo. Mimo, że minął już jakiś czas nadal boje się okropnie i czuję poniżenie. Po każdym powrocie do domu padam na podłogę i płaczę. Nienawidzę zegara! Moje myśli są opanowane całkowicie przez seks i te wyjścia. Gdy wracam do domu to patrzę na pusty balkon, którego wnętrze, absolutnie NIC NIE ZASŁANIA! I widzę już siebie tam! Od pewnego czasu sąsiadka obok uśmiecha się do mnie dziwnie a dwóch sąsiadów puszcza oko. Ale są i tacy, co odwracają wzrok i mruczą na mój widok. Dobrze, że na klatce jest tylko dziesięć mieszkań.

    4. CEWNIKI PANI MAGISTER I CHŁOPCY

    Rano pojechałam pod wskazany adres. Trochę szukałam, ale znalazłam. Wchodzi się po schodkach w dół do suteryny. Długie pomieszczenie zastawione gablotami i półkami ze sprzętem rutynowym i specjalistycznym. Uwagę moją przyciągnął kąt z sprzętem pseudomedycznym. Na ten widok zaczęłam lekko dygotać. Stałam i gapiłam się zesztywniała.

    – Może w czymś pomóc? – Doleciał mnie niski głos z tyłu.

    Powoli odwróciłam się. Zobaczyłam blondynę w średnim wieku. Silnie zbudowana jak na kobietę. Wielkie cycki rozpierały jej bluzkę. Obok stała mała czarnulka, ładna, zgrabna. Jakaś chyba zapłakana. Piszczała cicho. Poruszała się powoli i okrakiem wypinając pupę. Ciągle poprawiała piersi. Popatrzyłam na blondynę. Transka albo shemelka pomyślałam. Na pewno nie kobieta w 100%.

    – Ja, ja, no tego. Ja od Pani Marty po cewniki Drathona. – Szepnęłam suchymi ustami.

    – A tak, dzwoniła do mnie, że się zjawisz. Dobrze chodź ze mną, suko. – Uśmiechnęła się jakoś dziwnie.

    – Dorotko, wywieś tabliczkę, „Przerwa do…”. Potem przyjdź. Będziesz mi potrzebna w przymierzalni. Musimy dobrać suce cewniki. – Zwróciła się do czarnulki.

    – Tak pani, już lecę. – Odezwała się Dorotka.

    Weszłam za Panią do jasno oświetlonego pomieszczenia z tyłu sklepu. Główne miejsce zajmuje fotel z pasami i leżanka.

    – Rozbieraj się, suko. I masz mówić do mnie „Pani Magister” suko. – Oznajmiła.

    – Tak Pani Magister. – Odpisnęłam już całkiem załamana. Nie byłam przygotowana do tego, że muszę się rozebrać itd. Myślałam, że wezmę paczkę i wyjdę. Powoli ściągałam ubranie. Przyszła Dorotka.

    – Możesz się rozebrać Dorotko. – Odezwała się do niej Pani Magister.

    Dorotka stojąc przy mnie szybko się rozebrała. Praktycznie to miała na sobie tylko sukienkę. Pod spodem była goła. Ujrzałam jakieś dziwne przyrządy sterczące na jej cyckach. Z dupy i pochwy wystawały metalowe pokrętła. Te części ciała miała bardzo obrzmiałe i sine. Patrząc na nią przestałam się rozbierać.

    – Co się gapisz suko, rozbieraj się szybko. Możesz zostać w staniku, pasie i pończochach. Potrzebna mi jest twoja dupa i cewka. – Ponagliła mnie Pani Magister.

    – Robiłaś sobie lewatywę rano. – Cicho spytała Dorotka.

    – Tak, robiłam. – Odszepnęłam.

    – To dobrze. Bo inaczej zasrałabyś fotel w trakcie przymiarki cewników. Pani by się zdenerwowała. – Odszeptała.

    – Czemu miałabym się wypróżnić przy cewnikowaniu? – Zapytałam zdziwiona.

    – O, nie znasz tego. To są metalowe cewniki Drahtona, wykonane na zamówienie. Używa się ich w seksie sado. Okropnie boli i z bólu ludzie wypróżniają się bezwiednie. Puszczają zwieracze. – Wyjaśniła.

    No teraz to już byłam ugotowana ze strachu.

    – Przywiąż sukę do fotela. Tylko uda bardzo szeroko. I dobrze zamocuj. Nie chce, aby się powtórzyła sytuacja jak niedawno, kiedy jedna zwarła z bólu uda tak mocno, że trzeba było ją uśpić na moment.

    – Czy suka robiła lewatywy. – Powiedziała Pani Magister do Dorotki.

    – Tak, Pani, jest po lewatywach. – Mówiła Dorotka przywiązując mnie pasami do fotela.

    Moje uda rozwarła tak szeroko, że wrzasnęłam. Potem przystawiła w pobliżu biały stół przykryty serwetą. Podeszła do Pani. Pani zaczęła kręcić pokrętłami przyrządów.

    Biedna Dorotka wyła jak obdzierana ze skóry. Jej cyce i sutki wylazły daleko, sine. Pizda i odbyt pojawił się na wierzchu jak wyrywane od wewnątrz. I zobaczyłam, aż nie do wiary, jak biodra dziewczyny poszerzyły się wyraźnie! Jej kości miednicy rozsunęły się jak przy porodzie. Sztuczny poród na stojąco! To musi boleć. Dorotka ledwo dowlokła się do leżanki i ułożyła na plecach w szerokim rozwarciu ud. Darła się jakiś czas. Potem coraz słabiej a na koniec tylko jęczała.

    – Poszerzam jej dupę i powiększam otwory. – Wyjaśniła Pani Magister odrzucając serwetę na stole.

    To co ujrzałam nie napełniło mnie radością bynajmniej. Ujrzałam tam dwa zestawy długich i grubych cewników. Te miękkie a w zasadzie półsztywne były wykonane z jakiegoś innego materiału niż te kupowane w sklepach z wyposażeniem medycznym. Dodatkowo na odcinku co się wsadza w kutasa mają jakby  cienkie kolce, pochylone w stronę końca co wystaje na zewnątrz. No i były długie. Potem zmierzyłam mają 85 cm długości. Obok był zestaw błyszczących zakrzywionych rurek. Cewniki metalowe. Te też długie, 55 cm. Na wprowadzanym odcinku mają szereg malutkich dziurek. Z zewnętrznego końca, z rurki wisi sztywna linka z małym kółkiem. Zaczęłam płakać.

    – O tak, tak rycz już suko. Zaraz nam zaśpiewasz ładnie. Popatrz. Widziałaś takie coś? – Zaniosła się sadystycznie Pani Magister.

    – Nie, Pani, suka jeszcze nigdy nie widziała tego. – Zająkałam.

    – No to popatrz. Oto miękki cewnik podobny do Foley’a. Wprowadza się go w kutasa w miarę łatwo, ale przy wyjmowaniu dzięki tym włoskom stawia opór. To daje niezły ból. Można go używać na wiele sposobów. Ten metalowy zakrzywiony, podobny do Drathona, ma takie otworki na początku. Patrz teraz. – Mówiąc to pokręciła linką za kółeczko.

    Powoli z otworków wysunęły się plastykowe wyrostki, rosły w oczach.

    – No i jak. Podoba ci się. Cewnikowanie takim cewnikiem niewielu wytrzymuje. To ci zaręczam. – Mówiła i obserwowała mnie.

    – No ale dosyć gadania. Bierzemy się do roboty. Co ty tu masz? Co to ma być? To jest chyba parodia nie kutas. – Mówiła siedząc pomiędzy moimi udami i macając mojego kutasa.

    – No mały to on jest, ale dziurę ma sporą. Widać, że nie jesteś początkująca suką.         -Teraz pomiary. – Powiedziała biorąc jakieś szczypce o wydłużonej, rurkowatej końcówce.

    – Boli, boli, boli, boliiiii. Ojez…booliii, jak booolii …… ojezzzzz….bardzooooo booollllliiiii!!! – Wyłam, gdy Pani Magister wpychała mi przyrząd w kutasa a następnie stopniowo ściskała rączki jego.

    – Śpiewaj, śpiewaj suko. Tak, tak. No jeszcze, jeszcze. – Mówiła sadystycznie rozrywając mi kutasa.

    – Oooo mamuuuuśkuuuuu. Mammmmuśkiuuuu jak boooliiii! – Wyłam.

    Gdyby nie pasy to bym uciekła z fotela.

    – No już dobrze. Niezła jesteś w kutasie. Chyba mam takie rozmiary. Te są za małe dla ciebie.– Powiedziała Pani Magister odkładając przyrząd na stolik i wstając.

    Zamknęła etui cewników i zabrała je wychodząc do sklepu. Jęczałam głośno. Patrzyłam na przyrząd leżący na stoliku. Takie szczypczyki, do których pod katem 90 stopni przymocowane były cztery długie listki. Jak był zamknięty to te listki tworzyły grubą rurkę. Jak ściskało się raczki to listki oddalały się od siebie rozrywając kutasa. Jednocześnie na podziałce pokazywały jakieś numery. Teraz przyrząd był otwarty, listki rozchylone ociekające i lekko zaróżowione. Różowy śluz barwił serwetkę na czerwono. Pani wróciła. Położyła dwa płaskie etui na stoliku i otworzyła je. W jednym były elastyczne cewniki a w drugim sztywne. Tylko tym razem o wiele grubsze niż poprzednie. Pani poszła do Dorotki, która już była cicha. Widocznie kości się rozeszły. Wkrótce dobiegło mnie znowu wycie Dorotki. To znak, że Pani pokręciła nastawą przyrządów. Biedna dziewczyna zawyła przeraźliwie. Spojrzałam, trzymała biodra wypięte do góry. Z dupy wisiał odbyt. Wyła. Nie mam pojęcia ile można rozszerzyć kości miednicy. Ale widocznie Pani wie, co robi. Teraz przyszła do mnie.

    – No suko, ciesz się, mam twoje rozmiary. – Powiedziała.

    – Tak, Pani Magister, suka się cieszy i dziękuję. – Odpowiedziałam na wszelki wypadek, aby nie prowokować większego sadyzmu.

    Po chwili cała się wyprężyłam, gdyby nie metalowe uchwyty trzymające moje uda to bym je zatrzasnęła razem. W narządach i pachwinach miałam tylko tępy ból. Pani wpychała bardzo gruby cewnik, miękki. Cała mokra od potu leżałam bezwładnie. Ze sztywnego kutasa zwisało z pół metra rury cewnika lub więcej. Pani siedząc między moimi udami, co chwila delikatnie poruszała cewnikiem w obie strony. Wtedy mój krzyk przechodził w kwik.

    – Cudownie suko śpiewasz. Musi ci być dobrze. – Powiedziała.

    – Tttttttaaa dobrzzeee. – Piszczałam sama nie wiedząc, co.

    Potem przyszła kolej ma metalowe cewniki. Dobrze, że byłam po lewatywach. Tylko pierdziałam na czysto. W kutasie miałam pożar. Raz wyłam, to znowu błagałam i tak w kółko bez sensu. Na koniec musiałam poćwiczyć sama na sobie zakładanie i wyciąganie cewników. Bo mam to robić w domu sama, na razie. Prosząc o zmiłowanie i obiecując wszystko, co możliwe prosiłam, żeby już nie. Ale Pani krzyczała na mnie i biła pejczem po jajach. Wreszcie dobieranie rozmiaru i nauka cewnikowania cewnikami Foleya i Drathona dobiegła końca. Musiałam założyć sobie miękki cewnik, bo odtąd musiałam nosić je stale, według nakazu Pani Marty. Dowiedziałam się jak mam dbać o nie. Że można je wygotowywać bez  obawy. Etui trzeba sterylizować osobno, Jest szczelne i po sterylizacji i zamknięciu wszystko jest sterylne. Dostałam duży słoik żelu oraz specjalny przyrząd do rozpychania cewki.

    – A tutaj Pani Marta kazała mi dać ci ten dzwonek. Masz go przyczepić do metalowego cewnika jak jesteś w domu lub na balkonie. Masz stale go nosić. – To mówiąc dała mi mały, ale głośny mosiężny dzwonek. Dzwonił ostro.

    Pani Magister powiedziała, że w domu, przed założeniem cewnika muszę wsadzić przyrząd w kutasa i zakleszczyć mocno. Wtedy kutas się rozciągnie i cewnik wejdzie łatwiej. Ale tylko w domu sama. W trakcie pokazów na kamerce nie wolno mi tego robić. O tym decyduje Pani Marta. W małej łazience wykąpałam się, zatkałam cewnik. Ubrałam sukienkę. Lekko okrakiem poszłam do domu niosąc cewniki w plastykowej torbie. Musiałam torbę trzymać tak, aby nie było widać dużego napisu i rysunków cewników. Ale mimo ostrożności, jak zwykle zagapiłam się w autobusie i odwróciłam torbę nie tak jak trzeba. Na dodatek koniec cewnika wypadł mi na zewnątrz, dyndając i odsłonił główkę kutasa spod sukienki. Było ciepło, a ja nie przygotowana na to, co się wydarzyło, miałam na sobie króciutką, rozkloszowaną spódniczkę według nakazu Pani Marty. Chłopak siedzący przede mną lekko trącił mnie w kolano i pokazał palcem na cewnik. Ależ zrobiłam się czerwona. Dobrze, że to były ostatnie siedzenia, a ja siedziałam w kącie przy oknie.

    – Jesteś transka czy  shemale? – Zapytał ze znawstwem tematu.

    – Ani to ani tanto. Jestem dwupłciowa, obojnak. – Szepnęłam.

    – O to ciekawe. Ładna jesteś. Chcesz pójdziemy, gdzieś no wiesz. Ile to kosztuje? – Dodał z obawą.

    – Lubisz takie stare? – Spytałam.

    – Nic nie kosztuje. Możemy pójść. Muszę odreagować. – Odparłam.

    Wysiedliśmy przy dawnym poligonie. Poszliśmy. Na miejscu rozebrał mnie. Chciałam na golaska ale on nie. Wolał mnie w pasie i pończochach, ale bez stanika. Jak on mnie pieścił, jak gryzł i całował cycki. Ssałam mu kutasa wprawnie aż stękał. Jakiego miał wspaniałego kutasa. Ruchał mnie na pieska, na boku, na wznak, na brzuszku. Na koniec wyruchał mnie w gardło. Zatkał mi nos, wbił kutasa do końca w szyję i trysnął. Przyjęłam wszystko jak lubię. Stałam z dyndającą, grubą rura cewnika a on leżał i odpoczywał zziajany. Minie nadal było mało!

    – Po, co to masz wsadzone? – Spytał.

    – Tak ma być Pani kazała. – Odpowiedziałam.

    – Jaka Pani? – Ciągnął pytanie.

    – Pani i już, czy to ważne. Chcesz jeszcze dupci? – Odpowiedziałam.

    – Na razie nie. – Odparł.

    – A zrobisz coś dla mnie, proszę? – Powiedziałam.

    – Tak wszystko. – Odparł.

    – Zbij mnie mocno w dupę kijem. – Powiedziałam.

    – Po, co ci to? Lubisz to? – Zapytał.

    – Tak bardzo. Tylko bij na prawdę mocno. – Powiedziałam.

    – Dobrze. – Rzekł wstając i idąc w krzaki szukać rózgi.

    Nachyliłam się podniecona czekającą kaźnią, mocno wypinając dupę do bicia. Czekałam. Wrócił machając grubą na palec rózgą. Słyszałam świst powietrza. Aż podskakiwałam.

    – Ładną masz dupę. Naprawdę chcesz abym pokiereszował ci ją? – Zapytał.

    – Tak, bardzo. Bij, tylko mocno! – Zapiszczałam.

    Ooo jejuuuu! – Wrzasnęłam, gdy nagły świst ciętego powietrza zamienił się w piekło na mojej dupie.

    – Za mocno? – Spytał wystraszony.

    – Nie. Cudownie. Wal. – Krzyczałam.

    – A ile razy? – Spytał.

    – Pięćdziesiąt! – Zapiszczałam.

    Po piętnastu już ledwo stałam. Po trzydziestu padłam na kolana z dupą w górze. Po czterdziestu już się nie darłam. Leżałam na brzuchu czując galaretę w miejscu dupy.

    – Pięćdziesiąt. – Powiedział zasapany.

    – Ale masz dupsko jak zbity kotlet schabowy. – Dodał.

    – Posikałam się i trysnęłam. Mówiłam leżąc na brzuchu zapłakana.

    Też tak i się czułam. Może przesadziłam. Cóż. Jestem tylko suczką.

    – Przepraszam, nie chciałem tak mocno. – Mówił głaszcząc mnie i całując zapłakaną buzie.

    – Nic się nie stało. To zniknie. – Zapiszczałam.

    Powoli jakoś odprowadził mnie do domu.

    – Tu mieszkasz? – spytał.

    – Tak. Tam. – Pokazałam palcem na pusty balkon.

    – A co tam wisi? – Zapytał pokazując na wlewnik do lewatywy.

    – To do lewatywy. Robię je sobie. – Odrzekłam.

    – Na balkonie. Przecież widać. – Zapytał zdziwiony.

    – Tak, widać. I nie tylko lewatywy robie na balkonie, na widoku. Tak nakazała Pani. – Szepnęłam cicho przyciskając torbę z cewnikami.

    – Co tam tak ściskasz? – Spytał dotykając torby.

    – To są cewniki sadystyczne Drathona. – Wyjaśniłam

    – Po co? – Dopytywał.

    – Przecież ci mówiłam i widziałeś jeden założony. – Odparłam i uniosłam spódniczkę pokazując mu podbrzusze, wygolonego kutasa i sterczący cewnik.

    Przechodzący w pobliżu chłopak popatrzył i zatrzymał się. Obróciłam się przodem do niego i odsłoniłam podbrzusze uwalniając cewnik.

    – Czemu tak robisz? Nie wstydzisz się? – Spytał chłopak.

    – Wstydzę. I to bardzo. Ale Pani powiedziała jak przypadkiem ktoś postronny zauważy moje intymności to mam natychmiast stanąć i odsłonić się lepiej. Mam tak stać aż powiesz, że już wystarczy. Oczywiście muszę tak postępować dla określonych osób. Nie zawsze. Ale dla młodych chłopaków obowiązkowo. Tak samo muszę dawać darmo dupy do ruchania jak chłopak poprosi. On mnie właśnie wyruchał. A ty chcesz? – Powiedziałam.

    – A dasz dupy. Ale nie mam kondona. I musielibyśmy gdzieś pójść, a ja nie mam za dużo czasu. – Mówił.

    – Możesz bez kondona. On spuścił się mi w gardło. A ty wyruchać możesz mnie w piwnicy. O tej porze nie ma w bloku wielu mieszkańców. Są w pracy. – Wyjaśniłam.

    – Ok. – zgodził się.

    – A ja mogę też? – Odezwał się ten co już mnie ruchał.

    – Pewnie. Idziemy. – Otworzyłam drzwi wejściowe i do piwnicy. Poszliśmy na koniec korytarza. Tam się rozebrałam. Wyciągnęłam im kutasy i zaczęłam ssanie. Młode kutasy szybko stanęły gotowe. Opierając się nisko o listwy najbliższych drzwi wystawiłam dupę do ruchania. Ale oni ustawili mnie inaczej. Jeden ruchał w gardło a drugi w dupę. Potem się zamieniali. Długo mnie ruchali. Obaj spuścili się mi w gardło.

    – Dobra jesteś. – Powiedzieli.

    – Dziękuję.- Odparłam skromnie.

    – Możemy, kiedyś jeszcze? – Zapytali.

    – Owszem zawsze. Wiecie gdzie mieszkam. Który balkon. Jak zobaczycie to zawołajcie lub zadzwońcie domofonem pod numer….. – Odpowiedziałam. I dałam im telefon.

    Oni poszli a ja pobiegłam do domu. Dupa paliła żywym ogniem. Rozebrałam się szybko do golasa i wypięłam dupę do lustra. Byłam szczęśliwa! Już dawno nikt mnie tak dupy nie ubarwił. Cała w sino bordowych, nabrzmiałych pręgach. Nawet uda. Wlazłam do chłodnej wody a potem wysmarowałam dupę maścią. Musiałam się spieszyć. Nadchodził czas wyjścia na balkon a tu jeszcze trzeba zmienić cewnik na metal. Wylać siku z pęcherza do zbiornika w lodowce i ubrać czarną bieliznę. Bojąc się, abym zdążyła na czas przygotowałam wszystko na balkonie przy barierce zamiast w domu. Bardzo bałam się bo zaczynałam podejrzewać, że Pani Marta mieszka w pobliżu i może mnie kontrolować. Popędziłam do łazienki.

    5. BALKON, CEWNKI DRATHONA, PANI MARTA

    Wylazłam z wanny. Szybko wytarłam ciało. Pobiegłam na balkon. Nałożyłam czyste rękawiczki lateksowe. Rozłożyłam na stole oba etui z cewnikami. Nalałam do naczynia spirytus do odkażania i włożyłam tam szczypczyki do rozciągania kutasa. Stanęłam przodem do barierki i wysunęłam narządy na zewnątrz. Krzycząc i piszcząc powoli wyciągałam elastyczny cewnik z kutasa. Ból był wielki bo włoski stawiały duży opór, zaginając się w cewce. Moje jęki i krzyki zwróciły uwagę przechodzących. Mokra z bólu i krzyku położyłam cewnik na dodatkowej, sterylnej podstawce. Do cewki wstrzyknęłam wodę utlenioną i obmyłam nią kutasa. Piszczałam, bo szczypało. Palcami jednej ręki rozchyliłam pyszczek kutasa a druga ręka powoli wepchałam podłużną końcówkę szczypczyków. Musiałam odpowiednio naciągnąć kutasa, aby pokonać naturalną krzywiznę cewki przy wejściu do pęcherza. Poczułam mocne szczypanie, gdy końcówka przyrządu weszła do pęcherza. Jęcząc i sapiąc zaczęłam rozciąganie kutasa. Stopniowo kutas rozwierał się. Stawał się coraz grubszy. Krzycząc i płacząc z bólu zablokowałam szczypczyki na numerze 5 jak miałam nakazane. Załzawionym wzrokiem, bezradnie patrzyłam na dół na gapiów. Łeb kutasa był sinawy i ział ogromną dziurą. Po pięciu minutach wyciągnęłam szczypczyki. Kutas był sztywny a łeb sinawy z wielką dziurą. Wzdłuż kutasa pod spodem wyraźnie było widać grubą rurę cewki. Teraz trzymając kutasa jedną dłonią drugą pchałam metalowy cewnik. Jest on zakrzywiony w pewnej odległości od początku. Kutas zrobił się krzywy do momentu aż pokonałam ugięcie cewki. Potem poszło szybciej. Wprowadziłam cewnik do znaku określającego moją długość wprowadzenia. Kutas był sztywny bardzo. Nie myślcie, że tak łatwo to wszystko poszło jak piszę. O nie. Potężny ból. Cudowny ból rozrywanego prawie kutasa wypełnił moje podbrzusze. Nie zważałam już na nic tylko darłam się dziko. Jak pisałam cewnik metalowy Drathona na długość 55 cm a więc spora jego cześć wystawała z kutasa. Ponieważ kutas mam wtedy zawsze nabrzmiały i  sztywny a łeb wielki, sinawy i błyszczący, więc napletek był całkowicie obciągnięty do tyłu samoistnie. Pokręciłam za kółko wiszące na sztywnej lince. Natychmiast krzyknęłam czując szpilki wewnątrz kutasa. Choć nie są to ostre metalowe, ale z pół sztywnego plastyku, to jednak doznania są niesamowite. Teraz cewnik nie wypadnie. Zawiesiłam dzwoneczek. Ostry dźwięk rozległ się przy pierwszym ruchu ciała. Całość sterczała prawie poziomo. Na jaja założyłam koszyczek i mocno zapięłam paski. Jajka ustawiły się natychmiast poziomo i daleko od siebie. Błyszczały i szybko pojawiły się żyłki. Dokładnie i mocno obiłam jajka dłonią, co dało dodatkowy ostry ból. Teraz miałam sino bordowe sztywne jaja. Jeszcze tylko staniczek , pas i pończochy. Wzmocniłam makijaż i zapięłam klipsy na uszy. Wypinając wielką dupę wsadziłam końskiego, sztucznego kutasa. Dochodziła godzina 13, a więc pora na spacer 15 – sto minutowy. Już miałam odejść od barierki balkonu, gdy zadzwoniła komórka. „Pani Marta” wyświetlił się napis.

    – Tak, Pani, suka słucha pilnie. – Powiedziałam głośno klękając na kolana.

    – Klęczysz suko? – Doleciało ostro.

    – Tak, Pani, suka na kolanach. – Pisnęłam wystraszona jak zawsze.

    – Dobrze. Widzę. – Krzyknęła.

    Byłam tak przerażona, że w pierwszej chwili nie skojarzyłam tego co powiedziała, „WIDZĘ”.

    – Tak, słyszę dzwonek. Wstawaj, suko, i do barierki. Prosto. Nie rozłączaj się. – Rozkazała.

    – Tak, Pani, suka grzecznie już stoi. – Pisnęłam.

    Dzwoniąc głośno stanęłam przy barierce. Z mety kilka osób spojrzało do góry. Stałam jak sparaliżowana. Telefon miałam przyciśnięty do ucha. Sztywny kutas z długą, błyszcząca rurą sterczał na zewnątrz spomiędzy prętów. Dzwonek lekko dzwonił w rytm jego drgań.

    – Co tak stoisz suko. Ruchaj, ruchaj. – Krzyknęłam Pani.

    Zaczęłam wykonywać ruchy biodrami. Natychmiast ożył dzwonek. Ależ byłam odrętwiała z przerażenia. Miałam wrażenie, że ten dzwonek słychać w całym osiedlu.

    – Masz walić brzuchem w pręty suko, mocno i szybko. – Krzyczała Pani.

    Zwiększyłam natychmiast sile i szybkość ruchów frykcyjnych. Kutas z rurą latał szarpiąc dzwonkiem i chlapiąc sikami. Teraz to nawet ci, co nie byli spostrzegawczy patrzyli na mnie. Kilka osób zatrzymało się. Byłam załamana. Taki wstyd i hańba. Scena trwała z dziesięć minut lub dłużej.

    – Dobra, suko, wystarczy. Odwracaj się i rozwieraj dupsko. – Poleciła Pani Marta.

    Odwróciłam się i przycisnęłam rozwartą dupę do prętów. Koński kutas sterczał z dupy na zewnątrz.

    – Ładnie wyglądasz suko. Teraz wystaw rękę i ruchaj się tym kutasem. – Rozkazała.

    Wyłam zrezygnowana. Wy

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    OSTRY SEX BDSM

  • Moj pierwszy raz (Radek)

    Było to wiele lat temu. Kupiłem kolejnego Nowego Mena w pobliskim mieście i postanowiłem po drodze zatrzymać się na leśnym parkingu by go przekartkować. W lesie był parking. Wyjąłem gazetę i oglądałem piękne nagie męskie ciała. Miałem wtedy 20 lat. Mój Peugeot miał niezwykle wygodne siedzenia. Delektowałem się widokami na stronach i podnieceniem, które przejęło nade mną kontrolę. Kilka nieuważnych ruchów i strumień spermy ubrudził podsufitkę. Kolejne wytryski zostawiały ślady na szybie przedniej i podszybiu. Postanowiłem coś z tym zrobić. Mycie auta po kolejnym zakupie męskiej gazetki był wyczerpujący. Ile to trzeba było zużyć czasu, energii, środków chemicznych by, zatrzeć te ślady…. .

    Postanowiłem kupić nowy numer telefonu komórkowego i znaleźć sobie kolegę na częstsze spotkania. Nowy numer, żeby podmienić kartę jak potrzeba. Dual SIM chyba wtedy nie było.

    Karta z numerem kosztowała 200zł. Z Ery. Brak opłaty aktywacyjnej. Inni naliczali 50zł albo 200. Na końcu gazetki były ogłoszenia. Wybrałem jedno z najbliższej okolicy. Zadzwoniłem i umówiłem się. Chłopak był przebiegły. Podał inną odległą miejscowość i umówił się ze mną na przystanku PKS. Po wielu miesiącach okazało się, że mieszkał gdzie indziej. Taki strach w Polsce panuje. Strach się przyznać gdzie mieszkasz. Jaki masz numer telefonu.

    Pojechałem z nim na totalne odludzie. Pusty ugór w promieniu 5 km. Stanęliśmy autem i nie mogłem się doczekać, żeby popatrzeć na niego. Gdy wsiadał w umówionym miejscu, wiedziałem, że to on. Nikt nie wiedział, oprócz nas, jakie auto podjedzie, do którego można wejść bez pytania: dokąd jedziemy?

    Patrzyłem na fajnego, nie rzucającego się w oczy geja. Tak się określił gdy rozmawialiśmy. Jak zwykły chłopak w moim wielu. Ogolony, ładnie ostrzyżony. Modnie ubrany. Ładny a dla mnie seksowny. Rozporek mocno nie odstaje, ale fiuta pewnie ma. Równo zbudowany. Waga tak 70 kg. Raczej chudy.

    Patrzymy na siebie i pytam, czy mogę go dotknąć w kroczu. Zgadza się. Przykładam dłoń i czuję fiuta jak kamień.

    On bez pytania rewanżuje sobie mój dotyk. Zbliżam usta do jego twarzy i widzę, że zamyka oczy. Gdy dziewczyna tak robi, znaczy, że można iść na całość. Trzymam go za kark a on mnie. Całujemy się namiętnie. Z wyuzdaniem. Nie znajduję określenia na to co robimy z naszymi twarzami podczas całowania. Jest to tak intensywne i wyuzdane. Cudowne.

    Nasze pozostałe dłonie torują drogę do penisów. Odpinają paski, guziki. Ściągają spodnie, bieliznę.

    Chwytają stojącego kutasa kolegi i masturbują go delikatnie.

    Doświadczałem pierwszy raz w życiu takiego bliskiego spotkania z mężczyzną. Cóż to za cudowne uczucie móc porównać sztywność mojego i obcego penisa.

    Cóż to za zaskoczenie, że ten facet całuje lepiej, niż każda wcześniejsza dziewczyna.

    Poza tym, wie lepiej jak obchodzić się z moim penisem, by nie narażać go na ból, a jedynie na przyjemne doznania.

    Spędziliśmy tak dłuższą chwilę. Kilka, kilkanaście minut. Było w nim coś wspaniałego. Wiedział jak dotykać mnie by nie urazić, a dać rozkosz.

    Czy mogę zrobić ci loda z połykiem? Zapytałem odrywając się od jego ust. Pokiwał głową. Niezwłocznie wbiłem sobie całego w usta i okazało się, że to spora sztuka. Nigdy nie miałem Fiuta w ustach. Ten był pierwszy. I był nie mały. 17,5 cm na polaka to sporo. Ja mam powiedzmy 14 cm. Może z 5 mm brakuje, ale to jak w skarbowym zaokrąglamy w górę.

    Nadal siedzieliśmy w samochodzie. Ja jako kierowca. Skręcony jak korkociąg ssałem fiuta. Jak mnie to podniecało. Myśl, że to może pierwszy a może i ostatni raz, kiedy mogę dotknąć męskiego kutasa podniecała. Podniecał fakt, że zaraz spróbuję męskiego nasienia innego mężczyzny.

    Kilka razy dotknąłem językiem swojego. Ale jak smakuje obce? Nie było mi wiadome.

    Nie czekałem długo. Minuta i w moje usta płynęły pulsy spermy. Próbowałem je pomieścić w ustach, lecz nie umiałem. Łyknąłem więc kilka pierwszych ładunków. Potem kilka kolejnych. I te resztki w końcu zostały.

    Mieszałem językiem w ustach i stwierdziłem, że to dość fajne połączenie ryby, chipsów, śmietany i sera.

    On też chciał zrobić to co ja. Zrobić mi loda z połykiem. Ja byłem przygotowany na to. Co dzień jadłem pół ananasa świeżego na śniadanie. Do obiadu z puszki kilka kawałków a na kolację zawsze biały ser.

    Gdy wziął mi w usta, sama myśl, że to facet, przystojny, z dużym fiutem mi ssie, powodowała, że wylał bym całą spermę w sekundę.

    Powstrzymywałem się. Z wielkim oporem krzycząc chyba Karol wolniej, Karol delikatniej.

    Karol był obłędny. Jak on podniecał samym tylko pojawieniem się. A ten język.

    Nie trwało długo, gdy w usta Karola wytryskiwałem gejzer spermy. Dusił się ale nie wypuszczał mnie z ust. A gdy poczuł, że skończyłem, otworzył drzwi i wypluł wszystko.

    Z jednej strony, fajnie, że ją przyjął. Z drugiej strony, też deklarował połknięcie.

    Widać dieta nie poprawiła smaku mojego nasienia.

    Ssanie Karola nie dawało mi 100% satysfakcji. Wówczas nie wiedziałem, że chce się ożenić i mieć dzieci. Ruchać jedną kobietę do końca życia.

    Poznawałem kolejnych kolegów z gazet. Niektórzy odpadli ze względu na posiadane tatuaże, które są obrzydliwe i płaskie. Nie da się ich zrozumieć, albo udostępniać do oglądania. To po co je robić na ciele. Nie lepiej na dysku w kompie? Zawsze można je zmienić.

    Inni odpadali, bo nie spełniali moich oczekiwań. Na przykład współżycia w trójkącie. Albo szerszym gronie. Postanowiłem się nie ograniczać.

    Z koralem spotykałem się wiele lat. I nadal czasem (rzadko) się spotykamy. On ma żonę, dzieci. Takie wybrał życie. A gdy ma potrzebę, przyjedzie do mnie. Ja robię loda jemu. On robi loda mnie. I czasem połyka. Przytulę go. W zamian opowie mi, jak dyma żonę, kochanki, koleżanki. A ja jak dymam kochanków. Czasem, albo raczej zawsze pozwolę mu seks z moim kolegą, kochankiem.. . I Zwykle takie spotkanie tworzy trójkąt męski, albo nas z kobietą, bo ja kobiet nie wykluczam. Z męskimi akcentami. I męską poranną rzeczywistością, która daje nam wszystkim wspaniałą siłę.

    Jaki z tego morał?

    Myślałem, że jestem zboczony. Ale inni w tym świecie są jeszcze bardziej zboczeni. Więc, czy należy zwracać na to uwagi, jeśli ona nas nie dotyczy?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alanlate

    Skomentuj proszę. Będzie mi bardzo miło.

    Jeśli komentarze będą obfite, pojawi się więcej opowiadań kolegów o ich “pierwszym razie” , Bo jeśli nie, to po co pisać?….

  • Jak sie mieszka w Warszawie

    Pochodzę z małej miejscowości na południu Polski i od początku liceum marzyłem o tym, aby wyjechać do większego miasta. Los tak chciał, że udało mi się dostać na studia do Warszawy.

     

    Musiałem wziąć udział w tak zwanym castingu na lokatora i ostatecznie zamieszkałem z Konradem – studentem 4 roku oraz Baśką – studentką 2 roku. Konrada częściej w mieszkaniu nie było, niż był, bo w większości mieszkał u swojej dziewczyny na drugim końcu miasta. Baśka z kolei często była w domu i prawie codziennie miała gości. Mój pokój był sąsiadującym pokojem z Baśką, dlatego wszystko słyszałem, co u Baśki się dzieje. Już pierwszego dnia byłem w szoku, bo do Baśki przyszedł jakiś facet, zamknęli się w pokoju i zaczęli się pieprzyć. Okazało się, że Baśka uwielbia  seks i uważa, że w swoim pokoju wszystko może. Nie zwracała uwagi na ciszę, nie przejmowała się tym, że wszystko słyszę i nieczęsto była bardzo głośna. Na szczęście Jej akcje w większości trwały szybko i tak szybko jak faceci wchodził do mieszkania, tak szybko wychodzili. Nie wiem skąd Baśka tych facetów brała, ale byli przystojni, dlatego często jak wchodzili byłem w kuchni i obserwowałem, kto wchodzi. Dzięki temu mogłem sobie później wyobrażać jak konkretny koleś Ją posuwa, a później widziałem jak wychodzi z pokoju usatysfakcjonowany.

    Przez pierwsze trzy miesiące przewinęło się przez nasze mieszkanie, co najmniej kilkunastu różnych mężczyzn, bo Baśka spotykała się prawie codziennie. Zauważyłem jednak, że zawsze w piątek wieczorem przychodził ten sam koleś – ok. 25-letni, wysoki i wspaniale zbudowany blondyn. Nigdy się do mnie nie odezwał, ale jak siedziałem w kuchni i obserwowałem jak wychodzi po akcji z pokoju Baśki to zawsze puszczał mi oko. Zbliżał się piątek i godzina 20:00, o której zazwyczaj przychodził, a ja krzątałem się w kuchni. Wszedł do mieszkania nie dzwoniąc i nie pukając, bo tak miał w zwyczaju i udał się bezpośrednio do pokoju Baśki. Po chwili wyszedł i zajrzał do kuchni pytając:

    – A Twoja współlokatorka kurwa gdzie się schowała? Bawi się dzisiaj ze mną mała suka w chowanego?

    Byłem w szoku po tym, co usłyszałem i nie wiedziałem jak zareagować:

    – Jeszcze Baśki po powrocie z zajęć nie widziałem, pewnie zaraz przyjdzie, więc może Pan usiąść i poczekać – odpowiedziałem niepewnie.

    Koleś spojrzał na mnie i się uśmiechał, po czym usłyszałem sygnał telefonu – to był sms, który po chwili przeczytał. Baśka napisała Mu, że dziś odwołuje spotkanie, bo coś Jej wypadło.

    Po minie widziałem, że koleś jest wściekły. Zdjął jednak swoją puchową kurtkę i powiedział:

    – Kurwa, nie wyjdę stąd, jeśli nie wyrucham, więc na kolana i ssij mi pałę. I to szybko. Pokazał palcem w dół na rozporek i zaczął go otwierać. Popatrzyłem na Niego błagalnie, bo wyobrażałem sobie, co mnie czeka, gdy słyszałem ich odgłosy każdego piątku z pokoju Baśki, ale jednocześnie spełniały się moje marzenia.

    – Zacząłem ssać. Nie miałem w tym dużej wprawy, bo robiłem w życiu może 3 laski, ale codziennie oglądałem porno i miałem swoje ulubione metody, które postanowiłem sprawdzić w rzeczywistości. Koleś stękał jak nigdy – widocznie Baśka takiej laski Mu nie robiła – pomyślałem.  W tej samej chwili odepchnął moją głowę i uderzył mnie silną ręką z otwartej dłoni w prawy policzek, po czym uderzył drugą stroną dłoni w drugi. Pokazał mi głową, abym się podniósł i rozkazał:

    – Pokaż swoją pizdę, suko! Szybko, bo już jestem gotowy. Położył mnie brzuchem na stole w kuchni i zdjął moje dresowe spodnie. Przez chwilę spluwał mi w rowa i masował, wkładając palce. Bolało mnie bardzo, ale zacisnąłem zęby. Koleś znowu wydał rozkaz:

    – Wypnij się bardziej! Uderzył moje pośladki z otwartej dłoni kilka razy i zaczął wchodzić do środka. Było Mu ciężko się wbić, ale jako rasowy ogier poradził sobie z tym, nie zwracając uwagi na moje reakcje. A bolało mnie bardzo, co pokazywałem w typowych reakcjach – stękania i jęczenia. Koleś miał wielką pałę i stała Mu jak drąg. Ruchał mnie rytmicznie, lekko pojękując. Gdy ból zaczął się zamieniać w przyjemność odpłynąłem – przypominając sobie jak rucha Baśkę, a ja siedzę w swoim pokoju i trzepię sobie pałę. Tak odpłynąłem, że odzyskałem świadomość dopiero jak zaczął wbijać kutasa mocniej w moją dziurę, stękając głośniej i wpychając na chama. Powtórzył to trzy razy i poczułem jak Jego gorąca sperma zalewa moją dziurę. Szybko wyjął chuja i powiedział:

    – Obróć się i wyczyść go, szybko! Posłusznie się obróciłem i wylizałem to, co zostało – co do kropli.

    Cała akcja trwała 20 minut, po czym koleś szybko założył spodnie, uśmiechnął się i na odchodne powiedział:

    – W sumie to ta twoja Baśka już mi się znudziła – po czym puścił do mnie oczko jak zawsze i wyszedł. Tak oto w  grudniowy piątek straciłem swoje dziewictwo,

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom Fucker
  • Deprawacja Opiekunki 4

    Ostatniej nocy zakończyłam uwodzenie i dominację mojej osiemnastoletniej opiekunki. Następnego dnia, w sobotę, miałam nadzieję zacząć spełniać jej skryte fantazje. Więc po tym, jak mój były mąż (im mniej o nim mówię, tym lepiej) przyszedł na widzenie z Maciusiem na kilka godzin, z korzystałam z wolnej chwili i skontaktowałam się z Julianną. Było tuż po południu..

    DrMag87: – Jak się ma moja Julianna w to piękne popołudnie?

    Juli78rt: – Bardzo dobrze, Pani.

    DrMag87: – Cieszę się. Nie żałujesz wydarzeń z ostatniej nocy?

    Juli78rt: – Nie!

    DrMag87: – Gotowa na kontynuację szkolenia?

    Juli78rt: – Tak, Pani.

    DrMag87: – Chciałabym abyś przyszła do mnie do domu.

    Julianna78ph: – Oczywiście.

    DrMag87: – Myślałam o tej Kasii z twojego opowiadania, sprawdzimy co u niej, ale zanim wyruszymy, rozpoczniemy twoją małą transformację.

    Juli78rt: – Transformację?

    DrMag87: – Zgadza się. Wprowadzimy kilka zmian w twój wygląd. Sprawimy, że Kasiunia nie będzie się mogła tobie oprzeć.

    Juli78rt: – Ale co jeśli ona nie lubi dziewczyn?

    DrMag87: – W takim razie przekonajmy się.

    Juli78rt: – OK.

    DrMag87: – Czekam na ciebie!

    Juli78rt: – Tak, Pani.

    Przybyła ubrana w dokładnie taki sam ubiór jak wczoraj. Uroczo seksowna kraciasta, ale skandalicznie krótka szkolna spódniczka, biała bluzeczka, która eksponowała jej jędrnie sterczący mały biust, ciemne pończochy do ud w kolorze mokki i niestety sportowe tenisówki. Poprowadziłam ją na górę do mojej sypialni, po czym zsunęłam moją czarną skórzaną spódniczkę, ukazując jedwabne majtki o tym samym kolorze. Komponowały się idealnie z moimi ciemnymi rajstopami.

    – Usiądź bliżej mnie kochana, tutaj pod biurkiem. Chcę żebyś sprawiła mi przyjemność, a ja przejrzę na Internecie twoją koleżankę.

    – Tak, Pani – odparła. Szybko wczołgała się na omówione miejsce i od razu zabrała się do pracy swoim chętnym, małym języczkiem, podczas gdy ja zaczęłam wystukiwać w klawisze.

    – Jakie Kasia ma nazwisko? – Spojrzała na mnie spomiędzy moich nóg, jej uroczą buzię zdobiły podmokłe wargi.

    – Perkowska –  odpowiedziała. Potem wróciła do zadowalania mojej już wilgotnej cipki.

    – Kochanie, zwolnij troszkę. Doprowadzasz mnie do szału, a ja pragnę tylko poczuć stymulację. Nie chcę szczytować, poza tym muszę się z koncentrować. Wydaje mi się, że odpowiedziała:  Tak, pani, przepraszam bardzo,  ale słowa były przytłumione poprzez mój narząd rozrodczy który obecnie pokrywał jej dolną część ust. Moje internetowe szpiegowanie zaczęło przynosić rezultaty. Dowiedziałam się, że Kasia pochodziła z zamożnej rodziny, mieszkała w ogromnym, ekskluzywnym domu i była jedynaczką. Kilka zdjęć z Instagrama, wyjawiły rudowłosą dziewczynę o zielonych oczach. Niska, na moje oko, około 169 cm wzrostu, ale z jej zdjęć wynika, że ??jej piersi są dość duże.

    Następnie utworzyłam nowe konto na Facebooku pod fałszywym nazwiskiem i poprosiłam ją, aby zaakceptowała moje zaproszenie, pod pretekstem że jestem licealistką zbierającą informację na temat cheerliderek i jaką rolę pełnią w szkołach. Nic dziwnego, że przyjęła mnie pięć minut później. Stworzyłam dla niej kwestionariusz i wysłałam go dla niej, mając nadzieję, że odpowie.

    Tymczasem, zerknęłam na jej najnowsze wpisy i dowiedziałam się o niej trochę więcej. Jej narracja często była bardzo sarkastyczna, nienawidziła swojej matki, uwielbiała otrzymywać komplementy… naprawdę się nimi rozkoszowała… i potrafiła być całkiem złośliwa. Często zamieszczała komentarze, takie jak Pani Winnicka to kompletna suka” lub „Widziałyście, co miała Sara dzisiaj na sobie, wyglądała przez to jeszcze grubiej niż jest, jeśli to możliwe”.

    Ta opryskliwość nastolatki sprawiała że nie mogłam się doczekać próby jej uwiedzenia. Dowiedziałam się również, że pracowała na pół etatu w butiku u “Mileny” (najlepszym i najdroższym sklepie z odzieżą damską w mieście) i biorąc pod uwagę jej status, była teraz w pracy.

    Przez cały ten czas Julianna nieustannie pieściła mnie między moimi udami, delikatnie skubiąc języczkiem po moich wargach sromowych. Jęknęłam i powiedziałam: – Dobra dziewczynka, moja mała lesbijska niewolnica. A teraz proszę wsuń jeden palec we mnie, i nie ustawaj z lizaniem, chcę wkrótce szczytować. – Posłuchała, dodając wigoru do swoich poczynań, gdy ja po prostu odchyliłam się do tyłu i cieszyłam się jej zwiększonym animuszem. Kiedy byłam blisko, chwyciłam jej głowę i przyciągnęłam ją bliżej do mojego krocza, częściowo odcinając ją od tlenu. Moje ciało zadrżało gdy uderzył we mnie mały, ale intensywny orgazm.

    Kiedy nieco ochłonęłam spojrzałam w dół, głowa Julianny była wciąż wtulona między moje uda. Na monitorze, otrzymałam powiadomienie że kwestionariusz który wysłałam Kasii, został wypełniony. Najwidoczniej musiała mieć powolny dzień w pracy. Odchyliłam Julianne od siebie.

    – Zobaczmy, jak nasza mała cheerliderka odpowiedziała na moje pytania.

    Ta ankieta jest całkowicie poufna i zostanie zestawiona w tabeli w wypracowaniu nad którym pracuję “Wpływ cheerliderek na rozwój uczniów szkół średnich”.  (Mam taką małą prośbę o szczerą odpowiedzieć na pytania w kwestionariuszu, ponieważ Twoje odpowiedzi są integralną częścią rzetelności tego artykułu.)

    Imię: Katarzyna Perkowska

    Klasa: 4

    Wiek: 18

    Pozycja cheerleaderki: Kapitan

    Lata jako Cheerliderka: 4

    Czy jesteś zwolenniczką przeróżnych dręczeń wśród uczestniczek występują w zespołach cheerliderek?:

    Oczywiście, podobnie jak w drużynach sportowych, musisz zasłużyć na swoje miejsce w zespole. Mamy tak zwane szalone tygodnie, w których wykonujemy różnorodne zadania, takie jak całowanie się z jednym z najbrzydszych chłopców w naszej szkole, uczęszczanie na zajęciach gimnastycznych bez bielizny. Kto zdoła flirtować z nauczycielami najwięcej razy itd.  Now uczestniczki przeważnie mają najtrudniejszy test, ponieważ dajemy im spożyć alkohol podczas obściskiwania się, nie wiedząc że są filmowane.

    Jaka jest twoja ulubiona zaleta bycia cheerleaderką?:

    Jest sporo zalet, popularnośc w szkole, szacunek od rówieśniczek i niektórych nauczycieli, mogę mieć każdego przystojniaka jakiego zechce.

    Czy uważasz, że nauczyciele traktują cię w specjalny sposób, ponieważ jesteś cheerleaderką?:

    Jasne. Wystarczy że udam niewinną, dodając do tego piękny uśmiech i na ogół wychodzę z problemów czystą ręką. Nauczycielki są nieco trudniejsze do udobruchania, ale mimo wszystko generalnie dają nam taryfę ulgową jeżeli chodzi o sprawy akademickie.

    Jak dobierasz swój skład cheerliderek?:

    Dziewczyny muszą być w dobrej kondycji no i generalnie seksowne. Może to zabrzmieć zarozumiale, ale jeśli nie jesteś atrakcyjna, dobrze ułożona, prawdopodobnie nie powinieneś aspirować do zostania cheerliderką. Czasami przyjmujemy dziewczynę mało rozpoznawalną w szkole, jeżeli uznamy że możemy ją wyszkolić, ale zwykle nie jest to warte wysiłku, ponieważ nigdy tak naprawdę nie pasują do naszego kręgu towarzyskiego. Wiem, że to jest elitarne podejście, ale kiedy jesteś najlepszy, elitaryzm jest atutem.

    Niektóre szkoły odwołują programy cheerliderek z powodu wzrostu liczby nastoletnich ciąż; czy jest to problem dotyczący waszej drużyny?:

    Boże nie. Nie mówię, że nie uprawiamy seksu, ale przeważnie dziewczyny są ostrożne. Jako kapitan nalegam na to, podobnie jak nasi byli kapitanowie.

    Ostatnie pytanie, czy w twoim zespole jest jakaś aktywność lesbijska?:

    Ahh… tak. Podczas obozów sportowych, noclegach w internatach czasami dochodzi do niewinnych igraszek między dziewczynami. Biorąc pod uwagę niekompetencje ze strony chłopców, jedyną dawką dobrej rozrywki jest po przez dotyk innej dziewczyny.

    Dziękujemy za udział w ankiecie!!!

    – Cóż, Julianno, myślę, że czas iść na zakupy – powiedziałam, podciągając bieliznę i spodnie na miejsce.

    Pojechałyśmy z Julianną do centrum handlowego, aby kupić nowe ubrania dla młodej Julianny. Kątem oka dostrzegłam, że Julianna była zestresowana. Jej spojrzenie było lekko zaniepokojone, a dłonie delikatnie drżały. Przypuszczałam, że ten niegodziwy plan dotyczący cheerleaderki Kasi, który niedawno wymyśliłam, trochę ją przerażał.

    Gdy dotarłyśmy na miejsce, zauważyłam, że Julianna nieśmiało rozgląda się po sklepowych korytarzach, wciąż z widocznym napięciem na twarzy. Postanowiłam więc odwrócić jej uwagę od tego stresującego tematu i skupić się na czymś, co może ją uspokoić.

    Zbliżyłam się do niej i delikatnie położyłam rękę na jej ramieniu.

    – Julianno, wszystko będzie w porządku – powiedziałam uspokajająco. – Nie masz się czego obawiać. Dzisiaj jesteśmy tutaj, abyś mogła cieszyć się zakupami i znaleźć idealne ubrania dla siebie.

    Z uśmiechem na twarzy poprowadziłam ją w stronę eleganckiego butiku, który oferował pełen serwis pielęgnacyjny dla klientów. Wiedziałam, że ta chwila relaksu może przynieść jej ulgę i odwrócić uwagę od napięcia.

    Kiedy przekroczyłyśmy próg butiku, panujący tam spokój i przyjemna atmosfera otuliły nas. Uśmiechnęłam się do Julianny i powiedziałam:

    – Jestem pewna, że tutaj poczujesz się lepiej. Mamy teraz cały czas dla siebie, żebyś mogła odprężyć się i zatroszczyć o siebie.

    Podejrzewając, że Julianna może być nieco niezdecydowana, poprosiłam o pomoc stylistkę z butiku, aby pomogła jej w doborze idealnych ubrań i doradziła w kwestii pielęgnacji. Wiedziałam, że profesjonalne podejście i troska o jej wygląd mogą pomóc jej poczuć się bardziej komfortowo.

    Podczas gdy Julianna była zabiegana wybieraniem ubrań, postanowiłam zająć się organizacją pełnego serwisu pielęgnacyjnego dla niej. Zarezerwowałam dla niej zabiegi, takie jak masaż relaksacyjny, manicure, pedicure oraz odświeżający zabieg na twarz. Chciałam, aby ta wizyta była dla niej nie tylko okazją do zakupów, ale także do odprężenia i zadbania o siebie.

    Julianna spoglądała na siebie w swoim zmodyfikowanym mundurku uczennicy, który nadawał jej wygląd rozbrykanej nastolatki. Jej oczy zalśniły, a uśmiech na jej twarzy świadczył o zadowoleniu z efektu przemiany. Jednak w jej spojrzeniu dostrzegłam również pewne zmartwienie związane z kosztami związanymi z pełnym serwisem pielęgnacyjnym.

    – Jak mogę ci się odwdzięczyć za to wszystko? – zapytała Julianna z poczuciem winy, wiedząc, że taka przemiana nie jest tania.

    – Nie martw się – odpowiedziałam z uśmiechem. – Uwierz mi, zasługujesz na tę odmianę. A co więcej, nie zapłacimy za twoją metamorfozę ani grosza.

    Julianna spojrzała na mnie zdezorientowana, jej niewinność wciąż była taka prominentna.

    – Naprawdę? – zapytała, szukając potwierdzenia.

    – Tak, ale to nie znaczy, że nic nie będzie cię to kosztowało – sprostowałam, aby uniknąć nieporozumień. – Chciałabym, żebyś zobaczyła to jako inwestycję w siebie. Jednak jest jedna rzecz, którą mogłabyś dla mnie zrobić w zamian.

    Chwyciłam ją delikatnie za rękę i poprowadziłam na tyły salonu, mijając tłum klientów. Gdy dotarliśmy do biura menedżerskiego, otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Tam spotkałam się z właścicielką salonu, Karoliną, która była moją najlepszą przyjaciółką od czasów studiów. Uściskałam ją na przywitanie, oddając czuły pocałunek.

    – Karolina, poznaj moją nową.. przyjaciółkę, Juliannę – powiedziałam z dumą w głosie i dodając akcentu w słowo “przyjaciółka”, dając Karolinie zrozumieć dynamikę naszej znajomości.

    – Julianna, to Karolina, właścicielka tego wspaniałego salonu.

    Karolina uśmiechnęła się do Julianny i wyciągnęła do niej dłoń na powitanie.

    – Miło mi cię poznać, Julianno. Dziękuję, że zaufałaś nam i oddałaś się w nasze ręce. Widzę, że Madzia zatroszczyła się o ciebie. Wyglądasz uroczo!

    Julianna, choć wciąż zaskoczona tym spotkaniem, wyczuwała, że coś się szykuje.

    – Dziękuję – wyjąkała, jej ręce drżały, gdy nerwowo bawiła się świeżo wypielęgnowanymi dłońmi.

    Karolina delikatnie uniosła podbródek nastolatki dwoma palcami, by móc spojrzeć jej prosto w oczy. Wzrost Karoliny górował nad Julianną o pół głowy, sprawiając, że jedna patrzyła w górę, a druga w dół.

    – Każda dziewczyna, która tu pracuje, jest moją uległą niewolnicą. Czy to cię zaskakuje? – powiedziała Karolina, z nutą pewności siebie w głosie.

    Julianna próbowała przetworzyć te informacje, gdy Karolina wróciła za swoje biurko. Jej umysł był pełen zamieszania.

    – Na przykład twój manicure i pedicure zostały wykonane przez Cecylię i Joanne. Te dwie były najlepszymi przyjaciółkami z liceum, które poznałam pewnego wieczoru w klubie. Pod koniec dnia obie trafiły między moje uda i mojej koleżanki, w damskiej toalecie. Kaiko, która z kolei wykonała twoją depilację, pochodzi z Japonii. Jest studentką czwartego roku medycyny i najposłuszniejszą małą niewolnicą, jaką kiedykolwiek poznałam. Inni również mają interesujące historie, a jeśli masz ochotę, moja droga, możesz je lepiej poznać” – wyjaśniła, pozostawiając powiew intrygi i manipulacji.

    Karolina przechyliła się do tyłu w swoim fotelu, złośliwy uśmiech tańczący na jej ustach. – Tak się składa, że mogłabyś tu pracować w niepełnym wymiarze godzin, jako moja asystentka w salonie. Będziesz odbierać telefony, umawiać spotkania, pracować przy kasie, robić końcowe sprzątanie i wiele innych. Czy jesteś zainteresowana?

    Umysł Julianny wirował w kółko, pełen zamieszania, ciekawości i lekkiego strachu. To zaproszenie było jednocześnie kuszące i niepokojące. Nagle odkrywa ukryty świat, o którym nigdy nie miała pojęcia, i teraz miała do podjęcia wybór. Czy ulegnie czarowi tego tajemniczego i niebezpiecznego miejsca, czy odwróci się i poszuka bardziej konwencjonalnej ścieżki?

    Po dłuższych namysłach, młoda nastolatka zdecydowała się zaakceptować ofertę nietypowej właścicielki butiku.

    – Z chęcią przyjmuję tę pracę – powiedziała Julianna, stawiając kolejny krok w nieznane.

    Wstając z fotela, Karolina obeszła biurko i usiadła na krawędzi blatu. Zadarła swoją flamandzką spódnicę do góry, odsłaniając część swoich długich, zgrabnych nóg, a jej spojrzenie spoczęło oczekująco na nastolatce.

    – Czy jesteś gotowa na pierwsze zadanie w pracy? – zapytała, dając do zrozumienia, że teraz rozpocznie się ich nietypowa relacja.

    Roześmiałam się, obserwując, jak Julianna spojrzała na mnie pytająco. Widziałam, jak rumieńce pojawiły się na jej policzkach. Chciałam, aby się przyzwyczaiła do bycia uległą, więc naturalnie zaakceptowałam sugestywną ofertę mojej koleżanki.

    Julianna podeszła do Karoliny i uklękła przed nią, wyrażając swoje poddanie. Nieśmiało zapytała:

    – Jak mogę Pani służyć?

    Z szyderczym uśmiechem na twarzy, Karolina tylko skinęła głową w dół i rozchyliła szerzej uda, jasno dając do zrozumienia, czego oczekuje od licealistki.

    Julianna pochyliła się w stronę całkowicie wygolonej cipki i zaczęła zadawać jej przyjemność, podczas gdy ja bacznie się temu przyglądałam.

    Spoglądając na tę erotyczną scenę rozgrywającą się przede mną, nie mogłam się oprzeć pokusie i postanowiłam wziąć w niej udział. Klęknęłam tuż za Julianną, sięgając pod jej spódniczkę i odchyliłam jej majteczki na bok. Delikatnie ścisnęłam jej tyłeczek, po czym wsunęłam palec do jej wilgotnej szparki. Po niedługim czasie nieustannych pieszczot obie panie delektowały się błogością które towarzyszy podczas orgazmu.

    – Zdecydowanie uważam, że jesteś zatrudniona – powiedziała Karolina, promieniując, gdy wstała.

    – Czy możesz przyjść na trening w następny piątek wieczorem?

    – Tak, proszę pani – odpowiedziała, jej usta błyszczały od intymnych wydzielin.

    – Świetnie. Bądź tutaj o 17:00. Twój trening będzie trwał do 21:00, a potem będziesz mogła wziąć udział w naszym cotygodniowym piątkowym spotkaniu towarzyskim, które zazwyczaj kończy się dość późno, – przerwała, podkreślając.

    – Jeśli rozumiesz, o co mi chodzi.

    – Myślę, że tak – odpowiedziała Julianna, chętna, ale wciąż nieco powściągliwa.

    Karolina zachichotała trochę i powiedziała:

    – Dobra, idź jeszcze raz do Eweliny i popraw sobie makijaż. Wyglądasz, jakbyś wkładała usta między czyjeś uda.

    Zaśmiałam się razem z Karoliną, podczas gdy Julianna powędrowała w stronę wizażystki. Po krótkiej dyskusji z Karoliną, wyszłam z zaplecza i dołączyłam do mojej młodej uległej, podczas kiedy Ewelina właśnie kończyła. Usłyszałam, jak

    czterdziestoletnia rudowłosa wizażystka szepnęła do Julianny:

    – Nie mogę się doczekać, aby się z tobą bliżej zapoznać, serduszko.

    Pokręciłam głową z małym uśmiechem na twarzy. Moja niewolnica nabierała popularności. Wróciłyśmy z powrotem do samochodu. Siedząca obok mnie, niedawno tak niepewna siebie licealistka, miała zarumienione policzki i wariacki wzrok. Jakby zaczerpnęła papierosa z substancją dopalającą.

    – No no, dwie cipki, w dwa dni, zmieniasz się w całkiem małą lesbijkę – badałam reakcję Julianny. Jej policzki zarumieniły się jeszcze bardziej, o ile to jeszcze było możliwe.

    – Nie mogę uwierzyć, że właśnie doprowadziłam obcą mi kobietę do orgazmu.

    – Czy ci się podobało?

    – Tak – odpowiedziała dosyć stanowczo. – Chciałam ją po prostu.. uszczęśliwić, spełnić jej żądanie.

    Westchnąłem lekko. – Och Julianna, naprawdę musimy popracować nad twoim poczuciem własnej wartości. Jesteś piękną dziewczyną, mądrą dziewczyną i bardzo miłą dziewczyną. Powinnaś o tym wiedzieć? Karolina nie zatrudnia byle kogo, widziała w tobie coś wyjątkowego.

    – Dzięki – odpowiedziała, chociaż jej ton wskazywał, że nie do końca mi wierzyła.

    – Jesteśmy na miejscu – oznajmiłam, kiedy dotarliśmy do naszego następnego przystanku. Był to butik, w którym pracuję Kasia, jednak przypuszczałam, że Julianna nie miała pojęcia, że tu pracuje.

    – Butik u Mileny? –  zapytała. – Czy to nie jest to miejsce, gdzie bogaci i celebryci robią zakupy?

    – Chyba tak. Chodź kochanie, mam dla ciebie niespodziankę.

    Wysiadłyśmy z samochodu i poszliśmy w stronę drzwi wejściowych. Ale zatrzymałam się, zanim weszłyśmy do środka. Odwróciłam się w stronę Julianny i spojrzałam jej prosto w oczy.

    – Zanim wejdziemy, powinnam wyjaśnić, że kiedy tam wejdziemy, prawdopodobnie nie będzie już odwrotu.

    – Co masz na myśli?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Lis

    Więcej moich opowiadań na moim profilu.

  • Skryty Usmiech 4

    Podekscytowana Alicja spojrzała na starszą koleżankę, gdy jej stanik zsunął się kompletnie na podłogę. Beata obserwowała wydarzenie z lekkim uśmieszkiem na ustach. Kiedy Gerald z powrotem przesunął palcami w górę jej ramion, musnął kciukami jej piersi, powodując, że zrobiła wydech, a jej serce zaczęło galopować.

    – Nie znudzi mi się to – szepnął jej do ucha. Gorący oddech sprawił, że zadrżała w niekontrolowany sposób.

    – Jestem tutaj, by cię zadowolić – wyszeptała, nie mogąc mówić głośniej z braku oddechu. – Panie.

    – Ta nadgorliwość – Syknął, muskając nosem jej szyję. Jego palce zsunęły się po jej piersiach, a zaraz potem po jej płaskim brzuchu, by ostatecznie dotrzeć do bawełnianego włókna jej majtek.

    – Przepraszam, że moja bielizna nie jest tak seksowna jak Beaty – tłumaczyła się niewinnie.

    – Problem, który łatwo można rozwiązać – szepnął, przesuwając palcami po gumce wokół bioder. – Od tej chwili nie wolno ci nosić czegoś, czego nie zaakceptowałem ani nie kupiłem dla ciebie. Wyraziłem się jasno?

    – Tak, proszę pana.

    Wyciągnęła rękę i przeczesała palcami jego włosy, gdy Gerald musnął wargami po jej karku.

    – Zabierz ode mnie rękę. – Zaskoczona Alicja, odstawiła szybko rękę. – Nie dałem ci pozwolenia, żebyś mnie dotykała, rozumiesz? Zapytał, zsuwając bieliznę w dół jej bioder. Majtki ostatecznie opadły na podłogę. – Ja dotykam ciebie.

    – Rozumiem, panie – wydyszała. Była wstrząśnięta. Nie mogła zwolnić oddechu. W dodatku drżała z podniecenia. Nie mogła powstrzymać szalejącego żaru między jej nogami! Gerald obrócił ją i zbliżył usta do jej, ich wargi otarły się na moment. Chciała pocałunku, ale on się powstrzymał. Delikatnie pchnął ją z powrotem, przyciskając ją do ściany sypialni. Kontynuował pieszczoty ustami wzdłuż jej ciała. Delikatnie pocałował jej gardła, w dołeczku, gdzie spotykają się kości obojczykowe.

    Zniżył się nieco dalej, napotykając jej sutków, które były twarde jak skała. Najpierw delikatnie musnął je ustami, a potem prześlizgnął po nich językiem, powodując, że po jej ciele wystrzeliły iskry. Poczuła krótkie konwulsje przyjemności. Najpierw jeden sutek, potem drugi. Czuła, jak wilgoć spływa jej po udzie. Ukląkł przed nią, okrążając językiem jej pępek. Wzdrygnęła się zarówno z podniecenia, jak i łaskotania. Wypuściła powietrze wskutek tych obu doznań.

    – Zielony? – Uśmiechnął się, całując namiętnie jej pępek.

    – Zielony – westchnęła. Obniżył się jeszcze niżej, wzdłuż jej bioder. Najpierw z jednej potem z drugiej. Miała ochotę chwycić jego głowę i nakierować jego drażniące usta między swoje uda, ale wiedziała, że ??nie może go dotykać. Nie bez pozwolenia! To doprowadzało ją do szaleństwa! Pragnęła go dotknąć! Kontakt cielesny z kochankami zawsze sprawiał jej przyjemność. Teraz musiała stać bez ruchu co doprowadzało ją do szaleństwa z pożądania.

    Delikatnie, muskając jej włosków łonowych, przesuwał językiem w poprzek pasemka, powodując, że wstrząsnęły nią nity elektryczne. W rezultacie jej ciało lekko podskakiwało z każdym wstrząśnięciem.

    – Zielony? Zapytał, chociaż wiedział, jaka będzie odpowiedź wijącej się młodej dziewczyny.

    – Och tak, panie – odpowiedziała ochryple. – Zielony!

    Podniósł jej nogę i oparł ją na swoim ramieniu, to samo zrobił z drugą nogą. W efekcie, cały ciężar młodej artystki opierał się na nim. Poczuła jego ciepły oddech na swojej łechtaczce. Zaczęła wirować biodrami bez kontrolnie, wbijając się głębiej w usta dominatora.

    – Ta nadgorliwość – uśmiechnął się. Odruchowo złapała go za głowę, ale w chwili gdy jej palce splotły się z jego włosami, pohamował ją arbitralnie, przypominając bezwzględne zasady, do których Alicja nie była przyzwyczajona. Cofnęła rękę z jękiem. Podniósł się powoli, przyciskając ją do ściany. Obie nogi oparte na jego ramionach. Gdy ja utrzymał w pozycji stojącej, Alicja miała wrażenie, że ??lewituje, jakby unosiła się w powietrzu.

    Desperacko spojrzała w stronę Beaty, która kołysała biodrami na krześle, sprawiając sobie odrobinę przyjemności. Szeroki uśmiech widniał na twarzy brunetki, oglądając całe widowisko. Jej ręce mocno osadzone na poręczach krzesła. Jej oczy ujawniały ogromną potrzebę sprawienia sobie przyjemności, lecz Alicja wiedziała, że ?jako uległa, musi mieć zezwolenie od pana.

    Alicja nagle wpoiła wzrok w sufit, gdy Gerald zagłębił usta między jej uda. Języczkiem podrażniał jej muszelkę. Zassał jej wargi, a zaraz potem wsunął język w jej szparkę.

    – O boże! – Krzyknęła. Nie do końca wiedziała, czy to było dozwolone. Do tej pory, Gerald pouczał ją przy pierwszej lepszej okazji. Tym razem jednak nie zareagował. Zaufanie, pomyślała. Inaczej, to by ją skarcił. Wołanie w ferworze namiętności najwidoczniej było dozwolone. Pochłaniał ją ustami. Jednocześnie jego ręce masowały jej piersi. Palce ocierały delikatnie po jej sutkach, które stały twarde jak kamyczki. Nigdy nie czuła się tak podniecona!

    Orgazm uderzył nagle, zaparło jej dech w piersiach i otworzyła usta. Chciała zawyć, ale nie była w stanie wydobyć żadnego dźwięku. Jej ciało napięło wszystkie mięśnie na raz, powodując, że uniosła się jeszcze wyżej w górę.

    Podczas szczytowania, trysnęła własnymi sokami, co ją trochę przytłoczyło. Po jakimś czasie nieustannych drgań jej ciało poluźniło napięcie. Oparła się z powrotem na ścianie, oddychając głęboko. Kontynuował lizanie i ssanie jej podczas orgazmu. Jej dłoń ponownie wylądowała na jego głowie, instynktownie go przyciągając do siebie.

    – Nie – powiedział, nie tracąc animuszu w pieszczotach jej najskrytszego miejsca. Cofnęła ręce. Cholera, musiała go dotknąć! Drugi orgazm nie był tak silny jak pierwszy, ale nie doszła do siebie w pełni po pierwszym, więc ten spowodował, że wypięła się mocno w tył, ściskając głowę Geralda mocnymi udami. Mimo świadomości, że ??go ściska nieprzyzwoicie, nie mogła przestać! Tak jakby mięśnie nóg odmówiły posłuszeństwa. Bała się, że go przydusi!

    Niemniej jednak, spazmy zaczęły ustępować i opadła z hukiem na ścianę. Otworzyła szeroko oczy, spoglądając na Beatę, która obserwowała wszystko z krzesła. Brunetka przygryzała teraz dolną wargę. Gryzła tak mocno, że czerwona ciecz ciurkała leciutko prawą stroną ust, a białe ślady pozostały w miejscach, w których wbiła zęby. Alicja szalały z pożądania. Chciała również ugryźć cieniutkie usteczka koleżanki i mieć własne wargi nadgryzione, podczas gdy Gerald kontynuowałby pieszczoty swoim językiem. Ale wybiegała fantazją zbyt daleko.

    Gerald powoli opuścił ją na podłogę, jednak jej nogi nie dawały pełnego wsparcia. Położył ją na łóżku. Spojrzała na niego, jego twarz lśniła w blasku światła od intymnych soków, którymi go oblała. Zwariowana myśl ją ogarnęła, aby posmakować samą siebie, więc dziko przycisnęła usta do niego. Odepchnął jej głowę ręką.

    – Ta nadgorliwość – uśmiechnął się, gdy trzymał ją tuż poza jej zasięgiem. – Usiądź! -.

    Zaskomlała z niezadowolenia, lecz wykonała polecenie. Delikatnie przesuwał palcami po jej pochwie. Wzdrygnęła, pioruny strzelały z jego palców niczym trójząb w rękach Posejdona. Przesunął dłoń w dół jej ud, aż dotarł do jej kostek. Uniósł je wyżej, całując jej łydki. Ona obserwowała go od tyłu. Zdjął krawat z szyi i patrzył, jak jej oczy wypełniają się trwogą.

    – Zaufanie – powtórzył.

    – Zielony – wyszeptała, odganiając z siebie strach najlepiej, jak potrafiła.

    – Dobra dziewczynka – uśmiechnął się. Słowa były łagodną kołysanką dla jej uszu, a oczy zatrzepotały. Delikatnie związał jej kostki. Były związane sztywno, ale nie za ciasno. O jakiejkolwiek ucieczce nie było mowy, nawet jeżeli nie planowała jedną. Dopływ krwi do nóg był w normie. Jak, do cholery, zrobił to jedną ręką?

    Podciągnął nogi w jej stronę, powodując, że kolanami dotykała klatki piersiowej. W tej pozycji jej narządy rozrodcze były widoczne od tylnej strony. Zamknęła oczy, gdy poczuła jego język na swojej łechtaczce.

    – Zielony! – sapnęła.

    – Widzisz to? – Zapytał siedzącą obok niewolnice.

    – Tak, panie – szepnęła.

    – Jest piękna, ciaśniutka. – Podkreślił.

    – O tak. – Beata zaskomlała. Napięcie jej własnej namiętności wdarło się w jej głos.

    – Jej smak jest taki słodki – kontynuował, przesuwając językiem po całej długości młodej artystki.

    – Proszę! – Jęknęła.

    – Nie, złamałaś zasadę. – Wyjaśnił.

    – Przepraszam, panie – odpowiedziała cicho. Z kolei Ala była w swoim własnym świecie ekstazy i tylko częściowo słyszała rozmowę tocząco się w pobliżu.

    – Trzeba ponieść konsekwencje za własne czyny. Spójrz, jak Alicja zatraca się w świecie orgazmów. Orgazmy, które jeszcze tak niedawno były zarezerwowałem tylko dla ciebie!

    Po tych słowach wrócił do oralnej manipulacji z zapałem. Przypominał wilka polującego na zdobycz. Podczas następnego orgazmu, zacisnęła palce u nóg, a jej ciało wygięło się. Gerald próbował utrzymać ją w miejscu.

    – ZIELONY! ZIELONY! ZIELONY! – Alicja zaczęła wręcz krzyczeć. – O MÓJ BOŻE!

    Unosiła biodra do góry i cały ciężar spoczywał na jej ramionach, kiedy używała jedwabnego krawata jako punktu podparcia. Jej orgazm ścisnął jej ciało jak pięść, po czym Gerald rzucił ją z powrotem na łóżko.

    – Nie, nie, nie moja droga – skarcił ją, kiedy pociągnęła go za głowę.

    – Przepraszam, nie mogę się powstrzymać! – Wzdychała ciężko.

    – W takim razie będę musiał ci pomóc.

    – Dziękuję Panie. – To spowodowało, że Gerald uśmiechnął się od ucha do ucha.

    – Och, czyż nie jesteś chętna! – Rozwiązał więzy jej kostek. – Chcę cię w pozycji klęczącej tutaj, na krawędzi łóżka. – Spojrzała na niego. On chyba żartował, ona nie mogła ruszyć swoimi galaretowatymi nogami!

    – Teraz – powiedział stanowczo. Próbowała się dostosować, ale wymagało to trochę pracy. Wkrótce pomógł jej wstać na kolana.

    – Teraz połóż się. – Podtrzymując ją rękami od tyłu, powoli pomógł jej położyć się na poduszkach leżące za nią… Jej oddech spowodował, że jej piersi i tułów gwałtownie uniósł się, gdy jej ciało, zostało rozciągnięte do tyłu. – Wygodnie? – Zapytał, odgarniając część jej włosów do tyłu.

    – Tak, proszę pana.

    – Jesteś pewna? Będziesz długo w tej pozycji. – Przesunął palcami po jej ustach. Wciągnęła jednego z nich do ust, powodując, że się do niej uśmiechnął. – Taka chętna!

    – Jak długo? Proszę pana?

    – Dopóki nie skończę – iskra w jego oczach kazała jej nie pytać.

    – Czuję się komfortowo, panie. – Uśmiechnął się ponownie z lekkim niedowierzaniem. Zostawił ją, by wrócić do komody. Patrzyła, będąc wciąż w wygiętej do tyłu pozycji. Wyciągnął coś, co wyglądało jak na szpulę liny. Pomyślała o ostatnim razem, kiedy była związana i okropnym bólu i rozczarowaniu, do którego to doprowadziło z jej byłym chłopakiem. Kiedy Gerald szedł w jej stronę z liną w dłoniach, spojrzała w lustro nad nagłówkiem łóżka. W odbiciu dojrzała, jak się do niej zbliża i widziała Beatę siedzącą na krześle. Gerald usiadł obok niej, skupiony nad tym, co miał zrobić.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Damian Lis

    Więcej na temat tego opowiadania w moim profilu.

  • Za moje zdrady.

    Zapewne niejedna z Was marzy o porządnym rżnięciu. Monotonia w łóżku potrafi zabić każdy związek. Zdradzałam męża dziesiątki razy i nigdy tego nie żałowałam. Myślałam, że niczego się nie domyśla ale wczoraj zaskoczył mnie. Wróciłam z pracy jak zwykle przed piętnastą. Zdziwiłam się, że drzwi były otwarte. Weszłam i od progu słyszałam, że ktoś jest w salonie. Widok jaki zastałam sparaliżował mnie. W salonie oprócz męża była córka sąsiadów Marta i dwóch młodych chłopaków. Marta ma 20 lat a oni wyglądali mniej więcej w jej wieku. Wszyscy byli nadzy. Mój mąż klęczał w pozycji na pieska. Na szyi miał skórzaną obrożę z kolcami. Worek z jajami miał ściśnięty rzemieniem. Jego usta ruchał wyższy z chłopaków. Drugi ruchał go w dupę a Marta leżała pod nim i mu obciągała kutasa. Stałam w drzwiach i nie wierzyłam co tu się właśnie odbywa. Wszyscy na moment zastygli w bezruchu na mój widok. Nie wiedziałam czy mam jakoś zareagować i nic mi do głowy nie przyszło. Za to odezwała się Marta: Zaraz się zajmiemy panią tylko skończymy z tym kutasem. Usiadłam na łóżku. Widok był niesamowity. Moja głowa podsuwała mi myśl, że mój mąż jest w tym momencie gwałcony przez młodocianych ludzi. Od samego patrzenia robiłam się mokra. W tym momencie mój mąż zaczął spuszczać się w usta Marty. Wyszła spod niego i odsunęła chłopaka ruchającego go w gardło. Odchyliła mężowi głowę do tyłu i trzymając jego usta wypuszczała ze swoich całą zatrzymaną wcześnie jego spermę. – połykaj śmieciu!!! Wystawił język na znak, że wszystko połknął. Chłopaki w tym momencie zamienili się miejscami. Teraz ten wyższy położył się na dywanie i rozkazał by mąż nadział się na jego kutasa tyłem do niego co zaraz zostało przez męża wykonane. Niższy stanął przed nim i energicznie zabrał się za ruchanie jego gardła. Marta tym razem ręką zaczęła walić konia męża. Ja mimowolnie sięgnęłam do swojej piersi, którą zaczęłam szczypać i ugniatać. Ruchający gardło męża chłopak zaczął stękać i nie wychodząc z niego tłoczył spermę wprost w jego przełyk. W niedługim czasie spermą została wypełniona dupa mojego męża. Marta kazała mu wstać przy czym nawet na moment nie przerywała uścisku na jego członku. Mąż stał w bezruchu poddając się poczynaniom sąsiadki. Jego mina wskazywała, że odczuwa ból zamiast przyjemności. Marta nic z tego sobie nie robiła i energicznie tarła jego kutasa. Marta zwróciła się do chłopaków: – Teraz zerżnijcie tą sukę. Popatrzyłam na nią z niedowierzaniem tego co usłyszałam. Obaj zaraz doskoczyli do mnie i ten wyższy wpierdolił mi swojego kutasa głęboko w moje usta przytrzymując moją głowę. Drugi porozrywał ubranie na mnie i boleśnie zaczął wykręcać moje sutki. Dławiłam się tym kutasem ale moje reakcje były natychmiast karcone silnymi uderzeniami dłonią w moją mokrą cipkę. Zaraz zostałam przewieszona przez krzesło i wyższy z nich brutalnie wdarł się w mojego anusa. Zawyłam z bólu. Mój mąż właśnie spuszczał się na dłoń Marty jęcząc przy tym dość głośno. Marta podeszła do mnie i zaczęła wcierać tą spermę w moją cipę. Brutalnie wciskała mi palce do pochwy i energicznie drażniła mój punkt G doprowadzając mnie bardzo szybko do orgazmu. – Na kolana świnio i wyliż dokładnie cipę swojej żony. Rozkazała mężowi. Jego purpurowy kutas wisiał sflaczały. Bez słowa usytuował się pode mną i zaczął zlizywać swoją spermę z mojej ociekającej cipki. Chłopak za mną zaczął spuszczać się we mnie mocno dobijając najgłębiej jak potrafił i wyszedł ze mnie. Wszystko co wypływało z mojego anusa zostawało natychmiast zlizane prze męża. – teraz ruchaj jej dupę ! Wybrzmiało kolejne polecenie. Musiałam wziąć mu do ust by go pobudzić. Był gorący i każdy mój dotyk wywoływał u niego bolesne dreszcze. Mimo to zaraz zaczął wciskać się w mój otwór. Ja w tym czasie musiałam obciągnąć drugiemu. Marta w tym czasie odwiązała rzemień z worka męża i klęknęła pode mną i teraz ona lizała moją cipkę. Ponad dwadzieścia minut moja dupa była traktowana brutalnie a język Marty doprowadził do mojego kolejnego orgazmu. Spust męża w anusie skończył całą imprezę. Opadłam bez sił na kanapie. Mój mąż stał zaraz koło mnie. – Czy mogę się dowiedzieć co tu się stało? – Owszem. Naucz męża oddawać długi na czas. Młode towarzystwo ubrało się i w milczeniu opuściło nasze mieszkanie. – Dużo od nich pożyczyłeś? – Nic. To oni mnie naliczyli. Pokazali mi filmy z tobą w roli głównej jak mnie zdradzasz i powiedzieli, że je opublikują jak im nie zapłacę 5000€.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Na rybach cz.2

    Z piachem w garści poszedłem od razu do łazienki. Wiedziałem, że impreza dorosłych przed domem nie zakończy się przed północą. Miałem mnóstwo czasu dla siebie. Po drodze zgarnąłem świeże majtki z szuflady i zamknąłem drzwi od łazienki za sobą. Małą górkę piachu usypiałem na półeczce w kabinie prysznicowej i zacząłem się rozbierać. Sama myśl o możliwych doznaniach spowodowała prężenie się mojego kutasa zanim jeszcze wypuściłem go na wolność. Nastawiłem ciepłotę wody i zmoczyłem ciało. Najpierw się umyłem ale chęć doznań spowodowała, że zaraz namydloną dłonią zabrałem się za masowanie członka. Napletek obciągnąłem maksymalnie i ściskając główkę szybko jeździłem nią drżenia co wskazywało na zbliżający się finał. Wtedy to pomyślałem by spróbować smak swojej spermy. Fala rozkoszy ogarnęła moje ciało i obficie spuściłem się na swoją dłoń. Uniosłem ją i powąchałem. Oprócz zapachu mydła nic nie doleciało do mojego nosa. Wysunąłem język i polizałem spermę. Gęstą maź posmakowałem. Miała jak dla mnie dziwny smak ale spowodowało to chęć posunięcia się o krok dalej. Językiem zgarnąłem z dłoni całą jej zawartość i rozprowadziłem po wnętrzu buzi. Nie wiem do czego mógłbym porównać ten smak ale wywołał on kolejne podniecenie i kutas drgnął ponownie. Teraz dopiero zgarnąłem piach i zacząłem trzeć nim ? członku. Najpierw delikatnie. Bardzo dziwne uczucie. Byłem podniecony ale bolało mnie to tarcie. Jednak nie dawało mi spokoju mocniejszego uścisku na główce. Fala przyjemności mieszała się z bólem ale nie przerywałem. Po chwili już mocno ściekałem dłoń i energicznie tarłem główkę. Drażniące uczucie trzęsło całym moim ciałem ale z uporem nie przerywałem. Tak silnego orgazmu nie miałem nigdy. Salwy spermy tryskały na ścianę kabiny i ledwo stałem na nogach. Ponownie zachwiałem by smak spermy rozszedł się po moich ustach. Klęknąłem i zacząłem zlizywać ją ze szkła kabiny. Byłem podniecony ale zmęczony. Słuchawką spłukałem wszystkie ślady swojej zabawy. Poszedłem do swojego pokoju i szybko zasnąłem. Jasne światło promieni słonecznych obudziło mnie dużo przed szóstą rano. Zszedłem na dół i zrobiłem sobie kawy. Cisza w domku wskazywała, że domownicy śpią jeszcze głębokim snem po długim wieczorze. Nie czekałem na nich tylko poszedłem na skraj działki i nakopałem sobie robaków na ryby. Zgarnąłem sprzęt, wskoczyłem do łódki i po cichu zacząłem wiosłować za cypel gdzie ostatnio rzucałem kotwicę. Nie wiem dlaczego spojrzałem w miejsce gdzie wczoraj spotkałem tego mężczyznę. Był tam i miał spuszczone do kostek spodenki. Zobaczył mnie i machnął ręką na powitanie. Łódkę skierowałem w jego stronę. Mimo iż nadal uważałem, że cipki są wspaniałe czułem podniecenie gdy stanąłem koło niego. – Zrobimy to samo? Spytał półgłosem mnie i złapał swojego ptaka w dłoń. Naprawdę nie wiem co spowodowało iż moje usta powiedziały na głos to co było w mojej głowie. – Wczoraj spróbowałem smaku swojej spermy i teraz chciałbym spróbować smaku twojej. Sam fakt, że to powiedziałem na głos spowodował mój wzwód a obcy mi mężczyzna uśmiechnął się. – A miałeś już człona w ustach? Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że nie i wolałbym nadal tego nie zmieniać. – Zatem usiądź i patrz. Usiadłem głębiej w trzcinie a on stanął naprzeciwko mnie i zaczął masować sobie kutasa tuż przed moimi oczami. Powoli wodził dłonią po całej jego długości zsuwając napletek. Czerwona główka była metr ode mnie. Dumnie prężyła się i pulsowała. Kilka minut tego masażu i sperma trysnęła w jego dłoń. Patrząc mi w oczy wysunął dłoń w moim kierunku. Chwyciłem ją, powąchałem i wysunąłem język. Byłem podniecony i bardzo ciekawy tego smaku. Zlizałem całe nasienie i zacząłem je smakować. Było inne. Różniło się smakiem od mojej spermy ale efekt był identyczny. Z podniecenia szumiało mi w głowie. Spojrzałem mu w twarz i nieśmiało spytałem: – Mogę jednak spróbować? Nie odpowiedział nic tylko przysunął się do mnie. Uniosłem się na kolana i pierwszy raz w życiu dotknąłem obcego członka. Był jeszcze twardy i nie opadł do końca. Wytwarzał podniecającą woń. Chwyciłem go mocniej i zbliżyłem swoje usta do niego. Otworzyłem usta i zacząłem się na niego nadziewać. Nie miałem żadnego doświadczenia i musiało mi to źle wychodzić bo mężczyzna dotknął mojej głowy i powiedział: – Pozwól, że zrobię ci przyjemność. Zaczął mi go wkładać powoli i niezbyt głęboko. Z każdym pchnięciem był ciut głębiej. Zacząłem mu ssać i poddawać się jego ruchom. Nie czułem żadnego dyskomfortu a wręcz sprawiało mi to przyjemność. Kilka minut tego ssania sprawiło, że doszedł ponownie ale tym razem wprost w moje usta. Wyczyściłem mu główkę do ostatniej kropelki. Wyjąłem go z ust i popatrzyłem na niego. – Jak na pierwszy raz to byłeś fantastyczny ale ja też chciałbym coś od ciebie. – Jeśli mogę się jakoś odwdzięczyć… Nie skończyłem bo pomógł mi wstać a sam klęknął przede mną. – Chciałbym byś zerżnął moje gardło bez litości. Kutas mi stał na baczność i prawdę mówiąc chętnie przystałem na jego prośbę. Sam nadział się ustami mocno ssąc wkładał go sobie coraz głębiej. Czułem opór jego migdałów. Chwyciłem go za głowę i zacząłem mocniej napierać biodrami. Rękoma chwycił mnie za pośladki i energicznie nadziewał się na mojego kutasa. Widać, że mu się podoba ta zamiana. Jego migdały ustąpiły i czułem jak wjeżdżam mu coraz głębiej. – Gwałć moje gardło. Powiedział wyjmując mojego kutasa na chwilę z ust. Teraz to ja przejąłem inicjatywę. Chwyciłem jego głowę i silnymi pchnięciami bioder rżnąłem jego gardło. Robiłem przerwy by mógł odetchną i ponownie wbijałem mu się głęboko. Chwycił moje jajka i zaczął je masować i sięgać do nich językiem. Potężna salwa spermy wpłynęła bezpośrednio do przełyku. Druga porcja spadła na jego twarz. Oddychając ciężko wypolerował mi jeszcze główkę do czysta. Wstał i jeszcze chwilę masował mi prącie dłonią. – Dziękuję. To było wspaniałe. Jeśli chcesz to ci go jeszcze popieszczę dłonią z piachem. Ciężko wypowiadał te słowa. Zgodziłem się. Zebrał z brzegu piach i z wyczuciem zaczął mnie dłonią masturbować. Chwyciłem jego dłoń i mocniej zacisnąłem ją na swoim kutasie. – Mocniej. Wyszeptałem mu do ucha. Biodra same mi chodziły w przód i tył. Pchałem mocno w zaciśniętą dłoń i było mi bardzo przyjemnie. Parę minut i ponownie się spuściłem tym razem na jego stopy. Usiedliśmy na skraju trzciny i patrzyliśmy na taflę wody. Zegarek pokazywał dziesiątą. — Trzeba się zbierać na śniadanie. Pożegnałem mężczyznę wymieniając z nim uprzejmości ponownego spotkania. Wsiadłem na łódkę i skierowałem się w stronę naszego mola. Gdy podpływałem do celu z przed domku machał do mnie wujek z mamą, którzy już wstali i z poranną kawą siedzieli na ławeczce.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Kobiety maja potrzeby

    Też tak macie dziewczyny, że w jednej chwili nachodzi was chęć dogodzenia sobie? Tu i teraz choćby palcóweczka bądź lodzik. Ja tak mam i to często. Jestem przedstawicielem handlowym znanej dużej sieci sklepów. Ciągle siedzę za kierownicą a przejechane przeze mnie kilometry można już liczyć w milionach. Mam 25 lat i nie dziwne, że mam potrzeby. Często przystaję na skraju drogi i włączam światła awaryjne. Sięgam palcami do cipki i mocno się masturbuję. Byle szybko osiągnąć orgazm. Raz postanowiłam zainwestować w wibrator. Włożyłam go sobie głęboko i w drogę. Gdy mnie naszło włączyłam go. Cudowne uczucie zaraz opanowało moje ciało. Raz też założyłam sobie spinacz biurowy na łechtaczkę. Każdy dołek w jezdni powodował cudowne szarpanie za łechtaczkę i potężne doznania. Zeszłego lata w drodze do Grudziądza naszła mnie potężna chęć obciągnięcia jakiegoś kutasa by się spuścił w moje gardło. Byłam tak zdesperowana, że myślałam że zaraz zatrzymam się w jakiejś wsi i obciągnę pierwszemu napotkanemu facetowi. Trafiłam na jakiegoś ochroniarza w budce koło jakiegoś magazynu. Był dużo starszy ode mnie. Spytałam się czy jest tu sam i czy nie chciałby zaznać jeszcze raz w swoim życiu młodych ust. Zamknęłam się z nim w tej małej budce i rzuciłam się na jego kutasa jak wygłodniały wilk. Nie był pierwszej świeżości ale mnie to nie przeszkadzało byleby spuścił mi się do gardła. Nadziewałam się na niego i wdzierał mi się już za migdały. Cudowny smak spermy poczułam po kwadransie intensywnego obciągania. Oblizałam mu jeszcze dokładnie pałę i wróciłam do samochodu nie odwracając się. Innym razem myślałam, że zwariuję jak w moim wibratorze wyczerpała się bateria. Chcice miałam ogromną i desperacko szukałam stacji benzynowej by zakupić odpowiednie baterie. Biegałam między regałami ale nigdzie nie mogłam znaleźć. Młody sprzedawca widząc, że czegoś szukam zaoferował mi swoją pomoc. Jakie wielkie było jego zdziwienie jak poinformowałam go, że szukam baterii do swojego wibratora. Nie miał w asortymencie odpowiadających moim potrzebom baterii ale uśmiechając się zażartował, że sam może zadbać o mój komfort. Bardzo potrzebowałam tego orgazmu i powiedziałam mu, że musi mnie zerżnąć tu i teraz. Nie miał za dużo do roboty bo to kompletne zadupie więc złapał mnie za pizdę i włożył tam dwa palce. Oparłam się plecami o ścianę przy wejściu do toalety i rozstawiłam szeroko nogi by ułatwić mu zadanie. Odwróciłam się tyłem do niego i wypięłam dupkę możliwie wysoko. Miał tak dużego kutasa, że aż zawyłam jak jednym mocnym pchnięciem wszedł we mnie od razu po same jaja. O kurwa jak było mi dobrze. Ledwo zrozumiałymi nawet dla mnie słowami oznajmiłam mu, żeby spuścił mi się w usta. Dobre dwadzieścia minut poniewierał moją cipę z siłą wiertarki udarowej aż usłyszałam bym się odwróciła. Nie zdążyłam na czas i pierwszą salwą spermy dostałam w oko. Zalał mi pół twarzy. Drugą dawkę dostałam już do buzi. Gdy skończyliśmy od podciągnął spodnie i z uśmiechem na twarzy wręczył mi dwie baterie, które sięgnął z regały i idealnie pasowały do mojego sprzętu. W ogóle nie miałam pretensji do niego. Weszłam jeszcze do toalety i palcami zgarnęłam z twarzy jego spermę i oblizałam palce. Była pyszna. Umyłam się, zapłaciłam za baterie i udałam się w dalszą drogę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo
  • Studia we Wrocławiu.

    Co kraj to obyczaj a co dom to inne zachowania. Przekonałem się o tym, gdy pojechałem do Wrocka na studia i mama powiedziała, że na razie zamieszkam u jej siostry. Ciocia Monika, bardzo elegancka kobieta prowadziła dom. Nie pracowała. Jej mąż, wujek Marian jest wysokiej rangi policjantem. Od zawsze wiedziałem, przy nim lepiej niczego nie przeskrobać. Ich córka Ala, kilka lat starsza ode mnie pracowała w pobliskiej aptece. Mają duży dom na przedmieściach miasta. Uderzył mnie w nim nieskazitelny porządek aż bałem się czegokolwiek dotknąć. – Młody człowieku, odezwał się przed kolacją wujek Marian. Twoim najważniejszym zadaniem jest nauka i obiecałem twojej matce, że dopilnuję byś ukończył studia. Tylko dyscyplina pozwoli ci przetrwać czas w tym domu. Minę miał surową i głos nieznacznie podniesiony. Widać było, że to on tutaj rządzi. – Jeśli się dowiem, że opuściłeś jakieś zajęcia czy wykłady to zadbam o to byś więcej tego nie zrobił. Jeśli patrol zobaczy cię z piwem na mieście dowiem się o tym na pewno i zadbam byś więcej tego nie zrobił. Wiem, że młody człowiek ma potrzeby i pozwalam korzystać ze wszystkich udogodnień w tym domu byś nie szukał czegoś na własną rękę. Jak byłem pewny, że wujek zaraz by się dowiedział, co robię na mieście tak nie za bardzo zrozumiałem jego ostatniego zdania. – Nie bardzo rozumiem wujku, co masz na myśli w ostatnim punkcie? – Dowiesz się po kolacji. Krótkie stwierdzenia wujka przekonało mnie, że coś w tym domu jest ukrywane by nie wyszło na światło dzienne. Dawno nie jadłem tak pysznego posiłku. Uważam, że ciocia Monika gotuje lepiej od mojej mamy. – Może ją pozmywam po kolacji? Zaproponowałem kończąc posiłek. – Nie ty jesteś od zmywania w tym domu. Chodź do salonu. Popatrzymy, co tam na świecie. Ciocia Monika i Ala zaczęły zgarniać wszystko ze stołu a ja udałem się z wujkiem przed telewizor. Na ekranie produkowała się jakaś kobieta czytając z kartki wiadomości. Zwróciłem się do wujka: – Czy w tym domu można zapalić po tak pysznym posiłku? – W tym domu możesz robić wszystko, nawet zajarać po stosunku. Wytrzeszczyłem oczy na wujka. – Niby jak? Przecież nie ma tu mojej dziewczyny. – A od czego masz kobiety w tym domu? Ala!!! Kuzyn musi opróżnić jajka!!! Z drugiego pokoju zajrzała do nas Ala u z uśmiechem powiedziała: – To, co nic nie mówi. Idź się umyj. Zaraz do ciebie przyjdę. Nie wierzyłem w to, co słyszę. Totalnie zaskoczony siedziałem jeszcze chwilę. Wujek Marian patrzył w telewizor i tylko ręką machnął, bym już poszedł. – Tylko nie siedźcie za długo, bo Ala jutro ma poranną zmianę. Zanim doszedłem pod prysznic mój kutas stał na baczność boleśnie uciskany przez majtki. Szybki prysznic i udałem się do swojego pokoju. Weszła Ala w samej koszuli nocnej i z uśmiechem podeszła do mnie. – W końcu jakaś odmiana w tym domu. Ściągaj majtki, zaraz się zajmę twoim przyjacielem. Zobacz, jaka mokra jestem. Pokazała mi swoją świecącą cipkę ściągając koszulę. Jej cudowne piersi prężyły się a sutki aż chciały być gryzione. Nadal byłem zaskoczony i tylko mój przyjaciel okazywał swoje wdzięki na znak, że żyję. – Ty tak poważnie? Spytałem kładąc się na łóżku. – Pewnie, że poważnie. Mam dość obrabiania kutasa taty. My tu jesteśmy samowystarczalni ale fajnie będzie zaznać jakiejś odmiany. Klęknęła przede mną i natychmiast chwyciła go w rękę. Kilka ruchów i obciągając napletek włożyła go sobie do buzi. Jej włosy falowały w rytm ruchów jej głowy. Ssała cudownie i mocno. Mój kutas w całości znikał w jej ustach a wysuniętym językiem sięgała do moich jajek. Długo nie wytrzymałem i po paru minutach byłem gotowy do strzału. Wyszedłem z jej ust a Ala trzymając go celowała sobie do buzi wystawiając daleko język i energicznie masowała mnie po trzonie. Wszystkie trzy salwy spermy wylądowały w jej ustach. Jeszcze possała mi wyciągając wszystko do ostatniej kropli i wstała. – Mogę cię prosić byś teraz ty mnie trochę polizał chyba, że wolisz od razu poruchać? Możesz skorzystać z każdej dziurki i w nią się spuszczać. Jestem bardzo dobrze zabezpieczona. Szok mi jeszcze nie minął i nie wierzyłem własnemu szczęściu, ale położyłem ją na łóżku i zacząłem całować i gryźć jej piersi. Pocałunkami zszedłem między jej nogi, które momentalnie podniosła do góry. Idealnie ogolona cipka świeciła od soczków. Smakował cudownie i mój język zaczął wibrować wokół łechtaczki i wwiercać się do środka. Kuzynka namiętnie stękała i popiskiwała. Jej przerywany oddech wskazywał, że jest jej dobrze. Nie miałem zamiaru przerywać nawet wtedy gdy orgazm rzucał jej ciałem. Dopiero po drugim jej szczytowaniu przerwałem pieszczenie jej cipki. Odwróciła się i w pozycji na pieska wypięła dupkę jak rasowa suczka. – Błagam. Zerżnij ją chociaż raz. Chyba, że wolisz żeby przyszła mama i przyłączyła się do nas. – To ciocia też w tym uczestniczy i mogę ją wyruchać a wujek nic mi nie zrobi? – Oczywiście. Jak wolisz starsze kobiety to nie widzę problemu. Mam ją zawołać? A może wolisz chłopców to tata musi ci wystarczyć ale zawiedziony nie będziesz. – W tym momencie ty mi w zupełności wystarczysz ale nie mogę uwierzyć, że tak tu sobie żyjecie. Dłużej nie mogłem ignorować tak cudownie prezentującej się dupki. Podszedłem do niej i jednym pchnięciem wszedłem w jej cipkę do samego końca. Posuwałem ją nie specjalnie się spiesząc. Mięśnie jej cipki zaciskały się na kutasie co powodowało cudowne uczucie. Trzymając ją za biodra coraz mocniej ją ruchałem. Ala wbiła się paznokciami w pościel i jęczała coraz głośniej. W końcu eksplodowałem nie wychodząc z niej. Jeszcze kilka pchnięć i opadłem na łóżko wyczerpany. Kuzynka padła koło mnie. Leżeliśmy ciało w ciało kilka minut dochodząc do siebie. – Spadam do siebie bo jutro na ósmą do pracy a ty do szkoły. Jakbyś czegoś potrzebował to mam późno się kładzie. Jakbyś potrzebował pomocy przy porannym wzwodzie to ją zawołaj. Na pewno chętnie przyjdzie. Długo jeszcze leżałem w łóżku zanim usnąłem. Obudziłem się zaraz po szóstej i zszedłem na dół do kuchni. Widok jaki zastałem był dość osobliwy. Opartą rękoma o stołek ciocia Monika była ruchana w dupę przez wujka a Ala klęcząc pod matką lizała jej cipkę i ssała jej łechtaczkę. Jednocześnie masując jajka ojca. Wujek trzymając żonę za biodra i patrząc na mnie mocno dobijał odbijając się brzuchem od tyłka żony. – Zaraz będzie śniadanie. Powiedział wujek pompując spermę w anusa Moniki. Wyszedł z niej a Ala dokładnie wylizała mu kapiącego jeszcze kutasa. – Daj mi chwilę, zaraz zrobię jajecznicę. Powiedziała ciotka prostując się i na chwiejnych nogach poszła do łazienki. Ale też zaraz zniknęła a wujek podciągnął majtki i spytał: – Jak minęła noc? Ja zjem w pracy. Dzisiaj muszę wcześniej wyjść. Tylko mi się nie spóźnij do szkoły. – Bez obaw. Nie spóźnię się. Jak wrócisz to musimy wujku pogadać. – A o czym tu gadać? Masz się uczyć a reszta się jakoś poukłada. Daj tylko znać jakbyś potrzebował korepetytora. Wyszedł zakładając służbową czapkę. Nie mogło być inaczej. To na pewno będą udane studia. Nie mogę zawieść wujostwa i siebie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tytus deZoo