Mimo iż jesteśmy razem ponad rok nie sprawiało mi przyjemności uprawianie sexu z nim. Nie czułam się kobietą. Tylko w jednej pozycji i zawsze w gumie. Zwracałam mu uwagę by coś zmienił, ale nie chciał obcym słyszeć. Postanowiłam mu wygarnąć przed śniadaniem. – mam dosyć tego. Ciągle to samo, ciągle w prezerwatywie i po Bożemu. Mam 20 lat i mam potrzeby. Chce czuć mężczyznę, który będzie nade mną dominować a nie chłopczyka. Albo coś zmienisz albo wynoś się z mojego mieszkania. Wtedy nic nie powiedział. Rozeszliśmy się, każde z nas do swojej pracy. Gdy wróciłam jego rzeczy nie było. Nawet karteczki pożegnalnej nie zostawił. Tak naprawdę ulżyło mi. Nigdy nie przyszli mi do głowy zdradzić go z innym. Może to był błąd, bo straciłam cały rok, w którym mogłoby się wiele wydarzyć. Koleżanki zawsze opowiadały, jaki to miały wspaniały sex a ja milczałam. Teraz droga do wielu doznań stoi otworem. Tylko jak to zacząć? Położyłam się doniosła sama. Było jakoś dziwnie. Z za ściany dobiegały odgłosy filmu porno albo jakaś parka sobie dogadzała. Nigdy na to nie zwracałam uwagi a teraz samo pcha mi się do uszu. Ciekawe, kto tam mieszka? Traf chciał, że rano wychodząc z mieszkania zobaczyłam sąsiadów zza ściany. Młodzi ludzie. Niewiele starsi ode mnie. W windzie wyraźnie słyszałam jak ona szepcze mu do ucha czy chciałby mnie zerżnąć. Parsknęli oboje śmiechem i wyszliśmy na zewnątrz. W momencie, gdy nasze drogi się rozchodziły nie wiadomo, dlaczego odwróciłam się do nich i powiedziałam – nie broniłabym się. I poszłam w swoją stronę nie oglądając się. Żałowałam, że nie widziałam ich min, ale trudno. Po pracy zrobiłam zakupy i wróciłam do domu. W drzwiach miałam kartkę. – zajrzyj do mnie sąsiadko, mąż wraca około 19-tej. Zostawiłam zakupy na płacie i podeszłam do niej. A co mi szkodzi? Zastukałam i prawie natychmiast drzwi się otworzyły. Sąsiadka była zupełnie naga. Szybkim ruchem ręki zaprosiła mnie do środka. – w domu mam być goła i tylko wychodząc mogę zakładać ubranie. Wyjaśniła w pośpiechu. Byłam zdumiona a zarazem podniecona. – to jakiś zakład? Spytałam – Tak. Przegrałam i teraz przez miesiąc mam pełnić rolę jego suki i wykonywać każde jego polecenie. – O. Ciekawe. Długo ci jeszcze zostało tej kary? W ogóle to mam na imię Karolina. – Kaśka. Miło mi. Jeszcze długo i wcale nie uważam tego za karę. Podoba mi się ta rola. Zadzwonił dzisiaj do mnie do pracy i kazał wszelkimi metodami sprawić byś dała mu przelecieć swoją dupę. – I jak masz zamiar to sprawić? Spytałam, ale tak naprawdę to miałam wielką ochotę przyłączyć się do nich. Obawiałam się tylko o swoją dupkę, która jeszcze nie miała gości. – Nie wiem. Jest może coś, co byś chciała bym zrobiła? Zrobię wszystko. – Na razie to muszę się po pracy wykąpać, bo śmierdzę. – Pozwól w takim razie, że wykąpiemy się obie. Możesz w tym czasie wyżyć się na mnie w każdy sposób. Janek lubi mnie maltretować a mnie to odpowiada. – Co masz na myśli mówiąc w każdy sposób? – Zrób, co będziesz chciała ze mną. To proste. Chcesz mnie uderzyć to uderz, chcesz na mnie nasikać to nasikaj a wypije wszystko. To nasze gadanie sprawiło, że byłam pobudzona. To zupełnie inne życie jakie dawał mi mój partner. Zgodziłam się i poszłyśmy do mnie. Kaśka oczywiście nie założyła niczego i po korytarzu paradowała naga. Do przyjazdu Janka miałyśmy ponad trzy godziny. Podobało mi się jej ciało. Niby kobieta równa kobiecie, ale podniecały mnie jej jędrne pełne piersi. Jej idealnie wygolona cipka. W ogóle na sam jej widok wilgotniałam. Już od progu chwyciłam jej sutek i ciągnęłam ją za sobą w kierunku łazienki. Musiało ją to boleć ale była posłuszna i nawet nie wydała żadnego dźwięku bólu. – Skoro mogę się na tobie wyżyć to pierwszy raz w życiu spełnię swoje marzenia. – Zrób to jeśli sprawi ci to przyjemność. Moja własna suka. Nigdy nawet nie myślałam w taki sposób. Kazałam stanąć Kaśce w rozkroku z rękami z tyłu. Miałam ogromną ochotę zabawić się jej cipką. Bez żadnych ceregieli zaczęłam pchać palce jej do środka i prawie podnosiłem ją do góry. Wspinała się na palce by się nie przewrócić i widać było, że to nie jest przyjemne. Klepałam po jej łechtaczce dłonią. Za każdym razem coraz mocniej. Stała i tylko grymas na jej twarzy wskazywał cierpienie. Nie wiem co się ze mną stało bo chyba obudziła się we mnie sadystka. Wykręcałam jej wargi i mocno szczypała guziczek. Przerwę zrobiłam dopiero po paru minutach. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Odkręciłam letnią wodę i zaczęłam się myć. – Wyliż mi cipę zanim ją umyję. Kaśka klęknęła przede mną i rozchylając moje wargi zaczęła lizać. Ależ to było przyjemne. Językiem była wszędzie i robiła nim cuda. – teraz zgwałć moją dupkę. Byłam rozpalona i chciałam w końcu poczuć coś w tamtej dziurce. Najpierw mi ją obficie naśliniła i zaczęła powoli wkładać tam palce. Najpierw jeden. Przy tym nie przerywała lizania cipki. Zwieracze ustąpiły i poczułam jak jej palec wierci się w środku. Dołożyła drugi palec i teraz zaczęło mu się to podobać. Sprawiało przyjemność. Czułam jak zbliża się orgazm i to nie byle jaki. – Mocniej!!! Krzyknęłam a ona na tą komendę zaczęła chyba z całej siły pchać tam trzeci palec i jednocześnie bardzo mocno ssać mu łechtaczkę. Tego było za dużo. Biodra tańczyły na jej palcach i nadziewałam się coraz mocniej i w tej chwili wszystkie moje soczki wylądowały na jej twarzy. Łapczywie zlizywała wszystko i ani na moment nie przerwała gwałtu dupki. Plecami poleciałam na ścianę w kabinie i zaczęłam osuwać się na podłogę. – Dziękuję. Jesteś wspaniała. – To ja ci dziękuję. Tylko musisz się jeszcze zgodzić by Janek przeleciał twoją dupę. W tej chwili to choćby miałby to być koń to bym się zgodziła. Było mi obojętne byleby przeżyć to jeszcze raz. – Powiedz mu, że się zgadzam. – Kiedy możemy przyjść? – Kiedy chcecie ale nie później niż w przyszły piątek bo okres mi się zaczyna. Kaśka wróciła do domu a ja w końcu rozpakowałam zakupy. To było wspaniałe popołudnie. Jakby chcieli przyjść jeszcze dzisiaj to nie miałam nic przeciwko.
Category: Uncategorized
-
Sasiedzi
Barbara Kawa -
Plodna niewolnica i jej nabrzmiałe mlekiem piersi do dojenia
Możliwe, że pamiętacie, iż bohaterką opowiadania „Parę słów o zapładnianiu niewolnicy dla zabawy” była moja niewolnica Olena, którą zwałem też Obciągarą. Była starsza ode mnie o kilkanaście lat, dobiegała czterdziestki, ale miała świetne ciało i, doskonale się pieprzyła. Trzymałem ją – jak się domyślacie do rozrodu. Nie była moją jedyną niewolnicą. Miałem też Luizę i Ewę.
Po ostatnim porodzie, który odbył się publicznie, dałem Olenie – Obciągarze trochę odsapnąć. Zależało mi żeby jak najdłużej była w dobrej formie.
Kiedy jednak uznałem, że dość już odpoczęła, że jako tako się zrosła i połóg się kończy, poszedłem do niej. Trzymałem ją – podobnie jak inne niewolnice – w małym pokoiku na strychu, wyposażonym w materace na podłodze, prześcieradła, koce i miski z wodą. Siedizały tam też Ewa i Luiza. Bez rozkazu nie wychodziły. W odożnieniu od Luziy, Obciągara nie była jakoś szczególnie bystra i zdaje się, że była do tego leniwa. Odpowiadało mi to.
Zresztą, taka mała dygresja. Obciągara poza domem bardzo dbała o siebie. Kiedy wychodziliśmy razem, wyglądała jak milion dolarów czy mob wife i tylko obroża na szyi wskazywała że jest niewolnicą. Nie skąpiłem jejpieniędzy na ciuchy, paznokciarę czy kosmetyczki. Uważała, że jej rolą jest podkreślać moją wartość jako Pana. Czyli uważała się za coś w rodzaju luksusowego zegarka. Byla wysoką, długowłosą brunetką o szarych oczach i jasnej karnacji, wąską w pęcinach jak rasowa klacz
Luiza zupełnie odwrotnie. Ubierała się jak kurew i najchętniej by w ogóle chodziła nago. Była wulgarna, ale bystra. Zdzira – ale inteligentna. Pieniądze miała w dupie. Drobnej budowy, smukła, o niewielkim tyłeczku.
Ewa w ogóle była jak manekin. Bez właściwości. Uległa, potulna. Trochę nudna. Miała ładne ciało, więc służyła do pieprzenia. Nie rozmawialiśmy ze sobą prawie wcale.
Jakoś się zorientowałem że moim haremie nie było dziewcząt. Najwyraźniej doceniałem dojrzałe kobiety.
Było upalne lato. Leżała naga, na brzuchu, z rozrzuconymi nogami. Spała, albo udawała że śpi. Plecy świeciły jej się od potu. Usłyszała jak wszedłem. Nie zmieniła pozycji, tylko zamruczała i nieco uniosła w górę swój tyłek, na wszelki wypadek, gdybym chciał z niej skorzystać.
Usiadłem koło niej, poklepałem ją po dupie. Rozchyliłem delikatnie pośladki, pośliniłem palec. Przyłożyłem do odbytu. Poczułem, jak jej ciało napręża się w oczekiwaniu. Nie padło żadne słowo. Lekko nacisnąłem. Poczułem opór. Musiałem zwiększyć nacisk i wtedy jej odbyt ustąpił. Palec powoli wsunął się do środka. Jej ciałem wstrząsnął dreszcz i jakby łkanie, zagryzła zęby na ręce, wypięła mocniej tyłek. Na zmianę to wsuwałem to wysuwałem palec; za każdym razem szło to lżej. Jej odbyt się rozciągał, stawał luźniejszy, bardziej mokry.
Zacząłem językiem pieścić jej tyłeczek. Obciągara zaczęła wzdychać i wiercić się, nadstawiać, wypinać. Wyjąłem pałę, położyłem się na niej całym ciężarem. Przyłożyłem kutasa do jej tyłka i pchnąłem. Leciutko się wcisnął, sam koniuszek. Obciągara krzyknęła. Pchnąłem mocniej. Wszedł w nią, pokonując opór ciasnych ścianek. Wypięła się jeszcze mocniej. Poczułem że jest tam bardzo ciasno i że mogę się obetrzeć. Ale nie przerywałem. Zacząłem powtarzać miarowo ruchy, rżnąc ją w tyłek. Rozrzuciła szerzej nogi na materacu. A nogi miała mocne, długie, z wąskimi ścięgnami w kostkach. Byłem od niej prawie piętnaście lat młodszy, ale to ja byłem panem jej życia i śmierci. Decydowałem kto i kiedy ją pieprzy, w co się ubiera, co je, z kim i kiedy zajdzie w ciążę. A ona była mi bezwzględnie posłuszna i uległa. Obojgu nam to zdaje się odpowiadało. Ruchałem ją jakiś czas, nie mówiąc ani słowa.
Wreszcie kazałem jej się odwrócić.
Rozleniwiona posłusznie przewróciła się powoli na plecy. Spojrzałem na jej pełne, nabrzmiałe mlekiem piersi. Położyłem na jednej z nich dłoń i ścisnąłem. Trysnęło mleko, Obciągara zachichotała.
Przyłożyłem usta do jej sutka i zacząłem go lizać. Stwardniał. Skubnąłem go lekko zębami. syknęła cicho. Possałem, próbując jej mleka. Jęknęła rozkosznie.
Wsunąłem jej dłoń między nogi. Ścisnęła uda i popatrzyła mi w oczy. Było gorąco i jej mokra skóra parzyła. Moja pała zaczęła stawać. Obciągara zauważyła to. Położyła się na boku, podparła głowę na łokciu i uśmiechnęła łobuzersko.
– Daj – poprosiła, rozdziawiając szeroko usta i wyciągając język. Pomyślałem, że rozzuchwaliła się strasznie, skoro zaczęła mówić do mnie na „ty”. W pierwszej chwili chciałem ją postawić do pionu sprawdzoną metodą: wymierzając jej siarczysty policzek, ale byłoby to zbyt prostackie. Poza tym rozbawiło mnie to i zaciekawiło. Spojrzałem więc na nią przeciągle. Spokorniała natychmiast.
– Przepraszam, Panie. To się nie powtórzy.
– Myślisz, że mi zależy ? Możesz mi mówić na ty, nie przestanę od tego być twoim właścicielem. Ale teraz koniec laby i zabieramy się do roboty. Od jutra dieta 1500 kcal. Pobudka o 7.00. Codziennie 3 h treningu. Po treningu, jeśli trener będzie chciał może cię rżnąć, ale tylko w gumie. Tu masz zapas paczek. Wieczorem masaż. Musisz się teraz zabrać za siebie, bo planuję kolejną imprezę z tobą w roli głównej. Myślę, że wielu chciałoby spróbować twojego mleka. Skoro jesteś dojna, to pobawimy się twoimi wymionami.
Kiwnęła głową na znak że rozumie zadanie.
– Jak chcesz żebym się ubierała teraz ?
– Boso, cycki odsłonięte. Możesz przepasać się jakimś pareo, założyć dół od bikini, krótkie spodenki, szarawary czy coś w tym guście.
– Rozpięty szlafrok może być ?
– Może.
– Mogę zakładać pończochy ?
– Nie.
Po czym kazałem jej otworzyć usta i wsunąłem jej do gardła swój członek. Objęła go mocno wargami i lizała, ssała, śliniąc się przy tym obficie. Nie dotykałem jej. Sama ruszała głową jak należy, nie spuszczając ze mnie wzroku, czujnie szukając śladu niezadowolenia u swojego Pana. Czarne włosy spadały jej niesfornie na czoło. Spociła się jeszcze bardziej. Kiedy poczułem że dochodzę, wepchnąłem w nią głębiej swojego członka i przytrzymałem, żeby sperma spłynęła Obciągarze wprost do gardła. Nie zakrztusiła się, znała się na robocie.
Efekty treningu i diety były widoczne nawet prędko. Jej brzuch zrobił się znowu równy, wysklepiony i twardy, talia wróciła do poprzedniego stanu. Obciągara chodziła z dumnie obnażonymi piersiami, rozpuściła włosy. Mimo że prosiła wcześniej, żeby nie obarczać jej dzieckiem, bo rodzić to ona może, ale chować to nie zamierza, chętnie karmiła piersią i nosiła dziecko przy cycu.
Pewnego wieczoru, posuwałem właśnie Luizę kiedy weszła Obciągara. Luiza miała zgięte nogi, podciągnięte do góry i rozłożone na boki a ja na niej leżałem starając się ją spenetrować jak najgłębiej. Obciągara patrzyła z zainteresowaniem i usiadła sobie w kątku, czekając aż dokończę. Luizie nie robiło to żadnej różnicy, właśnie dochodziła, jęcząc głośno. Wreszcie spuściłem się
– Czego ? Zapytałem zły, że mi przeszkadza, wycierając chuja ze spermy o włosy Luizy.
Obciągara wstała, podeszła do mnie, położyła sobie moje ręce na swoim brzuchu. Był twardy, płaski. Przesunęła mi ręce na biodra i tyłek. Tak samo jędrne. Odwróciłem ją, pochyliłem. Wypięła się, rozstawiła nogi. Znowu wsunąłem jej język w tyłek i wylizałem.
– Jestem gotowa, dzwoń po kumpli. Pora na dojenie. Przy okazji: kiedy zostanę znowu zapłodniona ?
Luiza zachichotała. Miałem je dwie w jednym pokoju i postanowiłem to wykorzystać. Kazałem Obciągarze się położyć a Luizie lizać jej cipę przez dwadzieścia minut bez przerwy. Z zegarkiem w ręku. I przestać dokładnie po tym czasie. Luiza zabrała się za Obciągarę powoli i z namysłem. Lizała jej cipę długimi smagnięciami ozora. Obciągara położyła się wygodnie, ręce założyła pod głowę i patrzyła w sufit spod półprzymkniętych powiek. Luiza dawała z siebie wszystko. Jej język penetrował Obciagarę coraz głębiej. W miarę jak się obie nakręcały, Luiza przyspieszała a Obciągara rozłożyła szerzej nogi a potem zadarła je do góry. Twarz Luizy była już cała mokra.
Zadzwonił stoper, czas się skończył. Luiza wyjęła język z Obciągary ale wtedy obie dziewczyny rzuciły się na siebie, objęły i zaczęły dziko całować w podnieceniu.
Wyszedłem, zostawiając je sam na sam.
Zabrałem się za obdzwanianie kumpli, zapowiadając wieczór niespodzianek z Obciągarą w roli głównej. Przyszli wszyscy. Rozsiedliśmy się w salonie. Dwie niewolnice, Luiza i Ewa, ubrane dosyć skromnie (białe kozaki do pół uda, białe tuniki do pół tyłka) podawały drinki, siadały gościom na kolanach, wsadzały im języki w uszy, całowały – słowem – starały się rozluźnić atmosferę, przed zasadniczym występem. Dodatkową sensację wzbudzały kolczyki Ewy w cipie i sutkach a także je tatuaże. Ciało Luizy, dla odmiany, kazałem zachować gładkie.
– Ty stary, o co chodzi z tymi atrakcjami ? Co kombinujesz ? Pochylił się do mnie Damian.
– Zaraz zobaczysz.
Weszła Obciągara. Wysportowana szczupła czterdziestolatka (treningi, dieta !), z rozpuszczonymi czarnymi włosami do ramion, białą skórą, wielkimi nabrzmiałymi mlekiem piersiami i dumnie podniesioną głową. Miała na sobie ( w drodze wyjątku) czarne czółenka na wysokim obcasie, przez co wydawała się jeszcze wyższa. Zapiąłem ją w talii w złoty łańcuch, drugi łańcuszek pobrzękiwał u kostki lewej nogi. Na szyi skórzana, czarna obroża. Na podbuszu wytatuowane „Obciągara”. Cipa wygolona. A, byłbym zapomniał – kazałem jej powiększyć usta i wstawić złoty kolczyk w przegrodę nosową.
Weszła na środek, okręciła się zalotnie, zakręciła dupką.
– Panowie, patrzcie tylko ! – rzuciłem do kolegów i skinąłem na Ewę. Ewa stanęła za Obciągarą, która założyła ręce za plecami. Ewa związała ją w nadgarstkach trytytką i chwyciła mocno za cycki. Trysnęło z sutków. Mleko ochalapało jednego z kolegów. Wiążąc jej ręce z tyłu sprawiałem, że jej piersi były bardziej wypięte.
– Częstujcie się – zachęciła Obciągara – starczy dla wszystkich.
Stała nadal na środku, ze związanymi na plecach rękami, kiedy dwóch kolegów przypięło się do jej piersi, każdy do jednej. Ssali ją a Ewa ją trzymała. Dzięki związanym rękom, jej biust był bardziej wypięty i dostępny. Klasnąłem w dłonie i krzyknąłem „zmiana” !
Podeszło kolejnych dwóch. Obciągara położyła się na ławie. Chłopaki ściskały sutki, próbując ją doić. Mleka było mniej, ale tryskało. Brzuch Obciągary był już cały mokry. Obciągara podniecała się. Przymknęła oczy i zagryzła wargę, pojękując z cicha.
Ponieważ leżała na ławie, jeden z kumpli zarzucił sobie jej nogi na ramiona i wsadził jej kutasa, zaczynając ją dupczyć
Drugi skorzystał z okazji i podszedł do niej od strony głowy. Lekko pociągnął do siebie, jej głowa zwisła poza blatem. Wsadził jej do ust.
Sytuacja wyglądała więc tak, że nad Obciągarą pracowało czterech. Dwóch ssało jej cycki, dwóch ją pukało – jeden w usta, drugi w cipę. Kiedy skończyli, Podniecona i bezsilna Obciągara leżała bezwładnie na blacie, ciężko dysząc.
Na końcu podszedłem do niej ja, jako gospodarz. Przyłożyłem do jej cycków pompkę do ściągania pokarmu. Cycki miała już prawie puste. Ale prawie czyni różnicę. Po chwili z jednej piersi pociekła strużka do zbiorniczka, potem z drugiej.
– Ktoś chętny ? – zapytałem
– Ja poproszę ! – nieśmiało poprosiła Ewa. Podeszła do mnie, usiadła na piętach, zadarła głowę i wysunęła język. Z wysoka, powoli wlałem jej zawartość butelki do ust. Mleko ściekło po czerwonych wargach jak sperma i pociekło po brodzie.
Kazałem jej wstać. Luiza przyniosła linkę i zaczęła krępować piersi Obciągary. Im bardziej lina zaciskała się wokół jej cycków, im bardziej je krępowała, tym bardziej piersi niewolnicy robiły się czerwone, potem sine, aż wreszcie udało się wydusić parę kropel, które kazałem zlizać Luizie. Nie uszło przy tym mojej uwagi, że Luiza wykorzystała sytuację, by ugryźć rywalkę w sutek.
Obciągara została wydojona. Jej piersi nieco zwisły, kiedy odwiązywałem linę. Rozwiązałem jej też nadgarstki.
Chłopcy dalej ją otaczali, macali tyłek, wsuwali palce w cipę, bawili się sutkami. Najmłodszy miał chyba z 15 lat i chyba pierwszy raz dotykał nagiej kobiety. Skinąłem łaskawie na Obciagarę, która uklęknęła przed chłopakiem, wyjęła mu ze spodni fiuta i zaczęła po nim przesuwać swoim długim, mokrym jęzorem. Jak można było przewidzieć, po 5 sekundach chłopak strzelił spermą w sufit. A raczej strzeliłby, gdyby nie doświadczenie Obciągary, która w ostatniej chwili nakryła jego fiuta ustami i przyjęła w siebie cały wytrysk.
Jej fenomen polegał na tym, że była ucieleśnieniem mokrego snu incela. Dojrzała, świetnie zbudowana, chętna, uległa. Łatwa i dostępna.
Impreza się rozkręcała. Ewa była posuwana przez dwóch. Jeden leżał na dywanie, Ewa na nim siedziała wypinając się a drugi penetrowałem kutasem jej dupę.
Luiza zrzuciła z siebie tunikę. Posadziłem ją sobie na kolanach. Usiadła nadziewając się dupą na mojego członka. Była jeszcze dość ciasna, ale pchała, aż wszedłem w nią do końca. Położyłem dłonie na jej piersiach. Kręciła tyłkiem, unosiła się i opadała. Ręce uniosła do góry, chwytając się za włosy. Zamknęła oczy, pojękiwała. Na skórze pojawiły się kropelki potu. Ładnie pachniała. Lubiłem ją. Była alkoholiczką, zdzirowatą lafiryndą bez hamulców moralnych. Ona jedna została niewolnicą z własnego poniekąd wyboru, uciekając przed wierzycielami, więc cała jej kurewska natura nie była wynikiem warunkowania, tylko po prostu charakteru. Mimo że chlała, miała mocny łeb. Dawała dupy bez problemu, tak że musiałem jej pilnować. To znaczy wiedziała, że bez zgody Pana nie wolno, ale jeśli nadarzała się akurat okazja żeby komuś obciągnąć albo rozłożyć przed kimś nogi – czemu nie ? To było po prostu silniejsze od niej. Kiedyś na orgii w klimacie sado tak nakręciła chłopaków, że obawiałem się czy wróci z niej żywa. Ale jakoś udawało jej się jak dotąd wychodzić cało z najostrzejszych zabaw.
Ostatnim, który się zabrał za Obciągarę był Damian. Usiadł koło mnie, z Obciągarą na kolanach i bawił się jej cyckami. Jego kutas, z tego co widziałem, był w niej. Obciągara gdzieś już zgubiła buty, włosy miała zmierzwione, a na brodzie ślady spermy. Komuś już zdążyła obciągnąć. Damian ją pieprzył, ona się nie broniła, a ja nie sprawdziłem, czy ma płodne dni. „No trudno, najwyżej znowu zaciąży” wzruszyłem ramionami. W końcu od tego była. Od rodzenia. Przynajmniej jeszcze przez jakiś czas.
– Jak rany, chłopie ! Jęknął Damian posuwając Obciągarę. Sprzedaj mi ją ! Jest cudowna ! Gdzieś ty ją wytrzasnął ?
-Nie jest dla Ciebie za stara ? Na co ci taka zużyta dziwka ? Odparłem, klepiąc Obciągarę po obwisłych, bezmlecznych piersiach.
-No właśnie dlatego, że jest dziwką i jest zużyta ! Wykrzyknął w ekstazie Damian, chyba się właśnie w nią spuścił, bo jakoś zwiotczał, a Obciągara przestała się na nim wiercić.
Po chwili trzech z nas siedziało sącząc whisky a spomiędzy kolan każdego wystawała co chwila i niknęła głowa jednej z niewolnic. Wszystkie na klęczkach pracowicie nam obciągały. Nie zwracaliśmy na nie na razie uwagi. Rozmawialiśmy o polityce, drożyźnie, o nowych filmach.
W pewnym momencie jednak wywiązała się dyskusja, która z niewolnic – Luiza, Ewa czy Olena (Obciągara) jest większą dziwką – innymi słowy, która się najbardziej podoba. Dziewczyny przestały już obciągać, połknęły spermę, oblizały się i teraz klęczały w rzędzie przed nami poddając się ocenie i aktywnie uczestnicząc w rozmowie. Obciągara twierdziła, że ona jest najlepsza, bo ma największe doświadczenie i kurwi się w sposób ekstremalny oddając się nawet do zapładniania. Na to zaprotestowała Ewa – jej ciało to zbiornik na spermę i można ją tatuować, kolczykować i jakby ktoś jej chciał zrobić dziecko to proszę, oto tu jest do dyspozycji. Luiza nie mogła służyć do rozrodu, co pozornie stawiało ją na gorszej pozycji, ale – argumentowała – po pierwsze każdy może ją jebać bez obaw że zrobi jej dziecko ( a w końcu nie każdy chce), a po drugie wszystko co robi, robi z wyboru. I na pewno może się posunąć dużo dalej niż jej koleżanki, zwłaszcza, że kręcą ją klimaty sado maso.
Zapadła na chwilę pełna konsternacji cisza –
– Ale co masz na myśli ? – zapytał ktoś wreszcie.
– Zróbcie orgię na której będziecie sprawdzać moją wytrzymałość, o ile oczywiście wam pozwoli mój Pan – Tu spojrzała na mnie znacząco – któryś z was już podduszał kobietę podczas rżnięcia ? Albo może posmarujecie mi cipę kiełbasą i wpuścicie psa, żeby mnie wylizał ? Mogę też być pisuarem. Możecie zrobić ze mnie stolik. Powiesić mnie za nogi i wyruchać w usta jak będę wisieć głową w dół. Czy naprawdę nie macie własnych pomysłów ? I czy Ty Obciągaro też byś się na to pisała ? Zapytała zaczepnie, więc Obciągara nie miała wyjścia jak mruknąć coś, że niby tak. Ale jak zauważyłem – Ewa słuchała z wypiekami na twarzy.
– Na pewno nie będę wam przeszkadzać i psuć zabawy – powiedziałem – Opracujcie scenariusz, dajcie pomysły a ja wszystko zorganizuję.
Wszyscy pokiwali głowami i obiecali, że się zastanowią. Nie byłem jednak pewien czy to dobry pomysł. Lubiłem Luizę i nie chciałem je stracić a w takich razach zabawa mogła się wymknąć spod kontroli. Nie wiem czy Luiza nie przeszarżowała tym razem, ale oczy jej płonęły z podniecenia, na myśl o tym w jak bardzo ekstremalnych sytuacjach mogłaby zostać postawiona.
Ja w każdym razie pomyślałem, że czas zrobić kolejne dziecko Obciągarze.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Andrzej Nowak Narobiło się tych wątków 🙂 Ale skoro ostatnio eksplorowaliśmyzapładnianie i rodzenie, a Obciągara ma piersi pelne mleka, to pójdżmy dalej. A jak wątek znudzi to możemy wrócić do Luizy która lubi ostro (może zginie ?) albo Ewy, którą można tatuować, znakować, kolczykować i co tam kto chce. Jest jeszcze Mamuśka z córką do kupienia i wykorzystania w sposób jaki publiczność uzna za stosowne.
Zapraszam do lektury innych moich opowiadań, bo te wątki się tam jakoś splatają.
-
Zbrodnia, kara i cuckold, cz. 1
Krystian, wysoki, dobrze zbudowany, krótko ostrzyżony mężczyzna przed trzydziestką, z zaangażowaniem przeglądał aplikację randkową. Był mężem Roksany, ponętnej blondynki o dosyć dużym biuście i kształtnym tyłku, którą bardzo kochał i nie wyobrażał sobie życia bez niej. Jednak splot pewnych zdarzeń doprowadził ich małżeństwo do obecnej sytuacji. Niegdyś był prawdziwym samcem alfa, dominował w małżeństwie i w towarzystwie. Aż doszło do tego nieszczęsnego epizodu z Alicją – koleżanką z pracy. Za chwilę słabości i zapomnienia stracił prawo do orgazmu. Ba, nawet do erekcji! Roksana szybko przejrzała zdradę i wydała wyrok: Jeżeli mamy pozostać małżeństwem i mam ci w pełni wybaczyć, musisz odbyć karę zamknięcia w klatce erekcyjnej. W pierwszej chwili po usłyszeniu wyroku Krystian się ucieszył, wydawało mu się, że chwila bez seksu jest do zniesienia. Jednak druga część wyroku była znacznie cięższa do zniesienia. Termin jego zamknięcia nie został określony żadną datą, tylko ilością. Trzydziestu. Trzydziestu facetów wyrucha jego Roksanę! Dopiero potem odzyska wolność! Usłyszał ten warunek już po zatrzaśnięciu klatki, nie było odwrotu. W tym momencie załamał się jego świat, w którym to on o wszystkim decydował. Teraz pozostawał zdany na łaskę Roksany, która z klucza do jego klatki uczyniła sobie ulubioną biżuterię i nosiła go na łańcuszku na szyi, zresztą chodząc, na co dzień w coraz głębszych dekoltach. A ponadto był zmuszony do zmiany własnego podejścia do swojej męskiej dumy. Musiał zaakceptować fakt, że inni faceci będą ruchać jego żonę! Mało tego, odliczał ich żeby jak najszybciej dobić do tej magicznej liczby 30, która miała oznaczać zatarcie win i jego wolność. Powrót do żony w pełnym znaczeniu. Gdy Roksana pierwszy raz wyszła na randkę, Krystian myślał, że oszaleje. Nie mógł się z tym pogodzić, nie chciał wiedzieć gdzie i z kim jego żona wychodzi. Chciał zapaść się pod ziemię. Pamiętał moment, kiedy Roksana stanęła w drzwiach ich wspólnego domu i wyciągnęła z torebki zawiązaną prezerwatywę. Pełną!
– Proszę, oto Twoje pierwsze trofeum na drodze do zostania grzecznym mężem. – powiedziała wtedy. – Zbierz całą kolekcję, to znowu będziesz mógł nazywać się mężczyzną. I moim mężem. A na razie będziemy zawieszać te trofea w domu. Przygotowałam już 30 spinek, na których będziemy je wieszać, żebyś codziennie pamiętał o swojej karze i odkupieniu. I jeszcze jedno, Twoje dobre i złe sprawowanie będzie miało wpływ na wyrok, jeśli będziesz grzeczny, może odejmę z wyroku jakąś spinkę, a jeśli nie… więcej kutasów zagości w cipce Twojej ukochanej; a twój post potrwa troszkę dłużej. – Spojrzała wtedy z dumą na zaczerwienionego z wściekłości i zazdrości Krystiana, który w ostatnim momencie powstrzymał się przed powiedzeniem o jedno słowo za dużo.
*
Kolejne dni mijały Krystianowi na próbie poradzenia sobie z wściekłością na żonę, siebie i całą sytuację. Nie odzywał się do Roksany przez kilka dni po jej pierwszym seksie w ramach wyroku, ale jej to nie przeszkadzało. Nie spieszyła się również z szukaniem nowych kochanków, a do 30 było jeszcze tak daleko… . Po opadnięciu pierwszych emocji małżeństwo zaczęło wracać do względnie normalnego funkcjonowania. Krystian pogodził się z sytuacją, patrząc codziennie na wiszący w korytarzu pełny kondom, i na 29 pustych spinek. Trudno było przyzwyczaić się do codziennego noszenia klatki. Korzystanie z toalety stało się uciążliwe, mógł to robić wyłącznie na siedząco. Do pracy zaczął ubierać tylko luźne spodnie, ale i tak miał wrażenie, że wszyscy patrzą na jego wybrzuszenie między nogami. No i chodzenie do łóżka z Roksaną, która sypiała albo bardzo skąpych koszulach nocnych, albo w ogóle nago. Czuł wtedy niemożliwą do opanowania ochotę na swoją ukochaną, z którą teraz łączył się ból penisa napierającego na metalowe kraty oraz przejmujące uczucie poniżenia. W końcu złapał się na tym, że nie mógł zrozumieć, dlaczego zdradził żonę, mając takie bóstwo we własnym łóżku. W ogóle w Krystianie zaczęły zachodzić zmiany. Roksana lubiła, co jakiś czas wychodzić z koleżankami, ale teraz robiła to znacznie częściej. Jednego wieczoru, patrząc jak wychodzi ubrana niezwykle seksownie, rzucił do niej:
– Może przyniesiesz mi dzisiaj jakiś prezent? Już minęło tyle czasu od ostatniego, a jeszcze tyle zostało… – po usłyszeniu własnych słów zakłopotał się tym, co sam powiedział.
– Oo kochany z Ciebie mąż. Prosisz mnie żebym się z kimś dzisiaj przeruchała, tak? To bardzo miłe. Nie wiem jak dzisiaj wyjdzie, ale może spotkam kogoś w klubie, kto mi przypadnie do gustu. Poproś jeszcze raz. – Krystian pomyślał, że zwariował, co tu się u licha dzieje?
– Roksanko, proszę przynieś mi prezerwatywę pełną spermy.
– Postaram się spełnić Twoje życzenie. – uśmiechnęła się z zadowoleniem.
Krystian czuł się zagubiony. Walczyła w nim dawna osobowość i przekonania z jednej strony; a chęć kontynuowania wyroku żony z drugiej. Pełne jądra nie pozwalały logicznie myśleć, naprawdę marzył o tym żeby Roksana teraz się z kimś ruchała i żeby czas jego cierpienia zbliżał się do końca. Kiedy wróciła, autentycznie ucieszył się na widok zawiązanej na supeł pełnej prezerwatywy, którą jego ukochana wyciągnęła z torebki.
– Ale mnie wyjebał. To był jakiś Hiszpan, ale mówię Ci, jakiego miał wielkiego. Musiałam mu się spodobać, bo jak dałam mu znak, od razu poszedł ze mną na zaplecze. No masz, dodaj sobie do kolekcji. – Krystian nie słuchał, cieszył się tylko z tego, że już drugi krok w stronę wolności, i jeden krok bliżej do cipki jego żony. W tym momencie nie miało to znaczenia, że był tam właśnie ktoś inny.
– Chcesz mnie wylizać? – zapytała Roksana, a Krystian patrzył na nią ze zdziwieniem. Logicznie myśląc w życiu by się nie zgodził, jego żona właśnie go zdradziła, w tej cipce był właśnie obcy penis, a on ma ją teraz lizać? Ale to był pierwszy moment kiedy od jego zdrady żona chciała dopuścić go do swojej cipki. Zgodził się bez wahania.
– Ahhhh nie wiedziałam że umiesz tak dobrze to robić! Widzisz, trochę motywacji i okazuje się, że umiesz coś więcej niż tylko włożyć i wyciągnąć. – spróbowała się zaśmiać, ale znowu zaparło jej dech, doszła błyskawicznie. Krystian czując na ustach soczki żony czuł się wniebowzięty. Tak za tym tęsknił! Nawet przez chwilę zapomniał o nieznośnym bólu, jaki sprawiał mu próbujący stwardnieć penis.
*
Po kilku kolejnych wypadach na kluby oraz seksie z dwoma kolegami z biura, Roksana na jakiś czas przestała wychodzić. Na korytarzu dumnie wisiało już 10 pełnych prezerwatyw. 10 facetów zwiedziło już szparkę jego żony, a Krystian chciał tylko więcej. Dlatego założył aplikację randkową, wrzucając tam zdjęcia swojej ukochanej w strojach, które jasno sugerowały, czego oczekuje. I zapamiętale przeglądał kolejne karty w aplikacji, szukając odpowiedniego kandydata na trofeum numer 11.
– Kochanie zobacz, może ten? Pisze że jedna noc z blondyną mu się marzy.
– Proszę Cię, mam większe wymagania, co do kochanków. Ten jest okropny. – rzuciła z niesmakiem żona i wróciła do oglądania serialu.
– A co powiesz na trójkąt? Tych dwóch Bi opalonych brunetów szuka chętnej do takiej zabawy.
– Zainteresowałeś mnie. Daj im superkę. – Krystian nie czekał na więcej, tylko uradowany z sukcesu przystąpił do działania. Odpisali natychmiast, a mąż umówił żonę na sex randkę. Kiedy wysłali lokalizację Roksana powiedziała:
– Bez kitu, nie będę tyle jechać. Usuń parę.
– Niee kochanie, przestań. Przecież chętnie Cię tam zawiozę i na Ciebie poczekam. To duża szansa, zawsze chciałaś spróbować trójkąta z dwoma facetami.
– Przekonujesz mnie. To prawda, że zawsze chciałam, a co Ty zawsze odpowiadałeś na moje propozycje?
– Że drugi penis by mi uwłaczał i żebym odpuściła takie dziwactwa.
– Haha dokładnie tak było. Widzisz jak się zmieniasz na lepsze?
– Oj zdecydowanie. Dzięki Twojemu świetnemu pomysłowi wiele zrozumiałem. To, co, dzisiaj ta randka?
– Już? Jeju, muszę się przygotować, ale może być, jestem tego bardzo ciekawa.
– Uwielbiam Twoją otwartość. – powiedział Krystian, mając wrażenie, że nie on wypowiada te słowa, tylko jakaś obca mu osoba. Krystian sprzed wyroku, o którym rozmawiali był jakby innym człowiekiem. Ten obecny miał inne poglądy, priorytety, podejście do życia. Po godzinie jego żona była gotowa, pachnąca, wygolona. Ubrana w niezwykle krótką sukienkę z dekoltem. Nie miała stanika, natomiast po namyśle ściągnęła też majtki.
– Załóż je. Chcę żebyś miał je na sobie siedząc w samochodzie.
– Oczywiście, dziękuję, że będę mógł ubrać coś co pachnie Twoją cipką.
– Kochany się zrobiłeś. I grzeczniutki. Dobrze zakładaj je i jedźmy.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
XYZ -
Moja kariera w pornobranzy i erotyczne przygody
Nazywam się Dawid Wolan. Mam 24 lata. Od pięciu lat jestem aktywny w branży porno. Nie używam swojego prawdziwego imienia i nazwiska, raczej jestem znany pod różnymi pseudonimami – Król Jebaka (w Polsce) albo SemenKing (międzynarodowo). Uwielbiałem oglądać porno już od 14. roku życia. Jako 16-latek postanowiłem sobie, że zacznę działać w tej branży. Wyobrażałem sobie to jako łatwy zysk i dobrą zabawę. Swój cel zrealizowałem.
Mając 19 lat zacząłem pracę w pornobiznesie. Olałem maturę i nawet nie skończyłem zawodówki. Gdy moi koledzy ze szkoły pisali egzamin dojrzałości, ja robiłem pierwsze kroki w porno. Początki zawsze są trudne. Zadebiutowałem w dość mało profesjonalnym gejowskim filmie, gdzie robiłem głębokie gardło jakiemuś podstarzałemu zboczeńcowi. To było upokarzające, ale zniosłem je z dość dużym spokojem. Zaimponowało to reżyserowi, który zaprosił mnie na piwo. Miałem sporo szczęścia.
– Jesteś młody, chyba masz potencjał – powiedział do mnie – Jeśli chcesz się rozwinąć w branży, to mogę ci pomóc.
Zgodziłem się. Zaproponował mi wyjazd do Budapesztu, czyli europejskiej stolicy profesjonalnego porno. Nic jednak za darmo. Za ”wycieczkę” na Węgry musiałem mu odpłacić pracą dla niego – czyli występami na gejowskich kamerkach internetowych. Onanizowałem się, wsadzałem sobie różne rzeczy w odbyt i gadałem różne świństwa przed monitorem. W ciągu tygodnia zarobiłem tym sposobem 4 tysiące złotych. Wszyściutko oddałem mojemu ”mecenasowi”. Człowiek ten nie ujawnił mi bliżej swoich personaliów. Nic dziwnego – w tej branży pseudonimy i fałszywe nazwiska to norma. Mi powiedział tylko, że nazywa się ”Smykla”. Nie wybrzydzałem. Wiedziałem, że to moja szansa.
W Budapeszcie Smykla zabrał mnie to Studia X. Była to duża i bogata wytwórnia filmów pornograficznych. Oniemiałem, gdy się tam znalazłem. Poziom profesjonalizmu był niesamowity. Czułem się jak w Hollywood. Atmosfera była tam jednak bardzo luźna. Nikt nie krępował się. Zaproponowano mi udział w castingu do jednego z filmów.
– Powodzenia, mały – powiedział do mnie Smykla.
– Dziękuję za pomoc – odpowiedziałem.
Usiadłem więc w kolejce. Obok mnie było kilkanaście osób, w tym nawet jeden murzyn. Czekałem dosyć długo, ale w końcu przyszła moja kolej. Wszedłem do pokoju i usiadłem przy stoliku. Facet od przesłuchań zadał mi kilka pytań, po czym podał mi plastikowy kubeczek. Nasza rozmowa była całkiem serdeczna i przyjemna.
– Strzep się do pojemnika. Musimy zrobić badania na rzeżączkę, kiłę, syfilis, AIDS i inne choroby weneryczne. Wyniki będą od razu.
– Oczywiście.
Poszedłem za zasłonkę w pomieszczeniu i spuściłem się. Nie miałem zbyt wielkiego wytrysku. Zmartwiło mnie to, bo może nie zrobię na nich wrażenia i nie wygram castingu. Czekałem godzinę na wyniki. Byłem zdrowy. Dostałem się do filmu. Cieszyłem się bardzo. Dostałem 100 euro zaliczki i miałem być gotowy do kręcenia za dwa dni.
Scenę do filmu nagrywaliśmy w hotelu. Grać miałem z dziewczyną – drobną brunetką, z długimi włosami, wydziaraną na obu rękach. Używała pseudonimu Chihuahua i po zmienieniu z nią kilku zdań wydała mi się bardzo wyuzdana. Radziła mi, abym nie jadł mięsa i palił, a zamiast tego spożywał dużo owoców, bo wtedy moja sperma będzie miała lepszy smak. Trochę mnie to obrzydziło, ale nie miałem czasu za bardzo się nad tym zastanawiać, bo już mieliśmy kręcić.
Rozebrałem się i dokładnie umyłem pod prysznicem. Następnie zaczęliśmy kręcić. Wyciągnąłem penisa, a partnerka zaczęła mi go ssać. Po kilku ruchach językiem, wsadziła go sobie całego do buzi. Ręką ugniatała mi jaja. Potem przeszła do głębokiego gardła. Ciężko było mi to wytrzymać.
– Wsadź jej teraz ty – powiedział do mnie reżyser.
Wyciągnąłem siurka z jej ust. Splunąłem sobie na dłoń, po czym nawilżyłem kutacha śliną. Zacząłem ja posuwać od tyłu. Ruchałem tak przez dobre dwie minuty. Następnie reżyser kazał mi spuścić się partnerce na twarz. Chihuahua uklękła przede mną, a ja onanizowałem się. W końcu strzeliłem jej na twarz. Wymazała sobie cały ryj moim nasieniem. Tak mnie to podnieciło, że siur dalej był twardy.
Skończyliśmy nakrywanie sceny. Za całość otrzymałem 200 euro. Praca w Budapeszcie otworzyła przede mną nowe możliwości współprac. Występowałem głównie w produkcjach dla gejów. Poza udziałem w nagrywaniu filmów, występowałem także na kamerkach. Sam uważałem się wówczas za biseksualistę i nie miałem już problemów z uprawianiem seksu z mężczyznami, nawet najbardziej wyuzdanego. Po pewnym czasie zaczęło mi to nawet sprawiać przyjemność. Stałem się bardziej bezpruderyjny i otwarty.
Kilka miesięcy później, w klubie dla swingersów w Pradze, poznałem Wołodię, ukraińskiego aktora porno z Winnicy. Był to dość przystojny i wysportowany mężczyzna. Miał 27 lat, blond włosy, codziennie chodził na siłownię i posiadał lekki, brązowy zarost. Szyję oraz ręce miał wytatuowane. Okropnie mnie to podniecało, muszę się przyznać. Od 3 lat profesjonalnie zajmował się porno, wcześniej pracował jako żigolak w Odessie. Był biseksualistą. Nasza znajomość zaczęła się skromnie. Wypiliśmy dwa drinki, a potem zrobiłem mu handjoba. Kiedy powiedziałem mu, że jestem początkującym aktorem porno i mam zrobione wszystkie badania na syfysy, on w rewanżu zaprosił mnie do siebie, bo miał w mieście skromną kawalerkę. Umyliśmy się razem, a potem Wołodia najpierw wylizał mi odbyt, potem bawiliśmy się w obciąganie sobie nawzajem. Impreza była hardkorowa aż do przesady. Pierwszy raz coś takiego w życiu przeżyłem. Miałem niespełna 20 lat i to było dla mnie ogromnie wyuzdane. Po seksie zapaliliśmy razem skręta z marihuany.
– Fajny z ciebie chłopak – powiedział do mnie Ukrainiec.
– Z ciebie też spoko ziomeczek! – odparłem.
Pozwolił mi u siebie zostać. Chodziliśmy na całonocne imprezy. Wkrótce pomiędzy nami zrodziło się jakieś uczucie. Wołodia miał dość wyzwolony stosunek do świata i seksu – lubił wychodzić na huczne imprezy, uwielbiał także swingować i wówczas spełniać swoje liczne zboczone fetysze. Ale byliśmy razem, bo staliśmy się dla siebie najlepszymi ziomeczkami. Uprawialiśmy ze sobą seks, ale nie byliśmy zazdrośni wobec siebie nawzajem.
W końcu po paru miesiącach Wołodia namówił mnie do założenia profilu na Pornhubie. Chcieliśmy sami zarabiać na siebie. Filmiki kręciliśmy razem. Nagrywaliśmy je głównie w mieszkaniu Wołodii. Z interesu tego nie wyciągaliśmy jakichś astronomicznych kwot. Ale starczało to na utrzymanie się na porządnym poziomie. Przełom nastąpił dopiero po ponad roku.
Wołodia poznał na Tinderze niejakiego Ratka, biseksualnego chłopaka z Chorwacji. Facet był bardzo wyzwolony seksualnie. Najpierw wysyłał nam zdjęcia swojego kutasa w stanie erekcji, potem filmiki jak się masturbuje oraz nagrania z seksu analnego ze swoją partnerką.
– Chyba on jest trochę zbyt ostry… – powiedziałem do Wołodii – Ja nie wyobrażam sobie prowadzenia aż tak bujnego życia.
– On nas zaprasza do siebie. Jedziemy, Dawid?
– No nie wiem, kurwa… Nie boi się trochę, Wołodia?
– Eee… Jest nas dwóch, a on mówi, że pokryje koszty naszego przyjazdu. Chyba nas nie zgwałci, hehe? – zaśmiał się Ukrainiec.
Zgodziliśmy się. Przyjechaliśmy do Splitu, gdzie Ratko mieszkał. Chłopak odebrał nas z lotniska. Był chudy, miał nie więcej niż 24-25 lat. Po krótkiej rozmowie okazał się całkiem miłym facetem. Obiecał, że pokryje koszty naszego tygodniowego pobytu u niego, w zamian za co odpalimy mu część dochodów z filmów, które nagramy w Chorwacji. No i jeszcze jedno – mieliśmy godzić się na wszystko, co on zaproponuje. Mieliśmy trochę wątpliwości, ale uznaliśmy, że podobna przygoda może nas już nigdy nie spotkać.
– Zaplanowałem sporo atrakcji, hehe – zaśmiał się do nas w samochodzie – Nagrajmy coś może teraz? – dodał po chwili.
Popatrzyliśmy się z Wołodią na siebie.
– Czemu nie… W sumie… Ale w samochodzie? – zapytałem.
– Pewnie – odparł Ratko – Weźcie aparat, a ja zrobię któremuś z was loda, tylko stańmy na jakimś parkingu. Żeby nikt nas nie zauważył.
– Dobra – powiedział Wołodia i odjechał samochodem na pobocze.
Ukrainiec wziął kamerę. Ratko poszedł na tylne siedzenie, gdzie siedziałem i zaczął rozpinać mi zamek w spodniach. Wołodia już zaczął nagrywać. Rozglądał się też, czy aby nikt nas nie podgląda.
– Ale masz sprzęt! Zajebisty, wspaniały siurak! – powiedział do mnie Ratko, po czym wsadził sobie mój narząd do ust i zaczął go ssać.
Wołodia podśmiechiwał się. Na mojej twarzy widać było zadowolenie. Gość robił blowjoba po królewsku. Po dwóch minutach obciągania, powiedział żebym sam przejął inicjatywę i zaczął ostro ruchać jego gardło. Zrobiłem to. I szybko mi się spodobało.
– Weź go wyciągnął i mnie trochę nim potargaj po twarzy, dobra?
– Okej…
Wyjąłem penisa i zacząłem trzepać mu nim po twarzy. Taka perwersja widocznie go kręciła. Po kilku ruchać spuściłem się.
– Możesz mi to teraz wszystko rozmazać? – zwrócił się do mnie.
– No dobra… Ja pierdolę… Ale perwersja…
Nagraliśmy filmik. Wołodia odłożył kamerę i odjechaliśmy. Całą drogę do domu Ratka chichotaliśmy jak małe dzieci. Wreszcie dotarliśmy na miejsce. Był to domek jednorodzinny leżący na obrzeżach miasta. Ratko mieszkał tam wraz z ojcem. Poznaliśmy go. Miał na imię Franjo. Podchodził do spraw własnej seksualności równie liberalnie, jak jego potomek. To było dość niespotykane, jak na 60-letniego mężczyznę.
Wieczorem wszyscy siedzieliśmy w domu i piliśmy wino. Byliśmy już trochę wstawieni, rozmowa więc stała się dużo bardziej frywolna. Franjo wypił chyba najwięcej i zaczął trochę odpierdalać.
– Poczekajcie! Zaraz wracam! – powiedział i wyszedł z pokoju.
– Co on chce? – pytał Wołodia.
– Pewnie ojciec coś fajnego wymyślił – powiedział Ratko.
Franjo wrócił po chwili. Nie miał już na sobie spodni, więc pomiędzy nogami dyndał mu siurak. W ręku trzymał szczotkę do czyszczenia kibla.
– Posłuchajcie, wsadźcie mi ktoś to w dupę, dobra? – odezwał się do nas.
Wszyscy byliśmy trochę skonsternowani. W końcu ja sam, lekko już podpity, wstałem od stołu. Wziąłem szczotkę i chciałem wykonać polecenie mężczyzny. Bardziej z ciekawości. Czegoś jeszcze tak dziwnego nie robiłem nigdy.
– Ale wsadzaj tą czyszczącą stroną.
– O kurwa! Odbyt ci pęknie, staruszku! – palnąłem z uśmiechem na ustach.
– Dawid, nie krępuj się! Ojciec tak lubi! – śmiał się Ratko – Oby się tylko nie zesrał z podniecenia!
– Nie ma obaw, opłukałem się! Hehehe! – zaśmiał się 60-latek.
– No dobra…
Następnego dnia ja, Wołodia i Ratko pojechaliśmy na specjalną plażę dla gejów oraz swingersów. Nigdy o czymś takim nie słyszałem. Podobno w całej Europie istnieją tylko dwie takie. W tym jedna w Chorwacji.
– Możecie tam nagrywać, ale będzie grubo. Tam wchodzisz i już się dzieje, co chce. Każdy dyma się z każdym – mówił Ratko.
Plaża była bardzo ładna, chociaż kamienista. Byczyło się na niej dużo osób, wszędzie leżały koce i powbijane były parasole. Pod jednym z nich wydziarany facet w okularach przeciwsłonecznych posuwał w pozycji na pieska swoją partnerkę. Wokół niego zebrało się około dziesięciu mężczyzn. Wszyscy oczywiście byli nadzy i walili sobie konia. Najstarszy miał pewnie z najmniej 70 lat, duży bebson, siwą brodę niczym Papa Smerf i bandanę zawiązana na głowie.
Wołodia i ja rozstawiliśmy kamerę na statywie. Rozebraliśmy się. Ukrainiec zaczął mi obciągać, a Ratko sprawdzał, czy wszystko się nagrywa. Nim się obejrzeliśmy, otoczyła nas cała grupka zaciekawionych ludzi. Było ich… No nie wiem, piętnastu? Wcześniej powiedzieliśmy, że będziemy nagrywać, ale chyba nikogo to nie odstraszyło. Zainteresowani mężczyźni masturbowali się i próbowali łapać z nami kontakt wzrokowy. Takiej hardkorowej akcji w życiu nie przeżyłem. Wołodia postanowił więc zaryzykować i nakręcić coś na spontanie. Też nie miałem nic przeciwko, bo byłem już bardzo wyluzowany. Ładna pogoda i spoko miejscówka też robiła swoje.
– Szukamy ochotników, którzy zechcą wziąć udział w nagrywaniu gang bangu. Ale pamiętajcie, że to się wszystko nagra i pójdzie w internet – powiedziałem.
Zgłosiło się 5 osób. Tego dnia nagraliśmy naprawdę ostry filmik z seksu grupowego…Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Jerzy Jaśkowski -
Dragon Ball Z Prolog: Noc poslubna Goku i Chi-Chi
Son Goku już udowodnił, że jest wielkim wojownikiem. W ciężkiej walce pokonał złego demona Piccolo, który chciał zniszczyć Ziemię i uratował świat.
Niedługo później wziął ślub z zakochaną w nim Chi-Chi. Teraz przed osiemnastoletnim chłopakiem z gór nowe wyzwanie. Czy naiwniutki Son Goku poradzi sobie podczas… nocy poślubnej?
Chichi była podekscytowana. To dzień, na który tak długo czekała. Dzień, w którym Goku w końcu będzie jej. Miała zawroty głowy.
Wreszcie wesele dobiegło końca i szczęśliwa para przygotowywała się do wyjazdu. Ojciec Chi-Chi kupił młodej parze własny dom jednorodzinny, gdzie nowożeńcy mogliby zamieszkać.– Do widzenia, tato. Zobaczymy się za kilka dni! – powiedziała Chi-Chi do swojego ojca, który zawiózł ją i jej męża na miejsce – Goku! Odezwij się i nie stój tak!
– Aaa… No tak! Do widzenia panu!
– Do widzenia, Goku! Zaopiekuj się dobrze moją córeczką!
– Oczywiście!
Obydwoje weszli do środka i zaczęli rozglądać się po domu. Chi-Chi była zadowolona. Dom urządzony był co prawda skromnie, ale bardzo starannie. Gdy weszli do sypialni, Goku wydawał się już wyraźnie zmęczony ciężkim dniem i bardzo senny.
– Jestem już zmęczony! – ziewnął Goku – Chodźmy się już położyć, bo padam z nóg.
– Ale Goku… A nasza noc poślubna…?
– Aaa… No tak! Hehehe… – zdezorientowany chłopak zaśmiał się.
– Goku! – Chi-Chi zachichotała i poczerwieniała na policzkach – Nie bądź taki niewinny… Przecież każdy chłopiec o tym marzy…
Mówiąc to, dziewczyna ściągnęła z głowy welon, a następnie rozpięła swoją suknię ślubną, odsłaniając nagie, jędrne piersi.
– I jak, Goku… Podobają ci się…? – powiedziała nieśmiałym i cichym głosem.
Goku wydał się zszokowany nieoczekiwanym obrotem spraw i nie umiał początkowo powiedzieć niczego konkretnego. Chyba pierwszy raz w życiu zobaczył nagą kobietę. Nie był więc przygotowany na coś podobnego. Targały nim jakieś niezrozumiałe uczucia. Nie bardzo potrafił je nazwać.
– Goku! Rozbieraj się! Chyba nie będziesz siedział w ubraniu?
– Yyy… Racja, Chi-Chi!
Chłopak zdjął garnitur, rozpiął koszulę i ściągnął spodnie. Spojrzał następnie w kierunku Chi-Chi, która właśnie pozbyła się majtek. Teraz była już zupełnie naga, choć zawstydzona zasłaniała najbardziej intymne części ciała.
– Chi-Chi!?! Ty… jesteś… Naga…!?! – jęknął Goku.
– No oczywiście, że tak! – krzyknęła dziewczyna, zupełnie już poirytowana nieporadnością swojego świeżo upieczonego męża – Od teraz jesteśmy mężem i żoną! Będziemy robić to, co robią mąż z żoną! Zdejmij majtki, głupiutki Goku!
– Yyy… No dobra! – chłopak wykonał polecenie żony.
Penis Goku stał na baczność, a Ch-Chi widząc to zachichotała. – Goku jest uroczy. On tylko udaje takiego nieporadnego. Chyba bardzo mu się podobam – pomyślała.
– Wybacz, Chi-Chi… Nie wiem, co się ze mną dzieje… On… Tak czasem się podnosi… Nie umiem nic na to poradzić…
– Dość już tych głupstw, Goku! Nie jesteś już dzieckiem! Nie wygłupiaj się! Chodź i lepiej już mnie pocałuj – powiedziała Chi-Chi.
Goku podszedł do żony i dał jej buziaka w policzek. Chi-Chi po chwili złapała męża za głowę i podarowała mu mokrego, namiętnego całusa. Goku jednak nie wydawał się zbytnio zadowolony, szybko odsuwając się od dziewczyny.
– Chi-Chi…
– Nie podobało ci się, Goku?
– To było dziwne… Nie myślałem, że będziemy robić coś takiego…
– On chyba naprawdę jest tak głupiutki… – pomyślała Chi-Chi – Nie myślałam, że będę musiała uczyć męża, jak się kochać w trakcie nocy poślubnej… No nic. To i tak będzie niezapomniana noc, nawet jeśli będę musiała nauczyć Goku seksu!
– Goku, czy ty w ogóle wiesz, co to jest seks?
– Yy… Tak! Chyba tak… Raczej… – mamrotał skonsternowany Goku.
Obydwoje usiedli na łóżku. Chi-Chi położyła rękę na ramieniu męża.
– Wiesz chyba, skąd się biorą dzieci, prawda?
– No wiesz… Dziadek mi opowiadał…
– No dobra! Goku, chodź do mnie! – mówiąc to Chi-Chi złapała chłopaka za penisa, na co ten szybko się odsunął jak oparzony.
– Ej, Chi-Chi! Dlaczego dotknęłaś mnie za siusiaka?
– Głupcze! Chciałam ci zrobić przyjemność! Jesteś niemożliwy! – darła się na cały głos zdenerwowana dziewczyna – Ale nie popsujesz mi tej nocy! Chodź do mnie Goku, w tej chwili!
– Ale po co łapałaś mnie za siusiaka? Nie rozumiem?
– O rany… – jęknęła – Mężczyzna używa go do… O matka… Chodź do mnie bliżej!
Chi-Chi rozłożyła się wygodnie na łóżku i rozłożyła nogi, eksponując cipkę. Goku znowu wydawał się z każdą chwilą coraz bardziej zagubiony.
– Musisz włożyć go tutaj – powiedziała Chi-Chi pokazując palcem na swoją cipkę.
– W ciebie?!!? Ale…
– Wkładaj, Goku! Bez gadania! – krzyknęła ponownie na cały głos.
Goku wcisnął penisa i… ponownie nie wiedział, co robić. Znowu poczuł jakieś dziwne uczucia.
– Chi-Chi… Co mam teraz zrobić? – zapytał Goku.
– Ruszaj się… Do przodu i… jeszcze raz… Ruszaj nim po prostu w tę i z powrotem.
Goku zaczął wykonywać ruchy frykcyjne i po chwili odkrył, że… sprawia mu to niemałą przyjemność. Choć nadal było to dla niego dość dziwaczne uczucie, z jakim nigdy nie miał do czynienia.
– Połóż sobie moje nogi na ramionach! – powiedziała Chi-Chi.
– No dobra! – odparł Goku.
Teraz miał jeszcze łatwiejszy dostęp do jej cipki. Zaczął posuwać coraz szybciej.
– Aaa! Nie tak mocno, Goku! Chyba podoba ci się, prawda, ah ah?
– To jest całkiem fajne, Chi-Chi! – odparł beztrosko chłopak – Ale… Ech, ech… Znowu czuję jakieś dziwne uczucie… Jakbym… Musiał siku… Zaraz nie wytrzymam, ech… – dyszał.
– To wytrysk! Zaraz się…
Nim dziewczyna skończyła zdanie, Goku doszedł, zalewając jej cipkę ogromną ilością lepkiej substancji. W całym swoim dotychczasowym osiemnastoletnim życiu nigdy nie opróżniał swojej ”torby”, więc nie mogło być inaczej. Gdy wyciągnął już penisa z cipki Chi-Chi, sperma wypływała stamtąd przez dobre kilkanaście sekund dużymi strugami.
Dziewczyna była na równi zachwycona, jak i zniesmaczona tym widokiem. Kątem oka zerknęła na zegar stojący przy łóżku. Dochodziła czwarta nad ranem. No tak – ta zabawa trwała aż tak długo.
– Ale to było fajne! Nigdy nie czułem niczego przyjemniejszego! – dodał ponownie tym swoim beztroskim głosem Goku – Ale jestem wykończony! Muszę się położyć już spać… A ty, gdzie idziesz, Chi-Chi?
– Do łazienki. Przecież muszę się umyć. Jestem cała w spermie.
– Czym? Aha! To jest to, co…
– Nie musisz już kończyć! Lepiej połóż się, Goku. Widzę, że jesteś wykończony.
– Tak! Czuje się jak po ciężkiej walce, hehe!
Chi-Chi poszła do łazienki i wzięła szybki prysznic. Wracając do łóżka zobaczyła Goku śpiącego kamiennym snem i chrapiącego jak niemowlę. Ten widok ją rozczulił.
– Goku może i jest głupiutki, jak nie wiem co, ale spełnił swój obowiązek małżeński. Już czuję, jak rośnie we mnie nasze dziecko – powiedziała dotykając się za brzuch.
Nie myliła się. Zaszła w ciążę i dziewięć miesięcy później urodziła zdrowego synka.Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Jerzy Jaśkowski -
Moja przemiana ( Wizyta w szkole )
Więc nadszedł dzień mojej konfrontacji z dyrektorką. Wstałam bardzo wcześnie, nie mogłam spać, bałam się tej wizyty. W końcu jeszcze 2 tygodnie temu do szkoły chodziłam, jako chłopak, a teraz mam się w niej pokazać jako Nikola. Dodatkowo moja Pani dyrektor była starszą kobietą i sprawiała wrażenie dość konserwatywnej, co powodowało, że nie mogłam się uspokoić.
W końcu, gdy wstałam z łóżka, postanowiłam wybrać ubrania na dzisiejszy dzień. Mój wybór padł na czarną ołówkową spódnicę, białą koszulę z długimi rękawami i ze złotymi guzikami, komplet bielizny w cielistym kolorze oraz do tego moje czarne czółenka z kokardą. Poszłam do łazienki wziąć poranną kąpiel. Zabrałam ze sobą mój prezent od mamy, którym było wibrujące jajeczko. Chciałam się zrelaksować przed dzisiejszą wizytą w szkole. W międzyczasie, gdy napuszczałam wody do wanny, postanowiłam się wydepilować, bo już zaczęły odrastać moje włoski. Do depilacji musiałam niestety zdjąć moje protezy. Gdy skończyłam depilację, znów je założyłam i nasmarowałam swoją sztuczną pusię lubrykantem, następnie wprowadziłam w nią to jajeczko. Rozsiadłam się wygodnie w wannie, wsypałam do wody trochę płatków do kąpieli. I włączyłam to jajeczko. Zaczęłam od pierwszego poziomu. Poczułam jak, ono wibruje wewnątrz mojej sztucznej cipki, a wibracje przenoszą się na mojego penisa. W pierwszym momencie aż zacisnęłam nogi. Było to dziwne uczucie, które szybko zmieniło się w podniecenie. Mój oddech stawał się coraz cięższy. Gdy jajeczko pracowało we mnie, a ja myłam swoje ciało. Gdy doszłam do cipki i zaczęłam jeździć opuszkami palców po jej wejściu. Co spowodowało, że po chwili takiej zabawy przez moją wyobraźnię podniecenie jeszcze bardziej wzrosło. Zwiększyłam moc w swojej zabawce i dostałam silnego orgazmu, żeby zagłuszyć moje odgłosy, chwyciłam w zęby kawałek ręcznika. Dostałam mocnych drgawek, które szarpnęły moim ciałem. Po chwili osunęłam się wyczerpana do wanny, a z mojej pusi wyciągnęłam zabaweczkę. Gdy chwilę odpoczęłam, masując moje sztuczne piersi i dokończyłam kąpiel. Po wyjściu z wanny wysuszyłam się oraz wypełniłam moją cipkę lubrykantem, tak jak zalecała mama. Ubrałam się i wyszłam z łazienki. Zabaweczkę ukryłam w piżamie, by rodzice nie zobaczyli, że się zabawiałam. Zauważyłam, że Alicja zaczyna przygotowywać śniadanie.
Szybko pobiegłam do swojego pokoju zostawić piżamę i ogarnąć włosy po kąpieli i wróciłam do mamy.
– Hejka mamo. – Powiedziałam, wchodząc do kuchni. –
– Cześć słońce – Odpowiedziała. –
– Gotowa na wizytę w szkole? – Zapytała mama. –
– Sama nie wiem, trochę się boję reakcji dyrektorki. – Odpowiedziałam, nastawiając wodę na herbatę.-
– Nie bój się, dyrektorka na pewno zrozumie. – Wtrącił tato wchodzący do kuchni.-
Podszedł do mnie od tyłu i położył ręce na moich biodrach i ucałował mnie w szyję.
– Księżniczko jak się spało? – Zapytał. –
– Dobrze tato. – Odpowiedziałam, delikatnie odsuwając się od niego.
– A tobie królowo jak się spało? – Zapytał się Alicji. –
– Muszę przyznać, że tej nocy dobrze się spisałeś. – Odpowiedziała, dając mu buziaka. –
– Śniadanie gotowe. – Powiedziała mama, zabierając talerze do jadalni. –
Ja z tatą zabrałam herbaty i poszliśmy za Alicją.
Podczas śniadania rodzice ustalali szczegóły związane ze szkołą. Uprzedzili mnie, że koledzy i koleżanki mogą na początku moją przemianę źle odebrać, ale nie powinnam się tym przejmować tylko pokazać im że mogę być nadal dobrą koleżanką. I szkoła bez względu na wszystko powinna zapewnić mi dobre i bezpieczne warunki. Po śniadaniu ja posprzątałam, za to mama pojechała do biura. Gdy ogarnęłam po śniadaniu, miałam jeszcze trochę czasu dla siebie, więc poszłam do swojego pokoju, a tato zajmował się czymś na laptopie. Byliśmy w domu tylko we dwoje.
Ja oglądałam filmy na komputerze i starałam się nie przejmować dzisiejszym dniem. Byłam skupiona na filmie, aż nagle poczułam jak, tato chwyta i poprawia moje włosy na ramionach. W pierwszym momencie aż delikatnie podskoczyłam.
– Nie bój się Niki – Uśmiechnął się tato –
– Nie boję się, tylko mnie zaskoczyłeś – Odpowiedziałam, delikatnie się uśmiechając.-
Artur pogładził mnie po głowie i jeszcze raz przeprowadził ze mną rozmowę dotyczącą szkoły i tego, że jeśli by ktokolwiek chciałby mi cokolwiek złego zrobić to mam do niego od razu przyjść i mu to powiedzieć. Cała rozmowa bardziej przebiegała w jak rozmowa ojca z córką.
– Nikola jest jeszcze jedna sprawa. – Powiedział speszony-
– Tak? – Dopytałam. –
– Chodzi o wydarzenia ostatnich dni. – Powiedział, odwracając się ode mnie i odchodząc kilka kroków. –
– Mam nadzieję, że nie masz mi za złe przez nasze zabawy. – Kontynuował –
– Nie mam. – Odpowiedziałam, podchodząc do niego. –
– Naprawdę córcia? – Zapytał, odwracając się do mnie, odgarniając kosmyk włosów z mojej twarzy.-
– Tato, nawet mi się podobało. – Odpowiedziałam, delikatnie się uśmiechając. –
– Czyli będziesz chciała się jeszcze ze mną kochać? – Zadał kolejne pytanie wyraźnie rozpromieniony. –
– Tak będziemy mogli to ro… – Przerwał mi mocnym przytuleniem i pocałunkiem w usta. –
Podczas długiego pocałunku zsuną dłoń na moją pupę, którą zaczął masować przez materiał spódnicy. Byłam tak mocno odchylona do tyłu, że gdyby nie jego silna ręka to na pewno bym upadła. Przeniósł się z mojej pupy na bluzkę, którą zaczął rozpinać. Gdy tylko uporał się z guzikami, odsłonił moje piersi w biustonoszu, na które przeniósł swoje pocałunki. Nagle usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi wejściowych. Artur odskoczył ode mnie, ja od razu zaczęłam się ogarniać, poprawiłam spódnicę i pośpiesznie zapinałam koszulkę. Tato poprawił ptaszka w spodniach, które zaczął już porządnie wypychać.
– Już jestem – Rozległ się głos Alicji. –
Tato wyszedł z mojego pokoju i poszedł przywitać mamę. Ja jeszcze kończyłam zapinać koszulę. Poprawiłam włosy i musiałam trochę ochłonąć. Chwilę później też zeszłam do rodziców.
Z Arturem skutecznie staraliśmy się ukrywać naszą zabawę przed mamą. Artur i Alicja zaczęli się przygotowywać też do wizyty w szkole. Artur umówił nas do szkoły na 16, więc jeszcze na chwilę schowałam się w swoim pokoju i rozsiadłam się w fotelu i próbowałam opanować natłok myśli dotyczących coraz bliższej wizyty w szkole. Prawdę mówiąc, po rozmowie z Arturem trochę mniej się bałam.
– Nikola, jedziemy! – Usłyszałam głos ojca dobiegający. –
– Już idę. – Krzyknęłam, schodząc po schodach. –
Mama akurat wychodziła z domu, tato zakładał marynarkę i zaczekał, przytrzymując drzwi, aż ja włożę buty i wyjdę. Gdy wyszłam z domu, Artur szybko zamkną drzwi na klucz i podszedł do mnie, kładąc rękę na moich plecach. W samochodzie usiadłam za kierowcą.
– Gotowa na swój wielki dzień – Zapytała mama, odwracając się do mnie i kładąc rękę na moim kolanie. –
– Chyba tak. – Odpowiedziałam cicho. –
– Niczym się nie przejmuj, jesteśmy przy tobie. – Powiedziała Alicja, przyjemnie uśmiechając się do mnie. –
Do szkoły jechaliśmy około 15 minut, w sumie to było spowodowane głównie korkami w mieście.
Tato zatrzymał samochód przed głównym wejściem do szkoły. Chwilę odczekaliśmy w samochodzie. W końcu pierwszy wyszedł Artur i podszedł do moich drzwi, które otworzył.
– No wyskakuj – Wydał polecenie, które posłusznie wykonałam.
Od razu dołączyła mama i skierowaliśmy swoje kroki do dyrektorki. Rzeczywiście szkoła była opustoszała jedynie były osoby, które uczęszczały na zajęcia dodatkowe, ale na szczęście właśnie trwały te zajęcia i nikt nie chodził po korytarzach. Szybko przeszliśmy do dyrektorki. Tato zapukał do gabinetu, po czym usłyszeliśmy głos dyrektorki, zezwalający na wejście. Tato otworzył drzwi, a mama mnie przepuściła i weszła za mną.
– Dzień dobry, byliśmy umówieni. – Przywitała się Alicja.
– Dzień dobry. – Odpowiedziała Pani dyrektor.
Rodzice zajęli fotele przed biurkiem dyrektorki, ja za to stanęłam obok mamy. Dyrektorka zmierzyła mnie bez słowa od stóp do głów. Była starszą osobą z siwymi włosami, na imię miała Weronika i sprawiała wrażenie dość chłodnej osoby. Zazwyczaj nikt nie chciał odwiedzać jej gabinetu. A ja przychodzę w dodatku aż z taką sprawą. Dość szybko okazało się, że pozory mogą dość mocno mylić. Po chwili ciszy Pani Weronika w końcu się do mnie uśmiechnęła i przemówiła.
– Widzę, że Paweł przeszedł dużą metamorfozę. – Zwróciła się do rodziców. –
– Tak to racja, Paweł zdecydował, że zostanie dziewczyną, mamy nadzieję, że to nie jest problem dla szkoły. – Odpowiedział tato. –
– Żaden problem, szkoła przyłoży wszelkich starań, by nasza nowa koleżanka się tutaj odnalazła. – Kontynuowała dyrektorka. –
– Więc jak ma na imię nasza koleżanka? – Zapytała. –
– Ma dwa imiona, pierwsze jest to Nikola drugie za to Natalia. – Odpowiedziała Mama. –
Pani dyrektor zmieniała moje dane w komputerze, dopełnialiśmy wszelkich formalności. Cała wizyta przebiegała w dość przyjemnej atmosferze. Pani dyrektor powiedziała, że będę w szkole traktowana, jako dziewczyna.
– Na pewno jeszcze Nikola nie przeszła operacji? – Zadała pytanie, spoglądając na mnie. –
– Nie jeszcze nie, ale, jak i piersi i miejsca intymne imitują silikonowe protezy. – Odparła Alicja. –
Dyrektorka dzięki temu zezwoliła mi też na korzystanie z toalet damskich. Dodatkowo w mojej szkole obowiązywały mundurki. Dyrektorka wytłumaczyła, że jest to strój obowiązkowy i muszę się do niego stosować. Na co dzień jest to biała koszula i granatowy komplet składający się z marynarki z herbem szkoły na lewej piersi oraz dla dziewczyn plisowana spódnica do kolan ewentualnie spodnie garniturowe. Po skończonych formalnościach poszliśmy z Panią dyrektor po wspomniany mundur. Wydała mi marynarkę, spodnie oraz spódnicę. Na koniec naszej wizyty Pani dyrektor poprosiłabym przyszła na pierwsze zajęcia w piątek, bo potrzebuje jednego dnia na powiadomienie nauczycieli. Po wizycie w szkole pojechałam z rodzicami na zakupy, przecież trzeba było zmienić moje rzeczy potrzebne w szkole takie jak plecak, piórnik, zeszyty itd.
Na wystawie sklepowej zobaczyłam ładną różową sukienkę z falbankami w dolnej części.
– Tato kupisz mi tę sukienkę? – Zapytałam, patrząc mu się w oczy. –
– Dobrze Nisia kupię. – Odpowiedział. –
– A mi kupisz sukienkę? – Zapytała mama. –
– Topie też kupię Ala. – Powiedział i wprowadził nas do sklepu. –
Wróciliśmy do domu późnym wieczorem, ja szybko pobiegłam do pokoju z plecakiem pełnym rzeczy do szkoły i z nową sukienką. Stanęłam przed lustrem, przyłożyłam do siebie sukienkę i zaczęłam się w nim przeglądać.
– Fajna z ciebie dziewczyna, Nisia – Powiedziałam do siebie i się zaśmiałam.
Zdjęłam z siebie ubrania, zostając w bieliźnie, zarzuciłam szlafrok, zabrałam koszulkę nocną i pobiegłam do łazienki. Wzięłam ciepłą kąpiel i dołączyłam do rodziców, którzy zasiadali już do kolacji. Po kolacji zaczęłam sprzątać, Artur w tym czasie poszedł się odświeżyć. Mama została ze mną w kuchni i chwilę ze mną porozmawiała.
– Widzisz, wizyta w szkole nie była aż taka zła. – Uśmiechnęła się i mnie przytuliła. –
– Racja mamo, teraz, żeby mnie klasa zaakceptowała. – Powiedziałam.
– Zaakceptuje, jesteś dobrą dziewczyną.- Mówiąc to, dała mi delikatnego klapsa.
Po skończonych porządkach poszłam do pokoju, jeszcze przed położeniem się spać uzupełniłam kalendarzyk. Leżąc już w łóżku, przypomniała mi się dzisiejsza sytuacja z ojcem, co od razu mnie rozochociło na zabawy. Więc zaczęłam się zabawiać moim dildo, najpierw go lizałam i obciągałam, zanim przeszłam do mojej pusi. Długo nie potrwało, zanim osiągnęłam orgazm. Chwilę poczekałam, aż wyciągnęłam dildo z siebie. W końcu je schowałam i zaspokojona oraz zmęczona zasnęłam.
CDN.Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Nati Po długiej przerwie wracam do opowiadania. Mam propozycję byście mi pomogli pokierować losami Nikoli. Swoje propozycje możecie wpisywać w komentarzach.
-
Kiedy nadejdzie ochota?
No to jedziemy. Właściwie o tym weekendzie gadaliśmy z Jackiem od kilku tygodni. Poznaliśmy się w miejscu, gdzie nie było wątpliwości. Ale poza jedną czy drugą rozmową nie było jakoś ani przesadnego ciśnienia ani ochoty. I tak od słowa do słowa umówiliśmy się na weekend. Domek, lasek, jezioro. No zobaczymy.
Torba. Ręcznik, majtki na zmianę. Sam ubrałem się tak praktycznie jak się dało. Spodnie dresowe, koszulka buty. Koniec. Wiadomo po co jedziemy, szkoda tracić czas. Jacek czekał na wylocie z miasta.
– cieszę się, że jesteś. Już w drodze zaczął brać się do rzeczy. Ściskał mi udo, łapał za rękę, cały czas gadał o jakichś nieistotnych sprawach. Ja siedziałem, słuchałem i czułem się coraz dziwniej. Kompletnie nie czułem ochoty na cokolwiek. Sam siebie pytałem, co się dzieje. Jacek to fajny facet, przystojny, pachnący… a z mojej strony NIC.
Droga minęła szybko. Domek wyglądał super. W środku czysto, łazienka, kuchnia. Wszystko jak trzeba
Jacek rozpakował jedzenie i wszedł pod prysznic. Po kilku minutach wyszedł. W samym ręczniku wyglądał tak jak go sobie wyobrażałem. Bez jednego włoska na klacie, niewielki brzuszek i pulsująca pod ręcznikiem pała.
-Na co czekasz?
No właśnie. Wszystko było tak jak chciałem, tyle że kompletnie na nic nie miałem ochoty.
– No, co jest
– Jacek, nie wiem. Kompletnie straciłem ochotę.
-Mikołaj, proszę. Tyle o tym gadaliśmy. Przecież nie pójdę sobie teraz konia walić na boku. Rozbierz się chociaż i daj na siebie popatrzeć. Jakoś się sam obsłużę.
Dziwnie zabrzmiało, ale przecież po coś tu przyjechałem…
Raz, dwa i już stałem przed nim nagi. Jacek nie czekał. Złapał swoją pałę w rękę i zaczął. Coś niesamowitego, patrzył na mnie i w jakimś skupieniu robił sobie dobrze. Złapał mnie za rękę i delikatnie ułożył na brzuchu. Po chwili usiadł mi na nogach i wolną ręką głaskał pośladki. Bardzo to było miłe i powoli czułem, że powoli zaczynam mieć ochotę. Na wszystko. Tyle, że Jacek jęknął i poczułem na całym sobie spermę. Ile tego było?! I znów i znów.
– Już?
– No już. Zmieniło się coś u Ciebie?
Nie czekał na odpowiedź, tylko odwrócił mnie na plecy i zajął się moją pałą. Czekając na wyjazd przez tydzień nawet się nie dotknąłem. Poszło szybko, kilkanaście ruchów ręką i poleciałem. Jacek zaśmiał się głośno.
– Całkiem nieźle jak na brak ochoty, zjemy coś teraz
Kolacja, wino, teraz już łóżko i pościel. Jacek tym razem o nic nie pytał. Złapał mnie z tyłu za piersi i dość bezceremonialnie zaczął się o mnie ocierać. Czułem jak tuż przy moim tyłku rośnie. Na dziurce poczułem chłód żelu a po chwili już zaczął napierać. Jedna próba, druga, trochę bólu i już Jacek zaczął ciężko sapać. Znów mnie obrócił, podniósł mi nogi o znów wszedł. Zrobiło się naprawdę gorąco. Sam zacząłem się pieścić.
– Mikołaj, jesteś niemożliwy, po chwili Jacek przyspieszył i poczułem jak sperma zalewa mi dziurę.
-O kurwa, ale jazda. Nie pamiętam takiego orgazmu. Zrobić coś dla Ciebie?
Co on może teraz dla mnie zrobić?
– A obciągniesz mi?
– dlaczego nie?
Jacek klęknął przede mną i metodycznie ustami robił to tak, że nawet ręką sam sobie nie zrobiłbym tego tak dobrze i dokładnie.
Orgazm i odlot. Leżeliśmy obok siebie. Trochę skrępowani, zmęczeni, zdyszani.
Zasnąłem zdaje się. Zbudziły mnie pieszczoty. Stanowcze i zdecydowane. Teraz już byłem gotowy na wszystko.
– Jesteś gotowy?
Co za pytanie, pewnie że był. Obrócił się, lekko złapał mnie za głowę i wepchnął się w moje usta. Dziwne… nic nie musiałem robić. Trzymał mnie i powoli wpychał się do środka. Nie było żartów. W końcu jęknął I wystrzelił mi w usta cały ładunek.
– teraz jak ty mnie, tak ja Tobie. Chodź szybko, bo się rozmyślę.
Teraz ja. Miałem wielką ochotę. Złapałem go za głowę I szybko doszedłem. Co za niesamowita noc.
Rano było potężne śniadanie, znów cały dzień szaleństwa i powrót do domu.
I tyle. Nie spotkałem go już nigdy.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Mikołaj Leśniak -
Pan Andrzej – To tylko kwestia ceny.
Telefon zadzwonił, gdy malowałam ostatni paznokieć czarnym lakierem.
– Tak? – spytałam wrzucają Cię na tryb głośnomówiący.
– Słonko już jadę. Powinienem być za jakieś czterdzieści minut. No maksymalnie do godziny. Wiesz dziś piątek… Wszyscy nagle postanawiają wyjechać na weekend.
– Dobra, spoko… Ja właśnie kończę się szykować. Jeszcze się zastanawiam nad tym czy spódnice czy spodnie założyć, ale tak to jestem gotowa. Kurwa!
– Co się stało? – spytałeś.
– A malowałam właśnie paznokcie i lakier jeszcze nie zaschnął do końca a dotknęłam się o rękaw. Ale jest ok. Chyba.
– Dobra jadę. A i załóż mini – odpowiedziałeś i zakończyłeś połączenie.
Nie zostało mi nic innego jak zacząć się ubierać, zrobić makijaż i czekać. Po około pół godziny stoję przed lustrem i oceniam efekt. Blond włosy spięte w warkocz, kilka kosmyków opada wzdłuż policzka. Mocny makijaż podkreślający zieleń oczu. Zielona bluzka z głębokim dekoltem bez pleców, skórzana kurtka. Do tego ciemno bordowa mini i czarne rajstopy. Klasycznie szpilki na wysokim obcasie i platformie – na parapetówkę może być. Patrzę na telefon, powinieneś być za chwilę, więc schodzę do garażu pod blokiem. Winda zjeżdża na sam dół. Idę przez korytarz a światła zapalają się jedną po drugim oświetlając drogę. Zatrzymuje się koło naszego miejsca parkingowego i opieram się koło słup. Kurde nie wiem czy dam radę w tych butach. Może wrócić i wymienić. A dobra zdejmę w samochodzie a potem to przejść te kilka metrów pokazać się i zdjąć. Dasz radę Natalia – mówię do siebie w myślach. Przeglądam FB, sprawdzam stan konta, wiadomości. Nagle brama zaczyna się podnosić z łoskotem, patrzę z nadzieją, że to Ty. Serio zaraz nie wytrzymam w tych butach. Ale zamiast Twojego BMW wjeżdża czerwono- czarny Mustang naszego sąsiada z piętra – Pana Andrzeja. Dobra zaczekam jeszcze chwila. Burczący samochód przejeżdża wolno obok mnie jadąc na swoje wyznaczone miejsce. Gdy gaśnie silnik w garażu zapada cisza. Jak można czymś takim jeździć? Przecież to ogłuchnąć idzie myślę i wracam do scroolowania FB.
– Dzień dobry Pani sąsiadko – mówi mężczyzna wysiadający z samochodu.
– Dzień dobry Panie Andrzeju – odpowiadam machinalnie nie odrywając wzroku od telefonu.
– Pani Natalio, wie Pani gdybym był młodszy… Ech… A dokąd to Pani taka wystrojona idzie? Na Tomka Pani czeka? Piąteczek to może kino albo randka? Jakąś knajpka? Kolacja? Wypad ze znajomymi na miasto?
– Dziękuje Panu – uśmiecham się, gdy mierzy mnie swoim wzrokiem. Widzę błysk w jego oczach. Mam świadomość jak wyglądam i wiem, że się podobam facetom. On ma na oko jakieś 50-55 lat. Jasne włosy – chyba się farbuje żeby przykryć siwiznę – zaczesane w modny sposób. Delikatny zarost przetykany siwizną. Eleganckie buty, białe spodnie i czarna koszulka polo. W palcach bawi się kluczykiem od samochodu. Zapach drogich perfum unosił się w powietrzu.
– Mógłbym tak komplementować Panią, ale…
– Przepraszam na moment – dzwoni mój telefon, odbieram.
– Myszka słuchaj będę chwilę później. Był jakiś wypadek i cała Legnicka stoi – relacjonujesz a ja przewracam oczami.
– Ile Ci to zajmie? – pytam. On cały czas mi się przygląda.
– Nie wiem. Poszukam zaraz objazdu może przez osiedla. Zadzwonię jak już uda mi się wyrwać. Zejdź wtedy do garażu.
– Ja już jestem w garażu – odpowiadam lekko zirytowana.
– To idź do mieszkania. Będę dzwonił. Zadzwonię do Zuzy, że się spóźnimy. Trochę. Na razie Natka,
Pięknie! Wiedziałam, że jak ja się na szykuje, to u Ciebie coś się odwali. Kto tu na kogo wiecznie czeka?
– Jakiś problem sąsiadeczko? – głos sąsiada wyrywa mnie z zamyślenia, całkiem zapomniałam o tym gościu.
– Nie…W sumie to tak. Jesteśmy umówieni na parapetówkę do znajomych i mamy opóźnienie. Tomek stoi w korku, więc nie ma sensu żebym tu stała i na niego czekała. Wracam na górę. Pan chyba też w tamtą stronę?
– A to ja z przyjemnością dotrzymam Pani towarzystwa – Uśmiechał się wkładając ręce do kieszeni.
– To miło z Pana strony. Piękny ten pana samochód – próbuję narzucić jakiś temat.
– A od dawna na taki polowałem i w końcu się udało. Prawdziwa perełka. Kupiłem sobie, jako nagrodę za bardzo korzystny kontrakt. Udało mi się wejść z moją firmą na Niemiecki rynek. Co prawda przynajmniej raz w tygodniu muszę jechać do Berlina, ale pieniądze Pani Natalio z tego są kosmiczne. Kosmiczne!
– O! No to gratulacje! Super, jeśli naszym rodakom się udaje. – staram się nie ukrywać irytacji, że ja zapierdzielam na etacie w korpo za trochę ponad najniższą krajową a Ty ciągle masz nadgodziny w pracy.
– Dziękuję. Wygrałem życie. Ale mam kłopot. Potrzebuję kogoś, kto zna Niemiecki. Ale tak super.
Kurwa właśnie padła szóstka w totolotka. Spadająca gwiazdka. Fart stulecia. Garniec złota na końcu tęczy, złota rybka i trzy życzenia.
– Po filologia germańskiej może być? – spytałam z nadzieją w głosie.
– Może być nawet polakiem niemieckiego pochodzenia, nieważne. Ważne żeby mi pomógł się dogadać po niemiecku.
– To zgłaszam swoją kandydaturę – wyprostowałam się i dygnęłam z uśmiechem.
– Poważnie? – spytał.
– Jak najbardziej. Jestem po germanistyce. W pracy kontaktuje się bezpośrednio z naszymi niemieckimi odpowiednikami. Niemiecki w mowie i piśmie używam na co dzień.
– Pani Natalio jest Pani przyjęta, jako moja asystentka – podszedł i uścisnął dłoń.- Od kiedy może Pani zacząć?
– W umowie mam trzy miesiące, niestety.
– Potrzebuje Panią na za dwa tygodnie od dziś. Proszę się dogadać w firmie. A no i najważniejsze. Wynagrodzenie. Proponuję Pani skromne 8000 zł miesięcznie. Na rękę oczywiście. Za wyjazdy 500 Euro za dzień – taka dieta. Plus jakieś bonusy.
W myślach przeleciały mi cyferki w skali roku, plus przewalutowanie na złotówki po kursie z wczoraj… WOW!
– Nie śmiem prosić o więcej. – Ach ta skromna ja. Co za dzień.
– No to nasza umowa stoi. Jutro przyniosę Pani dokumenty, papiery i opowiem, czym się zajmujemy.
– Kurcze szefie – zaśmiałam się – jutro nas nie będzie. Wracamy dopiero w niedzielę wieczorem.
– A to spokojnie. Załatwimy sprawę w tygodniu. Nie ma problemu.
– No to muszę powiedzieć Pani, że zaczynam zazdrościć narzeczonemu. Taka piękna kobieta i jeszcze tak dobrze będzie zarabiać.
– To nie jest mój narzeczony. Będę miała okazję to za pierwszą wypłatę kupię sobie pierścionek zaręczynowy. Od niego się nie doczekam.
– Może Pani już dziś na niego mieć – odpowiedział wyciągając z kieszeni plik banknotów.
– Ale jeszcze nie zaczęłam pracować więc nie należy mi się?
– Nie chodzi o pracę. Jesteś młoda. Masz ofertę pracy. Dobrej pracy i płacy. A ja wiem… słyszałem, co się dzieje u Was wieczorami. Żona wcześnie chodzi spać i śpi jak kłoda. Z armaty można obok strzelać. Ale ja późno chodzę spać. Słyszę cię… – Odliczył banknot 100 Euro, 200 Euro 300 Euro 400 Euro 500 Euro. Ponad dwa tysiące złotych. Szpilki takie czerwone, ta niebieska sukienka, co widziałam w Magnolii z tym rozcięciem z boku. Może zostanie jeszcze może jakiś weekend z Tomkiem.
– Ale, ja chyba nie do końca rozumiem – chciałam się cofnąć ale trafiłam plecami na filar.
Odliczył 600 Euro, 700 Euro, 800 Euro – Ja mam pieniądze. A Ty masz coś, co ja chcę mieć. To kwestia ceny. A oferta nie będzie aktualna wiecznie. Tak samo jak propozycja pracy. Mogę się wycofać. Zastanów się. Minie jeszcze chwila zanim Twój chłopak będzie na miejscu. Możemy iść do mnie albo do Was. Powiedzmy, że to będzie taki drugi etap rozmowy kwalifikacyjnej. Zrobisz co masz zrobić, przecież to nic takiego złego. Obojgu nam zależy na dyskrecji. Wyciągnął rękę z wachlarzem banknotów w moją stronę. Popatrzyłam na niego, uśmiechał się bo wiedział już, że chwyciłam haczyk. Zabrałam z jego ręki pieniądze.
-Tak. To tylko kwestia ceny – powiedziałam wkładając pieniądze do kieszeni kurtki. – Może do Pana. Żony jeszcze nie ma? – pytałam z nadzieję na odwleczenie w czasie tego co miało się stać.
– Nie bój się. Nie ma jej. Pojechała do pracy pół godziny temu. Rozmawiałem z nią przez telefon – szliśmy korytarzem w kierunku windy. Tysiące myśli przelatywało mi przez głowę. Sekundy oczekiwania na windę ciągnęły się niemiłosiernie. Gdy weszliśmy do windy poczułam jak strach chwyta mnie za gardło. A jeśli to jakiś zbok albo inny wariat. Potem będą mnie szukać i znajdą w kawałkach. W co ja się wpakowałam. Natalia ty kretynko jedna!
Zamek szczęknął otwierając drzwi do mieszkania. Robiło wrażenie już od samego progu. Czyste, zadbane, pachnące ciastem c- hyba szarlotką. Nasze wynajmowane mieszkanie przy tym wyglądało jak nora. Pomógł mi zdjąć kurtkę po czym odwiesił ją na wieszak. Przemogłam się w sobie – Więc…. Gdzie to zrobimy? – spytałam zbierając w sobie całą odwagę. Uśmiechnął się.
– Przejdź proszę do tamtego pokoju – wskazał na drzwi po prawej. – Do salonu lub jak mówi moja żona “do dużego pokoju”. Poczekaj na mnie. Wezmę tylko prysznic, jestem trochę nieświeży. To mówiąc poszedł do łazienki. Moje szpilki stukały o kafle gdy szłam przez przed pokoj i salon. Ogromny telewizor wiszący na ścianie. Zestaw głośników w każdym kącie pokoju. Fotele i duży narożnik – na mój gust trochę za duży na ten pokój. Wszystko w szarościach i bieli. Usiadłam na narożniku spięta jakbym faktycznie czekała na rozmowę kwalifikacyjną a nie na… Co ja wyprawiam. Przecież to paranoja. Gościu zaproponował mi kasę żeby mnie przelecieć. Jestem dziwką? – pomyślałam i miałam chęć zostawić pieniądze na stole i uciec gdy on wyszedł z łazienki. Całkiem nagi. Odwróciłam wzrok na co on zareagował śmiechem.
– Napijesz się czegoś? – spytał wchodząc do pokoju zostawiając mokre ślady stóp na podłodze.
– Nie, raczej nie. – odpowiedziałam zmieszana. – Wolę nie…
– Widzisz a ja wręcz przeciwnie. Zrobię sobie drinka. Wiesz mój ulubiony to whisky i trzy kostki lodu. Zapamiętaj – wyciągnął z szafki szklankę i Jacka Danielsa. Poszedł do kuchni po lód. Jak na 50-kilku latka trzymał się świetnie. Szeroki w barkach dobrze umięśniony bez tatusiowego brzuszka. Całkiem zgrabny tyłek – kurwa gapie się jego tyłek. Gdy wracał przyjrzałam się jego penisowi. Był ogolony tam na dole – chociaż tyle, że nie będzie włosów pomyślałam. Wlał alkohol do szklanki i usiadł w fotelu. Rozsiadł się wygodnie, pociągnął łyka i odstawił szklankę. Popatrzył na mnie. Zrozumiałam, że to znak. Zaczęłam rozpinać bluzkę po czym zdjęłam ją z siebie. Czarny stanik zakrywał mój niewielki biust. Wstałam by zdjąć spódnice i…
– Podejdź tu tak jak jesteś – mówił machając w moim kierunku ręką.
Ruszyłam niepewnie. Każdy krok szpilek odbijał się echem w mieszkaniu. To były najdłuższe trzy metry w moim życiu. Stanęłam przed nim. Patrzyłam gdzieś prosto w pustą ścianę, ręce miałam opuszczone wzdłuż ciała. Stałam prawie na baczność. Czułam, że do oczu napływają mi łzy.
– Na co czekasz? Klękaj!
Przełknęła ślinę i uklękłam przed nim. Nasze twarze były na tej samej wysokości. Patrzył mi prosto w oczy gdy wziął moja rękę w swoją dłoń i skierował ją na swoje krocze. Poczułam jego penisa pod dłonią. Przycisnął ja do niego. Był ciepły i zaczął twardnieć.
– Ma stać zanim weźmiesz go w usta – powiedział i wziął kolejny łyk ze szklanki. Masowałam go gdy twardniał. W pewnym momencie zacząć ruszać ruszać ręką w górę i w dół. Napletek odsłonił główkę jego kutasa.
-Mmmm tak. Teraz weź go w usta moja zabawko – rozszerzył nogi.
Nachyliłam się zatrzymując się kilka centymetrów nad jego penisem. Oparłam dłonie o jego uda. Na chwilę zastygłam.
– Ssij Mała. Ssij!
– Przepraszam kochanie – powiedziałem sobie w myślach. Nachyliłam się bardziej i otworzyłam usta biorąc jego przyrodzenie. Objęłam wargami cała główkę, lizać ją językiem.
– Aachh – syknąl
Drażniłam językiem dziurkę, ręką masują prącie. Stopniowo biorąc go coraz bardziej w usta. Był twardy, mniej więcej wielkości jak Tomka. Wystawiłam do przodu język starając się wziąć go głębiej.
– Tak Mała! Właśnie tak – powiedział a jego ręce zaczęły masować moje ramiona zsuwając ramiączka stanika. Przerwałam na chwilę zdejmując stanik. Opadł odsłaniając moje piersi. Natychmiast zaczął je dotykać, ściskać i masować.
– Podobam Ci się? – spytałam jakbym nie wiedziała jaka jest odpowiedź.
– Jesteś piękna, Skarbie – nachylił się całując mnie w piersi i nabrzmiałe z podniecenia sutki. Jego ręka zaczęła dotykać mojego pośladka. Złapał mnie za włosy odchylając głowę i całując w szyję kończąc na ustach. Nie puszczają lekko przyciskając w dół zasugerował co mam robić dalej. Jego penis wrócił w moje usta twardy i nabrzmiały.
– Liż jajka – jęknął gdy jego penis wszedł głębiej w moje gardło.
Ssałam je. Najpierw jedno potem drugie. Ssałam i lizałam na przemian. Ręką malowałam jego kutasa gdy znowu zacisnął mocno rękę na moich włosach abym ponownie do ust wzięła jego penisa. Kolana zaczynały mnie już boleć. Mocno trzymając u nasady warkocza przycisnął mi głowę aż jego penis wszedł do końca. Mój nos opal się o jego podbrzusze. Trzymał mnie a ja czułam że dłużej nie wytrzymam, zaczęłam się krztusić. Pociągnął moją głowę za włosy do góry a jego fiut wyskoczył z lepkim mlaśnięciem z moich ust.
Kaszlałam próbując złapać oddech. Czułam jak ślina leci mi po brodzie.
– Wiedziałem, że jesteś dobra w te klocki. Moja suczka! Ciekawe czy potrafisz tak jak na filmach. – to mówiąc mocnym ruchem w dół skierował moją głowę abym znowu zaspokajała go swoimi ustami. Silnie szarpiąc mnie za włosy ruszał moja głową w górę i w dół a jego penis raz za razem wchodził i wychodził z mojego gardła. Podnieciłam się. Chciałam jeszcze. Odciągnął moją głowę do tyłu – podoba Ci się moja asystentko ten zakres obowiązków? – spytał. Skinęłam głową, że tak. Łapiąc oddech powiedziałam – Bardzo. – Uśmiechnął się. Jego penis znowu trafił w moje gardło. Kilka pchnięć i oddech. Kilka pchnięć i oddech, kilka pchnięć i przytrzymanie głęboko w środku. Jego stękanie, moje mlaskanie i krztuszenie się przerywane rozpaczliwym łapaniem oddechu. Zaczęłam dotykać się przez rajstopy i majtki. Głaskałam swoją szparkę. Chyba to zauważył bo szarpnął mnie za głowę w górę.
– Ałaaa – zapiszczałam z bólu.
– Podoba Ci się? Spytał biorąc kolejny łyk alkoholu. Znowu zaczął ściskać moje piersi. Szczypał sutki. Jego ośliniony kutas dotykał mojej twarzy.
– Przeleć mnie! – rzuciłam dysząc ciężko.
Roześmiał się i puścił moje włosy a ja opadłam na podłogę. Leżałam chwilę starając się pozbierać. Miałam mętlik w głowie. Twarz lepiła mi się od śliny. On masturbował się patrząc na mnie. Powoli podniosłam się i poszłam na narożnik. Znowu długie trzy metry. Chwiałam się jak pijana. A jeśli mi coś podał a ja nie zauważyłam? Przynajmniej jest miękko. Położyłam się i zaczęłam się rozbierać. Zsunęłam rajstopy i majtki a on podszedł.
– Wypnij się Skarbie!
Posłuchałam. Podniosłam się i wypinając pupę do pozycji na pieska. Zsunął mi do kolan rajstopy i majtki, podniósł spódniczkę. Jego ręce zacisnęły się na moich biodrach. Penisem zaczął drażnić wargi. Sprawdziłam palcem – byłam mokra. Poczułam jak zaczyna napierać a penis delikatnie zaczyna wbijać się do środka.
Achhhhh – jęknęłam gdy wchodził powoli coraz głębiej. Wypełniał mnie swoim penisem. Gdy wszedł cały odpadłam wyginając się i wypinając tyłek. Zaczął ruszać biodrami nadając rytm, jego penis penetrował moja pochwę. Uścisk jego dłoni na biodrach, klaskanie naszych ciał, czułam jak każdym ruchem wypełnia mnie sobą. Popatrzyłam w dół. Widziałam swoje falujące piersi, majtki i jego nogi. Jęczałam z przyjemności. Prosiłam aby robił to szybciej gdy palcami zaczynałam drażnić swoja łechtaczkę. Moje ciało zaczynało drżeć pod wpływem zbliżającej się fali rozkoszy. Odpłynęłam, moje nogi trzęsły się. Płuca nie mogły złapać oddechu. Silny orgazm. Dawno takiego nie miałam. A on nie przestawał. Zmienił rytm zaczął dobijać go coraz głębiej. Mocne głębokie ruchy..
– Bierzesz tabletki? Chcę się spuści! – pytał. Jego uścisk na biodrach stał się silniejszy a ruchy coraz mocniejsze.
– Nie chce w środku… Ochhhhhh proszę… Biorę ochhhhh ale nie we mnie – jęczałam.
Wyszedł ze mnie – DAJ USTA! – podniosłam się a on złapał mnie za głowę w tej samej chwili wpychając mi penisa głęboko do ust. Jeszcze kilka ruchów i…
Ciepły płyn rozlał się w środku moich ust… Jego penis w środku pompował mililitry słono gorzkiego nektaru. Trzymał mnie mocno za głowę.
– Aaaaaa kurwaaaa – ruszał biodrami, penis wypuszczał kolejne fale spermy.
– mmmmm mmmmmmm mmmm – co mogłam powiedzieć więcej? Czułam jak powoli ustają skurcze jego prącia. Zwolnił uścisk i powoli zaczął wycofywać penisa z mojej buzi.
– Nie wypluwaj! – przełknęłam jego nasienie. – Pokaż! – otworzyłam usta. – Wyliż do końca. – ponownie jego kutas wylądował w mojej buzi a ja wylizałam go do czysta. – idź się ogarnij. Ręcznik jest na pralce.
Podniosłam się. Byłam zmęczona. Nie miałam już ochoty na żadną imprezę. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Poprawiłam makijaż chociaż lepiej powiedzieć, że zrobiłam go od nowa. Łazienka była mała ale mądrze zagospodarowana. Popatrzyłam w lustro. Blond włosy upięte w warkocz, Kilka kosmyków luźno puszczonych na policzek… Dobra wyglądam jako tako. Najwyżej poprawie makijaż w samochodzie. Czułam, że dalej jestem mokra. Wyszłam z łazienki. On siedziała przy tym samym stole. Ubrany. Jeansy, do tego biała koszula i krawat. Nawet buty miał na nogach.
– Pani Natalio. Zapraszam do stołu. – mówił w sposób jakby jeszcze kilka minut temu nic się nie działo. – Tutaj są dokumenty. – Podał mi plik papierów. – Proszę na spokojnie uzupełnić, przeczytać. Prosiłbym aby do niedzieli mi je dostarczyć, żebym w poniedziałek dał je kadrowej. Zaczynamy za dwa tygodnie. Czyli… – otworzył kalendarz w telefonie. – Dobra niech będzie za dwa i pół tygodnia. Akurat będzie pierwszy października. W razie pytań proszę o telefon. Tutaj ma Pani wizytówkę. – Wstał i wyciągnął w moją stronę rękę. – Witam na pokładzie. Odprowadził mnie do drzwi. Pomógł założyć kurtkę. Wyszłam z mieszkania. Czułam się obolała tam na dole. Szłam do windy pogrążona w ponurych myślach. Co ja właśnie odwaliłam? Telefon zaczął dzwonić.
– Hej Słonko jestem na dole. Możesz schodzić. – miałeś taki radosny głos.
– Yhmm. Już schodzę – odpowiedziałam i nacisnęłam przycisk przywołania windy.
Zjechałam na dół i odczekałam z dwie minuty w korytarzu między windą a wyjściem na parking. W głowie miałam totalny rozpierdol. Dobra! Nata dajesz. Będzie dobrze! Weź się w garść! Weszłam na parking. Stałeś przy aucie. Oczywiście maska otwarta a ty coś już tam grzebiesz, coś dolewasz.
– WOW – powiedziałeś gdy mnie zobaczyłeś. – Ale laska!
– No co ty? Ja? Starałam się jak mogłam – udawaj słodką idiotkę pomyślałam.
– Gdyby nie to że musimy jechać to bym cię…
– Wiem jak komornik meblościankę wytargał! Ojojoj, nie obiecuj – podeszłam i zaczęliśmy się całować na powitanie.
– Dzień dobry! – znajomy głos za nami. – Widzę, że miłość kwitnie.
Ja pierdole! Tylko jego tu brakowało teraz. Pan Andrzej wyrósł jak spod ziemi kilka metrów za nami.
– Witam Pana. – odpowiedziałeś witając się z nim. Ja pierdole co to się odwala? Gdzie jest kamera?
– Panie sądzie muszę przyznać, że Pana narzeczona to piękna kobieta. Naprawdę gratuluję! Bardzo inteligentna i z klasą. Miałem okazję zamienić z nią kilka zdań. Akurat wracaliśmy razem do góry. Naprawdę ma Pan niebywale szczęście mieć tak wspaniałą kobietę.
– Dziękuję bardzo. – szczerzyłeś się jak głupi.
– Nic lecę! Muszę załatwić jeszcze kilka spraw. Żona poprosiła żebym zrobił zakupy. Może wpadniecie wieczorem na drinka?
– Dziękujemy, ale właśnie jedziemy na spotkanie do znajomych. Kupili mieszkanie i robią parapetówkę – odpowiedziałam starając się jak najszybciej skończyć to dziwne przedstawienie.
– Nic nie szkodzi! Ale zapraszam serdecznie. Jeszcze raz Panu gratuluję – podał Ci rękę i poklepał po ramieniu śmiejąc się. – Nic tu po mnie, lecę. Trzymajcie się! – poszedł w kierunku swojego samochodu.
– Słyszałeś? Zostałam nazwana Twoją narzeczoną? Co ty zamierzasz z tym zrobić? – spytałam
– Spokojnie, już niedługo – odpowiedziałeś zatrzaskując maskę samochodu
– Pani Natalio! Niech Pani pamięta! To tylko kwestia ceny! – krzyknął debil przez cały parking wsiadając do swojego Mustanga.
Kurwa! Spierdalaj! Błagam jedziemy już. Wsiadamy do tego grata i jedziemy!
Mustang z głośnym warkotem przetoczył przez parking.
– O co mu chodziło? – zapytałeś siadając do auta.
– A o nic ważnego. Rozmawialiśmy o cenach nieruchomości – skłamałam – Kurde!
– Co się stało?
– Oczko mi poszło. – dopiero teraz zauważyłam że mam rozdarte rajstopy. – Dobra jedź, i tak musimy pojechać po jakieś wino czy coś to sobie kupię.
– Ale z Ciebie laska – złapałeś mnie za kolano i pocałowałeś w usta. Żebyś tylko Kochanie wiedział…
– Jedź już proszę, jesteśmy spóźnieni. Dam znać Zuzie, że już jedziemy – Włożyłam rękę do kieszeni i zamiast na telefon trafiłam na zwitek banknotów. Tysiąc Euro!
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Natalia -
Nieznajomy na zawolanie
Hejcia to znowu ja, podzielę się z wami swoim ostatnim przeżyciem. Było to nie dawno, ale nie miałem czasu się zebrać do pisania. To, że kocham być suczką Pana, ubierać się w wyzywające kobiece ubrania, czerpać z tego przyjemność to już wiecie, ale ta sytuacja odmieniła moje spojrzenie na losowego mężczyznę na ulicy.
Od paru dni miałem straszną ochotę na penisa, przechodząc po mieście myślałem o tym jak mijający mężczyźni mnie posuwali, by mój tyłek. Od tyłu dni nie mogłem pozbyć się tego uczucia, bawiłem się dildo, masowałem, połykałem własne nasienie i nic. Miałem cholernie pociąg do mężczyzny, którego nie znam, najlepiej dbający o siebie i młody, szybki numerek i tyle i zapominamy o sobie. Był to któryś wieczór, byłem sam w domu, leżałem na łóżku, ubrany w parę damskich ciuszków, masowałem się myśląc o tym, że brakuje mi innego penisa do pełni szczęścia. Nie miałem, kogo kto mógłby spełnić moje chwilowe marzenie. Miałem dość walenia się dildem, chciałem poczuć ciepłego długiego penisa, który rozciąga mój tyłek. Stworzyłem profil, więc na jednej ze stron, na której łączy ludzi tylko seks, wstawiłem parę swoich fotek, opis, wszystko, co potrzebne by znaleźć chętnego na seks.
Po paru godzinach ktoś się mną zainteresował byłem w siódmym niebie, z wyglądu był to solidnie umięśniony szatyn, 190 cm wzrostu, zadbany w wieku 35 lat, idealny od razu odpisałem, że szukam kogoś takiego jak on. Ucieszył się, napisał, że będzie za 2 godziny, szybko poszedłem się ogarniać, ciuszki, buciki, makijaż, trzeba wyglądać jak rasowa suka. Musiałem być piękną dziwką, szczególnie moje czarne usta od szminki, które będą miały, co robić. Ubrany byłem w czarne body, które genialnie uciskało moje ciało. Do tego czarne kabaretki, obcasy na platformie z paskiem na kostce i obroża na szyję z serduszkiem, teraz wszystko jest na miejscu. Zawsze miałem ogolone ciało, plus moje kobiece kształty i uroda potrafiły sprawić cuda.
Wybiła 20, pukanie do drzwi, wiedziałem, kto to ubrany podszedłem do drzwi, które otworzyłem, w nich stał mężczyzna, na którego czekałem. Nie zdążyłem powiedzieć dzień dobry, poczułem jak mnie spoliczkował i kazał klękać, dziwnym trafem spodobało mi się to, rzucił z siebie koszulkę, mężczyzna piękny na pierwszy widok, silny i stanowczy, złapał moją główkę i docisnął do opiętego krocza w spodenkach, zamknął drzwi na zamek i powiedział
-Mała suka bardzo chce być wyruchana- powiedział pewny siebie
-Tak proszę Pana- odpowiedziałem i zacząłem zsuwać jego spodenki, duży zarys penisa, który więzi się w bokserkach.
-Nie bój się nie będzie boleć- powiedział patrząc jak go uwalniam, od razu, gdy mężczyzna stał już nagi zaczął obijać go o moją twarz
-No otwieramy buzię- powiedział i zanim zdążyłem coś powiedzieć poczułem jak ciepły członek lądują w moich ustach, mruknąłem czule tylko, miałem jego główkę w ustach, dużą główkę, która pulsowała, siadłem wygodnie na kolana i wziąłem się do pracy, zacząłem ślinić jego główkę czule, potem ssać a na koniec obciągać jak rasowa szmata. On dociskał moją główkę, dusiłem się, pluł mi na twarz i do ust mówiąc
-Nie ociągaj się dziwko – czułem się bosko, gdy tak mówił, czułem się super, on sam jedną głową kierował moją głową a drugą stojąc nade mną stał w telefonie, później się dowiedziałem, że sobie nagrywał to, ale to inna historia. W pewnej chwili złapał mnie za szyję i podniósł oparł o regał w przedpokoju, wypiąłem tyłek i poczułem jak solidnie zaczął wylizywać mój rowek. Czułem się bosko skakałem z nogi na nogę, przez co obcasy hałasował, ale jego to nakręcało. Po chwili stanął pewnie za mną i poczułem go w sobie, wpychał grubego członka w mój mały tyłek, pisnąłem, gdy poczułem, że mój tyłek dał za wygraną, stało się, mężczyzna powoli zaczął walić mnie w tyłek, czułem go moje marzenie znowu się spełnia, jebał mnie mężczyzna, który nie miał sobie równych, tak minęło pół godziny dobrego dymania mojego tyłka, czułem się wspaniałe, choć troszkę bolało, było super, gdy nagle krzyknął
-dochodzę kurewko nie napinaj się- wiedziałem, że on chce skończyć we mnie, chciałem tego nie oszukuję się, stanąłem rozkrokiem, ten zaczął walić mnie tak, że jego jaja obijały się o moje pośladki, nagle poczułem jak zaczął tryskać, miał dużo spermy, bo czułem jak by mi zalał całą dupę, tak było, stał całując moją szyję spełniony trzymając go we mnie, ale gdy tylko go wyjął dużą ilość skapała na podłogę.
-Zlizuj to! Już! Na co się gapisz? – powiedział, a ja od razu zacząłem lizać jego spermę była lekko słona, ale nie za słona w sam raz, on korzystał z okazji i jeszcze dymał mój wypięty tyłek aż w końcu wyjął go a ja leżałem na ziemi wyruchany, ale szczęśliwy, ubrał się i spojrzał na mnie.
-Nie zła z Ciebie szmata- uśmiechnąłem się a ten rzucił mi parę banknotów.
-Kup sobie coś suczko- zerknąłem na niego
-Dziękuję proszę Pana- powiedziałem a ten wyszedł i tyle go widziałem, ja od razu rzuciłem się do łóżka, choć tyłek bolał byłem zadowolony, poszedłem spać, rano obudziłem się z bólem dupki, ale tak, że nie mogłem wstać a cała pościel pod moim tyłkiem była mokra, cała reszta ze mnie wypłynęła, ale było warto, od tamtego czasu nikt porządnie mnie nie wyruchał a bardzo bym chciał a na razie żegnam się z wami ??
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
:3_Cute_Femboy -
Pani Maria i drinki ze sperma cz. 1
Długo pisałem do Pani Marii z prośbą o spotkanie.
Za każdym razem jak oglądałem jej zdjęcia na portalu to budziła się we mnie potrzeba służenia jej. Było to dla mnie zaskakujące, bo w sumie to nigdy wcześniej o tym nie myślałem. Jednak jak oglądałem jej długie czarne włosy, wysokie kozaki, lateksowe gorsety i rękawiczki, długie płaszcze i wybrzuszające się od kutasa spódnice to nachodziła mnie ochota aby klęknąć i zaspokajać ją.
Pani Maria była jednak oporna, gdy ją prosiłem, błagałem, obiecywałem, zachwycałem się i wielbiłem. Pewnego dnia podała mi swój numer telefonu i pozwoliła do siebie zadzwonić jak wyślę jej określoną kwotę. Było to w sumie dużo, ale po tej ilości spermy, którą wystrzeliłem przy jej zdjęciach to i tak stwierdziłem, że więcej wydałbym na prostytutki. Profilaktycznie wysłałem kwotę 2 razy większą i czekałem na numer telefonu.
Jak tylko dostałem numer to zadzwoniłem do niej, powiedziałem, że nigdy nie brałem udziału w takim spotkaniu ale wielbię ją ponad wszystko i pomimo, że nie lubię bólu to chcę się z nią spotkać. Usłyszałem, że ewentualnie może rozpatrzyć spotkanie ze mną ale warunki są następujące:
– Ja rezerwuję pokój w najlepszym 5 gwiazdkowym hotelu u niej w mieście,
– W pokoju ma być czekać na nią butelka szampana i whisky,
– Ona przychodzi pierwsza, szykuje się i ja zjawiam się później,
– Będę robił wszystko, co mi każe i od dzisiaj mam zakaz masturbacji do czasu spotkania z nią.
– Nie wolno mi też uprawiać sexu.
Wybraliśmy termin na sobotę za 2 tygodnie, choć nie wiedziałem jak wytłumaczę mojej dziewczynie, że przez 2 tygodnie nie będziemy się kochać!
Zarezerwowałem pokój, wysłałem Pani Marii numer rezerwacji i z niecierpliwością czekałem. Mojej dziewczynie tłumaczyłem, że mam teraz mnóstwo pracy i jestem strasznie zmęczony a na strony porno przestałem zaglądać, żeby mnie nie kusiło.
Gdy nadszedł ten dzień wysłałem moją dziewczynę na weekend do spa, ubrałem się elegancko, umyłem i wyperfumowałem. Tego dnia dostałem od Pani Marii wiadomość „Kup tequillę”, co niezwłocznie zrobiłem. O umówionej godzinie pojechałem do hotelu z wielkim bukietem kwiatów, zapukałem do drzwi pokoju i otworzyła mi Ona.
Była ubrana nieziemsko. Miała na sobie czarne botki za kostkę, czarną dopasowaną sukienkę do samej ziemi, z długimi rękawami i rozcięciem z przodu, centralnie pośrodku i aż do wysokości Skarbu Pani Marii.
Powiedziałem – Dobry wieczór Pani Mario, te kwiaty są dla Pani.
Wręczyłem jej bukiet, cmoknęliśmy się 3 razy i natychmiast dostałem strzał w policzek.
– Bądź grzecznym pieskiem teraz idź się dokładnie umyj i ubierz to, co czeka na Ciebie w łazience – powiedziała. Posłuchałem się, wziąłem prysznic i ubrałem na siebie obrożę ze smyczą, która leżała na blacie oraz czarny fartuszek kuchenny. Tak ubrany wyszedłem i zobaczyłem, że Pani Maria siedzi w fotelu z założoną nogą na nogę popijając szampana.
– Podejdź do mnie i się obróć. – wykonałem jej polecenia. – A teraz klęknij i całuj moje buty.Zrobiłem to z największą przyjemnością polerując je tak dokładnie jak tylko potrafiłem.
– Możesz pieścić moje łydki – powiedziała, a ja natychmiast wykonałem polecenie. Zacząłem lizać i całować wyżej i wyżej a jak doszedłem do wysokości kolan to Pani Maria zdjęła jedną nogę z drugiej i niczym Sharon Stone w Nagim Insynkcie rozchyliła je lekko. Jej suknia podwinęła się a ja spojrzałem się na nią z dołu pytająco. Wzięła łyka z kieliszka i skinęła mi przyzwalająco.
Nie trzeba mi było dwa razy powtarzać. Zacząłem całować jej kolana, uda aż wziąłem do ust jej członka. Leżał jeszcze oklapnięty ale stopniowo jak go pieściłem powolutku podnosił się do życia. Był prosty i nie za duży. Taki w ram raz, żeby całego objąć go ustami. Pani Maria odstawiła kieliszek odchyliła głowę, zaczęła głęboko oddychać i czułem jak napina mięśnie pośladków.
Klęczałem przed nią i moja głowa chodziła jak u dzięcioła. W pewnym momencie poczułem, że łapie mnie za głowę i dociska do siebie. Mój nos dotknął jej podbrzusza a jej kutas tyłu mojego gardła. Zaksztusiłem się i odruchowo chciałem uciec ale jej silne ręce mnie przytrzymały i jeszcze bardziej docisnęły. Jak zwolniła uścisk i mogłem zaczerpnąć powietrza powiedziała:
– Dobry piesek. Teraz pokażesz mi co potrafi twój języczek. Połóż się na ziemi na plecach.
Tak też zrobiłem a Pani Maria stanęła dokładnie nad moją głową i usiadła na mojej twarzy.
– Liż! – rozkazała, co ja zacząłem wykonywać z pełnym zaangażowaniem. Lizałem cały jej rowek, skupiałem się na rimmingu i wsuwałem język do jej dziurki najgłębiej jak potrafiłem. Próbowałem rozepchnąć językiem jej otworek a następnie skupiałem się na tym miejscu między dziurką o podstawą jąder. Pieściłem też jądra i podstawę jej członka, który stał już w pełnej gotowości
Pani Maria stękała i widocznie była ze mnie bardzo zadowolona. Po chwili wstała, sięgnęła do swojej torebki z której wyciągnęła prezerwatywę. Założyła ją na swojego członka i zobaczyła moje zaskoczenie.
– Prezerwatywa? – zapytałem.
– Tak, zobaczysz zaraz do czego. A teraz klęknij przed swoją Panią. – i powiedziawszy to zaczęła posuwać mnie w usta mocno i głęboko. Co chwila się krztusiłem a po chwili jak zaczęła przyspieszać i zrobiła to ostatnie, najgłębsze pchnięcie, które zatrzymała na kilka sekund zatykając mi kutasem dopływ powietrza poczułem, że dostała orgazmu a ja miałem zmaltretowane migdałki.
Najciekawsza jednak rzecz zadziała się dopiero teraz. Pani Maria ściągnęła prezerwatywę, wycisnęła całą jej zawartość do szklanki a następnie dolała do pełna tequilli.
– To twój dzisiejszy drink. Pij i przyzwyczajaj się do smaku, bo będziesz miał dzisiaj takich dużo. Chojnie mnie wynagrodziłeś to mam dla Ciebie dużo atrakcji.
Cdn.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Martin TransLove