Category: Uncategorized

  • Blanka cz.6

    Poniedziałek.

    Ania obudziła się w swoim łóżku i przywołała wspomnienia wczorajszego popołudnia. Przygryzła dolną wargę rozmarzona, po czym wstała. Czuła się radosna jak nigdy. Ubrała się i idąc korytarzem spotkała mamę

    – Cześć mamusiu!

    – Cześć! A co ty dziś wstałaś w takim dobrym humorze? – zapytała uśmiechnięta mama

    – A sama nie wiem – odparła radośnie Ania

    – Zakochałaś się czy coś? – zaśmiała się mama

    – Nie no coś Ty – odparła Ania, chociaż poczuła motylki w brzuchu na myśl o Blance

    Zeszła na śniadanie. Przy stole siedział Grzesiek.

    – Hej brat!

    – No hej.

    – Co wcinasz?

    – A kanapkę

    Po chwili mama weszła do kuchni.

    – Mamo, dasz mi dziś kieszonkowe? – zapytał Grzesiek

    – A po co ci pieniądze? Znowu wydasz na głupoty?

    – Nie, chcemy wyskoczyć do kina dziś wieczorem

    – Tylko wybierzcie jakiś film który Blanka może obejrzeć, dobrze? – zapytała mama

    – Nie tym razem. Idę z Olkiem na nowego Obcego. Ciekawe jak tym razem zmasakrują ten film.

    “Hm…” – pomyślała Ania robiąc sobie kanapkę – “popołudnie dom będzie pusty… niezła okazja”. Dokończyła kanapkę i odłożyła talerz. Wyszła z kuchni i szybkim krokiem udała się do pokoju Grześka. Na biurku znalazła jego telefon. Odblokowała go bo znała pin i zajrzała w SMSy. “O, jest Blanka”. Kliknęła “odpowiedź”

    – Hej Blaneczka! Tu Ania. Zmiana planów. Mam dziś wolne popołudnie. Wpadnij do mnie! I nie odpisuj na tą wiadomość – napisała Ania SMSa. Następnie przytrzymała wysłaną wiadomość i wybrała opcję “Usuń”. Odłożyła telefon i poszła na śniadanie. “Trening poczeka do jutra” – pomyślała. Podchodząc do drzwi usłyszała rozmowę mamy z Grześkiem.

    – A co tak dziś bez Blanki? – zapytała mama

    – To nie film dla niej

    – To prawda. Lubisz ją?

    – No, co jest, wszyscy tylko gadają o Blance. Tak. Lubię ją. Zadowolona?

    – Oj już się tak nie denerwuj – zaśmiała się mama – przecież wszyscy ją lubimy!

    – No, a Anka wczoraj zaprosiła ją do siebie

    – To coś złego? Chyba nie poczułeś się zazdrosny?

    – Nie ale… sam nie wiem. Anka pewnie ją przekabaci na swoją stronę.

    – Blanka lata za wami od lat, więc wątpię. Chyba możecie się z nią przyjaźnić oboje?

    Ania weszła do kuchni. Nastała cisza. Grzesiek odstawił talerz do zlewu i wyszedł.

    Popołudnie.

    Ania wskoczyła pod szybki prysznic. Umyła się, ogoliła miejsca intymne i usiadła przed lustrem. Mokre włosy owinęła w ręcznik.

    “Ciekawe czy przyjdzie… Kurcze muszę się zachowywać, bo w końcu ją wystraszę” – wmawiała sobie. Założyła na siebie krótką czarną sukienkę z dużym dekoltem. Wyszła z pokoju i przeszła do salonu. Mama ją zauważyła i powiedziała:

    – A co ty taka odstrzelona? Umówiłaś się z kimś?

    – Co? Nie. Czemu?

    – A zaraz, dziś poniedziałek. Nie powinnaś być na treningu?

    – Yy, przesunęłam trening na jutro.

    Ania usiadła na kanapie i włączyła TV. Mama popatrzyła na nią chwilę, bo miała wrażenie że Ania coś kręci.

    Ania oglądała telewizje już dłuższą chwilę. Wzdychała przy tym, co jakiś czas. “Nie dobrze. Już 17-sta a Grzesiek wyszedł dobre 2 godziny temu” – pomyślała. Wzięła telefon i sprawdziła repertuar. Obcy kończyć się ma o 18.30, więc zostało jeszcze trochę czasu. Ania przebierała nogami, co nie umknęło uwadze mamy.

    – Czekasz na kogoś? – zapytała mama

    – Nie. Siedzę sobie.

    Po kolejnym kwadransie zadzwonił dzwonek do drzwi. Ania w ułamku sekundy skoczyła na równe nogi.

    – Sprawdzę kto to – powiedziała i wyszła

    “Hm. Ona zachowuje się od wczoraj na prawdę dziwnie… Też jestem ciekawa kto to” – pomyślała mama i podeszła do okna w kuchni z którego było widać kto stoi przy drzwiach.

    “No tak. Blanka. Blanka? I dlatego Ania się tak ubrała? Coś mi tu nie gra…” – pomyślała mama i stanęła w drzwiach do kuchni, aby zobaczyć czy dziewczyny wejdą do środka.

    – Cześć Ania! – powiedziała w progu domu Blanka

    – Cześć – odrzekła Ania, zakładając sobie włosy za ucho

    – Już myślałam, że nie przyjdziesz

    – Przepraszam. Byłam z mamą na zakupach. Napisałabym, ale nie mam twojego numeru.

    – No tak, wchodź. Grześka nie ma w domu.

    – Tak, wiem, są na filmie z Olkiem – powiedziała Blanka i kucnęła, by rozwiązać buciki. Jej gęste, proste włosy okryły ją całą. Ania patrzyła na nią z góry z uśmiechem. Ania po chwili odwróciła się i zobaczyła, że w progu kuchni stoi mama i patrzy na nie. Szybko schowała uśmiech.

    – Chodź – powiedziała Ania

    – O! Dzień dobry! – powiedziała uśmiechnięta Blanka do mamy Ani

    – Dzień dobry. Co tam u mamusi?

    – Wszystko dobrze, dziękuję.

    – Przygotować wam coś do picia?

    – Na razie nie, dzięki – doparła Ania i poszła. Blanka szła za nią i przechodząc obok Ani mamy uśmiechnęła się do niej.

    “Hm. Blanka wydaje się zachowywać normalnie… w odróżnieniu od mojej córki. Kłamczucha jedna” – pomyślała mama.

    Dziewczyny weszły do pokoju. Ania zamknęła drzwi.

    – Twoja mama chyba mi się dziwnie przyglądała

    – Tak? Nie przejmuj się. Ostatnio trochę o tobie się mówi w tym domu – zaśmiała się Ania

    – Ojej. Chyba macie mnie dość. Ciągle u was przesiaduję.

    – Nie, nie. Wręcz przeciwnie.

    – Na pewno? Powiedz prawdę Aniu

    Ania nachyliła się do Blanki i delikatnie chwyciła jej bródkę kciukiem i palcem wskazującym:

    – Tak, Blaniuś. W naszym domu jesteś zawsze mile widziana – powiedziała z uśmiechem Ania – potem spojrzała na jej włoski. Delikatnie poprawiła jeden kosmyk, który przysłaniał oko Blanki.

    – Siadaj. To co tam dzisiaj porabiałaś?

    – Byłam z mamą w Galerii. Oj, chyba nie lubię kupować ciuszków.

    – Jeszcze nie – zaśmiała się Ania – udało się coś wybrać?

    – Tak, parę rzeczy, ale nie miałam kiedy się przebrać. Właściwie to podrzuciła mnie tu mama. Stąd ten strój – Blanka spojrzała na swoje ubranie. Była ubrana w jasnoszare leginsy do kolan i prostą, zwykłą białą koszulkę – Przepraszam. Było późno i nie miałam czasu się odświeżyć.

    – Oj przestań, wyglądasz fajnie. Wstań.

    Blanka wstała i rozłożyła szeroko ręce. Uśmiechnęła się.

    – Przy twojej sukience wyglądam śmiesznie

    – Nie prawda, wyglądasz świetnie! Obróć się.

    Ania spojrzała na pupę dziewczyny.

    – Super, ale te leginsy powinny być bardziej obcisłe

    – Na prawdę? To najmniejszy rozmiar, jaki był. Chociaż może się już rozchodziły.

    – Masz świetną figurę i powinnaś to podkreślać. Mogę je trochę poprawić?

    – No jasne!

    Ania podciągnęła leginsy do góry tak, że te wcięły się między pośladki. Za to w pasie odwinęła je w dół na jakieś 2-3 centymetry. “Przyszła tu bez majtek, ech…” – pomyślała

    – Myślę, że tak jest dużo lepiej. Po prostu są ciut za duże na ciebie.

    – Hm nie wiedziałam – odparła Blanka i położyła swoje dłonie na pośladkach, pojeździła nimi po leginsach, na moment lekko rozwarła pośladki i puściła – faktycznie tak jest lepiej.

    Odwróciła się i usiadła naprzeciwko Ani.

    – Dziękuję. Wiesz… – zaczęła ze smutną miną – nie mam, z kim pogadać w ten sposób. Z mamą to nie to samo.

    – Wiem. Rozumiem. Ale teraz masz mnie. Wiesz o tym?

    Blanka, ze smutną miną, mając lekko schyloną głowę spojrzała w górę swoimi wielkimi zielonymi oczami, wprost w oczy Ani i tylko… uśmiechnęła się.

    “No nie! Ona znowu to robi!” – pomyślała poddenerwowana w myślach Ania

    – Możesz pogadać ze mną o wszystkim. Ok? Nawet o chłopakach – powiedziała Ania.

    Blanka zamyśliła się i po chwili odpowiedziała:

    – A o dziewczynach?

    Ania odparła śmiejąc się:

    – No to jasne!

    “Zaraz zaraz, co on miała na myśli?” – zastanawiała się Ania

    Minęła chwila, przez którą dziewczyny spoglądały sobie głęboko w oczy, w kompletnej ciszy.

    – Wiem, że są wakacje, ale powiedz mi jak Ci idzie w szkole? – zapytała Ania chcąc skierować rozmowę na lżejsze tory

    – No chyba dobrze. Zdałam – zaśmiała się Blanka

    – Tak? Jak ci idzie mata? – Ania wiedziała, że z matematyką większość osób ma kłopoty

    – Na koniec mam szóstkę. Jest ok.

    – Masz szóstkę z maty?! To, jaką ty masz średnią?

    – Średnią? Chyba coś koło 5.7.

    – Ile?? Jak?!

    – No nie wiem. Tak jakoś wyszło – zaśmiała się Blanka

    – Z czego masz najgorszą ocenę? Pewnie z WF-u?

    – Nie. Mam szóstkę.

    – Serio? Startowałaś w jakiś zawodach?

    – Hmmmm – zamyśliła się Blanka – głupio mi się przyznać

    – No już mi tu opowiadaj! – rzuciła dosadnie Ania i objęła dłońmi dłonie Blanki nachylając się do niej

    – No bo.. Hm, głupia sprawa

    – Dalej, dalej! Czekam! – zaśmiała się Ania

    – No bo byłam parę tygodni temu na krótkim wypadzie z rodzicami nad morzem. I… – zawahała się Blanka

    – Taaaak? – powiedziała Ania głęboko spoglądając Blance w oczy

    – To głupie! Tam był konkurs miss nastolatek. Ledwo się zakwalifikowałam ale… ale potem wygrałam

    – No coś Ty! Serio? Wow! Tzn wcale mnie to nie dziwi ale… jak?! Opowiadaj!

    – To był zupełny przypadek. Spacerowaliśmy z rodzicami i zobaczyliśmy tłum ludzi w amfiteatrze. Telewizja i w ogóle. Rozejrzeliśmy się i okazało się, że to ten głupi konkurs miss nastolatek.

    – I co dalej?

    – Śmialiśmy się, że może ja spróbuję wystartować. Zero przygotowania. Zero doświadczenia. Nic. Ale stanęłam w kolejce. Właściwie to dla wygłupu! Okazało się, że to jest już przedostatni etap, przed finałem Polski. Dla finalistek województwa pomorskiego. Więc nie mogłam teraz dołączyć ale zagadałam do pana który zapisywał i jakoś dał się przekonać. Zapisał mnie.

    “No ciekawie co go przekonało… Oczy? Usta? Czy jeszcze coś innego?” – zastanawiała się w myślach Ania

    – Ale numer! I jak to wyglądało? – ciągnęła temat Ania

    – O rety! Cały dzień tam spędziłam. Najpierw musiałam odpowiadać na dziwne pytania. Na scenie! I to przed setkami osób! O telewizji nie mówiąc. Potem przebieranki. A na koniec oczywiście w stroju kąpielowym. Jakieś dziwne kręcenie się po scenie. Zupełnie nie wiedziałam co tam robić. Podglądałam inne dziewczyny i próbowałam naśladować.

    – I niech zgadnę! A w między czasie byłaś po prostu sobą?

    – No taak. To był jeden wielki żart.

    – I wygrałaś?

    – Nie wiem jak, ale tak. Chyba finalistki z województwa mnie już nie lubią! – zaśmiała się Blanka – w życiu nie słyszałem takich wiwatów na trybunach!

    – Ale numer! A jak to ma się do WF-u?

    – A właśnie. Pokazałam puchar panu od WF-u i dał mi szóstkę.

    “Ano tak, jakże by inaczej…” – pomyślała Ania

    – Dziewczynki, przyniosłam wam truskawki – powiedziała mama zaraz po zapukaniu w drzwi

    – Dzięki! – odparła Ania

    – Blanka, a Ty lubisz truskawki? – zapytała mama

    – Tak, bardzo, dziękuje

    – Mama wie, że tu jesteś?

    – Oczywiście, podwiozła mnie tu. Mam nadzieję, że nie sprawiam kłopotu? – zapytała Blanka z przepraszającą miną i tym swoim spojrzeniem

    – Yyyy… nie. Nie. Nie sprawiasz kłopotu! – odparła mama i szybko obróciła się na pięcie i wyszła z pokoju zamykając drzwi.

    Ania wybuchła śmiechem.

    – No co? – zapytała uśmiechnięta Blanka

    – Nic, nic. Po prostu jesteś niemożliwa… – śmiała się ciągle Ania

    Blanka tylko podciągnęła na moment ramiona do góry jakby mówiąc “przecież ja nic nie zrobiłam”.

    Nastała chwila ciszy. Blanka wstała i podeszła do okna. Ania siedziała w fotelu. Ciągle uśmiechnięta pod nosem.

    Blanka chwilę patrzyła przez okno, po czym obeszła fotel. Przechodząc delikatnie musnęła palcem odsłonięte ramię Ani. Ani oczywiście nie uszło to uwadze. Blanka podeszła do biurka i wzięła do ust jedną truskawkę.

    – Ale dobre! – powiedziała i wróciła na łóżko siadając naprzeciw Ani

    – Też spróbuję – Ania podeszła do truskawek i zjadła jedną – pyszne, chcesz?

    – Poproszę

    Ania wzięła truskawkę. Podeszła do Blanki i podała jej wprost do ust.

    – Jem ci z ręki! – zaśmiała się Blanka

    – I bardzo dobrze! – odparła Ania

    – Ania! Gdybyście chciały kolację to krzyknij – powiedziała mama

    “No co ona tu ciągle zagląda!” – pomyślała Ania

    – OK, na razie nie trzeba – krzyknęła Ania – chyba, że Blanka masz na coś ochotę?

    – Mam, ale nie, dziękuje.

    Ania podeszła do drzwi i zamknęła je. Nagle spostrzegła, że Blanka również podeszła do drzwi. Stały teraz przodem do siebie. Dzieliło je raptem kilka centymetrów. Ani zabiło mocno serce.

    – T-taaak? – zapytała Ania speszona

    – Wszystko w porządku Aniu?

    – Do teraz wydawało mi się, że tak, a co?

    – A bo zachowujesz się troszkę inaczej niż wczoraj

    “Normalnie ona mnie zawstydza patrząc mi tak w oczy i stojąc tak blisko” – pomyślała Ania

    – No bo… z całych sił… próbuje zachowywać się przyzwoicie – odpowiedziała speszona Ania

    – Wczoraj powiedziałaś, że tracisz przy mnie rozum

    – Tak bo to prawda

    Blanka popatrzyła chwilę Ani w oczy, odwróciła się w stronę drzwi i przekręciła klucz. Nic nie mówiąc ominęła Anie i podeszła do biurka. Ania stała jak wryta. Nie drgnęła nawet o minimetr. Usta miała otwarte. “Co to kur… miało być? Czy ona chce mi coś powiedzieć?” – pomyślała

    Ania odwróciła się powoli i zobaczyła jak Blanka, jakby nigdy nic, je truskawki. Podeszła do niej. Stała za nią może pół metra.

    – Blaniuś?

    – Taaaak? – odpowiedziała Blanka przeciągając słowo. Ale nie odwróciła się do Ani. Ania lekko skonsternowana kontynuowała:

    – Czy ty mnie… uwodzisz?

    – Nie. Nie umiałabym – odparła Blanka, ciągle tyłem do Ani.

    “No faktycznie. Nie umiałabyś… podstępna smarkula!” – pomyślała Ania

    – Przepraszam. Tak mi się wydawało – powiedziała Ania i w tym momencie Blanka odwróciła się do niej. Powolnym ruchem wyciągnęła z ust truskawkę i podała ją do ust Ani. Ania poczuła ślinę Blanki.

    – Smaczna? – zapytała Blanka

    – Tak, wyjątkowo – odparła Ania patrząc na młodszą koleżankę z góry. Dziewczyny głęboko patrzyły sobie w oczy. Po chwili Blanka skierowała wzrok na usta Ani. Potem na dekolt. I zerknęła na piersi. Ania widząc to chwyciła lewe ramiączko swojej sukienki i zsunęła je sobie z ramienia.

    – Wiesz, że zwykle nie tak wygląda przyjaźń dwóch dziewczyn? – zapytała Ania

    – Nie? – odparła Blanka znowu patrząc Ani prosto w oczy

    – Nie – i po chwili Ania dodała – ale ty nie jesteś zwykłą dziewczyną, prawda?

    – Nie, nie jestem – odpowiedziała z poważną miną Blanka.

    “Pierwsza szczera odpowiedź. Czyli jednak dobrze wiesz, co robisz…” – pomyślała Ania.

    Chwila ciszy. Ania przygryzała dolną wargę a Blanka uważnie jej się przyglądała. Po chwili Blanka włożyła palec pod prawe ramiączko sukienki Ani i zwinnym ruchem dłoni zsunęła je. A potem znowu spojrzała Ani w oczy. Rękę opuściła. Ania czuła jak robi się jej gorąco a serce dudni w piersi.

    – Wszyscy tak na ciebie reagują? – zapytała z trudem Ania, jakby jej brakowało powietrza

    – Mmm jak? – powiedziała spokojnym głosem Blanka i znowu podniosła rękę. Palcem wskazującym dotknęła sukienkę Ani w najniższym punkcie dekoltu i trzy raz “puknęła” palcem kołnierzyk od góry. Palec został na kołnierzyku. Ania patrzyła uważnie, co robi Blanka.

    – Nie można ci się oprzeć – powiedziała Ania

    – Nie możesz mi się oprzeć? – Blanka zapytała bardzo spokojnym głosem jednocześnie wsuwając palec za kołnierzyk sukienki Ani i ciągnąc go w dół. Sukienka zsunęła się kilka centymetrów i napięła na piersiach Ani.

    – Nie, nie potrafię – powiedziała Ania czując jak jej oddech robi się głęboki

    – Co sprawia, że nie możesz mi się oprzeć? – zapytała ze spokojem Blanka ciągle skupiając uwagę na dekolcie Ani. Znowu puknęła palcem 3 razy kołnierzyk obserwując jak sukienka napina się na piersiach

    – To jak mówisz, to jak się ruszasz. Jak pachniesz.

    Blanka pociągnęła sukienkę w dół. Było już widać jędrne piersi Ani. Sukienka zaczepiła się o sutki.

    – Taaaaak? – zapytała Blanka sugerując Ani żeby kontynuowała

    – Jaka jesteś śliczna. I do tego mądra. Jak się uśmiechasz.

    Blanka chwyciła w dwa palce sukienkę Ani zaraz nad prawym sutkiem. Delikatnie odchyliła i zsunęła ją poniżej sutka.

    – Co jeszcze Aniu? – dopytywała Blanka ciągle skupiona na sukience

    – To, jaka jesteś radosna. A mimo tego to jak łatwo cie zranić – Ania powiedziała to ze smutkiem w głosie

    Blanka powolutku odsłoniła drugi sutek.

    – Jaka jesteś delikatna. Jaka jesteś grzeczna.

    Blanka wróciła palcem na dekolt i zsunęła sukienkę z piersi. Ta zatrzymała się na biodrach Ani. Ania stała teraz pół naga przed Blanką. Blanka podążyła wzrokiem za sukienką nawet ta moment nie zerkając na piersi.

    – Jaka jesteś skromna, ale jednocześnie pewna siebie

    Blanka przejechała palcem od pępka Ani w dół aż włożyła go pod majteczki. Zahaczyła nim o sukienkę i pociągnęła delikatnie w dół. Sukienka zsunęła się na podłogę. Ania została w samych czarnych majteczkach. Sutki na jej jędrnych, okrągłych piersiach stały do góry.

    – Jak sprawiasz, że wszyscy… Jak sprawiasz, że ja cieszę się na twój widok.

    Blanka spojrzała w Ani oczy jednocześnie wkładając palec od góry pod majteczki. Delikatnie naciągnęła gumkę i puściła. Ania patrząc w oczy Blanki włożyła kciuk pod majtki na lewym biodrze i zsunęła bok o kilka centymetrów.

    – Jak mnie dotykasz. Jak patrzysz mi głęboko w oczy.

    Blanka uklękła i w obie dłonie chwyciła majteczki Ani po bokach bioder. Zsunęła je i pomogła Ani przełożyć stopy. Podniosła się. Ania stała już zupełnie golutka. Jej brązowe włosy opadały na ramiona.

    – To, jaka jesteś młodziutka i urocza – a po chwili Ania dodała – jak całujesz – i przygryzła dolną wargę

    – Chciałabyś żebym cie pocałowała? – zapytała Blanka

    – O niczym innym nie myślę – odparła Ania patrząc na różowe usta Blanki

    Blanka wyciągnęła palec wskazujący i dotknęła nim między piersiami Ani. Delikatnie poprowadziła Anię w kierunku fotela. Ania robiąc kroki w tył usiadła na fotelu i oparła się. Blanka usiadła okrakiem na gołych udach Ani szeroko rozkładając kolanka. Nachyliła się nad nią i pocałowała ją w usta. Pocałunek trwał kilka sekund. Dziewczyny, co jakiś czas ocierały się języczkami.

    – Mówiłam już, że cudnie całujesz?

    – Chyba coś wspominałaś – uśmiechnęła się Blanka

    Ania spojrzała w krocze Blanki. Na jasnych leginsach dobrze było widać mokre miejsce.

    – Ale pewnych rzeczy przede mną nie ukryjesz – powiedziała Ania

    – A może ja chciałam żebyś zobaczyła?

    “No ta mała jest niemożliwa!” – pomyślała Ania

    – Czy wszystko, co robisz, każdy gest, ma ukryty cel? – zapytała Ania

    – Tylko, kiedy chcę – odparła Blanka i trochę zsunęła się z fotela.

    “Jak ona to robi? Nikt w życiu tak ze mną nie flirtował!” – zastanawiał się w myślach Ania

    Nastolatka zaczęła całować Anie po szyi, po dekolcie a potem po piersiach. Ania obserwowała Blankę jak wije się nad jej ciałem całując ją namiętnie. Długie włosy Blanki muskały ją po brzuchu i nogach. Ania miała wrażenie, że tonie we feromonach Blanki. Dziewczyna pachniała cudownie – miks młodości i seksapilu.

    “Miss nastolatek… właśnie mnie obmacuje. No nieźle! ” – pomyślała Ania

    Blanka wzięła jedną pierś w dłoń i zaczęła czule lizać sutek.

    – Zazdroszczę ci tych piersi – powiedziała szeptem Blanka

    – Niczego ci nie brakuje Blaniuś – pocieszyła ją Ania. Blanka wzięła drugą pierś i namiętnie oblizała sterczący do góry sutek. Po chwili Ania poczuła jak Blanka przekłada kolanko między jej uda. “Pewnie chce mi rozłożyć nogi. Jak to dobrze, że się dziś ogoliłam” – pomyślała Ania. Po chwili Blanka klęczała już na podłodze, między nogami Ani. Ciągle całowała jeszcze jej brzuch, pępek, ale schodziła coraz niżej. W końcu dotarła ustami do cipeczki Ani. Zrobiła jednego całusa patrząc do góry, w oczy Ani. Obserwowała reakcję.

    “O proszę, młoda dama chyba się troszkę zestresowała!” – pomyślała Ania

    Blanka pocałowała Anię drugi raz, ciągle patrząc w jej oczy.

    – BU! – krzyknęła nagle Ania i szeroko otwarła dłonie przed oczami Blanki, aby ją wystraszyć. Blanka aż się wzdrygnęła. Ania wybuchła śmiechem.

    – Ejjjj ty! – krzyknęła Blanka i też wybuchła śmiechem. Delikatnie dała żartobliwego klapsa Ani w kolano, samymi palcami!

    – Żartujesz sobie ze mnie? – zapytała Blanka śmiejąc się. Ania wyprostowała się i wzięła buzię Blanki w obie dłonie. Pocałowała ją mocno i namiętnie. Po czym z uśmiechem oparła się z powrotem.

    Blanka spojrzała na Anie przymrużonymi oczami dając do zrozumienia “spróbuj tak jeszcze raz to zobaczysz!”. Po czym uśmiechnęła się i wróciła do cipeczki Ani. Zaczęła ją lizać. Po całym rowku. Ania była już bardzo mokra. Soczki Ani mieszały się teraz ze śliną Blanki. Ania zaczęła stękać.

    “Nie wierzę… liże mnie idealnie.” – pomyślała Ania. Wyciągnęła obie dłonie i dotknęła się po bokach cipeczki. Rozwarła wargi dając Blance lepszy dostęp łechtaczki.

    – Tutaj Blaniuś, poliż mnie tutaj. O taaak! Idealnie! – Ania aż odchyliła oczy do góry. Dziewczyna cudownie kręciła języczkiem po jej łechtaczce. Czuła, że za chwile dojdzie. Zaczynały pojawiać się dreszcze i mimowolnie ruszała biodrami. Wyciągnęła jedną rękę i zaczęła głaskać Blankę po głowie.

    – Robisz to cudownie skarbie. Aaaah. Aaaaah.

    “Zaraz eksploduję” – pomyślała Ania

    – Tak! Taak! – Ania dochodziła. Chwyciła głowę Blanki i mocniej docisnęła do siebie – Taaak! Liż mnie! Taaak! – aż w końcu Ania wygięła się cała na fotelu. Nogi zaczęły jej drżeć. Wstrzymała oddech i puściła głowę Blanki, bo czuła że zaczyna tryskać. Blanka jednak dalej ją lizała. Znacznie delikatniej. Po krótkiej chwili Ania znowu zaczęła głęboko oddychać.

    – Już! Ok! – wysapała Ania, więc Blanka przestała ją pieścić. Powoli oddech Ani normował się. Wracała jej świadomość. Otwarła oczy i zobaczyła między nogami uśmiechniętą Blankę. Szybko zerwała się z fotela i pocałowała ją mocno. Potem zetknęła się z Blanką czołami.

    – To było… To było… – mówiła Ania sapiąc – nie-sa-mo-wi-te!

    “To był najszybszy i najintensywniejszy orgazm, jaki miałam w życiu” – pomyślała Ania, ale zawahała się to powiedzieć Blance. Po chwili Ania znowu padła na fotel.

    – Pójdę już – powiedziała uśmiechnięta Blanka

    – Nie… zostań jeszcze – wymamrotała Ania

    Blanka podeszła do drzwi i chwyciła klamkę. Odwróciła się do Ani i uśmiechnięta mrugnęła jednym okiem. Przekręciła klucz. Otwarła drzwi i wyszła.

    Ania wciąż nie mogła uwierzyć w to co się stało.

    “Jak do tego doszło? Przecież się pilnowałam!” – zastanawiała się Ania – “Ona jest na prawdę wyjątkowa!” – westchnęła

    Późnym wieczorem Ania siedziała w salonie z laptopem. Oglądała coś na YT.

    – Jak tam spotkanie z Blanką? – zapytała mama

    Ania spojrzała na mamę i po chwili powiedziała:

    – Było… fajnie.

    – Nie była długo. Widziałam, jaką jak wychodziła. Nie odprowadziłaś ją do drzwi?

    – Yy.. nie. Jej mama zadzwoniła i musiała szybko wracać.

    “Ciekawe jak zadzwoniła, kiedy Blanka nie miała ze sobą telefonu. Znowu coś kręci” – pomyślała mama

    – Jesteś jakaś rozkojarzona

    Ania nie odpowiedziała.

    – Co tam oglądasz?

    – Aaa… wiesz bo Blanka powiedziała mi o czymś i chciałam to sprawdzić

    – Tak? A co?

    – No że wygrała półfinał miss nastolatek. 4 tygodnie temu.

    – Na prawdę? Żartujesz chyba?

    Ania pokręciła głową przecząco.

    – Sama zobacz – Ania odchyliła laptopa, żeby mama mogła zobaczyć nagranie

    – No, to Blanka. I to ten konkurs? Ale ładne dziewczyny tam są. Chyba też młode?

    – No i Blanka faktycznie wygrała. Zobacz.

    Ania przesunęła nagranie jak Blanka odbiera puchar i dyplom.

    – No coś takiego! – po chwili mama dodała – trzeba jej to oddać, urodę ma nietuzinkową, ale my ją widzimy od lat to może tak nie zwracaliśmy uwagi

    Ania cofnęła nagrania do połowy. Teraz leciał fragment, w którym Blanka odpowiadała na różne pytania, jak dbać o środowisko, jak sprawić by świat był lepszy itd. Nagle Ania z impetem zamknęła ekran laptopa przerywając odtwarzanie. Odłożyła go.

    – Co się stało Aniu?

    – Bo ja… – zaczęła Ania ze smutkiem w głosie – bo ja chyba coś do niej poczułam

    Mama stała chwilę w bezruchu, po czym usiadła koło Ani.

    – Co masz na myśli? – mama trochę nie wierzyła, w to co usłyszała

    – No jak to co?! Zakochałam się w niej! Chyba… Nie wiem sama.

    Zaskoczona mama ważyła każde słowo, bo nie chciała wypalić z czymś czego będzie żałować do końca życia.

    – No wiesz. Jesteście jeszcze młode. Różne rzeczy przychodzą wtedy do głowy.

    – Mamo… Ja mam 19 lat. Trochę już doświadczyłam. Ona to jest młoda. Ja raczej już nie.

    – No dobrze. I myślisz że to miłość? Ale jak? Skąd?

    – Nie wiem czy to miłość ale nie mogę przestać o niej myśleć.

    – Może to tylko chwilowe zauroczenie?

    – Może. A może nie…

    – A Blanka też coś do ciebie czuje?

    Ania westchnęła – nie wiem, ciężko ją rozgryźć… bardzo ciężko

    – O rety – westchnęła mama – a mówiłaś jej?

    – No coś Ty… zapadłabym się pod ziemię

    Mama poskładała myśli w głowie i odrzekła:

    – Jak by na to nie patrzeć to zakochać się to świetna sprawa! – powiedziała mama. Te słowa bardzo podniosły Anię na duchu. Uśmiechnęła się.

    – Szkoda tylko że sytuacja jest dość skomplikowana – ciągnęła dalej mama – bo jest jeszcze Grzesiek. I właściwie to Olek też. Sama nie wiem, jaką oni mają relację ale z nimi też trzeba się liczyć.

    – Ooooh… jeszcze oni do tego! – powiedziała ze złością Ania

    Po chwili usłyszały jak otwierają się drzwi.

    – Wróciłem – odparł Grzesiek. Ania wstała i poddenerwowana podeszła do Grześka – daj mi telefon, chce numer do Blanki!

    Grzesiek zaniemówił ale wyciągnął telefon i podał siostrze. Ania wzięła go i wyszła.

    – A tej co się stało?

    – No… nie wiem – odparła mama

    – Co znowu rozmawiałyście o Blance? Czy w tym domu nie ma już innych tematów?

    Mama zamyśliła się “Faktycznie dzieciaki tylko o niej gadają”.

    Tego samego wieczoru Blanka odebrała smsa:

    “Zamawiam na jutro budzenie! Godzina 10” – sms od Olka. Blanka zaśmiała się. “No dobrze, dawno nie byłam u Olka” – pomyślała

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    MJ
  • Spotkanie z przeznaczeniem Akt II

    Kamila leżąc w miękkiej pościeli patrzyła w poplamiony sufit ciasnej kawalerki. Cały czas rozmyślała o poprzednim dniu. Wspominała jak wieczorem w eleganckim gabinecie kochała się z sporo starszym facetem. Jednak im dłużej o tym myślała, tym bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że jest bardzo zadowolona z siebie. Co prawda lubiła seks, ale nie przyszło jej wcześniej do głowy, że może to zrobić z zupełnie obcym mężczyzną. Fakt, że czuła z tego satysfakcję jeszcze kilka dni wcześniej wydawać mógłby się  dla niej niedorzeczny.

    Tego dnia miała się znów wybrać do firmy. Joanna miała dokonać ostatecznej selekcji kandydatek. Kamila wiedziała, że musi pokonać pozostałe cztery dziewczyny.

    -Witajcie dziewczęta. Dziś, właśnie tutaj macie okazję aby przekonać mnie do zatrudnienia którejś z was – kobieta przemawiała do dziewcząt, krążąc woków nich siedzących przy sporym stole w sali konferencyjnej – dziś na pewno nikt nam nie przeszkodzi. Tomasz ma do mnie pełne zaufanie. Trzy z was dziś przejdą do ostatniego etapu. Dwie na pewno pożegnają nas zaspokojone.

    Słuchały jej bardzo uważnie. Dojrzała blondynka hipnotyzowała je swym wyglądem. Długie nogi opinały dokładnie czarne pończochy. Stukot obcasów rozlegał się po przestronnym pomieszczeniu. Czarne szpilki błyszczały odbijając światło. Boski kształt jej jędrnego tyłka uwydatniała czarna mocno obcisła spódniczka, sięgająca niemal do kolan. Czarna koszula w białe grochy z krótkim falbowanym rękawem, swym sporym dekoltem ukazywała sporą część jej sztucznych piersi spoczywających w bordowym staniku wykończonym koronką.

    Po zakończonym monologu kobieta poleciła, aby dziewczyny po kolei przedstawiły się. Pierwsza wstała Laura. Była to dosyć wysoka, blada czarnowłosa suczka. W jej oczach kręciły się zalotne kurwiki. Miała na sobie jasnoczerwoną sukienkę. Co prawda jej rękawy sięgały dłoni a kołnierz sięgał do zgrabnej szyi, ale była ona na tyle krótka by ukazać cudowne nogi. Zgrabne stópki zastukotały obcasem gdy usiadła. Następna postanowiła wstać Kamila. Blondi miała na sobie wtedy czarną bluzeczkę na szerokich ramiączkach. Widać było lekko sterczące sutki. Krótki ciuch odsłaniał też jej płaski brzuszek. Na jej szerokich bioderkach falowała długa spódniczka, okrywająca skropione spermą trampki.  Następna z nich: Karolina też mogła pochwalić się całkiem apetycznymi kształtami. Co prawda jej ciało nie było idealnie jędrne, ale na pewno pobudzało mężczyzn. Wydawała się bardzo wysoka w bladoróżowych sneakersach. Jej nogi wydawały się bardzo długie przez jeansowe mini spodenki. Biały, luźny top osłaniał krągłe piersi bujające się w wygodnym czerwonym biustonoszu i odsłaniał jej ozdobiony kolczykiem pępek. Lekko speszona odgarnęła kosmyk rudawych włosów i zasiadła z powrotem w wygodnym fotelu. Następna z nich też miała na imię Karolina. Jednak wydawała się być bardziej pewna siebie, niż jej bardziej urodziwa imienniczka. Była ona chyba zbyt szczupła. Na smukłych nóżkach gościły ciasne, czarne jeansy sięgające kostek. Na stopach miała wysokie czarne szpilki. Jednak nawet stojąc w nich była sporo niższa od koleżanek. Kończąca się sporo nad pępkiem niebieska bluzeczka swym wycięciem wokół szyi zdradzała różowy staniczek. Przedstawiła się słodkim głosikiem i targnęła ciemne, sięgające pupy proste włosy. Ostatnia z nich była lekko przygarbiona. To zapewne z racji wzrostu. Patrycja – bo tak miała na imię ta szatynka – ubrana była dość skromnie. Na jej stopach gościły lekkie, czarne japonki odsłaniające pięknie pomalowane paznokcie. Na nogach dziewczyny widać było kilka przebarwień. Różowe majteczki były niezdarnie osłonięte przez przyciasne czarne szorty z bardzo krótkimi nogawkami. Ramiączka różowego staniczka, który mieścił w sobie parę kształtnych piersi odsłaniała bluzeczka podobna do tej, którą miała na sobie Kamila.

    Czerwona sukienka co rusz była podrywana przez ciepłe dłonie Joanny. Reszta dziewczyn mogła bez trudu rozpoznać czarne, mocno prześwitujące majteczki. Całą salę wypełniały głośne pocałunki. Bawiły się swymi języczkami, co chwila się podśmiewając. Joanna trzymała ją mocno za czarny kitek swoją prawą dłonią, lewą zaś ułożyła jej dłonie na własnych piersiach.

    Siedziały okrakiem na jasnym blacie. Widać było zakończenie pończoch starszej z nich. Czarna koronka kontrastowała z opaloną lekko skórą jędrnych ud. Całowały się spokojnie. głębokie rozcięcie spódnicy, ukazywało jasne kolana Kamili. Dziewczyna błądziła rączką po biuście wyraźnie zadowolonej kochanki. Obie mruczały przy tym słodko. Dłoń Asi co chwila błądziła pod czarnym materiałem, ukazując na chwilkę piersi dziewczyny. Pocałunek trwał i trwał. Kamila coraz śmielej dobierała się do biustu sekretarki, wywołują tym jej ciepły uśmiech.

    Obie prawie leżały na stole. Czerwone ramiączko było już zsunięte z ramienia. Pozornie niepewna rudowłosa świetnie całowała. Aśka co chwila przerywała jednak, coby nie stracić świadomości. Było jej tak dobrze, ze pozwoliła sobie rozpiąć koszulę i po kolei wyswobodzić cudne piersi. O tak perfekcyjnie zrobionym biuście dziewczęta mogły tylko marzyć. Jej sutki aż prosiły się o pieszczoty. Wiedziała o tym Karolina, bawiąc się języczkiem z różowymi brodawkami. Joasia syczała z rozkoszy, co chwila oblizując wargi.

    Całowały się namiętnie. Jej nagie piersi nie zbierały tyle uwagi dziewczyny co ciepłe uda kobiety. Masowała je cały czas delikatnie całując jej usta. Niezadowolona z takiego obrotu spraw Aśka, delikatnie przerwała pocałunek. Odchodząca na swoje miejsce Karolina dostała jeszcze na drogę trzy soczyste klapsy na odziany jeansem tyłeczek.

    Ostatnia z nich zaczęła od piersi. Obdarowała je sporą dawką czułości. Uchyliła się nad kochanką i zaczęła ją całować. Obie jęczały przy tym jak kurwy. Po pewnym czasie Ciało Patrycji opadło na blat kładąc się na boku. Joanna masowała jej pipkę przez gruby materiał szortów, coraz bardziej odsłaniając majteczki. Dziewczyna zaś masowała jej piersi. Co chwila jednak pieściła swoje, odsłaniając  prawą miseczkę stanika. Szatynka wprawnie obróciła kochankę, ukazując reszcie dziewczyn jej piękny tyłek schowany w bordowych stringach.

    Nie wiele już na niej zostało. Właściwie tylko aksamitna cipka Aśki była osłonięta przez cienki materiał. Jej piersi kusiły, chcąc całkiem już wydostać się z staniczka. Ciemne pończoszki lśniły na jej nóżkach. Nic więc dziwnego, ze dziewczyny nie miałby żadnych oporów. Po kolei badała każdą z nich. W sali unosił się zapach podniecenia. Dziewczęta już nie tylko patrzył co seksowna blondi robi z kolejnymi kandydatkami. Były na tyle podniecone, że zajmowały się sobą nawzajem. Coraz głośniej słychać było pomruki młodych lasek.

    Joasia lizała cipeczkę swej faworytki.  Kamila zaś mimo odczuwanej dzięki temu rozkoszy pieściła cipkę rudej. Gładziła ją delikatnie po wypiętym pośladku. Delikatnie lizała jej cipkę. Asia co chwila zmieniała obiekt pieszczot. Raz lizała cipeczkę, raz kakaowe oczko, by później dać kilka zalotnych klapsów na nagie pośladki dziewczyny.  Leżąca na stole Karolina uniesione wysoko nogi, mocno rozciągała na boki swymi rączkami. Widząc znikającą co chwila twarz sekretarki  przyciągnęła Kamilę i zaczęła ją namiętnie całować. Młode języczki mlaskały głośno w swym tańcu. Zaciekawiona tym seansem Joanna zaczęła posuwać młodą cipeczkę środkowym paluszkiem. Oblizywała mokre dłonie, co chwila zmieniając je w cipce blondynki.

    Na sofie obok zabawiały się pozostałe dziewczyny. Laura siedziała na niskim oparciu, a jej cipka była pieszczona przez Karolinę. Długie włosy kleiły się do mokrych ud czarnowłosej. Siedząca na sofie Patrycja z zazdrością patrzyła w stronę stołu. Masowała ona piersi Laury. Jej prawa dłoń co chwila błądziła na tyłeczku Karoliny. Co chwila szarpane pocałunki dzieliła z nią Laura. Ich głośne mlaskanie przykuwało uwagę Aśki.

    Była zadowolona. Pipka Patrycji mogła poczuć język sekretarki. Siedząc na oparciu dziewczyna jęczała głośno. Jej piersi cały czas całowała Laura. Karolina zaś palcowała jej wypiętą piczę. Co chwila salę wypełniały klapsy które długowłosa zadawała jędrnym pośladkom Asi.

    Na stole sytuacja odwróciła się. Kamila jęczała słodko, pieszczona przez rudą. Karolina masowała jej tors rączką agresywnie pieszcząc jej cipkę ustami.

    Asia wróciła do sali. Jej włosy były mokre od soczków kochanek. Piękne piersi falowały delikatnie uwiezione w staniczku. W zasadzie znajdował się on pod dużymi cycami kobiety, zadając jej dyskomfort. Ale ona bardzo to lubiła. Pewnie dlatego, ze Tomasz lubił ten widok. Brązowiutka, wygolona piczka lśniła mokra od soczków. Mocno pocierała się o jędrne uda. Gdy stukot obcasów ustał, przycupnęła na skraju sofy gdzie dogadzały sobie dziewczęta. Głębokie oddechy zagłuszane co chwila przez jęki rozkoszy ucichły.
    -Pięknie dziewczyny. Spisałyście się. Jutro obserwujcie pocztę. Trzy z was otrzymały przepustkę do ostatniego etapu.- Mówiła masując blade kolano Laury. Na koniec chwyciła oburącz za policzki Kamili i ucałowała ją, mocno cmokając.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • Wyjazd sluzbowy

    Pracuje w jednej z korporacji, jako prawnik, pewnego dnia dostałem polecenie służbowe wyjazdu na szkolenie do Warszawy na parę dni. Ucieszyłem się, bo pomyślałem, że będę mógł odpocząć od rodziny i może trochę poszaleć. Wraz zemną na szkolenie miała jechać Pani Maria, pulchna kobieta po 60 – starsza o 30 lat. Po dojechaniu do hotelu okazało się, że przez pomyłkę będę miał pokój z Panią Marią i o zgrozo łózko małżeńskie. Niestety nie było możliwości wynajęcia dodatkowego pokoju ani załatwienia dostawki – nie tak wyobrażałem sobie wyjazd, że wyląduję w łóżku z 60 latką. Pani Maria była lekko zawstydzona niniejszym faktem. Nie było czasu się nad tym bardzo zastawiać, ponieważ zaraz zaczynał się cykl szkoleń. Tak zleciał czas do wieczora. Wieczorem mieliśmy zorganizowany wieczór integracyjny, jak bywa na takich wyjazdach alkohol i muzyka. Towarzystwo się rozluźniło, alkohol powodował, że ludzie stawali się bardzie otwarci. Pani Maria poprosiła mnie do tańca, że tancerz ze mnie marny nieudolnie próbowałem dotrzymać jej kroku. Trzeba przyznać, że ruszała się zgrabnie, kręciła biodrami i ocierała się o mnie ciałkiem. Będąc blisko miałem okazję zajrzeć w jej dekolt i dość konkretne cycki, przy tańcu nie raz ręka poleciała mi na jej biodro, wszystko do kupy spowodowało, że mój przyjaciel nabrał krwi i stwardniał. Pani Maria z pewnością odczuła na swojej nodze mojego przyjaciela, zdawać by się mogło, że nawet specjalnie go ocierała.
    Impreza dobiegła końca, na co dzień nie piję alkoholu, więc małe ilości wina spowodowały, że zakręciło mi się w głowie. Idąc do pokoju dotarło do mnie, że spędzę noc w łóżku z kobieta, nie super laską a pulchną 60. Wziąłem szybki prysznic. Nie sypiam w piżamie zazwyczaj w luźnych bokserkach i bez koszulki. Gdy leżałem pod kołdrą do pokoju przyszła Pani Maria, dość dobrze wstawiona. Zamieniliśmy parę zdań i Maria poszła do łazienki pod prysznic, słyszałem jej szamotanie w łazience, po chwili wyszła i poprosiła mnie o rozsuniecie sukienki z tego powodu, że zaciął się jej zamek. Zapomniałem, że byłem w samych luźnych bokserkach i bez koszulki, wstając z łóżka zauważyłem wzrok Marii. Zaszedłem ją od tylu i walczyłem z suwakiem. W końcu go pokonałem a raczej całą sukienkę, bo niechcący ją rozerwałem, wtedy moim oczom ukazała się Maria w bieliźnie, figi z wcięciem i ogromne pośladki oraz pończochy. Mój przyjaciel odraz zasalutował a Maria poczuła go na swych pośladkach. Była konkretnie wstawiona obróciła się przodem do mnie i zaczęła mnie dotykać po klatce i ramionach. Przyznam, że mnie zamurowało, zaczęło się robić namiętnie, chwila moment i zaczęliśmy się całować, Maria bezczelnie wpychała mi język do moich ust. Padliśmy na łóżko Maria usiadła na mnie, czuć było jej ciężar ogromną dupę, brzuch i cyce. Kręciła namiętnie dupskiem po moim kutasie, odleciałem. Nawet nie miałem w głowie tego, że zaraz będę uprawiał seks z babcią – bo to już nawet nie był milf. Maria leciała ostro zeszła zemnie i złapała mnie za kutasa, zaczęła go ściskać i się nim bawić, w końcu wzięła go do ust, ssała i podgryzła. Oddaliśmy się namiętności na maksa, tak odpłynąłem, że poprosiłem żeby Maria usiadła na mnie w pozycji 69. Rozchyliłem jej bieliznę i zobaczyłem tłuściutkie zarośnięte cipsko, oddałem się popędowi i zacząłem ją lizać, czuć było, że była po całym dniu, ale mnie to nie przeszkadzało, zacząłem pomagać sobie palcem, nagle z cipki zaczęły płynąc soki, dosłownie zalewały mi twarz, Maria podniosła się i siedziała mi na twarzy kręcąc biodrami, jej ciało trochę mnie dociskało, jęczała i wiła się jak wąż. W końcu zeszła zemnie i usiadała na moim kutasie, zaczęliśmy powolna i namiętną penetrację z cipki lała się dosłownie powódź, Maria zaczęła przyspieszać a jej wielkie cyce falowały nad moją głowa. Widać było, że pragnęła kutasa, w końcu zmieniła pozycję i kucnęła nad kutasem, zaczęła mocno się na niego nabijać, czuć było to prawie 100 kilo wagi, miałem wrażenie, że zaraz stracę przytomność, Maria w końcu zeszła zemnie i wypięła swoje wielkie dupsko, nie zastawiając się zaatakowałem ją od tylu i wtedy usłyszałem wejdź wyżej, chyba była dobrze rozgrzana, bo jej dupa była gotowa miałem trochę obiekcje co do analu tym bardziej, że Maria nie była chyba gotowa higienie, kurewski popęd spowodował że wszedłem w nią po same jajka i zacząłem szaleńczy rajd – Maria dosłownie zawyła. Nogale poczułem, że Maria zaczyna się cała trząść chyba dochodzi, co jeszcze bardziej mnie podnieciło, czułem, że zbliża mi się orgazm życia, i strzelę morzem spermy w dupsko Marii, moje gałki oczne dosłownie się przekręciły i czułem jak z kutasa dosłownie leje mi się strumień spermy – tak jakbym sikał po długim czasie wstrzymywania moczu. Po wszystkim padłem na łóżko cały mokry od potu i soków Marii. Łóżko wyglądało jak pobojowisko. Leżeliśmy obok siebie bez siły, nic nie mówiąc trochę dziwna sytuacja tym bardziej po takim zwierzęcym seksie. Na rozluźnienie zaproponowałem wspólny prysznic, co tylko spowodowało, że ta noc tak szybko się nie skończy….cd

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pawel
  • Seks z ciotka

    Pewnego dnia miałem wyjazd służbowy, który wiązał się z koniecznością nocowania w jednej z miejscowości na podkarpaciu. Z racji faktu, że miałem tam rodzinę a dokładniej siostrę mojej mamy pojawiła się propozycja zanocowania właśnie u niej. Ciotka mieszkała z moją siostrą cioteczną, która w okresie moich odwiedzin wyjechała z mężem i dziećmi na wakacje. Ciotka Ula była starszą siostrą mojej mamy, wdowa w wieku około 65 lat, konkretnej budowy ciała, duże biodra i piersi. Z racji oszczędności czasu i pieniędzy postanowiłem zanocować u ciotki, przyjechałem dzień wcześniej, żeby rano zabrać się do pracy. Drzwi otworzyła mi ciotka odpicowana 60 w obcisłej sukience oraz mocnym makijażu, jak się okazało szykowała się na imprezę z koleżankami. Po ciepłym przywitaniu zostałem sam w domu u ciotki. Czas minął mi na odpoczynku i oglądaniu tv, po niespełna 3 godzinach wróciła ciotka, widać, że dobrze pobalowała z koleżankami, bo delikatnie plątał się jej głos. Mimo to miała ochotę na więcej alkoholu i zaproponowała żebyśmy napili się nalewki. Z reguły nie piję alkoholu, ale stwierdziłem, co mi tam i tak nie ma nic lepszego do roboty. Wypiliśmy parę głębszych kieliszków, w tle leciało disco polo, atmosfera zaczęła się rozluźniać, rozmawialiśmy z ciotką o przyziemnych tematach. Alkohol zaczął mnie rozgrzewać i udrzeć mi do głowy, nagle zacząłem patrzeć, jakość inaczej na ciotkę, na jej dość sporych rozmiarów biust wylewający się z obcisłej sukienki, w ogóle miałem wrażenie jakby ta sukienka miała zaraz strzelić. Alkohol plus taki widok spowodował, że mimowolnie w moich spodniach zaczęło robić się pełno. W tle dudniło tandetne disco polo, ciotka poprosiła mnie do tańca, wyglądało to trochę śmiesznie, ale po alko nawet disco polo staje się muzyką górnych lotów, ciotka miała kawal ciała obcierała się nim o mnie, co tylko powodowało, że kutas wypełniał moją nogawkę, widok skaczących cycków i obcisłej sukienki na dupie ciotki powodował, że zacząłem tracić rozum. W końcu podczas tańca złapałem ją za dupę i przyciągnąłem do ciebie, nie wiem jak to się stało, ale zaczęliśmy się namiętnie całować. Nagle puściły wszelkie hamulce moje ręce powędrowały pod sukienkę ciotki, a kolejno pod matki, nagle moje palce już penetrowały zarośniętą szparkę ciotki. Padliśmy na łózko zerwałem z niej sukienk,  pod którą były czerwone pończochy i koronkowe majtki, które po chwili leżały na podłodze moim oczom ukazała się cipka, delikatnie zarośnięta ale nie sfatygowana jak na takie lata, jako koneserek minety nie mogłem sobie odmówić żeby nie spróbować takiej cipki, rozchyliłem wargi i pracowałem językiem, ciotka dociskała moją głowę, do pomocy poszły palce które pracowało coraz szybciej, spowodowało to że dosłownie dostałem sokami w twarz, co nakręciło mnie jak zwierza. Pomyślałem teraz pora na mnie wyjąłem kutasa i ciotka Ula już wiedziała, co ma z nim zrobić, zaczęła go ssać jak rasowa dziwka, widać, że pragnęła kutasa i dawno nie czuła jego smaku, ciężko było wytrzymać takie ssanie i bawienie się jajkami, pora było zabrać się za konkretną robotę. Ciotka rozłożyła nogi a mój penis jak rozpalona włócznia, ależ tak było mokro i ciepełko wbiłem kutasa mocno do samego końca, aż ciotka zawyła z rozkoszy. Chciałem się delektować tym stanem, dlatego bez pośpiechu wbijałem kutasa mocno i do końca, na przerwę z szybkimi ruchami, podczas której soki dosłownie chlupały. Ciotka postękiwał a ja pieściłem jej piersi. Przyszła jej kolej na wykazanie się. Położyłem się na wznak, i nagle nade mną ukazał się widok konkretnego cielska, wielkie dupsko nie sposób było objąć rękami, rozchylałem tylko pośladki a ciotka Ula nabijała się na mojego kutasa powoli i do końca miałem wrażenie, że chce go jeszcze głębiej. Tempo nabierało mocy, ruchy były coraz szybsze, ciotka zaczynała drżeć. na końcu już siedziała na mnie i tylko kręciła biodrami. Dało się odczuć, że odpływamy oboje widać było, że ma sine usta, co tylko mnie podkręciło, już dłużej nie mogłem wytrzymać i strzeliłem całym ładunkiem do środka, ciotka zamarła w bezruchu i osunęła się na mnie, drżąc razem zemną przez kilka chwil. Powiedziałem po cichu to był seks życia, na co ona przytaknęła. Leżeliśmy na łóżku przez kilka chwil dopijając jeszcze nalewkę ta noc była długa a nasz popęd ogromny……..

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pawel
  • Z matka i corka naraz

    Drzemałem nad basenem. Było ciepłe, leniwe popołudnie. W wodzie pluskały się Obciągara i Ewa.

    Na sąsiednim leżaku, rozkraczona Luiza opalała się, pijąc piwo i czytając jakąś powieść.

    Poniżej tarasu, morskie fale rozbijały się z hukiem o skały.

    Sielankę przerwał telefon.

    – To ja, czy mogę Panie ? – usłyszałem damski głos.

    – Jaka ja ? – burknąłem

    – Mamuśka z orgii.

    Aaaa, teraz skojarzyłem. Z miesiąc temu bawiłem się z nią na imprezie u kumpla. Niewysoka blondynka o spiętych w kok włosach, w wieku chyba około 37 lat, mówiła coś o 17 letniej córce. Nieźle się pieprzyła, miała na podbrzuszu wytatuowany napis „Slut”. Nosiła wtedy na sobie czarne pończochy i męską koszulę. Spuściłem jej się do ust a potem na nią nasikałem. Rżnąłem ją w tyłek, w cipę, usta – w co się dało jednym słowem – a ona, o ile pamiętam wylizywała Luizę.

    Czego mogła ode mnie chcieć i dlaczego była taka bezczelna że ośmielała się do mnie dzwonić ? Nie była przecież moją niewolnicą.

    Luiza odłożyła książkę, spojrzała na mnie badawczo i zmarszczyła brwi, podsłuchując rozmowę.

    – Oczywiście, pamiętam. Co tam ?

    – Mówiłam wtedy jak mnie Pan skończył ruchać, że za miesiąc będę sprzedawana. To teraz. Mój Pan pozwolił mi najpierw samej obdzwonić ewentualnych chętnych. Jak się znajdzie ktoś, kto da za mnie i moją córkę razem 800 tysięcy, nie wystawi nas na aukcji. Chcesz nas kupić Panie ?

    – A do ilu już dzwoniłaś ?

    – Do sześciu.

    – Czyli jestem siódmym preferowanym facetem – roześmiałem się – Córkę musiałbym obejrzeć, nie znam jej. A i cena wydaje się zaporowa.

    – Ojej, kolejność jest przypadkowa. Dzwonię do wszystkich, którym dawałam ostatnio dupy i mi się podobało. Co do ceny, to pewnie można w rozliczeniu dać inną kobietę. Może ma Pan jakąś, która mu się znudziła ?

    Spojrzałem na Luizę a potem przeniosłem wzrok na kąpiące się Obciągarę z Ewą. Pewnie można by którąś wymienić. Za dużo kobiet w domu to proszenie się o kłopoty.

    – Dobrze, powiedz swojemu Panu, że jestem wstępnie zainteresowany. Chętnie bym przyjechał, przywiózł jakąś na wymianę, wypróbował twoją córkę.

    – Chyba nie myślisz o wydaniu kupy pieniędzy na dziwki, które możesz znaleźć na ulicy za darmo ? – burknęła Luiza z nosem w książce. Wiesz ile lasek by ci się oddało żeby tu mieszkać i korzystać z tego wszystkiego ? I jeśli dobrze słyszałam, chcesz się pozbyć jednej z nas ? Daj mi tysiaka a sama ci przyprowadzę jakąś młodą suczkę. Dom byś odmalował. – zrzędziła jakby była co najmniej żoną a nie niewolnicą. Powoli wchodziła mi na głowę.

    – Nie martw się nie swoimi problemami – uśmiechnąłem się i pocałowałem ją – na razie stań tutaj.

    Kazałem wyjść dziewczynom z wody, stanąć obok niej. Wyprężyły się na rozstawionych nogach, z wyprężonymi cyckami i wciągniętymi brzuchami. Ich śliskie, wygolone ciała ociekały wodą. Patrzyłem na całą trójkę. Którą wymienić ?

    Ewie dopiero, co zakładałem w cipie kolczyki. Cipę miała zresztą dużą, wyrobioną. Łatwo się w nią wchodziło. Podobnie zresztą było z jej tyłkiem. Wiele razy brana analnie, także odbyt miała rozciągliwy. Miała też niezłe piersi. Były spore, miękkie, nieco wydłużone, ze sterczącymi małymi – jak na dojrzałą sukę – sutkami i małymi obwódkami wokół nich. Wyglądała naprawdę zdzirowato. Może chodziło o zmęczoną, nieco wymiętą twarz, lekko podkrążone oczy, ledwo widoczne pierwsze zmarszczki wokół oczu, wąskie, szerokie usta i równe białe zęby, może trochę za duże. Jej niedoskonałości podniecały mnie. Była pierwszą kobietą zdecydowanie starszą ode mnie, którą kupiłem. Miała koło czterdziestki a ja dwadzieścia siedem. Cerę miała jasną, prawie białą; mało znamion, tu i ówdzie jakiś pieprzyk. Na nogach i pośladkach brak oznak cellulitu, może niewielkie rozstępy na wewnętrznej stronie ud, koło cipy. Stopy miała wąskie, długie, nieco żylaste. Szczupłe kostki. Kiedyś trzeba będzie zrobić jej cycki.

     Obciągara była młodsza od Ewy. Była bardzo płodna. Zawsze po ciążach miała fajne, mleczne cycki , które uwielbiałem ściskać i patrzeć jak z nich tryska mleko. Obciągara nie była jakoś szczególnie bystra i zdaje się, że była do tego leniwa.  Ponadto bardzo dbała o siebie. Kiedy wychodziliśmy razem, wyglądała jak milion dolarów czy mob wife i tylko obroża na szyi wskazywała, że jest niewolnicą. Nie skąpiłem jej pieniędzy na ciuchy, paznokciarę czy kosmetyczki. Uważała, że jej rolą jest podkreślać moją wartość, jako Pana. Czyli uważała się za coś w rodzaju luksusowego zegarka. Była wysoką, długowłosą brunetką o szarych oczach i jasnej karnacji, wąską w pęcinach jak rasowa klacz. Ale był już czas, żeby dać jej odpocząć od rodzenia, bo inaczej wkrótce będzie  zbyt wyniszczona…Dlatego miała zapewnioną specjalną dietę, personalnego trenera do ćwiczeń, codziennie była też masowana.

    Luiza była bezczelną alkoholiczką, ale miałem do niej słabość, zwłaszcza, że na orgiach puszczały jej wszelkie hamulce. Ubierała się jak kurew i najchętniej by w ogóle chodziła nago. Była wulgarna, ale bystra. Zdzira – ale inteligentna. Drobnej budowy, smukła, o niewielkim tyłeczku, blond włosach i orzechowych oczach. O dziwo nie miała małych cycków. Moja ulubiona.

    W sumie, obiektywnie, najtańsza była Obciągara, najbardziej irytująca – Luiza a najstarsza – Ewa. Dlatego po namyśle zdecydowałem, że to Ewę oddam w rozliczeniu. Wskazałem na nią i kazałem się przygotować do przekazania nowemu panu.

    Ewa, kiedy dowiedziała się że zostanie oddana, westchnęła ciężko, spuściła głowę ale nic nie powiedziała. Obciągara chyba odetchnęła z ulgą, a do Luizy chyba nie dotarło, że ona może też zostać wymieniona.

    Żeby was nie zanudzać szczegółami: dogadałem się z właścicielem Mamuśki na wizytę, kazałem odpicować Ewę (depilacja, fryzjer, makijaż, pazury u rąk i nóg, czarne szpilki, takież czarne nylonowe pończochy do pół uda, czarna spódniczka z dzianiny i siatkowa koszulka, spod której prześwitywały sutki, nowa obroża, na nodze bransoleta) i na wszelki wypadek skułem ją kajdankami a do obroży przypiąłem smycz.

    Wyglądała rewelacyjnie, elegancko, ale i prowokująco. Smutna, zmysłowa zdzira. Niestety, jako że była właśnie oddawana, powstrzymałem się od jej ruchania. Chociaż, cholera, taka fajna dupa, może jednak żal tak oddawać…

    Wziąłem Luizę, jako kierowcę (może trzeba będzie coś wypić jeśli dojdzie do transakcji), Ewa pożegnała się z koleżankami, spakowała rzeczy do podręcznej torby i wsiadła do samochodu. Jechaliśmy jakieś dwie godziny, Ewa milczała a Luiza trajkotała.  W końcu dotarliśmy na miejsce. Typowa dla naszego stanu rezydencja na uboczu, z dużym ogrodem.  Wyprowadziłem z samochodu skutą Ewę na smyczy, Luizie kazałem zostać w aucie. Służba zaprowadziła nas do ogrodu, gdzie siedział niemłody już facet, którego kojarzyłem z orgii – wymieniałem się z nim kobietami, właśnie chyba Mamuśka prosto z jego chuja przesiadła się na mojego. A może to była Luiza ? Nieważne. U jego stóp warowały na trawie jak psy dwie przytulone do siebie, absolutnie nagie – jeżeli nie liczyć skórzanych obroży – kobiety. Były trzymane przez właściciela na krótkich smyczach, przywiązanych do stolików. Poza tym nie nosiły żadnych ozdób, miały tylko ostry makijaż. Jedna z nich, starsza, uśmiechnęła się na mój widok – poznałem Mamuśkę. Druga, dużo młodsza – zapewne jej córka – ziewała znudzona.

    Facet był sympatyczny – przywitaliśmy się serdecznie, powspominali orgię, przeszli na „ty”. Nalał mi drinka, usiadłem, przeszliśmy do interesów. Ewa stała na baczność, dopóki też nie dostała komendy: „siad!”. Usiadła na ziemi ze skrzyżowanymi nogami i czekała swego losu.

    – Fajna suka – rzucił gość patrząc na Ewę. To ją chcesz wymienić ? Pokaż ją.

    Skinąłem głową.

    – Wabi się Ewa. Sugerowałbym ją rozebrać, żeby ocenić prawidłowo jej cycki, gładkość skóry.

    Gdy to mówiłem, Ewa sama zaczęła się rozbierać. Robiła to powoli i z dużym wdziękiem. Zsunęła spódniczkę a potem, wdzięcznie wypinając tyłek pomalutku zsuwała stringi.

    – Proszę zwrócić uwagę na kolczyki w jej cipie. Sam jej zakładałem – zachwalałem dalej towar – Zresztą sama jej cipa jest prima sort. Pokaż Panu ! – rozkazałem

    -Ewa pokazała. Rozstawiła szeroko nogi i wypięła biodra demonstrując nie za duże, ciemne wargi sromowe z kolczykami i łechtaczkę.

    – Ewa jest mocno rozjebana, bardzo uległa, płodna. Może dostarczyć wielu różnych wrażeń. Wbrew pozorom nie jest jednak zbyt luźna w kroku – kontynuowałem.

    Ewa tymczasem dalej rozbierała się. Zdjęła szpilki, usiadła na skraju stołu, założyła nogę na nogę i zwijała pończochy, a na końcu zrzuciła koszulkę. Całkiem naga stanęła przed swoim potencjalnym nabywcą, obróciła się parę razy. Facet tymczasem ją macał. Badał jej piersi – jak leżą w ręku, czy są miękkie. Chwycił za biodra. Sprawdzał jej zęby, czy są wszystkie. Kazał jej rozstawić nogi i wsadził jej palce w cipę a potem w tyłek. Odwrócił ją, pogłaskał plecy, pochylił lekko, oparł o stół, rozsunął jej pośladki, poślinił odbyt i wepchnął kutasa w tyłek Ewy, która zagryzła wargi i stęknęła. Jak mówiłem, Ewa była mocno rozjebana i dobrze się w nią wchodziło, co nie uszło uwagi nabywcy. Kiedy skończył rżnąć ją w tyłek, odwrócił ją i posadził sobie na kolanach. Oplotła go nogami, rękami objęła za szyję, wpiła się w jego usta a on doszedł w niej w mniej niż 5 minut.

    Po wszystkim dał jej klapsa w tyłek, kazał zejść, umyć cipę i ubrać się z powrotem. Oględziny wypadły pomyślnie.

    – Nie jest młoda, ale ok, przyda mi się na jakiś czas do ostrzejszych zabaw – ocenił w końcu facet właściciel Mamuśki z córką. Możemy się umówić na wymianę za Małgosię (tu padło po raz pierwszy imię Mamuśki i zdziwiłem się, że było takie banalne), ale za córkę chcę 600.000 kredytów. Wiem, że to dużo, ale masz tutaj pakiet: dwie podobne do siebie kobiety, obie do cna zepsute, dobrze się pieprzące, zżyte ze sobą i płodne. Pokażcie dziewczyny, co potraficie.

    Córka wstała, podniosła matkę za brodę a potem wpiła jej się w usta. Obie zaczęły się lizać jak dwie lesbijki. Ich języki splatały się, ślina skapywała im po brodach na biusty. Patrzyliśmy na to obaj z zachwytem. W pewnym momencie matka chwyciła córkę za włosy, odgięła jej głowę do tyłu i zaczęła lizać po szyi, na której pojawiły się żyły. Potem dla odmiany córka pochyliła się i zaczęła lizać i ssać sutki matki, aż te stały się wielkie i nabrzmiałe. Potem uklękła przed matką i wsunęła twarz między jej nogi. Matka przymknęła oczy z rozkoszy i rozstawiła szerzej nogi a ręce wbiła jak szpony we włosy młodej. Młoda zaczęła ją lizać i ssać, skubać zębami za srom. Wkrótce matka jęczała głośno, nie mogąc się opanować.

    Mamuśkę znałem orgii, nie zmieniła się. Średniego wzrostu o jasnej karnacji i poczciwej buzi kury domowej. Pełne piersi, szeroki tyłek i biodra kojarzyły się z ciepełkiem i pierogami. Ale nogi miała proste, zgrabne a w oczach zły blask. Była typem „szarej myszki”, z której zwykle wychodzi kurwa.

    Zatem moja uwaga skoncentrowała się na córce. Na skinienie swego Pana, dziewczyna wstała, podeszła do mnie, obróciła się dwa razy i usiadła mi na kolanach, obejmując mnie za szyję. W odróżnieniu od matki była wysoka i szczupła. Rzeczywiście mogła mieć jakieś 17 – 18 lat. Rzadko kiedy można się przyczepić do wyglądu niewolnicy w tym wieku. Miała długie, rozpuszczone blond włosy spadające na plecy, szare patrzące bezczelnie oczy, małe, twarde piersi z malutkimi sutkami, wąskie biodra, wyćwiczony, twardy brzuch.

    Jej właściciel wytatuował jej stopę w jakieś wzorki, poza tym była cała gładka, prawie bez znamion. Położyłem jej ręce na biodrach, przesunąłem po udzie. Skóra dziewczyny była – jak można się było spodziewać – miękka i jedwabista. Spróbowałem jej języka: wsunęła mi go śmiało do ust i pozwoliła ssać. Był mokry, ale szorstki i szeroki. Moja ręka powędrowała w stronę jej cipy, wymacałem mały srom. Była ciasna, ale rozchyliła uda, żeby mi ułatwić zadanie. Mimo to, palce nie chciały w nią łatwo wejść. Wzięła, więc moją dłoń, wsadziła sobie do ust, oblizała mi palce a potem z powrotem położyła na cipie. Tym razem w ciasną cipkę wszedł jeden palec. Stęknęła, nie spuściła ze mnie wzroku.

    Wszystko odbywało się pod czujnym okiem jej matki. Także nagiej, jak ona sama.

    Wyjąłem swoją pałę, kazałem jej uklęknąć przed sobą i obciągać. Szurnęła na kolana i wzięła go do ust. Usta miała małe, wąskie, ale brała głęboko, jak matka. Zresztą matkę też zawołałem. Obie klęczały przede mną, obciągając mi na zmianę i same liżąc się po językach, podając sobie śliną i chichocząc.

    W tym czasie rozmawialiśmy swobodnie.

    – Nie dam za młodą 600.000… dałem już Ewę w rozliczeniu za matkę, możemy się wymienić kobietami, ale taką młodą mogę ściągnąć z ulicy prawie za darmo. A lizać się z mamuśką nauczę każdą. Moja cena to 300.000 . Chyba, że biorę  powrotem Ewę i wtedy daję 500.000 za matkę z córką. Mogę za nie zapłacić blikiem teraz.

    Facet nalał nam po drinku, nad czymś się zastanawiał.

    – Hmm… przed tobą było tu już pięciu gości. Każdy oczywiście chciał sobie podupczyć, ale płacić nie było komu. Twoja oferta jest konkretna, ale odbiega od ceny, jaką zamierzałem za nie uzyskać. Może, więc tak: Bierz Ewę z powrotem a mi zapłacisz za matkę z córką 600.000 kredytów.  W zamian będę mógł je raz w roku zabrać do siebie na miesiąc. Podobnie jak będziesz mi udostępniał Ewę na tydzień raz w miesiącu.

    – Przy okazji – kto jest ojcem tej małej ?

    – ja. Dlatego ją sprzedaję. Mogę dawać ją do jebania swoim gościom, ale kiedy mi obciąga, to robi się dziwnie. Matka jak widzisz nie ma natomiast żadnych hamulców.

    Umilkłem. Rzeczywiście, młoda miała jego usta i oprawę oczu.

    Kiedy targowaliśmy się, matka z córką dalej mi obciągały i poczułem, że dochodzę. Przeprosiłem grzecznie rozmówcę, poprosiłem młodą żeby wywaliła język i dokładnie spuściłem jej się do ust, zabraniając połykać. Potem kazałem matce wypić swoją spermę z ust córki, co też uczyniła chętnie.

    – Dobra, mamy deal – zgodziłem się. Podaliśmy sobie ręce na znak, że dobiliśmy targu.

    Ewa wróciła już ubrana a kiedy dowiedziała się, że jednak wraca ze mną z powrotem, rozpromieniła się i złożyła wilgotne pocałunki na ustach moich i niedoszłego nabywcy.

    Matka z córką zostały przeze mnie przejęte w stanie, w jakim były, tzn, gołe i umazane spermą, w obrożach i smyczami. Pożegnałem się z przemiłym gospodarzem, zabrałem dziewczyny i wróciłem do auta. Luiza stała oparta o maskę i paliła peta. W mundurze szofera wyglądała olśniewająco: oficerki, obcisłe czarne spodnie i także czarna kurtka zapinana pod szyję na złote guziki. Na nasz widok rzuciła peta na ziemię i przydeptała obcasem.  Uniosła brwi w zdziwieniu patrząc to na rozradowaną Ewę uwieszoną na moim ramieniu, to na mnie:

    – Czyli jednak poszedłeś po rozum do głowy i nie pozbyłeś się swojej najlepiej wytrenowanej kurwy ?

    – Eee, nie przesadzaj. Najlepiej wytrenowaną kurwą jesteś ty – odparła ze śmiechem Ewa.

    – no raczej – Luiza odparła przekornie i otworzyła nam drzwi – a jak się nazywają twoje nowe zwierzątka ? Pogardliwie skinęła na matkę z córką na smyczach.  

    No właśnie. Musiałem im dać jakieś imiona.

    Z Mamuśką było łatwiej: miała na podbrzuszu wytatuowany napis „Slut” i to mogło być jej imię, chociaż dziwnie trochę brzmiało. Może kiedyś wymyślę coś lepszego. Na razie niech tak zostanie.

    – Ty będziesz Slut – wskazałem na matkę palcem a ona kiwnęła posłusznie głową:

    – Zawsze byłam – oblizała wargi.

     Popatrzyłem na młodą.

    – Jak ty właściwie masz na imię ?

    – A jak chcesz Panie żebym miała ? – odparła pytaniem.

    – Suka pasuje idealnie.

    – Jestem, więc twoją Suką mój Panie – skłoniła głowę.

    Atmosfera w aucie się rozluźniła. Ewa dziękowała mi wylewnie, że ją przygarnąłem z powrotem, Luiza odpytywała Slut i Sukę z ich życiorysów, ale wyglądała ogólnie na przyjaźnie nastawioną.

    A ja nie mogłem się doczekać aż zostanę sam na sam z matką i córką i będę się z nimi pieprzył.

    Wreszcie dojechaliśmy do domu i mogłem zabrać się za swoje nowe dziewczyny.

    Wziąłem smycze i pociągnąłem je na piętro do sypialni. Podreptały boso posłusznie za mną.  Posadziłem obie na łóżku. Siedziały grzecznie, obok siebie, wyprostowane, czekając rozkazów. Młoda i stara, obie podobne do siebie, gotowe służyć.

    Stanąłem nad nimi i zacząłem się bawić jednocześnie piersiami matki i córki. Pierś matki była większa, bardziej miękka, doskonale nadająca się do dojenia, jeśli zaciąży i będzie w niej mleko. Złapałem ją za sutek, pociągnąłem mocno. Syknęła.

    Pierś Suki była malutka i twarda. Nie znaczy to, że nie była kształtna. Może kiedyś wsadzę jej tam silikon. Albo po pierwszym dziecku jej urośnie. W ogóle Suka była chuda. Widać jej było żebra i miała spiczaste kolana, wąskie kostki i nadgarstki. Pozwalała się macać wypinając do mnie małe piersi, sutki jej stanęły, podniecała się. Nie miała wiele doświadczenia, ale to, czego się już nauczyła, wystarczało.

    – Macie założone jakieś spirale ? zapytałem

    – Tak, można się w nas spuszczać bez gumy.

    Zabrałem obie pod prysznic. Objęliśmy się ciasno i zaczęli całować namiętnie pod strumieniem wody. Potem Slut kucnęła i zaczęła mi obciągać podczas, gdy ja lizałem małe, wrażliwe sutki córki. Suka wkrótce zainteresowała się swoją matką.

    Slut stała w rozkroku oparta o ścianę prysznica a jej córka klęczała pod nią i wsadzała jej język między nogi. Lizała i ssała srom matki . A ja przyparłem Slut mocniej do ściany, położyłem dłonie na jej piersiach i mocno zaciskałem. Slut jęczała coraz głośniej i chwiała się na nogach. Wyciągnąłem obie spod prysznica, mokre rzuciłem na łóżko. Obie natychmiast, jak na rozkaz wypięły tyłki obok siebie, leżąc twarzami na kołdrach i wyprostowanymi rękami czekając abym je posiadł.

    Nie spieszyłem się.

    Liznąłem cipę matki. Slut zamruczała. Powtórzyłem, tym razem wsuwając nieco język do jej pochwy. Zamruczała głośniej.

    Chciałem porównać matkę z córką i zrobiłem to samo z młodą. Młoda wypięła się mocniej, jak rasowa dziwka. Jej cipa była mniejsza i ciaśniejsza. Smakowała podobnie jak matka. Obie były mokre. Wsunąłem w Sukę język i zacząłem nim kręcić w środku. Potem pośliniłem jej odbyt i zacząłem lizać jej ciasną dupkę. To samo powtórzyłem z tyłkiem jej matki. Obie poddawały się cierpliwie zabiegom a ja sprawiedliwie rozdzielałem pieszczoty.

    – A teraz obie macie milczeć – zażyczyłem sobie – bo każę wychłostać.

    Pokiwały głowami na znak, że rozumieją.

    Stanąłem za wypiętą Suką wziąłem ją za biodra i wsunąłem w jej cipę kutasa. Pchałem powoli. Była ciaśniutka. Wkrótce poczułem opór. Nie dało się wsadzić głębiej. Wysunąłem trochę i pchnąłem mocniej, naciągnąłem ją, wszedłem do końca. Suka zagryzła swoją dłoń, ale ani stęknęła.

    Wyjąłem. Wsadziłem dla odmiany matce. Tu było luźno, szeroko, wygodnie. Trzymałem matkę za biodra i jebałem. Córka czekała.

    – Podobno obie jesteście płodne – zagaiłem jebiąc – Dlatego każę wam wyjąć spirale. Która pierwsza zajdzie w ciążę, tej pozwolę wybrać sobie niewolnicę do dręczenia i obiecuję, że nie będę ingerował.

    Po tych słowach obie nadstawiły się jeszcze gorliwiej. Zmieniłem pozycję.

    Córka leżała na plecach, z rozrzuconymi nogami, zgiętymi w kolanach. Na niej leżała matka. Całowały się i obejmowały. Matka ssała i lizała piersi córki. Ich cipy były blisko, jedna nad drugą. Wsadzałem swojego kutasa na zmianę, raz w matkę, raz w córkę. Poczułem, że dochodzę i spuściłem się w córce. Szybko wyjąłem i dokończyłem wytrysk w matce.

    Opadliśmy w trójkę na łóżko zziajani. Nie padło ani jedno słowo. Kiedy już pozwoliłem im mówić, młoda padła przede mną na kolana i błagała, żeby jej pierwszej zrobić dziecko, że matka jest stara a ona nada się doskonale do zapładniania.

    Przerwałem potok jej wymowy wsadzając jej kutasa w usta. Chwyciła go od razu, zassała. Wziąłem ją za włosy i mocnymi ruchami poruszałem jej głową. Slut, cała rozjebana, mokra w kroku od spermy leżała na brzuchu i przyglądała się jak jej córka mi obciąga.

    Patrzyłem na Sukę z góry.

    – Ty mała dziwko, ciągnij mocniej – rozkazałem. Pokiwała głową i od razu wzięła go głębiej.

    -Szmata – Tym razem odezwała się matka – co za kurwę urodziłam, popatrzcie na tę wywłokę. Jeszcze większa lafirynda ode mnie.

    Suka zamruczała, przymknęła oczy i przejechała oślinionym jęzorem po moim kutasie. Wsadziłem jej kutasa bokiem, rozciągając dziewczynie usta i policzek.

    – Mała zdzira, w końcu też córka kurwy – zgodziłem się z  jej matką – Spermopijka. W istocie suka.

    Matka przewróciła się na plecy i rozmarzona rzuciła ni to do siebie ni to do mnie:

    – Co ona wie o kurestwie… jest jeszcza taka młoda. Nie to co ja. Stara, rozjebana szmata. Uwielbiam dawać dupy. Jak dojdzie do moich lat, to wtedy dopiero będzie miała odpowiednio porozciąganą, głęboką cipę do zalewania spermą.

    – Jesteście jak suki, zrobię z was psy.

    – O tak, zrób z nas obu Panie. Będziesz nas wyprowadzał na spacery. Będziemy jadły z miski.

    – Zatkam wam dupy korkami i będziecie srały na rozkaz – rozkręcałem się

    Suka przestała obciągać, podniosła głowę i wywaliła ośliniony język, kręcąc dupą. Pochyliłem się i naplułem jej do ust. Oblizała się. A potem zwaliłem jej na twarz i nie pozwoliłem się umyć do jutra.

    Kiedy nie brałem ich na noc do siebie (matka po lewej, córka po prawej) sypiały razem, w małym pokoiku w przyziemiu mojej willi. Miały na podłodze materac i jeden koc. Zgodnie z obietnicą, obie traktowałem jak suki. Wyprowadzałem je na spacer do ogrodu, gdzie mogły się wysikać. Prowadziłem obie na smyczy, lubiły chodzić na czworakach i udawać psy. Żarły z miski bez użycia rąk.

    Oczywiście nie zawsze się tak bawiliśmy. Chodziłem z nimi po klubach i dyskotekach. Ubierały się jak dziwki, ale budżet na ciuchy miały nieograniczony. Czasem dawałem je komuś do jebania, żeby się zbytnio do mnie nie przyzwyczajały.

    Zaprowadziłem je do ginekologa, który wyjął z nich spirale. Wkrótce uregulowały im się cykle. Dni płodne miały mniej więcej w tym samym okresie.

    Oczywiście nie zaszły w ciążę od jednego razu.

    Zrobiłem powtórkę imprezy z kumplami, znaną z opowiadania o Obciągarze. Kumple przyzwyczaili się, że jest impreza z alkoholem, na której wszyscy dymamy Obciągarę a potem jej rośnie brzuch. Wyczekałem aż będą w płodnej fazie cyklu i zawołałem je do siebie. Oświadczyłem, że po południu będzie imprezka, na której obie będą rżnięte grupowo, ze spuszczaniem się na twarz i być może – zapłodnieniem.

    Obie skłoniły się posłusznie i tylko matka zapytała:

    – Jak mamy być ubrane ?

    – Ostry makijaż, czerwone usta. Nienaganne fryzury. Bransolety na kostkach nóg. Szpile. Żadnych majtek, biustonoszy. Może być szlafroczek, tunika do pół pupy – coś, co łatwo się zrzuca.

    Sześciu kolegów jak zwykle rozsiadło się w fotelach na tarasie i w salonie, czekając na Obciągarę. Luiza i Ewa, obie grzecznie zapięte pod szyję (żeby nie kusiło) rozdawały drinki. Jakież było ich zdziwienie, gdy zamiast Obciągary do salonu weszły dwie nowe, zupełnie nie znane im kobiety: Obie blondynki, roześmiane, wesołe, chętne.

    – Panowie, poznajcie mój najnowszy nabytek: Slut i Suka. Obie na „S” Matka i córka. Obie są do waszej dyspozycji. Jak poprzednio z Obciągarą: obie w płodnej fazie cyklu. Kto chce im zrobić dziecko, niech się nie krępuje.

    Żeby przełamać pierwsze lody, postanowiłem zacząć pierwszy. Wyszedłem na środek z wyciągniętą, sterczącą pałą. Obie dziewczyny natychmiast uklękły i ją lizać na zmianę.

    – Chłopaki, chcecie zobaczyć jak wlewam im spermę do ust ? Zapytałem

    – Jasne

    Obie wyciągnęły swoje języczki i zaczęły nimi machać zachęcająco. Ja zacząłem walić konia przy ustach córki, która nadstawiła posłusznie usta i już po chwili w nie trysnąłem, plamiąc przy okazji jej twarz i włosy. Sperma spłynęła na jej język i zaczęła ściekać po brodzie.

    – Daj mamie trochę – rzuciłem.

    Suka uśmiechnęła się i objęła ustami usta matki, wlewając w nie część spermy Matka lizała jej brudny i ospermiony język. Wkrótce pyski obu suk lśniły. Córka lizała matkę po policzku a matka wypluła resztę na brodę uśmiechając się promiennie.

    – No i tak to mniej więcej działa – zakończyłem – Bawcie się proszę ! To mówiąc przekazałem obie niewolnice grupie.

    Wkrótce zaczęła się zabawa. Wbrew pozorom, wcale nie rzucili się na młodszą. Byli bardziej zainteresowani piersiami i tyłkiem matki. Rozsmakowali się w dojrzałych kobietach. Łatwiej się w nie wchodziło, szybciej dochodziły. Więc kiedy Slut leżała na stole z zadartymi do góry nogami a ustawiona do niej kolejka przesuwała się powoli, w miarę jak każdy się w nią spuszczał, siedząca mi na kolanach Suka skubała mi zębami płatek ucha i szeptała:

    – Ale mam fajną mamę nie ? Ale i tak urodzę pierwsza.

    Spodobała mi się. Mimo że dopiero co się spuściłem, spróbowałem jeszcze raz. Oparłem ją o ścianę. Rozstawiła nogi, opuściła głowę, włosy zasłoniły jej twarz. Wspięła się na drobne palce i wypięła małą dupkę. Rozsunąłem jej pośladki. Namierzyłem wąską cipkę i wcisnąłem jej kutasa. Rżnąłem ją powoli, bez pośpiechu, długo, trzymając za cycki aż się w końcu w nią spuściłem a sperma pociekła jej po nogach.

    Wtedy przekazałem ją koledze a sam wziąłem matkę. Matka już była cała ospermiona, śliska i mokra. Śmierdziała mieszanką potu i różnej spermy, włosy miała rozczochrane. Po szpilkach i szlafroczku nic już nie zostało.

    Usiadła mi okrakiem na kolanach, objęła mnie za szyję, ale widząc że moja pała na razie odpoczywa, postanowiła ją obudzić. Naparła na nią swoją gorącą cipą a potem, widząc że tu tzreba bardziej zdecydowanych kroków, zsunęła się z kolan i wzięła ją do ust. W ciepłych i mokrych ustach pała rzeczywiście się obudziła. Slut wdrapała się z powrotem na moje kolana, ale tym razem tyłem i nadziała się na mojego kutasa.

    – Podduś mnie trochę – poprosiła, wyciągając szyję.

    Położyłem jej dłonie na szyi i zacisnąłem ostrożnie.

    – Mocniej ! rozkazała.

    Zacisnąłem mocniej aż nabrzmiały jej żyły i wyszedł jej język. Próbując łapać oddech podskakiwała na moim kutasie a z otwartych ust ciekła jej mieszanka śliny i spermy. Uważając, żeby jej nie udusić, puściłem. Złapała chaust powietrza, zachwiała się.

    – Super ! wychrypiała. Lubię czuć jak odpływam w trakcie seksu.

    Spuściłem się w nią i przekazałem następnemu. Ten związał jej z tyłu ręce i posadził sobie na kolanach. Zaraz potem jak się w nią spuścił, kazał jej zejść i zlizać spermę ze swoich butów. Slut posłusznie uklęknęła ze związanymi na plecach rękami, pochyliła się, wyciągnęła długi język i zaczęła delikatnie zlizywać białe krople z czubków jego butów, łykając wszystko.

    – Jestem ścierką – wyszczerzyła zęby do gościa.

    Młoda w tym czasie była brana na dwa baty: Klęczała na blacie ławy wypinając dupę, w którą była ruchana, podczas gdy w ustach miała wielkiego, sękatego chuja najstarszego z naszej kompanii.

    I tak to trwało. Kiedy towarzystwo się rozeszło, obie były lepkie, mokre, spocone, rozruchane. Kazałem im się umyć. Kiedy wróciły z mokrymi włosami, zawinięte w ręczniki kąpielowe, miały tylko jedno pytanie:

    – i jak wypadłyśmy ?

    Polkepałem obie po policzkach – byłyście świetne.

    Wkrótce po imprezie obie kobiety zaczęły mieć nudności i a po paru miesiącach obu zaczęły widocznie rosnąć brzuchy.

    Matka i córka zostały zapłodnione.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Nowak

    Na życzenie publiczności dzisiaj rozwijamy wątek, który pojawił się w jednym z opowiadań: kupno matki z córką i ich zapłodnienia. Dlatego daję do kategorii Mamuśki, bo nie ma tu wiele z BDSM.  Niemniej dziewczyny są zniewolone i muszą robić co im się każe.

    Więc jeśli ktoś chciałby czegoś na ostro, to odsyłam do innych opowiadań. 

    Proszę też o sugestie dalszych tematów

  • Zycie z wielkim kutasem cz.2

    Paulina spojrzała na mnie mętnym wzrokiem i wciąż nie wiedziała co się dzieje. Odruchowo jednak wykonała moje polecenie i połknęła całą białą zawartość w jej ustach. – Błagam, nie mów tego Martynie, co sobie pomyśli o mnie… – zaciągnęła lekkim szlochem koleżanka. – Hmmm… no nie wiem, sama rzuciłaś się na mojego kutasa i nawet nie dokończyłaś roboty. – Jak nie? Przecież właśnie przyjęłam na siebie wiadro nasieniaaaa… Wtedy zobaczyła na mojego penisa, który wyprężył się jeszcze bardziej niż wcześniej. Dumnie eksponował swoje żyły oraz gruby trzon. – wypnij się. – Co? Ale Adam przecież… – Wypinaj dupsko! Albo powiem wszystko Martynie. Paulina nie miała wyboru. Posłusznie oparła się o moje biurko nadstawiając swój wielki i zgrabny tyłek. Widziałem jej lekkie przerażenie w oczach. – Boisz się? Przecież przed chwilą byłaś tak łasa na kutasa. – Adam proszę cię, delikatnie, to jest wielkie, nie zabezpieczam się też. Musisz wyciągnąć zanim dojdziesz. Byłem tak napalony że nie zwracałem uwagi co mówiła Paulina. Nigdy nie uprawiałem seksu, ale instynkt wiedział co robić. Przejechałem palcem po cipce Paulinki, była bardzo wilgotna, podnieciło mnie to jeszcze bardziej. – najpierw spenetruję cię językiem. Paulina nie zdążyła nic powiedzieć bo włożyłem jej jęzor głęboko w pusie. Zwinnie i szybko penetrowałem jej wnętrze, delektowałem się jej smakiem, była pyszna, zwłaszcza ściekające soczki. – Ochhh, Adam, szybciej! – sapnęła cała czerwona koleżanka mojej siostry. – Dosyć tego, wkładam. Energicznym ruchem wpakowałem kutasa prosto do jej szpary, momentalnie pierdoląc Paulinę jak burą sukę. Mimo, że byłem prawiczkiem jebałem jak zaprawiony ruchacz. Chyba mam talent. Obserwowałem jak mój kutas całkowicie zanurza się w jej cipie. Zauważyłem jak można było dostrzec na jej ogolonym łonie zarys mojego pytona, naprawdę ostro w nią wjeżdżałem. Poczułem dziwny dreszcz na fiucie. Paulina dostawała orgazmu, trzęsła się i cichutko pojękiwała. – Aaa jestem blisko! – sapnąłem, czując jak kutas mi pulsuje. – Wyciągaj! – krzyknęła zdezorientowana Paulinka. Na próżno. Zacząłem strzelać potężnymi salwami spermy do jej wnętrza. Wypełniałem ją po brzegi i wciąż dochodziłem. Złapałem ją za brzuszek, lekko się podniósł. Kurwa, ile tego mam w jajach. Po kilkunastu potężnych wytryskach przestałem strzelać. Powoli wysunąłem prącie. Z cipki Pauliny wyleciała struga spermy, tworząc białą kałużę pod nią. – Ty kretynie…. Kurwa przecież ja zajdę, wlałeś we mnie chyba pół litra. Szybko dotarło do mnie co się stało. Wtem usłyszałem jak ktoś wchodzi do domu. To była Martyna. Cholera. Dywan i podłoga w nasieniu, a jej koleżanka stoi rozkraczona przede mną ze strumykiem spermy z pizdy. – jestem! Sorka że tak mi zleciało trochę ale chyba sobie poradziliście. Gdzie jesteście? Co robić. Spojrzałem na Paulinę. Ta w pośpiechu naciskała swój brzuch żeby szybciej pozbyć się spermy, ja zacząłem pobieżnie sprzątać plamy po naszym stosunku. – jestem u twojego brata graliśmy w UNO, zaraz bede! Ja pierdolę. No lepszej wymówki nie było. Paulina założyła momentalnie spodnie i koszulkę i wyszła do salonu, ubiegając tym samym moją siostrę przed wejściem do pokoju. Zerknąłem przez drzwi, chyba niczego się nie domyśliła, przytuliła się do Pauliny i zaczęły dyskutować na różne tematy. Widziałem jednak po koleżance że jest przerażona, w tym momencie każda godzina się liczy żeby zapobiec ciąży. Myśl że mogłem zapłodnić przyjaciółkę siostry spowodowała u mnie kolejną erekcje. Pół godziny później Paulina wymeldowała się w mieszkania i szybkim krokiem podążyła w kierunku przystanku autobusowego. Pewnie jedzie po tabletki. Był wieczór. Ciągle nie mogłem przestać myśleć o tym co się wydarzyło. Zacząłem sobie trzepać przed snem, finalnie spuszczając się na swoje łóżko. Nie wiedzieć kiedy zasnąłem. Obudziły mnie dźwięki krzątania się po mieszkaniu mojej siostry. Czułem przypływ porannego podniecenia, mój kutas znowu stworzył potężny namiot. Poszedłem do łazienki się ogarnąć, po drodze minąłem w kuchni wypiętą Martynkę w samych gaciach, wkładającą naszycia do zmywarki. Majtki były trochę za małe, dlatego też mogłem dostrzec jak opinają jej pusie, do tego wszystkiego dochodziły jej śliczne stópki. Wyobraziłem sobie jak cudowny footjob musi być w ich wykonaniu. Fiut jeszcze bardziej mi stanął, wyślizgując się z moich nocnych spodenek. Na szczęście siostra tego nie zauważyła, a ja zdążyłem pobiec do kibla, momentalnie trzepiąc sobie, przypominając widok który przed chwilą widziałem. Wystrzeliłem na podłogę kolejne strugi nasienia, wyglądało to jakby ktoś odkręcił fontannę Shake. – Adam ile ty tam będziesz siedział, śniadanie na stole, ja muszę lecieć do Agi, potem mamy wspólny trening więc będę gdzieś na obiad . – Spoko, trzymaj się. Aga to kolejna fit przyjaciółka mojej siory. Jest od niej nieco wyższa, ma zgrabniutkie chude nogi oraz szczuplutką talię. Dzięki blond włosom i dziecięcej urodzie trochę przypomina Else z krainy lodu. Podobno dużo trenuje żeby wyrywać starszych chłopaków, ale póki co nieskutecznie. Nagle na telefonie dostałem sms od Pauliny. – cześć zjebie, przyjedź do mnie, musimy pogadać, wiesz gdzie mieszkam. Przynieś gumki.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Adamski

    Dajcie znac czy chcecie cz. 3 🙌

  • Spotkanie z przeznaczeniem Akt III

    Kamila w ogóle nie mogła skupić się na zajęciach. Cały czas myślała o sytuacji w której się znalazła. Przed oczyma miała duże piersi Joasi. Słyszała jej słodkie pomrukiwanie. Co chwila przymykała oczy wspominając sobotni wieczór. Czuła jak jej sutki twardnieją. Nawet nie zauważyła, kiedy jej rączka zawędrowała pod spódniczkę. Była wtedy dość wyzywająco ubrana. na stópkach blondynki były bielutkie podkolanówki. Odznaczały się mocno od czerwonych trampek. Pod grafitową, sięgającą do połowy ud plisowaną spódniczką miała sportowe jasnoszare majteczki. Piersi osłaniała zapięta do połowy śnieżnobiała koszula z podwiniętym rękawem. Z letargu wyrwał ją dzwonek.

    Siedziała już w sekretariacie.  Wraz z nią czekały jeszcze Laura i Patrycja. W milczeniu masowały sobie kolana. Każda z nich wyglądała bardzo elegancko. Wkrótce pokoik wypełnił się odgłosem ciężkich oddechów.
    -No! Proszę! Dziewczynki nie tracą czasu. – radośnie powiedziała wchodząca właśnie sekretarka. Dała dziewczętom soczyste całusy i mówiła dalej – ostatni etap polega na przełamaniu siebie. Każda z was została przeze mnie dokładnie sprawdzona. Wasza ostatnia próba to przełamanie własnych uprzedzeń. Prawdziwa dziwka zrobi wszystko dla kutasa.

    Asia wypaczyła umysły Kamili i Patrycji na tyle, ze zgodziły się na postawione im zadania. Perspektywa obcowania z jej ciałem jeszcze choć raz przyćmiła ich uprzedzenia. Bez mrugnięcia okiem Kamila, zagorzała rasistka zgodziła się być towarem dla nowych kontrahentów firmy. Miała oddać się dwóm Nigeryjczykom. Patrycja zaś, uważająca małżeństwo rodziców za wzór zgodziła się wejść do glory hole. Tam miała skosztować przyrodzenia własnego ojca.

    Siedziała na biurku zakładając nogę na nogę. Czarne pończochy dodawały seksapilu jej nóżkom. Zgrabna stópka co chwila podrygiwała ku górze otulona w czarne matowe szpilki na ostrym obcasie. Ręce dziewczyny oparte były za nią o ciemny blat. Podwinięta wysoko ciemnoczerwona bluzeczka, odsłaniała piersi ułożone wygodnie w czarnym staniczku.

    Pochłaniała już jednego z nich. Oburącz trzymała czarną mosznę i z całych sił nabijała swe usta na ogromnego chuja. Dławiła się przy tym głośno. Co chwila mocno nabierała powietrza, by znów nadziać się na fiuta. Cały lśnił od jej śliny. Gdy drugi murzyn był już gotowy, jedną ręką zaczęła go masować. Co chwila jej usta odrywały się od jednego kutasa z głośnym mlaśnięciem i pożerała drugiego. Jej ślina mocno ciągnęła się z ust do prężących się czarnych członków. Gabinet wypełnił się głośnym mlaskaniem napalonej studentki. Pozwalała nawet aby kochankowie przyciągali mocno jej głowę. Pieściła tylko języczkiem przyrodzenia obu koleżków i z uśmiechem pochłaniała ile tylko mogła.

    -Podoba się? – spytała ze szczerym uśmiechem na ustach za co otrzymała pocałunek od jednego z nich. Jej ręka natychmiast szarpnęła za kutasa i po chwili dziewczyna znów miała go w ustach. Nabierała go rytmicznie w usta, cały czas masując oburącz. Patrząc w białe oczy kochanka, oderwała się od kutasa i z euforią spytała:
    -Podoba Ci się? – po czym zaczęła masować się po twarzy grubym chujem. Cały jej makijaż rozmazał się od lepkiej śliny. Dziewczyna cały czas śmiała się i błądziła językiem w kierunku penisa.

    Wyższy z nich siedział w fotelu, penetrując jej cipkę. Drugi zaś stał za nią i posuwał jej odbyt. Kutasy mijały się w jej dziurkach, a uda błyszczały odbijając światło. Początkowy grymas bólu zniknął na dobre z twarzy Kamili. Widząc to stojący za nią czarnuch poklepał ją mocno po pośladku. Dziewczyna obróciła się lekko uśmiechając się. Cały czas wzdychała z zachwytu.
    – O mój Boże – powtarzała co chwila, przymykając oczy. Obsługujący jej odbyt co chwila klepał jej pośladek. Piersi dziewczyny cały czas ocierały się o twarz  lekko brodatego jebaki.

    Leżał teraz na biurku. Kamila leżała na plecach, na jego torsie. Niższy z nich był zadowolony, wreszcie mogąc penetrować jej cipkę. Brodaty unosił jej nogi w swych silnych rękach. Kamila miała zamknięte oczy. Coraz głośniej jęczała z rozkoszy. Kutasy obu panów były mokre od jej soczków. Zaczęła coraz ciężej dyszeć. Leżący pod nią, złapał mocno za jej sutki i zaczął poszarpywać. Dziewczyna otworzyła oczy i zaczęła głośno wyć.
    -O mój Boże!!! Tak, Tak, Tak!!! – Wykrzykiwała, patrząc z podziwem na zagłębiające się w niej dwa murzyńskie chuje…

    Patrycja nieśmiało wkroczyła do sex shopu. Nie chciała wystraszyć ojca. Oprócz chęci wypełnienia zadania, była po prostu ciekawa jakiego kutasa ma jej tato. Miała na sobie jeansowe shorty, odsłaniające całkiem jej długie do nieba nogi. Ciasna bluzeczka na cieniutkich ramiączkach ukazywała kształt jej piersi. Przez mocno wydekoltowany różowy ciuszek wyraźnie przebijały się twarde sutki dziewczyny. Cycuszki wydawały się większe niż zwykle, zapewne to prze wyprostowaną postawę wysokiej szatynki.

    Po drodze mijała półki z setkami filmów nagranych w pomieszczeniu, gdzie za chwile miała się znaleźć. Westchnęła cichutko, odgarniając kosmyk miękkich włosów. Po wejściu do ciasnego pomieszczenia usiadła na niewygodnym plastikowym krzesełku stadionowym. Przed jej twarzą znajdował się mały ekran, na którym wyświetlony był film. Pati wpatrywała się w obraz, gdzie śliczna blondi była posuwana przez kilku facetów. Rozłożyła się na siedzonku i rozchyliwszy głęboki dekolt bluzeczki wyswobodziła swoje piersi. Masując je, cichutko opowiadała samej sobie co widziała na ekranie.

    Mruczała głośno, masując krocze przez materiał spodenek. Wreszcie z małego otworku wysunął się dość spory sflaczały członek. Ujęła go więc mokrą rączką i zaczęła delikatnie masować.
    – Wow! Kim jesteś piękny kutasku? – pytała, chcąc podniecić faceta za ścianą. Po czym delikatnie wyciągnęła jego mosznę do swojej części pomieszczenia.

    Klęczała na niewygodnym foteliku pochłaniając chciwie całkiem sporego członka. Krztusiła się przy tym głośno. Jej ślina ciągnęła się mocno, gdy dziewczyna odrywała się od przyrodzenia. Nabierając haust powietrza zarzucała głową, aby odrzucić włosy ku tyłowi.

    Nabijała swe usta na kutasa swego ojca. Była tym strasznie rozpalona. Wreszcie zawiesiła na szyi pomiętą bluzeczkę, na dobre uwalniając kształtne piersi. Nie oderwała się od kutasa ani na sekundę, pocierając się oburącz o ścianę. Gdy kutas wypadł z jej ust zaczęła go masować, w między czasie zrzucając przez głowę niesforny fatałaszek. Po chwili ssania jąderek znów mocno wpakowała sobie stojącego niemal pionowo penisa. Krztusiła się mocno. Na jej falujące piersi opadała spieniona ślina.

    Nabijała się na niego wilgotną muszelką. Początkowo nie mogła wcelować. Pozycja w której przyjmowała kutasa była dość niekomfortowa. Jęczała głośno rytmicznie posuwając przyrodzenie tatusia. Z radością patrzyła na to jak zagłębia się on w jej dziurce, rączką masując pierś.
    -Jak DOBRZE! – wykrzykiwała co chwila.

    -Zobaczmy jak smakujesz tatusiu – syknęła do siebie, mając nadzieję, że stary to usłyszy. Nie było o tym mowy. Na pewno odpłynął od pieszczot jakie mu zadała. Znów pochłaniał jego członka głęboko. Mokre włosy kleiły się do skroni. Nie oderwały się nawet od ostrych ruchów.
    -Daj mi troszkę – prosiła co chwila wystawiając różowy języczek. Ostro szarpała rączką jego kutasa, drugą cały czas masują swoją norkę. Wreszcie trysnął. Dziewczyna w skupieniu obserwowała moment, gdy nasienie wystrzeliło na jej słodziutką twarz.

    Siedziała na krześle, filmowana przez Joasię.
    -Nieźle się spisałaś mała. Chcesz coś powiedzieć do tatusia? – spytała śmiejąc się
    -Cześć tatko! Jak Ci się podobało? Fajnie się kurwiłam? – z uśmiechem odparła naga Patrycja podskakując, kołysała piersiami.
    -Ojoj, coś tutaj masz – powiedziała słodko sekretarka, wskazując na lewy policzek dziewczyny
    -To prezent od taty. Poznajesz? – Spytała do kamery, zbierając nasienie na paluszek.
    -Mniam! –  odrzekła euforycznie zlizując spermę z palca.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • Ojczym czy tatus? 1

    Tej nocy jakoś nie mogłam spać. Jak tylko udało mi się zasnąć, po chwili budziłam się wystraszona, nie pamiętając, co mi się śniło. Chciałam się pomasturbować, ale zanim znalazłam odpowiednie porno, straciłam ochotę. Męczyło mnie takie zmuszanie się do snu, więc uznałam, że pójdę poszukać w kuchni czegoś do jedzenia. To była sobota, więc moja matka, jak co tydzień bawiła się na imprezie. Jednak nie tym razem. Usłyszałam dochodzące z jej sypialni jęki, postanowiłam pójść i zobaczyć, z kim bawi się tym razem. Na moje szczęście drzwi nie były domknięte, dlatego uchyliłam je bardziej. Moim oczom ukazał się dobrze zbudowany brunet z brodą, który posuwał od tyłu moją matkę. Podnieciło mnie to. Stanęłam tak, żeby nie mogli mnie zauważyć, ale żebym ja miała na nich dobry widok i wsunęłam dłoń w swoje majtki. Poczułam, że moja cipka jest mokra, nie zamierzałam czekać. Drażniłam palcami łechtaczkę obserwując, jak się jebią. Jej twarz była wbita przez niego w pościel, dlatego nie miała szansy mnie zobaczyć. W przeciwieństwie do niego. Wystraszyłam się, a on uśmiechnął się do mnie, wysunął język i poruszał nim w moją stronę, po czym przyśpieszył swoje ruchy powodując jeszcze głośniejsze jęki mojej matki. Głupia ja – zamiast od razu stamtąd zwiać, byłam w niego wpatrzona jak w obrazek, nogi miałam jak z waty. Po chwili się ocknęłam i uciekłam do swojego pokoju. Miałam mokre majtki, chciałam dokończyć to, co zaczęłam. Rozebrałam się do naga i usiadłam na zwiniętej poduszce, żeby się o nią poocierać. Wyobrażałam sobie jak ten gość przychodzi do mnie, dotyka mnie po cyckach, liże mi cipkę, a później rucha. Doszłam po kilku minutach, co mnie zdziwiło, bo nigdy wcześniej żaden facet (i to obcy!) nie pociągał mnie w ten sposób. Zawsze ciągnęło mnie do lasek i jedyny seks, jaki miałam to ze swoją koleżanką, z którą miałyśmy relację fwb. Jednak jedyna penetracja, jaka się u nas odbywała to palcówka, cała reszta stosunku to lizanie cipek i nożyce. Wystarczało mi to, ale tej nocy zapragnęłam kutasa. I w ustach i w cipce. Długo nie mogłam po tym zasnąć, ale udało się. Kiedy się obudziłam, zeszłam w piżamie na dół. Nie spodziewałam się, że on dalej u niej będzie. Zazwyczaj były to przelotne romanse. Wbiło mnie w ziemię, kiedy zobaczyłam go siedzącego przy wyspie w kuchni. Uśmiechnął się do mnie, a moja matka podeszła, by nas sobie przedstawić.

    – Skarbie, poznaj Adama. Jesteśmy razem od dwóch miesięcy. Myślę, że to dobry czas, żebyś go poznała. Znamy się długo, bardzo możliwe, że za jakiś czas z nami zamieszka.

    Adam wstał z wysokiego krzesła i z uśmiechem uścisnął mi dłoń. Byłam przerażona i było mi wstyd, a mimo to, zrobiłam się ponownie mokra, gdy mnie dotknął. Nie wydusiłam z siebie słowa. Matki to nie zdziwiło, bo to nie pierwszy raz, gdy próbuje się związać z jakimś typem, którego mam w piździe. Tym razem różnica była taka, że tego naprawdę chciałam mieć w piździe.

    Zjedliśmy razem śniadanie. Nie unosiłam wzroku, ale czułam na sobie wzrok Adama. Miałam nadzieję, że nie widzi moich stojących sutków. Jego głos był tak podniecający, że do moich fantazji doszło słuchanie jak jęczy, posuwając mnie. Kiedy skończyłam i chciałam zanieść talerz i szklankę do zlewu, moja matka oznajmiła, że wyjeżdża w delegację za godzinę i nie wróci wcześniej niż we wtorek. Powiedziała mi, co mam zrobić przez ten czas i żebym nie opuściła szkoły. Ja wtedy myślałam już o zaproszeniu do siebie swojej przyjaciółki, z którą będę mogła się pieprzyć całą noc, żeby zaspokoiła moją frustrację. Z ich późniejszej rozmowy wywnioskowałam, że Adam zawiezie ją na dworzec, a sam wróci do siebie.

    Poszłam do pokoju i trochę w nim ogarnęłam. Zanim skończyłam sprzątać, ubierać się i malować, ich już nie było. Włączyłam muzykę i wyciągnęłam sztalugę, żeby dokończyć obraz, który zaczęłam. Po godzinie usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu.

    – Mamo, to Ty? Zapomniałaś czegoś? – Krzyknęłam, ściszając muzykę i poszłam powoli sprawdzić, co to za dźwięki. Kiedy wyszłam z pokoju, na drodze stanął mi Adam. Uniosłam głowę, żeby na niego spojrzeć. Był ode mnie o wiele wyższy i większy. On z tym swoim uśmieszkiem popatrzył na mnie i ruszył do przodu. Ja nie znając jego zamiarów, cofnęłam się do tyłu.

    – Co tu robisz? Nie miałeś wracać do siebie? – zapytałam.

    – Po pierwsze to nie jesteśmy na Ty. Po drugie dobrze wiesz, co tutaj robię. – odpowiedział, rozglądając się po pokoju.

    Udawałam, że nie wiem, o co chodzi. Że to pomyłka. On podszedł do mnie i przejechał dłonią po moim tyłku. Jęknęłam niekontrolowanie. Wiedziałam, że jestem już jego. Miałam ochotę krzyknąć, żeby mnie rżnął. Ujął moje policzki w dłonie i pocałował mnie, napierając swoim kroczem na moje ciało. Zjechał jedną dłonią na mojego cycka i zacisnął go mocno. Poczułam to doskonale, nie miałam stanika.

    – Na kolanka. – Oderwał się ode mnie i wyszeptał.

    Więc to się dzieje? Pomyślałam. On naprawdę tu jest i chce mnie wyruchać? Co mam zrobić? Zawiodę go, nigdy się z nikim nie kochałam. Uklęknęłam przed nim i spojrzałam na niego z przerażeniem.

    – Ale.. ale ja nigdy tego nie robiłam, proszę pana. – powiedziałam, żeby go ostrzec i jednocześnie pokazać, że i tak będę mu posłuszna. Niech zrobi ze mną co chce.

    – To będę pierwszy. – wyszeptał z uśmiechem i odpiął swój pasek, a następnie rozporek. Spodziewałam się, że ma dużego, widziałam jak odznaczał się w jego spodniach. Zsunął swoje bokserki, z których wyskoczył stojący, ogromny penis. Od razu wzięłam do ust jego główkę i zassałam ją. Patrząc na niego cały czas, wsuwałam go do buzi tak głęboko, jak umiałam i ssałam go jak grzeczna dziewczynka lizaka. Jednocześnie masowałam jego jajka. Widziałam, że mu się podoba, ale chyba uznał to za niewystarczające, bo złapał mnie za głowę i przycisnął do siebie. Nie mogłam oddychać, krztusiłam się, ale starałam się spełnić jego oczekiwania. Z oczu lały mi się łzy. Zebrał moje włosy w jedną dłoń i wysunął się ze mnie. Zakaszlałam, a on uderzył mnie w twarz. Po chwili zrobił to samo i wsunął swojego kutasa w moje gardło. Usłyszałam jak jęczy, a za kilka sekund poczułam jego ciepłą spermę w całej mojej buzi. Kiedy wyszedł, wysunęłam język patrząc na niego, a następnie posłusznie połknęłam cały jego ładunek.

    – Dziękuję, proszę Pana. – wyszeptałam i zauważyłam, że mu się to podoba chociaż starał się to ukryć. Jego kutas nawet trochę nie opadł. Mogłam mu się przyjrzeć dłużej, podobał mi się. Miałam nadzieję, że na tym się nie skończy. I nie skończyło, to był dopiero początek. Podniósł mnie i rzucił na łóżko. Nawet nie zdążyłam się obejrzeć, a już byłam naga. Rozłożyłam przed nim nogi, a on uklęknął przed łóżkiem. Wpił się w moją cipkę i mocno ją zassał. Jęknęłam, nie spodziewałam się tego. Byłam pewna, że od razu mnie zerżnie. To, co robił mi językiem było tak kurewsko przyjemne. Chwilę mnie lizał, a później dołożył palec. Nie wiem jak to robił, ale czułam, że zaraz wybuchnę. Nie potrzebowałam długo, żeby dojść. Trzęsło mi się całe ciało, a ja jęczałam, zaciskając palce na swoich cyckach. Wstał i zaczął masować swojego penisa, obserwując mnie.

    – Panie, proszę, zerżnij mnie, ale bądź delikatny. Jestem bardzo ciasna. – powiedziałam błagającym tonem i zaczęłam masować sobie łechtaczkę. On sięgnął do spodni, z których wyciągnął gumkę i założył. Byłam przez niego w takim stanie, że nawet o tym nie pomyślałam. Pewnie gdyby nie on, pozwoliłabym mu się zalać i prosiłabym o więcej.

    Nie zamierzał czekać. Wsuwał się we mnie powoli, ja wyginałam się w łuk. Bolało w chuj, ale chciałam tego. Jego kutas był tak duży i gruby, że czułam, jakby moja cipka miała się zaraz rozerwać. Zacisnęłam oczy i złapałam za kołdrę. On stopniowo przyśpieszał, dysząc głośno.

    – Mocniej, Panie. – wyjęczałam, a to go rozpaliło jeszcze bardziej. Zaczął mocno i szybko poruszać swoimi biodrami, co jakiś czas uderzając mnie w cycki. Uniósł moje nogi do góry i zaczął je całować, doszłam drugi raz. Długo mnie tak jebał, a później obrócił mnie na brzuch i kazał się podnieść. Brał mnie na pieska. Zaciskałam się na nim chcąc sprawić, żeby doszedł. Byłabym zawiedziona, gdyby długo nie mógł się spuścić. Dawał mi bolesne klapsy w tyłek, jęczałam coraz głośniej. Doszłam trzeci i czwarty raz. W końcu usłyszałam jak jęczy i dosuwa go do samego końca, zatrzymując się. Wiedziałam, że to orgazm. Uśmiechnęłam się pod nosem i zerknęłam na niego przez ramię.

    – Jesteś taka ciasna, mała kurwo. – wyjęczał, a ja byłam z siebie dumna, że mój pierwszy raz wyglądał właśnie tak. Wysunął się i zdjął gumkę, a następnie wytarł penisa w chusteczkę. Położył się na moim łóżku, próbując uspokoić oddech. Położyłam się obok niego i przytuliłam.

    – Jak się spisałam, proszę Pana? – zapytałam, chcąc, żeby był trochę bardziej rozmowny. Lubiłam rozmowy podczas ruchania, a w jego wykonaniu jeszcze bardziej.

    – Mów mi tatusiu. – odpowiedział, a ja już wiedziałam, że to nie był pierwszy i ostatni raz. Mój Adaś, mój tatuś wyruchał mnie tego dnia jeszcze kilka razy. Nie wiem ile razy doszłam, ale moja cipka nie miała dość, jego kutas też. Miałam wtedy nadzieję, że to nigdy się nie skończy. Tamtego dnia stałam się jego posłuszną dziewczynką, którą jebał, kiedy tylko miał na to ochotę, a mi się to podobało. Kocham Cię, Adaś.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Hare Fuck

    Dajcie znać, czy doszliście ;*

  • Blanka cz.7

    Wtorek. Rano, za kwadrans 10-ta.

    Olek leżał na łóżku i czekał. Nie spał już, od co najmniej godziny. Leżał i czekał. Blanki nie widział już kilka dni, co zdarzało się bardzo rzadko. Grzesiek opowiedział mu jak wyglądało jego ostatnie spotkanie z Blanką i oczekiwał tego samego.

    Nagle usłyszał drzwi wejściowe do domu. “O! Jest!” – pomyślał i szybko obrócił się ma brzuch i przykrył. Udawał, że śpi. Po chwili do pokoju weszła Blanka.

    – Śpisz? – zapytała szeptem

    Brak odpowiedzi. Blanka uśmiechnęła się pod nosem – “No dobrze, twoja kolej!” – pomyślała i wślizgnęła ręce pod kołdrę i delikatnie odkryła tyłek Olka. Oczywiście był bez szortów. I nie reagował zupełnie. Zaczęła delikatnie całować go po pośladkach. Olek wykonał drobne ruchy biodrami, bo chciał się lepiej wypiąć. Blanka rozchyliła pośladki i zaczęła schodzić całusami od góry w dół rowka. W końcu dotarła do dziurki. Delikatnie dotknęła ją językiem.

    – O kurde – powiedział szeptem Olek. Blanka uśmiechnęła się pod nosem. Usłyszała to. Zaczęła czule lizać Olka. Coraz mocniej i intensywniej. Potem powolutku zaczęła wkładać język w dziurkę.

    – Czekaj, muszę się podnieść – powiedział Olek i kucnął na łóżku na kolanach, wypiął tyłek a jedną ręką oparł o szafę. Drugą zaczął sobie walić. Blanka kucnęła z nim i wróciła języczkiem do odbytu. Czuła, że Olek sobie robi sobie dobrze więc przełożyła rękę pomiędzy jego nogami. Złapała go za dłoń. Olek zatrzymał się. Wziął rękę i oparł nią o szafę.

    Blanka waliła mu sterczącego penisa jednocześnie liżąc tyłek. Olek stękał pod nosem. Włożyła mu języczek w dziurkę. Kręciła nim aby dobrze go poczuł. Mocno chwyciła penisa w dłoń. Nie dawała rady całego go objąć, ale robiła co mogła. No i był długi, więc dość ciężko było go miętosić po całej długości. W końcu wsadziła cały język. Przyssała się do Olka i tylko było słychać odgłosy cmokania. Olek dochodził. Nastolatka zajmowała się nim niesamowicie. Wiedział, że finał jest blisko.

    – Tak mała! Świetnie! Wsadź języczek głęboko. Tak! Chce cie dobrze poczuć. I trzep mi z całej siły! – podgadywał Olek. Blanka zastosowała się do poleceń Olka. Ten w końcu odskoczył od niej i szybko się obrócił. Wcisnął penisa do ust Blanki i strzelił. Jedną ręką trzymał głowę Blanki z tyłu a drugą trzepał fiuta. Blanka złapała włosy w koka, aby ich nie zabrudzić. Nadmiar spermy wylewał jej się kącikami ust na pościel. W końcu Olek wypompował całą kilkudniową spermę. Wyciągnął fiuta z ust Blanki i ostatnie krople strzepnął na jej twarz. Blanka przełknęła resztki spermy i przetarła kąciki ust. Nic nie mówiąc wstała z łóżka, uśmiechnęła się i wyszła.

    – No i takie budzenie to ja rozumiem – Olek legł na łóżko, ręce założył za głowę. Leżał tak chwile. Wziął telefon i napisał do Grześka

    “Była u mnie. Co za akcja!”. SMSa odebrał Grzesiek i kamień spadł mu z serca. “Dobrze. Anka jeszcze Blanki nie przekabaciła. Trzeba ją pilnować” – pomyślał.

    Blanka schodząc po schodach przetarła spermę z policzka. Po drodze na szczęście nikogo nie spotkała. Wyszła z domu i skierowała swoje kroki do sklepu. Po chwili podbiegła do niej Ania.

    – Hej Blaniuś! – powiedziała dyszącym głosem Ania

    – O! Ania! Cześć! – powiedziała radośnie Blanka

    – Wyszłam pobiegać. Ale mi teraz powietrza brakuje – powiedziała zdyszana

    W końcu Ania załapała oddech i poprawiła sobie kosmyk włosów zakładając za ucho. Rozejrzała się po ulicy. Był dziś spory ruch, więc złapała Blankę za dłoń i wciągnęła za sobą w boczną uliczkę. Było tu sporo drzew i nikt ich nie widział. Szybko nachyliła się do Blanki i pocałowała ją czule. Poczuła dziwny smak – “Hm, smakuje dziś inaczej. Może jadła coś. Aaa… nieważne” – pomyślała. Odchyliła głowę i zobaczyła delikatnie skrzywioną minę nastolatki. “O kurdelek, oby nic nie poczuła” – pomyślała Blanka.

    – Coś nie tak Blaniuś? – zapytała Ania

    – Nie nie, wszystko w porządku. Ale chodźmy – odparła Blanka i dziewczyny wyszły z uliczki.

    – Cieszę się że cie widzę – powiedziała Ania, zapatrzona w Blankę

    – Ja też się bardzo cieszę – odpowiedziała z uśmiechem Blanka – tylko muszę zrobić zakupy dla mamy. Chcesz iść ze mną?

    – Jasne. Zrobię sobie przerwę.

    Dziewczyny szły w kompletnej ciszy. Sklep był niedaleko. Co jakiś czas jedna zerkała na drugą.

    – Pisałam do ciebie wczoraj – powiedziała Ania

    – Tak? Gdzie? Nic nie dostałam

    – Wzięłam numer do ciebie z komórki Grześka. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe?

    – Aniu, no coś Ty! – uśmiechnęła się Blanka – właściwie sama miałam zapytać o twój numer wczoraj ale wiesz, jakoś tak nie było momentu – dziewczyny zaśmiały się

    – Aaa! Jeśli pisałaś SMSa to ja mam blokadę na nieznane numery. Dlatego nic nie odebrałam. Czekaj, masz mój telefon, wbijesz numer do siebie? – zapytała Blanka

    – Jasne – Ania wpisała swój numer, jako podpis podała “BU!” – proszę, znajdziesz mnie jakoś

    – Dziękuje Aniu

    Dziewczyny były już pod sklepem. Weszły do środka, ale Ania zatrzymała się przed bramką.

    – Zaczekam tu ok?

    – Ok, jasne. To ja lecę zrobić szybko te zakupy.

    Ania uśmiechnęła się i oparła ramieniem o ścianę. Obserwowała Blankę.

    Blanka przeszła przez bramkę.

    – Dzień dobry Pani Tereso – Ania usłyszała słowa Blanki, która spotkała jedną z pracownic sklepu

    – O dzień dobry kwiatuszku! – odparła rozpromieniona pani Teresa

    Blanka weszła w głąb sklepu. Rozmawiała z jakimś starszym chłopakiem, też pracownikiem sklepu, ale Ania nie słyszała już słów. Jedynie śmiech chłopaka. Przyglądała się Blance bardzo uważnie. Jak kręci nóżką, jak poprawia włosy. Blanka, jak zwykle ubrana była uroczo. Krótkie jeansowe spodenki, sporo na nią za szerokie opadały na bioderka. I czarną koszulkę na ramiączkach. Pępek odkryty. Staniaka nie nosiła. Mimo, że nie była bardzo wysoka to jej szczuplutkie nogi wyglądały na bardzo długie. Ania zastanawiała się czy to ubranie jest takie urocze na prawdę czy to dlatego, że to Blanka je nosi.

    Po chwili zobaczyła jak chłopak lata wokół niej i wkłada jej produkty do koszyka. Blanka poszła dalej. Ania zwróciła uwagę jak chłopak odprowadza ją wzrokiem. “Ej! Gdzie się gapisz!” – pomyślała z zazdrością. Blanka minęła jeszcze kilka osób. Z każdym zamieniła słowo. Wszyscy się do niej uśmiechali albo machali. W końcu koszyk zrobił się ciężki i Blanka miała trudność go nieść. “No oczywiście… Nie mogło być inaczej” – pomyślała Ania widząc jak dwóch gości podeszło do Blanki i wyraźnie chcieli jej pomóc z tym koszykiem. Oddała go facetowi w białej koszuli. To pewnie kierownik sklepu. Drugi sobie poszedł. Obrócił się tylko na moment, aby spojrzeć na Blankę. Po chwili zobaczyła jak Blankę mija jakieś małżeństwo. Facet tak się za nią obrócił, że wszedł we własną żonę, która się zatrzymała przy regale. “Litości…” – pomyślała Ania. Kierownik przyniósł koszyk do kasy. Blanka ładnie podziękowała. Speszony kierownik, coś odpowiedział i poszedł.

    Blanka zobaczyła Anię, uśmiechnęła się promiennie i pomachała jej. W końcu zapłaciła telefonem za produkty i po chwili przytaszczyła torbę pod nogi Ani. Ania patrzyła na nią z miną w stylu “Co ty knujesz?”.

    – Uf, udało się – powiedziała uśmiechnięta Blanka

    – No widziałam, że ciężko było, kwiatuszku – powiedziała Ania z udawaną powagą

    – Haha – zaśmiała się Blanka – znam tu już parę osób.

    – Ja też znam z widzenia, ale wokół mnie nie skacze stado facetów żeby zrobić za mnie zakupy.

    – Hm, nie wiem. Czasem mi ktoś pomoże. To prawda.

    – Przy okazji rozbiłaś jedno małżeństwo, wiesz?

    – Ale jak? Nie wiem, o czym mówisz – odrzekła roześmiana a zarazem zaintrygowana Blanka

    – No tak. Facet tak się na ciebie zapatrzył, że wlazł w żonę. I poleciała jakaś wiązanka…

    – Ojej. Może ich zagadnąć czy wszystko gra?

    – O nie! Lepiej nie! Zostaw już tego biedaka.

    Blanka wybuchła śmiechem.

    – Oj Blaniuś Blaniuś – pokręciła głową Ania. A tą torbę to niby jak dotaszczysz do domu?

    – Pan Andrzej mnie podrzuci. To mój sąsiad. Spotkałam go w sklepie.

    – No ba! Pan Andrzej… Może jeszcze zrobi ci pranie?

    – Hm, mogę zapytać – odparła zalotnie Blanka

    – Dobra! Dość tego! Idę biegać – Ania nie wytrzymała

    Blanka znowu wybuchła śmiechem. Ania pokręciła głową i ruszyła do wyjścia. Idąc usłyszała:

    – Aniu, a odezwiesz się później?

    – Tak, pewnie – odparła nawet nie odwracając się i aż się… zatrzymała. Napięła pięści, podniosła na wysokość ramion i strzepnęła w dół luźno – “Och ty!” – pomyślała. Blanka parsknęła śmiechem po cichu. Ania ruszyła ponownie, szybkim krokiem.

    – Ja też cie lubię! – powiedziała głośniej Blanka, aby Ania mogła usłyszeć i znowu się zaśmiała. Ania uśmiechnęła się pod nosem idąc i pokręciła głową. Wyszła.

    “Wszystkich omotała w tym sklepie! A na koniec mnie! No nie mogę…” – pomyślała Ania, po czym założyła słuchawki na uszy i ruszyła truchtem wzdłuż drogi.

    Przyszedł wieczór. Zrobiło się chłodniej a na niebie pojawiło się kilka ciemnych chmur. Ania postanowiła napisać do Blanki.

    “Zapraszam. Jeśli masz czas. I ochotę.”.

    Blanka usłyszała sygnał powiadomienia. Odebrała wiadomość. “BU?? Aaa!” – i wybuchła śmiechem.

    – Z czego się tak śmiejesz? – zapytała mama Blanki

    – A nic takiego. Wiadomość od Ani.

    – Od Ani? Od siostry Grześka?

    – Tak, od tej Ani właśnie – uśmiechnęła się Blanka

    – Zaprzyjaźniłyście się?

    – Tak, myślę, że tak

    – Fajnie. Zawsze to miła odmiana od chłopaków – powiedziała z uśmiechem mama. Blanka nic nie odpowiedziała.

    – Ona jest starsza jeszcze od Grześka prawda?

    – Tak. O rok. Ale fajnie się dogadujemy. Mam dziś ją odwiedzić.

    – Dziś? Tylko się ubierz. Robi się pochmurnie.

    – Jasne.

    Blanka złożyła ciemnoszare spodnie na kant oraz króciutki, jasny sweterek, spod którego wystawała biała, obcisła koszulka. Na dworze było dziś na prawdę chłodno.

    – Będę wieczorem. Papa! – powiedziała do mamy i wyszła

    Kilka minut później była już na miejscu. Zadzwoniła do drzwi. Ania usłyszała dzwonek siedząc w salonie. Wstała szybko by przywitać Blankę. Jednak idąc przez kuchnię usłyszała zbiegającego po schodach Grześka. Mama, która była w kuchni obejrzała się tylko.

    – O! Blanka! Wchodź! – powiedział Grzesiek. Ania zatrzymała się w progu kuchni skąd było dobrze widać Grześka i Blankę.

    – Cześć! Wiesz ja… – zaczęła lekko speszona

    – No chodź szybko, bo mam kolację na biurku. Stygnie mi.

    – No… dobrze – odparła Blanka i rozjarzała się, ale Ani nie dostrzegła – wejdę na chwilę

    Grzesiek szedł pierwszy. Złapał Blankę za dłoń i ciągnął za sobą. Blanka, będąc już na schodach zobaczyła Anię stojącą w progu kuchni.

    – Ania? – zapytała Blanka, ale Grzesiek wciągnął ją na górę

    Ania popatrzyła tylko jak nogi Blanki znikają na szczycie schodów i obróciła się w stronę mamy.

    – Oj skarbie… – powiedziała mama widząc smutek córki

    – Idę stąd – powiedziała Ania i wyszła z domu

    “No i sytuacja się komplikuje” – pomyślała mama.

    Tym czasem Blanka była już u Grześka w pokoju. Wiedziała, że źle to wszystko wyszło. To Ania ją zaprosiła i czuła teraz wyrzuty sumienia.

    – Siadaj, mała.

    Blanka usiadała.

    – Wiesz Grzesiek, muszę ci coś powiedzieć – powiedziała dziewczyna ze skrzywioną miną

    – Niech zgadnę. Chodzi o Ankę?

    – Tak – odpowiedziała odrobinę zaskoczona Blanka – Ania mnie dziś zaprosiła

    Grzesiek chwilę patrzył w oczy Blanki i odrzekł:

    – Szybko spadliśmy na dalszy plan

    – Nie mów tak, to nie prawda

    – Zobaczymy. Jeśli chcesz to leć do niej.

    – Oj Grzesiek – powiedziała ze smutną miną – przepraszam. Chodź do mnie, spróbuję ci to wynagrodzić.

    Grzesiek, niechętnie wstał i podszedł do Blanki. Blanka zaczęła rozpinać mu pasek, potem guzik, rozporek i zsunęła spodnie na podłogę. Potem zdjęła szorty. Zobaczyła penisa Grześka. Wzięła go w dłoń i zaczęła masować. Poczuła, jaki jest gorący w jej zimnej dłoni. Penis rósł z każdą chwilą. Wzięła go do buzi i zaczęła ssać. Grzesiek tylko patrzył na nią z góry. Blanka zerknęła na nie go. Uśmiechnął się.

    – Cieszę się, że wraca ci humor – powiedziała Blanka z uśmiechem. I dalej go ssała.

    – Świetnie, mała! – mówił cicho Grzesiek

    Blanka przełożyła dłoń pod kroczem Grześka i zaczęła dotykać go po tyłku aż wymacała odbyt. Leciutko go tam pieściła aż w końcu wsunęła środkowy palec.

    – O tak! Ty mała spryciaro! Nie przestawaj! – Grzesiek czuł, że dochodzi. Odchylił tylko głowę do tyłu. Jedną ręką docisnął rękę Blanki, aby mocniej weszła w niego. I trysnął w gardło Blanki.

    – Taaak!

    Blanka ssała go i przełykała spermę. Część wylała się na podłogę. Po chwili Grzesiek lekko się zatoczył i usiadł na fotelu.

    – Uhhhh to było dobre! – i dychał

    – Dobra, leć już. Tylko o nas nie zapominaj! – i dał jej klapsa kiedy przechodziła

    – Możesz być o to spokojny – powiedziała z uśmiechem i wyszła. Zajrzała do łazienki. Umyła dłonie i przepłukała usta. Poprawiła włosy. I szybko zbiegła po schodach. Zapukała w próg drzwi do kuchni.

    – Ania?

    – Hej Blanka – odparła mama

    – O dzień dobry! Czy Ania jest tutaj?

    – Nie, wyszła jakąś chwilę temu

    – O rety! – zmartwiła się Blanka – czy mówiła gdzie idzie?

    – Niestety nie, skarbie – powiedziała czule mama widząc jak Blanka przejęła się tą sytuacją

    – Spróbuję ją znaleźć. Do widzenia! – i wybiegła. Na dworze zaczynało padać. Blanka wyszła z domu i wyjrzała na plac. Sprawdziła czy Ania jest na werandzie, ale nie było jej.

    Mama podeszła do okna i zobaczyła jak Blanka pół krokiem pół truchtem kieruje się do furtki.

    “Ciekawe jak to wszystko pogodzisz” – pomyślała i uśmiechnęła się

    Blanka była już na ulicy. Stanęła na samym środku i rozejrzała się w każdym kierunku, ale Ani nie dostrzegła.

    “Gdzie ona może być, kiedy pada?” – pytała samą siebie w myślach – “Może na przystanku” – i pobiegła na skrzyżowanie skąd było widać przystanek, ale Ani tam nie było. “Może na placu zabaw. Tam jest altana” – Blanka pobiegła dalej. Deszcz padał już mocno i czuła, że ubranie zaczyna przemakać. Pojawiły się kałuże, ale omijanie ich już nie miało sensu. Wpadła na plac zabaw. Zobaczyła w oddali, że pod altaną na końcu placu zabaw, ktoś siedzi. Osoba była tyłem i nie mogła jej rozpoznać przez ten rzęsisty deszcz. Zaczęła iść w jej kierunku. “To ona!” – pomyślała. Podeszła bliżej.

    – Ania?

    Ania przetarła oczy i odwróciła się.

    – Znalazłam cie – powiedziała Blanka. Ania chwile na nią popatrzyła i powiedziała:

    – Jesteś cała mokra!

    Blanka weszła pod altanę.

    – Przeziębisz się. Lepiej wracaj do domu.

    – Nie chcę wracać do domu.

    Nastała chwila ciszy.

    – Chyba lepiej będzie, jeśli pójdziesz

    – Aniu, proszę cie – powiedziała smutna Blanka

    Kolejna cisza.

    – Chodź, odprowadzę cie. Mam parasol.

    Dziewczyny szły nie rozmawiając ze sobą. Deszcz wciąż padał dość mocno.

    – Jest mi bardzo zimno – powiedziała Blanka, kiedy były na wysokości domu Ani. Ania westchnęła.

    – Chodź – i skręciły na plac.

    Weszły do domu. Blanka trzęsła się z zimna. W progu pojawiła się mama i zobaczyła Blankę całą mokrą. Spodnie zrobiły się czarne od wody, sweterek obwisł a włosy poskręcały. Po twarzy spływały stróżki wody.

    “Ta mała wygląda uroczo” – pomyślała mama i z całych sił powstrzymywała śmiech.

    – Znalazłam Anię – powiedziała Blanka do mamy Ani

    – Była po drugiej stronie rzeki? – zaśmiała się mama

    – Tak. A kładki nie było jak widać – powiedziała z uśmiechem Blanka i zerknęła na swoje ubrania.

    “Chyba jej na prawdę zależało znaleźć Anie” – pomyślała mama.

    – Leć szybko pod prysznic. Ania znajdziesz Blance jakieś ubrania? Ja zrobię herbatę.

    Blanka poszła po schodach na górę robiąc mokre plamy od przemoczonych skarpetek.

    Mama spojrzała wymownie na Anię.

    – Nie bądź dla niej zbyt surowa. Widać, że się stara.

    – Tak, wiem, że się stara.

    – Ona jest w trudnej sytuacji. I jest jeszcze młodziutka.

    – Oj, nie doceniasz jej – powiedziała Ania

    – Co masz na myśli?

    W tym momencie usłyszały kroki. To Grzesiek schodził po schodach.

    – A to kto jest pod prysznicem? Tata już jest? I co tu tak mokro? – zapytał Grzesiek

    – To Blanka. Cała się przemoczyła. I to przez ciebie – powiedziała Ania

    – Blanka? – powiedział Grzesiek i spojrzał za siebie

    – Nawet o tym nie myśl! – rzuciła groźnie Ania

    – Haha, spoko. Idę na TV – a potem przechodząc koło siostry dodał po cichu – Oj Anka Anka…

    – Dobra, leć jej coś przygotuj – powiedziała mama

    Ania poszła do swojego pokoju. Otwarła wszystkie szafy i zaczęła się zastanawiać, co może pasować Blance. Była od niej sporo wyższa, więc na długość będzie ciężko – pomyślała. Ania była też szersza od Blanki w biodrach. “Po prostu dam jej jakiś dres. Nie będzie wyglądać tak szykownie jak w tym, co przyszła, ale trudno.” – pomyślała Ania.

    – Blanka? To ja zostawię Ci ubrania – powiedziała Ania przez uchylone drzwi do łazienki. Zerknęła tylko na kabinę prysznicową, ale była cała zaparowana i Blanki nie było widać.

    – Jasne. Dziękuję!

    Ania wróciła do pokoju. Po chwili mama przyniosła gorącą herbatę i wyszła. Po paru minutach w progu pojawiła się Blanka.

    – Ania?

    – Tak, tak. Jestem. Wchodź. I jak lepiej?

    – Dużo lepiej. Dziękuję. Mokre ubrania powiesiłam na suszarce.

    – To dobrze, ale nie spodziewaj się je dziś jeszcze założyć. Tzn chodzi mi o to…. – poprawiała się Ania. Blanka uśmiechnęła się – że one tak szybko nie wyschną. Blanka popatrzyła tylko na Anię z leciutkim uśmiechem nic nie mówiąc.

    – A w tym jak wyglądam? – powiedziała Blanka, rozłożyła szeroko ręce i zaczęła się kręcić wokół siebie. Miała na sobie szare, za duże, spodnie dresowe i czarną bluzę z kapturem. Też za dużą. Jej długie, wilgotne włosy szeroko rozłożyły się na boki pod wpływem kręcenia się.

    – Wariatka – zaśmiała się Ania. Dziewczyna oczywiście wyglądała w tym ubraniu rozkosznie.

    Blanka zatrzymała się. Opuściła ręce a uśmiech zniknął z jej buzi. Wolnym krokiem podeszła do Ani, która opierała się pupą o biurko. Stanęła blisko.

    – Aniu, przepraszam za dziś

    Ania nie odpowiadała – “Ciekawe co zrobisz teraz…” – pomyślała tylko.

    – Stało się to tak szybko że nie zdążyłam nic powiedzieć – dodała Blanka. Grzesiek wciągnął mnie za rękę na górę a kiedy zeszłam to już cie nie było. Twoja mama nie widziała gdzie jesteś więc szukałam cie wszędzie.

    Ania nadal nic nie mówiła.

    – Wiesz Aniu, że nie chciałam cie zranić. Wybaczysz mi?

    Ania chwile zwlekała z odpowiedzią.

    – Wybaczyłem ci już pod altanką – odparła z delikatnym uśmiechem – i nie zraniłaś mnie

    Blanka uśmiechnęła się ale po chwili wyraz jej twarzy pokazywał delikatne zdziwienie.

    – Wydawało mi się, że płakałaś, tam na placu zabaw

    – Nie, no coś ty

    – Hmmm, myślałam, że… – zawahała się Blanka – cieszę się w takim razie że nie sprawiłam ci przykrości

    – Wszystko gra! – powiedziała Ania. Blanka przyglądała jej się uważnie.

    – Podobają ci się twoje nowe ciuszki? – zapytała z uśmiechem Ania

    Blanka z chwilą opóźnienia odparła:

    – Tak, są bardzo wygodne. Postaram się ich nie rozciągnąć.

    Ania wybuchła śmiechem.

    – Może pójdę pokazać się w nich Grześkowi?

    Ani zrzedła mina.

    – Nie, nie musisz. On teraz ogląda z mamą TV.

    – Ok. To może później. A mogę je pożyczyć?

    – No chyba tak, bo musisz jakoś do domu wrócić.

    – Super, odwiedzę w nich jutro Olka

    “Ona znowu coś knuje i nie podoba mi się to, co mówi” – pomyślała Ania

    – Pamiętasz Pana Andrzeja? Jego córka zaprosiła mnie dziś na nocowanie. Myślisz, że powinnam iść?

    Ani opadła szczęka.

    – Jest całkiem fajna! – powiedziała dosadnie Blanka lekko podnosząc głos

    – Blanka przestań! – powiedziała, głośno Ania a w jej oczach pojawiły się łzy. Odsunęła się od Blanki i stanęła przy oknie.

    – Dlaczego mi to robisz? – zapytała Ania, przecierając oczy

    – Dlaczego nie jesteś ze mną szczera? – zapytała Blanka

    – Bo… nie mogę

    – Nie możesz być ze mną szczera?

    – Nie wiem, może po prostu boję się się być szczera

    – Aniu, powiedz mi

    Ania gwałtownie odwróciła się do Blanki

    – Co mam Ci powiedzieć? Że się w tobie zakochałam? Dobrze! Zakochałam się w Tobie! Zadowolona? – Ani popłynęły z oczu łzy

    – Na prawdę? Zakochałaś się we mnie? – zapytała Blanka ciepłym głosem

    – Tak – powiedziała Ania przecierając oczy. Po czym odwróciła się do okna. Blanka cichutko podeszła do Ani. Dotknęła jej ramienia dając do zrozumienia, aby Ania odwróciła się do niej.

    Dziewczyny spojrzały sobie głęboko w oczy.

    – Zaczynam się trochę ciebie bać – powiedziała Ania z leciutkim uśmiechem. Blanka również się uśmiechnęła. Wyciągnęła dłoń i przetarła łzę z policzka Ani.

    – I co teraz? – zapytała Ania czując niepokój po swoim wyznaniu

    Blanka w odpowiedzi przymrużyła oczy, podniosła prawą brew w górę i wydała z siebie “hmmm”.

    – Głuptas! – zaśmiała się Ania i przygryzła dolną wargę. Blanka chwyciła dłonie Ani i robiąc drobne kroczki w tył ciągnęła Anię w kierunku łóżka.

    “Jeszcze przed momentem doprowadziła mnie do płaczu a teraz jej się oddam… Czy ja tu mam jakąś kontrolę?” – myślała Ania.

    Blanka delikatnie pchnęła Anię na łóżko. Ania usiadła i zaraz potem położyła się. Głowę miała na poduszce. Blanka usiadła okrakiem nad jej biodrami. Chwyciła Ani ręce w nadgarstkach i docisnęła do poduszki nad jej głową. Pochyliła się nad nią. Prawie stykały się noskami. Włosy Blanki rozłożyły się szeroko wokół tak, że Ania nie widziała nic poza buzią Blanki.

    “Uwielbiam kiedy ona przejmuje inicjatywę. Jest w tym coś tak podniecającego” – rozmarzyła się Ania.

    Blanka zaczęła bardzo delikatnie całować Anię po prawym policzku. Włosy Blanki muskałby twarz Ani.

    “Ale ona pięknie pachnie!” – zachwycała się Ania. Czuła przy tym jak serce dudni jej w piersi.

    Blanka całowała powoli i w zupełnej ciszy. Była coraz bliżej ust Ani. Kiedy już miała, by je pocałować przejechała nad nimi tylko delikatnie ocierając je wargą. Teraz całowała lewy policzek.

    “Nie wytrzymam z nią!” – Ania nie mogła sama uwierzyć co ta młodsza dziewczyna z nią robi. Czuła się bardzo podniecona. Nieświadomie zaczęła pocierać stopę o stopę. Oddychała głęboko.

    “To najbardziej romantyczna chwila, jaką przeżyłam” – myślała Ania.

    Blanka kierowała się ponownie do ust Ani ale znowu przeskoczyła – teraz całowała Ani po szyi. Zbliżała się do ucha. I szepnęła cichutko:

    – Zawsze bądź ze mną szczera

    – Dobrze – odpowiedziała Ania. I wtedy Blanka pocałowała Anię. Poczuła jej głęboki oddech. Całowała ją bardzo delikatnie i czule.

    Ania czuła się bardzo podniecona. “Ogarnij się Anka! Chyba nie dostaniesz orgazmu od pocałunku?!” – krytykowała się w myślach.

    Po chwili Blanka odsunęła usta na jakiś centymetr. Czuła tylko na swoich mokrych wargach szybki i głęboki oddech Ani. Ania otwarła oczy. Było prawie ciemno pod parasolem Blanki włosów. Szybko podniosła głowę z poduszki i pocałowała Blankę. Blanka powoli uwolniła ręce Ani. Ania usiadła a Blanka wraz z nią. Całowały się ciągle. Ania objęła rękoma Blankę za plecami a Blanka przełożyła nogi do przodu i objęła nimi Anię.

    Ania coraz bardziej podniecona traciła nad sobą kontrolę. Całowała Blankę coraz mocniej. Do pocałunku dodała języczek, na co Blanka przystała i teraz całowały się jeszcze namiętniej i intensywniej.

    – Blaniuś? – zapytała cichutko Ania

    – Tak?

    – Nie wiem jak to powiedzieć… Ale miałam być szczera tak? – mówiła delikatnie speszona Ania

    – Po prostu powiedz Aniu

    – Chciałabym cie pocałować. Tam niżej. Ale nie wiem co Ty na to.

    Blanka chwilę milczała. Ania poczuła niepokój.

    – Zamknij drzwi, dobrze? – powiedziała spokojnym głosem Blanka

    – Jasne

    Dziewczyny wstały z łóżka i Ania poszła zamknąć drzwi na klucz.

    – Usiądź na fotelu – powiedziała Blanka. Ania uśmiechnęła się i tak zrobiła.

    “Co ona znowu wymyśliła” – zastanawiała się Ania

    Blanka ustawiła się na środku pokoju. Zamknęła oczy. Głowę odchyliła do tyłu. Przytrzymała lewy rękaw bluzy prawą dłonią. Lewą rękę wsunęła do bluzy. Potem, pomagając sobie od środka wsunęła pod bluzę prawą rękę. Skłoniła się nisko tak, że włosy dotykały ziemi i jej gołych stópek. Bluza opadła i Ania zobaczyła jej szczuplutkie plecy. Widać było wszystkie kręgi i żeberka. Bluza spadła na podłogę. Blanka powoli zaczęła się prostować jadąc dłoniami po wewnętrznych stronach nóg.

    Ania oglądała co robi Blanka z otwartymi ustami. Dotknęła się w kroku. “No całe jeansy mam mokre…” – pomyślała nie odwracając wzroku od Blanki.

    Blanka powoli prostowała się. Oczy miała ciągle zamknięte. Dotarła dłońmi do krocza. Przycisnęła mocniej spodnie. Wyprostowała się. Jej włosy okrywały obie piersi i brzuszek. Głowę odchyliła do tyłu. Widać teraz było jej pępek. Szersze dresy jeszcze bardziej podkreślały jak szczupła jest w talii. Dłońmi, podjechała na wysokość pępka. Wciągnęła brzuch i wypięła do przodu bioderka. Powolutku zjechała dłońmi pod spodnie prostując również głowę. Oczy miała zamknięte a usta delikatnie otwarte. Dotykała się w kroku a po chwili rozszerzyła ręce rozciągając spodnie tak by zjechały na podłogę. Krokiem modelki, kręcąc bioderkami zrobiła dwa małe kroki wychodząc stópkami ze spodni. Stała teraz zupełnie golutka. Jej długie, szczuplutkie nogi były w lekkim rozkroku. Dłonie położyła na wystających kostkach biodrowych i zaczęła się przechylać biodra w prawo a głową w lewo. Na sekundkę była w bezruchu. Potem w drugą stronę – bioderka przechyliła w lewo a głowę, półkolistym ruchem w prawo. Jej włosy falowały po niej, odsłaniając jej drobne, ale okrągłe piersi z różowymi sutkami. Po chwili zrobiła szeroki ruch głową i całym ciałem i ustawiła się tyłem do Ani. Było widać jej małe ramionka i drobne łopatki. Zrobiła kolejny okrężny ruch głową i jej włosy okryły jej plecy. Głowę odchyliła i włosy sięgnęły prawie do pupy. Ręce powoli przesunęła na jędrne pośladki i rozchyliła je. Ania dostrzegła drugą dziurkę. Blanka puściła pupę. Po chwili obróciła samą głowę i spojrzała na Anię.

    – Aniu, czy masz na mnie ochotę?

    Ania zaniemówiła wgapiona w Blankę. Zamknęła tylko usta. Blanka spokojnym krokiem podeszła do łóżka i położyła się. Głowę miała na poduszce. Obróciła się do Ani i uśmiechnęła lekko zniecierpliwiona.

    – Nooo! Buuuu! – zaśmiała się Blanka. Ania oprzytomniała i ze śmiechem podeszła do Blanki.

    – Jesteś… brak mi słów – powiedziała z poważną miną Ania

    – To nic nie mów

    Ania usiadła okrakiem na udach Blanki. Pocałowała ją w usta, potem po szyi i dalej w dół. Dotarła do piersi. Polizała sterczący sutek. Potem drugi. Były cudownie różowiutkie. Blanka leżała z zamkniętymi oczami i cichutko mruczała. Ania całowała Blankę po brzuszku muskając drobne włoski ustami. “Ależ ona pachnie” – zachwycała się Ania. Schodziła coraz niżej. W końcu wsunęła swoje nogi pomiędzy nogi Blanki. Dziewczyna podciągnęła wysoko kolanka całkowicie odsłaniając się przed Anią. Ania była już między nogami Blanki. Położyła dłonie na napiętych ścięgnach nóg przy samym kroku. Zaczęła lizać Blankę delikatnie po całym rowku. Czuła jak dziewczyna robi się mokra a jej cipeczka coraz bardziej czerwona. Ania zapragnęła wejść w nią językiem. Zjechała niżej, do dziurki. Włożyła język, ale poczuła, że Blanka wciąż jest niedostępna. Wylizała cały otworek spijając soki dziewczyny. Blanka czuła ogromne podniecenie. Jej ciało drgało, co chwilę. Była już blisko. Ania wróciła wyżej i pomogła sobie palcami rozchylając wargi Blanki. Zaczęła lizać jej łechtaczkę. Potem delikatnie ssać. Potem troszkę mocniej. Łechtaczka Blanki wyłoniła się cała. Każdy dotyk języka Ani dawał Blance niesamowitą rozkosz. W końcu nogi Blanki zaczęły drżeć. Blanka przygryzła palec wskazujący i głęboko oddychała na zmianę ze stękaniem. Ania intensywnie lizała łechtaczkę w górę i w dół jednocześnie patrząc jak Blanka wije się na jej łóżku. Nagle Blanka wygięła się i jęknęła. Ania poczuła, że jej dłonie i pościel są całe mokre. Zmniejszyła intensywność lizania i dała czas małej dojść do końca na spokojnie.

    W końcu Blanka wyprostowała nogi i otwarła oczy.

    – Dobrze ci było Blaniuś? – zapytała z uśmiechem Ania

    – To było cudowne – odpowiedziała

    Ania klękła i usiadła na swoich piętach. Blanka po chwili przełożyła jedną nogę na Anią i usiadła na skraju łóżka. Wstała. Poprawiła włosy by całe okalały jej plecki. Ania obserwował uważnie Blankę. Ta stała do niej tyłem.

    – Czy masz jeszcze na coś ochotę? – zapytała Blanka

    “Co ona ma na myśli?” – pomyślała Ania, po czym zmierzyła ją wzrokiem zatrzymując się na pupie – “czy ona chce żebym zajęła się jej pupcią?

    Ania usiadła na skraju łóżka tak, że miała nogi Blanki między swoimi kolanami. Położyła dłonie na jej bioderkach i dała całusa w pośladek. Potem w drugi.

    “Może spróbuję ją tu polizać. Przecież jak się jej nie spodoba to powie” – pomyślała Ania i poczuła jak Blanka odrobinę pochyla się do przodu wypinając pupę. Ania chwyciła jędrne pośladki i lekko je rozwarła. Zobaczyła drugą dziurkę. Idealnie różową.

    “Nawet tu jest urocza!” – pomyślała i zaczęła całować Blankę. Potem dodała języczek i jeździła nim wokół dziurki. Blanka sięgnęła swojej pupy i mocniej rozwarła pośladki dając do zrozumienia Ani, aby ta nie była taka delikatna. Ani mocniej zbiło serce. Wyczuła dobrze dziurkę językiem i zaczęła go tam wciskać. Blanka otwierała się przed nią i wpuszczała do środka.

    Ania czuła się bardzo podniecona. Nigdy wcześniej tego nie robiła a teraz kręci ją to niesamowicie. Weszła w dziewczynę głębiej i kręciła językiem. Bawiła się małą dziurką koleżanki. Ssała ją, lizała, wkładała język do dziurki i kręciła nim w koło.

    Blanki nogi znowu zaczęły drżeć. Jej uda były mokre. Czuła, że zaraz dojdzie drugi raz. Zaczęła jęczeć. Ania nie przestawała penetrować językiem jej tyłeczka. W końcu jęknęła i padła na kolana. Zwinęła się w kuleczkę dotykając głową kolan.

    Ania zeszła z łóżka i przytuliła Blankę kładąc głowę na jej plecach. Czuła jak dziewczynie bije mocno serce. Jak ciężko oddycha.

    – Wszystko w porządku, skarbie? – zapytała Ania

    – Tak… tak… Już jest dobrze – odsapała Blanka. Po chwili podniosła się i stanęła na chwiejne nogi. Uśmiechnęła się do Ani.

    – Ja tu chyba miałam gdzieś ubrania

    – Usiądź, podam ci – powiedziała Ania i podeszła do rozrzuconych na podłodze ubrań. Wzięła spodnie w ręce i zobaczyła, że są one mokre w kroku od wewnętrznej strony. Ania była tyłem do Blanki, więc uległa pokusie – powąchała mokre miejsce – “O rety, pachną Blanką, chyba ich już nie wypiorę nigdy” – uśmiechnęła się pod nosem Ania.

    – Proszę, to twoje szykowne ciuszki – powiedziała z uśmiechem.

    – Mmm, uwielbiam je – zaśmiała się Blanka. Założyła spodnie, które ledwo się na niej trzymały.

    – Ale jesteś szczuplutka. Może coś zjesz?

    Blanka założyła bluzę. Włosy przerzuciła na piersi i poprawiła z tyłu kaptur. Przypomniała sobie jej ostatni posiłek.

    – Tak, właściwie to z chęcią bym coś zjadła

    – Ok, poproszę mamę

    – Nie nie, może same coś przygotujemy? – zapytała z uśmiechem Blanka

    – No dobrze. To chodźmy. Tylko załóż coś na te gołe stopy.

    Ania otwarła szafę i wygrzebała kapcie.

    – Proszę, te będą ci pasować – i podała Blance puszyste kapcie w kształcie kreskówkowych krówek. Po czym parsknęła.

    Blanka popatrzyła na nie i powiedziała:

    – Serio? – zmrużyła brwi z udawaną złością i wzięła kapcie.

    – No teraz wyglądasz idealnie! – zaśmiała się Ania, po czym podeszła do Blanki, chwyciła jej bródkę w dwa palce i pocałowała – wyglądasz uroczo – szepnęła. Po chwili rzuciła – chodźmy.

    Dziewczyny weszły do kuchni. Mama kręciła się tam też.

    – O! jesteście – powiedziała mama i zerknęła na strój Blanki. Uśmiechnęła się i przystawiła palec do ust aby nie wybuchnąć śmiechem. Blanka przymrużyła oczy i spojrzała na Anię. Ania parsknęła śmiechem.

    – Ślicznie wyglądasz, na prawdę – powiedziała mama do Blanki i pogładziła ją po włosach

    – Przyszłyśmy zrobić sobie kolację – powiedziała Ania

    – Tak? Pewnie. Kuchnia jest wasza.

    Dziewczyny zaczęły kręcić się po pomieszczeniu. Rozmawiały i śmiały się. Mama przyglądała im się z uśmiechem.

    – Blaniuś, podasz mi szklanki? Są w szafce nad kuchenką.

    – Jasne, już – Blanka podeszła do szafki, wyciągnęła ręce w górę by sięgnąć po szklanki. Szafka była zawieszona znacznie wyżej niż te u niej w domu. Bluza podniosła się w górę a spodnie zjechały do połowy pupy.

    Ania cichutko parsknęła śmiechem a wraz z nią jej mama.

    Blanka postawiła szklanki na blacie. Podciągnęła spodnie i sięgnęła w górę, aby zamknąć szafkę. Spodnie znowu zjechały do połowy pupy.

    Mama Ani dostrzegła dołeczki wenus nad pupą Blanki. “No urocza jest” – pomyślała.

    Blanka wzięła szklanki i zaczęła mówić sama do siebie pod nosem odwracając się do Ani.

    – Kurdelek, ciągle mi te spodnie spadają – i spostrzegła, że Ania i jej mama patrzą na nią i śmieją się. Speszona odstawiła szklanki. Spodnie wisiały jej na udach odsłaniając kosteczki biodrowe. Prawie było widać jej krocze. Szybko podciągnęła je do góry.

    – Przepraszam, nie wiedziałam że ktoś to widzi – odparła zawstydzona

    – Spokojnie, nic się nie stało aniołku – odparła mama

    “Oj gdyby mama wiedziała jaki z Blanki jest aniołek…” – pomyślała Ania

    – Idę do salonu. Tylko ogarnijcie tu potem – powiedziała mama i wyszła.

    Ania siedziała przy stole – wyspie. Blanka podeszła do niej bliżej i oparła łokcie o blat. Przy okazji wypięła odruchowo pupę. Wzięła dłonie Ani w swoje drobne paluszki. Nie wiedziała, że mama Ani ciągle zerka na nie.

    – Jak ci idzie z tymi kanapkami? – zapytała zalotnie Blanka i przygryzła dolną wargę

    “Fajnie razem wyglądają. Tylko jak to się wszystko ułoży to ja nie mam pojęcia” – pomyślała mama

    Blanka nachyliła się do Ani i dała jej buzi.

    “O rety! One są już na tym etapie? To idzie stanowczo za szybko!” – pomyślała poddenerwowana mama Ani

    Dziewczyny wymieniły się uśmiechami patrząc sobie głęboko w oczy.

    – Są gotowe. Siadaj koło mnie – powiedziała Ania i dziewczyny zaczęły jeść kanapki.

    Po dłuższej chwili:

    – Aniu, możesz podejść na chwilę? – krzyknęła mama z salonu

    – Już idę

    Blanka została sama w kuchni.

    – Tak?

    – Wiesz, bo widziałam was. Jak się pocałowałyście… – powiedziała po cichu mama

    – No i? – odparła z poważną miną Ania

    – Czy to trochę nie za szybko?

    – Nie wiem, nie obchodzi mnie to

    – Powiedziałaś jej, że coś do niej czujesz?

    – Tak, musiałam…

    – I co Blanka na to?

    – No, właśnie widziałaś

    Mama jednocześnie uśmiechnęła się i zmartwiła.

    – Ja wiem, że ona jest urocza ale…

    – Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo – wtrąciła się Ania

    – Tak tak, ale…

    – To najcudowniejsza osoba, jaką spotkałam

    Mama zamilkła w pół zdania a Ania dodała:

    – Zakochałam się w niej

    Mama odpuściła. Ania odwróciła się na pięcie i poszła do kuchni.

    “O rety! To się nie może udać” – pomyślała zmartwiona mama.

    W momencie, kiedy Ania weszła do kuchni w drugim progu pojawił się Grzesiek.

    – O Blanka! Tak, myślałem, że jesteś, bo w naszej łazience suszą się twoje majtki

    “O ty! Zamorduje cie zaraz! Skąd wiesz, że to majtki Blanki?!” – pomyślała Ania

    – Tak, wybacz, musiałam je wywiesić – zaśmiała się Blanka

    – I co ty masz na sobie? – zaśmiał się Grzesiek

    – To mój nowy image, podoba ci się? – śmiała się Blanka

    “Irytuje mnie ta rozmowa” – pomyślała Ania

    – Weź to zrzuć! – odpalił Grzesiek

    – Ha-ha – Blanka udała śmiech – chciałbyś!

    – No co? Przecież umiesz!

    Ania nie wytrzymała i rzuciła się na brata. Pchnęła go, ale nie zrobiło to dużego wrażanie na rosłym Grześku.

    – Zamknij się! – krzyknęła

    – Co ci odbiło Anka?! – odrzekł Grzesiek

    – Nie mów do niej w taki sposób!

    – To był żart! Po za tym to ty się tu trącasz!

    – Jak to ja się wtrącam?!

    – No tak. Zapomniałaś już, że Blanka spotyka się ze mną i Olkiem?

    Ania nie wiedziała, co powiedzieć.

    – Blanka, powiedź jej

    Blanka nic nie odpowiedziała będąc lekko zszokowana całą sytuacją. Ania odwróciła wzrok i spojrzała na Blankę.

    – Powiedz jej – powiedział poddenerwowany Grzesiek i wyszedł z kuchni

    Blanka spojrzała na Anię a ta spuściła wzrok i też wyszła.

    Blanka odwróciła wzrok w kierunku salonu. Zobaczyła zbliżającą się mamę Ani.

    – Chyba musisz porozmawiać z Anią. Z Grześkiem właściwie też.

    – Wiem – odparła zasmucona Blanka i spuściła wzrok. Mama podeszła do niej blisko, przytuliła ją i pogłaskała.

    – Jeśli chcesz to cie odwiozę do domu i może ja z nimi porozmawiam? – zaproponowała mama chcąc uratować młodą Blankę przed taką konfrontacją

    – Nie nie, ja muszę to zrobić – odrzekła Blanka i mocno westchnęła

    “Faktycznie chyba jej nie doceniałam. Kiedy trzeba zachowuje się dojrzale. A innym razem pół jej pupy jest na widoku” – pomyślała mama.

    – Pójdę do Ani – powiedziała Blanka i wstała od stołu.

    – Blanka, bądź po prostu szczera, tak będzie najlepiej

    Blanka kiwnęła głową i wyszła. Drzwi do pokoju Ani były zamknięte. Zapukała cichutko.

    – Ania? – powiedziała, po czym otwarła drzwi i lekko je uchyliła

    – Mogę wejść?

    Ania nie odpowiedziała ale mimo tego Blanka weszła do pokoju. Zamknęła drzwi. Ania siedziała na łóżku, nogi miała podciągnięte i objęte rękoma. Głowę opartą miała o kolana. Blanka podeszła do niej, uklękła przed nią i leciutko dotknęła jej nóg.

    – Porozmawiamy? – zapytała cichutko

    Ania podniosła głowę. Jej oczy szkliły się.

    – Czy łączy cie coś więcej z Grześkiem? I Olkiem?

    – Tak, ale to nie to, co myślisz.

    – Czyli co?

    – Są mi bardzo bliscy, mówiłam na początku.

    – Wiem, że mówiłaś. Ale trochę się pozmieniało od tego czasu.

    – Tak, wiem Aniu. Nie chcę ci sprawiać przykrości.

    – Co jest właściwie między wami?

    Blanka nie była pewna co odpowiedzieć.

    – Czuję coś do nich, ale to nie tak jak do ciebie.

    Ania patrzyła smutnymi oczami na Blankę czekając na kolejny cios.

    – Nasza relacja jest… jak by to ująć… bardziej cielesna.

    – Ale… jak to?

    – Po prostu tak się nam ułożyło.

    – Czy wy uprawiacie seks? Przecież ty jesteś jeszcze… – Ania nie dokończyła zdania

    – Można tak powiedzieć – odpowiedziała Blanka ze skrzywioną miną bojąc się reakcji Ani

    – Coś do nich czujesz i jeszcze to – po chwili dodała – to… to… to gdzie tu miejsce dla mnie?

    Blance popłynęła łza po policzku.

    – W moim sercu – odpowiedziała

    Ania przytuliła Blankę. Po chwili ją puściła i spojrzała jej głęboko w oczy.

    – Dlaczego pozwoliłaś na to, co jest między nami?

    – Nie wiem, po prostu chciałam tego – odpowiedziała smutno Blanka – żałujesz? – zapytała Blanka po chwili

    – Jest mi bardzo trudno – odparła ciężkim głosem Ania – nie wiem, co o tym myśleć… czy powinnam się usunąć z twojego życia?

    – Nie! – powiedziała głośniej Blanka a z jej oczu popłynęły łzy. Po chwili Ania dodała:

    – Blaniuś, chyba nie mam wyjścia – powiedziała smutno Ania

    – Masz! Jakoś to sobie ułożymy! – powiedziała przez łzy Blanka

    Ania patrzyła na nią smutnym wzrokiem nic nie mówiąc.

    – Nie możesz mnie zostawić! – rozpłakała się Blanka

    Ania czuła, że pęka jej serce patrząc na rozpłakaną Blankę. Po krótkiej chwili odrzekła:

    – Chodź do mnie Blaniuś – i obie dziewczyny położyły się na łóżku wtulone w siebie.

    Leżały tak kilka minut. Blanka trochę się uspokoiła.

    – Na prawdę myślisz, że taki układ ma jakieś szanse? – zapytała Ania

    – Tak. Jeśli tylko ty i ja będziemy razem jak teraz to wszystko się ułoży. O chłopaków to się nie martwię.

    – Nie?

    – Nie, oni mają inne priorytety… uczucia nie są takie ważne

    – No tak, nie wątpię w to – uśmiechnęła się Ania. Chwila ciszy.

    – Aniu?

    – Tak?

    – A ty? Czy dasz sobie z tym radę? Twoje uczucia są dla mnie najważniejsze.

    – Zobaczymy. Świadomość, że muszę się tobą dzielić z kimkolwiek nie jest miła.

    – Wiem. Ale spróbujmy, dobrze? – zapytała z nadzieją w głosie Blanka

    – Dobrze. Spróbujemy.

    Blanka pocałowała w usta Anię. Ania poczuła mokre policzki Blanki.

    – Ale nie obiecuję, że chłopaków nie spotka jakiś wypadek.

    Dziewczyny zaśmiały się i mocno wtuliły się w siebie. Minęło kilka minut.

    – Czy Grzesiek i Olek wiedzą o nas? Czy mówiłaś im?

    – Nie. Ale muszę to zrobić.

    – Może idź od razu?

    – Tak. Zaczekasz?

    – Nigdzie się stąd nie ruszam.

    Blanka wstała i poszła do pokoju Grześka. Zapukała.

    – Grzesiek, mogę?

    – Proszę

    Blanka podeszła do Grześka, który siedział przy laptopie.

    – Wiesz, rozmawiałam z Anią i… powiedziałam jej o nas. I o Olku.

    Grzesiek przyjrzał się jej twarzy. Ślady płaczu było łatwo dostrzec.

    – Widzę, że lekko nie było.

    – Nie, nie było.

    – Jak przyjęła to Anka?

    – No właśnie… – Blanka nie chciała komentować reakcji Ani

    – Czy wy coś do sobie… no wiesz… czujecie?

    – Tak – odparła stanowczo Blanka

    – Ok, ale…

    – Ale mam też was – przerwała mu Blanka – ciebie i Olka

    – A my mamy ciebie… Anka wie o tym?

    – Tak, wie.

    – I zgodziła się na to?

    – Tak, ale, Grzesiek, musisz pamiętać, że Ania też coś do mnie czuje! Nie możesz jej ranić!

    – Wiem, rozumiem. Pogadam też z Olkiem.

    – Dobrze. Ja też z nim pogadam.

    Grzesiek się uśmiechnął.

    – No nieźle. Masz dwóch chłopaków i dziewczynę! – zaśmiał się

    – Oj przestań sobie żartować – uśmiechnęła się Blanka

    – No dobra. Mogę zajrzeć z tobą do Ani? Wiesz, lepiej od razu…

    – Tak, myślę, że tak – odparła Blanka

    Po chwili oboje stali pod drzwiami Ani. Blanka zapukała.

    – Ania? Jest ze mną Grzesiek. Możemy wejść?

    – Tak, wejdźcie

    – Hej siorka

    – No hej

    – Wszystko gra?

    – Powiedzmy

    – Przepraszam, za to gadanie w kuchni. Nie wiedziałem, wiesz… o was.

    – W porządku. Ja też przepraszam. Zdenerwowałam się.

    – Nie ma sprawy. To co? Jest ok?

    – Tak – powiedziała Ania i spojrzała na Blankę.

    – Blanka, jak Ty chcesz to zrobić to ja nie wiem… – zaśmiała się Ania

    – Mmmmm… coś wymyślę – powiedziała uśmiechnięta i jednocześnie speszona Blanka kręcąc nóżką

    – Oj… no tak. Nie jesteś zwykłą dziewczyną. Tego jestem pewna.

    Blanka uśmiechnęła się mocniej.

    – Mam do was prośbę – zaczęła Ania – wiem, że łączą was, jak by to ująć, przyjemności cielesne. Więc, czy możecie się pocałować? Wiem, że to głupie, ale chciałabym to zobaczyć od razu. Tu. I teraz.

    – Hm no dobrze. Jeśli tego chcesz… – odparł Grzesiek – Blanka?

    Blanka odwróciła się do Grześka i wspięła na palce. Grzesiek nachylił się nad nią i pocałował ją namiętnie w usta. Blanka założyła mu ręce na kark a on po chwili położył dłonie na jej pupie. Całowali się intensywnie, z języczkiem.

    Ania patrzyła uważnie jak jej Blanka całuje się z kimś innym niż z nią. Jak Grzesiek obłapia ją łapskami, ale nie czuła przykrości. Widok małej Blanki całowanej przez jej dużego brata wydał jej się nawet podniecający.

    W końcu pocałunek się skończył. Blanka i Grzesiek spojrzeli sobie w oczy i uśmiechnęli się.

    – Ania, w porządku? – zapytała Blanka

    – Tak, tak. Wszystko gra – odparła uśmiechnięta Ania.

    – Jeśli chcesz, możemy się tu pobzykać z Blanką – rzucił rozbawiony Grzesiek. Blanka od razu klepnęła go w ramie.

    – Ej!

    – Nie, nie trzeba – odparła Ania – innym razem, dobrze? – zapytała poważnie.

    Grześka zatkało. Blanka odwróciła się do Ani i spojrzała pytającym wzrokiem.

    – No co, Blankę mamy jedną. Jakoś to musimy pogodzić, prawda? – zapytała z uśmiechem Ania

    – No tak. Dobra, idę. Jak bym był potrzebny to wiecie gdzie jestem – powiedział Grzesiek i wyszedł z pokoju

    – Na pewno wszystko gra Aniu?

    – Tak. Chodź do mnie.

    Blanka podeszła do Ani i dziewczyny przytuliły się.

    – Muszę jeszcze coś załatwić? Zaczekasz? – powiedziała Blanka.

    – Yy no dobrze – odparła Ania nie wiedząc, co Blanka ma na myśli.

    Blanka wyszła z pokoju i zeszła na dół. Zapukała w drzwi do kuchni.

    – Pani Sylwio?

    – Tak? Wejdź proszę – odpowiedziała mama Ani i Grześka.

    – Wszystko jest dobrze – powiedziała Blanka i przytuliła ich mamę

    – To dobrze, to bardzo dobrze – mówiła mama głaszcząc Blankę po głowie – tylko, kogo będę musiała dziś pocieszać?

    – Nikogo – odparła Blanka z leciutkim uśmiechem – wracam do Ani – i pobiegła

    Mama stała jak sparaliżowana.

    – Ale jak to?! – powiedziała cicho pod nosem.

    “No chyba ich nie udobruchała obojga!” – pomyślała – “Z tą małą jest coś nie tak!”

    Po chwili wszedł pan Michał, ojciec Ani i Grześka. Wrócił z pracy.

    – Jestem – powiedział i minął żonę – co tak stoisz jakbyś ducha zobaczyła?

    – Gorzej…

    – Tak?

    – Blanka

    – Co Blanka?

    – Ostatnio często się tu pokazuje

    – Ostatnio? Od lat przychodzi do Grześka

    – A teraz też do Ani

    – No i co w tym niezwykłego?

    Mama się zawahała.

    – No niby nic. Tylko, że ona jest, nie wiem jak to ująć, trochę inna.

    – Inna? Wiesz jakie teraz są dzieciaki, pokręcone zupełnie…

    – No nie wiem… To nie to samo.

    – Ja też nie wiem… ale dla mnie ona jest w porządku. Zawsze grzeczna i uśmiechnięta i..

    Spojrzała na męża uważnie.

    – Wiesz co? Zostawmy ten temat…

    Tymczasem Blanka była już u Ani. Leżały przytulone do siebie na łóżku.

    – Gdzie byłaś? – zapytała Ania

    – A u twojej mamusi

    – Aha. A po co?

    – Zmartwiła się tą sprzeczką w kuchni.

    – I poszłaś jej powiedzieć, że wszyscy żyją?

    – No coś w tym stylu – zaśmiały się obie

    – Powiedziałam jej, że jakoś to sobie poukładaliśmy

    – Poukładaliśmy? Tzn ja, ty i… Grzesiek?!

    – Tak, chciałam żeby była spokojna

    – O rety, no to teraz musi być bardzo spokojna – Ania wybuchła śmiechem

    – Żadnych tajemnic, pamiętasz? – zapytała Blanka

    – Między nami? Tak. Ale rodziców może nie wtajemniczajmy w szczegóły – śmiała się dalej Ania

    – Nic więcej nie powiedziałam – uśmiechnęła się Blanka

    – Ok – powiedziała Ania choć wiedziała że czeka ją poważna rozmowa z mamą. I Grześka pewnie też.

    Chwile później.

    – Mogę cie o coś zapytać? – powiedziała Ania

    – Oczywiście

    – Czy chłopaki są dla ciebie dobrzy?

    – Tak, są, choć wiesz, z nimi to nie tak jak z Tobą.

    – No tak, zdaję sobie sprawę… Czyli wy… no wiesz…

    – Robimy różne rzeczy

    – Widziałaś ich nago?

    – Oczywiście – uśmiechnęła się Blanka – inaczej było by trudno

    – No tak, wiem… Dotykałaś ich tam i ówdzie?

    – Tak. Aniu, na pewno chcesz o to pytać?

    – Właściwie to tak – powiedziała uśmiechnięta Ania – chyba nawet mnie to trochę kręci

    – No dobrze – uśmiechnęła się Blanka – więc tak, dotykałam ich

    – I.. no wiesz… doprowadziłaś ich?

    – Tak. Raczej nie udawali – dziewczyny parsknęły śmiechem

    – I co jeszcze robiliście?

    Blanka spojrzała w oczy Ani.

    – Ale jeśli nie chcesz to nie mów

    – Spoko, mogę powiedzieć. No np. brałam ich do buzi.

    – Aha. Ok – Ania nie wiedziała co powiedzieć – i podobało Ci się?

    – Tak, bardzo.

    – Hm. Coś jeszcze? Czy oni weszli w ciebie?

    – Tak

    – Ale jak? Przecież czułam…

    – Ale nie tu – przerwała Ani Blanka. Ania zaniemówiła na chwilę.

    – To gdzie?

    – W pupę.

    – Yyy ale jak… Nawet ja nigdy tego nie robiłam.

    – Nie chciałaś?

    – Chciałam, ale jakoś nie dałam rady.

    – W jakim sensie nie dałaś rady?

    – No próbowałam, z moim byłym, ale ból był za duży i kiepsko się to skończyło

    – Rozumiem

    – A ty dałaś radę? – zapytała zaskoczona Ania

    – Tak. Choć nie było to proste. Chłopaki są, jak by to ująć, duzi…

    – I sprawia ci to przyjemność?

    – Jasne

    – Serio?

    – No tak Aniu, inaczej bym się na to nie godziła

    – No nieźle… – Ania zamyśliła się – w twoim wieku twoje życie seksualne jest o wiele bogatsze niż moje

    – Wiesz, że to nie o to chodzi. Pamiętaj, że oni są dla mnie na prawdę ważni.

    – Tak, wiem, rozumiem.

    – A teraz mam również ciebie – uśmiechnęła się Blanka

    – No… masz mnie i dwóch chłopaków

    Blanka uśmiechnęła się.

    – Ty, ja z bratem i kolega – ciekawy czworokącik! – zaśmiała się Ania

    – Eeejj! – zaśmiała się Blanka i pogilgotała Anie – nie dokuczaj mi!

    – Na prawdę niezłe z ciebie ziółko! – śmiała się dalej Ania

    – Mówiłam, że nie jestem zwykłą dziewczyną

    – To prawda, nie jesteś. Masz jakieś super moce?

    – Kilka

    – Aha. To by wiele tłumaczyło. Niech zgadnę – kontynuowała Ania – niebywała uroda to jedna z nich?

    – Mmmhy – przytaknęła Blanka

    – Uwodzicielskie promienie w oczach?

    – Tak, zdecydowanie! – powiedziała dobitnie Blanka

    – Czytanie w myślach?

    – Bez problemu!

    – Przejmowanie kontroli umysłem?

    – Nawet od niechcenia!

    – O rety! Już po nas – wysapała Ania

    – Jest jeszcze coś – powiedziała poważnie Blanka

    – Lepiej nie mów… no co?

    – Seksu ze mną nie zapomnisz do końca życia!

     

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    MJ
  • Spotkanie z przeznaczeniem Epilog

    -Dziewczęta, muszę przyznać, że wywarłyście na nas ogromne wrażenie – Tomasz ciągnął swą przemowę, spoglądając z uśmiechem na Joannę – Nie umiemy wybrać jednej z was. Po prostu obie zasłużyłyście, aby być częścią tego zespołu.
    -Tomasz i ja bardzo cenimy wasze umiejętności. Pamiętajcie, ze posada, którą będziecie zajmować musi być dla was priorytetem. Oczywiście przymkniemy oczko na Twoje studia Kamilo, ale gdy będziesz poza uczelnią należysz do naszej dyspozycji.
    -Obie otrzymacie służbowe samochody. Moje dziewczęta nie mogą jeździć autobusami. Eleganckie dziewczyny jak wy muszą żyć na poziomie. Po roku pracy, gdy uznam, że poświęcacie się należnie otrzymacie trzykrotną podwyżkę i mieszkanie służbowe.
    -Jutro zapraszamy na spotkanie w tym samym gronie. Podpiszemy umowy. Przy wyjściu otrzymacie uniformy, które założycie, gdy was wezwiemy. Portier wskaże wam nowe samochody – rzekła na zakończenie Joasia.

    Kamila malowała właśnie twarz według wytycznych. Musiała stosować się ścisłego planu. Żadna z dziewcząt nie mogła się niczym wyróżniać. W pracy miały być traktowane tak samo, więc żadna z nich nie mogła przekraczać zasad. Przed lustrem stała śliczna suczka. Wysokie jasne szpilki dodawały jej kilkanaście centymetrów. Zgrabne nogi połyskiwały odziane w cieliste pończochy. Czarne stringi z otworem na piczce, zakrywała mocno opięta spódniczka. Czarny materiał doskonale opinał jej uda. Długość spódnicy pozwalała sięgała do połowy ud i pozwalała zakryć zakończenie pończoch. Uzupełniający komplet biustonosz odkrywał jej piękne brodawki, na których wyróżniały się twarde sutki. Staniczek doskonale powiększał jej cycuszki. Kompletu dopełniała elegancka, jasnoniebieska koszula. Jak nakazywała instrukcja wydana przez przełożoną, rękawy był zakasane na łokciach dziewczyny. Dekolt sięgał dość głęboko: co prawda zakrywał on brodawki na jej piersiach, ale nie można było być obojętnym na ten widok. Kamila po umalowaniu się spięła włosy w nienaganny koczek i skierowała się do wyjścia.

    Joanna czekała na dziewczyny. Miała jeszcze dziesięć minut, więc postanowiła przypudrować nosek. Rzecz jasna  nie obowiązywały jej żadne regulaminy w kwestii ubioru. Jednak na czas spotkań z dziewczętami zawsze ubierała ten sam strój. Co prawda nie mogła dotychczas często go nosić, ale miała szczerą nadzieję, że to się zmieni. Była ubrana w ciemną koszulę. Była ona mocno prześwitująca, jednak nie zdradzała zbyt wiele. Luźny ciuch odstawał na tyle od jej pięknego ciała, że nie zdradzał, co jest pod spodem. Lekko prześwitywały jedynie jej okryte do nadgarstków ręce. Oczywiście jej piękny biust był odpowiednio wyeksponowany. Spory dekolt nie zdradzał jednak, ze nie miała na sobie stanika.  Sięgająca nad kolano beżowa spódniczka luźno opinała jej jędrne uda. Zawsze lubiła ją podwijać, aby ukazać swą cipkę. Nie miała na sobie także dolnej części bielizny. długie nogi kobiety iskrzył w czarnych, prześwitujących pończochach. Dopełnieniem stylizacji były czarne szpilki na ostrym i długim obcasie. Poprawiła jeszcze lekko poskręcane włosy i udała się do sekretariatu.

    Klęcząc przed nim wyglądały jak bliźniaczki.  Już dawno pozbył się spódniczek z ich zgrabnych tyłeczków. Kamila pochłaniała jego kutasa słodko się nim dławiąc. Patrycja poślinionymi paluszkami masowała mosznę. Patrzyła mu w oczy przygryzając wargę. Tomasz gładził ją po głowie, rozwiązując potargany koczek.
    – Smakuje świetnie! – Roześmiała się blondi okładając mokrym fallusem swój policzek. Patrycja i Joanna rozradowały się razem z nią.
    -Brawo! To moja dziewczynka! – Aśka zachwycała się widząc jak duży chuj znika raz za razem w czerwonych ustach młodej blondynki. Sekretarka oderwała Pati od jąder Tomka. Jeszcze przez chwilę z jej języczkiem łączyła je gruba nić z śliny.
    -Nie podzieli się – Rzekła do dziewczyny, wskazując na krztuszącą się kutasem Kamilę. Obie były pod wrażeniem głębokości jej gardełka. Szybciutko druga niebieska koszula znalazła się na podłodze.

    Nagie małolaty klęcząc podziwiały Joasię, która była między nimi. Obrabiała jego członek jak zawodowa kurwa. Tak lubiła o sobie myśleć. Gdy widziała tego fiuta nic nie mogło jej przeszkodzić. Wreszcie mogła go skosztować. masowała go dłonią, nie wypuszczając z ust ani na sekundę. Pozwalała, aby spieniona mocno ślina po bródce spływała aż na elegancką koszulę.

    Siedział na sofie. Dziewczęta przygotowywały jego kutasa dla swej szefowej. Joanna siedziała na jego twarzy, co chwila poprawiając spódniczkę zsuwającą się z płaskiego brzuszka. Tomasz ochoczo siorbał mokrą dziurkę. Kobieta masowała swoje piersi, uwolnione przez rozchylony mocno dekolt. Wreszcie osunęła się i nabiła głęboko na sterczącego kutasa. Pomieszczenie wypełniało rytmiczne klaskanie. Odgłos jej ud uderzających w krocze Tomasza zagłuszały jedynie jej głośne jęki.

    Patrycja klęczała przed Tomaszem z bliskiej odległości obserwując jak jego fiut znika w cipce ujeżdżającej go Kamili. Słodkie szepty całującej ją po szyi Joanny, zagłuszał krzyk blondi. Joanna zeszła niżej, aby zabawić się z wypiętą pipką szatynki. Pieszczona języczkiem Patrycja oglądała się z zadowoleniem na sekretarkę, ręką masując coraz bardziej widocznego kutasa. Joanna wyczuwając, co miało się wydarzyć zaczęła się bacznie przyglądać kroczu mężczyzny. Jej rączka zabawiała się z mokrą norką dziewczyny, która z rozkoszy przymykała oczy. Joasia całowała ją znów po szyi.

    Penis powoli chował się i wydostawał z ust Patrycji. Mocno zaciskała na nim swoje wargi, cały czas masując go języczkiem. Patrzeli sobie w oczy z zadowoleniem. Dziewczyna mruczała słodko z zadowolenia. Po chwili znów jednak zmieniła ją cipka Joasi. Powolnymi ruchami nabijała się na niego do końca. Kamila siedząc obok całowała namiętnie klęczącą przed nią Pati. Ich języczki mlaskały głośno zwracając uwagę Tomasza. Mężczyzna masował piersi sekretarki.

    Pati leżała na stole mocno rżnięta przez Prezesa. jej kształtne piersi falowały w szaleńczym tańcu. Dziewczyna mocno trzymała się za kolana, by maksymalnie rozchylić nogi. Klęczące nad nią Kamila i Joasia z podziwem patrzyły na jej cipkę. Joanna, co chwila oblizywała swoją dłoń i tarmosiła mocno jej pipkę. Kamila zaś trzymała ją za rączkę i co chwila odsuwała kosmyk włosów z jej twarzy. Głośne klaskanie jąder narastało. Tomasz głośno dysząc nieustannie zwiększał tempo, powodując tym coraz głośniejsze jęki ślicznej suczki. W końcu jego prącie wyskoczyło z ciepłej pizdeczki. Joanna szybko uchwyciła kutasa i zaczęła masować. Gdy mężczyzna zaczął tryskać na brzuch szatynki nakierowała chuja na swój język. Kamila zaczęła zlizywać delikatnie nasienie z brzucha koleżanki. Tomasz wyciskał z siebie resztkę spermy na cipkę Patrycji, która zebrała resztkę palcami i dała oblizać je Kamili. Aśka spuściła wymieszaną ze śliną spermę do ust Pati, po czym pocałowała ją. Potem oddała jeszcze gorącego całusa swemu ukochanemu. Dziewczęta słodziutkimi języczkami bawiły się cieplutkim nasieniem, co chwila całując się.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis