Category: Uncategorized

  • Nie trac glowy

    ⚠️!Achtung!⚠️

    To jest mój dawny, nieprzyzwoity fanfik o postaci z jednej, starej, chińskiej czytanki. Historia była w oryginale pisana po angielsku i umieszczona na ao3. Na potrzeby tej strony opowiadanie zostało uproszczone i napisane od nowa, w polskim języku. Ma dziwaczne opisy.

    Wszystkie postacie są pełnoletnie,

    bo trudno, żeby nie były.

    Takie jest prawo ludzkie i Boże.

    Su zamiatał tył posesji rozbudowanego kompleksu dojo, gdy nagle podszedł do niego sam ”Wielki Nauczyciel” i jedyny człowiek, który kazał mu nazywać siebie ojcem.

    Kazał, bo w rzeczywistości krew w ich żyłach nie była taka sama.

    Su był młodym mężczyzną o zadziwiająco zjawiskowej urodzie. Był szczupły i średniego wzrostu, miał delikatną, gładką i uroczą twarz oraz średniej długości ciemno-brązowe włosy, zaczesane w przedziałek i opadające na kąciki jego obuch policzków.

    W przeszłości, kiedy jeszcze był dzieckiem dorastał w niewielkim, skromnym baraku pod okiem swojej matki-eskorty, która go samotnie doglądała. Doglądała – bo tylko w taki sposób można było określić czynność, którą kobieta sprawowała nad swoim podopiecznym.
    W każdym razie, kiedy udało jej się odchować swoje dziecko, przeżyć ,,macierzyńskie lata” i gdy chłopiec w miarę dorósł, zaczęła się droga ku jego edukacji. Był to niestety kolejny kłopot, który stanął na drodze jego matki. Tak, więc postanowiła ona zostawiać go samego na całe dnie w domu, powierzając tym samym w jego ręce opiekę nad prowizorycznym mieszkaniem.
    Małe dziecko było wielkim ciężarem, a kiedy ciężar ten się zmniejszył, kobieta wróciła do pracy. Do tej samej pracy, która zapoczątkowała problem jej kuli u nogi.
    Tak mijały kolejne dni, miesiące, lata.
    Jednak nikt na tamten moment nie był w stanie przewidzieć jak drastycznie zmieni się życie Su.

    Otórz w przeddzień jego 14 urodzin żywicielka nie wróciła.

    Pozostawiony samemu sobie, chłopiec był zdezorientowany i przerażony.
    Kiedy minęły pierwsze dni, po nich kolejne i następne, a jego matka wciąż nie wracała, dotarło do niego, że wydarzyło się najgorsze. Wiedział o tym doskonale, gdyż do ich domu często zapraszani byli dziwnie wyglądający, agresywni mężczyźni. Stałą rutyną było katowanie przez nich kobiety, kolejno po odbytych z nią sesjach.
    Matka tłumaczyła kiedyś swojemu zrozpaczonemu dziecku, że wszystko to dzieje się tylko i dlatego, że tak pozwoliła… ale malutki jeszcze wtedy nie rozumiał znaczenia tych słów.
    W końcu samotnym, brudnym i błąkającym się po przedmieściach chłopcem zainteresowali się lokalni mieszkańcy. Sam widok Su, nawet w towarzystwie jego żywej matki wzbudzał już mieszane emocje, gdyż lokalna społeczność doskonale wiedziała o kobiecie i świadczonych przez nią usługach.

    I nagle, stało się niespodziewane.

    Lokalny mistrz sztuk walki, posiadający własny, ogromny kompleks, przeznaczony do ćwiczeń i prawdziwych pojedynków oraz ściągający wielu ludzi z całego kraju, zainteresował się specyficznym dzieckiem ze swojego otoczenia.
    Tak oto Su dostał od losu drugą szansę na wyleczenie i rozwinięcie własnych, połamanych skrzydeł.

    -Od godziny wszędzie cię szukam. Co ty tu do cholery robisz? – zapytał starszy mężczyzna

    Lecz młodzieniec milczał.

    -To nie są twoje obowiązki na ten moment. Nie tak ustalaliśmy – kontynuował

    – To ty sam je ustaliłeś! – wybuchł niespodziewanie Su.

    Te słowa wystarczyły, żeby wzbudzić gniew starszego. Sensei gwałtownie chwycił ramię chłopca, a następnie je pociągnął, jak lalkę, by zmusić go do powrotu w środek kompleksu.

    -To mnie boli! Puść mnie w tej chwili! Pozwól mi odejść.

    -Odejść, Su? I dokąd niby zamierzasz pójść? -zakpił mężczyzna -Bez pieniędzy, bez zaplecza, bez perspektyw… jesteś bezwartościowym, haniebnym bachorem. W dodatku masz czelność przeciwstawiać się swojemu panu, któremu zawdzięczasz życie w dostatku. Jakie to żałosne z twojej strony. Poniżasz się, zupełnie tak jak pies.

    Gdy rozlały się te gorzkie słowa, Su jakby uderzył twardo w ziemię wraz z nimi. Usiadł na wejściu, po czym schował głowę między swoimi kolanami.

    -Po prostu, nie chcę już dłużej tego robić… – z trudem przełknął -Czuję się, jak gdybym… został czyjąś rzeczą. Poza tym… to ostatnio częściej mnie boli – odpowiedział, a w jego oczach pojawił się głęboki smutek.

    Zdaje się, że w tym momencie dziadek został poruszony obrazem swojego podopiecznego w tym jakże żałosnym stanie. Jednak szybko opanował się, by sprowadzić swoje zmysły na ziemię i nie stracić poważnego wyrazu twarzy.

    -Hah, co za bezsens. To co mówisz jest niczym innym, jak tylko świadectwem twojej durnej pychy. Nie tak cię przecież nauczyłem Su.

    Po chwili, starszy człowiek podszedł bliżej młodzieńca i klękając przy nim, odsłonił go, ujmując następnie jego twarz w swoje dłonie.

    -Posłuchaj, na świecie jest już nadto cierpienia i bólu, a jednak musimy dalej wszyscy razem się w nim męczyć… myślisz, że gdy tutaj przyszedłeś miałem lekko wychowując i ucząc cię przy moim boku przez te wszystkie lata? Czy wiesz jak bardzo moja reputacja została dotknięta, gdy w opinii publicznej zaczęto tworzyć pomówienia, że legenda i lokalny mistrz z Sasebo wychowuje syna brudnej kurwy z Okinawy? Oni mieli rację, Su. Zgadli, chodź nie wiedzieli co tak naprawdę przechodzi im przez usta. Mówiłem wszystkim, że jesteś moim podopiecznym, za którego ręczę i który przebył odległą drogę, by być tutaj razem ze mną i dbać o porządek całego dojo. A tak naprawdę Su, miałeś się nigdy nie urodzić.

    Chłopak popatrzył na oczy swojego pana po czym zastygł, sparaliżowany rozpaczą. Wszystko trwało już tak długo, że nie miał nawet siły płakać.

     -Więc przestań użalać się nad sobą do cholery i zacznij mi się odwdzięczać Su, w taki czy inny sposób. Przydaj się w końcu.

    Pod okiem senseia, Su zdawał się przeżywać najszczęśliwsze chwile swojego życia, gdy tylko został przez niego przyjęty. Mężczyzna zaakceptował go w całkowitym tego słowa znaczeniu, dając mu nieskończone pokłady miłości i akceptacji, których chłopak tak bardzo pragnął. Jednak, wraz z dniem, kiedy Su ukończył swoje 20 urodziny, jego relacja z senseiem uległa drastycznej zmianie. Nie był to już prawdę mówiąc, klasyczny model wspierających się nawzajem ojca i syna, a coś bardziej… intymnego i zakazanego.

    Su, dojrzewając, stał się piękną istotą, o prezencji ze świata, którego nie jest dane nam poznać. Jego delikatna i wątła sylwetka mocno kontrastowała ze światem brutalności, wojowników, pokazów siły i walk, w jakim poruszał się na co dzień jego mistrz.
    Su był również niezwykle pokorny oraz posłuszny wobec swojego jedynego życiowego autorytetu i z wielkim zapałem wykonywał każde, nawet najmniejsze jego polecenie.

    Lecz granica przyzwoitości zaczęła się zacierać z nieubłaganym biegiem czasu.

    Mężczyzna, który przez całe swoje życie egzystował w pustce i samotności, idąc własnymi, surowymi ścieżkami życia, zarówno jak i kariery, a do tego ten sam mężczyzna, którego młodzieniec tak bardzo podziwiał, stał się nagle nieprzewidywalny.
    Od nieprzyzwoitego dotyku, rzekomo niewinnych nagród cielesnych, takich jak głaskanie czy proste obejmowanie, do nagłego, niespodziewanego obejmowania wąskiej talii Su, w odizolowanych częściach kompleksu, poza ciekawskimi oczami gapiów.

    Ten człowiek zaczął oczekiwać od swojego podopiecznego czegoś, co wykracza za sferę wszelkiej moralności.

    Gdy Su pierwszy raz odbył z nim rozmowę na ten temat, dowiadując się o jego ,,upodobaniach” wypowiedzianych przez tego samego człowieka bez żadnej najmniejszej kszty wahania oraz z otwartością dziecka, zastygł w szoku i nie mógł pozbierać wszystkich swoich myśli, a już tym samym złożyć je w całość. Jednak, gdy pierwsze emocje opadły, młodzieniec popełnił fatalny błąd.
    Ten błąd, przez który jego życie stało się teraz nieskończonym pasmem wstydu, rozpaczy oraz wstrętu do samego siebie i własnego życia.

    Su z roku na rok, manipulowany i wabiony przez własnego mistrza, zatracił się i pozwolił zdegradować do poziomu niczego więcej jak lalki. Powoli, stopniowo, ostrożnie… zupełnie tak jak jego matka.

    Zbliżał się wieczór. Słońce w górze miało żywy odcień czerwieni, a niebo tonęło w gradiencie różnych, równie ciepłych jak ono kolorów.
    Su po cichu wspinał się po schodach na drugie piętro kompleksu, do miejsca, w którym była wielka sypialnia, zrobiona w tradycyjnym stylu.
    To jedno pomieszczenie było szczególną udręką i spędzało sen z obuch, szczęśliwych niegdyś oczu chłopaka. Bowiem to tutaj dochodziło do regularnych i brutalnych aktów pomiędzy młodzieńcem, a jego panem. Su od dłuższego czasu był również zmuszany by spać u boku mężczyzny każdej nocy, co miało być według tamtego ,,obowiązkiem” i ,,powinnością” młodszego.

    -,,Co za bezsens…” – pomyślał Su.

    Stojąc przed rozsuwanymi drzwiami sypialni, opuścił w dół swoją głowę, oczekując na znak pozwolenia od swego mentora, który siedział już wewnątrz.

    -Wejdź Su -rozległ się szorstki głos, który przeciął tą wieczną ciszę.

    Chłopak ostrożnie rozsunął drzwi i wszedł bezdźwięcznie do pokoju.
    Mężczyzna czekał na niego od dłuższego czasu, wylegując się na swoim, zakupionym kilkanaście dobrych lat temu materacu, który był ogromny i zajmował 2/3 pomieszczenia.

    Sypialnia była zaciemnionym i ustronnym miejscem dla ich obu. Była do prawdy niewielka, lecz stanowiła swojego rodzaju sanktuarium, do którego oprócz senseia, tylko Su miał możliwość wejścia. Po bokach materaca stały dwie małe lampki, stanowiące jedyne źródło światła.

    Starszy zmarszczył brwi, po czym popatrzył na stojącego przed nim Su, ubranego jedynie w długi, sięgający do podłogi, ciemny szlafrok.
    Materiał przepasany był w smukłej talii chłopaka i były na nim narysowane drobne, czerwone kwiaty, które przypominały z daleka krew.

    -Piękny jak zawsze. – Odrzekł meżczyzna, zaraz po intensywnej sesji wpatrywania się w młodzieńca. -Czy przemyślałeś swoje dzisiejsze zachowanie, Su?

    -Tak. Jest mi wstyd za to, co zrobiłem dzisiaj rano. – chłopak ponownie zawiesił głowę -Obiecuję, że to już nigdy nie będzie miało miejsca.

    -Liczyłem na to, że w końcu sobie to uświadomisz i jak przepuszczałem, nie zawiodłem się. Dobrze cię nauczyłem… ale teraz nie pora na kontynuowanie zajęć. Podejdź do mnie bliżej, dostaniesz trochę relaksu po ciężkiej pracy. Nie bój się tego.

    Su małymi krokami zbliżył się w stronę swojego nauczyciela, po czym usiadł koło niego na śliskiej pościeli. Mężczyzna powoli, ale stanowczo zmusił go do pocałunku, po czym sięgnął w dół jego ciała by rozwiązać uciążliwy pas, który go zasłaniał. Kiedy problem został rozwiązany i razem z nim spadło także jedyne okrycie podopiecznego, oczom starszego ukazała się szczupła, delikatna i blada sylwetka kruchego człowieka.

    -Su, powiedz mi, jak to jest być bogiem miłości chodzącym po ludzkim świecie? – zapytał sensei, drażniąc jeden ze stwardniałych już sutków młodzieńca opuszkami palców.

    -Uhhhh… jest… bardzo przyjemnie…

    Po tych słowach mężczyzna roześmiał się.

    -Przyjemnie? Ha! Twoje życie razem ze mną jest pasmem niekończących się przyjemności, Su!

    Doprawdy obrzydliwe.

    Mężczyzna po chwili skierował ręce do przerwy miedzy pośladkami swojego kochanka.

    -Su, czy bawiłeś się już dzisiaj ze sobą w tamtym miejscu?

    -Umm, nie… nie zrobiłem tego, chciałem tylko…

    -Mówiłem ci, żebyś robił to przynajmniej raz dziennie, dowolną zabawką, którą masz w domu. W przeciwnym razie znowu całe posłanie będzie we krwi.

    -przepraszam… chciałem cię w ten sposób bardziej zadowolić.

    Starszy popatrzył w oczy chłopaka, po czym roześmiał się ponownie.

    -Oh, jaki ty jesteś podatny na wszelkiego rodzaju uwagi, które ci zwracam… chciałeś się po prostu odwdzięczyć i naprawić swój honor po dzisiejszym incydencie? To takie urocze Su, sposób w jaki o mnie myślisz. Na szczęście nie musisz się już dłużej martwić… mam dla ciebie coś, co wynagrodzi twoje wszystkie przebyte dni krwawej męki.

    Następnie mężczyzna pochylił się nieco i wyciągnął z pod materaca niewielkie metalowe pudełko.

    -Trudziłem się w nieskończoność, żeby to dla ciebie załatwić Su, ale gwarantuję ci, będziesz po tym śliski, mokry… i bardziej chętny. Rozłóż teraz swoje nogi.

    Inwestycja w środek nawilżający po tylu przebytych godzinach tortur nie brzmiała zachęcająco do podjęcia się ich dalszych sesji.

    Ale to tylko kolejna noc, kolejne polecenie, kolejna brudna plama, której nie sposób usunąć żadnym możliwym sposobem.

    Su, leżąc w poduszkach z szeroko rozstawionymi nogami patrzył jak jego pan przygotowuje się do całkowitego zawładnięcia nad jego duszą i ciałem. Robili to już tak często, a jednak za każdym razem młodzieniec czuł wszechogarniający niepokój. Dzisiaj bardziej niż zwykle.

    Kiedy jego nauczyciel skończył nakładanie dziwnie wyglądającej substancji na swoje palce, przyszła pora zająć się główną sprawą. Wszedł pomiędzy nogi swojego miłego, po czym wkładając język do jego ust, zaczął w tym samym czasie powoli schodzić niżej i delikatnie masować dolne partie ciała drugiego swoją ręką.
    Lecz gdy delikatnie głaskał przyrodzenie oraz resztę genitaliów swojego ulubieńca nie otrzymał jednak w odpowiedzi niczego poza cichymi, stłumionymi jękami.
    Jednak, gdy zeszedł niżej i zaczął drażniąc różowe, obolałe wejście kochanka, tym samym coraz mocniej na nie napierając, jęki nasiliły się i przeistoczyły w krzyki.

    -Jesteś taki sam jak twoja matka, Su. Jesteś po prostu zwykłą, małą dziwką, która pragnie mojej uwagi i dotyku. Oddałbyś za to własne życie.

    -Nie wiesz niczego o mojej…

    Jednak podopieczny nie zdążył dokończyć swojego zdania, gdyż wewnątrz niego znalazł się znienacka nieproszony gość, a następnie drugi oraz trzeci. Każdy jeden drażnił go teraz od środka, wsuwając i wysuwając się w celowym, powolnym tempie.

    -Boli cię, Su? Czy jednak jesteś teraz w desperacji? A może wszystko na raz? W każdym razie, twoje oczy mówią mi, że jestem niegodziwym człowiekiem. Czy to prawda Su? Czy jestem dla ciebie aż taki zły? Odpowiedz mi. Karmię cię, daję ci schronienie, prowadzę cię i uczę jak własnego syna przez te wszystkie lata, a ty śmiesz mi się przeciwstawiać?

    Młodszy próbował zaprotestować, ale jego głos został szybko przerwany.

    -Skoro tak, nie pozostawiasz mi wyboru i będę musiał użyć na tobie drastyczniejszych metod, by zaprowadzić porządek.

    Odsuwając się od chłopaka, mężczyzna chwycił poduszkę leżąca w pobliżu i umieścił ją pod jego pośladkami. Wracając do samego Su, przesunął go bezproblemowo bliżej siebie, po czym ujął swojego własnego członka i skierował go w stronę dziurki partnera.
    Su płonął z cierpienia. Ból z niewyleczonych jeszcze ran nasilił się, kiedy tłusty i nabrzmiały członek jego partnera szturmował i naciskał bezlitośnie na zaczerwienioną dziurkę.
    Młodzieniec próbował błagać o zaprzestanie i przerwę, ale został szybko uciszony poprzez kolejny pocałunek.

    Ta chwila wydawała się nie mieć końca, aż do momentu, w którym przyrodzenie starszego przebiło się siłą przez ciasne wejście i znalazło w środku wnętrzności zagubionego 23-latka.

    Su nie mógł już logicznie myśleć. Jedyne, co aktualnie odczuwał, to szybkie pulsowanie gościa, który znalazł się w całej jego głębokości i uczucie rozdzierania jego marnego ciała od środka. Sensei nie pozwolił mu się nawet przystosować do swojej objętości, tylko ruszył od razu, wyznaczając agresywne tempo.
    Młodszy zaczął krzyczeć, lecz został drastycznie wyciszony, kiedy mężczyzna objął jego szyję dwoma rękoma, po czym zaczął go dusić.

    -Przestań Su, przestań robić z siebie ofiarę. Zostałeś wybrany, by być przy moim boku i mi służyć. Powinieneś być bezgranicznie szczęśliwy, że bogowie w ogóle cię dostrzegli i zesłali ci z niebios taką szansę.

    Jedynym, co w tamtym momencie zrobił podopieczny, było nagle odrzucenie swoich gałek ocznych do tyłu.
    Sensei dziwnie zareagował na ten widok. Zmieszał się, lecz po chwili dotarła do niego powaga zaistniałej sytuacji i poluzował uścisk na szyi młodzieńca. Obie ręce zostawiły jednak po sobie widoczne ślady, w postaci intensywnego, ogniskowego zaczerwienienia. Po czasie te ślady z pewnością zmienią się w brunatne krwiaki, a następnie znamiona.

    Lecz czyżby to zmieniło cokolwiek?

    -Su, jesteś moim największym szczęściem, jakie mnie w życiu spotkało. Nie psuj tego. Nie niszcz wszystkiego, co udało nam się razem zbudować na przestrzeni tych wielu lat… doskonale rozumiem, co teraz czujesz. Jesteś w kwiecie swojego wieku i wszystko, co masz we wnętrzu samego siebie płonie… ale nigdy nie zapominaj, do kogo należysz, Su. To jest twój, już dawno przesądzony los. -mówił starszy, a z jego oczu zaczęły spadać łzy, które wsiąkały wprost na pustą, nieobecną i pozbawioną jakiegokolwiek wyrazu twarz chłopaka.

    -Chcę być z tobą, aż do momentu w którym przestanę istnieć, Su. Chcę patrzeć, jak starzejesz się przy mnie i dalej, nieustannie kochać cię, ale w podwojonym tego słowa znaczeniu… pomimo, że nigdy nie czułeś do mnie szczerze tego samego. Twoje oczy mówią mi wiele, ale nigdy nie żałowałem, że jesteś mężczyzną. To tak naprawdę nic nie znaczy. Pomimo tego, że chciałbym wziąć z tobą ślub i sprawić, żebyś zaszedł w ciążę i urodził moje dzieci, akceptuję cię tym kim jesteś. Czy nie chciałeś chociaż przez chwilę tego samego, Su? – mówił starszy

    Nagle rozległ się ochrypły głos wyczerpanego, lecz wciąż przytomnego chłopaka:

    -Pocałuj mnie… tak samo jak zrobiłeś to pierwszy raz w noc moich 20 urodzin… idealnie długo i mocno, aż przestanę protestować i wyrywać się, jak zrobiłem to tamtego dnia… wykonaj go w sposób, od którego zależałoby twoje życie.

    Su tym razem nie skłamał.

    To, co wypowiedział było najczystszą prawdą, którą już po chwili wyczuł sam jego mistrz.
    Uradowany sensei, z nową nadzieją w sercu oraz poruszeniem wywołanym głębokimi słowami swojego ukochanego, po chwili ujął jego sine usta, by rozpocząć grzeszny taniec ich języków.
    Kiedy spotkali się ponownie, a usta połączyły kolejny raz, młodzieniec zastygł pod wpływem tej intensywnej przyjemności.
    Lecz nie zastygła jego prawa dłoń.
    Mistrz bawił się młodszym, rozpromieniony tak samo jak niczego niespodziewające się, małe dziecko, a jego ściśnięty pod wpływem wilgotnego i gorącego miejsca penis wciąż nie opuszczał wnętrzności chłopaka.
    Su natomiast udało się dostać końcówką dłoni do podszewki swojego szlafroku, z której po chwili wyciągnął mały, dziwnie wyglądający, zwinięty, metalowy element. Nosił go tam już przez dłuższy czas, jakby było to w jakiś sposób dopełnieniem jego nocnego, wierzchnego okrycia. W wielkiej ekstazie i wrzącym splocie ust, sensei nie był w stanie zauważyć, jak młodzieniec unosi swoje obie ręce nad jego szyją, trzymając w jednej tajemniczy przyrząd, po czym subtelnie rozwijając go.

    Gdyby jednak starszy ocknął się w porę z miłosnego uniesienia, uświadomił by sobie, że nad jego jestestwem wisi druciana piła i w tym natłoku wydarzeń, to Su stracił by życie jako pierwszy tej nocy.
    Jednak tak się nie stało.

    Zamiast tego, Su, tańcząc w idealnej synchronizacji i harmonii ze swoim panem, zaczął jednocześnie mocno zaciskać swoją dziurkę pod wpływem jego pęczniejącego penisa.
    Aż do momentu, w którym mężczyzna uwolnił białą, lepką substancje głęboko we wnętrzu ukochanego.
    Lecz razem z tak długo oczekiwanym, głównym momentem tej nocy i błogim uczuciem osiągnięcia szczytowania, pojawiło się coś jeszcze… zaciskająca się, metalowa pętla na jego szyi. Zdezorientowany starszy człowiek, nie umiejąc przetworzyć i co najważniejsze, zrozumieć zaistniałej sytuacji oraz jednocześnie czując rozrywający zacisk na swojej szyi, zaczął odruchowo walczyć o życie i łapać wszystkie możliwe resztki tlenu, jakie znajdowały się w pokoju. Jednak było to daremne.
    Kiedy dotarło do niego, że sposób ten nie uchroni go przed zgubą, zadziałał instynktownie.
    Wciąż leżąc częścią swojej ciężkości na Su, ułożył własną rękę na twarzy chłopaka, po czym nakierował swój kciuk nad jego lewe oko.
    Su doskonale wiedział, co się teraz stanie.
    Jednak pomimo swojej niewielkiej siły, nie powstrzymał się, w próbie przecięcia wszystkich tętnic szyjnych swojego najgorszego koszmaru, jaki spotkał go w życiu.

    ,,Albo ja, albo ty” – pomyślał

    Kciuk jego nauczyciela, autorytetu, samozwańczej największej miłości życia i ojca, którym zobowiązał się być, wbijał się głębiej i głębiej w oczodół Su, zadając młodemu mężczyźnie niewyobrażalne cierpienie i przyprawiając go o torsje.
    Wystarczył ułamek sekundy, by zniszczyć powiekę razem ze źrenicą, tęczówką oraz pozostałymi częściami organu oraz setek kolejnych nerwów, które pozwalały młodzieńcowi na podziwianie tego pięknego, otaczającego go świata.
    Pokój, w którym przebywali mężczyźni już dawno przestał przypominać bezpieczne i przytulne miejsce, w którym było można się schronić w nagłym niebezpieczeństwie. Bowiem sypialnia od tego momentu stała się pomieszczeniem tonącym w dwóch różnych rodzajach krwi, nieustannie mieszających się ze sobą.
    Su trzymając obie swoje ręce w górze i zaciskając całą swoją siłą obskurny, metalowy drut pod wpływem zalewającego go szaleństwa i pustego umysłu, miał pozrywane ścięgna na obu dłoniach, a z ran w tak powstały ściekały stróżki krwi. Szyja mężczyzny, który cały czas górował nad nim jak i wewnątrz niego, była zmasakrowana na całej swojej objętości, zdobiąc co kilka chwil twarz Su nową wstążką czerwonej substancji.

    Gdy dłoń mężczyzny przestała naciskać na lewą stronę twarzy młodszego, ten uświadomił sobie, że to już koniec.
    Koniec poddaństwa, a wraz z nim początek nowych, wielkich przemian oraz nadchodzących konsekwencji.

    Jednak Su nie myślał o tym w tej chwili.

    Właściwie, nie myślał o niczym.

    Nie czuł niczego. Niczego co doświadcza każdy przeciętny człowiek.

    Młody mężczyzna postanowił przerwać zacisk swoich rąk na drucianej pile, jednak to sprawiło mu więcej zachodu niż w zwyczajnych, normalnych okolicznościach.
    W skutek swojej niemocy zdobył się na ryzykowne przedsięwzięcie. Wiedział, z czym będzie się to wiązać, ale wiedział też, że chwila ta prędzej czy później nastąpi. Chłopak uspokoił się, po czym delikatnie uniósł swoją głowę ku górze, by zobaczyć coś więcej niż tylko obraz rozciętej szyi swojego byłego nauczyciela.
    Gdy jego głowa wykonała pionowy ruch ku górze, z głębokiej dziury po jego lewym oku wylały się pozostałości krwi, skrzepów oraz zalegające części fragmentów gałki ocznej.
    Wszystko to spłynęło po policzkach Su i dotykało jego ust, nim spadając, rozbiło się o ziemię.
    Chłopak niezależnie od swojej woli, został skazany by posmakować tej mieszanki, jednak obraz który teraz widział przyćmił wszystkie pozostałe bodźce.
    Puste oko Su patrzyło na swojego senseia, a jego martwa już twarz, pozostawiła po sobie wyraz, podobny do złości, spowodowanej tylko i wyłącznie przez młodego mężczyznę.

    ,,Będę czekał cierpliwie Su, do dnia, w którym spotkamy się ponownie, ja i ty, w tym samym miejscu”

    Po tym jak głowa młodzieńca sama z siebie wyimaginowana te zdania, Su w przerażeniu wypuścił z rąk drut i rzucił się natychmiastowo do ucieczki. Rozłączył się z ciałem mężczyzny, które nawet w chwili śmierci w nim spoczywało, po czym pozwolił mu upaść na zabarwiony czerwienią materac, obok szlafroku w tym samym odcieniu. Nie było już widać na nim kwiatowych motywów. Był teraz jednolity.

    Su stał w wielkiej kałuży krwi, która wpływają raz za razem w przerwy miedzy matami, na których stał. Wiedział to doskonałe, ponieważ miał gołe stopy i wszystko czuł.

    Kiedy skupił się na tym doznaniu dostrzegł również inne, jednak w żaden sposób niezwiązane z podłogą czy innymi elementami pokoju, natomiast powiązane wyłącznie z jego osobą.

    Su poczuł jak oddaje przyjemne ciepło, które spłynęło po jego nodze i udzie.

    – ,,Co za bezsens” – pomyślał.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Man from Nowhere

    Gorąco pozdrawiam Szanowną Moderację tej strony, która zepsuła mi opowiadanie i moja praca w postaci rozmieszczania akapitów i kopiowania symboli kwiatków poszła się jebać psu w dupę.

    I tak was wszystkich kocham.

  • Poczatek nowego zycia jak ona – cz3

    Moje spotkania z Aneta przez kolejne dni były czymś rutynowym. Spotykaliśmy się po szkole w dni prób poloneza i czasami poza nimi. Weekendami Anetka pracowała, jako kelnerka w restauracji więc po ciężkich dniach pracy przywoływała mnie do siebie. W pracy obowiązywał galowy strój, w którego skład wchodziły rajstopy, więc ochoczo korzystała z moich usług. Spowodowało to, że mogłem posmakować przeróżnych rajstop Anety: cielistych, czarnych od 10 DEN do 60 DEN, modnych ostatnio rajstop w kropki, czy inne wzory oraz kabaretek. Za każdym razem, gdy się spotykaliśmy Aneta robiła zdjęcia, bądź nagrywała filmik, co chyba było jej kolekcją trofeów. A dla mnie, co gorsza, było to jej zabezpieczeniem przed tym, że przestanę być uległy i posłuszny. Wydawało mi się, że nawet bardziej się polubiliśmy mimo dziwnej relacji. Spędzaliśmy razem bardzo dużo czasu, co z pewnością miało na to wpływ. Tym bardziej zdawało mi się, że niedługo odpuści mi, a cała sprawa pójdzie w zapomnienie. Na pewno jakaś część mnie tęskniłaby za seksownymi nóżkami Anetki, ale wolność to jednak wolność. Drugą opcją, na jaką liczyłem i która dużo bardziej by mi odpowiadała była delikatna modyfikacja naszej relacji na podwójną korzyść. Z tęsknotą patrzyłem w przeszłość na masaż penisa, jaki zapewniła mi stópką na naszym pierwszym spotkaniu. Niestety wtedy okazało się to podstępem, który doprowadził do sytuacji, w której znalazłem się dziś. Pewnego dnia nastąpił przełom. Anetka oznajmiła, że nie ma z kim iść na studniówkę, bo partner się jej wykruszył i, że idziemy razem. Miałem wtedy już partnerkę – Zuzię z naszej klasy. W prawdzie Aneta nie dorastała do pięt, ale nie chciałem być nie fair. Domyślałem się jednak, że dominatorki niezbyt będzie to obchodziło. Jak się okazało, czego przecież byłem świadomy od początku liceum Anetka okazała się bardzo serdeczna nie tylko w kwestii dzielenia się swoimi stopami. Przyznała mi rację i powiedziała, że wkrótce coś wymyśli. Kiedy wyjawiła mi swój pomysł, myślałem, że wygrałem w totka. Zasugerowała, fikcyjny związek między nami! Mianowicie powiemy w klasie, że jesteśmy razem. Jak wiadome miłość nie wybiera, a wątpię, żeby Zuzia chciała iść na studniówkę z zajętym chłopakiem. W prawdzie nie było, co liczyć na całowanie a dopiero coś więcej, ale to był już milowy krok naprzód. W ten sposób zyskałem nową partnerkę i dla wielu osób w szkole też dziewczynę. Nikogo nie dziwił, nasz wspólnie spędzany czas i urywanie się we dwójkę. Wszyscy myśleli, że znikamy się na migdalenie w zakątkach naszej szkoły, ale o tym mogłem jedynie pomarzyć. Aneta przywoływała mnie do siebie w różnych momentach jednak nie były to spotkania zakończone całowaniem, no chyba, że moje z jej stopami. Po lekcjach wf-u mówiła, że nie będzie chodziła cały dzień w spoconych skarpetkach z brudnymi stopami. Zatem nasze spotkania przeniosły się również do szkoły. Nikt nic nie podejrzewał, gdyż oficjalnie byliśmy parą. W praktyce Aneta ściągała swoje czarne damskie stopki z cienkiego materiału i kazała lizać swoje stopy. Łazienka, radiowęzeł, szatnia. Miejsc było sporo i ze wszystkich chętnie korzystała. Znałem już chyba wszystkie skarpetki i rajstopy mojej dominatorki. Lizanie jej stóp zaczynało być czymś normalnym. Kolejną nadzieję dostałem niewiele czasu później. Rówieśniczka oznajmiła mi, że ma dla mnie niespodziankę. Miałem zjawić się dziś wieczorem w niej w domu i wszystkiego się dowiedzieć. Liczyłem, że to moja szansa na pchnięcie w przód naszej relacji. Wziąłem porządną kąpiel, wypsikałem się najlepszymi perfumami i ubrałem ulubione ciuchy wyruszając do domku jednorodzinnego Anety. Powitała mnie serdecznie się uśmiechając, co lekko wzbudzało moje podejrzenia, ale również kazało być dobrej myśli. Ubrana była w obcisły golf koloru czarnego, skórzane czarne obcisłe spodnie a pod nimi czarne rajstopy 15 den przez które przebijały się pomalowane na czarno paznokcie. Lekko ostudziło to mój zapał na zbliżenia wiedząc, że będę musiał zająć się jej stopami, ale nie załamywałem się, w końcu to też mnie podniecało jak mało co. Całkowita katastrofa spadła na mnie po wejściu do pokoju Anety. Myślałem, że się przywidziałem, ale niestety przed moimi oczami stała najlepsza przyjaciółka Anety – Sylwia.

    -No hej Adaś.

    Stanąłem jak wryty nie wiedząc, co się dzieje. Czy ona wie? Pomyślałem zerkając na Anetę.

    -No chyba nie myślałeś, że będę trzymała z daleka od siebie najlepszą przyjaciółką i chłopaka – odparła z przekąsem

    -N-n-iee – zająkałem się przerażony.

    -No już, przywitaj się jak należy, tylko zrób to jak trzeba – spojrzała na mnie i już wiedziałem, czego wymaga.

    -Dzień dobry Pani Sylwio.

    -Hahaha no ładnie sobie go wytresowałaś.

    -Mówiłam Ci, zresztą widziałaś filmiki i zdjęcia.

    -Ale nikt miał się nie dowiedzieć – zaprotestowałem

    -Daj spokój, Sylwia to moja najlepsza przyjaciółka, poza tym potrzeba nam czegoś nowego, także dzisiaj będziesz miał dwa razy więcej pracy.

    Sylwia chodziła z nami do klasy, była wysoką blondynką z zielonymi oczami i świetną figurą. Gdybym miał strzelać to z całej szkoły właśnie ją wybrałbym, jako dominę. W takim układzie zaczynałem bać się co czeka mnie teraz. Marzenia, które snułem przed spotkaniem legły jak domek z kart, czekało mnie najgorsze – cokolwiek tym było. Sylwia ubrana była w bardzo krótką czarną skórzaną lateksową spódniczkę, czarną koszulkę hiszpankę z dużym dekoltem oraz czarne rajstopy. Miała długie niczym szpony białe paznokcie u rąk i taki sam kolor nałożony na stopy. Z tego, co pamiętam tak samo była ubrana w szkole przyciągając spojrzenia wszystkich uczniów oraz krytyczny wzrok nauczycieli.

    -To kładź się i do roboty, bo dziś nie tylko mnie bolą od szpilek stopy.

    Zrobiłem co kazała. Stopy Sylwii z racji, że była bardzo wysoka były na oko 3 rozmiary większe od stóp Anetki. Masowałem obie pary z największym zapałem i tak jak się spodziewałem w między czasie jedna z odzianych w czarny nylon stóp skończyła w mojej buzi, czuć było trud chodzenia w szpilkach.

    -Ale cudownie, cały dzień w rajstopach i jeszcze te próby, niezłe musi mieć tam zapachy – powiedziała zadowolona Sylwia

    -Taak, ale mój wierny sługa bardzo to lubi, dotknij, gdzie trzeba i sama się przekonasz.

    Sylwia skierowała jedną ze swoich stóp na moje przyrodzenie, oczywiście byłem już podniecony, ale to krótkie dotknięcie wzdrygnęło mną co nie uszło uwadze dziewczyn.

    -Uuhuh nie wiedziałam, że aż tak działają na niego nasze spocone stopy, przemyślałaś to, o czym mówiłam?

    -Tak i już zapewniłam Adasia, że czeka na niego dziś niespodzianka, masz, co potrzeba?

    -Tak, tak wzięłam wszystko.

    O boże, byłem przekonany, że niespodzianką jest obecność Sylwii, ale czekało mnie coś gorszego.

    -Prawie zapomniałam, uśmiechnij się ładnie do zdjęcia – powiedziała do mnie Aneta wyciągając telefon i kierując obiektyw w moją stronę. Wykonała serie zdjęć jak liże i całuje ich stopy w rajstopach. Sylwia wpadła jeszcze na pomysł sprawdzenia jak daleko są wstanie włożyć dwie stopy naraz, co oczywiście również zostało uwiecznione na zdjęciach.

    Dominacja dobiegła końca i poczułem, że to dobry moment, aby zapytać, o co chodzi

    -Jaka niespodzianka? – zapytałem z przerażeniem.

    – Sylwia wpadła na pomysł, że skoro tak bardzo podobają Ci się nasze nogi w rajstopach, to sam powinieneś w nie wskoczyć. Od słowa to słowa doszłyśmy do wniosku, że przyda nam się trzecia przyjaciółka. Także od dziś zaczynamy wielkie zmiany, gotowy? A raczej gotowa? – zapytała z przekąsem

    Nie wiedziałem, co w tym momencie było większe – przerażenie, czy może coś czego nie rozumiałem – podniecenie.

    CDN

    4.

    Połowa grudnia, ta data miała być moim początkiem końca. Postanowiłem, że nie mogę na to pozwolić.

    -Nie ma szans, nie zgadzam się, wychodzę – skierowałem się do drzwi

    -Sylwia, które zdjęcie na początek dodajemy? A może filmik jak zajada się Twoimi podkolanówkami?

    -Filmik będzie okej, widać jak mu smakują twoje przepocone skarpetki do tego całe spodnie mu odstają i widać, że mu się podoba.

    Stanąłem jak wryty.

    -Dlaczego..

    -Daj spokój tylko pomagamy Ci odkryć swoje nowe ja, rozbieraj się. Proces będzie długi także nie mamy czasu do stracenia.

    Załamany zacząłem ściągać z siebie ubrania. Zostałem w samych bokserkach.

    -Chyba zapomniałaś, że dziewczyny się przy sobie nie wstydzą, prawda Sylwia?

    -Jasne, że nie. No i przydałoby się jakieś nowe imię? Jakieś propozycję? – zapytała Sylwii

    -Hmm, może Kasia? Co Ty na to Kasiu? – oczekiwała na potwierdzenie Anety

    Nawet nie odpowiedziałem tylko ze świeczkami w oczach pokiwałem głową.

    -No i super Kasiu, mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Jako, że od teraz jesteśmy przyjaciółkami nie musisz się już zwracać do nas per Pani. Pamiętaj jednak o mówieniu o sobie jak o kobiecie, jesteś kobietą, więc mówisz i zachowujesz się jak kobieta zrozumiałaś?

    -Zrozumiałam – odparłem upokorzony.

    -Pięknie, to chodźmy do łazienki pozbyć się tych kłaków, takiej lasce jak Ty nie wypada chodzić tak zapuszczonej.

    Skierowaliśmy i się do łazienki i już wiedziałem, co miała przygotować Sylwia. 3 jednorazowe maszynki, zestaw do usuwania owłosienia, jakieś kremy i inne środki, o których istnieniu nie miałem pojęcia.

    -No to ściągaj majtki, dziewczynki w takich nie chodzą – powiedziała zniecierpliwiona Sylwia

    Spojrzałem jeszcze z nadzieją na jak mi się wydawało łagodniejszą Anetę, ale ta tylko skinęła głową potwierdzając słowa przyjaciółki. Opuściłem bokserki odkładając je na szafkę obok.

    -No myślałam, że będzie większy problem z ukryciem intruza- powiedziała Aneta

    -Pff, co to jest, będzie miał idealny płaski dziewczęcy front – odparła zadowolona Sylwia

    Poczułem się już dogłębnie upokorzony.

    -Wskakuj do wanny.

    Wykonałem polecenie a dziewczyny nasmarowały moje ciało czymś do usuwania włosów. Po spłukaniu wodą mało, co zostało.  Pozostałości z rąk i nóg dogolone zostały jednorazówką.

    -No to teraz Katarzyno pozbądź się owłosienia z miejsc intymnych.

    -Dobrze Anetka – odparłem zwracając się imieniem pierwszy raz od dłuższego czasu do koleżanki.

    Dziewczyny opuściły łazienkę zostawiając mnie samego. Niepewność była ogromna, ale wolałem to, co teraz niż całkowite upokorzenia w oczach całego miasta: rodziny, znajomych i każdego, kto ma dostęp do Internetu. Z trudnościami pozbyłem się ostatnich włosów na swoim ciele. Zasłaniając się rękami wróciłem do pokoju Anety.

    -No wreszcie kochana, poradziłaś sobie?

    -Tak

    -Nie musisz się przy nas zasłaniać, ale skoro tak się krępujesz na łóżku czeka na Ciebie strój, który pomoże Ci zakryć nagość.

    Spojrzałem na przygotowane ubrania: Czerwone figi z koronką, tego samego koloru stanik, cieliste rajstopy 15 DEN z wyznaczoną częścią majteczkową i palcową, czarna krótka dopasowana spódniczka z elastyczną talią oraz czerwony wiązany top na plecach.

    -Ale poczekaj, chyba nie chcesz, żeby majteczki brzydko się odznaczały – zaprosiła mnie do siebie gestem ręki Sylwia. Złapała i przesunęła jądra w głąb podbrzusza podwijając penisa pod kroczem, całość zakleiła taśmą.

    -Ałł boli – syknąłem

    -Piękno boli kochana, wskakuj – usłyszałem a do ręki otrzymałem czerwone majteczki

    Ubrałem na siebie czerwone figi a następnie otrzymałem polecenie, aby usiąść na łóżku.

    -Jako iż dziś ubierasz cieliste rajstopy, wypadałoby mieć ładne pazurki. Jaki kolor?

    -Cooo, przecież wszyscy to zobaczą – zaprotestowałem

    -Nikt nie zobaczy, przecież nosisz buty i skarpetki, chyba nie kąpiesz się z mamą. Jeszcze słowo i malujemy też u rąk – zagroziła Aneta

    Wolałem ukrywać paznokcie u stóp niż chodzić z pomalowanymi paznokciami u rąk.

    -Jakie mam do wyboru?

    -No wreszcie jakieś sensowne pytanie: czerwony, biały, czarny, różowy.

    -Niech będzie czerwień.

    -Mm kocica.

    Zażenowany tymi słowami wystawiłem nogi a dziewczyny zabrały się do pedicure. Po chwili moje paznokcie u stóp były w kolorze krwistej czerwieni. Po wyschnięciu lakieru przeszliśmy dalej.

    – Słuchaj Kasiu i obserwuj uważnie, bo na pewno Ci się to przyda – powiedziała Aneta biorąc rajstopy do ręki.

    Zrolowała rajstopę i kazała wysunąć jedną nogę. Naciągnęła rajtkę na nogę a następnie powtórzyła to samo z drugą.

    -Wstawaj i podciągnij.

    Tak też zrobiłem. O zgrozo. Od pasa w dół wyglądałem jak typowa nastolatka szykująca się na jakąś dyskotekę. Gładkie nóżki, koronkowe majtki, o dziwo bez żadnych odkształceń a na tym wszystkim rajstopy. Do tego te pomalowane paznokcie przebijające się przez część palcową. Co gorsza czułem jak mój unieruchomiony penis próbuje się wydostać. Czy to przez ten nowy materiał majtek i delikatną otoczkę na moich ogolonych nogach w postaci rajstop? Co się ze mną działo?

    – Teraz spódniczka, stanik i top – przerwała moje rozmyślenia Aneta.

    Z trudem ubrałem ciasną miniówkę, ledwo, co zakrywającą moje uda. Zaraz za mną pojawiła się Sylwia zakładając mi czerwony stanik z push-upem. Po chwili kończyła wiązać top i byłem całkowicie ubrany.

    -Sylwia dawaj tą perukę, ale mamy nową laskę.

    Sylwia podała perukę, które kiedyś rzekomo nosiła jej mama. Blond włosy do ramion. Była to jedna z lepszych peruk z siateczką, więc ciężko się było połapać, że to nie prawdziwe włosy.

    -Siadaj przy toaletce, ostania prosta – dostałem polecenie od Anety.

    Dziewczyny zabrały się do malowania. Podkład, tusz do rzęs, kreski i lekki cień do powiek, do tego ciemno różowa pomadka i byłam gotowa.

    -Wstawaj i do lustra, gotowe.

    Stanąłem przed lustrem i znieruchomiałem. Nigdy bym nie poznał, kto stoi przed lustrem, sam się sobie podobałem i nie odbiegałem bardzo od moich pięknych koleżanek.

    -Wow, jestem piękn-yaa… – wydukałem.

    -Noo i jaka dupcia, całkiem duża, chłopaki nie będą mogli od Ciebie oderwać wzroku.

    Rzeczywiście coś w tym było, prezentowałem się świetnie.

    -No słuchaj Kasiu, za to wszystko, co dla Ciebie robimy, musimy mieć jakieś zapewnienia. Od jutra do szkoły chodzisz w rajstopach i jak na dziewczynę przystało damskich majtkach, na jutro zabierzesz te rzeczy, które masz na sobie. Pod spodniami nic nie będzie widać, paznokcie też zostają. Z zewnątrz wszystko będzie wyglądało normalnie a o tym, co masz pod spodem tylko nasza trójka będzie wiedziała. Masz tu też taśmę, aby odpowiednio ukrywać swój mały kłopot. Jutro wszystkie pójdziemy do galerii na wspólne zakupy. Nie próbuj dyskutować, bo przygotowałyśmy świetne zabezpieczenie.

    Usłyszałem dźwięk mojego telefonu a w nim wiadomość od Anety. Wiadomość zawierała link do dysku google o nazwie „Kasia_Adaś” a w nim wszystkie moje zdjęcia i filmy z dotychczasowych zabaw z Anetą.

    -Na razie tylko my mamy do niego dostęp, ale jeśli będziesz stawiała opór link będzie ogólnodostępny, a teraz może lekko go urozmaicimy? Stań ładnie i wysuń jedną nogę do przodu.

    Nie mając wyjścia zrobiłem co kazała, dowiedziałem się, że dzięki temu nogi wydają się być dłuższe. Zaraz dostałem kolejne polecenie, aby zgiąć nogę i stanąć na jednej. Po tym nastał czas na zdjęcia w trojkę w lustrze. Dysk od razu został wyposażony w nową porcję zdjęć.

    – Mam nadzieję, że widzisz, że lepiej być posłuszną, lepiej nam się będzie przyjaźnić. Najlepiej zapomnij o swoim dawnym ‘ja’. Od teraz jesteś Kasią.

    -Tak, dobrze. Może masz rację, lepiej żebym zapomniała i skupiła się na nowej roli – w tym momencie chyba się poddałem.

    Dostałem po buziaku w policzek od moich nowych przyjaciółek, co było bardzo miłym akcentem. Usiedliśmy na łóżku i zaczęliśmy rozmawiać jak zwykli znajomi ze szkoły. Oczywiście ja w nowej formie osobowej. Nie do końca mogłem się skupić, gdyż moje nogi miały na sobie nowy przyjemny materiał. Trójka przyjaciółek plotkująca w najlepsze. Nie do końca z wyboru, ale wiedziałem, że innej opcji nie ma. Gdy zrobiło się późno, otrzymałem pozwolenie na zmianę ubrań. Dostałem reklamówkę na rajstopy i majteczki, dziewczyny pomogły i poinstruowały mnie w zmywaniu makijażu. Spotkanie dobiegało końca, pożegnaliśmy się jak na przyjaciółki przystało – buziakiem, co nieźle mnie rozpaliło i skierowałem się w stronę domu. Pomimo upokorzeń cały wieczór dostarczył mi sporego podniecenia, do tego dostałem buziaka od dwóch gorących lasek, może nie będzie tak źle? Miałem zamiar wrócić do domu i oddać się masturbacji, na nieszczęście podczas niej moje myśli uciekały w miejsca, w które nie powinny uciekać myśli nastolatka, a to dostarczało większego podniecenia niż zwykle…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    feminizan f

    Zapraszam do komentowania.

  • Normalna kobieta

    Wychowywana byłam na normalną kobietę, ale od jakiegoś czasu coś w mojej głowie się przestawiło. Przestały mnie pociągać męskie pośladki i dorodne przyrodzenia, które niejednej kobiecie z pewnością przysporzyły, by niesamowitych doznań. Owszem, porządne ruchanko mojej cipki przydaje się, ale teraz w głowie mam cipki innych kobiet. Męża jeszcze nie mam i dzieci nie rodziłam, mimo, iż skończyłam już 28 lat. Jestem przeciętnej urody i budowy kobietą i nie ma, co się rozpisywać na ten temat. Pracuję w salonie z sukniami na różne okazje i nie raz pomagałam klientkom w przymiarkach. Teraz robię to jakby inaczej. Staram się z takiej pomocy czerpać jak najwięcej dla siebie. Czuję ich zapachy i nie chodzi mi o różnorodność perfum, jakimi są zlane, ale wręcz czuję zapach ich cipek. Moje nozdrza atakowane są ich feromonami, od których robię się mokra. Niejednokrotnie muszę ukrywać swoje podniecenie, gdy czuje jak moje soczki ściekają mi po udach. Staram się być profesjonalną by klientki wychodziły z salonu zadowolone. O Boziu. Jakbym chciała zbliżyć usta do ich krocza by móc wycałować każdy centymetr ich cipek. Smakować ich wilgoci. Zadowolić je swoimi ustami. W domu zaglądam na fora internetowe dla lesbijek. Czytam ich zwierzenia i pragnienia. Sama nie mam jeszcze odwagi odezwać się. Samo czytanie sprawia, że cieknie ze mnie i dotyk palcami powoduje szczytowanie. Nie wiem skąd to się u mnie wzięło. Kiedyś przyjemność sprawiało mi ssanie kutasa czy nadziewanie się na niego. Teraz… Teraz, gdy leżę w łóżku i czytam wpisy na forum to szeroko rozkładam nogi. Drażnię swoją łechtaczkę i celowo przerywam by cierpiała jak moja głowa, która pragnie zbliżenia z inną kobietą. Pewnego dnia zaraz po otwarciu salonu przyszła kobieta z mężem, który zaraz wyszedł widząc, jak małżonka przebiera w odzieży. Domyślał się zapewne, że długo będzie musiał czekać i powiedział, że idzie na kawę a jak ona skończy to ma zadzwonić gdzie aktualnie jest. Kobieta na oko niewiele starsza ode mnie, ale figurę to miała naprawdę idealną. Zdjęła z wieszaka dwie suknie i poprosiła o pomoc w ubieraniu ich. Szefowa tylko spojrzała na mnie a ja bardziej rażona jej ciałem niż nakazującym spojrzeniem poleciałam zaraz za klientką do przymierzalni. Zastukałam do kabiny i usłyszałam zaraz: – wejdź kochana i pomóż mi, bo sama nie dam rady. Pomogłam jej odpiąć guzik na jej plecach i sukienka, jaka miała na sobie zaraz opadła na podłogę. Już od wejścia zaciągałam się by wyczuć jej zapachy, których zapach przeszył moje ciało. Pierwsza sukienka zupełnie nie spełniała jej oczekiwań i zaraz na nowo stała przede mną w samej bieliźnie. Jej koronkowy biustonosz zupełnie nie zakrywał jej piersi i były one doskonale widoczne. Pragnęłam ich dotknąć. Chciałam zbliżyć usta i possać je by sutki stały się twarde i sterczące. Niestety musiałam się obyć tylko widokiem. Moje źrenice dłużej spoczęły na stringach, które identycznie jak stanik był chyba tylko ozdobą jej cudownej cipki. Prześwit materiału sprawiam, że miałam wrażenie, iż jest zupełnie naga. Kobieta musiała zobaczyć, co sprawia, że zamarłam w bezruchu i odezwała się: – czy z moją cipką jest coś nie tak? Wyrwana z tego bezruchu wzdrygnęłam się i natychmiast odwróciłam głowę. – nie. Przepraszam. Nie chciałam. Przepraszam. Zamyśliłam się… Chaotycznie wyrzucałam z siebie słowa i natychmiast zaczerwieniła mi się twarz. – nikt tak na mnie nie patrzył od dawna i sprawiasz moje dziecko, że robię się pobudzona. – więcej to się nie powtórzy proszę pani. Wracajmy do przymiarki. – o nie. Nie teraz. Jej głos spoważniał i wydawał mi się groźny. Zaczęłam obawiać się o swoją przyszłość w tym salonie. Przecież mogła poskarżyć się mojej szefowej na moje zachowanie. Ona jednak zrobiła coś, czego nie spodziewałam się. – zdejmij ze mnie te majtki. Rozkazujący ton sprawił, że sięgnęłam rękoma do delikatnych paseczków jej majtek i powoli zaczęłam je z niej zsuwać. Moim oczom ukazała się idealnych kształtów cipka kobiety. Moje serce przyspieszyło i zaczęło pompować krew do mojej łechtaczki powodując jej nabrzmienie. – a teraz klęknij i patrz mi w oczy. Nie śmiałam zaprotestować. Raczej bym powiedziała, że nie chciałam protestować. Posłusznie uczyniłam, co kazała nie odrywając oczu od jej twarzy, która w tym momencie wydawało mi się, że wyraża podniecenie. Przysunęła się do mnie i rozstawiła szerzej nogi. Jej cipka była idealnie przed moim nosem. Czułam jej zapach. Czułam jej ciepło. – wyliż mi ją. Tak! Bardzo chętnie! W tej chwili! Moja głowa krzyczała, lecz żadne słowo nie wydostało się z moich ust. Objęłam rękoma jej nogi a moje dłonie spoczęły na jej pośladkach. Delikatnie ją przyciągnęłam do siebie i wysunęłam język. To było to czego pragnęłam tyle czasu. Na co nigdy nie mogłam sobie pozwolić. Prześlizgnęła całą szerokością języka po jej cipce niczym pies liżący wspaniałą kość. Zrobiłam to ponownie i jeszcze raz. Kobieta jęknęła po cichutku. Mój język zaczął taniec na skórze jej cipki. Zaglądał wszędzie gdzie tylko sięgnął. Gdy dorwałam się do jej łechtaczki zaczęłam ją ssać niczym dziecko łaknące mleka z piersi matki. Sama czułam cieknący śluz z mojej bardzo podnieconej cipki jak spływa po mnie i głośno kapie na podłogę. Moje zmysły szalały czerpiąc przyjemności z sytuacji. Zaczęłam wwiercać się językiem w jej gorącą pochwę. Smakowała cudownie i chyba nic by mnie nie oderwało od tej czynności. Jej oddech stawał się coraz cięższy i przerywany. Chwyciła moją głowę i silnie docisnęła do swojego krocza, które po chwili eksplodowało wprost w moje szeroko otwarte usta. Jej ciało podskakiwało i trzęsło się, ale nie przerywałam lizania i ssania jej cudownie smacznej cipki. Minuta. Może dwie i ponownie trysnęła zalewając moją twarz ciepłym, pachnącym i lepkim śluzem. Za chwilę i ja sama doszłam a nawet nie dotknęłam swojej cipki. – daj mi swój nr telefonu. Kobieta podała mi swój telefon, w którym zapisałam kontakt do siebie. Cała twarz mi się lepiła. Musiałam ją umyć. Musiałam wytrzeć swoją cipkę. Jakoś musiałam się ogarnąć i wytrwać do końca dnia pracy. Na szczęście szefowa niczego nie zauważyła a ja chodziłam tego dnia jak obłąkana. Wieczorem, w swoim łóżku postanowiłam sponiewierać swoją cipkę. Przerwał mi w tym dźwięk esemesa. „Musimy to powtórzyć. Teraz ja przyjdę do ciebie. Powiedz, kiedy mam się zjawić a będę twoją posłuszna suką”. Tak wspaniałego dnia nie miałam nigdy. Szybko policzyłam, kiedy mam wolne i odpisałam.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa

    CDN…

  • Przygoda z bracmi

    Po podpisaniu kontraktu, wpadłam w wir pracy. Nawet spotkania z Mateuszem, randki czy gorący sex z nim nie robiły już jakoś wrażenia. Pragnęłam czegoś więcej. Mój mąż już dawno poszedł w odstawkę, nawet chyba sam się tam oddelegował, oczywiście codziennie był buziak i czułe słowa, ale na tym się kończyło. Mateusz, mój szef, młodszy ode mnie stawał zawsze na wysokości zadania, jednak jak wcześniej wspomniałam, potrzebowałam czegoś więcej. Zbyt długo byłam poukładaną żoną, matką i kurą domową. Nie chciałam jeszcze stawać się starą kobietą, chciałam być dojrzałą, pewną swej kobiecości kobietą.

    Był to lipiec, okres urlopowy, Mateusz miał urodziny. Jednak w firmie nikt nie wiedział o tym tylko ja a on sam zdecydował się, że pójdzie na urlop by nikt przypadkiem nie wyskoczył z jakimiś życzeniami. W piątek po pracy miała być impreza, o której wiedziałam tylko ja. Pamiętam, że padało okrutnie wtedy. Gdy wróciłam z pracy i ugotowałam szybko obiad, który grzecznie podałam mężowi, powiedziałam

    – Idę dzisiaj na urodziny kadrowej, nie czekaj na mnie.

    – Wrócisz na noc? – spytał mąż

    – Postaram się, ale impreza jest pod Krakowem, więc nie wiem czy znajdę taksówkę by wrócić. – i dodałam – Najwyżej wrócę rano

    Mąż grzecznie skinął głową, a ja zaczęłam się szykować. Musiałam trochę ściemniać, bo nie chciałam żeby nabierał jakichś podejrzeń. Choć i tak domyślałam się, że może coś już zauważył. Na szczęście przestało padać, wyszykowałam się i wyszłam z domu. Do Mateusza dojechałam taxi, tak jak było ustalone mam przyjechać do niego a od niego pójdziemy do klubu. Gdy zapukałam do mieszkania otworzył mi drzwi nie Mateusz a jakiś inny młody mężczyzna. – To ty jesteś Julia? – odparł z entuzjazmem i wciągnął mnie do mieszkania. Weszłam speszona nie wiedząc, co się dzieje.

    – Mikołaj jestem, mówią na mnie Miki – chwycił mnie za dłoń i pocałował dodając – młodszy brat Mateusza

    – Miło mi Julka – odparłam

    Mateusz wyszedł z łazienki i przywitał się namiętnym pocałunkiem ze mną.

    – Mojego brata już zdążyłaś poznać – kiwnęłam oznajmująco głową – Nie jesteśmy w sumie podobni, ale tak to mój młodszy brat. Dostał przepustkę, bo aktualnie jest w wojsku

    – To przysięga już była? -spytałam

    – Nie, jeszcze nie. – odparł Miki

    Mikołaj w przeciwieństwie do brata nie miał tak ciemnej czupryny, ogolony po wojskowemu, ale dosyć postawny o ciemnej karnacji. Jednak rysy twarzy zupełnie inne niż u Mateusza.

    Po chwili poznania się poszliśmy na kluby. Było bardzo tłoczno, nie było nawet gdzie potańczyć, a przez to Mateusz szybko się opił. Razem z Mikołajem wzięliśmy taksówkę i pojechaliśmy do domu. Położyliśmy solenizanta na łóżku i kiedy powiedziałam młodemu wojskowemu, że ja go rozbiorę to ten wyszedł z pokoju życząc nam dobrej nocy, a raczej mi, bo Mateusz zbytnio nie kontaktował. Jednak, kiedy go rozbierałam, Mateusz się ożywił i zebrało go na sex. Jednak jak szybko się ocknął tak szybko skończył, a ja taka rozpalona nałożyłam na siebie jego koszulę i usiadłam na skraju łóżka. Zastanawiałam się, czy wracać do domu czy iść gdzieś na miasto, było jeszcze wcześnie a nie powiem miałam ochotę na sex. Wychodząc z pokoju poszłam w kierunku kuchni i kiedy wchodziłam przed moimi oczami ukazał się widok nagiego Mikołaja.

    – Ojej przepraszam – zaczęłam zasłaniać oczy

    – Spokojnie – zaczął się śmiać jednocześnie chwytając za ścierkę i zasłaniając krocze – Myślałem, że już śpicie.

    – Coś ty – odparłam. Mikołaj w tym czasie usiadł na krześle przy stole i powiedział

    – To może chcesz pogadać. Chętnie poznam dziewczynę mojego brachola

    – Dziewczynę – wybuchłam śmiechem – raczej kochankę i to starszą od niego

    – Szczerze nie widać jakoś tej różnicy, jesteś mega hot – usiadłam naprzeciw niego i lekko się zaczerwieniłam

    – Nie gadaj głupot – odparłam

    – Nie gadam tylko tak jest. – i spytał – To masz męża

    I tak jakoś się rozmowa potoczyła, że przez pół nocy żeśmy gadali, aż zorientowaliśmy się, że już jest 3. Wstaliśmy i wtedy spojrzałam na jego krocze, on to zauważył i podszedł do mnie. Dotknęłam jego torsu i spojrzałam w oczy a on od góry, bo był wyższy ode mnie, spojrzał na mnie i przeczesał kosmyk moich włosów i powiedział

    – Nie dziwię się mojemu bratu, że mu się spodobałaś – i przyciągnął mnie do siebie tak, że czułam jak jego penis się podnosi

    – Tak mówisz? – spytałam zalotnie

    – Co byś powiedziała na…

    – Tylko żeby się Mateusz o niczym nie dowiedział – odparłam przerywając mu.

    Wpadliśmy w wir namiętnych pocałunków, Miki rozpiął koszulę, którą miałam na sobie i podsadził mnie na blat kuchenny. Zaczął ssać moje piersi i je pieścić a ja zaczęłam dłońmi dotykać jego twardniejącego kutasa. Po chwili już był we mnie. Zaczął mnie pulsacyjnie posuwać, nasze uciszone sapanie było dosyć intensywne. Nie chcieliśmy, aby Mateusz się obudził. Po chwili poczułam wybuch euforii we mnie i trysnęłam, aż poleciało na całą kuchnię jednak to nie zrobiło jakoś wrażenia na Mikołaju. Dalej mnie posuwał, jego jajka obijały się o moje pośladki, coraz mocniej, parę razy walnęłam głową o okap. Nagle wyszeptał mi, że dochodzi a ja odparłam, że może śmiało we mnie. I poczułam ciepło, gdy nagle usłyszeliśmy – Dlaczego posuwasz moją dupę. W drzwiach do kuchni stanął Mateusz, zeskoczyłam szybko z blatu i razem z Mikołajem zaczęliśmy się tłumaczyć, na co Mateusz odparł – Nawet mnie to jara – i zsunął bokserki. Wiedziałam i czułam, że teraz musze podejść i zrobić dobrze jemu. Podeszłam i uklęknęłam obciągając mu. – Co tak stoisz brachu dołącz się – powiedział Mateusz, a Mikołaj podszedł i podstawił swojego jeszcze lepkiego penisa. Zmieniłam i zaczęłam teraz jemu ssać i tak na zmianę. Z mojej cipki wypływała sperma Mikołaja. Po chwili przenieśliśmy się do pokoju Mateusza i kiedy ssałam Mikołajowi będąc wypiętą, wtedy drugi z braci zaczął mnie posuwać. Chwycił mnie w talii i dawał klapsy a Mikołaj trzymał moją głowę i tylko jęczał. Było mi tak dobrze, że i ja jęczałam jak opętana. Nagle Mateusz powiedział, bym usiadła na jego bracie, tak też zrobiłam a on dalej będąc z tyłu zaczął mi pakować swojego kutasa do cipki. Z początku czułam lekkie rozdarcie, ale po chwili były już dwa twarde i duże kutasy. Na początku ciężko było skoordynować ruchy, ale po chwili już czułam mega rozkosz. I znowu dostałam orgazmu, aż zalałam łózko. Moje piersi były wręcz maltretowane od uścisków. Obydwaj bardzo sapali i byli mega spoceni. I nie wiem jak to się stało, ale obydwaj doszli w tym samym czasie. Już nie pamiętam, który, ale jeden z nich tak zawył jak dochodził, że przestraszyłam się, że coś sobie zrobił. Po tym opadliśmy z sił i zasnęłam pomiędzy dwoma braćmi.

    Rano, kiedy się obudziłam dotarło do mnie, że miałam swój pierwszy trójkąt i dwa kutasy, w cipce. Chłopcy jeszcze spali a ja cichutko wymknęłam się i wróciłam do domu. Położyłam się obok męża, który jeszcze spał, zakrywając ślady na ciele po dłoniach chłopaków i ich dotykach. Z Mikołajem jeszcze czekała mnie jedna przygoda, ale to za jakiś czas, a ten wieczór wpłynął mega pozytywnie na moją relację z Mateuszem, która się bardzo ożywiła. Ale to już w następnych częściach.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Julia W.
  • Uległa Marika. Poczatek cz.1

    Miałam ledwo skończone 16 lat jak trafiłam do mojego Pana. Byłam dziewicą, która nawet się nie całowała. Chciałam zachować siebie dla kogoś wyjątkowego. Z uwagi na patologiczną rodzinę byłam w bidulu. Moi rodzice mieli mnie gdzieś. Któregoś dnia Pan zobaczył mnie przed bidulem. Podjechał i opuścił szybę. Nie wiem jak to załatwił, ale 3 miesiące później byłam u niego. Sam był ginekologiem. Zbadał mnie pierwszego dnia. Drugiego zaczęło się moje szkolenie. Nie mogłam nigdzie wychodzić. W domu chodziłam nago w obroży i to na czworaka. Okropnie się wstydziłam. Na początku dużo płakałam, ale bolesne kary sprawiły, że przestałam. Jadłam też jak pies. Z miski. Spałam na posłaniu na podłodze. Drugiego dnia zabrał mnie ponownie do swojego gabinetu. Kazał usiąść na fotel. Byłam przekonana, że to kolejne badanie. Jednak szybko okazało się, że wcale nie. Wyjął swojego kutasa, lekko poślinił i jednym ruchem wszedł do końca w moją cipkę. Krzyczałam okropnie. Było bardzo dużo krwi. On nie przestawał. W pewnym momencie poczułam gorąca spermę w cipce. Byłam wykończona. Zdjął mnie z fotela, kazał mi wrócić na czworaka i dostałam okrutne baty na tyłek. Kazał mi wrócić na posłanie. Zostawiając mi tylko wody w misce. Trzeciego dnia wziął mnie od tyłu na czworaka. Czekając aż skończy bardzo się zdziwiłam, bo wyszedł, obrócił mnie tak, że leżałam plecami a on wpakował mi kutasa w usta i posuwał tak jakby to była cipka. Dusiłam się, krztusiłam, ale miałam wrażenie, że jego to tylko nakręca. Często wpychał do końca i trzymał, aż ja płakałam i głośno charczałam. Doszedł będąc głęboko w gardle. Prawie się dusiłam, bo w przełyku sperma zmieszała się z moimi wymiocinami. Za płakanie znów dostałam baty. Tak jak dzień wcześniej o misce wody poszłam spać.

    Czwartego dnia było najgorzej. Najpierw kazał mi obciągnąć aż stał mu twardy. Założył mi zaciski na sutki – jak powiedział – odwrócą uwagę. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, od czego. Zaszedł mnie od tyłu. Poczułam zimno na odbycie. Byłam przerażona. Najpierw włożył palec, nie był przy tym delikatny.

    – Nie płacz suko. To dopiero palec. Za chwilę go zastąpi mój kutas. Wtedy możesz płakać, bo to będzie bolało z pewnością.

    I tak było. Kutas Pana był gruby. Jak rozpychał mi odbyt miałam wrażenie, że rozerwie mnie całą. Darłam się i błagałam o litość. Na co dostałam tylko w twarz. Wszedł jednym pchnięciem. Im głośniej płakałam tym on bardziej przyspieszał. W moim ciasnym tyłku był bardzo długo. Byłam wyczerpana. Poczułam, że przyspiesza. Trzymał mnie za włosy. Aż doszedł. Jak tylko wyjął kutasa, zastąpił go korkiem analnym i zakazał wyciągać, by cenna sperma nie wypłynęła. Dostałam kolejne baty, zerwał mi zaciski z sutków i poszłam spać. Kolejne dni były kulminacją. Kutasa miałam w 3 dziurach codziennie. Jeśli Pan musiał się wysikać również. Byłam pogodzona z losem.

    Po miesiącu przyszedł wkurzony i kazał mi sikać do miski. Po czym zabrał ją i wyszedł. Gdy wrócił był jeszcze bardziej zły. Wylał całą miskę mi na twarz.

    – No to się kurwo doigrałaś. – złapał mnie za włosy i w gabinecie rzucił mnie na fotel by zrobić mi znów badanie. Na biurku zobaczyłam test ciążowy, był pozytywny. Bił mnie pół nocy. Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Daria XXXX
  • Dziewczyna kumpla

    Jestem studentem i wynajmuję mieszkanie razem z moim kolegą Michałem. Studiujemy razem na polibudzie. Czasem odwiedza nas jego dziewczyna – Zuzia. Jest naprawdę śliczna. Jest niska i drobna, ale ma piękne krągłości i długie, ciemne włosy do pasa. Do tego często pokazuje swoje wdzięki, więc lubię ukradkiem na nią spoglądać, kiedy go odwiedza.

    Był majowy wtorek, a ja się uczyłem do dużego kolosa, który był zaplanowany na czwartek. Myślałem, że Michał też się będzie uczył, ale kiedy usłyszałem dzwonek do drzwi to już wiedziałem, że ma inne plany na wieczór. Do mieszkania weszła Zuzia, więc poszedłem do kuchni, żeby się z nią przywitać. Zawsze się lubiliśmy. A z resztą, co ja gadam, ona mi się po prostu podoba odkąd ją pierwszy raz zobaczyłem. Kiedy wszedłem do kuchni, od razu zauważyłem, że dobrze zrobiłem. Zuzia miała na sobie czerwony croptop, który podkreślał jej duże piersi i płaski brzuszek oraz czarne szorty, spod których wyłaniały się jej krągłe pośladki. Długie włosy miała rozpuszczone. Wyglądała naprawdę seksownie.

    – Cześć, Zuzka. Myślałem, że Michał się dzisiaj uczy i widzicie się w weekend? – powiedziałem.

    – Hej, Daniel. – podeszła i mnie przytuliła. – Przyszłam mu tylko trochę poprzeszkadzać. Nie będę długo, wiem, że macie naukę.

    Po tych słowach zniknęli w jego pokoju. No tak, przyszła na chwilę, więc już wiem co się za chwilę będzie działo. Ściany u nas w mieszkaniu są dosyć cienkie, więc za każdym razem słyszę dosłownie wszystko. Do jej wizyt u nas mam mieszane uczucia – z jednej strony mi przeszkadzają, bo przez hałas nie mogę się skupić, a z drugiej strony jej jęki w trakcie seksu strasznie mnie podniecają. Skoro powiedziała, że wpadła tylko na chwilę to domyśliłem się, że od razu przejdą do rzeczy i się nie pomyliłem. Kiedy usiadłem przy biurku, usłyszałem odgłosy całowania i przyspieszone oddechy. Po chwili dołączyły do nich odgłosy rozrzucanych ubrań. Usiadłem przy biurku w swoim pokoju i spróbowałem skupić się na nauce do kolokwium. Po chwili dotarło do mnie, że to kompletnie nie ma sensu, bo poczułem, że robię się twardy. Tak, to sapanie Zuzi tak na mnie działa. Po chwili usłyszałem, że zaczyna cichutko jęczeć i już wiedziałem, że Michał wziął się ostro do roboty. Kiedy tylko usłyszałem te znajome dźwięki, mój penis stanął już na baczność. Wziąłem, więc z szafki trochę lubrykantu, nałożyłem na główkę i zacząłem delikatnie pocierać żołądź. Słyszałem, że Zuzia jest już na maksa napalona, bo nawet nie próbowała stłumić jęków. Zacząłem sobie wyobrażać, że to ja sprawiam, że tak jęczy. Wyobrażałem sobie, że całuję ją od szyi w dół, ssę okrąglutkie piersi, liżę brzuszek i schodzę aż do jej różowej muszelki. Językiem rozchylam różowe wargi i zaczynam na zmianę ssać i lizać jej deliaktną cipeczkę. W międzyczasie jęki z pokoju obok zrobiły się jeszcze głośniejsze, więc nietrudno mi sobie wyobrazić, że to ja jestem ich sprawcą. Masturbując się, wyobrażam sobie, że do języka dokładam dwa palce i wchodzę w nią. Jest cała mokra, jej soczki ściekają mi po dłoni, a ona jęczy tak, że na pewno cały blok ją słyszy. Po chwili zaczyna dochodzić, słyszę to z pokoju obok, więc przyspieszam ruchy na moim nabrzmiałym kutasie i dalej myślę tylko o jej muszelce. Po chwili słychać jej typowy jęk-krzyk, kiedy dochodzi i w tym samym momencie z mojego kutasa tryska sperma. Mam tak zajebisty orgazm, że mam wrażenie, że eksplodowałem. Kiedy mija moja przyjemność i zabieram się za sprzątanie, słyszę, że Zuzia mówi do Michała, że teraz ona mu zrobi dobrze. Jęknąłem w duchu, bo zacząłem mieć wyrzuty sumienia, że zwaliłem sobie do jęków dziewczyny mojego kumpla. Oczywiście one nigdy nie trwają długo, bo za każdym kolejnym razem kończy się to tak samo – ona jęczy za ścianą, a ja dochodzę w swoim pokoju.

    Po chwili dochodzą do mnie dźwięki robionego przez nią loda. Słyszę zasysanie i odgłosy odciąganego napletka. Czuję, że znowu twardnieję, więc znowu dołączam do ich zabawy. Wyobrażam sobie, że te dźwięki, które słyszę dzieją się w moim pokoju. Że to mojego kutasa ssą słodkie usta Zuzi, że ręką masuje moje jądra. Mastrubuję się i myślę o tym jakby to było, gdyby Zuzia dławiła się moim kutasem. Po chwili znowu tryskam, tym razem z mojego gardła wydobywa się cichy jęk. Mam nadzieję, że u Michała nie było go słychać. Na szczęście Michałowi dojście zajmuje trochę dłużej i po chwili słyszę, że i oni skończyli. Kiedy sprzątam słyszę, że Zuzia po cichu wychodzi z mieszkania. Pewnie stara się nie robić hałasu, bo myśli, że się uczę. Nawet nie wie jak bardzo się myli.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Rose Gold

    Jeśli wam się podobało, dajcie znać – ciąg dalszy nastąpi 🙂

  • Basenowa przygoda

    Mam na imię Daniel, mam 18 lat, jestem wysokim, wysportowanym, brunetem o niebieskich oczach. Kobiety uważają, że jestem przystojny, a ja nie uważam się z kogoś brzydkiego.
    Był to środek wakacji, ostatnie dni lipca, poszedłem do Mateusza, mojego przyjaciela. Umówiliśmy się na wyjście na basen.
    Gdy przyszedłem do Mateusza on powiedział mi, że ma dla mnie złe wieści.
    Opowiedział mi, o co chodzi, wieści nie okazały się złe, tylko fantastyczne jak dla mnie.
    Mateusz powiedział mi, że po pierwsze musimy iść z jego piętnastoletnią siostrą Julią, a po drugie on musi wyjść godzinę wcześniej, bo umówił się, że swoją dziewczyną do kina.
    Wieści nie były złe, dlatego, że Julka podobała mi się od zawsze. Była niską, szczupłą, wysportowaną, długo włosom blondynką, miała ciemne duże, śliczne oczy, jędrny tyłek i zajebiste piersi i była mega seksowna jak na drobną piętnastolatkę. Interesowała się sportem i grała w drugoligowym zespole piłki nożnej – kobieta idealna.
    Wszyscy wsiedliśmy do mojego samochodu i pojechaliśmy. Gdy znaleźliśmy się na miejscu poszliśmy się przebrać.
    Gdy wyszedłem z przebieralni ujrzałem ją, miała na sobie czarny strój dwu częściowy.
    Przeszliśmy obok niej i powiedziałem jej jakiś komplement i zacząłem się do niej “kleić”. Mateusz zaczął się śmiać i powiedział coś, że i tak nie mam szans, ja go zignorowałem i poszedłem z Julką, ale ona zbyła mnie czymś typu, że idzie pływać i idzie sama, więc ja poszedłem pływać z jej bratem.
    Po godzinie Mateusz musiał iść, więc ja postanowiłem działać. Julka leżała na leżaku chyba w celu opalenia swojego seksownego ciałka, podszedłem do niej i usiadłem obok niej. Zaczęliśmy rozmawiać o jakiś głupotach, po chwili zaproponowała żebyśmy poszli jeszcze popływać, bo jest bardzo ciepło, zgodziłem się i bez wahania poszedłem za Julkę.
    Gdy zaczęła pływać podążałem wzrokiem za jej tyłeczkiem… W pewnej chwili założyłem okulary do nurkowania i zacząłem przyglądać się jej ciału z pod wody. W pewnym momencie zabrakło mi powietrza i musiałem wypłynąć i zrobiłem to przed płynącą Julką, bardzo ją to zaskoczyło i wystraszyło, zaczęliśmy się śmiać i wtedy zdjąłem okulary, popatrzyłem w jej oczy i pocałowałem, ona odwzajemniła pocałunek, ale po chwili odtrąciła moją twarz i udawała oburzoną i popłynęła dalej, a ja uśmiechnąłem się sam do siebie i popłynąłem za nią. Było przed siedemnastą i powiedziałem Julce, że musimy już powoli wychodzić, ona poszła wysuszyć włosy, a ja poszedłem do przebieralni. Gdy wyszedłem i poszedłem wysuszyć trochę włosy zorientowałem się, że nie zabrałem kąpielówek…
    Zamyślony wszedłem do przebieralni, w której byłem i zobaczyłem tam ją… Stała naga tyłem do mnie, ale z przodu odbijała się w lusterku, po chwili owinęła się ręcznikiem i wydarła się na mnie , o robię, ja zapytałem jej dlaczego się nie zamknęła i powiedziałem że zapomniałem kąpielówek, ona powiedziała że nie zamyka się bo kiedyś się zatrzasnęła, a po drugie widać że ktoś jest w środku bo widać nogi. Pokrzyczała jeszcze na mnie i powiedziała “wypierdalaj”, była taka słodka jak się wkurzała. Nie słuchałem jej od dłuższego czasu tylko podziwiałem jej piękne ciało. Podszedłem do niej, popatrzyłem w oczy i zacząłem ją całować. Ona zaczęła się wyrywać, ale ja chwyciłem ją za ręce, przysunąłem do ściany, przywarłem do niej ciałem i powiedziałem “ze mną nie masz szans kochanie, jestem silniejszy”, uśmiechnąłem się do niej i powtórzyłem pocałunek… Jeszcze chwile się wyrywała i wierciła, ale po chwili uległa. Zaczęła odwzajemniać mój pocałunek, pieściła mój język swoim… Potem pieściłem językiem jej ramiona, potem przygryzałem uszko i szeptałem do niej. Zsunąłem z niej ręcznik i zobaczyłem jej wspaniałe ciało, ona się speszyła i patrzyła w podłogę, ale ośmieliłem ją pocałunkiem i powiedziałem, że jest piękna.
    Zacząłem lizać jej piersi, najpierw dookoła brodawki, potem z czułością ssałem i przygryzałem jej stojące sutki. I wtedy mój przyjaciel zaczął się budzić. Julka położyła ręce na moich nagich, plecach i zaczęła błądzić po nich. Posadziłem ją na “ławeczce” w tej przebieralni, zacząłem namiętnie ją całować, rozchyliłem jej nóżki i zacząłem dotykać jej skarbu. Od dotykania przeszedłem do masowania… Masowałem najpierw powoli i delikatnie, przyśpieszałem i zacząłem wkładać paluszki… Najpierw jeden, potem drugi i zacząłem posuwać ją dwoma palcami.
    Była zajebiście ciasna ,wiedziałem, że muszę to zrobić.. Pragnąłem jej
    Przestałem ją całować, masować, ona wstała i powiedziała “teraz moja kolej, siadaj kocie”.
    Posłusznie usiadłem czekając, co moja kocica wymyśli. Zdjęła moje spodenki i bokserki, uklęknęła przed ławeczką, weszła pomiędzy moje kolana i spojrzała mi głęboko w oczy, oblizała seksownie swoje usta i zaczęła całować mojego przyjaciela. Najpierw całowała tylko główkę, seksownie ją oblizywała, zacząłem głaskać ją po włosach, a mój oddech stał się nierówny. Potem nareszcie wzięła go do ust, zaczęła obciąganie. Jej słodziutkie usta obejmowały mojego nabrzmiałego z podniecenia penisa, zaczęła poruszać swoją główka bardzo powoli w górę i w dół. Chwyciłem ją za głowę i zacząłem przyśpieszać jej ruchy, zacząłem głośniej jęczeć z podniecenia. Wyciągnęła mojego penisa z ust i zaczęła pieścić jego główkę…. Czułem, że już długo nie wytrzymam, podniosłem ją i znów zacząłem całować. Posadziłem ją na “ławeczce”, rozchyliłem nóżki i zacząłem lizać jej skarb, lizałem całą jej muszelkę, była taka słodka, taka malutka. Jednocześnie pieściłem jej piersi, a ona błądziła dłońmi po moich plecach. Zacząłem wkładać jej język, jej oddech przyśpieszył. Gdy chwilę poruszałem w niej językiem jej ciało się wygięło, wyjąłem język, mocno chwyciłem jej cipkę ręką i zacząłem ugniatać. Krzyknęła, wstała i zaczęliśmy się całować.
    Chciałem w nią wejść i spenetrować tą słodką dziurkę. Ale ja nie chciałem jej cipki, chciałem jej tyłka. Oparłem ją o ścianę i kazałem jej wypiąć pupę, posłusznie to zrobiła.
    Dałem jej klapsa w tyłek, a ona zasyczała i uśmiechnęła się do mnie. Schyliłem się i zacząłem lizać jej otworek, ona zaczęła poruszać tyłeczkiem. Poruszałem chwilę językiem, wsadziłem dwa paluszki, poruszałem i stwierdziłem, że to czas w nią wejść. Zrobiłem to, jej dupka stawiała opór, ale się nie dałem w po chwili wszedłem w nią, od końca. Poruszałem się w niej i stopniowo przyśpieszałem. W końcu zacząłem dochodzić i przyspieszyłem, po momencie ona też zaczęła dochodzić i wiła się pode mną niczym seksowny wąż. Doszedłem w niej, ona skończyła chwilę po mnie. Pocałowaliśmy się jeszcze. Ubraliśmy się i poszliśmy do samochodu, w samochodzie rozmawialiśmy, śmialiśmy się, dotykaliśmy się. Gdy dojechaliśmy odprowadziłem ją do domu, pocałowałem przed drzwiami, a ona zaraz uciekła do domu

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CichyObserwator
  • Mloda sasiadka

    Pierwszy raz zobaczyłem ją, gdy miała jakieś siedemnaście lat. Właśnie wprowadziłem się do nowego mieszkania, a ona wraz z matką i ojczymem mieszkała dokładnie nade mną. Byłem od niej prawie dwa razy starszy, to pewnie dlatego zawsze na korytarzu mówiła mi „dzień dobry”. Zmieniłem swoją odpowiedź na „cześć”, kiedy zobaczyłem, jak na klatce całuje się ze swoim chłopakiem. Miała już wtedy z dziewiętnaście lat, zaczęła studia prawnicze, stała się o wiele poważniejsza. Gdy widywałem ją na co dzień, nigdy nie pomyślałem o niej w kategorii obiektu pożądania. Ot, ładna sąsiadka, młoda, fajna dziewczyna. Być może działo się tak, ponieważ była całkowitym przeciwieństwem mojego „ideału” kobiety. Poza tym byłem nieco młodszy od jej matki. Jednak w momencie, kiedy zobaczyłem rękę chłopaka na jej pośladku, kiedy wpychała mu swój język do gardła, złapałem się na tym, że ta dziewczyna mnie podnieca. W kilka sekund, gdy ich mijałem, zauważyłem jej zgrabny tyłek w leginsach, które ostro wżynały się między pośladki, sprawiając, że tworzyły oddzielne półkule. Szczupłe ciało wyciągnęło się praktycznie wisząc na chłopaku, który jedną ręką obejmował ją w talii, a drugą dotykał pośladków. Całowali się dziko, nie było w tym żadnej finezji czy namiętności, jednak bardzo dużo zaangażowania. Przeszedłem niezauważony, zaciągając się jej zapachem. Później kilka razy złapałem się na tym, że gapię się na nią, kiedy mijaliśmy się na korytarzu. Mała, drobna, a wręcz chuda, blondynka. Niska, z włosami prawie po pas. Od tego momentu przestała być chudą dziewczyną, a zaczęła szczupłą kobietą.
    Weronikę widywałem rzadko. Częściej bywała w Poznaniu, gdzie studiowała. Rodziców odwiedzała czasami w weekend. Markowe ubrania, dobry makijaż i jakaś taka nabyta pewność siebie sprawiły, że z nieśmiałej, skromnej dziewczyny, zmieniła się w piękną kobietę.
    W lipcu 2019 roku mojego kolegę zostawiła żona. Odeszła po romansie w pracy ze swoim kolegą. Ale nie z tego powodu zapamiętałem dokładnie tę lipcową datę. Był 13 lipca, z nieba lał się żar. Umówiłem się z kumplem, miał wpaść na nockę i zapić smutki po swojej żonie. Kumpel wpadł, poszliśmy do baru. Było pusto, ledwie kilka osób porozsadzanych pod ścianami. Kilka piw i opowieści później, do baru wparowała głośna ekipa najebanych małolatów. Było już po pierwszej w nocy, więc doszliśmy do wniosku,że kończymy na dziś. Kumpel poszedł się odlać, ja siedziałem jeszcze, dopijając resztkę z butelki. W tym samym momencie, gdy odstawiałem pustą butelkę na barze, poczułem czyjeś ręce na swoich barkach.
    – Cześć sąsiad! –odwróciłem się, gdy tylko usłyszałem wesoły głos.
    – Weronika? –rzuciłem, chcąc bardziej upewnić się czy to faktycznie ona. Wyglądała jak z obrazka. Krótka, czarna sukienka opinała jej zgrabne, chude ciało. Wyzywający makijaż podkreślał jej pijane oczy. I te szpilki… Miały chyba z 15 cm. Jej nogi sięgały nieba… a sukienka zdawała się być zbyt krótka, by je jakkolwiek zasłonić.
    – Pijemy coś? –rzuciła mi prosto w twarz. Poczułem wyraźny odór alkoholu. Delikatnie chwiała się, próbując patrzeć mi w oczy.
    – W zasadzie miałem już wychodzić. – obejrzałem się w kierunku toalet za kumplem.
    – No weź! – zasyczała. – Świętuj ze mną. – patrzyła mi prosto w oczy, chcąc udać błagalne spojrzenie.
    – Zdany egzamin? – zapytałem, chcąc jakoś wywinąć się z tej sytuacji.
    – Hah! Jebać egzaminy! Zostałam singielką! – rzuciła siadając na krześle obok.
    Kiedy wdrapywała się na wysokie barowe krzesło, dość niezdarnie rozłożyła nogi. Spojrzałem odruchowo pomiędzy jej rozszerzone uda i chociaż poza sprężystymi udami nic nie dostrzegłem, ogarnęło mnie poczucie zażenowania, gdy tylko spojrzałem ponownie jej w twarz. Złapała mnie na tym, jak gapie się na jej krocze. Myślałem, że spalę się ze wstydu.
    – No dawaj sąsiad! Wypijemy! – powiedziała i pokazała na barmana. – Dwa szoty! – krzyknęła w jego stronę.
    Po chwili obok nas znalazły się dwie pięćdziesiątki wódki. W tej chwili podszedł do nas mój kolega, poklepał mnie po ramieniu i rzucił „miłego”, po czym uśmiechnął się porozumiewawczo i wyszedł.
    Weronika podniosła kieliszek i szybkim ruchem przechyliła go wraz z głową. Skrzywiła się lekko, chociaż mimo tego grymasu byłem pod wrażeniem. Zrobiłem to samo mimo, że nie lubię wódki. Przełknąłem szybko, by nie czuć smaku.
    – Jeszcze raz to samo! – krzyknęła Weronika.
    – Kończymy. Odprowadzę cię do domu, co? – zapytałem. Nie chciałem już tu siedzieć, poza tym nie chciałem, żeby widziano mnie z najebaną małolatą.
    – Chodźmy, po drodze kupimy setkę. – chciałem ją zachęcić.
    – Dobra, ale ty prowadzisz. – zachichotała.
    Zapłaciłem i wyszliśmy z baru. Złapała mnie pod rękę i zaczęła opowiadać. W trakcie ledwie półgodzinnego spaceru dowiedziałem się, że była dwa lata ze swoim chłopakiem, że robiła dla niego wszystko, co chciał, łącznie z dość szczegółowym opisem tych czynności, a on ciągle był zazdrosny. Ciągłe wyrzuty, kłótnie o innych chłopaków, o jej ubieranie się czy nawet o innowacje, które wymyślała w łóżku doprowadziły do tego, że zerwali. Wczoraj. A dziś postanowiła się upić, ale jej najlepsza koleżanka musiała wracać do domu, bo jej chłopak się martwił.
    – I tak oto jestem z tobą. – rzuciła.
    Szliśmy w milczeniu. Od tych opowiadań stanął mi, a że byłem nieco upojony alkoholem, kutas nie opadał. Zawsze tak miałem. Alkohol działał na mnie jak afrodyzjak. Zastanawiałem się czy zauważyła. Na pewno było widać, bo aż niewygodnie było mi iść. Swoją drogą, jak ona mogła tak dobrze się trzymać po takiej dawca alkoholu – zastanawiałem się stawiając kolejne kroki.
    – O, Żabka! Weź mi limonkę. –rozkazała Weronika, po czym opadła na ławkę, którą akurat mijaliśmy.
    – Na pewno? –chciałem, by w głosie zabrzmiało zmartwienie.
    – Weź nie pierdol, sąsiad… chociaż ty nie… Idź! – uśmiechnęła się szeroko. – Chyba, że ze mną się nie napijesz? – wyszczerzyła się szeroko.
    Wyszedłem ze sklepu, w kieszeni obijały mi się dwie buteleczki. Na ich dźwięk usłyszałem rechot z pobliskiej ławki.
    – Jaki żul! Haha – darła się, aż zanosząc się od śmiechu.
    – Dobra, chodź. – złapałem ją pod rękę i pociągnąłem z ławki. – Cicho! – próbowałem ją nieco uciszyć.
    – Haha… – dalej śmiała się, nie mogąc przestać.
    Różnica wieku – to było właśnie to, co mnie w tamtej chwili odróżniało od niej.
    – Idziemy do ciebie. – zadecydowała.
    – Jak do mnie? Mieszkasz piętro wyżej, jak dojdziemy do mnie, to i do ciebie się uda. – mówiłem.
    Doszliśmy pod nasz blok. Widać było po niej, że powoli kończy się jej dzisiejszy wieczór. Mniej mówiła, bardziej skupiając się na chodzeniu. W takich szpilkach to i tak cud, że przeszła taki kawał.
    – Czekaj… – zawiesiła się na chwilę. Myślałem, że zaraz będzie rzygać.
    – Chodźmy przez piwnice, nie chcę, żeby starzy mnie zobaczyli. – dodała całkiem trzeźwo.
    Obeszliśmy blok z boku i weszliśmy osobnym wejściem od parkingu wprost na długi, piwniczny korytarz. Szła przede mną, stawiając małe kroczki, a chwiejąc się opierała dłońmi o ścianę. Muszę przyznać, że widok był przedni. Chuda dupka obciśnięta w czarnej sukience, która kończyła się ledwo za pośladkami. Zgrabne nogi i te maleńkie stópki na wielkich szpilach. A to całe potykanie się tylko dodawało jakiegoś takiego uroku. Mała dziwka.
    – Kurwa, jak mnie bolą nogi. – zatrzymała się i podniosła jedną nogę, by odpiąć zapięcie buta.
    W takiej pozycji z przodu musiało być widać jej całe krocze – to była pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy. Weronika niezdarnie mocowała się jedną ręką z zapięciem, które nie chciało puścić. Klęła pod nosem. Podszedłem do niej, ukląkłem z przodu, pochyliłem się i zacząłem odpinać malutką klamrę jej buta. Tak, jak się spodziewałem, zobaczyłem wszystko. W jasnym świetle piwnicznej jarzeniówki dostrzegłem cienki pasek czarnych stringów przechodzący przez jej lekko rozchylone zakończenie ud. Nawet nie kryłem się z tym, po prostu odpinałem buta i patrzyłem prosto w jej rozchylone krocze. Poczułem jej dłoń opierającą się na mojej głowie.
    – No dalej. – usłyszałem.
    W pierwszej chwili myślałem, że mam zanurzyć głowę pomiędzy jej uda, ale gdy po chwili spojrzałem na nią zobaczyłem, że z wyszczerzonymi zębami, wręcz wyśmiewając się ze mnie, głową wskazywała drugi but. Skarciłem się w myślach. Co na sobie wyobrażałem…
    Weronika chichotała nadal.
    – I co tam zobaczyłeś? – zapytała, kiedy już boso szła w kierunku schodów, prowadzących do wyjścia na klatkę schodową.
    Nic nie odpowiedziałem, szedłem za nią oczekując dalszych drwin. Myślałem, że idziemy już do domu. Kiedy doszliśmy do schodów, Weronika opadła na nie luźno, wyprostowując nogi i odchylając się nieco do tyłu.
    – Kurwa moje nogi… – znów zaczęła narzekać. – Dawaj te flaszki. – zwróciła się w moim kierunku.
    Bez słowa podałem jej buteleczkę, sam otwierając szybko swoją. Patrzyła na mnie uważnie. Przechyliłem butelkę wypiłem ciepłą, limonkową wódkę. Twarz musiała mi się wykrzywić, bo Weronika znów zachichotała, po czy też szybko wychyliła zawartość swojej. Cały czas patrzyła mi prosto w oczy. Dziwne spojrzenie pijanej dziewczyny. Takie pobudzone, dzikie?
    – Chciałbyś mnie zerżnąć, co? – zaczęła mówić, wyrzucając z ust kolejne słowa i zdania. Mówiła dość szybko i głośno. Zbyt głośno.
    – Wiem, że chciałbyś. Widziałam zawsze, jak na mnie patrzysz. Kiedyś wydawało mi się to dziwne, bo jesteś starszy, ale dziś… – zawiesiła się na moment. – Dziś jesteś zajebistym kumplem, a patrząc na twój rozporek aż sama nabrałam ochoty. – znów się zaśmiała.
    Nasz wzrok spotkał się i zapadła totalna cisza. Patrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Dostrzegłem, jak rozchyla uda i podciąga sukienkę. Nie spuszczała mojego wzroku ze swoich oczu. Stałem bez ruchu. Kątem oka dostrzegłem, że jej ręka sięga w stronę krocza i odchyla materiał majtek. Nie wytrzymałem, mój wzrok opadł niżej i dokładnie w tym momencie zgasło światło.
    Usłyszałem, jak Weronika zanosi się od śmiechu – Kurwa, nie wierzę! – prawie krzyczała. Słyszałem, że jej głos dobiega z coraz bliższej odległości i kiedy zapaliło się światło była obok mnie. Stała bosa i machała rękoma, próbując aktywować czujkę światła.
    Stałem oparty o ścianę. Weronika przeszła naprzeciwko mnie, oparła dłonie o ścianę i wypięła tyłek. Czarna sukienka sięgała do połowy jej małych pośladków. Odwróciła głowę do mnie. Ostatnia setka zrobiła swoje. Prawie słaniała się na nogach, próbując podnieść jedną stopę, by zdjąć majtki. Widziałem, jak zsuwa skąpą ilość czarnego materiału swoich stringów. W końcu udało jej się je zdjąć. Stała wypięta z odsłoniętymi pośladkami, bezbronna, chwiejąc się i trzymając ściany.
    Podszedłem i stanowczo złapałem ją za biodra. Podciągnąłem wyżej sukienkę, odsłaniając ją aż po plecy. Na prawym pośladku zauważyłem plasterek antykoncepcyjny. W tej chwili już mnie miała. Jej ręka zaczęła błądzić po moim rozporku, próbując go rozpiąć. Pomogłem jej, rozpinając pasek i odpinając guzik szortów. Spodnie zjechały do kostek. Odciągnęła gumkę bokserek i chwyciła go w dłoń. Zamruczała, kiedy jeździła chwilę po nim ręką. Rozmiar się zgadzał, choć nigdy nie uważałem, że mam kutasa ponadprzeciętnej wielkości. Mimo tego, w tej chwili czułem się, jak olbrzym. Mała Weronika bez szpilek była o ponad głowę niższa ode mnie. Kiedy spojrzałem na jej rękę, gdy poruszała moim penisem, jego grubość była niewiele mniejsza od jej nadgarstka. Nie czułem nic, oprócz dzikiego pożądania. Objąłem ją lewą ręką w talii tak, że dłonią sięgałem do cipki. Zacząłem masować wilgotną muszelkę. Już nakierowałem twardego penisa na jej cipkę i zacząłem rozsmarowywać nim nasze soki, gdy w głowie przyszło chwilowe otrzeźwienie.
    – Na pewno? – zapytałem tłumiąc dyszący oddech. W odpowiedzi poczułem, jak przyciska do mnie tyłek.
    Wszedłem w nią delikatnie, tylko trochę. Wyszedłem, naciągnąłem skórkę i znów delikatnie naparłem. Wszedłem głębiej. Była przyjemnie wilgotna i ciepła. Po kilku płytszych ruchach, dopchałem do końca. Jęknęła.
    – O tak… –szepnęła, odwracając twarz w moim kierunku. Jej tępy wzrok sprawiał wrażenie braku kontaktu z rzeczywistością. Wiedziałem, że w tej chwili alkohol przejął jej instynkty.
    Majaczyła pod nosem, jak dobrze jej czuć go w sobie, a ja niezbyt szybko wsuwałem go całego. Konsekwentnie w jednym tempie, niezbyt szybko. Starałem się, by czuła każdy ruch i tak też było, sądząc po jej cichych jękach. Patrzyłem jak drobniutka dziewczyna stoi na palcach, starając wypiąć się, jak tylko może najbardziej. Z mojej perspektywy, jej drobny tyłek wyglądał jeszcze bardziej podniecająco. Ugiąłem lekko kolana i zmieniłem kąt. Wchodziłem w nią teraz bardziej od dołu. Z dźwięków dochodzących z jej ust wywnioskowałem, że sprawia jej to większą przyjemność.
    – Jeszcze chwilę! – wymamrotała, a piwniczny korytarz poniósł echem jej słowa.
    Na to czekałem. Liczyłem, że da mi znać, że zaraz skończy. Zawsze na to liczę, gdy kocham się z kobietą. Potrafię wtedy dobrze obliczyć swój koniec. Złapałem ją mocno za biodra i zacząłem poruszać się szybciej, coraz szybciej i mocniej. Do tej pory poruszaliśmy się niemal bezszelestnie – nie licząc mojego dyszącego oddechu i jej jęków. Teraz doszło jeszcze klepanie mojego podbrzusza o jej chudy tyłek. Już nie zależało mi, by było jej dobrze, czułem jak dochodzi. Przez ostatnie kilka sekund zagłębiłem się w niej, poruszając tylko biodrami delikatnie na boki. Czułem, jak drży i jak słania się na nogach. Nie wiedziałem tylko czy od orgazmu czy wypitego alkoholu. Podtrzymywałem ją, objąwszy w pasie. Prawie bezwładnie odkleiła się od ściany i opadła na mnie. Kończyłem w Weronice, będąc na lekko ugiętych kolanach, ze słabą możliwością ruchów, jednak chyba właśnie to sprawiło, że był to jeden z nielicznych, tak silnych orgazmów, które pamięta się do końca życia.
    Wlewałem się do jej wnętrza, trzymając jej prawie bezwładne ciało. Naprężony kutas ładował w nią kolejne salwy nasienia. Na plecach czułem dreszcze, rozchodzącego się orgazmu. Docisnąłem Weronikę mocno do swojego krocza, kiedy ostatnie krople spermy nawilżały jej cipkę. Pchnąłem ją lekko do przodu, stawiając na nogach. Chwiała się i chyba tylko dlatego, że ciągle w niej byłem, nie upadła. Oparła się rękoma o ścianę, widziałem na jej ramionach gęsią skórkę. Ciężko oddychała, ale wyczuć można było w tym oddechu zadowolenie. Spojrzałem na zegarek – 02:27. Nasza piwniczna przygoda trwała 23 minuty, choć wydawało się, że to cała wieczność. Kołysałem biodrami delikatnie, będąc jeszcze półsztywnym kutasem w niej, by pozwolić naszym emocjom rozejść się po ciele. Patrzyłem na jej odsłonięte pośladki, na mały plaster antykoncepcyjny na jednym z nich. Delikatnie wyszedłem.
    – Teraz do ciebie. – Weronika, jakby się obudziła z letargu. Po tępym wzroku nie było śladu. Twardo stanęła na zimnym betonie i zaczęła obciągać materiał sukienki. Podniosłem jej buty i stringi. Zbliżyłem je do twarzy i silnie zaciągnąłem powietrze nosem.
    – Jesteś niemożliwy! -prawie, że uradowała się, gdy to zobaczyła.
    – Chodźmy! – wskazałem drogę. – Idź pierwsza, szybko, będę za tobą i otworzę drzwi. – zadecydowałem. Chciałem w razie czego ją asekurować.
    Weronika ruszyła dziarskim krokiem, jednak była zbyt pijana, by w pojedynkę wejść na drugie piętro. Nogi plątały jej się, chociaż była już bez szpilek. Trzymałem ją od tyłu za biodra i delikatnie popychałem do przodu. Zauważyłem na jej nodze mokry ślad – to moja sperma wypływała z jej wnętrza, po udzie, aż na wysokość kolana. Na kilku stopniach były krople, które musiały wypłynąć, kiedy w rozkroku pokonywała kolejne stopnie schodów. Praktycznie bez słowa weszliśmy pod drzwi mojego mieszkania. Otworzyłem je i wpadliśmy do środka.
    Stała oparta o ścianę, wydawała się półprzytomna. Spoglądała na mnie spod przymrużonych oczu. Zacząłem ją całować. Dziko, namiętnie, mocno. Nic więcej nie chciałem, jak tylko mieć ją w ramionach, tylko dla siebie. Wskoczyła niezdarnie na mnie, trzymając mnie za szyję, zaplatając nogi wokół mojego pasa. Zawlokłem nas do mojej sypialni.
    Zrzuciwszy ją z siebie, szybko pozbyłem się ubrań. Stałem całkiem nagi w poświacie parkingowego oświetlenia. Weronika szamotała się, chcąc zrzucić z siebie sukienkę. Pomogłem jej. Całując, zdjąłem mały staniczek, który skrywał wręcz miniaturowe piersi. Najmniejsze, jakie kiedykolwiek widziałem na żywo, a na pewno, jakie kiedykolwiek dotykałem. Była szczupła i drobna. Gdy tak leżała z rękoma za swoją głową, mogłem podziwiać jej piękne i zadbane ciało. Całowałem jej szyję, przygryzałem uszy. Zjeżdżałem w dół, na piersi, brzuszek. Drżała. Przed oczyma stanął mi widok sprzed chwili, kiedy idąc po schodach widziałem cieknąca po jej udzie spermę. Bez hamulców wjechałem językiem w jej krocze. Zasyczała tylko, głęboko nabierając powietrza.
    – Tak… tak… – powtarzała lekko poruszając bioderkami.
    Lizałem ją zawzięcie. Uwielbiałem lizać cipki, a świadomość, że wylizuje ją z własnej spermy, pobudzała mnie jeszcze bardziej. Podniosłem jej nogi, chcąc tak ustawić sobie jej krocze, by mieć dostęp do odbytu. Niestety, była zbyt wiotka, by sama utrzymać je w górze. Odwróciłem ją na plecy.
    – Wypnij się! – warknąłem. Usłyszałem swój głos, jakby dobiegał gdzieś z boku. Wykonała polecenie, a ja wbiłem się językiem w jej pupę. Dochodziła, a język w odbycie tylko spotęgował jej szczytowanie. Stękała, jakby dławiła się powietrzem, była na krawędzi. Ostatnią resztką sił odwróciła się na plecy i wystawiając cipkę pod moje usta wysapała:
    – Dokończ proszę… ja juuuż… – odleciała, gdy mój język dotknął jej nabrzmiałej łechtaczki.
    Leżała na plecach, ja przy niej na brzuchu, z twarzą mokrą od jej soków i mojej śliny przy jej biodrze. Oddychaliśmy ciężko. Byłem szczęśliwy i zadowolony z siebie. Pomyślałem wtedy, że prawie czterdziestoletni facet z powodzeniem wyruchał młodą siksę.
    Weronika poruszyła się pierwsza. Zjechała twarzą na wysokość mojej, a w rękę ujęła mojego sterczącego penisa.
    – Daj cię skończę. – szepnęła. – Jak chcesz? – zapytała, delikatnie całując mnie w usta.
    – Ustami. – rzuciłem szybko.
    – Nie wiem czy dam radę, po alkoholu mnie cofa. – zwątpiła, co nieco zbiło mnie z tropu.
    – Dobrze, Słonko… – zgarnąłem jej włosy z twarzy.
    Wstałem i podciągnąłem ją wyżej, na poduszkę. Wszedłem pomiędzy jej nogi i delikatnie waląc sobie konia, potarłem fiutem o jej muszelkę. Weronika mocno rozszerzyła nogi, bym mógł w nią wejść. Była tak mokra, że bez problemu wszedłem w nią cały po pierwszym pchnięciu. Przyjemnie chlupała, gdy się w niej poruszałem. Podparty na łokciach, leżałem na niej, dość mocno w niej pracując. W tej chwili byliśmy, jak doje nastolatków, którzy robią to pierwszy raz. Wplatała mi dłonie we włosy, a ja wyobrażałem sobie, że zalewam ją, by mieć z nią dziecko. Po chwili poczułem, że jeszcze chwila i dojdę, ale w tym samym momencie zobaczyłem zagryzioną wargę mojej kochanki i poczułem jej spięte ciało. Oddychała nosem, jednocześnie pojękując, gdy napierałem na jej wnętrze.
    – Ja już… już. – szeptała mi do ucha. – Skończ we mnie. Proszę. Skończ… – jęczała w taki sposób, że od samego słuchania można było dojść.
    Pocałowałem ją w tym samym momencie, gdy ponownie zacząłem w niej strzelać. Poruszałem mocno biodrami, chcąc wbić się w nią, jak najgłębiej. Patrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Jakby świat się zatrzymał. Ostatni raz zostałem dłużej, docisnąłem najmocniej i opadłem na bok.  
    Obudziłem się z pierwszym blaskiem dnia. Była godzina 5:19. Weronika leżała głową na mojej piersi, otaczałem ją ramieniem. W świetle dnia była jeszcze bardziej drobna. Przyglądałem się jej rozmazanemu makijażowi, jej małym, ale zgrabnym piersiom. Bałem się ruszyć, by ten sen się nie skończył. Weronika oddychała równo i spokojnie. Mała sąsiadka, przy której instagramowych fotkach zdarzało mi się kilka razy zapomnieć, leżała przy mnie, totalnie bezbronna, niewinna.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CichyObserwator
  • Moja dziewczyna, ja i jej siostra

    Witam. Nazywam się Krzysiek. Pewnego wiosennego dnia jak zwykle idąc do szkoły skierowałem się pod blok, gdzie mieszkała moja dziewczyna Aneta, z którą jednocześnie chodziłem do klasy. Aneta za miesiąc miała obchodzić swoje urodziny. Ma szczupłą figurę i rude włosy. Jest mądra, spokojna i rozważna, jednak można się z nią dobrze bawić. Pogoda tego dnia była ciepła i słoneczna, więc po skończonych lekcjach zaproponowałem jej, żebyśmy poszli na lody. Gdy odprowadzałem ją do domu powiedziała, żebym przyszedł do niej, bo będzie sama w domu. Jej rodzice wychodzą do pracy przed jej przyjściem, a jej siostra Magda miała wyjść wtedy do koleżanki na noc. Magda jest równie ładna, co jej siostra. Jest szczupła i ma długie czarne włosy. Często, gdy u nich jestem, lubi mnie zaczepiać, bo wie, że zaraz zacznę ją łaskotać. Tak, więc zgodziłem się na tę propozycję. Wróciłem do domu i się przyszykowałem. Gdy Aneta zadzwoniła, że jej siostra poszła, wyszedłem i po 10 minutach już u niej byłem.
    -Cześć kochanie – powiedziałem słodkim głosem.
    -Przecież się już dzisiaj widzieliśmy – odpowiedziała uśmiechnięta.
    -No tak, ale ja się za tobą stęskniłem, przecież wiesz.
    Podszedłem do niej i ją pocałowałem. Poszliśmy do pokoju, a tam na stole leżały przygotowane ciastka i czipsy w miseczce. Zaproponowała do obejrzenia kilka filmów, których jeszcze nie oglądaliśmy. Wybrałem jej nowy nabytek – “Oszukać przeznaczenie 4”. Wrzuciła płytę z filmem w DVD i usiadła koło mnie na łóżku. Objąłem ją, a ona położyła głowę na moim ramieniu i zaczęliśmy oglądać. Gdy film się skończył, wstałem, żeby się rozciągnąć.
    -No, to co teraz robimy? – spytałem.
    -No wiesz… teraz należałoby jakoś wykorzystać to, że jesteśmy sami – powiedziała z uśmiechem, podchodząc do mnie i mnie obejmując.
    -Nie wiem, co masz na myśli – odpowiedziałem żartobliwie.
    -No to zaraz się dowiesz.
    Zaczęliśmy się namiętnie całować. Ona gładziła mnie rękami po plecach, a ja czochrałem jej bujne włosy. Na moment jednak przerwałem i dałem stolik na bok. Znowu zabrałem się do całowania. Położyłem ręce na jej jakże jędrnej, małej, nastoletniej pupce i zacząłem ją ściskać. Położyłem ją na łóżku i ściągnąłem jej bluzeczkę. Miała na sobie czerwony stanik. Całując ją po szyi, próbowałem go zdjąć. Kręcę, wiercę palcami i nic, nie daje się odpiąć. Aneta usiadła i próbowała odpiąć, jednak nie ułatwiałem jej tego, gdyż cały czas całowałem ją po wszystkich zakamarkach jej pięknej szyi. Mimo starań też jej się nie udawało.
    -Co za stanik no – powiedziała ze śmiechem.
    -Może nożyczki przynieść – powiedziałem jej do ucha. Zaczęliśmy się śmiać. W końcu haczyki puściły. Zjechałem głową w dół i lizałem jej piękne, średniej wielkości, cycuszki. Jej sutki były twarde, zacząłem je muskać językiem, lizać, ssać i przygryzać, a ona sapała rozkosznie. Nasycałem się jej cudownym zapachem, zapachem mydła kwiatowego. Byłem coraz bardziej podniecony. Ściągnąłem z siebie koszulkę, spodenki, by w końcu ściągnąć bokserki i wypuścić na wolność mojego krecika, który od jakiegoś czasu domagał się wyjścia na powierzchnię. Anetka też się już rozebrała, ukazując kopczyk, do którego mój krecik miał wejść. Miała piękną, różową, nastoletnią cipkę, taką drobną, świeżą i czystą. Ukląkłem, rozszerzyłem jej nogi i zacząłem lizać ten klejnot. Moja dziewczyna jęknęła głośno, co mnie jeszcze bardziej zmotywowało. Lizałem jej wargi sromowe, ssałem jej brzoskwinkę. To byłby nasz drugi seks. No właśnie – byłby.
    Aneta nagle odskoczyła i zasłoniła się rękami. Nie wiedziałem, co się stało. W pierwszym momencie pomyślałem, że coś zrobiłem nie tak, lecz szybko do mnie dotarło, że nie w tym rzecz. Po jej zachowaniu domyśliłem się, że ktoś nas chyba przyłapał. Utwierdziła mnie w tym przekonaniu, gdy kazała mi się ubierać. Zrobiliśmy to w mgnieniu oka. Serce waliło mi jak szalone, zrobiło mi się bardzo gorąco przez moją głowę przechodziły tysiące myśli. Nic nie mówiąc Aneta wybiegła z pokoju, a ja za nią. Gdy zobaczyliśmy, że nikogo nie ma w domu, powiedziała mi, że Magda nas widziała. Ubraliśmy buty i wybiegliśmy z domu. Na szczęście Magda nie była daleko. Powiedziałem jej, żeby przyszła do domu. Widziałem, że jest im obu głupio. Cały czas myślałem, co jej powiedzieć, jak wybrnąć z tej sytuacji. W głowie kłębiły mi się różne myśli i obawy.
    -Widziałaś nas w pokoju… – spytałem.
    -No… tak, ale nie wiedziałam… no sorry.
    -Ale nie powiesz nic rodzicom? – spytała Aneta.
    -Nie, nie powiem.
    -A dlaczego nie jesteś u koleżanki? Miałaś iść do niej na noc!
    -Miałam, ale teraz akurat przyszli do niej goście.
    W tamtej chwili byłem wściekły, ale nie na Magdę, bo w końcu to jest jej dom, tylko dlatego, że byłem napalony i miałem ochotę na seks. Myślałem, jakby tu kontynuować to, co zaczęliśmy, jednak bezskutecznie. Magda została w domu, a ja wróciłem do siebie. Miałem nadzieję, że nikomu nie powie o tym, co widziała. Minął weekend i przyszedł poniedziałek. Po południu zadzwoniła do mnie Aneta i spytała, czy mógłbym pomóc jej siostrze w zadaniu domowym. Ona sama miała wtedy zawody w siatkówce na hali. Oczywiście się zgodziłem. Gdy przyszedłem, Aneta już się zbierała do wyjścia. Pożegnała się ze mną całusem i poszła. Zastałem Magdę w jej pokoju. Wzięła swoje książki z biurka i położyła je na drewnianym stole stojącym obok jej łóżka. Usiedliśmy i zaczęła tłumaczyć mi zadanie, z którym miała problem. Było to zadanie z matematyki. Przeczytałem jego treść. Z tego przedmiotu szło mi nie najgorzej, a i tak byłem od niej starszy, więc zakres mojej wiedzy był znacznie szerszy. Tłumaczyłem jej krok po kroku każde zadanie, a niekiedy spoglądałem na nią i cieszyłem wzrok jej pięknym ciałem. Minęła jakaś chwila i Magda poprosiła o przerwę. Uznałem, że to dobry moment, żeby porozmawiać z nią o tym, co było w zeszły Piątek, jednak ona mnie ubiegła.
    -Gniewacie się na mnie za to, że was… no wiesz… przyłapałam?
    -Nie, no co ty… nie przejmuj się tym, nic się nie stało…
    -Ale głupio mi jest. A poza tym od tamtej pory Aneta się do mnie nie odzywa. Myślisz, że jest na mnie zła?
    -Nie… Po prostu jej też jest… ciężko, ona tak samo się czuje jak ty.
    -A ty?
    -A ja się tym nie przejmuję. Mówię, to nie twoja wina i naprawdę nie zamartwiaj się tym. A jeśli Aneta dalej nie będzie chciała z tobą gadać, to zadzwoń do mnie, to przyjdę, albo coś… A ja z nią porozmawiam o tym.
    Gdy sobie wszystko wyjaśniliśmy, zabraliśmy się znowu do robienia zadania. Po ok. 5 minutach Magda zaczęła się skarżyć, że bolą ją plecy. Spytała, czy mógłbym je jej wymasować. Oczywiście się zgodziłem. Wstałem z łóżka, żeby zrobić jej miejsce, ona na nim uklękła i ściągnęła bluzkę. Zaskoczyło mnie to, bo myślałem, że będę jej masować ubrane plecy, ale dobra. Miała na sobie biały stanik zakrywający małe piersi. Mój drągal stanął na baczność. Położyła się na brzuch, a ja ukląkłem koło niej na łóżku i zacząłem ją masować. Jeździłem dłońmi po górnej i dolnej części jej pleców, po szyi, a niekiedy wsuwałem ręce pod pasek od stanika. Powiedziałem jej, że ma ładne ciało. Ona mruknęła i się uśmiechnęła. Gdy skończyłem, ona podniosła się i uklękła przede mną. Patrzyła się na mnie, a ja na nią. Zbliżyła się do mnie powoli, a ja zrobiłem to samo. Pocałowaliśmy się. Objąłem ją i coraz śmielej zaczęliśmy się całować. Fajnie się wtedy czułem. Wiedziałem, że zdradzam swoją dziewczynę z jej siostrą, jednak to mnie jeszcze bardziej motywowało. Zacząłem całować Magdę po szyi. Czułem jak pociera rękami o moje plecy. Położyłem ją na łóżku i całowałem ją w usta. Ręką głaskałem jej udo, aż wreszcie powędrowałem do jej cipki, którą masowałem przez jej spodenki. Magda jęknęła cicho. Włożyłem dłoń pod jej majtki i zacząłem masować jej klejnocik. Zaczęła jęczeć słodkim, dziewczęcym głosem. Wsadziłem palec w jej już wilgotną cipkę, jednocześnie całowałem ją po szyi. Powoli ściągnąłem z niej spodenki, a później jej majteczki. Ujrzałem jej śliczną piczkę. Była cudowna, taka mała i świeża. Zabrałem się do lizania. Gdy zacząłem muskać jej cypelek, ona jęknęła i wygięła się lekko do tyłu. Mój język lizał jej muszelkę po powierzchni, później wwiercał się głębiej, sprawiając mojej kochanej wielką przyjemność. Ściągnąłem swoją koszulkę i wsadziłem dwa palce w jej mokrą piczkę. Była bardzo ciasna. Zrobiłem jej palcóweczkę. Byłem bardzo napalony. Ściągnąłem szybko moje spodenki. Na moich bokserkach widać było duże wzniesienie. Nagle pomyślałem, że muszę zamknąć zamek w drzwiach wejściowych, żeby nikt nam nie przeszkodził. Zrobiłem to i szybko wróciłem do mojej rozgrzanej nastolatki. Chlapałem jej jeszcze krótką minetkę, po czym ściągnąłem bokserki. Położyłem się na niej i naprowadziłem mojego twardziela na jej gniazdko rozkoszy. Wsuwałem się coraz głębiej, aż dobiłem do końca. Moje biodra poruszały się w przód i w tył. Czułem się cudownie. Madzia jęczała z każdym moim posunięciem, co było dla mnie jak doping czirliderki. Przyspieszyłem i ruchałem ją już ostrzej. Penetrowałem jej wnętrze we wszystkie strony. Zareagowała na to i po chwili jej ciało przeszły dreszcze. Jej pochwa zrobiła się ciaśniejsza. Dostała orgazmu i krzyknęła głośno. Czując, że ja też dochodzę, wyjąłem mojego drągala. Przyłożyłem jej do głowy i spuściłem się jej na brzuch, twarz i do buzi. Wyczerpany położyłem się obok niej. Oboje dyszeliśmy ze zmęczenia.
    -Ale było cudownie – powiedziała z uśmiechem. Wytarła w rękę spermę i poszła się umyć, a ja za nią. Od tamtej pory, gdy była taka okazja, raz uprawiałem seks z Anetą, a innym razem z jej siostrą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CichyObserwator
  • Dlaczego warto byc podgladaczem

    Była ciepła, upalna sobota. Ja jednak, zamiast się nią cieszyć, siedziałem w pokoju mojej siostry i ciągle jeszcze żyłem wrażeniami sprzed tygodnia, kiedy to zastałem tatę i Milenkę w kuchni uprawiających seks. Myśli te nie dawały mi spokoju, tak że pod nieobecność domowników zakradałem się do pokoju młodszej siostrzyczki i szukałem akcesoriów związanych z jej seksualnością. Znajdywałem przez ten tydzień już różne rzeczy: podpaski, starannie schowane przed mamą pigułki antykoncepcyjne, paczkę kondomów „na czarną godzinę”, a ostatnio wziąłem się za przeszukiwanie szaf z ubraniami. Nawet nie macie pojęcia, co ta dziewczyna tam miała! Śliczne koronkowe stringi, wzbudzające podnietę staniki, rajstopki i pończoszki, jej spódniczki…. W domu nie było nikogo. Rodzice wyjechali do ciotki, a siostra wyszła na plażę. Był to moment, na który niecierpliwie czekałem od wczoraj. Błyskawicznie, gdy tylko za siostrą zatrzasnęły się drzwi, pobiegłem do jej pokoju i zacząłem przeszukiwać szafy…

    Ach, jak te majtki pięknie wyglądały! A jak pachniały! Nawet po wypraniu jej bielizna zachowywała swój specyficzny, cudowny zapach… Gdy stałem tak odurzony i wąchałem jej gatki, usłyszałem cichy chrobot klucza przekręcanego w zamku i dźwięk otwieranych drzwi. Błyskawicznie rzuciłem majtki do szafy i zatrzasnąłem ją. Niestety, na ucieczkę z pokoju nie było już czasu. Nie mając innego wyjścia, rzuciłem się w szparę między biurkiem a ścianą z oknem. Od pokoju oddzielały mnie dodatkowo długie zasłony do samej ziemi. Truchlałem, gdy słyszałem wolne kroki na schodach… oby tylko nie zauważyła mnie za tym biurkiem….
    Nagle jednak moje uszy wyłoniły dwa rodzaje kroków. Czyżby więc rodzice wrócili wcześniej od ciotki? Przecież mieli być dopiero wieczorem. Potem usłyszałem trzask drzwi w moim pokoju, ale krótki, zupełnie jakby ktoś mnie tam szukał. Następnie moich uszu dobiegł jakiś męski głos, którego nie znałem:
    – Chodźmy już do ciebie.
    – Czekaj, trzeba sprawdzić, czy nie ma go w domu.
    – Widzisz przecież, że nie. No chodź już.
    Nie wierzyłem własnym uszom! Czyżby moja siostra była aż taką nimfomanką, że sprasza obcych facetów do domu, którzy tylko myślą, jak by ją tu przelecieć? Niemożliwe. Ale jednak słyszałem to, co słyszałem. Zaprzeczyć sobie nie mogłem. Położyłem się tylko na podłodze, aby lepiej widzieć ewentualny rozwój wypadków.
    A jednak. Drzwi po chwili otworzyły się i weszła Milena z jakimś nieznanym mi, dosyć przystojnym facetem. Był to wysoki, blady gościu o krótkich, czarnych włosach. Na twarzy nosił okulary. Jego postawa i spojrzenie wskazywały, że gdyby mnie zauważył, zabiłby na miejscu. Siedziałem więc za tym biurkiem jeszcze ciszej.
    Kamil (bo tak zwracała się do chłopaka moja siostra) miał na sobie niebieskie dżinsy i T-shirta, moja siostra ubrana była w krótką, dżinsową spódniczkę i koszulkę na ramiączkach. Myślałem, że od razu przejdą do rzeczy, ale oni woleli chyba najpierw trochę pogadać. To „trochę” to w zasadzie mocno przesadzone określenie. Gadali chyba z dobra godzinę, jak to chłopak ze swoją dziewczyną. W sumie nie interesowały mnie te pierdoły, moje podniecenie opadło i koncentrowałem się już tylko na tym, że od tej niewygodnej pozycji zaczynało mnie boleć pół ciała. „Nici z pokazu” ? pomyślałem.
    Wtem jednak stało się coś, czego nie przewidziałem. Kamil wstał i wyszedł, najprawdopodobniej za potrzebą. Milena jakby na to czekała. Szybko podniosła się z krzesła i gdy tylko chłopak opuścił pomieszczenie, zrzuciła z siebie bluzeczkę, ściągnęła na ziemię spódniczkę, po czym stojąc w samej bieliźnie spojrzała na siebie od góry do dołu i szybkimi ruchami rąk odpięła stanik i ściągnęła seledynowe majteczki.
    Rozebrawszy się, moja siostrzyczka położyła się na łóżku i czekała. Po chwili do pokoju wpadł Kamil. Nie jestem w stanie opisać zdziwienia i zmieszania, jakie pojawiło się na jego twarzy.
    – Myślałem, że już nie zechcesz, że się rozmyśliłaś…
    – Skąd ci to przyszło do głowy? Wskakuj!
    Chłopak szybko zdjął koszulkę i zaczął ściągać spodnie. Moja siostra tymczasem znalazła ową “awaryjną” paczkę kondomów i, gdy Kamil stał w samych slipkach, podeszła do niego, zdjęła mu je i wzięła penisa do rąk.
    Oj, było co brać! Na oko z 17 centymetrów. Wzięła go do rąk i zaczęła powoli masować. On tymczasem stał jak zamurowany, lecz po chwili zaczął się rozprężać. Widać było na jego twarzy rozkosz, jaką daje mu moja siostra. A ona masowała i głaskała, i waliła coraz szybciej. W życiu nie przypuszczałem, nawet ja, człowiek z trzyletnim doświadczeniem, ile jest sposobów na głaskanie prącia! Ona jednak ma talent. Ciekawe tylko, po kim? Może po ojcu? Tymczasem Milena nagle zaprzestała dotykania i nabrzmiałego wsadziła sobie do ust. Co mu tam robiła językiem, to nie wiem, ale facet o mało orgazmu nie dostał. Przy tym nie robiła tak jak na filmach, wsuwając i wysuwając go sobie z ust, ale trzymała go w miejscu i widać głaskała języczkiem. Chłopak sapał coraz szybciej. Gdy wydawało się że już, już ma spuścić się w usta Mileny, ta nagle wyjęła go i wysapała:
    – Poczekaj trochę, wymęczę cię. Odpocznij trochę, bo chcę cię mieć pełnego sił w sobie.
    – Zrób mi tak jeszcze, proszę! Dokończ!
    – Nie, mój drogi, teraz ty mnie zadowolisz.
    Po czym wyjęła jedna prezerwatywę z przygotowanej wcześniej paczki i wprawnym ruchem nałożyła ją na sterczącego penisa jej chłopaka. Następnie położyła się na brzegu łóżka, rozsuwając szeroko nogi i kładąc je na podłodze. Kamil podszedł i zaczął delikatnie głaskać cipkę mojej siostry. Po chwili takich pieszczot uklęknął i wszedł w nią z całą siłą. Milena jęknęła. Oboje zaczęli poruszać się: on pośladkami w tył i w przód, ona całym ciałem w górę i w dół.
    – O tak, tak, rób tak jeszcze, jeszszczee…! ? krzyczała Milenka.
    – Staram się…. ooch!
    Po jakichś pięciu minutach takiej zabawy Milena zaczęła już bardzo spazmatycznie jęczeć, wręcz krzyczeć. On sapał jak opętany. Był już jednak tak zmęczony i podniecony zrobieniem mu loda, że nawet kilkusekundowe przerwy, jakie co chwila podejmował, nie na wiele się zdały. Po chwili westchnął głośniej i opadł na brzuch mojej siostry.
    Ja tymczasem, siedząc za tą firaną, popuściłem już chyba litr spermy w gacie. Na dodatek byłem w takiej pozycji, że stoicy na baczność mój przyjaciel sprawiał mi ogromy ból. Niemniej jednak za nic w świecie nie przerwałbym sobie takiego widowiska: moja siostra rżnięta przez jakiegoś obcego faceta! Taka sytuacja zdarza się raz na milion (właściwie to raz na tydzień).
    Jednak Milena nie była chyba jeszcze usatysfakcjonowana, bo powiedziała z wyrzutem:
    – A ja? O mnie nie zadbasz? ? po czym rozkraczyła nogi jeszcze szerzej.
    – Zadbam. Już nad tym pracuję ? rzekł Kamil i dosłownie rzucił się do gniazdka dziewczyny.
    Przyłożył usta do jej szpary i przez dłuższą chwilę tak klęczał na czworakach, z ustami przy pochwie mojej siostry. Nie wiem, co jej robił, ale chyba wsadził język do środka, bo krzyczała i wiła się jak opętana. W pewnym momencie schwyciła go za głowę i krzyknęła spazmatycznie:
    – Juuuużżż, juuuuuuż….. jestem….. oooch….!
    Po tym rozdzierającym krzyku oboje padli bez sił. Po chwili Milena uniosła się na łóżku:
    – Może byśmy już wrócili do tamtych?
    – Chyba tak, jeszcze się domyślą, po co tu jesteśmy.
    Po czym Kamil zdjął prezerwatywę, oczyścił narzędzie pracy chusteczką higieniczną i zaczął się ubierać. To samo zrobiła Milena i już po chwili za obojgiem usłyszałem trzask zamykanych drzwi. Ja tymczasem wyjąłem te nieszczęsne majtki z szafy i pobiegłem z nimi do swojego pokoju. W wiadomym celu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CichyObserwator