Ciemnowłosa blondynka weszła do tramwaju i oparła się o poręcz zapatrzona w podłogę ze słuchawkami w uszach. Przymknęła oczy wsłuchując się w soulowe dźwięki kojące nerwy po burzliwym dniu w szkole. Nauczycielka ucząca ją śpiewu mówiła, że może zajść daleko, jeżeli będzie ćwiczyć. Innego zdania był profesor uczący ją gry na skrzypcach. Twierdził, że dziewczyna nie skończy drugiej klasy w liceum przez swoje zaniedbania w nutach, choć ona sama uważała, że czytanie zawijasów idzie jej całkiem sprawnie, a w graniu ze słuchu brzmiała wyśmienicie. Profesor jednak nie podzielał jej optymizmu i do nauki zachęcał ją biciem linijką po palcach, jeżeli wydała skrzek na skrzypcach.
Podniosła głowę zerkając za pomazaną szybę na radosne kolory bloków migających za oknem. Wpatrywała się w budzącą się wiosnę, która powoli wstawała z zimowego snu. Pierwsze promienie słońca były gorące, a chłodny wiatr nie dawał jeszcze zapomnieć o ponurych dniach. Rozpięła kurtkę zadowolona w myślach, że ubrała zwiewną czarną sukienkę do połowy ud oraz czarne rajstopy przylegające do jej zgrabnych nóg. Nie mogła pochwalić się dużymi piersiami, ale była jeszcze młoda i miała nadzieję nabrać zdecydowanych kobiecych kształtów, którymi mogłaby kusić mężczyzn. Za to prezentowała swoje nogi nosząc buty na koturnie podkreślające kształt jej łydki oraz tyłka. Szczyciła się zgrabnymi pośladkami, które teraz skrywała za krótką sukienką.
Skupiła się na łagodnych dźwiękach wydobywających się z słuchawek, które miała wciśnięte w uszy. Nie zwróciła zupełnie uwagi na mężczyznę zatrzymującego się obok niej z plastikową plakietką zwisająca z szyi. Nieznajomy stuknął ją w ramię i pomachał przed oczami dłonią by odzyskała kontakt ze światem. Na jego twarzy widniało zniecierpliwienie opieszałością dziewczyny, która powoli wyjęła jedną słuchawkę z ucha przyglądają się kontrolerowi biletów. Dopiero po chwili dostrzegła dyndającą plastikową plakietkę na szyi, a zimny dreszcz spłyną po jej plecach. Serce zabiło szybciej czując rosnącą w jej ciele panikę.
– Bilety do kontroli – powiedział mężczyzna znudzonym głosem.
Młoda dziewczyna przyjrzała się starszemu kontrolerowi oceniając jego wiek na około czterdzieści lat. Był przystojnym mężczyzną z kilku dniową szczeciną na twarzy oraz zmarszczkami dodającymi uroku. Należał do tej przystojnej części czterdziestolatków. Zgrabne uczesanie włosów wraz z zarostem sprawiło, że dreszcz przerażanie zaczął zmieniać się w znajome uczucie towarzyszące jej podczas rosnącego podniecenia. Poczuła jej drobne brodawki nabrzmiały i zaczęły ocierać się nieprzyjemnie o szorstki materiał stanika. Mężczyzna mierzył ją zmęczonymi oczami z wymalowanym zniecierpliwieniem na przystojnej twarzy.
– Eee – wydusiła z siebie czując nadchodzącą panikę.
Zapomniała skasować biletu wchodząc do tramwaju. Wsłuchała się za bardzo w muzykę pozwalając sobie na dopłynięcie w świat kojących dźwięków i zapomnieniu o pieczących palcach po intensywnej nauce gry na skrzypcach.
Nagle obok niej powił się kolejny kontroler zagradzając jej przejście. Osaczyli ją przytłaczając zniecierpliwionymi spojrzeniami. Ten drugi był zdecydowanie młodszy od swojego towarzysza nawet o połowę. Nosił krótko przystrzyżone włosy i posiadał szeroką klatkę piersiową. Był typową wersją konduktora cwaniaka, który z uwielbieniem łapał gapowiczów wypisując wysokie mandaty.
– Nie mamy bileciku? – zagadał zawadiackim tonem, który nie spodobał się dziewczynie. Zmarszczyła nos słysząc jego głos i spojrzała na starszego mężczyzną, który kiwną tylko głową do towarzysza na znak końca podróży.
Dziewczyna wysiadła z tramwaju z dwoma mężczyznami rozpaczając w myślach nad swoim beznadziejnym położeniem. Rozejrzała się po okolicy, a fala beznadziejnej rozpaczy zalała ją zupełnie. Znajdowali się niemal na odludziu – tak mówili o tym miejscu podróżni tramwajem. Przystanek znajdował się z dala od bloków, które piętrzyły się w oddali. Drogę między nimi, a wątłym zadaszeniem pokrytym rdzą, zagradzał las, którego drzewa musiały wyglądać całkiem znoście w lecie, lecz teraz straszyły swoim ponurym wyglądem. Gdzie nie gdzie w lesie były zrujnowane betonowe garaże, które od lat stały opuszczone. Pomazane mury sprejem oraz śmieci walające się wokół nie przysparzały im dobrej sławy. Jakby tego było mało słońce zaszło za chmurę i cała sceneria nabrała jeszcze głębszej szarości. Dziewczyna znalazła się w beznadziejne sytuacji czując jak rozkosz bierze kontrolę nad jej ciałem. Sterczące brodawki ocierały się o szorstki materiał potęgując doznania domagające się skromnego zaspokojenia. Dlaczego rano nie wsunęła swojej smukłej dłoni między uda i nie dała upustu emocji gromadzących się w jej ciele od kilku dni. Teraz podniecenie przejmowało kontrolę w najmniej odpowiednim momencie.
– Dane osobowe, proszę – zaczął znudzony starszy mężczyzna sięgając do kieszeni po blankiet z mandatami.
– Iga Popłoch – odparła z automatu.
– Taa – powiedział zirytowany młodszy mężczyzna. – Wiktor małolata z nas robi jaja.
Dziewczyna chciała zaprotestować, ale starszy nie dał jej dojść do słowa.
– Całkiem możliwe – powiedział mierząc ją wzrokiem.
Iga dostrzegła teraz w jego spojrzeniu złowrogi błysk. Jego zmęczone oczy zapłonęły na widok jej skromnej sukienki. Zakryła ją kurtką myśląc gorączkowo o ucieczce, a serce zaczęło bić jeszcze szybciej. Jednak jej ciało nie chciało ucieczki tylko zaspokojenia narastającej potrzemy. Była na odludziu z dwoma nieznajomymi mężczyznami, którzy mogli zrobić z nią co tylko zapragną. W oddali są zrujnowane garaże stwarzające idealne warunki do porwania jej i wykorzystania. Gromadzące myśli w głowie spotęgowały rozkosz. Poczuła gorący żar między udami.
– Proszę o jakiś dowód tożsamości – odparł mężczyzna wyciągając dłoń.
Iga ponownie spojrzała w oczy mężczyzny i zobaczyła w nich zmęczenie. Złowrogi błysk zniknął. Był złudzeniem, które nadawało grozy sytuacji.
– Przepraszam, ale naprawdę tak się nazywam – powiedziała Iga odzyskując odwagę. – Problem w tym, że nie mam przy sobie dokumentów.
– Chyba sobie kpisz młoda damo – oburzył się starszy mężczyzna, a w jego oczach ponownie zapłonął złowrogi żar. Jednak nie było to złudzenie! Zmęczenie zniknęło zupełnie, a jego twarz nabrała groźnego wyrazu, który nadał charakteru kontrolerowi. Iga ścisnęła uda starając się zapanować nad rosnącym podnieceniem, które dodatkowo podsycane było przez strach.
Zapragnęła starszego mężczyzny wyobrażając go sobie w różnych sytuacjach. Jak chwyta ją za włosy i zdecydowanie napiera na nią biodrami od tyłu. Chciała poczuć w sobie jego męskość rozdzierającą brutalnie jej lędźwie. Zaciekawiła się wielkością jego kutasa w spodniach. Sądziła, że starsi mężczyźni posiadają znacznie większe instrumenty niż jej koledzy. Poczuła chłodny powiew wiatru wkradający się miedzy uda i muskający zwilgotniały materiał rajstop. Przygryzła dolną wargę próbując zapanować nad swoją nieposkromioną wyobraźnią, ale tylko podsycała rosnące podniecenie wizjami starszego mężczyzny górującego nad nią. Wciskającego się w jej wąską szparkę ogromnym kutasem, którego nie zmieściłaby do ust, a złapanie go dwiema dłońmi nie wystarczałoby w jego objęciu. Ścisnęła jeszcze mocniej uda czując tłumiąc kolejny podniecający powiew wkradający się między nogi.
– Panienka żarty sobie stroi? – zapytał starszy mężczyzna z gniewnym błyskiem o oku, który podniecił młodą dziewczynę.
Dziewczyna przyglądała się rozgniewanemu kontrolerowi, znów przygryzając wargę, lecz teraz zrobiła to wymownie nadając pełniej zmysłowości całej tej czynności. Przymknęła lekko powieki starając kusić swojego oprawcę. Przestała zakrywać się kurtką, a wręcz rozsunęła ją starając zwrócić uwagę starszego mężczyzny. Pomyślała o jego towarzyszu, który przyglądaj się z zaciekawieniem jej ruchom. Wyobraziła również go jak dzieli się z starszym kolegą zajmując jego miejsce w wąskiej szparce. Zapragnęła wsunąć dłoń między uda starając zagasić narastające pożądanie.
– A może rozwiążemy sprawę mandatu w inny sposób – zaproponowała Iga starając się by jej głos zabrzmiał zmysłowo.
Starszy mężczyzna opuścił blankiet z mandatami przyglądając się kuszącej młodej dziewczynie. Jego kolega oblizał nerwowo wargi mierząc jej drobne ciało. Iga kątem oka dostrzegła wybrzuszenie na ciasnych jeansach. Na młodszym wywarła zamierzony efekt, ale najbardziej interesował ją starszy. Spojrzała na niego rozchylając sukienkę, a smukła dłonie zatrzymały się na biodrach chwytając w palce luźny materiał unosząc go lekko by odkryć seksowne nogi. Wpatrywała się w starszego kontrolera czując narastające podniecenie, które przejęło nad nią kontrolę. Teraz pragnęła tylko spełnienia.
– Widzę co panienka ma na myśli mówiąc o innym sposobie rozwiązania mandatu – powiedział Wiktor, a w jego oczach nadal nie zaiskrzyło pożądanie.
– Stary małolata sama się pcha na nas – szepnął młodszy wpatrując się w kuszącą dziewczynę.
– Spokojnie prokurator wam nie grozi – odparła Iga jeszcze wyżej unosząc skraj spódniczki. Odsłoniła uda, a chłodny wiatr wdarł się między nogi smagając płonące łono. Czuła jak jej skromne koronkowe majtki są już przemoczone sokami. Pragnienie zaspokojenia rosło z każdą sekundą. Gotowa była oddać się nieznajomym tylko by ją doprowadzili do upragnionego orgazmu.
Wiktor, starszy mężczyzna, zmarszczył czoło przyglądając się jak skraj sukienki odsłania drobne uda. Iga dostrzegała wahanie w jego oczach i uśmiechnęła się wiedząc, że kontroler bliski jest złamania swojego oporu. Wsunęła dłonie pod czarny materiał sukienki i delikatnie musnęła rozgrzane łono. Poczuła piorunujące uczucie przeszywające jej ciało. Na twarzy pojawił się rozkoszny wyraz nadając zmysłowości delikatnym rysą twarzy, a z ust wydobył się tłumiony jęk. Przesunęła dłonią głębiej przesuwając po wilgotnym materiale rajstop. Skrawek koronowych majtek wkradł się między wargi pieszcząc jej nabrzmiewającą łechtaczkę. Przyglądała się starszemu mężczyźnie pieszcząc się. Widziała w jego oczach złamany opór, a w spodniach wzrastał jej upragniony cel. Młody kompan za jego plecami pocierał wybrzuszenie na jeansach wpatrując się w smukłe ręce niknące pod sukienką.
– Słyszałeś – ponaglał go młodszy kompan.
– Młoda dama nie wie do czego nas zmusza – odparła starszy mężczyzna uśmiechając się pogardliwie.
Iga widząc jego wyraz poczuła złośliwe ukucie. Podobała się jej kontrola nad mężczyznami, ale starszy kontroler nie chciał się poddać w zupełności. Pragną mieć rękę na pulsie i trzymać w ryzach swojego kutasa. Dziewczyna zapragnęła poczuć w sobie dwa soczyste fallusy poruszające się rytmicznie w obu dziurkach. Przygryzła dolną wargę wyobrażając sobie jak mężczyźni rżną jej drobne ciało.
– Boicie się, że nie dacie rady małolacie? – zapytała nadając głosowi drwiący ton.
– Teraz sobie przejebałaś – syknął młody mężczyzna ruszając w jej stronę.
Nagle na jego szerokiej klatce piersiowej pojawiła się dłoń kolegi powstrzymując go przed rzuceniem się na małolatę. Starszy mężczyzna nadal uśmiechał się drwiąco. Idze wydawało się, że śmieje się z jej niefortunnych pieszczot.
– Zobaczmy co młoda dama ma do pokazania – powiedział Wiktor wskazując brodą zrujnowane budynki w oddali znajdujące się za drzewami.
Iga głębiej wsunęła dłonie mocniej napierając placami na wilgotną szparkę wzdychając głośno. Przymrużyła oczy czując falę rozkoszy, która zalewała jej ciało, a przyjemny dreszcz przebiegł wzdłuż pleców powodując gwałtowny skurcz mięśni pochwy. Oddychała głęboko zgięta w pół ściskając dłonie udami. Powoli wysunęła je spod sukienki, a na jej palcach błyszczały soki. Przysunęła rękę do rozchylonych ust czując zapach swojej kobiecości. Wsunęła mokry palec i zaczęła ssać. Lekko słonawy smak napłynął na jej język wywołując kolejny dreszcz spływający po plecach. Jeszcze jeden skurcz cipki spowodował, że zacisnęła mocniej uda.
Przyglądała się dwóm kontrolerom, którzy mierzyli ją wzrokiem. Starszy z nich patrzył na nią badawczym wzrokiem, a młodszy spoglądał jak wygłodniały pies nerwowo oblizując wargi i pocierając niecierpliwie wybrzuszenie na spodniach. Iga dysząc ciężko odwróciła się na pięcie i podążyła w stronę zniszczonych garażów. Czuła między udami chłodne powiewy powietrza, które sprawiały rozkoszne uniesienie. Idąc starała się zachować jak najbardziej zmysłowo oraz sprawić sobie jak największą przyjemność starając ocierać się udami. Kołysała kusząco biodrami czując na swoich pośladkach pożądliwy wzrok mężczyzn. Wkroczyła na wyschniętą ziemię porośniętą suchą trawą. Zmierzała do zniszczonych budynków starając zapanować nad swoim podnieceniem. Rozglądała się po murach pomazanych graffiti szukając odpowiedniego miejsca na zabawę z dwoma kontrolerami. Dostrzegła idealne podwyższenie z zniszczonego betonu.
Zatrzymała się spoglądając przez ramię na mężczyzn, którzy posłusznie podążyli za jej kuszącymi wdziękami. Westchnęła pochylając się, a dłońmi zagarnęła sukienkę na plecy. Wypięła się w stronę obserwatorów i powoli zsuwała razem z koronkowymi majtkami przemoczone rajstopy. Czułą jak materiał wyślizguje się z jej nabrzmiałej cipki ciągnąc za sobą gęste soki. Zsunęła rajstopy odsłaniając jędrne młode pośladki. Poczuła na bladej skórze chłodne smaganie wiatru, który wkradł się między płonące wargi. Jęknęła czując lodowaty bicz powietrza, który wywoływał kolejną falę rozkoszy zalewającą jej umysł. Wypięła się jeszcze bardziej kładąc dłonie na chłodnym tyłeczku. Rozszerzyła pośladki czując jak wargi odklejają się od siebie. Delikatnie dotknęła płonącej cipki i zaczęła masować wejście do różowego otworu. Następnie przesunęła wilgotny palec na tyłek i delikatnie pieszcząc wsunęła opuszek palca, który wślizgnął się bez oporów. Jęknęła ponownie czując jak mięśnie pochwy znów się zaciskają. Pragnęła by objęły sterczącego kutasa któregoś z obserwatorów, którzy mieli idealny widok na jej młode wdzięki.
– Teraz panowie co mają do zaprezentowania – powiedziała dysząc. Odwróciła się w ich stronę zsuwają rajstopy do kostek.
Obserwowała mężczyzn, którzy wpatrywali się w jej kuszące ruchy. Zsunęła koturny i zdjęła zbędne odzienie czując na bladych udach chłodne powietrze. Młodszy z mężczyzn wydobył już ze spodni swojego kutasa i pieczołowicie poruszał dłonią wpatrzony w niewinny pokaz. Starszy nadal wpatrywał się w nią z pogardliwym uśmiechem na twarzy. Iga poczuła znów ukucie złości na widok jego oczu. Dlaczego go tak ciężko uwieść? Młodszego owinęła już wokół palca i jeżeli tylko by pstryknęła podbiegłby jak wierny piesek czekając tylko na to by mógł zerżnąć jej młode ciałko. A on był niemal niewzruszony. Tylko delikatne wybrzuszenie na spodniach przekonywało dziewczynę, że mężczyzna odczuwa przyjemność z jej małego występu.
– Proszę – szepnęła wpatrując się w oczy Wiktora.
Kontroler powoli sięgną go rozporka wpatrując się prosto w oczy małolaty. Rozsunął suwak i zgrabnie wyjął kutasa, który zawisł między jego nogami. Iga zrobiła ogromne oczy na widok wielkiego penisa. Nie osiągnął jeszcze swojej twardości, ale był okazałych rozmiarów. Zupełnie tak jak sobie wyobrażała. Nie zmieściła by w swoje wąskie usta jego ogromnej głowy i potrzebowała by dodatkowych dwóch rąk by objąć go na całej długości. Jak mogła zmieścić takiego potwora w sobie?! Z ledwością przywykła do kutasów swoich rówieśników, którzy ledwo wcisnęli w nią swój sprzęt i eksplodowali wypełniając po brzegi prezerwatywę.
– Solidna maczuga Wiktor – wyjęknął młodszy przerywając masturbację.
Mężczyzna tylko zerkną w stronę kolegi podnosząc kącik ust w górę. Nie spoglądał na jego sterczącego kutasa by ocenić jego wielkość.
– Będę miała trudne zadanie – rzuciła Iga przygryzając nerwowo wargę.
– Owszem – odparł Wiktor robiąc wymowny ruch palca by podeszła do niego.
Iga wpatrując prosto w jego oczy, w których dostrzegła płonący żar podniecenia zrobiła pierwszy krok do przodu. Serce jej biło jak oszalałe na widok ogromnego penisa Wiktora, który nadal uśmiechał się drwiąco do małolaty. Uklęknęła przed nim nie odrywając oczy od jego oczu. Delikatnie obiela dłonią jego fallusa, który z każdą sekundą napływającego podniecenia twardniał. Rozchyliła usta wysuwając język. Musnęła lekko główkę penis patrząc prosto w oczy jego właścicielowi. Widziała budzące się żądze w jego wnętrzu. Potężny penis twardniał z każdym jej ruchem. Masowała go przesuwając wzdłuż dłonią. Delikatnie ściskała główkę zsuwając napletek i całowała gorącymi ustami. Czuła na języku smak jego męskości. Chłodne powietrze owiewało skórę mężczyzny, która pokrywała się drobnymi wypustkami. Sama czuła zimne smaganie między nogami. Płonące łono domagało się zaspokojenia przez twardego kutasa. Pragnęła poczuć ogromnego penisa w sobie.
Nagle obok jej twarzy znalazł się drugi penis sterczący z różowym okiem wpatrującym się w nią. Objęła go delikatnie dłonią i zaczęła masturbację nie spuszczając wzroku z oczu starszego mężczyzny. Pieściła mniej okazałego fallusa kolegi kontrolera, a ustami masowała ogromny cel, który miał wedrzeć się między nogi. Starała się wsunąć jego główkę w usta, ale ledwo udawało się ją objąć wargami.
Dziewczyna oderwała się od sterczących penisów podnosząc się na nogach. Nie spuszczała swojego zamglonego pożądaniem wzroku z oczu Wiktora, który teraz patrzył na nią nerwowo oblizując wargi. Kątem oka dostrzegła niezadowolenie zniecierpliwionego towarzysza. Iga odwróciła się na pięcie, a skraj sukienki wprawiony w ruch lekko uderzył ją w udo. Westchnęła z podniecenie idąc w stronę betonowego podwyższenia. Starała kołysać zmysłowo biodrami. Chciała by mężczyźni oszaleli z podniecenia i wzięli ją brutalnie zaspokajając swoje żądze. Smukłymi dłońmi podniosła sukienkę odsłaniając blade pośladki, które poruszały się zmysłowo przy każdym kroku.
Wdrapała się na betonowe podwyższenia klęcząc na gołych kolanach na szorstkim podłożu. Wypięła młody tyłem w stronę obserwatorów by nacieszyli się jej wdziękami. Spojrzała przez ramię uśmiechając się do sowich marionetek. Dostrzegła na twarzy starszego mężczyzny, na której rozkosz mieszała się z drwiną. Nie był już taki pewny siebie, gdy wypięła swój tyłeczek w jego stronę zachęcając by wdarł się w nią ogromnym kutasem.
– Proszę panowie – powiedziała zmysłowym tonem.
Młodszy ruszył w jej stronę z twardym jak skała kutasem. Wskoczył szybko na podwyższenie i uklęknął przed jej twarzą chwytając brutalnie za włosy. Nakierował jej wąskie usta na fallusa. Wbił się w nie przeciskając się przez zaciśnięte wargi. Nie zwracając uwagi na zęby które poruszały się wzdłuż jego męskości napierające w ustach , poruszał sprawnie biodrami. Iga zaskoczona jego zachowanie zaczęła ssać gościa w ustach czując ogromne podniecenie. Brutalność młodszego mężczyzny sprawiła dreszcze spływające wzdłuż kręgosłupa, które wywołały gęsią skórkę.
Nagle poczuła na pośladkach delikatne muśnięcie szorstkich palców starszego kontrolera. Ciepłe opuszki palców jakby pozostawiały niewidoczną smugę na jej skórze pokrytej drobnymi góreczkami. Rozkoszne muśnięcie wywołało dławiący jęk wyrywający się z ust. Znów poczuła delikatny dotyk mężczyzny, który przesunął się wzdłuż rowka w stronę płonącej cipki. Nagle oderwał on palce nie dotarłszy do pożądającego go łona. Po chwili usłyszała cichy świst i poczuła soczyste uderzenie na pośladku. Szorstka dłoń mężczyzny z dużą siłą wymierzyła klapsa w drobne pośladki. Poczuła piekący żar rozpościerający się na skórze, która z pewnością momentalnie się zaczerwieniła. Jęknęła głośno wyrywając się do przodu lecz poczuła tylko jak nabija się na młodszego kutasa, który wdarł się do jej gardła. Niebieskie oczy zaszły łzami czując piekący ból na skórze i nadchodzące dławienie się. Młodszy kontroler wycofał swojego fallusa dając złapać oddech dziewczynie.
Iga kasłała starając nabierać powietrza, a na rozpalonym pośladku poczuła delikatne muśnięcie szorstkich palców. Ogromna fala rozkoszy przetoczyła się przez jej drobne ciało wraz z dreszczami, które spowodowały gwałtowne zaciskanie się mięśni pochwy. Czułą skurcze w udach, gdy opuszki palców przesuwały się po obolałym miejscu. Odzyskała oddech, a na brodzie pojawiło się sporo śliny. Zerknęła przez ramię na starszego kompana, lecz nie dostrzegła wyrazu jego twarzy, gdyż młodszy mężczyzna znów chwycił ją za włosy i nakierował na swojego kutasa. Tym razem dziewczyna zatrzymała jago uda dłonią. Nie protestował tylko zatrzymał się w bezruchu mocniej ściskając w dłoni jej włosy. Iga objęła go wargami i zaczęła energicznie ssać zamykając oczy. Czuła przyjemny smak jego penisa oraz rozgrzane miejsce po uderzeniu smagane chłodnym wiatrem. Podniecenie w jej ciele szalało produkując jeszcze więcej napływającej wilgoci.
Nagle poczuła delikatne muśnięcie wkradające się między wargi. Przeszył ją piorun rozkoszy, gdy ponowne otarcie wkradło się głębiej szukając wejścia do jej skarbu. Jęknęła głośno czując jak ogromny penis wślizgiwał się w jej mokrą cipkę. Rozciągła jej pulsujące mięśnie w rozkoszny sposób wypełniając jej ciało. Tego wspaniałego uczucia nie potrafiła do niczego przyrównać. Czuła delikatność starszego mężczyzny, który powoli forsował jej łono. Wślizgiwał się minimetr po minimetrze w morą jamę wypełniając ją całą. Skurcze pochwy stały się coraz częstsze, a nogi uginały się pod ciężarem rozkoszy, która wypełniała ją z każdą chwilą. Znów poczuła skurcze w udach, które tym razem promieniowały na łydki oraz podbrzusze. Starała się zwinąć w kulkę przeżywając kolejny orgazm, lecz szorstkie dłonie mężczyzny chwyciły jej drobne biodra nie pozwalając się im wyrwać. Poruszał się tylko w jej wnętrzu wkradając się coraz głębiej. Dziewczyna poddała się mu starając się wypiąć jak najbardziej. Mruczała i pojękiwała ssając drugiego kutasa młodszego kolegi, który sapał z rozkoszy. Lekko przygryzała fallusa mieszczącego się w jej ustach. Przeciągała zębami wzdłuż dając jeszcze większą rozkosz właścicielowi. Dobrze wiedziała jak sprawić przyjemność mężczyźnie.
Nagle poczuła opuszki palców rozmasowujące jej tyłek. Starczy mężczyzna przesunął się w stronę wilgotnej szparki nabierając troszeczkę soków i wrócił do rozmasowywania róży odbytu. Delikatnie wsunął w nią palec nie forsując zaciskających się gwałtownie mięśni. Czuła jak intruz wkrada się między pośladki sprawiając jeszcze większą rozkosz. Zapragnęła poczuć oba twarde kutasy w sobie.
Odepchnęła młodszego kontrola łapiąc oddech od kaszlując, a ślina spływała jej po bronie. Oczy łzawiły, ale podniecenie i narastająca rozkosz zmierzająca ku kolejnemu orgazmowi była zbyt silna, żeby zwracać uwagę na niedogodności. Gwałtownie szarpnęła biodrami uwalniając się z uchwytu starszego mężczyzny. Poczuła jak ogromny kutas wysuwa się z jej cipki, która pulsowała rytmicznie. Przekręciła się na bok nie zwracając uwagi na otarcia na kolanach, które nieprzyjemnie piekły. Pożądanie było zbyt silne. Pragnęła zaspokojenia!
– Kładź się – wysapała w stronę starszego mężczyzny łapiąc oddech w płuca.
Wiktor spojrzał na nią zdziwiony z oczami płonącymi z pożądania.
– Kładź się kurwa – prawie wrzasnęła.
Mężczyzna posłusznie położył się na betonowej płycie. Małolata błyskawicznie wskoczyła na niego okrakiem, a drobną dłonią szukała ogromnego kutasa. Chwyciła go między palce i pomogła wślizgnąć do środka płonącej cipki. Mocno opadła biodrami czując jak sztywny trzon wbija się w ciało wypełniając ją. Jęknęła czując jak pochwa się rozciąga goszcząc pokaźny instrument. Pragnęła kolejnego cudownego orgazmu, który wstrząśnie jej ciałem pozwalając oderwać się od rzeczywistości i pogrążyć się w świecie, który uwielbiała. W świecie rozkoszy!
Spojrzała dzikim wzrokiem na młodszego mężczyzną. Pochyliła się wypinając pośladki by umożliwić mu jak najlepszą penetrację. Patrzył on na nią zdezorientowany nie wiedząc co się dzieje. Małolata zamieniła się w bestię.
– W dupę – krzyknęła dysząc ciężko.
Młody wyrwał się z konsternacji ruszając za jej plecy. Iga oddała się zupełnie rosnącej rozkoszy w jej ciele, a pulsowanie pochwy stało się coraz szybsze. Czuła płonący ogień między nogami, który pragnął ugaszenia gęstymi sokami mężczyzn. Młodszy kolega Wiktora naparł na jej ciasny tyłek forsując mięśnie. Wślizgnął się gwałtownie do środka po samo podbrzusze. Iga wrzasnęła czując rozdzierające uczucie promieniujące po całym ciele. Podsycało ono tylko jej podniecenie. Nie zważając na bolesne otarcia na kolanach poruszała biodrami czując w sobie dwa kutasy. Ogromnego fallusa wypełniającego jej pochwę oraz mniejszego wślizgującego się w tyłek.
– Rżnijcie!
Młodszy zaczął powoli poruszać biodrami ślizgając się w tyłku. Lekko wysuwał się by wkraść się z powrotem. Uczucie ślizgania pododawało zaciskanie się rytmiczne mięśni pośladków wywołując kolejne skurczę w udach i łydkach dziewczyny. Iga jęczała głośno wypełniana dwoma kutasami pracującymi na zmianę. Niemal ocierały się o siebie o wąskie ścianki w jej ciele. Podniecenie wzrastało z każdą chwilą. Uczucie rozkoszy napływało ze zdwojoną siłą wstrząsając jej drobnymi barkami. Wbiła paznokcie w koszulę starszego mężczyzny zamykając mocno powieki. Czuła potężny orgazm, który spowodował skurcz wszystkich mięśni. Opadłą na Wiktora krzycząc głośno i czując jak młody kutas wślizguje się głębiej. Poczuła tępy ból, który podsycał tylko rytmicznie pulsowanie mięśni pochwy o odbytu, które zaciskały się na fallusach.
Nagle poczuła wybuch gorąca we wnętrzu swojej cipki. Potężny wytrysk uderzył o wnętrze jej ścianek przeciągając orgazm wywołując dreszcze, które wstrząsnęły drobnym ciałem. Krzyk stał się głośniejszy podobny do wycie. Młodszy kolega wbił się głębiej ocierając się o pulsującego kutasa kolegi i wystrzelił soczystą salwą w jej tyłku. Jęk przeszedł w zawodzenie by potem wygłuszyć się. Nie miała powietrza w płucach na dalsze krzyki. Stęknęła tylko zaciskając wszystkie mięśnie by zatrzymać w sobie dwa pulsujące fallusy. Skuliła się czując wspaniały orgazm.
Odzyskała oddech łapczywie łapiąc powietrze w płuca. Dyszała ciężko, gdy młodszy wyślizgiwał się z jej tyłka. Poczuła znów lekkie ukucie bólu jak tylko ją opuścił lecz mięśnie gwałtownie się zacisnęły. Tylko jedna kropla nasienia wypłynęła i delikatnie łaskotała spływając ku dołowi. Starszy mężczyzna objął ją i delikatnie zsunął ze swojego ciała. Iga skuliła się czując jak jego gorący płyn wypływa z rozgrzanej pochwy. Łaskotał ją powoli torując sobie drogę po drżących udach.
Wiktor odsunął się wstając na betonowym podeście. Oboje wsunęli swoje wspaniałe kutasy do spodni i odetchnęli głęboko. Starszy mężczyzna pochylił się nad skuloną małolatą odgarniając włosy z twarzy. Dziewczyna zerknęła na niego zamglonymi oczami i dostrzegła przyjacielski uśmiech. Pocałował ją w zaczerwieniony od zmęczenia policzek. Oboje odeszli bez słowa pozostawiając ją w spazmach orgazmu.
Category: Uncategorized
-
Pewnego razu w autobusie
CichyObserwator -
Wakacje z siostrami
To było w lipcu w Bieszczadach. Mieliśmy pojechać tam we dwoje , ja i Bianka. Mieliśmy dziewiętnaście lat i swój pierwszy raz dawno za sobą ale jej starzy wierzyli w cnotę córeczki i nie chcieli jej puścić, więc uparli się byśmy zabrali Olę, młodszą o cztery lata siostrę Bianki. Nie chciałem zabierać ze sobą gówniary jako przyzwoitki, ale to był warunek jakiegokolwiek myślenia o wyjeździe. W wersji dla starych mieliśmy nocować w pokojach agroturystycznych. W celach oszczędnościowych dla wypracowania większej kasy na browarki zabraliśmy ze sobą mój namiot. Trochę miałem więcej do noszenia ale trzy browarki to nie jeden itd.. W Bieszczadach pierwszą noc po przyjeździe rzeczywiście spędziliśmy w pokojach u gospodarza i nic się nie wydarzyło.
Następnego dnia wyruszyliśmy w bardziej bezludne tereny. Pod wieczór od strony gór zeszliśmy do wioski zrobiliśmy zakupy w jedynym sklepie jaki był. Ja zaopatrzyłem nas w 10 piw , dziewczyny wybrały coś na ognisko. Niestety w okolicy nie było ciekawego miejsca na rozłożenie namiotu i ruszyliśmy dalej ok. 2 km za wioską skręciliśmy pod górę i za wzniesieniem na łące rozstawiliśmy namiot. W trakcie łażenia okazało się, że Ola nie zamierza pełnić roli przyzwoitki a mając dobre relacje z siostrą zachowywała się jak nasza koleżanka. Rozpaliliśmy ognisko. Okazało się, że po tej stronie górki na dole płynie strumień, zaniosłem browarki do schłodzenia. Wróciłem a dziewczyny poszły się umyć po całodziennym chodzeniu. Gdy wróciły zauważyłem, że u góry mają na sobie tylko luźne podkoszulki. Ich piersi uwydatniały się przez materiał. Ola miała piętnaście lat i była normalnie rozwinięta dziewczynką. Siedziała na trawie w dżinsowej spódniczce i luźnej koszulce – po raz pierwszy wzbudziła moje zainteresowanie. Poszedłem się umyć i przyniosłem piwko dla siebie i dziewczyn. Do zmierzchu wypiliśmy po cztery z Bianką a dwa przypadły Oli. Dziewczyny miały dobrze w czubie a ja przyglądałem się jak wygłodzony na świeżo wędzony boczek. Udając, że szczypie mnie dym w oczy co chwilę zmieniałem pozycje tak by znaleźć się naprzeciwko dziewczyn i patrzeć na osłonięte białymi majteczkami łono Oli. Byłem pod jarany, a dziewczyny po piwie nieźle wstawione. Przysiadłem się do Bianki i zacząłem się do niej przymilać moje usta spotkały się z jej, moja ręka znalazła dół koszulki i zaczęła wędrować ku górze zadzierając ją coraz wyżej. Olka nic nie mówiła ale widziałem, że ukradkiem przygląda się co robimy. Z premedytacją nie zaproponowałem Biance by iść do namiotu, chciałem zobaczyć co zrobi Olka. Ręka pijanej Bianki znalazła zamek w moich spodniach i uwolniła moją pałkę. Zaczęła mnie masować. Olka wybełkotała, że idzie się wylać. W czasie jej nieobecności poszliśmy z Bianką na całość zdjąłem z niej spodenki ustawiłem na kolanach z wypiętą w górę dupką. Ustawiłem się za nią, opuściłem jej i swoje gatki do kolan, przytuliłem się do jej pleców, włożyłem ręce pod koszulkę by odnaleźć jej twarde sutki i lekko je trącałem palcami. Bianka leżała twarzą na kocu jej ręka znalazła mojego chuja i nakierowała go do swojej dziury. Pijana ale wiedziała czego chce, była śliska jak ślimak i taka cieplutka w środku. Wcisnąłem się do końca jej norki, poczułem dno, ale wiedziałem, że potrafi się dostosować i po paru pchnięciach do oporu wpuści mnie dalej znacznie dalej to mnie w niej tak fascynowało. Przełożyłem ręce na jej biodra tak bym mógł ją przyciągać do siebie . Nabijałem ją na siebie, aż moje jaja zaczęły się obijać o jej cipę. Bianka w ogóle się nie kontrolowała, jęczała coraz głośniej, z każdym pchnięciem w dno jej cipy. Czułem, że tej jęki dodatkowo mnie stymulują i już długo nie wytrzymam. Kciukiem prawej dłoni zacząłem masować jej drugi otworek, nabierając soków z mojej pałki lekko go wcisnąłem do środka. Bianka jak podłączona do prądu zaczęła jeszcze głośniej jęczeć i drżeć, w tej chwili od lasu nadeszła Ola i usiadła obok. Z zamglonym wzrokiem przyglądała się jak pieprzę jej siostrę. Wyciągnąłem do niej rękę tak by nie widziała tego Bianka i kiwnąłem by się przybliżyła. Usiadła obok na piętach, cały czas wpatrzona jak mój kutas znika w piczce jej siostry. Nadal masowałem kciukiem odbyt Bianki. Lewą rękę położyłem na ramieniu Oli i rozpocząłem wędrówkę w kierunku jej dekoltu. Pchając Biankę patrzyłem w oczy małolaty. Moja dłoń była już na gołym dekolcie Oli i zmierzała w dół, lecz było to bardzo niewygodne. Ola musiała być podniecona bo pochyliła się do przodu tak, że przy jej dekolcie zrobiło się luźniej, przez co moja dłoń dotarła do jej prawej piersi. Była mała ale twarda ze sterczącym sutkiem, czułem przyśpieszony oddech Oli i jej aksamitne ciało pod dłonią. W tym czasie poczułem skurcze na kciuku i kutasie, jeszcze kilka ostrych pchnięć i Bianka opadła na koc, wysuwający się z nie chuj wypluł na jej pośladki część białej lawy, prawą ręką skierowałem resztę na uda Oli. Wyciągnąłem rękę z jej dekoltu by nie zostać przyłapany przez ukochaną. Obiema rękami rozsmarowywałem mój dar na siostrach. Moja ręka zaczęła wcierać spermę w udo Oli coraz bliżej jej krocza ale ona nie zrobiła nic ani nie ścisnęła ud ani ich nie rozszerzyła. Bianka doszła za chwilę do siebie i musiałem przerwać eksperyment. Było już późno i stwierdziła, że czas się kłaść spać. Dziewczyny pierwsze chwiejnym krokiem poszły do namiotu. Siedziałem wpatrzony w ognisko w głowie kołatały mi się wspomnienia minionych chwil. Zostało dopić piwko i jak zawodowy strażak ugasić ognisko. Minęła jeszcze chwila zanim pozbierałem bety i przyniosłem kilka razy wodę z strumienia.
Przy rozgwieżdżonym niebie nie chciało mi się spać i w sumie do namiotu poszedłem po godzinie. W namiocie dziewczyny już chrapały, ale żar jaki panował w środku spowodował, że obie leżały odkryte. Bianka na brzuchu w samej koszulce bez majtek, a z drugiej strony Ola w koszulce i tych swoich białych majteczkach. Przepiękny widok. Wyjąłem aparat, wymieniłem pamięć by zdjęcia nie były pomieszane z tymi z trasy. Po zrobieniu kilku zbliżeń obu „dupek” postanowiłem wpłynąć na zmianę ustawienia Oli. Biankę miałem na co dzień, ale ta młódka zaczęła mnie fascynować. Chwyciłem ją za kostkę u nogi, brak reakcji? przesunąłem ją tak, że noga się podkurczyła i odchyliła na zewnątrz. Zapaliłem lampkę i odchylając w bok jej majteczki, ukazała mi się przepiękna młoda cipka, lekko zarośnięta czarnymi włoskami. Dotknąłem ją była lekko wilgotna. Powolutku zdjąłem z nie majteczki i podciągnąłem maksymalnie jej koszulkę. Leżała teraz calutka goła, świecąc latarką oglądałem każdy jej skrawek, druga ręka trzepiąc kutasa. Po chwili znów wróciłem do zdjęć tym razem makro. Zbliżenia jej cipki jeszcze bardziej mnie podnieciło. Ruszyłem za ramie Bianki, ale spała jak zabita, to dobrze. Postanowiłem bardziej perwersyjnie zająć się jej siostrą. Postawiłem aparat na plecaku i ustawiłem samowyzwalacz na zdjęcia co 4 sekundy. Sam ustawiłem się przy Oli zbliżając kutasa do jej ust, nacisnąłem lekko na jej brodę i jej usta się otwarły przyjmując główkę do środka. Kilka zdjęć i wróciłem do jej skarbu. Rozchyliłem jej płatki i zacząłem masować jednym palcem, zanurzając się w niej coraz głębiej. Zaczęła się do mnie ślinić, jej wilgoć rozsmarowywałem po całym jej łonie i odbycie. Była całkowicie rozluźniona, palec do dupki wniknął bez oporów. Kątem oka sprawdzałem, czy Bianka nie budzi się od tych błysków flesza. Ciśnienie w jądrach powodowało ból, musiałem sobie ulżyć i zakończyć zabawę. Podniosłem z jednej strony śpiwór, na którym leżała Ola, tak by się obróciła na bok. Położyłem się obok za jej plecami, Ola przez sen podciągnęła kolana, tak że leżała teraz na boku z wypiętą dupką. Przylgnąłem do niej i zacząłem ocierać się chujem o jej krocze, naciskając lekko na jedna i druga dziurkę, dłonią odciągając górny pośladek i udo. Dochodziłem, pchnąłem ją jeszcze w stronę Bianki i tak jak ona, Ola leżała teraz na brzuchu. Rozsunąłem jej nogi, kilka ruchów ręką i zalałem jej odbyt śmietanką, która później spłynęła przedziałem przez jej cipę na kępkę włosków. Opadłem wyczerpany emocjonalnie, złożyłem aparat i położyłem się spać.
Obudziłem się wcześnie rano. Zanim dotarło do mnie gdzie jestem poczułem przytuloną do mnie Biankę? Otwarłem oczy, to nie Bianka tylko Ola, o cholera zapomniałem jej założyć majtki. Jej podkurczone kolano leżało na moim udzie, dotykając prawie mojego penisa, który jak co rano sterczał dumnie jak maszt, a ręka obejmowała mój tors. Chciałem się usunąć, ale Ola już nie spała, szepnęła– Gdzie są moje majtki??, co ty mi robiłeś w nocy?? to było takie miłe. Jej ręka zsunęła się w kierunku mojego krocza i chwyciła mnie z pałkę. Moje biodra zaczęły się unosić, gdy zaczęła masować kutasa.
– Bianka mi wszystko wyjaśniła i opowiadała co wyprawiacie jak jesteście razem. To skłoniło moją rękę leżąca miedzy nami do działania, bez ceregieli chwyciłem ją za cipkę, a wyczuwając, że jest mokra wsunąłem do środka palec. Masując się nawzajem, doprowadziliśmy się do wrzenia. Niestety z faktu śpiącej obok Bianki, musieliśmy przerwać naszą zabawę, by jej nie zbudzić. Razem z Olą ustaliliśmy, że to musi zostać między nami, po czym ostrożnie wyszedłem, robić tym samym Oli miejsce, aby mogła na powrót ubrać majtki i poprawić koszulkę, po czym sama wyszła, uśmiechając się i puszczając mi oko, w podzięce za zabawę. Po nie długim czasie obudziła się Bianka i stwierdziliśmy, że przydało by się zjeść śniadanie, a potem się ogarnąć aby nie marnować pięknie zapowiadającego się dnia.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
CichyObserwator -
Rudy zaliczyl mamuske
Po akcji z braćmi, byłam nastawiona do zdobywania nowych doświadczeń. Mateusz też był zadowolony z akcji z jego bratem, co trochę się dziwiłam, ale może podobało mu się to. Lipiec i pogoda w lipcu była w kratkę, raz słońce, raz deszcz. Mój mąż jechał do stolicy na jakieś sympozja, zabrał samochód, a ja bez auta za bardzo nie miałam jak poruszać się po Krakowie. Od nas jeździł wtedy jeden autobus i to w wakacje raz na pół godziny. Wtedy mój szef wykazał się wielkim wyczuciem, pożyczył mi samochód. Jednak jak to z pożyczonymi autami jest, trzeba pilnować bardziej niż swojego.
Ogólnie jeżdżę przepisowo i dosyć bezpiecznie, nie jestem zawali drogą. Jednak wtedy było po deszczu, ślisko i wyszło strasznie rażące słońce. Nagle usłyszałam stuknięcie. Popatrzyłam w lusterko a przy prawym kole stał drugi samochód z rozbitym światłem. Wyszłam zobaczyć, co się stało i zdębiałam. Wgniecenie nad kołem czy jak to zwał. Z drugiego pojazdu wysiadł młody, dwudziestoparoletni rudy chłopak z rudą brodą, cały zestresowany i zaczął mnie przepraszać.
– Matko jedyna to jeszcze nie moje aut… – zaczęłam mówić
– Bardzo proszę niech pani na policje nie dzwoni, to moja wina, mam punkty, to moja wina – zaczął się coraz bardziej stresować i przepraszać
– Nie no na policję… – nigdy nie miałam takiego zdarzenia nie wiedziałam, co robić – tylko wie pan to nie moje auto…
– Ja jestem mechanikiem. Tutaj niedaleko jest warsztat, na którym pracuję. – i dodał – Podjedzie pani i ja pani to wyklepie
– Ale … – zawahałam się
– Mówię nie będzie nawet śladu. Bardzo proszę mi zaufać.
Zgodziłam się. Wsiadłam i pojechałam za młodym człowiekiem na ten warsztat. Gdy byliśmy na miejscu on wybiegł z samochodu i zaraz wrócił ze starszym gościem z typowo sumiastym wąsem. Mężczyzna zaczął się śmiać z rudobrodego chłopaka i coś do niego mówić, tak, że ten spuścił głowę na dół.
– Taką ładną panią puknąć – rzucił starszy mężczyzna, kiedy wysiadałam
– Słucham? – spytałam z niedowierzaniem
– No kolega fajtłapa – dodał
Ruszyłam ramionami a w głowie zrobiło mi się szkoda chłopaka. Dałam kluczyki i mężczyzna wjechał do warsztatu. Weszłam zaraz jak tylko wjechał. Ubrana byłam w białą, zwiewną, letnią sukienkę i włosy związane w kitkę. Było tam jeszcze dwóch mężczyzn w średnim wieku, którzy jak też zauważyłam nabijali się z chłopaka, który we mnie wjechał. Coraz bardziej robiło mi się go żal. Było to pamiętam koło godziny 17 i kiedy tylko zorientowałam się to się okazało, że reszta kończy pracę i naprawić ma ten młody chłopak.
Kiedy jego koledzy i ten cały szef wychodzili rzucali sprośne teksty w kierunku chłopaka aż w końcu powiedziałam – Już mogli, by sobie panowie darować, jak to taki problem to zabieram samochód a i opinię wystawię solidną. Uspokoili się.
Chłopak wziął się do pracy i w pół godziny zrobił, co trzeba. Szkoda nie była na tyle poważna, więc uwinął się szybko. Tego popołudnia przygrzało i chłopak bardzo się spocił, po jego czole spływał pot, który co chwile próbował otrzeć, jednocześnie się brudząc. Bardzo podniecił mnie ten widok i przez co wpadłam na pomysł. Gdy już samochód był gotowy i chciał oddać mi kluczyk spytałam
– Jak Ci na imię bo chyba nie ,,Rudy’’? – chłopak się zaczerwienił
– Grzesiek jestem – wyznał nieśmiało
– Dokuczają Ci bardzo w tej pracy? – zaczęłam drążyć
– Śmieją się, że nie mogę jak to mówią zamoczyć, że nie mogę dziewczyny zaleźć – zaczął się żalić
– Ile masz lat? – dopytywałam
– 25 – odparł patrząc na mnie jak potulny piesek
– A miałeś kiedyś dziewczynę? – spytałam
– Kiedyś tak, dawno – odparł, a ja rozejrzałam się wokoło i zobaczyłam kamerę i ciągnąć go za rękę powiedziałam
– Chodź
Chłopak był zdezorientowany a mnie rozpalił w środku jakiś ogień. Chciałam mu pomóc i odegrać się na jego kolegach. Stanęliśmy pod kamerą, tak, aby nas dobrze objęła i uklęknęłam i rozsunęłam mu rozporek
– Co pani robi? – spytał się będąc cały nieruchomy
– Pokazuję Tobie i im, że niczego Ci nie brakuje – i wzięłam jego kutasa do ust.
Był trochę spocony i miał dwudniowy zarost, ale nie przeszkadzało mi to. Był zadbany i to najważniejsze. – Ale tak … nie … ufff – zaczął wydobywać z siebie, a ja nic nie mówiłam. Moje usta były zajęte. Grzesiek na początku nie wiedział, co robić, był mega zestresowany, ale to nie wpłynęło na jego sprawność. Po chwili złapał mnie nawet za kitkę i próbował kontrolować moje ruchy. A ja bez chwili przerwy obciągałam jak najlepiej umiałam. Potem czułam, że zbliża się wytrysk, więc jeszcze głębiej ciągnęłam, aż Grzesiek zaczął mocno jęczeć i trysnął mi w ustach. Poszło mi nawet do nosa tak było dużo spermy. Gdy skończył, grzecznie łyknęłam, podniosłam się wytarłam usta i powiedziałam
– Zapisz sobie mój numer – chłopak popatrzył na mnie zdziwiony – Jeśli zobaczą to nagranie i będą w szoku to wisisz mi kolacje
– Ale… – zaczął mówić
– Smacznie było, czekam na wiadomość – rzuciłam wsiadając do samochodu
– Dziękuję – powiedział a ja odjechałam
Byłam bardzo zadowolona, w drodze jeszcze wycierałam resztki spermy z dekoltu, widocznie nie wszystko przyjęłam.
Następnego dnia poszłam do pracy, Mateusz nawet nie zauważył, że miałam kolizję. Gdzieś koło południa dostałam sms od Grześka, że zobaczył szef nagranie i się wściekł. Spytałam go czy coś mówią, a on odpisał, że tych dwóch jego kolegów to go po ramieniu zaczęli klepać i gdyby go przeprosili a szef chyba sam by skorzystał. Zaproponował mi zgodnie z wcześniejszą rozmową kolację a ja mu odpisałam, że jestem sama dziś wieczorem w domu i żeby wpadł.
Koło 20 podjechał samochodem, w koszuli, z kwiatkami, wyperfumowany a ja otworzyłam mu drzwi w bardzo skąpej sukience. Gdy wszedł pocałował mnie w dłoń i policzek i wręczył kwiaty a ja zaprosiłam go do jadalni. Przygotowałam kolację. Usiedliśmy zaczęliśmy rozmawiać, przyznałam się, że mam męża, ale jemu jakoś chyba to nie przeszkadzało. Po kolacji poszliśmy do salonu, usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy się całować i pieścić. Rozpięłam jego koszule, moje dłonie wędrowały po jego karku, barkach, zarośniętym rudym mchem jego torsie, a on zsunął mi ramiączka sukienki, a że byłam bez stanika zaczął pieścić moje piersi. Potem wstałam i zdjęłam sukienkę a on tez się rozebrał. Położyłam się na plecach a Grzesiek położył się na mnie, całując a palcami pieszcząc moją cipkę. Po chwili, gdy był już na sto procent twardy wszedł we mnie. Jego ruchy były dosyć nierównomierne, ale w tym czasie dobrze całował i ściskał moje piersi, łapał za szyję, lekko podduszał. Potem zmieniliśmy pozycję na pozycję na pieska. Oparłam się o kanapę a on wszedł we mnie. Zaczął dawać mi klapsy i ciągnął za włosy, ale tak zmysłowo i rozkosznie, że tego jego trochę nieporadne ruchanie, nie przeszkadzało mi. Kiedy dochodził powiedziałam, że może w środku i tak też zrobił. Potem sperma zaczęła kapać na kanapę a my się jeszcze całowaliśmy. Jednak nie mógł zostać na noc, bo auto pożyczył i musiał oddać, więc ubrał się i wyszedł a ja poszłam po prysznic. Potem rzez kilka dni pisał mi, że jest mi wdzięczny, bo pozwoliłam mu uwierzyć, że nie jest fajtłapą, za jakiego każdy go uważa.
I tak pisaliśmy jeszcze kilka dni. Kontakt się urwał, choć z Grześkiem czekała mnie jeszcze jedna przygoda i to o wiele bardziej ostra. Jednak wszystko w swoim czasie i w swojej kolejności.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Julia W. -
W karczmie
Hyme siedział w kącie, nogi związane miał razem solidnym powrozem, a ręce związane za plecami opartymi o słup. Przeszukali go dokładnie, nie miał przy sobie nic, czym mógłby choćby uszkodzić więzy. Sytuacja, w jakiej się znalazł daleka była od dobrej, jednak jego myśli zajmowało w pełni to, co widział przed sobą.
Dziewczyna, około dwudziestki zajmowała się biesiadującymi „urzędnikami”, roznosiła napitek i jedzenie. Trzech mężczyzn było już wyraźnie podpitych i nie szczędzili sobie niewybrednych komentarzy o niej, a co jakiś czas klepali ją w pośladki albo próbowali chwycić za biust. Większą jednak uwagę poświęcali drugiej dziewczynie siedzącej między dwoma z nich.
Elfka o śnieżnobiałej karnacji, jasnobłękitnych oczach i srebrno-błękitnych włosach sięgających za łopatki siedziała ze spuszczoną głową i starała się sprawiać wrażenie nieistniejącej. Niestety dość mocno rzucała się w oczy jej uroda, o której dyskutowali obecni. Po skończonym posiłku, jeden z nich wstał i chwycił ją za rękę. Próbowała się rzecz jasna wyrwać, jednak nie miała szans z byczkiem, który posturą, bardziej niż urzędnika przypominał żołnierza. Postawił ją i odwrócił ku sobie a następnie zaczął obłapiać. Jego ręka twardo trzymała talię dziewczyny, a druga pilnowała rąk. Kiedy obślinił większość jej szyi zszedł niżej, puścił talię, cały czas trzymając jej ręce z za plecami a obecnie wolną dłonią chwycił za dekolt i pociągnął. Dziewczyna krzyknęła, kiedy solidny materiał, z którego była uszyta jej szata pomocy kuchennej wytrzymała szarpnięcie i zamiast rozedrzeć się, pociągnęła ją w dół. Mężczyźni zarechotali, a ten, który stał przed nią zaczął żartować, że dziwka sama się rwie do zabawy, po czym pociągnął ją dalej aż uderzyła kolanami o twardą posadzkę.
Wbrew temu co mówił, nie miała najmniejszej ochoty na jak to określił zabawę i kiedy tylko zwolnił uścisk z jej rąk aby zająć się swoimi spodniami, zaczęła się wyrywać i szarpać. Niestety ponownie nie miała szans, ponieważ ze wsparciem przybyli dwaj pozostali. Jeden chwycił ją za włosy i szarpnął do tyłu aż pisnęła z bólu, a drugi złapał jej ręce, tak żeby nie mogła nimi ruszać. Kiedy pierwszy wydobył swoją męskość ze spodni podszedł do niej i kazał jej wziąć go do ust. W pierwszej chwili dziewczyna próbowała trzymać zamknięte usta. Jednak wtedy otwarta ręka, wielka jak bochen chleba uderzyła ją w twarz aż zapiekło, kiedy jej głowa odwróciła się, zobaczyła Alikę stojącą kawałek dalej i bezgłośnym szeptem mówiącą, żeby przestała, bo będzie tylko bardziej bolało. Łzy zaczęły spływać po jej policzkach ale otworzyła usta, śmierdzący moczem penis znalazł się w nich momentalnie, co przyprawiło ją o mdłości, ale wytrzymała i nie zwymiotowała. Ręka wciąż zaciśnięta na jej włosach zaczęła ją boleśnie szarpać w przód i w tył. Dławiła się własną śliną i łzami nie mogąc złapać tchu.
Mężczyźni jednak byli już mocno napaleni ale i zmęczeni, więc nie trwało to długo zanim stwierdzili, że wezmą ją inaczej. Znów szarpnięcie za włosy, tym razem doprowadził ją tak do stołu, drugą ręką zrzucił z niego zastawę i resztki jedzenia a potem rzucił ją na blat, uderzyła w niego boleśnie brzuchem i aż syknęła. W tym samym czasie, trzeci który dotychczas trzymał jej ręce, stwierdził, że do dupy taka robota, podszedł do regału na którym leżał jeszcze kawałek powrozu i wrócił do stołu. Chwycił jej nadgarstek i obwiązał go ciasno, później przełożył pod stołem i przywiązał do drugiego nadgarstka, po czym skwitował, dumny z siebie, że teraz nie ucieknie i można jej używać ile się chce, po czym udał się w stronę Aliki. Zadowolony z własnego pomysłu przyprowadził ją do stołu i również rzucił na blat a potem przywiązał. Nie broniła się nawet, wiedziała, co będzie dalej, a chciała żeby to już się po prostu skończyło.
Dziewczyny, leżały teraz na stole z twarzami koło siebie, Alika próbowała nawet coś wyszeptać, ale Selene odwróciła od niej zalaną łzami twarz. Tymczasem, poradziwszy sobie ze spodniami, obecni zajęli się ubraniami dziewczyn. Kiedy w końcu im się udało, zaczęli brać je po kolei na zmianę. Fakt, że obydwie były przywiązane do stołu i nie miały jak się uwolnić, nie zmieniał nic w sposobie, w jaki je brali. Chwytali mocno za szyję, barki i szarpali do tyłu włosy, jednocześnie raz za razem wchodząc w nie aż do wytrysku.
Kiedy byli już zaspokojeni, Komisarz zaproponował, że skoro jeniec tyle się naoglądał, też może mieć ochotę. Wszyscy trzej zarechotali i uznali to za świetny pomysł. Uwolnili Alice ręce i kazali jej zsunąć spodnie Hymego. Zaczął się szarpać i mamrotać przez knebel, żeby go zostawić w spokoju, jednak Alika szarpiąc się z jego spodniami, szepnęła żeby zrobił, co chcą, inaczej wyżyją się na Selene i na niej, na co on kiwnął głową jednocześnie próbując powiedzieć przez knebel coś co mogło brzmieć jak „Przepraszam”.
Hyme siedział teraz ze zsuniętymi spodniami patrząc z nieukrywaną nienawiścią na trzech pozostałych mężczyzn. Oni jednak zupełnie się tym nie przejmowali i rzucili tylko Alice, że miała go przygotować więc niech lepiej postawi go do pionu i przestanie się obijać. Alika chwyciła przyrodzenie Hyme’go w dłoń i zaczęła delikatnie pieścić, za plecami usłyszała jednak, że to nie naczynia do zmycia tylko mężczyzna, więc niech weźmie go do ust. Pochyliła się więc, włożyła sobie penisa do buzi i zaczęła ssać. Za plecami słyszała zamieszanie, wiedziała co za chwilę się stanie, ale starała się skupić na ostatnim poleceniu. Nagle ktoś pociągnął ją za włosy do pozycji stojącej, zobaczyła jak Komisarz przyprowadził Selene i każe jej usiąść okrakiem na Hyme’ym.
Po chwili Selene unosiła się i opadała na jego przyrodzeniu w rytm klaśnięć trójki mężczyzn, kiedy dwa razy zgubiła rytm oberwała pasem po plecach. Po jakimś czasie znudziło im się klaskanie i kazali jej kontynuować aż Hyme nie skończy, a jeśli jej się nie uda, to oboje dostaną baty. Ponownie napalony Komisarz kazał Alice klęknąć i zająć się nim. Kiedy posłusznie wykonała polecenie zaczął zastanawiać się jak by tu ją jeszcze upokorzyć, ponieważ Selene wciąż była zajęta a ich było trzech, zaciągnął Alikę z powrotem do stołu i kazał zdjąć całe ubranie. Rzucił ją na plecy na blat i szeroko rozłożył jej nogi, ustawił się pomiędzy nimi i wsunął się aż jęknęła. Chwycił ją mocno w talii i przyciągnął nabijając mocno na siebie i uśmiechając się szyderczo, kiedy patrzył na jej żałosny wyraz twarzy. Skinął na drugiego, żeby podszedł do stołu naprzeciwko i również, skorzystał. Ten od razu zbliżył się, chwycił głowę Aliki i wsunął jej swojego penisa w usta tak głęboko i mocno, że aż się zakrztusiła. To tylko rozochociło obydwu oprawców, którzy zaczęli wbijać się w nią z obydwu stron jeszcze mocniej, Alika zaczęła się krztusić i szarpać nerwowo łapiąc oddech. Zanim skończyli prawie zemdlała, jednak w ostatniej chwili, kiedy zaczęło robić jej się ciemno przed oczami, poczuła w ustach skurcze i za chwile sperma wlała jej się do gardła. Kiedy tylko jego przyrodzenie opuściło jej usta, zaczęła krztusić się i łapać powietrze, ale zachowała przytomność.
Obydwaj oprawcy zostawili ją leżącą na stole i kaszlącą i skierowali się do Selene. Uznali, że skoro oni skończyli to Hyme też już powinien, a jeśli nie to znaczy, że dziewczyna słabo się stara i należy jej się za to kara. Obaj byli zmęczeni, jednak trzeci do tej pory obserwujący pozostałych, stwierdził, że teraz jego kolej na zabawę. Chwycił Selene za włosy i ściągnął ją na podłogę, upadła na brzuch, jednak udało jej się podnieść na czworaka. Trzeci z oprawców zaczął się śmiać, że ta elfia suka nie chce być traktowana jak człowiek tylko jak jedna ze swoich. Sięgnął po powróz leżący koło stołu i podszedł do Selene, złapał ją mocno i związał sznur na szyi tworząc obrożę, ze smyczą. Potem szarpnął ją, dając do zrozumienia, żeby za nim poszła. Kiedy tylko wstała, uderzył ją otwartą dłonią, aż pod wpływem uderzenia znów opadła na ziemię i wrzasnął, że jest suką i ma się zachowywać jak suka. Nie próbowała się znowu podnosić i posłusznie szła za nim do krzeseł stojących z boku sali. Tam usiadł wygodnie rozszerzając nogi i pokazując jej palcem, że ma podejść i zająć się nim. Uklękła i zaczęła pieścić go ustami, jednak, co chwilę musiała przerywać, bo albo chwytał ją za głowę i wbijał się tak głęboko, że aż się krztusiła, albo szarpał ją do tyłu, wrzeszcząc, że prawdziwa suka powinna lizać a nie ssać. W końcu znudziło go to i szarpnął smyczą, żeby się odsunęła, wstał i ponownie szarpiąc za smycz zaciągnął ją do słupa podtrzymującego strop. Chwycił ją za szyję i pociągnął do góry, kiedy wstała chwycił jej ręce za plecami i związał resztką powrozu, następnie przerzucił sznur przez uchwyt na lampion i pociągnął. Selene złożyła się w pół, kiedy jej ręce ciasno związane, teraz zostały szarpnięte w górę. Oprawca naciągał linę dopóki nie dziewczyna nie wygięła się tak mocno, że jej usta znalazły się na wysokości jego przyrodzenia, a pośladki nie były wypięte. Kiedy uznał, że pozycja jest już odpowiednia, przywiązał linę do słupa i podszedł do niej od tyłu, chwycił swój interes i nakierował a następnie mocno wszedł. Dziewczyna jęknęła, kiedy szarpnięcie ponownie wykrzywiło jej ręce, a łzy ponownie zaczęły spływać po jej policzkach.
Nagle jednak otworzyła szeroko oczy i pisnęła, jej oprawca najpierw włożył palec w jej pochwę, a później zaczął go wciskać w jej odbyt. Wrzasnęła, kiedy twardy, szorstki palec wbił się do połowy i zaczął ją masować od środka, by po chwili wysunąć się. Penis mężczyzny również wysunął się z jej pochwy i teraz zaczynał napierać na odbyt. Dziewczyna zaczęła wrzeszczeć, płakać i błagać, żeby tego nie robił. On odrzucił jej tylko, że mogła się bardziej starać, kiedy obsługiwała Hymego. A poza tym jest suką a suki nie mają prawa się odzywać, więc jeśli jeszcze raz się do niego odezwie bez pytania to dostanie kolejną karę. Biedna dziewczyna znów wrzasnęła, kiedy jego penis w końcu przedarł się do środka i boleśnie przesuwał się w jej wnętrzu, płakała cały czas, aż, kiedy po wytrysku wycofał go, zostawiając tylko piekący ból i podszedł z przodu nakazując jej wyczyścić go dokładnie.
Na zakończenie podszedł do Hymego i kopnął go z całej siły w krocze, mówiąc, że też się nie postarał. Odwiązali mu ręce od słupa i bardziej zaciągnęli niż zaprowadzili na posterunek, wciąż z opuszczonymi spodniami i obolałym kroczem przewracał się, co chwila na nierównej ścieżce a wtedy mijała chwila zanim przestawali go ciągnąć po ziemi i pozwalali wstać.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Alex Voltaire Wszystkie postacie są pełnoletnie.
-
Niegrzeczna znajomosc mojej mamy
Cześć. Jestem Piotrek i opiszę wam dzisiaj jedną z moich fantazji erotycznych, która po części doszła do skutku.
Mam 27 lat. Jestem introwertykiem, dlatego nigdy nie miałem szczególnej chęci do zawierania znajomości w prawdziwym życiu. Nie oznaczało to, że nie potrzebowałem żadnego kontaktu z człowiekiem. Żeby taki uzyskać, przesiadywałem często na czatach internetowych i pisałem z obcymi. Mieszkałem wtedy samemu, dlatego mogłem robić to nieskrępowanie. Nie musiałem się przed nikim chować, choć było mi trochę wstyd.
Ta piątkowa noc nie była wyjątkiem. Jak miałem w zwyczaju, rozsiadłem się wygodnie na moim krześle i wszedłem na jedną z popularnych stron, na której losuje się pojedynczo swoich rozmówców.
Standardowo napisałem “hej”, spodziewając się pytania o płeć, które jednak nie przyszło od razu. W zamian dostałem wiadomość, która sprawiła, że poczułem dreszcze, a serce zabiło trochę szybciej.
“Czy masz ładną mamę?”
Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Ale tak, moja mama była atrakcyjną kobietą. Pomimo wieku, bo aż 56 lat, prezentowała się bardzo dobrze. Była niska, miała krótkie, zadbane, czarne włosy, które sięgały jej ramion. Jej piersi były bardzo duże, chociaż była szczupłą kobietą. A jej biodra sprawiały, że jej pupa wypełniała szczodrze jej spodnie.
Mama chyba zawsze wiedziała, że jest atrakcyjna. Jej ubiór zawsze to podkreślał. Lubiła luźne bluzki, obcisłe spodnie i otwarte buty na obcasie. Mówiąc krótko, wielu mężczyzn z chęcią się jej przyglądało. Czy to młodszych, czy starszych.
Dominik, bo tak na imię miał mój rozmówca, szybko poznał te detale, ponieważ w całym tym seksualnym napięciu, które wywołało we mnie pytanie o moją mamę podawałem mu ochoczo wszelkie detale na jej temat. Widziałem, że Dominikowi podobał się obraz mojej mamy, który sobie wyobrażał na podstawie opisów, które mu podawałem. Był bardzo zaciekawiony i zadawał dużo pytań.
Pomimo wieku jedynie 19 lat miał bardzo dobrą gadkę. Myślę, że to także pomogło mu wyciągać ze mnie informacje. Pod koniec rozmowy, niedługo przed moim szczytowaniem namówił mnie, abym podał mu dwa numery telefonów. Jeden do mojej mamy, aby mógł ją poznać. Drugi do siebie, aby mógł mi się pochwalić efektami swoich rozmów z nią. Widział, że ten temat mi się podoba. Z namiaru podniecenia zrobiłem to. Niedługo potem doszedłem i wyłączyłem rozmowę, częściowo zapominając o temacie.
Ale ten sam wrócił do mnie jak bumerang, ponieważ tydzień później, w sobotni wieczór, otrzymałem wiadomość od nieznanego numeru. Było to zdjęcie. Konkretnie był to zrzut ekranu z rozmowy SMS pomiędzy tym właśnie nieznanym numerem, a numerem mojej mamy.
Zdziwiło mnie, że mama byłaby zainteresowana pisaniem z kimś zupełnie obcym. Była w końcu mężatką. Wiem, że jej małżeństwo z tatą nie było idealne, ale nie spodziewałbym się po niej aż takiej otwartości na nowe kontakty. Zwłaszcza, że Dominik podał jej swój wiek, co jej specjalnie nie przeszkadzało.
Wstępnie ich rozmowa była zwyczajna, koleżeńska. Znając jednak zamiary Dominika, każdą jego wiadomość odczytywałem jako próba przypodobania się i zdobycia mojej mamy. Niewiele brakowało, żebym widział skutki jego działań, ponieważ już po kilku zrzutach ekranów widziałem, że ich rozmowa przeszła na sprośne żarciki i sugestie.
Co zobaczyłem jednak na kolejnym zdjęciu przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Mama, za namową Dominika, który czasem podsyłał jej zdjęcia ukazujące jego wysportowaną sylwetkę pod pretekstem pokazania czegokolwiek innego, pokazała mu się w bieliźnie.
Wyglądała w niej niesamowicie seksownie, co jedynie rozjuszyło nowego kolegę mojej mamy, żeby pójść o krok dalej. Po kilku sugestywnych, aczkolwiek nie bezpośrednich wiadomościach mama dała Dominikowi znać, że chce zobaczyć jego męskość. Młodzieniec spełnił jej prośbę, ukazując jej swoje imponujące, ciężkie i grube 21 cm zwisające pół sztywno do przodu.
To zdjęcie wywołało w mamie najbardziej pierwotne instynkty. Pisali do siebie bardzo niegrzeczne wiadomości, przewlekając je jeszcze bardziej niegrzecznymi zdjęciami. Mama obejrzała penisa Dominika z każdego kąta, w pełnym naprężeniu i była wniebowzięta. Dominik obejrzał piersi oraz cipkę mamy. Widział jej naprężone sutki oraz soki, które wyciekały spomiędzy jej nóg.
Niedługo po tym sprośne wiadomości ustały, a para wzajemnie sobie podziękowała za wspólną zabawę. Doszła mama, doszedł Dominik. Doszedłem i ja. Emocje potęgował fakt, że gdzieś w pobliżu łazienki, w której mama robiła sobie selfie kręcił się tata, całkowicie nieświadomy tego, co dzieje się z jego żoną. To był jeden z najsilniejszych orgazmów w moim życiu.
Nie byłem pewny, czego spodziewać się dalej. Wiadomości od Dominika się zatrzymały, po ostatnim SMSie, mówiącym “Miłej zabawy :)”. Zdaje się, że to na teraz wszystko, ale nie wiedziałem, czego spodziewać się w przyszłości…
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Zwariowany -
Nel
N: To, co teraz czytasz, potraktuj bardzo poważnie. Pomimo tego, że w tej chwili jesteś daleko, wiesz, że to nie jest jakaś zwykła fantazja z dziś. To scenariusz tego, co Ci zrobię, kiedy tylko będziemy miały dzień dla siebie. Gdybyś leżała teraz obok, to rozchyliłabym Ci nogi i uklękłabym tak, żeby nasze uda się stykały a moja twarz była jak najbliżej Twojej. Na początku nie robiłabym nic. Ty też byś nie mogła, zablokowana moim ciałem. Patrzyłybyśmy sobie w oczy. Nic, poza tym. Czuję, jak na Twoich przedramionach, ramionach i udach, pojawia się gęsia skórka. Słyszę, jak przyspiesza Ci oddech. Jestem zadowolona, bo uwielbiam tak na Ciebie działać. Patrzę w Twoje oczy i mówię Ci, co do Ciebie czuję. Jak cholernie podnieca mnie Twoje idealne ciało. Mówiąc to, opuszkami palców dotykam Twoich ust. To jest ledwo wyczuwalny dotyk, jestem pół milimetra ponad Twoją skórą. -Uwielbiam Twoje usta – szepczę. – Smakują obłędnie. Delikatnie muskam obszar za Twoim prawym uchem, a po chwili moje palce zjeżdżają do szyi… Uwielbiam to miejsce – Twoja skóra jest w nim tak delikatna, tak miękka… Zbliżam się do Ciebie ustami, odchylam Twoją głowę na bok i składam na niej delikatne pocałunki. Przechodzę niżej, muskam Twoje obojczyki i mostek. Palce wirują na wystających kostkach. Moje dłonie suną po Twoim prawym ręku. Zatrzymuję się na przedramieniu, zbliżam usta i całuję je. Składam pocałunki na wewnętrznej stronie Twojej dłoni. Kładę na niej swoją twarz. Czuję absolutnie oddanie i uwielbienie. Schodzę niżej, do Twoich piersi… Doskonale wiesz, jak bardzo mnie podniecają. Kocham ich smak. Uwielbiam czuć to, co się z Tobą dzieje, gdy mam je w ustach… Kiedy wypływa z nich słodkawy płyn, który ssę łapczywie. Nie robię tego teraz. Jedynie opuszkami palców zarysowuje ich kształt. Czuję, jak drżysz. „Wspaniale” – myślę. Ja również drżę, wszystko co, robię, co mówię… Każde Twoje spojrzenie czuję w podbrzuszu. Obejmuję Cię w biodrach. Całuję Twój brzuch. To w nim teraz gromadzą się Twoje głębokie wdechy powietrza. Z ogromną przyjemnością obserwuję jak podniecona oddychasz. Twój brzuch unosi się i opada, jakbyś bez słów krzyczała do mnie „Już… jestem gotowa. Weź mnie, błagam”. Widzę, że na całym Twoim ciele pojawiła się gęsia skórka. Widzę i czuję, jak bardzo jesteś podniecona. Sama jestem w bardzo podobnym stanie, ale ze spokojem kontynuuję. Twoje uda lekko drżą, gdy ledwo wyczuwalnie muskam je ustami. Kładę Twoją nogę na ramię i bardzo delikatnie zjeżdżam palcami od góry uda aż po samą stopę. Uśmiecham się zalotnie, po czym wsuwam Twoje palce do ust. Najpierw jeden po drugim, a potem wszystkie na raz. Kocham Twoje stopy, wiesz? Głęboko oddychasz patrząc mi w oczy. Rozchylam uda tak mocno, jak się da. Lekko się krzywisz. Ale nie zważam na to. Trochę bólu jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Twoja cipka świeci się od spływających soków. Jesteś tak cholernie mokra. Masuję palcami Twoje wargi tak, by nie dotknąć żadnego wrażliwego miejsca. Nie do końca Ci się to podoba, pragniesz mnie. Ale dziś jesteś tylko moja i to ja decyduję, kiedy pozwolę Ci odlecieć. Obracam Cię na brzuch i siadam na Tobie okrakiem. Czujesz jak moje podniecenie spływa po Twojej pupie. Zbliżam się do Twojej szyi. Całuję ją lekko. Palce suną po plecach. Twoje plecy to moje ulubione miejsce. – Są idealnie umięśnione, zajebiście podniecające – szepczę Ci do ucha. Widzę, że odlatujesz z podniecenia. Zaczynam lekko kołysać się, ocierając cipką o Twoją pupę. „Nie, koniec” – powstrzymuję się. Muszę przestać. Jestem zbyt nakręcona, boję się, że dojdę. Zsuwam się niżej i rozchylam Ci nogi. Tak pięknie dyszysz… Całuję Twoje pośladki powoli, delikatnie. Proszę, żebyś lekko uniosła pupę. Wkładam Ci pod brzuch poduszkę, żeby mieć do Ciebie lepszy dostęp. Nie mogę dłużej czekać. Nie chcę. Pragnę Cię. Bez ostrzeżenia wbijam się palcami w Twoją mokrą cipkę. Koniec z delikatnością, koniec z przeciąganiem. Pieprzę Cię z całych sił. Chcę, żebyś krzyczała. I Ty to robisz, dokładnie w tej chwili, jakbyś usłyszała moje myśli. Całkowicie poddajesz się temu, co czujesz. Pieprzę Cię tak mocno, że błagasz, żebym przestała. Ale ja wiem, że wytrzymasz. Moje ruchy są pełne i mocne, wypełniam Cię całą. Nie przestając Cię posuwać, zaczynam lizać Twoją drugą dziurkę. Wyginasz się, jęczysz głośno. Przytrzymuję Cię. – Nigdzie nie uciekniesz – mówię głośno i stanowczo. Pluję na Twoją pupę i masuję ją palcem. Wsuwam go i zaczynam brać Cię w obie dziurki. Jesteś, kurwa, moja. B: Zmiana perspektywy. Teraz ja przejmuję władzę. Być może wyruchałaś mnie właśnie jak nikt, nigdy, ale nie mam zamiaru odpoczywać. Wchodzi mi bunt. To ja jestem Twoją Panią. Teraz to Ty będziesz pode mną. Odwracam się i patrzę Ci w oczy. Dyszę głośno i szybko, ale przechodzę do działania. Łapię Cię za szyję i przewracam na plecy. Teraz to ja siedzę na Tobie okrakiem. Układam się tak, żeby moja pulsująca cipka była na Twoim udzie. Żebyś czuła, co przed chwilą ze mną zrobiłaś. Zbliżam twarz do twojej twarzy. Mam ochotę Cię polizać po niej i po prostu robię to. Liżę Cię szerokim, rozpłaszczonym językiem. Za chwilę Cię uderzę. Dostaniesz dłonią w tę wilgotną część, dzięki temu uderzenie trochę mocniej zaboli. Podnieca mnie myśl o tym, że chcesz czuć ten ból. A ja spełnię każdą Twoją zachciankę. Chcę Cię rozszarpać. Jestem tak nabuzowana, że chcę Cię sponiewierać najbardziej, jak się da. Nie bawię się w żadne gry, czułości. To nie jest na teraz. Sięgam po dildo i wchodzę w Ciebie bez żadnego wstępu. Patrzę Ci w oczy i Cię rucham. Widzę w Twoich oczach namiętność i wdzięczność za te wszystkie odczucia. – Tak, tak, tak – krzyczysz, nie patrząc na mnie. Znam Cię doskonale. Już tak długo jesteś moja… Dlatego doskonale wiem, czego teraz potrzebujesz. Chcesz ostrego rżnięcia, a ja Ci to daję, bo zasługujesz na wszystko, czego zapragniesz. Jesteś moją Grzeczną, Posłuszną Dziewczynką. Moja ulubioną Zabaweczką. Dochodzisz, ale ja nie przestaję Cię ruchać. Błagasz o przerwę. Dostajesz w twarz „Kto pozwolił Ci się odezwać?” – syczę. Po drugim orgazmie, przewracam Cię na brzuch. Sięgam po drewnianą łopatkę i zaczynam Cię nią uderzać po ciele. Jednostajnie, bez przerwy, jak mi ostatnio pokazałaś. – Takkkkk! – krzyczysz. Jesteś cudownie uległa. Podoba Ci się wszystko, co robię. Uwielbiam siłę, jaką daje mi dawanie Ci przyjemności. Kiedy jesteś w takim stanie, mogę zrobić z Tobą wszystko. Chwytam Cię za włosy i układam Twoją twarz prosto w miękką poduszkę. Chcę, żebyś miała mniej tlenu. Żebyś czuła jeszcze mocniej to, co robię z Twoim ciałem. Zaczynam drapać Cię paznokciami po plecach. – Kocham Cię, moja Pani – mówisz, lekko się dusząc. Koncentruję się na Twoich plecach. Na początku nie widać śladów, ale po chwili pojawiają się szramy. Uśmiecham się na ich widok. To jasny znak, że jesteś moja. Chwytam Cię za biodra i lekko je unoszę. Pozwalam Ci na swobodniejszy oddech. Bierzesz tak wielki haust powietrza, jakbyś ostatnie trzy minuty spędziła pod wodą. Rozchylam Ci pośladki. Przyglądam się Twojemu różowemu odbytowi. Zaczynam go lizać. – Uwielbiam, kiedy to robisz. Jesteś idealna! – sapiesz. Uśmiecham się, bo wiem, że tak jest. Że nie mówisz tego każdej. Że to są słowa zarezerwowane dla Twojej Pani. Chcę Ci dziś włożyć dildo w pupę. Ale spokojnie, użyję jakiegoś mniejszego. Mam ochotę Cię porządnie wyruchać analnie, ale nie skrzywdzić. A dziś palec to za mało. Chyba wyczułaś, co zaraz zrobię, bo na Twoich pośladkach i udach pojawiła się gęsia skórka. Nawilżam obficie dildo, żebyś nie czuła dyskomfortu i powoli, powoli wsuwam je coraz głębiej. Jestem przyklejona do Ciebie brzuchem i piersiami. Jedna ręka jest na dildo, druga chwyta Twoją wielką pierś. Uwielbiam Twoje ciało. Daje przyjemność i Tobie, i mnie. Kiedy Cię ściskam, jęczysz. Ten dotyk jest bardzo intensywny, na granicy bólu. Zabieram dłoń z piersi i wkładam Ci dłoń w cipkę. Całą, zwiniętą w pięść. Penetruję Cię mocno w oba miejsca. Masz ogromny wytrysk. To jest kolejny dowód na to, że jesteś moja. Czuję satysfakcję. I dumę z tego, że mam taką wspaniałą Uległą. Kiedy dochodzisz, chcesz coś powiedzieć. Chyba, to że nikt Cię tak nie jara jak ja. Ale ja nie daję Ci się odezwać. Przewracam Cię znów na plecy, rozchylam uda i wbijam się w Ciebie językiem. Po wytrysku zawsze zmienia Ci się lekko smak. Uwielbiam każdy z jego odcieni. Liżę Cię teraz zachłannie. Jestem w amoku. W ogóle nie zwracam na Ciebie uwagi. Myślę tylko o Twojej cipce. O tym, jak ją najmocniej zassać, wylizać do kości. Kiedy dochodzisz kolejny raz, krzycząc, zaczynają trząść Ci się uda. Za chwilę cała zaczynasz drżeć. Chwytam Cię za szczękę, przysuwam moją twarz do Twojej i spluwam. „Jesteś tylko moja” – dyszę Ci do ucha.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
untitled -
Nagi mecz
Piłka nożna to nuda: banda spoconych, rozwydrzonych milionerów gania za napompowanym pęcherzem. Połowie tych zblazowanych gwiazdeczek nie chce się nawet za bardzo starać, bo niezależnie od wyniku skasują za występ niemałą sumkę.
A co gdyby zastąpić ich ponętnymi, wysportowanymi dziewczynami? Im nie dość, że będzie zależeć, to jeszcze przyjemniej będzie, na co patrzeć. Lepiej! Każmy im grać nago! No, może nie tak zupełnie, trzeba w końcu jakoś rozróżniać drużyny. Niech, więc ich stroje zostaną namalowane na gołej skórze.
Raczej prędko nie ujrzymy takiego widowiska w telewizji, ale popuśćmy wodze fantazji i wyobraźmy sobie taki mecz rozegrany na Stadionie Narodowym. Żeby było ciekawiej, przeżyjmy go nie z perspektywy widza, a jednej z dziewczyn, aby móc doświadczyć nagiej piłki z poziomu murawy…
Przed meczem
Ma na imię Justyna, gra z siódemką na plecach i niedawno otrzymała opaskę kapitańską żeńskiej reprezentacji Polski. Jest wysoką blondynką o niebieskich oczach, włosy spina zwykle w prosty kucyk. Ma zgrabne, wysportowane ciało, jej długie nogi, jędrne piersi i kształtne pośladki przyciągają uwagę mężczyzn. Nie jest może najstarszą ani najbardziej doświadczoną zawodniczką, ale ma w sobie coś z urodzonej liderki. Inne dziewczyny naturalnie lgną ku niej. Justyna gra na ataku, ale poświęca się dla swojego zespołu; buduje akcje, wraca się po stracie na swoją połowę. Na koncie ma niemal tyle samo asyst, co goli.
Justyna odczuwa tremę z powodu spadającego na nią obowiązku prowadzenia drużyny oraz z powodu wyjątkowości dzisiejszego spotkania. Nie potrafi opanować niepokoju, gdy autokar reprezentacji zatrzymuje się pod Narodowym. Siedząca obok niej rudowłosa Laura, charakterna pomocniczka z piegowatą, niewyparzoną buzią, tłumi stres paplaniną. Całą drogę dzieliła się z nią ploteczkami o przeciwniczkach, a gdy tych zabrakło, obgadywała własny zespół.
W nerwowej ciszy wychodzą z autokaru i zabierają swoje torby ze schowka. Przed wejściem na stadion odprowadzają je krzyki kibiców, ale nie ma czasu na autografy. Justyna i większość dziewczyn jest niezwykle speszona; choć na razie mają na sobie długie, białoczerwone dresy, to ich stroje na resztę wieczoru będą wyłącznie namalowane.
W szatni nadchodzi czas, żeby się przebrać, czy też raczej rozebrać. Każda z nich zabrała ze sobą wyłącznie buty oraz długie czerwone getry z białym paskiem. Justyna zakłada jeszcze na ramię jaskrawozieloną opaskę kapitańską, a obie bramkarki wyciągają swoje rękawice; niewielkie pocieszenie wobec kompletnego negliżu.
Zawodniczki stają rozebrane pośrodku szatni. Korki i sięgające powyżej kolan piłkarskie getry zdają się wyłącznie podkreślać ich goliznę. Zaraz jednak wchodzi grupa mężczyzn, przed którymi nie mogą się zasłaniać. To artyści bodypaintingu; stroje reprezentacji mają być czymś więcej niż byle farbą na gołej skórze.
Justyna ustawia koleżanki w karnym rządku i upomina te bardziej wstydliwe, które próbują się zakrywać rękoma. Wstydzić się będą, jak przegrają. Mężczyźni, zapewne doświadczeni w pracy z gołymi kobietami w charakterze płótna, zaczynają bez ociągania malować ich stroje na ich obnażonych ciałach.
Przez kilkadziesiąt minut muszą stać nieruchomo przed nimi. Na ich strój składają się białe spodenki, sięgające niewiele poniżej linii pośladów oraz skąpy biały trykot, zaczynający się kilka centymetrów powyżej pępka. Malarz, wodząc pędzlem po nagim ciele Justyny, oddaje najdrobniejsze szczegóły stroju. Maluje czerwone akcenty, numer siedem na plecach, nawet loga sponsorów i flagi obu drużyn pośrodku trykotu. Dba także o cieniowanie, by całość łudząco przypominała prawdziwe ubrania.
Mimo profesjonalizmu kapitanka odczuwa podniecenie, to samo jej koleżanki, które także pozwalają sobie namalować strój na gołym ciele. Justyna oddycha głęboko, starając się ignorować sensacje w podbrzuszu. Wymienia uśmiech z Laurą, wdzięcznie wypinającą pośladki innemu malarzowi, aby dopracował jej spodenki.
W końcu każda z piłkarek, włącznie z rezerwowymi, ma na sobie swój strój (w przypadku obu bramkarek, rezerwowej i podstawowej, są one różowe). Malarze polecają im jeszcze, by ograniczyły do minimum korzystanie z łazienki (zejście farby w tamtym miejscu dopiero byłoby niekomfortowe!), i zapewniają, że w razie, czego będą razem ze sztabem za linią boczną. Sędziowie jednak nie przewidują zatrzymania gry w takim przypadku i już po ich wyjściu Justyna ostrzega koleżanki, by decydowały się na to w ostateczności.
Po długich minutach stania dziewczyny są całe odrętwiałe, a z malowaniem czują się jednocześnie obnażone i skrępowane, bo klejąca się do ciała farba zdaje się utrudniać ruchy, a zarazem wszystko odsłaniać. Czeka je ciężki mecz, to nie ulega wątpliwości.
Po malarzach wkracza ich trener, ubrany w standardowy garnitur. I znów parę dziewczyn zakrywa się, ale tym razem jest ich mniej. Justyna zmusza się do trzymania rąk wzdłuż ciała i wita go uśmiechem, choć on patrzy bardziej na jej gołe piersi pod namalowanym trykotem niż na twarz. Gromadzi swoje koleżanki w kółku, a trener zagrzewa je do walki i przypomina taktykę.
– Dziewczyny, dziś idziemy na całość! – dodaje po nim Justyna, jako kapitanka. – Mecz towarzyski, mecz przyjaźni, wszystko jedno. Nie możemy zostać zapamiętane tylko z tego, że wyszłyśmy na murawę ubrane w farbę. Mamy sobie i kibicom coś do udowodnienia. Zwłaszcza tu, w naszej twierdzy. Kto wygra mecz?
– Polska! – krzyczy Justyna do wtóru z resztą zawodniczek.
Ignoruje fakt, że trener klepie ją w wypięte pośladki. Wie, na co się dziś pisze. Nie mają już zbyt wiele czasu. Kapitanka motywuje kilka dziewczyn, stremowanych swoim negliżem, po czym wyprowadza je z szatni.
Rozpoczęcie meczu
W tunelu stają obok przeciwnej drużyny, reprezentacji Węgier. Węgierki mają wymalowane na nagich ciałach ciemnoczerwone stroje, do których ubrały zielone getry. Stojąca na ich czele Eszter, niska brunetka z włosami związanymi w dwa warkocze, posiadaczka szerokich bioder, jędrnej pupy i piersi dwukrotnie większych od biustu Justyny, ciągnie ją żartobliwie za blond kucyk.
– Masz stracha? – pyta Węgierka, mówiąca po polsku z silnym akcentem.
Kapitanka Polski odpowiada słabym uśmiechem. W tunelu słychać już stadionową wrzawę, a obecność obnażonych przeciwniczek i sędziów w normalnych ubrań dodatkowo deprymuje.
– Poradzimy sobie – odpowiada Justyna.
Sili się na pewność siebie. Ostatnie spotkanie obu drużyn przed rokiem zakończyło się sromotną porażką Polski 0:2. Od tego momentu przebudowały skład i odrodziły się, jako zawodniczki i pokonywały zespoły dużo silniejsze od Węgier, ale trema pozostaje. Zwłaszcza pod bezczelnym spojrzeniem Eszter, która w tamtym meczu strzeliła obie bramki.
Nie mają prawa ignorować kapitanki Węgier, wybitnej napastniczki, nawet, jeśli ta czasem traci panowanie lub bywa samolubna. Eszter o tym wie i wymierza Justynie klapsa.
– Będę na ciebie czekać w szatni!
– Jeszcze zobaczymy, kto, na kogo będzie czekać!
Justyna nie pozostaje dłużna i łapie za pokryty czerwoną farbą okazałą pierś Węgierki, która zdaje się nie mieć nic przeciwko. Wymieniają jeszcze spojrzenia; są rywalkami od dawna i dzisiejszego wieczoru któraś z nich zostanie poniżona. Mecz, choć towarzyski, miał własną stawkę, na którą zawodniczki zgodziły się przed meczem.
W końcu wychodzą na murawę. Jazgot kibiców z okalających stadion trybun ogłusza i przeraża. Telebimy od razu zaczynają pokazywać ich pokryte farbą ciała, kiedy piłkarki zaczynają się rozgrzewać. Po długim staniu nieruchomo wszystkie są odrętwiałe. Niektóre usiłują zakrywać piersi.
Wymalowane na nich spodenki nie są w stanie zakryć krocza. Justyna sama ma problem z opanowaniem się. Stadion jest wypełniony po brzegi, widzi je tysiące ludzi, a kolejne miliony ogląda transmisję w telewizji i Internecie. Taki mecz przyciąga uwagę nie tylko fanów z obu krajów, ale z całego świata. Rekord oglądalności żeńskiej piłki jest niemal pewny.
Kapitanka dyscyplinuje zawodniczki i pilnuje, by się porządnie rozgrzały. Nie chce, by którąkolwiek wykluczyła kontuzja. Jednocześnie uśmiecha się do kamer filmujących ich obnażone ciała. Stoi niemalże całkowicie naga pośrodku pełnego stadionu. O mały włos nie mdleje na samą myśl o tym.
Nadchodzi czas na hymny, losowanie stron (z warg Eszter nie schodzi prowokujący uśmiech), nareszcie drużyny ustawiają się i… Gwizdek! Szybkim podaniem do Laury Justyna rozpoczyna to niesamowite spotkanie!
Pierwsza połowa
Dają się zaskoczyć. Od samego początku Węgierki narzucają ostre tempo. I choć Justyna zalicza strzał na bramkę, to bramkarka bez problemu chwyta piłkę i zaraz rzuca ją do przodu. Justyna zagapia się na moment, wpatrzona w jej kołyszące się, pokryte niebieską farbą piersi. Chciałaby je ścisnąć i… Wraca na swoją połowę z dużym opóźnieniem.
Kilka prostych podań i Boróka, węgierska skrzydłowa o krótkich, pofarbowanych na zielono włosach, długim podaniem posyła piłkę do Eszter, która wpada z nią w pole karne Polek. Z ust kibiców gospodarzy i Justyny wychodzi jęk zawodu, gdy piłka mija bezradną Alicję, wysoką, ciemnowłosą bramkarkę.
Ryki radości przyjezdnych ucina sędzia liniowy, sygnalizując spalony. Eszter wścieka się i przeklina, ale nie może nic zrobić. Telebimy na stadionie skupiają się na jej pośladkach poniżej zielonej dziewiątki na plecach, gdy odchodzi z powrotem od polskiej bramki.
Budują swoje akcję powoli i metodycznie, przejmują kontrolę nad meczem. Po pierwszej nawałnicy Węgierki zdają się wycofane i stłamszone. W szesnastej minucie Justyna dostaje okazję, na którą czekała. Podaje na środek do Laury, a sama biegnie bokiem w kierunku pola karnego Węgierek.
Piłka w międzyczasie trafia do Dagmary, szatynki o kręconych włosach z numerem sześć na plecach, smukłej dziewczyny o bajecznie długich nogach, z których robi teraz użytek. Sprawnym dryblingiem omija Lorę, stoperkę rywalek. Daga kieruje płaskie podanie do Justyny, która jest już w polu karnym, wystarczy tylko obrócić się ku bramce…
Po stadionie podnoszą się gwizdy, kiedy interwencja Johanny, węgierskiej obrończyni, posyła Justynę na murawę. Johanna, wysoka blondynka z włosami związanymi w gruby warkocz, udaje niewiniątko. Sędzia nie ma wątpliwości i dyktuje rzut karny.
Justyna jeszcze chwila zwija się po trawie, trzymając za obolały piszczel. Potem wstaje. Koleżanki patrzą na nią z obawą. Choć sama nie czuje się w tym aspekcie zbyt pewnie, to statystyki mówią same za siebie – potrafi strzelać karne. Kiwie koleżankom głową. Laura wymierza jej siarczystego klapsa na szczęście.
Piłka zostaje ustawiona na jedenastym metrze. Abigel, pokryta niebieską farbą, mierzy ją wyzywającym spojrzeniem i dekoncentruje, bawiąc się własnymi piersiami. Jest dobrą bramkarką, ale… czy aż tak dobrą? Justyna bierze głęboki wdech. Gdy gwiżdże sędzia, zamiera cały stadion.
Uderza mocno, ale celnie, i piłka frunie niemal pod okienko. Abigel wyciąga się jak struna, w locie faluje jej biust, ale jest bez szans. 1:0! Justyna krzyczy z radości i biegnie ku trybunom. Nie ma jak zdjąć koszulki i dopiero tuż przed bandami zatrzymuje się i przypomina sobie, że jest niemal naga.
Kibice krzyczą, robią zdjęcia i posyłają jej całusy. Justyna zaraz tonie w objęciach koleżanek. Ich ręce solidne łapczywie ściskają jej tyłek i piesi, z Dagą oraz Laurą wymienia po soczystym pocałunku. Rozochocona kapitanka unosi rękę w geście tryumfu, napawa się tą chwilą.
Nawet kpiący uśmiech Eszter jej nie przeszkadza.
Fakt, że grają niemal na golasa, nie daje o sobie zapomnieć. Justynie zdarza się zagapić na podskakujące piersi czy pośladki zarówno koleżanek, jak i przeciwniczek. Nie potrafi temu zaprzeczyć, ale szarżująca Eszter wygląda zjawiskowo, nawet jeśli zagraża ich bramce.
Myśl, że po meczu czeka je spotkaniu w szatni jednej lub drugiej drużyny, napędza Justynę.
Justyna, a także Laura i kilka ich zawodniczek marnują szansę na podwyższenie przewagi. W tłoku na polu karnym podczas rzutu rożnego kapitanka jest w stanie myśleć jedynie o otaczających ją zewsząd nagich ciałach.
Po nieudanym dośrodkowaniu pada na murawę razem z Johanną, która przepychała ją mocno w powietrzu. Węgierka bez skrępowania łapie jej piersi i mówi coś po swojemu. Justyna jedynie chichocze. Podczas powrotu mija ją Daga i szczypie w pośladek.
– Nie zapominaj, po co tu jesteśmy!
Kapitanka poważnieje i otrzepuje się z trawy. Nawet jeśli nie potrafi ukryć swojego podniecenia.
33 minuta. Węgierki odbudowują atak. Eszter i jej koleżankom zdaje się nie przeszkadzać negliż ani widownia. Zwłaszcza kapitanka bryluje i stwarza coraz większe zagrożenie bramce Polek. Efektownym strzałem zza pola karnego pokonuje wreszcie Alicję, posyłając piłkę pod poprzeczkę.
Uradowana biegnie ku trybun gości i wije się w tańcu, prezentując im swoje pokryte farbą i potem ciało. Potem siada na murawie i rozsuwa bezwstydnie nogi. Wszystko uwieczniają kamery. Wreszcie dopada do niej zielonowłosa Boroka i całuje czule. Obie dziewczyny są znaną parą.
– 1:1! To tylko remis! – uspokaja koleżanki Justyna.
Ale do gwizdka na przerwę nie są w stanie nic ugrać. Wstyd wynikający z poniżenia wcale nie mija z czasem, jakby dopiero uświadamiały sobie obecność tysięcy widzów. Pośród nich są również i kibicki, który przyszły topless, jedynie z namalowanymi koszulkami, ale to nie stanowi dla nich wielkiego pocieszenia.
Przerwa
W szatni Justyna usiłuje zmotywować swoje koleżanki.
– Wiecie, o co w tym chodzi! – Wskazuje w stronę prysznicy.
– Justi, tak się nie da grać! – przyznaje Ewelina, obrończyni o krótkich, ciemnych włosach i drobnym biuście.
Siedzi bezczelnie z rozkraczonymi nogami. Większości dziewczyn trudno jest ukryć podniecenie. Laura ociera pot z czoła i ogląda swój strój, zwłaszcza na sutkach i w okolicach pachwin. Wygląda na zaskoczoną, że farba jeszcze nie schodzi.
– Przyjęłabym już porażkę, byleby sobie to darować – rzuca ruda pomocniczka.
– Walczymy do końca! – oponuje Justyna.
Całuje kolejno każdą z dziewczyn z usta i zagrzewa do walki. Jedyny efekt, jaki to przynosi, to że wszystkie robią się jeszcze bardziej rozochocone.
W tunelu wymieniają spojrzenia z obnażonymi Węgierkami, którym także udziela się brak stroju. Gdyby nie widownia, pewnie zrezygnowałaby z drugiej połowy. No i był jeszcze zakład, którego remis nie rozstrzyga.
Eszter obejmuje Justynę, wbija paznokcie w jej pośladek.
– Już nie mogę się doczekać, aż zostaniesz moją suczką – szepcze jej do ucha.
Kapitanka Polek nie wyrywa się, sięga dłonią między uda Węgierki. Jej oczy rozwierają się szeroko, gdy czuje w sobie palec Justyny. Boróka, dziewczyna Eszter, patrzy tylko z tyłu, ale nic nie mówi.
Justyna oblizuje ukradkiem palec, kiedy już znajdują się na murawie.
Druga połowa
Mowa motywacyjna Justyny zdaje się przynosić rezultaty. Przejmują kontrolę nad spotkaniem, obrona pod dyktandem Eweliny skutecznie blokuje szarże Eszter i innych węgierskich napastniczek. Polki oblężają bramkę Abigel, która dwoi się i troi. Kapitanka nie potrafi jednak jej pokonać.
66 minuta. Odbity od pośladków węgierskiej obrończyni, drobnej Zsanett, strzał Laury zapewnia im rzut rożny, do którego podchodzi Dagmara. Znów tłoczą się w polu karnym. Justyna szczypie ukradkiem Johannę, ale nie wiele to pomaga. Przegrywa z nią w powietrzu, a pokryty zieloną farbę sutek ociera się o jej twarz.
Posłana z narożnika piłka ląduje na głowie Laury, która kieruje ją pod ostrym kątem w dół. Piłka znajduje drogę między nogami Zsanett, odbija się od murawy i… wpada do siatki mimo rozpaczliwych prób Abigel. Polki obejmują prowadzenie 2:1!
Trybuny wybuchają radością. Laura biegnie do długonogiej Dagi, która wykonywała rzut rożny, i wpada jej w ramiona. Dziewczyny kładą się na murawie i całują. Ręce Dagi błądzą gdzieś po pomalowanych na biało pośladkach rudej pomocniczki.
Justyna i inne dziewczyny dołączają do nich, całkiem pogrążone w ekstazie. Kapitanka całuje szyję Laury. Nie ma nic przeciwko, że czyjaś dłoń odnajduje drogę do jej krocza. Nie peszy je już nawet obecność kibiców.
Dopiero gwizdek sędziego przywołuje je do porządku. I Justyna dyscyplinuje koleżanki. Teraz zaczyna się próba. Muszą dowieźć ten wynik do końca. Świętować będą… z pokonanymi Węgierkami pod prysznicem.
Eszter strofuje swoje koleżankami ostrymi słowami, choć dla Justyny wciąż ma ten sam, kpiący uśmiech.
Mecz wchodzi w decydującą fazę. Węgierki atakują zaciekle, tak samo Justyna i reszta polskiego usilnie szukają okazji do podwyższenia wyniku na 3:1, co przypieczętowałoby ich zwycięstwo. Zmęczenie daje się we znaki. I nie tylko ono.
W okolicach 72-iej minuty na boisko wbiega kibic i goni za Justyną. Nie wydaje się groźny, a ona ma już ponad godzinę meczu w nogach. Pozwala mu się złapać. Mężczyzna uczepia się jej piersi, potem zjeżdża w okolice krocze. Justyna chichocze. Czy w tej sytuacji ma jeszcze prawo do wstydu? Nim odciąga go ochrona, kibicowi udaje się jeszcze oburącz klepnąć w jej pośladki.
Jest gotowa kontynuować mecz, nic ją nie boli, choć jest zażenowana i coraz bardziej rozgrzana, nie tylko od wysiłku. Nagle w oczach koleżanek dostrzega panikę. Justyna zerka na swoje ciało i zamiera z przerażenia.
Kibic miał plan. Dłonie musiał pokryć wcześniej rozpuszczalnikiem do farb. Piersi Justyny, wraz ze sterczącymi sutkami, zostały niemal całkowicie odsłonięte. Białymi zaciekami farba spływała z jej łona, telebim pokazuje jej pośladki ze śladami dłoni niesfornego kibica. Justyna ma ochotę zapaść się pod ziemię. Przez ten cały czas… była naga?
– Jeśli chcesz poprawić strój, to musisz zejść z murawy – przypomina jej sędzia, patrząc bez skrępowana na jej gołą skórę.
Justyna zagryza wargę. Kątem oka widzi czekających za linią boczną artystów bodypaintingu, ale przed sobą ma koleżanki. Jasne, że chciałaby zejść. Natomiast niektóre rzeczy są ważniejsze. Wymusza uśmiech na twarz.
– Gramy dalej – oznajmia arbitrowi, a jej decyzję nagradzają brawa.
Nie ujawniono, jakiej drużynie kibicował mężczyzna z rozpuszczalnikiem, ale przerwa w grze pomaga Węgierkom. Sędzia pozwala im jeszcze na zmianę i ich trener wpuszcza ofensywne zawodniczki. Eszter i Boroka pozostają bez zmian.
Kontynuują grę i polska bramka przeżywa oblężenie. Na ich szczęście Alicja gra mecz życia. Pomalowana na różowo przyjmuje nawet najmocniejsze strzały Eszter, czym doprowadza ją do szału. Kapitanka Węgier, jedyna znająca polski język, puszcza między koleżankami jedno słowo.
– Golaska! – woła do Justyny Csilla, skrzydłowa reprezentacji Węgier, kształtna szatynka o kręconych włosach.
Justyna stara się nie zwracać na to uwagi. Ona jest naga? One wszystkie są nagie! Jedynie jej golizny nie zakrywa już, przynajmniej w większości, farba. Nie daje się rozkojarzyć i podaje do Dagi, kierując piłkę coraz bliżej pola karnego Węgierek.
Strzał oddaje Laura, ale przestrzeliwuje fatalnie. W dodatku łapie ją skurcz i musi zejść z boiska. W jej miejsce trener posyła Zuzannę, niską blondynkę o niebieskich oczach. Prawdziwa piękność i znakomita zawodniczka, tylko że nieszczególnie dogaduje się z Dagą.
Justyna czuje na sobie deprymujący wzrok trenera. Ona nie może zejść, musi wytrzymać. Macha kibicom i stara się nie myśleć o ich spojrzeniach wbitych w jej obnażone ciało. Zaraz sobie to odbije, z pokonaną Eszter u jej stóp.
Takie myśli lubią się mścić. W 88-mej minucie rozkojarzona Zuza, dotąd skupiona raczej na wdziękach zawodniczek niż samej grze, traci w głupi sposób piłkę. Csilla podaje ją do przodu. Węgierki ruszają z błyskawiczną i zabójczą kontrą.
Kilka szybkich podań i nabiegająca w pole karne od boku Boroka podaje między nogami Eweliny. Eszter pozostaje wykończyć akcję. Trybuny gości ożywają. Kapitanka Węgier znów tańczy swój taniec, nastawia się koleżankom do klapsów. 2:2 i dublet Eszter.
Justyna krzywi się tylko, prosi koleżanki o skupienie. Pociesza Ewelinę i Alicję, a potem uspokaja Zuzę i Dagę, która prawie skaczą sobie do oczu. Mają kilka minut, mogą jeszcze objąć prowadzenie i zrewanżować się w końcu za zeszłoroczną porażkę.
Opadają już z sił. Żadna z nich nie grała tak intensywnego spotkania towarzyskiego. I tak… podniecającego. Justyna krzyczy z rozpaczy, gdy piłka na 3:2 w 95-tej minucie przelatuje tuż obok słupka Abigel.
Węgierki ruszają z ostatnią akcją. Justyna biegnie, choć mięśnie w nogach płoną bólem, a piersi podskakują, nieskrępowane żadnym stanikiem. Nie ma prawa zdążyć. Jej koleżanki z obrony dają się zaskoczyć. Eszter dostaje piłkę i jest sama przeciwko Alicji.
Jej strzał uderza mocno w piersi polskiej bramkarki. Alicja pada bez tchu, obejmując kurczowo futbolówkę rękoma. I kapitance Węgier szansa na 3:2 wyślizguje się z palców.
Zaraz potem sędzia gwiżdże po raz ostatni. Justyna pada bez sił na murawę. Nic już ją nie obchodzi golizna. Jest kompletnie wycieńczona. Ponadto nie wie co dalej. Podchodzi do niej Eszter, równie zziajana. Zamiast pomóc jej wstać, kładzie się obok.
– Remis. I co teraz? – pyta Justyna.
– Nie mam pojęcia – odpowiada Eszter z rozbrajającą szczerością.
Po meczu
W szatni Polki nie wiedzą, co czynić. Przed meczem umówiły się z Węgierkami, że przegrane przyjdą do wygranych, aby je zaspokoić. Żadna ze stron nie brała remisu pod uwagę.
– Jeśli tam pójdziemy, to tak, jakbyśmy przyznały się do porażki – przypomina Justyna tym bardziej napalonym koleżankom.
– Wolę wstyd i poniżenie przegranej od dumy i braku zabawy – rzuca Laura bez ogródek. – To one grały na wyjeźdźie. Eszter ma dublet.
– Justyna też sporo dzisiaj pokazała! – przeczy Daga i przytula kapitankę, klepiąc jej pośladek.
Ta woli nie dodawać, że jedyną bramkę zdobyła z karnego.
– I Alicja nas uratowała nieraz! – dodaje jedna z obrończyń.
Choć i Abigel, bramkarka Węgierek, grała świetny mecz. Justyna zaczyna się namyślać. Faktycznie może lepiej, żeby poszły do nich. Lepsze to, niż nic. Takie zachowanie będzie honorowe. Po prostu wzdraga się na myśl o tryumfalnym uśmiechu Eszter, gdy już uklęknie przed nią.
Nim ogłasza swoją decyzję, do szatni wmaszerowują Węgierki, nadal w swoich namalowanych czerwonych strojach. Ustawiają się w karnym rządku. Tylko Eszter występuje naprzód. Brakuje jej kpiącego uśmieszku. Nerwowo mnie swoje dwa warkoczyki w dłoniach.
– Szanowne Polki, pragniemy wam podziękować za ten mecz. Dominowałyście przez większość meczu, dlatego jednogłośną decyzją mojej drużyny pragniemy uznać się za przegrane. W kontekście naszego zakładu, oczywiście.
Justyna przekrzywia głowę. To nie brzmi jak Eszter.
– Był remis.
– Miałyście posiadanie piłki, więcej celnych podań oraz strzałów na bramkę – odpowiada jej Eszter.
– To nadal remis! – Justyna kręci głową.
– Chyba nie chcesz jej odmówić? – syczy jej do ucha Laura, a inne dziewczyny ją popierają.
Kapitanka Polek waha się. Z jednej strony to byłoby niehonorowe, przyjąć taką wygraną, a z drugiej… W uśmiechu Eszter nie ma złośliwości. Przebiera nogami i pociera o siebie swoimi jędrnymi udami.
– Tak będzie zabawniej… dla obu drużyn – dodaje kapitanka Węgier, a jej koleżanki potwierdzają nerwowymi chichotami.
Justyna zgadza się wreszcie skinieniem głowy i wśród Polek wybucha euforia. Węgierek wcale nie wyglądają na speszone. Szybko dobierają się w pary. Eszter podchodzi ze spuszczoną głową i nie może uwierzyć, że zaraz spełni się to, o czym fantazjowała.
W całym ferworze niemal zapominają, że mają jakieś ubranie do zdjęcia. Justyna pozbywa opaski kapitańskiej, getrów i korków. Rozpuszcza luźno kucyk. To samo czyni Eszter i reszta dziewczyn. Teraz nie mają na sobie absolutnie nic oprócz farby.
Na wypowiedziany w ojczystym języku rozkaz Eszter wszystkie Węgierki padają na kolana. Na czworakach, ciągnięte za włosy, pozwalają zaprowadzić się pod prysznice. Justyna z dziką satysfakcją owija sobie czarne kosmyki rywalki wokół pięści. Ta idzie posłusznie u jej nogi, godząc się na poniżenie.
Obie drużyny razem z rezerwowymi ledwie się mieszczą pod prysznicami. Justyna szarpnięciem podrywa Eszter do pionu. Obejmuje jej twarz i całuje usta. Woda z natrysku zmywa z nich pot.
Zaczynają nawzajem namydlać swoje ciała. Zawodniczki dookoła zaczynają się zabawiać ze sobą. Justyna skupia się na Eszter, na jej krągłych piersiach i tyłku. Całuje ją bez skrępowania. Wpycha Węgierce języczek do ust, z całej siły obmacuje jej ciało. W końcu wygrała z nią. Niższa od niej cudzoziemka nie stawia oporu, mimo wcześniejszego zachowania staje się całkiem uległa.
Niektóre pary szybko idą na całość. Eszter śmieje się na widok swojej dziewczyny, zielonowłosej Boróki, jak klęka przed wypiętą Laurą i wkłada nos między jej pośladki. Abigel klęczy przed Alicją i liże jej cipkę. Polska bramkarka trzyma mocno za jej włosy i zagryza wargę z rozkoszy.
Justyna naciska sugestywnie na barki Eszter.
– Skoro uważasz się za przegraną…
Węgierka dołącza do swoich koleżanek i pada na kolana. Językiem zaczyna pieścić waginę Justyny, która trzyma ją za rozpuszczone, czarne włosy. Po szatni niosą się jęki zadowolanych Polek. I ich kapitanka dołącza do tego chóru. Nachyla się jeszcze i wymienia pocałunek ze stojącą obok Dagą. Między jej nogami tkwi drobna Csilla, zaspokajająca ją ustami i dwoma palcami.
Wkrótce Justyna wygina plecy w intensywnym orgaźmie. Nic już ją nie obchodzi. Nawet dziennikarze, którzy kamerują wszystko, czając się przy wejściu. Eszter podnosi się i całuje Polkę. Usta Węgierki smakują jej sokami.
– I ty coś dzisiaj wygrałaś – mówi jej Justyna. – Znów wbiłaś nam dublet!
Teraz sama pada na kolana przed Eszter, która opiera się o ścianę i ochoczo wypina. Justyna rozchyla jej pośladki, bez wahania liże odbyt. Wkrótce i inne Polki idą w jej ślady i odwdzięczają się Węgierkom. W tym momencie wygląda to na remis, na prawdziwy mecz przyjaźni. Pary zaczynają się wymieniać i wymieszać.
Justyna nie pamięta, z iloma dziewczynami się kochała. Na pewno zaspokoiła palcami Johannę, a dziewczyna Eszter Boroka siedziała jej na twarzy. Ze swojej drużyny pieściła także Laurę i Dagę. Sama pozwoliła, by doprowadził ją do orgazmu języczek Abigail czy Csilli. Całowała i obmacywała Węgierki, których imiona uleciały jej z głowy. Zresztą po jakimś czasie farba zaczęła ustępować i nie dało się już rozróżnić drużyn.
Widząc swojego trenera, Justyna bez wahania klęka przed nimi i rozpina rozporek. Bezwstydnie zaczyna ssać jego penisa, choć nie dość, że jest jej trenerem, to jest jeszcze starszy o kilka dekad. Żadna z koleżanek nie kwapi się pomocą.
Wreszcie Justyna przyjmuje ładunek spermy na twarz. Oblizuje usta i uśmiecha się przekornie. Mimo wszystko zaprzepaściła szansę na wygraną w tym meczu i jest mu coś winna. Zuza, niska rezerwowa, dołącza do niej i zlizuje część nasienia z twarzy, szyi i biustu Justyny. Patrzy przy tym na trenera. Chciałaby mieć miejsce w pierwszym składzie.
I inni mężczyźni odwiedzają zawodniczki pod prysznicami. Laura wypina się i pozwala zerżnąć w tyłek fizjoterapeucie, który pomógł jej z kontuzją. Justyna pozwala, by nieznany jej z imienia chłopak z węgierskiego sztabu rozłożył ją na kafelkach, założył sobie jej nogi na barki i zerżnął. Znajduje się w takiej ekstazie, że potrafi się tylko głupio uśmiechać. A potem leży rozkraczona, podczas gdy z jej sromu wypływa nasienie nieznajomego.
Justyna doznaje kolejnego orgazmu, gdy Eszter i Boróka przychodzą i zlizują je. Potem tylko patrzy, jak obie Węgierki pieprzą się ze sobą. Gdzieś nieopodal ich trener przeżywa błogie chwile z polskimi bramkarkami – Alicją i rezerwową Natalią – które klęczą przed nimi i błądzą językami po jego członku i jądrach.
Zabawy pod prysznicem trwają do późnych godzin nocnych. Natomiast z tego meczu eksperci wyciągnęli jeden wniosek: więcej takich meczy!
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Sophie Nylon -
Sekretna milosc
Był listopad, piątek. Wracałam piechotą z imprezy integracyjnej w banku, gdzie dostałam pracę po znajomości. Skończyłam licencjat z socjologii i poszłam na magisterkę zaoczną z psychologii. Zaczęłam niedawno pierwszy rok studiów II stopnia i podjęłam pracę zarobkową. Nie byłam typem imprezowiczki, dlatego takie spendy mnie przytłaczały. Na szczęście nie miałam w ten weekend zajęć tylko wolne. Mimo niechęci do imprez, to wystroiłam się elegancko. Miałam na sobie oliwkową swetrową sukienkę, dosyć kusą do połowy uda, podkreślająca moje kształty. Pod spodem miałam pończochy z pasem i bieliznę koronkową czarną, a na nogach założyłam botki na szpilce, dodając sobie seksapilu. Całość dopełniłam naszyjnikiem, który subtelnie zdobił moją szyję. Impreza tradycyjnie była zakrapiana alkoholem i dużym hałasem, który mnie męczył. Po godzinie 22 zbierałam się już do domu. Byłam zmęczona całym tygodniem, ale chciałam się znaleźć w swoim zaciszu. Wracałam piechotą, bo wypiłam dwa drinki i chciałam się przewietrzyć oraz nacieszyć się pięknem, jakim było miasto nocą. Moja okolica była spokojna, więc nie musiałam się martwić ubiorem i że byłam po drinkach. Dotarłam do mojego bloku, a następnie po małej przechadzce weszłam schodami na trzecie piętro, otwierając drzwi mieszkania, gdzie mieszkałam z siostrą. Wyprowadziłam się z małego miasta do dużego na studia, a rok później dołączyła do mnie młodsza siostra, chcąca się uczyć w szkole średniej. Mieszkanie dostałyśmy od rodziców, którzy ulokowali pieniądze ze spadku w nieruchomości i razem żyłyśmy ze sobą już 3.5 roku.
Poszłam do sypialni i zmęczona padłam na łóżko, gdzie była w nim moja siostra, Karina. Wtuliłam się w nią, gdyż tego potrzebowałam po całym tygodniu i dniu. W owym roku zdała maturę, więc był to dla niej okres zmian, wkraczania całkowicie w dorosłość mimo tego, że w głębi duszy nadal była się małą psotnicą. I to jeszcze jaką. Nikt nie wiedział jednak, że z siostrą łączyły mnie stosunki nie tylko rodzinne, ale i intymne. W pół roku od przeprowadzki Kariny przekroczyłyśmy kamień milowy. Kiedyś, gdy wróciła z imprezy ze znajomymi z liceum, była smutna. W trakcie pocieszania doszło do pocałunku, który zaowocował namiętnym seksem z własną siostrą. Nasze uczucia ewoluowały i kochałyśmy się kompletnie, stałyśmy się kochankami i dziewczynami. Była moją największą miłością, której nie mogłyśmy wynieść na światło dzienne. Nie byłyśmy normalnym rodzeństwem. Dobrze wiedziałam, że inne siostry nie zachowywały się jak my i nie czują na ogół do siebie tego, co my dzieliłyśmy. Łączyła nas wyjątkowa, romantyczna więź. Musiałyśmy trzymać to w tajemnicy, ale nie wydawało mi się trudne, wszak jako siostry nikogo nie dziwiło, że mieszkałyśmy razem, a co się działo w mieszkaniu, było naszą tajemnicą, ale to też dodawało dodatkowego dreszczyku i pikanterii w naszym związku. Nigdy nie byłam szczęśliwsza niż z nią, moją ukochaną osobą, przy której zawsze czułam się radosna i dobrze.
Wtuliłam się mocno w nią. Spała, ale mimowolnie zaczęłam ją głaskać. Brakowało mi tego przez cały dzień. Gładząc jej włosy, czułam, jak napięcie całego dnia powoli odpływa. Karina delikatnie poruszyła się, czując moje dotknięcie, ale nie obudziła się całkowicie. Jej oddech był spokojny i równomierny, co działało na mnie kojąco. Chwilę później, kiedy już zaczęłam zasypiać, Karina odwróciła się w moją stronę i półprzytomnie przytuliła mnie mocniej. Uśmiechałam się, widząc jej uroczą buźkę i czując jej ciepło. Czułam zapach jej szamponu, który nęcił zmysły. Zauważyłam, że się przebudziła. Podniosła głowę, szukając mojej twarzy.
– Kara… – mówię cicho — Kochanie, śpisz?
– Śpię, bo co? – spytała żartobliwym tonem i uchyliła powieki. Widok jej oczu wprawiał mnie w zachwyt. Oplatałam ją własnym ciałem, mocniej tuląc do siebie, leżącą w samych turkusowych, koronkowych figach oraz szarym T-Shircie. Bardzo podobała mi się w tym stroju. Uśmiechała się szeroko i czule głaskała mnie po włosach. Dotykałam i gładziłam jej udo, będące takie jak całe jej ciało, delikatne, jędrne aksamitne. Pocałowałam ją w czoło, wplątując rękę we włosy, oraz głaszcząc jej główkę.
– Brakowało mi tego….
– Wystarczyło poprosić – odpowiedziała, nie tracąc dobrego humoru. Wysunęła w moim kierunku nogę, aż mogła poczuć na udzie wyraźne ciepło mojej kobiecości. Była tu dla mnie i dobrze o tym wiedziałam
– Chcesz buzi? – zapytała dziecinnie.
Nim to powiedziała. Pocałowałam jej szyję.
– Może byśmy jutro gdzieś pojechały na małą wycieczkę? – zapytałam retorycznie między pocałunkami jej słodkiej szyi, bo wiedziałam, że się zgodzi.
Opuszkami jeździłam po jej ciele, czułam, jak dostawała gęsiej skórki. Uśmiechałam się w duchu na to. Mogłabym tak się zestarzeć…..
Karina wzięła głęboki wdech, jej pierś unosiła się i powoli opadała. Była jeszcze trochę śpiąca, ale wiedziałam, że za moment to miało się zmienić. Ledwo chyba docierało do niej, co mówiła. Zmysłem, którym odbierała świat, był przede wszystkim dotyk.
– Pewnie — wzdychała cicho. Ustami szukała mojej twarzy. Była taka cieplutka i milusia w dotyku… Moje dłonie błądziły po bluzce, szukając bezpośredniego kontaktu ze skórą. Gładziłam jej plecy jeżdżąc po nich paluszkami. Czułam jak jej ręce, też nie próżnowały. Obie się pieściłyśmy dotykiem, błądząc i gładząc odkryte partie i zakryte naszych ciał. Poczułam gorąc, jak we mnie uderzać zaczął. Uśmiechnęłam się, skupiałam się na kołowaniu opuszkami palców, po pośladkach Kariny. Było czuć rosnące podniecenie. Rozpalałyśmy się wzajemnie i w dodatku robiłyśmy to świadomie. Karina coraz zachłanniej zaczynała mnie obmacywać i była przy tym wyjątkowo bezczelna, nie zwracała uwagi na elementy ubioru.
– Chyba masz ochotę na coś więcej niż buziak, co? – zagadała szeptem.
Uśmiechnęłam się i szelmowskim tonem odpowiadam
-Yhym… Jak Ty mnie znasz siostrzyczko…. Byłam zmęczona, ale Ty mnie rozpalasz samą sobą….
Każdy dotyk, każde muśnięcie było jak iskra, która rozpalała naszą namiętność. Karina uśmiechnęła się i zaczęła mnie delikatnie całować. Jej usta były miękkie i ciepłe, a ja czułam, jak napięcie w moim ciele rośnie. Jej dłonie przesuwały się po mojej skórze, odkrywając każdy zakamarek mojego ciała. Każdy jej dotyk był pełen czułości i namiętności, która sprawiała, że czułam się wyjątkowa i kochana.
Nasze pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne, a ja czułam, jak moje ciało zaczyna drżeć z pożądania. Karina była moją największą miłością, moją bratnią duszą, moją ukochaną. Byłyśmy dla siebie wszystkim, a każda chwila spędzona razem była dla nas bezcenna
– Kocham cię — wyszeptałam, patrząc jej głęboko w oczy.
– Ja ciebie też, bardziej niż cokolwiek innego na świecie — odpowiedziała, jej głos był pełen emocji.
Te chwile były dla nas bezcenne. Każdy dotyk, każdy pocałunek, były wyrazem naszej miłości, naszej namiętności, której nie mogłyśmy ujawnić światu. Byłyśmy dla siebie wszystkim, a to, co działo się w naszym mieszkaniu, było naszą tajemnicą, którą dzieliłyśmy tylko my dwie. Czułam, że nigdy nie byłam szczęśliwsza niż z nią, moją ukochaną siostrą, przy której zawsze czułam się radosna.
Przewróciła mnie na plecy i położyła na mnie się. Wpiła się w moją szyję i głośno mlaskała przy okładaniu jej pocałunkami. Zaczęła się pocierać o mnie całym ciałem.
– Tak chcesz? – zapytała rubasznie zalotnie wprost do ucha.
Odchyliłam szyję, aby ułatwiać jej obcałowywanie mojej szyi. Mruczałam z rozkoszy i rosnącej ekscytacji. To jak ocierała się o mnie, rozpalało mnie jeszcze mocniej. Moje dłonie błądziły pod jej koszulką po plecach, przesuwając co jaki czas dłonie na krągłe pośladki, które masowałam i ściskałam.
– Chcę Tylko jednego…. – odpowiedziałam z trudem, próbując złapać oddech wśród fal podniecenia, które mnie zalewały.
Karina uniosła głowę, patrząc mi głęboko w oczy, jej spojrzenie było pełne namiętności i miłości. W jej oczach widziałam odbicie swoich własnych uczuć, naszą nierozerwalną więź, która była silniejsza niż jakiekolwiek przeszkody.
– To poproś o to — kusiła dalej szepcząc. Jej głos był ciepły i czuły, a jednocześnie pełen namiętności. Gdy usta ciągle całowały szyję, dłonie błądziły po piersiach. Miednicę mocno przyciskała do mnie, ocierając się coraz śmielej i szybciej. Znikała senność Kariny, ustępująca podnieceniu.
– Ciebie… wyszeptałam, czując, jak moje serce bije coraz szybciej. – Chcę ciebie, całą noc, zawsze… – Proszę….moje kochanie….moja miłości…moja siostrzysko…. Moja Karinko….
Wypowiadając, rozpalała mnie z każdą sekundą, każdym dotykiem z każdym otarciem i słowem. Pragnęłam jej i jej pieszczot. Przeniosła dłonie na moje nogi. Jednym sprawnym ruchem rozplotła pasek sukienki i podciągnęła sukienkę, aby ułatwić sobie dostęp. Mruczała głośno i skupiała się ponownie na pocałunkach. Jej uśmiech był pełen miłości i czułości, a jej dotyk stał się jeszcze bardziej intensywny. Karina wiedziała, jak sprawić, by każda chwila spędzona razem była niezapomniana. Była moją siostrą, moją ukochaną, moją bratnią duszą. Jej ciało było teraz moim światem, a jej dotyk moją jedyną rzeczywistością.
– Jestem tu dla ciebie — szepnęła, jej wargi znowu znalazły moją szyję, a jej ciało zaczęło poruszać się w rytmie, który sprawiał, że moje zmysły były na granicy wytrzymałości. – Całą noc, zawsze…
Jej dotyk był jak ogień, który płonął na mojej skórze, a ja czułam, jak nasze ciała stapiają się w jedno. Każdy ruch, każdy pocałunek, każdy dotyk był wyrazem naszej miłości, naszej namiętności, której nie mogłyśmy ujawnić światu.
Przekręciłam głowę i ręką ujęłam jej głowę, wsuwając dłoń we włosy. Naprowadziłam ją na swoją usta. Szepczę zmysłowym tonem
– Kocham Cię…. – po czym pocałowałam namiętnie w usta
Zatapiała się we mnie coraz bardziej. Swoim językiem szukała mojego. Kiedy na chwilę oderwałam się od ust siostry, korzystając z okazji i rzekła:
– Ja Ciebie bardziej.
Znów wracałam do namiętnych pocałunków. Przesuwając nogę, tak, by moja znalazła się na jej kroczu.
– Ja bardziej
Trochę wywołało u mnie to chęć rywalizacji. Wtedy ją przewróciłam na bok i złapałam za nogę, zarzucając sobie na siebie, a swoją wsunęłam miedzy jej i ocierałam się o krocze siostry. Całowałam ją głęboko i namiętnie. Nasze pocałunki były pełne pasji i siostrzanej miłości. Nasze języki tańczyły i wirowały, rozpalając nasze zmyły. Chwyciłam gumkę jej majtek i ściągałam je, choć bardziej zaciągałam w dół bez zdejmowania. Delektowałam się naszymi pocałunkami. Ocierałam się mocniej kolanem o Twoje krocze. Nasze ciała były jak jedno, złączone w nierozerwalnej więzi, którą rozumiałyśmy tylko my dwie. Każdy dotyk, każdy pocałunek był wyrazem naszej miłości, naszej namiętności, która sprawiała, że czułyśmy się najszczęśliwszymi dziewczynami na świecie. Byłyśmy dla siebie wszystkim, a każda chwila spędzona razem była bezcenna. Karina podjęła rękawicę i sama zaczęła mnie rozbierać. Nie chciała mnie jednak pozbawiać tej kuszącej sukienki, więc skupiła się tylko na odkryciu największego skarbu i na ślepo próbowała zdjąć moje majteczki. Sama czerpała przyjemność z ruchów mojego kolana, dając temu wyraz swoim spłyconym oddechem. Dawanie przyjemności przez moją siostrę nie przeszkadzało w jej braniu.
Drżałam, gdy mnie dotykała, mając na sobie gęsią skórkę. Odsłoniła mnie, że odkryłaś widok pończoch i fig i pod nimi pasa do pończoch. Chciałam, aby mnie dotykała i pieściła swoimi rączkami, robiła to samo, obserwując moje poczynania. Pomogłam jej z moimi figami, unosząc lekko biodra. Gładziłam jej udo z góry na dół, przechodzę na pośladek, a z niego kierowała się ku kobiecości siostry. Odskakiwałam i wracałam na udo i pośladek i tak parę razy. Karina dociskała się do mnie bardziej i przestała się poruszać. Na kilka chwil pieszczoty zniknęły. Zamiast tego patrzyła w moje napalone oczy i mnie podziwiała.
– Jaka Ty jesteś piękna — wzdycham rozmarzona.
– Nie równam się z Tobą….
Całowałam ją namiętnie. Przerywałam co jakiś czas, aby moc spoglądać siostrze w oczy, w których dostrzegałam pasję, namiętność i miłość. Poprawiłam swoją pozycję. Starałam się ustawić tak, żeby nasze skarby stykały się ze sobą. Pośliniłam swoją rękę, aby lepiej nawilżyć tamte rejony, by było nam bardziej komfortowo. A potem zaczęłam pocieranie oraz ciche, rytmiczne pojękiwanie. Patrzyłam na piękność Kariny w blasku księżyca. Zagłębiałam się w jej oczach i tonęłam w oceanie miłości. Nic się nie liczyło, tylko moja siostra. Nikt ani nic nie dawało mi tyle szczęścia co ona. Chwyciła mnie za szyję, gdy zaczynamy się mocniej ocierać w nietypowych nożyczkach. Z nas obu wydobywaj się jęki i mruki
– Kocham Cię — mówiła trudem, prawie że wyjęczała i całując i wpijając się w moje usta. Czułam. jak ogarniała ją fala podniecenia. Czucie jej cipki stykające z moją było cudowne. Nasze ciała były jak jedno, złączone w nierozerwalnej więzi, którą rozumiałyśmy tylko my dwie. Każdy dotyk, każdy pocałunek był wyrazem naszej miłości, naszej namiętności, która sprawiała, że czułyśmy się najszczęśliwszymi osobami na świecie. Byłyśmy dla siebie wszystkim. Dobrze wiedziałam, że odwzajemniała moje uczucia. Karina znała mnie i moje ciało, wiedziała, jak dać Ci mi przyjemność, której tak bardzo pragnęłam. Czuła dobrze żar mojego ciała. Po naszych ciałach powoli spływał pot. Oddychałam coraz szybciej.
– Kasiu… ja zaraz dojdę – ostrzegała mnie Karina, czując rosnącą przyjemność.
Fala rozkoszy zalewała moje ciało. Błogi stan mnie wypełniał. Moje ciało się bardziej prężyło, a moja cipka eksplodowała. Przeszył mnie orgazm, moje ruchy przez moment przyśpieszyły, aż nagle zwolniły, a ja się wierciłam w błogim stanie. Jęczałam i kwiczałam, całkowicie oddana uczuciom, które były dla nas obydwu wyrazem najgłębszej miłości. W niekontrolowany sposób wierciła nogami, ściskając mnie jeszcze mocniej, aż zaczynało boleć.
– Ach, ach… – wyrywały się z niej głośne jęki. Nagle ciepło uderzyło do głowy i przeżywała ze mną wspaniały orgazm. W miarę możliwości starała się jeszcze przeciągnąć pieszczotę i poruszać przez chwilę. Nasze oddechy mieszały się, tworząc rytmiczny, melodyjny szum. Karina patrzyła na mnie z błyskiem w oku, widząc, jak rozkosz mnie ogarnia. Nasze ciała powoli opadały z intensywności, ale nasze serca nadal biły w rytmie uniesienia. Cały świat wokół nas przestał istnieć. Byłyśmy tylko my dwie, złączone nierozerwalną więzią miłości i namiętności. Czułam, że byłam cała mokra. Padłyśmy sobie w objęcia i splecione łapiemy oddech, który wciąż był płytki i byłyśmy zdyszane po orgazmie. Pieściłyśmy się i całowałyśmy czule.
– Jesteś niesamowita — szepnęła Karina, wpatrując się w moje oczy.
Odgarnęłam jej kosmyki włosów z czoła, uśmiechając się do niej z czułością. Byłam zmęczona, ale jednocześnie czułam się niezwykle spełniona. Nasze ciała wciąż były splecione, czułam jej ciepło i bliskość, która była dla mnie wszystkim.
– Ty też, Karina. Nigdy nie byłam szczęśliwsza niż z tobą.
Przytuliłyśmy się mocniej, nasze ciała wtulone w siebie jak dwa puzzle, które idealnie do siebie pasowały Czułam, jak jej oddech powoli się uspokaja, a serce wraca do normalnego rytmu. Jej obecność była dla mnie jak balsam na duszę, dawała mi poczucie bezpieczeństwa i bezgranicznej miłości.
– Chcę, żebyśmy zawsze były razem, bez względu na wszystko — powiedziałam cicho, głaszcząc ją po plecach.
– Będziemy, Kasiu. Zawsze będziemy razem. Nasza miłość jest wyjątkowa i nic tego nie zmieni.
Leżałyśmy tak, wtulone w siebie, czując, jak nasze ciała powoli się uspokajają. Czułam się jak w domu jak w najbezpieczniejszym miejscu na świecie. Nasze ciche rozmowy i delikatne dotyki były jak kojąca melodia, która łagodziła wszystkie troski i obawy. Przytuliłam ją mocniej, czując, jak jej słowa przenikają do mojego serca. Miała rację. Nasza miłość była wyjątkowa.
– Kocham cię, Karina. I zawsze będę.
– Ja ciebie też, Kasiu. Zawsze.
Leżałyśmy tak jeszcze przez chwilę, wsłuchując się w nasze oddechy i bijące serca. Każda minuta, każda sekunda spędzona z nią była dla mnie najcenniejszą chwilą. Karina tuliła się do mnie, powoli zasypiając. Nie chciała wypuszczać mnie z objęć i nie miała nawet sił, by coś dopowiedzieć. Mimo iż ten związek ciągnął się od 3 lat, my wciąż nie miałyśmy siebie nawzajem dosyć. To takie piękne! Naturalnie znajdowałyśmy tę pasję, ten żar regularnie nawet przebudzony w środku nocy, jak w tym przypadku. Kochałam ją, moją siostrę, która była moją dziewczyną, kochanką. To zakazane, ale to potęgowało tylko naszą miłość oraz pragnienie, nasz żar. Sama usnęłam w objęciach Kariny w sukience pozwijanej i pończochach.***
Sobota przyniosła spokojny poranek. Obudziłam się wcześnie, ale nie chciałam wstawać. Leżałam rano wtulona do pleców Kariny, wsłuchując się w dźwięki dochodzące zza okna i czując jej bliskość. Wyspana i szczęśliwa. Myślałam o naszej przyszłości i nie wyobrażałam sobie jej z nikim innym. Widziałam, że jeszcze spała i nie chciałam jej budzić, wszak dała mi cudowna rozkosz zeszłej nocy, gdy wyrwałam ją ze snu po powrocie z imprezy. Słońce do naszego pokoju wpadało i jego blask idealnie rozświetlał urodę mojej siostry. Jej długie, falujące, ciemne włosy, które luźno opadały na jej ramiona, dodawały jej naturalnego uroku. Powoli otworzyła oczy, uśmiechnęła się do mnie, a potem cmoknęła mnie w policzek.
– Dzień dobry, śpiąca królewno – powiedziałam z uśmiechem. – Jak się spało?
– Dzień dobry – odpowiedziałam, przeciągając się lekko. – Wspaniale, zwłaszcza z tobą obok – odparła, przyciągając mnie do siebie. Przez chwilę leżałyśmy tak, delektując się porannym lenistwem.
Uśmiechałam się czule i delikatnie pocałowałam ją na powitanie dnia. Karina odciągnęła trochę kołdrę, żeby móc popatrzeć na moje ciało co potwierdzał jej wzrok.
– Uwielbiam dotyk Twojej gładkiej skóry oraz te zaokrąglone kształty… i do tego te pończochy. Podziwiała widoki w formie mnie samej i delikatnie krążyła paluszkami po moim brzuchu. Wzrokiem i dotykiem wprowadzała mnie w poranne podniecenie. Wciąż miałam na sobie oliwkową, swetrową sukienkę z kapturem podwiniętą aż do pępka. Dotyk mojej skóry od razu sprawił, że miałam elektryzujące dreszcze. Schodziła niżej i całowała moje kolano.
– Masz takie cudne nogi – rzuciła zmysłowym tonem — Przejeżdżała językiem po udzie, ale tylko po materiale pończoch. Drżałam z rozkoszy. Pragnęła jej pieszczot. Jestem starszą siostrą, ale to jak w ostatnim czasie ogarnęła sztukę panowania, tylko mnie nakręcało. Oddawałam się jej bez żadnego, ale.
– Co powiesz kochanie na prysznic? – zaproponowałam na mocno spłyconym oddechu
– Jeszcze chwila — proszę. – Daj mi się nacieszyć widokiem. – nie potrafiłam jej odmówić.
Opierała głowę o mój brzuch. Opuszkami palców błądziła jeszcze po materiale pończoch. Cieszyła się chwilą. Dopiero po kilku minutach, nasycona już widokiem, była gotowa, by wstać. Poszłyśmy w końcu do łazienki. Mamy nowszej kategorii prysznic bez brodzika. Weszłyśmy za szybę prysznicową, nie zdejmując nawet ubrań, tylko od razu pod nim odkręciłyśmy wodę, a z deszczownicy leciała na nas woda. Byłam tak podniecona i napalona, że nie przejmowałam się, że byłam w pończochach, bieliźnie i sukience. Dociskałam Karinę do ściany, łapiąc ją za piersi, jej biały T-shirt zrobił się mokry, że jej kształtne piersi idealnie przez niego prześwitywały. Karina podkręciła trochę temperaturę wody, żebyśmy nie zmarzły. Wypięła się tyłkiem w moją stronę i machała nim zalotnie, wesoło przy tym podśpiewując. Dałam jej delikatnego klapsa, po czym chwyciłam ją za pośladki. Zdjęłam szybkim ruchem z niej majtki, po czym moja rączka wylądowała na jej kroczu. Masując jej kobiecość, która była cała mokra od jej podniecenia oraz wody, która nas olewała. Podniosłam płynne mydło i myłam ją delikatnie, po czym spłukiwałam namydlenie i wsuwałam swoje dwa paluszki. Przyległam do jej pleców, a Karina uniosła ręce w strzałkę nad siebie i plotłam z nimi palce. Jej ciepłe ciało wtulone w moje, wspólne bicie serca, wszystko to sprawiało, że świat poza nami przestawał istnieć.
Każdy ruch, każde drżenie jej ciała pod moimi palcami, było dla mnie niewyobrażalnym źródłem radości i satysfakcji. Byłyśmy jednością w tym momencie, a nasze uczucia i pragnienia zlewały się w jedną nieprzerwaną falę miłości i namiętności.
– Jesteś wszystkim, czego pragnę – szepnęłam jej do ucha, przylegając jeszcze mocniej do jej pleców.
Pozwalała mi zaopiekować się nią, jak chciałam. Posłusznie ułatwiam mi wszystkie czynności. Uwielbiam brać z nią prysznice.
– Jesteś kochana, siostrzyczko – Karina odpowiedziała cichym jękiem i lekkim uśmiechem, a jej ciało odpowiedziało na moje dotyki z intensywnością, której nie można było zignorować. Czułam, jak nasze ciała znowu stapiają się w jedno, każda chwila była bezcenna, każda sekunda była wyrazem naszej nierozerwalnej więzi.
– Kocham Cię – wyszeptała Karina, odwracając głowę i spoglądając mi głęboko w oczy.
– Ja Ciebie bardziej – odpowiedziałam, całując ją namiętnie.
Moje paluszki wślizgnęły się w jej rozgrzane wnętrze. Cipka mojej siostry była taka cudowna. Wykonywałam nimi delikatnie ruchy posuwisto zwrotne. Pierw płytko, a z każdym kolejnym pchnięciem nimi zagłębiałam się dalej, a moje ruchy nabierały dynamicznej szybkości. Całowałam przy tym jej szyję, kark, i barki. Bez skrępowania zaczęła pojękiwać. Wysila się trochę, by unieść nogę i oprzeć ją o ścianę, zostając w szerokim rozkroku, co umożliwiło mi lepszy dostęp i jeszcze głębsze pieszczoty. Karina pozbyła się reszty garderoby, pozwalając, by woda spływała po jej nagim ciele. Każde jej westchnienie, każdy jęk były dla mnie dowodem na to, jak bardzo mnie pragnęła. Czułam, jak nasze ciała reagują na siebie, jak nasze pragnienia się splatają, tworząc coś niezwykle intensywnego.
– O tak! – głosem pełnym rozkoszy
Zatopiłam się w niej całkowicie, nasze ciała poruszały się w harmonii, a moje palce zanurzały się głębiej i szybciej, doprowadzając ją na skraj rozkoszy. Jej plecy wyginały się w łuk, a oddech stawał się coraz szybszy i płytszy. Obracała głowę, aby mogła ją całować, gdy była plecami do mnie. Jej biodra mocniej się prężyły i falowały. Łapałam Karinę za piersi, po czym moja rączka sunęła z piersi na jej łechtaczkę, którą kolistymi ruchami masowałam i z każdą kolejną chwilą bardziej pocierałam. W tym momencie pieściłam moją siostrę od dwóch stron, od tylu moimi paluszkami posuwałam jej szparkę i od przodu łechtaczkę. Pozwalam sobie na zabawę w krótkich momentach kciukiem z jej odbytem. – Jesteś taka piękna – szepnęłam jej do ucha, czując, jak napięcie w jej ciele rośnie.
– Oh! Kasiu… – jej głos był pełen potrzeby i podniecenia.
Całowałam ją głęboko, nasze języki splatały się w intensywnym tańcu, a moje palce pracowały nieprzerwanie, doprowadzając ją do granic ekstazy. Jej ciało zaczęło drżeć, a ja wiedziałam, że jest bliska szczytowania.
– Już zaraz… – Karina szepnęła, jej głos drżał od intensywności przeżywanych emocji.
Jej orgazm był jak eksplozja, jej ciało prężyło się pod moimi dotykami, a jej jęki były pełne rozkoszy. Czułam, jak jej cipka pulsuje wokół moich palców, a jej ciało oddaje się w pełni tej chwili. Przylgnęłam do niej mocniej, całując jej szyję i ramiona, pozwalając, by woda spływała po nas, zmywając wszelkie napięcie i przynosząc ukojenie.
– Kocham Cię, Karina – szepnęłam, kiedy jej ciało zaczęło się uspokajać.
– Ja Ciebie bardziej – odpowiedziała z uśmiechem, przyciągając mnie do siebie i całując delikatnie.
Chwilę trwało, zanim Karina doszła do siebie. Nie ma to, jak udany poranek. Od razu zamierzała się odwdzięczyć. Pocałowała mnie łapczywie i głęboko w usta, po czym powoli opadam na kolana. Woda prysznica ciągle nas oblewała. Moja sukienka była cała morka tak jak pończochy. Opierałam się plecami o ścianę. Nie miałam na sobie majtek, bo poprzedniej nocy Karina mnie ich pozbawiła. Podwijałam wyżej w sukienkę, rozkładając szeroko nogi, unosząc jedną, opierałam ją o boczną ścianę. Siostra wzięła słuchawkę prysznicową i nakierowała strumień ciepłej wody na moją szparkę. Paluszkami masowała okolice, lecz nie zbliżała się jednak do klejnotu. Udawała, że to tylko mycie, zwykłą czynność higieniczna. Tymczasem znów pocałowała udo i powoli zmierzała ustami wyżej, znacząc drogę namiętnymi pocałunkami. Mruczałam i pojękiwałam, czując, jak jej ciepłe wargi zbliżają się coraz bardziej do miejsca, które najbardziej pragnęła pieścić.
Jej dotyk był delikatny, a zarazem pełen pasji. Każdy pocałunek był wyrazem miłości, którą darzyłyśmy się nawzajem. Jej palce delikatnie sunęły po mojej skórze, a woda prysznica potęgowała uczucie ciepła i bliskości. Karina znała każdy zakamarek mojego ciała i wiedziała, jak doprowadzić mnie do szaleństwa.
Kiedy w końcu jej usta dotknęły mojego najbardziej wrażliwego miejsca, moje ciało zareagowało natychmiastowo. Czułam, jak przyjemność rozchodzi się po całym ciele, od czubków palców po sam czubek głowy. Każdy ruch jej języka, każda zmiana intensywności była perfekcyjnie dostosowana do tego, co sprawiało mi największą rozkosz. Pławiłam się w błogości, jaką mi fundowała. Moje palce wplatały się w jej włosy, przyciągając ją bliżej. Każde jej muśnięcie było jak elektryzujący impuls, który rozchodził się po moim ciele. Moje biodra zaczęły poruszać się w rytmie jej pieszczot, a moje oddechy stały się szybsze i bardziej urywane.
– Kocham cię, Karina… – wyszeptałam między kolejnymi westchnieniami.
Jej odpowiedzią był jeszcze głębszy pocałunek, który sprawił, że moje ciało eksplodowało z rozkoszy. Moje pojękiwania wzmocniły się, a każdy mięsień w moim ciele napiął się, by zaraz potem rozluźnić w ekstazie. Czułam, jak fala przyjemności zalewała moje ciało, przynosząc mi niezrównane uczucie spełnienia. Ilość soków ze mnie się lała strumieniem, a Karina posłusznie spijała je wszystkie. Mój orgazm rozładował kotłujące się napięcie.
– Zadowolona, siostrzyczko? – zapytałam po wszystkim.
Mój oddech wciąż był przyśpieszony. Miałam problem, aby złapać unormowany dech. Zdyszana odpowiedziałam, głaszcząc ją po włosach i poliku
– Jeszcze się pytasz?! Tak siostrzyczko, moje słońce
– Umyjmy się i chodźmy coś zjeść – zaproponowała, przechodząc do porządku.
– Słusznie – posłałam jej buziaka.Zdjęłam z siebie sukienkę i pończochy. Do prania się tylko nadawały. Wzięłam ponownie płynne mydło i gąbkę i zaczęłam myć moją siostrę, całą i dokładnie. Myłyśmy się dokładnie, a potem przebrałyśmy się i poszłyśmy do kuchni na śniadanie. Była sobota i nic nas nie goniło.
Ubrałam na siebie błękitną koszulę i białe figi. Zrobiłam nam jajecznicę z kurkami oraz malinową herbatę z miodem.
Poranek był cudowny. Byłam najrzewliwszą osobą, będąc w zakazanym związku z moją siostrą, Kariną z imieniem gwiazdy. Tak, Karina była moją gwiazdką. Cieszyłam się na wspólny weekend w apartamencie rodziców w górach. Nałożyłam i podałam do stołu śniadanie i zawołałam Karinę.
– Kara!
– Już idę – zawoła z pokoju i po chwili wyszła ubrana w samą bluzę z kapturem. Widok jej w tej prostej, luźnej bluzie, która ledwo zakrywała jej uda, sprawił, że poczułam ciepło rozchodzące się po całym ciele. Jej niefrasobliwość i naturalne piękno były dla mnie źródłem nieustannego zachwytu. Uśmiechnęła się do mnie, podchodząc bliżej.
– Pachnie cudownie – powiedziała, siadając przy stole. – Zawsze wiesz, jak sprawić, że poranek staje się wyjątkowy.
Uśmiechnęłam się, siadając naprzeciwko niej. Śniadanie było proste, ale pełne miłości i bliskości. Nasze rozmowy były lekkie, pełne śmiechu i ciepłych spojrzeń. Cieszyłyśmy się chwilą, bez pośpiechu, delektując się każdym kęsem i każdym słowem.
– Kocham Cię nad życie i nie mogę się doczekać wspólnego wyjazdu – rzuciłam, wpatrując się w jej oczy pełne blasku.
– Zastanawiam się, czy będziemy chodzić po górach, czy jedynie po domu, bo nie wiem co zapakować… – zapytała z szelmowskim uśmiechem
Zaśmiałam się, kręcąc głową z rozbawieniem.
– Myślę, że możemy połączyć oba. – odpowiedziałam. – Trochę wędrówek, trochę leniuchowania. Idealna równowaga, nie sądzisz? – Nie ważne, jak długo ze sobą byłyśmy, nigdy nie miałyśmy i nie będziemy miały siebie dość. To musiał być najwspanialszy rodzaj pasji, pomyślałam.
– Brzmi jak plan. – Karina odpowiedziała, sięgając po kolejny kawałek jajecznicy. – Ale pamiętaj, że w domu też mamy swoje atrakcje.
– Oczywiście, nie zamierzam zapominać. – powiedziałam z uśmiechem, czując ciepło rozchodzące się po całym ciele na myśl o wspólnych chwilach, które nas czekają. – dotknęłam jej dłoni — Na wyjazd spakujmy także komplet na wieczory – puściłam jej oczko, czując, jak ekscytacja rośnie w nas obu. Karina zaśmiała się, przymrużając oczy.
– Oczywiście, nie mogę się doczekać tych wieczorów – odpowiedziała, ściskając moją dłoń. – Chciałabym też, żebyśmy miały same takie dobre poranki jak teraz.
Dokończyłyśmy śniadanie, delektując się ostatnimi chwilami porannej beztroski. Potem zabrałyśmy się za sprzątanie, a następnie za pakowanie na nasz wyjazd w góry. Każda z nas miała swoje zadania – ja zajęłam się zbieraniem jedzenia i napojów, a Karina zorganizowała resztę niezbędnych rzeczy.Po śniadaniu Karina zaproponowała, że pozmywa. Przed wyjazdem musiałyśmy przecież zadbać, by w domu był porządek. Spakowanie się potrwa tylko chwilkę, więc jeszcze na szybko odkurzyłyśmy, żeby potem, po powrocie nie musieć sprzątać, bo przecież na pewno wrócimy zmęczone. Poszłam się ubrać i spakować. Patrzyłam w lustro w naszej sypiali i myślałam, że ta koszula bez stanika pod spodem będzie w porządku. Wiem, że prawdopodobnie po wejściu do apartamentu szybko wylądujemy w łóżku, dlatego też nałożyłam na nogi pończochy i skórzaną spódniczkę. Dołożyłam do tego sznurowane kozaczki na szpilce do połowy łydki, a do torby spakowałam rzezy luźniejsze i do spacerów górskich. Karina wybrała jednak luźniejszą kreację, ubierając wygodny dres. Klepnęła mnie w tyłek. Gdy wszystko było gotowe, sprawdziłyśmy jeszcze raz, czy niczego nie zapomniałyśmy. Wzięłyśmy nasze plecaki, a ja chwyciłam jeszcze koc i aparat fotograficzny.
– Gotowa? – zapytałam, patrząc na Karinę.
– Gotowa! – odpowiedziała z entuzjazmem.
-To jedziemy, kochanie, ale zamierzasz jechać w same bluzie bez dołu i bielizny? – Uśmiechałam się rubasznie, zadając to pytanie, bo nie miałam nic przeciwko, aby tak jechała
– Nie, oczywiście, że nie – odparła, wsuwając na siebie dresowe spodnie.
Rzuciłam siostrze figlarne spojrzenie
– Dobrze, to chodźmy.
Wyszłyśmy z domu, trzymając się za ręce. Słońce świeciło jasno, a powietrze było rześkie i przyjemne. Idealny dzień na naszą wycieczkę. Zapakowałyśmy torby do samochodu, wsiadłyśmy do auta i ruszyłyśmy.Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Iva Lions -
Szefowej sie nie odmawia
Niecały rok temu rozstałam z chłopakiem, z którym nie byłam do końca szczęśliwa. Nie podobało mi się jak mnie traktował. Czułam się w tym związku osobnikiem drugiej kategorii. Co raz bardziej mnie olewał, nie dawał odczuć szacunku, nieustannie się kłóciliśmy. Tak naprawdę, więcej dla mnie robili przyjaciele i znajomi, którzy nie musieli tego robić, ale chcieli. Byliśmy razem przez 5 lat, od gimnazjum do końca szkoły technicznej. Początkowe młodzieńcze zauroczenie, z czasem zaczęło przeradzać się w rutynę i przyzwyczajenie. To i dodatkowo mój potulny charakter oraz brak większej pewności siebie trzymał mnie przez ostanie półtora roku w czymś, z czego się chciałam wydostać.
Wychowywałam się sama z mamą na wsi. Ojciec nas porzucił i miał nas w głębokim poważaniu, lecz utrzymywałam z nim kontakt, mimo że nie darzyłam go sympatią. Mojej mamie oraz mnie pomogła najbliższa rodzina, wujkowie, babcia a także życzliwi sąsiedzi, gdzie przy tak małej wiosce byli jak rodzina. Wyrosłam dzięki nim na w miarę poukładaną dziewczynę, choć nie bez skrzywień czy innych fobii.
Od podstawówki miałam również wsparcie przyjaciółki, z którą zżyłam się tak blisko, że zawarłyśmy pakt, że jak do 40-tki nie ułożymy sobie życia, to zostaniemy parą, a może nawet małżeństwem.
Moje młode życie różnie mijało, raz na wozie raz pod wozem. Czasem bywały bardzo radosne chwile a czasem i bardzo złe. Jednak starałam się jakoś iść przed siebie. Ukończyłam podstawówkę, potem gimnazjum ze średnimi wynikami. Udałam się do technikum ekonomicznego ze specjalnością księgowości. Tam trochę bardziej zaczęłam brać się za siebie, stawiając na umiarkowany pozytywizm. Po drugiej klasie z poczucia obowiązku i potrzeby finansowej poszukiwałam dorywczych posad. Na początku w wakacje a następnie przez cały rok w weekendy. W klasie maturalnej przyjęto mnie na kasę w Castoramie i pracowałam tam przez prawie kolejny rok. Nastał okres matur, które zdałam lepiej niż tego oczekiwałam. Później nastąpił odbiór świadectw. W tym czasie otrzymałam możliwość udania się na staż do jednej z kancelarii zajmujących się księgowością. Przyjęłam tę ofertę dostrzegając w tym szanse dla samej siebie na rozwój i dogodniejsze zarobki. Latem rozpoczęłam staż, który trochę pozwolił mi wprowadzić pewne istotne zmiany w moim życiu. Rozstałam się z chłopakiem i zaangażowałam się w rozwój samej siebie.W nowej pracy, zostałam potraktowana jak reszta stażystów i pracowników z pełnym profesjonalizmem i przyjazną atmosferą, gdzie pracodawcy dali odczuć, że nie są katami, tylko przyjaciółmi i głową rodziny. Od pierwszych dni, ogromne wrażanie na mnie zrobiła szefowa. Na wejściu pokazywała swój silny charakter, jasno przedstawiała nam swój porządek. Miała wysokie wymagania, ale była sprawiedliwa. Przedstawiała również swoją cieplejszą stronę, w której dbała i troszczyła się o każdego pracownika, również interesując się nim. Potrafiła zbudować zaufanie w zespole i do niej samej jak chociażby poprzez wyjazdy integracyjnie, na których pokazywała swój luźniejszy pierwiastek. Każdy, kto tu pracował, było widać, że darzył ją ogromnym szacunkiem i respektem. Sama pod jej okiem stawałam się pewniejszą siebie osobą. Wiele się od niej uczyłam, a ona sama potrafiła być dla mnie inspiracją. Bardziej zaczęłam o siebie dbać nie tylko o kondycję mentalno-intelektualną, ale również fizyczną. Dodatkowo takim małym bonusem dla mojej sympatii do niej, to, że była moją imienniczką. Przy tym wszystkim mojej uwadze nie mogła obejść jej przykuwająca spojrzenia, oszałamiająca atrakcyjność. Była naprawdę seksowną kobietą po trzydziestce, przy której wyobraźnia potrafiła szaleć. Byłam lekko pruderyjną dziewczyną i zadeklarowaną heteryczką mimo paktu z moją przyjaciółką i łatwo mnie było zawstydzić. W głębi serca trochę zazdrościłam jej, gdyż mnie samej brakowało od ideału, ale uroda szefowej także mocno pobudzało moje fascynacje względem niej. Natura obdarzyła ją bardzo niskim wzrostem oraz drobną i filigranowa figurą z uwydatnionym biustem, smukłą sylwetka, subtelnymi rysami twarzy z blond włosami do ramion. Do tego wiedziała jak podkreślić swoje walory kreacją i delikatnym makijażem. Zawsze ubierała się z elegancją, na ogół się w gustowne garsonki, z kusymi i obcisłymi spódniczkami. Uwielbiała eksponować swoje nogi, które były bardzo powabne i podkreślała je zawsze nosząc wysokie i stylowe szpilki. Męska cześć zespołu oglądała się za nią nawet tego nie kryjąc. Szefowa znała swoją atrakcyjność i wiedziała jak działa na samców.
Polubiłam swoją szefową i obcowanie w jej towarzystwie, było dla mnie na prawdę czymś miłym i przyjemnym. W czasie pracy często w wolnych chwilach oddawałyśmy się różnym dysputom. Miałam wrażenie, że szefowa też przejawiała do mnie sympatią, większą niż do pozostałych. Bardzo pomagała mi się wdrożyć w nowym miejscu pracy i czasami była łaskawa na moje pomyłki z braku doświadczenia. Inni niekoniecznie mieli takie przywileje. Nasze relacje były tylko zawodowe, ale z każdym dniem stawały się bardzo bliższe, lecz bez przekraczania pewnej granicy.
Po dwóch miesiącach mojego stażu, nasza kancelaria organizowała wyjazd integracyjny w Góry Izerskie. Wypad był bardzo udany. Jeździliśmy na rowerowe wycieczki, spacerowaliśmy po górach a wieczorami oddawaliśmy się atrakcjom hotelowym. Większość z nas spędzała go na basenie wylegując się na leżakach lub w wodzie. Wtedy pierwszy raz zobaczyłam swoją szefową w stroju kąpielowym. Jej figura była idealna. Brakowało mi trochę do niej, miałam generalnie smukłą figurę, ale delikatne fałdki zaczęły mi się wytwarzać na brzuchu i był zaokrąglone lekko. Nadrabiałam nogami i buzią. Wracając do wjazdu, traf chciał, że wylosowałam szefową w pokoju. Wieczornymi porami oddawałyśmy się rozmową trochę. Była naprawdę bardzo przyjemną osobą. Drugiej nocy, gdy zebrało mi się na żale, po raz pierwszy poczułam jej dotyk, mający być wyrazem troski. Kontynuując swoje historie, przytuliła mnie. Było to dla mnie dziwne i wywoływało ambiwalentne uczucia , zwłaszcza żę gdy prowadziłyśmy rozmowę była w samym szlafroku a ja piżamie. Doznanie te było bardzo elektryzujące i nie wiedziałam, co o tym myśleć. Po tej dyskusji włączyłyśmy telewizor i oglądałyśmy jakiś film. Leżałyśmy razem w łóżku i obie, co jakiś czas na siebie spoglądałyśmy. Wymieniałyśmy uśmiechy, od których dostawał gęsiej skórki i podniecających dreszczy. Nie wiedziałam, co się ze mną działo. Marta miała w sobie tak przyciągający magnetyzm, któremu trudno było się oprzeć. Jednakże zmęczone całym dniem zasnęłyśmy razem w łóżku. Rano obudziłam się a moja ręka obejmowała, szefową. Lekko się zlękłam, że co sobie ona pomyśli. Zabierając rękę, zaczęła się budzić. Marta spojrzała na mnie porozumiewawczym uśmiechem, że nic się nie stało. Pogłaskała mnie po policzku i pocałowała w policzek, bardzo blisko kącika usta. Zamarłam, a zarazem przechodził prze ze mnie elektryzujący dreszcz. Marta jak gdyby nic się nie wydarzyło poszła do łazienki. Po tym wydarzeniu porannym nie wracałyśmy do tego. Nadszedł czas powrotu do rzeczywistości. Wyjazd integracyjny się skończył i trzeba było wracać do pracy. Przez kolejny tydzień Marta, miałam wrażenie wyszukiwałam zbliżenia nie ze mną. Częściej ze mną rozmawiała postronnie o sprawach prywatnych, z których jej się zwierzałam podczas wyjazdu i że zawsze mogę do niej przyjść z problemem. Pozwalała sobie na dotknięcia moich rąk i gładzenia po włosach jako pretekst do otuchy. Zastanawiałam się czy aby szefowa nie miała na mnie chrapki, ale ona też mnie pociągała.
***
Był piątek, ostatni tydzień października. Dzień był ładny, zapowiadał się przyjemny weekend po deszczowym tygodniu. Siedziałam jak zawsze do późna w pracy. Większość starała się jak najszybciej wyrwać by zacząć piątkowy wieczór. Z racji, że moje życie osobiste było zawieszone i lekko posypane, oddawałam się nadgodzinom. Po godzinie siedemnastej w biurze już zostałyśmy tylko ja i moja szefowa. Od kiedy byłam sama, też miała w zwyczaju pracować do późna. Zawsze jednak, ktoś poza nami bywał w biurze i nadrabiał zaległości, tym razem pierwszy raz byłam z nią sama. Siedziała za swoim biurkiem z poważną miną czytała coś na ekranie swojego laptopa, nagle jej wzrok przeniósł się na mnie, przeszył mnie dreszcz i uciekłam od jej spojrzenia. Bałam się tego, iż odkryje, że niesamowicie na mnie działa, zwłaszcza od wyjazdu integracyjnego, budzi czysto zwierzęce żądze. Chciałam uniknąć jej spojrzenia, więc zabrałam się za przeglądanie papierów, jednak po chwili usłyszałam charakterystyczny dźwięk jej szpilek. Obróciłam się i ujrzałam w szaro-niebieskiej garsonce na eleganckich botkach.
-Tak? – wydukałam głosem kompletnie pozbawionym pewności siebie
– Mogłabyś zaksięgować jeszcze te przelewy od wspólnoty XYZ. Trochę będzie z tym pracy, a dziś piątek.
– Żaden problem, już działam
– Jesteś wzorową pracownicą, należy Ci się premia – miałam wrażenia, że premia było wypowiedziane trochę dwuznacznie
– Dziękuję, robię swoje
– Widzę, no nic to wracaj do pracy
Pogłaskała mnie po dłoni spoglądając mi naprawdę głęboko w oczy. Wydukałam tylko jakieś potwierdzenie i próbowałam skupić się na pracy. Było to trudne, gdyż szefowa dekoncentrowała mnie swoją osobą. Miałam dziwne wrażenie, że cały czas uważnie mnie obserwuje i wysyła mikrosygnały, że na mnie leci. Każdy jej ruch, gest dekodowałam, jako próbę kokieterii i zainteresowania moją osobą w kontekście seksualnym. Starałam się jednak wypełnić swój obowiązki. Skończyłam zadanie wyznaczone przez szefową i zbierałam się do wyjścia. Było po dziewiętnastej, podeszłam do biurka szefowej i się chciałam pożegnać
– Dobranoc, udanego weekendu
– Dziękuję. Masz jakieś plany na wieczór? – zapytała uśmiechając się
– Niezbyt, raczej powrót do mieszkania i nuda
– To dobrze, zapraszam w takim razie na relaksacyjnego drinka!
– A to nie będzie niezręcznie wyglądało?
– Jako szefowa stwierdzam, że nie. To taki nieformalny rodzaj premii za Twoją ciężką pracę i nadgodziny – Nie zastanawiaj się tylko bierz płaszcz i idziemy
– Skoro szefowa tak mówi
– Daj spokój z tą szefową, po pracy jesteśmy
– Będzie trudno mi się przestawić, ale dobrze Marto
Wiedziałam, że będę miała problem z takim spoufaleniem, jednak postanowiłam spróbować jak może wyglądać taka relacja poza pracą. Wyszłyśmy z biura i spacerem udałyśmy się w poszukiwaniu lokalu. Był piątkowy i październikowy wieczór, dosyć ciepły. Szukałyśmy jakiegoś klimatycznego miejsca z mniejszym tłokiem, wszak był weekendu początek i tłumy wieczorną porą w mieście to norma. Nastrój do rozmowy się nie kleił, ale wyczuwałam swego rodzaju napięcie przy wymieniających się spojrzeniach. Mało mówiłyśmy, atmosfera wypełniała enigmatyczna aura. Znalazłyśmy w końcu mały lokal. Zdjęłyśmy płaszcze i usiadłyśmy przy wolnym stoliku z narożną kanapą pod ścianą. Pub ten był bardzo klimatyczny w klasycznym stylu. Muzyka w tle była nastrojowa, idealna na spędzenie czasu z szefową przy drinku. Marta poszła do baru zamówić drinki. Gdy wróciła usiadła obok, blisko mnie. Pierwsze takie prywatne wyjście z szefową nastrajało we mnie poczucie skrępowania i lekkiego zawstydzenia. Takie spoufalenie się było dla mnie czymś nowym. Atmosfera jednak stawała się luźniejsza. Popijałyśmy drinki i swobodnie prowadziłyśmy rozmowę na różne tematy, jak najlepsze koleżanki. Wyczuwałam jednak, że z każdą kolejną chwilą upływającego mile spędzanego czasu, rozwojowo kokietowała mnie. Pozwalała sobie na częste muśnięcia i dotyki, które przeradzały się w wodzeniu opuszkami palców po moich dłoniach. Badała moje reakcje, w których nie dałam jej odczuć, że robiła coś nie tak. Pogładziła moje włosy, delikatnie bawiła się nimi między palcami. Podobało mi się to i było to dla mnie przyjemne. Dodatkowo Marta miała w sobie to coś, co mnie pociągało w niej, władczy charakter. Alkohol wyraźnie dodawał jej śmiałości i zaczęła posuwać się zdecydowanie odważniej. Przysunęła się bliżej mnie. Swym ognisty spojrzeniem, cudownym zapachem pobudzającym moje zmysły odwracała uwagę i nie zauważyłam, kiedy filigranowo kołując paluszkami dotykała mojego kolana. Byłam lekko zmieszana, i taki też miałam chyba wyraz twarzy. Marta spojrzała na mnie z szelmowskim uśmiechem, powoli przesuwając rękę kierunku uda, wtedy się speszyłam lekko odskakując i zaciskając je nogi. Nie zniechęciło to szefowej, która rozchyliła ponownie moje uda. Delikatnie jeździła po lewym udzie dłonią na przemian z opuszkami palców, była nieustępliwa próbując mnie zdobyć. Wyraźnie widziałam to w jej oczach, to była już zwierzęca rządza, niezwykły flirtowy podryw. Zachowywała w tym mimo wszystko pewien takt. Ponownie się przysunęła kładąc dłoń na moim udzie. Gorąc podniecenia uderzał we mnie. Była jednak wciąż, we mnie blokada broniąca mnie przed poddaniem się w uwodzeniu przez szefową. W moim mniemaniu było to niezręczne, nie na miejscu, ale nie odstraszało mnie, że byłam uwodzona przez kobietę. Z każdą kolejną sekundą podniecone ciało wygrywało z rozumem i obyczajem. Zbliżyła twarz muskając koniuszkiem nosa moich włosów i zaciągając się ich zapachem. Nowe doświadczenie, zapewniane mi w owej chwili, wprawiało mnie o zawrót głowy. Pochyliła twarz nad moje ucho, do którego szeptała, że pragnęła mnie, od kiedy mnie zatrudniła, prawiła komplementy, formułowa, że szefowej się nie odmawia. Elektryzujące mrowienie przeze mnie przechodziło ku górze, byłam tym faktem oszołomiona i pobudzona, chociaż jeszcze nie tak jak Marta. W trakcie, gdy to mówiła posuwała się dalej, zgrabnie wślizgując pod spódniczkę, na co zareagowałam tym razem mimowolnie lekkim rozchyleniem nóg. Nie byłam pewna czy tego chcę, ale to było strasznie ekscytujące, moja wystrzałowa szefowa zabawiająca się ze mną publicznie. Otarła się swoim ciepłym polikiem o mój polik, co potęgowało moje podniecenie. Jej ręka dotarła do krocza, aż zamruczałam. Masowała moją kobiecość przez rajstopy i majtki. Rozpalała mnie coraz bardziej, całowała moje ucho, byłam rozochocona jej działaniami, aż rozwierałam lekko usta. Nie wiedziałam, co się ze mną działo, odpływałam w otchłań rozkoszy. Przestałam zwracać uwagę, że znajdujemy się w miejscu Marta zbliżyła wargi do moich. Podekscytowanie u mnie narastało mocni podobnie jak uczucie gorąca. Czułam ciepło jej ust, drażniła się ze mną krążąc bliskością jej ust wokół moich. Żołądek mi wywracało, wyczekiwałam pocałunku. Nasze usta złączyły się w upragnionym poczynaniu i łapczywie, choć krótko mnie pocałowała, po czym spojrzała mi w oczy z ognistym pożądaniem, któremu ciężko było nie ulec. Pomyślałam „Raz się żyję, w końcu szefowej się nie odmawia” i rzekłam do niej impulsywnie nie zastanawiając się zbytnio nad tym, co mówię
– Chodźmy do Ciebie!
Natychmiast przerwała zabawę pod moją spódniczką i wzięła mnie za rękę wyprowadzając z lokalu. Szybko podeszłyśmy do postoju taksówek. Wsiadłyśmy do pierwszej taryfy, Marta podała adres. Kierowca ruszył obierając kurs, a szefowa ujęła moją twarz i zaczęła mnie łapczywie całować. Wyraźnie była napalona na mnie i nie przejmowała się taksówkarzem. Trochę mnie to krępowało, ale też byłam tak rozpalona przez Martę, że oddawałam pocałunki rozkoszując się tą ekscytującą chwilą. Dostrzegałam w lusterku skonfundowanie starszego człowieka, ale przedstawienie mu się podobało, bo częściej oglądał się na nas, niż patrzył na drogę. Budziło to mój niepokój o jego koncentrację. Wyszeptałam swoje obawy Marcie, która potraktowała je poważnie i przestała mnie całować, ale nie przestała pieścić rękoma. Byłam tak podniecona że trasa się dłużyła .Chciałam i byłam na nią nakręcona. Po jakiś piętnastu minutach, podczas których odczuwałyśmy ogromne zniecierpliwienie i zwiększające między nami napięcie, dojechałyśmy na miejsce. Marta regulowała rachunek, taksówkarz był pobudzony naszym migdaleniem się i ślinił się jak pies, czego nawet nie próbował ukryć.
– Czy mogę się do Pań dołączyć? – pytał rozochocony
– Impreza zamknięta – odpowiedziała
– Szkoda, dobrej zabawy
– Dziękujemy
Wyszłyśmy z taksówki, Marta wzięła mnie za rękę i chyżym krokiem prowadziła do mieszkania. Będąc już w środku za zamkniętymi drzwiami rzuciłyśmy się na siebie. Od razu przeszłyśmy do namiętnego i łapczywego całowania. Nasze płaszcze fruwały po pokoju. Szefowa narzucała szybkie tempo przypierając mnie do ściany w przedpokoju. Dociskała sobą do mnie, czułam przez materiał jej biust i jej ocieranie o mój. Temperatura rosła a gorące pocałunki zwiększały pożądanie. Uniosłam nogę, za którą mnie złapała. Zaczęła całować mnie po szyi, na co rozwierałam szeroko usta, szybciej oddychając i wplątując rękę w jej włosy. Równocześnie rozpinała moją bluzkę, zdejmując ją ze mnie i dorzucając do leżących rzeczy. Chwyciła moje piersi przez stanik, ugniatając je i całując dekolt. Była jak niepohamowany demon, opętany żądzą namiętności. Oddać jej należy, że znała się na rzeczy, byłam niesamowicie rozpalona, zaczęłam wyrównywać inicjatywę obracając się wraz z nią naprzemiennie do ściany robiąc chwilowe przystanki całując się. Wykonałyśmy z pięć obrotów, po czym Marta wzięła mnie za rękę prowadząc do ogólnego pokoju i pchnęła mnie mocno na szeroką ladę. Kolanem rozszerzyła nogi, wsunęła rękę pod moją spódniczkę i bieliznę pieszcząc mój skarb. Zamruczałam. Usiadła na mnie, spod podwiniętej spódniczki wychyliły się koronkowe manszety pończoch. Dłońmi gładziłam jej nogi. Marta pochylana tułowiem nade mną całowała usta, szyję. Językiem wsunęła się w mój dekolt, a ręką zgrabnym ruchem zdejmowała ze mnie stanik. Skupiła wzrok na moich sterczących sutkach. Skierowała na nie swoje usta, pocałowała je z pasją i pożądaniem a jednocześnie delikatnie. Odpływałam. Wbijała usta w moje piersi naprzemiennie liżąc brodawki i przygryzając sutki. Wspaniale to robiła, wzdychałam i zaciskałam na je włosach ręce. Dalej pieściła moje piersi, ale ja chwyciłam ją za policzki i pociągnęłam do mych ust, które łapczywie całowałam. Zaczęłam rozpinać jej sweterek, lecz dała mi po łapie. Uniosła się i kontynuowała rozbieranie samej siebie. Powoli rozpinała guziczki od sweterka tanecznie kręcąc biodrami nad mną. Ten mały striptiz był bardzo podniecający. Sweterek poleciał w kąt, Marta sięgnęła do zapięcia stanika i rozpięła go po czym pofrunął za sweterkiem. Moim oczom ukazały się wspaniale wyrzeźbione ciało, płaski i gładki brzuch oraz kształtne piersi, do których automatycznie zbliżyłam usta i ujęłam w ręce. Były cudownie jędrne w dotyku. Całowałam jej piersi, drażniąc ustami, które chwytałam mocniej dłońmi. Wodziłam językiem po dekolcie i wokół cycków. Marta przerwała mi i dalej zajmowała się mną. Ustami schodziła niżej, językiem zataczała kręgi wokół pępka. Nie spuszczała ze mnie wzroku, w którym było pożądanie. Coraz większy był zasięg krążenia językiem, zahaczała nim coraz niżej wywołując płytszy dech. Szefowa zdjęła ze mnie spódniczkę i rozdarła rajstopy, na co lekko się obruszyłam.
– Eeej!
– Cii, kupię Ci seksowniejsze
Marta zbliżyła usta do mojego krocza i obcałowała delikatnie moją kobiecość przez majtki. Zębami i rękoma chwyciła brzegi moich majtek i zaczęła ciągnąć w dół. Zeszły gładko. Rajstopy zostały podarte do reszty. Marta położyła się znów na mnie. Pocałowałam ją w usta i spojrzałam w oczy. Wzrokiem błagałam aby wylizała mi cipkę. Już nie przedłużała i zanurkowała między uda. Zamknęłam oczy i oddałam się Marcie. Poczułam jej wargi na dole, gorące i pełne wilgoci. Zajmowała się moim najczulszym miejscem. Drażniła językiem łechtaczkę, zataczając kręgi wokół niej. Co jakiś czas brała w usta i ssała delikatnie. Jedną ręką poszła do góry na piersi, które drażniła na zmianę, a drugą wsunęła pod pośladek, drażniąc go pazurkami. Wiłam się od tego i pojękiwałam głośno, nie przestawałam ani na chwilę. Czułam, się jak w niebie. Oderwała się od mojego skarbu. Podniosła się i spojrzała mi w oczy. Ręką z piersi zeszła na moją myszkę. Zaczęła ją pieścić wpierw delikatnie, a potem mocniej. Zaczęłam poruszać przy tym udami, wzdychać, Marta z podniecenia wzdychała razem ze mną, zerkając wprost w moje oczy. Ponownie językiem zajęła się cipką. Ty razem agresywniej, pracowała śmielej. Język wsuwała do środka. Położyłam ręce na głowie Marty i dociskała ją do swojej cipki. Ekstaza nadchodziła wielkimi krokami. Język został podmieniony, a moje wnętrze wypełnione zostało jej palcami. Zaczęłam szczytować, wtedy poczułam usta na łechtaczce, to wystarczyło abym szybko osiągnęła spazmatyczny orgazm. Wywracało mną na boki. Następowało powoli opanowanie. Czułam jak leje się ze mnie śluz, a leżałam i potrzebowałam chwil na dojście. To co zrobiła ze mną szefowa była niczym jazda na kolejce górskiej. Marta wyjęła ze mnie palce. Szelmowsko patrząc mi w oczy, starannie oblizała je z moich soków i głęboko mnie pocałowała. Jej język, bezczelny i władczy, smakował mną i bez skrępowania badał wnętrze moich ust, rozpalając mnie na nowo. Tarzałyśmy się splecione po ladzie, gorąco się całując. Spadłyśmy ze stolika na podłogę, okrytą dywanem, na co obie zaczęłyśmy się śmiać. Uznałam, że czas na rewanż z mojej strony. W przerwie między pocałunkami zdyszanym głosem rzekłam
– Chcę teraz Twojej pizdy
Nie odpowiadała zbędnie, tylko zdjęła z siebie spódniczkę i stringi pozostając w samych pończochach na pasku. Usiadała mi na twarzy, ostry zapach mokrej cipy aż zawrócił mi w głowie. Spojrzałam jej w oczy i widziałam w nich tylko pragnienie rozkoszy. Chciwie zanurzyłam w niej twarz. Lizałam jej gorące płateczki, brałam do ust raz jeden, raz drugi, na zmianę. Język pracował aż po drugą dziurkę, aby zaraz wrócić do pieszczenia twardej łechtaczki. Jedną ręką poszłam do góry na piersi, które drażniłam na zmianę, a drugą wsunęłam pod pośladek, drażniąc go pazurkami. Tanecznie się wiła się od tego i pojękiwała i wzdychała głośno, a ja nie przestawałam ani na chwilę. Czułam, że jej dobrze i sprawiało mi to prawdziwą radość . Po chwili krzyczała gardłowo. Ależ te dźwięki i ruchy mnie jarały. Zaciskała jedną rękę na moich włosach, drugą złapała moją ugniatającą jej pierś dociskając mocniej. Mój język od jakiegoś czasu domagał się przerwy. Nie doświadczenie w robieniu minetki spowodowało moje szybkie zmęczenie, ale czułam jak dochodziła, więc kontynuowałam. Powiedziałam sobie, że muszę dać radę. Parę ruchów językiem i jej ciało wyprężyło się w łuk, uda zacisnęły na mojej głowie. Opadła na mnie plecami. Wydostałam się spod niej i położyłam obok. Całowałam i pieściłam dłońmi jej zgrabne ciało.
– Marta… Było mega!!! – odezwała się szefowa
– Naprawdę? Jesteś moją drugą osobą w życiu, z którą poszłam do łóżka. Pierwszą kobietą…
– Udany debiut kochana. Jak wrażenia?
– Nawet nie wiesz jaka to dla mnie przyjemność, z niczym nie potrafię porównać.
– Moja cipka będzie teraz chętna na częste powtórki w Twoim wykonaniu
– Z chęcią będę zaspokajać swoją szefową.
– Na to liczę po dzisiejszym
– Marta, powiedz mi w swej szczerości. Jesteś lesbijką?
– Nie, jestem biseksualna
– A ile dziewczyn już przeleciałaś?
– Jednej ręki nie wystarczy… – na co uśmiechnęła się szelmowsko – wolę cipki, ale nie pogardzę od czasu do czasu kutasem
– Rozumiem
– A’propos kutasów…– przerwała zdanie i wzięła mnie za rękę. Zaprowadziła nas do sypialni, podeszła do szafki nocnej i wyciągnęła sztucznego penisa na pasku. Zbliżyła się do mnie z powrotem i głęboko mnie pocałowała. Przerwała, milcząc i szelmowsko się uśmiechając, zakładała mi pasy ze sztucznym penisem. Mając go już na sobie, Marta nałożyła na niego prezerwatywę i nawilżyła go lubrykantem.
– Przeleć mnie – wyszeptała mi do ucha
Następnie weszła na łóżko, wypięła swój zgrabny tyłeczek w moją stronę. Podążyłam za nią, pochyliłam się i ukąsiłam lekko w szyję. Moje dłonie zaczęły błądzić po jej nagim ciele, masowałam pośladki i przygotowywałam dziurkę na wejście. Byłam lekko zestresowana, na do tej poryto ja byłam brana i czułam brak doświadczenia. Przypomniałam sobie jak robił to ze mną były chłopak i powoli wbiłam się w nią. Syknęła i wypięła się jeszcze bardziej w moją stronę. Poruszałam się w niej z każdym pchnięciem szybciej. Złapałam sprawny rytm i bzykałam szefową w najlepsze. Podobało mi się coraz bardziej, była moją suką. Marta współgrała ze mną. Skierowała swoją dłoń by pieścić swoją łechtaczkę, gdy nieustanie się w nią wbijałam. Czułam, że jest blisko. Sprawiłam po kolejnych pchnięciach, że doszła. Opadła głową w poduszki, jak reszta ciała na pościel z rozszerzonymi nogami. Byłam jednak nakręcona tą zabawą i nie myślałam o kończeniu. Posuwałam ją dopóki miałam siłę. Zafundowałam jej po drodze jeszcze trzy orgazmy, aż zdyszana i spocona padłam na jej plecy. Marta doszła siebie i zepchnęła mnie z siebie i położyła na plecach. Zdjęła mi penisa i zaczęła masować po cipce. Tym razem założyła dildo, nałożyła nową prezerwatywę i nawilżyła lubrykantem i wsunęła mi go bardzo głęboko, tak jakby to już nie raz robiła. Ruchała mnie jak dziwkę. Miałam kilka orgazmów. Przerwała i ułożyła mnie w pozycji na pieska. Przyłożyła mi go do drugiej dziurki. Krzyknęłam aby tego nie robiła. Bo nigdy nie miałam stosunku analnego. Lecz ona nie zwracała na to uwagi tylko napluła na główkę i wpakowała mi go do końca, aż łzy mi poleciały z bólu. Chwilę odczekała i gdy przestało mnie mocno boleć i moja dupa przyzwyczaiła się do sytuacji. Wsuwała i wysuwała ze mnie dildo, aż ból przerodził się w przyjemność. Gdy skończyła wyszła ze mnie i przytuliła mnie do siebie.
Leżałyśmy przez chwilę twarzami do siebie, Marta uśmiechała się i gładziła mnie po szyi i pocałowała mnie. Dopadło nas zmęczenie, obróciłyśmy się do pozycji na łyżeczkę i po chwili. wtulone usnęłyśmy.Obudziłam się rano, a Marty nie było w łóżku. Okryłam się kocem i podeszłam do okna, zawieszając myśli o sobie, szefowej, poprzedniej nocy i jaką przyszłość będzie niosła. Towarzyszył mi temu piękny widok na park oświetlony październikowym słońcem. Kochałam ten okres w roku. Z myśli wyrwała mnie Marta, która weszła do pokoju ze śniadaniem. Narzuciła na siebie przydużą koszulą flanelową pozostając wciąż w pończochach. Wyglądała w tym stroju bardzo seksownie. Podeszła do mnie i pocałowała namiętnie.
– Jak się czujesz?- spytała
– Nie umiem zdefiniować, ma mały mętlik…ale najbliżej mi do określenia, ukontentowana
– Miło mi to słyszeć, co powiesz na poranną kąpiel?
– Z przyjemnością
– To chodź, przygotowałam już nam
Weszłyśmy do łazienki, która była ogromna, elegancko urządzona. Skierowałyśmy się da wanny, zdjęłyśmy to co miałyśmy na sobie i weszłyśmy do wody pełnej piany. Ułożyłam się przed Martą opierając plecami o jej piersi. Leżałyśmy w milczeniu, Marta pieściła mnie błądzącym dotykiem. Było wspaniale, ale niejasność tej sytuacji zaprzątała mi głowę.
– Mogę z Tobą szczerze porozmawiać? – wytrąciłam nastrój pytaniem
– Myślę, że tak. Słucham Cię
Zmieniłam pozycję w wannie obracając się i siadając naprzeciw by móc rozmawiać twarzą w twarz
– Ta noc była dla mnie cudowna i pasjonująca, ale te trochę myślałam, chciałabym coś ustalić co dalej?
– Co masz konkretnie na myśli?
– Czy muszę się obawiać swojej przyszłości w firmie.
– Niech pomyślę… – zamilkła na chwilę i udawała, że się zastanawia – No, gdzież. Jesteś bardzo dobrą pracownicą, ani myślę o takim rozwiązaniu
– A nasze relacje?
– Szczerze? Zobaczymy. Ale nie chciałabym rezygnować z takiego seksu i takich relacji, a Ty?
– Wiesz co Marta, jestem dość pruderyjna i nie radzę sobie z takimi sytuacjami. Po dzisiejszej nocy czuję się jednak wyśmienicie i raczej nie potrafiłabym rezygnować z intymnej relacji z Tobą. Pozwólmy się ponieść losowi
– Czyli wiemy na czym stoimy. A teraz chodź tutaj do mnie.
Skwitowała krótko, a ja zbliżyłam się do niej i zaczęłyśmy się całować. Delektowałyśmy się tą chwilą bardzo długo. Całowałyśmy się z paręnaście minut po czym. Później opuściłyśmy łazienkę i udałyśmy się do sypialni. Na dalsze kontynuowanie pieszczot. Zostałam u Marty do wieczora, a potem wróciłam do domu autobusem. W trakcie cały czas myślałam co się właśnie wydarzyło i jakie będą tego konsekwencje.Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Iva Lions -
Szefowej sie nie odmawia: Komplikacje
Wracałam do domu po weekendzie z moją szefową. Była niedziela i pogoda znowu zaczęła się psuć. Robiło się szaro i ponuro. We mnie jednak kłębiły się różne myśli i emocje, których wciąż nie potrafiłam zdefiniować. Nastrój miałam euforyczny, ale wciąż nie dowierzałam w to zaszło między mną, a szefową i miałam multum wątpliwości. Marta rozbudziła chyba we mnie coś, co było uśpione, a nie powinno. To było martwiące. Jakby natura wiedziała i zgodnie z moim nastrojem nasilił się nagle deszcz oraz siła wiatru, który był bardzo zimny. Prędkim krokiem dotarłam do drzwi bloku, szybko weszłam po schodach do cieplutkiego mieszkania, które po rozstaniu wynajmowałam z przyjaciółką z dzieciństwa. Zrzuciłam z siebie torbę oraz płaszcz i oparłam się plecami o drzwi wejściowe łapiąc głęboki oddech i ciągle porządkując weekendowe wydarzenia. Usłyszałam wtedy dźwięki ze wspólnego pokoju dziennego. Domyśliłam się, że to była Klara, moja przyjaciółka, Trzymałyśmy się przez te wszystkie lata razem i blisko, że zawarłyśmy pakt, że jak do 40-tki nie ułożymy sobie życia, to zostaniemy parą, a może nawet małżeństwem, mimo iż obie byłyśmy zdeklarowanymi heteryczkami, lecz teraz odkrywałam w sobie pierwiastek biseksualny. Weszłam do pokoju dziennego, a tam Klara leżała z książkami i się uczyła. Nie dostrzegła mnie od razu i miałam krótki moment, aby na nią spojrzeć. Nie wiem czy niesiona nastrojem po upojnym weekendzie, czy tak po prostu, ale Klara nagle wydała mi się bardzo atrakcyjna i pociągająca. Leżała na boku pochylona w dżinsowych szortach, fioletowym sweterku i wysokich białych skarpetkach. Jej uroda wydała mi się w owym momencie taka śliczna i idealna. Była zawsze szczupła, zadbana lekko opalona. Miała piękne, ogniste rude i lekko falowane włosy do pasa, do łopatek. Nosiła okulary, pod którymi miała piękne zielone oczy, które idealnie komponowały się z jej subtelną, lecz lekko piegowatą buzią. Patrząc przez krótką chwilę na nią, moja wyobraźnia zaczęła fantazjować o tym, że chciałabym ją wziąć do łóżka i zbadać jej młode ciało. Nagle z tych myśli wyrwało mnie…
– Cześć! Nareszcie jesteś w domu – rzuciła Klara na przywitanie. Byłam lekko zmieszana i zakłopotana, czułam lekkie wypieki na swoich polikach.
– Hej… – odparłam niezbyt pewnym głosem
– Gdzie byłaś, gdy Cię nie było? Martwiłam się
Lekko się zawstydziłam, słysząc to pytanie, bo nie wiedziałam, co powiedzieć. Nigdy nie okłamywałam Klary, ewentualnie nie mówiłam jej nic o pewnych sprawach. Szybko odpowiedziałam nie do końca wprost.
– Przecież pisałam Ci, że nie wrócę na weekend….
– No taak, ale dwa dni Cię nie było, zastanawiałam się, co z Tobą dzieje
– Doceniam Twoją troskę, ale jest wszystko okej
– To opowiadaj
– Co mam opowiadać?
– Co robiłaś przez te dwa dni? Na pewno nie wróciłaś na wieś, jesteś w tym, w czym wychodziłaś w piątek, zatem pewnie spędziłaś z kimś noc?
Zaświeciły jej się oczy, gdy bawiła się w przenikliwość. Wzięłam głęboki wdech i podeszłam do kanapy siadając obok Klary, która się usadziła po turecku w oczekiwaniu na moje wyznanie z uśmiechem na twarzy. Zbierałam myśli i odwagę na to, co chciałam powiedzieć
– Powiedzmy, że nadgodziny z pracy….
– Ktoś z pracy?
– Tak
– Kto to jest?
– Moja szefowa
Klara była w dużym szoku i nie ukrywała tego na twarzy i w donośnym głosie
– Coo?!
– Moja szefowa,….
– Co, jak to? Jak to się stało?
– Poszłyśmy na drinka po pracy i tak od słowa do słowa zaczęła mnie uwodzić, a ja się jej oddałam
Klara patrzyła na mnie, wciąż z wielkim szokiem i niedowierzaniem w to, co słyszała z moich ust.
– Kurczę…Nie wiem co powiedzieć. Nie spodziewałam się, że możesz być zdolna do spędzenia nocy z kobietą….
– Domyślam się….Sama wciąż w szoku jestem i nie potrafię tego pozbierać
– Ciekawa sprawa. I jak te przeżycie na gorąco oceniasz?
– Szczerze? Było fantastycznie
– Naprawdę?
– Tak. Było bosko, Marta rozumiała moje ciało i wiedziała jak je dotykać i pieścić. Orgazmy jakich doznałam były niesamowite
– Wow…trochę to szalone. Zabrzmię może dziwnie, ale co dokładnie robiłyście?
– Nie wiem jak odpowiedzieć najprościej…Dużo delikatnego i zmysłowego dotyku rozpalającego zmysły i pieszczotliwych oralnych pieszczot.
Zagryzła lekko dolną wargę i zaciskając palce jakby to, co mówiłam ją podniecało. W duchu poczułam, że to na mnie działało i chciałam rzucić szelmowski uśmiech. Zastanawiałam się jak to jest, że zaczęły mi puszczać hamulce i zaczynałam mieć ochotę na przyjaciółkę. Starałam się jednak nie okazywać wzruszenia.
– I co? Chcesz zostać teraz lesbijką?
– Nie, raczej nie, nie wiem…Traktuję to na razie, jako eksperyment i nowe doświadczenie
– Rozumiem
– Nie powiem, że świat samych kobiet byłby fantastyczny, ale miałby w sobie coś pięknego
– Nie wiem, nie umiem się odnieść
– Może spróbuję Ci pokazać?
Palnęłam bez zastanowienia i po chwil zdałam sobie sprawę, co ja powiedziałam, ale byłam ciekaw reakcji Klary i nie miałabym nic przeciwko wspólnym zgłębianiu kobiecych przyjemności.
– „Zabawy” dziewczyn?
– Niekoniecznie, ale jeśli chcesz?
– Lesbijski seks dla nowego doświadczenia? Raczej nie
Jej odmowa w słowach zaprzeczała jej wyrazowi twarzy. Z drugiej strony podniecała mnie ta niedostępność. Zaczęłam lepiej rozumieć pozycję mojej szefowej, która próbowała mnie uwodzić. Zbliżyłam powoli swoją twarz do jej twarzy tak blisko, że moje usta znajdowały się na wysokości jej. Czułam jak podniecenie we mnie rosło i wtedy wyszeptałam.
– Tylko spróbować
Delikatnie muskałam jej włosy przerzedzając kosmyki z jej buzi. Dotknęłam jej polika, był cały gorący i zbliżyłam swoje usta do jej ust. Wplotłam dłoń w jej rude włosy. Smakowała winem, lecz słodko. Niepewnie Klara położyła swoją dłoń na mojej talii i próbowała odwzajemnić pocałunek. Wtedy speszona przerwała i odsunęła mnie od siebie, mówiąc:
– Marta wybacz…. Nie, nie potrafię, jesteśmy przyjaciółkami…
Zapadła cisza. Trwała może kilkanaście sekund, natomiast dało się w niej usłyszeć bicie serca każdej z na. Wydawało się, jakby ciągnęła się ta cisza w nieskończoność. W końcu wzięłam głęboki wdech i odparłam
– Dobrze….Rozumiem, wybacz, masz rację….
Wstałam i zabrałam się, nie chcąc naciskać i powodować, aby atmosfera stała się zbyt gęsta. Poszłam do swojego pokoju i dotarło do mnie, że poszłam o jeden most za daleko. Oparłam głowę o drzwi pełna złości na siebie. Obawiałam się czy mój wyskok nie popsuje naszych relacji. Pocieszałam się, że to tylko całus i nie powinien niczego przekreślać, a z drugiej strony lekko się zadręczałam, że co ja zrobiłam. Pogrążona w myślach i wewnętrznej złości, przebrałam się w luźniejsze ubranie. Założyłam na siebie dżinsy, bluzkę i ciepłą bluzę. Wyjrzałam przez okno i zauważyłam, że przestało padać, więc uznałam, że dobrze będzie przejść się na spacer przewietrzyć głowę. Wyszłam z domu na przechadzkę z potrzebą przemyślenia sobie wszystkiego i poukładania. Krążyłam po okolicy, parku. Chodziłam z godzinę, aż podeszłam do Żabki. Nagle odczułam potrzebę zapalenia papierosa. Kupiłam paczkę i po wyjściu ze sklepu odtworzyłam ją. Wyciągnęłam jednego i zapaliłam. To był mój pierwszy papieros, więc nie zaciągałam się od razu, dym gryzł moje gardło, ale starałam się nie kaszleć. W pierwszej chwili uznałam, że to nie dla mnie, ale z każdym kolejnym zaciągnięciem czułam, że dawało mi to lekkie odprężenie. Kolejna rzecz, która była dla mnie przekroczeniem Rubikonu. Byłam zdeklarowaną przeciwniczką palenia, a sama nagle oddawałam się tytoniowemu upojeniu. Zaciągając się kolejnymi razami, zastanawiałam się, co ja robię, co się z mną dzieje. Przespałam się z szefową, co może skutkować dalej romansem, a jeszcze zaczęła mi po głowie krążyć Klara. To było w ogóle zupełnie do mnie niepodobne, lecz fascynowały mnie te nowe doznania. Klara była do prawdy zgrabną, filigranową dziewczyną, która mogłaby mieć każdego, może każdą. Kluczową kwestią była nasza przyjaźń. Jeśli doszłoby do czegoś pomiędzy mną, a Klarą to, jakie by to miało konsekwencje. Podobne rozterki zaczęły mnie nachodzić jak w przypadku szefowej czy to by byłby jednorazowy wyskok, romans, związek a może zerwanie przyjaźni. Deszcz zaczął ponownie kropić, więc uznałam, że to czas kończy spacer. Spojrzałam na zegarek i poza domem byłam już dwie godziny. Pomyślałam, że Klara zacznie znowu się martwić o mnie, więc kierowałam się już z powrotem. Wróciłam w końcu do mieszkania, na czwartym piętrze. Rozebrałam się z butów, bluzy i kurtki, kierując się do swojego pokoju, miałam chęć zrzucić z siebie dżinsy i bluzkę i skoczyć pod prysznic i przetestować jak mocny strumień wody tutaj jest. Po drodze był pokój Klary i przez niedomknięte i lekko uchylone drzwi usłyszałam dźwięki. Z ciekawości zajrzałam i to, co ujrzałam to wprawiło mnie w osłupienie. Klara leżała na plecach na łóżku, głowę miała zwróconą w jej stronę i zamknięte oczy. Sweterek miała podwinięty, a pod nim zupełnie nic i widziałam jej odsłonięte piersi. Miała opaloną i gładką skórę z małymi i ostro zarysowanymi sutkami, które sterczały mocno. Sam biust był nieduży, ale bardzo ładny i zgrabny. Szorty miała opuszczone do połowy ud, wystarczająco, aby mogła widzieć dużo. Jedna rękę schowała w różowych figach, które odchylone odsłaniały jej kobiecość. Pierwszy raz widziałam intymne strefy Klary, które były bardzo zadbane. Skupiałam tam swój wzrok, którego nie potrafiłam oderwać i czerpałam przyjemność oraz podniecenie, z tego jak się pieściła. Zaczęłam podwijać bluzkę, potem rozpinać spodnie, chwyciłam się za pierś i powoli wsunęłam rękę w bieliznę. Nie wiedziałam, co robię, byłam tak rozpalona, że mnie zamroczyło i robiłam coś gdzie raczej bym to zniknęła w zaciszu swojego pokoju. Uległam jednak czarowi jej autopieszczot a rozterki odeszły gdzieś na bok. Widok sprawiał, że robiłam się mokra i spragniona. Pieściłam się intensywnie, oparta o drzwi patrząc na to młode i rozpalone ciało Klary. Chciałam ją pieścić, językiem, palcami, całym ciałem. Nie przejmowałam się, że sama zaczęłam się onanizować, oraz że wyrwał mi się wyraźny mruk. Wtedy Klara otworzyła oczy i spostrzegła mnie pry drzwiach jak się pieściłam przy drzwiach. Zareagowała zasłaniając się lekko z donośnie brzmiącym pytaniem
– Co robisz?
Nic nie mówiłam. Nie widziałam w niej złości, a raczej zaskoczenie i zakłopotanie. Była cała rozpalona i wytrącona ze swojego rytmu. Z jej lekko zawstydzonego wyrazu mogłam się domyślać, kogo przywoływała w swoich fantazjach. Ja jednak nie przestawałam, wykonywałam zmysłowe ruchy i patrzyłam na nią, prosto w oczy chciała sprawdzić jej reakcje. Na początku widziałam u niej lekkie speszenie i trwała we wstydliwym bezruchu, jakby nie mogąc się zdecydować, aż wreszcie powzięła decyzję, gdy po czasie zobaczyłam fascynacje w jej oczach. Rozwarła delikatnie usta i nie odrywała wzroku. Tyle mi wystarczyło, podeszłam powoli do niej, ona tylko uniosła się i oparła się łokciami na łóżku. Pochyliłam się nad nią i pocałowałam ją w usta, namiętnie i z pożądaniem. Bliskość wzbudziła we mnie lekki strach. Do niedawna moje relacje intymne zamykały się na jednym chłopaku. Teraz, w ciągu jednego weekendu wchodziłam w dwie i to z kobietami. Pierw moja szefowa, Marta. W owej chwili moja najserdeczniejsza przyjaciółka, Klara. Byłam w tym lekko pogubiona, ale prowadziło mnie w owym momencie pragnienie rozkoszy i czułości. Podobała mi się bardzo, to była żądza. Przerwałam na moment i spojrzałam jej w oczy, dotykając dłonią jej gorącego polika, zobaczyłam pragnienie czułości. Pocałowałam ją. Całowała inaczej, z czułością jej usta szukały uczucia, które we mnie rozbudziła do niej. Analizując na gorąco myślałam, że Marta robiła to cudownie, lecz w jej wykonaniu było to bardziej namiętnie, ale nie było w tym tyle ciepła. Klary pocałunki wykonywała bardziej pasjonująco, mogłyby trwać i trwać. Byłam coraz bliżej jej, czułam, że podniecenie w niej i we mnie narasta. Przerwałam znów na chwilę i, moje usta pragnęły więcej, ale nim dalej miałybyśmy pójść wolałam mieć pewność, mimo iż czułam, że tez tego chciała. Otworzyła oczy w oczekiwaniu na mój ruch. Spojrzałam jej w oczy
– Nie chce Cię zmuszać do niczego, jeśli nie chcesz powiedz – patrzyła na mnie, gdy to mówiłam. Jej odpowiedzią były łapczywe pocałunki. Podążałyśmy i dałyśmy się prowadzić namiętności. Czułam na sobie brzemię przewodnictwa, jako „bardziej” doświadczonej. Zdjęłam z niej sweterek, a potem pchnęłam delikatnie na łóżko i pozbawiłam szortów i majtek powoli zsuwając kształtnych bioder. Zacisnęła wstydliwie swoją nabrzmiałą kobiecość, którą mimowolnie zasłoniła ręką. Ciepłym uśmiechem dawałam do zrozumienia, że nie musi się wstydzić i że jej nie skrzywdzę. Widziałam w jej oczach, że mi ufa i odsunęła dłoń. Odwróciłam ją na bok i położyłam się za jej plecami. Dłonią gładziłam jej udo i nogi, po czym skierowałam rękę do jej spragnionej i mokrej myszki. Zaczęłam pieścić ją powoli kolistymi ruchami i całować ramiona, szyję i usta. Wilgoć wyciekała z niej była gotowa na coś więcej. Nie potrzebowała żadnego nawilżenia, podniecenie dosłownie się z Klary wylewało. Pieściłam jej wargi, po czy zwinnie włożyłam w nią jeden paluszek, a po chwil drugi. Jej wnętrze było całe mokra i rozżarzone. Klara przekręciła się na plecy i patrzyła na mnie spragnionym wzrokiem i mruczała rozkosznie. Trzymałam paluszki w środku, ruszałam na boki i wodziłam ustami po ciele, czasem ssałam i lizałam sutek. By, bo chwili zacząć ruszać nim zwinnie i rytmicznie. Badała jej reakcje, czasem ruszała mocno by na chwilę włożyć i trzymać głęboko. Wiła się i pojękiwała cicho, lecz z każda kolejną chwilą stawała się głośniejsza. Łapała za pościel albo kładła rękę na moim policzku. Wyczuwałam reakcje jej ciała. Chciałam zaprowadzić ją na szczyt. W końcu ruszając paluszkami rytmicznie, szybko dostrzegałam jak napręża się jej ciało, że jest blisko. Zatrzymałam paluszki jeszcze na chwilę w środku, ruszałam na boki i zaczęłam wkładać naprawdę mocno, głęboko i szybko. Klara zaklęła cicho pod nosem
– O kurwaaa…Taaak!
Usłyszałam przeciągły jęk i po chwili rozkosz rozlała się po jej ciele. Klara wiła się w ekstazie. Czułam jak jej cipka pulsowała i zaciskała się na moich palcach. To był cudowny widok i uczucie. Pocałowałam ja czule w usta, wtedy poczułam jej dłonie na swoim ciele. Delektowałam się jej uczuciem w tym tańcu naszych języków. Zniżałam swoje usta i całowałam jej ciało i wodziłam po nim językiem, w czasie, gdy Klara dochodziła do siebie po orgazmie. Nagle się podniosła i zaczęła mnie pozbawiać ubrań razem z bielizną. Zrobiła to zmysłowym ruchem odrzucają gdzieś poza łóżko moja odzież. Cała naga rozpalona i spragniona pieszczot Klary, ułożyłam się na plecach. Klara położyła się na mnie i pocałowała. Teraz wyczuwałam w niej pożądanie. Całowała coraz bardziej namiętniej. Zatapiałam się w jej pocałunkach błądzą dłońmi po je ciele i włosach. Nagle i ustami zeszła szybko między moje nogi. Rozchyliłam machinalnie swoje uda i czekałam na ruch Klary. Całowała mnie delikatnie, krążyła po mojej kobiecości samym końcem języka w około. Była wrażliwa i lekko nieśmiała, jakby nie chciała mi zadawać bólu. Spojrzała na mnie, aby wybadać moje reakcje. Pogłaskałam ją po włosach i wzrokiem dałam do zrozumienia, że jest dobrze. Ssała i lizała wargi, łechtaczkę, co jakiś czas wkładała język do środka. Wychodziło jej to doskonale. Moje ciało się coraz bardziej prężyło, oddech spłycał i przyśpieszał. Mruczałam i pojękiwałam, gdy język Klary krążył i szalał. Robiła to z pełną pasją. Nie przerywała pieszczot. Rękoma masowała mój brzuch i piersi, a następnie zsunęła ręce pod pośladki, drapała je i unosiła wyżej, językiem kręciła zmysłowo i namiętnie w końcu rozpalając ją do czerwoności. Kręciłam biodrami zagryzałam wargi naprzemiennie jęcząc. Moje biodra i jej język poruszały się we wspólnym tempie. Liczył się tylko ten śliski języczek, który łaskotał moją dziurkę delikatną pieszczotą, choć jednocześnie tak stymulującą, że myślała, iż do orgazmu wystarczy ledwie liźnięcie. Moje uda zaczęły lekko drżeć, a oddech przyśpieszył. Zacisnęła mocniej usta i przybliżyła buzię do mojej cipki. Czułam, że już niedużo mi brakuje żebym totalnie odleciała. Pieściła mnie doskonale jakby wiedziała, czego potrzebuje moja cipka. W końcu moje ciało wygięło się w łuk i odpłynęłam. Doznałam spazmów, fala błogiego orgazmu zalewała mnie. Nie wiedziałam, co się ze mną działo, świat wirował. Poczułam jak Klara przytuliła się do mnie i pocałowała dając możliwość delektowania się tą cudowną chwilą. Wciąż normowałam oddech równocześnie, oddając jej pocałunki. Splotłyśmy się ciałami i całowałyśmy, pieszcząc się wzajemnie dłońmi. W głowie zastanawiałam się co się właśnie wydarzyło. Wiedziałam, że po tym o się w owej chwili stało, nasza relacja nigdy nie będzie taka sama. Zostałam kochanką szefowej, a teraz sięgnęłam po owoc rozkoszy z moją najlepszą przyjaciółką. Nie wiedziałam czy chciałam prowadzić podwójne życie. Z Klarą było tego dnia inaczej. Miała w sobie coś, że mogłabym z nią tworzyć otwarcie parę. Doskonale się z nią dogadywałam, a po poznaniu aspektu fizycznego tylko bardziej mogłam się przekonywać do tego pomysłu. Te myśli rozmazywały mi się, gdyż rozkoszowałam się wzajemnymi pocałunkami i dotykiem z Klarą.
– Marta…. – odezwała się Klara przerywając pocałunki
– Tak?
– Dziękuję Ci za to wspaniałe doznanie
– To ja Ci dziękuję. Jesteś cudowna i byłaś fantastyczna.
– Cieszę się, to mój pierwszy raz z dziewczyną.
– Dobrze wiesz, że ja też nowa w tych sprawach
– Ale już przespałaś się z szefową
– Jeden weekend nie czyn mnie doświadczonej
Obie lekko zachichotałyśmy i patrzyłyśmy teraz dłużej w oczy
– Marta….
– Tak? – odparłam z uśmiechem
– Co z tym zrobimy?
Wzięłam głęboki oddech i myślałam. Nie wiedziałam zbytnio co powiedzieć. Z jednej strony chciałam kontynuować intymne relację z Klarą, lecz nie zamierzałam rezygnować z romansu z Martą. Nie wchodziło w grę okłamywanie Klary. Chciałam z nią być absolutnie szczera
– Klara…a czego oczekujesz?
– Hmm….Sama nie wiem….Obie jesteśmy same to czemu nie miałybyśmy wspólnie czegoś spróbować….
– Chcesz czegoś więcej….
– Tak, chcę spróbować i wiem że mogę brzmieć nieracjonalnie i nazbyt emocjonalnie naładowana naszym doznaniem, ale nie widzę żadnych ku temu przeciwskazań. Lubimy się, dobrze znamy a sfera intymna nie będzie chyba problemem
Klara puściła mi oczko i przygryzła niewinnie wargę w oczekiwaniu na moje słowa.
– Brzmisz jakbyś już od tym dłużej myślała….
Wtedy Klara się lekko zaczerwieniła jakby trafiła i chyba zrozumiałam wtedy, że mogła się we mnie skrycie podkochiwać, co wywołało u mnie delikatny zawrót głowy. Nie wiedziałam co o tym sądzić jeśli to prawdą mogło się okazać. Rozważając to nie czułam może do niej miłości, ale kochałam ją jako przyjaciółkę oraz podobała mi się jej krasa i mimo różnych deklaracji nie myślałam o czymś bliższym z nią. Nie planowałam jednak z nią pójść do łóżka, a stało się to. Chwila czekania na to co powie Klara a tysiące myśli już przez głowę mi przeleciało.
– Bo myślałam…. – odparła z cichszy głosem
– Co takiego?
Byłam totalnie zmieszana… nie wiedziałam chyba co ma dalej powiedzieć
– Czuję coś do Ciebie więcej… – szeroko rozwarłam usta w niedowierzaniu to co usłyszałam, Nim coś zdążyłam powiedzieć to Klara dalej kontynuowała – mogłaś tego nie dostrzegać, wszak byłaś z Marcinem…. Jestem idiotką, ale…. to poważne…Nie mogłam Ci okazać tego co czuję… bo byłaś z Marcinem, a teraz nie wiem…
– Klara….ja nie rozumiem….Przecież byłaś zdeklarowaną heteryczką, odtrąciłaś mój pocałunek….
– Owszem, ale to bardziej z racji, że zostałam tak wychowana, a prawdą jest że podobają mi się kobiety bardziej od facetów, mimo tego że była z dwoma. A do Ciebie gdy zaczęłam rozumieć, że podobają mi się bardziej kobiety to pojawiły się uczucia. Zawsze przy mnie jesteś, zawsze mnie wspierasz i jesteś dla mnie najważniejszą osobą w życiu, bardziej niż rodzina….
To wyznanie mnie lekko przytłoczyło, szukałam reakcji. Nie spodziewałam się tego. To było zupełnie do niej niepodobne. Sama nie wiedziałam czy mogłam czuć coś do Klary poza przyjaźnią….
– Klara, nie wiem co powiedzieć. Jestem w szoku….
– Wiem, wybacz…
– Nie, nie przepraszaj, po prostu czuję się z tym lekko pogubiona. Chcę być jednak z Tobą szczera, nie wiem jak moje relacje z szefową się ułożą, nie wiem czy chcę z tego rezygnować, a nie chcę Ci łamać serca mając kogoś na boku, bo sama darzę Cię uczuciem, nie wiem jeszcze czy takim jak Ty mnie….Dajmy sobie czas….
– Rozumiem….
Wedy lekko zawstydzona chciała wyjść z łóżka. Zatrzymałam ją łapiąc za dłoń, i mówiąc:
– A Ty dokąd?
Uśmiechnęła się lekko mimo i chwyciła za moje dłonie. Ułożyłyśmy się na boku wzdłuż swoich ciał. Byłyśmy w pozycji łyżeczki. Ja byłam dużą łyżeczką, a ona małą. Znowu bawiłam się pieszczotliwie jej piersiami całując ją po ramieniu. Kiedy leżałyśmy wzdłuż siebie nie mogłam się powstrzymać, by jej nie dotykać, nie rozpalać ponownie ognia. Zmieniłyśmy pozycję. Skończyło się tym, że usiadła na mojej twarzy. Wcześniej ona lizała mnie, teraz przyszedł czas na mały rewanż. Chwyciłam ją za rękę kierowała tak bym usiadła na jej twarzy. Sprawiło jej to trochę trudu, ale po chwili językiem pieściłam ją na dole. Klara sięgnęła ręką do mojej myszki i oddawałyśmy się pieszczotom. Po chwili ocierała się sama o moje usta. Złapałam ją za pośladki wbijając w nie palce, gdy ona zmysłowo ruszała udami. Nie przerywałam ruchów językiem ale sama byłam. Czułam że jest tak blisko. Wsunęła swój język głębiej i wysłałam iskrę energii co doprowadziło mnie do czegoś co mnie pozytywnie zaskoczyło. Trysnęła na całej mojej twarzy. Krzyczała z rozkoszy łapiąc mnie za ręce. Konwulsję nią miotały. Potrzebowała chwili aż ze mnie zeszła i kładąc się obok mnie. Chwile leżała normując oddech i masując piersi. W końcu przytuliła się do mnie i całowała namiętnie. Podciągnęła moje ciało, żeby znowu mnie całować. Trochę to trwało i zakończyło się ponownie pozycją na łyżeczkę. Byłyśmy obie mokre i bez żadnych już słów zasnęłyśmy z dużymi uśmiechami na naszych ustach.Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Iva Lions