Category: Uncategorized

  • Szefowej sie nie odmawia: W rozkroku

    Powoli przebudzałam po poprzedniej nocy z Klarą. Otwierając oczy, gdy zmysły zaczęły być bardziej wyczulone, dostrzegłam, że Klary nie było już ze mną w łóżku. Uniosłam się naga i zaspana, sama nie wiedząc, co zamierzałam dalej. Zaczęłam kojarzyć i układać sobie to, co się stało i co musiałam zrobić. Godzina na zegarku wskazywała, że powinnam prędko się szykować do pracy. Fala emocji, jaką przeżyłam przez weekend powodowała, że nim zaczęłam się zbierać, to potrzebowałam chwili na ogarnięcie wydarzeń i swoich uczuć, z tym co się stało i czego zaznałam. Byłam pogubiona, ale odczuwałam przyjemność z intymnych relacji jakich doznałam. Nie mogłam się jednak kręcić w kółko wokół tych samych myśli i musiałam zacząć powoli to ogarniać. Pierwszy krok do dalszego funkcjonowania, to było wstanie z łóżka. Przeciągając się, na poduszce nagle zauważyłam karteczkę. Przecierając oczy, wzięłam ją, był to liścik od Klary o treści: „Kochana Marto! Wybacz, że wyszłam bez słowa, ale śpieszyłam się na zajęcia. Nie chciałam Cię budzić, gdyż wyglądałaś tak słodko. Wczorajszy dzień i nasze wspólne namiętne chwile były cudowne. Dziękuję Tobie, że mogłam je przeżyć właśnie z Tobą. Ślę Ci gorące całusy i będę dopiero późnym popołudniem w domu. Do zobaczenia  .    ”. „Och, jaka urocza” pomyślałam. Zrobiło mi się cieplutko na serduszku i nie ukrywałam przed samą sobą, że doznania z poprzedniego dnia z moją najlepszą przyjaciółką były rewelacyjne. Pasja, która mi dała w naszych uniesieniu, nie mogła się równać z żadnymi do tej pory, nawet z szefową. Myśl, że mogłabym zasypiać razem z Klarą, była bardzo przyjemnym obrazkiem. Marta jednak miała w sobie ten magnetyzm, który mnie do nie przyciągał. Nie wiedziałam, co dalej, ale musiałam jakieś decyzje podjąć. Życie w trójkącie? Nie umiałabym chyba w takiej relacji się odnaleźć….

    Zebrałam się w końcu z łóżka i wzięłam gorący prysznic, który pomógł opłukać się ze wszystkich tych rozterek przynajmniej na parę chwil i godzin. Zjadłam śniadanie, po czym poszłam do szafy. Ubrałam szarą bieliznę oraz pończochy, które dostałam od Marty po ostatnim wspólnie spędzonym weekendzie. Nigdy ich nie nosiłam, zawsze tylko rajstopy, więc podeszłam do lustra by się przejrzeć. Musiałam przyznać, że dawały dodatkowej atrakcyjności, że czułam się bardziej seksowna i potrafiłam na swój widok delikatnie się podniecić, co mnie lekko przeraziło, że chciałam je zdjąć, ale po chwili uspokojenia tej nerwowej reakcji zostałam przy nich. Nałożyłam na siebie błękitną koszulę i granatową ołówkową spódniczkę, która zakrywała moje uda tylko do połowy. Kierowałam się do wyjścia. Nałożyłam na siebie kremowy sweterek, szary płaszcz i zamszowe kozaki do kolan na płaskiej podeszwie. Wyszłam do pracy. Idąc spacerem do biura, czułam na sobie moc swojej kreacji, że czułam się bardziej atrakcyjna i to sprawiało, że więcej spojrzeń mężczyzn w moim kierunku, co zaczęło mnie się nawet podobać i budowało to moją pewność siebie.  

    Dotarłam do pracy. Rozłożyłam swoje rzeczy i usiadłam do swoich obowiązków. Byłam ciekawa swojej reakcji, gdy spotkam Martę i naszych stosunków w biurze po wspólnie przeżytym weekendzie.  Nie widziałam jednak szefowej nigdzie. Wzięłam, więc telefon, aby do niej napisać, ale uprzedziła mnie. Miałam jedną nieprzeczytaną wiadomość: Dzień dobry kochanie! Dzisiaj i jutro mnie nie będzie w biurze, pilny wyjazd służbowy, mam prowadzić szkolenie. Do zobaczenia w środę. Buziaczki, Marta”. Opisałam, że: „Rozumiem”. Zastanawiałam się, dlaczego mi tego nie powiedziała, gdy byłyśmy razem. Porzuciłam jednak dochodzenie w tej sprawie i skupiłam się na pracy, którą wykonywałam w tym dniu bardzo machinalnie jak robot mając z tyłu głowy romans z Martą i nieokreśloną relację z moją przyjaciółką. Emocje, które mu przy tym towarzyszyły nie ułatwiały żywszej pracy. Wykonywałam swoje obowiązki, ale myśli były gdzie indziej. W sercu panował chaos uczuć, które rozdzierały mnie na strzępy. Miałam trudność z podjęciem decyzji, która wydawała się niemożliwa do dokonania. Próbowałam zagłuszać te zawiłe uczucia, które we mnie kiełkowały i nie mogłam skupić się na pracy. Jednak im bardziej starałam się je stłumić, tym mocniej wybijały się na powierzchnię.  
    Na pierwszym miejscu była jej szefowa, Marta. Od pewnego momentu, czułam nieodparte pociągnięcie do tej kobiety. Była inteligentna, pewna siebie, piękna… wszystko, czego mogłabym pragnąć w partnerce życiowej. Wiedziałam jednak, że to była bardziej tylko fascynacja niż coś głębszego.  
    Z drugiej strony była Klara, moja serdeczna przyjaciółka. Z nią spędziłam tyle wspaniałych chwil, rozmawiając do późna w nocy, spacerując po parku i wsi czy wspólnie oglądając ulubione seriale, a ostatnio nawet relacje łóżkowe. Klara była spokojna, troskliwa, zawsze gotowa do wysłuchania i wsparcia. Ale czy nasza przyjaźń mogła przerodzić się w coś więcej? I czy warto ryzykować to, co miałam z Klarą, dla niepewnej przyszłości z Martą?
    Pozostawała też trzecia strona, nie byłam pewna czy w ogóle chce się wiązać z dziewczyną, czy nie łatwiej byłoby pozostać heteryczką i znaleźć sobie nowego partnera? Dwie spędzone noce z Martą i szefową nie czyniły jeszcze ze mnie lesbijki i że jednoznacznie wolę od tych wydarzeń kobiety. Jednakże odnajdywałam w tych stosunkach ogrom przyjemności i pasji. Zaprzątało mi to wszystko głowę i utrudniało pracę. Wiedziałam, że musiałam podjąć decyzję. Ale jak? Moje serce krzyczało jedno, ale rozum mówił coś zupełnie innego. Przez długie godziny wahałam się, analizując wszystkie możliwości, ale bezskutecznie.

    Po skończonych ośmiu godzinach harówki, wróciłam do domu. Zdjęłam z siebie spódniczkę i rozpięłam koszulę i położyłam się na plecach w swoim łóżku. Pragnęłam w tej chwili wyłącznie relaksu. Byłam zmęczona, nawet nie miałam siły myśleć o tym, co przez cały dzień zaprzątało moją głowę, o moich komplikacjach życiowych. Było po godzinie 18, zaczynałam lekko przysypiać i wtedy usłyszałam jak do mieszkania weszła Klara. Rozbudziło mnie to trochę. Słychać było buty zdejmowane przez nią i padające na podłogę. Zobaczyłam po chwili jak zagląda do mojego pokoju. Zrobiło mi się cieplej na sercu, gdy ją ujrzałam. Miała na sobie uśmiech szczęścia i radości, którego dawno nie widziałam u niej. Wiedziałam, że był on ze mną związany. Odwzajemniłam łagodnie swój uśmiech. Leżałam w samych pończochach w bieliźnie z rozpiętą koszulą, czując się przy tym mega seksownie. Ta sytuacja generowała u mnie lekkie  mrowienie i poczucie zawstydzenia mimo, iż poprzedniego dnia nasze golizny się ze sobą plotły. Przyciągnęłam lewą nogę, prawą mając wciąż wyprostowaną. Klara wyglądała słodko, a zarazem bardzo zmysłowo w swoim stroju, była czarnym sweterku i w plisowanej spódniczce w czerwoną kratę do połowy uda mając na sobie rajstopy, a na nich białe skarpetki do kolan. Kończąc te mikrosekundy wzajemnego mierzenia się spojrzeniami rzuciłam ze szczerym uśmiechem  
    – Hej
    – Hej – odparła Klara
    – Co tak stoisz? Chodź – poklepałam miejsce przy krawędzi łóżka obok siebie
    Klara nie czekając na ponowne zaproszenie usiadła, bokiem na swojej nodze naprzeciw mnie nie za blisko. Obie nie potrafiłyśmy w owej chwili z siebie wykrzesać konkretnych słów. Jedna i druga miała z tym problem, ale mimo to na naszych twarzach rysowały się uśmiechy, które symbolizowały, że dobrze się czujemy pomimo tego niezręcznego milczenia. Nie z każdą osobą to potrafiłam, nie wymieniając żadnej wypowiedzi i czuć się komfortowo. Z Klarą nigdy nie doświadczałam żadnego niepokoju, gdy była dłuższa cisza. Nasze dłonie wyprzedzały chyba myśli i słowa. Delikatnie zaczęłyśmy się muskać i dotykać. Były to czułe i ciepłe pieszczoty naszych dłoni. Nagle Klara przerwała tę ciszę słowami:
    – Myślałam dzisiaj o Tobie….
    – Aha – odparłam ze zmysłowym tonem, i przygryziona wargą czule się uśmiechając – I co wymyśliłaś?
    – Mogę Cię pocałować?
    Zapytała mnie. Te pytanie było tak urocze i niewinne, że serce się samo dla niej otwierało. Przysunęłam się bliżej i uchwyciłam jej twarz w swoje ręce.  Czułam jak jej delikatne dłonie dotykały wciąż moich przy zmianie ułożenia. Długo głaskała moje ręce jak ja jej poliki. Patrzyłam jej w piękne zielone oczy. W oczach widziałam namiętność i poczucie szczęścia. Subtelnie zbliżyłam usta do jej warg. Wtedy Klara przywarła do moich nich. Językiem krążyła po ich wewnętrznej stronie. Robiła to niezwykle delikatnie, jej dotyk przypominał muśnięcia skrzydeł motyla. Rozchyliłam usta, zapraszając ją tym samym jeszcze głębiej. Złapała mnie za włosy, wsuwając w nie palce i przyciągnęła do siebie. Nasze języki plotły się i wzajemnie przepychały. Gdy dotknęła mojej dłoni, ciało przeszyły rozkoszne dreszcze. Nie uszło to uwadze Klary. Splotłyśmy się palcami dłoni i jeszcze mocniej zwarły wargami. Klara głęboko wepchnęła mi język do ust. Okrążała nim ich wnętrze, prowokując każdy mięsień do drżenia. Wyczuwając, co się dzieje wewnątrz mnie, przyciągnęła mnie do siebie i położyła rękę na piersi. Zaczęła ją delikatnie głaskać. Nie śmiało odpowiedziałam w ten sam sposób. Przez sweterek wyczułam, że Klara nie ma biustonosza, a jej sutki mocno już stwardniały i prężą się do przodu. Rozpalił się we mnie ogień namiętności. Po paru minutach, w czasie których pieściłyśmy swoje piersi, Klara wsunęła rękę pod mój biustonosz, i zatrzymała ją  na mojej piersi. Wodziła starannie opiłowanym paznokciem wokół sutka, czym potęgowała siłę wstrząsających moim ciałem dreszczy. Nie wytrzymałam. Położyłam ją na łóżku i zapalczywie zdejmowałam z niej ubranie. Ujrzałam jej jędrne i naprężone piersi z mocno sterczącymi na środku sutkami. Przywarłam do nich, delektowałam się ich smakiem. Klara cichutko jęczała. Zsuwałam się w dół, powracałam do purpurowych wisienek, ssałam, lekko przygryzałam. Szybko zsunęłam się w dół i jednym pociągnięciem zdjęłam z niej spódniczkę i obsunęłam rajstopy z figami. Z olbrzymim pożądaniem przywarłam do jej rozpalonej brzoskwinki. Zatraciłam się w jej skarbie. Szeroko rozwarła nogi. Ponownie przyssałam się do połyskującego miejsca pomiędzy jej nogami. Urzeczona smakiem jej soków straciłam panowanie nad sobą. Klara całkowicie oddała się tamtej chwili. Podobnie jak ja, nie panowała już nad sobą, tylko ciężko oddychała i pojękiwała. Lizałam ją, wysysając wszystkie soki. Coraz głębiej zanurzałam się pomiędzy nabrzmiałe wargi. Pieściłam ją coraz szybciej i intensywniej. Ręce powędrowały w kierunku pełnych, piersi, które wydawały się, że zaraz eksplodują. Ustami jeszcze mocniej wtopiłam się w jej wilgotną szparkę. Wsunęłam gwałtownie język do ciasnej pochwy. Klara niemal krzyknęła. Rytmicznie wchodziłam i wychodziłam z dziurki. W pewnym momencie moja przyjaciółka ścisnęła pęk włosów i przycisnęła mnie twarzą do siebie tak mocno, że nie miałam jak oddychać. Wiedziałam jednak, że jest w momencie, w którym nie mogę przestać. Zlizywałam napływające w coraz większej ilości soki i starałam się jak najrzadziej brać oddech. W końcu nabrałam naprawdę duży haust powietrza. Wbiłam język tak głęboko, jak tylko się dało i zaczęła nim szybko obracać wewnątrz. Klara zacisnęła uda na mojej głowie. Jęczała coraz głośniej. W końcu jej pochwa zacisnęła się na moim języku. Kątem oka widziałam, jak całym ciałem Klary ogarnął silny wstrząs. Wygięła się w łuk i wydała z siebie najgłośniejszy jęk, graniczący z krzykiem. Opadła w końcu bezwładnie na łóżko. Obcałowywałam całe jej słodkie ciało, od którego wyczuwałam wciąż drżenie. Dotarłam do jej ust składając pocałunek, który łapczywie odwzajemniała. Oplotła mnie nogami obejmując i gładząc dłońmi moje plecy. Nagle przewróciła mnie na plecy pozbawiając samą siebie rajstop i fig. Widziałam w jej oczach żar i to, że chciała się odwdzięczyć. Leżała na mnie nie przerywając pocałunków. Rozpalała mnie swoją energia. Złapała mnie za nadgarstki, a jej pocałunki schodziły niżej. Zamknęłam oczy. Czułam jak jej usta przesuwają się po mojej szyi, kierując się w stronę moich piersi pod obsuniętym staniku, aż wreszcie dotknęły z moich sutków, które z podniecenia stwardniały. Jej język trącał i lizał je przez materiał, który stawał się coraz bardziej mokry. Gdy otworzyłam oczy Klara leżała obok mnie i ssała przez materiał stanika moje sutki. Oderwała się jednak po chwili od mojego ciała i zdjęła obsuwając z moich ramiom koszulę. Odkryła mój brzuszek i sunęła ręką wyżej. Spod koszulki zaczęły wyłaniać się powoli moje piersi. Pośpiesznie rozebrała mnie ze stanika, całując przy tym każdy centymetr mojego rozpalonego ciała. Po kilku minutach dotarła do mojej muszelki, dmuchając w nią powietrzem, aż zamruczałam. Językiem jeździła powoli wzdłuż mojej szczeliny. Myślałam, że oszaleje. Wsunęła języczek do środka między moje płatki i powoli nim ruszała. Pojedyncze głębokie zanurzenia w połączeniu z jej namiętnymi ustami na łechtaczce odłączyły mnie od świata realnego. Pojękiwałam i oddawałam się tej błogiej rozkoszy, która dawała mi Klara. Wbiła się bardziej w moją mokrą myszkę. Całowała z coraz większym zaangażowaniem. Czułam rozkosz, falowałam biodrami i zagryzając wargi by stłumić krzyk. Chwyciłam rękę Klary splatając palce. Pieściła mnie z prawdziwą pasją i namiętnością. Wystarczyła jeszcze chwila, a ja już szczytowałam. Przez kilka sekund wiłam się w konwulsjach. Dostałam spazmów, ciało zastygło wykręcone, a ona całowała mnie po brzuchu i chwyciła mocno w ramiona, gdy ja drapałam jej plecy nie panując nad sobą. Patrzyłam na nią błędnym wzrokiem. Położyłyśmy się na boku z nogami splecionymi ze sobą. Patrzyłyśmy sobie w oczy głaskałyśmy wzajemnie, błądząc dotykiem po naszych ciałach. Złapałyśmy się za ręce i leżałyśmy  
    – Jest mi z Tobą tak dobrze…. – powiedziała
    – Mnie z Toba także. Nie sądziłam, że nasze relacje wejdą na płaszczyznę seksualną….
    – Żałujesz?
    Zawiesiłam się na moment, myśląc nad szczerą wypowiedzią i przekonaniem. Pogłaskałam ją po poliku.
    – Nie, nie żałuję. Cieszę się, że jesteś. Gdy dzisiaj się obudziłam, brakowało mi Ciebie i czułam, że wspaniale jest zasypiać i budzić się  Tobą we wspólnych objęciach.
    Uśmiechnęła się szeroko i pocałowała mnie w usta w reakcji na moje słowa. Nasze usta się rozłączyły i na twarzy Klary pojawiła się konsternacja.  
    – Marta… A co  z Twoją szefową?
    – Co z nią? – zapytałam udając Greka
    – Jak Twoje relację z nią? Wolisz być ze mną czy romansować z nią?
    Najlepiej chciałabym jedno i drugie mówiłam do siebie wewnątrz. Chciałam być szczera z Klarą, która swoim pytaniem postawiła mi przed sobą wybór. Wiedziałam o tym.  
    – Oj Klara nie chcę Cię okłamywać, wizja bycia z Tobą jest przyjemną wizją, ale Marta ma coś w sobie, co mnie do niej przyciąga. – Widziałam na jej twarzy delikatny grymas na moja szczerą odpowiedź, więc postanowiłam dodać półprawdę do swojego wyznania – Ale wolę być z Tobą….tylko z Tobą
    Wiedziałam, że mogę się nie wywiązać ze zobowiązania, w chwili, gdy tylko zobaczę Martę i potajemnie będę z nią romansować. „JEZUUUU!!!” – pomyślałam, łapiąc się za głowę. Niedawno miałam chłopaka i byłam pruderyjną, szarą dziewczyną, a w tej chwili rozmyślałam, że Klara może być moją partnerką i ukrywać się przed nią ze swoją kochanką, w postaci szefowej. Na twarzy Klary szerzył się uśmiech słysząc moje zapewnienia, które nie były z mojej strony do końca szczere.  
    Leżałyśmy tak długi czas pochłonięte w pocałunkach i pieszczotach. Następnie wstałyśmy z łóżka, zrobiłyśmy sobie kolację nago i pod kocem obejrzałyśmy film oraz przed snem ponownie pochłonęłyśmy się długiej i rozkosznej przyjemności. Przy Klarze czułam się bezpieczna i nie widziałam przeciwskazań abyśmy tworzyły związek, ale….No właśnie to ale….
    ***
    Następnego dnia obudziłam się w objęciach Klary, która już się obudziła i patrzyła na mnie ciepłym uśmiechem, że robiło się od razu przyjemniej na serduszku. Leżałyśmy nagie, miałam na sobie tylko pończochy i wpatrywałyśmy się przez moment na siebie, nic nie mówiąc. Cisza i milczenia pozwały się skupić tylko na nas. Widziałam w oczach Klary jak coraz bardziej się we mnie zakochuje. Nie ukrywałam, że we mnie samej też zaczęły we mnie rodzić się wyższe uczucia, ale obawiałam się tego, że ją skrzywdzę. Po chwili zadumy, zbliżyłyśmy swoje usta do siebie i pocałowałyśmy delikatnie. Poczułam palce Klary na swojej piersi, która odstąpiła od pocałunku i odezwała się:
    – Dzień dobry
    – Dzień dobry – odparłam
    – Ślicznie wyglądasz, gdy śpisz
    Gdy to mówiła, promieniała wręcz szczęściem.  
    – Naprawdę? – dopytywałam wchodząc w grę słowną
    – Naprawdę. Mogłabym się tak budzić obok Ciebie codziennie by na Ciebie patrzeć.
    Nie wiedziałam, co odpowiedzieć i wtedy obejmując jej szyję pocałowałam ją w usta łapczywie.  
    – Jesteś piękna i cudowna – dodałam i kontynuowałam pocałunki, na które Klara nie byłą obojętna. Oddawała je pełna pasji. Zaczęłyśmy się dłońmi pieścić. Była to bardzo przyjemna pobudka, w której obie się zatraciłyśmy. Klara, pełna pożądania zaczęła eksplorować moje intymne miejsca palcami. Jej dotyk był pełen czułości i żądzy. Ogarniały mnie fale rozkoszy, a  ciało drżało w rytmie rosnącego podniecenia. Mój oddech stawał się bardziej spłycony i głęboki, a ciche jęki wypełniały przestrzeń, podsycając Klarę, do pewniejszych ruchów. Klara, nie ustawała w swoim dążeniu do zaspokojenia mnie, używając swojego języka, aby smakować moją skórę i pobudzać erogenne miejsca. Jej ruchy były pełne zmysłowości i namiętności, podkręcając temperaturę uniesienia. Z eksplozją przyjemności pozwoliłam sobie na pełne oddanie się chwili. Klara była ze mną przez cały czas, jej dotyk i obecność dodawały mi poczucia bezpieczeństwa i radości. Nie pozwoliłam jej, abym była tylko biorcą i zmieniając pozycję, w której obie leżałyśmy na boku ze splecionymi ciałami ocierającymi się o siebie. Wpiłam się w usta Klary, a moje paluszki znalazły szybko dojście do myszki Klary. Obie w owym momencie pieściłyśmy się dłońmi. To była chwila, która wydawała się trwać wiecznie, a jednocześnie była zbyt krótka. Fale rozkoszy unosiły się w powietrzu, a temperatura między nami szybko urosła. Znalazłyśmy się w wirze pożądania, gdzie żądza i namiętność prowadziły nas do szczytów rozkoszy. Nasze dłonie pieściły nawzajem, budząc w sobie pragnienie głębszego połączenia. Gładziłam bez litości jej gorące wejście podczas, gdy, Klara swoimi zwinnymi paluszkami  kontynuowała cały czas najpierw delikatnie, a potem coraz mocniej masowała moją szparkę. Wsadziła mi palec w dziurkę, najpierw jeden, potem dwa i zaczęła nimi przebierać. Sprawiło to u mnie natychmiastowy orgazm. Rzucałam się na łóżku wyłam, wbijałam paznokcie w prześcieradło. Było mi cudownie. Nie umiałam utrzymać, ale starałam instynktownie sama dać jej orgazm, którą miotał moim ciałem, moja dłoń chaotycznie pieściła myszkę Klary, aż ta szybko doszła. Ciało Klary zakręciło się w ekstazie. Jeden gest, jedno dotknięcie, i obie osiągnęłyśmy intensywny orgazm, który ogarnął nas jak potężna fala. Objęłyśmy wtulając w ramiona, nasze ręce wciąż lepiły się tam, gdzie dawałyśmy sobie rozkosz. Składałyśmy małe pocałunki na swoich twarzach i czołach, podczas gdy odzyskiwałyśmy oddech. Gdy doszłyśmy do końca, leżałyśmy obok siebie, oddychając ciężko, ale szczęśliwe. Oczy Klary błyszczały, a uśmiech na twarzy był szczery i pełen uczucia.
    – To było niesamowite – wyszeptała Klara, delikatnie przesuwając palcem po mojej twarzy. – Nigdy wcześniej nie czułam się tak blisko kogoś.
    – Ja też – odpowiedziałam, czując, jak moje serce bije mocniej na myśl o tym, co właśnie przeżyłyśmy. – To wszystko jest dla mnie wciąż nowe, ale jestem szczęśliwa, że mogę to dzielić z tobą.
    Klara uśmiechnęła się jeszcze szerzej, a jej oczy zaiskrzyły. – Marto, jesteś dla mnie kimś wyjątkowym. Bez względu na to, co przyniesie przyszłość, chcę być przy tobie.
    Objęłam ją mocniej, czując ciepło jej ciała przy swoim. Była to chwila pełna czułości i zrozumienia, moment, jednakże wszystkie moje wątpliwości dalej nie się bladły. Wiedziałam, że przed nami jeszcze wiele rozmów i decyzji, ale teraz czułam się cudownie.
    – Klaro, dziękuję ci za to wszystko – powiedziałam cicho. – Twoje wsparcie i przyjaźń znaczą dla mnie więcej, niż mogłam sobie wyobrazić.
    – Ja też ci dziękuję, Marto – odpowiedziała, tuląc mnie jeszcze mocniej. – Razem przejdziemy przez wszystko.
    Ostatnie zdanie mnie jednak przerażało, bo brzmiało jak deklaracja, a wciąż nie wiedziałam czy jestem gotowa na coś więcej. Leżałyśmy tak jeszcze przez dłuższą chwilę, ciesząc się wzajemnym towarzystwem i bliskością

    Zegarek wskazywał, że czas jest nieubłagany i musimy się zbierać, ale nie chciałam. Pragnęłam spędzić ten dzień w łóżku z Klarą. Obowiązki jednak wzywały. Wykaraskałyśmy się z łóżka i wzięłyśmy szybki prysznic pełen pieszczot. Woda była ciepła, a nasze dłonie błądziły po ciałach, zatrzymując się na chwilach pełnych namiętności i czułości.
    – Chciałabym, żeby ten moment dziś się nie kończył – szepnęła Klara, gdy jej ręce masowały moje ramiona, a strumienie wody spływały po naszych ciałach.
    – Ja też – odpowiedziałam, przyciągając ją bliżej i całując głęboko. – Ale muszę iść do pracy, a Ty na zajęcia
    Po prysznicu szybko się osuszyłyśmy i ubrałyśmy. Klara wybrała na dziś czarną, dopasowaną sukienkę i granatowy sweter, który podkreślał jej urodę. Ja zdecydowałam się na szarą spódnicę, białą bluzkę i marynarkę, chcąc wyglądać profesjonalnie, mimo że myśli krążyły wokół porannej namiętności.
    Zjadłyśmy szybkie śniadanie i spakowałyśmy torby. Klara spojrzała na mnie z czułością, zanim opuściłyśmy mieszkanie.
    – Spotkamy się później, dobrze? – zapytała, chwytając mnie za rękę przy drzwiach.
    – Oczywiście. Nie mogę się doczekać – odpowiedziałam, uśmiechając się do niej. Rozstanie było trudniejsze, niż się spodziewałam, ale wiedziałam, że czekał nas wieczór pełen bliskości.
    Droga do pracy była pełna myśli o Klarze i o tym, co miało się wydarzyć. W biurze czekały mnie codzienne obowiązki, ale w sercu czułam ciepło i radość, której nic nie mogło zniszczyć.
    Gdy dotarłam do biura, rozłożyłam swoje rzeczy i usiadłam do swoich obowiązków. Mimo codziennych wyzwań, czułam się pewniejsza siebie i gotowa na wszystko, co przyniesie dzień.  
    Niestety, nam obu nie udało się spotkać wieczorem. Każda z nas uległa natłokowi obowiązków. Oczywiście poinformowałyśmy się wzajemnie wiadomościami.
    – „Kochana Marto, przepraszam, ale dzisiaj nie dam rady się spotkać. Mam tyle do zrobienia na uczelni i muszę dokończyć projekt na jutro. Obiecuję, że nadrobimy to jutro. Tęsknię za tobą już teraz. Buziaki, Klara.”
    Westchnęłam, czytając jej sms-a. Szkoda, że nasze plany się nie udały, ale rozumiałam. Sama byłam pochłonięta pracą, a stos papierów na biurku zdawał się nie mieć końca.
    – „Rozumiem, Klaro. Też mam dzisiaj mnóstwo pracy. Odpocznij i nie przepracuj się. Też za tobą tęsknię. Uścisków moc, Marta.”
    Wróciłam do swoich obowiązków, ale myśli wciąż krążyły wokół Klary. Nasze poranne chwile pełne namiętności i czułości były teraz jedynie wspomnieniem, które dodawało mi siły w trudnym dniu. Wiedziałam, że przed nami jeszcze wiele takich chwil, a nasza relacja dopiero się rozwijała na płaszczyźnie intymnej.
    Wieczorem, po ciężkim dniu pracy, wróciłam do pustego mieszkania. Wzięłam gorący prysznic, który pozwolił mi zmyć zmęczenie i stres dnia. Usiadłam na kanapie z kubkiem herbaty, próbując się zrelaksować. Choć byłam sama, czułam ciepło i bliskość Klary. Wiedziałam, że mimo oddzielnych obowiązków, nasze więzi są wyjątkowe i silne.
    Zasnęłam z myślą o niej, czekając na kolejny dzień, który miał przynieść kolejne wyzwania, ale i nowe chwile spędzone razem. W sercu czułam, że mimo natłoku pracy i obowiązków, nasze uczucie, które zapowiadało się rozwojowi.
    Mimo że nie udało mi się spotkać z Klarą, to w nocy czułam, jak po późnym powrocie przyszła do mojego łóżka i się we mnie wtuliła. Nie miałam siły na interakcję, ale było to przyjemne uczucie. Jej ciepło i obecność były kojące, jak delikatny balsam na zmęczoną duszę.
    Czułam jej oddech na swojej skórze i słyszałam spokojne bicie jej serca, które działało na mnie uspokajająco. Choć nie wymieniłyśmy słów ani nie podjęliśmy żadnej interakcji, jej bliskość była wystarczająca, by poczuć się kochaną i bezpieczną. To była cicha deklaracja jej przyjaźni, miłości i wsparcia, którego tak bardzo potrzebowałam.
    Leżałam nieruchomo, wsłuchując się w jej oddech, a myśli zaczęły powoli odpływać. Mimo zmęczenia, które mnie ogarniało, czułam wewnętrzny spokój. Było to jedno z tych momentów, kiedy nie potrzeba słów, by wiedzieć, że jesteśmy dla siebie ważne. Wtulona w Klarę, zasnęłam z uśmiechem na twarzy, czując się gotowa na kolejny dzień, który miał przynieść nowe wyzwania i liczyłam, że także piękne chwile.
     
    ***
    Rankiem obudziło mnie tykanie zegarka. Wtulona w plecy Klary czułam się wypoczęta i szczęśliwa. Spojrzałam na czas i nie było jeszcze nawet godziny szóstej. Zapach i ciało Klary w samej bieliźnie pobudzał moje zmysły. Delikatnie przesunęłam dłoń po jej ramieniu, czując gładkość jej skóry pod palcami. Klara poruszyła się lekko, ale nadal spała spokojnie. Wdychałam jej zapach, który był mieszanką jej ulubionych perfum i ciepła nocy. Jej bliskość sprawiała, że czułam się spełniona i pełna radości.
    Powoli przesunęłam dłoń niżej, na jej talię, delikatnie ją objęłam. Klara poruszyła się ponownie, a ja poczułam, jak jej ciało reaguje na mój dotyk. Przez chwilę zastanawiałam się, czy ją obudzić, ale nie chciałam przerywać jej snu.
    Zamiast tego, skupiłam się na tym, by cieszyć się tą chwilą. Słuchałam jej równomiernego oddechu i czułam bicie jej serca. Każdy detal jej obecności był dla mnie cenny. W myślach przeżywałam wspólne chwile z poprzedniego poranka, a także te wszystkie, które dopiero miały nadejść.
    Poczułam, jak Klara delikatnie się przeciągała i powoli otwierała oczy. Odwróciła głowę, spojrzała na mnie i uśmiechnęła się, widząc mnie obok siebie.
    – Dzień dobry – powiedziała sennie, przeciągając się.
    – Dzień dobry – odpowiedziałam z uśmiechem, lekko ją całując. – Jak się spało?
    – Wspaniale, bo obok ciebie – odparła, a jej oczy błyszczały radością.
    Objęłyśmy się mocniej, ciesząc się porankiem, który jeszcze przez chwilę należał tylko do nas. Wiedziałam, że ten dzień będzie pełen wyzwań, ale teraz, w tym momencie, liczyła się tylko ona. Delikatnie ją pocałowałam, Klara od razu odpowiedziała na mój pocałunek. Jej usta były miękkie i ciepłe, a nasze pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne.
    Jej dłonie powędrowały do moich pleców, delikatnie przesuwając się wzdłuż kręgosłupa, sprawiając, że moje ciało reagowało na każdy dotyk. Czułam, jak serce bije mi szybciej, a oddech staje się głębszy. Byłyśmy zanurzone w chwili, zapominając o wszystkim dookoła.
    Klara oderwała się na moment, patrząc mi prosto w oczy. W jej spojrzeniu było coś niezwykle ciepłego i intymnego, co sprawiało, że czułam się wyjątkowa.
    – Kocham cię, Marto – powiedziała cicho, a jej słowa rozbrzmiały w moim sercu.
    – Ja ciebie też, Klaro – odpowiedziałam machinalnie, nie odrywając od niej wzroku.  
    Przytuliłyśmy się mocniej, nasze ciała były splecione, jakbyśmy nie chciały, żeby ten moment kiedykolwiek się skończył.
    – Mamy jeszcze chwilę, zanim musimy wstać – powiedziałam, lekko uśmiechając się. – Może się nią nacieszymy?
    Klara uśmiechnęła się i przytaknęła, przyciągając mnie jeszcze bliżej. Leżałyśmy tak, ciesząc się swoją obecnością, pozwalając sobie na momenty czułości i bliskości. Każdy pocałunek, każdy dotyk był pełen miłości i wzajemnego zrozumienia. Nie potrzebowałyśmy tego ranka seksu, aby cieszyć się intymną chwilą.
    W końcu, kiedy zegar nieubłaganie przypominał o nadchodzących obowiązkach, wiedziałyśmy, że musimy się zebrać. Ale nawet wtedy, przygotowując się do dnia, nasze gesty były pełne czułości.
    Odprawiłyśmy poranne rytuały, w postaci prysznica i szybkiego śniadania. Ubrałam się i razem wyszłyśmy z domu. Pod prysznicem, choć nie mogłyśmy się powstrzymać od drobnych pieszczot, byłyśmy świadome upływającego czasu, więc nasze gesty były delikatne, a śmiech krótki, ale pełen ciepła. Przy śniadaniu Klara przygotowała kawę, a ja zrobiłam kanapki. Siedziałyśmy przy kuchennym stole, wymieniając krótkie rozmowy i spojrzenia, które mówiły więcej niż słowa.
    Po śniadaniu ubrałyśmy się i byłyśmy gotowe na wyjście, ale zanim opuściłyśmy mieszkanie, jeszcze raz przytuliłyśmy się mocno.
    – Powodzenia dzisiaj – powiedziałam, patrząc Klarze w oczy. – Nie zapomnij, że jestem z tobą myślami.
    – Dziękuję, Marto. Tobie też życzę udanego dnia. Do zobaczenia wieczorem – odpowiedziała Klara z uśmiechem, który rozgrzewał moje serce. – A wiesz co? – nagle dorzuciła – Mogę Cię kawałek podprowadzić  
    – Tak? Będzie mi miło – uśmiechnęłam się szczerze
    Wyszłyśmy razem z domu, krocząc obok siebie ulicą. Rozmawiałyśmy o planach na dzień, o drobnostkach, które czekały na nas w pracy i na uczelni. Chociaż w końcu nasze drogi rozchodziły się na różnych skrzyżowaniach miasta, ten wspólny poranek dawał nam siłę i pozytywną energię na cały dzień.
    Gdy doszłyśmy do miejsca, gdzie musiałyśmy się rozstać, zatrzymałyśmy się na moment. Klara pocałowała mnie delikatnie na pożegnanie.
    – Do zobaczenia później – powiedziała, odwracając się, by ruszyć w swoją stronę.
    – Do zobaczenia – odpowiedziałam, patrząc za nią, aż zniknęła za rogiem.
    Ruszyłam w stronę biura, myśląc o Klarze i o tym, jak nasze relacje ewoluują. Choć dzień w pracy zapowiadał się intensywnie, czułam, że mam w sobie siłę i spokój, który wynikał z porannej bliskości z Klarą. Wiedziałam, że niezależnie od tego, co przyniesie ten dzień, wieczorem znów będziemy razem, dzieląc się swoimi przeżyciami i ciesząc się swoją obecnością. Zbliżając się jednak do biura, uświadomiłam sobie, że tego dnia miała wrócić Marta, moja szefowa i przyjemna beztroska dwóch dni, jakich przeżyłam z Klarą trochę zbladła i wątpliwości oraz sprzeczne emocje znowu powróciły.  Gdy dotarłam do biura od razu przysiadłam do swoich zadań.  

    Dzień mijał i się dłużył. Siedziałam w pracy, było środowe popołudnie, znów z Martą pracowałam do późna. Cały dzień nie odzywała się do mnie jakby nic nie wydarzało się w poprzedni weekend. Zajmowałam się swoimi obowiązkami, co jakiś czas zerkając w jej stronę. Jej hipnotyczny urok sprawiał, że traciłam dla niej głowę…..Nie potrafiłam kontrolować tego…. Oraz aby to skończyć i być tylko z Klarą.
    Nasze spojrzenia spotkały się parę razy i minęłam się z nią też z dwa razy idąc do kuchni po kawę i odgrzać obiad. Za każdy razem miała jednak w oczach chłodną obojętność. Zaczynałam się martwić czy coś zrobiłam nie tak. Nie szukałam jednak na siłę atencji i wyjaśnienia, tylko zajmowałam się swoimi obowiązkami. Myśli jednak starały się uciekać w kierunku Marty i gubiłam swoją koncentrację, lecz starałam się jak tylko potrafiłaś utrzymywać fason. Było trudno, gdyż jej atrakcyjność i kreacja w postaci dopasowanej czarnej sukienki  z paseczkiem z głębokim dekoltem, który podkreślał jej biust pobudzały zmysły. Całość dopełniała  szara marynarka na sukience, która dodawała jej profesjonalnego wyglądu. Jak zawsze eksponowała swoje zgrabne nogi, odziane w pończochy i szare botki na szpilkach. Starałam się skupić obowiązkach, ale jej urok i elegancja były jak magnes. Jej sposób bycia, pewność siebie i te subtelne, uwodzicielskie gesty sprawiały, że trudno było mi oderwać od niej wzrok. Mimo wszystko, próbowałam skupić się na tym, co ważne, wiedząc, że utrzymanie profesjonalizmu jest kluczowe.

    Normalne godziny pracy zbliżały się już do końca. Co poniektórzy zbierali się powoli do domu, ale nie ja. Wiedziałam, że muszę dziś zostać dłużej, raz ze względu na Martę gdyż chciałam wyjaśnić jej obojętność, a dwa, że i tak miałam pracę do zrobienia. Spojrzałam znów w jej stronę, ale nie było jej przy biurku. Znowu pojawił się pewien niespodziewany niepokój. Postanowiłam go spłukać, idąc do łazienki. Przechodząc po biurze rozglądałam się machinalnie za Martą, ale nigdzie jej nie było, zmartwiłam się, że mogła pójść do domu niepostrzeżenie i to przegapiłam. Weszłam do łazienki, zrobiłam potrzebę, a po wyjściu z kabiny podeszłam do lustra, ubrałam na ten dzień czarną obcisłą sukienkę na grubych szerokich ramiączkach, spod których wyłaniała się biała bluzkę, a całość okrywał czarny żakiet. Pod spodem miałam elegancką czarną bieliznę, kupioną na specjalne okazje jeszcze z byłym chłopakiem. Miałam przez chwile fantazję, że Marta zachodzi mnie od tyłu, łapie za włosy i wciąga do kabiny, jednak nie było jej tutaj. „BOŻE, CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJE, przeszła mnie myśl i złapałam się za twarz patrząc w lustro na siebie. Biorąc głęboki wdech, zwilżyłam dłonie pod wodą płynącą z kranu i delikatnie opłukałam się studząc w ten sposób swoje pragnienia.
    Nagle do łazienki weszła Marta, widząc ją poczułam przyspieszone bicie serca. Marta podeszła i zbliżyła się do mnie, pogładziła mnie po policzku, uśmiechnęła i złapała mnie za udo. Wsunęła powoli rękę pod sukienkę a ja odskoczyłam jak porażona, ale Marta wstała wtedy zdecydowanym ruchem i ujęła mnie za szyje patrząc głęboko w oczy. Cała drżałam w oczekiwaniu na to, co miało się za chwilę wydarzyć.
    – Spokojnie – wyszeptała z lubieżnym uśmiechem, który sprawił, że przeszedł mnie rozpalający dreszcz.  Pocałowała mnie w usta łapiąc za udo i przyciskając do umywalki. Nie wierzyłam, że to się dzieje, że Marta się na to odważy w biurze. Odwzajemniłam pocałunek i całowałyśmy się namiętnie. Marta po chwili wciągnęła mnie  do kabiny. Szybko rozpięła dwa guziki mojej koszuli i całowała mnie po szyi i dekolcie. W odpowiedzi wodziłam ręką po udzie szefowej. Jeździłam okrężnymi ruchami, z góry na dół. Przekręciłam się z Martą, która teraz opierała się o ściankę. Miałam moment swojej dominacji, którą pragnęłam wykorzystać. Włożyłam ręce pod jej sukienkę całowałam jej szyję, na co Marta złapała mnie za pośladki dociskając bardziej do siebie i wydając z siebie głośny dech . Nagle do łazienki ktoś wszedł.
    – Cicho – wyszeptałam uciszając własną szefową. Patrzyłyśmy na siebie przez chwilę, wzrok Marty  bezlitosny, był pełen pożądania. Zwariowała!!! – pomyślałam. Kto o tej porze jeszcze był i nagle z łazienki zachciało się korzystać. Lekko drżałam w obawie, że zaraz nas przyłapią. Marta na nie przejmowała się tym i władczo podążała drogą, którą sobie wyznaczyła. Była prawdziwą szefową. Znowu zrobiłyśmy obrót. Marta obcałowywała chaotycznie moją szyję, wsuwając rękę pod moją sukienkę, którą lekko podwinęła do góry. Odsłoniła manszety pończoch i zaczęła przez koronkę uda, przejeżdżając dłonią po nich. Byłam bezbronna, drżałam cała w oczekiwaniu na dalsze jej ruchy. Wtedy wyszeptała mi do ucha zniewalającym tonem….
    –  Widzę, że ktoś tutaj ładnie się wystroił…
    Po tych słowach dotknęła jej ręką lekko drapiącym ruchem dotarła na kobiecość, które gładziła przez i bieliznę. Cichą jęknęłam, rozsuwając szerzej nogi. Wprawne ruchy mojej szefowej spowodowały, że drżenie zaczęło rozchodzić się po całym ciele. Ona jednak nie poprzestała na pocałunkach. Przeraziłam się, że ten, kto wszedł to usłyszy, ale Marcie to wyraźnie nie przeszkadzało, a raczej ją nakręcało.
    – Przestań, ktoś wszedł do łazienki – oponowałam szeptem, aby na moment przerwać, ale szefowa zamknęła moje usta pocałunkiem. Wdarła się ręką w moje figi i masowała mój guziczek. Byłam rozpalona, traciłam kontrolę. Sytuacja stała się ekscytująca, że nie przestałam się przejmować się obecnością osoby, która była w łazience, lecz bardziej się podniecałam. Marta to wyczuła to i po chwili włożyła we mnie dwa palce. Dyszała mi w ucho, a ja z rozkoszy zacisnęłam zęby na jej szyi. Robiła to powoli, ale nie agresywnie, po prostu bardzo zdecydowanie. Miałam szum w głowie, chciałam mruczeć i jęczeć, ale zagryzałam zęby na szyi Marty. Byłam cała rozedrgana, jej cudowne palce, które przejęły kontrolę nad całym moim ciałem. Te cudowne palce były już bardzo śliskie, a z każdym kolejnym pchnięciem traciłam kontrolę. Nie poprzestała na pocałunkach. Nienasycona, ze stale rosnącym pożądaniem, zwilżała srom.
    Pochyliła się bardziej j i zaczęła je całować moje lekko piekące pośladki zeszła językiem aż do myszki. Po czym się podniosła, chwyciła kark jednocześnie drugą ręką podwinęła spódnicę odsłaniając  majteczki i koronki beżowych pończoch, a w majteczkach była ukryta wypukłość. To był Strap-On inny niż poprzednio, chwyciła mnie za kark i odwróciła jej głowę w swoją stronę.
    – Chcesz poczuć go w sobie, prawda?
    Odpowiedziałam kiwając głową na znak, że tak. Wzięła moją rękę naprowadzając na sztucznego penisa. Powoli wyciągałam rękę w górę i dotknęłam go. Marta patrzyła na to z zafascynowaniem. Był bardzo przyjemny w dotyku i ciepły. Nie za duży, ani nie za mały, taki w sam raz. W końcu wzięłam go w dłoń. Masowałam powoli przesuwając ręką od główki w dół i zerknęła na Martę. Zbliżyła się bardziej i pocałowała mnie wyzywająco, z wyciągniętym językiem, który szukał drogi do mojego gardła. Jej ręce chwyciła mnie w talii i przybliżyła mocno, jej usta pieściły moje, starałam się ssać jej język. Nasze pocałunki stały się bardziej agresywne, ale podniecające. Przerwała odrywając usta, spojrzała żarliwie na mnie i powiedziała
    – Trzeba nawilżyć zabaweczkę
    Zrozumiałam, co ma na myśli. Uklękłam przed nią i wzięłam go do ręki a potem w usta, gdzie ledwo się mieścił. Starałam się go ssać, oraz ruszać głową tak by drugi koniec pieścił ją od środka. Jej ręka cały czas trzymała mnie za włosy i wepchnęła mi go mocniej do ust. Teraz rozumiałam, czemu mnie tak całowała wpychając język do gardła. To było przygotowanie na robienia loda na sztucznym członku.  Nadawałam rytm mocniejszy i pewny słyszalny zrobił się odgłos dławienia jakbym obciągała. Poczułam jak dotyka gardła, co wywołało odruch wymiotny. Wyjęła go na chwilę, a ja się dławiłam. Jednak po chwili wepchnęła go mocniej i głębiej, po czym znów wyjęła. Robiła to jeszcze głębiej, trzymała za włosy i wodziła  dłońmi po plecach, ruchając mocno me usta. Dusiłam się i dławiłam, czułam się poniżona, jednocześnie odczuwając jak rośnie w niej podniecenie i satysfakcja. Penis był mokry od mojej śliny, ślizgał się głęboko w me gardło. Wyjęła go i podniosła mnie do góry, znów pocałowała wyzywająco i spojrzała mi w oczy. Marta przyparła mnie ponownie do ścianki bocznej kabiny, rozchyliła nogi w pozycji stojącej, podwinęła bardziej sukienkę i zsunęła figi tyle by odsłonić moją myszkę. Marta się przybliżyła i ocierała się o nią główką. Odwróciłam głowę i dostrzegłam jak na jej twarzy pojawiły się wypieki i żądza w oczach.
    – Chcesz poczuć go w sobie?  
    Zapytała pewnie, na co kiwnęłam głową na potwierdzenie. Chwyciła go w dłoń pewnie i włożyła mocno tak, że chciałam zawyć z bólu. Wszedł głęboko i zatrzymała go tak. Odsłoniła piersi i chwyciła mnie za pośladki i zaczęła wykonywać pewnie i mocne ruchy. Otworzyłam oczy szeroko i razem z nimi usta, wzdychałam i jęczałam cicho. Oddawałam się swojej szefowej, która pieprzyła mnie jak suczkę. Nie byłam stanie kontrolować swoich odruchów. Nie wiedziałam czy ktoś dalej jest w łazience, ale na pewno by mnie usłyszała ta osoba. W końcu go wyjęła, wzięła mnie w ramiona od tyłu i całowała tym razem delikatnie i namiętnie, wodziła językiem po szyi wbijała go mocno do końca, chwytała pośladki i biodra. Po czym znów chwytała mnie za nogi i ruszała się mocno i szybko.  
    Poprowadziła na sedes. Wtedy chwyciła mnie za włosy.  
    – Wypnij tyłeczek skarbie – powiedziała lubieżnym tonem. Zrobiłam to posłusznie, nie potrafiłam jej odmówić. Dostałam lekkiego klapsa. Marta chwyciła wolną ręką swoją zabawkę, a drugą ręką, którą położyła na moich plecach. Włożyła jej pewnie i znów wróciła do zabawy, tym razem trzymając mnie za włosy i uderzała w pośladki wolną dłonią. Jęczałam i jęczałam, tracąc nad sobą jakąkolwiek kontrolę, wtedy szefowa chwyciła mnie za biodra i zaczęła wykonywać mocne i głębokie ruchy. Przejeżdżała czasem po moich plecach i znów wracała na biodra. Chwytała pewnie i wypinałam ją mocno tak, że wchodziła w nią głęboko. Zaciskałam palce na zbiorniku od spłuczki. Wdychałam coraz szybciej. Marta sięgnęła rękoma do moich piersi, chwyciła palcami za sterczące sutki. Zrobiła to w idealnym momencie i po chwili padłam na sedesie bez sił i ciężko wzdychałam.
    Marta przytuliła mnie wtedy mocno, całowała po karku, masowała go, zeszła ustami na pośladki i pieściła czerwone miejsca. Zaczęłam się podnosić  
    – Podobało Ci się? – zapytała mnie Marta
    – Taaaak- odpowiedziałam z ewidentną rozkoszą w ustach na spłyconym oddechu z trudem.  
    Kiedy w końcu napięcie z mojego ciała lekko opadło, odwróciłam głowę i złożyłam na jej cudownych ustach długi i uważny pocałunek.
    – Reszta zabawy u mnie w domu – wyszeptała mi do ucha, które delikatne przygryzła.  
    Marta wyjęła ze mnie zabawkę, poprawiłyśmy swoje ubrania i po chwili znów wyglądałyśmy elegancko jakby nic się nie wydarzyło. Pocałowałyśmy się jeszcze namiętnie i wyszłyśmy z  łazienki. Nasze spojrzenia były pełne niedopowiedzeń i tajemnic. Pocałowałyśmy się jeszcze namiętnie, ostatni raz przed powrotem do rzeczywistości, a potem wyszłyśmy osobno z łazienki, starając się, by nikt z obecnych wciąż w biurze nie zauważył naszej długiej nieobecności. Czułam w sobie mieszankę emocji: ekscytację, wstyd i coś w rodzaju triumfu. Przez biuro przeszłam spokojnie, nie dając po sobie poznać, co właśnie miało miejsce. Wzięłam płaszcz i udałam się do samochodu Marty w oczekiwaniu na nią. Chwilę później Marta pojawiła się i dołączyła do mnie. Wsiadłam do samochodu, opierając głowę o zagłówek, próbując uspokoić myśli.  
    – Wszystko w porządku? – zapytała, uruchamiając silnik.
    – Tak, po prostu trochę dużo emocji – odpowiedziałam, próbując się uśmiechnąć.
    – Rozumiem – powiedziała z lekkim uśmiechem głaszcząc mnie po włosach i całując namiętnie w usta. Spojrzała na mnie szelmowsko i ruszyłyśmy w stronę jej domu. Podróż minęła w milczeniu, każda z nas zanurzona w swoich myślach nasączonych napięciem i pożądaniem. Co chwila wymieniłyśmy spojrzenia, w których obie dawałyśmy sobie do zrozumienia, jak bardzo pragnęłyśmy dalszego ciągu.
    Gdy dotarłyśmy na miejsce, Marta zaparkowała samochód i odwróciła się do mnie, patrząc głęboko w oczy.
    – Chodź – powiedziała cicho, wyciągając do mnie rękę.
    Poszłyśmy do jej mieszkania, nie tracąc czasu na zbędne słowa. Drzwi zamknęły się za nami, a my od razu wpadłyśmy sobie w ramiona. Jej usta znalazły moje, a nasze ciała zaczęły się przyciągać jak magnesy. Całowałyśmy się namiętnie, czując narastające pożądanie. Zaraz po wejściu zaczęła zdejmować ze mnie sukienkę, a ja z niej marynarkę i sukienkę. Złapałam ją za dłoń i poprowadziłam do jej sypialni. Pchnęła mnie delikatnie na łóżku i położyła się na mnie. Obcałowywała mój brzuch, rozpinając guziki koszuli, zdejmując  ją wraz ze stanikiem. Czułam się jak w niebie, głaskałam Martę po głowie, podczas gdy ona pozbawiała reszty garderoby i bielizny, aż zostałam w samych pończochach. Przeniosła się z pocałunkami na moją szyję i ramiona. Ssała moje piersi, wodziła językiem po moim brzuchu, potem udach, od zewnętrznej i wewnętrznej strony. W końcu dotknęła językiem moją brzoskwinkę. Zamruczałam, czując jak lizała mnie wzdłuż mojej rozpalonej i mokrej kobiecości. Zanurzyła swój język między moimi płatkami. Byłam cała rozedrgana i napalona. Wiedziałam, że ma dalej w sobie sztucznego penisa, dlatego poprosiłam ją szeptem aby go użyła i pominęły tę grę.
    – Użyj proszę zabawki. Proszę wypierdol mnie……
    Powoli zbliżyła czubek do mojej myszki, ocierając wpierw wargi delikatnie. Dotyk sztucznego penisa na moich wrażliwych wargach ponownie wywoływał odczucia, którym nie mogłam się przeciwstawić jak w biurze. Rozłożyłam ręce, chwytając pościel i wypięłam biodra ku niej. Zaczęła powoli go wkładać pochylając się nade mną. Nie napierając zbyt mocno i patrzyłyśmy sobie w oczy. Marta złapała mnie za nadgarstki, całując głęboko w usta. Oddawałam je łapczywie delektując się tańcem naszych języków.  
    Wydawałam z siebie jęki, a ona mnie pieprzyła. Obejmowałam dłońmi jej plecy podobnie jak nogami. Moje ruchu korelowały z penetrowaniem mnie przez Martę. Czułam tylko bloga ekstazę, gdy szefowa wypełniała po same brzegi  całą moja cipkę sztucznym penisem. Wypływało ze mnie podniecenie, z pojedynczych i monotonnych jęków stały się szybsze i głośniejsze. Marta nie przestawała, adrenalina nie pozwalała jej przerwać. Zabawka też musiała ją stymulować, bo sama dyszała i jęczała. Widząc jak mi dobrze i słysząc do tego moje jęki, po prostu mocno i szybko mnie pieprzyła. Musiała pocałunkami  mnie uciszać, bo nie panowałam nad głosem. Gdy zaczęłam szczytować, czułam się tak, jakbym unosiła się nad swoim ciałem. Tak potwornie było mi dobrze. Wypięłam się mocno i zawyłam z rozkoszy. Ciało mimowolnie bez żadnej mojej kontroli wyginało się w każdą stronę. Marta zwolniła ruchy, ale nie przestała dopóki sama nie poczuła szczytu. Nie trwało to długo, aż fala orgazmu doszła i do niej. Padła na mnie i mnie całowała czule i zachłannie, będąc wciąż we mnie. Obejmowałam ją i tuliłam się do niej. Chłonęłyśmy się nawzajem. Nie mogłyśmy się oderwać od siebie. „BOŻEEE !!!, jak mi dobrze – przechodziło przez głowę. Po dłuższej chwili namiętnych pieszczot wyszła całkiem ze mnie. Długo mi zajmowało odzyskanie, jako tako świadomości. Opanowałam się i czułam, że mi mało, ale chciałam się teraz zajmować Martą. Pragnęłam teraz jej cipki. Całowałyśmy się i tarzałyśmy po pościeli. Moje usta zaczęły wędrować ku jej szyi, a ręce ujmowały jej dorodne piersi. Mogłam je dotykać bez końca.  
    Marta dała mi teraz swobodę, widząc mój zapał by ją pieścić. Ułożyła się na plecach a moje usta i dłonie rozpoczęły marsz ku reszcie jej jedwabistego ciała. Całowałam każdy skrawek jej skóry. Ręce Marty nie były obojętne na moje pieszczoty, które jak tylko mogły błądziły po moim ciele, odnajdując wrażliwe miejsca, które wywoływały u mnie dreszcze rozkoszy. Czułam, jak jej dotyk stawał się coraz bardziej pewny i namiętny. Moje usta dotarły do jej brzucha, a potem dalej, niżej. Marta westchnęła głęboko, zaciskając dłonie na moich ramionach. Jej ciało wyraźnie odpowiadało na moje pieszczoty, co dodawało mi pewności siebie. Skupiłam się na tym, by sprawić jej jak najwięcej przyjemności. Nasze ciała poruszały się w harmonii, synchronizując się w rytmie namiętności. Każdy dotyk, każdy pocałunek, każde westchnienie budowało między nami napięcie, które narastało z każdą chwilą. Marta wyciągnęła rękę i wplotła palce w moje włosy, przyciągając mnie bliżej siebie. Różowe, lśniące ciało rozkwitało na moich oczach, jej cipka rozszerzała się i wpatrywałam się w jej ciemność, aż mój język wysunął się i sam znalazł drogę do zapraszającego otworu. W tym momencie nie liczyło się nic poza spełnieniem i wszystkim, co się do niego przyczyniało. Jej język w mojej cipce, mój język w niej. Uwielbiałam lizanie jej cipki. Była taka gładka, a soki płynęły tak swobodnie, że chciałam zanurzyć się w niej całą twarzą tylko po to, by doświadczyć jej mocniej. Za każdym razem, gdy tylko mój język wciskał się w jej ciasną dziurkę znajdował tam mokre, gładkie ścianki ciepłego ciała, tajemną jaskinię, która skrywała przede mną wszelkiego rodzaju tajemnicze rozkosze – gdybym tylko mogła wejść w nią głębiej! Wbiłam palec wskazujący w jej cipkę i poczułam kształt jej wnętrza. Wszystkie te dziwne grzbiety, wyprofilowane ciało otaczające mój palec i ściskając go zmysłowym naciskiem, gęste krople soku sączące się wokół niego – mały raj. Rozłożyła szerzej nogi, bym miała łatwiejszy dostęp. Ssałam i lizałam ją bez opamiętania, postanowiłam dołożyć palec, by dać jej jeszcze większe odczucie przyjemności. Zaczęłam delikatnie ją palcować, po chwili wprowadzając drugi palec. Marta nie wytrzymała, krzycząc i piszcząc z rozkoszy rozpoczęła swój orgazm. Czułam zaciskającą się cipkę na moich palcach, jak jej ciało przechodzą dreszcze, a Marta odpływała z zamkniętymi oczami, odchylając głowę do tyłu, zalewając moja rękę słodkimi sokami, które bez opamiętania zaczęłam zlizywać, spowalniając ruchy ręki. Poczekałam, aż skurcze miną i opierając brodę na jej podbrzuszu oglądałam widok, o którym do niedawna mogłam tylko pomarzyć. Cudownie było patrzeć na nią, nagą, zdyszaną, a zarazem uśmiechniętą. Położyłam się obok niej, czując jej ciepło i oddech. Marta leżała spokojnie, jej pierś unosiła się i opadała w rytmie uspokajającego się oddechu. Spojrzała na mnie z uczuciem w oczach, jej uśmiech był pełen satysfakcji i wdzięczności.
    – Jesteś niesamowita – wyszeptała, przyciągając mnie bliżej do siebie.
    Objęłam ją mocno, wtulając się w jej ciało. Czułam bicie jej serca, które powoli wracało do normalnego rytmu. Te chwile były pełne intymności i bliskości, które tworzyły między nami silną więź.
    – Ty też jesteś niesamowita –

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Uwiedziona przez nianie III: Nowy Etap

    Siedziałam w pracy, kiedy otrzymałam telefon z przedszkola, że Dominika nie odebrała naszego dziecka i Julek czekał już ponad dwie godziny. Informacja ta była zaskakująca, nie wiedziałam, co się działo, bo Dominika nigdy by tak nie postąpiła bez poinformowania. Na chwilę się zamyśliłam, lecz z głębokiej troski wyrwała mnie Pani iYgrekowska, będąca wciąż na linii i dopytująca się, kiedy będę mogła odebrać syna. Odpowiedziałam, że tak szybko, jak to możliwe. Pozamykałam swoje obowiązki i kierując się do samochodu, natychmiast zadzwoniłam do Dominiki, lecz włączała się tylko poczta głosowa. Zachowywałam opanowanie, lecz powoli rósł we mnie niepokój. Nim dojechałam do przedszkola, próbowałam jeszcze cztery raz połączyć się z Dominika, lecz wciąż bez skutku. Telefon wciąż głuchy. Wtedy niepokój przeradzał się w poważne zmartwienie, że coś na prawdę się stało. Odebrałam Julka i wróciliśmy do domu.  
    Mieszkanie było puste, nie było torebki Dominiki i roweru. Siedziałam w domu, próbując uspokoić swoje myśli, kiedy nagle zadzwonił telefon. Głos w słuchawce należał do Hani, mamy Dominiki, która z przejęciem poinformowała, że Dominika miała wypadek i była teraz w szpitalu. Czując narastający stres i niepokój, od razu wstałam, przebrałam, Julka, i szybko ruszyłam w kierunku szpitala, aby dowiedzieć się, co się dzieje z moją ukochaną.

    Po dotarciu do szpitala zobaczyłam w holu rodziców Dominiki, Hanię i Krzysztofa, którzy z zatroskanym wyrazem twarzy czekali na wieści o stanie córki. Przywitałam się z nimi i natychmiast zapytałam, co dokładnie się wydarzyło. Hania i Krzysztof wyjaśnili, że Dominika miała poważny wypadek, została potrącona i była teraz operowana, a lekarze robią wszystko, co w ich mocy, aby jej pomóc.
    Hania, z trudem, lecz opanowana, wyjaśniła:
    – Dominika miała poważny wypadek. Została potrącona przez samochód, gdy przechodziła przez ulicę. Jest teraz na sali operacyjnej
    Z przerażeniem prawie wykrzyczałam:
    – Jak to? Jak bardzo poważny jest jej stan?
    Krzysztof wtrącił zmartwionym głosem:
    – Z tego, co słyszeliśmy, było to naprawdę ciężkie uderzenie. Miała złamania i obrażenia wewnętrzne, ale staramy się być dobrej myśli.
    Czas wydawał się ciągnąć w nieskończoność, ale wiedziałam, że musimy być silni dla Dominiki. Siedzieliśmy w milczeniu, nerwowa mowa ciała towarzyszyła nam wszystkim w oczekiwaniu na lekarza.
    Wkrótce dołączył do nas doktor w granatowym fartuchu, który oznajmił, że operacja przebiega zgodnie z planem.
    – Stan Dominiki jest stabilny — powiedział spokojnym, ale profesjonalnym tonem. – Udało nam się opanować krwawienie i poskładaliśmy złamania. Niestety ma również wstrząs mózgu. Musimy jeszcze dokładnie monitorować jej stan, ale rokowania są dobre, ma silny organizm. Za niedługo przeniesiemy ją na oddział intensywnej terapii i będzie musiała wypoczywać.
    Poczułam, jakby kamień spadł mi z serca, ale jednocześnie wiedziałam, że przed nami długa droga. Przytuliłam Hanię, starając się przekazać jej trochę siły i otuchy.
    – Będzie dobrze — szepnęłam, próbując dodać otuchy również sobie.
    Lekarz jeszcze raz zapewnił nas, że jesteśmy w dobrych rękach, zanim wrócił na salę operacyjną, zostawiając nas z nadzieją na pozytywne wieści.

    Rodzice Dominiki, chcąc zapewnić mi pełen dostęp do informacji o stanie zdrowia Dominiki, podpisali pełnomocnictwo dla lekarzy, abym mogła być na bieżąco informowana o postępach w jej leczeniu. Chociaż wciąż pełna niepokoju, poczułam ulgę, wiedząc, że miałam mieć bezpośredni kontakt z personelem medycznym, oraz że Dominika była w dobrych rękach. W tym momencie moim jedynym zadaniem było czekać i wspierać Dominikę w walce o powrót do zdrowia. Wspólnie z rodzicami Dominiki usiedliśmy w poczekalni, czekając aż,  przeniosą Dominikę na OIOM. Gdy to na nastąpiło, czułam, jakby kamień spadł mi z serca, wiedząc, że Dominika ma teraz przed sobą tylko powrót do zdrowia. Po kilku dniach intensywnej opieki medycznej, Dominika zaczęła powoli dochodzić do siebie. Przez ten czas starałam się być u jej boku każdego dnia z Julkiem lub sama, na przemian z Hanią i Krzysztofem. Waspieraliśmy ją i dodawaliśmy otuchy i obiecując, że będziemy przy niej i razem przezwyciężymy wszystkie trudności związane z rehabilitacją. Dzięki determinacji, miłości i wsparciu nas bliskich, Dominika powoli wracała do zdrowia, a ja byłam gotowa pomóc jej w każdym kroku na drodze do pełnego powrotu do życia. To wzmacniało naszą więź, przetestowana przez trudności, stawała się coraz silniejsza, dając im nadzieję na lepsze jutro.

    ***
    Przy pierwszej wizycie, siedziałam, trzymając za rękę Dominikę, która była w objęciach Morfeusza. W pewnym momencie zasnęłam w pozycji siedzącej, opierając się głową o łózko Dominiki. Po pewnym czasie obudziła mnie smyrając po dłoni. Obudziłam się i widziałam na twarzy szczęśliwy uśmiech mojej ukochanej, że byłam przy niej i że mnie pierwsza zobaczyła. Byłam szczęśliwa, że widziałam Dominikę w dobrym humorze, co przekładało się na jej lepszy stan. Nasze pierwsze spotkanie po operacji rozpoczęła nietypowym przywitananiem.
    – Śniłaś mi się
    – No to opowiadaj – odparłam zaintrygowana
    – Byłyśmy z Julkiem nad morzem, chodziliśmy w trójkę po Helu. W pewnym momencie miałam wypadek, potrącił mnie chyba skuter. Wylądowałam w śpiączce w szpitalu, a Ty z Julkiem zamartwialiście się dniami przy moim łóżku. Pewnej nocy przyszłaś sama do mnie…tutaj może dokończę, jak wrócimy do domu – po jej spojrzeniu zrozumiałam, co było dalej, lecz zaintrygowała mnie tym snem i poprosiłam, aby kontynuowała opowiadanie – Nikogo nie ma, możesz dokończyć
    – Dobrze tylko daj buzi – złożyłam całusa na jej ustach i słuchałam dalszego przebiegu
    – Przyszłaś do mnie, jako pielęgniarka w bieli i pocałowałaś. Niczym śpiąca królewna przebudziłam się ze śpiączkowego snu… –  przerwała, gdy do Sali weszła pacjentka po badaniach
    Przerwała, gdy do sali weszła pacjentka po badaniach. Obie spojrzałyśmy na nowo przybyłą, starając się ukryć naszą intymną rozmowę. Czekałyśmy, aż nowa pacjentka znajdzie swoje miejsce i zajmie się swoimi sprawami.
    Gdy chwilowa cisza zapanowała w pokoju, nachyliłam się do Dominiki i szepnęłam:
    -Co było dalej?
    Dominika uśmiechnęła się tajemniczo i odpowiedziała cicho:
    – Gdy przebudziłam się, zobaczyłam twoje piękne oczy pełne miłości i troski. Nasze wargi ponownie się spotkały, a cały szpital zniknął, zostaliśmy tylko my dwie, w tej chwili pełnej magii.
    Nasza intymna chwila była jednak przerwana przez rzeczywistość szpitalnego życia. Pacjentka, która weszła do sali, zaczęła szukać czegoś w swojej torbie, wydając przy tym dość głośne dźwięki. Dominika spojrzała na mnie, jakby chciała powiedzieć, że opowieść będzie kontynuowana w bardziej sprzyjających okolicznościach.
    – Myślę, że resztę zostawimy na później, kochanie. – powiedziała z uśmiechem.
    Przytaknęłam, czując, że chwile, które dzielimy, są równie cenne, jak opowiadane sny. Czekałam na moment, kiedy będziemy mogły być same, by dowiedzieć się, jak kończy się ta bajka o śpiącej królewnie i jej przebudzeniu.

    ***
    Po wyjściu ze szpitala, wzięłam urlop, a gdy się kończył poprosiłam szefostwo pracy zdalnej, by móc zajmować się Dominiką. Było trudno, Dominika, na co dzień żywa i energiczna cierpiała, będąc ruchowo na tygodnie ograniczona. Mimo tego zachowywała swoją pogodność, którą potrafiła ocieplać moje serce, lecz przyszła pora, abym to ja jej teraz się rewanżowała i ją wspierała fizycznie oraz psychicznie. Pomagał mi w tym Julek, który z uroczą troską chciał się angażować w opiekę nad swoją nianią. Nastąpiła mała zamiana ról, na której widok serce rosło.
    Każdy dzień był wyzwaniem, ale też okazją do odkrywania nowej siły w naszej relacji. Zaczynaliśmy dzień od porannej kawy, którą parzyłam w kuchni, próbując naśladować Dominikę. Zawsze dodawała cynamonu, a teraz to ja stałam się ekspertem w jej ulubionym napoju. Przynosząc jej filiżankę do łóżka, widziałam, jak jej oczy błyszczą z wdzięczności.
    — Jesteś niesamowita, wiesz? — powiedziała pewnego ranka, biorąc ode mnie kubek i przyciągając mnie do siebie. — Nie wiem, co bym bez ciebie zrobiła.
    — Ja też nie wiem, co bym zrobiła bez ciebie — odpowiedziałam, całując ją w czoło. Była to prawda. Wspólnie radziłyśmy sobie z codziennymi trudnościami, a nasza miłość rosła w siłę.
    Julek, mój syn, był niesamowitym wsparciem. Chciał pomagać w każdy możliwy sposób. Przynosił Dominice książki, których nie mogła dosięgnąć, podawał jej poduszki i nawet próbował rozśmieszać ją swoimi małymi żartami.
    — Mamo, kiedy Dominika wyzdrowieje, będziemy mogli znowu grać w piłkę? — zapytał mnie pewnego dnia, siedząc na podłodze obok kanapy, na której leżała Dominika.
    — Tak, kochanie. Dominika wróci do formy, a wtedy będziemy mogli robić wszystko, co chcemy — odpowiedziałam, uśmiechając się do niego i patrząc na Dominikę, która skinęła głową z uśmiechem.
    Dni mijały, a my tworzyłyśmy nowe rytuały. Wieczorami siedziałyśmy razem na kanapie, czytając książki i oglądając filmy. W międzyczasie, podczas pracy zdalnej, starałam się dzielić czas między obowiązki zawodowe a opiekę nad Dominiką. Było to wyczerpujące, ale miało swoje nagrody. Nasza miłość była silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej.
    Jednego wieczoru, gdy Julek już spał, Dominika i ja siedziałyśmy na balkonie, obserwując gwiazdy. Trzymałam jej rękę, czując ciepło jej skóry.
    — Wiesz, kiedy byłam w szpitalu, bałam się, że wszystko się zmieni — powiedziała nagle, przerywając ciszę.
    — Co masz na myśli? — zapytałam, spoglądając na nią z troską.
    — Bałam się, że stracę swoją niezależność, że będę dla ciebie ciężarem — wyjaśniła, a jej oczy zaszkliły się łzami.
    — Nigdy nie będziesz dla mnie ciężarem, Dominika. Jesteśmy razem na dobre i na złe. Zawsze cię będę wspierać, niezależnie od wszystkiego — odpowiedziałam, ściskając jej dłoń mocniej.
    — Wiem to teraz. I jestem ci za to nieskończenie wdzięczna — odpowiedziała, po czym zbliżyła się do mnie i pocałowała mnie delikatnie.
    Patrzyłyśmy razem na gwiazdy, wiedząc, że przed nami jeszcze wiele wyzwań, ale też wiele pięknych chwil. Każdy dzień był krokiem w kierunku pełnego powrotu do zdrowia Dominiki, a nasza miłość była silniejsza niż kiedykolwiek.

    ***
    Dzień naszej czwartej rocznicy, wzięłam wolne w pracy, abym mogła przygotować nasze święto jak należy. Od pewnego czasu myślałam, aby nasz związek wprowadzić na dalsze wody, lecz wypadek Dominiki pokrzyżował moje plany. Jednakże dzień, w którym mogłyśmy świętować kolejny rok naszego szczęścia, wydawał się idealnym dniem na to. Starałam się czynić to wszystko w tajemnicy, uciekając się do niewinnych kłamstewek. Zawiozłam Julka do rodziców Dominiki, gdzie tam też przyrządziłam razem z jej mamą, ulubione danie mojej ukochanej, lasagnę z brokułami. Wykorzystałam cały czas, gdy Dominika musiała jechać na rehabilitację, niestety tym razem sama taksówką. Wróciłam do domu bez syna i przygotowywałam wystrój. Było mi źle, że nie odwiozłam Dominiki, lecz miałam nadzieję, że mi wybaczy, jak zobaczyć miała, jak uszykowałam ten dzień. Całe mieszkanie obsypałam płatkami róż, zapaliłam w każdym pokoju świece i nakryłam do stołu. Czekałam już tylko, aż wybije godzina odbioru Dominiki, gdy ta nastała, pojechałam po nią. W drodze do ośrodka rehabilitacyjnego serce biło mi szybciej, wyobrażałam sobie jej reakcję, jej uśmiech i wzruszenie. Chciałam, żeby ten dzień był dla niej szczególny, pełen miłości i czułości, który na długo zostanie w naszej pamięci.
    Gdy dotarłam na miejsce, zobaczyłam Dominikę czekającą na mnie z lekkim uśmiechem na twarzy, ubraną w różowy, dopasowany T-shirt z dekoltem w serek oraz dżinsy. Koszulka  i spodnie podkreślały jej sylwetkę. Podeszłam do niej, objęłam ją i pocałowałam delikatnie, a potem otworzyłam drzwi samochodu, pomagając jej wsiąść. W drodze do domu czułam mieszankę ekscytacji i niepokoju, ale głównie cieszyłam się, że ten wyjątkowy wieczór zaraz się rozpocznie.
    – Hej skarbie. I jak po sesji?
    – Trochę obolała, ale lepiej. A Ty co taka zarumieniona jesteś?
    – Ja? – spojrzałam w lusterko – A rzeczywiście
    – Mam nadzieję, że mnie nie zdradzasz? – zapytała dowcipnie
    – Ale śmieszne… Zaraz, kto się wygadał?
    – Brat
    – Co powiedział?
    – Nie za wiele, zapytałam, co taki zdyszany, na co odpowiedział, że bawi się z Julkiem w berka. Domyśliłam się, więc, że cos kombinujesz
    – Ale nie wiesz, co i z jakim efektem
    – Dlatego pozwolę się zaskoczyć i nie będę drążyć tematu
    Pocałowała mnie w policzek i jak powiedziała, tak było. Nie drążyła więcej sprawy, dzięki czemu miałam możliwość zrobienia naprawdę niespodzianki.
    Dojechałyśmy z powrotem do domu, pomogłam jej wysiąść z samochodu. Wzięłam jej rękę i poprowadziłam ją do drzwi, mimo że już tego nie potrzebowała. Dominika była zaintrygowana, widząc moją ekscytację.
    — Co ty knujesz? — zapytała, patrząc na mnie z uśmiechem.
    — Zaraz się przekonasz — odpowiedziałam, otwierając drzwi i wprowadzając ją do środka.
    Kiedy weszłyśmy do mieszkania, jej oczy rozbłysły, widząc płatki róż na podłodze, świece i pięknie nakryty stół.
    — Aniu, to jest niesamowite! — powiedziała z zachwytem w głosie. — Naprawdę to wszystko przygotowałaś?
    — Tak, chciałam, żeby ten dzień był wyjątkowy — odpowiedziałam, przytulając ją delikatnie. — Wszystko dla ciebie.
    Usiadłyśmy przy stole, delektując się przygotowaną lasagną i wspominając wspólne chwile z ostatnich czterech lat. Dominika była wzruszona i szczęśliwa, a ja czułam, że wszystkie moje starania były tego warte.
    – Smakowało?
    – Bardzo
    – Napijesz się wina? – z szelmowskim uśmiechem dodałam — Pamiętasz?
    – Oczywiście. W zasadzie nie pijam, ale dla towarzystwa, czemu nie. – odpowiadała z uśmiechem, rozumiejąc moją intencję
    Podeszłam do niej i podałam rękę, chwyciła ją i ostrożnym krokiem przeniosłyśmy się na kanapę. Usiadłyśmy obok siebie, kontynuowałam dialog, odgrywając mniej więcej scenę z wieczoru, w którym to wszystko się zaczęło, Dominika po aktorsku podjęła tę grę. Otuliłyśmy się kocem, a w tle cichutko grała nasza muzyka, a ciepło świec i obecność ukochanej osoby sprawiały, że ten wieczór był idealny.
    – To powiedz jak Ci się układa w Twoim młodym życiu
    – A nie narzekam, dzisiaj miałam spędzić rocznicę ze swoją dziewczyną
    – Dziewczyną powiadasz? Czyli jesteś…
    – Lesbijką, tak zgadza się
    – Interesująca z Ciebie dziewczyna… Przyznam, że miałam okazję tylko z jedną kobietą zasmakować intymności
    – Naprawdę? I jak wrażenia?
    – Cudowne, niedopisania
    – Jak nawiązałyście romans?
    – To niania mojego dziecka
    –  Uu, intrygująco i niegrzeczne. Jak długo to trwało?
    – Nadal trwa, zostałyśmy parą.
    – Brzmi ciekawie i pikantnie. Jesteście szczęśliwe?
    – Nigdy nie byłam szczęśliwsza, mam nadzieję, że ona czuje to samo
    – Na pewno… – uśmiechnęłam się w szczęściu na potwierdzenie uczuć przez Dominikę, co było dla mnie wewnętrznym sygnałem, że mogę zmierzać do realizacji swojego planu
    – Myślałam, aby rozwinąć naszą relację…
    – Tak, a, jak? – Dominice wyraźnie zaintrygowana zmieniła swoją pozycję
    Nadszedł punkt kulminacyjny tego wieczoru, na którego myśl przyśpieszało bicie serca. Od tego miał zależeć kolejny etapem naszego życia. Sięgnęłam ręką za siebie, za poduszkę wyciągając spod niej  popielate pudełko z pierścionkiem zaręczynowym. Przyklękłam przed nią, patrząc jej w oczy i wyczekując reakcji. Czułam drżenie i nutkę niepewności. Nie wiedziałam, jak faceci podchodzą do tego, gdy się oświadczają, ale ja byłam kłębkiem nerwów. Serce łomotało mi jak dzwon w wyczekiwaniu na reakcję mojej ukochanej, z którą planowałam teraz oficjalnie resztę życia spędzić. Dominika złapała się za twarz w niedowierzaniu. Widać było u na niej ogromne zaskoczenie, a zarazem uśmiech szczęścia. Reakcja, jakiej wyczekiwałam i sobie wymarzyłam. Biorąc głęboki wdech i wydech zadałam pytanie:
    – Dominiko czy poślubisz mnie i zostaniesz moją żoną?
    — Aniu… — zaczęła, jej głos drżący z emocji. — O matko! Tak! Tak!!! Jeszcze raz TAK!!! Zostanę Twoją żoną! Kocham cię nad życie! — odpowiedziała, po czym rzuciła się w moje ramiona, składając namiętny i soczysty pocałunek.
    Nałożyłam pierścionek na jej palec serdeczny u lewej ręki, Dominika ujęła mnie za szyję, unosząc do jej poziomu i zaczęła ponownie namiętnie całować. Oddawałam je, zatracając się w chwili. Kłębek nerwów przemienił się w siłę szczęścia niosącą mnie ku namiętności. Dłonie chaotycznie nasze błądziły w dotyku i objęciach. Między pocałunkami zaczęłam wspominać.
    – Na tej kanapie pierwszy raz mnie pocałowałaś
    – A Ty mnie potem zaciągnęłaś do łóżka
    – I dziś jesteśmy razem!!!
    Dominika spojrzała na mnie z czułością, a jej uśmiech stał się jeszcze bardziej promienny.
    — To wszystko wydaje się jak sen, Aniu. Jesteś moim marzeniem, które się spełniło.
    Nasze pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne, a dotyk intensywniejszy. Ręce Dominiki błądziły po moich plecach, a moje dłonie przemieszczały się po jej ciele, eksplorując każdą krzywiznę i linię. Byłyśmy zanurzone w chwili, otoczone miłością i szczęściem.
    — Obiecuję ci, że będę zawsze przy tobie — szepnęłam między kolejnymi pocałunkami.
    — I ja ci to obiecuję, Aniu — odpowiedziała Dominika, jej głos pełen emocji.
    To był moment, w którym nasze przysięgi nabrały jeszcze głębszego znaczenia. Byłyśmy gotowe na przyszłość, którą miałyśmy razem budować. W tej chwili, na tej kanapie, gdzie wszystko się zaczęło, czułyśmy, że jesteśmy dokładnie tam, gdzie powinnyśmy być. Jednakże miałam także inny cel na ten wieczór. Wzięłam, zatem Dominikę za rękę i zaprowadziłam nas do łazienki, w której panował przyjemny półmrok, tworzony przez delikatnie zapalone świece. Ich ciepłe światło odbijało się w lustrze, dodając przestrzeni intymności i spokoju. Ustawiłam nas naprzeciw siebie, chwytając delikatnie jej dłonie. Poczułam, jak jej palce lekko drżą, a jej oczy, pełne emocji, spoglądały w moje. Nagle nasze usta się połączyły i zaczęłyśmy się całować. To był pocałunek pełen uczucia, czułości i oddania, jakbyśmy chciały w ten sposób wyrazić wszystko, co czułyśmy w głębi serca. Nasze ciała, otoczone ciepłym blaskiem świec, zbliżyły się do siebie, tworząc intymny, niemal magiczny moment.
    Kiedy nasze usta w końcu się rozłączyły, oparłam swoje czoło o jej, łapiąc oddech
    – Kocham Cię
    – Ja Ciebie też
    Powróciłyśmy do pocałunków, nasze dłonie błądziły po sobie, rozpalając zmysły. Każdy dotyk był pełen tęsknoty i pasji, jakbyśmy chciały zanurzyć się w tym momencie na zawsze. Powoli przesuwałam ręce w dół jej ciała, ciesząc się każdym centymetrem jej skóry pod moimi palcami.
    Dotarłam do rozporka dżinsów Dominiki, który sensualnym ruchem rozpięłam. Słyszałam jej przyspieszony oddech i czułam, jak jej ciało reaguje na moje dotknięcia. Delikatnie zsunęłam materiał, odsłaniając więcej jej ciała, podczas gdy nasze pocałunki stawały się coraz bardziej intensywne. Dominika przerwała pocałunki i sama prowokującym ruchem powoli zsunęła z siebie spodnie na ziemię i odwrócona tyłem do mnie zalotnie kręciła pośladkami, wypinając się lekko. Stałam przy krawędzi wanny w swojej kremowej obcisłej sukience w kwiatki, mając pod sobą różową bieliznę. Woda była pełna olejków i piany. Świeczki się wszędzie paliły.
    Podobał mi się widok pośladków Dominiki i zsuwających po jej pięknych nogach spodnie. Każdy gest, każda chwila była pełna miłości i pożądania. Byłyśmy w naszym własnym świecie, gdzie liczyłyśmy się tylko my dwie, nasze uczucia i pragnienia. W tym intymnym, magicznym momencie, czułam, że jesteśmy jednością
    – Kochanie zgasisz światło ?
    Jej oczy błyszczały w półmroku, a na twarzy malował się figlarny uśmiech. Podeszłam bliżej, nasze ciała zetknęły się, a ja delikatnie objęłam ją w talii. Zsunęłam z siebie sukienkę, odsłaniając różową bieliznę, którą Dominika szybko pomogła mi zdjąć. Stanęłyśmy naprzeciwko siebie, nasze nagie ciała dotykały się, a nasze oddechy mieszały się w ciepłym powietrzu łazienki. Moje dłonie  obejmowały w talii  Dominikę. Uśmiechnęłam się spragnionym wzrokiem. Światło od świeczek dawało romantyczną aurę. Pocałowałam namiętnie od tej chwili moją narzeczoną, która nie była bierna na moje  poczynania. Tuliła się do mnie, głaszcząc czule. Delektowałam się jej dotykiem. Żaden inny nie dawał mi takiej przyjemności. Zaczęłam pozbawiać Dominikę góry. Dobrze wiedziałam, jak lubiła być obnażana przeze mnie. Chętnie pozwalała się rozbierać, a sama schodziła pocałunkami na moje piersi i poświęciła im odrobinę uwagi. Ugniatała je mocno i ssała moje twarde sutki.
    To było jak idealna harmonia – nasza miłość i namiętność przenikały każdą chwilę tego wieczoru. Dominika zjeżdżała ustami coraz niżej, badając każde z moich wrażliwych miejsc. Jej dotyk był delikatny, ale zdecydowany, sprawiając, że czułam się całkowicie oddana tej chwili.
    – Kochanie, jesteś cudowna — wyszeptałam, czując, jak całe moje ciało pulsuje pod wpływem jej dotyku.
    – Ty też — odpowiedziała, patrząc mi głęboko w oczy, zanim ponownie złączyła nasze usta w namiętnym pocałunku.
    Jej dłonie pieściły każdy centymetr mojego ciała, sprawiając, że zapomniałam o całym świecie poza nami. Nasze ciała doskonale ze sobą współgrały, jakby były stworzone dla siebie. Dominika zaczęła prowadzić mnie w kierunku wanny, a ja posłusznie podążyłam za nią. Wślizgnęłyśmy się zwinnie do wanny, usiadłam za jej plecami. Pomogłam jej się myć a ona mi. Usiadłam w końcu na krańcu wanny, a ona oparła się o mnie plecami. Leżałyśmy tak w milczeniu w ciepłej wodzie, drażniłam delikatnie jej ramię z jednej, a potem i z drugiej strony. Woda z pianą oblewała jej piękne piersi i całe ciało.  Podniecałam się jeszcze bardziej. Rozkoszowałam się widokiem Dominiki w moich ramionach. Wyglądała tak pięknie i uroczo. Dotknęłam opuszkiem palców szyi i poczułam, jak lekko wiła się w wannie między moimi nogami. Poszłam tym tropem, gładziłam ją po szyi, a następnie moje ręce zwinnie zsunęły się na jej piersi. Podniosłam ją lekko i zaczęłam drażnić ramiona i szyje ustami. Zaczęła pojękiwać, a ja pieściłam ją rękami i ustami, dodatkowo ocierałam się piersiami o jej plecy. Odwróciła się do mnie gwałtownie, rozchlapując wodę z wanny. Pocałowała mnie, skierowała ręce między nogi, ja skierowałam swoje na jej pośladki. Pieściłyśmy się nawzajem, całując i patrząc sobie w oczy. Obejmowałam jej pośladki, gdy całowałyśmy się coraz bardziej namiętnie, ale powoli rozpalając jeszcze mocniej nasze zmysły, czując w tym prawdziwą pasję. Dominika łapczywie wpychała język jak najgłębiej, przygryzając mój.
    Woda z wanny się rozlewała, a doszłyśmy niemal jednocześnie. Woda delikatnie pluskała wokół nas, tworząc miły, kojący szum, który zdawał się potęgować nasze doznania. Nasze ciała poruszały się w harmonii, jakby były jednym organizmem, a każdy dotyk, każdy pocałunek wydawał się jeszcze bardziej intensywny. Czułam, jak serce Dominiki bije szybciej, jak jej oddech staje się cięższy i bardziej urywany.
    Nasze pożądanie rosło z każdą chwilą, a woda, która nas otaczała, była jak dodatkowy element tej magicznej chwili. Czułam, jak moje ciało reaguje na każdy jej dotyk, a jej pieszczoty były coraz bardziej zmysłowe i intensywne. Zanurzone w tej fali namiętności, zapomniałyśmy o całym świecie, skupiając się tylko na sobie nawzajem, na tej chwili, która wydawała się trwać wiecznie.
    Rękoma coraz częściej łapałam za pośladki Dominikę. Moje usta przeszły na jej szyję, wracałam, co chwila do ust. Zniżałam się na piersi i powtarzam kilka razy rytuał powrotu, aż dłużej zawitałam na jej piersiach. Mój paluszek powoli dobijał się do jej tyłka, nienachalnie, ale jednak coraz częściej starałam się wejść odrobinę głębiej… Dominika mruczała i pociągnęła mnie do siebie. Klęczałyśmy obie w wannie, jej dłoń zaczęła pieścić moją kobiecość, podczas gdy penetrowałam delikatnie paluszkiem w jej w dupce. Ścisnęłam mocno pośladki, rozchylając je nieco i aż dwoma palcami próbowałam wedrzeć się do środka. Dominika reagowała na to wkładając palce w moją cipkę, a następnie jeden w dupkę i zaczęła mnie nimi podwójnie penetrować. Niespodziewana podwójna penetracja na chwilę wybiła mnie z rytmu. Zaskoczona chichotałam, ale zaraz wróciłam do posuwania Dominiki palcami w tyłek. Była to dosyć ostra zabawa, ale sprawialiśmy sobie nawzajem tym przyjemność. Nasze ruchy były pełne czułości i pasji. Dominika jak zawsze miała sprawne palce i umiejętnie to robiła. Gdy ona mnie żwawiej penetrowała,  moje ruchy także w jej odbycie przyśpieszały. Nieco bezradna, bo pozwalałam się porwać rytmowi rozkoszy, wsuwałam palce drugiej dłoni do jej szparki. Nie potrafiłam nimi teraz zbyt sprawnie operować, ale robiłam, co mogłam. Obie mogłyśmy poczuć podwójną penetrację. Łazienkę wypełniały nasze jęki, które były ciche, ale z czasem przebierały na głośności. Moje biodra falowały, ciało się wykręcało coraz mocniej. Byłam rozpalona do granic możliwości. Zagryzałam jęki na ramieniu Dominiki, zastawiając na dłużej pamiątkę po mnie. Spełnienie zbliżało się wielkimi krokami, Dominika oddychała głośno i szybko, przy czym ja coraz bardziej płytko. Chciałam dojść razem z nią, czułam, że dochodzę wtedy patrząc jej w oczy z trudem wydobyłam z siebie przeciągle
    – Ko.ooo..chaaam….Ciiię
    Wtedy przeszył mnie orgazm i zaczęłam kwiczeć. Dostałam spazmów, moja cipka i odbyt zaciskały się na paluszkach Dominiki, tryskając do wanny moimi soczkami. Przez moją narzeczoną także przeszedł skurcz. Pogrążona w spazmach szczytowała razem ze mną. Padła na mnie i przygniotła swoim ciężarem. Ale to był słodki i lekki jak piórko ciężar. Byłam wyczerpana i cała mokra od wody i potu.
    – Kocham Cię — powiedziała szeptem wtulona we mnie
    – Ja Ciebie też — odpowiedziałam całując ją w czoło.
    Moje dłonie ją pieściły delikatnie opuszkami i całowałam w usta czule na ukojenie. Po chwili powoli zaczęła mnie myć, zwiedzając palcami całe moje ciało.
    – Odwróć się tyłem – poprosiła
    Odwróciłam się z uśmiechem na twarzy, usiadłam plecami do niej. Całowała moje ramiona, kiedy myła plecy. Wiedziałam, że obie nie miałyśmy jeszcze dość zabaw. Pochyliła mnie w przód, bym lekko się wypięła i językiem przejeżdżała po całym rowku. Zamruczałam delikatnie, pieszczot nigdy za dużo. Od tyłu próbowała też dobrać się językiem do mojej szparki. Wypięłam się, aby miała jak najlepszy dostęp. Jej dotyk mnie znów rozpalił, a języczek na moim rowku sprawił, że znów czułam się pobudzona.
    – Kocham Cię — powiedziałam mrukliwym głosem. Kochałam język Dominiki. Chwytałam się za piersi w podnieceniu.
    – Uwielbiam sprawiać Ci przyjemność — odpowiedziała, między pocałunkami z moimi wargami sromowymi. Język penetrował wnętrze, Dominika  też sobie odrobinę paluszkami. Poprzedni orgazm sprawił, że szybko zaczęłam odczuwać szczyt. Pojękiwałam i wypięłam się z falującymi bioderkami. Wyraźnie słyszałam jak Dominika spijała wszystkie moje soki jak słodki nektar miłości. Zadowolona z siebie chichotała, że znów udało jej się mnie popieścić. Padłam do wody, moje ciało było całe w pianie, przewróciłam się na plecy, uśmiechałam się i śmiałam ze szczęścia. Włosy mi się zamoczyły, ale to nic. Była moim skarbem.
    – Jesteś moim szczęściem — mówię zdyszana
    Zanurkowała pod wodę, by się cała zamoczyć i wyłoniło się przy mnie.
    – Może teraz Ty mnie umyjesz jeszcze raz? – uśmiechała się tylko zalotnie i dwuznacznie przy tym pytaniu
    Obróciłam Dominikę śmiałym ruchem i wzięłam gąbkę, pozorując tę grę. Całowałam jej ramiona i myłam dokładnie gąbką, na którą nałożyłam pełno mydła jej plecy. Każdy skrawek ciała nie był zaprzepaszczony. Delektowałam się tym. Myłam jej piersi dokładnie i objęłam je przy okazji.
    – Jesteś taka piękna kochanie – szeptałam jej do ucha — Kocham Twoje ciało jak Ciebie całą.
    Zmieniłam nagle ułożenie ciała Dominiki naprzeciw mnie. Usiadłam na drugim końcu wanny i wzięłam jej stópki. Pieściłam je ustami i językiem. Swoją stopą masując jej kroczę, uśmiechając się czule i szelmowsko zarazem. Poddawała się mojej woli.
    – Najpiękniejsza jestem w trakcie orgazmu, wiesz? – rzuciła żartobliwie. – A jeszcze bardziej, gdy ze mną jest druga naga ślicznotka.  – Spoglądałam po tych słowach na Dominikę rubasznie.
    Położyła dłoń na mojej stopie i masując ją ostrożnie, pomagała mnie w stymulowaniu jej. Wylizałam jej stópki i dokonałam masażu swoją stópką, stymulując Dominiki.  Następnie zmieniłam pozycję
    Nakazałam gestem, aby uniosła bioderka z wody. Posłusznie to uczyniła i zamruczała cicho z zadowolenia. Uśmiechałam się szelmowsko i zbliżyłam usta do jej skarbu. Obmyłam go z piany i zaczęłam lizać koniuszkiem języka nabrzmiałą łechtaczkę. Rozkoszowałam się smakiem jej podniecenia. Spijałam soczki, zanurzając głębiej język. Kochałam jej cudowny smak. Skupiałam się tylko na tym, aby dać jej przyjemność. Chwytałam ją za dłoń i plotłam z nią palce. Wolną ręką wkładałam paluszki Dominice do pochwy. Wolną dłoń Dominika wplątywała w moje włosy i dociskała mnie lekko. Znałam ją i wiedziałam, że już niewiele jej trzeba to osiągnięcia szczytu. Przymykała oczy i odchyla głowę. Przez głowę przeszedł mi pomysł, aby wykorzystać naszą zabawkę. Na szczęście na wszelki wypadek ją przygotowałam. Przerwałam na moment pieszczotę, aby wziąć strapka. Szybko go sobie zamontowałam w pochwie. Powoli się wsunęłam w cipkę Dominiki, czułam jak jej nogi mnie oplatały na moich plecach. Chwyciłam jej biodra i wpijam ustami w jej usta. Czułam, że była blisko i zaraz miałam dać jej niebywały orgazm. Napierałam coraz mocniej i penetrowałam Dominikę naszą zabawką, która mnie sama stymulowała i odczuwałam, że mnie samą dosięgnie orgazm. Dominika pojękiwała głośno i nieskrępowanie. Zaciskała na mnie swoje nogi. Wiedziałam, że to był ten moment, gdy przeszedł ją skurcz. Chciałabym, żeby ten moment trwał i trwał. W końcu nasze ciała osiągnęły szczyt rozkoszy, a intensywność tego momentu była niemal oszałamiająca. Czułam, jak fala ekstazy przetacza się przez moje ciało, a Dominika doznawała tego samego, nasze ciała drżały w harmonii, a nasze serca biły jednym rytmem.
    – Kocham Cię — rzekłam powtarzając kilka razy szeptem coraz głośniej
    Po wszystkim, leżałyśmy w wannie, oddychając ciężko, ale szczęśliwe, ciesząc się bliskością i ciepłem swoich ciał.
    Błogi i romantyczny nastrój nas otaczał w płatkach róż i zapalonych świec. Dominika oparta o mnie plecami pomiędzy moimi nogami. Nasze dłonie pieściły się wzajemnie, co chwila, oddając się krótkim i soczystym pocałunkom.
    – Zaskoczyłaś mnie tymi oświadczynami
    – Taki był cel
    – To najpiękniejszy prezent na naszą rocznicę, spędzenie przyszłości, jako Twoja żona. Już jak o tym mówię, to dostaję dreszczy  
    – Prawda, że brzmi cudownie? – spojrzałam w jej oczy czując tylko miłość — Tak strasznie Cię kocham
    – Ja Ciebie też, najbardziej w świecie.
    Przed nami otwierał się kolejny rozdział naszego wspólnego życia. Przyszłość rysowała się w pięknych barwach. Miałam wszystko, czego do szczęścia potrzebowałam, cudownego syna i ogromne wsparcie i szczęście w przyszłej żonie.
    — Aniu, to jest najlepsza rocznica, jaką mogłam sobie wyobrazić — powiedziała Dominika, patrząc mi prosto w oczy. — Dziękuję ci za wszystko.
    — To ja dziękuję, że jesteś ze mną — odpowiedziałam, delikatnie całując ją w usta. — Kocham cię.
    — Ja ciebie też kocham, bardziej niż słowa mogą wyrazić — odpowiedziała, przytulając się mocniej.
    W tamtym momencie wiedziałam, że bez względu na to, co przyniesie przyszłość, poradzimy sobie z wszystkim razem. Miłość i wzajemne wsparcie były naszą siłą, a ta rocznica była dowodem na to, jak wiele dla siebie znaczyłyśmy. Przed nami kolejny  etap życia się otwierał, na który obie byłyśmy gotowe.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Burzowe popoludnie

    Dosyć upalne lato, stałam za ladą wiejskiego sklepu. Pracuję tam od lat i lubię tę posadę. Nie jest szczytem marzeń jeśli chodzi o zarobki, ale potrafi być przyjemna. Zawsze staram się mieć dobry kontakt z klientami i mieszkańcami wsi. Jestem obiektem westchnień wielu mężczyzn na wsi mimo 45 lat na karku. Często pozwalam sobie z nimi na małe i niewinne  flirty w sklepie, którzy przychodzą do sklepu aby cieszyć się wyłącznie moim towarzystwem. Znam swoją atrakcyjność, która jest wciąż w niezłej formie. Jestem blondynką przy wzroście 1.65 m ze zgrabnym ciałem, ale zaczęło przybywać mi tuszy i tkanki tłuszczowej. Mimo tego czułam się wciąż szczupła. Lubię eksponować swoje wdzięki jak nogi, bardzo zgrabne oraz dekolt. Podkreślam swoje walory obcisłymi, kusymi i wydekoltowanymi  sukienkami, równocześnie stosownymi do pracy w wiejskim sklepie oraz kozakach na szpilce. Mam dosyć poukładane życie, męża i dwie dorosłe córki. Lubię swoją pracę, nie potrzebuję od życia wiele, ale mam swoje skryte fantazje.
    Pracowałam na popołudniowej zmianie. Tego dnia był mały ruch w sklepie o tej porze. Bardzo parno było przez cały dzień, ale w pewnym momencie zaczęło się kiepścić. Wykorzystując przestój, czytałam sobie książkę. Nagle zaczęło grzmieć. Nie minęło kilka chwil, jak gwałtownie lunęło i rozpętała się wichura, zrobiło się ciemno oraz zaczęło błyskać. „To teraz mam czas dla siebie, bo nikt w taką ulewę do sklepu nie przyjdzie”, myślałam sobie. Udałam się na zaplecze i na chwilę usiadłam na kanapie. Nie zamierzałam stać niepotrzebnie za ladą. Nie minęła chwila, gdy usłyszałam dzwonek zamontowany przy drzwiach informujący, że ktoś wchodzi. Do sklepu weszła młoda dziewczyna w gustownych okularach. Miała rude włosy, nieco za ramiona. Ubrana była w sweter i obcisłe jeansy, które były całe mokre. Pogoda zrobiła swoje.  
    – Dzień dobry… – nagle z niezbyt śmiałym głosem odezwała
    – Dzień Dobry – odpowiadam  
    Znałam tę dziewczynę, bo często wchodziła do tego sklepu na drobne zakupy. Na wsi z resztą każdy każdego znał. Jej stałe produkty to woda i jakaś słodycz. Dostrzegałam w niej, że była strasznie nieśmiała, co kryła za przydługimi swetrami. Nie pamiętam aby inaczej się ubierała, gdy ją widywałam.  Nie miała powodów do kompleksów, bo była bardzo ładna. Intrygowała mnie i w pewnym stopniu podobała. Wstałam z krzesełka poprawiając  swoją kusą błękitną sukienkę w kwiatki i pytam
    – Co podać?
    Widzę, że się zastanawia się co odpowiedzieć. Gdy zajmuje jej to dłuższą chwilę zaczynam się domyślać, że chciała się po prostu schronić  
    – Butelkę wody i jakiś batonik… – odpowiedziała, rozglądając się po sklepie. Nagle jej wzrok skupił się dłużej na mnie i na moim kroju. Uśmiechałam się do niej ciepło gdy zaczynałam czuć na sobie jej spojrzenie. Spoglądałam na nią pewnym spojrzeniem i sama ją mierzyłam wzrokiem.
    Odwróciłam się i schylałam po wodę, lekko wypinając pośladki w jej kierunku. Sięgnęłam po batonik z półki i podałam jej. Widziałam, że jest lekko zaniepokojona czymś
    – Proszę.
    Wyjęła portfel a ja dopytuję
    – Wszystko w porządku?
    – Trochę zmokłam – zaczęła się tłumaczyć. – Mogę skorzystać z łazienki?
    Nie widziałam przeciwskazań, wręcz przeciwnie “Niech dziewczyna doprowadzi się do ładu”, powiedziałam sobie w dcuhu.
    –  Proszę, nie ma problemu.
    Wskazałam ręką łazienkę. Miła dziewczyna i do tego urokliwa. Zaczęłam się zastanawiać czemu jest taka nieśmiała, ale też dopuszczałam możliwość, że to tylko maska.
    – Przypilnuje Pani przez chwilę moich książek? – wskazała na siatkę pełną lektur.
    – Oczywiście – odpowiedziałam
    Burza i wichura zaczynały mocniej szaleć. Słychać było grzmoty i padający deszcz a nawet grad. W pewnym momencie nagle zgasł prąd…
    – Co za dzień, prawda? – słyszałam z oddali pytanie dziewczyny
    – Ano, ale mnie taka pogoda nie przeszkadza. Nawet czasem lubię burzowe czasy, by po nich nastąpiło wyciszenie
    Przeglądałam z ciekawości  książki dziewczyny, lecz w ciemności za bardzo nie dostrzegałam tytułów i okładek. Zapytałam głośno aby usłyszała  
    – Te książki to na studia?
    – Nie, ja po prostu sama się tak dokształcam. Miałam wolny dzień, więc pojechałam do miasta do biblioteki. Książki od zawsze były moją pasją. – Gdy odpowiadała, słyszałam szum lejącej się wody. – Czy mogę prosić o mydło? – dopytywała uchylając drzwi.
    Odparłam
    – Tak – szłam do niej, stukocąc po podłodze skórzanymi do kolan kozakami na 10cm szpilkach ze szpicem. Poszłam na zaplecze, znalazłam mydło i  otworzyłam drzwi by Ci podać mydło. Wtedy dostrzegłam krasę jej ciała. Było ciemno bez prądu. Widziałam jednak wyraźnie, że miała zdjęty sweter i od pasa w górę była w samym czarnym staniku. Miała bardzo atrakcyjne ciało. Nie miała się czego wstydzić, lekko jej zazdrościłam, lecz sama także na jego widok poczułam delikatne mrowienie i podniecenie, aż gorąc do mnie uderzył. Nieśmiało próbowała się przykryć rękoma.
    – Przepraszam, że ja taka roznegliżowana…
    – Nic się nie stało – rzuciłam jej szelmowski oraz dodający otuchy uśmiech – Obie jesteśmy kobietami, a Ty nie masz się czego wstydzić, bo jesteś do prawy ładna
    – Przy pani to każda jest nijaka – zaczęła mnie komplementować. Po jej minie wnioskowałam, że moje słowa dodawały jej nieco śmiałości i opuściła ręce. – Tak w ogóle, to jestem Klara.
    Podałam jej rękę, uśmiechając się – Dziękuję Ci za komplement, ale ja już mam swoje lata. Mimo że czuje się dobrze i wiem jak wyglądam. – po tych słowach nastąpiła chwila ciszy, którą przerwałam zaproszeniem do zmiany miejsca – Chodź pójdziemy na zaplecze, tam jest kanapa. Usiądziemy sobie, utknęłyśmy tu na trochę. I jestem Ala, nie musisz do mnie mówić Pani – uśmiecham się i głaszczę Twój polik i włosy
    – Um… – zmieszana zaczerwieniła się lekko. – Mogę się jeszcze nie ubierać? Chciałabym, by sweter od razu wyschnął.
    – Oczywiście, chodź!
    Słyszałam jak odetchnęła z ulgą. Prowadziłam ją na zaplecze, czując jej wzrok na sobie. Uśmiechnęłam się w duchu, „Miło, że robię wrażenie też na płci pięknej”. Mimowolnie sama bardziej kręcić bioderkami trochę prowokując dziewczynę. Weszłyśmy na zaplecze i skierowałam się do szafek.
    Szukałam w nich świec. Znalazła parę świeczek i następie zapaliłam je rozświetlając zaplecze. Usiadłam na starej i obdartej kanapie, zakładając nogę na nogę. Czułam wzrok dziewczyny momentami na sobie, co wywoływało u mnie podniecenie.  Rozświetlone ciało dziewczyny było jeszcze piękniejsze. Mierzyłam ją wzrokiem. Czułam coraz bardziej, jak gorąc we mnie uderza. Skupiałam się na niej, zwłaszcza na tym co skrywał stanik. Dostrzegałam, że mój wzrok trochę ją peszył, więc się uśmiechnęłam czule, by nabrała zaufania.  
    – Masz… ładne nogi – rzuciła i się zarumieniła. Nie bardzo wiedziała, jak się zachować.
    – Dziękuję, usiądź obok – klepnęłam miejsce obok
    Wyraźnie zestresowana usiadła na kanapie.
    – Nie ma prądu, kasy nie działają, to sklep zamknięty? – zagadała
    – Tak jakby, jesteśmy same. Ale dzwonek przy sklepie jest w razie czego –  odpowiedziałam puszczając jej oczko. Zamierzałam podtrzymywać kontakt, schodząc na tematy bardziej osobiste – Klaro, jesteś do prawdy śliczną dziewczyną, chyba mądrą co szanuję. Dużo książek czytasz. A powiedz mi jesteś sama?
    – Mieszkam z mamą i tatą – odpowiadała, a dopiero później zreflektowała co miałam na myśli. – Tak, sama…
    Kierowana nastrojem i własnym pociągiem postanowiłam zadać lekko prowokujące pytanie
    – A podobają Ci się bardziej kobiety czy mężczyźni?
    – No… – zamyśliła się wyraźnie. Zbierała myśli uciekając wzrokiem – Tak do końca to nie wiem – Odpowiedziała w miarę bezpiecznie. – A czemu pytasz?
    – Z ciekawości… – rzuciłam jej  ponownie szelmowskie spojrzenie i przygryzałam wargę. Nastrój i moje podniecenie zmierzało ku niej
    – Przytulnie tu – zmieniłam temat.  
    Migotanie świec tworzyło miłą atmosferę. Słyszałam głęboki oddech dziewczyny. Powoli przyzwyczajała się do tej nieco niezręcznej sytuacji. Wróciła jednak do tematów bardziej fizycznych, odnosząc się do mnie.
    – Moja pierwsza myśl o Tobie, to że Twoja sukienka jest… prowokująca…. Przyglądając się Twojej figurze….Rany, każda chciałaby tak wyglądać w tym wieku. Niewiele ustępujesz młodszym od siebie, a podejrzewam, że w niektórych kwestiach to jesteś o niebo lepsza…. – wtedy chyba zdała sobie sprawę, że mogła pójść o jeden most za daleko. Wcale się jednak nie gniewałam. Klara jednak zrobiła się czerwona na twarzy i zaczęła jąkliwie dopowiadać –  Zawsze byłaś miła i sympatyczna, więc jak na nieśmiałą osobę czuję się przy Tobie całkiem swobodnie….  
    Patrzyłam na nią jak się męczy, wtedy moja dłoń, paluszek lekko opuszkiem zmierza ku dziewczynie i dotknęła jej nogi. Wtedy nagle mocno uderzyło w okolicy. Głośny grzmot sprawił, że Klara przytuliła się do mnie mocno. Czułam bicie jej serca.  
    – Alu, ja nie wiem… co się ze mną… – cicho próbowała wyjąkać jakąś odpowiedź.
    Odsuwam ją od siebie by móc spojrzeć jej w oczy. Czułam jak między nami było mocne napięcie, a droga o jego ujścia wiedze w jednym kierunku…
    Klara przymykała oczy i nachylała twarz ku mnie. Delikatnie, niepewnie cmoknęła mnie w prawy policzek. Przesunęłam twarz, że nasze usta się zetknęły. Pocałowałam ją delikatnie, badawczo. Dla mnie to też był nowy obszar badań, wszak nie miałam żadnej relacji intymnej z kobietą. Zawsze uganiali się za mną faceci. Ale marzyłam od pewnego czasu aby posmakować tego owocu. Upływają młodość, atrakcyjność ciągnęły mnie do spełniania pewnych doznań. Klara od dłuższego czasu mnie intrygowała i mi się podobała z dziewczyn, kobiet, które znałam, widywałam osobiście. Ten wieczór był  jak uderzenie pioruna, dający nam obu szanse na poznanie tego. Przywarła do mnie całym swoim ciałem i naciskała trochę. Szybko zaczęła odwzajemniać pocałunki. Reagowałam z entuzjazmem i podążałam razem z nią na dotąd nieznane wody. Całowała namiętnie, z pełnią pasji. Oddajemy się namiętnym i czułym pocałunkom. Delikatnie rozwierałam usta językiem i spotykałam jej język i pochłaniamy się w głębokim i wirującym tańcu rozkoszy. Klara dotykała dłońmi moich nóg. Łapczywie mnie macała, znacznie śmielej, niż mogłam kiedykolwiek przypuszczać,  jakby Chciała poznać całe moje ciało lepiej. Podobała mi się to, że młoda załapała tyle zaangażowania. Dorównywałam jej tempu. Pozwałam się dotykać. Obejmowałam ją jedną ręką, a drugą błądziła dotykiem, po jej brzuchy i dekolcie. Śmiałym i zmysłowy ruchem pozbawiam Klarę stanika. Syciłam się smakiem jej ust. Były cudowne, nie chciałam przerywać tego pocałunku. Klara językiem rozpychała się w moich ustach. Na chwilę jednak oderwała twarz. Dostrzegłam, że potrzebuję złapać dech
    – Alu, ja… – szeptała podniecona.
    – Cii… – uciszam ją i całowałam szyję młodej dziewczyny, dokładnie wirując na niej językiem. Obniżam pocałunki. Kładłam Klarę powoli na plecy i całowałam jej piersi. Delikatnie je obejmowałam i ściskałam. Ustami i językiem pieściłam je kołując. Brodawki i sutki śliniłam i przygryzałam, wiedząc że są na to gotowe.
    – Rozepnij moje spodnie… – nagle na spłyconym oddechu prosiła mnie Klara.  
    Rękę nakierowałam zgodnie z życzeniem ku jej kroczu. Rozpięłam dżinsy i wsunęłam jej w spodnie zgrabnym ruchem dłoń i delikatnie masowałam przez jedwabne majteczki. Były wilgotne, to tylko mnie napędzało. Całowałam znów jej usta, były cudowne takie mięciutkie. Masowałam koliście jej kobiecość. Widziałam w niej, że mogła mi się oddać cała. Powoli drżącymi dłońmi starała się nie być bierna i  zdejmowała ze mnie trochę ubrań, zaczynając od góry. Mimowolnie zaczęła też z siebie wydawać ciche pomruki. Widziałam, że mała problem z pozbawieniem  mojej sukienki. Byłam w rozkroku czy pomóc jej, czy kontynuować  fazę. Jej mruki brzmiały słodko i nie chciałam przerywać pieszczot. Odpuściła jednak rozbieranie i zmieniła taktykę. Podwinęła moją sukienkę jak najwyżej i wsunęła dłoń bieliznę. Czułam jak jej rączka się wślizgiwała. Było przyjemnie, że sama zaczęłam mruczeć. Pocałunkami schodziłam niżej, całując brzuch i pępek. Dotarłam do dżinsów i patrzyłam na nią żarliwie. Kiwnęła głową z aprobatą, że mogę podążać dalej. Była cała mokra. Przestała sięgać do moich pośladków, ale zamiast tego uniosła miednicę, pozwalając mi na wszystko. Zdjęłam z niej dżinsy, obsuwając je wraz z majtkami. Rzuciłam je  gdzieś w kąt i zbliżyłam  twarz do jej kobiecości. Pachniała idealnie. Przysunęłam koniuszek języka i delikatnie lizałam jej wilgoć wzdłuż szparki, a potem skupiłam się na śliniącym koraliku. Smakowała cudownie. Językiem kołowałam i działałam nim w rytm jej podniecenia. Patrzyłam jak ciało Klary pięknie reagowało na moje pieszczoty. Wiedziałam, że jest jej dobrze. Miała w sobie tyle ognia i prądu, że przechodziło to na mnie.
    – Weź mnie! – wykrzyczała w pewnym momencie nieco nieadekwatnie do sytuacji.  
    Wsadziłam dwa paluszki w jej rozżarzone wnętrze i mokre niczym rzeka. Językiem i ustami operowałam dynamicznie, a palcami delikatnie zgłębiałam wnętrze Klary, posuwając nimi płytko. Byłam strasznie pobudzona i podniecona. Poruszała w rytm moich ruchów palcami dodatkowo miednicą. Zamknęła oczy i pojękiwała coraz głośniej. Nie trzeba mi wiele, była już blisko. Widziałam i czułam to. Wnet przyśpieszyłam i dynamizowałam mocniej swoje ruchy językiem i palcami. Ciałem Klary wstrząsnął skurcz. Zacisnęła nogi i wydała z siebie przeciągły jęk. Złapałam Klarę za rękę splecionymi palcami. Czułam jak zaciskała uda no mojej głowie. Zwalniałam ruchy, spijając wilgoć,  lejącą się niczym Niagara. Jej ruchy były dla mnie największym kompletem. Głaskała mnie czule po głowie, jakby  niemo dziękując za orgazm. Byłam ciekawa, co będzie dalej. Burza nadal trwa, podobnie jak nasze igraszki…Przesunęłam się ku dziewczynie, którą pocałowałam kojąco i głęboko. Spytałam się między pocałunkami.
    – Wszystko w porządku Klaro?
    Kiwnęła głową na tak. Ostrożnie dotknęła moich piersi. Patrzyła mglistym wzrokiem głęboko w moje oczy. Rozumiałam do czego zmierzała w tej grze spojrzeń. Zdjęłam z sobie sukienkę i zostałam w samej bieliźnie koronkowej w kolorze bordowym i kozaczkach. Usiadłam na niej i pochyliłam by ją całować, zarzucając włosami.
    – Rany, jaka jesteś piękna – wyrywało jej się. Powoli ugniatała moje pełne piersi. Ściskała je delikatnie, ale stopniowo coraz mocniej i częściej. Nie sadziłam, że można tak pieścić dotykiem. Błogi stan mnie ogarniał, w którym mruczałam. Wpiła się też w moją szyję. Przyciągnęła ją do pozycji półprostej, by ułatwić czułe ja wpijanie się we moją szyję. Zdjęłam stanik by zajęła się nimi. Wplotłam ręce w jej włosy i dotykałam po całym ciele. Oddychałam głęboko. Pragnęła jej  dotyku i ust. Ostrożnie cmokała moje piersi i spiralnym ruchem zbliżała się do brodawki. Kiedy usta zajmowały się lewą półkulą, prawa była pieszczona przez ręce. Całowała je, lizała, przygryzam sutki. Ściskała, masowała, a nawet pozwała sobie czasem na uszczypnięcie. Na zmianę lizała to jedną, to drugą. Czułam jak jej usta mnie rozpalały. Byłam napalona, wilgotna i spragniona pieszczot .Dociskałam delikatnie Klarę do swoich piersi. Czerpałam z tego błogą i ekscytującą  przyjemność. Język dziewczyny był bardzo sprawny. Nie czułam takiej delikatności i zaradnej sprawności do tej pory. Oddychałam coraz mocniej, pozwalam jej się oddawać. Każdy jej ruch był zmysłowy. Chciałam teraz tylko tej młodej dziewczyny. Była wspaniała, robiła to jakby miała niejedno doświadczenie. Niesiona byłam naszą namiętnością, która prowadziła ku upragnionej i rozkoszy jakiej nigdy nie potrafiłam zaznać. Ugaszała  moja pragnienie, ale wyczuwałam jak zaspokajała w tym  własną ciekawość. W pewnym momencie wędrowała znów ustami trochę wyżej i znów wpijała się w szyję. Tym razem zostanie ślad, mała pamiątka na kilka najbliższych dni, jak pieczęć, dowód naszej grzesznej namiętności. Pochyliłam się bardziej do tyłu opadając plecami na kanapę. Martwiłam się trochę tym śladem, w obawie co powie mąż i jak to przed nim ukryć. Ale nie byłam zła, wręcz podniecona. Niespiesznie znaczyła pocałunkami drogę zmierzając niżej. Klękła przed mną. Ominęła krocze, przeskakuję na udo. Całowała je i masowała. Zachłannie obmacywała moje nogi. Kompletnie naga klęczała posłusznie gotowa aby dać mi to, czego mężczyźni nie są w stanie.
    – Podoba Ci się to, co robimy? – spytała dla pewności.
    – Oj tak skarbie. Podniecasz mnie Ty i to co robisz ze mną i my robimy.
    Jedną nogę kładę na jej barku – Rób tak ze mną, jesteś wspaniała. Pozwalam Ci się doświadczyć
    Moją stopę podsunęła między swoje nogi. W trakcie gdy wciąż badawczo pieściła uda, zaczynała się o nią odrobinę pocierać. Nie znałyśmy się zbyt dobrze, ale wiem, że mi się podobała, że podniecało mnie to wszystko. Być może będę tego kiedyś żałować, ale w owym momencie chciałam tylko jednego, jej. Klara rozchyliła moje nogi. Patrzyła z dołu w moje oczy i dmuchała chłodnym powietrzem w rozgrzane wrota namiętności. Jej wzrok mnie rozgrzewał, czekałam na kolejny. ruch. Ocierałam się nogą o jej kroczę. Rozchylam szerzej nogi. Ręką przejechałam po swojej kobiecości zachęcając Klarę do działania. Palcami lekko rozwarłam wargi sromowe . Masowałam łechtaczkę,  drugą ręką  masuję swoje piersi. Patrzyłam ognistym spojrzeniem na moją młodą kochankę, z pełnym żaru i podniecenia. Zaczęła całować okolice szparki, delikatnie i powoli. Trzymała mnie w drobnej niepewności. Cmokała wejście, aż wreszcie przejeżdżam językiem wzdłuż. Rozchylała już sama płatki palcami i znów dmuchała zimnym powietrzem do środka. Wysunęła język gotowa do działania. Lekko zajęczałam i zamruczałam. To co robiła Klara językiem, gdzie indziej, wiedziałam, że się nie rozczaruję. Złapałam Klarę za rękę i plotę palce, drugą naprzemiennie masują swoje piersi. Głaskała po włosach odsuwając jej z  twarzy aby było jej wygodniej. Byłam cała rozpalona i spragniona, a język dziewczyny jak kojący dotyk, który miał dać wentylację tego żaru. Wsuwała język do środka. Tym razem już bezlitośnie szła od razu na całość. Penetrowała mnie językiem, jakby szukała czegoś w tej komnacie.. Przyssała się do mnie, równocześnie pocierając się ciągle o moją nogę. Druga noga na jej  barku opierałam o jej plecy szpilką od kozaczka. Mruczałam, cudownie operowałam językiem. Zaciskałam palce na jej dłoni. Daję sygnały jak na mnie działała. Patrzyłam Klarze w oczy, lecz z każdym ruchem moją głowa wywracała się chaotycznie na boki.  Przygryzałam wargi i cicho jęczałam. Z czasem jednak byłam głośniejsza. Moje oddechy, jęki i mruki wypełniały pomieszczenie. Biodra delikatnie falowały. Śmiało penetrowała dalej językiem moje najskrytsze zakamarki, nie szczędząc pieszczot łechtaczce. Oddychałam głośno, bo z trudem łapałam oddech. Możesz wyraźnie poczuć żar z mojego ciała. Pomagałam jej ,pocierając swoją łechtaczkę paluszkami. Czułam jak przebierało we mnie wyładowania. Wiłam się coraz mocniej. Klara była wspaniała. Jęczałam głośno. Lizała szybko jak mogła. Traciła kontrolę, byłam blisko. W końcu Klara dała mi upragnione orgazm, który wykręcał mną na boki. Wiłam się w rozkoszy.  
    – O Boże! Jak cudownie!!!  
    Nie potrafiłam złapać rytmu, dostaję spazmów. Byłam w siódmym niebie. Wysunęłam ręce, aby do mnie przyszła. Tuliła się do mnie, a nasze nagie ciała się ocierały i plotły ze sobą. Pochłonęłyśmy się w namiętnym pocałunku, który dawał nam zelżenie rozkoszy. Klara objęła mnie nogami i wtulona uspokaja oddech i zapewne kotłujące się myśli.  
    – Alu, to było niesamowite – wyszeptała cicho
    – Wiem Klaro, to było najlepsze doświadczenie w moich ostatnich latach. Byłaś niesamowita
    – Chcę jeszcze chwilę poleżeć przy Tobie –  Klara nie ruszała się i tylko wtulała jakby słuchała mojego miarowego oddechu – To mój pierwszy raz z kobietą. Podobało mi się
    – Mój też i mam nadzieję, że nie ostatni…. – dałam do zrozumienia, że liczę na powtórkę  
    Wodziła paluszkami po jej aksamitnej skórze zamyślona. Burza powoli już mijała. W blasku świec ciało Klary wyglądało tak pięknie.  Obie się wzajemnie dotykałyśmy. Klara krążyłam palcami po moich ramionach..
    – Masz ładną bieliznę – odezwała się  
    – Dziękuję, ale dla Ciebie mogłabym nosić najbardziej zmysłową i kuszącą. – puściłam oczko  
    – Będę wpadać częściej do sklepu – oznajmiła śmiało.
    Zaśmiałam się, po czym dalej dotykałam ciała i twarzy Klary. Opuszkami palców wodziłam po jej piersiach. Patrzyłam jej w oczy
    – Mam nadzieję, ale też mamy nie tylko sklep….
    – Na zaplecze też będę wpadać częściej – obiecywała. – Ale ty chyba masz męża?
    Nieśmiało poruszyła ten temat.
    – Tak mam…ale to nie pierwsza zdrada….Raczej myślałam o naturze, mamy piękną wieś lub do miasta możemy się udać.
    – Ale mnie nie będziesz zdradzać? – śmiała się dla rozluźnienia atmosfery, zadając lekko absurdalne pytanie
    – Nie, nie będę bo Ty masz w sobie wyjątkowy czar.
    Dostrzegłam jak Klarze zaschło chyba w gardle  
    – Chcesz pić? – zapytałam
    – Tak, poproszę – uśmiechnęła się niewinnie i uroczo. Zeszła ze mnie i usiadła obok. Kolana podciągnęła pod brodę. Poszłam  do sklepu, stukocąc kozakami, totalnie nie przejmując się swoją nagością. Widać było mnie przez szybę i drzwi sklep, ale nikt nie przechodził na szczęście. Wzięłam wodę i zaniosłam ją Klarze. Usiadłam niej obok, jej nogi kładę na swoich, aby nie siedziała skulona. Widziałam po jej spojrzeniu, że była znów nieco onieśmielona, bo moment rozkoszy orzeźwił mój umysł.
    – Dziękuję – przerwała niezręczny moment ciszy – Muszę jeszcze siusiu. Zaczekasz na mnie?
    – Tak – odpowiedziałam cmokając w usta.  
    W podskokach poszła do łazienki. Wychodząc z łazienki  kołysała biodrami. Bardzo urzekał i podobał mi się ten widok, jak się poruszała. Ponownie uległam zadumie jak jej ciało w blasku świeć jest piękne. Wyciągnęłam rękę by do mnie podeszła. Chwyciła ją i usadziłam Klarę na swoich udach bokiem i trzymałam ją uśmiechając do Ciebie. Nie potrafiłam zdefiniować swoich uczuć, ale byłe po prostu szczęściem. Jakoś odruchowo wyciągnęła język i tak jakby wkładała go do moich ust. To pocałunek, ale taki trochę inny. Później delikatnie przygryzła moją wargę. Odwzajemniłam, delektując się tym pocałunkiem. Delikatnie błądziłam dłońmi po jej nagim ciele, udach, brzuchu i piersiach. Cieszę się chwilą. Klara wsunęła rękę w moje włosy i bawiła się nimi. Rozpalał się na nowo ogień. Obróciłam Klarę plecami do siebie na klęczkach. Zaszłam od tyłu ją, ustawiać się w takiej samej pozycji przylegając do jej pleców i od tylu delikatnie masowałam jej piersi. Niestety, dokładnie w tej chwili dzwoni telefon Klary. Widziałam w  jej w oczach, że nie bardzo chciała odebrać, ale musiała. Niechętnie odsunęła się ode mnie i szukała na ziemi spodni.
    – Tata dzwoni – rzuciła na usprawiedliwienie….
    Szybko się zebrała i mnie pocałowała na odchodne. Chwile po jej wyjściu siedziałam z podwiniętymi nogami i myślałam o tym co się wydarzyło. Czas jednak był aby się ogarnąć i ogarnąć sklep, bo ktoś jeszcze mógł wejść, później rozliczanie kasy i sprzątanie. Zastanawiałam się czy uda mi się to jeszcze raz powtórzyć  z Klarą, bo była naprawdę cudowna….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Romans z nastoletnia sasiadka II

    Od czasu „podwózki” mojej nastoletniej sąsiadki minęło trochę czasu i nadal się ze sobą widywałyśmy, choć z reguły na przygodny seks, toteż zdarzały się spotkania o charakterze stricte towarzyskim. Obie pragnęłyśmy się nawzajem i za każdym razem mocniej, głównie w kwestii seksualnej i póki co nie miałyśmy siebie dosyć. Chociaż nie deklarowałyśmy sobie niczego i traktowałyśmy naszą znajomość, jako najlepszą zabawę i spełnianie swoich pragnień to z czasem zaczynałam odczuwać coś więcej. Myślałam sobie; to głupota, co się ze mną dzieję? Zakochałaś się w tej młodej dziewczynie głupia – zwróciłam się do siebie w głębi ducha! Było mi z nią dobrze i sprawiała, że czułam się lepiej i młodziej. Seksualnie spełniała moje najdziksze fantazje i zaspokajała mnie w każdym calu a nawet bardziej z nadzieją, że ja ją też. A na tle osobistym było dosyć pozytywnie i bez większych problemów, które się czasem pojawiały, ale zawsze potrafiłyśmy je rozwiązać. Przy niej zapomniałam o samotności i problemach małżeństwem, które od pewnego czasu dały się o sobie przypomnieć. Zakochałam się, i co teraz? Nie wiedziałam jednak również, co czuła tak naprawdę Agnieszka, ale mogłam stwierdzić, że jej zachowania wskazywały, że powinna mieć podobne uczucia jak ja. Potwierdzić to mogły większe zainteresowania moją osobą poza cieleśnie, troska w niektórych sprawach i przebywanie ze mną wtedy, kiedy nie musiała. Ale co ja sobie wyobrażam? Jakby miał wyglądać nasz związek? Chociaż opinię mam w głębokim poważaniu to wiem, że mogłabym jej narobić sporych nieprzyjemności. Poza tym nie jest jeszcze pełnoletnia, uczy się i mogłaby zmarnować sobie życie z dwadzieścia lat starszą kobietą. Dałam jednak sobie spokój i zdecydowałam się na kontynuowanie romansu w takiej formie jak do tej pory był, który wiedziałam, a przynajmniej miałam takie przeświadczenie, że prędzej czy później prawdopodobnie się skończy. Jak myśleć o związku jak mamy problem czasem z miejscem na spotkania bez afiszowania wśród “znanych twarzy”? Nic to.  
    Nastał styczeń, pogoda jak na środek zimy była ciepła i sucha, ewentualnie deszczowa, ale wystarczająca by ubierać się lżej. Piątek, koniec pierwszego tygodnia miesiąca, byłam w pracy, w której nie było w tym dniu sporo roboty. W czasie, gdy nie zajmowałam się niczym konkretnym otrzymałam smsa od Agnieszki, że chce się ze mną spotkać. Ucieszyłam się na tę wiadomość, gdyż nie widziałyśmy się długo z powodu świąt, na które wyjechała do rodziny, więc od razu odpisałam jej żebyśmy się spotkały jak skończę pracę, w kawiarni, która znajdowała się niedaleko mojej placówki. Po chwili potwierdziła a ja byłam cała w skowronkach. Co ona ze mną wyczynia? Czułam się jak nastolatka przy pierwszych miłosnych doznaniach. Zamyśliłam się chwilę i wróciłam do swoich obowiązków nie mogąc się doczekać spotkania, ale niestety musiałam się uzbroić w cierpliwość  
    jeszcze przez dwie godziny. Co róż spoglądałam na zegarek aż nastał koniec mojej pracy. Pomimo głębokich myśli o Agnieszce wyrobiłam się z obowiązkami. Uporządkowałam rzeczy na biurku i wzięłam płaszcz narzucając na siebie i ruszyłam pośpiesznie do wyjścia wiedząc, że młoda na mnie czeka. Jednak zahamowała mnie koleżanka z pracy, która również wychodziła i postanowiła zagadać. Nie byłam z tego faktu zadowolona, ale kulturalne podjęłam rozmowę z zamysłem, że tylko do drzwi. Wychodząc na zewnątrz kierując się w stronę zobaczyłam, że oparta o maskę mojego samochodu stoi Agnieszka rozglądająca się po terenie, aż trafiła wzrokiem na mnie a na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. W brzuchu poczułam motylki. Koleżanka idąca obok mnie zapytała nagle: – Co to za dziewczyna przy Twoim samochodzie? – Yy.. – zawiesiłam się na sekundę w poszukiwaniu odpowiedzi – siostrzenica, właśnie się umówiłam z nią na babskie pogaduszki. – Rozumiem – i podeszłyśmy do mojego wehikułu i przedstawiłam je sobie nawzajem wskazując ręką – To jest moja siostrzenica Agnieszka, a to koleżanka z pracy Daria – Miło mi poznać – odparła pierwsza Agnieszka a po niej Daria – Wzajemnie – popatrzyłyśmy po sobie w krótkim czasie, zwróciłam uwagę na wzrok koleżanki, w którym widziałam, możliwość rozszyfrowania przez nią kim naprawdę jest dla mnie Agnieszka. Daria odezwała się kładąc rękę na moim ramieniu – To ja Wam dziewczyny nie będę przeszkadzać i będę lecieć. Bawcie się dobrze i do zobaczenia w poniedziałek! – powiedziała to z dziwnym uśmiechem puszczając oko i tonacją z naciskiem na „Bawcie się dobrze” – Do poniedziałku – odpowiedziałam a Daria udała się do swojego samochodu. Popatrzyłam się jeszcze za nią w zastanowieniu, co miał znaczyć jej wyraz, ale wolałam się tym nie martwić. Nie miałam kłopotów z nią, ale ucieszyłam się, że sobie poszła, dzięki czemu zostałam sam na sam moją z nastoletnią kochanką. Spojrzałam od razu kolejno na Agnieszkę i widziałam w jej oczach radość, że mnie widzi. – Siostrzenica? Ładnie to tak kłamać? – zapytała uśmiechając się – No, nie ładnie. Chyba należy mi się kara – obie parsknęłyśmy śmiechem – Lubisz takie zabawy? – kontynuowała dowcip – No wiesz, z Tobą nie miałabym nic przeciwko – A Ty, co tu robisz w ogóle? Miałyśmy się spotkać w kawiarni – zmieniłam temat – No wiem, ale miałam trochę więcej czasu i chciałam to wykorzystać, aby szybciej się z Tobą zobaczyć – poczułam, że się rumienie na tak banalne słowa aż chciałam ją pocałować, ale się powstrzymywałam przed miejscem moich zarobków. Następnie urwałam jednak te gadkę i zaprosiłam do auta. Wsiadłyśmy i podjechałyśmy do kawiarni, która była 5 minut od mojej pracy. Usytuowana była ona w środku niewielkiego, nowo wybudowanego osiedla, gdzie często się widujemy, gdyż raczej nie groziło nam tam nakrycie, gdyż nikt z mojej pracy tu nie mieszkał a poza tym przy niej była restauracja i większa kawiarnia, więc skracając wniosek mogłyśmy swobodnie tam przebywać. Dotarłyśmy na miejsce. Usiadłyśmy przy niedużym stoliku na kanapie, przy oknie z widokiem na malownicze osiedle, lecz po chwili Agnieszka się zerwała a ja zadałam pytanie – A Ty dokąd? – Zamówić kawę, zaraz wrócę – zwykle to ja zamawiam, więc byłam lekko zaskoczona. Odwróciła się na nodze i podeszła do kasy. W tym czasie się rozpłaszczyłam zostając w szerokiej flanelowej w czerwoną kratkę koszuli i założyłam nogę na nogę, i rozglądałam się po tym niewielkim, ale przytulnym miejscu, gdzie na kremowych ścianach wisiały abstrakcyjne obrazy, klosze były w stylu chińskich nakryć głów a stanowisk przy których można usiąść było zaledwie pięć stołów z siedzeniami, kanapami (jak w naszym przypadku) lub krzesłami. Podczas naszej schadzki ludzi w lokalu nie było sporo, raptem para, kobieta czytająca książkę oraz chłopak wpatrujący się w ekran telefonu. Po zlustrowaniu pomieszczenia patrzyłam z powrotem na Agnieszkę, która w dniu dzisiejszym wyglądała  
    bajecznie z resztą dla mnie jak zawsze. Włosy miała spięte z tyłu w nisko ułożony kucyk. Delikatny makijaż wydobywał, co najpiękniejsze oraz do tego skromny ubiór w postaci jeansów i zielonej kurtki z futerkowym kapturem. Spoglądała, co chwila na mnie jakby sprawdzała czy nie odeszłam gdziekolwiek, ale w końcu doczekała się nowej kelnerki i skupiła się na niej dokonując zamówienia. Po dopełnieniu formalności wróciła do stolika zdejmując z siebie kurtkę, pod którą miała mój czerwony sweterek z czasu pierwszego naszego zbliżenia. Wzięłam ją za rękę i położyłam ją na swoim udzie odzianym w pończochę chcąc czuć jej dotyk. Patrzyłyśmy sobie w oczy i rozmawiałyśmy na różne tematy, na które obie odczuwałyśmy potrzebę przedyskutowania. W międzyczasie po chwili podeszła do nas kelnerka z zamówieniem, ale przy okazji dziwnie się na nas spoglądała. Niby to nie było trudne do rozumienia dwie w zasadzie kobiety z dużym przedziałem wiekowym, trzymające się za ręce i wiadomo, w jakiego typu relacjach, ale wcześniejszej obsłudze to nie przeszkadzało, ale nie ważne, jej problem. Skupiłyśmy się na sobie i poruszyłyśmy kwestię reszty dnia: – Masz ochotę na małe figle? – zapytałam nachylając się do jej ucha szepcząc i odsunęłam twarz, aby mogła ją widzieć – Z chęcią, ale gdzie proponujesz? U mnie wiadomo, nie, bo rodzice… – odparła sugestywnie – To albo u mnie, albo hotel – U Ciebie trzeba uważać aby rodzice mnie przyłapali na ulicy – wiedziałam, że próbuje mnie nakłonić do udania się do hotelu co uczyniłyśmy do tej pory dwa razy i miałam pojęcie, że jej się to wtedy podobało bardziej niż w domu, ponieważ ją to podniecało, ale wolałam tym razem wrócić do domu. – Ca za problem? Położysz się na tylnym siedzeniu jak zawsze w takiej sytuacji a ja zaparkuję w garażu i tam na spokojnie wysiądziemy. – Też racja, ale fajniej byłoby w hotelu – uśmiechnęła się próbując mnie nakłonić do tego pomysłu, ale zamierzałam być nieugięta – Dzisiaj prześpijmy się u mnie, a następnym razem pojedziemy do hotelu – dostrzegłam lekkie niezadowolenie na jej twarzy, z którym odparła; – No dobrze, ale mam nadzieję, że mi to wynagrodzisz – zalotnie się uśmiechnęłam – No to ustalone – stwierdziłam dając jej buziaka w policzek, zaczęła pogodnieć ponownie na twarzy – Tylko napiszę, że zostanę u koleżanki na noc. Będziemy miały więcej czasu dla siebie – posłała wymowne spojrzenie – I kto tu kłamie? – zapytałam drocząc się a Agnieszka nic nie odpowiedziała tylko lekko uśmiechnęła Dopiłyśmy kawę i biorąc ją za rękę poszłyśmy do auta. Natychmiastowo wyruszyłyśmy śpiesząc się do domu. Dojechałyśmy w miarę szybko pomimo piątkowych korków, ale robiło się już ciemno. Zaparkowałam w garażu jak było ustalone i od wyjścia z samochodu zaczęłyśmy się namiętnie całować i przemieszczałyśmy się z garażu do domu przez wewnętrzne drzwi, w którym zaczęłyśmy zrzucać z siebie odzienie. Zatrzymałam nas jednak w przedpokoju – Idź do sypialni i czekaj na mnie – rozkosznie nakazałam a Agnieszka nie dyskutując od razu tam powędrowała a ja w tym czasie pozasłaniam wszystkie rolety i zasłony na wszelki wypadek, zdjęłam koszulę pozostając w czerwono-czarnym gorsecie na ramiączkach oraz czarnej spódnicy i kozakach, po czym dołączyłam do nastolatki, która stała na środku pokoju, w którym były już pozapalane świece i przykładając palec wskazujący do kącika ust patrzyła wyzywająco. Przygasiłam zapalone światło i obeszłam Agnieszkę wokół rzucając jej żądne spojrzenia, i stanęłam za jej plecami. Przytuliłam ją od tyłu i pieściłam jej piersi przez bluzkę, całowałam jej szyję, napawałam się zapachem jej włosów i ciała. Szeptałam: – Pragnę Cię! – Wiem! Ja Cię też – odpowiadała cicho. Dalej zajmowałam się nią zdejmując po kolei z niej ubranie zaczynając od białej bluzki z długimi czarnymi rękawami i podkoszulki, pod którą nie miała stanika. Dotykałam jej aksamitnej skóry na wysokości brzucha. Powoli wsuwałam dłoń w jej krocze a drugą rozpinałam rozporek. Masowałam ją po jej muszelce, co na nią momentalnie podziałało i słyszałam  
    postękiwania i syki. Czułam, że szybko robi się wilgotna, więc podążałam dalej wkładając dwa palce w jej pochwę i posuwałam ją nimi. Agnieszka reagowała coraz wyraźniej cicho pojękując, co tylko mnie bardziej podniecało i nakręcało. Świdrowałam jej wnętrze do momentu, gdy w oka mgnieniu doszła, aż ją zachwiało. Utrzymując równowagę obróciła się przodem do mnie i całowała. Długo byłyśmy przywarte do siebie ustami. Agnieszka błądząc rękoma po moim tyle sięgnęła zamka od spódnicy, który rozpięła. Spódnica osunęła się na podłogę i pozostałam w samej bieliźnie i kozakach. Po tej dość rozwlekłej chwili odstąpiłam od Agnieszki i przeniosłyśmy się na łóżko, na którym uklęknęłyśmy twarzami do siebie i wróciłyśmy do całowania jakże namiętnego, jakże czułego i wspaniałego. Obsuwała ze mnie ramiączka i materiał gorsetu i dotknęła moich piersi jak ja jej i pieściłyśmy się wzajemnie nie przerywając pocałunków. Oderwałam się, aby zdjąć z niej jeansy z bielizną i buty, przy czym pomagała mi wypinając się odpowiednio, sekunda i była nagusieńka. Powróciła do wcześniejszej, klęczącej pozycji rozpuściła swoje faliste włosy i dorwała się do mojej bielizny, czyli gorsetu i stringów do kompletu zdejmując ją i zajmowała się dalej mną. Wpadłyśmy w swoje ramiona, wciąż klęcząc i się całując, i ocierając się ciałami. Czułam jej sztywne sutki na swoim biuście, usta na ustach. Dłońmi krążyłam po jej plecach schodząc na pośladki, które ścisnęłam. Ugniatałam je i masowałam jednocześnie pochylając się w dół, aby pocałować jej piersi. Czułam jak jej ciało jest rozgrzane, wręcz rozpalone a ja chciałam dać jej jak największą rozkosz, na jaką zasługiwała. Automatycznie wypięła dekolt bliżej mych ust, którymi pieściłam koliście językiem jej krągłości z zaangażowaniem obserwując zachowania mojej kochanki. Ta złapała mnie za twarz w łaknieniu pocałunków, pieszcząc rękoma moje plecy, kark i ramiona. Pocałunkami schodziła zwinnie niżej na szyję i dekolt. Trzymałam ją za ramiona, gdy drażniła moje wrażliwe piersi liżąc sutki, aż syknęłam. Robiła to z prawdziwą pasją i wdziękiem. Co róż na mnie spoglądała, znała wrażliwość moich piersi i za każdym razem potrafiła doprowadzić mnie do orgazmu poprzez ich lizanie i całowanie, i stało się to i tym razem. Czułam, że opadam, pociągnęłam Agnieszkę za sobą. Tuliłyśmy się ocierając o siebie i całując coraz bardziej namiętniej. Pożądanie narastało, gorąc naszych ciał dopiero zaczynał osiągać wczesne stadium i obie wiedziałyśmy, że to będzie długi wieczór. Rozłożyłam ręce na boki, a Agnieszka uniosła się i masowała moje piersi kręcąc biodrami na mnie. Z każdą sekundą robiłam się coraz bardziej mokra a młoda nie przestawała się ocierać o moją skórę. Złapałam ją za biodra i obróciłam na plecy. Leżałam chwilę bokiem do niej i gładziłam jej piękne ciało. Nachyliłam się i łapczywie połykałam jej piersi, przesuwałam się niżej całując jej płaski brzuch. Zagłębiłam się do jej królestwa rozkoszy liżąc po drodze każdy centymetr jej słodkiego ciała. Całowałam jej muszelkę wielkim zaangażowaniem i wkładając dwa palce w jej ciepłe wnętrze wdzierałam się nimi penetrując ją. Robiłam to powoli chcąc uchwycić każdy moment podniecenia. Stopniowo zwiększałam szybkość oraz lizałam jej łechtaczkę. Falowała biodrami trzymając się za usta, bardzo mnie to cieszyło, że tak ją zaspokajam, że musi powstrzymywać krzyki. Po chwili dostała spazmów a ciało było powykręcane a także drgało, lecz ja nie przestawałam tylko lizałam ją po pępku. Oprzytomniała i zaczęłyśmy się znów całować dając chwilowy upust naszym emocjom. Nasze języki wirowały a ja czułam, że w Agnieszce zaczęły powracać nowe siły, więc w tym momencie chciałam, aby się zajęła mną. Podniosłam się na czworaka i wypięłam pośladki w jej stronę, a Agnieszka nie czekając słyszałam jak się podnosi i czułam jak wtula w moje plecy łapiąc mnie za piersi. Byłam cała mokra na dole i spragniona, wzięłam jej rękę i naprowadziłam na moją kobiecość. Pieściła moje gniazdko oraz całowała i gryzła mój tył, plecy i ramiona, pozwalając sobie, co jakiś czas na pociąganie za włosy. Czułam, że niedługo dojdę a w planie miałam coś w zanadrzu, więc odepchnęłam ją od siebie i sięgnęłam do szafki wyjmując dildo na pasku. Na twarzy Agnieszki dostrzegłam nieukrywane zdziwienie w oczach – Co to ma być? – zapytała, lekko się śmiejąc – A takie małe urozmaicenie. Chcę, żebyś mnie zerżnęła – byłam zdziwiona trochę swoją wypowiedzią, ale podniecało mnie to. Agnieszka patrzyła na mnie wyzywająco  
    – Tak chcesz się bawić. No dobrze – wzięła go ode mnie i założyła na siebie uśmiechnęła się i dodała – No to do dzieła  
    Położyłam się na plecach i przyciągnęłam do siebie nogi rozchylając je i unosząc delikatnie biodra do góry czekałam na ruch mojej kochanki. Pochyliła się i przeciągnęła językiem po moim dekolcie, wpatrywała się we mnie i ja w nią, ręką naprowadziła dildo na moją szparkę i powoli we mnie wchodziła i aż weszła cała i chwilę we mnie tkwiła. Byłam cała rozpalona i naładowana zastanawiałam, z czym zwlekała, ale potrzebowała momentu na ułożenie. Podparła się nade mną rękoma, nie spuszczałyśmy z siebie wzroku, położyłam dłonie na jej głowie i zaczęła się we mnie poruszać w przód i w tył. Z początku robiła to trochę nieporadnie, ale z każdym kolejnym pchnięciem się rozkręcała. Brała mnie coraz bardziej pewnie i mocno, na co samoczynnie bardziej wypinałam falujące biodra w kierunku nacierającej Agnieszki. Objęłam ją oplatając nogami w pasie, przytrzymywała mnie za udo i posuwała szybciej i mocniej, co róż składając na ustach krótkie pocałunki. Nasze dłonie wzajemnie wodziły po sobie z dużą chaotycznością. Jęczałam głośno i odchylałam się w łuk, aż osiągnęłam orgazm. Ruchy Agnieszki zdecydowanie zwolniły, złapałam ją za plecy i czule całowałam. Nie trwało to jednak długo, ponieważ oderwała się ode mnie i wyszła ze mnie i obróciła mnie na bok i usadowiła się za moimi plecami przylegając do mnie i wkładając z powrotem zabawkę. Widać, że jej się spodobało – pomyślałam, na co jednak nie protestowałam. Wchodziła we mnie znów powoli, tym razem rozkosznie i pieściła dłonią przednią i boczną część mojego ciała. Wykręcałam głowę w poszukiwaniu pocałunków, wychyliłam rękę do tyłu i złapałam za pośladek dociskając ją do siebie. Wtedy czułam, że wpycha się we mnie głębiej i ostrzej. Nasze ciała falowały jak flaga podczas wiatru, a przez mój organizm przechodziły kolejne skurcze. Szybko doprowadziła mnie od orgazmu, moje ciało się wykręcało w różne strony odczuwałam przechodzący przeze mnie dreszcz za dreszczem. To mnie rozkosznie wykończyło i opadłam z sił. Agnieszka długo we mnie tkwiła całując moje ramię i dłońmi błądząc po nim, po czym wyjęła zabawkę i wtuliła się we mnie zakładając nogę na mój brzuch i delikatnie wodziła opuszkami palców po mojej mokrej skórze. Leżałyśmy w takiej pozycji długi czas w tle słysząc mój dyszący oddech. Agnieszka uniosła się i spojrzała na mnie, wiedziałam że chce coś powiedzieć, odgarnęłam jej włosy z czoła i wyczekując jej słów usłyszałam ; -Kocham Cię – zaskoczyło mnie to bardzo, ale poczułam ogromną radość i jak wypełnia mnie poczucie szczęścia. Starałam się myśleć jednak trzeźwo, ale odpowiedziałam jej zgodnie z prawdą trzymając ją chwilę w napięciu – Ja Ciebie też – i dałam buziaka, postanowiłam rozwinąć tę rozmowę – Chcesz się ze mną związać? – Myślę, że już jesteśmy w związku – uśmiechnęła się, a ja cieszyłam wewnątrz – Ale jak sobie wyobrażasz? Twoi rodzice? Otoczenie? Nasza różnica weku  – Tak jak jest, nie jest źle, ale spokojnie niedługo skończę 18 lat, przecież wiesz i wolałabym wtedy oznajmić rodzicom . Moi rodzice są raczej liberalni i nie mieliby by problemu, może poza wiekiem – od razu tutaj przyśpieszyła swoją wypowiedź śmiejąc się – chociaż dla mnie wyglądasz na 8-10 lat młodziej, ale za to mentalnie jesteś dojrzalsza. Jakby mieli to będę pełnoletnia i ich zdanie mało istotne – była to dziwna konstrukcja, ale miłe słowa – Dziękuję – odparłam z udawaną powagą – Nie ma za co – zniżyła wzrok i podniosła sekundę później kontynuując – a poza tym nasza znajomość nie sprawia mi kłopotów z nauką, koncentracją itp. wręcz bardziej rozwija, też zamierzam pójść do pracy w okresie wakacji, więc nie ma się czym przejmować. Bardziej martwiłabym się o Twojego męża. Przywróciła niestety niemiłe wspomnienia, ale wyznałam jej w tym momencie istotny fakt. – Na razie nie chciałam Ci mówić, ale mój mąż oświadczył, że zamierza się ze mną rozwieść i składa pozew o rozwód – Agnieszka zareagowała milczeniem, a na twarzy miała wypisane zrozumienie i nutkę zadowolenia. – A nasza przyszłość jak ją widzisz przy tej różnicy wieku? – przerwałam tę niezręczną chwilę ciszy, nie chcąc zbytnio ciągnąć dalej tematu mojego małżeństwa  
    – Jakiej różnicy? Jesteś ekstra laska! – powiedziała stanowczo z wesołą barwą i kontynuowała bardziej poważnie – Zobaczymy, cieszmy się życiem na razie chcę skupić się na tym co tu i teraz z Tobą a resztę to przyszłość pokaż. Jak się rozleci, trudno. Dla mnie na dodatek zawsze będziesz atrakcyjna i wspaniała. – wydawała się taka dojrzała i przy tym piękna, bo taka była a ja czułam, że promienieje na twarzy i zaczęłam całować. Wymieniałyśmy się subtelnymi pocałunkami i pieszczotami swoich ciał, co było zwieńczeniem tego wieczoru. Po wszystkim okryłam nas kołdrą i usnęłyśmy we wspólnych objęciach, z których nie chciałam wypuszczać Agnieszki, zwłaszcza po jej wyznaniu, tak bardzo odczuwałam to szczęście, lecz zdawała sobie sprawę, że chociaż powiedziała, że mnie kocha, to obawiałam się o naszą przyszłość. Jednak niesiona doraźnym szczęściem, nie chciałam sobie na razie kłopotać głowy mniej przyjemnymi scenariuszami….

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Wakacje u chrzestnej

    Był początek lipca, rozpoczynały się wakacje udanym zakończeniem roku szkolnego. Siedziałam w pociągu jadącym do Jeleniej Góry. Miałam spędzić tam cały miesiąc z moją chrzestną. Nie mogłam się doczekać naszego spotkania, na które wyczekiwałam, od kiedy zadzwonił ostatni dzwonek w szkole. Jak przed każdym kolejnym spotkaniem, od momentu mojego zbliżenia intymnego z ciocią czułam podekscytowanie i dreszczyk emocji. Ciocia było najbliższą mi osobą w rodzinie i poza nią i odkąd wprowadziła nasze relację na płaszczyznę seksualną byłam szczęśliwą nastolatką, która spełniła swoje najgłębsze pragnienie i fantazję. Tęskniłam za nią bardzo, chciałam wpaść w jej ramiona i tulić się do niej.  

    Dojechałam do dworca w Jeleniej i udałam się na postój taksówek. Wsiadłam do wolnej taryfy i poprosiłam o kurs do biura, gdzie pracowała chrzestna. Tak się umówiłyśmy, gdyż musiała zostać trochę dłużej w pracy, miałam udać się do niej a potem razem do domu. W czasie kursu, dojrzały taksówkarz w średnim wieku ciągle na mnie lukał. Usiadłam z przodu, a dzień był parny, więc miałam na sobie mini spódniczkę w moro i zwiewną beżową bluzkę z odpiętymi guzikami przy dekolcie. Rozumiałam, więc zatem, jego zainteresowanie. Pomimo mojej nieletniości próbował się silić na zaczepne teksty, ale byłam szorstka w rozmowie. Przyznam szczerze był nawet przyjazny, lecz myślałam już tylko o mojej ukochanej cioci. Co prawda, czekałam już na spotkanie, ale z drugiej strony próba flirtu przez taksówkarza była dla mnie swego rodzaju komplementem.  

    Dojechaliśmy w końcu na miejsce, rozliczyłam się i zabrałam walizkę na kółkach. Przy budynku, w którym pracowała ciocia, znajdowała się kwiaciarnia. Pomyślałam wykonam przyjemny gest na ‘powitanie dając jej kwiaty. Kupiłam elegancko ozdobione trzy różowe tulipany, które bardzo lubiła, jak sama kiedyś przyznała. Następnie weszłam do budynku, w którym nie było chyba klimatyzacji, bo utrzymywała się duchota. Udałam się po schodach na drugie piętro, gdzie mieścił się gabinet chrzestnej. Stanęłam przed drzwiami i zapukałam. Z niecierpliwością czekałam, aby ją zobaczyć, usłyszałam „Proszę!”. Weszłam do środka, ciocia stała pochylona nad biurkiem zajmując się jakimiś papierami. Wyglądała na lekko zapracowaną, ale uniosła wzrok i widząc mnie wyraźnie się ucieszyła. Bez żadnego słowa wyszła zza biurka wyciągając ręce by mnie przytulić. Wpadłam w jej objęcia i tuliłam jakbym jej nie widziała  sto lat. Głaskała mnie po włosach, aż odezwała się w końcu
    – Cieszę się, że jesteś. Stęskniłam się za Tobą
    – Ja za Tobą też ciociu, już odliczałam do naszego spotkania – odchyliła się, by móc na mnie spojrzeć
    – Ale Ty szybko dojrzewasz i piękniejesz z każdym miesiącem. Byłam u Was ostatnio dwa miesiące, a już jesteś nastoletnią laską– czułam wypieki na twarzy słysząc kolejne komplementy owego dnia  
    – Oj, przestań, bo się krępuję….
    – Nie masz powodu, z każdym naszym spotkaniem stajesz się prawdziwą boginią.
    – Chyba odziedziczyłam to po Tobie i mamie… – ciocia uśmiechnęła się doceniając skrót myślowy będący komplementem. Po sekundzie pauzy, mówiłam dalej – Ciociu! Pomyślałam, że zrobię Ci przyjemność i to dla Ciebie  
    Wręczyłam jej kwiaty. Ciocia rozpromieniała szczerym uśmiechem pełnym radości, i bez namysłu krótko pocałowała.
    – Małą?! Ogromną! Dziękuję Ci kochanie,  – miło było widzieć tę radość – Jest mi bardzo przyjemnie i pomyślę jak się odwdzięczyć  
    – Nie musisz, przecież to dla i Ciebie i nie oczekiwałam na to  – co było zgodne z moimi uczuciami po prostu chciałam wykonać miły gest  
    – Oj, nie muszę, ale chcę … – stwierdziła stanowczo, ale pogodny wyraz jej nie opuszczał
    – Dobrze ciociu… -odparłam pokornie  
    – Słuchaj, muszę jeszcze dokończyć pracę. Sądzę, że nie zajmie mi to dłużej niż godzinkę a potem mamy całe dwa tygodnie dla siebie  
    – Jak to całe? – zapytałam chcąc sprecyzować co ma dokładnie na myśli  
    – Wzięłam urlop i przez najbliższe dwa tygodnie będą  – strasznie ucieszyła mnie ta informacja
    Ciocia pocałowała mnie w nos i wróciła do dokończania swoje pracy uzupełniając jakieś papiery i coś w komputerze. W międzyczasie wstawiła oczywiście kwiaty do wazonu. Wykorzystując ten czas, usiadłam sobie wygodnie na fotelu i wyciągnęłam książkę. Czytając co chwila zerkałam na ciocię, i umknąć mojej uwadze nie mógł jej strój, w którym wyglądała zjawiskowo i oszałamiającą, z resztą jak zawsze. Miała na sobie kreację trochę nietypową, ale w jej stylu. Włosy spięte elegancką klamrą, ubrana w chabrową satynową sukienkę w stylu kimono z białymi kwiatkami kończącą się w połowie  uda, wyśmienicie na niej leżała. Jej stopy u ozdabiały srebrne sandałki na szpilkach, znakomicie komponujące się z resztą kroju. Widok ten budził krew w żyłach pozwalając odpływać w świat wyobraźni zaburzając skupienie. Będąc ciągle na ziemi, zajmowałam się jednak dalej treścią lektury, lecz z trudem mając przed sobą widok mojej jakże atrakcyjnej chrzestnej.
    Ciocia po niespełna godzinie oznajmiła, że skończyła i możemy jechać. Posprzątała bajzel na biurku oraz wyłączyła komputer, wzięła kwiaty oraz swoje rzeczy i udałyśmy się do samochodu zamykając biuro. Wsiadłyśmy do wehikułu i ruszyłyśmy. Już na samym początku zorientowałam się, że nie jedziemy w kierunku jej domu i z niepewnością zapytałam
    – Ciociu…
    – Tak moje serce?
    -`A dokąd jedziemy, bo to nie jest droga do domu? – ciocia spojrzała filuternie i odwróciła z powrotem głowę patrząc na jezdnię  
    – Niespodzianka…
    –  Jaka? – ciocia była jednak tajemnicza
    – Niespodzianka, to niespodzianka. Dojedziemy to się dowiesz – ciocia zerknęła na mnie i zapewne zauważyła, że ta odpowiedź mnie nie zadawala, więc dodała z uśmiechem kładąc rękę na moich założonych dłoniach – Będziesz zadowolona…
    „Zobaczymy”, pomyślałam i dalej nie dyskutowałam na ten temat. Jechałyśmy rozmawiając o okresie, kiedy się nie widziałyśmy przez trzy miesiące, czyli od świąt wielkanocnych, podczas których chrzestna nas odwiedziła. Nasza pogawędka sprawiła, że nawet nie zauważyłam jak szybko czas upłynął i dotarłyśmy do ogromnego domu poza Jelenią Góra. Stanęłyśmy na podjeździe, ciocia otworzyła bramę pilotem parkując następnie samochód na posesji. Wysiadłyśmy z auta, wyjęłam rzeczy i stanęłam zastanawiając się gdzie ja w ogóle jestem. Rozejrzałam się wokół i widziałam przed sobą duży, elegancki dom rodzinny z olbrzymią działką i ogrodem z bogatą roślinnością otoczonymi drzewami wzdłuż płotu. Ciocia podeszła do mnie od tyłu łapiąc mnie za rękę, obróciłam się do niej.  
    – I jak? – zapytała
    – Gdzie my w zasadzie jesteśmy? – odpowiadając prowadziła mnie za rękę
    – To jest dom mojej bliskiej przyjaciółki, która wyjechała z rodziną na wakacje na dwa tygodnie i poprosiła abym zaopiekowała się ich gospodarstwem oraz domowymi zwierzakami – przestałam na chwilę słuchać cioci, gdy przeszłyśmy na tył budynku i byłam zaskoczona sporym basenem gruntowym, jaki się tam znajdował – no właśnie…  w ramach opieki nad jej domem pozwoliła mi w nim pomieszkać  
    – To miło… – zawiesiłam się na chwilę obserwując otoczenie  
    – Widzę po Twojej minie, że Ci się tu podoba
    – Nie zaprzeczę
    – Udana niespodzianka?
    – I to jak… – chociaż czułam się tam trochę niepewnie  
    – To co? Skora mamy możliwość, może skorzystałybyśmy z basenu dla ochłody w ten duszny dzień
    – Z chęcią, ale ja nie mam stroju kąpielowego
    – Ja też nie mam, wykąpiemy się w bieliźnie. Z resztą jesteśmy tutaj same ogrodzone drzewami, więc możemy sobie poszaleć bez – brzmiało to lubieżnie i kusząco, ale póki, co wolałam mieć coś na sobie – Chodź do środka, trzeba odstawić rzeczy do pokoju gościnnego i się przebrać
    Wchodząc drzwiami frontowymi, od progu przywitał nas słodziutki rudy kotek przymilający się do mnie jako pierwszej napotkanej osoby. Przykucnęłam i zaczęłam go głaskać  i miziać, co mu wyraźnie się podobało i chciał więcej tego typu czułości. Miał strasznie przyjemne futerko, więc mogłam go głaskać bez przerwy, spełniając jego potrzebę. Jednak nie tracąc reszty czasu na pieszczoty z kotem, podniosłam się i rozejrzałam po wnętrzu. Dom był bogato, ale z klasą urządzony w stylu arystokratycznym, aż człowiek obawiał się czegokolwiek dotknąć, żeby nie popsuć. Salon był połączony z kuchnią, w którym znajdowały się eleganckie meble i  obrazy na ścianach. Ciocia podeszła do mnie wyrywając mnie z analizowania wnętrza. Wzięła mnie za rękę i odezwała się
    – Fajny dom?
    – Piękny i idealnie urządzony. Twoja przyjaciółka ma gust…
    – Wiem… – odpowiedziała z dwuznacznie się uśmiechając…co mnie zaczęło zastanawiać – Chodź! Pokaże Ci nasz pokój –  
    Ciocia prowadziła mnie długiem korytarzem prawie do końca i otworzyła drzwi od pokoju, który był cały biały, ale gustownie urządzony. Położyłam rzeczy na łóżku i chwilę się zastanawiałam, patrząc na ciocię, którą zaczęła zdejmować siebie sukienkę, co było przyjemnym i podniecającym widokiem. Pozbawiona ubioru i obuwia została w samej błękitnej i koronkowej bieliźnie. Podeszła stając przede mną  
    – Wszystko w porządku kochanie? Czemu nie zdejmujesz ubrań?
    – Zamyśliłam się, a poza tym chciałam popatrzeć jak się rozbierasz – ciocia mina przybrała kokieteryjny wyraz
    – Interesująco to słyszeć…Lubisz striptiz?
    – W Twoim wykonaniu, owszem
    – Ty masz wciąż na sobie ubranie, może Ty to uczynisz dla mnie?
    – A może Ty mi pomożesz to zrobić?
    Ciocia wsunęła dłonie pod moją bluzkę szeroko się uśmiechając, przystała na propozycję. Czułam ogromne podniecenie, robiłam się mokra ze stworzonej sytuacji. Przybliżyła swoje usta i pocałowała mnie, jeżdżąc swoimi dłońmi pod koszulką. Chwyciła po chwili za krawędź bluzki i zdjęła mi ją powoli przez głowę. Rozpięła następnie guzik od spódniczki, która zsunęła się na podłogę aż miałam tylko na sobie białą bieliznę . Całowałyśmy się jeszcze z parę minut, czułam wypełniającą mnie ekscytację, którą kontynuowałyśmy jednak chwilę później na zewnątrz.  
    Poszłyśmy do ogrodu przez taras po drodze dając kotu jeść. Był wczesny wieczór, słońce utrzymywało się jeszcze dość wysoko, a na dworze było wciąż gorąco i parno jakby miało zanosić się na burze w nocy, ale przez dłuższy czas nam to jeszcze nie groziło. Ciocia wzięła do rąk butelkę z olejkiem do opalania, bez słowa obróciła mnie plecami do siebie i zaczęła go we mnie delikatnie wcierać, czułam podniecenie, pod którego wpływem byłam, od kiedy byłyśmy w sypialni. Starannie wcierała go we mnie, aż poprosiła żebym to samo uczyniła z nią. Bez szemrania zrobiłam to, delektując się dotykiem jej gładkiego ciała. Nie pozwoliłam sobie, aby żaden skrawek nie został pominięty. Gdy skończyłam, stanęłyśmy naprzeciw siebie i z fascynacją dokańczałyśmy smarowanie przednich części ciała, wzajemnie się przy tym pieszcząc. Będąc już obie zabezpieczone przed poparzeniem słonecznym, zamierzałyśmy się zażyć ochłody w wodzie. Weszłyśmy do dość sporego basenu po kamiennych stopniach, woda była w nim rześka, ale dająca ukojenie od tego upału. Ciocia dość szybko się zanurzyła, mnie zajęło to dłużej, ale w końcu się przełamałam.
    Pływałyśmy wokół siebie to żabką, to grzbietem. Ciocia stanęła i nagle zdjęła z siebie bieliznę rzucając w kierunku wyjścia z basenu, na poważnie realizując swoje słowa . Postawiłam oczy w słup będąc lekko onieśmielona, lecz pomysł mnie się zdecydowanie podobał. Chrzestna zareagowała tylko słodkim uśmiechem, którym mnie zachęcała abym nie obawiała pójść w jej ślady. Nie zwlekając zbytnio, uczyniłam to pozostając całkowicie goła. Skrzyżowałam ręce na biuście w geście zawstydzenia. Było trochę dla mnie to dziwne uczucie, bo nigdy nie pływałam nago poza wanną, a nie dość, że byłam tak jak natura mnie wydała to jeszcze w obcym basenie. Ciocia dostrzegając moją krępację, podpłynęła do mnie z tyłu masując i próbując mnie rozluźnić, co rzeczywiście się jej udało. Odbiłam się od dna i dalej pływałam w towarzystwie cioci. Woda pieściła moją odkrytą kobiecość dając uczucie dodatkowego podniecenia i przyjemności. Doceniłam w ten sposób kąpiele nago. Ciocia podpłynęła do prawej krawędzi basenu, a w zasadzie do wysoko postawionego stopnia ciągnącego się z wzdłuż zbiornika. Wynurzyła się z wody ciągle w niej jednak będąc, wyłożyła się na stopniu zanurzona w wodzie do połowy boku ciała. Podpłynęłam do cioci, aby samej skorzystać z funkcji stopnia umożliwiającej wylegiwania się w wodzie. Położyłam się obok niej i obie leżakowałyśmy zbierając promienie powoli zachodzącego słońca. Było bardzo przyjemnie i odprężająco, czułam się zrelaksowana. Leżąc i pławiąc się  ciągle miałam w głowie myśli, jakie tak naprawdę łączyły relacje chrzestnej z jej przyjaciółką. Ciocia zwykle była ze mą szczera, więc postanowiłam ją o to wprost zapytać, lecz nie spodziewałam się od  razu łatwej odpowiedzi
    – Ciociu! Kim w ogóle jest dla Ciebie ta przyjaciółka?
    – A czemu pytasz?
    – A zastanawia mnie, czemu tak łatwo powierza Ci taki luksusowy dom pod opiekę. A Twój uśmiech, kiedy mówiłam o guście był dwuznaczny …
    – Mam się obrazić? Czy nie jestem godna zaufania – zapytała z humorystycznym akcentem
    – Wiesz, że nie to mam na myśli…zwykła ciekawość…
    – Znamy się od liceum i po prostu, jesteśmy dobrymi przyjaciółkami i mamy do siebie zaufanie – odpowiedź w zasadzie logiczna, ale dla mnie niezbyt wyczerpująca, a poza tym w cioci głosie było brzmienie lekkiego krętactwa
    Przewróciłam się na brzuch, by móc lepiej widzieć twarz cioci, wywierając na nią presję szczerości.
    – Czy łączyło Cię coś z nią?  
    – A co to za pytanie? – lekko się obruszyła jakby nie chciała o tym mówić, ale byłam nieugięta zdając sobie sprawę, że mogę przegiąć granicę
    – Jestem zazdrosna – puściłam oczko cioci – Ale poważnie, po prostu tak sobie myślę, a Twoje reakcje raczej zdają się je potwierdzać… – chwilę się zastanawiała się jakiej udzielić odpowiedzi i czy jej w ogóle udzielić , aż w końcu odparła z ciężkim oddechem  
    – Tak… To była moja pierwsza miłość… – było mi w tej chwili trochę głupio, że dociekałam ale ciocia nieposmutniała, nadal miała pogodny wyraz twarzy. Zdecydowała się na kontynuowanie odpowiedzi. – Będąc w liceum, zakochałam się w jednej z najpiękniejszych dziewczyn w klasie. Jak się później okazało, te uczucie zostało odwzajemnione. Tworzyłyśmy parę, chociaż potajemnie. Wtedy były trochę inne czasy, jedyną osobą, która o nas wiedziała była Twoja mama.
    – Moja mama?
    – No tak, jest moją siostrą. Była i będzie najbliższą mi osobą, z którą mogłam dzielić się problemami
    – Jak to przyjęła?  
    – Z siostrzaną miłością, wspierała mnie w moim szczęściu i było, w czym. Każda spędzona chwila z moją ukochaną, była dla mnie natchnieniem i zastrzykiem energii, chęcią do życia. Byłyśmy szczęśliwe i wytrwałyśmy w tym szczęściu całą szkołę średnią, aż koleje losu zachwiały nasze relacje i rozstałyśmy się. Nie chowając jakichkolwiek do siebie głębszych urazów i pomimo żarliwego uczucia jakie nas łączyło, nauczyłyśmy się być dla siebie dobrymi przyjaciółkami, utrzymując stale ze sobą ciągły kontakt . Na początku trochę się miotałam, ale potem, co już  wiesz, wszelkie moje relacje przybrały charakter przejściowy do momentu kiedy zaczęłam z Tobą sypiać…

    Ciocia skończyła opowiadać i przerzedzała mi włosy i bawiła się nimi, patrząc na mnie jakby zamyślona, zapewne odżyły dawne wspomnienia pierwszej miłości. Nie mogłam mieć tego typu doświadczenia, ponieważ sama byłam dopiero w trakcie ich przeżywania. Starałam się jednak zrozumieć. Po tych słowach też natchnęła mnie pewna, chwilowa refleksja w związku z jej wyznaniem. Otrzeźwiając swój umysł z zamyślenia, nie wiedziałam zbytnio, co odpowiedź jej w tej sytuacji, chociaż sama naciskałam ciocię o relację z jej przyjaciółką. Spojrzałam jej w oczy i kierując się emocjonalnym odruchem, nachyliłam się i pocałowałam ją, nasycając smakiem jej ust. W tym momencie już tylko myślałam, aby pochłonęła nas namiętność. Całując ją, zdawałam sobie sprawę jak czuję się z nią fantastycznie niezależnie od tego gdzie byłyśmy. Kochałam swoją chrzestną nie tylko, jako ciocię, ale jako kobietę i gdyby nie więzi rodzinne utrudniające relacje związkowe, chciałabym pozostać u jej boku na stałe. Pocałunek przerwała ciocia i zgrabnym ruchem przemieściła się za moje plecy. Całowała i wodziła językiem powolnie od karku po pośladki wprawiając w pobudzenie każdą moją komórkę. Zamknęłam oczy, poczułam jak zbliżyła usta do moich warg sromowych. Były gorące i wilgotne, rozpalające mnie od środka. Pieściła mnie delikatnie i powoli, z dokładną starannością. Drażniła językiem mój najczulszy punkt. Odpływałam w zapomnienie wraz z wodą, w której byłyśmy zanurzone. Ciocia po dłuższej i błogiej chwili na moment zastopowała. Otworzyłam oczy i obróciłam się do niej siadając, naprzeciw, gdy klęczała przede mną na czworaka. Ujęłam jej twarz i pocałowałam chcąc napawać się jej ustami. Ciocia uniosła się na klęczkach, lekko się prostując, jej piersi znajdowały się na wysokości mojej twarzy. Zaczęłam je całować i wodzić językiem po nich, dłońmi zawędrowałam na jej tyły gładząc jej jędrne pośladki. Tęskniłam za jej ciałem, nie odstępowałam milimetra. Ciocia wzdychała głęboko i dotykała mych włosów. Oderwałam się od jej piersi i unosząc się wiodłam językiem po podbródku, odnajdując usta by złożyć soczysty pocałunek. Chrzestna rozpoczęła wędrówkę w dół, całując mnie po szyi i piersiach. Dotykałam palcami jej piersi, podczas gdy jej dłoń pieściła moje królestwo rozkoszy. Odchylałam się do tyłu podpierając rękoma w przysiadzie. Chrzestna, nie odrywając ręki od mojej kobiecości pocałowała mnie i oparła się czołem o moje spoglądając mi w oczy. Widziałam w jej monitorze duszy ogromną żarliwość. Zniżyła się i kontynuowała to, czego nie skończyła. Otworzyłam przed nią wrota rozwierając nogi. Złapała mnie pod uda i zanurzyła swój delikatny język w płatki mego kwiatu. Operowała doskonale, byłam rozpalona pomimo, iż znajdowałam się w wodzie. Przez moje wnętrze przechodziły elektryczne dreszcze. Biodra samoistnie poruszały się faliście, przyciągałam do siebie coraz bardziej nogi. Byłam prowadzona na Olimp, aż przeszyła mnie ekstaza, a mną miotały wewnętrzne konwulsje i drgawki. Opadłam pośladkami o grunt i wytrzebiłam oczy do góry patrząc w niebo. Oddech się normował, a ciocia kierowała się ku górze całując mnie po brzuchu i piersiach. Następnie znów zaczęły się pasjonujące pocałunki. Powoli i czule całowałyśmy się, nasze języki wirowały w szaleńczo spokojnym tańcu. Nie przerywając pocałunków pieściłyśmy dotykiem nasze rozpalone i nawilżone ciała. Zamieniłyśmy się pozycjami, ciocia opadła na plecy pozostając jednak w podparciu, a ja na nią się kładłam. Całowałam jej szyje, usta i piersi. W kolejnym działaniu, kierując się spontanicznością odsunęłam się od cioci, która uniosła się tułowiem obserwując, co zamierzam. Uśmiechnęłam się szelmowsko i usiadłam podobnie jak ciocia i znożycowałam z nią nogi. Widziałam u chrzestnej poparcie i zadowolenie z tego pomysłu. Zbliżyłyśmy się do siebie tak, aby nasze myszki się o siebie stykały. Obie zaparłyśmy się rękoma z tyłu i zaczęłyśmy powoli, ale energicznie się o sobie ocierać. Wilgoć naszych cipek i woda dawały dodatkowy ślizg, który eskalował ekscytację. Ocierałyśmy się o siebie coraz żywiej, ciocia złapała mnie ręką za udo napierając mocniej. Rozwierała usta podobnie jak ja. Wydobywały się z nas stęki, które miałam nadzieję, że nie były słyszalne w okolicy. Ciocia przeciągnęła ręką po moich włosach i przejechała kciukiem po mojej wardze  w namiętnym spojrzeniu. Dłoń je wędrowała niżej jeżdżąc nią po moich piersiach, co sama uczyniłam podobnie. Nadchodził moment kulminacyjny, tarłyśmy na siebie z pełną werwą, zapierając i przytrzymując wzajemnie za uda aż obie osiągnęłyśmy upragniony szczyt. Wpadłyśmy sobie w objęcia tuląc mocno do siebie. Czułam silne bicie serca, zarówno moje jak i cioci. Siedziałyśmy splecione przed sobą i oddawałyśmy się długiej i namiętnej chwili w głębokich pocałunkach i przytulaniu. Kontynuowałyśmy baraszkowanie, ciocia położyła się na plecach, przesuwając się do tyłu i opierając głowę krawędź. Pochyliłam się nad nią, aby móc cieszyć się wzajemnym pocałunkiem, jej dłonie wodziły po plecach i pośladkach. Zniżałam się całując jej piersi, następnie objęłam je, liżąc jej brzuch, aż dotarłam do jej skarbu. Rozszerzyła dość szeroko nogi, unosząc delikatnie biodra wynurzając je z wody. Nie czekając na nic, zaczęłam ją pieścić ustami i językiem. Delikatnie drażniłam jej skarb, ciocia złapała się jedną ręką za pierś drugą odchylała palcami swoje płatki. Delektowałam się nią zanurzając głębiej swój język w jej wnętrze, starannie ją pieszcząc i wylizując ze spływającego boskiego nektaru. Ciało cioci coraz bardziej się prężyło w łuk, jęczała pławiąc się w błogim stanie. Ręką złapała mnie za włosy i dociskała bardziej do siebie. Coraz bardziej się wierciła, drugą ręką uchwyciła również moje włosy, tylko mocniej. Wiedziałam, że jest blisko aż dałam jej orgazm, który wygiął ją całkowicie w łuk a z jej kwiatuszka płynął wodospad. Nastąpiła długa chwila wytchnienia oparta na głębokich pocałunkach i dotyku. Oderwałam usta i przemierzałam się do przodu ciałem nad twarzą cioci, która przeciągała po nim językiem. Przysiadłam kroczem nad jej twarzą. W odpowiedzi na moje intencje lizała mnie po myszce. Dołączyła do swojej pracy wsadzając palec w moją ciasną szparkę. Dość szybko nastąpił przypływ błogiego stanu wypełniające moje wnętrze. Zsunęłam się kładąc obok cioci, która obróciła się do mnie. Splotłyśmy nasze ciała i leżałyśmy na stopniu zanurzone lekko w wodzie. Patrzyłyśmy sobie w oczy i pieściłyśmy się dotykiem milcząc. Nie musiałyśmy nic mówić, sądzę, że nasze oczy mówiły wszystko. Jednakże przerwałam tę ciszę
    – Jest mi z Tobą cudownie ciociu… – pogładziła mnie po policzku i odparła
    – Mnie również skarbie, ale wiesz, że kiedyś będziemy musiały… pójść własnymi drogami – mówiąc to pomarkotniała podobnie jak ja, ale nie chcąc ulegać temu nastrojowi szybko stwierdziłam
    – Wiem ciociu, zdaję sobie z tego sprawę, lecz chcę być z Tobą tak długo jak to tylko możliwe pomimo tego że widujemy się sporadycznie i jesteśmy rodziną…
    – Też tego chcę. Jestem Twoją chrzestną i w jakimś stopniu jestem za Ciebie odpowiedzialna. Nie mówię o tym, co teraz robimy, bo różnie to można rozumieć – lekko się zaśmiałam – ciocia spojrzała na mnie pouczająco, posłusznie słuchałam dalej co chciała mi powiedzieć – Uważam, że jak dwoje ludzi niezależnie czy ze sobą spokrewnionych czy też nie, wyraża wolną wolę wspólnego pożycia to mają prawo do tego. Wychowanie powinno polegać na przekazywaniu wartości polegających na byciu porządnym, ale nie w fałszywym jak dla mnie tego słowa znaczeniu, oraz na szukaniu tego, co w życiu ważne jak szczęście, nie krzywdząc przy tym innych ludzi i nie naruszając ich wolności, ale w tej kwestii zdanie moje znasz, więc nie powtarzam się…Ale ad rem, po prostu zależy mi na Tobie, chcę żeby Ci w życiu ułożyło, które masz całe przed sobą.
    – Kocham Cię…i masz rację, wiem, że chcesz dla mnie jak najlepiej, ale zamiast przejmować się teraz przyszłością, wykorzystajmy teraźniejsze wspólne chwile ile się da…
    – Słuszne podejście, ja Ciebie też kocham Ty moja młoda, coraz bardziej piękniejsza córko chrzestna
    Humor się nam po tej wypowiedzi poprawił. Jednakże miałam w głowie myśl, która zaprzątała mi już jakiś czas i chciałam omówić ją z ciocią a w zasadzie jej zaproponować coś.
    – Ciociu…
    – Słucham Cię kochanie
    – Byłaś kiedyś z mężczyzną? – nigdy, nie pytałam jej o to i nie byłam zaskoczona zdziwieniem w jej oczach, ale szybko sobie z tego zażartowała
    – A co przestałam Cię interesować?
    – Nie, nie…Wiesz, że jesteś dla mnie jedyna i tak jak Ty wolę kobiety. Chcę wiedzieć tylko…  
    – Ale ciekawska dzisiaj jesteś…Owszem parę razy, jednorazowe przygody, ale to nie było to samo…
    – Zastanawiałam się nad swoją przyszłością i możliwych relacjach osobistych i tych poważnych i przejściowych… i gdyby mi się przytrafił chłopak… to nie chciałabym, aby był moim pierwszym – ciocia zaczynała rozumieć co mi chodziło  
    – Chyba domyślam się do czego zmierzasz, ale dokończ…
    – Chcę przeżyć z Tobą w pełni pierwszy raz…i tylko z Tobą…- ciocia uśmiechnęła się rozkosznie  
    – Dziękuję Ci za wyróżnienie… jest to dla mnie w jakimś stopniu zaszczyt.  Pomyślę o tym… a teraz chodźmy jeszcze popływać

    Robiło się powoli ciemno i tylko widoczny był złoty kolor zachodzącego słońca, tworzącego romantyczną aurę. Zsunęłyśmy się ze stopnia i wypłynęłyśmy na środek basenu. Temperatura zewnętrzna, jak i atmosfera była wciąż gorąca. Zatoczyłyśmy parę kółek i podpłynęłyśmy do siebie. Przytuliłam się do niej i wskoczyłam na nią oplatając ja nogami w pasie. Ciocia uniosła mnie trzymając pod pośladkami. Objęłam ją rękoma i się pocałowałyśmy. Całowałyśmy się długo i namiętne, kręcąc się w wodzie wokół osi wieńcząc tę miłą kąpiel, będącą początkiem udanych wakacji…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Wspomnienie porannego prysznica: Autostopowiczka

    Następnego dnia rankiem obudziłyśmy się nagie we wspólnych objęciach wzajemnym i namiętnym pocałunkiem. Rozbudziwszy się nic nie mówiłyśmy, tylko z uśmiechem patrzyłyśmy sobie głęboko w oczy, które wyrażały wszystko, co wydarzyło się poprzedniej nocy. Rumieniła się na twarzy jakby ze szczęścia, przyłożyłam dłoń do jej polika gładząc go. Czułam się w tym momencie z nią jak w raju, pomimo iż byłyśmy w tanim motelu. Nie liczyło się nic poza nią i nami, zapomniałam o całym świecie i moim poukładanym życiu. Chciałam, aby ten moment trwał jak najdłużej, ale dzień jednak powoli nabierał rozpędu. Gosia wstała i poszła do łazienki, ja leżałam i myślałam o tym, co zaszło. Miałam swoje wątpliwości, w końcu zdradziłam swojego męża i pomimo tego, że po raz pierwszy i to do tego z kobietą. Nie potrafiłam ukrywać przed sobą, że czułam się wspaniale, choć lekko mnie to przeraziło. Ta dziewczyna była piękna, a stosunek z nią był zmysłowy i pełen pasji. Zeszła noc była dla mnie czymś wyjątkowym i pierwszym w życiu, bo nigdy nie robiłam tego z kobietą, a tam i wtedy poznałam prawdziwą namiętność. Mojemu małżonkowi nic nie brakowało, ale jednak odstawał względem tej młodej. Tutaj zdawały się potwierdzać zdania, że tylko kobieta kobiecie potrafi zgotować taki błogostan. Zastanawiałam się także nad swoją zdradą wobec rodziny, ale uznałam, że będzie to moja słodka przygoda będąca innym wymiarem intymności. Z moich myśli wyrwał mnie nagle strumień wody spod prysznica. Chcąc czerpać jak najwięcej z tego wspólnego czasu, jaki nam pozostał zamierzałam go wykorzystać i jeszcze raz ponieść się namiętności razem z nią.
    Wstałam z łóżka i zakradłam się po cichu do łazienki. Stanęłam, opierając się pośladkami o umywalkę i chwilę napawałem się widokiem, stojącej tyłem przekręconej lekko bokiem młodej autostopowiczki. Strumień wody oblewał jej kapitalne, nastoletnie ciało. Był to piękny widok z samego rana. W świetle dziennym jej uroda i doskonałe ciało świeciło jeszcze większym blaskiem. Była piękna. Mogłam ją tak podziwiać bez końca. Myła spokojnie swoje kształty kostką szarego mydła. Obróciła się w moją stronę, zauważając mnie, wzdrygnęła się. Wyraźnie się nie spodziewała mojej osoby, lecz uśmiechnęła się szelmowsko. Podobało jej się, że ją podglądałam w trakcie mycia. Patrzyłam, jak powoli przesuwała dłonie w dół płaskiego brzucha i jedną ręką rozkłada namoczone wargi cipki, podczas gdy druga zaczyna ocierać się w górę i w dół jej mokrej szczeliny. Odczuwałam wzrost podniecenia, obserwując, jak moja zeszłonocna kochanka sama się rozkoszuje pod prysznicem. Widok, namydlonych krągłych piersi, zgrabnych bioder, płaskiego brzucha. Dzikim spojrzeniem dawała do zrozumienia, że zamierza pokazać jak się bawi. Oglądałam spektakl bawiącej się Gosi, czułam się napalona. Pocierała zmysłowo swoją cipkę, na co sama zniżyłam rękę na krocze, zaczynając pieścić sama swoją kobiecość. Byłam mokra, podniecona i napalona. Obie patrzyłyśmy jak zabawiamy się same. Znikała mi z widoku, gdyż para zasłaniała coraz więcej. Stan skroplony unosił się w łazience, w której było coraz bardziej gorąco. Czułam ekscytację, za którym podążyłam dalej. Szłam dalej, aby razem ponieś się uniesieniu. Odsunęłam drzwi kabiny, do której weszłam. Gosia szybko obróciła głowę, jej tworzy nie ukrywała zadowolenia. W kabinie nie było dużo miejsca, ale wystarczało go dla dwóch zgrabnych ciał o podobnym wzroście. Przybliżyłam się do niej, obróciłam ją dociskając się piersiami do jej pleców i dopasowując kroczem do zgrabnych pośladków. Czułam jej ciepło w strumieniu oblewające nasze ciała i włosy. Tuliłam się do niej coraz mocnej i rozkoszowałam się dotykiem ciała. Gładziłam ją po brzuchu i całowałam po mokrym ramieniu. Przeszłam rękoma na jej małe, zgrabne piersi. Przejechała opuszkami palców po jej sutkach, poczułam jak ciało dziewczyny zadrżało z rozkoszy. Całowałam jej plecy, jej rękę dogadzającą sobie zastąpiła moja. Teraz ja pocierałam jej cipkę, najpierw delikatnie wsłuchując się w mowę jej ciała. Z czasem robiłam to wścieklej i agresywniej. Wolną ręką wślizgnęłam się od tyłu w jej pochwę. Zasyczała. Wsadzałam palce głęboko, penetrując jej ciasną cipkę i pocierając równocześnie łechtaczkę. Ustami całowałam jej ramiona i szyję, Zagłębiałam palce coraz dalej w jej naładowane gorącem i wilgotnością wnętrze. Chciałam sprawić, aby rozpłynęła się w tej błogiej chwili, a jej ciało przeszył orgazm. Świat jak poprzedniego wieczora przestał dla nas istnieć, byłam tylko ja i ona. Penetrowałam ją dynamiczniej, oddech jej stał się dyszący a biodra jej wiły. Ręce zapierała szeroko o ścianę i drzwiczki kabiny. Przygryzłam delikatnie jej uszko, obróciła głowę odnajdując moje usta i pochłonęłyśmy się w rozkosznym pocałunku. Zamiast jęczeć w rytm mych poczynań, wpijała się mocno ustami w moje. Osiągała szczyt, wtedy zdyanamizowałam swoje ruchy rękoma. Poczułam jak osiągnęła ekstazę, która zachwiała jej równowagę. Trzymałam ją mocno, całując  po szyi i plecach mocno. Wracała do równowagi, obracała się twarzą do mnie objęłam ją w talii oraz nogą, Gosia zarzuciła ręce na mojej szyi. Nasze usta się spotkały, woda spływała po naszych ciałach, które były coraz bardziej rozgrzane i napalone na siebie. Świat przestał istnieć, byłyśmy tylko my, nasze dłonie i usta. Ocierałyśmy się o siebie, coraz mocniej, pocałunki stawały się coraz bardziej łapczywe. Gosia przejmowała inicjatywę. Chciała się zrewanżować. Przyparła mnie do ściany, całowała szyję, pieściła piersi, pragnęła zejść ustami niżej, ale nie chciałam puścić jej ust. Całowałam ją łapczywie, Gosia objęła moją nogę udami i ocierała się o dziewczynę, powolnie, ale mocno. Wolną ręką zaczęła pieścić moją kobiecość. Rozkosz coraz bardziej opanowywała moje ciało, zaczęłam osuwać się na podłogę rozchylając nogi. Moja autostopowiczka opadła razem ze mną, uklękła pod prysznicem wypinając pośladki, całowała moją kobiecość łapczywie, namiętnie i z pasją. Przeciągnęłam włosy Gosi za ucho i patrzyłam w jej oczęta. Opadająca woda pieściła nasze nagie ciała, rozpalając jeszcze mocniej. Język dziewczyny kręcił się wił na mojej mokrej i rozgrzanej kobiecości. Znów pocałowałyśmy się ustami, a jej ręka szybko zeszła między moje uda, ruszała się rytmicznie, zagłębiła palce w wnętrze. Zwinnie wsunęła jeden w moją pochwę i pobudzała me wrażliwe punkty. Rozkosz zaczęła wypełniać me ciało, mój kwiatuszek był mocniej wyczulony i wilgotny a wnętrze rozgrzane. Dołożyła drugi palec aż zamruczałam i pochylona nade mną penetrowała mnie posuwisto-zwrotnie. Nabijałam się rytmicznie pośladkami na jej palce. Dynamiczność naszych działań wprawiała mnie o zawrót głowy i jęki. Zaciskałam ręce na jej włosach,. Całowała mnie po piersiach, nie zaprzestając penetracji. Nie musiała długo pracować by dać mi rozkoszny rewanż, który miotał mną na boki. Gosia pocałowała nie głęboko. Pochłonęłyśmy się dłuższą chwilę w tym tańcu jeżyków. Mnie było trochę mało, pragnęłam smaku jej skarbu Nakazałam palcem, aby wstała, uklękłam na wysokość je kobiecości. Uniosła nogę opierając ją o drzwiczki kabiny abym miała łatwiejsze zadanie. Parzyłam jej cały czas w oczy, w których była młodzieńcza i prawdziwa namiętność. Rozszerzyłam palcami lekko jej płatki i przybliżyłam swoje usta do jej skarbu przywierając następnie do niego. Zanurzałam język w jej słodką szparkę i pieściłam ten słodki, dziewczęcy rowek. Chwyciła moją dłoń plecąc palce. Była pobudzona i wydawała z siebie przyjazne dla ucha dźwięki, które zagłuszał strumień wody. Drugą rękę położyła mi na głowie dociskając mnie bardziej do siebie. Czułam i zauważałam jak jej biodra falują, co było pięknym i rozpalającym mnie widokiem. Intensywnie wylizując jej dolinę rozkoszy, dałam jej kolejny orgazm. Wyszłyśmy i wytarłyśmy się nawzajem. Ubrałyśmy się w sypialni. Nie rozmawiałyśmy o tym, co się stało, jakby to było coś naturalnego. Opuściłyśmy pokój i zdałyśmy go w recepcji. Udałyśmy się jeszcze do bufetu na śniadanie. Cieszyłyśmy się swoim towarzystwem i wspólną nocą oraz porankiem.  
    Wsiadłyśmy do samochodu i wyruszałyśmy dalej w kierunku Wrocławia. Podróż umilałyśmy sobie  pogawędkami o różnej tematyce. Ostatecznie dojechałyśmy do miejsca wskazanego przez Gosię, znajdującego się przy blokowiskach na obrzeżach Wrocławia. Zatrzymując się spojrzałyśmy na siebie i wiedząc, że prawdopodobnie się już nie zobaczymy, chociaż różnie w życiu bywa oddałyśmy się pocałunkowi. Był namiętny i czuły i niesamowicie długi, żadna z nas nie chciała go kończyć. Jednak nasza upojna przygoda dobiegała finiszu. Wieńcząc pocałunek w oczach Gosi był ogromny żal z naszego rozstania, który sama czułam wewnątrz. Wysiadła z samochodu i skierowała się ku blokom jeszcze się oglądając, tym razem ciepło zapadając pamięcią w moim sercu. Odjechałam i kierowałam się dalej do mojego domu i rodziny. Po tym wydarzeniu, wróciłam do codziennej prozy życia starając się tego nie rozpamiętywać. Ta dziewczyna i upojna noc, wracają jednak w moich wspomnieniach, snach, nawet podczas stosunków z mężem, tak mocno wpłynęła na moją seksualność…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Mama mojej przyjaciolki

    Gorące lato, czas po egzaminach, pierwszy rok studiów zakończony bez poprawek. Miałam przed sobą okres trzech miesięcy wakacji, nie licząc stało-dorywczej pracy jako kelnerka. Letni okres miałam rozplanowany, rozpoczynając od spędzenia czasu z moją przyjaciółką, zamieszkując w jej domu na prawie trzy tygodnie. Z Kasią, moja przyjaciółką znałyśmy się od kiedy chodziłyśmy do przedszkola. Wspólnie wychowałyśmy się, mieszkając aż dotychczas na tym samym osiedlu. Uczęszczałyśmy do tej samej podstawówki i gimnazjum. Była jedną z najbliższych mi osób, jak siostra z którą przeżywałam wiele radosnych, szalonych i przykrych chwil. Mogłam dzielić się swoimi problemami i tajemnicami z wzajemnością. To ona jako jedyna spośród znajomych znała mój największy sekret, mianowicie że byłam lesbijką. W okresie dojrzewania dotarło to do mnie i zrozumiałam swoją seksualność. W moim środowisku znajomych, szkolnym nie było z tym problemu, niektórzy chłopacy mieli nawet pod jarkę, jak trafiały się, całujące dziewczyny w szkole czy na osiedlu dla fanu. Dla mnie to był osobisty wymiar intymności i` ceniłam swoją prywatność. więc wolałam jednak to trzymać dla siebie i wąskiego grona.  Kasia do niego należała i wspierała mnie bardzo. Kiedy oznajmiłam Kasi swoje preferencje seksualne, na początku nie wiedziała jak postąpić i obawiała się, że będę ją próbować z czasem uwodzić. Nie miała się czego obawiać, bo choć z niej ładna i zgrabna dziewczyna, to jednak traktowałam ją wyłącznie jako przyjaciółkę. Nie było mi z tym trudno, że wolałam dziewczyny. W swoim nastoletnim etapie życia, udało mi się przeżyć dwa dłuższe młodzieńcze związki, a w zasadzie trzy, co zapewne umocniło moje zapatrywanie na dziewczyny i dodało mi większej pewności siebie w tej materii. Pierwszą moją dziewczyną była koleżanka z gimnazjum, z którą przeżyłam swój pierwszy pocałunek na wycieczce szkolnej w drugiej klasie. Dzieliłyśmy obie pokój i podczas wieczornych rozmów leżąc w jednym łóżku, w przysłowiowym od słowa do słowa zaczęłyśmy się całować. Obie usatysfakcjonowane tym wydarzeniem, zaczęłyśmy się razem spotykać na małe pieszczoty, aż przerodziło się to w coś więcej. Kontynuowałyśmy to jako nastoletni związek w tajemnicy. Oczywiście o nas wiedziała Kasia, która nieraz spędzała z nami czas. Dotrwałyśmy tak do końca gimnazjum. Po jego ukończeniu, moja dziewczyna przeniosła się z rodzicami do innego miasta. Było mi przykro z tego powodu, ale wiedziałam, że nie miała na to większego wpływu. Tęsknota za nią się jednak zacierała. Rok później, byłam krótko z dziewczyną poznaną na koloniach. W pierwszych dniach spędzonych na nich nabrałyśmy do siebie pewnej, wzajemnej sympatii. Bardzo mi się podobała i podczas wolnego czasu dla kolonistów zdecydowałam się poprosić ją na stronę i w dużym skrócie bezpośrednio po zagajeniu o jej urodę zapytałam, czy by nie chciała przeżyć wakacyjnej przygody z dziewczyną. Początkowo dość wyczuwalnie odrzuciła moją propozycję, ale jeszcze tego samego dnia po kolacji zaciągnęła mnie w ustronne miejsce i zaczęła agresywnie całować. Wykorzystawszy później sytuację, jaką była kolonijna dyskoteka, na którą udali się prawie wszyscy, my poszłyśmy i zamknęłyśmy się w moim pokoju i dałyśmy upust swoim pragnieniom. Po powrocie z kolonii, spotykałyśmy się jeszcze do końca wakacji. Pomimo, iż był to krótki okres, to bardzo udany, ubrany w namiętne, czasem dzikie doznania.

    O mojej orientacji po pewnym czasie wiedzieli również moi rodzice. Wyznałam im to dopiero po drugim związku a w zasadzie po trzecim kiedy spróbowałam umawiać się przez prawie pół roku z chłopakiem. Wykorzystałam go i jego zauroczenie trochę perfidnie. Chciałam sprawdzić swoją seksualność. Utwierdzałam swój pociąg że zdecydowanie wolę dziewczyny. Gdy powiedziałam rodzicom o swojej orientacji, oraz że miałam już dwie partnerki, nie obyło się bez awantur ze strony ojca. Szantaż mamy rozwodem uspokoiły emocje. Mama obdarzyła mnie pełnym poparciem, a ojciec po tym wyznaniu długo się do mnie nie odzywał i chodził jak struty. Powoli jednak nabierał do mojego wyboru prostego, zwykłego szacunku. Cieszyło mnie to bardzo, bo ojciec był naprawdę dla mnie ważny i to on wiele mnie nauczył i z nim spędzałam często czas za młodu. Nigdy nie był wylewny w słowach, ale dawał mi dużo ciepła. Był mechanikiem i to dzięki niemu znałam podstawy mechaniki samochodowej i rowerowej. Wyremontował dla mnie na osiemnastkę malucha. Na innych płaszczyznach też mieliśmy wspólny język, jedynym punktem, w którym się mocno różniliśmy to kwestie światopoglądowe. Po tym jak się dowiedział i zaakceptował, że wolę dziewczyny to trochę złagodniał ze swoimi radykalizmami, lecz nie ze wszystkimi. Mama jako nauczycielka była zawsze moim domowym oparciem. Jednakże życie nie składa się tylko z domu. Poza nim należałam do osób lubiące spędzać czas aktywnie lub w aktywności biernej. Lubiłam sport, zwłaszcza piłkę nożną, którą się pasjonowałam i uprawiałam w szkole i poza nią. Kolejna rzecz odziedziczona po ojcu. Nie byłam jedyną dziewczyną na osiedlu, która lubiła piłkę, m.in. Kasia. Byłam i pozostaję dziewczyną drobnej postury o smukłych kształtach i sportową sylwetką, z lekko pyzatą buzią i gładką cerą. Naturalnie falowane długie blond włosy, zielone oczy i małe piersi to moja uroda. Nie byłam idealna, ale podobałam się sobie. To wystarczyło by nie tylko sobie się podobać. Czas wolny, najczęściej spędzałam w obecności Kaśki, z którą łączyło mnie wiele przygód.

    Kasia mieszkała na tej samej ulicy, wraz ze swoją mamą, która od początku wychowywała swoją córkę samotnie. Na pierwszym roku studiów zaliczyła wpadkę z kolegą z akademika. Zamierzała urodzić, ale nie chciała ślubu czy innych związków z kimś, z kim łączyło ją parę czysto fizycznych stosunków. Ojciec Kasi pomagał jej mamie przynajmniej na początku. Gdy Kasia miała pięć lat wyjechał za granicę gdzie założył drugą rodzinę z dwojgiem dzieci. Pomimo tego wciąż utrzymywał z Kasią kontakt, odwiedzali się dosyć często jak na różnicę kilometrów, wysyłał prezenty i pieniądze. Jej mama potrafiła organizować wychowanie dziecka z karierą, lecz gorzej radziła sobie ze związkami. Próbowała z dwoma facetami w ciągu dziesięciu lat, jednak to się rozmywało.

    Często bywałam u Kasi w domu, do którego byłam przyjmowana ciepło. Od dziecka mama Kasi nawiązała ze mną bardzo dobry kontakt. Była dla mnie jak druga, dojrzała przyjaciółka, która potrafiła mi pomagać, posłużyć radą w różnych sprawach od lekcji po nastoletnie problemy. Miała również dla mnie zawsze pełnie życzliwości i sympatii. Traktowała mnie trochę jak własną córkę. Kiedy przychodziłam odwiedzać Kaśkę w jej domu, byłam goszczona i przyjmowana, tak że czułam się swobodnie jak u siebie. Wiedziałam od Kaśki, że nie każdy miał taki przywilej. Lubiłam te chwile gdy mogłam doznać możliwość obcowania z nią. Nie przewidziałam jednak jakiego to mogło nabrać później skutku.
    Osobą, w której byłam tak naprawdę skrycie zakochana, od kiedy budziły się we mnie młodzieńcze hormony, była mama Kasi, Weronika. Imponowała mi jej siła i umiejętność organizacji, zdecydowane to jak pomimo wczesnego macierzyństwa i generalnie samotnego wychowywania Kaśki, potrafiła skończyć studia i pracować jako neurolog zapewniającej godny byt swojej córki. Ujmowały mnie jej ciepły uśmiech, to jak potrafiła patrzeć swymi szarymi oczyma przyciągającymi jak magnes. Fascynowała mnie jej uroda, której nie ubywało, tylko raczej przybywało w kwiecistym dojrzewaniu. Wysoki wzrost i zgrabna figura, piękna twarz, szare oczy, ciemne wręcz czarne długie włosy to były walory jakimi przyroda ją obdarzyła. Widać też było, że o nie pielęgnowała. Nieraz w głowie rozważałam różne scenariusze, w których marzyłam o bliskości, o wzajemnych pieszczotach, o możliwości jej skosztowania i jak ona mnie całowała. Moje wyobrażenia  nie trzymały się tylko cielesnych sfer, ale to były wydumane pragnienia, dla których oddałabym wiele, by mieć odwagę się do nich zbliżyć.

    Kiedy poczułam jak zaczęło się we mnie rodzić uczucie do mamy Kasi, starałam się odrzucić je, wmawiając sobie że to zwykła fascynacja dojrzałą kobietą. Tak się nie działo i moja sympatia wracała i stopniowo narastała. Rozważałam różne opcje, ograniczyć kontakty z Kasią a zarazem z jej mamą albo próbować ignorować to co czułam. Wybrałam drugą możliwość nie chcąc tracić przyjaciółki, ale także z podświadomej chęci aby coraz częściej mimowolnie szukać bliskiego kontaktu z jej matką. Wynajdowałam kolejne preteksty do bycia tuż obok. Przypadkowe dotknięcia, muśnięcia które zawsze wprawiały mnie w dreszcze, i że byłam podniecona. Te chwile były dla mnie jak tlen, karmiłam się nimi… W pewnym momencie ważniejsze stawały się te chwile od mojej najlepszej przyjaciółki. Jednak na zewnątrz starałam się skrzętnie ukrywać swoje uczucia i dlatego nikt nie miał pojęcia co się ze mnie działo wewnątrz. Wizja emocjonalno-intymnego zbliżenia była dla mnie marzeniem, która wywoływała u mnie sprzeczne emocje i postawy, od podjęcia wyzwania i próby zdobycia jej, po wewnętrzny głos „nie łudź się dziewczyno!”. Utknęłam i dreptałam w miejscu…
    ***
    Nadeszły wakacje, które postanowiłam spędzić w domu Kasi. Do nas przyjeżdżała rodzina na dłużej aby się nie gnieść w niedużym domu, wprowadziłam się do przyjaciółki i jej mamy. W pierwszy weekendowy dzień mojego pobytu u niej, wracałyśmy z boiska. Weszłyśmy do jej domu, a w przedpokoju przywitała nas pani Weronika w dżinsowych szortach i koszuli w kratkę zawiązaną nad pępkiem. Wyglądała bombowo. Nie potrafiłam oderwać od niej wzroku, ale żeby nie zostać przyłapaną na wgapianiu i nie wydało się przed Kasią, dyskretnie uciekałam wzrokiem to na Kasię, to na otoczenie, to z powrotem na panią Weronikę.
    – Cześć dziewczyny!  
    – Cześć mamo  
    – Dzień dobry!
    – Macie ochotę na Lemoniadę, właśnie robię?
    – Tak – obie odparłyśmy  
    – To idźcie do pokoju, a ja Wam przyniosę  
    Poszłyśmy na górę, usiadłam na złożonym łóżku, Kasia przy biurku. Było już to takie nasze stałe przyzwyczajenie, gdy przychodziłam do niej. Byłam mocno zamyślona, głową bujałam w obłokach, mając przed oczyma Panią Weronikę. Wyobrażałam sobie wiele scenariuszy, które kończyły się w jeden sposób… Kasia jednak sprowadziła mnie na ziemię  
    -Justyś, Justyś! Co jest?
    – Nic…
    – Przecież widzę, już od jakiegoś czasu jesteś markotna, dzisiaj to już w ogóle
    -Wydaję Ci się…
    – Przecież Cię znam, ale nic nie mówiłam do tej pory…
    – Nic mi nie jest
    – Aha akurat… – baczniej mi się przyglądała oceniając mój stan – Poczekaj, znam ten maślany wzrok, Ty jesteś zakochana…. No! Kto to jest? Znam ją?
    – Aż za bardzo…
    – Nie no! Nie mów, że ja…
    – Nie, nie…
    – No wiesz… Czegoś mi  brakuje?
    Udawała żartobliwie oburzenie, chciałam się zaśmiać, ale nie miałam siły. Jjedynie wykrzywiłam usta w uśmiechu. Nagle usłyszałam pukanie jej mamy do drzwi od pokoju, zareagowałam dziwnie nerwowo gdy weszła. Kasia to zauważyła i zrobiła wielkie oczy, rozwarła usta w szoku i niedowierzaniu. Domyśliła się kim była owa kobieta, na której widok serce mocniej biło.  
    – Macie lemoniadę, bawcie się dobrze, później zapraszam na kolację
    – Dzięki mamo – odpowiedziała jej Kasia nawet nie patrząc na nią
    Słyszałam już tylko trzask zamykanych drzwi i ciche i wyraźnie zaakcentowane pytanie Kasi
    – Co?
    – Tak… – nie musiałam więcej nic mówić, wiedziała  
    – Od  kiedy?
    – Od bardzo dawna…
    – Ale co to jest? Fizyczne pożądanie czy coś więcej?
    – Szaleje za nią, po prostu… Jest wspaniała, uwielbiam patrzeć na nią, obserwować jej gesty, być blisko…Od zawsze czułam do Twojej mamy coś więcej, ale to ostatnio rośnie w szybkim tempie…
    Kasia pokręciła tylko głową, następnie mówiąc:
    – Ale Cię wzięło. Nie wiedziałam…
    – Starałam się to ukrywać, z resztą było mi głupio ze względu na naszą przyjaźń
    – No wiesz, przestań. To mnie powinno być głupio, że po tylu latach znajomości dopiero dzisiaj się zorientowałam. I co zamierzasz?
    – Nic, licząc na to, że kiedyś mi przejdzie. Może poznam kogoś, kto będzie w stanie mi to zastąpić…
    – A jak nie?
    – To trudno, najwyżej będę kochać niespełnienie…  
    Kasia chwilę myślała i powiedziała coś, co mnie zaskoczyło, pozytywnie.
    – Nie chcę żebyś była nieszczęśliwa bez odpowiedzi, jesteś moją najlepszą przyjaciółka jak siostra. Moja mama jest od dłuższego czasu samotna i widzę jak doskwiera jej to….więc jeżeli moja mama będzie chciała, to masz moje błogosławieństwo. Trudno mi jednak wyobrazić sobie Waszą przyszłość. Nie wiem też czy lubi dziewczyny i czy by chciała z którąś być na stałe…
    Byłam pod lekkim zdumieniem do jej podejścia w związku z moim wyznaniem i spodziewałam się bardziej kazań, że to niedorzeczne i gadek w stylu „Odbiło Ci?”. Radowało mnie, że zareagowała z poparciem i byłam  jej wdzięczna za szczerość, zwłaszcza tę mniej przyjemną. Rzadko gryzła się w język i za to ją m.in. ceniłam
    – Wiem, dlatego też obawiam się cokolwiek poczynić w tej sprawie, i że do tego mogę popsuć nasze dobre relacje
    Podeszła do mnie i przytuliła z przyjacielską otuchą.  
    – Powinnaś zebrać się na odwagę i wyznać mojej mamie co czujesz. Jak odrzuci Twoje uczucia, przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz, a jak tak… to zostaniesz moją drugą matką  
    Ta ostatnia fraza sprawiła, że tym razem się zaśmiałam wraz z nią i poprawił mi się humor. Dłużej nie kontynuując tego tematu, usiadłyśmy do grania przed xboxem.  
    Dwa dni później, Kasia oznajmiła mi, że wieczorem zamierza wyjść i spotkać się z chłopakiem, „wolna chata” i te sprawy…Nie raz zdarzało się, że tak robiła gdy u niej nocowałam, i zostawałam sama z jej mamą. Miałam wtedy okazje by spróbować pójść o kolejny krok w stosunkach z nią, lecz zawsze coś „stawało na przeszkodzie”. Generalnie moje onieśmielenie jakie wywowywala mnie mama Kaski. Ostatnia rozmowa z Kaśką dała mi jednak odwagi i zamierzałam to wykorzystać tym razem, czułam że byłam gotowa…Tym razem jednak plan spalił na panewce, bo mama Kasi wychodziła na piątkową randkę, tego samego dnia co Kasia. Moja nadzieja została podłamana, zostałam sama w ich domu. Gdy Kasia wyszła, nałożyłam słuchawki włączając muzykę i otworzyłam książkę. Po skończeniu lektury, odczułam potrzebę snu. Przebrałam się w piżamę. Przed snem poszłam jeszcze się napić do kuchni, w której siedziała mama Kasi przy wyspie kuchennej na wysokim stołku. Siedziała w niebieskiej obcisłej sukience, uwydatniającej jej wdzięki i odsłaniającej jej zgrabne uda, z założoną nogą na nogę. Najwyraźniej randka nie wypaliła, była zamyślona i popijała whisky, co wnioskowałam po kolorze, szklance i lodzie, z resztą wiedziałam że to jej ulubiony alkohol doprawiony colą. Doznałam lekkiego paraliżu jak prawidłowo postąpić, ale instynkt dopatrywał się pewnej szansy. Podeszłam bliżej i wyrwałam ją z głębokiej zadumy chrząkając
    – O czym Pani myśli, rozumiem że randka nieudana?
    – O, cześć Justynko, Ty nie z Kasią?
    – Nie, poleciała do chłopaka, a ja trochę nie mam co robić i przyszłam po coś do picia.
    – Aha… Pytasz o czym myślę? Ogólnie o życiu, przyszłości i przemijającej młodości. A randka? Trochę tak…
    – Ależ jakiej przemijającej? Nie ma Pani nawet czterdziestki i wciąż znakomicie wygląda oraz tryska młodzieńczą energią
    – Oh dziękuję Ci, jesteś kochana – dosiadłam się obok na narożniku
    – Stwierdzam tylko fakt
    – Ale wciąż jestem sama jak widzisz, doskwiera mi samotność, choć staram się to maskować – nie tylko ja coś starałam się ukrywać, z resztą obie chyba robiłyśmy to nieudolnie skoro Kasia nas rozszyfrowała.  Otwierała się dla mnie szansa, ale w pierwszym odruchu nie chciałam jej zbytnio wykorzystywać widząc jej melancholię.  
    – Ma Pani przecież Kasię, a nawet mnie, więc nie jest Pani do końca sama
    – Prawda, mam wspaniałą córkę, która wyrosła na piękną i udaną dziewczynę, jest przy mnie. Ty też jesteś w naszym życiu od lat. Jednakże potrzebuje również bliskości intymnej, z kimś kto chciałby być ze mną i zbudować coś więcej, lecz nie wiem czy sama potrafię… – przecież jest ktoś taki, kto chce Ci to dać, ja…ja, myślałam –  Wybacz, że Ci to mówię, nie powinnam,  ale chyba potrzebowałam zrzucić…albo alkohol zaczyna działać
    Odruchowo położyłam rękę na jej dłoniach trzymającą szklankę, lecz nie potraktowała tego jak próba zbliżenia się , najwyraźniej uznała to za zwykły gest troski.
    – Nie ma sprawy, wie Pani że zawsze jestem obok
    – Wiem, dziękuję Ci
    – Za co?
    – Za to że jesteś i w ogóle… – Wiesz, nie mówiłam tego Kasi, chociaż w tych kwestiach rozmawiamy bez pruderii. Od czasów dwóch poprzednich stałych związków minęło prawie dziesięć lat i próbowałam coś tworzyć od tego czasu, ale kończyło się to z reguły na jednorazowych przygodach w łóżku. Lubię seks, wręcz uwielbiam, ale sama fizyczna przyjemność przestaje mi wystarczać…
    Podbudowana atmosferą rozmowy, nagle palnęłam nieprzemyślanie
    – Jest Pani jak ten piękny kwiat, który potrzebuję pielęgnacji i o który chce się dbać, nie z obowiązku czy fizycznej żądzy tylko z czystej potrzeby i uczucia. Któż nie mógłby się Pani oprzeć?
    Czułam, że mnie poniosło i byłam lekko zażenowana swoją „poezją” typową dla nastolatka, zupełnie nie w moim stylu, mama Kasi też popatrzyła na mnie z sympatycznym zdziwieniem na moje słowa, cieszyłam się że nie z politowaniem  
    – Dziękuję Ci, że tak myślisz…
    – Myślała może Pani o wprowadzeniu w swoim życiu delikatnych zmian?
    – Znaczy jakich?
    Nie chciałam reagować zbyt pochopnie, ale moje emocje pchnęły mnie ku zdecydowanemu krokowi naprzód. To był impuls i pocałowałam ją, krótko choć wtedy poczułam jakby czas na moment spowolnił. Zmysły stały się bardziej wyczulone, lecz odezwał się rozum i zreflektowałam się uzmysławiając sobie, że się zagalopowałam i przerwałam to.
    – Przepraszam, nie powinnam…
    W pomieszczeniu zaległa niezręczna cisza, patrzyłam jej w oczy, w których był stoicki spokój z kamienną powagą i analizą sytuacji. Nie uniosła się, nie krzyczała, nie kontynuowała tego co zaczęłam. Byłam pełna sprzecznej złości na siebie. Straciłam impet i każda kolejna sekunda bezczynności z mojej strony działała na moją niekorzyść. Wycofałam się jednak, stwierdzając, że powinnam wrócić do siebie i nie robić większego kwasu
    –  Lepiej już wrócę do pokoju… – rzekłam z lekko drżącym głosem
    Udałam się w kierunku schodów ze spuszczoną głową zdając sobie sprawę co zrobiłam. Obejrzałam się za siebie z nadzieją na jakąkolwiek reakcje ze strony pani Weroniki, lecz ta wciąż milczała. Poszłam do pokoju Kasi, usiadłam skulona na rozłożonym łóżku. Przez głowę przewijało mi się setki myśli, zwłaszcza o popełnionym błędzie i te przeciwstawne z łudzącą się nadzieją, że może jednak wejdzie zaraz do pokoju i wpadniemy sobie w ramiona jak w filmach, jednakże ta wizja przegrywała z tą pierwszą opcją. Chciało mi się płakać. Obawiałam się, że popsuje sobie dobre relacje jakie mnie łączyły z mamą Kasi, które pozwalały mi być blisko niej. Myślałam „po co Ci to było?”. Nagle drzwi od pokoju otworzyła pani Weronika, weszła do środka i usiadła na brzegu łóżka obok mnie z założonymi rękami. Patrzyła na mnie z chłodnym spojrzeniem, nie wiedziałam czego się spodziewać. Jedyne co przychodziło mi do głowy, że oczekiwała wyjaśnień. Zaczęłam dość niepewnie, z chwiejącym głosem
    – Przepraszam Panią…za to co zaszło… w kuchni
    – Dlaczego to zrobiłaś?
    – Nie wiem jak to powiedzieć….
    – Najlepiej prosto i spokojnie, ja nie gryzę, wiesz o tym
    Zauważyłam delikatny uśmiech na ustach mamy Kasi przy tym stwierdzeniu, który wiedziałam, że miał  raczej służyć zachęcie do rozmowy i daniu trochę otuchy, uspokajającej mój rozdygocony wewnątrz organizm, aniżeli oznaczać poprawę jej nastroju. Było to aż nadto wyczuwalne. Wzięłam głęboki wydech
    – Nie wiem, to był impuls…
    – Impuls?
    – Tak…
    – Czym spowodowany?
    Chwilę zastanawiałam ze spuszczonymi oczyma, ale postanowiłam być szczera idąc także za radą Kaśki, podniosłam wzrok i prosto w oczy zaczęłam mówić
    – Skrywanym uczuciem do Pani… – znowu nastała niezręczna cisza, którą przerwałam szybko słowami – Kocham Cię…
    Wstała i odwróciła się do mnie plecami, myślała zapewne co z tym fantem zrobić. Uniosła głowę i obróciła się z powrotem by powiedzieć
    – Wybacz, ale muszę się położyć…
    Wyszła, nie zamykając nawet za sobą drzwi. Nie wiedząc co dalej robić, zgasiłam światło i położyłam się próbując zasnąć. Kłębiące się w głowie myśli nie pozwalały mi jednak na to, przewracałam się z boku na bok. Czułam wyrzuty sumienia i niepewność jak to wpłynie na moje stosunki z matką Kaśki, lecz zarazem był we mnie przepleciony ogrom szczęścia z tych 10-15 sekund, gdy moje usta dotknęły jej ust. Po ciężkich bojach z własnym umysłem, w końcu usnęłam.  
    Obudziłam się rankiem z poczuciem porażki, wstydu, nie chciałam schodzić nawet na dół. Wiedziałam jednak, że muszę stawić czoło temu wszystkiemu, ubrałam się i poszłam do kuchni, w której siedziała mama Kasi a także Kasia, która wróciła z nocnej schadzki.  
    – Dzień dobry – przywitałam się bez entuzjazmu
    – Cześć – opowiedziała zadowolona Kasia
    – Dzień dobry – odparła chłodno pani Weronika
    Śniadanie jadłyśmy w dość niewesołej atmosferze. Kasia widząc, że było coś nie w porządku między mną a jej mamą, dociekała po śniadaniu co się stało. Pomimo iż mnie męczyła abym wyjawiła jej szczegóły z tego co zaszło, lecz udało mi się odłożyć tę rozmowę na później.
    – Co się wczoraj wydarzyło?
    – No przecież widzę, rozmawiałaś z moja mamą o tym?
    – O czym?
    – Możesz nie udawać?
    – Tak, ale nie najlepiej mi poszło i muszę to sama przetrawić zanim pogadamy o tym…
    – Ale zostajesz?
    – No właśnie nie wiem…
    – Zostań proszę, nie musimy o tym rozmawiać, ale powinnaś zostać.
    – Dobrze…zostanę… – odpowiedziałam na odczepnego bez przekonania.
    ***
    Przez kolejne dni próbowałam i starałam wyjaśnić, ułagodzić tą całą sprawę z Panią Weroniką próbując ją złapać sam na sam, lecz bez większego efektu. Nasze relacje zdecydowanie uległy oziębieniu, mama Kaśki wyraźnie mnie zbywała. Unikała mnie, w dniach roboczych wychodziła wcześnie i wracała późno z domu by się nie spotkać. Zatraciłam w tym wszystkim jasny ogląd sytuacji. Snułam się jak cień, było mi źle i czułam się bezradna w sytuacji którą sama wykreowałam. Myślałam czy nie wrócić wcześniej do domu, by nie robić bardziej gorzkiej atmosfery. Starałam się moje przygnębienie ukrywać przed Kasią bardziej niż było widoczne. Trwało to niecałe dwa tygodnie, aż w ostatni weekend pobytu, miałam wrażenie że powoli sytuacja zaczęła się naprawiać, co wnioskowałam po cieplejszym spojrzeniu jej mamy w stosunku do mnie i nawiązywaniu dialogu. Nie chcąc tego burzyć, ostrożnie podchodziłam do rozmów, nie poruszając tego niezręcznego tematu.  
    ***
    Nastała sobota, będąca przedostatnim dniem pomieszkiwania u Kasi i jej mamy. Spędzałyśmy go wspólnie przed telewizorem oraz na grach karcianych i planszowych. Było miło i przyjemnie. W czasie kolacji Kasia dostała smsa od chłopaka i poinformowała nas, że wychodzi. Zostałam znów całkowicie sama z panią Weroniką, po wyjściu Kasi zapanowało milczenie, ale nie zapowiadało ono jakiegoś gorzkiego smaku owego wieczora. Dokończyłyśmy kolację, po której pozmywałam i poszłam kolejno do pokoju. Usiadłam na łóżku skulona i wzięłam książkę do poczytania. Ledwo zaczęłam, przeczytawszy parę stron, do pokoju weszła mama Kasi
    – Hej, korzystając że jesteśmy same, chcę z Tobą porozmawiać  
    – Oczywiście, słucham…
    – Chciałabym dokończyć naszą ostatnią pogawędkę tutaj, której nie dokończyłam…
    Wspomnienie o tym, wywołało u mnie natychmiastowy stres, przy którym czułam się w środku jak galareta. Przysiadła ponownie obok mnie, tym razem trochę bliżej, Miałam lekkie de javu, sytuacja była podobna, tyle że parę rzeczy  było inne jak pora dnia i nasze stroje. Było wcześniej, a ja miałam na sobie morelowy top na ramiączkach zapinany na guziki i białe szorty. Pani Weronika w liliowej kusej sukience z delikatnym dekoltem i szarym sweterku, w których wyglądała bardzo seksownie, ale to nie było istotne w tej konkretnej chwili. Milczała dłuższą chwilę, ale widziałam w jej oku coś pozytywnego, co trochę łagodziło mój niepokój. Nie wiedząc czemu, wyciągnęła rękę i delikatnie przejechała po moich włosach od czoła kończąc na piersi, na które opadały. Potem wzięła moją dłoń, przykładając swoją, łączyła palce to przeciągając, to plotąc. Czułam jak elektryzujące dreszcze przechodziły prze ze mnie. Nie potrafiłam zrozumieć jej intencji. Serce łomotało mi jak dzwon i naście analiz przewalających się w głowie, lecz uważnie przyglądałam się rozwojowi tej sytuacji i poczynaniom mamy Kasi. Nagle zaczęła mówić ze spokojną intonacją swoim delikatnym głosem
    – Myślałam o tym co zaszło jakiś czas temu i próbuję sobie to wszystko w głowie poukładać. Wybacz, że traktowałam cię ostatnio zimno i z dystansem. Teraz chcę dokładnie wiedzieć czy mówiłaś szczerze? Co tak naprawdę do mnie czujesz?
    – Absolutnie szczerze. Zakochana jestem w pani…
    – Co jest takiego we mnie?
    – Wiele rzeczy… osobowość, nieskończona uroda, piękny uśmiech, wspaniałe oczy w które chce się tylko patrzeć i patrzeć, a nade wszystko, to że pani jest…i chce się przy niej być…
    Po raz pierwszy widziałam u mamy Kasi tak wyraźne zakłopotanie, które próbowała ukrywać, ale przede mną trudno było, znałam ją szmat czasu. Chwilę się zastanawiała obracając głowę w kierunku okna, po czym ponownie na mnie patrzyła tym razem bardziej enigmatycznym spojrzeniem. Sytuacja stawała się dla mnie coraz mniej bardziej do przewidzenia, chociaż wyczuwałam piętrzące się napięcie, które rosło. Chciałam rzucić ratunkowe stwierdzenie
    – Rozumiem jeśli… – nie dała mi dokończyć myśli
    – Pocałuj mnie
    Otworzyłam usta w szoku i nim zdążyłam zapytać czy się nie przesłyszałam, jej usta zamknęły moje w pocałunku. Świat się zatrząsnął i nie wiedziałam co myśleć, czy to się działo naprawdę czy zasnęłam nad książką czy w ogóle coś jeszcze innego. Może trafiłam do świata baśni. Mocno do mnie przywarła jakby w obawie, że mogę uciec co już w ogóle mnie szokowało. Objęłam ją w szyi dając znak, że donikąd się nie wybieram. Nie zamierzałam popełnić drugi raz tego błędu odpuszczając, tylko zdecydowanie pójść za ciosem. Nasze usta się ze sobą połączyły. Całowałyśmy się powoli, delikatnie, językiem taktownie przedzierała przez otwarte wargi, poszukiwała mojego zapraszając do tańca. Jakże mogłabym odmówić, kobiecie której tak od zawsze pragnęłam. Obie kosztowałyśmy i smakowałyśmy się nawzajem. Nasze języki się spotkały i splotły w namiętnym, ognistym tangu. Dłonie nie odstępowały od ust, pieściły równomiernie poliki, włosy. Czułam motyle w brzuchu, w sercu rozrastające się szczęście i euforię, które dawały siłę wznoszącego uczucia. W głowie jednak nachodziły mnie pytania, które zaczęłam zadawać między pocałunkami.
    – Mogę zadać pytanie?
    – Pytaj…  – odpowiedziała rozkosznie intonując
    – Czy to sen?
    – Raczej nie…
    – Co się zmieniło od ostatniego razu?
    – To już jest drugie pytanie…
    – Wiem…
    – Przemyślałam pewne kwestie…
    – I?
    – Rozważyłam za i przeciw…
    – I co przeważyło? – przerwałam na chwilę pocałunki łapiąc ją za ramiona
    – Ty…
    Popatrzyła na mnie żarliwie, a ja uniesiona tymi stwierdzeniem, rzuciłam się na nią, powalając na łóżko. Leżałam na niej i kontynuowałam wyraziste pocałunki. Ogarniało mnie wiele emocji , ale dominowała ta jedyna, ta która pragnęła bliskości i kochania się z Weroniką. Całowałyśmy się długo, z każdym momentem coraz głębiej i namiętniej, obejmując się przy tym mocno. Ta chwila stawała się coraz bardziej magiczna. Tak bardzo jej pragnęłam. Była moją Wenus, chciałam ją całować nieustannie, długo czekałam na nią. Błądziła dłońmi po plecach, wsuwając je pod materiał bluzki i szortów. Chciałam żeby mnie dotykała i pieściła. Rozgrzewałam się, łaknęłam jej. Zwolniła pocałunki i zepchnęła mnie z siebie. Ułożyła mnie, opierając plecami o ścianę z wyprostowanymi nogami przed sobą. Weronika usiadła obok, prowadziła powoli zmysłowo swoją dłoń wzdłuż moich nóg, czasem zawracając, sprawiała tym większe  dreszcze. Jej dotyk i przenikające mnie spojrzenie wystarczały aby mnie mocniej rozpalać. Dłoń wędrowała wyżej, odgarniając moje włosy z dekoltu. Chwyciła moje rękę, zamykając ją w swoich. Całowała ją niewinnie i ocierała się o nią polikiem. Była w tym doza romantyczności, czym dodatkowo na mnie działała. Ujęłam jej podbródek i pocałowałam. Weronika szła dalej, zbliżyła swoje usta do mojej szyi. Błądziła po niej języczkiem, byłam bardziej podniecona. Powoli i ponętnie rozpinała guziki od topu, otwierając i tworząc nagi pasek na tułowiu. Po nim, obiema dłońmi, opuszkami palców pieściła moją skórę. Jej rajski dotyk był delikatny jak piórko, idealnie rozpalał i wyczulał komórki mego ciała. Rozsuwała rozpięty materiał na boki, odsłaniając całkowicie moje piersi i brzuch. Przerwała obcałowywanie mnie, skupiała się na wykonywaniu okrężnych ruchów palcami wokół moich malutkich piersi uwrażliwiając je. Spoglądała na mnie płomiennie. Moje sutki od jej dotyku robiły się twarde. Uśmiechałam się nieustannie ze szczęścia, jakie do mnie płynęło oraz zza zadowolenia jakiego nabrała nastawienia do mnie z pasją. Zaczęła całować moją pierś, drugą masowała. Delektowała się nią, dając mi tym niezmierzoną przyjemność i rozkosz. Moje ciało stawało się bardziej wilgotne i gorące. W pieszczocie wykonała inwersję wyboru piersi. Po chwili zaprzestała, odsuwając się, zaczęła zdejmować z siebie sweterek i sukienkę pozostawiając siebie w samej malinowej bieliźnie. Szeroko usiadła przede mną prezentując swoje cudowne ciało. Miałam już okazję niejednokrotnie je widzieć podczas opalania w ogrodzie czy jednorazowej wspólnej kąpieli w basenie ze mną i z Kasią. Idealnie wyrzeźbiona figura, pokaźny biust  wciąż młodo wyglądająca gładka skóra były ideałem. Teraz chciałam je pieścić dotykiem. Weronika zachęcała mnie wzrokiem bym się nie wahała. Uniosłam się na kolanach i pocałowałam ją, dłońmi wędrowałam po jej jędrnym ciele od kolan po ramiona. Błądząc dotykiem, sięgnęłam zapięcia stanika, chcąc wyswobodzić jej piersi. Miałam problem z odpięciem, nadmiar pozytywnych emocji zmieszany z lekkim stresem dawał o sobie znać. Weronika pomogła z uśmiechem, rozpinając stanik. Przesuwałam powoli ręce po obwodzie, zdejmując stanik. Odkryłam całkowicie jej ogromny biust, który był powiększany. Wiedziałam to od Kaśki i było to widać, lecz nigdy mnie to nie zraziło. Wpatrywałam się w jej piersi objeżdżając je delikatne dłońmi. Moje małe rączki nie były w stanie ich uchwycić. Były naprawdę piękne i jędrne, nachyliłam się by móc skosztować jej lewej. Ustami i językiem rozpoczęłam sytą zabawę z jej sutkiem. Wplątywała swoją rękę w moje włosy, na których czułam muskające jej usta i gorący oddech stawający się bardziej spłycony. Napawałam się smakiem jej piersi i przyjemnością jakiej dostarczałam Weronice tym działaniem, w reakcji na które przechylała się, opadając plecami na łóżko. Ujęłam jej twarz znów całując, Weronika pozbawiała mnie szortów i po chwili mnie przewróciła na plecy, co wywołało u mnie śmiech, którym ją zaraziłam. Po kilkunastu sekundach jednak spoważniała i obdarowywała mnie gorącymi pocałunkami po ciele patrząc mi w oczy, wypowiadając.
    – Jesteś taka śliczna…taka zgrabna…taka delikatna i zmysłowa – słowa te wzbudzały u mnie wypieki na polikach i motyle w brzuchu
    – Naprawdę?
    Na te pytanie nic odpowiedziała tylko z ognistą zalotnością przeszła z pocałunkami na usta głęboko się w nich zatapiając. Zrozumiałam, że tak i nie zadawałam więcej głupich pytań. Przyssała się do moje lewej piersi. Równocześnie przyłożyła dłoń do krocza, które masowała, pieszcząc moją wilgotną kobiecość. Wciąż się chichotałam w reakcji na tę rozkosz, lecz sytuacja była dla mnie jak najbardziej poważna. Tuliłam jej twarz do piersi, na co ssała intensywniej. Przechodziła ustami niżej, palcami zaciskała pieszczotliwie moje sutki,. Po chwili za ustami poszły w ruch paluszki niczym ręce pianistki wystukujące muzykę na mnie. Twarz Weroniki znalazła się nad moim kroczem, nad którym odprawiała ze skupieniem rytuał muskając ustami materiał majtek. Krew we mnie była na granicy buzowania a namiętnej ekscytacji. Kciukiem masowała mnie po kobiecości patrząc na mnie płomiennie. Chwyciła za gumkę i w zmysłowy sposób pozbawiła mnie majtek. Przyłożyła kolejno całą rękę do krocza. Gładziła i głaskała delikatnie moją kobiecość, całując mnie rozgrzewająco po ciele. Następnie zbliżyła swoją twarz i poczułam jej oddech na swojej cipce. Krążyła noskiem nad nią, implikując że byłam bardziej spragniona. Czekałam aż dotknie mnie i zabierze do raju. Odkładała to w czasie, jakby się drocząc. Zniecierpliwienie we mnie dawało się odczuć. W końcu to nastąpiło, pocałowała mój rozpalony skarb, co podziałało jak dotyk anioła. Najpierw powoli, bacznie obserwując mowę mojego ciała i wsłuchując się w mój oddech. Zbadawszy moje reakcje, rozpędzała swoje tempo naprzemiennie z lekkimi wyhamowaniami, sprawiając, że drżałam z rozkoszy. W jej pieszczocie była niezwykła dojrzałość i prawdziwa czułość. Pobudzała moje wrażliwe punkty w namiętny sposób. Miałam wrażenie, że nie był jej to pierwszy z dziewczyną. Wprowadzała mnie w totalny stan uniesienia, moje ciało dawało temu zauważalny odzew. Biodra falowały, oddech był zdecydowanie głośniejszy, ręce wplątywały się we włosy Weroniki zaciskając je. Ta chwyciła moje rozwarte nogi i zdecydowanym ruchem uniosła je wysoko do góry, nie przerywając sobie wylizywała dalej moją szparkę. Czułam cały ten czas błogość, która wciąż rosła rozprzestrzeniając się po moim wnętrzu. Nie przestawała, tylko w rytm mojego pulsu działała. Traciłam kontrolę, wiedziałam że byłam blisko osiągnięcia określonego stanu. Weronika przerwała na chwilę marsz ku mojej ekstazie opóźniając ją. Palcem powiodła po mojej cieknącej od soczków dolinie i włożyła środkowy palec w moje rozżarzone i mokre wnętrze. Wspomogła się językiem krążąc nim po łechtaczce, a następnie pocierając ją. Wyciągała ze mnie najwyższą esencjalność uniesienia, doprowadzając do obłędu. Nie potrafiłam dłużej wytrzymać. Nastąpił wybuch, a po moim ciele promieniowały konwulsje. Czułam się, jakbym straciła całkowitą władzę nad moim ciałem, które przejęła siła wyższa i które oddałam we władanie jej, mojej ukochanej która zabrała mnie do raju. Nie wiedziałam wtedy czy to moje uczucia do niej, czy była aż tak dobra. Zbierając jednak myśli, wiedziałam już, że obie możliwości były prawdziwe. Moje nogi opadły na jej barki. Wsunęła się sobą, czułam jej ocierający się o mnie biust. Patrzyła na mnie swymi pięknymi oczami, w których widziałam szczerą radość i czułość, przyłożyła dłoń do mojego polika, delikatnie go głaszcząc po czym pocałowała trącając włosami mojej twarzy. Oddałyśmy się dłuższej chwili temu błogiemu pocałunkowi, ocierając się o siebie naszymi nagimi ciałami. Weronika podniosła się podając mi ręce, chwyciłam je podnosząc się razem z nią. Wymieniając się pocałunkami, Weronika położyła się na plecach, padłam na nią zajmując dokładnym jej obcałowywaniem, szyi i piersi. Zatrzymując się przy jej biuście przygryzałam jej sutki. Nurkowałam jednak niżej docierając na sam dół. Weronika rozłożyła nogi, a ja zbliżyłam usta do jej krocza i języczkiem przez materiał majtek polizałam jej kobiecość na co Weronika się uroczo wzdrygnęła i opętał ją radosny śmiech. Zdejmowałam powoli majtki całując lewą nogę. Wzięłam je później do ust majtki i przekazałam Weronice w pocałunku. Zniżyłam się aby zając się jej gładką i piękną kobiecością. Rozszerzyła swoje płatki a ja zanurzyłam swój języczek delektując się wspaniałym smakiem jej kobiecości. Pijałam z niej wilgoć, która płynęła niczym wodospad.  
    – Mój boże, nie wierzę że to się dzieje naprawdę – wtrąciłam  
    – To uwierz, kochanie  
    Po tych słowach poczułam jej gorące usta całujące moje. Powróciłam jednak do lizania dalej jej słodkiej i mokrej doliny rozkoszy. Weronika rozszerzała dalej ją paluszkami. Zlizywałam wszystkie soki i lizałam jak wypływały nowe. Mój języczek operował szybko na jej cipeczce. Cudownie mruczała przy tym i wierciła się. Wsuwałam język jak najgłębiej potrafię, czułam jaka jest rozpalona i mokra w środku, chciałam dać jej rozkosz czując jej smak. Skupiłam się po chwili na łechtaczce i od razu wsunęłam w nią dwa paluszki, zaczęłam nimi poruszać szybko. Naciskałam i poruszałam nimi posuwisto zwrotnie. Językiem operowałam na jej nabrzmiałej łechtaczce. Weronika zaczęła pojękiwać co było dla mnie najwspanialszym dźwiękiem tego wieczora. Czułam pulsowanie jej cipki, i wypływjące soczki. Przyspieszyłam palcowanie. Weronika  poruszała biodrami chwytając za piersi. Jęczała głośniej, jej ręka złapała moją przyśpieszając moje ruchy w jej wnętrzu. W tym czasie przyspieszyłam posuwanie jej cipki, a językiem pieściłam łechtaczkę jak najszybciej potrafię. Słyszałam jak dopadł ją mocny orgazm dostając spazmów. Moje palce wciąż były niej. Jej kobiecość pulsowała mocno, zaciskała i wypuszczała soki. Resztkami sił poruszałam się w niej, posuwając ją palcami. Czułam jak jej wszystkie mięśnie jak były mocno napięte i jak drżała. Złożyła na jej ustach kojący i namiętny pocałunek.  Weronika dochodziła do siebie. Wyjęłam z niej moje palce i oblizałam je. Nie byłyśmy jeszcze zmęczone. Ułożyłyśmy się frontalnie do siebie, nożycując nogi. Nasze kobiece skarby się ze sobą zetknęły. Cudownie było czuć jej kobiecość i wilgoć stykająca z moją. Obie zaparłyśmy się rękami z tylu pleców. Nasze spojrzenia były skupione tylko na sobie. Ocierałyśmy się cipkami, najpierw powoli potęgując ładunek namiętności. Donikąd się nie śpieszyłyśmy, kierowałyśmy się tym co nasze ciała dyktowały. Ruchy naszych bioder były coraz żwawsze, uczucie ścierających się mokrych i rozpalonych cipek doprowadzało nas do ekstazy. Stękałyśmy, mocniej i szybciej się ocierałyśmy. Weronika przyjęła dogodniejszą pozycję kładąc się na plecach, ja byłam wyżej podpierając się ręką. Ruchy osiągały największą moc, biodra falowały. Weronika się uniosła tułowiem, zbliżyłyśmy się przyciągając do siebie, jeszcze mocniej ocierając się. Zarzuciłam ręce na szyi Weroniki, ona trzymała mnie w talii. Doszła i jej ruchy nieco zwolniły, lecz starała się dotrzymywać mojemu tempu do momentu, gdy sama nie doszłam. Tuliłyśmy się do siebie, do naszych spoconych ciał będąc złączone naprzeciw w pozycji siedzącej. Weronika całowała moją szyję, przymykałam oczy, pozwalając na pasjonujące rozpieszczanie. Otworzyłam na chwilę ślepia i zobaczyłam w drzwiach Kaśkę. Wytrzebiłam gały w lekkim przerażeniu, że zostałyśmy nakryte. Weronika odwrócona plecami do niej i wciąż zajmująca się pieszczotliwym obcałowywaniem mnie, nie zauważyła swojej córki. Kasia z uśmiechem na buzi pokazała gest, abyśmy sobie nie przeszkadzały, oraz kciuk na znak gratulacji i poparcia. Uchwyciłam twarz Weroniki, całując i pociągając ją na siebie, jeszcze  zerknęłam kątem oka na wejście od pokoju, przy którym już nie było Kasi. Powróciłam z całkowitym skupieniem do Weroniki, z którą się całowałam dalej wywracając się z nią po łóżku.
    Ułożyłyśmy się bokiem naprzeciw siebie splatając się ciałami, Weronika poprawiła poduszkę nad moją głowa abym miała wygodniej, na której  mieściły się nasze obie głowy.  
    – Oh dziękuję – podziękowałam
    – Oh proszę –  wodziła opuszkami palców po moich patrząc mi oczy chwilę zamyślona, po czym spytała – I co teraz?  
    – Nie wiem…
    Kontynuowałyśmy tę dysputę przy wzajemnym pieszczeniu dłońmi swoich ciał.
    – Ale ja wiem… że nie raz wodziłaś za mną dość jednoznacznie wzrokiem i domyślałam się co czujesz.  
    – Naprawdę ?
    – Tak, lecz pewność zyskałam gdy Kaśka powiedziała mi jakiś czas temu, że jesteś lesbijką –„fajnie” pomyślałam, ale w tej chwili nie czułam żalu do Kaśki, a Weronika dalej mówiła – Ignorowałam Twoje uczucia sądząc, że się ulotnią, bo po tylu latach traktowałam Cię jak córkę i nie chciałam też abyś marnowała sobie życia ze starszą…Masz całe przed sobą. Dwa komplikacje, jak nie wyjdzie… itd.  
    – To znaczy co konkretnie do mnie czujesz?
    – Ogromną sympatię, bliżej nieokreślone uczucie. Cieszy mnie fakt gdy jesteś blisko, dodajesz do mojego życia kolorytu i naprawdę dobrze się czuję gdy spędzasz z nami czas, ze mną…I chyba upragnionej przeze mnie bliskości emocjonalnej jesteś Ty.
    Słysząc to znów niedowierzałem, zamyśliłam się delikatnie robiąc maślane oczy gv
    – A to, że jestem dziewczyną, to Ci nie przeszkadza…?
    – Szczerze?  
    – Tak
    – Kiedy Kasia powiedziała mi o Twoich preferencjach, to z parę razy fantazjowałam o Tobie, a nawet i wcześniej…
    Trochę mnie to zdumiało i miałam lekkie poczucie, że sobie pokpiwała, chociaż była całkowicie poważna jak to mówiła
    – Żartujesz sobie teraz?
    – Nie
    – Mówisz serio?
    – Tak, i w zaufaniu, lubię kobiety i w szkole średniej eksperymentowałam przez parę miesięcy… z dziewczyną z wyższej klasy, i to były najbardziej fascynujące chwile mojego życia, a przynajmniej jedne z najprzyjemniejszych. Miałam później okazje parę razy się całować z innymi… Polubiłam intymne relacje z dziewczynami, ale jak urodziłam Kasię to zakończyłam eksperymenty. Przez ten czas trochę mi tego brakowało…
    – Interesujące, przyznaję. Nie spodziewałam się, ale pokazałaś, że masz w tej materii doświadczenie
    – Jeszcze nieraz Cię zaskoczę…
    Byłam zaciekawiona tym co miała konkretnie na myśli, ale uznałam że nie wszystko od razu
    – A ja? Jak Ci się podobam?
    – A Ty i Twoja słodka, delikatna i ładna uroda jest warta każdego grzechu. Dałam chyba dzisiaj temu wyraz, prawda? Mówiłaś o uroku moich oczu, ale to Twoje są urzekające i do tego Twój słodki uśmiech są przyciągające, a od kiedy mnie pocałowałaś nie umiem już przejść obojętnie obok Ciebie…
    – Czyli naprawdę myślałaś o mnie?
    – Powtarzasz się. Zdarzało się…Dobrze, ale dość kluczenia. Naprawdę chcesz być ze mną, z babką prawie dwa razy starszą? Kiedy Ty będziesz miała czterdziestkę, ja sześćdziesiątkę
    – A Ty nie słyszałaś o parach których dzieli spora różnica wieku i są razem szczęśliwi? Sama pewnie znasz takie
    – No tak, ale to raczej tyczy się par hetero
    – A co my gorsze? Chyba jest równouprawnienie
    – Bardzo teoretycznie…ale nie w tym wypadku. Nie wiem, może dlatego że nie znam zbyt wiele tego typu przypadków. Moje znajome, które wikłały się w takie układy, miały stałe związki z facetami i były to z reguły przelotne romanse i to mogę je policzyć na palcach jednej ręki… A jak nie wyjdzie?
    – Biorę to pod uwagę i dlatego też tak długo nie potrafiłam się odważyć, by wykonać ruch, by zbliżyć się do Ciebie… Kocham Cię i liczysz się Ty! Ty jesteś dla mnie najważniejsza i zawsze będziesz dla mnie najpiękniejszą istotą chodzącą po tej ziemi. Chcę być z Tobą i zaspokajać każdą Twoją potrzebę i być po prostu przy Tobie… Nie liczę, że od razu w pełni odwzajemnisz moje uczucia i nie oczekuję od Ciebie żadnych deklaracji, ale jeżeli mi pozwolisz, będę starała się przychylić Ci nieba…
    Chwilę myślała…a ja spokojnie wyczekiwałam
    – Prawdą jest, że to szalony pomysł… ale tego o dziwo chcę i może czas na zmiany, a Ty jesteś nią. Powiedziałam dzisiaj „A”, więc powiem „B”… Zatem, spróbujmy… Tylko hmm… moja córka i Twoi rodzice, inni co z nimi?
    – Kasia dała nam swoje błogosławieństwo, a rodzice i reszta…Po pierwsze jestem dorosła, a przynajmniej pełnoletnia i to moje życie, po drugie może spróbujmy coś zbudować, żeby oznajmiać cokolwiek światu, a potem zobaczymy czy to coś przelotnego czy stałego
    Pocałowała mnie gorąco, co odczytałam jako akceptacje. Pochłonęłyśmy się jeszcze na moment w tym słodkim pocałunku. Po czym usnęłyśmy w objęciach zapominając, że byłyśmy nadal w pokoju Kasi.
    ***
    Otwierając oczy o poranku, widząc śpiącą spokojnie Weronikę i uświadamiając, że poprzednia noc nie była snem ani wyobrażeniem, byłam szczęśliwa móc obudzić się u jej boku, czułam jak napawała mnie radosna energia i nadzieja na nowy początek z kobietą, do której zawsze żywiłam głębsze uczucia…
    Weronika wreszcie obudziła się, uśmiechnęła się do mnie i pocałowała. Jednakże te poranne szczęście, na chwilę przerwało wparowanie Kaśki do pokoju. Zareagowałyśmy gwałtownie, podnosząc się do pozycji siedzącej  zakrywając kołdrą, trochę jak w filmach.
    – Witam, drogie turkaweczki… Nie chcę nic mówić, ale przez Was musiałam spać na kanapie. Cieszę, się Waszym szczęściem, ale nie mogłybyście go okazywać gdzie indziej?!
    Spojrzałyśmy po sobie, nie wiedząc jak się zachować, temat próbowała podjąć Weronika.
    – Yy… córeczko…
    – Oj, daj spokój mamo, zgrywam się – mimika Kasi przybrała rzeczywiście ten zgryźliwy wyraz – Naprawdę się cieszę Waszym szczęściem. No, ale ubierajcie się, zrobiłam Wam śniadanie, chyba się Wam przyda… – oczywiście jej podtekst był aż nadto wyczuwalny
    Kasia wyszła z pokoju, a my jeszcze na chwilę objęłyśmy się stykając czołami. Na twarzy swojej czułam wypieki a na Weroniki widniał radosny uśmiech, określające nasze ukontentowanie. Wygrzebałyśmy się z łóżka narzucając coś na siebie, to co wpadło pod rękę i zeszłyśmy na dół, na śniadanie trzymając się za ręce. Przedyskutowałyśmy razem z Kasią naszą sytuację i byłam dobrej myśli. Resztę dnia jak i całego weekendu spędziłyśmy bardzo udanie we dwoje lub troje w zależności od chwili. Od tego momentu spotykałam się z Weroniką tak często, jak tylko mogłyśmy albo w ich domu, albo na długich spacerach w ustronnych miejscach. Rozpoczęłyśmy coś, co trwa…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Nastoletnie nimfomanki na basenie czesc 1

     Nareszcie weekend! Pięć dni szkoły wystarcza mi w zupełności. Do tego dwa treningi siatkówki i jeszcze dwa razy język francuski… Mimo że mam 15 lat jestem bardzo zapracowana. Staram się udzielać w szkole i do tego zawsze mam wysoką średnią. Nie jestem typem kujonki, ale po prostu lubię być dobra w tym, co robię.

    Moim chyba jedynym poważniejszym kompleksem jest wzrost. Niestety nie jestem zbyt wysoka. Mam tylko 163cm wzrostu. Cóż, waga też nie była nigdy idealna. Raczej utrzymuje się na poziomie 56kg. Ale to między innymi za sprawą tego, że raczej szybko stałam się kobietą, tzn. fizycznie. Z tego co pamiętam zawsze miałam największe piersi w klasie. Ale to akurat odbierałam jako wielki atut, nie ukrywam. Myślę, że to po mojej mamie – ona też ma wielkie piersi. Ja w wieku lat 15 mam 80D. Wiele razy widziałam, jak chłopacy w klasie zerkali mi za dekolt albo w rozmowie, zamiast patrzyć mi w oczy patrzyli się na mój biust. Szczerze powiedziawszy zawsze mnie to bawi i jest nawet podniecające. Wiem, że chłopak przede mną napala się, a mimo wszystko próbuje mówić o innych sprawach. Ale do rzeczy…

    Wstałam koło 10.00. Zawsze wstaję późno w soboty. Ponieważ rodzice wcześnie rano po śniadaniu lubią iść na spacer, ja mam „wolną chatę”. Na stole czeka na mnie jeszcze ciepłe śniadanko. Jak zwykle postanowiłam wcześniej wziąć prysznic. Weszłam do łazienki i zdjęłam koszulkę nocną i figi. Napuściłam sobie gorącej wody do wanny i weszłam do niej. Gorąca woda od razu rozluźniła moje ciało. Początkowa gęsia skórka zamieniła się w błogostan. Poleżałam tak sobie chwilkę po czym zaczęłam mydlić ręce, brzuch, piersi i pupę. W lustrze dokładnie oglądałam, jak to zwykle każda kobieta, czy moje biodra przypadkiem nie są zbyt szerokie a piersi nie zaczynają wisieć. Gdy doszłam do szparki przypomniały mi się słowa Ani – mojej koleżanki z klasy. Mówiła, że ogoliła sobie do końca włoski między nogami. Powiedziała, że nawet nie zostawiła paseczka tylko wszystko zgoliła maszynką do zera. Podobno jej chłopak zwariował jak ją taką zobaczył i robił jej minetkę przez dobrą godzinę. Bez włosków podobno są zupełnie inne doznania. „Skóra jest delikatna i gładka, a każdy dotyk odczuwany jest dziesięć razy bardziej” – jak mówiła Ania. Stojąc tak z namydloną myszką postanowiłam zaryzykować. Do tej pory wygalałam sobie bikini, ale postanowiłam usunąć włoski całkowicie – tak jak moja przyjaciółka. Wzięłam maszynkę i powoli zbliżyłam do mojej małej. Wprawdzie nie byłam mocno zarośnięta tam na dole, ale jednak odczuwałam nowe doznania gładkiego łona. Po paru minutach gimnastyki z maszynką w dłoni i żelem do golenia moja szparka byłą zupełnie naga. Nasmarowałam się dokładnie oliwką i wytarłam. Stałam przed lustrem. Widziałam atrakcyjną dziewczynę z dużym, jędrnym biustem opatrzonym dorodnymi, mocno różowymi sutkami delikatnie sterczącymi do góry. Dokładnie się sobie przyglądałam rozchylając delikatnie płatki mojego kwiatuszka. Lekkie zaokrąglenia na pupie były niestety widoczne, ale akceptuję swoje ciało w stu procentach.

    Założyłam bieliznę i dresik – moje domowe wdzianko. Muszę przyznać, że czułam się dość dziwnie – przyjemnie. Miałam wygoloną cipkę, której delikatna skórka z każdym ruchem ocierała się o materiał majtek. Siedząc przy stole i wcinając jajka na twardo zaczęłam celowo wiercić się na krześle powodując drobne otarcia, poczułam ciepło i napływającą krew do mojej dziurki. To było bardzo przyjemne. Trzymając w ręce jajka zaraz pojawiły mi się w głowie sprośne myśli. Wyobrażałam sobie jak pieszczą mnie moi byli chłopacy. Pamiętam, że Sebastian – mój pierwszy chłopak namawiał mnie na całkowite wygolenie szparki. Ja miałam wtedy 14 lat a on 17. Dla odmiany to on zawsze był bez włoska bo jak mówił golił się dla higieny. Grał wtedy w koszykówkę i mówił, że ciągle jest spocony, więc woli się golić ze względu na czystość. Teraz, wiercąc się na krześle w kuchni, rozpamiętywałam, jak w moim pokoju prowadziliśmy na jakieś bezsensowne tematy rozmowy o szkole – głośno i wyraźnie tak, żeby rodzice słyszeli że tylko rozmawiamy. Tymczasem ja leżałam na miękkiej wykładzinie w swoim pokoju z szeroko rozłożonymi nogami i głową Sebcia między nimi. Pamiętam, że ledwo się powstrzymywałam od jęków i siłą woli zmuszałam się do poważnego głosu. Później, z następnym chłopakiem Danielem było już bardziej ciekawie. On mieszkał, a właściwie wciąż mieszka, w dużym domu i gdy my baraszkowaliśmy na pięterku jego rodzice i brachol najczęściej siedzieli na dole dając nam święty spokój. Wtedy robiliśmy to na wszystkie sposoby. Na misjonarza, od tyłu, na jeźdźca i w innych dziwnych pozach. O sexie oralnym nie wspominając.
    I gdy tak czułam, że moje majteczki robią się śliskie a ręka automatycznie zbliżyła się do guziczka usłyszałam w drzwiach klucz i do środka weszli rodzice. Cóż, to by było na tyle – pomyślałam. Nie zdejmując śliskich majtek poszłam do siebie do pokoju. Byłam strasznie napalona… nagle zadzwonił telefon. Podniosłam słuchawkę:

    – Słucham.
    – Cześć Paulina. Tu Ania. Co porabiasz? – zapytał znajomy głos mojej przyjaciółki.
    – A, właściwie to nic – skłamałam. Trochę się nudzę.
    – O, to się dobrze składa. Może przejdziemy się na basen, co? W soboty rano i tak nikogo nie ma bo wszyscy leczą kaca po piątkowej imprezie – zaśmiała się Ania.
    – Czemu nie. W sumie i tak nic innego nie ma do roboty – odpowiedziałam.
    – Ok. Super. No to jesteśmy umówione. Pokażę Tobie mój nowy kostium. Jest wypasiony – ekscytowała się Anka.
    – W sumie ja też mam nowy, ale nic nie chciałam mówić – zaśmiałam się do słuchawki. W sumie miałam w planach jej to powiedzieć, ale postanowiłam siedzieć cicho, aż do teraz. Bikini kupiłam dwa tygodnie temu na jesiennej wyprzedaży.
    – Ooo Ty! I nic mi nie powiedziałaś wredna suczko!
    – Spadaj na drzewo! A Ty mi nic nie mówiłaś o Marcinie a słyszałam, że ostro się zabawiacie.
    – No nie! Skąd wiesz? Plotki się roznoszą za szybko w tej naszej szkole…
    – No dobra. Zamiast tracić czas lepiej rusz swój tłusty tyłeczek i za 20 min na basenie.
    – Ale dostaniesz. Obiecuję Ci to. Jak cię tylko zobaczę ty krówko z wielkimi…

    Nie zdążyła dokończyć, ponieważ słuchawka już leżała na widełkach. Zawsze się tak sprzeczamy i mamy z tego wielki ubaw. Znamy się od początku podstawówki i wiemy o sobie prawie wszystko. Łącznie z pierwszymi razami i historiami z chłopakami w roli głównej. Oj, było tego wiele.
    Szybko się przebrałam i zapakowałam do plecaka niezbędne rzeczy: ręcznik, japonki, moje nowe bikini Speedo, szampon, balsam do ciała i całą resztę. Powiedziałam dokąd idę rodzicom i wybiegłam z domu. Kompleks pływalni był w sumie niedaleko. Oprócz basenu 50 metrowego były jeszcze 3 źródełka jaccuzi, sauna, gorący basen na wolnym powietrzu i kilka ślizgawek. Wszystko, co potrzeba do wodnego szaleństwa. Już z daleka zauważyłam Ankę. Jak zwykle wyszczerzona pomachała mi na powitanie. Jest moim przeciwieństwem. Ja, niska rudzielec o raczej zaokrąglonych kształtach, niebieskich oczach i drobnych piegach na nosie i trochę nienormalnie wielkim biuście i ona, szczupła blondynka, raczej średniego wzrostu o długich nogach i raczej małych piersiach. Zawsze dba o swój wygląd – chodzi na fitnes i utrzymuje dobrą formę, bardziej niż ja. Na dzień dobry walnęła mnie w rękę, nie mocno.

    – Ja mam tłusty tyłek tak!? – zapytała z wyrzutem. Skoro ja mam tłusty tyłek to Ty masz obwisłe cycki, hahaha.
    – Nigdy nie będę miała obwisłych – i tym razem ja sprzedałam jej klapsa.
    – Dobra. Chodźmy do wody, bo już się nie mogę doczekać.

    Wzięłyśmy kluczyki i poszłyśmy do szatni. Miałyśmy szafki koło siebie. Ponieważ nikogo nie było oprócz nas zaczęłyśmy się przebierać bez skrępowania. Widziałam Anię już wiele razy nago także nie byłam zdziwiona widząc jej gładką, nagą skórę. Kształtna pupa odsłaniała przy nachylaniu różowy pierożek pozbawiony włosków.
    – Hej, patrz. Też nie mam włosków. Dzisiaj się ogoliłam – zagadałam zdejmując stringi.
    – No nareszcie. Teraz tak jest najmodniej. Żadna dziewczyna nie ma zarośniętej cipki. No i tak wygląda lepiej. Teraz wyglądasz sexowniej. Serio – powiedziała Ania.
    – Dzięki. Ciekawa jestem jak będzie gdy… wiesz. Zobaczy mnie tak chłopak. A tak przy okazji czy to malinka? – wskazałam na wzgórek łonowy koleżanki z niedowierzaniem.
    – Eee, no tak. Hihihi. To Marcin. Wczoraj byłam u niego i robiliśmy to chyba przez 3 godziny.
    – Co? Aż tyle?
    – Jego rodzice mieli do późna pracę. Kochaliśmy się, odpoczywaliśmy chwilę, lizaliśmy i znowu akcja. Mówię ci, byłam wykończona. Aż mnie pupa bolała – opowiadała Ania zakładając błękitny kostium.
    – Nie mów, że pozwoliłaś mu w pupę…
    – Na początku nie chciałam, ale byłam taka napalona. Powiedziałam, że będzie mi musiał najpierw mocno wylizać obie dziurki. I wtedy właśnie zrobił mi malinkę o tu – wskazała na czerwoną plamkę na wzgórku.
    – I jak, bolało? – pytałam z zaciekawieniem zakładając mój dwuczęściowy biały strój. Troszkę okazał się ciasny, chociaż gdy mierzyłam go ostatnim razem był wręcz idealny. Ach ta czekolada – pomyślałam. Dwa tygodnie i już mi idzie w tyłek. Na szczęście udało mi się wcisnąć w majtki i oczywiście ledwo zapięłam stanik. Czułam, że piersi trochę podeszły mi do góry i lekko „wylewają się” z miseczek.
    – No na początku bardzo. Ale Marcin wziął krem i dokładnie mi wysmarował pupę i swojego fiuta…
    – Wow, nieźle. Ale hardkor.
    – No. Tym bardziej, że on ma całkiem dużego – roześmiała się Ania pokazując mi rozmiar palcami – Wydaje mi się, że z 16-18 cm. Jeszcze takiego wielkiego nie widziałam, a tu od razu w pupę…
    – Serio taki drągal? – nie mogłam uwierzyć – Pamiętasz Sebastiana? On miał 14 cm. Wiem, bo razem kiedyś mierzyliśmy linijką u mnie w domu. A Daniel miał niewiele większego, chociaż mówił, że to „18 cm ciepłego mięska”.
    – Oni zawsze przesadzają. Ale mówię ci, taki kawał fiuta jak ma Marcin to jest to. Myślałam, że mnie przewierci na wylot. A w pupę to i tak wszedł do połowy. I wiesz co, w pupę mi się spuścił – opowiadała przyciszonym głosem Ania chichocząc co chwila.
    – Ty to masz dobrze. A ja sama od lipca i żadnego chłopaka…
    – Nie przejmuj się. Rok szkolny dopiero się zaczął. Chodź pod prysznic – i Ania pociągnęła mnie za rękę i pobiegłyśmy pod natryski.

    Odkręciłyśmy sobie wodę i każda wskoczyła do swojej kabiny. Mydełko miała Ania, więc gdy już się zmoczyłam zajrzałam do niej:

    – Podaj mi żel.

    W tym momencie Ania odwróciła się do mnie i wyszczerzyła oczy bardziej niż zwykle. Zmierzyła mnie wzrokiem po czym uśmiechnęła się szeroko:

    – Widzę, że chyba Cię podnieciła moja historyjka, co? – puściła mi oczko.

    Spojrzałam w dół i już wiedziałam. Materiał stanika wypychały dosyć mocno moje sterczące sutki. Nie zwróciłam uwagi na to wcześniej, zrobiło mi się trochę głupio.

    – Wiesz co – kontynuowała Ania – chyba zrobisz dzisiaj furorę na basenie.
    – Dlaczego?
    – Wcześniej nie było tego widać, ale jak zmoczył się teraz ten Twój biały kostium, to wszystko Ci prześwituje. Popatrz do lustra.
    Odwróciłam się i spojrzałam w lustro nad umywalką. O Boże! Biały kostium dokładnie przyklejał mi się do ciała a różowiutkie sutki nie dość, że sterczały to jeszcze były widoczne jak na dłoni.
    – Ale ja jestem głupia. Nie pomyślałam o tym – pomyślałam na głos.
    – Hihihi, i wszyscy zobaczą że jesteś wygolona – wskazała Ania na mój przedziałek i wpijający się mokry materiał – wyglądasz jak sexbomba z teledysku Snoopa – roześmiała się Ania polewając mnie wodą.
    – Nie, tak nie wyjdę. Idę się przebrać i do domu.
    – No co Ty! – przyjaciółka chwyciła mnie za rękę i pociągnęła w stronę basenu – i tak prawie nikogo nie ma i faceci to lubią.

    Cóż mogłam zrobić? Posłuchałam się koleżanki i z lekkim oporem weszłyśmy. Faktycznie, nie było zbyt wiele ludzi. Szybko poszłyśmy w stronę długiego basenu. Gdy przechodziłyśmy koło ratownika Ania jak zwykle wypięła do przodu swój jędrny biust i zaczęła iść jak modelka kręcąc mocno biodrami. Jednak mimo całej swojej gracji ratownik skierował wzrok na mnie i delikatnie się uśmiechnął kierując wzrok najpierw na moje wystające sutki, a później niżej – na krocze. Zawstydzona spuściłam wzrok i wskoczyłam do basenu. Parę chwil popływałyśmy, po czym poszłyśmy na ślizgawkę. Tym razem zjazd w długiej, ciemnej i zakręconej rurze okazał się nie lada wyczynem. Już na pierwszych metrach poczułam, jak majtki wpijają mi się w pupę robiąc niewygodne stringi, a moja prawa pierś wraz z sutkiem wyskakuje z miseczki. Wszystko trwało kilka sekund i po chwili wpadałam do wody. W pośpiechu najpierw schowałam pierś z powrotem na swoje miejsce, następnie wyjęłam z pupy materiał i wynurzyłam się. Zaraz za mną wypadła Ania piszcząc i trzymając się za biust, żeby nie zgubić stanika. Roześmiane wychodziłyśmy z baseniku ślizgawki gdy nad nami, na mostku nad tym że basenikiem stoi dwóch wysokich i ładnie zbudowanych murzynów. Na początku wydawali mi się tak czarni, że widziałam tylko ich białe zęby w uśmiechu i kolorowe szorty w kwiatki. Ania nie przepuściła okazji i puściła im oczko. W odpowiedzi pomachali nam i krzyknęli „hey”. Ja myślałam tylko o tym, czy nie widzieli moich zmagań z kostiumem, chociaż po ich szerokich uśmiechach mogłam się domyślić, że nieźle się bawili widząc mnie w akcji.
    Następnym punktem naszej zabawy było zimne źródełko na zewnątrz. Aby się tam dostać trzeba było przejść lub przepłynąć małym wodnym korytarzem. Na dworze nie było najcieplej, więc gdy zawiał chłodny wiaterek obie dostałyśmy dreszczy i szybko zanurzyłyśmy się w ciepłej wodzie. W tym basenie również nie było za wiele ludzi. Oprócz nas w kącie siedziała jakaś parka i mocno się do siebie przytulała. Ania zanurkowała i podpłynęła trochę bliżej. Po chwili wróciła do mnie i wyszeptała:

    – Ona ma rękę w jego slipkach i bawi się jego fiutem, a on pieści ją przez materiał – podekscytowana relacjonowała – sama zobacz.

    Rzeczywiście, zanurzyłam się i podpłynęłam trochę bliżej. Rzeczywiście dłoń dziewczyny znikała w slipkach chłopaka, który delikatnie poruszał biodrami błądząc po jej pośladkach. Przez moment wydawało mi się, że widzę czerwoną końcówkę jego męskości, ale powietrze już się kończyło i musiałam wypłynąć.

    – Ale jazda – powiedziałam cicho – wcale się nie wstydzą.
    – To dlatego, że dzisiaj tak pusto. Cały basen dla nas. Teraz jaccuzi.

    I skierowałyśmy się do wnęki oddzielonej weneckimi lustrami od reszty basenów. W środku znajdowały się trzy jaccuzi. Podświetlana woda raz przybierała kolor czerwony, różowy, zielony, niebieski i żółty, aby wreszcie znów błysnąć czerwienią. Weszłyśmy do tego najbardziej oddalonego od wejścia – blisko ściany tak, że prawie byłyśmy niewidoczne. Usadowiłyśmy się i oddałyśmy pełnemu relaksowi.

    – Wiesz co Paula, chyba specjalnie kupiłaś sobie taki przyciasny kostium – zaczęła Ania wyciągając się jak kotka.
    – Przestań! Nie wiedziałam, że w ciągu 2 tygodni skurczy się – uśmiechnęłam się niewinnie, a zarazem wymownie do mojej bliskiej przyjaciółki.
    – Ach, no tak. Takie chyba teraz sprzedają – zrozumiała aluzję.
    – Wiesz co, chce mi się siku. Muszę wyjść do toalety – po czym wyskoczyła z jaccuzi i skierowała się do szatni – zaraz wracam.

    No i zostałam sama. Myślałam o moim kostiumie. Czy aby nie za wiele pokazuję. Mam przecież dopiero 15 lat i pewnie mama, a tym bardziej tata jak by mnie zobaczyli w tym stroju na 100% by mi zabronili go zakładać. Nawet pod ubranie! Przejechałam palcami po łonie, aby dokładnie ułożyć sobie materiał między nogami. Fakt, że troszkę mi się wpijał, ale mam nadzieję, że do następnego razu pozbędę się tych paru gramów nadmiaru ciałka. Poprawiłam również mój spory biust, jednak nic nie mogłam poradzić na prześwitujące sutki i mocno opięty materiał. Cóż, w sumie niejedna dziewczyna, nawet starsza ode mnie mogła by tylko pozazdrościć. I znów dopadły mnie „mokre” myśli. Chciałam dokończyć sprawę rozpoczętą rano. Teraz w mojej głowie przypominała się szybka i dzika akcja w szkolnej toalecie z Sebastianem. Wprawdzie nigdy się nie kochaliśmy, ale petting mieliśmy opracowany do perfekcji. Pamiętam, jak Seba zakradł się za mną do toalety i zamknął za sobą drzwi od kabiny. Byłam taka napalona, że sama zdjęłam mu dżinsy i bokserki. Wiedziałam, że on nie pozostanie mi dłużny i od razu dobrał się do mojej małej. Szarpnięciem zdarł mi spodnie do kolan wraz z majtkami i zaczął mi lizać szparkę. Robił to tak gwałtownie, że prawie od razu miałam orgazm. Usiadłam wtedy z wrażenia na muszli i ciężko dyszałam. Wtedy zobaczyłam sztywną pałkę przed oczami i lekki uśmieszek Sebastiana:
    – No kotku, ja już Tobie lizałem tyle razy, a Ty mi nigdy. Poliż go – mówił łagodnie trzymając w dłoni naprężanego na maxa fiuta. Wtedy pierwszy raz posmakowałam członka. Powoli zbliżyłam usta i dałam mu buzi w koniuszek. Był już taki śliski, że prawie z niego kapało. Ujęłam go w dłoń i zaczęłam walić konia tak, jak to zwykle robiłam tyle tylko, że od czasu do czasu lizałam oraz ssałam pojawiającą się główkę. Widziałam, że Seba nie wytrzyma takiej pieszczoty, bo zawsze o tym marzył. Po kilku minutach takiej zabawy miałam już całą śliską dłoń, a po brodzie kapał mi ślina. Nagle bez ostrzeżenia wystrzelił mi prosto w usta. Nie wiedziałam co zrobić. Słyszałam tylko „nie przestawaj”, więc waliłam dalej i ssałam mokrego fallusa mojego chłopaka. Było super. Gdy tak sobie rozmyślałam pieszcząc w wodzie nabrzmiałą łechtaczkę usłyszałam jakieś głosy:

    – Hey. Is this place free? – odezwał się niski męski głos w języku angielskim.

    Spojrzałam do góry I moim oczom ukazały się dwie czarne postaci w kolorowych szortach i perłowo białym uśmiechu. Nie wiedziałam co powiedzieć, ale szybko odpowiedziałam w dobrze znanym mi języku:

    – Spoko, wolne – i patrzyłam jak do mojego jaccuzi wchodzą dwaj mężczyźni.
    Przez chwilę panowała żenująca cisza. Później murzyni zamienili parę słów w swoim rodowym języku (zupełnie niezrozumiałym), uśmiechnęli się do siebie, po czym jeden odezwał się:
    – Skąd tak dobrze znasz angielski?
    – Uczę się w szkole i mam do tego prywatne lekcje. A co wy tu robicie? Mieszkacie w tym mieście czy jak?
    – W sumie tak. Właśnie przyjechaliśmy z Holandii na półroczne stypendium. Ja nazywam się Chris, a to Eddy. Jesteśmy studentami. A Ty? Co studiujesz?
    Muszę przyznać, że to pytanie mnie dosyć zaskoczyło. Nie wiedziałam, że wyglądam na studentkę.
    – Ja jestem w podstawówce. Mam 15 lat i jeszcze o studiach nawet nie myślę – zaśmiałam się. Po minach moich nowych znajomych poznałam, że są nieźle zdziwieni. Zamienili znów parę zdań w swoim dialekcie, po czym roześmiali się głośno.
    – O czym rozmawialiście? – zapytałam
    – No wiesz – zaczął drugi – w kraju z którego pochodzi nasza rodzina, z RPA, dziewczyny rok młodsze mogą już wychodzić za mąż i są normalnie żonami.
    – Serio? Niemożliwe! – zdziwiłam się- nie za młode?
    – Taki zwyczaj. W sumie to Ty wyglądasz na więcej niż masz. W Afryce dawno by Cię ktoś wziął za żonę. Jesteś bardzo ładna.
    – O, co to to nie! – zaśmiałam się.
    – Nie obraź się, ale nawet nasze siostry w Twoim wieku albo i starsze nie mają takich wielkich… no wiesz – piersi.

    Byłam lekko zaskoczona bezpośredniością afrykańskich kolegów, ale postanowiłam pożartować:

    – Ja też słyszałam, że murzyni mają coś wielkiego – i roześmiałam się na głos.
    Widziałam, że koledzy lekko się zmieszali, ale po chwili na ich twarzach zagościł uśmiech.
    – Racja. A my nie jesteśmy wyjątkami.

    Muszę przyznać, że atmosfera robiła się całkiem gorąca. Nie wiedziałam, w co się pakuję, ale studenci wyglądali na sympatycznych. I znów przypomniałam sobie, jak Ania opowiadała o dużym fiucie Marcina i podnieceniu mojej koleżanki.

    – Eee, nie wiem jak to powiedzieć… a jak duże macie? – zapytałam nieśmiało.
    – Może sama sprawdzisz? – zaproponował ten bliżej siedzący, Chris.

    Przez chwilę siedziałam jak zamurowana, po czym poczułam dłoń na swojej ręce. Chris nakierował moją dłoń na swoje szorty i nagle poczułam. Między jego nogami falował w wodzie długi kształt. Z początku się bałam, ale postanowiłam być również bezpośrednia. Chwyciłam członka u podstawy. Myślałam, że to pomyłka, ponieważ nie mogłam złączyć palców – taki był gruby.

    – I jak? Fajny? – zapytał bezceremonialnie Chris i przeciągnął moją zaciśniętą dłoń po całej długości. Trwało to w nieskończoność. Myślałam, że trzymam w ręku kawał kiełbasy (sorry, ale tak mi się skojarzyło). Czułam pod palcami żyły a na końcu jakby piłeczkę – żołądź.
    – O Boże! – wyszeptałam – ale masz wielkiego fiuta. Nie mogłam wydusić z siebie nic więcej. Wciąż trzymałam dłoń zaciśniętą na czubku jego pały i czułam, jak z sekundy na sekundę zaczyna coraz bardziej pulsować, twardnieć i kieruje się ku górze. Chris wyraźnie zadowolony z obrotu sprawy lekko poruszał moją dłonią. Czułam się dziwnie zaczarowana. Nie mogłam się powstrzymać od tej zabawy. Wcześniejsze podniecenie udzieliło mi się w tej chwili z podwójną siłą. Gdy Chris zaczynał coraz śmielej poruszać moją dłonią odezwał się milczący jak do tej pory Eddy:

    – Hej Chris. Co ty myślałeś, że mnie tu nie ma? – i skierował się w moją stronę. Usiadł po mojej prawej stronie. Teraz siedziałam pomiędzy dwoma czarnymi chłopakami. Zrobiło mi się dosyć ciasno, ponieważ czułam, że lekko na mnie napierają. Eddy chwycił moją drugą, prawą rękę i położył na swoich szortach. Byłam tak podekscytowana, że nie mogłam poruszyć nogami – zrobiły mi się całkiem miękkie. Eddy rozwiązał sznureczek spodenek i szybkim ruchem pozbył się ich. Nic nie było widać przez wodę, ponieważ bąbelki mąciły widoczność. Kolorowe szorty studenta znalazły się na poręczy obok jaccuzi. W jego ślady błyskawicznie poszedł Chris uwalniając swojego już całkiem naprężonego drąga z materiału. Nie mogłam uwierzyć w to, co się działo. Kwadrans zwykłej rozmowy i okazało się, że siedzę w wodzie sama z dwoma nagimi, całkowicie obcymi facetami i jednego trzymam za stojącego fiuta! To się szybko zmieniło, ponieważ Eddy zacisnął moją dłoń na swoich jajkach i teraz miałam zajęte obie ręce.

    Sytuacja zupełnie mnie zaskoczyła. I odruchowo zaczęłam sama poruszać palcami po genitaliach nowych kolegów. Uśmiechy na ich twarzach zdecydowanie informowały o zadowoleniu. Rozsiedli się szeroko rozszerzając nogi i zakładając ręce za głowę. Złapałam obydwu za fiuty i poczułam, że stoją w pełnej gotowości i do tego są strasznie twarde. Zadziwiał mnie ich rozmiar. W życiu bym nie pomyślała, że takie wielkie członki istnieją i kiedykolwiek będę miała z nimi coś do czynienia. Do tego ich główki… wprawdzie nie widziałam, co mają między nogami, ponieważ siedzieliśmy po szyję w wodzie, ale „wymacałam” niezłe „żołędzie”. Gdy rytmicznie poruszałam rączkami nagle nad jaccuzi pojawiła się Ania:

    – Hej. Widzę, że mamy towarzystwo – i uśmiechnęła się tak, jak to potrafią tylko niegrzeczne dziewczynki…

    Spojrzałam lekko przestraszona na Anię. Nic nie odpowiedziałam, tylko lekko się uśmiechnęłam. Ania, nie tracąc ani chwili podała rękę po kolei Chrisowi i Eddyemu przedstawiając się grzecznie. Chłopacy byli całkowicie rozluźnieni. Mimo, że cały czas trzymałam ich fujarki w dłoniach, wyglądali na wyluzowanych. Ania usiadła naprzeciwko mnie i zapytała się po polsku tak, żebyśmy tylko my zrozumiały:
    – Paula, to tamci od zjeżdżalni. Całkiem fajni – i puściła mi oczko.
    – Wiem, gadałam z nimi przez chwilę. Dosiedli się, zaraz gdy poszłaś siku.
    – Słuchaj, co oni tak się na Ciebie pchają? – zapytała Ania podejrzliwie ale i figlarnie – siedzisz między nimi w takim ścisku…

    W tym momencie zaczęłam jej wszystko opowiadać. Gdy powiedziałam, że właśnie trzymam ich obu za fiuty z zaskoczenia zakryła dłonią usta. Dla pewności wskazałam na wiszące na poręczy szorty. Ania zerknęła na kolorowe spodenki, po czym spojrzała na ciemnoskórych studentów. Ponieważ razem chodziłyśmy na angielski powiedziała:
    – Nieźle się moja przyjaciółka zabawia beze mnie. Ładnie to tak podrywać małolaty, co? – zwróciła się do nich.
    – Eee, no wiesz. My do niczego Pauli nie zmuszamy. Sama chciała sprawdzić – odezwał się Chris.
    – I co Paulina? – kontynuowała Ania – jest czym się pochwalić?

    Znałam Anię od dawna i wiedziałam, że jest tak samo zboczona jak ja. Mimo wszystko jeszcze nigdy nie byłyśmy razem w takiej sytuacji. Było wprawdzie zabawnie i wesoło, ponieważ co chwila ktoś w jaccuzi chichotał, ale trochę się bałam, że wyjdę w oczach najlepszej przyjaciółki na jakąś szmatę zabawiającą się w trójkącie z dwoma nieznajomymi kolesiami. Puściłam członki kolegów i mimo wszystko odpowiedziałam przełamując pierwsze lody:
    – Sama sprawdź? tylko nie padnij z wrażenia.
    Ania zbliżyła się nieco i wyciągnęła ręce do przodu. Poruszała się po omacku. Czułam, jak jej palce musnęły kilka razy moje drżące kolana. Wreszcie pierwszy odezwał się Eddy:
    – Bingo! – uśmiechnął się i delikatnie drgnął. Ania rozszerzyła oczy i zrobiła głupią minę z zaskoczenia. „Chyba musiałam wyglądać tak samo”, pomyślałam.
    – O kur…de – jęknęła Ania – co TO jest? – na twarzy pojawił jej się rumieniec – Paula, przecież to niemożliwe!
    – Jednak możliwe – odpowiedziałam i dołączyłam swoją rękę do jej dłoni. Poczułam, że Ania wodzi palcami po całej długości maczugi i obejmuje nawet jądra od dołu – kurde, oni mają takie wielkie jak w pornosach!

    Nie zastanawiając się dłużej sięgnęła po drugiego. Chris siedział zadowolony. Położył rękę za moimi plecami i delikatnie zaczął gładzić mój kark. Przeszył mnie dreszcz podniecenia. Pozwoliłam mu na to. Ania natomiast powiedziała:
    – Cholernie miło was poznać chłopaki – i potrząsnęła fiutami tak, jakby ściskała ich dłonie na powitanie. Wszyscy wybuchliśmy śmiechem. To było dobre, ponieważ napięta atmosfera zupełnie znikła.
    – My też się cieszymy – powiedzieli chłopacy.

    W oczach Ani widziałam diabelski błysk. Usiadła obok Chrisa lecz ten od razu zrobił jej miejsce w środku – między mną a Eddym. Gdy tylko się usadowiła wyczułam, że drży równie mocno jak ja – „Ale jazda” – wyszeptała jakby do siebie. Wiedziałam, że nie jest to strach lecz rosnące podniecenie, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłyśmy.
    – No dziewczyny – zaczął Chris – my nie mamy na sobie już nic, a wy dalej siedzicie w tych kostiumach.- My też chcemy was zbadać, nie stary? Chcemy bliżej poznać młode Polki – puścił oko.
    – A co chcecie wybadać, co? – zapytała Ania. Widziałam, że jej prawe ramię porusza się w górę i w dół. Musiała już widocznie przełamać opór i zabawiała się nieśmiało sterczącą parówką nowego kolegi.
    – Może na początek zdejmiecie staniki? – wpadł na pomysł Eddy.
    – Ale wtedy wy zobaczycie nasze cycki, a my tak naprawdę nie widziałyśmy jeszcze waszych fiutów – zauważyłam – To by było nie fair.
    – A więc o to wam chodzi. No dobra – stwierdził Chris.- W sumie nie ma problemu. Dawaj Eddy – mówiąc to Chris spojrzał w stronę wejścia do jaccuzi, aby upewnić się, że nikt nie idzie, po czym przesunął się naprzeciwko nas i stanął na równe nogi.

    Był odwrócony plecami więc początkowo miałam widok na jego zgrabny tyłeczek, który wyglądał wyjątkowo apetycznie. Ale to dopiero był początek pokazu. Murzyn odwrócił się plecami do wyjścia i usiadł na krawędzi źródełka pozostawiając nogi w wodzie. Moim i Ani oczom ukazała się wielka brązowa maczuga. Lekko przekrzywiona na bok stała jak maszt. Anka aż zapiszczała. Ja zakryłam otwartą buzię dłonią.
    – Patrzcie na TO. Wcale nie gorszego mam – zuchwale odezwał się Eddy i zrobił dokładnie to samo.

    Siadając koło kolegi – naprzeciwko nas – rozłożył nogi ukazując dwa potężne jądra. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Ja przecież przed chwilą miałam te dwa monstrualne fiuty w rękach! Były całkiem podobne. Niewyobrażalnie długie i zupełnie ciemne. Prężyły się obydwa. Oplecione siecią raz grubych, raz cieniutkich żył unosiły się dumnie. Pomyślałam, że to zasługa kilku dotknięć moich i Anki. Kutas Chrisa nie miał zupełnie skórki na żołędziu, który niczym wielki kapelusz zdobił długą lancę. Ta część była jaśniejsza i wydawało mi się, że błyszczy. „Tak chyba wygląda obrzezany chłopak” pomyślałam. Natomiast kutas Eddyego był normalny. Spod skórki już i tak mocno naciągniętej wzwodem wystawał również brązowy łepek. Nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Przekrzywiłam głowę na bok, aby przyjrzeć się klejnotom wiszącym pod armatami. Pokaźnych rozmiarów jaja zwisały swobodnie niczym piłki. Czułam, że podniecenie dało mi we znaki. Sutki pod stanikiem coraz bardziej naciskały na materiał za to rozbudzona od rana szparka wydzieliła już śliski nektar w większej niż zwykle ilości. Zaczęłam się wiercić na miejscu. Przeciągnęłam delikatnie palcami po materiale między nogami i stwierdziłam, że jest tam zupełnie ślisko! Anka za to wyglądała na wniebowziętą. Wyszeptała tylko:
    – Chłopaki, ale jesteście nieźli. Tylko żeby nas nikt tu nie zobaczył.
    – Spoko, i tak prawie nikogo nie ma.
    – I jak dziewczyny? – zapytał Chris ujmując swój sprzęt w dłoń. Wygiął go na boki – widziałyście kiedyś takie druty?
    Anka i ja pokiwałyśmy głowami przecząco.
    – Nigdy! – odparłyśmy. – Tylko w pornosach. A i tak nie wszyscy takie mieli – skwitowała Ania. Jej bezpośredniość mnie przerażała, ale i imponowała.
    – Ale teraz wasza kolej. Jak nam nic nie pokażecie to zaraz nam zwiędną i będzie po zabawie – stwierdził Chris.
    – Mi już opada – powiedział Eddy i chwycił się za fujarę ściągając z niej skórkę do końca. Widziałam, że na koniuszku wypłynęła mu kropelka śluzu. Musiał być nieźle napalony. Widziałam już nieraz takie rzeczy u moich chłopaków.
    – Nie pozwolimy na to, nie Paulina – mówiąc to Ania zaczęła rozpinać stanik.

    Dwa sprawne ruchy i górna część kostiumu swobodnie dryfowała w wodzie. Chwyciła piersi w dłonie i powiedziała, że pokażemy razem. Mi nie pozostało nic innego. Obietnica to obietnica. Zsunęłam ramiączka i opuściłam w dół swój kostium. Na ramionach pozostały czerwone odciski po ramiączkach. Mój biust tego właśnie potrzebował – uwolnienia. Ciężkie piersi lekko unosiły się w wodzie. Na „raz, dwa, trzy” opuściłyśmy ręce i lekko wynurzone wypięłyśmy się do przodu ukazując nasze cycki. Chłopakom to się wyjątkowo spodobało. Widziałam, że Chris wziął do ręki swoją parówkę i przeciągnął po niej palcami. Zadrżała.
    – Wiem, że mam trochę mniejsze od Pauliny, ale może jeszcze mi urosną – stwierdziła Ania gładząc biust i muskając szerokie sutki – ale Pauli chyba nikt nie przebije. Cycatka!
    – Spadaj – chlapnęłam ją wodą – patrz jakie mam odciski.
    – Oj biedactwo – zasmucił się Chris i pogładził mnie po karku. Widziałam, że nie spuszcza wzroku z moich balonów. Jedną ręką delikatnie gładził się po fiucie rozglądając raz po raz, a drugą pogłaskał mnie po głowie. Wiedziałam, o co mu chodzi, ponieważ widziałam już takie spojrzenie.
    – Jak chcesz możesz dotknąć – powiedziałam słodko lekko unosząc dłońmi biust do góry. Napalony chłopak tylko na to czekał. Pogładził mnie po boku lewej piersi i szybko sięgnął do sutka.
    – Całkiem ci nabrzmiały. Masz najfajniejsze piersi jakie widziałem – skłamał przyduszając kciukiem i palcem wskazującym kamyczek sutka. – Młode piersi, to lubię.
    – Dzięki, już to kiedyś słyszałam (wszyscy moi „byli” zawsze mi to mówili :P). Eddy bez pytania złapał za moją drugą pierś.
    – No, są super. Jak na… ile masz tak naprawdę lat? – zapytał z niedowierzaniem.
    – Już mówiłam, 15.
    – Kurde, takie małolatki… Laski z Polski są suuper – stwierdził Chris.
    – Nie zapomnieliście tu o kimś? – oburzyła się osamotniona Ania. W sumie jej się nie dziwię. – Uważaj, bo jeszcze za szybko skończysz – mówiąc to podpłynęła bliżej chłopaków i złapała Eddyego za sztywniejącego członka.
    – W sumie to bym się nie obraził. Same widzicie, że raczej łatwo się podnieciliśmy.
    – Widzimy – powiedziałam – ale to nie nasza wina – figlarnie uśmiechnęłam się i chwyciłam za pałę „mojego” Chrisa.
    – Haha, zupełnie nie wasza. Ale wiecie, jesteśmy tu od miesiąca i jeszcze nie poznaliśmy nikogo…
    – Dobra dobra, stary. Powiedz lepiej, że od miesiąca TEGO nie robiliśmy…
    – Czyli niewiele wam potrzeba, co? Mam rację? – zauważyła Ania – Pewnie macie pełen ładunek tutaj co – w tym momencie drugą ręką chwyciła za potężne jądra Eddyego.
    – O ile nie zabawiacie się sami – wtrąciłam demonstrując na naganiaczu Chrisa charakterystyczny ruch ręką w górę i w dół.
    – A ty skąd tyle wiesz? – zainteresował się gładząc mój dekolt. – nie za dużo jak na swój wiek?
    – No wiesz, nie jesteśmy dziećmi – odparłam – miałyśmy już chłopaków, a oni nam zdradzili kilka męskich tajemnic.
    – No patrz, Eddy, jakie doświadczone dziewczyny nam się trafiły – ucieszył się właściciel kutasa, którego właśnie miętosiłam w dłoni.
    – Wiecie, mój chłopak mi mówił – podjęła temat Ania – że jak nie wypróżni jajek przynajmniej raz na 3 dni, to go bolą. Mówił mi też, że jak parę dni się powstrzyma, to strzela jak ze strażackiego węża – mówiąc to zaśmiała się głośno. – Sama widziałam.
    – Patrz, wiedzą o nas wszystko – odezwał się zaskoczony ale i uśmiechnięty Eddy.

    Widziałam, że Anka szaleje. Wprawdzie ja też byłam bardzo podniecona, ale starałam się kontrolować. Szepnęłam po polsku do Anki „nie przesadzasz?”. Za to ona: „nic złego przecież nie robię. Wyluzuj a będzie jeszcze fajniej”. Ścisnęła lekko jajka i wygięła w swoją stronę fallusa.
    Jeszcze nigdy nie widziałam jej w takim stanie. W sumie ona mnie też nigdy nie widziała w takiej sytuacji z chłopakiem. Nie wiedziałam za bardzo jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć w tej zabawie.
    – To co? – zapytała Anka. – Pomożemy tym biedactwom?
    – Uważajcie – wykrzyknęłam.
    W wejściu do pomieszczenia z jaccuzi pojawiła się jakaś rodzinka. Chłopacy szybko wślizgnęli się do wody, a ja z Anką zanurzyłyśmy się po szyję w wodzie. Rodzinka nic nie zauważyła i jakby nigdy nic zajęła miejsce w źródełku obok. Mama, tata i dwóch dzieciaków wskoczyło do środka i zaczęli o czymś rozmawiać rozkoszując się gorącą wodą.
    – Kurde – zaklął Chris – ale pech.
    – No i koniec zabawy – stwierdziła Ania wynurzając jedynie głowę. – gdzie mój stanik?
    – A po co ci stanik? – zapytał Eddy obejmując ją ramieniem. – i tak nikt nie widzi Twoich cycuszków – mówiąc to widziałam, że ręką pogładził jej piersi.
    – A jak ktoś wejdzie? – zapytałam zakładając ramiączka.
    – Spokojnie, nikt do nas nie wejdzie – uspokajał mnie Chris. – I tak nie ma u nas miejsca – poczułam, że opuścił mój stanik z powrotem w dół chwytając za oba cycki. Przysunął się bliżej. Naparł na mnie biodrem. O moje udo otarł się jego sztywny członek.
    – Chyba masz rację. Straszny tu „tłok” – zaśmiałam się i złapałam za jego sztywny maszt.
    – To na czym skończyliśmy? Ania, mówiłaś, że chcesz nam pomóc.
    – No nie wiem – spojrzała na mnie pytająco. – Co o robimy Paula?

    Przyznaję, że bałam się trochę. Pierwszy raz w życiu uczestniczyłam w tak bezpośredniej akcji z nieznajomymi chłopakami. Nigdy, nawet na imprezie po alkoholu, nie byłam tak bezpośrednia jak dzisiaj. Wiedziałam, że Ania jest raczej bardziej odważna i na pewno chciała to kontynuować. Nie ukrywam, że mi też się to podobało i ciekawa byłam, co się może zdarzyć. Nie obawiałam się chłopaków, bo jak do tej pory byli baaardzo sympatyczni. Ponadto są przecież ratownicy i nie jestem sama, tylko z najlepszą koleżanką.
    – OK. – powiedziałam po namyśle. – Ale nie przy tej rodzince obok – uśmiechnęłam się wskazując na przypatrujące się nam podejrzliwie dzieciaki w jaccuzi obok. – ubierajcie się i przenosimy się.
    – Wchodzimy w to. Tylko poczekajcie chwilę na nas. Przecież nie możemy przejść po basenie ze sztywnymi kutasami, nie? – powiedział Eddy zakładając szorty.

    Razem z Anią ubrałyśmy staniki i wstałyśmy. Chłopacy jeszcze siedzieli w wodzie patrząc na nas bezradnymi oczami. Pomachałyśmy im zalotnie a ja wyszeptałam:
    – Widzieliście kiedyś damski prysznic?

    Zrozumieli od razu. Złapałyśmy się za ręce i pomaszerowałyśmy pod nasz prysznic.
    Rodzinka dalej gadała w najlepsze. Nic nie zrozumieli po angielsku. Jednak „głowa rodziny” podniósł dyskretnie wzrok i spojrzał mi w oczy. Miał tajemniczy wyraz twarzy, ale był raczej przyjemny. Pokiwał głową z niedowierzaniem, wzrokiem mierząc nas od stóp do głów. „No tak, biały kostium i sterczące sutki” – pomyślałam. „I to nie tylko moje” spojrzałam na biust Ani – też sterczał przebijając się przez materiał. Nachyliłam się bardziej. „Do tego przebijający się pierożek. Nie dość, że wargi mocno mi nabrzmiały i teraz widać było lekko przedziałek, to jeszcze z materiału między nogami woda nie kapała normalnie tylko ciągnęła się jak śluz pozostawiając długie niteczki. Szybkim ruchem ręką zgarnęłam to, co spływało mi z krocza rumieniąc się. Takiego podniecenia nie spodziewałam się po sobie. Po drodze zaczęłyśmy rozmawiać:
    – Ale ogiery – wystrzeliła Anka bez zahamowań.
    – No, w życiu czegoś takiego nie widziałam. Nie boisz się? – zapytałam.
    – A niby czego? Oni są w porządku, a poza tym nie jestem sama – i chwyciła mnie pod rękę. Prawdziwa przyjaciółka. – No i jestem taka napalona…
    – Ja też – szybko potwierdziłam. – Strasznie ze mnie leci.
    – Dokładnie mam to samo – przytaknęła Ania.

    Gdy dotarłyśmy do damskiego prysznica z zadowoleniem stwierdziłyśmy, że oprócz nas nikogo nie ma. Anka podeszła do lustra i szybko się zaczęła poprawiać. Poprawiła majtki i włosy. Dołączyłam do niej. Zaczesałam palcami mokre rude włosy do tyłu. Miałam straszne wypieki na buzi; Ania zresztą też. Poprawiłam ramiączka stanika i majtki. W lustrze zobaczyłam, jak stojąca obok Ania wsunęła powoli dłoń w majtki. Stanęła w lekkim rozkroku. Wyszeptała:
    – Jestem w środku śliska jak rzadko. Te ich fiuty i ta cała sytuacja strasznie na mnie podziałały.
    Lekko zaskoczona zrobiłam to samo. Faktycznie, bez wątpienia byłam napalona. Moje soczki, mimo że siedziałam w wodzie, przedostały się przez materiał i oblepiły majtki. Pogładziłam się po wzgórku powodując elektryzujące doznania mojemu koralikowi Włożyłam lekko palec do środka i poczułam gorące wnętrze zaciskające się szczelnie. Prawie czułam, jak śluz przeciska się w wolnych przestrzeniach. Anka pobiegła do szatni i po chwili przyniosła żel pod prysznic, oliwkę i gąbkę.
    – Coś długo ich nie ma – zauważyła ze zniecierpliwieniem.
    – Pewnie jeszcze im stoją! – roześmiałam się głośno. Ania dołączyła do mnie.
    – Z takimi instrumentami to chyba dłużej niż normalnie to trwa. Na dodatek mają pełne jaja.
    – Pewnie tak – odparłam.
    – A może zrobimy im niespodziankę? Dawaj zdejmujemy staniki. Nieźle się zdziwią jak zobaczą, że się kąpiemy i jesteśmy w pianie. A jak ktoś wejdzie, to powiedzą, że pomylili prysznice, bo są tu pierwszy raz.
    – Dobra – odparłam. – I tak już widzieli nasze cycuszki.

    Zdjęłyśmy staniki i topless wskoczyłyśmy do kabin. Wylałam na dekolt dużą ilość żelu i zaczęłam mydlić ciało. Ania robiła dokładnie to samo. Mydliłam dokładnie ręce, brzuch i oczywiście piersi. Każde otarcie sutków wydawało mi się przyjemne, tym bardziej, że już od dobrych 45 minut nie przestawały sterczeć. Piana spływała po majtkach i nogach tworząc kożuszek w brodziku. Wtem drzwi się otworzyły, a do środka zajrzały czarne głowy naszych kolegów.
    – Szybko, bo was ratownik zobaczy – ponagliła Anka.
    – O, już się kąpiecie? – zapytał Chris – której umyć plecy?
    – No mi oczywiście – powiedziałam mydląc sexownie cycki.
    – To ja wskakuję do Ciebie – ucieszył się Eddy zbliżając się do Ani.
    – O, widzę, że już wam oklapły – zaśmiałam się. Wyszłam z kabiny, a Chris poklepał mnie po pośladkach pieszczotliwie. – Co jest? Zwaliliście sobie w jaccuzi jak nas nie było? – zapytałam gwałtownie łapiąc Chrisa za miękkiego konia. Czułam przez materiał jego spodenek, że całkowicie oklapł. Szarpnęłam na boki. Robiłam tak z moim chłopakiem, i wiedziałam, że takie zuchwałe zachowanie mocno go kręciło.
    – Ałć – jęknął Chris z uśmiechem – ale brutalna.
    – A twój Eddy? – Ania dla odmiany wsadziła rękę przez nogawkę szortów. – Jaki mięciutki. A i tak masz tyle, co mój chłopak jak mu stoi – zachichotała.
    – Nie wiedziałem, że masz chłopaka. Nie będzie zazdrosny? – zapytał Eddy.
    – Jak mu nic nie powiesz…
    – A ty masz chłopaka, Paulina? – odezwał się Chris niepewnym głosem.
    – Teraz mam, i to całkiem dużego – odrzekłam obejmując jego małego. Chris odwzajemnił uścisk, ale na moich cyckach. Zaczął rozsmarowywać pianę. Zataczał szerokie kręgi. Najpierw brzuch ze szczególnym uwzględnieniem pępka. Dosłownie czytał w moich myślach. Następnie plecki. Zagarnęłam trochę piany i rozsmarowałam po jego klacie. Był całkiem wysportowany. Nie atleta, raczej szczupły. Rozprowadziłam mydło po jego brzuchu i sutkach. Odwdzięczył się dokładnym umyciem moich cycuszków. Pocierał je delikatnie i po centymetrze. Moja ręka zaczęła natomiast podążać wraz ze ściekającą pianą pod szorty ogiera. Odchyliłam gumkę i wsunęłam rękę pod materiał. Jego wacek wciąż wisiał bezwiednie. Trochę się zmartwiłam. Miałam nadzieję, że jeszcze się podnieci. Spojrzałam na Anię. Ona już postawiła na swoim. Gigantyczny namiot Eddyego sygnalizował pełną gotowość. Anka tym razem pocierała pałę przez materiał pozwalając lizać swoje napęczniałe do granic możliwości sutki.
    – Co jest Paula? Mało się starasz. Twoje cycki nie działają na niego? Zrób coś.
    To mnie zmobilizowało.
    – Wyliżesz mi sutki czy nie? – zapytałam – Może to ci pomoże postawić konia? Sama natomiast dwoma rękoma zaczęłam ugniatać genitalia Chrisa.
    Nie trzeba było prosić dwa razy. Zaraz nachylił się i pocałował oba sutki. Potrząsnęłam piersiami na boki. Spodobało mu się i zaczął łapczywie lizać każdą pierś.
    – Dobra, zamiana – krzyknął Eddy. – Ja też chcę. Podszedł do mnie i obejmując mnie za pośladek przyssał się do wolnego sutka. Poczułam niesamowitą rozkosz. Dwóch facetów przyssanych do moich małoletnich cycków. Ale zaraz odezwała się Ania:
    – Mięczaku, chodź no tu, to ja się zajmę twoim maleństwem. Jeżeli ona nie może… – podeszła do Chrisa i przez nogawkę wsunęła rękę. Złapała za węża i odciągnęła na bok, do oddalonej kabiny.

    Eddy był bardziej nachalny. Ścisnął obie piersi i zdusił sutki. Zapiszczałam. Było przyjemnie. Eddy zbliżył do mnie biodra i poczułam na brzuchu ucisk. To był jego poziomo sterczący fiut, wbijał mi się w brzuch.
    – Patrz, co potrafi Ania – zuchwale obwieścił. Przycisnął mnie mocniej do siebie.
    – A może z nim jest coś nie tak? – zażartowałam. – Ty tutaj jesteś już całkiem sztywny – zacisnęłam palce na czubeczku fiuta. Teraz on zajęczał.
    – Lepiej się przesuńmy do środka tych pryszniców bo ktoś może dostać zawału jak nas zobaczy.
    – Dobra – zgodziłam się. Ujęłam w dłoń fiuta Eddyego i pociągnęłam za sobą w stronę kabiny. To, co zobaczyłam wewnątrz zamurowało mnie.
    Woda była zakręcona. Kabina była ostatnia w kolejności. Była obszerniejsza niż pozostałe. Tworzyło to taki zaułek, w którym działa się niezła scenka. Otóż oparty o wykafelkowaną ścianę Chris miał spodenki ściągnięte do kolan. Przed nim klęczała Ania. Jedną rękę miała włożoną w majtki i delikatnym ruchem najprawdopodobniej wpychała sobie palec w szparkę. Druga ręka spoczywała na wciąż miękkim trzonku dzidy Chrisa, za to żołądź znikał co pewien czas w wąskich ustach Ani. Raz po raz na dole pojawiał się jej różowy języczek. Nie mogłam uwierzyć. Musiała być autentycznie mocno napalona, skoro zdecydowała się wziąć do buzi. Kolejna granica została przekroczona.
    – Wow – wyszeptałam.
    Eddy stojąc lekko za mną włożył rękę między moje pośladki wpychając materiał do środka.
    – Nie chce stanąć – powiedziała moja przyjaciółka wypluwając ośliniony czubek.
    – Więc pomyślałam, że tak będzie szybciej – i uśmiechnęła się szeroko. Potarła wiszącego wała po całej długości.
    – Może ty spróbujesz? – zapytał Chris.
    Nie było czasu na zastanawianie się dokładnie nad sytuacją. Przyznaję, że ja też powoli traciłam głowę…
    – W sumie to czemu nie – skoro Anka zaczęła. Podeszłam i nachyliłam się. Ania podniosła główkę i wycelowała we mnie.
    – Smacznego – zażartowała.
    – No to patrz jak się to robi – powiedziałam i pocałowałam w czubek jednookiego węża.
    Był już ciepły od pracy Ani. Miał smak jej śliny. Ze zdumieniem stwierdziłam, że jest całkiem spory jak na flaka. Zassałam mocniej i główka wślizgnęła się do moich ust. Powtórzyłam to kilka razy. Wyplułam. – Chris, no dawaj.
    – Postaraj się bardziej – odpowiedział przysuwając moje usta do swojej brązowej kuśki.

    Anka w tym czasie nie puszczała miękkiego trzonu. Drugą rękę, ponieważ wciąż kucała, wsadziła Eddyemu przez nogawkę i zajęła się podtrzymywaniem sztywności.
    Zupełnie nie wiedziałam, dlaczego nie chce stanąć. Mój chłopak dawno by już się dwa razy spuścił, a tu nawet nie stawał. Ssałam mocniej językiem mieląc dookoła główki. Nagle poczułam w ustach jakby więcej soczków. To nie była moja ślina. Nareszcie fiut Chrisa obudził się i zaczął wypuszczać przeźroczysty płyn. Wyplułam wszystko na rękę i wtarłam w jego jajka.
    – Daj też tu – zażądała Ania. Nadstawiła dłoń. Patrząc jej w oczy naplułam na nią.
    – O właśnie – rozprowadziła po trzonku.
    – Taki śliski i nic – powiedziałam, po czym znów zabrałam się za obrabianie.
    Ania tymczasem wyprostowała się na równe nogi. Trzymając Eddyego za fujarę przyssała się do ust Chrisa obdarzając go wyjątkowo namiętnym pocałunkiem. Zaraz później pocałowała Eddyego i znów wróciła do ust Chrisa. Ten bodziec musiał zadziałać. Ich języki splotły się w miłosnym tańcu. Poczułam, że coś zaczyna się znajomo zmieniać w miękkim kawałku męskiego przyrodzenia. Jakby fale zaczęły po nim przebiegać. Z każdą następną robił się bardziej obszerny – po prostu stawał mi w ustach. Uczucie wręcz niesamowite. Z miękkiego mięśnia, który mieścił mi się w ustach przeistaczał się w sztywnego i długiego drąga. Podnosił się całkiem szybko. Gdy przybrał właściwy wygląd mogłam co najwyżej zmieścić w buzi jego niczym nie osłonięty żołądź.
    – No, nareszcie – roześmiał się Chris. – Myślałem, że nigdy Ci się nie uda – i pogłaskał mnie po głowie.
    – A widzisz, nie doceniałeś mnie – poklepałam go po napiętych pośladkach.
    – Czyli mamy sytuację jak z jaccuzi – zauważyła Ania.
    – Tylko tu jesteśmy sami i możemy trochę bardziej poszaleć – ucieszył się Eddy.
    – Akurat, w każdej chwili ktoś może wejść.
    – Nie panikuj, Paula. Jak zaciągniemy zasłonkę, to nikt nas nie będzie widział. Poza tym to ostatnia kabina – tłumaczyła Ania.
    – Lepiej, żeby nikt nas nie widział. Zasłońmy się. Patrz jak my wyglądamy. Obie topless z chłopakami gotowymi do boju, hahaha – nie mogłam się powstrzymać od śmiechu.
    – Dobra, ja się zgadzam – dorzucił Chris. Eddy tylko przytaknął.
    Teraz we czwórkę byliśmy zgromadzeni na niewielkiej powierzchni. Puściłam gorącą wodę, aby trochę się ograć i zrobić parę jak w saunie.
    – Może zabawimy się w coś nowego – zaproponował czarny kolega.
    – W co, na przykład?
    – No nie wiem, ale dłużej nie wytrzymam. Wykończycie nas tymi gierkami. Teraz jak mi stanął to nie podaruję dopóki nie spuszczę się.
    – A mi jeszcze żadna z was nie polizała – zmartwił się Eddy.
    – Biedactwa – odezwała się Ania zdejmując do kolan jego spodenki. Teraz obaj nasi koledzy byli bez gatek na pupach, za to na ich męskościach wyszły chyba wszystkie żyły z podniecenia.
    – Chciałbym ci włożyć między piersi Paulinko – zaproponował Chris. – Mogę? Masz takie duże, że nie będzie problemu…
    – No dobra – zgodziłam się klękając na kafelki.
    – To ja po tobie – niecierpliwił się Eddy. Z podniecenia pocierał swojego sztywnego naganiacza.

    Gdy zeszłam do parteru uniosłam do góry obie piersi i ścisnęłam je ze sobą. Efekt push-up zawsze robił swoje. Chris nie tracąc czasu zaczął od dołu wciskać się między balony.
    – Uuu, tak dobrze – wysapał
    Zaczął powoli poruszać się w górę i w dół. Po chwili nie potrzebował pomocy. Sam ujął moje cycki i obejmował nimi swojego napalonego fiuta. Czułam jak raz po raz śliska główka ocierała się o mój podbródek. Skierowałam głowę w dół i wystawiłam język. Teraz za każdym razem dawałam liźnięcie.
    – Teraz ja – wepchnął się Eddy. Bez słowa zaczął dokładnie to samo co poprzednik. Robił to tylko trochę szybciej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CichyObserwator
  • Raz, dwa, trzy – zmiana

    Seks był dla zawsze mnie tym, czym woda dla roślin. Dawał mi chęć do funkcjonowania, seksualne eksperymenty były dodatkowym paliwem, a planowanie tego co się może wydarzyć w sypialni zawsze pobudzało mnie do działania.

    Nieważne czy pieprzyłem dziwkę, czy zabawiałem się z koleżanką z pracy ( a czasami były obie – dziwka i panienka z biura ) – zawsze na koniec czułem się zaspokojony. Miałem jeden fetysz – pończochy lub rajstopy. Ich widok na kobiecych nogach sprawiał, że mój kutas zaczynał rosnąć i albo udało mi się to załatwić w miarę cywilizowany sposób, czyli telefonem do agencji i pół godziny później dymankiem na tylnym siedzeniu auta, albo pozostawało zwalenie sobie konia.

    Ponad miesiąc temu z nowo poznaną dziewczyną wylądowaliśmy i niej w domu – to nie był seks, to było coś dzikiego i niesamowitego. Nad ranem Ania wyskoczyła na chwilę do biura, a ja z nudów zacząłem przeglądać jej szafki z bielizną. Byłem w lekkim szoku – ona miała 4 szuflady pełne rajstop i pończoch, był tam chyba każdy możliwy typ tego seksownego elementu ubioru. Po chwili namysłu schowałem jedną parę pończoch do kieszeni i jak tylko Anka wróciła zmyłem się do domu.

    Początkowo sam nie wiem co chciałem zrobić, ale po chwili namysłu rozebrałem się do naga i powoli założyłem pończochy. Mój kutas oszalał, jedna ręka dotykała uda odzianego w cienką pończoszkę, druga coraz szybciej przesuwała się po członku – chwila i było po wszystkim. Kurwa – to było coś nowego.

    Wieczorem, korzystając z popularnego serwisu zakupowego, zamówiłem kilka par pończoch, kilka par rajstop – takich typowych do seksu z otworami, jak i zwykłych klasycznych. Kolejne wieczory upływały mi na zabawach w przebieranki, aż w końcu zadzwoniłem do agencji. Kasa załatwiała wszystko i po godzinie stałe nagi, ubrany wyłącznie w pończochy, a przede mną klęczała Sara i gładząc moje uda jednocześnie pochłaniała sterczącego kutasa. To było tak podniecające, że wystarczyło kilka minut, aby jej twarz zalała sperma. Gdy po wszystkim wychodziła, rzuciła żartobliwym tonem – „kup do tego jakąś bieliznę”. Hmmm – ciekawy pomysł, a ponieważ nie trzeba mnie długo namawiać trzy dni później wyjąłem z paczkomatu spory karton. W środku było kilka erotycznych koszulek, seksowne majteczki i przeźroczysty peniuar.

    Wieczorne przebieranki i seks w tym stroju z Sarą były fajne, ale tym co zdecydowało o moich kolejnych krokach był pewien piątkowy wieczór. Sara po przyjeździe poszła się opłukać i przebrać w łazience, z której wyszła niby tylko w czarnych rajstopach i szpilkach – niby, ponieważ miała założony pas ze sztucznym kutasem.

    – To jest strapon, a ty wyglądasz jak panienka, to zabawimy się jakbyś był panienką – powiedziała i podeszła podtykając mi gumowego kutasa pod nos.

    Początkowo miałem opory, ale jak zabawa to zabawa i po chwili Sara trzymała mnie za głowę i śmiejąc się pieprzyła moje usta i co dziwne – z minuty na minutę moje podniecenie rosło. Starałem się naśladować to co robiła z moim członkiem na wcześniejszych spotkaniach – na zmianę ssałem czubek, lizałem całego wzdłuż i brałem całego do buzi lecz nagle Sara odepchnęła mnie i poszła do sypialni. Tam usiadła na łóżku z szeroko rozłożonymi nogami i powiedziała:

    – No dziwko, na kolanach do mnie.

    Posłusznie podszedłem i jak padło kolejne polecenie – ssij, już nie miałem oporów i całkowicie zatraciłem się w obciąganiu. Kilka minut później dziewczyna znowu mnie odepchnęła i kazała uklęknąć na skraju łóżka wypinając tyłek. Lizała moje pośladki, pieściła jądra i kutasa, językiem drażniła otworek, aby nagle – widząc moje podniecenie – zapytać”

    – Chcesz się zabawić na całego? Tylko uprzedzam – to będzie 1000 zł ekstra.

    Domyślałem się co chce zrobić, ale było mi wszystko jedno i tylko pokiwałem twierdząco głową.

    – Nie ruszaj się, powiedziała i usłyszałem oddalający się w kierunku łazienki stukot obcasów.

    Po chwili wróciła i poczułem, jak mój otwór jest smarowany jakimś zimnym żelem i nagle w moim tylu znalazł się palec Sary, potem drugi i dziewczyna powolutku wsuwała je i wysuwała.

    Po jakiejś minucie wyjęła palce i zbliżyła się dotykając gumowym członkiem mojego otworu.

    – Na pewno? – zapytała, ale znowu tylko skinąłem głową.

    Sara oparła czubek kutasa o moją dupę i powolutku wciskała go do środka. Kurwa – boli, ale zagryzłem wargę i nie protestowałem.

    – Rozluźnij się, będzie łatwiej – powiedział Sara i faktycznie – było łatwej, ale nadał bolało, jednak po chwili poczułem jak ciało dziewczyny opiera się o moje pośladki.

    Kurwa – wszedł cały pomyślałem, nie mogąc się doczekać ciągu dalszego. Sara chwilę odczekała i wreszcie powolutku zaczęła zachowywać się jak facet pieprzący kobietę. Czułem jak wchodzi we mnie coraz szybciej i szybciej, po chwili zwalnia i zaraz znowu przyśpiesza, co chwilę częstując mnie soczystym klapsem. Trwało to dobre kilkanaście minut jak Sara zabawiała się moim tyłkiem i nagle poczułem jak mój penis zaczyna pulsować i wyrzucać z siebie fontannę spermy. Sara nie przerywała, ale cała ta popieprzona akcja chyba i jej się podobała, ponieważ chwilę później zadrżała raz, drugi, trzeci i powtarzając kilka razy „kurwa, ale to dobre” opadła na mnie w spazmach orgazmu. Leżała tak chwilę i gdy wreszcie jej ciepłe ciało zsunęło się ze mnie mogłem się w końcu obrócić i spojrzeć jej w oczy.

    – I jak? Chwilę myślałem – „inaczej … inaczej, ale zajebiście”

    Sara zsunęła się i wzięła mojego penisa do buzi. Już nie był twardy, ale dziewczynie to nie przeszkadzało. Starannie wylizała go z resztek spermy i niespodziewanie roześmiała się.

    – Widzę, że masz jeszcze dużo rzeczy do odkrycia. Wstała, poszła do kuchni i wróciła z małą karteczką,

    – Tu masz dwa adresy stron internetowych – jedna to znajomy sexshop, gdzie mają … całą kategorię poświęconą facetom, którzy lubią to co ty. Druga to – zresztą sam zobaczysz.

    Po chwili zniknęła w łazience i gdy po pół godzinie z niej wyszła podeszła i szepnęła mi na ucho – najpierw sexshop, potem ta druga – zobaczysz, może być ciekawie.

    Wykąpałem się i włączyłem laptopa. Miała rację – sklep był naprawdę nieźle zaopatrzony, a po niemal godzinie był także posiadaczem prawie 2000 zł z mojego konta. Nowe koszulki, pończochy, sandałki na obcasie i trochę innych fatałaszków oraz … dildo, lubrykant i dwa analne korki.

    Wszedłem na drugą stronę i nagle znalazłem się wśród setek sexofert facetów lubiących przebieranki, lub chcących przelecieć takiego, który lubi się przebrać.

    Nie – to by było za dużo, a jednak – tydzień później podjąłem decyzję i założyłem tam konto – nie żebym chciał się spotykać z kimś, ale świadomość że inni faceci oglądają moje fotki w damskiej bieliźnie była cholernie podniecająca. Były drobne flirty, pozytywne komentarze pod zdjęciami, gdy po jakiś dwóch tygodniach ktoś napisał bez żadnych ogródek – „obciągniesz mi?” Wszedłem na jego profil – umięśniony, zadbany, uśmiechnięty. I nagle coś mi podpowiedziało jedyne rozwiązanie, na które miałem ochotę….

    Ciąg dalszy nastąpi 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marzyciel

    Fikcja, ale i niespełniona fantazja. Kilka razy “prawie” ale zawsze stchórzyłem … i została ( jak na razie ) fantazja.

  • Nastoletnie nimfomanki na basenie czesc 2

    – Jak tak dalej będziemy się bawić, to ja nic z tego nie będę miała – marudziła Ania przyglądając się biernie całemu pokazowi. – Proponuję inną zabawę – wyszczerzyła białe zęby w szerokim uśmiechu.
    – Słuchamy.
    – Więc tak. Skoro już jesteście na krawędzi wytrzymałości to niewiele wam potrzeba. W takim razie zrobimy konkurs. Obie zaczniemy wam obciągać. Która pierwsza spowoduje wytrysk ta wygrywa. Może być?

    Chłopaki aż podskoczyli z radości. Od razu ustawili się obok siebie prostując parówki w naszą stronę. Cóż, dosyć śmiała propozycja – pomyślałam. I tak już poznałam smak czarnej dzidy więc czemu nie. Wiedziałam też, że Anka chce pokazać, że jest lepsza. Jakoś musiała mi dopiec za mój większy biust.
    – Umowa stoi – podjęłam wyzwanie. – Chris, mam nadzieje, że bardziej Ci się chce niż Eddyemu – puściłam oczko mojemu partnerowi w tej zabawie.
    – Nawet nie wiesz jak – przyznał. – Patrz na te jaja pełne gorącej spermy.

    Zawsze lubiłam, jak chłopak był perwersyjny i mówił świństwa o tych rzeczach.
    – Nie podniecaj się tak za bardzo – skwitowała Ania ujmując w dłoń gorącą parówę Eda.
    – To uwaga – zaczął Eddy. – Na miejsca – obie klęknęłyśmy przed swoimi chłopakami i wzięłyśmy do rąk ich berła. – Gotowi. Start!

    Natychmiast objęłam gorący czubek mojej fujary, ale niestety jego rozmiar nie pozwalał na więcej. Jak robiłam ustami moim chłopakom miałam miejsce na wkładanie i wyjmowanie ich z ust. Tutaj było raczej ciężko. Mimo wszystko zaczęłam machać w szaleńczym tempie językiem wokół śliskiej główki. Starałam się nie zahaczyć go zębami. Całowałam i machałam głową w tył i w przód. Kątem oka spojrzałam na Anię. Miała zupełnie inną technikę. Ustami szczelnie obejmowała równie wielki żołądź Eddyego. Jej głowa była zupełnie bez ruchu. Za to lewa ręka miętosiła nabrzmiałe jaja, druga zaś z całej siły waliła konia. W życiu nie widziałam, żeby dziewczyna robiła coś takiego. Nie znałam tego wcześniej. Może dlatego, że w sumie nie rozmawiałyśmy o tym, jak obciągamy naszym chłopakom. Pomyślałam, że już po mnie. Na efekty nie trzeba było długo czekać…
    – O Jezu – jęknął i wypiął biodra do przodu.

    Ania rozszerzyła oczy i z wypiekami zdusiła sztywnego drąga, którego czubek miała w ustach. Eddym wstrząsnęły niekontrolowane skurcze. Wiedziałam, że to oznacza mocny orgazm. Ania tymczasem nie wypuszczała z ust strzelającego z pewnością fiuta. Znieruchomiała i przez chwilę jeszcze ssała zerkając na mnie. Jej policzki z każdą chwilą stawały się pełniejsze. Jakby nabrała w usta powietrze. Jednak to nie było powietrze. Dołem po brodzie zaczęła wydostawać się biała galaretka. Dwie albo trzy gęste krople spadły jej na kolana. Przestałam obciągać Chrisowi.
    – No to mamy zwycięzcę – powiedziałam.
    Ania powolutku wypuszczała mięknącą parówę Eddyego. Miała pełną buzię spermy! Wyglądała jakby nie chciała uronić ani kropli. Gdy wreszcie wyszedł z jej ust kapnęło kilka kolejnych kropli zarówno z jego kutasa jak i z brody Ani.
    – Ale miałem mega wytrysk – ucieszył się Eddy dysząc głośno ze zmęczenia. – Co za dziewczyna!
    – No, Ania, ciekawe co z tym teraz zrobisz? – zapytał Chris.
    – Nie ma innego wyboru, musisz teraz połknąć – nalegał Eddy.
    Ania lekko otworzyła usta pozwalając części spermy wylać się na zewnątrz. Widziałam, że w ustach jest tego dużo i to, co wyleciało na jej piersi stanowiło niewielką część. Śnieżnobiały budyń spływał teraz po jej piersiach i brzuchu. Eddy zgarnął to i rozprowadził na obydwu sutkach mojej przyjaciółki. Nie broniła się tylko sama pomagała palcami. Nagle zaczęła przełykać. Skrzywiła się lekko, ale zaraz kontynuowała. W sumie naliczyłam ze trzy łyki zanim Ania odezwała się:
    – Uff, ale miałeś ładunek! W życiu tyle nie połykałam co teraz!
    – Jesteś super – pochwalił ją Eddy dając słodkiego buziaka.
    – Gratuluję zwycięstwa – powiedziałam. – Jednak w tym jesteś lepsza ode mnie.
    – Dzięki. No ale ja już jestem po drugim śniadaniu, a ty jeszcze nie – zauważyła Ania opłukując lecącą wodą resztki spermy z dekoltu i brody – nie daj Chrisowi dłużej czekać, bo chłopak znów zmięknie.

    Wiedziałam, że teraz moja kolej. W sumie to nie miałam nic przeciwko, ale bałam się, że zrobi mi się niedobrze od takiej ilości nasienia w gardle. Ania nie połknęła wszystkiego na jeden raz. A Chris na pewno nie wyobraża sobie, że mogłabym mu nie połknąć. Zabrałam się więc nieśmiało do roboty. Robiłam to samo, co Ania. Usta szczelnie na żołędziu, język dookoła i palce na jajkach i fiucie. Zaczęłam obciągać w taki sposób. Obok stali nade mną zwycięzcy i przypatrywali się, co robię. Trochę się krępowałam. Wcześniej tylko moi chłopacy mogli mnie widzieć w takiej sytuacji…, a tu dwóch gości i przyjaciółka.

    – Mocniej Paula. Nie ma się czego wstydzić – dopingowała mnie Ania.
    – Ooo tak kotku – stęknął Chris. – Właśnie tak. Ssij mała.
    Zaczynałam przyśpieszać gdy w moje gardło bez ostrzeżenia strzeliła pierwsza porcja nasienia. Zakrztusiłam się i natychmiast wypuściłam fiuta z ust. Wciąż waliłam konia „mojemu” chłopakowi, a on nie przestawał tryskać spermą. Udławiona krztusiłam się lekko a kolejne strzały lądowały na mojej buzi, włosach, cyckach i brzuchu. Trwało to dłuższą chwilę. Gdy wreszcie się uspokoił po przedramieniu spływała mi strużka „bananowego kisielu”.
    – Przepraszam – powiedziałam. – Ale mogłeś mnie ostrzec!
    – Sorry kotku – tłumaczył się rozedrgany Chris. – Ale nic nie mogłem powiedzieć. To było tak nagle…
    – Patrz jak ja teraz wyglądam.

    Z pewnością widok nie był przeciętny. „Cała w spermie” – pomyślałam.
    – Ale zaszalałaś – uśmiała się Ania. – Chociaż trochę z tego musisz połknąć jak chcesz być taka jak ja.
    – To patrz – zaczęłam najpierw zgarniać językiem to, co pozostało na palcach. Następnie zebrałam w dłoń resztki białej substancji z brzucha i piersi. Wciągnęłam do ust od razu przełknęłam zawartość. Nie specjalnie przepadałam za ciepło-słonawym śluzem chłopców.
    – Grzeczna dziewczynka – ucieszył się Chris wyciskając dla mnie ostatnie krople ze swojego spracowanego konia. Pokornie wylizałam do ostatniej kropelki.
    – I jeszcze ja, gdybyś była tak miła – przysunął się Eddy z na pół miękką już fujarą. Ponieważ byłam jedyną osobą na kolanach potraktowałam to jak karę za przegraną i wylizałam Eddyemu resztki śluzu.
    – Dziewczyny, mamy nadzieję, że nie musicie jeszcze iść do domów. Jak na razie tylko my mieliśmy super orgazmy. A wy nic.
    – No nareszcie mądrze gada – powiedziałam wstając z kafelek. Chris korzystając z okazji przeciągnął palcami po moim kroczu.
    – One tylko na to czekają – stwierdził pewnie.
    – Paulinka ma już kisielek w majtkach.
    – I Ania też – uśmiechnął się Eddy badając stan gotowości Ani.
    – Tylko jest mały problem – zauważyłam.
    – Tak? Jaki? – zdziwili się
    – To patrz na swojego konia…

    Tu obróciłam się na palcach i wypięłam w ich stronę. Ściągnęłam majtki i rozszerzyłam pośladki ukazując po raz pierwszy bez skrupułów swoją norkę.
    – Czy uważasz, że zmieścisz się w piętnastoletnią szparkę takim czymś?
    – Dla chcącego nic trudnego – powiedział Chris bezceremonialnie rozchylając moje płatki.

    Ania teraz stała jak wryta. Przyglądała się jak chłopacy zaczęli zajmować się moim tyłeczkiem. Chris drugą ręką potarł wnętrze i wprowadził środkowy palec. Poślizg umożliwił mu natychmiastowe wtargnięcie do środka.
    – Nie ma problemu. Damy radę.
    – No ja nie wiem…
    – A ja wiem. Pochyl się tylko bardziej i rozluźnij.
    – Tak od razu? – zdziwiłam się.
    – No nie mów, że masz mało gry wstępnej – oburzyła się Ania.
    – Ok – odpowiedziałam wypinając pupę. – Ale powoli.

    Chris uchwycił fiuta w dłoń i sztywną końcówką potarł moje płatki róży. Przez całe ciało przeszedł dreszcz. Bałam się potwornie tego czegoś. Ledwo mieściłam do buzi, a teraz w moją ciasną muszelkę. Poczułam, że próbuje wcisnąć się do środka. Rozluźniłam mięśnie jak tylko mogłam czekając na pchnięcie. Przyszło szybciej niż się spodziewałam. Ale nic z tego nie wyszło.
    – Jeszcze trochę – prosił Chris. – Proszę.
    No dobra. Druga próba była pomyślniejsza. Wciskająca się, główka weszła cała rozsadzając moją szparkę od środka. Wzięłam głęboki oddech i sama odpychając się od ściany nadziałam na sztywną pikę kolegi.
    – Tak jest, mała. Dalej, dalej…
    – Rób swoje. Tylko powoli – wyjęczałam czując, jak szczelnie mnie już wypełnia w środku. Sięgnęłam do sromu aby przenieść część śluzu wydobywającego się ze mnie na pałkę Chrisa. Zrozumiał o co mi chodzi i zaczął rozcierać śluz. Nagle wyszedł całkiem. Czułam jakby pustkę tam na dole. Rozciągnięte mięśnie wracały do swojej pierwotnej postaci.
    – Jeszcze raz – oznajmił. Znów rozluźnienie, wypięcie pupy i pchnięcie. Tym razem wszedł trochę dalej. Dla mnie było to prawie na maxa, za to pała Chrisa zaledwie w połowie była w mojej gorącej kuciapce.

    Ania widocznie zażądała tego samego, ponieważ oparta plecami o ścianę, zupełnie bez majtek, naga, szeroko rozwarta unosiła jedną nogę w oczekiwaniu na członka Eddyego. Ona dla odmiany objęła go za szyję. Wyglądało to dosyć nietypowo. Jej biała skóra kontrastowała z zupełnie ciemną karnacją murzyna. Do tego on był od niej sporo większy, potężniejszy więc wyglądała jak laleczka w jego objęciach. Eddy lekko ją uniósł i opuścił na swoją lancę. Ania wtuliła się w jego szyję kołysząc biodrami. Miała ten sam problem co ja – za wąski zamek do tak wielkiego klucza. Eddy rytmicznie nadziewał ją na swoje sterczące przyrodzenie stopniowo rozpychając młodą cipkę. Rozpychana byłam również ja i to już bardziej zdecydowanie niż przed paroma chwilami. Czułam, że więcej już nie wejdzie we mnie tego mięska.
    – Chris, już nie głębiej – wyszeptałam. Kolejne popchnięcia kołysały mój pokaźny biust. Pozycja na pieska na stojąco byłą mi raczej obca. Mimo to podniecenie sięgało zenitu.
    – Jeszcze troszkę – wbił mi się mocniej. Aż zapiszczałam. Teraz stałam już tylko na palcach kręcąc od czasu do czasu tyłkiem. – O, tak – ekscytował się czarny kochanek posuwając się naprzód kolejne milimetry.

    Myślałam, że mnie przewierci na wylot. Kolejny milimetr był bardziej bolesny niż rozkoszny. Dlatego zacisnęłam mięśnie i wypchnęłam grubego intruza z mojej różyczki.
    – Jak chcesz – obruszył się Chris i przyśpieszył tempo.
    Wiedział już na ile może sobie pozwolić więc zaczęła się szybsza jazda. Musiał być dobry w tym co robi, ponieważ nabierał coraz większej prędkości rozpychając mój otworek. Zacisnęłam powieki i skupiłam się na doznaniach. Jedna ręka bezwiednie powędrowała do wzgórka łonowego aby niżej odszukać nabrzmiały koralik. Chris mnie jednak uprzedził. Pierwszy sięgnął do łechtaczki wyzwalając mój pierwszy i oczekiwany od rana orgazm. Wiedział, jak dogodzić dziewczynie. Fala wstrząsów i chwilowy brak równowagi był efektem mojego trzęsienia ziemi. Skurcze z tak wielkim członkiem wewnątrz były wręcz niemożliwe. Opadłam na kolana z uczepionym mojej pupy Chrisem, który nie przestawał posuwania mnie. Jego ręce były wszędzie. Błądziły po moich piersiach, gorącym brzuchu i szyi. Przyciągnął mnie do siebie tak, że teraz opierałam się plecami o jego klatkę. Jedna jego dłoń na moich piersiach, druga na łechtaczce, a do tego miarowe uderzenia w cieknącą cipkę. Odlatywałam. Odchyliłam głowę do tyłu i oparłam ręce o jego muskularne uda. To one nadawały rytm pchnięciom, czułam, jak pracują. Byłam gotowa na kolejną falę. Tym razem już spokojniejsza, lecz dłuższa eksplozja wstrząsnęła moim ciałem. Straciłam kontakt z otoczeniem. Opadłam tylko bezwiednie niczym szmaciana lalka na mojego kochanka. Musiało go to mocno zmobilizować, ponieważ nabił mnie na swoją męskość maksymalnie głęboko i przestał się poruszać. Myślałam, że zwariuję z podniecenia. Pulsował we mnie wielki kawał kutasa, a ja nie mogłam się poruszyć. Moje ciało wirowało. Słyszałam samą siebie – jakby jęki z oddali. Traciłam nad sobą kontrolę. Poczułam, że chyba się zsikałam…
    – Jesteś świetna – usłyszałam po chwili głos z oddali. To był Chris. Tulił mnie w ramionach, a ja wciąż byłam na nim. „Boże, mam nadzieję, że nie spuścił mi się do środka!”. Gwałtownym ruchem wyjęłam go sobie z obolałej cipki. Nie wyciekała z niej sperma, tylko zwykły śluz.
    – Chyba mi nie strzeliłeś…? – spojrzałam pytająco.
    – Wiesz co, miałem taką ochotę, ale przecież nie mieliśmy gumki.
    – Dzięki – wyszeptałam i dałam mu buziaka.
    – Ale musisz mi i tak pomóc dojść. Najlepiej ustami, bo je bardzo polubiłem.
    – Dla ciebie wszystko – już miałam go chapsnąć, gdy jęki z drugiego rogu kabiny przypomniały mi o Ani.

    Ich pozycja była inna. Ania unosiła się nad ziemią w objęciach Eddyego. Unosił ją całą chwytając pod kolana. Musiała bardzo odczuwać członka ponieważ jej cipka była bardzo wyeksponowana. Jęczała raz po raz, a Eddy z szybkością młota pneumatycznego sadzał ją i unosił. Jeszcze nigdy nie widziałam z tak bliska innej parki uprawiającej sex. Sztywny fiut Eddyego znikał prawie w 3/4 długości w Ani. Musiał ją nieźle rozepchać – pomyślałam. Ania z otwartą z rozkoszy buzią oblizywała spierzchnięte wargi. Z jąder Eddyego ciągnęły się długie krople śluzu.
    – Twoja koleżanka lubi ostrą jazdę bardziej niż ty – zauważył Chris dokładnie lustrując tłok swojego kompana.
    Nagle Eddy wbił się w Anie energicznie i pozostał w środku. To samo spotkało mnie. Teraz tylko widziałam to z boku. Tylko teraz Eddy wpompowywał w Anię pozostałą zawartość spermy. Białe stróżki znajomej wydzieliny pociekły po pałce Eddyego. „A to głupia cipa” – pomyślałam natychmiast. Przecież z tego może być dziecko! Poczekałam aż parka się rozczepi i zapytałam po polsku skołowaną Anię:
    – Czyś ty zwariowała?
    Na to Ania spokojnym, ale zdyszanym głosem:
    – Wiem, że się o mnie martwisz, ale ja mam niepłodne dni – i odetchnęła ze zmęczenia.
    Kamień spadł mi z serca. Siedzieliśmy wszyscy na podłodze dysząc niemiłosiernie. Ania rozłożyła nogi i po chwili z jej otworka wydobyła się stróżka białej spermy.
    – Ja już nie mogę więcej – przyznała. – Wszystko mnie boli.

    Podniosła się po dłuższej chwili i powiedziała:
    – Dzięki za orgazmy, Eddy. Masz naprawdę niesamowitego konia.
    Odchodząc pocałowała na pożegnanie Edda i Chrisa.
    – Idę do szatni się przebrać. Czekam na ciebie, Paula.
    Mówiąc to wyjrzała zza zasłonki. Droga wolna. Wzięła ręcznik, owinęła się nim i wyszła spod pryszniców. Trzaśnięcie drzwiami oznajmiło jej wyjście. Zostałam sama z chłopakami.
    – Masz jeszcze coś do załatwienia – powiedział Chris prostując się i eksponując wzwód. Eddy natomiast stanął obok i zaczął bawić się kapucynem.
    Postanowiłam zakończyć to szybko jak Ania. Gdy waliłam konia Chrisowi podszedł Eddy i podał mi do drugiej ręki swoją lagę. Cóż, jak tu odmówić? Zaczęłam walić oba naraz liżąc po trosze każdego. Nie trwało to dłużej niż 3 minuty, gdy Chris wytrysnął na moją twarz i piersi. Jęczał przy tym mocniej niż przedtem. Zaraz potem Eddy wcisnął mi do ust strzelającego fiuta. Tym razem nie było to tak niespodziewane i nie zakrztusiłam się. Ilość spermy też nie była duża więc połknęłam dokładnie wszystko. Oparłam się zmęczona o ścianę. Byłam naga, spocona, obolała i na koniec oblana spermą. Chłopcy popatrzyli na mnie z góry i uśmiechnęli się. Każdy z nich dał mi na pożegnanie mokry francuski pocałunek.
    – Może jeszcze kiedyś się spotkamy na basenie? Co?
    – Może – odpowiedziałam. – wpadamy tu od czasu do czasu.
    – No to „see ya” – pomachał Chris
    – Cześć – odpowiedziałam.

    Czułam się jak jakiś pałkomat do robienia lodów. Jak na piętnastolatkę miałam za sobą niezłe doświadczenia. Zmęczona patrzyłam jak chłopaki sprawdzają teren i zaraz znikają za zasłonką, gdy tylko odzyskałam trochę sił, wstała, wzięłam w rękę moje bikini, patrząc na nie z uśmiechem, bo właśnie dzięki niemu to wszystko mogło się stać i nie ubieraj go, umyła się dokładnie. Gdy już zmyłam całą spermę z siebie dalej naga, ale teraz i mokra, trzymając w rekach mój kostium poszła prosto do szatni, mając już gdzieś, że będę widziana całkiem naga, w sumie cały czas jakby nie patrzeć była widziana.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CichyObserwator