Category: Uncategorized

  • Raz, dwa, trzy – zmiana. Czesc druga.

    Czy mu obciągnę? Kurwa to było naprawdę bezpośrednie, ale i podniecające. Strapon Sary to było coś nowego, ale to była tylko zabawka. Teraz myślałem, czy pójść krok dalej i zamienić go na prawdziwego kutasa.

    Odpisałem – „może? Może coś więcej napiszesz?” Kilka minut później przyszła odpowiedź –

    „po co? To ma być fun, a nie wizyta u psychologa. Masz fajne hobby, a ja lubię takich facetów”

    Dwa dni gorączkowego rozmyślania, dwa dni zastanawiania się i w końcu odpowiedziałem –

    „Jak? Kiedy? Gdzie?”. Kurde – typ był chyba BARDZO napalony, bo po zaledwie kilkunastu sekundach odpisał – „Jak – mocno. Kiedy – nawet jutro. Gdzie – mieszkam w Poznaniu. Jak się zdecydujesz, to podam dokładny adres”

    Albo wóz, albo przewóz … – „ok – obciągnę ci, ale dopiero w weekend, nie umiem się malować i nie noszę peruki, po prostu chcę spróbować czegoś nowego, innego – daj ten adres”.

    – „Poznań, ulica…” – sprawdziłem na mapie – osiedle domków jednorodzinnych, ponad godzina jazdy samochodem – kurwa, zrobię to!!!

    W sobotnie przedpołudnie zapakowałem dwie torby – jedną z normalnymi ciuchami, drugą wypchaną zakupionymi rzeczami – wszystkimi rzeczami.

    Około trzynastej dotarłem na miejsce – typowe osiedle z ubiegłego wieku, domy raczej kostki, niektóre w lepszym, niektóre w gorszym stanie. Znalazłem numer 69 ( zabawny zbieg okoliczności ) – ten należał do tych zadbanych. Czystko, trawa przycięta, zadbane krzewy, niezłe auto przed garażem. Siedziałem chwilę w samochodzie, nie mogąc się przemóc, gdy nagle usłyszałem pukanie w szybę – to był on.

    – Może jednak wejdziesz – zapytał i wrócił do domu. Zdecydowałem się i wszedłem za nim. Dom z zewnątrz robił niezłe wrażenie, ale w środku to już było naprawdę na bogato ( sam świetnie zarabiam, ale tu było czuć kasę ). Paweł jestem, przedstawił się gospodarz. Milczałem – ok, możesz być anonimowy, ale zdania nie zmieniłeś?

    Nie – gdzie się mogę przebrać? Szybki jesteś, roześmiał się Paweł i podał mi szklaneczkę whisky – masz na rozluźnienie i idź na górę – po prawej od schodów jest gościnna sypialnia z łazienką, a – i załóż to, powiedział podając mi czarny pierścień. Co to – zapytałem. Takie coś, co opóźni twój wytrysk, żebyś był jak najdłużej do dyspozycji . Jak będziesz gotów to zostań na górze, ale idź do końca korytarza – tam jest główna sypialnia i tam wyrucham troje usta – powiedział to takim tonem, że aż poczułem podniecenie. Poszedłem na górę, rozebrałem się i wziąłem prysznic. Dokładnie wytarłem swoje ciało i przystąpiłem do wyboru ubrania. Na pierwszy ogień poszły delikatne stringi i czarne rajstopy z otworem odsłaniającym tyłek – nie było mowy o oddaniu się w ten sposób, ale wydawały mi się one wyjątkowo seksowne. Do tego niemal przeźroczysta koszulka do połowy uda i sandałki na kilkucentymetrowej szpilce.

    Już miałem wyjść, gdy mój wzrok padł na szafkę przy łóżku – leżała tam szminka i karteczka – „spróbuj”. A co tam – spróbowałem i wkrótce moje usta miały jaskrawoczerwony kolor. I znowu chwila wahania i wróciłem do torby z której wyciągnąłem lubrykant i analny korek z czerwonym kryształkiem – to też wydawało mi się po prostu seksi.

    Otworzyłem drzwi i powoli szedłem w kierunku głównej sypialni. Stukot obcasów był tłumiony przez gruby chodnik leżący na korytarzu, ale i tak pewnie nie zwracałem na to uwagi. Dotarłem do otwartych drzwi – Paweł siedział na łóżku w samych bokserkach. W realu wyglądał o niebo lepiej niż na fotkach na portalu.

    – Nieźle – powiedział. Wstał, obszedł mnie dookoła i usiadł z powrotem – w jego oczach widziałem uznanie. Sięgnął do szafki nocnej i wyciągnął z niej cyfrową lustrzankę – mogę? – zapytał. Było mi już wszystko jedno – ale bez twarzy – zastrzegłem. Paweł znowu sięgnął do nocnej szafki i wyciągnął z nie koronkowa maskę na oczy. Stanął za mną i zawiązał z tylu tasiemki – spojrzałem w lustro za łóżkiem – faktycznie – byłem nie do rozpoznania…i już nie miałem żadnych hamulców.

    – Mów, ja się ustawię jak chcesz, a ty rób fotki – wyszeptałem podniecony i Paweł rozpoczął zabawę.

    Ustawiał mnie w różnych pozach – wypięty na łóżku, siedzący w rozkroku na krześle, na oparciu fotela, leżący na podłodze. Zeszliśmy na dół – fotki w kuchni przy lodówce, rozłożony w wyspie, wypięty przy piekarniku. W salonie na sofie, w jadalni przy stole i na stole i w końcu wylądowaliśmy w garażu, w którym jak się okazało, stało piękne, czerwone Porsche. Robiłem wszystko co Paweł chciał, ustawiałem się przy aucie jak chciał, a moje podniecenie rosło z minuty na minutę. Zresztą Paweł też nie pozostał obojętny i jego kutas ewidentnie chciał się wyrwać z bokserek.

    Jeszcze mnie nie dotknął, ale ta fotograficzna gra wstępna doprowadzała nas do takiego stanu, w którym myśleliśmy tylko o jednym.

    Wracając do góry zatrzymałem się na schodach i Paweł, który szedł przede mną zapytał – co jest?

    -Nic, ale wkurwiają mnie twoje bokserki – odparłem.

    – Jeszcze chwila, ale jak chcesz, to możesz polizać go przez nie. Paweł stał stopień wyżej, klęknąłem przed nim i jego kutas znalazł się idealnie przed moją twarzą. Paweł czekał, ale jednocześnie robił kolejne zdjęcia. Zbliżyłem twarz i mój język musnął materiał i znajdującego się pod nim penisa. Paweł westchnął, ale nie przerywał mi. Rozkręcałem się z każdą chwilę, ale gdy do języka miała dołączyć ręka, Paweł się cofnął – na górę, już – zakomenderował. Wróciliśmy do sypialni, Paweł kazał mi klęknąć i powiedział – możesz je zdjąć, ale wyłącznie ustami.

    Moje zęby chwyciły brzeg bokserek, powoli zacząłem zsuwać je na dół i w końcu naprężony kutas Pawła został uwolniony. Był piękny, wręcz idealny – gładko ogolony, na oko jakieś 25 cm, delikatnie wygięty w lewo i pachniał cholernie seksownie.

    – Same usta – powiedział Paweł, nie przerywając fotografowania. Oblizałem czerwone wargi i powolutku zbliżyłem się do penisa, na którego czubku lśniła kropelka śluzu. Język był pierwszy i delikatnie ją zlizał, ale usta chciały więcej i po kilku sekundach zacisnęły się na kutasie. Znowu naśladowałem Sarę, ssałem go, lizałem, a gdy Paweł podniósł go wyżej, zająłem się jądrami, całując i liżąc je intensywnie. Paweł oddychał coraz szybciej … i nagle przerwał odsuwając się ode nie.

    – Połóż się na łóżku, tak aby twoja głowa delikatnie zwisała.

    Zrobiłem to i Paweł stanął nad moją głową w lekkim rozkroku. Jego jądra i kutasa znajdowały się tuż nad moją głową co skrzętnie wykorzystałem liżąc jedno i drugie. Po chwili Paweł cofnął się minimalnie – otwórz usta, powiedział – i jego kutas znalazł się tam gdzie obaj tego chcieliśmy. Paweł po prostu ruchał mnie w usta, a jego jądra obijały mi się o twarz – byłem wykorzystywany, ale szczęśliwy. Momentami czułem jego członka aż w gardle, a chwilami Paweł wychodził z moich ust i klepał mnie nim po twarzy … i co chwilę robił zdjęcia! Pieprzył mnie tak kilka minut i nagle zwolnił, chwycił moją głowę i moje usta nagle zalała sperma. Nie pozwalał mi się wycofać tak długo, aż jego penis nie przestał pulsować, wyrzucając kolejne porcje nasienia.

    Trzymał mnie mocno i powiedział – połknij suko. Nie miałem wyjścia i lekko krztusząc się wszystko przełknąłem.

    Paweł uśmiechnął się i pomógł mi wstać. Spojrzał na mojego naprężonego pod stringami kutasa – ty jeszcze musisz poczekać. Wszedł do łazienki i po chwili wrócił – skubany poszedł się wykąpać!

    – Robimy tak – zejdziemy jeszcze na chwilę na dół na kilka zdjęć. Wziąłem tabletkę i za kilkanaście minut znowu będę mógł się tobą zabawić, ale fotki w tym pomogą.

    Zeszliśmy, ale tym razem Paweł skierował się w inną stronę, Otworzył drzwi balkonowe i wskazał ogród – zwariował???

    – Spoko, nikt nic nie zobaczy – faktycznie – wzdłuż płotu rosły gęste, kilkumetrowe tuje, zapewniając całkowitą dyskrecję. W ogrodzie było kilka ławek, kamienny stół, szeroka huśtawka i generalnie mnóstwo trawy.

    Paweł znowu zaczął wydawać polecenia – połóż się na trawie, wypnij tyłek, rozłóż nogi, oprzyj się o stół i pokaż tyłeczek, na kolana i tak dalej. Niby wiedziałem, że nikt nas nie widzi, ale świadomość robienia tego poza domem była cholernie podniecająca. Minęło pół godziny, a ja nawet nie zauważyłem kiedy kutas Pawła znów był twardy.

    W pewnym momencie Paweł znowu kazał oprzeć się o stół, chwycił jedną moją nogę i położył ją na stole i delikatni popchnął – ni to stałem, ni to leżałem. Myślałem, że to kontynuacja sesji, ale Pawła zrobił dw, trzy zdjęcia, po czym podszedł bliżej i jego ręce nagle znalazły się na moich pośladkach. Delikatnie chwycił korek analny i kręcił nim , wysuwał i wsuwał i w końcu zdecydowanym ruchem wyjął go całkowicie. Jednak tyłek tylko chwilę był samotny – po sekundzie Paweł splunął, wtarł ślinę w otworek i jednym zdecydowanym ruchem wbił się we mnie. Wiem, że nie tak się umawialiśmy, ale byłem już tak podniecony, że nawet gdyby Paweł sprowadził kilku kolegów, to pewnie obciągnąłbym i nadstawił dupę każdemu z nich.

    Ruchał mnie powoli, ale zdecydowanie. Wiedziałem, że to trochę potrwa – w końcu niedawno już się spuścił, ale nigdzie mi się nie śpieszyło. Chciałem by mnie pieprzył jak najdłużej, aby miał jak największą satysfakcję z wykorzystania mojego ciała. Paweł wyczuł moją akceptację i zaczęliśmy zmieniać miejsca. Znowu schody, kuchnia, salon i garaż – wszędzie tam nadstawiałem tyłek, a Paweł skwapliwie korzystał z moje uległości. W ogrodzie Paweł położył się na trawie, a ja dosiadłem jego twardego kutasa jak najmocniej wbijając go w tyłek. Ja zaspokajałem jego żądze, on dawał mi radość pieszcząc moje ciało, a w szczególności zajmując się odzianymi w rajstopy nogami.

    Wróciliśmy do sypialni – tam Paweł zamontował aparat na statywie, skierował go na łóżko i odpowiednio mnie na nim ustawił. Włączył nagrywanie i podszedł do mnie. Jego kutas znowu był koło mojej głowy i to był wyraźny sygnał czego gospodarz oczekuje. Znowu moje usta się nim zajęły i mimo że miałem świadomość, iż przed chwilę ten kutas ruchał mój tyłek, to moje zaangażowanie było stuprocentowe. Brałem go do buzi jak najgłębiej, lizałem i ssałem czubek, pieściłem jądra – po prostu rasowa obciągara ( a właściwie obciągacz ). W pewnym momencie Paweł zaczął szybciej oddychać, spojrzał w dół i widziałem w jego oczach pytanie.

    – Na twarz, zalej spermą moją twarz.

    Paweł chwycił swojego członka, kilka ruchów i jego nasienie zalało mi oczy, usta, policzki. Było tego mniej niż za pierwszym razem, ale i tak ilości można było pozazdrościć.

    Opadłem na łóżko, gdy nagle poczułem dłonie Pawła na moim kutasie. Sprawnie usunął pierścień, po czy zsunął się niżej i -niespodziewanie dla mnie – jego usta i dłoń zacisnęły się na moim członku, a jego druga dłoń wylądowała na moich nogach. Kilkanaście sekund – tyle wystarczyło, abym wytrysnął, a Paweł tylko zacisnął mocniej usta i nie wycofał się zanim wszystkiego nie połknął. Potem tylko się uśmiechnął i powiedział – zasłużyłeś. Wracasz do domu, czy trochę możesz zostać?

    – Zostanę – mam przestój w firmie i cały tydzień mam wolny.

    – Super – mam pytanie – mam dwóch kolegów, którzy lubią to co ja. Mogę ich na jutro zaprosić?

    Spojrzałem na Pawła chwilę się zastanawiając, po czym delikatnie skinąłem głową – zaproś ich, chcę być dziwką całej trójki.

     

    Ciąg dalszy ( może ) nastąpi.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marzyciel

    Fikcja, ale i niespełniona fantazja. Kilka razy “prawie” ale zawsze stchórzyłem … i została ( jak na razie ) fantazja.

  • Braterstwo cz. 11

    Zaspokojeni, zasnęliśmy na pokładzie. Pamiętam, że śniłem o jakiejś afrykańskiej wiosce, w której wojownicy przechodzą rytuał bratania, dzielą się upolowaną zwierzyną i swoimi kobietami. Wydawało mi się to tak dziwnym i nierealnym, że kiedy otworzyłem oczy, byłem święcie przekonany, iż nadal śnię. Chwilę mi zajęło, zanim zrozumiałem, że to był sen we śnie. Dotarło też do mnie, że to dłoń pieszcząca moje genitalia była powodem przebudzenia. Dotyk był bardzo miły i w innych okolicznościach na pewno zareagowałbym natychmiastową erekcją, ale niestety już oprzytomniałem i powróciło przygnębienie wywołane brakiem Ady. Odwróciłem się. Mbu uśmiechała się, wciąż nie wypuszczając moich klejnotów z dłoni.

    – Obudziłam ptaszka? – zażartowała.
    – Dużego tak, ale ten mały bardzo tęskni za Adą – odpowiedziałem ze smutkiem.
    – Jeszcze nie raz wleci do jej gniazdka, a teraz może się ukryć w moim. Jest cieplutkie i wilgotne – nie odpuszczała.
    – Nie da rady. Sama widzisz, ani nie drgnie – próbowałem ją odwieść od tego pomysłu.
    – Pozwól, że spróbuję…
    – Ale dlaczego się tak upierasz?
    – Obiecałam ci, że się odwdzięczę. To sprawa honorowa!
    Wiedziałem, że dla ludzi z tego plemienia nie ma nic ważniejszego niż honor, więc dalsza dyskusja właściwie była bezcelowa.
    – Ale możesz odwdzięczyć się kiedy indziej, nie musisz teraz.
    – Nie wiadomo, co dalej z nami będzie. Chcę teraz!
    – No dobrze. Próbuj! Ale nie gwarantuję, że ci się uda. Naprawdę nie myślę teraz o tych sprawach i ciężko ci będzie utwardzić moją dzidę.
    – Pozwól, że ja się tym zajmę!  
    – Ok.  

         Zbliżyła usta do moich i zaczęliśmy się całować. Było miło, ale wciąż nie czułem podniecenia, wykonywałem ruchy wargami, językiem, lecz myślami byłem przy Adzie. A właściwie wyobraźnia podpowiadała mi sytuacje najgorsze z możliwych. Raz widziałem Adę gwałconą przez porywaczy, albo bitą i poranioną, innym razem otoczoną wianuszkiem małych dzieci spłodzonych przez wodza obcej wioski. I każdy z tych obrazów odbierał mi chęć na seks, pomimo intensywnych starań Mbu. Pieściła dłonią zwiędłego siurka i doskonale wiedziała, że dotychczasowe działania nie przynoszą oczekiwanego efektu. Oderwała się więc od moich ust i całując szyję, obojczyki i klatę, powoli schodziła niżej. Przez chwilę zareagowałem, gdy jej wspaniałe, czarne piersi otuliły swoim ciepłem i miękkością najwrażliwszą część mego ciała, ale to było tylko takie delikatne drgnięcie penisa. Tymczasem Mbu ssała na przemian moje sutki, chwytała je ząbkami albo wargami. To było dla mnie dosyć nowe uczucie, bo zazwyczaj nikt się nimi w ten sposób nie zajmował. Powiem nawet, że nie tylko nowe, ale bardzo miłe.  

         Po chwili poczułem na brzuchu gorące usta, a mięciutkie piersi zabujały się ocierając o moje kolana. Mbu zbliżała się do sflaczałego penisa, a ja wciąż nie mogłem na tyle skoncentrować się na seksie, aby napełnić go krwią, usztywnić i utwardzić. Do dołujących myśli o Adzie, dołączyła jeszcze obawa o Mbu. No bo jak to wpłynie na jej poczucie kobiecości, jeśli okaże się, że młody, sprawny facet nie reaguje erekcją na pieszczoty? Jak to wpłynie na jej samoocenę? Kuźwa! Było mi strasznie głupio! Ale co miałem zrobić, kiedy zniknięcie ukochanej osoby wywołało we mnie stan depresji i czarnowidztwa? Nawet objęcie przepięknymi, czarnymi ustami główki penisa nie wywołało oczekiwanej reakcji. Mbu ssała go, pieszcząc jedną dłonią, zaś drugą zajmując się jajkami. Wszystko to odbierałem jako niezwykle miłe i przyjemne, jednak wciąż bez efektu podniecenia. Tak jakby to nie było moje ciało.

    – Daj spokój. Bardzo cię przepraszam, ale nic z tego nie będzie – powiedziałem ze smutkiem.
    – Co ty wiesz?! Jeszcze się nie zdarzyło, żebym nie postawiła na swoim – odparła wstając.

         Stojąc nade mną okrakiem, przesunęła dłonią po swojej owłosionej myszce, by po chwili rozszerzyć lekko wargi. W gęstwinie czarnych włosów błysnął róż wilgotnej cipki. Wsunęła w nią dwa palce, obserwując przy tym moją reakcję. Już sam widok rozkraczonej nade mną czarnoskórej piękności o smukłej sylwetce modelki, długonogiej, z cudownymi piersiami był wspaniały, ale jej kobiecość odsłonięta wprost przed moimi oczami spowodowała jedynie kolejne drgnięcie pałki. Jednak to było zaledwie preludium.  Mbu przykucnęła, a ociekające soczkiem palce powoli  zaczęły się zbliżać do moich ust. Jednak ich nie dotknęły. Natomiast delikatnie rozsmarowały wydzielinę pochwy ponad nimi. Tuż pod nosem! Do moich nozdrzy dotarł intensywny zapach naturalnej kobiecości. Nie, to nie był zapach fiołków! To była mieszanina woni nadpsutej ryby, szczoszków i wielu innych – trudnych do określenia. Niezwykle silna, bo spotęgowana afrykańskim upałem. Zawierała jednak także to, co powoduje że samce każdego gatunku szaleją w okresie godowym – żeńskie feromony.  
     
         Patrzyłem na śliczną buźkę Mbu – ogromne ciemnobrązowe oczy były lekko zmrużone, gdy długie paluszki dotknęły moich ust. Nacisnęła nimi mocniej domagając się uchylenia, po czym gdy to zrobiłem – wsunęła dwa do środka. Zaczerpnęła nimi śliny i posmarowała nią zwieracz. Mój oczywiście – nie swój. Nie certoląc się zbyt długo, wsunęła jeden palec poszukując męskiego punktu G. Natychmiast sobie przypomniałem, co Mark opowiadał o ich zabawach analnych, a mój penis przypomniał sobie, do czego został stworzony. Pieszczota prostaty jest tak nieziemsko przyjemna, tak intensywnie podniecająca, w połączeniu z gorącem ust obejmujących penisa, zapachem cipki pod nosem, że w żaden sposób nie można zapobiec erekcji. Zrobiłem się twardy! Mbu popatrzyła mi w oczy i dostrzegłem jej szelmowski uśmiech. Uśmiech zwycięstwa! Była dumna i w pełni świadoma swoich poczynań i umiejętności. A ja coraz intensywniej odczuwałem przyjemność płynącą z gruczołu krokowego i pieszczonej ustami końcówki penisa. Mbu rozpędziła się w pieszczotach, obcałowując moje klejnoty, liżąc i wciągając głęboko do gardła. Wszystko na przemian w połączeniu z dwoma palcami smyrającymi mnie w środku. Naciskała nimi na przemian. Czułem nieuchronnie zbliżający się orgazm i ona także spodziewała się rychłego nadejścia wytrysku. Teraz już nie wypuszczała z ust końcówki, z radością szykując się na spicie śmietanki. Delikatnymi ruchami języka zintensyfikowała pieszczotę i to dopełniło dzieła. Tryskałem targany spazmami niesamowitego orgazmu, wylewając z siebie niebywałe ilości nasienia, a rozkosz rozchodziła się po całym ciele nie tylko z okolic penisa, ale głównie z okolic krocza.  

         To było takie nowe i tak fantastyczne, że na chwilę zupełnie zapomniałem, w jak dramatycznej sytuacji jestem. Czułem ogromną wdzięczność i koniecznie musiałem się zrewanżować. Przewróciłem Mbu na wznak i zapalczywie całowałem jej wydatne usta. Mięciutkie, delikatne, gorące. Potem oczy, powieki, brwi i znów usta. Wreszcie opuściłem cudną buźkę, bo wiem gdzie powinien trafić mój język, aby uszczęśliwić kobietę. Całowałem piersi o których marzyłem odkąd poznałem tę cudowną dziewczynę, napawałem się ich miękkością i pięknym kształtem. A one twardniały pod pieszczotą ust, języka i obłapiających je dłoni. Całowałem brzuszek, zbliżając się do porośniętego gęstym buszem wzgórka. Byłem coraz bliżej świątyni moich marzeń. Przesunąłem ustami po gęstwinie porastającej pachwiny i zaciągnąłem się zapachem kobiety. Poczułem, że znów twardnieję, pomimo niedawnego orgazmu. Spróbowałem językiem zlokalizować szczelinkę, ukrytą w gęstych krzaczorach i wniknąć w nią maksymalnie głęboko. Pierwsze liźnięcie było niezwykłe. Smak i zapach cipki Mbu podniecił mnie tak mocno, że rzuciłem się do lizania jakbym pierwszy raz w życiu widział kobietę z tej strony. Jęki dochodzące do moich uszu potwierdziły skuteczność i intensywność pieszczoty. Mbu wplotła palce w moje włosy i dociskała głowę do swojej cipki. Lizałem ją koncentrując się na wydatnej łechtaczce. Była zupełnie inna niż Ady. Duża, nabrzmiała, pozwalająca obejmować się ustami – taki mały penisek. Ssałem go i lizałem do momentu aż rozedrgane, czarne uda omal nie zmiażdżyły mi głowy w trakcie trwającego kilkanaście sekund orgazmu.

         Gdy się z nich wyswobodziłem, przesunąłem się wyżej w poszukiwaniu ust. Spojrzałem na uśmiechniętą, uszczęśliwioną buzię Mbu – była przepiękna. Pocałowałem ją delikatnie, a ona odpowiedziała na pocałunek. Poczułem jak delikatna, kobieca dłoń naprowadza moją twardą armatę na wejście do krainy rozkoszy i naparłem, wnikając do wilgotnego wnętrza. Zaskoczyła mnie ciasnota jej cipki, bardzo mocno otulającej penisa. Nie spodziewałem się u tak wysokiej i fantastycznie zbudowanej kobiety, tak  wąskiej szparki. Jednak natura nie wszędzie zachowuje proporcje. Mbu objęła moje biodra nogami, nadając rytm pchnięciom. Robiliśmy to powoli, nasyceni po poprzednich orgazmach, teraz cieszyliśmy się bliskością i ciepłem drugiego człowieka. Nasze usta były zajęte intensywnym całowaniem, do momentu w którym zwyczajnie zabrakło nam tchu. Kochaliśmy się patrząc sobie głęboko w oczy. Napięcie seksualne, jakie istniało pomiędzy nami odkąd się zobaczyliśmy po raz pierwszy, wreszcie znalazło ujście.  

         Po pewnym czasie zamieniliśmy się rolami. Teraz Mbu mnie ujeżdżała. Przez chwilę napawałem się widokiem jej rozbujanych piersi, ale ostatecznie nie mogłem się powstrzymać przed złapaniem ich w dłonie. Uwielbiam pieścić piersi, są tak niesamowicie podniecające, ciepłe, miękkie i delikatne. Jeszcze bardziej podniecający jest widok białego penisa znikającego w czarnej, owłosionej cipce. Jednak jęki Mbu zbliżającej się do finiszu są na pierwszym miejscu! Jej orgazm podnieca mnie najbardziej! Miałem okazję słyszeć jak dochodzi jeszcze zanim się poznaliśmy, a teraz – to nie do wiary – jestem sprawcą jej rozkoszy! Doszliśmy jednocześnie. Wypełniłem jej cipkę nasieniem dokładnie w chwili, kiedy obejmujące mnie czarne uda ponownie wpadły w rezonans, a tułów Mbu wygiął się, tężejąc w ekstazie. Odrzuciła głowę w tył, zesztywniałe piersi wypinając w górę. To był boski widok! Po chwili opadła wtulając się we mnie i ciężko dysząc na mojej piersi. Objąłem ją, mocno wtulając się w rozpalone ciało.

    – Mark nie będzie zły? – zapytałem.
    – Przecież jesteście braćmi! Masz się mną opiekować, kiedy go nie ma – odparła wesoło.
    – Będę! Możesz być tego pewna!  
    – Nie ukrywałam przed nim, że obiecałam ci się odwdzięczyć. Nie mamy przed sobą tajemnic.

         Świat nie wydawał mi się w tej chwili już tak czarny i zły, jak jeszcze kilka kwadransów wcześniej. Nabrałem nowej wiary, że wszystko się dobrze ułoży.  

    – Kończyć mi te amory! – usłyszeliśmy głos zbliżającego się Marka – robota jest do zrobienia!
    – Jaka? – zapytałem.
    – Trzeba jakoś dyskretnie zdobyć paszporty. Ukele podzielił nasze rzeczy pomiędzy mieszkańców wioski i właściwie nie wiadomo, co oni z nimi zrobili. Bez ubrań i innych pierdół jakoś sobie poradzimy, ale paszporty dobrze byłoby odzyskać. Prawdę mówiąc już mam trochę dość afrykańskich przygód. Jak udałoby się uwolnić Adę, chętnie wrócę do domu.
    – Ja ich poszukam. Znam tu wszystkich i moja wizyta w ich chatach nie wzbudzi niczyich podejrzeń – zaoferowała Mbu.
    – Tak właśnie myślałem. A my w tym czasie omówimy plan działania.
    – Nie spodziewałem się, że taki z ciebie organizator – odezwałem się w końcu.
    – To doświadczenia z pracy. Przy budowie jachtów trzeba wszystko dobrze rozplanować i tak samo jest w życiu.
     
         Patrzyliśmy za oddalającą się Mbu, której wcale nie przeszkadzała wyciekająca po udach sperma. Nie czuła z tego powodu żadnego skrępowania, bo tutaj to była zupełnie naturalna sprawa.

    – Rozmawiałem z Zindu. Pomoże nam, ale wiesz – wtedy nie będzie dla niego powrotu do wioski.  
    – Jak nam pomoże? – zapytałem.
    – Poszedł dowiedzieć się, która wioska na nas napadła i w jakim kierunku się udali. I wie, gdzie w nocy są rozstawieni strażnicy. Pomoże nam ich ominąć, a to nie będzie łatwe.  
    – Jak go przekonałeś?
    – Nie musiałem. Jest w tobie zakochany i zrobi wszystko, żeby być razem. Musiałeś mu dobrze zawrócić w głowie – zaśmiewał się ze mnie.
    – Chyba w główce! Odkąd ją possałem, facet oszalał.
    – Tak, główka nami rządzi – zarechotał ze swojego żartu.

         Po około godzinie nadszedł Zindu, lecz nie miał najlepszych wiadomości. Okazało się, że jeszcze jacyś obcy mężczyźni kręcą się w okolicy i Ukele podwoił liczbę wojowników strzegących wioski. Wydostanie się z niej niezauważenie było raczej niemożliwe.  Znów zwątpiłem w szanse odzyskania Ady.

    – A co to za ludzie? – dopytywał Mark.
    – Z sąsiedniego plemienia. Widocznie informacja o białej kobiecie w naszej wiosce rozeszła się szeroko – odpowiedział Zindu.
    – Myślisz, że oni też chcieliby porwać Adę?
    – Nigdy nie zdarzyło się, żebyśmy zostali napadnięci dwukrotnie w tak krótkim odstępie czasu. Zazwyczaj dajemy czas dziewczętom na osiągnięcie odpowiedniego wieku, więc napadamy się mniej więcej co dwa lata. To na pewno chodzi o nią.
    – To nie pozostaje nam nic innego, jak tylko czekać. Zorientują się, że jej tu nie ma i odejdą.
    – A co z Adą? Jak będziemy bezczynnie czekać, doprowadzą ją do wioski i wtedy nasze szanse na jej uwolnienie zmaleją do zera – włączyłem się do rozmowy.
    – Takie same będą, jeśli damy się złapać na próbie ucieczki, albo przez tych co się kręcą w okolicy. Martwi jej nie pomożemy – trzeba czekać i liczyć na szczęśliwy los – odpowiedział Mark.

         Zindu był tego samego zdania. Niestety musiałem się z nimi zgodzić. Tylko żywi i sprawni możemy powalczyć o jej wolność. A to, że do podwojenia straży Ukele nie wyznaczył żadnego z nas, świadczyło jednoznacznie, że nie do końca nam ufa i z pewnością ma nas na oku. Może nie bezpośrednio, ale z pewnością jego bracia nas dyskretnie obserwują.

         Zaczynało zmierzchać, kiedy wróciła Mbu. Znalazła wszystkie paszporty – każdy w innej chacie, ale nie odzyskała żadnego. Próbowała handlu, ale dla tubylców taka dziwna rzecz, stanowiła nie lada zdobycz, otaczaną niemal kultem. To było coś! Nie do końca wiedzieli co, ale na pewno coś wartościowego. Coś co można przekazać młodszemu pokoleniu, albo chwalić się rodzinie. Takich rzeczy się nie pozbywa. To są skarby rodzinne. Tak więc kolejna zła wiadomość. Odkąd wróciliśmy ze świątyni bratania, wszystko się posypało i pech nie przestawał nas opuszczać. Tak to wówczas widziałem. I wtedy stał się cud!

    Z drugiego końca wioski dobiegły odgłosy walki. Wszyscy zerwaliśmy się na równe nogi.

    – Trzeba bronić wioski – rzucił Zindu.
    – Stój! – stanowczo zatrzymał go Mark – to nasza jedyna szansa. Wojownicy pobiegli walczyć, nikt nas teraz nie pilnuje, nie ma wartowników, obcy są zajęci. Mamy wolną drogę do ucieczki. Mów, w którą stronę mamy biec.
    – Na północ – ja poprowadzę.

         Korzystając z zamieszania i panujących ciemności opuściliśmy wioskę mając ze sobą jedynie nasze noże i trzy dzidy. Biegliśmy za Zindu, nie oglądając się za siebie.  Oczywiście nie czułem się dobrze, łamiąc wszelkie zasady braterstwa z Bale i Ukele, zdradzając zaufanie jakim nas obdarzyli przyjmując do swojej społeczności, dzieląc się z nami wszystkim , co mieli – jedzeniem, naczyniami, dachem nad głową. Ale z drugiej strony poczułem, że od czegoś się uwalniam – coś tracę, ale też dużo mogę odzyskać. Właściwie wszystko na czym mi tak naprawdę zależy – Adę. Teraz koncentrowałem się tylko na niej – wioskę i jej sprawy pozostawiając własnemu losowi.  

         Zindu narzucił duże tempo, które pozwalało nam szybko oddalić się z miejsca zagrożenia, jednocześnie równie prędko zbliżając nas do porywaczy. Wiedzieliśmy, że ci się nie śpieszą – nie mieli ku temu powodu.  Mogli iść spokojnie, robić przerwy na odpoczynek, opatrzenie ran, na nocleg. Tak jak robili to od setek lat. My zaś, po kilku godzinach szaleńczego biegu byliśmy wyczerpani, ale zapach dymu z ogniska powiedział nam, że jesteśmy już bardzo blisko porywaczy. I Ady. Postanowiliśmy odpocząć, bo już ledwo staliśmy na nogach. Byłem pełen podziwu dla Mbu, że dotrzymuje nam kroku. Pewnie długie nogi ułatwiały jej pokonanie tego dystansu, ale i tak wymagało to niezwykłej wytrzymałości. Zindu zatrzymał się w korycie wyschniętej rzeki i zaczął kopać dołek  rozpulchniając żwir dzidą i wydobywając go dłońmi. Dołączyłem, pomagając szybciej dostać się do wody. Łaknęliśmy jej jak kania dżdżu. Nasze spierzchnięte wargi domagały się jak najszybciej jakiejkolwiek odrobiny wilgoci. I w końcu się udało. Po wielogodzinnym i wyczerpującym biegu, nawet dżin z tonikiem nie smakuje tak dobrze, jak ta breja wydobywana z głębi ziemi.  Ugasiwszy pragnienie, padliśmy na plecy, dysząc ciężko jak po dobrym seksie.

    – Odpoczywajcie, a ja pójdę się rozejrzeć – wyszeptał Zindu, obawiając się bliskości porywaczy.

         Nie było go już na tyle długo, że zacząłem się obawiać, czy nas odnajdzie. Ale to był jego kraj, jego ziemia, jego lasy i doliny. Był u siebie i bez trudu do nas wrócił.

    – Zindu? – odezwałem się szeptem , słysząc zbliżające się odgłosy przedzierania przez krzaki.
    – Jestem – odpowiedział .
    – I?
    – Są. Mają obóz rozbity w wąwozie.
    – A Ada?
    – Jest, ale …
    – Co?
    – Nie będziesz zadowolony … – wyraźnie nie chciał mi o czymś powiedzieć.
    – No mów!
    – Lepiej zobacz to sam.

         Ruszyłem za nim, a za nami pozostali, wiedzeni ciekawością. Do miejsca na niezbyt wysokim grzbiecie, za którym w dole widoczny był niewielki wąwóz, było całkiem  blisko. Po cichu doczołgaliśmy się do skraju i wtedy zobaczyłem Adę, w otoczeniu ciemnoskórych wojowników. Pozostałe dziewczęta porwane przez nich spały spokojnie. Ale nie Ada. Jej usta wypełniał wielki kutas, którego pieściła z wyraźną satysfakcją, w tym samym czasie podskakując na kolejnej grubej pale. W obu jej dłoniach prężyły się następne dwa penisy, przygotowywane do penetracji lub ssania, a może zwyczajnie chciała ich posiadaczy zaspokoić w ten sposób. Byłem zszokowany! Wprawdzie liczyłem się z możliwością wykorzystania seksualnego mojej dziewczyny przez porywaczy, ale nie spodziewałem się, że tak łatwo im się odda. I że będę musiał na to patrzyć. Dłuższą chwilę trwało, zanim przypomniałem sobie, po co tu jestem. Policzyłem napastników – było ich czternastu. Mając gdzieś z tyłu głowy fakt, że jest już bardzo późna noc, zacząłem  nawet współczuć Adzie, bo to oznaczało, że ta orgia trwa już kilka dobrych godzin i końca nie widać. Przy tylu ruchaczach, zanim zaspokoi ostatniego, to pierwszy już jest znowu gotowy! Wprawdzie pięciu już leżało pod skałą pochrapując, ale przecież mogą się obudzić i w każdej chwili wrócić do gry.  

         Zindu szturchnął mnie, wskazując na wejścia do wąwozu. Aha, czyli jeszcze dwóch strażników. Nie mieliśmy żadnych szans. Jedyne na co mogłem liczyć, to że po tak intensywnej nocy, spędzonej na bzykaniu białej kobiety, wreszcie padną i zasną głębokim snem. Na razie się nie zapowiadało, bo kolejka do Ady była wciąż dość liczna. Wycofaliśmy się, aby nie patrzyć jak cipkę mojej dziewczyny demolują wielkie afrykańskie fiuty, a przy okazji też potrzebowaliśmy odpoczynku. Po powrocie do naszego źródełka ustaliliśmy dyżury – jeden z nas obserwuje porywaczy, pozostali śpią. Mbu stwierdziła, że najlepiej będzie, jeśli to ona obejmie pierwszą wachtę. Chętnie się zgodziłem, bo sam nie chciałem tego widzieć i nie cieszyło mnie też, że Mark był świadkiem jej i mojego upokorzenia. Zindu i Mbu raczej nie powinni mieć z tym problemu. Więc oni mieli czuwać jako pierwsi. Kiedy Mbu bezgłośnie oddaliła się od nas, już po kilku chwilach usłyszałem odgłosy świadczące o głębokim śnie moich towarzyszy. Ja niestety wciąż miałem przed oczami uradowaną buzię Ady i czarnego kutasa, który był powodem tej radości. Gdy tylko zamykałem oczy, ten diabeł wchodził przez jej usta, by za chwilę wycofać się, cały pokryty śliną. Drugi penetrował jej cipkę, z całą pewnością zalaną już niejednokrotnie przez dziesiątki innych kutasów. Byłem wściekły! Ale też niezwykle zmęczony. Pomimo koszmarnych obrazów – jednak usnąłem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Obi1

    Komentarze mile widziane :)
    Pozdrawiam
    0bi1

  • Zbrodnia, kara i cuckold, cz. 2

                 Czekając w samochodzie Krystian nie mógł skupić myśli. Był ciekawy, w jakich pozycjach Roksana uprawia właśnie seks z tymi dwoma facetami, których sam jej znalazł. Myślał teraz o tym, że udział w trójkącie z żoną i innym mężczyzną byłby niewyobrażalnym szczęściem, a on dawniej tak lekko odrzucał takie propozycje żony. Teraz oddałby wszystko żeby móc po prostu na to patrzeć i zrobić sobie dobrze ręką, a co dopiero brać w tym udział. Ale opanował się, co było to było. Przed nimi wspólna przyszłość. Teraz marzył o tym żeby zobaczyć te dwie prezerwatywy. Po godzinie czekania do samochodu wskoczyła Roksana. Ale nie była sama. Za nią do samochodu wtoczyli się dwaj faceci.

    – Kochanie! Jedź do domu. Oni pojadą z nami. Są niesamowici, chcę trójkąt jeszcze raz, ale już u nas. Na naszym łóżku. I chcę żebyś, choć częściowo mógł w tym uczestniczyć i przekonać się do takich układów. – Krystian przez krótką chwilę poczuł złość, ale szybko nad tym zapanował, przytaknął i pojechał w stronę domu. W głowie miał mętlik, nie miał pojęcia, co to wszystko mogło oznaczać. Miał nadzieję, że Roksana złagodniała i otworzy klatkę. Nawet, jeśli będzie musiał do niej wrócić, miał przeczucie, że dzisiaj sobie ulży i opróżni jądra które były tak przepełnione, że nabrały niebieskawy odcień. Już tak blisko do ulgi, dałeś radę – pomyślał o sobie. Kiedy weszli do domu, żona kazała mu się rozebrać pierwszemu. Mężczyźni zaczęli zanosić się śmiechem, kiedy Krystian ściągnął spodnie, a pod nimi miał koronkowe stringi. Widać było przez nie metalową klatkę. Roksana gestem wskazała mężowi, żeby nie ściągał majtek i sama głośno się zaśmiała. Krystian był speszony i zdezorientowany. Roksana wyciągnęła z torebki dwie pełne prezerwatywy, co wyraźnie poprawiło humor jej mężowi. Ucieszony podbiegł po nie, na co żona powiedziała.

    – Klęknij i o nie poproś. – Krystian bez namysłu odpowiedział:

    – Błagam. Błagam o te gumki! Chyba na nie zasłużyłem?

    – Oj tak, zasłużyłeś. A ja dzielnie się o nie starałam. No masz słodziaku, pobaw się nimi i szybko wracaj. – Dwaj przyjezdni mężczyźni byli trochę zdezorientowani, ale świetnie się bawili widząc to oryginalne przedstawienie. Kiedy Krystian wybiegł z pokoju zawiesić dwa kolejne trofea, mężczyźni zaczęli dobierać się do jego żony, jeden ją całował w usta, a drugi robił jej minetkę. Jak już wszyscy byli rozgrzani i rozebrani, obaj faceci zaczęli jednocześnie ruchać Roksanę, jeden w cipkę w pozycji na pieska, a drugi dosłownie ruchał ją w gardło. Roksana przerwała na chwilę zapraszając gestem męża do wzięcia udziału w zabawie.

    – A klucz… – zająkał.

    – Haha nie bądź śmieszny, przecież znasz umowę, dokładnie wiesz, kiedy Cię otworzę. Jak chcesz brać udział w tym czworokącie do kładź się na łóżku i nie marudź. – Krystian był tak podniecony i zgłodniały jakiekolwiek formy seksu i jakiekolwiek bliskości szparki żony, że położył się posłusznie na łóżku. Roksana usiadła mu cipką na twarzy, w pozycji jak 69. Ale do ust wzięła penisa jednego z gości. Drugi wchodził w jej cipkę jak wcześniej, tyle, że teraz obijał się jądrami o twarz Krystiana, który lizał żonę po łechtaczce. Krystian był tak podniecony, że nie zwrócił uwagi na to, że obydwaj kochankowie nie mają na sobie gumek. Roksana przestała na chwilę brać w usta penisa jednego z kochanków, żeby móc zakrzyknąć coś, czego Krystian w pełni nie zrozumiał, ale dotyczyło zajebistego ruchania i wspaniałego penisa. Mąż zobaczył jak cipka jego żony się zaciska a uda drżą, poczuł jak doszła. Chwilę później doszedł też jej kochanek, stękając przy tym przeciągle i zalewając cipkę żony gorącą spermą. Krystian odruchowo odsunął głowę, ale Roksana powiedziała twardo.

    – Otwórz usta i wyliż mnie do czysta. Co? Nie smakuje Ci? Czyli chcesz żebym zdjęła jedną z Twoich zużytych prezerwatyw? Wolisz połykać starą spermę i wydłużać sobie kolekcję do zebrania? – Krystian był przerażony. Poza krótkim odruchem, był gotów wylizać cipkę żony, nie myślał już o obrzydzeniu, zresztą przekraczał teraz wszelkie swoje granice. Poza tym cipka Roksany była dla niego jak święty graal, niezależnie, w jakich okolicznościach. Naprawdę przeraziło go jednak to, że Roksana mogłaby zdjąć z kolekcji zebrane dotychczas prezerwatywy, poczuł się w 100 procentach od niej zależny. Nie myśląc dalej przystąpił do lizania żony z takim zapałem, że aż sama Roksana była w szoku i westchnęła głośno. Kiedy ponownie doszła, rzuciła:

    – Jeśli masz w ustach jeszcze trochę spermy, przynieś dwie nowe gumki. – Krystian momentalnie się rozpromienił i pobiegł do szafki, gdzie trzymał prezerwatywy. Podbiegł z nimi do żony, która otworzyła jedną i kazała wypluć mężowi do środka resztki spermy jej kochanka. Spermy, która kilka minut temu była w jej cipce. Krystian siedział z dumą w oczach patrząc na skromną zawartość prezerwatywy, którą trzymał w dłoni. Roksana spojrzała na niego z zadowoleniem, a potem zabrała się do penisa mężczyzny, który wcześniej posuwał ją w gardło.

    – Tak mnie boli cipka, że skończę ustami. – powiedziała rzucając nieotwartą gumkę mężowi, którego zmartwił tylko i wyłącznie fakt, że nie zostanie napełniona. Zupełnie nie zwrócił uwagi na to, co żona właśnie powiedziała. Roksana wiedziała, że to zmiana w zachowaniu jej męża, która była warta zachodu. Wracając do pieszczenia penisa kochanka ustami, zabrała się do tego znacznie uważniej niż poprzednio – w końcu mogła się skupić tylko na tym. Kiedy Roksana wyczuła, że kochanek zbliża się do końca, wyjęła jego penisa z ust i skierowała strumień spermy na swoją twarz i biust. Jak na fakt, że całkiem niedawno uprawiał seks, wytrysk był naprawdę obfity.

    – Na co czekasz rogaczu? Wyczyść mnie! Językiem! No dobrze, możesz sobie pomagać palcami, ale mam wyglądać jak świeżo po umyciu twarzy! – Krystian ochoczo zabrał się do roboty, wylizując twarz i biust żony jak kotka liżąca małe kocięta. Obu małżonkom twarze błyszczały się od resztek zaschniętej spermy.

    – No kociaku, zasłużyłeś na zdjęcie jednej spinki, więc mam jedną gumkę mniej do napełnienia. – uśmiechnęła się do niego widząc autentyczną radość na twarzy męża. Twarzy umorusanej spermą jej kochanków. Patrzyła na niego, grzecznego i zdesperowanego, siedzącego nago w obecności innych mężczyzn z klatką na penisie. Była dumna z siebie i z niego.

    – Mam dla Ciebie propozycję. Proponuję zdjęcie kolejnych dwóch spinek. Ale masz wykonać zadanie z ochotą.

    – Zrobię wszystko. – powiedział krótko nie umiejąc ukryć euforii.

    – Świetnie! Panowie, nie chce wam się iść na stronę po tych piwach, które u was wypiliśmy?

    – Jak cholera. – powiedział jeden. Drugi przytaknął.

    – Nie krępujcie się, on lubi złoty deszcz. – mężczyźni popatrzyli na nią żeby sprawdzić czy nie żartuje, ale kiedy upewnili się, że mówi serio, ochoczo podeszli do siedzącego na podłodze rogacza. Krystian był tak skołowany sytuacją i napalony na dwa kolejne „trofea”, że nie zareagował. Myślał tylko o tym, żeby nie zawieść Roksany i żeby nie zmieniła zdania. Nieważne, co się dzieje, będzie dwa kroki bliżej wolności i cipki ukochanej żony! Roksana zaprowadziła męża do łazienki, a za nimi poszli ich dwaj goście. Po chwili zalali Krystiana złotym płynem, który wyglądał na autentycznie zadowolonego. Przecierał tylko, co jakiś czas oczy i strząsał płyn z włosów. Spomiędzy lecących na niego strumieni usłyszał głos żony:

    – Nawet mi nie podziękujesz?

    – Dziękuję kochanie! Nie sądziłem, że to takie fajne! – Mężczyźni skończyli i poszli się ubrać, a żona patrzyła na Krystiana zanosząc się głębokim śmiechem.

    – Nie sądziłam, że jesteś do tego zdolny. Ale jestem dumna. – podała mu ręcznik papierowy do przetarcia twarzy. – Jedź ich odwieźć a potem wróć tu i wszystko posprzątaj, bo narobiłeś bałaganu. – Mówiąc to dołączyła do kolekcji gumkę napełnioną spermą wylizaną z niej przez Krystiana, a potem odpięła trzy spinki na prezerwatywy. – Byłeś dziś bardzo grzeczny.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    XYZ
  • Spotkanie z niedoswiadczonym

        Właśnie skończyłem małą sesję masturbacji, leżałem na łóżku, oddychałem powoli, czułem spermę spływającą po policzku. Tym razem miałem olbrzymią ochotę spuścić się sobie na twarz i tak się skończyło. Nagle usłyszałem powiadomienie w telefonie, otrzymałem wiadomość na Grindr:

     

    – Hej, jestem ciekawy innych penisów, nie mam żadnego doświadczenia, może chciałbyś się spotkać?

     

    Przejrzałem profil, nie miał nazwy, ale w informacjach podany był wiek, 23 lata, a także kilka zdjęć. Przedstawiały one szczupłego, wysportowanego chłopaka, bez żadnego zarostu gdziekolwiek, sprytnie ukrywał kutasa między udami. Odpisałem mu:

     

    -Cześć, na co masz dokładnie ochotę i kiedy chcesz się spotkać?

     

    Na odpowiedź czekałem może minutę.

    – Chciałbym spróbować wzajemnego walenia, frottage, być może obciągnę Ci.

    – Ok, pasuje Ci za godzinę? Wyślę pinezkę gdzie możemy się spotkać.

        Wysłałem mu lokalizację, parking przy bocznej drodze, osłonięty od szosy

    – Może być, widzimy się na miejscu.

     

        Odłożyłem telefon, wstałem, poszedłem pod prysznic. Na samą myśl o tym chłopaku mój fiut znowu stał na baczność. Przez chwilę rozważałem czy sobie jeszcze raz szybko nie zwalić, ale powstrzymałem się. Chciałem jak największy ładunek zachować dla kolegi. Umyłem się szybko, ubrałem w luźne, dresowe spodenki, bez bielizny i pojechałem na umówione miejsce.

    Dojechałem kilka minut przed czasem, ale chłopak już czekał. Zapakowałem obok niego, wysiedliśmy jednocześnie i przywitaliśmy się. Okazał się być mojego wzrostu, jednak znacznie szczuplejszy, miał dziewczęce rysy twarzy, co mnie nieco podnieciło. Ubrał się w dopasowane szorty, przez które widziałem zarys jego chuja. Był… Duży…

    – Cześć – przywitałem się – chcesz porozmawiać czy przechodzimy od razu do rzeczy? – zapytałem

    – Hej – odparł – możemy od razu przejść do rzeczy, wiadomo, po co się spotkaliśmy

    – Ok, super masz pałę, już widzę, że jest duża.

    – Dziękuję – odparł nieco zawstydzony.

     

       Podszedłem do niego i bez ceregieli złapałem go za fiuta. Westchnął cicho, ale nie protestował. Złapałem jego rękę i położyłem sobie na kroczu, zaczął masować mi penisa, w tym czasie ściągnąłem mu spodenki. Nie miał bielizny, tak jak ja. Na wolność wyskoczył fiut. Gruby na 6cm i długi na jakieś 22… Przy moich 19cm długości i 5 średnicy, poczułem się nieco mały.

    – Zajebisty kutas – powiedziałem – na pewno chcesz tylko walić?

    – Sam nie wiem – odparł – Twój też jest fajny – powiedział, wydobywając mojego ze spodenek.

       Masowaliśmy sobie kutasy, on był nieco niezdarny, ale kazałem mu naśladować to, co ja robię i nabrał szybko wprawy.

    – Niezły jesteś, naprawdę szybko się uczysz.

    – Dziękuję. Naprawdę podoba Ci się mój chuj?

    – Jest świetny – powiedziałem – największy, jakiego do tej pory w życiu widziałem.

    – Nie przesadzaj, na pewno widziałeś większe

    – Tak, na filmach, w życiu nigdy…

     

       Przeszliśmy na ławkę nie opodal, nasze spodenki zostały w samochodach, siedliśmy obok siebie, z szeroko rozłożonym nogami i waliliśmy sobie wzajemnie. W pewnym momencie kolega poprosił o przerwę, bo zaraz się spuści. Od razu puściłem jego kutasa i pozwoliłem mu ochłonąć.

    – Podoba mi się – zagadnął

    – Walenie komuś?

    – Tak, dotyk innego fiuta jest… Fajny. Ciepły, miękki, a zarazem twardy…

    – Fakt, jest przyjemne, ale są rzeczy jeszcze przyjemniejsze – powiedziałem – chcesz się przekonać?

    – Co masz na myśli?

     

      Bez słowa klęknąłem przed nim i wziąłem do ust główkę jego penisa. Przeszedł go dreszcz, a chuj w jednej sekundzie stwardniał.

    – O kurwa – wystękał

    Nie zwróciłem na to uwagi i zacząłem masować mi jaja jednocześnie liżąc główkę, i połykając jego sprzęt głębiej. Ssałem mu mocno, drażniąc wędzidełko i główkę. On wzdychał co raz szybciej. Przerwałem i zacząłem całować jego prącie, od góry do dołu, wziąłem do ust oba jaja i zacząłem ssać łapczywie. Poczułem, że niedługo się spuści. Przerwałem, wstałem i spytałem

    – A to było przyjemne?

    – I to jak! – niemal krzyknął – miałem nadzieję, że doprowadzisz to do końca.

    – Chciałem, ale wiedziałem, że wtedy przejdzie Ci ochota na kontynuację.

    – Co masz na myśli?

    – Chciałbym, żebyś teraz Ty mi obciągnął

    – Nooo – zawahał się – no dobra.

      Rozchyliłem szeroko nogi, on uklęknął przede mną i zaczął robić to, co ja. Był naprawdę dobry, lizał mi główkę, ssał i masował jaja. Całował prącie od góry do dołu. Było mi naprawdę dobrze.

    – Zajebiście obciągasz, to na pewno Twój pierwszy raz?

    – Tak – odetchnął – nigdy tego nie robiłem

    – Ok, pozwól, że przyjemne teraz inicjatywę.

    – Mhhhh – wymamrotał, liżąc mi jaja

      Złapałem go delikatnie za głowę i zacząłem poruszać biodrami. Ruchałem go w usta… Było mi zajebiście.

    – Podoba Ci się?

    – Tak – odparł

    – Mogę kontynuować?

    – Tak

      Wstałem, złapałem go znowu za głowę i zacząłem ostro posuwać. On w tym czasie złapał moje jaja i dobrze je masował. Poczułem, że zaraz trysnę.

    – Zaraz się spuszcze – ostrzegałem go.

    – Strzel mi na twarz – powiedział – chce poznać to uczucie

      W tym momencie zacząłem ostro masować kutasa przed jego twarzą. Po 10 sekundach pierwszy strzał spermy trafił w jego czoło i nos, dwa pozostałe w usta. Odruchowo oblizał usta z mojej spermy i ją połknął. Resztę nasienia wycisnąłem do jego ust. Opadłem na ławkę, mój fiut też zmiękł. Zamknąłem oczy i dyszałem ciężko.

    – Ekhm – usłyszałem – a co ze mną?

    – Hmmm – mruknąłem

    – A co z moim spustem?

    – A jakbyś chciał skończyć? – otworzyłem oczy i zobaczyłem jego twardego kutasa 5 cm od mojej twarzy

    – Skończ co zacząłeś, też chce trysnąć

      Wziąłem główkę jego fiuta do ust, zacząłem energicznie ssać, językiem krążyłem wokół niej. Jedną ręką wodziłem po trzonie kutasa, drugą masowałem jaja. Chłopak oddychał co raz szybciej, był co raz bliżej wytrysku. Wtedy puściłem jaja i zacząłem masować mi dziurkę. Wzdrygnął się, zacisnął pośladki i ciepła, słodka sperma wystrzeliła w moje gardło. Pierwszy strzał przyjąłem do ust, 4 następne na twarz, resztki wycisnął na moją twarz. Opadł wyczerpany koło mnie, ciężko dysząc.

    – Podobało się? – spytałem – zaspokoiłeś ciekawość?

    – Czy podobało? To było świetne. Dziękuję za to.

    – Nie ma problemu – odpowiedziałem – mam prośbę

    – Hmm?

    – Mogę zrobić zdjęcie twojego chuja? Jest piękny.

    – Możesz, ale musisz go postawić znowu.

      Zrobiłem kilka zdjęć w spoczynku i pół twardego kutasa. Potem złapałem i zacząłem mu energicznie walić, aż osiągnął pełnię twardości, zrobiłem jeszcze kilka zdjęć i pozwoliłem mu spuścić się na mojego kutasa. Krótko po tym, ogarneliśmy się, pożegnaliśmy i odjechał. Ja jeszcze kilka minut siedziałem i oglądałem zdjęcia jego fiuta. Mój wymęczony kutas znowu był twardy, więc zwaliłem sobie ponownie. Tym razem wytrysk już był mały, ale nadal wystarczający, żeby posmakować naszej wymieszanej spermy.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miś Yogi
  • Wyjazd na Mazury cz. 1

    Lato było upalne. Każde z nas szukało cienia lub chłodziło się w sadzawce, a czasem nawet szliśmy nad jezioro. To było chyba pierwsze lato, kiedy zaczęło mnie interesować coś więcej, niż tylko gry, komputery i samochody.

    Jak co roku na wakacje pojechaliśmy do naszego domku na mazury. Rodzice kiedyś kupili sporą działkę ze starym domem, który powoli odnawiali. Domek, to lekkie niedomówienie, bo posiadał pięć sypialni, dwie kuchnie i dwie łazienki. Problem polegał na tym, że tylko parter był odnowiony. Strych był niski i nikt nie wiedział co z nim zrobić, więc składowano tam najróżniejsze śmieci. A stare deski i prześwity w stropie robiły swoje. Rodzice powiedzieli, że dopiero następnego lata odnowią dach i strych.
    Tak więc to było pierwsze lato, kiedy miałem swój pokój na wyłączność. Brat dostał swój, rodzice mieli swoją sypialnię, a jak zwykle na dwa tygodnie jeszcze przyjechali do nas ciocia z wujkiem i dwiema córkami, Kasią i Karoliną.

    Kasia była moją rówieśniczką. Mało tego, nawet urodziliśmy się tego samego dnia i miesiąca, więc było to częstym obiektem żartów kiedy się spotykaliśmy. Była chuda jak ja, nieco wyższa, miała blond włosy i jasne oczy. Jeszcze wtedy nie oceniałem tak dziewczyn, ale z dzisiejszej perspektywy było w niej coś buntowniczego i chłopięcego.

    Karolina była całkowitym przeciwieństwem. Była wyższa od nas, bo była też starsza. Miała prawie siedemnaście lat. Całkiem widoczne piersi, których się nie wstydziła, bo często prostowała się, aby wszyscy widzieli, jaką jest dojrzałą dziewczyną. Miała ciemniejsze włosy, niż Kasia i była bardziej opalona.

    Mój brat, Szymon, czasem nawet wgapiał się w jej dekolt, ale zazwyczaj jego dziewczyna, Amelia zagadywała go wtedy lub szturchała pod stołem. Oboje mieli po dziewiętnaście lat, więc dzielili razem pokój. Ciocia raz skomentowała, że są trochę za młodzi na takie rzeczy, ale mama to jedynie zbyła machnięciem ręki mówiąc coś, że i tak znajdą sposób, a tak przynajmniej skorzystają z wakacji. Wtedy nie rozumiałem jeszcze co miała na myśli, ale bardzo szybko to miało się zmienić.

    Drugiego dnia po przyjeździe moich kuzynek poszliśmy wszyscy razem nad jezioro. Z racji tego, że domek był na mazurach, to nie mieliśmy daleko do najbliższego kąpieliska, zaledwie kilkanaście minut spacerem. Oczywiście było niestrzeżone, plaża dzika ale to nikomu nie przeszkadzało.

    Rozpakowaliśmy się. Rodzice zaczęli smarować się olejkiem na opalanie, ciocia z wujkiem chyba widząc to zaczęli również nakładać sobie krem z filtrem. Ale moją uwagę przyciągnęła najpierw Amelia, dziewczyna brata, która była szczupłą brutnetką w skąpym stroju kąpielowym. Miała bladą skórę, bardzo ładne i krągłe piersi i była dokładnie ogolona. Nigdy wcześniej nie zwracałem na nią takiej uwagi.
    Ktoś mnie w końcu szturchnął.

     
    – Twoja mama cię woła – rzuciła Kasia. – Na co się tak gapisz?

     – A nie, na nic – odparłem i już wstawałem.

     – No ładna jest – szepnęła Kasia i puściła do mnie oko. – Nic dziwnego, że nie słyszałeś mamy.

    Nie wiedziałem co odpowiedzieć, więc poszedłem do rodziców. Poczułem dziwne swędzenie poniżej brzucha i trochę się obawiałem, że wszystko będzie zaraz oczywiste na co się wpatrywałem, ale nie. Na szczęście mój kolega postanowił mnie nie zdradzić.

    Mama nasmarowała mnie olejkiem, tłumacząc jak dziecku, że to dla mojego dobra i potem już jej nie słuchałem. Wpatrywałęm się jak mój brat smaruje swoją dziewczynę po plecach, widziałem jak jego dłownie chowają się pod materiałem i muskają piersi Amelii. Znowu poczułem to mrowienie w majtkach. Spojrzałem, bo poczułem i teraz też widziałem jak mój kolega dygnął. Poczułem, że się czerwienie. Rozejrzałem się szybko i tylko widziałem jak Kasia w swoim jednoczęściowym stroju szczerzy do mnie zęby. Miałem jedynie nadzieję że nie widziała co właśnie miało miejsce.

    Kasia była niemal płaska, w końcu miała zaledwie trzynaście lat. Oboje dopiero za dwa miesiące kończymy czternaście, więc to nie było nic nadzwyczajnego. Niektóre dziewczyny z mojej klasy również są płaskie, więc nie widziałem w tym nic złego. Chociaż dostrzegłem, że lekko zaczyna jej coś rosnąć na klatce, ale w porównaniu do Amelii czy jej siostry to nadal było nic.

    Wujek smarował Kasię, a ciocia Karolinę. Dopiero wtedy zwróciłem uwagę na drugą kuzynkę, która miała chyba większe cycki, niż Amelia. Miała też dwuczęściowy strój, który odsłaniał całkiem sporo. Aż mi się zakręciło w głowie i z myśli wyrwało mnie klepnięcie w ramię, którym poczęstowała mnie mama.

     

    – Dobrze, teraz możesz się bawić – rzuciła wesoło mama i położyła się na kocu.

    Nie odpowiedziałem nic, ale wstałem i ruszyłem do wody. Zaraz za mną pobiegła Kasia, która cały czas się szczerzyła do mnie. Nie byłem pewny czy cieszy się z tego że mnie widzi czy przypadkiem…

     

     – Szymon, chodź, weźmiemy piłkę i pogramy trochę w wodzie – zagadnęła Amelia i odruchowo spojrzałem w jej stronę.

     

     – No co ty, mamy się z nimi bawić? – rzucił zaskoczony Szymon. – Mamy prawie dwadzieścia lat, a ty chcesz się bawić?

     

     – Nie bądź takim sztywniakiem – zaśmiała się. – Boisz się, że jestem lepsza?

    To wystarczyło, żeby ruszyć mojego brata. Zaśmiałem się cicho, bo wiedziałem, że to jedna ze słabości Szymona. Musi pokazać, że jest lepszy.

    Po chwili nasza czwórka się taplała w jeziorze i podawała sobie piłkę.

     

     – Dlaczego Karolina nie chciała iść z nami do wody? – zapytałem Karolinę.

     

     – Uważa, że cycki jej odpadną jak się będzie szybciej poruszać – odparła kwaśno kuzynka.

     

     – Co? – zdziwiłem się, ale nie doczekałem się odpowiedzi, bo piłka leciała już w moją stronę.

    Kiedy Amelia i Szymon wyszli z wody i stwierdzili, że muszą wyschnąć dopiero dopytałem Karolinę co miała na myśli.

     

     – O co chodziło z twoją siostrą? – rzuciłem w końcu, kiedy dziewczyna nie mogła mnie już dłużej ignorować i odpłynęliśmy od brzegu na tyle daleko, że nikt nas nie mój usłyszeć.

     

     – No wsadza sobie w stanik coś, żeby wszyscy widzieli jakie to ma cycki, a tak naprawdę to nie ma takich dużych. Sama widziałam jak się przebierała.

     

     – Ale po co? – zapytałem głupio.

     

     – Nie zrozumiesz.

    Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Zamiast zrozumieć dlaczego tak robiła, to zacząłem sobie wyobrażać moją kuzynkę nago i poczułem się z jednej strony głupio, w końcu to kuzynka, ale z drugiej strony podobała mi się. Rzuciłem okiem na plażę i widziałem jak opalała sobie plecy. Gdybym tylko mój ją posmarować, tak jak mój brat smarował Amelię. Pogłaskać po piersiach i poczuć je.

     

     – A ty tak nie robisz? – zapytałem w końcu Kasia.

     

     – Z czego? – odparła obrażona. – Mi dopiero zaczynają rosnąć, a idzie to tak powoli. Jak noszę stanik to albo rozmiar A, który i tak jest za duży, albo top, bo tylko sutki mi ledwie odstają.

     

     – A pokaż – rzuciłem szybciej, niż zdążyłem pomyśleć.

     

     – Nie ma na co patrzeć – powiedziała pod nosem Kasia ale widziałem, że ten jej głupkowaty uśmiech spełzł i policzki się zaróżowiły.

     

     – No weź, nigdy nie widziałem jak to u dziewczyny wygląda – ponaglałem.

     

     – To podpłyń trochę bliżej – szepnęła a jej twarz cała spłonęła czerwonym kolorem.

    Serce zabiło mi szybciej i poczułem, że mój kolega dłużej już nie może się ukrywać. Poczułem jak miejsce w majtkach bardzo szybko mi się kurczy. Odruchowo złapałem się za niego i poczułem, że jest twardy tak jak czasem z rana, kiedy się budzę.

    Kasia odchyliła skraj stroju i pokazała prawą pierś. A raczej sutka, który sterczał na baczność, ale rzeczywiście tylko dookoła niego był jakikolwiek wzgórek. Zdecydowanie nie wyglądało to jak piersi Amelii i Karoliny. Ścisnąłem mocniej mojego kutasa i robiło mi się coraz przyjemniej. Drugą ręką już chciałem dotknąć jej sutka, który stał i jakby patrzył się na mnie, ale w tym momencie usłyszałem z plaży.

     

     – Bartek, Kasia, zaraz będziemy wracać – krzyknęła moja mama.

     

     – Dobra, wracajmy – powiedziała Kasia poprawiając strój.

    Kiedy podpłynąłem do brzegu mój kolega już był w stanie spoczynku. Nałożyliśy na siebie ręczniki i wróciliśmy do domu.

    Wieczorem Kasia spóźniła się na kolację, ale powiedziała, że po jedzeniu chce, żebyśmy poszli gdzieś. My, czyli ja i Karolina. Jej siostra trochę się obruszyła, że nie ma ochoty spędzać czasu na głupotach, ale Kasia mówiła, że nie pożałuje.

    Niestety wieczorem rodzice chcieli zrobić kino domowe i puścili jakiś film. Tata włączył nowy rzutnik i zapowiedział, że będą oglądać stare szlagiery. Cokolwiek to znaczy. Dorośli nalali sobie drinków i włączyli stary film z kiepskimi efektami specjalnymi.

    Razem z moimi kuzynkami siedzieliśmy w salonie i nudziliśmy się jak mopsy. W końcu zapytałem czy mogę iść się pobawić na dworze, a mama tylko machnęła ręką, więc stwierdziłęm, że tak. Za mną poszła Kasia, a potem w końcu Karolina. Mój brat i jego dziewczyna zostali ze starszymi.

     

     – Tylko jak się zrobi ciemno to wróćcie – powiedziała za nami ciocia.

      – Kiedy wyszliśmy na dwór to Kasia zaprowadziła nas na schody na stryszek. Były na dworze więc, nikt nie mógł usłyszeć, jak wchodzimy. Usiadła na nich i spojrzała się po nas.

     

     – Będziecie chcieli coś zobaczyć? – zagadnęła ze swoim szerokim uśmiechem. Od razu pomyślałem, że może będzie chciała pokazać się bez stroju, co mnie ucieszyło.

     

     – Co chcesz? – rzuciła znudzonym tonem Karolina.

     

     – Chodź na górę, to pokażę.

      – Mnie nie trzeba było długo namawiać. Niemal pobiegłem za moją kuzynką. Kilka kroków za mną szła powoli i dostojnie Karolina.

     

     – Tylko cicho – powiedziała Kasia.

    Przytaknąłem i otworzyła drzwi na strych. To był stary dom i do dzisiaj nie wiedziałem czemu rodzice nie chcieli go zburzyć i zbudować nowego, ale wtedy mi to nie za bardzo przeszkadzało. Szedłem za Kasią, widziałem co najwyżej jej cienie, bo powoli słońce zaczynało zachodzić, a w środku było dość ciemno. Właściwie to były tam tylko dwa niewielkie okienka.

    Znałem dość dobrze rozkład domu i przechodziliśmy po starych deskach. Łazienka, potem kuchnia. Salon. Byliśmy nad moim pokojem i Kasia zatrzymała się nad sypialnią Szymona i Amelii. Kucnęła. Miała na sobie krótką spódniczkę i bluzkę. Jej siostra usiadła obok, a ja wcisnąłem się naprzeciwko nich.

     

     – Teraz musimy być bardzo cicho – powiedziała Kasia. – Popatrzcie. Tutaj jest taki otwór.

    Przesunęła drewniany klocek i pojawiła się niewielka plamka światła. Pochodziła z pokoju mojego brata. Najwidoczniej musiało to być obok żyrandola na suficie. Kasia pochyliła się i spojrzała przez dziurkę. Potem Karolina zrobiła to samo. Jej dekolt opadł i zobaczyłem jej piersi jak wiszą i prawie wylewają się ze stanika. Rzuciłem szybkim okiem na Kasię, która odwzajemniła wzrok i uśmiechnęła się lekko.

    Kiedy Karolina odsunęła się od otworu to ja również zanurkowałem. Zobaczyłem pokój mojego brata. Łóżko, nieco szersze, niż to moje, szafa, biurko z laptopem i mojego brata, który zmieniał koszulkę. Obok niego na krześle siedziała Amelia i coś mówiła.

     

     – Wiesz, nie musieliśmy wychodzić – mruknęła, że ledwie ją słyszałem. – Film był całkiem fajny.

     

     – A weź, nudy. Poza tym widziałem go. No i możemy inaczej ten czas spożytkować.

    Szymon chwycił pierś Amelii, a ta coś mu powiedziała do ucha i pocałowała go w szyję. Serce zabiło mi szybciej. Spojrzałem na moje kuzynki i Kasia już chciała zobaczyć przez dziurkę, ale Karolina była szybsza. Zaparła się i wpatrywała się w scenę, którą już dawno chciałem zobaczyć. Miałem ochotę ją odrzucić i widziałęm po minie Kasi, że to samo jej przeszło przez głowę. Rozejrzałem się i chciałem znaleźć więcej takich dziurek ale nie widziałem nic.
    W końcu Karolina odsunęła głowę i widziałem jak jej policzki płoną. Kasia szybko skorzystała z okazji i już oglądała scenę.

     

     – I co tam się dzieje? – zapytałem starszej kuzynki.

     

     – Całują się – odparła cicho. – On ją rozbiera.

     

     – O kurcze – powiedziała Kasia. – Ale ona ma ładne cycki.

     

     – Pokaż – rzuciłem i zajrzałem przez dziurkę.

    Zobaczyłem Amelię topless. Szymon ssał jej pierś, a jego dziewczyna oddychała głęboko. Jedną dłonią go drapała po plecach, a druga dłoń zniknęła w jego rozporku. Poczułem znowu jak budzi się mój kolega. Jeszcze nigdy nie widziałem tak dużo bodźców. Chciałem spojrzeć na dziewczyny. Tym razem Kasia skorzystała z okazji i przyglądała się scenie niczym z pomarańczowej tuby.

    Zobaczyłem, że dłoń Kasi znikna pod brzuchem i domyśłałem się gdzie zamierza się dotykać. To mnie jeszcze bardziej nakręciło. Ale chciałem spojrzeć na prawdziwe przedstawienie. To co działo się pod nami, ale Karolina była szybsza. Niemal rzuciła się, aby zobaczyć co robi mój brat i jego dziewczyna.
    Kasia miała również całe czerwone policzki i poczułem jak boleśnie uwiera mnie mój kutas. Nie wiem czy kiedyś był aż tak twardy. Musiałem być tak samo czerwony jak dziewczyny. Było mi duszno i miałem bardzo silną ochotę ulżyć sobie. Chwycić za penisa i doprowadzić się do orgazmu. Masturbować się nawet na oczach kuzynek. Resztkami zdrowego rozsądku tego nie robiłem. A może przez ciekawość co Amelia skrywa w swoich majtkach?

    Kiedy Karolina się odsunęła, to znowu zanurkowałem. Scena zupełnie się zmieniła. Amelia była w samych majtkach i siedziała okrakiem na moim bracie. On z kolei był nadal w spodniach. Dotykał ją po piersi, a ona rozpinała mu pasek. Potem zdjęła spodnie i widziałem, że jego majtki były naprężone do granic możliwości. Następnie i je zdjęła. Poczułem się trochę nieswojo widząc mojego brata nago. Następnie pochyliła się nad jego kutasem i Karolina mnie odsunęła, aby zajrzeć.

     

     – O boże, ona włożyła go sobie do ust – powiedziała starsza kuzynka.

    Kasia wydała z siebie krótkie “ach” i zobaczyłem jak jej ręka się porusza pod brzuchem. Masturbowała się. Przy nas. Co prawda wszystko było zasłonięte, ale wiedziałem to. I dałbym bardzo dużo, żeby zobaczyć jak Kasia robi sobie dobrze.
    W końcu młodsza kuzynka nie wytrzymała i odsunęłą siostrę, żeby zajrzeć. Zamarła, a po chwili powiedziała.

     

     – Ojej, jaki on duży.

     

     – I ona tak całego sobie… – zaczęła Karolina ale uciszyłem je obie.

    Chwyciłem Kasię za ramiona, bo sam chciałem zobaczyć co tam się dzieje. Teraz Amelia kładła się na łóżku, a Szymon zdejmował jej czarne majtki. Ukazała się przede mną jej cipka. Kępka włosów i ogolona szparka. Teraz Szymon pochylił się nad nią i zaczął odwzajemniać pieszczoty ustami. Amelia ugniatała sobie piersi i pojękiwała cichutko, ledwie mogliśmy to usłyszeć.

     

     – Teraz on jej robi dobrze – powiedziałem cicho i dopiero co zauważyłem, że sam sobie ugniatam nabrzmiałego penisa. Szybko przestałem, bo zrobiło mi się wstyd i odsunąłem się.

    Kasia pochyliła się i przyglądała się w milczeniu scenie pod nami. Ale Karolina ją szybko odsunęła. Leżała oparta o podłogę, a jej siostra spojrzała na mnie. Oboje byliśmy bardzo nagrzani, zresztą być może cała nasza trójka. Widziałem jak sutki Kasi sterczą pod bluzką. Ona uszczypnęła się w lewego sutka. Nie byłem pewny czy dlatego, że sprawiało jej to przyjemność, czy dlatego, żeby zobaczyć moją reakcję. Ale poczułem, że gdybym chwycił się za kutasa to by wystrzelił.
    Karolina niczego nieświadoma tylko szepnęła:

     

     – On zaraz jej włoży.

    Pochyliłem się, bo bardzo chciałem zobaczyć ten moment. Widziałem jak Szymon chwycił się za penisa, obcierał główką o jej cipkę. Wkładał go na chwilę do środka, po czym wyjmował i znowu rozcierał go po norce swojej dziewczyny. Myślałem, że zaraz dojdę, ale chciałem zobaczyć jak Kasia dochodzi. Odsunąłem się tak, aby oprzeć się o Karolinę, która już chciała rzucić się do otworu, ale jej siostra była szybsza i tylko widziałem jak jej ręka pod spódniczką szaleje. Widziałem jak jej biodra się poruszają, zresztą zarówno moje jak i Karoliny wykonywały podobne ruchy. W końcu poczułem jak mój kutas, który ociera się pod materiałem o deski dał znać, że już więcej tego nie wytrzyma. Doszedłem i poczułem jak robi mi się bardzo mokro w majtkach. Penis wyprężył się i wylewał z siebie gorący płyn, a ja dalej patrzyłem jak moja kuzynka się masturbuje i po chwili wyprężyła się. Zaczęła głośno oddychać i wsadziła sobie pięść do ust, żeby stłumić dźwięki.

    Obróciła się na bok i widziałem jak jej ręka wychodziła spod spódniczki. Była cała morka. Nie mogłem się powstrzymać i wziąłem jej dłoń i włożyłem jeden z mokrych palców do ust. Poczułem bardzo dziwny smak. Trochę kwaśny, ale zarazem słodki. Płyn był bardzo gęsty, więc zacząłęm ssać jej palec. Nie myślałem o tym, co robię. Po chwili ona szarpnęła dłonią i zrobiło mi się wstyd. Spojrzałem na Kasię, ale ona nie odwzajemniła wzroku. Patrzyła jedynie na siostrę, która nadal nie była świadoma, co tutaj się zadziało. Wpatrywała się przez dziurę w suficie, jak mój brat bzyka swoją dziewczynę.

    Usiadłem po turecku i zobaczyłem sporą plamę na szortach. Nie mogłem tak się zjawić w domu. Zaczęłyby się pytania. Kasia wpatrywała się w plamę i wyszczerzyła zęby. Zrobiło mi się wstyd. Karolina przerwała niezręczną sytuację.

     

     – Doszedł jej na brzuchu, ojej, ile tego jest – skomentowała i wstała. Kasia zajrzała i zachichotała cicho.

    Również zajrzałem i widziałem kałużę białej spermy na brzuchu Amelii, która leżała za rozłożonymi nogami i oddychała ciężko. Mój brat szedł z ręcznikiem i zaczął wycierać swoje soki.

     

     – Chyba już koniec – rzuciłem i wstałem, po czym cicho wycofałem się do wejścia na strych.

    Za mną szła Kasia, a obok niej Karolina. Zeszliśmy po schodach i przez okno zobaczyłem, że rodzice nadal oglądają jakiś film. Zresztą planowali aż do nocy siedzieć i oglądać. W końcu po coś kupili ten rzutnik.
    Spojrzałem na swoje spodenki i w okolicy krocza miałem plamę, którą chciałem zakryć, ale to było niemal niemożliwe. Karolina dopiero zauważyła i zaśmiała się.

     

     – Widzę, że obaj bracia szybko dochodzą – rzuciła zaczepnie i trochę prześmiewczo.

     Zrobiło mi się strasznie głupio i odwróciłem się.

     

    Ja też na strychu doszłam – wtrąciła się Kasia. Podwinęła spódniczkę i pokazała, że ma mokrą plamę na swoich zielonych majteczkach. – O widzisz, jak jesteś taka święta to pokaż.

     

     – No weź, Kaśka, uspokój się i przestań świecić gaciami. – Karolina się odwróciła do niej plecami.

     

     – Chodźmy nad staw – rzuciła Kasia i chyba każdemu z nas ten pomysł się spodobał.

    Przeszliśmy przez krzaki i wyszliśmy z terenów działki moich rodziców. Staw był za niewielkim laskiem na łące. Najbliższy dom, to właśnie był naszych rodziców, więc mogliśmy tam bez problemu chodzić i nikogo zazwyczaj tu nie było.

    Wieczór był bardzo ładny, a słońce zachodziło leniwie. Niebo było różowe, ale jeszcze nie było ciemno. Kasia usiadła na trawie z lekko rozchylonymi nogami. Byłem pewny, że wietrzy sobie majtki ze swoich soków. Aż mi się zrobiło przyjemnie ciepło na dole. Moje nienasycone pragnienie znowu się odezwało.
    Karolina usiadła obok Kaśki i położyła się na plecach.

     

     – Ale było – skomentowała kuzynka. – Jeszcze nigdy na żywo nie widziałam takiego sterczącego.

     

     – Noo – mruknęła młodsza. – A jak ona go całego wzięła, to było coś. Ja bym chyba nie zmieściła.

     

     – Ja też nie, ciekawe jak długo ćwiczyła. Myślisz, że połknęła też?

     

     – Nie wiem. Jeśli tak, i wyssała tyle co on jej się spuścił na brzuch, to musi być naprawdę dobra – zastanawiała się Kaśka.

     

     – Chyba nie połknęła. Ja bym się chyba udławiła.

    Kaśka w tym momencie włożyła sobie dłonie pod spódniczkę i po chwili kciukami zdjęła swoje majtki z ogromną plamą na kroczu. Położyła je obok siebie. Uśmiechnęła się do mnie, a serce mi znowu tego dnia chciało wyskoczyć z piersi. Do tego czułem, że mój kutas już znowu sterczy, a ja sobie wyobrażam moją kuzynkę nago. Zresztą wystarczyłoby, żebym zrobił kilka kroków i…

     

     – Nie zdejmujesz szortów? Masz całe mokre, jeszcze wilka dostaniesz czy coś – rzuciła zalotnie Kaśka i puściła mi oko.

     

     – Jeśli go pokażesz, to może też coś pokażemy – dodała Karolina, która zaczęła rozpinać swoje spodenki.

     

     – Ale…

     

     – Nie chcesz? No cóż, Karo, może pokąpiemy się nago w stawie i popatrzymy jak on się męczy w mokrych ubraniach?

     

     – Dobry pomysł – odparła jej siostra.

    Tego już nie mogłem wytrzymać. Jednym ruchem ścisnąłem szorty i zobaczyłem slipki, które były aż mokre i lepkie od spermy.
    Spojrzałem na moje towarzyszki i Kaśka już była jedynie w swojej zielonej spódniczce. Nie nosiła stanika, więc jej niewielkie piersi sterczały i patrzyły prosto na mnie. Karolina była w samej bieliźnie. Dostrzegłem, że ma jakiś materiał podłożony pod piersi. Uśmiechnąłem się do siebie i skargi Kaśki, że to tylko pokazówka.
    Starsza kuzynka zdjęła stanik i pokazała swoje piersi, które były, co najmniej o rozmiar, jak nie dwa mniejsze. Zdjąłem szybko koszulkę. Kiedy ją odłożyłem, to poczułem ciepło na moim penisie. To była dłoń Kaśki. Dotykała właściwie moich przemokniętych slipek. Chwyciła mojego kutasa i jęknąłem głośno.

     

     – Ale twardy – powiedziała i odwróciła się do siostry. – Trzymałaś kiedyś?

     

     – Chyba trzeba mu pomóc – odparła Karolina i jednym pewnym ruchem ścisnęła mi majtki.

    Najwidoczniej nie miałem nic do gadania. Obie były nagie. Karolina stała nade mną, a tuż przed moimi oczami był ciemny busz zasłaniający praktycznie całą norkę. Poczułem znajomy zapach mokrej cipki. Miałem ochotę ją dotknąć, ale ostatkiem sił się powstrzymywałem. Ona patrzyła na moje krocze.
    Kutas sterczał na baczność. Skórka do połowy zjechała z główki, a na samym czubku perliła się kropelka moich soków. Poczułem ukłucie wstydu, ale było ono znacznie mniej intensywne niż podniecenie, które płynęło w moich żyłach.
    Kaśka chwyciła znowu mojego penisa, tym razem nie przez materiał, a bezpośrednio. Naciągnęła skórkę i ukazała czerwoną główkę, która czekała nabrzmiała na to, co za chwilę się zdarzy.

     

     – Zawsze chciałam to zrobić – powiedziała Karolina i pchnęła mnie w klatkę piersiową i upadłem na trawę.

    Następnie przestąpiła jedną nogą nad moją głową i widziałem jej cipkę nad sobą. Była zroszona lepkim płynem i zbliżała się do mojej twarzy. Zatrzymała się tuż przed moim nosem. Czułem jej zapach bardzo wyraźnie i nie wytrzymałem. Chwyciłem kuzynkę za pupę i kciukami rozłożyłem płatki jej kwiatuszka. Ukazała się czerwone wnętrze jej norki. Widziałem kątem oka wargi, które zbliżyły mi się do ust. Już miałem je zassać, ale nie zdążyłem.
    Poczułem coś najprzyjemniejszego w moim życiu. Coś ciepłego i wilgotnego oplotło główkę mojego penisa. Cała krew odpłynęła tam i poczułem jak przyjemnie chropowata powierzchnia przejeżdża po niej. Jęknąłem głośno i usłyszałem śmiech Kaśki, która siedziała obok z dłonią na swojej niemal łysej norce. Siedziała z rozłożonymi szeroko nogami, tak, że widziałem wszystko dokładnie. Wtedy poczułem coś nawet lepszego.
    Miałem wrażenie, że wszystko od pępka w dół zaraz mi wyjdzie przez krocze. Karolina zaczęła ssać. Boże, jakie to było przyjemne. Nie chciałem ujść za nieudacznika, więc wystawiłem język i przejechałem po całej norce kuzynki. Od takiego guziczka, który dzisiaj już wiem, że jest łechtaczką, do samej norki i włożyłem najgłębiej jak mogłem, czyli nie za głęboko, a dziewczyna otworzyła usta i poczułem przyjemny chłód na główce. Karolina jęknęła głośno. Zacząłem powtarzać manewr i robiłem coraz szybciej. Kręciłem młynka językiem po całej długości, ale zauważyłem, że najbardziej rusza biodrami, kiedy mój język dotykał jej guziczka.
    Przyciągnąłem jej biodra bliżej twarzy i zassałem jej łechtaczkę. Byłem ciekaw czy ta malutka główeczka daje tyle samo przyjemności ile pieszczoty Karoliny na moim żołędziu. Najwidoczniej pomyliłem się, bo musiała doznać coś o wiele przyjemniejszego. Wypuściła z ust mojego kutasa i zajęczała. Do tego ścisnęła mi uda, jakby chciała zmiażdżyć mi głowę. Zaczęła dyszeć ciężko i w końcu uścisk zelżał. Zeszła ze mnie.

     

     – O mój boże – powiedziała Karolina ciężko oddychając.

    Kaśka nie czekała długo. Na czworakach przyczołgała się do mnie i tak jak jej siostra włożyła mojego kutasa do ust. Z tą różnicą, że była zwrócona do mnie przodem, a swoje krocze oparła o stopę. Czułem jak mokra cipka ociera mi się o duży palec. Postanowiłem, że pogram z nią.
    Kuzynka była nieco bardziej chaotyczna i mniej delikatna, więc miałem małe problemy, żeby się skupić. Raz za mocno ssała, po czym przestawała i po prostu trzymała główkę w buzi. Potem aż do granic możliwości połykała go, żeby wypuścić i zaczerpnąć oddechu po prostu trzymając go w dłoni, kiedy aż się prosiłem, żeby poruszała dłonią. Kiedy włożyła go z powrotem to pomagałem jej biodrami.
    Jednocześnie też mój całkiem mokry palec u stopy jeździł po jej norce. W końcu postanowiłem, że wjadę troszeczkę i poczułem ciepło na paluszki. Najpierw na samym czubku, a potem wchodził trochę głębiej. Do połowy, a Kaśka nie cofała się. Zdawała się ujeżdżać lekko. Nie zdążyłem nic więcej zrobić, bo kiedy zassała znowu bardzo mocno to wystrzeliłem. Jęknąłem i sperma zaczęła mi lecieć prosto do jej ust.
    Kaśka wyjęła go, nadal, gdy strzelał. Wypluła moje soki. Ja strzelałem sobie w brzuch, a Karolina zaśmiała się. Dopiero wtedy spojrzałem na nią, a ona siedziała po turecku i przyglądała się nam. Wyglądała pięknie, tak samo jej siostra. Roześmiane ciemnowłose dziewczyny z jasnymi oczyma. Obie nagie i mokre.
    Oparłem głowę o trawę i westchnąłem ciężko.

     

    – No to, co, chyba czas się nieco ochłodzić – powiedziała Karolina. – Poza tym wy chyba musicie coś zmyć z siebie.

    Przytaknęliśmy i po chwili oboje zanurzyliśmy się prawie aż po szyję. Śmialiśmy się i odprężyliśmy się. Moje oczy mówiły, że chcą jeszcze, ale niestety mój kolega już nieco sflaczał. Poza tym robiło się ciemno i był najwyższy czas, żeby wrócić do domu. Moje szorty nieco przeschły, chociaż w okolicy krocza zrobiła się taka nieprzyjemna skorupa.

     – Powiemy, że Kaśka rzuciła w ciebie ślimakiem – rzuciła Karolina. – To nawet jest całkiem możliwe.

     

     – Ej, to nieprawda – odparła natychmiast młodsza.

     

     – To wolisz, żeby, co powiedział? – zapytała z przeszywającym wzrokiem starsza.

     

     – Jest ciemno, może nie zauważą – powiedziałem i rzeczywiście tak było.

    Kiedy wróciliśmy do domu to rodzice razem z wujkiem i ciocią nadal oglądali jakiś film, więc przebrałem się szybko i wrzuciłem do pralki wszystkie moje dzisiejsze ubrania. Długo nie mogłem zasnąć i myślałem o moich kuzynkach. Jak się niedługo potem okazało, to one równie dużo myślały o mnie, ale to, co działo się przez następne dni tego wyjazdu zostawię na inną opowieść.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Istota
  • Wyjazd na Mazury cz. 2

    Długo nie mogłem zasnąć. Myślałem o tym co stało się w ciągu kilku ostatnich godzin. To co widziałem do tej pory tylko i wyłącznie na ekranie mojego smartfona teraz już nie było tylko efektem mojej niespełnionej frustracji.

    Widziałem nagą Amelię, jak zabawia się z moim bratem. A potem sam zabawiałem się z Kaśką i Karoliną nad stawem. Na samą myśl czułem, że kutas mi staje. Obie siostry tak różne od siebie.
    Odważna Kaśka, która chyba była bardziej nakręcona ode mnie. Nie wstydziła się rozebrać i masować się przy mnie. Chciała spróbować jak to jest zrobić loda, bo chwilę wcześniej widziała jak Amelia robiła. Do tego ocierała się swoją mokrą cipką o moją stopę. Ile mógłbym dać, żeby dotknąć ją tam. Włożyć palec, a może i nawet coś innego?

    Z drugiej strony Karolina, która na wszystkich patrzyła z góry, ale jak co do czego przyszło, to nie zostawała z tyłu. To dzięki niej poczułem jak może być przyjemne, jak dziewczyna robi loda, umiała pracować językiem, ręką i pierwsze, od czego zaczęła to sześć-dziewięć. Nie dawała czegoś za nic, też musiałem się wykazać.

    Do tego obie bardzo ładne. Karolina wysoka brunetka z pełnymi piersiami. Nieco mniejszymi, niż chciała pokazywać wszystkim, ale nadal nie miała, czego się wstydzić. Niebieskie oczy i dość poważna. No i Kasia, która była niemal zawsze uśmiechnięta, zielone oczy, nieco jaśniejsze włosy, niż siostra, z wygoloną cipką i mikroskopijnymi piersiami, które w niczym nie ujmowały jej uroku.

    Nawet się nie spostrzegłem jak moja dłoń już ściskała penisa. Jak masowałem go palcami i zaciskałem pompując go, a on rósł i nabrzmiewał. Ściągnąłem skórkę i spojrzałem na główkę. Jeszcze kilka godzin obie dziewczyny go ssały. Kaśka nawet posmakowała moich soków, które ją w końcu zalały. Nie była w stanie przyjąć tyle na raz. Ciekawe czy Karolina by dała radę?
    Zdjąłem majtki i byłem już całkiem nago. Mogłem sobie pozwolić na to, bo było gorąco, nawet nocą, a do tego byłem sam w pokoju. Zrzuciłem bieliznę na podłogę, a kołdrę podwinąłem tak, że opadła mi na kolana. Myślałem, że tak będzie mi chłodniej, ale niewiele to dało. Przynajmniej niczym nie ocierałem i nie wydawałem dźwięków.
    Zacząłem kciukiem ocierać o główkę, która znowu zaczęła perlić kropelkę soków. Rozsmarowałem moją wydzielinę po żołędzi, aż zrobiła się śliska i przyjemna w dotyku. Prawie tak jak wargi w norce Karoliny. Tam to dopiero było ślisko. I ten smak. Kwaskowaty, ale jednocześnie słodki. Przypominałem sobie każdy szczegół. Gdybym miał jeszcze możliwość, to z chęcią bym zajął się nią odpowiednio. No i chciałbym w końcu poczuć jak to jest, kiedy będę w dziewczynie. Czy to takie same uczucie jak podczas robienia loda?
    Zamarłem. Usłyszałem skrzypnięcie za moimi drzwiami. Jeśli to mama, to nie zdążę się zasłonić. Obróciłem się na bok, tak żeby nie było widać, że mam pełną erekcję. Nie dałem rady ukryć tego, że jestem nagi. Może zrozumie.
    Usłyszałem, że klamka się uchyla i drzwi się otwierają z cichym szumem. Ktoś stał w progu i patrzył. Po chwili drzwi się zamknęły. Serce biło mi jakby miało wyskoczyć z piersi. Do tego mój kolega wcale się nie schował. Nadal nabrzmiały sterczał na baczność, jakby sytuacja, w której miałbym zostać nakryty wcale go nie zawstydziła.
    Poczułem chłodną dłoń na ramieniu. Omal nie krzyknąłem. Odwróciłem się i zobaczyłem Karolinę. Wytrzeszczyłem oczy. Ona była w szlafroku i uśmiechała się do mnie lekko. Chyba nigdy jej takiej nie widziałem. Zazwyczaj była poważna lub trajkotała na jakiś temat, ale teraz była inna.

     

     – Widzę, że nie śpisz – powiedziała cicho i spojrzała na moje krocze. – I to nie tylko ty. Można?

     

     – Chyba… tak – odparłem głupio.

    Jej lewa dłoń powędrowała na moją szyję i zjechała niżej, na bark, po klatce piersiowej i kręciła tam kółka. Miała tak delikatny dotyk. Miekką skórę i niemal muskała mnie. Prawą rozwiązała sobie szlafrok i okazało się, że jest niemal naga. Miała jedynie szorty do spania. Zrzuciła szlafrok i przełożyła nogę nad moimi biodrami. Pochyliła się nade mną i poczułem jak jej włosy opadają dookoła mojej głowy.
    Pocałowała mnie w usta. To nie był przyjacielski całus. To był namiętny i pełen czułości pocałunek. Odwzajemniłem, choć miałem wrażenie, że jestem w tym naprawdę kiepski. Nigdy nie ćwiczyłem, ale jej to nie przeszkadzało. Dotykała mnie po policzkach, szyi i jej usta tańczyły z moimi.
    Postanowiłem, że nie będę dłużny. Również i moje dłonie ruszyły. Chciałem być subtelny, jak moja towarzyszka, ale nie udało się. Pierwsze, na co natrafiłem to pierś, więc ścisnąłem ją. Karolina westchnęła i przerwała na chwilę, ale szybko wróciła, a ja zachęcony zacząłem masować jej cycki. Jeździłem kciukiem po coraz twardszym sutku o ugniatałem.
    Ona usiadła okrakiem na mnie, nieco miażdżąc mi kutasa. O dziwo nie bolało mnie. Odsunęła swoją głowę od mojej i zaczęła poruszać biodrami, a mi było całkiem przyjemnie. Cały czas trzymałem ją za piersi. Ona z kolei błądziła dłońmi po moim ciele. Czułem, że zaraz eksploduję. Niemal ocierałem penisem o jej cipkę. Czułem ciepło i oddzielał nas tylko materiał szortów. To było wręcz nie do zniesienia.

     

     – Dasz radę jeszcze trochę czy już jesteś blisko? – zapytała i przygryzła dolną wargę. Wyglądała tak uroczo. Nigdy wcześniej nie widziałem, żeby tak robiła.

     

     – Jestem blisko – odparłem i westchnąłem najciszej jak tylko mogłem.

     

     – No dobrze, to trzeba się tym zająć – powiedziała i cofnęła się.

    Mój kutas od razu wystrzelił w górę naprężony. Nie wiem czy Karolina robiła to specjalnie, ale po całej długości nogi ocierała się swoim kroczem. Czułem jak materiał robił się wilgotny na jej wzgórku i w okolicach. Zatrzymała się mniej więcej tak jak jej siostra kilka godzin wcześniej. Ocierała się o stopę i połknęła mnie.
    Jakie to było cudowne uczucie. To ciepło, wilgoć i dotyk języka po najczulszych miejscach. Do tego tak lekko ssała, że nie było uciążliwe, a bardzo, ale to bardzo przyjemne. Nie minęła minuta i już szczytowałem.
    Nie myślałem o tym, co robię. Chwyciłem ją za głowę i przytrzymałem. Wystrzeliłem w jej ustach, a ona zamiast cofnąć się jak Kaśka to zaczęła mocno ssać, co tylko spotęgowało uczucie. Miałem wrażenie jakbym dochodził całymi tygodniami. Strzelałem kolejne salwy prosto do gardła mojej kochanki. A ona wszystko wypijała. W końcu opadłem z sił, puściłem jej głowę, a ona tylko oblizała się i położyła obok mnie.

     

     – Mogłoby być lepsze – rzuciła. – Mam nadzieję, że było przyjemnie.

     

     – Oj było – odpowiedziałem dysząc. – To było najprzyjemniejsze, co mnie do tej pory spotkało. Gdzie się tego nauczyłaś?

     

     – Nie bez powodu mówi się na to robienie loda – stwierdziła i pocałowała mnie w policzek. – Poza tym obie z Kaśką czasem oglądamy różne rzeczy. Nie tylko chłopcy oglądają porno.

     

     – A jakie jest twoje ulubione? – zapytałem przyglądając się jej piersi, która lekko falowała przy każdym oddechu.

     

     – Zawsze lubiłam te gdzie dziewczyna ujeżdżała chłopaka. Tak jak Amelia wczoraj twojego brata.

    Spojrzałem na jej szorty i przejechałem dłonią po jej biodrze. Myślałem intensywnie o ciele mojej towarzyszki. Miałem wrażenie, że być może mój kolega stwierdzi, że wystarczy na jeden dzień. W końcu doszedłem trzy razy. A teraz był jedynie w stanie spoczynku.
    Karolina nie pozostała mi dłużna. Przejechała palcem po skurczonym kutasie.

     

     – Wygląda jak smutny robaczek – powiedziała niemal smutnym tonem.

    Chciałem coś odpowiedzieć, ale trochę się zawstydziłem. Moja ręka zatrzymała się tuż nad gumką jej spodenek. Ona nie przestawała go głaskać, aż poczułem znajome mrowienie. Doszedłem do wniosku, że to znak i moja dłoń wśliznęła się pod materiał spodenek i skierowała się do krocza mojej towarzyszki.
    Spodziewałem się buszu, który widziałem kilka godzin wcześniej, ale nie. Już go tam nie było. Dotykałem niemal gładkiej skóry. Zjechałem trochę niżej, a spodenki zaczęły zjeżdżać z bioder. W końcu poczułem wcięcie. To była cipka. Całkowicie ogolona. Palcem wskazującym przejechałem po szparce i była całkiem mokra. Wśliznąłem się między wargi i poczułem miękkie i śliskie wnętrze, choć jeszcze nie włożyłem do środka. Karolina jęknęła cicho, jakby próbowała przygryźć język, aby stłumić dźwięki rozkoszy. W tym samym momencie chwyciła mojego kutasa, który niemal natychmiast naprężył się i już w połowie stał. Zaczynał rosnąć jej w dłoni.
    Cofnąłem dłoń i zacząłem zsuwać jej szorty. Ona nie oponowała. Podniosła biodra i pomogła mi pozbyć się ubrania. Wtedy ją zobaczyłem. Szparkę, która nie miała ani jednego włoska. Naga i otwarta. Gotowa.

     

     – Kiedy zdążyłaś ogolić? – zapytałem.

     

     – Jak już wszyscy poszli spać. Właściwie to zaraz potem poszłam do ciebie – mruknęła i znowu mnie pocałowała i oplotła nogą mój bok.

    Ocieraliśmy się o siebie, całowaliśmy i głaskaliśmy swoje nagie ciała. Nie mam pojęcia jak długo to trwało, ale było tak przyjemne, że mogłoby trwać nawet całą wieczność. Mój kolega szybko dał o sobie znać i naprężony ocierał się o brzuch Karoliny.
    Kiedy w końcu odkleiliśmy się od siebie, aby zaczerpnąć tchu, to ona chwyciła go w dłoń i znowu siadała na mnie okrakiem. Serce znowu mi było z prędkością wystrzału karabinu maszynowego, tym razem nie ze strachu, ale z podniecenia.
    Karolina naciągnęła skórkę i nabrzmiałą główką zaczęła ocierać o swoją norkę. Rozcierała soki, a ja miałem wrażenie, że zaraz eksploduje. To było jeszcze przyjemniejsze niż język, który pieścił mnie. Czułem jak ona przejeżdża między swoimi mokrymi wargami. Zahacza o łechtaczkę i przy tym sama po cichutku jęczała.
    W końcu naprowadziła go na wejście do cipki i zamarłem. Czekałem. Czułem ciepło i wilgoć na czubku mojego penisa. Ona zagryzła wargi i spojrzała na mnie z góry. Po czym usiadła na mnie.
    Myślałem, że krzyknę z rozkoszy. Byłem pewny, że ona zrobi tak samo. Nie usiadła natychmiast, tylko powoli, co być może spotęgowało uczucie. Każdy milimetr jak wchodziłem w nią, to czułem jak oplata mnie bardzo przyjemne ciepło, wilgoć i wnętrze mojej partnerki. Bardzo ciasne, że czułem każdą nierówność.
    Penis pulsował z każdym uderzeniem serca i miałem wrażenie, że Karolina to czuje. Bo wydychała głośniej powietrze, kiedy czułem jak krew pompowała mi w kroczu. W końcu usiadła na mnie i byłem cały w środku, a ona była cała wypełniona mną. Poczułem w okolicach główki twardszy punkt. Chyba rzeczywiście wypełniłem ją w całości.

     

     – O boże jakie to przyjemne – powiedziała po chwili. – Jeszcze jak on tak pulsuje. Zaraz dojdę chyba.

     

     – To dochodź – powiedziałem i docisnąłem jej biodra do moich.

    Chciałem wejść głębiej, choć wiedziałem, że to nie było możliwe. Ciągle było dla mnie za mało. Miałem ochotę posuwać ją jak mój brat posuwał Amelię, ale bałem się, że coś jej zrobię. W końcu była bardzo ciasna. Poruszałem biodrami a Karolina dyszała. Chwyciła mnie za barki i jej biodra tańczyły z moimi. Powoli i przede wszystkim cicho, tak, aby łóżko nie skrzypiało. Nie dało się tego uniknąć, ale nie było to tak głośne jak w sypialni brata.
    Po chwili Karolina się wyprężyła i jęknęła głośniej niż dotychczas. Poczułem jak jej cipka zaciska się wokół mojego kutasa tak ciasno jakby chciała go wessać do środka. Nie mogłem już tego wytrzymać. Strzeliłem w niej i razem dochodziliśmy. Ona dociskała swoje biodra do moich, a ja trzymałem ją za talię i dociskałem do siebie.
    Jej norka pulsowała w nieskończoność z taką siłą, że to co robiła w ustach niemal zatarło mi w pamięci. Mój penis z kolei pompował w nią moje soki i czułem jak robiło się coraz bardziej mokro. Nie wiem jak długo to mogło trwać. Miałem wrażenie, że po całych tygodniach, a może to były zaledwie sekundy? W końcu ona opadła na mnie i poczułem jak jej miękkie piersi opadają na moją klatkę piersiową. Przytuliła się do mnie, cały czas będąc w niej.

     

     – Jeszcze nigdy czegoś takiego nie przeżyłam – powiedziała mi do ucha. – To będą najpiękniejsze wakacje mojego życia.

    Myślałem dokładnie o tym samym.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Istota
  • Poczatek wakacji nad jeziorem

    Miałem wtedy 19 lat i rozpoczynały się wakacje, na które nie miałem totalnie żadnego planu. Jako że znajomi powyjeżdżali korzystać z trzy miesięcznej przerwy, postanowiłem korzystać z okolicznych atrakcji. Jedną z nich był pobliski zalew, który był dość mocno uczęszczany. Tego dnia standardowo szukałem pomostu, który byłby akurat wolny, ponieważ lubiłem siedzieć w samotności rozmyślać i zażywać kąpieli w jeziorze.

    Niestety tego dnia nie udało mi się znaleźć wolnego miejsca to też zaryzykowałem wejście na pomost, przy którym stała średniej wielkości motorówka. Właściciele byli na łódce, więc stwierdziłem, że lepsze to niż dzielić pomost z kimś, kto się na nim opala itp. Na łódce było dwóch facetów w wieku 50+, którzy byli zajęci przygotowywaniem łódki. Standardowo rozłożyłem się, wskoczyłem do wody dla ochłody i wróciłem, aby wygrzać się na słońcu. Zwróciłem uwagę, że co jakiś czas Panowie z łódki mi się przyglądają, ale nie przejmowałem się tym i dalej korzystałem z słonecznego dnia. W pewnym momencie jeden z nich zagadał do mnie, co mnie nieco zszokowało i onieśmieliło.
    -Hej chłopcze! Czy dzisiaj planujesz tutaj sam siedzieć? – Zapytał jeden z nich
    -Dzień dobry! Tak, nie mam co robić, korzystam z wakacji. – odpowiedziałem trochę nieśmiało a trochę zmieszany.

    -Może chciałbyś dołączyć się do nas? Planujemy dzisiaj spędzić cały dzień na wodzie. Przyda nam się zmiennik za stery.
    Moja nieśmiałość chyba sięgnęła zenitu. Odpowiedziałem lekko się jąkając. – Czemu nie. Niestety nie umiem prowadzić łodzi.
    -Nie martw się wszystko ci pokażemy. Wskakuj na pokład! – odpowiedział bez zastanowienia starszy facet.
    -Okej, jeśli tak Pan mówi. Chętnie! – właściwie w tamtym momencie nie wiem czemu się tak szybko zgodziłem, przez myśl nie przeszły mi żadne dwuznaczne myśli. Facet sprawiał wrażenie godnego zaufania, miłego człowieka.

    Mężczyzna, z którym rozmawiałem podał mi silną, owłosioną dłoń i wciągnął mnie na łódkę jednym ruchem. –Zbyszek jestem – Przedstawił się.
    -Dominik – odpowiedziałem dalej dość zdezorientowanym głosem.
    -Nie stresuj się wszystko ci pokażemy. Zaraz wyjdzie Krzysiek to zrobimy Tobie krótkie wprowadzenie. Będzie fajnie! – odpowiedział chyba widząc moje zmieszanie.

    Usiadłem na pokładzie i dopiero dotarło do mnie racjonalne myślenie. Zacząłem się zastanawiać, co ja tutaj do cholery robię z obcymi ludźmi?!
    Spod małego pokładu wyszedł Krzysztof, lekko zdziwiony jak mnie zobaczył powiedział –O będziemy mieli gościa! To bardzo dobrze, przyda nam się pomoc.
    Krzysiek i Zbyszek byli bardzo mili, zrobili wprowadzenie od obsługi łodzi i ruszyliśmy w głąb jeziora. Czas mijał przyjemnie, rozmawialiśmy o wszystkim zupełnie zapomniałem o stresie i tej niecodziennej sytuacji.

    W pewnym momencie przybiliśmy do jednego z brzegów na odludziu bez pomostu, wszyscy się wykąpaliśmy, po czym mężczyźni stwierdzili, że muszą coś załatwić pod pokładem a ja mogę ruszać zwiedzać jezioro dalej. Tak też zrobiłem.
    Płynąłem przez chwilę jednak zacząłem się zastanawiać, co oni tak długo tam robią. Pomyślałem, że może po prostu jakoś pomogę.
    Pokład był malutki tak, że dwie osoby tylko się tam zmieszczą, uchyliłem drzwi, od razu mówiąc czy może mogę jakoś pomóc. Nawet nie dokończyłem zdania, ponieważ to co zobaczyłem zatkało mnie totalnie.
    Zobaczyłem jak Zbyszek klęczy przed Krzyśkiem i robi mu loda. –Byłem w szoku, ponieważ podczas rozmowy nawet przez chwilę nie pomyślałem, że są Gejami. Zmieszałem się powiedziałem „O przepraszam”, oni też wyglądali na bardzo zmieszanych. Na szczęście moja dusza introwertyka odfrunęła gdzieś daleko i po chwili dodałem coś, o co się po sobie nie spodziewałem. –A może mogę wam jakoś pomóc? – odparłem już całkiem śmiałe.
    Mężczyźni spojrzeli na siebie Zbyszek powiedział do Krzyśka –Idź na górę popilnuj sterów a jak porozmawiam sobie z Dominikiem.
    Krzysiek wyszedł spod kabiny lekko zszokowany, a ja wszedłem za niego do ciasnego pomieszczenia.
    -To mówisz, że też lubisz takie zabawy? – Zapytał ze zdumieniem Zbyszek.
    -Tak, od jakiegoś czasu interesuje się tematem. Jestem Bi. – odpowiedziałem.
    -Jesteś bardzo młody. Masz jakieś doświadczenie w tym temacie?
    -Już coś tam złapałem, ale chciałbym iść w to dalej. Zauważyłem, że podobają mi się starsi mężczyźni.
    -Ciekawe, a wiesz już, co jeszcze lubisz?
    -Tak, raczej jestem uległy sprawia mi satysfakcję dogadzanie facetom.
    -Hmm czyli taka typowa suczka z Ciebie… To dobrze się składa bo wiesz, my z Krzyśkiem tak naprawdę obaj jesteśmy aktywni, ale musimy sobie jakoś radzić.
    -Myślę, że dobrze trafiłem, chętnie wam pomogę, jeśli chcecie.
    -No nie wiem… – odparł Zbyszek.
    Zanim Zbyszek się zastanowił ja automatycznie klęknąłem przed nim. To był ten trans który uwielbiam, moje ruchy nie były już przeze mnie kontrolowane, ściągnąłem bokserki i mym oczom ukazał się całkiem sporej wielkości penis,
    Nie zastanawiałem się nawet chwili, od razu wziąłem go do ręki i przyłożyłem do ust. Zbyszek nie protestował, po prostu oparł się o ścianę i patrzył na mnie. Jedyne, co miałem w głowie to myśl, że muszę dać z siebie wszystko, aby zadowolić stojącego naprzeciw mnie mężczyznę.
    Zabrałem się do pracy, miałem nikłe doświadczenie w tych sprawach, ale podniecenie kierowało moimi ruchami, naprzeciw mnie nabrzmiewał dojrzały penis i to był mój cel na dzisiaj. Zbyszek położył swoją wielką dłoń na mojej głowie i to był znak, aby włożyć jego penisa do moich ust. Było to cudowne uczucie, nie wiedziałem, że tak może mi się podobać ssanie penisa właściwie obcego mi mężczyzny.
    Starałem się jak mogłem, Zbyszek tylko, co jakiś czas koordynował moje oszalałe ruchy. Przy robieniu loda starałem się odwzorowywać ruchy z najlepszych filmów porno, jakie oglądałem. Widziałem, że Panu nade mną się to podobało. Trwało to chwilę, po czym usłyszałem przyspieszony oddech mężczyzny. To był moment, w którym włożyłem głęboko pod gardło, dużego penisa a Zbyszek złapał mnie mocno za głowę i zaczął głośno stękać. Zatrzymaliśmy się chwilę bez ruchu, czułem tylko drżenie w moich ustach, było idealnie, byłem z siebie dumny.
    -Jesteś niesamowity chłopaku – tyle wykrzesał z siebie Zbyszek.
    Byłem szczęśliwy – Cieszę się, że się podobało. – odparłem.
    Zbyszek naciągnął na siebie bokserki i schował już nieco opadniętego penisa. Ja poczułem w ustach ten niezapomniany smak spermy.
    -Mam nadzieje, że masz jeszcze dużo siły na drugą rundę? Krzysiek jest nieco ostrzejszy niż ja. Da ci na pewno popalić – powiedział Zbyszek, po czym poszedł na pokład.

    Myśli zaczęły mi się kłębić w głowie, co ja tutaj robię? Dlaczego to mi się tak podoba? – czułem się jak bym występował w jednych z filmów porno, w których tak bardzo wyobrażałem swoją rolę.
    Po chwili zszedł do mnie Krzysiek. Zaczął z grubej rury – Widziałem, że niezła suczka z Ciebie. No nie spodziewałem się, że dzisiaj przelecimy tutaj takie ciacho.
    Nie czekałem, od razu zdjąłem kąpielówki Krzyśka. Tym razem ukazał mi się jeszcze większy i grubszy sprzęt. Zaskoczyło mnie to, chwilę się zastanawiałem, ale mężczyzna sprowadził mnie z powrotem do rzeczywistości. Krzysztof wziął swojego penisa w rękę i przyłożył do moich ust.
    –No dawaj mały, teraz pokażesz, na co Cię stać. – powiedział stanowczym tonem.
    Bez zastanowienia wziąłem go do ust i zacząłem mocno ssać od samego początku. Czułem jego rozmiar w moich ustach.
    -Dasz radę, suczko – powiedział, po czym tak samo jak jego kolega położył swoją wielką rękę na mojej głowie.
    Tym razem było inaczej, czułem niepokojący respekt, ale robiłem to, co do mnie należało, myślałem tylko, że jeżeli tam dałem 100% z siebie to tutaj muszę dać 110%. Tak też uczyniłem, przypomniałem sobie wszystkie momenty z filmów porno i odegrałem je perfekcyjnie. Widać, że Krzysztof był długodystansowcem, męczyłem się kilkanaście minut ciągle zmieniając taktykę. Krzysztof jak przystało na samca alfa, przyparł mnie do ściany, nie wiedziałem, co się dzieje, ale pokornie poddałem się ruchom Pana który stał nade mną. Krzysiek rytmicznie i mocno penetrował moje gardło, co sprawiało, że się krztusiłem, ale on nie przestawał. Kolejne niesamowite uczucie to było to, czego potrzebowałem, poczułem jakby orgazm na całym ciele i w tym samym momencie Krzysztof mocno westchnął. Czułem każde pompowanie jego penisa w moje gardło.
    Mężczyzna odsunął się ode mnie zostawiając przestrzeń między nami. W końcu mogłem złapać nieco oddechu.
    -Jesteś niesamowity chłopaku. Takiej suczki już dawno nie miałem. Nie mogę się doczekać, kiedy Cię razem ze Zbychem zerżniemy.
    Byłem zadowolony, ale jednocześnie przerażony, że jeszcze tych dwóch ogierów ma mnie zamiar dzisiaj przelecieć.
    -Ale dzisiaj – wydusiłem z siebie przerażony.
    -Niee, spokojnie dzisiaj damy Ci już spokój, spisałeś się na medal. Najpierw Cię przećwiczymy, dopiero później dostaniesz odpowiednie rżnięcie od prawdziwych facetów. Tak jak lubisz. Chodźmy na górę musisz się odświeżyć w wodzie.
    Nie powiem, odetchnąłem z ulgą, ale z drugiej strony Krzysiek doskonale wiedział, co robi. Niesamowicie mnie to podnieciło i chociaż byłem już obolały to nie mogłem się doczekać kolejnych doznań. Takiego samca alfa mi chyba brakowało…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dominik P

    Kolejne moje opowiadanie, oparte co ciekawe na faktach. 🙂 Miłego czytania

  • Wyjazd na Mazury cz. 3

    Kiedy się obudziłem, to myślałem, że wszystko mi się przyśniło. Byłem sam w łóżku, nagi i w lekko rozkopanej pościeli. Doszedłem do wniosku, że to był najpiękniejszy sen, jaki mógł mi się przyśnić. Do tego tak realistyczny, że można było oszaleć. Nigdy wcześniej nie miałem “mokrych snów”.
    Dopiero, kiedy wstałem, to zobaczyłem, że na prześcieradle jest kilka kropelek krwi. Dosłownie jak po niewielkim skaleczeniu. Zrobiłem szybkie oględziny, ale nie miałem ranki. Co najwyżej siniaka na udzie, po tym jak Kaśka przypadkiem mnie kopnęła pod wodą. Ale tak to nic nie było. Wzruszyłem ramionami.
    Wziąłem szorty z ziemi i zacząłem je nakładać, ale coś mi nie pasowało. W udach były za luźne, na kroczu trochę ciasne. To nie były moje spodenki. Zdjąłem je natychmiast i rozpoznałem, że należą do Karoliny. Czyli to jednak nie był sen. A ta krew… ona przeżyła swój pierwszy raz ze mną. A ja z nią. Serce zabiło mi szybciej.
    Może to i głupie, ale nie mogłem się powstrzymać. Powąchałem spodenki i poczułem zapach cipki. Lekko zwietrzały, ale wyraźny. Mój kolega dygnął jak na zawołanie. Już miałem ochotę ruszyć ręką w jego stronę, kiedy ktoś zapukał do drzwi.

     
     – Zaraz będzie śniadanie, wstawaj – powiedziała mama, ale nie weszła do pokoju. Całe szczęście, bo zobaczyłaby mnie nagiego ściskającego damskie szorty przy twarzy.

     – Muszę się ubrać i zaraz przyjdę – odparłem i usłyszałem, że idzie do kuchni.

    Ubrałem się i po chwili wyszedłem z mojego dusznego pokoju. Była już jedenasta i wszyscy siedzieli w kuchni. Rodzice rozprawiali o jednym z filmów, które wczoraj widzieli, a ciocia z wujkiem coś ustalali między sobą. Przy stole siedziała Karolina, wyprostowana ze swoją poważną miną. Nawet na mnie nie spojrzała.
    Kilka godzin temu wcale nie byłaś taka, pomyślałem i uśmiechnąłem się do siebie.

    Kaśka wyszczerzyła do mnie zęby. Po wczoraj obie kuzynki wydały mi się jakoś tak ładniejsze i pociągające. Odwzajemniłem uśmiech i usiadłem do moich płatków. Czułem na sobie wzrok Karoliny, ale nie odzywała się do mnie. Chciałem nawet coś powiedzieć, ale kopnęła mnie pod stołem. Zabolało i pomyślałem, że coś się zadziało. Być może była zła na mnie? Ale dlaczego? Sama przecież na mnie wskoczyła. Chciała tego nie mniej, niż ja.

    Po śniadaniu dowiedziałem się w czym może być problem. Ciocia i wujek postanowili pojechać do Olsztyna i wziąć ze sobą córki.

     
     – Mamo, ale ja chcę zostać – mówiła Kaśka. – Nie chcę do Olsztyna, tam nic nie ma.

     – Nie chcesz iść z nami do galerii? Pójdziemy potem na lody i do kina – odpowiedziała ciocia swoim lekkim tonem.

     – Musimy? – zapytała swoim najbardziej zobojętniałym tonem Karolina.

     – Ty tak, musimy wybrać ci okulary – powiedział wujek.

     – Ale ja nie potrzebuję, poza tym mówiłam, że chcę soczewki – warknęła starsza kuzynka.

     – Nie takim tonem – odparł wujek, który miał już kamienną minę. – I dała byś sobie spokój z tymi butami.

     – A bo co? – rzuciła gniewnie Karolina, ale walka była już przegrana.

    Ciocia coś jej powiedziała na ucho, ale nie usłyszałem, co. No i moja kuzynka nic już nie powiedziała. Wiązała swoje ciężkie i wysokie buty. Do tego dostrzegłem, że miała na oczach kreskę i chyba pomalowane usta, ale nie byłem pewny.

    Od razu wyobraziłem sobie, że jej pełne, czerwone usta całują mnie po główce i zasysają ją. Poczułem jak robi mi się ciasno w majtkach, więc potrząsnąłem głową.

     
     – A ja muszę jechać? – zapytała Kasia.

     – Na pewno nie chcesz z nami pojechać? Przecież będzie fajnie – zwróciła się do niej ciocia. – Mieliśmy jeszcze odwiedzić ciocię Gosię.

     – No, ale tam jest nudno, a tutaj mogę iść nad jezioro z Bartkiem.

     – To nie będzie problem? – ciocia zwróciła się do mojej mamy.

     – Absolutnie, przecież popatrz jak dobrze się dogadują – odparła mama i Kasia wtedy chwyciła mnie pod ramię i wyszczerzyła zęby do obu kobiet. – Nasze cioteczne bliźniaki.

     – To prawda – zaśmiała się ciocia.

     Karolina była naburmuszona i warknęła coś, ale nikt nie zrozumiał, co mówiła. Właściwie tylko domyślałem się, że chciała powiedzieć “to nie fair”, ale miała tak mocno zaciśnięte zęby, że miałem wrażenie, że zaraz jej zaczną się kruszyć.

     
     – No dobrze – powiedział wujek. – Będziemy około osiemnastej, chyba, że u Gośki nam się przedłuży.

     – Na pewno nie możemy tego okulisty załatwić, kiedy indziej? – próbowała Karolina.

     – Nie, zresztą będziemy tutaj tylko do niedzieli i wracamy do Łodzi.

     – A ja będę mogła zostać do końca wakacji? – zapytała Kaśka.

     – Ciocia i wujek nie pozwolą, żebyś tak długo tu była.

     – Może do końca wakacji nie, ale jeszcze dwa tygodnie tu będziemy, a potem możemy ją odwieźć – zaproponował mój tata. – Tylko pytanie czy się nie zanudzisz?

     – Nie, mam tutaj w końcu mojego ciotecznego bliźniaka – zaszczebiotała Kaśka patrząc jadowitym wzrokiem w Karolinę. Mogłem przysiąc, że niewiele brakuje, żeby moje kuzynki zaraz by się pobiły.

     – Dobrze, pogadamy o tym jak wrócimy – zakończył wujek. – Dobra, do auta. No i Kaśka, bądź grzeczna. Wystarczy jeden telefon od cioci i nici z wakacji.

     – Będę jak aniołek – zaśpiewała Kaśka.

    Czasem miałem wrażenie, że Kasia zachowuje się jak dziecko, ale w niektórych sprawach była nad wyraz dorosła. Na przykład sama garnęłą się do pomagania mojej mamie przy sprzątaniu czy potrafiła dość dobrze odnosić się do relacji między ludźmi. W końcu opowiedziała mojej mamie o tym, czym zajmuje się ciocia Gosia i kim jest.
    Ciocia Gosia to siostra wujka, czyli taty Kasi i Karoliny. Moja mama z kolei jest spokrewniona z mamą moich kuzynek. Nie znała ciotki Gosi, więc była ciekawa, kim jest.

     
     – To taka starsza kobieta. Ma może pięćdziesiątkę – zaczęła Kasia.

     – Pięćdziesiątka, to jeszcze nie starsza – przerwała moja mama.

     – No tak, ale zachowuje się tak. Ma swoje dwa koty, które od razu uciekają przed nami jak przyjeżdżamy. Kiedyś uczyła chemii w szkole, ale chyba już nie uczy. Ma mnóstwo książek i tam tak dziwnie pachnie. Kiedyś dyrektorka poprosiła, żeby przychodziła na zastępstwa, więc pracuje na pół etatu w bibliotece. A przynajmniej tak mówiła.

     – To musi dużo wiedzieć – mruknęła mama.

    Nie miałem ochoty słuchać o cioci Gosi. Spytałem się taty gdzie jest Szymon i Amelia.

     
     – Pojechali dzisiaj rano gdzieś. Pewnie nad jakieś jezioro. Chciałem, żeby ciebie wzięli, ale jeszcze spałeś, a im się spieszyło.

     – A mówili, nad jakie jezioro?

     – Nie, ale skoro wzięli auto, to pewnie gdzieś dalej. No dobra, muszę skosić trawę. Chcesz mi pomóc?

     – My to sami możemy zrobić wujku – wtrąciła się Kasia.

     – Nie ubrudzisz się? – zapytała moja mama.

     – Ja tam lubię być na powietrzu i pomogę Bartkowi. A potem, jeśli możemy, to chciałabym pójść z nim nad jezioro.

    W końcu czas sam na sam. To zaczynało mi się podobać.
    Tata wytłumaczył, że trzeba skosić okolice wjazdu na działkę i podwórko. Okolice sadu mogą poczekać na jutro. Sam zajął się przygotowaniem drewna na ognisko, więc w końcu zostaliśmy sami.
    Wziąłem kosiarkę i powiedziałem Kasi, żeby wzięła taczkę. Zacząłem kosić i ona cierpliwie czekała przyglądając mi się. Kiedy kosz się zapełnił, to wzięła go ode mnie i opróżniła.

     
     – Wiem, że Karolina była u ciebie w nocy – powiedziała oddając mi kosz.

     – Co?

     – Słyszałam jak wróciła w nocy. Była w samym szlafroku. Kiedy go zdjęła byłą naga. Co robiliście?

    Zaniemówiłem. Nie wiedziałem, co jej odpowiedzieć. Zupełnie zapomniałem, że mają wspólny pokój. Założyłem kosz i myślałem nad tym, co powiedzieć. Kasia wzięła kosiarkę i wyszczerzyła zęby do mnie.

     
     – Ja teraz pokoszę – powiedziała. – Bardzo zła dzisiaj była.

     – Dlaczego zła? – zapytałem głupio.

     – Całe śniadanie patrzyła na ciebie. Jak rodzice powiedzieli, że jedziemy, to miałam wrażenie, że zrobi wszystko, żeby zostać z tobą.
     
     – Poczekaj – rzuciłem, ale Kasia odpaliła kosiarkę i już jechała przez trawnik.

    Zostałem sam z taczką i czekałem. Rzeczywiście Karolina była nie w sosie. Kiedy dowiedziała się, że musi jechać, to była zła jak osa. Do tego nie wiedziałem, że będzie nosić okulary. Nigdy nie mówiła, że ma słabszy wzrok.

    Kasia z kolei niemal tańczyła z kosiarką. Miałem wrażenie, że była szczęśliwa. Dopiekła siostrze i sprawiła, że jest zazdrosna. Do tego miałem wrażenie, że jestem tylko przedmiotem walki między siostrami. Przekonanie, że świetnie się dogadują prysnęło.

    W dodatku ona tak ładnie wyglądała. W słońcu jej włosy wydawały się niemal blond, do tego jasne oczy i szeroki uśmiech, którym mnie częstowała sprawiały, że podobała mi się coraz bardziej. Widać było jej piegi przy nosie. Do tego miała luźną koszulkę na ramiączkach i widziałem jak jej sutki czasem odstają spod materiału. Znowu poczułem to swędzenie w okolicy krocza. Miałem ochotę zobaczyć ją nago. Zabawić się i pocałować ją w te sutki. Possać je. Zgnieść między palcami. Poczuć jak są twarde.
    Nawet nie zauważyłem, kiedy zjawiła się obok mnie.

     
     – Możesz opróżnić – powiedziała i klepnęła mnie w ramię, tak jak to robiliśmy za dzieciaka.

    Nie wiem, dlaczego, ale pomyślałem o opróżnieniu moich jąder ze spermy prosto na jej brzuch, zamiast o koszu z trawą. Potrząsnąłem głową i wysypałem trawę do taczki, która była już pełna. Kasia założyła kosz i zaczęła dalej kosić, a ja wysypałem trawę na kompost.
    Kolejną godzinę prawie nie rozmawialiśmy. Chciałem porozmawiać o tym, co działo się wczoraj, ale nie było okazji, no i nie wiedziałem jak. Było gorąco i strasznie się pociliśmy. Miałem nadzieję, że rzeczywiście pójdziemy nad to jezioro.
    Kiedy udało się skończyć to poszliśmy do domu. Napiliśmy się soku.

     
     – Chcecie teraz coś zjeść czy idziecie nad jezioro? – zapytała mama.

     – Idziemy popływać, możemy? – odpowiedziałem pytaniem na pytanie.

     – Tata jest zajęty przygotowywaniem ogniska, a ja muszę dla nas jedzenie zrobić. Nikt dorosły z wami nie może iść – oznajmiła.

     – Ale już nie jesteśmy dziećmi. Zresztą będę uważać na nią – powiedziałem, a Kaśka wyszczerzyła zęby, tak jak to miała w zwyczaju.

     – No dobrze, tylko weźcie ręczniki. I macie być tu przed szesnastą.

     – Jasne!

    Nie trzeba było wiele. Wzięliśmy koc i dwa ręczniki. Chwilę później byliśmy już w drodzę nad jezioro. Co prawda z okien domu nie było widać jeziora, ale wystarczył spacer zaledwie kilku minut i już byliśmy.
    Mazury mają w sobie taki urok, że jest tutaj tak dużo jezior, że na niektórych nie ma nikogo. Tak było z naszym jeziorem. Było płytkie i właściwie nie aż tak dużo większe od stawu. W najgłębszym miejscu woda przykrywała nam ramiona. Być może to, dlatego rodzice nas samych puścili.

    Kiedy dotarliśmy na niewielką plażę, to zaczęłiśmy się rozbierać. Zrzuciłem przepoconą koszulkę na piasek. Zdjąłem buty i spodenki. Spojrzałem na Kaśkę, która stała nade mną. Była w samych majtkach. Od razu spojrzałem na jej piersi. Sterczące sutki odwzajemniały wzrok i nie mogłem się powstrzymać, żeby nie patrzeć na nie.

     
     – Moje ci się bardziej podobają, niż Karoliny? – zapytała zaczepnie Kasia.

     – Muszę sprawdzić – powiedziałem w przypływie adrenaliny i pocałowałem jej sutka.

    Kasia automatycznie chciała zrobić krok do tyłu, ale zatrzymała się. Westchnęła i zacząłęm ssać. Sutek szybko stwardniał mi w ustach. Mimo tego, że była niemal płaska, to reagowała głośniej i intensywniej, niż jej siostra.

     
     – Chodźmy do wody – mruknęła Kasia. – Strasznie ciepło.

     – Nie masz kąpielówek? – zapytałem widząc, że ma na sobie różowe majtki z białą koronką i na wzgórku nadruk Hello Kitty.

     – Ach, zapomniałam, ale nie będą mi potrzebne – powiedziała i zdjęłą je ukazująć swoją cipkę, na której było tylko trochę jasnych włosków. Tak samo jasne, jak te na brwiach. – Też zdejmiesz?

    Nie musiała czekać długo. Zdjąłem kąpielówki i mój kutas wyskoczył jak z procy. Ona chyba odruchowo chwyciła go w dłoń. Naciągnęła skórkę, żeby popatrzeć na moją główkę. Ścisnęła go i jęknąłem.

     
     – To co robiłeś z moją siostrą? – zapytała trzymając mnie za kutasa. – Zrobiła ci loda?

     – Yyy – jęknąłem, bo nie wiedziałem czy pyta z ciekawości czy chce mi wbić swoje pazury w krocze. Trochę się przestraszyłem.

    Kasia uklękła na kolana i włożyła główkę do ust i zassała mocno. Intensywność tego doznania uderzyła mi do głowy i głośno westchnąłem. Zaczęła połykać go coraz głębiej. Po chwili prawie cały był w jej ustach. To było tak przyjemne. Do tego cały czas ssała, jakby chciała całego mnie połknąć.
    Język zaczął kręcić kółka po moim penisie. Ten przyjemnie chropowaty dotyk działał na mnie jak nic innego. Po chwili Kasia zaczęła cofać głowę. Powoli i badając językiem każdy zakamarek mojego penisa. Zatrzymując się przy wiązadełku drażniąc je. To było bardzo przyjemne. Z mlaśnięciem wyciągnęła go ze swoich ust i poczułem przyjemny chłód lekkiego wiatru na mojej wilgotnej główce. Kasia cały czas poruszała leniwie lewą ręką po moim penisie.

     
     – Ona tak zrobiła? – zapytała Kasia ze swoim uśmiechem.

     – Wczoraj sama widziałaś jak robiła – odparłem i starałem się brzmieć poważnie, ale lekko kręciło mi się w głowie.

     – Ruchaliście się? – wydusiła z siebie Kasia.

    Bałem powiedzieć się jej prawdę, ale stwierdziłem, że mamy już tyle sekretów, że nie chciałem dokładać kolejnego. Może Karolina sama powiedziała, że mnie ujeżdżała. W końcu tak bezpośrednio obgadywały mojego brata i wyczyny jego dziewczyny wczoraj, że równie dobrze mogły mnie wziąć na tapetę.

     
     – Usiadła na mnie i chciała poczuć jak to jest – mruknąłem nie patrząc jej w oczy. – Przyszła w nocy i…

     – Rozumiem – powiedziała Kasia i wstała. Puściła mojego penisa i ze smutkiem podążyłem wzrokiem za jej dłonią. – Naprawdę rozumiem.

     – Czyli…

     – Nie, jest okej. Po prostu myślałam, że ja z tobą…

    Nie wiedziałem dlaczego to zrobiłem, ale przytuliłem ją i pocałowałem w usta. Poczułem od razu słony smak. Czy to mój smak? Nie chciałem się nad tym zastanawiać. Po prostu całowałem się z nią i obejmowałem. Czułem jak jej i tak niewielkie piersi spłaszczyły się na mojej klatce. Coś mi łaskotało kutasa i dopiero jak oderwaliśmy się od siebie, to dostrzegłem, że jej włosy łonowe haczą o moją wilgotną główkę.

     
     – Ojej – mruknęła Kasia. – Nigdy się nie całowałam wcześniej, wiesz?

     – A robisz to bardzo dobrze – skłamałem. Kilka razu uderzyła swoimi zębami o moje i nadal mnie bolała jedynka od tego.

     – Karolina już wiele razy się całowała. Zarówno z chłopakami, jak i dziewczynami. Zazdrościłam jej i ojej. To jest naprawdę piękne. Możesz jeszcze raz?

    Mogłem.

    Całowaliśmy się długo i nasze dłonie błądziły po ciałach. W końcu położyliśmy się na naszym potarganym kocu. Ona leżała na dole. Miała złączone nogi, a ja siedziałem na niej okrakiem. Całowałem ją po szyi. Kasia dyszała i jęczała na przemian. Zjechałem niżej i zobaczyłem, że jak leży, to była kompletnie płaska. Jej jakiekolwiek piersi już nie odstawały od klatki. Tylko sutki sterczały, ale mi to nie przeszkadzało. Nawet mi się podobało.
    Ssałem i przygryzałem. Raz jednego, raz drugiego. Ona wzięła mnie za głowę i dociskała do swojej klatki piersiowej. A ja nie przestawałem. Jej twarde sutki mi się tak spodobały, że przyspieszałem. W końcu odsunęła mnie od nich.

     
     – Trochę szczypie, ale mam jeszcze coś – szepnęła.

    Wyjęła nogi spod mojej pupy i rozłożyła je szeroko. Złote włoski tylko lekko przykrywały wzgórek, a kwiatuszek, który był pod nimi otworzył się przede mną. Niewielkie wargi się rozchyliły i pokazały perliste kropelki soków, które spływały z norki. Do tego nabrzmiały guziczek odstawał u szczytu cipki.
    Mi nie trzeba było wiele. Zanurkowałem i przejechałem językiem od łechtaczki, aż po norkę. Zebrałem cały nektar, który był nieco bardziej kwaśny, niż jej siostry, ale mi to nie przeszkadzało. Bardzo dokładnie językiem przejeżdżałem po zakamarkach jej cipki. Od czasu do czasu zasysałem jej łechtaczkę i widziałem jak jej dłonie błądzą po piasku i czasem się podszczypywała po sutkach.

    Chwyciłem mocno jej uda i przyspieszyłem ruchy językiem. Słyszałem miarowe “ach”, które nakręcało mnie jeszcze bardziej. Kiedy ssałem jej łechtaczkę to ruchy bioder Kasi przyspieszały. Tak jakby pieprzyła mnie prosto w usta. Tego już było za wiele. Odsunąłem się i ona dysząc ciężko spojrzała na mnie.
    Przyłożyłem główkę penisa do jej cipki. Spojrzałem pytająco na moją partnerkę, a ona kiwnęła głową, tak jakby od dawna na to czekała. Zacząłem przejeżdżać główką po pochwie mojej kochanki. Tak jak chwilę wcześniej językiem, tak teraz moim kutasem.

    Główka jeździła od łechtaczki, aż do norki. Od norki, aż do łechtaczki. Kasia pojękiwała z rozkoszy ruszając biodrami. Miałem ochotę wbić się w nią głęboko, ale nie chciałem zrobić jej krzywdy. Powstrzymywałem się przed tym jeżdżąc tylko i od czasu do czasu jak główka była przy wejściu to przystawiałem ją i coraz głębiej wchodziła. A potem znowu jeździłem po wargach i do łechtaczki.

    Miałem wrażenie, że Kasia zaraz eksploduje. Przygryzała wargi, zupełnie jak siostra. Jej oczy mówiły, żebym się nie znęcał nad nią, ale nic nie mówiła. Jej dłonie zaciskały się mocno na kocu.
    W końcu przyłożyłem główkę i widziałem jak chowa się w norce. Poczułem opór, ale nie spojrzałem na Kasię. Naparłem mocniej. Wskoczyłem głębiej o dwa centymetry.

     
     – O kurwa – przełknęła po raz pierwszy tak głośno przy mnie.

    Zamarłem. Poczułem jak kilka razy jej cipka się zacisnęła na mojej główce i nieruchomo leżałem na niej z do połowy włożonym kutasem. W końcu, kiedy ona zaczęła poruszać biodrami w podobnym rytmie co wcześniej, to uznałem, że jest wszystko w porządku.

    Czułem się świetnie mogąc wchodzić w bardzo ciasną cipkę mojej kuzynki. Jej wnętrze tak dokładnie oplatało mnie, że myślałem, że zaraz dojdę. Powstrzymywałem się z całych sił. Chciałem wejść do końca. Poczuć ją całą. Chciałem znowu poczuć jak się zaciska, tak jak cipka Karoliny.
    W końcu wszedłem do końca i czułem tą piękną wilgoć, ciepło i bliskość. Czułem jak serce Kasi bije. Pchnąłem biodrami, żeby być pewnym, że cały jestem w niej. Ona jęknęła i przytuliła mnie mocno do siebie. Leżałem na niej, a ona oplotła mnie nogami. Zaczęła miarowo nadawać rytm. Dopychając moje biodra.

     
     – Pieprz mnie – powiedziała mi do ucha. – Jesteś już cały we mnie?

     – Tak – odpowiedziałem i delikatnie ruszałem biodrami. – Jesteś bardzo ciasna.

     – Bardziej niż moja siostra? – zapytała znowu o nią.

     – Tak – odpowiedziałem zgodnie z prawdą. – Umiesz nią zaciskać?

     – Chyba nie – mruknęła. – A to jest problem?

     – Nie, absolutnie.

     – Chcę żebyś mnie pieprzył. Chcę, żebyś mnie wyruchał tak jak…

    Nie musiała kończyć. Wiedziałem, co chciała powiedzieć. Chwyciłem ją za barki od spodu i zacząłem mocno dopychać biodra. Wchodziłem w nią głęboko i wychodziłem niemal całkowicie. Z rozpędu czułem jak uderzam główką w coś nieco twardszego. Za każdym razem jak to robiłem to ona jęczała.

    Dopychała mnie stopami, które były na mojej pupie. Ruszała biodrami w rytm moich ruchów. Powtarzała mi do ucha, żebym nie przestawał. W końcu nie mogłem wytrzymać. Chciałem wyjść, ale nie pozwoliła mi. Byłem już na skraju.

     
     – Zaraz dojdę – powiedziałem z lekką paniką.

     – Wiem – powiedziała i patrzyła mi w oczy.

    Dłużej nie mogłem wytrzymać. Pompowałem w nią ciepłą spermę. Mój kutas naprężał się i uderzał w ten twardszy punkt głęboko w cipce. Czułem jak oplata go gorący strumień moich soków. Kasia jęczała głośno. Dociskała mnie, tak, że lędźwia mnie wręcz bolały. Po chwili opadła z sił. Nie poczułem, żeby zaciskała się jak siostra, ale…

     
     – Doszłam, o boże doszłam – mówiła. – To dzięki tobie.

     – Kiedy? – zapytałem.

     – Czułam jak we mnie pompujesz. Tak uderzałeś w szyjkę. O jezu to było tak dobre. Jezu jak mi serce wali.

    Wyszedłem z niej i od razu wylało się całkiem sporo białego płynu z jej cipki. Razem z czerwonymi kropelkami. Rozdziewiczyłem w ciągu jednej doby obie moje kuzynki.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Istota

    Czy mam pisać dalej?

  • Naczelny

    – Będę z wami szczery, nie nawidzę i będę tępić leniwych pracowników. Wyniki muszą być widoczne. Potrafię też doceniać wyróżniających się, którzy poświęcają się tej pracy. Słuchałam naszego kierownika działu na odprawie ale moje myśli były już na urlopie. Pracuję w dziale fotografii naszej gazety od ponad dwóch lat i muszę przyznać, że takiego kierownika jak Janusz jeszcze nie mieliśmy. To właśnie dzięki niemu (a raczej mojej pracy) za dwa dni jadę do Hiszpanii na dwa tygodnie. Dużo czasu poświęciłam na szukaniu tematów moich zdjęć. Seria z ulicznymi narkomanami zrobiła na nim wrażenie. Jestem Renata. W kręgu redaktorskim mówią na mnie „cykadło” bo cykam bardzo dużo zdjęć. Mam dopiero 26 lat ale już mogę się pochwalić nagrodami za moje zdjęcia. – Cykadło, za 10 minut u mnie. Ton Janusza wskazywał na pilną robotę. Tylko nie to !!! Za dwa dni mam zamiar wygrzewać swoją dupę na hiszpańskiej plaży. Weszłam do przyciemnionego pokoju gdzie na stole leżały stosy zdjęć. Janusz w towarzystwie samego naczelnego jednocześnie na mnie spojrzeli. Jakby prąd przeszedł przez moje ciało. Czułam, że jakaś bomba wisi w powietrzu. – Gdzie ty robisz te swoje zdjęcia? Naczelny trzymał palec na moim zdjęciu, na którym półnaga młoda dziewczyna trzyma w ustach penisa. Doskonale pamiętam tą sytuację. Na tyłach starej budowy za torami natknęłam się na mini orgię. Bez żadnego skrępowania chudy jak patyk koleś rżnął gardło tej dziewczyny. Przykucnęłam niedaleko i zrobiłam parę zdjęć. Miałam ich jak na dłoni. Cykałam raz za razem gdy ta mu lizała brudne jaja, jak gęste szare nasienie pokrywało jej twarz… – Muszę mówić? Wolała bym nie ujawniać swoich źródeł. – Musisz… Tu na chwilę zamilkł naczelny. – Jeśli będzie trzeba to zapłacę ze swojej kieszeni za tą informację. To zaczęło mi się podobać. Przez głowę przelatywały mi różne myśli, nawet takie na ile te zdjęcia wycenić. Lecz on chciał poznać miejsce gdzie były robione a tego zdradzać nie chciałam. Jednak w głosie naczelnego zdawało mi się wykryć jakiś żal czy smutek. Czekałam w milczeniu na ciąg dalszy tej rozmowy. Janusz z naczelnych dyskutowali ale ja ich konwersacji nie słyszałam. Po dłuższej chwili odezwał się Janusz. – Rzuć wszelką inną pracę i zajmij się tylko tym zadaniem. Za tydzień chce mieć u siebie teczkę ze zdjęciami tej dziewczyny. – Za dwa dni będę leżała na plaży w Hiszpanii. Sam mi dałeś urlop. Cały rok na niego czekałam. Kurwa jego mać!!! Tak się nie robi!!! Byłam wściekła i za nic nie chciałam rezygnować z tej Hiszpanii. – Zostaw nas samych. Odezwał się naczelny do Janusza, który w milczeniu zaraz wyszedł. Gdy zostaliśmy sami jeszcze długo naczelny nic nie mówił. Widać było, że to co chce mi powiedzieć nie jest łatwe dla niego. – Rzuć wszystko i zrób dla mnie więcej takich zdjęć. Swój urlop musisz przełożyć. Wynagrodzę ci to. Pięćdziesięcio paroletni facet miał łzy w oczach. – Aż tak ważne są te zdjęcia, że muszę rezygnować ze swoich planów? – Dla mnie tak. Zostań tutaj. Idę po kawę. Też chcesz? – Koniecznie. Zostałam w pokoju sama. Patrzyłam na stos zdjęć na stole. Spośród setek innych fotografii wybrane było parę zdjęć przedstawiających tą jedyną kobietę. Zdaje się musiały przedstawiać kogoś kto jest ważny dla naczelnego. Córka? Żona? Znajoma? Dostałam kawę bez mleka i cukru. Naczelny usiadł na stole ze zdjęciami. Ja usiadłam na jednym z krzeseł przy nim. – Ta na zdjęciu to… moja córka. Nie widziałem jej od roku jak wyszła z domu. Nie kontaktowała się z nami. Szukaliśmy jej z Jolką ale po pewnym czasie bezskutecznych poszukiwań zrezygnowaliśmy. Policja nie miała dla nas żadnych wieści. Dopiero wczoraj zobaczyłem te zdjęcia. Stąd moja obecność tutaj i ta rozmowa. Nie chce by ktokolwiek poznał treść naszej rozmowy. Nawet Janusz. Skoro nie chcesz ujawnić miejsca to chociaż dostarcz mi więcej zdjęć. Jeśli masz wszystko zapłacone za urlop to zwrócę ci koszty i dodatkowo zapłacę za twoją pracę tylko bardzo proszę nie każ mi długo czekać. Jego głos był załamany. Mnie jakby coś w środku zatkało. Dużymi łykami piłam tą wstrętną kawę byle to coś we mnie się odetkało. Nie wiedząc dlaczego odezwałam się do naczelnego per ty. – Daj mi swój numer. Jak będę coś miała wyślę ci wiadomość. Bez słowa dał mi swoją wizytówkę i wyszedł. Nawet dziękuję nie powiedział ale i ja na to nie czekałam. Zostałam sama z pustym kubkiem po kawie i potworną ilością myśli w głowie. O 4°° nad ranem jeszcze nie spałam. Nie mogłam. Wcale nie chodziło mi o Hiszpanię. Myślałam o tej dziewczynie. Sprawdziłam poziom baterii w aparacie, ubrałam się i wsiadłam w samochód. Doskonale wiedząc gdzie mam jechać automatycznie wrzuciłam jedynkę i ruszyłam. Jakiś kilometr przed celem zaparkowałam Opla i z przewieszonym przez ramię aparatem skierowałam się przez tory w miejsce gdzie ja wtedy widziałam. Stanęłam w tym samym miejscu ale nikogo nie widziałam mimo iż słońce rozświetlało całą okolicę. Trochę się bałam ale weszłam na teren opuszczonej budowy. Idąc tak by nie ujawnić swojej obecności doszłam do schodów. Weszłam na wyższy poziom i stanęłam jak wryta. Na betonowej podłodze było porozkładanych całą masą kartonów tworzących jakby dywan, na którym leżały w bezruchu (na szczęście) oddychające ciała. Cyknęłam kilkanaście fotek zastanawiając się czy dźwięk migawki ich nie obudzi. Nawet nie drgnęli. Przechodząc krok za krokiem pośród tych ludzi doszłam do kolejnych schodów. Weszłam wyżej i wtedy zobaczyłam ją. Scena jak z filmu porno. Chude, wyniszczone nagie ciało młodej dziewczyny. Podskakiwała okrakiem na kutasie jakiegoś dziadka z długą brudną brodą a drugi facet ładował swojego przyjaciela w jej anusa. Nie było przy tym żadnej emocji. Tępe odgłosy sapania samców gdy ona swą twarzą nie wyrażała niczego. Nie zwracali najmniejszej uwagi na mnie gdy robiłam im zdjęcie za zdjęciem. Ten siwy widać było, że skończył w jej środku podszedł do mniej z boku a ta wyssała wszystko do ostatniej kropli. Rzucił jej na podłogę 10zł i odszedł. Jego miejsce zajął następny ruchacz. Zmieniali się co pewien czas a za każdym razem rzucali jej na podłogę banknoty dziesięciozłotowe. Licznik w moim aparacie wskazał 160. Przerwałam ale nie odeszłam. W tym momencie ktoś mnie chwycił za rękę i pociągnął. Był bardzo silny. Poleciałam za nim jak szmaciana lalka. Przyparł mnie do betonowej , brudnej ściany i włożył mi rękę pod spódnicę. Śmierdział niemiłosiernie starym przetrawionym winem. Próbowałam mu się wyrwać ale przycisnął mnie swoim barkiem do ściany i jednym ruchem zerwał ze mnie stringi. Swoje brudne palce wetknął mi do pochwy i bez żadnych ceregieli posuwał mnie nimi. Bolało, bo byłam sucha. Jemu to nie przeszkadzało. Krzyczałam ale nikt na mnie nie zwracał uwagi. Nikt nie ruszył mi na pomoc. Po chwili poczułam jak wdziera się we mnie swoim kutasem. Zawyłam z bólu. Sapał jak jeleń i ruchał mnie w bardzo szybkim tempie. Nie miałam jak uciekać. Przyciskał moją twarz do ściany i gdy próbowałam się poruszyć raniłam sobie polik. Ryknął głośno i poczułam jak jego sperma wypełnia mnie po brzegi. Skończył. Trzymając mnie za włosy ściągnął mnie na kolana i podetknął mokrego i śmierdzącego kutasa do ust. Nie chciałam ich otworzyć. Wtedy kciukiem zaczął naciskać na moje oko. Dopiął swego i włożył mi go prawie całego. Teraz rżnął moje gardło. Krztusiłam się i ślina obficie wylewała mi się kącikami ust. Nie wychodząc spuścił się jeszcze raz. Myślałam, że się porzygam. Czułam jak gęsta maź spływa mi przez przełyk do żołądka. Puścił mnie a ja ciężko oddychałam nie mogąc wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Rzucił koło mnie 10zł i zniknął na schodach. Gdy tylko poczułam władzę w ciele uciekłam stamtąd na plac na zewnątrz. Nie zniszczył mojego aparatu. Zostałam w perfidny sposób zgwałcona. Chciałam jak najszybciej uciec z tego miejsca. Prawie biegiem dopadłam samochodu zamykając i blokując drzwi. Czułam jak jego sperma wylewa się ze mnie na fotel. Ruszyłam. 20 minut później byłam już w swojej łazience. Trzęsłam się choć zimno mi nie było. Chciałam zmyć ten smród z siebie. Wieczorem uspokoiłam się. Zrzuciłam zdjęcia na kompa. Okazało się, że jak dopadł mnie ten facet uruchomił się tryb nagrywania w aparacie. Na nagraniu widać było wszystko. Jak wielki kutas penetrujące moją cipę. I jak rżnie moje usta. Nie wiem dlaczego nie nagrał się dźwięk. Spojrzałam na zegarek. Było jeszcze przed północą. Znalazłam wizytówkę naczelnego i napisałam do niego wiadomość: „Mam co chciałeś”…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa
  • U cioci na wsi

    – Tato!!! Tak nie można! Nie będę siedział i cioci na wsi całych wakacji. Ja mam 19 lat i potrzebuje towarzystwa. Koleżanek. Rozumiesz i czym mówię? – Tak. Rozumiem i dlatego tam pojedziesz. Sam cię tam zawiozę. Jak on mógł mi to zrobić? Jakoś nie wyobrażam sobie jak przez całe wakacje będę uwiązany na wsi u siostry mojego taty. To kompletne zadupie. Nawet nie ma tam internetu. Byłem wściekły. Wręcz przestałem się odzywać do ojca tego dnia. Z samego rana ojciec pakował samochód. Obudził mnie tym waleniem wszystkim po schodach. Nadal byłem zły ale jakby już pogodzony ze swoim losem. – Za godzinę ruszamy. Przynieś mi swoje rzeczy. Spakowany już byłem i sam zaniosłem wielką walizkę do samochodu. Zjedliśmy lekkie śniadanie. Ojciec zamknął dom i ruszyliśmy przy akompaniamencie Dire Straits z radia. To było 260km jazdy ale czas szybko zleciał. Ciocia Andzia z daleka nam machała widząc nasze auto. – Ale wyrosłeś urwisie. Wieki cię nie widziałam. Rodzeństwo się przywitało i wspólnie zaczęliśmy nosić rzeczy do wielkiego murowanego domu. Ciocia Andzia to potężna kobieta. Blond bujne włosy, jak na tak wielką kobietę miała małe piersi. Nie pasowały do niej ale widać było, że nie nosi stanika bo jej sutki odkształcały zieloną bluzkę. W pasie była wąska i nie miała wielkiej dupy jak niektóre kobiety. Widać po prostu – taka baba ze wsi. Gadaliśmy jakiś czas na werandzie gdy tata się odezwał: – Będę się zbierał. Długa droga przede mną a jutro startuje do Lublina. Synek, zachowuj się jak należy. Pomagaj Andzi we wszystkim. Widzimy się za pięć tygodni. – Dam sobie radę z tym młodzieńcem. Nie martw się. Leć. Gdy samochód ojca zniknął za wzgórzem ciocia odezwała się do mnie. – Nie martw się niczym. To będą twoje najlepsze wakacje. Możesz się ze wszystkim do mnie zwrócić. Pamiętaj, ze wszystkim. Masz dziewczynę? – Nie mam. I to mnie martwi. – Możesz przestać się martwić. Masz mnie. Spojrzałem na nią podejrzliwie. – Co masz na myśli? – To co powiedziałam. Doskonale wiem jakie mają potrzeby młodzi chłopcy. Pokój masz przygotowany. Ręczniki czyste. Papierowe ręczniki jakbyś chciał sobie zwalić też naszykowałam. Umówmy się, że od jutra żadne z nas nie będzie się ubierać. Tu w promieniu 30km nie ma żywej duszy i nikt nie będzie widział jak paradujemy bez ubrań. Patrzyłem na nią z wielkimi oczami. Przyswajałem co mówi i nie wierzyłem. Siostra mojego taty to jakaś cicha woda. Nigdy nie słyszałem by ktoś mówił o niej źle. Wspólny wieczór dobiegł końca i pożegnaliśmy się. Poszedłem się wykąpać i położyć. Czytałem jeszcze książkę, którą obiecałem sobie dokończyć w te wakacje. Nie wiem o której zasnąłem. Gdy się obudziłem słońce w pełni zaglądało przez moje okno i tylko zasłony sprawiły, że mnie nie raziło. Już miałem się ubrać gdy sobie przypomniałem słowa cioci. Jakoś z niedowierzaniem ale bez ubrania pomału zszedłem na dół. Nikogo nie było. Od razu pomyślałem, że ciocia jest w stajni i dokarmia konie. Miała jedną klacz i jednego ogiera , o które dbała odkąd pamiętam. Wyszedłem na zewnątrz. Żywej duszy nie było i tylko ptaki szczebiotały dookoła. Skierowałem się do stajni. Przez otwarte wrota włożyłem głowę i zaniemówiłem. Ciocia Andzia była zupełnie naga. Pochylała się właśnie po koszyk marchewek. Widziałem każdy centymetr jej ciała włącznie z jej mokrą cipką. W jej dupce wetknięty był korek analny zakończony czerwonym serduszkiem. Nie widziała mnie i tylko parsknięcie koni dał jej znać o mojej obecności. – Cześć młody. Jadłeś już coś czy razem zjemy? Odwróciła się i uśmiechnęła. – Widzę, że twój przyjaciel mnie podglądał. Chcesz najpierw bym się nim zajęła? Mój kutas sterczał prawie na baczność wychodząc na zewnątrz. Nie miałem zamiaru zasłaniać się jak gówniarz i wyprostowałem się dumnie prezentując swój oręż. – Jakoś tata nigdy nie wspominał mi o upodobaniach do młodych chłopców. – Bo nigdy o tym nie wiedział. Nigdy męża nie miałam a potrzeby swoje mam. Chyba taką ostatnią nie jestem. Stała przede mną kobieta, która bez ogródek rozmawia o tych sprawach. Która nie wstydzi się gdy ktoś zobaczy ją bez ubrania w dodatku z korkiem analnym z wyższej półki wetkniętym gdzie jego miejsce. Podeszła do mnie i popatrzyła w moje oczy. Chwilę nic nie mówiła. Nie wiedziałem co teraz. – Co nic nie mówisz? Jeśli twoim marzeniem jest w tej chwili bym klęknęła przed tobą byś mógł rżnąć moje gardło to mi to powiedz. Ja nie mam żadnych oporów i wykonam każde polecenie jeśli mi rozkażesz. Tylko nie każ mi ssać kutasa temu ogierowi. Zdecydowanie wolę tobie obciągnąć. Byłem co najmniej zszokowany tym co słyszę. Nie mogłem wydobyć żadnego słowa z siebie i tylko sterczący kutas przekonywał ciocię, że żyję. – Zróbmy tak, że dziś ty rozkazujesz a ja jutro. – Dobrze. Tylko tyle na tą chwilę udało mi się z siebie wydusić. Perspektywa wakacji w towarzystwie cioci Andzi zaczęła rozpalać moje myśli. Chwyciłem jej dłoń i przysunąłem ją do kutasa. Widać było, że tego chce bo momentalnie zaczęła mi masować dłonią nie odrywając wzroku ode mnie. – Wszystko? Spytałem upewniając się co do jej decyzji. – Co tylko sobie zażyczysz. Rozkazuj. W tym momencie chciałem z bliska zobaczyć jej ogoloną cipkę. Poczuć jej zapach i smak. Chciałem dużo więcej ale to musiało poczekać. Zresztą czułem ją z daleka. Feromony Andzi sprawiały, że kutas nie zmalał nawet na moment a jej dotyk zaraz spowoduje eksplozję. – Chcę… posmakować twojej cipki. Chce się nią pobawić. – Tutaj czy wolisz w domu? – W domu. Nawet minuta nie minęła jak ciocia już leżała na łóżku i szeroko rozłożyła nogi prezentując gładką cipkę. – Rób na co masz ochotę. Klęknąłem między jej nogami i poraź pierwszy raz w życiu dotknąłem językiem cipki. Była wręcz cudowna w dotyku, pachniała i sprawiała, że chciałem jej coraz więcej. Jak dzieciak, który dostał klocki Lego i chce ich więcej. Wwiercałem się w nią językiem. Lizałem. Ssałem łechtaczkę a wręcz ją gryzłem. Nie wiem kiedy moje palce znalazły się w jej pochwie. Andzia prężyła się jak kotka, głośno oddychał i drżała. Nie przestałem nawet wtedy gdy zastygła na chwilę wygięta w łuk gdy jej ciało przeszywał orgazm. Soczki z jej wnętrza rozlewały mi się po całych ustach. Sprawiało to dziką rządzę we mnie. Bez opamiętania maltretowałem czerwoną już cipkę doprowadzając do kolejnego orgazmu. Gdy trzeci raz szczytowała jęknęła bym dał jej chwilę na odpoczynek. Niechętnie ale wstałem pozwalając jej odpocząć. Chciałem więcej. Głowa wymyślała mi scenariusze godne długometrażowego filmu porno. Sięgnąłem po kompot, który w ogóle mi nie smakował ale to chyba ze względu na smak jaki miałem w ustach. Wstała i na chwiejnych nogach również sięgnęła po dzbanek z kompotem. – Jutro się na tobie zemszczę. – Ale dzisiaj rządzę ja. Przerwałem jej zdanie pewnym tonem. – Co teraz? Spytała patrząc mi w oczy. – Moim marzeniem od zawsze było spuścić się na twarz kobiety i by wszystko na niej zaschło. Gotowa? Uśmiechnąłem się i stanąłem przed nią. – Masz wyobraźnię. No dobra. Słowo się rzekło. Ty dzisiaj rządzisz. Niczym rasowa suczka klęknęła przede mną i bez użycia rąk zaczęła obrabiać mi kutasa. Ssała, lizała, nadziewała się ustami. Położyłem dłoń na jej głowie i sam zacząłem nadawać tempo i głębokość. Nie protestowała. – Patrz mi w oczy. Rozkazałem. To był niesamowity widok. Klęcząca kobieta, która patrz mi w oczy i ssie mi kutasa. Długo nie wytrzymałem. Wyszedłem z jej ust i odchylając jej głowę posłałem na jej twarz kilka salw ciepłej spermy, która lądowała wszędzie. Przez głowę mi nawet przeszła myśl by zrobić jej kilka fotek. – Jesteś wspaniała ciociu. Oddychałem ciężko. – Andzia. Mów mi Andzia a nie ciocia. Staro się czuję jak tak do mnie mówisz. Koniec na dzisiaj czy coś jeszcze? Też ciężko oddychała ale była uśmiechnięta. – Dzień się jeszcze nie skończył. Coś wymyślę. A tak z innej beczki… po co nosisz w sobie korek? – Bo lubię. Kocham to uczucie jak coś rozpycha moją dupkę i już nie mogę się doczekać jak tam zagościsz.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa