Jak to w życiu każdego rodzica bywa, jest szkoła i są wywiadówki. Mój średni syn właśnie, był w klasie maturalnej i jak to wiadomo studniówka i te sprawy. Traf chciał, że na pierwszej wywiadówce zostałam zaangażowana do komitetu studniówkowego rodziców. Następne pamiętam wypadało jakoś za miesiąc, a że jesień zaczynała się na dobre to i wieczory stawały się dłuższe. Przeskoczyłam trochę w czasie ponieważ w wakacje jeszcze było parę przygód, które tutaj wam opiszę. Jednak ta przygoda to tak naprawdę niespełniona miłość młodzieńcza. Ale po kolei.
Dzień wywiadówki nadszedł, ja rano budząc się obok męża poczułam dużą ochotę na sex. Mąż jeszcze spał więc zaczęłam zabierać się za lodzika. Po chwili się obudził i mnie trochę odepchnął, mówiąc że jemu już nie staje. Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem a on odparł, że nie chciał mnie martwić i przez ponad rok diagnozował to wszystko i jednogłośnie stwierdzono, że jest impotentem. Byłam w szoku. Przytuliliśmy się, popłynęły mi łzy. Zaczęłam mu mówić, że może jeszcze wszystko wróci do normy ale on stanowczo zaprzeczył. Ja kobieta zbliżająca się do 40 która za parę miesięcy ją przekroczy, w której drzemie jeszcze wulkan sexu i mąż który już nie może. Mąż to widział i domyślił się i kiedy zeszliśmy na śniadanie i dzieci nie było przy stole, oznajmił mi że on rozumie jeśli będę miała potrzeby i nie będzie miał żalu. Tylko pamiętam, że poprosił mnie bym nigdy nie zostawiła go. I tak u obiecałam. Z tyłu głowy miałam to, że na prawie półtora roku zdrad, nie domyślił się tego że taki plan już wprowadziłam.
Gdy poszłam do pracy, Mateusz widział, że coś jest nie tak. Kiedy mu to powiedziałam, widziałam, że się ucieszył, co było zrozumiałe w pewnym sensie. Tak dzień w pracy minął, a ja z tego wszystkiego zapomniałam o wywiadówce. Dobrze że mój syn napisał wiadomość.
Do szkoły wkroczyłam spóźniona, weszłam do sali przepraszając za spóźnienie. Jednak wywiadówka była krótka, zwięzła i na temat. Ja musiałam i tak iść na zebranie w sprawie studniówki. Gdy weszłam do kolejnej sali, zauważyłam mężczyznę w typie byczka, jak to najlepiej określić z czarną brodą na której pojawiała się punktowo siwizna, łysego o pięknych, dużych, niebieskich oczach. Usiadłam więc obok niego bo było wolne miejsce. Mężczyzna przyglądał się mi i co chwilę słyszałam jak się podśmiechuje. Ja non stop miałam w głowie, że gdzieś tę twarz widziałam. I kiedy przewodnicząca przeczytała jego nazwisko zrozumiałam. Popatrzyłam na niego a on na mnie i powiedziałam z niepewnością lekką w głosie – Witek?- a on się uśmiechnął i odparł – No w końcu się odezwałaś lalka – tak mnie nazywał w liceum.
– Kopę lat – powiedziałam i objęliśmy się po przyjacielsku.
– Dwadzieścia lat Cię nie widziałem lalka gdzieś ty zniknęła – zaczął wypytywać ale za bardzo nie mogliśmy rozmawiać bo trwało zebranie.
– Zgadamy się po zebraniu. – powiedziałam
I tak też się stało, wyszliśmy z zebrania i chwilę stanęliśmy pod szkołą, Witek był rozwodnikiem, policjantem, miał jedynego syna na wychowaniu i chodził do równorzędnej klasy co mój syn tylko o innym profilu. Wymieniliśmy się numerami i zgadaliśmy się, że się zdzwonimy na kawę. Wróciłam do domu byłam cała w skowronkach, zupełnie odwrotny nastrój do tego co było tego dnia rano. Nie mogłam zasnąć z tego wszystkiego. Witek w liceum zawsze mi się podobał, był bardzo męski jak na liceum, modna fryzura, modne ubrania i to że był typowym bad boyem. To mnie zawsze kręciło, ale jakoś nigdy nasze drogi w liceum się nie zeszły. Obydwoje mieliśmy wzięcie w liceum ale nigdy sami za siebie się nie wzięliśmy. To, że został policjantem to już chyba najbardziej mnie szokowało, znając jego podejście do podporządkowywania się jakimś dyscyplinom.
Następnego dnia w pracy dostałam wiadomość od Witka z propozycją kawy. Zgodziłam się, nie byłam wtedy w pracy samochodem, więc napisałam mu czy nie mógłby podjechać po mnie. I o umówionej godzinie już czekał. Mój szef był chyba trochę zazdrosny bo strasznie wypytywał o niego a jak wsiadałam do samochodu Witka, przyglądał się bardzo długo. Pojechaliśmy na Kazimierz do jednej z kawiarni. Był to deszczowy dzień i ogólnie bardzo nieprzyjemny. Wszystko przebiegało bez problemu, aż do momentu kiedy wylałam na siebie niechcący kawę a raczej jej końcówkę, na moją biała bluzkę. Zaczęłam oczywiście to czyścić ale nie mogłam tego i cała taka podminowana lekko spytałam Witka czy nie obrazi się jeśli wezwę taksówkę. Witek uśmiechnął się i oznajmił mi, że sam mnie odwiezie. Nie stawałam mu okoniem. Odwożąc mnie wywiązała się rozmowa, która była chyba jakimś przełomem, który pociągnął nas w dalszą cześć relacji.
– Czemu my nie byliśmy ze sobą lalka? – spytał Witek
– Miałeś tyle dziewczyn, więc sam wiesz, a ja nie latałam za chłopakami – odparłam
– Tylko że ty zawsze mi się podobałaś – wtedy położył rękę na moim kolanie. Popatrzyłam na niego a on się uśmiechnął i dodał – i dalej mi się podobasz – i zaczął mnie głaskać po policzku
– Daj spokój – odparłam
– Jak weszłaś na zebranie i Ciebie zobaczyłem to czekałem aż się odezwiesz. Wiem ja łysy tatusiek a ty dalej laska.
– Nie przesadzaj zmężniałeś co jest bardzo sexy – mówiąc to złapałam go za dłoń
– Tak mówisz? – spytał lekko się uśmiechając
– Oczywiście – i mrugnęłam okiem a po chwili Witek dodał
– Ale ty zajęta jesteś, masz męża…
– I co z tego? – przerwałam mu patrząc na niego wymownie
– Chyba dlatego nigdy nie podbiłem do Ciebie bo byłaś zawsze zdecydowana i konkretna, a ja wolałem te, które były niezdecydowane bo nie musiałem się z nimi wiązać
– No widzisz – i zaczęłam masować go po kolanie
– Co powiesz na miły wieczór w piątek u mnie? Młody jedzie do dziadków cały weekend wolny.
– Czyżbyś proponował mi to czego nie zrobiliśmy dwadzieścia lat temu? – spytałam
– Nie wiemy co się wydarzy więc co wchodzisz w to lalka? – spytał patrząc na mnie tak, że na samo to byłam już mokra
– Pewnie.
Kiedy podwiózł mnie do domu, musiałam jedyne co to wymyślić co powiem w domu, że jutro zniknę na wieczór i może na noc. Ale już na tym etapie umiałam kłamać i wcisnęłam jakiś kit o imprezie z pracy czy coś. Następny dzień w pracy, minął strasznie szybko, głowę miałam zajętą jedynie myślami o wieczorze. Mateusz chyba widziała, że coś się święci bo non stop rzucał tekstem że dawno nic nie było między nami. A ja po pracy wróciłam do domu, wykąpałam się i ubrałam się w sukienkę, rajstopy i obcasy, założyłam seksowną bieliznę, związałam włosy, zamówiłam taksówkę i wyszłam. Zjawiłam się pod domem Witka, zadzwoniłam do furtki, a on mnie wpuścił. Było zimno a on kiedy otworzył drzwi do domu, to pamiętam jak buchnęło ciepło z wewnątrz. Weszłam, zdjęłam płaszcz, weszłam do salonu, na stole stały świece i ogólnie stół był nakryty na kolację. Witek był ubrany w białą koszulę, jego łysina świeciła się a broda była starannie ułożona. Koszulę miał rozpiętą, jak w liceum lubił chodzić, na trzy guziki, zza której wystawało jego futerko. Koszula opinała jego barczystą posturę, było widać, że ćwiczy. Miał na sobie czarne spodnie, które ładnie podkreślały jego tyłek i duże uda. Gdy wrócił z kuchni powiedział, że musimy jeszcze chwilę poczekać na kolację i czy się czegoś napiję. Jednak ja wtedy podeszłam do niego, zarzuciłam ręce na jego szyję i zaczęłam go całować a on zaraz odwzajemnił to. Jego dłonie wędrowały po mojej talii, podwiną sukienkę i złapał za pośladki a że był wyższy to podsadził a ja oplotłam nogami go w biodrach. Całując się namiętnie dalej przeniósł mnie w tej pozycji na stół, na którym usiadłam. Nie mówiliśmy nic, ja zaczęłam jego rozbierać a on mnie. Po chwili on był bez koszuli a ja w samej bieliźnie siedziałam rozkraczona na stole. Witek zaczął ocierać swoim nabrzmiałym penisem o moją cipkę, popatrzył na mnie i powiedział – Marzenia się spełniają – to wystarczyło. Rozpiął spodnie, rozdarł mi rajstopy co mnie podkręciło odsunął stringi na bok i wszedł we mnie swoim dużym penisem głęboko, aż się odgięłam do tyłu, kładąc się między talerzami i świecami. Zaczął od powolnych ale od głęboki ruchów, by potem sugestywnie przyspieszać. Robił to bardzo mocno i głęboko a ja zaczęłam jęczeć. Jego dłonie wędrowały po moich piersiach, którymi się bawił, ściskał. Łapał mnie za szyję, wkładał palce do buzi i głośno sapał. – Lubisz ostro? – spytał a ja zawodząc odpowiedziałam tak. Wtedy złapał mnie mocno za szyję pochylił się nade mną i mówił ostre słówka a ja wywracałam oczy z podniecenia, które miało swoje odzwierciedlenie w moim wytrysku, co podkręciło Witka. Ruchał mnie bardzo ostro, nie zważał na nic, nawet na to, że w piekarniku przypalało się mięso. Do tego stopnia, że jak dochodził to nawet nie spytał czy może w środku. A jak doszedł to stanął nade mną i powiedział
– Pierwszy raz od dwóch lat – i pocałował w czoło
– Cudownie było – odpowiedziałam leżąc na zwichrowanym stole,z wyciekająca spermą.
– Tylko z kolacji nici – powiedział a ja wstałam i odparłam
– To znak na rundę drugą
Witek wiedział i poszliśmy na górę do jego sypialni. I gdy tylko weszliśmy zabrałam się za jego półsztywnego kutasa, jeszcze wilgotnego. Robiąc lodzika Witek łapał mnie za włosy. Potem położyliśmy się na łóżku
– Jak jesteś policjantem to masz kajdanki – zaczęłam
– No mam- odparł
– To może skujesz mnie Panie Władzo
Nie trzeba było mu długo powtarzać. Skuł mnie, ręce miała z tyłu, więc wypięłam się ładnie i nie widziałam co on robi. Po chwili poczułam uderzenie w tyłek aż krzyknęłam
– Za co to
– Za to, że mi uciekłaś i nie jesteś moją żoną
Uderzył mnie pałą policyjną. Po tym uderzeni złapał mnie w talii i wszedł we mnie, do mojej cipki, która dalej była wypełniona jego nasieniem. Ruchał mnie na pieska, ciągnął za włosy, dawał klapsy, najlepszy moment kiedy założy na moją szyję ręce z tą pałą policyjną. Czułam się bosko, lubiłam ten sport a on też widziałam lubił to. Potem zmienialiśmy pozycję aż w końcu skończył drugi raz we mnie i opadł swoim dużym, twardym, męskim ciałem na mnie. Był cały spocony. I tak leżąc pieściliśmy się, a potem poszliśmy pod prysznic. Jednak tam było już grzecznie. Następnie zeszliśmy na dół zrobić porządek w kuchni po spaleniu mięsa. I wszystko zapowiadało, że to nie koniec, dokąd nie dostał wiadomości, że musi jechać na jakąś akcje. Dlatego też grzecznie się ubrałam i Witek podwiózł mnie do domu i a sam pojechał do pracy na jakąś akcje. A ja grzecznie poszłam spać, nie wiedząc, co mnie jeszcze czeka z tej znajomości. Ale dalsze przygody z Witkiem opowiem później.