Category: Uncategorized

  • Moj pierwszy grzech.

    Moim pierwszym grzechem była butność. Wszystko zaczęło się od tej przeklętej strony. Chciałam poczuć smak czegoś nowego, co sprawi, że w końcu dostanę orgazmu, ale od początku…

    Przechadzając się po Lubelskim parku, zauważyłam, jak kilku chłopaków mnie ogląda. W końcu, gdy minęło 15 minut i obejrzeli mnie z każdej strony, wręczyli mi ulotkę. Nie było na niej nic poza linkiem do strony. Z ciekawości weszłam na nią i ujrzałam kwestionariusz do klubu BDSM. Po wypełnieniu kwestionariusza dostałam zaproszenie na imprezę. W ten sposób znalazłam się w ogromnym klubie, który swoim wnętrzem zachęcał do dalszego eksplorowania. Na początku przywitał mnie host i pokazał gdzie odwiesić przykrycie. Następnie pokierował do holu numer 2. W pomieszczeniu nie było nic widać, ale ściany były wąskie. Wyczułam schodki w dół. Dotarłam do drzwi z napisem „Jesteś gotowa, na falę rozkoszy?”

    Weszłam tam. Czerwone światła na dole, a u góry obrazy z różnymi seksualnymi pozycjami i podpisami. Na pierwszym było napisane „Kraina rozkoszy” – gdzie dziewczyna z ciemnymi włosami miała zasłonięte oczy, a wokół niej stało pięciu mężczyzn z maskami zwierząt. Każdy z mężczyzn był nagi i wyprężonym członkiem. Na drugim obrazie ciemny blondyn leżał na plecach z wypiętymi nogami do góry, a kobieta siedziała tyłem do niego, na jego rozkosznym członku. Postanowiłam zignorować obrazy i ruszyć do drzwi, aby się dowiedzieć, gdzie jestem.

    Trafiłam do następnych drzwi z napisem „Ktoś tu lubi być niegrzeczny?” gdzie poczułam piękny zapach drzewa sandałowego. Po chwili do mnie dotarło, że w ankiecie były pytania o moje preferencje. Naprawdę nieźle ktoś się napracował. Jednak tutaj czułam czyjąś obecność, nie widziałam nikogo, ale czułam. Przy kolejnych drzwiach było napisane „Chcesz nas dotknąć?”.

    Zdecydowanie tak! Za tymi drzwiami było znów ciemno, ale wiedziałam, że ktoś tu jest. Ten ktoś dotknął mnie po plecach! Nie było sensu się odwracać, zbyt ciemno. Następnie poczułam dotknięcie na brzuchu, delikatne drapanie. Teraz będą się ze mną droczyć? Ciekawie! Następnie poczułam szarpnięcie za włosy i delikatny, acz stanowczy szept „prosto!” Trafiłam do drzwi z napisem „Podobało się?”.

    Przechodząc przez nie, usłyszałam w głośnikach i see red.* Podeszłam do baru, zamówiłam alkohol, po czym postanowiłam zacząć tańczyć, może to szkocka uderzająca mi do głowy, a może ta dziwna atmosfera w klubie? Jednak moja biodra podążyły w rytm muzyki, długo nie czekałam, a poczułam piżmowy zapach, położył dłonie na moich biodrach i przyciągnął do siebie.
    – Gdzie kotek ma obroże? – Powiedział do mnie niskim chłopięcym głosem.
    – Zostawiłam w domu z zabawkami, chłopcze. – Odrzekłam, odwracając się do niewiele wyższego ode mnie bruneta. Miał maskę taką w kształcie psa. Zabawnie to wyglądało, a jednocześnie z jakiegoś powodu pociągająco.
    – Jestem młodszy tylko dwa lata skarbie. – Chciałam ściągnąć mu maskę, ale przetrzymał mi dłonie. – Nie tutaj, chodź za mną.

    Lekko mnie za sobą pociągnął. Zastanawiałam się, czy ten chłopiec przede mną to Daniel, z którym miałam niektóre zajęcia. Musiałam nadrabiać zajęcia, z powodu różnic programowych uczelni. Przeniosłam się tu na początku roku, ale jeszcze nie znałam za dużo osób. Daniel rzucił mi się w oczy, z powodu pięknego uśmiechu. Taki chłopięcy rozrabiaka. Oczywiście, dwa lata różnicy to niewiele, ale rozmawiając z nim w trakcie zajęć, czułam przepaść. Nie rozumiałam niektórych słów, więc uznałam, że już się starzeje. Daniel (nawet jeśli to nie on, od dzisiaj tak go nazywam) poprowadził mnie po schodach do spokojniejszego miejsca. Usiedliśmy na kanapie, a on wyciągnął w moje strony jakieś papiery.
    – Zaproszenie, które otrzymałaś, pozwoli ci wejść w „głąb klubu”, ale najpierw musisz podpisać kilka papierków.
    – A co jeśli tego nie zrobię?
    – Możesz zostać tam na dole, z ludźmi, którzy nie zostali wybrani.
    – A jeśli podpisze?
    – Odkryjesz z nami rozkoszne chwile orgazmu. Co ty na to, wchodzisz w to?

    * I See Red. Everybody Loves An Outlaw.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alicja W Krainie Słów

    W kolejnym pojawi się już opis seksu, jeśli dacie mi zielone światło! Proszę o napisanie komentarza, co w tej historii było dobrego, a co kuleje!

    – Wasz kochany domin i uległa suczka. 😉

  • Raz, dwa, trzy – zmiana. Czesc trzecia.

    Następnego dnia obudziłem się około godziny 9. W domu panowała cisza, zszedłem na dół – Pawła nigdzie nie było. Na stole w kuchni leżała kartka – „będę o 11-tej, odpocznij – dzisiaj zobaczysz jak wygląda porządne dymanko”.

    Wróciłem do góry, szybki prysznic, potem lekkie śniadanie i usiadłem w salonie rozmyślając o tym, co się wczoraj wydarzyło. Po raz pierwszy uprawiałem sex z mężczyzną. Po raz pierwszy ssałem czyjegoś kutasa, po raz pierwszy ten kutas penetrował moją pupę, po raz pierwszy sperma zalała moje usta. Byłem jak dziwka tyle, że nie robiłem tego dla pieniędzy, a wyłącznie dla rozkoszy i przyjemności.

    Zadzwonił telefon, odebrałem i usłyszałem głos Pawła:

    – Fajnie, że nie śpisz. Za niecałe 20 minut powinieneś mieć gościa – wpuść ją do środka i rób dokładnie to co ona będzie kazała ci robić

    – Kto to będzie? – zapytałem, ale Paweł szybko uciął rozmowę – nie pytaj, tylko wykonuj jej polecenia.

    Po kwadransie zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłem i zobaczyłem na oko 25 letnią dziewczynę trzymającą spory kuferek i niewielką walizkę. Może nie była piękna, ale miał w sobie coś co przyciągało wzrok – ruda, delikatne piegi i niesamowicie zielone oczy.

    Anka jestem i widzę, że to ciebie mam ogarnąć – powiedziała i weszła do środka.

    – Wyskakuj z tego dresu i pakuj się pod prysznic, zaraz do ciebie przyjdę.

    Zrobiłem co kazał Piotr, czyli wykonałem jej polecenia, zastanawiając się co do cholery jest grane?

    Chwilę później drzwi łazienki się uchyliły i Ania weszła do środka.

    – Jak się umyjesz, to nie wycieraj się i usiądź na tym krześle

    Rozebrała się do bielizny – miała na sobie seksowny komplet składający się z bardzo skąpych majteczek i stanika, który bardziej eksponował niż krył jej całkiem niezłe piersi. Wyciągnęła z kuferka piankę do golenia i zabrała się za mnie. Najpierw ogoliła nogi – gdy dotarła w okolice jąder mój kutas już stał.

    Spojrzała na mnie i roześmiała się

    – Fajny, ale nie po to tu jestem. Nie rozebrałam się, że się z tobą pieprzyć, ale żeby nie wybrudzić ciuchów. Zresztą – jak widać – to, co widzisz pomaga w pracy. Stojącego kutasa, po prostu łatwiej wydepilować.

    Ja się kurwa gotowałem, a ona spokojnie i metodycznie usunęła wszystko z jąder, członka, a potem zabrała się za pośladki.

    Gdy już usunęła wszystko, co uważała za zbędne, delikatnie nakremowała moje ciało i oglądając mnie dokładnie z uśmiechem zaaprobowała efekty swojej pracy.

    Otworzyła walizkę i zaczęła z niej wyciągać ciuchy. Cieliste pończochy do pasa, czarny pas do pończoch, stringi i czarną, seksowną koszulkę. Pomogła mi to wszystko ubrać i ponownie oceniał wyniki swoich starań. Najwyraźniej wszystko było ok, ponieważ padło kolejne polecenie

    – Idziemy do sypialni.

    Tam posadziła mnie na taborecie i zabrała się za moje włosy. Założyła na nie jakąś siatkę i zapytała

    – Blond, czarna, czy ruda?

    Spojrzałem na nią i decyzja mogła być tylko jedna – ruda.

    Znowu się roześmiała i wyciągnęła rudą perukę. Chwilę ją dopasowywała, a gdy skończyła chciałem zerknąć w lustro, żeby zobaczyć jak wyglądam. Ania jednak miała inne plany i powiedziała

    – Nie teraz, skończę i wtedy będziesz się mógł oglądać.

    Wyciągnęła kosmetyki i zaczęła – trwało to ponad pół godziny. Oczy, policzki, usta …Gdy skończyła podała mi sandałki na szpilce i wyciągnęła z walizki jeszcze coś – korek analny. Tyle, że ten był większy niż mój i zastanawiałem się, czy aby dam radę.

    – Wypnij dupsko.

    Miałem być posłuszny, więc zrobiłem, co chciała. Posmarowała moją analną dziurkę żelem i po kilku sekundach poczułem jak korek wsuwa się w mój tyłek – rozluźniłem się i po chwili wszedł cały. Ania otaksowała mnie wzrokiem i powiedziała – teraz możesz się obejrzeć.

    Podszedłem do lustra i to zobaczyłem przerosło moje oczekiwania. Było…seksowne – kompozycja bielizny, makijażu, peruki – to wszystko cholernie mi się podobało. Widziałem rudzielca w koszulce ledwie zakrywającej pupę, pończochach, szpileczkach – wyglądałem może nie jak kobieta, ale o niebo lepiej, niż wcześniej sam przebierałem się za kurwę. Gdy bez słowa patrzyłem na swoje odbicie nagle korek zaczął wibrować. Zaskoczony spojrzałem na Anię – ta śmiała się pokazują mi małego pilota.

    I co? Kurewka się sobie podoba? – zapytała.

    – Kurewka jest kurewsko zadowolona – odparłem.

    – Dobra – ja skończyłam. Pilota wrzucę do skrzynki i Paweł go sobie odbierze, a ty posłusznie czekaj na niego.

    Zapakowała swoje rzeczy i wyszła. Nie bardzo wiedziałem, co robić, ale zdecydowałem że zejdę na dół. Decyzja okazała się słuszna, ponieważ ledwo zszedłem korek w moim tyłku znowu zawibrował. Drzwi się otworzyły i stanął w nich Paweł. Bez słowa obserwował efekty pracy Ani, kilka razy mnie okrążył, jego ręka błądziła po moim ciele, jego palec dotknął lśniących czerwienią ust. Delikatnie zacząłem go ssać, co ewidentnie mu się spodobało.

    – Czekaj tu lalunia, idę się wykąpać i zaraz wrócę.

    Po kilkunastu minutach zszedł na dół ubrany jedynie w jedwabny szlafrok. Znaczy ubrany – miał go na sobie, ale ten nie był zawiązany i doskonale było widać ciało Piotra i stojącego kutasa. Chciałem klęknąć o poczuć, jak znowu penetruje moje usta, ale Piotr mi na to nie pozwolił. Zaprowadził mnie do swojej sypialni, w której stało .. no właśnie – co to było? Jakiś dziwny tapicerowany, czerwony mebel, ale jego kształt nic mi nie mówił, tym bardziej, że cześć przeznaczona niby do leżenie był umieszczona nie na płasko, ale pod delikatnym kątem. Jak się jednak okazało Paweł doskonale wiedział do czego to służy i po chwil ni to klęczałem ni to leżałem. Nogi miałem lekko rozsunięte, tyłek wypięty, a moja broda opierała się o miękką poduszkę. Piotr obszedł całą konstrukcję, poczułem jak jego kutas delikatnie muska moje pośladki, aby chwilę później trącić czubek mojego nosa. Najwyraźniej wszystko było ok, ponieważ poczułem, jak jego ręce pieszczą moje nogi przesuwając się stopniowo od ud w kierunku stóp. Paweł coś pogmerał przy tej dziwnej konstrukcji i poczułem jak coś robi przy mojej stopie. Odwróciłem się i zobaczyłem, jak wokół kostki mam zapiętą skórzaną opaskę, przypiętą do – nazwijmy to łóżkiem – krótkim łańcuszkiem. To samo zrobił Paweł z drugą nogą i zaczęło mi się to podobać. Mam być bezwolną suką, z którą będzie mógł robić co chce? To będę i pozwolę mu dosłownie na wszystko.

    Paweł w identyczny sposób unieruchomił moje ręce, a ja czekałem tylko, aż jego kutas wedrze się do mojego tyłka, albo wypełni moje usta, tymczasem on … wyszedł. Trochę zgłupiałem, ale na szczęście po mniej więcej pięciu minutach drzwi się otworzyły i poczułem ręce Pawła na pupie. Gładził moje pośladki, muskał jądra, bawił się korkiem. Dłonie błądziły po odzianych w pończochy nogach, pieściły uda, znowu wracały do pośladków. Byłem coraz bardziej podniecony gdy w pewnym momencie coś przestało mi się zgadzać – ręce pieściły moje pośladki, więc w taki razie kto gładził moje nogi???

    Chciałem się odwrócić, ale zapięcia zaaplikowane przez Pawła mi to uniemożliwiły.

    – Suczka się zorientowała, usłyszałem głos Pawła. Dłonie mnie opuściły i przed moimi oczami stanął Paweł … i jacyś dwaj faceci. Teraz przypomniało mi się, jak po Paweł zapytał, czy może zaprosić kolegów. Całkiem o tym zapomniałem, ale byłem w takim położeniu, że za bardzo nic z tym nie mogłem zrobić. Konstrukcja, do której zostałem przypięty skutecznie mi to uniemożliwiała i teraz już nie było odwrotu.

    Po chwilo doszło do mnie jeszcze coś – ja tego kurwa chciałem. Początkowy strach ustąpił ciekawości i podnieceniu. Chciałem być suką i zadowolić Pawła, to dlaczego ograniczać się tylko do niego?

    Przyjrzałem się gościom. Starszy, zresztą taka jak Paweł, był nagi. Szpakowate włosy, krótka siwa broda, konkretnie zbudowany, muskularna klata i płaski brzuch…i spory, już sterczący, kutas na czubki którego lśniła kropla śluzu. Facet wyglądał na 55-60 lat, ale było widać, że dba o siebie, a teraz ja miałem zadbać o jego przyjemność.

    Młodszy miał na oko 20 lat. Szczupły, umięśniony ale w taki idealny proporcjonalny sposób – żaden kulturysta, po prostu świetnie zbudowane ciało. Ciekawsze było to, że był … powiedzmy … ubrany.

    Czarny, przeźroczysty szlafroczek sięgający zaledwie do bioder, szpilki w tym samym kolorze i także czarne rajstopy, pod którymi widać było kutasa. W sumie to nie był kutas – to był PAN kutas. Był gruby i długi. Na oko ponad 20 cm i co fascynujące, miałem wrażenie, że jeszcze nie był w pełnym wzwodzie.

    Paweł przyglądał się oceniając moją reakcję na „niespodziankę” i gdy zobaczył jak oblizuję usta wiedział już, że możemy zacząć zabawę.

    Piotr – wskazał na na starszego i Damian – palec skierował na młodszego z gości, dołączą do naszej zabawy i zobaczymy jak dobrą suczką jesteś.

    Piotr zbliżył się do mnie i jego kutas sterczał tuż przed moją głową. Rozchyliłem wargi, Piotr zrobił pół kroku do przodu i bez pardonu wbił się w moje usta. Na początku jego biodra ruszały się powoli, leniwie, jakby pozwalał mi się delektować smakiem jego penisa. Jednak z czasem zaczął przyśpieszać i myślałem, że chce skończyć po raz pierwszy, ale on znowu zwolnił i tak bawił się na zmianę zwalniając i przyśpieszając. Damian podszedł do nas i klęknął za Piotrem. Jego ręka wśliznęła się pomiędzy udami i zaczęła pieścić jądra Piotra. Trwało to chwilę, po czym Damian przesunął się do przodu i ustawił tak, że jego głowa była tuż przy mojej. Piotr szybko skorzystał z okazji i jego penis wylądował w ustach Damiana, chwilę je pieprzył i wrócił do mnie…potem znowu do Damiana i znowu do mnie.

    W pewnym momencie ustawił go tak, że usta Damiana zetknęły się z moimi, a Piotr mógł wsunąć pomiędzy nie kutasa. Jak tylko się cofał, to Damian przywierał mocniej i czułem jak jego język bawi się z moim, potem Piotr wracał i tak w kółko. Myślałem, że oszaleję – brakowało mi tylko, żeby wibrujący co chwilę korek w mojej pupie został zastąpiony przez kutasa.

    Paweł, który od jakiegoś czasu pieścił moje nogi, chyba czytał mi w myślach. Pobawił się chwilę korkiem i zaczął go stopniowo wyciągać. Gdy tylko skończył poczułem, jak smaruje mi dziurkę żelem i jego penis powolutku wchodzi we mnie. Wszedł cały i nie bawiąc się w półśrodki wszedł na wysokie obroty. Kutas dynamicznie wbijał się we mnie raz za razem. Do tego Paweł dokładał co chwilę siarczystego klapsa, co jeszcze bardziej mnie nakręcało. W tym czasie Damian wstał i niemal przycisnął mi do twarzy swojego odzianego w rajstopy kutasa. Lizałem go jak w amoku, a on rósł i widać było, że chce się wyrwać z rajstop. W końcu Damian wyciągnął go i kilkukrotnie uderzył mnie nim po twarzy. Otworzyłem szeroko usta i poddałem się jego woli. Chłopak wepchnął go niemal po samo gardło, a i tak weszła ledwo połowa. Jednak to mu nie przeszkadzało i chwytając mnie za głowę, traktował moje usta tak, jak Paweł traktował mój tyłek.

    Zabawa trwała w najlepsze, gdy Paweł zaproponował

    – To co panowie? Raz, dwa trzy – zmiana?

    Odzewu nie było, ale szybko zrozumiałem, co miał na myśli. Zaczęli zamieniać się miejscami i co chwilę w moich ustach i tyłku gościł inny kutas. Obawiałem się trochę Damiana, ale byłem najwyraźniej tak chętny, że wszedł w mój tyłek bez problemów. Trzy penisy penetrowały na zmianę usta i tyłeczek, co chwilę ssałem członka, który dopiero, co opuścił moją dupcię. Czasami lizałem dwa, gdy trzeci ruchał mnie od tyłu, czasami jeden był w ustach, drugi w pupie, a trzeci jeździł po moim ciele.

    Byłem suką. Suką pieprzoną tak jak tylko chcieli … i jak ja chciałem. Nie spodziewałem się, że mogę być tak oddany tej zabawie i że tak mnie ona pochłonie. Chciałem więcej i więcej. Chciałem oddać im się tak, jak tylko tego zapragną. Dzisiaj mogli zrobić ze mną to, co będą chcieli. Ich przyjemność była moją przyjemnością.

    Orgia trwała i widać było, że panowie powoli zbliżają się do końca. W końcu Damian stanął przede mną i po kilku ruchach dłonią jego kutas wytrysnął zalewając mi spermą twarz. Potem wepchnął mi go do buzi i pozwolił, abym go dokładnie wyczyścił. Paweł i Piotr przyglądali się temu, po czym odepchnęli Damiana i stanęli tak jak on wcześnie coraz szybciej onanizując się. Otworzyłem szeroko usta i poczułem jak dwie strugi nasienia zalewają mi twarz, spływają po brodzie, trafiają do ust. Paweł uwolnił moje ręce i nogi i pomógł mi wstać. Byłem obolały, ale szczęśliwy. Klęknąłem, panowie otoczyli mnie i po kolei wylizałem ich kutasy do czysta. Wiedziałem, że ten dzień dopiero się zaczął i że będą kolejne. Kolejne, w których jak rasowa dziwka będę robił wszystko, aby zadowolić całą trójkę.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marzyciel

    Fantazji ciąg dalszy…Może kiedyś, może nie z trzema, ale obciągnąć jednemu? Czemu nie?

  • Zaopiekuje sie Toba kochanie

    W małej sali szpitalnej panował półmrok, przerywany jedynie smugami światła wpadającymi z korytarza. Cichą przestrzeń wypełniał ledwie słyszalny szum klimatyzacji i delikatne dźwięki instrumentalnej muzyki dobiegającej zza drzwi. Kameralna sala zawitała jedynie dwa łóżka, oddzielone od siebie cienką, szpitalną zasłoną z beżowego materiału.
    Przy jednym z nich stała Laura. Smukła brunetka, kobieta w wieku trzydziestu sześciu lat. Upał panujący na zewnątrz sprawił, że wybrała na dzisiejszą wizytę krótką, zwiewną sukienkę, która ledwo sięgała jej połowy ud. Do tego dobrała biały, cienki top, który, choć z pozoru niewinny, pod wpływem ciepła i delikatnego materiału, zdradzał więcej, niż zamierzała. Nogi miała wydłużone dzięki butom na wysokich koturnach. Na jej twarzy malowało się skupienie i głęboka troska, ale pod tą maską kryło się również morze innych emocji. Miłość, oddanie, ale i dojmująca tęsknota. Tęsknota za zdrowym mężem, za jego dotykiem, za ich wspólnymi, namiętnymi nocami. Tęsknota, która w tym szpitalnym otoczeniu wydawała się jeszcze bardziej dotkliwa.
    Jej wzrok, pełen czułości, spoczywał na leżącym na łóżku mężczyźnie. Miał czterdzieści lat, a choroba odcisnęła na nim swoje piętno. Był blady i osłabiony, a jego ciało zdawało się bezwładne pod cienką kołdrą. Laura delikatnie obmywała jego twarz wilgotną chusteczką, z czułością dotykając jego czoła i policzków. Każdy jej ruch był pełen miłości i oddania, ale w jej sercu tlił się również żar pożądania, uśpiony, lecz wciąż żywy.
    W miarę jak Laura pochylała się nad mężem, jej pośladki, opięte sukienką, ocierały się o cienką zasłonę. Z każdym ruchem materiał delikatnie się uginał, ledwie wyczuwalnie drżąc.
    Za zasłoną, na sąsiednim łóżku siedział mężczyzna. Jego wzrok, początkowo obojętny, w chwili gdy w szczelinie między zasłonami dostrzegł Laurę, z każdą chwilą stawał się coraz bardziej intensywny. Zauważył, że spod cienkiego topu Laury wyraźnie odznaczają się zarysy jej sutków, a gdy ta pochyliła się głębiej, ukazał się mu również skrawek czerwonej koronki – fragment jej stringów. Widok jej krągłych pośladków, tak blisko, tak kusząco, a teraz jeszcze te kuszące detale, rozpalały jego zmysły do granic. Pod materiałem spodni zarysował się wyraźny kształt jego wzwodu.
    W pewnym momencie, gdy Laura pochyliła się głębiej nad łóżkiem męża, jej pośladki z większą siłą uderzyły o zasłonę. Mężczyzna za nią, instynktownie wstał, rozpiął rozporek i zrobił krok do przodu. Jego wzwiedziony penis, twardy i pulsujący, znalazł się tuż przy materiale, niemal dotykając ciała Laury. W tym samym momencie, ona, odruchowo cofając się, poczuła nagły, zaskakujący dotyk przez cienką tkaninę. Ciepło, twardość, pulsujące napięcie. Przez jej ciało przebiegł dreszcz, mieszanina zaskoczenia i nieoczekiwanego podniecenia. W jej głowie pojawiła się myśl, że domyśla się co właśnie poczuła.
    Nie odważyła się spojrzeć za zasłonę, nie wypowiedziała ani słowa. W sali panowała napięta cisza, przerywana jedynie cichym szumem klimatyzacji i oddechem Laury. W jej głowie kłębiły się sprzeczne myśli. Wstyd, ciekawość, pożądanie. Wszystko to mieszało się w niej, tworząc wybuchową mieszankę.
    Powoli, jakby w transie, Laura uniosła swoją dłoń. Drżała lekko, gdy zbliżała ją do zasłony. Najpierw delikatnie musnęła materiał opuszkami palców. Czuła jego szorstką fakturę, ciepło bijące od ciała mężczyzny po drugiej stronie. Przesuwała dłonią wzdłuż zasłony, jakby badała teren, szukając pretekstu do głębszego kontaktu.
    Nagle jej palce natrafiły na niewielką szczelinę między dwoma fragmentami zasłony. Była to ledwie widoczna przerwa, ale wystarczająca, by wsunąć przez nią dłoń. Laura zawahała się przez moment, a potem, z bijącym sercem, wsunęła dłoń.
    Poczuła coś co miała nadzieję poczuć coś ciepłego, twardego i gładkiego. Jej dłoń dotknęła nagiego penisa mężczyzny. Przez jej ciało przebiegło intensywne podniecenie. Poczuła pulsujące ciepło, delikatne drżenie, twardość, której nie dało się pomylić z niczym innym.
    Mężczyzna po drugiej stronie zasłony poruszył się lekko przesuwając w stronę szczeliny. Laura nie chciała widzieć jego twarzy, nie chciała go znać, czuła jego napięcie, jego pożądanie. Pomimo wstydu i strachu, czuła narastającą falę gorąca w podbrzuszu. To było tak perwersyjne, tak zakazane, a jednocześnie tak niesamowicie podniecające. W tej szpitalnej sali, tuż obok leżącego, chorego męża, dotykała nagiego ciała obcego mężczyzny.
    Zamiast odsunąć się, Laura, jakby kierowana jakąś nieznaną siłą, dotknęła penisa mężczyzny całą dłonią. Poczuła, jak pod jej dotykiem drgnął. Przez jej ciało przeszedł kolejny dreszcz. Czuła, że sytuacja wymyka się spod kontroli, ale jednocześnie czuła silną pokusę, by kontynuować ten zakazany dotyk.
    Laura, wstrzymując oddech, delikatnie obiegła go dłonią i poruszała w górę i w dół, muskając nagiego penisa mężczyzny przez szczelinę w zasłonie. Czuła jego twardość i ciepło, a każdy ruch wywoływał w niej dreszcze. Jednocześnie, stojąc tyłem do zasłony, ocierała penisa o swoje pośladki. Cienki materiał sukienki stanowił jedyną barierę między ich ciałami.
    To było niezwykle intensywne doznanie. Ocieranie, połączone z dotykiem, rozpalało jej zmysły do granic.
    Laura, czuła gorącego, dużego, twardego penisa – jakiego jeszcze nigdy dotąd nie dotykała. Napierał na jej pośladki przez cienki materiał sukienki. Ocieranie to, tak bliskie i intensywne, rozpalało ją do granic możliwości. Gorąco rozlewało się po jej ciele, a dreszcze przebiegały od karku aż po same palce u stóp. Pragnęła więcej, chciała poczuć go bezpośrednio, bez żadnych barier. Z drżącymi rękami uniosła sukienkę, wyżej, aż poczuła chłodne powietrze na nagich pośladkach. Skóra jej ud, gładka i napięta, zetknęła z penisem czując całą powierzchnią skóry jego twardość i ciepło.
    To było zupełnie inne, o wiele bardziej intensywne doznanie. Każdy ruch, każde drżenie, odczuwała teraz bezpośrednio na skórze. Mężczyzna za zasłoną westchnął głośno, a Laura poczuła, jak jego penis jeszcze mocniej napiera na jej pośladki, wykonując ruchy w górę one dół. Poruszyła biodrami, ocierając się o niego z coraz większą śmiałością. Czuła, że on również jest na granicy wytrzymałości. Jego oddech stał się ciężki i nierówny, a spod zasłony dobiegały ciche jęki.
    Wtedy Laura, w akcie absolutnej odwagi i pożądania, delikatnie odchyliła swoje stringi na bok, odsłaniając wejście do pochwy. Delikatna koronka stringów zsunęła się, odsłaniając wilgotne wargi sromowe. Chciała poczuć go w sobie, pragnęła tej intymnej bliskości. Zrobiła to powoli, z drżeniem rąk, czując narastające podniecenie, obserwując cień rzucany przez zasłonę, który zdawał się poruszać wraz z każdym jej ruchem.
    Mężczyzna, wyczuwając jej intencję, przywarł do zasłony jeszcze mocniej. Laura poczuła jego penis, przesuwający się po jej pośladkach, aż w końcu natrafił na wilgotne wejście do jej pochwy. Wstrzymała oddech. To było tak blisko, tak intymne. Czuła delikatne muśnięcie jego żołędzi o jej wargi sromowe.
    Z cichym jękiem rozkoszy, Laura delikatnie wypięła biodra, pozwalając mu wejść głębiej. Poczuła jego twardość, wypełniającą ją od środka. Było ciasno i gorąco, a fala rozkoszy zalała jej ciało. Skóra jej pośladków napięła się, gdy czuła jego pełną długość. Mężczyzna zaczął poruszać biodrami, wchodząc i wychodząc z niej powoli, ale zdecydowanie. Laura oddała się temu doznaniu całkowicie, poruszając biodrami w rytm jego ruchów. Każdy ruch był falą czystej rozkoszy, rozchodzącą się po całym jej ciele. Jęki rozkoszy mieszały się z ciężkim oddechem, tworząc symfonię pożądania. Czuli zapach swoich ciał, zmieszany z zapachem szpitalnego powietrza.
    W końcu, czując narastające napięcie, oboje doszli do szczytu. Laura wydała cichy zdławiony jęk, czując pulsujące fale rozkoszy, rozlewające się po całym jej ciele. Mężczyzna za zasłoną również wydał jęk, a Laura poczuła jego gorący wytrysk na swoich pośladkach. Ciepły, lepki płyn spływał po jej skórze, mieszając się z jej własnym potem. Nie wniknął do jej wnętrza, ale spoczął na jej pośladkach, świadcząc o ich namiętnym spotkaniu.
    Przez chwilę trwali w milczeniu, oddychając ciężko i próbując dojść do siebie po tym intensywnym doświadczeniu. Laura czuła ciepły, lepki płyn na swoich pośladkach i dreszcze przebiegające przez całe ciało. Wstyd, zmieszanie i ekscytacja mieszały się w niej w burzliwym koktajlu emocji. Czuła zapach jego spermy, który unosił się w powietrzu.
    Laura opuściła sukienkę i ciężko usiadła na skraju łóżka. To co co usłyszała chwilę później zmroziło ją całkowicie… Mężczyzna zza zasłony po raz pierwszy się odezwał, Laura słysząc jego słowa najpierw stanęła w bezruchu jak sparaliżowana po czym natychmiast ruszyła w stronę zasłony ale za nią nie było już nikogo… Stało tylko zasłone puste łóżko czekające na chorego. Laura nie dowierzając w to co słyszała siedziała na łóżku powtarzając to w kółko: “Zawsze tego pragnąłem Lauro”.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Darłoń Makaron

    Początkujący pisarz. Mnóstwo pomysłów, mało wiedzy i techniki.

  • Wyruchany przez starszego brata cz. 1

    Cześć! Mam na imię Michał i mam 17 lat. Pochodzę z typowej, polskiej rodziny – mama jest kasjerką w sklepie, a tata pracuje jako mechanik. Mam też brata – 21-letniego Adriana, który razem z tatą pracuje w okolicznym warsztacie samochodowym. Trochę to nienormalne, ale mój brat od zawsze mi się podobał, a zwłaszcza jak ubierał się w swoje robocze ubrania – szare dresy ubrudzone w smarze i biała, dobrze opinająca jego klatkę piersiową bluza. Ponadto, miał prawie 2 metry wzrostu i ważył aż 100 kilogramów – był bardzo umięśniony. Zawsze kiedy się masturbowałem, myślałem właśnie o nim. Jak się później okazało, moje seksualne fantazje miały się spełnić.

    Wszystko wydarzyło się pewnego grudniowego popołudnia. Wróciłem ze szkoły, w której, jak to w szkole, było dość nudno. W domu nie było nikogo – rodzice i brat byli w pracy. Oznaczało to, że mogłem w końcu zająć się sobą i wyładować nastoletnie seksualne napięcie. Poszedłem więc do swojego pokoju i rozebrałem się, włączając pierwsze lepsze gejowskie porno. Waliłem sobie od 10 minut aż usłyszałem jak ktoś otwiera drzwi. Nie zdążyłem się ubrać i w drzwiach zobaczyłem… Adriana. Był ubrany w swoje ulubione szare dresy i białą bluzę. Pod dresami wyraźnie odznaczał się jego penis, który, przynajmniej w moich fantazjach, był wielki i gruby. Zaskoczony nie zdążyłem się ubrać i odwróciłem się w stronę mojego brata.

    – O kurwa… czy to gejowskie porno?! – krzyknął zszokowany Adrian.

    – No, jak widzisz. – odpowiedziałem wyraźnie zawstydzony.

    – Nie wiedziałem że mój młodszy braciszek lubi takie zabawy… – odparł Adrian, delikatnie masując się po swoim penisie, który bardzo szybko wyraźnie stwardniał i odznaczał się pod dresami coraz bardziej.

    – Widzę, że nie tylko ja lubię takie zabawy – powiedziałem, nieustająco powoli masując swojego penisa.

    – A ja widzę, że ktoś tu jest strasznie napalony. Chyba będziesz musiał mi coś dać w zamian za niemówienie rodzicom. Chyba wiesz, co mam na myśli? – zapytał Adrian.

    – Nie mam pojęcia… – odpowiedziałem, drocząc się z bratem.

    – Chodź do braciszka.

    Posłusznie wstałem z fotela i podszedłem do Adriana. Kiedy zbliżałem się do niego, coraz bardziej czułem intensywny zapach potu po ciężkiej pracy, podziwiając jego delikatny zarost i perfekcyjną twarz. Nagle rzucił się na mnie i zaczął całować. Był to najpiękniejszy moment w moim życiu. Usta Adriana dotykały moich, a jego dłoń zjeżdżała coraz niżej, aż złapała mnie za pośladki, dając mi po tym soczystego klapsa. Moja ręka masowała w tym czasie jego klatkę piersiową, brzuch i sterczącego pod spodniami penisa.

    – Wyrucham Cię, braciszku, wiesz? – zapytał Adrian, odrywając na chwilę swoje usta od moich i dysząc z podniecenia.

    – Wyruchaj mnie braciszku. Marzę o tym odkąd pamiętam. – odparłem, nieprzerwanie masując penisa Adriana.

    – Widzę, że jesteś strasznie napalona, młoda suczko. Ja też. Będziesz jeszcze prosił żebym przestał. – mówił Adrian, dając mi w międzyczasie kilka klapsów i powoli masując swoim palcem moją dziurkę.

    Słysząc to, podniecony jak nigdy, zdjąłem jednym ruchem bluzę Adriana. Nie miał pod nią podkoszulki, przez co od razu mogłem rozkoszować się widokiem umięśnionej, lekko owłosionej klaty, włosów wystających spod pach i lekko umięśnionego, ale na pewno bardzo silnego brzucha. Adrian w tym czasie złapał mnie za włosy i rzucił przed sobą na kolana. Klęcząc przed nim, przycisnął mnie do swojego krocza. Czułem zapach i kształt jego ogromnego, grubego penisa.

    – Bierz się do roboty – rozkazał mi Adrian.

    Posłusznie wziąłem się do pracy, zdejmując jego dresy i bokserki. Chwilę później zobaczyłem najwspanialszą rzecz na świecie – grubego, owłosionego, na oko osiemnastocentrymetrowego penisa. Był piękny. Bez wahania otworzyłem usta i wziąłem go do moich ust, gdzie ledwo się mieścił. Adrian w tym czasie jęczał z przyjemności, bo, jak się okazało, byłem w robieniu loda całkiem niezły. Po chwili mój starszy brat stwierdził, że to czas na wyruchanie mnie prosto w usta. Złapał mnie za głowę i kazał trzymać nieruchomo. Posłusznie wypełniłem polecenie. On w tym czasie zaczął ruchać moje usta tak mocno, że jego wielkie, męskie jaja uderzały tylko w moją twarz. Po kilku minutach takiej zabawy Adrian stwierdził, że czas pójść o krok dalej. Złapał mnie za włosy i podniósł, wsadzając swój język do mojego gardła. Wyjmując go, wyszeptał mi do ucha:

    – Chcesz, żeby starszy braciszek Cię zapłodnił, co? Chcesz tego bardzo, prawda? – zapytał.

    – Tak, bardzo chcę. Zapłodnij mnie braciszku. – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

    – Zapłodnię Cię, ale pamiętaj, od teraz nie możesz dawać dupy nikomu. Oznaczę Cię swoją spermą i będziesz teraz tylko mój. – poinformował mnie Adrian, po czym przenieśliśmy się na moje łóżko, na którym położyłem się na plecach. Przede mną klęczał Adrian, który wyglądał najbardziej męsko, jak tylko mogłem sobie wyobrazić.

    – Wypnij się – rozkazał.

    Kolejny raz posłusznie wypełniłem rozkaz, pokazując mu swoją dziurkę. Napluł na nią i wcisnął swoją ślinę palcem do środka, zabierając się do ruchania mnie. Jednym ruchem wsadził swojego ogromnego penisa do mojej dziurki. Poczułem niewyobrażalny ból, który chwilę później przerodził się w jeszcze bardziej niewyobrażalną przyjemność. Adrian ruchał mnie w ten sposób przez kilka minut, po czym zlapał mnie i obrócił tak, że leżałem już nie na plecach, a na brzuchu. On z kolei położył się na mnie i znów wcisnął swojego penisa. Czułem cały jego ciężar na sobie. Uczucie ciężaru mojego brata było przerywane tylko na klapsy co chwilę. Po kilku minutach przyspieszył i zaczął stękać, a cała jego sperma wylądowała w moim odbycie. Poczułem się tak, jakby wpłynęło do niego jakieś ciepłe tsunami. Oprócz tego, poczułem się posiadany przez mojego brata, któremu musiałem już teraz być ciągle wierny – wyruchał mnie i oznaczył. Po chwili wyjął swojego penisa i powiedział:

    – To co, jutro to samo, braciszku?

    – Oczywiście, braciszku. – odpowiedziałem.

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Napalony Nastolatek

    Chcecie kolejną część?

  • Czy kiedys trafi mi sie normalna randka?

    Czy kiedyś trafi mi się normalna randka ?

    Kawiarnia “Artystyczna Przystań”, okazała się być raczej głośnym kotłem, wypełnionym po brzegi ludźmi i kakofonią dźwięków. Sofija, w swojej dopasowanej, szmaragdowej sukience, czuła się jak kolorowy ptak w klatce pełnej wróbli. Edmund spóźnił się, oczywiście. Dziesięć minut, które Sofija spędziła na obserwowaniu krzątających się kelnerów i nerwowym poprawianiu włosów, wydawały się wiecznością. W końcu pojawił się, dysząc lekko i mamrocząc coś o „niezwykłym natężeniu ruchu”.

    – Przepraszam za spóźnienie – powiedział, zerkając na Sofiję przelotnie, jakby bał się kontaktu wzrokowego. – Jakiś… dziwny korek.

    – Rozumiem – odparła Sofija, starając się ukryć swoje zirytowanie. Uśmiechnęła się lekko, ale Edmund nie odwzajemnił uśmiechu.

    Usiedli przy małym stoliku, ledwo mieszcząc się między dwoma innymi, głośno rozmawiającymi grupami. Kelner podszedł po chwili, a Edmund zamówił pośpiesznie „jakąś kawę”, nie pytając nawet Sofiji o jej preferencje.

    – Więc… – zaczął Edmund, kiedy kelner odszedł. Zamilkł na chwilę, bębniąc palcami po stole. – Ładne… miejsce.

    Sofija rozejrzała się po kawiarni, gdzie ledwo można było usłyszeć własne myśli.

    – Tak, bardzo… klimatyczne – odpowiedziała z lekkim sarkazmem, który na szczęście umknął uwadze Edmunda.

    Kolejna chwila ciszy. Edmund nerwowo poprawiał kołnierzyk koszuli.

    – A więc… czym się zajmujesz? – zapytał, jakby odczytywał pytanie z telepromptera.

    – Pracuję w marketingu – odparła Sofija. – Tworzę kampanie reklamowe, zajmuję się social mediami… Wiesz, te sprawy. A ty?

    – Ja… no wiesz… w IT – wymamrotał Edmund, unikając jej wzroku i wpatrując się w swój telefon leżący na stole ekranem do dołu. – Dużo… tych… komputerów.

    Sofija uniosła brwi.

    – Rozumiem – powiedziała, choć wcale nie rozumiała, co miał na myśli. – Czyli… programista? Analityk?

    – No… tak… coś… w tym stylu – odparł Edmund, wzruszając ramionami.

    Kelner przyniósł kawy i dwa kawałki ciasta. Edmund natychmiast chwycił za większy kawałek, nawet nie pytając Sofiji, czy ma ochotę na ciasto.

    – To… lubisz… ciastka? – zapytała Sofija, z lekkim uśmiechem.

    – No… tak – odpowiedział Edmund z pełnymi ustami, krusząc ciasto na obrus. – Dobre.

    Sofija westchnęła w duchu. To zapowiadało się na długi wieczór.

    – Więc… – próbowała ponownie, mając nadzieję na jakąkolwiek rozmowę. – Oglądałeś ostatnio jakiś ciekawy film? Czytałeś książkę?

    – Eeee… nie bardzo – odparł Edmund, zerkając na swój telefon. – Ostatnio… byłem zajęty.

    – Czym? – zapytała Sofija, choć już przeczuwała odpowiedź.

    – No wiesz… praca… te sprawy – wymamrotał Edmund.

    W tym momencie Sofija poczuła, że jej cierpliwość się wyczerpuje.

    – Słuchaj… – zaczął Edmund, odkładając widelec z głośnym brzękiem. – Ja… wiesz… szczerze mówiąc… nie szukam… no wiesz… niczego… poważnego.

    Sofija spojrzała na niego z rezygnacją.

    – Rozumiem – powiedziała cicho. – Czyli… to chyba… tyle?

    – No… chyba tak – odparł Edmund, z wyraźną ulgą w głosie. – Miło było… poznać.

    – Ciebie również – skłamała Sofija, zerkając ukradkiem na zegarek. Chciała jak najszybciej stamtąd uciec.

     Po tym niezręcznym pożegnaniu, Sofija i Edmund wyszli z kawiarni, oboje z poczuciem ulgi, że to już koniec. Niestety, los miał dla nich inny plan. Okazało się, że ich samochody stały zaparkowane niemal obok siebie. A co gorsza, kiedy wsiedli do aut, Edmund zauważył że samochód Sofiji nie chce odpalić. Na domiar złego trafili prosto w sam środek gigantycznego korka, który zdawał się rozciągać na całe miasto.

    Edmund westchnął ciężko. Nie miał ochoty spędzać kolejnych minut w towarzystwie tego człowieka, ale sytuacja była bez wyjścia.

    – Wygląda na to, że nigdzie się stąd nie ruszysz – powiedział, zerkając na morze stojących samochodów.

    – Skoro i tak stoimy… może cię podwiozę? Pomoc drogowa oraz taxi i tak nie przyjedzie zbyt prędklo – zapytał, starając się brzmieć obojętnie. – Mieszkasz chyba niedaleko.

    Sofija, choć niechętnie, zgodziła się. Perspektywa stania w korku samej była jeszcze mniej kusząca.

    W samochodzie panowała gęsta cisza. Edmund nerwowo przestawiał biegi, a Sofija wpatrywała się w okno, obserwując krople deszczu spływające po szybie. Nagle, kątem oka, zauważyła, że Edmund co chwilę zerka na jej nogi. Miała na sobie cienkie, czarne rajstopy, które opinały jej zgrabne nogi. Poczuła lekkie ukłucie irytacji, ale jednocześnie… coś innego. Jakieś dziwne, nieznane jej dotąd napięcie.

    W pewnym momencie, kiedy Edmund skręcał na skrzyżowaniu, Sofija, pochylając się lekko, by poprawić torebkę, zobaczyła coś, co zmroziło jej krew w żyłach. Pod siedzeniem pasażera, częściowo wsunięta pod dywanik, leżała… zużyta prezerwatywa.

    Zamarła. Poczuła, jak jej policzki płoną. Nie wiedziała, co myśleć. Czy to możliwe, że Edmund… przed chwilą… czy to dlatego się spóźnił?

    Szybko odwróciła wzrok, udając, że nic nie widziała. Ale obraz ten utkwił jej w pamięci. Napięcie w samochodzie stało się niemal namacalne. Sofija czuła na sobie wzrok Edmunda, który co chwilę zerkał na jej nogi, a ona, z kolei, nie mogła przestać myśleć o tym, co zobaczyła pod siedzeniem. Ironia losu – utknęli w korku, uwięzieni w małej przestrzeni, otoczeni przez morze samochodów, a między nimi wisiało gęste, pełne niedomówień i skrywanych myśli powietrze.

    Napięcie w samochodzie było tak gęste, że można je było kroić nożem. Sofija wciąż czuła na sobie wzrok Edmunda, a w jej głowie kotłowały się myśli o prezerwatywie znalezionej pod siedzeniem.

    Nagle radio zatrzeszczało, dźwięk gwałtownie się podgłośnił, a potem… coś przeskoczyło. Na ułamek sekundy panowała absolutna cisza, po czym z głośników popłynęła jakaś niezrozumiała melodia, jakby z innej stacji, z innego wymiaru.

    W tym samym momencie oboje poczuli dziwną, nieodpartą potrzebę mówienia prawdy. Tylko i wyłącznie prawdy.

    Edmund, jakby wyrwany z transu, spojrzał na Sofiję i wyznał:

    – Wiesz… ja… mam fetysz. Kobiece rajstopy. Długie nogi… i… no wiesz… pupa. To mnie… kręci. Bardzo.

    Sofija, zaskoczona jego nagłą szczerością, poczuła, jak jej policzki ponownie płoną. Ale tym razem nie z zażenowania, a z… ciekawości. Nie mogła powstrzymać się od odpowiedzi:

    – Ja… zauważyłam tę prezerwatywę pod siedzeniem, zawsze kręciły mnie szybkie numerki z nowo poznanymi.

    Edmund spuścił wzrok, rumieniąc się lekko.

    – No tak… – wymamrotał. – To… z ostatniego… no wiesz… Sprawiałaś wrażenie chcesz poważnego związku.

    Cisza zawisła w samochodzie na chwilę, ale tym razem była to cisza innego rodzaju. Napięcie nie zniknęło, ale zmieniło swój charakter. Zamiast krępującej atmosfery, pojawiło się coś w rodzaju… ekscytacji.

    Wtedy Sofija, pod wpływem impulsu, wyznała coś, co od dawna w niej drzemało:

    – Też mam fetysz… lubię… smak nasienia. I… lubię… robić to oralnie. Czuję wtedy, że mam pełną kontrolę.

    Edmund spojrzał na nią z niedowierzaniem, a potem na jego twarzy pojawił się uśmiech.

    – Naprawdę? – zapytał, a w jego głosie słychać było rosnące podniecenie.

    – Naprawdę – odpowiedziała Sofija, patrząc mu prosto w oczy.

    Wtedy Edmund wyznał coś jeszcze:

    – Nigdy nie miałem kobiety, która by… sama z siebie… wiesz… zaproponowała… Coś takiego. Zawsze musiałem… prosić. To… bardzo mnie podnieca.

    W samochodzie zapadła chwila ciszy, przerywana jedynie szumem deszczu i odgłosami klaksonów. Ale ta cisza była teraz pełna elektryzującego napięcia. Oboje czuli, że coś się zmieniło. Niezręczna randka zamieniła się w coś zupełnie innego. W coś… ekscytującego. W coś… niebezpiecznego. W coś, co mogło ich połączyć w sposób, którego żadne z nich się nie spodziewało.

    Po wyznaniach, elektryzujące napięcie wypełniło wnętrze samochodu. Edmund, wciąż pod wrażeniem szczerości Sofiji, zerkał na jej nogi w czarnych rajstopach, które w świetle ulicznych latarni wydawały się jeszcze bardziej kuszące.

    – Masz… piękne nogi – wyszeptał, a w jego głosie drżało pożądanie.

    Sofija uśmiechnęła się zmysłowo i położyła dłoń na jego udzie, delikatnie je gładząc.

    – Dziękuję – odpowiedziała cicho i delikatnie rozwarła nogi jakby w geście zaproszenia.

    Edmund poczuł dreszcz. Uniósł swoją rękę i delikatnie dotknął jej nogi tuż nad kolanem. Materiał rajstop był gładki i ciepły. Potem, z narastającą odwagą, jego dłoń powędrowała wyżej, pod sukienkę Sofiji, muskając jej nagie udo. To nie były rajstopy a pończochy. Sofija przymknęła oczy, oddychając głęboko kiedy położył dłonie na jej majtkach

    – Wiesz… – wyszeptał Edmund, a jego głos był teraz ledwo słyszalny. – Zawsze marzyłem… żeby dotknąć… tak…

    Sofija uniosła lekko biodra, dając mu więcej swobody.

    – Więc dotykaj – wyszeptała, patrząc mu prosto w oczy.

    Edmund, z drżącymi dłońmi, delikatnie rozchylił jej nogi, a jego dotyk stał się bardziej śmiały. Sofija jęknęła cicho, czując narastające podniecenie. W jej głowie pojawiła się nagła, nieodparta myśl. Chciała go… teraz.

    W tym momencie korek zaczął się rozluźniać. Samochody ruszyły powoli. Edmund cofnął dłoń, ale spojrzenia obojga były pełne pożądania.

    – Chyba… musimy jechać – wymamrotał.

    Sofija, nie zważając na to, co się dzieje na zewnątrz, pochyliła się i, zręcznie manewrując w ciasnym wnętrzu samochodu, rozpięła mu rozporek. Edmund wstrzymał oddech, zaskoczony jej odwagą. Sofija, z determinacją w oczach, wzięła go w dłoń i ruszała zmysłowo.

    Edmund jęknął głośno, czując falę gorąca rozlewającą się po całym ciele. Zapomniał o korku, o samochodach, o całym świecie. Liczyło się tylko to, co działo się między nimi, ten intymny akt, ta nagła eksplozja pożądania.

    Po chwili, gdy korek zaczął się trochę rozchodzić, Sofija osunęła się, podwijając swoją sukienkę dla wygody. wsparła się kolanami w stronę edmunda wypięła tyłek w stronę szyby i pochyliła się nad jego rozporkiem. Spojrzała na Edmunda, który oddychał ciężko, z rumieńcami na twarz, na sam widok jej wypiętego tyłka odbijającego się w bocznej szybie był maksymalnie twardy.

    – Chyba… musimy jechać – powtórzyła słysząc klaksony, tym razem z lekkim uśmiechem.

    Edmund, wciąż oszołomiony tym, co się stało, ruszył z miejsca.

    Sofija delikatnie musnęła jego czubek językiem, a po jego ciele przeszedł dreszcz. Potem objęła go ustami, powoli i zmysłowo. Edmund jęknął cicho, czując, jak fala gorąca rozlewa się po całym ciele. Sofija poruszała ustami delikatnie, ale stanowczo. Edmund czuł, jak jego oddech staje się coraz szybszy, a napięcie w jego ciele narasta. Każdy jej ruch, każdy dotyk, potęgował jego doznania.

    – Oh… Sofija… – wyszeptał, a jego głos był ledwo słyszalny.

    KIedy korek się rozluźnił patrzył na drogę i słyszzał tytlko ciche cmoknięcia, odgłosy ssania, a momentami delikatne chlupotanie śliny, gdy przesuwała ustami wzdłuż jego długości. Te dźwięki, tak intymne i zmysłowe, potęgowały jego podniecenie do granic możliwości. Czuł, jak jej wilgotny język pieści każdy milimetr jego ciała, a jej usta obejmują go z czułością i pożądaniem

    W tym momencie, gdy Edmund był już na granicy… Sofija delikatnie zwolniła tempo, a potem odsunęła się na chwilę, unosząc głowę.

    – Za bardzo smakujesz… – wyszeptała Sofija, a jej głos był niski i zmysłowy. – Nie chcę, żeby to się tak szybko skończyło.

    – Naprawdę? – zdołał wykrztusić.

    Sofija uśmiechnęła się delikatnie i pochyliła się ponownie, kontynuując pieszczoty. Tym razem jej ruchy były wolniejsze, bardziej zmysłowe, skupione na każdym detalu. Edmund jęknął cicho, czując, jak fala gorąca ponownie go zalewa. Czuł jej oddech na swojej skórze, delikatny dotyk jej języka, ciepło jej ust. Każdy jej ruch był precyzyjny i pełen czułości, a jednocześnie emanował z niego dzika, pierwotna siła.

    Jego ciało napinało się i drżało pod jej dotykiem, a oddech stawał się coraz bardziej urywany. Czuł, że jest blisko… bardzo blisko. Granica, którą przed chwilą niemal przekroczył, znów się do niego zbliżała, a wraz z nią narastało uczucie nieopisanej rozkoszy. Sofija czuła to napięcie, wyczuwała każdy drgnienie jego ciała i z rozkoszą podsycała ten ogień, prowadząc go coraz bliżej krawędzi. W końcu, z cichym, stłumionym jękiem, Edmund poczuł, jak fala rozkoszy przetacza się przez jego ciało. Poczuł gęsty, ciepły płyn wypełniający usta Sofiji.

    Sofija przez chwilę pozostała nieruchoma, pozwalając mu w pełni doświadczyć tego momentu. Potem delikatnie poruszyła ustami, smakując go i powoli połykając. Jej oczy były zamknięte, a na twarzy malował się wyraz rozkoszy i spełnienia. Delikatnie przełknęła, a potem otworzyła oczy i spojrzała na Edmunda z lekkim uśmiechem, oblizując wargi.

    – Mniam… – wyszeptała cicho, a w jej głosie słychać było satysfakcję.

    W tym samym momencie radio w samochodzie znów zatrzeszczało. Dźwięk był głośny i nagły, jakby ktoś przestawił stację na sam szum. Przez ułamek sekundy panowała ogłuszająca cisza, a potem z głośników popłynęła jakaś niezrozumiała melodia, jakby z innej stacji, z innego wymiaru. Efekt był piorunujący. Zarówno Edmund, jak i Sofija, oderwali się od siebie, zaskoczeni i nieco zdezorientowani.

    Edmund natomiast siedział przez chwilę bez ruchu, oddychając ciężko i próbując zebrać myśli. Jego twarz była czerwona, a oczy wciąż rozszerzone.

    – Co… co to było? – wymamrotał w końcu, spoglądając na radio.

    – Wygląda na to, że… interwencja z góry – odpowiedziała Sofija z figlarnym uśmiechem. – A może po prostu zła stacja.

    Edmund spojrzał na nią i uśmiechnął się lekko. Mimo zaskoczenia i lekkiego szoku, czuł się… niesamowicie. Doświadczył czegoś intensywnego i niespodziewanego, a wszystko to w tak nietypowych okolicznościach.

    W samochodzie zapanowała chwila ciszy, przerywana jedynie szumem deszczu i cichym dźwiękiem radia, które grało już tylko zw

    ykłą muzykę. Jednak ta cisza była teraz inna niż wcześniej. Była to cisza pełna wspomnień, napięcia, które dopiero co eksplodowało, i obietnicy, że to jeszcze nie koniec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Darłoń Makaron
  • Nasz Projekt cz. X

    Dłonie Martynki lekko zadrżały kiedy przesuwała treść  sms-u. Sama wiadomość była krótka, jednak to nie on był tutaj najważniejszy. Ela, gdyż ona była nadawcą wysłała link i polecenia odwiedzenia strony.

    Wzrok dziewczyny był za to skierowany na różnokolorowe ogłoszenie.

    “Szkolna aukcja już dziś wieczorem na sali gimnastycznej. Przedmiotem aukcji będzie dziewictwo naszej kochanej Martynki. Cena podstawowa podana na aukcji.”

    Przez ciało Martynki przeszedł dreszcz. Po chwili przyszedł kolejny sms od Eli.

    “Aukcja o 20.00, bądź o 18.00 w pokoju od biologii”.

    Pomieszczenie gdzie wszystko się zaczęło miało być  początkiem czegoś nowego?

    Pytanie to nurtowało Ele przez cały dzień. Nawet prowokacje chłopaków poszły w zapomnienie. Tylko raz dziewczyna zwróciła uwagę. Przechodząc koło jednej z ławek na korytarzu zauważyła grupkę uczniów przeglądając znane jej ogłoszenia. Widać aukcja stała się publiczna. Wizja bycia rozdziewiczoną powodowała ból całego ciało. Kutas juz dawno przestał był użyteczny. Właściwie był już tylko ozdobą i działał w sprawach fizjologiczny. Teraz to jest usta i od dziś dupka były jej miejscami rozkoszy. Ela często powtarzała, że prawdziwa kobieta potrafi czerpać przyjemność z wielu miejsc. Idąc korytarzem mijala kolejnych byłych klientów. Jedni byli na tyle szczęśliwi, że kiedy po raz pierwszy spotkali się z jej ustami nie byli wstanie nawet skoncentrować się. Tych wystarczyło pomasować po jajkach , by wystrzelili swoje wszystkie ładunki. Trafiały też się zaniedbane. Śmierdzące, sflaczałe. -”Faceci powinni dbać o swoje”- pomyślała

    -“A ty dbasz?”-odezwał się cichy głosik w głowie.

    Widać mimo feminizacji jakaś cząstka męska nadal tkwiła, ale prócz słów nie miała kontroli. To ciało było Martynki.

    ……….

    Po lekcjach uczennica udała się do pobliskiego bar. Coś zjadła i postanowiła jeszcze umyć zęby. Ela często powtarzał by dbać o Siebie. Nie chciała też wpaść w nowe kłopoty. Siedząc na toalecie w szkolnej łazience usłyszała śmiech i otwierane drzwi do żeńskiej toalety. Instynktownie podniosła nogi, ukryć swoją obecność. Wolałaby nikt nie odkrył jej. Dziewczyny były najgorsze, a spotkanie z nimi skończyłoby się pewnie awanturą.  Po głosie i krokach, zgadywała że była to czwórka. Chyba się spieszyły, bo mówiły szybko i aż przebierały nogami. Oprócz jakiś bzdur na temat kosmetyków i ciuchów do uszu Martynki doleciało też to.

    Dziewczyna1: Mam dość tej budy.

    Dziewczyna2: Nooo

    Dziewczyna3:  Słyszeliście o aukcji dziś?

    Dziewczyna4: A mogą tak?

    Dziewczyna2: Mogą. Podobno nie jest to taka aukcja normalna. Podobno szkoła dostała jakieś tam pozwolenia.

    Dziewczyna4: Czyli szkolny lachociąg zostanie rozdziewiczony?

    Dziewczyna1: Ciekawy kto to będzie?

    Dziewczyna3: Nie ważne kto. Ważne by miał jaja to zrobić hehehehe. Podobno jest dużo chętnych. Musieli chyba zamknąć salę, bo takie jest zainteresowania.

    Dziewczyna2: Chuj z nią…i w niej hehe zbierajmy się.

    Kiedy głos dziewczyna oddalił się, Martynka zamiast opuścić nogi, skuliła się i spojrzała w pustkę. Jej myśli były w rozsypce.

    ……….

    Punkt 18.00 przed salą zjawiła się i delikatnie zapukała. Z wewnątrz usłyszała damski głos zapraszający do środka. Wnętrze pomieszczenia było zastawione przez liczne pudła i o zgrozo znanym stołem ze stelażem. Na Martynkę czekały już Dyrektorka i Ela. Obie ubrane w stroje pielęgniarskie. Kiedy dziewczyna zamknęła drzwi za Sobą podeszła do niej Ela. Biały fartuch nie pasował do jej figury jednak sama uczennica tylko chwyciła Martynkę za ramię i bez  słowa  pociągnęła w kierunku stołu. W tym samym czasie Dyrektorka wyciągnęła jakąś reklamówkę i również podeszła do dziewczyn.

    -Kładź się-padła wspólna komenda

    Martynka położyła się na o dziwo ciepłym stole.

    -Dziś jest ważny moment, moja droga–zaczęła dyrektorka ściągając ubrania uczennicy-dziś wreszcie stracisz cnotę hihihi.

    Martynka milczała, mimo iż z głębi głowy dochodził do niej dawno zapomnianego chłopaka. Zarówno Ela jak i Dyrektorka szybko ściągnęła ubrania i przystąpiły do odświeżenia ciała. W tym celu w ruch poszły maszynki i golarki z wspominanej reklamówki. Piersi, pachy, ręce, twarz, a przede wszystkim okolice pasa cnoty i dupki. Ten pierwszy został zdjęty, co zdziwiło Martynkę, bo nawet tego nie poczuła. Dziewczyna leżała i czuła jak golone są skrawki jej ciała. Po chwili Ela odezwała się.

    -Chyba gotowe?

    Martynka spojrzała na swoje gładkie ciało. Poniżej zauważyła bezwładnego penisa, który leżał sflaczały i bez życia. Głos faceta z głowy znowu zagroził, ale został zatrzymany przez słowa Dyrektorki.

    -Myślę, ze zostawimy perukę. Jest dobra, tylko przetrzemy ją z ciałem-to mówiąc chwyciła gąbkę i jakiś płyn .

    Ujrzała nad sobą jak Dyrektorka zaczyna być ciało przy pomocy płynu i innych jakiś mikstur. W tym czasie Ela zajmowała się paznokciami. Martynka leżąc ujrzała nad sobą widoczny biust Kobiety, kiedy pochyliła się  nad nim. Mimo że cycki otulone były bez uniform pielęgniarki to widać było jej krągłości.

    -“Chyba nie ma stanika”- pomyślała widząc wyraźnie sutki.

    Normalnie facet zareagował to erekcja lub po prostu zwykłym burakiem na twarzy. Martynka nie była już facetem, tylko prawie kobietą, dlatego patrzyła na to obojętnie.

    Pas cnoty został zmieniony na rozmiar mniejszy, a może dwa. Ten sam kolor i materiał. Mimo wszystko dyskomfort był minimalny. Na tzn. kobiecość nazywaną przez Ele powędrowała ciemno-zielone koronkowe stringi. Na cycki zaś został nałożony tego samego koloru koronkowy stanik, na nogi natomiast ciemne rajstopy z równie ciemną podwiązką. Na całość ciała poszła zielona suknia. Długa, sięgająca do ziemi. W niektórych miejscach miała koronkowe części przez  które widoczne były między innymi piersi, brzuch, plecy i pośladki.  Ostatnimi elementami były buty na obcasach i mocny makijaż. Przed wyjściem Martynka zerknęła w lustro. Z sali biologicznej po prawie 1,5 godzinie wychodziła nie uczennica, ale piękna dziewczyna w ubrana w dość erotyczny strój. Dotarcie  na salę  gimnastyczną trwało kilka minut. Towarzyszyła jej Ela, tym razem przebrana w garnitur i spodnie pod niego. Wyglądała na przystojnego faceta, ale nie modela, a bardziej ochroniarza. Było z tym wiele wspólnego, gdyż Martynka została wprowadzona na salę bocznym wejściem jak VIP. Przez lekko uchylone drzwi na końcu sali zauważyła obok nich scenę, gdzie kilku uczniów montowała oświetlenie i nagłośnienie. Sala już przed 20.00 była zapełniona. Oprócz uczniów, Martyna zauważyła kilku nauczycieli, którzy opierało się o ściany. Nagle dziewczyna poczuła czyjąś dłoń. Przy niej stała dyrektora ubrana w prostą czarną suknie, która połyskiwała i odbijała promienie światła.

    -Pamiętaj. Uśmiechaj się- powiedziała wychodząc z kantorka prosto na scenę. Od razu poleciały gwizdy i krzyki zachwalające urok Pani Dyrektor. Kobieta stanęła dumnie przy mikrofonie, ale potrzebna była integracja kilku nauczycieli, którzy uciszyli krzykaczy.

    -Spotkaliśmy się tutaj-zaczęła- na aukcji naszej drogiej uczennicy i koleżanki Martyny.

    Ela popchnęła Martynkę w stronę sceny. Z każdym krokiem ciało stawało się coraz cięższe. Kiedy stanęła na scenie, ogrom gwizdów potroił się. poleciało też kilka zniszczonych tekstów. Gdyby nie ponowne działanie nauczycieli tłum zagłuszyły by pewnie całe wydarzenie. Dyrektorka głosem poważnym opowiedziała, a bardziej streściła cały projekt. W tym czasie Martynka stała z lekkim uśmiechem. Na szczęście światła były na tyle rażące, że nie ciężko było ujrzeć tłum przed Sobą.

    -Aukcja już za chwilę. Przypominam, że walutą jest zarówno gotówka na rozwój szkoły, ale też godziny prac społecznych liczonych 1:1. Przyjmujemy jedynie pieniądze zarobione własnoręcznie i w legalny sposób przez uczniów.Zaczynamy, więc..

    Od razu poleciało kilka słów.

    Ktoś krzyknął 200 godzin, ktoś inny 250 zł. A to 400 godzin. Licytacja szła zaparte. Wreszcie z tłumu odezwał jest głęboki głos.

    -2000 złotych

    Niektóre światła kierowane przez obsługę skierowane zostały na licytatora. Wśród tłumu Martynka zauważyła znajomego grubasa. Teraz uśmiechał się jak ostatnio. Jego wzrok płonął pożądaniem i nienawiścią. Kilku próbowała ponownie się przebić, jednak Gruby nie odpuszczał.

    -3200 po raz.pierwszy

    -”Nie…nie..-prosiła w myślach dziewczyna.

    -3200 po raz drugi..iiii

    -4000 zł

    Odezwał się znikąd głos. Sam Gruby zaczął się oglądać i pełen złości  podniósł rękę.

    -4500 zł

    -5000 zł-głos nie dawał za wygraną.

    Dyrektorka spojrzała na już zgrzanego chłopaka.

    Gruby tylko potrząsnął ze złością głową.

    -To 5000 po raz pierwszy…drugi iiiii trzeci. Wygrał Pan.

    Tłum rozstąpił się na widok idącego na scenę chłopaka. Martynka poznała go mimo eleganckiej koszuli. Tomek. Ten Tomek, który niedawno bawił się jej korkiem w męskiej toalecie. Poczuła dreszcz kiedy stanął przy niej. Jego błękitne oczy wierciły Martynce dziurę duszy. Po kilku sekundach Tomek poddał Dyrektorce kopertę, a drugą chwycił dziewczynę za rękę. Martynka czuła jak ciągnie ja za Sobą przez salę mimo gwizdów i obleśnych poz. Na zewnątrz czekała już taksówka. Tomek rzucił szybkie-Grand Hotel, szybko poproszę.

    Dla Martynki wszystko działo się jak we śnie. Aukcja i inne. Dopiero dotyk Tomka na kolanie przywrócił ja do realności.

    ……………………………..

    Pokój de lux. Przy łóżku stoi Martynka nadal w sukni. Przed nią stoi w samych bokserkach Tomek.

    Z przyzwyczajenia dziewczyna klęka, jednak chłopak powstrzymuje ją. Podnosi i mocno całuje ją w usta. Ich języki łączą się. Ślina wylewa się. Martynka czuję że bokserki zostały zdjęte. Wreszcie Tomek odrywa się, a dziewczyna widzi sporego kutasa z niewielkim  owłosieniem.

    -Pokaż cycki-pada komenda.

    Martynka rozpina suknie, która opada na ziemi odsłaniając zieloną bieliznę. Widząc wzrok Tomka rozpina Stanik uwalniając swoje jędrne, choć sztuczne cycki.

    -Mmm…-masuje je wywołując lekkie drżenia ciała.

    Ponowne dochodzi do pocałunku, który kończy się na plecach Martynki, która odpada na łóżko.

    -Odwróć się. Odsłoń majtki.

    Martynka posłusznie odwraca się na brzuch, na spokojnie zsuwa stringi.

    -Super dziureczka…mmm-mruczy Tomek dając kilka klapsów.

    Dziewczyna poczuła jak coś próbuje dostać się przez bramę. Kutas Tomka zaczął powoli forsować dziurkę. Jęki stały się głośniejsze, zaś paznokcie wbijały się w pościel. Wreszcie pod mocnym ciśnieniem Tomek wbił się ostro, wywołując krzyk, i zeza przez Martynkę. Penis chłopaka zaczął brutalnie wchodzić i wychodzić. Przyspieszał i zwalniał.

    -Pamiętasz mnie?-zapytał.

    Dziewczyna jednak czuła tylko potęgującą rozkosz i ból.

    -Ahh…ohh…gnoiłeś mnie od pierwszej klasy-zaczął mówić przy każdym uderzeniu- na początku myślałem ze jestem jedyny, ale później…później byli inni.

    Tomek chwycił Martynę za gardło i lekko podniósł. Trwało to zaledwie kilka sekund, by ja puścić i ponownie wbić się.

    -Ale jesteś ciasna…co ja…a tak..gnębiłes…biłeś..ehh…ale wiesz co..wybaczyłem Ci to dawno temu.

    Wyszedł z niej. Przewrócił na plecy szybkim ruchem. Pot spływał z obu ciał, ale to z ust dziewczyny sączyła się ślina. Chłopak nie czekał na odpoczynek tylko wszedł w czerwoną już dziurkę.

    -Kiedyś wróciłem do domu…wtedy..tego dnia to pobiłeś mnie do krwi..ehh..i wiesz co…zwaliłem sobie..wyobrażałem Ciebie nagiego i uległego..przez prawie 3 lata waliłem sobie do takiej sceny…ehhh-chwycił za jej cycki, za brodę-ahhh…ohhh..kochałem Ciebie za to..kochałem i kocham Ciebie…a teraz jesteś tutaj…jesteś i będziesz moja.

    Fragmenty monologu trafiały do Martynki. Ciało podskakiwało, zaś jęki i krzyki rozchodziły się po całym pokoju. Tomek nawet na chwilę nie zwolnił.

    -Kasę zebrałem…jestem może kujonem..ale takim co wie jak robić kasę…już mam miejsce na uczelni załatwione…ehh.

    Chłopak pochylił się i przywarł ustami do ust Martynki. Ostatnie mocne uderzenie. Dziewczyna poczuła jak ciepło rozlewa się po jej ciele. Teraz jednak nie liczyło się nic. Nad Sobą miała Tomka. Faceta, który wyznał jej miłość. Ot tak, po prostu powiedział to.

    -Powtórz-wybełkotała, kiedy pocałunek się skończył, ale kutas nadal strzelał pociskami we wnętrzu Martynki.

    Tomek uśmiechnął się, przejechał palcami od brzucha po brodę, nos i czoło.

    -Kocham Ciebie Martyno-powiedział.

    Dziewczyna uśmiechnęła się i złożyła małego całusa na policzku chłopaka.

    -Kocham Ciebie.

    Oboje zasnęli wtuleni w siebie kiedy na niebie świecił księżyc, zaś dookoła panowała cisza. Jedynym dźwiękiem był odgłos wylewającej się spermy z dziurki po wyciągnięciu penisa Tomka.

    …………………….

    EPILOG:

    -Panie Tomaszu, gratulacje. Dopiero zaczyna Pan swoją przygodę na naszej uczelni, ale pański geniusz i zaangażowanie w sprawy naszej społeczności przynosi już owoce. Jeszcze raz gratuluję i życzę sukcesów-powiedział rektor uczelni podając dłoń młodemu mężczyźnie w garniturze.

    Wokół niego zebrało się kilku innych profesorów. Jedni gratulowali, inni dziękowali za wsparcie finansowe dla wydziałowych projektów. Bankiet odbywał się w eleganckim lokalu. Przybyło na niego wielu uczonych, ale również patronów i celebrytów. Niektórzy świętowali otwarcie nowego roku, a jeszcze inni pogrążyli się w długich rozmowach. Czuć było klimat elitarnej grupy osób. Tomek nie czuł jednak ciężaru miejsca. Jego sukcesy przebijały kariery niejednego doktora czy nawet profesora. Stał luźno obserwując otoczenie. Nagle poczuł dotyk na ramieniu.

    -Jak się czujesz?-zapytał dziewczyny w długiej, czerwonej sukni.

    -Dobrze. Po prostu wiele tutaj osób..tłok taki-odpowiedziała poprawiając swoje ciemne włosy.

    Tomek uśmiechnął się, całując dłoń  przeniesioną z ramienia.

    Do pary podszedł jakiś profesor z niewielkim wianuszkiem znajomych. Widać długo się zbierał na złożenie życzeń młodemu uczonemu.

    -Witam. Profesor Karczewski, Wydział Fizyki..ee..gratuluję Panie Tomaszu. Chciałbym osobiście i w imieniu kolegów i koleżanek- wskazał na swoją grupkę-złożyć Panu serdeczne życzenia-powiedział szybko, widać przejęty całą sytuacją.

    Tomasz przyjął życzenia. Jedna z “koleżanek z wydziału” zwróciła się ku dziewczynie.

    -A Panią kojarzę. Pani nie jest tą modelka i aktorką. Ten nowy serial..no..ten..

    Towarzyszka Tomasza kiwnęła głową, na co młody geniusz chwycił ja za bok.

    -Moja droga Martynka. Piękna i zawsze słodka.

    Grupka wybuchła śmiechem i odeszła pozostawiając parę zakochanych.

    Tomek przyciągnął Martynkę w stronę niewielkiego tarasu z dala od trwającego przyjęcia.

    -Nie lubię jak ludzie do Ciebie tak mówią. Traktują Ciebie jak postać, a nie prawdziwą osobę.

    -Haha..przesadzasz. Nie ich wina. Dla nich jesteś uczonym, a ja artystką-zaśmiała się, całując go w usta.

    Tomek uśmiechnął się. Rozejrzał się szybko.

    -Pokażesz?-zapytał

    Martynka również się rozejrzała, po czym podniosła sukienkę. Powyżej czerwonych rajstop znajdowały się koronkowe majteczki.

    -Ściągnij-powiedział, wyciągając jednocześnie przez rozporek swojego kutasa.

    -Magiczne słowo?-zapytała z uśmiechem

    -Tak..proszę-powiedział poruszać dłonią po już stojącym kutasie.

    Martynka ściągnęła majteczki, które opadły na kolana. Pod nimi znajdowała się ogolona cipka z niewielkim pionowym paskiem włosów.  

    Tomek przyspieszył i tylko wybełkotał.

    -Proszę.. cipka.

    Martynka odchyliła się na barierce od tarasu, ukazując różową cipkę z której zaczęły spływać płyny.

    -Ohhh..tak..-powiedział Tomek strzelając spermą po za taras.

    Kiedy chłopak dochodził do Ciebie, Martynka zdarzyła założyć ponownie majteczki i poprawić sukienkę.

    -Ohh. Uwielbiam Ciebie.

    -Kocham Ciebie-odpowiedziała dziewczyna.

    Tomek kiwnął i wrócił na bankiet.

    Martynka została wpatrzona w horyzont i zachodzące słońce. Jej życie w przeciągu ponad roku zmieniło się. Teraz była aktorką, modelką i dziewczyną znanego studenta-geniusza. W jej głowie był tylko jeden głos. Głos Martynki. Nagle odezwał się dźwięk powiadomienia telefonu.

    Artystka wyciągnęła z torebki swój telefon. Nadawcą była Ela. Z Elą nadal dzieliła życie towarzyskie, choć teraz jej życie intymne i miłosne to tylko i wyłącznie Tomek. Była uczennica poszła do wojska , ale podobno nadal udziela się w życiu szkolnym jako asystentka dyrektorki.

    Jeden to sms, a drugi to mms. Pierwszy zaczynał sie od zwykłego pozdrowienia i gratulacji dla Tomka i Martynki. Następny natomiast był zdjęciem na którym Ela dominuje  chłopaka  ubranego w strój pokojówki. Podpis głosił: “Projekt trwa”.

    Martyna uśmiechnęła się i wysłała serduszko do obu wiadomości.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miły z Gdańska

    DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE I LICZNE KOMENTARZE.

    MOŻE MACIE POMYSŁ NA KOLEJNĄ SERIĘ?

    POZDRAWIAM WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW.

  • Wymarzone wakacje z rodzina

    Jak często macie myśli, że świat chce Was dojechać na wszelkie możliwe sposoby? Ja ostatnio niemal ciągle. Moi rodzice przeszli bardzo burzliwy rozwód. Wszystko z winy matki, która jak się okazało nie tylko zdradzała ojca, ale i wyprowadzała z naszej rodzinny firmy kasę. Od dłuższego czasu z ojcem dzień w dzień do późna pracowaliśmy, żeby odbić firmę od bagna, w jakie wkopała nas matka.

    Przebłyskiem szczęścia był fakt, że ojczulek znalazł już stosowne pocieszenie po rozwodzie. Sara była piękną czterdziestolatką. Czarne, długie włosy, krągłe, wysportowane ciało i bardzo dobry gust. Niemal każdy jej strój podkreślał jej kobiece atuty. W obyciu również była miła i widać było, że kochała ojca, a nie jego kasę.

    Niestety miała również córkę. 17-letnią Sabinę, która odziedziczyła po matce wszystko co najlepsze. W tym pasję do sportu i krągłości. Kilka razy widziałem ją w jej stroju do jogi i Bóg mi świadkiem, jak bardzo starałem się ukryć erekcję. Dziewczyna była już niemal moją młodszą siostrą, a ja łapałem się na myśleniu o niej podczas masturbacji.

    Dobrze, że mogłem pozwolić sobie na własne mieszkanie i nie musiałem codziennie widywać seksownej przyszywanej siostry.

    Świat jednak postanowił wystawić mnie na więcej niż próbę charakteru. Sara bowiem, chcąc zmusić mnie i ojca do wypoczynku, zaplanowała rodzinne wakacje nad morzem. W dodatku, żeby ograniczyć nasze wydatki domek wynajęła po znajomości. Problemem był fakt, że miał on jedynie dwie sypialnie, w dodatku obie z podwójnymi łóżkami.

    – Sabina, bierz drugą sypialnię, a ja mogę po prostu spać w salonie… – zacząłem, kiedy odebraliśmy domek.

    – Och, nonsens. Ta kanapa jest strasznie niewygodna, poza tym co z pościelą? Pod kocem plażowym będziesz spać? To chyba nie problem, żeby rodzeństwo dzieliło pokój? – Sara spojrzała na ojca niemal maślanym spojrzeniem. – Kiedyś przecież całe rodziny spały w jednym pokoju i było dobrze, to teraz oni nie przeżyją kilku nocy w jednej sypialni. – Dwóch tygodni dokładnie pomyślałem.

    – Paweł, dajże spokój. Nie pozabijacie się w jednym pokoju. W dodatku, może to was zbliżyć do siebie. Nawiążesz lepsze relacje ze swoją młodszą siostrą… Prawda Sabinko, że to nie będzie problem?

    – Ależ oczywiście – usłyszałem krzyk z góry. Po chwili Sabina pojawiła się na schodach. – Zaklepuje lewą stronę, jak coś. Pomóc wam coś tutaj?

    – Nie, idź się rozpakować – zarządziła Sara. – Za jakieś dwie godziny pójdziemy może coś zjeść? Tereska polecała mi jedno miejsce całkiem niedaleko. Będzie idealne na wspólny, rodzinny obiad!

    Wspólne i rodzinne. Te słowa nie schodziły z ust Sary. I choć mocno doceniałem to, jak kobieta pozytywnie działała na ojca, tak równie mocno nienawidziłem siebie za to, jak jej córka działała na mojego penisa.

    Kilka pierwszych dni przeszło pod znakiem dyskomfortu w spodniach i sporej dawce krępacji między mną, a Sabiną. Dziewczyna starała się być miła, jednak fakt, że nie wstydziła się eksponować swoje ciało nie pomagał. Większość jej wyjazdowej garderoby stanowiły dopasowane koszulki, prześwitujące, lekkie koszule, szorty lub seksowne miniówki. Wszystko doprawione dwuczęściowymi bikini, w których powiedzieć, że wyglądała kusząco, to powiedzieć nic. Najgorsze były jednak wieczory. Za piżamę służyła jej delikatna, koronkowa haleczka. Otulała ona jej ciało tak, że nie raz widziałem przez materiał kształt stojących sutków.

    Chryste co za tortura – być samotnym 24-latkiem dzielącym pokój z seksowną 17-letnią, przyrodnią siostrą. Gdybym chociaż miał dziewczynę, która by zaspokajała moje potrzeby seksualne. To niestety, ostatnia laska, z którą byłem zerwała ze mną kilka miesięcy temu. Potem zaś byłem zbyt zajęty sprawami firmy, by szukać kogoś nawet na przygodny seks.

    Sprawy przyjęły jednak obrót piątego dnia naszego pobyt nad morzem. Pogoda nam dopisywała, co jest zaskakujące nad Bałtykiem. Poszliśmy na plażę. Niemal od razu po rozpakowaniu się musiałem wskoczyć do wody. Sabinka miała na sobie czarny komplet bikini. Ten konkretny najlepiej podtrzymywał jej krągłe piersi, a jednocześnie był najbardziej wycięty. Penis stanął niemal natychmiastowo i nie do ukrycia w kąpielówkach. Na szczęście woda w Bałtyku była doskonała do ostudzenia zarówno stojącego żołnierza, jak i myśli o mnie ugniatającym owe cycuszki podczas seksu.

    Zaraz potem w wodzie dołączył do mnie ojciec. Zawsze uwielbiał wodę i tę cechę przekazał również mnie. Dzięki pływaniu oboje byliśmy w stanie nie tylko zbudować ale i utrzymać dobrze zbudowane sylwetki i zdrowie. Nie zdziwiłem się więc, że kiedy wyszliśmy z wody nie tylko Sara i Sabina przyglądały się nam.

    Ledwie usiadłem na ręczniku, kiedy usłyszałem nieśmiałe chrząknięcie. Nade mną stały dwie identyczne dziewczyny. Brunetki, średniego wzrostu, szczupłe, ale przy tym widać, że wysportowane. Różniły się tylko kolorami strojów. Jedna miała różowe bikini, druga czerwone.

    – Cześć… Jestem Malwina, to moja siostra Karolina. Czy mógłbyś wspomóc nas swoją silną, pomocą dłonią? Mamy problem z rozłożeniem siatki do gry…

    – Och, oczywiście – Wstałem do nich z uśmiechem. – Paweł jestem. Pewnie, że wam pomogę, gdzie macie tą siatkę?

    – O tam, gdzie nasza siostra Paulina – Wskazały na trzecią kopię w pomarańczowym bikini, która stała przy kocach i dużej torbie, w której pewnie była siatka. – Przy okazji również mógłbyś z nami pograć. Akurat brakuje nam jednej osoby… – Puściła mi oczko.

    Trzy identyczne siostrzyczki. Trzy piękne siostrzyczki i choć nie miały tak apetycznych ciałek jak Sabina to nie były moje młodsze siostry, więc mógłbym w odpowiednich okolicznościach zaspokoić trochę potrzeb w przyjemny sposób.

    – Nie znam osoby, która odmówiłaby takim pięknościom – Odwróciłem się od ojca. – Jak coś wiecie, gdzie mnie szukać.

    Rozłożenie siatki okazało się łatwe. Wystarczyło odpowiednio mocno wbić paliki, aby wiatr ich nie zwiewał. Następnie rozpoczęliśmy serię meczy. Aby było sprawiedliwie miałem zagrać z każdą siostrą w drużynie. Sama gra przebiegała zaś bardzo przyjemnie. Siostrzyczki od lat ćwiczyły siatkówkę plażową. Ja trochę od nich odstawałem, ale dobra kondycja fizyczna dawała mi spore szanse. Gorzej, że ich kołyszące się piersi były dobrym rozpraszaczem.

    Mimo to, po zakończeniu pierwszej kolejki meczy Malwina klepnęła mnie w ramię i powiedziała:

    – Jak na kogoś, kto nie często gra w siatkę, to dajesz radę.

    – Miło to słyszeć z ust tak wybitnej zawodniczki.

    – Słodzisz – mruknęła, rumieniąc się. – Nie widziałeś nas na prawdziwych zawodach.

    – Od dzisiaj chyba zacznę oglądać siatkówkę plażową. Może was zobaczę wtedy.

    – Gdybym miała twój numer telefonu zadzwoniłabym do Ciebie, żeby powiedzieć kiedy gramy i gdzie można sobie obejrzeć… – Kreatywne zagranie, żeby zdobyć numer telefonu, nie mogłem tego nie przyznać.

    – Gdybyś dała mi swój telefon wpisałbym swój numer.

    – Ale prawdziwy, czy jakiś fałszywy, żeby tylko mnie zbyć?

    – Zawsze możesz sprawdzić, jak Ci go zapiszę.

    Uśmiechnęła się. Pochyliła się do torby, poszukać telefonu. Wypięła przy tym tyłeczek. Gdyby nie miejsce publiczne, to bym klepnął w niego, a następnie trochę pomacał. Powoli wyprostowała się z komórką w ręce.

    – Proszę, już odblokowany.

    Niezłe ziółko mi się trafiło. Dziewczyna podała telefon zostawiony na ekranie startowym, którego tapetą było rozbierane zdjęcie całej trójki. Jedna przyklękiwała na kanapie, plecami do fotografa. Wypinała nagi tyłek w jego stronę. Była w lekkim skręcie ciała, przez co widziałem kawałek nagiej piersi. Druga siedziała na podłodze opierając plecy o kanapę. Jedną nogę miała lekko przykurczoną, przez co zasłaniała jedną pierś, druga jednak leżała na podłodze, odsłaniając pierś, płaski brzuszek, a nawet kawałek idealnie wygolonej cipki. Trzecia stała za kanapą. Ręce miała oparte o mebel w taki sposób, że dwie piękne piersi były wyeksponowane z przodu.

    – Podoba się widoczek? – zapytała, widząc jak przyglądam się zdjęciu. – Chciałbyś taki na żywo, przystojniaku?

    – Są propozycje nie do odrzucenia – wymamrotałem, nadal patrząc na nagie trojaczki.

    – Jesteśmy tutaj pierwszy dzień. Jeśli wpiszesz prawdziwy numer telefonu… Moglibyśmy nawzajem uprzyjemnić sobie wyjazd…

    – Mówisz za siebie, czy za swoje siostry również?

    – A chciałbyś nas wszystkie trzy? – Za plecami usłyszałem Karolinę. Paulina, w tym czasie, stanęła przy drugim moim boku.

    – Tak jak w przypadku meczy zaspokoiłbyś każdą z nas po kolei? – Zapytała, klikając w telefonie siostry. Otworzyła kontakty i kliknęła opcję utwórz kontakt. – Bo my nie lubimy kiedy pomija się jedną z nas… Zawsze trzymamy się razem.

    – Drogie panie. Pytałem właśnie dlatego, że nie jestem w stanie wyróżnić tylko jednej pozostawiając dwie… Nieusatysfakcjonowane. – Wpisałem numer. Zanim zdążyłem zmienić nazwę kontaktu telefon przejęła Karolina. Wpisała nazwę „Sexy Siatkarz Paweł”. – Sprawdzacie, czy dobry numer wpisałem? Miałbym od razu do Was kontakt.

    Cała trójka uśmiechnęła się. Malwina odebrała swoją komórkę i zadzwoniła. Po chwili zjawiła się Sabina. Jej ciało natarte olejkiem do opalania lśniło. Kiedy szła zaś większość męskich plażowiczów błądziła wzrokiem od jej seksownego tyłeczka po krągłe piersi.

    – Jakiś obcy numer dzwoni do Ciebie. Poza tym mama kazała przekazać, że za niedługo się zbieramy. Mamy rezerwację w restauracji na dzisiaj wieczór i nie chce się spóźnić. Ponoć trudno było tam w ogóle dostać stolik. Miło byłoby więc gdybyś… Pożegnał się z nowymi przyjaciółkami i przyszedł do nas, pomóc zebrać rzeczy – Ostatnie słowa powiedziała z niejasnym dla mnie jadem.

    – Oczywiście Sabina. Zaraz będę… Tylko zapytam nowe przyjaciółki, czy nie potrzebują pomocy ze złożeniem siatki. – Dziewczyna zacisnęła usta tak, że zmieniły się w wąską kreskę. Skinęła głową, odwróciła się na pięcie i odmaszerowała.

    – Jakaś twoja dziewczyna, czy coś, że taka zazdrosna? – zapytała Malwina.

    – Moja siostra – mruknąłem, oddzwaniając pod ostatni numer. Trzy siostry z niemałym uśmiechem zauważyły jak komórka jednej z nich dzwoni, a wyświetlającym się kontaktem jest Seksy Siatkarz Paweł.

    – Cóż, skoro na dzisiaj macie plany to zdzwonimy jakoś jutro… Tymczasem, skoro zaproponowałeś to możesz nam pomóc z siatką.

    Pomogłem więc trzem siostrą z siatką. Kiedy ją złożyłem i schowałem do torby mój telefon zabrzęczał. Dostałem zdjęcie od sióstr. To które, widziałem na tapecie u Malwiny.

    – Żebyś nie zapomniał o nas – szepnęła do mnie dziewczyna.

    – Takie trzy ślicznotki na długo pozostaną w mojej pamięci.

    Kiedy wróciłem do mojej rodzinki, ojciec uśmiechnął się. Poskładaliśmy koce, dziewczyny spakowały rzeczy oraz śmierci i stwierdziły, że wezmą część rzeczy i pójdą przodem. Nam zostawią do zebrania parawan, parasol oraz mokre ręczniki i mój plecak. Kiedy zostaliśmy sami, ojciec szturchnął mnie w ramię.

    – Ten telefon. To któraś z nich dzwoniła sprawdzić numer?

    – Mhm.

    – Synek, uważaj na nie. Przy bliźniaczkach może być problem z rozróżnieniem która twoja, a tu masz 33% szans, że jesteś z właściwą.

    – Tata, tylko graliśmy w siatkę i wymieniliśmy się numerami. Nie przesadzaj od razu.

    – Nie przesadzam, tylko stwierdzam, że powinieneś się zabawić. Rozsądnie.

    Droga do domku przebiegła w miarę standardowo. Poza tym, że kiedy dogoniliśmy dziewczyny, te umilkły jak zaklęte. Czyżby kolejna rodzinna i wspólna niespodzianka zaplanowana przez Sarę?

    W domku Sabina zajęła pierwsza naszą łazienkę. Ja w tym czasie rozwiesiłem na suszarce na balkonie mokre ręczniki. Kiedy wróciłem do pokoju dziewczyna wyszła z łazienki, owinięta jedynie ręcznikiem. Materiał ledwie zakrywał jej piersi i miejsce między udami. Mój penis zareagował natychmiastowo.

    – Wchodź szybko, bo chcę jeszcze potem zająć łazienkę żeby ułożyć włosy i się umalować.

    – Ta, okey – mruknąłem wybity z rytmu. Zgarnąłem szybko czyste bokserki i zamknąłem się w łazience niewiele myśląc.

    Zimny prysznic zniwelował erekcję. Dodatkowo ocucił mnie na tyle, że zrozumiałem, że nie zabrałem nawet koszulki ze sobą do łazienki. Wytarłem się więc świeżym ręcznikiem i w samych bokserkach wyszedłem do pokoju.

    Tutaj zaś stała Sabina w koronkowym komplecie. Przez materiał dokładnie widziałem zaróżowione sutki. I choć bardzo nie chciałem to mój wzrok powędrował między jej uda. Przez koronkę prześwitywała gładka skóra wygolonej cipki. Cudownie…

    – Tak mnie pośpieszałaś, a sama jesteś w piasku jak widzę – mruknąłem, starając się chociaż rękami zasłonić namiot w bokserkach.

    – Pośpieszałam ciebie, żeby mieć więcej czasu w łazience. Nie powiedziałam Ci, że masz się pospieszyć, bo czekamy na Ciebie. – Niespodziewanie podeszła do mnie. Wcale, a wcale nie wstydziła się tego, że jedyne co miała na sobie, to bielizna, która więcej odkrywała niż zakrywała. Boże, dlaczego ja? – A poza tym widzę, że sam jeszcze nie jesteś ubrany więc nie pośpieszaj mnie.

    Odwróciła się do mnie i lekko kręcąc biodrami podeszła do swojej komody. Zaczęła szukać czegoś na najniższej półce, czemu towarzyszył skłon i wypięcie dupeczki w moją stronę. Jeszcze w tej koroneczce… Chyba śniłem. Nie wiem tylko, czy marzenie, czy koszmar.

    Odwróciłem się do swojej komody. Resztkami sił woli, walczyłem by nie odwrócić się i pooglądać jeszcze kobiecych atutów młodszej siostry. O tym, że jest już w miarę bezpiecznie przekonałem się po głośnym trzaśnięciu drzwi łazienkowych.

    Usiadłem na chwilę na podłodze, żeby uspokoić bicie serca. Chryste, taki widoczek pozostanie ze mną na długo. Jak ja teraz będę udawać, że nic nie widziałem, jak widziałem niemal wszystko? Jak ja teraz mam z nią sypiać w jednym łóżku? Już wcześniej było ciężko, ale teraz? Zerknąłem na drzwi do łazienki. Pieprzone wakacje rodzinne. Mam nadzieję, że siostrzyczki z dzisiaj jutro mają wolny wieczór, bo chyba potrzebuję wyżyć się seksualnie bardziej niż myślałem.

    Zacząłem się szykować do restauracji. Wybrałem takie spodnie, które pozostawiają jak najmniej miejsca na erekcję. Idealna para po tym, co dzisiaj zobaczyłem. Do tego koszula na krótki rękaw i byłem gotowy.

    Dźwięk suszarki z łazienki utwierdził mnie, że Sabina za to dalej jest w lesie z szykowaniem. Zszedłem więc na dół. W salonie ojciec czekał na Sarę. Sączył niewielkiego drinka. Kiedy mnie zobaczył wstał i wyciągnął z lodówki whiskey.

    – Trochę im to zajmie synek – dopowiedział.

    – Umilmy więc sobie czekanie – mruknąłem, siadając na kanapie. Z tym rację miała Sara – samo siedzenie na niej nie było wygodne, więc nie wiem czy bym na niej usnął.

    Tata postawił przede mną drinka. Umilił on następne 40 minut czekania na dziewczyny. Pierwsza zeszła Sara. Miała czarną sukienkę, eksponującą jej zgrabne nogi i duże piersi. Lekko podkręcone włosy i świeża opalenizna odjęły jej nieco lat. Przeszło mi nawet przez myśl, że sam chciałbym dzielić z nią łóżko.

    Chwilę po niej zeszła jednak Sabina. Na nią mój penis chciał już zareagować w pełnej krasie. Miała lekką, białą sukienkę. Była jednocześnie cholernie seksowna jak i dziewczęca. Prosty dekolt, krótkie rękawki w postaci dwóch bufek, prosty krój. Jednak z drugiej strony wiedziałem co miała pod spodem. Wiedziałem, że wystarczy tylko troszkę wody na jej biust, aby zaczęły prześwitywać różowiutkie suteczki. Odrobina wilgoci między jej udami, aby materiał przylepił się do jej koronkowych majteczek, eksponujących jej kobiecość. Miałem dziką chęć zamknięcia się z nią w jednym pokoju, zerwania z niej tej kiecki i… To była moja siostra. Przyszywana, ale kurwa jednak siostra.

    – Wszyscy gotowi jak widzę? – zapytała Sara, zbierając ostatnie rzeczy do torebki.

    Podczas kolacji teoretycznie wszystko przebiegło normalnie. Teoretycznie, gdyż Sabina kilka rady musnęła dłonią moje udo. To coś chciała mi powiedzieć, więc klepnęła mnie żeby zwrócić uwagę, to nachylała się po coś i przypadkowo mnie dotknęła. Ogólnie niby nic, ale mój penis drgał co chwila. Raz się nie powstrzymałem. Widząc jak znów się wierci i nachyla, by sięgnąć po łososia przesunąłem się lekko na krześle. Jej dłoń zamiast na udzie wylądowała na moim kroczu. Przez chwilę nic więcej się nie działo, ale zaraz zaczęła masować moje prącie przez materiał spodni. Miałem już ochotę rozpiąć suwak, by miała lepszy dostęp. W tym momencie jednak odezwała się Sara, przez co otrzeźwiałem i zrzuciłem dłoń Sabiny.

    – Dzieciaki, traficie z powrotem sami do naszego domku? Wzięłam dla was drugi klucz…

    – Zostajecie jeszcze? – zapytała zaskoczona Sabina.

    – Tak, ale nie tutaj. Widzicie, są tu również nasi znajomi. Dzisiaj mają przedostatnią noc pobytu. Chcieli zrobić zieloną noc, jak wy to mówicie, bo jutro w nocy wyjeżdżają. Trochę spontanicznie wyszło, że nas zaprosili.

    – Czyli jak schody będą skrzypieć w nocy to wy? – zapytałem. Te koszmarne schody w domku trzeszczały, jak te z horrorów.

    – Niezbyt – mruknął ojciec. – Planujemy zostać u nich na noc. Wrócimy pewnie jutro jakoś w porze obiadowej, może po. Zajmiecie się sobą prawda?

    – Oczywiście – odpowiedziałem trochę pustym głosem. Zostajemy sami w domku. Po tym co widziałem i po tym jak podstępem pozwoliłem Sabinie na masowanie penisa. Co prawda przez spodnie, ale jednak.

    – Nie pozabijamy się – powiedziała, obejmując mnie za szyję. – Prawda?

    – To gdzie ten drugi klucz?

    Powrót z restauracji był wyjątkowo spokojny. Sabina wsunęła swoje ramię pod moje, tak że szliśmy niemal jak para. Jedyna różnica, że obie dłonie miałem w kieszeniach spodni. Nie odsunąłem się jednak od dziewczyny. Chłodny wiatr znad morza przyprawił ją o gęsią skórkę.

    – Jeśli jutro gdzieś wychodzimy wieczorem na kolację weź ze sobą ciepłą bluzę. Przeziębisz się jeszcze…

    – Mhm, dobra myśl, do zapamiętania.

    W domku Sabinka pierwsze co, to pobiegła do pokoju. Obstawiałem, że poszła się przebrać i wskoczyć prosto pod kołdrę zagrzać się. Ja tymczasem zamknąłem domek. Zostawiłem klucz w zamku. Kiedy wszedłem na górę Sabina okupowała łazienkę. Zebrałem więc suszarkę z ręcznikami do korytarza, zastawiając pokój rodziców. Wróciłem do pokoju i zacząłem się przebierać.

    Byłem w bokserkach, gdy drzwi do łazienki otworzyły się. Rozchyliłem usta widząc Sabinę.

    O ile wcześniejsza jej bielizna była cudownie kusząca tak ten komplet kipiał seksapilem. Stanik był na dobre jedynie białą siateczką otulającą jej krągłe piersi. Nie zasłaniał ani milimetra jędrnych piersi i różowiutkich, stojących sutków. Majtki zaś poza siateczką były ozdobione w pasie koronką. Jednak to nie było ważne. Najważniejsze był centralny punkt, który został wycięty. Wygolona, gładziutka cipeczka mojej przyszywanej siostry była całkowicie odkryta, a sposób w jaki stanęła dodatkowo ją eksponował.

    – Co powiesz na to Paweł? – zapytała, odwracając się do mnie plecami. Przymknęła drzwi łazienki, prężąc się jak kotka.

    – Sabina… Co to… – Nie wiedziałem co mam powiedzieć. Prężyło się przede mną młode, krągłe i jędrne ciałko. Coś o czym myślałem od dłuższego już czasu. O czym marzyłem masturbując się.

    – Zaniemówiłeś? – Podeszła do mnie, kręcąc biodrami. Przy każdym kroku starała się błysnąć cipką przede mną. – Powiedź, masz na mnie choć trochę ochotę?

    – Sabina… Ja… – Penis prężył się w bokserkach i żądał wypuszczenia. Najlepiej od razu do prezentowanej przez dziewczynkę cipki. Jednak usta powiedziały coś innego. – Nie. Jesteś moją siostrą, nie możemy…

    – O nie, nie zakrywaj się kazirodztwem! Nasi rodzice się pieprzą, ale nie mają ślubu. Jedyną łączącą ich umową jest ta na ich wspólne mieszkanie w Warszawie więc nie wylatuj tutaj z tym, że jestem twoją siostrunią! Ty po prostu wolisz takie dziwki jak te trzy Linki z plaży tak? Chcesz powiedzieć, że nawet dzisiaj w restauracji na ciebie nie podziałałam? Stał Ci przecież! I ich nie było!

    – Sabina, ale kiedyś wezmą ten ślub i co? Będziesz moją siostrą, którą bzykałem? Już teraz ledwo udaje mi się nie rzucić się na Ciebie. W restauracji już pękłem. Poza tym Ty nie masz 18- stu lat!

    – No i co z tego? Sąd rodzinny nie uzna tego za gwałt na małoletnim, bo 16 lat już skończyłam! Nawet 17! Poza tym myślisz, że rozmawiasz z dziewicą? Już to robiłam! Robiłam i chcę znów zrobić z Tobą! Kręcisz mnie. I to cholernie. Robię już jakiś czas wszystko co mogę, żebyś zwrócił na mnie uwagę! A ty nic! Wyciągam najbardziej kuse rzeczy, w samym ręczniku, bieliźnie do Ciebie wychodzę i jedyne co…

    Reszta jej słów stała się niezbyt zrozumiała przez moje usta na jej wargach. Moje dłonie od razu wylądowały na jej pośladkach. Przysunąłem ją do siebie najbliżej jak mogłem. Z resztą ona sama do mnie przylgnęła. Jej dłonie już po chwili znalazły się na moim karku. Poczułem jej język, na moich wargach. Automatycznie pogłębiłem pocałunek.

    Zrobiłem kilka kroków do tyłu z nią. Kiedy poczułem krawędź łóżka, odsunąłem od niej twarz.

    – Jak cię położę na tym łóżku to już nie będzie odwrotu. Wezmę cię… I podejrzewam, że nie jeden raz, skoro rodzice wracają dopiero jutro…

    – Po tych słowach, to już będziesz musiał – mruknęła, odwracając się i ciągnąc mnie ze sobą na łóżko.

    Zamortyzowałem się rękami. Byłem nad nią. Idealnie przed jej twarzyczką. Zacząłem delikatnie ocierać się kroczem o jej krocze. Zamruczała zadowolona. Wygięła się w łuk.

    – Ostatnie pytanie. Zabezpieczenie. Masz prezerwatywy?

    – Jestem na tabletkach. – Nie sądziłem, że te trzy słowa mogą tak bosko zabrzmieć.

    Przywarłem ustami do jej szyi. Jedną ręką zacząłem ugniatać jej pierś. Cichutko jęczała z przyjemności. Zacząłem całować drugą stronę jej szyi. Zmieniłem również rękę. Zacisnąłem lekko palce na drugiej piersi Sabinki. Zaraz jednak przesunąłem dłoń na jej ramię i wsunąłem ją pod nią. Zacząłem macać jej plecy w poszukiwaniu sprzączki od stanika. Dziewczyna łapiąc o co mi chodzi lekko uniosła plecy, ułatwiając mi dostęp. Siateczkowy stanik spadł na podłogę kilka sekund później. Moje usta przesunęły się na jej sutek. Kręciłem językiem kółeczka wokół niego, na przemian z zasysaniem go na chwilę. Jedno kółeczko wokół sutka, kilka sekund w ustach, kółeczko i ssanie, kółeczko i ssanie. Jednocześnie kątem oka zauważyłem jak sama Sabinka zaczęła bawić się drugą piersią.

    Zjeżdżałem już niżej ustami, gdy pociągnęła mnie lekko za włosy.

    – To drugiej piersi już nie chcesz pocałować? – Spojrzałem na jej twarz. Miała cudownie rozmarzony, zrelaksowany wyraz twarzy. Już na tym etapie było jej przyjemnie. Ciekawe jak będzie za kilka minut.

    Językiem nakreśliłem linię od jednej piersi do drugiej. Tym razem zacząłem od razu ssać jej sutek. Dopiero po chwili zacząłem zataczać kółeczka wokół. Gdy wycałowałem obie piersi mniej więcej tyle samo, zjechałem ustami niżej. Kilka pocałunków na żebrach, kilka na płaskim brzuchu. Zacząłem je zagęszczać im niżej schodziłem. Powolutku zmierzałem do kobiecości Sabiny. Dziewczyna była już na tyle podniecona i zniecierpliwiona, że zaczęła się wiercić i podnosić do moich ust swoją gładziutką cipkę.

    Kiedy w końcu zacząłem lizać ją po szparce jęknęła. Jeszcze głośniej zajęczała, kiedy rękami sięgnąłem do jej obu cycuszków. Lizałem, całowałem i zasysałem jej łechtaczkę, jednocześnie ugniatając jej piersi, dodatkowo wskazującymi palcami drażniąc jej sutki. Tak cudownie reagowała na wszystkie moje pieszczoty, że każdy kolejny dźwięk opuszczający jej usta jeszcze bardziej mnie podniecał. Chciałem posmakować jej całej, więc zacząłem wsuwać język do środka.

    – Oj, tak… Jezu, jakie to przyjemne… – mruknęła, przyciskając mi głowę do swojego krocza.

    Była coraz bliżej. Starałem się przyspieszyć swoje ruchy ustami. Puściłem jej piersi. Złapałem ją w talii i przesunąłem, by mieć wygodniejszy dostęp do jej cipeczki. Poczułem jak jej nogi zaczynają drżeć.

    – Paweł… Poczekaj, bo ja… – zaczęła, ale jej słowa zmieniły się w przeciągły jęk.

    Zacisnęła nogi wokół mojej głowy. Mój język był akurat w środku, kiedy miała pierwszy skurcz orgazmu.

    Odsunąłem się od jej krocza. Jej twarzyczka była przeurocza w tym momencie. Rozmarzona, rozanielona. Lekko przymknęła powieki. Jej głośny oddech przerywany był dźwiękiem, który nazwałbym mruczeniem ze spełnienia.

    – Jesteś okropny… – wymruczała. – Doszłam już.

    – I dlatego jestem okropny? – zapytałem stając koło łóżka.

    – Mhm. Obiecałeś, że mnie weźmiesz…

    – I właśnie to zamierzam zrobić. – Zdjąłem bokserki, uwalniając w końcu mojego penisa.

    Naprężony był bardziej niż gotowy do działania. Rozsunąłem nogi dziewczyny i wygodnie umościłem się kroczem między nimi. Zacząłem ocierać swojego penisa o mokrą od śliny i jej własnych śluzów cipkę. Sabina natychmiastowo wygięła się w łuk, próbując nasunąć się na niego. Jednocześnie znów zajęczała z przyjemności.

    – Jak bardzo chcesz, żebym w ciebie teraz wszedł? – zapytałem, cały czas ocierając się o nią.

    – Bardzo… – mruknęła. – Proszę Cię, przestań już się bawić i… Wejdź tam.

    – Poproś tak ładnie… Jeszcze raz.

    – Proszę, bardzo… – zaczęła, jednak słowa zmieniły się w jęk, gdy wszedłem w nią całą długością.

    Minęło kilka sekund zanim zacząłem się w niej poruszać. W jej środku było tak idealnie ciepło, mokro i ciaśniutko. Wchodziłem dość gładko, jednak za każdym ruchem czułem jej całą cipeczkę otulającą mojego penisa.

    Drugie co czułem, to jej dłonie na moich plecach. Z każdym moim pchnięciem czułem jak jej paznokcie wbijają się w moją skórę. Z każdym moich ruchem niezwykle kusząco falowały jej cycuszki. Sutki stały, podobnie jak całe brodaweczki.

    – Daj mi je – mruknąłem, a następnie wyciągnąłem język. Musnąłem nim jej pierś.

    Zrozumiała o co mi chodzi. Zacisnęła lekko dłoń na piersi, dzięki czemu mogłem ponownie zassać ustami jej sutek i brodawkę piersi. Jęknęła, kiedy to zrobiłem. Boże, jak ona seksownie jęczała. Nie miałem dość tego dźwięku. Przesunąłem usta w kierunku drugiej piersi. Od razu podsunęła mi drugi sutek. Jednak już nie wypuściła pierwszej piersi z ręki. Delikatnie ugniatała ręką swój krągły cycuszek.

    Wypuściłem z ust jej drugiego sutka, w tym samym momencie co wyciągnąłem penisa z niej. Spojrzała na mnie pytająco.

    – Co? – zdążyła zapytać, zanim poprawiłem ją.
    Złapałem ją na uda i nasunąłem na prącie. Jedną ręką złapałem za materiał jej majtek. A właściwie to czterema palcami złapałem za górną ich część i naciągnąłem tak, że kciukiem swobodnie sięgałem jej łechtaczki, którą zacząłem pocierać. Masowałem ją kolistymi ruchami, ciągle penetrując ją swoim penisem. Tymczasem ona złapała oba swoje cycuszki. Ugniatała i masowała je tak, żebym miał na nie nadal doskonały widok.

    Jęczała coraz głośniej. Jej ciasna szparka i dwa cudownie podskakujące z każdym ruchem, pieszczone przez nią cycuszki działały coraz bardziej. Przyspieszyłem swoje ruchy. Dosłownie w tym momencie ją pieprzyłem. Wchodziłem, wychodziłem, wchodziłem, wychodziłem.

    Poczułem to na początku w nogach. Napięły się od koniuszków palców. Ostatnie pchnięcie. Kiedy wyciągnąłem penisa poleciała biała sperma. Poleciała na środek jej brzuszka. Kolejne fale nasienia spłynęły już mniej efektownie, w okolice jej krocza. Położyłem się obok niej. Chciałem jeszcze zrobić jej palcówkę, aby doszła. Jednak dłoń zaraz zastąpiła moją przy łechtaczce. Rozsmarowała trochę mojego nasienia po niej, masując swoją cipkę. Chwilę później znów zadrżały jej nogi. Doprowadziła się do drugiego orgazmu.

    – Paweł? – Jej głos zabrzmiał nieco ochryple. W sumie nie powinienem się dziwić po tych wszystkich jękach.

    – Ta?

    – Za ile… Będziemy mogli jeszcze raz? – zapytała cicho.

    Spojrzałem na nią. Jedną rękę nadal trzymała przy swoim kroczu. Drugą przejechała przez swój brzuszek rozsmarowując po nim spermę. Oblizała palec z resztkami nasienia.

    – Chcesz możemy zrobić tak… Za chwilę oboje wstaniemy i pójdziemy do łazienki. Weźmiemy razem prysznic. Wrócimy tutaj, puścimy jakiś film. Jak znów stanie, od razu Ci powiem…

    – I będę mogła wskoczyć na Ciebie?

    Perspektywa Sabinki w pozycji na jeźdźca, z jej cudownymi piersiami podskakującymi z każdym ruchem sprawiła, że mój penis drgnął. Możliwe, że nie będzie potrzeby tak długo czekać na drugą rundę jak myślałem początkowo.

    – Po tych słowach, to już będziesz musiała.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dafne Nimfa

    Wyszło długie opowiadanie, ale mam nadzieję, że ktoś dotrwał do wielkiego finału ;*. 
    Uprzedzając możliwe pytania, czy będą następne części – może tak, może nie. Jeszcze nie wiem.

  • Pani od polskiego

    Mam na imię Ines. Uczę się w 3 klasie liceum, mam skończone osiemnaście lat. Mam 170 cm wzrostu miseczka dd i całkiem duża pupcia do tego mam długie blond włosy. Nie narzekam na brak zalotów ze strony panów. Ale, od kiedy pamiętam zdecydowanie wolałam kobiety, wieczorami bawiłam się moją kobiecością do lesbijskich filmów i fantazjowałam. Ale niestety nie było mi dane jak na razie robić czegoś z kobietą. W szkole uczyłam się dobrze, chociaż miałam zagrożenie z Języka Polskiego a dochodził grudzień. No tak Polski a go uczyła nas pani Dorota. Czarnowłosa kobitka 48 lat. Lekko pulchna, ale to dodawało jej wdzięku, na oko jakieś 164 cm wzrostu i do tego nosiła zawsze eleganckie czerwone szpilki. Ale to było by na tyle słowami wstępu. Dziś na ostatniej lekcji był polski, pani Dorota jak zwykle ubrana w czerwone szpilki, dżinsy i białą koszulę rozpiętą na dwa guziczki. Lekcja przebiegała spokojnie pod koniec Dorota kazała mi zostać po lekcji. Gdy wszyscy wyszli i zamknęli za sobą drzwi podeszłam do niej

    – Ines zaraz koniec semestru a ty masz trzy jedynki wiesz, że nie przemieszczę cię do klasy maturalnej

    – Nie dałoby się czegoś zrobić pani profesor

    – nie bardzo

    – zrobię wszytko żeby zdać proszę o szansę

    – wszytko mówisz jesteś tego pewna

    – tak, tak, tak

    – w takim razie klęknij i całuję moje szpilki

    – że co nie ma takiej opcji

    – w taki razie żegnam

    Po chwili namysłu nabrałam refleksji i zaczęłam całować buciki Pani Doroty dokładnie centymetr po centymetrze, widać było, że jej się to podobało a i mi zaczęło. Kazała mi przestać ja klęczałam i patrzyłam na nią. I nagle napluła mi do buzi. A następnie mnie spoliczkowała.

    -będziesz moją suką

    -Tak Pani

    -No widzę, że się szybko uczysz

    -a teraz spadaj tylko napisz mi swój numer

    – tak pani

    – No a teraz się pożegnaj suko

    Pocałowałam jej buciki na pożegnanie. Dzień już mijał spokojnie aż, do jakiej 19 gdy dostałam smsa o treści „na 20 u mnie adres xxxxxx” Nie miałam tam daleko, więc stwierdziłam że pójdę pieszo, ubrałam tylko czarna bieliznę i niebieskie spodnie do biegania oraz koszulkę. Gdy dotarłam na miejsce ona wpuściła mnie do środka. Była tylko w białym szlafroku, oznajmiła że mam iść do łazienki tam jest mój strój w który mam się ubrać i przyjść do salonu. Tak też zrobiłam, czarne rajstopy z koronkowymi zakończeniami i szpileczki też czarne, czarno biała obcisła sukienka pokojówki nie zabrakło czarnej obroży z napisem slave. Gdy weszłam do salonu Dorota siedziała na fotelu klęknęłam przed nią rozsunęła szlafrok a tam była mokra zarośnięta cipka od razu wiedziałam, co mam robić. CDN….

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    marika warwowska
  • Urodzinowa zabawa

    W lipcu ubiegłego roku swoje 33 urodziny obchodziła moja żona Joanna. Jest to wysoka, szczupła, atrakcyjna kobieta. Asia lubi być adorowana i lubi kusić mężczyzn swoim ubiorem a przede wszystkim pięknymi nogami, które posiada. W ten dzień postanowiliśmy zostawić dzieci u moich rodziców a my zaś mieliśmy spędzić cały weekend tylko we dwoje nad morzem. Kilka dni wcześniej wynająłem apartament z widokiem na morze tylko dla nas. Po przyjeździe w sobotę przed południem od razu bez żadnych hamulców wyruchałem swoją żonę na stole w jadalni. Po tym udaliśmy się na obiad i plaże. Tam oczywiście wypiliśmy parę drinków, aż nadszedł wieczór. Postanowiliśmy wtedy wrócić do hotelu gdzie wykąpaliśmy się i chcieliśmy ruszyć na miasto. Asia ubrała zwiewną sukienkę tzw. hiszpankę a do tego swoje ulubione szpilki w kolorze złotym z wycięciem na czubku palców. Wyglądała Bosko, rozpuściła swoje ciemne włosy. Po wyjściu widziałem, że wielu mężczyzn rucha Asię wzrokiem, lecz wtedy byłem z tego dumny. Po wypiciu kilku drinków udaliśmy się do lokalu gdzie dobrze się bawiliśmy. Tam poznaliśmy Tymona. Na oko około 40 lat dobrze zbudowany opalony zadbany facet. Tańczył razem z nami a później siedzieliśmy przy jednym stoliku. Tymon był mojego wzrostu, czyli ok 180 cm, delikatnie siwe włosy, zarost, spora klata i bicepsy. Potęgowała to biała koszula na krótki rękawek i jeansowe spodenki, które miał na sobie. Po około 3 godzinach w dyskotece stwierdziliśmy, że wracamy. Tymon chciał nas odprowadzić, na co się zgodziliśmy. Idąc do apartamentu rozmawialiśmy o wszystkim, w tym o tematach tabu. Tymon na swoim telefonie pokazał nam swoją żonę, która miała do niego jutro dojechać, nie mieli dzieci, był po zabiegu wazektomii co jak widziałem bardzo zaimponowało mojej żonie. Pod apartamentem mieliśmy się rozstać, lecz moja żona stwierdziła, że wypiła by jeszcze drinka , na co Tymon bez wahania poszedł do nocnego sklepu i kupił whisky . Podaliśmy mu numer mieszkania a sami udaliśmy się na górę. Gdy byliśmy sami zapytałem Asię co sądzi o Tymonie oraz czy się jej podoba, podeszła do mnie i powiedziała :

    – Ty mi się podobasz a on hmm.. jest fajny, ale nie tak jak Ty.. mówiąc to pocałowała mnie w usta i poszła do łazienki poprawić makijaż.

    Po kilku minutach domofon zadzwonił i pojawił się Tymon.

    – kupiłem whisky colę oraz lód.. wziąłem też sok.. powiedział z uśmiechem, na co z łazienki moja żona krzyknęła

    – loda dopiero zrobimy, po czym zaczęła się śmiać,

    Po kilku drinkach widziałem, że atmosfera jest już bardzo luźna gadaliśmy o wszystkim siedząc obok siebie, lecz ja miałem po prostu dosyć, wtedy Asia powiedziała, że kończymy imprezę i się rozchodzimy. Tymon zaczął się zbierać a ja po pożegnaniu się z nim poszedłem do sypialni gdzie usnąłem. Po pewnym czasie obudziłem się i zobaczyłem, że Asi nie ma obok, a pod drzwiami widać delikatnie świecące się światło z salonu. Wstałem i po cichu otworzyłem drzwi, na początku nic nie słyszałem, lecz po wyjściu z pokoju słychać było sapanie i mlaskanie. W tym momencie otrzeźwiałem..

    Po cichu podszedłem do ściany i z za rogu zobaczyłem, jak moja żona wypięta do Tymona wije się z rozkoszy w trakcie, gdy ten liże jej tyłek wkładając palce w dwie dziurki na raz. Ich zabawa musiała już trochę trwać gdyż oboje byli rozebrani, Asia mamrotała coś pod nosem  dopychając swoją dupę do twarzy Tymona, który lizał ją jak maszyna. Na ten widok mój kutas od razu osiągnął pełną gotowość. Po kilkunastu sekundach Tymon wstał z kolan i swoim zadartym do góry żylastym, lecz niezbyt wielkim kutasem wszedł w cipkę Asi. Od razu zaczął ją rytmicznie ruchać, robił to z czuciem, lecz widać było, że jest im wspaniale. Po kilku pchnięciach Asia zaczęła sapać i chować głowę w oparcie narożnika , to był jej orgazm, słychać było jak soki z jej cipki wylewają się po kutasie Tymona bo zaczęło wszystko chlupać. Po kilku sekundach Tymon wyjął kutasa a Asia, która od razu odwróciła się i zaczęła go ssać, robiła to tak jak zawsze.. z zaangażowaniem i pasją, lizała główkę, jajka, ale i zjeżdżała niżej liżac dupę Tymona, który z delikatnie przymrużonymi oczami patrzył na talent mojej żony. Po chwili Asia wstała i zaczęła lizać Tymona od kutasa przez brzuch, klatę, kończąc na jego ustach. W tym czasie waliła mu konia a on pieścił jej piersi i muszelkę, wkładając w nią palce, po kilku chwilach Asia rozszerzyła nogi cicho jęcząc

    – oo tak rób tak dochodzę znowu… Wyszeptała… a z cipki Asi polała się kolejna porcja soków, które spłynęły na palce Tymona. Asia była wyraźnie zaćmiona, lecz Tymon złapał ją za uda i podniósł do góry nabijając ją na swojego żylastego kutasa. Zaczął ją ruchać, a ona oplotła go swoimi nogami przytulając się do niego, w tym momencie stracili panowanie nad sobą i zaczął ruchać ją naprawdę z całych sił. W całym mieszkaniu słychać było odgłos odbijania kutasa od cipki Asi oraz jęki i stękania. Po kilku chwilach Asia wyprostowała nogi na które stanęła w delikatnym rozkroku, i całując się , Tymon ruchał ją jak robot, wtedy Asia doznała kolejnego orgazmu, zaczęła jęczeć i drapać Tymona po tyłku, cała się trzęsła aby po chwili opaść bezwładnie na narożnik stojący obok. Tymon wtedy podszedł do niej i wszedł w nią w pozycji misjonarskiej. Złapał Asię za piersi i zaczął szybko i mocno ruchać moja rozpaloną żonę, która cała rozpalona i mokra patrzyła w oczy spoconego i zmęczonego Tymona. W tym momencie wysunąłem się z za ściany obserwując oficjalnie, co oni robią. Moja żona gdy mnie zobaczyła klepnela tylko Tymona, który wyjął szybko kutasa z cipy Asi , wtedy z jego kutasa poleciał na brzuch Asi strzał spermy, którego nikt nie kontrolował, Tymon nie był w stanie przerwać orgazmu lecz widziałem, że nie chciał do niego dopuścić. Po kilku sekundach, gdy zamarli na narożniku patrząc się na mnie zapytałem

    – ładnie to się tak bawić beze mnie? Po czym podszedłem do Asi dając jej do ręki swojego sterczącego kutasa, drugą dłonią zacząłem rozsmarowywać spermę Tymona, która znajdowała się na brzuchu Aśki. Tymon widząc to zaczął lizać cipkę Asi a ona znowu osiągnęła orgazm oficjalnie jęcząc i krzycząc z rozkoszy. Po chwili położyłem się na plecach a Asia usiadła na mnie swoją rozgrzaną i mokrą Cipką ,Tymon zaś wszedł w jej dupę wcześniej dokładnie ją liżąc i opluwając. Asia była w siódmym niebie a my z Tymonem ruchalismy ją najmocniej jak tylko mogliśmy, Tymon trzymał Aśke za włosy ciągnąc mocno do tyłu, ja pieściłem dłońmi jej sutki. W pokoju czuć było zapach spermy oraz soków Asi nasze ciała kleiły się do siebie a pot spływający z Asi lądował prosto na mnie. Nasze jęki i sapanie oraz odgłos ostrego ruchania słyszany był chyba w całym apartamentowcu. Po kilku chwilach Asia wyjeczała..

    – chwila .. zmiana .. , Tymon kładź się na plecy, powiedziała wstając z narożnika

    Ten zrobił to co chciała Asia. W tym momencie Asia kucnęła tyłem, wchodząc w siebie kutasem Tymona. Oparła się na jego klacie szeroko rozkładając nogi. Ja klęknąłem od przodu, próbując wsadzić kutasa w cipkę Asi, wtedy zobaczyłem że dlatego ciężko wchodzi bo Tymon jest już w cipce. Po kilku próbach wszedłem i we dwoje zaczęliśmy mocno ruchać Aśkę, która dosłownie po kilku sekundach zaczęła krzyczeć i jęczeć

    – aaa tak tak.. mocniejj aaaałaaaaaa, ruchajcie , kurwaaa taaaakkk!!!!

    Wtedy z cipki Asi polały się soki , tryskały wprost na nasze kutasy co jeszcze bardziej nas podniecało. Po kolejnym orgazmie Aśki czułem że i ja zaraz wystrzele, a ocierający się o mojego kutasa , fiut Tymona powoduje u mnie zbliżający się wytrysk. W tym momencie wyciągnąłem kutasa i stanąłem nad Aśka, na którą zacząłem się spuszczać. To był największy wytrysk jaki miałem w życiu, moja sperma tryskała jak ze strzykawki na twarz włosy i piersi Aśki, po kilku sekundach wsadziłem jej kutasa do buzi, a ona dokładnie zlizała z jego resztki spermy co chwila spoglądając na mnie. Gdy odszedłem Tymon złapał nogi Aśki i zadarł je jeszcze szerzej i wyżej, jego ruchy jeszcze przyspieszyły a sam zaczął jęczeć i sapać wtedy zobaczyłem, że zalewa moja żonę gorąca sperma , która jest wypompowywana w środek cipy Aśki. Po kilku pchnięciach Tymon przestał ruchać Aśkę, a jego kutas wyszedł z jej zalanej cipy, z której wyleciała biała sperma wprost na zaspermionego kutasa Tymona i jego podbrzusze. Asia zeszła z Tymona i wzięła jego kutasa do buzi dokładnie czyszcząc go ze spermy, którą zaraz połknęła. Wtedy Tymon obrócił ją na plecy i zaczął pieścić i zlizywać moja spermę, która była rozlana na piersiach, brzuchu i twarzy Aśki a następnie przekazywał ja w ustach wprost do jej ust. Widząc to uklęknąłem przy Asi i dokładnie wylizałem jej zaspermioną cipę, wylizując każdą kropelkę spermy Tymona, którą podobnie jak Tymon przekazałem do jej ust. Smak spermy Tymona pozostawał bardzo długi czas . Po wszystkim poszliśmy wziąć wspólny prysznic a następnie położyliśmy się w sypialni,  gdzie wtuleni w siebie usunęliśmy. Z Tymonem mamy kontakt do dziś i nie było to jedyne spotkanie, ale o tym w drugim opowiadaniu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alex Alex

    Alex 

  • Trzeci pocaunek

    Ciąg dalszy mojej przygody z Michałem.

    Od tamtego wieczoru minęło kilka dni, a w mojej głowie ciągle krążyły obrazy tej chwili, kiedy nasze usta się zetknęły. W ciągu dnia normalnie chodziłem do szkoły, spotykałem się z Bartkiem, znajomymi, rozmawiałem z rodzicami — nikt nie widział, co tak naprawdę dzieje się w moich myślach. Z zewnątrz mogło się wydawać, że wszystko jest jak zawsze, ale wewnętrznie przeżywałem prawdziwą burzę.

    Wracałem wspomnieniami do momentu, gdy Michał siedział obok mnie na kanapie. Czułem wtedy przyjemne ciepło, które ogarniało moje ciało. Zastanawiałem się, jak to możliwe, że ten jedyny w swoim rodzaju pocałunek może wywoływać tak silne emocje. W mojej głowie pojawiało się tysiąc pytań bez odpowiedzi. W każdej wolnej chwili łapałem się na tym, że zastanawiam się, co robi Michał, co czuje, czy myśli o mnie w podobny sposób, czy może to wszystko było tylko krótką przygodą.

    Chciałem, żeby to nie było jednorazowe. Marzyłem o kolejnym pocałunku, o tym, by znów poczuć tę elektryzującą bliskość. Jednak nie marzyłem tylko o pocałunku – chciałem więcej. Pragnąłem go przytulać, dotykać, zobaczyć nago, całować go nie tylko w usta. Michał podniecał mnie jak nikt wcześniej. Od tamtej chwili, za każdym razem, gdy waliłem konia, myślałem tylko o nim. Codziennie wyobrażałem sobie, jak uprawiamy seks.

    Czułem też lęk, że Michał może nie chce lub że tego nie czuje. Albo, że Bartek lub ktoś inny się dowie. A to nie były czasy i miejsce, w których takie uczucia wobec chłopaka byłyby akceptowane.

    Mój niepokój rósł z dnia na dzień, bo nie mieliśmy jakiegokolwiek kontaktu. Miałem w sobie tyle słów, których nie wypowiedziałem. W snach widziałem, jak spotykam się z Michałem i od razu go przytulam. Ale kiedy budziłem się rano, rzeczywistość była bardziej zawiła, pełna pytań o to, jak zachować się w obecności najlepszych przyjaciół i gdzie tak naprawdę jest moje miejsce w całej tej sytuacji.

    Pewnego dnia wracałem po lekcjach do domu. Zazwyczaj szedłem razem z Bartkiem, ale tego dnia on zdecydował się kupić trochę nowych ciuchów. Normalnie pewnie bym mu towarzyszył, jednak zupełnie nie miałem ochoty na chodzenie po sklepach. W drodze do siebie zawsze mijałem dom Bartka i Michała. Wiedziałem, że Michał jest już w domu, bo kończył lekcje wcześniej niż my. Chciałem wejść, wyznać mu, co do niego czuję, i jeszcze raz go pocałować. Niestety, wiedziałem, że jego mama również jest w domu. Była typową panią domu – nie pracowała, lecz zajmowała się gospodarstwem. Tak samo było u mnie – w tamtych czasach standardem było, że kobiety opiekowały się domem i rodziną zamiast chodzić do pracy.
    Gdy mijałem ich dom, usłyszałem głos dobywający się z okna:
    – Kamil!
    W oknie stał Michał i wołał do mnie, machając ręką.
    – Podejdź do drzwi! – krzyknął, więc ruszyłem w stronę wejścia. Chwilę później spotkaliśmy się w progu.
    – Cześć. A gdzie Bartek? – zapytał z lekkim zaskoczeniem.
    – Poszedł do sklepu po nowe ciuchy – wyjaśniłem.
    – Rozumiem. To wejdź do środka – powiedział, odsuwając się, by mnie przepuścić.
    Kiedy przekraczałem próg, odruchowo rzuciłem:
    – Dzień dobry!
    – Mamy nie ma, wyszła na chwilę do sklepu – odparł Michał, zamykając za nami drzwi.
    W tej chwili dotarło do mnie, że jesteśmy w domu kompletnie sami. Poczułem chęć, by od razu go przytulić i pocałować, ale wiedziałem, że najpierw musimy zamienić parę słów.
    – Chodźmy do mojego pokoju – zaproponował Michał, wskazując ręką na schody.

    Gdy tak szedłem za nim po schodach do jego pokoju, nie mogłem się powstrzymać od patrzenia na jego tyłek. Jak pięknie się odznaczał na cienkich, szarych dresach. Zastanawiałem się, jaki musi być w dotyku, czy jest taki mięciutki, na jaki wyglądał. Czułem, jak od tych myśli krew napływała mi do kutasa. Tak bardzo go pragnąłem. Znowu pojawił się lęk, że może on myśli zupełnie inaczej i zaraz powie mi, że nasze pocałunki były błędem i to się nigdy nie powtórzy.

    Gdy weszliśmy do pokoju i jak tylko zamknąłem drzwi, poczułem przyjemną falę ciepła, która napłynęła do mnie na samą myśl, że teraz jesteśmy tu sami. Michał usiadł na skraju łóżka. Czułem, jak serce wali mi w piersi. Usiadłem obok niego

    – Chyba musimy porozmawiać o tym…. no wiesz. – zaczął niepewnie Michał.

    – Masz rację – odparłem.

    Jednak żaden z nas nie mógł się przemóc, żeby powiedzieć coś więcej. W końcu zdecydowałem się zaryzykować.

    – Michał… – zacząłem niepewnie. – Muszę ci coś powiedzieć, zanim znowu dam się ponieść milionowi wątpliwości…

    Spojrzał na mnie uważnie, czekając. Czułem, jak moje serce wali, ale jednocześnie wiedziałem, że dalsze zwlekanie nie ma sensu.

    – Bardzo mi się podobasz – powiedziałem w końcu cicho, ale wyraźnie. – Odkąd się pocałowaliśmy, nie potrafię przestać o tobie myśleć.

    Przez moment wpatrywał się we mnie, jakby chciał się upewnić, że naprawdę to powiedziałem. Poczułem, że serce podjeżdża mi do gardła – co, jeśli uzna, że to było zbyt bezpośrednie, zbyt śmiałe?

    – Wiesz… ja chyba czuję to samo – odezwał się w końcu równie cicho. – Nigdy nie sądziłem, że tak się stanie, ale… też nie mogę przestać o tobie myśleć.

    Przeszedł mnie przyjemny dreszcz ulgi i radości. Poczułem, że na moich ustach pojawia się lekki, mimowolny uśmiech, a Michał odwzajemnił go z zauważalną ulgą.

    Poczułem, jak przyspiesza mi oddech. W pokoju było ciepło, a jednocześnie po plecach przeszły mnie ciarki. Nachyliłem się nieznacznie, kładąc dłoń na jego kolanie. Czułem, jak Michał przysuwa się bliżej, jakby zapraszał mnie, bym zniwelował ostatnie centymetry dzielące nasze twarze.

    Gdy w końcu nasze usta się zetknęły, czas na moment zwolnił. Pierwszy pocałunek był delikatny, nieśmiały, jakbyśmy chcieli się upewnić, że żaden z nas nie ma wątpliwości. Jego wargi były miękkie i ciepłe, tak znajome, a jednak wciąż budzące dreszcz ekscytacji.
    Jednak szybko wyczuliśmy, że możemy sobie pozwolić na więcej. Jego wargi rozchylały się z zaufaniem, a ja nie mogłem się powstrzymać, by nie pogłębić tego pocałunku. Odważyłem się i wsunąłem język w jego usta.
    Usłyszałem, jak Michał jęknął cicho, a całe moje ciało zadrżało w przyjemnym dreszczu. Odpowiedział jeszcze bardziej namiętnym pocałunkiem. W tamtej chwili nie liczyło się absolutnie nic, oprócz nas i tego uczucia buzującego w piersi. Oddechy zaczynały przyspieszać, a pocałunki nabierały coraz większej intensywności. Czułem, jak nasze języki tańczą ze sobą w idealnej harmonii – było w tym coś elektryzującego i zarazem dziwnie uspokajającego.

    Moja dłoń, do tej pory spokojnie spoczywająca na jego kolanie, powoli zaczęła przesuwać się w górę po jego udzie. Michał był pochylony w taki sposób, że miałem dostęp do jednego z jego pośladków. Nie mogłem się powstrzymać, więc moja dłoń powędrowała z uda na jego dupcię. Głaskałem ją i delikatnie ściskałem, nie przerywając pocałunku. Dotykanie tej części jego ciała było naprawdę wspaniałym uczuciem.
    Jednak to, co znajdowało się po drugiej stronie, kusiło mnie jeszcze bardziej. Chciałem poczuć w dłoni jego kutasa, chciał sprawdzić czy jest teraz tak samo twardy jak mój. Zabrałem rękę z tyłeczka. Chwilę się wahałem, czy mogę sobie na to pozwolić, jednak pragnienie było zbyt silne, żeby z nim walczyć. W końcu zdecydowałem się i położyłem dłoń na jego kroczu. Poczułem pod dłonią jego nabrzmiałego fiuta.

    Niestety, w chwili, gdy to zrobiłem, Michał przerwał pocałunek i odsunął się, a w jego oczach malowało się zdziwienie. Od razu skarciłem się w myślach za to, co zrobiłem. Byłem zbyt nachalny, chciałem za dużo naraz i przez to mogłem wszystko zepsuć.
    – Przepraszam, poniosło mnie. Obiecuję, że więcej tego nie zrobię. – Miałem nadzieję, że Michał nie będzie zły.
    – Nie przepraszaj, nie jestem zły. Po prostu zaskoczyłeś mnie, ale to nie tak, że mi to przeszkadza. – Wydawał się bardzo zawstydzony.
    – Jeśli chcesz, możesz mnie tam dotykać – wyszeptał cicho, rozchylając nogi, tak jakby dając mi zaproszenie

    Nie musiał tego powtarzać. Od razu zrobiłem to ponownie i delikatnie położyłem dłoń na jego kutasie. Zacząłem go badać, ściskać oraz głaskać palcami, czując, jak pragnienie we mnie rośnie. Nie mogłem uwierzyć, że to naprawdę się dzieje. Dotykanie go tam sprawiało mi ogromną satysfakcję.

    – Chcesz dotknąć mojego? – zapytałem

    Michał skinął nieśmiało głową, a ja złapałem go za rękę i położyłem ją na swoim kroczu. To był pierwszy raz, gdy ktoś mnie tam dotykał. Siedząc tak blisko siebie, masując się po kutasach, zbliżyłem się ponownie, składając kolejne gorące pocałunki na jego wargach. Za każdym razem pozwalaliśmy sobie na większą śmiałość, trwając dłużej w tym rozkosznym zatraceniu.
    Niestety, tak jak poprzednio, tę cudowną chwilę przerwał dźwięk otwartych drzwi. Mama Michała wróciła do domu.
    Michał momentalnie zesztywniał i spojrzał na mnie z szeroko otwartymi oczami. Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, usłyszałem głos z korytarza:
    – Michał, jesteś w domu?
    – Cholera, mama wróciła… – wyszeptał, zrywając się gwałtownie.
    Serce podskoczyło mi do gardła. Bez zastanowienia rozdzieliliśmy się, próbując doprowadzić do porządku nasze koszulki i włosy. Uczucie gorąca na twarzy mówiło mi, jak bardzo się zarumieniłem.
    – Czy to nie będzie podejrzane, jak zobaczy tu ciebie, gdy Barka nie ma? – mówił przerażony.
    – Spokojnie, powiem, że wpadłem zostawić coś dla niego i chwilę sobie pogadaliśmy. Będzie dobrze.
    Spojrzałem mu w oczy i delikatnie otarłem kciukiem resztkę wilgoci z jego ust – pamiątkę po naszych pocałunkach.
    – To dokończymy później – powiedziałem z półuśmiechem.
    Michał skinął głową, wciąż nieco zarumieniony, ale w jego spojrzeniu widać było błysk: choć musieliśmy przerwać gorący moment, obaj doskonale wiedzieliśmy, że to nie koniec. Znajdziemy sposób, by wrócić do tego, co nas tak mocno rozpaliło

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Han Solo

    Kolejna część opowiadania.
    W przyszłości pojawi sie jeszcze jedna albo dwie.