Category: Uncategorized

  • Ocena z Fizyki

    Nieubłaganie zbliżały się wakacje, a ja byłam na najlepszej drodze, by na koniec pierwszej klasy liceum zaliczyć jedynkę z fizyki. Zawaliłam właśnie kolejną klasówkę i nie zanosiło się, bym była w stanie poprawić fatalne oceny. Przedmioty ścisłe były moją pietą Achillesa i cieszyłam się, gdy miałam z nich mocne trójki. Dotychczas słabsze oceny z matmy czy fizyki nie przeszkadzała zbytnio rodzicom, gdyż z innych przedmiotów miałam co najmniej czwórki. Jedynka na świadectwie to była już zupełnie inna sprawa. A tak się starałam. Nawet nielubianą matematykę wymęczyłam na cztery minus, a tu niespodziewanie zawaliłam na całej linii fizykę, i to u wychowawcy naszej klasy.

    Byłam załamana. Nawet wypad do galerii z najlepszą przyjaciółką nie poprawił mi humoru. Kidy opowiedziałam jej o fizyce, ta zapytał się mnie czy znam Martę z trzeciej c. Odparłam, że tylko z widzenia i plotek, jakie słyszałam.

    – A słyszałaś plotki o naszym wychowawcy?

    Zapytała, a ja zaskoczona zmianą tematu odparłam, że nie. Kasia, tak ma na imię moja przyjaciółka, opowiedziała mi, że jej starsza siostra słyszała, jak Marta na jednej z imprez opowiadała swojej przyjaciółce o naszym fizyku. Facet lubił dotykać dziewczyny na konsultacjach, jeśli te nie miały nic przeciwko temu, a chciały poprawić ocenę.

    – Podobno najbardziej lubi blondynki z dużymi piersiami, więc jesteś całkiem w jego guście. O i ma bzika na punkcie krótkich spódniczek i obcisłych bluzeczek.

    Nie oburzyły mnie jej słowa. Z Kasią mogłyśmy rozmawiać bez ogródek na takie tematy, a jej sugestia, bym spróbowała poprawić ocenę, dając się pomacać fizykowi, wcale mnie nie zgorszyła. Nie byłyśmy niewiniątkami i miałyśmy już sporo na sumieniu i to nie tylko z rówieśnikami. Nie miałam oporów zrobić loda bramkarzowi, by wpuścił mnie na lewo do klubu, więc drobne macanki w zamian za świadectwo bez jedynki nie wydawały mi się wygórowaną ceną.

    Resztę tygodnia spędziłam na delikatnym kuszeniu fizyka. Zaczęłam nosić spódniczki i dopasowane w biuście bluzeczki. Według plotek najbardziej lubił dziewczyny ubrane na ‘uczennicę’. Może nie były to do końca zweryfikowane informacje, jednak wyraźnie zaczął zwracać na mnie uwagę. Raz nawet przyłapałam go, jak zaglądał mi w dekolt! Kiedy poprosiłam go o konsultację, nieśmiało wspominając, że chciałabym porozmawiać o swoich ocenach, poprosił mnie bym przyszła w piątek dwie godziny po lekcjach, gdy skończy zajęcia z kółkiem fizycznym.

    W piątek, po lekcjach, wyszłam ze szkoły jak każdego tygodnia. Nie chciałam, by ktoś w klasie wiedział, że idę na konsultacje z fizyki. Do szkoły wróciłam po godzinie, a kiedy skończyły się ostatnie lekcje, schowałam się w łazience. Korzystając z chwili czasu, przebrałam się. Miałam zamiar pokazać mu się w tym samym stroju, w którym byłam dziś w szkole, czyli bluzeczce i krótkiej spódniczce. Ściągnęłam jednak biustonosz, a rajstopy zastąpiłam pończoszkami z koronkowymi ściągami. Rozpuściłam włosy, jednak po chwili namysłu zaplotłam je, tworzą z włosów kokardę. Na piętnaście minut przed wyznaczoną godziną konsultacji, ze schodów na trzecie piętro, obserwowałam wychodzących z kółka fizycznego uczniów. Odczekałam kilka minut i z bijącym sercem zapukałam do drzwi. Ze środka padło krótkie:

    – Proszę

    Weszłam do środka, zamykając za sobą drzwi. Stał nonszalancko oparty o stół. Uśmiechnął się na mój widok.

    – Panna Patrycja.

    Powiedział, specjalnie przeciągając zgłoski.

    – Proszę do środka. Rozumiem, że chodzi o fatalne oceny z ostatnich klasówek.

    Zapytał.

    – Tak panie profesorze.

    Odpowiedziałam, podchodząc do niego ze spuszczonym wzrokiem.

    – Wiesz, że grozi ci jedynka.

    – Tak panie profesorze.

    Powiedziałam, wypinając odrobinę biust. Kiedy podniosłam wzrok, spostrzegłam, że z zainteresowaniem wpatruje się w moją bluzeczkę. Zachęcona jeszcze mocniej odchyliłam ramiona do tyłu.

    – A jak masz zamiar poprawić swoje oceny? Zostało naprawdę niewiele czasu do klasyfikacji.

    Zapytał, a ja po chwili zastanowienia, z rumieńcem na twarzy odpowiedziałam:

    – Może z pomocą pana profesora udałoby mi się poprawić oceny i napisać dobrze następne klasówki.

    – Z jak dużą pomocą?

    Powiedział wyraźnie zainteresowany.

    – Z bardzo, bardzo dużą.

    Odparłam, obserwując wybrzuszenie jego spodni i sposób w jak gapił się na prześwitujące przez materiał bluzeczki brodawki. Zrobiłam krok w jego stronę. Z trudem oderwał wzrok od biustu. Korzystając, że skupia uwagę na czymś innym niż obmacywanie mnie wzrokiem, bawiąc się kosmykiem włosów, wyznałam:

    – Strasznie chciałbym dostać mocną trójkę albo trójkę plus na koniec roku. Byłabym naprawdę bardzo, bardzo wdzięczna.

    Co mówiąc, zrobiłam kolejny krok, zatrzymując się, dopiero gdy brzuszkiem dotknęłam potężnego wybrzuszenia spodni.

    Przez chwilę jego twarz nie wyrażała absolutnie żadnych emocji i gdy właśnie zaczynałam się martwić, czy nie spieprzyłam wszystkiego zbytnią bezpośredniością, delikatnie przesunął palcem po mojej piersi, mówiąc:

    – Wszystko zależy od ciebie. Chętnie przekonam się, jak bardzo potrafisz być wdzięczna.

    Odsunęłam się odrobinę do tyłu i z zabójczo kuszącym uśmiechem na twarzy, zaczęłam powoli rozpinać bluzeczkę. Gdy doszłam do ostatniego guziczka, zrzuciłam ją niedbałym ruchem ramion na ziemię. Jego dłonie dosłownie nie potrafiły oderwać się od moich piersi. Przez rozciągnięty do granic wytrzymałości materiał spodni ściskałam jego kutasa. Dyszał, gdy rozpinałam rozporek. Przytulona do niego całym ciałem mocno ściskałam pulsujący w dłoni członek, gdy on, dłońmi wsuniętymi pod majteczki, ugniatał moje pośladki. Klęknęłam i patrząc mu w oczy, wsunęłam w usta członek. Już po chwili pieszczot głośno mruczał z rozkoszy. Ssałam go, wkładając w to wiele serca i całe moje doświadczenie, jakie zdobyłam w ciągu ostatnich kilku lat. Naprawdę mu się to podobało. Kiedy eksplodował w ustach, połknęłam pierwszą stróżkę nasienia, a następne skierowałam wprost na piersi, masturbując go intensywnymi ruchami dłoni. Patrzył jak urzeczony na białe ślady zdobiące mój krągły biust. Kiedy ponownie wzięłam go w usta, o mało co nie zachłysnął się z rozkoszy. Ssałam go, dopóki zupełnie nie zwiotczał.

    Stał oparty o stół, z obnażonym kutasem, gdy wycierałam chusteczkami piersi. Kiedy zauważyłam jego wzrok, uśmiechnęłam się. Odpowiedział uśmiechem, po czym wyraźnie rozbawiony powiedział:

    – Myślę, że uda się nam poprawić twoje oceny.

    A po chwili namysłu dodał.

    – Musimy jednak ustalić kilka rzeczy. O tym, że wszystko pozostanie wyłącznie między nami, nawet nie muszę wspominać. Prawda?

    – Tak panie profesorze.

    – Adamie. Mów mi po imieniu, kiedy jesteśmy sami. OK?

    – OK.

    – Powiedz mi, jesteś dziewicą?

    – Nie. Już od trzech lat nie jestem.

    – Zabezpieczasz się?

    – Nie.

    – Trudno. Masz czas po szkole, dajmy na to w poniedziałki, środy i piątki?

    – Tak.

    – Więc załatwione. W poniedziałek zrobię kartkówkę. Nie przejmuj się, pisz cokolwiek, byle wyglądało, że oddałaś wypełnioną kartkę. Tylko nie pozwól nikomu podglądać tych bzdur. Po szkole podyktuje ci prawidłowe odpowiedzi. O tej samej godzinie co dziś, tutaj. Odpowiada ci?

    – Pewnie.

    Odparła zadowolona z obrotu sprawy.

    – No, jeśli już wiemy, na czym stoimy, to chodź tutaj. Za tego loda zasługujesz na małą nagrodę.

    Wykonałam to polecenie z przyjemnością. Adam był przecież przystojnym mężczyzną tuż po trzydziestce i w szkolnym rankingu plasował się zaraz za tegorocznym praktykantem z AWF. Doskonale całował! I to nie tylko w usta. W najśmielszych planach nie snułam podobnego scenariusza. Konsultację zakończyłam, leżąc na biurku z ustami zakneblowanymi własnymi majtkami i głową Adama między szeroko rozłożonymi udami. Miałam potężny orgazm, a moje podniecenie udzieliło się również kochankowi. Po wykonaniu naprawdę niesamowitej minety, Adam zwalił sobie dłonią, zalewając nasieniem moje uda i podbrzusze. Było tego tyle, że ledwo starczyło nam chusteczek, by doprowadzić się do jako-takiego porządku. Do domu wróciłam bez majtek, które Adam zatrzymał jako trofeum.

    W poniedziałek zrobiłam dokładnie to, co mi polecił. Oddałam zapisane bzdurnymi wzorami kartki papieru, a po lekcjach zjawiłam się w umówionej klasie, by poprawić odpowiedzi. Gdy tylko weszłam do sali, zamknął drzwi na zamek. Myślałam, że się na mnie rzuci i byłam odrobinę zaskoczona, kiedy poprowadził mnie do wysokiego biurka pod tablicą. Leżały na nim czyste kartki papieru i napisane odręcznie odpowiedzi na poranne pytania z klasówki. Polecił mi je przepisać, jednak gdy zamierzałam usiąść na stojącym obok krześle, powstrzymał mnie, chwytając za ramię.

    – Zrób to na stojąco!

    Polecił, delikatnie kierując mnie do przeciwległej krawędzi blatu. Spełniłam jego prośbę. Wyjęłam długopis, rozłożyłam przygotowane odpowiedzi i pochylona nad biurkiem, opierając się o nie łokciami, zaczęłam pisać. Stał tuż za mną. Tak blisko, że czułam na pośladkach ucisk potężnej erekcji. Pochylił się i wsunął dłonie pod moją bluzkę. Nim skończyłam przepisywać rozwiązanie pierwszego zadania, uwolnił piersi z biustonosza. Ważył je w dłoniach i badał jędrność, ściskając palcami krągłe półkule. Ze szczególną uwagą zajął się brodawkami, a robił to o wiele delikatniej, niż mój poprzedni chłopak. Prawie nie czułam dotyku palców, a mimo to po kilkunastu sekundach karesów, moje brodawki były nabrzmiałe i twarde jak dwa kamyczki. Czułam podniecenie i było mi ciężko skoncentrować się na pisaniu. Pojawiły się pierwsze skreślenia i poprawki. Wyglądało to nawet naturalnie. Przestałam pisać, kiedy wsunął dłonie pod majteczki. Ponaglona, wróciłam do przerwanego zajęcia, jednak porzuciłam je ostatecznie, gdy wsunął język w moją wypiętą szparkę. Przywarłam policzkiem do blatu i pozostałam w tej pozycji już do samego końca pieszczot. Lizał mnie, rozchylając dłońmi uda i pośladki. Byłam podniecona i prawie gotowa na orgazm, kiedy przestał lizać. Usłyszałam, jak rozpina spodnie i rozrywa opakowanie prezerwatywy. Wbił we mnie dwa palce. Jęknęłam, unosząc się na łokciach. Był przyjemnie brutalny, torując palcami drogę dla kutasa. Wszedł w ciasną cipkę jednym mocnym pchnięciem, zmuszając mnie do gardłowego, głośnego ‘Ooooch!!!’. Oboje byliśmy niesamowicie podnieceni. Przytrzymując dłońmi biodra, kochał mnie głębokimi, szybkimi pchnięciami. Byłam bliska orgazmu, kiedy sięgnął ku podbrzuszu, odnajdując palcami łechtaczkę. Odleciałam!!! Rozkosz dodatkowo spotęgowało niesamowite uczucie wypełnienia, gdy wraz ze skurczami towarzyszącymi spełnieniu pochwa zacisnęła się na sztywnym członku. Musiało go to wyjątkowo pobudzić, gdyż przyspieszył ruchy, kończąc kilkoma potężnymi, odbierającymi mi dech w piersiach, pchnięciami.

    Przepisywaniem pozostałych odpowiedzi zajęłam się dopiero po dłuższej chwili, wciąż dekoncentrowana karesami. Kiedy skończyłam, odwróciłam się do niego twarzą. Całując usta, pieściłam dłonią na wpół miękki członek. Z figlarnym uśmiechem uklękłam, by zająć się nim ustami. Po kilku minutach intensywnych starań był znowu potężny i twardy. Pomogłam mu założyć prezerwatywę, zrzuciłam z siebie resztkę odzienia i w samych pończoszkach kochałam się z nim na blacie biurka. Z pasją ujeżdżałam go jak amazonka, pozwalając do woli bawić się moimi ciężkimi piersiami. Czasami pochylałam się nad nim, by mógł je possać. W następnej chwili odchylona do tyłu, pozwalałam mu podziwiać, jak rytmicznymi ruchami suwam się na jego kutasie. Tym razem pierwszy miał orgazm. Galopowałam na jego członku wyprostowana, z wypiętym biustem i dłońmi wplecionymi we włosy. Jęczał z rozkoszy, ściskając dłońmi piersi. Po intensywnym galopie, kiedy opadły z Adama emocje, zaczęłam pracować nad własnym orgazmem. Siedziałam pochylona nad nim, z dłońmi opartymi o blat biurka. Kręcąc biodrami, ocierałam się łechtaczką o jego podbrzusze. Zachęcana przez Adama przesunęłam się wyżej, by dosiąść kroczem jego twarzy. Pierwszy raz w ten sposób ujeżdżałam mężczyznę. To było nawet lepsze niż ostra jazda na kutasie, a orgazm był intensywny i nieziemsko przyjemny. Ubierając się, po raz kolejny musiałam pożegnać się z majteczkami zawłaszczonymi przez kochanka.

    Środowa poprawka o mało co nie zakończyła się fatalną wpadką. Właśnie robiłam Adamowi loda, gdy niespodziewanie ktoś zaczął otwierać zamek w drzwiach. Półnaga zdążyłam tylko chwycić leżącą na podłodze bluzkę i torbę, i ukryć się na zapleczu. Zmuszona byłam schować się w szafie z pomocami, gdy sprzątaczka opróżniała kosze, słuchając narzekań Adama, że nie może w spokoju przygotować się do jutrzejszych zająć. Na szczęście udało się nam. Po ponownym zamknięciu klasy poszliśmy na całość, odreagowując strach, jakiego się najedliśmy. Pozwoliłam Adamowi na anal bez gumki. Z początku bolało, kiedy próbował wsunąć się w mój odbyt. Udało się, dopiero gdy zamiast śliny użył znalezionego w szufladzie balsamu do rąk. Było niesamowicie, zupełnie inaczej niż z gumką. Czułam ciepło jego ciała, podobni jak stróżki nasienia, którym mnie wypełnił. Seks był niesamowity, bo w przeciwieństwie do tego, czego próbowałam wcześniej podczas analu, kochaliśmy się nie od tyłu a w pozycji misjonarskiej. Poza początkowym dyskomfortem, spowodowanym rozmiarem jego członka i brakiem odpowiedniego nawilżenia, było nieziemsko. Miałam orgazm bez żadnej dodatkowej stymulacji, poza seksem oralnym poprzedzającym rżnięcie w pupę! Nawet nie musiałam pieścić dłonią łechtaczki. Adam spuścił się w chwile po moim orgazmie. Kochaliśmy się tylko raz, jednak tak intensywnie, że jeszcze długo po stosunku leżeliśmy, łapiąc powietrze ustami.

    Ostatni sprawdzian poprawiłam w piątek. Próbował mnie namówić na seks bez gumki, jednak nie zgodziłam się na niego. Mając do wyboru klasyczny seks w prezerwatywie lub anal bez wybrał to drugie. Na trójkę plus z fizyki zapracowałam, robiąc mu loda z finałem między piersiami a po niesamowitej minecie, biorąc go w pupę na jeźdźca.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara
  • Przygoda w biurze

    Część 1. 

    -Mghmmmmmm….!!! 

    Większość ludzi już dawno wyszła do domów aby z przyjaciółmi czy rodziną spędzić ostatnie chwile słonecznego dnia. Cały tydzień w Warszawie była fantastyczna słoneczna pogoda. To był sezon na grille i imprezy na powietrzu czy popołudniowe wyjazdy na rowery. Wszyscy chcieli rozkoszować się ciepłem i zaznać kąpieli słonecznej. Tymczasem, jej gabinet na dziewiątym piętrze pogrążony był w ciemnościach. Zasłonięte, drewniane żaluzje szczelnie zatrzymywały promienie zachodzącego słońca. Pamięta jak sama je wybierała. Bardzo zależało jej, aby po zsunięciu blokowały wszelkie przebłyski. Często zostawała w pracy dłużej – a że jej gabinet miał okna skierowane w stronę zachodu, popołudniowe promienie regularnie – szczególnie latem i wiosną – oślepiały ją i zamieniały pracę przed biurkiem w udrękę. Jednocześnie, zamknięte okna skutecznie blokowały hałas z wiecznie zatłoczonej warszawskiej ulicy. Gdy rok temu wprowadziła tutaj swoją agencję reklamową, pierwszą rzeczą do wymiany były właśnie okna. Nie znosiła odgłosów ulicy podczas pracy – rozpraszało to ją a ona potrzebowała zupełnego skupienia i ciszy gdy wymyślała nowe kampanie. Przez długie miesiące była dumna i szczęśliwa z tych – oraz innych – zmian w swoim gabinecie. Czuła się w nim bardzo dobrze, budowało jej statut i podsycało jej ego. Jej feministyczna część szczególnie była dumna z faktu, że ten gabinet był jakby ucieleśnieniem całej jej ciężkiej pracy nad własnym biznesem – który teraz odnosił niemałe sukcesy. Teraz jednak, gdyby tylko mogła cofnąć czas, nie wykonywałaby żadnych remontów. Czemu, czemu uparła się na te wymiany? Gdyby zostawiła stare okna i dziurawe zasłony, być może, ktoś, jakimś cudem, by ją zobaczył. 

    -Mghmgmgmmmmmm … !!! 

    Tymczasem, zasłonięte żaluzje broniły nie tylko światło przed wejście do gabinetu Ani. Równie skutecznie blokowały możliwość podpatrzenia, jakie to tajemnice skrywa w sobie ten zamknięty na klucz pokój. Gdyby ktoś mógł w tym momencie spojrzeć przez szparki między żaluzjami, zobaczyłby nowoczesny i pięknie wystrojony w czerni i bieli gabinet. Jednak to co najbardziej przykułoby uwagę, byłoby wielkie drewniane biurko. Na nim z kolei, leżała na boku pół naga blondynka, która wiła się szalenie niczym wąż na pustyni. 

    Ania czuła jak jej serce bije szybko. Miała na sobie tylko czarne figlarne majteczki, równie czarne do zestawu pończochy oraz (też do zestawu) czarne, wysokie szpilki. Cisza w jej gabinecie – przerywana jej własnymi jękami – tylko potęgowała przeczucie o silnych uderzeniach własnego serca. Przewróciła się z boku na brzuch odsłaniając skomplikowaną kompozycję białych sznurów, które ciasno trzymały jej ręce za plecami. Ktokolwiek zniewolił ją, odwalił kawał dobrej roboty i bardzo chciał mieć pewność, że skrępowana dziewczyna nie będzie mogła ruszyć się z miejsca. 

    Nadgarstki Ani były spętane ze sobą ciasno białym sznurem – dłonie miała skierowane do siebie. Wyżej jej łokcie również były ciasno ze sobą związane w ten sam sposób. Między nadgarstkami a łokciami, kolejny zestaw białych sznurów oplatał jej brzuch i ręce, przyciskając je silnie do pleców. W podobny sposób przywiązane zostały jej ręce na wysokości piersi. 

    Jej nogi były również związane. Białe sznury krępowały razem jej kostki, oraz przyciskały jej kolana do siebie tuż pod oraz nad nimi. Całość wieńczył ostatni sznur – który łączył jej nadgarstki z kostkami. Sznur był na tyle krótki, że wymagał on od dziewczyny ułożenie w pozycji łuku i napinał jej kręgosłup w tył. W efekcie wymuszał na dziewczynie ułożenie w pozycji hog-tied. Ania rozpaczliwie strzelała placami i nadgarstkami w każdym kierunku. Składała dłonie razem, napinała je i ocierała. Wreszcie w zupełnym chaosie i desperacji miotała nimi bez składu ale nie była wstanie wysunąć ich spod sznurów. Nagle przestała walczyć z więzami w ten sposób. Zamiast tego wygięła się bardziej w tył i po omacku szukała supła, którym przywiązany został sznur łączący jej nadgarstki z kostkami. Gdyby chociaż to jej się udało rozplątać … pozycja hog-tied była bardzo nie wygodna i szybko ją męczyła. Nie mogła jednak znaleźć tego przeklętego supła! 

    -Mghmmmmmmm ….!!! 

    Wydała z siebie krzyk złości i rozpaczy. Jednak ten – tak jak i wszystkie poprzednie – tłumiony był przez czerwonego ball-gaga, który szczelnie wypełniał buzię. Jej równie czerwone co kulka wargi ciasno ściskały nieproszonego intruza. Już po krótkiej chwili, leżenie na brzuchu zaczynało się robić coraz bardziej nieznośne. Natura obdarzyła ją pięknymi i jędrnymi piersiami. Teraz jednak były gniecione pod jej własnym ciężarem a sutki szurały nieprzyjemnie po drewnianej i zimnej powierzchni irytując ją i lekko podniecając. Zaprzestała walki z więzami i zaczęła się kołysać to w lewo to w prawo. Wydała z siebie jęk, napięła mocno mięśnie i udało jej się przewrócić na lewy boku. Odsłoniła w ten sposób swoje piękne nagie piersi i poczuła natychmiastową ulgę. Były one również obwiązane białym sznurem. Sprawiał on, że ciężej jej się oddychało. Każdorazowe, większe nabranie powietrza powodowało ucisk sznurów na jej ciało – czuła jak wbijają się w jej delikatną skórę. Jej sutki były twarde i sterczące zdradzając silne (i niechciane) podniecenie. Ania zamknęła oczy, wygięła szyję i starała się przełknąć całą ślinę, która magazynowała się w jej buzi. Niestety i tak popłynęła ona cienkim strumykiem z krawędzi jej ust. Odetchnęła na moment robiąc sobie przerwę w swojej beznadziejnej walce i spojrzała w bok. 

    To co zobaczyła wywołało u niej atak paniki. Pośród ogólnego chaosu rzeczy – długopisów, ołówków, dokumentów i innych – tuż przed jej główką leżał przedmiot, który był jedynym źródłem światła – jej własny iPhone. Był jednak dla niej teraz bardziej katem niż potencjalnym wybawcą. Pomijając fakt, że w obecnym stanie, najpewniej nie udałoby się jej ani odebrać telefonu, ani zadzwonić ani tym bardziej porozumieć, smartfon technicznie nie mógł przeprowadzać żadnych połączeń. Jej oprawca, przed wyjściem z pokoju, wyciągnął z niego jej kartę sim! Jednak tuż przed tym jak zakluczył od zewnątrz jej gabinet zostawiając ją samą związana na biurku, wyświetlił on na jej telefonie stoper, który odliczał czas. Na odchodne powiedział, że wróci niedługo i daje jej 10 minut na ucieczkę. W ten sposób zamienił jej ulubiony gadżet, jej nieodłącznego towarzysza każdego dnia, jej notatnika, w psychologiczną bombę z tykającym zegarem. Obserwowanie szybko uciekających sekund na telefonie przyprawiało ją o dreszcze i nie pozwalało się skupić na zadaniu jakim było rozplątanie się. Czuła się jak te bohaterki z filmów akcji, które związane patrzą bezradnie na tykająca bombę, która miałaby zakończyć ich życie. Jej sytuacja różniła sie jednak tym, że nie było bomby – za to był człowiek, który ją zniewolił. Ponadto różnica polegała na tym, że w przeciwieństwie do bohaterek filmów nie miała co liczyć na super bohatera czy innego wybawcę, który w ostatniej chwili mógłby ją ocalić. To nie jest wyimaginowany Nowy Jork. To jest Warszawa i to się dzieje naprawdę. 

    Tymczasem, minęły już prawie trzy minuty od czasu gdy jej porywacz zamknął za sobą drzwi! Cenne 180 sekund życia – być może najcenniejsze – przeleciało jej między palcami jak ulotny moment a ona nie jest ani trochę bliżej uwolnienia się! Za kolejne siedem minut, On tu wróci a ona jak była unieruchomiona tak nadal jest. I będzie mógł z nią zrobić co zechce i jak długo zechce. Przynajmniej przez najbliższe dwa dni! Popatrzyła odruchowo na drzwi od swojego gabinetu a potem na zasłonięte okna. Nikt nie zobaczy ani jej nie usłyszy – nie ważne jak bardzo by się rzucała czy krzyczała. Również nikt dzisiejszego wieczoru nie będzie zaglądał do biura – najwcześniej jej agencja marketingowa będzie otwarta w poniedziałek rano. To oznacza, że albo jakimś cudem uda jej się samej uwolnić albo będzie zdana na łaskę i nie łaskę swojego oprawcy. Co On może jej zrobić? Do czego może się posunąć? Czy może ją … Potrząsnęła głową i odrzuciła od siebie tą myśl. Czuła jak takie wyobrażenia zamiast pomagać jej w zadaniu, sprawiają, że czuje się jeszcze bardziej bezsilna … i podniecona. 

    Warknęła pod nosem, nie akceptując tego stanu umysłu, szarpnęła się i wróciła do walki. 

    ***KILKA GODZIN WCZEŚNIEJ*** 

    -Chyba żartujesz! 

    Wyższy z mężczyzn stał i opierał się łokciem o bark siedzącego Azjaty przed komputerem. W drugiej ręce trzymał kubek z kawą. Obaj byli ubrani oficjalnie – czarne spodnie oraz biała koszula. W przypadku siedzącego przed komputerem Azjatą dodatkowo luźno założony krawat. 

    -A jednak… – stwierdził Chińczyk poprawiając okulary na nosie – …wychodzi na to, że nasza Margaret Thatcher rozkurwiła system po raz kolejny – Jakby chcąc potwierdzić swoje słowa wskazał palcem na ekran monitora. Na komputerze wyświetlana była notka prasowa sprzed dwóch dni. Na niej ukazane było zdjęcie grupki ludzi jakby na jakiś targach firmowych. Na środku zdjęcia stała ubrana w czarną sukienkę blondynka, która odbierała dyplom wygranej oraz bukiet kwiatów. Promieniała uśmiechem, ciepłem i energią. Dookoła ludzie klaskali i kiwali z uznaniem głową. 
    -Zwycięstwo w europejskich targach reklamy. Zespół kierowany przez Anne Kozłowską wygrywa prestiżowy paryski konkurs …bla bla bla … Nieźle. – wyższy z mężczyzn przerwał swój własny słowotok i siorbną siarczyście z kubka. – Na tym zdjęciu nasza Żelazna Dama wygląda jakby była człowiekiem. Znaczy wydaje się że ma emocje. 

    -Pewnie uruchamia sobie odpowiednie oprogramowanie w ramach zaistniałej sytuacji. – odpowiedział siedzący Azjata. Jak zwykle jego cięte riposty pozostawiały jeszcze wiele do życzenia. 

    -Wam się naprawdę nudzi – rozległ się głos z przeciwnego biurka do tego, który zajmowany był przez Chińczyka. Znad komputera wyrosła główką czarnowłosej kobiety, która patrzyła z wyrzutem na swoim kolegów. Byłą ubrana w podobny sposób co oni – miała na sobie czarną spódnicę oraz biała koszulę i czarny krawat. 

    -Kaju, źle do tego podchodzisz. – wyższy z facetów wyprostował się i spojrzał wprost na koleżankę z pracy – My tylko chcemy poznać naszą mocodawczynię lepiej. Wiesz aby lepiej móc z nią współpracować… 
    -Aha. I osiągniecie to szpiegując ją w Internecie. Zupełnie jak wtedy, gdy chcieliście włamać się do jej prywatnej poczty? 
    -Nie chcieliśmy się włamać do jej poczty, tylko testowaliśmy jej zabezpieczenia – poprawił Azjata. 
    -Jasne… – odpowiedziała czarnowłosa i wróciła do swoich spraw. 
    -Nie masz czym się przejmować Kaju – powiedział z rozbrajającym uśmiechem wyższy z mężczyzn- Żelazna dobrze blokuje swoje foldery, komputer, hasła i wszytko. Niemożliwe abyśmy cokolwiek ciekawego o niej znaleźli… 
    -To prawda… ale nie do końca wyczyściła wszystkie informacje o sobie z sieci. No przynajmniej nie z sieci biurowej – zauważył Chińczyk. 
    -Czyli masz coś o niej jeszcze …? – oczy wyższego mężczyzny zaświeciły. 
    – Włamałem się na jej serwer służbowy wczoraj. 
    -Dałeś radę? Czy to w ogóle możliwe? 
    -Oczywiście. W końcu jestem Azjatą. – dodał dumnie. 

    Kaja przewróciła oczami i wróciła do swojego komputera. Wyższy facet ponownie nachylił się nad Azjatą i wpatrywał się z wypiekami w ekran. W tym czasie, chińczyk przeskakiwał między firmowymi folderami. W końcu wszedł do ogólnego folderu z plikami i znalazł osobny o tytule: “Ania – prywatne”
    W tym momencie Azjata przerwał, strzelił palcami jak pianista i powiedział: 

    – A teraz mój drogi przyjacielu, ujrzysz rzeczy, które nie śniły sie filozofom. 

    Wpisał kod i nacisnął enter. 

    ***CIĄG DALSZY NASTĄPI***

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jego Cień

    Zachęcam do komentowania.

  • Prom do Szwecji

    Nazywam się Krzysiek i kilka tygodni temu skończyłem 31 lat. (wstęp jest długi, opisuję swoją sytuację, bo dotychczas pisałem pod innym pseudonimem; dlatego właściwa treść jest oddzielona od tej nudnej zauważalną przerwą) Do niskich nie należę, posiadam 181 cm wzrostu. Mam czarne włosy i krótko przystrzyżony i zadbany zarost okalający usta. Jestem szczupły, ale i dobrze wysportowany, codziennie 100 pompek, 6 weidera, rano biegam dystans około 17 km, rzadko chodzę na siłownię, bo mi się nie chce, zazwyczaj korzystam z własnych sprzętów, jeżeli mam czas.

    Historia, którą chciałem Wam opowiedzieć wydarzyła się ponad dziesięć lat temu i nie była to moja pierwsza przygoda erotyczna.

    Mieszkałem wtedy z bratem ojczyma i jego dziewczyną oraz moim licznym rodzeństwem?. Sytuacja w mojej rodzinie była trochę porąbana ?ojciec mój, mojego grata bliźniaka oraz dwójki mojego starszego rodzeństwa rozstał się z moją matką, a kilka miesięcy póz?niej zapadł w śpiączkę. Matka znalazła sobie nowego partnera, mojego ojczyma, i miała z nim jedną córkę, umarła w trakcie porodu, kiedy ja miałem 8 lat. Ojczym związał się z kolejną kobietą, z którą zrobił sobie kolejną dwójkę dzieci. Potem ją utopił, za co dostał 25 lat pozbawienia wolności. Nami zaopiekował się jego brat. Był strasznie bogaty, chociaż nie tak bardzo, jak mój biologiczny ojciec, który był właścicielem gigantycznej firmy. On miał swoje troje dzieci w wieku 2, 9, 15 lat. Ja wtedy miałem już 16. W sumie w domu było nas 10 nie licząc starych ? mój najstarszy brat, starsza siostra, ja i mój brat bliźniak, troje dzieci mojego ojczyma i troje jego brata. Szczerze mówiąc nie wiem, jaką on musiał mieć cierpliwość, żeby wytrzymać z taką masą dzieciarni.

    Kiedy miałem 18 lat pojechałem razem z moją siostrą (najstarszym dzieckiem brata mojego ojczyma) na trzytygodniowy wypad do Szwecji. Była to moja pierwsza podróż na półwysep Skandynawski, jechaliśmy pozwiedzać oraz odwiedzić moją starszą siostrę, która mieszkała tam ze swoim chłopakiem ? Szwedem. Siostra, a raczej “siostra” –  to ona będzie główną bohaterką tego opowiadania, no prawie bo będzie tam jeszcze mój penis, ale nim pochwalę się za chwilę. Moja siostra Paula w momencie wyjazdu miała 17 lat, teraz ma już 30. Jest szczupła, ma długie nogi, blond włosy sięgające ze łopatki i niemały biust oraz idealne okrągłe pośladki. Przyznam, że zawsze mnie kręciła, ale jakoś nie było wcześniej okazji jej tego udowodnić.

    Teraz kolej na mojego penisa. 29 cm długości oraz trochę ponad 15 cm obwodu. Usuwam włosy łonowe, ponieważ od zawsze uważałem, że są obrzydliwe, tak samo sądziła moja dziewczyna, a później żona. Mam zaburzenia pracy jąder i, jak mi to tłumaczył lekarz, z którym się konsultowałem, moje jądra posiadają ponad trzykrotnie większe możliwośści produkowania spermy (to podobno jest choroba genetyczna, ale mnie to jara, jak dosłownie zalewam partnerkę).

    Wracając do tematu. Po napisaniu matury i wcześniejszym zdaniu kursu na prawo jazdy razem z Paulą załadowaliśmy się do mojego Forda Mustanga, którego otrzymałem od wujka na osiemnastkę i ruszyliśmy z miasteczka pod Warszawą, w którym mieszkaliśmy, do Gdańska, a następnie na prom. Zaparkowaliśmy samochód w jednym z długich rzędów innych pojazdów, a następnie wspięliśmy się po schodkach na wyższe poziomy. Przy recepcji czekał na nas facet, który zaprowadził nas do strefy VIP, a następnie pokazał nam naszą dwuosobową kabinę. Była duża, posiadała dwa szerokie łóżka pod przeciwległymi ścianami, metalowy zdobiony stolik ze szklanym blatem, dwa krzesła, panoramiczne okno szerokie na całą ścianę oraz duży żyrandol, który przez całą podróż delikatnie bujał się, w rytm falowania morza. Łazienka była o połowę mniejsza niż pokój. Była w niej obszerna kabina prysznicowa, szeroka umywalka, a nad nią równie szerokie lustro oraz drugie zajmujące całą wysokość jednej ze ścian. Były tam też oczywiście muszla klozetowa, bidet i inne takie, ale kogo to obchodzi. Odprawili my gościa, który nas prowadził i zajęliśmy się własnymi sprawami. Paula wyjęła z torby jakąś książkę, a ja poszedłem obejrzeć prom. Podróż miała trwać trzy doby, ponieważ z Gdańska statek płyną do Rygi, a dopiero później do Sztokholmu. Zanim jeszcze ruszyliśmy, znalazłem bar i sklep, potem poszedłem ogarnąć, gdzie jest jadalnia, a wracając zahaczyłem o salę balową, w której miało się coś dziać ostatniej nocy naszej podróży.

    Wróciłem do pokoju i otworzył drzwi do pokoju, w którym spodziewałem się zobaczyć Paulę. Jej tam jednak nie było. Na jednym z łóżek leżały jej rzeczy, więc ja walnąłem się na drugim. Zamknąłem oczy, jednak po chwili delikatnie otworzyłem jedno z nich i zacząłem przyglądać się rzeczom Pauli. Jej torba, jakaś chustka i półotwarta walizka. Zaintrygowało mnie to, co zobaczyłem w jej wnętrzu. Wstałem, rozpiłem suwak bagażu do końca i odchyliłem klapę. Spomiędzy ubrań, które Paula wzięła na pokład wystawał długi czarny gumowy penis. Wyciągnąłem go z walizki, przyznam, że wtedy po raz pierwszy w życiu miałem w ręku zabawkę erotyczną. Kiedy zamierzałem go odłożyć usłyszałem dźwięk informujący o zbliżeniu karty magnetycznej do czytnika, a chwilę później drzwi się otworzyły i do kabiny weszła Paula. Szybko zorientowała się co się dzieje, wyrwała mi swojego partnera z ręki i zamknęła w walizce, a potem opieprzyła, że co ja sobie myślę, że mogę pod jej nieobecność grzebać jej w rzeczach. Było mi w sumie strasznie głupio, ale jej też było na pewno i to mnie uspokajało, że nie tylko mi jest wstyd.

    Paula wyszła trzaskając drzwiami. Później nie widziałem jej ani w jadalni w trakcie obiadu, czy późniejszej kolacji (zajebisty szwedzki stół), ani na górnym pokładzie, gdzie spędziłem większość dnia. Kiedy wieczorem wróciłem do kajuty, drzwi od łazienki były zamknięte, a zza nich dochodził szum prysznica. Korciło mnie, żeby sprawdzić, czy czarny kumpel Pauliny jest w walizce, czy towarzyszy jej w łazience pod prysznicem. Bałem się jednak powtórki wydarzeń z przedpołudnia. Kiedy wreszcie zwolniła łazienkę przez ułamek sekundy spojrzała na mnie i o dziwo jej oczy patrzyły na mnie z zaciekawieniem, nie ze wstydem lub złością. Nie bardzo tę zmianę rozumiejąc poszedłem się myć, a potem położyłem w łóżku twarzą do ściany.
    – Masz dużego? – Zapytała Paula
    – Słucham?
    Paula przez chwilę milczała, aż w końcu powtórzyła pytanie:
    – Czy twój wacek jest duży? Taki jak ten, którego znalazłeś u mnie w walizce?
    Nie wiedziałem, czy odpowiedzieć, a jeżeli tak, to co.
    – Hm… a ile on ma?
    – Ten mój? 25 centymetrów.
    No tak, mój był większy, tylko czy powinienem dzielić się tym z młodszą siostrą? … No tak właściwie, to nie byliśmy nijak spokrewnieni, więc jaka to siostra?
    – Tak, mam większego, niż ten twój…
    – Pokażesz? – Wypaliła bez żadnych skrupułów.
    – Pff… – Zatkało mnie, nie wiedziałem, co powiedzieć.
    – No proszę, wtedy ja Ci pokażę siebie.
    To była kusząca propozycja i myślę, że Paula dobrze o tym wiedziała. Odwróciłem się do niej twarzą i patrzyłem na nią przez chwilę, a potem powoli zsunąłem kołdrę ze swojego ciała. Paula z
    niecierpliwością patrzyła na moje bokserki. „Co mi tam” – pomyślałem i zsunąłem je z siebie.
    – Jej, fajny… i nie owłosiony… golisz go?
    – Mhm…
    – To dobrze, owłosione bardzo źle wyglądają i… fuu… nie, są po
    prostu obleśne.
    Leżałem z kutasem na wierzchy, a ona patrzyła się na niego jak zahipnotyzowana.
    – Mogę go dotknąć?
    I znowu – pozwolić, czy nie?
    – Nie, teraz twoja kolej.
    Paula usiadła na łóżku, a następnie powoli zaczęła zdejmować z siebie koszulkę. Czułem się jakbym oglądał najpiękniejszy wschód słońca na świecie. Gdzie tam słońca, dwóch słońc. Idealnie okrągłych, jędrnych i większych, niż kiedykolwiek mi się wydawały. Po chwili wstała z łóżka, podeszła do mnie i chwyciła mojego powoli wznoszącego się penisa. Zaśmiała się jak małe dziecko, kiedy dokona czegoś według niego godnego podziwu. Powoli przesuwała rękę w górę i w dół, a potem zniżyła głowę i pocałowała. Marzyłem o tej chwili od dawna, spełniło się. Paula wzięła moje wyprężonego już w pełni kutasa. A ja zamknąłem oczy i dziękowałem Bogu za tę chwilę. Potem chwyciłem jej nogi i wciągnąłem na siebie. Ona nie wiedząc co robię, przestała mi obciągać, ale szybko ją uspokoiłem. Błękitne majtki, tyle właśnie dzieliło mnie od niej. Począłem powoli zsuwać je z jej pośladków w dół, po szczupłych biodrach, do kolan, a następnie objąłem oboma rękoma jej idealne pośladki. „Jezu, ile ja o tym marzyłem, ile razy śniły mi się one”. Jedną ręką dalej pieściłem jej ciało, drugą zaś zsuwałem dalej majteczki. Najpierw jedna, a potem druga noga. Chwyciłem ją za biodra, a następnie podsunąłem ją bliżej siebie i powoli zanurzyłem się językiem w jej ciało. Poczułem, że przestała mi obciągać, teraz to ona doznawała przyjemności. Nie przestawałem, a ona nacieszywszy się również wróciła do mojego kutasa. Chwilę później jednak na nowo przestała, powoli wstała, odwróciła się do mnie przodem i uśmiechnęła się. Odwzajemniłem. Usiadła na mnie i powoli nadziała się na mnie. „Tego właśnie od tak dawna wyczekiwałem, bojąc się, że nigdy nie nadejdzie.” Miała ciasną cipkę, ale nie byłem jej pierwszym kochankiem. Po chwili uniosła się i nadziała z większym rozmachem, a potem jeszcze raz i jeszcze, coraz szybciej i szybciej. Patrzyłem na nią, a ona na mnie, obojgu nam było dobrze, oboje się uśmiechaliśmy. Potem ze mnie zeszła, teraz i ja wstałem. Chwyciłem ją pod ramionami i trzymając w górze nadziałem na mojego kutasa. Było jej dobrze. Widziałem to, po niej. Mi też było dobrze, z penisem w jej pochwie i twarzą w jej biuście. Następnie upadliśmy na jej łóżko, gdzie kontynuowaliśmy zabawę.

    W końcu poczułem, że będę dochodził. Spytałem się gdzie chce, a ona odpowiedziała, że mam sam wybrać. Wyjąłem penisa z jej cipki i dokończyłem nad jej biustem. Szczęście wypływało ze mnie kolejnymi obfitymi falami. Zalałem jej cycki i cały brzuch. Była wyraźnie zaskoczona możliwościami mojego penisa, jednak już po chwili na nowo miała go w swoich ustach. Nie posiedział tam jednak długo, poczułem, że teraz jej się należy. Położyłem ją na blacie stolika samemu stając przy nim i wbiłem się w nią. Posuwałem ją coraz szybciej pieszcząc zarazem jej biust cały w mojej spermie. Stolik zaczął powoli skrzypieć, ja jednak nie przestawałem, ona nie chciała. Krzyczała żebym nie przestawał. W końcu poczułem, systematyczne skurcze jej cipki. Wiedziałem, że to już zaraz, za chwilę. I stało się. Doszła, krzycząc i śmiejąc się jednocześnie. Ściskała moje palce obejmujące jej biust boleśnie je wykrzywiając. Paula obdarowała mnie jeszcze jednym prezentem, który z podnieceniem oglądałem na filmach porno, ale nigdy go nie doświadczyłem – kobiecy wytrysk. Czując go wyjąłem penisa i prawą ręką waląc sobie konia zbliżyłem swoją twarz do jej cipki, a następnie zacząłem zlizywać tryskającą z niej ambrozję. Jej soki zalewały cały stolik, ciekły mi po twarzy i szyi, a ja zagłębiwszy w nią swój język żądałem od niej więcej i więcej. Kiedy wstała poczułem, że i się zbliżam do kolejnego orgazmu. Nadziałem jej głowę na mojego członka i doszedłem w jej ustach. Moja sperma wylewała się jej przez kąciki ust, spływała po brodzie i kapała na cycki.

    – Kocham Cię. – Szepnąłem jej do ucha podnosząc ją z klęczek, a ona nic nie powiedziała, tylko chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła do łazienki, gdzie odkręciwszy wodę z prysznica zaczęła spłukiwać z siebie moje nasienie. Klęknąłem przed nią i zacząłem lizać jej cipkę rękoma trzymając za pośladki. Zaczęła się śmiać. Ja starałem się dotrzeć językiem coraz głębiej i głębiej. Potem chwyciła mnie za przed ramię i podciągnęła do góry. Zanurzyłem swoją twarz w jej biuście. Moje ręce cały czas spoczywały na jej pośladkach. Wzięła moją głowę w obie ręce i zaczęliśmy się całować, a ja podnosząc ją za pupę, na nowo wbiłem się w jej ciało. Obejmowałem ją oboma rękoma, ona uwiesiła mi się na szyi, nasze usta trwały nierozerwanie, tak samo jak nasze ciała. Potem opuściłem ją, dokończyliśmy kąpiel i zauważywszy plamy spermy na jej posłaniu oboje
    położyliśmy się na moim.

    Tak minął pierwszy dzień trzydniowego rejsu i zarazem trzytygodniowej wycieczki do Szwecji. Nie podejrzewałem, że aż tyle może się wydarzyć w 14 dni.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Krzysiek Stępkowski

    Niedługo postaram się dodać wspomnienia z kolejnych dni, tylko to trochę zajmuje, bo się muszę kryć przed żoną. Ale coś wstawię, niedługo

  • Pierwszy raz na wycieczce

    Cześć. Jestem Bartek i mam 17 lat. Rok temu skończyłem gimnazjum, tak – właśnie tak… Dobra, opowiem wam, co się stało na 5-cio dniowym wyjeździe z klasą. Wyjechaliśmy o 8 rano, dojechaliśmy o 15, pojechaliśmy do malowniczej miejscowości nad morzem do całkiem ładnego domku. Od paru tygodni czułem że między mną a Mają (z mojej klasy) iskrzy, miłe pogawędki, czasem przyjacielskie przytulenie, nic szczególnego 🙂 Pewnego dnia jak wszyscy poszli na ognisko, ja zostałem w pokoju, w pewnym momencie do mojego pokoju zapukała Maja, otworzyłem. Akurat oglądałem film w TV to się przysiadła i obejrzeliśmy razem, objąłem ją gdyż było po 21, a horrorów trochę się dziewczyny boją. W pewnym momencie ona usiadła do mnie przodem na kolanach, centralnie na moim sprzęcie, wzbił się on trochę, a ona się lekko zaśmiała. Zdziwiłem się i zapytałem, co robi, ona powiedziała, że pokój jest zamknięty, i że ma na mnie ochotę. Z początku pomyślałem nad konsekwencjami, ale powiedziała, że ma dni niepłodne. Podniosłem ją (na 16 lat była lekka, ważyła niecałe 60kg). Położyłem ją na łóżku i namiętnie pocałowałem, zdjęła moją koszulkę, a ja jej, zaczęła masować moją klatkę piersiową a ja rozpiąłem jej czarny koronkowy stanik. Zacząłem masować jej piersi, lizać, bawić się jej sutkami. Wszystko, co możliwe, jedną ręką bawiłem się jej cycuszkami a drugą rękę skierowałem w stronę paska od spodni, i szybko je rozpiąłem, ściągnąłem jej spodnie i położyłem na drugim łóżku. Po chwili zdjąłem sam swoje spodnie, Maja zobaczyła, że mój kutas jest już ostro naprężony, zdjęła moje slipy, i wzięła go do buzi… Ah! Nieziemsko, mimo że robiła to pierwszy raz to robiła to z taką gracją, że nie jedna mogła, by brać z niej przykład. Powiedziała mi, że jest dziewicą, powiedziałem że będę ostrożny. Ściągnąłem jej majteczki, i zacząłem bawić się jej łechtaczką, wywijała się i stękała, aż martwiłem się żeby nikt nie wrócił z ogniska, pozamykałem okna i drugie drzwi (mieliśmy studio). Po chwili uklęknąłem przed nią, i zanurzyłem języczek w jej szparce, pierwszy raz w życiu przeżyła orgazm! Fantastycznym uczuciem było na to patrzeć, ba! Jeszcze lepszym było doprowadzenie do tego.. Po chwili powiedziała, że chce mieć to już za sobą, usiadła na kancie łóżka, rozszerzyła nogi, ja powoli zbliżałem swojego kutaska do jej cipki, powoli w nią wchodziłem, ona wykonała drugi ruch i poruszyła się w moją stronę, tym samym cały mój sprzęt w nią wszedł. Na początku jęknęła, jak to wiadomo pękła błona, za pierwszym razem. Po chwili się uspokoiła i powiedziała, że możemy kontynuować, teraz już nic nie stało mi na drodze, ja usiadłem na łóżku, a ona na mnie, tak jak to było wcześniej, bo widziała, że mnie to podnieciło. Wbiła się na mojego kutasa i tak przez parę minutek ją posuwałem aż doszedłem do finału, trysnąłem. Uklęknęła przed mną i ponownie wzięła mojego kutasa do buzi, dokładnie go oblizała, powiedziała, że jak chce to mogę zanurzyć się w jej kakałku, oczywiście nie zaprzeczyłem, bo wiedziałem, że tyłek da mi tyle samo przyjemności, co wcześniej. Uklęknęła na łóżku, wypinając tyłeczek w moją stronę, ja również uklęknąłem przed nią i po chwili wbiłem się w jej tyłek, tutaj nie było oporów, od razu zaczęła jęczeć i wić się. Bardzo mnie to podniecało i po chwili znowu eksplodowałem, oblizała kremik z mojego kutaska, potem poszliśmy pod prysznic i powtórzyliśmy czynność opierając ją o ścianę, było nieziemsko. Wyszliśmy, i ubraliśmy się. Ujrzeliśmy na zegarku godzinę 21:50, a nikt z ogniska jeszcze nie wracał, pomyśleliśmy że udało nam się wszystko zrobić bez najmniejszego problemu. I tak też było, wyszliśmy za rękę z pokoju, ja zamknąłem pokój i poszliśmy na ognisko. Znajomi widząc nas za rękę pomyśleli, że jesteśmy razem, i tak też się stało. Minął rok od tamtego czasu, nadal jestem z Mają, i jesteśmy szczęśliwi. Chodzimy do tej samej szkoły, i powtarzamy to, przy każdej okazji. 🙂

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Patryk Kwaśniewski

    dodgepm

  • Diabel i pieklo

    Bogna bawiła się ze swoimi rówieśnikami na skraju wioski. Dwie jej rówieśniczki Milena i Dobrawa i o rok młodsi chłopcy: Bożymir i Gniewomir i ona, która właśnie skończyła dwanaście wiosen bawili się w chowanego na granicy wioski i potężnego lasu. Szukała Milena i Bogna pobiegła głęboko w bór. Nagle wydało jej się, że zabłądziła. Uszła już kawał drogi aż wreszcie las się skończył i zaczęły poryte wąwozami z licznymi grotami skały. Bogna znalazła się niedaleko bardzo niskiego wejścia do jakiejś jaskini w pięknej, zielonej dolinie osłoniętej ze wszystkich stron stromymi, wysokimi skałami. Już miała zawrócić kiedy z groty zaczęła wychodzić a właściwiej byłoby to nazwać wypełzać jakaś zgarbiona postać. Bogna w pierwszej chwili ucieszyła się bo mogła się tego dziwnego osobnika spytać o drogę powrotną do wioski ale aż zamarła z przerażenia kiedy zobaczyła zarośniętą i kudłatą twarz mężczyzny wychodzącego z jaskini. Był on naprawdę potężny. Odziany był jedynie w przerzucony przez lewe ramię i zakrywający krocze kawał skóry jelenia. Biodra i mięsiste pośladki pozostawały gołe. Dziewczynka zauważyła to kiedy wyczołgiwał się z jaskini. Przez chwilkę starała się porównywać jego olbrzymie pośladki ze znanymi jej znacznie mniejszymi rówieśników i starszej młodzieży wioskowej.

    – A co ty tu robisz w mojej pustelni – ofuknął ją nieznajomy.

    – Zabłądziłam w lesie i trafiłam tu przez przypadek – z przerażeniem w głosie odpowiedziała mu Bogna.

    – A jak masz na imię? – nieco łagodniejszym tonem spytał pustelnik i zaczął jej się uważnie przyglądać. Ubrana była w szeroką spódnicę i swobodną bluzkę dokładnie zasznurowaną z przodu czerwoną tasiemką. Na nogach miała sandały. Bogna była dziewczynką naprawdę ładną, wysoką i dosyć mocno rozwiniętą jak na swój wiek. Długie jasne włosy okalały jej śliczną buzię z dużymi, niebieskimi oczyma, zadartym noskiem i pełnymi, zmysłowymi ustami.

    – Bogna – odpowiedziała, nieco śmielej patrząc w jego zielone oczy.

    – Trafiłaś na moje tereny gdzie już dziesięć wiosen żyję w samotności, rozmyślam i modlę się do bogów o łaskę przebaczenia – już całkiem spokojnie opowiadał nieznajomy.

    – A co jest przyczyną takiego umartwienia? – też spokojniej spytała.

    – Nieszczęśliwa miłość i to, że stałem się przyczyną śmierci ukochanej osoby – szczerze wyznał i jeszcze bardziej się przygarbił nieznajomy.

    W tamtych czasach dziewczynki nieco tylko starsze od Bogny już często rodziły dzieci i wychodziły za mąż, dlatego najprawdopodobniej w głowie pustelnika zrodził się szatański pomysł.

    – Jeśli chcesz to pokaże ci moją pustelniczą jaskinię – zaproponował.

    – Mogę zobaczyć – odpowiedziała nie wietrząc podstępu.

    Weszli do groty. Panował w niej zaduch. Jedyne światło, które dawało półmrok padało przez wąską szczelinę, przez którą wchodzili. Pod przeciwległą ścianą była szeroka półka, na której było posłanie z kilkunastu skór sarnich i jelenich i jedna duża skóra niedźwiedzia służąca zapewne do przykrycia w zimniejsze noce. Obok leżała też druga taka sama skóra, która mogła służyć jako odzienie zimą.

    – Wszystkie te skóry zdobyłem sciągając je z padłej zwierzyny w górach i w lesie – wyznał i przystąpił do realizacji swojego szatańskiego planu – Wszystko by było dobrze gdyby nie jeden duży problem, który nie pozwala mi spać po nocach.

    – Cóż to za problem – spytała ufna dziewczynka.

    – Jest to straszliwy diabeł, który tak tęskni za piekłem, że całkowicie uprzykrza mi życie – spojrzał na nią ale nie zauważyła jego podstępu.

    – To czemu nie wypuścisz tego szatana do piekła – spytała naiwna Bogna.

    – Bo widzisz piekło mają tylko kobiety i takie dziewczynki jak ty – brnął w swoim podstępie dalej.

    – Nic nie rozumiem ale jeśli mogę ci pomóc to powiedz co mam czynić – dziewczynka nadal nie wiedziała o co mu chodzi.

    – Widzisz, żeby mi pomóc musiałabyś najpierw rozebrać swoje ubranie – powiedział z powagą w głosie.

    – Dobrze, jeśli ma ci to pomóc – dziewczynka rozsznurowała swoją bluzeczkę i szybko ją zdjęła. Jego oczom ukazały się prześliczne, jeszcze malutkie ale już lekko zaokrąglone cycuszki z dużymi, jasnobrązowymi brodawkami. Następnie Bogna zdjęła swoją szeroką i długą spódnicę. W tym czasie nie noszono jeszcze bielizny i pustelnikowi aż zaparło dech w piersiach kiedy zobaczył jej bialutki, płaski brzuszek i pokryty meszkiem jasnych włosków wzgórek łonowy.

    – Ja jestem goła a teraz ty pokaż mi swojego diabła i powiedz co mam robić ze swoim piekiełkiem, żeby go poskromić – powiedziała śmiało nie wiedząc co ją czeka.

    Pustelnik odwrócił się do niej tyłem i zdjął swoją skórę, którą był okryty. Jego pośladki wydały jej się jeszcze większe. Nagle obrócił się do niej przodem. Dziewczynka aż rączką przysłoniła swoje śliczne usteczka żeby nie krzyknąć.

    – A cóż to za potężny przedmiot sterczy pod twoim brzuchem? – drżącym głosem spytała i nie mogła oderwać wzroku od jego olbrzymiego kutasa. A był to rzeczywiście potężny narząd: bardzo gruby, długości nieco ponad dwadzieścia centymetrów, lekko wygięty w pałąk i do tego cały pokryty grubymi żyłami. Jego potężny łeb w kształcie grzyba, jakby zerkał na małą swoim dużym otworem, z którego wyciekała mazista ciecz.

    – To właśnie jest ów diabeł rogaty, który nie daje mi w nocy spać a i w dzień hardo podnosi swój łeb i przeszkadza mi w rozmyślaniu i zbieraniu korzonków i ziółek – lekko drżącym głosem powiedział pustelnik.

    – Powiedz mi zatem, gdzie jest owe moje piekło, które goszcząc tego olbrzyma może go poskromić i pomóc ci w spełnianiu roli pustelnika – szybko powiedziała Bogna i nadal z uwagą przyglądała się jego kutasowi.

    – Widzisz moja droga twoje piekiełko, w którym można poskromić diabła jest między ślicznymii zgrabnymi nóżkami, jak u każdej kobiety. Żeby mi pomóc musisz położyć się na moim posłaniu na pleckach i najszerzej jak potrafisz rozłożyć swoje nóżki a ja położę, się na ciebie i pomalutku wepchnę swojego diabła do twojego piekła. Później trochę nim pofigluję w tobie i wtedy on wyrzuci swoje zło i opuści swój hardy łeb – instruował ją, patrząc jak jest posłuszna jego poleceniom.

    – Boję się, że tak olbrzymi diabeł może nie zmieścić się do mojego małego piekiełka ale spróbujmy – dziewczynka zgodnie z jego instrukcjami położyła się na skórach i lekko podnosząc kolanka, bardzo szeroko rozrzuciła swoje nóżki. Kutas pustelnika na widok tak przygotowanej jej młodziutkiej pizdeczki, jakby jeszcze urósł. Mężczyzna położył się biodrami w jej cnotliwym kroczu i opierając na rękach wysoko podniósł swój umięśniony i owłosiony tors. Teraz wziął swoją olbrzymią pałę w rękę, podniósł do góry biodra i oparł gruby łeb diabelski o małą szparkę wiodącą do jej pizdeczki. Pomału zaczął opuszczać swoją pupę a jego potężny chuj zaczął napierać na jej ciasny srom.

    – Ałła…, moje piekło bardzo mnie boli – głośno krzyknęła kiedy potężna głowica jego maczugi wśliznęła się do jej pizdeczki a naciągnięte ścianki jej waginki ściśle objęły fałdki jego napletka. Pchnął teraz bardzo mocno swoimi biodrami do przodu i jego potężny kutas zagłębił się w niej niemal do połowy swojej długości.

    – Aaa…, Sss…, Ałła… – darła się mała Bogna – jak to boli. Jakim strasznym stworem musi być twój diabeł kiedy i piekło go nie chce – wyła dziewczynka.

    – Jeszcze troszkę a i twoje piekiełko się do niego przyzwyczai – dyszał z podniecenia pustelnik i zaczął pomału zdobywać jej wnętrze powoli wycofując swoją pałę i znowu mocno pchając ją do przodu. Za każdym jego pchnięciem mała głośno jęczała, przy czym nie można było teraz już rozpoznać, czy jest to okrzyk bólu czy pomału ogarniającego jej ciałko pierwszego w życiu orgazmu.

    – Och jak bardzo czuję w sobie tego twojego szatana, jak bardzo mnie wypełnia i jak wysoko dochodzi – piszczała, kiedy jego potężna maczuga wchodziła w nią cała a jego podbrzusze zaczęło głośno klaskać o jej szeroko rozwarte krocze – Rzeczywiście twój diabeł pasuje do mojego piekiełka i tak mnie drażni. Ach… – jęknęła i jej ciałkiem targnął potężny dreszcz orgazmu.

    Ruchał ją teraz całym swoim potężnym chujem, ciągle zmieniając tępo, głębokość i kąt penetracji jej naciągniętej do granic możliwości pochwy. Była w środku bardzo śliska i gorąca. Jego pustelnicze życie musiało doprowadzić do tego, że ten akt nie mógł trwać długo.

    – Taaak  – głośno krzyknął pustelnik i wbijając się w jej pizdeczkę maksymalnie, wyrzucił z niego z ogromnym ciśnieniem potężne ilości ciepłej spermy, która rozlała się natychmiast po jej pochwie, wciskając się we wszystkie zakamarki.

    – O jejku jakie to przyjemne – głośno, niemal jednocześnie z nim krzyknęła mała i najpierw cała zesztywniała pod nim, by po chwili jej drobny ciałkiem zaczął targać, graniczący z konwulsjami, potężny dreszcz rozkoszy. Zaczynał się gdzieś w jej wnętrzu i rozlewał na całe ciało, aż po opuszki palców, aż po końcówki długich jasnych włosów. Głośno krzyczała w ekstazie kiedy jeszcze kilkanaście razy mocno pchnął swoimi biodrami w dół i lekko do przodu a jego kutas wędrował w jej obolałej ale spełnionej pochwie. Pustelnik czując, ze jego penis opada i mięknie pomału opuścił jej gościnną pizdeczkę.

    – Rzeczywiście miałeś rację, że twój diabeł pofigluje trochę w moim piekle i zwiesi swój łeb rogaty. Tylko dlaczego on jest cały we krwi? – spytała przerażona.

    – Widzisz jak każdy diabeł wchodzi pierwszy raz do piekła to musi sobie otworzyć zamknięte do tego czasu drzwi i to z tego ta twoja krew – cicho jej wyjaśnił.

    – O ile nasienia ze mnie wypływa i też jest tutaj krew – mała Bogna przejechała dłonią po swojej pulsującej i wyrzucającej z siebie zabarwioną na czerwono spermę pizdeczce – To pewno dlatego twój diabeł się uspokoił. Musi to być straszny stwór, bo na początku nawet piekło nie chciało go do siebie przyjąć i strasznie mnie bolało ale pod koniec tak się przyzwyczaiło, że najchętniej gościło by go na zawsze.

    – Do tego jest stworzone, żeby zapędzać do niego różne diabły i tam je poskramiać – wyjaśnił.

    – Postaram się zawsze być gościnna dla wszystkich hardych szatanów – cicho szepnęła i znów powędrowała rączką w kierunku jego przyrodzenia – widzę, że skutecznie go poskromiliśmy, bo ani myśli znowu podnosić swojego łba rogatego.

    – Jeszcze chwilę i znowu będzie gotowy do gościny w twoim piekiełku – szepnął pustelnik czując jak pod dotykiem jej dziewczęcej rączki jego kutas znowu zaczyna się prężyć.

    – No to mnie cieszy bardzo bo piekiełko mnie chociaż trochę pobolewa to jednak z przyjemnością ugości twojego sękatego diabła – szepnęła dziewczynka i układając się na plecach szeroko rozrzuciła nóżki.

    Wszedł w nią znacznie łatwiej niż za pierwszym razem i tylko przez chwilę musiał ostro atakować, żeby cały jego narząd mieścił się w jej pizdeczce. Bogna popiskiwała z zadowolenia kiedy ostro ją jebał, przeżywając co chwilę orgazmy łechtaczkowe, które po pewnym czasie zamieniły się w ciągłą ekstazę pochwową by w momencie wytrysku osiągnąć swoje apogeum orgazmu totalnego. Mała współpracowała z nim tym razem doskonale, wykonując odpowiednie ruchy swoją pupką. Jebał ją też znacznie dłużej i wstrzymywany wytrysk był jeszcze znacznie potężniejszy. Po tym spełnieniu Bogna ubrała swoją spódnicę i koszulę i poszła we wskazanym kierunku do swojej wioski. Następnego dnia przybiegła znowu i pierwszy raz zagonili diabła do piekła tak szybko, że nawet nie zdążyła się rozebrać. Po kilku dniach kutas pustelnika zaczął odmawiać mu posłuszeństwa i nie pomagały nawet jej gorące pocałunki i harce języczka małej na jego głowicy.

    – Widzę, że twój diabeł już się uspokoił ale za to moje piekło nie daje mi teraz spokoju – mówiła wtedy z przekąsem.

    – Inni chłopcy i mężczyźni też mają swoje diabły, które bardzo chętnie uspokoją w twoim piekiełku – podpowiedział jej pustelnik i mała przychodziła od tego czasu znacznie rzadziej ale zawsze twierdziła, że jego diabeł najlepiej zaspokaja jej piekło.

    KONIEC.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    Opowiadanie porno o naiwności i przebiegłości, przenoszące czytelnika w zamierzchłe czasy średniowiecza.

  • Imprezka u znajomej

    Poszłam do znajomej, choć wcale nie miałam specjalnej ochoty, coraz bardziej męczyło mnie spotykanie i bycie z moim facetem ale jakoś nie umiałam sie od niego uwolnić.

    On nawet nie próbował nigdy sprawić żebym poczuła się wyjątkowo, nigdy nawet nie powiedział że mu się podobam, a jestem naprawdę atrakcyjna i widzę jak faceci na mnie patrzą.

    Jestem wysoką blondynką, o bardzo gęstych i długich włosach, brązowej skórce, pełnych ustach i bardzo jędrnych piersiach, całkiem sporych zresztą.

    Ćwiczę taniec towarzyski i fitness, więc naprawdę moje ciałko może podobać się facetom, ale widać na moim Arturze nie robiło to juz wrażenia.

    Poszliśmy do Elki, było tam juz mnóstwo ludzi, Ela jest bardzo bogatą kobietą z domu, poznałyśmy się trzy lata temu, jeszcze na początku studiów…miała ogromny dom pod Warszawą, można nazwać to pałacem, myślę ze miał z 700 może 800 metrów plus garaże i poddasze…naprawdę piękny, bardzo nowoczesny i bogato wyposażony.

    Weszliśmy, przywitaliśmy się z Elą i kilkoma znajomymi, wzięliśmy po drinku i Ela zaczęła nas przedstawiać, swoim znajomym…

    Było tego cała masa…koleżanki koledzy ich koledzy…ble ble ble pomyślałam.

    Gdy dochodziliśmy do grupki facetów palących cygara na tarasie i śmiejących sie z czegoś, Ela zatrzymała sie na chwile i powiedziała do mnie to znajomi mojego brata, dość niebezpieczne towarzystwo… uśmiechnęłam sie tylko… pomyślałam po co ona mi to mówi.

    Podeszliśmy do nich przedstawiła nas i zobaczyłam nagle jego, miał na imię Robert, spojrzał na mnie co ciekawe nie jak na piękną kobietę tylko jak na obiekt do zerżnięcia, aż mnie ciarki przeszły…po jakiejś godzinie imprezy gdy mój Artur jak zwykle był już nachlany ja chodziłam tańczyłam i w pewnym momencie wyszłam na taras zapalić papieroska i napić się zimnego szampana…

    Stałam tak i patrzyłam  na księżyc wściekła że mój facet mnie olał jak zwykle i znów jestem sama… nagle poczułam silny ucisk na karku…to był Robert złapał mnie z tyłu za kark a drugą objął w pasie i zaczął masować przez spódniczkę moją cipkę ubrana byłam w bardzo króciutką spódniczkę, w szkocką kratkę, białą bluzeczkę i jasne szpileczki… nie wiem dlaczego nie próbowałam nawet sie wyrwać z jego uścisku…

    Włożył mi rękę pod spódniczkę i przesunął palcami stringi, znów zaczął mnie pieścić i mówił mi do ucha

    lubisz to prawda , lubisz jak się cię bierze jak kurwę, lubisz czuć się jak suka prawda…

    nie odpowiedziałam nic tylko cicho jęczałam gdy coraz mocniej masował mi łechtaczkę i potem, gdy wsadził mi dwa palce w cipkę i poruszał nimi bardzo mocno i szybko.

    Jęczałam juz głośno stękałam było mi cudownie, czułam jak cieknę cała z wilgoci.

    W pewnym momencie wyjął paluszki i powiedział czekam na ciebie na zewnątrz na parkingu.

    Oparłam się o poręcz z drżącymi nogami, wzięłam kilka głębokich oddechów i weszłam do głównego salonu gdzie w najlepsze trwała impreza, chciałam zobaczyć co z Arturem, gdy zobaczyłam że śpi na kanapie nachlany wtedy pomyślałam sobie, że trudno chce przeżyć coś wyjątkowego.

    Wybiegłam na parking, ale Roberta nie było  chodziłam między autami i szukałam go, nagle złapał mnie z tyłu za włosy szarpnął i powiedział

    – na kolana szmato, klęknęłam,

    -otwórz pysk, opierdolisz mi pałę

    wsadził mi kutasa w usta i kazał ciągnąć komentując to co robie

    – dobra dziwka ciągnij, tak ssij go, bierz całego szmato, co chwila wyjmował go i klepał kutasem o moje policzki i usta a następnie znów wpychał go do gardła, tak że się dławiłam

    Po chwili szarpnął mnie za włosy

    -wypnij dupę kurwo.- zerżnę ci pizdę

    Wsadził mi kutasa w pizdę i poczułam jak jego wielki sprzęt zaczyna sie ruszać w mojej cipce, zaczął mnie jechać mocno i szybko czułam jak mnie rozpycha , nie mogłam wytrzymać, zawyłam głośno i opadłam na maskę samochodu.

    Robert nie ustawał w ruchaniu mnie, w pewnym momencie usłyszałam uśmiech obejrzałam sie i zobaczyłam jak dwóch kolegów Robert, których poznałam na tarasie patrzy jak ten zapierdala mnie od tyłu.

    Chciałam się wyrwać i uciec ale ona złapał mnie za szyję i przytrzymał.

    Obrócił mnie kładąc plecami na masce i powiedział rozłóż nóżki dziwko zabawimy się z tobą…prosiłam żeby nie że nie dam rady, On uśmiechnął się i powiedział, nie bój się nic ci nie zrobią…

    Podszedł pierwszy i bez cackania wepchnął mi kutasa w cipkę… jechał mocno i długo a Robert trzymał mnie nie dając szans na ucieczkę.

    Ruchał i ruchał a ja wyłam…czułam że zaraz znów eksploduje, wygięłam się jak struna i znów zawyłam dochodząc ponownie, a on wyją swojego kutasa i zaczął go trzepać ręką…w tym czasie Robert kazał mi klęknąć a jego kolega wsadził mi kutasa w usta  i po chwili wystrzelił mi w gardło… poczułam jak jego gorąca sperma krztusi mnie w gardle.

    Wtedy podszedł trzeci z panów i też wepchnął mi kutas do gardła.

    Zaczął mnie rżnąc w usta a dwaj pozostali komentowali…

    – dobra kurewka co, ładnie miętoli kutasa, dobrze ciągnie, rasowa suka wtórował drugi zaraz spierdolę się jej do mordy dodał trzeci, i za chwile poczułam drugą salwę spermy jak wypełnia moje gardło i wtedy podszedł Robert poniósł mnie i wepchnął kutasa mi w tyłek.

    Wykrzyknęłam jak dziwka z bólu i rozkoszy, jebał mnie tak mocno, że całkiem odpłynęłam, wtedy poczułam jak jego sperma wypełnia moją dupę.

    Złapał mnie znów za kłaki, odkręcił poklepał po twarzy i powiedział dobra dziwka z ciebie, jeszcze nieraz cie wyruchamy, położył wizytówkę na ziemie i powiedział: zadzwoń do mnie mała…

    Wróciłam do Artura i położyłam się obok niego i przytuliłam myśląc o tym co mnie spotkało…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    karina suwalska

    Pozdrawiam komentujcie…

  • Kolega mojego syna

    Od kiedy rozwiodłam się z moim mężem, całe życie poświęciłam pracy i synowi, którego samotnie wychowywałam. Po traumie jaką przeżyłam z moim ex-mężem postanowiłam nie wiązać się z żadnym innym mężczyzną. Miałam dość. Od tamtej chwili Filip stał się moim światem. Miło było patrzeć jak rośnie moja pociecha. Gdy skończył gimnazjum – muszę przyznać, że ze znakomitymi wynikami – przyszedł czas na szkołę średnią i zmianę otoczenia. Już od początku pierwszej klasy znalazł wielu kolegów, których co rusz przyprowadzał do naszego domu. Na szczęście dom był duży i przestronny. Chłopcy przesiadywali głównie na dole, gdzie mieli salon z dostępem do dużego telewizora i konsoli, oraz kuchni. Ja zaś wiedząc, że Filip nie potrzebuje mnie już tak bardzo jak kiedyś mogłam poświęcić nieco czasu sobie. Brak męża, a raczej mężczyzny blisko mnie dał mi mocno w kość. Z początku tak tego nie odczuwałam, ale po roku stało się to uciążliwe. Nie chciałam nikogo na stałe w moim życiu, więc szukałam jednorazowych przygód, które raz były zadowalające, a raz nie. Myślałam, że przekroczywszy czterdziestkę mój temperament nieco opadnie. Jakże się myliłam. Coraz ciężej było mi się skoncentrować na pracy, a coraz częściej myślałam o seksie. I żeby to jeszcze były myśli o seksie w normalnym wydaniu. Z dnia na dzień moje marzenia zdawały się być coraz bardziej nienormalne.

    Zważywszy, że jestem zadbaną kobietą, dbającą o zdrowie nie mam problemów z nadwagą czy w ogóle moim wyglądem. Mężczyźni co rusz się za mną oglądają rozbierając mnie wzrokiem. I dobrze. Dzięki temu czuję się bardziej atrakcyjna.

    Filip od tygodnia błagał mnie, by mógł na weekend przenocować jednego ze swoich kolegów, Tomka. Tomek był niemal przyjacielem Filipa, zawsze trzymali się razem. Z początku się wahałam, gdyż miałam plany na noc i nie chciałam zostawiać chłopców samych w domu, jednak w końcu uległam. Przygotowałam im jedzenie i pożegnawszy wsiadłam w samochód i pojechałam na randkę. Choć sama randka niewiele mnie obchodziła, potrzebowałam seksu, a raczej ostrego pieprzenia. Od miesiąca miałam straszną chcicę, niestety praca i dom co rusz stawiały przeszkody. Dzisiaj miałam zamiar to sobie odbić i się wyszaleć. Jakież było moje rozczarowanie, gdy w kawiarni zobaczyłam chudego, nieogolonego obdartusa, który na randkowym czacie opisywał siebie jako przystojniaka, demona seksu. Po wymienieniu kilku zdań po prostu stamtąd wyszłam. Sam fakt, że rozbierał mnie wzrokiem wzbudzał we mnie obrzydzenie. Może i miałam chcicę, ale też szacunek do samej siebie. Rozczarowana i napalona wróciłam do domu. W salonie Filip i Tomek ostro pogrywali w najnowszą fifę. Nawet nie zauważyli, że weszłam do domu. Przystanęłam na schodach i patrzyłam na obu, choć wzrok co rusz wędrował w stronę Tomka. Jak na siedemnastolatka był naprawdę wysoki i dobrze zbudowany. Szerokie barki zdecydowanie przeczyły jego wiekowi. Nim zdążyłam się zorientować myślałam o tym, jak Tomek pieprzy mnie na tej sofie, na której siedzieli. Szybko wybiłam to sobie z głowy i poszłam na górę.

    Wzięłam szybki prysznic i zamknęłam się w sypialni. Z szuflady stolika nocnego wyjęłam wibrator, który był moim towarzyszem przez ostatni miesiąc. Dzisiaj miał mi towarzyszyć po raz kolejny. Nadal rozczarowana, ale strasznie napalona wsadziłam go do mokrej cipki i zaczęłam powoli poruszać próbując przywołać w wyobraźni jakiegoś ostrego ogiera. Jedyne co się pojawiało to obraz skupionego na grze Tomka i te jego szerokie barki. Wiem, że to było złe i nie na miejscu, ale również podniecające. Nigdy nie miałam aż tak młodego kochanka.

    Poruszając wibratorem coraz szybciej myślałam o jego fiucie pieprzącym moją gorącą cipkę. Po kilku chwilach wstrząsnął mną przyjemny orgazm, choć nadal było mi mało. Odrzuciwszy wibrator postanowiłam iść spać.

    Z tym miałam nie lada problem budząc się co rusz. Nie wytrzymałam i postanowiłam zejść na dół, żeby napić się czegoś mocniejszego. Alkohol zawsze działał na mnie usypiająco.

    Jakie było moje zdziwienie, gdy się zorientowałam, że na sofie śpi Tomek. A raczej spał, gdyż uniósł głowę sprawdzając kto idzie.

    – Wybacz, obudziłam cię?

    – Nic się nie stało, proszę pani.

    – Długo siedzieliście?

    – Skończyliśmy jakąś godzinę temu.

    – Pewnie mieliście dość.

    – Filip miał. Ja lubię siedzieć po nocach ile tylko się da.

    – Więc i ty nie możesz spać? – spytałam z uśmiechem.

    – Nie, proszę pani.

    – Idę do kuchni, chcesz coś do picia?

    – Wezmę sobie wody.

    – Nie musisz wstawać – powstrzymałam go bojąc się, że się na niego rzucę i zgwałcę. W kuchni sobie nalałam whisky z lodem, a jemu szklankę wody. Gdy wróciłam usiadłam obok niego. Kolana nadal zakryte miał kocem. Wiedziałam, że nie ma na sobie spodni, gdyż te leżały na dywanie obok. Nieco zmieszany pił wodę patrząc w dno szklanki.

    – Piłeś kiedyś whisky?

    – N…Nie – odparł niepewnie – Jestem za młody na alkohol.

    – Nie żartuj – parsknęłam – Filip nieraz mi mówił, jak po lekcjach chodziliście na łąki pić piwa.

    Nic nie odpowiedział.

    – Spróbuj – podałam mu szklankę. Lód brzęknął o szkło. Tomek wziął łyk i cicho odkaszlnął.

    – Mocne – i po chwili wziął kolejnego łyka. Nim się zorientowałam osuszył całą szklankę. A ja sama jak nawiedzona przybliżyłam się do niego i wsunęłam dłoń po koc łapiąc go za udo.

    – Co pani…?

    – Nie myślałeś nigdy o seksie ze starszą kobietą?

    – Ja… Ja…

    – Nie wstydź się. Nie masz czego – przejechałam dłonią wzdłuż uda dochodząc do jego krocza. Czułam jego włosy łonowe pod bokserkami – Masz niepowtarzalną okazję. Siedzę tu obok ciebie i chcę się z tobą pieprzyć. Chyba nie zrobisz mi przykrości i nie odmówisz?

    Patrzyłam w jego zdezorientowane oczy, które po chwili nabrały śmiałości. Odstawił szklankę i gwałtownym ruchem złapał mnie za tył głowy i przycisnął do siebie całując namiętnie. Pocałunek był byle jaki, ale ognisty. Widać było, że nie robił tego za często. Byłam tak napalona, że było mi wszystko jedno.

    Drugą ręką od razu sięgnął do mojego biustu schowanego pod koszulą nocną. Chwycił za pierś i zaczął mocno ugniatać. Sutki stwardniały mi niemal natychmiast. Chciałam tego, pragnęłam. Ja poszłam jeszcze dalej i mocno chwyciłam go za fiuta, który mile mnie zaskoczył. Był duży i twardy jak skała. Niemal od razu zapragnęłam go w sobie, ale najpierw chciałam wykorzystać Tomka w inny sposób. Oderwałam go od swoich ust i łapiąc za włosy powiodłam na moje krocze. Od razu zrozumiał czego chcę. Rozszerzył mi gwałtownie nogi i przejechał językiem po cipce schowanej za cienkimi majteczkami. Myślałam, że oszaleję. Gdy zrobił to ponownie aż zadrżałam.

    – Mocniej! – warknęłam przyciskając jego głowę do mojego krocza. Tomek odsunął pasek majteczek i zaczął chłeptać łapczywie soki wypływające z cipki. Jego ruchy były gwałtowne i niejednostajne, co bardzo mi się podobało. Napierał językiem coraz bardziej aż zaczął nim wwiercał się w moją dziurkę nosem drażniąc przypadkowo łechtaczkę. Ku mojemu zdziwieniu przeszłam spory orgazm, a on nie przestawał. Był jak w transie, a ja w siódmym niebie.

    – Starczy – rozkazałam, a on przestał jak pokorny piesek. Tym razem to ja pchnęłam go na sofę i szybko ściągnęłam z niego bokserki uwalniając stojącego na baczność fiuta. Od razu wzięłam go do ust ssąc i obciągając jak tylko umiałam najlepiej. Słyszałam jego głośne i coraz szybsze sapanie. Lizałam jego żołądź i prącie po całej jego długości. A fiuta miał naprawdę długiego i grubego. Złapałam go za jądra i zaczęłam ugniatać. Kutasa zaś obciągałam jak rasowa kurwa, choć wcale nie było mi wstyd.

    Widząc, że zaraz dojdzie przestałam ściskając nasadę fiuta.

    – Jeszcze nie. Teraz masz mnie zerżnąć, rozumiesz?

    – T… Tak – wydukał zasapany.

    – Więc na co czekasz?

    Niemal widziałam jak iskry błysnęły mu w oczach. Pchnął mnie gwałtownie na plecy, rozszerzył nogi i wszedł we mnie bez ogródek niemal po same jądra. Aż pisnęłam z bólu. Byłam napalona jak cholera, ale teraz czułam się jak podczas gwałtu. Zaczął mnie pieprzyć w jeszcze nie rozepchaną dobrze dziurkę tak, że o mało nie zaczęłam krzyczeć. Tomek oparł się nade mną  i sapiąc jak dzikie zwierzę pchał ile tylko miał sił. Gdy zaczęłam się ześlizgiwać ze skórzanej sofy, jedną ręką złapał mnie za szyję, a drugą za biodro pieprząc jeszcze mocniej. Czułam, jak jego jądra obijają mi się o odbyt. Myślałam, że oszaleję. Pot kapiący mu z mokrych włosów lądował na moich piersiach, które chwycił z całej siły uwalniając szyję. Jęcząc coraz głośniej oddawałam się o dwadzieścia cztery lata młodszemu chłopakowi, który pierdolił mnie jak niewyżyte zwierzę. W końcu nie wytrzymałam i moim ciałem targnął taki orgazm, że aż wbiłam mu paznokcie w plecy i ugryzłam w szyję tłumiąc krzyk. On pchał coraz mocniej czując moją pochwę zaciskającą się na fiucie. W końcu i on nie wytrzymał. Jęcząc i sapiąc spuszczał mi się w cipkę w z każdym następnym ruchem. Czułam, jak jego gorąca sperma wypełnia mnie po brzegi.

    Wraz z ostatnim pchnięciem padł na moje piersi sapiąc ciężko. Czułam jego mokre od potu włosy i gorący, urywany oddech. Sama ledwie łapałam powietrze próbując dojść do siebie. Gdy odzyskałam zmysły odepchnęłam go. Tomek usiadł nadal ciężko dysząc. Ja przejechałam po mokrej od spermy cipce i wylizałam palce. Nadal nie miałam dość. Nachyliłam się nad nim i wzięłam jego sflaczałego kutasa do ust.

    – Co pani…?

    Nie zwracałam uwagi na to co mówi. Zaczęłam mu obciągać chcąc znowu postawić go w stan gotowości. Ssałam jego miękkiego fiuta wylizując go z moich soków zmieszanych z lepką spermą. Nim się obejrzałam znowu zaczynać nabierać kształtów. Tomek syczał pod nosem, ale nie protestował. I tym momencie zaskoczył mnie po raz kolejny. Znienacka chwycił mnie za włosy i zaczął wsadzać mi kutasa coraz głębiej do gardła. Wyglądało to tak, jakby pieprzył mnie w usta. Próbowałam się wyrwać, ale był zbyt silny. Po chwili zaczęłam się niemal krztusić, gdy w końcu skończył i wyjął mi go z buzi. Nim zdążyłam zaczerpnąć powietrza zepchnął mnie z sofy na dywan, poderwał tyłek żelaznym uściskiem i przykucnął za mną. Klęcząc zdezorientowana na dywanie czułam, jak kutas Tomka znowu na siłę pakuje mi się do cipki. Gdy wszedł po same jądra zaczął  mnie posuwać na pieska. I naprawdę czułam się jebana jak przez prawdziwego psa. Trzymając mnie za biodra pieprzył mnie jak szalony. Ja tylko jęczałam, jak rżnięta suka.

    – Podoba ci się to, kurwo? – wydukał zdyszany. Nawet mnie to nie obeszło, że mnie obraził. Zależało mi tylko nad tym, by pierdolił mnie jeszcze mocniej. Szykując się na kolejny potężny orgazm poczułam, jak kciukiem zaczyna dotykać mnie po moim oczku. Jak rażona piorunem chciałam się wyrwać, ale zbyt mocno trzymał mnie za biodra. Pieprząc moją cipkę jeszcze mocniej wepchnął mi kciuk w odbyt. Aż zawyłam cicho. Tego jeszcze nie robił nikt, nawet ja sama. Chciałam kazać mu przestać, ale było mi zbyt dobrze. Chciałam więcej. A on jakby czytając mi w myślał robił kolejne kroki. Zwolnił tempo jebania mojej cipki i splunął na moje oczko rozprowadzając dokładnie ślinę. Gwałtownie wyciągnął fiuta i od razu przystawił go do odbytu.

    – To nie wystarczy – tylko tyle zdołałam wyjąkać zanim zaczął wpychać mi kutasa w dupę. Czułam, że zaraz mnie rozerwie. Jęczałam coraz głośniej bojąc się, że Filip mnie usłyszy. Tomek nic sobie z tego nie robił napierając coraz bardziej. Po kilku chwilach główka kutasa była już we mnie. Zdyszana i obolała czekałam co zrobi dalej. Nie miałam siły żeby się wyrywać, a nawet nie chciałam. Ból, który mi sprawiał nakręcał mnie jeszcze bardziej. Chciałam, żeby zasadził mi w dupę całego kutasa, aż po jądra. I tak też zrobił. Jak dzikie zwierzę wepchnął mi fiuta prawie po same jądra. Czułam jak jego męskość wypełnia mi odbyt po brzegi. Ze łzami w oczach czekałam aż zacznie mnie pierdolić i długo nie musiałam czekać. Kilka pierwszych ruchów sprawiło mu problemy, ale po chwili jechał mnie jak zwykłą kurwę. Chwycił za włosy i szarpiąc nimi pierdolił mnie w odbyt jakby robił to na co dzień. Ja jęcząc czułam jak każde pchnięcie niemal rozrywa mnie od środka. Pieprzył mnie tak dobrych kilka minut, a ja oddawałam mu się jak zwykła szmata. W końcu nie wytrzymał i zaczął mi się spuszczać dupę. Po raz kolejny tej nocy czułam jego gorącą spermę, tym razem w innym otworze. Gdy skończył wyjął kutasa i wstał. Ja, przeruchana na wszystkie sposoby, opadłam na dywan i płacząc cicho czułam jak sperma Tomka wypływa mi z odbytu.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Porno_guy

    Zapraszam do komentowania i wyrażania oponii.

    Pozdrawiam 🙂

  • Facet z imprezy u znajomej

    Gdy Wróciłam z imprezy do domu z Arturem zaczęłam myśleć o tym co sie stało kilka godzin wcześniej i dlaczego zgodziłam się na to wszystko co się stało.

    Miałam potworne wyrzuty sumienia wobec mojego Artura, ale tez czułam cos potwornie podniecającego, wiedziałam że nigdy jeszcze nie doświadczyłam takiego orgazmu jak Z Robertem.

    Cały następny dzień czułam się rozdrażniona i rozmarzona… Artur chciał sie do mnie zbliżyć ale skończyło się to kłótnią i moim wyjściem z domu.

    Chodziłam alejkami parku i rozmyślałam…w końcu zdecydowałam się wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Roberta…

    – Cześć…yyyy to ja poznaliśmy się..

    -Wiem wiedziałem że zadzwonisz. Chcesz powtórki?!

    -Chciałabym sie spotkać…pogadać

    -Ja nie chce pogadać chcę cie znów przelecieć.

    – ale…

    – Jesteś teraz wolna?

    – yyy tak…właściwie tak

    – Ubierz się wieczorowo i seksownie i przyjedz do hotelu Ibis przy stadionie Polonii. Weź taksówkę zapłacę za nią

    – masz być za 2 godziny

    – ale….

    nie zdążyłam powiedzieć nic więcej…rozłączył się

    Wróciłam do domu byłam jak nakręcona, Arturowi powiedziałam że idę do koleżanki i będę za kilka godzin.

    Ubrania schowałam w torebkę i przebrałam się szybko na klatce, wezwałam taksówkę, wsiadłam powiedziałam dokąd…

    Gdy dojeżdżałam zadzwoniłam do niego.  Podjechaliśmy, on podszedł, zapłacił taksówkarzowi, wziął mnie pod rękę i zaprowadził przez hol do pokoju.

    Wszedł nie zwracał na mnie uwagi, podszedł do stolika na którym stała butelka wódki… nalał dwie szklanki jedną podał mi.

    – wypij do dna

    nie wiem dlaczego ale nie potrafiłam protestować, wypiłam, skrzywiłam się

    – klęknij, powiedział

    natychmiast to zrobiłam, podszedł do mnie rozpiął rozporek i bez słowa wsadził mi swojego członka do buzi, zaczęłam go lizać i ssać mocno jego twardego już członka.

    W tym momencie w mojej torebce zaczął dzwonić telefon… nie zwracałam na to uwagi, ale Robert chwycił mnie za włosy podnosząc mnie,

    – kto to spytał

    – mój facet pokłóciliśmy się i pewnie chce pogadać ale to nie ważne

    – odbierz i powiedz mu  że dziś nie wrócisz do domu

    -nie mogę, powiedziałam mu, że jadę na trochę do koleżanki

    – Masz mu powiedzieć, że dziś cie nie będzie albo wyjdź teraz

    Wzięłam telefon i wybrałam numer Artura, wtedy Robert  odwrócił mnie tyłem do siebie, włożył mi rękę pod sukienkę, przesunął majteczki, sam usiadł na kanapie i opuścił mnie na swojego kutasa, wypełniając mnie całą

    Siedziałam teraz nadziana na fiuta mojego kochanka i dzwoniłam do mojego faceta

    – cześć Artur nie będzie mnie dziś

    Robert poruszał się mocniej, zaczęłam głośniej oddychać

    -Dlaczego

    – Jestem u koleżanki i dziś mnie nie będzie cześć, rzuciłam słuchawką bo nie mogłam już wytrzymać

    zaczęłam coraz szybciej się ruszać, dostawałam klapsy krzyczałam

    – weź go w usta i ciągnij

    od razu klęknęłam i wzięłam go do buzi

    -zwal mi konia ustami dziwko…

    ssałam go, ciągnęłam, czułam jak wypełnia mi gardło, jak pulsuje

    wyjmowałam go co chwile, lizałam mu jaja, ssałam je żeby potem znów walić mu konia swoja buzią

    On wyjął telefon i zadzwonił, gdy ciągnęłam mu słyszałam jak mówi

    –  weź Mariusza i Krzyśka i przyjedźcie do mnie, tak jest u mnie ta kurewka poruchamy sobie

    – nie martw się ona marzy o kilu kutasach

    Coś we mnie zadrżało bałam się ale byłam tak podniecona że nie mogłam wytrzymać

    poruszałam tak mocno ustami że nie wiedziałam co się wokoło mnie dzieje i za chwilę poczułam jak jego kutas pulsuje i spuszcza sie w moje gardło.

    wylizałam co do kropelki

    on wstał nalał nam drinka i powiedział zabawimy sie dziś maleńka

    Zadrżałam… tylko w oczekiwaniu na to co się stanie….

    R

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    karina suwalska

    CDN

  • Namietnosc we snie

    Hej, kochanie. Miałam ostatnio bardzo ładny sen. Leżeliśmy na łóżku. Całowaliśmy się, dotykaliśmy.

    Najpierw zdjąłeś mi bluzkę. Lizałeś szyje, piersi, brzuch. Potem zsunąłeś ze mnie spodnie i bieliznę. Zanurzyłeś twarz w moich ciemnych loczkach. Przyssałeś się do mojego guziczka. Szeptałeś cichutka moje imię, pobudzając, jeszcze bardziej wibracjami twojego basowego głosu. Językiem wszedłeś w moja gorącą cipkę.

    Głaskałam cie po włosach. Były tak delikatnie jedwabne. Mój orgazm był szybki i mocny. Ścisnęłam twoja głowę mocno, omal cie nie dusząc. Zaśmiałeś się jedynie i odsunąłeś moje uda.

    Następnie z brutalnością, o którą nigdy bym cie nie podejrzewała, przycisnąłeś mnie do łóżka i zachłannie pocałowałeś. Zawsze wiedziałam, ze jesteś artysta w tej sztuce. Ocierałam się o ciebie. Twój rozporek był już wilgotny od moich soczków.

    Chciałam poczuć jak twoja naga skora dotyka mojej. Rozpięłam twoja koszule, a ty zerwałeś ze mnie stanik. Ciągnąłeś moje sutki. Jęczałam ci nad uchem. Znowu byłam na krawędzi. Błagałam o litość. Mimo tego pragnęłam więcej. Dużo więcej. Miałeś mnie w końcu zerżnąć, ale widocznie ci się nie śpieszyło. Powinno być odwrotnie, prawda? To mężczyzna chce już, ą kobieta za chwile. Tylko u mnie rzadko kiedy tak jest. Przeważnie trafiam na takich wspaniałych egoistów jak wy. Chcecie mi dać jak najwięcej rozkoszy na własną rękę, nie zważając na moje prośby. Idzie wam to naprawdę dobrze. Cholernie zajebiście. Kiedyś ukarze, któregoś za wasza powolność. Zwiążę albo pogryzę. Może i nawet obie te rzeczy naraz. Wtedy to wy będziecie mnie błagać o litość. Na moje szczęście, nie odpuszczę.

    Zła, ze tak się guzdrzesz, zepchnęłam cie z siebie. Oblizałam usta. Twoje ciało jest takie seksowne. Mogłabym bez przerwy się z tobą kochać. Oh. Nawet wzrok masz pełen namiętności. Zagryzłam dolna wargę. Co by tu z tobą zrobić?

    Rozpięłam ci spodnie. Wyjęłam twojego wielkiego, pulsującego kutasa. Byłeś taki twardy. Dotyk mojej dłoni sprawił, ze jeszcze bardziej napęczniałeś. Na czubku zbierała się już kropla spermy. Zlizałam ja. Miała taki pyszny słonogorzki smak.

    Chciałam dłużej cie podręczyć, ale nie mogłam wytrzymać. Usiadłam na ciebie i włożyłam twojego fiuta do swojej szparki. Byłam straszliwie wąska, dlatego ogromny narząd sprawiał mi leciutki ból rozpychając moje ścianki. Widać było, ze ty byłeś wniebowzięty. Twoja mina wyrażała czysta ekstazę.

    Odchyliłam głowę do tylu i zamknęłam oczy. Zaczęłam się unosić i opadać. Przyjemność była niesamowicie wielka. Pragnęłam to przerwać i jednocześnie nigdy nie kończyć.

    Seks był dla mnie zawsze eksplozja zmysłów, która niewiele miała wspólnego z miłością. W miłości nie tyle pożądania co w brutalnym, ostrym pieprzeniu. Mogę ci to udowodnić. Jeśli kogoś kochasz nie chcesz sprawiać mu bólu. A przecież nie ma mocnego rżnięcia bez choć odrobiny bólu. Szczypanie, drapanie, podgryzanie. Powiedz mi, ze to cie nie podnieca. Nie chciałbyś przeżyć czegoś takiego? Uwolnić się od staromodnego, nudnego stosunku i przeżyć coś naprawdę szalonego? Zagłębić się w tej symfonii i dowiedzieć się czym naprawdę jest dobry seks? Tylko ostrzegam. To uzależnia. Powinieneś posłuchać. Weszłam już w to tak głęboko, ze mogłabym się nawet nazwać ekspertem. Znam granice, których nie należy przekraczać, a za które przeszłam już daleko. Nie ma nic przyjemniejszego niż zęby na sutkach. Dobrze o tym wiesz. Nie raz ci tak robiłam.

    Wiedziałam, ze oboje jesteśmy bliscy finału. Jęczysz wtedy prawie tak głośno jak ja. Nie szkodzi. Cholernie mnie to podkręca.

    Sięgnęłam, ręką do tylu. Sama już dochodziłam, a chciałam żebyśmy przeżyli to wspólnie. Nacisnęłam magiczny punkt miedzy jądrami a odbytem – perineum. Za każdym razem działa tak samo. Przynosi twój wybuch.

    Widziałam jak się szarpiesz. Jedynie ja potrafię doprowadzić cie do takiego stanu. To co? Może spróbujemy zrobić to naprawdę?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alex_S

    Jedno z moich pierwszych opowiadań, więc proszę o wyrozumiałość.

  • Sex w trojkacie

    Od dawna miałem ochotę pobaraszkować w większym gronie. Bardzo byłem ciekaw zachowania żony w takiej sytuacji. Wydawało mi się, że ona też miała ochotę na seks w układzie nieco większym, ale jej zahamowania był dotychczas nie da. przezwyciężenia.

    Wreszcie po długich namowach udało mi się ją przekonać, postawiła jednak warunki. Po pierwsze – z kimś zupełnie obcym, ale sprawdzonym, komu można zaufać. Po drugie – nic na siłę, bez jej zgody. Po trzecie – bez żadnych dalszych zobowiązań. Po czwarte -ja mam szukać kandydatów.

    Przyjąłem te warunki bez szemrania, żeby w ogóle cokolwiek z tego wyszło.

    -Zacząłem od studiowania ogłoszeń w magazynach erotycznych i Internecie. Wyselekcjonowałem kilka, z czego wybrałem jedno, które wydawało się najbardziej sensowne. Okazało się, że Marek, podobnie jak ja, dostał od żony pozwolenie na wybadanie gruntu i znalezienie małżeństwa, z którym można by się za przyjaźnie.

    Postanowiliśmy zacząć powoli, kolejno wprowadzając panie do towarzystwa. Pierwsza miała być moja żona.

    Po kilku dniach Marek przyszedł do nas z wizytą. Żona długo przygotowywała się do spotkania. Widać było, że jest zarówno zdenerwowana, jak i podniecona. Gość przyniósł kwiaty i butelkę wina. Widać było, że zrobił na żonie dobre wrażenie.

    Rozsiedliśmy się na kanapie w taki sposób, że żona była między nami. Rozmowa nie za bardzo się kleiła, wyczuwało się spore napięcie, postanowiłem więc przejąć inicjatywę. Zaproponowałem między nimi bruderszaft, na co żona przystała bez oporów. Zapowiedziałem jednak, że ma to być długi pocałunek, aby żona mogła przekonać się jak to robią inni mężczyźni.

    Po wypiciu lampki wina Marek najpierw delikatnie, a potem z coraz większą odwaga zaczął całować moją żonę. Aby nie siedzieć bezczynnie, zacząłem się dobierać do żony zza jej pieców. Rozpocząłem masowanie piersi. Poczułem, że się nieco usztywniła, ale po chwili zaczęła głębiej oddychać. Powoli rozpiąłem jej sukienkę í objąłem ręką jędrny biust. Drogą ręką naprowadziłem Marka na jej dekolt. Na początku chyba nie zorientowała się, że dotarła tam jego ręka. Powolutku, by niczego nie zepsuć, wycofałem się z dekoltu, zostawiając pole coraz śmielszemu Markowi.

    Wolno zacząłem pokonywać opór zaciśniętych nóg żony, jednocześnie rozpinałem jej sukienkę. Marek już zdążył zapoznać się z kształtem jej piersi, które wystając z dekoltu coraz dumnie; prężyły sutki. Żona była już nieźle podniecona, świadczył o tym jej przyspieszony oddech. Gdy zacząłem zdejmować jej sukienkę, popatrzyła na mnie zamglonym wzrokiem i zapytała:  Czy naprawdę tak mogę? Skinąłem potakująco głową, co przyniosło jej ulgę, bo ponownie przytuliła się do Marka, który od razu zacząć ssać jej sutki. Teraz była już wyluzowana. Dałem Markowi do zrozumienia, że może się zabierać za jej najczulsze miejsca.

    Teraz ja zacząłem żonę całować i pieścić jej piersi. Marek zaś powoli, zaczynając od kolan, zbliżał się do zakończenia ud. Gdy wsunął rękę pod majtki, żona głęboko westchnęła i wpiła się w moje usta.

    Kątem oka obserwowałem jak Marek radzi sobie ze ściągnięciem ostatniej przeszkody do muszelki, która -jak się domyślałem – była już całkiem mokra. Marek równocześnie pozbył się odzieży, zostając w samych slipach. Widać było, że bardzo jest podniecony, a jego członek o mało nie wyskoczył na zewnątrz. Gdy zaczął masować cipkę, żona odrzuciła głowę na bok i jasne było, że już nic nie może przerwać tego spektaklu. Głęboko dyszała, miała przymknięte oczy, a ręką pieściła mojego fiuta.

    Podciągnąłem Marka do góry, ‘a rękę żony nakierowałem na jego członka. Przyciągnęła go do ust. Marek chwycił ją za głowę i wpakował go prawie do samego gardła.

    Już wcześniej opowiedziałem o tym Markowi, miał więc teraz pole do popisu. Rękoma unieruchomił jej głowę i rytmicznie zaczął posuwać w usta. Robił to powoli, ale za to do samego końca, wciskając penisa :iż po same jądra. Przez chwilę myślałem, że przesadza, ale widać było, że żona ssie go z wielką lubością. Nie czekając dłużej, zapakowałam do mojej cipy swojego kutasa. Rżnęliśmy ją teraz rytmicznie, przy coraz głośniejszych pojękiwaniach. Tego właśnie potrzebowałam. Potem postanowiliśmy zamienić się miejscami. Odwróciliśmy ją, aby przyjęła pozycję klęczącą. Wjechałem do jej ust moim ociekającym sokami członkiem, a Marek z rozmachem załadował swojego do jej wyślizganej cipy. Teraz zaczęliśmy sobie używać. Uzgodniliśmy, że jeszcze się nie spuszczamy. Żona była kompletnie zatracona. Można było robić z nią wszystko.

    Podałem Markowi żel, którym powoli zaczął smarować jej odbyt. Dotąd niechętnie godziła się na moje propozycje analne. Teraz popatrzyła na mnie nieprzytomnym wzrokiem i wypięła pupcię. Marek zaczął ją rozpychać palcami. Po chwili dał mi znak, abym zaczynał. Sam ułożył się pod moją żoną, nadziewając ją na swój pal. Gdy go włożył do końca, jej dupcia wystawiona została jak gdyby na pokaz. Kutas mój aż się palił, aby tam się dostać.

    Żona nawet nie drgnęła, gdy zacząłem wciskać się w jej kakaowe oczko. Powoli, pokonując opór zwieracza, wchodziłem coraz głębiej. Teraz była między nami jak smaczny sandwicz. Unieruchomiona dwoma dragami, które zaczęły pracować niczym tłoki w lokomotywie. Jej westchnienie przerodziły się w przeciągłe jęki rozkoszy.

    Zamieniliśmy się z Markiem miejscami, on też przecież powinien spróbować rozkoszy tego najmniejszego otworu. Usiadł więc ze swoim sterczącym fiutem, a ja powoli posadziłem żonę taki sposób, że zagłębił się cały w jej dupci. Znów zaczęła jęczeć. Zarzuciła nogi na moje ramiona, a ja zatopiłem kutas w jej cipce.

    Wiła się i podskakiwała, pomagając sobie rękoma. Była to dla nas bardzo wygodna pozycja, bo w zasadzie byliśmy nieruchomi. Ona zaś wciskała się raz na jednego, raz na drugiego.

    Miała kilka orgazmów. A wszystko w akompaniamencie spazmatycznych jęków. W pewnym momencie wyjąłem członka z jej cipy i wpakowałem do ust, wlewając tam cały ładunek spermy. Połknęła wszystko. Nie wiem nawet, czy zdawała sobie z tego sprawę, bo drugą porcję otrzymał w tym czasie w otwór, którego do tej pory najbardziej strzegła.

    Półprzytomna po uprzednim wycałowaniu, zanieśliśmy do drugiego pokoju, by powoli doszła do siebie.

    Do czasu wyjścia Marka nie pokazała się. Później, gdy byliśmy sami, przytuliła się i wyznała, iż nigdy nie spodziewała się, że taki rodzaj seksu może dostarczyć tak niezapomnianych przeżyć.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz