Category: Uncategorized

  • Moja przemiana ( Pierwszy dzien w szkole )

    Obudził nas budzik, który musiał już dzwonić trzeci raz. Był ustawiony na 5:30, a wstaliśmy dopiero o 6. Zajęcia w szkole zaczynały się już o 7, więc nie zostało wiele czasu.
    – Musimy wstawać córeczko – Powiedział Artur, całując mnie w czoło. –
    – I to szybko, bo się spóźnię. – Wstałam z łóżka, zawijając się w kołdrę. –
    Artur wstał i podszedł do mnie.
    – Niki dziękuję za wczoraj. – Przytulił mnie od tyłu, ściskając moje sztuczne łono. –

    – Tato, bo spóźnię się do szkoły. – odsunęłam się i odwróciłam od niego. –

    – No dobrze ubieraj się, ja idę przygotować śniadanie. – Odpowiedział, dał mi buziaka i wyszedł z mojego pokoju. –

    Zostałam dalej zawinięta w kołdrę z powodu chłodu, jaki panował w moim pokoju. Bielizna, jaką wybrałam to komplet składający się z gładkiego biustonosza bez push-upu oraz figi w kolorze pudrowego różu. Zdecydowałam ubrać dodatkowo cieliste rajstopy. Miałam już przygotowane na wieszaku białą koszulę marynarkę z herbem szkoły a do tego plisowaną spódnicę sięgającą do kolan. Gdy w końcu znalazłam się w swoim mundurku, uczesałam włosy i upięłam je w kucyka. Wrzuciłam podręczniki i zeszyty do tornistra. Zeszłam do Taty, który akurat kończył pakować dla mnie sałatkę na śniadanie do szkoły.

    – Dziękuję. – Ślicznie się uśmiechnęłam i wzięłam pudełko od Taty.

    – Muszę jeszcze skoczyć do łazienki. – Skierowałam się do pomieszczenia.

    – Pośpiesz się, ja idę do auta. – Powiedział za mną Artur.

    – Oki tato. – Odpowiedziałam.

    Będąc w łazience, użyłam wody perfumowanej, której składnikami był irys, jaśmin, kwiat pomarańczy i paczuli.

    Dodatkowo wrzuciłam do osobnej kieszonki tornistra nową paczkę podpasek.

    W końcu wyszłam z łazienki, ubrałam moje czarne czółenka z kokardą, zamknęłam drzwi i poszłam do taty.

    Droga do szkoły trwała tylko 10 minut nie było korków. Ojciec zaparkował przed szkołą. Jeszcze przed tym jak wysiadłam z samochodu, tato położył dłoń na moim udzie i powiedział że jeśli by cokolwiek się działo to mam do niego dzwonić lub pisać wtedy przyjedzie po mnie. Gdy w końcu wyszłam z samochodu i zauważyłam, że przed wejściem do szkoły stoi Karolina, która ewidentnie czekała na mnie. Im bardziej zbliżałam się do budynku, tym bardziej się bałam, drżały mi ręce i nogi. Jedyne, co dodawało mi otuchy to ostatnia rozmowa z Panią dyrektor oraz to, że widziała mnie w nowym wcieleniu Karolina. Zbliżając się, nie słyszałam nic poza stukotem moich obcasów. Myślą, która pomagała mi przezwyciężyć lęk było to, że jest to kolejny duży krok w mojej przemianie. W końcu, gdy dotarłam na teren szkoły, Karola pomachała, ja przyśpieszyłam w jej kierunku, przed szkołą byłyśmy same przez to, że pozostali uczniowie czekali już przed gabinetami na swoje zajęcia. Pierwszą lekcją, jaką miałam w planie to język angielski. Gdy dołączyłyśmy do klasy, która stała przed salą lekcyjną akurat zadzwonił dzwonek. Mimo wszystko już teraz zderzyłam się z reakcją mojej klasy na mój wygląd. Jedni nie potrafili oderwać ode mnie wzroku, komentując pod nosem. Innym zdawało się być to zupełnie obojętne.

    W końcu dołączył do nas nauczyciel Tomek. Młody mężczyzna średniego wzrostu. Otworzył drzwi do sali, przez które kolejno wchodzili uczniowie. Ja ustawiłam się ostatnia.
    – Hi Nicol. – Przywitał się profesor. –
    – Good morning – Odpowiedziałam, delikatnie się uśmiechając I weszłam do klasy. –

    Zajełam miejsce w ławce z Karoliną. Niestety za nami miała miejsce Monika, co dość szybko dało o sobie znać. Bo chwilę po rozpoczęciu lekcji Monika zaczęła swoje zaczepki.

    – Paweł, Paweł pożycz długopis. – Zaczęła szeptać za mną. –
    Starałam się to ignorować. I nie zwracać uwagi.
    – Paweł no masz ten długopis? Głuchy jesteś – Szturchnęła mnie w ramię. –
    – Zostaw ją. – Wycedziła przez zęby Karolina.-

    – What’s going on there girls? – Zareagował nauczyciel. –

    – Sorry, I just wanted a pen from my friend. – Odpowiedziała Monika, wyraźnie przeciągając ostatnie słowo. –

    – Monika, here’s my pen, now calm down and focus on the lesson. – Podał jej swój długopis i wrócił na środek klasy.
    Pozostała część lekcji przebiegała już we względnym spokoju. Nauczyciel zadał nam na zadanie dobranie się w 3-osobowe grupy i przygotować na kolejny tydzień przedstawienie na ocenę temat był dowolny. W końcu rozległ się dzwięk dzwonka oznaczający koniec pierwszej lekcji. Opuściliśmy salę i skierowaliśmy się do kolejnej, gdzie mieliśmy mieć godzinę z wychowawcą mojej klasy.
    Przerwę spędzałam na przeglądaniu socjali, w pewnym momencie podeszło kilku uczni z mojej klasy.
    – Cześć – Zaczął Kamil. –
    – Hej – Odpowiedziałam. –
    – Jak się czujesz? – Wtrąciła Dorota. –
    – W porządku, trochę się stresuję. – Odparłam. –
    – Widzieliśmy, co robiła Monika, nie przejmuj się nią, jest głupia. – Powiedział Krystian. –
    – My nie mamy z tym problemu, zaakceptujemy cię nawet jako koleżankę – Dodał Adrian, uśmiechając się. –
    – Dziękuję wam. – Delikatnie się uśmiechnęłam, czując, że się czerwienię. –
    – Pomożemy ci się odnaleźć. – Dosiadła się do mnie Paulina.
    Znów rozległ się dzwonek oznaczający początek lekcji.
    Naszym wychowawcą był Pan Dominik niski otyły mężczyzna. Wpuścił nas do sali lekcyjnej, w której czekała na nas Pani dyrektor. Wszyscy zajęliśmy miejsca w ławkach, ja znowu usiadłam z Karoliną, ale tym razem z tyłu sali i jak najdalej od Moniki. Tę lekcję prowadziła Pani Dyrektor i tak jak sądziłam, była na naszej lekcji w mojej sprawie. Wspomniała o ostatnim zebraniu w szkole, na którym poruszała już mój temat, ale postanowiła przyjść dodatkowo do nas na zajęcia, by klasa dobrze to zrozumiała. Zaczęła od tego, że wszyscy nauczyciele są poinformowani o mojej przemianie. Następnie poprosiła, żebym do niej podeszła. Przedstawiła mnie klasie jako Nikole. I upomniała, że wszyscy powinni się tak do mnie zwracać. Następnie wspomniała o tym, że mogę korzystać z damskich toalet. Oraz mam być traktowana w każdej kwestii jak dziewczyna. O czym też są poinformowani nauczyciele. Na koniec zwróciła się bezpośrednio do koleżanki, która na poprzedniej lekcji zaczepiała mnie. Że takie zachowanie nie będzie tolerowane w szkole i ma nadzieję, że tylko na tym się skończy. Oraz ma to potraktować, jako oficjalne ostrzeżenie, które może skutkować obniżeniem zachowania, a nawet poważniejszymi konsekwencjami.
    Reszta lekcji było to planowanie studniówki, która miała się odbyć za niedługo.
    Pozostałe zajęcia przebiegały we względnym spokoju poza docinkami od koleżanki oraz jej ekipy, która ewidentnie nie akceptuje mojej przemiany. Ja się tym starałam nie przejmować, bo przynajmniej kilka osób w klasie to nie przeszkadza, a nawet kilkoro mi chce pomóc. Na ostatniej lekcji niestety Pani nauczycielka musiała wyjść z klasy i zostaliśmy sami, wtedy Monika musiała się poczuć bezkarna, bo podeszła do mnie i zaczęła mnie wyzywać od prostytutek od dziwek. Karola próbowała mnie bronić, ale i jej się zebrało od Moniki. Która kontynuowała swój spektakl. Mówiła, że zostanę szkolną dziwką, a robiła to wszystko ku uciesze swoich przyjaciółek. Aż w końcu nawet mnie popchnęła. Co spowodowało, że Kamil chłopak siedzący dwie ławki dalej poderwał się na równe nogi i odciągnął Monikę ode mnie.
    – A co to twoja dupa, że ją bronisz – Powiedziała. –

    – Odwal się od niej, chce być dziewczyną, niech będzie, boisz się, że będzie lepsza od ciebie? – Odpowiedział jej zdenerwowany Kamil. –
    – Ta dziwka? – Odparła Monika
    Akurat w tym momencie weszła do klasy pani profesor.
    – Monika dostajesz naganę za to zachowanie, zajmij już swoje miejsce. – Rozkazała nauczycielka –
    Do końca lekcji niewiele zostało. A na domiar złego dostałam SMS od taty, że spóźni się pół godziny i żebym zaczekała w szkole. Po skończonej lekcji poszłam do Toalety.   

    Będąc w jednym z boksów, usłyszałam wycedzone przez zęby ciche „kurwa”.
    – Przepraszam, co się stało? – Zapytałam po chwili ciszy.
    – Cześć, dostałam okresu. – Odpowiedziała dziewczyna z sąsiedniego boksu. – A nie mam podpasek ani tamponów. – Kontynuowała. –

    – Ja mam podpaski, dam tobie. – Powiedziałam, podając pakunek pod ścianą kabiny. –

    – Dzięki, ratujesz mnie. – Dziewczyna odebrała ode mnie podpaskę. –

    Po chwili wyszłyśmy z kabin.
    – Cześć, jesteś nowa w szkole? – Zapytała. –
    – Można tak powiedzieć. – Odpowiedziałam lekko zmieszana. –

    – Aaa już wiem, to ty jesteś ten chłopak, o którym Pani dyrektor mówiła. –
    – Tak możliwe. – Odpowiedziałam delikatnie przestraszona reakcji. –
    – Dziś jestem pierwszy raz w szkole jako dziewczyna. – Kontynuowałam. –

    – I jak? – Padło pytanie. –

    – Średnio, Klasa różnie na to zareagowała. Najgorzej jedna z dziewczyn. – Odpowiedziałam. –

    – Nie przejmuj się, to musiał być dla nich szok, Tak poza tym jestem Marcelina z 4B. – Dziewczyna przedstawiła się, podając rękę. –

    – Jestem Nikola. – Odwzajemniłam uścisk i również się przedstawiłam. –

    Dostałam SMS od taty, że czeka na mnie przed szkołą.
    – Muszę lecieć, dostałam SMS od taty, że czeka na mnie. – Pożegnałam się z nowo poznaną koleżanką. –
    – Jeszcze raz dzięki, uratowałaś mnie. – Powiedziała Marcelina gdy wychodziłam z toalety. –

    Po chwili znalazłam się przed budynkiem szkoły i zauważyłam tatę czekającego przy samochodzie. Odebrał ode mnie tornister i otworzył przede mną drzwi do auta. Sam po chwili zajął miejsce kierowcy i ruszył.
    – I jak było w szkole córcia? – Zadał pytanie. –

    – Dobrze. – Odpowiedziałam niepewnie. –
    – Nie kłam, słyszę w twoim głosie, że coś jest na rzeczy. – Powiedział poważnie.

    – No kilka osób mnie nie zaakceptowało, a w szczególności Monika. –
    – Co ta krowa ci zrobiła ? – Dopytał tato. –
    – Zaczęła już na pierwszej lekcji mnie zaczepiać, ale najgorzej było na ostatniej lekcji, Pani musiała wyjść z sali, a ona mnie wtedy zaatakowała, wyzywała, a nawet popchnęła. Na szczęście w mojej obronie stanęła Karolina i taki jeden kolega z klasy Kamil. – Opowiedziałam historię ze szkoły. –

    – Dobrze, że stanęli w twojej obronie. I coś było dalej? – Zapytał nadal z poważnym tonem. –

    – Nie akurat na sam koniec wróciła do klasy Pani i zauważyła, co robi Monika i dała jej uwagę do dziennika. – Odpowiedziałam delikatnie łamiącym głosem.
    Tato pogładził mnie po udzie i powiedział, żebym się tą ropuchą nie przejmowała. Że cieszy się z tego, że jest ktoś w klasie, kto stanął w mojej obronie. A teraz przecież mamy jechać do sklepu meblowego. Ale najpierw zaproponował skoczenie na szybkie sushi, bym ochłonęła po pierwszym dniu. Na co z przyjemnością się zgodziłam. Pojechaliśmy od razu do restauracji. Przy jedzeniu rolek rozmawialiśmy o umeblowaniu pokoju, co pomogło mi trochę zapomnieć o zdarzeniach w szkole. Po skończonym obiedzie tato uregulował rachunek i w końcu poszliśmy do sklepu.
    Rzeczywiście już w tym sklepie już było więcej ciekawszych mebli. Udało mi się wybrać biurko wykonane z białego drewna z metalowymi wstawkami w kolorze różowym. Do tego obracany fotel głęboki obity miękkim futerkiem. Wybrałam szafę trzydrzwiową z miejscem na bieliznę oraz odzież wierzchnią. Kilka osobnych półeczek. Kolejna była wąska wysoka szafka z przeszklonymi drzwiczkami oraz szklanymi podświetlanymi półeczkami. Ostatni był materac, który sobie wybrałam, był gruby i umiarkowanie twardy obicie tego materaca było kolorowe i ozdobione wieloma kwiatuszkami.
    Gdy było wszystko gotowe, tato umówił dostawę oraz zapłacił za meble. Po wyjściu ze sklepu poprosiłam tatę, byśmy wstąpili do sklepu, gdzie mogłabym wybrać nową pościel. Artur uznał to za dobry pomysł i już po chwili byliśmy w kolejnym sklepie.

    Wybrałam sobie kilka zestawów między innymi biały aksamitny, kolejny kolorowy z moją ulubioną postacią z filmu animowanego i ostatni pudrowy z poszewkami obszytymi falbankami i z małymi czerwonymi serduszkami. Wybrałam jeszcze dwa kocyki na łóżko, które podobno zapobiegają przed zamoczeniem.
    W końcu wróciliśmy do domu. Tato zaniósł torby do mojego pokoju. Ja za to wzięłam moją piżamę, czyli koszulkę na szerokich koronkowych ramiączkach i długie spodnie. Do tego ze względu na mój okres musiałam dobrać jeszcze figi. Mając cały komplet, poszłam się odświeżyć. Ojciec w tym czasie szykował dla nas kolację. Po gorącej kąpieli, która pozwoliła mi się zrelaksować i odprężyć. Wyszłam z łazienki i dołączyłam do taty, który czekał już na mnie z kolacją. Gdy skończyliśmy, tato poszedł się wykąpać, a ja poszłam do pokoju, musiałam przygotować się na kolejny dzień w szkole. Po około pół godzinie przyszedł do mnie, mając na sobie tylko bokserki. Podszedł od tyłu do krzesła, na którym siedziałam. Nachylił się nade mną, obejmując i chwytając mnie za pierś.
    – Chciałbym ciebie malutka- Wyszeptał mi na ucho, dając buziaka w policzek. –

    – Tato dzisiaj nie. – Odpowiedziałam, próbując się odsunąć. –

    – Dlaczego ? – Wymruczał, znów mnie całując. –

    – Mam te dni, no wiesz… – Powiedziałam, próbując oswobodzić się z uścisku. –

    – No trudno cukiereczku, ale chociaż daj buziaka. – poluzował uścisk i delikatnie się odsunął.

    Odwróciłam się do niego, i delikatnie go pocałowałam w usta. Poprawiłam się na fotelu. Tato pogładził mnie po głowie i skierował się ku wyjściu z mojego pokoju.

    – Może czegoś potrzebujesz? – Zapytał jeszcze przed wyjściem. –

    – Nie, nie potrzebuję. Skończę lekcje i idę spać. – Uśmiechnęłam się do taty.

    – Śpij dobrze córcia. – Tato zamknął drzwi za sobą.

    Po jego wyjściu dokończyłam zadania i spakowałam plecak na kolejny dzień. W sumie nie za bardzo chciałam iść do szkoły, bałam się Moniki. Jeszcze przed snem napiłam się wody. Uzupełniłam kalendarzyk w telefonie. I wskoczyłam do łóżka, byłam naprawę wykończoną po dzisiejszym dniu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nati
  • Nie-zwykla Rodzina cz 101. – Powrot do domu

    Wróciliśmy do domu. Rok studiów minął nam dość szybko. Sporo się przez ten czas działo, a ja z bratem przeżyłam wiele przygód. Byliśmy ciągle razem, nawet mieliśmy jeden pokój w akademiku. Uprawialiśmy seks, gdy tylko była okazja. Nikt nawet nie podejrzewał, że to robimy skoro jesteśmy rodzeństwem. Nikt nie znał naszego sekretu. Ale o tym jeszcze zdążę opowiedzieć.
    Znajdowaliśmy się przed drzwiami naszego domu. Rodzice nie wiedzieli, kiedy my konkretnie przyjedziemy, więc to będzie dla nich niespodzianka. Zadzwoniliśmy dzwonkiem do drzwi. Po jakimś czasie otworzyła nam mama. Nie zmieniła się aż nadto. Jedyna zmiana u niej to włosy krótkie do ramion. Ubrana w białą koszulkę na ramiączka i jeansowe spodnie. Gdy nas zobaczyła, uśmiechnęła się i przytuliła nas do piersi.

    – Dzieci moje kochane.

    – Cześć mamo. – powiedzieliśmy jednocześnie.

    – Cóż za niespodzianka…nie spodziewaliśmy się was. Wejdźcie.

    Razem weszliśmy do środka domu. Nie zmienił się za bardzo.

    – Dave, nasze dzieci wróciły. – krzyknęła w oddali.

    Gdy weszliśmy do środka od razu zobaczyłam jak przybiegł tata.
    Uśmiechnął się, gdy nas zobaczył. Tata też trochę się zmienił. Miał teraz brodę, która nieźle mu pasowała. Ubrany był w niebieską koszulkę i bordowe spodenki.

    – Tata! – podbiegłam do niego i przytuliłam.

    – Moja córeczka. – objął mnie swoimi ramionami. Jego dłonie chwyciły moje pośladki. Poczułam też jak jego kutas zaczął stawać. Widać, że ani trochę się nie zmienił w tych sprawach.

    Następnie wszyscy usiedliśmy do stołu. Rodzice pytali nas praktycznie o wszystko.

    – Więc teraz macie czas wolny?

    – Tak. Wszystko pozaliczane, pozdawane, także teraz korzystać z wakacji. – mówiłam z uśmiechem na ustach.

    – Bywało ciężko, ale teraz w końcu mamy rok z głowy.

    – Naprawdę się cieszymy i jesteśmy z was dumni.

    – Cieszymy się, że wróciliście do domu. Bez was było tak jakoś inaczej.

    – Wróciliśmy tato i długo zostaniemy.

    Tata uśmiechnął się, po czym znów go przytuliłam.

    Dzień nam minął dość szybko. Obejrzeliśmy wspólnie, całą rodzinką film jak za dawnych czasów, zjedliśmy kolację, a następnie poszliśmy na górę, aby iść do łóżka. Po wzięciu wspólnego prysznica, gdzie Alan dotykał mnie niemalże wszędzie., razem położyliśmy się nago w jednym łóżku. Ciągle śpimy razem nago. Nie mamy czego się wstydzić. Poza tym dzięki temu bliżej siebie czujemy. Alan czuje moje jędrne piersi i cipkę, a ja jego wielkiego fiuta. Odkąd Alan to mój jedyny, śpimy razem. Jednak Alan miał inne plany na wieczór. Zaczął masować pod kołdrą moją cipkę. Czułam też jak jego fiut jest twardy.

    – Mmm…Alan… – zamruczałam.

    – No weź…uczcijmy powrót do domu.

    – Mmm…nie musisz nic…poczekaj.

    Wtedy usłyszeliśmy jakieś odgłosy dobiegające z dołu.

    – Słyszysz?

    – No nie mów że…

    – Chodźmy zobaczyć.

    Wstaliśmy z łóżka i poszłam z Alanem na dół. Domyślaliśmy się co się dzieje, ale woleliśmy to sprawdzić.

    Udaliśmy się do pokoju rodziców.
    Drzwi były lekko uchylone. Alan zerknął pierwszy.

    – Zobacz Cassie…

    Zajrzałam przez uchylone drzwi. Alan stanął za mną.

    Zobaczyłam jak mój tata ruchał się z mamą na misjonarza.

    Mama jęczała z rozkoszy. Kutas ojca cały wchodził do jej pochwy. Było słychać klaśnięcia, spowodowane odbijaniem się od siebie ich ciał.
    Trzymał jej jedną nogę w górze.

    Od tego wszystkiego zaczęłam masować moją cipkę. Poczułam, że jestem mokra.
    Mój brat zaczął sobie trzepać. Szybko złapałam za jego fiuta i zaczęłam mu walić.
    Widok rodziców nieźle na nas zadziałał. Oboje chcieliśmy się ruchać.
    Wtedy rodzice nas zobaczyli.

    Przerwali swoją czynność a my przerwaliśmy szybko swoją.
    Znów zobaczyłam dużego fiuta ojca w pełnej okazałości, mokrego od soczków z cipy mojej mamy.

    – Oh…coś czuliśmy, że przyjdziecie. – powiedział tata. Wtedy powolnym krokiem podeszliśmy do nich.

    – Tęskniliście też za tym, prawda? – mama spojrzała i dotknęła fiuta Alana. Zaczęła go powoli masować. – Chcecie do nas dołączyć?

    – No pewnie. – odpowiedziałam i nie czekając złapałam za fiuta ojca.

    Tata się położył, a ja włożyłam jego kutasa do ust. Poruszałam języczkiem czując jego smak.
    Posmakowałam też soczków mamy, które znajdowały się na penisie taty.
    Zaczęłam poruszać głową w górę i w dół. Dołożyłam ruchy ręką.

    Po chwili wyciągnęłam i zaczęłam lizać go po całości.

    W międzyczasie zerknęłam, co robi mama z Alanem. Mój brat robił mamie minetę. Używając ręki i ust lizał cipkę mamy. Ta jęczała z rozkoszy.
    Zaczął ssać jej łechtaczkę. Mama aż przekręciła oczami z doznawanej przyjemności. Zaczęła pieścić się dotykając sutków.

    Alan szybko podniósł się i pocałował mamę z języczkiem.
    Po oderwaniu się od niej, podniósł jej obie nogi do góry i przyłożył swojego fiuta do jej wejścia. Pchnął do samego końca.

    – Ooohhhh…

    Szybko zaczął posuwać mamę, a ta jęczała z zachwytu. Poruszał się mocno. W końcu też zaczął przyśpieszać, co wzmogło doznania.
    Nieźle ją rżnął. Dołożył rękę i zaczął masować jej łechtaczkę. To też bardzo działało na mnie.

    Po chwili i ja skończyłam robić loda ojcu i okrakiem usiadłam na jego kutasie. Ten cicho jęknął i po czasie zaczął ruszać biodrami. Kutas ojca wchodził cały i wypełniał mnie do końca. Zaczęłam krzyczeć z rozkoszy.

    Na jednym łóżku nasza rodzina wspólnie się ruchała.
    Przyznam tęskniłam za tym przez ten czas. Dobrze, że nasza rodzina się nie zmieniła.

    Po jakimś czasie zmieniliśmy pozycję. Położyłam się na łóżku, ojciec rozszerzył mi nogi i wszedł we mnie. Do tego mama usiadła okrakiem nad moją twarzą, wypinając dupę mojemu bratu. Ten zaszedł od tyłu i włożył swojego fiuta.

    Miałam nad twarzą ciekawy widok z bliska na cipkę mojej mamy, w którą wchodził kutas mojego brata. Gdy zaczął ją ruchać, jej soczki skapywały mi na twarz. Nie czekając długo zaczęłam lizać zarówno cipę mamy jak i poruszającego się w niej kutasa Alana. Do tego dochodziło jeszcze ruchanue mnie przez tatę.

    Po jakimś czasie znów zmieniliśmy pozycję. Tym razem to tata podszedł do mamy i zaczął ją od tyłu posuwać. Mój brat wtedy przekręcił mnie tak abym była w tej samej pozycji, co mama i wszedł we mnie brutalnie.

    Ostro mnie pieprzył. Znajdowałam się twarzą w twarz z moją mamą i zaczęłyśmy się całować.
    Dołożyłyśmy nasze języki. Jęczałyśmy z rozkoszy. Zarówno tata jak i Alan mocno nas ruchali.
    Po czasie znów zmieniliśmy pozycję.

    Alan położył się na plecach, a ja usiadłam mu na fiucie. Mama wtedy zaczęła lizać językiem po mojej cipce, a także lizać kutasa Alana.

    Widziałam jak tata mocno pieprzy swoją żonę. Alan też nie próżnował i również mocno mnie ruchał. Mama nieco się podniosła i znowu całowała z języczkiem.
    Po chwili wyjęła na chwilę fiuta Alana ze mnie i zaczęła go ssać. Kutas był mokry od moich soczków.

    Połykała go w całości, po czym za chwilę nakierowała go i włożyła z powrotem do mojej cipki.

    Czułam, że brat i tata byli już blisko. Fiut Alana pulsował w mojej cipce. W końcu pchnął ostatni raz, a ja poczułam jego spermę, która wypełniała mnie. Tata zrobił tak samo i jego sperma była w środku mamy.
    Byłyśmy wymęczone kutasami taty i Alana. Z naszych cipek zaczęła skapywać biała ciecz.

    Po skończeniu razem położyliśmy się na łóżko. Brat i ja jak zawsze w środku, a mama z tatą po bokach.

    – Wow…zapomniałam, jakie to świetne. – powiedziałam.

    – No nie… – dopowiedział Alan.

    – Tęskniliśmy za wami dzieci…
    – powiedział tata.

    – Brakowało nas w naszych zabawach.

    – Teraz znów będziemy się wspólnie zabawiać. – powiedziałam.

    – Dobrze, że jesteście.
    – mama pogłaskała mnie po policzku.

    – No to zostajecie na noc? – zaproponował tata.

    – No pewnie.

    Po chwili wspólnie, cała nasza rodzinka, nago położyła się spać w pokoju rodziców.
    Brakowało nam tego. Lecz teraz wróciliśmy i często będziemy się tak zabawiać.
    Dobrze jest wrócić.

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris

    Nowa seria.

    Wracam z nowymi opowiadaniami. Pojawią się nowe postacie i perspektywy. Wyczekujcie.

  • Nie-zwykła Rodzina cz 102. – Spotkanie z przyjaciolka

    Następnego dnia postanowiłam pójść do Natalie. Rety dawno jej nie widziałam. Utrzymywaliśmy kontakt jedynie przez telefon, a czasami rozmawialiśmy na wideo. Musieliśmy się rozstać ponieważ studiowaliśmy na różnych uczelniach. Dowiedziałam się od mamy że Natalie też niedawno wróciła ze studiów. To był dobry moment by ją odwiedzić. Przez telefon zaczęła mi też mówić że ma problemy rodzinne, ale nie podała szczegółów. Dziś się wszystkiego dowiem.
    Ubrałam krótkie jeansowe szorty oraz niebieski biustonosz. Było dziś bardzo gorąco.
    Zapukałam do drzwi jej domu. Po jakimś czasie otworzyła mi moja przyjaciółka.
    Rudowłosa ubrana była w biały biustonosz oraz zielone krótkie spodenki. Idealnie podkreślało to jej figurę, w tym kształtne piersi. Włosy miała rozpuszczone.

    – Cassie!!!

    – Hej Nat!

    Wtedy mocno się przytuliliśmy. Dobrze było ją zobaczyć. Po chwili odsunęliśmy się i weszłyśmy razem do domu.

    – Kiedy przyjechałaś?

    – Wczoraj.

    – I nic nie mówiłaś?

    – Chciałam spędzić czas z rodzicami. Brakowało nam ich.

    – A rozumiem. – uśmiechnęła się zadziornie. Wiedziała, o czym mówię.
    – Chcesz coś do picia? Dziś gorąco.

    – Wody. Dziękuje.

    Udaliśmy się do salonu i usiadłyśmy na kanapie. Natalie przyniosła mi wody. Trochę byłam spragniona.

    – No to mów…jak na studiach? – zaczęła.

    – Było tam świetnie. Poznaliśmy wiele ciekawych ludzi. Fajne imprezy były organizowane. Szkoda, że cię nie było.

    – No szkoda.

    – A u ciebie jak?

    – Podobnie. Poznałam ciekawe osoby i również sporo się działo. Tylko brakowało mi mojej przyjaciółki.

    – Och Nat… – przytuliłyśmy się. Brakowało mi tej dziewczyny.

    – Ale dobrze że już jesteśmy. Mamy sporo do nadrobienia.

    – Właśnie. Natalie, o co chodziło z tymi problemami rodzinnymi?

    – A to…po prostu w czasie studiów dowiedziałam się, że moja matka znalazła sobie faceta.

    – Co!?

    – Ma na imię Tom. Jest jakimś mechanikiem.

    – Jaki on jest?

    – Nie wiem. Wydaje się spoko, ale nie podoba mi się, że obcy facet kręci się wokół mojej mamy.

    – No rozumiem. Ale może nie jest taki zły.

    – Nie wiem. Zobaczymy później. Teraz zabrał moją mamę do siebie na cały dzień.

    – Hej to może spędzimy dzień razem, tak jak kiedyś.

    – Czemu nie.

    Razem z Natalie spędziłam cały dzień. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Nadrobiliśmy nasz stracony czas. Obgadałyśmy każdego. Dużo czasu poświęciliśmy facetowi jej mamy. Ciekawe jaki on jest. Chyba Nat za nim nie przepada. W końcu jednak temat zszedł na babskie sprawy.
    Leżeliśmy razem na łóżku i pokazywałam jej zdjęcia z uczelni. Przewijała dalej, aż natrafiła na bardzo specyficzne.

    – A to co Cassie?

    – Pamiątka ze studiów.

    Zdjęcie przedstawiało nagą mnie pokrytą w spermie, przytulonej do Alana, a w tle ludzie uprawiający seks, a niektórzy leżący na podłodze. Widziałam szok na jej twarzy.

    – Co tam się działo?!

    – Studencka orgia. Mówię ci to była szalona noc.

    – No widzę. Rety sporo się u ciebie działo.

    – Mhm…a wiesz czego mi brakowało?

    – Czego?

    – Właśnie tego…

    Pocałowałam Natalie w usta. Ta to odwzajemniła i zaczęła mnie zachłannie całować. Język wkładała do środka.

    – Mmm…stęskniłam się Cassie.

    – Ja też. – odpowiedziałam z uśmiechem.

    W trakcie pocałunków Nat położyła dłoń na moim brzuchu i powoli wsunęła pod moje spodenki, szybko docierając do cipki. Byłam już wilgotna i mokra. Całowaliśmy się z języczkami. Szybko zdjęła mój biustonosz. Zobaczyła moje dorodne cycki. Położyła na nich dłonie i zaczęła je lekko ugniatać i pieścić.
    Po chwili też je całowała i przygryzała, przez co ja mruczałam i ciężko wzdychałam.
    Natalie następnie zdjęła swoją koszulkę, uwalniając swoje piersi. Były bardzo kształtne. Zwróciłam uwagę na jej całokształt. Była bardzo piękna, a jej widok mnie podniecał.
    Gdy tylko zobaczyłam jej cycki, od razu moje usta objęły jeden sutek, a dłoń – drugi. Ssałam go i przygryzałam. Krążyłam wokół niego językiem przy jękach mojej przyjaciółki.
    Po chwili takich pieszczot ściągnęłam swoje spodenki, mokre od cipki. Chwilę potem zrobiłam to ze spodenkami Natalie. Moją uwagę przykuła jedna rzecz. Miała kolczyk w cipce.

    – Nat…to coś nowego.

    – A zrobiłam sobie na studiach. Podoba się?

    – Bardzo. Jest seksowny. – językiem dotknęłam jej cipki, czując jej kolczyk.

    Następnie ułożyłam się nad nią, tak by być z nią w pozycji 69. Chciałam żebyśmy wzajemnie się lizały.
    Widziałam wyraźnie jej cipkę, która była już mokra. Fajnie wyglądał ten jej kolczyk. Z uśmiechem wsunęłam między jej wargi dwa palce i zaczęłam ją pieścić. Masowałam palcami całe jej wnętrze, kciuk opierając na łechtaczce. Natalie kręciłasię, jęcząc głośno. W końcu i ona wsunęła swoje usta i zaczęła ssać delikatnie moją cipkę. Ogromnie mnie to podnieciło.

    – Mmmmm… – zamruczałam jedynie.

    Pochyliłam głowę i objęłam ustami jej cipkę. Ssałam delikatnie jej łechtaczkę, raz po raz krążąc wokół niej językiem. Przesuwałam wzdłuż sam koniuszek języka między jej wargami. Słyszałam wyraźnie, jak pieszczoty na nią działały. Ja też czułam jak teraz intensywnie ssała mi łechtaczkę, oraz masowała paluszkami.
    Jęczała i poruszała biodrami, jakby wystawiając się na moje pieszczoty. Dawałam je jej z rozkoszą, a ona mi się odpłacała.

    – Ooooohhhh…

    Moje palce poruszały się coraz szybciej. Czułam jak Natalie położyła obie dłonie na moich pośladkach i zaczęła je masować, wbijając się bardziej w moją cipkę.
    Zaczęłam energiczniej poruszać palcami, penetrując jej dziurkę i nie przestając lizać jej łechtaczki.

    – Ooohhh…oooohhh….o tak…

    Słyszałam jak jęczała coraz głośniej i głębiej. Kręciła się cała pode mną. Domyślałam się, że lada chwila dojdzie. Moje palce tylko przyspieszały. Czułam język Natalie głęboko w sobie.
    Czułam, że moje pachwiny były całkiem mokre od soczków z cipki oraz lizaniu mnie przez przyjaciółkę. Już ledwo wytrzymywałam.

    – Ohh Natalie…mmmm… – ledwo, co mówiłam. Poczułam to w całym ciele. Czułam, że doszłam.

    Pieściłam ustami i językiem jej łechtaczkę, chcąc dać jej największą możliwą rozkosz.
    Po kilku chwilach takiej zabawy nagle Natalie zamarła w bezruchu, zupełnie a z jej ust wydostał się tylko jeden, głośny krzyk. Doprowadziłam ją do upragnionego orgazmu.
    Pieściłam ją jeszcze kilka chwil podtrzymując jej rozkosz, po czym wycofałam dłoń, uniosłam tyłek z jej głowy i usiadłam obok niej na łóżku i z uśmiechem patrzyłam na jej spełnioną twarz. Natalie ledwo oddychała. Po chwili trochę się podniosła, patrząc mi w oczy.

    – O rany Cassie…dawno tak się nie ruchałam.

    – Ja też tęskniłam Nat…

    Przybliżyłam się do niej i ją pocałowałam. Jeszcze poprzytulaliśmy się do siebie. Bardzo nas sobie brakowało.

    – Cieszę się, że już wróciliśmy. Teraz będziemy się częściej spotykać.

    – Z chęcią Natalie. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką.

    – A ty moją. – odpowiedziała i się jeszcze pocałowałyśmy.

    Leżeliśmy tak jakiś czas, dotykając swoje ciała. W końcu wyszłam i udałam się do domu. Obiecaliśmy jeszcze się spotkać.

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Stefan był dobrym sasiadem. Cz. 3. Wjazd w tylek

    Głupio mi było tak po prostu do niej zagadać po tym jak się jej spuściłem na cycki, więc znów przez parę dni starałem się tak przemieszczać, żeby nie spotkać sąsiadki.

    Jednak przyszedł czas na kolejne koszenie trawnika, więc wyciągnąłem kosiarkę z garażu i zabrałem się do pracy.

    Kiedy był koniec koszenia, pojawiła się sąsiadka i przywitała się bez żadnego podtekstu. Jak to w upalne dni, miała na sobie długą, przewiewną suknię z dużym dekoltem Trochę się bałem, czy nie będzie jakiś dziwnych sytuacji, ale na powitanie nic takiego się nie wydarzyło.

    -Ile ci płacę?

    -Sąsiadko, bez przesady- westchnąłem- Już mówiłem, że nie będę brać za to pieniędzy. Pan Stefan był dobrym sąsiadem, to pomagam.

    -To w takim razie zapraszam na coś zimnego do picia, bo w tym upale to dostaniesz udaru cieplnego.

    Z tego mogłem skorzystać, bo nie piłem dość długo, przez kilka godzin koszenia w pełnym słońcu pragnienie wzmagało się niemiłosiernie.

    Usiedliśmy w salonie. Popatrzyłem ukradkiem na sofę, ale już nie było na siedzisku mokrej plamy.

    Sąsiadka przyniosła szklaneczkę dla mnie i dla siebie.

    – Już wszystko wykosiłeś?

    -Tak, na dzisiaj koniec.

    -Ja bym jeszcze potrzebowała wykoszenia trawniczka na tyle. Masz ochotę za dodatkową opłatą?

    -Już mówiłem, pani Katarzyno, że za darmo to robię.

    -To zaraz załatwimy sprawę, poczekaj tu chwilkę.

    Wstała z fotela i niemalże biegiem poszła na górę. Po paru minutach wróciła do salonu z tacką przed sobą. Postawiła tackę na stole koło sofy.

    -No to bierz się do roboty- powiedziała z szerokim uśmiechem.

    -Jak tak, to idę po kosiarkę.

    -Kosiarkę masz tutaj- wskazała ręką na tackę na stole.

    Dopiero teraz popatrzyłem na to, co było na tacy. Zobaczyłem tam miseczkę z wodą, maszynkę do strzyżenia włosów, małą piankę do golenia w sprayu i maszynkę do golenia.

    -O co chodzi, pani Katarzyno?- zapytałem zdziwiony.

    -Kasia jestem, pamiętaj o tym- odpowiedziała podciągając suknię ku górze i odwracając się. Po tym weszła kolanami na sofę i wypięła się mocno, jednocześnie też opierając się łokciami o kanapę.

    -A teraz bierz się do roboty, bo mój trawniczek z tyłu potrzebuje być wykoszony i wygolony. Ja sama nie umiem tak daleko sięgnąć, bo jestem za duża, jak sam widzisz.

    Wziąłem maszynkę elektryczną do ręki i spojrzałem na tył sąsiadki. Fakt, że cipka była goła i gładka, ale w połowie między cipką a dupką zaczęły się pojawiać włoski. Niby nie za dużo, a na dodatek sąsiadka i na głowie i na dole blondynka, więc aż tak bardzo się nie rzucają w oczy, ale jednak mogły jej przeszkadzać. Jednak przeszedł mnie dreszcz.

    -Pani Katarzyno…

    -Kasia jestem!

    -Kasiu… Nie powinienem ci grzebać w cipce, w końcu mam dziewczynę.

    -Dlatego nie grzeb mi w cipce, masz mi wykosić i wygolić mój ciemny tunel.

    Wziąłem w rękę maszynkę i podszedłem do wypiętej dupy sąsiadki.

    -Podłóż sobie ręcznik, to nie będzie trzeba sprzątać sofy- wymruczała Kasia. Zdjąłem z oparcia sofy ręcznik i przełożyłem go na łydki kobiety. Bałem się, że będzie ryzyko uszkodzenia jej skóry, ale chyba się domyśliła i oparła się twarzą o sofę, a rękoma chwyciła się za pośladki i je mocno rozchyliła na boki.

    Zacząłem skracać włoski maszynką. Po kilku ruchach już było po wszystkim.

    -Gotowe- powiedziałem.

    -To teraz na mokro, by było gładziutko- wymamrotała Kasia.

    Zmoczyłem skórę wokół odbytu, po czym nałożyłem piankę i zacząłem golić dupkę na mokro. W sumie poszło też szybko i sprawnie.

    -To sprawdź, czy na pewno jest gładko- powiedziała Kasia zaraz po ty, gdy ponownie powiedziałem, że skończyłem.

    Przeciągnąłem palcem wokół zwieracza.

    -Nie paluszkiem- zaprotestowała sąsiadka- tu musisz sprawdzić językiem.

    -Kasia, ja mam dziewczynę i żadnego zabawiania się obcą cipką…

    -Masz sprawdzić, czy moja dupka jest gładko wygolona, a nie zabawiać się moją niewyruchaną cipką- spokojnie, ale z naciskiem odpowiedziała Kasia- Kładź się na podłodze i ci pokażę, jak to sprawdzić.

    Nie wiedziałem, czego mam się spodziewać i położyłem się. Sąsiadka wstała z sofy, po czym zdjęła z siebie całkowicie suknię. Stanęła nade mną i przykucnęła tak, żę jej rowek i zwieracz znalazł się idealnie nad moją twarzą. Przy okazji widziałem jej gładko ogoloną cipkę przed oczami.

    -Teraz, Tomku, wystaw język i czas sprawdzić, czy się dobrze spisałeś w wykonaniu powierzonego ci zadania.

    Ja wysunąłem język, a ona opuściła się tak nisko, że jej dupka była w zasięgu mojego języka, a cipka prawie dotykała mojego nosa. Zacząłem zataczać kółka wokół jej zwieracza i co jakiś czas wierciłem językiem w jej kakaowym oczku, a Kaśka to opuszczała, to unosiła się nad moją twarzą. Kasia podpierała się jedną ręką za sobą, a drugą zaczęła zabawiać się swoją cipką. Masowała ją w górę i w dół, kręciła kółeczka wokół łechtaczki i wkładała sobie po dwa, albo trzy palce do środka, czym powodowała wyciek cipkowych soków, które spływały na moją twarz.

    W pewnym momencie odepchnęła się w przód i patrząc na mnie znad swoich cycków dalej bawiła się cipką. Patrzyła z perwersyjnym uśmiechem na twarzy jak krople soku z cipki skapują na moją twarz i język, bo cały czas miałem otwarte usta.

    -Zaraz dam ci powód, żebyś popatrzył z otwartą buzią.

    Po tych słowach wstała na proste nogi, podeszła do mebla i sięgnęła ręką w stronę sofy. Zaraz wróciła i ponownie stanęła nade mną, ale tym razem pośladkami w stronę mojej głowy. Przykucnęła tak, że zobaczyłem jej mokrą cipkę nad sobą, a po tym oparła się nade mną na kolanach, rozstawiając szeroko swoje uda i pochyliła się do przodu i oparła na jednej ręce. Za chwilę zobaczyłem jak do jej cipki zbliża się duże dildo, które już znałem z poprzedniej wizyty. Przyłożyła je do swojej mokrej szparki, wsunęła je w siebie głęboko zdecydowanym ruchem i okręciła nim w środku parę razy. Po tym wyjęła je z cipki, przystawiła do swojej świeżo ogolonej dupki, a następnie naparła ręką i tyłkiem. Dildo zaczęło znikać w jej dużym tyłku, a sąsiadka wydała z siebie długie westchnienie rozkoszy.

    -Teraz coś ci pokażę- powiedziała sąsiadka, po czym wyjęła z siebie dildo prawie w całości. Jedynie główka tej grubej i długiej zabawki pozostałą w dupce, po czym kolejny raz dildo zniknęło w całe w tyłku właścicielki. Wyciąganie i wkładanie zabawki w tyłek zaczęło przybierać na szybkości oraz jęki przybierały na sile.

    -Tomku, nie chcę cię martwić, ale kutas ci stoi- wypluwała z siebie kolejne słowa między pchnięciami- Prawie ci spodnie rozrywa.

    -Nie chcę ci przypominać, Kasiu- odpowiedziałem- ale z cipki ci cieknie do moich ust, jak nad moją twarzą ruchasz się w dupę.

    Na te słowa ona przerwała zabawę. Wyciągnęła dildo z siebie w całości i podniosła się na równe nogi. Popatrzyła na mnie gniewnie.

    -Wstawaj!- a kiedy wstałem kontynuowała- Nie rucham się w dupę, ale zaspokajam się analnie. Próbowałam cię sprowokować, ale jesteś taki niedomyślny, że muszę ci to powiedzieć w twarz. Bierz dildo i teraz osobiście wyruchaj mnie w dupę. Nie po to nadstawiam ci się, żebym sama musiała sobie dogadzać i to jeszcze w obecności młodego, silnego ruchacza!

    -Przepraszam, nie chciałem cię urazić…

    -Każdy inny rucha wdowę jak niewydymaną sukę, a ty nie chcesz urazić! Inni wyjmują chuje ze spodni i niemalże gardłem mi wychodzi ich sperma, a ty się boisz, że mnie możesz urazić? Tomek, korzystaj sobie z każdej dziury u mnie jak tylko ci się podoba, ale wreszcie zrób mi dobrze! Nie chcesz wpychać kutasa, trudno, twoja sprawa. W takim wypadku bierz dildo i spraw, by mnie aż dupa bolała jak po potrójnym ruchaniu.

    Jak tylko skończyła to mówić, opadła na czworaki, wypięła się mocno, a łokcie tak rozsunęła, że cyckami oparła się o dywan.

    -Nie masz nic przeciwko, że zdejmę spodnie?- zapytałem.

    -Zdejmuj, bo inaczej ci się jądra zagotują- odpowiedziała już bardzo spokojnie- Tylko się pospiesz, bo czeka cię praca nad moją dużą dupą.

    W ekspresowym tempie zdjąłem spodnie i bieliznę, po czym uklęknąłem koło sąsiadki, wziąłem do ręki duże dildo, które mi podała i zacząłem je wpychać w jej odbyt. Po kilu wsadach sąsiadka dała mi instrukcję:

    -Pokazałam ci, jak się tą zabawką obsługiwać. Nabierz energii i głębokości w obsłudze, bo ja potrzebuję to poczuć i to mocno.

    Chwyciłem podstawę zabawki mocno jedną ręką, drugą oparłem się o tyłek Kaśki, po czym zacząłem energicznie rżnąć jej dupę. Przy każdym włożeniu dilda niemalże do końca obracałem zabawkę w dupie, po czym wyciągałem z ruchem przeciwnym. Kasia przełożyła sobie rękę do cipki i zaczęła mocno się masować i wiercić palcem w środku. Bardzo szybko rozpoczęła mruczeć, a zaraz po tym jęczeć z zadowolenia.

    Nie przestając nadziewać sąsiadki dupy jej wielką zabawką, chwyciłem mojego sztywnego kutasa i zacząłem się masturbować. Kaśka w tym czasie zaczęła wierzgać i coraz  głośniej krzyczeć, aż zawyła z rozkoszy i przestała się masturbować palcami.

    -Umiesz dogodzić. A teraz spuść mi się w dupkę- wysapała i dodała zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć- Wyjmij zabawkę, bo jestem rozepchnięta i spuść się z góry w moją czarną dziurę.

    Nie zastanawiając się wstałem z kolan, puściłem dildo, które zostało przez Kasię wypchnięte z jej wnętrza, stanąłem w rozkroku i zacząłem obniżać się tak, że końcówką penisa byłem o kilka centymetrów od rozepchniętej dupy sąsiadki. Niewiele było potrzeba i zacząłem się spuszczać. Patrzyłem jak kolejne strzały ciągnącej się spermy wlewają się do rozepchanego krateru wypiętej dupy sąsiadki.

    Nogi trzęsły mi się z wysiłku i podniecenia. Opadłem ciężko na sofę i przez dłuższą chwilę leżałem tak z przymkniętymi oczami próbując złapać oddech. W pewnej chwili poczułem że coś dotyka spodu mojego kutasa, na samym końcu główki. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Kaśkę klęczącą między moimi szeroko rozchylonymi udami. Ale nie bawiła się moim kutasem. Trzymała w ręce łyżeczkę, którą podłożyła od spodu penisa.

    -Nie możesz mi tak po prostu pobrudzić mebli- odpowiedziała na niezadane pytanie z uśmiechem- No i lepiej, by się nic nie zmarnowało.

    -I tak się już spuściłem.

    -Nie martw się, wszystko zabezpieczone- odparła, po czym wstała i się odwróciła. Wypięła dupkę w moim kierunku i sięgnęła ręką do tyłu. Teraz zauważyłem, że włożyła sobie koreczek analny, który właśnie wyjęła z głośnym mlaśnięciem, a z jej wnętrza wypłynęła moja sperma i zaczęła ściekać na moje podbrzusze. Po dłuższej chwili sąsiadka odwróciła się ponownie twarzą w moim kierunku. Pochyliła się, przez co jej wielkie cycki wisiały nade mną kusząco, i dłonią zaczęła rozsmarowywać spermę na mojej skórze.

    -Tomasz, świntuszek z ciebie, żeby tak się pobrudzić i to przy dojrzałej sąsiadce.

    -Zaraz pójdę się wymyć.

    -Gdybyś mnie wyruchał, to byś mógł się wykąpać w mojej łazience, ale że wolałeś walić konia, to bierzesz majtki w dłoń i wracasz do domu i u siebie się możesz wymyć jak tylko ci się podoba. Aha- dodała- pamiętaj, że każdą pracę trzeba zakończyć i posprzątać po sobie.

    -Zaraz posprzątam- odpowiedziałem. Już miałem wstać, kiedy Kaśka ponownie stanęła tyłem do mnie, wypięła swoją dupkę, rękoma rozchyliła pośladki i powiedziała tonem nie znoszącym sprzeciwu:

    -Zacząłeś lizaniem i skończysz lizaniem. Bez dyskusji!

    Wiedziałem, że tym razem byłoby ciężko się wywinąć. Zbliżyłem się twarzą do dupki sąsiadki, a ona przełożyła swoje ręce między nogami, złapała mnie za szyję i gwałtownie przyciągnęła moją głowę do swojego tyłka, przez co nie miałem innego wyjścia, niż zacząć wylizywać jej rozepchnięty dildem i zalany moją własną spermą rowek. Poczułem słony smak nasienia na języku, a sąsiadka mruczała z satysfakcją.

    Po tym, jak zacząłem intensywnie wiercić językiem w jej rozzciągniętym zwieraczu, zatrzęsła się w udach i gwałtownie wyprostowała się.

    -Bardzo dobrze się spisałeś, sąsiedzie. A teraz ja muszę się iść wykąpać, a ty masz swoje porządki do zrobienia u siebie w domu.

    Nie sprzeczałem się. Szybko i niedbale ubrałem się i poszedłem do siebie wymyć się ze śladów nasienia przyklejonego do twarzy i posmaku spermy na języku.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Pojebany zwiazek cz. 6 -Na dwa baty!

    Na dwa baty!

     

    Po wymianie uprzejmości było jednak trochę sztywno. Alex i Maciek nadal nie wiedzieli jak maja do końca się zachować. Postanowili napić się drinka. Paulina nalała chłopakom po whisky. Sama zadowolona z zaistniałej sytuacji świętowała szampanem.

     

    Whisky pomogło. Panowie zaczęli nawet żartować.

    Co prawda, na co dzień obracamy ją oddzielnie, ale chyba dziś możemy wejść w kooperację – rzucił Alex.

    Oczywiście. Współpraca z Tobą to sama przyjemność – odpowiedział Maciek.

    Swoją drogą musimy się nią jakoś podzielić. Przecież nikt nie chce wchodzić nikomu w drogę – kontynuował.

    Myślę, ze damy radę – podsumował Alex.

     

    Panowie ja tu jestem. Dzielicie się mną jak jakąś niewolnicą. – żachnęła się Paulina

    Oczywiście chętnie oddam się wam jak rasowa dziwka – dodała już z uśmiechem.

     

    Po tej krótkiej wymianie zdań zadań zaczęli opowiadać o swoich odczuciach z trójkąta. Okazało się, że nikt z trójki nie robił tego wcześniej.

     

    Jak do nas dołączyłeś to byłem przerażony. Ale za chwile poczułem, jak Twój kutas ją rucha i wtedy zaczęło być całkiem miło – powiedział Maciek.

    Człowieku, jak zacząłeś w nią strzelać to tam było takie napięcie i pulsowanie, że sam się spuściłem – twierdził Alex.

    Chłopaki to było zajebiste czuć was w sobie w jednym momencie. A moment, kiedy się spuszczaliście to był odjazd. Myślałam, że stracę zmysły. – podsumowała Paulina.

    Chyba. Czas na drugą rundę – dodała patrząc na nasze rosnące kutasy.

     

    Przenieśliśmy się do sypialni. Paulina klęknęła przed nami i zaczęła obrabiać nasze stojące kutasy. Raz jednego raz drugiego. Lizała i ssała. Pamiętała też o lizaniu jajek. W momencie gdy ustami obrabiała jednego, drugiemu trzepała ręką.

    W pewnym momencie przerwała, spojrzała na nas, uśmiechnęła się i powiedziała – przysuńcie się do siebie chłopcy. Ramię w ramię.

     

    Dla nas była to żadna różnica. Stanęliśmy obok siebie tak, że nasze ramiona się stykały. Nasze sterczące pały były tuż obok siebie. Wtedy Paulina złapała oba i wcisnęła jej obie do ust.

    Początkowo uczucie było dziwne. Dotykać kutasem, kutasa drugiego faceta. Ale język Pauliny wędrujący pomiędzy naszymi kutasami szybko zmienił to wrażenie. Widziałem, a raczej czułem po rozmiarach penisa Maćka, że podszedł do tego tak samo jak ja. Najpierw chwile konsternacji, a następnie odjazd.

     

    Paulina ledwo mieściła nasze fiuty w buzi. Jednak dzielnie ssała i kręcą młynki językiem.

    W momencie, gdy obie fiuty były nabrzmiałe do granic wytrzymałości przestała i jak zwykle zadowolona z siebie powiedziała – no już. Wyruchajcie mnie. Maciek zaczynaj. Ja wjadę językiem w kakaowe oko Alexa.

    Skoro tak ja też wjadę w Twoje kakaowe oko dziwko – odpowiedział Maciek.

    Pokaż, na co cie stać – powiedziała prowokacyjnie Paulina.

     

    Ja rzeczywiście lubiłem rimming, a Paulina naprawdę fajnie potrafiła wylizać moją dupkę. Chętnie przydałem na taki układ.

    Ułożyłem się wygodnie na łóżku z lekko podkurczonymi nogami. Paulina nachyliła się i z dużą zaciętością zaczęła lizać moje jajka i tyłek.

    Za nią ustawił się Maciek. Wykorzystał nawilżenie, jakie po sobie zostawiłem i szybko wszedł w tyłek aż po jaja.

    Paulina, aż jęknęła, ale nie przerywała pieszczot.

    Ja patrzyłem jak obcy facet rucha moją dziewczynę w dupę jednocześnie będąc ostro pieszczonym. Nie powiem było to wszystko podniecające.

    Po kilku minutach takiej zabawy zarządziłem zmianę.

    Rozciągnę jej drugą dziurkę – zaśmiałem się.

    Ustawiłem ją w pozycji na pieska i zacząłem niespiesznie ruchać. Maciek stanął przed nią i wcisnął fiuta do ust. W tym momencie im mocniej ruchałem Paulinę tym bardziej nadziewała się ona ustami na kutasa Maćka. Momentami specjalnie uderzałem mocniej, żeby zaczęła się krztusić. Współpraca wychodziła nam całkiem nieźle.

    Tym razem to Maciek zaordynował zmianę. Dwaj ruchamy ją na kanapkę – powiedział.

    Moi dzielni chłopcy – zaśmiała się Paulina.

    Dobra. Ale słuchaj moich poleceń. Wyruchamy ją tak, że na długo to zapamięta.  – stwierdziłem.

     

    Kładźcie się – zaordynowałem.

    Nie trzeba im było dwa razy powtarzać. Maciek położył się na łóżku, a Paulina momentalnie na niego wskoczyła i nadziała na kutasa.

    Teraz złap ją mocno tak, żeby nie mgłą się wyrwać – rozkazałem.

    Maciek bez słowa objął Paulinę w taki sposób, że nie mogła się nawet ruszyć. Trzymał jej tułów i ręce w żelaznym uścisku.

     

    Co chcesz zrobić? – zapytała zaniepokojona Paulina.

     

    Zaraz się dowiesz – pomyślałem.

     

    Ustawiłem się za nią i przyłożyłem kutasa. Zdziwienie Pauliny było ogromne, kiedy zorientowała, że kutas przyłożony jest do cipki, w której tkwi już kutas Maćka.

     

    O kurwa! O kurwa! Rozerwiesz mnie ! – krzyczała w momencie jak wciskałem jej drugiego kutasa do cipki.

     

    Tak jak się spodziewałem. Był Ciasno, trochę dziwnie, bo nadal ocierałem się o kutasa innego kolesia, ale było też podniecająco. Zaczęliśmy się powoli ruszać. Nasze kutasy ocierały się o siebie i rozpychały cipkę Pauliny.

    Już po kilku ruchach Paulina krzyczała – Ja pierdolę! Jeszcze!

     

    Chyba jednak jej się spodobało. Czuliśmy obaj jak jej cipka ściska się coraz bardziej.

    Nie wytrzymałem strzeliłem. Czułem jak moja sperma wypełnia każdy centymetr cipki Pauliny. Najwyraźniej było to za wiele dla Maćka w momencie jak kończyłem się spuszczać wypalił on swoją salwę. Paulina znowu krzyczała – O boże, kurwa o boże!

    Sperma dosłownie się z niej wylewała i spływała na jaja Maćka. Padliśmy na łózko.

     

    Dziękuję chłopcy. Nigdy nawet nie marzyłam o takim wieczorze.

     

     

     

    CDN.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alex

    cała historia na profilu

  • Nie-zwykla Rodzina cz 103. – Opalanie corki

    – Dave, chodź tutaj!

    Usłyszałem głos mojej żony dochodzący z kuchni. Wstałem sprzed telewizora i udałem się do niej.

    – Co się stało?

    – Zlew jest pewnie zapchany, woda nie leci.

    Podeszłem do zlewu i przekręciłem kurek. Woda faktycznie nie leciała.

    – Faktycznie.

    – Mógłbyś to naprawić.

    – A nie lepiej wezwać hydraulika?

    – Dave, jesteś facetem czy nie? Sam mógłbyś to naprawić.

    – Ehhh…no dobrze. Tylko pójdę do garażu po klucz.

    Wyszedłem z domu i udałem się do garażu. Po drodze zobaczyłem Cassie jak się opalała w ogrodzie. Miała na sobie jedynie majtki od bikini. Jej cycki swobodnie były na wierzchu. Była nasmarowana olejkiem, ponieważ widziałem jak jej skóra świeciła. Spodobał mi się ten widok. Zrobiło mi się ciasno w spodniach.
    Cassie mnie zauważyła.

    – Podoba ci się widok tato?

    – Cassie…bardzo. Tylko nie boisz się że ktoś cię będzie podglądał?

    – Nikogo nie ma. Poza tym nie mam się czego wstydzić. – uśmiechnęła się i dotykała po cyckach.

    – To prawda. Idę do garażu po klucz. Zlew się zapchał.

    – Dobrze. Ja tutaj się opalam.

    Odwróciłem się i wszedłem do garażu. Szybko znalazłem klucz, jednak mój wzrok wciąż przyciągała moja córka. Wyjrzałem przez okno garażu. Jej piersi były takie cudowne. Nasmarowane olejkiem bardzo mnie podniecały. Jej majteczki zaczęły być mokre. Nie wiem czy od olejku, czy od czegoś innego, ale sprawiały że mogłem dostrzec jej cipkę. Nie wytrzymałem już i wyjąłem mojego nabrzmiałego już kutasa. Zacząłem go masować. Masturbowałem się oglądając moją córeczkę. Nie wstydziła się niczego. Leżała z odsłoniętymi cyckami w ogrodzie. Boże, podniecał mnie ten widok. Skupiłem się potem tylko na tej czynności. Nie zwróciłem uwagi jak ktoś wszedł do garażu, nakrywając mnie. Tym kimś była Cassie.

    – Coś tak właśnie czułam…

    – Wybacz Cassie, ja…

    Szybko chciałem schować penisa, lecz Cassie mi to uniemożliwiła. Podeszła do mnie i złapała za kutasa.

    – Spodobał ci się ten widok, prawda tatusiu?

    – Jesteś piękna Cassie.

    – Mmm…

    Wtedy Cassie kucnęła i zaczęła wkładać fiuta do ust. Jej język obracał się na moim fiucie. Ręką też zaczęła gładzić mi trzon kutasa. Niemalże doprowadziła mnie do końca, jednak w ostatniej chwili wyjęła go z buzi.

    – Mmm…jesteś cudowna Cassie.

    Cassie wstała z kolan i podeszła do stolika na narzędzia. Zrzuciła wszystko z niego, po czym zdjęła swoje majtki. Tak jak myślałem jej cipka była już mokra. Odwróciła się do mnie, opierając się o stolik.

    – Chodź do mnie teraz tato. Wiem że tego chcesz.

    Nic nie mówiąc podeszłem do niej i chwyciłem jej piersi w dłonie. Były bardzo jędrne. Mokre od olejku do opalania. Ugniatałem je przez co Cassie cicho jęknęła. Po chwili nie mogąc wytrzymać i zacząłem je całować. Smakowały nieziemsko.

    – Oh…tato…

    Zacząłem też wkładać palca do jej cipki. Pieściłem jej łechtaczkę. Wiła się z rozkoszy. Coraz szybciej masowałem jej kobiecość. Ta jęczała coraz głośniej. Zszedłem jeszcze niżej i nie zwlekając, zacząłem lizać jej cipkę. Była bardzo słodka. Ssałem jej wargi sromowe. Dawałem jej dużo rozkoszy. Zassałem łechtaczkę na co jęknęła przeciągle.
    Wstałem i zdjąłem moje spodnie.

    – Odwróć się córeczko. – ta zaśmiała się i wykonała polecenie.

    Miała tyłek wypięty w moją stronę. Wyglądał obłędnie. Potarłem kutasem koło wejścia do jej pochwy. Cassie zamruczała cicho. W końcu wsadziłem czubek, który momentalnie zniknął w środku. Potem pchnąłem do samego oporu, po same jaja. Cassie głośno jęknęła. Posuwałem ją mocno i zawzięcie. Jej pośladki klaskały pod naporem moich uderzeń. Pchałem kutasa do samego końca. Trzymałem ją silnie za biodra, a mój kutas penetrował jej pochwę jak najgłębiej. Ta dyszała i jęczała.

    – Oooooggghh….oooo…

    Podobało jej się to. Bardzo jej się podobało.
    Potem wyjąłem jej mojego fiuta.
    Cassie wykorzysując to położyła się na stole i rozłożyła nogi. Szybko wszedłem w jej cipkę. Trzymałem jej nogi w górze. Dalej ją szybko posuwałem. Córka ledwo wytrzymywała kolejnie pchnięcia. Ruchałem ją szybko i zawzięcie. Ta głośno jęczała. Jej cycki trzęsły się, co też na mnie działało.

    – Oooggh…oooggh…aaaghh…

    Zaraz potem wyszedłem z niej abyśmy zmienili pozycję. Cassie szybko wstała. Teraz ja położyłem się na stole, a córka usiadła na mnie okrakiem. Włożyła fiuta z powrotem. Zaczęła skakać na mnie za każdym razem bardziej wprowadzając kutasa do swojej pochwy. Odczuwała całą długość mojego fiuta. Było nam dobrze. Czułem że jestem naprawdę blisko. Moja córeczka głośno krzyknęła, co zrozumiałem jako że osiągnęła orgazm. Mój fiut zaczął pulsować będąc bliski wystrzału.

    – Dalej tatusiu…spuść się we mnie…ooooggghh…

    Mój fiut zaczął strzelać ładunki spermy prosto do cipy córki, która czując je, wygięła się w łuk. Po czym opadła na mnie. Sapaliśmy równocześnie.

    – Rany, za każdym razem tak mocno mnie ruchasz, tatusiu.

    – Byłaś cudowna Cassie. Wiesz jak kusić tatusia.

    – Oj tam, ja nic nie robię. – zaśmialiśmy się razem.

    Wtedy do garażu weszła moja żona. Gdy nas zobaczyła westchnęła jedynie.

    – To tłumaczy czemu cię tak długo nie było.

    – Wybacz kochanie.

    – W porządku, rozumiem. Ale skoro już skończyliście to mógłbyś Dave przyjść naprawić zlew?

    – Oczywiście. Już idę kochanie.

    Ann tylko uśmiechnęła się, po czym wyszła z garażu. Cassie nic się nie odzywała, tylko siedziała dalej mi na fiucie, głupio się uśmiechając.

    – Muszę już iść córeczko.

    – Dobrze tato…

    Wtedy Cassie uśmiechnęła się i po prostu wyszła. Bez niczego na sobie. Widziałem jak naga położyła się aby się opalać. Opalała się topless. Rany, widać nie przejmuje się niczym. Ależ ona ma cudowne ciało. Już nie patrzyłem, tylko ubrałem się, wziąłem klucz i poszedłem do domu naprawić zlew. Gdybym spojrzał to znów bym miał na nią ochotę.
    W sumie…

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Dlug

    Witam.

    Jestem Ania, chciałam podzielić się z wami pewną historia. Wszystko wydarzyło się rok temu, ale dopiero teraz mogę mówić o tym spokojnie. Pochodzę z dobrego domu, mój tata ma firmę, która całkiem dobrze prosperowała, przynajmniej tak mi się wydawało do pewnego popołudnia.

    Wróciłam po szkole do domu jak zawsze. Zaraz po wejściu zauważyłam, że coś jest nie tak. Mama zapłakana siedziała na kanapie. Obok mamy stał wysoki dobrze zbudowany facet. Tata kazał iść mi do swojego pokoju. I tak zrobiłam, siedziałam jak na szpilkach nie wiedząc, co się dzieje.

    Usłyszałam kroki. Jeden z osiłków otworzył drzwi do mojego pokoju. Powiedział, że mam z nim iść. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do salonu, Ten mięśniak, bo chyba  inaczej nie można go nazwać szedł za mną. Po wejściu do salonu zobaczyłam, że facet w garniturze siedział na kanapie a mama klęczała przed nim i ssała mu kutasa. Tata siedział w rogu na krześle ze spuszczoną głową.
     
    Mężczyzna spojrzał na mnie i kazał mi siąść obok niego. Początkowo chciałam się wycofać, ale wtedy mięśniak za mną złapał mnie za włosy aż krzyknęłam. Trzymając za włosy doprowadził mnie do kanapy. Usiadłam, mama cały czas ssała mu kutasa. Miałam wrażenie, że robi to bardzo intensywnie jak by chciała szybko skończyć. Mężczyzna jedna dłoń trzymał na głowie mamy i co jakiś czas odgarniał jej włosy, które ciągle się zsuwały. Druga dłoń położył na moim udzie. Powiedział, że moja mama wie, że długi się spłaca i jak widać jest bardzo zaangażowana, ale to za mało. Spytał ile mam lat. Odpowiedziałam, że 16, odparł tylko, że idealnie.

    Spytał czy sama się rozbiorę czy mają mi pomóc.

    Nie wiedziałam, co robić, ale wiedziałam, że nie mam wyboru. Powoli zaczęłam rozpinać guziki od bluzki. Rozpięłam  również stanik. Jedna ręka starałam się zasłonić moje małe piersi, ale mężczyzna tylko się uśmiechał. Kazał mi wstać. Teraz spodnie usłyszałam. Posłusznie zdjęłam spodnie i majteczki.

    Byłam szczupła dziewczyną na mojej cipeczce było niewiele włosków. Mężczyzna złapał mamę za włosy i odsunął. Wiedziałam, że teraz moja kolej. Mama siedziała na podłodze, nic nie mówiła. Podeszłam zajęłam miejsce mamy. Jego penis był cały mokry, wzięłam go do buzi wolno zaczęłam poruszać głową do dołu i do góry. Powiedział, że mam patrzeć na niego, spojrzałam do góry. Nie trwało to długo kazał mi wstać i położył mnie na kanapie. Rozłożył nogi mamie kazał lizać moją cipeczkę. Mama bez słowa podeszła i przyssała się do mojej cipki. Jego duży kutas znowu wylądował w moich ustach a jeden z osiłków podniósł mamie spódniczkę do góry i zaczął bawić się jej cipką. Kiedy w nią wszedł mama jęknęła.

    Mama pieściła mnie bardzo delikatnie. Jej języczek był tam gdzie lubiłam. W tamtym momencie wstydziłam się tego nie wiem czy mama poczuła, że zrobiłam się bardzo mokra. Mięśniak, który posuwał mamę kazał jej usiąść na łóżku i wsadził mamie kutasa do ust. Mnie natomiast oparł o oparcie kanapy i wszedł we mnie. Krzyknęłam  nie byłam przygotowana na tak dużego kutasa, ale on nic z tego sobie nie robił i posuwał mnie dalej. Na szczęście nie trwało to długo. Jego penis znowu był w moich ustach. Trzymał mnie za głowę i dociskał poczułam ciepła spermę w moich ustach. Kątem oka spojrzałam na mamę, jej twarz i usta były w spermie mama dalej go lizała zrobiłam to samo.

    Obie z mamą siedzieliśmy zmęczone na kanapie oni się ubierali. Mężczyzna podszedł do taty i powiedział, że jak za trzy dni kasy nie będzie to wrócą.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    BR
  • Przygoda w sex shopie [AI]

    Byłem podekscytowany, ale i trochę zestresowany, szykując się na to spotkanie. Nie była to moja pierwsza przygoda – umawiałem się już wcześniej z facetami na seks, oddając się chwilom, w których mogłem poczuć ich kontrolę, ale tym razem wszystko zapowiadało się inaczej, bardziej wyjątkowo. Po raz pierwszy zdecydowałem się wyjść na miasto w przebraniu – nie tylko po to, by zamknąć się w czterech ścianach i fantazjować, ale by naprawdę przejść ulicami jako ktoś inny, w pełnej damskiej odsłonie. Celem był sex shop, gdzie czekał na mnie Kuba – sprzedawca, którego poznałem na jednym z portali z anonsami. Od pierwszych wiadomości coś w nim mnie zaintrygowało – wyczułem, że rozumie moje pragnienia, te głęboko skrywane fantazje, które czasem sam bałem się nazwać.

    Stałem przed lustrem w swoim pokoju, przymierzając czarną koronkową bieliznę, którą kupiłem kilka dni wcześniej z myślą o tej nocy. Stringi delikatnie przylegały do bioder, a stanik z cienkich paseczków podkreślał kształty, które lubiłem uwydatniać, gdy oddawałem się swojej pasji do przebieranek. Uwielbiałem ten moment – zakładanie damskich ubrań, chwile, kiedy mogłem stać się kimś innym, uległym, gotowym na to, co przyniesie spotkanie z mężczyzną, który wie, jak mnie poprowadzić. Na bieliznę założyłem obcisłą, czerwoną sukienkę – krótką, ale z klasą, idealnie eksponującą moje szczupłe biodra i dającą mi zastrzyk pewności siebie, której czasem mi brakowało. Włosy ukryłem pod długą, blond peruką – jej pasma opadały miękko na ramiona, a całość zwieńczyłem lekkim makijażem: smoky eyes, by dodać spojrzeniu głębi, i czerwoną szminką, która sprawiła, że usta wydawały się pełniejsze, kuszące.

    Przechyliłem głowę, przyglądając się odbiciu. Ręce mi drżały, gdy poprawiałem perukę, ale w oczach błyszczała ekscytacja – wyglądałem dokładnie tak, jak chciałem, jak ktoś gotowy oddać się w ręce Kuby i jego tajemniczym zamiarom. Uwielbiałem się przebierać, odgrywać tę rolę – to uczucie transformacji, kiedy stawałem się bardziej kobiecy, a potem czekałem na mężczyznę, który przejmie kontrolę, działało na mnie jak narkotyk. W pokoju panowała cisza, przerywana tylko szelestem materiału i moim przyspieszonym oddechem. Wziąłem kilka głębokich wdechów, próbując opanować nerwy – w końcu to był mój debiut na zewnątrz, poza bezpiecznym azylem sypialni. Chwyciłem małą, czarną torebkę, zarzuciłem ją na ramię i rzuciłem ostatnie spojrzenie w lustro. Uśmiechnąłem się do siebie – byłem gotowy.

    Zanim zamknąłem za sobą drzwi mieszkania, poczułem, że chcę dodać tej nocy jeszcze więcej pikanterii. Wróciłem do sypialni, gdzie na łóżku leżał mój mały, czarny korek analny z błyszczącym, czerwonym kryształkiem na końcu. Wziąłem go do ręki, czując przyjemny chłód metalu pod palcami. Sięgnąłem po lubrykant stojący na nocnym stoliku – kilka kropel wylądowało na moich dłoniach, a ja rozsmarowałem je powoli, delektując się śliską konsystencją. Usiadłem na brzegu łóżka, rozchyliłem nogi i uniosłem sukienkę, odsłaniając koronkową bieliznę. Serce biło mi mocniej, a oddech przyspieszył, gdy delikatnie odsunąłem stringi na bok.

    Najpierw musnąłem palcami skórę wokół, rozprowadzając lubrykant i przygotowując się na to, co miało nadejść. Potem przyłożyłem czubek korka do wejścia – był zimny, ale to tylko wzmogło dreszcz podniecenia, który przebiegł mi po plecach. Powoli, z namaszczeniem, zacząłem go wciskać, czując, jak moje ciało najpierw stawia lekki opór, a potem ustępuje, przyjmując go coraz głębiej. Każdy centymetr rozciągał mnie delikatnie, a ja zacisnąłem zęby, wstrzymując oddech, aż w końcu korek znalazł się na swoim miejscu. Kryształek musnął moją skórę, a ja westchnąłem z rozkoszy, czując przyjemne wypełnienie i subtelne ciśnienie w środku. Poprawiłem bieliznę, opuściłem sukienkę i wstałem – każdy krok sprawiał, że czułem go w sobie, co tylko podsycało moje podniecenie.

    Wyszedłem z mieszkania, zamykając drzwi na klucz. Na klatce schodowej słychać było tylko stukot moich obcasów – czarnych szpilek, które wybrałem specjalnie na tę okazję. Zszedłem na dół, a chłodne marcowe powietrze owiało moje nogi, przyprawiając mnie o gęsią skórkę. Idąc ulicą, starałem się trzymać głowę wysoko, choć w środku czułem mieszankę ekscytacji i lekkiego zawstydzenia. Sukienka falowała przy każdym kroku, a korek w moim tyłku sprawiał, że każdy ruch był jednocześnie rozkoszą i wyzwaniem. Czułem, jak przesuwa się minimalnie w środku, drażniąc mnie i przypominając o tym, co czeka mnie w sex shopie.

    Drzwi sex shopu otworzyły się z cichym skrzypnięciem, a ja przestąpiłem próg, czując, jak moje serce bije w przyspieszonym rytmie. W środku unosił się lekki zapach kadzideł zmieszany z czymś słodkawym, może perfumami któregoś z klientów. Oświetlenie było przytłumione, czerwonawe, rzucające miękkie cienie na półki pełne gadżetów, kolorowych pudełek i lateksowych strojów. Z głośników sączyła się cicha, zmysłowa muzyka, dodając atmosferze nuty tajemnicy. Rozejrzałem się – w sklepie było kilka osób. Przy ladzie z filmami dla dorosłych stał starszy mężczyzna w płaszczu, udając, że dokładnie czyta opisy na okładkach. W kącie, przy regale z akcesoriami BDSM, młoda para szeptała coś do siebie, chichocząc i wymieniając ukradkowe spojrzenia. Nikt nie zwrócił na mnie większej uwagi, co trochę mnie uspokoiło, choć korek w moim tyłku wciąż przypominał o sobie przy każdym kroku.

    Ruszyłem w głąb sklepu, mijając wystawę z wibratorami w najróżniejszych kształtach i kolorach. wtedy go zobaczyłem – Kubę. Stał za kontuarem, pochylony nad jakąś papierkową robotą, ale podniósł wzrok, gdy tylko się zbliżyłam. Był wyższy, niż sobie wyobrażałem, z ciemnymi, lekko potarganymi włosami i przenikliwymi, zielonymi oczami, które przeszyły mnie na wylot. Na jego ustach pojawił się lekki, zadziorny uśmiech, jakby od razu wiedział, kim jestem. Miał na sobie czarną koszulkę z logo sklepu i skórzaną bransoletkę na nadgarstku, co dodawało mu trochę rockowego uroku. – „No proszę, jednak się odważyłeś” – powiedział cicho, ale w jego głosie było coś ciepłego, zachęcającego. Poczułem, jak moje policzki robią się gorące, a sukienka nagle wydała mi się jeszcze bardziej obcisła.

    Podszedłem bliżej, stając naprzeciwko kontuaru. Kuba odłożył długopis i oparł się o ladę, mierząc mnie wzrokiem od stóp do głów. – „Wyglądasz… lepiej, niż opisywałeś” – rzucił z lekkim mrugnięciem, a ja poczułem, jak korek porusza się minimalnie, gdy przestąpiłem z nogi na nogę, próbując ukryć zmieszanie. Klienci w tle nadal kręcili się po sklepie – para przy regale wybierała teraz skórzany pejcz, a mężczyzna przy filmach zerknął na nas kątem oka, zanim wrócił do swojego zajęcia. Kuba zauważył moje spojrzenie i zaśmiał się cicho. – „Spokojnie, tu nikt nie ocenia. Chodź, pokażę ci coś na zapleczu, jak tylko zrobi się luźniej” – powiedział, wskazując głową na drzwi za ladą. Jego ton sugerował, że ma dla mnie coś specjalnego, a ja poczułem, jak moje ciało reaguje na samą myśl o tym.

    Kuba skinął głową w stronę zaplecza, a ja ruszyłem za nim, czując, jak adrenalina i podniecenie mieszają się w moim ciele. Droga do drzwi na drugim krańcu sklepu wydawała się ciągnąć w nieskończoność – musieliśmy minąć wysokie regały pełne kolorowych zabawek, stojaki z lateksowymi strojami i kilku kręcących się klientów, którzy zdawali się zbyt zajęci sobą, by zwrócić na nas uwagę. Kuba szedł tuż za mną, a ja czułem jego obecność każdym nerwem. Nagle jego dłoń znalazła się na moim biodrze – delikatnie, ale zdecydowanie przesunął palcami po materiale sukienki, badając moje kształty. – „Masz niezłe ciało pod tym wszystkim” – szepnął mi do ucha, jego ciepły oddech musnął moją szyję, a ja mimowolnie wstrzymałem oddech.

    Szliśmy dalej, a on nie przestawał. Jego ręka zsunęła się niżej, na moje udo, gdzie sukienka kończyła się, odsłaniając kawałek skóry. Ścisnął mnie lekko, a potem wsunął palce pod materiał, muskając koronkę bielizny. – „Ciekawe, co jeszcze tam ukrywasz” – mruknął cicho, tak że tylko ja mogłem go usłyszeć. Moje nogi niemal ugięły się pod wpływem jego słów i dotyku, a korek w moim tyłku dodatkowo wzmagał to uczucie, drażniąc mnie przy każdym kroku. Czułem, jak moje ciało robi się gorące, a oddech przyspiesza. Spojrzałem na niego przez ramię – jego oczy błyszczały złośliwie, ale i z pożądaniem, jakby bawiło go to, jak reaguję.

    Kiedy mijaliśmy regał z olejkami i lubrykantami, Kuba przyciągnął mnie bliżej siebie, udając, że pokazuje mi coś na półce. Jego tors przylgnął do moich pleców, a ja poczułem, jak jego druga ręka wędruje na mój brzuch, zatrzymując się niebezpiecznie blisko krawędzi stringów. – „Mógłbym cię tu wziąć, wiesz? Przy wszystkich” – wyszeptał, a jego usta niemal dotykały mojego ucha. Te słowa sprawiły, że moje serce zabiło jeszcze szybciej, a w głowie zawirowało mi od obrazów, które podsuwała mi wyobraźnia. W końcu dotarliśmy do drzwi zaplecza – były wąskie, pomalowane na czarno, z małą tabliczką „tylko dla personelu”. Kuba otworzył je kluczem, wciąż trzymając mnie za biodro, i popchnął mnie lekko do środka, zamykając drzwi za nami.

    Gdy drzwi zaplecza zamknęły się za nami z cichym trzaskiem, znalazłem się w niewielkim, przytulnym pomieszczeniu. Było tu cieplej niż w sklepie, a światło sączyło się z małej lampki na biurku, rzucając miękkie cienie na ściany wyłożone ciemną tapetą. Zaplecze wyglądało jak połączenie magazynu i prywatnego kącika – kilka kartonów z towarem stało w rogu, ale na środku znajdował się wygodny, skórzany fotel, a obok niego mały stolik. Kuba puścił moje biodro i podszedł do biurka, rzucając mi przez ramię ten sam zadziorny uśmiech, który sprawiał, że moje kolana miękły. – „Mam dla ciebie małą niespodziankę” – powiedział, a jego głos brzmiał jak obietnica czegoś grzesznego.

    Otworzył szufladę i wyciągnął z niej czarną, aksamitną opaskę na oczy oraz coś, co na pierwszy rzut oka wyglądało jak mały, zdalnie sterowany wibrator z zakrzywionym końcem. Położył je na stoliku, a potem sięgnął po jeszcze jeden przedmiot – cienkie, skórzane kajdanki z metalowymi kółkami. Moje serce zadrgało, a oddech stał się płytszy, gdy zrozumiałem, co planuje. Kuba podszedł do mnie powoli, trzymając opaskę w dłoniach. – „Pomyślałem, że skoro lubisz się bawić w przebieranki, to może damy ci poczuć coś… intensywniejszego” – szepnął, a potem delikatnie założył mi opaskę na oczy, zaciemniając świat wokół mnie. Czułem zapach jego skóry – mieszankę drewna i czegoś ostrego – gdy zawiązywał ją z tyłu mojej głowy.

    Nagle wszystko stało się bardziej wyczulone: odgłos jego kroków, szelest materiału, gdy się poruszał, a nawet lekki ruch powietrza, gdy znów się zbliżył. Usłyszałem cichy klik – to kajdanki zamknęły się na moich nadgarstkach, łącząc je za moimi plecami. – „Teraz jesteś moja” – mruknął, a jego dłonie powędrowały na moje ramiona, przesuwając się w dół, aż dotarły do brzegu sukienki. Podciągnął ją powoli, odsłaniając koronkową bieliznę i korek, który wciąż tkwił we mnie. Poczułem, jak jego palce muskają kryształek, a potem usłyszałem cichy pomruk aprobaty. – „Widzę, że przyszłaś przygotowana… ale to jeszcze nie wszystko” – powiedział, po czym sięgnął po wibrator. Usłyszałem delikatne buczenie, gdy go włączył, a chwilę później poczułem, jak jego chłodna końcówka dotyka mojej skóry, drażniąc mnie przez materiał stringów. Niespodzianka Kuby była jasna – chciał mnie doprowadzić na skraj, bawiąc się moimi zmysłami i ciałem w sposób, którego nie mogłem przewidzieć.

    Ciemność pod opaską na oczy sprawiała, że każdy dotyk, każdy dźwięk stawał się wyraźniejszy, niemal elektryzujący. Kuba stał blisko – czułem ciepło jego ciała i słyszałem jego spokojny, ale głęboki oddech, który kontrastował z moim własnym, coraz bardziej urywanym. Wibrator w jego dłoni brzęczał cicho, a on przesuwał go powoli wzdłuż mojego uda, ledwie muskając skórę, jakby chciał mnie drażnić i sprawdzać, jak długo wytrzymam. – „Spokojnie, mamy czas” – szepnął mi do ucha, a jego głos był jak miód, lepki i kuszący. Potem przycisnął urządzenie mocniej, tuż pod krawędzią stringów, pozwalając wibracjom rozchodzić się po mojej skórze, ale wciąż unikając miejsca, którego najbardziej pragnęłam.

    Jego druga ręka wędrowała po moim ciele z leniwą precyzją. Najpierw przesunął palcami po mojej szyi, zatrzymując się na chwilę, by wyczuć, jak szybko bije mi puls, a potem zsunął się na obojczyk, muskając go opuszkami. Czułem, jak sukienka lekko podciąga się pod jego dotykiem, odsłaniając więcej mojego ciała. Kuba pochylił się i nagle poczułem jego usta na mojej szyi – ciepłe, miękkie, ale z nutą niecierpliwości. Złożył kilka delikatnych pocałunków, po czym przygryzł skórę zębami, wystarczająco mocno, by zostawić ślad, ale nie na tyle, by bolało. Westchnąłem cicho, a on zaśmiał się pod nosem. – „Podoba ci się, co?” – mruknął, zanim jego język prześledził linię mojego ramienia.

    Wibrator wrócił do gry, tym razem przesuwając się w górę, wzdłuż wewnętrznej strony mojego uda. Kuba bawił się tempem – raz przyspieszał, pozwalając falom przyjemności narastać, a potem zwalniał, zostawiając mnie w stanie rozedrganej tęsknoty. W końcu dotarł do korka, który wciąż tkwił we mnie, i przyłożył wibrator do jego podstawy. Wibracje przeniosły się głębiej, intensywne i pulsujące, a ja zacisnąłem dłonie w kajdankach, próbując utrzymać równowagę. – „Czuć to, prawda?” – zapytał z lekką drwiną, a ja tylko skinąłem głową, niezdolny do wydobycia z siebie słów.

    Jego dłonie znów się poruszyły – tym razem zsunął ramiączka sukienki z moich ramion, odsłaniając koronkową bieliznę i drażniąc moje sutki przez materiał palcami. Ścisnął je lekko, a potem puścił, powtarzając ten ruch kilka razy, aż moje ciało zaczęło reagować samoistnie, wyginając się ku niemu. Wibrator zszedł niżej, muskając mnie przez stringi, a ja poczułem, jak robię się coraz bardziej wrażliwy na każdy jego ruch. Kuba klęknął przede mną – usłyszałem szelest jego ubrań – i nagle jego oddech ogrzał moje biodra. Pocałował mnie przez materiał bielizny, powoli i celowo, a potem odsunął się, zostawiając mnie z uczuciem niedosytu. – „Jeszcze nie teraz” – powiedział, wstając i chwytając mnie za biodra, by przyciągnąć bliżej siebie. Czułem jego twardość przez spodnie, gdy otarł się o mnie, a gra wstępna zdawała się nie mieć końca, budując napięcie, którego nie mogłem już dłużej ignorować.

    Napięcie w moim ciele narastało, a Kuba zdawał się to doskonale wyczuwać. Znów usłyszałem cichy śmiech, gdy odsunął się na chwilę, pozostawiając mnie w stanie rozedrganej niepewności. – „Myślę, że pora na coś nowego” – powiedział, a w jego głosie pojawiła się nuta władczości, która sprawiła, że moje serce zabiło jeszcze mocniej. Poczułem, jak jego dłonie zsuwają moje stringi w dół, zatrzymując się na wysokości ud, by odsłonić korek, który wciąż tkwił we mnie. Chwycił kryształek i poruszył nim lekko, drażniąc mnie, zanim powoli, z niemal ceremonialną precyzją, zaczął go wyciągać. Czułem, jak moje ciało reaguje na każdy ruch – najpierw opór, a potem ulga, gdy korek opuścił mnie całkowicie, zostawiając po sobie przyjemne uczucie pustki i oczekiwania.

    Kuba nie dał mi jednak czasu na oddech. Usłyszałem, jak sięga po wibrator – ten sam, który wcześniej mnie drażnił – i chwilę później poczułem jego chłodną, wibrującą końcówkę przy moim wejściu. – „Zobaczymy, jak ci się to spodoba” – mruknął, a potem, bez ostrzeżenia, wsunął go do środka, powoli, ale stanowczo. Wibracje rozeszły się po moim ciele, głębsze i intensywniejsze niż te od korka, a ja jęknąłem mimowolnie, nie mogąc się powstrzymać. Ustawił go na wyższy poziom, a ja poczułem, jak moje nogi drżą, gdy urządzenie pulsowało we mnie, docierając do miejsc, które sprawiały, że traciłem kontrolę.

    Nagle rozległ się ostry dźwięk – zanim zdążyłem się zorientować, jego dłoń wylądowała na moim pośladku z głośnym plaśnięciem. Klaps był szybki, ale mocny, pozostawiając po sobie piekący ślad i falę gorąca, która rozlała się po mojej skórze. – „Za głośno jęczysz” – powiedział z udawaną surowością, a potem uderzył jeszcze raz, tym razem po drugiej stronie. Każdy klaps sprawiał, że wibrator poruszał się we mnie minimalnie, potęgując doznania. Zacisnąłem zęby, ale z mojej piersi i tak wyrwał się stłumiony dźwięk, co tylko go rozbawiło. – „No proszę, lubisz to” – rzucił, a jego dłoń znów uniosła się w górę, tym razem zatrzymując się na chwilę, by przeciągnąć palcami po zaczerwienionej skórze, zanim zadał kolejny cios.

    Wtedy sięgnął po coś jeszcze – usłyszałem metaliczny brzęk, a chwilę później poczułem, jak coś zimnego i gładkiego zamyka się wokół mojej szyi. To była obroża, cienka, ale solidna, z małym kółkiem z przodu. Kuba pociągnął za nią lekko, zmuszając mnie, bym wyprostował się bardziej, a kajdanki na moich nadgarstkach zadzwoniły, gdy próbowałem się poruszyć. – „Teraz jesteś grzeczny” – szepnął, a jego palce przesunęły się po obroży, by sprawdzić, czy dobrze leży. Wibrator wciąż pracował we mnie, a on bawił się pilotem, zmieniając rytm wibracji – raz szybkie i gwałtowne, raz powolne i głębokie. Kolejny klaps spadł na moje udo, a ja wygiąłem się w łuk, czując, jak granica między bólem a przyjemnością zaciera się coraz bardziej. Kuba przyciągnął mnie bliżej, jego oddech znów musnął moje ucho. – „Mogę tak całą noc”, obiecywał, a ja wiedziałem, że mówi poważnie.

    Kuba odsunął się na chwilę, a ja usłyszałem szelest materiału – to znak, że coś się zmienia. Wibracje we mnie wciąż pulsowały, ale teraz towarzyszyło im nowe napięcie, gdy zdałem sobie sprawę, że on też chce czegoś dla siebie. – „Myślisz, że tylko ty będziesz się dobrze bawić?” – powiedział z lekką chrypką w głosie, a potem usłyszałem, jak rozpinają się guziki jego spodni, a zamek błyskawiczny sunie w dół. Materiał opadł na podłogę z cichym szelestem, a chwilę później poczułem, jak jego koszulka ląduje gdzieś obok. Stał przede mną, niemal nagi – czułem ciepło jego ciała i zapach jego skóry, który teraz był jeszcze intensywniejszy, mieszając się z nutą podniecenia.

    Chwycił mnie za obrożę, pociągając lekko, by przyciągnąć mnie bliżej. – „Na kolana” – rozkazał, a jego ton był stanowczy, ale nie pozbawiony tej zadziornej nuty, która tak mnie kręciła. Z opaską na oczach i kajdankami na nadgarstkach posłuchałem, opadając na podłogę zaplecza. Wibrator wciąż pracował we mnie, a każdy ruch sprawiał, że wibracje rozchodziły się po moim ciele, potęgując uczucie poddania. Kuba stał nade mną – czułem jego bliskość, gdy jego dłoń przesunęła się na mój kark, kierując mnie tam, gdzie chciał. – „Pokaż, co potrafisz” – mruknął, a ja wyczułem go tuż przed sobą, twardego i gotowego.

    Najpierw musnąłem go ustami, powoli, badając kształt i ciepło. Westchnął cicho, co dodało mi śmiałości. Wziąłem go głębiej, starając się poruszać językiem tak, by sprawić mu jak najwięcej przyjemności. Jego dłoń na moim karku zacisnęła się lekko, prowadząc mnie w rytmie, który mu odpowiadał. – „Dobrze… właśnie tak” – wyszeptał, a jego głos drżał lekko z podniecenia. Po chwili jednak pociągnął za obrożę, zmuszając mnie, bym się odsunął. – „Teraz niżej” – powiedział, a ja zrozumiałem, czego chce. Przesunąłem się w dół, czując jego skórę pod wargami, aż dotarłem do jąder. Zacząłem je lizać, najpierw delikatnie, okrężnymi ruchami języka, a potem mocniej, wsłuchując się w jego reakcje.

    Kuba westchnął głębiej, a jego dłoń przesunęła się na moje włosy, chwytając perukę i przyciągając mnie bliżej. – „Kurwa, jesteś w tym dobry” – rzucił, a jego ton zdradzał, że traci nad sobą kontrolę. Wibrator we mnie przyspieszył – musiał znów sięgnąć po pilot – a ja poczułem, jak moje ciało reaguje na wszystko naraz: na jego smak, na wibracje, na klapsy, które wciąż piekły na mojej skórze. Kuba oddychał coraz ciężej, a ja kontynuowałem, starając się go zadowolić, czując, że należy mu się to po tym, co dla mnie zrobił.

    Kuba oddychał ciężko, a jego dłoń na mojej obroży zacisnęła się mocniej, gdy nagle przerwał moje starania. – „Dość tego” – warknął, a w jego głosie słychać było palącą potrzebę. Pociągnął mnie za obrożę w górę, zmuszając, bym wstał z kolan. Czułem, jak moje nogi drżą od wibratora, który wciąż pulsował we mnie, ale on nie dał mi chwili na złapanie oddechu. – „Chodź tu” – rozkazał, a potem zaczął mnie prowadzić przez zaplecze. Z opaską na oczach mogłem tylko zgadywać, dokąd zmierzamy, ale po kilku krokach usłyszałem skrzypnięcie sprężyn – to musiało być łóżko, o którym wcześniej nie wspomniał. Pchnął mnie na nie stanowczo, a ja upadłem na miękki materac, czując, jak sukienka podciąga się jeszcze wyżej.

    Usłyszałem, jak Kuba zdejmuje resztę ubrań – cichy szelest materiału i brzęk paska, który wylądował na podłodze. Potem jego dłonie znów były na mnie, chwytając mnie za biodra i obracając tak, bym klęczał na czworakach. Obroża napięła się, gdy pociągnął za nią jeszcze raz, ustawiając mnie dokładnie tak, jak chciał. – „Teraz cię wyrucham” – powiedział niskim, ochrypłym głosem, a ja poczułem, jak wyciąga wibrator z mojego tyłka, zostawiając mnie na moment pustym i spragnionym. Wibracje ustały, ale moje ciało wciąż drżało od ich echa.

    Chwilę później usłyszałem, jak otwiera opakowanie prezerwatywy – szybki trzask folii i szelest, gdy ją zakładał. Jego dłonie wróciły na moje biodra, ściskając je mocno, a potem poczułem go – twardego, gorącego, napierającego na moje wejście. Wszedł powoli, ale zdecydowanie, rozciągając mnie i wypełniając w sposób, który sprawił, że jęknąłem głośno w poduszkę. – „Cicho, suko” – rzucił, dając mi klapsa na pośladek, zanim zaczął się poruszać. Ruchał mnie na pieska, rytmicznie i głęboko, a każdy jego ruch sprawiał, że obroża lekko dusiła mnie przy szyi, dodając doznaniom nuty dominacji.

    Jego biodra uderzały o moje z każdym pchnięciem, a ja czułem, jak moje ciało poddaje się całkowicie – skóra piekła od klapsów, mięśnie drżały z wysiłku, a przyjemność narastała z każdą chwilą. Kuba chwycił obrożę mocniej, ciągnąc moją głowę do tyłu, co zmusiło mnie do wygięcia pleców w łuk. – „Lubisz to, co?” – wysapał, przyspieszając tempo, a ja mogłem tylko przytaknąć, niezdolny do słów, zatopiony w fali doznań, którą mi dawał.

    Leżąc na łóżku, z twarzą wtuloną w poduszkę i biodrami uniesionymi pod naporem Kuby, czułem, jak każdy jego ruch przeszywa mnie na wskroś. To było coś więcej niż fizyczne doznanie – jego twardość wypełniała mnie całkowicie, rozciągając i drażniąc każdy wrażliwy punkt w moim wnętrzu. Przy każdym pchnięciu moje ciało przeszywał dreszcz, mieszanka lekkiego bólu i obezwładniającej przyjemności, która sprawiała, że moje mięśnie napinały się i rozluźniały w rytm jego ruchów. Obroża na mojej szyi lekko się zaciskała, gdy ciągnął za nią, co dodawało uczucia bezbronności i całkowitego oddania. Czułem gorąco jego skóry na mojej, mokrej od potu, a każdy klaps, który lądował na moich pośladkach, wysyłał fale ciepła w górę mojego kręgosłupa. To był chaos zmysłów – jego oddech, sapanie, szorstkość dłoni na moich biodrach i głębokie, nieustępliwe pchnięcia, które sprawiały, że traciłem kontakt z rzeczywistością, zatapiając się w czystej, animalistycznej rozkoszy.

    Kuba przyspieszył, jego ruchy stały się mniej rytmiczne, bardziej desperackie. – „Cholera, zaraz dojdziesz ze mną” – wysapał, a jego głos był napięty, niemal złamany od narastającego podniecenia. Chwycił mnie mocniej za biodra, wbijając palce w moją skórę, a ja poczułem, jak jego ciało napina się za mną. Jego oddech stał się urywany, a pchnięcia krótsze, ale głębsze, jakby chciał się zagubić we mnie całkowicie. Nagle wydał z siebie niski, gardłowy jęk – to był dźwięk czystej ulgi i ekstazy. Czułem, jak jego mięśnie drżą, gdy doszedł, a jego ruchy zwolniły, stając się bardziej leniwe, ale wciąż intensywne. W środku mnie pulsowało ciepło, a on trzymał mnie blisko, dysząc ciężko, jakby nie chciał jeszcze puścić. – „Kurwa, to było… niesamowite” – wychrypiał, opadając na mnie na chwilę, zanim wycofał się powoli, zostawiając mnie z uczuciem spełnienia i lekkiej pustki.

    Po tym, jak Kuba powoli się wycofał, opadłem na łóżko, wciąż czując echo jego dotyku na swoim ciele. Materac zaskrzypiał, gdy on również położył się obok, a jego oddech stopniowo się uspokajał. Przez chwilę panowała cisza – przerywana tylko szumem klimatyzacji w tle i odległymi odgłosami sklepu za drzwiami zaplecza. Zdjął mi opaskę z oczu, a ja zamrugałem, przyzwyczajając się do przytłumionego światła. Spojrzałem na niego – leżał na boku, z potarganymi włosami i lekkim uśmiechem na twarzy, który zdradzał zarówno zmęczenie, jak i zadowolenie. – „No i jak, warto było się przebrać?” – rzucił żartobliwie, przeciągając się leniwie.

    Uśmiechnąłem się słabo, wciąż trochę oszołomiony. – „Myślę, że tak… Chociaż nogi mi jeszcze drżą” – odpowiedziałem, a on zaśmiał się cicho, przesuwając dłonią po moim ramieniu. – „To dobrze, znaczy, że się postarałem” – odparł z lekką dumą w głosie.

    Przez chwilę leżeliśmy w milczeniu, oddychając w swoim towarzystwie, a ja czułem, jak napięcie powoli spływa z mojego ciała, ustępując miejsca przyjemnemu zmęczeniu. Kuba leżał obok, wciąż z lekkim uśmiechem na twarzy, a jego oddech stopniowo się uspokajał. Po chwili przerwał ciszę, zerkając na mnie z ukosa. – „Wiesz, serio myślałem, że się rozmyślisz i nie przyjdziesz” – powiedział, a potem jego wzrok przesunął się po mnie, zatrzymując na sukience. – „Wyglądasz lepiej, niż się spodziewałem. Ta czerwona kiecka i cała reszta… cholera, dobrze ci w tym kobiecym przebraniu.”

    – „Dzięki… Ty też nieźle się spisałeś” – mruknąłem, wciąż lekko oszołomiony, a on uniósł brew, jakby chciał rzucić żartobliwe „tylko nieźle?”. Zamiast tego przewrócił się na bok, podparł głowę ręką i spojrzał na mnie z błyskiem w oku. – „Wpadnij jeszcze kiedyś, co? To nie musi być jednorazowa akcja” – zaproponował, a jego ton nabrał figlarnej nuty. – „Mam kilka pomysłów na następny raz. Moglibyśmy pójść w przebieranki na poważnie – ty w jakimś lateksowym stroju, ja z batem w ręku. Albo zamknęlibyśmy się tu po godzinach, rozstawił kamerę i nakręcili coś sprośnego, tylko dla nas. Co ty na to?”

    Uśmiechnął się szerzej, a ja poczułem, jak jego słowa i ten komplement – „dobrze ci w tym kobiecym przebraniu” – rozpalają we mnie iskierkę ekscytacji na myśl o kolejnym spotkaniu. Odwróciłem wzrok, próbując ukryć lekki uśmiech, ale wiedziałem, że ta noc zostawiła we mnie ślad – i że Kuba, z tym swoim spojrzeniem i obietnicą, jeszcze nie raz mnie zaskoczy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    yummya
  • Do trzech razy sztuka – czesc 1 [AI]

    W małym, przytulnym mieszkaniu na obrzeżach miasta, gdzie wieczory pachniały wilgotnym powietrzem i odległym szumem ulic, 24-letni student o imieniu Kuba prowadził swoje codzienne, podwójne życie. Za dnia był spokojnym, nieco nieśmiałym chłopakiem, który ślęczał nad książkami i unikał spojrzeń innych – drobny, smukły, o delikatnych rysach twarzy i cichym głosie. Ale gdy zapadał zmrok, a zasłony szczelnie zasłaniały okna, Kuba stawał się Kasią – zmysłową, uległą dziewczyną, która od lat pielęgnowała w sobie tę tajemną tożsamość.

    Przebieranie się nie było dla niego czymś nowym. Już jako nastolatek, w tajemnicy przed wszystkimi, zakradał się do szafy matki, wyciągając z niej miękkie, jedwabiste pończochy i koronkowe halki. Początkowo robił to z ciekawości, ale z czasem poczuł, jak materiał przyjemnie otula jego skórę, a odbicie w lustrze – zgrabne nogi, podkreślone biodra – budzi w nim coś więcej niż tylko fascynację. To był początek. Z biegiem lat kolekcja Kasi rosła: delikatne sukienki w kwiaty, czarne stringi z cieniutkiej koronki, satynowe staniki, które idealnie opinały jego wątłą klatkę piersiową. Nauczył się też podkreślać swoje kobiece wcielenie – lekki makijaż, szminka w odcieniu malinowej czerwieni, peruka z długimi, ciemnymi lokami, która spływała mu na ramiona. Patrząc w lustro, nie widział już Kuby – widziała Kasia, gotowa oddać się swoim najskrytszym pragnieniom.

    Te pragnienia narastały z każdym dniem. Kasia wiedziała, że jej ciało nie pasuje do męskich standardów – mały penis, który nigdy nie dawał jej pewności siebie w relacjach z kobietami, stał się dla niej symbolem porażki. Ale zamiast walczyć z tym, co ją ograniczało, postanowiła to wykorzystać. Zamiast być mężczyzną, który nie potrafi sprostać oczekiwaniom, stała się kobietą, która może je spełniać – na swój sposób. Uległość była jej siłą, a pasywność w seksie dawała jej rozkosz, jakiej wcześniej nie znała.

    W samotności Kasia eksperymentowała od dawna. W szufladzie pod łóżkiem trzymała swoje skarby – wibratory o różnych rozmiarach, analne korki z połyskującymi kryształkami na końcach, miękkie dilda, które kupowała w sekrecie przez internet. Wieczorami, kiedy była sama, zakładała swoją ulubioną czerwoną bieliznę – koronkowy komplet, który podkreślał jej smukłe uda i płaski brzuch. Siadała na brzegu łóżka, rozchylając nogi, i powoli sięgała po jedną z zabawek. Najpierw delikatnie masowała się przez materiał majtek, czując, jak wilgoć i ciepło rozchodzą się po jej ciele. Potem zsuwała stringi na bok, a jej oddech przyspieszał, gdy zimny silikon dotykał wrażliwej skóry. Wsuwała zabawkę powoli, delektując się każdym centymetrem, wyobrażając sobie, że to czyjeś dłonie prowadzą ją w tym tańcu rozkoszy. Jej drobne ciało wyginało się w łuk, a ciche jęki wypełniały pokój, gdy docierała do granic swoich fantazji. Czasem zakładała korek analny i zostawiała go na całą noc, czując przyjemne pulsowanie, które towarzyszyło jej nawet we śnie.

    Te chwile były jej tajemnicą, ale z czasem przestały wystarczać. Kasia chciała więcej – chciała poczuć prawdziwe dłonie na swoim ciele, usłyszeć męski głos szepczący jej imię, oddać się komuś, kto zobaczy w niej kobietę, którą zawsze pragnęła być. I tak zaczęła się jej przygoda poza bezpiecznymi ścianami mieszkania – spotkania z mężczyznami, którzy nie znali Kuby, ale pragnęli Kasi. Każde z nich było jak nowa strona w jej historii, pełnej poddania, pragnienia i pikantnej rozkoszy, którą dopiero miała odkryć.

    Kasia spędziła kolejne dni, przeglądając strony z ogłoszeniami erotycznymi, z sercem bijącym szybciej za każdym razem, gdy otwierała nową wiadomość. W końcu natknęła się na Adama – mężczyznę o głębokim, ciepłym tonie w wiadomościach, który od razu zaintrygował ją swoją pewnością siebie i szacunkiem, jakim ją obdarzył. Pisał, że ma 32 lata, jest wysoki, dobrze zbudowany, a w jego słowach wyczuwała nutę dominacji, która działała na nią jak magnes. Rozmawiali przez kilka dni – najpierw ostrożnie, wymieniając uprzejmości, potem coraz śmielej, gdy Kasia ujawniła, kim naprawdę jest. Adam nie tylko nie miał nic przeciwko temu, ale zdawał się być jeszcze bardziej zainteresowany. „Lubię kobiety takie jak ty – delikatne, uległe, z tajemnicą w oczach” – napisał kiedyś, a te słowa sprawiły, że Kasia poczuła dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa.

    W końcu padła propozycja spotkania. Adam zasugerował klub na obrzeżach miasta – miejsce znane jako bezpieczna przystań dla transseksualistów, crossdresserów i tych, którzy szukali czegoś poza utartymi schematami. „Poczujesz się tam swobodnie, Kasiu. Będziesz mogła być sobą” – przekonywał, a jego słowa brzmiały jak obietnica, której nie mogła odrzucić. Zgodziła się, choć w jej głowie kotłowały się mieszane uczucia – ekscytacja przeplatała się z lekkim strachem przed nieznanym.

    Dzień spotkania nadszedł szybko. Kasia spędziła godziny przed lustrem, przygotowując się na ten wieczór. Wybrała czarną, obcisłą sukienkę z głębokim dekoltem, która podkreślała jej smukłą sylwetkę i delikatne krągłości, jakie udawało jej się wyczarować dzięki dobrze dobranej bieliźnie. Pod spód założyła koronkowe stringi i pas do pończoch, czując, jak materiał delikatnie ociera się o jej skórę przy każdym kroku. Dopełnieniem były czarne pończochy z cienkim szwem z tyłu i szpilki, w których jej nogi wydawały się dłuższe i bardziej kobiece. Makijaż był subtelny, ale zmysłowy – smoky eyes, które dodawały jej spojrzeniu głębi, i krwistoczerwona szminka, która kontrastowała z bladą cerą. Gdy założyła perukę i przeczesała loki palcami, spojrzała na swoje odbicie – Kasia była gotowa.

    Klub znajdował się w starej kamienicy, ukryty za niepozornymi drzwiami z małym neonowym szyldem. W środku panował półmrok rozświetlany kolorowymi światłami, a powietrze wypełniała pulsująca muzyka i zapach perfum zmieszany z czymś bardziej ziemistym. Kasia weszła niepewnie, czując na sobie spojrzenia innych – mężczyzn, kobiet, osób o nieokreślonej płci, wszyscy w swoich najlepszych, często odważnych strojach. Poczuła się jednocześnie onieśmielona i podekscytowana tym, że nikt tu nie oceniał, nikt nie pytał o przeszłość.

    Adam czekał przy barze, dokładnie taki, jak go opisał – wysoki, o szerokich ramionach, w ciemnej koszuli rozpiętej przy kołnierzyku. Gdy ją zobaczył, uśmiechnął się szeroko i podszedł, wyciągając rękę. „Kasia, prawda? Wyglądasz jeszcze lepiej, niż sobie wyobrażałem” – powiedział, a jego głos, głęboki i lekko zachrypnięty, sprawił, że jej policzki zapłonęły. Uścisnął jej dłoń, ale zaraz potem położył dłoń na jej talii, prowadząc ją w stronę stolika w kącie. Czuła ciepło jego palców przez cienki materiał sukienki, a jej ciało reagowało niemal natychmiast – oddech stał się płytszy, a w dole brzucha pojawiło się znajome, przyjemne mrowienie.

    Usiedli blisko siebie, tak blisko, że ich uda niemal się stykały. Adam zamówił drinki, ale Kasia ledwo zwracała uwagę na to, co pije – cała jej uwaga skupiona była na nim. Rozmawiali, śmiali się, a on co chwilę dotykał jej ramienia, przeciągał palcami po jej dłoni, jakby testując jej reakcje. W końcu nachylił się bliżej, jego usta znalazły się tuż przy jej uchu. „Wiesz, Kasiu, odkąd tu weszłaś, nie mogę oderwać od ciebie wzroku. Chciałbym zobaczyć, jak bardzo uległa potrafisz być” – wyszeptał, a jego oddech musnął jej skórę, wywołując falę gorąca, która rozlała się po całym jej ciele. Poczuła, jak jej mięśnie się rozluźniają, a jednocześnie napinają w oczekiwaniu. W tym momencie wiedziała, że chce mu się oddać – tu, w tym klubie, wśród obcych spojrzeń, albo gdziekolwiek, gdzie on ją zabierze.

    Kasia poczuła, jak atmosfera między nimi gęstnieje, a słowa Adama wciąż wybrzmiewają w jej głowie, rozpalając w niej ciekawość i pragnienie. Jego bliskość, ciepło jego dłoni na jej skórze, sposób, w jaki na nią patrzył – to wszystko budziło w niej chęć, by pójść o krok dalej, ale jednocześnie chciała go sprawdzić, zobaczyć, jak daleko się posunie. Przechyliła się lekko w jego stronę, opierając łokieć na stole, a jej oczy błysnęły figlarnym uśmiechem. Czuła, jak sukienka lekko podciąga się na jej udzie, odsłaniając skrawek koronki pończoch – drobny gest, który nie umknął jego uwadze.

    „Mówisz, że chciałbyś zobaczyć, jak bardzo uległa potrafię być” – zaczęła powoli, jej głos był miękki, ale z nutą prowokacji. Przesunęła palcem po brzegu kieliszka, jakby od niechcenia, a potem spojrzała mu prosto w oczy. „Ale co byś zrobił, gdybyś mógł mi rozkazywać? Co kazałbyś mi zrobić… tutaj, teraz?” Jej serce zadrżało, gdy wypowiadała te słowa, ale jednocześnie czuła dreszczyk ekscytacji. Chciała go podpuścić, dowiedzieć się, jakie granice on sam jest gotów przekroczyć, a jednocześnie oddać się tej grze, która już teraz sprawiała, że jej ciało drżało z niecierpliwości.

    Adam uniósł brew, a na jego ustach pojawił się lekki, niemal drapieżny uśmiech. Odchylił się na krześle, mierząc ją wzrokiem od stóp do głów, jakby zastanawiał się, od czego zacząć. Przez chwilę milczał, a cisza między nimi była niemal namacalna, wypełniona napięciem, które sprawiało, że Kasia czuła mrowienie na karku. W końcu pochylił się znów do niej, jego usta były tak blisko jej ucha, że mogła poczuć ciepło jego oddechu. „Chciałbym, żebyś wstała” – powiedział cicho, ale stanowczo. „Żebyś przeszła się powoli po sali, tak, żebym mógł patrzeć, jak się poruszasz, jak ta sukienka opina twoje ciało. A potem wróciła do mnie i usiadła mi na kolanach, pozwalając mi dotykać cię dokładnie tam, gdzie bym chciał.”

    Jego słowa były jak iskra, która wznieciła płomień w jej wnętrzu. Kasia poczuła, jak jej oddech przyspiesza, a skóra na ramionach pokrywa się gęsią skórką. Wyobraziła sobie, jak wstaje, jak wszystkie spojrzenia w klubie kierują się na nią, jak jej biodra kołyszą się w rytmie muzyki, a on obserwuje ją z tym swoim intensywnym, palącym wzrokiem. Myśl o tym, że mogłaby usiąść mu na kolanach, poczuć jego dłonie na swoich udach, może nawet wyżej, sprawiła, że jej ciało zareagowało falą ciepła, a w dole brzucha pojawiło się znajome, pulsujące napięcie. Ale nie chciała jeszcze się poddać – nie całkowicie. Przechyliła głowę, udając zamyślenie, a potem uśmiechnęła się zadziornie.

    „To wszystko? Myślałam, że masz w głowie coś bardziej… kreatywnego” – rzuciła, bawiąc się kosmykiem włosów, który opadł jej na twarz. Chciała go sprowokować, zobaczyć, jak daleko może go popchnąć, zanim naprawdę przejmie kontrolę. Jej serce biło jak oszalałe, a w głowie kłębiły się obrazy – jego ręce przesuwające się po jej ciele, jego głos szepczący kolejne rozkazy. Czuła się jednocześnie bezbronna i potężna, jakby ta gra dawała jej władzę, której nigdy wcześniej nie miała.

    Adam zaśmiał się cicho, ale w jego oczach zapalił się błysk, który zdradzał, że nie zamierza się wycofać. „Dobrze, Kasiu, chcesz więcej?” – powiedział, a jego ton stał się niższy, bardziej władczy. „Kazałbym ci zejść pod stół. Tutaj, przy wszystkich. Rozpiąć mi spodnie i pokazać, jak dobrze potrafisz mnie zadowolić, podczas gdy ja siedziałbym spokojnie, popijając drinka. A ty robiłabyś to cicho, posłusznie, wiedząc, że każdy wokół mógłby się domyślić, co się dzieje.”

    Kasia wstrzymała oddech. Jego słowa były jak cios – ostry, bezpośredni, a jednocześnie tak podniecający, że niemal poczuła, jak jej ciało mięknie pod ich ciężarem. Wyobraziła sobie siebie na kolanach, pod stołem, w półmroku klubu, z muzyką dudniącą w tle, czując jego dłonie we włosach, prowadząc ją. Jej policzki zapłonęły, a wargi rozchyliły się mimowolnie, zdradzając, jak bardzo ta wizja na nią działa. Nie mogła oderwać od niego wzroku, czując, że granica między podpuszczaniem a rzeczywistym pragnieniem zaczyna się zacierać. Chciała odpowiedzieć, rzucić mu kolejne wyzwanie, ale jej głos uwiązł w gardle, a ciało domagało się, by oddać się tej fantazji – może nie od razu, ale krok po kroku.

    Kasia przez chwilę milczała, jej oddech był nierówny, a myśli pędziły w chaosie między pragnieniem a lekkim zawstydzeniem, które tylko podsycało jej podniecenie. Słowa Adama wciąż wisiały w powietrzu, ciężkie i kuszące, a jego spojrzenie – ciemne, intensywne – zdawało się przenikać ją na wylot. Nie mogła dłużej ukrywać, jak bardzo ją to poruszyło. Jej ciało zdradzało ją samo – drżenie rąk, ciepło rozlewające się po udach, wilgoć, którą czuła pod cienkim materiałem stringów. Ale nie chciała jeszcze całkowicie się poddać – nie tak łatwo. Postanowiła pociągnąć tę grę dalej, sprawdzić, jak daleko oboje mogą dojść, zanim napięcie między nimi eksploduje.

    „Pod stołem, mówisz?” – zaczęła, starając się nadać swojemu głosowi lekki, zadziorny ton, choć jej serce waliło jak oszalałe. Przechyliła się bliżej, tak że jej usta znalazły się zaledwie kilka centymetrów od jego twarzy, a jej dłoń – jakby przypadkiem – spoczęła na jego udzie. „A co, jeśli nie jestem taka cicha, jak myślisz? Co, jeśli wszyscy by usłyszeli, jak bardzo mi się to podoba?” Jej palce delikatnie zacisnęły się na jego nodze, a ona sama poczuła, jak fala śmiałości miesza się z uległością, którą tak bardzo chciała mu oddać.

    Adam uśmiechnął się szerzej, ale w jego oczach błysnęło coś nowego – mieszanka zaskoczenia i zadowolenia. „Jesteś odważniejsza, niż myślałem, Kasiu” – powiedział, a jego dłoń powędrowała na jej talię, przyciągając ją jeszcze bliżej. Poczuła twardość jego palców przez materiał sukienki, a potem, jak powoli przesuwają się w dół, zatrzymując się na brzegu jej pończoch. „Skoro chcesz grać, to może zaczniemy od czegoś prostszego. Wstań. Zrób to, o co prosiłem wcześniej. Pokaż mi, jak się poruszasz. A potem zobaczymy, co jeszcze mogę z tobą zrobić.”

    Jego ton nie zostawiał miejsca na dyskusję, a Kasia poczuła, jak jej ciało reaguje niemal instynktownie. Wstała powoli, czując, jak sukienka opina jej biodra, a szpilki dodają jej ruchom zmysłowej pewności. Klub pulsował wokół niej – muzyka, śmiechy, rozmowy – ale w tamtej chwili liczył się tylko Adam i jego wzrok, który śledził każdy jej krok. Ruszyła przed siebie, kołysząc biodrami, świadoma, że materiał sukienki podkreśla każdy ruch jej smukłych nóg. Obróciła się lekko, rzucając mu spojrzenie spod rzęs, a potem przeszła kilka kroków wzdłuż sali, czując na sobie nie tylko jego oczy, ale i przypadkowe spojrzenia innych. To ją onieśmielało, ale jednocześnie podniecało – myśl, że jest obserwowana, że ktoś może domyślać się, co się między nimi dzieje.

    Wróciła do stolika, zatrzymując się tuż przed nim. Adam rozsiadł się wygodniej, jego nogi były lekko rozstawione, a ręce spoczywały na oparciu krzesła – wyglądał jak ktoś, kto wie, że ma kontrolę. „No dalej, Kasiu” – powiedział cicho, niemal szeptem. „Usiądź mi na kolanach. Pokaż, jak bardzo tego chcesz.” Jego głos działał na nią jak rozkaz, którego nie mogła zignorować.

    Zawahała się tylko przez sekundę, a potem powoli opuściła się na jego uda, czując twardość jego ciała pod sobą. Jej oddech przyspieszył, gdy jego dłonie natychmiast znalazły się na jej biodrach, przesuwając się w górę, pod sukienkę, aż dotarły do koronkowego brzegu pończoch. Poczuła, jak jego palce delikatnie muskają jej skórę, a potem zaciskają się mocniej, przyciągając ją jeszcze bliżej. Jej drobne ciało niemal wtuliło się w niego, a ciepło jego oddechu na jej karku sprawiło, że zamknęła oczy, oddając się tej chwili. „Jesteś taka miękka” – mruknął, a jego usta musnęły jej szyję, wywołując dreszcz, który przeszył ją od stóp do głów. „I taka posłuszna. Powiedz mi, Kasiu, co czujesz, kiedy cię dotykam?”

    Jego pytanie zaskoczyło ją, ale jednocześnie rozlało się po niej jak gorąca fala. „Czuję… jakby moje ciało nie należało już do mnie” – wyszeptała, a jej głos drżał z emocji. „Jakbyś mógł zrobić ze mną wszystko, a ja tylko chciała więcej.” Jego dłonie powędrowały wyżej, pod sukienkę, muskając jej uda, a potem zatrzymując się tuż przy krawędzi stringów. Kasia wstrzymała oddech, czując, jak jej ciało napina się w oczekiwaniu. W klubie wokół nich życie toczyło się dalej, ale dla niej istniał tylko Adam – jego dotyk, jego zapach, jego władza nad nią.

    „Dobrze” – powiedział, a w jego głosie słychać było zadowolenie. „Bo jeszcze z tobą nie skończyłem.” Jedna z jego dłoni zsunęła się niżej, między jej uda, delikatnie, ale stanowczo, a Kasia jęknęła cicho, nie mogąc już dłużej tłumić tego, co w niej narastało. Oddała się mu całkowicie, gotowa na wszystko, co miał dla niej w zanadrzu.

    Kasia siedziała na kolanach Adama, jej ciało wciąż drżało od napięcia i rosnącego podniecenia, gdy jego dłonie zaczęły śmielej eksplorować jej skórę. Czuła, jak jego palce, ciepłe i pewne, przesuwają się po jej udach, powoli wspinając się pod sukienkę. Materiał zsunął się lekko, odsłaniając więcej jej nóg, a ona mimowolnie rozchyliła je odrobinę, poddając się jego dotykowi. Adam nie spieszył się – jego ruchy były celowe, niemal drażniące, jakby chciał, by każdy gest zapadł jej w pamięć. Jedna dłoń zatrzymała się na jej biodrze, ściskając je mocno, podczas gdy druga powędrowała wyżej, muskając krawędź koronkowych stringów. Kasia wstrzymała oddech, czując, jak jego palce przesuwają się po delikatnej tkaninie, a potem, z zaskakującą śmiałością, wsuwają się pod nią.

    Jej ciało zareagowało natychmiast – ciepło rozlało się po jej brzuchu, a mięśnie napięły się w oczekiwaniu. Adam wyczuł to, bo uśmiechnął się pod nosem, a jego dłoń zatrzymała się na chwilę, delikatnie badając jej skórę. Potem, jakby chcąc ją zaskoczyć, przesunął palce niżej, dotykając jej małego penisa, który ledwo wybrzuszał materiał bielizny. „No proszę” – powiedział cicho, a w jego głosie słychać było nutę rozbawienia zmieszanego z czymś mroczniejszym. „To wszystko, co masz, Kasiu? Taki malutki… Nic dziwnego, że wolisz być dziewczyną.” Jego ton był szyderczy, ale jednocześnie władczy, co tylko wzmogło jej mieszane uczucia – wstyd, który szybko zamienił się w perwersyjną przyjemność.

    Kasia zarumieniła się, a jej oddech stał się płytki. Wiedziała, że nie może się równać z innymi mężczyznami, ale sposób, w jaki Adam to podkreślił, sprawił, że poczuła się jednocześnie upokorzona i dziwnie podniecona. „Nie musisz nic mówić” – ciągnął, a jego palce zacisnęły się lekko na jej członku, drażniąc go przez chwilę, zanim puścił. „Wystarczy, że jesteś taka uległa. To mi się podoba.” Jego dłoń powędrowała z powrotem na jej biodra, a potem niżej, między jej pośladki, gdzie delikatnie rozchylił je przez materiał sukienki, jakby chciał sprawdzić, jak daleko może się posunąć.

    Siedząc na jego kolanach, Kasia nagle poczuła coś jeszcze – twardość, która wbijała się w jej tyłek przez spodnie Adama. Jego penis, wyraźnie większy niż jej własny, napierał na nią z każdym ruchem, jaki wykonywała, próbując się wygodniej usadowić. Poczuła, jak jej ciało reaguje na ten kontrast – jej mały, niemal niewidoczny członek w porównaniu z tym, co wyczuwała pod sobą, wydawał się jeszcze bardziej nieistotny. Adam musiał to zauważyć, bo zaśmiał się cicho, przesuwając biodra odrobinę, tak że jego erekcja mocniej wcisnęła się w jej pośladki. „Czujesz to, co?” – mruknął, a jego usta znów znalazły się przy jej uchu. „To jest coś, czego ty nigdy nie będziesz miała. Ale nie martw się, Kasiu, zrobię z ciebie kobietę, jakiej potrzebuję.”

    Jego słowa, ostre i bezlitosne, sprawiły, że jej głowa zawirowała. Czuła, jak jego dłonie wracają do macania – jedna znów powędrowała między jej uda, drażniąc jej małego penisa, jakby chciał jej przypomnieć o jej „niedostatku”, a druga ścisnęła jej pośladek, rozchylając go lekko, by jeszcze bardziej podkreślić różnicę między nimi. Kasia jęknęła cicho, nie mogąc powstrzymać dźwięku, który wyrwał się z jej gardła. To uczucie – bycie jednocześnie poniżaną i pożądaną – było jak narkotyk. Jej ciało poddawało się całkowicie, a każdy dotyk Adama, każde jego szydercze słowo, tylko pogłębiało jej pragnienie, by oddać mu się jeszcze bardziej.

    Adam wyczuł jej reakcję i zacisnął dłoń mocniej, jego palce wbijając się w jej skórę. „Podoba ci się to, co? Że mogę z tobą zrobić, co chcę, a ty tylko prosisz o więcej” – powiedział, a jego głos był teraz niższy, bardziej surowy. Kasia nie odpowiedziała – nie musiała. Jej biodra poruszyły się mimowolnie, ocierając się o jego twardość, a cichy jęk, który wydała, był wystarczającą odpowiedzią. Czuła się bezbronna, ale jednocześnie wolna – wolna, by być Kasią, uległą dziewczyną, która nie musi udawać nikogo innego.

    Kasia ledwo nadążała za tym, co działo się w jej ciele i umyśle. Dotyk Adama, jego szydercze słowa i ta władcza pewność siebie, którą emanował, wprawiały ją w stan, w którym granica między wstydem a rozkoszą zupełnie się rozmywała. Siedziała na jego kolanach, czując wciąż jego twardość wbijającą się w jej tyłek, gdy nagle jego dłoń powędrowała na jej kark. Przyciągnął ją bliżej, jego palce zacisnęły się lekko na jej skórze, a potem jego usta znalazły się na jej wargach. Pocałunek był gwałtowny, namiętny, niemal agresywny – jego język wdarł się do jej ust, eksplorując je z taką intensywnością, że Kasia poczuła, jak jej ciało mięknie w jego ramionach.

    Całując ją, Adam nie przestawał jej obmacywać. Jego druga dłoń wciąż badała jej uda, przesuwając się pod sukienkę, muskając koronkę stringów, a potem znów drażniąc jej małego penisa, jakby chciał jej przypomnieć, kto tu rządzi. Kasia oddawała się temu całkowicie – jej wargi rozchylały się pod jego naciskiem, a ciche westchnienia uciekały z jej gardła za każdym razem, gdy jego palce zaciskały się mocniej na jej biodrze czy pośladku. Czuła, jak jego oddech przyspiesza, jak smak jego ust – mieszanka whisky i czegoś dzikiego – wypełnia jej zmysły. To nie był delikatny pocałunek – to był akt dominacji, a ona chłonęła go z każdą chwilą, czując, jak jej ciało reaguje falami gorąca i drżeniem, którego nie mogła powstrzymać.

    Gdy w końcu się odsunął, jego oczy błyszczały w półmroku klubu, a na ustach pojawił się triumfalny uśmiech. „Jesteś moja, Kasiu” – powiedział cicho, a jego dłoń zsunęła się z jej karku na talię, ściskając ją mocno, jakby chciał ją oznaczyć. Nie dał jej czasu na odpowiedź – chwycił ją za rękę, jego uścisk był stanowczy, niemal władczy, i pociągnął ją za sobą. „Chodź” – rzucił krótko, wstając z krzesła i ruszając w stronę korytarza prowadzącego do toalet. Kasia poszła za nim, jej nogi były miękkie, a szpilki stukały nierówno o podłogę. Czuła, jak adrenalina miesza się z podnieceniem – nie miała pojęcia, co ją czeka, ale chciała tego, chciała jego.

    Korytarz był wąski, słabo oświetlony, pachniał wilgocią i perfumami innych gości. Muzyka z sali dochodziła tu stłumiona, a jedynym wyraźnym dźwiękiem był ich oddech i odgłos jej kroków. Adam zatrzymał się przed drzwiami oznaczonymi unisex, spojrzał na nią przez ramię i bez słowa pchnął drzwi, wciągając ją do środka. Toaleta była mała, z jedną kabiną i umywalką, ale wystarczająco czysta, by nie rozpraszać uwagi. Zamknął drzwi na zasuwkę, a potem odwrócił się do niej, opierając się o ścianę i mierząc ją wzrokiem.

    „Klęknij” – powiedział spokojnie, ale w jego głosie nie było prośby, tylko rozkaz. Kasia poczuła, jak jej serce zamiera na moment, a potem bije jeszcze szybciej. Jego spojrzenie, jego postawa – wszystko w nim mówiło, że nie ma odwrotu. Powoli opadła na kolana, czując chłód kafelków przez pończochy. Sukienka podciągnęła się, odsłaniając jej uda, a ona spojrzała na niego z dołu, z mieszanką uległości i nieśmiałego oczekiwania. Adam rozpiął pasek swoich spodni, jego ruchy były powolne, celowe, a Kasia nie mogła oderwać wzroku od tego, co miało się za chwilę wydarzyć. Czuła, jak jej oddech przyspiesza, jak jej ciało drży z pragnienia, by mu się oddać – tu, w tej ciasnej toalecie, gdzie każdy dźwięk mógł zdradzić ich obecność.

    Jego dłoń znów znalazła się na jej karku, przyciągając ją bliżej. „Pokaż mi, jak bardzo tego chcesz” – powiedział, a jego głos był teraz niższy, bardziej chrapliwy. Kasia zamknęła oczy, czując, jak fala podniecenia zalewa ją od stóp do głów, gotowa spełnić każdy jego rozkaz.

    Kasia klęczała na zimnych kafelkach toalety, jej kolana lekko drżały od chłodu i emocji, które szalały w jej wnętrzu. Adam stał przed nią, jego spodnie były rozpięte, a dłoń na jej karku trzymała ją w miejscu, nie pozwalając na najmniejszy ruch w tył. Czuła jego ciepło, zapach jego skóry – mieszankę męskiego potu i subtelnej wody kolońskiej – który wypełniał ciasną przestrzeń. Jej oddech był szybki, płytki, a serce dudniło w piersi, jakby chciało wyrwać się na zewnątrz. Gdy jego palce zacisnęły się mocniej, przyciągając jej twarz bliżej, wiedziała, że nie ma już odwrotu – i nie chciała go.

    Powoli uniosła dłonie, drżące z ekscytacji, i delikatnie zsunęła jego bokserki, odsłaniając jego erekcję. Kontrast między jego dużym, twardym penisem a jej własnym małym członkiem, który nigdy nie dawał jej pewności siebie, uderzył ją z nową siłą. Poczuła ukłucie wstydu, ale zaraz potem fala podniecenia zalała ją całą – to, co miała przed sobą, było czymś, czego pragnęła, czymś, co czyniło ją Kasią, a nie Kubą. Otworzyła usta, jej wargi były miękkie, wilgotne od szminki, i ostrożnie zbliżyła się, czując, jak ciepło jego ciała promieniuje na jej twarz.

    Gdy jej usta dotknęły czubka, poczuła jego gładkość, delikatną skórę napinającą się pod jej dotykiem. Smak był słony, intensywny, a ona powoli wsunęła go głębiej, pozwalając, by wypełnił jej usta. Jej język przesunął się po spodzie, badając jego kształt, a każdy ruch sprawiał, że jej oddech stawał się bardziej urywany. Czuła, jak jej ciało reaguje – ciepło rozlewało się po jej brzuchu, a w dole, między udami, pojawiło się pulsujące napięcie, mimo że jej własny penis pozostawał mały i niewidoczny pod sukienką. To uczucie bycia pasywną, służącą mu, było dokładnie tym, czego pragnęła – oddać się całkowicie, być kobietą, którą zawsze chciała być.

    Adam westchnął cicho, a jego dłoń na jej karku popchnęła ją lekko, zachęcając do głębszego ruchu. Kasia posłuchała, wsuwając go głębiej, aż poczuła go niemal w gardle. Jej oczy zaszkliły się lekko od wysiłku, ale nie cofnęła się – chciała mu pokazać, jak bardzo się stara, jak bardzo chce go zadowolić. Czuła, jak jej wargi napinają się wokół niego, jak ślina gromadzi się w kącikach ust, a każdy jego pulsujący ruch wywoływał w niej dreszcze. To nie był tylko fizyczny akt – to była jej uległość, jej oddanie, które sprawiało, że czuła się jednocześnie bezbronna i potężna. Każdy jego oddech, każde ciche mruknięcie, które wydawał, było nagrodą, potwierdzeniem, że robi to dobrze.

    Jej dłonie spoczywały na jego udach, czując twardość mięśni pod palcami, a ona rytmicznie poruszała głową, wsuwając i wysuwając go z ust. Czuła, jak jej język ślizga się po nim, jak jej wargi zaciskają się mocniej, gdy przyspieszała, prowadzona jego dłonią. W pewnej chwili Adam szarpnął lekko jej włosy, a ona jęknęła cicho, wibracje jej głosu rozeszły się po nim, co wywołało u niego głębsze westchnienie. To ją napędziło – chciała więcej, chciała usłyszeć, jak traci kontrolę, poczuć, że to ona, mimo klęczenia, ma nad nim władzę w tej jednej, intymnej chwili.

    Jej ciało płonęło – oddech stawał się coraz bardziej nierówny, a wilgoć między jej udami narastała, mimo że nie dotykała siebie ani razu. Czuła się całkowicie pochłonięta – smakiem, zapachem, dotykiem – a myśl, że ktoś mógłby wejść, usłyszeć ją, tylko podsycała jej podniecenie. To było brudne, zakazane, a jednocześnie tak naturalne dla niej jako Kasi. Gdy Adam napiął się mocniej, jego oddech stał się szybszy, a ona wyczuła, że zbliża się do kresu. Przyspieszyła, jej usta pracowały z desperacją, a w głowie miała tylko jedną myśl – chce, by skończył, chce poczuć, że to ona go do tego doprowadziła.

    Gdy w końcu eksplodował, jego dłoń zacisnęła się na jej karku, trzymając ją w miejscu, a ciepło i smak jego uwolnienia wypełniły jej usta. Kasia przełknęła, czując, jak jej gardło pracuje, a potem powoli wysunęła go z ust, dysząc ciężko. Jej wargi były wilgotne, lekko opuchnięte, a spojrzenie, które rzuciła mu z dołu, było pełne satysfakcji i uległości. Czuła się spełniona – nie fizycznie, ale emocjonalnie, jakby ten akt potwierdził wszystko, kim chciała być. Adam spojrzał na nią, jego oddech wciąż był ciężki, a w oczach błyszczało coś między uznaniem a pożądaniem. „Dobra dziewczynka” – mruknął, a te słowa sprawiły, że jej serce zadrżało z dumy i rozkoszy.

    Kasia wciąż klęczała, jej oddech powoli się uspokajał, a smak Adama wciąż utrzymywał się na jej wargach. Czuła się oszołomiona, ale jednocześnie spełniona – to, co właśnie zrobiła, było dokładnie tym, czego pragnęła, a jego reakcja tylko potwierdzała, że była w tym dobra. Adam spojrzał na nią z góry, przeczesując dłonią jej włosy, a potem delikatnie, ale stanowczo chwycił ją pod ramię i podniósł z klęczek. Jej nogi były miękkie, lekko zdrętwiałe od pozycji, ale jego uścisk dawał jej wsparcie. „Wstań, Kasiu” – powiedział, a jego głos, choć wciąż władczy, miał teraz ciepły, niemal troskliwy ton. „Spójrz na siebie.”

    Pociągnął ją kilka kroków w stronę umywalki, nad którą wisiało duże, lekko poplamione lustro. Stanął za nią, jego dłonie spoczęły na jej biodrach, a ona spojrzała na swoje odbicie. Włosy peruki były lekko potargane, szminka rozmazana wokół ust, a policzki zarumienione od emocji i wysiłku. Sukienka podciągnęła się na udach, odsłaniając koronkę pończoch, a jej drobna sylwetka kontrastowała z szerokimi ramionami Adama, który górował nad nią od tyłu. Wyglądała jak obraz chaosu i pożądania – dokładnie tak, jak się czuła. Adam nachylił się, jego usta znów znalazły się przy jej uchu, a jego oddech musnął jej skórę. „Patrz, jaka jesteś piękna” – mruknął, a jego dłonie przesunęły się po jej talii, podkreślając jej smukłe kształty. „Dobra dziewczynka, która wie, jak sprawić przyjemność. Nie mogę przestać na ciebie patrzeć.”

    Kasia poczuła, jak jej serce przyspiesza pod wpływem jego słów. Komplement, choć prosty, trafił w samo sedno jej pragnień – chciała być widziana, doceniona jako kobieta, którą stworzyła. Uśmiechnęła się nieśmiało do swojego odbicia, a potem spojrzała na niego przez lustro, czując, jak jego dłonie wciąż badają jej ciało, teraz delikatniej, niemal z uznaniem. Ale wtedy jego ton się zmienił – stał się bardziej zadziorny, a w oczach pojawił się błysk, który zwiastował coś nowego. „Wiesz, Kasiu” – zaczął, przesuwając jedną dłoń na jej pośladek i ściskając go mocno – „nie wyobrażam sobie, żeby taka dziewczyna jak ty dzisiaj nie została porządnie wyruchana w dupę. Wyglądasz, jakbyś była do tego stworzona.”

    Jego słowa uderzyły ją jak fala – bezpośrednie, bezwstydne, a jednocześnie tak podniecające, że jej ciało zareagowało natychmiastowym dreszczem. Poczuła, jak ciepło znów rozlewa się między jej udami, a wspomnienie zabawek, którymi bawiła się w samotności, wróciło do niej z nową siłą. Adam zaśmiał się cicho, widząc jej reakcję w lustrze, i poklepał ją po tyłku, jakby chciał podkreślić swoje słowa. „Problem w tym, że ja już skończyłem” – dodał, a jego ton był niemal żartobliwy, choć wciąż kryła się w nim nuta dominacji. „Ale nie martw się, znajdziemy kogoś innego. Nie mogę pozwolić, żebyś wyszła stąd niezaspokojona.”

    Kasia wstrzymała oddech, jej oczy rozszerzyły się w lustrze. Myśl o tym, że Adam chce znaleźć kogoś innego, kto mógłby ją wziąć – tu, w tym klubie pełnym obcych – była jednocześnie przerażająca i ekscytująca. Czuła, jak jej ciało drży z niecierpliwości, a jego dłoń na jej biodrze tylko pogłębiała to uczucie. „Kogo masz na myśli?” – zapytała cicho, jej głos był niepewny, ale pełen ciekawości. Adam uśmiechnął się szerzej, odsunął się od niej i poprawił swoje spodnie, jakby szykował się do wyjścia. „Wrócimy na salę” – powiedział, chwytając ją za rękę. „Zobaczymy, kto będzie chciał się tobą zająć. Jesteś za dobra, żeby to zmarnować.”

    Pociągnął ją z powrotem w stronę drzwi, a Kasia poszła za nim, jej głowa wirowała od emocji. Czuła się jak marionetka w jego rękach, ale jednocześnie jak ktoś, kto właśnie odkrywa nowe granice swoich pragnień. Wychodząc z toalety, spojrzała na niego – jego pewność siebie, jego władza nad nią – i wiedziała, że jest gotowa na wszystko, co dla niej zaplanuje.

    Kasia i Adam wrócili na główną salę klubu, gdzie pulsująca muzyka i kolorowe światła znów otoczyły ich jak gęsta mgła. Ręka Adama wciąż trzymała jej dłoń, prowadząc ją pewnie przez tłum, aż dotarli z powrotem do baru. Kasia czuła się lekko oszołomiona – jej usta wciąż pamiętały smak jego skóry, a ciało drżało od mieszanki podniecenia i niepewności co do tego, co miało nadejść. Usiedli na wysokich stołkach, Adam zamówił dwa drinki, a potem oparł się łokciem o blat, rozglądając się po sali z wyraźnym namysłem. Kasia podążyła za jego spojrzeniem, jej serce biło szybko, a w głowie kłębiły się myśli o tym, co właśnie zaproponował.

    „No dobrze, Kasiu” – zaczął Adam, popijając drinka i obracając się lekko w jej stronę. Jego ton był swobodny, ale w oczach błyszczała ta sama władcza iskierka, która tak bardzo na nią działała. „Musimy znaleźć kogoś, kto porządnie się tobą zajmie. Spójrzmy, kto tu jest.” Przesunął wzrokiem po tłumie, a Kasia, choć nieśmiało, zrobiła to samo, czując, jak adrenalina znów zaczyna krążyć w jej żyłach. Klub był pełen ludzi – mężczyzn w obcisłych koszulach, kobiet w wyzywających sukienkach, osób o płynnej płci, które poruszały się z gracją między stolikami. Każdy z nich mógł być potencjalnym kandydatem, a ta myśl sprawiła, że jej ciało zadrżało z ekscytacji.

    „Co myślisz o tamtym?” – zapytał Adam, wskazując głową na wysokiego mężczyznę stojącego przy parkiecie. Miał ciemne włosy, szerokie ramiona i tatuaże widoczne spod rozpiętej koszuli. „Wygląda na kogoś, kto wie, czego chce. Może nawet za mocno by cię chwycił, co?” Uśmiechnął się zadziornie, a Kasia zarumieniła się, wyobrażając sobie, jak te silne dłonie mogłyby ją przytrzymać, jak jego ciało mogłoby ją zdominować. „Może” – mruknęła cicho, jej głos był niepewny, ale pełen ciekawości. Czuła, jak podniecenie narasta, choć jednocześnie bała się, że ktoś taki mógłby być zbyt intensywny.

    Adam zaśmiał się pod nosem i wskazał kogoś innego – szczuplejszego mężczyznę z blond włosami, który siedział samotnie przy stoliku z drinkiem w ręku. „A ten? Wygląda na spokojniejszego, ale coś mi mówi, że w łóżku mógłby cię zaskoczyć. Może nawet lubi takie delikatne dziewczyny jak ty.” Kasia spojrzała na blondyna, a jej myśli pobiegły w stronę tego, jak jego dłonie mogłyby powoli badać jej ciało, jak jego spokojna postura mogłaby kontrastować z tym, co robiłby z nią w intymnej chwili. „Nie wiem… może byłby za łagodny?” – odpowiedziała, spoglądając na Adama spod rzęs, jakby chciała go sprowokować do dalszej analizy.

    „Za łagodny, mówisz?” – Adam uniósł brew, a potem wskazał na grupę trzech mężczyzn przy drugim końcu baru. Jeden z nich, barczysty, z krótką brodą i intensywnym spojrzeniem, wydawał się liderem. „A co z nim? Wygląda, jakby mógł cię wziąć bez pytania, a potem jeszcze podziękować za to, że mu się oddałaś.” Kasia poczuła, jak jej oddech przyspiesza na samą myśl – ten mężczyzna emanował surową energią, a wizja bycia przez niego wziętą, może nawet brutalnie, sprawiła, że jej uda zacisnęły się mimowolnie. „On… wygląda na kogoś, kto nie pyta o zgodę” – wyszeptała, a w jej głosie słychać było zarówno strach, jak i fascynację.

    Adam uśmiechnął się szerzej, wyraźnie zadowolony z jej reakcji. „Widzę, że mamy kilka opcji. Ale powiedz mi, Kasiu, co czujesz, myśląc o tym wszystkim? Kogo byś chciała poczuć w sobie?” Jego dłoń powędrowała na jej udo, ściskając je lekko przez sukienkę, a ona poczuła, jak ciepło jego dotyku rozlewa się po jej skórze. Zamknęła oczy na moment, oddychając głęboko, a potem spojrzała na niego. „Czuję… jakby moje ciało już nie mogło czekać” – przyznała cicho, jej głos drżał z emocji. „Chcę kogoś, kto mnie weźmie mocno, kto nie będzie się zastanawiał. Ale… boję się trochę, że to będzie za dużo.”

    Adam pokiwał głową, jakby podejmował decyzję. „W takim razie zrobimy tak” – powiedział, dopijając drinka i wstając ze stołka. „Pójdę pogadać z tym brodatym. Wygląda na kogoś, kto nie zawiedzie. Ty tu czekaj, ładnie wyglądaj i myśl o tym, co cię czeka.” Puścił jej oczko, a potem ruszył w stronę grupy mężczyzn, zostawiając Kasię samą przy barze. Siedziała tam, jej serce waliło jak oszalałe, a w głowie kłębiły się obrazy – jego ręce na jej biodrach, jego ciało napierające na nią, jego oddech na jej karku. Czuła się jak na krawędzi, gotowa spaść w przepaść rozkoszy, którą Adam dla niej przygotowywał.

    Kasia i Adam wrócili do baru, przeciskając się przez tłum roztańczonych ciał i migoczących świateł. Muzyka dudniła w jej uszach, ale jej uwaga skupiona była na ciepłej dłoni Adama, która wciąż trzymała ją za rękę, prowadząc ją z powrotem na stołki przy kontuarze. Usiedli, a Kasia poprawiła sukienkę, czując, jak materiał wciąż lekko klei się do jej rozgrzanej skóry. Adam zamówił dwa drinki – coś mocnego dla siebie i coś lżejszego dla niej – po czym oparł się nonszalancko o blat, jego spojrzenie powoli omiatało salę. Kasia podążyła za nim wzrokiem, jej serce biło szybko, a w dole brzucha wciąż tliło się napięcie po tym, co zaszło w toalecie. Jego słowa o znalezieniu kogoś, kto „porządnie ją wyrucha”, odbijały się echem w jej głowie, budząc mieszankę niepokoju i podniecenia.

    „No to zobaczmy, co mamy do wyboru” – powiedział Adam, popijając drinka i obracając się lekko w jej stronę. Jego ton był swobodny, niemal żartobliwy, ale w oczach błyszczała ta sama władcza pewność, która sprawiała, że Kasia czuła się jak w jego rękach marionetka – i uwielbiała to. „Nie każdy tu się nadaje. Musi być ktoś, kto wie, jak się obchodzić z taką delikatną dziewczyną jak ty.” Uśmiechnął się kątem ust, a jego dłoń powędrowała na jej udo, ściskając je lekko, jakby chciał przypomnieć jej, kto tu rządzi.

    Kasia przełknęła ślinę, czując, jak jego palce muskają krawędź jej pończoch. Rozejrzała się po klubie, próbując nadążyć za jego myślami. Sala była pełna ludzi – mężczyzn w skórzanych kurtkach, kobiet w wyzywających sukienkach, osób o płynnej płci, które tańczyły w rytm muzyki. „Może tamten?” – rzuciła nieśmiało, wskazując głową na wysokiego faceta z krótką brodą, który stał przy ścianie i rozmawiał z kimś, popijając piwo. Wyglądał na pewnego siebie, a jego postura sugerowała siłę, co sprawiło, że jej wyobraźnia zaczęła pracować.

    Adam spojrzał w tamtą stronę, mrużąc oczy, jakby oceniał kandydata. „Hm, nieźle wygląda” – mruknął, a potem zaśmiał się cicho. „Ale wygląda na takiego, co za szybko by skończył. Ty zasługujesz na kogoś, kto się nie spieszy.” Jego dłoń przesunęła się wyżej po jej udzie, a Kasia wstrzymała oddech, czując, jak jej ciało reaguje na ten dotyk. „A co z tym w rogu?” – wskazał na mężczyznę w ciemnej koszuli, który siedział sam przy stoliku, z drinkiem w ręku. Miał ostre rysy twarzy i spojrzenie, które nawet z daleka wydawało się przenikliwe.

    Kasia zerknęła na niego, a jej policzki zapłonęły. „Wygląda… groźnie” – powiedziała cicho, a jej głos zadrżał. „Myślisz, że byłby… delikatny?” Adam zaśmiał się głośniej, klepiąc ją po udzie. „Delikatny? Kasiu, nie po to cię tu przyprowadziłem. Chcę, żeby ktoś cię porządnie zerżnął, a nie głaskał po głowie.” Jego słowa były ostre, ale działały na nią jak afrodyzjak – czuła, jak wilgoć między jej udami narasta, a myśl o byciu tak całkowicie oddaną komuś obcemu sprawiała, że jej oddech przyspieszał.

    „Może tamten w skórzanej kurtce?” – zaproponowała jeszcze, wskazując na postawnego mężczyznę, który tańczył niedaleko baru. Miał szerokie ramiona i ruchy, które sugerowały pewność siebie. Adam uniósł brew, przyglądając mu się uważnie. „Ten wygląda, jakby wiedział, co robi” – przyznał, a potem nachylił się bliżej niej, jego usta musnęły jej ucho. „Wyobraź sobie, jakby cię złapał, rzucił na stół i wziął od tyłu, a ja bym patrzył. Co o tym myślisz, Kasiu?”

    Jego pytanie zawisło w powietrzu, a Kasia poczuła, jak fala gorąca zalewa ją od stóp do głów. Wyobraziła sobie tę scenę – szorstkie dłonie na jej biodrach, sukienka podciągnięta do pasa, a Adam siedzący obok, obserwujący ją z tym swoim uśmiechem. Jęknęła cicho, nie mogąc się powstrzymać, a jej dłonie zacisnęły się na krawędzi stołka. „Podoba mi się” – wyszeptała, a jej głos był ledwo słyszalny wśród hałasu klubu. Adam uśmiechnął się szeroko, wyraźnie zadowolony z jej reakcji. „Dobra dziewczynka” – powiedział, klepiąc ją po udzie. „To chodź, zobaczymy, czy któryś z nich ma jaja, żeby się tobą zająć.”

    Wstał, chwytając ją za rękę, a Kasia poszła za nim, czując, jak adrenalina i pożądanie mieszają się w jej żyłach. Rozglądali się po sali, filtrując tłum, a każde spojrzenie, każda możliwość sprawiała, że jej ciało drżało z niecierpliwości na to, co miało nadejść.

    Kasia siedziała na stołku, jej dłonie wciąż lekko drżały od emocji, gdy Adam rozglądał się po klubie, analizując potencjalnych kandydatów. Napięcie między nimi wisiało w powietrzu, a jej ciało wciąż pulsowało od słów, które rzucał tak swobodnie, jakby planowanie jej dalszych losów było dla niego naturalną rozrywką. Wtem barman – wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna z krótko przyciętymi włosami i kilkudniowym zarostem – postawił przed nimi dwa drinki. Jeden dla Adama, mocny, bursztynowy, drugi dla Kasi, lżejszy, z parasolką wetkniętą w kostki lodu. „Proszę bardzo” – powiedział barman, a jego głos był głęboki, z lekką chrypką, która przyciągnęła uwagę Adama.

    Kasia zauważyła, jak oczy Adama rozbłysły – nie było to zwykłe spojrzenie, ale błysk pomysłu, który właśnie zakiełkował w jego głowie. Odstawił swojego drinka na blat i oparł się o kontuar, uśmiechając się szeroko do barmana. „Wiesz co, kolego” – zaczął, a jego ton był swobodny, ale z nutą zadziorności – „zamiast płacić za te drinki gotówką, może dogadamy się inaczej?” Barman uniósł brew, opierając dłonie o blat i pochylając się lekko w ich stronę. „Co masz na myśli?” – zapytał, a jego spojrzenie przesunęło się z Adama na Kasię, zatrzymując się na niej chwilę dłużej, niż wymagała zwykła uprzejmość.

    Adam zaśmiał się cicho, a potem położył dłoń na ramieniu Kasi, przyciągając ją bliżej siebie, jakby chciał ją zaprezentować. „Podoba ci się moja dziewczyna?” – rzucił prosto z mostu, a Kasia poczuła, jak jej policzki momentalnie płoną. Barman, nie tracąc rezonu, zmierzył ją wzrokiem – od ciemnych loków peruki, przez obcisłą sukienkę, aż po smukłe nogi w pończochach. „Trudno powiedzieć, że nie” – odparł spokojnie, a w jego głosie słychać było cień rozbawienia. „Ma w sobie coś… wyjątkowego.”

    Kasia wstrzymała oddech, czując, jak spojrzenie barmana przeszywa ją na wylot. Jego oczy były ciemne, intensywne, a sposób, w jaki się uśmiechnął – lekko krzywo, z nutą pewności siebie – sprawił, że jej serce zadrżało. Adam wyczuł to, bo ścisnął jej ramię mocniej, pochylając się w stronę barmana. „No widzisz, to dobrze się składa” – powiedział, a jego ton stał się bardziej sugestywny. „Bo zastanawiam się, czy nie chciałbyś… uregulować rachunku w inny sposób. Kasia jest chętna, a ja nie mam nic przeciwko, żeby popatrzeć.”

    Barman spojrzał na Adama, potem znów na Kasię, a jego uśmiech poszerzył się, choć w oczach pojawił się błysk, który zdradzał, że rozważa propozycję na poważnie. „To zależy” – powiedział powoli, opierając się łokciami o blat i pochylając się jeszcze bliżej. „Co dokładnie oferujecie?” Jego wzrok wrócił do Kasi, a ona poczuła, jak jej ciało reaguje – ciepło rozlało się po jej brzuchu, a oddech stał się płytszy. Czuła się jak towar na wystawie, ale zamiast wstydu ogarnęła ją dziwna ekscytacja – myśl, że Adam chce ją oddać komuś innemu, i to w tak bezpośredni sposób, była jednocześnie upokarzająca i podniecająca.

    „Kasia jest uległa” – wyjaśnił Adam, a jego dłoń zsunęła się na jej udo, podciągając lekko sukienkę, by odsłonić więcej skóry. „Lubi, jak się nią rządzi. A ja chcę, żeby dzisiaj ktoś ją porządnie zerżnął. Ty wyglądasz na faceta, który wie, co robi za tym barem… i nie tylko.” Barman zaśmiał się cicho, a jego spojrzenie znów powędrowało do Kasi. „Uległa, mówisz? Lubię takie” – mruknął, a potem wyprostował się, jakby podejmował decyzję. „Dobra, niech będzie. Ale nie tutaj. Mam przerwę za dziesięć minut. Możemy pójść na zaplecze.”

    Kasia poczuła, jak jej serce zamiera na moment, a potem bije jeszcze szybciej. Zaplecze – ciasne, prywatne miejsce, gdzie nikt nie będzie ich przeszkadzał. Wyobraziła sobie siebie wciśniętą między półki z alkoholem, z tym obcym mężczyzną nad sobą, a Adamem patrzącym z boku. Adam uśmiechnął się triumfalnie, klepiąc ją po udzie. „Słyszysz, Kasiu? Za dziesięć minut ktoś się tobą zajmie. Powiedz mu, co lubisz, żeby wiedział, jak cię traktować.”

    Odwróciła się do barmana, jej głos był cichy, drżący, ale pełen pragnienia. „Lubię… jak ktoś jest stanowczy. Jak mnie trzyma mocno i… nie pyta.” Barman skinął głową, a jego uśmiech stał się bardziej drapieżny. „Zobaczymy, co da się zrobić” – powiedział, po czym wrócił do swojej pracy, rzucając jej ostatnie, palące spojrzenie.

    Adam nachylił się do niej, szepcząc: „Będziesz się dobrze bawić, Kasiu. A ja się upewnię, że wszystko pójdzie jak trzeba.” Jego dłoń została na jej udzie, a ona siedziała tam, czekając, z głową pełną obrazów i ciałem gotowym na to, co miało nadejść.

    Dziesięć minut ciągnęło się dla Kasi jak wieczność. Siedziała na stołku obok Adama, jej dłonie nerwowo zaciskały się na brzegu sukienki, a oddech przyspieszał za każdym razem, gdy zerkała na barmana. On, zajęty obsługiwaniem innych gości, rzucał jej od czasu do czasu krótkie, intensywne spojrzenia, które sprawiały, że jej ciało drżało z niecierpliwości. Adam sączył swojego drinka, jego dłoń wciąż spoczywała na jej udzie, a palce od czasu do czasu przesuwały się po jej skórze, jakby chciał podsycić napięcie, które w niej narastało. „Spokojnie, Kasiu” – mruknął, widząc, jak wierci się na stołku. „Już niedługo. Wyglądasz, jakbyś nie mogła się doczekać.”

    W końcu barman skinął głową w stronę kolegi za barem, dając znak, że bierze przerwę. Oderwał się od kontuaru, przecierając dłonie o ścierkę, a potem spojrzał na Adama i Kasię, wskazując ruchem głowy na drzwi prowadzące na zaplecze. „Chodźcie” – powiedział krótko, a jego głos, choć spokojny, niósł w sobie obietnicę czegoś surowego. Adam wstał pierwszy, chwytając Kasię za rękę i ciągnąc ją za sobą. Jej szpilki stukały o podłogę, a nogi były miękkie, jakby zapomniała, jak się chodzi. Czuła, jak adrenalina buzuje w jej żyłach, a jednocześnie ogarniał ją dziwny spokój – wiedziała, że oddaje się w ręce Adama i tego nieznajomego, i to uczucie całkowitej uległości było dokładnie tym, czego pragnęła.

    Zaplecze okazało się wąskim pomieszczeniem z półkami pełnymi butelek, kartonów i sprzętu barowego. Pachniało alkoholem i wilgotnym drewnem, a jedyne światło pochodziło z małej żarówki wiszącej nad drzwiami. Barman zamknął je za nimi, przekręcając zamek, a potem odwrócił się, opierając się o ścianę i mierząc Kasię wzrokiem. „No to mamy chwilę” – powiedział, a jego ton był rzeczowy, ale w oczach błyszczało coś dzikiego. „Jak się nazywasz, śliczna?”

    „Kasia” – odpowiedziała cicho, jej głos drżał, a spojrzenie mimowolnie uciekło w bok. Adam zaśmiał się, stając z boku i krzyżując ramiona. „Kasia jest nieśmiała, ale nie daj się zwieść. Lubi, jak się nią rządzi. Powiedz mu jeszcze raz, co lubisz, Kasiu.” Jego słowa były jak rozkaz, a ona posłusznie powtórzyła: „Lubię… jak ktoś jest stanowczy. Jak mnie mocno trzyma.”

    Barman uśmiechnął się, a potem zrobił krok w jej stronę, zmniejszając dystans między nimi. Był wyższy od niej, jego sylwetka wypełniała ciasną przestrzeń, a Kasia poczuła, jak jej oddech przyspiesza. „Stanowczo, mówisz?” – mruknął, a potem bez ostrzeżenia chwycił ją za biodra, przyciągając ją do siebie. Jego dłonie były szorstkie, pewne, a siła, z jaką ją trzymał, sprawiła, że jej kolana ugięły się lekko. „To mi pasuje.” Pchnął ją delikatnie, ale zdecydowanie w stronę jednej z półek, aż jej plecy oparły się o krawędź. Czuła, jak drewno wbija się w jej skórę przez cienki materiał sukienki, ale to tylko wzmogło jej podniecenie.

    ### Musiałem podzielić opowiadanie, bo serwis posiada limit słów.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    yummya
  • Do trzech razy sztuka – czesc 2 [AI]

    Adam stał z boku, obserwując wszystko z lekkim uśmiechem. „No dalej, pokaż jej, na co cię stać” – rzucił, a barman nie potrzebował więcej zachęty. Jedna z jego dłoni powędrowała na jej kark, przytrzymując ją w miejscu, a druga zsunęła się na jej pośladek, ściskając go mocno przez sukienkę. Kasia jęknęła cicho, czując, jak jego palce wbijają się w jej ciało, a potem, bez ceregieli, podciągnął materiał do góry, odsłaniając jej koronkowe stringi i pończochy. „Śliczna bielizna” – mruknął, a jego dłoń przesunęła się między jej uda, muskając ją przez cienką tkaninę. „Ale coś mi mówi, że nie przyszłaś tu tylko po drinki.”

    Jego dotyk był bezpośredni, bez wahania, a Kasia poczuła, jak jej ciało reaguje falą gorąca. Jej oddech stał się urywany, a ręce mimowolnie zacisnęły się na krawędzi półki za nią. Barman nachylił się, jego usta znalazły się przy jej uchu, a ciepły oddech musnął jej skórę. „Odwróć się” – powiedział cicho, ale stanowczo, a gdy się nie poruszyła od razu, sam ją obrócił, przyciskając jej brzuch do półki. Czuła, jak jego ciało napiera na nią od tyłu, jak jego twardość – już wyczuwalna przez spodnie – wbija się w jej pośladki, dokładnie tam, gdzie wcześniej czuła Adama.

    „Adam mówi, że lubisz mocno” – kontynuował barman, a jego dłoń zsunęła się na jej stringi, zsuwając je w dół jednym ruchem. Kasia westchnęła, czując chłód powietrza na odsłoniętej skórze, a potem ciepło jego palców, które zaczęły badać ją od tyłu. „Zobaczymy, ile wytrzymasz.” Jego głos był niski, niemal groźny, a ona oddała się temu całkowicie, jej ciało drżało z pragnienia, gotowe na wszystko, co miał dla niej w zanadrzu.

    Adam zaśmiał się cicho z boku. „Dobra robota, Kasiu. Pokaż mu, jaka jesteś posłuszna.” A ona, wsparta o półkę, z barmanem za sobą, wiedziała, że to dopiero początek.

    Kasia stała oparta o półkę, jej dłonie kurczowo zaciskały się na krawędzi, a oddech przyspieszał z każdym ruchem barmana za nią. Czuła jego ciało napierające na nią od tyłu, jego ciepło i siłę, która sprawiała, że jej nogi drżały pod ciężarem własnych emocji. Stringi opadły na jej kostki, sukienka była zadarta do pasa, a pończochy napinały się na udach, gdy lekko rozchyliła nogi, poddając się całkowicie jego władzy. Barman, nie spiesząc się, przesunął dłoń po jej pośladku, ściskając go mocno, jakby chciał wyczuć jej reakcję. Jęknęła cicho, a on mruknął z uznaniem. „Spokojnie, mała. Najpierw cię przygotuję.”

    Odchylił się lekko, a Kasia usłyszała, jak spluwa na palce – dźwięk był krótki, mokry, a zaraz potem poczuła chłód jego śliny, gdy jego dłoń wróciła między jej pośladki. Jeden palec, szorstki i pewny, musnął ją delikatnie na początku, jakby chciał ją sprawdzić, zanim wsunął się powoli do środka. Kasia wstrzymała oddech, czując, jak jej ciało napina się na moment, a potem rozluźnia pod jego dotykiem. Było to uczucie jednocześnie obce i znajome – przypominało jej zabawy z zabawkami w samotności, ale teraz było bardziej surowe, bardziej realne. Ślina działała jako prowizoryczne nawilżenie, ułatwiając ruch, a barman poruszał palcem powoli, wchodząc głębiej, aż dotarł do miejsca, które sprawiło, że jej biodra drgnęły mimowolnie.

    „Czujesz to?” – zapytał cicho, jego głos był chrapliwy, a oddech gorący na jej karku. Kasia kiwnęła głową, nie mogąc wydobyć z siebie słów – jej gardło było ściśnięte od emocji, a ciało reagowało falą ciepła, która rozlewała się od środka. Palec poruszał się w niej rytmicznie, wchodząc i wychodząc, a ona czuła każdy centymetr, każde muśnięcie jego skóry o jej wrażliwe wnętrze. To nie był delikatny dotyk – był stanowczy, celowy, a jednocześnie wystarczająco powolny, by budować w niej napięcie. Jej oddech stał się urywany, a mięśnie napinały się i rozluźniały w rytm jego ruchów.

    Po chwili barman zatrzymał się, a Kasia usłyszała, jak spluwa jeszcze raz, dodając więcej wilgoci. „Jeden to za mało” – mruknął, bardziej do siebie niż do niej, a potem dołączył drugi palec. Poczuła rozciąganie, lekkie ukłucie, które szybko zamieniło się w przyjemne uczucie pełności. Jęknęła głośniej, jej głowa opadła do przodu, a loki peruki zasłoniły jej twarz. Dwa palce poruszały się w niej teraz, najpierw ostrożnie, potem coraz śmielej, rozciągając ją i przygotowując na więcej. Ślina ułatwiała ruchy, ale Kasia czuła, że to wciąż za mało – jej ciało domagało się czegoś głębszego, bardziej intensywnego, a barman zdawał się to wyczuwać.

    „Czekaj chwilę” – powiedział, wyciągając palce na moment. Kasia westchnęła z lekkim rozczarowaniem, ale zaraz usłyszała szelest – barman sięgnął na półkę obok, chwytając małą buteleczkę oliwy, prawdopodobnie używaną do jakichś barmańskich sztuczek. Odkręcił ją szybko, a potem wylał odrobinę na dłonie, rozcierając ją między palcami. Zapach oliwy zmieszał się z wilgotnym powietrzem zaplecza, a Kasia poczuła, jak jej serce bije szybciej w oczekiwaniu. Gdy jego dłoń wróciła, była ciepła i śliska, a dwa palce wsunęły się w nią z łatwością, tym razem gładsze, bardziej płynne dzięki olejowi. Czuła, jak jej ciało poddaje się całkowicie, jak każdy ruch wywołuje dreszcze biegnące wzdłuż kręgosłupa.

    „Dobra dziewczynka” – mruknął barman, a potem, bez ostrzeżenia, dołączył trzeci palec. Kasia sapnęła, jej biodra uniosły się instynktownie, a dłonie zacisnęły się mocniej na półce. To było więcej, niż była przyzwyczajona – uczucie rozciągania, pełności, lekkiego dyskomfortu, który szybko zamienił się w intensywną przyjemność. Olej sprawiał, że jego ruchy były gładkie, niemal bez tarcia, a trzy palce wypełniały ją w sposób, który sprawiał, że jej nogi drżały. Poruszał nimi powoli, ale zdecydowanie, wchodząc coraz głębiej, a ona czuła, jak jej wnętrze pulsuje wokół niego, jak każdy ruch wysyła fale rozkoszy prosto do jej mózgu.

    Jej oddech stał się chaotyczny, przerywany cichymi jękami, których nie mogła powstrzymać. Czuła się bezbronna, wystawiona na jego łaskę, a jednocześnie tak żywa – każdy nerw w jej ciele reagował na ten dotyk, na to, jak barman ją otwierał, przygotowując na coś większego. Olej spływał lekko po jej udach, mieszając się z jej własnym podnieceniem, a ona oddawała się temu całkowicie, jej umysł tonął w mieszance wstydu i ekstazy. Adam, stojący z boku, zaśmiał się cicho. „Patrz, jak jej się podoba” – rzucił, a jego głos tylko podsycił jej uczucia. Barman przyspieszył lekko, jego palce pracowały w niej rytmicznie, a Kasia wiedziała, że jest gotowa na więcej – na wszystko, co mieli dla niej w planach.

    Kasia dyszała ciężko, jej ciało drżało od intensywności trzech palców barmana, które wypełniały ją i rozciągały w sposób, jakiego wcześniej nie doświadczyła. Olej spływał po jej udach, a każdy ruch jego dłoni sprawiał, że jej jęki stawały się coraz głośniejsze, niemal zagłuszając stłumiony hałas klubu dochodzący zza drzwi. Barman zatrzymał się nagle, wyciągając palce z jej wnętrza, a ona westchnęła cicho, czując jednocześnie ulgę i pustkę. Odwrócił ją twarzą do blatu, jej brzuch przycisnął się do krawędzi, a ręce instynktownie oparły się o powierzchnię, szukając wsparcia. Spojrzała na niego przez ramię – jego oczy błyszczały w półmroku, a na ustach pojawił się lekki, drapieżny uśmiech.

    „Wystarczy tego” – mruknął, jego głos był niski i zdecydowany. „Teraz cię wyrucham.” Nie czekał na jej reakcję – rozpiął szybko swoje spodnie, zsuwając je razem z bokserkami na tyle, by uwolnić swoją erekcję. Kasia zerknęła w dół i wstrzymała oddech – był większy, niż się spodziewała, a myśl o tym, co zaraz poczuje, sprawiła, że jej serce zadrżało z mieszanką strachu i podniecenia. Barman splunął na dłoń, rozsmarowując ślinę na sobie, a potem chwycił buteleczkę oliwy, wylewając odrobinę na jej tyłek dla dodatkowego poślizgu. Olej spłynął między jej pośladki, zimny i śliski, a ona poczuła, jak jej ciało napina się w oczekiwaniu.

    Chwycił ją za biodra, ustawiając ją tak, jak chciał – lekko pochyloną nad blatem, z nogami rozstawionymi na szerokość ramion. Jedna z jego dłoni powędrowała na jej szyję, zaciskając się delikatnie, ale wystarczająco mocno, by przycisnąć jej klatkę piersiową do blatu. Czuła chłód metalu na skórze przez cienką sukienkę, a jego palce na jej gardle dawały jej poczucie całkowitej uległości. „Trzymaj się” – powiedział krótko, a potem naparł na nią, wchodząc powoli, ale zdecydowanie. Kasia sapnęła, jej ciało napięło się na moment od uczucia rozciągania, ale olej i wcześniejsze przygotowanie sprawiły, że ból szybko ustąpił miejsca przyjemności. Wsunął się głębiej, a ona poczuła go w sobie – twardego, pulsującego, wypełniającego ją w sposób, który sprawił, że jej nogi niemal się pod nią ugięły.

    Zaczął się poruszać, najpierw powoli, jakby chciał wyczuć jej reakcje, a potem coraz szybciej, jego biodra uderzały o jej pośladki z rytmicznym plaśnięciem. Każde pchnięcie wbijało ją mocniej w blat, a jego dłoń na szyi trzymała ją w miejscu, nie pozwalając na żaden ruch. Kasia jęczała cicho, jej oddech był urywany, a ciało reagowało na każdy jego ruch falami gorąca. Nagle poczuła ostry klaps na pośladku – jego wolna ręka opadła na jej skórę z głośnym plaśnięciem, zostawiając piekące uczucie, które tylko wzmogło jej podniecenie. „Lubisz to, co?” – mruknął, a potem dał jej kolejnego klapsa, jeszcze mocniejszego. Jej skóra zapłonęła, a ona kiwnęła głową, nie mogąc wydobyć z siebie słów.

    Jej mały penis, mimo że nigdy nie był źródłem jej pewności siebie, teraz stał wyprostowany, pulsując pod wpływem tego, co się działo. Każdy ruch barmana, każde pchnięcie, każdy klaps sprawiał, że napięcie w niej narastało, a jej drobny członek podskakiwał lekko, dotykając brzegu sukienki. Czuła się całkowicie oddana – jego dłoń na szyi, szorstkie pchnięcia, pieczenie na pośladkach – wszystko to składało się na obraz jej uległości, której tak pragnęła. Adam, stojący z boku, przyglądał się temu z uśmiechem. „Patrz, jak jej dobrze” – rzucił, a jego głos brzmiał jak odległe echo w jej rozpalonym umyśle.

    Barman przyspieszył, jego oddech stał się cięższy, a ruchy bardziej gwałtowne. „Zaraz dojdziesz, mała” – wysapał, a jego dłoń na jej szyi zacisnęła się mocniej, podczas gdy druga znów opadła na jej pośladek, zostawiając kolejny czerwony ślad. Kasia czuła, jak napięcie w niej rośnie, jak jej ciało zbliża się do krawędzi – nie mogła tego powstrzymać. Gdy barman naparł na nią jeszcze mocniej, jego ruchy stały się chaotyczne, a ona wyczuła, że jest blisko. W tym samym momencie fala rozkoszy przelała się przez nią – jej mały penis wystrzelił, a drobne krople spłynęły na podłogę, gdy jej ciało zadrżało w niekontrolowanym spazmie. Jęknęła głośno, jej głos odbił się od ścian ciasnego pomieszczenia, a zaraz potem barman doszedł z niskim pomrukiem, wbijając się w nią ostatni raz i wypełniając ją ciepłem.

    Przez chwilę oboje trwali w bezruchu, dysząc ciężko. Jego dłoń zsunęła się z jej szyi, a ona oparła się o blat, czując, jak jej nogi ledwo ją utrzymują. Barman odsunął się powoli, poprawiając spodnie, a Kasia stała tam, wciąż pochylona, z sukienką zadartą i ciałem pulsującym od niedawnej ekstazy. Adam podszedł bliżej, klepiąc ją po ramieniu. „No, Kasiu, mówiłem, że będzie warto” – powiedział z uśmiechem, a ona, wciąż oszołomiona, mogła tylko kiwnąć głową, czując, jak jej mały penis powoli mięknie, a pośladki pieką od klapsów.

    Kasia wciąż opierała się o blat, jej oddech powoli się uspokajał, a ciało drżało od niedawnej ekstazy. Barman poprawiał spodnie, a Adam stał obok z triumfalnym uśmiechem, gdy nagle rozległ się dźwięk powolnego, wyraźnego klaskania. Wszyscy zamarli, a Kasia poczuła, jak jej serce podskakuje do gardła. Odwrócili się jednocześnie w stronę drzwi, które – mimo zamka – były teraz uchylone. W progu stała kobieta, której sylwetka emanowała pewnością siebie i władzą. Iwona, właścicielka lokalu, miała na sobie dopasowaną czarną suknię z głębokim dekoltem, która podkreślała jej smukłą, ale krągłą figurę. Jej ciemne włosy były upięte w elegancki kok, a na ustach malował się drwiący uśmiech. Po czterdziestce, ale z klasą, która sprawiała, że wyglądała ponadczasowo – wszyscy w klubie wiedzieli, że to zboczona domina, która nie toleruje nudy w swoim królestwie.

    „No proszę, proszę” – zaczęła Iwona, jej głos był głęboki, melodyjny, ale z ostrością, która przecinała powietrze jak bicz. Przestąpiła próg, zamykając drzwi za sobą z cichym trzaskiem. „Przyszłam zobaczyć, dlaczego moi klienci nie dostają swoich drinków, a tu taka niespodzianka. Wygląda na to, że mój barman znalazł sobie lepszą rozrywkę.” Jej spojrzenie przesunęło się po scenie – na Kasię, wciąż pochyloną nad blatem z sukienką zadartą do pasa, na barmana, który zatrzymał się w pół ruchu, i na Adama, który uniósł brew, ale nie stracił rezonu.

    Barman otworzył usta, by coś powiedzieć, ale Iwona uniosła dłoń, uciszając go jednym gestem. „Milcz, Marek. Wiem, że lubisz się bawić, ale to już przesada.” Jej oczy zatrzymały się na Kasi, a drwiący uśmiech ustąpił miejsca czemuś bardziej intensywnemu – oceniającemu, niemal drapieżnemu. „A ty, mała… Wyglądasz, jakbyś właśnie przeżyła coś, o czym marzyłaś od dawna. Jak ci się podobało?”

    Kasia zarumieniła się, czując, jak spojrzenie Iwony przeszywa ją na wylot. Jej nogi wciąż były słabe, a pośladki piekły od klapsów, ale głos kobiety działał na nią jak magnes. „Ja… tak, podobało mi się” – wyszeptała, prostując się powoli i poprawiając sukienkę, choć materiał i tak ledwo zakrywał jej ciało. Iwona zaśmiała się cicho, a dźwięk ten był jednocześnie ciepły i groźny.

    „Podobało jej się” – powtórzyła z lekką kpiną, zwracając się do Adama. „A ty, co? Reżyserujesz to przedstawienie? Myślisz, że możesz tu przychodzić i robić, co chcesz?” Adam wzruszył ramionami, nie tracąc swojego uśmiechu. „Tylko daję Kasi to, czego chce. A ona chce więcej, niż ja mogę jej dzisiaj dać. Może ty masz jakieś pomysły?”

    Iwona zmrużyła oczy, a potem zrobiła krok bliżej Kasi, ignorując Adama i barmana. Stanęła tak blisko, że Kasia mogła wyczuć jej perfumy – ciężkie, zmysłowe, z nutą wanilii i skóry. „Więcej, powiadasz?” – mruknęła, unosząc dłoń i delikatnie przesuwając palcem po policzku Kasi, aż zatrzymała się pod jej podbródkiem, unosząc jej twarz. „Jesteś uległa, prawda? Widzę to w twoich oczach. Ale coś mi mówi, że jeszcze nie wiesz, co to prawdziwa dominacja.”

    Kasia przełknęła ślinę, jej oddech znów przyspieszył, a ciało zareagowało na bliskość Iwony w sposób, którego się nie spodziewała – ciepło wróciło między jej uda, a mały penis, który dopiero co opadł, znów zaczął pulsować. „Ja… chciałabym się dowiedzieć” – wydusiła z siebie, a jej głos był cichy, ale szczery. Iwona uśmiechnęła się szerzej, tym razem bez kpiny, a z czymś, co przypominało zadowolenie.

    „Dobra odpowiedź” – powiedziała, cofając dłoń i odwracając się lekko. „W takim razie chodź ze mną, mała. Mam gabinet na górze, gdzie możemy… porozmawiać na osobności. Zobaczymy, jak bardzo jesteś gotowa się poddać.” Spojrzała na Adama i barmana, unosząc brew. „Wy dwaj możecie wrócić do swoich spraw. Barmanie, klienci czekają. A ty” – zwróciła się do Adama – „możesz przyjść później, jeśli ci pozwolę.”

    Adam zaśmiał się, ale skinął głową. „Baw się dobrze, Kasiu. Wygląda na to, że trafiłaś na odpowiednią osobę.” Iwona chwyciła Kasię za rękę – jej uścisk był pewny, ale nie brutalny – i poprowadziła ją w stronę drzwi. „Idziemy” – rzuciła krótko, a Kasia poszła za nią, czując, jak adrenalina i ciekawość mieszają się w jej żyłach. W głowie miała tylko jedno pytanie – co czeka ją w gabinecie tej tajemniczej kobiety, która zdawała się wiedzieć o jej pragnieniach więcej, niż ona sama?

    Kasia wciąż opierała się o blat, jej oddech był ciężki i nierówny, a ciało pulsowało od niedawnego uniesienia. Barman stał obok, zapinając spodnie, a Adam przyglądał się jej z boku z lekkim uśmiechem, gdy nagle ciszę zaplecza przerwał dźwięk powolnego, ironicznego klaskania. Wszyscy zamarli, a Kasia poczuła, jak jej serce zamiera na moment, zanim zacznie bić jeszcze szybciej. Odwrócili się w stronę drzwi, które teraz były uchylone, a w progu stała kobieta, której obecność wypełniła ciasną przestrzeń niewidzialną aurą władzy. Iwona, właścicielka lokalu, ubrana w elegancką, czarną suknię z głębokim wycięciem na plecach, wyglądała jak figura z innego świata – kobieta po czterdziestce, z klasą w każdym geście, ale i z reputacją zboczonej dominy, o której szeptano w klubie z mieszanką strachu i fascynacji.

    „Brawo, naprawdę” – zaczęła Iwona, jej głos był głęboki, melodyjny, ale przecięty ostrą nutą drwiny. Weszła do środka, zamykając drzwi za sobą z cichym trzaskiem, a jej obcasy zastukały o podłogę. „Przyszłam sprawdzić, dlaczego moi klienci narzekają, że nie dostają drinków, a tu proszę – małe przedstawienie w zapleczu. Nie spodziewałam się takiej kreatywności, Marek.” Spojrzała na barmana, który spuścił wzrok, wyraźnie zmieszany, ale nie próbował się tłumaczyć. Jej oczy przesunęły się na Adama, a potem zatrzymały się na Kasi, która wciąż stała z zadartą sukienką, pośladkami czerwonymi od klapsów i oddechem, którego nie mogła uspokoić.

    „A ty, śliczna” – kontynuowała Iwona, podchodząc bliżej Kasi i mierząc ją wzrokiem od stóp do głów – „wyglądasz, jakbyś się tu świetnie bawiła. Co cię tak rozgrzało, hm?” Jej ton był kpiący, ale w jej spojrzeniu błyszczało coś innego – ciekawość, może nawet zainteresowanie. Kasia zarumieniła się, próbując poprawić sukienkę, ale jej ręce drżały, a obecność Iwony sprawiała, że czuła się jednocześnie onieśmielona i dziwnie podekscytowana. „Ja… przepraszam, jeśli coś zrobiłam nie tak” – wydusiła cicho, jej głos był niepewny, ale szczery.

    Iwona zaśmiała się, a dźwięk ten był jak miękki bat przecinający powietrze. „Nie tak? Kochanie, to nie o to chodzi, że coś zrobiłaś nie tak. Chodzi o to, że robisz to za dobrze.” Zwróciła się do Adama, unosząc brew. „To twoja sprawka, co? Przyprowadziłeś ją tu i oddałeś mojemu barmanowi jak prezent. Myślisz, że możesz sobie urządzać takie zabawy w moim lokalu bez mojej wiedzy?”

    Adam wzruszył ramionami, nie tracąc swojego nonszalanckiego uśmiechu. „Myślałem, że docenisz inicjatywę. Kasia chciała się zabawić, a ja chciałem jej pomóc. Wygląda na to, że wszyscy są zadowoleni… no, może poza klientami przy barze.” Puścił jej oczko, ale Iwona nie odwzajemniła uśmiechu. Zamiast tego podeszła jeszcze bliżej Kasi, ignorując Adama i barmana, i zatrzymała się tak blisko, że Kasia mogła poczuć zapach jej perfum – ciężki, zmysłowy, z nutą paczuli.

    „Kasia, tak?” – zapytała, unosząc dłoń i delikatnie dotykając jej podbródka, zmuszając ją, by spojrzała jej w oczy. „Masz w sobie coś… podatnego. Widzę, że lubisz, jak ktoś tobą rządzi. Ale to, co tu się działo, to zaledwie namiastka.” Jej palce przesunęły się po szczęce Kasi, a potem zsunęły się na jej szyję, zatrzymując się tam na moment. Kasia wstrzymała oddech, czując, jak jej ciało reaguje na ten dotyk – ciepło wróciło do jej brzucha, a mały penis, który dopiero co opadł, znów zaczął pulsować pod sukienką.

    „Chciałabym… dowiedzieć się więcej” – wyszeptała Kasia, nie odrywając wzroku od oczu Iwony, które zdawały się widzieć ją na wylot. Iwona uśmiechnęła się, tym razem wolniej, z czymś, co przypominało uznanie. „Więcej, powiadasz? Dobrze, mała. W takim razie chodź ze mną. Mam gabinet na górze – tam możemy porozmawiać… i nie tylko. Zobaczymy, jak bardzo jesteś gotowa się poddać.”

    Odwróciła się do barmana i Adama, rzucając im ostre spojrzenie. „Marek, wracaj za bar, dość tego lenistwa. A ty” – wskazała na Adama – „możesz tu zostać albo wyjść, ale jej już nie potrzebujesz na razie.” Chwyciła Kasię za rękę – jej uścisk był pewny, ale nie brutalny – i ruszyła w stronę drzwi. „Idziemy, Kasiu. Czas na coś bardziej… wyrafinowanego.” Kasia poszła za nią, jej serce dudniło w piersi, a w głowie kłębiły się pytania i obrazy – co czeka ją w gabinecie tej kobiety, która zdawała się znać wszystkie jej sekrety?

    Kasia szła za Iwoną korytarzem prowadzącym na górę, jej szpilki stukały nierówno o drewniane schody, a dłonie drżały lekko, wciąż ściskając brzeg sukienki, którą próbowała poprawić. Czuła się jak w transie – zapach perfum Iwony, jej pewny krok i ta aura władzy, która otaczała ją jak niewidzialna peleryna, sprawiały, że Kasia nie mogła myśleć o niczym innym. Serce waliło jej w piersi, a w dole brzucha wciąż tliło się ciepło po tym, co zaszło na zapleczu. Iwona nie odzywała się, prowadząc ją w milczeniu, aż dotarły do ciężkich, ciemnych drzwi na końcu korytarza. Wyciągnęła klucz z małej kieszeni sukni, otworzyła je i gestem wskazała Kasi, by weszła pierwsza.

    ### Musiałem podzielić opowiadanie, bo serwis posiada limit słów.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    yummya