Category: Uncategorized

  • Do trzech razy sztuka – czesc 3 [AI]

    Gabinet Iwony był inny, niż Kasia się spodziewała – nie był to surowy loch pełen łańcuchów, jak sobie wyobrażała, słysząc plotki o jej dominującej naturze. Pomieszczenie było eleganckie, niemal luksusowe: ciemne ściany, ciężkie zasłony w kolorze burgundu, skórzana sofa w rogu i masywne biurko z czarnego drewna. Na półkach stały książki i dziwne przedmioty – pejcze, kajdanki, coś, co wyglądało jak ozdobne maski – ale wszystko ułożone z precyzją, jakby każdy detal miał swoje miejsce. W powietrzu unosił się zapach kadzidła, ciężki i zmysłowy, który mieszał się z wonią skóry i drewna. Iwona zamknęła drzwi za nimi, przekręcając zamek, a potem oparła się o nie, krzyżując ramiona i przyglądając się Kasi z lekkim uśmiechem.

    „No więc, Kasiu” – zaczęła, jej głos był spokojny, ale niósł w sobie nutę, która sprawiała, że Kasia czuła się jednocześnie bezpieczna i zagrożona. „Wyglądasz na kogoś, kto lubi oddawać kontrolę. Powiedz mi, co czujesz, stojąc tu teraz, po tym, co zrobiłaś na dole?” Jej spojrzenie przesunęło się po sylwetce Kasi – od potarganych loków peruki, przez obcisłą sukienkę, aż po pończochy, które wciąż były lekko przekrzywione po wcześniejszych wydarzeniach.

    Kasia przełknęła ślinę, czując, jak jej policzki płoną pod tym wzrokiem. „Czuję… jakby moje ciało nie należało do mnie” – przyznała cicho, a jej głos drżał z emocji. „Jakby każdy dotyk, każde słowo mogło mnie złamać, ale jednocześnie tego chcę. Chcę się poddać.” Słowa wypływały z niej naturalnie, jakby obecność Iwony wyciągała z niej prawdę, której wcześniej nie miała odwagi wypowiedzieć na głos.

    Iwona skinęła głową, a jej uśmiech poszerzył się lekko. „Dobrze powiedziane” – mruknęła, odrywając się od drzwi i podchodząc bliżej. Stanęła przed Kasią, jej obcasy stukały cicho o podłogę, a potem pochyliła się, tak że ich twarze dzieliły tylko centymetry. „Jesteś jak glina, którą mogę uformować. Ale żeby to zrobić, muszę wiedzieć, gdzie są twoje granice. Klęknij.” To nie była prośba – to był rozkaz, wypowiedziany z taką pewnością, że Kasia posłuchała bez wahania.

    Opadła na kolana, czując chłód podłogi przez pończochy. Jej oddech przyspieszył, a wzrok skierowała w dół, na błyszczące buty Iwony, nie śmiejąc spojrzeć jej w oczy bez pozwolenia. Iwona zaśmiała się cicho, zadowolona z jej reakcji. „Grzeczna dziewczynka” – powiedziała, a potem obeszła ją powoli, jak drapieżnik oceniający zdobycz. Kasia czuła jej spojrzenie na sobie, czuła się naga, mimo że wciąż miała na sobie sukienkę. „Widzę, że ktoś już się tobą zajął” – dodała Iwona, zatrzymując się za nią i przesuwając dłonią po jej plecach, aż dotarła do pośladków, wciąż lekko zaczerwienionych od klapsów barmana. „Ale to był chaos. Ja wolę… precyzję.”

    Kasia wstrzymała oddech, gdy dłoń Iwony zacisnęła się lekko na jej skórze, a potem kobieta wróciła przed nią, siadając na krawędzi biurka i krzyżując nogi. „Spójrz na mnie” – rozkazała, a Kasia uniosła wzrok, spotykając jej ciemne, przenikliwe oczy. „Tutaj nie ma miejsca na przypadkowość. Jeśli chcesz zostać, musisz mi zaufać. Mogę cię poprowadzić dalej, niż ten barman czy twój przyjaciel na dole. Ale to oznacza, że robisz, co mówię, kiedy mówię. Zgadzasz się?”

    Kasia kiwnęła głową, jej głos uwiązł w gardle, ale Iwona uniosła brew. „Słowa, Kasiu. Chcę to usłyszeć.” „Tak… zgadzam się” – wyszeptała, a jej serce zadrżało z ekscytacji i lekkiego strachu. Iwona uśmiechnęła się, tym razem z wyraźnym zadowoleniem. „Dobrze. W takim razie wstań i podejdź do sofy. Zobaczymy, jak dobrze potrafisz słuchać.”

    Kasia podniosła się powoli, jej nogi były miękkie, ale ruszyła w stronę skórzanej sofy, czując na sobie wzrok Iwony jak fizyczny dotyk. Usiadła na krawędzi, a Iwona podeszła, stając nad nią z rękami opartymi na biodrach. „Rozchyl nogi” – rozkazała, a Kasia posłuchała, czując, jak sukienka podciąga się wyżej, odsłaniając jej uda i koronkowe pończochy. Iwona przyglądała się jej przez chwilę, a potem nachyliła się, jej dłoń powędrowała na wewnętrza stronę uda Kasi, muskając ją lekko. „Jesteś… bardzo wrażliwa” – mruknęła, a jej palce zatrzymały się tuż przy krawędzi stringów. „To dobrze. Będziemy się świetnie bawić.”

    Kasia zamknęła oczy, oddając się temu dotykowi, czując, jak jej ciało reaguje na każdy gest Iwony. Wiedziała, że to dopiero początek – że ta kobieta zabierze ją w miejsca, o których wcześniej tylko śniła.

    Kasia siedziała na brzegu skórzanej sofy, jej nogi były rozchylone na rozkaz Iwony, a oddech przyspieszał pod wpływem jej bliskości. Dłoń Iwony wciąż spoczywała na jej udzie, palce delikatnie muskały skórę tuż przy krawędzi stringów, a Kasia czuła, jak jej ciało reaguje na każdy, nawet najdrobniejszy dotyk – ciepło rozlewało się po jej brzuchu, a mały penis, który już wcześniej stawał pod wpływem emocji, znów zaczął pulsować. Iwona przyglądała się jej z lekkim uśmiechem, jakby dokładnie wiedziała, co dzieje się w jej wnętrzu. „Wrażliwa, ale niezdyscyplinowana” – mruknęła, cofając dłoń i prostując się. „Trzeba to zmienić.”

    Podeszła do jednej z półek w gabinecie, jej obcasy stukały o podłogę z precyzyjnym rytmem, który sprawiał, że Kasia czuła się jak w hipnozie. Iwona sięgnęła po mały, czarny futerał, otworzyła go i wyciągnęła coś, co na pierwszy rzut oka wyglądało jak błyszcząca metalowa zabawka. Kasia zmrużyła oczy, a potem jej oddech zadrżał, gdy zorientowała się, co to jest – klatka na penisa, mała, ale solidna, z cienkimi prętami i małym zamkiem. Iwona wróciła do niej, trzymając urządzenie w dłoni, i usiadła na sofie obok, jej kolano otarło się o udo Kasi. „Wstań i zdejmij stringi” – rozkazała spokojnie, a Kasia, choć zawahała się przez ułamek sekundy, posłuchała.

    Podniosła się, jej ręce drżały, gdy zsuwała koronkowe stringi na podłogę, zostawiając je przy kostkach. Jej sukienka wciąż była zadarta, a mały penis, teraz w pełni widoczny, stał wyprostowany, zdradzając jej podniecenie. Iwona uniosła brew, a na jej ustach pojawił się cień uśmiechu. „No proszę, ktoś tu się cieszy” – powiedziała z lekką kpiną, a potem chwyciła Kasię za biodro, przyciągając ją bliżej. „Ale nie dzisiaj, mała. Jeśli chcesz być moja, musisz nauczyć się kontroli.” Zimny metal klatki dotknął skóry Kasi, a ona wstrzymała oddech, gdy Iwona zręcznie założyła urządzenie – najpierw pierścień wokół nasady, potem klatka obejmująca jej członka, zamykając go w ciasnej, ale nie bolesnej przestrzeni. Mały zamek kliknął, a klucz Iwona schowała do kieszeni sukni. „Teraz jesteś moja w pełni” – mruknęła, klepiąc Kasię lekko po udzie. „Jak się czujesz?”

    Kasia zacisnęła usta, czując, jak metal ogranicza jej ruchy, jak jej podniecenie jest uwięzione, pulsujące, ale bez możliwości ulgi. „Czuję się… bezradna” – wyszeptała, a jej głos zadrżał. „Ale… podoba mi się to.” Iwona zaśmiała się cicho, zadowolona z odpowiedzi. „Dobrze. To dopiero początek.”

    Wstała z sofy, zdejmując buty i rzucając je niedbale w kąt. Jej stopy, zadbane, z paznokciami pomalowanymi na głęboką czerwień, wyglądały niemal równie władczo jak reszta jej osoby. Usiadła z powrotem, opierając się wygodnie, i spojrzała na Kasię. „Zrobisz mi drinka” – rozkazała, wskazując gestem na mały barek w rogu gabinetu. „Whisky z lodem. A potem wymasujesz mi stopy. Jeśli zrobisz to dobrze, może coś dla ciebie wymyślę.”

    Kasia kiwnęła głową, czując, jak klatka ociera się o jej skórę przy każdym kroku. Podeszła do barku, jej ruchy były niepewne, a metalowe urządzenie przypominało jej o nowej roli – nie mogła się uwolnić, nie mogła decydować o swoim ciele. Wyjęła szklankę, wsypała kilka kostek lodu i nalała whisky, starając się, by jej ręce nie drżały za bardzo. Wróciła do Iwony, podając jej drinka z lekkim pochyleniem głowy, jak uczennica przed nauczycielką. Iwona wzięła szklankę, upiła łyk i skinęła z aprobatą. „Nieźle. Teraz stopy.”

    Kasia uklękła przed sofą, jej kolana znów dotknęły podłogi, a klatka przypomniała o sobie lekkim uciskiem, gdy się poruszyła. Iwona wyciągnęła jedną nogę, opierając ją na udzie Kasi, a ona chwyciła ją ostrożnie, zaczynając masować. Jej dłonie, delikatne i niepewne, przesuwały się po gładkiej skórze, uciskając palce i łuk stopy. Iwona westchnęła cicho, zamykając oczy, a Kasia poczuła dziwną dumę – chciała ją zadowolić, chciała usłyszeć pochwałę. Klatka trzymała jej podniecenie w ryzach, ale to tylko wzmagało jej pragnienie, by służyć, by być posłuszną.

    „Mocniej” – mruknęła Iwona, popijając whisky, a Kasia posłuchała, wbijając kciuki w podeszwę, czując, jak mięśnie stopy rozluźniają się pod jej dotykiem. Drugą nogę masowała z równą uwagą, a klatka ocierała się o jej skórę, przypominając jej, że jej własne potrzeby nie mają tu znaczenia. Iwona otworzyła oczy, przyglądając się jej z lekkim uśmiechem. „Masz talent, Kasiu. Może zostaniesz moją małą służącą na dłużej. Co ty na to?”

    Kasia spojrzała na nią, jej oddech był szybki, a w oczach błyszczała mieszanka uległości i fascynacji. „Chciałabym… bardzo” – wyszeptała, a Iwona zaśmiała się, odstawiając pustą szklankę. „Zobaczymy, jak dobrze się spiszesz. Na razie masuj dalej. I ani słowa o tej klatce – zostaje na tobie, aż uznam inaczej.”

    Kasia wróciła do masażu, czując, jak jej rola się pogłębia, jak oddaje się Iwonie w sposób, którego wcześniej nie znała. Klatka była jak symbol jej nowego miejsca – uwięziona, ale wolna w swojej uległości.

    Kasia siedziała na skraju skórzanej sofy, jej nogi rozchylone na rozkaz Iwony, a serce biło szybko pod wpływem jej władczej obecności. Dłoń Iwony wciąż spoczywała na jej udzie, palce delikatnie drażniły skórę tuż przy krawędzi stringów, a Kasia czuła, jak jej mały penis napina się pod materiałem, reagując na każdy gest tej tajemniczej kobiety. Iwona przyglądała się jej z lekkim, niemal badawczym uśmiechem, a potem cofnęła dłoń i wstała, jej ruchy były płynne, ale pełne pewności. „Masz potencjał, mała” – mruknęła, idąc w stronę jednej z półek w gabinecie. „Ale najpierw musimy cię… ujarzmić.”

    Otworzyła małą szufladę i wyciągnęła błyszczący przedmiot – metalową klatkę na penisa, niewielką, ale solidną, z cienkimi prętami i małym zamkiem. Kasia wstrzymała oddech, gdy Iwona wróciła, trzymając urządzenie w dłoni, i usiadła obok niej, jej kolano otarło się o udo Kasi. „Zdejmij stringi i pokaż mi, co tam masz” – rozkazała spokojnie, a jej ton nie pozostawiał miejsca na sprzeciw. Kasia, choć zawahała się przez moment, posłuchała – jej dłonie drżały, gdy zsuwała koronkową bieliznę na podłogę, odsłaniając swojego małego, wyprostowanego penisa. Sukienka wciąż była zadarta, a ona czuła się wystawiona na pokaz, bezbronna pod spojrzeniem Iwony.

    Iwona uniosła brew, a jej usta wykrzywiły się w lekkim, kpiącym uśmiechu. „No proszę, malutki, ale chętny” – skomentowała, a potem, nie czekając na reakcję, chwyciła Kasię za biodro i przyciągnęła ją bliżej. Zimny metal klatki dotknął jej skóry, a Kasia sapnęła cicho, gdy Iwona zręcznie założyła urządzenie – pierścień najpierw objął nasadę, a potem klatka zamknęła jej członka w ciasnej przestrzeni. Zamek kliknął cicho, a klucz zniknął w kieszeni sukni Iwony. „Teraz jesteś moja” – powiedziała, jej głos był niski i pełen satysfakcji. „Żadnych figli bez mojego pozwolenia. Jak się czujesz?”

    Kasia zacisnęła wargi, czując, jak metal ogranicza jej podniecenie, trzymając je w ryzach. Był to dziwny dyskomfort, ale jednocześnie podniecający – jej ciało chciało więcej, ale nie mogło się uwolnić. „Czuję się… uwięziona” – wyszeptała, a jej policzki zapłonęły. „Ale… chcę tego.” Iwona zaśmiała się cicho, klepiąc ją po udzie. „Dobra odpowiedź. Zobaczmy, jak dobrze potrafisz służyć.”

    Wstała, zdejmując swoje eleganckie szpilki i rzucając je na bok. Usiadła z powrotem na sofie, opierając się wygodnie, a jej bose stopy – zadbane, z paznokciami pomalowanymi na krwistą czerwień – spoczęły na podłodze. Spojrzała na Kasię z lekkim uśmiechem. „Zrobisz mi drinka” – rozkazała, wskazując na mały barek w rogu gabinetu. „Gin z tonikiem, dwie kostki lodu. A potem wymasujesz mi stopy. Jeśli zrobisz to dobrze, może cię za to nagrodzę.”

    Kasia kiwnęła głową, czując, jak klatka ociera się o jej skórę, gdy wstała. Każdy krok przypominał jej o nowym ograniczeniu – metal był zimny, ciasny, a jej podniecenie, choć wciąż obecne, nie mogło znaleźć ujścia. Podeszła do barku, wzięła szklankę, wsypała lód i nalała gin z tonikiem, starając się, by jej ruchy były pewne, mimo drżenia rąk. Wróciła do Iwony i podała jej drinka, pochylając się lekko, jak służąca przed panią. Iwona wzięła szklankę, upiła łyk i skinęła z uznaniem. „Nieźle. Teraz stopy.”

    Kasia uklękła przed sofą, jej kolana dotknęły chłodnej podłogi, a klatka znów dała o sobie znać, uciskając ją lekko, gdy się poruszyła. Iwona wyciągnęła jedną nogę, opierając ją na udzie Kasi, a ona chwyciła ją ostrożnie, zaczynając masaż. Jej dłonie przesuwały się po gładkiej skórze, uciskając palce i podeszwę, starając się wyczuć, co sprawi przyjemność Iwonie. Czuła zapach lakieru do paznokci i subtelny krem, którym musiała być natarta stopa – to wszystko mieszało się z kadzidłem w powietrzu, tworząc aurę intymności i władzy. Iwona westchnęła cicho, zamykając oczy, a Kasia skupiła się na zadaniu, chcąc zasłużyć na pochwałę.

    „Mocniej pod łukiem” – mruknęła Iwona, popijając drinka, a Kasia posłuchała, wbijając kciuki głębiej, czując, jak mięśnie stopy rozluźniają się pod jej dotykiem. Drugą nogę masowała z równą starannością, a klatka przypominała jej o jej miejscu – nie mogła myśleć o własnym ciele, tylko o służeniu Iwonie. Metal uciskał jej małego penisa, który wciąż próbował się napinać, ale nie miał na to szans, co tylko wzmagało jej frustrację i jednocześnie podniecenie. Iwona otworzyła oczy, przyglądając się jej z zadowoleniem. „Masz delikatne ręce, Kasiu. To dobrze. Może zrobimy z ciebie moją małą służącą na stałe?”

    Kasia spojrzała na nią, jej oddech był szybki, a w oczach błyszczała uległość. „Chciałabym… bardzo” – odpowiedziała cicho, a Iwona uśmiechnęła się, odstawiając pustą szklankę na stolik obok. „Zobaczymy, jak się spiszesz. Na razie masuj dalej. I nie waż się narzekać na tę klatkę – zostaje, dopóki nie zdecyduję inaczej.”

    Kasia wróciła do masażu, jej dłonie pracowały rytmicznie, a ona sama oddawała się tej roli – uwięziona, posłuszna, całkowicie zależna od woli Iwony. Czuła się jak w pułapce, ale była to pułapka, której pragnęła całym sercem.

    Kasia klęczała przed Iwoną, jej dłonie wciąż masowały stopy dominy, a w głowie kłębiły się mieszane uczucia – frustracja z powodu klatki na penisie, która trzymała jej podniecenie w ryzach, i duma z tego, że Iwona wydawała się zadowolona z jej wysiłków. Metal ocierał się o skórę przy każdym ruchu, przypominając jej o całkowitej zależności od woli tej kobiety. Iwona odstawiła pustą szklankę po ginie z tonikiem na stolik, a potem spojrzała na Kasię z lekkim, niemal łaskawym uśmiechem. „Bardzo dobrze się spisałaś, mała” – powiedziała, jej głos był ciepły, ale wciąż niósł w sobie tę władczą nutę, która sprawiała, że Kasia drżała. „Należy ci się nagroda.”

    Iwona rozchyliła nogi powoli, jej czarna suknia zsunęła się na boki, odsłaniając smukłe uda i czarne, koronkowe majtki. Kasia wstrzymała oddech, jej oczy rozszerzyły się, a serce zabiło szybciej – pomyślała, że to zaproszenie do czegoś intymnego, coś, co mogłaby zrobić ustami, by jeszcze bardziej zadowolić Iwonę. „Liż” – rozkazała Iwona krótko, a Kasia, nie zastanawiając się długo, pochyliła się z entuzjazmem, gotowa zanurzyć się między jej uda i zrobić minetkę. Ale zanim jej usta zdążyły dotknąć materiału majtek, Iwona zaśmiała się głośno, dźwięk ten był ostry i pełen kpiny. „Aż tak grzeczna nie byłaś, kochanie” – rzuciła, prostując się i unosząc biodra. „Myślałaś, że dostaniesz to od razu? Nie, nie. Możesz polizać sobie inną dziurkę.”

    Kasia zamrugała, zaskoczona, a Iwona wstała z sofy, odwracając się tyłem do niej. Z gracją, ale i pewnością siebie, podciągnęła suknię do pasa, odsłaniając swoje krągłe pośladki i zsunęła majtki na uda. Potem usiadła na krawędzi biurka, pochylając się do przodu i unosząc biodra tak, by jej odbyt był wystawiony w stronę Kasi – dostępny, widoczny, a jednocześnie wymagający. „No dalej” – rozkazała, spoglądając na Kasię przez ramię. „Liż. Pokaż, jak bardzo chcesz mnie zadowolić.”

    Kasia zamarła na moment, jej oddech stał się płytki, a w głowie pojawiła się fala niepewności. To nie było coś, czego się spodziewała – minetka wydawała się bardziej naturalna, bardziej w jej strefie komfortu, ale to? Poczuła lekki opór, jej policzki zapłonęły ze wstydu, a klatka na penisie przypomniała o sobie, uciskając ją mocniej, jakby chciała ją zmusić do posłuszeństwa. „Nie wahaj się, Kasiu” – dodała Iwona, jej ton był surowy, ale kuszący. „To twoja nagroda. Zasłużyłaś na nią.”

    Kasia przełknęła ślinę, klęcząc bliżej biurka. Powoli zbliżyła twarz do pośladków Iwony, czując zapach jej ciała – mieszankę perfum i naturalnej, ciepłej skóry. Na początku jej ruchy były nieśmiałe – wysunęła język, dotykając delikatnie, a jej usta musnęły skórę wokół odbytu. Smak był inny, ziemisty, a ona zmarszczyła nos, niepewna, czy to jej się podoba. Ale Iwona westchnęła cicho, jej biodra poruszyły się lekko, a ten dźwięk – dowód przyjemności – zadziałał na Kasię jak magnes. Chciała usłyszeć więcej, chciała być dobrą dziewczynką, jak mówiła Iwona.

    Zacisnęła dłonie na udach Iwony, przyciągając się bliżej, i zaczęła lizać śmielej. Jej język poruszał się powoli, okrążając wrażliwe miejsce, a potem wsunął się głębiej, badając je z rosnącą pewnością. Iwona mruknęła z zadowoleniem, opierając się mocniej o biurko, a jej oddech stał się głębszy. „No, widzisz? Potrafisz, jak chcesz” – rzuciła, a Kasia poczuła, jak jej własny wstyd ustępuje miejsca dziwnemu rodzajowi satysfakcji. Klatka uciskała jej penisa, który napinał się bezskutecznie, a to uczucie frustracji tylko podsycało jej zapał – nie mogła sama dojść, ale mogła sprawić przyjemność Iwonie, i to stało się jej celem.

    Z czasem jej ruchy stały się bardziej płynne, niemal instynktowne. Lizała z oddaniem, jej język pracował rytmicznie, a dłonie ściskały uda Iwony, czując ich ciepło i napięcie. Smak, który na początku ją onieśmielał, teraz wydawał się mniej obcy – stał się częścią tej intymnej gry, w której Kasia odnajdywała swoje miejsce. Iwona zaczęła cicho pojękiwać, jej biodra poruszały się lekko w rytm ruchów Kasi, a ten dźwięk był jak nagroda, o której mówiła – potwierdzenie, że Kasia dobrze się spisuje. „Mocniej” – mruknęła Iwona, a Kasia posłuchała, wciskając język głębiej, czując, jak jej własne podniecenie rośnie, choć uwięzione w metalowej klatce.

    Iwona odchyliła głowę, jej oddech przyspieszył, a Kasia, zatopiona w zadaniu, zapomniała o początkowej niechęci. Chciała tego – chciała być posłuszna, chciała słyszeć, jak Iwona traci kontrolę dzięki niej. Klatka przypominała jej o granicach, ale jednocześnie dawała jej wolność – wolność oddania się całkowicie tej kobiecie, która rządziła nią bez wysiłku.

    Kasia klęczała przed biurkiem, jej język wciąż pracował rytmicznie, a dłonie ściskały uda Iwony, czując, jak mięśnie tej kobiety napinają się pod jej dotykiem. Ciche jęki Iwony wypełniały gabinet, a jej biodra poruszały się coraz bardziej niespokojnie, zdradzając, że zbliża się do krawędzi. Kasia, choć uwięziona w klatce, czuła własne podniecenie – pulsujące, tłumione, ale wszechobecne, napędzane satysfakcją z tego, że potrafi sprawić przyjemność tej władczej kobiecie. Nagle Iwona odchyliła się gwałtownie, jej oddech stał się urywany, a dłoń zacisnęła się na krawędzi biurka. „Dość” – rzuciła ostro, choć w jej głosie słychać było drżenie. Wstała, prostując się szybko, a jej oczy błyszczały intensywnym, niemal dzikim blaskiem.

    Kasia odsunęła się, dysząc lekko, jej usta były wilgotne, a policzki zarumienione. Spojrzała na Iwonę z mieszanką niepewności i dumy, czekając na kolejny rozkaz. Iwona poprawiła suknię, ale jej ruchy były nerwowe, jakby ta sytuacja podnieciła ją bardziej, niż chciała przyznać. „Strasznie mnie rozgrzałaś, mała” – mruknęła, jej głos był niski, chrapliwy, a potem podeszła do jednej z półek w gabinecie, jej obcasy znów zastukały o podłogę. Otworzyła szufladę i wyciągnęła coś, co sprawiło, że Kasia wstrzymała oddech – czarną maskę z paskami, do której przymocowany był realistyczny, średniej wielkości dildo. Iwona odwróciła się, trzymając przedmiot w dłoni, a na jej ustach pojawił się szeroki, niemal drapieżny uśmiech.

    „Wstań i załóż to” – rozkazała, podając Kasi maskę. Kasia wzięła ją drżącymi rękami, czując chłodny dotyk skóry i gumy. Maska miała otwory na oczy i usta, ale dildo wystawało z miejsca, gdzie normalnie byłoby jej czoło, skierowane do przodu jak przedłużenie jej głowy. Zapięła paski wokół głowy, czując, jak materiał przylega do jej twarzy, a ciężar dilda lekko ją destabilizuje. Klatka na penisie uciskała ją mocniej, gdy stała, przypominając o jej uwięzionym podnieceniu, ale nie mogła odmówić – nie chciała. Iwona przyglądała się jej z zadowoleniem, a potem usiadła z powrotem na krawędzi biurka, rozchylając nogi szerzej niż wcześniej.

    „Podejdź” – rzuciła krótko, a Kasia posłuchała, stając przed nią. Iwona chwyciła ją za ramiona, ustawiając ją tak, by dildo na masce znalazło się na wysokości jej krocza. „Zadowolisz mnie tym” – mruknęła, zsuwając majtki na podłogę i odsłaniając się całkowicie. Kasia spojrzała w dół, widząc jej wilgotność, a jej własny oddech przyspieszył – nie mogła dotknąć siebie, ale mogła służyć Iwonie, i to wystarczyło, by jej ciało płonęło.

    Iwona chwyciła głowę Kasi obiema rękami, traktując ją jak narzędzie – jak kutasa, który miała teraz kontrolować. Pchnęła ją do przodu, a dildo wsunęło się w nią powoli, wywołując u Iwony cichy, gardłowy jęk. Kasia poczuła opór, a potem płynność, gdy Iwona zaczęła poruszać jej głową, nadając rytm. Jej ręce zacisnęły się na paskach maski, ciągnąc Kasię bliżej, a dildo wchodziło coraz głębiej, wypełniając Iwonę w sposób, który sprawiał, że jej oddech stawał się coraz bardziej chaotyczny. „Tak, mała… właśnie tak” – wysapała, jej biodra poruszały się w takt ruchów, a Kasia, choć nie mogła dotykać siebie, czuła, jak jej własne podniecenie narasta pod wpływem tej sceny.

    Iwona traktowała jej głowę jak przedłużenie swojego pragnienia, popychając ją i przyciągając w szybkim, niemal brutalnym rytmie. Kasia widziała przez otwory w masce, jak twarz Iwony wykrzywia się w rozkoszy, jak jej usta rozchylają się w cichych jękach, a oczy przymykają się z przyjemności. Klatka uciskała jej małego penisa, który napinał się bezskutecznie, a to uczucie frustracji tylko pogłębiało jej oddanie – chciała, by Iwona doszła, chciała być tą, która ją do tego doprowadzi, nawet jeśli sama nie mogła znaleźć ulgi.

    Iwona przyspieszyła, jej dłonie ściskały głowę Kasi mocniej, a dildo poruszało się w niej z coraz większą intensywnością. „Nie przestawaj… cholera, dobra dziewczynka” – wyszeptała, a jej głos przeszedł w niski pomruk, gdy jej ciało zadrżało. Nagle napięła się cała, jej biodra uniosły się z biurka, a z gardła wydobył się głośny jęk – doszła, jej mięśnie zacisnęły się wokół dilda, a Kasia czuła każdy spazm przez ruchy jej rąk. Iwona dyszała ciężko, powoli zwalniając uścisk, a potem odsunęła Kasię, opadając na blat z westchnieniem.

    Kasia została na miejscu, jej oddech był szybki, a maska z dildem wciąż tkwiła na jej twarzy, mokra od Iwony. Klatka pulsowała na jej penisie, przypominając jej o granicach, ale w głębi duszy czuła satysfakcję – zadowoliła Iwonę, oddała się jej całkowicie. Iwona uniosła głowę, spojrzała na nią z lekkim uśmiechem i mruknęła: „Nieźle, mała. Może jednak coś z ciebie będzie.” Wstała, poprawiając suknię, a Kasia czekała, wciąż na kolanach, gotowa na kolejny rozkaz.

    Kasia klęczała przed biurkiem, jej język wciąż smakował Iwonę, a dłonie ściskały jej uda, czując, jak drżą pod jej dotykiem. Ciche pojękiwania Iwony wypełniały gabinet, a jej biodra poruszały się coraz bardziej niespokojnie, zdradzając narastające podniecenie. Kasia, mimo klatki blokującej jej własnego penisa, czuła, jak jej ciało płonie – satysfakcja z dawania przyjemności tej władczej kobiecie była niemal tak intensywna jak fizyczna rozkosz, której sama nie mogła doświadczyć. Nagle Iwona odsunęła się gwałtownie, jej oddech był szybki i nierówny, a oczy błyszczały gorączkowym blaskiem. „Dość” – rzuciła ostro, prostując się i poprawiając suknię, choć jej ruchy zdradzały, że ledwo panuje nad sobą. „Cholera, mała, strasznie mnie rozgrzałaś.”

    Podeszła szybkim krokiem do jednej z półek w gabinecie, jej obcasy stukały o podłogę z niecierpliwością, która zdradzała jej stan. Otworzyła szufladę i wyciągnęła coś, co sprawiło, że Kasia wstrzymała oddech – czarną maskę z paskami, do której przymocowany był solidny, czarny dildo, wystający z miejsca, gdzie normalnie byłoby czoło noszącego. Iwona odwróciła się, trzymając przedmiot w dłoni, a jej usta wykrzywiły się w szerokim, niemal dzikim uśmiechu. „Wstań i załóż to” – rozkazała, podając Kasi maskę z taką pewnością, jakby nie zakładała żadnej odmowy.

    Kasia podniosła się z klęczek, jej nogi były miękkie, a klatka na penisie przypominała o sobie lekkim uciskiem, gdy się poruszyła. Wzięła maskę drżącymi rękami, czując chłodny dotyk skóry i gumy. Paski były solidne, a dildo – średniej wielkości, ale wyraźnie ciężkie – wydawało się niemal żywe w jej dłoniach. Zapięła maskę wokół głowy, czując, jak paski zaciskają się na jej skórze, a ciężar dilda ciągnie ją lekko do przodu. Otwory na oczy i usta pozwalały jej widzieć i oddychać, ale dildo na czole sprawiało, że czuła się jak narzędzie – przedłużenie woli Iwony. Klatka uciskała jej małego penisa, który napinał się bezskutecznie, a to uczucie frustracji tylko pogłębiało jej uległość.

    Iwona przyglądała się jej z zadowoleniem, a potem usiadła na krawędzi biurka, rozchylając nogi szeroko i zsuwając majtki na podłogę. „Podejdź” – rzuciła krótko, a Kasia posłuchała, stając przed nią z maską na twarzy. Iwona chwyciła jej głowę obiema rękami, ustawiając ją tak, by dildo znalazło się na wysokości jej krocza. „Zadowolisz mnie tym” – mruknęła, a jej głos był chrapliwy z podniecenia. Pchnęła głowę Kasi do przodu, a dildo wsunęło się w nią powoli, wypełniając ją z cichym, mokrym dźwiękiem. Iwona westchnęła głośno, jej biodra drgnęły, a Kasia poczuła, jak ręce tej kobiety zaciskają się na paskach maski, traktując jej głowę jak kutasa – narzędzie do jej własnej przyjemności.

    Iwona zaczęła poruszać głową Kasi, nadając rytm – najpierw powoli, jakby delektując się każdym centymetrem, a potem coraz szybciej, z rosnącą desperacją. Dildo wchodziło w nią głęboko, a Kasia widziała przez otwory maski, jak twarz Iwony wykrzywia się w rozkoszy, jak jej usta rozchylają się w cichych jękach, a oczy przymykają się z intensywności doznań. „Tak… dobra dziewczynka” – wysapała Iwona, jej dłonie ściskały paski mocniej, popychając i przyciągając Kasię w szybkim, niemal brutalnym tempie. Kasia czuła się jak marionetka – jej ciało było uwięzione, jej podniecenie zamknięte w klatce, a głowa używana jak przedłużenie woli Iwony. Każdy ruch, każde pchnięcie dilda w Iwonę, wysyłało fale frustracji i satysfakcji przez jej własne ciało – nie mogła dojść, ale mogła być tą, która doprowadzi Iwonę do ekstazy.

    Iwona przyspieszyła, jej oddech stał się chaotyczny, a biodra unosiły się z biurka, napierając na dildo z jeszcze większą siłą. „Cholera… nie przestawaj” – wyszeptała, a jej głos przeszedł w niski, gardłowy pomruk. Nagle napięła się cała, jej mięśnie zacisnęły się wokół dilda, a z jej ust wyrwał się głośny jęk – doszła, jej ciało zadrżało w spazmie rozkoszy, a Kasia czuła każdy ruch przez ręce Iwony, które wciąż ściskały jej głowę. Iwona dyszała ciężko, powoli zwalniając uścisk, a potem odsunęła Kasię, opadając na blat z westchnieniem satysfakcji.

    Kasia została na miejscu, jej oddech był szybki, a maska z dildem wciąż tkwiła na jej twarzy, mokra od Iwony. Klatka uciskała jej penisa, który napinał się bezskutecznie, a ona czuła się jednocześnie spełniona i niespełniona – zadowoliła Iwonę, oddała się jej całkowicie, ale jej własne ciało pozostało w stanie torturującego napięcia. Iwona uniosła głowę, spojrzała na nią z leniwym uśmiechem i mruknęła: „Nieźle, mała. Masz zadatki na coś więcej niż tylko zabawkę.” Wstała, poprawiając suknię, a Kasia czekała, wciąż na kolanach, gotowa na kolejny rozkaz tej kobiety, która zawładnęła nią bez reszty.

    Kasia klęczała na podłodze gabinetu, jej oddech wciąż był szybki, a maska z dildem tkwiła na jej twarzy, wilgotna od Iwony. Klatka na penisie uciskała ją nieustannie, przypominając o jej uwięzionym podnieceniu, ale w głębi duszy czuła dziwną satysfakcję – zadowoliła Iwonę, oddała się jej w sposób, którego wcześniej nie znała. Iwona poprawiła suknię, jej ruchy były teraz spokojniejsze, niemal leniwe, jakby fala rozkoszy, która ją ogarnęła, pozostawiła po sobie błogi spokój. Spojrzała na Kasię z góry, a na jej ustach pojawił się ciepły, choć wciąż władczy uśmiech. „No, no, mała” – zaczęła, jej głos był miękki, ale pełen uznania. „Spisałaś się lepiej, niż się spodziewałam. Masz w sobie coś… wyjątkowego.”

    Podeszła bliżej, nachylając się, by zdjąć maskę z twarzy Kasi. Paski rozluźniły się, a dildo opadło na bok, zostawiając jej skórę lekko zaczerwienioną od ucisku. Iwona rzuciła maskę na biurko, a potem wyciągnęła z kieszeni sukni mały klucz – ten od klatki – ale zamiast go użyć, schowała go z powrotem, uśmiechając się zadziornie. „Jeszcze nie dzisiaj” – mruknęła, a potem sięgnęła po długopis i małą karteczkę z szuflady. Zapisała na niej ciąg cyfr, po czym podała ją Kasi. „To mój numer. Jeśli będziesz chciała jeszcze, zadzwoń. Możemy się kiedyś umówić – mam przeczucie, że z tobą mogłabym się dobrze bawić na dłużej.”

    Kasia wzięła karteczkę drżącą ręką, jej oczy błyszczały z mieszanki wdzięczności i fascynacji. „Dziękuję… bardzo” – wyszeptała, a Iwona zaśmiała się cicho, klepiąc ją po policzku. „Nie dziękuj, mała. Po prostu bądź grzeczna. A teraz wstawaj, pora wracać do rzeczywistości.” Pomogła Kasi podnieść się z klęczek, a potem wskazała na drzwi. „Idź. I nie zgub tego numeru.”

    Kasia poprawiła sukienkę, wciąż czując klatkę na swoim ciele – zimną, ciasną, ale teraz jakby mniej obcą. Włożyła karteczkę do małej kieszonki w sukience, a potem, rzucając ostatnie spojrzenie na Iwonę, która wróciła do swojego biurka z kieliszkiem w dłoni, wyszła z gabinetu. Schody wydawały się dłuższe, niż kiedy wchodziła, a hałas klubu uderzył w nią jak fala, gdy dotarła na dół. Muzyka dudniła, tłum tańczył, a ona przecisnęła się przez salę, czując się wyczerpana i pełna życia.

    Wychodząc na chłodne, nocne powietrze, odetchnęła głęboko, próbując zebrać myśli. Klatka wciąż ją uwierała, ale karteczka w kieszeni dawała jej poczucie, że to nie koniec – że to dopiero początek czegoś nowego. Nagle usłyszała znajomy głos. „Kasia!” – zawołał Adam, opierając się o ścianę klubu z papierosem w dłoni. Zgasił go szybko, gdy ją zauważył, i podszedł z uśmiechem. „Widzę, że żyjesz. Jak było z Iwoną? Wyglądasz, jakbyś przeszła przez tornado.”

    Kasia zarumieniła się, ale uśmiechnęła się lekko. „Było… intensywnie” – mruknęła, a Adam zaśmiał się, klepiąc ją po ramieniu. „Widzę, że się dogadałyście. Chodź, podrzucę cię do domu. Wyglądasz, jakbyś potrzebowała odpoczynku.” Wskazał na swój samochód zaparkowany kilka metrów dalej – stary, ale zadbany sedan. Kasia kiwnęła głową, czując, jak zmęczenie zaczyna ją doganiać, a jednocześnie jak adrenalina wciąż krąży w jej żyłach.

    Wsiadła na miejsce pasażera, a Adam odpalił silnik, ruszając w stronę jej mieszkania. Przez chwilę jechali w milczeniu, tylko cichy szum radia wypełniał przestrzeń. „Wiesz, Kasiu” – odezwał się w końcu Adam, rzucając jej spojrzenie z ukosa – „jesteś pełna niespodzianek. Nie myślałem, że ta noc tak się potoczy. Coś mi mówi, że jeszcze cię tu zobaczę.” Kasia uśmiechnęła się słabo, jej dłoń powędrowała do kieszeni, gdzie spoczywał numer Iwony. „Może… zobaczymy” – odpowiedziała cicho, patrząc przez okno na mijające ulice.

    Gdy dotarli pod jej blok, Adam zatrzymał samochód i spojrzał na nią z lekkim uśmiechem. „Śpij dobrze, Kasiu. I daj znać, jak coś się będzie działo.” Wysiadła, pomachała mu krótko, a potem weszła do swojego mieszkania, zamykając drzwi za sobą. W środku zdjęła szpilki, rzuciła się na łóżko i przez chwilę leżała w ciszy, czując klatkę na swoim ciele i karteczkę w kieszeni. Tej nocy jej życie zmieniło się na zawsze – Kuba stał się Kasią w pełni, a świat, który odkryła, obiecywał więcej, niż mogła sobie wyobrazić. Zamknęła oczy, a jej ostatni myśl przed zaśnięciem brzmiała: „Zadzwonię do niej. Na pewno zadzwonię.”

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    yummya

    ### Musiałem podzielić opowiadanie, bo serwis posiada limit słów.
    ### Historia pierwotnie zakończyła się w tym miejscu, ale uważam, że wciąż ma duży potencjał. Najprawdopodobniej będę ją kontynuował pod tym samym tytułem, jestem też otwarty na sugestie, w jaką stronę powinna pójść historia.

  • Karolina

    Nie Mieszkaliśmy razem z Karolina, każde z nas miało swoja strefę, która szanowaliśmy, Widywaliśmy się  2-3 razy w tygodniu. Przeważnie  u niej. Miałem konkretne plany, żeby to zmienić, przygotowywałem profesjonalny dungeon w podziemiu kamienicy, w której mieszkałem, miała niebawem poznać to miejsce.

    Miała doświadczenie, milczała jednak na temat swojej  przeszłości, było to związane z jakaś historia, do której nie chciała powracać, a ja nie pytałem.

    Karolina od zawsze była uległa,  w kwestiach seksualnych wyraźnie, nie tylko jej to odpowiadało, ale miała doświadczenie jako sub. Bardzo naturalnie pokonywała kolejne bariery, a ja jej w tym pomagałem.  Na co dzień oczekiwała na  wydawane polecenia, podporządkowywała  się bez dyskusji.  Mieliśmy np. dress code; ułożenie włosów. Włosy rozpuszczone oznaczały gotowość  i zachętę z jej strony do seksu z penetracja, starannie upięte w koński ogon, tak żeby jej nie przeszkadzały przy miłości francuskiej. Sama nieraz żartowała, że na rozpuszczenie włosów musi zasłużyć i tak było w rzeczywistości.  Poruszała się z dużym wdziękiem i zdawała sobie sprawę ze swojego  sex appealu.

    Nasze spotkania, nie były schematyczne. Najczęściej  ubrana była w wyzywającą sukienkę powyżej kolan, podkreślającą zgrabne nogi. Karolina czuła bluesa i bielizna pod sukienką zawsze  była starannie dopasowana. Czasami witała mnie w drzwiach tylko w szlafroku, naga z reguły  z samonośnymi pończochami, wtedy włosy obowiązkowo  zapięte w koński ogon sterczący ku górze, jak u zwykłej dziwki. Bardzo to lubiłem.

    Karolina miała fetysz korka analnego, uważała, że elegancka kobieta przebywająca nago przy mężczyźnie powinna mieć założony korek analny. Miała różne rodzaje wtyczek. Ten najbardziej ozdobny  zakładała sama przed moim przyjściem, albo prosiła o pomoc. Nie   zawsze wcześniej to ustalaliśmy.   W pewnych kwestiach jednak, mieliśmy ustalony rytuał.  Stawała w lekkim rozkroku z włączonym wibratorem dotykającym krocza, który przytrzymywała ręką.  Na  początku często towarzyszył temu  nerwowy  uśmiech mający zatuszować zmieszanie i skrępowanie, z czasem   była poważna, skoncentrowana. Zawsze sprawdzałem przygotowanie wkładając rękę pomiędzy jej nogi, nie spieszyłem się, moim oględzinom zazwyczaj towarzyszyły głębokie westchnienia. Klaps w pośladek, ustalona pozycja  i korek lądował w miejscu.  

    Potem konwersacja, Niekiedy ubierała fartuch na gołe ciało i zabierała się do gotowania, wtedy swobodnie rozmawialiśmy dzisiaj przewidziałem inny scenariusz.  

    Otworzyła mi w szlafroku ledwo zasłaniającym uda do połowa z wysoko upiętym końskim ogonem. Uśmiechnęła się na przywitanie i lekko stanęła na palcach cmokając  mnie w policzek. Powoli pomogłem jej zdjąć szlafrok i rzuciłem go na ziemię. Stanęła przede mną w lekkim rozkroku, nie uśmiechała się, czekała.  Bez słowa zagryzała wargę przy zapinaniu klamerek na sutkach, wiedziałem , że czeka na  to aż  włożę jej rękę między nogi, zawsze była mokra. Miała ochotę na więcej.  Jej zapach unosił się w powietrzu.   

    Podałem jej wibrator, stała w rozkroku przyciskając go do krocza, korek analny leżał przygotowany na stoliku. Po chwili klepnąłem ja w pośladek pokazując ręką żeby się odwróciła, oliwę wylałem bezpośrednio na tyłek, korek wszedł gładko, miesiące ćwiczeń, usłyszałem ciche westchnienie.    Na dzisiaj przygotowałem niespodziankę, zaraz po założeniu klamerek na cycki, któremu towarzyszyło  syknięcie, jednak jak zdążyłem zauważyć bez grymasu na twarzy.  Popatrzyła mimowolnie w kierunku fartuszka wiszącego na ścianie. Świst szpicruty która wylądowała na wewnętrznej stronie prawego uda, szybko przywrócił jej czujność. Znowu bez grymasu na twarzy, przez chwilę  spojrzała  na mnie z poważnym wyrazem twarzy, potem spuściła wzrok. Spokojnie włożyłem jej rękę między nogi, żeby kolejny raz przekonać się jak bardzo jest podniecona.  Podniosłem mokry palec i dałem jej do oblizania. Usiądź, powiedziałem, wykonała polecenie,  poprawiłem pozycję jej nóg lekkimi uderzeniami szpicruty, wyprostuj się powiedziałem, siedziała wyprostowana z szeroko rozłożonymi nogami na taborecie bez oparcia. Nie podnosiła wzroku. Bardzo poważna dzisiaj,   próbowałem rozluźnić atmosferę, nie uśmiechnęła się, była skoncentrowana na tym co miało nastąpić.     Wyciągnąłem z torby wibrator kontrolowany aplikacją. Nie spiesząc się rozpakowywałem prezent. Różowa oliwka z antenką. Biodra do przodu kochanie rozkazałem, była posłuszna,  powoli pochyliłem się i jednym wolnym ruchem włożyłem wibrującą oliwkę  do środka. Powoli wibrował w niej Zabieraj się za gotowanie, rzuciłem od niechcenia, wstała i szła powoli i  ostrożnie,  żeby nie wypuścić wibrującej oliwki spomiędzy nóg, ubrała fartuszek. Przyspieszyłem wibracje,  czemu towarzyszył  stłumiony  jęk, po chwili przyspieszyłem wibracje jeszcze bardziej, stała na lekko skrzyżowanych nogach wyraźnie rozkojarzona. Z letargu wyrwał ją świst szpicruty w powietrzu i   dwie sine pręgi na nagich pośladkach. Była    skoncentrowana, trzymała się blatu. Była już na najwyższych obrotach, Skoncentruj się rzuciłem krótko, kręciła chaotycznie biodrami, raz po raz próbowała sięgnąć ręką między nogi, jednak cofała ją obawiając się szpicruty, nogi miała wyraźnie, nienaturalnie skrzyżowane.  Podszedłem do niej od tyłu, lekko pchnąłem  w kierunku blatu, została wypiętym tyłkiem w moją stronę, Poprawiłem palcem wysuwający się korek analny. Czy będę mogła dojść? wymamrotała, włożyłem jej bez słowa rękę między nogi, poczułem silny skurcz, po chwili ciepły mocz spływał mi po ręce.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Zwyczajewicz
  • Dresscode

    Informacje wstępne
    Hej tutaj K0oma! Poniższe opowiadanie to pierwsza część, konieczny wstęp do fabuły. Nie ma tutaj dwuzdaniowych scen sexu oraz prostej fabuły. Skupiam się bardziej na przymuszonej feminizacji i procesach jakie są z tym związane. Tak więc jeśli szukasz czegoś “na szybko” gdzie co zdanie jest tylko stosunek to możesz się zawieść moim dziełem.

    – Cholerna winda! Jakby nie mogła jeździć szybciej! – cedził przez zęby chłopak, przestępując z nogi na nogę. Nie dość, że nie było go w pracy przez trzy tygodnie, to jeszcze spóźniał się w dniu powrotu. Filip nie chciał stracić tej posady, ponieważ wiele jej zawdzięczał. Jego historia zaczęła się od praktyk – jeszcze jako uczeń technikum ekonomicznego zdobywał tutaj swoje pierwsze doświadczenie. Gdy już został wdrożony w struktury firmy, od razu otrzymał ofertę zatrudnienia. Dodatkowo udało mu się wynegocjować z prezesem firmy bezpłatny urlop na czas sesji oraz obrony licencjatu. Czy mogło być lepiej?
    Drzwi windy otworzyły się, a absolwent uczelni ekonomicznej szybkim krokiem ruszył w kierunku gabinetu szefowej. Pomimo pośpiechu zauważył, że w biurach nikogo nie było. Monitory były czarne, nie dzwoniły telefony, a w powietrzu nie latały sterty papierów.

    – Proszę – usłyszał w odpowiedzi na swoje pukanie do matowych, szklanych drzwi.
    Ku jego lekkim zdziwieniu w środku czekała nie tylko pani prezes, ale także druga kobieta, która na dodatek siedziała na jej miejscu.
    – Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie.
    – Nic nie szkodzi – skomentowała z uśmiechem stojąca kobieta.

    To był chyba pierwszy raz, kiedy widział prezes w swobodnym stroju – obcisłe dżinsy sięgające powyżej kostki, niewyprasowana, luźna koszula. Nawet oprawki okularów były inne – mniej oficjalne. Przeciwieństwem jej urlopowej aury była nieznajoma siedząca za biurkiem.
    – Usiądź, proszę, i się nie stresuj – przyjaźnie zaproponowała szefowa. – Drogi Filipie, podczas twojej nieobecności, związanej z finalizacją licencjatu, w firmie zaszły zmiany. Zostaliśmy wykupieni przez Tomorrow Investment Bank, a jego przedstawicielem jest pani Kamila Mądzielewska.

    Chłopak tym razem mocniej przyjrzał się kobiecie. Na początku jej obecność wydawała mu się nieistotna, ale teraz jego wzrok skupił się tylko na niej. Blond włosy z różowym połyskiem były mocno, wręcz brutalnie zaciągnięte w upięcie z tyłu głowy. Lekko koścista twarz dobrze współgrała z chudą szyją, która wyłaniała się spod torsu. Marynarka wydawała się za mała, ale taki był jej krój – nie można jej było zapiąć, a rękawy kończyły się między nadgarstkami a łokciami. Rozpięty górny guzik koszuli odsłaniał srebrny łańcuszek, który błyszczał wyjątkowo mocno, harmonizując z bladą cerą.

    – Tak jak wspomniała Joasia, TIB wykupił waszą firmę wraz z zasobami i klientami.
    – Czy to oznacza… – wtrącił się.
    – Nie, nie zostajesz zwolniony… w pewnym sensie. Widzisz, dajemy ci propozycję: odprawa w wysokości półrocznego wynagrodzenia albo zostanie pracownikiem TIB. Joasia uznała, że jesteś godnym uwagi pracownikiem i faktycznie masz wysokie referencje – doświadczenie w bankowości, brak L4 i tak dalej.
    – Mhm – mruknął, zaskoczony sytuacją. – Czyli to jakby renegocjacja umowy o pracę?
    – Nie. Ja jestem tylko szefową wydziału w mieście. Tomorrow Investment Bank to olbrzymia korporacja o zasięgu globalnym. Kiedy przejmujemy coś dużego, nikt nie czuje różnicy. W przypadku lokalnych, małych banków jak wasz… po prostu wchłaniamy ich zasoby. Dlatego też musisz stać się naszym pracownikiem – na naszej umowie.
    – Ale… – zaczęła Joanna głośniej – warunki są korzystne, no i nie trafisz do nas jako żółtodziób.
    – Dobra – popatrzył chwilę na obie kobiety. – Jestem zainteresowany.
    Kamila otworzyła cienką, białą teczkę, która przez cały czas leżała na biurku.
    – Stanowisko, które proponujemy, to asystent ds. firm. Na co dzień nie będziesz siedział w okienku czy tylko przesyłał maile. W skrócie – do twoich obowiązków będzie należało opiekowanie się firmami, które już mają u nas konta, oraz zachęcanie nowych. Oczywiście od różnych transakcji otrzymujesz procent.
    – Skoro dostaję procent, to pewnie płaca jest mała.
    – W TIB nagradza się za pracę. Jako pracownik obsługujący firmy masz do czynienia z dużymi kwotami, więc za procentami kryją się duże liczby.
    – Czyli typowe korpo – nadgodziny, żeby było mnie stać na życie.
    – Oczywiście wkład w pracę jest istotny, ale w tym wypadku mogę zaoferować ci służbowy samochód oraz mieszkanie.
    – Mieszkanie?!
    – Tak, z tego, co pamiętam – salon połączony z kuchnią i sypialnia.
    W oczach Filipa pojawiły się iskierki. Kolejny strzał w dziesiątkę! Oczami wyobraźni widział twarze wszystkich kolegów i wrogów, gdy zobaczą go na takim stanowisku. Natłok myśli na chwilę odłączył go od rozmowy. Parapetówka? Heh, zaprosiłbym tych nieudaczników! No i oczywiście jakieś zdjęcia na socjale! Najlepiej z delegacji!
    – Wow… no to chyba nie mam nad czym się zastanawiać.
    – Bardzo mnie to cieszy.
    Mądzielewska ponownie zajrzała do białej, prostej teczki, wyciągając umowę – kilka kartek spiętych zszywką, a w środku prawnicza paplanina, jakieś RODO itp.
    – Jest tylko jedna… dosyć kluczowa kwestia. Widzisz, w naszej firmie mamy specyficzny dress code.
    – Och… to naturalne. Obiecuję, że będę ubrany odpowiednio do stanowiska, a wraz z kolejnymi wypłatami będzie tylko lepiej.
    – W moim wydziale pracują same kobiety.
    – To znaczy? Sądzicie, że będę odstawał?
    – Nie, Joasia uznała, że w przeciwieństwie do innych mężczyzn twoja fizyczność nie stoi na przeszkodzie, by móc cię zatrudnić.

    Była już szefowa słusznie uderzyła w jego budowę ciała. Rodzina od strony matki była pochodzenia tatarskiego i chociaż kultura, wierzenia i przynależność już dawno umarły, geny nadal pozostały. Filip miał zaledwie 166 cm wzrostu i ważył 47 kg, co czyniło go nawet niższym od niektórych koleżanek w klasie, a później na roku. Życie jako tak drobny mężczyzna nie było najłatwiejsze. Najgorsze i tak były jego oczy, które miały w sobie coś orientalnego – wystarczająco, by wyolbrzymiać to do wyzwisk typu „Chińczyk”.
    – Chwila, chwila… chcecie, żebym udawał babę?
    – Cóż… jeżeli chcesz u nas pracować, musisz spełniać wymagania. Sam rozumiesz, trzeba wszystkich traktować równo. Nie mogę ot tak zmieniać regulaminu tylko dlatego, że ma przyjść jeden pracownik, który się do niego nie wpasowuje – Kamila podniosła brew.
    – Nie no… jak tak, to ja jednak podziękuję.
    Kobiety spojrzały na siebie.
    – W takim razie… – odpowiedziała jedna z nich, lekko wzdychając. – W przeciągu tygodnia zostanie wypłacona odprawa.

    Nastała cisza. Nikt nie miał zamiaru się ruszać. Chłopak czuł się obciążony sytuacją, a każda sekunda coraz bardziej zwiększała jego niepewność co do decyzji, którą właśnie podjął.
    – Cóż – odchrząknęła Joanna – powodzenia na rynku pracy.
    – Taaa… ale raczej będzie łatwo. Z takim doświadczeniem.
    – Doświadczeniem? – zapytała z sarkazmem Kamila. – Drogi Filipie, wasz bank już nie istnieje, Joanna nie ma żadnej władzy. Jak napiszesz, że pracowałeś tutaj już od technikum, to kto to potwierdzi? Byłaby wielka szkoda, gdyby okazało się, że twoje praktyki i wszystkie dokumenty na studia były wystawiane przez… widmo.
    – Ej, to nie fair… Pani prezes – zwrócił się do opartej o ścianę kobiety.
    – Ja już nie jestem prezesem. Dostałam swoją sumę za sprzedaż i oddałam wszystkie pieczątki.
    – To ja jestem panią prezes.

    Atmosfera zgęstniała, zrobiło się nieprzyjemnie i chłopak zdał sobie sprawę, że faktycznie siedzi przed nim bezduszna bankierka, która – jeśli tylko zechce – oskubie go i rzuci psom na pożarcie.
    – No ale czy to jest konieczne? – zajęczał.
    – No wiesz, musisz przestrzegać zasad. Możesz przecież nosić spódniczkę jako mężczyzna, ale czy to przyciągnie klientów? Czy będziesz istotny dla firmy? A co, jeżeli zaczną odchodzić przez takie… dziwadło?
    – No ale co z dokumentami i tym podobnymi sprawami?
    – Tak jak mówiłam, mieszkanie, samochód, a nawet dokumenty. Wszystko jest przewidziane. Joasia bardzo się starała.
    – Filip… to dla ciebie taka szansa. – Joanna zbliżyła się do niego. – Żołnierze noszą mundur, budowlańcy kaski, a bardziej przewiewny dół od garnituru ma aż tak duże znaczenie dla ciebie?
    – No nie – wyszeptał.
    – Inne miejsce zamieszkania, inni ludzie, inne dokumenty. Kto cię rozpozna? Wiesz, ilu by chciało być na twoim miejscu? Wiesz, jak długo byś wchodził na to stanowisko? Pomyśl, kim możesz się stać! Chcesz, żeby to, co o tobie mówili, stało się prawdą? By siedzieć w okienku i wpłacać emerytury na konto? Na to zawsze będzie czas, a teraz… możesz udowodnić, że się mylili.
    – To prawda, byłbyś najmłodszym pracownikiem na tak wysokiej pozycji.
    – Dobra, dobra, dobra… już – podniósł głos. – Niech wam będzie.
    Joanna z uśmiechem spojrzała na Kamilę, która podała chłopakowi długopis, by podpisał umowę.
    ***
    Dwa dni później Filip chciał przewieźć swoje rzeczy z akademika do nowego mieszkania. Przed pójściem na studia mieszkał z rodzicami na obrzeżach miasta. Kiedy wyprowadził się do akademika, jego rodzice podjęli decyzję o sprzedaży rozpadającego się domu. Za otrzymane pieniądze spłacili zadłużenie i przeprowadzili się do Norwegii, gdzie ojciec zajmował się stolarstwem, a matka wiodła spokojne, domowe życie.Kiedy Filip zadzwonił do nich, bardzo się ucieszyli, co poprawiło mu samopoczucie. Kolejną sytuacją, która utwierdziła go w podjętej decyzji, była scena w akademiku. Z uwagi na różnych promotorów osoby z jego roku nie broniły swoich prac w tym samym czasie, więc wielu studentów leniwie czekało na swoją kolej.
    Swój dobytek przewoził firmowym samochodem, który otrzymał zaraz po podpisaniu umowy. Był to trzydrzwiowy hatchback z logiem banku na bocznej karoserii.

    – Filip? – usłyszał głos chłopaka wychodzącego z budynku.
    – A… to ty.
    – To twoje auto?
    Za chłopakiem stanęło jeszcze kilka osób, za którymi Filip nie przepadał. Wyczuł swoją okazję.
    – Ta… a co? Myślisz, że pakuję swoje rzeczy do cudzego samochodu?
    – Nie no, nie wiedziałam, że masz znajomych w TIB – wtrąciła dziewczyna o nieco pulchniejszej sylwetce.
    – Akurat to moje nowe służbowe auto, a nie żadnego kolegi.
    – Czekaj, dostałeś pracę z samochodem służbowym?! TY?!
    Filip z satysfakcją uśmiechnął się i trzasnął klapą bagażnika.
    – I wiesz co jeszcze, złotko? Właśnie jadę do nowego mieszkania. Jak schudniesz, to może zaproszę cię na parapetówkę. A teraz wy tutaj sikajcie w jeden kibel, a ja zawijam, pajace.
    Jadąc samochodem, serce mu dudniło. Wyrzucenie „znajomym” tego, co mu leżało na sercu, ponownie podbudowało go i poczuł, że teraz może być już tylko lepiej.
    Największe wrażenie i tak zrobiło na nim mieszkanie. Jeszcze do niedawna płacił jak za złoto za stare łóżko w akademiku, a teraz miał nie tylko pracę i samochód, ale również własne lokum!

    Lokalizacja była unikalna. Nie można było już nazwać jej ścisłym centrum – zabudowa była znacznie niższa, ale ten jeden konkretny budynek wyrastał niczym niezłomna roślina, sięgając około dwudziestu pięter. Duża ilość szkła nadawała mu wygląd hotelu albo biurowca. Klimat ekskluzywności nie znikał nawet po wejściu do środka – w holu znajdował się portier oraz ochroniarz.
    Tak jak w opisie, lokum było niewielkie i miało jedynie oddzielną sypialnię oraz łazienkę. Krzątając się po nowym mieszkaniu, Filip nagle usłyszał pikanie otwierających się drzwi.
    – Huh? Pani Kamila!?
    – Tak, to ja – odpowiedziała, kładąc przy wejściu karton oraz mniejsze pudełko. – Widzę, że się zadomowiłeś.
    – Jak pani weszła? Przecież mam kartę dostępu!
    – No właśnie w tej sprawie – podniosła mniejsze pudełko do rąk. – Twoja karta jest tymczasowa i prawdopodobnie jutro się dezaktywuje. Budynek należy do TIB i działa tu system Face ID. Jako prezes jestem w systemie, więc mogę otwierać drzwi. Muszę zrobić ci zdjęcie, żebyś również miał pełny dostęp… no i do dokumentów ogólnie.
    – A, okej… Może stanę na białej ścianie? Powinno być dobrze – podszedł do pustej ściany.
    – Czekaj, czekaj – zaśmiała się. – Najpierw muszę cię trochę przygotować do zdjęcia.
    Z pudełka delikatnie wyjęła perukę. Wyglądała tak naturalnie, że gdyby Filip nie wiedział, mógłby pomyśleć, że komuś odcięto głowę. Kamila podeszła bliżej i zaczęła nakładać mu ją na głowę. Długie, czarne włosy opadły na jego ramiona, sięgając łopatek. Grzywka, prosta i lekko przerzedzona, zasłaniała połowę brwi.
    – Uuu… wygląda nawet lepiej, niż myślałam. Ale jeszcze coś.
    Wyjęła z torebki pudełeczko z kilkoma przyborami do makijażu. Instruując chłopaka, by się nie ruszał, delikatnie podkreśliła mu rzęsy maskarą, nadając im bardziej kobiecy wygląd. Najważniejszą poprawkę zostawiła na koniec – eyelinerem zmieniła kształt jego oczu, nadając im bardziej azjatycki wygląd.
    Kiedy poprawił postawę i zapalono mocniejsze światło, Kamila zrobiła kilka zdjęć najnowszym modelem telefonu.
    – I co? – obróciła wyświetlacz w jego stronę. – Dziewczynka czy nie?
    Faktycznie, coś w tym było. Filip zdziwił się, że jego rysy nie są aż tak męskie, jak myślał. Wystarczyła peruka i podkreślenie rzęs, by wyglądał zupełnie inaczej. Z jego perspektywy nadal widział siebie, ale dla kogoś, kto go nie znał, zdjęcie nie budziłoby żadnych podejrzeń.
    – No, do identyfikatora to chyba wystarczy – odparł z lekkim zawstydzeniem.
    – Dobrze, teraz ważne informacje na temat twojej nowej tożsamości – powiedziała, wyciągając z torebki teczkę z dokumentami i zakładając nogę na nogę. – Nazywasz się Izumi Minatozaki.
    – Huh? – skrzywił się. – Czemu tak? Też się czepiacie moich oczu!?
    – To skomplikowane – westchnęła. – Sama się w to nie zagłębiałam, ale chodzi o jakieś prawne kwestie związane z zatrudnieniem. Oficjalnie jesteś pracownikiem oddelegowanym do Polski. Dlatego budynek, w którym mieszkasz, należy do TIB i w dokumentach cały czas pozostajesz pod opieką pracodawcy. W innym przypadku nie moglibyśmy cię tak szybko zatrudnić na tak wysokim stanowisku bez przechodzenia przez całą procedurę rekrutacyjną i inne formalności.
    – Ale ja nie znam chińskiego.
    – Po pierwsze, to japońskiego. A po drugie, znasz polski, więc teoretycznie zostałeś tutaj wysłany jako delegat, co nie?
    Filip nie drążył dalej tematu, widząc, że wszystko zostało dokładnie przemyślane.
    – Wiek zostaje ten sam – 25 lat, miejsce urodzenia: Matsue. Potem sobie sprawdzisz, gdzie to jest – dodała. – Resztę rzeczy, czyli mail, hasła, karta SIM, masz tutaj w teczce. Zakupy robisz sam, pranie też.
    Podniosła się i podeszła do większego kartonu, który przyniosła.
    – Nie wiesz, jakie masz szczęście, że mamy ten sam rozmiar – zaśmiała się. – W środku znajdziesz kilka ubrań na jutrzejszy dzień w pracy. Dodatkowo jest też jakiś upominek od Joasi, ale sama nie wiem, co to jest. Jakieś pytania?
    Charyzma Kamili i jej szybki sposób mówienia lekko przytłoczyły Filipa. Sam nie wiedział, czego nie wie.
    – Yyy… chyba nie, proszę pani.
    – W takim razie do jutra, Izumi – rzuciła, puszczając mu oczko, po czym wyszła.

    Gdy został sam, ciekawość szybko wzięła górę i Filip otworzył karton. W środku znajdowało się kilka ubrań, ale jego uwagę od razu przykuł pendrive leżący na samej górze. Podpiął go do laptopa i odkrył plik PDF oraz kilka filmików instruktażowych. Okazało się, że jego była szefowa zostawiła mu szczegółowy poradnik… dotyczący „bycia kobietą”.
    Nie przejrzał wszystkiego, bo już pierwszy filmik wywołał u niego lekką panikę – dotyczył rzeczy, które musi zrobić przed wyjściem z domu.
    ***
    Filip wstał znacznie wcześniej, by odpowiednio się przygotować. Z notatek Asi wiedział, że nie wystarczy zwykły prysznic – musi się porządnie ogolić, zwłaszcza w miejscach, których wcześniej nawet nie dotykał ostrzem.Twarz ogolił całą, oszczędzając jedynie brwi. Nogi ogolił dwa razy, wraz z pośladkami i kroczem. Paradoksalnie, mimo że przywiózł wiele rzeczy z poprzedniego mieszkania, jedynym przydatnym narzędziem okazała się maszynka do golenia.Po wyjściu z łazienki krok po kroku zaczął nakładać makijaż. Nic skomplikowanego – podstawy, czyli podkład, eyeliner i delikatną szminkę. Mimo szczegółowych instrukcji z poradników wideo szło mu tragicznie. Mylił produkty, nakładał ich za dużo lub rozprowadzał nierównomiernie. Pomimo wcześniejszej pobudki, szybkie zerknięcie na zegarek uświadomiło mu, że czas nagli – musiał się ubrać.Zrzucił szlafrok z gładkiego ciała i sięgnął po stertę ubrań z kartonu. Rozłożył je na kanapie i szybko zauważył, że ma przed sobą dwa zestawy – jeden do pracy, a drugi bardziej domowy. Skrzywił się, gdy okazało się, że czeka na niego komplet czarnej bielizny. Nie była wyzywająca, lecz szykowna, z delikatnymi koronkowymi wykończeniami. Materiał był miękki i przyjemny w dotyku, zapewniając komfort przez cały dzień. Subtelne obszycia zapobiegały odkształcaniu się pod napiętą spódnicą. Następne w kolejności były rajstopy. Coś jednak mu w nich nie pasowało. Przybliżył nos do kroku i poczuł charakterystyczny zapach. Przejechał palcami wzdłuż nogawki, a potem powąchał część stopy.
    – One są… noszone – wyszeptał pod nosem, lekko zdegustowany.
    Przeglądając resztę ubrań, doszedł do wniosku, że Kamila nigdy ich nie wyprała. Było w tym coś dziwnie intrygującego – mieszanka lekkiego oburzenia i subtelnej ekscytacji. Tkaniny wciąż nosiły jej zapach, delikatną woń perfum i ciepło ciała, które zdawało się w nich zatrzymać, nadając im niemal intymny charakter.Założył cieliste rajstopy, które leciutko opięły jego nogi, a potem sięgnął po główną część stroju – butelkowozielony garnitur. Biała koszula, garsonka i spódnica lekko powyżej kolana – klasyczna, kobieca elegancja. Materiał był nieco szorstki, ale w lustrze odbijała się sylwetka, która niepokojąco przypominała kobietę. Efekt był aż nazbyt przekonujący, co wprawiło go w chwilowe zakłopotanie… było aż za dobrze.Ostatnim elementem były buty – zielone szpilki z lekkim wycięciem po bokach między obcasem a czubkiem. Tutaj ponownie przydały się porady Asi dotyczące chodzenia. Kilka próbnych kroków od ściany do ściany miało sprawdzić, który styl będzie najlepszy. Można było poruszać się sztywno, ale jak długo dałoby się tak wytrzymać? Bardziej naturalne było poddanie się postawie ciała – ciężar rozkładał się wtedy na stawach w pachwinach i biodrach, ale efektem ubocznym było charakterystyczne kołysanie biodrami przy każdym kroku. Czas wychodzić. Filip zgarnął z blatu klucze od samochodu i telefon. Chwila konsternacji – nie miał gdzie ich schować. Brak kieszeni, brak torebki. Problem, na który nie miał już czasu.
    ***
    Parking dla pracowników był oddzielony szlabanem. Chociaż stały tam luksusowe samochody, na Filipie nie zrobiło to większego wrażenia. Jego skromność została zaspokojona przez auto, które dostał. Przed wysiadaniem musiał na nowo założyć szpilki – prowadzenie w nich samochodu było zwyczajnie niemożliwe. Nowe miejsce pracy wysokością przypominało budynek, w którym zamieszkał. Może był trochę bardziej oszklony. Wejścia były dwa – jedno prowadziło do holu z windami, skąd można było dostać się na wyższe piętra, których bank nie zajmował. Drugie było przeznaczone dla klientów i pracowników banku. Po wejściu uderzyło go kilka rzeczy. Pierwsza – specyficzny klimat wnętrza. Temperatura, wentylacja, wilgotność – wszystko było idealnie wyważone. Powietrze wydawało się niemal luksusowe, jakby ktoś celowo stworzył tu atmosferę dla „lepszych” ludzi. Druga – cisza. Mimo że stanowiska obsługi klienta były półotwarte, drewniane parawany zapewniały wystarczającą intymność, jednocześnie eliminując konieczność montowania drzwi i zamkniętych pomieszczeń. Nawet dywan wydawał się niezwykły – mimo szpilek i braku finezji w poruszaniu się Filip stawiał kroki niemal bezszelestnie. Przechodząc obok pierwszych stanowisk, został zatrzymany przez młodą pracownicę. Była jego wzrostu, ubrana w klasyczny szary uniform bankowy, z plakietką przypiętą do marynarki.

    – Dzień dobry. Jak mogę pomóc?
    – Dzień… – odchrząknął, by poprawić ton głosu na bardziej kobiecy. – Dzień dobry. Dziś zaczynam tutaj pracę.
    – Rozumiem. W takim razie zapraszam za mną do kierownika.
    Podążając za pracownicą, Filip próbował rozejrzeć się po wnętrzu, by lepiej zorientować się, co gdzie jest. Nie było mu to dane – chwilę później stanął już w drzwiach gabinetu Kamili.
    – Dzień dob…
    – Boże! – przerwała mu kobieta, ściągając okulary. – Jak ty wyglądasz?!
    – To są ubrania od pani.
    – No właśnie i widzę swój błąd.
    Wstała, podeszła bliżej i zaczęła go oglądać, dotykając ramion i rękawów.
    – Nie masz lustra w domu? Wyglądasz jak… jakaś stara bibliotekarka.
    – Ale to te ubrania z kartonu – powtórzył z uporem.
    – Wiem – zamyśliła się. – Brałam coś starszego, ale nie wiedziałam, że będzie to na tobie tak… wisieć. – Przez chwilę szukała odpowiedniego słowa. – Musisz sobie ogarnąć jakieś ubrania.
    – Co? Ale… że ja? Jak?
    – W sklepie?
    – No tak, ale… na dziale kobiecym? Nie dość, że średnio się znam, to jeszcze wezmą mnie za jakiegoś zboczeńca czy geja.
    – Ehhh… Gdybym wiedziała, że będą z tobą takie problemy, to bym się w to nie bawiła – westchnęła. – Dziś wieczorem coś ci ogarnę. Tymczasem piętro wyżej, biuro 004, jest twoje. W teczce znajdziesz kilka dokumentów do podpisania, identyfikator i hasła. Żebyś się nie nudził, jest też lista z numerami telefonów – przedzwoń i poinformuj ich, że jesteś ich nowym opiekunem.
    – Dobrze.
    – A teraz już idź.
    Po skończonej pracy Filip wrócił do mieszkania. Nie musiał długo czekać – drzwi wejściowe otworzyły się same. W środku od razu usłyszał głos Kamili, wydającej komuś polecenia.
    – Tak, tak, tutaj.
    Po chwili do mieszkania weszło trzech mężczyzn. Dwóch pierwszych wniosło kartony, a ostatni wwiózł paczkę na wózku transportowym. Tak szybko, jak przyszli, tak samo wyszli, zostawiając Filipa i blondynkę samych.
    – No co tak stoisz? Rozbieraj się – rzuciła ostro, odkładając torebkę na kanapę.
    – Yyy… co to?
    – Potrzebujesz ubrań, prawda?
    – To wszystko dla mnie?
    – Gdzie tam… – prychnęła. – Te, które nie będą pasować, wsadzisz z powrotem do kartonu i zabiorą je jutro.
    Przesunęła stół, robiąc więcej miejsca, i usiadła na nim, jednocześnie zrzucając szpilki.
    Filipowi nie umknęło to ponieważ jako mężczyzna posiadał moniejszą niż inni fascynacje kobiecymi stopami w rajstopach. Poczuł ciepło gdy kobieta bezwładnie zaczęła ruszać palcami owiniętymi w czarny, szeleszczący materiał.
    – Co tak stoisz? No dalej.
    – Tak tak – ruszył w kierunku sypialni.
    – Ej… a ty gdzie?
    – No rozebrać się
    – Rozbieraj się tutaj
    – Ale… – zająkał się zawstydzonym głosem.
    – Przecież kobiety nie mają przed sobą tajemnic, prawda? – Kamila uśmiechnęła się chytrze. – Razem chodzą na zakupy, do toalety… Nie raz z koleżankami byłyśmy razem w przymierzalni. Jej spojrzenie jasno dawało do zrozumienia, że poza mieszkaniem, pracą i samochodem Filip ma też pewne zobowiązania.
    W kierunku kanapy poleciała garsonka i koszula. Filip przez chwilę zastanawiał się, czy jednak nie powinien był sam pójść na zakupy. Teraz było już za późno na takie dylematy.
    Zatrzymał się na moment, a potem zaczął powoli zsuwać spódniczkę wzdłuż nóg. Opadający materiał ocierał się o rajstopy, które miał na sobie. Coś go przymusiło, by znów spojrzeć na stopy Kamili, które zwisały swobodnie, jakby celowo go kusiły.
    – Widzę, że posłusznie nawet moje majtki założyłeś – skomentowała, nie kryjąc rozbawienia. – A jak rajstopy? Podobają ci się, czy niewygodne? Nawet wśród kobiet zdania są podzielone.
    – Nigdy nie uważałem ich za złe – odpowiedział wymijająco.
    – To znaczy? – uniosła brew. – Spodziewałam się raczej negatywnej opinii.
    – Yy… no… nie przeszkadzały mi.
    – Nigdy nie uważałeś ich za złe? – powtórzyła z zaciekawieniem. – Czy to pierwszy raz, kiedy masz je na sobie?
    – Tak – skłamał, zaczynając powoli rolować je w dół.
    Kobieta wstała i zblżyła się do niego gdy miał rajstopy na poziomie kostek. Otwartą, szybką dłonią uderzyła w lekko nabrzmiałe krocze.
    – Widzę że komuś się podoba ten “pierwszy raz” – chłopak został przybity do ściany – Powiedz, jarają Cię rajstopy Izumi?
    – Ja…
    – Pytam się, lubisz ten materiał co?
    – Tak – wyszeptał
    Zpapała go za ręke i położyła na swoim udzie.
    – No dalej opowiedz mi. – chłopak był w szoku ale i podniecenie rosło
    – Bo one są takie kobiece, teraz wiele rzeczy jest unisex. Kobiety chodza w spodniach i bluzach. Rajstopy to jedyna rzecz która należy tylko dla kobiet.
    – Skoro je tak wielbisz to oznacza że wielbisz też kobiety. Uznajesz kobiecą wyższość? Jako mały mężczyzna chcesz się do nas upodobnić?
    Filip nie wiedział co odpowiedzieć. Przytakiwał tylko dlatego że był zby przytłoczony ty co się dzieje. Zapewnie zaprzeczył by, zawalczył ale to wszystko było po prostu za dużo.
    – Soro się nie mylę to nie będzie dla ciebie żadnego problemu żeby upaść na kolana i pocałować mnie w stopy jako znak uległości.
    Kolejny tekst i kolejna dawka zwalającejgo z nóg szoku. Co ona właśnie powiedziała? Co niby teraz powinien zrobić?
    Chłopak powoli zsunął się i zblizył do jej majestatu. Im bliżej stóp była jego twarz tym bardziej czół zapach który poczół gdy rano ubierał rajstopy szefowej.
    – Dorze skoro hierarchię mamy już ustaloną czas zrealizować twoje pragnienie i ubrać Cię jakoś Izumi. – blondynka wróciła na stół
    Z wielkim wstydem i lekko powiększonym penisem ostatecznie również zdjął majtki i według instrukcji otworzył pierwszy karton. Pierwsza rzecz to był cieniutki biały pergamin. Odkrywajac go można było zauważyć że każda rzecz jest odzielona od drugiej zapewnie żeby się nie zniszczyły.
    – Co tam mamy pierwsze?
    Nagi chłopak wolno uniósł pierwszy kawałek materiału.
    – Nie, nie, to zaraz – skomentowała Kamila. – Najpierw te bieliźniane kartony.
    – Bielizna?
    – No tak… A co, chcesz nago biegać?
    Niestety miała rację. Po chwili szukania Filip w końcu znalazł właściwy karton. W środku były pudełka wielkości opakowań na telefon, dobrze mu znane kartoniki na rajstopy oraz kilka rzeczy zawiniętych w czarny pergamin. Nie zwracając na to większej uwagi, wziął dwa pierwsze pudełka i podniósł je, pokazując Kamili.
    – To jest to, szefowo?
    – Tak. W tych kartonikach jest zestaw majtek i stanika. Powinny być tam też rajstopy, skarpetki i jakieś halki do spania. Wiesz, takie duperele.
    – Dużo tego…
    – Ehh, ale ty marudzisz – wywróciła oczami. – Nie dość, że pomagam, to jeszcze narzekasz, że za dużo! Wzięłam na zapas. Trzeba ci wyrobić jakiś styl pasujący do tej twojej małej, azjatyckiej buźki.
    Filipa aż zagotowało od środka. Przypomniały mu się szkolne lata, kiedy wszyscy czepiali się jego lekko skośnych oczu. Nim jednak zdążył zareagować, Kamila lekko skinęła głową, sugerując, by otworzył pierwsze pudełko.
    Po odklejeniu dwóch zabezpieczających naklejek jego oczom ukazał się zestaw bielizny. Wyciągnął go i przyjrzał się – kobaltowe stringi i bardotka. Charakterystyczną cechą był materiał – niby lekko prześwitujący, ale jednak jednolity. Miękki, lekko rozciągliwy. Założenie stringów było proste. Co ciekawe, boczne paski trzeba było wysoko podciągnąć, co nadawało im kształt litery V. Stanik był jednak inną historią – lekko przyciasny, zapewne by dobrze podtrzymywać biust, i to nieszczęsne zapięcie, które każdemu facetowi sprawiało problemy. Kamila westchnęła i opuściła stopy na podłogę.
    – Ehh… pokaż to, miernoto.
    Obróciła chłopaka i sprawnym ruchem zapięła bardotkę.
    – Hm… no i lipa. Jednak bez tego się nie obędzie.
    – Co ma pani na myśli? – zapytał Filip, widząc, jak zaczyna przeszukiwać kartony.
    – Musisz być wiarygodną kobietą.
    Z dna pudełka z bielizną wyciągnęła coś, z czym lekko się siłowała.
    – Masz za mało u góry i za dużo na dole.
    Pierwszą rzeczą, którą wyciągnęła, był sztuczny biust. Rozmiar nie był imponujący – Filip, choć się na tym nie znał, ocenił, że to okolice B. Piersi były rozdzielone i dopasowane do jego odcienia skóry. U dołu miały lekko spłaszczone krawędzie. Sutki były nieco przyciemnione i permanentnie sztywne. Kamila podała mu jedną pierś do ręki. Wprawienie jej w ruch przypominało coś dziwnego – jakby balon wypełniony półstężniałą galaretką. Filip zdjął stanik, a Kamila zaczęła tłumaczyć, jak należy je przykleić. Okazało się, że do tego właśnie służyły paski materiału, które miały pomagać w utrzymaniu odpowiedniej pozycji. Skupienie na słuchaniu Kamili sprawiło, że całkowicie przyćmiło to dla niego całą absurdalność sytuacji. Gdy piersi były już przyklejone, poczuł ich ciężar na klatce piersiowej – jakby nosił na torsie lekki plecak, i to dosyć wysoko. Na szczęście stanik stabilizował wszystko i odciążał skórę oraz klej.
    – I jak?
    – Dziwnie… ale nie aż tak, jak można by się spodziewać – nieśmiało pobujał ciałem, obserwując ich ruch.
    – Okej, teraz druga część – Kamila sięgnęła po kolejne pudełko.
    – Drugie? – ciągle nie rozumiał.
    W jej dłoni znalazło się coś na kształt banana ale troche mocno wygiętego.
    – Ściągni majtki.
    – Po co? – jego odpowiedź wywołała chwilę martwej ciszy. Po chwili się ugiął i kobaltowe stringi wylądowały na posadzce.
    – Cały czas widzę że twój penis jest lekko podjarany. Stringi i rajstopy nie zatrzymają takiego wybrzuszenia a co dopiero gdy się na prawdę podjarasz.
    – Ale ja nie…
    – Dobra dobra, oboje wiemy że jak bym kazała tobie wycałować moje stópki to byś się spuścił samoistnie czyż nie? Chyba że mi chesz udowodnić jak silny jesteś i odporny.
    Jej komentarz i sugestia wystraszyły chłopaka. Oboje wiedzieli że ma racje. Nawet jak by się zgodził to co wtedy? Nawet jak by wygrał to co wtedy? Nic, jedyne co to może się tylko upokorzyć.
    – Powinieneś być mi wdzięczny że nie mam w ręku pasa cnoty. – zachihotała. – To jest sztuczna vagina, wkłada się ją pomiędzy nogi. Twój penis ląduje w komorze niczym prezerwatywa i jest podciągniety pod ciebie do tyłu. Na końcu jest przewód przez który spokojnie się wysikasz. Mocz wylatuje jak u kobiety więc nie muszisz tego ściągać. Drugą częścią jest sztuczna pochwa. Jak widzisz te dwa płatki się rozchodzą i w środku jest druga komora. W środku są jakieś wypustki i takie tam.
    Podczas gdy kobieta opisywała to faktycznie obraz coraz bardziej zaczął przypominać kobiece narzady. Wszystkie dziury na swoim miejscu, sztuczne niedoskonałości tylko dodawały realizmu i tak dobrze przemyślalemu patentowi.
    Zimna ręka powędrowała w kierunku penisa chłopaka.
    – Ej ej
    – Co no, muszę wepchnąć tobie jądra.
    – Co?!
    – Ehhh nie wytrzymam z tobą.
    Chłodna, koścista dłoń złapała chłopaka za moszne i kciukiem wepchnęła w jego ciało jądra. Filip był w szoku ponieważ nie wiedział że tak w ogólne można. Dotyk kobiety i stres był na tyle przytłaczający że nie powodował erekcji. Penis został włożony na miejsce i pociągnięty w tył. Następnie nałożenie kleju na płatki sztucznej skóry i dociśnięcie całości pomiędzy nogi chłopaka.
    Obrócił się do ustra i nie mógł uwierzyć że to jego ciało. Pomimo tego że wiedział że jest to przykejne to jego mózg i oczy szalały z dezinformacji jaką przekazywało mu lustro.
    – To niemożliwe!
    – A jednak! – zaśmiała się kobieta.
    Podczas gdy ten przeglądał się w lustrze Kamila wzięła palec i z ciekawości włożyła w jego szuczną pochwe. Środek był ciasny, lekko ciepły wyłożony rozmaitą fakturą.
    – Czujesz mój palec?
    – Tak, czuje. Ociera się o mojego Penisa.
    – Ciekawe, zawsze byłam ciekawa czy to tak działa. – podsumowała. – A łechtaczka? – Podotykała jeszcze gumowe szczegóły jego nowego korcza.
    – Nie, tylko nacisk palca.
    Kolejne sekundy przed lustrem wywołały mase pytań w głowie chłopaka. Czy mieszkanie, samochód, praca jest tego warte? Co tu tak na prawdę się dzieje.
    – Umm… Pani prezes a to nie jest troche za dużo? No wie Pani miałem po prostu przestrzegać norm dotyczących ubioru i tyle a teraz mam schowanego członka i biust.
    – Za dużo? Przecież nie robię ci operacji plastycznej ani nie daję hormonów. Czy ty nie widzisz, że to dla twojego dobra?
    – Dobra?
    – Tak, kochanie. Pomyśl tylko o konsekwencjach, jeśli ktoś cię odkryje. Jak już wspominałam, utrata klientów to jedno, ale co z zatrudnieniem? Jak zareaguje urząd pracy, policja i tak dalej? W teorii podajesz się za kogoś innego. Dostęp do wrażliwych danych ma Izumi Minatozaki, a nie Filip. Jeśli ktoś cię wyda, to co powiesz? „Kazali mi chodzić w sukience, zmuszali mnie, żebym jeździł ich samochodem i mieszkał w ich mieszkaniu”? Kto w to uwierzy? Masz jakiegoś świadka?
    Argumenty Kamili były miażdżące. Filip zdał sobie sprawę, jak głęboko w to wpadł – ale nie od razu, tylko kawałek po kawałku. Przecież sam chętnie przeprowadził się i ruszał z piskiem opon spod świateł. Najgorsze było to, że nikt nie zmuszał go do niczego pistoletem. Wszystko, co mówiła Kamila, miało sens i, tak naprawdę, im głębiej w to brnął, tym bardziej mu się to opłacało.
    – Dobrze… Jest już późno, a nawet nie zaczęliśmy.
    Zaczęła się miniparada mody. Najpierw bielizna – przewinęły się najróżniejsze kolory, ale dominowały stringi i tanga. Do zostawienia wybrano tylko te zestawy, które miały biustonosze podtrzymujące i modelujące piersi. Rajstopy, pończochy, pasy do nich i zwykłe skarpetki trafiły do garderoby bez przymierzania.
    Marynarki i koszule wybierała Kamila – znała się lepiej i decydowała, co zostaje, a co nie. Filip nie miał wyboru, bo kompletnie się na tym nie znał, a nie chciał wyglądać śmiesznie. Kiedy zapytał o kryteria, usłyszał, że szefowa celuje w styl inspirowany modą azjatyckiej giełdy.
    Myślał, że jego własne ubrania zostaną w szafach, ale się pomylił – na wszystko musiał znaleźć miejsce. Ku jego zaskoczeniu dostał również odpowiedniki męskich ubrań, takich jak jeansy czy trampki. Ucieszyło go to – przynajmniej w dni wolne nie będzie musiał chodzić w garniturze po mieszkaniu.
    – To chyba wszystko. Kartony z ubraniami do zwrotu możesz zostawić przed drzwiami, ktoś je odbierze – powiedziała Kamila, otwierając drzwi. – Będę ci potrącać z pensji za ciuchy, regularnie.
    Już miał odetchnąć z ulgą, gdy dodała:
    – Jeszcze dwie rzeczy. Zaraz ci wyślę adres, gdzie jutro przed pracą ogarniesz sobie paznokcie. Druga – załóż sobie sociale. Codziennie przed pracą rób zdjęcie outfitu i wrzucaj na Instagrama, dobrze?
    – Dobrze, pani prezes.
    – Cieszę się.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K0oma
  • Ciszej! Bo uslysza.

    Dzwonek nad drzwiami zabrzęczał cicho, gdy weszłam zza lady, poprawiając dopasowaną marynarkę służbową. Światło padało na idealnie wyprasowane garnitury wiszące w równych rządkach. Zwykły dzień w pracy.

    Aż do momentu, w którym wszedł ON. Nie wiem, czy najpierw zobaczyłam jego sylwetkę, czy poczułam, jak powietrze nagle zgęstniało.
    Nie był jak reszta klientów – ci zazwyczaj nerwowo rozglądali się po sklepie, szukając pierwszego lepszego sprzedawcy… ON szukał mnie.
    Nie mrugał. Patrzył prosto na mnie, jakby nic poza mną w tym pomieszczeniu nie istniało.
    Był pewny siebie, opanowany, całkowicie świadomy własnego ciała.
    Wiedziałam, że ten dzień nie skończy się dobrze.
    Nie dlatego, że zrobił coś konkretnego. Nie dlatego, że powiedział coś, co mogłoby być uznane za dwuznaczne. Patrzył na mnie.
    I to było wystarczające, bym zapomniała, jak mam oddychać. Był dokładnie taki, jak zapamiętałam. Wyprostowana sylwetka. Ruchy, które mówiły więcej niż jakiekolwiek słowa – swobodne, ale nieostentacyjne. Nie było w nim pośpiechu. On miał czas i miał pewność, że to, po co tu przyszedł, dostanie – niezależnie od tego, ile zajmie mu osiągnięcie celu.
    Mnie.

    Przełknęłam ślinę i podeszłam, starając się udawać profesjonalizm, który już dawno się we mnie roztrzaskał. Poznałam go wczoraj, wiem jak się nazywa, ale profesjonalizm trzeba zachować.
    – Dzień dobry. W czym mogę pomóc?
    Uśmiechnął się. Nie w sposób, który zapowiadał flirt. W sposób, który oznaczał, że wiedział, jak wyglądałam dzisiaj rano, kiedy myślałam o tym, że go zobaczę.
    – Potrzebuję garnituru – powiedział spokojnie, a ja czułam, jak każde jego słowo osiada na mojej skórze.

    Gdy prowadziłam go między stojakami, szukałam sposobu, by się od niego odciąć.
    Nie patrzeć na niego. Nie czuć jego zapachu, który był zbyt znajomy, zbyt intensywny, zbyt… mój. Ale nie dało się. Czułam go przy sobie.
    Nie dotykał mnie, ale wiedziałam, że gdybym tylko się cofnęła o kilka centymetrów, jego ciało byłoby pierwszą rzeczą, na którą natrafię.

    Zatrzymałam się i odwróciłam.
    Za blisko.
    Zbyt szybko….

    Serce zaczęło mi walić. Nie mogłam patrzeć na jego twarz, więc przeniosłam spojrzenie na jego dłonie. Były otwarte, swobodne, jakby wiedział, że nie musi ich używać, żeby mnie do siebie przyciągnąć.
    Już byłam tam, gdzie chciał.

    – Ten model będzie idealny – powiedziałam, podając mu marynarkę. – Możemy dopasować długość spodni, jeśli…
    Nie dokończyłam.
    Nie dlatego, że nie wiedziałam, co chciałam powiedzieć. Tylko dlatego, że jego palce przypadkowo musnęły moje dłonie.

    Nie powinnam czuć tej iskry. Nie powinnam czuć, jak całe moje ciało napina się w odpowiedzi.
    Ale on to zauważył.
    Oczywiście, że zauważył.
    Patrzył na mnie, a ja wiedziałam, że nie zrobił tego przez przypadek.
    Nie mówił nic.
    Nie musiał.
    Nie spieszył się.
    Nie odsunął się.
    Tylko czekał.
    Czekał, żebym zrobiła pierwszy krok w jego stronę. A ja wiedziałam, że w końcu to zrobię. Wiedziałam, że jeśli wejdzie ze mną do przymierzalni…
    Już się nie powstrzymam. Jakby czytał mi w myślach. Patrzył mi głęboko w oczy.
    Wyciągnął rękę..

    Nie powinnam…
    Nie powinnam pozwalać, żeby jego ręka zacisnęła się na moim nadgarstku, prowadząc mnie w głąb sklepu, omijając spojrzenia ludzi, którzy byli zupełnie nieświadomi tego, co się zaraz wydarzy. Nie powinnam czuć tego gorąca na skórze, czuć, jak moje uda drżą przy każdym kroku, jak pulsowanie między nimi staje się nieznośne.
    Ale byłam tu. I nie mogłam przestać myśleć o tym, co się za chwilę stanie.
    Adam nie był mężczyzną, który prosił o pozwolenie.
    On brał.
    A ja – choć powinnam zaprotestować, powiedzieć „nie” – chciałam zostać wzięta.

    Pchnął mnie do pierwszej lepszej przebieralni. Weszłam, czując, jak serce wali mi w piersi, jakby już wiedziało, że nie będzie odwrotu.
    Zasłonka była cienka, nie dawała prawie żadnej ochrony.
    Każdy mógł wejść.
    Każdy mógł usłyszeć.
    Nie powinnam była tego robić.
    Ale kiedy jego dłoń wsunęła się pod mój płaszcz, kiedy przesunął palcami po moim udzie, cała logika przestała mieć znaczenie.
    Nie było świata.
    Był tylko on.

    – Wiesz, co jest najgorsze? – szepnął mi do ucha z lekkim drżeniem w głosie – Że próbujesz udawać, jakbyś nie była kurewsko mokra.
    Jego palce przesunęły się wyżej, zaczepiając o koronkę mojej bielizny.
    Zadrżałam.
    Ktokolwiek mógł podejść.
    Ktokolwiek mógł nas przyłapać.
    Ale on nie zwalniał. Był blisko, za blisko.
    Jego drugą dłoń zacisnął na moim gardle, lekko, ale wystarczająco, żebym poczuła się mała. Bezbronna.
    Jego.

    – Powiedz mi, że nie chcesz.
    Zacisnęłam usta.
    Nie mogłam.

    Nie potrafiłam kłamać, kiedy jego palce wsunęły się pod cienki materiał moich majtek i przesunęły się dokładnie tam, gdzie potrzebowałam ich najbardziej.
    Oddychałam szybciej. Za głośno.
    – Ania. – W jego głosie była groźba.
    Czułam, że się uśmiecha.
    – Nie mogę… – wyszeptałam, ale to było kłamstwo.
    Mogłam.
    I on o tym wiedział.

    Był we mnie, zanim zdążyłam się zorientować.
    Mocno. Głęboko. Bez ostrzeżenia.
    Moje palce zacisnęły się na ścianie przebieralni, starając się znaleźć jakąkolwiek stabilność.
    Ale on nie pozwalał mi jej mieć.
    To on rządził tempem.
    To on rządził mną.

    – Zamknij się. – Jego szept przy moim uchu był szorstki. – Chyba że chcesz, żeby wszyscy usłyszeli, że jest Ci dobrze Ciszej, Bo Usłyszą.
    Moje ciało zdradzało mnie na każdym poziomie.
    Byłam wilgotna, ciasna, pragnęłam więcej.
    Próbowałam zapanować nad dźwiękami, które chciały się ze mnie wyrwać, ale on to wyczuł.
    I wcale nie miał zamiaru mi pomóc. Jego dłonie mocniej wbiły się w moje biodra.
    Nie mogłam się ruszyć. Byłam przytrzymana, zamknięta w jego uścisku, zupełnie poddana.
    I to właśnie było najgorsze.
    To właśnie było najlepsze.

    Próbowałam być cicho. Naprawdę próbowałam.
    Ale kiedy jego ruchy stały się mocniejsze, kiedy poczułam ten znajomy dreszcz przechodzący przez całe moje ciało, wiedziałam, że jestem zgubiona.
    Przylgnęłam do ściany, wstrzymując oddech, gryząc wargę, ale to było za dużo.
    – Już? – jego szept był pełen satysfakcji. – Tak szybko?
    Był okrutny. I uwielbiałam to.

    Moje ciało zaczęło drżeć pod jego dotykiem, czułam, jak wszystko się we mnie zaciska, jak tracę kontrolę, jak on mnie tam trzyma, nie pozwalając mi oderwać się od rzeczywistości.
    A potem przyszło to.
    Eksplozja. Zatracenie.
    Nie mogłam oddychać. Nie mogłam się ruszyć.
    Byłam cała jego.

    I wtedy, kiedy moje ciało jeszcze drżało pod nim, kiedy moja twarz wciąż była ukryta w zagłębieniu jego szyi, usłyszałam szelest materiału…
    Przebieralnia obok.
    Ktoś był blisko….
    Kurwa.

    Miałam się odsunąć, naprawić swój wygląd, udawać, że nic się nie stało.
    Ale wtedy Adam przyciągnął mnie z powrotem, szepcząc mi do ucha trzy słowa, od których moje ciało zadrżało jeszcze raz.
    – To jeszcze nie koniec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Hartwiński

    Jestem bardzo ciekawy opinii, dajcie mi znać czy Chcecie poznać dalsze losy Adama i Anii. A może byś chciał być bohaterem jednego z moich opowiadań? 

  • Wojskowy Styl cz. 2

    Ela jeszcze przez chwilę wpatrywała się w nową grupę rekrutów. Dzisiejszy dzień był niemałym chaosem. Najpierw wiadomości do Martynki, tresura psa, a teraz nowa, niewyżyta dziewczyna. Po powrocie do baraku, minęła salę główną i przeszła do swoich kwater. Dopiero tam mogła rozluźnić się. Ściągnęła mundur i przepocona bieliznę. Krople potu i soków pokryły bokserki, a teraz powoli spływały po nogach. Tylko westchnęła i poprawiła włosy na głowie, gładząc też swój owłosiony trójkąt. Zerknęła na jutrzejszy grafik.

    -“Nie powinno być problemów, choć wolę by były”- pomyślała idąc do łazienki kręcąc tyłeczkiem.

    Mimo samotnego mieszkania lubiła wyobrażać sobie walącego w kącie faceta. Tęskniła za Martynką. Gdyby mogła to by ją wygrała na aukcji, jednak Dyrektorka za wszelką cenę chciała, by straciła dziewictwo z facetem. Teraz robi karierę w show-biznesie. Woda z prysznica powoli spływała po ciele  Eli. Pamiętała jak dziś. Martynka ze szczegółami opowiadała o pierwszym razie. Nie mówiła jak cwel, ale jak podniecona dziewczyna. Z Tomaszem stali się nierozłączni. Nie był jakiś nerdem, ale ogierem penetrującym dziurki Martynki. Początkowo Ela nie brała tej relacji na poważnie, ale każda opowieść kończyła się dla Martynki czerwonymi policzkami.

    “Tomek jest fajny…Tomek ma pieniądze. Tomek dba o mnie…kutas Tomka jest cudny”. Dłoń Eli przesunęła się ku kroczu gdzie jej palce zaczęły powoli masować, dotykać i wkładać palce do cipki.

    -“Gdzie to ja…a tutaj”-pomyślała i wróciła z wspomnieniami lekko jęcząc pod prysznicem.

    Martynka po kilki tygodniach powiedziała o zmianie płci. Czemu? To pytanie było niepotrzebne, bo sama Dyrektorka stwierdziła, że kuratorium uzna maturę Martynki jeśli  stanie się 100% dziewczyną. Dla Eli był to koniec  tresury. Martynka i Tomek prawdziwe love story. Dłoń zacisnęła się na uchwycie prysznica.

    -Ahhh…-jęknęła głośno

    Palce lepiły się od soków. Wtarła je w ścianę kabiny i już na poważnie umyła się.

    Po wyjściu wytarła się i naga wskoczyła do łóżka. Kiedy ciepło ponownie otoczyło Ele. Przymknęła oczy. W dniu operacji Martynka nie była zdenerwowana. Utrata męskości była formalnością, którą chciała spełnić. Jej głos nadal dźwięczał w uszach Eli. Jej dłoń sięgnęła do szuflady koło łóżka. Przez chwilę przewracała kartki i kosmetyki, aby po chwili wyciągnąć spory wibrator. Pod kołdrą rozchyliła nogi i powoli zaczęła napierać na swoją cipkę sztucznym kutasem. Po chwili zabawy główka weszła i powoli wpływała głębiej. Jęki były głośniejsze, zaś oczy zamknięte. Nowa cipka Martynki była taka mokra i taka podniecająca. Para zakochanych po wypisaniu z szpitala spędziła sporo czasu nie wychodząc z wakacyjnego domku. Ela pamiętała jak ich odwiedziła. Domek nad jeziorem w górach. Widziała jak przy wschodzie słońca pieprzyli się na kamieniach. Jak Martynka ssała kutasa na łódce po środku jeziora. Nie była już kochanką, a tylko przyjaciółką. Wibrator zaczął poruszać się. Ela zacisnęła usta i zęby. Ze złości i podniecenia. Pewnego razu wybrała się z Martynka w góry to tam, jako kobieta nasza nowa gwiazda lizała cipkę i tam  poprosiła o ostatnią tresurę. Opuszczając góry po policzkach spływała łza. Ela ze złością odrzuciła mokry członek w kąt i przykryła się kołdrą. Nie można myśleć przeszłości, teraz jest teraz.

    ……………….

    Następny dzień przyniósł szybką pobudkę i apel o 6:00 rano. Przez okno Ela widziała obecnych rekrutów i tych nowo przybyli. Ci pierwsi stali wyprostowani i gotowi do codzienności. Niektórzy tylko prostowali się nieco wyżej, nabierając czerwieni na policzkach. Wydawali się pobudzeni jakby czekali na coś lub coś utrudniało im chodzenie. Ela tylko się uśmiechnęła. Nowi natomiast stali nierówno i wyluzowani. Dopiero ryk sierżanta doprowadził ich w miarę do porządku. Cały apel został przerwany, kiedy z jednego baraków wyszła spóźniona Helena. Sprawiała wrażenie zaspanej, jednak nie nieprzygotowanej. Zdarzyła się umyć i umalować. Mimo krzyków sierżanta jedynie prychnęła i obojętna stanęła przy reszcie nowych. Ela patrzyła z ciekawością na jej czyny.

    -Phh…ciekawe. -powiedziała do siebie uzbierać codzienny strój.

    Po wszystkim usiadła na krześle w przedpokoju przed drzwiami wejściowymi. Kiedy dźwięk apelu dobiegł końca założyła skórzane rękawiczki. Poranny rytuał był niezbędny do prawidłowego rozwoju rekrutów. Dawne sposoby dyrektor nie przynosiły takich rezultatów. Trzeba być silnym. Silnym mając pod sobą bandę takiego “ścierwa”. Rozległo się pukanie do drzwi. Ela spokojnie założyła nogę na nogę.

    -Wejść-rzekła spokojnie, ale poważnie.

    Do przedpokoju wkroczył 20-paroletni rekrut mający typowy mundur.

    -Jednostka 006 melduje się do codziennej inspekcji.

    Ela kiwnęła głową.

    Na gest Pani Komendant chłopak rozpiął pas i ściągnął spodnie, które upadły. Oczom ukazały się niebieskie, koronkowe stringi, które ciasno leżały.

    -Ściągaj-padł rozkaz Eli

    Rekrut opuścił majeczki, pod którymi zwisał ogolony i delikatny penis.

    -Odwróć się

    Posłusznie facet odwrócił się wypinając  jędrne pośladki. Między nimi wetknięty był znany korek z niebieskim kryształem.

    -Jak się czujesz?

    -Dobrze, Proszę Pani-ciężko oddychając, kiedy palce Eli badały jej ciało dziurkę.

    -Inspekcja zakończona. Wracać do służby.

    -Tak jest- ubrał się i wyszedł.

    Następny i następny. Inspekcja każda trwała kilka minut. Po 15 minutach wszedł kolejny rekrut z innym. Oboje 20 paroletni pozdrowili Panią Komendant i na rozkaz opuścili spodnie, stringi i bokserki(Jeden z czerwonymi stringami, zaś drugi z czarnymi bokserkami). Po opuszczeniu ten męski miał owłosionego i dużego kutasa, zaś drugi miał założony czerwony pas cnoty.

    Ela popatrzyła na drugiego wrogim wzrokiem. Ten widząc to przeprosił i ściągnął cały mundur. Pod koszula

    skrywał prawie płaski czerwony stanik.

    -Jak się czujesz?

    -Dobrze, Proszę Pani

    -Ale nadal nie pamiętasz procedur inspekcji.

    -Ale..ale..

    -Kara

    Chłopak kiwnął głową i ukląkł przed kolega. Chwile myślał jednak dłoń na głowie innego rekruta, wymusiła na nim wbicie się ustami na jego kutasie.

    Ela obserwowała jak głowa faceta jest posuwana. Łzy powoli zaczęły ściekać, kiedy posuwanie zmieniło się w ciche mruczenie. Rekrut szybko doszedł. Widać apel i widok ciała kolegi pobudził go. Sperma wlała się do gardła. Ten jęknął, po czym zaczął pić i zlizywać krople spermy jak rasowa szmata. Na koniec tylko pokazał Pani komendant brak śmietany w ustach.

    Ela kiwnęła głową, po czym uderzyła szmatą w twarz. Rekrut przewrócił się.

    -Nigdy nie zawiedź.

    -Tak, Pani

    -Wynocha

    -Tak jest-odpowiedzieli razem zbierając rzeczy.

    Byli jednymi z ostatnich. Kiedy ostatni uczestnik tresury  opuścił barak, Ela wreszcie mogła ściągnąć rękawiczki, poprawić mundur i wyjść na śniadanie.

    ………………

    Śniadanie przebiegło bez żadnych problemów. Wszyscy byli głodni, więc chwila odpoczynku mogła ukryć smak obozowego żarcia. Ela w ciszy jadła, ostrożnie obserwując salę. Większość rekrutów nowym zaakceptowało zesłanie i starało naśladować codzienne zwyczaje. Byli natomiast zdumieni, że część obozowiczów jest zbyt uległych.

    -:Spokojnie. Na Was też przyjdzie pora.”-pomyślała Ela.

    Oczywiście zdarzały się wyjątki. Helena.

    Jako jedyna nie akceptowała życia obozowego. Wyzywająco ubrana, umalowana jak dziwka. Na szczęście takie sztuczki nie działały na starych weteranów. Zarówno kobiety i faceci, wiedzieli, że jeśli nawet spojrzą w tamtą stronę to ich życie będzie koszmarem. Z całego grona tylko Andrzej siedział cicho i przykładnie. Ela złożyła dłonie w piramidę i lekko się uśmiechnęła.

    -“Oto ważny element każdego projektu. Znaleźć cel :Andrzej-cichy i uległy, Helena- agresywna i dominująca…ciekawe co z tego będzie. Trzeba najpierw ich urobi.”-rzekła w myślach.

    Po posiłku nowi rekruci przystąpili do ćwiczeń wstępnych. Kilka godzin na nogach i siedząco. Biegi, teoria, znowu biegi i znowu teoria.

    Jak przewidziała Ela, jej cele okazały się najwolniejsze. Jeszcze chłopak starał się, jednak Helena już po kilku metrach zbluzgała trenera i usiadła pod drzewem. Po szybkim obiedzie Ela postanowiła wcielić plan z życie.

    -Czołem żołnierze-krzyknęła

    Rekruci jeszcze nie wyuczeni krzyknęli jak chór wiejski. Ela lekko się skrzywiła i nakazała ponownie biegi, jak przewidziała tym razem liczba osób była większa. Oprócz Heleny i Andrzeja pozostało jeszcze 4 facetów i 3 dziewczyny. Wszyscy wyglądali na zmęczonych. Nawet Helena ledwo trzymała się na nogach, a makijaż zdarzył się rozsmarować na całej twarzy. Koło 17 padł rozkaz rozejścia. Jedynie poznana 9 rekrutów pozostała.

    -Jesteście wybrańcami. Jedyni co ledwo mogą zdać wstępne ćwiczenia-zaczęła przemowę Ela, maszerując po woli wokół nowo przybyłych.

    Dziewczyny patrzyły ze złością, zaś chłopaki sprawiali wrażenie przygnębionych.

    Ela kontynuowała:

    -Skoro jesteście tacy słabi osobiście zajmę się waszym treningiem. Przybyliście tutaj, bo po za tym obozem sprawiliście problemy. Ten projekt jest lekarstwem na wasz temperament. A teraz rozbierać się do naga.

    Rekruci spojrzeli zdziwieni po sobie ,ale dopiero podobna komenda “Do naga” i uderzenie czarną pałką o pobliski słup spowodował, że wszyscy powoli ściągali ubrania. Faceci oprócz Andrzeja szybko rzucili ubrania na piaskowe boisko. Wszyscy niezbyt umięśnieni, lekko owłosienie. Kutasy dyndały, jednak nie były one zbyt imponujące. Ciała kobiet również nie pokazały. Drobne cycki, wystające sutki, lekko owłosione łona. W oczach Eli grupa była zbyt normalna. Pani Oficer szukała wśród nich diamentów. Kiedy ujrzała Andrzeja jej usta lekko zadrżały. Chłopak nie miał ani jednego włoska. Pod pachami, między jajami  hulał wiatr nie zatrzymany przez żaden las. Kutas był mały i niedorozwinięty. Andrzej szybko zakrył go pochylając głowę. Ela spojrzała na Helenę, której ciało było ciałem modelki. Perfekcyjne kształty, spore cycki. Gdyby nie rozmazany makijaż i pot na gładkiej skórze, Helena  mogłaby przygotowywać się do sesji zdjęciowej.

    Ela przebiegła wzrokiem po rekrutach i szeroko się uśmiechnęła.

    -”Teraz zaczyna się prawdziwy trening projektu…”

     

    Komentujcie i dodawajcie swoje pomysły na tą serię lub kolejne.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miły z Gdańska
  • Pojebany zwiazek cz. 7 – Druga zdrada

    Druga zdrada

     

    Pomimo tego, że obaj z Maćkiem rżnęli Paulinę (czasem razem czasem osobno), Alex nie zapomniał o tym, że został zdradzony.

    Wiedział, że kiedyś się zemści. Czekał tylko na odpowiednią okazję.

    Z pośród wielu koleżanek Pauliny najbardziej kręciła go Kaja. Szczupła, ciemna blondynka, nieduże piersi, fajny krągły tyłek. Wariatka. Lekko zboczona. Otwarta.

    Czasem na imprezach lekko flirtowali, lecz nic więcej. Alex ciągle zastanawiał się jak się do niej dobrać. Szczególnie, że miała męża. Jednak jak wiedział z doświadczeń z Pauliną stały partner to nie problem. Trzeba było tylko znaleźć odpowiednią okazję.

    Okazja nadążyła się całkiem przypadkiem. Dziewczyny umówiły się na wino. Alex wiedząc o tym napisał do Kai, żeby wpadła trochę wcześniej, bo chciałby omówić z nią prezent dla Pauli, która niedługo będzie mieć urodziny.  Udało się. Kaja obiecała wpaść wcześniej, natomiast Paulina miała tego dnia ważne spotkanie, wiec musiała pojechać do biura. Alex został w domu i czekał na swoją przyszły kochankę.

    Nadal zastanawiał się jak to rozegrać, jednak z braku pomysłów postanowił pójść na żywioł.

    Kaja przyjechała tak jak się umawiali. Lekki makijaż, spięte włosy, lekka czarna sukienka na ramiączka, która ledwo zakrywała jej zgrabny tyłek. Miała małe piersi wiec z racji tego, ze było gorąco darowała sobie stanik. Kiedy nachylała się, żeby ściągnąć skórzane trzewiki odsłoniła kawałek tyłka i koronkowych czarnych stringów.

    Już w tym momencie w spodniach Alexa zrobił się ciaśniej. Jednak nadal musiał wyczekać na odpowiedni moment.

    Wypili szybko po dwa kieliszki wina. Widać, ze Kaja już je poczuła. Była coraz bardziej frywolna i zabawowa. Taka, jaką najbardziej lubił.

    Ponieważ czuła się w mieszkaniu dobrze postanowiła sama zrobić sobie kawy. Jej pech chciał, że filiżanki znajdowały się dosyć wysoko. Żeby sięgnąć musiała nachylić się nad blatem i stanąć na palcach. Ten fakt połączony z krótką sukienką spowodował, że jej pośladki pokazały się w pełnej krasie. Tego dla Alexa. Było za dużo. Wzwód w jego spodniach był błyskawiczny. Podszedł od tyłu do Kai, złapał ją za biodra i mocno przycisnął swojego kutasa do jej pośladków.

    Zawsze wiedziałam, że Ci się podobam, ale nigdy nie wiedziałam jak bardzo – zaśmiała się Kaja czując nabrzmiałego kutasa przy swoich pośladkach.

    Od dawna zastanawiałam się, co zrobić żebyśmy mogli się pieprzyć – dodała.

    W tym momencie odwróciła się szybko, uklękła i szybkim ruchem wyjęła kutasa Alexa ze spodni. Ten sam nie mógł uwierzyć swojemu szczęściu. Tyle miesięcy kombinacji, a to było takie proste.

    Kaja zaczęła obciągać kutasa Alexa z duża wprawą, cały czas patrząc mu w oczy. Jej niewinna mina oraz praca języka działały na niego. Bał się, ze szybko dojdzie, a bardzo chciał zerżnąć Kaję.

    Złapał ją wiec za włosy i pociągnął ku górze. Pocałował. Ponieważ był bardzo wysoki musiała stanąć na palcach, żeby do niego dosięgnąć.

    W jednej sekundzie pociągnęła swoją sukienkę i szybko przerzuciła przez głowę. Stała teraz przed nim w czarnych koronkowych stringach. Widać było, że to małe dzieło sztuki. Złote łańcuszki i połączenia. Jak nic kosztowały parę stów. Widać, że nie oszczędzała na sobie.

    Alex złapał Kaję i przeniósł na kanapę, ułożył na plecach, odsunął stringi i nachylił się nad cipką swojej kochanki. Tak już teraz mógł nazwać ją kochanką. Wiedział, że to nie będzie ostatni raz.

    Lizał cipkę Kai z dużym zapamiętaniem. Jednocześnie wkładając jej jeden lub dwa palce. Po kilku minutach pracy doszła. Zawyła tak, że był przekonany, że słychać ją było na ulicy.

    Nawet nie wiedział jak bliski był prawdy.

     

    Paulina dochodziła właśnie do bloku, kiedy usłyszała krzyk kobiety.

    Chyba nawet z mojej klatki – pomyślała. Ktoś nieźle się zabawia. Ja też dosiądę Alexa jak skończę z Kają pić wino – myślała dalej.

    Winda nie przyjeżdżała dość długo. Miała, więc czas, żeby wsłuchiwać się w jęki kobiety, które niosły się całą klatka schodową. Suchanie tych odgłosów sprawiło, że Paulina zrobiła się lekko mokra. Szkoda, że Alex nie jest sam w domu, nabrałam strasznej ochoty – znów pomyślała o seksie.

    Jednak, gdy wysiadła na swoim piętrze podniecie zmieniło się w przerażenie.  

    O kurwa to z mojego mieszkania. Alex pierdoli Kaję?

    Podeszła szybko do drzwi i szarpnęła za klamkę. Było otwarte. Wbiegła do salonu i stanęła jak wryta.

    Alex posuwał Kaję na pieska. Walił w nią jak młotem pneumatycznym. Czarne  stringi były rozerwane i zwisały na jednym udzie Kai.

     

    Alex nie przerywając sobie podniósł głowę spojrzał na Paulina i rzucił krótko – patrzy i ucz się suko, tak się wypina dla swojego Pana.

    Kaja byłą w ekstazie, jęczała i przewracała oczami. Stać ją było tylko na wycharczenie – Paulina, kurewsko zazdroszczę Ci tego kutasa.

    Paulina nie wiedziała, co robić. Stała tak wkurwiona i jednocześnie podniecona. Jej podniecenie było chyba coraz silniejsze, bo białe skąpe figi, które miała pod sukienką były już całe mokre.

    Jej wzrok również musiał zdradzać podniecenie. Alex spojrzał na nią zaśmiał się – widać, że podoba Ci się ten widok suko.

     

    Tak Panie- bezwiednie odpowiedziała Paulina.

     

    W tym momencie Alex, który i tak od dłuższego czasu był na granicy spuścił się w Kaję. Cały wielki ładunek wylądował w jej cipce. Po kilku dodatkowych ruchach nadmiar zaczął ściekać jej po udach.

     

    A teraz wyliżesz grzecznie swoją przyjaciółkę – powiedział do Pauliny. Zostaje z nami na noc i musi być czysta.

     

    Paulina bez słowa uklękła przed cipką Kai i zlizała z uda pierwszą strużkę spermy z sokami przyjaciółki.

     

    Ja pierdolę, podoba mi się to – pomyślała Paulina.

    Ja pierdole, tego mi było trzeba – pomyślała Kaja jednocześnie pojękując.

    Ja pierdole, od dawna na to czekałem – pomyślał Alex.

     

    CDN.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alex

    cała historia w pozostałych odpowiadaniach

  • Wakacyjny zwiazek z koniara cz. 2

    Po ostrej pierwszej części bzykania Paulina stanęła przede mną i zdjęła całkowicie swoją sukienkę, po czym odpięła stanik. Ukazały mi się spore cycki ze sterczącymi skutkami. Podeszła do mnie i zbliżyła je do mojej twarzy. Złapałem jeden cycek w rękę a drugi całowałem i zasysałem sutek. Paula jęczała cicho. Po chwili zniżyła się i zdjęła zużytą gumkę z mojego kutasa, po czym zaczęła ocierać się cyckami o niego. Nie minęło dużo czasu a mój kutas zaczął coraz bardziej twardnieć:

    – Widzę, że ci się podoba, zaraz będziesz gotowy na drugą rundę

    Po czym złapała go w rękę delikatnie waląc i zaczęła mnie całować. Ściągnąłem do spodni po telefon, w którego etui miałem schowaną gumkę. Dałem jej mówiąc:

    – Zakładaj i chcę żebyś dzisiaj pojeździła sobie na moim koniu.

    Paula zębami otworzyła paczkę i założyła gumkę na mojego kutasa, po czym ukradkiem siadła mi na kolanach naprowadzając go na swoją cipkę, po chwili poczułem, że jestem znów w niej a ta zaczęła skakać:

    – Lubię jeździć konno, ale szczególnie na takich koniach – stwierdziła zadziornie.

    Ujeżdżała mnie pojękując a jej cycki skakały mi przed twarzą. Raz na jakiś czas łapałem za nie i całowałem, co wzmagało jęki Pauli. Moje marzenie się spełniło, zobaczyłem jak ujeżdża mojego konia i robiła to z wielką pasją. Złapałem obiema rękami za jej tyłek i ściskałem go, dając jej raz na jakiś czas solidnego klapsa. W końcu Paula zaczęła przyspieszać i coraz głośniej jęczeć. Pomogłem jej również ruszając się w jej rytm. Po chwili poczułem charakterystyczny skurcz w jajkach i ponownie eksplodowałem, na co Paula również mocno jęczała. Doszliśmy razem. Po wszystkim jakiś czas leżeliśmy obok siebie nago na kanapie rozmawiając o tym, co się wydarzyło:

    – Byłeś najlepszy!

    – Ty też mała…

    – Nie żałujesz tego, co zrobiłeś?

    – Absolutnie a ty?

    – Oczywiście, że nie!

    – Nawet jak wytrzeźwiejesz?

    – Nawet!

    – To co jesteśmy teraz razem?

    – No na to wygląda haha

    Posiedzieliśmy tak jeszcze jakiś czas, ubraliśmy się i rozdzieliliśmy się. Przez kolejne dni spotykaliśmy się podobnie jak wcześniej, ale już jako para. Brak odpowiedniego miejsca sprawiał, że jakiś czas nie mogliśmy powtórzyć tego, co się wydarzyło po imprezie. W końcu pewnego dnia wybraliśmy się na spacer do lasu w okolicy jej domu. Tego dnia mieliśmy z jakiegoś powodu szczególną chcicę. Ci się całowaliśmy to coraz bardziej nas ponosiło w macankach. W końcu, gdy byliśmy w lesie znów zaczęliśmy się lizać, po chwili Paula klęknęła przede mną i zaczęła rozpinać moje spodnie:

    – Dawaj go!

    – Nie boisz się, że ktoś nas zobaczy?

    – Niech się wstydzi ten, kto widzi!

    Wyjęła mojego kutasa z majtek, który stał już na baczność, w momencie wsadziła go do ust zasysając. Wydawała w trakcie dźwięk charakterystyczny do tego, że jej smakuje. Drugą ręką masowała mi jajka i patrzyła swoimi sporymi oczami prosto na mnie. Robiła mi tak loda jakiś czas, po czym wstała i stwierdziła:

    – Wyruchaj mnie!

    – Tutaj?

    – Tak a co wstydzisz się?

    Spytała zadziornie i stojąc tyłem do mnie uchyliła legginsy, które miała na sobie. Okazały mi się nagie pośladki, okazało się zatem, że nie miała na sobie majtek:

    – Nie mamy gumek przy sobie…

    – Na prawdę to teraz takie ważne?

     Po czym zsunęła całkiem pod dupę i wypięła się opierając o drzewo. Nie mogłem się temu oprzeć, dałem jej klapsa i nie przejmując się już zabezpieczeniem wszedłem w nią na pewniaka. Ta od razu jęknęła. Zacząłem ją posuwać z coraz większym tempem obijając się o jej dupę. Ona jęczała i mnie motywowała:

    – O tak, szybciej!

    Czułem mokrość i ciepło jej cipki, co wzmagało do maksimum moje odczucia. Byłem w raju. W pewnym momencie na horyzoncie ukazał się ktoś, nie przejmowaliśmy się nim jednak a wprost zwiększyło to nasze odczucia. Najwyraźniej zawstydził się tym i ominął nas szerokim łukiem. W końcu poczułem, że zbliża się mój orgazm, wyjąłem kutasa z cipki Pauli i waliłem chwilę patrząc na jej dupę. W końcu poczułem orgazm a strugi spermy wylały się na dupę Pauli, która obserwując wszystko uśmiechała się.

    – Podobało się? – Spytałem.

    – I to bardzo, trzeba to jeszcze powtórzyć.

    I po wszystkim wróciliśmy do jej domu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Podglądacz
  • Nie-zwykla Rodzina cz 104. – Mama uprawia joge

    Udałem się do ogrodu chcąc się nieco poopalać. Jest upalne lato, aż żal nie skorzystać. Miałem na sobie jedynie luźne bokserki. Gdy wyszedłem, zobaczyłem jak mama ćwiczy jogę na rozłożonej macie w ogrodzie. Od jakiegoś czasu często to robiła. Przekonała ją do tego Cassie i teraz ciągle lubi ćwiczyć.

    Akurat teraz ćwiczyła skłony. Rany, moja mama ma zajebiste ciało.

    Miała na sobie sportową ścisły biustonosz i legginsy. Widać było każdy kształt jej świetnego ciała. Mój kutas zaczął twardnieć. Mama zauważyła mnie i przerwała ćwiczenia, stojąc naprzeciwko mnie.

    – Oh Alan, nie widziałam, gdy przyszedłeś. – powiedziała uśmiechając się.

    – W porządku. Przyszedłem się poopalać.

    – Jasne. Ja tutaj tylko ćwiczę jogę, nie krępuj się.

    – Okej.

    Wtedy ja położyłem się na leżaku i zacząłem się opalać. Mama powróciła do ćwiczeń. Jak leżałem to wciąż ją podziwiałem. Miała duży tyłeczek i piersi. Podobało mi się oglądać ją jak się rozciąga. Mój fiut zaczął odstawać przez spodenki. Po chwili usłyszałem jak mama mnie woła.

    – Synku…mógłbyś mi pomóc w jednej rzeczy. – zawołała.

    – Jasne. Już idę.

    Podszedłem bliżej. Mama miała bardzo wypięty tyłek w moim kierunku.

    – Musisz złapać mnie za biodra i je trzymać.

    – W ten sposób? – wtedy mocno chwyciłem za jej tyłek.

    – Mmmm…mhm…właśnie tak…

    Kiedy trzymałem mamę za tyłek, ona wyginała się do jogi. Od patrzenia na jej tyłek, fiut dalej mi mocno stał. Mama ocierała pośladkami o niego i jestem pewny, że go poczuła.

    – Mmmm…podoba ci się, co Alan?

    – Mhm…

    Mama wtedy zaczęła poruszać tyłkiem na moim kroczu. Spodobało jej się to. Ja pochyliłem się i pocałowałem jej szyję.

    – Oh Alan… – wtedy mama ściągnąła biustonosz. Jej piersi kołysały teraz swobodnie.

    – Mamo…ale my jesteśmy w ogrodzie. Może wejdziemy do domu.

    – Nie przejmuj się. Nikt nie zobaczy. Weź mnie teraz, wiem, że bardzo tego chcesz.

    Razem zaczęliśmy się całować. Zacząłem masować jej piersi. Ręka schodziła na sam dół. Złapałem jej za legginsy, a mama pomogła mi je ściągnąć. Zobaczyłem, że nie miała na sobie majtek. Mama położyła się na macie od ćwiczeń. Jej gładka cipka teraz się dobrze eksponowała.

    – Chodź Alan…sprawdzę na co zdały się te ćwiczenia.

    Mama była całkiem naga, lekko mokra od potu wywołanego ćwiczeniami i słońcem. Nie mogłem uwierzyć w to że leży tak swobodnie w ogrodzie. Każdy mógłby nas zobaczyć, ale walić to. Dotknąłem jej cipki i zacząłem pieścić jej łechtaczkę.

    – Oooohhh…Alan…

    Rozchyliła bardziej nogi. Potrafiła się bardziej rozciągnąć dzięki ćwiczeniom. Zacząłem ją tam całować. Pieściłem ją delikatnie językiem. Polubiłem ten słonawy smak. Mamie też się spodobał.

    – Ooogghhh…synku…

    Wiedziałem że także mnie pragnie. Zdjąłem całkiem moje spodenki, uwalniając swojego penisa. Złapałem go w dłoń i zbliżyłem do jej pochwy. Powoli wchodziłem do środka.

    – Ohhh…Alan…tak…chcę go…

    Złapałem ją za biodra i zacząłem się w niej poruszać. Wnętrze cipki było takie wilgotne. To było wspaniałe uczucie. Mój kutas znikał we wnętrzu mamy. Jej również to dawało przyjemność.

    Przerwaliśmy na chwilę. Mama przekręciła się i wypięła dupę w moją stronę. Lubiła to robić w pozycji na pieska. Zacząłem pieprzyć ją od tyłu. Miała tyłek wypięty do góry, a ja byłem za nią i posuwałem ją mocno i zawzięcie. Jej pośladki klaskały pod naporem moich uderzeń.

    Szybko i mocno się poruszałem w niej. Mój kutas penetrował jej pochwę jak najgłębiej. Mama jęczała czując jak w nią wchodziłem.

    Po chwili zmieniliśmy pozycję. Mama kazała mi się położyć na matę. Okrakiem wtedy ustała nad moim fiutem.

    – Ohhh…jest taki duży…

    Mama rozchyliła nogi najbardziej jak się dało po bokach. Pomogłem jej wsadzając mojego fiuta z powrotem do jej ogolonej cipeczki. Mamie udało się zrobić na mnie szpagat, przy okazji jęcząc. Nieźle była rozciągnięta. Trzymając jej nogi w górze pomogłem jej na mnie opadać. Jednak po czasie wróciliśmy do normalnej pozycji i zaczęliśmy ruchać się na jeźdźca w tradycyjny sposób.

    – Dobrze synku, teraz trochę ćwiczeń na tempo.

    – Dobrze, mamo.

    Mama zaczęła szybciej się poruszać na mnie. Jak mogłem to jej pomagałem, poruszając fiutem tak, że dobijał się aż po jaja. Mama skacząc po moim kutasie zaczęła szybko oddychać i jęczeć.

    – Ooogghh….aaaa…

    – Mamo…bo ktoś nas usłyszy…

    – Mam to gdzieś…niech słyszą jak dochodzę…

    Mama kompletnie się tym nie przejmowała. Była w ekstazie. Czułem, że orgazm się zbliża. Ja też byłem blisko. Wykonałem ostatnie pchnięcia. Mama zamarła w bezruchu, po czym wytrysnąłem jej do środka pochwy. Mama sapała ciężko, a gdy wyszedłem z niej, uśmiechnęła się do mnie.

    – Synku…cieszę się, że pomogłeś mi w ćwiczeniach.

    – Nie ma sprawy. To była sama przyjemność.

    – Zauważyłam. Dobrze, może lepiej wejdziemy do domu, zanim serio nas ktoś zauważy.

    Potem jeszcze widziałem jak mama przeniosła się z ćwiczeniami do domu.

    W sypialni rozłożyła matę i ćwiczyła.

    Jedyną różnicą było to, że miała na sobie ubrań.

    Rany, uwielbiam ćwiczenia jogi w tej rodzinie.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Przygody Joachima cz.2

    Było upalne lipcowe popołudnie, Joachim siedział na tarasie wychodzącym na ogród i powoli pił dietetyczną colę. Natalia- żona Joachima wzięła jego dwie młodsze córki- Julię i Tosię do swojej matki, żeby spędziły trochę czasu z babcią. Najstarsza córka – 20 letnia Maja, poszła dzisiaj na imprezę, miała, co prawda wrócić z koleżanką na noc, ale Joachim spodziewał się, że wrócą raczej nad ranem niż nocą. Siedział, zatem na tarasie i rozkoszował się zachodem słońca, widokiem skoszonej trawy i ciszą. On sam był zmęczony, dopiero nad ranem wrócił z delegacji i cały czas odczuwał skutki nocnego lotu. 

    Z domu naprzeciwko należącym do państwa Babiczów wyszła na ogród ich córka, co nieco zaskoczyło Joachima. Zdawało mu się, że, żona mówiła mu, że sąsiedzi wylatują na Maltę. Zuzanna Babicz, bo tak się nazywała, była z tego, co pamiętał młodsza od Mai o rok, musiała mieć 19 lat, była w samym bikini, miała pod pachą książkę i koc, a w drugiej ręce trzymała krem z filtrem. Pomachała mu ręką z kremem. Nie wiedział, kiedy to się stało, ale Zuza wyrosła na uroczą młodą kobietę, miała szerokie biodra i niezbyt duże, ale kształtne piersi, długie nogi i naprawdę świetny tyłek, musiała coś ćwiczyć-pomyślał.

    Zamiast skierować się na trawnik, Zuza podeszła do niskiego murka oddzielającego posesje.

    -Dzień dobry, mogę wejść? – Zawołała.

    -No pewnie. – Odpowiedział.

    – Jesteś tu zawsze mile widziana, przecież wiesz. – powiedział, gdy podeszła bliżej. Zuza, gdy była młodsza bardzo dużo czasu spędzała z jego córkami, teraz chyba rzadziej, nie wiedział dokładnie, pamiętał, że, poszła do innego gimnazjum, niż dziewczyny.

    -Moi rodzice wyjechali, miałam załączyć system podlewania trawnika, ale nie działa, mógłby Pan zerknąć? 

    -nie ma sprawy, zraszacze są takie same na całym osiedlu, więc jeśli jest sprawny, nie będzie problemu.

    -mógłby Pan to zrobić teraz? To już trzeci dzień, a mój ojciec ma fioła na punkcie trawnika.

    -Chodźmy, ale skończ już z tym Panowaniem, mów mi Joachim.

    Przeszli przez murek do ogródka Babiczów, od ulicy odsłaniały go tuje a z drugiej strony murek był końcem osiedla, przez co był znacznie wyższy, cały ogródek był odgrodzony od świata, z wyjątkiem ich posesji. Szybko uporał się z zraszaczami.

    -Powinny codziennie włączać się o 17. Sprawdź proszę dzisiaj czy wszystkie działają. – Powiedział do Zuzy.

    – Super, dziękuję Ci bardzo, a skoro już tu jesteś może mógłbyś posmarować mi plecy kremem?

    -Niech będzie, kładź się. – Starał się brzmieć jakby było mu to obojętne, nie wiedział jak dobrze mu to wyszło.

    Zuza ułożyła się na brzuchu i rozwiązała stanik bikini. Joachim klęknął obok, rozprowadził krem z filtrem na dłoniach, i zaczął smarować jej plecy kremem.

    – Tylko zrób to proszę dokładnie, bardzo łatwo się spałam i koniecznie po bokach też. 

    – Jak sobie życzysz.

    Zuza faktycznie miała bardzo jasną cerę co mocno kontrastowało z jej czarnymi prostymi włosami. Joachim nakładał krem na jej plecy, głaszcząc je trochę. Gdy smarował po bokach czuł że, zahacza o krawędź jej piersi które uciekły na boki, gdy Zuza się na nich położyła. Smarował powoli jej kark, widział, że dziewczynie również się to podoba więc nie spieszył się.

    -Nie chcę mi się już wstawać, a nie posmarowałam nóg, dałbyś radę też nogi?

    Joachim zaczął mieć wrażenie, że ta sytuacja od początku była ukartowana, zastanawiał się dokąd 19-letnia sąsiadka będzie chciała dojść i jak jej nie spłoszyć.

    -Mmmmhhhmm- mruknął.

    Zaczął smarować jej nogi od kostek, tak by do ud dojść na końcu, specjalnie wydłużał ruchy, już bardziej masując jej nogi kremem niż rozprowadzając krem z filtrem. Ugniatał jej łydki, widział jak ciało Zuzy rozluźnia się, zaczął powoli przechodzić do tyłu ud, nogi Zuzy delikatnie się rozchyliły, nie przestawał masować.

    -Pamiętaj o bokach i przyśrodkowo. – powiedziała Zuza, widocznie podnieconym głosem.

    Jeszcze bardziej rozchyliła nogi, masował wewnętrzną część jej ud, zaczynając od kolan jechał wyżej po czym wracał z powrotem do kolan. Gdy był już prawie przy jej pachwinach, zobaczył że Zuza zaczyna głośniej oddychać.

    -Zapomniałem o pośladkach. – powiedział jakby do siebie.

    Przejechał ręką do jej pośladków, rozsmarował krem i zaczął je ugniatać. Zuza westchnęła cicho, dalej ugniatał jej pośladki ściskając i głaszcząc na zmianę. Zuza ścisnęła koc ręką i zaczęła wystawiać unosić pośladki ruszając nimi delikatnie na boki. 

    Joachim położył jedną rękę na nagich plecach dziewczyny a drugą skierował prosto do jej cipki, dotknął jej delikatnie płaską dłonią i poruszał na boki, pieścił ją przez majtki. Zataczał coraz większe kółka po jej cipce. Zuza ściskała koc ręką i zaczęła lekko dyszeć. Zrobił z jej majtek stringi i pociągnął je tak że, wbiły się w cipkę odsłaniając wargi. Masował ją jeszcze przez chwilę w ten sposób, po czym zaczął ściągać majtki z jej pupy, dziewczyna ani trochę nie protestowała, niecierpliwie zsunęła nogami majtki do końca, domagając się dalszych pieszczot. Joachim ujrzał kształtną pupę i pięknie wygoloną wąską szparkę. Wziął odsłonięte pośladki i zaczął je miętosić, kusiło go by zająć się tyłkiem tyłkiem dziewczyny na poważanie, ale pomyślał że, przyjdzie na to jeszcze czas. Napluł na swoją rękę i wrócił do masowania cipki dziewczyny. Zuza wiła się pod jego ręką jakby była bardzo napalona i wygłodniała pieszczot. Masował otwartą ręką jej wargi i łechtaczkę. Zaczął szukać wejścia do jej pochwy.

    -Nie, nie ja jestem dzie…  – w tym momencie przerwała im woda lecąca na nich z wszystkich stron.

    No tak, 17:00 zraszacze działają.- pomyślał Joachim  

    Zuza jakby wytrącona z wcześniejszego stanu wstała pospiesznie, i zmieszanie na jej twarzy było dobrze widoczne, z jednej strony to co się przed chwilą działo było dla niej bardzo przyjemne i chciałaby do tego wrócić, z drugiej Joachim był jej sąsiadem, był 20 lat starszy, z trzeciej była dziewicą, myśli kłębiły się w jej głowie. Nie miała odwagi spojrzeć mu w oczy, spojrzała gdzieś poniżej, ale jej wzrok utknął na jego sterczącym w spodenkach penisie. poderwała koc do góry chwyciła książkę, która zaczęła moknąć i krem z filtrem.

    -Mu-muszę lecieć. – Wydukała i pobiegła do domu. trochę zakrywając się kocem, trochę z tyłkiem na wierzchu.

    -Karamba, a tak dobrze szło.- Pomyślał Joachim.

    Podniósł spokojnie pozostawione przez nią na trawniku majtki. Przeszedł przez płot i mokry od zraszaczy wrócił do domu. Wziął prysznic żeby złagodzić podniecenie, ale był tak nabuzowany, że pomimo zmęczenia poranną podróżą postanowił pójść pobiegać. Specjalnie nie wziął ze sobą telefonu, żeby dać głowie odpocząć od tysiąca powiadomień, które go normalnie bombardowały.

    Gdy wrócił z biegania znowu poszedł pod prysznic, dopiero zdał sobie sprawę, że w takim razie, pierwszy prysznic był nieco zbędny. ubrał się już w piżamę i spojrzał na zegarek, była 19:27, mógłby coś jeszcze poczytać ale nie miał na to ochoty po podróży. odpalił film na telewizorze i zaczął oglądać, zrobił sobie przerwę na herbatę i spojrzał wtedy na telefon. Zobaczył wiadomość od Zuzy, musiała mieć jego numer sprzed lat i faktycznie, oprócz dzisiejszej wiadomości ostatnia wiadomość dotyczyła zaproszenia dziewczyn na Monopoly. Dzisiejsza wiadomość brzmiała:

    -Wziąłeś moje majtki? 

    Rozbawił go ten kontrast i uśmiechnął się do telefonu.

    -Tak, wpadnij je odebrać, ale nie dzisiaj, rano wróciłem i już się kładę – Odpisał.

    Był ciekawy jej reakcji. Wrócił przed telewizor i dalej oglądał film. Po chwili telefon piknął dwa razy.

    Kolejna wiadomość:

    -Nie mam teraz w czym chodzić…

    Drugą wiadomością, która do niego przyszła było zdjęcie Zuzy bez majtek za to w staniku od kompletu. Widać było że starała się wyglądać ponętnie, ale nie bardzo jej to jeszcze wychodziło. Mimo to penis drgnął mu w spodniach. Uśmiech zarysował się wyraźnie na jego twarzy.

    -Teraz jesteś taka cwaniara, a uciekałaś z gołym tyłkiem kilka godzin temu. – pomyślał, ale nic już nie odpisał, postanowił potrzymać ją z tym i zobaczyć jak się sprawa rozwinie.

    Po filmie ogarnął się, umył zęby i poszedł spać bo oczy już mu się zamykały.

    Ze snu wyrwał go dzwonek telefonu, przez chwilę myślał, że to już budzik, odebrał telefon za drugim razem, na ekranie wyświetlał się telefon Mai.

    -Halo, co tam? – zapytał zaspanym głosem.

    -Dobry wieczór, tu Daria koleżanka Mai, jest taka słaba sprawa, znajomy miał nas podwieźć, ale wrócił wcześniej, Maja dość sporo wypiła i nie chcę z nią wracać nocnym. Może mógłby Pan nas odebrać?

    -Ughhhhhh…… Tak, no jasne, jaki tam jest adres? 

    -Karkonoska 22, dziękuję Panu bardzo!- W głosie Darii było słychać wyraźną ulgę.

    -Daria, bardzo dobrze że zadzwoniłaś, już się zbieram.

    Gdy jechał martwił się o córkę, ale był też trochę zły. Pomyślał że, musiała upić się bardziej niż trochę skoro dzwoniła Daria a nie ona. podjechał pod wskazany adres, to był dom bliźniak położony kilka dobrych kilometrów dalej, dziewczyny wracałyby stąd z dwie godziny nocnymi, bo na bank nie było bezpośredniego połączenia. Z auta zaczął dzwonić na numer Mai, znowu odebrała Daria co tylko potwierdziło jego przypuszczenia. 

    -Jestem już na miejscu. – powiedział.

    -Dobra już idziemy! – odpowiedziała Daria i rozłączyła się szybko.

    Idziemy to było dużo powiedziane, Daria musiała trochę wypić, ale w porównaniu z ledwie idącą Mają, wydawała się być trzeźwa. Joachim otworzył drzwi do auta i pomógł Darii doprowadzić Maję na tylną kanapę. Daria miała rude włosy, była dość wysoka, miała chude biodra i drobne piersi.

    -Rzygała?  – spytał, z troski zarówno o córkę jak i o tapicerkę w aucie.

    -Nie, proszę Pana. – Odpowiedziała Daria.

    -Mów mi Joachim. – Dopiero gdy to powiedział, wróciły do niego wydarzenia z poprzedniego wieczora i jak szybko to zdanie przerodziło się w petting córki sąsiadów na trawniku.

    Gdy zapakowali Maję do samochodu, złapał Darię za ramię.

    -Bardzo dziękuję za to że, zajęłaś się Mają dzisiaj, będę musiał z nią porozmawiać jak wydobrzeje. Masz wszystkie rzeczy?

    -Tak.

    -To wsiadaj.

    Sytuacja z Mają zupełnie rozbudziła Joachima i w trakcie jazdy wracał myślami do igraszek z Zuzą. Jego penis podniósł się, zobaczył też odsłonięte uda Darii, dopiero teraz zaczął jej się przyglądać. Była prawdopodobnie w wieku Mai, rok starsza lub rok młodsza. Miała na sobie letnią sukienkę spod której delikatnie prześwitywały sutki, a sama sukienka kończyła się  w połowie ud dziewczyny. Teraz gdy Daria siedziała wyluzowana sukienka zaczęła podwijać się do góry, odsłaniając więcej niż zwykle. Gdy Joachim to zauważył jego penis był już w pełnej gotowości, i zaczął wybrzuszać jego dresy. Był bardzo napalony, spojrzał na zwłoki swojej córki w tylnym lusterku i zaryzykował. Złapał za kolano dziewczyny.

    -O przepraszam, myślałem że to dźwignia zmiany biegów, cały czas jestem bardzo zaspany.

    -Nic, się nie stało – odpowiedziała Daria.

    Nie zabrał jednak ręki, a Daria milczała, zaczęła przyglądać mu się uważnie, bawiąc się rudymi lokami. Przejechał ręką wzdłuż jej uda cały czas patrząc przed siebie. Daria zobaczyła jego wybrzuszenie w spodniach.

    -Ktoś tu jest bardzo napalony. -Skomentowała, dotykając jego prące przez dresy. Zaczęła je masować swoja małą ręką.

    Joachim nie pozostawał jej dłużny, i zaczął dotykać jej cipkę przez majtki. Wypity alkohol podziałał na dziewczynę i była bardzo wilgotna. Kątem oka upewnił się, że Maja dalej śpi.

    Jechali przez lasek i Joachim zjechał w drobny zjazd. Późna godzina pozbawiła go wcześniejszej delikatności, a Daria była równie napalona co on. 

    -Zrobimy sobie małą przerwę. – powiedział i wysiadł z auta, podszedł do drzwi Darii, otworzył je. Daria wysiadła nie bardzo wiedząc czego się spodziewać. Złapał ja za rękę i zaprowadził do maski samochodu, po czym popchnął ją na maskę. Dziewczyna posłusznie położyła się częściowo na masce, częściowo stała z wypiętym tyłkiem.

    Joachim odgarnął jej sukienkę, ściągnął jej majtki do kolan, napluł na swoją rękę i otwartą ręką zaczął pieścić jej cipkę, masował ją okrężnymi ruchami. Była w tym zwierzęcość, dziewczyna wiła się i jęczała, nie chciał jednak żeby było jej za dobrze, jeszcze nie. Bawił się z nią pieszcząc ją palcami, napluł na jej odbyt i zaczął pieścić również go. Dziewczynie uginały się nogi, klepnął ją po pośladkach kilkukrotnie, tak że za każdym razem został jej piękny ślad jego dłoni. Zgarnął ją z maski auta.

    -Klękaj. – Powiedział.

    Daria nie potrafiła się sprzeciwić, od razu klęknęła brudząc swoją sukienkę na leśnej ściółce. Joachim zsunął spodnie, penis wyskoczył przed twarz Darii, która od razu zaczęła go ssać, widział, że nie robi tego pierwszy raz, a może alkohol dodał jej odwagi. Pozwolił jej się wykazać, pieściła jego penisa ustami ruszając ręką po jego prąciu lub biorąc do ręki jego jajka. Dla niego to jednak było za mało, złapał ją za głowę i włosy i zaczął posuwać jej usta, na początku powoli, łapał ją i nadziewał na swoją pałę czując jak obija się o tył jej gardła, wyjmował zupełnie pozwalając jej złapać oddech, po czym wsadzał z powrotem próbując wsadzić prącie głębiej.

    – masz wielkiego fiuta.- Powiedziała Daria, łapiąc oddech.

    Nic więcej nie zdążyła powiedzieć, bo Joachim zaczął z powrotem wsadzać prącie w jej usta, ponownie poczuł opór tyłu jej gardła, a cały czas brakowało kilku dobrych centymetrów. Pchnął mocniej, próbując przełamać opór, Daria zaczęła się krztusić, Joachim nie wyjął prącia, aż dziewczyna zaczęła odpychać go od siebie rękami. Wyjął penisa z jej ust i pozwolił jej złapać oddech. Zaczął nabijać ją na swoje prącie, za każdym razem czując jak uderza o jej gardło, Daria starała się łapać oddech i oddychać ustami kiedy tylko mogła. Czuła jednak że, Joachim jest już blisko orgazmu, tak też było, pchnął jej usta ostatni raz trzymając jej głowę i zaczął tryskać w jej ustach. Daria czuła, że się dławi spermą Joachima i próbowała go odepchnąć, ten jednak nie pozwalał jej się oddalić. Połykała jego spermę licząc że ta za chwilę się skończy, łzy napłynęły jej do oczu. W końcu udało jej się połknąć wszystko.

    Czuła się z jednej strony poniżona, jednak jej cipka płonęła z podniecenia jak nigdy, czuła się niezaspokojona i chciała poczuć fiuta w sobie i dać się zbrukać jeszcze bardziej.

    Joachim wyjął fiuta z jej ust. Daria spojrzała na twarz Joachima.

    -Wyliż go teraz, jak wrócimy to chcę Cię wyruchać na spokojnie.- Powiedział i pogładził ją po policzku

    -Tak jest, proszę Pana. -odpowiedziała Daria. Joachim tym razem nie zaprotestował.

    Po chwili wrócili do auta, po dojechaniu do domu Joachim zgasił silnik.

    -Weźmiesz prysznic, ja zajmę się Mają i spotkamy się w salonie.

    -Dobrze, proszę Pana. – Odpowiedziała Daria.

    Joachim położył chrapiącą Maję do łóżka i wrócił do salonu, Daria cały czas nie wyszła spod prysznica, czekając na nią nalał sobię whiskey. Znudził się jednak czekaniem i poszedł do łazienki. Daria nie usłyszała jak wchodził brała prysznic zwrócona tyłem do wejścia, rozebrał się powoli, wszedł pod otwarty prysznic, poczuł gorącą wodę, przez szum wody Daria cały czas nie usłyszała go.

    Złapał ją za twarz zasłaniając jej usta, a drugą położył na jej biodrze, zaskoczona dziewczyna próbowała odwrócić się, ale nie pozwolił jej, pchnął ją w stronę ściany. Oparła się o ścianę wypinając cipkę. Nie zdejmował ręki z jej ust.

    -Rozstaw nogi szerzej. – Powiedział, dziewczyna natychmiast wykonała jego polecenie.

    przełączył prysznic na słuchawkę i skierował strumień wody na jej cipkę. Ciepła woda zaczęła pieścić dziewczynę, Daria wypięła cipkę jeszcze mocniej, strumień wody sprawił że szybko poczuła duże podniecenie, patrzyła na Joachima kątem oka i chciała coś powiedzieć, jednak jego dłoń skutecznie jej to uniemożliwiła.

    -Chcesz być porządnie wyruchana?

    Dziewczyna pokiwała głową.

    -Trzymaj słuchawkę. – Powiedział.

    Dziewczyna posłusznie złapała słuchawkę prawą reką, lewą dalej opierając się o ścianę. Sama ustawiła sobie strumień wody tak że, sprawiał jej jeszcze większą przyjemność.

    Joachim złapał ją mocno za tyłek i dał jej solidnego klapsa. Skierował swoją rękę do nabrzmiałej od gorącej wody i podniecenia cipki dziewczyny, jej wargi sromowe rozchylały się, zaczął masować czterema palcami zewnętrzną część, dziewczyna próbowała jęczeć, ale jego ręka dalej jej to uniemożliwiała.

    Klęknął i zaczął lizać Darię po cipce, do jego ust wlatywała woda z słuchawki, którą Daria cały czas się pieściła. Gdy zabrał rękę by klęknąć, Daria zaczęła cicho pojękiwać. Trzymał rękami za jej dupę, żeby głębiej sięgać do jej cipki. Zaczął pieścić wejście do pochwy Darii, Pieścił jej cipkę robiąc duże powolne okręgi na powierzchni, zasysał ją całą dalej smyrając ją językiem. Daria jęczała, starała się łapać oddech, ale ciepła i wilgotna temperatura pod prysznicem, tylko to utrudniała.

    Wstał, jego pała już sterczała, wszedł w Darię jednym ruchem, młoda dziewczyna poczuła jak jej rozgrzana cipka zdaje się rozciągać do granic możliwości żeby pomieścić jego fiuta. Joachim czuł, że jest bardzo ciasna, zaczął od razu ją jebać, wchodził w nią głęboko, wysuwając prawie całego chuja i nabijając ją ponownie. Daria cały czas pieściła się wodą, co tylko potęgowało jej doznania, czuła że cipka zaciska się na jego kutasie, nogi zaczęły się pod nią uginać, jęczała głośno. Joachim złapał ją za piersi, ściskając jej sutki między palcami, trochę dla własnej satysfakcji trochę żeby podtrzymać dziewczynę. Zwiększył tempo ruchów, jebał ją jak maszyna, gdyby jej nie trzymał tak mocno za piersi Daria upadła by pewnie. Poczuła jak jej cipka zaciska się na penisie, jak jej mięśnie kurczą się w orgaźmie. Jej plecy wygięły się w łuk, całe jej podbrzusze zalała fala ciepła.

    Joachim jednak dalej był daleko od dojścia. Wyłączył wodę pod prysznicem i złapał dziewczynę za kark, wyprowadził ją spod prysznica i pchnął delikatnie na dywanik łazienkowy.

    -Wypnij się. – Powiedział.

    Daria przyjęła pozycję na pieska i czekała, spodziewała się, że Joachim dalej będzie ruchał jej cipkę. On jednak wziął z szafki lubrykant, nałożył go obficie na prącie i na dupę dziewczyny.

    Daria pierwszy raz poczuła zimny dotyk lubrykantu na swojej dupie, chciała zaprotestować ale poczuła rękę Joachima przyciskając jej plecy do ziemi, jej policzek wylądował na kafelku, poczuła jak penis Joachima napiera na jej odbyt. Na początku ruchał ją zaledwie wsadzając główkę swojego penisa, z każdym pchnięciem wsuwał go jednak nieco głębiej. Jej ciasna dupka powoli ustępowała pod jego grubą pałą, czuł jak ściska go z każdej strony. 

    Udało mu się włożyć całość. Daria czuła jak ból, który jej towarzyszył ustępuje, przyjemności. Joachim wchodził w jej dupę cały czas powoli, dawał Darii jednak siarczyste klapsy, zostawiając różowe ślady na jej tyłku.

    Poczuł że, jego orgazm się zbliża, Darii nowa sytuacja również zaczęła się podobać, zaczęła pojękiwać i pieścić swoją cipkę ręką. Joachim zaczął przyspieszać, jebał dziewczynę bez oporu, Daria jęczała. Wziął telefon z szafki.

    -Tak się Ciebie dobrze rucha, że Cię nagram i wyślę filmik żonie. -Powiedział, włączając kamerę.

    Daria chciała zaprotestować, ale z jej ust wydobywały się tylko jęki. Chciała się odwrócić ale ręka Joachima dalej przytrzymywała ją przy podłodze. Słowa Joachima rozpaliły ją jeszcze bardziej, zaczęła się posuwać dwoma palcami

    Na filmie było widać jak dupa Darii przyjmuje fiuta raz za razem, było słychać jak dziewczyna jęczy w ekstazie.

    -Proś żebym cię jebał. – Powiedział Joachim władczo.

    -Jeb mnie dalej błagam. – Powiedziała Daria z trudem powstrzymując jęczenie.

    -Jeb mnie jak sukę i wyślij to żonie, proszę. – Dodała Daria.

    Joachim jebał dziewczynę bez oporu, słychać było jak jej dupa klaszcze spotykając się z jego jajami. Jebał ją szybko i ostro, poczuł jak plecy dziewczyny się wyginają, jak jej jęki zmieniają się w jednostajny krzyk. Daria doszła tak mocno, że aż ją to zamroczyło, poczuła jak jej całe ciało napięło się w orgaźmie, a potem rozluźniło.

    -Wstawaj na kolana suko. powiedział Joachim, wychodząc z Darii.

    Daria posłusznie klęknęłą, Joachim złapał jej rude włosy i zaczął posuwać jej usta, cały czas filmując.

    -Zamknij oczy. -Powiedział. Po czym nie czekając wyjął fiuta i pomagając sobie ręką zaczął tryskać na twarz dziewczyny, pierwsza partia trafiła w jej policzek, drugą trafił jej oczy, trzecia trafiła w nos, pozostałości kapiące z fiuta rozsmarował po policzkach.

    -A teraz uśmiechnij się ładnie do zdjęcia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    holoney
  • Zabawa w anal czesc 1

    Na ekranie telefonu pojawiło się powiadomienie SMS: „Dziś w godz. 16:15–18:15 kurier doręczy paczkę 281292172AN”.
    — Hm… — Nie przypominam sobie, żebym zamawiała ostatnio jakąś przesyłkę. No nic, jak dotrze, sprawdzę, co to jest — pomyślała.
    — Dzień dobry, kurier — odezwał się głos w domofonie.
    — Proszę, trzecie piętro — odpowiedziała Anita.
    Po dwóch minutach zadzwonił dzwonek do drzwi.
    — Dzień dobry, proszę — przywitała kuriera. — Skąd jest ta przesyłka? — zapytała zaciekawiona.
    — Nie wiem, odbiera pani? — odpowiedział kurier bez zastanowienia.
    — Tak, odbieram.
    — Dziękuję, proszę tutaj podpisać.
    — Dziękuję, miłego dnia — pożegnała się, zamykając drzwi.

    Zabrała się za rozpakowywanie paczki. Dane odbiorcy się zgadzały, a nadawcą był Darek.
    — No ciekawe, co wymyślił. Nigdy wcześniej nie dostałam od niego żadnej przesyłki — pomyślała.

    Przesyłka była średniej wielkości i starannie zapakowana. W środku znajdowało się pudełko w intensywnie czerwonym kolorze, co jeszcze bardziej ją zaintrygowało. Zdjęła górną część kartonika. Jej oczom ukazała się zawartość owinięta w różowy papier. Na wierzchu leżała koperta podpisana imieniem „Darek”. Wzięła ją do ręki i otworzyła bilecik, który znajdował się wewnątrz: „Przesyłam Ci zestaw do nowej zabawy…”. Uśmiechnęła się, odłożyła liścik i zaczęła rozwijać przedmioty. Po chwili roześmiała się głośno. W paczce znajdował się kompletny zestaw do seksu analnego: akcesoria, żele oraz wtyczki analne. Oglądała je z zaciekawieniem, śmiejąc się do siebie.
    — Tego się nie spodziewałam. Naprawdę mnie zaskoczył! — pomyślała. Rozmawiali wcześniej o takim seksie, ale taka przesyłka była czymś zupełnie niespodziewanym.

    — Jesteś wariatem! — napisała wiadomość do Darka.
    — Jestem ?? — odpisał po kilku minutach.
    — Wchodzisz w to? — dopisał.
    — No nie wiem, kto w to będzie bardziej wchodził, hahaha — zażartowała.
    — No fakt ?? Ja z przyjemnością wejdę… — kontynuował.
    — Nie wątpię ?? — odpisała. — Daj mi się zastanowić…
    — Oczywiście, wszystko masz w przesyłce. Przeczytaj też drugi liścik. Jest na spodzie pudełka.
    — Okej, jeszcze do niego nie dotarłam. Cały czas jestem w szoku!
    — No myślę, taka była intencja ??
    — Szalony… W takim razie rozpakowuję dalej. Pa ?? — zakończyła rozmowę.

    Obejrzała dokładnie rzeczy znajdujące się w przesyłce. Faktycznie było tam wszystko, co potrzebne. Zaczęła czytać opakowania. Było to dla niej pobudzające. Dotąd nie miała takich doświadczeń — nigdy nie uprawiała seksu analnego i wcześniej nie było to jej szczególnym marzeniem. Jednak teraz ta wizja wydawała jej się całkiem ekscytująca. Korki analne były w trzech rozmiarach. Każdy w kolorze czarnym, zakończony różowym kryształem. Były masywne, ale przyjemne w dotyku. Wszystko wyglądało bardzo estetycznie, wręcz elegancko. Przemknęła jej myśl, jak będzie wyglądał jej tyłek z takim gadżetem w środku. Wyobraźnia sama podsuwała jej obrazy, mimo że jeszcze nie podjęła decyzji, czy faktycznie skorzysta z prezentu. Wizja ta była jednak wyjątkowo ekscytująca i zaskoczyło ją, jak bardzo jest pobudzona. Kontynuowała przeglądanie zawartości paczki.

    Wreszcie dotarła do drugiej koperty. Otworzyła ją i zaczęła czytać. Wiadomość była dłuższa od poprzedniej: „Nasza rozmowa zainspirowała mnie do wymyślenia dla nas nowej zabawy. Pewnie już domyślasz się jakiej, biorąc pod uwagę zawartość przesyłki… Dzięki niej dobrze się przygotujesz na to, co zaplanowałem na nasze spotkanie. Będzie bardzo ekscytująco. Będzie wszystko to, co lubisz, przyprawione na koniec szczyptą nowości… Moim lingamem w Twoim anusie. Bądź gotowa za trzy tygodnie, w piątek wieczorem. Przyślę po Ciebie kierowcę. Czekaj na kolejne wiadomości… PS. Poniżej znajdziesz adres strony internetowej, gdzie możesz przeczytać przewodnik po miłości greckiej”.

    — Darek jest bardzo bezpośredni, zorganizowany i absolutnie potrafi mnie zaskoczyć — pomyślała Anita po skończeniu listu.
    Ta umiejętność zaskakiwania była dla niej szczególnie ekscytująca. Chętnie się jej poddawała i teraz również odczuwała przyjemne napięcie związane z oczekiwaniem na coś nowego, czego jeszcze nie próbowała, a co kiedyś znajdowało się poza kręgiem jej zainteresowań. Była też ciekawa pozostałej części niespodzianki. Wiedziała, że będzie intensywnie, mocno — niczym w „Ostatnim tangu w Paryżu”. Już samo wyobrażenie sprawiło, że poczuła pulsowanie swojej joni. Postanowiła, że dokładniej zapozna się z tajnikami nieznanej jej dotąd miłości…

    ***

    W mijających dniach z zaciekawieniem czytała stronę opisującą, jak przygotować się do seksu analnego. Dawna niechęć powoli mijała i wraz z poznawaniem zasad otwierała się na to nowe doświadczenie. Rozpakowana paczka cały czas leżała przy jej łóżku i czekała na ciąg dalszy.

    Za oknem zapadał późny, kwietniowy wieczór, gdy ponownie zajrzała do czerwonego pudełka. Tym razem jej uwaga skupiła się na wtyczkach analnych. Były trzy – każda w innym rozmiarze. Od razu domyśliła się dlaczego. Reprezentowały różne poziomy zaawansowania. Jej tyłek nie był w ogóle zaawansowany – uśmiechnęła się do siebie. „Ciekawość to pierwszy stopień do piekła czy nieba?” – kontynuowała myśl. Postanowiła, że spróbuje. Ostatecznie lepiej żałować, że się spróbowało, niż że się nie spróbowało. Zacznie ostrożnie od najmniejszego gadżetu. Wybrała się do łazienki. Przygotuje swoją dziewiczą dziurkę na pierwszą lekcję języka greckiego zgodnie z nowo zdobytą wiedzą. W końcu zawsze była pilną uczennicą, a później studentką.

    Przygotowania w łazience okazały się prostsze, niż sądziła.

    Wróciła do sypialni i położyła się nago na swoim dużym łóżku. Miała ze sobą towarzysza pierwszej lekcji – tego najmniejszego. Przyglądała mu się z zaciekawieniem. Wybrała odpowiedni żel, zgodnie ze wskazówkami. W tle cicho grała jej ulubiona muzyka, a płomień świec migotał zmysłowym blaskiem, wzmacniając ciepłe światło nocnej lampki. Wspomnienie rozmowy z Darkiem, pierwsze wrażenie po odebraniu paczki, a teraz wizja, że spróbuje czegoś zupełnie nowego, wprawiały ją w elektryzujące podniecenie, które narastało coraz mocniej.

    Wycisnęła trochę żelu na palce, przesunęła się na bok i zerknęła w lustro. Odchyliła lewą nogę, by dobrze widzieć swoją kobiecość od wzgórka aż do greckiej dziurki. Palce z żelem zbliżyły się do greczynki, a ona zaczęła ją delikatnie masować. Ciało zareagowało natychmiast – poczuła gęsią skórkę oraz stwardniałe sutki. Po chwili masażu chwyciła czarny gadżet z różowym kryształem i zerkając w lustro, zbliżyła go do swojej dziewiczej dziurki. Zastanawiała się, czy jest gotowa… Dotknęła wejścia wtyczką, naciskając najpierw delikatnie, a później coraz mocniej, aż całość zanurzyła się w środku. Przez chwilę czuła się nieswojo, ale mimo wszystko komfortowo. Pozwalała sobie doświadczać tego nowego uczucia przez kilkadziesiąt sekund, chłonąc z ciekawością nieznane dotąd bodźce.

    Wielkość okazała się idealna na pierwszy raz. Teraz oglądała swoje rozchylone pośladki w lustrze oraz blask różowego kryształu pośrodku pupy. Jej pośladki były okrągłe i pełne, podobały się mężczyznom, a zresztą kobietom również. „Mega seksi” – pomyślała. Zaciskała i rozluźniała mięśnie wokół gadżetu, cały czas obserwując odbicie. Rozpoznawała nowe uczucie wypełnienia w swojej greckiej szparce. Prężyła się na łóżku, czując narastającą przyjemność.

    Opadła na plecy i zaczęła dotykać brzucha oraz piersi, cały czas obserwując siebie w lustrze. Jej biust był już mocno nabrzmiały, skóra wrażliwa na dotyk. Kobiecość reagowała intensywnie na to, co się działo – płatki joni nabrzmiały i nabrały głębszego koloru. Dotykała się delikatnie, była w tym bardzo dobra. Powoli wędrowała po mapie swojego ciała, gładząc jasną, aksamitną skórę. Robiła to w rytmie leniwie płynącej muzyki, synchronizując oddech z narastającym podnieceniem. Jej dłoń przesunęła się w dół do łona. Była mistrzynią swojej świątyni. Zaczęła delikatnie pieścić wargi cipki, okrążała clitoris. Widok w lustrze jeszcze bardziej podsycał ekstazę. Poruszała dłonią coraz szybciej, okrążając łechtaczkę. Drugą ręką na przemian ściskała piersi, muskając palcami sterczące sutki. Oddychała ciężko, a z jej ust wydobywały się coraz głośniejsze jęki. Zanurzyła twarz w poduszkę, kiedy fala orgazmu gwałtownie przeszyła jej ciało. Jej biodra, uda i tułów falowały przez kilkanaście cudownie długich sekund. Z drżącą piersią łapała powoli oddech.

    Po kilku dłuższych chwilach, gdy ochłonęła, z niecierpliwością sięgnęła po telefon.

    — Greczynka rozdziewiczona ?? — napisała do Darka.
    — Jaka Greczynka??? — odpisał po chwili.
    — Mój tyłek! Użyłam jednego z gadżetów od ciebie — odpowiedziała rozbawiona.
    — Gorąco… — napisał.
    — Nawet nie wiesz jak, jeszcze dochodzę do siebie…
    — Gdybym tylko był bliżej… ?? — kontynuował flirt.
    — Żałuj ?? — odpisała. — Wyślę ci coś na pocieszenie ??
    — Koniecznie! I chcę, żebyś mi wszystko dokładnie opowiedziała!!!
    — No jasne. Ależ zrobiłam się senna. Dobranoc, kocie ??
    — Dobranoc, laseczko ??

    Wysłała Darkowi na dobranoc fotografię swojego wypiętego tyłka z różowym kryształem…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Darek Lust