Category: Uncategorized

  • Pojebany zwiazek cz. 8 – Drugi trojkat

    Drugi trójkąt

    Paulina lizała cipkę Kai z ogromnym zapałem. Alex patrzył na to lekko zdziwiony, ale bardzo mu się to podobało. Owszem znał Paulinę z różnych pojebanych stron, ale nie z tej, że lubi lizać cipkę. Najwyraźniej fakt wyruchania Kai bardziej ją podniecił niż wkurzył.

    To dobrze – pomyślał. Szykuje się zajebisty wieczór.

    Kaja po kilku minutach takiej zabawy ponownie doszła. Jej krzyk znowu przeszył pół osiedla.
    Paulina wstała z buzią całą w sokach koleżanki i z uśmiechem zapytała – podobało ci się? Tylko nie kłam. Widzę, ze tak – i wskazała na znów sterczącego kutasa.

    Dobra suki. Do sypialni. Czas na drugą rundę – zaordynował Alex.

    Dziewczyny uśmiechnęły się i chętnie pobiegły go sypialni. Gdy do nich dołączyłem Paulina była już bez ubrania. Kaja o to zadbała.
    Od razu po wejściu złapały Alexa i przewróciły na łóżko. Wiedziały, co robić bez pytania zaczęły robić mu loda. Alex czuł jak ich języki tańczą na jego żołędziu. Momentami dziewczyny splatały się w pocałunku, żeby później jeździć symetrycznie po jego kutasie. Przez moment był zdziwiony, że tak dobrze idzie im współpraca jednak przyjemność, jaką mu sprawiały szybko zabrała niepotrzebne myśli z jego głowy.
    Po chwili Paulina usiadła na twarzy Alexa w pozycji 69.

    Też mi się coś należy – zaśmiała się. Jednak już po chwili z powrotem chwyciła kutasa Alexa do ust.

    W tym czasie Kaja zajęła się jajkami. Lizała je z prawdziwą miłością czasami próbując wwiercić się jeżykiem w tyłek Alexa.
    W tym czasie Alex lizał cipkę Pauliny. Jej soki zalewały mu twarz.

    Ale ją to wszystko podnieciło – pomyślał. Nie spodziewałem się, że jest aż tak napalona. Podoba mi się to trzeba będzie potestować takie układy.

    W pewnym momencie obie zaprzestały pracy nad kutasem Alexa. Paulina wyprostowała się z tyłkiem na jego twarzy, natomiast na kutasa wskoczyła Kaja. Zaczęła go ujeżdżać. Alex słyszał jak dziewczyny się całują.

    Po kilku minutach lizania przez Alexa oraz pieszczot, ze strony Kaji Paulina doszła. Jęk był długi i przeciągły, a twarz Alexa była zalana olbrzymią ilością soków.

    Paulina położyła się na łóżku obok Alexa. W tym samym momencie zeskoczyła z niego Kaja i zaczęła całować Alexa i jednocześnie zlizywać z niego soki Pauliny.

    W Paulinie pomimo niedawnego orgazmu obudziła się jednak zazdrość. Nadal rozmarzonym głosem i patrząc na nich mglistym wzrokiem rzuciła: może wreszcie i mnie zerżniesz a nie zajmujesz się tylko tą dziwką.
    Zwrot dziwka w ogóle nie przeszkadzał Kai. Do tego stopnia, że osobiście nakierowała kutasa Alexa na cipkę Pauliny. Alex zaczął ruchać Paulinę, która praktycznie zrobiła szpagat, żeby przyjąć kutasa swojego faceta.
    Kaja położyła się obok i zaczęła robić sobie dobrze ręką.
    Alex dosłownie młócił Paulinę. Walił jak młotem pneumatycznym. Kutas wbijał się w nią w całości. Jaja obijały się o tyłek.
    Paulina po paru minutach wyjęczała – pocałuj mnie.
    Alex już zaczął się schylać, ale paulina dodała – nie ty. Kaja.
    Kaja nie zastanawiała się ani chwili nachyliła się nad Pauliną i zaczęły się namiętnie całować.
    Dobre suki – pomyślał Alex. Dobrze ułatwię wam sprawę.
    Alex wyszedł z Pauliny, podniósł Kaję i położył ją na Paulinie. Brzuch do brzucha, cycki do cycków.
    Teraz możecie się całować – rzucił i momentalnie wszedł w wystawioną cipkę Kai.
    Po kilku ruchach wyszedł i wszedł w Paulinę. Dziewczyny ewidentnie były zadowolone z takiej zabawy. Obie były zaspokajane po równo.
    Alex, żeby podostrzyć w międzyczasie wcisnął kciuk w kakaowe oko Kai. Ta tylko zamruczała z zadowoleniem i zacisnęła zwieracz na palcu Alexa.
    Po kilku minutach takich zabaw Kaja krzyknęła – zamień palec na kutasa. Proszę!
    Alex z przyjemnością napluł na tyłek Kai i zaczął powoli wchodzić w pupę koleżanki Pauliny.  Była ciasna, ale widać, że  Kaja korzystała z niej regularnie. Wszedł bez problemu i zaczął przyspieszać.
    W tym czasie Paulina zdążyła wyśliznąć się spod Kai i podeszła do Alexa od tyłu. Zaczęła masować jego ciało, bawić się jajkami. Po chwili wsadziła mu Palec w tyłek i zaczęła masować prostatę. Alex nie mógł już dalej wytrzymać.
    Wyszedł z Kai i krzyknął – na kolana dziwki i wystawiać języki.
    Dziewczyny jak na polecenie uklękły na własnych piętach, grzecznie otworzyły buzie i wystawiły języki. Alex po kilku ruchach ręką zaczął strzelać salwami spermy. Było tego dużo. Nie trafiała tylko ja języki dziewczyn. Kaja miała całe policzki w spermie, a Paulina zaklejone oko. Widok był jak z niezłego pornosa.
    Alex sięgnął po telefon, żeby zrobić pamiątkowe zdjęcie. W tym momencie dziewczyny powiedziały zgodnie – lepiej to nagraj i zaczęły się całować i zlizywać spermę z swoich twarzy.
    Mają suki potencjał – pomyślał Alex – trzeba będzie to jeszcze jakoś wykorzystać.

    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alex

    poprzednie przygody na profilu. zapraszam do czytania i komentowania.

  • Narodziny platnej dziwki

    Minęło kilkanaście tygodni od pierwszej randki z Pawłem, taksówkarzem. W tym czasie dwukrotnie spędziłam z nim noc a raz spędziliśmy noc w trójkę z Mileną. Był namiętnym, wytrwałym kochankiem i zawsze dawał mi pełną seksualną satysfakcję. Tym razem zadzwonił z propozycją, która niemal zwaliła mnie z nóg. Jego pasażerowie (głównie panowie przebywający na delegacjach) często pytali go o możliwość zabawienia się wieczorami w naszym mieście. Oczywiście wielu pytało wprost czy ma kontakty z osobami, które najzwyczajniej świadczyłyby swoje usługi „intymnego towarzystwa” za pieniądze. Tym razem jego pasażerem był czarnoskóry mężczyzna, pracownik korporacji telekomunikacyjnej, który przebywa u nas przez kilka tygodni organizując sieć dystrybucji ich produktów, kilkukrotnie korzystając w tym czasie z taksówki Pawła. Pasażer ten opowiadał z podziwem o pobycie w Tajlandii i tamtejszych paniach z ptaszkami, które świadczyły usługi swoim ciałem i pytał czy w Polsce również są takie panie. W pierwszej chwili nie wiedziałam, co powiedzieć, bo czułam, że rozmowa zmierza do tego, żeby obsłużyć tego faceta za kasę, ale zapytałam, co ma na myśli? To chyba jasne odpowiedział. Jeżeli masz ochotę przytulić kilka ładnych stówek za godzinkę lub dwie z „czekoladką” to możesz skorzystać z okazji, to tylko seks. Nie wiem, co we mnie wstąpiło, ale zamiast się oburzyć zapytałam ile mogę zarobić? Myślę, że sześć stówek to będzie chyba uczciwa cena odpowiedział. Poprosiłam o czas do namysłu, ale bardziej dla zasady, bo w mojej głowie już zaświtała myśl, że oto w końcu stanę się płatną dziwką dającą rozkosz za pieniądze. Zadzwoniłam do Mileny z informacją, że mam propozycję płatnego seksu i długo rozmawiałyśmy a ona utwierdziła mnie w przekonaniu, że jak dawać dupy facetom za darmo to lepiej na tym jeszcze zarobić. Po kilku godzinach oddzwoniłam do Pawła i oświadczyłam, że chętnie skorzystam z jego oferty. Obiecał przekazać mój numer telefonu dla Williama.

    Wieczorem tego samego dnia zadzwonił telefon i usłyszałam w słuchawce męski głos z wyraźnym angielskim akcentem. To dzwonił William. Dość niepewnie zaczął rozmowę. Mówił, że dostał ten numer od taksówkarza i pytał czy wiem, w jakiej sprawie dzwoni. Bardzo dobrze mówił po polsku a barwa jego głosu powodowała, że wydał mi się bardzo sympatycznym mężczyzną. Szybko ustaliliśmy, że odwiedzę go w jego pokoju w hotelu następnego dnia o 20:00. Spytał na koniec o cenę a ja bez namysłu odparłam, że 600 złotych za półtorej godzinki. Zgodził się bez wahania.

    Następnego dnia o umówionej godzinie zapukałam do drzwi hotelowego pokoju. Postanowiłam na ten pierwszy raz ubrać się „na nauczycielkę”. Biała bluzka i granatowa spódnica do kolan były tylko przykrywką do seksownej bielizny. Makijaż nieco mocniejszy niż klasyczny, w nieco bardziej intensywnych  kolorach i ciemna czerwień ust miała dać Williamowi znać, że jestem chętna i gotowa na to żeby zaspokoić jego pragnienia. Byłam niemal pewna, że biały koronkowy gorset będący jednocześnie pasem do pończoch na pewno mu się spodoba. Całości dopełniała różowiutka i ciasna klatka chastity.

    Otworzył mi drzwi wysoki, przystojny, czarnoskóry mężczyzna. Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy to nienagannie lśniąca głowa bez najmniejszych śladów włosów. Jak się później okazało całe ciało miał chyba wydepilowane, bo jedynymi włosami, jakie miał to były brwi i rzęsy. Biała koszula pięknie kontrastowała z jego ciemnobrązową skórą. Był bardzo przystojny i świetnie zbudowany. Z uśmiechem zaprosił mnie do środka i zamknął drzwi. Przywitałam się podając mu dłoń a on szarmancko ją pocałował. Czułam się przy nim nie jak płatna dziwka a elegancka kobieta do towarzystwa. Grzecznościowo zapytał, czego się napiję. Usiedliśmy i popijaliśmy drinki z aromatycznego alkoholu, którego zapach przywodził na myśl tropikalne wyspy. William usiadł blisko mnie wcześniej wręczając bez słowa ustaloną kwotę. W odpowiedzi dałam mu kluczyki do kłódki do mojej klatki i znacząco spojrzałam w dół. Popatrzył pytająco, ale po chwili delikatnie się uśmiechnął i położył kluczyki na ławie. Po kilku minutach zaczął gładzić moje uda i coraz śmielej przysuwał się do mnie prowadząc jednocześnie cichą rozmowę „o niczym”. Nie był nachalny i wyraźnie traktował te chwile, jako grę wstępną. Postanowiłam go zachęcić do bardziej zdecydowanego działania. Położyłam swoją dłoń na jego udzie i zaczęłam je masować. W końcu przysunął się do mnie, objął i zaczęliśmy się namiętnie całować. Po omacku z zamkniętymi oczami namierzałam kolejne guziki jego koszuli rozpinając je w końcu wszystkie i z rozkoszą masowałam jego klatkę piersiową i brzuch podziwiając twardość jego mięśni. Zapragnęłam go pieścić pochyliłam głowę i zaczęłam całować jego tors, lizać sutki, gładząc dłonią jednocześnie jego uda. Gładziłam zbliżając się do jego krocza, byłam jednocześnie ciekawa, jakiego ma kutasa. Chyba już nabrał ochoty, bo wstał i zdjął spodnie. Zauważyłam, że w jego bokserkach zaczynała pęcznieć moja „niespodzianka”. Stanął przede mną a ja uklęknęłam przed nim, spojrzałam w górę i patrząc mu prosto w oczy zaczęłam ściągać jego bieliznę.

    Miał przepięknego kutasa. Około dwadzieścia centymetrów, gruby i gładki z pięknie zarysowanymi żyłkami. Jego napletek już się zsunął odsłaniając ciemnoróżową żołądź. Czekoladowe wielkie jądra wisiały pod nim zachęcająco. Dotknęłam go dłońmi i zbliżyłam usta. Poczułam cudowny zapach, jaki wydzielają kutasy facetów, kiedy zaczyna im się zbliżać pełna erekcja. Pachniał namiętnością i rozkoszą, jakiej pragnęłam poczuć zawsze, kiedy byłam ruchana takimi cudownymi twardzielami. Z rozkoszą lizałam jego klejnoty delikatnie masując dłonią jego pytę. Wziął moją głowę w dłonie i zrozumiałam, że chce abym mu obciągnęła. Pocałowałam główkę i powoli zaczęłam wsuwać jego kutasa do ust. Jedną dłonią pieściłam jądra a drugą nieśpiesznie waliłam jego pytę wsuwając ją rytmicznie coraz głębiej i jednocześnie językiem drażniłam żołądź i wędzidełko. Poczułam delikatny smak preejakulatu. Poczułam, że jego dłonie coraz mocniej obejmują moją głowę i zaczyna coraz mocniej ruchać moje usta. Objęłam dłońmi jego pośladki gładząc je i pieszcząc a on już bez żadnych oporów zaczął dobijać swoją pałą do mojego gardła. Po kilku minutach przerwał, kazał mi wstać i położyć się na łóżku. Posłusznie wykonałam polecenie a on podłożył poduszkę pod moje biodra, nałożył lubrykant na moją dziurkę i swoją maczugę, po czym delikatnie położył się na mnie. Całowaliśmy się namiętnie przez chwilę. W tym czasie dłonią nakierował kutasa na dziurkę i powoli zaczął napierać. Kutas gładko wślizgnął się do środka a ja poczułam się jak jego kochanka, objęłam go ramionami a stopy zaplotłam na jego pupie. Mogłam dzięki temu dociskać jego biodra tak żeby wchodził we mnie najgłębiej jak się da. Całował mnie namiętnie głęboko wsuwając swój język. Byłam tak podniecona, że mój kutas w klatce zaczął nieznośnie uwierać. Na chwilę wstał wziął kluczyki z ławy i uwolnił go, po czym położył się na mnie ponownie. Teraz zaczął ruchać mnie dużo szybciej a ja dociskałam jego biodra chcąc poczuć go w sobie jak najmocniej. Moja pałka pragnęła pieszczot równie mocno jak moja dziurka i chyba to wyczuł, bo zmienił pozycję. Kazał mi unieść uda a sam położył się w poprzek i wsadził go po same jądra. Jednocześnie położył dłoń na moim kutasie delikatnie go masując, ale po chwili zaczął mi regularnie walić konia patrząc mi prosto w oczy. Podniecenie spowodowało, że po minucie spuściłam się na swój brzuch. Nie przestając mnie dymać zbierał moją spermę na palce i dawał mi je do oblizania. On chyba też już chciał dojść, bo w końcu wyjął go i kazał dokończyć ustami. Nie trwało to długo i wystrzelił w moje usta obfitym wytryskiem spermy. Chcesz wypluć? zapytał, zaprzeczyłam kręcąc głową i po chwili delektowania się smakiem jego nasienia z dziką rozkoszą przełknęłam. Leżeliśmy jeszcze kilkanaście minut tuląc się i całując, po czym odświeżyłam się w łazience i ubrałam. Kiedy wyszłam siedział w szlafroku na kanapie masując sobie swojego chuja. Niezła jesteś powiedział. Będę tu jeszcze kilka tygodni a ma dojechać do mnie kolega. Jeżeli się zgodzisz z chęcią was poznam i może byś wpadła do nas na relaksujący wieczór. Przystałam na to bardzo chętnie. Po kilku dniach zadzwonił z propozycją spotkania w trójkę, ale to dłuższa historia.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marzena Trans
  • Dawno, dawno temu… 3. – Kopciuszek

    Dawno, dawno temu…żyła sobie dziewczyna imieniem Kopciuszek. Była bardzo piękna. Miała długie blond włosy, smukłe ciało, jędrne pośladki i średniej wielkości piersi.
    Po śmierci swojego ojca była zmuszona przez złą macochę i przyrodnie siostry do pracy od świtu do nocy. Macocha wykorzystywała Kopciuszka jak tylko mogła. Przyrodnie siostry tak samo. Często im usługiwała, a także zaspokajała. Pewnego razu, gdy kopciuszek myła podłogę, tak jak nakazała jej macocha, usłyszała wołanie jednej z sióstr.

    – Chodź tutaj Kopciuszku! Natychmiast! – zawołała.

    Kopciuszek przerwała swoją czynność i poszła do pokoju siostry. Zobaczyła ją jak leżała całkiem naga na łóżku. Miała tylko sterczące sutki i strasznie owłosioną cipkę.

    – Masz zająć się moją cipką. Sprawić, że będę czuła się błogo. Już! – rozkazała.

    Kopciuszek przytaknęła głową i podeszła do niej. Pochyliła się nad jej owłosioną cipką i zaczęła ją tam lizać. Zataczała kółka i wkładała język do środka. Siostra mimowolnie jęczała. Bardzo jej się to podobało, choć nigdy tego nie przyznała. Kopciuszek sprawiała jej przyjemność. W końcu po jakimś czasie głośno jęknęła, co oznaczało, że osiągnęła swoje spełnienie. Gdy to zrobiła odsunęła od siebie Kopciuszka.

    – Wystarczy. Teraz idź rób swoje! – rozkazała, a Kopciuszek posłusznie wyszła z pokoju.

    Dopiero co wyszła, usłyszała głos drugiej siostry.

    – Chodź tutaj Kopciuchu! Do mnie! – zawołała, a Kopciuszek poszła do niej.

    Zobaczyła swoją drugą przyrodnią siostrę, która była grubsza, za to miała większe piersi i tyłek. Tak samo leżała nago na łóżku. Miała rozchylone nogi.

    – Spraw mi dobrze paluszkami. Zrób, co należy.

    Kopciuszek tak samo posłusznie wykonała polecenie. Była blisko cipki i wkładała palce do środka. Poruszała dookoła, masowała jej delikatnie łechtaczkę. Siostrze bardzo się podobało. Nie mogła wytrzymać, zaczęła masować swoje piersi. Po jakimś czasie osiągnęła swoje spełnienie, tak samo jak poprzednia siostra. Odsunęła od siebie Kopciuszka.

    – Dobrze idź w końcu do roboty. Zrobiłaś, co trzeba.

    Kopciuszek wykonała polecenie i wróciła z powrotem do mycia podłóg. Zaraz usłyszała głos swojej macochy.

    – Kopciuszku chodź tutaj do mnie. Już!
    – rozkazała.

    Kopciuszek przerwała czynność i poszła do pokoju macochy.
    Gdy weszła do środka zobaczyła macochę jak stała na środku pokoju. Całkiem naga mając jedynie rajstopy na sobie. Mimo swojego wieku utrzymywała dobrą figurę, jednak miała większy tyłek.

    – Masz za zadanie, sprawić mi dobrze. Masz mnie pieścić językiem i dotykać palcami. – rozkazała.

    – Dobrze. – odpowiedział Kopciuszek.

    Podeszła do macochy, a ta zmusiła ją do uklęknięcia, po czym przyłożyła swoją cipkę, do jej twarzy. Kopciuszek pieściła ją tam, lizała oraz dotykała palcami. Szybko poruszała i masowała. To sprawiało jej przyjemność, chociaż nigdy w życiu by tego nie powiedziała Kopciuszkowi.

    Traktowała ją jak służącą w ich domu. Bardziej dbała o swoje córki niż o nią. Przyrodnie siostry Kopciuszka zawsze były ładnie ubrane. A ona chodziła w podartych łachmanach.
    Lizała i ssała łechtaczkę macochy. Ona już nie wytrzymała i krzyczała z rozkoszy. Bardzo jej się to podobało. Kopciuszek miała cudowne usta.
    W końcu macocha osiągnęła spełnienie. Unormowała oddech i odsunęła od ciebie Kopciuszka.

    – Dobrze to zrobiłaś. A teraz idź umyj podłogi. – Kopciuszek pokiwała głową i poszła w swoją stronę.

    Gdy znów chciała już zacząć myć podłogi przerwała jej macocha.

    – Kopciuszku tyle czasu, a ty jeszcze nie umyłaś? Naprawdę nic nie robisz.

    – Ale pani matko ja…

    – Żadnych wymówek. Chodź tu do mnie. – smutna przerwała swoją pracę i poszła do pokoju macochy. Tam czekały już na nią jej przyrodnie siostry.

    – Wyszykujesz moje córki na bal. Król ogłosił wielki bal, na który zaproszono wszystkie panny z królestwa.

    – Może uda mi się zostać żoną księcia.
    – powiedziała jedna siostra.

    – Tobie? Prędzej mi. Spójrz tylko…
    – powiedziała druga siostra pokazując swoje większe piersi.

    – Dziewczęta spokojnie. Każda będzie miała szansę.

    Kopciuszek na ostatnie zdanie pomyślała, że może też udać się na bal. Kiedy naszykowała swoje przyrodnie siostry i ubrała je w suknie powiedziała.

    – A czy ja mogłabym też się udać na bal?

    – Ty? W tych łachmanach.
    – powiedziała jedna siostra.

    – Absolutnie nie. Kopciuszku, ty zostajesz tutaj. Masz posprzątać cały dom i pilnować go.

    – Ale ja bardzo bym chciała pójść na bal.

    – Bez dyskusji. Twoje siostry pójdą na bal. Ty zostajesz tutaj. – rozkazała macocha.

    Kiedy macocha i siostry opuściły dom, Kopciuszek była załamana. Płakała. Bardzo chciała pójść na bal i bardzo chciała spotkać księcia. Jednak wiedziała, że to niemożliwe.
    Wtedy jednak w jej domu zjawiła się Dobra Wróżka. Miała niebieskie szaty i piękne, białe skrzydła.

    – Nie martw się moje dziecko. Pójdziesz na bal.

    – Ale jak? W takich łachmanach?
    – spytała.

    – Masz rację to do ciebie nie pasuje.

    Wtedy Wróżka za pomocą czaru sprawiła, że ubrania, jakie miała na sobie Kopciuszek zniknęły. Była teraz przed nią całkiem naga. Szybko zakryła swoje piersi i swoją cipkę.

    – Nie masz się, czego wstydzić kochana. Jesteś naprawdę piękna.

    – Nie jestem wróżko. Książę tylko się będzie śmiał jak mnie zobaczy.

    – Myślę, że będzie inaczej. – powiedziała, po czym za pomocą czaru sprawiła, że jej szaty też zniknęły i stała naga przed Kopciuszkiem.
    – Uwierz mi, jesteś bardzo piękna. musisz się rozluźnić przed balem powiedziała i zaczęła całować się z Kopciuszkiem.

    W trakcie pocałunków Wróżka położyła dłoń na jej brzuchu i powoli wsunęła do jej cipki. Kopciuszek była już wilgotna i mokra. Wróżka położyła dłonie na jej piersiach i zaczęła je lekko ugniatać i pieścić.
    Po chwili też je całowała i przygryzała, przez co dziewczyna mruczała i ciężko wzdychała.
    Piersi Wróżki były bardzo kształtne. Kopciuszek ssała je i przygryzałam.
    Następnie ułożyły się tak by wzajemnie się lizały. Kopciuszek pochyliła głowę i objęła ustami jej cipkę. Ssała delikatnie jej łechtaczkę, krążąc wokół niej językiem. Wróżka także ssała jej łechtaczkę, oraz masowała paluszkami. Jęczały coraz głośniej. Dziewczyna włożyła do cipki Wróżki palce. Zaczęła nimi przyspieszać. Sama także ledwo wytrzymywała.

    – Ohh Kopciuszku… – ledwo, co mówiła Wróżka.

    Pieściła ustami i językiem jej łechtaczkę, chcąc dać jej największą możliwą rozkosz.
    Wróżka zamarła chwilę w bezruchu. Osiągnęła swoje spełnienie, razem z Kopciuszkiem.

    Kiedy skończyli Wróżka ledwo co wstała.

    – Rety Kopciuszku…jesteś naprawdę niezwykła. Twoje usta są cudowne. Księciu na pewno się spodobasz. Ja to sprawię.

    Wtedy za pomocą magii sprawiła, że Kopciuszek była odziana w piękną niebieską suknię oraz szklane pantofelki. Następnie za pomocą magii dynie zmieniła w karetę, a myszy w konie, które miał ją zawieźć na bal.

    – Gdy tam dojedziesz zrobisz wrażenie na wszystkich. Tam poznasz księcia. Tylko pamiętaj, masz czas do północy. Wtedy czary przestaną działać.

    – Rozumiem. Dziękuję, Dobra Wróżko.

    Kopciuszek udała się na bal. Gdy tylko weszła, zrobiła ogromne wrażenie na wszystkich gościach. Wszyscy patrzyli na nią z oniemieniem. Macocha oraz siostry także ją podziwiały. Nie rozpoznały w niej Kopciuszka, którego, źle traktują na co dzień. Książę od razu zwrócił na nią uwagę i zaprosił ją do tańca. Gdy razem tańczyli na parkiecie, zapytał.

    – Nigdy nie widziałem tak pięknej damy.

    – Miło mi to słyszeć, Książę.

    – Co powiesz na spacer po moich zamkowych ogrodach?

    – Z wielką przyjemnością. – odpowiedziała i razem udali się do ogrodów.

    Tam spacerowali dość długo w piękną noc. Byli tylko oni sami. Usiedli razem na ławce.

    – Jesteś niezwykle piękna.

    – Dziękuję Książę.

    – A kim jesteś?

    – To tajemnica. – wtedy razem się pocałowali.

    Pocałunek trwał długo, a potem przerodził się w coś więcej. Książę dotykał ją po piersiach i między nogami. Kopciuszek też nie wytrzymała. Szybko zdjęła z siebie suknię, a książę zdjął swój strój wyjściowy. Oczom Kopciuszka ukazał się wielki kutas Księcia.
    Książę za to był oczarowany jej pięknymi piersiami oraz jej cipką.

    Kopciuszek zaczęła całować i lizać kutasa Księcia. Wzięła go potem całego do ust i poruszała głową w górę i w dół. Księciu się to bardzo podobało. Smakował jej obłędnie. Ten w międzyczasie dotykał i uciskał jej wielki tyłek. Po jakimś czasie Kopciuszek położyła się na ławce, a Książę zaczął lizać jej cipkę. Bardzo jej się to podobało, jak zataczał kółka nad jej łechtaczką.

    – Och…tak… – jęczała Kopciuszek.

    W końcu, gdy skończył, Książę wszedł w nią swoim kutasem. Bardzo jej się to podobało. Czuła się niezwykle. Książę zaczął z początku powoli, potem coraz szybciej się poruszał. Wkładał jej coraz głębiej. Trzymał jej jedną nogę w górze, aby było jej lepiej. Kopciuszek jęczała z przyjemności. Nie mogła wytrzymać. Była tak blisko. Książę także już był blisko i zaraz miał dojść, jednak wtedy zegar wybił północ. Kopciuszek to usłyszała. Szybko się zerwała i odsunęła od Księcia.

    – Rety…to już północ. Muszę już iść.

    – Ale poczekaj…jeszcze nie skończyliśmy.

    Jednak Kopciuszek już nie myślała. Wzięła swoje ubrania tylko w rękę, założyła pantofelki i biegła. Po drodze gubiąc jeden szklany pantofelek. Zwróciła uwagę wszystkich gości, ale nikt nie rozpoznał kim ona jest. Szybko wsiadając do karocy, wróciła do swojego domu w ostatniej chwili. Wtedy czary zniknęły, a ona z powrotem miała na sobie swoje dawne ubrania.
    Jakiś czas potem Książę postanowił odnaleźć tajemniczą dziewczynę. Rozkazał przymierzać pantofelek wszystkim pannom w królestwie.

    – Ten pantofelek należy do dziewczyny, z którą byłem i która mnie oczarowała.

    Kiedy tylko dotarł do domu Kopciuszka, macocha ją ukryła. Książę, zatem próbował założyć pantofelek siostrom. Na jedną był strasznie za mały. Na drugą w ogóle się nie mieścił.

    – To nie jesteście wy. Czy jest tu jeszcze jakaś panna?

    Wtedy wyszła Kopciuszek. Książę rozkazał, aby do niego podeszła. Kiedy zakładał jej pantofelek, pasował on idealnie.

    – To ty…to byłaś ty. – powiedział szczęśliwy.

    W następnych dniach Kopciuszek wzięła ślub z Księciem i zamieszkała w zamku. Macocha i siostry nie mogły w to uwierzyć i teraz same musiały się zajmować sobą.
    Kopciuszek natomiast miała Księcia, z którym postanowiła dokończyć to, co jej przerwano.

    – W końcu jesteśmy razem.

    – Nareszcie razem. – mówili tak będąc nago na łożu.

    Pocałowali się namiętnie. Książę się położył, a Kopciuszek zeszła na dół i zaczęła lizać i ssać jego kutasa. Był bardzo duży i gruby. Bardzo jej się podobał i dobrze smakował. Wsuwała go do gardła, poruszając głową w górę i w dół. Księciu sprawiała przyjemność. Gdy skończyła usiadła okrakiem na jego kutasie i zaczęła się poruszać w górę i w dół. Książę poruszał biodrami chcąc dać jej większą przyjemność.

    – Oooooooggghhhhg….aaahhhhh…
    – jęczał Kopciuszek.

    Po jakimś czasie Książę ją przewrócił i ona położyła się na łóżku. Książę tak samo jak wcześniej, podniósł jedną nogę do góry i wchodził w nią do końca. Posuwał z każdym pchnięciem coraz szybciej. Kopciuszkowi bardzo się to podobało. Książę w końcu nie wytrzymał. Był bardzo blisko, tak samo jak Kopciuszek. W końcu pchnął ostatni raz i wystrzelił nasieniem prosto do środka. Kopciuszek padła z wrażenia tak samo jak Książę. Byli wyczerpani i leżeli obok siebie. Wiedzieli, że teraz już zawsze będą razem.
    Kopciuszek i Książę żyli długo i szczęśliwie.

    Koniec

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Author M

    Parodia inspirowana znaną bajką.

  • Mistress Joanna

    Mistress spotkałam, a właściwie to Ona mnie znalazła, gdy stałam przy drodze ubrana jak zwykle. Czarny pół gorset z gołymi cyckami wiszącymi w dół, czarne pończochy ze szwem. Każda podtrzymywana czterema szerokimi gumkami od gorsetu. Na stopach wysokie szpilki koloru czarnego. Wielkie pośladki, gołej, szerokiej dupy a z przodu gołe duże podbrzusze z wiszącymi narządami, długim penisem i jajami.  Gołe widoczne dla przejeżdżających samochodami kierowców. Przy spacerowaniu wszystko podskakiwało i kołysało się. Kutas był obrzmiały i półsztywny po niedawnym seksie tak jak i wejście do odbytu z wielkim, sztywnym prolapse, właśnie wyruchanej dupy mocno pulsowało i śliniło się cieknącą spermą zaklejającą moje uda. Właśnie miałam iść się umyć, gdy podjechał samochód. Podeszłam do okna, które się otworzyło. Zobaczyłam ładną kobietę. Trochę mnie to zdziwiło, bo przeważnie robię seks z facetami, ale czasem z kobietami też. Mnie jest obojętnie, z kim i co.

    – Dzień dobry, to ty jesteś ta tania Arletka zwana „biedronką”, dużo masz klientów, kurwo? – Zapytała.

    – Dzień dobry, tak to ja jestem. Nie narzekam Pani, właśnie skończyłam z kolejnym klientem a jeszcze wczesna godzina. – Odpowiedziałam grzecznie.

    – Czyli, masz wzięcie i obrót. Nic dziwnego mało jest takich prostytutek z cycami i kutasem. Nieźle wyglądasz. Nie boisz się stać tak na golasa w biały dzień. – Pytała Pani.

    – Nie Pani, taki strój przyciąga więcej klientów. Musze pokazywać, co ja jestem, bo inaczej braliby mnie za zwykłą dziewczynkę a tak widać wszystko i nie muszę tłumaczyć. – Odpowiedziałam.

    – Taaa, jasne. Zatrzymałam się, bo sądzę, że mi się przydasz. Mówiono mi o tobie. Poszukuje takich dziewczyn z dużymi kutasami i jajami do specjalnego seksu a ty masz nawet niezłego no i jeszcze te jaja oraz cycki. Mam u siebie specjalne pomieszczenia, gdzie stosujemy są pewne zabiegi seksualne, które mało, kto toleruje. Czy ty uprawiasz tylko zwykły seks czy lubisz też seks innego rodzaju? – Pytała Pani.

    – Ja proszę Pani chętnie oddaję ciało do każdego rodzaju seksu, jestem wytrzymała, grzeczna i uległa. Wykonam wszystko, co Pani zechce. Tutaj tylko ruchanie od tyłu, w gardło i obciąganie. Czasem ktoś mnie bierze do siebie na inny seks. – Wyjaśniłam ciut przy długo.

    – No dobrze. Jeżeli ciebie wezmę to będziesz poddawana wielogodzinnemu seksowi typu bdsm-sado-med. Oraz scat-piss. Ja badam spermę, zajmuje się otworami, cycami  więc byłabyś dojona, chłostana, ruchana i inne. Wszystko filmowane i fotografowane bez maski a potem rozpowszechniane. Zgadzasz się. Dobrze zarobisz. – Mówiła Pani.

    – Tak Pani zgadzam się. – Odpowiedziałam po chwili wahania.

    – Dobrze, muszę ciebie obejrzeć. – Powiedziała Pani wysiadając z samochodu i biorąc dużą torbę.

    Poszliśmy między drzewa. Kazała mi się rozebrać całkiem do naga. Nawet zdjąć pończochy. Najpierw badała moje wielkie wiszące cycki. Mocno je ściskała aż tryskało mleko, co ją bardzo ucieszyło. Podobał jej się mój brzuch, dupa o miękkich pośladkach. Musiałam mocno się nachylić w rozkroku i wypiąć dupę rozchylając rękoma szeroko pośladki. Pani nałożyła długie czarne rękawice. Kazała mi się mocno napiąć. Gdy to zrobiłam stękając poczułam jak z odbytu trysnął strumień spermy po  ostatnim ruchaniu i kiszka wyszła z dupy.

    – O byłaś niedawno wyruchana jak widzę i masz wielki luźny odbyt. To dobrze. – Powiedziała Pani mocno uciskając i gniotąc kiszkę odbytnicy.

    Głośno jęczałam w czasie tego badania. Potem zapiszczałam jeszcze głośniej czując jak boleśnie rozciąga się kiszka odbytnicy. Odruchowo zacisnęłam dupe i to, co miałam wewnątrz.

    – Przestań kurwo zaciskać, bo zatniesz się i będzie bardziej bolało. Muszę sprawdzić twoje dupsko w środku. – Mówiła Pani macając mnie wsadzoną głęboko ręką.

    Ona macała a ja głucho wyłam.

    – Dobra tył dobry teraz jaja. Szerzej nogi.- Rozkazała.

    Rozkraczyłam się szeroko i mocniej wystawiłam dupę. Poczułam jak Pani ujęła mocno jaja i szarpnęła w dół. Zabolało mocno, było to niespodziewane, że aż wrzasnęłam okropnie. Potem już tylko krzyczałam bardzo w czasie ugniatania jajek.

    – Dobre jaja. Masz dużo spermy, często się masturbujesz? – Pytałam gniotąc każde jajko osobno.

    – Ja sama siebie nie masturbuje, ale jestem często brandzlowana przez innych. Mam bardzo dużo spermy. – Odpowiedziałam między wrzaskami.

    Kazała stanąć mi prosto i zacisnąć uda. Obciągnęła mój napletek, odsłoniła ciemną żołądź. Ukazała się wielka dziura cewki. Mój kutas sterczał sztywno, bo podnieciło mnie badanie. Zaczęła szybko masturbacje. Robiła o bardzo wprawnie. Nagle, niepodziewanie dostałam skurczy bioder, cyce uniosły się jak napompowane i nastąpił ogromny orgazm. Krzyczałam konwulsyjnie tryskając mocno grubym strumieniem spermy zalewając Panią i wszystko wokół. Z sutków pryskały cienkie strumienie mleka. Wyrzutom spermy i mleka zdawało się nie mieć końca. Wreszcie z jękiem padłam na trawę drgając spazmatycznie. Takie mam orgazmy. Zebrałam porozrzucane w koło części ubioru i poszliśmy do samochodu. Moje nogi trzęsły się, miałam mgłę przed oczami. Szłam okrakiem wypinając dupe. Byłam całkiem na golasa. Zlana i zaklejona spermą. Widziałam jak Pani śmieje się ze mnie.

    – Ty jesteś tą Arletka, o której mówią. – Spytała raz jeszcze.

    – Tak, Pani, to ja jestem. – Powiedziałam słabym głosem.

    – Masz mówić do mnie „MISTRESS” nie „PANI”.  Jasne? – Powiedziała Mistress.

    – Tak Mistress, dobrze Mistress. – Odpowiedziałam.

    Kazała mi się stawić w pewnym miejscu za dwa dni. Tak to się zaczęło. Było ciepło. Ubrana jak prostytutka, bo innych ubrań nie używam. Obcisła przeźroczysta, krótka bluzka pokazująca brzuch. Czarny stanik opinające wielkie sterczące cyce. Duże suty były wyraźnie widoczne. Czarna, obcisła kusa spódniczka, pokazująca dół pośladków i duże jaja z przodu. Na białych udach czarne pończochy trzymane szerokimi gumkami na pasie. Na stopach wysokie szpilki, na niebotycznych szpilach. Różowa torebka na długim pasku z niezbędnymi dla każdej kurwy przyborami. Czarna peruka i jaskrawy makijaż, jaki noszą kurwy. Stałam ruchliwym miejscu z obojętnym wyrazem twarzy nie zwracając uwagi na ordynarne zaczepki. Mój widok mówił sam za siebie, kto i czym jestem. Podjechał samochód, dokładnie o omówionej godzinie. Wsiadaj kurwo, powiedziała Mistress. Usiadłam z tyłu jak powinna robić doświadczona prostytutka. Nie jechałyśmy długo. Osiedle domków. Ładny domek z dużym ogrodem otoczony wysokim płotem. Mistress zaprowadziła mnie od tyłu i po chwili znalazłam się w niewielkim pomieszczeniu, z którego prowadziły drzwi do następnego.

    – Rozbieraj się kurwo od pasa w dół. Nie musisz być całkiem naga. Możesz być szpilkach. Cycki mogą być w staniku ale pas i pończochy zdejmij. Potrzebna jest mi twoje dupa, odbyt, kutas i jaja. Rzeczy wsadź do szafy i zamknij na zamek, czekaj na wezwanie. – Powiedziała Mistress wychodząc do drugiego pomieszczenia.

    Wykonałam dokładnie polecenie. Tylko zamek szafie był szyfrowany i po zamknięciu nie miałam możliwości wyjąc to, co tam włożyłam. Stałam z gołą dupą wiszącymi jajami i obrzmiałym kutasem.  Bo nie było gdzie usiąść. Malutkie pomieszczenie, bez okien. Drzwi, przez które weszłam nie miały klamki od mojej strony. Zaczęłam bać się mimo podniecenia. Czułam jak mój kutas nabrzmiał, ale nie stanął, wisiał powiększony. Po dłuższej chwili drzwi naprzeciw otworzyły.

    – Wejdź kurwo! – Rozkazała Mistress, już nie była taka miła.

    Powoli, rozglądając się ostrożnie weszłam. Trochę większe pomieszczenie, jasno oświetlone. Pod ścianą sedes bez klapy obok coś jak bidet, z którego sterczał wysoko długi jakby kutas, sporych rozmiarów. Ten bidet był wyposażony w pasy. Na środku stała leżanka czy stół z pasami do mocowania. Nad tym stołem zwisały duże gumowe zbiorniki z długimi wężami zakończone różnymi końcówkami. Były tu jeszcze jakieś szafy pełne metalowych narzędzi do zabiegów. Oprócz stołu były tu inne sprzęty i meble do seksu, wyposażone w pasy, uchwyty, otwory. Zdążyłam jeszcze zauważyć kilka wielkich kutasów, które można bardzo dziwne i bogate wyposażenie.

    – Co się gapisz kurwo, kładź się na lewym boku na leżankę nogi podciągnij do brzucha, dostaniesz lewatywy. Dobrze wypnij dupsko. – Szorstko powiedziała Mistress.

    Szybko położyłam się jak kazała. Mistress poprawiła mnie przesuwając dupe na brzeg i wyciągając jaja z kutasek do tyłu. Ręce zostały zamocowane w górze za głową a ciało przypięte szerokimi pasam. Zaczęło się.

    – Uj, oochh, o mmmm uuu, uf, uuf  niieeeiii! – Stękałam czując jak brzuch pęcznieje szybko i boleśnie.

     Nie wiem ile miałam w środku, ale było tego bardzo dużo na co  wskazywał rozmiar tego, co leżało przede mną. Mistress, co chwila macała mój ogromny brzuch, masowała go, potrząsała i poklepywała potem dolewała lewatywy. Ja jęczałam i dyszałam szeroko otwartymi ustami. Było mi ciężko. Po lewatywie leżałam z zakorkowaną odbytnicą. Odwróciła mnie na plecy z szeroko rozwartymi nogami, przymocowała pasami. Masowała mój wielki szeroki brzuch aż bulgotało. Co chwila dolewała lewatywy.

    – Juuż nnie moogęee, Mistress błagam, błagam. – Jęczałam płaczliwie.

    W końcu Mistress wyciągnęła korek z mojego odbytu. Wypróżnienie było gwałtowne, wybuchowe w akompaniamencie mojego wrzasku. Miałam wrażenie, że wyleci nie tylko lewatywa, ale i cala kiszka. Z resztą kiszka odbytnicy wypadła całkiem z głośnym pierdzeniem, jak długi czerwony rękaw. Mistress zrobiła mi jeszcze trzy podobne lewatywy. Nastąpiła przerwa w czasie, której leżałam na stole dysząc i cicho płacząc. Powoli się uspokajałam, ale strach przed tym, co mnie czeka nie minął. Nastąpiła przerwa w czasie, której leżałam na stole cicho płacząc. Patrzyłam jak Mistress przygotowuje niby „bidet” stojący obok sedesu. Usnęła z jego wnętrza wielkiego lateksowego kutasa, który był tam jak weszłam do pomieszczenia i w to miejsce zamocowała ogromne dildo długie, dołu grube zwężające się w górę. Ten przyrząd miał jak nic ponad metr długości. Nie był on sztywny a wiotki i lekko zaginał się. Dodatkowo jego powierzchnia pokryta jakimiś zgrubieniami i kolcami. W swej karierze kurwy miałam w sobie coś takiego, więc patrzyłam przerażona.

    – Jeszcze tylko przygotujemy twoją dupę do zabiegów i zaczynamy. – Powiedziała Mistress.

    Stojąc na podwyższeniu w szerokim rozkroku z wypięta dupę nad tym przyrządem, kierowana ponaglaniem Mistress i wrzeszcząc powoli opadałam w dół a Mistress kierowała moją dupą i odbytem w czasie nadziewania. Trwało to w nieskończoność, bo jak tylko czułam, że zaraz dupa pęknie, wyskakiwałam w górę. Mistress użyła pasów bidetu zaczepiając moje biodra i dupę abym nie wyskakiwała z tego kutasa. Nie będę pisać, co się działo, jakie to było straszne, w końcu siedziałam z dupą w bidecie, udami rozwartymi i kolanami wysoko w górze. Wrzeszczałam! Nagle poczułam jak moje kiszki zaczynają wibrować, brzuch podskakiwać a cyce latać. Całe ciało trzęsło się jak galareta. Gdyby nie pasy to nie wiem, co by się stało. Po tym przygotowaniu miałam dziurę w dupie zamiast odbytu. Siedziałam z jajami i kutasem wystawionymi w górę. Mistress wsadziła mi w cewkę kilkucentymetrowej grubości cewnik i spuszczała siki. W oba jaja zrobiła mi ogromne zastrzyki I posadziła na czymś w rodzaju nocnika pełnego jakiegoś płynu, w którym miałam zanurzone jaja. Płyn był podgrzewany. Myślałam, że moje jaja zaraz będą ugotowane na twardo. Na tym zakończyły się moje przygotowania. Nastąpiła długa przerwa. Czekałam wystraszona bardzo. Mistress znikła za następnymi drzwiami.

    Słyszałam z drugiego pomieszczenia jak Mistress przygotowuje narzędzia do zabiegu.

    – Wstawaj kurwo i chodź tutaj, zaczynamy. – Dobiegł mnie szorstki głos.

    Powoli jęcząc wstałam i poszłam w stronę otwartych drzwi. Stanęłam w progu bojąc się wejść. Przerażało mnie to, co zobaczyłam. Nieduży pokój. Na środku kanapka zabiegowa pokryta plastykiem w niebieskim kolorze. Szerokie pasy zwisały na podłogę. Pełni białych, długich rurek podłączonych do urządzenia, co przypominał mi duży, srebrny czajnik. W kilku miejscach manometry pokazujące ciśnienie w urządzeniu. Duża szklana szafa, jak w gabinecie medycznym, w której błyszczały się różnej wielkości i kształtu narzędzia, których jeszcze nie znałam. Dalej wisiały jakieś ubiory z lateksu imitujące damskie ciała z wielkimi cyckami. Nakładane one są na transwestytów, aby byli bardziej kobiece. Kamera do robienia filmów i zdjęć ustawiona naprzeciw tej leżanki. Nie miałam więcej czasu się rozglądać bo Mistress ostro zareagowała na mój widok.

    – Co, tak się gapisz, kurwiszonie. Boisz się. A taką bohaterkę udawałaś. Nie tacy przed tobą krzyczeli i błagali leżąc tu „Mistress, Mistress sorry, sorry, proszę już niee!” – Mówiła z pogardą patrząc na  mnie przerażoną jak uda mi drgają.

    Kazała wejść. Pokazywała mi urządzenie i co się będzie działo. Już sam widok mi wystarczył a ona jeszcze z perfidnym, sadystycznym  uśmiechem objaśniała.

    Stałam z ręką na biodrze udając zainteresowanie, ale tylko udając! Jedna ręką wzięła za mojego penisa i uniosła.

    – No widzę, że już pęcznieje, czujesz podniecenie? Jesteś gotowa. Kładź się. –Powiedziała.

    – Tak Mistress, jestem podniecona, już się kładę. – Cicho powiedziałam rozkładając ręce.

    Położyłam się na plecach z szeroko rozwartymi nogami. Mój gruby penis leżał na boku. Patrzyłam jak Mistress przygotowuje duży cylinder podłączając do niego wiele rurek.  Cylinder składał się z dwóch części zewnętrzną, sztywną i wewnętrzną, miękką, jak podobną do kondona. Do każdej części podłączone rurki biegnące do urządzenia ssącego. Jedne rurki uruchamiały cylinder a drugie odsysały spermę. Przymocowała mnie pasami.

    Najpierw zbadała moje jaja i penisa.

    – No dobrze, kutas napęczniały a jaja twarde. Czujesz mrowienie w jajach, bolą? –Spytała

    – Tak, Mistress, bardzo bolą jajka i czuje mrówki w nich. – Odpowiedziałam.

    – Bardzo dobrze, bardzo dobrze. Powinny jeszcze stwardnieć i spuchnąć po zastrzykach. – Powiedziała zadowolona.

    Po nasmarowaniu żelem penisa nałożyła na niego cylinder. Poczułam lekkie ssanie penisa. Kutas wskoczyła do wewnętrznego kondona a cylinder zassał mocno aż stęknęłam.

    – No pokaż odbycik kurwo. – Powiedziała Mistress wsadzając w moja dupę rękę. Weszła łatwo i głęboko.

    – Ummmmm, ajjj! – Krzyknęłam.

    – Co się wydzierasz szmato. Masz całkiem luźny odbyt. – Skarciła mnie Mistress, pchając głębiej dłoń i macając coś w środku.

    Bolało a mój kutas naprężył się. Sapałam tylko cały czas badania.

    Po badaniu nałożyła mi na ręce długie, sztywne rękawy, które uniemożliwiły mi jakikolwiek ruch obronny i zapobiegały uwolnieniu się. Rękawy te zostały zamocowane wzdłuż tułowia. Byłam unieruchomiona i gotowa do zabiegu.

    Teraz zaczęła coś regulować w aparaturze a ja udawałam bohaterkę mówiąc głupie żarty. Mistress nie reagowała na te dowcipy. Ssanie i ruchy brandzlujące zwiększyły się.

    – Teraz poleż spokojnie, ja wrócę za godzinę i zobaczymy, co dalej. – Powiedziała i wyszła, zamykając drzwi gabinetu, nim się zorientowałam.

    – Mistress, Mistress ….. – Zaczęłam wołać, ale jej już nie było.

    Leżałam i stękałam głucho. Patrzyłam ja cylinder brandzluje mnie ruchami w górę i dół. Kutas szybko zesztywniał i urósł boleśnie. Widziałam jak główka kutasa, opięta wewnętrznym kondonem, napina się i wygina, gdy napletek jest obciągany do dołu. Robiła się coraz ciemniejsza. Zanim pojawił się pierwszy wytrysk, pojawił się ostry ból. Ten miękki kondom musiał mieć w środku jakież kolce, bo okropnie kłuło, co przyśpieszało orgazm. Nagle moja dupa i uda, bez mojej woli zesztywniała i zawarła a ja wrzasnęłam, wypięłam biodra w górę aż pasy się naciągnęły. I nadal krzycząc walczyłam z okropnym orgazmem. Tryskałam regularnie spermą za każdym ruchem cylindra w dół. Naprężałam już całe ciało. Tryskałam nie tylko spermą, ale czułam jak biustonosz robi się mokry a po bokach spływają stróżki mleka. Miałam chyba z dziesięć solidnych orgazmów po kilka do kilkunastu tryskań na orgazm. Cała sperma była odciągana rurką do góry. Tylko trzy pierwsze orgazmu były łagodne i w miarę przyjemne. Następne były torturą.

    – Mistress, Mistress, ratunku, pomocy, oooojjjj, proszę przyjść Mistreeeessss! – Wyłam, krzyczałam wykręcając ciało i tryskając.

    Wreszcie Mistress wróciła.

    – No nieźle, nieźle kurwo. Sporo spermy jak na pierwszy raz. – Mówiła sprawdzając poziom białego płynu w zbiorniku.

    – Jak ci się podoba. Boli bardzo? – Spytała z perfidnym uśmiechem.

    – Boli, Mistress boli bardzo. Jęczałam głośno.

    – To dobrze, bardzo dobrze. Będzie boleć bardziej. Zaraz sprawdzimy jajeczka, pewnie puste. Zrobimy zastrzyczki i znowu będzie pełno spermy. – Mówiła Mistress regulując aparaturę.

    Podwiązała jajka i mocno je oklepała aż wyszły na wierzch. Następnie grubą igłą zrobiła mi duży zastrzyk oleisty w każde jajko. Ależ bolało! Po zastrzykach znowu wsadziła mi rękę w odbytnice i coś tam ugniatała a jak krzyczałam. Kutas zrobił się jeszcze bardziej sztywny.

    Jeszcze raz zwiększyła ssanie i ruchy cylindra brandzlującego. Teraz skakal ja szalony a ja znowu krzyczałam. Mistress wyszła.

    Nie wiem jak długo trwało dojenie, Mistress powiedziała, że osiem godzin. To możliwe bo Już nie wyłam tylko leżałam drgając, tryskając spermą i jęcząc cicho. Kutas był okropny!

    Mistress przychodziła, wsadzała mi rękę w dupę i robiła zastrzyki w jaja. Dałam koło dziesięciu litrów pełnej spermy! Kutas tak napęczniał, że nie można było zdjąć cylinder dojarki. Jego kolor był siny z fioletowymi żyłami. Bolał i pulsował okropnie. Już nie wisiał a stał sztywny i drgający poziomo. Jego głowa była wielka jak piłka golfowa.  Mistress kazała mi przejść do drugiego pomieszczenia i rozebrać się do naga  wejść na fotel zabiegowy i czekać na seks. Zapłakana i jęcząca wykonałam polecenie jak zawsze, bo jestem uległą kurwą. Czekałam nie długo a potem już tylko wyłam z rozkoszy i bólu torturowana. Na koniec musiałam podpisać zobowiazanie, że będę się stawiac na kazde wezwanie Mistress.

     

    © Arletka Ruchliwa

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    Tak sie zaczęla moja długa i bolesna znajomość z Mistress Joanną.

  • Julka, Karol i Jacek 4

    Wyjazd Julki został przesunięty o jeden dzień, więc mieliśmy jeszcze trochę czasu na ostre rżnięcie.  Zjedliśmy późne śniadanie i leniwie wstaliśmy. Julka stała naga przy swojej szafie i wybierała rzeczy na wyjazd, a ja patrzyłem na jej piękne ciało. Karol klęknął za nią i wsunął swoją twarz w jej tyłek. Kiedy dziewczyna się nachyliła, mój chłopak mocniej ścisnął jej pośladki i szybciej lizał odbyt. Julka krzyczała, że musi mieć chwilę na spakowanie, ale Karol wcale jej nie słuchał. Zaraz wstał i wsunął swojego twardego kutasa w jej cipkę. Chwycił dziewczynę za ramię i ją wyprostował, przyciskając do swojej klaty. Obserwowałem jak moi kochankowie się pieprzą, jak fiut Karola penetruje Julce pipkę, jak dziewczyna jęczy i walczy ze sobą, bo musi coś zrobić, ale jest jej zbyt dobrze, by to przerwać. Karol na chwilę przestał poruszać się w Julce, zaplótł jej ręce na swoim karku i podniósł jej nogi pokazując mi jej pupę. Po tym znowu posuwał dziewczynę, a pozycja ewidentnie jej przypasowała, bo zaczęła głośniej jęczeć. Karol na chwilę przestał, a ja przesunąłem swoją twarz do tyłeczka mojej kochanki i delikatnie go lizałem. Karol przystawił mi fiuta do twarzy, żebym go na chwilę possał, po czym schował go do tyłeczka. Tym razem lizałem jej mokra i spoconą pipkę. Czułem, jak mój penis robi się twardy. Lizałem łechtaczkę, a karol w tym czasie posuwał ją w tyłek. Julia głośno krzyczała, a ja miałem wrażenie, że mój penis całkiem się usztywnił. Stanąłem przed nimi i włączyłem się do zabawy wkładając kutasa do cipki. Była mokra i gorąca. Chwyciłem jej jędrne cycki i ssałem brodawkę. Ruchając dziewczynę, nasze jajka się ocierały. Specjalnie wolniej posuwałem, żeby czuć ciepło i dotyk kochanków. Julia zaczęła już krzyczeć na całego. Mocno atakowaliśmy nasza ostrą kocicę. Po kilku chwilach wyszedłem z niej, opadłem na łóżko i zaczęłam się masturbować. Wyjąłem z szuflady nocnego stolika wibrator i wsadziłem go sobie do tyłka. Szybka wibracja spowodowała, że mój kutas podrygiwał.

    – Jak skończysz, to mi go daj, muszę go zabrać na wyjazd – wydyszała Julia.

    Rozstawałem szeroko nogi i wolno masowałem swojego fiuta. Ten wibrator jest nieziemski. Mocno uciska na mój punkt G i jego szybkie wibracje sprawiają, że nie musiałbym walić konia i tak bym trysnął. Jeszcze kilka ruchów i zaraz odpłynę – pomyślałem. Założyłem ręce za głowę i postanowiłem, by wibrator zrobił swoje. Patrzyłem na moich kochanków. Na Karola, który cały spocony ujeżdżał Julię, na Julkę, która spocona i uśmiechnięta, przeżywała zajebiste rżnięcie.

    – Niezły jest ten mój różowy przyjaciel, co Jacuś? – spytała dziewczyna. – Teraz rzadko go używam, bo mam was.

    – Zajebisty – powiedziałem wolno i czułem ja dildo zaczął zmieniać amplitudę drgań i zaczął wibrować dłużej z krótkimi przerwami.

    – Przetrwaj to, to za chwilkę będzie ogień – wyszeptala dziewczyna.

    Faktycznie, za chwilkę drgania zmieniły się na serię jak z karabinu, zacząłem się wić i stękać, aż w końcu doszedłem. Wibrator wciąż był we mnie i wciąż mnie atakował, a ja, z rozszerzonymi nogami nie mogłem go wyjąć. Fala orgazmu zaczęła przeradzać się w ból. Dziewczyna uwolniła się na chwilkę z objęć Karola, wyjęła ze mnie różowego delfinka i wróciła do swojej pozycji. Ledwo żywy oddychałem mocno, czułem, jakbym przebiegł maraton. Za chwilkę Julia zaczęła głośniej piszczeć,  a po chwili usłyszałem stłumiony jęk Karola. Dziewczyna zeszła z mojego kochanka i okrakiem usiadła mi na twarzy. Poczułem jej gorącą cipkę, cudowny smak spermy, którą zlizywałem z Julkowej pochwy. Uwielbiam spijać ten nektar z ciał moich kochanków. Lubię też naszą spermę wypływającą z tyłeczka Julii. Gdy ostatnie kropelki wypłynęły z pochwy, dziewczyna wstała i pocałowała mnie w usta. Po wyczerpującym i upojnym seksie, poszliśmy pod prysznic. Naturalnie każdy sam, bo nasza łazienka jest zbyt mała na taką aktywność. Zjedliśmy obiad, pomogliśmy spakować się Julce i poszliśmy na długi spacer. Czułem, że w gardle rośnie mi gula, że zwariuję z tęsknoty. Dziewczyna trzymając mnie za lewą rękę, mocno ja uścisnęła i pocałowała w policzek. Poczułem, jakby chciała powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Gdy wróciliśmy do domu, położyliśmy się nadzy do łóżka. Szybko zasnęliśmy, moi przyjaciele wzięli mnie do środka. Z przodu, swoimi cudnymi cyckami grzała mnie Julka, a z tyłu Karol napierał swoim penisem, który od czasu do czasu robił się twardy. Niestety nie pamiętam snu, ale obudziłem się lżejszy, jakby ktoś zdjął mi z ramion ogromny ciężar. Julia otworzyła oczy i uśmiechnęła się do mnie. Widziała, że mój wczorajszy nastrój już zniknął. Wstaliśmy, Karol przygotowywał śniadanie, a ja przyglądałem się jak Julka się ubiera. Poczułem delikatne uderzenie w tyłek.

    – Mi też się podoba, ale może mógłbyś pomóc? – zapytał Karol. Podszedłem do niego, chwyciłem za jego penisa i delikatnie poruszałem. Karol na chwilkę zmrużył oczy, więc podszedłem do niego i pocałowałem go w usta. Karol po chwili otrząsnął się i polecił mi robienie kanapek. Stanąłem blisko Karola, ocierając się o niego swoim biodrem. Mój chłopak spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął. Przysunąłem się bliżej, by go dotknąć całym swoim ciałem. Moją stopą stanąłem na palcach nogi Karola. Odwróciłem głowę i wsunąłem nos w szyję mojego chłopaka. Pochwyciłem wargami płatek jego ucha. Całowałem szyję, bark, choć nie zrobiło to na nim większego wrażenia. Spojrzał na mnie spokojnym wzrokiem. – Możesz teraz skupić się na robieniu śniadania? – zapytał. – Nasza dziewczyna wyjeżdża, musimy zrobić jej śniadanie, a sobie coś do jedzenia do pracy. Pamiętasz, że pracujemy? – zapytał drwiąco. Na słowa o naszej dziewczynie, Julka uśmiechnęła się, podeszła do nas od tyłu i chwyciła nas za pośladki i pocałowała w potylicę. Jej dotyk sprawił, że natychmiast dostałem erekcji. Karol spojrzał na mojego stojącego kutasa, chwycił go w mocnym uścisku i kilka razy poruszał. Niemal natychmiast i jego fiut stanął na baczność.

    – Oj chłopcy, ja się spieszę… Będzie mi was brakowało… no dobrze, ale tylko jeden szybki lodzik – powiedziała, usiadła na krzesełku za nami i wsunęła dłoń między Karola uda. – Chodź, będziesz pierwszy, zawsze byłeś pierwszy – na te słowa Karol się odwrócił, stanął do niej przodem i puścił mi oko, a ja po raz kolejny poczułem się jak głupek, bo znowu zazdrościłem mu tego, jak Julka go dotyka. Karol pocałował mnie w usta i się do mnie uśmiechnął. Kurwa, ten jego uśmiech…

    – Jacuś, weź się ogarnij, co? Kończ robić śniadanie, za chwilkę będzie twoja kol… – próbował powiedzieć, ale nie dał rady, bo Julka mocnym uściskiem chwyciła go za jądra, ściągnęła w dół i włożyła jego żołędzia do swoich ust.

    Swoimi pełnymi wargami objęła jego główkę i drażniła jej krawędź. Kilkukrotnie wysuwała czerwonego grzybka z ust i umieszczała go sobie z powrotem. Jej język omiatał całego żołędzia i drażnił ujście cewki. Patrzyłem z zazdrością i przełknąłem ślinę. Karol położył dłoń na Julki potylicy, ale zaraz podniósł ręce i oplótł je na swoim karku. Natychmiast przysunąłem nos do jego pachy i głęboko zaciągnąłem się tym zapachem. Julia początkowo zajmowała się tylko żołędziem, ale po krótkiej chwili zaczęła wykonywać głębsze ruchy, dotykając swoim nosem Karola podbrzusza. Chłopak cicho mruczał i zaczął szybciej oddychać. Nadal wąchałem, całowałem, lizałem jego pachę. Przesunąłem swoje usta na jego sutki i zacząłem je ssać. Chyba spodobało się to mojemu chłopakowi, bo zaczął jęczeć, opuścił swoje ręce i położył je na barkach Julki. Ona wciąż wykonywała długie ruchy głową krztusząc się Karola kutasem. Dziewczyna zmieniła tempo i zajęła się tylko żołędziem. Nasz kochanek zaczął wołać, że nas kocha, że jesteśmy super. Julia przestała mu obciągać, co było jednoznaczne, że Karol spuścił się jej do gardła. Nasza sublokatorka jeszcze chwilkę trzymała jego fiuta w ustach, po czym go wyjęła, a ten, niczym obrany zżycia, opadł bezwiednie.

    – To teraz ty, mój zazdrośniku. Chodź skarbie do cioci – powiedziała z lekkim ubawieniem Julia.

    – Ja nie jestem zazdrosny – próbowałem się bronić, ale dziewczyna z uśmiechem podkręciła tylko głową i delikatnie chwyciła moje jądra, po czym wzięła do swoich pięknych ust moją główkę.

    Początkowo delikatnie ją ssała, ale po chwili lizała krawędź mojego grzybka. Swoim językiem robiła kółka, drażniła cały brzeg żołędzia. Ja stęknąłem, a nasza kochanka drażniła mi teraz wędzidełko, delikatnie poruszając dłonią skórę mojego penisa. Karol stal obok i masowała moje pośladki, a po minucie pocierał palcem wskazującym moją dziurkę.

    Po krótkiej chwili lizał też moje ucho, co było bardzo pobudzające. Julia robiła krótkie ruchy swoją głową, co spowolniało mój orgazm. Karol coraz bardziej napierał swoim palcem na mój odbyt. Dziewczyna chwyciła mocniej moją mosznę i ją pociągnęła ku dołowi. Julia swoim językiem kilka razy drażniła brzeg mojego grzybka, co doprowadzało mnie do obłędu. Czułem, jak mój penis przygotowuje się do strzału. Dziewczyna chyba musiała wyczuć, że jestem blisko eksplozji, bo przez chwilkę nie poruszała moim fiutem. Wyjęła mojego twardego i nabrzmiałego kutasa ze swoich ust i delikatnie omiatała czubkiem języka ujście cewki. Karol w tym czasie całował moją szyję, a palcem penetrował mój odbyt. Postawiłem lewą nogę na krzesełku, żeby dać łatwiejszy dostęp do mojej dziurki. Chłopak dołożył drugi palec, a po chwili trzeci. Julka z powrotem wsadziła mojego kutasa do swoich ust, a Karol szybko poruszał palcami w moim tyłku. Zacząłem głośno oddychać, jęczeć, stękać. Dziewczyna mocno chwyciła moje jajka i pociągnęła, w dalszym ciągu ssąc moją główkę. Karol przyspieszył swoje ruchy, a ja poczułem że kończę i po chwili eksplodowałem w Julkowych ustach. Dziewczyna chwilę ssała, po czym wstała i pocałowała mnie z językiem. Poczułem, jak moja sperma wpływa z ust mojej kochanki wypełniając mi gardło. Karol jeszcze chwilkę się we mnie poruszał, po czym wyjął palce i wsunął się do mojego rozszerzonego odbytu. Wciąż całując się z Julka, poczułem jak twardy kutas Karola penetruje mi trzewia. Dziewczyna odkleiła się od moich ust, uśmiechnęła się i potargała mi grzywkę. Poczułem, jak coś ciepłego wypełniło mój tyłek, a chwilę później zaczęło spływać po moim udzie.

    Dziewczyna kucnęła za mną i lizała mnie chwilę po wewnętrznej stronie uda, zlizując Karola spermę. Po chwili wstała, pocałowała nas mocno i wyszła. Zanim jednak to zrobiła uśmiechnęła się szeroko i rzuciła na pożegnanie:

    – Tylko bądźcie grzeczni, chłopcy.

    – Obiecujemy – powiedział Karol.

    – A Ty, Jacuś, też obiecujesz? – spytała dziewczyna. Ja nic nie powiedziałem, tylko krzywo się usmiechnąłem.

    Julia wyszła, a ja poczułem smutek. Chciałem przytulić się do Karola, ale ten odsunął się i wrócił do przygotowania nam śniadania. Szybko ubraliśmy się i wyszliśmy do pracy. Tam czas dłużył mi się niemiłosiernie. Byłem zdruzgotany, załamany i potwornie smutny. Jedyne czego potrzebowałem, to ciepła mojego chłopaka. Zawsze, gdy był w pobliżu i spojrzał na mnie, moje serce zaczynało szybciej bić, włoski na rękach stawały mi dęba, a w ustach robiło mi się sucho. Kochałem go nad życie i chciałem wtulić się w niego i zostać tak na zawsze. Tymczasem on, nawet na sekundę, nie spojrzał w moją stronę. Gdy skończyła się nasza zmiana, wróciliśmy do domu. Liczyłem, że wyjaśni mi swoje zachowanie, ale on uznał, że nic się nie wydarzyło. Zjedliśmy kolację, usiadłam obok mojego faceta i położyłem rękę na jego udzie. Karol nawet nie zareagował, więc zabrałem swoją rękę. Poszedłem pod prysznic, pod którym znowu płakałem. Nie wiedziałem, dlaczego Karol mnie odtrąca, dlaczego mnie nie chce nawet dotknąć. Gdy wyszedłem, miałem na sobie t-shirt i bokserki, mimo że od dawna śpię nago. Karol nawet tego nie zarejestrował. Wskoczył na szybką kąpiel i wrócił nagi. Położył się blisko mnie i odwrócił tyłem. Nie miałem ochoty go dotykać, więc również położyłem się do niego plecami. Długo nie mogłem zasnąć, liczyłem że Karol jednak odwróci się i mnie przeleci. Niestety, nie doczekałem się tego. Przeżywałem katusze, a on tego nie widział. Może nawet sprawiało mu to frajdę? Kolejny dzień wyglądał niemal identycznie, z tą różnicą, że czułem się sto razy gorzej. Tej nocy położyłem się na skraju łóżka, żeby nie mieć fizycznego kontaktu z chłopakiem. Pomyślałem nawet o wyprowadzce, ale na szczęście zasnąłem. Przez całą noc śniły mi się jakieś koszmary. Rano, gdy się obudziłem, Karola już nie było. Stał w kuchni w dżinsach i robił śniadanie.

    – Cześć śpiochu. – Uśmiechnął się do mnie i puścił oko, gdy tylko wszedłem. Pocałowałem go, ale on nie chciał, by nasz całus trwał dłużej niż sekundę.

    – Cześć kochanie – zrobię kawę, dobrze? – zapytałem i wstawiłem ekspres. Czułem obezwladniający zapach mojego chłopaka, chciałem paść w jego ramiona, ale z jakiegoś powodu on nie chciał mnie nawet dotknąć.

    Obracałem się w kuchni, starając się nie musnąć choćby delikatnie Karola. Zastanawiałem się, co zaszło między nami, że on nawet mnie nie dotyka. Czy to dlatego, że kleję się do Julki? On przecież też ją wylizuje, nasadza na swego kutasa i z niej nie złazi. Kilka razy Karol położył się wieczorem do łóżka naszej kochanki i ją tam zerżnął. Nawet mnie nie zaprosił, chociaż sam nie byłem święty, bo kilka razy poprosiłem Julkę o loda, gdy Karola akurat nie było. A nieraz bawiłem się jej cyckami, gdy oglądaliśmy jakiś film czy robiłem jej palcówkę, gdy miała gorszy dzień, a nie chciała minety albo seksu. Teraz nie ma mojej ostrej laski, a mój chłopak ewidentnie mnie olewa. Może udawał geja? Może jest heretykiem i się mną bawił, a w rzeczywistości jest z Julką? Z moich rozmyślań wyrwał mnie Karol, który chwycił moją brodę dwoma palcami i obrócił głowę w swoją stronę. Spojrzałem na jego pogodną twarz, uśmiechnięte oczy, piękne usta.

    – Co jest, Jacenty? – spytał mnie po krótkiej przerwie. Jego dotyk, zapach ciała, oddech sprawiły, że się rozkleiłem. Zacząłem płakać. – Ej, skarbie, co jest? Tęsknisz za Julką? Ja też, ona wróci za kilka dni, pamiętasz?

    – Nie za Julka… za tobą – powiedziałem smutno i chciałem odwrócić twarz, ale Karol przytrzymał moją głowę. Zobaczyłem w oczach mojego chłopaka lekkie zaskoczenie. Pierwsze łzy spłynęły po moich policzkach. Karol wciąż patrzał na mnie, ale tym razem jego twarz ukazywała troskę. Mimowolnie wpadłem w ramiona mojego kochanka i się lekko uspokoiłem. Ciepło jego ciała mnie wyciszało. Karol, ku mojemu zaskoczeniu, również mnie objął, pogładził po głowie i przysunął usta do mojego ucha.

    – Przecież tu jestem… – wyszeptał. Ten jego głos…kurwa, jak ja kocham jego głos.

    – Jesteś, ale mnie nie dostrzegasz, nie dotykasz mnie, nie całujesz, nie chcesz się ze mną pierdolić – wyliczałem. – Czyli nie jestem już dla ciebie ważny, skoro po wyjeździe Julki nawet nie chcesz mnie przytulić. To dla mnie oczywiste, że przestałem być dla ciebie ważny – powiedziałem, a to się Karolowi nie spodobało. Odsunął mnie od siebie i spojrzał na mnie.

    – Chodzisz przy mnie, ocierasz się o mnie, całujesz, doprowadzasz mnie do obłędu, chciałem cię pierwszej nocy zerżnąć, ale… – przerwał. – Ale obiecaliśmy Julce wstrzemięźliwość.

    – Co ty pierdolisz, jaka wstrzemięźliwość? Kiedy niby to obiecałem? – zapytałem zszokowany tym, co usłyszałem.

    – Pamiętasz jak wyjeżdżała? Powiedziała, żebyśmy byli grzeczni i musimy wytrzymać, Jacuś. Dla niej, dla naszej Julki.

    – I to z tego powodu mnie ignorowałeś? To dlatego? Nie chciałeś mnie pocałować, bo skończyłoby się to ostrym seksem? – spytałem lekko poirytowany. Chłopak pokiwał twierdząco głową. – Wiesz co? – spytałem – ja niczego nie obiecywałem, poza tym ona ma delfinka, pamiętasz?

    Odsunalem się od Karola, mocnym ruchem pchnąłem go na ścianę. Chłopak cicho jęknął, może go coś zabolało? I dobrze mu tak. Kucnąłem przed moim facetem, szybko zsunąłem mu spodnie i nim się zdążył zorientować zbliżyłem twarz do jego fiuta. Jego podbrzusze zarastał krótkie, świeżo odrastające włosy. Ten zapach był zabójczy, mimo że chłopak nie brał wczoraj prysznica. A może właśnie dlatego? Penis Karola wciąż był mały, więc szybko wsadziłem go do swoich ust. Kilka powolnych ruchów sprawiło, że w moich ustach zaczynało brakować miejsca przez pęczniejącego zaganiacza. Jego smak spowodował, że i ja zrobiłem się twardy. Karol protestował, że musimy wytrzymać, ja jednak robiłem swoje. Położyłem jedną dłoń na pośladku mojego chłopaka, a drugą na jego podbrzuszu. Poruszałem głową do przodu i do tyłu wolnym i spokojnym tempem. Czułem, jak jego żołądź ociera się o ścianki moich ust, jak ślina nadaje lepszego poślizgu, jak penis robi się coraz cieplejszy. Rękę z pośladka przeniosłem na wewnętrzną stronę uda i posunąłem do samej góry dotykając odbytu i jąder. Teraz przyspieszyłem ruchy głową, jedną ręką głaskałem podbrzusze, a drugą zająłem się jajkami. Karol jeszcze chwilę protestował, ale później położył mi ręce na ramionach. Jego kutas był naprawdę twardy i bardzo gorący. Ślina wypływała mi z kącików ust, nie miałem jak jej połknąć, Co jakiś czas, przesuwałem głową aż do nasady, dusząc się nie mogąc złapać powietrza. Chciałem, żeby skończy mi w ustach albo na mojej klacie. Dalej masowałem podbrzusze. Czułem że, że Karol jest bliski eksplozji. Wyjąłem więc jego kutasa ze swoich ust.

    – To by było na tyle. Dobranoc – powiedziałem.

    – Jacuś, jaki koniec, proszę dokończ… – zajęczał Karol.

    – A wstrzemięźliwość?

    – Proszę, kurwa… – mówił coraz bardziej piskliwym głosem.

    Poruszałem powoli jeśli penisem. Trzymałem go bardzo blisko swojej twarzy, ocierając główką o mój język i wargi. Gdy widziałem, że chłopak dochodzi, zwolniłem całkiem tempo i wsunąłem samego żołędzia pomiędzy moje usta. Bardzo wolne ruchy sprawiły, że mój kochanek wył i prosił o szybciej. Od nadmiaru emocji nie mógł ustać na trzęsących się nogach. Kiedy oddech Karola bardzo przyspieszył, głośniej jechał, powtarzał że jest mu dobrze, wyjąłem fiuta z ust, wystawiłem język i zacząłem szybko masturbować. Chłopak krzyknął a pierwsza porcja spermy wystrzeliła mi na brodę. Kolejne skierowałem na moją klatę. Kremowe kropelki zaczęły spływać po moim torsie u zatrzymywać się na sterczącym kutasie. Wstałem z podłogi, chwyciłem kochanka za ramię i skierowałem na dół. Mój penis był twardy, sterczał odsłaniając główkę, na której zatrzymała się Karola sperma. Chłopak oblizał mojego fiuta, jakby jadł prawdziwego loda. Lizał go z każdej strony, zjadając swoją spermę. Gdy już to zrobił, wsunął mojego kutasa do swoich ust. Czułem, że tym razem nie wytrzymam za długo i za chwilę się spuszczę. Karol normalnym tempem poruszał głową, masując delikatnie moja mosznę. Chwyciłem Karola za potylicę i pogłębiłem nieco jego ruchy. Teraz mój fiut dochodził do ciasnego gardła. Nieraz spuszczałem się w ten sposób moim kochankom, ale tym razem chciałem nieco inaczej. Przeniosłem ręką z potylicy mojego faceta na czubek głowy, chwyciłem go za włosy, wycofałem się z jego ust wstrzeliłem na twarz. Zupełnie bez zapowiedzi. Moja sperma wdarła sią Karolowi do oczu, nosa, spływała po jego brodzie, policzkach, szyi. Trzymałam chłopaka za włosy i wciąż się masturbując strzelałem resztką białych kropelek. Gdy mój orgazm doszedł do samego szczytu, zrozumiałem, że przegiąłem, że upokorzyłem najukochańszą osobę, najwspanialszego człowieka jakiego poznałem, moją ostoję, moje serduszko. Nigdy wcześniej nie zrobiłem czegoś takiego, sam mówiłem, że to uwłaczające. Natychmiast puściłem włosy Karola, padłem na kolana. Ująłem jego twarz w moje dłonie i zacząłem całować, przecierać grzbietem ręki jego policzki i czoło. Przepraszałem go za to i po raz pierwszy zobaczyłem, jak z jego oczu spłynęła łza, a potem kilka kolejnych. Karol odwrócił wzrok, a ja poczułem, że pęka mi serce. Chłopak wstał i podszedł do szafy. Ledwo wstałem, przytuliłem się delikatnie do pleców Karola. Szeptałem mu cicho, że jest mi wstyd, że to było złe. Chłopak odwrócił się się do mnie. Uśmiechał się, ale oczy miał smutne.

    – Zasłużyłem sobie, źle cię traktowałem, ignorowałem… ale nie rób tego więc, albo chociaż uprzedzaj, dobrze? – spytał.

    Natychmiast go przytuliłem, a za chwilkę dostrzegłem jeszcze kilka moich kropel, które zgarnąłem językiem. Karol uśmiechnął się do mnie i wziął za rękę i zaprowadził do naszej sypialni. Wskoczyłem na nasze łóżko, a obok usiadł mój kochanek. Położył dłoń na moim policzku, przesunął na brodę i podciągnął delikatnie moja twarz do swojej. Pocałował mnie bardzo delikatnie, a ja chciałem więcej. Łapczywie łapałem wargami jego usta. Karol uśmiechnął się i zaproponował połączenie z Julią na stojącym na stoliku laptopie. Chłopak podpiął zewnętrzną kamerkę, żeby łatwiej było operować.

    – O cześć chłopcy! – zawołała nasza kochanka. – Co się nie odzywaliście? Nie smutno wam beze mnie? – dopytywała dziewczyna. Na laptopie było widać całą twarz naszej przyjaciółki. Jej oszałamiający uśmiech i te oczy…

    – Bardzo tęsknimy – zawołał Karol.

    – Ja umieram z tęsknoty.. – powiedziałem i zrobiłem smutną minę.

    – To teraz zatęsknicie jeszcze bardziej.

    Julia odsunęła się od monitora i pokazała się w pełnej krasie. Była naga, jędrne cycki sterczały dumnie, a z cipki wystawał fragment delifka. Julia pokazała nam przezroczyste, dwudziesto kilku centymetrowe dildo złożone z sześciu kulek różnej wielkości. Julka postawiła je na łóżku i na nim usiadła. Robiła to bardzo wolno, bo sztuczny penis był trochę gruby. Widzieliśmy, jak poszczególne elementy wibratora chowają się w pupce. Po każdym elemencie Julka musiała robić chwilę przerwy, nim znowu się opuściła. Nasze penisy stały już gotowe do akcji i spływały z nich resztki spermy. Nie uszło to uwadze Julii, która pogroziła nam palcem. Gdy dziewczyna opadła na sam dół włączyła delfinka i pocierała łechtaczkę. Pchnąłem Karola na plecy i podniosłem jego nogi. Natychmiast wsunąłem się do jego tyłka całując go w usta.

    – Kocham cię… – wyszeptałem trzymając usta przy jego nosie.

    Karol uśmiechnął się szeroko, a Julia wolała, że też nas kocha. Karol oplótł mnie swoimi nogami wokół bioder, wziął kamerkę i zbliżył do swojej szparki. Na całym ekranie komputera Julii pokazała się dziurka Karolka, którą penetrował mój kutas. Po kilku, może kilkunastu ruchach w trzewiach mojego chłopaka, wyjąłem fiuta i położyłem go na kutasie Karola. Chwyciłem oba nasze penisy w mocnym uścisku i masturbowalem. Karol przesunął kamerkę do przodu i tym razem nasze kutasu pojawiły się na ekranie. Julia jęczała, pocierając swoją łechtaczkę. Za chwilkę położyła się na plecach, wysoko uniosła nogi i pokazała pupę z wystającym dildo. Zaczęła powoli go wyjmować. Kulki były dość duże i gdy Julia uporała się już, na naszym ekranie ukazał się tyłek dziewczyny z mocno rozszerzoną dziurką. Bardzo nas to podnieciło. Mocniej ścisnąłem nasze fiuty i przyspieszyłem masturbację. Jej otwór był śliczny i powoli się obkurczał.

    – Musimy to powtórzyć w domu. Ale zaraz, co z twoją prośbą o wstrzemięźliwość? – spytałem

    – Przepraszam, ja już nie wytrzymałam – powiedziała nasza laska.

    Dziewczyna usiadła i rozstawiła uda wyjmując pingwinka z cipki. Jej pipka była czerwona i wilgotna. Poczułem wielką ochotę na minetę. Gdy o tym myślałem, poczułem nadchodzący wytrysk. Niemal natychmiast Karol zawołał, że już kończy i wystrzeliwany w tym samym czasie. Klęcząc przy chłopaku, zgarnialiśmy z jego brzucha naszą spermę i podawaliśmy sobie nawzajem. Dziewczyna obiecała, że jutro będziemy już razem, a dzień później pojedziemy na pogrzeb i po spadek mojej ciotki. Rozliczyliśmy się z naszą kochanką i wraz z moim facetem poszliśmy pod prysznic, gdzie długo się całowaliśmy i pieściliśmy. Po wyjściu, poszliśmy nadzy i mokrzy do łóżka, gdzie kontynuowaliśmy nasze pieszczoty.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jacek
  • Przeobrazenie w jej ramionach – opowiadanie o feminizacji meza

    Mam na imię Marek, mam trzydzieści pięć lat i od dziesięciu lat jestem żonaty z Kasią, kobietą, która zawsze potrafiła mnie zaskoczyć. Nasze małżeństwo było pełne ciepła – wieczory przy winie, wspólne gotowanie, żarty, które tylko my rozumiemy. Ale pół roku temu, podczas jednego z takich wieczorów, coś się zmieniło, otwierając drzwi do nowego, ekscytującego świata. Siedzieliśmy w salonie, światło świec tańczyło na ścianach, a Kasia, w swojej ulubionej jedwabnej koszulce, popijała wino. Jej oczy błyszczały w sposób, który znałem – zapowiadał coś odważnego.
    – Marek, muszę ci coś powiedzieć – zaczęła, a jej głos był miękki, lecz pełen ekscytacji. – Ostatnio dużo myślałam… i odkryłam, że jestem biseksualna. Chciałabym spróbować czegoś nowego. Co byś powiedział, gdybyś w sypialni był dla mnie… kobietą?
    Zamarłem, kieliszek wina zawisł w mojej dłoni.
    – Kobietą? To znaczy… jak to sobie wyobrażasz? – zapytałem, czując mieszankę zaskoczenia, niepokoju i ciekawości.
    – Chcę zobaczyć cię w nowej odsłonie, kochanie. Chcę, żebyś był moją piękną dziewczyną, tylko dla mnie – odpowiedziała, a jej palce musnęły moją dłoń, jakby chciała mnie uspokoić.
    – To… brzmi nietypowo. Ale jeśli to cię uszczęśliwi, spróbujmy. Tylko daj mi czas, dobrze? – powiedziałem, a ona uśmiechnęła się, jakby wygrała małą bitwę.
    – Obiecuję, że będzie cudownie – szepnęła, całując mnie w policzek.
    Nie wiedziałem, że ta rozmowa zapoczątkuje podróż, która pozwoli mi odkryć nową cząstkę siebie, pełną nieoczekiwanych emocji i przyjemności.

    Kilka dni później Kasia wróciła do tematu, jej głos był ciepły, ale stanowczy.
    – Marek, chciałabym, żebyś się dla mnie ogolił. Całe ciało, tak jak ja to robię. Chcę, żebyś był gładki, delikatny – powiedziała, podając mi maszynkę do golenia i krem.
    Stałem w łazience, czując chłód płytek pod stopami. Najpierw nałożyłem krem do golenia, którego piankowata konsystencja pachniała miętą i eukaliptusem. Maszynka sunęła po moich nogach, klatce piersiowej, brzuchu, a nawet niżej, w miejsca, które nigdy wcześniej nie były golone. Musiałem być ostrożny – skóra na udach i w pachwinach była wrażliwa, a każde zbyt szybkie pociągnięcie groziło podrażnieniem. Po goleniu nałożyłem krem po goleniu, który koił lekkie pieczenie, ale też sprawiał, że moja skóra była miękka, niemal jedwabista. To było dziwne, niemal obnażające – każdy ruch maszynki sprawiał, że czułem się, jakby zdejmował warstwę swojej dotychczasowej tożsamości, odkrywając coś nowego, podatnego, ale intrygującego. Moje ciało wydawało się lżejsze, bardziej wrażliwe na dotyk, a gładkość skóry budziła we mnie ciekawość, jak Kasia to odbierze.
    – I jak się czujesz? – zapytała Kasia, wchodząc w satynowej piżamie, jej włosy opadały luźno na ramiona.
    – Trochę… dziwnie. Ta gładkość jest nowa, jakby moja skóra była bardziej… czuła. Ten krem po goleniu sprawia, że czuję się delikatny, jakbym był kimś innym – przyznałem, patrząc na swoje odbicie w lustrze.
    Moja skóra lśniła w świetle lampy, gładka jak nigdy. Kasia podeszła, jej dłonie prześlizgnęły się po moich ramionach, biodrach, a potem niżej, badając każdy centymetr.
    – Jesteś taki piękny, moja dziewczyno – szepnęła, a jej palce były ciepłe, niemal elektryzujące.
    – Czuję się… podatny. Ale kiedy tak na mnie patrzysz, to mi się podoba. Czuję się… pożądany – odpowiedziałem, a moje serce biło szybciej.
    – To dopiero początek, kochanie – mruknęła, przyciągając mnie do siebie.
    Tej nocy kochaliśmy się z nową intensywnością. Kasia pieściła moje ciało, jakby odkrywała je na nowo, jej usta muskały moją gładką skórę, a każdy jej dotyk wydawał się intensywniejszy na tej nowej, wrażliwej powierzchni. Czułem się bezbronny i pożądany, oddając się jej w pełni.
    – Lubisz być moją dziewczyną, prawda? – szepnęła, jej dłonie wędrowały po moich udach, drażniąc mnie delikatnymi muśnięciami.
    – Tak… to dziwne, ale… tak – odpowiedziałem, a moje ciało drżało pod jej palcami.
    Od tamtego wieczoru goliłem się regularnie, dbając o każdy szczegół, by uniknąć podrażnień, a każdy taki rytuał kończył się jej głodnym spojrzeniem i seksem, który sprawiał, że zapominałem o świecie.

    Miesiąc później Kasia wróciła do domu z tajemniczą, czarną torbą, jej oczy błyszczały figlarnie.
    – Mam dla ciebie niespodziankę, kochanie – rzuciła, wyciągając koronkowe, czarne stringi i parę pończoch z delikatnym, kwiatowym wzorem. – Założysz to dla mnie, moja śliczna?
    – Stringi? Serio, Kasiu? – zaśmiałem się nerwowo, ale jej spojrzenie było poważne, choć ciepłe.
    – Chcę zobaczyć, jak wyglądasz. Proszę, Marek, dla mnie. Wiem, że ci się spodoba – dodała, siadając na kanapie i patrząc na mnie z wyczekiwaniem.
    Wciągnąłem stringi, czując, jak cienki pasek materiału wpija się lekko w moją pupę, co było jednocześnie niewygodne i podniecające. Koronka drażniła skórę, a pończochy samonośne otuliły moje nogi, ich delikatna faktura podkreślała każdy mięsień, choć musiałem uważać, bo przy każdym ruchu lekko się zsuwały, wymagając poprawienia. Stringi odsłaniały moją pupę, uwydatniając jej kształt w sposób, który sprawiał, że czułem się niemal nagi, ale jednocześnie zmysłowy. Stałem przed lustrem, czując się obco, ale kiedy Kasia weszła w obcisłej, czarnej sukience, podeszła i klepnęła mnie w pośladki, mówiąc:
    – Wyglądasz jak moja seksowna laska – coś we mnie pękło.
    – I jak się czujesz, moja dziewczyno? – zapytała, obracając mnie, by spojrzeć na mnie z każdej strony.
    – Trochę jak… nie ja. Te stringi… odsłaniają wszystko, czuję się taki… eksponowany. Ale to podniecające, jak patrzysz – przyznałem, a moje policzki płonęły.
    – To dobrze, bo nie mogę oderwać od ciebie oczu – mruknęła, przyciągając mnie do siebie.
    Tego wieczoru tańczyliśmy w salonie, ona prowadziła, a ja, w stringach i pończochach, poddawałem się jej ruchom. Czułem, jak koronka stringów uwydatnia moją pupę, a każdy krok sprawiał, że byłem bardziej świadomy swojego ciała. Jej dłonie wędrowały po moim ciele, a kiedy przycisnęła mnie do ściany, szepnęła:
    – Jesteś moja, prawda?
    – Tak, kochanie, cała twoja – odpowiedziałem.
    Seks tej nocy był powolny, zmysłowy – Kasia całowała moje ciało przez koronkę, jej język drażnił moje sutki, a ja, wijąc się pod jej dotykiem, błagałem o więcej. Stringi podkreślały każdy ruch, sprawiając, że czułem się bardziej kobieco, bardziej jej.
    – Jesteś taką grzeczną dziewczynką – szepnęła, gdy jej palce wślizgnęły się pod stringi, doprowadzając mnie do szaleństwa.
    – Kasia, to… niesamowite. Czuję się… tak inny – wyszeptałem, gdy leżeliśmy potem, spleceni w łóżku.
    – Kocham, że jesteś taki otwarty. To nas zbliża – odpowiedziała, gładząc moje włosy.

    Kasia wprowadzała nowe elementy powoli, jakby chciała, żebym w pełni oswoił się z każdym krokiem. Pewnego wieczoru przyniosła czarne, gładkie rajstopy i biustonosz z silikonowymi wkładkami.
    – Moja dziewczynka musi być zadbana – śmiała się, podając mi je. – Chcę, żebyś poczuła się jak prawdziwa kobieta.
    – Biustonosz? To już poważna sprawa – powiedziałem, ale jej entuzjazm był zaraźliwy.
    Wciągnąłem rajstopy, czując, jak delikatnie opinają moje uda, gładkie i lśniące, podkreślając kształt moich nóg. Potem założyłem biustonosz, którego silikonowe wkładki nadały mi kształtów, jakich nigdy wcześniej nie miałem. Piersi wystawały lekko, poruszając się przy każdym kroku, co było jednocześnie dziwne i ekscytujące – mogłem nimi poruszać, lekko ściskać, czując ich ciężar, jakby były częścią mnie. Czułem się, jakby moje ciało zyskało nową tożsamość, a ciężar piersi sprawiał, że każdy ruch był bardziej świadomy, bardziej kobiecy. Kasia wybrała dla mnie czerwoną, obcisłą sukienkę, która czasem podwijała się na udach, odsłaniając rajstopy i zmuszając mnie do poprawiania jej, co dodawało mi kobiecej świadomości.
    – Pomaluję ci usta, moja śliczna – powiedziała, sięgając po szminkę w odcieniu głębokiej czerwieni.
    Gdy stanąłem przed lustrem, z pomalowanymi ustami i w sukience, poczułem się… piękny. Piersi w biustonoszu wydawały się niemal prawdziwe, a ich delikatne ruchy przy każdym kroku sprawiały, że czułem się bardziej kobieco, jakby moje ciało naprawdę należało do tej nowej roli.
    – Jak to jest, Marek? Czujesz się dobrze? – zapytała, stając za mną i obejmując mnie w talii, jej podbródek spoczywał na moim ramieniu.
    – To… inne. Te piersi… są ciężkie, ruszają się, jakbym naprawdę był… kimś innym. A sukienka… ciągle się podwija, czuję się tak… eksponowany, ale to mi się podoba – odpowiedziałem, a moje serce biło szybciej.
    – Bo jesteś moją seksowną dziewczyną – mruknęła, całując mnie w kark.
    Poprosiła, żebym zatańczył dla niej. Usiadła na krześle z kieliszkiem wina, a ja, nieśmiało, zacząłem kołysać biodrami do muzyki, którą włączyła. Sukienka unosiła się lekko, odsłaniając rajstopy, a ja bawiłem się piersiami, ściskając je delikatnie, by zobaczyć jej reakcję.
    – Powoli, maleńka, drażnij mnie – zachęcała, jej głos był niski, pełen pożądania.
    Ściągałem sukienkę, centymetr po centymetrze, czując, jak jej wzrok pali moją skórę. Gdy została tylko bielizna, podeszła, chwyciła mnie za biodra i szepnęła:
    – Moja mała dziwka wie, jak mnie podniecić.
    Seks tej nocy był intensywny – Kasia wodziła językiem po moim ciele, rozpinając biustonosz, by drażnić moje sutki, a jej dłonie wędrowały po rajstopach, aż w końcu zerwała je, by possać mnie powoli, głęboko, aż oboje straciliśmy oddech.
    – Kasia, to… zmienia mnie. Czuję się, jakbyś odkrywała nową wersję mnie – powiedziałem, gdy leżyliśmy potem.
    – Kocham każdą twoją wersję, Marek – odpowiedziała, całując mnie w czoło.

    Kilka miesięcy później Kasia wróciła do domu z nową paczką, jej uśmiech zdradzał, że szykuje coś odważnego.
    – Chcę, żebyś był moją niegrzeczną dziewczyną – powiedziała, a jej głos był pełen pożądania, gdy wyciągnęła siateczkowe rajstopy i czarne szpilki na wysokim obcasie.
    – Szpilki? To już wyższy poziom – zaśmiałem się, ale w głębi duszy byłem ciekaw, jak to będzie.
    – Chcę, żebyś poczuł się jak moja kusicielka. Załóż to i zobaczymy, co się stanie – zachęciła, siadając na kanapie z kieliszkiem wina.
    Wciągnąłem siateczkowe rajstopy, czując, jak ich otwarty wzór podkreśla każdy mięsień moich nóg, sprawiając, że czułem się odsłonięty, niemal nagi, ale w sposób zmysłowy. Potem włożyłem szpilki, które miały dziesięć centymetrów obcasów – każdy krok wymagał ostrożności, by utrzymać równowagę, ale jednocześnie zmieniały moje ruchy, sprawiając, że biodra kołysały się bardziej, a postawa była wyzywająca. Czułem, jak moje ciało porusza się inaczej, bardziej płynnie, jakby szpilki zmuszały mnie do bycia bardziej świadomym każdego gestu.
    – Boże, Marek, wyglądasz jak z moich fantazji – westchnęła Kasia, jej oczy błyszczały.
    – Czuję się… inaczej. Szpilki sprawiają, że chodzę jak… modelka. A te rajstopy… eksponują wszystko, czuję się taki… widoczny – przyznałem, stając przed lustrem i oglądając swoje odbicie.
    – Bo jesteś seksowny. Moja piękna dziewczynka – mruknęła, podchodząc i klepiąc mnie w pupę. – Zatańcz dla mnie, moja kusicielko.
    Włączyła muzykę – zmysłowy, wolny rytm, który wypełnił pokój. Stałem przed nią, czując, jak szpilki unoszą mnie lekko nad ziemią, a siateczkowe rajstopy podkreślają każdy ruch. Zacząłem kołysać biodrami, powoli, drażniąco, patrząc jej w oczy. Potem usiadłem na krześle, unosząc jedną nogę i kładąc ją na jej kolanie, a moje dłonie bawiły się piersiami z biustonosza, ściskając je lekko, by zobaczyć jej reakcję.
    – Tak, kochanie, właśnie tak – zachęcała, jej głos niski, pełen pożądania.
    Zacząłem twerkować, czując, jak moje ciało porusza się w rytm muzyki, a szpilki dodawały każdemu ruchowi pewności. Siateczkowe rajstopy uwydatniały moją pupę, sprawiając, że każdy ruch był bardziej zmysłowy.
    – Boże, Marek, jesteś taki seksowny – westchnęła, a ja, widząc jej reakcję, czułem, jak rośnie moja pewność siebie.
    – Lubię, kiedy tak na mnie patrzysz – przyznałem, schodząc z krzesła i zbliżając się do niej.
    – A ja lubię, jak jesteś moją niegrzeczną dziewczyną – odpowiedziała, chwytając mnie za biodra.
    Klepnęła mnie w pupę, szepcząc:
    – Jesteś moją ulubioną dziwką.
    Jej słowa sprawiły, że przeszedł mnie dreszcz podniecenia.
    – Chcę, żebyś została w szpilkach – powiedziała, prowadząc mnie do sypialni.
    Położyła mnie na łóżku, jej ręce wędrowały po siateczkach, drażniąc mnie przez delikatny materiał.
    – Jesteś taka piękna, moja dziewczyno – szepnęła, całując moje uda, a ja, wciąż w szpilkach, czułem, jak moje ciało reaguje na każdy jej dotyk.
    – Proszę, Kasia, nie przestawaj – błagałem, a ona uśmiechnęła się, jej palce wślizgnęły się we mnie, czując moją reakcję.
    – Jęcz dla mnie, moja śliczna – poprosiła, a jej dłoń powędrowała między jej nogi, gdzie zaczęła się masturbować, patrząc na mnie.
    – Głośniej, kochanie, chcę słyszeć, jak bardzo mnie pragniesz – dodała.
    Jęczałem, widząc, jak jej ruchy przyspieszają, jej oddech staje się coraz szybszy. Kochaliśmy się dziko, jej ciało przylegało do mojego, a ja, czując szpilki na nogach, oddawałem się jej całkowicie. Gdy w końcu osiągnęliśmy szczyt, leżałem w jej ramionach, wciąż w siateczkach, a ona, będąc dużą łyżeczką, szepnęła:
    – Kocham, kiedy jesteś taki… mój.
    – To… zmienia mnie, Kasia. Czuję się, jakbyś otwierała nową część mnie – przyznałem, a ona pocałowała mnie w kark.
    – Kocham każdą twoją wersję – odpowiedziała.

    Kilka tygodni później Kasia postanowiła pójść o krok dalej i nauczyła mnie robić makijaż.
    – Moja dziewczynka musi wiedzieć, jak podkreślić swoją urodę – powiedziała, rozkładając na toaletce paletę cieni, eyeliner, tusz do rzęs i szminkę.
    – Makijaż? To już poważnie – zaśmiałem się, ale byłem ciekaw, jak to będzie.
    Usiadłem przed lustrem, a Kasia stanęła za mną, tłumacząc krok po kroku.
    – Najpierw podkład, żeby wyrównać cerę – zaczęła, podając mi gąbeczkę.
    Czułem się nieporadnie, nakładając podkład, który miał kremową konsystencję i lekko chłodził skórę. Musiałem uważać, by rozprowadzić go równomiernie, co nie było łatwe – każda smuga była widoczna, a moja skóra wydawała się gładsza, niemal nieskazitelna.
    – Teraz cienie – delikatny róż, żeby podkreślić twoje oczy – instruowała, a ja ostrożnie nakładałem kosmetyk pędzelkiem, czując, jak miękki pędzel muska moje powieki, co było dziwnie relaksujące.
    – Jesteś w tym niezły, moja śliczna – pochwaliła, gdy próbowałem eyelinera, rysując niepewną kreskę, która drżała przy każdym ruchu ręki.
    – Czuję się, jakbym grał w filmie. To takie… precyzyjne, wymaga skupienia – przyznałem, a ona zaśmiała się.
    – Jesteś gwiazdą mojego filmu – odpowiedziała, poprawiając moje kreski.
    Gdy nałożyłem szminkę, jej kremowa tekstura sprawiła, że moje usta wydawały się pełniejsze, a ich błysk przyciągał wzrok. Spojrzałem w lustro – moje oczy wydawały się większe, a usta zmysłowe, niemal obce. Czułem się, jakbym naprawdę zmieniał się w kogoś nowego, a makijaż dodawał mi pewności, jakby był maską, która pozwalała mi być odważniejszym.
    – Boże, Kasia, wyglądam… inaczej. Jakbym naprawdę był… kimś innym – powiedziałem, a ona objęła mnie.
    – Wyglądasz jak moja piękna kochanka – odpowiedziała.
    Tego wieczoru, z pełnym makijażem, tańczyłem dla niej w siateczkowych rajstopach, czując się jak jej gwiazda. Bawiłem się piersiami z biustonosza, poruszając nimi lekko, by zobaczyć, jak Kasia reaguje.
    – Jęcz dla mnie, moja dziewczyno – poprosiła, masturbując się, a ja, posłuszny, wypełniałem jej prośbę, widząc, jak jej ciało drży.

    Pewnego wieczoru, po kilku miesiącach naszej gry, Kasia wróciła z nową zabawką – błyszczącym, czarnym dildo.
    – Pokaż mi, jak bardzo chcesz mnie zadowolić, moja śliczna – powiedziała, podając mi je.
    Byłem ubrany w koronkową koszulkę babydoll, która delikatnie opinała moje ciało, siateczkowe rajstopy, które uwydatniały moją pupę, i szpilki, z makijażem, który sam zrobiłem – różowe cienie, czarna kreska i krwistoczerwona szminka.
    – Chcesz, żebym to zrobił? Tak po prostu? – zapytałem, czując lekkie zażenowanie, ale i podniecenie.
    – Chcę, żebyś był moją niegrzeczną dziewczyną. Pokaż mi, jak bardzo mnie pragniesz – odpowiedziała, siadając na łóżku i patrząc na mnie z wyczekiwaniem.
    Klęknąłem przed nią, czując, jak szpilki wbijają się lekko w podłogę, a siateczkowe rajstopy drażnią moją skórę. Moje usta objęły dildo, powoli, zmysłowo, a ja patrzyłem jej w oczy, widząc, jak jej oddech przyspiesza. Czułem, jak gładka powierzchnia zabawki ślizga się po moich ustach, a szminka zostawia delikatne ślady, co dodawało mi dziwnej pewności siebie.
    – Taka grzeczna, moja kochanka – szepnęła, gładząc moje włosy.
    Ssałem zabawkę, poruszając językiem, czując, jak Kasia przejmuje kontrolę, jej dłonie delikatnie popychające moją głowę.
    – Jęcz dla mnie, kochanie – poprosiła, a jej dłoń powędrowała między jej nogi, gdzie zaczęła się masturbować. – Głośniej, moja śliczna, chcę słyszeć, jak jesteś moja.
    Jęczałem, widząc, jak jej ruchy przyspieszają, jej oddech staje się coraz szybszy. Czułem się całkowicie jej, a jednocześnie odkrywałem, jak bardzo mnie to kręci – bycie jej „dziewczyną”, oddanie się jej w pełni. Koszulka babydoll podnosiła się lekko, odsłaniając moje uda, a ja czułem się jak jej kochanka, całkowicie oddany jej pragnieniom.
    – Kasia, to… takie intensywne – wyszeptałem, gdy przerwałem na moment.
    – Kocham, kiedy jesteś taka posłuszna – odpowiedziała, a jej głos drżał z podniecenia.
    Po wszystkim położyła mnie na łóżku, klepnęła w pupę i przytuliła od tyłu, będąc dużą łyżeczką. Koszulka babydoll podwinęła się lekko, odsłaniając moje uda, a ja czułem ciepło jej ciała.
    – Jesteś moją ulubioną dziewczyną – szepnęła.
    – Kasia, to… uwalniające. Nie sądziłem, że mogę się tak czuć – przyznałem, a ona pocałowała mnie w kark.
    – Kocham, że mi ufasz. To nas zbliża – odpowiedziała.

    Nasza gra była ograniczona do sypialni, ale wpływała na nasze codzienne życie w subtelny sposób. Poza sypialnią byliśmy zwykłym małżeństwem – gotowałem dla Kasi jej ulubione pierogi z jagodami, dbając o to, by ciasto było idealnie cienkie, a farsz słodki i soczysty. Ona śmiała się, że jestem idealną żoną w kuchni i w łóżku.
    – Wiesz, Marek, nigdy nie myślałam, że to będzie takie… gorące. Czuję się, jakbyśmy odkrywali siebie na nowo – powiedziała kiedyś przy kolacji, nakładając sobie porcję pierogów.
    – Ja też. To jak… nowa część mnie, którą lubię. Czuję się bliżej ciebie – przyznałem, a ona uśmiechnęła się, dotykając mojej dłoni.
    Pewnego wieczoru, po kolejnym tańcu, gdzie twerkowałem dla niej w stringach z cekinami, które uwydatniały moją pupę, i szpilkach, które dodawały mi pewności, Kasia zaproponowała coś nowego.
    – Zapisz się na lekcje tańca na rurze, kochanie. Moja seksowna dziewczynka musi błyszczeć – powiedziała, a jej oczy błyszczały z ekscytacji.
    – Taniec na rurze? Serio? – zaśmiałem się, ale jej entuzjazm był zaraźliwy. – Dobrze, spróbuję. Dla ciebie.
    Poszliśmy razem na zakupy – Kasia wybierała dla mnie koronkową bieliznę, stringi z kryształkami, które lśniły w świetle i podkreślały kształt mojej pupy, oraz pończochy z kokardkami, które dodawały elegancji. W przymierzalni szeptała:
    – Wyglądasz jak moja mała kusicielka.
    – Czuję się… twój. Te stringi… sprawiają, że czuję się taki… zmysłowy – powiedziałem, przymierzając różową koszulkę babydoll, która była tak lekka, że niemal unosiła się przy każdym ruchu.
    – Bo jesteś mój – odpowiedziała, całując mnie.
    Każdej nocy zasypiałem w babydoll, czując jej dłonie na moim ciele, jej oddech na karku. W sypialni byłem jej „dziewczyną”, a poza nią przejąłem więcej kobiecych ról w domu, które sprawiały Kasi radość. Poza gotowaniem, które stało się moją domeną, zacząłem dbać o szczegóły – układałem kwiaty w wazonach, wybierając róże, lilie i goździki, by stworzyć romantyczną atmosferę, czasem nawet wiążąc je wstążką dla dodatkowego efektu. Sprzątałem z większą starannością, dbając o to, by nasze mieszkanie lśniło – polerowałem lustra, układałem poduszki na kanapie w estetyczne wzory, a w łazience zawsze były świeże, pachnące ręczniki, które wybierałem z myślą o Kasi. Czasem, dla żartu, zakładałem fartuszek w kwiaty, co zawsze wywoływało jej śmiech.
    – Jesteś moją idealną gospodynią – śmiała się, obejmując mnie od tyłu, gdy kroiłem warzywa na sałatkę, dbając o to, by każdy kawałek był równy.
    – Jeśli to sprawia, że się uśmiechasz, to mogę być kim chcesz – odpowiadałem, czując, jak nasza więź się pogłębia.
    Zacząłem też eksperymentować z drobnymi gestami – zapalałem świece na kolację, wybierając te o zapachu wanilii lub lawendy, by stworzyć przytulną atmosferę. Czasem wybierałem dla Kasi perfumy, które pasowały do jej nastroju, delikatnie spryskując jej nadgarstki i szyję, co zawsze kończyło się jej uśmiechem. Kiedy byliśmy sami, malowałem sobie paznokcie lakierem w odcieniu czerwieni lub różu, ćwicząc precyzję, by kreski były równe, i obserwowałem, jak Kasia reaguje, gdy zauważała moje starania. Raz nawet upiekłem dla niej ciasto – puszysty sernik z malinami, dekorując go bitą śmietaną i świeżymi owocami, co wywołało jej zachwyt.
    – Marek, jesteś lepszą żoną niż ja – żartowała, próbując ciasta.
    – Wszystko dla ciebie, kochanie – odpowiadałem, czując, że te drobne gesty sprawiają, że nasza relacja jest głębsza.
    Każdy z tych gestów – od gotowania, przez dekorowanie, po dbanie o siebie – sprawiał, że czułem się bardziej jej, a ona doceniała każdy wysiłek, obdarzając mnie czułością i miłością. Nasza gra w sypialni i te kobiece akcenty w codziennym życiu stworzyły nową równowagę, w której czułem się spełniony, będąc jednocześnie jej mężem i „dziewczyną”.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Rozalia w chokerze
  • Meski wypad rodzinny 1

    Opowiadanie jest częściowo prawdziwe, a częściowo fikcyjne. To moja fantazja inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Jest dość długie i momentami szczegółowe, ale lubię opowiadać całą historię – jak doszło do pewnych wydarzeń, a także przeciągać pikantne momenty. Wydaje mi się, że warto przebrnąć do końca. Proszę o komentarze – czy kontynuować i opublikować dalszy ciąg?”

    Przeżyłem ostatnio bardzo nietypową przygodę, która była dla mnie tak ogromnym zaskoczeniem, ale jednocześnie objawieniem. Wieczór, który był najlepszym, co mnie kiedykolwiek spotkało.

    Letni lipcowy weekend, jestem z żoną w odwiedzinach u jej rodziców. Mieszka u nich jeszcze mój szwagier Mariusz. 20 letni, dosyć wysoki i szczupły chłopak z ciemnymi, bujnymi włosami i brązowymi oczami. Zawsze mieliśmy dobry kontakt, spędzaliśmy dużo czasu na graniu w gry komputerowe. Do teścia Marka miałem mieszane uczucia, ze względu, że był takim typowym ojcem, typowym Januszem. Irytujący, kiedy znudzony lub pijany, a czasami ciepły i opiekuńczy, który zrobi wszystko dla swoich dzieci. 50 latek typowej tatusiowej figury, szerszy w barach, troszkę piwnego brzuszka i silne ramiona od fizycznej pracy na budowie

    Moja żona i teściowa wyjechały rano na babskie zakupy i miało ich nie być cały dzień. Byliśmy, więc sami, a do tego było okropnie gorąco, dlatego jak to faceci, łaziliśmy po chacie w samych gaciach. Właściwie to leżeliśmy rozjebani na narożniku oglądając głupoty w TV. Byłem członkiem tej rodziny już 8 lat, także nie było żadnego wstydu siedzenia pół nago. Kompletnie znudzeni, wpadliśmy na pomysł, aby podjechać na jezioro. Mam takie stałe miejsce, nad które jeździmy. Szwagier mojego teścia posiada domek nad jeziorem, 100 metrów od plaży, a klucz zawsze jest schowany po wycieraczką. On tam raczej rzadko bywa, a rodzina mojej żony ma tam wstęp, kiedy tylko chcą. Po drodze skoczyliśmy po browary i jakieś przekąski.

    Gdy dojechaliśmy, zrzuciliśmy zakupy w domku letniskowym, szybko obaliliśmy po browarku i zdecydowaliśmy ich na plażę. Jak to „faceci”, nikt nie pomyślał o kąpielówkach, a ludzi na plaży było sporo. Zawstydzeni uznaliśmy, że jednak wyskoczymy jeszcze raz do sklepu i zrobimy grilla.

    Po kilku soczystych kiełbaskach, podchmieleni, gdy na niebie zaczęło się robić siwo, w samych bokserkach poszliśmy na plaże. Szczerze powiem, że już tym momencie można było wyczuć, że ten wieczór będzie dla nas wyjątkowy. Po prostu wisiało to w powietrzu. Marek, jak przystało na bezwstydnego tatusia śmieszka, komentował, a raczej komplementował przyrodzenie swojego syna jak i swoje. Wiecie – „Wow synek, z czymś takim musisz sprawiać twoim koleżanką prawdziwą przyjemność. Widać, po kim to masz” – mówił łapiąc i szarpiąc się jedną rękę za swoje jajca, a drugą wskazując palcem na Mariusza. Normalnie nie lubię takich tekstów, ale pod wpływem alkoholu krzyknąłem – „Na pewno tak jest, szczęściary”, a Mariusz dodał – „Geny mamy dobre tata, a ilość mojego rodzeństwa dowodzi, że mama też na pewno zawsze musiała być zadowolona”. Teksty typu cringe, ale alkohol odebrał na wstyd, a ja osobiście dodatkowo poczułem lekkie mrowienie w brzuchu. Nie wiedziałem wtedy czy faktycznie ich przyrodzenia były imponujące, ale na pewno dobrze wyglądały w bokserkach. Szczerze, gdy miałem okazje widzieć ich oboje w bieliźnie, byłem zazdrosny, czy nawet odczuwałem takie wewnętrzne zainteresowanie. Nie uznawałem się za geja, a docenianie męskiego ciała i jego atrybutów nigdy nie uznawałem na coś złego. W końcu typy wyciskające na siłowni zachwycają się sobą nawzajem bez chęci przeruchania. Jednak w tym momencie ich krągłe i wystające kształty były kuszące. Szczególnie szwagra – szczupła sylwetka tworzyła efekt, że jego wybrzuszenie sprawiało wrażenie większego niż było. Dodatkowo powiem, że jak na tak szczupłego chłopaka, jego tyłem był nieziemski – okrągły, duży, bąbelkowy, trząsł się jak galareta przy każdym kroku. Właściwie to zgadzałem się z opinią, że partnerki Mariusza muszą być bardzo zadowolone z obcowania z takim ciałkiem.

    Dodam, że sam nie byłem niczego sobie. Krąglutki, z lekkim brzuszkiem, a kutasem 17 cm. Bezpośrednie źródło mówiło mi, że na pewno jest bardzo usatysfakcjonowane takim stanem.

    Na plaży było już niewiele ludzi, mocno rozrzuceniu po niewielkiej plaży. Bez wstydu weszliśmy do wody, poszliśmy trochę głębiej, trochę za trzcinę, aby się ukryć. Popływaliśmy, pochlapaliśmy się wodą, trochę siłowania, podrzucania, konkursów „kto dłużej wstrzyma oddech”. Pod koniec już tylko staliśmy, gadaliśmy o pierdołach. Alkohol oczywiście zaprowadził nas na temat seksu, ulubionych pozycji i fetyszów, które nas nakręcają. Marek opowiedział, że w sumie to wczoraj dymał swoją żonę w stodole. „Często robimy to tam, Marzenkę mega nakręcają moje robocze ogrodniczki. Na jej prośbę wracam z roboty bez gaci bo lubi to robić przez rozporek. Od tyłu opierając się na stole warsztatowym. Mówi, że lubi dawać mi deser przed obiadem”. Ku mojemu zaskoczeniu, mój kutas był twardy od samego słuchania i wyobrażania sobie tego. Dobrze, że było już dość ciemno, a biodra miałem pod wodą. Dalej nie wierząc w samego siebie zacząłem opowiadać – „Nie wiem czy chcesz tato słuchać o swojej córce, ale zaliczyliśmy szybki numerek w szatni aquaparku, wtedy, kiedy byliście z nami rok temu. Chyba kręcił nas fakt, że w zasadzie staliście tuż za ścianką. Dwa tygodnie temu, gdy byliśmy nad morzem, zrobiliśmy to w wodzie z setką ludzi pływających tuż obok nas, przytulałem ją od tyłu, robiąc tylko delikatne ruchy. To był najlepszy seks, jaki miałem kiedykolwiek.” Chłopacy byli widocznie zaskoczeni, ale i podekscytowani. Mariusz na to – „powinniśmy uważać, jeszcze nas zechce wyruchać, tu w wodzie”. Zaczęliśmy się śmiać, Marek tylko dorzucił „Pewnie od samych wspominek mu stoi na baczność” i widząc moją zawstydzoną minę, zaczęliśmy się śmiać jeszcze głośniej. „Może to pojebane, gdy opowiadacie o mojej mamie i siostrze, ale jestem twardszy niż przy dobrym porno, gacie mnie uciskają, że mam ochotę je zdjąć” powiedział Mariusz. W mojej głowie już pojawiały się obrazy trzech nagich gości ze stojącymi kutasami. Staliśmy tak blisko, że bez ograniczających nas bokserek, moglibyśmy z powodzeniem smyrać się końcówkami naszych członków. Byłem tak cholernie podniecony i podejrzewałem, że chłopaki też.

    – „A Ty jaką masz historię synek”

    – „Niestety jestem prawiczkiem, pewnie, dlatego te historie tak na mnie działają”

    – „No co ty wygadujesz, taki przyjemny, miły i przystojny – to się na pewno bardzo szybko zmieni.”

    Słowa Marka zabrzmiało proroczo, gdy weźmiemy pod uwagę napięcie, które wisiało nad nami.

    Na rozluźnienie tego wyczuwalnego napięcia, tato zaczął pryskać nas wodą mówią „żebyśmy ochłonęli”. Krótka chwila tej zabawy i byliśmy w drodze z powrotem do domku letniskowego. Mokre bokserki oczywiście przylegały to naszych chciał jeszcze znaczniej eksponując nasze soczyste tyłki i duże kutasy. Wszyscy trzej dalej mieliśmy takie lekkie wzwody, co było bardzo widoczne. Rzuciłem żartem, że bozia faktycznie ich dobrze nagrodziła, a oni odpowiedzieli, że przecież ja też nie mam, co narzekać, a grunt, że Katarzynie się podoba.

    Gdy dotarliśmy do domku letniskowego, cali mokrzy zrzuciliśmy gacie i zarzuciliśmy je na balustradę na werandzie do wyschnięcia. Uznaliśmy, że po dzisiejszych rozmowach, nie ma co się krępować, a przecież wszyscy mamy to samo, jesteśmy rodziną i nie ma się co zasłaniać. Weszliśmy calutki nadzy, lekko ociekający wodą do domku. W salonie znajdowały się akurat trzy sofy, spełniające funkcję łóżek. Wujek, kiedy meblował uznał, że trzeba jak najwięcej miejsc do spania, aby robić móc robisz grubsze imprezy. Jakby jednak zawstydzeni, każdy usiał na innej sofie. Ja z Mariuszem naprzeciwko Marka Byliśmy już bez wzwodów, ja usiadłem tak na półdupku łącząc nogi, aby się troszkę zasłonić, Mariusz zrobił podobnie. Och, ale to, co zrobił teść/ ojciec, zagwarantowało początek tych najbardziej nieoczekiwanych i zaskakujących wydarzeń tej nocy. Usiadł normalnie, prosto, opierając się pełnią pleców do oparcia sofy. Obie ręce podniósł do poziomu oparcia, a nogi miał delikatnie rozchylone. Jakby naumyślnie prowokował i eksponował swoje klejnoty.

    W tym momencie nie mogłem oderwać wzroku, kątek oka widziałem, że Mariusz też. Byłem lekko zszokowany, ale zapatrzony na to, co widzę. Ciało szwagra było piękne. Było widać, że był szerokim facetem, ale też dużym. Nie grubym, ale też nie pakerem z siłowni. Jego brzuch był duży, ale umięśniony, lekko rysował się kaloryfer. Przód oczywiście całe owłosiony, ale tak nie za bardzo. Od pracy na budowie był opalony, a co mnie zaskoczyło najbardziej, nie rysowała się linia bielizny. Nie żartował z tym nie noszeniem gaci i robił to częściej niż przyznawał. Kutas był taki jak można było się tego spodziewać, gdy widziało się wcześniej wybrzuszenie w bokserkach. Nawet miękki był całkiem spory i gruby, mięsisty. Nonszalancko leżał na wielkich jak byka jajach. Nie był obrzezany, ale skóra nie zasłaniała całego żołędzia, co było tylko bardziej pociągające. Myślę, że spokojnie mógł mieć 15cm na miękko, przynajmniej 20 cm na twardo.

    Mariusz też wyglądał na podekscytowanego tym widokiem i jestem niemal pewny, że widziałem jak oblizuje wargi jakby szykował się do jakiegoś smacznie wyglądającego dania. Mariusz przerwał ciszę mówiąc „Po naszych rozmowach, byłem ciekawy jak faktycznie wyglądasz bez gaci i żarty o genach są prawdziwe. No i powiem Ci tato, że chyba nie żartowałeś.”

    – „Chyba?’

    – „No nie wiem, musiałbym się bliżej przyjrzeć, hehe”

    – „Nie krępuj się synku, zobacz, z czego zostałeś zrobiony, tatuś przekazał Ci same najlepsze cechy”

    W momencie wypowiadania tych słów Marek jeszcze szerzej rozchylił nogi, odsłaniając całość swojego przyrodzenia. Z dumą i zadowoleniem na twarzy, podniósł ręce i położył dłonie na głowie przyjmując jeszcze bardziej otwartą pozycję.

    To, co działo się później to już istne szaleństwo, brak wstydu, brak zahamowań, wysokie napięcie seksualne, nasze mokre, gorące, napalone ciała. Mariusz wstał z sofy, zauważyłem, że jego kutas był już w połowie twardy, jego płaski brzuch, gładki brzuch wyglądał pociągająco, przystojnie, a całość świeżo, młodo, ale męsko. Geny faktycznie się zgadzały, bo jego penis spokojnie osiągnie tej nocy 18-19 cm, a przy tak szczupłym ciele wyglądał jakby mógł mieć więcej. Nie był tak gruby jak Marka, był smukły, główka cała odsłonięta, już ciekły pierwsze soki. Jądra dosyć małe, ale mocno wysunięte do przodu w ciasnej, skupionej mosznie. Pomyślałem, że taka moszna na pewno dodaje pozytywnego efektu wybrzuszenia bokserek. Patrzyłem jak Mariusz powoli, ale pewnym krokiem podchodzi do swojego ojca. Gdy już był plecami do mnie, zobaczyłem wtedy ten przepiękny tyłek. Te jędrne, gładkie i serio całkiem spore pośladki. Jakim cudem ma tak dużego kutasa i świetną dupę przy takim wąskim i płaskim ciele? Gapiłem się na dupę szwagra chyba jeszcze bardziej zahipnotyzowany niż jajcami starego. Dupa mojej żony nigdy mnie tak nie podnieciła jak ta jej brata. Cała ta sytuacja właściwie zaczynała mnie mocno podniecać, sam już musiałem rozchylić nogi, aby mój kutas miał miejsce. Gdy Mariusz stał już centralnie przed Markiem, powoli schodził na kolana, zobaczyłem jego ciasną i słodką dziurkę, poczułem jak cieknie mi ślinka. Kurwa, ale chcę tego skosztować, pomyślałem. Mariusz na kolanach, ale wyprostowany, patrząc ojcu w oczy, złapał go za kutasa prawą ręką, wysoko tuż pod samym żołędziem i zaczął powoli masować w dół i w górę. W lewej ręce trzymał swojego i też delikatnie się masturbował. Przesunąłem się lekko w bok na swojej sofie, aby mieć lepszy widok na to przedstawienie. Kutas Mariusza był już w pełnym wzwodzie i faktycznie był długi, zadzierający główkę wysoko do góry pod kątem 45 stopni do brzucha i jeszcze lekko wygięty do góry. Gdy już Mariusz doprowadził swojego ojca do pełnego wzwodu, było widać, że geny ponownie zadziałały. Wygięty i zadarty to góry, wysoko ponad linię ud, spokojnie 20 cm, może więcej. Dalej patrząc ojcu w oczy i przykładając ich penisy czubek do czubka, Mariusz wyszeptał – „dziękuję za to, że przekazałeś mi swoje największe zalety”, powoli zaczął zniżać swój tyłów, odsuwając nogi i wypinając tyłek, zbliżył twarz do kutasa, który go spłodził, otworzył delikatnie usta i muskając wargami zjechał na całej długości żołędzia. W tym samym momencie Marek zamknął oczy, wydał głośnie wzdechnięcie, a na jego twarzy pojawiła się rozkosz. Usta Mariusza powoli chodziły góra dól, oczy patrzyły na twarz ojca jakby syn upewniał się, czy dobrze wykonuje swoje obowiązki, czy ojciec jest z niego dumny. Syn schodził z każdym ruchem coraz niżej, coraz głębiej przyjmował swojego ojca, a ojciec dyszał coraz mocniej i szybciej. Marek wyglądał jakby odpłynął – „Synu, robisz to tak dobrze, lepiej niż Twoja matka, lepiej niż jakakolwiek dziewczyna mi to robiła”. Mariusz wyjął wielkiego kutasa z buzi, ślina spływała po prąciu, strużka soków rozciągnęła się od końcówki penisa do wargi chłopaka. Spojrzał tacie w oczy i powiedział „Tak mogę się odpłacić za wszystko, co mi dałeś, pokazać, jaki jestem wdzięczny”.

    Marek położył jedną rękę na głowie syna i zaczął delikatnie kołtunić mu włosy jak słodkiemu urwisowi. Później spojrzał w moim kierunku. Zobaczył mnie, zaślepionego, z otwartymi zaślinionymi ustami. Nogi miałem szeroko, kutas mój był twardy jak diabli, sterczał do przodu. Marek delikatnym dłoni zachęcił do dołączenia – „przecież mam dwóch synów, chodź tutaj do nas synusiu, nie siedź tak sam”.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jarek Kowalski
  • Za linia snu…

    Damian przekręcił klucz w zamku, cicho, niemal nabożnie. Cisza w domu była jak zawsze lepka i ciężka, jakby ściany znały jego myśli lepiej niż on sam. Żona jeszcze spała — sprawdził wcześniej, wsunął głowę do sypialni. Jej ciało leżało nieruchomo, odwrócone do ściany. Zostawił jej kartkę. Jak zwykle coś o zebraniach, klientach, korkach, nonsensach.

    Zamknął drzwi i dopiero wtedy wziął pierwszy prawdziwy oddech. Wolność pachniała jak ciepła skóra i niedopowiedziane obietnice.

    Po trzydziestce wszystko miało smak zakazanego owocu. Każdy dotyk był głębszy, bardziej ryzykowny, bardziej… wart wszystkiego. Jechał szybko, bez świateł, miasto migało mu za szybą jak zwiastun filmu, który już znał na pamięć. Ona czekała. Zawsze czekała.

    Myślał o niej już od rana — o tym, jak podciąga koszulkę, nieświadomie, odsłaniając płaski brzuch i kawałek biodra. Jak zakłada nogę na nogę i celowo nie patrzy mu w oczy. Jak rozsuwa uda, gdy siada naprzeciwko, wiedząc, że patrzy. Odkąd ją poznał, nie był już w stanie funkcjonować bez tej codziennej dawki obsesji. To nie była zdrada. To było życie.

    Gdzieś w tle — cichutko, nieznośnie — coś piknęło.

    Zignorował to. Myśli już dawno odpłynęły do jej ciała, jej języka, jej paznokci wbijających się w kark. Jego ręka zacisnęła się na kierownicy mocniej. Przyspieszył.

    Nie mógł się doczekać, aż otworzy mu drzwi w samym szlafroku.

    Było coś chorego w tej rutynie, coś, co przypominało uzależnienie. Ale nie szukał odwyku. Wręcz przeciwnie — każdy dzień bez niej był jak suchy język przyklejony do podniebienia, jak pulsujący brak powietrza.

    Ona… Marta.

    Nawet jej imię wypowiadał w myślach jak zaklęcie, przeciągając je, jakby smakował samogłoski na języku. Miała trzydzieści dwa lata i spojrzenie kobiety, która nigdy nie musi o nic prosić. On sam przylgnął do niej jak pies — ślepy, głodny, oddany. A ona? Bawiła się nim. Czasem brała go bez słowa, tylko spojrzeniem wskazując miejsce. Innym razem zwodziła go godzinami, aż kutas bolał od napięcia.

    Damian skręcił w boczną uliczkę, gdzie kamienice były stare, obdrapane, ale jedno z okien na trzecim piętrze paliło się ciepłym, złotym światłem. To było ich okno.

    Serce mu przyspieszyło.

    I znów — gdzieś w tle, w głowie, może w aucie, może poza nim — pik.

    Zerknął nerwowo, ale wskaźniki auta nie świeciły niczego niepokojącego.

    Zamrugał.

    Nie teraz. Nie teraz, kurwa.

    Ona czekała. Pewnie już stała naga za drzwiami łazienki, osnuta parą, z mokrymi włosami opadającymi na kark. Może leżała na łóżku, rozchylona, z tą swoją przeklęcie powolną ręką sunącą po brzuchu w dół.

    Damian jęknął cicho, niemal odruchowo. W jego spodniach zrobiło się ciasno.

    Zaparkował krzywo, niemal na zakazie. Zawsze miał to w dupie.

    Wysiadł.

    Powietrze było gęste, ciepłe, wieczór zbyt cichy. Jakby miasto zatrzymało się na chwilę, dając mu przestrzeń na to, co miało się wydarzyć.

    Schody skrzypiały. Serce waliło.

    I znów. Cichutko. Niepozornie. Jak kropla z pękniętej kroplówki.

    Pik.

    Zamarł.

    Westchnął. Potrząsnął głową. Przestaniesz, kiedy ją dotknę, pomyślał.

    Jeszcze tylko kilka kroków.

    Jeszcze tylko klamka.

    Drzwi otworzyły się z cichym kliknięciem, zanim zdążył zapukać.

    Marta stała w progu.

    Szlafrok — jeśli można to tak nazwać — był jasnoszary, cienki jak mgła, przewiązany tylko luźnym paskiem, który zsunąłby się od byle muśnięcia. Na udzie była już szpara. Na ramieniu zsunął się rękaw. Mokre włosy lepiły się do skóry. Pachniała mydłem, wilgocią i seksem, który jeszcze się nie wydarzył.

    — Spóźniłeś się — powiedziała bez złości. Ton miała aksamitny, z nutą groźby.

    — Miałem korek — rzucił, ale nawet nie próbował brzmieć wiarygodnie.

    Zmierzyła go wzrokiem.

    — Wyglądasz, jakbyś miał zaraz eksplodować.

    Nie zaprosiła go gestem. Po prostu odwróciła się powoli, leniwie, zostawiając drzwi otwarte. Szlafrok poruszył się, odsłaniając zarys jej tyłka. Damian łyknął ślinę.

    Wszedł. Zamknął za sobą.

    Marta nie spojrzała za siebie. Przeszła do salonu, zatrzymując się przy parapecie. Usiadła na nim bokiem, z jedną nogą ugiętą, drugą wyciągniętą, jakby przypadkiem.

    Szlafrok zsunął się jeszcze niżej.

    — Patrzysz? — zapytała, nie patrząc.

    — Tak — odpowiedział, zachrypniętym głosem.

    Uśmiechnęła się. Powoli rozwiązała pasek. Ale nie rozchyliła szlafroka — tylko pozwoliła, by trzymał się ledwo, jakby sam się zastanawiał, czy jeszcze powinien zasłaniać cokolwiek.

    Damian podszedł bliżej.

    — Dotknij mnie — powiedział.

    — Jeszcze nie.

    Zatrzymała go ruchem palca.

    — Siadaj. Tu. — wskazała fotel naprzeciwko.

    — Mam cię tylko oglądać?

    — Tak. I nie wolno ci się dotykać.

    Usiadł. Zacisnął pięści na oparciach, bo spodnie już go opinały nieznośnie.

    Marta rozłożyła nogi.

    Powoli, z pełną świadomością, sięgnęła dłonią w dół, ale zatrzymała się przy kolanie.

    — Dzisiaj ja się będę bawić tobą — powiedziała cicho. — A ty będziesz tylko patrzył. I cierpiał.

    Damian zadrżał. Był gotów ją błagać.

    W tle — jak z innego wymiaru — znów cichutko zabrzmiało pik.

    Ale on już tego nie słyszał.

    Marta przeciągała palcami po swojej nodze, wolno, z premedytacją. Paznokcie — ciemnoczerwone, świeżo pomalowane — rysowały niewidzialne linie po skórze.

    Damian siedział nieruchomo, jakby był przykuty do fotela. Każdy jego mięsień był napięty. Czuł puls w skroniach, w palcach, między nogami.

    — Podoba ci się, jak się ruszam? — zapytała cicho.

    Skinął głową, zbyt spięty, żeby coś powiedzieć.

    — Nie, Damianie. Powiedz to.

    — Tak — wycedził. — Kurwa, tak.

    Uśmiechnęła się, nadal nie patrząc mu w oczy. Jakby był tylko cieniem w rogu pokoju.

    — A jak zrobię tak?

    Jej palce wsunęły się wyżej, między uda, zatrzymując się na cienkiej linii majtek. Półprzezroczyste. Wilgotne. Palcami przejechała przez materiał, zostawiając smugę.

    — Nadal nie możesz się dotykać — przypomniała. — Ani o milimetr.

    Damian oparł głowę o zagłówek, zaciskając zęby.

    — Gdybym ci teraz usiadła na kolanach… w samym tym, co mam na sobie… poczułbyś, jak bardzo za tobą tęskniłam.

    — Marta…

    — Zamknij się.

    Wstała. Zsunęła szlafrok z ramion, ale trzymała go nadal za przód. Przeszła do niego wolno, krok za krokiem, stopy bezszelestne na drewnianej podłodze.

    Usiadła okrakiem na poręczy fotela, bokiem do niego. Czuł ciepło jej uda. Jej zapach.

    — Powiedziałeś żonie, że cię nie będzie?

    — Powiedziałem, że mam spotkanie z klientem.

    — Łżesz lepiej niż kiedyś.

    Odchyliła głowę do tyłu, przeciągając ręką po swojej szyi.

    — Chcesz mnie, prawda?

    — Tak.

    — A ja cię jeszcze nie chcę.

    Pochyliła się i pocałowała go — nie w usta, tylko w szyję, pod żuchwą. Raz. Drugi. Potem ugryzła.

    Damian jęknął. Całe ciało miał napięte jak struna.

    Marta zsunęła się z poręczy, stanęła między jego kolanami.

    — Rozepnij spodnie — poleciła cicho. — Ale nadal się nie dotykaj.

    Rozpiął.

    Jej palce dotknęły materiału bokserek. Naciskały, wolno.

    — Tyle razy byłeś we mnie. W samochodzie, w łazience, nawet, kiedy twoja żona dzwoniła ci na telefon. A teraz… teraz będziesz mnie błagał.

    Damian westchnął, niemal się złamał.

    Ale wtedy, jakby w odpowiedzi, gdzieś… znikąd…

    Pik.

    Zadrżał. Coś w nim jakby się przesunęło.

    Marta spojrzała mu w oczy po raz pierwszy. I przez ułamek sekundy… coś było w tym spojrzeniu dziwnego. Jakby jej źrenice… zwęziły się nienaturalnie. Jakby znała więcej, niż powinna.

    Potem mrugnęła. I wszystko wróciło.

    — Klęknij — powiedziała. — Czas, żebyś poczuł mój smak.

    Damian uklęknął. Powoli, bez słowa, jakby był pod hipnozą.

    Czuł się, jakby się modlił. Ale to nie była modlitwa. To był rytuał — pełen napięcia, wilgoci i zapachu jej skóry.

    Marta rozchyliła szlafrok szerzej. Nie zdjęła go. Po prostu stanęła nad nim, z rozchylonymi udami.

    Wsunęła dłoń w jego włosy i pociągnęła go bliżej.

    — Wiesz, gdzie jesteś? — zapytała szeptem.

    — W piekle.

    — W moim. I nie wychodź, dopóki ci nie pozwolę.

    Czuł jej ciepło. Oddychał przez usta. Zbliżył się, wciągając zapach jej podniecenia.

    Marta jednak odsunęła się o pół kroku.

    — Jeszcze nie — powiedziała chłodno. — Patrz. Ale nie dotykaj.

    Zsunęła majtki. Powoli, teatralnie. Upadły na jego dłonie, ale nie pozwoliła mu ich chwycić. Odsunęła je nogą.

    Potem podniosła jedną nogę, oparła ją na oparciu fotela, eksponując siebie zupełnie. Była gładko ogolona, lśniąca od wilgoci, otwarta.

    Damian zadrżał. Miał ochotę ją rozszarpać, zanurzyć się w niej językiem, dłońmi, biodrami. Ale klęczał, jak pies.

    Marta uniosła dwa palce do ust, oblizała je, a potem wsunęła między własne wargi sromowe. Cicho westchnęła.

    — Tak bardzo chcesz? — spytała.

    — Błagam.

    — Głośniej.

    — Marta… błagam cię, pozwól mi cię dotknąć…

    Spojrzała na niego z góry.

    — Nie zasłużyłeś.

    Zaczęła się pieścić. Wolno, jakby była sama. Gładziła się środkowym palcem, potem dwoma. Jej oddech stawał się coraz krótszy.

    Damian jęczał bezgłośnie.

    Jej drugą ręką przesunęła po własnej piersi, ścisnęła sutek przez szlafrok.

    — Patrz, jaka się dla ciebie robię. Wilgotna, spuchnięta… a ty tylko siedzisz i patrzysz, jak piesek pod stołem.

    Zadrżał. W jego oczach była czysta desperacja.

    — Marta… błagam… pozwól mi chociaż…

    — Jeszcze nie.

    Zaczęła przyspieszać ruch. Jej biodra poruszały się lekko, rytmicznie. Westchnienia zmieniały się w krótkie, urywane oddechy.

    Damian był na krawędzi.

    I wtedy…

    Pik.

    Zamrugał. Coś pękło. Przez ułamek sekundy zobaczył… nie pokój Marty… tylko coś białego. Tkaninę? Plastik?

    Mrugnął. Marta zgięła się lekko, jakby dochodziła do szczytu.

    Wróciła. Znów była przed nim. Piękna, naga, drżąca.

    — Jeśli teraz wyciągniesz język… dam ci mnie. Ale tylko język. Jedno muśnięcie. I nic więcej.

    Damian nie wahał się ani przez chwilę.

    Pochylił się, powoli, z szacunkiem i udręką, jakby zbliżał się do świętości. Wysunął język. Jeden ruch. Jedno muśnięcie — miękki dotyk wzdłuż jej wilgotnej szparki.

    Marta zadrżała, łapiąc go za włosy.

    — Właśnie tak — syknęła. — I koniec.

    Odsunęła biodra, natychmiast. Damian jęknął, desperacko próbując ją zatrzymać, ale ona już stała metr dalej, znów otulona szlafrokiem.

    — Jesteś posłuszny. Lubię to. Ale za bardzo się ślinisz, Damianie.

    Chodziła po pokoju wolno, zupełnie naga pod tkaniną, a on nadal klęczał.

    — Chciałbyś mnie teraz położyć na stole, rozchylić nogi i wbić się we mnie do samego końca, prawda?

    — Tak…

    — Zatkać mi usta swoją dłonią, żeby sąsiedzi nie słyszeli, jak krzyczę twoje imię, co?

    — Marta, błagam…

    — Chciałbyś mnie od tyłu. Mocno. Brutalnie. Tak, że aż wbijam paznokcie w blat… tak?

    Damian prawie się rozpłakał.

    — Tak… kurwa, tak!

    Marta podeszła do niego znowu. Pochyliła się. Wsunęła dłoń między jego uda i chwyciła go przez bokserki — mocno, brutalnie.

    — A ja cię teraz zostawię takiego. Napiętego. Półżywego. Bo możesz mnie mieć… tylko wtedy, kiedy ci pozwolę.

    Pocałowała go w usta. Krótko, sucho.

    — Wróć na fotel.

    Posłusznie usiadł. Nie zapinał spodni. Nie było sensu.

    Marta stanęła na wprost niego. Zsunęła szlafrok raz jeszcze. Ale tym razem… odwróciła się tyłem. Rozchyliła pośladki.

    — Lubisz patrzeć, jak wyglądam z tej strony?

    — Uwielbiam.

    — A ja lubię, jak patrzysz.

    Przykucnęła. Jej palce znów zniknęły między udami.

    Damian patrzył, jak się dotyka. Jak pieści swój mały, różowy otwór, jak pociąga palcami między wargami sromowymi

    Oparł się głową o zagłówek, tracąc kontrolę.

    Ale wtedy…

    Pik.

    Tym razem coś wyraźnie mignęło. Jakaś cyfra.

    Zatrzepotały mu powieki. Marta zniknęła na ułamek sekundy, jakby klatka filmu się urwała.

    Potem znów tam była. Nadal kucająca.

    Ale czy jej uśmiech… nie był nagle smutny?

    — Jeszcze chwilę, Damianie — wyszeptała. — Jeszcze tylko chwilę.

    Damian przełknął ślinę. Całe jego ciało pulsowało w rytmie Marty. Jej ruchy, oddech, zapach — wszystko to było jak narkotyk, który nie chciał go zabić, tylko męczyć, odsuwać spełnienie o milimetry.

    Marta klęczała teraz na kanapie, przodem do niego. Jedną nogę miała opartą o podłogę, drugą podciągniętą, całkowicie otwarta, świadoma swojego ciała, swojej władzy.

    Między palcami miała kroplę wilgoci, którą przeciągała sobie po sutku.

    — Widzisz, co robi ze mną twoje patrzenie? — zapytała szeptem, ale bez czułości.

    — Tak.

    — A ty? Nadal się powstrzymujesz? Nadal nie dotykasz?

    — Jak każesz.

    — Dobrze. Bo jak tylko się pospieszysz… wszystko się skończy.

    Damian zacisnął dłonie na podłokietnikach fotela. Pochylił się lekko. W ustach miał sucho, w oczach wilgoć.

    Marta spojrzała na niego spod przymkniętych powiek. Zsunęła rękę w dół i zaczęła pocierać się w rytmie, który był niemal złośliwie wolny.

    — Marzysz, żebym cię dosiadła, prawda? Żebym osiadła ci na biodrach i zaczęła się na tobie poruszać, centymetr po centymetrze…

    Damian nie odpowiedział. Z gardła wyrwało mu się tylko krótkie, urwane westchnienie.

    Marta jęknęła przeciągle. Naprawdę była blisko. Albo po prostu dobrze grała.

    Wtedy —

    Pik.

    „Znowu to cholerne pik”, przemknęło mu przez głowę. Jakby coś chciało mu przerwać. Jakby z innego świata. Ale nie miał zamiaru się poddawać.

    Skupił wzrok z powrotem na niej. Na jej mokrych palcach. Na delikatnym dreszczu, który przebiegł przez jej uda.

    — Wiesz, co bym teraz zrobiła, gdybyś był grzeczny?

    — Co? — wychrypiał.

    — Usiadłabym na tobie tyłem. Powoli. Tak, że czułbyś każdy mięsień, jak mnie wciągasz. A potem… poruszałabym się tak, jak lubisz najbardziej.

    Zadrżał.

    — Ale nie jesteś jeszcze grzeczny. Jeszcze się nie nauczyłeś, czym jest głód.

    Odwróciła się. Usiadła na jego kolanach, ale bokiem, nie dotykając go żadnym intymnym miejscem. Tylko ciężarem uda, ciepłem uda.

    — Oddychaj, Damianie. Nie pęknij mi tu. Jeszcze nie teraz.

    Czuł jej zapach. Czuł, jak jego ciało błaga, żeby się ruszyć. Ale trwał.

    Ona wiedziała.

    I szeptała mu do ucha:

    — Chcesz, żebym cię zniszczyła… czy tylko złamała?

    Marta uśmiechnęła się, jakby czytała mu w myślach. Jej dłoń wsunęła się pod jego koszulkę, paznokciami pociągnęła go po klatce piersiowej — najpierw delikatnie, potem z coraz większym naciskiem. Damian wygiął się nieznacznie, głowa opadła mu do tyłu.

    — Chcesz nagrodę za cierpliwość? — mruknęła mu do ucha, muskając językiem jego płatek.

    — Tak… Marta… błagam…

    — Dobrze. Ale tylko tyle, ile sama zdecyduję.

    Zsunęła się z jego kolan, klęknęła między jego udami. Złapała go przez materiał bokserek, wolno, niemal leniwie, jakby trzymała coś delikatnego, kruchego. Potem… wsunęła palce pod gumkę. Damian zamarł.

    — Nie ruszaj się — rozkazała cicho.

    Obnażyła go. Jej wzrok przesunął się po jego penisie z takim skupieniem, jakby badała dzieło sztuki, a nie narzędzie własnej władzy.

    — Tak długo czekałeś… — szepnęła. — A on wciąż twardy jak skała.

    Pochyliła się. Jej oddech otarł się o jego żołądź, ciepły, wilgotny. Damian jęknął cicho.

    — Tylko językiem — dodała. — Bez dotyku.

    I dotrzymała słowa. Jedno, płaskie muśnięcie. Potem drugie — wolniejsze, bardziej precyzyjne. Jej język sunął po nim od dołu ku górze, aż po sam czubek, gdzie zatrzymała się, obracając kółeczka jak dziewczyna, która wie dokładnie, jak grać, by nie dać ci spaść, a sprawić, że całe ciało wyje o więcej.

    Damian dyszał, dłońmi ściskał materiał fotela.

    Marta ujęła go w usta. Ale tylko czubek. Nic więcej. Ssanie było ledwie zaznaczone, drażniące.

    Po chwili odsunęła się z triumfem.

    — To wszystko.

    — Kurwa… Marta…

    — Nie. Teraz mówię ja.

    Wstała, znów powolna, naga, nieśpieszna.

    Podeszła do stołu, oparła się o blat. Jej pośladki zapraszająco się napięły. Odwróciła głowę przez ramię.

    — Ale jak naprawdę chcesz mnie… jak naprawdę… to musisz mi to pokazać.

    — Jak? — zapytał, ledwo mogąc mówić.

    — Zwiąż mnie. I zrób, co chcesz. Ale nie zapomnij… że ja ci pozwalam.

    Damian wstał bez słowa. Nogi miał jak z waty, dłonie drżały, ale w oczach było już coś innego niż tylko pożądanie — pewność. Marta patrzyła na niego spod przymrużonych powiek, spokojna, jakby czekała na ten moment od samego początku.

    Rozejrzał się po pokoju. Na oparciu fotela wisiała cienka, czarna koszula, którą zostawił u niej kilka dni temu. Chwycił ją i skręcił w długi, ciasny pas materiału.

    — Ręce na blat — powiedział.

    Marta uśmiechnęła się półgębkiem, jakby właśnie zdał jakiś egzamin, i powoli położyła dłonie na chłodnym, drewnianym stole. Przesunęła się lekko, wypinając pośladki, tak że linia jej ciała stała się bezwstydną obietnicą.

    Damian podszedł do niej, stanął blisko, bardzo blisko. Oplotł jej nadgarstki materiałem, zawiązał mocno, ale nie brutalnie. Czuł jej puls pod palcami, słyszał oddech, który nie był już grą. Marta drżała — nie ze strachu, tylko z ekscytacji.

    — A teraz? — zapytała, ledwie słyszalnie.

    — Teraz… robisz się moja — powiedział cicho, nie pytając o zgodę, tylko ją biorąc.

    Złapał ją za biodra i przyciągnął do siebie. Jej skóra była gorąca, gładka, sprężysta. Pochylił się, przesunął językiem wzdłuż jej kręgosłupa, od karku aż po dół pleców, czując, jak Marta wygina się pod jego dotykiem.

    — Damian… — jęknęła. — Już… proszę…

    Wsunął się w nią jednym, głębokim ruchem. Ciało Marty odpowiedziało natychmiast — napięte, gotowe, mokre od dawna. Jęknęła, ale nie skarżyła się. Przeciwnie — rozchyliła nogi szerzej, przyjęła go całego.

    Zaczął się w niej poruszać, mocno, rytmicznie, z każdą chwilą głębiej, szybciej. Jej nadgarstki były skrępowane, ale całe ciało mówiło „więcej”. Stękała, jęczała, gryząc dolną wargę, a jej biodra odpowiadały mu idealnym tempem.

    Damian był już na krawędzi, a ona to czuła.

    — Nie kończ jeszcze… — wysapała. — Wytrzymaj… błagam…

    Zacisnął zęby. Jej mięśnie ściskały go jakby go wciągały, jakby chciały zatrzymać go w sobie na zawsze.

    Pik.

    „Znowu to cholerne pik.” Myśl przecięła mu czaszkę jak nóż. Przez moment wszystko zadrżało — rzeczywistość, ciało Marty, nawet jego własna świadomość. Ale potem znów był w niej. Tu i teraz. W środku jej, w środku tej chwili.

    Marta nagle napięła całe ciało.

    — Damian… kurwa… nie mogę…!

    Zadrżała, jakby przeszył ją prąd. Jej biodra przywarły do niego tak mocno, że nie mógłby się cofnąć, nawet gdyby chciał. Głowa opadła jej w bok, palce zacisnęły się w pięści, aż kostki pobielały, a z ust wyrwał się krzyk — głośny, dziki, niekontrolowany:

    — Aaaaah! Jeeeeesuuu… TAK!

    Zgięła się pod nim w spazmie, ciało trzęsło się całe, każdy mięsień grał pod jego dotykiem. Wewnętrzne ściany jej pochwy zacisnęły się na nim tak gwałtownie, że jęknął, niemal tracąc kontrolę.

    Czuł, jak jej orgazm przepływa przez nią falą — szarpiąc, drgając, jakby wszystko miało się rozpaść. Jej oddech zamienił się w chrapliwy śmiech i płacz w jednym.

    Damian przycisnął ją mocniej do blatu, wciąż w niej, czując jej pulsującą głębię, ciepło, ślady ekstazy jeszcze trwające w rytmicznych skurczach.

    Zamknął oczy. Chciał zapamiętać tę chwilę. Każdy jej dźwięk. Jej zapach. Smak skóry, który miał na ustach.

    Pik.

    Zamrugał. Marta była przy nim. Czuł ją. Czuł wszystko.

    Ale coś się lekko rozjechało.

    — Zadowolony? — zapytała nagle, głosem niższym niż wcześniej, wciąż z ciężkim oddechem, ale już z uśmiechem zwyciężczyni. — A teraz… twoja kolej.

    Odwróciła się, spojrzała mu prosto w oczy, dłonie wciąż skrępowane.

    — Tylko nie bądź miękki, Damian.

    Damian już nie mógł.

    Poczuł, jak jego własne ciało przejmuje kontrolę, jak nie ma już żadnego „jeszcze chwilę”, żadnego odwlekania. Wszystko w nim napęczniało do granic możliwości i pękło — nagle, gwałtownie, głęboko w niej.

    Zatopił się do końca, zaciskając dłonie na jej biodrach, aż Marta syknęła z rozkoszy i bólu, ale nie cofnęła się ani o centymetr.

    — Kurwa… Marta…

    Jęknął, jakby wydzierał coś z samego środka siebie. Fala rozlała się przez niego — mocna, nieunikniona, aż zabrała z sobą świadomość czasu, przestrzeni, wszystkiego poza jej ciałem.

    Zadrżał. I jeszcze raz. I jeszcze.

    A potem nastała cisza. Gęsta. Lepka.

    Tylko dźwięk.

    Pik.

    Pik.

    Pik.

    Pik.

    Szybko.

    Ale coś się zmieniło.

    Dźwięk był… dalej. Jak zza ściany. Jakby nie dotyczył już jego ciała. Jakby płynął z innego miejsca.

    Pik.

    Pik.

    Coraz cichszy.

    Jakby ktoś przykręcał gałkę.

    Jakby oddalał się od niego, choć wciąż trwał.

    Damian trwał jeszcze przez chwilę w środku niej — ale coś już się przesunęło. Grawitacja tej sceny odpływała, światło bladło, dotyk był… jak przez szybę.

    Marta odwróciła głowę.

    — Damian?

    Nie odpowiedział.

    Bo teraz słyszał już tylko:

    Pik.

    Pik.

    Pik.

    Ciszej. Szybciej. Gdzieś daleko.

    Jak echo z drugiego brzegu.

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Aleks W.
  • Dawno, dawno temu… 4. – Krolewna Sniezka

    Dawno, dawno temu…w pewnym królestwie urodziła się dziewczynka o skórze białej jak śnieg, czarnych włosach i czerwonych ustach. Nazwano ją Śnieżka. Z wiekem wyrosła na piękną kobietę. Miała duże piersi i tyłek.
    Gdy zmarła jej matka, król poślubił Złą Królową. Była ona bardzo zazdrosna o urodę Śnieżki. Po śmierci króla to ona rządziła królestwem i gardziła Śnieżką. Zła królowa posiadała magiczne lustro. Zawsze rozbierała się do naga i stawała przed nim. Królowa miała się, czym pochwalić. Miała duże zgrabne nogi, gładką cipkę i jędrne, duże piersi.

    – Lustereczko powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie? – mówiła królowa. Lustro odpowiadało.

    – Ty królowo jesteś piękna, jednak piękniejsza od ciebie jest Śnieżka.

    Królowa była wściekła tym, co usłyszała od lustra. Postanowiła coś z tym zrobić. Gdy siedziała na tronie wezwała do siebie leśniczego.

    – Witaj moja pani. Wzywałaś mnie?

    – Tak. Mam dla ciebie zadanie. Masz zaprowadzić Śnieżkę do lasu, a tam ją zabić.

    – Ależ pani nie godzi się…

    – Doprawdy? Mam coś, co cię pewnie przekona. – wtedy rozchyliła dla niego nogi pokazują swoją gładką cipkę. – Ona jest twoja, jeśli zrobisz, co każe.

    Leśniczy nie wytrzymał i podszedł bliżej do krocza królowej.

    – Śmiało bierz ją.

    Zaczął lizać i zataczać kółka. Wpychał język do środka. U królowej próbował wzbudzić emocje, jednak ona pozostawała niewzruszona, mimo że czuła podniecenie. Po jakimś czasie, gdy smakował w jej w cipce, ta odsunęła go od siebie.

    – Dobrze, dobrze…posmakowałeś jej. Teraz masz wypełnić zadanie. Zrobisz to?

    – Tak moja królowo. Zrobię, co każesz. – odpowiedział.

    – Na dowód tego, co zrobiłeś, masz mi przynieść jej serce.

    – Tak moja pani. – powiedział leśniczy, po czym odszedł.

    Następnie razem ze Śnieżką udał się do lasu. Śnieżka widziała, że leśniczy chcę ją zabić.

    – Ale panie leśniczy…dlaczego? Dlaczego?

    – Wybacz mi Śnieżko. Twoja macocha mi kazała. Nie mam wyboru.

    – Nie, proszę…błagam oszczędź mnie. Ucieknę i się ukryje. Proszę tylko mnie nie zabijaj. Zrobię, co zechcesz. Zobaczysz.

    Wtedy Śnieżka niewiele myśląc zdjęła jego spodnie ukazując jego nabrzmiałego kutasa. Szybko wzięła go do buzi i zaczęła mu obciągać i poruszać ręką.

    – Zobacz sprawię ci przyjemność. Tylko mnie nie zabijaj.

    Robiła to dalej. Lizała dookoła. Leśniczy nie wiedział, co robić. Stracił kontakt z rzeczywistością, gdy Śneżka tak robiła. Królewna poruszała głową w górę i w dół, do samego końca. Robiła tak cały czas. W końcu nie musiała długo czekać aż poczuła w gardle nasienie leśniczego. Szybko wyjęła kutasa z buzi, a kilka kropli spadło na ziemię. Oblizała się i połknęła wszystko.
    Leśniczy nie wiedział, co zrobić. Otrząsał się z emocji.

    – Lepiej ucieknij Śnieżko. Ucieknij…schowaj się w lesie. Nie jestem w stanie cię skrzywdzić. Nie mogę.

    – Dziękuję ci. Nigdy ci tego nie zapomnę.

    Śnieżka uciekła do lasu. Leśniczy upolował dzika i wykroił z niego serce, które miał zanieść na dowód królowej. Śnieżka po długiej wędrówce po lesie na sam wieczór odnalazła mały domek. Nie mając innego wyboru, weszła do środka. Zobaczyła tam wszystko pomniejszone. Siedem łóżek, które stały obok siebie. Stół i siedem talerzy. Niewiele wiedząc, co powinna robić, zdjęła swoje ubrania i położyła się na największym z łóżek. Była bardzo zmęczona i wyczerpana. Szybko zasnęła. Nie słyszała nawet jak do domku wchodzi siedmiu krasnoludków, którzy w nim mieszkali. Gdy tylko zobaczyli Śnieżkę nie kryli zdziwienia. Obserwowali ją, gdy spała.

    – A któż to jest w naszym łóżku?

    – To dziewczyna. Spójrzcie na nią. Jaka ona jest piękna.

    – Jakie ma piękne piersi.

    – A jaką piękną cipkę. – mówili po kolei. W końcu Śnieżka się przebudziła i lekko się przestraszyła siedmiu krasnoludków.

    – Spokojnie, nie bój się. Wszystko dobrze.

    – Ja przepraszam. Nie chciałam tutaj wchodzić, ale po prostu cały dzień błąkałam się po lesie.

    – Ależ nic nie szkodzi. Jak ci na imię?

    – Jestem Śnieżka.

    Wtedy Śnieżka powiedziała im swoją historię. Krasnoludki były poruszone opowieścią.

    – Wielkie nieba.

    – Możesz z nami zostać tutaj. Będziesz bezpieczna, my ci pomożemy.

    – Naprawdę bardzo wam dziękuję. Zrobię dla was wszystko w ramach tego. Będę dbała o ten dom i jego mieszkańców. – powiedziała z uśmiechem.

    – Dziękujemy ci. – odpowiedziały krasnoludki.

    Od tego momentu Śnieżka żyła razem z krasnoludkami. Gotowała dla nich oraz sprzątała w domu. Chciała się odwdzięczyć za pomoc, jaką jej dali. Zawsze krasnoludki wychodziły do swojej pracy w kopalni. Na wieczór wracały na kolację. Śnieżka postanowiła jeszcze w jeden sposób odwdzięczyć się za pomoc.
    Gdy krasnoludki wróciły do domu, zastały tam Śnieżkę, która nago leżała na jednym z łóżek.

    – Czekałam na was. Zajmę się wami tak jak wy zajęliście się dobrze mną.

    Wtedy pokazała swoje piersi. Krasnoludki były szczęśliwe. Szybko zdjęła swoje ubrania i szybko do niej podeszli.
    Zdjęli ostatnie części garderoby i stali już wokół jej. Ich fiuty były już z każdej strony. Złapała za dwa kutasy, zaczynając im walić. Jeden posuwał ją w usta, a reszta sobie dogadzała ręką. Po czasie przechodziła z jednego na drugiego. Ssała dokładnie i z trudem mieściła je w ustach. Wszystkim sprawiała przyjemność. W końcu pomogli jej wstać. Jeden wtedy położył się na podłodze.

    – Chodź tutaj.

    Bez wahania okrakiem usiadła na jego penisie. Od razu reszta krasnoludków ją osaczyła.

    – Ohhhh….tak…tak…mmmmm… – głośno jęczała.

    Krasnoludek dodatkowo masował jej cycki. Zaczęła skakać na jego fiucie, a on dobijał nim do końca.

    – Teraz ja.

    Powiedział następny, który szybko znalazł się za nią. Zeszła z jednego kutasa i przysunęła się do kolejnego. Był z tyłu i wsadził jej fiuta w cipkę. Zaczął ją posuwać.

    – Jeszcze my. – wtedy kolejny krasnoludek wsadził jej fiuta w usta, a następny lizał po cyckach.

    – Hej…ja też. – kolejny przystawił jej swojego kutasa i znów przechodziła z jednego fiuta na kolejne.

    – Oooooooaaaaagggghhh… – jęczała z przyjemności.

    Trwało to tak dłuższy czas. W końcu zrobiła tak, że jeden krasnoludek leżał na łóżku, a ona usiadła na nim okrakiem wpychając jego fiuta do środka. Zaczęła go ujeżdżać. Wtedy obok jej piersi znalazły się dwa krasnoludki, które zaczęły je ssać.
    Na ich głowy weszły kolejne krasnoludki, przez co ich kutasy miała naprzeciwko swojej twarzy. Zaczęła je obciągać jednemu i drugiemu.
    Kolejny krasnoludek zaszedł ją z tyłu i ledwo włożył kutasa do jej cipki, gdzie już był kutas leżącego krasnoludka. Ostatni z nich włożył kutasa do jej odbytu. Śnieżka nie mogła nic mówić, bo miała kutasy w ustach.
    W sumie miała w sobie 7 kutasów. Poruszali się coraz szybciej. Ich fiuty zaczęły pulsować, aż w końcu zaczęli strzelać w nią swoje nasienia. Dwójka spuściła się do środka cipki. Jeden prosto do odbytu, a reszta spuścił się na jej ciało. Była cała w ich nasieniu.
    Zasnęła z wyczerpania na łóżku, a krasnoludki zasnęły przytulając się do jej ciała. To był bardzo intensywny stosunek.

    W tym samym czasie Zła Królowa tak samo jak wcześniej rozbierając się do naga pytała lustro.

    – Lustereczko powiedz przecie kto jest najpiękniejszy w świecie? – a lustro odpowiadało.

    – Ty królowo jesteś piękna, jednak piękniejsza jest Śnieżka. – królowa zszokowana i wściekła nie dowierzała.

    – Co? Jak to możliwe?!

    – Śnieżka żyje. Jest w domku siedmiu krasnoludków. To, co dostałaś to było serce dzika.

    Królowa była wściekła, jednak wpadła na chytry plan. Przebrała się za staruszkę i udała się pod dom Śnieżki. Tam, gdy krasnoludki opuściły dom, uprzednio ostrzegając Śnieżkę żeby nie otwierała nieznajomym, zapukała do jej drzwi. Otworzyła jej Śnieżka.

    – Witaj panienko. Chodziłem po okolicy i postanowiłam poczęstować cię moimi jabłkami. Sama zrywałam.

    – Och jak miło z twojej strony staruszko. Wygląda pysznie to jabłko.
    – wtedy Śnieżka wzięła kęs, po czym upadła na ziemię bez życia.

    Królowa pod przebraniem staruszki zaśmiała się, po czym uciekła. Jakiś czas potem krasnoludki znalazły ciało Śnieżki. Dziwiły się, że jest tak bez życia. Nie mogli pogodzić się z jej śmiercią.

    Postanowiły pochować ją w szklanej trumnie. Bez ubrania, by każdy mógł podziwiać jej piękno. Bardzo ubolewały jej śmierć.
    Pewnego dnia niedaleko szklanej trumny przejeżdżał Książę. Zobaczył nagą dziewczynę zamkniętą w niej i oniemiał z wrażenia.

    – Nigdy nie widziałem tak pięknej dziewczyny. Któż to jest?

    – Nazywała się Śnieżka. Niestety ona nie żyje. Już nic nie przewróci jej do życia. – wtedy książę postanowił spróbować sposobu, który niegdyś poznał.

    Zdjął swoje rzeczy i zaczął całować Śnieżkę wszędzie. Zaczął od ust, jednak się nie obudziła. Przechodził przez jej piersi aż do jej cipki. Zaczął ją tam lizać. Wkładał język do środka. Zaczął zataczać tam kółka i ssać jej łechtaczkę. W końcu nie wytrzymał i włożył swojego nabrzmiałego fiuta do środka. Pchnął kilka razy aż w końcu Śnieżka się przebudziła.

    – Co…kto mnie ooooogghh… – nie dokończyła, ponieważ czuła jak Książę zaczyna ją posuwać. Oddała się mu całkowicie i pozwoliła mu tak robić.

    – Tak kochany…jestem cała twoja…
    – mówiła.

    Książę poruszał się w jej cipce bardzo szybko. Ta oplotła nogi wokół jego bioder. Robił to coraz szybciej. W końcu zmienili to jak leżeli i Śnieżka wypięła się do niego będąc na czworakach. Książę szybko z powrotem włożył fiuta do środka i zaczął szybko się poruszać. Coraz szybciej i szybciej. Trzymał ją mocno za jej tyłek. Śnieżka jęczała z wrażenia. Bardzo jej się to podobało. W końcu Książę nie wytrzymał i spuścił się do środka, pchając ostatni raz. Śnieżka także doszła i bardzo jej się to podobało.

    – Jesteś niezwykła moja pani. Uczyń mi ten zaszczyt i zostań moją żoną.

    – Uratowałeś mnie, a zatem zgadzam się być twoją żoną. – po czym razem się pocałowali.

    Minął jakiś czas i pobrali się. Zamieszkali w zamku Księcia.
    O Złej Królowej słuch zaginął. Śnieżka teraz zawsze była z Księciem.
    A często i do swego łoża zapraszała i siedmiu krasnoludków, o których nie zapomniała.
    Śnieżka, Książę i siedmiu krasnoludków żyło długo i szczęśliwie.

    Koniec

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Author M

    Kolejna parodia znanej bajki Disneya. Tym razem Królewna Śnieżka.

  • Przemiana Piłkarza cz. I

    “Zjebałeś Mateusz”, “Twoja wina”, “Grasz jak baba” takie teksty leciały w stronę 19-letniego piłkarza Mateusza. Dopiero przed chwilą zakończył mecz. Sam trener był nie zadowolony, choć ochrzan poszedł po całej drużynie to grupa zdecydowała obwinić jedną osobę. Padło na Mateusza, czyli jednego z najlepszych. Czemu jego? Może po prostu lepiej pognębić lepszego niż ciągle słabego. Mateusz milczał. Chciał jak najszybciej znaleźć się w domu. Nawet wychodząc z szatni słyszał przekleństwa w swoją stronę. 

    -Walić to-powiedział cicho i skierował się do domu. 

    W domu odburknął na pytania rodziców że “ok” i zamknął się w pokoju. Cały czas czuł gniew. Złość że tylko on został ukarany. Chodził nerwowo po pokoju, warcząc po nosem. Wykonał kilka uderzeń w powietrze, po czym stanął przed lustrem. Szybko ściągnął ubrania. Mimo siniaków jego ciało nadal było gładkie i umięśnione. Krótkie włosy, brak zarostu, oprócz lekkiego owłosienia na jajkach. Nagle ktoś zapukał do drzwi pokoju.

    -Mateusz zjesz coś?-głos mamy dobiegł po puknięciu.

    -Nie…może później-odpowiedział Mateusz.

    Kroki mamy oddaliły się, a chłopak odetchnął z ulgą. 

    Jeszcze przez chwilę patrzył na swoje ciało, po czym walnął się na łóżko. Chwilę leżał. Po chwili sięgnął po telefon, odblokował i zaczął przeglądać wiadomości. Większość pochodziła z drużynowego chatu. Fala komentarzy dotycząca jego osoby. 

    -Debile-szepnął na każde złe słowo swoich towarzyszy z drużyny.

    Nagle ktoś wrzucił jakiś link. Mateusz zmarszczył brwi i kliknął. Spodziewał się filmiku z meczu, a zamiast tego odpaliła się strona z pornosami. Na nagraniu młody chłopak przebrany za dziewczynę był ruchany przez dwóch jakiś typków. Widok ten podniecił Mateusza. Nawet podpis na chatie “Mateusz w akcji” nie zatrzymało młodego piłkarza. Zamiast jego chłopak zaczął dotykać swoich jajek i penisa. Podniecenie rosło, podobnie jak kutas Mateusza. Powoli zaczął poruszać ręką, przypływ energii i przyjemne ruchy spowodowały ciche jęki. Mateusz przymknął oczy, oddychając walił sobie coraz szybciej. Po zaledwie kilku minuty fala ogarnęła szczyt, a sperma wytrysnęła zalewają brzuch i rękę Mateusza. Chłopak nawet tego nie skomentował, tylko westchnął i poszedł spać. Obudził się później wieczorem, coś zjadł i poszedł spać usuwając negatywne opinie z głowy. 

    Następnego dnia, kiedy promienie słońca wpadły do sypialni, budzik nie zapomniał  przypomnieć o kolejnym dniu szkoły. Chłopak nadal zaspany wstał i udał się do łazienki. Stojąc nad toaletą z ledwo otwartymi oczami poczuł dwie zmiany. Po pierwsze owłosienie na jajach zniknęło, pozostawiając gładki fragment ciała. Druga rzecz pojawiła, kiedy stanął przed lustrem. W lustrze ujrzał siebie z jednym wyjątkiem. Jego dotąd małe męskie cycki zmieniły się. Cycki Mateusza urosły i stały się prawdziwym piersiami młodej dziewczyny. 

    -Co jest?-szarpnął. Kiedy podskoczył jego nowe cycki lekko podskoczyły również. 

    Powoli dotknął ich. Miękkie i prawdziwe. Początkowo uznał to za sen, dlatego pociągnął za sutki.

    -Ahh…-syknął z bólu

    -“Co jest…co jest…”- zaczął się zastanawiać masując cycki.

    Jeszcze raz spojrzał w lustro. Stojąc próbował ocenić rozmiar. Nie były duże, czy zwisające, ani małe. Po prostu piękne sterczące cycki. Dopiero po chwili Mateusz skumał się że masuje je, a jego teraz ogolony penis stoi. Zatrzymał się. Podniecenie zmieniło się w strach. 

    -“Czekaj…czekaj..a szkoła, rodzice.”

    Penis opadł jak na zawołanie, co również było dziwne. 

    Ubrał się i zbiegł na dół. Nawet nie wiedział co powie rodzicom, ale potrzeba rozmowy przewyższała cycki. Te ostatnie lekko podskoczyły w koszulce kiedy Mateusz stał na parterze. W domu panowała cisza. Dom nie był duży, ale każdy miał swój kąt. Parter na salon, kuchnie, pokoje gościnne i wejście do garażu. Pietra kolejne były dla rodziców. Najwyższe piętro dla Mateusza. Teraz jednak panowała cisza. Dopiero w kuchni chłopak ujrzał kartkę na stole. 

    “Mateusz wczoraj nie byłeś w nastroju, a my nie chcieliśmy psuć go bardziej. Wiesz że taka dostał pracę naukową w Portugalii, a ja już od dawna chciałam tam pojechać. Nie mam serca Ciebie zostawiać, ale jesteś dorosły. Nie wiem kiedy wrócę. Ciocia Ania ma mi pomóc z pracą tam. Odezwiemy się.”

    -Co jest?!-krzyknął

    -“Akurat teraz?”-pomyślał, choć w głowie miał temat pracy ojca i plany matki.

    W kieszeni zadzwonił kolejny budzik przypominający o szkole.

    ………

    Mateusz stał pod szkołą. Ubrany w szeroką bluzę i jeansy. Musiał ubrać coś dużego. W domu próbował na szybko zawiązać piersi, ale niewiele to dało. Bluza natomiast bez problemu ukrywała cycki. Przy okazji biorąc szkolne style Mateusz nie wyróżniał się. Cicho westchnął i ruszył w kierunku wejścia do szkoły.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miły z Gdańska

     

    DRODZY CZYTELNICY. Zapraszam do komentowania i proponowania kolejnych części. Propozycje mile widziane