-Już późno.- mówię do mojej byłej żony, powiedziawszy dobranoc mojemu synowi.- Muszę jeszcze znaleźć sobie hotel, bo zostaję do jutra, dobranoc.
-Dobranoc.- odpowiada miękkim głosem i dodaje dopiero wtedy, gdy mam na sobie buty i płaszcz, a dłoń na klamce.- Nie mam nic przeciwko temu, żebyś przespał się tutaj.
Luzuję chwyt dłoni i patrzę na nią już ubraną w piżamę. Granatowy atłas stroju na sen o męskim kroju kryje dość skrupulatnie Jej sylwetkę z wyjątkiem bujnego biustu, po którym lejąca się tkanina o połyskującej powierzchni spływa spokojnie. Oglądałem ten biust przez ponad dwadzieścia lat, a pamięć wraz ze świadomością, że pod koszulą piżamy jest już tylko skóra piersi sprawiają, że niemal widzę jak te kształty unoszą się z każdym wdechem i widzę jak te wdechy są głębokie i szybkie, a wyobraźnia, która wkracza między pamięć i świadomość, wywołuje we wspomnieniach obraz Jej sutków, a te wprost są, swoją mięsistością, nawiązaniem do bujności reszty biustu. Puszczam klamkę, mówię:
-Mam w walizce dobre wino z Włoch w ramach podziękowania.
-Chętnie.- mówi tylko i wychodzimy do salonu, gdzie wieszam swój płaszcz na zielonym fotelu. Mówi dalej.- Mam prośbę. Rozmasujesz mi kark, strasznie mnie boli o tutaj.
-Wiesz, że się na tym znam i jeśli pamiętasz, to nie będzie miły, bezbolesny masażyk.- ostrzegam.
-Tak, wiem. Tak, pamiętam.- mówi rzeczowo.
-Połóż się na brzuchu.- instruuję, a ona kładzie się na brzuchu i po kilku wciśnięciach mojego palca w skórę Jej szyi i kilku towarzyszącym im pytaniom na rozpoznanie, zaczyna syczeć czując, że trafiam we właściwe punkty, które są skupiskiem skurczu i bólu, po chwili jęczy i zagryza zęby, by w końcu, pogodzona z torturą, zacząć kląć jak wściekły żołnierz.
-To musi być ciekawie słyszalne w sypialni Leszka.- próbuję odwrócić uwagę Elżbiety od tego, co odczuwa.
-Pewnie sobie myśli…- i nie wiem czy przerywa, bo musi wtrącić “Ja pierdolę” wywołane pruciem kłykcia w poprzek powięzi, czy to koniec zdania, a ja mam się domyślić reszty, bo jest tak oczywistą.
Pytam:
-Chwila przerwy na łyk wina?
Od razu obraca się i siada, trzymając nieruchomo głowę na sztywnej szyi. Pijemy. Pijemy jeszcze, po czym zaczynam drugą część swojej sesji. Mówi od razu:
-To się teraz możesz, żesz kurwa, poznęcać.
-Nie bez przyjemności.- komentuję.
-Pamiętam ten masaż w Bernie…- mówi cicho.
-Tego nie da się zapomnieć.- odpowiadam rozmarzony.- Ale tam okoliczności były podrasowane.- kończę.
-Mhm…- reaguje moja była żona, tylko, dlatego, że mój ruch przestał być dręczącą manipulacją powięzi, a z powodu wspomnianego rozmarzania, przeszedł płynnie w delikatne mizianie.
-Aż korci, by powtórzyć.- proponuję.
Mówi:
-Mhm…
Bo wcale nie zacząłem od nowa dokuczliwej terapii, wciąż tylko muskając szyję Elżbiety, a słysząc co wymruczała, masuję ją jedną ręką, by drugą wysłać wiadomość na którą niemal natychmiast dostaję odpowiedź: “15 minut przy waszej bramie.”
Po kwadransie mówię:
-Leż tak, nie ruszaj się, ja muszę wziąć coś z auta i jestem z powrotem.
Leży. Wychodzę. Otwieram furtkę. Podaję dłoń mężczyźnie. Mężczyzna wraca do swojego granatowego jak piżama Elżbiety Saaba. Ja wracam do Elżbiety.
Kończę masaż i proszę, by usiadła, a kiedy siada, zauważa cztery porcje substancji, która podrasowała nam okoliczności w Szwajcarii. Waha się tylko przez ułamek sekundy i pyta:
-To samo?
Kiwam głową na potwierdzenie i podaję Jej srebrną rurkę. Mówi:
-Ty pierwszy.
Wciągam, potem Ona. Podaję Jej kieliszek i patrzę jak patrzy na mnie rozmarzonymi oczami. Mówi:
-Żadnego bzykania nie będzie.
-Nici z bzykania.- potwierdzam.
-O ja pierdolę!- wypływa miękkie z Jej ust.
-Jakże zupełnie inne “O ja pierdolę!” od tych sprzed kilku chwil.
-Biegunowo różne.- mówi, prostuje się, patrzy na mnie poważnie i poważnie pyta.- Z którą jeszcze zażywałeś jak byłeś ze mną, co?
Używa słowa “jeszcze”, bo o kilku wie. Mówię:
-Jestem dżentelmenem i nie będę o tym mówić.
-Które z moich koleżanek?- jest nieustępliwa.
-A co to zmieni, jeśli Ci powiem?- próbuję zniechęcić.
Nic z tego, dopytuje:
-Które, chcę po prostu wiedzieć, a ty mi to powiesz.- robi pauzę.- Siadaj na podłodze, teraz ja cię wymasuję.
Siadam i czuję Jej silne dłonie na mięśniu kapturowym. Myślę, muszę skłamać, bo obiecałem, że nigdy nie powiem, co robiłem z Jej dwiema najlepszymi przyjaciółkami ze szkoły. Mówię, kłamiąc o nauczycielce, za którą nie przepada:
-Iza od niemieckiego, raz, jeden raz u niej.
-Wiedziałam, że ta zdzira jest łatwa.- mówi i ściska swoje palce na moich ramionach z taką zajadłością, że marszczę czoło.- Tylko ona? Słabo w to wierzę.- kończy.
Mówię:
-Powiem Ci, ale nie zdradzę, o kogo idzie, bo to bez znaczenia, przekonasz się jak tylko dasz mi skończyć.
-Dlaczego nie powiesz, która to?
-Bo się lubicie, ale daj powiedzieć do końca.- mam wrażenie, że kiwa głową, więc siedząc na dywanie pomiędzy rozłożonymi szeroko kolanami Elżbiety, która masuje mnie siedząc na sofie, kontynuuję.- We wtorki miałaś na rano i cały dzień, a ja zaczynałem od 14.30, tak wyszło, że…
-“Tak wyszło”!- parska śmiechem nie bez podstaw i milczy.
-…że wcześniej załatwiłem trochę tego Twojej koleżance, ta wtedy poprosiła mnie, żebyśmy spróbowali razem, bo chciała się czuć bezpiecznie za pierwszym razem. Spróbowaliśmy i, co nie może dziwić, wyśmienicie się nam rozmawiało. Po dwóch tygodniach dostałem od niej wiadomość “Śniadanko we wtorek?” i we wtorek rozmawiało się jeszcze bardziej przyjemnie, miłe były w szczególności jej dwuznaczne nawiązania do sfery erotycznej, a to gra na moim boisku i pod koniec zrobiło się doprawdy duszno. W kolejny poniedziałek wieczorem to ja wysłałem do niej wiadomość z propozycją wprost, że rozmawiać będziemy tak jakbyśmy chcieli się uwieść lub sprowokować do wykonania ruchu, ale żadne z nas nie da się uwieść i nie wykona ruchu, a ona odpowiedziała tylko “Bądź wcześniej”. I tak przez kilka tygodni zażywałem stymulanty w towarzystwie prześlicznej kobiety, która opowiadała mi o swoich doświadczeniach, swoich fantazjach i pragnieniach z obszaru seksu, potęgując to często wyzywając mnie swoim strojem lub i makijażem, lub i wyglądem ogólnym i nigdy jej nawet nie dotknąłem.
-Trudno mi w to uwierzyć, ale wydaje się być interesującym doświadczeniem.- mówi Elżbieta po chwili milczenia.
-Rozkosz w powstrzymywaniu się jest doprawdy intensywnej natury.- mówię biorąc srebro i zażywając ze stołu, a potem Elżbieta. Dodaję.- Zmiana.
I po chwili to Ona siedzi na moim miejscu, i po chwili to Ona czuje moje dłonie na swoim mięśniu kapturowym, i po chwili to Ona jest masowana. Po chwili to Ona pyta:
-Jesteś w stanie opisać słowami, co wtedy czułeś?
Już kiedy pyta czuję przetaczającą się przeze mnie falę błogości i podniecenia, czuję palcami Jej ciało przez chłód piżamy, czuję jak narkotyk wypełnia czystej postaci przyjemnością każde naczynie krwionośne mojego systemu. Mówię taki:
-Najpierw czułem się zaintrygowany tym, na co mogę sobie pozwolić zanim spróbuję ją mieć, następnie zacząłem czuć nowy rodzaj podniecenia, to znaczy objawy były te same, na przykład wzwód, ale chciałem, by to tak trwało i nie napierałem jak zwykle, a po ustaleniu zasad naszych śniadań czułem zawsze zamierzone doprowadzenie mnie na skraj rozkoszy oraz rozkosz wynikającą ze ściągania cugli instynktom.
-To ładne, ale przestań już pierdolić na około i mów konkretnie, co i jak.- krótko i na temat rzuca Elżbieta.
-Opowiadała mi raz, jak była na festiwalu nad morzem i nie mogła sobie poradzić z zamknięciem bagażnika, pomógł jej jakiś mężczyzna, a ona w ramach podziękowania obciągnęła mu w aucie. Opowiadała to wszystko nie szczędząc szczegółów.- mówię.
-I podobało ci się słuchać o tym jak twoja koleżaneczka od kreski ciągnie kutasa jakiemuś gościowi?- pyta masowana.
-Wszystko mi się podobało. Kiedy opowiadała jak pierwszy raz pozwoliła swojemu mężowi spenetrować się analnie, byłem w takim stanie, że czułem jakbym sam penetrował jej odbyt.
-Czyli podobało się bardzo, bardzo.- wtrąca.
-Powiedziałem jej o tym, kiedy skończyła, a ona powiedziała, że czuła się jakbym ją w ten sposób posuwał, kiedy się na nią patrzyłem. I wtedy tak się wpatrywaliśmy w siebie, że powietrze między nami iskrzyło, i wtedy było najbliżej złamania zasad obowiązujących na tych spotkaniach.- wciąż Ją masuję, a Ona mówi:
-Moment, moment… We wtorki na popołudnie miała…- szuka w głowie i znajduje.- Jadwiga i Joanna…- robi bardzo głęboki wdech, którego dźwięk może być wyrazem oburzenia jak i podziwu, a potem mówi dalej.- Asia prawda?
Nie mogę zaprzeczyć, bo to była Asia, ale nie potwierdzam, bo Asi obiecałem. Nawet sama Elżbieta uważa tę swoją koleżankę za najpiękniejszą kobietę, jaką zna. Pytam zmieniając temat:
-Możesz rozpiąć jeden guzik?
A Ona rozpina jeden guzik bez sekundy refleksji, a ja wsuwam palce pod kołnierz i czuję nimi Jej nagą skórę, którą niezmiennie masuję.
-Opowiadałeś jej o mnie?- pyta.
-Rzecz jasna.- odpowiadam i dodaję.- Wyraźnie o te opowieści prosiła i wyraźnie te się jej podobały najbardziej, jestem pewien, że o Tobie fantazjuje.
-Co jej zdradziłeś z naszej alkowy?- nie przestaje być ciekawską.
-Najintensywniej odpłynęła i rozmarzyła się słuchając o tym, kiedy wzięliśmy pokój w Hyacie u nas w mieście i hamulce puściły Ci do tego stopnia, że zrobiłaś na mnie siku…
-Bo prosiłeś…- wtrąca.
-Bezsprzecznie.- mówię i słyszę.
-Opowiedz i mi.- prosi.
A ja zaczynam tę prośbę spełniać. Opowiadam Jej o tym, co robiliśmy, kiedy pierwszy raz spróbowała MDMA, a im dłużej opowiadam, tym detale są bardziej anatomiczne, narkotyk coraz silniej stymuluje nasze receptory, mój masaż zapędza się w coraz bardziej okryte piżamą rejony. Wraz ze słowami:
-…rozchyliłem Ci delikatnie pośladki i sunąłem językiem pomiędzy nimi zatrzymując się na dłużej przy wejściu do Twojego odbytu…
Moje dłonie bez sprzeciwu obejmują obie piersi mojej byłej żony, a gdy ona słucha o tym jak powoli i delikatnie wprowadzałem Jej mojego twardego penisa do odbytu, wzdycha i czuje zaciskające się palce, które stymulują napełnione krwią i sterczące podnieceniem sutki. Przez uniesienie substancją i sobą nawzajem nawet tak bezwstydny dotyk nie wywołuje nawet komentarza, nawet wtedy, kiedy ustaje. Masuję dekolt Elżbiety, rozpinana kolejny guzik u Jej piżamy, rozszerzam powstały dekolt, rozpinam guzik kolejny, by zsunąć jedwabisty w dotyku materiał z Jej ramion, zsuwam. Masuję. Kiedy odrywam na krótkie momenty opuszki od miękkiej skóry nad pełnym biustem, czuję ładunki elektryczne, które w tumulcie błąkają się między naskórkami z prędkością, z jaką płynie elektryczny prąd. Mówię o rozkoszy, którą czułem wypełniając Ją spermą w odbyt i widzę jak z zamkniętymi oczami unosi głowę i wyciąga szyję, która kusi. Muskam Jej szyi i tylko czekam aż opuści głowę, mając plan. Opuszcza, a wtedy ciasno zasłaniam Jej usta dłonią jakbym Ją napadł i chciał, by była cichą ofiarą. Jest. Widzę jak unosi wzrok chcąc, by sięgał za nią samą. Widzę jak jest bardziej zaskoczona niż przerażona, choć lęk też mogę dostrzec. Jednocześnie zaciskam mocniej dłoń i obracam Ją tak, by widziała mnie, a ja Ją. Widzi. Widzę. Patrzy, widzi, że nie żartuję, widzi, że nie może być pewną, czego się spodziewać. Kiwam głową, a moja była żona wie, że pytam czy będzie grzeczną byłą żoną. “Będę ” mówi wzrokiem. Jej wzrok mówi też “Zawsze tego chciałam”, ja mówię strunami głosowymi:
-Rozbierz się do naga.
Wstaje. Stoi tak blisko, że Jej kolana dotykają moich piszczeli pod kolanami. Oglądam ją i widzę, kiedy z Jej ramion, przez biust i w dół po brzuchu i miednicy spływa jedwaista koszula piżamy, a kiedy opada na dywan Elżbieta schyla się z gracją zsuwając wykonane z tego samego materiału spodnie i prostuje się, by stać tak obnażona, by ten widok dał mi rozkosz – daje. Rozkosz wraz z moim wzrokiem spływa po ciele mojej byłej żony, rozstępuje się w towarzystwie dwóch pełnych piersi zwieńczonych fantastycznie nalanymi i pulchnymi brodawkami. Sunie po opalonej skórze płaskiego brzucha. Wślizguje się pomiędzy Jej nogi, by poczuć jak stymulują króciutkie blond włoski o gdzie nie gdzie bardzo ostro ściętych ostrzem żyletki końcówkach. Wydaję polecenie bez cienia emocji w głosie:
-Obciągnij mi teraz.
Klęka posłusznie, ale nie jest możliwe, by pozbyła się grymasu zdziwienia z twarzy, dziwi ją, doskonale to wiem, że tego właśnie, by mi ssała fiuta, żądam na początku, gdyż wielokrotnie słyszała ode mnie, że wolę lizać Jej cipkę niż mieć robionego loda. Ale zaczyna robić mi loda. Pieści się z moim twardym jak stal członkiem, liże go z wolna, całuje delikatnie i wsadza do ust. Czuję rozkosz, jakiej nie zaznałem wcześniej i mówię Jej to wprost:
-Nigdy wcześniej nie obciągałaś mi tak namiętnie, dobrze obciągasz, robisz mi dobrze.
Czuję Jej język, czuję go na swoim kutasie, czuję jak wije się wokół niego, czym sprawia, że gubię oddech i obraz otaczającego mnie świata. Wracam. Układam dłonie po obu stronach głowy Elżbiety i patrzę Jej w oczy, a unieruchomiwszy Jej głowę zaczynam poruszać biodrami pieprząc ją w usta. Jej zdziwienie przemienia się w szok, a ten po chwili nabiera coraz bardziej wyraźnie znamion przyjemności, a w końcu rozkoszy. Widok ten sprawia, że przyspiesza mi rytm pracy serca, które pompuje gorącą krew, ta dociera do mojego kutasa, który kumuluje w sobie energię na wytrysk. Widzi to. Wycofuję go z Jej buzi i biorę w dłoń, mówi:
-Dojdź w usta.
Wsuwam sam czubek i spuszczam się tam gdzie prosiła i obserwuję jak patrząc mi w oczy połyka moją spermę. Siadam. Wstaje. Ociera usta i brodę wskazującym palcem, po czym siada na podłodze i opiera plecy o sofę, spocona, rozpalona i ze smakiem mojego nasienia w gardle. Mówi:
-Zawsze mnie po tym całowałeś w usta.
Mówię:
-Ciągnęłaś jak rasowa dziwka, nie wiem czy takie całuję się w usta.
Uśmiecha się lekko, bo podoba się Jej jak do Niej mówię i podoba się Jej jak sama mówi, a mówi wchodząc w tę rolę:
-Pozwalam Ci zlizać resztki z moich warg.
I opiera dłonie o zieloną tapicerkę obok moich kolan, wstaje i stoi tak do skóry naga przede mną, chwaląc się swoim zadbanym blond zarostem o króciutkich włoskach na kroczu tuż przed moimi oczami i ja patrzę na to kroczę, patrzę na gładkie uda, na Jej brzuch, patrzę na najbardziej zmysłowy pępek świata, patrzę na pełnię Jej kobiecego do granic biustu i widzę, że ten biust sunie w dół w kierunku moich oczu i widzę, że kładzie się wciąż tak naga na kanapie, gdzie siedzę i patrzę jak tak obnażona na mój rozkaz lekko rozchyla wargi i widzę jak szparę, która dzieli wargę dolną od górnej łączą cieniutkie jak przędza na pończochy włókna, które są pozostałością mojego wytrysku. Schylam się i nie widzę, a czuję, kiedy mój język przesuwany wzdłuż tej bruzdy rozrywa spoiwo z mojej spermy i czuję jej smak, jej lepkość, Jej ciepło. Liżę Jej wargi, choć zebrałem moje nasienie językiem do ostatniej kropli. Kładę dłoń na Jej podbródek, by nieco szerzej rozchylić Jej usta. Pomaga mi grzecznie. Mówię muskając bez przerwy Jej wargi swoimi:
-Wyliżę Cię tak jak lizałem Ci kroczę.
Drży słysząc te słowa i bez cienia choćby sugestii z mojej strony wsuwa czubek swojego języka pomiędzy rozchylone płatki ust tak, by znalazł się w roli łechtaczki.
Pieszczę językiem i pocałunkami usta Elżbiety, które są teraz Jej wargami sromowymi i liżę nieśmiało wysuniętą część języka, który stał się nabrzmiałą w rozkoszy łechtaczką. Czuję na twarzy, że oddech mój i mojej byłej żony osiąga temperaturę wrzenia wody, staje się oddechem porwanym, oddechem z wdzierającym się w niego coraz częściej dźwiękiem westchnień, potem jęknięć, w trakcie których Elżbieta chwyta swoje piersi, a z po nich swoje łono obiema dłońmi i jęczy tak głośno, że otwieram szeroko oczy i rozkoszuję się widokiem Jej szczytowania. Gdy częstotliwość napięć Jej mięśni i dźwięków z Jej trzewi maleje, całuję ją z namiętnością, jaką całowałem z miłością. Kończę. Patrzy na mnie. Pyta:
-Całuje się dziwki?
-Tylko w chwilach, gdy zapomina się o ich kurestwie.- odpowiadam.
-Zapomniałam o wszystkim, ty też, prawda?
Nic nie mówię, bo wie, że tak. Siada. Zakłada nogę na nogę, splata palce obu dłoni na swoich nagich kolanach, co sprawia, że pochyla się w moją stronę, przez co Jej obfity biust celuje idealnie okrągłymi sutkami w dół i przez jego zmieniony grawitacją kształt staje się jeszcze bardziej wyzywający. Pyta nieswoim głosem:
-Ty się nie rozbierzesz?
W tym momencie zaczynam rozpinać koszulę, którą z siebie ściągam, wstaję i zsuwam całkiem spodnie z rozpiętym wcześniej rozporkiem i w końcu bokserki, z których sprężynując wypada mój członek. Zdejmując z siebie ubrania już czuję przyjemność, ta zaczyna się naprężać, kiedy patrząca na mnie kobieta, która oglądała moją nagość przez ponad dwadzieścia lat, widząc ją teraz opiera się wygodnie kładąc tył głowy na ogromnej i miękkiej poduszce, zdejmuje lewą nogę z prawej rozkrzyżowując je, następnie rozsuwając dość szeroko, by wyglądała przy tym bezwstydnie i po uniesieniu prawego ramienia, zgina je w łokciu pod ostrym kątem, skierowaną palcami w dół dłoń układa między piersiami, które wraz z obniżeniem pozycji rozsunęły się na boki i stały się nawet bardziej jeszcze prowokujące w swoim pięknie i prze tą dłonią spomiędzy kuszących piersi w dół dość szybko docierając między rozchylone jak na dziwkę przystało uda. Pokazuje mi jak robi sobie dobrze sama. Chce żebym patrzył na Jej masturbację. Prowokuje mnie opuszkami muskającymi łechtaczkę i palcami znikającymi głęboko w Jej pochwie. Za chwilę się przyłączę, ale zasługuje na nagrodę, więc mówię Jej:
-Przyłączę się, ale zasługujesz na nagrodę.
I podaję Jej poporcjowany na lusterku proszek pod nos, i Ona wie, co robić, i robi to, i nie przestaje robić sobie dobrze. Ja robię, co trzeba z narkotykiem i robić sobie dobrze zaczynam. Stoję przed Nią jak Ona goły, jak Ona dotykający się, z jak Jej napiętym jak cięciwa tuż przed wypuszczeniem strzały, i czuję jak fala za falą rozkosz zmierza do erupcji jak Jej rozkosz.
-Powiedz mi, co myślisz w tej chwili.- rzuca nagle histerycznym już głosem.
-Powtarzam w głowie myśl i obraz momentu, kiedy zaczynam wsuwać Ci kutasa w odbyt, tylko ten moment, kiedy patrzę jak mój naśliniony fiut przełamuje siłę Twoich zwieraczy i jego koniec zaczyna wchodzić Ci w tyłek.- odpowiadam równie drżącym głosem i czuję, że chce, bym i ja Ją o to samo spytał, pytam.- A Ty? Co roisz sobie w głowie, kiedy robisz sobie dobrze i chcesz, mi to pokazywać?
-Że patrzysz jak to ta twoja koleżanka Joanna liże mi cipkę i jak ją pieprzę na twoich oczach, i jak wije się, bo pieprzę ją naprawdę dobrze.
Kiedy kończy zdanie już czuje jak mój ejakulat oblepia Jej brzuch wokół pępka i kiedy to czuje traci kontrolę nad swoją dłonią, a ta drży i porusza Jej palcami doprowadzając do głośno obwieszczonego orgazmu. Przysiadam się do Elżbiety, czuję temperaturę Jej ciała, buchający przez pory w naszej skórze ukrop oddaje moce, z jakimi przez nasze ciała przewalały się orgazmy. Podaję, zażywa, zażywam, pytam:
-Pieprzyłabyś ją w ramach ukarania? By się zrewanżować?
-Oraz, dlatego, że jest zajebiście atrakcyjną kobietą i jara tę moją część, która pragnie atrakcyjnej kobiety.- odpowiada i opuszcza głowę na oparcie czując jak narkotyk obezwładnia ją błogością.
-Mogę to zaaranżować.- proponuję.
Uśmiecha się, pyta krótkim:
-I?
-I patrzeć.- odpowiadam.
Uśmiecha się jeszcze bardziej wyraźnie, milczy dość długo, w końcu mówi:
-Ale mamy właśnie teraz.
-Jest teraz i jesteśmy dokładnie tutaj.- potwierdzam przeciągając kciukiem po Jej wciąż rozchylonych wargach.
Pyta:
-Za czym tęsknisz z mojego ciała, w obecnym kontekście?
Odpowiadam:
-Za lizaniem Twojej cipki.
-Dlaczego właśnie za lizaniem mnie po cipce?- chce wyjaśnień.
-Bo ja bardzo lubię lizać cipkę, zwłaszcza ładną cipkę, a Twoja jest prześliczna.- wyjaśniam.
-Co Ci się szczególnie podoba w mojej cipce?- kolejne pytanie.
-Wiele jej cech. Od początku, uwielbiam kolor Twoich włosków na kroczu, lubię kształt Twoich warg sromowych i rozmiar Twojej łechtaczki…
-Za co lubisz jej rozmiar?- wtrąca.
-…za to jak pęcznieje polizana i nabrzmiewa tak aż mogę ją wziąć w usta i ssać Twoją łechtaczkę, czuję się wtedy tak jakbym Ci obciągał.- reaguję na wtrącenie, a Elżbieta reaguje na moją reakcję westchnieniem, po którym mówi:
-To robiłeś wyjątkowo…- zawiesza głos i kończy.- …po prostu wyjątkowo.
Kiedy kończy to pokraczne zdanie czuje, że jestem pomiędzy Jej kolanami, że wsuwam dłonie pod Jej pośladki, że całuję wewnętrzną stronę Jej ud, że za moment będę lizał Jej cipkę i ssał Jej łechtaczkę dokładnie tak jak przed chwilą opowiadałem. Czekała na to, czekała tak bardzo, że ledwo obejmuję ustami Jej pulsującą łechtaczkę, by obciągać zgodnie z obietnicą, a ciało Elżbiety rzucane niezbornie przez orgazm kończy serię tych ruchów długim czasem w spazmach. Klęczę wyprostowany nadal między Jej nogami i oglądam jak rwane ruchy mięśni brzucha unoszą jego skórę w rytmie wdechów.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tomasz Tomasz |