Category: Uncategorized

  • 2045 (3)

    * Trzy lata wcześniej…

    -Proszę pozwól mi go zobaczyć, choć przez chwilkę.
    -Nie! chciałaś go mi odebrać więc teraz sama go straciłaś!
    -Błagam, zrobię co zechcesz… – Marcelina prosiła męża ze łzami w oczach.
    -OK Ale jeżeli zdecydujesz się na spotkanie to już nigdy nie zaznasz mojego kutasa! Wybór należy do Ciebie!
    -Ale…
    -Milcz! Do wieczora daję Ci czas do namysłu, a teraz zejdź mi z oczu.

    *2045

    Od chwili gdy mogła zobaczyć jak tamta ładna brunetka obciąga wielkiego penisa Pana prezesa wciąż myślała o seksie. Sama nie przypuszczała, że ten widok doprowadzi ją do obsesji. Tak się jednak stało. Już od następnego dnia zmieniła swoje podejście do własnego ciała. Zadbała o nie dużo bardziej, co natychmiast przyniosło rezultaty. Dziewczyna zmieniła także swą garderobę.

    Od dawna czuła, że skupia na sobie uwagę młodzieńca. Nie dziwiła się temu wcale. Sama uważała się od niedawna za bardzo atrakcyjną kobietę. Pozwoliła sobie nawet na odrobinę perwersji przekłuwając sutki. Maleńkie kolczyki zakończone srebrnymi kuleczkami przyjemnie łaskotały jej piersi, które zwykle gościły w przyjemnym staniczku. Kroczyła właśnie pustym korytarzem. Czarne szpileczki głośno stukały na jasnoniebieskim linoleum. Podłoga była już wypastowana, przy odrobinie chęci można było w niej ujrzeć odbicie jej krocza odzianego w czarne koronkowe stringi. Nauczycielka lubiła zerkać w dół, gdy po lekcjach przechodziła po świeżo wypastowanej podłodze. Podniecało ją odbicie seksownej bielizny na szkolnym holu. Na jej smukłych, długich nogach iskrzyły czernią prześwitujące pończoszki. Podwinięta specjalnie żółta spódniczka, odkrywała nieco koronkowego zakończenia pończoch. Przez jej niezbyt gruby materiał na tyłeczku, lekko przebijał się zarys koronkowej bielizny i podwiązek. Z przodu ciuszek zapięty był na złoty suwak, który nie sięgał do samego końca. Kilkucentymetrowe wcięcie wyraźnie odsłaniało koronki pończoszek. Jej średniej wielkości, cudnie kształtne cycki kołysały się w wygodnym staniczku. Zbyt małe miseczki nie mieściły jednak cudnych przekłutych sutków. Nie było tego jednak widać, gdyż piękne skarby kobiety zakrywała ciemna koszula. Luźny ciuch zapięty był dość wysoko, przez co dekolt był zdecydowanie zbyt mały. Na cienkim, lecz nieprześwitującym materiale delikatnie odznaczały się zgrabne kolczyki. Przesuwały się one w rytm ruchu jędrnych piersi. Kroczyła uwodzicielsko ku szafkom, przy których stało kilku uczniów.
    -Witaj Filipie… – Rzekła cicho, zawijając za uszko swe jasne pachnące włosy. – Zmartwił mnie ostatni test. Poszedł Ci strasznie słabo. Zajrzyj proszę do mnie jutro po lekcjach. Chciałabym omówić z Tobą pewne sprawy i rzecz jasna poprawić to co jest do poprawy.
    -Ja… Yyy… – Wydukał z siebie pożerając wzrokiem jej cudne nogi. – To znaczy… Dobrze jutro po lekcjach zajrzę do Pani.
    -Świetnie! Tak więc jesteśmy umówieni. – Odparła słodko. – Do jutra! Bądź dobrze przygotowany! Mam zamiar dokładnie Cię przepytać. – Dodała, po czym odeszła z powrotem wgłąb korytarza…

    Od samego rana czułą dziwne mrowienie w kroczu. Serce także biło nieco inaczej. W zasadzie już nie mogła się doczekać aż uwiedzie syna Tomasza. Nie zależało jej jakoś specjalnie na pieniądzach. Chciał po prostu być dla tamtego małolata pierwszą partnerką seksualną. Miała szczerą nadzieję, że chłopak stanie na wysokości zadania. Gdy zamknęła oczy widziała jak jego ojciec wstał zza biurka ukazując jej i koleżankom ogromnego penisa. Liczyła, że młody wdał się w tatę. Obmyślała plan uwiedzenia chłopaka kiedy stojąc przed lustrem delikatnie zakładała pończochy. Rozciągnęła je dokładnie na swych jędrnych udach. Ostatnie wizyty na siłowni były widoczne. Cielisty materiał mocno prześwitywał, ukazując smukłe łydki. Maja delikatnym ruchem wciągnęła różowe stringi, przy czym specjalnie musnęła swe gładkie udo. Potem przyszedł czas na pas, podtrzymujący pończoszki. Zgrabnie przypięła różowe paseczki do elastycznej uprzęży i sięgnęła po spódnicę. Miękki materiał rozkosznie gładził jej nagą skórę powyżej cieniutkich pończoszek. Ciuszek był bardzo obcisły. Bordowy materiał idealnie dopasował się do jej cudownych kształtów. Blondynka specjalnie podwinęła spódnicę, lekko ją marszcząc. Odsłoniła tym samym maleńki skrawek lekko opalonych ud. Założyła potem połyskujący lekko biustonosz. Koronka którą był wykończony nieskutecznie maskowała jej sutki. Odchyliła lekko miseczki, po czym założyła kolczyki na sterczące sutki. Postanowiła pójść na całość, więc założyła też kolczyk na swój różowiutki języczek. Srebrna kuleczka połyskiwała dumnie w jej słodkich ustach. Pochyliła się aby założyć jasne buciki. Beżowe szpileczki idealnie pasowały do cielistych pończoszek. Gdy wyprostowała się ponownie jej cycuszki znów ułożyły się wygodnie w biustonoszu. Powoli zapinała lśniącą koszulę. Uśmiechnęła się , gdy przypomniała sobie jak tamta brunetka z uznaniem macała jaj piersi. Na koniec założyła kolczyki, które miała na sobie gdy ubierała ten strój po raz pierwszy. Żałowała mocno, ze zapodziała gdzieś okulary…

    Kamil siedział w ławce. Był lekko podenerwowany. Przynajmniej tak sądził. Serce mocno mu waliło, gdy patrzył na siedzącą za biurkiem nauczycielkę.
    -Mój drogi. Widzę, że dziś nie jesteś sobą. – Kobieta udając zmartwienie wstała zza biurka. Jej wulgarna spódniczka była wysoko podwinięta, odsłaniając sporą część nieokrytej pończochami skóry ud. Kobieta stukocząc uwodzicielsko obcasami podeszła do ławki w której siedział młody brunet. – Zobaczmy co tutaj napisałeś… – Oj… No właśnie tego się obawiałam… Nic nie napisałeś. – Rzekła słodkim głosem zakładając nogę na nogę. Widziała doskonale jak chłopak wbija wzrok w jej nogi. Westchnęła głęboko, udając rozczarowanie. Po odłożeniu zeszytu na biurko, po czym podeszła do ławki ucznia. – Posłuchaj… Wiem, ze możesz być nieco rozkojarzony. Masz wiele zajęć. Rozumiem to. Ale… Martwię się o Ciebie. – Ciągnęła monolog, opierając się o blat. – Wiem, ze w twoim wieku rozpraszają cie całkiem… Nowe rzeczy. – Odsunęła się od ławki, delikatnie przygryzając wargę. – Dlatego mam dla Ciebie propozycję. Mogłabym pomóc ci pozbyć się tego wstrętnego rozproszenia. Myślę, ze nam obojgu mogłoby to bardzo pomóc. – Dodała, siadając bokiem na blacie ławki. – Myślę, że wiesz o czym mówię. – Szepnęła sięgając do krocza młodzieńca. – Och! Od dawna czekałam na tę chwilę!

    Filip siedział odsunięty od ławki na której siedziała Maja. Jego szorty stawały się coraz ciaśniejsze. Nie mówił jednak nic, czekając spokojnie na rozwój wydarzeń.
    -Och… Tak lepiej… Mogę teraz Cie dokładnie obejrzeć. Nie zza tego wielkiego biurka. – Powiedziała swym seksownym głosikiem, nachylając się nad krocze chłopaka. Pomasowała delikatnie jego uda po czym znów się wyprostowała. – Muszę przyznać, że uwodzenie Ciebie dało mi wiele przyjemności. To miłe kiedy przystojniak jak ty zainteresuje się starszą o kilka lat kobietą. – Mówiła powoli rozpinając koszulę. Zdjęła ją powoli, wypinając dumnie pierś w kierunku kochanka. – Co ty na to? Chcesz pobawić się moimi cycuszkami. – Spytała zalotnie, nachylając się nad młodzieńcem. Delikatnie chwyciła jego dłoń i dotknęła nią swej cieplutkiej piersi. Chłopak delikatnie zaczął ugniatać cycek przez cienki materiał staniczka. – Mmm… Tak… Jaka silna dłoń! – Maja jęknęła rozmarzona, po czym uchwyciła ją oburącz. Zbliżyła ją do ust i zaczęła pieścić języczkiem. Wpakowała sobie delikatnie do ust dwa palce i bawiła się chwilkę. Stękała przy tym lubieżnie. Kolczyk na języczku cudownie tańczył. Znów się od niego odsunęła. Cały czas zalotnie się uśmiechając zaczęła ściągać spódniczkę, zmysłowo poruszając tyłkiem. – Pozwól, że pokażę Ci resztę… – Szepnęła, po czym nogą odrzuciła zbędny fatałaszek. – Chyba nie jest ze mną tak źle, prawda? – Spytała, słodko kręcąc tyłkiem. – Przyznaj że od dawna o tym marzyłeś… Żeby zerżnąć taką sexy nauczycielkę… – powiedziała klękając między jego nogami. jej dłonie zawędrowały przy tym pod jego koszulkę wysoko ją podwijając. – O mój Boże! – Rzekła zachwycona ściągając mu zarazem szorty i majtki. Zbędne ubrania momentalnie znalazły się na podłodze. – Taki twardy! To tylko dla mnie? – Spytała zachwycona, po czym zabrała się do pracy. Jej języczek wodził po sterczącym kutasie od nasady po żołądź. Maleńki kolczyk cudownie łaskotał swym chłodem. Wreszcie wzięła go do ust. Nie był mały, ale udało się jej pochłonąć w całości. Dławiła się przy tym słodko. Wykonała kilka zdecydowanych, wolnych ruchów. Lekko się przy tym zakrztusiła i wypuściła go z ust. – Ha, ha, ha… Uwielbiam spełniać młodzieńcze fantazje! – Powiedziała radośnie, po czym znów zaczęła robić loda. Trzymała go obiema rączkami, łokciami opierając się o jego umięśnione uda. Kutas zniknął w jej ustach. Nabierała go do gardła głośno mlaszcząc. Przed wypuszczeniem przyrodzenia ze swych słodkich ust nabiła się na niego do oporu, krztusząc się uwodzicielsko. Patrząc się chłopakowi w oczy ssała jego jądra. Idealnie wydepilowana moszna zniknęła między jej różowymi wargami. – Ja pierdolę! – Skomplementowała z uznaniem, po czym znów wzięła go do ust. Dławiła się rozkosznie. Co chwila wypuszczała go z ust i masowała mokrą rączką. Śmiała się przy tym zalotnie, nie odrywając wzroku od twardej pały. Jej usta znów dopały penisa. Trzymała go swą delikatną rączką. Druga dłoń założyła na uszko kosmyk niespornych włosków. Gdy odrywała usta od kutasa, ciągnęły się za nimi długie nitki śliny. Splunęła na niego delikatnie i wyprostowała się. Sięgnęła za plecy i rozpięła zwinnie biustonosz. zrzuciła szybko ramiączka i przytrzymała dłonie na zakrywających piersi miseczkach. – Chcesz je poczuć kolego? – Spytała zalotnie, patrząc na lśniącego kutasa. szybko rzuciła w kąt staniczek i uchwyciwszy piersi w dłonie objęła nimi śliski członek. Jej piersi nie były tak duże aby otulić go w całości, więc nauczycielka przytrzymywała go paluszkami. Stękała przy tym rozkosznie. Różowa żołądź co chwila znikała pomiędzy jędrnymi cyckami.

    Nic nie mówił jak zahipnotyzowany patrzył na nią. Obserwował jak wstaje i sięga do zmoczonych majteczek.
    -Chce Cię poczuć w sobie… – Jęknęła słodko, zrzucając z siebie stringi. Usiadła na blacie rozchylając nogi. Odziane tylko w pończoszki delikatne stopy ułożyła na jego kolanach. Zaczęła delikatnie pieścić swą cipkę. Dokładnie rozprowadziła soczki po całym kroczu. Wstała z ławki i stanęła w rozkroku nad sterczącym penisem. Na ugiętych nogach zaczęła drażnić go, pocierając swa mokrą cipką. Chichotała przy tym cichutko.  Wreszcie włożyła go do środeczka. Chłopak zadrżał. Kobieta skwitowała to słodkim śmiechem. Zaczęła go bardzo powoli ujeżdżać. Filip patrzył jak ciasna cipka pochłania jego fiuta. – Jak ci się podoba moja cipka? – Jęczała zwiększając nieznacznie tempo. – Kurwa! Jak mi dobrze! Mmm… Tak dobrze… – Jęczała wniebowzięta. Wiła się powoli na jego prąciu. Chłopak oddychał głęboko. Patrząc na jej wspaniałe piersi. Wreszcie złapał jedna z nich. Spodobało mu się ciepło, które od niej biło. Miękki cycuszek ugniatała młoda ręka ucznia. Chłopaka rozkosznie drażnił kolczyk w sutku. Kobieta poczuła, że zaraz będzie miała orgazm. Nie chciała jednak dojść przed kochankiem. Delikatnie zeszła z twardego kutasa, po czym przed nim uklękła i znów zaczęła obciągać. Opierała się mocno o jego nogi. Jej usta jednak pochłaniały całość, podniecająco przy tym mlaskając.

    Znów uchwyciła go u nasady, po czym zaczęła nim okładać wystawiony języczek. Twarda pałą młodzieńca uderzała w różowiutki język, czerwoną już żołądź drażnił kulisty kolczyk. – Mmm… Jaki smaczny… – Jęknęła zanim znów wzięła go do ust. Obciągnęła jeszcze kilka razy, słodko się przy tym krztusząc. – Gotowy aby zawitać do mej drugiej dziurki? – Spytała, obracając się do kochanka plecami. Delikatnie wprowadziła go sobie w odbyt, po czym oparta rączkami o blat ławki zaczęła delikatnie się na niego nabijać. Była bardzo ciasna. Chłopak stękał głośno. Czuła ogromna rozkosz. Jej krocze płonęło. Po kilku ruchach dupeczka przyzwyczaiła się do swego gościa. Nauczycielka zaczęła galopować na tęgiej fujarze. Młodzieniec z zachwytem słuchał jej pisków. Zaczął czule całować  jej gładkie plecy. Spodobało jej się to. Wreszcie poczuła jego usta. Zeszła więc z niego i pocałowała namiętnie. Ich usta połączyły się na długo. Młodzieniec szybko opanował sztukę pocałunku. Ich języki szalały w erotycznym tańcu.

    -O mój Boże! Twój kutas jest doskonały! – Jęczała leżąc na biurku. Filip powoli posuwał jej cipkę. Stał przed nią, trzymając za kostki. Kobieta jęczała z rozkoszy. Była zachwycona. Była pełna podziwu dla wigoru młodego kochanka. Uniosła wyżej nogi. Filip trzymał ją za pośladki. Dyszał coraz ciężej. Maja czuła jak jego penis zaczyna podrygiwać. – Spuść się na mój brzuszek! Muszę Ciebie posmakować!- Poleciła jęcząc. Chłopak ostatkiem sił wyjął penisa z jej rozkosznej norki i zaczął powoli trzepać. Niebawem bielutka plama pojawiła się na jej wzgórku łonowym. – Ha, ha ,ha! Tak! O to właśnie chodzi! – Powiedziała radośnie. Patrząc jak chłopak wyciska reszty nasienia na jej cipeczkę. – Ja pierdolę! Kurwa! Jakie pyszności! – Powiedziała słodko. Paluszkiem rozmazała sobie spermę na cipce. Paluszkiem zebrała co nieco z podbrzusza i skosztowała. – Mmm.. Pyszności. Jesteś już bardzo dużym chłopcem! – Jęknęła, stopami masując nagi tors ucznia. – Chyba zasłużyłeś na szóstkę z dużym plusem! – Powiedziała słodko. Zbierała paluszkiem kolejne porcje nasienia, po czym lubieżnie oblizywała go. – Może w przyszłości poprawimy twoje pozostałe oceny? I będziemy poprawiać aż zaliczymy wszystkie testy… Zgadzasz się ze mną? – Pytała słodko, patrząc mu się w oczy. Jej piwne źrenice iskrzyły obłędnie. W oczach obojga widać było szczerą radość i spełnienie.

    * Trzy lata wcześniej…

    -Możesz już iść do domu. Zapewniam Cię, ze dziś on już ciebie nie weźmie. – Rzuciła pewnym głosem do sekretarki. Dziewczyna patrzyła na nią z zaskoczeniem. Domyślała się, że za chwilę w gabinecie obok rozegrają się erotyczne sceny.
    -Skoro Pani tak uważa… – Odpowiedziała ciepłym głosem, zaczynając masować swą pipkę. Różowiutka szparka robiła się coraz mokrzejsza. Dziewczyna odpłynęła szybko, nawet nie wiedząc kiedy Marcelina zniknęła za drzwiami gabinetu prezesa.

    Zawsze wchodziła bez pukania. Tomasz wiedział, że to właśnie ona. Przewidział jej zamiary. Znał ją bardzo dobrze. Wiedział, ze nie wytrzyma bez jego wspaniałego członka. Uniósł wzrok znad biurka i ją ujrzał. Wyglądała doskonale. Jej opalone lekko nogi kroczyły pewnie, stukając długimi obcasami sandałów. Jej nagie uda były w znacznym stopniu odsłonięte. Szara spódniczka kończyła się trochę poniżej jędrnych, przeszytych bliznami pośladków. Jej biust wyglądał przez spory dekolt w niedopiętej jasno błękitnej koszuli. Doskonale był także widać masywny zielony biustonosz. Perfekcyjnie modelował on jej kształtne piersi. Jej jasne, lekko skręcone włosy falowały rozkosznie w rytm pewnych kroków kobiety.
    -Chyba podjęłaś już decyzję. – Rzekł wstając zza biurka.
    -Znasz mnie przecież, nie mogłabym bez niego wytrzymać. – Powiedziała obserwując pęczniejącego szybko kutasa swego męża. Usiadła na skraju ciemnego biurka, przesuwając swym tyłeczkiem stertę papierów. Tomasz zasiadł na krześle przed nią. Kutas prężył się coraz bardziej. Kobieta podwinęła obcisłą mini, po czym delikatnie rozchyliła nogi.
    -Oj znam Cię znam. W końcu kiedyś byłaś moją ulubioną kochanką. – Powiedział, oglądając wdzięki swej kobiety.
    -Kiedyś? – Odparła słodko, odsłaniając swą cipkę. Delikatna dłoń kobiety odchyliła zielony, pokryty elegancką koronką materiał majteczek. – Założę się że ona nadal jest twoją ulubienicą.
    -Zakład jest tu nie potrzebny. Dobrze wiesz, że Twoja pipka jest doskonała. – Powiedział, nie mogąc oderwać wzroku od rozkosznej szparki. Marcelina skwitowała jego odpowiedź słodkim rechotem.

    Klęczał przed nią i z pełnym zaangażowaniem pieścił mokrą cipkę. Jego język szalał na jej brązowiutkich wargach sromowych. Pipka pachniała wybornie. Uwielbiał jej smak. Jego usta w końcu utonęły w tej cudnej grocie. Mężczyzna mlaskał głośno, nie mogąc się nasycić jej delikatnością. Marcelina mruczała jak kotka. Z zadowoleniem kręciła lekko głową, odrzucając niesforne włosy na ramiona. Jej dłoń masowała pierś przez materiał koszuli. Kształtne cycuszki prosiły aby je wyzwolić. Kobieta zaczęła więc powolutku rozpinać resztę guziczków. Zostawiła jedynie dwa. Doskonale widać było jej pokryty bliznami biust leżący wygodnie w koronkowym staniczku. Mężczyzna nie przestawał pieścić cipeczki. Cały czas komplementował jej zapach, delikatność i smak. Marcelina odpowiadała na to chichotem. Jej dłoń co chwila schodziła w okolice krocza, masując gładkie udo. Gdy oderwał się wreszcie od cudnej pipki, kobieta wyjęła piersi z obszernych miseczek. Mężczyzna zaczął je pieścić z uznaniem. Duże, kształtne cycki po kolei odbierały porcje pieszczot. Prawa dłoń mężczyzny ugniatała je lekko. Kobieta dyszała ciężko, odczuwając potężne podniecenie.

    Kucała przed nim i pochłaniała zachłannie pyszne przyrodzenie. Znała dobrze tego kutasa, więc bez problemu brała go całego do ust. Siorbała przy tym cichutko. Jej powinięta na brzuszek spódniczka nie zasłaniała już wpijających się w rozkoszną szparkę przemoczonych majteczek. Duże cycuszki drżały wyłożone na grube miseczki staniczka będącego uzupełnieniem kompletu bielizny. Rozpięta koszula kołysała się w rytm powolnych ruchów ciała kobiety. Tomasz opierając ręce na biodrach, nie zamierzał nadawać tempa. Lubił, kiedy robiła mu loda. Od czasu gdy skończył z Joanną, nikt nie potrafił dorównać Marcelinie.

    Stała oparta o biurko. Lewa nogę położyła na ciemnym blacie. Jej cycki lekko zwisały, kołysząc się cudnie. Tomasz Penetrował jej cipkę. Był delikatny. Jego penis co chwila powoli zanurzał się w mokrej szparce aż po jądra. Marcelina jęczała rozkosznie. Jej rozerwane majteczki zabłądziły na lewej łydce. Przemoczona bielizna zabawnie tańczyła na gładkiej skórze. Na prośbę kochanki mężczyzna zwiększył tempo. Jego jądra zaczęły się obijać o mokre łono. Delikatne klaskanie przybierało na sile. Tomasz stękał głośno. Było mu bardzo dobrze.

    Siedział na krześle, Marcelina mająca na sobie już tylko rozpiętą koszulę i niesforny staniczek ujeżdżała go. Jej powolne ruchy pasowały Tomaszowi. Czuł jak ciasna pipa zaciska się na jego żylastej fujarze. Kobieta stękała słodko. Czuła za plecami ciężkie oddechy kochanka. Wiedziała, że jej cipeczka za niedługo karze mu dojść. Nie chciała za szybko kończyć zabawy. Delikatnie zeszła z wielkiej maczugi i zrzuciła z sienie pomiętą koszulę. Stukając obcasami po lśniącym parkiecie znów podeszła do biurka i położyła się na nim. Spocone plecy przylgnęły do rozgrzanego lekko blatu. Tomasz posłusznie wszedł w jej odbyt. Kakaowe oczko kobiety było strasznie rozjechane. Jako, że obiecała sobie oddać swą cipkę mężowi, sama zawsze zabawiała się z czarną dziurką. Z czasem zbyt bardzo ją rozjechała. W tamtej chwili uznała jednak że Tomasz powinien ją przeorać. Mężczyzna był nachalny. Jebał ostro jej dupę. Znów zaczęła więc głośno jęczeć. Uwielbiała czuć w sobie tego kutasa. Czuła każdą jego żyłę. Czuła jak jej krocze płonie. Tomasz z dumą patrzył na jej zadowoloną twarz.

    Siedział w skórzanym fotelu. Marcelina skakała na jego przyrodzeniu. Mokra cipka co chwila odbijała się od mokrego od jej soczków podbrzusza mężczyzny. Tęgi kutas kochanka zdawał się płonąć. Mięśnie zwieraczy zaciskały się na nim cyklicznie. Lubił jebać ją analnie gdy szczytowała. Jej piski i widok tańczących piersi zmusił go do szczytowania. Wiedział, że nadchodzi wytrysk. Skupił się więc jak tylko mógł. Marcelina doskonale rozpoznała jego wyraz twarzy.  Oderwała od swych jędrnych pośladków dłonie kochanka. Na delikatnej skórze pozostały jedynie ślady po głęboko wbitych paznokciach. Odrzucone energicznie włosy, przykleiły się do spoconych pleców. Kobieta w pośpiechu zeskoczyła z drżącej pały, po czym uklęknęła przed wstającym na równe nogi Tomaszem. Marcelina masując swoje cudnie kształtne cycki czekała na zasłużone nasienie. W pełnym skupieniu obserwowała czerwoną żołądź, wystawiając języczek. Tomasz pospiesznie trzepał żylastego chuja. Wreszcie doszedł. Sperma wielkimi kroplami spadała wprost do ust kobiety. Tomasz stękał głośno, wyciskając z siebie duże dawki nasienia. Biała maź opadała na języczek i słodką buźkę jasnowłosej suczki. Kobieta z zadowolenie ujęła lśniącego fiuta w dłoń i wzięła do ust wielką żołądź. Mrucząc słodko wysysała spokojnie resztki przepysznej spermy.
    -Mmm, chyba podjęłam dobrą decyzję. – Powiedziała radośnie, gładząc rączką śliskiego penisa.
    -Dziś przypomniałaś mi o sobie, kochanie. – Odparł dochodząc do siebie.
    -Ja nigdy nie zapomniałam o Tobie i Twoim koleżce. Cóż, za nim tęskniłam nawet bardziej. – Odparła po czym zaczęła zbierać z podbródka gęste krople.
    -Może znów zaczniemy to robić częściej.
    -Byłoby wspaniale. – Szepnęła z uśmiechem, po czym dała słodkiego całusa siniej żołędzi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • Uleglam szantazowi – gwalt zbiorowy

    Dziwka – Podległości po latach -Uległam szantażowi. Mąż był za granicą. Nudziłam się, w Internecie znalazłam ogłoszenie jakiegoś pana proponującego ekscytującą zabawę. Spotkałam się z nim na kawie – dobrze zbudowany przystojny 40-latek, jak się przedstawił „Piotr”, prezes jakiejś nieznanej mi firmy. Zgodziłam się przyjść do niego na noc. Tam niespodziewanie spotkałam było jeszcze kilku panów. Była to szalona noc, alkohol, koka, sex był brutalny, kamerki na ścianach filmowały orgię. Podniecona, pijana, oszołomiona, pozwalałam im na wszystko. Następnego dnia życie wróciło do normy. Jeszcze trochę bolały mnie piersi tak brutalnie ściskane i gryzione, jeszcze trochę bolała mnie cipka. Wspominałam jeszcze te chwile z nocnego przyjęcia, ale powoli wszystko stawało się jakieś nierzeczywiste, takie jakieś zamglone jakby należało do moich nocnych erotycznych marzeń, O tym, co było przypomniał mi niespodziewany telefon w piątek popołudniu. -Tu Piotr- przedstawił się głos w telefonie. Poznałam go od razu! Paula widziałem Cię wczoraj w galerii z córką. Ta twoja mała ma śliczne piersi! Powiedz mi szczerze, czy jest jeszcze dziewicą? Roześmiałam się. Córka jakiś czas temu powiedziała mi, że straciła dziewictwo ze starszym kolegą z liceum. A czy znasz w Warszawie 16 letnie dziewice? Tak miałem nadzieje! Odpowiedział Piotr to zabawimy się razem. Piotrze, krzyknęłam, proszę nie mieszaj do tego mojej córki! Czy ja ci nie wystarczam! I jak to sobie wyobrażasz? Jak mam to jej zaproponować? Piotr wyjaśnił: dasz jej taką tabletkę, po której z radością zrobi wszystko, co będziemy chcieli a potem o niczym nie będzie pamiętała! Są dwie opcje Paula! Albo to zrobisz albo córka dostanie na maila filmy z tobą. Wiedziałam, że muszę go słuchać Mógł zrujnować cały mój świat. Zapytałam tylko -I naprawdę nie zrobicie jej nic złego?- -Paula!- Powiedział Piotr, -Wiesz, że nie krzywdzimy kobiet – było ci chyba w naszych ramionach całkiem dobrze czyż nie? Więc i córce nic złego nie zrobimy! A chyba nie chcesz, żeby się dowiedziała o tobie i o nas?-.-Jasne Piotrze! Zrobię, co każesz!- Pół godziny później srebrnym mercedesem jakiś młody chłopak przywiózł dla mnie przesyłkę jak to powiedział -od prezesa-. Otworzyłam paczuszkę a w niej była fiolka z pastylkami i napisana na komputerze instrukcja -rozgnieć jedna tabletkę i podaj córce około godziny 22! Z niepokojem czekałam wieczoru. Córka wzięła prysznic i w szlafroczku siadła ze mną w salonie i oglądałyśmy telewizję! Po filmie w szklaneczce, którą już wcześniej sobie przygotowałam, rozpuszczając w kropelce wody na dnie sproszkowaną tabletkę, podałam jej sok. Oglądając jakiś koncert rozmawiałyśmy jeszcze chwile o jej szkole, opowiadała o tym, co było na lekcjach, czego uczył ich ostatnio ksiądz na religii. Nagle z brzękiem szklaneczka wypadła jej z ręki. Przestraszyłam się trochę widząc jak opiera głowę o oparcie kanapy i jak bezwładnie opuszcza ręce, ale po chwili jej równy oddech uspokoił mnie. Siedziałam bezradnie nie wiedząc, co mam robić, gdy w romantyczną muzykę z ekranu wdarł się dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć. Tak jak myślałam w progu stali Piotr z 20-letnim Andrzejem i jeszcze jakimś panem wyraźnie od nich starszym, może 60- letnim, prowadzącym na smyczy czarnego sznaucera olbrzyma!. -Witaj Skarbie- powiedział Piotr. -Dziękujemy, że zaprosiłaś nas na zabawę i zapewniłaś doskonałe towarzystwo- Pozwól, że Ci przedstawię Marka – naszego doświadczonego przyjaciela i wspólnika. Zaczerwieniłam się, -ale ja nie wiedziałam, że nie będziesz sam Piotrze!- -Paula! pozwól, że wejdziemy i rób, co każemy!-Panowie ominęli mnie, w hallu Marek przywiązał psa do wieszaka a następnie weszli do salonu, ja zaś pogłaskałam przez chwilę pieska, zamknęłam porządnie drzwi i weszłam za nimi. Stojąc w drzwiach do salonu widziałam jak panowie siadali na fotelach rozmawiali głośno, a moja córka wciąż leżała nie reagując na ich obecność. Paula- powiedział Piotr, -podejdź do córki, rozepnij jej szlafrok i pokaż nam ją!-. Wiedziałam, że nie mogę protestować. Posłusznie podeszłam do kanapki i pochyliwszy się nad śpiącą Kasią rozpięłam kolejno wszystkie guziczki jej szlafroczka, rozwiązałam paseczek i rozchyliłam go, obnażając jej nagie jasne ciało! Panowie aż wstali z fotela i podeszli bliżej. -Śliczna dziewczyna- powiedział Marek – wiemy, po kim odziedziczyła urodę!-Piotr pochylił się wziął córkę za rękę i pociągnął do siebie. Z lekką trwogą zobaczyłam, że otwiera oczy i rozgląda się dookoła.-No no- powiedział Piotr! -Nie leń się suko! Wyskakuj z ciuchu! Rozepnij mi spodnie i weź do buzi-. Kompletnie zszokowana patrzyłam jak córka strząsa z siebie rozpięty szlafrok, nie reagując na moja obecność naga z rozrzuconymi długimi kasztanowymi włosami, które sięgały sterczących sutek jej piersi, klęka przed Piotrem, rozpina jego spodnie, zsuwa je obnażając jego silne owłosione nogi, zsuwa bokserki wyjmując z nich sterczącego członka. Stojąc z boku patrzyłam jak córka śmiało dłonią pieści Piotra, jak zsuwa jego skórkę, jak językiem liże czerwoną główkę. Patrząc na to uświadomiłam sobie, że poprzednio ja tak właśnie czułam w ustach tego członka i widząc białe drobne i szczupłe dłonie mojej córki obejmujące tego sztywnego kutasa uświadomiłam sobie jak długiego członka przyjęłam podniecona w moje biodra. Westchnęłam głośno a dźwięk ten wyrwał ze swoistego transu pozostałych mężczyzn wpatrzonych w to jak 16 – letnia śliczna dziewczyna, nie widzi niczego poza członkiem rytmicznie zagłębiającym się w jej ustach. W tej chwili młody mężczyzna stanął za mną i zapytał -pozwolisz Piotrze- -jasne Andre jest twoja- usłyszałam. Stojąc nieruchomo poczułam jak przyciska się do moich pleców, jak jego ręce obejmują moje biodra, głaszczą je przez spódniczkę a potem wolno wędrują do góry obejmują moje piersi w bluzce, poczułam ich uścisk a potem szarpnięcie, które wyrywając guziczki zamieniło białą bluzeczkę w kawałek szmatki, spod której wynurzyły się moje wciąż jeszcze ostre suteczki. Stałam cały czas nieruchomo czując jednakże na plecach jak Andrzejowi rośnie w spodniach jego męskość i czując jak jego dłonie ugniatają i ściskają moje nagie już piersi.Wiedziałam, że jest to paranoja, ale mimo to świadomość, że uczestniczę z córką w jakiejś orgii seksualnej z kompletnie obcymi facetami była dla mnie szalenie podniecająca. Przytuliłam się plecami do Andrzeja, objęłam dłońmi jego dłonie, tuląc lewą do serca a prawą, wiodąc w dół poprzez brzuch, wsunęłam pod spódniczkę i majteczki. Poczułam natychmiast jak jego duże twarde palce sięgają pomiędzy moje nabrzmiałe wargi sromowe, rozchylają je brutalnie, naciskają stercząca łechtaczkę i szukają pulsujacego obwodu mojej cipki. Wparta w stojącego za mną mężczyznę, półnaga, głośno oddychając, na oczach obcych nieznanych facetów bezwstydnie i świadomie oddawałam się dłoniom tego mężczyzny, wiedząc jednocześnie, że dobrowolnie i świadomie podałam córce narkotyk, który zamienił ja – skromną powściągliwą dziewczynkę w sukę gotową zaspokoić każdego członka, czekająca niecierpliwie, obracającą nagimi biodrami w oczekiwaniu wyłącznie brutalnego rznięcia. Jedna moja pierś była przykryta macającą ją dłonią Andrzeja, ale wszyscy widzieli jak w d**giej nabrzmiała moja sutka, jak powstała brodawka, wołając też o uścisk! Musiałam wyglądać podniecająco, bo wpatrując się we mnie Piotr z głośnym jękiem eksplodował zalewając usta i twarz córki powodzią swej spermy. Pamiętałam w swych biodrach, z jaką siłą Piotr wyrzuca nasienie i nie zdziwiłam się tym, że córka nie mogła połknąć tej dawki. Orgazm Piotra przerwał napięcie. Odsunął się on od córki, poczułam ze Andrzej mnie puszcza a Marek spokojnie mówi -Paula zajmij się małą-. Posłusznie podeszłam do klęczącej wciąż córki, też uklękłam i poczułam jak jej usta szukają moich warg. Po raz pierwszy w życiu usta te pocałowałam nie jak mamusia kochająca córkę, ale jak doświadczona kochanka d**gą podnieconą kobietę. Wpijając się w jej usta poczułam język rozchylający moje zęby i penetrujący moje usta! Jej ręce objęły mnie i przytuliły, tak ze nasze nagie piersi zwarły się z sobą. Po chwili uwolniłam swoje usta i delikatnie zaczęłam zbierać językiem z jej twarzy kwaśnosłone nasienie Piotra. Czułam jak jej piersi unoszą się, jak spazmatycznie podniecona oddycha, głaskałam jej plecy opuściłam dłonie na pośladki przytulając je do moich bioder a następnie palcami szukałam rozchylając je tych dziurek, których pieszczoty dają nam tyle rozkoszy. Nieoczekiwanie poczułam, że jej pupka otwiera się pod moimi palcami tak jak pod palcami Marka otwierała się moja cipka! Usłyszałam jednocześnie śmiech otaczających nas panów -brawo Paula przygotuj córeczkę! Zobaczysz jak jej będzie dobrze!- Oddychając ciężko poczułam jak dłonie córki obejmują moje piersi i ściskają je namiętnie. Nie przestając palcami lewej dłoni pieścić pupki córki prawą ręką objęłam także i jej pierś drażniąc palcami i tak nabrzmiałe sutki, ściskając brodawki. Tym razem uścisk ten wyrwał z ust mojej córki jęk rozkoszy a na ten odgłos panowie westchnęli i Andrzej powiedział: -dość tego nie leńmy się- Katem oka zobaczyłam jak obaj rozbierają się zostawiając na podłodze rzucone ubrania a następnie podchodzą do nas. Marek nagi i podniecony ukląkł za moją córką chwytając ją za biodra i przyciągając do siebie a ja poczułam jak moje biodra obejmują dłonie Andrzeja, przyciągają mnie do niego i jak o moją pupkę ociera się wielki sterczący członek Andrzeja!. Całując cały czas córkę widziałam jak ona odchyla do góry biodra ułatwiając Markowi wejście w mokrą rozchyloną cipkę. Patrząc na to odruchowo naśladowałam ją poddając swoją kobiecość Andrzejowi. Przez chwilę czułam jak wodzi członkiem po mojej kobiecości a potem nagle poczułam jak jego gruba pałka rozrywa moją cipkę wnikając do mojego wnętrza. Wyprężyłam się w spazmie rozkoszy dziwiąc się jednocześnie jak czuć różnicę członków, jak ich wielkość i kształt są wyczuwalne w cipkach i jak dają zróżnicowaną rozkosz! Poczułam jednocześnie ze córka skupia się na penetrującym jej cipkę członku Marka. Nie całowała mnie już tak namiętnie, przeciwnie oderwała się od moich ust i silnymi wahnięciami zaczęła przyjmować w siebie kutas tego starszego od niej o wiele lat mężczyzny. Z jej ust wyrywały się niekontrolowane jęki rozkoszy a młodziutkie piersi kołysały się pchane mocnymi ruchami bioder Marka, który trzymając córkę za włosy wbijał w nią swojego silnego członka. Również i ja świadomie przyjmując od tyłu w siebie Andrzeja poczułam, że puszcza moje biodra, chwyta za włosy i ciągnąc za nie nabija mnie na swoją buławę. Ból wywołany tym chwytem paradoksalnie zwielokrotnił odczuwaną przeze mnie rozkosz i tak poddawałam się potężnym pchnięciom grubego członka z głową odchyloną do góry czując jak każde pchnięcie bioder Andrzeja wywołuje spazm w całym ciele! Moje piersi mniejsze od piersi córki nie kołysały się tak mocno, ale czułam jak poruszają się wraz z ruchami całego mojego ciała! Stojący z boku i przyglądający się nam Piotr podszedł nagle do nas i powiedział -dość leniuchowania kobietki – zajmijcie się mną- Najpierw moja mała posłusznie wzięła do ust jego członka, zaczęła lizać a po chwili Piotr odwrócił się do mnie. Podniecona i rozpalona pchana od tyłu przez Andrzeja wzięłam do ust członka Piotra i czując cały czas pchnięcia Andrzeja starałam się ustami zaspokoić Piotra tak, aby w moich ustach znalazł większą rozkosz niż w ustach mojej Kasi! Obejmując wargami jego członka lizałam w buzi poruszająca się główkę przygryzałam ją starając się nie poddać wyłącznie rozkoszy odczuwanej w biodrach branych brutalnie przez Andrzeja, ale także dawać taką Piotrowi. Czułam w ustach, że jego członek zaczyna coraz mocniej odczuwać moje starania i wtedy prawie równocześnie poczułam w biodrach gorące nasienie Andrzeja, d**giego mężczyzny, który w ciągu kilku dni napełnił mnie sobą i w ustach tą słono kwaśną spermę Piotra. Zarówno ja jak i obaj panowie krzyknęliśmy spazmatycznie, gdyż ten kombinowany podwójny wytrysk wprawił moje ciało w skurcz rozkoszy, jakiej jeszcze wcześniej nie przeżyłam. Nasz wspólny orgazm przyśpieszył ruchy bioder Kasi nadziewającej się długimi posunięciami stojącego na czworaka ciała na członka Marka i wywołał świadomy orgazm Marka i równie silny, choć w narkotykowym upojeniu mojej córeczki. Marek cofnął się od niej a ona z cichym jękiem upadła na podłogę. Przez chwilę wszyscy oddychaliśmy głęboko dochodząc do siebie a potem Marek i Andrzej usiedli na fotelach natomiast Piotr sięgnął do teczki i wyjął z niej starannie zapakowane pudełko.-Paula- powiedział, -to dla ciebie-. Zdziwiona rozpakowałam paczuszkę i czerwieniąc się jak uczennica, którą przecież jestem, zobaczyłam lezący w jej duży czarny wibrator. -Teraz’ kontynuował Piotr -my sobie odpoczniemy a ty zrobisz nam pokaz-.-Jak to?- wyjąkałam, -normalnie- odpowiedział Piotr. -popieścisz się i włożysz sobie sama. Ale najpierw możesz się napić drinka i odpocząć trochę- Mówiąc to Piotr ponownie sięgnął do teczki i wyjął małą piersiówkę z jakimś napojem. Pijąc go, oprócz silnego już tym razem alkoholu wyczułam te same zioła, które podali mi tamtej nocy. Przez chwilę wszyscy skupiliśmy się na oglądaniu jakiegoś psychodelicznego teledysku w MTV aż nagle poczułam kolejny napływ krwi do bioder, wstałam i w rytm muzyki zaczęłam zwolna tańczyć przesuwając po swoim ciele ten czarny błyszczący wibrator. Widziałam jak panowie skupili swój wzrok na mnie biorąc w dłonie swoje członki i powoli je głaszcząc. Ten widok dodatkowo mnie podniecił. Zapragnęłam, aby ponownie zrobiły się duże, aby ponownie pragnęli mnie i tylko tym razem mnie a nie mojej młodziutkiej córki. Tańcząc obwodziłam wibratorem piersi, przygniatałam nim sutki a po włączeniu prądu delikatny szum wibracji dał się słyszeć mimo grającej muzyki. Widząc, że jak pod napięciem prądu panowie podniecają się powoli podniosłam wibrator do ust i obejmując go delikatnie wargami zaczęłam wodzić po nim języczkiem. Wszyscy trzej panowie jak zahipnotyzowani wpatrywali się we mnie a członki w ich dłoniach robiły się ponownie duże! Podniecona widokiem tylu pragnących mnie zróżnicowanych kutasów wolno opuściłam wibrator – patrząc na nich wycelowałam nim w swoją cipkę i silnym ruchem wbiłam w swoje ciało! Zarówno mój jęk rozkoszy jak i głośne westchnienie całej trójki zakłóciło rytm muzyki. Odchylona do tyłu stałam gwałcąc swoje opalone jasne biodra tym czarnym wibratorem a piersi moje wibrowały w rytm jego ruchów. Po chwili moja napięta do ostateczności pochwa skurczem orgazmu zamknęła w sobie wibrator a ja krzyknąwszy upadłam na podłogę. Panowie mocno już podnieceni oklaskami przyjęli zakończenie mojego pokazu. Na chwile chyba usnęłam gdyż jak otworzyłam oczy w telewizji na wideo leciał jakiś film pornograficzny, ja leżałam na kanapie a moja córka siedziała na sąsiednim fotelu. Zobaczyłam jak do pokoju wchodzi Marek prowadząc za obróżkę sznaucera a Piotr widząc, że obudziłam się powiedział -Paula, świetnie się bawiliśmy, tylko nasz King jest zaniedbany! On lubi cipki i niejedną już pieprzył. Ale zwykle może tylko raz. Więc ty zadecyduj czy sama jemu dasz czy też ma dać mu Kasia!-Tym razem nawet się nie zastanawiałam! Byłam zmęczona, nie miałam ochoty na nowości. Bez wahania powiedziałam – -chyba mała lepiej się nim zajmie- ona kocha zwierzęta.- Wszyscy roześmieli się a Marek podszedł do córki i popychając ją zrzucił na kolana z fotela. -No bądź miła dla pieska- powiedział-. Córka ponownie klęczała na podłodze wypinając pupę, ale tym razem zobaczyłam, że wielki sznaucer obwąchuje jej cipkę, jak liznął ją i jak szybkim susem skacze na nią obejmując jej jasne ciało swoimi czarnymi łapami. Ze zdumieniem zobaczyłam, że zamiast zrzucić go z siebie sięga ręką pomiędzy swoje uda bierze w dłoń długiego czerwonego członka Kinga i wprowadza sobie do cipki. Zafascynowana wraz z pozostałymi panami patrzyłam jak pies silnymi pchnięciami wprowadza członka w jej ciało a jego długi czerwony język dotyka jej pleców. Pies nie zastanawia się nad odczuciami suki. Ma odruch rżnięcia i jak dopadnie suczkę to wskakuje na nią i posuwa z całej siły bez żadnej refleksji. Tak też sznaucer potraktował Kasię. Widziałam jak ona się wypina do tyłu a pies dobija swój czarny zad do jej białej pupy, nerwowo przednimi lapami chwytając jej ciało ponad kołyszącymi się w takt pchnięć piersiami. Siedzieliśmy zafascynowani tym widowiskiem aż po chyba 15 minutach rznięcia pies widocznie miał wytrysk gdyż usłyszeliśmy głośny jęk Kasi a King zsunął się z jej pleców. Przez chwilę wszyscy siedzieliśmy milcząc a Kasia raz jeszcze westchnąwszy położyła się na dywanie. Po dłuższej chwili Marek powiedział -Cóż Paula! Wieczór był niezapomniany. -Jasne- roześmiał się Piotr. -Paula jest wszystko ok. Oby tak dalej.-. -A teraz- kontynuował Piotr -pomożemy ci tu posprzątać – a Andrzej wykąpie twoją córkę-. Zobaczyłam jak Andrzej podaje Kasi rękę podnosi ją i jak objęci wychodzą do łazienki. Po dłuższym czasie oboje czyści i pachnący wyszli z łazienki – długo to trwało, powiedział Andrzej, ale jeszcze chciała żebym ją raz jeszcze zerżnął. Tym razem wszyscy wstali już szybko. Ubrali się i całując mnie na pożegnanie wyszli z domu. Zaprowadziłam małą do łóżka i ja tym razem pocałowałam ją na dobranoc -Śpij dobrze córeczko!-Następnego dnia obudziłam ją koło południa! -Kasiu strasznie zaspałyśmy! ale wstawaj już!- Patrząc na jej spokojną uśmiechniętą twarz wiedziałam ze rzeczywiście nic nie pamięta.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Osak
  • 2045 (4)

    *Pięć lat wcześniej…

    -Jestem już na miejscu.
    -Doskonale, pamiętaj, ze kara ma być okrutna.
    -Wiem. Nie zawiodę cię. Sam wiesz, co zrobiłam Marcelinie.
    -Tak. Gdyby nie fakt, że cudownie się pieprzysz dziś byłabyś na miejscu Joanny.
    -Cóż, wiem, że było Ci ze mną dobrze. Szkoda, że nie mieliśmy okazji tego powtórzyć. – Jolanta odłożyła telefon, po czym zabrała się do przygotowań. Miała niezły ubaw patrząc na nieświadomą niczego sukę. Patrzyła jak żałosna kurwa stroi się, myśląc, że zobaczy się z Tomaszem. Domina miała na sobie sukienkę. Opięta mini sięgała do połowy ud.  Czarny ciuszek miał tylko jeden krótki rękawek. Niesymetryczny dekolt odsłaniał spory kawałek lewej piersi kobiety. Wprawnym ruchem ściągnęła z siebie fatałaszek. Na jej nogach gościły prześwitujące czarne rajstopy rozerwane na piczy. Ich również się pozbyła.  W swej walizce znalazła majteczki. Były one całe z koronki, która była mocno prześwitująca. Szybkim ruchem kobieta wciągnęła je na swój krągły tyłek. Jej pizda była jednak doskonale widoczna. Uwagę zwracały króciutkie włoski porastające całe łono. Kolejny na jej ciele zagościł biustonosz.  Nie miał on miseczek. Szerokie pasy krzyżowały się pod jej piersiami unosząc je znacznie. Biust wyglądał świetnie, jednak wciąż lekko obwisł. Pomiędzy wielkimi cycami widać było rzadką siateczkę wypełniającą stanik. Na nogi wciągnęła pończochy samonośne. Były dość długie. Ich koronka okrywała obszerne uda blondynki. Szybciutko wskoczyła w wysokie szpilki na grubej koturnie. Lubiła te buty, ponieważ wydłużały jej krótkie nogi. Następnie założyła na siebie gorset, który wymagał sporo pracy. Kobieta z cierpliwością sznurowała go, mocno zaciskając. Skórzany gorset doskonale modelował jej talię. Ostatnim elementem jej stroju były długie skórzane rękawice. Sięgały one ponad przedramię. Kobieta poprawiła włosy, tak, aby opadały po części na jej potężny biust i ruszyła w kierunku celi…

    *2045

    Na podłodze leżała jej koszula. Kamila właśnie zdejmowała z siebie biustonosz. Mruczała słodko, bawiąc się swymi dużymi cyckami. Jej biust był wspaniały. Duże naturalnie wiszące piersi ślicznotki, celowały swymi twardniejącymi sutkami na boki. Kobieta z zamkniętymi oczyma sięgnęła do swej cipeczki schowanej we wzorzystych majteczkach. Lubiła zabawiać się z kolczykami w swej norce. Patrycja nie dała się namówić prezesowi na piercing, więc Kamila przekłuła się dwa razy. Ciasna spódniczka podwinięta wysoko na brzuszek zakrywała pas do pończoch, które lśniły czernią na jej nogach. Czarne szpileczki oparte były o zawalone papierami biurko. Tomasz, jak co dzień o tej samej porze wszedł do biura.
    -Kamila…
    -Dzień dobry Panie prezesie… – Odparła słodko, wstając z krzesła.
    -Co Ty tutaj…
    -Chciałam Panu podziękować za wspaniały urlop. – Odrzekła słodko kręcąc tyłkiem.
    -Ach tak. No cóż, zatem chodźmy do mojego gabinetu, tam jest więcej miejsca.

    Mężczyzna siedział w fotelu, kiedy prawie całkiem naga dziewczyna dobierała mu się do kutasa. Jak zwykle w pracy nie miał bielizny.
    -Mmm, bardzo się za nim stęskniłam Panie prezesie… – Szepnęła słodko, wyjmując pęczniejącą fujarę ze spodni. Nie czekając na zachętę wzięła go do ust. Delikatnie masowała członek, ustami pieszcząc jego czubek. Kutas stale pęczniał. Wprawne usta dziewczyny wespół z jej zręcznymi dłońmi szybko postawiły go w pełną gotowość. Kiedy kutas już stał na baczność dziewczyna wstała. Tomasz zanurzył twarz między jej wspaniałymi piersiami. Ściskał je rękoma, cały czas pieszcząc ustami i głośno przy tym cmokając. Kobieta w podzięce zaczęła gładzić go po policzkach swymi delikatnymi dłońmi. Pocałował ją. Ich usta złączyły się na długo. Słodkie mlaskanie rozchodziło się po pomieszczeniu. Oboje oddychali głęboko. Ich serca łopotały.

    Na jej kostce wciąż utrzymywały się majteczki. Dziewczyna skakała na fujarze szefa. Kolczyki w jej cipeczce rozkosznie łaskotały jego prącie. Kamila pojękiwała, co chwila. Tomasz syczał rozpalony, co chwila muskając ustami jej plecy. Po chwili chwycił ją za biodra, aby podkręcić tempo. Dziewczyna jęczała z zachwytu. Jej coraz głośniejsze okrzyki nakręcały mężczyznę. Wkrótce do odgłosów, które z siebie wydawała, dołączyło głośne klaskanie jej pośladków o uda szefa.

    Stał za nią. Kamila oparta o biurko przyjmowała mocne pchnięcia. Jej jęki zagłuszały klaskanie jego mokrych jąder. Lubiła, kiedy jego spocone jaja lepiły się do jej spoconych ud. Tomasz trzymał ją za pośladek jedną ręką i co chwila mocno ściskał. Jego prawa dłoń pieściła cudną pierś. Nachylił się nad jej plecami i zaczął czule pieścić jej pachnącą szyję. Dziewczyna dalej jęczała okazując przeżywaną rozkosz. Jej wolna pierś podrygiwała seksownie w rytm coraz szybszej penetracji.

    Twarde sutki dumnie sterczały. Mocno odstawały w górę. Jej piersi bezładnie poruszały się w powolnym rytmie igraszek. Nagie plecy zwarły się z ciemnym drewnianym blatem. Tomasz powoli posuwał jej odbyt. Lubił to. Jej zajebista czarna dziurka zawsze doprowadzała go do orgazmu. Sekretarka pocierała delikatnie swoją zmęczoną już pipkę. Była bardzo delikatna, a szef nigdy jej nie odpuszczał. Czerwone wargi sromowe oczekiwały delikatności, którą dawały delikatne paluszki dziewczyny.

    Kutas wystrzelił z jej odbytu z wielką siłą. Tomasz głośno zawył. Potężna salwa nasienia trysnęła na Kamilę zalewając jej cipeczkę, potem brzuszek i piersi, a pojedyncze krople spadły na śliczna buzię. Opadł na nią zdyszany i zaczął namiętnie całować.

    * Pięć lat wcześniej…

    Joanna stroiła się dla Pana w podzięce za chwilową wolność. Musiała tak go tytułować, po tym jak dowiedział się o ojcostwie. Winił ją za to, że ominęły go narodziny dziecka. Joanna kochając go bez reszty godziła się na każde upokorzenie. Gotowa była poświęcić wszystko aby tylko móc go spotykać. Tak się składało, że jej cela była jednocześnie miejscem tortur. Pełno w niej było różnych strasznych gadżetów. Przez ostatnie tygodnie przybyło sporo narzędzi. Zdawała sobie sprawę, że większość z tych okrutnych zabawek przeznaczono dla niej. Dostawała dreszczy na widok niektórych z nich. Teraz jednak cieszyła się na spotkanie. Stała przed zniszczonym starym lustrem. Niewyraźnie widziała swe odbicie. Mimo swego wieku trzymała się świetnie. Zawsze wyglądała młodo. Więc mając ponad sześćdziesiąt lat, wyglądała na niecałe pięćdziesiąt. Jej duże piersi dosyć już zwisały, jednak cały czas hipnotyzowały swym kształtem. Ciemno brązowa picza była okropnie rozjechana. Z jej wnętrza przebijał się jasnoróżowy przedsionek pochwy. Kobieta malowała się. Chciała dla niego wyglądać idealnie. Mocny makijaż miał z niej zrobić kurwę – dokładnie taką, za którą miał ją Tomasz. Jej wargi miały krwistoczerwony kolor. Po umalowaniu się założyła różowy wzorzysty gorset na swój już niezbyt jędrny brzuszek.  Ciasna część bielizny odbijała lekko światło, które wpadało przez małe okratowane okno. Jej piersi wypłynęły nad małe miseczki sztywnego ustrojstwa. Kobieta po uporaniu się z upartym zamkiem gorsetu, wciągnęła pończochy. Przypięła do nich mało elastyczne paski przyszyte do gorsetu. Zrobiła to z łatwością. Ciasny materiał lśnił, ślicznie modelując jej nogi. Czarne koronkowe majteczki były uzupełnieniem dla pończoch. Założyła różowe zamszowe szpileczki i okręciła się zwinnie, przeglądając w lustrze. Wyglądała świetnie. Delikatne fałdki na brzuchu przykrył gorset, ciasne miseczki sprawiły, ze jej biust odmłodniał. Nawet lekki cellulit na udach wyglądał sexy. Dopełnieniem kreacji była mini sukieneczka utkana w rzadką koronkę. Grube, elastyczne nici ciasno oplatały jej ciało. Różowy ciuszek miał tylko jeden, długi rękaw. Dekolt kończył się tuż nad miseczkami gorsetu. Dół sukienki kończył się na pośladkach ukazując skrawek jej majteczek.

    Do pomieszczenia wkroczyła niska, puszysta blondynka.
    -A ty, kurwo co?! Masz czas na przebieranki?! – Wrzasnęła nie kryjąc złości.
    -Kim Pani jest?
    -Milcz dziwko! Odezwiesz się kiedy Ci pozwolę! Ściągaj z siebie te szmaty! – Odparła groźnym tonem. Joanna nie zamierzała oponować. Posłusznie zabrała się do wykonania polecenia nieznajomej. – Szybciej! Nie przyszłam tu dla zabawy. Cóż przynajmniej nie Ty będziesz się dobrze bawić, ha ha ha!

    Joasia wisiała na dziwnej uprzęży. Sieć grubych czarnych sznurów mocno zaciśnięta na jej ramionach, nogach i biuście skutecznie krępowała jej ruchy. Jej sutki raniły mocne klipsy przypięte do uprzęży łańcuszkami. Kobieta kołysała się delikatnie, ze strachem czekając na rozwój wydarzeń.
    -Twój kochaś zatrudnił mnie. Dziś poznasz jego gniew. Wybrał mnie abym Cię ukarała. Poddasz się karze? – Spytała idąc powoli, rozkosznie stukocząc obcasami.
    -Ale…
    -Ty szmato! Miałaś okazję dobrze zacząć tę zabawę. – Jolanta przerwała jej stanowczo, po czym zsunęła z swej mokrej pizdy pachnące majteczki. – Teraz poznasz smak, który tak zasmakował Tomkowi. Mmm, jak on wspaniale pieścił moją piczę! Otwieraj gębę!

    Joanna popiskiwała z bólu. Majteczki w jej ustach nie mogły skutecznie zagłuszyć bólu który okazywała. Jolanta przypinała kolejne klipsy do jej warg sromowych.
    -No i jak się czujesz mała kurewko?! Zobaczymy ile jeszcze zniesiesz! Zaręczam, że mam sporo zabawek! – Niska blondynka wykrzykiwała podchodząc do blatu, na którym leżały jej gadżety. Na pipce Asi brakowało już miejsca na sprowadzające ogromny ból klipsy. – Och! Widzę że ci się to podoba, dziwko! Robisz się mokra! Czyli coś nas łączy! Zaraz się z Tobą zabawię. – Blondynka rzekła masując paluszkiem łechtaczkę swej suki. Mięśnie Joanny drżały. Jej uda zaczęły przeszywać bolesne skurcze. – Zaraz zaznasz troszkę rozkoszy. – Dodała odchylając klipsy. Spowodowała tym ogromny ból u swej ofiary. Nic sobie z tego jednak nie robiła. Przyłożyła masażer do mokrej szparki i zaczęła delikatnie się z nią droczyć. -No i jak?! Jest Ci dobrze dziwko?!
    -Tak jest! – Pisnęła ze łzami w oczach. Starała się przy tym nie wypuścić majteczek z ust, obawiając się konsekwencji.
    -Poznaj moją łaskę, kurwo! – Odparła okrutnym głosem. Coraz nachalniej drażniła cudną szparkę Aśki. Ciało skrępowanej kobiety mimo wieku wyglądało rozkosznie. – Widzę że moje przemoczone majteczki Ci zasmakowały, suko! – Kobieta krzyczała, patrząc jak soczki z cipeczki wylewały się na jędrne udo niewolnicy. Wkrótce ciemnowłosa doszła. Jej ciałem wstrząsnął orgazm. – Ha! Ha! Ha! Prawdziwa z ciebie kurwa! Takie dziwki już dziś ciężko spotkać! – Powiedziała z uznaniem Jolanta.

    Klipsy leżały na posadzce w kałuży rozkosznych soczków Joasi. Jolanta kopnęła delikatnie swe przemoczone od śliny majteczki. Podeszła do twarzy swej suki i krzycząc szarpnęła za łańcuszek przyczepiony do sutków.
    -Jak mogłaś je upuścić?! – Spytała rozgniewana, po czym szarpnięciem po kolei ściągnęła klipsy.
    -Aaa! – Joanna jęknęła rozpaczliwie, patrząc na czerwone z bólu brodawki.
    -Ty obleśna szmato! – Jolanta warknęła głośno. Kobieta uwodzicielskim krokiem podeszła do swego zbioru narzędzi i wzięła sztywny pejcz. – Teraz zostaniesz ukarana! – Drewniana końcówka niemal od razu uderzyła o obolałą cipkę. Krocze Joanny było czerwone. Jej rozkoszna cipeczka nie odwykła jeszcze od bólu który został zadany przez klipsy, a już musiała zmierzyć się z silnymi uderzeniami cienkiego pejcza.

    W jej ustach mieściła się kulka. Knebel skutecznie utrudniał jej mówienie. Leżała skrępowana na blacie, który  wcześniej był świadkiem penetracji pizdy Joli przez kutasa prezesa. Domina okładała ją pejczem składającym się z wielu gumowych frędzli.  Jej jędrne, seksowne pośladki podrygiwały raz za razem. Mocne uderzenia barwiły opalone lekko uda w pełną bólu czerwień. Joanna była wyczerpana. Ból który odczuła do tej pory, zupełnie ją wycieńczył.

    Uda niewolnicy szpeciły ogromne pręgi. Zranione prawie do krwi pośladki siniały coraz mocniej. Jolanta znów zaczęła drażnić aksamitną cipę swej ofiary. Nie trzeba było długo czekać aby zrobiła się mokra.
    -Spodobało Ci się. Nie dziwie się. Sama chciałabym aby taka piękność się mną zajęła. – Jolanta powiedziała stojąc przy stoliku z zabawkami. Wyswobodziła swe piersi, ukazując je Asi. – No i jak myślisz? Szczęściara z Ciebie co? – Spytała rozbawiona, udając że nie widzi potwierdzenia. – Nie słyszę! – Krzyknęła sięgając po paralizator na długim trzonku. Bawiło ją patrzenie na języczek niewolnicy miotający się w otworze po kulce. – A skoro nie słyszę to muszę Ci pomóc krzyczeć głośniej! – Warknęła po czym podeszła do obolałej pupy swej ofiary. Raz za razem zaczęła razić pośladki prądem.
    -Aaa! Błagam… Dość… – Joanna łkała rozpaczliwie.
    -Żałujesz?! – Blondynka syknęła po czym znów poraziła niewolnicę.
    -Tak! – Joasia pisnęła ze łzami w oczach.
    -Na pewno?! – Znów poraziła mocniej pośladek brunetki. Joanna aż wysoko uniosła tyłek. – Czy na pewno?!
    -Tak! Aaa! – Odparła czując kolejne porażenie. – Bardzo przepraszam… – Dodała łkając.
    -A ja myślę że nie! – Domina wrzasnęła, znów karcąc sukę. – Tylko udajesz, aby uniknąć kary! – Znów raz za razem raziła obolałe pośladki. Joanna wiła się i krzyczała rozpaczliwie. Ból który zadała jej domina był okrutny.

    -No cóż… – Jolanta masując delikatnie łono swej ofiary szeptała. – Myślisz że zasłużyłam na troszkę rozkoszy, brudna dziwko?! – Warknęła mocno poszczypując sutki swej suki. – Chyba zasłużyłam, co? To dzięki mnie byłaś dziś mokra? – Spytała dając soczystego klapsa Joannie.
    -Tak! – Wyjęczała obolała.
    -Też tak myślę. Więc teraz dasz mi rozkosz na którą zasługuję… – Jolanta powiedziała podchodząc do twarzy niewolnicy. – Pokaż ten różowiutki języczek. – Dodała masując delikatnie swe piersi. – Mmm, jaki delikatny. Myślisz że nada się do zaspokojenia mojej cudnej szparki? – Spytała masując palcami usta suki. Joanna potakiwała głową, ciężko dysząc. – Poproś. – Powiedziała, przysuwając swą rozgrzaną piczę do twarzy brunetki. – Błagaj o nią! Błagaj o jej rozkoszny smak!
    -Proszę… Jęknęła wyczerpana Joana. Ze wszystkich sił próbowała sięgnąć języczkiem porośniętej lekko piczy. Czuła jej wspaniały zapach. Znów zaczęła odczuwać silne pożądanie.
    -Błagaj o nią! – Jolanta sycząc masowała delikatnie swą norkę.

    Siedząc na twarzy swej niewolnicy Jolanta mruczała zadowolona. Języczek Joanny dawał jej dużo przyjemności. Blondynka masowała piersi suki, co chwila mocno je podszczypując. Lewą ręką Jolanta pieściła swą dużą pierś. Co chwila mocno ugniatała ją i wbijała ostre szpony.
    -Tak!!! – Jolanta wyjęczała przeczuwając nadchodzący orgazm. – Jesteś mi to winna suko! Och! – Popiskiwała rozkosznie. Joanna słodko siorbała mokrą od soczków piczę. Jej własne soczki spływały po obolałych pośladkach. Tak bardzo chciałaby potarmosić swą łechtaczkę. Musiała się jednak zadowolić rozkosznym smakiem gorącej szparki. Jolanta wiła się delikatnie siedząc na twarzy niewolnicy.

    Rozsznurowane nogi leżały bezwładnie na blacie. Jolanta podeszła do swej ofiary dopinając strap-on. Bez zbędnych uprzejmości wpakowała go w cipkę Joanny. Kobieta zawyła z bólu. Sztuczny kutas miał dosyć duży rozmiar. Jolanta penetrowała bezlitośnie.
    -Kurwa! Mmm… Podoba Ci się? – Spytała chwytając sukę mocno za szyję. Joanna z uśmiechem potwierdziła. Zaczęła odczuwać wielką rozkosz. Gumowe przyrodzenie w pełni zaspokajało jej spragnioną szparkę. Brunetka pocierając rączką łechtaczkę zaczęła rozkosznie jęczeć. Wielkie piersi Jolanty falowały w rytm ruchów jej bioder. Blondynka syczała z zadowoleniem, obserwując jak wielki fallus znika w szparce suki. – Pragnęłaś tego od dawna, czyż nie?
    -Tak! Och! – Jęczała rozkosznie Joanna. Czuła się wspaniale.
    -Z czego się cieszysz, Szmato?! – Jolanta warknęła nie przestając penetrować cipeczki. – Zaraz posunę drugą dziurkę, lepiej o to poproś!
    -Och tak! Błagam! Błagam, Pani!
    Jolanta wyszła szybko z cipki, po czym zaczęła ją energicznie pocierać dłonią. Joanna nie przestawała jęczeć. W jej oczach widać było czystą radość. Jolanta przygryzając wargę patrzyła jak jej suka wije się z rozkoszy.

    Cudne piersi Joanny falowały rozkosznie. Kobieta była w w pozycji na pieska. Jolanta Posuwała jej odbyt gumowym dildo na drewnianym trzonku. Kutas był ogromny. Czarna dziurka brunetki była okrutnie rozpalona. Przyjemny żar rozciągał się na całe krocze kobiety. Domina ostro ją posuwała. Joanna rozciągała pośladek rączką.
    – Widzę, że Ci się to podoba. A zatem czas zaspokoić twą śmierdzącą pizdę! – Blondynka krzyknęła po czym zapakowała czarnego chuja w szparkę niewolnicy…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • Inicjacja z przyjacielem

    Ta opowieść jest o tym jak zacząłem interesować się nie tylko dziewczynami, ale i chłopakami.

    Z Bartkiem znaliśmy się od najmłodszych lat, byliśmy rówieśnikami, często wyjeżdżaliśmy razem na wakacje z naszymi rodzicami. Nie mieliśmy przed Sobą żadnych tajemnic, kapaliśmy się nago, bawiliśmy się w różne gry i zabawy, często bawiliśmy się w więzienie, albo w wojnę żołnierzykami. Nie wiem, kiedy i kto ale kiedyś podczas takiej zabawy wpadliśmy na pomysł, że będziemy się bawić w rozkazy, jeden będzie wydał a drugi będzie je wykonywał, dziecięca zabawa. Były to proste zadania, fajnie podobało nam się, ja często wolałem je wykonywać dla Bartka. Pamiętam, że było lato I wyjechaliśmy na wakacje chyba do Bułgarii, dwie rodziny na dwa samochody, mieliśmy wspólny domek w jakimś ośrodku nad morzem czarnym. Mieliśmy chyba po jakieś 15 lat, nasze zabawy trochę się zmieniły, częściej graliśmy karty niż bawiliśmy się żołnierzykami czy innymi zabawkami. Dużo zawsze też rozmawialiśmy o wszystkim, była odgrodzona płotem, nie wiedzieliśmy, co to jest, więc poszliśmy sprawdzić, okazało się, że była to plaża naturystów. Jeszcze nigdy nie widzieliśmy tyle nagich ciał kobiet, facetów. Widzieliśmy tylko siebie, kilka razy. Podglądaliśmy tych ludzi przez małe dziurki w płocie. Wtedy też pierwszy raz zobaczyliśmy jak uprawia sex para, pieścił się, ona robiła mu loda, On lizał jej cipkę, waliła mu konia aż do wytrysku. Kiedy to zobaczyłem popatrzyłem na Bartka, On na mnie I nie myśląc długo ściągnęliśmy kąpielówki i zaczęliśmy się bawić.  Patrzyliśmy sobie na nasze kutasy. Bartek był obrzezany miał dużego ładnego kutasa, główkę miał dużą. Mój był trochę mniejszy z długa skórką i mniejsza główką, jeszcze wtedy nie mogłem ściągnąć skórki do końca, aby zeszła mi cała z główki.  Staliśmy na przeciwko siebie i waliliśmy konia, Bartek wystrzelił pierwszy duży ładunek jego spermy poleciał na mojego kutaska i jajka. Poczułem, że to mnie jeszcze bardziej podjarało i nie minęło kilka sekund jak również mój wytrysk poleciał na Jego kutasa. Staliśmy tak przez chwilę z opuszczonymi spodenkami, trzymając nasze kutasy w dłoniach, patrząc na siebie nie wiedząc, co się stanie i jak zareagujemy na to, co się przed chwilą wydarzyło. Wtedy Bartek powiedział:

    -Chyba to zostanie między nami, co się teraz wydarzyło.

    Nie myśląc powiedziałem:

    -Liczę na więcej takich zabaw.

    Bartek uśmiechnął się przytakną głową, nałożyliśmy kąpielówki i wróciliśmy do rodziców na plażę jakby nic się nie stało.  To był dopiero początek a już mi się bardzo podobało, byłem ciekaw jak to jest trzymać Jego kutasa i go masować i chciałem zrobić to, co ta Pani robiła z kutasem, chciałem wziąć do buzi i poczuć go w ustach. Ale bałem się jak On zareaguje na to i wtedy odkryłem, że bardzo chce nie tylko cipki, ale i kutasy. To były naprawdę udane wakacje, ale o tym w kolejnej części.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ervinnho
  • On, ona i on

    – Cześć, kochanie!

    Głos Marcina był taki bardzo radosny, jakby odniósł w pracy jakiś sukces. Byłam w kuchni, szykowałam obiad, ale obecność męża w domu zawsze mnie cieszyła.

    – Cześć, umyj ręce, zaraz podam pierwsze danie – odpowiedziałam.

    – To będzie i drugie?

    – Tak, musisz mieć siłę, przecież dzisiaj jest ten dzień!

    – Aniu, ale jaki dzień? – słyszałam zdziwienie w jego głosie.

    – No jak to, jaki? Dzisiaj jest TEN dzień!

    – Aaaaa, prawda, zupełnie zapomniałem…

    – No widzisz, ale ja pamiętam.

    Kiedyś ustaliliśmy, że wybieramy jeden dzień w miesiącu, który jest dniem absolutnej wolności seksualnej, gdzie każde z nas może wypełnić swe najskrytsze marzenia, oczywiście w pewnych granicach.

    – Kurde, zapomniałem, że to dzisiaj…

    – Jak to, zapomniałeś? – byłam zaskoczona.

    – No zapomniałem i zaprosiłem na popołudnie Tomka!

    Tomek to przyjaciel Marcina, znają się od podstawówki, są nierozłączni. Kiedyś byliśmy jedną paczką, a chłopaki konkurowali o moje względy. Zwyciężył Tomasz, byliśmy parą kilka lat, nawet myśleliśmy o ślubie. Zdarzyło się jednak coś, co spowodowało, że nasze losy potoczyły się inaczej…

    Nie wiem dokładnie, jak to było ale Tomek naraził się jakiemuś facetowi z miasta, uciekł za granicę, nie miałam pojęcia dokąd. Próbowali za wszelką cenę go dopaść, nawet mnie nachodzili. Nie miałam z chłopakiem żadnego kontaktu, po roku zaczęłam spotykać się z Marcinem, w końcu pobraliśmy się. Było nam bardzo dobrze ze sobą, mieliśmy i mamy bardzo dobrą pracę, nie musimy martwić się o przyszłość. Po trzech latach wydało się, że Tomasz nie miał nic wspólnego z aferą, przez którą ktoś ważny w strukturach przestępczych trafił do więzienia na długi lata i „zdjęto” z niego wyrok. Wyrok mafijny, oczywiście, teraz mógł spokojnie wrócić do domu. Zajęło mu to kolejny rok…

    Nie zdziwił się, że wyszłam za Marcina, raczej spodziewał się tego. Po powrocie pogratulował nam i znowu byliśmy trójką przyjaciół. Chłopaki widywali się kilka razy w tygodniu, jeździli razem na ryby, na wypady w góry, czy niekiedy spędzali wieczory w swoim towarzystwie. Ja też mam grono oddanych przyjaciółek, też często urządzamy sobie wieczory „panieńskie”, choć wszystkie jesteśmy mężatkami.

    – Nie możesz odwołać tej wizyty? – byłam wkurzona na męża.

    – Nie bardzo, koniecznie chciał się z nami spotkać.

    Kuźwa, a ja tak czekałam na dzisiejszy wieczór! Od dwóch godzin miałam w pupie dildo analne, w cipce cztery dopochwowe kulki gejszy. Każdy krok powodował, że nabierałam coraz większej ochoty na seks, a tu Tomek!

    – Nie pomyślałeś, nie? Mam taką ochotę na seks, że nie umiesz sobie tego nawet wyobrazić! – byłam coraz bardziej wściekła na męża.

    – No przestań, przecież wiesz, jaki on jest. Jeśli ma coś ważnego do przekazania, to musi to być już, natychmiast – Marcin próbował usprawiedliwić się.

    – Umyłeś ręce? Siadaj do stołu.

    Zjadłam obiad wcześniej, teraz mogłam popatrzeć na swego partnera. Marcin ma 187 cm wzrostu, tyle samo, co Tomasz. Obaj blondyni, mocno zbudowani, Tomek ma zarost na twarzy, Marcin codziennie się goli. Ponieważ znałam doskonale obu, wiedziałam, że nawet kutasy mają podobnej wielkości, nawet znacznej wielkości, wielokrotnie każdy z nich znikał w mojej cipce i w pupie. Patrząc na męża, wściekła, na stracony wieczór, nagle uśmiechnęłam się. Może jednak nie stracony, a wręcz przeciwnie?

    – Smakuje? – uśmiechałam się cały czas – mam nadzieję, że doda ci sił.

    – A co masz na myśli? – patrzył na mnie znad talerza.

    – Dowiesz się w swoim czasie…

    – Ale…

    – Nie ma żadnego ale! Dowiesz się!

    Moja stanowczość zastanowiła faceta, patrzył na mnie bardzo długo, nie powiedział ani słowa, zastanawiał się.

    – Przepraszam, ale chyba nie masz zamiaru…

    – Mam! – nie pozwoliłam dokończyć.

    – Ja pierdolę, naprawdę?

    – Tak i koniec dyskusji!

    Mąż patrzył na mnie mrużąc oczy, ale nic nie wyczytał z mojej miny.

    – Wariatka! – to był cały komentarz.

    – Być może…

    Nie rozmawialiśmy więcej, Marcin poszedł pod prysznic, po nim ja, nie wyciągałam swoich zabawek z siebie, ich obecność podniecała mnie i dawała dodatkową rozkosz. Niedługo później przyszedł Tomasz. Bardzo się zdziwił, kiedy wygoniłam go do łazienki, nie miał pojęcia, co się dzieje.

    – Do łazienki? Po co? – wytrzeszczył oczy.

    – Lepiej nie dyskutuj z Anką, wiesz, jakie ma pomysły – Marcin pogonił przyjaciela.

    – Ale co…?

    – Jazda pod prysznic, nie gadaj tyle. Ręcznik leży na szafce i nie próbuj się ubierać, masz przyjść świeży i pachnący! – wypchnęłam go za drzwi.

    – Ty naprawdę jesteś wariatka – Marcin pokręcił głową – naprawdę chcesz tego?

    – Tak, chcę. A to przez ciebie, niepotrzebnie go tu zaprosiłeś. Teraz chcę was obu…

    Tomek wyszedł z łazienki owinięty ręcznikiem.

    – Może ktoś mi powie, o co tu chodzi?

    – To może Anka ci wytłumaczy, bo je nie mam pojęcia – Marcin rozbierając się wskazał na mnie.

    – To proste – uśmiechnęłam się – jesteście jak bracia, wspólnie posuwaliście niejedną dupeczkę, jesteście podobni charakterem i fizycznie. Najpierw ruchał mnie Tomek, potem ty, Marcinie. Znam wasze kutasy doskonale, każdy z was dawał mi dużo rozkoszy, więc teraz pokażcie, co potraficie, jestem przygotowana na wszystko.

    Skończyłam swoją przemowę w momencie, kiedy nie miałam na sobie już nic. Zdarłam ręcznik z bioder Tomka i wzięłam w usta jego pęczniejącego penisa. Ssałam go mocno, masowałam delikatnie wielkie jądra. Przestałam na chwilkę, popatrzyłam na Marcina. Na szczęście nie potrzebował instrukcji, sekundę później jego wielki kutas rozpychał mą cipkę, z której wcześniej wyciągnął kulki. Trzepałam przyjaciela Tomka, patrzyłam jak mocno rośnie, prawie nie mieścił mi się w ustach. Marcin przestał mnie posuwać, złapał za biodra, uniósł je powodując, że była w powietrzu ciągle robiąc loda Tomkowi. Chwilę później mąż popchnął mnie na kanapę, wcisnął się w mą pupę, na szczęście zdążyłam wyjąć dildo. Teraz on się położył na plecach, wciągnął mnie na siebie, wszedł w cipkę, zaczął szybko się ruszać.

    – Tak, kochany, tak, ruchaj swą śliczną żonkę, jesteś niesamowity – wysapałam facetowi do ucha

    – Wiem, kochanie, wiem, jesteś najlepszą suczką do ruchania, jaką znam – to chyba był komplement.

    – Więc ruchaj swoją suczkę!

    Poczułam na biodrach ręce Tomka a sekundę później jego twardego kutasa miałam w dupie. Chłopaki złapali jakiś rytm i w momencie, kiedy Tomek wchodził w pupę, Marcin wysuwał się z pipki. Było to niesamowicie podniecające, po kilkunastu sekundach miałam swój pierwszy tego wieczoru orgazm. Był on tak wielki, tak silny, że nie wiedziałam, gdzie jestem, nie miałam przez kilka sekund pojęcia, gdzie jestem… Panowie nie przestawali, ruchali mnie jak automaty, znowu byłam na szczycie. Teraz klęczałam na podłodze, trzymałam w dłoniach dwa twarde kutasy i masowałam je, pomagając sobie ustami. Wystrzelili niemal równocześnie, zalała mnie potężna porcja spermy, większość w usta. Połknęłam tyle, ile zdołałam, resztę rozmazałam na biuście…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Chcecie ciąg dalszy? Piszcie w komentarzach

  • Nie-zwykla Rodzina cz 115. – Ojczym naprawia auto

    Od momentu przełamania lodów, z ojczymem nie przeszkadzała mi już jego obecność. Postanowiliśmy nigdy nie wracać do tego, co było między nami. Trochę żałowałam. Tom jest świetnym kochankiem. Ale jak nie chce…

    Z Tomem łączą mnie bardzo dobre relacje. Inna sprawa to jego syn Adam. On cały czas jest dla mnie opryskliwy i podły. Mamę traktuje dobrze i nie daje jej poznać, jaki jest naprawdę. Często też doprowadza Toma do zmartwień.

    Ostatnio Adam zabrał Tomowi jego samochód, aby udać się na imprezę. Ten był wściekły, że wziął auto bez pozwolenia. Ciągle są z nim jakieś kłopoty. W nocy obudziły mnie donośne głosy z pokoju Adama. Zdałam sobie sprawę, że wrócił do domu. Spojrzałam na budzik. Była trzecia w nocy. Cicho wyszłam z pokoju. Słyszałam jak Adam rozmawiał z Tomem. Głównie to Tom mówił, a Adam coś bełkotał. Widać nieźle się zabawił.

     

    – Nie dość, że wracasz tak późno to jeszcze jesteś pijany!

     

    – No i co?

     

    – Jak to, co?! Wziąłeś moje auto, nachlałeś się i zepsułeś silnik przez ostrą jazdę. Dobrze, że tylko to.

     

    – To cię tylko obchodzi…twoje auto.

     

    – Nie o to chodzi. Ciągle sprawiasz problemy, Adam.

     

    – No tak…pewnie żałujesz, że nie jestem święty jak ta dziwka.

     

    – Nie mów tak o niej. Jest twoją siostrą! – uniósł głos Tom.

     

    – Niezła mi siostra. Nie prosiłem o nią.

     

    – Natalie to mądra dziewczyna. Jej też sprawiasz przykrość.

     

    – Mam to gdzieś. Nie obchodzi mnie w ogóle.

     

    – Adam, nie przeginaj…

     

    – Widać, że tobie na niej zależy. Wcale się nie dziwie. Widzę jak chodzi ubrana…

     

    – Dosyć!

     

    Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę. Adam widać mnie szczerze nienawidził. Sprawiał mi trochę przykrości, ale trudno. Nie będę go błagać o braterską miłość. Niech się wali. Gdy tak słuchałam, zobaczyłam mamę jak w szlafroku idzie do pokoju Adama.

     

    – Natalie idź do swojego pokoju.

     

    – Ale mamo, Adam…

     

    – Idź skarbie. Ja z nimi porozmawiam.

     

    Po tym słowach poszłam do pokoju. Z tyłu słyszałam jedynie jak mama uspokaja Toma i Adama. Zawsze chciała ich godzić. Adam był dla niej dobry i posłuszny. Jakby wcale mu ona nie przeszkadzała. To ze mną zawsze miał jakiś problem. Nie pasowała mu moja obecność. Widać nie chciał mieć przyrodniej siostry.

     

    Następnego dnia po skończonym śniadaniu chciałam udać się do Toma. Był w garażu i grzebał coś przy samochodzie. Zawsze starał się sam go naprawiać. Mama była w pracy, a Adama nigdzie nie było. Gdy weszłam do garażu widziałam, jak Tom jest pochylony nad silnikiem samochodu.

    Miał białą koszulkę na krótki rękaw i krótkie czarne spodenki. Zaimponowały mi jego silne ramiona. Szybko zwrócił na mnie uwagę i uważnie mi się przyglądał. Miałam ubraną czerwoną koszulkę, odsłaniającą brzuszek oraz jeansowe szorty idealnie podkreślające mój tyłek.

     

    – Co tam Natalie?

     

    – A nic…naprawiasz samochód?

     

    – Tak…Adam tak go załatwił, że uszkodził silnik.

     

    – Nie pomaga ci naprawić go?

     

    – Nie…rano gdzieś zniknął. Pewnie pojechał do tych swoich kumpli. Ech…ostatnio z nim same problemy.

     

    Patrzyłam na niego ze smutkiem. Adam mu ciągle dodaje zmartwień.

     

    – Dasz radę naprawić auto?

     

    – Postaram się. Coś tam umiem. – powiedział uśmiechając się do mnie.

     

    – Mogę jakoś pomóc?

     

    – Wiesz co…wjadę pod auto i spróbuje coś dokręcić.

     

    Wtedy Tom położył się na leżance i wjechał pod samochód.

     

    – Podasz mi klucz francuski?

     

    – Nie wiem, który to?

     

    – Ten największy.

     

    Znalazłem wtedy i podałam mu.

     

    – To ten?

     

    – Tak. Dzięki.

     

    Tom coś tam dokręcał, a ja zwróciłam uwagę na jego krocze. Zrobiło się nabrzmiałe. Pewnie mój widok tak sprawił. Zastanawiałam się przez chwilę, po czym położyłam dłoń na kroczu Toma, masując mu kutasa przez materiał spodenek. Ten zadrżał lekko.

     

    – Natalie, co robisz?

     

    – Myślę, że ci to pomoże.

     

    Zsunęłam mu trochę spodenki, aby wyjąć jego kutasa. Ten był już nabrzmiały. Na jego widok robiłam się mokra. Pragnęłam go od dłuższego czasu. Pochyliłam się i wzięłam kutasa do ust. Zaczęłam go obciągać.

     

    – Natalie…nie powinniśmy…nie teraz… – lecz słyszałam, że mój język sprawia mu przyjemność.

     

    Potrzebował tego. Ma tyle zmartwień, że potrzebował ulgi i pocieszenia. A ja mogłam mu je zapewnić.

     

    Lizałam go po całej okazałości. Wkładałam go do ust, smakując jego główkę. Połykałam w całości. Po czasie przestałam a Tom wyjechał spod auta i wstał.

     

    – Podobało ci się tatusiu. – specjalnie użyłam tego terminu.

     

    – Bardzo. Jesteś cudowna. Przyznam bardzo mi ciebie brakuje, od tamtego czasu. – zaczął mi ugniatać piersi przez materiał koszulki.

     

    – Ja też tego pragnę. Weź mnie…

     

    Zdjął moją koszulkę. Uśmiechnął się na to, że nie miałam pod spodem stanika.

     

    – Masz świetne piersi.

     

    Wtedy zanurzył twarz w moich piersiach. Jego język zaczął lizać moje sutki, powodując u mnie ogromną rozkosz.

     

    W tym czasie zdjęłam szorty i zsunęłam je na dół. Teraz byłam już całkiem goła. Jedynie w butach.

    Tom już nie wytrzymał. Zamknął maskę samochodu i złapał mnie za tyłek. Posadził na masce, a ja rozchyliłam nogi ukazując moją ogoloną cipkę. On wtedy zdjął całkiem swoje spodenki. Klęknął przede mną i wsunął swój język do mojej pochwy. Jego język docierał wszędzie. Lizał mnie dokładnie po łechtaczce, aż zrobiłam się tam mokra. W końcu wstał i nakierował swojego kutasa do wejścia do cipki. Jego kutas był taki duży.

     

    – Włóż go. Pragnę go znowu poczuć.

     

    Złapał mnie za nogi, a później jednym potężnym pchnięciem, wszedł we mnie tak, że zakrzyczałam z rozkoszy.

     

    – O kurwa… – jęknełam.

     

    Przywarł do mnie z całej siły, wchodząc we mnie jak najgłębiej. Jego fiut wchodził od razu do samego końca, aż czułam jego wielkość. Widać, że bardzo tego pragnął. Słyszałam odbijanie się od siebie naszych ciał. Poczułam jak jego uderzenia stają się coraz szybsze i mocniejsze. Czułam, że niedługo będzie szczytował i opasałam nogami jego biodra, by poczuć to jeszcze mocniej.

     

    – Oooooggghh…ooooo….o tak…

     

    Po jakimś czasie odwrócił mnie tyłem i znów wszedł we mnie. Znów krzyknęłam z rozkoszy, ale tym razem ten krzyk się nie skończył, tylko trwał i narastał w miarę jak on uderzał coraz szybciej. Zaraz potem osiągnęłam mój orgazm. Tom ruchał mnie tak mocno, że, aż poczułam, jak wytrysnął we mnie z całej siły. Głośno jęknęłam.

     

    W końcu wyszedł ze mnie z kutasem z moimi soczkami. Moja cipka była mokra jego spermą dzięki niemu. Gdy zeszłam na podłogę, pocałowałam go namiętnie.

     

    – Jesteś niezwykły tatusiu.

     

    – Ech…tylko ty to widzisz kochana.

     

    – Nie martw się już. Pamiętaj, że zawsze pomogę, gdy będziesz tego potrzebował.

     

    – Dziękuje ci. Dobrze…ubierzmy się i spróbujmy naprawić auto.

     

    Szybko się ubrałam i pomogłam Tomowi skończyć naprawę auta. Udało nam się naprawić silnik, co poprawiło nam humor.

    Trzeba coś zrobić z Adamem i dowiedzieć się, czemu ta cała złość na mnie i na świat. Ale to później. Teraz ważne, że Tom jest spokojny.

    Zawsze mu chętnie pomogę.

     

     

     

    C.D.N.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Serwisant Andrzej

    Jest to mój pierwszy wpis i mam nadzieje, że nie ostatni. Może kogoś zaciekawią moje życiowe przygody. Nie jestem przykładna, z czego zdaje sobie sprawę i wiem, że to nie powód do dumy. Ale takie są moje potrzeby.

    Andrzeja poznałam w pracy, raz na jakiś czas przyjeżdżał do nas naprawiać sprzęt. Przystojny, rozmowny, zawsze jakoś było nam po drodze do rozmowy. Podczas ostatniej rozmowy okazało się, że idziemy na ten sam koncert w Warszawie – bilet na koncert dostałam od męża. Stwierdziliśmy, więc że może warto się spotkać i pójść na koncert razem.

    Dzień przed wyjazdem do Warszawy (Jechałam sama bez męża), potwierdziłam spotkanie. Dzień koncertu był niesamowicie upalny, spotkaliśmy się pod stadionem i poszliśmy na koncert. Przez cały koncert zamiast się bawić to tylko gadaliśmy i gadaliśmy. Po koncercie zaproponowałam, że możemy pojechać jedną taksówka – on mieszkał niedaleko mojego hotelu. Taksówka zatrzymała się pod jego mieszkaniem a Andrzej grzecznie podziękował za miły wieczór i zapytał czy mam ochotę jeszcze na wino. W tym momencie powinnam odmówić, ale się zgodziłam a to zmieniło już resztę mojego życia.

    W mieszkaniu Andrzej pokazał mi gdzie jest kuchnia i poprosił o wyjęcie kieliszków do wina, kiedy wrócił z winem zastał mnie stojącą do niego przodem opartą o kuchenny blat. Odłożył obok mnie butelkę wina, a ręką lekko przyciągnął mnie do siebie całując mnie w usta a następnie zapytał czy mam cos przeciwko. Byłam tak wpatrzona w jego oczy, że nie musiałam nic mówić, wziął mnie za rękę, po czym zaprowadził do sypialni każąc siąść na łóżku.  Dawno chyba nie odczuwałam takiego pożądania a z drugiej strony miałam tysiące myśli, co ja tu robię.

    Pochylił się nade mną, chwytając mnie za brodę a następnie całując mnie, drugą ręka rozpinał swoje spodnie, w swoich ustach czułam smak pożądania. Całując mnie bez przerwy z niesamowitą namiętnością, chwycił moją dłoń i położył na swoim penisie. Miałam wrażenie, że całujemy się całą wieczność, bo zdążyłam stwierdzić, że ma całkiem długiego penisa, na pewno dłuższego od męża. Po dłuższej zabawie Andrzej chwycił mnie za ręce i kazał uklęknąć, jego ręka powędrowała na moją brodę a kciukiem otworzył moje usta, delikatnie jeżdżąc nim po moich ustach. Byłam tak zahipnotyzowana sytuacją, że nie zdążyłam się zorientować, kiedy jego penis wsunął mi się w usta. Pierwszy raz w życiu ktoś robił ze mną to, co chciał a nie pytał o wszystko jak mąż.

    Sytuacja z chwili na chwilę była dla mnie coraz bardziej napięta, czułam jak włada mi swojego penisa w gardło coraz szybciej, mocniej i mocniej, z jednej strony wiedziałam, że muszę to zakończyć z drugiej było mi cudownie.  Andrzej chwycił moja głowę i zaczął nadawać jej takiego tępa, że zaczynałam się krztusić, a on patrząc mi w oczy zaczynał bawić się coraz mocniej i mocniej aż musiałam go odepchnąć nabrać powietrza. Gdy już udało mi się odetchnąć, wstałam i zaczęłam go całować, jednocześnie ściągając sukienkę.  Andrzej spojrzał na mnie mówiąc, że nie był w łóżku nigdy z tak małą i drobną kobietką, oraz że zrobi tylko, co może zęby mnie uszczęśliwić.

    Położyłam się na łóżku a on przyszedł  z żelem i zaczął delikatnie mnie smarować, wkładając palce w moja pikę, a ja jedyne, co byłam w stanie zrobić to patrzeć na niego. Zaczął ubierać prezerwatywę, a moje ręce wędrowały po jego torsie  a język po jego szyi, mogłabym go lizać całą noc. Położyłam się na plecach a on podniósł moją nogę rozwierając mnie i wkładając swojego penisa we mnie – czułam się nieziemsko do tego stopnia, że opadłam z rąk na plecy a on zaczynał powoli, ale stanowczo posuwać mnie. Pierwszy raz w życiu zaczęłam jęczeć i to nie dla tego  żeby było miło tylko, dlatego, że było mi przyjemnie.  W pewnym momencie wyszedł ze mnę, chwycił ,mnie za nogi i obrócił mnie na brzuch,   rżnąc mnie dalej i dalej a ja byłam w takim stanie że zostało mi tylko jęczenie i cieszenie się z tego.

    Wtedy nadeszła ta chwila a Andrzej wyszedł ze mnie, myślałam, że już doszedł, ale on zaczął smarować moja pipkę żelem, przechodząc powoli do mojej drugiej dziurki.  To był mój pierwszy raz, kiedy ktoś dotykał ją i pieścił. Na tym miało się skończyć, ale w pewnym momencie poczułam jak wciska w nią swojego penisa, było to tak dziwnie przyjemne i trochę bolesne uczucie, że cała mnie wygięło a on widząc to chwycił mnie za włosy i pociągną do siebie. W tym momencie wiedziałam, że nie mam za wiele do powiedzenia, a czułam jak Andrzej używał sobie mojego tyłka, rżnąc mnie jak rasową kochankę. Powoli czułam jak mój tyłek zaczyna być oklepany a piersi latały w każdą stronę.

    W pewnym momencie poczułam jak zaczyna pulsować we mnie jego penis, ale chyba tylko myślałam, że skończy tak. Poczułam jak szybko wychodzi ze mnie, chwyta mnie za rękę i sadza na ziemi, w głowie nawet nie zdążyłam przemyśleć, jaki będzie finał a tym bardziej nie zdążyłam powiedzieć mu, że nie połykam a on już włożył penisa w moje usta. Chwytając mnie za głowę nie minęły może dwa ruchy aż poczułam w ustach jego spermę. Odsunęłam się wyciągając jego penisa z ust, następnie chcąc wypluć ją, ale Andrzej chwycił mnie za podbródek i zamknął moje usta.

    Po tym wszystkim wstałam jak gdyby nigdy nic, ubrałam się a on zaproponował wino. Pijąc je nikt z nas nie powiedział ani słowa o tym, co się stało. Jedynie na odchodne powiedziałam mu, że nikt nigdy  nie zrobił takich rzeczy ze mną i choć wiem, że to niedobre, ale chciałabym spełniać jego fantazje.

     

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    zonakochankanimfomanka
  • Pozwol mi spojrzec

    Opowiadania zawiera motyw ekshibicjonizmu.

     

    – Jaką chcesz? – zapytał Szymon, scrollując menu pizzerii w telefonie.

    – Normalną. Bez niczego. Sam ser.

    Spojrzał na mnie z półuśmiechem.

    – Wow. Odważnie.

    Przewróciłem oczami.

    – Przynajmniej wiem, czego chcę.

    Nie pierwszy raz spałem u Szymona tego lata. I na pewno nie pierwszy raz musiałem wysłuchiwać jego komentarzy o moim “nudnym podniebieniu”.

    – Mamy jeszcze coś do picia? – rzuciłem, przeciągając się.

    – Chyba została cola. – odpowiedział, nie odrywając wzroku od telefonu.

    Szymon był moim przyjacielem od lat. Od podstawówki, aż po liceum i nasz pierwszy wolny, długi wakacyjny lipiec po maturze. Zawsze był wyluzowany, z lekko kręconymi włosami i silniejszą sylwetką niż większość chłopaków z klasy.

    – Dobra, zamówiona. W chuj gorąco dzisiaj.

    – Zostaję w samych bokserkach.

    – Ja też.

    Szymon ściągnął krótkie spodenki i rzucił je w kąt. Przeciągnął się, stanął tyłem, a ja mimowolnie zawiesiłem wzrok. Próbowałem się opanować – ale coś we mnie zadrgało. Od jakiegoś czasu częściej myślałem o chłopakach. A z nikim nie byłem tak blisko jak z nim.

    – Cola była pod szafką, nie? – zapytał.

    – Tak, chyba tak.

    Przyklęknął i pochylił się, szukając butelki. Bokserki się napięły, a potem… Coś się przesunęło. Z jego nogawki wypadł mu kutas. Widziałem jak przesuwają mu się jaja, a potem jak główka dynda mu przy udzie. Całość trwała krótko, ale moje tętno znacznie przyspieszyło. To był prawdziwy męski kutas.

    – O kurwa – mruknął, cofając się nagle i poprawiając materiał. Spojrzał na mnie kątem oka. – Widziałeś?

    – E… no.

    Usiadł z powrotem i przez chwilę wpatrywał się w ekran telewizora.

    – Ej luz – rzuciłem, próbując rozładować napięcie. – Nie przejmujesz się chyba mną?

    – Mhm.

    Przez chwilę nie mówił nic. Ale zauważyłem, że potem sam sięgnął do bokserków i jakby… nieco luźniej je poprawił. Jakby się zawstydził.

    – W sumie… dobra – rzucił po chwili. – Ale… Nie chciałeś nigdy zobaczyć kutasa drugiego gościa?

    Spojrzałem na niego.

    – Serio pytasz?

    – No…

    Milczałem. Serce waliło mi jak szalone.

    – Możemy… porównać? Tak tylko. Dla beki.

    Uśmiechnął się krzywo, ale już nie wyglądał na speszonego. Raczej… zaintrygowanego. Może był nawet lekko dumny, jakby coś w nim mówiło: „czemu nie, przecież to nic złego”.

    – Okej – powiedziałem cicho. – Ale równocześnie.

    – Jasne.

    Przesunęliśmy materiał. I spojrzeliśmy.

    To się stało tak szybko. I teraz dwóch chłopaków z opuszczonymi bokserkami i z penisami na wierzchu klęczeli przed sobą i patrzyli się na siebie.

    Milczenie było cięższe niż wcześniej.

    Szymon odezwał się pierwszy.

    – No dobra, teraz wiem, że nie mam najmniejszego.

    Uśmiechnąłem się krótko.

    – Ok?

    – Ale ty też ok. Wygląda inaczej.

    – Twój też. Fajny.

    Nie wiem, czemu to powiedziałem. Może żeby nie czuł się głupio. Może żeby nie czuć się samemu. Ale to była prawda, Szymon wyglądał inaczej. Grubszy trzon, ciemniejsza skóra, szersza nasada. Jego jądra wisiały niżej, były bardziej „pełne”, jakby cięższe. Jego napletek okrywał główkę jak męski tulipan. Dookoła była sporo kręconych włosków.

    Miałem ochotę się przyjrzeć, ale walczyłem ze sobą.

    – Chcesz zobaczyć z bliska? – zapytał nagle, niby luźno, ale zauważyłem jak napina lekko mięsień uda, jakby się lekko prezentował.

    – A ty?

    – No… skoro już się rozebraliśmy, to może warto skorzystać z okazji. I tak nikt nie widzi.

    Miał rację. Nikogo nie było. Wakacyjna noc, zamknięty pokój, dwaj przyjaciele.

    Odsunąłem materiał niżej. On też. Tym razem bez śmiechu.

    Spojrzałem na niego, próbując nie robić tego zbyt nachalnie.

    – Dziwne to, co? – mruknął. – W sensie…

    – Mhm. – Odpowiedziałem, starając się ukryć, jak bardzo mnie to podnieca. Mając twarz ciut bliżej jego członka, czułem jak przechodzi przeze mnie nowy dreszcz i ciepło w brzuchu. Szymon naciągnął skórkę z napletek i pokazał mi główkę swojego penisa. Poczułem słonawy zapach męskiej intymności. Szymon się przeciągnął, nie chowając się, tylko patrząc przed siebie. Zupełnie jak faceci patrzący w ścianę podczas korzystania z pisuaru. Był… zadowolony? Może nie dumny, ale jakby nie miał nic przeciwko temu, że jestem ciekawy.

    I chyba faktycznie lubił tę uwagę.

    – Dziwne, że się nie krępuję. Myślałem, że będę. Ale w sumie jesteś git.

    Przełknąłem ślinę.

    – Widziałem cię z gorszych kątów.

    – Hahaha, jasne. – Uśmiechnął się do siebie i najpierw naciągnął napletek na penisa, a potem podciągnął bokserki, powoli.

    Potem wstał, sięgnął po butelkę coli i podał mi bez słowa. Wrócił na kanapę i włączył grę. Jakby nic się nie stało.

    Ale obaj wiedzieliśmy, że coś się zmieniło.

    Wpatrywałem się w ekran, z kontrolerem w dłoni, ale obraz rozmazywał mi się przed oczami. W głowie miałem tylko jego kształt, jego spokój, jego brak wstydu.

    Czemu tak bardzo podnieciła mnie ta wymiana?

    Czułem, że tracę rozum, bo ilekroć na niego spojrzałem, miałem przed oczami jego kutasa. Myślałem o jego jądrach. Przypominało mi się jak zsuwa napletek…

    Nie minęło sporo czasu, a Szymon zatrzymał grę. Zamilkł na dłużej niż zwykle. Miał wzrok wbity w ekran, ale nie grał. Pad leżał na jego udzie, nieruchomy.

    – W sumie… chcesz dotknąć?

    Głos miał lekko chrapliwy, jakby zapytał o coś dużo nielegalnego. Spojrzałem na niego. Według każdego męskiego kodeksu, to było prawie nielegalne. Trochę pedalskie.

    – Co?

    – No… skoro tak patrzyłeś. Myślałem, że może też jesteś ciekaw.

    Przełknąłem ślinę. Byłem. Bardziej, niż powinienem.

    – Nie wiem… – powiedziałem, starając się brzmieć spokojnie i heteroseksualnie.

    – Ja nie jestem gejem, wiesz o tym. – dodał szybko. – Ale… nie wiem. To dziwne. Ciekawe. I… nie mam z tym problemu.

    – Okej.

    Szymon przesunął materiał bokserków i odsłonił się ponownie. Tęskniłem za tym widokiem.

    – No? Masz okazję.

    Serce waliło mi jak młot. Ostrożnie się nachyliłem, jakbym miał dotknąć jakiegoś delikatnego eksponatu w muzeum.

    Palcami przesunąłem się nieco powyżej podstawy, niepewnie. Miękka skóra, lekko ciepła, włosy kręciły się jakby chaotycznie, naturalnie. Czubek trochę wilgotny, ale nie mokry.

    Szymon oddychał cicho.

    – Co myślisz?

    – Masz jaja bardziej wiszące. Jakby bliżej siebie. Moje są… zwarte?

    Zaśmialiśmy się obaj lekko.

    – No ale to nie tak, że jestem zazdrosny. Po prostu… ciekawe.

    – No właśnie. Ciekawe.

    Szymon przysunął się odrobinę. Nadal odsłonięty, już bez wstydu.

    Trwało to dłużej, więc zrozumiałem, że nie próbował mnie sprowokować. Pozwalał mi patrzeć. Bezpiecznie. Nie spieszyłem się.

    Szymon spojrzał na mnie spokojnie.

    – Mogę cię o coś zapytać?

    Kiwnąłem głową.

    – Co cię właściwie ciekawi… w oglądaniu facetów? W sensie – nie atakuję. Po prostu pytam.

    Poczułem, jak ściska mi się żołądek. Ale jego ton był szczery. Nie było tam kpiny. Tylko… zainteresowanie.

    – Nie wiem, czy umiem to wyjaśnić.

    – Spróbuj.

    Westchnąłem i spojrzałem gdzieś w bok.

    – Chyba chodzi o różnice.

    – Ale dziewczyny są jeszcze bardziej różne.

    – Ale jakby… jesteśmy tacy sami, a jednak nie.

    Szymon nie przerywał.

    – I co jest w tym takiego ciekawego?

    – Może to, że przez całe życie widzisz tylko swoje ciało. I myślisz, że tak wygląda każdy. A potem okazuje się, że nie.

    – I ja… też jestem „inny”?

    Spojrzałem na niego z ukosa. Był rozluźniony, bokserki nadal zsunięte.

    – Ty… jesteś bardzo inny. Ale w taki sposób, że… trudno się nie przyglądać.

    Uniósł brwi, lekko zaskoczony.

    – W sensie… co?

    – Masz inne proporcje. Inne kształty. Nawet włosy. Skóra. To wszystko jest… no nie wiem. Fizycznie ciekawe.

    – Czyli jak jakieś… badanie anatomiczne? – uśmiechnął się lekko.

    – Trochę. Ale z emocjami. Jednak znam się z tobą lepiej niż z lekarzem.

    Przez chwilę milczał.

    – A czemu akurat ja? Czemu nie ktoś inny?

    – Bo jesteś blisko. Bo mi ufasz.

    Uśmiechnął się cicho.

    – Czyli dobrze, że nie jestem z tych, co spinają się o wszystko. – zapytał z dumą.

    – Właśnie.

    Znów przez chwilę panowała cisza, ale była dobra.

    – No dobra. Jak już jesteśmy tacy szczerzy… – Szymon spojrzał na mnie z ukosa. – A mnie to też zaczęło trochę ciekawić. Co we mnie tak działa.

    – Jak to?

    – No bo… serio, nie jestem gejem. Ale świadomość, że ktoś tak patrzy na mnie nago… Nie wiem. Ciekawe uczucie.

    – Podoba ci się, że jesteś obserwowany?

    – Nie wiem, czy „podoba”, ale… nie przeszkadza. Może nawet trochę łechce ego.

    Roześmialiśmy się.

    – Czyli jesteś teraz modelem?

    – No, w pewnym sensie tak. I jak już patrzysz, to patrz. Bo ja się nie będę tak często odsłaniał.

    Szymon całkowicie akceptował sytuację. Ja za to czułem, napięcie w brzuchu a między nogami… no właśnie.

    Wiedziałem, że robi mi się lekki wzwód. Nie taki pełny, ale mimo wszystko, czułem jak mój penis się unosi.

    Próbowałem się przesunąć bokiem, udawać, że nic się nie dzieje, ale Szymon zerknął. I nie odwrócił wzroku od razu.

    Spojrzał mi w oczy. Zobaczył, że się spiąłem.

    – Ej – rzucił cicho. – Jest ok.

    – Co? – udałem głupiego.

    – Wiem, że ci stanął trochę. Luz. Serio.

    Zaczerwieniłem się, ale tylko lekko.

    – Nie chodzi o to, że… no wiesz.

    Szymon kiwnął głową.

    – Luz, to normalne. Jesteśmy nago, blisko. Nie musisz się tego wstydzić.

    Zamilkłem.

    – Ja też miałem coś podobnego kiedyś – dodał. – Na wf-ie, w szatni.

    – Na widok chłopaków?

    – Trochę. Nie jestem gejem, ale to tylko kutas. Staje czasem przypadkowo. Ale wtedy się wstydziłem. Teraz… nie wiem. Może jestem starszy. Może mam wyjebane.

    Na pewno róźniłem się od Szymona. Na wf-ie często mi stawał.

    I może właśnie to było najbardziej intymne. Chyba akceptowałem coraz bardziej, że podobają mi się chłopcy i będzie mi stawać na ich widok. Będzie mnie ciekawić jak wyglądają kutasy kolegów i będę miewał mokre sny o aktorach z filmów Marvela.

    Ale tera przyglądałem się w ciszy bez wyrzutów sumienia. Uśmiechnąłem się. Ulgowo. I poczułem, że wszystko było okej.

     

     

    EPILOG:

    Obudziłem się przed nim. Czasem tak mam, że organizm sam stawia mnie na nogi, jakby wiedział, że coś trzeba przemyśleć, zanim zrobi się hałas dnia.

    Słońce sączyło się przez żaluzje, a Szymon leżał z twarzą w poduszkę, oddychając spokojnie. Bokserki miał lekko zsunięte (niechcący albo nie). Patrzyłem na jego penisa, na trzon z widoczną siecią żył tuż pod skórą, lekko zsunięty napletek, który ukazywał nagą, różową żołądź, na mosznę przyklejoną lekko do skóry nogi, na jej pomarszczoną teksturę.

    Nie czułem wstydu. Była raczej… cisza. Pytania bez odpowiedzi.

    Wstałem i poszedłem do kuchni nalać sobie wody. Gdy wróciłem, on już siedział na łóżku, przecierając oczy.

    – Długo nie śpisz? – zapytał zaspanym głosem.

    – Od niedawna.

    Usiadłem na brzegu materaca.

    – Dziwnie się czujesz? – dodał, bez patrzenia na mnie.

    – Nie wiem.

    – Ja trochę tak. Ale… nie w zły sposób.

    Spojrzałem na niego. Miał rozczochrane włosy i zagnieciony policzek, jak dziecko po drzemce.

    – Myślisz, że to było dziwne? – zapytałem.

    – Trochę. Ale bardziej ciekawe i ludzkie.

    Zamilkłem. Mądrze to ujął. Byłem pod wrażeniem, że potrafił tak zaraz po przebudzeniu.

    – Nie wiem co teraz.

    Szymon przeciągnął się, westchnął cicho i poklepał materac obok siebie.

    – Załatwmy śniadanie. I może pogramy jeszcze raz.

    Uśmiechnąłem się.

    – A potem?

    – A potem będzie git.

    I było git. I można było oddychać.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jakub Bruk

    Chciałem uchwycić moment, w których granice kontaktu z drugim ciałem stają się płynne, nie przez prowokację, ale przez szczerość, zaufanie i brak oceny. Dwóch chłopaków odkrywa swoje preferencje seksualne. 

  • Amazonka

    Od dziecka uwielbiałam jazdę konną. Tak bardzo, że gdy wyszłam za Nicka, właściciela szanowanej stadniny, wszystkim zdawało się, że będziemy tworzyć zgraną parę. Pewnie tak by było, gdyby nie chuć mojego Nicka, którego przezywałam swoim ogierem i chętnie ujeżdżałam ubrana jedynie w kowbojskie buty i kapelusz. Niestety, Nick za bardzo lubił inne… „klacze”, w tym pracownice i klientki swojej stadniny. Kajał się i przepraszał po każdej „jeździe”, ale zapanować nad sobą nie potrafił. Kiedy trafił do szpitala, pobity przez męża klientki, z którą mnie zdradzał, miarka się przebrała. Rozeszliśmy się w zgodzie, wręcz z niejakim żalem podpisywałam papiery rozwodowe.

    Ale kiedy kilka lat później Nick zaprosił mnie do swojej stadniny, nie mogłam mu odmówić. Wiedziałam oczywiście, jak to się skończy, choć zdążyłam w międzyczasie wyjść za mąż po raz drugi. Szczęśliwie mój drugi małżonek uwierzył, że chodzi wyłącznie o konie.

    Nick przywitał mnie przed stajniami – szatyn średniego wzrostu, ubrany w dżinsową kurtkę i spodnie oraz buty do jazdy konnej. Uchylił mi kapelusza i uśmiechnął się szelmowsko. Mimo upływu lat pozostawał cholernie przystojny.

    Pozwoliłam mu ucałować swoją dłoń i zaprezentować nowe nabytki. Najlepszy z nich zostawił na koniec. Aż sapnęłam ze zdumienia na widok śnieżnobiałej klaczy. Nigdy nie widziałam tak jasnego ubarwienia. W try miga zapragnęłam osiodłać ją i pokłusować w siną dal. Nick dobrze wiedział, że zrobię wszystko, by przejechać się na tej klaczy. Mógł dyktować cenę i bynajmniej nie wyrażała się ona w pieniądzach. Podskoczyłam, gdy uszczypnął lekko mój pośladek.

    – Wiem, że Śnieżynka ci się podoba – wyszeptał mi na ucho tym swoim namiętnym głosem. – Ona… może być twoja, Sophie. Możesz tu przyjeżdżać kiedy chcesz i jeździć na niej tak długo, jak sobie zażyczysz…

    – Ale… – spytałam, unosząc brew.

    Serce waliło mi jak szalone. Nick bywał nudnym mężem, ale nie kochankiem. Lubił wymyślać szalone rzeczy.

    – Pojedziesz w tym. Wyłącznie w tym.

    Wewnątrz boksu na haku wisiały dwa przedmioty: kowbojski kapelusz i skórzane buty z tłoczonymi zdobieniami. Niegdyś należały do mnie, w dawnych czasach, kiedy sądziłam jeszcze, że Nicka da się utemperować. Najwyraźniej zachował je sobie na pamiątkę. A mi na wspomnienie tamtych dni ciarki przeszły po plecach.

    – Pojebało cię? Mam jechać na golasa?

    – Wiem, że dasz sobie radę. – Nick oparł się o furtkę i po raz wtóry zaprezentował mi ten swój łobuzerski uśmieszek, tak skutecznie zmiękczający moje kolana. – Jesteś świetna w ujeżdżaniu.

    Westchnęłam cicho. Klacz, Śnieżynka, mierzyła mnie tymczasem jednym okiem.

    – Mam męża, a ty… narzeczoną? Dziewczynę?

    – Oboje wiemy, po co tu przyjechałaś.

    Sukinsyn był zbyt pewny siebie. Co gorsza miał rację. Aż mnie świerzbiło, żeby przejechać się na tej ślicznotce… a potem na Nicku.

    – To co innego. Możemy zachować dyskrecję. Wystarczy trzymać mojego męża z dala od twojej stadniny. Co nie będzie trudne, bo nie przepada za końmi i muszę go siłą ciągnąć na jazdy. Chodzi o to, że jak wyjadę stąd bez niczego, to zobaczy mnie mnóstwo ludzi. Co za kogo ty mnie masz?

    – Sophie… – Zbliżył się i ujął moje dłonie. Zajrzałam z bliska w jego zielony oczy. – Od kiedy stałaś się taką nudziarą? Specjalnie wybrałem dzisiejszy dzień. Nieliczni pracownicy siedzą w budynkach biurowych i ślęczą nad papierkami. Nie mam też zbyt wiele wynajętych jazd. A ja znam te okolice oraz ich trasy przejazdy. Pojedziemy tak, żeby nikt nas nie zobaczył. Zresztą… co to za zabawa bez odrobiny ryzyka?

    – Ja pierdolę… – Zagryzłam wargę, wciąż się wahając.

    Ale Nick już zdawał sobie sprawę, że wygrał. Skinął mi głową.

    – Wiem, że nie odmówisz. Jesteś wariatka jakich mało. Za to cię pokochałem.

    Serce mi zamarło. Pokochał, ale czy przestał kochać? Pisnęłam, gdy zamiast odpowiedzi dostałam soczystego klapsa w tyłek.

    – Za pięć minut masz być gotowa.

    Z tymi słowy ruszył w stronę boksu, gdzie czekał jego ulubiony koń, kary Antracyt. Prychnęłam i obróciłam się w stronę Śnieżynki. Weszłam do jej boksu i obejrzałam uważnie, ale klacz wyglądała na zdrową i silną. I bardzo piękną. Na razie założyłam jej całe oporządzenie.

    Wyjrzałam jeszcze na zewnątrz, ale stajnia była cicha, jeśli nie licząc nucącego wesoło Nicka. Chyba rzeczywiście wygonił stąd personel. Z uczuciem porażki, ale i ze swego rodzaju ekscytacją, zaczęłam się rozbierać i chować rzeczy w skrzynce schowanej w kącie, którą Nick przyniósł tutaj chyba właśnie na tę okazję. Z haka zdjęłam kapelusz i buty. Chyba nie pozwoli mi tak wyjechać stąd?

    Kiedy parę minut później wyprowadziłam Śnieżynkę z boksu, Nick gwizdnął z zachwytu. W lewej dłoni trzymałam uzdę klaczy, prawą zasłaniałam swój obfity biust. Oprócz tego byłam naga, jeśli nie liczyć kowbojskiego kapelusza, spod którego wystawał warkocz blond włosów i sięgających niemal do kolan butów. Nick przebiegł wzrokiem po moim płaskim brzuchu, wygolonym łonie oraz mocnych udach. Puścił mnie przodem, by móc podziwiać wyrzeźbiony tyłeczek, żywy dowód na to, że koniary mają najlepsze zadki.

    – Dobra, dalej chcesz ciągnąć tę farsę? – zagadnęłam go przy wyjściu.

    Czerwieniłam się od jego wścibskiego spojrzenia. Nick zagwizdał. Tym razem wywinęłam mu się, gdy chciał złapać za mój tyłek.

    – Jaką farsę? Wsiadaj i jedziemy!

    Wskoczył na Antracyta i otwarł drzwi stajni. Nie pozostało mi nic innego, jak wgramolić się na Śnieżynkę i ruszyć za nim. W świetle dnia przeszyła mnie fala poniżenia. Byłam na golasa. Dalej kurczowo zasłaniałam piersi, krocze jako tako zasłaniało siodło, ale to nie zmieniało faktu. A nie byłam tu anonimowa, pewnie wiele osób pamiętało mnie jako byłą żonę Nicka.

    – Co to za pozycja? Chyba nie zapomniałaś, jak się jeździ? – upomniał mnie. Doskonale się bawił.

    Prychnęłam, ale wyprostowałam się i chwyciłam wodze obiema dłońmi. Nick z zachwytem przyglądał się, jak moje obnażone piersi podskakują w rytm wolnego stępa. Nie pomagało, że zrobiłam się cały purpurowa na twarzy.

    – Nick… tam są ludzie! – wysyczałam przez zaciśnięte zęby, podbródkiem wskazując na dalszą część pola, gdzie kilka osób uczyło się podstaw jeździectwa.

    – Są daleko!

    Nie protestowałam, świadoma nieuchronności. Miałabym teraz zawrócić i wywiesić białą flagę, po tym, jak tak łatwo wyskoczyłam z ubrań przed byłym mężem? Starałam się nie myśleć o swoim obecnym małżonku… Nick wywiódł nas na drogę prowadzącą do lasu, z dala od nowicjuszy, ale niebezpiecznie blisko szosy. Mijane auta musiały mieć niezły widok. Z trudem powstrzymałam się od zakrycia piersi.

    – Błagam cię, przyspieszmy…

    – Przecież widzę, że ci się podoba.

    Wskazał na mój biust. Z rosnącym zażenowaniem stwierdziłam, że moje sutki zaczynają sterczeć. Narastało we mnie podniecenie, tu Nick miał rację. Uważałam się za dojrzałą kobietę, a on zrobił ze mnie napaloną dziewuchę. Kiedy ktoś zagwizdał na mnie z mijanego auta, nie wytrzymałam i ruszyłam kłusem. Z kłusa przeszłam w galop, pochylając się nad grzywą. Jej włosy łaskotały moją obnażoną skórę. Wbrew sobie poczułam przypływ adrenaliny. Oraz mrowienie w kroczu, które nieustannie ocierało się o wytarte siodło.

    Zwolniłam dopiero w lesie. Oddychałam ciężko, jakbym pędziła na własnych nogach. Plecy zrosił mi pot. Nick dogonił mnie po chwili, wyraźnie rozbawiony.

    – Pięknie wyglądacie. Jak się prowadzi?

    – Ona… Jest cudowna – przyznałam po chwili wahania.

    Do tej pory całą moją uwagę skupiłam na własnym negliżu, ale Śnieżynka prowadziła się cudownie, w galopie niemalże płynęła w powietrzu, mogłam właściwie nią sterować za pomocą nóg, udami ściskając jej grzbiet. Pogłaskałam czule szyję klaczy. W odpowiedzi Nick pogładził moje udo. Szorstkimi palcami przejechał niemal do biodra. Przeszyło mnie rozkoszne mrowienie. Nick potrafił czarować zarówno słówkami, jak i dotykiem.

    – Byłem pewien, że się dogadacie.

    Zdobyłam się jedynie na nieśmiały uśmiech. Przez las ruszyliśmy już spokojnie, pozwoliłam Nickowi zrównać się ze mną i podziwiać moje golutkie ciało. Nie ukrywałam podniecenia. Zaczynałam powoli rozumieć, co Nick widział w zdradach – smak zakazanego, dreszczyk ryzyka… Nawet jeśli czułam się paskudnie ze świadomością zdrady.

    Nuda i stagnacja, jakie prześladowały moje obecne małżeństwo od kilku miesięcy nie stanowiły dla mnie wystarczającej wymówki, żeby paradować nago przed byłym mężem. A i tak to robiłam.

    Zmieniałam pozycję i zaczęłam jechać po damsku, z nogami po jednej stronie. Przechodząc do niej, stanęłam na moment na jednym strzemieniu, oczywiście z tyłkiem wypiętym w kierunku Nicka. Pogładził go palcami, muskając oba pośladki opuszkami palców.

    – Widzę, że dalej dbasz o swoje cztery litery…

    Zostałam na chwilę wypięta i z chichotem przyjęłam dwa klapsy. Pomimo pozornego oburzenia, uwielbiałam dostawać w tyłek w ramach gry wstępnej. Nie ulegało wątpliwości, że to właśnie prowadziliśmy.

    Przeszłam wreszcie do jazdy do damsku, nogami w jego stronę. Lekko rozchyliłam uda, na tyle, na ile pozwalało mi siodło, tak, żeby mógł dojrzeć moją kobiecość. Rozmawiałam z nim o błahostkach, jakbym wcale nie jechała nago przez las, żeby w jakimś ustronnym miejscu zdradzić aktualnego męża z byłym.

    Okazało się, że Nick przygotował mi jeszcze jedną niespodziankę. Urwałam w pół słowa i zadarłam głowę, słysząc przed nami rżenie konia i tupot kopyt. Wielu kopyt. Koni, a zatem i jeźdźców, musiało być więcej.

    – Ty gnojku! Oszukałeś mnie!

    Złapał za moje wodze i nie pozwolił mi zawrócić. Po lewej i prawej miałam gęsty las, ale nie pomyślałam, żeby zeskoczyć z siodła. Zupełnie jakbym miał do niego przyklejony tyłek. Nie chciałam zostawiać Śnieżynki. Wobec tego pozostawało mi skulić się, kurczowo ścisnąć uda, nasunąć kapelusz na twarz i zakryć goliznę obiema dłońmi. Cała trzęsłam się ze wstydu oraz strachu, że ktoś mnie pozna.

    Po chwili Nick wymienił uprzejmości z jakimś pracownikiem. Nie rozpoznawałam go po głosie, ale i tak przeszyła mnie fala poniżenia. Mieli moje obnażone ciało na wyciągnięcie dłoni. Ich przejazd zdawał się trwać wieczność, jakby specjalnie zwolnili, żeby mi się przyjrzeć.

    Wstrzymałam oddech i wypuściłam powietrze dopiero wtedy, gdy ucichł za nami tętent tamtych koni. Chyba towarzyszyły im rozmowy. Pewnie o nagiej kobiecie na koniu.

    – Dlaczego chciałeś mnie upokorzyć? – wybuchłam. – To jakaś zemsta za rozwód?

    – Zemsta? – Nick zmieszał się wyraźnie. – Sophie… Chciałem zaszaleć. Nie znam drugiej wariatki takiej jak ty. Żadnej, która odważyłaby się na coś takiego.

    To chyba miał być komplement. Jechałam dalej z zaciśniętymi ustami, patrząc do przodu, pomiędzy uszy Śnieżynki. Nienawidziłam samej siebie za to, że tak lekko wyskoczyłam z ubrań i wdałam się w tak ryzykowną grę. Co gorsza, wcale nie zepsuł mi się nastrój. Chuć zdawała się narastać. Nie czułam czegoś takiego od czasu… mojego drugiego małżeństwa.

    Nick przystanął nagle, wychylił się w siodle i podniósł coś z ziemi.

    – Zobacz, ktoś zgubił apaszkę. Tego nie mogłem zaplanować – dodał z niewinną miną i uśmieszkiem sugerującym, że jedynie skrzętnie wykorzystuje nadarzającą się okazję.

    – I myślisz, że teraz ich dogonię i im to oddam? – wycedziłam, zakrywając znów biust. Nie mogłam ścierpieć jego spojrzenia.

    Nick zawiesił apaszkę na łęku mojego siodła i znów poklepał moje udo.

    – Zuch dziewczyna. Będę już czekał nad jeziorem. Pamiętasz miejsce?

    Odjechał kłusem, nie czekając na odpowiedź. Zmięłam w ustach przekleństwo. Ten. Pieprzony. Sukinsyn. Wzięłam w dłoń i apaszkę i zapatrzyłam się w nią. Powinnam go dognać i… Cholera, mnie samej było trudno uwierzyć, że to robię.

    Zawróciłam i dogoniłam tamtych ludzi. Zajęło mi to parę minut, ale tym razem na szczęście nikt nie patrzył na moje podskakujące piersi. Przynajmniej do moment, gdy nie zwróciłam na siebie uwagi przenikliwym krzykiem. Zatrzymali konie i spojrzeli na mnie, nie kryjąc szoku. Na szczęście nie kojarzyłam ani nikogo z dwójki pracowników, prowadzących grupę, ani spośród klientów. I tak na moment odebrało mi oddech.

    – T-tak? – spytał z wahaniem chłopak, z którym Nick wymieniał uprzejmości. Usilnie starał się nie patrzeć na moje zroszone potem piersi.

    Wzięłam się w garść i uniosłam dłoń z apaszką.

    – Kto zgubił… – wydobyłam ze ściśniętego gardła.

    Po niezręcznej chwili drobna brunetka z włosami do ramion uniosła rękę. Podjechałam do niej i wcisnęłam apaszkę. Jej towarzysze nawet się nie kryli, tylko podziwiali z bliska moje golutkie ciało. Po plecach przeszedł mi zimny dreszcz.

    – Pilnuj swoich rzeczy – warknęłam i odjechałam szybko.

    Kwadrans później zjechałam nad jezioro, gdzie znajdowało się miejsce na biwak. Na szczęście czekał tam wyłącznie Nick. Zeskoczyłam ze Śnieżynki i pozwoliłam, by przywiązał ją do palika obok swojego Antracyta. Wtedy naskoczyłam na niego.

    – Co ty sobie myślisz?!

    Nie słuchał. Pisnęłam cienko, kiedy wziął mnie na ręce i zrzucił kapelusz z głowy. Pocałunkiem stłumił protesty. Nie pozostało mi nic innego, jak objąć jego szyję i odpowiedzieć na pocałunek. Nick całował jak za starych, dobrych czasów, namiętnie, nieco łapczywie, ale umiejętnie. Emocje buzowały we mnie.

    Siadł ze mną na kolanach na jednej z ławce i zaczął obmacywać piersi. Biernie przyzwalałam na to, choć nadal musiałam się wyżyć.

    – Jesteś cham. Żeby tak mnie poniżyć!

    – Wiem, że to lubisz.

    Westchnęłam, gdy Nick nachylił się i zaczął lizać mój pęczniejący sutek. Stłumiłam jęknięcie, bo znał się na pieszczotach. Nie to co mój mąż… Na jego wspomnienie postanowiłam ochłonąć, choć przecież odwlekałam nieuchronne.

    Wyrywałam się z objęć Nicka. W biegu pozbyłam się butów, rozpuściłam warkocz i już ostatecznie kompletnie naga obmyłam się w jeziorze. Nick przyglądał się temu z nieskrywanym zachwytem, a po wyjściu na brzeg uraczył mnie butelką wody.

    – Dalej się dąsasz?

    – Dalej – burknęłam, boleśnie świadoma, że mokra, z włosami lepiącymi się do ramion, wyglądam jeszcze bardziej ponętnie.

    – Chyba wiem, jak temu zaradzić.

    Włożył mi dłoń między nogami. Sapnęłam, gdy złapał za kobiecość. Zacisnęłam na niej uda, ale on nie puszczał. Kiedyś należała do niego, to on rozdziewiczył mnie, gdy byliśmy jeszcze nastolatkami, ale teraz kto inny był moim mężem… Cóż, wygląda na to, że przyjdzie mi wrócić do tej samej rzeki.

    Puściłam butelkę i wbiłam paznokcie w jego nadgarstek.

    – Och! – Nie mogłam powstrzymać jęku.

    – Dalej się dąsasz? – spytał ze swoim firmowym uśmiechem. Włożył mi dwa palce, prędko odnalazł łechtaczkę.

    – Posłuchaj, sukinsynu… Teraz wynagrodzisz mi wstyd, a potem zaprowadzisz z powrotem do stajni, tak, żeby nikt mnie nie widział. N i k t, rozumiesz?

    – Nikt? Nawet ja? – Uniósł brwi w udawanym zdziwieniu. Palce włożył tylko głębiej.

    – Wiesz, co mam na… Och! …myśli!

    Wycofał dłoń i poprowadził w pobliskie krzaki, żebyśmy mieli minimum dyskrecji. Złapał za mój tyłek władczym tonem. Zdjęłam i zabrałam mu kapelusz, żeby pokazać, że choć w jednym będę górą. Po znalezieniu wygodnego kawałka trawy pozwoliłam mu zdjąć tylko kurtkę, potem pchnęłam go na ziemię. Stanęłam nad jego twarzą. Uśmiech miał jeszcze szerszy niż do tej pory.

    Opuściłam powoli tyłek, aż usiadłam na jego twarzy. Czułam nos oraz wysunięty języczek, chciwie zlizujący soki z moich warg sromowych. Poruszając rytmicznie biodrami, ujeżdżałam go powoli. Nie dbałam o to, czy się tam udusi, czy nie. Zresztą Nick ucapił dłońmi moje uda i jeszcze mnie docisnął.

    Nie hamowałam się z jękami, nie dbając już o to, że ktoś może go usłyszeć z drogi albo zjechać nad jeziorem. Liczyła się twarz Nicka dociśnięta moim ciężarem do podłoża, jego język muskający wciąż uciekającą mu waginę. Podniecenie było coraz mocniejsze. Ruszyłam biodrami szybciej i szybciej, Nick był moim ogierem. Stęp, kłus, galop. Cwał.

    Z gardła wydobywały mi się krzyki szalonej rozkoszy. Ale nie tak chciałam skończyć. Uniosłam się i kucnęłam nad nim, pozwalając mu złapać oddech. Nick, siny na twarzy, oblizał jeszcze moją mokrą waginę. Wstałam i przeszłam nad nim. Bosą stopę położyłam na kroczu. Nick szybko rozpiął spodnie i wydobył sterczącego członka. Kucnęłam nad nim, powoli wprowadziłam go w siebie, aż zadarłam głowę i jęknęłam przeciągle. Nick zacisnął dłonie na moich biodrach.

    Poprawiłam kapelusz kowbojski, uśmiechnęłam się i… ruszyłam. Delikatny stęp, zaraz kłus. Nick trzymał mnie, nie pozwalał przyrodzeniu wysunąć się. Pojękiwałam spazmatycznie, piersi podskakiwały jak przy jeździe. Bo to była jazda. Przyspieszyłam do galopu, raz po raz czując jego penisa w sobie.

    Nick chciał przejąć kontrolę, ale spoliczkowałam go. To ja go ujeżdżałam, on był moim ogierem. Wobec tego oblizał jedynie wargi, wciąż wilgotne od moich soków. Narzucałam sobie coraz ostrzejsze tempo. Cwał. Uderzałam raz po raz, rżnięta przez Nicka, wreszcie poznając, co to znaczy zdrada.

    Wygięłam plecy w łuk, szczytując w niesamowitym orgazmie. Jednocześnie czułam, jak zalewa moje wnętrze, ale to nie miało to znaczenia. Padłam obok niego na trawę bez tchu.

    Po chwili podniósł mnie i zaniósł nad jezioro. Tym razem był czuły i delikatny. Obmyliśmy się razem. Po wyjściu na brzeg Nick także został nago, co uspokoiło mnie nieco, bo oznaczało, że ma pewność, że będziemy tu sami. Konie parskały nerwowo, ale my cieszyliśmy się sobą, jakbyśmy znów byli małżeństwem.

    Nick podszedł na chwilę do swojego Antracyta i wrócił z liną. Sprawnie przełożył mi ręce za plecy i związał nadgarstki. Nie prostowałam, zachichotałam tylko jak podlotek. Trzasnął mocno w mój pośladek.

    – Klacz się wypnie.

    Uklękłam przed nim, oparta o ławkę. Nick owinął sobie moje włosy wokół pięści, drugą rękę położył na karku.

    – No to wio!

    Jego penis wszedł we mnie po raz kolejny. Stęp, kłus, cwał, galop.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sophie Nylon
  • Na ratunek spetryfikowanej ksiezniczce!

    W ogrodach przed pałacem Czarnoksiężnika stało wiele rzeźb. Nie stanowiło tajemnicy, że każde z dzieł prezentowało efekt działania magii petryfikującej – to byli wrogowie Czarnoksiężnika zaklęci w kamień. Trzymał ich tak latami i odczarowywał dopiero wtedy, gdy mu się wreszcie znudzili lub potrzebował miejsca. Skamieniałe ciała tych, których uważał za zbyt niebezpiecznych, kazał rozbijać młotami.

    W bocznej części ogrodu, skryty pośród wysokich żywopłotów, stał biały, marmurowy posąg pięknej, nagiej elfki. Miała piękną, trójkątną twarz, długie włosy i szpiczaste uszy. Kształtne piersi, pośladki, łono oraz uda przyciągały ręce ciekawskich odwiedzających. Dotykanie rzeźb nie było wszakże zabronione.

    Wielu miało wrażenie, że dotyka żywej elfki, gdyby nie zimno i twardość marmuru. Niektórych dziwiło ponadto, jak nastroszone są brwi elfki. Jej przepiękne oblicze wyglądało na wściekłe i zaskoczone.

    Stojąca obok tabliczka przedstawiała ją jako elfią księżniczkę Yslennę. Niemalże sto lat temu podpadła Czarnoksiężnikowi i za karę została zaklęta w kamień. To mu nie wystarczyło, dlatego dłutem lub magią odłupał spetryfikowane ubranie, wystawiając Yslennę i jej piękne ciało na widok publiczny.

    Yslenna, jak każdy wróg Czarnoksiężnika skazany na ten okrutny los, pozostaje świadoma, widzi i słyszy, czuje ręce, które od dekad obmacują bezpardonowo jej piękne ciało. Nie może krzyczeć, nie może płakać. Trwa nieruchomo w swoim upokorzeniu, obnażona, wystawiona na pastwę deszczu i żyjących w ogrodzie gołębi.

    Jej księstwo boi się wypowiedzieć wojnę Czarnoksiężnikowi, która pochłonęłaby tysiące ofiar. Zresztą jej bratu wygodnie siedzi się na tronie. I innym niewola Yslenny jest na rękę. Zdaje się, że będzie tak cierpieć przez wieki. Ja jednak, jej najwierniejsza poddana, odkryłam tajemnicę, jak przełamać klątwę.

    Nie zbliżałam się za dnia do pomnika, choć pragnęłam Yslennie wyszeptać kilka słów otuchy, otrzeć jej policzki z ptasich odchodów. Wolałam nie zwracać uwagi Czarnoksiężnika i jego sług. Łajdak pozwalał macać rzeźby do woli, ale pilnował, by nikt nie próbował ich odczarować.

    Zakradłam się tam w nocy, przeskakując żywopłot, srebrny amulet na mojej szyi miał sprawić, że pozostanę niewidoczna dla magii tego miejsca. Aleje ogrodu oświetlały magiczne lampy, ale nikt ich nie pilnował.

    Przemykając w mroku, jak najdalej od lamp, dotarłam do miejsca, gdzie na trawniku stał pozbawiony postumentu marmurowy posąg. Księżniczka Yslenna, naga i piękna, wystawiona na widok z każdej strony. Nawet w nocy dobrze ją widziałam, bo magiczne lampy otaczały ją ze wszystkich stron, oświetlając szlachetne ciało. Ciemność ani na moment nie okrywała jej golizny.

    Z drżącym sercem weszłam w krąg światła i stanęłam przed Yslenną, z jej twarzą wykrzywioną w złości. Do czasu. Bolała mnie ilość ptasich odchodów na jej spetryfikowanych włosach, niegdyś kruczoczarnych, oraz ramionach. Planowałam i tak zaraz je zetrzeć.

    Na razie zdjęłam pelerynę i rzuciłam ją na ławkę obok, stając tak, by nastroszona księżniczka mogła mi się przyjrzeć: niska elfka, rudowłosa i piegowata, z włosami związanymi w warkocz, o wydatnym podbródku, trójkątnej twarzy i oczach zielonych jak szmaragdy.

    Obcisła zielona koszula uwydatniała biust, przy pasie nosiłam dwa krótkie miecze. Brązowe spodnie opinały się na moich jędrnych udach i pośladkach, na stopach miałam skórzane trzewiki.

    Zbliżyłam się do pomnika, trochę wystraszona obliczem Yslenny. Ujęłam delikatnie jej ramiona, popatrzyłam w oczy.

    – Księżniczko Yslenno, moja pani – przemówiłam cicho. – Wiem, że mnie słyszysz. Wiem, że czujesz i myślisz. Mam na imię Traxia, jestem twoją najwierniejszą poddaną. Przybyłam cię uwolnić.

    Posąg nie odpowiedział. Cóż, nie będę wiedzieć, czy mam rację, dopóki mi się nie uda. Z pewnym wahaniem cmoknęłam białe usta księżniczki. Gdyby nie chłód, byłyby jak żywe. Pełne i kształtne, jakimi mogą pochwalić się wyłącznie elfki.

    – Wybacz, pani, tę zuchwałość. Ja… – Zagryzłam wargę, jakby jej złe spojrzenie mierzyło we mnie, wściekało się, że i w nocy nie daje się jej spokoju. – Urodziłam się po tym, jak Wasza Wysokość stała się posągiem. Nie jestem arystokratką, ale słyszałam historię. Nie dała mi ona spokoju, wyruszyłam więc, by odnaleźć słowa klątwy, które oprócz was, pani, zna tylko czarnoksiężnik i nieliczni świadkowie tamtego tragicznego wydarzenia…

    Posąg trwał jak trwał, ja w międzyczasie wyjęłam szmatkę, pomoczyłam przygotowaną wcześniej wodą z mydłem z bukłaka, i zaczęłam zmywać ślady po gołębich odchodach. Zajmujący się ogrodem słudzy nie dbali zbyt gorliwie o posąg.

    – Byłam tu nawet kilka razy, ale bałam się podejść bliżej, musiałam być ostrożna, ale znam, znam te słowa, pani! – Uśmiechnęłam się słabo. Yslenna pozostała oczywiście niema. Przyłożyłam na moment lewą dłoń do jej piersi, jakby oczekując, że będzie tam biło serce. Miałam jedynie wrażenie dziwnego pulsowania, ale niestety, nie byłam magiczką, nie znałam się na tym.

    – Na wieki pozostaniesz w marmur przemieniona, wystawiona na deszcz i wstyd, po tysiąckroć upokorzona, póki nie przyjdzie ta, co pokocha cię miłością szczerą, na szczyt rozkoszy nie wyniesie marmuru i nie odda całej siebie, byś mogła znów chodzić pośród żywych… To jest to? – spytałam, znów nie mając nadziei na odpowiedź. – Pani… Ja myślę, że to jest to. Ja jestem tą szczerą miłością, kochanką, której nie mogła Wasza Wysokość znać. Myślę… – Przełknęłam ślinę. – Że muszę was pieszczotami doprowadzić do orgazmu, by marmur zmienił się w ciało. Ja… Mam nadzieję, że Wam się podobam, pani, i wybaczcie, że robię to bez waszej zgody, ale ja muszę spróbować. Niech pani spróbuje się podniecić, a ja zrobię, co w mojej mocy.

    Odetchnęłam ciężko, kończąc myć posąg, odrzuciłam bukłak i szmatkę. Miałam czas do świtu. Dygnęłam przed nią, po czym zdjęłam pas ze swoimi mieczami. I tak marna byłaby z nich broń wobec magicznych sług Czarnoksiężnika. Skrzyżowane ostrza złożyłam u jej stóp. Ucałowałam marmurowe stopy z największą czułością.

    – Pani, ofiaruję wam moje ostrza. Nie jestem nikim wspaniałym, nie liczę na zaszczyty. Jeśli zdołam was uwolnić, to robię to ze szczerej miłości do was. Oraz do naszego księstwa. Waszego brata interesują jedynie uczty. Wino, jadło, kobiety… Spędziłam dwie dekady jako seksualna niewolnica na jego dworze.

    Wstałam, zerkając na jej niezmienne nastroszone oblicze. Oblizałam wargi.

    – Moja pani… Yslenno… Mamy czas do świtu. Mam nadzieję, że okażę się godną kochanką.

    Pocałowałam znów kamienne usta, ścisnęłam piersi. Mocno, łapczywie. Były zimne i twarde, a jednak prawdziwe. Czułam się mimo wszystko dziwnie w trakcie obcowania z niemym, nieruchomym posągiem. Ale na dworze księcia zmuszona byłam do dużo gorszych czynów.

    Przylgnęłam do Yslenny, chwyciłam za jej pośladki. Wcisnęłam język między jej usta, na tyle, na ile pozwalał marmur. W trakcie petryfikacji miała je lekko rozchylone, wobec tego została niewielka szczelina.

    Znów czułam jakby pulsowanie w kamieniu. Nie wiedziałam, co to znaczy. Obejrzałam się jeszcze płochliwie dookoła. Ogrody trwały puste. Czarnoksiężnik był tak pewien swych zaklęć ochronnych, że nie wystawiał wartowników.

    – Wasza Wysokość… Ja również powinnam się rozebrać – powiedziałam Yslennie i stanęłam tak, by mogła mnie widzieć.

    Coraz bardziej wierzyłam, że księżniczka mnie widzi i czuje, że wewnątrz posągu coś się budzi. Zawstydziłam się nawet lekko, myśląc o oczach posągu.

    *

    Tak, tak! Piękna elficzko, właśnie ty musisz być wybranką. Nie zniosę tego więcej. Rozbieraj się, najlepiej od razu do naga!

    Daleka była od wolności, ale podniecenie ożywiło jej świadomość, która przez ostatnie lata pogrążyła się w letargu. Nie było nic poza tym samym widokiem kawałka ogrodu, gołębiami z ich cuchnącymi odchodami i odwiedzającymi z natarczywymi dłońmi. Yslenna już tyle razy była obmacywana, że przestało to na niej robić wrażenie.

    A jednak czułe całusy słodkiej, rudej Traxii odnowiły w niej nadzieję, a przede wszystkim namiętność.

    Tylko przez pierwsze lata próbowała osiągnąć tak orgazm, podniecać się własną bezwolnością i dotykiem. Macały ją i kobiety i w każdej widziała zapowiedzianą kochankę. Aż nie straciła nadziei. I wtedy pojawiła się ta urocza elficzka. W Yslennie budziła się nowa pasja, gdy patrzyła, jak Traxia rozsznurowuje koszulę, uwalnia parę krągłych piersi.

    Po raz pierwszy zapragnęła, by zmienił się wyraz twarzy jej posągu.

    *

    Podeszłam bliżej, już z obnażonymi piersiami. Księżniczka miała ręce wzdłuż ciała, nie miałam jak włożyć ich w jej dłonie, więc przylgnęłam do niej, tak by moje sutki otarły się o jej marmurowy biust.

    – Mam mniejsze piersi od was, pani, wiem – wyszeptałam. – Powinny się wam mimo wszystko podobać. Wedle podań gustowałyście w drobnych elfkach, biorąc je sobie nieraz za kochanki… Pragnę zostać waszą kochanką, pani. Będę gotowa zostać jedną z wielu, zostanę na powrót niewolnicą na waszym dworze, tak jak służyłam pod butem waszego brata…

    Podciągnęłam się do góry, sterczącymi sutkami ocierałam się o jej twarz. Nadal była zimna ale… Coś pulsowało wewnątrz. I moje sutki zaczęły sterczeć. Chwyciłam za jej krocze, pogładziłam kobiecość. Zimną i suchą, ale jednak prawdziwą. Uśmiechnęłam się do niej, już pewna, że złość na jej twarzy nie jest skierowana przeciw mnie.

    – Rozbiorę się całkiem, dobrze, pani?

    Cmoknęłam jej usta i przycupnęłam na ławce. Szybko rozzułam trzewiki, rozglądając się czujnie po ogrodzie. Nadal nikogo, nawet w odległej wieży nie świeciły się żadne światła. Ożyła we mnie nadzieją, wraz z nią ekscytacja i podniecenie.

    Stanęłam bosa przed posągiem. Drżącymi dłońmi odpięłam guziki spodni, uśmiechając się lekko do Yslenny. Już wyobrażałam sobie, jak bierze mnie na swoją kochankę, obsypuje podarkami… Odetchnęłam głęboko.

    Najpierw trzeba rozebrać się tu, pośrodku ogrodu. Nie powinno tu być żadnych strażników, a magię miał neutralizować amulet… Mimo wszystko czułam się odsłonięta. Zdobyłam się na odwagę i zsunęłam spodnie razem z majtkami, próbując nie myśleć o byciu złapaną. Stałam naga przed Yslenną, niemal jak ona, jedynie z amuletem na szyi.

    – To chroni mnie przed jego czarami… – Wzdrygnęłam się na samą myśl o nim. – Podobam się Wam, pani? Pokażę się ze wszystkich stron.

    Chwilę prezentowałam jej przód swojego ciała, z jędrnymi udami, pokrytymi rudym meszkiem łonem i piersiami. Yslenna pewnie od lat nie widziała innej nagiej elfki. Odwróciłam się i wypięłam pośladki w jej stronę. Złapałam za nie i rozszerzyłam, ukazując obie dziurki.

    Czułam, że nie będzie drugiej szansy. Zakręciłam pupą do muzyki w mojej głowie. Podobno księżniczka kazała swoim kochankom tańczyć na golasa. Miały też klęczeć przy jej tronie, również bez ubrań, jeść z jej ręki, a także być bite rózgą za byle przewinienia.

    Jej brat bywał jeszcze bardziej brutalny, o czym nieraz przekonałam się na własnej skórze.

    Dopadłam do posągu, wpiłam znów w jej usta. Ocierałam się o marmur, szepcząc o tych wszystkich rzeczach na jej ucho. Zapewniałam, że będzie mogła to ze mną robić, że po powrocie znów zasiądzie na tronie i będzie miała tyle kochanek, ile zapragnie…

    – Będę twoją dziwką! – szeptałam. – Choćbyś mi kazała tańczyć gołej na stole przy całym dworze i batożyła codziennie! Jestem wasza, pani!

    Ujęłam udami jej prawą dłoń. Jęknęłam, ocierając się o zimne marmurowe palce swoją kobiecością. Jednocześnie chwyciłam za kobiecość księżniczki, usiłując palcami przebić kamień, wepchnąć je w kamienny srom.

    Czułam, jak Yslenna pulsuje, jakby wewnątrz tkwiło stado szerszeni. Zdało mi się, że wygładziły się rysy jej twarzy. Nie miałam wątpliwości, że moje starania przynoszą skutek. Udało mi zagłębić jej palce w sobie. Choć nadal sztywne, już nie były takie zimne.

    – Będę jeść z twojej ręki. Choćby resztki z waszego stołu. Cokolwiek, nawet to, co wydalisz.

    W przypływie podniecenia przeszłam od drugiej strony. Uklękłam i bez wahania włożyłam nos między idealne pośladki. Odnalazłam jej odbyt. Żaden prawdziwy posąg nie mógł być tak szczegółowy. Mój język zaczął po nim jeździć z szaleńczym oddaniem.

    *

    Śliczna elficzko, ty nie będziesz moją niewolnicą. Uczynię cię moją pierwszą kochanką, a potem żoną. Będziemy wspólnie rządzić. Ukarzemy Czarnoksiężnika i mojego krnąbrnego brata.

    Całe ciało księżniczki Yslenny przeszywały niesamowite wibracje. Czuła się tak tylko raz: kiedy została spetryfikowana za znieważenie Czarnoksiężnika. Dlatego rozumiała, że nadszedł czas, by w końcu uwolnić się od klątwy.

    Wibracjom towarzyszyło niesamowite podniecenie. Ruda Traxia językiem wylizywała jej odbyt, wodząc nim w szaleńczym tempie między jej pośladkami. Marmur robił się gładki i Yslenna była pewna, że zaraz zdoła się poruszyć.

    *

    Czułam ciepły tyłek. Tyłek, który… nie był z marmuru.

    – Och, tak! – krzyknęła Yslenna, dobywając głosu po raz pierwszy od wielu lat.

    – Pani, Wy…

    Cofnęłam głowę, w uwielbieniu spoglądając na nagą elfkę z kruczoczarnymi włosami. Obróciła twarz w moją stronę. Już nie wykrzywiała jej złość.

    – Wynagrodzę cię po stokroć, Traxio. Ale najpierw… Dokończ, co zaczęłaś. Moje kości są lodowate. Musisz dokończyć zdejmowanie klątwy.

    Najchętniej okryłabym Yslennę swoim płaszczem i uciekła z nią z ogrodów Czarnoksiężnika, ale księżniczka miała rację. Pozostało mi podprowadzić ją do orgazmu. Nadal klęczałam za nią. Yslenna chwyciła ręką moje rude włosy i docisnęła z powrotem do swoich pośladków. Lizałam bez opamiętania jej obie dziury. Jedną ręką ściskałam jej udo, drugą onanizowałam się.

    – Tak, tak, TAAAK! – zawyła Yslenna przeciągle, doznając upragnionego orgazmu.

    Nie liczyło, że narobiłyśmy hałasu. Księżniczka była wolna, a mnie czekały zaszczyty. Nie spieszyłam się więc ze wstawaniem, zlizywałam jeszcze soki z muszelki, smakując ich z rozkoszą. Jednocześnie pieściłam własną waginę. Yslenna wciąż trzymała mnie za włosy, drugą dłonią chyba miętosiła własną pierś.

    I wtedy zalało nas fioletowe światło.

    Ciało ogarnęły wibracje. Chciałam rzucić się do ucieczki, oderwać od tyłka Yslenny, cokolwiek… Ale nagle zamarłam. Nie potrafiłam kiwnąć choćby palcem. Nie, nie, nie, wyłam w myślach, bo nie byłam zdolna do krzyku. Język tkwił między wargami sromowy księżniczki.

    – Brawo, księżniczko, wreszcie się uwolniłaś – rozległ się perfidny, skrzekliwy głos.

    Wcale tak nie było. Yslenna – jej pośladki, dłoń na moich włosach, jej udo, które ściskałam – wszystko na powrót zamieniło się w kamień. Razem ze mną.

    – Niestety, twoja zbawicielka włamała się bezczelnie do moich ogrodów – ciągnął Czarnoksiężnik. – Musi ponieść karę.

    Jego but znalazł się na moich plecach. Zadrżałam z poniżenia. Końcem różdżki ściągnął amulet, mający chronić przed jego magią. Mężczyzna westchnął cicho. Zdjął ze mnie nogę i przeszedł z drugiej strony, do nieszczęsnej księżniczki, która cieszyła się wolnością niecałą minutę.

    – Powinienem cię puścić wolno, droga Yslenno. Niestety jesteś związana ze swoją kochanicą i nie mogę was rozdzielić. Nie wiem zresztą, czy chciałabyś wrócić do swojego księstwa. Twój brat znalazłby sposób, żeby i z ciebie zrobić swoją seksualną niewolnicę… Och, tak! Nie pogardziłby własną siostrą! Ale nie uczynię mu tej przyjemności. Sądzę, że będziesz się tu świetnie bawić. Zostawię tak was na… parę lat.

    Przebiegł dłonią po bezradnym ciele Yslenny. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że czuję to na własnej skórze.

    Traxia?, usłyszałam we własnej głowie.

    Wasza Wysokość… Przepraszam, nie wiedziałam…

    Nie przejmuj się, kochana. Kiedyś nas wypuści. Tymczasem… nie ukrywam, że cieszy mnie ta odmiana.

    *

    Mijały dni, miesiące, mijały lata. Czarnoksiężnik przeniósł naszą rzeźbę na centralny plac, gdzie codziennie obmacywały ją tysiące gości. Każdego intrygowały dwie marmurowe elfki, jedna na klęczkach, robiąca sobie dobrze palcami i tkwiąca z nosem pośladkach drugiej, która trzymała ją za włosy oraz pieściła własną pierś. Zaklęte w wiecznej ekstazie.

    Z Yslenną porozumiewałyśmy się myślami. Odczuwałyśmy własne podniecenie, planowałyśmy, co zrobimy, gdy wreszcie się uwolnimy. Na razie jednak czekały na nas niezliczone wścibskie dłonie, obmacujące nasze obnażone, zamrożone w marmurze ciała.

    Jeśli o mnie chodzi, to możemy tak tkwić jeszcze wieki.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sophie Nylon