Category: Uncategorized

  • Granica – bez odwrotu

    Od tamtej nocy w hotelu nie potrafiłam już myśleć o niczym innym. W pracy odgrywaliśmy swoje role – oficjalne, poprawne, grzeczne. Ale wystarczyło jedno spojrzenie, jedno przesunięcie wzroku, żebym czuła dreszcz na plecach. I wiedziałam, że on czuje to samo. Kolejne spotkanie było jak odruch. Bez wielkich ustaleń, bez zbędnych słów. Hotel był tym razem bardziej dyskretny – boczne wejście, szybki meldunek. Winda, cisza, napięcie. Kiedy zamknęły się za nami drzwi pokoju, nie czekałam, aż to on przejmie inicjatywę. Podeszłam do niego od razu, rozpinając mu pasek spodni. Patrzyłam mu w oczy, kiedy opadały na podłogę. – Dzisiaj ja się tobą zajmę – szepnęłam mu do ucha. Uklękłam przed nim, powoli, świadomie. Jego ciało było już gotowe, twarde, pulsujące w moich dłoniach. Bez pośpiechu przesunęłam językiem po jego żołędzi, czując, jak drży pod moim dotykiem. Lubiłam ten moment, kiedy mężczyzna traci kontrolę. Lubiłam mieć go w swoich ustach, całego, głęboko. Patrzył na mnie z góry, z rękami wplątanymi w moje włosy. Oddychał ciężko, szepcząc moje imię. Czułam, jak jego biodra ruszają się lekko, jak zaczyna się we mnie zatracać. Przyspieszyłam tempo. Świadomie, celowo, prowadząc go dokładnie tam, gdzie chciałam. Byłam mokra tylko od samej świadomości, że mam nad nim władzę. Że to ja go prowadzę. Język, usta, oddech – robiłam to tak, jak wiedziałam, że lubi. Czułam, jak jego ciało się napina, jak staje się coraz cięższy w moich ustach. – Monika… zaraz… – syknął przez zaciśnięte zęby, ale ja nie przestawałam. Wręcz przeciwnie – pogłębiłam pieszczotę, wiedząc, że nie ma już odwrotu. Chciałam, żeby doszedł właśnie tak – w moich ustach, bez kontroli, bez żadnego „przepraszam”. I doszedł. Poczułam to na języku, gorący strumień, mocny puls. Trzymałam go głęboko, nie odsuwając się ani na moment. Przełknęłam go, czując, jak jego ciało rozluźnia się po tym napięciu. Wciąż trzymał moją głowę w dłoniach, oddychał ciężko, spoglądając na mnie z góry. Podniosłam wzrok, oblizując wargi, patrząc mu prosto w oczy. Lubiłam ten moment – kiedy on wiedział, że zrobiłam to, bo chciałam. Nie z obowiązku, nie z poczucia winy. Dla siebie. Podniosłam się powoli z kolan, czując jego oddech na mojej skórze. – To jeszcze nie koniec – powiedziałam mu szeptem. – Dopiero się rozkręcam. Wiedziałam, że to jeszcze nie koniec. Czułam to po jego spojrzeniu, kiedy uniosłam się z kolan i stanęłam przed nim, wciąż oblizując wargi. On był rozluźniony, ale tylko na chwilę. Bo oboje czuliśmy, że zostało między nami jeszcze jedno pragnienie. To, którego żadne z nas wcześniej nie wypowiedziało głośno. Nie musiałam tego mówić. Widziałam w jego oczach pytanie. I wiedziałam, że odpowiedź jest już gotowa. Odwróciłam się powoli, odsłaniając przed nim ciało. Uklękłam na łóżku, opierając dłonie o pościel. Rozchyliłam uda i spojrzałam przez ramię, szeptem dając mu zgodę, której od dawna się domyślał: – Zrób to. Nie musiał pytać, co mam na myśli. Poczułam, jak jego dłonie obejmują moje biodra. Jego ciało znów było twarde, gotowe, jakby poprzedni finał wcale nie dał mu ulgi – wręcz przeciwnie, tylko podsycił głód. Wiedziałam, co się wydarzy. I właśnie tego chciałam. Byłam gotowa na przekroczenie ostatniej granicy. Jego palce najpierw delikatnie, a potem bardziej stanowczo przygotowywały mnie na to, co miało nadejść. Oddychałam głęboko, skupiona na tym, co czuję. Na podnieceniu, na drżeniu mięśni, na świadomości, że już nie ma odwrotu. Kiedy wszedł we mnie od tyłu, powoli, zdecydowanie, poczułam, jak moje ciało najpierw napina się, a potem poddaje. Było w tym coś bolesnego, coś intensywnego, ale też coś, czego potrzebowałam – właśnie tej pełnej dominacji, tego oddania. Adam był mocny, pewny siebie. Prowadził mnie, rytmicznie, coraz głębiej, coraz odważniej. Jego dłonie zaciskały się na moich biodrach, a ja zaciskałam palce na pościeli, oddając mu się bez reszty. Czułam każdy ruch, każdy jego oddech, każde uderzenie serca w swoich plecach. Byłam na granicy bólu i rozkoszy. Ale nie chciałam, żeby przestał. Kiedy doszedł we mnie, jego ciało drżało, jego oddech rwał się z piersi. Trzymał mnie mocno, jakby bał się, że się rozpadniemy, jeśli puści. A ja? Byłam mokra, roztrzęsiona, spełniona w sposób, którego wcześniej nie znałam. Czułam się… wyzwolona. Bez wstydu. Bez zahamowań. Cała. Leżeliśmy potem obok siebie, w ciszy. Wiedziałam, że to, co się między nami wydarzyło, nie było już tylko romansem. To była obsesja. Uzależnienie. Co będzie dalej? Jeszcze nie wiem. Ale wiem jedno: nie było już żadnej granicy, której bym się bała.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Monia
  • Dawno, dawno temu… 10. – Alladyn

    Dawno, dawno temu…w królestwie zwany jako Agrabach, żył sobie młody mężczyzna o imieniu Alladyn. Wiódł żywot złodzieja, a jednak też pełnił rolę niezwykłego kobieciarza. Często wpadał do domu uciech i z niego korzystał.

    – Och Alladynie, dla ciebie robię to nawet za darmo… – mówiła kurtyzana która w tym czasie ujeżdżała jego kutasa.

    – Jesteś wspaniała moja droga. – mówił Alladyn.

    – Och tak…o tak…ty również. – mówiła czując jak ją cały wypełnia. W końcu po jakimś czasie Alladyn osiągnął spełnienie.

    – O tak…

    – Chwila skończyłeś!?

    – No wybacz taki to już mój los. – powiedział Alladyn, który odsunął się od kurtyzany. Ta była wkurzona, że ona nie osiągnęła spełnienia.

    Alladyn szybko uciekł, ponieważ kobieta wezwała straż. Takie było jego codzienne życie. Uciekanie jako złodziej i jako kobieciarz.

    W tym samym czasie z pałacu sułtana po kryjomu uciekła księżniczka Jasmina. Nie chciała ciągle żyć w murach pałacu. Pragnęła raz poczuć się jako zwykła służka i zaznać przyjemności. Ciągle marzyła o spotkaniu mężczyzny, który jej to da. Kiedy rankiem spacerowała, znalazła się na popularnym markecie w najbiedniejszej części miasta. Wtedy zaczepił ją pewien mężczyzna, który myślał, że pomylił ją z jego kurtyzaną.

    – Tu jesteś…czas iść do klientów.

    – Przepraszam panie, ale jak ty mnie traktujesz?

    – Co jak traktujesz? Jak należy.

    Zauważył to Alladyn, który przekonał mężczyznę, że to jest zwykła służka, po czym okradł go i szybko się wymknął, razem z Jasminą. Udało im się uciec przed strażą i skryć się w domu Alladyna.

    – Dziękuję ci, że mi pomogłeś.

    – Ależ nie ma sprawy…

    – Muszę ci się jakoś odwdzięczyć.

    Wtedy Jasmina rozebrała się do naga, co spodobało się Alladynowi. Miała średniej wielkości piersi, ale za duży tyłek. Zaczęła się z nim całować. Ten pocałunkami zszedł na jej piersi. Zaczął je ssać i lizać. Dziewczynie bardzo się to podobało. Chciała więcej. Alladyn też ściskał i masował jej tyłek. Odczuwała niezwykłą przyjemność. Rozumiała, jednak że trzeba się odpłacić za pomoc. Uklęknęła przed Alladynem i zaczęła ssać jego kutasa. Była zdziwiona, że jest taki duży. Brała go w całości do ust oraz pieściła dookoła. Alladyn nie mógł uwierzyć, że takie będzie miał odczucia względem tej dziewczyny. Pragnął sam ją posmakować. Dziewczyna położyła się na jego łóżku, a ten zaczął lizać jej cipkę. Ssał jej łechtaczkę oraz wkładał język do środka. Jasmina jęczała z przyjemności. Bardzo jej się podobało. Już była blisko osiągnięcia spełnienia, lecz wtedy do domu Alladyna wbiegła straż i szybko go odsunęła od niej. Aresztowali chłopaka. Straż przywiódł tutaj zły wezyr Jafar.

    – Ależ to jest księżniczka! Pożałujesz złodzieju za to, że próbowałeś się do niej dobrać.

    – Księżniczka?

    Alladyn wciąż nie mógł pojąć. Został wsadzony do lochu. Rozmyślał nad tym, że mało co i wyłożył kutasa samej księżniczce. Jednak teraz jego los był marny, ponieważ był w lochach.

    Jafar był też bardzo podstępnym człowiekiem. Jego celem było, dostanie się do tajemniczej jaskini i odnalezienie magicznej lampy, która potrafi spełniać życzenia. Jednak tylko osoba o czystym sercu może wejść do środka. Tą osobą był właśnie Alladyn, który pomimo tego, co robił, miał czyste serce.

    Pod postacią starca, Jafar dostał się do celi Alladyna i powiedział mu o jaskini oraz o lampie.

    – Jeśli uda ci się znaleźć tę jaskinię oraz magiczną lampę będziesz mógł ją poprosić o wszystko. Jedno życzenie sprawi, że księżniczka będzie twoja.

    – Zrobię wszystko. – odpowiedział bez namysłu Alladyn.

    Wezyrowi udało się sprawić, że Alladyn wydostał się z lochu i znalazł tajemniczą jaskinię. Legenda mówiła, że miał nie brać niczego poza magiczną lampą. W jaskini było dużo rzeczy. Poza uciechami miłosnymi, latającym dywanem oraz tonami złota i diamentów była magiczna lampa. Gdy Alladyn tylko wziął lampę, jaskinia zaczęła się zapadać. Szybko udało mu się znaleźć drogę do wyjścia. Gdy uciekł, spotkał starca, który potem ujawnił się jako Jafar.

    Alladyn zrozumiał, że stał się ofiarą podstępu. Szybko zabrał mu lampę i wskoczył z powrotem do jaskini. Wezyr wściekł się, że nie osiągnął celu.

    Będąc w jaskin,i przez przypadek Allady, potarł magiczną lampę. Z jej wnętrza wyskoczył magiczny Dżinn.

    – Jestem Dżinnem tej lampy. Spełnię twoje trzy życzenia.

    Alladyn zażyczył sobie, aby się wydostać z jaskini. Gdy Dżinnowi za sprawą jego magii udało się to zrobić, poprosił Dżinna o drugie życzenie.

    – Dżinie…chce, abyś uczynił ze mnie księcia.

    – Wedle rozkazu, panie.

    Dżinn zrobił to. Zaraz Alladyn miał szaty oraz fałszywe bogactwo jako książę. Chciał dzięki temu dostać się do księżniczki i sprawić na niej wrażenie. Obiecał Dżinnowi wykorzystać ostatnie życzenie, aby uwolnić go z lampy, czego ten zawsze pragnął. Udał się do królestwa, gdzie nikt nie poznał, że jest byłym żebrakiem. Zrobił wrażenie na sułtanie, a także księżniczka na niego przychylnie patrzyła. Jafar podejrzewał coś, ale nic nie mógł zrobić.
    Alladyn zabrał księżniczkę na lot na latającym dywanie.

    Pokazał jej królestwo z lotu ptaka. Bardzo jej się to podobało. W końcu rozpoznała, że książę, którego teraz poznała to tak naprawdę Alladyn.

    – To ty…to jesteś ty!

    – Tak księżniczko. Nie mówiłem ci kim jestem, aby cię do siebie nie zrazić.

    – Nie zraziłeś. Cieszę się, że cię znów spotkałam.

    Wtedy Jasmina pocałowała się z Alladynem. To przerodziło się do czegoś więcej. Zaczęła go dotykać po kroczu, a ten zjechał ręką aż do jej cipki, którą zaczął dotykać palcami. Sprawiali sobie przyjemność. W końcu pozbyli się swoich ubrań. Alladyn zaczął lizać ją po piersiach oraz masować jej cipkę.

    – O tak…o tak… – jęczała Jasmina.

    Alladyn w końcu sprawił, że Jasmina położyła się na latającym dywanie i rozchyliła nogi. Wszedł w nią swoim kutasem i zaczął się poruszać coraz szybciej i szybciej. Jasmina nie mogła wytrzymać. W międzyczasie Alladyn też lizał jej piersi. Były takie miękkie i jędrne. Wchodził w nią coraz szybciej. Jasmina zaciskała nogi na jego biodrach. Krzyczała i jęczała. Całe szczęście, że byli wysoko w górze to nikt ich nie słyszał. W końcu Alladyn osiągnął spełnienie i wypełnił ją od środka. Jasmina tak samo doszła i zadrżała z wrażenia. Leżała już na dywanie z nasieniem, które wypływało z jej cipki. Po skończonym locie Alladyn odstawił ją do jej komnaty. Ta bardzo się cieszyła z nocy z Alladynem i z wrażenia zasnęła bez swoich ubrań, które zrzuciła wcześniej.
    Po jakimś czasie Jafar domyślił się, że księciem jest Alladyn.
    Zabrał mu magiczną lampę i zamknął go w lochach. Zabrał magiczną lampę i poprosił Dżinna o niezwykłą moc. Dżinn spełnił ten rozkaz.
    Jafar czując się potężny, zamknął sułtana, a jego córkę zmusił do posłuszeństwa.

    – Od teraz zrobisz, co ci rozkaże księżniczko. Masz być posłuszna i sprawić mi przyjemność. – powiedział Jafar.

    Rzucił czar, że księżniczka słuchała się tylko jego. Jasmina zdjęła swoje ubrania, po czym na czworakach podeszła do Jafara siedzącego na tronie. Zaczęła obciągać mu kutasa. Lizała po całości i poruszała rękami.

    – Jesteś moim panem. – powiedziała.

    Jafar czuł się wspaniale. Po jakimś czasie kazał księżniczce się odwrócić, po czym wszedł w nią do końca. Oparł ją o ścianę i zaczął poruszać kutasem, który wchodził do środka. Jasmina zajęczała z przyjemności. Było im dobrze. Jafar już myślał, że osiągnie spełnienie, jednak wtedy przeszkodził mu Alladyn, który powrócił, aby powstrzymać czarownika.

    – Nie pozwolę ci zrobić jej krzywdy.

    – Czas skończyć z tobą raz na zawsze. – powiedział Jafar.

    Rozegrała się między nimi bitwa, na której koniec Alladyn zmusił Jafara, aby podstępem zażyczył sobie, by być Dżinnem. Jafar zrobił to, przez co Dżinn spełnił życzenie, a Jafar został więźniem lampy, która to potem magicznie poleciała do jaskini, w której wcześniej była. Alladyn uwolnił sułtana, a ten w ramach zasług zgodził się na jego ślub z Jasminą. Alladyn tak jak kiedyś obiecał Dżinnowi, zażyczył sobie aby on odzyskał wolność. Dzięki jego słowom Dżinn już nie był więźniem lampy.

    – Dziękuję ci Alladynie. Uwolniłeś mnie.

    – Wszystko dla ciebie przyjacielu. Tak jak obiecałem.

    – Naprawdę się cieszę z twojego szczęścia. Jak wiele osiągnąłeś. Ja też muszę wiele osiągnąć. Miałem wiele marzeń, ale jedno chciałem najbardziej.

    – Jakie to marzenie?

    – Nigdy nie zaznałem, jak to jest być z kobietą. Najbardziej tego chciałem.

    – Dżinnie… – odezwała się Jasmina.

    – Za to jak nam pomogłeś, służę ci pomocą. – powiedziała, po czym podeszła do Dżinna i zobaczyła jego dużego kutasa.

    – Naprawdę?

    Ta pokiwała głową. Zaczęła lizać fiuta dookoła. W końcu wzięła go całkiem do ust. Dociskała głowę do jego podbrzusza.

    Wtedy Alladyn zdjął swoje ubranie. Był nagi z twardym już kutasem, stał za Jasminą. Przyciągnął jej tyłek do siebie. Zdjął jej suknie.

    Następnie wsadził kutasa prosto w jej pochwę. Z jednej strony teraz obciągała Dżinnowi, a z drugiej Alladyn posuwał ją w cipkę. Jeden i drugi kutas był wspaniały. Wypełniały ją w całości. Kutas Dżinna smakował wybornie, a fiut Alladyna wchodził do samego końca. Jasmina chciała jęczeć i krzyczeć, jednak kutas Dżinna w jej ustach, jej to uniemożliwiał.

    W końcu poruszając się szybciej, zaczęła się dławić i wyjęła kutasa z ust.

    Alladyn razem z Dżinnem przekręcili ją tak, że leżała na ziemi. Rozchyliła nogi przed Dżinnem i teraz to on wsunął się jej w cipę. Złapał ją dodatkowo za piersi i księżniczka zaczęła jęczeć.

    – Ooooogggghhhh…o tak…

    – Nareszcie, spełnia się moje marzenie. – krzyczał Dżinn.

    Jasmina odchyliła głowę do tyłu i kutas Alladyna zaraz był w jej buzi. Penetrował jej gardło. Było jej bardzo przyjemnie.

    Dżinn i Alladyn nie poprzestali i mocno posuwali Jasminę. Ślina z ust wypełnionych kutasem Alladyna spływała jej po twarzy. W końcu wyjęli swoje fiuty. Alladyn złapał ją i podniósł na ręce i usadowił na swojego kutasa. Trzymał mocno za nogi. Księżniczka złapała rękami jego szyję.

    – Dalej Dżinnie…to jest twoje. – powiedziała Jasmina, wskazując na swój odbyt.

    – No nie wierzę…

    Dżinn po chwili podszedł i wsadził swojego fiuta do jej odbytu. Z początku czuła lekki ból, ale szybko przerodził się on w przyjemność. Posuwali ją jednocześnie. Oba kutasy dotykały najczulszych miejsc. Jasmina nie mogła się powstrzymać. Krzyczała głośno.

    – Ooooohhhh…tak…tak…mocniej.

    Na jej słowa tylko przyśpieszyli i mocniej zaczęli ją posuwać w obie dziurki.
    Mocno ją posuwali i nie przestawała krzyczeć. Ledwo już to znosiła. Zaczęła się zaraz trząść przez osiągnięcie spełnienia. Po czasie zdjęli ją z siebie, a ona usiadła na ziemi.
    Uklęknęła przed nimi, gdy oni zaczęli walić swoje kutasy. Otworzyła szeroko usta. W końcu nasienia z ich kutasów wystrzeliły na jej twarz.
    Było tego tak dużo. Cała twarz była pokryta w białej cieczy. Przyjęła do ust tego część. Cała się lepiła. Sapała z wrażenia i uspokajała oddech z emocji.

    – Och to było niezwykłe uczucie… – powiedział Dżinn.

    – To prawda…byłeś niezwykły Dżinnie. Jeśli będziesz chciał, możesz przychodzić do nas kiedy zechcesz.

    – Dziękuję za zaproszenie. Chętnie skorzystam. – powiedział Dżinn.

    Następnie Alladyn z Jasminą wzięli ślub. Długo świętowali i cieszyli się swoją obecnością. Często Dżinn wpadał do nich w odwiedziny, przez co i jego zapraszali do swojego łoża.
    Alladyn, Jasmina oraz Dżinn żyli długo i szczęśliwie.

    Koniec

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Author M

    Parodia bajki Alladyn.

  • HCK – Agata – Cz. 1

    „Uwaga, Twój komputer został zainfekowany wirusem. Kliknij poniżej aby przeprowadzić skanowanie komputera”

    Na ekranie Agaty pojawił się komunikat. Dziewczyna nie była szczególnie biegła w obsłudze komputera. Potrafiła robić na nim podstawowe rzeczy jak przeglądanie Internetu, czy Facebooka. Komunikat wywołał w niej drobny niepokój, więc kliknęła przycisk. Wiatrak w komputerze na chwilę zwiększył obroty, po czym ucichł. Okienko z ostrzeżeniem zniknęło, jednak po chwili pojawiło się kolejne.

    „Wykryto niebezpieczne przegrzanie kamery internetowej. Usuń taśmę lub inny obiekt maskujący kamerę, aby uniknąć trwałego uszkodzenia!”

    – No nie, co z tym kompem dzisiaj. – Agata mruknęła pod nosem odklejając kawałek czarnej taśmy, który maskował kamerę. Nie chciała przecież uszkodzić laptopa. Koleżanka z klasy kiedyś poradziła jej, aby zasłoniła kamerę. Agata uznała ją za paranoiczkę, jednak dla świętego spokoju zrobiła to.

    Dziewczyna skończyła korzystać z komputera, odeszła od biurka nie zamykając, ani wyłączając laptopa, gdyż zawsze, po czasie wygaszał się sam. Stanęła przed lustrem i westchnęła. Złapała się za drobny biust schowany pod koszulką, tuż za stanikiem sportowym. Miała może miseczkę B.

    – Kiedy w końcu urośniecie? – zapytała retorycznie, delikatnie ściskając piersi.

    Martwiła się na zapas, jej ciało ma jeszcze dużo czasu na dojrzewanie, jednak codzienne oglądanie hojniej obdarzonych przez naturę koleżanek z klasy, wzmacnia jej niecierpliwość. Nie może jednak nic z tym zrobić. Agata złapała koszulkę u dołu i jednym zwinnym ruchem zdjęła ją przez głowę. Stoi teraz w szarym staniku i dżinsowych szortach, które lekko opinają jej drobną pupę. Dziewczyna jest raczej filigranowej postury. Jej biodra i pośladki pasują do niewielkich piersi. Jej brzuch jest gładki, szczupły, z delikatnym zarysem mięśni. Agata obróciła się, patrzy teraz przez ramię na swoje plecy w odbiciu. Skanuje uważnie czy nie pojawiły się jakieś skazy na jej skórze. Jest jednak gładka. Patrzy na swoje pośladki i uśmiecha się.

    – Małe, ale jędrne. – pomyślała.

    Zsunęła szorty, stojąc tylko w bieliźnie zaczęła wertować półki w szafie. Chwyciła luźną bluzę z logo Nirvany i założyła ją. Poprawiła swoje długie, czarne włosy, ułożyła kaptur, po czym sięgnęła po szare dresy. Jak tylko wsunęła je na siebie, usłyszała wołanie z dołu.

    – Aguś, chodź na obiad! – mama swoim troskliwym głosem wołała córkę.

    – Już idę mamo! – powiedziała, ruszając boso w kierunku drzwi.

    ***

    Kilka dni później, sobota.

    Agata obudzona dźwiękiem wiadomości z telefonu przeciąga się ospale. Przeciera oczy i wyciąga rękę po telefon.

     „Wiem co zrobiłaś.”

    Wiadomość krótka i zwięzła, niewiele mówiąca. Pole nadawcy nie pokazuje numeru, tylko hasło HCK. Dziewczyna poczuła dziwny niepokój, odpisała: „O co chodzi? Kim jesteś?” .

    Odłożyła telefon i podniosła się z łóżka. Ruszyła w stronę łazienki, umyła zęby i twarz. Wróciła do pokoju, zrzuciła koszulkę nocną, stojąc tylko w majtkach, chwyciła pierwszą lepszą koszulkę i szorty. Po chwili usłyszała telefon. Kolejna wiadomość, ten sam nadawca.

     „Sprawdź pocztę.”

    Agata trochę zaniepokojona poruszyła myszką podłączoną do laptopa, zdziwiła się, że cały czas był włączony. Zazwyczaj się wyłącza. Loguje się na Gmail, przegląda wiadomości, nie ma ich dużo, większość to informacje o ruchach na Facebooku i Instagramie. Jednak jedna, rzuca jej się w oczy ze względu na nietypowy temat – HCK. Otwiera wiadomość, a tam link oraz załącznik. Nieodpowiedzialnie ściąga załącznik, który jest plikiem Excel. Otwiera go. Plik zawiera listę wszystkich stron, które Agata odwiedziła w ciągu kilku ostatnich dni. Są ich setki. Niektóre wiersze tabeli zaznaczone są na czerwono. Agata poczuła gorąco, ręce zaczęły jej się trząść na widok znajomych nazw stron. Obok adresów stron są jej loginy, hasła.

    Kolejna wiadomość.

     „Kliknij w link”

    Dziewczyna wie, że nie powinna tego robić. Jednak strony, na które wchodziła są stronami, na które nie powinien nikt wchodzić, nikt nie powinien widzieć tego, co widziała. Kliknęła. Serce zaczęło jej walić z przerażenia. Zasłoniła usta ręką, zrobiło jej się słabo. Link skierował ją na stronę z dziwnym adresem, na której była wielka galeria poukładanych jedna przy drugiej miniaturek filmów. Każdy film był podzielony na dwie części, jedna pokazywała Agatę, druga zaś stronę lub film, który  Agata w danej chwili oglądała. Dziewczyna nie wie co robić. Patrzy tępo w ekran. Czuje, że świat jej się wali. Nikt nie może tego zobaczyć. Nikt nie może się o tym dowiedzieć. Chwyta za telefon i ledwo trafiając w cyfrową klawiaturę pisze: „Skąd to wszystko masz? Dlaczego to masz? Czego chcesz?”.

    Nie czekając na odpowiedź, usunęła wiadomość ze skrzynki, odłączyła laptopa od prądu, zamknęła go, schowała do biurka. Poczuła silną potrzebę ukrycia się, schowania przed światem. Usiadła na łóżku, podkuliła kolana do piersi, objęła je rękoma i czekała. Sama nie wiedziała na co czeka. Po prostu siedziała i czekała. Oddech zaczął się uspokajać, bicie serca zwalniało. Nagły dźwięk telefonu całkowicie przegnał spokój, który zaczął wracać do Agaty. Kolejna wiadomość, tym razem dłuższa.

     „Udajesz grzeczną, chociaż wcale nie jesteś. Wiemy o tym tylko ty i ja. Może tak zostać. Wszystko zależy od ciebie.”

    Agata nie wie, co zrobić. Oczywiście, że chce żeby tak zostało. Odpisuje: „Jak to zależy ode mnie? Czego ode mnie chcesz?”. Zdenerwowanie sięga zenitu. Każda sekunda oczekiwania na odpowiedź jest męką. Niepewność ją wykańcza. W końcu odpowiedź.

     „Tak długo jak będziesz grzeczna i posłuszna, nikt się nie dowie. Będziesz dla mnie wykonywała różne zlecenia. Będziesz dostarczać przesyłki, będziesz wykonywać proste zadania, które będę ci zlecał. Nie chcesz żeby rodzice, albo ktoś ze szkoły się dowiedział, prawda?”

    Tajemnicza treść wiadomości wcale nie uspokoiła dziewczyny, pozorna odpowiedź rodzi więcej pytań. Agata, teraz bardziej zdenerwowana niż przerażona odpisuje gniewnie: „Mam być jakimś kurierem? Zostaw mnie w spokoju, usuń to wszystko, albo zgłoszę to na policję!!!”. Zagroziła, po czym rzuciła telefon na  łóżko.

    Minęła godzina, potem kolejna. Niepokój przeszywał Agatę. Telefon milczy. Dziewczyna tego właśnie chciała, jednak nie przyniosło to ukojenia. Czyżby groźba zadziałała? Czy jest już bezpieczna? Czy nikt się nie dowie? A może właśnie wszystkie filmy są publikowane na jej mediach społecznościowych? Natłok myśli wywołał potężny ból głowy nastolatce. Na szczęście była sama w domu. Nikt nie musiał oglądać jej w rozsypce. Postanowiła wziąć chłodny prysznic z przekonaniem, że pomoże na jej migenę.

    Rozebrała się, weszła do kabiny, odkręciła wodę. Na początku ciepła, potem stopniowo zmniejszała temperaturę aż do momentu, gdy nie dało się jej bardziej obniżyć. Jej ciało reagowało na kontakt z zimną wodą, pulsujący ból głowy zdawał się zanikać, skóra zaś naprężała się, gęsia skórka pojawiała się w miejscach, gdzie skóra jest delikatna. Stała tak pod strumieniem lodowatej wody jeszcze przez kilka minut. Ból głowy nie zniknął, jednak znacząco złagodniał. Wyszła spod prysznica, owinęła mokre włosy ręcznikiem, krople wody spływały po jej nagim ciele tworząc małe rzeki i potoki, płynące po zaokrągleniach i zgłębieniach jej ciała. Czuła ciepło, czuła się lepiej. Stanęła przed lustrem.

    – Coś ty odwaliła, dziewczyno. Po co nam to było? Oby było już po wszystkim… – mówiła sama do siebie, patrząc sobie w oczy, ściskając ścianki umywalki.

    Wyprostowała się, owinęła ręcznikiem zasłaniając mokre ciało, od piersi do połowy ud. Zaczęła wcierać balsam nawilżający zaczynając od stóp, następnie powolnymi ruchami masowała łydki, potem uda. Czuła, że potrzebuje dotyku. Potrzebuje dać upust temu stresowi. Ostatnie kilka godzin były dla niej piekłem. Zrzuciła ręcznik z ciała, następnie z włosów. Stoi przed lustrem naga, skóra lśni od wilgoci. Gęsia skórka ledwo widoczna. Policzki zarumienione. Patrzy sobie prosto w oczy, następnie zerka na swoją smukłą szyję, za wzrokiem podąża ręką. Opuszkami palców muska się tam, gdzie wędrują jej oczy. Przesuwa palcem wskazującym po obojczyku, przygryza wargę. Druga ręka dołącza do delikatnego masażu własnego ciała. Teraz obie dłonie przesuwają się po jej klatce piersiowej. Koniuszki palców delikatnie pieszczą nagą, wilgotną skórę. Agata nakłada więcej balsamu. Rozsmarowuje go nadając swej skórze lśnienia, dodatkowo zwiększając doznania. Jedną ręką przesuwa teraz po wewnętrznej stronie uda, masując delikatną skórę, drugą zaś wędruje między jedną piersią, a drugą, co jakiś czas delikatnie muskając twarde, sterczące od podniecenia sutki otoczone małą, jasną aureolą.

    Oddech przyśpiesza. Krew niemal wrze w żyłach. Każde muśnięcie delikatnej skóry powoduje falę przyjemności. Nastolatka kładzie się na łazienkowym dywaniku, lekko wilgotnym po kąpieli, jednak ciepłym i miękkim. Ręce wracają do eksploracji jej nagiego, jędrnego ciała. Piersi są w dalszym ciągu naprzemiennie pieszczone przez jedną dłoń, druga schodzi coraz bliżej krocza. Sunie palcem wskazującym po lewym udzie, następnie wzdłuż pachwiny przesuwa się na wzgórek łonowy, tam delikatnie zakręca nieliczne włoski łonowe, by nagle, jakby chcąc zaskoczyć samą siebie, stanowczym ruchem przesuwa się w dół. Przesuwa palec delikatnie między wargami, zbierając obfity nektar, który jest dowodem niezwykłego podniecenia,  by następnie nanieść go na łechtaczkę. Druga ręka ściska mocno sutek, potem drugi. Lekki ból połączony z przyjemnością jest tym, czego Agata potrzebuje. Palec drugiej ręki zatacza powolne, regularne ruchy wokół łechtaczki, co chwilę zmieniając kierunek. Dziewczyna jest już blisko, przyśpiesza. Naciska mocniej, szybciej. Ściska mocno prawą pierś, potem lewą, szczypie sutek. Zaciska mocno uda, palce tańczą przy łechtaczce. Robi jej się ciemno przed oczami. Mięśnie zaciskają się, Agata odwraca głowę na bok, jęczy, biodrami wije się, uda dociskają rękę do jej krocza. Doszła. Chwilowa ulga, wyzwolenie od stresu. Leży jeszcze przez chwilę na dywanie, oddech wraca do normy. Wstała spojrzała na swoje odbicie w lustrze, twarz zaczerwieniona od podniecenia. Uśmiechnęła się sztucznie sama do siebie. Odeszła od lustra, chwyciła ręcznik, wytarła mokrą od własnych soków pochwę i wyszła z łazienki.

    Położyła się na łóżku, spojrzała na swoje biurko, stres powrócił. Czy już zawsze będzie żyła w niepewności, czy jej prześladowca nie przypomni o sobie? Agata jest wykończona. Nie ma siły o tym myśleć. Poddaje się zmęczeniu i zasypia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nuclear Banana

    Tagi: Nastolatka, Szkoła, Szantaż, Brunetka, Szczupłe, tbd…

     

    Wstęp do opowiadania o Agacie, nastolatce, która padła ofiarą ataku hakera, który może zmienić jej życie w piekło. Jeżeli opowiadanie się spodoba, będę kontynuował. Jeżeli będzie duże zainteresowanie, zrobiłbym to opowiadanie ‘interaktywne’, gdzie każda część kończyłaby się wyborem bohaterki, który miałby wpływ na jej dalsze losy. Decyzję o wyborze zostawiłbym Wam. 

  • Zaczelo się od spojrzenia – Kasia

    Miałam za sobą ciężki dzień w pracy, ale wiedziałam, że godzina na siłowni oczyści mi głowę. Od kilku miesięcy chodziłam tam regularnie, lubiłam to miejsce – pachniało potem, wysiłkiem i jakąś dziwną, niesprecyzowaną obietnicą. Tego dnia wpadłam tam później niż zwykle. Było już prawie pusto. Zauważyłam ją od razu. Na bieżni, w czarnych legginsach i obcisłym topie, z długimi, ciemnymi włosami zebranymi w luźny kucyk. Biegała z gracją, lekkością, której jej zazdrościłam. Wzrok miała skupiony, ale gdy podeszłam do maszyny obok, spojrzała na mnie. I uśmiechnęła się. Hej – powiedziała, jakbyśmy już się znały. Hej – odpowiedziałam, trochę zaskoczona. – Często tu jesteś? Skinęła głową i lekko przygryzła wargę. Widuję cię tu od dawna. Ale jakoś… nigdy nie miałyśmy okazji pogadać. Miała niski, lekko zachrypnięty głos. Lubiłam takie. Nieśmiało się uśmiechnęłam. Przez kolejne minuty biegłyśmy obok siebie, rzucając sobie ukradkowe spojrzenia. Po treningu zaproponowała kawę. Nie wiedziałam jeszcze, czy to flirt, czy tylko sympatia, ale moje serce przyspieszyło nie z powodu biegu. Usiadłyśmy w małej kawiarni obok siłowni. Cynamonowy zapach unosił się w powietrzu, a ja czułam się jak nastolatka na pierwszej randce. Monika, prawda? – zapytała, mieszając cappuccino. Tak. A ty… Kasia? Bingo. – Uśmiechnęła się szeroko, a jej oczy błysnęły figlarnie. – Zawsze mi się podobały blondynki. Zawahałam się. A mi brunetki – powiedziałam w końcu, spuszczając wzrok. Między nami zapadła cisza, ale była to dobra cisza. Ta, która coś zwiastuje. Rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. O podróżach, muzyce, nawet o tym, jak trudno dziś poznać kogoś, z kim można być autentycznym. Było coś w jej spojrzeniu – szczerość, ale też ogień. Gdy się śmiała, robiły jej się delikatne zmarszczki w kącikach oczu. Byłam nimi oczarowana. Wyszłyśmy z kawiarni, powietrze było już chłodne. Zatrzymałyśmy się na rogu. To było… miłe – powiedziałam. Miłe? – powtórzyła z udawanym oburzeniem. – Dla mnie to było więcej niż miłe. Zrobiła krok bliżej. Poczułam ciepło jej ciała, mimo wieczornego chłodu. Patrzyłyśmy sobie prosto w oczy. Gdyby ktoś nas wtedy zobaczył, od razu wiedziałby, co się dzieje. Delikatnie dotknęła mojej twarzy. Jej palce były ciepłe i pewne. Przesunęła nimi po moim policzku, a potem, bez słowa, pochyliła się i musnęła moje usta. To nie był zwykły pocałunek. Był powolny, namiętny, pełen obietnic. Smakowała kawą i cynamonem. Poczułam dreszcz, który przebiegł przez całe moje ciało. Oparłam się o jej ramiona, odwzajemniając pocałunek z głodem, który zaskoczył nawet mnie samą. Gdy się odsunęła, uśmiechnęła się z lekką zadziornością. Może następnym razem… nie skończymy na kawie? Może – odpowiedziałam szeptem, czując, jak moje serce wali jak szalone. Odwróciła się i odeszła w noc, zostawiając mnie z bijącym sercem i jedną, jasną myślą: To był dopiero początek.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Monia
  • Piatkowy wieczor – Kasia

    Od naszego spotkania w kawiarni nie mogłam przestać o niej myśleć. Kasia była jak iskra, która podpaliła coś we mnie — coś, co od dawna spało. Codzienne wiadomości, żarty, emotki z podtekstem… napięcie między nami rosło, jakbyśmy obie wiedziały, że to tylko kwestia czasu. W czwartek wieczorem napisałam do niej: „W piątek wieczorem jestem sama. Mąż z córką wyjechali na weekend. Mam dobre wino i ochotę na towarzystwo… Wpadniesz?” Odpisała błyskawicznie: „O 19. I mam nadzieję, że to nie tylko o wino chodzi ??” ? Piątek. Siedemnasta. Przesuwałam się po domu jak na miękkich nogach. Włożyłam cienką, czarną sukienkę na ramiączkach, która więcej sugerowała niż zakrywała. Perfumy – odrobina, tam gdzie skóra jest najwrażliwsza. W tle cicho grała Lana Del Rey, a w kieliszkach czekało czerwone wino. Kasia zapukała punktualnie. Miała na sobie jeansy i luźną, białą koszulę, pod którą delikatnie rysował się zarys piersi bez stanika. Gdy mnie zobaczyła, uśmiechnęła się powoli. – Monika… wyglądasz, jakbyś miała zamiar mnie zjeść. – Może mam – odpowiedziałam, biorąc od niej butelkę i wpuszczając ją do środka. Usiadłyśmy na kanapie, blisko, może za blisko jak na “przyjaciółki”. Rozmawiałyśmy, piłyśmy, śmiałyśmy się, ale napięcie rosło z każdą minutą. Jej nogo dotknęła mojej. Nie cofnęła się. W końcu położyłam dłoń na jej kolanie. Spojrzała na mnie pytająco. Nie odpowiedziałam słowami – przesunęłam się i pocałowałam ją. Mocno, zachłannie, z całym napięciem, które nosiłam od tygodni. Jej język spotkał się z moim, jej palce zaplotły się w moich włosach. Pachniała czymś ciepłym i kobiecym. Nie chciałam przestawać. Zsunęła ramiączko mojej sukienki, odsłaniając pierś. Jej usta od razu odnalazły sutek – twardy, spragniony dotyku. Jęknęłam cicho. Jej dłoń wsunęła się między moje uda, przez cienki materiał majtek. Wilgoć zdradzała wszystko. Westchnęła z uśmiechem: – Nie tracisz czasu, co? – Mam dwa dni. Nie zamierzam ich zmarnować – szepnęłam, łapiąc ją za rękę i prowadząc do sypialni. ? Pokój był delikatnie oświetlony. Na szafce nocnej czekały rzeczy, które wyciągnęłam wcześniej – dyskretny fioletowy strap-on, żel, satynowe opaski i mała zatyczka, której używałam w samotne noce. Gdy Kasia to zobaczyła, uniosła brwi z zainteresowaniem. – Lubisz zabawki? – Tylko z kimś, kto wie, co z nimi zrobić – uśmiechnęłam się prowokująco. Nie odpowiedziała. Zamiast tego rozpięła powoli swoją koszulę, ukazując nagie ciało – szczupłe, jędrne, z ciemnymi sutkami, które aż prosiły się o dotyk. Usiadłam na łóżku, a ona zbliżyła się i uklękła między moimi nogami. Jej język był jak płomień – delikatny, szybki, prowokujący. Drżałam pod nią, wplatając palce w jej włosy. Kiedy moje ciało się napięło i zadrżało w pierwszym orgazmie, Kasia uniosła się, oblizując usta, i sięgnęła po pasek z dildo. Zamocowała go na sobie, a ja rozchyliłam nogi, zapraszając ją bez słów. Pchnęła powoli, głęboko, trzymając mnie za biodra. Czułam, jak moje ciało rozkwita pod każdym jej ruchem, jak pulsuje z pragnienia. W pewnym momencie założyła mi opaskę na oczy – wszystko stało się bardziej intensywne, każdy dotyk eksplodował. Zmieniałyśmy pozycje. Wchodziła we mnie od tyłu, całując moje plecy i szepcząc mi do ucha: – Zawsze chciałam wiedzieć, jak smakujesz, Moniko… ? Leżałyśmy potem razem, splecione. Moje palce bawiły się jej kosmykami. Oddychałyśmy powoli, jak po burzy. – Wiesz, że to nie był tylko seks, prawda? – zapytała cicho. Odwróciłam się do niej i pocałowałam ją lekko w usta. – Wiem. I nie chcę, żeby to był koniec. – To dopiero początek – szepnęła. I miała rację. – Teraz ty – powiedziałam cicho, nachylając się nad nią. – Myślałam, że już się mną zajęłaś… – szepnęła, pół żartem, pół z prowokacją. Uśmiechnęłam się i przesunęłam ustami po jej szyi, zostawiając ciepłe, mokre ślady. – Nie, kochanie. To był tylko przedsmak. Zsunęłam się niżej, całując ją w obojczyk, potem między piersiami, które lekko drżały, gdy muskałam je opuszkami palców. Językiem zataczałam kółka wokół jej sutków, a drugą dłonią przesuwałam się po jej brzuchu, aż dotarłam do wnętrza jej ud. Była już wilgotna. Ale nie dotknęłam jeszcze tego miejsca, które najbardziej pragnęło mojego dotyku. Najpierw chciałam, by drżała z oczekiwania. – Monika… – jęknęła cicho, wijąc się pod moimi pocałunkami. – Cii… spokojnie – szepnęłam. – Chcę się tobą nacieszyć. Sięgnęłam do szuflady. Wyjęłam cienką opaskę i delikatnie zasłoniłam jej oczy. Nie protestowała – wręcz przeciwnie, westchnęła z lekkim uśmiechem, rozkładając ręce w zaufaniu. Pocałowałam ją jeszcze raz, tym razem nisko, między udami. Powoli, czule. Językiem badałam jej kształty, smakowałam ją jak coś, co się czekało latami. Jej biodra unosiły się rytmicznie, a dłonie ściskały pościel, gdy przesuwałam się coraz głębiej i głębiej. Jej ciało reagowało z każdym moim ruchem – łagodnie, a potem coraz gwałtowniej. Kiedy czułam, że jest blisko, przerywałam. A potem znów wracałam. – Zwariuję… – syknęła, z oczu płynęły jej łzy napięcia. Uklękłam nad nią i wzięłam do ręki mały, zakrzywiony wibrator, który znałam doskonale. Powoli wprowadziłam go w nią, patrząc, jak jej ciało faluje z przyjemności. Drugą dłonią masowałam jej łechtaczkę. Widziałam, jak całe się napina, jak jej brzuch unosi się w rytm oddechów. A potem w jednej chwili wszystko w niej eksplodowało – jęk, napięcie, spazmatyczne drżenie. Trwała w tym długim orgazmie, jakby nie chciała, żeby się skończył. Gdy opadła bez sił, zdjęłam jej opaskę i przytuliłam się do niej, całując w usta. Jeszcze drżała, a jej oczy były lekko zaszklone. – Zawsze jesteś taka uważna? – zapytała cicho, uśmiechając się. – Tylko dla tych, które na to zasługują. Położyła głowę na moim ramieniu. Cisza między nami była pełna czułości. Przesuwałam opuszkami palców po jej plecach, a ona mruczała z zadowolenia, jak kot. – Jutro też zostajesz? – zapytałam, choć znałam odpowiedź. – Jutro. I pojutrze. I jak będziesz mnie tak dotykać… to może nawet dłużej. Zasnęłyśmy splecione, pachnące winem, potem i czymś, co już dawno nie miało we mnie miejsca: namiętnością, która nie kończy się na jednej nocy. Obudziłam się wcześniej niż zwykle. Światło leniwie wpadało przez zasłony, a zapach skóry Kasi wciąż unosił się w pościeli. Leżała obok mnie na brzuchu, z ramieniem zarzuconym przez moje biodra, oddychając głęboko. Wyglądała na całkowicie bezbronną – i cholernie piękną. Zsunęłam się powoli z łóżka, zostawiając na jej plecach delikatny pocałunek. W kuchni zaparzyłam kawę, posmarowałam świeże croissanty masłem i rozłożyłam wszystko na tacy. Lubiłam takie poranki. Bez pośpiechu. Z kimś, kto zostaje na śniadanie. Gdy wróciłam do sypialni, już nie spała. – Pachnie bosko – mruknęła, siadając i przecierając oczy. Kosmyki ciemnych włosów spadały jej na twarz. – Croissanty czy ja? – zapytałam z uśmiechem. – Ty. Ale croissanty też mogą zostać – rzuciła i pocałowała mnie lekko w ramię. Usiadłyśmy razem w łóżku, jedząc powoli i pijąc kawę. Rozmawiałyśmy o wszystkim – trochę o pracy, trochę o planach, trochę o niczym. Potem spojrzała na mnie z lekkością, ale i powagą. – Wiesz… tak myślałam, że może dziś… zostanę jeszcze trochę. Ale raczej nie pobawimy się tak jak wczoraj. Zaskoczona, spojrzałam na nią pytająco. – Mam okres – dodała po prostu, bez wstydu. Uśmiechnęłam się. – Dziękuję, że mi powiedziałaś. Nie musimy nic robić, jeśli nie masz ochoty. Ale też… wiesz, to nie musi być przeszkoda. Jesteś piękna bez względu na wszystko. – Wiem. Ale dziś jestem bardziej… czuła. I otwarta na coś innego. – Zawiesiła głos, po czym spojrzała mi prosto w oczy. – A właściwie… zamknięta, ale gotowa się otworzyć – dodała, z błyskiem w oku. Zrozumiałam natychmiast. Pociągnęłam ją za rękę, żeby usiadła bliżej. – Myślałaś o tym wcześniej? – zapytałam, delikatnie. Skinęła głową. – Kilka razy, ale tylko w teorii. Z mężczyznami to było zawsze zbyt brutalne albo zbyt mechaniczne. A z tobą… chcę. Ale chcę, żeby to było delikatnie. Z troską. Z troską potrafię – odpowiedziałam miękko, całując ją w kark. Odłożyłam tacę z łóżka i sięgnęłam do szuflady. Wyjęłam małą buteleczkę naturalnego lubrykantu i silikonowy koreczek – miękki, mały, idealny dla początkującej. Usiadłam za nią i przytuliłam mocno. Zaufaj mi. Nic nie musimy robić do końca. Tylko spróbujemy. A jak coś ci nie odpowiada – mówisz i natychmiast przestaję. Pokiwała głową i pocałowała mnie w dłoń. Położyła się na brzuchu, a ja powoli rozsunęłam jej pośladki, całując delikatnie wzdłuż kręgosłupa. Jej ciało reagowało natychmiast – lekkim drżeniem, westchnieniami. Na opuszki palców wycisnęłam odrobinę żelu i zaczęłam bardzo powoli, najpierw masując okolice zewnętrzne, obserwując jej oddech. Jestem… zaskakująco zrelaksowana – wyszeptała. Jesteś bezpieczna – odpowiedziałam i kontynuowałam. Wprowadzenie koreczka zajęło kilka minut – nie spieszyłam się ani trochę. Jej oddech był głęboki, oczy miała przymknięte. Gdy w końcu był w środku, jej ciało się rozluźniło, a na twarzy pojawił się niemal błogi uśmiech. Jest… dziwnie przyjemnie. Inaczej. Ale dobrze. Objęłam ją od tyłu, całując w szyję, powoli masując jej piersi i wewnętrzne strony ud. Nie potrzebowała penetracji, żeby jej ciało płonęło. Każdy dotyk był jak iskra, a ja czułam, że to coś więcej niż seks – to było zaufanie, intymność, wspólne odkrywanie. Gdy potem leżałyśmy znów splecione w ciepłej pościeli, uśmiechała się cicho, z zamkniętymi oczami. Teraz rozumiem… że można mieć orgazm duszy. Pocałowałam ją w czoło. Jeszcze wiele rzeczy przed nami, Kasiu. I chcę je wszystkie z tobą, Moniko. Słońce leniwie sączyło się przez okna. Kasia stała przy kuchennym blacie, krojąc pomidory na sałatkę caprese. Miała na sobie moją luźną koszulę, lekko rozpiętą, tak że od czasu do czasu widziałam kawałek jej nagiej piersi. Obserwowałam ją z drugiego końca kuchni, oparta o framugę drzwi, z kieliszkiem białego wina w dłoni. – Wiesz, że wyglądasz tak apetycznie, że nie wiem, czy zjem obiad, czy ciebie? – powiedziałam. – Zaczekaj chociaż do deseru – rzuciła przez ramię, z tym swoim uśmiechem, który coraz mocniej działał mi na zmysły. Zjadłyśmy wspólnie lekki obiad, rozmawiając o głupotach – podróżach, jej byłych, mojej codzienności z rodziną, o tym, że każda z nas przez długi czas nie wiedziała, czego szukała – dopóki nie znalazła siebie nawzajem. Mimo spokoju między nami, napięcie wracało z każdą minutą. Po obiedzie poszłam posprzątać naczynia, ale gdy stałam przy zlewie, poczułam jej ciało za sobą. Objęła mnie w talii, przycisnęła swoje biodra do moich i szepnęła: – Wciąż myślę o tym, co zrobiłaś dziś rano. I chcę więcej. Mocniej. Głębiej. Ostrzej. Zamarłam na sekundę. Spojrzałam na odbicie nas w oknie. Jej oczy płonęły. Odwróciłam się powoli, wzięłam ją za rękę i pociągnęłam do łazienki. Zamknęłam drzwi. Światło było miękkie, półcień kąpał jej ciało w lekko złotym odcieniu. Zaczęłam całować ją od razu, namiętnie, agresywniej niż zazwyczaj – uderzenie zmysłów, bez zbędnych słów. – Rozbierz się. Powoli. Patrz na mnie – poleciłam. Patrzyła mi w oczy, zsuwając ze siebie koszulę i majtki. Stała naga, pod prysznicem, gdy ja wciąż byłam ubrana. Odkręciłam wodę – gorącą, parującą – i weszłam za nią, nie zdejmując jeszcze nic. Zimna koszulka przyległa do mojego ciała. Kasia patrzyła na mnie, oddychając ciężko. – Odwróć się. Ręce o ścianę – powiedziałam miękko, ale stanowczo. Zrobiła to bez słowa. Jej pośladki były napięte, ciało lekko drżało od gorącej wody i oczekiwania. Sięgnęłam po lubrykant, który już wcześniej zostawiłam na półce, i silikonowy czarny strap-on – dłuższy, szerszy niż ten poranny. – Powiedz mi, że tego chcesz – szepnęłam jej do ucha. – Chcę – odpowiedziała bez wahania. – Chcę cię poczuć głęboko. Do końca. Przygotowałam ją powoli – najpierw palcem, potem drugim. Jej ciało było już gotowe, oddychała ciężko, przywierając do ściany. Gdy wprowadziłam końcówkę strap-ona, jęknęła głośno. Pchnęłam raz, powoli. Potem mocniej. Woda ściekała po naszych ciałach, parując z każdej powierzchni. Trzymałam ją za biodra i wchodziłam w nią rytmicznie, głęboko, obserwując, jak jej ciało faluje z każdym ruchem. Jej jęki odbijały się echem od kafelków. Chciała tego – tej siły, dominacji, tego, by ktoś w końcu przejął kontrolę i zrobił to dokładnie tak, jak trzeba. – Jesteś niesamowita… – sapnęła. – Rżnij mnie, Monika… I zrobiłam to. Bez wulgarności, ale bez litości. Jej orgazm był gwałtowny, szarpany, niemal brutalny. Czułam, jak jej ciało traci kontrolę, jak nogi jej się uginają. Przytrzymałam ją, przytuliłam od tyłu, nadal stojąc pod gorącym strumieniem. Kiedy wyjęłam się z niej i odłożyłam zabawkę, odwróciła się do mnie i wtuliła twarz w moją szyję. Obie drżałyśmy. Nie z zimna. – Cholera… – wyszeptała. – Nie wiedziałam, że można aż tak. – Z tobą można wszystko – odpowiedziałam, głaszcząc jej mokre włosy. ? Po wszystkim, owinięte w ręczniki, z kieliszkami wina znów w dłoniach, siedziałyśmy na kanapie. Nic już nie trzeba było mówić. Ciała powiedziały wszystko. Ale w oczach Kasi był spokój. Coś więcej niż namiętność. Może… początki uczucia. Słońce zaszło dawno. Po gorącej kąpieli i późnym, leniwym winie, atmosfera zmieniła się. Między nami nie było już tylko czułości. Było napięcie – dzikie, niecierpliwe, ciężkie jak gęsty zapach seksu unoszący się w powietrzu. Kasia siedziała na łóżku w mojej białej koszuli, znów bez niczego pod spodem. Naga, ale jeszcze nieświadoma tego, co dla niej przygotowałam. Wyjęłam z szuflady cienką czarną obrożę z miękkiej skóry. Jej wzrok się zatrzymał. – Zaufasz mi? – zapytałam, zbliżając się do niej powoli. Oczy jej błyszczały. – Cała twoja, Moniko. Zapięłam obrożę na jej szyi z taką ostrożnością, jakby to był klejnot. Do pierścienia przypięłam cienką smycz i delikatnie pociągnęłam. – Na kolana – powiedziałam spokojnie. Zsunęła się z łóżka, opierając dłonie o materac. Była w tej pozycji absolutnie doskonała – naga, wyeksponowana, poddana. Całowałam ją po plecach, po karku, ciągnąc smycz leciutko w tył, aż odchyliła głowę. Z szuflady wyjęłam czerwony, silikonowy knebel. Gdy pokazałam go Kasi, tylko skinęła głową. Wsunęłam go delikatnie między jej usta i zapięłam z tyłu. Jej oddech przyspieszył. Stała się ciszą. Stała się moja. – Pokaż mi, jak bardzo chcesz być użyta – szepnęłam, głaszcząc ją po udach i zjeżdżając niżej. Pochyliła się bardziej, wypinając pośladki. Widok był niemal obsceniczny, piękny w swojej uległości. Jej odbyt był już przygotowany z wcześniejszej zabawy, ale nie zamierzałam być delikatna jak rano. Tym razem to miało być ostre. Głębokie. Brudne. Wyjęłam czarny, szeroki strap-on, posmarowałam go lubrykantem i rozsunęłam jej uda szerzej. – Dwa słowa: trzymaj się – mruknęłam, zanim mocno chwyciłam ją za biodra i pchnęłam. Jej ciało napięło się momentalnie, jęknęła przez knebel, ale nie z bólu – to był czysty ogień. Trzymałam ją mocno, jednym ruchem wchodząc głęboko, do końca. Nie było litości – każde pchnięcie było stanowcze, mocne, rytmiczne. Jej oddech przyspieszał, całe ciało falowało. Smycz drgała w mojej dłoni, gdy szarpałam nią delikatnie dla kontroli. – Jesteś moją dziwką, prawda? – szepnęłam jej do ucha. Zamruczała coś przez knebel, ale głową przytaknęła. Wchodziłam w nią głębiej, ostrzej, łapiąc za obrożę, kierując nią jak swoją własnością. – Tak bardzo cię lubię, kiedy jesteś posłuszna – syknęłam, dając jej mocne klapsy w pośladki między pchnięciami. Jej ciało eksplodowało. Nie musiała mówić – jej orgazm był tak intensywny, że aż się osunęła na łokcie, ledwo utrzymując się. Knebel tłumił dźwięki, ale nie potrafił ich powstrzymać całkowicie. Zwolniłam. Wysunęłam się powoli i odpięłam jej knebel. Gdy spojrzała na mnie, miała oczy zamglone, jakby odpłynęła w inny wymiar. – Jesteś… dzika… i cudowna – wyszeptała, ledwo łapiąc oddech. – Jesteś moja – odpowiedziałam tylko. Podniosłam ją z podłogi, zaniosłam na łóżko i przytuliłam. Całe ciało jej pulsowało jeszcze długo. Głaskałam ją w milczeniu, a ona zasypiała, wtulona we mnie, naga, z obrożą wciąż na szyi. Zanim zamknęła oczy, szepnęła: – Nigdy mi tak dobrze nie było.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Monia
  • Dwie twarze Moniki – Kasia

    Niedzielny poranek był cichy. Słońce wpadało przez firanki, rozlewając się po pościeli jak miód. Leżałam obok Kasi, jeszcze rozgrzana po nocy, ale tym razem to nie ciało, tylko myśli pulsowały pod skórą. – Musimy porozmawiać – powiedziałam cicho. Kasia przewróciła się na bok i spojrzała na mnie uważnie. – Granice? – zapytała. Skinęłam głową. – To wszystko, co się dzieje… jest piękne. Ale też niebezpieczne. Dla mnie. Dla tego, co mam poza tym pokojem. – Wiem. – Jej głos był cichy. – I nie zamierzam ci niczego burzyć. Ale nie będę też udawać, że to tylko zabawa. – To nie jest tylko zabawa – odpowiedziałam szczerze. – Więc mów. Co mogę, a czego nie? Zamyśliłam się. – Nie dzwoń do mnie w tygodniu, jeśli nie ustalimy tego wcześniej. Nie pisz, kiedy jestem z rodziną. I… nie pytaj o moje życie tam. Chcę, żeby to, co mamy, istniało tu. W naszym czasie. Bez kradzieży cudzych godzin. Kasia kiwnęła głową. – Mogę to uszanować. Ale tylko jeśli w zamian… pozwolisz mi dać ci coś na pożegnanie. Na długo zapamiętane. Zanim zapytałam co, już była między moimi udami. Jej pocałunki były delikatne, wolne. Czas zwolnił, a ja zamknęłam oczy, czując język, który znał każdy zakamarek mnie. Nie było pośpiechu. Nie było brutalności. Tylko ciepło, powolność i pełna świadomość, że to ostatnie takie minuty. Pragnienie zmieniało się w tęsknotę jeszcze zanim skończyła. Orgazm przyszedł cicho, w drżeniu ud i napięciu brzucha. Kasia nie przerywała aż do końca. Gdy skończyłam, opadła na moje ciało i przez chwilę po prostu mnie trzymała. – Wystarczyło, że raz cię miałam tak blisko – szepnęła – i wiem, że będę chciała znowu. ? Po południu spakowała swoje rzeczy. Pocałowała mnie przy drzwiach – długo, miękko. Bez języka. Bez pożądania. Tym razem to był pocałunek pełen znaczenia. – Do następnego razu – powiedziała cicho. – Tak. Ale nie za wcześnie – odpowiedziałam, zamykając drzwi. ? Później, około 18:00, usłyszałam znajomy dźwięk – klucz w zamku. Mąż wrócił z córką. Śmiech, torby, kurtki. Pocałunek w policzek. Ciepło rutyny. Wieczorem, kiedy mała zasnęła, usiedliśmy razem na kanapie. On był spokojny, odprężony. Mówił o tym, jak fajnie spędzili czas. A ja? Patrzyłam na niego i próbowałam odnaleźć siebie sprzed trzech dni. W końcu wstałam i pociągnęłam go za rękę. – Chodź ze mną – powiedziałam szeptem. W sypialni rozebrałam się szybko, bez gry wstępnej. Położyłam się i przyciągnęłam go do siebie, prosząc wzrokiem. Potrzebowałam tego. Może z poczucia winy. Może, żeby udowodnić sobie, że nadal jestem jego żoną. Wszedł we mnie szybko, namiętnie, nie pytając o nic. Jęczałam, ale to nie był jęk pożądania. To była ucieczka. Przez kilka minut byłam z nim — fizycznie, intensywnie, ale sercem… zupełnie gdzie indziej. Skończył. Pocałował mnie lekko. – Tęskniłem – powiedział. – Ja też – skłamałam. ? W nocy nie mogłam spać. Przerzucałam się z boku na bok, czując na sobie zapach dwóch różnych światów. Pachniałam domem. I pachniałam nią. Dotknęłam dłonią własnego brzucha. Czułam w środku pustkę, ale też gorąco. Obraz Kasi wracał – jej oczy, jej język, to jak mnie trzymała za kark. Zasnęłam dopiero nad ranem. Myśląc o niej. Marząc o niej. I wiedząc, że wróci

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Monia
  • Inicjacja z przyjacielem cz.2

    Wróciliśmy do naszych rodziców na plażę jakby nic się nie stało, w mojej głowie szumiało od tego, co zaszło chwilę temu. Następne godziny mijały a ja myślałem czy to było wszystko, co zrobiliśmy z Bartkiem, czy uda nam się raz jeszcze zwalić razem a może coś więcej.  Wieczorem poszliśmy z rodzicami na jakąś potańcówkę, ale nam się nie podobało, więc chcieliśmy wrócić do domku. Starzy nam pozwolili, zaczęliśmy wracać mieliśmy kawałek przejść do naszego ośrodka, gadaliśmy śmialiśmy się i wtedy Bartek powiedział:

    Bartek: Pamiętasz jak byliśmy mali i się bawiliśmy w więzienie, podobało nam się to. Zawsze lubiłeś być więźniem a ja twoim strażnikiem.

    Ja: No tak było, fajnie się wtedy bawiliśmy. Lubiłem jak mi wydawałeś polecenia a ja musiałem je wykonać, bo byłaby kara.

    Bartek: Ale czasami lubiłeś dostać karę.

    Zaśmiał się, i ja też. Nie wiedziałem, do czego zmierza to wspomnienie naszych dziecięcych zabaw.

    Bartek: Może masz ochotę znowu się pobawić ze Mną, chyba, że już wyrosłeś z tych zabaw.

    Ja: Pewnie, że możemy się pobawić, z Tobą fajnie się zawsze bawiliśmy więc czemu by nie wrócić do tego.

    Bartek: Super to od teraz jesteś Moim więźniem i cię eskortuje do celi. Masz się do Mnie zwracać teraz Panie Strażniku.

    Ja: Dobrze.

    Uśmiechnęliśmy się razem do Siebie, idąc do domku zbliżaliśmy się do toalety publicznej na ośrodku. W sumie to chciało mi się siku.

    Ja: Panie strażniku czy mogę skorzystać z toalety w drodze do celi.

    Bartek: Tak ale idziemy razem do kabiny abyś mi nie uciekł.

    Weszliśmy do toalety była pusta,  Bartek otworzył kabinę była dość ciasna, ja wszedłem pierwszy On za mną,  zamknął drzwi,   stałem już na toalety,  a Bartek stał obok mnie, trochę to było krępujące ale wyciągnąłem swojego penisa i zacząłem sikać, podczas sikania zrobił się większy. Bartek patrzył, na razie nic nie mówiąc. Skończyłem schowałem kutasa do spodenek, wtedy On powiedział.

    Bartek: Teraz ja ale musisz mi pomóc, bo ja muszę cię pilnować więc potrzymasz mi .

    Byłem zaskoczony Jego poleceniem, nigdy nie spodziewałem się, że da mi potrzymać. A ja tak czekałem na tę chwilę, aby móc dotknąć Jego penisa. Włożyłem rękę w Jego spodenki, drugą opuściłem spodenki I wyciągnąłem Jego penisa. Kiedy pierwszy raz poczułem go w swojej dłoni czułem jak mój zaczyna się podnosić, Bartek spojrzał na mnie, uśmiechnął się. Jego Penis zaczął stawać, czułem jak twardnieje w dłoni, kiedy już był na zewnątrz spodenek, skierowałem go do toalety. Wtedy poczułem jak silny strumień zaczyna lecieć, On sikał a ja trzymałem Jego penisa, uczucie przepiękne. Mój kutas był twardy nie ukrywałem tego, kiedy skończył, powiedział:

    Bartek: No i jak podobało Ci się jak widzę po twoim kutasie, to dobrze, bo Mi też, a teraz musisz zrobić coś jeszcze, wyczyścić mi go po sikaniu.

    Nie wiedziałem, co mam zrobić, więc wziąłem papier i chciałem mu wytrzeć do sucha.

    Bartek: Nie papierem, ale ustami, pamiętasz jak tamta Pani robiła kolesiowi, więc zrób tak samo.

    Byłem zszokowany, a zarazem podniecony tą myślą, że spróbuję kutasa po raz pierwszy. Nie wiedziałem jak to zrobić, widziałem na kilku filmach, więc usiadłem na toalecie, wziąłem go do ręki, był cały czas twardy, i zbliżyłem go do ust. Pachniał trochę moczem, potem, zapach był troszkę gorzkawy, wyciągnąłem język i polizałem mu jego dużą główkę. Poczułem gorzkawy smak, ale też, w głębi, że tego chciałem i nie wierzyłem, że to właśnie nastąpiło. Bartek się uśmiechnął chyba nie wierzył, że to zrobię albo może właśnie tego oczekiwał.  Lizałem go językiem a On mówi:

    Bartek: Weź całego do ust.

    Otworzyłem usta i włożyłem go, nie mieścił się cały, ale dałem radę, posuwałem, głową jak na filmach, Bartek zaczął stękać I sapać, a ja pierwszy raz robiłem loda. Czułem jak Jego kutas sztywnieje, robi się taki twardy, nie trwało to długo, kiedy powiedział:

    Bartek: Jestem gotów a ty.

    Pokiwałem głową i wyjął kutasa z ust I zaczął walić i nie trwało to długo, kiedy Jego sperma zaczęła tryskać, mi na twarz, usta, klatę i spodenki.  Miał dużo, część połknąłem od razu, była ciepła i trochę cierpka, ale smakowała mi. Podczas Jego orgazmu, stękał i jęczał. Nawet nie wiedziałem, że od razu też spróbuję pierwszy raz spermy i to w takiej formie. Po chwili byłem cały w spermie, a Jego kutas zaczął opadać, więc wiedziałem, co muszę zrobić, zbliżyłem usta I wyciągnąłem język i zacząłem oblizywać Jego penisa z resztek spermy, widziałem, że mu się podobało, że to robię po chwili był czyściutki i lśniący od mojej śliny, wtedy powiedział:

    Bartek: Mam nadzieję, że ci się podobało, bo mnie tak, jeśli mam ochotę abyś robił mi tak codziennie, a teraz nagroda, bo widzę, że ci ładnie stoi. Stawaj z kibla ściągaj spodenki i zacznij sobie walić.

    Szybko wstałem zrzuciłem spodenki kutas mój był mocno twardy, zacząłem ruszać napletkiem, czułem, że za chwilę trysnę, czułem zapach spermy na sobie i posmak w ustach. Ta chwila uniesienia i podniecenia była cudowna, byłem coraz bliżej, spałem, Bartek patrzył na mnie jak sobie trzepie, czułem, że zaraz wystrzelę.

    Bartek: Spuść się na dłoń i  na mojego kutasa.

    W samym momencie doszedłem, sperma wytrysnęła z mojego kutasa starałem się ją łapać w dłoń, ale duża część poleciała na Jego kutasa I jajka. Jęczałem i spałem orgazm był bardzo intensywny, kiedy skończyłem, czułem, że muszę usiąść, bo nie miałem siły stać.

    Bartek: A teraz wyliżesz to wszystko z dłoni oraz z mojego kutasa.

    Usiadłem i lizałem swoją spermę z dłoni, była podobna w smaku, ale trochę inna, jak wylizałem ją, wziąłem znowu Jego kutasa I lizałem go ze swojej spermy. Po chwili był czysty. Bartek nałożył spodenki, spojrzał na mnie.

    Bartek: To była twoja nagroda, jeśli będziesz się starał to tak będzie, jeśli nie to będzie kara. Wytrzyj swojego kutasa w spodenki I idziemy do domu, bo już późno, starzy mogą wrócić lada chwila.

    Otarłem się ze spermy i wyszliśmy z ubikacji wracając do domu czułem się spełniony i zadowolony z siebie, że mogłem w końcu spróbować kutasa i spermy a do tego widzieć Bartka, który jest, że mnie zadowolony. Wróciliśmy do domku, wzięliśmy prysznic i poszliśmy spać. Spodenki, które miałem na sobie położyłem sobie pod poduszką, aby czuć ten cudowny zapach spermy.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ervinnho
  • Pan i władca III – W imie nauki

    “Barbara wróciła wcześniej z pracy. Zdjęła swój elegancki płaszcz i w samej bieliźnie weszła do salonu. Zaskoczony Maks oderwał wzrok od telewizora. Mecz o trzecie miejsce naszej reprezentacji nie był ważny. Kobieta powoli zbliżała się do syna. Rozpięła stanik. Jego oczom ukazały się wielkie, piękne piersi. Barbara usiadła na jego kolanach, a Maks zaczął ssać jej cycki…”

    — Boże… Wreszcie napisali. — Powiadomienie o mailu skutecznie odciągnęło Maksa od pracy nad powieścią.

    Była to wyczekiwana wiadomość od wydawnictwa. Syn Jolanty zabrał się do czytania: ”Witaj Maksymilianie Nowaku. Po zapoznaniu się z Pana dziełem (tj. Rodzina Incest), a dokładniej jego trzecią, ocenzurowaną wersją jesteśmy nadal zmuszeni odrzucić Pana pracę. Jako wydawnictwo jesteśmy znani z wolności twórczej, jaką dajemy naszym pisarzom. Jednak treści kazirodcze, jakie Pan przedstawia w powieści znacząco odbiegają od naszej polityki wydawniczej. Tak jak pisaliśmy wielokrotnie, jesteśmy skłonni umieścić w dziełach epizodyczne wątki kazirodcze, które nie promują tego rodzaju zachowań. Pana powieść jest w 90% na temat seksualnej relacji syna z matką, a na dodatek w wielu dialogach widzimy wyraźną pochwałę tych zachowań. Niepokojące wydaje się, że główny bohater ma takie samo imię jak Pan. Zachęcamy, zatem udać się do psychologa dla własnego dobra. Książka nie zostanie u nas opublikowana, a następne Pana zgłoszenia oraz odpowiedzi będą ignorowane.”

    Maks zdenerwowany położył się na łóżko.

    — Skurwysyny. Nie rozumieją, co to jest fikcja literacka. Nie moja wina, że gość ma problem z odróżnieniem świata realnego od fikcji. Pewnie za pół roku wyjdzie bliźniacza książka od nich i osiągnie sukces na skalę światową. Jebać ich. Jeszcze kretyn chce mnie do wariatkowa wysłać. Sam pewnie podwala do swojej matki.

    Do mieszkania weszła Jolanta. Wróciła od ginekologa. Tak jak się umawiali, Igor pokrył wszystkie koszty w założeniu antykoncepcji. Poinformowała już telefonicznie Igora o chęci dalszej współpracy. Na korytarzu pojawił się Maks.

    — Gdzie byłaś mamo?
    — Na zakupach. — Odpowiedziała trzymając w lewej ręce reklamówkę z zakupami.
    — Tak długo?
    — Rozmawiałam jeszcze z koleżanką, trochę zeszło.

    Syn udał się do swojego pokoju. Chwilę później zadzwonił Igor.

    — No i jak książka?
    — Daj spokój… Nie dość, że odrzucili, to jeszcze gość nazwał mnie psycholem.
    — Aż tak? Bardziej postępowego wydawnictwa w tym kraju raczej nie ma.
    — Może ty ją wydasz? Masz w końcu pieniądze.
    — Za dużo pracy. Trudno, musisz pomyśleć nad czymś innym, a ja już mam jeden pomysł.
    — Jaki?
    — Prześlę ci maila.

    W mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Jola poszła otworzyć drzwi. Był to kurier z paczką od Igora. Kobieta udała się do pokoju, aby rozpakować prezent. Była to biała, koronkowa bielizna. Tego wieczoru miała udać się w niej do Igora. Nie wiedziała, co tym razem przyszykował bratanek, szczerze mówiąc była obojętna. Uzgodnili już stawkę na dziś: dwa tysiące. Mniej niż ostatnio, ale zapewne jest to mniej ryzykowna zabawa. Dumna z prezentu przymierzyła go i zadziwiała się swym pięknem w lustrze. Po chwili wyszła z pokoju i udała się do kuchni, aby przyszykować obiad.

    Usłyszała dźwięk powiadomienia za plecami. Maks zapomniał telefonu. Postanowiła odnieść go synowi. Na ekranie pojawiła się treść wiadomości od Igora: “Zadanie wykonane, przesyłam dwieście złotych”. Zdziwiona Jolanta odłożyła telefon. Nie mogła zobaczyć reszty wiadomości, ponieważ telefon był chroniony hasłem. Znając Igora spodziewała się najbardziej zboczonych opcji. Przeszło jej nawet przez myśl, że Maks jest krypto gejem, lecz myśl szybko odeszła.

    Po niecałej godzinie Maks udał się do kuchni. Zmieszany zauważył, że zapomniał telefon.

    — Mamo widziałaś mój telefon?
    — Nie, a co?
    — Nic. Zapomniałem go z kuchni.

    Zdarzenie szybko przeszło w niepamięć. Nastał wieczór. Igor udał się do drzwi.

    — Dobry wieczór.
    — Dobry wieczór Igor.
    — Cieszę się, że pani przyszła. Proszę się rozgościć.

    Do domu Sokołowskich weszła smukła brunetka po czterdziestce. Ubrana w różową marynarkę, czarną bluzkę oraz spodnie. Miała ze sobą czarną torebkę. Udała się klasycznie, do salonu i usiadła na kanapie. Naprzeciwko usiadł Igor.

    — Wreszcie znalazła pani dla mnie czas. — Uśmiechnął się Igor.
    — Tak. Mimo wszystko to trochę absurdalne. Nie wziąłeś mnie tu na serio, prawda?
    — Pani pedagog… — Igor nachylił się w stronę rozmówczyni. — Dlaczego miałbym pani marnować czas? Mówiła pani, że jest zaciekawiona tematyką kazirodztwa. Ja wiem wiele na ten temat wiele i chcę się z panią pedagog podzielić moją wiedzą.
    — Znasz kogoś, kto jest w takiej relacji?
    — Siedzi przed panią.

    Kobieta nie dowierzała w to, co właśnie usłyszała. Igor natomiast wyglądał na zadowolonego z faktu, że pani pedagog już wie o jego sekrecie.

    — Igor… znam ciebie i twoją mamę. Nie żartuj sobie ze mnie.
    — Nie żartuję. Rozmawialiśmy parę razy na ten temat w szkole. Myślę, że jeżeli chce pani lepiej zrozumieć temat kazirodztwa to najlepiej jest zaczerpnąć u źródła. Rozmową da się zdziałać wszystko…
    — Po pierwsze, nie zrozumieć lepiej, a wytłumaczyć ci, dlaczego jest to zło. Zawsze broniłeś go rękami i nogami, teraz wiem, dlaczego… Ale pani Kinga? Taka miła i elegancka. Jest na każdej wywiadówce. Raz nawet rozmawiałam z nią o tobie i o jej mężu. Mówiła, że pomimo rozwodu jej relacja z synem się polepszyła. Nigdy w życiu, nie pomyślałabym, że w takim stopniu…
    — Pani Elu. Jak sama pani widzi relacje z mamą się polepszyły odkąd uprawiamy seks. W ogóle unikajmy tamtej nazwy. Jest sztampowa i źle się kojarzy, a tu przecież chodzi o bliskość i uczucie.
    — Boże…, O jakim uczuciu mówisz? Wiesz ile problemów psychicznych może spotkać ciebie i twoją mamę? Matka nie powinna być kochanką, powinna być matką! Dobrze wiesz, że mam rok młodszego od ciebie syna. Razem z mężem wspieramy go. Miłość w naszej rodzinie nie polega na kontakcie fizycznym.
    — Dlaczego nie może polegać i na tym? Każdy myśli o seksie mniej lub bardziej. Myśli pani, że gdyby nie seks z mężem to bylibyście tak samo połączeni emocjonalnie? Ja to zrozumiałem i wiem, że to nic złego. Prokreacja jest przede wszystkim nierozsądna, ale zaspokajanie swoich potrzeb i rozrywka nie jest niczym złym.
    — Dobrze, a jak zamierzasz znaleźć dziewczynę w przyszłości? Chcecie mieć trójkąt? Jak chcesz się ożenić, skoro będziesz zdradzał swoją żonę z własną matką.
    — Zdrada jest wtedy, jak robi się coś wbrew woli lub wiedzy partnera. Jeśli miałbym znaleźć sobie kobietę to postępową i otwartą. Tak odbiegając od tematu, niech pani pomyśli ile jest związków, które polegają tylko na seksie. Bo facet lub kobieta muszą zaspokoić swe potrzeby. Ja nie muszę szukać na siłę i uważam, że dzięki temu myślę bardziej racjonalnie.
    — Masz chłopaku wiele wytłumaczeń na to, co robisz. Co nie zmienia faktu, że postępujesz wbrew moralności. Po prostu są rzeczy, które wypada nie robić.
    — To, co mówię po prostu ma sens. Tak się zastanawiam. Ma pani syna prawda?
    — Prawda, jak dobrze pamiętam kiedyś chodziłeś z Michałem na piłkę.
    — Kiedy dziecko idzie do szkoły potrafi już mówić i często, chodź nie zawsze wie, jak wypada się zachowywać, a jak nie. Natomiast, gdy dorasta, to o seksie musi się dowiedzieć z Internetu i od kolegów. Właśnie, dlatego że istnieje tabu. Matka nie rozbierze się przed synem. Nie pokaże mu jak używać antykoncepcji. Nie zaspokoi ciekawości. Potem dziecko idzie w różne strony od aseksualny do zboczeńców.
    — Aha, czyli według ciebie matka powinna rozdziewiczyć syna?!
    — Na przykład. Jak znam Michała pewnie nadal jest prawiczkiem. Dusi w sobie pożądanie. W czterech ścianach. Może właśnie teraz masturbuje się do pani?
    — Mój syn? Z pewnością nie! To spokojny chłopak, na pewno nie tak zboczony jak ty.
    — Nigdy nie wiadomo, co kryje się w człowieku. Coś pani pokażę.

    W tym momencie do pokoju weszły dwie kobiety. Kinga, ubrana w czarną, koronkową bieliznę zgrabnym krokiem udała się na kanapę i usiadła obok syna po lewej stronie. W tej chwili naprawdę zrozumiała, że to, co mówi Igor to nie żart. Piękna, długowłosa blondynka wyglądała zabójczo w skąpym stroju. Przyprawiła Elżbietę w kompleksy. Nie tylko te wizualne. Roznegliżowana Kinga przytulająca się do syna coraz bardziej podważała jej światopogląd. Przypomniała sobie cowieczorne awantury z mężem. Jej syna, który wraca do domu późnym wieczorem, o którego życiu wie coraz mniej. Mimo, że jako pedagog, na co dzień pomaga młodzieży w problemie, w domu nie potrafi zapanować nad własnym synem.

    Następna do salonu weszła Jolanta. Ubrana bliźniaczo, lecz w białą bieliznę. Rozpoznała szkolną pedagog, Elżbietę Tokarczuk. Pomyślała, że ich sekret właśnie został odkryty, że jej syn wszystkiego się dowie. Jednak wierzyła, że Igor ma wszystko pod kontrolą i jej wizyta ma tutaj inny wydźwięk. Jola usiadła i również przytuliła się do Igora. Elżbieta również znała Jolantę i jej widok tutaj zdziwił ją jeszcze bardziej, jak dotychczasowe zdarzenia. Znała Maksa, jako cichego chłopaka. Wyglądał jak stos problemów, co negowało teorię Igora na temat leczącego każdy problem seksie.

     — Co uważasz o tych kobietach?
    — … — Elżbieta zaniemówiła. — Co to ma znaczyć?
    — Siedzą przed tobą dwie kobiety. Jedna w czarnej bieliźnie. To moja mama jak dobrze wiesz. Według ciebie i wielu powinna wyglądać na zdemoralizowanego, brudnego człowieka. Widzisz to w niej?

    Ela nerwowo pokręciło głową przecząco.

    — Z drugiej strony moja ciocia. Ona nie uprawiała seksu z synem. Dlatego jest w białej bieliźnie. Według was jest „normalna”. Jednak wiele wskazuje, że jej syn ją pragnie, że obecna relacja mu nie wystarcza.

    Jolantę zdziwiły słowa bratanka. Igor wyciągnął telefon. Znajdowało się na nim zdjęcie Joli w bieliźnie, kiedy przymierzała ją w pokoju. Zapewne za to Maks dostał pieniądze.

    — Maksymilian przez ostatnie miesiące pracował nad powieścią, która przez obecne standardy nie ujrzy światła dziennego. Takie podejście tworzy same negatywne emocje. Tylko, po co? Skoro można się świetnie bawić.

    Igor powolnym ruchem zsunął spodnie, a następnie bokserki. Kobiety położyły się na brzuchu i razem zabrały się za jego penisa, który był już w średnim wzwodzie. Kinga i Jolanta lizały go od jąder po żołędzia, każda ze swojej strony. Elżbieta dawno zaniemówiła i z podnieceniem wpatrywała się na zaistniałą sytuację. Igor złapał matkę za szyję. Całowali się namiętnie, a w międzyczasie chłopak masował jej piersi. Położyła się na plecach i zsunęła majtki. Igor wszedł w nią na misjonarza. Rytmicznie penetrując Kingę jednocześnie całował ją po szyi. Po paru minutach przyśpieszył. Kinga nie mogła już się więcej opierać. Igor widzący, że matka wreszcie doszła, pocałował ją w usta, a następnie udał się w stronę ciotki. Z nią sytuacja wyglądała bliźniaczo. Położyła prawą nogę na podłodze, aby Elżbieta miała lepszy widok. Igor powoli włożył sprzęt do cipki, a Jola jęknęła z podniecenia. Powolnymi ruchami bratanek zapoznawał się z jej pochwą. Ela z zaciekawieniem obserwowała każde pchnięcie.

    — Do… Dochodzę!

    Na tę komendę Igor spuścił się obficie w cipce Jolanty. Kinga podeszła w stronę wyciągniętego penisa i wylizała resztki nasienia. Następnie udała się w stronę Jolanty, aby wylizać resztki, które wydostały się z jej pochwy.

    — Takie to straszne, Elu? — Zapytał się uśmiechnięty Igor.

    Pedagog nie wiedziała, co odpowiedzieć. Igor udał się jej stronę. Myślała, że jej również zaoferuje stosunek.

    — Jeśli chciałabyś więcej podyskutować, znasz adres i numer.
    — Dzięki, ale wątpię.

    Lekko zawiedziona kobieta opuściła dom Sokołowskich. Igor odwrócił się w stronę swoich kobiet.

    — Na pewno nas nie wyda? — Zapytała Jola.
    — Dołączy do nas. — Odpowiedział uśmiechnięty bratanek.
    — Nie wyglądała na zachęconą.
    — Uwierz mi. Sama w końcu przyjdzie.
    — Jolka, myślę, że po tym wszystkim należy nam się kąpiel. — Wtrąciła Kinga.

    Kobiety udały się w kierunku łazienki. W międzyczasie Igor wziął telefon i zrobił zdjęcie tyłka Jolanty. Wysłał je do Maksa i wykonał do niego połączenie.

    Elżbieta wyszła z kabiny prysznicowej. Stanęła przed lustrem i ściągnęła szlafrok. Od dawna nie była tak napalona. Jej miseczka B wydawała się idealna do jej budowy ciała. Po wykonaniu kilku seksownych póz, ubrała czarną koszulę nocną i udała się do sypialni, w której był już jej mąż, Piotr. Pedagog położyła się obok niego i powoli zaczęła masować go po brzuchu.

    — Co tam?
    — Nic kotku. — Ela masowała coraz niżej.
    — Weź… Nie mam siły. — Piotr ignorancko przekręcił się na bok plecami do żony.

    Zawiedziona Elżbieta ze zdenerwowaniem patrzyła się na męża. Po chwili wstała z łóżka i wyszła z pokoju. Udała się do pokoju syna. Tego jednak w nim nie było. Zapomniała, że wyszedł dzisiaj na imprezę.  

    — Widziałeś zdjęcie? — Zapytał Igor.
    — Co do chuja robi u ciebie moja mama?! — Krzyknął poirytowany Maksymilian.
    — Jak to, co? Nie widzisz? Przymierza z moją mamą bieliznę, którą dostała ode mnie.
    — To było od ciebie? Ja pierdole, przecież to było oczywiste. Ty nie chciałeś mi pomóc z książką. Ty jesteś zboczeńcem!
    — Uważaj, bo widziała zdjęcie, które jej wykonałeś.
    — Wsypałeś mnie? Człowieku zniszczyłeś mi życie! Jak wróci do domu to przecież mnie zabije!
    — Nie wyglądała na zdenerwowaną. Radzę więcej odwagi. Niedługo gra może się skończyć. Mam już dublet, a zaraz zgarnę tryplet. Jedyne trzy kobiety, z którymi mogłem porozmawiać zanim zostałem bogaty.
    — Będziesz mi prawił morały o tym, jaki jesteś nieszczęśliwy? Ja mam przejebane na tym punkcie, a nie ty. Do ciebie się klei każda laska, nawet te, które mają chłopaka.
    — I teraz wiem, że nic to nie zmienia. Jedynie z moją i twoją mamą mogłem porozmawiać. Ela pomogła mi, kiedy mnie pobili w pierwszej klasie, pamiętasz? Nie pamiętasz…
    — Stary, ale to nie zmienia faktu, że jakieś opowiadania, a realne życie to dwie inne rzeczy.
    — Masz rację. Dlatego weź się w garść.

    Igor rozłączył się.

    Tymczasem Ela od dziesięciu minut próbowała się samozadowolić. Ciężko znaleźć dobre porno nie oglądając go nigdy. Następnym problemem było to, że nie masturbowała się dobre dwadzieścia lat. Jej życie seksualne od paru lat polegało na szybkim misjonarzu, co niedzielę. Wpadła na inny pomysł. Weszła na swojego Instagrama. Jej oczom ukazało się zdjęcie z jej synem i mężem z wakacji. Wyobraziła sobie, że są na plaży nad polskim morzem. Jednak burza zmusiła ich do powrotu. W hotelu mieli dwa pokoje. Mąż postanowił intymnie spędzić z nią to popołudnie. Przywiązał ją do łóżka i zasłonił oczy opaską. Szybko wbił się w nią swoim prąciem. Po chwili poczuła, że w okolicach buzi znajduje się drugi penis. Nie widziała czyj, ale domyślała się, że jej syna. Ssała go z pasją. Obaj mężczyźni jęczeli z rozkoszy. Michał chciał się zamienić, ale Piotr mu nie pozwolił – „ciesz się tym, co masz”, oznajmił. Równomiernie z prawdziwym orgazmem Eli doszli w jej myślach obaj panowie. Zaspokojona kobieta wróciła do sypialni.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Huber202
  • Ruchalem zone kolegi po meczu

    Kumpel zaprosił mnie na wspólne oglądanie finału ligi mistrzów. Wpadłem do niego przed czasem i zaczęliśmy pić. Obsługiwała nas jego żonka, od której nie mogłem oderwać wzroku. Przynosiła nam zakąski, donosiła różne rzeczy, po prostu z uśmiechem usługiwała. Była z niej ostra szprycha. Miała gdzieś z metr siedemdziesiąt i długie nogi. Była blondynką i był to chyba jej naturalny kolor. Miała figurę klepsydry, dużo jej było w tych strategicznych miejscach. Chodziła w obcisłej koszulce, jej piersi w rozmiarze przynajmniej D chciały się spod tego materiału wyrwać. Nie nosiła stanika, widać jej było brodawki. Poza tym na tyłku miała szorty, które sięgały tylko do połowy apetycznego, dużego tyłka. Za każdym razem, kiedy szła i odwracała się tyłem, gapiłem się na jej drgające pośladki. Zastanawiałem się czy mój kolega tego nie widzi, że tak pozwala jej paradować przed obcym facetem, ale wydawało się, że ma to gdzieś. Właściwie nie zwracał na nią uwagi. Piliśmy przez cały mecz i trochę też po, a ona nam towarzyszyła. Miała słabą głowę, więc szybko się porobiła i oznajmiła, że idzie spać. Wyglądała jakby ją zmogło. Mój kumpel też zaliczył zgona, na kanapie, na której siedzieliśmy.

    – Hej, stary – powiedziałem do niego, potrząsając jego ramię

    Kompletnie nie kontaktował, odleciał. Zaczął nawet chrapać.

    Postanowiłem, że się ulotnie. Poszedłem do łazienki, odlałem się i opłukałem wodą twarz. Wychodząc zobaczyłem, że drzwi do sypialni są uchylone. Przez okno wpadało światło miejskich lamp. Ujrzałem żonę mojego kolegi śpiącą na boku, odwróconą tyłem do drzwi. Nie miała na sobie bielizny, tylko coś w stylu halki i jej nagie, krągłe dupsko uśmiechało się do mnie zachęcająco. Niewiele myśląc wszedłem do sypialni, odpiąłem pasek, zdjąłem spodnie i wślizgnąłem się do łóżka. Położyłem za nią i postanowiłem dotknąć jej ramienia. Nie obudziła się. Wydawała się równie pijana, co mąż. Zsunąłem bokserki i wyciągnąłem mojego fiuta wierzch. Byłem już cholernie podniecony i twardy jak stal. Położyłem dłoń na jej pośladku i lekko go ścisnąłem. Był przyjemnie miękki i ciepły. Potem moje palce zaczęły gmerać przy jej cipce. Dotknąłem łechtaczki, trochę się z nią pobawiłem, sprawdzając czy ona na pewno śpi. Jej cipka w końcu zrobiła się mokra, wsadziłem do środka palec i zacząłem ją rozpychać. Żonka kumpla poruszyła się, westchnęła przez sen. W końcu zbliżyłem się i przyłożyłem kutasa do jej dziurki. Wsunąłem najpierw główkę i trochę nią rozpychałem przejście. Miała ciasną cipkę, a ja całkiem dużego fiuta. Stawiała opór, była niewinna. W końcu dobiłem do oporu i zacząłem ją niespiesznie posuwać. Czułem się w niej bosko, a miękkie pośladki, od których się odbijałem tylko potęgowały przyjemność.

    Ona w pewnym momencie odezwała się:

    – Och tak, Karol.

    Karol to było imię mojego kumpla. Żonka myślała, że to mężuś zapuścił jej wiertełko.

    Była jednak półprzytomna, spała prawie, więc nie obawiałem się, że zostanę nakryty. Pieprzyłem ją na łyżeczkę dobrych kilka minut. W międzyczasie złapałem sobie za jej lewy cycek, który był milusi w dotyku. Pieprzyłem ją jednostajnie, napierałem całym ciałem, aż w końcu sama przetoczyła się na brzuch. Wtedy na moment przestałem, niepewny czy się nie obudzi. Jedną nogę miała wyprostowaną, drugą zgiętą. Po chwili jednak wlazłem na nią okrakiem i zacząłem jebać jak lew, który pokrywa lwicę. Robiłem to oczywiście cicho, powoli. Nie wytrzymałem zbyt długo, jej ciasna cipka i słodki tyłek sprawiły, że poczułem orgazm. Przez moment przeszło mi przez głowę, aby wyjść, spuścić się na jej pośladki czy coś takiego, ale zdałem sobie sprawę, że przecież pozostanę bezkarny. Mogłem skończyć w środku bez konsekwencji, zalać swoją śmietanką cudzą kobietę, oznaczyć ją, jako własny teren. Poczułem zbliżający się orgazm i z cichym jękiem wpompowałem cały ładunek spermy w żonkę mojego kumpla, czułem, że wlałem w nią małą cysternę. Z tego, co wiedziałem ona nie miała nigdy przed nim żadnego faceta, więc byłem jej drugim i to na dodatek takim, który zbrukał ją swoim śmierdzącym, obcym nasieniem. Kiedy z niej wyszedłem zobaczyłem, że sperma pociekła z jej pochwy, skapnęła na prześcieradło. Był to cudowny widok, jej różowa pusia nadziana moim gorzkim kremem, ale nie mogłem zbyt długo go podziwiać. Po cichu wycofałem się, ubrałem spodnie i wyszedłem z ich mieszkania. Wcześniej pomogłem kumplowi dostać się do sypialni.

    Później nie widziałem się z nim kilka tygodni. Kiedy go zobaczyłem miał dla mnie nowinę. Wydawał się lekko podłamany.

    – Pamiętasz jak u nas byłeś na meczu – zaczął.

    – Pamiętam.

    – Cholera tak się porobiliśmy, że nie pamiętamy z żoną, co działo się w nocy. Wiesz, ona jest teraz w ciąży i wszystko wskazuje na to, że to stało się tamtego dnia. Po pijaku zapomnieliśmy najwidoczniej założyć gumę. Wiesz, ustaliliśmy kiedyś ze nie zrobimy dziecka, póki nie kupimy domu pod miastem. Czekaliśmy z tym, od chyba lat nie dymałem jej bez kondoma. Była na tym punkcie przewrażliwiona, zawsze powtarzała, że bez gumki mam się do niej nie zbliżać. Ale stało się, cholera, stało. Co zrobić?

    – Będzie dobrze.

    Tak, więc seksowna żonka mojego kumpla dostała ode mnie prezent, pamiątkę po tamtej nocy do końca życia. A nieświadomy niczego tatuś wychowa bękarta jak swoje.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel

    Dobre?

  • 2045 (5)

    *2045

    – Naiwne siksy. – Powiedziała sama do siebie, wyobrażając sobie porażki młodszych koleżanek z synem prezesa. Siedząc na zapleczu masowała swe nagie piersi. Cudowne cycuszki rozchyliły miękki materiał granatowej sukienki. Dorota rozchyliła szeroko swe zgrabne nogi. Idealnie wydepilowane nóżki lśniły w świetle dnia. Kobieta zaczęła masować swoją mokrą pipkę i rozmyślać nad kolejnym dniem. Była pewna swego. Widziała jak chłopcy ze szkoły pożerają ją wzrokiem. Jej stopy odziane w srebrne sandały na bardzo wysokim obcasie drżały coraz mocniej. – Szkoda, że nie mogę Cię mieć już dziś przystojniaku… – Szepnęła sama do siebie. – Majka i Beatka będą musiały przełknąć gorycz porażki. – Dodała delikatnie masując swą myszkę.

    Jej cudne piersi widać było dzięki mocno podwiniętej czerwonej koszuli. Odbicie pięknych cycków kobiety zdobiło połyskujący drewniany blat, nad którym się nachyliła.  Dorota udając zakłopotanie kątem oka zerkała za siebie. Kamil powoli, lecz sprawnie rozpinała jej obcisłą czarną spódniczkę. Chłopak nie krył zachwytu kształtną pupą nauczycielki.
    -Nareszcie są! – Syknął jakby do siebie, ściągając z cudnych pośladków czarny materiał. Dorota postękiwała delikatnie. Czuła zadowolenie i dumę. Chłopak zaczął obdarowywać pocałunkami jej idealnie jędrne pośladki. Kobieta z błogością obserwowała jak młodzieniec zanurza swą twarz, znikając między jej krągłościami.
    -Ach! Podoba Ci się? – Jęknęła z zachwytem. Obserwowała z radością jak chłopak doskonale radzi sobie z jej tyłeczkiem. Z jeszcze większym entuzjazmem przyjęła soczyste klapsy. Filip sycząc z zachwytu delikatnym ruchem zsunął z niej koronkowe majteczki. Niebawem czarna bielizna zdobiona jasnymi kwiatami znalazła się na kostkach kobiety.
    -Oj! Nie mogłem się już jej doczekać! – Rzekł radośnie, patrząc na cudowną cipkę kobiety. Od razu zabrał się za jej lizanie. Pojękując cicho pieścił wilgotną szparkę. Kobieta rączką rozchyliła pośladek, tak, aby zapewnić kochankowi łatwiejszy dostęp. Pojękiwała przy tym coraz częściej. Była pełna uznania dla swego ucznia. Młodzieniec doskonale poczynał sobie z jej szparką. Dorota była w siódmym niebie. Zamaszystym ruchem zrzuciła całą zawartość biurka. Oparła się na nim i obróciwszy twarz podziwiała klęczącego za nią ucznia.

    Czerwony ciuszek leżał na podłodze. Kamil Stał przed klęczącą brunetką. Kobieta z uśmiechem masowała jego penisa. Po poprawieniu niesfornych włosów wzięła go delikatnie do ust. Nigdy nie obciągała mężczyźnie, jej mąż nie lubił eksperymentów w łóżku. Kobieta szybko jednak się wprawiła. Delikatnie nabierała do ust część kutasa słodko przy tym mrucząc. Jej ciepłe dłonie masowały okolice kroczka młodzieńca. Chłopak szybko zrzucił z siebie koszulę, która zasłaniała mu wspaniały spektakl odgrywany przez Panią pedagog. Jedną ręką chwycił delikatnie jej głowę i zaczął nadawać tempo. Powoli posuwał, jej aksamitne usta. Obserwował jak Pani Dorota ze skupieniem pieści jego członek. Kobieta napaliła się, więc zaczęła coraz mocniej nabijać się na twardego kutasa. Mlaskała przy tym słodko. Filip zaczął coraz głośniej stękać. W końcu puścił jej głowę i pozwolił samej nadawać tempo. Nauczycielce zabawa bardzo się spodobała. Z pełnym zaangażowaniem zajmowała się dość sporym przyrodzeniem. Młody mężczyzna, co chwila poprawiał jej długie ciemne włosy, tak aby nie zasłaniały jej wspaniałych piersi.

    -Wejdź do środeczka… – Szepnęła błagalnym tonem. Kamil mocno trzymając swego koleżkę wodził nim po pipce swej kochanki. Kobieta niemal nabiła się na kutasa, po czym zaczęła poruszać swym tyłeczkiem. Fili postanowił jej pomóc i stękając coraz głośniej posuwał opartą o biurko nauczycielkę. Jej duże piersi muskały twardymi sutkami zimny blat. Kobieta bardzo to lubiła. Co chwila popiskiwała z rozkoszy. Wkrótce tempo penetracji wzrosło na tyle, ze jądra zaczęły klaskać lekko o mokre uda kobiety.
    -Aaa! Oj tak, Filipku! Radzisz sobie świetnie! – Dorota jęknęła cały czas obserwując skupionego młodzieńca. Jego tors zdobiło coraz więcej kropelek potu. Brunetka doskonale czuła każdy milimetr jego twardego chuja. – Pierdol mnie… Tak! Mocniej… – Stękała odczuwając błogą przyjemność. Chłopak postękując głośno nie zwalniał tempa.

    Biurko głośno skrzypiało. Filip leżał na nim obserwując jak jego kochanka ujeżdża go. Jej piersi podskakiwały radośnie. Mokra cipeczka, co chwila przyjmowała całego kutasa. Gładziutki kutas lśnił od rozkosznych soczków kobiety. Uczeń podziwiał jej doskonałe ciało. Patrzył jak duże piersi cudownie podskakują, co chwila lekko odbijając się od ciała kobiety. Masował dłońmi jej idealnie płaski brzuszek. Maleńki kolczyk w pępku kobiety iskrzył się odbijając sztuczne światło lamp.
    -Ach! – Kobieta krzyczała głośno – Och, tak! Jak cudownie mnie pieprzysz! – Jęczała. Chłopak odpowiadał jej stęknięciami. Doskonale czuł się w jej mokrej cipeczce. Czuł jak jej mięśnie delikatnie zaciskają się na jego fiucie. Dorota miała, bowiem orgazm. Skurcze jej cipki coraz bardziej łaskotały młodego kutasa. – Jesteś cudowny! – Jęknęła nie przerywając zabawy.

    Klęczała przed nim nie mogąc doczekać się nagrody. Czuła spełnienie. Jej młody kochanek dał jej odczuć przyjemność ze spółkowania. Masowała swe jędrne piersi patrząc na czubek jego kutasa. Filip trzepał energicznie. Widok tej piękności wprowadzał go wprost do nieba. Wreszcie trysnął. Dorota z radością przyjęła kolejne salwy nasienia. Nie były duże, ale za to nadchodziły raz za razem. Jej twarz i dekolt sowicie skropione zostały cieplutkim płynem. Zadowolona z siebie nauczycielka masowała delikatnie krocze kochanka.
    -O kurwa! –  Wystękał zasapany uczeń, po czym dał Pani pedagog oczyścić żołądź z rozkosznej spermy.

    * Rok wcześniej…

    Wyjazd integracyjny miał się już zakończyć. Tomasz zawsze miał gest. Co roku oferował swym pracownikom wspólny wyjazd. Większość załogi przystawała na propozycję. Tradycją było także jego wspólne mieszkanie z Kamilą i Patrycją. Obie miały wtedy jego kutasa na każde skinienie. Prezes oddawał im całkowicie władzę.

    Siedziały razem na wygodnej sofie. W zasadzie były już przygotowane do powrotu. Przeglądały zdjęcia z wyjazdu. Co chwila chichotały wspominając kolejne zabawne sytuacje. Patrycja miała na sobie bielutką bluzeczkę na ramiączkach. Zdobiony delikatną koroneczką ciuszek miał spory dekolt, dzięki czemu odsłaniał w znacznym stopniu jej cycki. Płaski brzuszek ślicznej brunetki także był odsłonięty. Widać było jej delikatny pępek. Jej długie nogi lśniły w ciepłym świetle. Na delikatnych stopach połyskiwały złociste szpileczki. Jej smukłe uda w nieznacznej części chowały się pod brązowym materiałem krótkiej spódniczki. Trzymająca na kolankach laptopa Kamila miała na sobie lekką sukienkę. Ciemny materiał zdobiły kolorowe kwiatki. Cienkie ramiączka z trudem utrzymywały w ryzach piękny biust. Dorodne piersi cudnie prezentowały się w głębokim dekolcie. Sukieneczka była nieprzyzwoicie krótka. Ponętne uda dziewczyny kusiły swą lekką opalenizną. Blondyneczka miała na sobie także pończochy kończące się daleko przed sukienką. Umocowane były do zakrytego pod zwiewnym materiałem pasa opinającego rozkoszne bioderka.
    -Witajcie dziewczęta. Naprawdę żałuję, że już jutro musimy wracać. To chyba najlepszy wyjazd w historii naszych wypadów. – Tomasz wkroczył do pokoju owinięty w biały ręcznik. Wycierając włosy szedł w stronę ślicznych kobiet.
    -Panie prezesie, nie sposób się nie zgodzić. – Odparła słodko Kamila
    -Tak, właśnie oglądałyśmy razem fotografie z tych kilku dni. Było wspaniale.
    -Macie racje moje drogie. Ale czemuż się dziwić? W takim towarzystwie zabawa musi być przednia.
    -Ma Pan całkowitą rację. Panie prezesie. – Kamila potwierdziła słowa szefa odkładając laptop, patrząc jak koleżanka zsunęła ręcznik z bioder mężczyzny. – On też chyba jest zadowolony. – Zachichotała, po czym delikatnie wzięła kutasa do ust. Patrycja masując jej odsłonięte plecy z zaciekawieniem obserwowała zabawę. Kamila powoli, z pietyzmem pochłaniała kutasa radośnie się przy tym uśmiechając. Brunetka z podziwem obserwowała koleżankę wciągając w nozdrza zapach kutasa.

    Siedział całkiem nagi na sofie całując się z Kamilą. Ich usta złączone w pocałunku słodko mlaskały. Tomasz sięgając do krocza uroczej blondynki pieścił jej wilgotniejącą szparkę przez cienki materiał majteczek. Dziewczyna w podzięce delikatnie masowała jego mosznę. Patrycja obciągała wielką fujarę. Żylasty członek szefa ledwie mieścił się w jej rozkosznych ustach. Brunetka mruczała rozkosznie pieszcząc wargami czubek kutasa.
    – Co my byśmy bez niego zrobiły? – Kamila spytała uroczo, nachylając się do twarzy koleżanki. Patrycja odpowiedziała jej swym delikatnym śmiechem, i przekazała kutasa. Brunetka trzymała go pewnie u nasady, lekko masując. Kamila zaś łapczywie pochłaniała przyrodzenie. Co raz bardziej nabijała swe usta na chuja kochanka. Patrycja po chwili zaczęła się bawić moszną prezesa. Jej usta delikatnie pieściły wielkie lśniące jądra. Obie kobiety, co chwila słodko chichotały. Tomasz masował ich wypięte pośladki z uznaniem obserwując ich zadowolone buzie. Patrzył jak Patrycja prawie wyrwała Kamili penisa z ust i z uśmiechem zaczęła obciągać. Blondynka nie obraziła się, lecz z uznaniem popatrzyła na radość koleżanki. Zbliżywszy się do twarzy szefa wyswobodziła swe piersi zsuwając ramiączka. Piękny biust od razu skupił na sobie uwagę Tomasza. Mężczyzna pieścił cycuszki ustami, posysając jej duże sterczące sutki. Co chwila jego język zabawiał się z brodawkami. Dłonie mężczyzny zabawiały się z cipeczką Kamili. Jedną ręką kochanek odchylił czarny materiał majteczek, drugą zaczął delikatnie pieścić mokrą cipeczkę. Patrycja po oderwaniu się od smakowitej fujary podwinęła wysoko swoją bluzeczkę. Wyswobodziła tym samym swoje cycki. Nie były one tak duże jak jej koleżanki, ale i tak wyglądały bardzo apetycznie. Tomasz popatrzył chwilę na delikatne dłonie brunetki masujące piersi, po czym zabrał się do nich. Kamila w tym czasie dopadła do fallusa. Rozkosznie siorbała, pochłaniając go prawie w całości. Znała się na rzeczy, Tomasz drżąc pieścił cycki wysokiej brunetki. Kobieta pieściła delikatnie jego twarz. Jej druga rączka podwijała mozolnie opiętą spódniczkę. Prezes zaczął, więc pieścić jej muszelkę przez bielutkie stringi.

    Wielki kutas pocierał delikatnie o materiał majteczek. Kamila ujeżdżała go powoli. Za każdym razem kutas prezesa dawał jej tyle samo rozkoszy. Patrycja obserwowała to ciężko dysząc. Powoli zsunęła z siebie przemoczone już stringi, po czym zaczęła pocierać rączka swój skarb. Kamila nie czekając długo, pochyliła się i zaczęła zabawiać się z pachnącą piczką. Jej radosny chichot wypełniał hotelowy pokoik. Brunetka zamknąwszy oczy zaczęła  coraz głośniej pomrukiwać. Blondyneczka posiorbywała obficie wylewające się soczki. Cipeczka kochanki zasmakowała jej wyraźnie. Kobieta z zapałem pieściła różowiutką szparkę. Tomasz cały czas posuwał gorącą pipkę. Jego kutas, co chwila zagłębiał się w niej. Jego moszna lśniła pokryta soczkami.

    Kamila patrzyła jak szef penetruje cipeczkę Patrycji. oboje leżeli na boku. Tomasz za plecami brunetki nadawał tempa ich igraszkom. Mężczyzna delikatnym ruchem przyciągnął do siebie Kamilę i zaczął ją całować. Ich języki zwarły się w namiętnym tańcu. Czułe cmoknięcia mieszały się z regularnymi pojękiwaniami Patrycji. Dziewczyna obserwowała jak rączka kochanki błądzi, co chwila po mosznie szefa. Domyśliła się, czego chce jej koleżanka i delikatnym ruchem wypuściła kutasa z siebie. Kamila od razu skorzystała z okazji. Jej usta objęły żylastego fiuta. Blondynka obciągała wprawnie, głośno mlaszcząc. Usta Patrycji i Tomasz połączył pocałunek. Oboje delikatnie pracowali językami.

    Patrycja odbierała pieszczoty od wspaniałego języczka koleżanki. Kamila leżąc na plecach była rżnięta przez Tomasza. Mężczyzna trzymając wysoko jej nogę ostro ją posuwał. Jego jądra klaskały o jędrne pośladki ślicznej blondynki. Kobieta nie przerywając zabawy z cipką koleżanki masowała swoją pipkę delikatną rączką. Czerwone pazurki, co chwila sięgały kutasa, przyjemnie go drażniąc.

    Dziewczęta leżały na miękkim dywanie. Tomasz siedział na skraju sofy udostępniając im swoje przyrodzenie. Patrycja energicznie obciągała drżącego penisa. Kamila masując swą zaspokojoną cipkę z zachwytem patrzyła jak jej piękna koleżanka zabawia się z żylastym chujem. Widząc, że szef jest już u kresu wytrzymałości, wystawiła języczek i ciężko dysząc oczekiwała wytrysku. Patrycja trzymała pewnie kutasa, masując go jak opętana. Wreszcie dopięła swego. Kolejne salwy nasienia lądowały w jej ustach. Tomasz stękał przy tym głośno.

    Mężczyzna dysząc ciężko patrzył, jak słodkie kochanki dzielą się spermą. Patrycja siedząca przy sofie delikatnie wypluwała białą maź wprost w usta leżącej na jej nóżkach Kamili. Potem blondyneczka usiadła obok brunetki i obie zaczęły się całować. Tomasz patrzył jak ich delikatne języczki przekazują sobie lepką spermę. Mężczyzna delikatnie trzymał ich głowy i delikatnie głaskał miękkie włosy. Zmieszane z śliną dziewczyn, spienione nasienie spływało po ich podbródkach. Napalone kochanki stale jednak zbierały ciągnącą się maź i bawiły nią dalej. Śmiały się przy tym, co chwila rozkosznie pomrukując.
    -Dziękujemy Panie prezesie. – Słodko rzekła Patrycja, po czym znów pocałowała koleżankę.
    -Oj dziewczyny, cała przyjemność jest po mojej stronie. Dziękuje wam za to.
    -Musimy to robić zdecydowanie częściej…

    *2045

    Dorota z dumą wkroczyła do sekretariatu. Stukocząc grubymi koturnami uwodzicielsko  przeszła obok biurka. miała na sobie jaskrawą sukieneczkę w odcieniu zieleni. Ciuszek był seksownie postrzępiony. Opięty materiał kończył się tuż poniżej pośladków, ledwo zakrywając pozbawioną bielizny delikatną cipeczkę. Jej okraszony kolczykiem pępek  doskonale widać było przez szerokie poprzeczne rozcięcie. Kolejne rozcięcia były węższe, ale wyraźnie odsłaniały jej płaski brzuch. Dorodne piersi kobiety wylewały się w kolejnym rozcięciu. Właściwie tylko większa cześć sutków okryta była przez wąski pasek materiału. Proste, ciemne włosy opadały lekko na jej ramiona. Wielkie podłużne kolczyki lśniły zmysłowo, delikatnie się kołysząc.

    -Źle mnie zrozumiałaś. Nie dostaniesz wygranej. – Tomasz odparł ciepłym głosem, nie mogąc oderwać wzroku od pociągającego widoku.
    -Co?! Jak śmiesz ze mnie żartować?! Rozdziewiczyłam twojego synusia, więc należy mi się nagroda. – Dorota odparła poirytowana. Na delikatnym materiale sukienki widać było zarys jej twardych sutków.
    -Oj, nie mów, że nie było Ci z nim dobrze. Maja nie narzekała… – Powiedział spokojnie, patrząc na zaskoczenie rysujące się na twarzy kobiety. Podszedł powoli do sofy, na której wygodnie siedziała piękna nauczycielka. – Ale nie martw się. Spodobałaś mi się. Żal, aby taka ślicznotka się zmarnowała. – Powiedział drwiąco, stojąc przed śliczną buzią kobiety.
    – Wiem, że ci się spodobałam. – Powiedziała uwodzicielsko, po czym zerwała z mężczyzny spodnie. Od razu ujęła w dłoń dużego kutasa. Z każdą sekundą fiut był coraz większy. – Oj wiem! – Dodała, po czym zaczęła zabawę. Oblizawszy penisa, wzięła go do ust. Rozkosznie mrucząc obciągała spokojnie. Coraz lepiej sobie radziła. Klęcząc na skórzanej sofie oburącz masowała żylastego fiuta. Co chwila nabierała go do ust słodko pomlaskując.  Patrzyła przy tym w oczy prezesa.
    -Oj podobasz się, podobasz… Zwłaszcza w tej pozycji. – Tomasz odparł, podziwiając zaangażowanie kochanki. – Na pewno spodobałaś się także innym chłopcom…
    -A jak myślisz? – Spytała radośnie, przerywając zabawę z jądrami. Nie czekając na odpowiedź znów zaczęła pieszczoty. Jej usta były cudowne. Kutas Tomasza zajmował całą uwagę kobiety. Zajmowała się z nim z ogromnym wyczuciem. Jej delikatne ruchy mocno oddziaływały na mężczyznę.
    -Mmm… Jesteś na prawdę dobra. – Jęknął rozpinając koszulę. Kobieta rozkosznie mlaskała, pochłaniając wielką pałę. Jej delikatna dłoń błądziła po cudownym tyłeczku. Opięta sukieneczka idealnie dopasowana była do jej cudnego ciałka. Kształtne piersi już prawie wydostały się z niesfornej sukieneczki przez duże rozcięcie. Kobieta mruczała z zadowoleniem.

    Posuwał jej piersi. Dorota, co chwila spluwała na nie delikatnie. Pojękiwała słodko obserwując jak żylasty członek znika, co chwila pomiędzy jej cyckami. Ściskała biust rączkami, aby zwiększyć opór. Ślina ciągnęła się długimi nićmi od żołędzi do jej rozkosznych warg.
    -No i jak? Podoba ci się, czyż nie? – Syknęła słodko. Patrzyła na zadowoloną twarz kochanka.
    -Oj tak! Jesteś świetna. – Powiedział cicho. Nie potrafił się napatrzeć na jej piękny biust. Kobieta naprawdę wiedziała, co robi. – Dlatego od tej pory będziesz się oddawać każdemu, kto tylko zechce. Zrozumiałaś? Każdy małolat, mający na Ciebie ochotę może Cię zerżnąć.
    -Oczywiście Panie prezesie! – Odparła śmiejąc się radośnie.

    Klęczała oparta na sofie. Tomasz siedział przy jej nogach i zabawiał się z jej cudowną cipeczką. Była wyborna. Tak samo delikatne jak usta nauczycielki. Pochłaniał ją bez zastanowienia. Spijał jej pyszne soczki posiorbując przy tym cichutko.

    Ujeżdżała go delikatnie. Penis był ogromny. Tomasz siedząc wygodnie na sofie miał przed sobą piękne piersi. Zabawiał się z nimi ochoczo. Podrażniał zębami jej twarde sutki. Jego dłonie spoczywały zaś na jej pośladkach, które były wspaniałe. Z zachwytem poznawał jej idealne ciało. Kobieta jęczała coraz głośniej, na dobre oswajając się z wielką maczugą. Żylasty fiut rozpychał się w jej rozkosznej szparce. Dorota, co chwila potrząsała głową, aby odrzucić niesforne kosmyki włosów za plecy.
    -Właśnie tak… – Mówiła słodko, pocierając swą delikatną rączką cipeczkę. – O kurwa! On jest ogromny! – Dodała z radością. Tomasz zaczął postękiwać. Pipka dojrzałej brunetki sprawiała mu wiele przyjemności. Na kolejne pojękiwania mężczyzna reagował soczystymi klapsami.

    Posuwał ją ostro. Odziana tylko w przezroczyste sandałki na szalenie wysokiej koturnie, Dorota leżała na biurku. Jej pokryte potem ciało rozkosznie lśniło w świetle zachodzącego słońca. Z zadowolenie tarmosiła swą łechtaczkę białymi pazurkami.
    -O tak! Tak! Ależ chłopcy będą mieli z Ciebie pożytek! – Tomasz rzekł zdyszany.
    -Aaa! Tak! rżnij moją cipkę! – Odparła z dumą. Podobało się jej, że kochanek patrzy na nią z ogromnym pożądaniem. – Och! Tak! Rżnij mnie tym wielkim kutasem!

    Penetrował jej cipkę od tyłu. Piersi opartej o biurko nauczycielki falowały dumnie. Oboje stękali głośno. Tomasz czuł narastającą rozkosz. Jego ruchy przybierały na sile. Z radością obserwował jak kochanka wiła się na jego przyrodzeniu. Czuł jak jej pochwa zaciska się cyklicznie na żylastej męskości. Wyszedł z niej przeczuwając nadchodzący orgazm. Masując nieustannie prącie, zajął się jeszcze chwilkę jej czarną dziurką. Jego usta przywarły do spoconego odbytu. Kobieta z zaciekawieniem spoglądała na zajętego jej kakaowym oczkiem kochanka. Wkrótce jednak wstał on na równe nogi.
    -Gotowa? – Wystękał, masując fiuta nad jej pośladkami. – Aaa! Ach! – Jęknął głośno, po czym trysnął. Duże salwy opadały na jej pośladki i plecy.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis