Category: Uncategorized

  • Erotyczne przygody Michala Rozdzial 8 – Przyjazd Weroniki

    Minął tydzień od zapowiedzi, że Weronika wraca domu. Od wyjazdu Weroniki, jej pokój służył, jako składzik lub pokój gościnny, więc trzeba było go posprzątać. Cała rodzina wzięła się do pracy. Agnieszka pozbywała się pajęczyn z sufitu, że ścian i kątów. Franek wraz Michałem przenosili i niektóre rzeczy, które były niepotrzebne, to je wyrzucali. Alicja jedynie tylko odkurzyła pokój.

    Nadszedł dzień jej przyjazdu i był to 2 grudnia 2023 roku. Weronika przyjechała busem. Wszyscy się z nią przywitali. Franek objął Weronikę i pocałował ją w policzek. Agnieszka zrobiła to samo. Alicja tylko się objęła. Natomiast Michał objął ją powąchał i pachnie jak wykwintny kwiat. Od razu poczuł narastające hormony w majtkach i musiał je ukryć przed siostrą. Miała z sobą trzy walizki, chociaż do Włoch miała wzięła tylko jedną walizkę Franek wziął dwie ciężkie walizki ze sobą do domu. Ostatnią walizkę wziął Michał i również ją zaniósł do domu.

    Walizki zostały dostarczone do jej nowo wyznaczonego pokoju.

    Weronika usiadła na sofie w salonie, a wraz z nią wszyscy. I zaczęli pytać.
     Agnieszka spytała – Jak było we Włoszech?
    – Mamo, było wspaniale. Zwiedziłam piękne miejsca i nauczyłam się włoskiego.
     Franek jest, ciekawy, co jego córka się nauczyła. – No to powiedz nam córeczko, co się nauczyłaś?
     Weronika się uśmiechnęła do wszystkich. – Quelle strade hanno curve, ma queste strade qui sono piene di curve e svolte.
    – Kurwa, co to znaczy? –Spytał Franek.
    – Zakręt.
    – Co? – Franek, jak i Agnieszka zrobili wielkie oczy.
    – Curve znaczy zakręt.
    – Aha, więc co właściwie powiedziałaś?
    – Tamte drogi mają zakręty, ale ci tutaj to są zakrętasy.
    – Ale jesteś dowcipna, jak szczypiorek na wiosnę – odparła Agnieszka.
     Alicja przybliżyła się do siostry.– Ile zarobiłaś?
     Weronika wyjęła z torebki pięć kopert po 10 000 € w każdej.
    – Ile!? – Powiedział głośno Franek.
    – To jest dużo forsy. Co ty tam robiłaś z ciotkami? –Sprzedawałam bardzo zdrowe rzeczy dla ludzi. – I co teraz będziesz robić?
    – Dalej będę sprzedawała. – Weronika zaczęła myśleć, co zapomniała powiedzieć. – A właśnie, miałam wam powiedzieć, że w okolicach świąt przyjadą ciotki wraz z dziewczynami na stałe.
    – No popatrz, a mi nic nie mówili. – Odparła Agnieszka.
    – Bo to miała być niespodzianka.
    – To teraz to będzie spodzianka ( bo się spodziewasz). – Powiedział uśmiechnięty Michał.

    Rozmawiali tak przez kilkanaście minut. Weronika zjadła obiad, potem obejrzała film w telewizji wraz z rodziną. Następnie kolacja i kolejny film, tym razem krótszy od poprzedniego. Po filmie poszła do łazienki się umyć. Zdjęła ubrania i bieliznę i weszła pod prysznic.

    W tym czasie Michał leżał w swoim łóżku i oglądał pornole z Jessą Rhodes, która bardzo przypominała Weronika. Michał, oglądając te filmy zaczął mieć fantazje na temat Weroniki. Jedyne, co go smuciło, że to będą tylko fantazje dziejące się w jego głowie. Bo to, co nauczyło go życie, jest, że ona na pewno lubi duże kutasy i będzie się zachowywać jak mama, siostrą i jak ciocią, które wolą penisa Daniela. –Na pewno tak będzie. Pomyślał.

    Weronika wyszła z łazienki i poszła do swojego pokoju. Michał w tym czasie, czując narastające napięcie, musiał znów poczuć swoją siostrę. Miał dwa wyjścia. Wejść do jej pokoju i wąchać ją, przy tym się masturbując lub pójść do łazienki i znaleźć jakieś jej ubranie. Po krótkiej wymianie myśli postanowił, że pójdzie do łazienki, bo jest najbardziej bezpieczna droga. Bo ta pierwsza, mogła go uznać za zboczeńca i pojeba. Wyszedł z pokoju i kierował się do łazienki. Wszedł do niej i zaczął szukać jej ubrań. W koszu na ubrania zauważył jej czerwoną bieliznę. Wyjął ją i zaczął wąchać, przy tym się masturbując. Nie zauważył na pralce telefonu Weroniki.

    Weronika ubrana w piżamę, szykowała się do snu i chciała coś sprawdzić w Internecie. Szukała telefonu i nie mogła go nigdzie znaleźć. Przypomniało jej się, że zostawiła go na pralce. Wyszła z pokoju i szybko kierowała się do łazienki. Michał był skierowany tyłem do drzwi, więc nie zauważył, że łazienki wchodzi Weronika.

    Weronika, widząc to, co robi Michał z jej bielizną, stanęła i powiedziała po cichu, żeby tylko Michał ją usłyszał. – Co ty robisz?
    Michał, słysząc jej głos, podskoczył ze strachu i schował bieliznę w piżamę. I zaczął się głupio tłumaczyć. – Nic, tylko podziwiam łazienkę. Ładne kafelki, no popatrz jak wyglądają czysto. Można było z nich jeść.
    – Bardzo śmieszne – Zaśmiała się – i się obróć.
    Michał, czując zawstydzenie, powoli się obracał. Weronika, widząc, to, co ma napchane coś w dresy. Rozkazała – Wyjmij to, co masz w dresach.
    Michał wyjął jej majtki i stanik.
    – Bardzo ciekawe rzeczy trzymasz w gaciach. Wyjaśnisz mi to?
    Michał patrzył na podłogę, szukając odpowiedzi. Myślał, co odpowiedzieć i miał dwie drogi. Czy je wziął, dlatego, że ładnie pachną lub wziął je, bo mu się podoba jego siostra. Wybrał trzecią drogę.
    – Słuchaj – Zapowietrzył się – wziąłem je, bo mi się podobasz oraz dlatego, że ładnie pachną.
    Słuchając jego wypowiedzi, spojrzała na jego całego i lekko oblizała usta. – Michał, chodź do mojego pokoju, porozmawiajmy tam. Wyszli z łazienki i kierowali się do jej pokoju. Gdy weszli, Weronika usiadła na łóżku i poklepała miejsce dla Michała. Usiadł obok niej i spojrzał mu prosto w oczy. – Naprawdę ci się podobam? Dlatego się onanizujesz do mojej bielizny?
    – Tak – Powiedział po cichu.
    – Mów troszeczkę głośniej.
    Michał powtórzył głośniej tak.
    – Od kiedy masz fantazje o mnie?
    – Od, wtedy, gdy stałaś się atrakcyjna.
    –Ja zawsze była atrakcyjna.
    – No właśnie – Uśmiechnął się.
     Michał wyjął telefon i pokazał jej filmy z Jessą Rhodes. Weronika, zobaczywszy te filmy była szokowania, widząc siebie. – Przecież to ja.
     – Prawie. To Jessa Rhodes, aktorka porno.   
    Oglądając z nią filmy, mam fantazje o tobie.

    Weronika przetwarzała te filmy w głowię. – Jak to możliwe?
     – Sam by chciał to wiedzieć.
     – To jest pojebane.
     Rzucając te myśli głęboko w swojego umysłu, chciała spytać Michała.

    – Michał czy tu już uprawiałeś seks?
     Michał powtórzył w myślach, to co ona powiedziała – Tak, kilkukrotnie. Licząc to, będzie około 6 lub 8 razy.
     Zaciekawiona spytała go – Z kim?
    – Mamą, Alicją i ciocią Oliwią.
     Weronika odsunęła się o 1 cm od niego, mając wielkie oczy, i po chwili się uśmiechnęła.
    – Aż taki z ciebie kazirodzcżerca?
    – Że jak?
    – To ktoś, to uprawia seks w rodzinie, a ty taki jesteś. Więc opowiadaj o swoich podbojach.
    – A co mam opowiadać. Ruchałem mamę cztery razy, Alicję dwa lub trzy razy, a ciocię raz. I tak one wolą Daniela.
    – Jak to?
    – Tak to, że jak się spuściłem raz, to już mój fiut stawał się miękki. A zresztą Daniel ma większego.
    – On ma większego od ciebie.
    – On ma gdzieś 20 cm lub więcej.
    – A ty ile masz?
    – Ja mam 13 cm.
    Weronika się ucieszyła na tą wieść.
    – Wstań i mi go pokaż mi go.
     Michał wstał i ściągnął dresy, pokazując jej penisa. Weronika ma serduszka w oczach. – Michał masz pięknego penisa.
    – Pasuje ci taki?
    – Właśnie takie uwielbiam.
     Michał spojrzał w górę i podziękował Bogu. Weronika wzięła miarkę i przyłożyła do postawy penisa i zmierzyła do końca główki. Wyszło jej 10 cm. – Musiałeś źle zmierzyć, bo mi wyszło 10 cm, a nie 13 cm.
     Michałowi podskoczyło serce do krtani. – To nie możliwe, przecież dobrze mierzyłem. Nie zmniejszył się, prawda?
    – Penisy się nie zmniejszają. Zawsze jest taki sam. Michał, nie martw się. Rozmiar nie ma znaczenia, tylko jak umiesz się nim posługiwać. A do tego penis nie musi najważniejszy. Ważne jest znalezienie punktów na ciele kobiety.
    – Nie wiem, czy umiem.
    – To cię nauczę.  
     Weronika uśmiechnęła się łagodnie, a jej oczy błysnęły figlarnym blaskiem. Powoli wstała z łóżka, podchodząc bliżej Michała. Jej ruchy były spokojne. Michał czuł, jak jego serce bije coraz szybciej, a ciepło jej ciała, które teraz było tak blisko, sprawiało, że zapominał o swoich wcześniejszych obawach.

    – Zaufaj mi – wyszeptała Weronika, kładąc dłoń na jego ramieniu. Jej dotyk był ciepły, ale delikatny, jakby chciała go uspokoić. – Najpierw musisz się rozluźnić. Seks to nie tylko ciało, to też głowa. Jeśli jesteś spięty, nic z tego nie będzie.

    Michał przełknął ślinę, próbując się uspokoić. – No dobra, ale… co mam robić?

    Weronika zaśmiała się cicho, a jej śmiech brzmiał jak melodyjny dzwoneczek. – Na początek zamknij oczy. Skup się na tym, co czujesz, a nie na tym, co myślisz.

    Posłusznie zamknął oczy, choć czuł się trochę głupio. Weronika wzięła jego dłonie i delikatnie położyła je na swoich biodrach. – Czujesz, jakie to ciepłe? – zapytała, a jej głos stał się bardziej miękki, niemal hipnotyzujący. – Teraz powoli przesuń dłonie w górę, ale nie spiesz się. Poczuj każdy centymetr.

    Michał robił, co mu kazała, czując, jak jej skóra pod cienką bluzką jest gładka i ciepła. Jego palce drżały lekko, ale Weronika nie komentowała, tylko prowadziła go dalej. – Każda kobieta ma miejsca, które uwielbia, gdy się je dotyka – kontynuowała. – Na przykład tutaj… – Przyciągnęła jego dłoń do swojego karku, gdzie delikatnie przesunął palcami po jej skórze. Poczuł, jak jej ciało lekko zadrgało pod jego dotykiem.

    – O, widzisz? – powiedziała z uśmiechem. – To jedno z tych miejsc. Spróbuj teraz pocałować to miejsce, ale delikatnie, nie jak w filmach, gdzie rzucają się na siebie jak wilki.

    Michał pochylił się niepewnie, a jego usta musnęły skórę na karku Weroniki. Poczuł jej zapach – delikatny, kwiatowy, zmieszany z czymś, co sprawiało, że jego głowa kręciła się jeszcze bardziej. Weronika westchnęła cicho, a ten dźwięk sprawił, że Michał poczuł nagły przypływ pewności siebie.

    – Dobrze ci idzie – szepnęła, odwracając się do niego twarzą. Jej oczy były teraz tak blisko, że widział w nich swoje odbicie. – Teraz ja pokażę ci coś jeszcze.

    Weronika powoli zdjęła swoją koszulkę nocną, odsłaniając swoje piękne cycki. Michał wstrzymał oddech, nie mogąc oderwać wzroku. Uśmiechnęła się, widząc jego reakcję, i delikatnie popchnęła go na łóżko. Usiadła na jego kolanach, a jej dłonie zaczęły powoli wędrować po jego klatce piersiowej. – Najważniejsze to słuchać – powiedziała. – Słuchaj, jak reaguję. Każdy oddech, każdy ruch ci podpowie, co robić dalej.

    Jej palce zsunęły się niżej, a Michał czuł, jak jego ciało reaguje na każdy jej ruch. Weronika nachyliła się i pocałowała go, najpierw delikatnie, jakby testując grunt, a potem coraz śmielej. Jej usta były miękkie, a smak jej wargi miał w sobie coś elektryzującego. Michał oddał pocałunek, czując, jak jego niepewność powoli ustępuje miejsca instynktowi.

    – Teraz twoja kolej – szepnęła, odrywając się od niego na moment. – Pokaż mi, czego się nauczyłeś.

    Michał, choć wciąż nieco onieśmielony, poczuł, że chce spróbować. Jego dłonie powędrowały na jej plecy, delikatnie muskając skórę wzdłuż kręgosłupa. Weronika zamknęła oczy, a jej oddech stał się głębszy. – Tak, właśnie tak – mruknęła, zachęcając go.

    W miarę jak ich ruchy stawały się coraz bardziej zsynchronizowane, pokój wypełnił się cichymi westchnieniami i szelestem ubrań, które powoli opadały na podłogę. Weronika prowadziła Michała, ucząc go, jak odkrywać jej ciało, jak reagować na jej sygnały. Każde jej słowo, każdy dotyk był jak mapa, którą Michał z coraz większą pewnością siebie eksplorował.

    Gdy w końcu ich ciała splotły się w jedno, czas jakby się zatrzymał. Nie było już miejsca na niepewność czy porównania. Byli tylko oni – Weronika i Michał – w intymnym tańcu, gdzie liczyło się tylko to, co czuli w danej chwili. Jej oddech przyspieszył, a Michał czuł, że jego własne serce bije w tym samym rytmie. Gdy osiągnęli punkt kulminacyjny, Weronika przytuliła się do niego mocno, a jej ciepły oddech muskał jego szyję.

    Ściągnęła z niego dresy i złapała i lekko go mi trzepała. To uczucie dla Michała takie, świat wokół niego zdawał się nie istnieć. Weronika uniosła głowę i spojrzała na Michała z uśmiechem. – Widzisz, trzeba tylko umieć dotykać odpowiednie miejsca.

    Michał uśmiechnął się, wciąż próbując złapać oddech. – Chyba… chyba zaczynam to łapać.

    Weronika zaśmiała się i cmoknęła go w czoło. Zeszła niżej do jego penisa i wzięła do ust, poruszając się powoli, z wyczuciem, jakby chciała przedłużyć każdą sekundę tej chwili. Jej ruchy były płynne, a ciepło jej oddechu sprawiało, że Michał zacisnął dłonie na pościeli, czując, jak fala przyjemności narasta w jego ciele. Świat wokół niego znów zniknął, pozostawiając tylko to intensywne, niemal elektryzujące uczucie. Weronika spojrzała na niego spod rzęs, jej oczy błyszczały figlarnym zadowoleniem, jakby cieszyła się z każdej jego reakcji.

    – Wciąż się uczysz? – szepnęła z lekkim uśmiechem, nie przerywając kontaktu wzrokowego.

    Michał tylko westchnął, niezdolny do sformułowania sensownej odpowiedzi, całkowicie pochłonięty doznaniami. Weronika wróciła do swoich ruchów, tym razem z większą pewnością, a każdy jej gest wydawał się idealnie dopasowany, jakby znała jego ciało lepiej niż on sam. Lizała jego główkę oraz ssała. Po chwili wzięła jego jądra liżąc i ssąc. Michał poczuł, że zbliża się do granicy, a jego oddech stał się szybszy, niemal urywany.

    – Weronika… – wydyszał, próbując ją ostrzec, ale ona tylko mruknęła cicho, nie przerywając, jakby chciała powiedzieć, że wszystko jest dokładnie tak, jak powinno być.
    Michała spuścił się do jej ust. Mając jego spermę w usta, smakowała jak wybitny krytyk kulinarny. Po chwili połknęła. – Smaczną, czuć, że jadłeś ananasa.
    Spojrzała na jego penisa, który był flakiem. – Jednak twój penis mięknie. – Jej wzrok według Michała mówiło, że jest zażenowana. – Jesteś zła?
     Weronika spojrzała w jego oczy i z miłością powiedziała – Nie.
      Weronika wstała z łóżka i wyjęła walizki opakowanie z tabletkami. – To są tabletki, które ci pomogą, jak będziesz z kimś innym się ruchać.
     Michał popatrzył na tabletki i na Weronikę.– Co to za tabletki?
    – Te tabletki są lepsze niż Viagra. Jedna tabletka może dać przynajmniej 5 orgazmów, będąc przy tym bardzo twardy. No i partnerka przy tobie będzie miała kilka orgazmów, jeśli będziesz przestrzegał zasad dobrego seksu.
    Weronika podała mu tabletkę. Ta tabletka wyglądała ja pestka z owocu. Wziął ją do ust i połknął. Po dwóch minutach jego penis stał się wtedy jak skała.
    –Widzisz, działa.
     Michał jest ucieszony tym widokiem.– Skąd masz tę tabletki?
    – Wraz z ciociami sprzedaliśmy je we Włoszech i szły jak świeże bułeczki. A teraz będziemy je sprzedawać w Polsce.
    – Nie wiem, czy będzie mnie na nie stać.
    – Dla ciebie braciszku, będą za darmo. Dlatego je przywiozłam. – Wskazując walizkę, w której znajduje się co najmniej 100 opakowań po 100 tabletek.
     Weronika weszła na jego uda i wsadzała jego penisa w swoją cipkę.

    Weronika powoli opuściła się na Michała, jej ruchy były płynne i pewne. Czuła, jak jego twardość wypełnia ją całkowicie, a ciepło ich ciał zlewało się w jedno. Jej dłonie spoczęły na jego klatce piersiowej, palce delikatnie wczepiały się w jego skórę, gdy zaczęła poruszać biodrami w rytmicznym, zmysłowym tańcu. Michał westchnął, jego oczy błyszczały z pożądania, a ręce instynktownie powędrowały do jej talii, przyciągając ją bliżej. Dotknął jej waginy i ją miział. Czuł, że to tej drogę do orgazmu, więc miział ją z taką miłością, której nigdy nie czuł od innych członków rodziny.

    – Weronika… – wyszeptał, jego głos drżał z emocji. Nie mógł oderwać od niej wzroku, zahipnotyzowany jej pewnością siebie i namiętnością, która emanowała z każdego jej ruchu.

    Uśmiechnęła się lekko, nachylając się, by musnąć jego usta swoimi. Ich oddechy mieszały się, a pocałunek stawał się coraz głębszy, bardziej zachłanny. Jej biodra przyspieszyły, a każdy ruch sprawiał, że oboje czuli narastającą falę przyjemności. Michał zacisnął dłonie na jej biodrach, dostosowując się do jej tempa, czując, jak napięcie w jego ciele rośnie z każdą chwilą. Złapał ustami jej piersi i zaczął jej lizać sutki, a potem je ssał, na zmianę

    Pokój wypełnił się ich cichymi westchnieniami i odgłosami namiętności. Weronika odchyliła głowę do tyłu, jej długie włosy opadały kaskadą na plecy, gdy fala rozkoszy zaczęła narastać w jej wnętrzu. Michał, czując jej reakcje, nie mógł się powstrzymać – jego dłonie wędrowały po jej ciele, odkrywając każdy centymetr jej skóry, jakby chciał zapamiętać każdy szczegół.

    – Jesteś niesamowita – wyszeptał, a jego głos był pełen podziwu i pragnienia. Weronika odpowiedziała uśmiechem, po czym pochyliła się, by znów go pocałować, tym razem wolniej, z większą czułością. Ich ciała poruszały się w idealnej harmonii, jakby byli stworzeni, by być razem w tej chwili.

    Nagle Weronika zwolniła, przedłużając każdy ruch, by spotęgować doznania. Michał jęknął cicho, czując, jak napięcie w nim osiąga punkt kulminacyjny. Weronika spojrzała mu w oczy, jej spojrzenie było jednocześnie figlarne i pełne miłości. – Gotowy? – szepnęła, a jej głos brzmiał jak obietnica.

    Nie czekając na odpowiedź, przyspieszyła, doprowadzając ich oboje do granic ekstazy. Fala przyjemności przetoczyła się przez nich jednocześnie, a ich ciała zadrżały w uniesieniu. Weronika opadła na jego pierś, dysząc ciężko, a Michał objął ją mocno, jakby nie chciał, by ta chwila kiedykolwiek się skończyła.

    Leżeli tak przez chwilę, otoczeni ciszą i ciepłem swoich ciał. Weronika uniosła głowę i spojrzała na Michała z figlarnym uśmiechem. – No, braciszku, widzisz? Te tabletki działają cuda.

    Michał zaśmiał się cicho, wciąż próbując złapać oddech. – Chyba będę musiał częściej korzystać z twoich zapasów.

    Weronika poklepała go lekko po ramieniu. – Dla ciebie zawsze znajdę kilka, ale pamiętaj – dodała z przymrużeniem oka – to nie tabletki robią całą robotę. To my.

    Oboje zaśmiali się, a ich śmiech wypełnił pokój ciepłem i bliskością, która była czymś więcej niż tylko fizyczną namiętnością. Znów się pocałował języczkiem.

    Weronika trzymała swoją głowę przy jego piersi i muskała jego sutek. – Daniel zabrał ci mamę i Alicję, tak?
    – Niestety tak.
     Spojrzała w jego oczy.– Mam na niego sposób. I jest to sposób, bardzo niezawodny. W tej chwili idź do swojego pokoju. Bo jak się nie mylę, tata nic nie wie o twoich przygodach?
    – To prawda, on nic wie.
     Michał wstał, ubrał się i wyszedł z jej pokoju, kierując się do swojego.

    Weronika rozłożyła się na łóżku i obmyślała plan na Daniela, krok po kroku. Śmiejąc się złowieszcze.

    Koniec ROZDZIAŁU 8

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Charlie099
  • Erotyczne przygody Michała Rozdział 9 Lekcja kary dla Daniela

    Weronika szła przez zaśnieżony chodnik, mając na ramieniu torbę z bogatą zawartością, która zna tylko ona. I za chwilę to się zmieni. Doszła do domu cioci Oliwii. Zadzwoniła do drzwi, a po chwili otworzyła je Oliwia. Widząc swoją siostrzenicę, uśmiechnęła się i radośnie ja powitała. – Weronika, jak cię dawno nie widziałam. Kiedy przyjechałaś? – Objęła ją i przytuliła.  

    – Wczoraj ciociu.  

    – Właśnie miałam wychodzić. 

    – A gdzie, idziesz w ten zimny dzień? 

    – Do koleżanki, ale to nieważne. Powiedz, jak było we Włoszech? 

    – Świetnie się tam czułam i nieźle tam zarobiła. – Ile zarobiłaś? – Podeszła bliżej. 

    – Dużo. 

    – Mam nadzieję, że Zuzia cię nie wymęczyła. Weronika tylko się uśmiechnęła, wiedząc cię działo we Włoszech. 

    – Jest Daniel, bo mam do niego sprawę? 

    – Jest, jest swoim pokoju. Oliwia zrobiła szelmowskie spojrzenie na Weronikę. Domyślała, jaką ona ma do niego sprawę. Taką jak ma zawsze Alicja do niego. Weronika zdejmowała z siebie kurtkę i zawiesiła na haczyk.  

    – No to ja wychodzę i zostawię was samych. Weronika wzięła torbę z podłogi i kierowała się na górę. Nagle się obróciła. – Ciociu! O której wracasz? 

    – Mniej więcej za dwie godziny. A co? 

    – Ciocia Zuzia dzwoniła do mnie i powiedziała, że masz do niej zadzwonić dzisiaj, tak mniej więcej za dwie godziny. Oliwia myślała nad jej słowami. – Ona nie może do mnie zadzwoń? 

    – Nie. Ty musisz i zrozumiesz dlaczego. 

    – Co ona znów wymyśliła? – Pomyślała Oliwia o Zuzi.

    Oliwia się ubrała i wyszła. A Weronika poszła na górę i weszła do pokoju Daniela. On sam leżał na łóżku i czytał komiks, na okładce znajdowała zielono skórna kosmitka z trzema cyckami. Daniel wzniósł głowę znad komiksu. Jak zobaczył przy drzwiach Weronikę, to od razu, rzucił komiks na łóżko i podszedł do niej się przywitać i przytulić.  

    – Miło cię widzieć.  

    – Ciebie też – Uśmiechnęła się, patrząc mu w oczy.

    Postawiła torbę na podłogę i podeszła do jego łóżka, zwracając uwagę na komiks. Podniosła go i spojrzała bliżej na okładkę.

    – Trzy cyce. Super. – Rzuciła na z powrotem na łóżko.

    – Lubisz cycki?

    – Jak każdy.

    Podeszła do niego bliżej i ściągnęła sweter, pokazują piersi w czarny staniku. – A moje?

    Spojrzał na jej piersi i połknął ślinę. – Twoje to można tylko kochać.

    Dotknęła palcem jego policzka, przy tym łapiąc jego usta w namiętnym pocałunku. Danielowi od razu stwardniał penis i było widać namiot. –. Chcesz się zabawić? 

    – Kurwa, tak!  

    – Rozbieraj się.

    Daniel bardzo szybko się rozbierał, a tym czasie Weronika wyjmowała z torby erotyczne kajdanki, skórzaną opaskę na oczy oraz inną tabletkę, jaka dała Michałowi. Daniel był całkowicie rozebrany, a jego penis stał na baczność i był twardy. Widać było na nim wiele żył. Spojrzał, co ona miała w dłoni i uśmiechnął się, myśląc, że to on będzie ją przypinał do łóżka. Jednak było inaczej. – Dlaczego się nie rozbierasz?

    – Za chwilę. Najpierw cię przypnę do łóżka. 

    Daniel się zląkł. – Jak to mnie? Myślałem, że to ty będziesz przypięta. 

    – Nie dzisiaj. 

    Daniel nie był szczęśliwy z tego pomysłu. Po krótkiej chwili wyobraził sobie scenę, gdzie ona by go ujeżdżała, gdy on jest przypięty kajdankami do łóżka. Chciał to przeżyć, więc się zgodził. Został przypięty do łóżka. Po chwili założyła mu skórzaną opaskę na oczy. Na końcu podała mu tabletkę. Gdy ją połknął, jego penis zaczął mięknąć. Podeszła do torby i wyjęła klatkę czystości. Wygląda inaczej niż inne klatki, bo ta była na większe okazy penisów. Takie, jakie ma Daniel. Przybliżyła się do jego miękkiego penisa i mu założyła z łatwością. Daniel się źle czuł, nie widząc, co mu jest zakładane na penisa. Przypomniał sobie, że niektórych grach erotycznych mieli klatki czystości. Przestraszył się tego. – Ej, co ty tam robisz?

    Weronika zdjęła mu opaskę, pokazując mu, co mu zrobiła. Daniela poczuł przerażenie, widząc, że jego penisem jest zamknięciu. Czuł przerażenie i wściekłość z tej sytuacji.

    – Co ty mi, kurwa zrobiłaś? Zdejmij mi to natychmiast!

    – Tak łatwo to nie będzie. Musisz nauczyć się, bardzo prostej lekcji. Daniel się zaczął wić, żeby się uwolnić. – Kurwa, kurwa.– Mając dużego kutasa, nie oznacza, że ty możesz wszystko. Jesteś lepszy i możesz pomiatać ludźmi z mniejszymi kutasami.

    – Dlaczego mi to robisz? 

    – Ponieważ, ty zabrałeś Michałowi mamę i siostrę. I uprawiasz z nimi seks, a jego samego pomiatasz. – Bo to frajer i pizda, która spuszcza się po trzech ruchach. Weronika powiedziała głośniejszym głosem 

    – To nie oznacza, że można go tak traktować. – Gdyby on miał dziewczynę, to też byś mu zabrał? – Spojrzała na niego pytająco.

    – Nie wiem, kurwa, uwolnij mnie. – Zostaniesz uwolniony dopiero za miesiąc. Dokładnie po nowym roku. Daniel jest zaszokowany tą wiadomością

    – Jak to za miesiąc?

    – Przy dobrym sprawowaniu minie ci to bardzo szybko.

    Odpięła mu kajdanki. – Nawet nie próbuj tego ściągać na siłę, bo pożałujesz. 

    Wyjęła mały pilocik i wcisnęła guzik. Klatka ścisnęła jego penisa, a on sam krzyknął z bólu.

     – Kurwa, jak to boli! Jak mi to gówno zgniecie kutasa, to totalnie tego pożałujesz.

    – Nie zgniecie. To jest tak zrobione, żeby tak się nie stało. I ciesz się, że nie dostałeś wersji dla Putina. Bo wtedy ty byłbyś totalną pizdeczką. Weronika się ubrała, wzięła torbę i wyszła. Daniel zaczął płakać nad tym, co się stało. Teraz to on jest tak zwanym „Sissy“.

    Kilkanaście minut później Oliwia przyszła do domu i zastała Daniela smutnego na kanapie. Podeszła do niego. – Kochanie, co się stało? 

    Daniel spojrzał na nią, wstał i zdjął spodnie, pokazując jej klatkę czystości. Oliwia zszokował ją ten widok. – Kto to ci to zrobił?

    – Weronika. 

    – A to suma jedna. – Wstała wściekła z kanapy i wyjęła telefon. Wybrała numer do niej. Dzwoniła tak trzy razy i nie odbierała. Po chwili dostała SMS-a o treści „Ciociu, zadzwoń do Zuzi, to się wszystkiego dowiesz.” Wściekła się na nią i po chwili zadzwoniła przez Messenger do swojej siostry Zuzi. Odebrała po siedmiu sekundach. 

     – Część, wiesz co, Weronika zrobiła mojemu synowi? – Poszła do innego pokoju, słysząc odpowiedź na zadane pytanie. Daniel, słuchając jej rozmowy przez telefon, słyszał tylko pojedyncze słowa. Takie jak „jak to”, „kara“, „na miesiąc“. 

    Oliwia zakończyła rozmowę i spojrzała na Daniela ze smutną miną. – Musisz w tym wytrzymać do Stycznia. Nie ma innego wyjścia. 

    Ona poszła do swojego pokoju i zostawiła go samego z myślami, co ciocia jej powiedziała.

     

    KONIEC ROZDZIAŁU 9

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Charlie099
  • Erotyczne przygody Michala Rozdzial 10 Tabletki daja czadu (Mama i siostra)

    W poniedziałkowe grudniowe popołudnie Franek jechał do domu z pracy i myślał, co powiedzieć rodzinnie o tym, jak musi pojechać na dwu tygodniowy wyjazd do Warszawy. Jego myśli krążyły wokół tego, ponieważ ten wyjazd będzie bardzo dochodowy dla jego firmy, jak i dla rodziny, więc był to jakiś plan. Dawno nie był na takim wyjeździe, więc się bał, co się stanie bez niego w domu. A również, bo Weronika nie dawno przyjechała i nie może spędzić z nią czasu. Jednak on nie wiedział, że rodzina będzie bardzo dobrze zaopiekowania się przez samą Weronikę oraz Michała. 

     

    Przyjechał do domu i zastał swoją żonę w kuchni. Podszedł od tyłu i pocałował ją w szyję. Agnieszka nagle poczuła przyjemne uczucie na jej szyi, które kilka tygodni temu dostawała od swojego syna lub córki. Zależnie od tego, kto był w domu. Przy uchu usłyszała cichy męski głos, więc myślała, że to Michał.

    – Już wróciłeś? Nie za wcześnie?

    Franek sprawdził godzinę na zegarku i stwierdził – Nie, jestem jak zawsze.

    Agnieszka usłyszała głos swojego męża, a nie Michała. Odwróciła się do niego, żeby potwierdzić swoje przypuszczenia – A, to ty.

    – Spodziewałaś się kogoś innego?

    – Swojego kochanka.

    Franek z małym uśmiechem stwierdził – No to jedynym kochankiem, w tym domu jestem ja.

    Postanowiła grać w jego grę – Jeszcze jest mój mąż, ale jeszcze go nie ma. 

    – W takim razie możemy trochę się zabawić. – Wsadził jej dłoń w spodnie i masował jej cipkę.

     

    W tym samym czasie w autobusie siedzą Michał i Piotrek. Rozmawiają o nadchodzącym zwiastunie GTA VI, które ma się ukazać za kilka dni.

    – Podobno jedną z postaci będzie jakaś dupa – rzekł Piotrek. 

    – Przeszkadza ci to?

    – Mnie nie. Przynajmniej będzie można popatrzeć na fajne ciałko.

    – Na pewno będziesz grał i jednocześnie walił konia. Piotrek przytaknął.

    – To będziesz musiał wyhodować trzecią łapę.

    – W takim razie wyhoduje i będę tak grał.

    – To życzę szczęścia. – Śmiał się. 

     Autobus stanął na ich przystanku. Wysiedli i porozmawiali jeszcze chwilę. Piotrek tyrpał Michała w ramię. – Słyszałem, że Weronika przyjechała.

    – Tak i co? – Powiedział do niego pytająco.

    – Niezła z niej dupa. Pewnie walisz do niej konia w łóżku?

    – Ja nie walę. Piotrek z zaskakującym spojrzeniem zwrócił się do niego. 

    – Co ty, kurde, impotent, że nie chcesz walić?

    – Nie jestem impotent. Tylko nie muszę walić, gdyż ona mi wali. Piotrek zaczął się śmiać. – Jasne, a ja jestem miś Yogi. Takie bajki, to możesz opowiadać przedszkolakom, a nie mnie. Powiedz prawdę. 

    Michał stwierdził swoje przypuszczenia, bo nieważne, co robi ze swoją rodziną, on i tak nie uwierzy, więc mógł się komuś wygadać ze swoich przygód. A i tak uzna to za bajki dla dużych dzieci. A w tej chwili musi powiedzieć pół prawdę, bo czasami wali konia myśląc o Weronice.

    – Tak, walę.

    – Zboczeniec.

    – Ja, a ty to co?

    – Ja nie walę do swojej siostry.

    – Ale walisz do postaci z gry.

    – To jest normalne.

    – Oraz do tych hentai, które mi pokazywałeś, które były bardziej zboczone niż mokre myśli o siostrze.

    – To jest wielowarstwowa sztuka, której twój zboczony umysł nie zrozumie.

     

    Doszli do domu Piotrka i się pożegnali. Michał szedł jeszcze siedem minut do domu. Gdy się tam znalazł, zauważył samochód ojca. Otworzył drzwi i usłyszał jęki i śmiechu w kuchni. Po cichu się rozebrał i poszedł do kuchni. Zobaczył, jak rodzice się zabawiali. Franek miał dłoń w jej spodniach i ją masturbował, jednocześnie całował w usta i po szyi. Agnieszka masowała, mu kroczę. Poczekał, dwie minuty się przyglądając. Po czym się odezwał. – Część.

    Franek, słysząc jego głos, oderwał się od żony jak poparzony. Mając mokra dłoń od jej soków, podszedł do zlewu i umył ją. Michał wtedy patrzył zachwycająco na matkę, gdy ona była zaniepokojona, jakby Franek się dowiedział prawdy. Podszedł do mamy i złapał ją za pośladki i ścisnął, gdy Franek wciąż mył ręce i wiedział tego. Agnieszka odpychała rękę syna, by w końcu pokazać mu palcem, żeby skończył. Przestał ją dotykać i spytał. – Co będzie dziś na obiad? 

    – Ryba i paluszki rybne.

    – Paluszki rybne, moje ulubione – powiedział zachwycony Michał. 

    Franek się odwrócił – To będzie mój ostatni posiłek w tym domu. 

    Agnieszka i Michał spojrzeli na niego zdziwieni. Powiedzieli w tym samym czasie – Dlaczego?

    – Przed ważnym wyjazdem służbowym. 

    Agnieszka się ucieszyła w myślach. Ponieważ będzie mogła zaprosić Daniela, żeby ją porządnie wyruchał. – Kiedy wyjeżdżasz?

    – Jutro rano i będzie to trwało gdzieś dwa tygodnie. Na pewno będę na święta. 

     

    Michał ucieszył się z tej wiadomości i w myślach planował, co będzie robił dwa tygodnie w domu. Otoczony pięknymi kobietami. A to, co usłyszał od Weroniki, jak ona postąpiła z Danielem, to był podwójne ucieszony, że on nie będzie mu niszczył planów.

     

     Następnego dnia, jak Franek wyjechał, Agnieszka zadzwoniła do Daniela, gdy on już zakończył lekcje. Odebrał nieszczęśliwy i wysłuchał, co ciocia mu mówiła.

    – Kochaniutki, przyjdziesz dziś do mnie? Wujka nie będzie bardzo długo. Daniel poczuł się źle z tym, jaka kara go spotkała, więc musiał odmówić. – Przepraszam, ale nie mogę. Nie będę mógł przez długi czas.

     Agnieszka się zmartwiła. – Dlaczego? Masz HIV?

    – Nie ciociu. To jest coś innego. Nie mogę teraz mówić. Przepraszam. Zakończył rozmowę. Po chwili zadzwoniła do swojej siostry i spytała, co z jej synem. Oliwia odpowiada jej, że on ma problemy z kroczem. Plany Agnieszki się zawaliły. Musiała pomyśleć, co zrobić. Zdecydowała się na jogę.

     

    Piętnaście minut później, do domu przyszedł Michał. Zauważył, jak mama uprawia jogę w swoim seksownym stroju. Poczuł, jak jego penis staję się twardy. Podszedł do niej i się przywitał

    – Część mamo.

    – Część – Przybrała pozycję Nahid, czyli na czworaka z kolanami pod biodrami, a nadgarstki pod ramionami.

    – Mógłbym się przyłączyć?

    – Jasne. Jak się przebierzesz.

    – To za chwilę wrócę.

    Michał ściągnął buty i kurtkę. Szybko pobiegł do swojego pokoju na górze. Wyjął opakowanie z tabletkami, które mu Weronika dała. Wziął jedną. Zaczął szukać w szafie swojego stroju sportowego. Po chwili je znalazł. Przebrał się je bardzo szybko. I w tym samym tempie znalazł się w salonie. Agnieszka podnosiła jedną nogę do góry, rozciągając uda. Wtedy Michał podszedł do niej i usiadł na macie obok, starając się naśladować jej ruchy. Jego wzrok co chwilę wędrował w stronę jej gibkiego ciała, które w obcisłym stroju jogi wyglądało jeszcze bardziej kusząco. Agnieszka, skupiona na swoim oddechu, uśmiechnęła się lekko, zauważając jego spojrzenie.

     

    – Skup się, Michał – powiedziała żartobliwie, przechodząc do pozycji Wojownika II. – Joga to nie tylko rozciąganie, ale i kontrola umysłu.

     

    – Łatwo ci mówić – mruknął, próbując utrzymać równowagę w tej samej pozycji. Jego mięśnie napinały się, a tabletka, którą wziął, zaczęła działać, sprawiając, że czuł się bardziej pewny siebie i twardy 

     

    Agnieszka płynnie przeszła do pozycji Drzewa, unosząc jedną nogę i opierając stopę o wewnętrzną stronę uda. Zachwiała się lekko, a Michał instynktownie wyciągnął rękę, by ją podtrzymać. Jego dłoń znalazła się na jej talii, a ich spojrzenia się spotkały. Przez chwilę czas jakby się zatrzymał – oddech Agnieszki przyspieszył, a ciepło jego dłoni na jej skórze wywołało dreszcz.

     

    – Dzięki – wyszeptała, nie odrywając wzroku. Zamiast się odsunąć, pochyliła się lekko w jego stronę, wciąż utrzymując pozycję.

     

    – Może… potrzebujesz pomocy z równowagą? – zapytał z lekkim uśmiechem, przesuwając dłoń nieco niżej, na jej biodro.

     

    Agnieszka zaśmiała się cicho, ale nie zaprotestowała. Zamiast tego opuściła nogę i płynnie przeszła do pozycji Kota-Krowy, zachęcając go gestem, by spróbował. Michał klęknął obok niej, naśladując jej ruchy – powolne wygięcia pleców i unoszenie bioder. Ich ciała były blisko, a napięcie między nimi rosło z każdym oddechem. Gdy Agnieszka uniosła głowę, ich twarze znalazły się zaledwie kilka centymetrów od siebie.

     

    – Jesteś pewien, że chcesz tylko ćwiczyć jogę, bo mam inne wrażenie? – zapytała cicho, jej głos był miękki, ale prowokujący.

     

    Michał przełknął ślinę, czując, jak krew pulsuje mu w żyłach. – A jeśli powiem, że mam inne plany? – odparł, pochylając się bliżej.

     

    Agnieszka uniosła brew, ale zamiast odpowiedzieć, pochyliła się do przodu, przechodząc do pozycji Deski. Michał, nie zastanawiając się długo, podążył za nią, jego ciało znalazło się tuż nad jej plecami. Czuł ciepło jej skóry, a zapach jej perfum tylko potęgował jego pragnienie. Delikatnie położył dłonie na jej biodrach, niby pomagając jej utrzymać pozycję.

     

    – To nie jest standardowa joga – szepnęła, odwracając głowę i patrząc na niego z figlarnym uśmiechem.

     

    – Może stworzymy własną wersję? – odpowiedział, a jego głos był niski, pełen napięcia.

     

    W tym momencie Agnieszka powoli opuściła biodra na matę, przechodząc do pozycji Leżącego Bohatera. Michał podążył za nią, klękając między jej nogami. Ich oddechy mieszały się, a napięcie, które narastało od chwili jego powrotu, osiągnęło punkt kulminacyjny. Agnieszka wyciągnęła rękę, delikatnie chwytając go za kark, i przyciągnęła go do siebie. Ich usta w końcu się spotkały – pocałunek był powolny, ale pełen żaru, jakby oboje czekali na ten moment od dawna.

     

    Joga została zapomniana. Michał delikatnie przesunął dłonie po jej ciele, a Agnieszka odpowiedziała, przyciągając go bliżej. Ich ruchy stały się bardziej instynktowne, pełne namiętności, gdy mata do jogi stała się miejscem czegoś zupełnie innego niż ćwiczenia. Oddech przyspieszał, ubrania powoli znikały, a salon wypełnił się cichymi westchnieniami i szelestem materiału. Ich języki zaczęły razem współdziałać, tworząc namiętną scenę dla niewidzialnej publiki.

     

    Michał i Agnieszka, zatopieni w chwili, nie zwracali już uwagi na rozłożoną matę do jogi pod nimi. Ich pocałunki stawały się coraz głębsze, a ruchy bardziej zdecydowane. Ciepło ich ciał mieszało się, gdy Agnieszka delikatnie odchyliła głowę, odsłaniając szyję. Michał, podążając za jej gestem, złożył na niej kilka delikatnych pocałunków, czując, jak jej ciało reaguje na każdy dotyk. Jej dłonie wędrowały po jego plecach, zdejmując resztki sportowego stroju, który i tak już ledwo spełniał swoją funkcję.

     

    – Czekaj… – szepnęła Agnieszka, przerywając na moment, by spojrzeć mu w oczy. Jej oddech był szybki, ale w jej spojrzeniu było coś więcej niż tylko pożądanie – nuta figlarności i pewności siebie. – Myślisz, że nadążysz za mną. Możesz mieć problemy penisem. Wtedy będę musiała wsiąść dużego ogórka?

     

    Michał uśmiechnął się, czując, jak tabletka, którą wziął wcześniej, wciąż podsyca jego pewność siebie. – Daj mi szansę, to się przekonamy – odparł, a jego dłonie powędrowały na jej biodra, delikatnie, ale zdecydowanie przyciągając ją bliżej.

     

    Agnieszka zaśmiała się cicho, po czym jednym płynnym ruchem przekręciła się, tak że teraz to ona znalazła się na górze. Jej włosy opadły na jego tors, a ona spojrzała na niego z lekkim wyzwaniem w oczach. – To nie joga, Michał. Tu nie ma reguł.

     

    Jej słowa tylko podsyciły atmosferę. Michał chwycił ją za talię i ją podniósł, wsadzając na swojego twardego penisa. A ich ciała zaczęły poruszać się w harmonijnym rytmie, jakby nadal wykonywali jakiś wspólny taniec, tyle że teraz był on zupełnie inny – pierwotny, pełen pasji. Salon, oświetlony ciepłym światłem popołudniowego słońca, stał się ich prywatnym światem, w którym liczyli się tylko oni i ich seksualna namiętność między matką a synem.

     

    Agnieszka przechyliła się, by znów go pocałować, a jej dłonie wplotły się w jego włosy. Każdy ich ruch był jak przedłużenie wcześniejszych ćwiczeń – płynny, zsynchronizowany, ale teraz napędzany czymś znacznie intensywniejszym. Michał czuł, jak jego serce bije coraz szybciej, a ciepło jej skóry pod jego palcami sprawiało, że tracił resztki samokontroli. Złapał ustami jej cycki i zaczął je lizać i ssać. Po chwili przeniósł swoje usta na drugi cycek. Agnieszka jęczała z przyjemności, jaka dawał jej syn.

     

    W pewnym momencie Agnieszka odchyliła się lekko, opierając dłonie na jego klatce piersiowej. Dostała pierwszego orgazmu. Jej oddech był nierówny, ale oczy błyszczały z ekscytacji. – Nieźle. Nauczyłeś się dawać mi przyjemność – rzuciła żartobliwie, choć jej głos zdradzał, że sama jest na skraju utraty tchu.

     

    – Mówiłem, że nadążę i potrzebujesz już żadnego ogórka, marchewki czy innego podłużnego warzywa – odpowiedział, przyciągając ją z powrotem do siebie. Ich ciała znów się splotły, a napięcie, które narastało od pierwszych chwil ich wspólnej „jogi”, osiągnęło swój szczyt. Świat wokół nich przestał istnieć – były tylko ich oddechy, dotyk i narastające uczucie, które prowadziło ich do kolejnej kulminacji orgazmu.

     

    Po wszystkim leżeli na macie, wciąż spleceni, z oddechami powoli wracającymi do normy. Agnieszka oparła głowę na jego ramieniu, a Michał przeczesał palcami jej włosy, czując przyjemne zmęczenie. Salon znów stał się cichy, wypełniony jedynie odległym szumem miasta za oknem.

     

    – Myślę, że powinniśmy częściej ćwiczyć razem – odparł Michał, a oboje wybuchnęli cichym śmiechem, wciąż wtuleni w siebie na macie, która stała się świadkiem czegoś znacznie bardziej intymnego niż jakakolwiek pozycja jogi.

     

    – Też tak myślę – odparła Agnieszka, tuląc się do niego – Stałeś się lepszy od Daniela. To chyba cud?

    – Nie, po prostu nauczyłem dobrze kontrolować swoje ciało.

     

    Agnieszka i Michał leżeli przez chwilę w ciszy, wciąż spleceni na macie, ich oddechy powoli się uspokajały. Ciepło ich ciał i bliskość sprawiały, że żadne z nich nie miało ochoty przerwać tej intymnej chwili. Jednak napięcie, które wciąż między nimi iskrzyło, nie zniknęło. Agnieszka uniosła głowę, spoglądając na Michała z figlarnym błyskiem w oczach.

     

    – Myślisz, że to już koniec treningu? – zapytała z lekkim uśmiechem, przesuwając dłonią po jego torsie, powoli, niemal prowokująco.

     

    Michał, wciąż czując działanie tabletki i narastające pragnienie, odpowiedział niskim głosem: – Jeśli to zależy ode mnie, to dopiero rozgrzewka.

     

    Agnieszka zaśmiała się cicho, po czym powoli przesunęła się niżej, jej dłonie delikatnie wędrowały po jego ciele. Michał wstrzymał oddech, gdy poczuł ciepło jej oddechu na swojej skórze. Agnieszka spojrzała na niego z dołu, a jej oczy zdradzały, że doskonale wie, jakie wrażenie na nim robi. Bez pośpiechu, z wyczuciem, zaczęła go pieścić jego penisa ustami, powoli, z precyzją, która sprawiła, że Michał zacisnął dłonie na macie. Jego oddech stał się cięższy, a ciało reagowało na każdy jej ruch. Agnieszka działała z pewnością, zmieniając tempo i intensywność, jakby chciała przedłużyć tę chwilę, jednocześnie doprowadzając go na skraj przyjemności.

     

    Po kilku minutach, gdy Michał czuł, że dłużej nie wytrzyma, delikatnie chwycił ją głowę i spuszczał się do jej ust. – O, kurwa, jak dobrze się czuję.

     – Twoja sperma jest dobra, synku. Smakowita.

    – Teraz przygotuj się na pieska – szepnął, a jego głos był pełen pożądania.

     

    Agnieszka uśmiechnęła się, po czym płynnym ruchem ustawiła się na czworaka, wracając do pozycji, którą wcześniej wykonywała podczas jogi – Nahid, z kolanami pod biodrami i dłońmi mocno opartymi o matę. Jej ciało, wciąż lśniące od potu, wyglądało niesamowicie w świetle popołudniowego słońca. Michał klęknął za nią, jego dłonie przesunęły się po jej biodrach, czując napięcie jej mięśni. Delikatnie, ale zdecydowanie, przyciągnął ją bliżej, a ona odpowiedziała lekkim ruchem bioder, zachęcając go.

     

    Gdy wszedł w nią jak w masło. Oboje wydali ciche westchnienia. Ruchy Michała były początkowo powolne, niemal ostrożne, ale Agnieszka, nie odwracając się, rzuciła przez ramię: – Nie musisz się powstrzymywać. – Jej głos był niski, pełen zachęty.

     

    To wystarczyło. Michał przyspieszył, a ich ciała znalazły wspólny rytm – instynktowny, intensywny. Agnieszka wyginała plecy, dostosowując się do jego ruchów, a jej oddech stawał się coraz bardziej urywany. Mata pod nimi lekko się przesuwała, ale żadne z nich nie zwracało na to uwagi. Salon wypełnił się dźwiękami ich oddechów i cichych pomruków przyjemności. Michał chwycił ją mocniej za biodra, a Agnieszka opuściła głowę, jej włosy opadły na matę, gdy całkowicie oddała się chwili.

     

    Napięcie narastało, aż w końcu oboje osiągnęli orgazm, niemal jednocześnie, z cichymi okrzykami, które rozeszły się po cichym salonie. Agnieszka wylewała swoje soki na matę, a Michał spuszczał się na jej piękny tyłek. Agnieszka opadła na matę, a Michał pochylił się nad nią, opierając się na rękach, całując jej usta. Przez chwilę oboje łapali oddech, wciąż połączeni, czując ciepło swoich ciał.

     

    W końcu Agnieszka obróciła się na plecy, spoglądając na niego z lekkim uśmiechem. – To chyba najbardziej intensywna sesja jogi, jaką kiedykolwiek miałam – powiedziała, przeczesując dłonią wilgotne włosy.

     

    Michał zaśmiał się, kładąc się obok niej. – Myślę, że powinniśmy wpisać to do naszego stałego planu treningowego.

     

    Oboje leżeli na macie, wciąż spleceni, z uśmiechami na twarzach, podczas gdy popołudniowe słońce rzucało ciepłe refleksy na ich ciała. Salon znów stał się spokojny, ale atmosfera między nimi wciąż pulsowała niewypowiedzianą obietnicą kolejnych takich chwil. 

     

    Kilka minut tak leżeli, aż nastała godzina 15:00. Agnieszka stwierdziła, za chwilę ma przyjść Alicja. Pewnie dla niej ten widok nie byłby dziwny, bo już wcześniej się uprawiali seks, ale wtedy Agnieszce przypomniało się, że zostawiła zupę na gazie.

     

    19:23

    Michał jadł kolację przy komputerze i oglądał na nim swój ulubiony kanał popkulturowy Napisy Końcowe. Po chwili zjadł, obejrzał, co miał obejrzeć. Pomyślał o swoich dwóch siostrach. Miał ostatnio stosunek z Weroniką, która wtedy dała mu tę zajebiste tabletki i chwała jej za to. I pomyślał o Alicji. Ona wcześniej uprawiała seks z Danielem, a Michała uznawała za frajera, który nie umie jej porządnie wyruchać. Pomyślał, że teraz jest czas, jak bardzo się ona myli, co do niego. Wziął tabletkę i poszedł do jej pokoju. Puknął jej drzwi i Alicja je otworzyła. Popatrzyła na niego zdziwiona. – Co chcesz?

    – Mogę wejść? 

    Alicja go wpuściła, a on usiadł na jej łóżku. Spojrzał na nią z uśmiechem.

    – Możesz powiedzieć, o co chodzi? 

    – Dawno się nie kochaliśmy. Alicja zaczęła się krótko śmiać. – To nie było kochanie, tylko jego próba. Ty to miękka faja, a Daniel to prawdziwy ruchacz. 

    – Jak teraz spróbujesz, to zmienisz zdanie i mnie przeprosisz. 

    Postawiła dłonie na biodrach. – Raczej wątpię.

     

    – Chcesz się założyć? Jeśli zmienisz zdanie, to wtedy, tylko ja będę cię ruchać. A jak nie, to pójdę płakać w kąt i będę twoim psem.– Michał jest bardzo pewny siebie.

     

     

    Alicja uniosła brew, wciąż z lekkim uśmieszkiem na twarzy, ale w jej oczach błysnęła ciekawość. – Dobra, zakład stoi – rzuciła, wciąż z nutą sceptycyzmu. – Ale nie licz na to, że zmienię zdanie, bo chętnie zobaczę cię, jako posłusznego pieska.

     

    Michał wstał z łóżka, podchodząc do niej powoli, z pewnością siebie, której nigdy wcześniej u niego nie widziała. Jego spojrzenie było intensywne, niemal palące, a ona mimowolnie poczuła, jak jej ciało reaguje na tę zmianę. Zatrzymał się tuż przed nią, tak blisko, że mogła poczuć ciepło jego oddechu na swojej skórze. 

     

    – Zobaczymy – powiedział cicho, a jego głos miał w sobie coś, co sprawiło, że Alicja na moment zamilkła. 

     

    Nie czekając na jej odpowiedź, pochylił się i delikatnie, ale zdecydowanie, ujął jej podbródek, unosząc jej twarz do swojej. Ich usta spotkały się w pocałunku – najpierw ostrożnym, jakby testującym, ale szybko przerodził się w coś głębszego, bardziej zachłannego. Alicja, zaskoczona jego pewnością, początkowo chciała się odsunąć, ale coś w jego dotyku, w sposobie, w jaki jego ręce przesunęły się na jej talię, przyciągnęło ją bliżej.

     

    – Co ty bierzesz, że nagle taki zuchwały jesteś? – mruknęła, próbując zachować kontrolę, ale jej głos zdradzał lekką zadyszkę.

     

    – Może po prostu miałem dość słuchania, jaki to Daniel jest świetny w ruchaniu ciebie – odparł Michał, a jego dłonie zsunęły się niżej, chwytając ją za biodra i przyciągając do siebie. Poczuła, jak jego ciało napiera na nią, a tabletka, którą wziął, najwyraźniej działała, bo jego pewność siebie była niemal namacalna.

     

    Alicja próbowała zachować swoją hardą postawę, ale kiedy Michał pchnął ją lekko w w stronę łóżka, a jego usta zeszły na jej szyję, poczuła, jak jej opór zaczyna topnieć. Jego pocałunki były precyzyjne, gorące, a każdy dotyk zdawał się dokładnie przemyślany, jakby chciał jej udowodnić, że zna jej ciało lepiej, niż sama się spodziewała. 

     

    – Myślisz, że to wystarczy, żeby mnie przekonać? – rzuciła wyzywająco, choć jej oddech stawał się coraz cięższy.

     

    – Jeszcze nie zacząłem – odparł z uśmiechem, a jego dłonie zsunęły się na jej uda, podnosząc ją lekko i kładąc na łóżku. Zanim zdążyła odpowiedzieć, jego usta znalazły się na jej obojczyku, a potem niżej, powoli odkrywając każdy centymetr jej ciała. Alicja zacisnęła dłonie na pościeli, próbując nie wydać żadnego dźwięku, ale kiedy jego palce zaczęły eksplorować miejsca, które znał lepiej, niż sądziła, mimowolnie westchnęła.

     

    Michał nie się spieszył. Każdy jego ruch był pewny, niemal prowokacyjny, jakby chciał, żeby zapomniała o wszystkich swoich wcześniejszych słowach. Kiedy w końcu wszedł w nią, robił to z taką intensywnością i wyczuciem, że Alicja nie mogła już dłużej udawać obojętności. Jej dłonie wplotły się w jego włosy, a ciało zaczęło reagować na każdy jego ruch, poddając się rytmowi, który narzucił.

     

    – I co, nadal myślisz, że jestem miękka faja? – wyszeptał jej do ucha, nie przerywając.

     

    Alicja, z trudem łapiąc oddech, przewróciła oczami, ale jej ciało zdradzało ją całkowicie. – Zamknij się i nie przerywaj – wydyszała, a jej paznokcie wbiły się w jego plecy.

     

    Zaczął jej lizać cycki. Powoli i namiętnie, żeby napięcie wzrastało. Alicja brała krótkie oddechy, przy tym, jak Michał ją lizał. On robił to lepiej niż Daniel, ale nie mogła w to uwierzyć.

    Ściągnął jej spodnie i majtki. Zaczął od namiętnego lizania cipki, by skończyć na penetracji. Podczas tej chwili całowali. A świat dokoła nie istniał. Tylko ich namiętnie seksualny pojedynek. Michał spuszczał się dwa razy. Raz na jej brzuch, a drugi raz na jej uda. Alicja nie mogła uwierzyć, że wciąż jego penis był twardy. Jak ostatnio z nim uprawiała seks, to po pierwszym spuście, miał flaka.

     

    Godzinę później leżeli obok siebie, oboje spoceni i zdyszani. Alicja, wciąż próbując odzyskać oddech, spojrzała na niego z mieszaniną zaskoczenia i rezygnacji. – Dobra, wygrałeś – mruknęła, przewracając się na bok. – Ale nie myśl, że to oznacza, że jesteś teraz królem świata.

     

    Michał zaśmiał się cicho, przeciągając dłonią po jej ramieniu. – Nie królem. Zakład to zakład. Wygląda na to, że Daniel musi się pożegnać z pierwszym miejscem.

     

    Alicja prychnęła, ale w jej oczach błysnęło coś nowego – może szacunek, a może po prostu ciekawość, co jeszcze Michał ma do zaoferowania. 

     

     

    Alicja wciąż leżała na boku, próbując złapać oddech, ale w jej oczach błyszczało coś, co zdradzało, że zakład z Michałem jeszcze się nie zakończył. Spojrzała na niego, unosząc brew z lekkim wyzwaniem. – Myślisz, że to wszystko, co masz? – rzuciła, a jej głos, choć lekko ochrypły, wciąż miał w sobie nutę prowokacji.

     

    Michał uśmiechnął się, jakby tylko czekał na ten moment. – Nie, to dopiero początek – odparł, a jego dłoń znów znalazła się na jej biodrze, delikatnie, ale stanowczo przyciągając ją bliżej. – Chcesz zobaczyć, co jeszcze potrafię?

     

    Alicja prychnęła, ale nie odsunęła się. – Zaskocz mnie – mruknęła, a jej spojrzenie zdradzało, że jest bardziej zaintrygowana, niż chciała przyznać.

     

    Michał nie potrzebował dalszej zachęty. Pochylił się, całując ją głęboko, a jego ręce zaczęły wędrować po jej ciele, budząc na nowo iskry, które jeszcze nie zdążyły zgasnąć. Po chwili, z figlarnym uśmiechem, szepnął: – Mam pomysł. Odwróć się.

     

    Alicja zmrużyła oczy, ale ciekawość wzięła górę. Zrobiła, o co prosił, a Michał delikatnie ułożył ją tak, by ich ciała znalazły się w pozycji 69. Poczuła jego ciepły oddech na swojej skórze, gdy jego usta zaczęły eksplorować jej najbardziej wrażliwe miejsca. W tym samym czasie jego dłonie kierowały jej biodra, dając jej jasno do zrozumienia, czego oczekuje.

     

    Alicja, początkowo zaskoczona jego śmiałością, szybko złapała rytm. Jej usta znalazły jego wciąż twardego penisa, a ich ruchy stały się synchroniczne, pełne napięcia i wzajemnego pożądania. Każde westchnienie, każdy dreszcz, który przebiegał przez jej ciało, był odpowiedzią na jego precyzyjne pieszczoty. Michał nie spieszył się, skupiając się na jej reakcjach, jakby chciał, by każdy dotyk zapadł jej w pamięć. Ona z kolei, nie chcąc mu ustępować, oddawała mu się z równą pasją, co tylko podsycało ich wzajemne uniesienie.

     

    Czas zdawał się zwolnić, a pokój wypełnił się ich przyspieszonymi oddechami i cichymi pomrukami. Alicja, która jeszcze godzinę temu kpiła z jego umiejętności, teraz nie mogła zaprzeczyć, że Michał wie, co robi. Jej ciało drżało pod jego dotykiem, a każdy ruch jego języka sprawiał, że traciła kontrolę. W końcu, nie mogąc dłużej wytrzymać, zacisnęła dłonie na pościeli, a jej oddech przeszedł w cichy, niekontrolowany okrzyk.

     

    Michał, czując jej reakcję, również poddał się chwili, i szybciej ruchał jej usta. A językiem tak działał, że wspólnie dostali orgazmu. Z cipki wylały się jej soki, które wypił. Alicja dostała nie mała porcje spermy w usta. Wypiła je ze smakiem. Po wszystkim opadli na łóżko, oboje ciężko dysząc, z ciałami wciąż splecionymi w intymnym uścisku.

     

    Alicja, wciąż próbując odzyskać oddech, odwróciła głowę, by spojrzeć na niego. – Dobra, może jednak nie jesteś taki beznadziejny – mruknęła z lekkim uśmiechem, choć w jej głosie było coś, co brzmiało jak kapitulacja.

     

     

    Alicja wciąż leżała obok Michała, jej oddech powoli się uspokajał, ale w jej oczach wciąż tliła się iskra wyzwania. Michał, wyczuwając, że atmosfera między nimi jest daleka od zakończenia, przesunął dłonią po jej biodrze, a jego palce delikatnie musnęły jej skórę, jakby chciał sprawdzić, jak daleko może się posunąć. Spojrzał na nią z lekkim uśmiechem, w którym kryła się pewność siebie, jakiej wcześniej u niego nie widziała.

     

    – Gotowa na więcej? – zapytał cicho, a jego głos miał w sobie nutę prowokacji.

     

    Alicja uniosła brew, jej usta wygięły się w zadziornym uśmiechu. – Myślisz, że możesz mnie jeszcze czymś jeszcze zaskoczyć? – odparła, choć jej ciało zdradzało, że jest bardziej zainteresowana, niż chciała przyznać.

     

    Michał nie odpowiedział od razu. Zamiast tego pochylił się, całując ją powoli, ale z rosnącą intensywnością. Jego dłonie wędrowały po jej ciele, a ona mimowolnie poddawała się jego dotykowi. Po chwili szepnął jej do ucha: – Chcę spróbować czegoś innego. Zaufasz mi?

     

    Alicja zawahała się przez moment, ale ciekawość i napięcie między nimi przeważyły. – Dobra, ale powoli – mruknęła, a jej głos zdradzał mieszankę ekscytacji i ostrożności.

     

    Michał skinął głową, upewniając się, że wszystko dzieje się w jej tempie. Delikatnie obrócił ją na brzuch, a jego dłonie zaczęły masować jej plecy, rozluźniając napięte mięśnie. Pocałunkami obsypywał jej kark, powoli schodząc niżej, a jego ruchy były spokojne, ale celowe. Alicja westchnęła cicho, czując, jak jej ciało reaguje na jego bliskość.

     

    Kiedy uznał, że jest gotowa, sięgnął po lubrykant, który wcześniej przygotował, i upewnił się, że wszystko dzieje się z jej pełną zgodą. – W porządku? – zapytał, a jego głos był pełen troski.

     

    – Tak, tylko… powoli – powtórzyła, a jej ton był miększy, bardziej ufny.

     

    Michał wyjął prezerwatywę, którą założył i działał z wyczuciem, dbając o jej komfort na każdym kroku. Kiedy w końcu zaczął, wsadzać jej penisa w odbyt, jego ruchy były delikatne, ale i pewne. Każdy jego gest był odpowiedzią na jej reakcje, a ich ciała znalazły wspólny rytm. Jej dłonie zacisnęły się na pościeli, a oddech stał się szybszy, gdy przyjemność zaczęła przeważać nad początkowym dyskomfortem.

    – Boże, Michał… – wyszeptała, a jej głos zdradzał zaskoczenie i narastającą rozkosz. On, wyczuwając jej reakcje, dostosowywał tempo, dbając o to, by każdy moment był dla niej intensywny, ale bezpieczny. Ich bliskość osiągnęła nowy poziom, a napięcie między nimi eksplodowało w fali wspólnego uniesienia. Jego rozmiar był lepszy, od wielkiego penisa Daniela. 

    Kiedy wszystko dobiegło końca, oboje opadli na łóżko, zmęczeni, ale zaspokojeni. Alicja, wciąż próbując złapać oddech, odwróciła się do niego, a na jej twarzy malowało się coś pomiędzy niedowierzaniem a uznaniem. – Nie sądziłam, że… no wiesz – mruknęła, przeczesując dłonią włosy.

    Michał uśmiechnął się, przeciągając palcami po jej ramieniu. – Mówiłem, że zmienisz zdanie o mnie.

    Alicja przewróciła oczami, ale jej uśmiech zdradzał, że zakład definitywnie przegrała. – Dobra, wygrałeś. Nie myśl, że to daje ci prawo do przechwalania się.

    – Spokojnie, będę grzeczny – odparł z figlarnym błyskiem w oku, a ona tylko pokręciła głową, wiedząc, że to będzie nowy rozdział w ich życiu.

    Michał leżał obok Alicji i myślał. Jakie on ma szczęście, dzięki

    Weronice i jej tabletkom. 

    KONIEC ROZDZIAŁU 10

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Charlie099
  • Szpieg z szafy

    Tomek był ciut zaskoczony, że został zaproszony na imprezę do Dominika z równoległej klasy. Dominik uchodził za ‘tego popularnego’, co w rzeczywistości znaczyło tylko tyle, że często chodził na imprezy i palił zioło na przerwach. Tomek uważał go za pozera, bo znał Dominika od podstawówki i wiedział, kiedy chłopak gra pod publiczkę. Może przez to właśnie nie udało im się nigdy znaleźć wspólnego języka; Tomek był zbyt przenikliwy, a Dominik protekcjonalny i sztuczny.

    – Jasne, cała czwórka niech wpada. – powiedział Dominik. Stał teraz przed Agatą, Sandrą, Bartkiem i Tomkiem w szkolnej szatni. Co prawda Agata zapytała tylko o to czy jej chłopak, Bartek, też może przyjść skoro nie jest na grupce, ale Dominik najwyraźniej nie postawił limitu gości. Tomek przez chwilę zawahał się, bo uznał, że Dominik nie wie, że stoi tam razem z nimi i rykoszetem dostał wejściówkę na jedną z kultowych (i przećpanych) domówek Dominika.

    – To w ten piątek, tak? – zapytał Tomek, niby od niechcenia.

    – Taak, jak ktoś pije to niech sobie coś przyniesie. Nie mam alko.

    Dominik zwykle chodził zrobiony czymś, czego lepiej nie mieszać z alkoholem, więc ta odpowiedź nikogo nie zaskoczyła. Tomek natomiast pozostał w swoim wstępnym zaskoczeniu. Teraz musi tylko pomyśleć jak z dojazdem.

    ***

    Tomek pobiegał do kuchni po szklankę wody. Ta impreza nie mogła przebiec inaczej, ale nie spodziewał się, że pierwsza padnia Agata, która jest zwykle ostrożna z tym, co pije. Teraz dziewczyna leżała na kanapie z głową nad wiadrem, a obok niej siedziała Magda i trzymała jej włosy. Tomek podał jej szklankę z wodą i próbował przez chwilę się pozbierać, bo chociaż ta akcja ratunkowa przywróciła mu trochę trzeźwości, to nadal czuł, że powinien powoli szukać miejsca na odtajanie. „Jak znajdę Dominika, to dowiem się, gdzie mogę się położyć” pomyślał, co mogłoby się wydawać dość rozsądną myślą, gdyby nie to, że Dominik już nie potrafił odpowiadać na pytania pełnym zdaniem po tak dużej dawce ketaminy. Tomek miał jednak nieokiełznaną ambicję po mieszance wódki z Red Bullem. Przeszukał najpierw parter, a potem udał się na piętro i po cichu zaglądał do różnych pokoi. W ostatnim pokoju jego oczom ukazało się coś lepszego niż Dominik – puste łóżko.

    Tomek usiadł na chwilę na łóżku i rozjeżdżał po pomieszczeniu. Wszystko wskazywało na to, że jest to pokój Dominika, bo był typowo chłopięcy i pozerski, a przynajmniej tak pomyślał Tomek. Jego wzrok powędrował w kierunku biurka, potem szafy, a następnie wiklinowego kosza obok szafy, na którego krawędzi zwisała koszulka. Chłopak powoli podszedł do kosza i wziął koszulkę w ręce. Z jakiegoś powodu spodobało mu się naruszanie tak czyjejś prywatności. W sumie nie byle, kogo, bo Dominik jest na szczycie łańcucha pokarmowego w szkole nawet z tym całym jego pseudo-wizerunkiem. Tomek popatrzył przez chwilę na wszystkie zagięcia na koszulce, po czym lekko przysunął ją pod swój nos i się zaciągnął. Poczuł pot Dominika; dosyć ostry i bardzo chłopięcy z delikatnymi przebłyskami taniego antyperspirantu. To poczucie władzy nad ciałem Dominika (a w zasadzie jego zapachem) sprawiło, że Tomekowi zrobiło się ciaśniej w spodniach. Chłopak odłożył na bok koszulkę kolegi i zajrzał w głąb kosza. Jego ręka zanurkowała do środka i po chwili udało mu się pochwycić zużyte bokserki… Co to był za łup! Chłopak powoli przyłożył do swojego nosa miejsce, gdzie Dominik wcześniej trzymał swoje przyrodzenie i zaciągnął się zapachem. „O kurwa!” pomyślał gdy jego nos wypełnił odór męskiej intymności.

    Pachniały jak Dominik; jak jego trening, jego wstydliwy wzwód na lekcji, jego wilgotne moszna przyklejone niezręcznie do uda, jego pierwsze włosy łonowe. Można było poczuć dosłownie wszystko: penisa, spocone jaja, lekką woń kropli moczu niestrzepanych po sikaniu. Było w tym coś nieprzyzwoicie przyciągającego. „Ja pierdolę!” myślał nadal Tomek, a jego język automatycznie wysunął się z ust i dotknął szorstkiego materiału.

    Bokserki smakowały słono, co jeszcze bardziej podnieciło Tomeka. Jego kutas stał już prawie w pełni i trzymanie go w spodniach zaczęło sprawiać Tomekowi dyskomfort. Chłopak rozpiął rozporek i wyciągnął z majtek swojego kutasa wraz jajami. Przez chwilę go nie dotykał, tylko pozwolił mu stać na wierzchu, a sam dalej wwąchiwał się w krocze Dominika. Chwilę później, Tomek skierował swój nos w przeciwną stronę w bokserkach – tam gdzie zwykle mają one kontakt z dupą.

    „…!” Tomek przestał już myśleć.

    Zapach dupy Dominika był surowy i przyjemnie zasiedziały, a to gdzie materiał miał kontakt z jego dziurką dało się od razu wyczuć. W tamtym miejscu, zapach był wyjątkowo ostry, może trochę „brudny”, ale kusząco brudny. W istocie pachniały czymś nieuchwytnym i niedozwolonym, co od razu uderzało do głowy. Penis Tomka stał teraz tak bardzo, że jego napletek sam powoli zsuwał się z główki. Chłopak zaczął wzdychać i pocierać bokserkami o swoją twarz jak zwierzę, które chce zapamiętać zapach całym swoim ciałem. W głowie widział obraz Dominika jak flirtuje z dziewczynami, jak rozciąga się w ławce i widać mu podbrzusze, jak schyla się żeby zawiązać buta, jak korzysta z pisuaru…

    Na korytarzu można było usłyszeć czyjeś kroki. Ktoś zmierzał do pokoju Dominika, a Tomek stał teraz jak zboczeniec ze swoim sprzętem na widoku i bielizną gospodarza imprezy w dłoniach. Niewiele myśląc, chłopak otworzył szafę i wszedł do środka, po czym zamknął za sobą drzwi i spojrzał przez szparę. Czekał. Do pokoju wszedł jakiś typ w bluzie z kapturem, lekko się zataczając i mamrocząc coś. Tajemniczy chłopak zamknął drzwi i zdjął bluzę. Dopiero wtedy Tomek zorientował się, że to sam Dominik, który najprawdopodobniej przyszedł po kolejną kreskę kety (no ewentualnie spać). Dominik usiadł na łóżku i wyciągnął swoją komórkę. I nic… Chwilę tak siedział, przeglądając coś by po chwili wstać i zdjąć spodnie. Wtedy Tomek uświadomił sobie co planuje.

    Nogi Dominika były lekko owłosione, a wypukłość w jego bieliźnie nie pozostawiała złudzeń, że chłopak ma się czym pochwalić. Tomek patrzył jak Dominik siada na łóżku i przykleja wzrok do ekranu, a jego dłoń kieruje się w dół. Skupiony na kroczu kolegi, wyciągnął telefon i zaczął nagrywać proces wzwodu Dominika. Z początku było to ledwie zauważalne napięcie pod materiałem, ale z czasem widział, jak rośnie, jak nabrzmiewa.

    Dominik odłożył na chwilę komórkę, złapał za pas bielizny i ściągnął ją jednym ruchem, odsłaniając WSZYSTKO.

    Chłopak miał długiego, twardego kutasa, napięty trzon z widoczną siecią żył tuż pod skórą. Napletek był lekko zsunięty, ukazując nagą, różową żołądź. Jaja wisiały ciężko pod nim, pełne, jakby przepełnione męskim temperamentem. Moszna przylegała lekko do ciała, a jej pomarszczona tekstura nadawała jądrom niemal surowy wygląd. Całość wydawała się wręcz ciężka od napięcia i pożądania.

    Tomek nie mógł uwierzyć, że robi coś tak nieprzyzwoitego, naruszając czyjąś prywatność w tak wulgarny sposób. Paliła go twarz, a serce biło tak głośno, że bał się, że go usłyszy. Poczuł, jak jego własny kutas zaczyna znowu twardnieć, bez pozwolenia. Ręce miał zimne, gardło suche, ale ciało już wiedziało, czego chce. Czuł do siebie pewien niesmak, ale nie mógł przestać patrzeć. Podniecało go, że od teraz na jego telefonie będzie miał filmik z Dominikiem z jego stojącym kutasem na wierzchu.

    Chuj Dominika pulsował, twardy od podstawy po czubek. Napletek zsunął się już całkowicie, a główka błyszczała wilgocią. Chłopak oddychał płytko. Jego biodra unosiły się nieznacznie, a mięśnie brzucha drżały, gdy dotykał swój członek i przesuwał palcami po jego długości. Po chwili już pewniej przystąpił do najzwyklejszej i najbardziej jednoznacznej masturbacji.

    Nie, to nie była masturbacja. Dominik sobie WALIŁ.

    Tomek patrzył i nagrywał Dominika, gdy ten walił konia pochłonięty sobą, bez świadomości, że ktoś widzi.. Nie było w tym nic wyreżyserowanego. Zero pokazówki. Właśnie to go rozwalało, że to takie prawdziwe i prywatne.

    Tomek chwycił za swojego kutasa. Twardy. Mimo, że czaił się w szafie, chłopak stał tak blisko, że widział jak napięta skóra na jądrach Dominika ściąga się i rozluźnia przy każdym ruchu. Widział jak napletek pochłania żołądź gdy jego dłoń idzie w górę, by potem znowu ją odkryć, gdy ten rusza ręką w dół.

    Tomek puścił na chwilę swojego kutasa i powędrował dłonią w stronę swojej dupy. Zaczął palcować swoją ciasną dziurkę w rytmie ręki Dominika. Wyobrażał sobie jak chłopak wpycha mu kutasa do środka. Po chamsku. Bez opamiętania. Po chwili wrócił do pieszczenia swojego członka.

    Wciągnął nosem powietrze i uderzyło go: zapach skóry, lekki, słony, ciepły, żywy. Zapach kutasa Dominika działał teraz silniej niż narkotyk. Sprawiał, że Tomek tracił kontrolę nad swoimi nogami. Masturbował się teraz jak robot, nie myśląc już o niczym. Dotykał się w jego rytm, nie mogąc oderwać wzroku. Skóra, mięśnie, ciche jęki, i to drżenie tuż przed…

    „AAHhhhhh… aahh… mmmm… mmm… mm……”

    Ręka Dominika przyspieszyła i nagle, bez zapowiedzi, ciało zadrżało, a z jego cewki wystrzeliła ciepła, lepka sperma. Skurcze mięśni wymusiły mimowolny ruch, a strumień rozprysnął się na skórę i łóżko. Chłopak nie przerywał, tylko trwał w tym gwałtownym rytmie. Wyciskał ze swojego chuja wszystko w bardzo agresywny sposób. Tryskał jeszcze przez kilka sekund, aż ruch dłoni stopniowo zwolnił, a ciało rozluźniło się.

    To wystarczyło, żeby doprowadzić Tomka do tego samego stanu. Napięcie w jego ciele narastało do granic, więc chłopak szybko przysunął bokserki Dominika pod szczelinkę w główce swojego kutasa i… Już! Teraz!!!

    Tomek strzelił w nie swoją spermą. Chłopak wyrzucał przy tym swoje biodra w przód jak zwierzę, patrząc cały czas na Dominika. Podobało mu się, że jego orgazm był poprzedzony orgazmem kolegi z klasy. Nadal czuł przyjemne mrowienie w całym ciele, a z jego penisa wypływała jeszcze sperma. Tym razem coraz wolniej.

    Dominik wytarł się, podciągnął spodnie na już wiotkiego kutasa i wyszedł z pokoju. Tomek wyszedł z szafy. Spojrzał na bokserki Dominika, które pachniały teraz dwoma kutasami. Miały w sobie tyle spermy, że czuł, że zrobiły się wyraźnie cięższe. Wrzucił je do kosza na pranie i wrócił na imprezę.

    Od tamtej pory nie patrzył na Dominika w ten sam sposób. Najczęściej jednak patrzył na jego sprzęt gdy wracał do nagrania z tamtej nocy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jakub Bruk
  • Poczatek wakacji

    – Będę ciociu za 20 minut. Rozłączyłem się i przycisnąłem gazu. Przede mną długa prosta i silnik starego Volvo przyjemnie zamruczał. Piękna pogoda zachęcała do jazdy i tylko w lusterkach ciemniejsze niebo zwiastowało wieczór. Brama była otwarta. Herman machając ogonem biegł do samochodu przywitać się. Wielki kundel nie lubił obcych, ale mnie rozpoznał jak otworzyłem drzwi. Siostra mojego taty pomachała mi sprzed drzwi i zaraz zniknęła w domu. Zabierając walizkę z bagażnika i wszedłem za nią. Postawiłem walizkę w przedpokoju i wszedłem do salonu. Ciocia Kasia zasłaniała zasłony wspinając się na palce. Odruchowo pstryknąłem w przełącznik na ścianie, gdy w pokoju zapanował mrok. Odwróciła się do mnie i wtedy to zobaczyłem… Na włosach i czole cioci była sperma. Świeża. Jeszcze niewyschnięta. Dopiero teraz dostrzegłem jak jest ubrana. Błękitna letnia koszula była założona na lewą stronę i zapięta na krzywo na trzy guziki. Koszula ledwo zasłaniała jej pośladki i na stopach Japonki. – Dzień dobry ciociu. Wydusiłem z siebie starając się nie dać po sobie znać swojego zaskoczenia. Pojedynczy szczek Hermana wskazywał, że ktoś tam jest i jest mu znany. Najwyraźniej ktoś dopiero opuścił ten dom. – Cześć Kubuś. Co tam w wielkim mieście? Wyraźnie była zaskoczona. Widocznie za wcześnie przyjechałem. Ciocia od dawna mieszkała sama. Wujek Leon zmarł przedwcześnie. Zdaje się miał wylew kilka lat temu. – A co może byś słychać. Rodzice ciągle w pracy a ja w końcu doczekałem się wakacji. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam. – No, co ty… Tu nagle przerwała, bo dostrzegła swoje odbicie w szefie z dużym lustrem. Nie wiedziała, co ma zrobić. Zaczęła się nerwowo rozglądać. Spanikowała troszeczkę i usiadła w fotelu dwa metry ode mnie. Nie wzięła pod uwagę, że ma na sobie tylko tą niedbale założoną koszulę i nic więcej. Ułamek sekundy zajęło mi zlustrowanie jej wyeksponowanego krocza. Różowa cipka z lekko wystającymi wargami sromowymi była pozbawiona wszelkiego zarostu. Nie muszę chyba dodawać, że dla młodego mężczyzny jak ja widok ten skutkował nagłym wzwodem, którego w żaden sposób nie mogłem ukryć. – To ja może pójdę rozpakować walizkę. Mogę zająć ten pokój na tyłach domu? Chciałem jakoś wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji. – Tak. Tak. Oczywiście, że możesz. Zanim się uspokoiłem i rozpakowałem minęło kilkanaście minut. Nie było sensu dłużej tkwić w tym pokoju. Wróciłem do salonu. Ciocia robiła kanapki. Woda w czajniku zaczęła hałasować. – To ja może pomogę i zrobię herbaty. – Zrób tylko sobie. Ja za herbatę dziękuję. Chętnie się napiję jakiegoś drinka. Śladu spermy na jej twarzy już nie było i koszula była inna. Tym razem znacznie dłuższa i równo zapięta. – Przepraszam cię Kuba za mój wygląd. Z pewnością mógł cię zaskoczyć, ale… – Ciociu. Bądźmy dorośli. Nikt z nas nie żyje w celibacie. – No jak widziałeś nie. Zbyt bardzo lubię sex bym długo wytrzymała po śmierci Leona. Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza. – O! Na pewno mi to nie przeszkadza. Zresztą widziałaś moją reakcję… – Owszem. Widziałam i muszę ci się przyznać, że aż mokro mi się zrobiło na widok tego namiotu. Nie sądziłam, że jeszcze mogę tak działać na mężczyzn. Kanapki szybko zniknęły z talerza i rozmowa zrobiła się zupełnie luźna. Ciocia zaproponowała mi gin z tonikiem. Zamoczyłem usta i zdaje się zapomniała wlać do szklanki tonik. Nie dałem po sobie znać jak pierwszy łyk zaczął palić mi usta. – Zmęczony jesteś po tej długiej drodze? – Nie. To czysta przyjemność jeździć tym samochodem. To prawda. Tata pomógł mi wybrać auto i z pomocą sąsiada przygotował do użytkowania. Też mu pomagałem, ale na pewno nie w tym stopniu, co sąsiad. – To może jeszcze posiedzimy albo jak wolisz włączymy jakiś film na Netflix – Pewnie. Telewizji mało oglądam, ale posiedzieć możemy. Ciocia wypiła chyba trzeciego drinka i wstała nalać sobie kolejnego. Gdy stanęła w świetle lampy widać było przez koszulę kształt jej piersi. Nie były obwisłe. Raczej dumnie sterczały a sutki wyraźnie odkształciły się na koszuli. Patrzyła na mnie jakoś zza włosów jakby zalotnie. Nie czułem różnicy wieku. Podobała mi się i czułem jak mój przyjaciel lekko drgał. – Masz dziewczynę? – Nie. Jakoś nie było czasu przed egzaminami. Moja poprzednia, Majka, to szkoda gadać. Najlepiej przy zgaszonym świetle u pod kołdrą – jeśli wiesz, co mam na myśli. – Kobiecie nie musisz tego tłumaczyć. Dziwię się, że młode dziewczyny nie lubią eksperymentować. Przecież trzeba czerpać z tego jak najwięcej przyjemności. Mówiła bez żadnego zażenowania. Była otwarta na te tematy. – No mnie się jeszcze taka nie trafiła. – A chciałbyś poeksperymentować? Zaskoczyła mnie tym pytaniem. Spojrzałem na nią szerokimi oczami odstawiając pustą już szklaneczkę ginu. – Co się tak patrzysz? Tutaj nie ma żywego ducha. To mogą być twoje wspaniałe wakacje. Nadal patrzyłem na nią w bezruchu. W ustach mi jakoś wyschło. Nawet nie zwróciłem uwagi na powiększający się namiot. – Z tym „żywego ducha” to chyba lekka przesada. Uśmiechnąłem się patrząc na jej krągłości. Oboje wybuchliśmy śmiechem. Nalała mi drugiego drinka i przysunęła swój fotel ciut bliżej mnie. – Powiedz… jak byś chciał, żeby kobieta się tobą zajęła. Tak szczerze. Masz jakieś fantazje? – Hm… a mogę naprawdę szczerze? – Liczę na to. Nie krępuj się. To, że jestem kilka lat starsza nie oznacza, że nie znam życia. Też lubię się zabawić. Będę szczęśliwa mogąc być twoją zabawką. Wypity alkohol i temperament cioci zmieszał tylko do jednego. – No… to… Bardzo chciałbym… – Wyduś to z siebie. Nie jestem z kamienia. Chciałbyś spuścić się na moją twarz? Chciałbyś bym była twoją suką, którą mógłbyś ruchać w każdy sposób? Była bezpośrednia i otwarta. Dłużej nie mogłem udawać, że nie chciałbym jej wydymać. – O tak. Chciałbym. Tylko najpierw ty się spuścisz w moje usta. Wstałem i zdjąłem z siebie najpierw koszulkę potem opuściłem spodnie wraz z bokserkami. Kutas dumnie zaprezentował się w całej swojej okazałości. Ciocia rozpięła guziki koszuli odsłaniając piękne piersi. Oparła się w fotelu i patrząc mi w oczy powoli rozsunęła uda. Co za widok! Bladoróżowa cipka w całej okazałości świeciła z podniecenia. – Chodź do niej. Jest twoja. Palcami rozszerzyła wargi ukazując każdy detal kobiecego łona. Klęknąłem przed nią i całując jej uda raz przy razie kierowałem się do celu. Była mokra i cudownie pachniała. Nie śpiesząc się zacząłem ją lizać. Raz mocniej i szybciej raz bardzo powoli wzdłuż warg. Niczym glonojad przyssałem się do łechtaczki jednocześnie trącałem ją językiem. Jęknęła długo a nawet zaklęła łapiąc powietrze. Wwiercałem się językiem do pochwy a nawet obficie naśliniłem anusa i włożyłem jeden palec. Wszedł bez oporu wywołując przyspieszony i przerywany oddech cioci. – Oooo kurwa… Zmieniałem tempo i nacisk. Językiem byłem wszędzie. Ssałem a nawet podgryzałem łechtaczkę. Kilkanaście minut takiej zabawy i poczułem jak ciotka sztywnieje, napina mięśnie. Zatopiła palce w moich włosach i docisnęła moją głowę do krocza. Potężny orgazm zaczął rzucać jej ciałem a z ust wydobywał się przeciągły jęk. Nawet na chwilę nie przerwałem ssania a nawet włączyłem dwa palce do środka rozpychając się w zaciśniętych mięśniach pochwy. Kilka sekund energicznie dewastowałem jej cipkę. To było coś. Poczułem się jak samiec alfa. Może nie była to duma, ale czułem się jak prawdziwy mężczyzna, który potrafi dogodzić kobiecie. Oblizywałem palce pozwalając cioci dojść do siebie. Miała zamglone oczy i szczęście na twarzy. – Niech ta twoja Majka żałuje, co straciła. Uśmiechnęła się odgarniając włosy z twarzy. Dźwignęła się na łokciach i wstała. Zdjęła z siebie koszulę i stanęła na drżących nogach. Pomasowała sobie piersi i jeszcze bardziej drżała. – Jesteś wspaniałym mężczyzną. Teraz ja zajmę się tobą. – O nie! Tonka w dalszym ciągu będę się tobą zajmować a ty masz być mi posłuszną. Obiecałaś być moją suką i tak mam zamiar cię traktować. Przynajmniej dzisiaj. – Rób ze mną, co chcesz. Oddaję się w twoje ręce i zdaje się nie będę tego żałowała. Podszedłem do niej i palcami chwyciłem jej sutki. Były twarde jak kamyki. Zacząłem je ściskać i lekko wykręcać ciągnąc je jednocześnie do dołu, zmuszając w ten sposób by klęknęła przede mną. Zgarnąłem jej włosy w jeden kucyk i pokierowałem jej głowę by nadziała się ustami na sztywnego z podniecenia kutasa. Doskonale wiedziała, co ma robić. Pozwalała na pełną penetracje jej ust. Raz szybciej, raz powoli i głęboko. Kazałem jej wysunąć język i wchodziłem w nią bardzo głęboko. Przerywałem, gdy zaczynała się krztusić. Ślina jej wypływała z ust, ale chciała, bym ją tak gwałcił samemu nadziewając się głęboko. Długo tak nie dałem rady i czując zbliżający się wytrysk wyszedłem z niej i puściłem jej włosy. Czekała na ten moment. Patrzyła mi w oczy i uśmiechała się. – Spełnij swoje marzenie i spuść się na mnie. Ja też tego chcę. Mocnym uściskiem dłoni jeździła po trzonie jedną ręką a drugą masowała mi worek. To było coś niesamowitego. Sama kierowała strumień spermy na twarz i do ust. Kilka salw tryskało pokrywając włosy, czoło, oczy gęstym nasieniem. Włożyła go sobie do ust i mocno ssała chcąc wyciągnąć z moich jajek jak najwięcej. Nawet sobie nie wyobrażałem, jaki to dla mężczyzny jest cudowny widok, jakim jest twarz kobiety pokryty jego spermą. Nigdy tego nie doświadczyłem a oglądanie tego na filmach porno nie sprawia takiej przyjemności jak na żywo. Byłem na nowo podniecony. Ciocia zgarniała palcami nasienie z twarzy i oblizywała je lubieżnie. – Masz jeszcze siłę? Tak bardzo chcę poczuć go w sobie. – I poczujesz. Wypnij dupkę. Chcę odwiedzić twojego anusa. Myślałem, że będzie protestować, ale nie. Odwróciła się i oparła o fotel prezentując tył w całej okazałości. Pośliniła obficie palce i roztarła na oczku wkładając jęki palec. – Nie każ mi czekać. Zerżnij mnie jak dziwkę. Traktuj mnie jak dziwkę. Sam również naplułem na palce i nawilżyłem główkę. Przystawiłem go i zacząłem delikatnie go wpychać. Nie sądziłem, że wejdzie z taką łatwością. Widocznie ciocia była tam nie raz traktowana. W niczym mi to nie przeszkadzało. Teraz była tylko i wyłącznie moja. Kilka razy pisnęła, gdy energiczniej w nią wchodziłem. Nie żałowałem sobie. Rżnąłem jej dupę rozkoszując się ciasnotą. Wchodziłem po same jaja energicznie odpychając jej biodra do siebie. – Taaaaaaak! O kurwaaaa… zaraz dojdę!!! Faktycznie. Chyba nawet minuta nie minęła jak poczułem skurcze w jej wnętrzu. Zwieracze silnie zaciskały się na kutasie kilkanaście razy. Opadła i nogi jej się rozjechały, ale mocno ją trzymałem nie pozwalając by kutas z niej wyszedł. Cały czas ruchałem mocno uderzając biodrami o jej pośladki. Była ciasna. Była cudowna. W tej chwili była moja i zdana na mnie. Nawet z niej nie wyszedłem i zacząłem spuszczać się do środka. Piszczała z rozkoszy i gdy wysunąłem się z niej odwróciła się, kucnęła i wzięła go jeszcze do ust. Na więcej już nie miałem sił. Usiadłem w fotelu i ciężko oddychałem. Byłem spocony i zmęczony. Popatrzyła na mnie i szepnęła – Dziękuję. – Przepraszam, że tylko tyle. – Tylko? Uwierz mi, dałeś mi bardzo dużo. Nie każdy może się z tobą równać. Dawno nie miałam takich przeżyć. – Przesadzasz chyba. – Będę zazdrosna o Twoją wybrankę. Cieszę się, że na razie jesteś tutaj a wakacje dopiero się zaczęły.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa
  • Od pozowania do ruchania

    Moja znajoma malarka od dawna namawiała mnie, żebym dla niej zapozowała. Marzył jej się nie byle obraz, a akt. Pragnęła mnie namalować nagą. Długo wzbraniałam się, ale w końcu, za jej podszeptami i z czystej ciekawości, zgodziłam się. Jak każda kobieta, czasem potrzebuję zaszaleć. Cóż może być złego w rozebraniu się przed własną przyjaciółką?

    I tak pewnego sobotniego poranka zawitałam do Ariel, która mieszkała na poddaszu zabytkowej kamienicy. Przywitałyśmy się serdecznie, po czym zaprowadziła mnie do przestronnej pracowni. Poza wolną przestrzenią pośrodku było tu mnóstwo sprzętu, zakrytych płachtami dzieł itd. Światło wpadało przez okno na spadzistym dachu. Zgiełk miasta docierał tu przytłumiony, ledwie słyszalny.

    Ariel Wskazała mi czerwony parawan w kącie i poprosiła o zdjęcie ubrań. Ona sama miała na sobie jedynie poplamione farbą ogrodniczki. Bokami wylewały się jej dorodne piersi. Zawsze uważałam ją za ślicznotkę: blond włosy sięgały jej nieco poniżej uszu, zaś okrągła twarzyczka, upstrzona paroma piegami na policzkach, odznaczała się fiołkowymi oczami. Do tego filigranowa sylwetka, kontrastująca z okazałym biustem i pośladkami.

    Nie, nie sądzę, żebym mogła z nią konkurować. Ale słowo się rzekło i rozebrałam się szybko, wciśnięta w kąt między parawanem a stołem zasłanym wyschniętymi farbami. Z trudem znalazłam czyste miejsce, gdzie ułożyłam w kupkę całe swoje ubranie. Ariel nie przygotowała żadnego szlafroka (nie bawiła się nigdy w półśrodki ani fałszywą skromność, jak mi wcześniej wyjaśniła), więc wyszłam zza parawanu kompletnie naga. Z trudem powstrzymałam się od zakrycia dłońmi.

    – Zobaczmy, co my tu mamy – powiedziała z uśmiechem Ariel, taksując mnie wzrokiem.

    Nawet bez butów byłam wyższa od niej o głowę, ale poczułam się przez nią przytłoczona. Ariel z zadowoleniem obejrzała moje długie nogi, jędrne pośladki, płaski brzuch i drobne, nieco spiczaste piersi. Cmoknęła z zadowoleniem, muskając obnażoną skórę palcami, szczypiąc tu i ówdzie, żeby upewnić się o jej jędrności. Na koniec Ariel rozpuściła moje kasztanowe włosy, moją największą dumę. Były proste i lśniące, ale przede wszystkim imponowały długością; sięgały niemal do mojego tyłka, co przy moim wzroście uznawałam za nie lada wyczyn. Ariel przebiegła po nich palcami, po czym niespodziewanie trzasnęła otwartą dłonią w mój prawy pośladek, aż podskoczyłam.

    – Będziesz świetną modelką – oceniła, bez skrępowania obmacując moją pupę..

    Już wcześniej słyszałam, że Ariel miała… niecodzienne relacje ze swoimi modelkami i modelami, ale do tej pory nie wiedziałam, w czym rzecz. Nagłe olśnienie sprawiło, że ciarki przebiegły mi po plecach. Ale w tym momencie pozostawało mi słabo się uśmiechnąć do przyjaciółki.

    Ariel zaczęła tłumaczyć, jak planuje mnie namalować. Chciała wykonać naprawdę odważny obraz; miałam usiąść na krześle z rękoma za oparciem, zaś nogi miałam rozłożyć. Ariel chciała namalować moje krocze, miejsce, które nawet w aktach pozostaje zwykle zakryte lub nie całkiem widoczne. A ona chciała je wyeksponować, umieścić na pierwszym planie! Taka myśl przerażała mnie i rozważałam nawet wycofanie się z tego przedsięwzięcia. Wtedy coś innego zajęło moją uwagę. Drzwi pracowni otwarły się na oścież.

    – Hejka, przyniosłem ci kawę – rozległ się męski głos.

    Oboje odwróciłyśmy się. W tym momencie przypomniałam sobie o swojej nagości. Mężczyzna, niosący tacę z parującą filiżanką, nie wydawał się ani trochę zaskoczony widokiem gołej, wysokiej szatynki, choć zawiesił na moment wzrok na moim obnażonym ciele. Zaś pisnęłam ze strachu i wstydu, bo nie spodziewałam się tu żadnego mężczyzny. Dłońmi usiłowałam zakryć goliznę. Parawan był za daleko, a ja nie miałam gdzie się schować. Ariel wybuchnęła szczerym śmiechem.

    – Co z ciebie za modelka, nie wstydź się! To tylko mój asystent, Troy.

    Troy zbliżył się do nas z uśmiechem. Był czarującym brunetem o krótkim, zadbanym zaroście. Rękawy koszuli w czerwono-czarną kratę miał podwinięte do łokci. Odłożył tacę i wyciągnął do mnie rękę. Nie wyciągnęłam mojej dłoni, cały czas zakrywając goliznę. Nie zamierzałam obnażać się przed obcym facetem. Ariel nie robiła sobie nic z mojego zawstydzenia i próbowała kawy.

    – Cudowna! Taka, jak lubię! – Malarka w podziękowaniu pocałowała Troya. W usta. U niej asystent oznaczał też pewnie tymczasowego kochanka.

    A ja dalej tkwiłam golutka i niezdecydowana. Płonęłam na policzkach, zawstydzona i poniżona. Nie było mowy o żadnych facetach!

    – Troy jako mój asystent pomaga mi we wszystkim – wyjaśniła Ariel. – Musisz się przyzwyczaić do jego obecności, bo jest tu niezbędny. Po za tym to tylko gołe ciało! Choć, nie przeczę, w twoim wypadku dość zjawiskowe.

    Nie wiedziałam za bardzo, co ze sobą zrobić. Dałam słowo przyjaciółce, chodziło zresztą o sztukę, ale… bycie nago przy obcym facecie wydawało mi się niesamowicie upokarzające. Nawet jeśli wyglądał na przystojnego i szarmanckiego… Cholera, przecież wiedziałam, że ulegnę. Nigdy nie miałam w zwyczaju wycofywać się z podkulonym ogonem.

    Zacisnęłam zęby opuściłam ręce, układając je wzdłuż ciała. Wzrok Troya zdawał się łaskotać moją obnażoną skórę. Dopiero po chwili przypomniałam sobie o jego wyciągniętej dłoni i uścisnęłam ją niepewnie. Stanęliśmy w trójkę pośrodku pracowni. Troy jakby stracił mną zainteresowanie i własnoręcznie nakarmił Ariel ciasteczkiem z kawałkami czekolady. I tak nie mogłam opanować drżenia rąk. Mieli moje golutkie ciało na wyciągnięcie ręki!

    – Nagość to nagość. – skarciła mnie przyjaciółka, żując ciasteczko. – Musisz to polubić, jeśli chcesz zostać moją nagą modelką.

    Gestem dłoni nakazała Troyowi nakarmić i mnie. Zanim zdążyłam sięgnąć do tacki, on sam zbliżył jedno ciasteczko do moich ust. Zajrzałam w jego błękitne oczy, usiłując się nie myśleć o nagości. Troy uśmiechnął się zachęcająco i ujął lekko mój podbródek, kciukiem muskając dolną wargę, aż przeszły mnie dreszcze. Ariel tymczasem przygotowywała farby i sztalugę, nie pozostało mi więc nic innego, jak posłusznie przeżuwać poczęstunek. Zwłaszcza że wypiek okazał się świeży i słodziutki.

    – Wiesz… to jednak zbrodnia, trzymać takie ciałko pod ubraniem – mruknął Troy. – Takie ślicznotki jak ty powinny mieć nakaz chodzenie nago, przynajmniej w niektóre dni…

    Zatrzęsłam się z upokorzenia, wyobrażając sobie, jak idę tak po ulicy. Mimo to w asystencie malarki było coś urzekającego. Pozwoliłam mu pogładzić mój policzek. Zaoferował mi jeszcze kawy, ale odmówiłam. Wobec tego nakarmił mnie kolejnym ciasteczkiem, tym razem wystawiłam mu od razu język, żeby położył na nim słodkość. Czyniąc to, skubnął jeszcze koniuszek mojego języka.

    Wbrew wszystkiemu powoli zaczynałam zapominać o skrępowaniu, choć bezczelne spojrzenia Troya nie pozwalały mi zapomnieć o negliżu. Ariel klasnęła w dłonie zniecierpliwiona.

    – Pojedli? To do roboty!

    Tak zaczęło się moje nagie pozowanie. Troy ustawił krzesło, na którym miałam siedzieć. Trochę zajęło mi przyjęcie właściwej pozycji. Musiałam przemóc się do rozłożenia ud. Troy cały czas krzątał się po pracowni lub pilnował, bym się za bardzo nie wierciła. Czerpałam zaskakującą przyjemność z bycia nagą. Moje sutki szybko zaczęły sterczeć, a policzki oblały się czerwienią, co najwyraźniej nie przeszkadzało Ariel. Taką chciała mnie uwiecznić. Jej asystent czasami mnie masował, by rozluźnić odrętwiałe mięśnie. Początkowo wzdrygałam się od jego dotyku, ale Ariel zakazała mi się wiercić. Wkrótce się przyzwyczaiłam. Wciąż uważałam to wszystko za poniżające, ale jakoś przyjemne.

    Gdy robiliśmy sobie przerwę, stałam i rozmawiałam z nimi, dalej jako golaska. Odczułam przyjemnie mrowienie płynące z negliżu i bycia w centrum ich uwagi. Traktowali moje nagie ciało jak kolejne dzieło sztuki. Swobodnie rozmawiali o kształcie moich piersi czy waginie, która przecież była w centrum malowidła. Pozwalałam im ich dotykać, aby mieli lepszy wgląd. Pożądałam wręcz tego obmacywania. Na koniec Troy zrobił mi zdjęcie, by kolejnym razem łatwiej było odtworzyć pozycję. Jakoś nie przejmowałam się faktem, że mają moje nagie fotki.

    Po skończonej sesji poszliśmy do salonu. Nie kwapiłam się z ubieraniem, a i tym razem nikt mnie nie poganiał. Siadłam naga na kanapie, częstując się gorącą czekoladą i śliwkowym ciastem. Ariel była artystką także w kuchni.

    – K-kiedy następny raz? – spytałam, nawet nie ukrywając tego, jaka byłam podniecona, wręcz napalona.

    – Wiem, że takie tkwienie bezruchu jednak męczy – przyznała Ariel. – Odpocznij przez ten tydzień.

    – Jestem jutro wolna – wypaliłam, zanim zdążyłam się powstrzymać.

    Przyjaciółka wymieniła spojrzenie z Troyem. Brunet nachylił się i poklepał moje obnażone udo.

    – Trzeba kuć żelazo, póki gorące.

    *

    Następnego dnia, w niedzielę, przyszłam trochę wcześniej. Po prostu nie mogłam wytrzymać. Drzwi do mieszkanie okazały się otwarte i nigdzie nie widziałam malarki ani jej asystenta, więc ruszyłam do pracowni. I zamarłam na progu.

    Ariel, skąpana w blasku padającego przez okno w suficie słońca, siedziała na krześle, które wczoraj służyło mi do pozowania i którego siedzenie wciąż czułam na obolałym tyłku. Ariel, podobnie jak ja wczoraj, była naga. Jej ogrodniczki leżały na podłodze, a przed nią klęczał Troy. Jego czarna czupryna wystawała spomiędzy jej ud. Ariel wbijała w nią paznokcie i pojękiwała spazmatycznie. Zatrzymałam wzrok na okazałych piersiach. Ariel dojrzała mnie w drzwiach. Chciałam przeprosić i wyjść, lecz ona przywołała mnie gestem.

    – Wchodź! Zaraz dojdę, a ty idź się rozebrać! – rzuciła beztrosko, z uśmiechem na zaczerwienionej twarzy. Zaraz też pogoniła Troya warknięciem do lepszym starań.

    Speszona przeszłam obok nich. Zrzuciłam wszystkie ubrania i naga czekałam za parawanem. Słyszałam ciągle jęki malarki i mlaskanie Troya, zawzięcie liżącego jej kobiecość. Niełatwo mu przychodziło zadowolenie jego pani.

    – Chodź tu, to szybciej dojdę! – krzyknęła do mnie Ariel.

    Zdziwiona wyszłam zza parawanu i ustawiłam się przed nimi. Malarka spojrzała na moje golutkie ciało i oblizała lubieżnie wargi. Zacisnęła mocniej uda na głowie swojego asystenta. Spoglądałam na nich zafascynowana. Ariel wygięła plecy w łuk i wydała finalny jęk. Niemal odczuwałam jej ekstazę. Zastanawiałam się tylko, czy bardziej pragnęłabym być na jej, czy na jego miejscu.

    Ariel wstała i zmierzwiła włosy Troya.

    – Grzeczny chłopiec. A teraz idź się umyć i przynieś kawę. – rozkazała mu.

    Troy wstał z podłogi. Przechodząc, spojrzał na moje nagie ciało.

    – Hej, mała. – rzucił, szczypiąc mój pośladek.

    Zachichotałam głupkowato, już na dobre rozochocona. Odwróciłam się do Ariel. Zostałyśmy same. Dwie golutkie dziewczyny: ja lekko speszona i napięta, ona zdyszana i lekko spocona, lecz zupełnie nieskrępowana i rozluźniona. Uśmiechnęła się i podeszła do mnie. Uniosła mój podbródek i wpiła w moje usta. Kompletnie zszokowana, smakowałam jej wargi i języczek. Przyciągnęła mnie do siebie, łapiąc za pośladki. Nasze gołe ciała otarły się o siebie. Czułam jego ciepło i wilgotną od potu skórę. Ścisnęłam w dłoniach jej cudowne, krągłe piersi. Raz za razem nasze usta spotykały się. W końcu oderwałyśmy się od siebie. Wymieniłyśmy uśmiechy.

    – No, to powitanie mamy za sobą. – oznajmiła Ariel. Rękoma pogładziła mój biust i potarła sutki między palcami. – Czas brać się do roboty.

    Po powrocie Troya zostałam ustawiona we właściwej pozycji na krześle. Pozowanie minęło podobnie, co wczoraj. Niewygody uprzyjemniał mi masaż Troya. Dopiero późnym popołudniem Ariel uznała, że wystarczy.

    – Dziękuję ci, świetnie się sprawiłaś – stwierdziła i pogładziła moje ramię.

    Wciąż stałam golutka przy nich. Troy stanął za mną i masował moje plecy. Chwalili mnie, a ja stałam naga i zawstydzona, uśmiechając się nieporadnie. Czułam ich ręce na swoim ciele. Uśmiechałam się i dziękowałam im, wciąż zawstydzona nagością. W pewnym momencie Ariel ujęła moje piersi i potarła sutki między palcami, uśmiechając się zalotnie.

    – To może to jakoś uczcimy? – zagadnęła, a Troy zachichotał.

    Nim zdążyłam zareagować, blondynka przytuliła mnie i zaczęła całować. Znów smakowałam jej ślinę, języczek i usteczka. Troy także nie próżnował, macając moje gołe ciało od tyłu. Ja zaś chwilę macałam przez ogrodniczki tyłeczek Ariel, by potem zsunąć delikatnie ramiączka. Złapałam za jej goły biust, rozkoszując się jego krągłościami. Niemal zwariowałam z rozkoszy, gdy twarde palce Troya zaczęły pełznąć w dół po moim brzuchu. Wciąż całowałam się z Ariel, a nasze języczki tańczyły szalony taniec.

    Aż Ariel nie przerwała go i nie oderwała się od moich ust.

    – Na kolana, mała – rozkazała.

    Zrobiłam zdziwioną minę. Jej asystent zabrała dłonie z mojego podbrzusza (był tak blisko!) i oparł je na moich barkach. Musiałam ulec. Naga, uklękłam i spojrzałam do góry, na ich twarze. Troy podszedł do Ariel i całując ją, zdarł z niej do końca ogrodniczki. Teraz i ona była naga. Zacisnął dłonie na jej tyłeczku. Zignorowali swoją nagą modelkę. Obserwowałam ich ze swojej pozycji na klęczkach. Zniecierpliwiona, podpełzłam i rozpięłam rozporek Troya. Przerwał całowanie blondynki i zerknął na mnie. Ja tymczasem patrzałam na jego sterczącego penisa. Pragnąc poniżenia, polizałam jego jądra.

    – Od początku wiedziałem, że będzie z ciebie posłuszna suczka – rzucił Troy, głaszcząc moje włosy. Ariel zachichotała.

    Wrócili do całowania, jakby zapominając, że wciąż klęczałam przed nimi golutka. Powoli wzięłam do ust jego członka, ssąc go z rozkoszą. Podniecona własnym upokorzeniem, sięgnęłam ręką między uda. Palcem pieściłam własne wargi sromowe. Onanizowałam się, klęcząc przed nimi i ssąc jego penisa.

    Nagle oderwali się od siebie i zaśmiali. Chyba ze mnie. Przeszedł mnie dreszcz cudownego podniecenia.

    – Mówiłam, że spodoba ci się w mojej pracowni – powiedziała Ariel z tryumfem w głosie.

    – Fajnie, jakbyś częściej miała takie uległe modelki – dodał Troy.

    – Niestety, takie suczki jak ona to rzadki gatunek. Hej, a mi też zrobisz dobrze?

    Wyjęłam penisa Troya z ust i spojrzałam na nich. Obaj spoglądali w dół na mnie, na klęczącą przed nimi nagą sukę. Moje upokorzenie sięgało zenitu, ale właśnie zdałam sobie sprawę, jak bardzo tego pragnę. Na pytanie Ariel odpowiedziałam skwapliwym skinieniem.

    Malarka usiadła na krześle, a je podpełzłam do niej, pogoniona soczystym klapsem wymierzonym przez Troya. Włożyłam głowę między uda blondynki. Z rozkoszą lizałam jej waginę. Ariel zacisnęła ręce na moich włosach. Troy ujął moje biodra i ustawił tak, żebym wypięła tyłek w jego stronę. Jęknęłam, gdy wsadził mi swojego penisa. Zaraz Ariel docisnęła moją twarz do jej waginy i zmusiła, bym dalej ją pieściła. Wysunęłam języczek, odszukując łechtaczkę. Jednocześnie rozkoszowałam się rżnącym mnie Troyem.

    W końcu doszliśmy. Ariel zalała moją twarz sokami. Troy spuścił się, zalewając mnie nasieniem. I ja doszłam, aż ciało przeszedł potężny spazm. Dopiero po chwili Ariel przestała zaciskać uda na mojej głowie. Golutka, uniosłam wzrok i spojrzałam na nich. Malarka wstała z krzesła, objęła Troya i pocałowała. Ich nagie ciała otarły się o siebie. Patrzyłam na to z zazdrością. Byłam tu tylko dziwką do zabawy. I, o dziwo, podobał mi się taki układ. Z czułością pogłaskali mnie po głowie, jakbym faktycznie była suką. Uśmiechnęłam się do nich ustami mokrymi od waginy Ariel. W kobiecości czułam mokry płyn – nasienie Troya.

    Ciągnięta za włosy, podążyłam za nimi na czworakach. Choć byłam piekielnie zmęczona drugim dniem pozowania, to zabawy na dziś jeszcze się nie skończyły.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sophie Nylon
  • Trojkat z dwiema przyjaciolkami

    Staszek miał 18 lat i był przystojnym szatynem. Od dzieciństwa przyjaźnił się z Olą i Ulą. Obie dziewczyny były jego rówieśniczkami obie również były atrakcyjnymi brunetkami o wydatnych biustach i zgrabnych nogach. Jedynym, co je różniło była sylwetka Ola była smukła i zgrabna w czasie, gdy Ula była przysadzista i dość pulchna. Tamtego dnia troje przyjaciół spotkało się w domu Staszka, bo jego rodzice pojechali akurat na urlop. Na początku siedzieli w salonie rozmawiając na niezobowiązujące tematy. Po tym jednak przenieśli się do jego pokoju. Tam kontynuowali rozmowę przy czy siedzieli tak, że Staszek był w środku, Ola po prawej a Ula po lewej. Po jakimś czasie zauważył, że dłonie jego przyjaciółek coraz częściej próbują gładzić go po kroczu.

    -Co wy robicie?-zapytał lekko zaskoczony

    -Dawno chciałyśmy poczuć cię w naszych cipkach i pupach-odparła Ola mrugając porozumiewawczo do Uli

    -O to dopiero zbieg okoliczności, bo i ja dawno chciałem przelecieć jedną z was a najlepiej obie-powiedział Staszek

    Chwile później już ssały mu na zmiane kutasa

    -Ooo jaak przyyjemnie-powtarzał głaszcząc obie po głowach

    W następnej chwili ułożenie było takie, że Staszek lizał owłosioną cipke leżącej Oli zaś Ola lizała także owłosioną cipke Uli, która siedziała jej na twarzy. Później Staszek wylizał anale obu dziewczyn. Najpierw wszedł w cipke Uli i zaczął ją delikatnie ale zdecydowanie posuwać w czasie gdy obserwująca ich z boku Ola masturbowała się namiętnie.

    -Ooch ooch-jęczała Ula bliska orgazmu

    -Aach ooo ooo-jęczał Stasze również dochodząc

    -Uuch uuu-jęczała masturbująca się Ola

    Po chwili Ula i Staszek doszli a Staszek trysnoł w cipke Uli wiedział jednak, że tak może bo powiedziała mu kiedyś w tajemnicy, że jest bezpłodna. Gdy z niej wyszedł Ola zrobiła mu dobrze. On miał solidną erekcje już wyjmował z szafki prezerwatywę w celu jej założenia, gdy nagle…

    -Nie musisz zakładać gumki, bo biorę antykoncepcje-powiedziała Ola

    Tym razem on się położył a ona dosiadła go na jeźdźca. Bzykali się w tej pozycji aż strzelił a ona doszła do orgazmu. Potem Ula wpierw wylizała ze spermy a następnie doprowadziła do wzwodu jego penisa, po czym dosiadła go na kowbojkę a on dawał jej klapsy, gdy go ujeżdżała. Wreszcie nastąpił ich wspólny orgazm i jego wytrysk. Kiedy z niego zeskoczyła sam zaczął dawać sobie przyjemność aż znów mu stanął. Następnie wziął Ole na analnego pieska. Potem jeszcze po razie posuwał każdą z nich od przodu lub analnie. Potem zerżnął Ulkę na hiszpana a Olkę w usta. A potem na odwrót. Po czym bawił się ich cyckami i masował ich pośladki. Chwile później wzajemnie się masturbowali aż do wspólnego orgazmu. Następnie zaś ubrali się i wrócili do salonu gdzie jeszcze rozmawiali przez jakiś czas później one pożegnały się z nim i poszły

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arminusz Avitus
  • Nie-zwykla Rodzina cz 116. – Na diabelskim mlynie

    Dzisiejszy cały dzień spędziliśmy razem z Cassie w wesołym miasteczku. Może to dziecinne dla nas, ale dalej je lubimy. Postanowiliśmy spędzić tam razem czas. Cass chciała zaprosić też naszych bliskich i przyjaciół, jednak żadne nie mogło przyjść. Dlatego to wyszło nawet na plus, że byliśmy tylko my.

    Cassie wygrała mi pluszowego misia w rzucaniu kółkami. Ja zrewanżowałem się, trafiając młotkiem w siłomierz na tyle mocno, że dzwonek zadźwięczał i wygrałem. Jedliśmy watę cukrową, która kleiła się nam do palców i popijaliśmy zbyt słodką lemoniadę z plastikowych kubków. Widać, że moją siostrę rozkręcała adrenalina.

    – No chodź Alan. Jeszcze tyle rzeczy przed nami.

    – Idę, idę…

    Ciągnęła mnie na kolejkę górską, potem na autka zderzaki, gdzie bezlitośnie taranowała mój pojazd, śmiejąc się jak dziecko.
    Jednak teraz, gdy słońce zaczynało chylić się ku zachodowi, staliśmy przed ostatnią atrakcją. Był nią diabelski młyn. Był on naprawdę ogromny. Zrobił na nas duże wrażenie.

    – Tam to koniecznie musimy iść. – powiedziała Cassie.

    – O tak! – powiedziałem, ściskając dłoń Cassie. Jej oczy błyszczały podekscytowaniem.

    Kiedy wsiadaliśmy do kabinki, koło zaczęło się powoli obracać. Cassie przytuliła się do mnie, gdy nasza kabinka uniosła się coraz wyżej. Miasto rozciągało się pod nami.

    – Zobacz jak pięknie. – szepnęła, wskazując na horyzont.

    Dojeżdżaliśmy powoli na sam szczyt. Cassie odwróciła się do mnie z uśmiechem.

    – To był dobry pomysł, że się tu wybraliśmy. Chyba nie uważasz, że to dziecinne?

    – Ależ skąd. Jest bardzo fajnie.

    – Racja. Bardzo fajnie.

    – Poza tym. Co my byśmy w domu robili?

    – No wiesz… coś byśmy wymyślili. – powiedziała Cassie, a jej ręka zaczęła masować mi kutasa przez spodnie.

    – Cassie… – lecz ona nie zabrała ręki. Wtedy ja też wykorzystałem sytuację i włożyłem rękę między jej nogi.

    Poczułem, że pod spódnicą nie ma majtek. Poczułem także, że jej cipka jest mokra. Cassie zaczęła głośniej oddychać na to.

    – Och Alan…

    – Możemy też to tu zrobić. – powiedziałem.

    – Nie no Alan… a jak nas zobaczą?

    – Jesteśmy wysoko, a to koło tak wolno jedzie, że zdążymy, zanim zjedzie na dół.

    – Hmm… przyznam podoba mi się ten pomysł, braciszku.

    Cassie nie trzeba było długo przekonywać. Rozpięła moje spodnie i uwolniła mojego kutasa, który stał na baczność.

    – Mmm… – zamruczała i wzięła go do buzi.

    Było cudownie poczuć jej usta oplatające mojego kutasa. Czułem jej język wszędzie. Wkładała go sobie głęboko do gardła. Pieściła dokładnie jego główkę.
    Po chwili poruszała już głową w górę i w dół. Trzymałem jej głowę, lekko dociskając ją do kutasa.

    Nagle wyciągnęła go z chlustem.

    Szybko mnie pocałowała. W jej ustach jeszcze czułem smak z mojego fiuta, ale nie zwracałem na to uwagi. Przeciągle się całowaliśmy. Masowałem jej piersi pod jej bluzką. Dobrze, że nie założyła stanika. Szybko uwolniłem je, podwijając jej bluzkę do góry. Zszedłem pocałunkami na piersi i je zachłannie całowałem, podgryzając sutki. W końcu zdjąłem jej spódnicę i miałem jej cipkę przed sobą. Rozłożyła nogi, dając mi lepszy dostęp. Uśmiechnąłem się na widok tatuażu, jaki sobie zrobiła nad cipką. Wild w serduszku.

    – Zawsze mnie kręci ten twój tatuaż.

    – Wiem. Czułam, że ci się spodoba.

    Zacząłem pieścić palcami jej cipkę. Była taka mokra i słodka. Zacząłem ją tam lizać. Na moim języku poczułem jej smak. Miała takie dobre soczki z jej pochwy. Wkręcałem się coraz bardziej. Wylizywałem ją wszędzie.
    Koło diabelskiego młyna było już na szczycie. Jednak dalej się wolno obracał. W końcu wziąłem jej nogi na barki. Wsunąłem fiuta do jej cipki. Zacząłem ją walić. Jej cipka była idealna dla mojego kutasa. Pochyliłem się i całowałem ją z języczkiem. Po jękach Cassie widziałem, że spodobało jej się to. Widać, że pragnęła się pieprzyć.

    – O tak… o tak Alan… Ooooghhh…

    W końcu wyjąłem kutasa i wstałem razem z Cassie. Kazałem oprzeć jej się o szybę wagoniku. Rozchyliłem jej nogi i wszedłem w nią z powrotem. Napierałem na nią, aż jej cycki przylgnęły do szyby. Dalej mocno ją pieprzyłem. Złapałem porządnie za jej tyłek i dociskałem do końca. Widziałem, jak Cassie czuje niesamowitą rozkosz. Fiutem dobijałem do samego końca.

    – Oooooghhhh… oooooggghhh…

    Cassie ledwo trzymała się okna. Głośno jęczała. W końcu odsunąłem ją od okna.

    – O boże… to takie szalone…

    – Wiem… fajnie co?

    – Bardzo… – zaśmialiśmy się razem.

    Usiadłem wtedy, a Cassie okrakiem usiadła na mnie. Włożyła kutasa do swojej cipki. Jęknęła przeciągle, czując, jak ją wypełnia. Zaczęła się na nim poruszać. W górę i w dół za każdym razem bardziej wprowadzając go do swojej pochwy. Robiła to coraz szybciej, przez co dalej jęczała i krzyczała. Chciała dobić chyba do samego końca. Odczuwała każdy centymetr mojego kutasa. Poczułem też jak się cała trzęsie, aż głośno jęknęła. To było potwierdzenie, że osiągnęła swój orgazm. Po jakimś czasie, poczułem pulsowanie kutasa, co znaczyło, że zaraz ja wystrzelę.
    W końcu już nie wytrzymałem. Pchnąłem do końca i spuściłem się do środka jej pochwy. Czułem jak mój kutas pulsuje w środku. Cassie sapała i łapała oddech. Obaj byliśmy zmęczeni. Cassie w końcu zeszła z kutasa i usiadła obok mnie. Oparła głowę o moje ramie.

    – Uwielbiam te nasze szaleństwa. – powiedziała Cassie.

    – No… ja też.

    – Obiecaj mi coś…

    – Co?

    – Że zawsze będziemy tak szaleni.

    – Chyba już jesteśmy. I prędko to się nie zmieni.

    Cassie zaśmiała się tym swoim śmiechem. Zauważyłem, że powoli zbliżaliśmy się do końca przejażdżki. Doprowadziliśmy się do porządku i poprawiliśmy, aby wyglądało tak, że nic szczególnego się nie działo.
    Gdy w końcu wysiedliśmy, Cassie wciąż trzymała mnie za rękę.

    – Wiesz co? Myślę, że diabelski młyn będzie odtąd moją ulubioną atrakcją. – powiedziała.

    – Moją chyba też. – zaśmialiśmy się razem.

    Uśmiechnąłem się, obejmując ją ramieniem. Wracaliśmy powoli do domu.
    Lubię tak z nią szaleć.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Moja historia

    Opowiem wam o osobie, dzięki której jestem taką kobietą, jaką jestem teraz. To wszystko zawdzięczam mojej Mamie.

    Była samotną matką. Kobietą, którą opuścił mężczyzna, kiedy tylko dowiedział się o ciąży. Pracowała ciężko, aby zapewnić nam życie na odpowiednim poziomie, tak, aby niczego nam nie brakowało, a ja, żebym miała odpowiednie warunki do nauki i życia. Mieszkałyśmy skromnie, w małym mieszkanku, tak zwanej kawalerce, miałyśmy dla siebie jeden pokój z wnęką i małą kuchnią oraz łazienką. Wnęka była moim królestwem, oddzielona od reszty pokoju meblościanką i odgradzającą przejście założoną kotarą. Miałam tam swoje łóżko i malutką szafeczkę. Była jeszcze przyczepiona do jednej ze ścian lampka nocna. Na ścianach królowały plakaty muzycznych idoli tamtych czasów. Taka moja enklawa, samotnia z odrobiną intymności. Mama miała stałą pracę i poświęcała całe swoje życie, aby mnie wychować. Nie miała nigdy przede mną żadnych tajemnic. Od najmłodszych lat, kiedy tylko byłam w stanie zrozumieć, co do mnie mówi, dużo rozmawiałyśmy. Zawsze byłyśmy sobie bardzo bliskie, bo przecież byłam i jestem jedynaczką, a ponieważ ojca nie było, byłyśmy bardziej jak siostry niż jak matka i córka. Często widywałam ją nago, nie ukrywała przede mną swojego ciała. Brałyśmy razem kąpiele, zarówno, kiedy byłam małą dziewczynką, jak i później, kiedy byłam już starsza, kiedy zaczęłam dorastać. Miałam okazję oglądać Jej ciało, Jej budowę, patrzyłam i podziwiałam, jaka jest piękna. Uwielbiałam te kąpiele, kiedy razem siedziałyśmy w wannie, wygłupiałyśmy się, rozmawiałyśmy. Zawsze cieszyłam się na ten czas, nie mogłam doczekać się, kiedy razem zanurzymy się w wodzie, kiedy będziemy tak blisko siebie, nagie. Mama mydliła mnie, ja namydlałam Ją, myłyśmy się nawzajem. Powiedziała mi, już wiele lat później, że chciała, abym świadomie i bez skrępowania cieszyła się w dorosłym życiu swoim ciałem i miała udane życie erotyczne. Abym akceptowała i kochała siebie i swoje ciało takim, jakie się stało. Dlatego pokazywała mi swoje ciało, dlatego niczego nie ukrywała i pokazywała wszystkie aspekty życia. Zawsze miała dla mnie czas, zawsze udzielała mi odpowiedzi na wszystkie, nawet najgłupsze, pytania i zawsze szczerze i uczciwie podchodziła do mojej edukacji i mojego rozwoju. Do dzisiaj pamiętam wiele wspólnych kąpieli, kiedy siedziałyśmy razem w wannie, rozmawiałyśmy, a ja jeszcze dodatkowo mogłam podziwiać i zazdrościć jej ciało. Była piękną kobietą. Miała krótkie ciemne włosy, ładny duży biust, którego już, jako dziecko bardzo Jej zazdrościłam. Chciałam mieć takie piersi jak Ona. Pamiętam jak goliła swoje nogi i włosy na łonie. Kiedy Ją kiedyś zapytałam, dlaczego to robi, odpowiedziała, że kobieta powinna zawsze dbać o swoje ciało, pielęgnować je i przede wszystkim akceptować i lubić. Wiedziałam, nawet, kiedy ma okres, ponieważ zdarzało mi się widzieć jak aplikuje lub wymienia sobie tampon. Pamiętam do dziś ten obraz, kiedy opierała nogę o brzeg toalety i wsuwała tampon, lekko uginając przy tym nogi. Takie szczegóły zapamiętałam, które sama później wielokrotnie wykonywałam i wykonuję będąc dorosłą osobą. I nie czułam się w takich momentach jakoś zawstydzona. Byłam raczej zaszczycona tym, że obdarza mnie takim zaufaniem i nie kryje tego czasu, który jest tak naturalny w życiu każdej kobiety. Miesiączkujące kobiety dbają o higienę i czystość w tym szczególnym okresie i tyle. Zawsze to powtarzała. To było dla mnie naturalne i normalne zachowanie. Tak, więc spokojnie dorastałam sobie ciesząc się, że mam tak wspaniałą Mamę. Kiedy byłam starsza, kiedy zaczęłam dorastać, Mama rozmawiała ze mną na temat zmian, jakie czeka moje ciało, czego mogę się spodziewać i mówiła o wszystkim, abym nie czuła się zaskoczona ani zdziwiona następującymi w moim ciele zmianami. Wyjaśniła mi wtedy, co dzieje się z ciałem kobiety, jakie zmiany następują i czego mogę spodziewać się ze strony mojego zmieniającego się ciała. Wiedziałam skąd biorą się dzieci, oczywiście wyjaśniała mi to stosownie do wieku, w jakim pytałam. Mówiła o zbliżającej się przemianie w moim ciele, w jego budowie i przemianie wewnętrznej, o miesiączce, którą niechybnie dostanę i o ochronie niezbędnej w tym czasie. Mówiła mi także o zmianach w ciałach chłopców, w jaki sposób zmienia się ich ciało. Byłam świadoma tego, że ciało zarówno kobiety, jak i mężczyzny, a właściwie dziewczynki i chłopca, zmienia się przechodząc kolejne fazy rozwoju. Nam rosną piersi i zaczynamy miesiączkować, a chłopcy mają wzwody i nocne polucje. Zmieniamy się zarówno fizycznie, jak i psychicznie, tylko u chłopców ten drugi rodzaj dojrzewania przebiega znacznie dłużej. Jeśli chodzi o temat seksu była zawsze absolutnie otwarta. Powiedziała mi wszystko, co trzeba wiedzieć, gdy tylko dorosłam na tyle, żeby to zrozumieć. Powiedziała mi, skąd się biorą dzieci i przekonywała mnie też, że seks jest przyjemny i dostarcza wielu radosnych chwil, bywa czasami rewelacyjny i, że kiedy poznam odpowiedniego chłopca, którego naprawdę pokocham, to będą najlepsze chwile mojego życia. A uprawianie seksu będzie ważnym elementem wspólnego życia. Kiedy zauważyła podczas jednej z kąpieli, że zaczynają rosnąć mi piersi, że wyraźnie stają się większe, zapytała jak się z tym czuję. Odpowiedziałam, że z jednej strony cieszę się, bo wiem, że zaczynam stawać się kobietą, ale jednocześnie trochę się wstydzę. Jednak zdecydowanie czekam na dalsze zmiany wynikające z dorastania i przemieniania się w kobietę. I powiedziałam Jej także, że zauważyłam na moim podbrzuszu już pojawiający się meszek owłosienia. Następnego dnia udałyśmy się do sklepu i wybrała dla mnie, i dla siebie również, kilka staników i nowych majtek. Gdy wróciłyśmy do domu zrobiłyśmy mały przegląd zakupionych rzeczy. Przymierzałam kilka rodzajów staników, a Ona swoim fachowym okiem oceniała, który będzie dla mnie odpowiedni. Ja przymierzałam, Mama z uśmiechem na ustach przyglądała się temu. Potem Ona zaczęła przymierzać kupione dla siebie staniki i majtki. Z zazdrością i podziwem patrzyłam na Nią. Widziała moje spojrzenia i powtarzała, że już niedługo i ja będę tak piękna, jak Ona i, że każdy chłopak będzie chciał mieć taką dziewczynę jak ja.

    Kiedy mając 14 lat dostałam pierwszej miesiączki, pamiętam jakby było to wczoraj, że była to sobota, nie była to dla mnie żadna niespodzianka ani zaskoczenie. Obudziłam się rano i wstając z łóżka spostrzegłam plamę krwi na piżamie i na pościeli. Kiedy tylko powiedziałam o tym Mamie, przytuliła mnie mocno do siebie i pomogła mi z pierwszą podpaską. Bolał mnie trochę brzuch, więc kazała mi wracać do łóżka, leżeć i odpoczywać. Sama wyszła z domu i po powrocie weszła do mojego pokoju z małym torcikiem, na którym była zapalona świeczka. Mama powiedziała, że to z okazji mojego pierwszego okresu i, że z tego powodu ogłasza Dzień Kobiet i zaprasza mnie po południu na lody. Byłam szczęśliwa, Mama cieszyła się, dlatego, że stawałam się kobietą.

    Zawsze mi powtarzała, że należy przywiązywać ogromną wagę do swego wyglądu. Robiła mi manicure, pokazała mi, jak się robi makijaż. Pokazywała i podsuwała do czytania różne książki, o których potem mogłyśmy podyskutować. I tak przez kilka kolejnych miesięcy i lat wspólnie żyłyśmy obok siebie, stając się dla siebie bardziej przyjaciółkami niż mamą i córką. Koleżanki zazdrościły mi takiej Mamy. Zazdrościły mi tak bliskiej relacji z Mamą, tak dobrego kontaktu, jaki ze sobą miałyśmy.

    Wielokrotnie od tego czasu, to znaczy od mojej pierwszej miesiączki, rozmawiałyśmy sobie na różne tematy, na temat seksu i relacji damsko-męskich oczywiście najczęściej. Siadałyśmy zazwyczaj sobie po kąpieli w pokoju i Mama odpowiadała na moje pytania, mówiła i wyjaśniała wszystko tak jak potrafiła najlepiej. Podczas wielu wcześniejszych rozmów zdążyła mi już powiedzieć, jak zbudowana jest kobieta, jak wygląda mężczyzna, jak rodzą się pomiędzy nimi wspólne relacje i do czego może pomiędzy nimi dojść.

    Pamiętam, że jakoś wiosną, pewnie miałam już 15 lat, pewnego wieczora podczas rozmowy o budowie ciała kobiety i oglądaniu w książkach na ilustracjach różnych rodzajów kobiecej i męskiej budowy, rozebrała się, i szeroko rozsuwając nogi, pokazała wszystko na sobie. Stwierdziła, że lepiej, jeśli pokaże mi, jak wygląda kobieca anatomia na żywo, niż miałabym wpatrywać się w jakieś ilustracje w książkach. W które i tak się wpatrywałam szczerze mówiąc. Siedziałam wpatrzona w Jej krocze, a Mama pokazywała mi na sobie poszczególne części ciała. Pokazała wargi sromowe, duże i małe, i wejście do pochwy. Szeroko je rozsunęła i pokazała, skąd wypływa mocz, czyli ujście cewki moczowej, i pokazała znajdujące się poniżej wejście pochwy. Pokazała także, w którym miejscu jest łechtaczkę. Czytałam o niej w książkach, przewijała się w naszych rozmowach, ale pierwszy raz miałam okazję zobaczyć, jak wygląda. Pamiętam, jak powiedziała, że to najważniejszy organ, poza mózgiem, odpowiedzialny tylko i wyłącznie za dostarczanie kobiecie rozkoszy. Powiedziała mi też o masturbacji. Mówiła, że większość dorastających chłopców masturbuje się, aby dać upust swojemu, spowodowanemu dorastaniem, podnieceniu. Że zazwyczaj wtedy chwytają w ręce członka i pocierają tak długo, aż nastąpi wytrysk nasienia. Wiedziałam z wcześniejszych rozmów, jak są chłopcy zbudowani, że mają erekcję i czym jest sperma. Wiedziałam, więc, na czym polega ta czynność. Powiedziała mi także, że jest to najlepsza forma na poznanie swojego ciała i swoich reakcji. Mówiła, że masturbacja to nie tylko domena chłopców, dziewczynki też czasami się masturbują. I dodała, że chłopcy robią to zdecydowanie częściej niż dziewczynki. Powiedziała mi także, że osobiście nie lubi tego słowa, sama woli używać słowa: „automiłość”. Wyjaśniła mi, że kobiety nie zawsze potrzebują mężczyzn, aby zaspokoić swoje pragnienia. I jeżeli tylko chcą, to mogą poprzez masturbację dostarczyć sobie przyjemności. Oczywiście zapytałam od razu, jak robią to kobiety. Powiedziała mi, że kobiety zazwyczaj dotykają się, najczęściej pieszcząc łechtaczkę, niekiedy wsuwają do pochwy palce lub inne przedmioty zbliżone kształtem do penisa dostarczając sobie przyjemnych doznań. Dodała również, że kiedy Ona była mniej więcej w moim wieku, należała do tej grupy dziewcząt, które chętnie poznawały swoje ciało, więc często dotykała się i dzięki temu nauczyła się dawać sobie przyjemność. Zawsze mi powtarzała, że masturbacja nie jest szkodliwa, że pozwala rozładować napięcie erotyczne i ma wiele innych zalet. Pomaga w każdym wieku poznać własne ciało i dowiedzieć się, jak wielką może ci ono dać rozkosz. Pomaga bardziej polubić siebie. Jeśli będziesz się akceptować, przekonasz się, że potrafisz być bardziej otwartą i swobodniejszą. Autoerotyzm jest jednym z niewielu dostępnych nam przyjemnych przeżyć, które nie pociągają za sobą żadnego ryzyka dla zdrowia fizycznego ani psychicznego. Lubiła i nadal lubi dotykać się sprawiając sobie przyjemność. Tak mniej więcej przedstawiała mi swoją teorię na masturbację. Mama powiedziała, że nie ma zamiaru ukrywać przede mną, że teraz, będąc dorosłą kobietą, sama często ma ochotę na dotykanie się i dawanie sobie przyjemności. Wyjaśniła mi, że pomimo tego, iż jest sama, jest kobietą, która doświadcza podniecenia seksualnego i która musi, a raczej chce i pragnie, rozładować to napięcie. Bo bycie samotną kobietą nie jest jednoznaczne z zanikiem potrzeb seksualnych. A, że nie ma ochoty ani zamiaru na spotykanie się z mężczyznami, w związku z tym się dotyka i pieści. Powiedziała mi także, że źle się wyraziła, nie musi, tylko lubi taką formę dawania sobie przyjemności. Lubi się pieścić i lubi sprawiać sobie przyjemność. Ponieważ kocha siebie i swoje ciało, i chce dostarczać mu jak najwięcej dobrych emocji. W związku z tym nie ma zamiaru ukrywać tego faktu przede mną oraz tego, że czasami może się zdarzyć, że mogę zobaczyć lub usłyszeć jak to robi. Najpierw chciała to zachować w sekrecie, ale później uznała, że skoro zawsze była wobec mnie całkowicie szczera i otwarta, to, dlaczego miałaby kryć się z czymś, co uważała za naturalne i normalne. Bardzo mi zaimponowało jej wyznanie, poczułam się doceniona przez nią, poczułam, że dostaję dostęp do jej ostatniej tajemnicy. To, że się masturbuje, wcale mi nie przeszkadzało. Właściwie to poczułam się nawet w pewien sposób wyróżniona, dlatego że zechciała podzielić się ze mną czymś tak intymnym. Ja piętnastolatka i wiem o takiej sprawie. Mówiąc szczerze, dla mnie było to także ciekawe, interesujące i podniecające. Przytuliłam się do niej, powiedziałam, że Ją kocham i dziękuję za zaufanie. Posiedziałyśmy jeszcze trochę. Pytałam o wszystko, co przychodziło mi wtedy do głowy. Chciałam jak najwięcej dowiedzieć się o masturbacji, interesowało mnie wszystko. Co kobiety wtedy robią, co robi Ona, skąd wie, że ma taką potrzebę i co się wtedy czuje. Powiedziała mi o różnych sposobach masturbacji. Powiedziała mi, że każda kobieta ma swój sposób masturbowania i że ona zna kobiety, które potrafią osiągnąć orgazm od samego ściskania ud. Że są takie, które, przesuwają tylko poduszkę pomiędzy nogami, inne, tak jak ona, się dotykają palcami. Wspomniała także, że są różne przedmioty kształtem przypominające męskie członki, które można używać, wsuwając w pochwę. Powiedziała, że mówi się na nie dildo i że mogą być też takie na prąd, które nazywają się wibratorami. Lub, że używają prysznica, aby się masturbować.

    – Prysznica? – zapytałam zdziwiona, bo jakoś nie mogłam tego sobie wyobrazić.

    – Tak, prysznica. – odpowiedziała – Kierują wtedy strumień wody na swoje piersi i łono. Z odpowiadającą im siłą i w odpowiednie miejsce na ciele, które przynoszą im satysfakcję i dostarczają przyjemności.

    – Tak jak Ty, kiedy hartujesz ciało? – zapytałam, bo pamiętałam, że zawsze na koniec kąpieli Mama zimnym prysznicem spłukiwała swoje piersi i ciało. I uczyła tego także mnie. Mówiła, że dzięki zimnym prysznicom ciało jest jędrniejsze a organizm zdrowszy.

    – Dokładnie tak. – mówiła – Tylko wtedy woda nie może być tak zimna – jakoś dziwnie uśmiechając się, dodała.

    Nie będę zaprzeczać, oglądałam, rozpoznawałam i dotykałam już wcześniej swoje dojrzewające i zmieniające się ciało. Oglądałam się w lustrze, patrzyłam, jak rosną mi piersi i pojawia się coraz więcej włosów na łonie formujących się w charakterystyczny trójkątny kształt. Oglądałam i dotykałam się między nogami, patrząc, jak zmienia się moja budowa. Poznawałam całe swoje ciało wraz z jego rozwojem, do czego zresztą namawiała mnie Mama. Zawsze powtarzała, że kobieta musi znać swoje ciało, swoje potrzeby i swoje reakcje. Mówiła, że ciało samo daje znać, czego potrzebuje, tylko trzeba umieć rozpoznać te znaki. I oczywiście chcąc poznać swoje ciało jak najlepiej, próbowałam wszystkich sposobów, które wymieniała podczas rozmów o masturbacji. Próbowałam ściskać uda, siadałam i kołysałam się na poduszce, sięgałam palcami. I kiedyś, kiedy na koniec kąpieli zimny prysznic polewał moje ciało, przypomniałam sobie o tym sposobie masturbacji. Spróbowałam. Wyregulowałam moc i temperaturę wody i skierowałam strumień pomiędzy nogi. Na początku było dziwnie, ale potem zaczęłam czerpać przyjemność, kiedy woda obmywała moje łono. Trzymałam prysznic dokładnie naprzeciw szeroko otwartych ud, woda uderzała, a ja nawet do końca nie wiedziałam gdzie, ale było miło. Kiedy wyszłam z łazienki, Mama spojrzała w moją stronę i powiedziała:

    – I co córeczko, bawiłaś się prysznicem? Jakie to uczucie jak strumień wody uderza w twoje łono?

    – Nie wiem, o czym mówisz. – odpowiedziałam zdecydowanie za szybko.

    – Nie masz się, czego wstydzić. Widzę, jak jesteś zaczerwieniona na twarzy, ale jak chcesz. To twoja decyzja. – powiedziała – Mimo wszystko myślę, że wiem, co robiłaś i nie mam nic przeciwko. Jeśli masz ochotę, możemy o tym porozmawiać?

    – Przepraszam, nie chciałam cię okłamywać. Po prostu nie wiedziałam, co powiesz? – odpowiedziałam.

    – A co ja mogę ci powiedzieć? – odparła – Poznajesz swoje ciało i tyle. Cieszę się, że nie masz z tym problemu. A sam prysznic? – zawiesiła pytanie.

    – To było dla mnie nowe doznanie. Jeszcze nie wiem, czy podobało mi się, czy nie. Muszę to przemyśleć. – odparłam – Mamo, a ty używasz prysznica, aby się masturbować? – szybko dodałam.

    – Czasami tak córeczko. – szczerze odpowiedziała – Lubię takie delikatne i nieśpieszne dawanie sobie przyjemności.

    Odbyłyśmy długą i otwartą rozmowę. Powiedziała mi także, że w następnym tygodniu, w poniedziałek po południu idzie do swojego ginekologa na badania, ponieważ świadoma kobieta powinna regularnie się badać. Zapytałam, czy mogę Jej towarzyszyć i czy może mi powiedzieć, jak takie badanie wygląda. Opowiedziała mi ze wszystkimi szczegółami, jak przebiega taka wizyta i powiedziała, że zadzwoni do lekarza i zapyta, czy mogę być z Nią podczas badania. Bardzo chciałam z Nią być. Potem poszłyśmy spać. W poniedziałek będąc w szkole, myślałam, tylko, aby jak najszybciej znaleźć się w domu i usłyszeć od Mamy informację. Kiedy wróciłam i usiadłyśmy do obiadu, Mama powiedziała, że lekarz zgodził się na naszą wspólną wizytę. Przesunął ją tylko na koniec kolejki. Miałyśmy wejść, jako ostatnie. Odrobiłam lekcję. Kiedy przyszła pora wyjścia, mama wykąpała się, założyła świeżą bieliznę, po czym ubrałyśmy się i poszłyśmy. Gabinet znajdował się w domu doktora. W poczekalni siedziała tylko jedna pani w zaawansowanej ciąży. Kiedy opuściła gabinet, wyszedł doktor i zaprosił nas do środka. Weszłyśmy, doktor przywitał się z nami, podając nam rękę. Mnie się przedstawił, jako że widzieliśmy się pierwszy raz. Poprosił, abyśmy usiadły. Siadając, rozglądałam się ciekawie. Nie wiedziałam przecież, jak wygląda gabinet ginekologa, ale zauważyłam biurko, krzesło i wieszak. Doktor zza parawanu przyniósł krzesło, na którym mogłam usiąść obok Mamy. Duża część gabinetu była oddzielona parawanem, za którym, jak się później dowiedziałam, była kozetka i fotel do badania. Pan doktor pochwalił moją Mamę za to, że przyprowadziła córkę. Powiedział, że to najlepszy sposób na odczarowanie ginekologa i dobry sposób na nauczenie młodej kobiety dbałości o własne zdrowie. Mama potwierdziła jego słowa, zaznaczając, że inicjatywa przyjścia razem wyszła ode mnie. Dodała także, że chciałaby, abym nie tylko obejrzała gabinet, ale bym także mogła być obecna przy całym badaniu i czy doktor nie ma nic przeciwko. Doktor powiedział, że nie jest to dla niego problemem i, że chciałby, aby każda matka tak świadomie podchodziła do uświadamiania swojej córki. Potem przeszedł do właściwej części wizyty. Otworzył Mamy kartotekę i zaczął zadawać pytania. Pytał o ostatnią miesiączkę, o to, czy Mama zauważyła jakiekolwiek problemy ze strony układu rozrodczego lub, czy ma jakieś konkretne zapytania dotyczące jej zdrowia. Zapytał także o to, czy w czasie od ostatniej wizyty Mama odbywała stosunki płciowe. Nadstawiłam szeroko uszy i usłyszałam, że nie. Potem powiedział, że chciałby Mamę zbadać i poprosił, aby przygotowała się do badania. Mama wstała i chwyciwszy mnie za rękę, pociągnęła ze sobą. Za kotarą znajdowała się kozetka i fotel. Mama zaczęła się rozbierać. Zdjęła spodnie i majtki, które powiesiła na krześle i usiadła na kozetkę. Ja w tym czasie spoglądałam na fotel. Zainteresował mnie jego kształt. Oparcie i podstawa umożliwiająca półsiedzącą pozycję z odchodzącymi od niego szeroko rozstawionymi podnóżkami. W podstawie niewielkie półokrągłe wycięcie i stojący tuż obok okrągły taborem. W pewnym oddaleniu stała duża lampa, a z boku stolik z przyborami lekarskimi. W tym czasie za kotarę wszedł doktor. Rozłożył na fotelu papierowe prześcieradło, włożył rękawiczki i zaprosił Mamę na fotel. Mama usiadła, nogi położyła na podnóżkach. Szeroko rozwarte pozwalały mi zobaczyć Mamę, a właściwie jej krocze, w całej okazałości, że się tak wyrażę. Doktor poprosił ją, aby trochę jeszcze zsunęła się niżej, włączył lampę. Mama powiedziała, abym do niej podeszła i chwyciłyśmy się za rękę. Patrzyłam na to, co robi doktor. Powiedział, że teraz przeprowadzi badanie palpacyjne. Najpierw palcami dotykał Jej łono, przesuwał palcami po nim. Potem nałożył żel na swoje palce i dwa wprowadził do pochwy. Druga dłoń w tym czasie naciskała Mamy podbrzusze w różnych miejscach. Jednocześnie doktor pytał, czy któryś ucisk powoduje ból lub dyskomfort. Kiedy wysunął palce, powiedział, że teraz pobierze wymaz z pochwy i sięgnął do stolika po jakiś przyrząd. Posmarował część przyrządu przypominającą dziób kaczki jakimś żelem, po czym zaczął wsuwać go w pochwę. Kiedy umieścił go w całości, przekręcił i zaczął dokręcać znajdującą się przy nim śrubkę. Powiedział, zwracając się do mnie, że jest to wziernik, który rozciąga mięśnie pochwy, a śrubka jest po to, aby mięśnie te ponownie się nie zacisnęły, uniemożliwiając obejrzenie całego wnętrza, pozwala obejrzeć od środka pochwę i szyjkę macicy a równocześnie pozwala na pobranie próbki do badań cytologicznych. Sięgnął po wacik na długim patyczku i włożył go do pochwy. Potem wyjął go i zamknął w probówce. Wyciągnął wziernik i zakończył badanie, zdjął rękawiczki i powiedział, że jeszcze zbada piersi i poprosił Mamę, aby położyła się na kozetce. Mama zeszła z fotela, zdjęła bluzkę i stanik i położyła się na kozetkę. Leżała na plecach a ja podziwiałam jej nagość. Jedną rękę położyła pod głowę. Doktor pochylił się nad nią i zaczął uciskać pierś, najpierw jedną potem drugą. Podziękował Jej, poprosił, aby się ubrała i przeszedł do biurka. Mama, uśmiechając się do mnie, włożyła ubranie. Wróciłyśmy i usiadłyśmy przed biurkiem. Powiedział, że wszystko jest w porządku, jak będą wyniki badania, to się odezwie. Zapytał mnie także o wrażenia z wizyty, o to, czy coś mnie zaskoczyło i czy mam jakieś pytania. Odpowiedział na moje zapytania. Poza tym jeszcze raz pochwalił Mamę za decyzję o przyjściu ze mną i zaprosił na następną wizytę. Wracając do domu, weszłyśmy do kawiarni na lody. Mama była zadowolona, ja byłam zadowolona. Nasz wspólny wspaniały kobiecy świat.

    Tak mijały kolejne dni. Razem chodziłyśmy na basen, razem odrabiałyśmy moje zadania domowe, czasami razem spałyśmy w Jej łóżku. Pewnej nocy, kiedy nie mogłam zasnąć i leżałam cichutko w swoim łóżku, usłyszałam, że Mama kładzie się spać. Zgasiła światło, docierał do nas tylko poblask świateł ulicy, a ja nadal leżałam, nie mogąc zasnąć. Nie wiem, jak długo to trwało. Leżałam i słuchałam ciszy. A właściwie cisza wcale nie docierała do moich uszu. Słyszałam tylko, jak mi się zdawało, przyspieszony oddech Mamy. Zaciekawiona wstałam i odsłoniłam delikatnie odgradzającą mnie od pokoju kotarę. Zobaczyłam Mamę, która leżąc na łóżku, manipuluje palcami pomiędzy rozwartymi nogami. Chciałam się wycofać i nie przeszkadzać, jednak coś nie pozwalała mi wrócić do łóżka. Stałam i patrzyłam. Zafascynowana widokiem przyglądałam się Mamie. Jedną dłonią ściskała piersi, widziałam zarys sterczących brodawek, a drugą ręką pieściła pochwę. Widziałam, jak palcami przesuwa wzdłuż krocza, jak wsuwa w siebie palce, jak przesuwa palcami po łechtaczce. Byłam świadkiem jej masturbacji. Stałam i patrzyłam zafascynowana. Oddech Jej stawał się coraz głębszy, do moich uszu dochodził coraz głośniejszy jęk, aż w pewnym momencie przez ciało zaczęło przechodzić drżenie połączone z głośnym dyszeniem i jęczeniem. Uspokajała się, jeszcze delikatnie pocierała łono. Kiedy uspokoiła się, wysunęła dłoń, położyła na bok, przykryła kołdrą i zasnęła. Wróciłam do swojego łóżka na drżących nogach i z dziwnym uczuciem narastającym w moim podbrzuszy. Położyłam się i zaczęłam myśleć o tym, czego byłam przed chwilą świadkiem. Wsunęłam nieśmiało dłoń pod gumkę spodni od piżamy. Sięgnęłam ręką do swojego łona i wcale nie zdziwiło mnie, że jest wilgotne. Nie był to pierwszy raz, kiedy wilgotniałam pomiędzy nogami. Wiedziałam także, dlaczego tak się dzieje. Podnieciłam się. Chwilę przesuwałam palcami po wilgotnej szparce. Starałam się naśladować ruchy, które widziałam u Mamy. Kiedy tak się dotykałam, było mi przyjemnie, podobał mi się ten dotyk. Zasnęłam z dłonią w spodniach. Wieczorem, następnego dnia, po kąpieli poprosiłam Ją o rozmowę. Powiedziałam, że przez przypadek widziałam Jej wczorajszą masturbację. Wcale nie była zaskoczona ani tym bardziej zła z tego powodu. Powiedziała, że prędzej czy później musiał nastąpić ten moment, kiedy stanę się mimowolnym świadkiem takiego Jej zachowania. Spodziewała się, że zdarzy się taki dzień lub noc, kiedy zobaczę, jak się pieści. Mimo wszystko przeprosiła, że byłam tego świadkiem. A ja przecież nie byłam zła, co od razu Jej powiedziałam. Dodałam, że cieszę się i, że sama chciałabym doświadczyć tego stanu uniesienia, który był Jej udziałem, a którego byłam świadkiem. Przyznałam się, że wczoraj po tym, co widziałam, sama dotykałam się, przyznałam, że było mi przyjemnie. Powiedziałam Jej, że chciałabym się nauczyć masturbacji, ale nie wiem do końca, co mam robić. Mama odpowiedziała, że kiedy będę chciała, będę miała taką potrzebę, to organizm sam podpowie mi, co robić. Przypomniała mi wcześniejsze rozmowy na ten temat. Co zazwyczaj wtedy się dzieje i co zazwyczaj kobiety robią, aby zaspokoić swoje pragnienia. Przytuliłyśmy się mocno, a potem zgasiłyśmy światło i poszłyśmy spać. A raczej każda leżała w swoim łóżku. Miałam ochotę dotykać swojego ciała, chciałam sprawić sobie przyjemność. Odtwarzałam w pamięci słowa Mamy. Rozpięłam górę od piżamy i delikatnie dotykałam piersi. Badałam fakturę skóry, ich miękkość i jędrność, uciskałam brodawki. Próbowałam różnych sposobów dotykania. Robiło się mi przyjemnie, mrowienie przechodziło przez ciało, jedną rękę zsunęłam niżej, sięgnęłam pod gumkę spodni. Dotknęłam włosów, przesunęłam się po nich, dotykając szparki. Sklejone płatki pochwy były lekko wilgotne. Robiłam wszystko, aby poczuć przyjemność. Szczerze powiedziawszy, starałam się bardzo, ale nie wychodziło. Byłam zła. Sfrustrowana leżałam na łóżku. Tak bardzo chciałam. Może za bardzo. A potem usłyszałam ciche pojękiwania Mamy. Czyli znowu sprawiała sobie przyjemność. Znów mogłam być świadkiem Jej przyjemności. Teraz już otwarcie stanęłam w oddzielającej nas przestrzeni. Stojąc tak, w rozpiętej piżamie patrzyłam na Nią.

    – Mamo – odezwałam się i czekałam.

    – Tak córeczko? – powiedziała, przerywając masturbację i spoglądając w moją stronę.

    – Chciałabym położyć się obok Ciebie i móc z Tobą przeżywać Twoją przyjemność. Może się czegoś nauczę. – wyznałam.

    – Jeśli tego chcesz, to chodź do mnie. – powiedziała – Proszę, połóż się obok mnie. – zaprosiła.

    Podeszłam, stanęłam obok, Stałam nad Nią w rozpiętej piżamie. Odważnie postanowiłam zdjąć górę od piżamy. Mama zapaliła lampkę, którą miała na stoliku przy łóżku, spojrzała na mnie i powiedziała:

    – Piersi to masz zdecydowanie za mną. Kładź się.

    Położyłam się obok, leżałam na plecach, patrząc w Jej kierunku. Wróciła do masturbacji. Poczułam, jak Jej ciało wraz z łóżkiem zaczyna się rytmicznie poruszać. Niedługo też zaczęła głośno i ciężko dyszeć, nabierała głęboko powietrza. Otoczyłam Ją ramieniem, bo jakoś chciałam w tym uczestniczyć. Wyglądała pięknie, była rozpalona. Na chwilę przerwała, przestała się dotykać i spojrzała w moją stronę. Widziałam blask w Jej oczach, widziałam emanujące z Niej podniecenie i widziałam, że bardzo chce sprawić sobie przyjemność. A ja chciałam być tego bardzo bliskim świadkiem.

    – Możemy zrobić to razem. – zaproponowała – Pokażę ci, jak się to robi.

    – Mamo naucz mnie, proszę. – wyszeptałam – Nie wiem, jak mam się dotykać. Próbowałam, ale mi nie wychodzi. – mówiłam z żalem.

    Byłam szczęśliwa, że zaproponowała mi taki rodzaj nauki. Zdjęłam pośpiesznie spodnie, teraz obie leżałyśmy nago. Leżałyśmy obok siebie, trzymałyśmy z ręce, nasze oddechy jakby zsynchronizowały się, nasze piersi unosiły się i opadały we wspólnym rytmie oddechu. Patrzyłyśmy w swoje oczy. Przesuwałam wzrok po Jej ciele. Widziałam uśmiechniętą twarz, ładną linię szyi, która przechodziła w pięknie zaokrąglone piersi ze sterczącymi od podniecenia sutkami. Poniżej płaski brzuch i znowu wzniesienie bioder, które łagodnie przechodziło w długie i zgrabne nogi. Całą swoją uwagę skupiłam na miejscu, które mnie w tej chwili najbardziej przyciągało, na Jej łonie. Wiedziała, że przyglądam się Jej i miałam wrażenie, że cieszy się z tego.

    – Usiądź, proszę tak, abyś mnie dobrze widziała. – powiedziała.

    Usiadłam, opierając się o ścianę. U góry mogłam podziwiać Jej piękne, nagie ciało. Uśmiechała się do mnie, widząc, jak patrzę, jak wpatruję się w Jej łono. Rozszerzyła nieco nogi, pokazała mi swoją wilgotną kobiecość. Widziałam połyskującą i mieniącą się skórę.

    – Patrz i ucz się, a jeżeli będziesz chciała, to rób to samo, co ja.

    Zaczęła się ponownie dotykać. Dotykała piersi, ściskała je. Chwytała w palce brodawki i uciskała. A po chwili skierowała jedną z dłoni w dół i przesuwając powoli po brzuchu, sięgnęła do swojej kobiecości. Mój wzrok podążał za nią. Widziałam, jak sięgnęła głębiej, jak wsunęła palec w swoje wnętrze, by po chwili wysunąć zawilgocony palec i zaczęła pieścić łechtaczkę. Patrzyłam, jak sprawia sobie przyjemność, uważnie patrzyłam, jak się dotyka, w jakim tempie, co robi z palcami, co robi z druga ręką, gdzie sięga, i jak zachowuje się Jej całe ciało. Podobało mi się to, co widzę, podniecało mnie to i chłonęłam wszystko. Chciałam robić to samo.

    Nieśmiało wyciągnęłam rękę i dotknęłam swoich piersi. Próbowałam dotykać się tak jak Ona, naśladowałam Ją. Sięgnęłam ręką pomiędzy swoje nogi. Robiłam to, co Ona. Ale niestety nie wychodziło mi to zbyt dobrze. Może byłam zbyt spięta, a może po prostu nie potrafiłam.

    – Nie potrafię Mamo. – zaszlochałam – Nie wychodzi mi. A tak bardzo chcę się nauczyć.

    – Nie przejmuj się. – przytuliła mnie – Z czasem się nauczysz.

    – Ale je chcę teraz Mamo. – prawie już płakałam.

    Mocno obejmowała mnie. Na plecach czułam Jej mokre od podniecenia palce. Nabrała głęboko powietrza i podjęła decyzję.

    – Jeśli chcesz, to ci pomogę, nauczę cię. – powiedziała – Usiądź sobie wygodnie.

    Byłam zdenerwowana i spięta, a jednocześnie oczekiwałam tego, co za chwilę nastąpi. Mama wstała i poszła do łazienki. Wróciła z lusterkiem w dłoni. Położyła się i umieściła je między swoimi nogami.

    – Przytrzymaj i patrz uważnie. – powiedziała.

    Sama palcami sięgnęła do łona, rozchylając nadal wilgotne wargi sromowe. Trzymałam lusterko pod takim kątem, żeby odbijało światło z nocnej lampki i oświetlało dokładnie to miejsce. Pokazała mi ponownie, jak wygląda pochwa, którędy wypływa mocz i gdzie jest łechtaczka. Odłożyła lusterko na stolik.

    – Teraz pokażę ci, jak ja lubię się dotykać. – zaczęła mówić – Poczuj ten ruch.

    Chwyciła moją dłoń. Nakrywając swoją dłonią, umieściła moją na swoim łonie. Zaczęła poruszać moją dłonią w swój ulubiony sposób masturbowania się. Można powiedzieć, że za pomocą mojej dłoni masturbowała się. Czułam jak mokre jej wilgocią, są moje palce. Nawet doświadczyłam jak wsuwa w siebie moje palce. To było nowe doświadczenie. Czułam delikatność Jej wnętrza. A potem pokazała mi jeszcze, jak pociąga wargi sromowe penis mężczyzny podczas ruchów frykcyjnych. Oderwała moją dłoń od siebie, podniosła w górę i ku mojemu całkowitemu zaskoczeniu polizała moje palce.

    – Lubię smak swojego podniecenia. – powiedziała – A teraz twoja kolej. Postaraj się rozluźnić, weź głęboki oddech i bądź swobodna.

    I zaczęła do mnie mówić. Instruowała mnie.

    – Dotknij swoich piersi, poczuj, jakie są miękkie. – szeptała – Dotykaj swoich sutków, pięknie się napinają.

    – A teraz przesuń dłoń niżej. – słyszałam Jej głos – Dotknij swojej cipki, poczuj, jaka jest wilgotna. Jesteś podniecona i chcesz sprawić sobie przyjemność. Twoje palce przesuwają się wzdłuż płatków wejścia. Odnajdujesz łechtaczkę i zaczynasz odkrywać swój ulubiony sposób. Przesuwasz palce w poprzek i wzdłuż. Czujesz, jak rośnie pod wpływem dotyku.

    Masturbowałam się, słuchając głosu Mamy, próbowałam stosować się do instrukcji, ale byłam chyba zbyt spięta i onieśmielona. Nic mi nie wychodziło. Mama widziała moją rosnącą frustrację, moje błagalne spojrzenie. Wzięła sprawy w swoje ręce. Kazała mi się położyć i wtedy zrobiła to za mnie. Zaczęła mnie dotykać i pieścić. Pamiętam to do dziś. Jej palce były wszędzie. Czułam je na piersiach, czułam przesuwające się po całym ciele i koncentrujące się na mojej łechtaczce. Myślałam, że jestem w niebie. Miała takie zwinne palce i się wcale nie spieszyła. Delikatnie, powoli prowadziła mnie na coraz wyższe poziomy doznań. Nie wiem, ile czasu to trwało. Objęła mnie wielka, ciepła, cicha eksplozja. Przeżyłam pierwszy orgazm i na dodatek otrzymany z rąk Mamy. Tamtej nocy zaczęłam naprawdę odkrywać, na czym polega rozkosz seksualna. Długo leżałam, głęboko oddychając i wracając do rzeczywistości. To, co przeżyłam, było niesamowite, a jednocześnie jedyne w swoim rodzaju. Kiedy Mama zobaczyła, że jestem już z nią w pełni, powiedziała, że teraz to ona chce doznać rozkoszy. Leżąc obok mnie, Mama się masturbowała, całkiem otwarcie, leżała na łóżku z szeroko rozłożonymi nogami. Widziałam dwa palce wsunięte w jej pochwę i kciuk pociągający wargi sromowe. Patrzyłam jak urzeczona, jak sprawia sobie przyjemność aż do osiągnięcia orgazmu. Był głośny, jęczała i wzdychała. Widziałam i wiedziałam, że to, co było naszym udziałem, jest tylko i wyłącznie nasze. Nasza jedność, nasza tajemnica. Tamtej nocy nie wróciłam do swojego łóżka, przytulone do siebie zasnęłyśmy. Od tamtej pory zdarzały nam się czasami wspólne chwile spędzane na sprawianiu sobie przyjemności. Z góry się na to cieszyłam. Mama już nie czekała, aż pójdę spać i zasnę, ale kiedy tylko miała ochotę zaspokajała się. Nigdy nie namawiała mnie, kiedy miałam ochotę, dołączałam do niej lub tylko Ją obserwowałam. Nigdy mnie to już nie zawstydzało i ani przez chwilę nie pomyślałam, że to coś innego niż tylko niewinna rozkoszna zabawa dwóch kobiet. Jednak wiele się nauczyłam, szczególnie o moim ciele. Mama pokazała mi też rzeczy, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Któregoś wieczoru, kiedy leżałam obok niej na łóżku i czytałam książkę, otworzyła szufladkę swej nocnej szafki i wyjęła z niej jakiś dziwny przedmiot zakończony kablem i wtyczką. Domyśliłam się, co to jest i do czego służy. Rozwiała moje wszelkie wątpliwości.

    – To jest wibrator i jak się domyślasz, służy do sprawiania sobie przyjemności i rozkoszy seksualnej. – powiedziała – Wypróbowałam go już, jak byłaś w szkole, ale mam ochotę na jeszcze.

    Był bardzo duży, długi i zakończony owalnie, taka jakby kulką. Zapytała też, czy miałabym ochotę spróbować. Uprzedziła, że nie muszę, ale ona z niego ma zamiar skorzystać. Poprosiłam, aby mi najpierw pokazała, jak działa, jak jest zbudowany. Obejrzałam zaciekawiona urządzenie ze wszystkich stron. Włożyła wtyczkę do gniazdka i włączyła. Buczał, a kiedy dotknęła zaokrągloną końcówką mojej dłoni, poczułam wibracje. Potem szybko rozebrała się i zaczęła pieścić. Kiedy zauważyłam, że jest już dość mocno podniecona, przyłożyła jego końcówkę do łechtaczki i ponownie wcisnęła przycisk, który spowodował włączenie go. Usłyszałam znowu wyraźne buczenie i zobaczyłam, jak drga. Mama mocno przyciskała go do swojej łechtaczki, głośno jęcząc. A po chwili ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu wsunęła tą wielką drgającą kulkę do pochwy. Widziałam, jak drżą jej wargi sromowe. Wysunęła go, wyłonił się, cały połyskując od jej soków i głośno bucząc. Przycisnęła do nabrzmiałej od podniecenia łechtaczki. Potem znowu wsunęła z łatwością do środka, mocno przytrzymując. Jednocześnie drugą ręką pocierała sobie łechtaczkę. Zaczęła jeszcze głośniej dyszeć, wiercić się i jęczeć. Często widywałam, jak przeżywa orgazm, ale nie taki jak ten. Nastąpił bardzo szybko, a kiedy nadszedł, Jej brodawki stały sztywno wzwiedzione, a biodra się unosiły. Krzyknęła i tak gwałtownie zacisnęła mięśnie, że ten wibrator wypadł na łóżko. Nie była w stanie utrzymać go w sobie. Miała naprawdę fajny, intensywny orgazm. Spojrzała na mnie.

    – Tego potrzebowałam. – wyszeptała – Taki orgazm był mi potrzebny. Chcesz spróbować? – zapytała jeszcze.

    – Tak, ale trochę się boję? – odpowiedziałam.

    Nie nalegała, żebym spróbowała.

    – Nie bój się, mamusia jest przy tobie. – usłyszałam w odpowiedzi – Jeśli nie chcesz, to nie będę naciskać.

    – Chcę – odparłam.

    Poszła do łazienki, aby umyć wibrator. Początkowo trochę się bałam tego wibratora, patrząc na Mamę, która przeżyła tak szaleńczy orgazm. Kiedy czekałam na nią, leżałam na plecach, i delikatnie pieszcząc swoją łechtaczkę, wprawiałam się w odpowiedni nastrój. Mimo to nadal się bałam. Mama wróciła, uklęknęła przy mnie na łóżku i spytała:

    – Chcesz sama, czy ja mam to zrobić?

    Powiedziałam, że wolę, gdy Ona to zrobi. Włączyła wibrator i masowała nim moje piersi. Niewiarygodne, ale podobało mi się takie pieszczenie. Poczułam niesamowite mrowienie brodawek. Zrobiły się twarde, a Mama wciąż wirowała na nich tym buczącym urządzeniem, aż już nie mogłam tego dłużej wytrzymać. Bez dotykania szparki byłam niemal na granicy rozkoszy. Sięgnęłam dłonią do bardzo wilgotnej cipki, dotykałam i pieściłam się, a Mama delikatnie rozchyliła mój srom i samym czubkiem wibratora dotykała moją łechtaczkę. Przeżywałam to pierwszy raz.

    – Jesteś jeszcze dziewicą, więc nie wsunę go w ciebie. – powiedziała.

    Cały czas trzymała go na łechtaczce. A ja szeroko napinałam skórę, ułatwiając Jej dostęp. Doznanie było niewiarygodne. Zaczynałam rozumieć, dlaczego Mama tak szybko osiągnęła orgazm. Tamtej nocy chyba poszybowałam w kosmos. Mówi się czasem, że ziemia się zatrzęsła, to właśnie tak było. A zaczęło się od niezbyt silnych nadchodzących falami orgazmów, które wydawały się trwać w nieskończoność. Następnie miałam potężny orgazm, jakby mnie coś rozrywało, a później kolejne mniejsze, po nich znowu bardzo silny, ale już nie tak jak ten pierwszy. A wibrator cały ten czas pracował. Kiedy go wyłączyła, byłam naprawdę zmęczona, a pościel pomiędzy moimi nogami była dosłownie mokra. Musiałyśmy przed pójściem spać, zmienić ją na świeżą. Poszłam do łazienki, wykąpałam się i zasnęłam przytulona do Mamy.

    Ten wspólny z Mamą czas zbliżył nas obie jeszcze bardziej. Często spałyśmy razem, przytulone do siebie. Były takie dni i noce, kiedy każda z nas spała w swoim łóżku. Kiedy leżałam u siebie, słyszałam, jak Mama sprawia sobie przyjemność, często słyszała, jak ja sobie dogadzam, a czasami robiłyśmy to wspólnie. Po zdanej maturze wyjechałam na studia do innego miasta. Czasami, kiedy wracałam do domu, wspominałyśmy tamten wspólnie przeżyty czas, rozmawiałyśmy o teraźniejszości, o przyszłości a czasami wracałyśmy do wspólnej masturbacji. Potem poznałam fajnego chłopaka, któremu pozwoliłam na wzięcie mojego wianka. Chłopaka, którego potem przedstawiłam Mamie. Oczywiście zaraz po zadzwoniłam do mamy i powiedziałam: ”Mamo zrobiłam to, nie jestem już dziewicą”. Usłyszałam w odpowiedzi, że bardzo się cieszy, że zechciałam podzielić się z Nią tym przeżyciem. A kiedy przyjechałam do domu na weekend, cały pierwszy wieczór przegadałyśmy na ten temat. Pytała, co czułam? Jak się przygotowaliśmy do tej chwili? Czy zrobiliśmy to w bezpieczny sposób i w odpowiednich okolicznościach? Czy mnie bolała pierwsza penetracja? Jak zachowywał się mój chłopak? Na drugi dzień urządziłyśmy sobie dzień beztroski i nic nierobienia. Spędzałyśmy miło czas. Mama ubrana w dres, ja w koszulce i spodenkach. Ciągle rozmawiałyśmy, ciągle opowiadałam Mamie różne rzeczy, mniej lub ciekawsze. Pytała mnie oczywiście o mojego chłopaka. Opowiadałam jej o wszystkim. Nawet powiedziałam Mamie, jakiego penisa ma mój chłopak. Jaki ma kształt i jaką wielkość. I co czuję, jak mnie wypełnia. I jak sprawiamy sobie radość i spełnienie w łóżku. Oczywiście wcześniej rozmawiałam o tym momencie z Mamą. Powiem więcej, razem rozmawialiśmy z Mamą. Polubili się oboje. Mój chłopak lubił Mamę, lubił z Nią rozmawiać i nie było dla niego problemem rozmawiać na tak intymne tematy. Spędziliśmy kilka wieczorów, rozmawiając z Nią o miłości, o seksie, o różnych aspektach życia erotycznego. Przypomniała nam o zasadach bezpiecznego seksu i dostałam od niej kilka praktycznych porad dotyczących pierwszego razu. Dzięki temu swój pierwszy raz wspominam bardzo dobrze, może też i dlatego, że trafiłam na mądrego i wspaniałego chłopaka. Już po fakcie pochwaliłam się Mamie i porozmawiałyśmy sobie o tym wydarzeniu. A potem ten chłopak został moim mężem, z którym jestem do tej pory i z którym spędzam upojne chwile pełne miłości, zaufania i radosnego seksu.

    Nigdy nie mówiłam przyjaciółkom o tym, co robiłam z własną Matką, ponieważ wydaje mi się, że raczej nie zrozumiałyby takiego zachowania. Wiele byłoby zszokowanych. A ja nadal wspominam tamte wieczory i tamten czas, jako nasze najlepsze wspólne chwile. Były bardzo seksowne owszem, i dobrze rozumiem, że rzadko, która dziewczyna ma tego rodzaju fizyczną więź z Matką. A moja nauczyła mnie bardzo dużo. Ile matek rozmawia z córkami o mężczyznach: tych, z którymi może im być dobrze i tych, od których powinny trzymać się z daleka tak jak Mama ze mną. Ile matek rozmawia z córkami o seksie, o anatomii. Ile matek uczy córkę, jak się masturbować, jak wzbogacać swe umiejętności miłosne, jak dawać mężczyźnie radość? Ile matek informuje córkę o orgazmie i o tym, jak go osiągnąć? Ile matek informuje córkę o seksie oralnym i o tym, czy powinna, czy nie powinna połykać nasienia? A ile mówi o seksie analnym? Właśnie. Myślę, że prawie nie ma matek takich jak moja. Ona jest absolutnie wyjątkowa. Moje życie seksualne jest satysfakcjonujące między innymi dzięki mojej kochanej Mamie.

    Pokazywała mi, jak bardzo podniecający może być seks i że do tego wcale nie muszę spać z jakimś facetem, którego wcale nie kocham.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa mężatka

    Moje pierwsze spotkanie tutaj. Przedstawiiam moją historię. Mam nadzieję, że znajdzie zrozumienie. Liczę na komentarze. Miłej lektury.

  • Nowy wikary [AI]

    Wieczór w małym, prowincjonalnym miasteczku był cichy, przerywany jedynie odległym szczekaniem psów i szumem wiatru w koronach drzew. Wąska uliczka prowadząca do starego, kamiennego kościoła była niemal pusta, a latarnie rzucały ciepłe, złociste światło na bruk. Kacper, drobny dziewiętnastolatek o delikatnych rysach twarzy, stał przed ciężkimi, drewnianymi drzwiami świątyni, zaciskając dłonie na czarnej, koronkowej chustce, którą zawsze nosił w kieszeni. Jego serce biło szybko, a w głowie kłębiły się myśli, które jednocześnie go przerażały i ekscytowały.

    Kacper był inny. Od dziecka czuł, że nie pasuje do sztywnych ram, które narzucało mu otoczenie. Miał smukłą sylwetkę, długie rzęsy i jasne, niemal platynowe włosy, które często zaplatał w luźny warkocz. W domu, w ukryciu, przymierzał sukienki i pończochy, malował usta szminką, którą kupił w tajemnicy w drogerii na drugim końcu miasta. To sprawiało, że czuł się sobą – wolny, piękny, prawdziwy. Ale nigdy nie odważył się pokazać światu tej wersji siebie. Aż do dzisiaj.

    Wiedział, że w konfesjonale czeka wikary Mateusz, nowy wikary, który od kilku miesięcy budził w miasteczku szepty. Był młody, ledwie po trzydziestce, z ciemnymi, falującymi włosami i oczami, które zdawały się widzieć więcej, niż ktokolwiek chciałby ujawnić. Plotki mówiły, że wikary Mateusz nie jest taki, jak inni duchowni – że jego spojrzenie na mężczyzn bywa zbyt długie, zbyt intensywne. Kacper słyszał te pogłoski i choć próbował je ignorować, budziły w nim ciekawość. I coś jeszcze – gorące, nieokreślone pragnienie, które sprawiało, że jego policzki płonęły.

    W końcu pchnął ciężkie drzwi i wszedł do kościoła. W środku pachniało kadzidłem i starą drewnianą politurą. Świecie migotały w bocznych ołtarzach, a cisza była niemal namacalna. Kacper poprawił na sobie luźny sweter, pod którym ukrył delikatną, koronkową bieliznę – jego mały sekret, który dodawał mu odwagi. Ruszył w stronę konfesjonału, czując, jak każdy krok odbija się echem w jego głowie.

    W konfesjonale zastał go mrok i ciepły głos, który przeciął ciszę.

    – Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus – powiedział wikary Mateusz, a jego ton był miękki, niemal melodyjny.

    – Na wieki wieków, amen – odpowiedział Kacper cicho, siadając na drewnianej ławce. Jego głos drżał, a dłonie, spoczywające na kolanach, zacisnęły się mocniej na chustce. – Ja… chciałem się wyspowiadać.

    – Słucham cię, dziecko – odparł wikary, a w jego głosie Kacper wyczuł coś, co sprawiło, że jego serce zabiło szybciej. Było to ciepło, ale i ciekawość, jakby Mateusz już wiedział, że ta spowiedź nie będzie zwyczajna.

    – Ja… – Kacper przełknął ślinę, czując, jak gorąco rozlewa się po jego ciele. – Mam grzechy, które… które trudno mi wyznać. Boję się, że są… inne.

    Zapadła cisza, ale nie była ciężka. Mateusz milczał, jakby dawał mu przestrzeń, by zebrał odwagę. W końcu wikary odezwał się, a jego głos był cichszy, niemal intymny.

    – Nie bój się. Bóg słucha wszystkich, a ja jestem tu, by cię wysłuchać. Powiedz mi, co cię dręczy.

    Kacper zamknął oczy, czując, jak jego tajemnica, ta najgłębiej skrywana, pcha się na powierzchnię. Wiedział, że to początek czegoś, co może zmienić wszystko.

    Kacper siedział w konfesjonale, czując, jak drewniana ławka pod nim wydaje się niemal zbyt twarda, jakby chciała przypomnieć mu o jego niepokoju. Ciemność otulała go, a zapach kadzidła mieszał się z lekkim zapachem wody kolońskiej, który, jak podejrzewał, należał do księdza Mateusza. Serce biło mu w gardle, gdy próbował zebrać myśli, by wyznać to, co go dręczyło.

    – Jakie grzechy nosisz w sercu? – zapytał Mateusz, jego głos był ciepły, ale w tonie czaiła się nuta zainteresowania, która sprawiła, że Kacper zadrżał. – Mówiłeś, że są… inne. Opowiedz mi o nich.

    Kacper przełknął ślinę, wpatrując się w ciemną kratkę oddzielającą go od księdza. Wiedział, że nie ma odwrotu. – Ja… często myślę o rzeczach, które… nie powinienem. O tym, kim chciałbym być. I o… mężczyznach.

    Cisza po drugiej stronie była krótka, ale wyczuwalna. Mateusz odchrząknął cicho, a kiedy się odezwał, jego głos był spokojny, niemal zachęcający. – Myśli same w sobie nie są grzechem, jeśli ich nie pielęgnujesz w zły sposób. Powiedz mi więcej. Jakie to myśli? Co czujesz, gdy o tym myślisz?

    Kacper zacisnął dłonie na koronkowej chustce, czując, jak materiał ociera się o jego palce. – Czuję, że… chciałbym być kimś innym. Bardziej… kobiecy. Czasem, kiedy jestem sam, zakładam sukienki, maluję się. Czuję się wtedy dobrze, jakby to była prawdziwa wersja mnie. Ale potem… – urwał, czując, jak policzki mu płoną.

    – Potem? – dopytał Mateusz, a jego głos był łagodny, ale w tle czaiła się ciekawość. – Co się dzieje potem?

    – Myślę o… o tym, jak by to było być z kimś. Z mężczyzną. – Kacper zamknął oczy, próbując ukryć się przed własnym wstydem. – Wyobrażam sobie, że jestem kobietą, że… że ktoś mnie dotyka, że… – zawahał się, ale słowa popłynęły, jakby same chciały się uwolnić. – Że jestem w tej roli, że… że wypinam się dla niego. Że on mnie pragnie takiej, jaka jestem w tych fantazjach.

    Zapadła cisza, ale nie była ciężka. Mateusz milczał przez chwilę, jakby analizował każde słowo. – Rozumiem – powiedział w końcu, a w jego tonie nie było potępienia. – Te myśli przychodzą często? Są intensywne?

    – Tak – wyszeptał Kacper, czując, jak jego oddech przyspiesza. – Czasem nie mogę przestać o tym myśleć. O tym, jak by to wyglądało, jak by to było… czuć się tak w pełni sobą, z kimś, kto by to zaakceptował.

    – A oglądałeś coś, co te myśli podsycało? – zapytał Mateusz, a jego głos stał się nieco głębszy, jakby chciał podejść do tematu ostrożnie, ale z zainteresowaniem. – Wiesz, o czym mówię. Filmy, obrazy… coś, co mogło wpłynąć na te fantazje?

    Kacper poczuł, jak gorąco rozlewa się po jego ciele. Wiedział, że pytanie jest intymne, ale w tonie księdza nie było osądu, tylko coś, co sprawiało, że chciał mówić dalej. – Tak – przyznał cicho. – Oglądałem… filmy. Takie, gdzie są mężczyźni, którzy… no, są razem. I czasem… czasem wyobrażałem sobie, że to ja jestem jednym z nich, ale jako kobieta. Że jestem tą, którą oni… – urwał, czując, że jego głos drży. – To grzech, prawda?

    Mateusz westchnął cicho, a Kacper usłyszał, jak przesuwa się po drugiej stronie kratki, jakby chciał być bliżej. – Grzech to życie w kłamstwie, w niezgodzie z tym, kim jesteś – powiedział powoli, a jego słowa brzmiały inaczej, jakby były bardziej osobiste niż kaznodziejskie. – Bóg stworzył cię z miłością, z intencją. Twoje pragnienia, twoje myśli… one są częścią ciebie. Pytanie brzmi, co z nimi robisz. Czy krzywdzisz innych? Czy ranisz siebie?

    – Nie… nie krzywdzę – odpowiedział Kacper, czując, jak napięcie w jego ciele powoli ustępuje. – Ale czuję się winny. Boję się, że to, czego chcę, jest złe. Że to, kim chcę być, jest… nie do przyjęcia.

    – A kim chcesz być? – zapytał Mateusz, a jego głos był teraz niemal szeptem, pełnym ciepła i czegoś, co Kacper mógłby przysiąc, że brzmiało jak fascynacja. – Opowiedz mi o tej wersji ciebie. Jak ona wygląda? Co czuje?

    Kacper zaczerpnął powietrza, czując, jak jego serce bije szybciej. – Ona… jest delikatna. Nosi sukienki, koronki, czuje się piękna. Chce być widziana, pożądana. Chce… – zawahał się, ale słowa popłynęły same. – Chce być w ramionach kogoś, kto ją zaakceptuje. Kogoś, kto spojrzy na nią i nie zobaczy grzechu, tylko… ją.

    – To nie grzech pragnąć być sobą – powiedział Mateusz, a w jego głosie było coś miękkiego, niemal czułego. – Bóg jest wyrozumiały. On widzi twoje serce, twoją duszę. A ja… ja słucham cię i próbuję zrozumieć. Powiedz mi, Kacper, co czujesz, gdy myślisz o tych ramionach? O tym, jak ktoś cię obejmuje, jak cię widzi?

    Kacper zadrżał, czując, jak pytanie księdza trafia w sam środek jego pragnień. – Czuję… ciepło. Jakby wszystko we mnie ożywało. Jakby to było jedyne, co ma sens. Wyobrażam sobie, że ktoś mnie dotyka, że mówi mi, że jestem piękny… że jestem wystarczający. – Jego głos zadrżał, a w oczach zebrały się łzy. – Czasem oglądałem filmy, gdzie… gdzie mężczyźni są tacy czuli, ale też… dominujący. I myślałem, że chciałbym być na miejscu tej osoby, którą oni… którą oni kochają.

    Mateusz milczał przez chwilę, a Kacper słyszał tylko jego oddech, spokojny, ale jakby nieco głębszy. – Rozumiem – powiedział w końcu. – A w tych filmach… co cię najbardziej poruszało? Co sprawiało, że wracałeś do tych myśli?

    Kacper zacisnął usta, czując, jak granica między spowiedzią a intymną rozmową się zaciera. – To, jak… jak jeden z nich patrzył na drugiego. Jakby widział w nim cały świat. I to, jak… jak jeden z nich poddawał się drugiemu. Jakby oddawał mu kontrolę, ale z zaufaniem. To było… – urwał, szukając słów. – To było piękne.

    – Piękne – powtórzył Mateusz cicho, a w jego głosie było coś, co sprawiło, że Kacper poczuł dreszcz na plecach. – Wiesz, Kacper, Bóg stworzył miłość we wszystkich jej formach. To, co czujesz, to pragnienie bliskości, akceptacji. Nie możesz żyć w niezgodzie z tym, kim jesteś. To byłoby większym grzechem niż jakiekolwiek fantazje.

    Kacper poczuł, jak łzy spływają mu po policzkach, ale nie były to łzy smutku. To była ulga, jakby ktoś w końcu zobaczył go takim, jaki jest. – Dziękuję – wyszeptał. – Ale… co mam teraz zrobić? Jak żyć z tym wszystkim?

    Mateusz zaśmiał się cicho, a dźwięk ten był ciepły, niemal figlarny. – To dopiero początek, Kacper. Spowiedź to nie tylko wyznanie grzechów, ale szukanie drogi. Powiedz mi więcej. Co jeszcze czujesz? Co chciałbyś, żeby się stało, gdybyś mógł być w pełni sobą?

    Kacper czuł, jak jego oddech staje się płytszy, a słowa księdza Mateusza wciąż rezonowały w jego głowie. Ciepło konfesjonału, zapach kadzidła i intymny ton rozmowy sprawiły, że jego myśli stawały się coraz odważniejsze, jakby bariery, które przez lata budował, zaczęły pękać. Głos Mateusza, ciepły i zachęcający, sprawiał, że Kacper chciał powiedzieć więcej, otworzyć się całkowicie.

    – Co chciałbyś, żeby się stało, gdybyś mógł być w pełni sobą? – powtórzył Mateusz, a w jego tonie było coś, co sprawiało, że Kacper czuł się widziany, jakby wikary patrzył wprost w jego duszę.

    Kacper zacisnął dłonie na koronkowej chustce, czując, jak serce bije mu w piersi. Wziął głęboki oddech, a słowa, które wypowiedział, były niemal szeptem, ale brzmiały pewnie, jakby w końcu uwolnił coś, co zbyt długo trzymał w środku. – Chciałbym… chciałbym się przebrać. Założyć sukienkę, pończochy, być taką, jaką się czuję. I… – zawahał się, ale spojrzenie w ciemność kratki dodało mu odwagi. – Chciałbym być z kimś, kto by mnie tak widział. Chciałbym… robić rzeczy, o których myślę. Jak… jak lodzik. I… – jego głos zadrżał, ale nie cofnął się. – Chciałbym, żeby ktoś… żeby ktoś mnie… wyruchał. W pupę. – Ostatnie słowa wypowiedział niemal bez tchu, czując, jak jego twarz płonie, a ciało przechodzi dreszcz podniecenia i wstydu.

    Cisza po drugiej stronie była gęsta, ale nie ciężka. Mateusz odchrząknął cicho, a kiedy się odezwał, jego głos był spokojny, ale jakby nieco głębszy, z nutą, która zdradzała, że słowa Kacpra nie pozostawiły go obojętnym. – To bardzo szczere wyznanie – powiedział powoli. – Twoje pragnienia… one są częścią ciebie. Nie możesz ich tłumić, bo to byłoby życie w kłamstwie. A Bóg chce, żebyś żył w prawdzie.

    Kacper przełknął ślinę, czując, jak jego ciało drży z emocji. – Ale… co mam z tym zrobić? – zapytał cicho. – Czuję, że to wszystko jest we mnie, ale nie wiem, jak to… jak to zrealizować. Boję się.

    Mateusz westchnął, a jego głos stał się bardziej intymny, niemal poufny. – Potrzebujesz bezpiecznego miejsca, Kacper. Miejsca, gdzie możesz być sobą, bez strachu, bez osądu. Gdzie możesz… odkrywać, kim naprawdę jesteś. – Zamilkł na chwilę, jakby dobierał słowa. – Plebania to spokojne miejsce. Jeśli chciałbyś… porozmawiać, naprawdę porozmawiać, mogę tam być. Za godzinę, jeśli czujesz, że jesteś gotowy.

    Kacper zamarł. Zaproszenie było subtelne, ale w tonie Mateusza było coś, co sprawiało, że jego serce zabiło szybciej. Nie było w tym nic bezpośredniego, ale sposób, w jaki wikary wypowiedział słowo „porozmawiać”, brzmiał jak obietnica czegoś więcej. – Za godzinę? – powtórzył cicho, niemal nie wierząc, że to się dzieje.

    – Tak – odpowiedział Mateusz, a w jego głosie Kacper wyczuł ciepły uśmiech. – Bez pośpiechu. Przyjdź, jeśli będziesz chciał. Możemy porozmawiać o tym, kim jesteś, czego pragniesz. Bez żadnych oczekiwań.

    Kacper przygryzł wargę, czując, jak podniecenie miesza się z niepewnością. – Dobrze… spróbuję – powiedział w końcu, a jego głos był ledwie słyszalny. – Przyjdę.

    Mateusz milczał przez chwilę, jakby chciał, by te słowa wybrzmiały. – Nie dam ci pokuty, Kacper – powiedział w końcu, a jego ton był łagodny, niemal czuły. – Twoja pokuta to żyć w zgodzie z sobą. Bóg nie chce, byś się ukrywał. Idź teraz, pomyśl o tym, co czujesz. I… jeśli zechcesz, spotkamy się na plebanii.

    Kacper poczuł, jak jego ciało rozluźnia się, jakby ciężar, który nosił od lat, nagle stał się lżejszy. – Dziękuję, księże – wyszeptał, wstając z ławki. W głowie miał chaos, ale też dziwne poczucie ulgi i ekscytacji. Wyszedł z konfesjonału, czując na sobie spojrzenie Mateusza, choć nie mógł go zobaczyć. Drzwi kościoła zamknęły się za nim z cichym skrzypnięciem, a chłodne, wieczorne powietrze owiało jego rozgrzaną twarz.

    Szedł szybko w stronę swojego mieszkania, które znajdowało się kilka ulic dalej. W głowie kłębiły mu się myśli – o tym, co powiedział, o zaproszeniu Mateusza, o tym, co może się wydarzyć. Wiedział, że musi się przygotować. W jego szafie, ukryta w starej walizce, czekała sukienka – czarna, obcisła, z delikatnym koronkowym wykończeniem. Obok leżały pończochy i szpilki, które kupił kiedyś w przypływie odwagi. Nigdy nie nosił ich poza swoim pokojem, ale teraz czuł, że to odpowiedni moment. Chciał być sobą – w pełni, bez wstydu.

    Wchodząc do mieszkania, rzucił chustkę na stół i skierował się prosto do szafy. Jego dłonie drżały, gdy otwierał walizkę, a serce biło jak oszalałe na myśl o tym, co czekało go za godzinę.

    Kacper stał przed drzwiami plebanii, czując, jak jego serce bije w rytmie, który zdawał się zagłuszać wieczorną ciszę miasteczka. W ręku ściskał małą, czarną torbę, w której ukrył swoje skarby – sukienkę, pończochy, szpilki i kosmetyczkę z podstawowymi rzeczami do makijażu. Powietrze było chłodne, ale jego ciało płonęło od środka – mieszanka ekscytacji, strachu i podniecenia sprawiała, że dłonie mu drżały. W głowie wciąż rozbrzmiewały słowa Mateusza: „Potrzebujesz bezpiecznego miejsca, Kacper. Miejsca, gdzie możesz być sobą.” Te słowa były jak magnes, który przyciągnął go tutaj, choć wciąż nie był pewien, co się wydarzy.

    Zapukał cicho, a drzwi otworzyły się niemal natychmiast. Mateusz stał w progu, ubrany w czarną koszulę z rozpiętym górnym guzikiem, bez koloratki, co nadawało mu wygląd bardziej ludzki, mniej księżowski. Jego ciemne włosy były lekko rozwichrzone, a oczy, głębokie i przenikliwe, zatrzymały się na Kacperm z ciepłym, niemal badawczym uśmiechem.

    – Cieszę się, że przyszedłeś – powiedział Mateusz, gestem zapraszając go do środka. – Wejdź, proszę.

    Kacper wszedł do ciepłego, skromnie urządzonego holu, czując, jak jego oddech przyspiesza. Plebania pachniała drewnem i czymś delikatnym, może herbatą z cytryną, która stała na stole w salonie. Mateusz poprowadził go po wąskich, skrzypiących schodach na piętro, do niewielkiego pokoju z dużym oknem wychodzącym na ogród. W środku znajdowało się proste biurko, regał z wikary i wygodny fotel. Na końcu pokoju były drzwi do małej łazienki.

    – Usiądź, rozgość się – powiedział Mateusz, wskazując na fotel. – Napijesz się czegoś? Mam herbatę, wodę… może coś mocniejszego, jeśli potrzebujesz się rozluźnić?

    – Woda wystarczy – odparł Kacper cicho, siadając ostrożnie. Jego torba spoczywała na kolanach, a palce nerwowo skubały jej rączkę. Mateusz przyniósł szklankę wody i usiadł naprzeciwko, opierając się swobodnie o biurko. Przez chwilę rozmawiali o banalnych rzeczach – o pogodzie, o ciszy w miasteczku, o tym, jak Mateusz przyzwyczaja się do życia tutaj. Ale Kacper czuł, że to tylko preludium, że obaj czekają na coś więcej.

    W końcu Mateusz pochylił się lekko, a jego spojrzenie stało się intensywniejsze. – Kacper, mówiłeś w konfesjonale o tym, kim chciałbyś być. O tej drugiej stronie siebie. – Jego głos był miękki, ale wibrujący, jakby każde słowo niosło ukryte znaczenie. – Myślałeś o tym, żeby… pokazać ją? Tutaj, w bezpiecznym miejscu?

    Kacper zamarł, czując, jak krew napływa mu do twarzy. – Pokazać? – powtórzył, a jego głos zadrżał. – Chodzi księdzu o… o przebranie się?

    Mateusz uśmiechnął się lekko, a w jego oczach błysnęło coś, co sprawiło, że Kacper poczuł dreszcz. – Tak, jeśli czujesz się na to gotowy. Tam jest łazienka – wskazał na drzwi. – Możesz się tam przebrać, jeśli chcesz. Nikt tu nie będzie cię osądzał. To miejsce, gdzie możesz być sobą.

    Serce Kacpra zabiło szybciej. To była chwila, o której marzył, ale której się bał. Spojrzał na torbę, potem na Mateusza, który patrzył na niego z cierpliwością i czymś, co wyglądało jak zachęta. – Dobrze – powiedział w końcu, wstając. – Spróbuję.

    Wszedł do łazienki, zamykając za sobą drzwi. Pomieszczenie było małe, ale czyste, z dużym lustrem nad umywalką. Kacper postawił torbę na podłodze i spojrzał na swoje odbicie. Jego jasne włosy opadały na ramiona, a oczy błyszczały ekscytacją i niepewnością. Czuł, jak jego ciało drży – nie ze strachu, ale z podniecenia, że w końcu może być sobą, że ktoś chce to zobaczyć.

    Rozpiął sweter i zdjął spodnie, zostając w samej bieliźnie. Otworzył torbę i wyjął czarne, koronkowe pończochy. Powoli, niemal rytualnie, zaczął je zakładać, czując, jak delikatny materiał ślizga się po jego skórze. Każdy ruch był jak krok w stronę uwolnienia – najpierw jedna noga, potem druga, a pończochy ciasno otulały jego smukłe łydki i uda. Kiedy zapiął podwiązki, przesunął dłonią po nodze, czując dreszcz przyjemności. To było jak dotykanie innej wersji siebie, tej, którą zawsze chciał być.

    Następnie sięgnął po czarne, koronkowe majtki. Były delikatne, z subtelnym wzorem, który sprawiał, że czuł się piękny. Zakładając je, wyobrażał sobie, jak wygląda, jak jego drobna sylwetka nabiera kobiecych kształtów. Serce biło mu coraz szybciej, a w głowie pojawiały się obrazy – spojrzenie Mateusza, jego ciepły głos, ta obietnica bezpiecznego miejsca.

    Na koniec wyjął sukienkę – czarną, obcisłą, z delikatnym dekoltem. Kiedy ją założył, materiał przylgnął do jego ciała, podkreślając jego smukłą talię i biodra. Stał przez chwilę, wpatrując się w lustro, czując, jak jego oddech przyspiesza. W końcu sięgnął po kosmetyczkę. Nałożył cienką warstwę podkładu, by wygładzić skórę, a potem delikatnie podkreślił oczy czarną kredką i tuszem do rzęs. Szminka w odcieniu głębokiej czerwieni była ostatnim akcentem – malując usta, czuł, jak staje się kimś nowym, kimś, kim zawsze chciał być.

    Spojrzał na siebie w lustrze i zadrżał. Wyglądał jak ona – dziewczyna, którą widział w swoich fantazjach. Delikatna, piękna, odważna. Jego serce biło jak oszalałe, a w głowie kołatała się myśl: Czy Mateusz to zaakceptuje? Czy to mu się spodoba?

    Zebrał się na odwagę, poprawił włosy i chwycił klamkę. Wiedział, że kiedy wyjdzie z łazienki, nic już nie będzie takie samo.

    Kacper wyszedł z łazienki przebrany, teraz nie był już chłopcem a dziewczyną o przybranym imieniu Julka – otworzyła drzwi łazienki i stanęła w progu, czując, jak jej oddech zamiera w gardle. Sukienka ciasno opinała jej ciało, podkreślając smukłe linie talii i bioder, a pończochy dodawały nogom elegancji. Czerwona szminka lśniła na ustach, a oczy, podkreślone tuszem, wydawały się większe, bardziej wyraziste. Stała przez chwilę, niepewna, ale jednocześnie podekscytowana, czując, jak każdy nerw w jej ciele wibruje w oczekiwaniu.

    Mateusz siedział na brzegu łóżka, które stało w rogu pokoju, a jego spojrzenie natychmiast padło na nią. Jego oczy rozszerzyły się lekko, a na twarzy pojawił się subtelny, ciepły uśmiech, który sprawił, że Julka poczuła gorąco na policzkach. Wstał powoli, nie odrywając od niej wzroku, a w jego ruchach było coś niemal ostrożnego, jakby nie chciał jej spłoszyć.

    – Wyglądasz… niesamowicie – powiedział cicho, a jego głos był pełen szczerego podziwu. – Jak masz na imię? Ta wersja ciebie… jak się nazywa?

    Julka przełknęła ślinę, czując, jak jej serce bije jak oszalałe. – Julka – odpowiedziała miękko, a jej głos, choć cichy, brzmiał pewnie. To imię przyszło jej do głowy naturalnie, jakby zawsze w niej było.

    – Julka – powtórzył Mateusz, a sposób, w jaki wypowiedział to imię, sprawił, że po jej plecach przebiegł dreszcz. – Pasuje do ciebie. Jesteś piękna, Julka. Naprawdę.

    Te słowa były jak ciepły dotyk, który rozlał się po jej ciele. Czuła się widziana, pożądana, jakby w końcu ktoś dostrzegł tę wersję jej, którą tak długo ukrywała. Mateusz gestem zaprosił ją, by usiadła obok niego na łóżku. Julka podeszła ostrożnie, czując, jak szpilki stukają cicho na drewnianej podłodze. Usiadła, wygładzając sukienkę na udach, a jej dłonie drżały lekko z emocji.

    Przez chwilę rozmawiali – o drobiazgach, o tym, jak Julka czuła się, zakładając sukienkę, o tym, jak Mateusz zawsze lubił wieczory na plebanii, gdy mógł być sobą, z dala od oczekiwań parafian. Jego głos był spokojny, ale w jego oczach błyszczało coś, co sprawiało, że Julka czuła się coraz bardziej ośmielona. Ich kolana niemal się stykały, a powietrze między nimi wydawało się naładowane elektrycznością.

    W końcu Mateusz wyciągnął rękę i delikatnie dotknął jej dłoni, która spoczywała na łóżku. Jego palce były ciepłe, a dotyk lekki, ale wystarczający, by Julka poczuła falę gorąca rozlewającą się po jej ciele. – Masz takie delikatne dłonie – powiedział cicho, przesuwając kciukiem po jej skórze. – Jak cała ty. Wszystko w tobie jest… takie subtelne, ale jednocześnie… magnetyczne.

    Julka zadrżała, czując, jak jego dotyk budzi w niej pragnienia, o których wcześniej tylko śniła. Jej oddech stał się płytszy, a w głowie pojawiły się obrazy – jego dłonie na jej ciele, jego spojrzenie, które zdawało się widzieć ją całą. – Dziękuję – wyszeptała, nie odrywając wzroku od jego oczu.

    Mateusz pochylił się bliżej, a jego twarz znalazła się tak blisko, że czuła ciepło jego oddechu na swojej skórze. – Mogę? – zapytał cicho, a jego głos był niemal szeptem, pełnym wyczekiwania.

    Nie czekając na odpowiedź, złożył na jej policzku delikatny pocałunek. Jego usta były miękkie, ciepłe, a Julka poczuła, jak jej ciało reaguje natychmiast – serce zabiło szybciej, a w brzuchu rozlało się przyjemne ciepło. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, pocałował ją znowu, tym razem bliżej kącika ust, a potem jeszcze raz, pełniej, na wargi. Każdy pocałunek był jak iskra, która rozpalała w niej coraz większe pragnienie.

    Jego dłonie przesunęły się na jej talię, obejmując ją delikatnie, ale pewnie. – Jesteś taka piękna, Julka – wyszeptał między pocałunkami, a jego palce powoli przesunęły się w górę, po jej plecach, badając kształt jej ciała. – Nie masz pojęcia, jak bardzo mi się podobasz. Twoja odwaga, to, kim jesteś… to niesamowite.

    Jego dłonie były ciepłe, a dotyk pewny, ale nie nachalny. Gładził ją po ramionach, po bokach, a każdy jego ruch sprawiał, że Julka czuła się coraz bardziej pożądana, coraz bardziej sobą. Jej ciało reagowało na każdy dotyk – skóra płonęła pod jego palcami, a w głowie wirowało od emocji. Czuła się jak w transie, jednocześnie przestraszona i podekscytowana, jakby świat poza tym pokojem przestał istnieć. Jego komplementy, jego spojrzenie, jego dotyk – wszystko to sprawiało, że czuła się piękna, akceptowana, upragniona. W jej piersi mieszały się euforia i podniecenie, a każdy kolejny pocałunek i muśnięcie jego dłoni tylko potęgowało to uczucie. Była Julką – w pełni, prawdziwie, i po raz pierwszy czuła, że to jest dokładnie to, kim chce być.

    Julka siedziała na brzegu łóżka, czując, jak ciepło dłoni Mateusza na jej talii rozlewa się po całym ciele. Jego pocałunki, najpierw delikatne, teraz stawały się głębsze, bardziej intensywne, a każdy kontakt jego ust z jej skórą sprawiał, że jej oddech przyspieszał. Czuła się jak w wirze – serce biło jej jak oszalałe, a w brzuchu rozkwitało gorące, pulsujące pragnienie, które jednocześnie ją onieśmielało i ekscytowało. Mateusz patrzył na nią z taką intensywnością, że czuła się jednocześnie krucha i potężna, jakby jego spojrzenie odkrywało w niej coś, co zawsze chciała pokazać, ale nigdy nie miała odwagi.

    – Jesteś taka piękna, Julka – wyszeptał Mateusz, odrywając się na chwilę od jej ust. Jego głos był niski, lekko chropowaty, a w oczach błyszczało coś, co sprawiało, że jej ciało drżało z oczekiwania. – Mogę cię dotykać? – zapytał, a jego palce, wciąż spoczywające na jej talii, zadrgały lekko, jakby same chciały ruszyć dalej.

    – Tak – odpowiedziała Julka, niemal bez tchu, czując, jak jej głos drży. To jedno słowo było jak klucz, który otworzył drzwi do jej najskrytszych pragnień. Mateusz uśmiechnął się, a jego dłonie powoli przesunęły się w górę, po jej bokach, delikatnie muskając materiał sukienki. Jego palce były ciepłe, pewne, ale nie nachalne, jakby chciał, by każdy dotyk był zaproszeniem, a nie żądaniem.

    Zaczął gładzić jej ramiona, a potem zsunął dłonie na jej plecy, przyciągając ją bliżej. Julka poczuła, jak jej ciało reaguje na jego bliskość – skóra pod sukienką była wrażliwa na każdy ruch, a ciepło jego dłoni przenikało przez cienki materiał, rozpalając w niej iskry. Jego palce zjechały niżej, na jej biodra, a potem na uda, gdzie delikatnie zacisnęły się na koronkowych pończochach. Czuła, jak jego kciuki przesuwają się po krawędzi podwiązek, a każdy ruch budził w niej falę podniecenia, która sprawiała, że jej oddech stawał się coraz bardziej urywany.

    – Uwielbiam, jak to na tobie wygląda – powiedział Mateusz, pochylając się, by złożyć pocałunek na jej szyi. Jego usta były gorące, a lekki dotyk jego języka na jej skórze sprawił, że Julka westchnęła cicho, zamykając oczy. Czuła się jak w transie – każdy pocałunek, każde muśnięcie jego dłoni było jak pędzel malujący na jej ciele obrazy, o których marzyła w samotności. Była jednocześnie przestraszona i podekscytowana, ale przede wszystkim czuła się widziana – naprawdę, w pełni, jako Julka.

    Jego dłonie powędrowały na jej plecy, a potem zsunęły się niżej, na krągłość jej pośladków. Delikatnie ścisnął ją przez sukienkę, a Julka poczuła, jak jej ciało reaguje natychmiast – gorąco rozlało się w jej podbrzuszu, a nogi drgnęły, jakby chciały się bliżej niego przesunąć. – Jesteś taka miękka – wyszeptał, a jego głos był pełen podziwu, jakby odkrywał ją na nowo z każdym dotykiem. – Taka idealna.

    Julka czuła, jak jej ciało płonie pod jego dotykiem. Każdy ruch jego dłoni, każdy pocałunek na jej szyi, ramieniu, obojczyku, budził w niej pragnienie, które było niemal bolesne w swojej intensywności. Chciała więcej, chciała być bliżej, chciała oddać się temu uczuciu całkowicie. W końcu, ośmielona jego reakcjami, przesunęła dłonie na jego klatkę piersiową, czując twardość mięśni pod koszulą. To był jej pierwszy odważny gest, a ciepło jego ciała pod jej palcami sprawiło, że poczuła się pewniejsza.

    – Chcę… – zaczęła, ale głos uwiązł jej w gardle. Spojrzała na niego, a w jego oczach zobaczyła zachęta. – Chcę ci sprawić przyjemność – wyszeptała, a jej policzki zapłonęły, gdy zdała sobie sprawę, co właśnie powiedziała.

    Mateusz uniósł brew, a na jego twarzy pojawił się lekki, figlarny uśmiech. – Jesteś pewna, Julka? – zapytał, ale w jego tonie nie było wątpliwości, tylko ciekawość i ciepło.

    – Tak – odpowiedziała, a jej głos był cichy, ale zdecydowany. Klęknęła przed nim, czując, jak jej sukienka unosi się lekko na udach. Jej dłonie drżały, gdy sięgnęła do jego paska, powoli rozpinając sprzączkę. Czuła się jednocześnie onieśmielona i podekscytowana – to była chwila, o której fantazjowała, ale teraz, gdy była prawdziwa, wydawała się niemal surrealistyczna. Mateusz patrzył na nią z góry, a jego oddech stał się głębszy, gdy rozpięła jego spodnie i delikatnie zsunęła je w dół.

    Kiedy wzięła go w dłonie, poczuła, jak jej ciało reaguje na samą myśl o tym, co robi. Był ciepły, twardy, a jej palce, choć niepewne, poruszały się z ostrożną ciekawością. Pochyliła się, a jej usta delikatnie dotknęły jego skóry. Poczuła jego zapach – mieszankę wody kolońskiej i czegoś bardziej pierwotnego, co sprawiło, że jej serce zabiło szybciej. Zaczęła powoli, nieśmiało, ale każdy ruch jej ust budził w niej nową falę podniecenia. Czuła się potężna, widząc, jak Mateusz reaguje – jego oddech stał się urywany, a dłonie delikatnie wplotły się w jej włosy, nie naciskając, ale dając jej znać, że chce więcej.

    – Julka… – wyszeptał, a jego głos był pełen napięcia. – Jesteś niesamowita.

    Te słowa były jak paliwo dla jej pewności siebie. Jej ruchy stały się śmielsze, bardziej rytmiczne, a każdy dźwięk, który wydawał Mateusz, sprawiał, że jej ciało płonęło. Czuła się jak w transie – każdy ruch jej ust, każdy dotyk jej języka był jak spełnienie fantazji, które przez lata trzymała w ukryciu. Była Julką, była piękna, była pożądana, a to uczucie było niemal oszałamiające.

    Po chwili Mateusz delikatnie odsunął ją, podnosząc ją z klęczek i przyciągając z powrotem na łóżko. Jego oczy błyszczały, a oddech był szybki. – Moja kolej, żeby cię rozpieszczać – powiedział cicho, a jego dłonie ponownie znalazły się na jej ciele. Pocałował ją głęboko, a jego palce zsunęły się na jej uda, delikatnie unosząc sukienkę. Julka zadrżała, czując, jak jego dłonie przesuwają się po koronkowych pończochach, a potem wyżej, na nagą skórę nad nimi.

    – Mogę? – zapytał, a jego palce zatrzymały się na krawędzi jej majtek. Julka skinęła głową, czując, jak jej ciało niemal błaga o jego dotyk. Mateusz powoli zsunął jej majtki, a jego dłonie były ciepłe i delikatne, jakby chciał, by każdy ruch był dla niej przyjemnością. Kiedy jego palce dotarły do jej pośladków, delikatnie rozchylił je, a Julka westchnęła, czując, jak jej ciało reaguje na tę intymną bliskość.

    Jego palec, zwilżony śliną, powoli zaczął eksplorować, delikatnie muskając najbardziej wrażliwe miejsce. Julka zadrżała, czując, jak fala gorąca rozlewa się po jej ciele. Każdy ruch jego palca był ostrożny, ale pewny, jakby wiedział dokładnie, jak sprawić, by czuła się dobrze. Czuła się bezbronna, ale jednocześnie bezpieczna – jego dotyk był czuły, a spojrzenie, którym ją obdarzał, pełne podziwu. – Jesteś taka wrażliwa – wyszeptał, a jego palec poruszał się powoli, badając jej reakcje. – Powiedz mi, czy to ci się podoba.

    – Tak… – wyszeptała Julka, czując, jak jej głos drży. Każdy ruch jego palca budził w niej nową falę przyjemności, która sprawiała, że jej ciało napinało się i rozluźniało na przemian. Czuła się jak w środku burzy – podniecenie mieszało się z euforią, a świadomość, że jest w pełni sobą, że Mateusz widzi ją taką, jaką chce być, była niemal przytłaczająca. Jej oddech stał się szybki, a dłonie zacisnęły się na pościeli, gdy jego palec poruszał się głębiej, delikatnie, ale z wyczuwalnym rytmem.

    Czuła się jak w centrum wszechświata – każdy dotyk, każdy pocałunek, każde słowo Mateusza sprawiało, że jej ciało i umysł były w harmonii. Była Julką, była pożądana, była wolna. I choć wiedziała, że to dopiero początek, że przed nimi jeszcze wiele do odkrycia, w tej chwili czuła się spełniona, jakby w końcu znalazła miejsce, gdzie może być sobą.

    Julka leżała na łóżku, jej ciało wciąż drżało od intensywności dotyku Mateusza. Jego palce, które przed chwilą eksplorowały ją z taką czułością, pozostawiły w niej pulsujące pragnienie, które sprawiało, że każdy nerw w jej ciele był napięty jak struna. Mateusz patrzył na nią z góry, jego oczy błyszczały pożądaniem, a na ustach błąkał się lekki, niemal drapieżny uśmiech. – Chcesz iść dalej, Julka? – zapytał cicho, a jego głos, głęboki i lekko chropowaty, sprawił, że po jej plecach przebiegł dreszcz.

    – Tak – wyszeptała, czując, jak jej oddech przyspiesza. Była gotowa, choć w jej sercu wciąż tliła się nuta niepewności, która tylko potęgowała podniecenie. Mateusz pochylił się, całując ją głęboko, a jego dłonie powędrowały do jej sukienki, unosząc ją jeszcze wyżej, aż materiał zebrał się wokół jej talii. Julka czuła, jak powietrze muska jej nagą skórę, a świadomość, że jest tak odsłonięta przed nim, sprawiała, że jej ciało płonęło.

    Mateusz sięgnął po małą buteleczkę lubrykantu, która leżała na stoliku nocnym – drobny szczegół, który zdradzał, że być może przewidział, dokąd zmierza ta noc. – Chcę, żebyś czuła się dobrze – powiedział, a jego palce, teraz śliskie od lubrykantu, ponownie znalazły się między jej pośladkami. Tym razem jego ruchy były bardziej zdecydowane, a Julka westchnęła głośno, gdy jego palec wszedł głębiej, przygotowując ją z delikatnością, ale i pewnością. Czuła, jak jej ciało rozluźnia się pod jego dotykiem, a jednocześnie każdy ruch budził w niej falę gorąca, która rozlewała się od podbrzusza aż po czubki palców.

    – Jesteś taka ciasna – wyszeptał Mateusz, a jego słowa, sprośne, ale wypowiedziane z czułością, sprawiły, że Julka zadrżała z podniecenia. – Powiedz mi, jak się czujesz.

    – Dobrze… bardzo dobrze – odpowiedziała, a jej głos był niemal błagalny. Czuła się bezbronna, ale w najpiękniejszy sposób – jego dotyk, jego słowa, jego spojrzenie sprawiały, że chciała oddać mu się całkowicie. Kiedy uzł jego palce, zastąpiły je jego dłonie, które chwy Chwyciły ją za biodra, unosząc ją lekko. – Na kolana, Julka – powiedział cicho, a w jego tonie było coś, co sprawiało, że jej ciało reagowało natychmiast.

    Julka uklękła na łóżku, opierając się na łokciach, a jej sukienka wciąż była podwinięta, odsłaniając pośladki i koronkowe podwiązki. Czuła, jak jej serce bije jak oszalałe, a podniecenie mieszało się z lekkim wstydem, który tylko potęgował doznania. Mateusz ukląkł za nią, a jego dłonie gładziły jej uda, pośladki, jakby chciał zapamiętać każdy centymetr jej ciała. – Jesteś taka piękna w tej pozycji – mruknął, a jego głos był pełen pożądania. Julka poczuła, jak czubek jego członka muska ją delikatnie, a potem, powoli, z ostrożnością, zaczął wchodzić.

    Pierwsze uczucie było intensywne – lekkie rozciągnięcie, ciepło, które wypełniało ją od środka. Julka westchnęła, zaciskając dłonie na pościeli, ale ból szybko ustąpił miejsca przyjemności, gdy Mateusz poruszał się powoli, dając jej czas na dostosowanie. – Powiedz, jeśli to za dużo – wyszeptał, a jego dłonie ściskały jej biodra, jakby chciał ją jednocześnie uspokoić i possać bliżej.

    – Nie… to dobre – odpowiedziała, a jej głos drżał z emocji. Każdy jego ruch, powolny i rytmiczny, budził w niej falę przyjemności, która sprawiała, że jej ciało napinało się i rozluźniało na przemian. Czuła się wypełniona, pożądana, a świadomość, że jest w tej pozycji, że oddaje się mu jako Julka, była niemal oszałamiająca. Jej oddech stał się urywany, a ciche westchnienia przerodziły się w miękkie jęki, które wypełniały pokój.

    Mateusz przyspieszył lekko, a jego dłonie przesunęły się na jej talię, przyciągając ją bliżej. – Uwielbiam, jak reagujesz – powiedział, a jego głos był niski, niemal growl. – Jesteś taka chętna, taka… idealna. – Jego słowa, sprośne i pełne podziwu, sprawiły, że Julka poczuła kolejną falę gorąca. Czuła się jak w centrum jego świata, jakby każdy jej ruch, każdy dźwięk, który wydawała, był dla niego wszystkim.

    Po chwili Mateusz zatrzymał się, delikatnie wycofując. – Chcę cię zobaczyć – powiedział, pomagając jej się obrócić. Julka położyła się na plecach, a jej nogi, wciąż w pończochach, rozchyliły się niemal instynktownie. Mateusz ukląkł między jej udami, a jego dłonie powędrowały do jej pośladków, unosząc je lekko. – Spójrz na mnie – wyszeptał, a gdy ich oczy się spotkały, Julka poczuła, jak jej serce zamiera. Jego spojrzenie było intensywne, pełne pożądania, ale też ciepła, jakby chciał, by czuła się bezpieczna.

    Ponownie wszedł w nią, tym razem w tej nowej pozycji, a Julka westchnęła głośno, czując, jak jego ruchy trafiają w inne, jeszcze bardziej wrażliwe miejsca. Jej dłonie powędrowały na jego ramiona, zaciskając się na materiale koszuli, a jej ciało reagowało na każdy pchnięcie, każdy dotyk. Czuła się jak w transie – przyjemność była niemal przytłaczająca, a każdy ruch Mateusza sprawiał, że jej ciało śpiewało z rozkoszy. Jej pończochy zsunęły się lekko, a sukienka, wciąż podwinięta, odsłaniała każdy szczegół jej ciała, co tylko potęgowało uczucie bycia pożądaną.

    – Jesteś taka niegrzeczna, Julka – powiedział z uśmiechem, a jego ręka zsunęła się na jej pośladek, dając jej lekkiego klapsa. Ten gest, choć delikatny, sprawił, że Julka westchnęła z zaskoczenia i przyjemności, czując, jak jej ciało reaguje na tę odrobinę sprośności. – Podoba ci się to, prawda? – zapytał, a jego głos był pełen figlarnego zadowolenia.

    – Tak… – przyznała, a jej głos był niemal błagalny. Każdy jego ruch, każdy klaps, każde pchnięcie sprawiało, że czuła się coraz bardziej wolna, coraz bardziej sobą. Jej ciało poruszało się w rytmie jego, a przyjemność była tak intensywna, że momentami traciła oddech. Czuła się jak w centrum burzy – pożądanie, wstyd, euforia mieszały się w jedno, tworząc coś, co było niemal nie do zniesienia w swojej intensywności.

    Julka poruszała się na Mateuszu, jej biodra unosiły się i opadały w rytmie, który był zarówno instynktowny, jak i prowadzony przez jego dłonie, mocno zaciśnięte na jej talii. Każdy ruch sprawiał, że przyjemność w jej ciele narastała, jakby fala gorąca, która miała zaraz ją pochłonąć. Mateusz patrzył na nią z dołu, jego oczy błyszczały pożądaniem, a oddech stawał się coraz bardziej urywany. – Julka… – wyszeptał, a jego głos był pełen napięcia, niemal błagalny. – Jesteś taka idealna.

    Te słowa były jak iskra, która rozpaliła ją jeszcze bardziej. Czuła, jak jej ciało reaguje na każde pchnięcie, na ciepło jego skóry, na sposób, w jaki jego dłonie ściskały ją, jakby chciał zatrzymać ten moment na zawsze. Jej oddech stał się szybki, niemal chaotyczny, a miękkie jęki, które wydobywały się z jej ust, wypełniały pokój. Czuła się całkowicie oddana, ale jednocześnie potężna – była Julką, była pożądana, a każde jego spojrzenie, każdy dotyk potwierdzał, że jest dokładnie tam, gdzie chce być.

    Mateusz nagle chwycił ją mocniej, a jego ruchy stały się szybsze, bardziej intensywne. – Chcę cię teraz – mruknął, a jego głos miał w sobie coś pierwotnego, co sprawiło, że Julka zadrżała z podniecenia. Pomógł jej zmienić pozycję, kładąc ją z powrotem na plecy, z nogami uniesionymi wysoko, opartymi na jego ramionach. Pończochy zsunęły się lekko, a sukienka, wciąż podwinięta wokół talii, odsłaniała każdy szczegół jej ciała. Mateusz wszedł w nią ponownie, tym razem z większą pewnością, a jego ruchy były szybkie, głębokie, niemal niecierpliwe.

    Julka westchnęła głośno, czując, jak jej ciało dostosowuje się do jego tempa. Każdy pchnięcie było jak eksplozja przyjemności, która rozlewała się od jej pośladków aż po czubki palców. Jej dłonie zacisnęły się na pościeli, a nogi drżały, gdy Mateusz przyspieszał, jego oddech stawał się coraz cięższy, a mięśnie napinały się pod koszulą. – Jesteś taka ciasna, taka chętna – wyszeptał, a jego słowa, sprośne i pełne pożądania, sprawiły, że Julka poczuła kolejną falę gorąca. Jej ciało reagowało na każdy jego ruch, każdy dźwięk, każde spojrzenie, a przyjemność była tak intensywna, że niemal traciła kontakt z rzeczywistością.

    Czuła, jak narasta w niej coś niepowstrzymanego, coś, co sprawiało, że jej oddech zamieniał się w krótkie, urywane westchnienia. Mateusz, wyczuwając jej napięcie, pochylił się bliżej, a jego dłoń zsunęła się między jej uda, delikatnie masując ją w miejscu, które potęgowało doznania. – Daj się ponieść, Julka – wyszeptał, a jego palce poruszały się w rytmie jego pchnięć, doprowadzając ją na skraj ekstazy.

    Julka zamknęła oczy, czując, jak jej ciało osiąga punkt kulminacyjny. Przyjemność eksplodowała w niej jak fala, rozlewając się po całym ciele, od pośladków, przez podbrzusze, aż po czubki palców. Jęknęła głośno, jej ciało napięło się, a nogi zadrżały, gdy osiągnęła orgazm, który był jednocześnie intensywny i wyzwalający. Czuła się, jakby świat na chwilę przestał istnieć – była tylko ona, Mateusz i ta nieopisana rozkosz, która wypełniała każdy centymetr jej ciała.

    Chwilę później Mateusz również doszedł do szczytu. Jego ruchy stały się gwałtowniejsze, a cichy, gardłowy jęk wydobył się z jego ust, gdy osiągnął orgazm. Julka czuła ciepło w sobie, a jego dłonie, wciąż zaciśnięte na jej biodrach, drżały lekko, gdy opadał z sił. Przez chwilę oboje dyszeli ciężko, ich ciała wciąż połączone, a pokój wypełniała cisza przerywana jedynie ich oddechami.

    Mateusz powoli wycofał się, pomagając Julce opuścić nogi. Położył się obok niej, a jego dłoń delikatnie pogładziła jej policzek. – Jesteś niesamowita – powiedział cicho, a w jego głosie było coś ciepłego, niemal czułego. – Jak się czujesz?

    Julka leżała na plecach, wciąż próbując złapać oddech. Jej ciało było rozluźnione, ale wciąż pulsowało od niedawnej przyjemności. Czuła się spełniona, ale też lekko oszołomiona – wszystko wydarzyło się tak szybko, a jednocześnie było dokładnie tym, czego pragnęła. – Czuję się… sobą – odpowiedziała, a jej głos był cichy, ale pełen ulgi. – To było… więcej, niż mogłam sobie wyobrazić.

    Mateusz uśmiechnął się, przesuwając palcami po jej ramieniu. – Cieszę się, że mogłem być częścią tego – powiedział, a jego ton był szczery. – Wiesz, Julka, nie musisz się wstydzić tego, kim jesteś. To, co czujesz, co robisz… to część ciebie. I to jest piękne.

    Julka spojrzała na niego, czując, jak jej serce znów bije szybciej, tym razem z innego powodu. – Myślisz, że to… w porządku? – zapytała, a w jej głosie była nuta niepewności. – To, co zrobiliśmy… to, kim jestem?

    Mateusz pochylił się i złożył delikatny pocałunek na jej czole. – Bóg stworzył cię taką, jaka jesteś. Z twoimi pragnieniami, z twoją duszą. To, co zrobiliśmy, było szczere, było prawdziwe. Nie ma w tym grzechu, jeśli nikogo nie krzywdzisz. – Zamilkł na chwilę, a potem dodał z uśmiechem: – A ja czuję, że to dopiero początek naszej rozmowy.

    Julka zaśmiała się cicho, czując, jak napięcie w jej ciele ustępuje miejsca ciepłej, spokojnej uldze. – Mam nadzieję – odpowiedziała, a jej dłoń znalazła jego, splatając ich palce. – Bo czuję, że w końcu znalazłam miejsce, gdzie mogę być sobą.

    Mateusz ścisnął jej dłoń, a jego spojrzenie było pełne obietnicy. – Zawsze będziesz tu mile widziana, Julka. Zawsze.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    yummya