Jechaliśmy z żoną do przyjaciół na weekend. Tadeusz i Ania zaprosili nas do siebie. Można powiedzieć, że była to rewizyta za pamiętny wieczór kilka tygodni temu. Wtedy to doszło do niespodziewanego zakończenia spotkania Ani i mojej żony Kasi. Wieczór zakończyliśmy tym, że bzyknąłem Anię, a potem spuściłem się na obie. Spełniło się wtedy jedno z naszych wspólnych marzeń i fantazji, Kasi i moje, a jak się okazało także Ani. Wielokrotnie rozmawialiśmy z żoną, że fajnie byłoby doprowadzić do wspólnej zabawy, co w końcu udało się zrobić. A teraz nadszedł czas na ciąg dalszy, na rewanż, na nowe spotkanie. Jechaliśmy pełni radosnego oczekiwania i cieszyliśmy się na to, co może być naszym wspólnym przeżyciem. Oboje zastanawialiśmy się jak będzie, jedno, co było pewne to, że będzie ekscytująco i z dużą dawką erotyki. Po pierwszym spotkaniu okazało się, że oni również myśleli podobnie jak my, to znaczy chcieli zaproponować nam wspólną zabawę we czwórkę. A, że znaliśmy się długo i mieliśmy do siebie całkowite zaufania, sprawa jakby to można powiedzieć, sama rozwinęła się w pożądanym dla wszystkich kierunku. Kasia i Ania przez te minione dni wielokrotnie rozmawiały przez telefon, zapewne omawiały wszystkie sprawy i możliwe scenariusze. Teraz jechaliśmy do nich, zastanawiając się jak Ania i Tadek zaaranżują wspólny czas. Pewność mieliśmy tylko, co do jednego, będzie to udanie spędzony wspólnie czas. Po pracy, w piątkowe popołudnie, odświeżyliśmy się, spakowaliśmy. Jeszcze tylko odpowiedni strój, Kasia w zwiewnej kolorowej sukience, ja w dżinsach i koszuli, i wyjechaliśmy. Mieliśmy do przejechania około 30 kilometrów. Kiedy staliśmy na jednych z ostatnich na trasie świateł, spojrzałem na żonę. Zazwyczaj, kiedy jedziemy siedzi na maksymalnie przesuniętym w tył fotelu, tak, aby mogła położyć stopy na deskę. Było tak i tym razem. Leżała na fotelu i spoglądała przez boczną szybę. Na desce leżały stopy z pomalowanymi paznokciami, koloru nie pomnę, wiadomo facet. Wokół kostki srebrzył się delikatny łańcuszek. Prezent ode mnie na którąś z rocznic. Dół sukienki zsunął się i odsłonił prawie całe nogi, z których Kasia zawsze była dumna. Pracująca w aucie klimatyzacja jasno pokazywała, że nie ma na sobie stanika. Chłodny nawiew spowodował uniesienie brodawek, które wyraźnie odznaczały się pod materiałem. Tylko czy powodowała to klimatyzacja, czy może podniecające myśli krążyły po Jej głowie?
Było już szarawo, kiedy zajechaliśmy pod ich dom. Kiedy wysiadaliśmy drzwi domu, otworzyły się i zobaczyliśmy stojącego w nich Tadka. Weszliśmy do środka, odstawiłem naszą torbę i przywitaliśmy się. Dziewczyny obdarzyły się pocałunkiem, nie takim przyjacielskim, w policzki tylko w usta, męskiej części także dostał się całus. Ania w małej czarnej prezentowała się kusząco. Spory dekolt sukienki pozwalał na zaprezentowanie biustu, który kusząco zapraszał do wejrzenia pomiędzy wypukłości.
– Wchodźcie, wchodźcie – powiedział Tadeusz – kolacja już czeka.
– Dziękujemy – odpowiedziała Kasia – tylko się lekko odświeżymy.
– Oczywiście, wiecie, gdzie jest wasz pokój i łazienka – odparł.
Szybko umyliśmy ręce i usiedliśmy do stołu. Na stole czekały przygotowane sałatki, ciepły gulasz, jakieś wędliny i sery. Jedliśmy sobie, rozmawiając na różne tematy. Były rozmowa o polityce, niestety, rozmawialiśmy o pracy, o sporcie, o wszystkim. Tak jak rozmawiają przyjaciele. Każdy temat jest możliwy do obgadania, każdy jest możliwy do obśmiania. Po skończonej kolacji przenieśliśmy się na taras. Ciepło gorącego dnia powoli zmieniało się w przyjemną temperaturę wieczoru. Dziewczyny rozsiadły się w huśtawce, my usiedliśmy na fotelach i kontynuowaliśmy rozmowy. W dłoniach trzymaliśmy teraz kieliszki z winem bądź drinkiem. Czas umilała grająca w tle muzyka. Śmialiśmy się głośno i szczerze opowiadając różne zabawne historyjki. Tadeusz powiedział, że na jutro zaplanowali z Anią wycieczkę rowerową. I dodał, że jeżeli nie wzięliśmy żadnych sportowych strojów, to coś nam użyczą.
– Spokojna głowa – odparłem. – Przewidzieliśmy, że coś takiego będzie miało miejsce i mamy co ubrać. Poza tym Kasia nas uprzedzała.
– To dobrze, pokażemy wam nasze miejsce – mówił, jednocześnie puszczając oczko do swojej żony.
– Tylko żebyś znowu nie przetyrał nas na jakieś morderczej trasie jak ostatnim razem – zaśmiałem się, wspominając ostatni wspólny wypad.
– Spokojnie, to niedaleko – odpowiedział, śmiejąc się. – Pokażemy wam ładne miejsce na wysokiej skarpie nad rzeką.
– Już jestem ciekawa – odpowiedziała Kaśka.
Siedzieliśmy sobie, popijaliśmy trunki, rozmawialiśmy. Tadeusz pochwalił się ich nowym zakupem, wanną z hydromasażem – jacuzzi. Oczywiście do wspólnego wykorzystania. Obejrzeliśmy sobie, opowiedział mi o jej działaniu. Z zainteresowaniem i zaciekawieniem wysłuchałem wszystkich informacji. Na pewno chętnie skorzystamy w sprzyjającej sytuacji. Potem Tadeusz zaprosił Kasię do tańca. Ja nie chcąc być gorszy, tańczyłem z Anią. Chociaż tancerz ze mnie żaden. Pokręcę się, pogibam i tyle. Więcej w tańcu przeszkadzam niż prowadzę. Spojrzałem na żonę i przyjaciela. Widać było, że dobrze się bawią, co nie było dla mnie żadną tajemnicą. Bywaliśmy na wspólnych imprezach i widziałem, jak Tadek tańczy. Prowadził moją żonę z dużą swobodą, przesuwał dłonie po jej ciele, dotykając biodra, zmieniał kierunek jej kroków. Wirował nią, powodując unoszenie się sukienki odsłaniającej zgrabne nogi. Piersi swobodnie kołysały się podczas tańca, co potęgowało erotyczne wrażenie. Kiedy ustawiał się za nią, dłońmi obejmował talię, przesuwał dłonie na przód brzucha i po bokach piersi, a biodra przyciskał do jej pośladków. Ania w tym samym czasie starała się zrobić ze mnie trochę mniej drewnianego manekina. Co wcale mi nie przeszkadzało w zaglądaniu w jej dekolt. Nie ukrywałem wcale tego, że gapię się, a Ania, odchylając się do tyłu, pozwalała mi ujrzeć jeszcze więcej. Potem zamieniliśmy się i w wolnym tańcu przytulałem się do żony. Stykaliśmy się ciałami, głowę oparła na moim ramieniu, dłonie położyła na biodra. Ja przytrzymując ją za plecy, czułem rozgrzane poprzednim tańcem ciało. Pulsowało ciepłem. Zsunąłem dłonie niżej, wyczuwając pod palcami gumkę majtek. Pocałowaliśmy się. Przytuleni powoli kręciliśmy się dookoła. Nasze dłonie wędrowały wzdłuż ciał: plecy, biodra, pośladki. Ania z Tadkiem także nie próżnowali, widać było, że coraz namiętniej się całują. A że zrobiło się już dość późno, ciemno i coraz chłodniej, postanowiliśmy zakończyć wieczór. Posprzątaliśmy i udaliśmy się na spoczynek. I wcale nie rzuciliśmy się na siebie, by uprawiać wyuzdany grupowy seks. To, co miało przyjść, przyjdzie, samo się rozwinie i samo się zdarzy. Bez pośpiechu i bez szaleństwa.
Wykąpaliśmy się i położyliśmy do łóżka. Jako że zawsze śpimy nago tak i teraz, u przyjaciół, położyliśmy się nagusieńko. Jak zwykle ułożyliśmy się na łyżeczkę. Leżałem za plecami Kasi. Przylegaliśmy do siebie jak największą powierzchnią swoich ciał. Jak zwykle dłoń ułożyłem na piersiach Kasi i jak zwykle przed snem delikatnie ugniatałem je. Lubimy tak zasypiać. Obejmowałem dłonią pierś, uciskałem, przesuwałem po sutku. Czułem, że powoli krew zaczyna napływać do kutasa. Na pewno Kasia czuła to na swoim tyłku.
– Odwróć się – powiedziała.
Zmieniliśmy pozycję. Stały element naszego zasypiania. Teraz Kasia leżała za moimi plecami, ręką obejmowała mnie. Przykryłem jej dłoń swoją. Leżeliśmy w ciszy, nasze oddechy zaczynały łapać wspólny rytm, coraz bardziej zapadaliśmy w sen, kiedy do moich uszu dotarł wyraźny i charakterystyczny dźwięk. Nasi przyjaciele uprawiali seks. Słychać było głośne jęki Ani. Zastanawiałem się, czy i Kasia słyszy, w sumie ciężko było nie słyszeć. Musiała. Wysunęła swoją dłoń spod mojej i powoli przesuwała po moim torsie, po piersiach i brzuchu. Kierunek ruchu stawał się oczywisty, zmierzała wprost ku kutasowi. Kiedy zacisnęła palce na nim, zaczęła powolutku poruszać dłonią. W szybkim tempie urósł do właściwych rozmiarów. Nie przestawała mnie masturbować, ja przesuwałem dłonią po jej tyłeczku, chociaż w tej pozycji było to mało wygodne. Odwróciłem się w jej stronę. Pocałowaliśmy się, język wsunąłem w jej usta, a ręką sięgnąłem pomiędzy uda, dotykając cipki. Była mokra. Położyła się na plecy, mogłem teraz łatwiej pieścić ją, miałem swobodny dostęp do żoninej cipki. Palcami przesuwałem po łechtaczce, czasami wsuwałem je w cipkę. Uniosłem jej nogę, leżałem bokiem ułożony do niej. Kutas leżał teraz na jej cipce. Zasłaniał całą szparę. Chwyciłem go w dłoń i zacząłem przesuwać wzdłuż mokrej pipki. Zawsze lubiła, jak główka kutasa z zewnątrz drażni jej łechtaczkę i wejście do cipki. Wsuwałem w nią lekko główkę, po czym wysuwałem i znowu przesuwałem na łechtaczkę. I tak kilka razy za każdym razem coraz głębiej chowając kutasa w cipce. Było widać i słychać, że Kasia coraz bardziej jest rozpalona, coraz bardziej podniecona i coraz bardziej spragniona, abym wypełnił ją kutasem. Widomym znakiem tego było to, że nogę, która leżała na mnie przyciągnęła do siebie, chwyciła pod kolano i wysoko unosząc, szeroko otwierała mi drogę do jej wnętrza. Nie musiała nic mówić. Wsuwałem kutasa, każdy wsuwany centymetr zaznaczała, pojękując. A kiedy włożyłem go w całości, głęboko zaczerpnęła powietrza. Jedną ręką przytrzymywała uniesioną nogę, druga sięgnęła niżej, złapała mnie za jajka, ścisnęła. W tej pozycji pieprzyliśmy się już nie raz, wiedziałem, że muszę powoli się poruszać. Zresztą sama pozycja nie pozwalała na mocne pchnięcia. Palce położyłem na łechtaczce, pieściłem ją. Powolne suwy i pracujące w tym samym rytmie palce powodowały wzrastające podniecenie Kasi. Jęczała, dyszała, stękała. Lubiłem widzieć ją w tej pozycji. Jedna noga szeroko odsunięta, druga przytrzymywana wysoko, miałem całkowity obraz jej cipki rozpychanej kutasem. Już dawno przestaliśmy słyszeć przyjaciół. A raczej nie przestaliśmy, tylko biliśmy skoncentrowani na sobie. Teraz byliśmy zajęci sobą i swoim zmierzającym do finału bzykankiem.
– Dochodzę – wyjęczała Kasia.
Poczułem jak mocno zaciska mięśnie cipki, słyszałem, jak jęczy, widziałem, jak obejmujące kutasa wejście cipki rytmicznie unosi się, próbując wypchnąć mnie ze środka. Nie przestawałem pieścić jej łechtaczki.
– Proszę, spuść się – jęczała. – Nie wytrzymam tego dłużej.
Ucieszyła mnie jej prośba. Czułem, że jestem na progu wytrzymałości. Wykonałem jeszcze kilka jak najgłębszych pchnięć powodujących jej głośny jęk i poczułem, jak przez trzon zaczynają przepływać kolejne fale spermy, którymi zalewałem jej wnętrze. Kilkukrotny wyrzut wypełnił jej cipkę. Zaczęła powoli odwracać się do mnie plecami. Cały czas starała się, aby nie wypuścić mnie z siebie, cały czas pilnując, aby kutas wypełniał cipkę. Przytrzymywała go dłonią, nie dopuszczając do wysunięcia. Udało się. Rękę ponownie ułożyłem na cyckach, kutas powoli zmniejszał wielkość, aż w końcu wysunął się z cipki. Ale tego już nie zarejestrowaliśmy, ponieważ zapadliśmy w głęboki sen.
Obudziliśmy się, kiedy słońce było już dosyć wysoko. Leżałam z głową ułożoną na Jacka torsie. Kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam jego stojącego członka unoszącego cienką kołdrę, którą byliśmy okryci. Uwielbiam jego poranne erekcje. Zawsze fascynował mnie ten element męskiej fizjologii. Odrzuciłam kołdrę, aby przyjrzeć się penisowi. Patrzyłam. Stał dumnie, częściowo odsłaniając główkę. Leżałam i patrzyłam, nic więcej nie robiąc, kiedy do moich uszu dotarł głos Jacka:
– Podoba ci się?
A więc też już nie spał. Ciekawe jak długo tak leżał, nie odzywając się, tylko obserwując?
– Oczywiście, że tak – powiedziałam. – I nigdy nie przestanie się podobać. Uwielbiam go.
Po czym zsunęłam się niżej i językiem polizałam wzdłuż trzonu, a potem zamknęłam usta, na główce pokazując jak bardzo. Wyczułam smak wczorajszego wieczora. Odsunęłam się, uwalniając penisa, wstałam i poszłam do łazienki. Jacek wszedł, kiedy brałam prysznic. Wysikał się i władował do kabiny. Spłukaliśmy z siebie pozostałości nocy. Ubraliśmy się i przeszliśmy do kuchni. Ania i Tadek siedzieli przy stole, pili kawę.
– Co tak długo – zapytała Ania. – Trzeba było spać, a nie się bzykać – zaśmiała się.
– To dzięki wam – odpowiedziała Kasia. – Byliście tak głośno, że nie sposób było przejść obojętnie.
– Trzeba było do nas przyjść i się przyłączyć – powiedziała przyjaciółka – wasza strata. Przygotowaliśmy wam tosty, zjedzcie i jedziemy na rowery. Koszyki już mamy spakowane.
– Ok. Zjemy, przebieramy się i jazda.
Po śniadaniu wróciliśmy na chwilę do pokoju. Założyłam sportowy top i krótkie przylegające spodenki do połowy ud, w których zawsze chodzę na fitness. Jacek założył koszulkę i spodenki. Wsiedliśmy na przygotowane wcześniej rowery i wyruszyliśmy w trasę. Prowadził Tadeusz. Powoli zmierzaliśmy do wyznaczonego celu. Pogoda nam dopisywała, słońce mocno świeciło, dając dużo ciepła. Jechaliśmy ścieżką rowerową, po około półgodzinnej jeździe Tadeusz zjechał w kierunku lasu. Prowadził teraz wąską ścieżką. Pokonywaliśmy kolejne kilometry aż zatrzymał się.
– Teraz musimy przeprowadzić rowery przez ten młody las – powiedział do nas. – Idźcie za mną.
Kiedy przebrnęliśmy przez ten las, wyszliśmy na niewielką polankę, która otwierała się na płynącą poniżej rzekę. Na samym brzegu skarpy leżało powalone drzewo, na którym można było, siedząc, podziwiać płynącą wodę. Sam brzeg rzeki porośnięty był jakimiś krzaczkami i roślinnością wodną. Naprawdę ładne miejsce osłonięte z trzech stron z otwartą na rzekę czwartą. Panowie ustawili rowery i rozłożyli koc.
– Trochę się zgrzałam – powiedziała Ania. – Tadek daj mi, proszę chusteczki i nalej wina. Pić mi się chce.
Tadeusz sięgnął do kosza i wręczył Ani pojemnik z wilgotnymi kosmetycznymi chusteczkami. Ania zdjęła koszulkę, pokazując nam swoje nagie niczym nieosłonięte, piersi. Zaczęła przecierać chusteczką kark i biust oraz brzuch. Odłożyła zużyte chustki i usiadła na kocu.
– Kaśka zdejmuj górę, kładź się obok mnie i opalamy się – zaprosiła.
Zachęcona przez koleżankę zdjęłam top, uwalniając piersi. Pozbawione uciskającego je materiału ukazały się w całej okazałości i swoim pięknie. Usiadłam obok. W tym czasie Tadeusz zdążył nalać wina i podał nam kieliszki. Ania wypiła prawie duszkiem, poprosiła o dolewkę i położyła się, wystawiając ciało do słońca. Leżałyśmy opalając się, przewracałyśmy się na brzuch, pozwalając słońcu opalać plecy, sączyłyśmy wino. Panowie usiedli nieopodal, opierając się o pień drzewa i spoglądali w naszą stronę, co nie mogło ujść naszej uwadze. Cicho rozmawiali między sobą, co chwilę zerkając. Co jakiś czas uzupełnialiśmy kieliszki. Wypity alkohol i przygrzewające słońce musiało w końcu odnieść skutek. Tadeusz i Jacek coraz głośniej coś komentowali, podśmiechując się czasami. Ania uniosła się na chwilę i patrząc w ich stronę, zapytała:
– Co was tak bawi? Może podzielicie się z nami waszą wiedzą i pośmiejemy się razem?
– A pewnie, że tak – odpowiedział Tadeusz. – Jak tak leżysz, to podwijają ci się trochę spodenki i prawie widać twoją cipkę.
– To taka nowość dla ciebie? – odparła Ania. – Nie widziałeś wcześniej mojej cipki? Poza tym prawie robi różnicę.
– Nie o to chodzi – argumentował. – Ale to jest bardzo ekscytujący widok. Na dodatek spodenki Kasi również dają ciekawy widok, bo ściśle przylegają do ciała.
Kiedy to usłyszałam, spojrzałam na siebie. Faktycznie tak było, na co nigdy wcześniej nie zwróciłam uwagi. Materiał mocno przylegał do ciała, wyraźnie odciskając zarys bielizny.
– Wiem, o czym myślisz, bo widzę, że tobie powoli powiększa się pitolek – odpowiedziała Ania. – Jak się rozbierzecie, to pokażę wam więcej, zboczeńcy – zaśmiała się. – A właściwie pokażemy, co Kasia? – mówiąc to, spojrzała w moją stronę.
– Dlaczego nie – odpowiedziałam. – Sama jestem ciekawa czy są tacy odważni – prowokowałam.
Nie musiałyśmy wcale długo czekać. Dopili wino, odstawili kieliszki i jak na zawołanie obaj ściągnęli koszulki i podnosząc się, zaczęli nie bez małych problemów, zdejmować spodenki. Odrzucili je za siebie i stanęli przed nami. Dumni, golusieńcy, ładnie zbudowani stali pozwalając nam się oglądać. Swobodnie jeszcze zwisające penisy, choć powoli nabrzmiewające napływającą krwią, pozwalały na porównywanie ich ze sobą, czego nie omieszkałyśmy robić, przy okazji głośno komentując budowę i wygląd i chwaląc ich ciała. Nie mogłyśmy dłużej czekać i spełniłyśmy obietnicę. Ania położyła się na plecach i unosząc biodra w górę, zsunęła swoje spodenki. Ja również rozebrałam się, zdejmując spodenki razem z majtkami i teraz obie również nagie siedziałyśmy, patrząc na naszych równie nagich panów. Obaj byli dobrze zbudowani, w końcu dbali o siebie i swoje ciała chodząc na siłownię. Penisy różniły się trochę. Dwóch takich samych nie znajdziesz. Marka był pokaźnych rozmiarów, nawet w niepełnym wzwodzie, tymczasem penis Tadeusza okazał się ku mojemu zaskoczeniu, niewiele mniejszy, może odrobinę, ale wydawał się ciut grubszy. Co też ta Anka wcześniej mówiła? Że Tadeusz ma mniejszego niż Marek? Nie ulega wątpliwości, że oba, jak i ich właściciele, stanowiły obiekty naszego dużego zainteresowania.
– I co? Będziecie tak stać i gapić się? – zapytała Anka – Na kolana i liż mi cipkę – rozkazała swojemu mężowi, szeroko rozsuwając nogi.
Tadeusz posłusznie uklęknął, pochylił się i zaczął ją całować i pieścić językiem. Ania położyła się i przytrzymując mu głowę, spojrzała w naszą stronę. Marek tymczasem usiadł za moimi plecami, oparłam się o jego tors, dłońmi nakrył moje piersi i zaczął je delikatnie pieścić. Ugniatał i drażnił sutki, obejmował całe piersi, uciskał i jednocześnie całował i lizał mój kark. Odchyliłam maksymalnie do tyłu głowę, nakryłam dłońmi jego ręce, chciałam kontrolować i kierować nim. Czułam jak podniecenie, zarówno to przychodzące spod jego dłoni, jak i z widoku, który mieliśmy, zaczyna narastać. Czułam, jak pęcznieje jego członek. Poprawił się trochę, tak że teraz czułam go ułożonego wzdłuż kręgosłupa. Wyciągnął swoje dłonie spod moich, a właściwie pozwoliłam mu na to, i zaczął przesuwać je w dół. Otworzyłam się dla niego, pozwoliłam, aby sięgnął do mojej cipki. Zatrzymał się na łechtaczce i drażnił ją w moim ulubionym rytmie. Udało mi się wcisnąć jedną rękę za plecy i trzymałam członka męża w dłoni. Cały czas widzieliśmy z Markiem, jak Tadeusz pieści Anię, przesuwa językiem wzdłuż jej płatków waginy, jak zagłębia go w jej wejściu, jak sprawia jej przyjemność. Ania tymczasem sięgnęła dłonią do mojej nogi i głaskała mi łydkę. Tadzio oderwał głowę od Ani.
– Teraz twoja kolej – powiedział i położył się obok niej.
Jego penis sterczał w górę, krew napłynęła i wielkość uległa wyraźnej zmianie. Ania zmieniła pozycję tak, że teraz klęczała bokiem do męża a tyłem do nas, ukazując nam swoją otwartą, wilgotną cipkę i wypięte pośladki. Była na tyle, blisko, że stopy miała ułożone pomiędzy moimi nogami. Oglądaliśmy ją, cały czas nie przestając się pieścić. Podniecona takim widokiem sięgnęłam ręką do przodu. Położyłam dłoń na jej pupie. Kiedy poczuła ją na sobie, przerwała na chwilę pieszczenie Tadeusza. Odwróciła głowę w naszą stronę i przyzwalająco potaknęła. Zachęcona jej przyzwoleniem przesunęłam dłoń niżej, sięgając do mokrej szparki. Odnalazłam łechtaczkę i zaczęłam ją pieścić. Potem zsunęłam palec niżej, a właściwie w pozycji, jaką miała, wyżej. Zatrzymałam palec na otwartym wejściu do pochwy. Poczułam jak, Ania delikatnie przesuwa biodra w tył, tak, że palec sam zaczął znikać w jej wnętrzu. Cały czas nie przestawała jednocześnie pompować kutasa swojego męża. Wyciągnęłam ręka zza swoich pleców i teraz obie zajęły się pieszczeniem Ani. Czułam, jak Marek przesuwa mnie biodrami bliżej, abym miała wygodniejszą pozycję podczas pieszczot przyjaciółki. Ja wsuwałam i wysuwałam z niej palec, a drugą dłonią pieściłam łechtaczkę. Palce Marka cały czas skupione były na sprawianiu mi przyjemności tak jak ja sprawiałam przyjemność Ance. Po pewnym czasie, kto wie, ile to trwało, wyjęła kutasa z ust i cały czas trzymając go w dłoni, odwróciła głowę w naszą stronę.
– Chcesz spróbować? – zapytała, odsłaniając mi trzymanego w dłoni sterczącego penisa.
Kiedy usłyszałam pytanie, jednocześnie poczułam, jak biodra Marka popychają mnie do przodu, dojąc jednoznaczny sygnał, że jemu ten pomysł się podoba, że on chciałby to zobaczyć. Sama bardzo byłam ciekawa, chciałam spróbować innego faceta, więc przyjęłam zaproszenie. Ania przesunęła się lekko w bok, robiąc mi miejsce. Znajdowała się teraz pomiędzy nami a Tadeuszem. Chwyciłam w dłoń penisa Tadzia. Szczerze mówiąc, ledwo go objęłam, był gruby i wcale niewiele mniejszy od penisa mojego męża. Purpurowa główka lśniła w słońcu od śliny, którą zostawiła Ania. Kilka razy na próbę, powoli potarłam go, po czym pochyliłam się, wysuwając język. Polizałam nieśmiało. Smakował inaczej niż penis mojego męża. Może, dlatego, że przed chwilą lizała go Ania. Przyzwyczajona do rozmiaru Marka mogłam swobodnie zmieścić go w buzi. Zaczęłam wsuwać go i wysuwać, a właściwie poruszać głową chowając i odkrywając. Zapamiętale pieściłam Tadeusza, kiedy poczułam, jak moją cipkę zaczyna penetrować palec. Oderwałam głowę od członka i spojrzałam w tył. Za mną klęczał Marek i wsuwał palce w moją cipkę. Zobaczyłam także Anię, która ze spokojem i oddaniem poświęca się pieszczeniu jego penisa, sięgała ręką do jego jąder i trzonu. Była teraz zwrócona przodem do Marka a tyłem do Tadzia, który z kolei zaczął wsuwać swoje palce w jej cipkę. Kiedy ona zdążyła to zrobić? Przez jakiś czas pieściliśmy się i tylko do naszych uszu dochodził jęk dostarczanych przyjemności i dyszenie nabieranego głęboko powietrza.
– Kasia? – naraz zapytała Ania. – Czy Marek może mi wsadzić? – pytała dalej. – Pragnę go, a w zamian ty sobie poujeżdżaj Tadzia.
– Jest twój – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do Marka.
Kiedy tylko to usłyszała, odwróciła się do niego tyłem, wysoko unosząc biodra. Jednocześnie całowała się z Tadeuszem. Ja w tym czasie zmieniałam pozycję tak, aby biodra trzymać nad Tadeuszem. Chwyciłam jego kutasa w dłoń i spoglądając Markowi w oczy, czekałam, aż zacznie penetrować Anię. Można powiedzieć, że prawie równocześnie zaczęliśmy swój ruch, on w cipkę Ani, ja nabijając się na kutasa przyjaciela. Powoli nasuwałam się do momentu, kiedy zmieścił się cały. Oparłam dłonie o tors Tadeusza i zaczęłam jazdę. Marek rozpoczął w tym czasie już regularne posuwanie Ani. Trzymał ją mocno za biodra i wbijał kutasa. Słychać było, jak uderza swoim ciałem w jej pośladki. Spocone ciała wydawały charakterystyczne plaskanie. Anka oparła głowę na swoim mężu. Wiedziałam, że Ani jest dobrze, że penis Marka rozpiera jej wnętrze, powoduje wzmagającą się przyjemność. Ja również dostarczałam sobie wiele nieznanych wcześniej doznań. Nigdy jeszcze nie penetrował mnie penis inny niż mojego męża. Trochę inny kształt powodował, że moja pochwa musiała dostosować się do innych warunków, do innego kształtu, innego obwodu, do innej długości. Czułam, jak penis sięga w inne obszary mojego ciała. I pochwa bardzo szybko odnalazła się w tej sytuacji. Koncentrowałam się na swoich odczuciach, nie przestając poruszać biodrami. Było mi przyjemnie. Niespodziewanie poczułam mocne drżenie kutasa i Tadeusz zaczął napełniać mnie kolejnymi falami nasienia. Czekałam, aż uspokoi się i zsunęłam się z niego. Nie miałam orgazmu i wcale nie miałam z tym problemu. Najważniejsze było, że miałam dużo przyjemności. Na orgazm przyjdzie jeszcze czas. Czułam, jak z pochwy powoli wypływało nasienie. Słyszałam coraz głośniejsze jęki Anki i głośne sapanie Marka, który wykazywał oznaki zbliżającego się orgazmu. Mocne suwy powodowały, że całe ciało Ani drgało. Drżała i głośno jęczała, kiedy zatrzymał się głęboko w niej i zaczął wyrzucać z siebie nasienie w kolejnych falach orgazmu, głośno przy tym sapiąc. Całą czwórką opadliśmy na koc i leżeliśmy w ciszy, kontemplując przeżytą przed chwilą przyjemność. Oddechy wracały do neutralnego rytmu, powoli podnosiliśmy się i spoglądaliśmy na siebie, akceptując zaistniałą sytuację. Sięgnęliśmy po chusteczki i zaczęliśmy wycierać swoje ciała. Kiedy doprowadziliśmy się, do jako takiego porządku Ania powiedziała tylko:
– Zgłodniałam.
I rzuciła się do koszyka, sięgając po przygotowane kanapki. Zaczęliśmy jeść. Kiedy nasyciliśmy swój głód, przenieśliśmy koc na leżący pień drzewa i nie ubierając się, usiedliśmy na nim, patrząc w kierunku rzeki. Długo siedzieliśmy w ciszy, popijając tylko, co jakiś czas wino. Ciekawe jak wtedy wyglądaliśmy? Czwórka nagich ludzi siedząca i patrząca na powoli płynącą rzekę i słuchająca tylko odgłosów natury. Żaden trup w tym czasie rzeką nie spłynął. Znaczy to, że nie mamy wrogów albo za krótko siedzieliśmy. Słońce powoli przesuwało się po niebie, co jakiś czas przysłaniane niewielkimi chmurami. Zaczynaliśmy myśleć już o powrocie. Ubraliśmy się i uporządkowaliśmy miejsce. Zabraliśmy rowery i wracając na ścieżkę, ruszyliśmy w drogę powrotną. Kiedy wyjechaliśmy z lasu, niebo przysłaniały już ciemne chmury i zrobiło się odczuwalnie chłodniej. Tadeusz spojrzał na niebo i powiedział:
– Mam nadzieję, że nie dopadnie nas deszcz. Musimy się spieszyć.
Mocniej nacisnęliśmy na pedały, wyraźnie zwiększając tempo jazdy. Jednak nic to nie dało. Przez niebo przeszedł głośny trzask, a po chwili zaczęły spadać pierwsze krople deszczu z każdą chwilą coraz bardziej intensywne. Dojechaliśmy już w pełnym deszczu, cali mokrzy tak, że nie było żadnego suchego miejsca na naszych ciałach. Zsiedliśmy z rowerów.
– Ja z Markiem schowam rowery, a wy dziewczyny najlepiej będzie, jak wskoczycie do jacuzzi – powiedział Tadek. – Woda jest tam ciepła, rozgrzejecie się. My za chwilę dołączymy.
– Nie ma sprawy – odparła Ania. – Po drodze możesz przynieść winko. Napijemy się jeszcze.
Kiedy chowałem z Tadeuszem rowery do garażu, dziewczyny ruszyły do domu. My weszliśmy od strony garażu. Mokre buty zostawiliśmy obok. Przechodząc do kuchni po wino i kieliszki widzieliśmy mokry ślad, jakie obie zostawiły, idąc przez dom w stronę tarasu. Musiały tak jak my zdjąć buty, ponieważ widzieliśmy wyraźne odciski stóp. My również znaczyliśmy swoją trasę mokrymi plamami. Otwierając wino, widzieliśmy, jak stoją na tarasie i zdejmują resztę mokrych rzeczy i nago wchodzą do wanny.
– Fajne i ładne mamy dziewczyny – powiedział Tadek.
– Oczywiście, bez dwóch zdań – przytaknąłem.
Wzięliśmy kieliszki, suche ręczniki i szybko ruszyliśmy ich śladem. Kiedy stanęliśmy przed wanną, widzieliśmy siedzące dziewczyny w środku, każda w jednym z rogów gdzie znajdowały się dysze masujące, woda przyjemnie bulgotała. Nalaliśmy do kieliszków wina, podaliśmy paniom.
– Szybko rozbierajcie się i wchodźcie do środka – zachęcała Ania.
Nie czekaliśmy, z małymi problemami zdjęliśmy mokre ubranie i wskoczyliśmy do wanny, zajmując wolne narożniki. Ciepła woda spowodowała, że szybko zrobiło się przyjemnie. Fajnie siedziało się w wannie z ciepłą wodą, kiedy dookoła padał deszcz. Oparłem się plecami, czując, jak dysze wyrzucają strumienie wody, które uderzały o moje plecy. Spojrzałem w kierunku mojej żony. Widziałem wokół niej bulgoczącą wodę, która w bardzo erotyczny sposób poruszała jej ukrytym pod wodą biustem. Spojrzała na mnie i posłała mi szeroki uśmiech. Aby prowadzić rozmowę, należało podnosić głos, ponieważ trzeba było pokonać hałas wytwarzany przez pracującą wannę.
– Tadeusz nalej nam jeszcze – powiedziała, a właściwie krzyknęła Ania.
Tadek podniósł się i wyszedł z wanny, aby napełnić ponownie kieliszki. Kiedy napełnił jej kieliszek, pochylił się i pocałował. Oddała mu pocałunek. Napełnione kieliszki szybko zostały opróżnione i należało je uzupełnić. Teraz ja zająłem się kieliszkami. Czas powoli nam mijał, siedzieliśmy w wannie, rozmawialiśmy. Zdążyło już się wypadać, słońce ponownie zaczęło przygrzewać.
– Muszę wam coś powiedzieć – zaczął Tadeusz, spoglądając w kierunku Ani. – Kilka dni temu siedzieliśmy w jacuzzi. Musiałem na chwilę wyjść. Kiedy wróciłem, zobaczyłem moją Anię, która siedzi na kolanach odwrócona plecami do środka wanny. Rękoma mocno trzymała się brzegu wanny. Widziałem tylko jej plecy i bulgoczącą wokół niej wodę. Obszedłem wannę, aby stanąć na wprost niej i wiecie, co zobaczyłem? Nie uwierzycie? Normalnie się masturbowała. A właściwie nie normalnie, bo normalnie to robi to palcami. A wtedy to strumień wody ją drażnił. Spoglądała na mnie i jęczała, a woda uderzała w jej cipkę.
– Tak było – potwierdziła Ania. – To było niesamowite odczucie – dodała, patrząc w kierunku Kasi – musisz spróbować.
– Jak zobaczyłem, co robi, to momentalnie kutas mi stanął. Podszedłem bliżej, a Ania zaczęła robić mi loda – kontynuował opowiadanie. – A woda cały czas atakowała jej cipkę.
Spojrzałem na Anię, uśmiechnięta pokiwała na Kasię palcem, aby się zbliżyła. Przesunęła się w jej kierunku. Wtedy pochyliła się do niej i powiedziała:
– W tajemnicy powiem ci, że wypróbowałam wszystkie miejsca. Jak byłam sama w domu, to przysiadałam się do każdego rogu wanny, a woda dostarczała mi przyjemności. Każdy na różne sposoby, bo w każdym rogu dysze są ustawione inaczej. Mam swoje ulubione miejsce – i wskazała to, które zajmowałem teraz. – Zaproszę cię samą i się zabawimy – powiedziała.
– Chętnie spróbuję – odpowiedziała Kasia. – Marek mnie przywiezie i zrobimy sobie babski wieczór, zaproszenie przyjęte.
Oczywiście obie powiedziały to na tyle głośno, że wszystko słyszeliśmy. Po tych słowach moja żona zbliżyła się do mnie. Sięgnęła dłonią pod wodę i szybko odnalazła mojego kutasa. Był już gotowy do akcji. Zacisnęła na nim dłonie, pochyliła się i mocno wepchnęła język w moje usta. Przyciągnąłem ją do siebie i posadziłem na kolanach. Sięgnąłem dłonią pomiędzy jej rozłożone uda, dotknąłem cipki i pokonując opór wody, wsunąłem w nią palce. Uwiesiła się na mnie, jęcząc. Tadek i Ania także nie próżnowali. Siedział na brzegu wanny, a ona pochłaniała kutasa ustami. Chwilę trwała taka zabawa.
– Przenieśmy się do sypialni – zaproponowała Ania.
I ciągnąc za fiuta, wyprowadziła swojego męża z wanny. Sięgnęli po ręczniki i trochę wytarli swoje mokre ciała. Kiedy i my wycieraliśmy się, Tadek wyłączył wannę. Anka poprowadziła nas do sypialni i położyła się na łóżko. Tadeusz rzucił się na nią. Wsadził głowę pomiędzy uda i lizał cipkę. Kasia popchnęła mnie na łóżko. Zajęła się moim kutasem. Leżąc obok Ani, mogłem swobodnie dosięgnąć do jej cycków, co też robiłem. Ssałem jej brodawki, mnie ssała Kasia, a Tadeusz ssał i lizał cipkę Anki.
– Tadek zamień się z Kasią – wyjęczała Ania. – Liż jej cipkę, a Marek niech zajmie się moją.
Nastąpiła zmiana. Teraz obydwaj sięgaliśmy językami do cipek naszych rozpalonych żon, a one w tym samym czasie zajmowały się swoimi cyckami. Kutasy sterczały, cipki były bardzo mokre, a emocje robiły się coraz większe. Podniecenie narastało, nadszedł czas na wsadzenie kutasów w cipki. Odwróciliśmy dziewczyny na brzuchy, leżały teraz w poprzek łóżka, jedna obok drugiej i cały czas całowały się, na chwilę chwytając powietrze i znowu przysysając się do siebie w namiętnych pocałunkach. Uniosłem biodra Ani wyżej tak, abym mógł w miarę łatwo włożyć kutasa. Tadeusz zrobił to samo z dupką Kasi. Obie teraz wystawały i czekały na penetrację. Zaczęliśmy je pieprzyć. Szło nam sprawnie i coraz głośniejsze jęki informowały, że jest im dobrze i podoba się im taka aktywność. Nie miały już czasu na pocałunki, mocnymi suwami dostarczaliśmy im podniecających doznań. Głowy miały oparte o materac i jęczały pod wpływem wypełniających je kutasów. Czułem, że zbliżam się coraz szybciej do końca, mocno trzymając biodra Anki, wpijałem się najgłębiej, jak potrafiłem. Sięgnęła ręką pomiędzy swoje rozszerzone uda i chwyciła moje jajka. Każdy mój suw powodował, że palce zaciskały się na mosznie, dostarczając nieznanych mi do tej pory przyjemności. Zatrzymałem się głęboko w niej. Przez drżącego kutasa zaczęły przechodzić kolejne fale orgazmu, sperma zalewała jej wnętrze. Po kolejnej fali znowu zacząłem się ruszać, jednocześnie wyrzucając z siebie resztki nasienia. Spełniony opadłem na nią, przygniatając plecy swoją osobą. Razem z Anią spoglądaliśmy teraz na parę tuż obok nas. Tadeusz zdążył w międzyczasie odwrócić moją żonę na plecy i teraz trzymał ją za wysoko uniesione nogi i pracował niczym kafar jednostajnym rytmem wysuwając i wsuwając kutasa. Z ust Kasi dobywał się głośny jęk świadczący o dostarczanej przyjemności. Ania sięgnęła dłonią i dotknęła łechtaczki Kaśki. Zaczęła ją pieścić w tym samym rytmie. Widziałem, jak jej palce śmigają po wypukłym punkcie wychylonym spomiędzy napiętych warg. Naraz Kasia krzyknęła głośno i zaczęła konwulsyjnie rzucać się na łóżku, głośno jęcząc w orgazmie. Zobaczywszy to, Tadeusz przestał powstrzymywać się i sapiąc, zaczął się spuszczać. Teraz z kolei on wypełniał cipkę mojej żony, tak jak przed chwilą ja robiłem z jego żoną. Chwycił kutasa i powoli zaczął opuszczać uroczą jamkę mojej żony. Tuż za wychodzącą główką pojawiły się ciągnące się z cipki wstążki spermy, nadal łączące ich ciała. Opadł na łóżko. Leżeliśmy we czwórkę, patrzyliśmy w sufit i uspokajaliśmy emocje. Nasze mokre od potu, wody i wydzielin ciała powoli odzyskiwały spokój.
– Co to było? – odezwała się Kasia. – Co za uczucie, rewelacja.
– Mnie też się podobało – powiedziała Ania. – Czegoś takiego się nie spodziewałam. A wy panowie? Jak wrażenia?
– Jest super – odpowiedziałem, na co Tadeusz tylko przytaknął.
– Dobra, my z Kaśką idziemy wziąć prysznic – pociągnęła do łazienki moją żonę. – Potem wy. Tadek wyjmij ręczniki z szafy.
Ania, łapiąc mnie za dłoń, poprowadziła do łazienki. Usiadła na toalecie i wysikała się, po czym odsunęła drzwi kabiny prysznicowej, weszła do środka i zaczęła ustawiać wodę. Ja także usiadłam na toalecie i wysikałam się. Spuściłam wodę.
– Wchodź, miejsca wystarczy dla nas obu – zaprosiła mnie, widząc, że nadal siedzę.
Podniosłam się i weszłam, zasuwając drzwi. Miejsca było tyle, że mogłyśmy swobodnie stać obok siebie i myć nie przeszkadzając jedna drugiej. Woda powoli spływała z deszczownicy, nabierałyśmy na dłonie płyn i się myłyśmy.
– Twój mąż ma fajnego kutasa – odezwała się Ania. – Jeszcze nikt mnie tak nie wypełniał, jak on – kontynuowała. – A jaką ma dużą główkę. Podoba mi się.
– Twój też mu nie ustępuje w niczym, gruby i rozpierający – zrewanżowałam się przyjaciółce. – Dobrze, że zdecydowaliśmy się na ten ruch – dodałam.
Zamknęłam oczy, uniosłam głowę do góry i czułam, jak woda obmywa moje ciało, jak spłukuje mydło, jak zmywa zmęczenie.
– A ja mam ochotę na jeszcze, na coś innego – usłyszałam szept Anki i poczułam jej dłoń na swojej szyi.
Uciekłam spod strumienia wody, pochyliłam głowę i otworzyłam oczy. Ania spoglądała na mnie swoimi zielonymi oczami i powoli przysuwała bliżej. Położyłam dłonie na jej biodrach. Nasze ciała przylgnęły do siebie, stanęła na palce i pocałowała mnie. Oddając pocałunek, przesunęłam dłonie na jej pośladki. Ania również objęła mój tyłeczek, a usta zsunęła niżej i zaczęła całować moje piersi. Czułam, że palcami sięga niżej, zsuwa je, sięgając od tyłu do mojej szparki. Oderwała się na chwilę, odwróciła i ustawiła minimalny strumień wody, można powiedzieć, że woda tylko kapała. Wróciła do mnie i przyparła do ściany. Pod plecami czułam chłód ściany, a z przodu usta Ani zamykały się na moich sutkach. Ssała je, lizała, ściskała, coraz bardziej napierając na mnie. Jej dłonie w tym czasie też nie próżnowały. Wsuwała je pomiędzy moje nogi, odnajdywała bezbłędnie nabrzmiałą łechtaczkę i wilgotną cipkę. Kiedy uklęknęła i zaczęła mnie lizać, myślałam tylko o tym, aby nie przestawała, aby doprowadziła mnie do szczytu, niezależnie ile by to trwało. I zdecydowanie wyczuła moje pragnienie. Nie przestając lizać, zaczęła wsuwać we mnie palec. Szeroko rozsunęłam nogi, ułatwiając jej drogę, chociaż ciężko było utrzymać mi równowagę. Przytrzymywałam głowę Ani dociskając do swojego łona, a jej język dokonywał cudów zręczności, omiatając łechtaczkę. W tym miejscu, pod tym prysznicem miałam pierwszy orgazm w pozycji stojącej. Inny niż wszystkie do tej pory. Głośno jęczałam, prosząc, aby nie przestawała. Nie byłam w stanie dalej utrzymać tej pozycji. Zsunęłam się plecami po ścianie i pacnęłam tyłkiem o podłogę. Kiedy spojrzałam pomiędzy swoje nogi, zobaczyłam, jak z mojej cipki wysuwają się dwa palce Ani. Nie wiedziałam, kiedy zaczęła mnie posuwać dwoma palcami, nawet nie miałam świadomości tego faktu. Ponownie wróciłyśmy do całowania. Usta, języki, dłonie, ciała splecione w zupełnie innym miłosnym uniesieniu. Kobieta kobiecie potrafi sprawić dużo przyjemności. Wyszłyśmy spod prysznica, Ania zaczęła wycierać włosy i zawiązała sobie turban na głowie. Potem założyła szlafrok i powiedziała:
– Musiałam ci się zrewanżować za tamten masaż. Mam nadzieję, że mi się udało.
– Nawet się tego nie spodziewałam – odpowiedziałam, zakładając szlafrok i wycierając włosy.
– Uwolnijmy łazienkę dla panów – odparła i poszłyśmy do pokoju.
Tadeusz otworzył szafę i wyjął kilka ręczników. Jeden rzucił mi, drugim sam się okrył. Ogarnęliśmy trochę pościel, otworzyliśmy szerzej okno i przeszliśmy do salonu. Nalaliśmy wina w kieliszki i usiedliśmy, pijąc i za dużo nie mówiąc. Po dłuższym czasie weszły do salonu nasze Panie. Na głowach miały turbany zrobione z ręczników i ubrane w szlafroki.
– Długo was nie było, zgubiłyście się? – zapytał Tadeusz.
Widząc nas siedzących i popijających wino Ania, śmiejąc się, powiedziała:
– Spadajcie do łazienki, weźcie prysznic i wracajcie do nas. Może się jeszcze do czegoś przydacie. Tylko nie róbcie tego, co my – zakończyła, się śmiejąc.
Ciekawe co one robiły w tej łazience? Przebiegła mi myśl. I domyśliłem się, że się pieściły. Szkoda, że nie mogłem być tego świadkiem. Nasz prysznic wyszedł bardzo szybki i jeszcze szybciej wróciliśmy do dziewczyn. Siedziały owinięte w szlafroki, spod których można było zobaczyć odsłonięte nagie części ciała, włosy mokre w nieładzie powoli się suszyły. Wróciliśmy nadzy, wcale nie okrywaliśmy się, ponieważ liczyliśmy na jeszcze jakieś atrakcje. Stanęliśmy naprzeciw Kaśki i Anki siedzących na kanapie z kieliszkami wina. Ciekawe, o czym rozmawiały, jak nas nie było? Spoglądały na nas z wyraźnym zainteresowanie.
– Macie ochotę na coś jeszcze – zapytałem, chwytając kutasa, którego zacząłem pocierać, spoglądając w ich stronę.
Tadeusz nie chcąc być gorszy, również zaczął się masturbować. Dziewczyny odstawiły kieliszki, spojrzały na siebie i jakby na zawołanie odsunęły poły szlafroków, odsłaniając swoje wdzięki.
– Konkurs masturbacji, super – zapiszczała Ania. – Kto ostatni dojdzie, wygrywa – powiedziała i sięgnęła dłonią pomiędzy swoje uda.
– Na 100 wygram – powiedziałem. – Bo nie wiem, czy jestem w stanie jeszcze się spuścić.
– To niesprawiedliwe – odpowiedziała na to Kasia, szeroko rozsuwając nogi i odchylając fałdy cipki, ukazując nam mokre wejście.
Stanęliśmy z Tadeuszem tuż przy swoich żonach, które siedząc na kanapie, oddawały się powoli pieszczeniu swoich ciał. Trzymając kutasa i ruszając ręką, spoglądałem na obie. Palce Kaśki koncentrowały się na nabrzmiałej i widocznej kulce łechtaczki, tymczasem palce Anki zanurzały się, penetrując swoje wnętrze. Mój kutas pod wpływem zarówno widoku, którym mnie raczyły dziewczyny, jak i moich rękoczynów nabrał właściwej wielkości. Stałem, pocierałem trzon, wysuwałem główkę spod napletka, drugą dłoń położyłem na dole brzucha. Przysunąłem się jeszcze bliżej tak, że teraz stałem, pomiędzy rozsuniętymi nogami Kaśki bacznie obserwując, jak sobie sama sprawia przyjemność. Widziałem powiększające się plamy czerwieni zdobiące jej piersi, słyszałem coraz bardziej jęczące dźwięki dochodzące z jej ust i wiedziałem, że dojdzie szybciej ode mnie. Kiedy spojrzałem na przyjaciół, zobaczyłem, że Tadeusz pochyla się nad swoją żoną i skrapla jej piersi nasieniem podczas swojego orgazmu, po czym bezsilnie siada pomiędzy jej nogami, patrząc, jak doprowadza się do spełnienia. Ania drżała w podnieceniu, palce szybko przemieszczały się, dbając o rozkosz. Wróciłem spojrzeniem do Kasi. Pieszcząc się, patrzyła szeroko otwartymi oczami we mnie, na chwilę spoglądając na moją dłoń drażniącą kutasa. Wysuwała język, oblizując usta, prowokując mnie do szybszego skończenia. Spoglądając pomiędzy jej nogi, delektowałem się widokiem palców na łechtaczce, otwartej cipce i coraz szybciej poruszałem dłonią. Kasia zauważyła, że przyspieszyłem. Sama również czuła, że zbliża się do upragnionego orgazmu, chociaż zapewne bardzo chciała, abym to ja skończył szybciej. Nagle, choć spodziewanie, zatrzymała dłoń na cipce, widziałem, jak jej płatki rytmicznie pulsują, otwierają się i zamykają w kolejnych fazach orgazmu. Cały czas patrzyła na mnie, a ja będąc już u kresu wytrzymałości, przyłożyłem główkę kutasa pomiędzy jej piersi. Ścisnęła je mocno, uwięziwszy kutasa, z którego powoli wypłynęła skromna strużka nasienia, znacząc jej ciało pojedynczymi perełkami.
– Zwycięzca może być tylko jeden – powiedziałem, po czym opadłem na kanapę obok mojej żony.
Wykończony, ale spełniony leżałem obok swojej żony. Kasia również wyglądała na zadowoloną. Po Ani i Tadeuszu również było widać wyraźne oznaki zmęczenia. Jednak z całej naszej czwórki emanowało zadowolenie i radość wynikające z przeżycia ekscytujących doświadczeń.
– Nie wiem jak wy, ale ja muszę zdecydowanie się trochę przespać – powiedziała Ania. – Jestem trochę wyczerpana, a jeszcze wieczór przed nami – dodała.
Zmęczeni i wyczerpani fizycznie, ale zaspokojeni seksualnie, przynajmniej chwilowo, dowlekliśmy się do swoich sypialni i usnęliśmy jak małe dzieci. Przerwa na sen i odpoczynek dobrze na naszą czwórkę wpłynęła. Ubraliśmy się nieco i wychodząc z sypialni, słyszeliśmy krzątających się przyjaciół.
– Dobrze, że już jesteście – powiedziała Anka. – Kaśka chodź mi pomóż przy surówce, a ty Marek pomóż Tadziowi przy grillu.
Zostawiłem dziewczyny w kuchni i wyszedłem na ogród. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, ale ciepła temperatura nadal się utrzymywała w powietrzu. Zapach smażącego się mięsa smakowicie rozchodził się dookoła. Sięgnąłem po butelkę piwa i otworzywszy ją, stuknąłem w piwo kolegi i pociągnęliśmy łyka. Kiedy dziewczyny przyszły z kuchni, mięso zdążyło się ładnie przypiec i było gotowe do spożycia. Nałożyliśmy sobie na talerze i jedliśmy, rozmawiając. Czas szybko mijał, jedzenie się kończyło, rozmowom nie było końca, a dzień powoli zbliżał się do zakończenia.
&am
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Ewa mężatka
Kontynuacja opowiadania “Pierwszy raz, trójkąt”.
|