Category: Uncategorized

  • Biuro – Maksymilian

    Historia, która miała miejsce na ostatniej delegacji diametralnie zmieniła moje życie zawodowe.  Nie tylko codzienne obowiązki stały się inne, ale i spojrzenie na dystyngowanego prezesa.

    Nastał piątek, tego dnia wstałam rano i naszykowałam się do pracy. Śnieżnobiała koszula, do tego obcisła spódnica do połowy uda. Pończochy i wysokie szpilki. Blond włosy rozpuszczone na ramiona. Dzień miał być jak każdy inny. Z tym wyjątkiem, że miałam mniej obowiązków. Raczej planowałam rozmyślać nad wspólnym weekendem z moim mężem.

    Z letargu myśli wyrwał mnie telefon Maksymiliana. Poprosił o pomoc w oszacowaniu ryzyka biznesowego nowego kontraktu. Wszystkie potrzebne dane dostałam na maila, a samo omówienie miało nastąpić o godzinie 15. Nie bardzo byłam zadowolona z zaistniałej sytuacji. Planowałam wyjść do domu pół godziny później. Z powierzonym zadaniem uporałam się dość sprawnie. Już po około godzinie odesłałam odpowiedź.

    ***

    Nastała godzina naszego spotkania. Zajęłam miejsce naprzeciw prezesa. Jego biuro było zlokalizowane w odrębnej części naszej firmy. Moja rekomendacja wprawiła go w nadzwyczaj dobry nastrój. Po wymianie kilku służbowych zdań, chciałam kierować się do wyjścia. Maksymilian mnie zatrzymał. Wstał, obszedł swoje biurko i usiadł na jego krawędzi. Nie chciałam nadmiernie protestować. Wiedziałam, że delegacja zupełnie zmieniła nasze relacje. W jego oczach dostrzegłam, co chodzi mu po głowie. Zbliżyłam się na odległość kilku centymetrów do jego twarzy. Jego dłoń chwyciła moje włosy, druga zaś powędrowała na moją nogę. Delikatnie podwinął spódnice, palcami poprzez koronkę moich pończoch szukał nagiego skrawka ud. Maks całował namiętnie moje usta, dość szybko poddałam się. Odwzajemniłam jego zaloty. Czułam napływające fale ekscytacji oraz podniecenia. Chwilę później trzymałam w dłoni jego nabrzmiałego penisa. Był twardy, gotowy. Uklękłam, delikatnie objęłam go moimi czerwonymi od szminki ustami. Masowałam jądra, z ust prezesa wydobywa się ciche jęki. Poczułam zbliżający się finał, wstałam z kolan. Oparłam się o blat biurka. Podciągnęłam spódnicę do góry, odsłaniając moje stringi.

    Rozkazującym gestem skłoniłam mojego przełożonego do dokładnego wylizania moich dziurek. Zbliżył swoją twarz do mej łechtaczki, pieścił językiem.

    Jego ręce wędrowały po zakamarkach tyłka, masując go łapczywie. Gdy byłam już gotowa, oderwałam go od siebie. Usiadłam na biurku, a on jednym gwałtownym pchnięciem wszedł po same jądra. Maks bardzo potrzebował tego zbliżenia, wziął moją cipkę bezceremonialnie, ostro. Nasze zbliżenie nie trwało długo, szybko poczułam nadchodzącą fale dreszczy ekscytacji. Kilka ruchów później i jego ciałem zawładnął orgazm. Po wszystkim, założyłam wszystko na swoje miejsce. Wychodząc, pożegnałam się sugerując by umył swego penisa przed powrotem do domu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sanx
  • Weekend

    Wyjechaliśmy na weekend. Oczekiwany wyjazd, z dala od zgiełku miasta, z dala od ludzi. Samotny domek na skraju lasu. Zupełne odludzie. Jesteśmy sami, we dwoje. Przestronne pokoje, duża łazienka z wanną i prysznicem, funkcjonalna kuchnia. Domek otoczony jest pięknym ogrodem, z tyłu taras wychodzący na las. Nikogo w promieniu 30 kilometrów. Brak zasięgu w telefonach. Nic więcej nam nie potrzeba. Po kilku godzinach jazdy byliśmy na miejscu. Zbliżał się już wieczór, bagaże wylądowały w sypialni, a my przygotowaliśmy i zjedliśmy szybką kolację. Potem nalałem żonie wino a sobie piwo. Odpoczywaliśmy zmęczeni podróżą.

    – Rozpakuj rzeczy, ja idę się kąpać — powiedziała.

    Wzięła tylko z walizki kosmetyczkę ze swoimi rzeczami, mały i duży kąpielowy ręcznik, po czym udała się w kierunku łazienki. Weszła do środka. Ja w tym czasie wyciągałem i rozkładałem ubrania. Z łazienki dobiegał do mnie szum napuszczanej do wanny wody, co mnie wcale nie dziwiło, gdyż uwielbia siedzenie w wannie.

    Spojrzałem w kierunku łazienki i zobaczyłem, że drzwi pozostały uchylone. Nie wiem, czy przez przypadek, czy też specjalnie, ale nie zaprzątałem sobie tym głowy. Okazało się, że od środka na drzwiach było duże lustro, które pokazywało całe wnętrze łazienki. Widziałem więc moją ukochaną siedzącą już we wannie i myjącą włosy. Usiadłem wygodnie na łóżku i przypatrywałem się temu niespodziewanemu przedstawieniu. Spłukała włosy, zakręciła wodę i położyła się wygodnie. Leżała z zamkniętymi oczami chłonąc ciepło wody, które rozluźniająco wpływało na zmęczone ciało. Po dłuższej chwili usiadła prosto, namydliła dłonie i zaczęła rozprowadzać mydło wzdłuż rąk, po szyi i na piersiach. Okrężnymi ruchami masowała piersi. Wstała, teraz widziałem ją stojącą profilem, ponownie nałożyła mydło na dłonie. Jedną nogę oparła o brzeg wanny i pochyliwszy się, zaczęła ją myć od stopy aż do pośladka. Potem to samo zrobiła z drugą nogą. Wzięła do ręki słuchawkę prysznicową i odkręciwszy wodę, spłukała ciało. Znowu namydliła dłonie i zaczęła myć podbrzusze i pomiędzy nogami. Pochyliła się po maszynkę go golenia i wprawnymi ruchami ogoliła łono. Przejechała po nim dłonią, sprawdzając, czy jest gładko ogolona. Ponownie włączyła prysznic i opłukała się z mydła.

    A ja siedziałem i gapiłem się, czułem narastające podniecenie. Napęczniały penis napierał na materiał spodni. A Ona tymczasem wyszła z wanny. Widziałem jak stoi przodem do mnie. Kiedy zaczęła wypuszczać wodę, wzięła ręcznik i sama w tym czasie się wycierała. Mniejszym ręcznikiem wytarła włosy, po czym zawiązała go sobie na głowie, potem sięgnęła po butelkę balsamu, otworzyła go, nałożyła na dłonie i zaczęła wcierać go w ciało. Piersi, brzuch, pośladki, nogi. Obserwowałem, jak Jej ręce przesuwają się po ciele, wcierają delikatnie kolejne partie balsamu. Poczekała, aż balsam należycie wchłonie się, obwiązała dużym ręcznikiem ciało i wyszła z łazienki. Szła w moją stronę, ręcznik zawiązany nad piersiami kończył się tuż za pośladkami. Podeszła do mnie, pochyliła się i pocałowała.

    – Łazienka wolna, twoja kolej — usłyszałem.

    Kiedy wstałem i zacząłem się rozbierać, nie umknął jej widok mojego podniecenia. Trudno byłoby nie zauważyć, a poza tym ja też nie starałem się zbytnio go ukrywać. Bo i czego się mam wstydzić. Przecież to sama radość, kiedy podnieca cię własna żona. Zarówno dla mnie, jak i dla niej. Uśmiechnęła się i położyła na łóżku.

    – Nie siedź za długo, czekam spragniona na ciebie — powiedziała, zalotnie się uśmiechając.

    Bez zbędnej zwłoki wszedłem do łazienki i wskoczyłem pod prysznic. Myłem się szybko, myśląc tylko o tym, że za chwilę będziemy się kochać. Wytarłem się i nagi wkroczyłem do sypialni.

    Leżała na plecach patrząc jak zbliżam się ku niej. Męskość dumnie prężyła się w erekcji, a ja miałem wrażenie, że z każdym kolejnym krokiem zbliżającym mnie do łóżka pęcznieje jeszcze bardziej. Ręką sięgnęła do ręcznika. Ukazała mi swoją nagość. Wszedłem na łóżko, pochyliłem i nasze usta się zbliżyły. Pocałunek trwał długo. Języki spotykały się, a dłonie zaczęły błądzić po naszych oczekujących pieszczoty ciałach. Przesunąłem usta wzdłuż szyi, zatrzymałem się na piersiach. Językiem omiatałem rosnące w szybkim tempie brodawki. Sięgnęła dłonią ku mojemu przyrodzeniu. Objęła trzon i lekko ścisnęła. Kilka razy przesunęła wzdłuż trzonu.

    – Kochaj się ze mną — powiedziała, szeroko rozchylając nogi.

    Widziałem połyskującą podnieceniem wilgotną cipeczkę. Czekała na mnie. Usadowiłem się pomiędzy nimi. Chwyciłem kutasa i naprowadziłem na zapraszającą mnie, otwierającą się coraz bardziej, cipkę. Przesunąłem czubkiem penisa wzdłuż płatków jej kwiatu. Samą końcówką dotykałem łechtaczki. Zrobił się mokry jej podnieceniem. Nie mogąc doczekać się mnie w środku, unosiła biodra. Główką rozchylałem delikatnie płatki i kiedy byłem już na wprost wejścia, pchnąłem. Powoli wsuwałem kutasa, słuchając, jak wzdycha. Kiedy wszedł cały, pochyliłem się, a Ona objęła mnie rękami i nogami. Znowu się pocałowaliśmy i zacząłem rytmiczne ruchy. Wysuwałem się tak, że pozostawiałem w niej tylko główkę (zresztą na więcej nie pozwalała, przytrzymując mnie nogami) i ponownie zagłębiałem się w jej wilgotną kobiecość. Szybko złapaliśmy wspólny rytm i razem dążyliśmy do spełnienia. Coraz głośniej jęczała, wysuwając biodra naprzeciw moim ruchom. Nieuchronnie zbliżaliśmy się do spełnienia. Kiedy poczułem zaciskające się wokół trzonu Jej mięśnie i usłyszałem dobywający się z ust jęk przeżywanego orgazmu, przestałem się powstrzymywać. Długo i tak bym nie wytrzymał. Wyrzucałem z siebie, w kolejnych skurczach, fale nasienia. Nasz wspólny orgazm wypełniały Jej wnętrze i nasze ciała. Kiedy emocje opadły, a oddech wrócił do normalnego rytmu, wysunąłem się z niej. Przytuleni leżeliśmy w ciszy, smakując to, co przed chwilą było naszym udziałem. Potem weszliśmy pod prysznic, spłukać nasze niedawno rozgrzane ciała. Wróciliśmy do łóżka i kładąc się na łyżeczkę, słodko zasnęliśmy.

    Rano obudził nas śpiew ptaków i odgłosy budzącego się do kolejnego dnia lasu. Słońce łagodnie przyświecało, zwiastując nadchodzący piękny dzień. Po porannej toalecie zjedliśmy małe śniadanie i miło spędzaliśmy dopołudnie czytając lub oddając się błogiej beztrosce. Takiego czasu potrzebowaliśmy. Wyciszenie, sami ze sobą bez jakiejkolwiek informacji z otaczającego nas świata. W tej chwili naszym światem byliśmy tylko my.

    Słońce wysoko na niebie nieprzysłonięte nawet najmniejszą chmurką. Moja Pani postanowiła skorzystać z uroków opalania. Uwielbia się opalać, tak relaksuje się najbardziej. Ubrana w strój kąpielowy wyszła na trawę przed tarasem. Rozłożyła sobie koc i leżała sobie na tyłach domku. Ja z kolei lubię wypoczynek czynny. Jako że jestem amatorem biegania, postanowiłem odbyć trening. Wyszedłem odpowiednio ubrany na taras. Widziałem leżącą na brzuchu żonę. Powiedziałem, że idę pobiegać i wrócę za około godzinę.

    – Zanim pójdziesz, rozepnij mi proszę górę stroju — powiedziała.

    Przyklęknąłem tuż obok niej i rozpiąłem zapięcie. Na odchodnym powiedziałem jeszcze, że przecież może opalać się nago, bo przecież nikogo obcego w okolicy nie ma. Nikt nie będzie Jej podglądać. Ucałowałem ją jeszcze w kark i ruszyłem truchtem w trasę, w kierunku lasu. Niestety nie odbiegłem zbyt daleko, kiedy noga wpadła mi w jakiś dołek i nienaturalnie wygięła się, co poskutkowało upadkiem. Wyłożyłem się jak długi. Rozwiązałem but i zobaczyłem, że kostka lekko jest już opuchnięta. Czyli koniec biegania, trzeba wracać. Kuśtykając, powoli wracałem do domku. Już widziałem pomiędzy drzewami dach domu, byłem coraz bliżej.

    Widziałem też nadal leżącą na kocu żonę. Jednak coś mi w tym jej leżeniu nie pasowało. Jakoś tak nienaturalnie była wygięta. Niby leżała nadal na brzuchu, ale jej pupa była uniesiona nieco w górę. Zaciekawiony przystanąłem przy drzewie i obserwowałem. A w mojej głowie rodziły się pytania, które szybko odeszły w zapomnienie, kiedy to zauważyłem pomiędzy udami wysuwające się jej palce. Czyli moje myśli poszły w dobrym kierunku, byłem świadkiem masturbacji mojej żony.  Zawsze chciałem, aby zrobiła to przy mnie, ale uciekała od odpowiedzi na moje zagajania w tej sprawie. A ja nie naciskałem. Więc teraz tym bardziej zadowolony obserwowałem Ukochaną. Nie zamierzałem Jej przeszkadzać, chciałem tylko patrzeć. Przecież spełniało się jedno z moich marzeń. Pupa podrygiwała, palce pojawiały się i znikały w materiale majtek. Bardzo podobał mi się ten widok i czułem już narastającą erekcję. Odwróciła się na plecy, jedna dłoń pieściła piersi, ściskała je, drażniła brodawki i masowała. Druga wsunięta w majtki dotykała cipki. Widziałem, że materiał musiał ograniczać Jej możliwości pieszczenia się i przeszkadzać, ponieważ uniosła biodra i szybkim ruchem wysunęła jedną nogę z majtek. Leżała naprzeciw mnie, miałem wspaniały widok na szeroko rozsunięte nogi, pomiędzy którymi zawzięcie pracowały paluszki. Widziałem, jak rozsuwają płatki wejścia i zagłębiają się we wnętrze, by po chwili wysunąć się i skupić na łechtaczce. Pośpiesznie rozwiązałem sznurek spodenek i uwolniłem naprężonego kutasa. Chwyciłem go w dłoń i starając się dopasować do Jej rytmu, przystąpiłem do masturbacji. Patrzyłem, jak pieści się, jak palce połyskują od soków. Fascynowało mnie na ile różnych sposobów dotyka się, aby sprawić sobie przyjemność. Brodawki sterczały naprężone, oddech robił się coraz głębszy, a palce nie przestawały przeskakiwać po łechtaczce. Ja na chwilę przestałem, ponieważ bardzo chciałem zobaczyć jak szczytuje. Na wytrysk przyjdzie jeszcze czas. Miała bardzo szeroko rozsunięte nogi, palce jednej dłoni swobodnie pieściły łechtaczkę, a palce drugiej wsuwała w siebie pieszcząc się od wewnątrz. Tak intensywna pieszczota sprawiła, że nie musiałem długo czekać na Jej spełnienie. Ścisnęła dłonie nogami, podkuliła kolana i głośno jęczała z palcami pozostającymi w cipce. Wróciłem do przerwanej masturbacji. Z powrotem zacisnąłem dłoń na kutasie i kilkunastoma ruchami doprowadziłem się do wytrysku. Nasienie zrosiło ziemię dookoła. Takiego wspólnego orgazmu jeszcze nie przeżyliśmy nigdy. Kiedy ponownie spojrzałem w Jej stronę, widziałem, że zakłada majtki i leży odpoczywając na plecach.

    Odczekałem jeszcze chwilę, penis opadał i wracał do „stanu wyjściowego”, wycisnąłem ostatnie krople, założyłem spodenki i po chwili robiąc trochę hałasu wyszedłem spomiędzy drzew. Tak wczesny mój powrót zaskoczył ją, miałem nawet wrażenie, że odetchnęła głębiej, zapewne myśląc „dobrze, że nie wrócił jeszcze wcześniej”. Opowiedziałem co się wydarzyło, wszedłem do domu i ruszyłem do łazienki. Założyła górę stroju i wstała. Widziałem, że idzie za mną. Wszedłem do łazienki. Najpierw zimny prysznic na kostkę, potem kąpiel. Kiedy wyszedłem, siedziała na łóżku i kręciła z niedowierzania głową. Ubrałem się. Przeszliśmy do kuchni i wzięliśmy się za przygotowanie obiadu. Po obiedzie krótka drzemka, a potem poszliśmy na spacer.

    Ubrała się w sukienkę, ja t–shirt i spodenki. Na nogach mieliśmy adidasy. Trzymając się za ręce ruszyliśmy przed siebie w las. Siłą rzeczy, w związku z moją nogą, nie szliśmy za szybko, a z drugiej strony, nie było potrzeby, by się spieszyć. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Cieszyliśmy się swoją obecnością. Kiedy spoglądałem na Nią, serce się radowało. Miałem piękną, zakochaną kobietę u boku, sama radość.

    Zauważyłem, że nie założyła stanika, piersi zalotnie falowały pod zwiewnym materiałem sukienki. Jak ja kocham tę kobietę, jak uwielbiam Jej swobodę i otwartość, i wszystko inne, co ma mi do zaoferowania. Jej intelekt, Jej piękno, Jej miłość. Z mojej strony oczywiście mogła liczyć na to samo. Miłość, zaangażowanie i wierność. Mój wzrok coraz częściej wędrował w kierunku Jej dekoltu, co oczywiście nie mogło ujść Jej uwadze. Widziałem, że podrażnione przez ocierający się o ciało materiał sutki wyraźnie pokazują swoją wielkość. Zaśmiała się, wiedziała, że podoba mi się taki widok. Powiedziała, że czuje się i jest szczęśliwa, że możemy spędzać ten czas tylko we dwoje.

    – Czuję się taka zakochana, taka swobodna i wolna – mówiła. – Zauważyłeś, że nie założyłam biustonosza, ale nie wiesz jeszcze najlepszego. Majtek też nie mam. Czuję jak wiaterek przemyka i łaskocze mnie między nogami – powiedziała i podnosząc brzeg sukienki pokazała mi gołe łono.

    Zaniemówiłem. Zbliżyła się i pocałowała, jednocześnie sięgając w moje spodnie. Głęboko wsunięta dłoń chwyciła penisa. Czułem jak nabrzmiewa pod wpływem pieszczoty. Wyciągnęła dłoń z moich spodenek, spoglądając mi w oczy powiedziała:

    – Mam ochotę na coś więcej – po czym ugięła kolana, i przykucnęła.

    Odpięła guziki rozporka, zsunęła moje slipki i uwolniła naprężonego kutasa. Spojrzała w górę i wysuwając język, dotknęła jego główki. Patrzyłem w dół, widziałem i czułem, jak wsuwa kutasa w usta, jak językiem przesuwa wzdłuż trzonu, jak zębami lekko przygryza odsłoniętą żołądź, a dłońmi ściska woreczek. Wyprostowała się, nasze usta i języki spotkały się ponownie.

    – Teraz całuj moją cipkę – powiedziała i oparła  się o drzewo.

    Uklęknąłem i bez przeszkód dostałem się językiem do cipki. Całowałem i lizałem wzdłuż, i po łechtaczce, wsuwałem czubek języka do środka. Jej dłonie przesuwały się po mojej głowie i przyciskały do łona. Nasze podniecenie narastało coraz bardziej, chciałem już być w niej, ale czekałem. Decyzja należała do Niej.

    – Weź mnie od tyłu – usłyszałem.

    Nie zastanawiałem się, szybko wstałem, obróciłem ją. Odrzuciłem materiał sukienki na plecy, złapałem kutasa i wszedłem w mokrą i gorącą cipkę. Pochyliła się, jeszcze bardziej szeroko rozstawiając stopy, pośladki mocno wypięła w moją stronę. Chwyciłem ją za biodra i energicznymi ruchami wsuwałem się i wysuwałem. Głośno jęczała za każdym razem, kiedy kutas znikał w całości, mocno uderzając o ścianę jej cipki. Nie trwało długo kiedy doznała orgazmu, poczułem mocno zaciskające się wokół kutasa mięśnie pochwy. Jęk narastającego podniecenia przeszedł w krzyk spełnienia. Kilka ruchów i wystrzeliłem nasienie, które w kilku strumieniach napełniło jej wnętrze. Kiedy uspokoiwszy oddech wysunąłem się tuż za kutasem pojawiła się sperma, wypływając i skapując na ziemię. Wyprostowała się, odwróciła i obejmując nawzajem, zaczęliśmy się całować.

    – To było nieziemskie przeżycie i nieziemski orgazm. Dziękuję – powiedziała.

    Poczułem się jak „ogier”. Poprawiliśmy ubrania i poszliśmy dalej. Dłonie mocno sobie ściskaliśmy, co chwilę przystając i całując się.

    – Czuję na udach twoje nasienie, jeszcze ze mnie wypływa – mówiła po drodze, a ja wtedy sięgałem pomiędzy jej uda, aby to sprawdzić, przy okazji pieszcząc ją.

    To był długi spacer. Kiedy wróciliśmy do domu wskoczyliśmy pod szybki prysznic. Odświeżeni i przebrani zasiedliśmy do stołu. Słońce powoli zachodziło, robiło się coraz ciemniej, a przed nami był cały wieczór, i noc, oczywiście. Nalaliśmy sobie wina i piwa, i postanowiliśmy zagrać w karty. Lubimy wieczorem pograć sobie w pokera lub jakąś planszówkę, miło spędzając czas w swoim towarzystwie. Jako że wzięliśmy tylko talię kart, pozostał nam poker. Znalazły się też jakieś żetony i równo je podzieliwszy, rozpoczęliśmy rozgrywkę. Karta sprzyjała raz jednej stronie, raz drugiej. Czas mijał, dolewaliśmy alkohol i bawiliśmy się ciesząc sobą i swoją obecnością. Po jednej z Jej wygranych oznajmiła, że nie chce moich żetonów, tylko moją koszulkę. Zapewne alkohol rozluźnił nas i staliśmy się nieco frywolni. Ochoczo się zgodziłem, ponieważ kilka razy zdarzało się nam grać w „rozbieranego”. Następne rozdanie też przegrałem, więc musiałem pozbyć się spodenek. Kolejne przegrała Żona, zdjęła koszulkę, ukazując zawsze fascynujące mnie piersi. I znowu przegrałem, „zdejmuj majtki” – powiedziała zadowolona. Wstałem i patrząc jej prosto w oczy, powoli zsunąłem slipy. Opuściła wzrok spoglądając na moje lekko wzwiedzione przyrodzenie, uśmiechnęła się. Usiadłem i rozdałem karty, wygrałem i natychmiast poprosiłem o jej spodnie. Została w samych majtkach, rozgrywka robiła się coraz bardziej podniecająca. Na szczęście, lub nieszczęście, kolejne rozdanie przegrałem.

    – I co teraz – powiedziałem. – Jestem już goły, nie mam nic, co mogłabyś wygrać.

    – Nalej mi jeszcze wina, a ja zastanowię się chwilę – odpowiedziała.

    Wstałem od stołu, poszedłem do kuchni po nowe wino. Wróciłem, nalałem do kieliszka i czekałem. Napiła się, odstawiła kieliszek i powiedziała:

    – Całuj moje piersi, aż powiem dość, bez dotykania, tylko całowanie.

    Podszedłem do Niej. Odsunęła się lekko od stołu, pochyliłem się i zacząłem całować. Najpierw jedną, potem drugą pierś. Wysunąłem język i lizałem je na przemian, a potem chwyciłem w usta sutek i zassałem go. Po chwili przeniosłem się na drugą pierś i powtórzyłem to samo.

    – Dosyć – usłyszałem. – Gramy dalej.

    Kiedy zająłem swoje miejsce wyraźnie widziałem dwie pogrubione brodawki i popijającą wino żonę. Usiadłem tak, że mój nabrzmiały kutas schował się pod blat stołu. W jej oczach widziałem podniecenie. Moje zapewne wyglądały tak samo. Sam byłem ciekaw, jak skończy się ta gra. Teraz wygrałem rozdanie i małżonka ochoczo pozbyła się majteczek. Kiedy rozdaliśmy następny raz, wiedzieliśmy, że zwycięzca będzie miał dużo możliwości wybrania wygranej. Szczęście uśmiechnęło się do mnie.

    – I co mnie czeka teraz? Jakie przyjemności mi zafundujesz? – padło z Jej ust, które uśmiechały się zalotnie.

    Bez chwili wahania wypaliłem:

    – Przyjemności? – odparłem. – Oto moja nagroda. Chcę zobaczyć jak się sama dotykasz.

    – Słucham? – zapytała.

    – Chcę patrzeć jak się masturbujesz –  powtórzyłem. – Widziałem Cię dzisiaj na tarasie i chcę zobaczyć jeszcze raz – przyznałem.

    – Nieładnie jest podglądać – zaszczebiotała, zakrywając usta. – Zaskoczyłeś mnie tym zadaniem, ale ok. Jak zabawa to zabawa.

    Odsunęła krzesło od stołu, tak abym mógł widzieć co robi. Rozsunęła szeroko nogi i zaczęła się pieścić. Patrzyłem jak palce dotykają jej mokrą już szparkę, czasami znikając wewnątrz. Kiedy przymknęła oczy, wiedziałem, że oddaje się temu całkowicie.

    – Wystarczy – przerwałem Jej. – Jak będę chciał, abyś tak skończyła to Ci powiem. Gramy dalej. – Wcale nie tak spokojnie powiedziałem.

    Znowu wygrałem. Teraz poprosiłem, aby possała mi kutasa. Uklęknęła u moich stóp i ochoczo zabrała się za całowanie i lizanie. Potem otworzyła szerzej usta i wsunęła go. Czułem jak językiem omiata trzon, by po chwili wysunąć penisa. I ponownie zniknął w jej ustach. Długo bym tej pieszczoty nie wytrzymał dlatego podziękowałem i ponownie zasiedliśmy do grania. W mojej głowie już przewijały się kolejne scenariusze i pewnie dlatego przegrałem. Tylko czy można mówić o przegranej w takiej rozgrywce? Raczej nie, zabawę mieliśmy przednią. Czekałem co zaproponuje moja Ukochana.

    – Miałeś świetny pomysł, teraz ja chcę patrzeć, jak ty się onanizujesz. Stawaj przede mną, bierz ptaka w rękę i naprzód. – usłyszałem.

    Posłusznie zbliżyłem się do Niej. Penis sterczał w Jej kierunku.

    – Śmiało, zaczynaj. Obejmij go i rób sobie dobrze. – zachęcała.

    Co było robić, chwyciłem go i powoli zacząłem ruchy dół-góra, góra-dół. Odsłaniałem i chowałem pod skórą napletka czerwoną główkę penisa. Tuż przy niej. Myślałem tylko o tym, aby nie wystrzelić zbyt szybko, nie spuścić się na Jej brzuch. Oddychałem coraz głębiej i szybciej.

    – Wystarczy. Jak będę chciała obejrzeć jak tryskasz to pierwszy się dowiesz – powiedziała śmiejąc się.  – Wracamy do gry, ostatnie rozdanie, bo jestem bardzo podniecona i napalona. Kto teraz wygra, decyduje o tym, jak zakończy się ten wieczór.

    Rozgrywka była bardzo zacięta, widać każdy chciał wygrać. Szczęście uśmiechnęło się do mnie. Wygrałem rozdanie.

    – To pomyśl dobrze, czego oczekujesz. To twój wieczór, a ja będę posłuszna – powiedziała i dopiła wino. – Jeszcze tylko wezmę szybki prysznic i jestem cała dla ciebie.

    Zniknęła w łazience, ja w tym czasie pomyłem wszystkie naczynia, nie przestając intensywnie myśleć nad nagrodą. Wracając do sypialni, widziałem już oczekującą na mnie nagą Żonę.

    – Chwila. – powiedziałem, znikając w łazience.

    Prysznic i już byłem przy niej.

    – I co wymyśliłeś? Nie mogę się doczekać – powiedziała.

    – Dobrze. Chcę na początek popatrzeć jak się zabawiasz, a potem chciałbym, abyśmy kochali się, z Tobą na górze. Sama zadecydujesz, kiedy mnie dosiądziesz.

    – Super, podoba mi się ten pomysł. Kładź się obok i patrz. Łapki przy sobie. Robię to dla ciebie. I jakbym potem zapomniała powiedzieć, nie czekaj na mnie, to twoja wygrana. Spuść się kiedy chcesz – szepnęła.

    Ułożyłem się na boku, a Żona, patrząc w moją stronę, szeroko rozsunęła nogi i zaczęła się pieścić. Jedna ręka dotykała piersi, druga zniknęła pomiędzy nogami. Sprawiała sobie, dla mnie, przyjemność. Podniecał mnie ten widok. Nabrzmiały kutas podrygiwał lekko. Widziałem, jak wsuwa w siebie jeden, a potem dwa palce, dotykając się wewnątrz. Uniosłem głowę, aby spojrzeć w Jej oczy. Zamglone, ale podniecone. Pochyliłem się i pocałowałem Ją. Namiętnie wepchnęła język w moje usta. Położyła dłonie na moje barki i lekko popchnęła mnie, sugerując abym się położył. Czułem, że za chwilę mój kutas wsunie się w Jej ciało. Przerzuciła jedną nogę nade mną. Wyprostowała się i usiadła. Dłoń zamknęła na kutasie i przycisnęła go do swojego brzucha. Przesuwała powoli biodrami w przód i w tył. Kuras ocierał się o łono robiąc się coraz bardziej mokry od Jej soków. Sokami również mocząc mój brzuch. Objęła dłońmi swoje piersi. Ścisnęła je, przesunęła palcami po wzwiedzionych sutkach. Ponownie chwyciła kutasa, uniosła lekko biodra, nakierowała go na wprost wejścia, i powoli zaczęła zsuwać. Uniosłem głowę z ciekawością, widziałem jak zanurzam się w jej kobiecości. Nasze brzuchy dotykały się teraz. Byłem w Niej. Napięła mięśnie, mocno ściskając trzon. Puściła, a potem powoli zaczęła się ruszać. Potrafiła to robić. Unosiła się tak, że w środku zostawiała tylko jego główkę, i ponownie opuszczała. Czułem, jak ocieram się o kość, drażniąc łechtaczkę od środka. Opierała dłonie o moją pierś, mogłem swobodnie pieścić i całować Jej cycuszki. Złapała mnie za dłonie, jednocześnie przesuwając nogi w stronę mojej głowy. Mocno trzymając się, postawiła stopy na wysokości moich bioder. Zaczęła mnie regularnie ujeżdżać, głośno przy tym jęczała i głęboko oddychała. Widziałem Jej rozgrzaną cipkę z wyłaniającym się rytmicznie kutasem, słyszałem plaśnięcia mokrych pośladków o moje uda i słyszałem jak mówi: „jaki twardy”, „jak mi dobrze”, „jak mnie wypełniasz”, „uwielbiam twojego kutasa”, „jest wspaniale”. To było dla mnie zdecydowanie za dużo. Zdążyłem tylko wykrzyczeć Jej imię i wystrzeliłem. Kolejne fale nasienia przyjmowała w siebie, powoli zwalniając rytm. Położyła się na mnie, pocałowaliśmy się, wyznaliśmy miłość. Kiedy zsunęła się i położyła głowę na mojej piersi, byliśmy szczęśliwi.

    – Następnym razem ja muszę wygrać – powiedziała.

    – A twój orgazm? – zapytałem, sięgając ku jej cipce.

    – Będzie jeszcze na to czas. – złapała moją rękę. – Dzisiaj wystarczy mi to co się wydarzyło.

    Potem poszliśmy znowu pod prysznic. Tym razem oboje. Myliśmy się nawzajem, śmialiśmy i nie mogliśmy skończyć, a na koniec wytarliśmy i wróciliśmy do łóżka. Zmęczeni i zaspokojeni zasnęliśmy przytuleni do siebie.

    Obudziłem się pierwszy. Powoli, aby Jej nie zbudzić wstałem i poszedłem do kuchni. Zrobiłem kawę, wróciłem do sypialni. Odstawiłem kubki na stolik, usiadłem, spoglądając na łóżko. Tak słodko spała. Wyglądała prześlicznie. Leżała na plecach, jedna noga wysunięta spod kołdry odsłonięta była aż do biodra. Lekko oddychała, pierś unosiła się w rytm spokojnego oddechu. Postanowiłem obudzić Ją w dość nieoczywisty sposób. Zbliżyłem się do łóżka, usiadłem i delikatnie dotknąłem jej nogi. Nie poruszyła się, chwilę odczekałem i zacząłem przesuwać dłoń wyżej. Kiedy już byłem na wysokości Jej biodra skierowałem dłoń do wewnątrz. Powoli palce wsuwały się pod kołdrę. Zatrzymałem się na łonie, pozostałem nie ruszając dłonią, jednocześnie drugą odsuwając kołdrę na bok. Leżała teraz z odkryta od pasa w dół. Piękny to był widok. Lekko rozsunięte nogi, moja dłoń na podbrzuszu, a poniżej rozpoczynająca się szparka cipki. Delikatnie odsunąłem Jej nogę w bok, poruszyła się, ale spała dalej (przynajmniej tak mi się wydawało, lub bardzo dobrze udawała). Starając się Jej nie obudzić, zmieniłem pozycję. Teraz klęczałem pomiędzy Jej nogami, cały czas trzymając dłoń na łonie. Pochyliłem się, zacząłem całować łono. Język powoli przemierzał szlak pozostawiając mokry ślad i zbliżałem się coraz bardziej do szparki. Poczułem, że jej noga bardziej się odchyla, dając mi swobodniejszy dostęp do ukrytego skarbu. Ciekawiło mnie czy już się obudziła, czy był to mimowolny ruch, ale nie zamierzałem tego sprawdzać. Moim celem było sprawienie Jej rozkoszy, sprawienie Jej nieziemskiej satysfakcji. Ułożyłem się wygodnie pomiędzy rozchylonymi nogami z językiem powoli rozchylającym złączone wargi. Wnikałem coraz głębiej, całując i liżąc coraz bardziej otwierałem płatki waginy. Delikatnie wpychałem język ku wejściu, obwodziłem wszystkie miejsca, które byłem w stanie sięgnąć. Czułem, że powoli wilgotnieje, czułem smak pojawiających się Jej soków, czułem lekko poruszające się nogi, a do moich uszu docierał cichy jęk. Aha, obudziła się. Nie uniosłem głowy, nie spojrzałem w Jej stronę. Byłem całkowicie skoncentrowany tylko na Jej cipce. Kiedy sięgnąłem językiem łechtaczki, czułem jak mocno jest naprężona. Objąłem ją ustami i lekko zacząłem ssać. Zamknąłem na niej usta i delikatnie językiem wodziłem wokół niej, co jakiś czas zmieniając rytm i rodzaj pieszczoty. I znowu zsunąłem język niżej, tym razem już głębiej wsuwając do środka. Zacząłem wykonywać ruchy do środka i na zewnątrz. Po kilku takich rundach znowu przesunąłem język wyżej. Znowu zamknąłem usta nad łechtaczką. Pieściłem ją. Chwyciła dłońmi moją głowę. Wiedziałem, że to jest sygnał, abym już tylko skoncentrował się na tym wspaniałym dla każdej kobiety miejscu. Miejscu rozkoszy. Pozwoliłem sobie na krótkie spojrzenie w Jej stronę. Głową kręciła z jednej strony na drugą, oczy miała zamknięte, a wysunięty język przesuwał się po ustach. Głośno dyszała i jęczała. Szeroko rozwarte nogi przyciągnęła do brzucha tak, że łono miałem wyeksponowane z nieograniczonym dostępem. Językiem pracowałem nad Jej spełnieniem. Wymieszane już Jej soki i moja ślina spływały mi po brodzie. Coraz mocniej przyciskała mi głowę do łona, a ja trzymając się wybranego rytmu, nie przestawałem Jej pieścić. Wiedziałem, że już niedługo dojdzie, że nastąpi spełnienie i osiągnie satysfakcję. Tylko tego pragnąłem i tylko do tego dążyłem. Zaczęła krzyczeć. Ścisnęła mi głowę nogami, drżała i podskakiwała na łóżku. Biodra co chwilę odrywały się, unosząc i opadając. Przeżywała orgazm, a ja, uwięziony pomiędzy nogami, czułem olbrzymią radość, że mogłem sprawić Jej tyle szczęścia. Kiedy doszła do siebie i wypuściła mnie ze swoich objęć, zadowolony oderwałem usta od łona i usiadłem z powrotem w fotelu. Spojrzeliśmy na siebie. Radośnie uśmiechnięta i spełniona przeżytą rozkoszą Żona i szczęśliwy Mąż.

    – Dzień dobry Kochanie – powiedziałem.

    – Dzień dobry Kochanie – odpowiedziała.

    Zaczęliśmy się śmiać. Cieszyła nas nasza miłość i nasza przyjemność, którą potrafiliśmy sobie sprawiać.

    – To był jeden z lepszych orgazmów, który mi dałeś – powiedziała, co napełniło mnie dumą. – Ale widzę, że jesteś bardzo podniecony i niespełniony. Zaraz pęknie ci kutas. Chodź do mnie. Tylko daj mi kawy, bo mam sucho w ustach i muszę się napić.

    Szybko podniosłem się, podałem ciepłą kawę. Kiedy napiła się, odstawiłem kubek i położyłem obok.

    – Poczekaj chwilę, muszę siku. – powiedziała.

    Kiedy wróciła z łazienki, pochyliła się nade mną i chwytając w dłoń kutasa, zamknęła na nim usta. Ciepło przed chwilą wypitej kawy było doskonale wyczuwalne. Zmieniła pozycję. Teraz klęczała pomiędzy moimi udami. Miałem piękny widok. Dłoń zaciśnięta na trzonie i wsuwający się w usta nabrzmiały kutas. Czasami dłonią chwytała poniżej, głaszcząc i delikatnie ściskając jajeczka w worku. A kiedy spoglądała w moją stronę widziałem podniecenie, zaangażowanie i chęć rewanżu z Jej strony. Byłem tak podniecony, że wiedziałem, iż nie jestem w stanie długo wytrzymać takiej pieszczoty.

    – Zaraz się spuszę, zaraz wystrzelę – powiedziałem, uprzedzając zbliżający się wytrysk.

    Słysząc moje słowa jeszcze bardziej ścisnęła kutasa, a językiem wyczyniała teraz niewyobrażalne rzeczy na jego główce. Słyszałem zasysane powietrze, kiedy wsuwała penisa głęboko w usta.

    – Uważaj, zaraz się spuszczę – powtórzyłem.

    Wiedziałem, że lubiła mieć kontrolę nad moim wytryskiem, i nie kończyliśmy w ten sposób. Ja nigdy na to nie naciskałem i pozostawiałem Jej decyzję w tej sprawie. Ale kiedy ponownie spojrzała na mnie i przytaknęła głową, bo przecież powiedzieć nic nie mogła, nie wstrzymywałem się. Głowa opadła mi na poduszkę, ciało napięło się, a kutas zaczął wystrzeliwać kolejne porcje nasienia wprost w Jej usta. Nie przestawała poruszać ręką po trzonie, aż poczuła, że nic we mnie już nie zostało. Dopiero wtedy otworzyła usta. Kutas połyskujący od śliny uderzył z mokrym plaśnięciem w brzuch. Żona przesunęła się wyżej, pocałowała mnie. Połknęła całą porcję, nie uroniła ani kropelki, czułem na języku smak spermy.

    – Nie pytaj, tak chciałam i… smakowało mi – powiedziała otwarcie. – Co nie znaczy, że

    tak będzie zawsze. Wolę jak strzelasz w cipce.

    Poleżeliśmy jeszcze chwilę przytuleni i objęci. Zmęczeni i spełnieni poranną rozkoszą. Przygotowałem lekkie śniadanie, które zjedliśmy w łóżku, a potem udaliśmy się do łazienki. Ona napuściła wody do wanny i rozkoszowała się ciepłem, a ja stojąc pod prysznicem i myjąc się, patrzyłem na Nią z miłością i jakżeby inaczej pożądaniem. Ręką powoli przesuwałem po trzonie w nieśpiesznej masturbacji. Czas jakby zatrzymał się. Wiedziała, że zbyt długo siedzę, a raczej stoję pod prysznicem. Odwróciła głowę w moją stronę.

    – Co się tak przyglądasz? – zapytała.

    Patrzyła na mnie, taksując mnie z góry do dołu, zatrzymując dłuższe spojrzenie na mojego sterczącego członka i zaciśniętą na nim dłoń.

    – Widzę, że znowu masz ochotę na bzykanie.

    Nie przestając się pocierać, wyszedłem spod prysznica, stanąłem tuż obok wanny.

    – Na Ciebie zawsze mam ochotę – odparłem.

    A Jej odpowiedź wcale mnie nie zdziwiła, choć troszeczkę zaskoczyła:

    – Tak sobie leżę w tej wannie, domyślam się, że patrzysz na mnie, a ja pod wodę dotykam cipkę i marzę tylko o twoim kutasie. Czekam, kiedy podejdziesz. Jeżeli chcesz, to zapraszam do wanny.

    Nie trzeba było ponawiać zaproszenia. Wszedłem i usiadłem. Trochę wody wypuściliśmy, trochę ciepłej dopuściliśmy. Siedzieliśmy blisko, naprzeciw siebie. Jej nogi oplatały mnie w pasie. Moje dłonie pieściły Jej cipkę, a usta i język zajmowały się piersiami. Pomimo obecności wody, czułej jak jest wilgotna. Wsuwałem do środka palec lub dwa, nie przestając pieścić łechtaczki. Ona w tym samym czasie obejmowała dłońmi penisa, powoli przesuwała nimi wzdłuż trzonu. Patrzyliśmy sobie w twarz. Coraz bardziej przybliżaliśmy się do siebie. W końcu złączyliśmy biodrami. Kutas oparł się na Jej brzuchu. Chwyciwszy się brzegu wanny uniosła się, wsunąłem się pod nią. Złapała członek i naprowadziwszy na wejście do pochwy usiadła. Wszedłem cały. Zaplotła stopy za moimi plecami, chwyciłem Ją pod pośladki, uniosłem. Trzymała się za wannę, a ja unosiłem i opuszczałem ją na naprężonego kutasa. Całowaliśmy się. W jednostajnym rytmie unosiłem i opuszczałem Żonę. Było trochę niewygodnie, ale co tam. Z ukochaną osobą to można kochać się w każdy sposób i w każdym miejscu, i w każdej pozycji. Kiedy oderwała usta przerywając pocałunek wyszeptała: „tak nie dojdę, wychodzimy”. Wyszła pierwsza. Ociekaliśmy wodą bardzo podnieceni i spragnieni rozkoszy.

    – Siadaj na brzegu wanny, nogi trzymaj razem – poinstruowała mnie.

    Podłożyłem ręcznik i usiadłem. Stanęła do mnie tyłem, w szerokim rozkroku. Cofając się, chwyciła kutasa i ponownie nabiła na niego. Teraz oparła się plecami o mój tors i powoli, bardzo powoli unosiła się i opadała. Sięgnąłem rękami do przodu. Jedną pieściłem piersi i nabrzmiałe sutki, a druga wylądowała na łonie. Zatrzymała się, mając mnie całego w sobie. Chwyciła moją dłoń, zakryła swoją i powoli uniosła. Czułem pod dłonią wysuwającego się penisa. Mocno przyciskała moją dłoń. Odwróciła głowę:

    – Czujesz, jak jesteśmy złączeni? – zapytała.

    Pewnie, że czułem. Pieściłem łechtaczkę, a Ona nie przestawała się ruszać.

    – Złap się i mocno trzymaj wanny – powiedziała.

    Kiedy to zrobiłem, pochyliła się mocno do przodu. Widziałem całe Jej plecy i część rozdzielonych połówek pośladków. Teraz już mocno pracowała biodrami. Atakowała moje przyrodzenie intensywnie, mokra skóra wydawała tylko odgłosy plaśnięć, kiedy uderzaliśmy o swoje ciała. Coraz głośniej oddychała. Ku mojemu zaskoczeniu pochyliła się jeszcze bardziej, tak, że oparła dłonie o podłogę, a kutas wyskoczył z rozpalonej cipki.

    – Teraz mnie pieprz mocno – wydyszała, odwracając głowę. – Chcę, abyś mnie porządnie zerżnął. Ruchaj mnie – usłyszałem.

    Niezbyt często słyszałem od Niej takie słowa. Niezbyt często używa takich słów. Wiedziałem tylko, że osiągnęła stan submaksymalnego podniecenia. I najprawdopodobniej będzie miała jeden z tych, jak je nazywa, superorgazmów. Twoje życzenie Kochanie jest dla mnie rozkazem. Spojrzałem na moją kochaną Żonę. Stała przede mną, a raczej pochylała, na szeroko rozstawionych nogach, mocno zgięta i oparta na dłoniach. Widziałem zwisające piersi ze sterczącymi z podniecenie sutkami. Biodra uniesione w górę i mokrą, nabrzmiałą od podniecenia i otwartą cipkę, która tylko czekała na mojego kutasa. Podszedłem, naprowadziłem, wsunąłem. Potem mocno chwyciłem Ją za biodra i zacząłem posuwać. Wysuwałem się aż do samej główki, po czym energicznie wsuwałem, aż jajka uderzały w łono. Miałem wrażenie, że widzę jak napina się Jej skóra, kiedy wykonuję suwy. Nie wiem czy to ja wykonywałem suwy, czy może tylko przesuwałem Jej biodra, faktem jest, że mieliśmy z tego dużo przyjemności. W stałym rytmie przesuwałem się w przód i w tył. A pchnięcia faktycznie wykonywałem mocne, czułem, że wypełniam Ją całkowicie i bardzo głęboko. Musiałem sprawiać Jej dużo rozkoszy, bo głośno krzyczała i jęczała, a pomiędzy tym słyszałem jak powtarza: „tak, tak, tak”, „nie przestawaj”, „dochodzę”, „teraz, teraz, teraz”, po czym poczułem napinające się mięśnie pochwy wokół penisa. Krzyczała i drżała na całym ciele, ledwo utrzymywała równowagę. Dobrze, że mocno trzymałem Ją za biodra. To mi wystarczyło. Jeszcze kilka mocnych, głębokich pchnięć, kilka sekund i ja także doszedłem. Sperma zalewała Jej wnętrze w kolejnych strumieniach. Przytrzymałem Ją jeszcze chwilę, nie chciałem opuszczać tak rozkosznej cipki, a Żonie chciałem dać czas na przerobienie tego, co przed chwilą było Jej, i moim oczywiście, udziałem. Wyprostowała się, odwróciła, usiadła na moich udach, pocałowała i wyszeptała:

    – Kocham Cię.

    – Ja też Cię kocham – odpowiedziałem.

    Całowaliśmy się długo i namiętnie. A potem posprzątaliśmy łazienkę, bo jednak trochę bałaganu zrobiliśmy, wyszliśmy na krótki spacer. Po powrocie zjedliśmy obiad, spakowaliśmy i opuściliśmy to jakże piękne miejsce.

    Nasz weekend dobiegł końca. Zamknęliśmy drzwi i schowaliśmy klucze w umówionym miejscu. Podczas podróży powrotnej cały czas rozmawialiśmy, śmialiśmy się i żałowaliśmy, że trzeba wracać do domu. Pod wieczór byliśmy w domu. Po rozpakowaniu, kąpieli i kolacji zmęczeni położyliśmy się do łóżka. Żona powiedziała tylko, że musimy częściej robić sobie takie wypady i, że już nie może doczekać się następnego wspólnego wyjazdu. A jeżeli nie będziemy wyjeżdżać to musimy w domu zamykać się na weekend i być tylko dla siebie. Dodała, że w jej głowie rodzi się już plan na spędzenie następnego weekendowego wyjazdu. Oczywiście, że musimy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa mężatka
  • Spotkanie drugie. Rewanz.

    Jechaliśmy z żoną do przyjaciół na weekend. Tadeusz i Ania zaprosili nas do siebie. Można powiedzieć, że była to rewizyta za pamiętny wieczór kilka tygodni temu. Wtedy to doszło do niespodziewanego zakończenia spotkania Ani i mojej żony Kasi. Wieczór zakończyliśmy tym, że bzyknąłem Anię, a potem spuściłem się na obie. Spełniło się wtedy jedno z naszych wspólnych marzeń i fantazji, Kasi i moje, a jak się okazało także Ani. Wielokrotnie rozmawialiśmy z żoną, że fajnie byłoby doprowadzić do wspólnej zabawy, co w końcu udało się zrobić. A teraz nadszedł czas na ciąg dalszy, na rewanż, na nowe spotkanie. Jechaliśmy pełni radosnego oczekiwania i cieszyliśmy się na to, co może być naszym wspólnym przeżyciem. Oboje zastanawialiśmy się jak będzie, jedno, co było pewne to, że będzie ekscytująco i z dużą dawką erotyki. Po pierwszym spotkaniu okazało się, że oni również myśleli podobnie jak my, to znaczy chcieli zaproponować nam wspólną zabawę we czwórkę. A, że znaliśmy się długo i mieliśmy do siebie całkowite zaufania, sprawa jakby to można powiedzieć, sama rozwinęła się w pożądanym dla wszystkich kierunku. Kasia i Ania przez te minione dni wielokrotnie rozmawiały przez telefon, zapewne omawiały wszystkie sprawy i możliwe scenariusze. Teraz jechaliśmy do nich, zastanawiając się jak Ania i Tadek zaaranżują wspólny czas. Pewność mieliśmy tylko, co do jednego, będzie to udanie spędzony wspólnie czas. Po pracy, w piątkowe popołudnie, odświeżyliśmy się, spakowaliśmy. Jeszcze tylko odpowiedni strój, Kasia w zwiewnej kolorowej sukience, ja w dżinsach i koszuli, i wyjechaliśmy. Mieliśmy do przejechania około 30 kilometrów. Kiedy staliśmy na jednych z ostatnich na trasie świateł, spojrzałem na żonę. Zazwyczaj, kiedy jedziemy siedzi na maksymalnie przesuniętym w tył fotelu, tak, aby mogła położyć stopy na deskę. Było tak i tym razem. Leżała na fotelu i spoglądała przez boczną szybę. Na desce leżały stopy z pomalowanymi paznokciami, koloru nie pomnę, wiadomo facet. Wokół kostki srebrzył się delikatny łańcuszek. Prezent ode mnie na którąś z rocznic. Dół sukienki zsunął się i odsłonił prawie całe nogi, z których Kasia zawsze była dumna. Pracująca w aucie klimatyzacja jasno pokazywała, że nie ma na sobie stanika. Chłodny nawiew spowodował uniesienie brodawek, które wyraźnie odznaczały się pod materiałem. Tylko czy powodowała to klimatyzacja, czy może podniecające myśli krążyły po Jej głowie?

    Było już szarawo, kiedy zajechaliśmy pod ich dom. Kiedy wysiadaliśmy drzwi domu, otworzyły się i zobaczyliśmy stojącego w nich Tadka. Weszliśmy do środka, odstawiłem naszą torbę i przywitaliśmy się. Dziewczyny obdarzyły się pocałunkiem, nie takim przyjacielskim, w policzki tylko w usta, męskiej części także dostał się całus. Ania w małej czarnej prezentowała się kusząco. Spory dekolt sukienki pozwalał na zaprezentowanie biustu, który kusząco zapraszał do wejrzenia pomiędzy wypukłości.

    – Wchodźcie, wchodźcie – powiedział Tadeusz – kolacja już czeka.
    – Dziękujemy – odpowiedziała Kasia – tylko się lekko odświeżymy.
    – Oczywiście, wiecie, gdzie jest wasz pokój i łazienka – odparł.

    Szybko umyliśmy ręce i usiedliśmy do stołu. Na stole czekały przygotowane sałatki, ciepły gulasz, jakieś wędliny i sery. Jedliśmy sobie, rozmawiając na różne tematy. Były rozmowa o polityce, niestety, rozmawialiśmy o pracy, o sporcie, o wszystkim. Tak jak rozmawiają przyjaciele. Każdy temat jest możliwy do obgadania, każdy jest możliwy do obśmiania. Po skończonej kolacji przenieśliśmy się na taras. Ciepło gorącego dnia powoli zmieniało się w przyjemną temperaturę wieczoru. Dziewczyny rozsiadły się w huśtawce, my usiedliśmy na fotelach i kontynuowaliśmy rozmowy. W dłoniach trzymaliśmy teraz kieliszki z winem bądź drinkiem. Czas umilała grająca w tle muzyka. Śmialiśmy się głośno i szczerze opowiadając różne zabawne historyjki. Tadeusz powiedział, że na jutro zaplanowali z Anią wycieczkę rowerową. I dodał, że jeżeli nie wzięliśmy żadnych sportowych strojów, to coś nam użyczą.

    – Spokojna głowa – odparłem. – Przewidzieliśmy, że coś takiego będzie miało miejsce i mamy co ubrać. Poza tym Kasia nas uprzedzała.
    – To dobrze, pokażemy wam nasze miejsce – mówił, jednocześnie puszczając oczko do swojej żony.
    – Tylko żebyś znowu nie przetyrał nas na jakieś morderczej trasie jak ostatnim razem – zaśmiałem się, wspominając ostatni wspólny wypad.
    – Spokojnie, to niedaleko – odpowiedział, śmiejąc się. – Pokażemy wam ładne miejsce na wysokiej skarpie nad rzeką.
    – Już jestem ciekawa – odpowiedziała Kaśka.

    Siedzieliśmy sobie, popijaliśmy trunki, rozmawialiśmy. Tadeusz pochwalił się ich nowym zakupem, wanną z hydromasażem – jacuzzi. Oczywiście do wspólnego wykorzystania. Obejrzeliśmy sobie, opowiedział mi o jej działaniu. Z zainteresowaniem i zaciekawieniem wysłuchałem wszystkich informacji. Na pewno chętnie skorzystamy w sprzyjającej sytuacji. Potem Tadeusz zaprosił Kasię do tańca. Ja nie chcąc być gorszy, tańczyłem z Anią. Chociaż tancerz ze mnie żaden. Pokręcę się, pogibam i tyle. Więcej w tańcu przeszkadzam niż prowadzę. Spojrzałem na żonę i przyjaciela. Widać było, że dobrze się bawią, co nie było dla mnie żadną tajemnicą. Bywaliśmy na wspólnych imprezach i widziałem, jak Tadek tańczy. Prowadził moją żonę z dużą swobodą, przesuwał dłonie po jej ciele, dotykając biodra, zmieniał kierunek jej kroków. Wirował nią, powodując unoszenie się sukienki odsłaniającej zgrabne nogi. Piersi swobodnie kołysały się podczas tańca, co potęgowało erotyczne wrażenie. Kiedy ustawiał się za nią, dłońmi obejmował talię, przesuwał dłonie na przód brzucha i po bokach piersi, a biodra przyciskał do jej pośladków. Ania w tym samym czasie starała się zrobić ze mnie trochę mniej drewnianego manekina. Co wcale mi nie przeszkadzało w zaglądaniu w jej dekolt. Nie ukrywałem wcale tego, że gapię się, a Ania, odchylając się do tyłu, pozwalała mi ujrzeć jeszcze więcej. Potem zamieniliśmy się i w wolnym tańcu przytulałem się do żony. Stykaliśmy się ciałami, głowę oparła na moim ramieniu, dłonie położyła na biodra. Ja przytrzymując ją za plecy, czułem rozgrzane poprzednim tańcem ciało. Pulsowało ciepłem. Zsunąłem dłonie niżej, wyczuwając pod palcami gumkę majtek. Pocałowaliśmy się. Przytuleni powoli kręciliśmy się dookoła. Nasze dłonie wędrowały wzdłuż ciał: plecy, biodra, pośladki. Ania z Tadkiem także nie próżnowali, widać było, że coraz namiętniej się całują. A że zrobiło się już dość późno, ciemno i coraz chłodniej, postanowiliśmy zakończyć wieczór. Posprzątaliśmy i udaliśmy się na spoczynek. I wcale nie rzuciliśmy się na siebie, by uprawiać wyuzdany grupowy seks. To, co miało przyjść, przyjdzie, samo się rozwinie i samo się zdarzy. Bez pośpiechu i bez szaleństwa.

    Wykąpaliśmy się i położyliśmy do łóżka. Jako że zawsze śpimy nago tak i teraz, u przyjaciół, położyliśmy się nagusieńko. Jak zwykle ułożyliśmy się na łyżeczkę. Leżałem za plecami Kasi. Przylegaliśmy do siebie jak największą powierzchnią swoich ciał. Jak zwykle dłoń ułożyłem na piersiach Kasi i jak zwykle przed snem delikatnie ugniatałem je. Lubimy tak zasypiać. Obejmowałem dłonią pierś, uciskałem, przesuwałem po sutku. Czułem, że powoli krew zaczyna napływać do kutasa. Na pewno Kasia czuła to na swoim tyłku.

    – Odwróć się – powiedziała.

    Zmieniliśmy pozycję. Stały element naszego zasypiania. Teraz Kasia leżała za moimi plecami, ręką obejmowała mnie. Przykryłem jej dłoń swoją. Leżeliśmy w ciszy, nasze oddechy zaczynały łapać wspólny rytm, coraz bardziej zapadaliśmy w sen, kiedy do moich uszu dotarł wyraźny i charakterystyczny dźwięk. Nasi przyjaciele uprawiali seks. Słychać było głośne jęki Ani. Zastanawiałem się, czy i Kasia słyszy, w sumie ciężko było nie słyszeć. Musiała. Wysunęła swoją dłoń spod mojej i powoli przesuwała po moim torsie, po piersiach i brzuchu. Kierunek ruchu stawał się oczywisty, zmierzała wprost ku kutasowi. Kiedy zacisnęła palce na nim, zaczęła powolutku poruszać dłonią. W szybkim tempie urósł do właściwych rozmiarów. Nie przestawała mnie masturbować, ja przesuwałem dłonią po jej tyłeczku, chociaż w tej pozycji było to mało wygodne. Odwróciłem się w jej stronę. Pocałowaliśmy się, język wsunąłem w jej usta, a ręką sięgnąłem pomiędzy uda, dotykając cipki. Była mokra. Położyła się na plecy, mogłem teraz łatwiej pieścić ją, miałem swobodny dostęp do żoninej cipki. Palcami przesuwałem po łechtaczce, czasami wsuwałem je w cipkę. Uniosłem jej nogę, leżałem bokiem ułożony do niej. Kutas leżał teraz na jej cipce. Zasłaniał całą szparę. Chwyciłem go w dłoń i zacząłem przesuwać wzdłuż mokrej pipki. Zawsze lubiła, jak główka kutasa z zewnątrz drażni jej łechtaczkę i wejście do cipki. Wsuwałem w nią lekko główkę, po czym wysuwałem i znowu przesuwałem na łechtaczkę. I tak kilka razy za każdym razem coraz głębiej chowając kutasa w cipce. Było widać i słychać, że Kasia coraz bardziej jest rozpalona, coraz bardziej podniecona i coraz bardziej spragniona, abym wypełnił ją kutasem. Widomym znakiem tego było to, że nogę, która leżała na mnie przyciągnęła do siebie, chwyciła pod kolano i wysoko unosząc, szeroko otwierała mi drogę do jej wnętrza. Nie musiała nic mówić. Wsuwałem kutasa, każdy wsuwany centymetr zaznaczała, pojękując. A kiedy włożyłem go w całości, głęboko zaczerpnęła powietrza. Jedną ręką przytrzymywała uniesioną nogę, druga sięgnęła niżej, złapała mnie za jajka, ścisnęła. W tej pozycji pieprzyliśmy się już nie raz, wiedziałem, że muszę powoli się poruszać. Zresztą sama pozycja nie pozwalała na mocne pchnięcia. Palce położyłem na łechtaczce, pieściłem ją. Powolne suwy i pracujące w tym samym rytmie palce powodowały wzrastające podniecenie Kasi. Jęczała, dyszała, stękała. Lubiłem widzieć ją w tej pozycji. Jedna noga szeroko odsunięta, druga przytrzymywana wysoko, miałem całkowity obraz jej cipki rozpychanej kutasem. Już dawno przestaliśmy słyszeć przyjaciół. A raczej nie przestaliśmy, tylko biliśmy skoncentrowani na sobie. Teraz byliśmy zajęci sobą i swoim zmierzającym do finału bzykankiem.

    – Dochodzę – wyjęczała Kasia.

    Poczułem jak mocno zaciska mięśnie cipki, słyszałem, jak jęczy, widziałem, jak obejmujące kutasa wejście cipki rytmicznie unosi się, próbując wypchnąć mnie ze środka. Nie przestawałem pieścić jej łechtaczki.

    – Proszę, spuść się – jęczała. – Nie wytrzymam tego dłużej.

    Ucieszyła mnie jej prośba. Czułem, że jestem na progu wytrzymałości. Wykonałem jeszcze kilka jak najgłębszych pchnięć powodujących jej głośny jęk i poczułem, jak przez trzon zaczynają przepływać kolejne fale spermy, którymi zalewałem jej wnętrze. Kilkukrotny wyrzut wypełnił jej cipkę. Zaczęła powoli odwracać się do mnie plecami. Cały czas starała się, aby nie wypuścić mnie z siebie, cały czas pilnując, aby kutas wypełniał cipkę. Przytrzymywała go dłonią, nie dopuszczając do wysunięcia. Udało się. Rękę ponownie ułożyłem na cyckach, kutas powoli zmniejszał wielkość, aż w końcu wysunął się z cipki. Ale tego już nie zarejestrowaliśmy, ponieważ zapadliśmy w głęboki sen.

    Obudziliśmy się, kiedy słońce było już dosyć wysoko. Leżałam z głową ułożoną na Jacka torsie. Kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam jego stojącego członka unoszącego cienką kołdrę, którą byliśmy okryci. Uwielbiam jego poranne erekcje. Zawsze fascynował mnie ten element męskiej fizjologii. Odrzuciłam kołdrę, aby przyjrzeć się penisowi. Patrzyłam. Stał dumnie, częściowo odsłaniając główkę. Leżałam i patrzyłam, nic więcej nie robiąc, kiedy do moich uszu dotarł głos Jacka:

    – Podoba ci się?

    A więc też już nie spał. Ciekawe jak długo tak leżał, nie odzywając się, tylko obserwując?

    – Oczywiście, że tak – powiedziałam. – I nigdy nie przestanie się podobać. Uwielbiam go.

    Po czym zsunęłam się niżej i językiem polizałam wzdłuż trzonu, a potem zamknęłam usta, na główce pokazując jak bardzo. Wyczułam smak wczorajszego wieczora. Odsunęłam się, uwalniając penisa, wstałam i poszłam do łazienki. Jacek wszedł, kiedy brałam prysznic. Wysikał się i władował do kabiny. Spłukaliśmy z siebie pozostałości nocy. Ubraliśmy się i przeszliśmy do kuchni. Ania i Tadek siedzieli przy stole, pili kawę.

    – Co tak długo – zapytała Ania. – Trzeba było spać, a nie się bzykać – zaśmiała się.
    – To dzięki wam – odpowiedziała Kasia. – Byliście tak głośno, że nie sposób było przejść obojętnie.
    – Trzeba było do nas przyjść i się przyłączyć – powiedziała przyjaciółka – wasza strata. Przygotowaliśmy wam tosty, zjedzcie i jedziemy na rowery. Koszyki już mamy spakowane.
    – Ok. Zjemy, przebieramy się i jazda.

    Po śniadaniu wróciliśmy na chwilę do pokoju. Założyłam sportowy top i krótkie przylegające spodenki do połowy ud, w których zawsze chodzę na fitness. Jacek założył koszulkę i spodenki. Wsiedliśmy na przygotowane wcześniej rowery i wyruszyliśmy w trasę. Prowadził Tadeusz. Powoli zmierzaliśmy do wyznaczonego celu. Pogoda nam dopisywała, słońce mocno świeciło, dając dużo ciepła. Jechaliśmy ścieżką rowerową, po około półgodzinnej jeździe Tadeusz zjechał w kierunku lasu. Prowadził teraz wąską ścieżką. Pokonywaliśmy kolejne kilometry aż zatrzymał się.

    – Teraz musimy przeprowadzić rowery przez ten młody las – powiedział do nas. – Idźcie za mną.

    Kiedy przebrnęliśmy przez ten las, wyszliśmy na niewielką polankę, która otwierała się na płynącą poniżej rzekę. Na samym brzegu skarpy leżało powalone drzewo, na którym można było, siedząc, podziwiać płynącą wodę. Sam brzeg rzeki porośnięty był jakimiś krzaczkami i roślinnością wodną. Naprawdę ładne miejsce osłonięte z trzech stron z otwartą na rzekę czwartą. Panowie ustawili rowery i rozłożyli koc.

    – Trochę się zgrzałam – powiedziała Ania. – Tadek daj mi, proszę chusteczki i nalej wina. Pić mi się chce.

    Tadeusz sięgnął do kosza i wręczył Ani pojemnik z wilgotnymi kosmetycznymi chusteczkami. Ania zdjęła koszulkę, pokazując nam swoje nagie niczym nieosłonięte, piersi. Zaczęła przecierać chusteczką kark i biust oraz brzuch. Odłożyła zużyte chustki i usiadła na kocu.

    – Kaśka zdejmuj górę, kładź się obok mnie i opalamy się – zaprosiła.

    Zachęcona przez koleżankę zdjęłam top, uwalniając piersi. Pozbawione uciskającego je materiału ukazały się w całej okazałości i swoim pięknie. Usiadłam obok. W tym czasie Tadeusz zdążył nalać wina i podał nam kieliszki. Ania wypiła prawie duszkiem, poprosiła o dolewkę i położyła się, wystawiając ciało do słońca. Leżałyśmy opalając się, przewracałyśmy się na brzuch, pozwalając słońcu opalać plecy, sączyłyśmy wino. Panowie usiedli nieopodal, opierając się o pień drzewa i spoglądali w naszą stronę, co nie mogło ujść naszej uwadze. Cicho rozmawiali między sobą, co chwilę zerkając. Co jakiś czas uzupełnialiśmy kieliszki. Wypity alkohol i przygrzewające słońce musiało w końcu odnieść skutek. Tadeusz i Jacek coraz głośniej coś komentowali, podśmiechując się czasami. Ania uniosła się na chwilę i patrząc w ich stronę, zapytała:

    – Co was tak bawi? Może podzielicie się z nami waszą wiedzą i pośmiejemy się razem?
    – A pewnie, że tak – odpowiedział Tadeusz. – Jak tak leżysz, to podwijają ci się trochę spodenki i prawie widać twoją cipkę.
    – To taka nowość dla ciebie? – odparła Ania. – Nie widziałeś wcześniej mojej cipki? Poza tym prawie robi różnicę.
    – Nie o to chodzi – argumentował. – Ale to jest bardzo ekscytujący widok. Na dodatek spodenki Kasi również dają ciekawy widok, bo ściśle przylegają do ciała.

    Kiedy to usłyszałam, spojrzałam na siebie. Faktycznie tak było, na co nigdy wcześniej nie zwróciłam uwagi. Materiał mocno przylegał do ciała, wyraźnie odciskając zarys bielizny.

    – Wiem, o czym myślisz, bo widzę, że tobie powoli powiększa się pitolek – odpowiedziała Ania. – Jak się rozbierzecie, to pokażę wam więcej, zboczeńcy – zaśmiała się. – A właściwie pokażemy, co Kasia? – mówiąc to, spojrzała w moją stronę.
    – Dlaczego nie – odpowiedziałam. – Sama jestem ciekawa czy są tacy odważni – prowokowałam.

    Nie musiałyśmy wcale długo czekać. Dopili wino, odstawili kieliszki i jak na zawołanie obaj ściągnęli koszulki i podnosząc się, zaczęli nie bez małych problemów, zdejmować spodenki. Odrzucili je za siebie i stanęli przed nami. Dumni, golusieńcy, ładnie zbudowani stali pozwalając nam się oglądać. Swobodnie jeszcze zwisające penisy, choć powoli nabrzmiewające napływającą krwią, pozwalały na porównywanie ich ze sobą, czego nie omieszkałyśmy robić, przy okazji głośno komentując budowę i wygląd i chwaląc ich ciała. Nie mogłyśmy dłużej czekać i spełniłyśmy obietnicę. Ania położyła się na plecach i unosząc biodra w górę, zsunęła swoje spodenki. Ja również rozebrałam się, zdejmując spodenki razem z majtkami i teraz obie również nagie siedziałyśmy, patrząc na naszych równie nagich panów. Obaj byli dobrze zbudowani, w końcu dbali o siebie i swoje ciała chodząc na siłownię. Penisy różniły się trochę. Dwóch takich samych nie znajdziesz. Marka był pokaźnych rozmiarów, nawet w niepełnym wzwodzie, tymczasem penis Tadeusza okazał się ku mojemu zaskoczeniu, niewiele mniejszy, może odrobinę, ale wydawał się ciut grubszy. Co też ta Anka wcześniej mówiła? Że Tadeusz ma mniejszego niż Marek? Nie ulega wątpliwości, że oba, jak i ich właściciele, stanowiły obiekty naszego dużego zainteresowania.

    – I co? Będziecie tak stać i gapić się? – zapytała Anka – Na kolana i liż mi cipkę – rozkazała swojemu mężowi, szeroko rozsuwając nogi.

    Tadeusz posłusznie uklęknął, pochylił się i zaczął ją całować i pieścić językiem. Ania położyła się i przytrzymując mu głowę, spojrzała w naszą stronę. Marek tymczasem usiadł za moimi plecami, oparłam się o jego tors, dłońmi nakrył moje piersi i zaczął je delikatnie pieścić. Ugniatał i drażnił sutki, obejmował całe piersi, uciskał i jednocześnie całował i lizał mój kark. Odchyliłam maksymalnie do tyłu głowę, nakryłam dłońmi jego ręce, chciałam kontrolować i kierować nim. Czułam jak podniecenie, zarówno to przychodzące spod jego dłoni, jak i z widoku, który mieliśmy, zaczyna narastać. Czułam, jak pęcznieje jego członek. Poprawił się trochę, tak że teraz czułam go ułożonego wzdłuż kręgosłupa. Wyciągnął swoje dłonie spod moich, a właściwie pozwoliłam mu na to, i zaczął przesuwać je w dół. Otworzyłam się dla niego, pozwoliłam, aby sięgnął do mojej cipki. Zatrzymał się na łechtaczce i drażnił ją w moim ulubionym rytmie. Udało mi się wcisnąć jedną rękę za plecy i trzymałam członka męża w dłoni. Cały czas widzieliśmy z Markiem, jak Tadeusz pieści Anię, przesuwa językiem wzdłuż jej płatków waginy, jak zagłębia go w jej wejściu, jak sprawia jej przyjemność. Ania tymczasem sięgnęła dłonią do mojej nogi i głaskała mi łydkę. Tadzio oderwał głowę od Ani.

    – Teraz twoja kolej – powiedział i położył się obok niej.

    Jego penis sterczał w górę, krew napłynęła i wielkość uległa wyraźnej zmianie. Ania zmieniła pozycję tak, że teraz klęczała bokiem do męża a tyłem do nas, ukazując nam swoją otwartą, wilgotną cipkę i wypięte pośladki. Była na tyle, blisko, że stopy miała ułożone pomiędzy moimi nogami. Oglądaliśmy ją, cały czas nie przestając się pieścić. Podniecona takim widokiem sięgnęłam ręką do przodu. Położyłam dłoń na jej pupie. Kiedy poczuła ją na sobie, przerwała na chwilę pieszczenie Tadeusza. Odwróciła głowę w naszą stronę i przyzwalająco potaknęła. Zachęcona jej przyzwoleniem przesunęłam dłoń niżej, sięgając do mokrej szparki. Odnalazłam łechtaczkę i zaczęłam ją pieścić. Potem zsunęłam palec niżej, a właściwie w pozycji, jaką miała, wyżej. Zatrzymałam palec na otwartym wejściu do pochwy. Poczułam jak, Ania delikatnie przesuwa biodra w tył, tak, że palec sam zaczął znikać w jej wnętrzu. Cały czas nie przestawała jednocześnie pompować kutasa swojego męża. Wyciągnęłam ręka zza swoich pleców i teraz obie zajęły się pieszczeniem Ani. Czułam, jak Marek przesuwa mnie biodrami bliżej, abym miała wygodniejszą pozycję podczas pieszczot przyjaciółki. Ja wsuwałam i wysuwałam z niej palec, a drugą dłonią pieściłam łechtaczkę. Palce Marka cały czas skupione były na sprawianiu mi przyjemności tak jak ja sprawiałam przyjemność Ance. Po pewnym czasie, kto wie, ile to trwało, wyjęła kutasa z ust i cały czas trzymając go w dłoni, odwróciła głowę w naszą stronę.

    – Chcesz spróbować? – zapytała, odsłaniając mi trzymanego w dłoni sterczącego penisa.

    Kiedy usłyszałam pytanie, jednocześnie poczułam, jak biodra Marka popychają mnie do przodu, dojąc jednoznaczny sygnał, że jemu ten pomysł się podoba, że on chciałby to zobaczyć. Sama bardzo byłam ciekawa, chciałam spróbować innego faceta, więc przyjęłam zaproszenie. Ania przesunęła się lekko w bok, robiąc mi miejsce. Znajdowała się teraz pomiędzy nami a Tadeuszem. Chwyciłam w dłoń penisa Tadzia. Szczerze mówiąc, ledwo go objęłam, był gruby i wcale niewiele mniejszy od penisa mojego męża. Purpurowa główka lśniła w słońcu od śliny, którą zostawiła Ania. Kilka razy na próbę, powoli potarłam go, po czym pochyliłam się, wysuwając język. Polizałam nieśmiało. Smakował inaczej niż penis mojego męża. Może, dlatego, że przed chwilą lizała go Ania. Przyzwyczajona do rozmiaru Marka mogłam swobodnie zmieścić go w buzi. Zaczęłam wsuwać go i wysuwać, a właściwie poruszać głową chowając i odkrywając. Zapamiętale pieściłam Tadeusza, kiedy poczułam, jak moją cipkę zaczyna penetrować palec. Oderwałam głowę od członka i spojrzałam w tył. Za mną klęczał Marek i wsuwał palce w moją cipkę. Zobaczyłam także Anię, która ze spokojem i oddaniem poświęca się pieszczeniu jego penisa, sięgała ręką do jego jąder i trzonu. Była teraz zwrócona przodem do Marka a tyłem do Tadzia, który z kolei zaczął wsuwać swoje palce w jej cipkę. Kiedy ona zdążyła to zrobić? Przez jakiś czas pieściliśmy się i tylko do naszych uszu dochodził jęk dostarczanych przyjemności i dyszenie nabieranego głęboko powietrza.

    – Kasia? – naraz zapytała Ania. – Czy Marek może mi wsadzić? – pytała dalej. – Pragnę go, a w zamian ty sobie poujeżdżaj Tadzia.
    – Jest twój – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do Marka.

    Kiedy tylko to usłyszała, odwróciła się do niego tyłem, wysoko unosząc biodra. Jednocześnie całowała się z Tadeuszem. Ja w tym czasie zmieniałam pozycję tak, aby biodra trzymać nad Tadeuszem. Chwyciłam jego kutasa w dłoń i spoglądając Markowi w oczy, czekałam, aż zacznie penetrować Anię.  Można powiedzieć, że prawie równocześnie zaczęliśmy swój ruch, on w cipkę Ani, ja nabijając się na kutasa przyjaciela. Powoli nasuwałam się do momentu, kiedy zmieścił się cały. Oparłam dłonie o tors Tadeusza i zaczęłam jazdę. Marek rozpoczął w tym czasie już regularne posuwanie Ani. Trzymał ją mocno za biodra i wbijał kutasa. Słychać było, jak uderza swoim ciałem w jej pośladki. Spocone ciała wydawały charakterystyczne plaskanie. Anka oparła głowę na swoim mężu. Wiedziałam, że Ani jest dobrze, że penis Marka rozpiera jej wnętrze, powoduje wzmagającą się przyjemność. Ja również dostarczałam sobie wiele nieznanych wcześniej doznań. Nigdy jeszcze nie penetrował mnie penis inny niż mojego męża. Trochę inny kształt powodował, że moja pochwa musiała dostosować się do innych warunków, do innego kształtu, innego obwodu, do innej długości. Czułam, jak penis sięga w inne obszary mojego ciała. I pochwa bardzo szybko odnalazła się w tej sytuacji. Koncentrowałam się na swoich odczuciach, nie przestając poruszać biodrami. Było mi przyjemnie. Niespodziewanie poczułam mocne drżenie kutasa i Tadeusz zaczął napełniać mnie kolejnymi falami nasienia. Czekałam, aż uspokoi się i zsunęłam się z niego. Nie miałam orgazmu i wcale nie miałam z tym problemu. Najważniejsze było, że miałam dużo przyjemności. Na orgazm przyjdzie jeszcze czas. Czułam, jak z pochwy powoli wypływało nasienie. Słyszałam coraz głośniejsze jęki Anki i głośne sapanie Marka, który wykazywał oznaki zbliżającego się orgazmu. Mocne suwy powodowały, że całe ciało Ani drgało. Drżała i głośno jęczała, kiedy zatrzymał się głęboko w niej i zaczął wyrzucać z siebie nasienie w kolejnych falach orgazmu, głośno przy tym sapiąc. Całą czwórką opadliśmy na koc i leżeliśmy w ciszy, kontemplując przeżytą przed chwilą przyjemność. Oddechy wracały do neutralnego rytmu, powoli podnosiliśmy się i spoglądaliśmy na siebie, akceptując zaistniałą sytuację. Sięgnęliśmy po chusteczki i zaczęliśmy wycierać swoje ciała. Kiedy doprowadziliśmy się, do jako takiego porządku Ania powiedziała tylko:

    – Zgłodniałam.

    I rzuciła się do koszyka, sięgając po przygotowane kanapki. Zaczęliśmy jeść. Kiedy nasyciliśmy swój głód, przenieśliśmy koc na leżący pień drzewa i nie ubierając się, usiedliśmy na nim, patrząc w kierunku rzeki. Długo siedzieliśmy w ciszy, popijając tylko, co jakiś czas wino. Ciekawe jak wtedy wyglądaliśmy? Czwórka nagich ludzi siedząca i patrząca na powoli płynącą rzekę i słuchająca tylko odgłosów natury. Żaden trup w tym czasie rzeką nie spłynął. Znaczy to, że nie mamy wrogów albo za krótko siedzieliśmy. Słońce powoli przesuwało się po niebie, co jakiś czas przysłaniane niewielkimi chmurami. Zaczynaliśmy myśleć już o powrocie. Ubraliśmy się i uporządkowaliśmy miejsce. Zabraliśmy rowery i wracając na ścieżkę, ruszyliśmy w drogę powrotną. Kiedy wyjechaliśmy z lasu, niebo przysłaniały już ciemne chmury i zrobiło się odczuwalnie chłodniej. Tadeusz spojrzał na niebo i powiedział:

    – Mam nadzieję, że nie dopadnie nas deszcz. Musimy się spieszyć.

    Mocniej nacisnęliśmy na pedały, wyraźnie zwiększając tempo jazdy. Jednak nic to nie dało. Przez niebo przeszedł głośny trzask, a po chwili zaczęły spadać pierwsze krople deszczu z każdą chwilą coraz bardziej intensywne. Dojechaliśmy już w pełnym deszczu, cali mokrzy tak, że nie było żadnego suchego miejsca na naszych ciałach. Zsiedliśmy z rowerów.

    – Ja z Markiem schowam rowery, a wy dziewczyny najlepiej będzie, jak wskoczycie do jacuzzi – powiedział Tadek. – Woda jest tam ciepła, rozgrzejecie się. My za chwilę dołączymy.
    – Nie ma sprawy – odparła Ania. – Po drodze możesz przynieść winko. Napijemy się jeszcze.

    Kiedy chowałem z Tadeuszem rowery do garażu, dziewczyny ruszyły do domu. My weszliśmy od strony garażu. Mokre buty zostawiliśmy obok. Przechodząc do kuchni po wino i kieliszki widzieliśmy mokry ślad, jakie obie zostawiły, idąc przez dom w stronę tarasu. Musiały tak jak my zdjąć buty, ponieważ widzieliśmy wyraźne odciski stóp. My również znaczyliśmy swoją trasę mokrymi plamami. Otwierając wino, widzieliśmy, jak stoją na tarasie i zdejmują resztę mokrych rzeczy i nago wchodzą do wanny.

    – Fajne i ładne mamy dziewczyny – powiedział Tadek.
    – Oczywiście, bez dwóch zdań – przytaknąłem.

    Wzięliśmy kieliszki, suche ręczniki i szybko ruszyliśmy ich śladem. Kiedy stanęliśmy przed wanną, widzieliśmy siedzące dziewczyny w środku, każda w jednym z rogów gdzie znajdowały się dysze masujące, woda przyjemnie bulgotała. Nalaliśmy do kieliszków wina, podaliśmy paniom.

    – Szybko rozbierajcie się i wchodźcie do środka – zachęcała Ania.

    Nie czekaliśmy, z małymi problemami zdjęliśmy mokre ubranie i wskoczyliśmy do wanny, zajmując wolne narożniki. Ciepła woda spowodowała, że szybko zrobiło się przyjemnie. Fajnie siedziało się w wannie z ciepłą wodą, kiedy dookoła padał deszcz. Oparłem się plecami, czując, jak dysze wyrzucają strumienie wody, które uderzały o moje plecy. Spojrzałem w kierunku mojej żony. Widziałem wokół niej bulgoczącą wodę, która w bardzo erotyczny sposób poruszała jej ukrytym pod wodą biustem. Spojrzała na mnie i posłała mi szeroki uśmiech. Aby prowadzić rozmowę, należało podnosić głos, ponieważ trzeba było pokonać hałas wytwarzany przez pracującą wannę.

    – Tadeusz nalej nam jeszcze – powiedziała, a właściwie krzyknęła Ania.

    Tadek podniósł się i wyszedł z wanny, aby napełnić ponownie kieliszki. Kiedy napełnił jej kieliszek, pochylił się i pocałował. Oddała mu pocałunek. Napełnione kieliszki szybko zostały opróżnione i należało je uzupełnić. Teraz ja zająłem się kieliszkami. Czas powoli nam mijał, siedzieliśmy w wannie, rozmawialiśmy. Zdążyło już się wypadać, słońce ponownie zaczęło przygrzewać.

    – Muszę wam coś powiedzieć – zaczął Tadeusz, spoglądając w kierunku Ani. – Kilka dni temu siedzieliśmy w jacuzzi. Musiałem na chwilę wyjść. Kiedy wróciłem, zobaczyłem moją Anię, która siedzi na kolanach odwrócona plecami do środka wanny. Rękoma mocno trzymała się brzegu wanny. Widziałem tylko jej plecy i bulgoczącą wokół niej wodę. Obszedłem wannę, aby stanąć na wprost niej i wiecie, co zobaczyłem? Nie uwierzycie? Normalnie się masturbowała. A właściwie nie normalnie, bo normalnie to robi to palcami. A wtedy to strumień wody ją drażnił. Spoglądała na mnie i jęczała, a woda uderzała w jej cipkę.
    – Tak było – potwierdziła Ania. – To było niesamowite odczucie – dodała, patrząc w kierunku Kasi – musisz spróbować.
    – Jak zobaczyłem, co robi, to momentalnie kutas mi stanął. Podszedłem bliżej, a Ania zaczęła robić mi loda – kontynuował opowiadanie. – A woda cały czas atakowała jej cipkę.

    Spojrzałem na Anię, uśmiechnięta pokiwała na Kasię palcem, aby się zbliżyła. Przesunęła się w jej kierunku. Wtedy pochyliła się do niej i powiedziała:

    – W tajemnicy powiem ci, że wypróbowałam wszystkie miejsca. Jak byłam sama w domu, to przysiadałam się do każdego rogu wanny, a woda dostarczała mi przyjemności. Każdy na różne sposoby, bo w każdym rogu dysze są ustawione inaczej. Mam swoje ulubione miejsce – i wskazała to, które zajmowałem teraz. – Zaproszę cię samą i się zabawimy – powiedziała.
    – Chętnie spróbuję – odpowiedziała Kasia. – Marek mnie przywiezie i zrobimy sobie babski wieczór, zaproszenie przyjęte.

    Oczywiście obie powiedziały to na tyle głośno, że wszystko słyszeliśmy. Po tych słowach moja żona zbliżyła się do mnie. Sięgnęła dłonią pod wodę i szybko odnalazła mojego kutasa. Był już gotowy do akcji. Zacisnęła na nim dłonie, pochyliła się i mocno wepchnęła język w moje usta. Przyciągnąłem ją do siebie i posadziłem na kolanach. Sięgnąłem dłonią pomiędzy jej rozłożone uda, dotknąłem cipki i pokonując opór wody, wsunąłem w nią palce. Uwiesiła się na mnie, jęcząc. Tadek i Ania także nie próżnowali. Siedział na brzegu wanny, a ona pochłaniała kutasa ustami. Chwilę trwała taka zabawa.

    – Przenieśmy się do sypialni – zaproponowała Ania.

    I ciągnąc za fiuta, wyprowadziła swojego męża z wanny. Sięgnęli po ręczniki i trochę wytarli swoje mokre ciała. Kiedy i my wycieraliśmy się, Tadek wyłączył wannę. Anka poprowadziła nas do sypialni i położyła się na łóżko. Tadeusz rzucił się na nią. Wsadził głowę pomiędzy uda i lizał cipkę. Kasia popchnęła mnie na łóżko. Zajęła się moim kutasem. Leżąc obok Ani, mogłem swobodnie dosięgnąć do jej cycków, co też robiłem. Ssałem jej brodawki, mnie ssała Kasia, a Tadeusz ssał i lizał cipkę Anki.

    – Tadek zamień się z Kasią – wyjęczała Ania. – Liż jej cipkę, a Marek niech zajmie się moją.

    Nastąpiła zmiana. Teraz obydwaj sięgaliśmy językami do cipek naszych rozpalonych żon, a one w tym samym czasie zajmowały się swoimi cyckami. Kutasy sterczały, cipki były bardzo mokre, a emocje robiły się coraz większe. Podniecenie narastało, nadszedł czas na wsadzenie kutasów w cipki. Odwróciliśmy dziewczyny na brzuchy, leżały teraz w poprzek łóżka, jedna obok drugiej i cały czas całowały się, na chwilę chwytając powietrze i znowu przysysając się do siebie w namiętnych pocałunkach. Uniosłem biodra Ani wyżej tak, abym mógł w miarę łatwo włożyć kutasa. Tadeusz zrobił to samo z dupką Kasi. Obie teraz wystawały i czekały na penetrację. Zaczęliśmy je pieprzyć. Szło nam sprawnie i coraz głośniejsze jęki informowały, że jest im dobrze i podoba się im taka aktywność. Nie miały już czasu na pocałunki, mocnymi suwami dostarczaliśmy im podniecających doznań. Głowy miały oparte o materac i jęczały pod wpływem wypełniających je kutasów. Czułem, że zbliżam się coraz szybciej do końca, mocno trzymając biodra Anki, wpijałem się najgłębiej, jak potrafiłem. Sięgnęła ręką pomiędzy swoje rozszerzone uda i chwyciła moje jajka. Każdy mój suw powodował, że palce zaciskały się na mosznie, dostarczając nieznanych mi do tej pory przyjemności. Zatrzymałem się głęboko w niej. Przez drżącego kutasa zaczęły przechodzić kolejne fale orgazmu, sperma zalewała jej wnętrze. Po kolejnej fali znowu zacząłem się ruszać, jednocześnie wyrzucając z siebie resztki nasienia. Spełniony opadłem na nią, przygniatając plecy swoją osobą. Razem z Anią spoglądaliśmy teraz na parę tuż obok nas. Tadeusz zdążył w międzyczasie odwrócić moją żonę na plecy i teraz trzymał ją za wysoko uniesione nogi i pracował niczym kafar jednostajnym rytmem wysuwając i wsuwając kutasa. Z ust Kasi dobywał się głośny jęk świadczący o dostarczanej przyjemności. Ania sięgnęła dłonią i dotknęła łechtaczki Kaśki. Zaczęła ją pieścić w tym samym rytmie. Widziałem, jak jej palce śmigają po wypukłym punkcie wychylonym spomiędzy napiętych warg. Naraz Kasia krzyknęła głośno i zaczęła konwulsyjnie rzucać się na łóżku, głośno jęcząc w orgazmie. Zobaczywszy to, Tadeusz przestał powstrzymywać się i sapiąc, zaczął się spuszczać. Teraz z kolei on wypełniał cipkę mojej żony, tak jak przed chwilą ja robiłem z jego żoną. Chwycił kutasa i powoli zaczął opuszczać uroczą jamkę mojej żony. Tuż za wychodzącą główką pojawiły się ciągnące się z cipki wstążki spermy, nadal łączące ich ciała. Opadł na łóżko. Leżeliśmy we czwórkę, patrzyliśmy w sufit i uspokajaliśmy emocje. Nasze mokre od potu, wody i wydzielin ciała powoli odzyskiwały spokój.

    – Co to było? – odezwała się Kasia. – Co za uczucie, rewelacja.
    – Mnie też się podobało – powiedziała Ania. – Czegoś takiego się nie spodziewałam. A wy panowie? Jak wrażenia?
    – Jest super – odpowiedziałem, na co Tadeusz tylko przytaknął.
    – Dobra, my z Kaśką idziemy wziąć prysznic – pociągnęła do łazienki moją żonę. – Potem wy. Tadek wyjmij ręczniki z szafy.

    Ania, łapiąc mnie za dłoń, poprowadziła do łazienki. Usiadła na toalecie i wysikała się, po czym odsunęła drzwi kabiny prysznicowej, weszła do środka i zaczęła ustawiać wodę. Ja także usiadłam na toalecie i wysikałam się. Spuściłam wodę.

    – Wchodź, miejsca wystarczy dla nas obu – zaprosiła mnie, widząc, że nadal siedzę.

    Podniosłam się i weszłam, zasuwając drzwi. Miejsca było tyle, że mogłyśmy swobodnie stać obok siebie i myć nie przeszkadzając jedna drugiej. Woda powoli spływała z deszczownicy, nabierałyśmy na dłonie płyn i się myłyśmy.

    – Twój mąż ma fajnego kutasa – odezwała się Ania. – Jeszcze nikt mnie tak nie wypełniał, jak on – kontynuowała. – A jaką ma dużą główkę. Podoba mi się.
    – Twój też mu nie ustępuje w niczym, gruby i rozpierający – zrewanżowałam się przyjaciółce. – Dobrze, że zdecydowaliśmy się na ten ruch – dodałam.

    Zamknęłam oczy, uniosłam głowę do góry i czułam, jak woda obmywa moje ciało, jak spłukuje mydło, jak zmywa zmęczenie.

    – A ja mam ochotę na jeszcze, na coś innego – usłyszałam szept Anki i poczułam jej dłoń na swojej szyi.

    Uciekłam spod strumienia wody, pochyliłam głowę i otworzyłam oczy. Ania spoglądała na mnie swoimi zielonymi oczami i powoli przysuwała bliżej. Położyłam dłonie na jej biodrach. Nasze ciała przylgnęły do siebie, stanęła na palce i pocałowała mnie. Oddając pocałunek, przesunęłam dłonie na jej pośladki. Ania również objęła mój tyłeczek, a usta zsunęła niżej i zaczęła całować moje piersi. Czułam, że palcami sięga niżej, zsuwa je, sięgając od tyłu do mojej szparki. Oderwała się na chwilę, odwróciła i ustawiła minimalny strumień wody, można powiedzieć, że woda tylko kapała. Wróciła do mnie i przyparła do ściany. Pod plecami czułam chłód ściany, a z przodu usta Ani zamykały się na moich sutkach. Ssała je, lizała, ściskała, coraz bardziej napierając na mnie. Jej dłonie w tym czasie też nie próżnowały. Wsuwała je pomiędzy moje nogi, odnajdywała bezbłędnie nabrzmiałą łechtaczkę i wilgotną cipkę. Kiedy uklęknęła i zaczęła mnie lizać, myślałam tylko o tym, aby nie przestawała, aby doprowadziła mnie do szczytu, niezależnie ile by to trwało. I zdecydowanie wyczuła moje pragnienie. Nie przestając lizać, zaczęła wsuwać we mnie palec. Szeroko rozsunęłam nogi, ułatwiając jej drogę, chociaż ciężko było utrzymać mi równowagę. Przytrzymywałam głowę Ani dociskając do swojego łona, a jej język dokonywał cudów zręczności, omiatając łechtaczkę. W tym miejscu, pod tym prysznicem miałam pierwszy orgazm w pozycji stojącej. Inny niż wszystkie do tej pory. Głośno jęczałam, prosząc, aby nie przestawała. Nie byłam w stanie dalej utrzymać tej pozycji. Zsunęłam się plecami po ścianie i pacnęłam tyłkiem o podłogę. Kiedy spojrzałam pomiędzy swoje nogi, zobaczyłam, jak z mojej cipki wysuwają się dwa palce Ani. Nie wiedziałam, kiedy zaczęła mnie posuwać dwoma palcami, nawet nie miałam świadomości tego faktu. Ponownie wróciłyśmy do całowania. Usta, języki, dłonie, ciała splecione w zupełnie innym miłosnym uniesieniu. Kobieta kobiecie potrafi sprawić dużo przyjemności. Wyszłyśmy spod prysznica, Ania zaczęła wycierać włosy i zawiązała sobie turban na głowie. Potem założyła szlafrok i powiedziała:

    – Musiałam ci się zrewanżować za tamten masaż. Mam nadzieję, że mi się udało.
    – Nawet się tego nie spodziewałam – odpowiedziałam, zakładając szlafrok i wycierając włosy.
    – Uwolnijmy łazienkę dla panów – odparła i poszłyśmy do pokoju.

    Tadeusz otworzył szafę i wyjął kilka ręczników. Jeden rzucił mi, drugim sam się okrył. Ogarnęliśmy trochę pościel, otworzyliśmy szerzej okno i przeszliśmy do salonu. Nalaliśmy wina w kieliszki i usiedliśmy, pijąc i za dużo nie mówiąc. Po dłuższym czasie weszły do salonu nasze Panie. Na głowach miały turbany zrobione z ręczników i ubrane w szlafroki.

    – Długo was nie było, zgubiłyście się? – zapytał Tadeusz.

    Widząc nas siedzących i popijających wino Ania, śmiejąc się, powiedziała:

    – Spadajcie do łazienki, weźcie prysznic i wracajcie do nas. Może się jeszcze do czegoś przydacie. Tylko nie róbcie tego, co my – zakończyła, się śmiejąc.

    Ciekawe co one robiły w tej łazience? Przebiegła mi myśl. I domyśliłem się, że się pieściły. Szkoda, że nie mogłem być tego świadkiem. Nasz prysznic wyszedł bardzo szybki i jeszcze szybciej wróciliśmy do dziewczyn. Siedziały owinięte w szlafroki, spod których można było zobaczyć odsłonięte nagie części ciała, włosy mokre w nieładzie powoli się suszyły. Wróciliśmy nadzy, wcale nie okrywaliśmy się, ponieważ liczyliśmy na jeszcze jakieś atrakcje. Stanęliśmy naprzeciw Kaśki i Anki siedzących na kanapie z kieliszkami wina. Ciekawe, o czym rozmawiały, jak nas nie było? Spoglądały na nas z wyraźnym zainteresowanie.

    – Macie ochotę na coś jeszcze – zapytałem, chwytając kutasa, którego zacząłem pocierać, spoglądając w ich stronę.

    Tadeusz nie chcąc być gorszy, również zaczął się masturbować. Dziewczyny odstawiły kieliszki, spojrzały na siebie i jakby na zawołanie odsunęły poły szlafroków, odsłaniając swoje wdzięki.

    – Konkurs masturbacji, super – zapiszczała Ania. – Kto ostatni dojdzie, wygrywa – powiedziała i sięgnęła dłonią pomiędzy swoje uda.
    – Na 100 wygram – powiedziałem. – Bo nie wiem, czy jestem w stanie jeszcze się spuścić.
    – To niesprawiedliwe – odpowiedziała na to Kasia, szeroko rozsuwając nogi i odchylając fałdy cipki, ukazując nam mokre wejście.

    Stanęliśmy z Tadeuszem tuż przy swoich żonach, które siedząc na kanapie, oddawały się powoli pieszczeniu swoich ciał. Trzymając kutasa i ruszając ręką, spoglądałem na obie. Palce Kaśki koncentrowały się na nabrzmiałej i widocznej kulce łechtaczki, tymczasem palce Anki zanurzały się, penetrując swoje wnętrze. Mój kutas pod wpływem zarówno widoku, którym mnie raczyły dziewczyny, jak i moich rękoczynów nabrał właściwej wielkości. Stałem, pocierałem trzon, wysuwałem główkę spod napletka, drugą dłoń położyłem na dole brzucha. Przysunąłem się jeszcze bliżej tak, że teraz stałem, pomiędzy rozsuniętymi nogami Kaśki bacznie obserwując, jak sobie sama sprawia przyjemność. Widziałem powiększające się plamy czerwieni zdobiące jej piersi, słyszałem coraz bardziej jęczące dźwięki dochodzące z jej ust i wiedziałem, że dojdzie szybciej ode mnie. Kiedy spojrzałem na przyjaciół, zobaczyłem, że Tadeusz pochyla się nad swoją żoną i skrapla jej piersi nasieniem podczas swojego orgazmu, po czym bezsilnie siada pomiędzy jej nogami, patrząc, jak doprowadza się do spełnienia. Ania drżała w podnieceniu, palce szybko przemieszczały się, dbając o rozkosz. Wróciłem spojrzeniem do Kasi. Pieszcząc się, patrzyła szeroko otwartymi oczami we mnie, na chwilę spoglądając na moją dłoń drażniącą kutasa. Wysuwała język, oblizując usta, prowokując mnie do szybszego skończenia. Spoglądając pomiędzy jej nogi, delektowałem się widokiem palców na łechtaczce, otwartej cipce i coraz szybciej poruszałem dłonią. Kasia zauważyła, że przyspieszyłem. Sama również czuła, że zbliża się do upragnionego orgazmu, chociaż zapewne bardzo chciała, abym to ja skończył szybciej. Nagle, choć spodziewanie, zatrzymała dłoń na cipce, widziałem, jak jej płatki rytmicznie pulsują, otwierają się i zamykają w kolejnych fazach orgazmu. Cały czas patrzyła na mnie, a ja będąc już u kresu wytrzymałości, przyłożyłem główkę kutasa pomiędzy jej piersi. Ścisnęła je mocno, uwięziwszy kutasa, z którego powoli wypłynęła skromna strużka nasienia, znacząc jej ciało pojedynczymi perełkami.

    – Zwycięzca może być tylko jeden – powiedziałem, po czym opadłem na kanapę obok mojej żony.

    Wykończony, ale spełniony leżałem obok swojej żony. Kasia również wyglądała na zadowoloną. Po Ani i Tadeuszu również było widać wyraźne oznaki zmęczenia. Jednak z całej naszej czwórki emanowało zadowolenie i radość wynikające z przeżycia ekscytujących doświadczeń.

    – Nie wiem jak wy, ale ja muszę zdecydowanie się trochę przespać – powiedziała Ania. – Jestem trochę wyczerpana, a jeszcze wieczór przed nami – dodała.

    Zmęczeni i wyczerpani fizycznie, ale zaspokojeni seksualnie, przynajmniej chwilowo, dowlekliśmy się do swoich sypialni i usnęliśmy jak małe dzieci. Przerwa na sen i odpoczynek dobrze na naszą czwórkę wpłynęła. Ubraliśmy się nieco i wychodząc z sypialni, słyszeliśmy krzątających się przyjaciół.

    – Dobrze, że już jesteście – powiedziała Anka. – Kaśka chodź mi pomóż przy surówce, a ty Marek pomóż Tadziowi przy grillu.

    Zostawiłem dziewczyny w kuchni i wyszedłem na ogród. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, ale ciepła temperatura nadal się utrzymywała w powietrzu. Zapach smażącego się mięsa smakowicie rozchodził się dookoła. Sięgnąłem po butelkę piwa i otworzywszy ją, stuknąłem w piwo kolegi i pociągnęliśmy łyka. Kiedy dziewczyny przyszły z kuchni, mięso zdążyło się ładnie przypiec i było gotowe do spożycia. Nałożyliśmy sobie na talerze i jedliśmy, rozmawiając. Czas szybko mijał, jedzenie się kończyło, rozmowom nie było końca, a dzień powoli zbliżał się do zakończenia.

    &am

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa mężatka

    Kontynuacja opowiadania “Pierwszy raz, trójkąt”.

  • Prezent i jego konsekwencje.

    Dostałam od Męża prezent. Często robimy sobie różne prezenty, nie czekamy na jakieś specjalne okazje. Prezenty bywają mniej lub bardziej erotyczne. Jeżeli coś nam się spodoba albo zagnieździ się jakaś myśl w głowie to kupujemy i podarowujemy drugiej połówce. Czy prezenty pozostaną schowane w szafie lub czy je wykorzystamy pozostaje tylko i wyłącznie w gestii osoby obdarowanej. Nie ma przymusu, jest tylko chęć. Bez żadnego napięcia, bez żadnych oczekiwań. Rodzi się pomysł, jest prezent a druga strona decydowała czy skorzystać bądź wykorzystać prezent. I każda decyzja była akceptowana. Nie zawsze decydowaliśmy się korzystać z dostarczonych prezentów, często były tematem późniejszych rozmów. Czasami wracaliśmy zarówno do wykorzystanych jak i niewykorzystanych prezentów. A do ulubionych to bardzo często. Tym razem był to prezent, jak wspomniałam, dla mnie.

    Ale wracając do najnowszego prezentu. Miałam wolny dzień. Budzik wyłączony więc obudziłam się kiedy słoneczko już było na niebie. Otworzyłam oczy, przeciągnęłam się mocno. Kiedy odrzuciwszy kołdrę usiadłam na łóżko zauważyłam, że na stoliku obok czeka na mnie pięknie zapakowana paczuszka. Nie za duża, nie za mała. Dostałam prezent. Zastanawiałam się, co może zawierać, ale nie rzuciłam się do otwierania, nakręcałam pozytywne emocje oddalając chwilę otwarcia. Wiedziałam, że zainteresuje lub zaintryguje mnie zawartość. Tego mogłam być pewna. Nie ruszając paczuszki wstałam i zaczęłam swój wolny dzień. Toaleta, kilkanaście minut ćwiczeń dla utrzymania jako takiej formy fizycznej, kąpiel. Kiedy zrobiłam wszystko co miałam do zrobienia. Cały czas gdzieś z tyłu głowy miałam projekcje różnych rzeczy, które może zawierać paczka. Bielizna, gadżet, książka? Bieliznę lubię, sama potrafię Go zaskoczyć swoim strojem. Mam w kolekcji kilka ciekawych kreacji, majtki z wyciętym krokiem, półstaniki odsłaniające całe piersi czy prześwitujące kompleciki podgrzewające sypialniana atmosferę. Oboje lubiliśmy bieliznę, u Niego to raczej była norma, który mężczyzna nie lubi erotycznej bielizny? Wróciłam do czekającej mnie niespodzianki. Usiadłam na łóżko i zaczęłam rozpakowywać. Obstawiałam, że będzie to jakaś fikuśna bielizna, którą mój Mąż bardzo lubił, a ja także nie miałam nic przeciwko, aby ją ubierać. Zazwyczaj miałam ją na sobie bardzo krótko. No chyba, że… scenariusz przewidywał inne rozwiązania. Odwiązałam wstążkę, która przewiązywała papier. Tak jak się domyśliłam, bielizna. Po rozwinięciu moim oczom ukazało się ładne pudełko, na obrazku, którego zobaczyłam stojącą kobietę ubraną w seksowne majteczki. Nic więcej na sobie nie miała. Przepraszam na głowę miała jeszcze założoną przepaskę na oczy. Poza tym była goła. No, no, no, ciekawe, co też wyobraża sobie mój Ukochany ofiarowując mi taki prezent. Otworzyłam pudełko, pod odsłoniętym papierem faktycznie znajdowały się widoczne na pudełkowym zdjęciu majteczki, a pod nimi znajdowała się także przepaska na oczy. Uniosłam majteczki w górę, przyjrzałam się im. Były bardzo ładne, koronkowe i zabudowane, tak jak lubię. Mój Mąż zna mój gust. Podobały mi się, wyglądało, że będą na mnie pasować. Tylko jeszcze ta przepaska. Przyłożyłam do oczy, faktycznie nic nie widziałam, nie przepuszczała żadnego światła. Czyżby Mąż chciałby przejąć pełną kontrolę? Ufaliśmy sobie na sto procent, żadne nie chciało, aby drugiemu stała się jakakolwiek krzywda. Byłam w stanie zaakceptować zupełny brak kontroli, miałam pełne zaufanie do swojego Męża. Zresztą On także oddawał mi się całkowicie bez żadnych pytań i w pełnym zaufaniu. Odłożyłam prezent do szafy. Musiałam pomyśleć o tym i zastanowić się, co dalej robić. Ubrać się tak czy odpuścić? Jak już powiedziałam wcześniej, lubię bieliznę erotyczną. Z drugiej strony, co mi szkodzi, może dowiem się dzięki temu czegoś nowego o Nim. W głowie miałam też pewien pomysł i scenariusz do zrealizowania i szczerze powiedziawszy ten prezent bardzo przybliżał mnie do realizacji tego, co miałam w głowie od dawna. Ale najpierw postanowiłam z Nim porozmawiać.

    – Kochanie bardzo dziękuję Ci za prezent. Jest bardzo ładny. Chętnie założę go dla Ciebie. Mam tylko jeden warunek – powiedziałam.

    – Słucham Cię uważnie – odparł.

    – Chciałabym abyś Ty pierwszy założył przepaskę na oczy. Abyś oddał się całkowicie w moje ręce. A potem zrealizujemy Twoją fantazję. Co Ty na to? – zapytałam.

    – Zgoda – odpowiedział – kiedy tylko będziesz miała ochotę, jestem gotów.

    Postanowione, musiałam tylko wybrać odpowiedni dzień, a raczej wieczór. Minęło kilka dni. Wieczorem, kiedy Mąż już po kąpieli siedział przed telewizorem oglądając jakiś mecz, poszłam się kąpać. To była raczej jedna z szybszych moich kąpieli, ponieważ nie mogłam doczekać się już dalszego ciągu nadchodzącego wieczoru. Wytarłam się do sucha, założyłam piękną i seksowną bieliznę. Koronkowy staniczek podkreślał kształt moich piersi, przez zwiewny materiał prześwitywały sutki. Majteczki opinały moją pupę, unosząc ją nieco i uwypuklając krągłości, a wysokie wycięcia z boku eksponowały nagie biodra. Na wierzch założyłam prześwitujący peniuar. Byłam już przygotowana i gotowa na zbliżające się emocje. Z opaską w rękach wyszłam z łazienki i stanęłam w drzwiach pokoju. Ręce trzymałam za plecami. Nastąpiła chwila ciszy. Mąż spoglądał w moją stronę. Widziałam jak rośnie w Nim podniecenie i oczekiwanie. Patrzył na mnie przesuwając wzrokiem z góry na dół, każdy szczegół widocznego ciała przykuwał Jego uwagę. Stała przed nim żona w bieliźnie, która jednoznacznie sugerowała ciąg dalszy wieczoru. I wtedy wysunęłam dłonie do przodu. Jego wzrok spoczął na trzymanej w nich opasce. Widziałam jak przełyka ślinę i nabiera powietrza. Co pomyślał w takim momencie? Czy patrzył na mnie z ciekawością? Czy podniecała go zaistniała sytuacja? Co się wydarzy? Czy będzie przyjemnie? Już niedługo miałam się przekonać. Podeszłam do niego, pochyliłam się i pocałowałam, a potem założyłam Mu opaskę na oczy. Potem przypomniałam, że jeżeli cokolwiek nie będzie Mu odpowiadać może użyć naszego słowa-klucza, które zawsze używamy, jeżeli bawimy się w jakieś gry, które polegają na dominacji lub kontroli. Potem chwyciłam jego dłonie i zasugerowałam, aby wstał. Stał teraz przede mną z zasłoniętymi oczami. Nie wiedział, co będzie dalej, a właściwie raczej wiedział, przecież finał mógł być tylko jeden. Nie wiedział tylko, jaką drogę będzie musiał przejść, aby finału dostąpić. A to było tylko i wyłącznie moją rolą. Stał a ja widziałam jak erekcja napina materiał jego spodenek. Cieszył mnie ten widok. Czas było przejść do realizacji mojej fantazji. Ułożyłam dłonie na Jego biodrach. Odwróciłam tyłem do siebie i delikatnie popychając i naciskając na biodra poprowadziłam w kierunku sypialni. Na szczęście do sypialni nie było daleko. Kiedy kolanami dotknął brzegu łóżka silniejsze pchnięcie dało mu wyraźny sygnał. Zrozumiał, co ma zrobić. Położył się na plecach i czekał, co będzie dalej. Ogarniała nas całkowita cisza. Nie wiedział czy stoję tuż obok i przyglądam mu się, czy może leży samotnie a mnie wcale przy Nim nie ma. Coraz bardziej podniecała mnie zaistniała sytuacja. Stałam przy łóżku i patrzyłam na leżącego Męża. Opaska na oczach uniemożliwiała zobaczenie Mu czegokolwiek, nie odzywaliśmy się wcale, oboje z niecierpliwością czekaliśmy, co będzie dalej. On pewnie chciałby jak najszybciej włożyć członka we mnie, ale ja miałam zupełnie inny plan. Na razie stałam i patrzyłam. Leżał w samych spodenkach, erekcja wyraźnie odznaczała się, pierś falowała Mu w głębokich oddechach. Czekał. A ja nadal stałam i tylko patrzyłam. Sama zastanawiałam się czy uda mi się zrealizować wszystko tak jak chciałam, czy czasem podniecenie nie weźmie góry i nie doprowadzę do końca moich zamierzeń. I stojąc tak i patrząc doszłam do wniosku, że nie ma to żadnego znaczenia, że nie jest ważne czy zrealizuję wszystko. Ważne jest abyśmy się dobrze bawili, aby było nam dobrze i wspaniale i abyśmy chcieli powtórzyć i zaliczyć podobny wieczór, bo przecież nieważne jest, w którym momencie nastąpi finał. Ważne jest to, co nas łączy, co wspólnie przeżywamy i jakich dostarczamy sobie emocji. Wszystko zawsze przeżywamy razem i razem smakujemy życie. Pochyliłam się nad Nim. Wyczuł to i spróbował mnie chwycić, ale dostał po łapach i czym prędzej wrócił do biernego leżenia.

    – Jak będę chciała żebyś coś zrobił to Ci powiem – stwierdziłam władczo. – I masz być cicho – dodałam.

    Uklęknęłam obok Niego na łóżku. Ponownie pochylając się wysuniętym językiem dotknęłam Jego sutki. Chyba nie spodziewał się. A ja nie przestając przesuwałam język z jednego sutka na drugi. Zamykałam nad nimi usta, zasysając wciągałam je, przyciskałam językiem by za chwilę kreślić wokół nich koła. Wyglądało na to, że podoba się Mu się taka zabawa, ponieważ po krótkiej chwili sutki sterczały Mu prawie tak jak mi, kiedy mocno się podniecę. Pieszcząc Go spoglądałam jednocześnie niżej i widziałam jak kutas podryguje, próbując uwolnić się z opatulającego go materiału. Jedną rękę oparłam na Jego udzie i przesuwałam się teraz niżej znacząc językiem mokry ślad na Jego torsie. Zatrzymałam się tuż przy gumce spodenek. A potem powoli wsunęłam rękę w nogawkę. Nie była zbyt szeroka, więc czubkami palców sięgnęłam tylko do skóry moszny. Wysunęłam rękę a ustami chwyciłam wzdłuż trzonu kutasa. Materiał zaraz zrobił się mokry od mojej śliny. Wykonałam kilka ślizgów wzdłuż i oderwałam usta od Niego. Odsunęłam się i zeszłam z łóżka. Musiałam, ponieważ czułam, że i ja robię się coraz bardziej podniecona. Czułam już także wilgoć moczącą moje krocze, a kiedy sięgnęłam pomiędzy nogi ręką dotknęłam mokrego materiału bielizny. Leżał sam na łóżku, napięty członek wypełniał spodenki, a ja wsunęłam rękę w majtki i chwilę dotykałam swojej mokrej cipki. Mokre od soków palce położyłam na ustach Męża, który bardzo szybko tę wilgoć zlizał. Zostawiłam Go leżącego w łóżku a sama poszłam do kuchni. Otworzyłam zamrażalnik i wrzuciłam do miseczki kilka kostek lodu. Z szuflady wyciągnęłam też nożyczki i wróciłam do sypialni. Mąż nadal leżał i czekał, co będzie dalej. Erekcję nadal utrzymywał na wysokim poziomie, wcale nie zanikała. Chyba wyczuł, że wróciłam, ponieważ lekko poruszył się. Sięgnęłam do szuflady, wyciągnęłam jeszcze kilka potrzebnych mi rzeczy. Słyszał odgłos otwierania i zamykania szuflady. Zapewne zastanawiał się, co będzie dalej się działo, jaki wymyśliłam scenariusz, co może jeszcze go spotkać? Położyłam przygotowane rzeczy blisko, tak, aby mieć je pod ręką. Uklęknęłam obok Męża. Wzięłam do ręki miseczkę z lodem i delikatnie tuż przy Jego uchu poruszyłam naczyniem. Rozległ się cichy dźwięk odbijających się o siebie rozmrażających się powoli kostek. Drgnął. Odłożyłam lód i sięgnęłam po nożyczki. I znowu przy uchu wykonałam ruchu imitujący cięcie. Zgrzyt ocieranego o siebie metalu wywołał drżenie Jego ciała. Zsunęłam się niżej i przyłożywszy nożyczki do materiału zaczęłam ciąć. Rozcięłam mu spodenki od pasa do końca nogawki na udzie. Bardzo starał się nie wykonywać żadnych gwałtownych ruchów. Potem przecięłam materiał z na drugim biodrze. Uwolniony od mocno opinającego materiału kutas uniósł się wyżej. Teraz zdecydowanie bardziej przypominał namiot. Odłożyłam nożyczki i chwyciłam w obie dłonie zakrywające biodra strzępy materiału. Powoli odsunęłam je, odsłaniając nabrzmiałego kutasa. Chwytając mocniej wysunęłam niepotrzebny materiał spod Jego bioder. Odrzuciłam go na bok. Całkowicie uwolniony na swobodę członek dumnie prężył się, ukazując swoją siłę i moc. Patrzyłam na niego, jak zawsze dostarczał mi wizualnych atrakcji. Mocno ukrwiony trzon utrzymywał go w pionie, lekko zsunięty napletek odkrywał czubeczek główki. Zawsze lubiłam przyglądać się mojemu Ukochanemu, zwłaszcza, kiedy był nagi i podniecony. Założyłam na dłoń rękawiczkę i tak „uzbrojona” dotknęłam Jego piersi. Poczuł zmianę w dotyku, poczuł, że ręka zmieniła swoją fakturę. Zaczęłam przesuwać nią po torsie, po brzuchu, przesuwałam się też na nogi omijając szerokim łukiem wzwiedzionego członka. Trwało to dłuższą chwilę zanim przeszłam do przyciągającego mnie cały czas kutasa. Chwyciłam w dłonie napięty worek moszny, wyczuwając krągłości znajdujących się w środku kuleczek. Westchnął. A potem przesunęłam dłoń wyżej zamykając w niej trzon. Wykonałam kilka ruchów dłonią, po czym oderwałam się nagle przerywając pieszczotę. Zdjęłam rękawiczkę i sięgnęłam po jedwabny szalik, którym nakryłam Jego biodra. Teraz mógł odczuwać inny rodzaj dotyku, jakże różniący się od wełnianej rękawiczki. Przesuwałam powoli szal po biodrach, po brzuchu, torsie i twarzy. A On leżał i głęboko oddychał. Wzdychał. Miałam nadzieję, że sprawiam Mu przyjemność. Sobie także sprawiałam przyjemność, czerpałam radość z tego, co robię, jakich dostarczam Mu doznań i co one powodują we mnie. Każde z nas odczuwało inny rodzaj przyjemności. Mąż skupiony tylko na wyostrzonym zmyśle dotyku, ja przyglądająca się temu, co robię. Sama też utrzymywałam swoje podniecenie na wysokim poziomie. Sutki wyraźnie odznaczały się pod stanikiem, a majtki przyklejały się od wilgoci do ciała, wyraźnie odciskając kształt szparki. Owinęłam szalik wokół trzonu i znowu kilkakrotnie potarłam. I po chwili podniet znowu odłożyłam kolejny materiał na bok. Postanowiłam na dłuższą chwilę zaprzestać jakichkolwiek działań. Przeszłam się po mieszkaniu, aby trochę ochłonąć zostawiając Męża w sypialni. Wróciłam. Nadal leżał starając się nie ruszać się wcale. Odsłonięta pod wpływem wcześniejszych pieszczot główka kutasa zachęcała do dalszej zabawy. Wzięłam miseczkę z lodem. Na dnie utworzyła się już warstwa wody. Sięgnęłam po kostkę i uniosłam nad Jego piersią. Zimne krople skapywały na rozgrzane ciało. Każda powodowała widoczne skurcze. Skrapiałam tak też Jego brzuch i członka. Drgało wszystko. Oczywiście dłużej zatrzymałam się nad kutasem, kolejne krople spływały wzdłuż trzonu i moszny. Sięgnęłam znowu do miseczki i wziąwszy kilka kostek położyłam je na Jego ciele. Kostki leżały na piersi, na brzuchu i powoli traciły swoją objętość mocząc wszystko dookoła. Jedną włożyłam w usta i pochylając się wsunęłam w nie główkę kutasa. Zimna kostka lodu, gorąco ust i rozgrzany kutas to było niezwykłe połączenie. Trzymałam tak długo aż lód całkowicie się rozpuścił, pozwalałam wypływać wodzie. Czułam jak drga w moich ustach pod wpływem zimna nie tracąc nic ze swojej objętości i napięcia. Był dzielny i wspaniały, wytrzymywał wszystkie moje działania. A ja miałam w zanadrzu dalsze plany. Poszłam do łazienki, wzięłam ręcznik i wytarłam Go z nadmiaru wody. Sięgnęłam i otworzyłam buteleczkę z olejkiem. Usłyszał charakterystyczny klik, uniosłam butelkę nad kutasa i polałam go oraz nalałam na dłonie porcję olejku. Rozprowadziłam olejek po całym kutasie i wokół niego. Nadmiar spływał niżej, po mosznie i znikał pomiędzy pośladkami. Prześlizgiwałam się dłońmi po trzonie, obwodziłam jedną dłonią po czubku i odznaczającej go bruździe, drugą mocno ściskając trzon, ześlizgiwałam się niżej na jajka i zahaczałam palcami obszar pomiędzy kroczem a odbytem. Do kolejnego punktu mojego planu musiałam nieco zmienić pozycję. Cały czas trzymając w dłoni kutasa umiejscowiłam się pomiędzy Jego nogami. Aby zrobić mi miejsce musiał szeroko rozłożyć nogi. Siedziałam teraz mając widok na Niego od dołu. W dłoniach dzierżyłam penisa, a wyżej widziałam jego ciało i twarz z zakrytymi oczami. Był całkowicie mi oddany i poddany. Cieszyło mnie to i podniecało oczywiście. Przystąpiłam do dalszych kroków.  Lewa dłoń trzymała kutasa a prawa powoli zsuwała się niżej. Minęłam mosznę i zaczęłam dotykać miejsca poniżej. Obwodziłam całą okolicę, dotykałam, przesuwałam. Przesunęłam dłoń niżej, dotknęłam palcem otworu anusa. Drgnął, ale nic nie powiedział. Czyli pozwalał mi na więcej. Zachęcona takim obrotem sprawy posunęłam się trochę dalej. Mocno naoliwiony palec naparł na otwór. Poczułam jak otwiera się i przyjmuje w siebie mój palec. Widziałam, że zniknął sam czubek w środku. Ugiął nogi i oparł stopy przy swoich biodrach. Miałam wrażenie, że przesunął biodra niżej napierając na mój palec. Przyjęłam zaproszenie. Bardzo wolno zaczęłam wsuwać palec głębiej. Widziałam jak głęboko oddycha. Wsunęłam palec do samego końca, trzymałam cały palec wsunięty w odbyt Męża. Nowe doznanie, zarówno moje jak i Jego. Zawsze chciałam tego spróbować i udało się. Trzymałam palec w pupie Męża. Mięśnie odbytu mocno przytrzymywały mój palec w środku. Lekko zgięłam palec, jakbym chciała wykonać ruch przywołania. Na przedniej ścianie wyczułam kulisty kształt. Zlokalizowałam prostatę. Delikatnie zaczęłam pocierać ją. Lekko ustępowała pod wpływem drażniącego ją palca, sprężynując oddawała dotyk. Widziałam, że sprawiam takim sposobem pieszczot przyjemność Mężowi. Mnie też taka forma dostarczania Mu przyjemności sprawiała mi dużo satysfakcji. Nie przestawałam. Ku mojemu zaskoczeniu, niespodziewanie, zobaczyłam jak z penisa zaczyna wypływać nasienie. Dosłownie wypływać. Powoli, spokojnie wypływało białe nasienie. Niepoprzedzone żadnymi skurczami, żadnymi wstrząsami ani żadnymi falami, które do tej pory towarzyszyły orgazmom Męża. Wprawdzie oddech bardzo miał pogłębiony, ale sam orgazm inny niż dotychczas. Nie jęczał i nie wzdychał. Jak nigdy dotąd. Nasienie w dużej ilości spokojnie rozlewało się po brzuchu i spływało na boki. Kiedy przestało wypływać powoli wysunęłam palec. Wstałam, poszłam do łazienki. Umyłam dłonie. Zmoczyłam i namydliłam gąbkę. Wróciłam i umyłam jego podbrzusze, członka i pośladki. Wytarłam do sucha. Nadal nic nie mówił. Czyli wszystko było w porządku. Ok. Myślałam, że to już koniec. Ale co ze mną? A mój orgazm? Na szczęście i ku mojemu lekkiemu zdziwieniu wcale nie utracił erekcji. Zazwyczaj tracił sztywność i musiał minąć jakiś czas aby ją odzyskał. A teraz, proszę bardzo, stał nadal. I bardzo dobrze, ponieważ przeżyta sytuacja nakręciła mnie totalnie. Chciałam mieć w sobie Jego kutasa i to jak najszybciej. Zdjęłam tylko mokre majtki i wskoczyłam na łóżko. Ukucnęłam nad Jego biodrami, Chwyciłam kutasa i naprowadzając na wejście do cipki usiadłam, wprowadzając całego w siebie. Pochyliłam się do przodu i oparłam dłonie na Jego piersi. Zaczęłam ujeżdżać. Ocierałam trzonem kutasa o kość łonową, Dostarczając sobie przyjemności, jakiej potrzebowałam. Zatraciłam się w pogoni za przyjemnością, w pogoni za spełnieniem, w pogoni za orgazmem. Mogę powiedzieć, że prawie zapomniałam, że ujeżdżam Męża. Jedyne, do czego dążyłam to orgazm. Wiedziałam, że mam czas tylko dla siebie, jakby samolubnie to nie zabrzmiało. Mój Mąż, chyba jak każdy facet, chociaż do końca tego nie wiem, ponieważ jesteśmy dla siebie jedynymi kochankami, zawsze po pierwszym wytrysku potrzebował więcej czasu, aby ponownie mieć wytrysk. Nabrzmiała łechtaczka oddawała z nawiązką rozkosz, która rozlewała się po całym moim ciele. A ja złapawszy swój właściwy rytm podążałam do bram rozkoszy. Moja cipka była szeroko otwarta i szczelnie wypełniona mężowskim kutasem. Czubek członka uderzał rytmicznie w ścianę pochwy drażniąc od środka łechtaczkę. Musiałam trochę zmienić pozycję. Teraz dosiadałam Go klęcząc i nadal goniąc za zbliżającym się coraz szybciej orgazmem. Pozwoliłam Mu, aby mnie przytrzymywał za biodra i pomagał w rytmicznym unoszeniu się i opadaniu na penisie. I kiedy dogoniłam go a mięśnie cipki ściskały wypełniający mnie pal, głośno krzyczałam w uniesieniu. Spazmy przelatywały przez całe moje ciało, rozkoszy nie było końca. Zrzuciłam mu z oczy opaskę i całowaliśmy się bardzo namiętnie pierwszy raz tego wieczora. Wpychaliśmy nawzajem sobie języki w usta, sprawdzaliśmy, które z nas sięgnie głębiej. A orgazm powoli zamierał, powoli zostawiał po sobie wspomnienie. Tylko, że… On przecież jeszcze nie skończył. Mocno mnie złapał i położył na plecach. Uniósł mi nogi w górę i leżąc na boku wsunął z powrotem kutasa w cipkę. Opuściłam nogi opierając stopy tuż za jego nogami. Powolnymi ruchami wsuwał się i wysuwał a jednocześnie dłonią drażnił łechtaczkę. Przyjemność wracała do mnie. Starał się nie wykonywać zbyt gwałtownych ruchów, uważał, aby nie wyjść z pochwy całkowicie. Trzymał członek w cipce a palce na łechtaczce i jednocześnie patrzył mi prosto w oczy. Widziałam podniecenie w tych oczach, sama także zapewne iskrzyłam swoim spojrzeniem. Aby jeszcze bardziej zaognić sytuację zaczęłam pieścić swoje piersi. Drażniłam napięte sutki w tym samym rytmie, w którym On mnie posuwał cały czas patrząc w Jego oczy. I nagle poczułam, że zbliżam się kolejny raz do spełnienia, do orgazmu.

    – Nie przestawaj – wydyszałam. – Zaraz będę miała drugi orgazm.

    – To ja razem z Tobą – powiedział.

    I kiedy ścisnęłam kutasa w pierwszym skurczu orgazmu, wbił się maksymalnie głęboko. I wbijał się tak w kolejnych falach skurczów orgazmicznych aż poczułam jak wystrzeliwuje swój ładunek nasienia. Nie był w stanie utrzymać się w cipce. Członek wyskoczył na zewnątrz i ostatnie fale nasienia wylądowały na moim łonie i brzuchu. Do mokrego od potu ciała dołączyły białe pasma wystrzelonej spermy. Zmęczeni, spełnieni zalegliśmy na łóżku. Ciężko oddychaliśmy, powoli wracając do rzeczywistości. Przeżyte chwile były niesamowite i niezapomniane. Będziemy mieli, co wspominać i do czego wracać w przyszłości. Wstaliśmy i trzymając się za ręce poszliśmy do łazienki wziąć kąpiel. Odświeżyć ciała. Potem przebraliśmy wymiętoloną pościel i chwilę poleżeliśmy.

    – Zapewniam Cię, że zrewanżuję się równie ciekawie i podniecająco – zapewnił mnie Mąż.

    – Nie może być inaczej. Już się cieszę – odparłam.

    Domyślałam się, czego mogę się spodziewać. Chyba. Zobaczymy kiedy dojdzie do rewanżu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa mężatka

    To opowiadanie ma w sobie lekkie elementy gry w uległość i dominację. Miłej lektury życzę.

  • Mistress Joannna – Kontrakt

    MISTRESS JOANNA – KONTRAKT

    Tak to się zaczęło. Mistress Joannę, jak pisałam, poznałam w czasie swojej pracy przy drodze. Obejrzała mnie wstępnie i zabrała do siebie na próbne dojenie, jak powiedziała. Po dojeniu oczywiście był seks specjalny. To były w zasadzie seks tortury w czasie, których płakałam i wyłam błagając o zaprzestanie. Okazało się, że Mistress Joanna to Sado-Domina.

    Gdy się skończyły wielogodzinne męczarnie moje ciało nie wyglądało szczególnie ciekawie, ale to właśnie podnieciło Mistress Joanne bardzo. Moje cyce były sine, powiększone, narządy twarde, sztywne i wielkie. Pod opuchłym sztywnym penisem wisiał potwory worek aż do kolan wypełniony jakąś cieczą, bo nie wodą. Okropnie ciężki. W środku czułam obecność jąder wielkości pieści każde. Z tyłu z pomiędzy wielkich pośladków szerokiej dupy czułam wiszącą, długą kiszkę koloru czerwonego z ciemnymi żyłami. Zobaczyłam ją w lustrze. Z tej odbytnicy ciekło. Całe ciało pokryte było licznymi śladami używanych przyrządów. W ustach czułam wyraźny smak sików Mistress, które miałam w żołądku. Odbijało się i przełykała. Mistress siedziała przy stoliku a ja klęczałam naga naprzeciwko. Dygotałam i jęczałam. Wzrok miałam spuszczony w dół, skierowany na jej stopy w wysokich szpilkach dominy. Ciągle w kółko powtarzałam błagalnie „ przepraszam Mistress – sorry Mistress” czułam się bezradna, załamana psychicznie. Nie widziałam ratunku. Byłam całkowicie we władzy Mistress Joanny i zależna od jej woli. Ja zawsze byłam i jestem strachliwa i płaczliwa. Tak zostałam wychowana, przez Panią Ciotkę. Dlatego bardzo łatwo mnie wystraszyć i zniewolić.

    – Sorry Mistress, sorry Mistess. – Jęczałam cicho.

    – Tak, tak kurwo jedna, przepraszaj. Jesteś niegrzeczna, ale podobasz mi się ty tłusta suko. Biorę ciebie sobie. Nie pytam o zgodę, biorę i koniec. Zrozumiałaś szmato, mów. – Chwyciła  mnie  boleśnie za podbródek i zadarła w górę głowę. Podniosłam zapłakaną twarz bojąc się spojrzeć na Mistress.

    – Patrz na mnie suko, w oczy! – Krzyknęła tak, że się skuliłam i uderzyła mnie mocno w twarz.

    Odtąd bicie w twarz było moją codziennością, gdy byłam u Mistress, to mnie bardzo poniżało, więcej jak inne czynności wykonywane na polecenie Mistress.

    – Tak, Mistress suka patrzy. Suka rozumie, Mistress.– Odpowiedziałam cicho jąkając się.

    Zobaczyłam jej ładne oczy, ale tylko ładne, bo litości w nich nie dojrzałam, tylko jakąś żądze.

    – Bolało? – Spytała.

     – Tak Mistress, odpowiedziałam, co było zgodne z prawdą.

     –   Chcesz więcej, kurwo? – Pytała dalej.

     – Tak, Tak Mistress, więcej chce tortur. Odpowiedziałam szybko i gorliwie kłamiąc.

    – Nie kłam, kurwo! – Wrzasnęła na mnie bijąc w twarz, aż się skuliłam.

    – Nie Mistress, kurwa nie kłamie, nie kłamie. Bij mnie, torturuj i ruchaj Mistress. – Mówiłam gorliwie, kłamiąc.

    Mistress dobrze widziała, że nie mówię prawdy i że muszę tak odpowiadać. Ja z kolei dobrze znałam powinności osoby podległej w BDSM. To nie była pierwsza moja Mistress. Znałam zasady i Ona to dostrzegła, ale nic nie mówiła.

    – To dobrze. Nie musisz mnie lubić, ale musisz słuchać we wszystkim. Rozumiesz? – Zapytała ostro.

      – Tak Mistress rozumiem, będę grzeczna. – Odpowiedziałam myśląc, że to było tylko jedno spotkanie seksualne i na tym koniec. Myliłam się, bardzo!

    – Dobrze. A teraz podpisz te papiery. – Powiedziała wskazując na kilka kartek leżących na stole.

    Wstałam i spojrzałam na kartki. Wykonałam ruch chcąc je wziąć i przeczytać, ale skuliłam się z bólu jąder, które Mistress dała mi kopniaka. Mój wielki worek, wiszący do kolan boleśnie zareagował.

    – Co, chcesz czytać, prostytutko szosowa! Natychmiast podpisuj każdą stronę, bo inaczej pójdziemy do gabinetu a tego chyba nie chcesz. Pamiętaj, kim jesteś! Jesteś zwykłą kurwą, szmatą, wywłoką, którą zgarnęłam ze skraju szosy!– Krzyczała ostro.

    – Tak, Mstress, tak pamiętam, przepraszam Mistress. – Kajałam się płaczliwie, Załamana całkowicie.

    Nie tego nie chciałam. Już miałam dosyć takiego seksu na dzisiaj. Szybko, zalewając łzami każdą kartkę, niewiele widząc, podpisywałam „Arletka Ruchliwa”.

    – No widzisz i trzeba było tego. W domu poczytasz, bo jeden dla ciebie.– Mówiła Mistress składając kartki.

    Wyszła do pokoju a ja stałam wystraszona, poniżona, załamana, z uczuciem barku ratunku z jakiejkolwiek strony.

    – Chodź tutaj kurwo do Twojej Pani. – Usłyszałam głos.

    Szybko poszłam do pokoju. To był prawie zwykły pokój, nie gabinet tortur. Zobaczyłam tam wiele lateksowych przyborów do seksu i meble a wśród nich przyrząd- mebel zwany „PONY”, czyli mały konik. Służy on zwykle do ruchania z obu końców, ale można go używać i w inny sposób. Osoba w nim umieszczona klęczy w wypiętą dupą mając szyje i ręce w dybach. Głowa prosto, szyja wyciągnięta. Pośladki szeroko rozwarte, odbyt na wierzchu a penis i jaja wiszące. Obok tego „Pony” zobaczyłam Mistress z przypiętym do pasa długim, grubym czarnym kutasem. Pod spodem miała tzw. klatkę cnoty, z metalu, założoną na penisa i jajka.

    – Co, podoba Ci się, kurwo. – Powiedziała, Mistress trzymając w ręku te straszne narzędzie seksu i dyndając nim.

    – Tak Mistress, podoba mi się i proszę o wsadzenie mi jego w dupę bez litości. – Odpowiedziałam zaciskając pośladki dupy.

    – Dobra, dosyć gadania właź na przyrząd, będziemy ruchać. Potem odwiozą  cię do domu, bo sama nie dojdziesz. – Powiedziała Mistress.

    Uklękłam w rozkroku na przyrządzi wypinając tłustą dupę do góry. Szyję i ręce wsadziłam w dyby. Cyce były włożone w otwory ławeczki. Narządy leżały na podstawie, takie były wielkie i długie. Mistress zamknęła dyby, zapięła pasy mocujące moje ciało. Po chwili poczułam jak łapy metalowego przyrządu rozciągają na boki moje pośladki szeroko, wystawiając całkiem kiszkę odbytnicy. Mistress zaczęła wprawnie klepać i wyciągać kiszkę odbytnicy z mojej dupy. Dostałam parcia i wyrzuciłam z dupy kiszkę całkiem. Na koniec poczułam jak Mistrss rozciąga otwór kiszki i naciąga ją na lateksowego kutasa jak rękawiczkę na palec. Niewiele pamiętam z tego, co się potem działo. Tylko ból, wydymanie brzucha, odgłosy mlaskania dupy no i przemożne parcie na odbyt.

    – To było wspaniałe ruchanie kurwo. Byłaś dzielna, Wydzierałaś się tak jak lubię. Pewnie podobało ci się takie ruchanko w dupę. – Mówiła zziajana i spocona Mistres odpinając kutasa z bioder.

    – Tak, Mistress, podbało się bardzo. Proszę o jeszcze. – Jęczałam.

    – O jak zachłanna. Stare kurestwo. – Powiedziała.

    Wyszła. Słyszałam jak się kąpie a ja cały czas byłam zamocowana z dupskiem w górze. Przyszła w ręczniku, nigdy ją nie widziałam całkiem nagą, i zaprowadziła mnie do małego pomieszczenia, gdzie przymocowała mnie do surowej ściany i wymyła polewając wodą z gumowego węża, szorując wszystko ostrą szczotką. Gdy już mnie wysuszyła, musiałam doprowadzić do porządku i do błysku wszelkie używane do seksu narzędzia i przyrządy oraz wysprzątać gabinet. Na moją szyje została założona metalowa obroża na miękkiej podkładce. Obroża była zamocowana na nity więc była nie do zdjęcia. Już się z nią NIE ROZSTAWAŁAM, BYŁYSMY NIEROZLĄCZNI. Dodatkowo obroża miała przyczepiony zwykły krowi łańcuch. Moje ciuchy zapakowała w pudełko a mi kazała nałożyć na gołe ciało różową , krótką pelerynę bez rękawów i otworów na ręce, zakładaną przez głowę i zapinaną na szyi. Taką jak poprzednio. Z przodu i na plecach widniał napis „Własność Mistress Joanny”. Co za wstyd, co za poniżenie. Tak ubraną kazała swej asystentce w lateksie zawieść mnie do domu. Ależ czułam poniżenie, prowadzona na łańcuch z opuchniętymi jajami i prąciem oraz obitą dupą z wiszącym odbytem wystawionymi na widok publiczny.  Potem, gdy doszłam do siebie spojrzałam na to, co podpisałam. Był to „Kontrakt Związku Niestacjonarnego”, Czyli takiego, w którym osoba podpisująca zgadza się stawiać na każde wezwanie Mistress czy Mastera w dowolne miejsce o dowolnej porze w nakazanym ubiorze. Znałam to z dawnych lat. Wiedziałam dobrze, że już nie mogę się sprzeciwić Mistress. Raz to kiedyś robiłam i kara było okropnie nieprzyjemna. W kontrakcie było napisane, że ja Arletka Ruchliwa staje się własnością Mistress Joanny, jako jej zabawka i przedmiot do seksu. Że moim obowiązkiem jest stawiennictwo na wezwanie Mistress we wskazane miejsce i o wskazanej porze ubrana według życzenia Mistress. Dalej dowiedziałam się, że nie jestem już osobą, człowiekiem a staje się rzeczą, zabawką i przedmiotem do seksu według chęci i kaprysu Mistress. NIE BYŁAM NAWET NIEWOLNICĄ, jak to się zwykle stosuje w tego typu związkach. Kontrakt pozbawiał mnie wszelkich praw, do mojej własności materialnej i niematerialnej, Zakazywał odzywania się w obecności Mistress zarówno do niej jak i do innych obecnych osób bez pozwolenia. Narzucał mi odpowiedzi typu: „Tak, Mistress”, „Dziękuje Mistress”, „Proszę o więcej” i podobne. Na trzech kolejnych stronach wyszczególnione były zabiegi seksualne, którym będę poddawana i które zgadzam się potwierdzając ten fakt swoimi podpisami przy każdym typie zabiegu. Wśród wyszczególnionych rodzajów  seksu jakim będę podlegać „Zoo-Seks” ze zwierzętami, „Pis-seks” z użyciem moczu, „Scat-seks” z użyciem kału oraz seks z „Innymi wydzielinami” ludzkimi i zwierzęcymi.   Była też pozycja dotycząca tzw. „słowa bezpiecznego” Napisane tam było, że tego typu słowa NIE MA  a wszelkie decyzje dotyczące zaprzestania czy złagodzenia seksu należą wyłącznie do Mistress według jej uznania. Było tam jeszcze wiele innych punktów, których treść pozbawiła mnie jakiejkolwiek nadziei, że nie będzie tak bolało. Napisane też było, że mogę być przekazywana, odstępowana innym osobom do seksu w dowolnej chwili i miejscu. Na koniec był punkt jeden jedyny dosłownie, w którym Mistress Joanna zobowiązuje się do opieki nad moim ciałem, wykorzystywanie mojego ciała w maksymalny sposób i najczęściej jak to będzie możliwe z uwagi na jego stan po przebytej sesji. Straszne, prawda? W swojej karierze kurwy i prostytutki podpisywałam parę kontraktów seksualnych, była niewolnicą, ale to nie były aż takie kontrakty i nie odbierały mi człowieczeństwa. Byłam załamana, ciało bolało po seksie u Mistress. Nie widziałam możliwości ucieczki. Długo leżałam w wannie zapłakana a potem męczyły mnie koszmary w nocy. Poduszka rano była mokra od łez a prześcieradło zasikane. Od tego momentu moczyłam się w nocy zawsze. Nie tylko stałe koszmary nie dawały mi spać, ale też ta straszna obroża na szyi z łańcuchem, który plątał się wszędzie i uwierał.

    ©Arletka Ruchliwa

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    Zostałam zakwalifikowana przez Misstres Joannę do dalszych zabiegów seksualnych jako OBIEKT

  • Mistess Joanna – Sesja1

    MISTRESS JOANNA – SESJA1

    Po pierwszym spotkaniu z Mistress Joanną i podpisaniu (a właściwie wymuszeniu podpisania) kontraktu nie wolno mi było chodzić na ulicę czy do domów klientów i pracować dupą , byłam własnością Mistress Joanny i musiałam być całkowicie do jej dyspozycji. Musiałam  chodzić całkowicie na golasa. Praktycznie to nie miałam specjalnie w czym chodzić czy wychodzić z domu, bo Mistress Joanna przyszła z Astsentką do mojego domu. Obejrzała wszystkie pomieszczenia. Musiałam wyjąc na wierzch wszystkie lateksowe i metalowe zabawki, jakie używam do seksu w domu, tak samo wszystką bieliznę ubrania. Obejrzała dokładnie. Przyrządy i zabawki zostawiła a bieliznę i ubrania zabrała.

    – To jest teraz  moje, zgodnie z kontraktem. Tak jak i ty jesteś Moją Własnością. Masz chodzić w tym, co ci zostawiam. Spróbuj tylko nosić, co innego a popamiętasz mnie. – Mówiła, gdy Asystentka zabierała moje rzeczy ogałacając szafy i szuflady oraz kosmetyki ze stolika.

    Asystentka wypakowała kilka rzeczy, które odtąd musiałam nosić. Zostawiła sprzęt do lewatyw i ogromne kutasy z lateksu.

    – Codziennie masz trenować odbyt, odbytnice. – Powiedziała Mistress.

    – Tak, Mistress, jestem posłuszna. – Odpowiedziałam załamanym głosem stojąc naga, z głową w ramionach, puszczoną w dół ze wzrokiem wbitym w podłogę oraz ramionami opuszczonymi w dół niczego nie zakrywając. Jak nakazuje regulamin zachowania NIEWOLNICY BDSM.

    Długo nie czekałam na pierwsze wezwanie do Mistress. Niecały tydzień. Zadzwonił telefon.

    – Jak się kurwo czujesz, wiesz, kto dzwoni szmato? – Padły ostre słowa, które już zawsze mi towarzyszyły.

    – Ta..aaak, Mistress Joanna. – Wyjąkałam przerażona sikając ze strachu.

    – Co, tam u ciebie, doszłaś już do siebie, ślady zeszły z ciała, co tam się dzieje u ciebie szmato? – Dopytywała Mistress.

    – Taak, Mistress. Już doszłam do siebie trochę. Ślady powoli znikają z ciała. Posikałam się Mistress, przepraszam Mistress. – Jęczłam wystraszona.

    – Co, boisz się? – Tak, Mistress, bardzo. Mówiłam zaciskając półdupki ze strachu na myśl co to będzie.

    – To dobrze, bardzo dobrze. Szykuj dupsko. Już po ciebie jedzie moja asystentka. Masz być naga całkiem. Nic z dupą nie rób. Żadnego malowania, żadnych włosów na twarzy i głowie. Masz być totalnie łysa i bezwłosa jak lateksowa lalka bez brwi i rzęs. Masz klęczeć trzymając cycki w poziomie. Ona przywiezie wszystko, co potrzeba. Drzwi mają być otwarte. – Mówiła Mistress.

    – Taak. Mistress, słucham Mistress, jestem gotowa Mistress, przepraszam Mistress. – Jęczałam.

    Wyłączyła się a ja biegając w panice  otworzyłam drzwi szeroko na ulice i uklękłam unosząc balony cycków.

    – Jak to dobrze, że już dawno miałam zgolone brwi i wyrwane rzęsy. – Pomyślałam.

    Nie czekałam długo. Dobrze, że moja okolica nie jest pełna ludzi, ale przechodzący i tak mnie widzieli. Dobrze, że mieszkam w kraju, który znany jest z tolerancji dla odmiennych płciowo osób a sąsiedzi wiedzą, kto ja jestem. Podjechał samochód i wyszła z niego osoba w lateksie od góry do dołu aż mnie zmroziło. Między nogami wisiał jej podłużny worek z lateksu wypełniony do połowy jakimś żółtawym płynem. U góry worka zobaczyłam malutkie prącie co chwila posikujące. Ten płyn to był mocz, siki. Asystentka Mistress Joanny,  rzuciła na podłogę jakiś ubiór koloru różowego.

    – Zakładaj to szmato. Mistress czeka. – Warknęła.

    Rozdygotana podniosłam to coś. To była jakby krótka pelerynka czy rodzaj poncha, podobna do tego, którą miałam. Nie było tam rękawów ani otworów na ręce. Z tyłu miała rozcięcie od góry do dołu. Zakładało się to na szyję i zawiązywało. Ubiór, jak zawsze, zakrywał tylko przód. Plecy i dupa były gołe. Był krótki i sięgał tylko do podbrzusza odsłaniając narządy umieszczone w klatce cnoty. Był tam wyraźny napis „Własność Madame Joanny” Postać w lateksie  poprowadziła mnie za łańcuch do samochodu. Co za poniżenie! Nawet dla mnie przyzwyczajonej do pewnych spraw to było za dużo, bo odbywało się to w moim miejscu zamieszkania, czego nigdy nie robię. Natychmiast po dotarciu do domu Mistress Joanny zostałam zaprowadzona do jednego z gabinetów, gdzie zostałam obnażona, płożona na brzuchu a nogi o ręce został skrępowane pasami za plecami.

    Weszła Mistress. Była cała ubrana w lateksowy strój, od głowy po stopy.

    – No jak się czujesz kurwo, pewnie się boisz, co? Od dzisiaj zaczniemy regularny seks_tortury seksualne. Najpierw jednak asystentka zrobi ci kilka lewatyw. Pokrzyczysz, powyjesz szmato ale dupa będzie czysta. A teraz poproś Moją asystentką o lewatywy. – Mówiła Mistress rozciągając moje pośladki i wsadzając dłoń w odbytnice aż wrzasnęłam.

    – Brudna jest kurwa. Masz ją dobrze wyczyścić. Nie żałuj suki, niech wyje. Dasz jej pięć lewatyw nr. 10 do 15. – Powiedziała Mistress wychodząc.

    Prowadzona na łańcuchu zaczepionym do obroży, naga zostałam pognana biegiem na dół, gdzie mieściły się pomieszczenia do zabiegów i tortur. Biegłam szybko, naga, trzęsąc tłustą dupą, długimi cycami i kutaskiem. Znalazłam się w Sali pełnej przyrządów do lewatyw. Stałam i czekałam co będzie dalej.

    – O co prosisz kurwo, Panią Asystentkę? – Spytała postać w lateksie.

    – Proszę Panią Asystentkę, aby zrobiła mi zalecone lewatywy, bardzo proszę, – Pisnęłam cicho. Płacząc i drgając.

    Ja się boję lewatyw. Bardzo boję i zawsze robię cyrki.

    – Boję się, boje się. Bardzo. – Piszczałam.

    Leżąc patrzyłam jak Pani Asystentka przygotowuje narzędzia i sprzęt. Kazała  położyć się na stół operacyjny do lewatyw. Leżałam na brzuchu.  Pod brzuchem miałam duży otwór w stole. Także moje cyce zwisały w dół przez dwa otwory stołu i wsadzone w plastykowe cylindry z rurkami do wyciągania powietrza. W środku na samych sutkach były dwa cylinderki z takimi wiatraczkami.  Tak samo jak narządy wiszące przez dziurę w stole były wsadzone w ssące cylindry. Dodatkowo od cylindrów na cyckach i narządach biegły czarne przewody elektryczne do skrzynki z lampkami stojącej na stoliku obok. Nogi miałam ułożone szeroko w jak u żaby. Leżałam przymocowana pasami. Dupa otwarta pokazywała odbyt. Głowa została zamocowana tak, twarz była prosto Usta szeroko rozwarte przyrządem a język mocno wyciągnięty i zamocowany. W odbycie sterczał gruby korek przez, który przechodziła czerwona rura wsadzone głęboko w odbytnice. Ta rura była podłączona do jakiegoś urządzenia żółtawą cieczą. Nie opiszę tego urządzenia, bo za trudne dla mnie. Powiem tylko, że były tam dwa zbiorniki szklane jeden cylindryczny z podziałką od 5 do 20 a drugi w kształcie dużego lejka z podziałka 0,5 do 5. Oba były połączone rurkami. Olbrzymi korek zatykający moją dupę miał jeszcze otwór zatkany teraz zatyczką. Wiem to wszystko, bo przede mną było lustro pokazujące mnie od dupy. Pani Asystentka opróżniła swój worek z moczu do lejka i popełniła moczem ze zbiornika. Otworzyła za worki na rurach i zaczęła pompować żółty płyn z górnego zbiornika. Płyn najpierw szybko spływał w moją dupę.

    – Ummm, Ummm, Uhhh, Ufff, ooo, oooo… – Zaczęłam stękanie, gdy poczułam płyn w kiszkach.

    To było KOSZMARNE dla mnie. Czułam jak mój brzuch rośnie i zwisa w dół. Gdy z 10 litrów pozostało 5 litrów lewatywy poczułam, że ruszyły wiatraczki na sutkach, wykręcając je i powietrze zaczyna być wypompowywane z cylindrów wciągając moje cyce coraz głębiej i mocniej. Moje narządy też zaczęły puchnąc i wypełniać cylindry ssące.

    – Auuu. Ojejuuu, Auu, Auuu. BBBolilli! – Darłam się przez wywalony język czując ból wyciąganych części ciała, uderzeń w nie impulsów prądu i ból kiszek ogromnego brzucha maltretowanych lewatywą.

    Wreszcie lewatywa ustała. Miałam w sobie 10 litrów tego czegoś. Chyba sików. Impulsy prądu nadal maltretowały moje nabrzmiałe cycki i narządy. Dodatkowo Pani Asystentka masowała mi brutalnie brzuch aż bulgotało. Gdy brzuch z twardego zrobił się miękki i przelewający wtedy otworzyła zatyczką z korka z mojej dupie i ja lunęłam grubym strumieniem na posadzkę wypróżniając lewatywę. Potem miałam jeszcze pięć lewatyw coraz większych. Przy dwóch ostatnich 15 litrowych ulewałam zawartość z dupy przez usta. Już tylko wyłam bełkotliwie i mamrotałam. Po lewatywach, goła, zapłakana z wiszącym wielkim brzuchem (bo mój brzuch po rozciągnięciu kiszek nie wraca szybko do stanu normalnego) czyściłam i myłam użyty sprzęt. Następnie zostałam pogoniona brutalnie do  pokoju, na drzwiach którego, koloru czarnego, widniał napis „Gabinet Zabiegowy”, gdzie czekała na mnie Mistress Joanna i następne sex tortury. Zobaczyłam pomieszczenie wyglądające jak gabinet lekarski zabiegowy. Gdyby nie sprzęt jaki tam był mógłby za taki uchodzić. Leżanka, obok znane już dwa zbiorniki z lewatyw, dalej stolik z czarną skrzynką i lampkami, Szklana szafa z półkami pełnymi metalowych narzędzi i inne meble jak fotel z podnośnikami nóg, wisząca mała , metalowa klatka, wyposażone w uchwyty i pasy oraz łańcuchy. Widok tych przyrządów i mebli poraził mnie. Zawsze się okropnie boje, gdy jestem w takim pomieszczeniu. Znam to, co się tam dzieje z praktyki i teraz to wszystko czkało mnie znowu. Nie było możliwości ucieczki czy odmówienia czegokolwiek więc stałam cicho z głową opuszczoną w dół, przygarbiona, wpatrzona w podłogę, goła. Co chwila moim nadętym ciałem, napęczniałymi narządami i nabrzmiałymi cycami wstrząsały drgania. Mistress cała w lateksowym stroju przygotowywała sprzęt do seksu.

    – Ładnie wyglądasz. Seksualnie podniecająco. Boli cię? – Powiedziała Mistress biorąc dłonie moje cyce i jaja.

    – Tak Mistress boli, bardzo. Dziękuje Mistress, Przepraszam Mistress. – Powiedziałam płaczliwie

    – Lubisz jak boli? – Zapytała naciągając moje sutki aż wrzasnęłam.

    – Tak, Mistress lubię jak boli. Dziękuje Mistress. Przepraszam Mistress. – Mówiłam cicho drżąc.

    – Chcesz więcej seksu? – Zapytała naciągając moje jaja.

    – Auuuu. Tak Mistress proszę o więcej seksu. Dziękuje Mistress. Przepraszam Mistress. – Odpowiedziałam z bólem.

    – No grzeczna suka. Jak prosisz to dostaniesz więcej seksu.  – Odparła Mistress.

    Myślałam, że zaraz zostanę wpakowana do tej małej, ciasnej metalowej klatki, ale nie. Stałam naga obok łóżka z czarnym, gumowym materacem, zrobionego z rur. Zostałam brana w czarny, ciasny strój. Pokrywał on całe moje ciało z głową. Nie było w nim żadnych otworów prócz dwóch jeden na dupie, odsłaniającego mój odbyt, a drugi, mały w ustach. Małe otworki na oczy nie pozwalały mi widzieć za dużo. Musiałam uklęknąć w rozkroku na tym łóżku i położyć się cyckami na jednej z poziomych rur wypinając dupę.

    Głęboko w usta i gardło  została wprowadzona i zamocowana plastykowa rurka. Następie poczułam jak Mistress wpycha w moje jelita głęboko jakąś rurkę i wypełnia moją odbytnice oliwą. Następnie wepchnęła w odbyt końcówkę do lewatywy. Poczułam jak mój odbyt zaciska się i uszczelnia. Jak wspomniałam, stał tam taki dziwny przyrząd składający się z dużego, szklanego lejka na dole i wysoko zawieszonego cylindra dużej pojemności. Oba miały skalę napełnienia. Cylinder górny był połączony z dolnym lejkiem rurką poprzez pompkę. Od niego biegło kilka rurek do zaworów i dalej do mojej dupy. Rurka wepchnięta w moje gardło została wsadzona do wielkiej butelki stojącej obok łóżka. Mistress wysikała się do lejka i dopełniła go moczem z dużego zbiornika.

    Usłyszałam szum pompy i po chwili został wypełniony wielki cylinder na górze stojaka. Zawory zostały otwarte i poczułam jak moja dupa wypełnia się żółtą zawartością cylindra. Najpierw odbytnica zareagowała rozciąganiem potem poczułam tępy ból kiszek. Brzuch robił się coraz większy. Ciśnienie we mnie narastało. Zaczęłam głucho wyć i szarpać się. W końcu, gdy miałam wrażenie, że zaraz pęknie coś we mnie puściło, okropny ból zelżał. Teraz zaczął naprężać się żołądek. W końcu poczułam smak sików w ustach. Słyszałam jak lecą siki z moich ust rurką do tej wielkiej butelki. Mistress, co chwila napełniała lejek na dole moczem. Pompa pracowała wypełniając cylinder na górze a stamtąd siki leciały we mnie, przeze mnie i z ust do butli. Jak butla się napełniła sikami to zaworki zostawały zamknięte i cała zawartość butli wracała do Lejka, cylindra i w moją dupę. Tortura trwała klika godzin jak mi się wydawało. Słychać było moje wycie, krzyki Mistress, która kazała mi się zamknąć, co nie pomagało. Całe to łóżko trzęsło się i latało od szarpania mojego ciała. Brzuch, żołądek miałam ogromny. Sikami wypełniłam mój kombinezon, bo kutas był w środku. Miałam kilkanaście bolesnych orgazmów. Po torturze leżałam naga, krzycząca i drgająca w dużej wannie myta wodą z węża przez Asystentkę. Potem zostałam wsadzona w ubiór bez rękawów. Zasznurowana całkiem leżałam na łóżku nic nie widząc ani słysząc. Jak długo nie wiem.

    Jak się potem okazało te tortury to było tylko przygotowanie do dalszego BADANIA!

     ® Arletka Ruchliwa 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arletka Ruchliwa

    Moja pierwsza prawdziwa sesja przygotowywująca mnie do dalszych sex tortur.

  • Julka, Karol i Jacek 5

    Julia nareszcie wróciła, pierwszy do niej odpadłem i długo przytuliłem. Pomimo ponagleń Karola, nie mogłem i nie chciałem się od niej odkleić. W końcu uwolniłem jej ramiona, w które zatopił się chłopak. Nasza dziewczyna obiecała, że wejdzie pod prysznic i zaraz nas dosiądzie. Ja jednak uznałem, że chcę się z nią tylko poprzytulać. Julia natychmiast położyła mi swoją dłoń na moim czole.

    – Jesteś chory, gorączki nie masz, może się czymś strułeś? – w jej głosie nie wyczułem kpiny, ale oczy mówiły co innego.

    – Jestem zmęczony, stęskniłem się za tobą, a poza tym, jutro rano jedziemy na pogrzeb i odczytanie testamentu. Obiecaliście, że pojedziecie ze mną – przypomniałem.

    – Jaca, wyluzuj, pamiętamy. Nie odpuszczę okazji do poznania teściów – rzucił Karol puszczając oko do Julii. – Ale to nie przeszkadza, żeby nie bzykać się z nasza laską.

    – Ja dziś odpuszczam – powiedziałem i skierowałem się do naszego pokoju.

    Chwilę potem byłem w łóżku i momentalnie zasnąłem. Obudził mnie Karol bawiąc się kosmykiem mojej grzywki. Byłem na niego wściekły, że mnie obudził, przecież wyraźnie powiedziałem, że odpuszczam ten numerek.

    – Wstawaj śpiochu, już siódma – usłyszałem Julię.

    – Jak już jest rano? Przed chwilą się położyłem… – wymamrotałem śpiącym głosem.

    – Tak cię ścięło, że nawet nie obudziły cię nasze harce, oj żałuj Jacuś, żałuj – powiedział Karol uśmiechając się szeroko do Julii.

    Podniosłem się na łokciu i pocałowałem Karola. Na chwilę się od niego odsunąłem, usiadłem i ponownie złączyliśmy się ustami. Poczułem, jak bokserki mi pęcznieją i skierowałem swoją dłoń na Karola krocze. Odsunąłem usta, ale wciąż nasze czoła się stykały. Uśmiechnąłem się, bo zauważyłem, że i on ma erekcję. Chłopak pocałował mnie i długo trwał w tym pocałunku, po czym oderwał się ode mnie.

    – Zbieramy się, kotek. Musimy przygotować nasze garniaki i wyprasować koszule – powiedział po chwili.

    Bez słowa wstałem i podszedłem do szafy i wyjąłem, nowe, włożone w podłużne worki nasze odświętne ubrania.

    – Zobacz piękna – zwróciłem się do Julii – jakie sobie kupiliśmy gajery. Identyczne, w zajebistym grafitowym kolorze.

    Dziewczyna naga wyszła z łazienki z nakremowaną twarzą.

    – To jest antracytowy, a nie grafit – powiedziała przewracając oczami. – Faceci… – poszła do swojej sypialni i przyniosła krótka sukienkę do połowy uda. Podniosła na wysokość naszych oczu – to jest grafitowy.

    Karol przyłożył jeden z garniturów do jej ubrania.

    – Przecież są identyczne – powiedział i spojrzał na mnie, a ja pokiwałem głową. Julka uderzyła się dłonią w czoło i wyszła z pokoju.

    Spakowałem nasze stroje do worków, Karol w tym czasie zaczął się zakładać czyste bokserki. Rzuciłem garnitury na łóżko i kucnąłem przed chłopakiem biorąc jego fiuta do ust. Przesunąłem twarz do podbrzusza i czułem, jak penis wypełnia mi usta i napiera na gardło. Odsunąłem się i zająłem się tylko główką. Karol chwycił moją potylicę i wprawił swoje biorą w delikatny ruch. Moje dłonie głaskały pośladki i uda chłopaka. Wyjąłem jego fiuta i lizałem brzeg grzybka. Lewą dłonią chwyciłem kutasa Karola i poruszałem nią, nie przestając pieszczot językiem. Na powrót wsunąłem penisa do ust, mocno ścisnąłem ustami i delikatnie zacząłem ssać, przyspieszając ruchy rękę. Drugą masowałem jego mosznę. Julka weszła i widząc nas głośno westchnęła.

    – Chłopaki! – krzyknęła – spieszymy się. Musimy zaraz wyjeżdżać.

    – Tak, tak. Jeszcze chwilkę – powiedział Karol.

    Wyjąłem penisa z ust i zacząłem językiem robić kółka po brzegach żołędzia. Przyspieszyłem masturbację omiatając językiem brzeg grzybka i wędzidełko. Wsunąłem penisa do ust, oparłem się obydwoma rękami i Karola biodra i ruszałem głową, wsuwając penisa bardzo głęboko. Mój chłopak zaczął cicho jęcząc, wtedy wyjąłem fiuta z ust, waliłem szybko i skierowałem na otwarte usta. Karol przejął ode mnie swojego kutasa i zaraz wystrzelił, celując do mojej buzi. Podnosząc się, połknąłem jego spermę, a Karol językiem zgarnął kilka kropel z mojej brody. Pocałował mnie i polecił się ubrać. Po kwadransie zeszliśmy do samochodu, trzymając w ręku nasze odświętne stroje. Kilka dni wcześniej zarezerwowałem nam pokój w hotelu, gdzie chcieliśmy się przebrać. Do mojego rodzinnego miasta dojechaliśmy w niespełna trzy godziny. Zanim dojechaliśmy na cmentarz, podjechaliśmy do hotelu założyć garnitury. Karol szybko się ubrał i wyszedł, bo musiał kupić papierosy. Ja założyłem swój strój i obserwowałem od tyłu, jak Julia pochylona nakłada swoje stringi. Podszedłem od tyłu i wsunąłem nos w jej cipkę. Julia chwyciła się blatu komody i uniosła nieco nogę, przez co jej majtki całkowicie się zsunęły. Nie przerywając minety, wziąłem jej koronkową bieliznę i schowałem do wewnętrznej kieszeni marynarki. Chwyciłem oburącz jej pośladki i teraz zabrałem się do lizania jej odbytu, jednak po chwili wstałem i odpiąłem pasek, opuściłem spodnie i wydobyłem z bokserek twardego kutasa. Jednym pchnięciem wszedłem w Julkę, a ta głośno jęknęła. Pomogłem jej się wyprostować i chwyciłem jej cycki przez sukienkę. Dziewczyna szybko zdjęła ją przez głowę i na powrót złapałem jej piersi. Poruszałem się szybko w Julce, ściskając jej jędrne cycki. Wyszedłem z Julii, odwróciłem ją, nasadziłem na mojego kutasa i oparłem ją o ścianę. Dziewczyna zaplotła ręce na moim karku, a nogi wokół bioder. Teraz poruszałem się wolniej, ale wchodziłem głębiej. Nasze nosy się dotykały, ale nie całowaliśmy się. Ciężko dyszałem w usta mojej kochanki, poruszając się coraz szybciej. Julia jęczała, krzyczała i mocno wbiła swoje paznokcie w moje plecy. Poczułem wibracje i mój telefon się rozdzwonił.

    – To chyba Karol – wydyszałem. – Jeszcze chwilkę, co? – spytałem.

    Julia pokiwała głową, ale po chwili pokręciła przecząco. Poprosiła, żebym postawił ją na podłodze i z niej wyszedł. Teraz ona przesunęła mnie do ściany, patrząc mi prosto w oczy waliła mi konia. Czułem nadchodzący orgazm, moje nogi zaczęły drżeć, nie mogłem na nich ustać i za chwilę głośno krzyknąłem, Julka jeszcze chwilę poruszyła ręką, po czym wzięła mokre chusteczki leżące na blacie i wytarła nimi swoje udo, po którym spływała moja sperma. Telefon zadzwonił ponownie.

    – No ruchy, kurwa! Ile można czekać! To nie czas i miejsce. Twoja ciotka nie będzie czekać! – wykrzyczał Karol.

    – Już, tylko się musiałem przebrać… – zacząłem się tłumaczyć, ale Karol wszedł mi w słowo.

    – Ta, jasne, już ci uwierzę.

    Po chwili założyłem spodnie, zapiąłem koszulę, a Julia nałożyła sukienkę i ją poprawiła. Gdy zeszliśmy, Karol był wściekły, patrzył na nas złowrogo, ale Julka szepnęła mu coś do ucha co go uspokoiło. Chłopak za chwilę się rozpogodził. Gdy prowadziłem auto, spojrzał na mnie.

    – Wreszcie poznam moich teściów. To takie ekscytujące! – zawołał radośnie i zaklaskał w dłonie. Spojrzałem w lusterku wstecznym, że Julia z trudem wstrzymała śmiech.

    – Nawet tak do niej nie mów.

    – Ale dlaczego, Jacuś? – Karol nie dawał za wygraną.

    – Nie chcę awantury, kłótni – zacząłem mówić podniesionym głosem.

    – Nie denerwuj się, bo złość piękności szkodzi – powiedział mój chłopak. – Nie powiem tego – powiedział i podniósł dwa palce

    Gdy dojechaliśmy na cmentarz, wyszliśmy z auta i we troje szliśmy w jednym rzędzie.

    – Po lewej, ten łysy z tą w pinglach z baranem na głowie, to moi starzy – powiedziałem. Zaraz doszliśmy do moich rodziców.

    – Mamusiu! – rzucił karol i chciał uściskać moją matkę, ale ona zrobiła krok w tył i spojrzała na mojego chłopaka z obrzydzeniem. – Nie przywita się mamusia ze swoim zięciem? – zapytał chłopak.

    – Nie jest Pan moim zięciem, nie należy pan do rodziny, co wy tu robicie?! – krzyknęła moja matka. Ja podszedłem do nich i tylko się lekko uśmiechnąłem. – Co tu robisz?

    – Przyjechaliśmy na pogrzeb – przypomniałem.

    – Mogłeś wysłać dyspozycję do prawnika o ….. – mówiła podniesionym głosem matka, ale przerwała, bo jakaś dziewczyna podeszła do mnie i mnie przytuliła.

    – Cześć Jacuś – patrzyłem zaskoczony na uśmiechniętą twarz. – Nie pamiętasz mnie? – zapytała, a ja teraz sobie przypomnialem. To Kaśka, moja kuzynka, z którą miałem w dzieciństwie świetny kontakt. Potem wszystko się spierdoliło. Dziewczyna zbliżyła usta do mojego ucha – Dziękuję i współczuję tego, przez co musiałeś przejść. Dzięki tobie mogłam powiedzieć rodzicom, że jestem biseksualna, choć chyba bardziej pociągają mnie dziewczyny.

    Kaśka spojrzała na Julkę i Karola i przywitała się naciśnięciem dłoni. Karol spojrzał na smukłą sylwetkę mojej kuzynki, ale ta pokręciła głową.

    Po ceremonii było odczytanie testamentu, z którego wynikało, że trzecia część mieszkania jest moja. Nie zamierzałem odpuścić i rodzeństwo musi mnie spłacić. Siostra i brat patrzyli na mnie wściekłym spojrzeniem. Następnie udaliśmy się na stypę w jakimś małym lokalu. Julia usiadła na rogu stołu, ja obok niej, a Karol przy mnie, ciągle trzymając rękę na moim udzie. Jego dłoń wędrowała coraz wyżej i czasem małym palcem dotykał mojego kutasa. Poczułem jak się napręża, jak jest gotowy do seksu. Wsunąłem się głębiej pod stół, by, pod opadającą serwetą, ukryć swoje krocze, a Karol, nie patrząc na mnie,  rozpiął mój rozporek i wydobył fiuta. Głośno przełknąłem i spojrzałem na mojego faceta. Ten uśmiechnął się delikatnie i wolnym ruchem mnie masturbował. Chciałem go pocałować, ale nie mogłem tego zrobić. Tymczasem Julia odchyliła głowę w moją stronę.

    – Ten facet z wąsami bardzo mi się przygląda. Na dziwny uśmiech. Może dlatego, że nie mam majtek. Ty mi je zabrałeś, pamiętasz?  – zapytała cicho, a ja tylko pokiwałem głową.

    Karol poruszał swoją ręką w równych, miarowych i powolnych ruchach. Przymknąłem na chwilę oczy, co natychmiast podchwyciła Julka.

    – Na pogrzebie? – wyszeptała mi do ucha – wstydź się – zaśmiała się cicho i pocałowała w skroń, a ja oddychałem coraz głębiej.

    – Faktycznie wujkowi się podoba – powiedziałem dziewczynie do ucha. – Wiesz to ten wąs, co niejedną piczą trząsł. – Dziewczyna cicho się zaśmiała. – Gdyby nie okoliczności, wujek poprosiłby cię do tańca.

    Julia spuściła głowę i ukryła w dłoniach, by nie parsknąć, mimowolnie rozchylając nieco uda. Wujek szerzej otworzył oczy i brzegiem palca potarł wąsy. Karol wciąż poruszał ręką pod stołem, a ja czułem nadchodzący orgazm. Przymknąłem oczy i bałem się tego, co zaraz nastąpi. Karol spojrzał na mnie, a ja delikatnie pokręciłem głową, więc chłopak przestał, ale wciąż trzymał w dłoni mojego twardego penisa. Siedząca naprzeciwko ciotka, spytała, co się stało z Julką.

    – Bidulka zawsze się wzrusza na pogrzebach – wyjaśniłem, ciotka pokiwała głową, a dziewczyna kilkukrotnie poruszyła ramionami, po chwili wstała, poprawiła sukienkę, przeprosiła i wyszła.

    Karol znowu poruszał moim penisem. Było mi dobrze, chciałem tego, ale wiedziałem, że wywoła to ogromny skandal.

    – Koniec? – spytał chłopak. Ja tylko pokiwałem głową.

    Karol jeszcze ruszał swoją ręką, a ja się wystraszyłem, że mnie opacznie zrozumiał. Jednak po chwili skończył, wsunął sztywnego fiuta do spodni, wstał i wyszedł za dziewczyną. Siedziałem sam i teraz czekałem na głupie zaczepki krewnych, jednak one nie nastąpiły. Po dobrym podeszła do mnie Kaśka i zaprosiła mnie na zewnątrz na papierosa. Usiadłem na wysokim murku na tyłach knajpy, a obok zajęła miejsca moja kuzynka. Położyła mi rękę na udzie, a ja się wzdrygnąłem. Spojrzała na mnie zdziwiona.

    – Karol się mną bawił i zostawił mnie chwilę przed końcem – wyjaśniłem.

    Kaśka uśmiechnęła się i podsunęła swoją dłoń wyżej i zatrzymała ją na pachwinie.

    – Jacuś, ale on duży… – wyszeptała.

    Uśmiechnąłem się i objąłem kuzynkę dotykając jej biodra. Jej nagie ciało spowodowało, że moje podniecenie wystrzeliło. Uniosłem rękę wyżej wsuwając pod bluzkę i dotknąłem nagich piersi. Wsunąłem wyżej i poczułem twardą brodawkę, jednym palcem poruszałem wolno, a pozostałymi ugniatałem foremną pierś. Kasia mocniej ścisnęła moje udo, a ja poczułem jak nadchodzi orgazm. Pieściłem jej biust, bawiłem się nim, chciałem go wyjąć. Dziewczyna położyła dłoń na moim kroczu i mocniej ścisnęła. Wystraszyłem się tego, co będzie dalej, więc puściłem Kasię, a ona zwolniła uścisk, kierując dłoń na dłoni moje udo, choć dwa palce wciąż dotykały krocza.

    – Co chcesz ze mną zrobić? Ty masz dziewczynę, jak chłopaka, jesteśmy kuzynostwem… To nie jest dobry kierunek – powiedziałem, choć w pierwszej chwili pomyślałem, żeby zrobiła mi loda, żeby ja tu przelecieć.

    – Ale on taki twardy, a ty tak cierpisz – mówiła wolno i cicho, co jeszcze bardziej mnie nakręciło. Zamknąłem oczy, czułem, że nie panuję nad sobą.

    – Chciałaś pogadać – powiedziałem odsuwając się od Kasi kilka centymetrów. – Przepraszam, ale jeśli ulegnę teraz pokusie, zniszczyłbym to, co zbudowałem, cały mój świat legnie w gruzach. Nie mógłbym spojrzeć w twarz moim kochankom. Mojemu facetowi. Tym razem nikt by mnie już nie uratował.

    – Przepraszam, nie pomyślałam – powiedziała Kasia zabierając rękę. – Ale o czym ty mówisz? Jak uratował, skąd? Nie rozumiem.

    Kasia wyjęła z torebki pudełko L&Mów i mnie poczęstowała. Zapaliłem, mocno się zaciągnąłem.

    – Prawie rok nie paliłem – uśmiechnąłem się. – Widzisz tematem wieżowiec? – wyciągnąłem rękę z papierosem i wskazałem budynek majaczący się na horyzoncie. Dziewczyna pokiwała głową. – Tego dnia, kiedy rodzice kazali mi się wynosić, matka uderzyła mnie w twarz, ojciec powiedział, że nie jestem jego synem, że to był błąd, że się urodziłem… – głos mi się łamał. – Tego dnia spakowałem w plecak kilka najważniejszych rzeczy i wyszedłem. Na klatce matka krzyknęła za mną, żebym nigdy nie wracał, że się mną brzydzi. Wtedy dotarłem do tego bloku. Wjechałem winda na ostatnie piętro i włazem, na szczęście był otwarty, dostałem się na dach. Stanąłem na szczycie i zobaczyłem piękny widok. Siła wiatru dodała mi odwagi. Podszedłem do krawędzi, usiadłem i zawiesiłem nogi – opowiadałem, a Kasia zakryła usta, w jej oczach pojawiły się łzy. – Chciałem skoczyć, odliczałem w myślach do pięciu, gdy doszedłem do czterech, usłyszałem męski głos. Jakiś młody facet powiedział, że tego od tego kroku nie będzie już odwrotu. Zaproponował mi drinka, rozmowę, a jeśli to nic nie da, on mi już nie przeszkodzi. Pomógł mi wstać i zeszliśmy włazem na dół. Okazało się, że ten facet mieszkał na ostatnim piętrze tego bloku. Zanim zeszliśmy, facet przytulił mnie i długo staliśmy wtuleni do siebie. Cicho płakałem, a on wciąż mnie tulił. Nic nie mówił, nic nie robił, tylko mnie przytulał. – Wspomnienia tamtych dni sprawiły, że oczy zrobiły mi się wilgotne. – Chłopak zaprowadził mnie do swojej kawalerki i zaproponował nocleg. Rozlał alkohol do kieliszków i usiedliśmy na małej sofie. Procenty rozwiązały mój język i powiedziałem mu o wszystkim. Paweł, bo tak miał na imię, słuchał mnie w ciszy. Połóż rękę na moim kolanie i z miłym uśmiechem słuchał. Jego ręka kierowała się się ku górze i sięgnęła rozporka, rozpiął go i wyjął z niego penisa. Nie miałem erekcji, ale Paweł sprawnymi ustami zaraz do niej doprowadził. Odpadłem na plecy, a chłopak krótkimi ruchami głowy robił mi loda. Wyjmował główkę z ust i językiem drażnił brzegi żołędzia. Robił to fenomenalnie, czułem się wspaniale, choć wspomnienia wciąż gniotły mnie od środka. Po kilku minutach wystrzeliłem mu do ust. Paweł połknął wszystko, położył się obok mnie i spytał czy nie żałuję, że tu przyszedłem, a ja pokręciłem głową. Długo się potem całowaliśmy. Dni mijały na wspólnych pieszczotach, jednak ta sielanka nie trwała długo, bo mój ojciec dotarł do rodziców Pawła, powiedział im o nas, a na koniec poszedł do jego mieszkania i darł się na klatce, że jest pedałem, że jego rodzice o wszystkim już wiedzą. Tego samego dnia znalazłem Pawła w wannie z podciętymi żyłami. Udało się go uratować, ale on zerwał ze mną kontakt. Kilka razy chciałem wskoczyć pod pociąg, ale powstrzymywało mnie, by nie obciążać innych. Potem pojechałem do mojego obecnego miasta, znalazłem pracę i tam poznałem Karola.

    Dziewczyna spojrzała na mnie że smutnymi oczami.

    – Bardzo ci współczuję. Jak rozumiem żyjecie razem? – zapytała a ja nie patrząc na nią pokiwałem głową. – A jak miałbyś wybierać, z kim byś chciał żyć, kogo byś wybrał? – bez namysłu wysłałem chłopaka. – A on?

    – Nie wiem i boję się go o to zapytać.

    W tym momencie obok mnie usiadł Karol. Nie wiedziałem ile z tego usłyszał.

    – Musimy pogadać – powiedział poważnie, a ja poczułem, jak mój świat się rozsypuje. Spojrzałem na znajomy wieżowiec i poczułem, że jego dach się o mnie upomniał.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jacek
  • 2045 (6)

    * Dwa lata wcześniej…

    -Doskonale. Wyślę Ci adres.
    -OK. Jesteśmy, więc umówione. Muszę jednak poprosić o zaliczkę.
    -Wyślę Ci całość po robocie. Nie myśl, że jesteś jedyną suczką. Mogłabym mieć każdą. Ale wybrałam Ciebie.
    -Proszę Pani, ja mam swoje zasady. Musi Pani wpłacić zaliczkę. Inaczej z umowy nici.
    -Milcz głupia kurwo! Żadnej zaliczki nie będzie, a jeśli spóźnisz się, choć minutę to lepiej uciekaj jak najdalej.

    Śliczna blondynka stała przy lustrze zupełnie naga. Dziewczyna była bardzo młoda. Ledwie skończyła osiemnastkę.  Miała śliczną dziewczęcą buzię. Miły uśmiech dodawał jej uroku. Pełne wargi ślicznie wyglądały w niewinnym uśmiechu, czarne oczy iskrzyły serdecznością. Była lekko wystraszona. Kobieta, która ją wynajęła brzmiała groźnie. Dziewczyna wahała się, czy w ogóle iść na umówione spotkanie.  Postanowiła jednak wybrać się. Skusił ją do tego spory zarobek. Bała się też groźby, którą usłyszała. Kończyła się malować. Makijaż był stonowany. Delikatnie podkreśliła brwi i rzęsy. Lekko pomalowała także usta. Wedle życzenia miała wyglądać na wyuzdaną nastolatkę. Szybciutko wskoczyła w wysokie czarne szpileczki. Buciki idealnie podkreśliły jej nogi. Następnie założyła blado błękitną koszulę z długim rękawem, która osłoniła jej piękny brzuszek. Po zapięciu kilku guziczków zniknął także okraszony kolczykiem pępek. Dziewczyna ułożyła kołnierz, aby ukazywał jak najwięcej z jej urokliwych piersi. Były one cudnie okrąglutkie. Wysportowany, kształtny tyłeczek zakryła bielutka mini. Spódniczka idealnie opinała jej jędrne uda. Dopełnieniem uniformu był czarny maleńki fartuszek osłaniający jej krocze.

    * 2045

    -Panie prezesie, przyszły. – Kamila zakomunikowała przez interkom. Blondynka z zaciekawieniem przyglądała się towarzyszce Beaty. Dziewczyna mogła mieć, co najwyżej dwadzieścia lat. Szczupła i wysoka blondi szła za nauczycielką delikatnie stukocząc czarnymi obcasami. Czarne matowe szpileczki zadawały uroku jej nagim nóżkom. Młoda skóra lśniła w mętnym świetle sekretariatu. Dziewczyna miała na sobie lekką sukieneczkę. Luźny ciuszek odsłaniał niewiele. Dyskretny dekolt w miarę skutecznie okrywał czarny staniczek. Ciemnogranatowy materiał sukienki zdobiło mnóstwo bielutkich kwiatków. Beata jak zwykle wyglądała olśniewająco. Jej kruczo czarne włosy niezdarnie okrywały wielkie okrągłe kolczyki. Ogromny dekolt szarej sukienki odsłaniał w dużym stopniu górę miękkiego body. Czarna koronka kontrastowała silnie z połyskującym materiałem kiecki. czerwone pazurki jej stóp wygodnie leżały w wysokich szpileczkach.

    Obie sukienki leżały na podłodze. Młodziutka Gracjana miała na sobie jedynie przeźroczysty biustonosz z czarnego materiału, majteczki będące uzupełnieniem kompletu wraz z przyczepionymi za pomocą tiulowych szarf ciasnymi podwiązkami i oczywiście czarne wysokie szpileczki. Obok niej swym wdziękiem kusiła seksowna czarnowłosa. Beata Miała na sobie jedynie body i szpileczki. Obie ślicznotki wyswobodziwszy swe piersi delikatnie pieściły swe cipki. Tomasz patrzył na nie rozpinając koszulę. Jego uwagę zwracała zwłaszcza śliczna nauczycielka. Nastoletnia Gracjana, co chwila zerkała na kochankę i patrzyła jak kobieta rozpina guziczki na swym kroczu. Beata delikatnym ruchem podwinęła wysoko na brzuszek niesforny materiał. Jasnowłosa uczennica od razu zabrała się za pozbycie się dolnej części bielizny. Lekko nerwowym ruchem zdjęła majteczki i niesforne podwiązki. Prezes podszedł do nich powolnym krokiem. Jego fallus rozkosznie kołysał się na boki.

    Gracjana nieśmiało pochłaniała wielkiego kutasa. Beata masując czule jej nagie plecy mruczała obserwując nastolatkę w akcji.  Kobieta ujęła w rączki jasne włoski, które przeszkadzały dziewczynie w obciąganiu. Z dumą patrzyła jak coraz większa część penisa znika w delikatnych ustach.
    -Oj tak… Dobra dziewczynka… – Tomasz mruczał z zadowoleniem, po czym ujął w dłonie jej śliczną główkę. Zaczął ją delikatnie posuwać. Dziewczyna krztusiła się lekko, ale nie oponowała.
    -Hi hi hi… Moja mała… – Słodko powiedziała Beata. Z wielkim uśmiechem podziwiała jak uczennica obciąga żylastą pałę.
    – Doskonały wybór! Moja droga, naprawdę jestem pod wrażeniem. – Tomasz rzekł do nauczycielki gładząc pieszczotliwie jej twarz. Kobieta odparła słodkim śmiechem. Wkrótce jej dłonie zastąpiły silne ręce Tomasza. Kobieta zaczęła nadawać wyższe tempo. Gracjana masując rączką wielkie przyrodzenie raz po raz nabijała na nie swe usta. Tomasz mruczał zadowolony.
    -Tak, właśnie… Ssij go maleńka… Oj tak… Dobrze… – Słodko szeptała Beata. Czarnowłosa cały czas trzymała kochankę za jasne włoski. Tomasz znów chwycił głowę dziewczyny i zaczął ostrzej posuwać. Nastolatka krztusiła się mocno, ale nie zamierzała stawiać oporu. W nagrodę mogła liczyć na chwilę oddechu.
    -Jesteś dobrą kurewką! – Radośnie powiedziała nauczycielka. Młoda odpowiedziała radosnym śmiechem. – O tak! Ssij go! Ssij go jak pieprzona dziwka! – Beata syczała, napawając się widokiem ruchanej w usta małolaty. Kobieta rozpięła jej delikatny staniczek. Wkrótce para młodych cycków została w pełni oswobodzona. Gracjana w podzięce zaczęła ostrzej obrabiać żylastego fiuta. Seksownie się przy tym dławiła. Jej ślina długimi nićmi zwisała z obwisłej moszny.
    -Tak! Tak, tak tak! O to chodzi! – Jęczała cichutko Beata. Kobieta znów mocno dociskała głowę dziewczyny do krocza Pana prezesa. – Kawał dobrej kurwy z Ciebie!
    -Ach! – Tomasz stękał zadowolony. – Zabaw się z jajami mała szmato! – Szepnął lekko policzkując nastolatkę. Dziewczyna uradowana zabrała się do pracy. Ssała i lizała na przemian wielką mosznę. Jądra Tomasza na przemian znikały w jej rozkosznych ustach. Korzystając z okazji Beata wzięła kutasa do ust. Mruczała zadowolona. Z łatwością pochłaniała całe przyrodzenie.
    -O tak! Właśnie tak się to robi! – Tomasz pojękiwał zadowolony. Gracjana sięgając nad swą twarz złapała za głowę nauczycielki i delikatnie przyciągnęła ją do kutasa. Tomasz wnet pomógł małolacie. Usta Beaty w szaleńczym tempie pochłaniały całego kutasa. Blondi z zachwytem patrzyła na kochanków.

    Beata leżała na sofie uśmiechając się radośnie. Kobieta chichotała wesoło masując swą cipkę. Tomasz ruchał jej odbyt. Tęgi kutas, co chwila znikał w ciasnej dziurce. Gracjana nachylona nad kochanką z zapartym tchem podziwiała ten wspaniały spektakl.
    -Kurwa… Och… – Jęczała nauczycielka, nie przestając tarmosić swej wilgotnej szparki. Różowiuteńka cipeczka lśniła od zbierających się w niej soczków.
    -Ale fajnie! – Szepnęła z uznaniem Gracjana.
    -Widzisz? Mówiłam, że Pan prezes to niezły ogier! Moja dziurka już płonie! – Brunetka odparła ze śmiechem. Uczennica śmiejąc się, delikatnie masowała jej pierś. Cieplutka rączka lekko ugniatała duży cycuszek, co chwila podszczypując sutek.

    Mężczyzna siedział na skraju sofy dysząc ciężko. Obie kochanki klęczały przy jego kroczu. Beata żwawymi ruchami masowała jego penisa. Gracjana z niecierpliwością oczekiwała wytrysku. Oblizując wargę wpatrywała się w trzepiącą chuja rączkę.  Nauczycielka uwijała się, coraz głośniej pojękując. Splunęła kilka razy na wielką żołądź, po czym wystawiła swój różowiutki języczek w oczekiwaniu na wytrysk. Wreszcie Tomasz doszedł. Kolejne porcje spermy wypływały z penisa wprost do ust kochanki. Nastolatka patrzyła z zaciekawieniem. Obserwowała uważnie jak czarnowłosa pochłania resztki bielutkiego nasienia. Wreszcie usta obu kochanek zbliżyły się. Ich języki w powolnym, chaotycznym tańcu zaczęły spokojnie mieszać spermę. Rozkoszne wargi suczek splotły się w kilku króciutkich pocałunkach. Tomasz słuchał, jak co chwila rozkosznie cmokają. Po tych krótkich całusach Gracjana wreszcie wzięła do ust grubego chuja. Delikatnie zaczęła oczyszczać go z resztek cieplutkiej mazi…

    *Dwa lata wcześniej…

    W salonie panował półmrok. Marcelina i Tomasz siedzieli przy schludnie nakrytym stole. Oboje byli elegancko ubrani. Tomasz w gustowny smoking, przyciągający kobiecy wzrok swą głęboką czernią. Marcelina miała na sobie lekko opiętą zielonkawą sukienkę. Jej materiał był lekko prześwitujący. całkiem spory dekolt tworzył wielki wiszący swobodnie kołnierz. Dorodne piersi kobiety ułożone były w czarnym biustonoszu. Śliczne koronki przebijały się przez cienki materiał kiecki. Na wspaniałych nogach kobiety iskrzyły nieśmiało czarne pończochy. Sukienka była na tyle krótka, że ukazywała koronkowe zdobienia przypięte do znikającej pod ciemnym materiałem uprzęży. Smakowite stopy Marceliny kryły się w Ciemnych szpileczkach. Matowa zieleń bucików idealnie współgrała z ślicznym ciuszkiem. Kobieta miała dość stonowany makijaż, jej włosy lekko pofalowane opadały na nagie ramię.

    Marcelina chrząknęła dyskretnie. Do pomieszczenia wkroczyła śliczna kobieta.
    -Czym mogę Państwu służyć? – Spytała swoim słodkim głosikiem.
    -Podaj proszę kolację. – Odparła spokojnie Marcelina.
    -Dobrze proszę Pani. – Dziewczyna grzecznie ukłoniwszy się odeszła od stołu, ponętnie kręcąc tyłkiem.
    -Zatrudniłaś kelnerkę? Ładna. – Skwitował z uznaniem Tomasz.
    -Prawda? Czułam, że Ci się spodoba kochanie…

    Tomasz masował ciepłą pierś dziewczyny. Blondyneczka nachyliła się lekko ułatwiając mu dostęp do jednej z pary cudnych cycuszków wyglądających z rozpiętej koszuli.
    -Czy dolać Państwu szampana? – Spytała patrząc w rozkoszny dekolt Marceliny.
    -Nie, dziękuję. – Kobieta odparła obojętnie, patrząc się w podłużny kieliszek. Kołysała nim lekko, nie zwracając uwagi na męża podszczypującego delikatny sutek. – Podaj pierwsze danie.
    -Dobrze, proszę Pani. Czy może jednak dolać Panu szampana? – Spytała miękkim głosikiem. Tomasz pieścił językiem jej jędrna pierś. Dziewczyna cierpliwie czekała nachylona aż mężczyzna skończy zabawę.
    -Nie, dziękuję. – Odpowiedział, w końcu odrywając się od delikatnego cycka.

    -Na prawdę daje radę. – Tomasz rzekł szukając wzrokiem ślicznej kelnerki.
    -Prawda? Naprawdę milutka. Od razu wiedziałam, że będzie idealna.
    -Drodzy Państwo, oto pieczona pierś z kaczki… – Dziewczyna powiedziała słodko, kładąc na stole lśniące talerze.
    -Mmm.. Wygląda smakowicie! – Marcelina powiedziała ciepłym głosem.
    -Będziecie Państwo zachwyceni. Obiecuję! – Blondynka powiedziała, obchodząc krzesło, na którym siedział Tomasz. Sprawnym ruchem wyswobodziła jego kutasa i zabrała się za obciąganie. Głośno mlaskała pochłaniając twarde przyrodzenie. Jej delikatna, ciepła dłoń pieszczotliwie masowała pałę u nasady.
    -Mmm… – Tomasz jęknął skosztowawszy mięsa.
    -To jest pyszne! – Marcelina dodała zachwycona.
    -To specjalność szefa kuchni. Wiedziałam, że będziecie Państwo zachwyceni. – Śliczna dziewczyna odparła z uśmiechem. Zachichotała radośnie i znów zabrała się za pieszczoty. Nie robiąc sobie nic z małżonków głośno mlaskała obciągając wprawnie. Jej pełne wargi masowały pulsujące żuły, które pokrywały całego kutasa. Wrażliwy języczek dziewczyny rozkosznie łaskotał przyrodzenie. Głośne siorbanie niemal zagłuszało rozmowę Marceliny i Tomasza. Oboje jakby nie zauważali przepięknej suczki obciągającej wielkie działo mężczyzny.

    Dziewczyna wstała zwinnie. Sprytnym ruchem podwinęła obcisłą białą mini i zasiadła na tęgim członku. Ujeżdżała go powoli. Jej mokra cipeczka przyjmowała w całości wielką fujarę. Raz za razem żylasty penis znikał w rozkosznej norce. Tomasz delikatnie masował nagi pośladek.
    -Naprawdę się spisałaś, kochanie. Kolacja jest wyborna.
    -Dziękuję Ci. Pamiętaj, że zawsze jestem do Twojej dyspozycji.
    -Chcesz spróbować? – Tomasz zwrócił się do ujeżdżającej go ślicznotki.
    -Och tak, pewnie! – Odrzekła rozkosznie kołysząc biustem. Duże jak na jej wiek piersi cudnie podskakiwały w rytm delikatnych ruchów. – Och przepyszne! – Powiedziała słodko, po czym oblizała lubieżnie palec mężczyzny.
    -Kochanie, bardzo cieszę się z tego wieczoru.
    -Och tak jest naprawdę wspaniale.

    Tomasz stał nagi za nachyloną nad stołem suczka. Rżnął ją ostro od tyłu.
    -Ma Pani naprawdę wspaniałego męża…
    -Wiem moja droga… Musisz wiedzieć, że jest doskonały
    -Och tak! Na pewno miło z nim spędzić czas… – Odparła zalotnie kelnereczka. Jej biust ocierał delikatnie o niesforną koszulę. Dziewczyna postanowiła przerwać irytujące łaskotanie  jej delikatnej skóry. Powoli pozbyła się koszuli, odrzucając ją na krzesło. Tomasz zwinnym ruchem rozwiązał jej maleńki fartuszek i położył go na stole. Rozmawiali przy tym swobodnie na jakieś luźne tematy. Mężczyzna cały czar regularnie posuwał ciasna cipkę.

    Blondyneczka głaskała delikatnie lekko siwiejące włosy mężczyzny. Tomasz z zaangażowanie pieścił jej cipkę. Jego język zabawiał się z delikatnymi wargami sromowymi dziewczyny. Co chwila głośno posiorbywał. Po chwili Marcelina wyszła z pomieszczenia. Słodziutka kelnereczka zaczęła, więc coraz głośniej jęczeć, odczuwając wielką rozkosz.
    -O ja pierdolę! Och, jak dobrze… – Jęczała z podniecenia. Tomasz zajęty jej smakowitą muszelką nie przerywał zabawy. – O kurwa! Ja pierdolę! – Krzyczała, nie mogąc opanować emocji. Tomasz oderwał swe usta od gorącej szarki i spojrzał w oczy kochanki. Jego dłoń energicznie tarmosiła jej rozkoszna pipkę. – Kurwa, jesteś wspaniały! – Pisnęła chwytając go mocno za gardło. – Chcę Cię znowu poczuć! – Jęknęła obserwując jak mężczyzna znów zaczyna ją zadowalać. – Och! Mojej cipce nigdy nie było tak dobrze! – Piszczała słodko. Tomasz był nienasycony. Jego język nie nadążał z pochłanianiem soczków wylewających się na uda ślicznej blondynki.

    -Kochanie mogłabyś mi tu troszeczkę pomóc? – Tomasz spytał posuwając mokrą szparkę. Kelnereczka leżała w wygodnym krześle z wysoko uniesionymi nogami.
    -Oczywiście, mój słodki! – Marcelina odparła ciepło, delikatnie chwytając bosą stópkę dziewczyny.
    -Och to takie miłe, gdy małżonkowie sobie wzajemnie pomagają. – Słodko powiedziała blondyneczka.
    -O to chodzi w związku. Miłość polega na tym, aby zawsze być pomocnym dla drugiej połówki.
    -Och to wspaniałe, że są jeszcze takie małżeństwa. – Dziewczyna ciągnęła niezdarnie rozmowę. Coraz bardziej przeciągała słowa nie mogąc już opanować podniecenia. Jądra Tomasza zaczęły klaskać o jej mokre pośladki.

    Tomasz stał przy Marcelinie. Delikatnie gładził jej nagie ramię. Jego kutasa, co chwila znika w rozkosznych ustach. Kelnereczka znów słodko krztusiła się jego wielkim penisem. Tęga fujara lśniła od śliny młodej laseczki.
    -Jestem pod wrażeniem. Ten fiut jest doskonały!
    -Och wiem to moja droga! Jego smak…
    -Tak! Jest obłędny! A ten zapach! – Syknęła słodko, zaciągając się wonią mokrego chuja.
    -Oj przestań już, i bierz się do roboty! – Żartobliwie rzuciła Marcelina, po czym kilka razy mocno nabiła usta dziewczyny na fallusa. Obie kobiety skwitowały to serdecznym chichotem.

    Tomasz siedział na krześle a wtulona w niego blondyneczka kręciła biodrami nabita na jego chuja. Wielki penis rozbijał się bezczelnie w różowiutkiej szparce. Całowali się namiętnie. Niewzruszona Marcelina delikatnie masowała swe piersi. Jej mokra cipeczka błagała o pieszczoty. Wreszcie jeden z smukłych paluszków kobiety dopadł do niej. Ostry tip rozkosznie drażnił rozjechaną pizdę.

    Podwinięta sukienka Marceliny przykleiła się do jej brzuszka. Była mokra od soczków. Brązowa, pokryta licznymi bliznami picza dumnie lśniła w ciepłym świetle. Rozerwane majteczki wciąż opinały posiniaczone uda. Młodziutka kelnerka nie zwracała na to uwagi. Klęcząc przed siedzącym na mokrym krześle mężczyzną obciągała mu wprawnie. Czuła zapach własnych soczków i śliny zmieszanej z przepysznym nektarem z penisa, które wsiąkły w miękkie obicie. Tomasz trysnął. Obfite salwy powoli wypływały z jego chuja. Dziewczyna chichocząc przyjmowała do ust kolejne dawki nasienia.
    – Pychota! Już dawno tak dobrze nie zjadłam! – Marcelina powiedziała z zachwytem .
    -Pełna zgoda! – Zachichotała słodko kelnereczka. – Niebo w gębie! – Dodała – przełknąwszy większość spermy. Widząc resztki białej mazi sączącej sie z kutasa dopadła go, aby dokładnie zebrać należność.
    -O kurwa! Jestem wyczerpany! – Westchnął Tomasz.
    -Ja myślę! – Blondyneczka zaśmiała się pełna dumy.
    -Kochanie, musimy koniecznie dać tej miłej dziewczynie napiwek!
    -Oj tak widzę, że sprawiła się na medal!
    -Dziękuję bardzo! Jest Pani taka miła! – Dziewczyna odparła zalotnie, po czym zanurzyła głowę między nogami Marceliny…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • Pan i wladca IV – Po stronie prawa

    Nastał poranek. Pianie koguta skutecznie postawiło Maksymiliana na nogi. Wyłączył budzik i udał się do łazienki. Ciągle rozmyślał o wczorajszym telefonie od Igora. Z jednej strony czuł się okłamany przez matkę, choć on sam wcześniej skłamał. Z drugiej strony bał się porannej konfrontacji. Słyszał, że Jolanta jest w kuchni i pomimo strachu udał się w jej kierunku.

    — Wstałeś już?
    — No. — Odpowiedział zaspany.
    — To dobrze, bo przygotowuję śniadanie.

    Maks wszedł do kuchni. Jolanta stała przy blacie w krótkich, obcisłych spodenkach. Na górze znajdował się biały top z dużym dekoltem. Światło słoneczne zdradziło, że kobieta nie miała na sobie stanika. Wpatrzony w jej stojące sutki syn zrozumiał przekaz. Igor miał rację, trzeba przejść do działania, tylko jak?

    ***

    Równolegle w swoim domu Igor szykował śniadanie dla Kingi. Otworzył drzwi sypialni wnosząc tackę z jedzeniem.

    — Kochanie, naprawdę nie trzeba było.
    — Dla ciebie wszystko, mamo.
    — Myślę, że powinnam się odwdzięczyć.

    Kinga zsunęła z siebie kołdrę. Oczom chłopaka ukazały się wielkie, piękne piersi. Igor podszedł do kobiety, następnie zsunął bokserki. Kinga wzięła penisa w dłonie i zaczęła masować.

    — Podoba ci się?
    — Zawsze mi się podoba.

    Matka dalej masowała penisa, Igor podszedł bliżej i czekał, aż weźmie go w usta.

    — Kiedy moja kolej? — Zapytała go Kinga.
    — Może być teraz. Rozłóż nogi.
    — Wiesz, że nie o to pytam.
    — Nie rozumiem?
    — Kiedy kolej na mnie? Nie mam nic do Joli i Eli, ale inaczej się umawialiśmy.
    — Wiesz, że to nie ode mnie zależy. Ja robię, co mogę.

    Kinga puściła penisa i odsłoniła resztę ciała. Rozłożyła szeroko nogi, by pokazać synowi jej nienagannie ogoloną cipkę.

    — Rozmawiałeś już z Michałem i Maksem?
    — Z Michałem ona musi sama porozmawiać. Po prostu musimy czekać, aż znowu do mnie zadzwoni. Z Maksem nie trzeba już nic uzgadniać, pójdzie z górki.
    — To znaczy? — Kobieta lekko się uśmiechnęła.
    — Maksowi podoba się Jola, tylko tego nie okazuje. Ciotka natomiast jest zafiksowana na tym temacie. Raczej podnieciło ją to, że syn ją podglądał i dodało pewności siebie. Ja natomiast dodałem nieco otuchy Maksowi, aby rozpoczął temat.
    — Pięknie… Nie mogę się doczekać czworokąta.
    — Może nawet sześciokąta?

    Syn położył się na Kindze. Powoli włożył penisa do pochwy. Objął kobietę ramionami i zaczął wolną penetrację. Szybko przyśpieszył tempo. Oboje dyszeli z podniecenia. Wreszcie Kinga osiągnęła szczyt. Czujący to Igor wyciągnął penisa, wstał i czekał, aż Kinga klęknie przed jego mieczem. Obfity ładunek zalał twarz kobiety.

    — Szybko się regenerujesz kochanie.

    ***

    — Proszę.

    Do gabinetu pedagogiczne wszedł młody mężczyzna w kręconych włosach. Miał na sobie czerwony t-shirt i jasne jeansy. Niezdarnie podszedł do krzesła i usiadł na wprost biurka, przy którym siedziała szkolna pedagog.

    — Mamo, co znowu? — Zapytał zmęczony.
    — No właśnie, znowu! Znowu twój wychowawca zwraca mi uwagę. — Odpowiedziała stanowczym głosem.
    — Przecież to brednie! Mówiłem ci! Na nikogo się nie gapię!
    — Właśnie, że się gapisz! Już kolejny nauczyciel mu się skarży, że obserwujesz Olę z twojej klasy. Nawet boją się z tym przyjść do mnie osobiście. Wiesz, jaki wstyd mi robisz? Mogą mnie wyrzucić skoro nie panuję nad własnym synem!

    Elżbieta wstała i udała się do drzwi. Zamknęła je na klucz, następnie usiadła na biurku przodem do Michała.

    — Muszę jakoś zadziałać twoim zapędom.
    — Już ci powtarzałem…

    Ela podwinęła czarną spódnicę, następnie rozłożyła nogi. Dzisiaj nie miała na sobie majtek. Oczom jej syna ukazała się piękna, ogolona pusia. W połączeniu z czarnymi rajstopami widok ten wywoływał piorunujący efekt.

    — Mamo…, co ty robisz? — Zapytał zakłopotany Michał.
    — Synku jesteś już dorosły…, Muszę ci pomóc opanować to pragnienie. Jaką bym była matką, żeby nie pomagać swojemu dziecku?
    — Nie…, weź…, będę grzeczny już, serio.
    — Jakoś ci nie wierzę…

    Po chwili pani pedagog uklękła przed siedzącym synem. Ściągnęła jeansy i ujrzała stojącego penisa.

    — Ktoś tu chyba potrzebuje pomocy?

    Szybko zabrała się do roboty. Powoli lizała kutasa po całej długości z przerwami na krótkie pocałunki w okolicach jąder. Następnie zataczała kółko językiem na jego czubku. Po krótkim czasie wzięła część członka do ust.

    — Mamo?

    Elżbieta położyła dłonie na udach syna i samymi ustami ciągnęła coraz głębiej…

    — Mamo śpisz?

    Kobieta otworzyła oczy. W drzwiach stał jej syn. Cała ta sytuacja była jedynie snem.

    — Michał, coś się stało? — Zapytała zaspana.
    — Już prawie dwunasta. Nigdy tak długo nie spałaś.
    — Boże już dwunasta?

    Kobieta szybko wstała z łóżka. Zapomniała, że była ubrana tylko w czarną koszulę nocną. Chłopak szybko zmierzył wzrokiem brunetkę. Widać było, że nie ma na sobie stanika. Michał nieśmiało odwrócił wzrok udając, że ma wychodzić. Ela również poczuła się niezręcznie w tej sytuacji.

    — Jadę na trening.
    — Jasne, uważaj na siebie.

    Pani pedagog przebrała się w codzienne ubranie i udała się do łazienki. Za godzinę miała mieć gościa.

    ***

    Maksymilian usiadł przy stole. Jola wiedziała, że chce o czymś z nią porozmawiać. Zazwyczaj na sobotnie śniadanie musi go wołać kilkukrotnie.

    — Często cię będą wysyłać na nocną zmianę? — Zapytał Maks.
    — Szczerze? Nie mam pojęcia. Od poniedziałku mam pracować normalnie, ale kto wie, co się wydarzy.

    Kobieta rozważała w głowie, czy Maks wie o jej spotkaniach z Igorem i Kingą. Bardziej obawiała się tego, niż faktu, że syn zrobił jej wczoraj zdjęcie w bieliźnie. Z kolei jej syn wiedział, że mama nie była wczoraj w pracy. Zastanawiał się, czy Kinga wie o jego fantazjach. Oboje chodź wiedzieli o sobie niemal wszystko, nikt nie miał pewności i woleli postępować ostrożnie.

    — Słuchaj… — Zaczęła niepewnie Jolanta.
    — Tak? — Odpowiedział energicznie.
    — Nie wiem, czy nie rzucić tej pracy… Tak się zastanawiam. Za parę lat mogę się już nie nadawać na tyranie w sklepie. Wiesz, niektórym się wydaje, jaki to obowiązek taki mały sklep, ale praca za ladą, na dodatek wykładanie towarów, odbieranie zamówień. I wszystko sama na jednej zmianie.
    — No… Taka praca, niestety.
    — Powinnam poszukać czegoś lżejszego. Wracam zmęczona, brakuje mi energii na resztę dnia. Co myślisz?
    — Gdybyś znalazła inną pracę. Na pewno byłoby lepiej dla ciebie.
    — Może ty byś mi poszukał jakiejś pracy?

    Maks wyczuł szansę. Jednak ciągle lęk przed odrzuceniem powstrzymywał go o jednoznacznej deklaracji.

    — Mamo… Ja pracuję nad książką. Gdyby się ją udało sprzedać, to mogłabyś być moją menadżerką.
    — Książkę? Nigdy nie mówiłeś, że piszesz książki. — Kobieta zareagowała entuzjastycznie, zrozumiała, że chodzi o książkę, o której mówił jej Igor.
    — No, bo… Byłem w trakcie pisania, ale wydawnictwo mi ją odrzuciło. W sumie niepotrzebnie ci mówiłem, zapomnij.
    — Nie, nie! Opowiadaj. Chciałabym wiedzieć, jakie mój syn ma pasje.
    — Pisałem powieść o rodzinie, która żyła za czasów PRL-u.
    — O! Moje dzieciństwo!

    Jolanta odeszła od blatu i usiadła przy stole naprzeciwko syna. Jej piersi były teraz o wiele lepiej widoczne. Maks próbował z całych sił utrzymywać kontakt wzrokowy.

    — I ta książka miała się skupiać na relacjach w tej rodzinie.

    Wtedy jego matka zrozumiała, o jakie relacje chodzi w tej książce. Nie chciała jednak poznać po sobie tego faktu.

    — Dlaczego nie chcieli ci jej wydać?
    — Nie pasowała im tematyka. Pewnie liczyli, że się nie sprzeda.
    — Dziwne… Mało jest książek fabularnych o tej tematyce. Tak mi się przynajmniej wydaje…
    — Chodzi o to…, Że ta rodzina miała się kochać, ale nie, że jak rodzina. Chodziło, że mieli między sobą… — Maksowi nie mogło to przejść przez gardło.
    — Uprawiać seks?
    — No… Tak jakby? — Chłopaka lekko zszokowała bezpośrednia odpowiedź matki.
    — Wydaje mi się, że takich książek tym bardziej nie ma w księgarniach. Pisałeś do Igora, żeby ci pomógł? On ma teraz dużo pieniędzy. Mógłby zostać twoim wydawcą.
    — Rozmawialiśmy, ale on nie chce się w to bawić. Mówił, że fajna książka, ale z wydawnictwem za dużo roboty.
    — Być może tak, a być może za mało go przekonałeś. Może była za mało dopracowana?
    — To był prototyp, więc…
    — Właśnie! Powinieneś przynajmniej początek napisać jak na wydanie i mu ją pokazać. — Jola przez chwilę zamilkła, żeby coś przemyśleć. — Już nawet wiem jak ci pomóc!
    — Niby jak?
    — Odtworzymy jakieś sceny z książki, żebyś mógł je w naturalny sposób opisać.

    Chłopak wyglądał, jakby zobaczył diabła.

    — Mamo, ale wiesz, jakie tam są sceny?
    — Maksiu… Nie mówię o TYCH scenach. Na pewno są jakieś początkowe zapoznania, albo jak syn zaczął z mamą ten teges. W sam raz na naturalne dialogi na początku książki.
    — Może masz rację. Jutro napiszę skrypt i w poniedziałek zaczniemy, zgoda?
    — No proszę, jaki zdecydowany! Zatem jesteśmy umówieni.

    ***

    Głos dzwonka do drzwi rozległ się w mieszkaniu Eli. Do mieszkania zawitał mężczyzna w średnim wieku. Ubrany był w szary golf. Miał dobrze zarysowaną szczękę i krótki, ciemne włosy. Podał rękę Elżbiecie.

    — Dzień dobry pani.
    — Witaj, Piotrze.
    — Wiedz, że musimy się streszczać.
    — Dosłownie minutka.

    Oboje udali się do salonu. Mieszkanie Eli nie było duże. Facet usiadł przy stole obok telewizora. W trakcie, gdy rozglądał się po mieszkaniu pani pedagog przyniosła im po filiżance kawy.

    — Zanim wypijesz już będzie po sprawie. — Powiedziała jednocześnie siadając przy stole.
    — Dobrze. A więc, o co chodzi z tą pilną sprawą. Zakładam, że dotyczy ona szkoły. — Odpowiedziawszy wziął łyka ciepłej kawy.
    — Po części tak. Znasz Igora Sokołowskiego?
    — Sokołowski… Sokołowski… On chodzi z moją Olą do klasy, prawda?
    — Tak, to on. Mam z nim problem i to spory. Wybiegający zdecydowanie poza szkołę.
    — Wiesz, nie jestem tutaj służbowo. Jeśli chodzi o narkotyki, albo nie wiem zastraszanie, to wolałbym, żebyśmy poszli z tym na komisariat i zgłosili to oficjalnie.
    — Problem w tym, że nie chce być z tym kojarzona oficjalnie. Wiem, że w taki sposób umywam się od odpowiedzialności, ale boję się swojej opinii.
    — To jakaś nietypowa sytuacja?
    — Bardzo nietypowa…

    Kobieta wzięła łyk kawy.

    — Chodzi o to, że Igor i jego matka… Oni uprawiają seks.
    — Słucham? — Policjant mocno się zdziwił.
    — Tak, widziałam to na własne oczy. Dlatego grozi to mojej karierze. Jako pracownik szkoły nie powinnam mieć kontaktu z uczniami poza szkołą. Igor zaprosił mnie na pogadanki. Dawniej w szkole dużo dyskutowaliśmy. On miał problemy psychiczne, był gnębiony w szkole. Potem zaczął pracować, nie wiem gdzie, ale po osiągnięciu bogactwa mocno nabrał pewności siebie. Byłam ciekawa, co u niego, ale to, co mnie tam spotkało…
    — Pani Elu, kazirodztwo to przestępstwo i dobrze, że mi pani o tym mówi.
    — Jeszcze jedno. Tam była matka innego chłopaka z naszej szkoły. Na moich oczach mieli trójkąt… Boże jak to brzmi!
    — Zrobili pani coś? Zmuszali do aktu?
    — Powiedzieli, że powinnam edukować syna i również pójść z nim do łóżka. Oczywiście, kiedy to wszystko się zaczęło uciekłam. Nie mogłam na to patrzeć.
    — Cholera. Bez dowodów nic nie zrobię, ale z powodu własnego sumienia muszę jakoś zaalarmować. Sam mam dwie córki, dorosłe nastolatki. Taką osobę trzeba zamknąć razem z tymi dwiema paniami.
    — Mogę panu jakoś w tym pomóc?
    — W jaki sposób?
    — Policja musi mieć dowód. Igor powiedział, że jeśli byłabym chętna to mam do niego napisać. Można zorganizować jakąś zasadzkę, albo ich nagrać.
    — Przede wszystkim tacy ludzie są niebezpieczni. Nie chcę od pani nic wymagać.

    Piotr spojrzał na zegarek.

    — Muszę już iść, przepraszam panią.
    — Wręcz przeciwnie, dziękuję ci, Piotrze.

    Mężczyzna opuścił mieszkanie. Zadowolona z siebie Elżbieta sięgnęła po telefon i napisała do Igora: „Jestem gotowa”. Wierzyła, że podniecenie, które od wczoraj zawładnęło jej codziennym życiem to tylko chwilowa fanaberia i powróci do życia codziennego. Życia w monotonnej pracy z upierdliwą młodzieżą oraz domu z ignorującym ją mężem oraz synem. Przy okazji sprawdziła SMS, który przyszedł kilkanaście minut temu: „Zamawiany przez panią produkt tj. Różowy podręczny wibrator jest gotowy do odebrania w paczkomacie na ulicy Kutasiej 17 kod: 070069”.

    [Ogłoszenie parafialne do osób czytających, (jeśli takowe istnieją) wszystkie postacie występujące w tej serii opowiadań są pełnoletnie oraz zmyślone. Amen]

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Huber202
  • Dawno, dawno temu… 12. – Pocahontas

    Dawno, dawno temu…w 1607 roku w Wirginie, nad brzegiem rzeki, żyło plemię Powhatan. Pocahontas była córką wodza plemienia. Była najpiękniejsza w całej wiosce. Miała jędrne piersi i duży tyłek.
    Była wolnym duchem, który kochał naturę i przygody. Jej najlepszym przyjacielem był szop pracz Meeko i koliber Flit.

    – Pocahontas…twój ojciec chce z tobą rozmawiać! – wołała jej przyjaciółka Nakoma.

    Pocahontas znajdowała się na wysokim wzniesieniu, skąd obserwowała wielki ocean. Jej przyjaciółka była na samym dole w łodzi. Pocahontas chcąc zrobić jej psikusa, skoczyła do wody z wysoka. zanurzyła się tuż obok łodzi, oblewając Nakomę wodą.

    – To było mało śmieszne.
    – powiedziała przemoczona Nakoma.

    Pocahontas wtedy wywróciła łódź przez co całkiem była mokra. Po chwili wynurzyła się z wody i widziała piorunujący wzrok przyjaciółki.

    – Teraz całkiem jesteśmy mokre.

    – Oj nie gniewaj się. Było fajnie.
    – powiedziała Pocahontas.

    Gdy przewrócili łódkę z powrotem, weszli na nią. Ubrania kobiet były całkowicie mokre.

    – Zobacz jak teraz wyglądamy. Jesteśmy cali mokrzy.

    – Nic się nie stało Nakoma.
    – powiedziała Pocahontas, po czym zdjęła swoje szaty. Była całkowicie naga, naprzeciwko Nakomy.

    – Nie masz wstydu. – Nakoma jednak podziwiała jej duże piersi i tyłek.

    – Teraz ty.

    – Co?

    – Też jesteś przemoczona.
    – powiedziała Pocahontas i ściągała Nakomie szaty przyjaciółce, która próbowała ją powstrzymać.

    – Nie…Pocahontas…

    – Widzę że chcesz.

    Nakoma była całkiem naga. Tak jak Pocahontas również miała bardzo jędrne piersi oraz lekko owłosioną cipkę. Pocahontas wtedy przesiadła się koło niej i zaczęła ją dotykać i ssać po piersi.

    – Pocahontas co ty…

    – Spokojnie Nakoma.

    – Twój ojciec…

    – Mamy jeszcze czas. – przerwała jej.

    Zaczęła ją całować od piersi przechodząc do jej cipki. Nakoma cicho sapała. Podobały jej się pieszczoty przyjaciółki. Pocahontas zaczęła ją lizać po cipce. Wkładała język do środka i masowała palcami. Nakomie podobało się to i zaczęła sama dotykać się po piersiach.

    – Och…oooogghh… – jęczała Nakoma.

    W końcu Pocahontas przerwała pieszczoty.

    – I co? Chyba się podobało.

    Nakoma wtedy przysunęła się do Pocahontas i położyła ją na łodzi. Sama zaczęła ją całować po piersiach i schodziła na dół prosto do jej cipki. Również zaczęła ją ssać.

    – Widzę że tobie się podoba.
    – powiedziała Pocahontas.

    Nakoma nic nie mówiła tylko lizała ją dalej. Dotykała sama siebie po cipce, chcąc sprawić sobie przyjemność. Pocahontas również zaczęła jęczeć z rozkoszy. Masowała się po jędrnych piersiach.

    – Aaach…o tak… – jęczała.

    W końcu doszła prosto do ust Nakomy. Ta zlizała z niej soczki. Sama również wcześniej wspomogła się palcami. Gdy kobiety przerwały, spojrzały sobie w oczy.

    – Dobrze. Było fajnie, ale teraz musimy naprawdę wracać. Ojciec chce z tobą porozmawiać.

    Gdy Pocahontas powróciła do ojca ten czekał na córkę z poważną miną.

    – Moja córko, dobrze cię znów widzieć. Kocoum poprosił o twoją rękę. To dobry wojownik, ochroni cię.

    – Ale ojcze, Kocoum jest taki poważny. Nigdy się nie uśmiecha, nigdy się nie śmieje. – odpowiedziała Pocahontas.

    – Zapewni ci bezpieczeństwo. Te czasy są niespokojne. – nalegał wódz.

    Pocahontas nie wiedziała co powinna robić. Chciała udać się do lasu, aby usłyszeć rady najmądrzejszej istoty jaką znała. Kiedy chciała się wymknąć z wioski, jednak usłyszała ciche jęki. Idąc z ich kierunku, zobaczyła jak niedaleko wioski, w lesie Nakoma jest oparta o drzewo, a Kocoum od tyłu wsadzał fiuta w jej cipkę.

    – O tak Kocoum…jesteś taki…silny…
    – powiedziała Nakoma, jęcząc.

    Pocahontas z dala obserwowała tą scenę. Była pod wrażeniem dużego kutasa Kocouma. Nie spodziewała się jednak takiego zachowania u przyjaciółki. Podobał jej się ten widok. Masowała się po cipce. Po czasie Kocoum swoimi silnymi ramionami, złapał Nakomę, oparł ją o drzewo, rozchylił jej nogi i wszedł w nią do końca. Nakoma oplotła go nogami wokół bioder. Ten dociskał ją do drzewa, poruszając się coraz szybciej i szybciej.

    – O tak…o tak…mocniej…mocniej…

    Już nie mogła wytrzymać. W końcu Kocoum jęknął cicho po czym Nakoma zaczęła drżeć. Doszedł w jej w cipce. Gdy wyjął swojego kutasa, jego nasienie spłynęło po nodze Nakomy.

    – Jesteś taki silny Kocoum. Zazdroszczę Pocahontas.

    Kocoum jednak nic nie powiedział i po prostu odszedł. Pocahontas widziała że nie okazał żadnych emocji. Zniechęcona trochę tym widokiem uciekła do lasu. Do swojego ukochanego drzewa. Babci Wierzby, która mogła mówić i była bardzo mądra.

    – Babciu Wierzbo, co mam robić? Ojciec chce mnie wydać za Kocouma, ale serce mówi mi coś innego.

    – Słuchaj swojego serca, moja droga. Ono zna drogę.

    Tymczasem na trzech statkach dotarli angielscy koloniści pod wodzą gubernatora Ratcliffe’a, który marzył o złocie i bogactwach Nowego Świata.

    – Panowie! – wykrzykiwał do swoich ludzi. – W tej ziemi czeka na nas złoto! Wykopujemy każdy cal!

    Wśród kolonistów był młody kapitan John Smith, słynny poszukiwacz przygód.

    – Gubernatorze, może najpierw powinniśmy poznać miejscowych?
    – sugerował Smith.

    – Miejscowi to dzicy, Smith. Jedyne, co rozumieją, to siła!

    John Smith postanowił sam zbadać okolicę. Podczas zwiadu nad rzeką zobaczył piękną Indiankę. Była to Pocahontas. Myła się w jeziorze. Miała smukłe ciało, jędrne piersi i duży tyłek. John przyglądał się jej z daleka. Bardzo spodobał mu się widok Pocahontas. Jego kutas zaczął stawać na baczność. W końcu zobaczyła go i zakryła swe ciało.

    – Nie bój się. – powiedział łagodnie, gdy dziewczyna chciała uciekać.
    – Nic ci nie zrobię. Nazywam się John Smith.

    – John Smith. – powtórzyła Pocahontas, patrząc na niego z ciekawością.

    – A ty jak się nazywasz? – powiedział do niej tak aby zrozumiała.

    – Pocahontas.

    – Pocahontas…jesteś bardzo piękna. Niespotykana jest twa uroda.

    Wtedy podszedł bliżej niej. Pocahontas już się nie kryła, a pewnie pokazywała swoje ciało.

    – Ty także jesteś… niespotykany.
    – zauważyła jego stojącego przez spodnie kutasa.

    – A cóż to? – powiedziała dotykając go przez spodnie.

    – Cóż…to dzięki tobie.

    Pocahontas zdjęła jego spodnie. Pocahontas zobaczyła jego wielkiego kutasa. Była pod wrażeniem.
    Zaczęł masować jego kutasa. Johnowi sprawiało to przyjemność. W końcu klęknęła przed nim i wzięła kutasa do ust. Zaczęła mu obciągać, liżąc go dokładnie i coraz głębiej. Wkładała go w całości i jej głowa pracowała w górę i w dół. W końcu wyjęła go z ust.

    – Jesteś niezwykła, Pocahontas.
    – uśmiechnęła się i pod wpływem chwili znalazła się w objęciach Johna, który położył ją na ziemi i rozchylili jej nogi.

    Zaczął całować jej cipkę. Poruszał językiem w środku. Ssał i pieścił jej łechtaczkę. Dodatkowo palcami zataczał kółka. Pocahontas bardzo się to podobało. Nie mogła się powstrzymać.
    John nie przestawał. W końcu podniósł jedną nogę kobiety do góry i wsadził swojego kutasa do środka. Zaczął go wsadzać coraz głębiej i głębiej. Sprawiało to jej niezwykłą przyjemność.

    – O tak…o tak… – jęczała.

    John posuwał ją coraz bardziej. Coraz mocniej wkładając kutasa do środka. Zaczął też całować jej w piersi. W końcu John położył się na ziemii, a Pocahontas weszła na niego i usiadła okrakiem. Zaczęła skakać na jego kutasie coraz bardziej wprowadzając go do swojej cipki.

    – O tak…oooogghh… – jęczała.

    Za każdym razem coraz bardziej odczuwała przyjemność.  
    John był bardzo blisko, aż w końcu wystrzelił swoje nasienie do środka. Pocahontas także osiągnęła spełnienie. Opadła później ze zmęczenia na Johna.

    Po jakimś czasie doszli do siebie i
    Mimo różnic językowych, zaczęli się porozumiewać. Było między nimi coś specjalnego. Pocahontas była zafascynowana opowieściami o dalekiej Anglii, a John odkrywał mądrość Indian dotyczącą natury.

    – Myślisz, że własność można mieć ziemię? Ona należy do wszystkich żywych stworzeń. – tłumaczyła Pocahontas.

    – Nigdy nie myślałem o tym w ten sposób – przyznał John.

    Ich spotkania stały się regularne. Pocahontas pokazywała Johnowi piękno dziewiczych lasów, uczyła go szacunku dla natury. Wykorzystywali też tę okazje aby dzielić się sobą. Pocahontas czuła w sobie kutasa Johna i z każdym spotkaniem pragnęła go coraz bardziej. Ten ją zaspokojał, tak samo jak ona. Sprawiała że John czuł się niezwykle.

    John stopniowo zmieniał swoje nastawienie do Indian i ich kultury.
    Tymczasem Ratcliffe, nie znajdując złota, coraz bardziej się wściekał.

    – Gdzie jest to złoto? Może Indianie je ukrywają!

    Napięcie między kolonistami a plemeniem rosło. Kocoum podejrzewał, że Pocahontas spotyka się z białym człowiekiem.

    Pewnego wieczoru Kocoum śledził Pocahontas gdy wymykała się do lasu na spotkanie z Johnem. W końcu ujrzał ją z daleka.
    Siedziała na kutasie Johna i skakała w górę i w dół. Jęczała z niezwykłej przyjemności. Oboje byli nadzy.

    – Ach…o tak…o tak… – jęczała Pocahontas.

    John także poruszał biodrami wprowadzając kutasa coraz głębiej. Masował ją po jej piersiach. W końcu jednak Pocahontas zeszła z jego kutasa i odwróciła się tyłem do niego.

    – A teraz sprawię że poczujesz się jeszcze dobrze. – powiedział John, po czym włożył kutasa do jej odbytu.

    Pocahontas jęknęła początkowo trochę z bólu ale potem z przyjemności. Spodobało jej się to. Ciągle jęczała, a John wsuwał coraz bardziej do jej odbytu. Poruszał kutasem do przodu i do tyłu. Z czasem coraz szybciej. Pocahontas już nie wytrzymywała. W końcu zadrżała, a następnie John nie wytrzymał i wypełnił odbyt swoim nasieniem. W końcu wyszedł z niej. Z odbytu wylało się jego nasienie.

    – Jesteś niezwykła…kocham cię.

    – I ja ciebie. – powiedzieli do siebie.

    Kocoum w gniewie zaatakował angielskiego kapitana. Thomas, przyjaciel Johna, który również go śledził próbując go ratować, zastrzelił Kocouma.

    – Co ty zrobiłeś?! – krzyknęła Pocahontas.

    – Uciekaj stąd, Thomas! Szybko! – powiedział John do Thomasa.

    W końcu schwytano Johna i wzięto go za zabójcę Kocouma.
    Wódz Powhatan był wściekły. Skazał go na śmierć.

    – Kocoum nie żyje przez białego człowieka! Zapłaci za to życiem!

    – Ojcze, błagam! To nie jego wina! – mówiła Pocahontas.

    Jej ojciec nie chciał jej słuchać. Ratcliffe wykorzystał sytuację, żeby rozpocząć wojnę z Indianami.

    – Panowie! – wołał do kolonistów.
    – Dzicy schwytali kapitana Smitha! Musimy ich zaatakować!

    W decydującym momencie, gdy wódz Powhatan miał wykonać egzekucję, Pocahontas rzuciła się między ojca a Johna.

    – Nie! Jeśli chcesz go zabić, najpierw zabij mnie!

    – Córko, co ty robisz? – zapytał zszokowany ojciec.

    – Ja go kocham, ojcze.

    Jej słowa dotarły do serca wodza. Szum wiatru, gdzie żyje duch matki dziewczyny sprawił że zrozumiał. Uwolnił Johna Smitha.

    Ratcliffe, szalony z wściekłości, celował z broni do wodza. John zobaczył to i rzucił się, żeby go osłonić. Kula trafiła jego w pierś.

    – John! – krzyknęła Pocahontas, klękając przy nim.

    Koloniści w końcu zrozumieli, że to Ratcliffe był źródłem problemów, i związali go.

    John, ciężko ranny, musiał wrócić do Anglii na leczenie.

    – Pojedź ze mną. – błagał Pocahontas.

    – Moje miejsce jest tutaj, z moim ludem. A ty musisz wrócić do swojego świata.

    – Czy kiedykolwiek się jeszcze spotkamy?

    – Nie wiem. Ale zawsze będę cię nosił w sercu. Oraz pamiętał nasz czas spędzony razem.

    Pocahontas stała na skale i patrzyła, jak statek odpływa.

    – Żegnaj, Johnie Smith. – szepnęła.

    Choć ich drogi się rozeszły, oboje zostali na zawsze zmienieni przez tę miłość, która przekroczyła granice kultur i pokazała, że porozumienie między różnymi światami jest możliwe. Mieli nadzieję że się jeszcze zobaczą. A gdy to zrobią to będą razem dzielić swoją bliskość.
    Pocahontas i John Smith choć osobno żyli długo i szczęśliwie

    Koniec

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Author M

    Parodia animacji Disneya Pocahontas.