Category: Uncategorized

  • W rodzinie nic nie ginie

    Ginny nie lubiła wakacji. Zostawała wtedy zamknięta w Norze z mnóstwem braci i swoimi własnymi problemami. Najbardziej bolało ją, że tutaj została sama ze swoim wciąż rosnącym libido. W Hogwarcie często rozładowywała napięcie seksualne, z pomocą uwiedzionych przez siebie chłopców- jej rówieśników z szóstego roku, bądź starszych.

    Tego wieczora była deszczowa, chłodna pogoda. Ginny wróciła właśnie z łazienki, zrelaksowana po gorącej kąpieli. Nie trwała ona zbyt długo, ponieważ w między czasie do drzwi dobijało się ze trzy osoby. Tego dnia była tak nabuzowana, że od rana szukała okazji, aby móc sobie ulżyć, a ciągłe pukanie do drzwi i poganianie, bardzo jej w tym przeszkadzało.
    Gdy tylko weszła do swojego pokoju, wygrzebała z szuflady sztucznego penisa, czyli prezent od koleżanek na szesnaste urodziny. Był to raczej kawał, niż prezent praktyczny i nikt się nie spodziewał, że rudowłosa może go używać. Ale po tej dziewczynie można było się spodziewać wszystkiego, była nieprzewidywalna. Zdjęła szlafrok i wygodnie położyła się na łóżku, zupełnie naga. Zaczęła dotykać swoich piersi, najpierw gładziła je delikatnie, po jakimś czasie zaczęła mocniej ugniatać. Ściskała między palcami sutki i miarowo ściskała piersi. Poczuła mrowienie w podbrzuszu, jej podniecenie wzrosło, nie mogła się już powstrzymać przed rozszerzeniem ud i włożeniem między nie ręki. Pogłaskała delikatnie swoją wygoloną cipkę, jakby drocząc się z samą sobą. Zaraz jednak rozszerzyła wargi sromowe i zaczęła pocierać łechtaczkę co jakiś czas pieszcząc dziurkę, z której wyciekało coraz więcej ślizu. Nabierała go na palec i rozsmarowywała na łechtaczce, którą masowała już dwoma palcami. Jęczała przy tym dość głośno. Cipeczka Ginevry zaczęła domagać się mocniejszych pieszczot, więc dziewczyna bez wahania wsadziła sztucznego penisa do swojego wnętrza. Był dość duży, ale nie za duży. Chwilę później poczuła jak ją wypełnia głęboko w środku. Zaczęła nim poruszać bez opamiętania wywołując u siebie coraz głośniejsze jęki. Jej cipka zaciskała się miarowo na sztucznym kutasie, rudowłosa czuła, że za chwilę dojdzie, już miała pchnąć nim mocno i zacisnąć uda, gdy…
    -Proszę… proszę…- rozległ się znajomy głos. W drzwiach stał Ronald bezczelnie się uśmiechając. Zamknął drzwi na kluczyk, który był w zamku, i mówił dalej.
    -Jak tak się zabawiasz to chociaż zamykaj drzwi i wyciszaj pokój. Chcesz, żeby matka dostała zawału?- zapytał z uśmieszkiem. Widok siostry z rozłożonymi nogami, robiącej sobie dobrze, bardzo go podniecił. Poczuł, że jego penis twardnieje i zaczyna napierać na bokserki. Bezczelnie przyglądał się rozepchanej przez jakiś przedmiot cipce Ginny. Dziewczyna zmieszała się bardzo, w geście obronnym przykryła się leżącym w pobliżu kocem. Minę miała przestraszoną.
    -Chyba jej nie powiesz…- wyjąkała.
    -Zastanowię się- uśmiechnął się lubieżnie i zaczął zbliżać do siostry. Wyciągnął różdżkę i wyciszył pokój zaklęciem.
    -Co chcesz zrobić, Ron?- zapytała z przerażeniem widząc pożądanie w oczach brata. Zerwał z niej koc, nawet się nie zorientowała w którym momencie, stała na klęczkach a jej dłonie były przyparte do ściany. Ron wyjął z jej wnętrza słodką zabaweczkę lśniąca od kisielku siostry, czując, że już dłużej nie wytrzyma. Rozpiął spodnie, uwolnił swojego kutasa z bielizny. Prezentował się w całej swojej okazałości, gotowy do działania.
    -Nie. Ron, proszę- powtarzała to kilkakrotnie, próbując się wyrywać. Jednak jej brat był silniejszy, jednym mocnym pchnięciem wbił się w cipkę Ginny. Była ciasna, ale jemu to nie przeszkadzało.Zaczął rytmicznie wbijać się w siostrę. Ona już się nie wyrywała, wypięła pośladki, jakby chciała go poczuć mocniej. Puścił jej ręce i przeniósł je na piersi, które zaczął brutalnie ugniatać. Ron słyszał mlaskanie jej gorącej cipeczki, czuł na swoim kutasie jej wilgoć. Ginny zaczęła jęczeć, on sapał coraz głośniej. Przyspieszył rytm, czuł jak cipka siostry zaczyna pulsować. Złapał ją za biodra i zaczął ją rżnąć bardzo mocno i szybko. Usłyszał jej krzyk, gdy dochodziła, mocno zacisnęła się na jego penisie. Chwilę później wytrysnął wewnątrz jej muszelki. Wyjął go ze środka. Po udach siostry zaczęła spływać sperma. Opadła na łóżko, wyczerpana. Ron zaczął szukać w kieszeni papierosów, podpalił jednego różdżką i mocno się zaciągnął.
    -Co my zrobiliśmy?- wyszeptała po jakimś czasie.
    -W rodzinie nic nie ginie- odpowiedział z ironią i wystał z miejsca kierując się do drzwi. Przed wyjściem odwrócił się.
    -Jeszcze sama do mnie przyjdziesz, mała dziwko- i wyszedł z pokoju siostry, pozostawiając ją w ciężkim szoku.

    ****

    Następnego dnia przy posiłkach Ginevra starała się unikać wzroku brata. On, gdy tylko spojrzał na dziewczynę uśmiechał się zagadkowo a jej to wcale nie pomagało poradzić sobie z tym co się stało. Miała wyrzuty sumienia, owszem. Wmawiała sobie, że to nie jej wina, że to był prawie gwałt. Tylko dlaczego jęczała jak opętana, gdy jej brat rżnął ją jak sukę? Na to pytanie nie była sobie w stanie odpowiedzieć. Może dlatego, że spróbowała wreszcie czegoś nowego? Jej dotychczasowi partnerzy byli nad wyraz delikatni, a nawet nieśmiali. Widocznie Ginevra potrzebowała bardziej intensywnych doznań.
    Ronald za to, nie przejmował się zbytnio tym co się stało. Był pewien, że to wydarzenie pozostanie między nimi, zostanie ich tajemnicą. Słowa, które rzucił Ginny przed wyjściem z jej pokoju były zgodne z prawdą. Ron uważał, że nie był to jednorazowy numerek. I się nie pomylił.

    ****

    Kilka dni później Ginevra obudziła się w środku nocy zlana potem. Od tamtego wydarzenia zdarzało się jej to parę razy. Nie mogła spokojnie spać, prześladowały ją wyuzdane sny erotyczne z jej bratem w roli głównej. Sama próbowała rozładować to ogromne napięcie, jednak to już nie było to. Odkąd zasmakowała ostrego seksu, masturbacja jej nie wystarczała. Czuła, że jest niezwykle podniecona, jej majtki były mokre, a sutki stwardniałe. Podjęła decyzję, postanowiła się więcej nie męczyć. Wstała z łóżka i cicho przemknęła przez korytarz do pokoju Rona. `Wiedział już wtedy`- pomyślała o słowach, które powiedział wychodząc kilka dni temu z jej pokoju. Uśmiechnęła się do siebie lubieżnie i weszła do środka bez pukania. Leżał na łóżku w samych bokserkach i czytał jakąś gazetę. Gdy zobaczył siostrę w skąpej koszulce, nawet się nie zdziwił jej obecnością, uśmiechnął się ironicznie i patrzył jak rudowłosa podchodzi do jego łózka po drodze zdejmując majtki, a potem zrzucając krótką koszulkę nocną. Widok nagiej siostry podziałał na Rona pobudzająco, dziewczyna zauważyła, że wybrzuszenie na jego bieliźnie stopniowo się powiększa. Ona tylko usiadła naprzeciwko brata i rozłożyła szeroko nogi. Chłopak wpatrywał się w jej lśniącą od soków cipkę, starając się opanować. Ginny patrzyła na brata wyczekująco.
    -Pobaw się sama, ja popatrzę- powiedział w końcu. Dziewczyna zrobiła niezadowoloną minę. Nie po to tutaj przyszła, chciała, żeby ją ostro przerżnął, a nie patrzył się jak robi sobie dobrze. Po chwili zastanowienia jednak posłuchała brata. Zjechała ręką do cipki i przejechała po niej palcem, zahaczając o twardą łechtaczkę. Przymrużyła oczy z przyjemności, jakiej doświadczyła i kontynuowała. Zaczęła masować cipkę paluszkami, co jakiś czas oblizując oblepione śluzem palce. Patrzyła przy tym na Rona, którego oddech się przyspieszył, a wzwód powiększył się jeszcze bardziej.
    – Włóż palce do cipki- powiedział rozkazująco, lekko zachrypniętym głosem. Ginny od razu włożyła trzy palce, wślizgnęły się ochoczo do jej mokrego wnętrza. Dziewczyna otworzyła usta i zaczęła jęczeć, wpychając sobie palce i wyjmując. Zaczęła ruszać przy tym biodrami. Tego Ron nie był już w stanie wytrzymać, zdjął bokserki,  posadził Ginny na krawędzi łóżka. Sam klęknął na podłodze, założył sobie jej nogi na ramiona i wbił się w jej cipkę brutalnie i głęboko, tak jak za pierwszym razem. Narzucił szybkie tempo, sam zaczął sapać wsłuchując się w jęki siostry. Po chwili jednak wyjął kutasa z jej wnętrza i kazał jej klęknąć na podłodze. Ginny była niezadowolona, że przerwał bo zbliżała się do orgazmu, jednak usłuchała go. Klęknęła rozłożyła szeroko nogi i oparła się o podłogę rękami. Zdziwiła się, gdy poczuła jak Ron zaczyna ocierać się kutasem o wejście do odbytu. Chciała wstać, jednak on złapał ją za biodra i mocno przysunął do siebie, nabijając tym samym na swoją twardą pałę. Dziewczyna jęknęła z bólu, nigdy w tej dziurce niczego nie miała. Brat jednak nie zwracał na to uwagi rżnął ją mocno w odbyt, jednocześnie wkładając trzy palce w cipkę Ginny. Rudowłosa poczuła po chwili, że ból zamienia się w perwersyjne uczucie. Tak wypełniona jeszcze nie była. Ponownie zaczęła jęczeć, gdy ból mieszał się z rozkoszą. Ron wbijał się w jej odbyt coraz mocniej i szybciej,  poczuł pulsowanie, jeszcze bardziej przyspieszył. Nie wytrzymał. Jedno pchnięcie wystarczyło, aby wytrysnął w jej wnętrzu i głośno krzyknął, odnajmując spełnienie. Zdążył jeszcze wykonać kilka brutalnych ruchów palcami w cipce Ginny, ona również krzyknęła i mocno zacisnęła się na jego palcach. Opadła na podłogę głośno sapiąc. Ron patrzył jak leży na brzuchu zeszmacona, z pomiędzy jej rozłożonych nóg wycieka sperma. `To złe`- pomyślał w duchu, jednak na jego twarzy zagościł uśmiech spełnienia. Dla takiego seksu, był w stanie poświęcić wszystkie wartości moralne jakie mu od dzieciństwa wpojono.
    -Idź do siebie- powiedział do siostry, czując, że ogarnia go senność.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Emy Brown

    Ronald Weasley, Ginny Weasley

  • Wakacyjna impreza – Hermiona, Ginny i Weasleyowie

    Przyjęcie w ogrodzie było bardzo wesołe. Gin po jakimś czasie przeniosła się z Hermioną do swojej sypialni, wcześniej zwędziła butelkę whisky z barku rodziców. Dziewczyny wypiły prawie całą, Gin musiała namawiać przyjaciółkę, ale po jakimś czasie już nie musiała tego robić. Po niecałej godzinie dziewczyny były bardzo pijane, Herm usypiała już na łóżku. Wtedy drzwi się otworzyły, weszli Harry i Ron, trzymając w rękach butelki. Harry był bardzo pijany, usiadł na fotelu z półprzymkniętymi powiekami. Ron podszedł do Ginny. Miała na sobie krótką sukienkę, którą podwinął i zaczął ściągać jej majtki. Śpiąca obok Hermiona nie miała pojęcia co się dzieje. Sapnął, gdy zobaczył błyszczącą cipkę Ginny, położył się na niej i wcisnął w nią stojącego na baczność kutasa. Zaczął sapać i jęczeć, Ginny była bardzo wilgotna i chętna. Poruszała biodrami w rytm jego ruchów. Harry nieco się ocknął. Patrzył jak oniemiały na mokrego kutasa, który wsuwał się w czternastolatkę co chwila i prawie całkiem wysuwał. Nie trwało to długo, Gin zapiszczała i zacisnęła się na penisie Rona, on wytrysnął do jej wnętrza i opadł na siostrę. Harry zdziwił się i podniecił jeszcze bardziej, gdy Ron wyjął ubrudzonego spermą członka z mokrej dziurki. Po kilkunastu minutach gdy odpoczęli, Ron podszedł z opuszczonymi spodniami do Harrego. Przystawił mu członka do ust i powiedział: spróbuj, widziałem jak patrzyłeś. Harry odwrócił głowę. Ron złapał go za nią i naparł na wargi. Harry poczuł zapach spermy i soków Gin. Obliż go – powiedział ron. Harry powoli się poddawał. Wysunął język i zaczął lizać, potem ssać. Po chwili zmienili pozycje, Ron usiał i kazał Harremu klęknąć przed jego członkiem. On zrobił to i wciągał go już całego do ust. Ginny przymknęła oczy, była zrelaksowana i pijana. Jęki Rona uśpiły ją, przytuliła się do śpiącej Hermiony i usnęła.

    Gdy się obudziła poczuła w sobie coś twardego. Leżała na brzuchu na krawędzi łóżka z mocno rozsuniętymi nogami. Była naga, ktoś zdjął jej sukienkę. Odwróciła się, Fred albo George zawzięcie ją pieprzył, rozejrzała się po pokoju. Harry leżał w takiej pozycji jak ona, bardziej pijany niż wcześniej, Charlie wsuwał mu penisa między pośladki i głośno jęczał. Na podłodze któryś z bliźniaków pieprzył Hermionę, miała zamknięte oczy, była nieprzytomna. Ron wsuwał jej penisa do ust, sterując głową. Gin zamknęła oczy, opadła jeszcze bardziej na łóżko. Poczuła jak czyjaś ręka drażni jej wargi i łechtaczkę. – Ginn – usłyszała przy uchu jęczenie, poznała po głosie Freda. Straciła kontakt z rzeczywistością. Nie wiedziała jak długo to trwało. Obudziła się chyba niedługo potem. Tym razem leżała na plecach. Była naga i przygnieciona czyimś ciałem, czuła wilgoć w sobie, między udami i na łóżku. Uchyliła oczy, na niej leżał Bill, uspokajał oddech. Domyśliła się, że niedawno skończył w niej. Rozejrzała się. Łóżko było brudne od spermy, która była wszędzie. Na podłodze na czworaka Hermiona wypinała swoje pośladki. Pomiędzy udami spływało nasienie. Podszedł do niej Ron i zaczął wsuwać w nią kutasa, który znów stał na baczność. Ginn słyszała jej jęk. Była przytomna, sama oddawała się jej bratu. W tym czasie Bill zszedł z Ginn i ustąpił miejsca między jej udami Charliemu. Jego członek był większy, od razu go poczuła mocniej niż inne. Wdzierał się w jej cipkę, mimo że była mokra od nasienia, czuła opór. Jednak jemu to nie przeszkadzało, zaczął ją brutalnie pieprzyć, sapiąc głośno. W tym czasie Hermiona chyba doszła, bo jej jęki wypełniły pokój. Jednak jej usta zostały szybko zatkane członkiem jednego z bliźniaków. Ginn odwróciła głowę, w drugim kącie pokoju Harry klęczał przed Billem i ssał jego penisa. W tym czasie ruchy Charlego przyspieszyły, warknął głośno i doszedł gwałtownie, tryskając swoim ładunkiem głęboko w czternastolatkę.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Emy Brown

  • Skrzywdzona cz.1

    Julka miała wtedy 14 lat. Każdego dnia bała się wracać do domu. Gdy większość dzieciaków nie mogła się doczekać ostatniego dzwonka zwiastującego koniec lekcji – ona truchlała. Zapisana była na wszystkie możliwie zajęcia dodatkowe, szczególnie lubiła te, które kończyły się późnym popołudniem czy wieczorem. 

    Niestety momentu, w którym trzeba będzie wrócić do domu nie można było odkładać w nieskończoność. Nie wchodziły również w grę wycieczki z koleżankami do centrów handlowych czy kina. Julka miała Ojca. Ojca tyrana.

    To była jedna z tych rodzin, którym długie lata zajmuje zrozumienie, że tak nie musi być. Dziewczyna wzrastała wśród przemocy, zarówno tej fizycznej czy psychicznej. Matka wciąż mówiła, że tak ma być. Julka nie znała innego świata. Bała się bólu, krzyków, ale jeszcze bardziej bała się komuś o tym powiedzieć.

    Tego popołudnia, gdy wróciła do domu nic nie wskazywało, że stanie się coś innego niż zwykle. Julka szybko weszła do swojego pokoju, zamknęła drzwi i zaczęła odrabiać zadane lekcje. Nie było tego dużo, więc niedługo zajęła się lekturą jakiejś grubej książki, którą wypożyczyła kilka dni wcześniej w szkolnej bibliotece. 

    Po jakimś czasie, nie wiadomo jakim, bo Julka podczas lektury często traciła poczucie upływającego czasu ktoś mocno trzasnął drzwiami wejściowymi do ich domu. Julka rzuciła okiem na okno – zapadał zmrok. Musiała być już 20.00, może później. Trochę to dziewczynkę zaniepokoiło, bo nie zauważyła powrotu młodszej siostry i matki.

    – Może gdzieś razem poszły – pomyślała odrzucając zmartwienia. 

    Osobą trzaskającą drzwiami był Jej ojciec. Zamarła, gdy sobie to uświadomiła. Jej siniaki jeszcze były całkiem świeże. Dziewczynka starała się z całych sił opracować strategię, dzięki której uda Jej się sprawić, że ojciec się nie rozgniewa. Postanowiła przygotować dla niego kolację.

    – Tato, czy zrobić Ci kolację? – zapytała niepewnie.

    – Nie, nie dziś Księżniczko. – odpowiedział.

    Ojciec nigdy nie nazywał Julki księżniczką. Nie wiedziała co ma o tym myśleć. Zamiast się ucieszyć po raz kolejny struchlała. Wróciła do pokoju, żeby nie narażać się ojcu. Wierzyła, że jeśli zniknie mu z oczu będzie bezpieczna. Zazwyczaj to działało, tego wieczoru niestety nie.

    – Julia, przynieś mi kolację do pokoju!

    – Tato, na pewno? Przed chwilą nie chciałeś.

    – Nie dyskutuj, czekam.

    Dziewczynka poszła do kuchni, zrobiła kanapki dla ojca i przyniosła mu wraz z ciepłą herbatą. Już chciała odejść w stronę pokoju, ale ojciec chwycił ją mocno za rękę.

    – Nie dziś Księżniczko, dziś mi nie uciekniesz. – syknął

    Zabrzmiało to naprawdę przerażająco, ale Julka wiedziała, że wyrywanie się i krzyki nie mają najmniejszego sensu. Mieszkali w budynku oddalonym od pozostałych, sąsiedzi nigdy nic nie słyszeli. Dziewczynka już nie raz doświadczyła gniewu ojca, nie chciała, żeby to się powtarzało. Bała się.

    I rzeczywiście – było czego się bać. Tego wieczoru Julka została brutalnie zgwałcona przez własnego ojca. 

    Kiedy się ocknęła jego nie było już w domu, w kącie pokoju leżało zwinięte, zakrwawione prześcieradło, a ona leżała zwinięta w kłębek na podłodze. Długo walczyła ze sobą, żeby otworzyć oczy. Bała się tego co zobaczy, bardzo bolał ją brzuch. Przed oczami pojawiały jej się obrazy tego, co jeszcze niedawno z nią się działo. Wciąż czuła okropny zapach alkoholu oraz miała wrażenie, że ojciec wciąż wykonuje brutalne pchnięcia w jej wnętrzu. Cała się trzęsła. Nie wiedziała co robić. 

    Matki i siostry nadal nie było w domu. Dziewczyna zmobilizowała wszystkie siły, żeby na czworaka dostać się do łazienki. Chciała z siebie zmyć ohydny brud, który czuła. Krew wymieszana ze spermą, piwem… Miała ochotę zwymiotować, ale bała się naprężyć mięśni brzucha i chyba tylko to powstrzymywało wymioty.

    Po jakimś czasie udało jej się wreszcie stanąć na nogi, mocno podtrzymywała się o umywalkę. Woda odkręcona najmocniej jak to możliwe lała się już jakiś czas. Dziewczynka próbowała się podmyć. Nadal mocno krwawiła. Pod umywalką znalazła zapas podpasek, liczyła, że sobie z tym wszystkim poradzą, natomiast trzy pierwsze wypełniły się krwią jedna po drugiej. Zakładając czwartą dziewczynka postanowiła uciekać do pokoju. Kawałkami papieru wytarła plamy krwi w łazience, ostatni raz rzuciła okiem na stan łazienki – nie było źle, stwierdziła. Posprzątałam.

    Ostatkiem sił doszła do łóżka, nie przebierała się. Od razu zasnęła. 
    Gdy się przebudziła słońce było już ponad horyzontem, świeciło radośnie, jakby nic nigdy nie zaszło.
    Dziewczynka bała się poruszyć. Spodziewała się bólu, ale okazało się, że nie bolało jej tak bardzo, jak przypuszczała. Zdecydowała, że przebierze się i… wyjdzie do szkoły.

    W szkole bardzo trudno było jej się skupić na zajęciach, starała się nie dać po sobie poznać, że coś nie gra. Wciąż przez głowę przelatywały jej wspomnienia nocy. Bardzo chciała powiedzieć o tym jej przyjaciółce – Karolinie, ale akurat tego dnia Karoliny nie było w szkole. 

    Gwałt udało się ukrywać aż do lekcji WFu. Julka przebrała się w sportowy strój, ale niestety ból powrócił. Dziewczyna nie miała sił, by wyjść z damskiej przebieralni. Wszystkie dziewczyny czekały już na rozpoczęcie zajęć. Nauczycielka przeczytała listę uczennic. Brakowało nie tylko Karoliny. Koleżanki z klasy powiedziały, że Julka w szatni jeszcze była, więc musi być tam nadal.

    – Krzysiek, sprawdzisz to? – zwróciła się nauczycielka do WFisty, który akurat miał wolną lekcję.

    – Pewnie, zaraz wracamy. – odpowiedział jej radośnie.

    Nauczyciel Krzysiek zastał Julkę siedząca przy ścianie przebieralni. Dziewczyna nie miała już sił udawać.

    – Hej, Jula, coś się stało? – zapytał Krzysiek

    – Nie. – burknęła dziewczyna, ale miała nadzieję, że nauczyciel nie ustąpi i, że będzie chciał pociągnąć temat dalej

    – Julia, czy coś się stało? – powtórzył spokojnie

    – Nie chcę o tym rozmawiać. – Julka sama nie wierzyła, że to mówi. Chciała powiedzieć całą prawdę, a jej usta wypowiadały zupełnie coś innego niż oczekiwała.

    – Rozumiem. – odpowiedział. – Posiedzę więc z Tobą, dobrze?

    Nauczyciel oparł się o ścianę, przy której siedziała dziewczyna. Usiadł obok niej i milczał.

    – Może jednak moglibyśmy porozmawiać? – zagadnął po jakimś czasie.

    – Tak, proszę Pana. Ja już dłużej nie mogę udawać, boję się. Boję. Boję się. Boję! – ostatnie słowo prawie krzyknęła.

    – Czy ktoś Cię skrzywdził? – zapytał. 
    Pytanie pozostało bez odpowiedzi.

    – Czy ktoś Cię skrzywdził? – kolejne pytanie padło po kilku minutach milczenia.

    – Nie chcę, boję się. Bardzo się boję. – dziewczyna mocno się trzęsła.

    – Hej, przy mnie jesteś bezpieczna, rozumiesz? – nauczyciel patrzył jej prosto w oczy, mówił ciepłym głosem i był naprawdę spokojny i zdecydowany. – Możesz mi zaufać.  Czy ktoś Cię skrzywdził?

    – Bardzo boli mnie brzuch.

    – Rozumiem, pokaż proszę, gdzie Cię boli.

    Julka spojrzała w dół. 

    – Dół brzucha – powiedziała.

    – Chcesz iść do Pani Pielęgniarki? – zapytał spokojnie.

    – Nie, o nie, NIE. Nie chcę. 

    – Dobrze, już dobrze. Nie denerwuj się, nie zrobimy niczego, czego nie chcesz. Już dobrze. – starał się uspokoić dziewczynę.

    Julce zrobiło się słabo, gdy poczuła, że kolejna spora porcja krwi wypłynęła z jej cipki. Świat zawirował i nagle wszystko zniknęło. Kiedy się ocknęła nauczyciel trzymał jej nogi na swoim kolanie, tak, jak uczono podczas kursu udzielania pierwszej pomocy. Krzysiek już w tym momencie wiedział więcej niż Julka chciała mu powiedzieć. Krew, która przelała sie już przez podpaskę i strój sportowy dziewczyny pojawiła się na podłodze. Nauczyciel widział to, wiedział skąd pochodzi krew, widać ją było wyraźnie na szarych spodniach do ćwiczeń.

    – Przepraszam, nie chciałam. Mam mocny okres, pójdę wymienić. Podpaskę. Przepraszam, nie chciałam. – próbowała wybrnąć z sytuacji dziewczyna.

    – Nie młoda, idę po kogoś. Ty jesteś naprawdę chora.

    – Nie rób tego. Krzysiek, nie! – Julka odezwała się do nauczyciela “na ty”, co bardzo ją zdziwiło, ale nie dało się już cofnąć słów.

    – Julciu, Ciebie musi zobaczyć lekarz. Kto Ci to zrobił? Ktoś ze szkoły?

    – Nie, nie pozwalam. Przejdzie mi. To tylko okres. – skłamała.

    – Poczekaj chwilę. Zaraz wracam.

    – Proszę nikomu nie mówić – syknęła dziewczyna za odchodzącym nauczycielem.

    Krzysiek poszedł do Pani nauczycielki, która prowadziła właśnie rozgrywki z piłki ręcznej.

    – Muszę odprowadzić Julkę do domu, weźmiesz za mnie następną godzinę? Mam z 3c, ok?

    – Tak jasne – rzuciła do niego, na chwilę wyjmując gwizdek z ust. – Muszę wracać do meczu, przepraszam.

    – Dzięki!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anka Szysz

    Skrzywdzona – wiele lat temu

  • Tatuaz

    Kilka lat temu miałam taki mały odpał..Dopadało mnie to o różnych porach dnia  i roku, że w w jednej chwili wychodziłam z domu, wsiadałam do tramwaju i jechałam na byle jaką wylotówkę, żeby później kilka minut pomachać ręką, wsiąść w obojętnie jakie auto i jechać byle gdzie… np. dwieście kilometrów dalej nad jezioro, na kawę…

    No i wiaśnie tego dnia wyszłam z domu ze słuchawkami na uszach, hippisowskim kapeluszu na głowie i książką „W drodze” w torbie. Po kilku godzinach znalazłam się nad jeziorkiem, gdzie usiadłam sobie w jakiejś knajpce i wcinatam frytki z majonezem, popijając je kawą. Chyba wyglądało tak, jakbym na kogoś czekała. Może właśnie czekałam, tylko dopiero teraz o tym wiem. Po pewnym czasie do mojego stolika podeszła dwóch facetów i spytali, ot tak, czy na kogoś czekam. Ten drugi zaraz dodał, że nie chcą się narzucać, ale widzą, że siedzę tak sama, a oni za pół godziny umówili się z kościelnym na zwiedzanie podziemi małego kościółka, ale dla dwóch osób to ten kościelny nie będzie tam schodził, więc jeśli bym się zgodziła… Pewnie, że się zgodziłam, zwiedzanie diabli wiedzą czego musialo być na pewno bardziej interesujące niż siedzenie w knajpce.

    Było jeszcze pół godziny, więc chłopcy zaprosili mnie na spacer poplaży, gdzie zostałam poczęstowana „lufką pokoju”. Strasznie było śmiesznie. Niewiele pamiętam z późniejszego zwiedzania kościółka, wiem, że musiałam się bardzo pilnować, żeby nie wybuchnąć śmiechem przy trumnach jakichś praprzodków. Wtedy Jacek objął mnie í szepnął, że miejsce rusałek nie jest w podziemiach nawet  najromantyczniejszych kościółków, tylko żebym zamknęła oczy i wtedy on mi coś pokaże. Zamknęłam oczy i było mi wszystko jedno. Miał taki cudowny głos, nazwał mnie rusałką, a dodatkowo działała wypalona trawa..Nie wiem, gdzie się podział ten drugi, Łukasz czy Rafał… Wiem, że po chwili znalazłam się w samochodzie i znów usłyszałam ten głos, na sam dźwięk którego robiło mi się mokro w majtkach.

    – Czy twoje uszko jest do szeptania?

    – Mmmm… tak – odparłam, rozpływając się prawie.

    – A mogę coś szepnąć?

    Skinęłam głową, marząc o tym, żeby rozebrał mnie wreszcie i kochał się ze mną do końca świata. Nic nie szepnął, nie rozebrał mnie, tylko zatrzymał auto i poprosił żebym jeszcze nie otwierała oczu i szła, gdzie mnie poprowadzi. Objął mnie, cmoknął za uchem i prowadził po trawie, piasku, diabli wiedzą, czym jeszcze. Wreszcie pozwolił otworzyć oczy.

    Byliśmy na zupełnym bezludziu, na maleńkim, dzíurawym pomoście wśród ta taraków. Pod nami jezioro nad nami niebo i księżyc… Kocham takie klimaty i w tym momencie byłam gotowa na wszystko… Nie mogłam dłużej czekać, przylgnęłam do niego całą sobą, wpijając się w jego miętowe usta… Po chwili Jacek zdjął biuzę, położył ją na des-kach i położył mnie, żebym „posłuchała sobie wody”.

    – Czy rusałki lubią słuchać, co mówi woda?

    Rusałki lubią słuchać, a jeszcze bardziej lubią patrzeć, jak facetem pęcznieją majtki, tak jak tobie teraz… Ale tego mu nie powiedziałam, tylko chwyciłam go za ręce, żeby mógł zobaczyć, że jestem gotowa, by wypuścił swojego ptaka i wszedł we mnie. Jacek jednak wcale nie miał zamiaru kończyć tego ot tak, , już teraz. Jego palce zaczęły błądzić wśród moich, włoskéw, wkłada? mi je po kolei do dziurki i mruczał… Bałam się, że nie wytrzymam tego dłużej i zaczęłam rczpinać guziki jego rozporka i pasek; ł wydawało mi się, że nigdy mi się to nie uda… Aż wreszcie wyskoczył ogromny i naprężony, gotowy do walki.

    Nie myśląc wiele, zabrałem rękę Jacka z moich majtek, by móc ziizaś soki wypływające kropeikami z jego fiuta. Nawet nie wiem, kiedy zdjął ze mnie wszystko i położył się na plecach. Usadowiłam swoją cipkę nad jego twarzą, a sama dossałam się do jego kutasa. Czułam, że jego twarz jest już strasznie mokra, a iia prawie nie mogłam oddychać, gdyż Jacek bez opamiętania cudownie posuwał mnie w usta. Byłam prawie u szczytu, gdy on nagie uniósi mnie, postawił na mostku, chwycił za rękę i zaczął gdzieś prowadzić. Posławił mnie twarzą do drzewa i znów kazał zamknąć oczy. Manipulowal przez chwilę, cały czas penetrująo palcami moją szparkę.

    Kiedy oiworzyłam oczy, byłam przywiązana do drzewa, a on stal obok i zwyczajnie onanizował się. Myślałam, że pęknę z podniecenia. Jak on mógł rozgrzać mnie do czerwoności i teraz jeszcze dodatkowo rozpalać. Marzylam o włożeniu sobie ręki między nogi is kończeniu tego, co zaczął Jacek. Bylam u kresu wytrzymałości, gdy on z przymkniętymi lekko oczami oblizywał sobie usta i zaczął się zbliżać, by bez zbędnych ceregieli wejść we mnie od tyłu.

    Posuwal mnie wolno i mocno. Jęki rozkoszy wypeiniały całą okolicę. Kiedy myślałam, że to już ten moment, on szybko zmienii dziurkę i spuśoil mi się w pupę. Morze spermy wypełniło mnie tak cudownie jak nigdy. Nio nie bolało, a jeśli nawet, to był to ból ekstazy, niesamowity i wypełniający bez reszty.

    Po wspaniałej kąpieli w jeziorze, którą sobie zaraz zafundowaliśmy, nie pamiętam już nic. Obudziłam się rano w motelu. Czysta pościel, na stole śniadanko…I nikogo obok mnie. Już byłam gotowa pomyśleć, że to kolejny z moich erotycznych snów, gdy nagle zadzwonił telefon. Podniosłam słuchawkę z nocnej szafki i usłyszałam „ czy Twoje uszko jest do szeptania” ? i potem biip biip biip…

    Nigdy więcej nie spotkałam Jacka, ale na prawym ramieniu kazałam sobie wytatuować „J” to taki mały upominek dla niego.

    I choć pewnie nigdy się nie zobaczymy, będę go pamiętać do końca życia. A kiedy ktoś mnie pyta, co oznacza „J”, mówię, że to pierwsza litera od mojego imienia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz
  • Inaczej

    Piotr był nauczycielem angielskiego w pobliskiej szkole. Mieszkał w małym miasteczku gdzie „każdy każdego znał”. Wizja zbliżających się nieubłaganie trzydziestych urodzin kurczowo trzymała się jego ramienia. Nikt obcy jednak nie posądziłby go na taki wiek. Jego ciało nie posiadało żadnych oznak upływającego czasu, można by nawet powiedzieć, że każdy upływający rok dodawał mu męskości a rysy twarzy robiły się bardziej wyraziste. Był wysoki i dobrze zbudowany. Z daleka biła od niego męska, pierwotna siła.

    Aby wspomóc swój fundusz Piotr łapał wiele dodatkowych prac. Jedną z nich były korepetycje udzielne zarówno młodzieży i studentom. O dziwo jak na tak małą miejscowość odzew był duży. Mężczyzna większość wolnego czasu poświęcał na nauczanie, zapominając o własnych potrzebach.

    Pewnego jesiennego wieczoru, łapiąc chwile wytchnienia, Piotr zatopił się w fotelu pochłaniając jeden z kryminałów.  Linijka po linijce lustrował każdą stronę jakby z obawy, że przeoczy coś istotnego. Lektura pochłonęła go bez reszty, jedynie donośny dźwięk telefonu był w stanie wyrwać go z powieści. Powoli wracając do rzeczywistości odebrał telefon.
           -Halo? Czy dodzwoniłam się do Pana Piotra?…
    Głos po drugiej stronie był aksamitny i delikatny, lecz bardzo pociągający. Okazało się, że kobieta szukała korepetytora. Nic nowego. Omówili dokładnie szczegóły pierwszego spotkania. Rozmowa ciągnęła się jakoś samoczynnie, tak, że Piotr spędził przy telefonie dobre pół godziny.
    Pierwsza lekcja miała się odbyć za tydzień, o dziewiętnastej, u niego.

    Piotr mieszkał w małym mieszkaniu z widokiem na pobliski las. To miejsce posiadało swój urokliwy klimat. Utrzymane w nienagannej czystości sprawiało wrażenie bardzo przytulnego.  Dobiegała już dziewiętnasta, gdy usłyszał pukanie do drzwi. Jego oczom ukazała się śliczna długowłosa brunetka.
    -Cześć, jestem Iza. Powiedziała z delikatnie zalotnym uśmiechem. Już od pierwszego spojrzenia wydawała mu się znajoma, jednak szybko zignorował tą myśl i zaprosił dziewczynę do środka. Tak jak się domyślał głos z telefonu idealnie pasował do ponętnej młodej kobiety. Nie mógł oderwać od niej wzroku studiując każdy centymetr jej ciała. Rzadko której udawało się wprawić Piotra w taki stan. Był bardzo rozkojarzony i onieśmielony, zwłaszcza na początku. Później jednak starał się zakryć zakłopotanie pewnością siebie. Lekcja przebiegała bez zarzutu. Czas jak na złość biegł w zawrotnym tempie i niewiadomo nawet kiedy było już po wszystkim. Wraz z wyjściem dziewczyny mieszkanie natychmiast zrobiło się opustoszałe, jakby czegoś w nim zabrakło. Został jedynie słodki zapach jej perfum…

    Tej nocy Piotr przewracał się z kąta w kąt próbując zasnąć. Okazało się to dla niego niezłym wyzwaniem. Na samo wspomnienie dziewczyny jego serce biło przyśpieszonym rytmem.
             -Co się ku*** we mną dzieje?! Kompletnie zgłupiałeś stary… Mówił sam do siebie próbując wyrzucić Izę z głowy. Dochodziła pierwsza, lecz żaden sposób nie pomagał. Postanowił się przejść, to zawsze koiło mu zmysły, gdy miał za dużo na głowie.
    Całe miasteczko pogrążone było we śnie.  Jedynym dźwiękiem, jaki dało się usłyszeć było cichutkie spadanie liści noszonych przez wiatr. Usiadł na ławce tuż przy obrzeżach gęstego lasu. Migocząca lampa i ogromny księżyc były nielicznymi źródłami subtelnego światła. Piotr wziął głęboki wdech i zamarł bez ruchu, starał się o niczym nie myśleć, po prostu być. Trwał tak przez pewien moment wsłuchując się w ciszę. Nagle nie wiedząc skąd odpowiedzi na większość nurtujących go pytań leżały na wyciągnięcie ręki. Już wiedział, dlaczego Iza wydawała mu się taka znajoma.

    Kilka lat temu był jej nauczycielem. Była wtedy skrytą, nieśmiałą nastolatką. Jednak nie widział w niej dawnej uczennicy, teraz w jego oczach widniała jako młoda kobieta. Wręcz bardzo młoda, ale ta cecha nie była dla niego przeszkodą, przeciwnie, jej dojrzewające ciało było dla niego obiektem pożądania. Nie widział jej od ponad sześciu lat, to zaskakujące jak bardzo przez tak krótki okres można się zmienić. Dzieliło ich prawie dziesięć lat różnicy. Dla większości ludzi dziesięć lat to nic strasznego, ale gdy w grę wchodzi relacja dorosłego z tak młodą dziewczyną, która ledwo, co osiągnęła pełnoletniość sprawa odwraca się o 180 stopni. W głowie Piotra układały się przeróżne scenariusze. To dziwne, był święcie przekonany, że wyrósł już z takich głupot. Tym razem nie potrafił opanować wyobraźni, oczami widział już ich codzienne życie, wspólne poranki i gorący seks… Tego było już za wiele.
               -Zaraz, co?! Przestań!… Rozkazał samemu sobie, po czym wstał i udał się do domu. Było już około czwartej nad ranem, gdy zasnął z pomocą kilku głębszych. Dzięki Bogu, była sobota a dzisiejsze zaplanowane korepetycje odwołane. Powrót do jako takiej normy zajął mu kilka dni. Pochłonięty pracą nie pozwalał sobie na porywy fantazji.  Starał się zapomnieć o niedawnej nocy uznając ją za kompletną bzdurę i dziecinadę.
    Tak minęło kilka pierwszych tygodni. Pożądanie przeplatało się z rozsądkiem. Lekcje z Izabelą wymagały od niego wielkiego poświęcenia, jednak starał się surowo trzymać w wyznaczonych ryzach. Nie był pewien czy dziewczyna go pamięta. Na początku (zapewne dzięki dużej różnicy wieku) nieśmiało zwracała się do niego na pan, jednak z upływem czasu dystans między nimi szybko malał i kilka tygodni później mówili sobie po imieniu, wspólnie żartowali, śmiali się i dyskutowali. Wstępne ustalenia mówiły o dwóch godzinach czystej teorii, jednak po kilku spotkaniach wspólnie uznali, że lepsze efekty przyniesie zastosowanie angielskiego w praktyce. Tak więc większa część lekcji opierała się na rozmowie i poniekąd korepetycje z obowiązku stały się przyjemnością. Piotr starał się zbliżyć do dziewczyny, zyskać jej zaufanie tak, aby czuła w nim oparcie. Chciał poznać ją jak najlepiej. Może właśnie to działanie powodowało, że z lekcji na lekcje Iza coraz bardziej się przed nim otwierała. Opowiadała mu na przykład o problemach w domu, o tym, że mając tak niewiele lat musiała się stamtąd wynieść, że pomieszkuje teraz u krewnych, ale nie wie ile jeszcze to będzie trwać. Nie była jak większość młodych dziewczyn, posiadała w sobie pasję, która w połączeniu z dużą dawką inteligencji i humoru tworzyła dla Piotra mieszankę idealną. Jego pożądanie nie gasło a wręcz wzniecało się z tygodnia na tydzień. Ewoluowało z czysto fizycznego na duchowe, rozpalając w nim nigdy niegasnący płomień. Nie wiedział ile jest w stanie jeszcze wytrzymać. Miał silną wolę, ale wszystko ma swoje granice.

    W ten piątek przyszła odrobinę później niż zwykle. Ubrana w obcisłą lekko prześwitującą bluzkę i spodnie podkreślające jej ponętne kształty doprowadzała Piotra do szaleństwa już od samego wejścia. Mężczyzna czysto profilaktycznie zakładał szersze spodnie na ich wspólne lekcje. Był bądź co bądź jej nauczycielem a jego godność nie pozwalała mu na jakiekolwiek wpadki. Usiedli na kanapie. Tkwienie przy biurku przestało mieć sens, od kiedy zmienili formę zajęć. Z dnia na dzień Iza mówiła coraz lepiej, widać było, że robi postępy, lecz nie wspominał jej o tym być może przez podświadomą obawę zakończenia nauki.
               -Coś do picia? Zaproponował, widząc, że dziewczyna trzęsie się z zimna.
               -Oddam wszystko za dobrą herbatę. Powiedziała ze słodkim uśmiechem. Mimo to chłopak wyczuł w niej nutkę smutku. Zaczęli rozmawiać, tak od słowa do słowa okazało się, że dziewczyna pokłóciła się z ciotką, u której teraz mieszkała.
               -Wybiegłam z domu, nie mogłam dłużej tam zostać. Czasami czuje się jak niepotrzebna rzecz przerzucana z rąk do rąk. Rozumiał ją jak nikt inny. Sam przechodził w młodości podobne sceny, wliczając w to ucieczkę z domu. Na początku starał się wytłumaczyć jej, że znikanie to głupie i nieodpowiedzialne rozwiązanie, ale gdy zagłębiła go w temat zrozumiał i przyznał jej racje. Wkładka alkoholu w herbacie również robiła swoje.
               -Tylko co teraz?
               -Nie wiem, nie myślałam o tym. Liczy się tylko to, że nie muszę już jej wysłuchiwać. Jakoś sobie poradzę. Zawsze zostaje dworzec.
               -Zdajesz sobie sprawę, że pada śnieg? Zamarzniesz mi na dworze. Mam lepsze wyjście, przenocujesz dzisiaj u mnie, a rano coś wymyślimy…
     Nie trzeba było jej długo namawiać. Tak naprawdę zdawała sobie sprawę, że Piotr jest jej jedyną nadzieją. Już nie jako korepetytor, ale przyjaciel. Zjedli razem kolację zrobioną wspólnie. Nie wyszła może najlepiej, ale to było nieistotne. Cały czas w powietrzu wyczuwało się chemię między nimi. Ulotne muśnięcia ręką, subtelne uśmiechy… Wszystko to spowodowało powstanie intymnego nastroju. Po posiłku włączyli telewizję z nadzieją zobaczenia czegoś konkretnego. Niestety jedyną najlepszą opcją był stary romans. Mężczyzna nie protestował. Nie pamiętał nawet w którym momencie przestali skupiać się na filmie. Rozmawiali nie wiedzieć czemu szeptem, otwarcie, bez żadnych barier. Piotr starał się trzymać wyznaczonej wcześniej granicy, zero dotyku. Wiedział, że gdy tylko dotknie jej aksamitnej skóry, nie będzie miał na tyle sił by oprzeć się pokusie. Pragnął jej wszystkimi zmysłami. Być z nią i w niej, dotykać, pieścić, kochać… 
    Obudził się około drugiej. Film dawno już się skończył. Na ekranie prezenterka pogody, cicho szemrała prognozę na najbliższe dni. Iza zasnęła, skulona w ciasnym fotelu w niewygodnej pozycji. Nie mógł przestać na nią patrzeć, taką spokojną, pogrążoną we śnie. Siedziała w taki sposób, że Piotr miał obawy, czy nie spadnie na podłogę. Wziął ją więc delikatnie w ramiona. Okazała się niebywale lekka, niczym piórko. W czasie przenoszenia z salonu do sypialni dziewczyna wtuliła się w jego ramiona, całkowicie bezbronna. Westchnął tylko cicho, tak aby przypadkiem jej nie obudzić. W miarę możliwości zdjął z niej ubranie, pozostawiając ją w bluzeczce i bieliźnie. Na ten widok jego męskość zareagowała od razu. Czuł wzrastające napięcie. Zacisnął zęby, pogładził dziewczynę po policzku, okrył i wyszedł.

    Tej nocy nie mógł zasnąć, nawet przy pomocy alkoholu. Za oknem sypał gęsty śnieg, a przez okna dało się słyszeć ciche wycie wiatru. Bił się ze swoim sumieniem, starając się przetłumaczyć samemu sobie, że Iza jest zbyt młoda. Nic nie pomagało, a fakt, że dziewczyna spała tuż za ścianą jeszcze pogarszało sytuacje. Przewracał się z boku na bok starając się usnąć, na marne. Jego fantazja nie znała granic. Widział ją nagą, czuł ciepło jej ciała, słyszał ich szybkie oddechy łączące się w jedno. Musiał dać ujście swojej żądzy. Musiał. Jego pożądanie powoli osiągało krytyczny poziom, ostatnimi siłami powstrzymywał się przed biegiem do sypialni i zatopieniem się w jej młode niewinne usta. Zamknął oczy i bez reszty oddał się wyobraźni. To najlepsze, co mógł teraz zrobić. Coraz szybsze ruchy, coraz szybszy oddech… Nie miał już wyrzutów sumienia, nie w wyobraźni. Zachowywał się jak opętany zwierzęcym instynktem zaspokojenia. Brał ją jak swoją własność, bez oporów. Zwiększając siłę doznań wchodził w jej ciasne ciało, nasycając się każdym dotykiem. Nie potrzebował dużo czasu. Zaledwie parę chwil wystarczyło by osiągnąć szczyt. Westchnął głośno, oderwany od rzeczywistości. To nie było to czego pragnął, to jedynie substytut, na jaki mógł sobie pozwolić. Parę chwil i będzie po wszystkim. Powoli normował oddech, nie tracąc sprzed oczu wizji dziewczyny. Wdech, wydech… Otworzył oczy powracając do realnego świata. Odwrócił się i w jednej chwili jego serce zamarło… Stała przed nim, wpatrzona w każdy gest…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kaśka K

    KaśkaK

  • Stalam sie dziwka (chyba)

    Mam na imię Iwona i mam 21 lat. Od 8 miesięcy służę
    mojemu Panu. Zbliżał się piątek. Byłam coraz bardziej podniecona, ponieważ
    wiedziałam, że zawsze w ten dzień zwykle dzwoni do mnie mój Pan. Pan miał
    zwyczaj dzwonić o różnych godzinach, ale zawsze musiałam odebrać najpóźniej po
    dwóch sygnałach, dlatego w tym dniu szczególnie nie rozstaję się z komórką. Pan
    wymaga, żebym zawsze po odebraniu telefonu powiedziała słowa: „twoja suka Panie
    czeka na rozkazy”, co jest dla mnie często bardzo trudne ze względu na
    okoliczności. Staram się w piątki siadać na zajęciach blisko wyjścia, włączać
    wibrację i gdy tylko poczuję dzwonek, to wybiegam jak szalona. Tym razem było
    trochę dziwnie, bo Pan zadzwonił bardzo wcześnie. Było parę minut po ósmej, a
    ja w piątki zaczym zajęcia o jedenastej, dlatego jeszcze spałam. Odebrałam:
    – Twoja suka Panie czeka na rozkazy.
    – Szykuj się. Dziś dostaniesz prezent. Za godzinę
    masz być tam gdzie zawsze. Ubrana masz być normalnie, ale ze sobą masz mieć
    koszule nocną na ramiączkach sięgająca przed kolana.
    – Panie, ale je nie mam takiej koszuli…
    – Milcz suko. Masz mieć białą koszulę nocną ze
    sobą.
    – Tak jest Panie.
    Szybko zaczęłam się zastanawiać, gdzie o ósmej rano
    kupię koszulę. Na szczęście niedaleko mnie jest hipermarket. Poszłam i były tam
    koszule. Niestety nie było dokładnie mojego rozmiaru. Albo były za długie, bo
    sięgały za kolana, albo za krótkie, bo ledwo zasłaniały mi uda. Zdecydowałam
    się na krótszą, bo pewnie taką wolałby Pan, która w dodatku lekko prześwitywała.
    Cała ta sytuacja jednak zajęła mi trochę czasu, co spowodowało, że spóźniłam
    się 15 minut. Pan już czekał. Podeszłam do samochodu. Wiedziałam, że Pan nie
    podaruje mi tego spóźnienia. Otworzył szybę.
    – Wsiadaj suko i głowa między kolana.
    – Tak jest Panie.
    Wsiadłam do samochodu i włożyłam głowę miedzy
    kolana, co spowodowało, że nie wiedziałam dokąd jedziemy. Pan się nic nie
    odzywał. Jechaliśmy w milczeniu jakieś 30 minut. Po chwili pan zaparkował
    samochód, zgasił silnik.
    – Możesz się podnieść.
    – Tak jest Panie.
    Zobaczyłam, że jesteśmy na jakimś leśnym parkingu
    niedaleko drogi asfaltowej. Dookoła nic nie było.
    – Masz koszulę?
    – Tak Panie, odpowiedziałam i wyciągnęłam ją z
    torebki.
    Pan wyciągnął srebrny łańcuszek z wisiorkiem.
    Bardzo mnie to zdziwiło, bo nigdy nie dostawałam od Pana niczego takiego.
    Założył mi na szyję.
    – A teraz, żebyś go bardziej szanowała to zarobisz
    na niego.
    Nie widziałam o co mu chodzi, ale bałam się
    zapytać, bo mogłaby mnie spotkać kara. Pan kazał mi wysiąść z samochodu.
    – A teraz rozbieraj się suko.
    Trochę się krępowałam, bo to było miejsce publiczne
    i ktoś w każdej chwili mógł zjechać na parking. Jednak nie mogłam się Panu
    sprzeciwić i zrobiłam to co mi kazał. Pan popatrzał na mnie. Z samochodu
    wyciągnął jakieś perfumy o dziwnym tanim zapachu, ale bardzo intensywnym.
    Spryskał mnie całą, kazał mi się pochylić i rozszerzyć nogi i spryskał mi dupkę
    i cipkę, tak, że trochę mnie szczypało. Wziął koszulę, którą wcześniej kupiłam
    i kazał mi założyć. Moje rzeczy Pan włożył do bagażnika, a zostawił mu tylko
    buty. Założyłam koszulę, ale ledwo zakrywała mi uda w dodatku sutki mi
    prześwitywały. Był maj, ciepło, ale lekko wiał wiatr, co sprawiało, że musiałam
    trzymać rękoma koszulę, bo podnosiła się do góry. Pan założył mi łańcuszek na szyję.
    Była na nim jeszcze cena 7 zł. Oderwałam ją, tak, że Pan nie widział.
    – Teraz zarobisz na niego na ulicy jak prawdziwa
    posłuszna suka.
    Nie wiedziałam o co mu chodzi. Pan schylił się do
    schowka i wyciągnął z niego prezerwatywę. Dał mi do ręki i wtedy doszło do mnie
    co miał na myśli. Nawet w wyobraźni nie myślałam o takim czymś. Odruchowo
    krzyknęłam
    – Nie!
    Pan zrobił srogą, znaną mi minę:
    – Czy suka była pytana, że się odzywa?
    – Przepraszam Panie, ale ja jestem tylko Twoja
    (próbowałam wziąć go na litość).
    – Jesteś moja i masz spełniać rozkazy jak prawdziwa
    suka. Ja decyduje co masz robić. Teraz wyjdziesz z tym kondonem na ulicę i
    wrócisz jak będzie w nim sperma. Masz wziąć 10 zł i pytana powiedzieć, że to promocja.
    Teraz na kolana.
    Spełniłam jego żądanie. Jak klęczałam to koszulka odsłaniała
    całą pupę. Pan wymierzył mi ręką pięć klapsów, tak, że piekło mnie jak cholera.
    – Teraz marsz na ulicę.
    – Dobrze Panie.
    Cała byłam roztrzęsiona. Nie wiedziałam jak się
    zachować. Szłam powoli jednocześnie jedną ręką trzymając koszulkę, a drugą
    kondona. Powoli wychodziłam z lasu. Nawet nie zdążyłam dobrze wyjść, gdy z
    ostrym hamowaniem zatrzymał się na poboczu Tir. Gdy hamował pociągnął za sobą dużo
    kurzu, co sprawiło, że odruchowo zasłoniłam twarz, a w tym momencie podwiało mi
    koszulę do pępka co widzieli przejeżdżający kierowcy. Podeszłam do kabiny i
    usłyszałam przez otwarte okno:
    – Wchodź!
    Gdy wchodziłam cały czas podwiewało mi koszulę,
    tak, że widać było wszystko od pępka w dół.
    – Widzie, że jesteś już odpowiednio ubrana.
    – Tak Panie, odpowiedziałam z przyzwyczajenia, jak
    zwykle zwracam się do mojego Pana. Byłam w szoku z powodu sytuacji w jakiej się
    znalazłam.
    – O widzę, że nauczyli cię szacunku do klienta.
    Nic się nie odezwałam, popatrzałam na niego.
    Wyglądał na jakieś 45 lat. Zaśmiał się i powiedział:
    – Masz tu 50 zł i wyskakuj z łaszek, zrobisz mi
    loda, a później wezmę Cię od tyłu. Powiedział to i ściągnął spodnie do kolan.
    – Ale je chcę tylko 10 zł wyszeptałam, bo to
    promocja.
    – Promocja? Mam nadzieję, że będziesz dobra.
    Zabrał mi 50 zł i dał 10 zł. Obrócił się do mnie
    złapał za głowę i przesunął do krocza. Zobaczyłam mocno obrośniętego i bardzo
    śmierdzącego kutasa, który chyba nie był myty ze dwa dni. Odrzuciło mnie
    trochę, ale przypomniałam sobie, że mam kondona w ręce i założę go zanim zacznę
    coś robić. Zaczęłam go otwierać, ale on mi przerwał:
    – Założysz mi kondona jak będę Cię ruchał, teraz
    liż i ssij.
    Nie miałam wyjścia zaczęłam lizać powoli, ale mu to
    nie odpowiadało i złapał mnie za włosy i sam regulował rytm. Pod naciskiem jego
    dłoni, wkładałam go coraz głębiej, krztusiłam się, ale on nic sobie z tego nie
    robił. Po chwili wyprostował się bardziej:
    – Wyliż jajka mała suczko.
    Zniżyłam się i pomiędzy włosami językiem wyczułam jego
    jaja. Zaczęłam je ssać i lizać. Wyjątkowo ohydnie śmierdziały, ale nie
    przerywałam. Co chwila włosy zaczepiały się za moje zęby. Powoli zlizywałam
    cały ten smród i czułam tylko swoją ślinę. Zaczęło mnie to nawet trochę
    podniecać, pomyślałam, że zadowalam swojego Pana i zaczęłam robić to mocniej,
    szybciej, dokładniej. Nagle on oderwał moją głowę od jego przyrodzenia:
    – Niezła z ciebie lodziara, ale teraz cię wyrucham.
    – Tak jest Panie – znowu z przyzwyczajenia
    odpowiedziałam jak do swego Pana.
    – Widzę,  że
    lubisz uległość mała suko. Na czworaka i wypnij dupę.
    Znowu nic nie powiedziałam, tylko zaczęłam się
    odwracać, ale przypomniałam sobie o kondonie, zatem odwróciłam się i szybko go
    mu założyłam. Nie spodobało mu się to, ale też nie sprzeciwiał się. Dopiero podczas
    zakładania gumki zobaczyłam, że ten kutas jak już wstał to był naprawdę duży i
    gruby. Odwróciłam się tak, że głowę miałam przy szybie, z której widziałam
    parking i mojego Pana palącego w tym momencie papierosa.
    – O widzę, że masz ostro przetrzepane dupsko.
    Gdy to powiedział mocny ostry klaps wylądował na
    moim pośladku. Szarpnęłam się odruchowo
    – Nastaw się lepiej suko!
    Kolejny klaps poleciał na drugi pośladek.
    Poprawiałam się i wtedy poczułam niesamowity ból, który przeszył moje krocze.
    Naparł na mnie tak mocno, że aż uderzyłam głową o szybę. Cały czas patrzyłam na
    Pana, który śmiał się ironicznie. Później napierał rytmicznie, a ja co jakiś
    czas uderzałam głową o szybę. Załapał moje piersi i zaczął je mocno ściskać.
    Nagle zapał mnie za biodra i mocno przycisnął, po czym wyszedł ze mnie, usiadł
    na siedzeniu:
    – Dobra ściągaj gumę i wytrzyj mnie i wypierdalaj,
    bo mam mało czasu.
    Ściągnęłam kondona ze spermą i chciałam się
    ubierać, ale on mnie zatrzymał
    – Wytrzyj to, gdzie masz chusteczki? Jak nie masz
    chusteczek, to zlizuj to, czy wy kurwy nie dbacie o czystość?
    – Przepraszam, powiedziałam cichutko.
    Pochyliłam się i zaczęłam zlizywać go. Nigdy
    wcześniej nie miałam w ustach spermy innej niż mojego Pana, ale już było mi
    wszystko jedno. Gdy go oczyściłam, szybko założyłam koszulę i wyszłam z
    kondonem. On ruszył, a ja szybko pobiegłam do Pana. Po drodze przypomniałam
    sobie, że z tego wszystkiego nie wzięłam pieniędzy. Zostawiłam na siedzeniu.
    Podeszłam do Pana.
    – Dobra suczka, połóż kasę i kondona.
    Położyłam tylko kondona. Wtedy Pan powiedział:
    – Pierdolisz się za darmo? Na kolana suko!
    Wiedziałam, że nie będzie milo i łzy pocisnęły mi
    się do oczu. Pan wyciągnął pas i wymierzył mi 10 ostrych pasów. Padłam po nich
    na ziemię, wtedy Pan podszedł do mnie i rzucił na twarz kondona.
    – Wyliż go dokładnie. Jak tak będziesz zarabiać to
    nigdy stąd nie wyjedziesz.
    Zabrałam się za zadanie. Sperma zrobiła się już
    żółta i wodnista, była obrzydliwa, ale wylizałam całość.
    – Wstań na baczność i powiedz co złego zrobiłaś!
    Wstałam na baczność. W tym momencie zobaczyłam, że
    na parking zajechał jakiś samochód, który zaparkował w ten sposób, że stałam do
    niego przodem jakieś 10 metrów od nas, ale Pan nic sobie z tego nie robił.
    Zaczęłam standardowo się łasić.
    – Przepraszam Panie, że Twoja suka nie spełniła
    wszystkich Twoich poleceń. Obiecuję się poprawić.
    – Dobra. Popatrz na siebie. Masz na lewą stronę
    koszulę. Przewiń ją i do roboty.
    Już chciałam to zrobić, gdy zobaczyłam, że facet z
    tamtego samochodu cały czas się patrzy w naszą stronę. Powiedziałam o tym Panu.
    – Milcz suko nikt ci nie pozwolił się odzywać.
    Baczność! Ściągnij tą koszulę i daj mi do przewinięcia!
    Teraz poczułam, że będzie jeszcze gorzej, bo tak to
    bym sama to szybciej zrobiła. Ściągnęłam ją, dałam Panu i szybko zasłoniłam
    cipkę jedną ręką, a cycki drugą.
    – Baczność! Łapy przy sobie!
    Odsłoniłam się i widziałam, jak ten naprzeciwko
    patrzy się jak wryty. Opuściłam głowę ze wstydu, ale czułam jego wzrok. Pan
    wziął moją koszulę rozłożył powoli na masce, przewinął i oddał mi do ubrania.
    Trwało to jakieś 30 sekund, ale mi wydawało się, że wieczność. Pan wyciągnął ze
    schowka kolejnego kondona, dał mi do ręki.
    – Przynieś go ze spermą i tym razem weź kasę!
    Gdy to mówił, koleś z naprzeciwka wyszedł z
    samochodu i podszedł do mojego Pana.
    – To twoja kurewka?
    – Tak, suka na moim utrzymaniu.
    – Jest wolna? Dogadamy się?
    – Dobra.
    – Ale chcę ją obejrzeć przed czy nadaje się na anala,
    dobrze zapłacę. Chcę zobaczyć, że ma odpowiednio ciasne dziury.
    – Panie! Przerwałam tę rozmowę zaniepokojona jest
    przebiegiem.
    – Przepraszam na chwilę powiedział Pan do kierowcy,
    kurewka jeszcze wymaga tresury.
    – Na kolana!
    Tym razem glos mojego Pana był naprawdę groźny.
    Wykonałam szybko polecenie.
    – Podjedź – powiedział Pan do kierowcy.
    – Wypnij dupę lepiej suko, powiedział Pan, co też
    szybko zrobiłam kładąc się głową na ziemię, aż koszula zsunęła mi się do szyi.
    – Może być? Wskazał Pan na moją dupę?
    – Widzę, że dyscyplinę trzymasz i pokazał na pręgi
    po pasie.
    Zaczął wkładać dwa palce do cipki, poruszał nimi,
    następnie włożył palec do dupy. Bolało mnie niesamowicie. Pan nigdy tej dziurki
    nie ruszał. Potem zaczął wkładać drugi palec, ale wchodził bardzo ciasno wiec
    odpuścił.
    – Dobra biorę za stówę, suka nie jest jeszcze rozjebana.
    – Bierz ja za darmo, pod warunkiem, że tu ją
    zerżniesz.
    – Rozbieraj się suko – usłyszałam od kierowcy – i kładź
    się na plecach.
    Facet ściągnął spodnie i majtki. Kusta już mu stał.
    Spojrzał na mojego Pana i zapytał:
    – Jestem 16 godzin w drodze, mogę użyć suki do umycia
    się?
    – Rób co chcesz, jest twoja odpowiedział Pan.
    – Teraz suko jesteś Pana kierowcy!
    – Mam nadzieję, że dobrze ją wytresowałem,
    powiedział do kierowcy.
    W tym momencie Pan podszedł do samochodu wyciągnął pejcz,
    którego najbardziej się bałam, podszedł do mnie i powiedział:
    – No suko lepiej, żebyś mnie nie zawiodła, bo to
    cię czeka!
    Teraz wiedziałam, ze nie ma żartów i musze zrobić
    wszystko, żeby wytrzymać. Kierowca podszedł do mnie:
    – Otwórz pysk!
    Wykonałam polecenie, a on napluł mi do buzi.
    – Nie połykaj. Ślina się ci przyda!
    Roześmiał się i splunął jeszcze kilka razy.
    Podłożył mi stopę pod nos.
    – Liż ją, ma się błyszczeć.
    Odrzuciło mnie, ale myśląc o pejczu zaczęłam ją
    lizać z potu, i brudu. Potem podał mi drugą nogę i zrobiłam to samo. Odsunął się
    ode mnie na chwilę i nagle kucnął nad moją twarzą.
    – A teraz wyczyścisz mi dupę suko.
    To co zobaczyłam natychmiast pociągnęło mnie na wymioty.
    Pełno czarnych kręconych włosów, w które były małe grudki zaschniętego gówna.
    Powstrzymałam odruch wymiotny i zaczęłam lizać. Zaschnięte gówno rozpływało się
    pod wypływem mojej śliny.
    – Wystarczy, powiedział kierowca, stanął i kazał
    robić mi loda.
    Zaczęłam ssać, lizać, a on nasadzał się na mnie, aż
    się dławiłam.
    – Teraz wypnij dupę!
    Zrobiłam co kazał. On przyłożył kutasa do mojej
    dziurki. I zaczął napierać.
    – Trzeba założyć kondona, krzyknęłam!
    – Kurwa, ale ta suka jest pyskata, zawołał
    kierowca, znowu odzywa się bez pozwolenia.
    Wtedy Pan wziął pejcz i podszedł do mnie. Na
    szczęście kierowca zareagował.
    – Zostaw sukę, chyba gówno z mojej dupy jej
    zaszkodziło.
    Zaśmiali się oboje, a mi ulżyło. Podszedł do mnie
    znowu, ale tym razem się nie odzywałam. Zaczął napierać ostro na moją dupę, ale
    ja z bólu się przesuwałam się do tyłu, jak tylko lekko się nabił.
    – Napieraj kurwo po same jaja! Już zapierdalaj!
    Zaczęłam wciskać się, a to sprawiało mi okropny
    ból, ale strach był silniejszy od bólu. W pewnym momencie wyszedł ze mnie i
    spuścił się na ziemię.
    – Wyliż to suko, powiedział tym razem mój Pan.
    Zaczęłam lizać spermę wraz z piaskiem i połykać.
    Bolała mnie dupa okropnie. Nagle podszedł do mnie kierowca podłożył mi pod nos
    kutasa
    – Wyczyść go dokładnie, widzę tu resztę twojego
    gówna.
    Zaczęłam lizać i czułam odór kupy.
    – Nie robisz jej lewatywy? Zapytał Pana.
    – Następnym razem będzie wypróżniona.
    Skończyłam lizać mu kutasa. Kierowca ubrał się i
    podszedł do Pana. Zapalili papierosy.
    – Co tak siedzisz suko – usłyszałam od Pana – weź tą
    swoją koszulę i wyczyść Panu kierowcy szyby.
    Zaczęłam się ubierać w koszulę, gdy Pan podszedł do
    mnie
    – Tą koszulą masz wyczyścić tempa suko!
    Poszłam, ale cały czas patrzyłam, czy coś nie
    jedzie. Czułam się okropnie. Gdy skończyłam, kierowca podszedł do mnie, klepnął
    mnie w tyłek, wsiadł do auta i odjechał. Mój Pan wyciągnął płyn do spryskiwacza
    z bagażnika i kazał mi się dokładnie umyć. Myłam się i płakałam. W tym czasie
    podjechały dwa dostawcze auta, ale już nie zwracałam na nich uwagi. Gdy się
    umyłam, Pan kazał poczekać chwilę, aż wyschnę. W tym czasie znowu musiałam stać
    do nich przodem, ukradkiem zakrywałam cipkę jedną ręka. Pan wyrzucił mi
    ubrania. Kierowcy z dostawczych, cały czas się na to patrzyli. Ubrałam się i
    weszłam do auta. Zobaczyłam jak jeden z kierowców podchodzi do mojego Pana.
    – Myjesz kurwę przed?
    – Ostrożności nigdy dość, odpowiedział Pan.
    – Kończysz zaraz?
    – Nie zabieram sukę na dłużej.
    Pan wszedł do samochodu i kazał włożyć mi głowę
    między kolana.
    – Czy teraz widzisz ile wysiłku kosztuje mnie twoja
    tresura, żebyś umiała poszanować prezent od Pana?
    – Tak Panie, Twoja suka dziękuję Ci za to.
    Podwiózł mnie pod miejsce skąd mnie zabrał, rozpiął
    rozporek
    – Na koniec zrób mi loda z połykiem.
    Wykonałam to, szybko doszedł. Podziękowałam i
    wyszłam. Nie wiedziałam, gdzie byłam.
    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magnolia

    Magnolia

  • Ognista Sylwia

    Przygoda o której pragnę Wam opowiedzieć wydarzyła się kilka lat temu podczas gorącego letniego dnia. Wszedłem na czat i zacząłem niewinnie flirtować z dziewczynami z mej okolicy. Po dłuższym czasie pozostała mi tylko jedna rozmówczyni. Była nią 23 letnia Sylwia, która otwarcie pisała bez zahamowań na temat swoich pragnień i fantazji. Oczywiście byłem przekonany, że to kolejna niewinna zabawa jakim się oddają ludzie na czacie i  zażartowałem, że jeśli chce to mogę pomóc jej w ich realizacji. Okazało się, że nie jest ona jedną z wielu wirtualnych postaci. Odparła, że jest zainteresowana moją propozycją pod warunkiem że sprostam wymaganiom jakich oczekuje. Przyznam szczerze, że gdy je mi przedstawiła zawahałem się przez chwilę. Do końca nie wiedziałem czy jest to żart czy szykuje się niesamowita przygoda, którą można tylko przeżyć oglądając filmy. Jednak gdy podała mi swój numer telefonu i przesłała kilka odważnych zdjęć ukazujących ją w stroju Ewy postanowiłem podjąć się misji. Na fotkach ukazana była przepiękna wysoka szczupła kobieta o ciemnej karnacji, krótkich czarnych włosach, dużych hipnotyzujących czarnych oczętach, ustami pełnym stworzonymi do gorących namiętnych pocałunków, piersiach jędrnych, symetrycznych, rozmiaru sporej czwóreczki ze sterczącymi ciemnymi i długimi brodawkami. Widać było że jej głęboka opalenizna sięgała każdego zakamarka ciała a jedynie z pomiędzy nóżek wyłaniała się przepiękna, golutka różyczka ze zwilżonymi nektarem rozkoszy płatkami. Ten widok sprawił, że mój żołnierz stanął na baczność i próbował wyrwać się ze spodni.

    Zadzwoniłem do niej. W słuchawce usłyszałem anielski uwodzicielski głos.

    – Witaj Ognisty Rumaku – powiedziała.

    – Witaj namiętna tajemnicza Kotko – odparłem drżącym głosem.

    – Czy Twój ogier jest gotowy by wtargnąć do każdej mej dziurki i spenetrować dogłębnie jej wnętrze? – zapytała  Sylwia.

    – Tak, już teraz pręży się do Ciebie i wyrywa ze spodni – odparłem radośnie,

    – mmm już nie mogę doczekać się by go chwycić dłońmi, masować delikatnie, czuć jak się pręży i pochłonąć go głęboko w mym gardełku masując nim me migdałki.

    Rozmowa nasza toczyła się jeszcze przez dłuższą chwilę. Z minuty na minutę robiła się coraz gorętsza atmosfera. Ja opowiadałem Sylwii jak będę zajmował się jej osobą, a ona  o sprawianiu mi rozkoszy. Ogromnie podnieceni postanowiliśmy umówić się na weekend i spędzić ze sobą czas na namiętnych dzikich igraszkach. Zaryzykowałem i zarezerwowałem na cały weekend w hotelu dwuosobowy pokój ze wszelkimi możliwymi udogodnieniami.

    Gdy przyjechałem w umówione miejsce czekała na mnie przepiękne ponętna Kobieta w krótkiej, seksownej, obcisłej, cętkowanej, lamparciej,  podkreślającej jej walory sukience. Głęboki dekolt uwidaczniał jej duże jędrne piersi. Nabrzmiałe z podniecenia brodawki próbowały przebić cienki materiał sukienki, która była tak krótka, że z ledwością przykrywała jędrny odstający tyłeczek. Czułem jak moje spodnie się unoszą. Wyszedłem z auta. Sylwia widząc me podniecenie podeszła i powitała mnie bez słów gorącym namiętnym pocałunkiem wciskając mi język do gardła, a dłonią chwytając mą sterczącą męskość. Chwyciłem ją za biodra i przyciągnąłem mocno do siebie. Po tym powitaniu wsiedliśmy prędko do samochodu i udaliśmy się do uprzednio zarezerwowanego przeze mnie hotelu. W pewnym momencie podczas jazdy dłoń jej wylądowała na mych spodniach. Po chwili rozpięła rozporek, wyjęła mego drągala i zaczęła masować na zmianę dłonią i ustami, a ja musiałem mocno skupiać się na jeździe, co nie było takie proste przy tak rozkosznych pieszczotach. W przeciągu 20 minut jakie potrzebowaliśmy by dotrzeć do celu zdołała doprowadzić mnie do obfitego wytryski w jej głębokie gardełko. Wylizała go do ostatniej kropelki, nie roniąc grama nasienia poza swoje stworzone do ssania usta.

    Na miejscu zjedliśmy romantyczną kolację przy świecach i kieliszku dobrego wina. Cały czas spoglądaliśmy sobie głęboko w oczy, w których widać było pragnienie przeżycia dzikiego doznania. Po niespełna godzinie podążyliśmy w kierunku windy która powiozła nas do pokoju z ogromnym łożem oczekującym naszych rozgrzanych ciał. Nasza droga na górę była wypełniona namiętnymi pocałunkami i czułymi pieszczotami. Gdy znaleźliśmy się już na właściwym piętrze miałem rozpiętą koszulę, a jej dłonie pieściły mój tors wpijając się paznokciami w me ciało. Ja zaś zdołałem już rozpiąć zamek jej sukienki i zsunąć jej ramiączka. Po chwili znaleźliśmy się w pokoju. Jednym ruchem wyzwoliłem ją z sukienki a mym oczom ukazało się jej jędrne gładkie nagie ciało bez bielizny, bo jak się okazało nie miała jej w ogóle założonej. Dłońmi zacząłem pieścić jej każdy zakątek a usta nasze ciągle pozostawały splecione w gorącym uścisku ze splecionymi językami. Sylwia wyłuskała mego penisa ze spodni i poczęła go rytmicznie masować od czasu do czasu ugniatając me klejnoty i smyrgając moje czarne oczko próbując wsunąć do mej dziurki paluszek. Moja dłoń zawędrowała do jej krocza. Gdy ją tam wsunąłem poczułem że jest już mocno nabrzmiała i obficie sączy się z niej słodki nektar. Nie chcąc marnować tak pysznego soku, pchnąłem ja na łóżko,  przed którym ja ukląkłem, zarzuciłem jej długie nóżki na me ramiona a moja usta przywarły do jej jaskini rozkoszy by spijać z niej nektar i świdrować językiem głęboko w rozpalonym wnętrzu. Dłonie w tym czasie masowały jej piersi brzuszek i wzgórek łonowy. Moje usta i język na zmianę pieściły obydwie groty Sylwii. Była tak podniecona, że po niespełna kilku minutach wydała głośny jęk sygnalizujący orgazm i  trysnęła ogromnym ciśnieniem w me usta zalewając je po brzegi. Docisnąłem jej cipkę mocno do siebie tak by nie uronić kropli z jej wnętrza. W tym czasie mój paluszek wsunąłem w jej pupcię, co spotęgowało doznanie i zaowocowało kolejnymi seriami orgazmu. Tryskała, wiła się i krzyczała a ja trzymałem ją za krągły tyłeczek by się nie wyrwała i zasysałem jej muszelkę w me usta oraz rozkoszowałem się smakiem jej soków płynących obficie jak górski potok.

    Gdy Sylwia się wyciszyła przyszedł czas na mojego prężącego się ogiera. Teraz ja leżałem na skraju łóżka, a ona połykała go po samą nasadę tak, że języczkiem masowała moje nabrzmiałe jajeczka. Jej zwilżony paluszek wtargnął do mego zakazanego ogrodu i rytmicznie masował mą prostatę. Czułem ogromne podniecenie. Moje ciało przeszywała na przemian rozkoszna fala gorąca i zimna. Mój kutas stał się twardy jak głaz, pojawiał się na chwilę po to by zaraz ponownie w całości schować się w cudowny gardełku wyrafinowanej dzikiej Kotki. Ssała, masowała z wielką klasą a przy tym spoglądała głęboko w me oczy w których widać było ogień pożądania. Wiłem się, głęboko oddychałem, chwytałem za jej głowę i mocno dociskałem by czuć na mym żołędziu jej migdałki.

    Nagle zaprzestała pieścić ustami mego penisa. Rzuciła się na mnie i zaczęliśmy turlać się po łóżku splatając swe ciała, usta i języki, pieszcząc dłońmi wzajemnie swoje intymne zakamarki. Będąc nade mną chwyciła mnie mocno za nadgarstki, spojrzała w oczy i nadziała się na kutasa. Zaczęła powoli poruszać się na moim paliku pochłaniając go w swej jaskini i wysuwać całego. Z minuty na minutę przyspieszała swój galop poruszając rytmicznie biodrami i zaciskając cipkę na mej męskości. Jej melony falowały nad mymi ustami tak że mogłem zasysać duże nabrzmiałe brodawki i pieścić je czule. Po kilku minutach Sylwusia postanowiła ugościć mego ptaka w swoim ciaśniejszym otworku. Wilżyła oliwką tyłeczek i powoli zaczęła nadziewać się na mojego grubego pala. Za każdym pchnięciem moja pała wchodziła coraz głębiej w otchłań czarnej dziurki tak, że po czasie rumak cały wtargnął w jej wnętrze. Moje palce pieściły jej łechtaczkę, a ona rozpoczęła dziki galop na szczyt rozkoszy. Po kilkudziesięciu ostrych pchnięciach osiągnęła ogromny orgazm krzycząc przy tym niemiłosiernie  i zalewając mnie swoimi sokami. Ja przejąłem inicjatywę, rzuciłem ją na łóżko i wtargnąłem ostro w jej gorącą cipkę. Kilka stanowczych ruchów i zaciskająca się grota rozkoszy sprawiło że zawrzała we mnie krew i trysnąłem w jej wnętrze z ogromną siła potężną dawką spermy zalewając ją po brzegi.

    Jeszcze jakiś czas delikatnie poruszałem się we wnętrzu mej wspaniałej Kochanki, a Ona doznawała kolejny spazm swego szczytowania.

    Wycieńczeni, wtuleni w siebie spoglądający wzajemnie w oczy, leżeliśmy na łóżku w pokoju pachnącym seksem. Głaskaliśmy swe ciała i obdarowywaliśmy się pocałunkami regenerując w ten sposób siły przed kolejnym dzikim maratonem do krainy rozkoszy. Przez ten weekend jeszcze wielokrotnie kochaliśmy się, raz delikatnie czule zmysłowo jak para romantycznych kochanków, kolejnym razem dosłownie pieprzyliśmy się jak dzikie wyposzczone zwierzęta. Ten weekend mimo upływu już kilku lat bardzo miło wspominam bo był początkiem długiej niezobowiązującej przyjaźni opierającej się na niesamowitych, za każdym razem nieznanych spotkaniach. Mimo że się nie znaliśmy praktycznie w ogóle, to nasze intymne spotkania przebiegały tak jakbyśmy byli jednym gorącym znającym każdy swój centymetr powierzchni ciałem. Zawsze gdy tylko wspomnę sobie Sylwię mój Ognisty Rumak staje na baczność i jest w gotowości by wtargnąć do tej rozpalonej dzikiej jaskini rozkoszy zawsze rozochoconej pięknej Kotki.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arkadiusz Gorący
  • Kasia, Ania i Ja

    Było lato. Miałem wtedy 20lat. Jak zawsze wakacje spędzałem z przyjaciółmi nad jeziorem. Dzień zapowiadał się słonecznie, ale nic nie wskazywało na to, co wydarzy się później. Od kilku dni obserwowałem jak moje przyjaciółki Kasia i Ania znikają gdzieś na kilka godzin. Często śniłem o nich w nocy gdyż były pięknymi istotami, na widok, których rumak wyrywał się ze spodni. Kasia piękna 18 letnia blondynka z falowanymi włosami do połowy pleców, błękitnych magicznych oczach, wzroście około 165cm, 58kg wagi oraz ślicznych jędrnych piersiach rozmiaru dużej czwóreczki, które zapierały dech. Ania jej rówieśniczka to wysoka 170cm, 60kg czarnulka z włosami długimi i kręconymi jak spiralki o urodzie greckiej bogini z czarnymi dużymi oczętami i niesamowitymi wielkimi jak arbuzy, jędrnymi piersiami.

    Tego dnia jak zwykle zgodnie z tradycją o poranku każdy zażywał orzeźwiającej kąpieli w jeziorze. Dziewczyny prezentowały się niesamowicie w swoich skąpych strojach, które mokre cudownie podkreślały ich seksualność. Kilkukrotnie podczas zabaw w wodzie Kasia otarła się tak jakby niechcący o moja męskość, która natychmiast reagowała na te bodźce. Moje wątpliwości zostały rozwiane, gdy nagle znalazłem się pomiędzy dziewczynami i poczułem ich dłonie w moich spodenkach. Dreszcz podniecenia przeszył me ciało a one delikatnie masowały mego ogiera. Nikt nie zwracał uwagi na nas gdyż staliśmy w wodzie zanurzeni na wysokość piersi. Jedna masowała delikatnie i czule mojego fallusa, a druga masowała jajeczka oraz niesamowicie wrażliwe czarne oczko. Czułem jak zaczynam odpływać, jak uginają mi się nogi. To było niesamowite uczucie. Po raz pierwszy zajmowały się mną dwie kobiety. Po raz pierwszy była pieszczona moja prostata, co podwajało doznania. Kumulacja doznań doprowadziła mnie do takiego podniecenia, że już po chwili trysnąłem lawą nasienia z ogromna jak wulkan siłą. Kasia po tym szepnęła mi do ucha – to dopiero początek zabawy na dzisiaj Dziki Tygrysku- Oniemiałem ze zdziwienia – pilnuj jak będziemy wychodzić na spacer a potem pójdź po 5 minutach za nami zgodnie ze wskazówkami, jakie pozostawimy Ci po drodze – dodała z uśmiechem i spojrzeniem pełnym ognistego dzikiego pożądania.

    Około godziny jedenastej, gdy już pięknie świeciło słoneczko zauważyłem, że dziewczyny ubrane w bikini i z kocem w ręku wychodzą na spacer. Zgodnie z prośba Kasi po upływie 5 minut wybrałem się za nimi. Po przejściu około 300 metrów zauważyłem staniczek Ani powiewający na gałęzi. W środku była karteczka z dokładną mapą, po której mam podążać do tajemniczego miejsca dziewczyn. Za jakieś kolejne dwieście metrów mym oczom ukazały się majteczki Kasi. Były cieplutkie i pachniały pięknie jej kwiatem rozkoszy. Kolejne metry upływały a ja zbierałem garderobę dziewczyn po drodze. Po pewnym czasie oczom mym ukazała się dzika polanka porośnięta soczystą trawą, otoczona gęstymi drzewami tak, że trudno było dostrzec ją z otaczających dróg i ścieżek. Na jej środku w gorącym słońcu na kocyku lśniły ciała dwóch pięknych rusałek splecionych w gorącym namiętnym uścisku. Przystanąłem cichutko i rozkoszowałem swe zmysły tym widokiem. Dziewczyny czule się obejmowały, głaskały wzajemnie aksamitne ciała, oddawały namiętnym pocałunkom splatając swe gorące języczki w miłosnym uścisku. Widok ten sprawił, że mój 18 centymetrowy kutas mało, co nie rozerwał mych kąpielówek. Wyjąłem go i delikatnie zacząłem masować patrząc na igraszki dziewczyn. Z rozkoszy na chwile zamknąłem oczy i nagle poczułem jak usta Ani przejmują rolę mych dłoni. Dziewczyny zaciągnęły mnie na koc. Ania czule masowała ustami mojego Wacka, którego to, co chwile pochłaniała w całości po same jajka  w swym głębokim gardełku. Chwyciłem ja za głowę i dociskałem przy tym by poczuć na żołędziu jej migdałki. Kasia w tym czasie masowała moje pośladki, lizała rowek i okolice tajemnego oczka, wwiercając się przy tym języczkiem w jego wnętrze. Czułem się niesamowicie podniecony. Odkryłem na swoim ciele kolejne miejsce silnie, a może nawet najsilniej erogenne. Pieszczony w ten sposób przez dziewczyny czułem jak moja maczuga twardnieje jak głaz, jak moje jajeczka gotują się z rozkoszy, jak moje ciało drży niesamowicie tak, jakby pieszczone było przez tysiące, miliony gorących namiętnych ust.

    Po pewnym czasie leżałem na plecach a nad moimi ustami pojawiła się śliczna golutka jaskinia rozkoszy Ani. Chwyciłem za piękne pośladki, przyciągnąłem do mych ust i zacząłem delikatnie czule masować mymi ustami i języczkiem jej soczystą grotę. Moje dłonie masowały jej uda pośladki i gorące ciemne zakamarki jej tyłeczka. Kasia w tym czasie zwrócona twarzą do Ani dosiadła mego nabrzmiałego rumaka i poczęła miarowy galop ku krainie rozkoszy. Czułem jak rytmicznie porusza się wwiercają jak tylko możliwie głęboko i zaciskając swą pochwę tak by ściśle go obejmować. Dziewczyny w tym czasie wzajemnie pieściły swe piersi, całowały się rozkosznie a ich języki tańczyły w dzikim namiętnym uścisku. Po kilku minutach Kasia wydała głośmy jęk a jej różyczka zacisnęła się mocna na moim fallusie. Poczułem jak soki tryskają z jej wnętrza i zalewają me ciało gorącym potokiem. W tej samej chwili potężna fala gorąca wstrząsnęła mym ciałem i eksplodowałem zalewając wnętrze Kasi po same brzegi swym nasieniem. Gdy zeszła ze mnie położyła się a Ania nie tracą chwili zaczęła wysysać słodka śmietankę z Kasieńki wnętrza kielicha rozkoszy.

    Wiedziałem, że to nie koniec, gdyż Aneczka nie miała jeszcze mnie w sobie. Po chwili odpoczynku spędzonego na delikatnych wzajemnych naszych pieszczotach, dziewczyny przystąpiły do ponownego postawienia mego żołnierza na baczność. Tym razem usta Kasi pochłaniały go łapczywie aż po same jajeczka, a gorący język je zmysłowo oplatał. Czułem jak krew ponownie napływa i już po chwili prężył się dumnie mój rycerz. Ja w tym czasie oddawałem się z Ania gorącym namiętnym pocałunkom, masowałem języczkiem, całowałem ustami jej nabrzmiałe duże sterczące brodaweczki. Rozpalona Ania osunęła się na kolana, wypięła swój śliczny kuperek, a Kasia dłonią wprowadziła mojego rumaka do rozpalonego wnętrza koleżanki. Zacząłem rytmicznie najpierw powoli, potem coraz szybciej poruszać się w jej cudownym wnętrzu. Było takie ciasne, że czułem ja dokładnie oplatająca mego kutasa. Cudowna blond piękność w tym czasie masowała jedna dłonią me jajeczka a paluszkami drugiej zajęła się penetracją mego anusa. Posuwałem Anie coraz mocniej i mocniej w międzyczasie penetrując jej kuperek paluszkiem i przygotowując wejście dla mego członka. Wysunąłem go z pochwy i skierowałem ku jej tajemnemu oczku. Było tak rozgrzane że bez większego problemu cały wśliznął się do wnętrza. Dłonią zacząłem pieścić jej perełkę, a mój Ognisty Rumak penetrował jej tyłeczek coraz mocniej coraz ostrzej aż zacisnęła się mocno na nim, zaczęła drżeć i wydała głośny jęk rozkoszy. Wykonałem jeszcze serie mocnych pchnięć i wystrzeliłem ponownie lawa do wnętrza jej ciasnej dziurki. Wymęczeni tym maratonem legliśmy w trójkę na kocu spleceni w namiętnym uścisku i muskani gorącymi promieniami słońca. Jeszcze o poranku nie spodziewałbym się że może dojść do czegoś między mną, a którąś z dziewczyn lecz po południ leżałem nago z nimi dwiema wtulonymi we mnie na pięknej polanie skąpany słońcem i zalany nektarem który wytrysnął z wnętrza ich gorących kielichów rozkoszy. Od tej pory jeszcze wiele razy w różnych miejscach oddawaliśmy się chwilą uniesień, ale to już kwestia kolejnych opowiadań.

     

    [email protected]

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arkadiusz Gorący
  • Przygada z kuzynka

    Może nie uwierzycie, ale ta historia wydarzyła się na prawdę.

    Miałem wtedy 17 lat a moja kuzynka-sąsiadka 18. Od zawsze przyjaźniliśmy się z Mileną i rozmawialiśmy na różne tematy, także o seksie. Lena była i nadal jest ładną brunetką o pięknych niebieskich oczach i zabójczym uśmiechu. Jej figura również jest zachwycająca- jest ode mnie niższa o głowę z małymi, lecz jędrnymi piersiami i bardzo, bardzo kształtnym tyłeczkiem. Powiem szczerze, że do dawna marzyłem żeby ją chociaż zobaczyć nagą ale niestety mi się nie udawało. Tego dnia miało się wszystko zmienić…

       Siedziałem sobie w domu i z nudów czytałem jakąś mało ciekawą książkę, kiedy zadzwoniła do mnie Mila i zapytała co robię.

    -A nic ciekawego. Szczerze? Strasznie się nudzę – odpowiedziałem.-A o co chodzi?

    -Wiesz mam mały problem… – zawahała się – Mógłbyś do mnie wpaść na chwilę?

       Nie miałem nic innego do roboty, a mając przed oczami jej piękną dupcie zgodziłem się bez zawahania.

    -Dziękuje-powiedziała wyraźnie ucieszona-Jak już będziesz to nie dzwoń dzwonkiem tylko od razu wchodź.

    -Nie ma sprawy będę za 10 minut-powiedziałem i się rozłączyłem.

       Byłem bardzo zaciekawiony więc założyłem szybko bluzę i wychodząc zawołałem tylko do mamy że idę do Leny i wrócę za jakąś godzinę, góra dwie.

       Droga minęła mi bardzo szybko. Wszedłem do środka najciszej jak tylko mogłem z nadzieją, że może ją przestraszę, a strasznie lubiłem jak się na mnie denerwowała. Przeszedłem cicho cały dom ale nigdzie jej nie znalazłem. Stwierdziłem, że z niespodzianki nici więc poszedłem do przedpokoju i zawołałem, że już jestem.

    -W końcu, nie mogłam się już doczekać-usłyszałem z łazienki.

    -Przepraszam, ale musiałem jeszcze pomóc mamie-skłamałem i jednocześnie pomyślałem- Łazienka tam zapomniałem sprawdzić-a na głos tylko dodałem-już jestem tylko do Twojej dyspozycji.

    -Hahahaah – zaśmiała się głośno- a teraz poważnie mam problem. Jestem sama w domu i zacięły mi się drzwi do łazienki, nie dam rady ich sama otworzyć. Pomożesz mi?

    -Jasne, że tak. Odsuń się od drzwi spróbuje pociągnąć je do siebie-powiedziałem licząc, że w ten sposób poluzuje nieco zamek, ale tak się niestety nie stało.-Wiesz co muszę iść po jakieś narzędzia. Wrócę za 15 minut, ok?

    -Nie, nie poczekaj! – zawołała – weź narzędzia z garażu… Nie ma czasu na spacery… – zaczęła się jąkać-Bo jest jeszcze coś… Coś, o czym Ci nie mówiłam… Tylko obiecaj, że nie będziesz się śmiał…Jestem w łazience… Całkiem… Chodzi o to, że jestem całkiem naga… I nie mam nawet ręcznika, żeby się okryć…A za godzinę będzie moja mama w domu… Proszę Cię… Nie mógłbyś się troszkę pośpieszyć??

    Już myślałem że wybuchnę śmiechem, ale powstrzymałem się w ostatniej chwili czując, że to może być jedyna okazja, żeby zobaczyć Milę nago. Powiedziałem tylko:

    -Już się biorę do roboty. Idę po narzędzia i zaraz Cię uwolnię ekshibicjonistko. – nie mogłem się powstrzymać od chamskich docinek.

    -Nawet sobie nie żartuj i bierz się do roboty! Jak sobie chcesz żarty robić to przyjdź wieczorem, teraz nie mam na to czasu!

    -A właśnie, że masz. I tak jesteś skazana żeby tam siedzieć.-Powiedziałem wracając z narzędziami-Zaraz zobaczymy co da się zrobić.

    Już za pierwszym rzutem oka zobaczyłem, że to będzie dziecinna igraszka. Jednak stwierdziłem, iż troszkę się podroczę z Leną. Pomyślałem, że z im dłużej będę się “męczył”, tym większe będzie prawdopodobieństwo, że dostane jakąś nagrodę za ciężką pracę. Udawałem, że próbuje z każdej możliwej strony robiąc przy tym jak najwięcej hałasu. Widząc, że minęło już sporo czasu, zapytałem:

    -O której Twoja mama ma być dokładnie w domu?

    -Zawsze jest o 14. Najpóźniej 14:15. A która jest już godzina?

    -Za pięć… Chyba będzie ciężko zdążyć-powiedziałem z uśmiechem-ale zobaczymy co da się jeszcze zrobić.

    -Proszę Cię postaraj się. Mama mnie zabije jak się dowie że sobie chodzę nago po domu…

       Rozbawiło mnie to strasznie i resztkami sił powstrzymywałem się żeby nie wybuchnąć gromkim śmiechem. Ale w głowie miałem już obmyślony chytry plan.

    -Wiesz co Ty lepiej patrz przez okno czy Twoja mama nie idzie, a nie rozpaczaj.

    -Dobra, ale proszę Cię postaraj się!

    Przygotowałem sobie narzędzia i wiedząc, że Mila stoi daleko od drzwi delikatnie przekręciłem zamek ze swojej strony i oczekiwałem momentu, aż zawoła, iż ciocia wchodzi w bramkę. Liczyłem na to, że jak będzie uwolniona w ostatnim momencie, to nie będzie myślała o zakrywaniu swojej cipki i piersi. W końcu usłyszałem wołanie w łazience i w tym samym momencie głośno uderzyłem kleszczami w drzwi i otworzyłem je z hukiem, szukając wzrokiem nagiego ciała Mileny. Nie pomyliłem się. Była tak zaskoczona, że nawet nie przyszło jej do głowy zakrywanie swoich miejsc intymnych. Wybiegła obok mnie obijając się cycuszkami o mój tors i zaczęła biec do pokoju się ubrać, zatrzymała się w pół kroku, odwróciła i pocałowała namiętnie w usta. Znikając w ostatniej chwili za rogiem uśmiechnęła się jeszcze tylko do mnie. Gdy do domu weszła ciotka i zapytała co ja robię nawet nie usłyszałem jej głosu. Byłem porażony idealną, nagą figurą Leny i ciągle czułem ciepło jej ust na swoich wargach. Wiedziałem, że to nie może się skończyć tylko na pocałunku.

    -Kamil?? Słyszysz mnie? Co tutaj robisz z tymi narzędziami? – Wyrwał mnie z zamyślenia głos cioci.

    -Ooo… Cześć ciociu… Przepraszam zamyśliłem się… A Lenka zatrzasnęła się w łazience i prosiła mnie, żebym ją uwolnił-powiedziałem pomijając fakt nagości kuzynki.

    -Dziękuje Ci za pomoc. Ona jest ostatnio strasznie roztrzepana. A gdzie ona w ogóle jest?- zapytała ciocia.

    -Tutaj jestem mamo! – Usłyszałem głos Mili z pokoju na górze-Kamil jak skończysz zbierać narzędzia to przyjdź do mnie.

    -OK, nie ma sprawy- zebrałem błyskawicznie narzędzia i już w drodze do garażu dodałem- już do Ciebie idę.

       Odłożyłem szybko graty na swoje miejsce i szybo wbiegłem na piętro od razu wchodząc bez pukania go pokoju kuzynki. Siedziała uśmiechnięta na fotelu i jak tylko zamknąłem za sobą drzwi wstała i przekręciła kluczyk w zamku.

    -A jak się znowu zatrzaśniemy? – zażartowałem – Kto nas wtedy uwolni?

    -Zamilcz-powiedziała i zaczęła całować mnie namiętnie w usta, tym razem dłużej niż za pierwszym razem na dole- Zasługujesz na zapłatę za uratowanie mi życia…

       To co się potem zdarzyło przerosło wszelkie moje marzenia. Mila uklękła przede mną odpięła mi spodnie i opuściła je na dół. To samo zrobiła z moimi bokserkami. Gdy zobaczyła mojego penisa, uśmiechnęła się i westchnęła:

    -Jaki on wielki… Dlaczego mi nie mówiłeś, że masz taki skarb?

    -Bo nigdy nie pytałaś- odpowiedziałem z uśmiechem.

    -Hahaha – wybuchła śmiechem i pocałowała mojego kutasa w sam czubek, co spowodowało że stał się jeszcze większy i grubszy.

       Milena z uśmiechem na ustach zaczęła przesuwać prawą ręką wzdłuż trzonu mojego penisa a lewą pieściła moje nabrzmiałe z podniecenia jądra. Po kilku minutach takich pieszczot poczułem że zaraz dojdę. Widząc to Lena się uśmiechnęła i włożyła sobie całego kutasa do buzi. Czując jej jędrne usta na swoim prąciu dostałem potężnych skurczów podniecenia. Nie wytrzymałem już dłużej i doszedłem w jej ustach, zalewając ją potężną dawką spermy. Podniosła się popatrzyła mi w oczy i otworzyła szeroko usta pokazując mi moje nasienie po czym połknęła całą zawartość jamy ustnej. Uśmiechnąłem się i zacząłem zakładać bokserki, kiedy złapała mnie za rękę i powiedziała:

    -Poczekaj, pobrudzisz całe bokserki-poczym uklękła przede mną znowu i przyssała się do mojego kutasa wysysając pozostałą spermę- już lepiej możesz się ubrać.

       Założyłem spodnie i już chciałem coś powiedzieć ale przyłożyła sobie palec do ust w geście proszącym o ciszę.

    -Nie ma za co. To była dla mnie prawdziwa przyjemność- powiedziała uśmiechając się.

    -Powtórzymy to kiedyś? – zapytałem.

    -Jasne- odpowiedziała- przecież uratowałeś mi życie. Jestem Twoją dłużniczką.

       Od tego czasu spotykaliśmy się jeszcze częściej niż do tej pory i zawsze ze szczęśliwym zakończeniem. Ale o tym to może następnym razem…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    franek franek

    Moje pierwsze opowiadanie.

    Liczę na szczere komentarze 🙂

  • Poznana w klubie

    Historia przydarzyła mi się jakiś rok temu, w piątek taki jak każdy. Standardowo z grupą przyjaciół wybraliśmy się potańczyć do klubu. Gdy już dotarliśmy pod lokal, humor nam się troszkę popsuł bo była olbrzymia kolejka. Nagle po niesamowitej ilości rzuconych przekleństw, wypalonych papierosów, poprawił mi się humor, zauważyłem w tłumie fajną mamuśkę, chyba była sama, na oko 36-38lat, zgrabna, kształtna i jędrna pupcia, całkiem pokaźny biust, marzyłem o wejściu do środka i chociaż jednym tańcu z nią. W końcu udało nam się wejść do lokalu, potańczyłem ze znajomymi jakieś 30min, wypiłem piwo i stwierdziłem, że musze odnaleźć kobietę z kolejki. Przeszukałem cały klub, nigdzie jej nie było. Pogodziłem się z myślą, że już jej dzisiaj nie spotkam. Tańczyłem parę godzin, aż w końcu znajomi zaproponowali zmianę lokalu, byłem już zmęczony, więc powiedziałem im, że jadę już do domu. Wsiadłem do nocnego autobusu, już prawie zasypiałem, aż tu nagle po trzech przystankach mnie zamurowało. Do autobusu wsiadała moja wybranka z klubu. Była roztrzęsiona, płakała, cała rozmazana, więc pomyślałem “teraz albo nigdy”, podszedłem i zapytałem czy coś się stało, odpowiedziała że ukradli jej torebkę z pieniędzmi, dokumentami i resztą niezbędnych rzeczy. Zaproponowałem, abyśmy przeszli na “TY”, zgodziła się, podała mi rękę i przedstawiła się jako Gosia. Zapytałem, czy może ma ochotę coś zjeść, zgodziła się, wysiedliśmy w centrum i poszliśmy do ostatniej otwartej restauracji, złożyliśmy zamówienie, zjedliśmy, zapłaciłem, ona podziękowała mi i obiecała, że odda pieniądze, powiedziałem, że nie ma o czym gadać. Wyszliśmy z restauracji, okryłem Gosię moją kurtką, bo cała się trzęsła z zimna i zapytałem czy ma ochotę na spacer ze mną, chodziliśmy do 2 w nocy, Gosia powiedziała, że jest zmęczona, chciałaby się położyć już spać. Odprowadziłem ją do jej mieszkania, ale było nam tak sympatycznie że zupełnie zapomnieliśmy, że Gosia nie ma torebki, w której miała klucze. Spytałem, czy nie zechciałaby przenocować u mnie, na początku była na nie, ale później ją jakoś przekonałem.  Pojechaliśmy autobusem do mnie, zrobiłem Jej ciepłej herbaty, usiedliśmy na łóżku i rozmawialiśmy ogólnie o nas, taka rozmowa zapoznawcza. Rozmawiało się świetnie, ale nagle Gosia mnie pocałowała i powiedziała mi że, dziękuję mi za to że się nią tak zaopiekowałem, i że mało jest teraz takich facetów. Zaczęliśmy się całować, było bardzo namiętnie, położyliśmy się na łóżku i powoli się rozbieraliśmy nawzajem. Całowałem Gosię po szyi, ona w tym czasie zdejmowała mi spodnie, zdjąłem jej staniczek i zacząłem ssać jej sutki, delikatnie je gryząc. Gosia zdjęła mi bokserki i od razu zabrała się do ssania, była w tym niesamowita, widać było że robi to nie pierwszy raz. Po jakimś czasie zrobiliśmy zamianę, teraz to ja lizałem jej muszelkę. W końcu powiedziała, że czas na prawdziwą atrakcję, usiadła na mnie, włożyłem chuja w cipkę i kazałem skakać. Była szybka, ale równie szybko się zmęczyła, położyła się na plecach, oparła nogi na  moich ramionach i wszedłem w nią od góry. Nieziemsko głośno krzyczała, ostro się pieprzyliśmy. Czułem że już dochodzę, wyjąłem kutasa i kazałem Jej ssać. Ciągnęła do samego końca, z finałem w buzi. Po wszystkim leżeliśmy nadzy na łóżku i odpoczywaliśmy, po chwili odpoczynku zrobiliśmy to jeszcze raz, po czym poszliśmy na wspólną kąpiel. Po kąpieli popieściliśmy się jeszcze trochę w łóżku, Gosia zrobiła mi jeszcze szybkiego lodzika, ja ją wylizałem i poszliśmy spać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski