Category: Uncategorized

  • Lesna driada

    Pewnego sobotniego ranka wybrałem się do lasu. Wziąłem ze sobą książkę, gdyż uwielbiam czytać na łonie natury. Słońce świeciło, raźnym krokiem przemierzałem las w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca. Nagle zza drzew wybiegł nieduży pies, groźnie szczekając i powarkując. Bardziej mnie to rozbawiło niż przestraszyło, bo sięgał mi nie wyżej niż do kolan. Usłyszałem po chwili odgłosy nawoływania psa.  I wtedy ujrzałem właścicielkę… Przybiegła, aby odciągnąć swojego pupila. Kiedy spojrzeliśmy sobie w oczy, coś mną targnęło. Ona stanęła bez ruchu i zapomniała o ujadającym psie. Miała włosy czarne niczym noc, sięgające jej do pasa. Oczy… te zielone oczy… Patrząc w nie, wydawało się, że spogląda się w bezdenną studnię. Piękne rysy twarzy oraz niesamowite ciało. Pogoda sprzyjała, nieznajoma była więc ubrana w krótkie szorty, T-shirt oraz trampki. Prawie całe nogi były odsłonięte, a było co podziwiać, a uwieńczone były boskimi pośladkami.

    -Bardzo przepraszam za Sarę, tak naprawdę jest niegroźna, to tylko pozory – ocknąłem się z zadumy, słysząc jej głos.

    -To..to nic, nie szkodzi… – wydobycie głosu z gardła przyszło mi z trudem.

    Dziewczyna uciszyła psa, podeszła do mnie i podała rękę:

    -Mam na imię Natalia.

    -Romek, miło mi cię poznać… – odpowiedziałem.

    -Mnie również. Co tu robisz? – spytała z uśmiechem.

    -Szukam jakiegoś przyjemnego miejsca do poczytania – nie potrafiłem oderwać od niej wzroku.

    -O, ja też przyszłam tu poczytać. I znalazłam fajną polankę. Możesz się przyłączyć, jeśli chcesz.

    -Z chęcią – odparłem i ruszyłem śladem Natalii.

    Sara patrzyła na mnie spode łba i nie zbliżała się zanadto, ale nie przejawiała już agresji. Przeszliśmy jakieś 50m i dotarliśmy na miejsce. Naturalna, słoneczna polanka. Idealnie.

    -Co czytasz? – zapytała.

    -Tę najnowszą część Wiedźmina, „Sezon Burz”.

    -No no, widzę że masz gust – powiedziała, po czym położyła się na kocu i wyjęła własną książkę, tytułu nie mogłem przeczytać.

    Rozłożyłem swój koc obok Natalii i położyłem się. Patrzyłem w niebo, na której sunęła tylko jedna leniwa chmurka. Ukradkiem zerknąłem na czytającą dziewczynę. Zupełnie zapomniałem, po co tutaj przyszedłem. Zamknąłem na chwilę oczy. Natalia przysunęła się do mnie i szepnęła:

    -Pięknie dziś, prawda? – jakby w odpowiedzi nieopodal zastukał dzięcioł.

    -I tak przyćmiewasz całe otoczenie – palnąłem bez namysłu. Po chwili zorientowałem się, co właśnie powiedziałem.

    Natalia zarumieniła się. Powoli zbliżyłem swoje usta do jej ust. Nie odsunęła się. Pozwoliła mi zagłębić język pomiędzy jej wargami. Nieśmiało odpowiedziała na pocałunek. Włożyłem jej rękę pod koszulkę i jeździłem palcami wzdłuż kręgosłupa, od karku po pośladki. Drżała pod mym dotykiem.  W końcu wsunąłem rękę do jej szortów. Co za tyłek… Dotykanie go sprawiało mi przyjemność, a w bokserkach było coraz mniej miejsca. Delikatnie jęknęła, kiedy dotknąłem bardzo wilgotnej już waginy. Usiadła i ściągnęła koszulkę, a następnie stanik. Moim oczom ukazały się jędrne, nastoletnie piersi. Zacząłem ssać je na przemian, drażniąc w tym czasie łechtaczkę Natalii. Teraz już stękała coraz głośniej, wiedziałem, że jest jej przyjemnie. Wsunąłem najpierw jeden, a następnie 2 palce do ciasnej pochwy. W środku było już bardzo mokro i gorąco. Mój penis od jakiegoś czasu domagał się wypuszczenia na wolność. Przerwałem na chwilę pieszczoty, aby go uwolnić. Natalia spojrzała z wyrzutem, ale wtenczas zrozumiała, dlaczego przestałem. Położyłem się na niej, gdy powiedziała:

    -Jeszcze nigdy… Ja…

    -Będę delikatny, nie bój się – przerwałem jej i zobaczyłem w jej oczach wdzięczność.

    Powoli w nią wszedłem. Centymetr po centymetrze, aż napotkałem blokadę. Lekko się wycofałem i naparłem mocno. Natalia krzyknęła, ale błona puściła.

    -Wszystko w porządku? – zapytałem.

    -Tak… nie przestawaj.

    Zacząłem więc rytmicznie poruszać się w przód i w tył. Już w oczach Natalii nie widać było bólu, jedynie rozkosz. Ja również czułem ogromną przyjemność, w dodatku działo się to w takim pięknym miejscu. Długo nie potrwało, nim poczułem, że zbliża się finisz. Nie tylko ja dochodziłem. Natalia dyszała. Nagle przyspieszyłem ruchy i doznałem orgazmu, sperma zalała ciasną przestrzeń wokół mojego penisa i poczułem, że pochwa się zaciska. Doszliśmy w tym samym momencie, Natalia wbiła mi paznokcie w plecy i mocno się wtuliła. Nie bałem się o ciążę, i wiedziałem, że ona też nie. W tym wypadku można mówić o miłości od pierwszego wejrzenia, tak więc dziecko byłoby swoistym darem. Czułem się najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi, nic mnie w tej chwili nie obchodziło poza moją ukochaną.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Roman Tyka

    Debiut.

  • Erotyczny mord czesc 1

    Podejdę do Ciebie na odległość taką byś czuł mój oddech na swej twarzy, moje trupioblade skostniałe palce zakończone ostrymi szponami umieszczam na Twoich plecach. Dociskam je z całej siły przeciągając je w dół pleców pozostawiając krwawe głębokie rany. Wyginasz gwałtownie ciało do tyłu . Z Twoich ust wydobywa się krzyk, przechodzą Cię ciarki w wzdłuż kręgosłupa, wywołując nagłe podniecenie. Zbliżam swoją twarz do twojego policzka patrząc się moimi ogromnymi czarnymi oczami. Wydobywam ciche mruczenie po czym przejeżdżam swym oślizgłym jęzorem po Twoim policzku. Zabieram me dłonie z twoich pleców, cofam się lekko w tył sycząc podniecająco. Zaczynam rozpinać bluzkę patrząc cały czas na Ciebie oczami demona. Rozpięta bluzka osuwa się po moim bladym skostniałym ciele opadając na podłogę. Twoim oczom ukazuje się koronkowy, czarny jak heban ozdobiony ćwiekami biustonosz, który ściska jędrne ponętne duże piersi. Patrząc w dalszym ciągu mym diabolicznym wzrokiem. Rozpinam powoli guzik skórzanych obcisłych spodni, moje syczenie przeobraża się w mruczenie. Rozsuwam pomału zamek delikatnie łapie spodnie na biodrach i pomału zsuwam je z moich kościstych bioder. Dolną część mojej garderoby odrzucam mechanicznym ruchem w bok. Stoję przed Tobą w czarnych, wysokich, lakierowych, szpilach. Moje wychudzone nogi, są przybrane w czarne pończochy, które kończą się koronką na udach. Blady zad z wystającymi kościami guzowatości pośladkowej, na nim opinają się czarne skąpe stringi. Stojąc przede mną Twoje ciało całe drży, przechodzą Cię impulsywne dreszcze podniecenia. Zaczynam zmysłowym ruchem kierować się w twoją stronę, zbliżam swą twarzą do twej, mój mruk cichnie. Stoisz nieruchomo oddychając głęboko i szybko, wysuwam gadzi o kolczykowany język i zaczynam delikatnie lizać Twoje wargi. Otwierasz powoli usta, w owym momencie gwałtownie i brutalnie wsuwam swój oziębły język. Zaczynam kąsać twoje wary. Mój język agresywnie miota się we wnętrzu Twojej jamy. Impulsywnie odrywam moje suche zimne usta od Twoich. Agresywnym, szybkim, ruchem mojej głowy warknęłam w stronę Twojej twarzy, tak blisko że prawię dotknęłam koniuszkiem mego nosa Twój. Patrząc wzrokiem opętanej zmory, zaczynam zmysłowo odwracać się plecami do Ciebie. Stoję ze złączonymi nogami tyłem, pochylam się, opierając łokcie o obskurny parapet hotelowego okna za którym widnieje przenikliwa czerń. Czuje na swych pośladkach, Twojego nabrzmiałego fiuta. Chwytasz brutalnie, męskimi dłońmi moje oziębłe pośladki. Jęknęłam z nagłego, chwilowego, podniecenia.

    -Teraz będziesz moją, perwersyjną, wyuzdaną i wulgarną suką!

    milczę, ocierając namiętnie zad, po Twoim fiucie. Którego doskonale czuje przez materiał spodni. niespodziewanie mówisz wkurwieniem głosem:

    -Odpowiadaj! Suko!

    Po czym, fundujesz mojemu pośladkowi konkretnego klapsa.

    -Aaaaa…!!!

    Wydobywa się z moich ust krzyk.

    -Dziś należę do Ciebie, dziś jestem suką, suką która, zaspokoi i urzeczywistni każdą erotyczną myśl w twojej głowie.

    -Nie masz innego wyjścia!

    -Nie chce mieć! Rżnij mnie!!

    Ofiarujesz drugiego, trzeciego i kolejnego, liścia mojej DUPIE! Po czym zabierasz się za odpinanie guzika i rozsuwanie rozporka swoich spodni. Robisz to nerwowo i szybko, co powoduje zacinanie się suwaka. Rzucasz głośne KURWA!! Po nieplanowanej, przedłożonej chwili, spodnie zsuwają się do kostek. Oddech mój przyspieszony, źrenice maximum rozjebane, tylko moje ciało dalej ma temperaturę trupa. Zsuwasz w ułamku sekundy bordowe bokserki, powodując wydostanie się dużego i twardego fiuta. Chwytasz go dłonią przesuwając ją na przemian w górę i w dół.

    -A teraz suczko, pokaże Ci ostre jebanie!

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karolina

  • Erotyczny mord czesc 2

    -Oooo… Tak, tak,takkkk. Zaczynam jęczeć pieszczotliwie.

    Zdzierasz ze mnie dolną część bielizny, która zatrzymała się na poziomie kolan. Nogi moje rozstawiłeś. Stoję rozkraczona, skostniały kręgosłup wyginam tak by jak najbardziej wypiąć Ci swój zad, słychać trzaski kręgów. Łapiesz w jedną dłoń jeden odrętwiały półdupek, a drugą dłonią drugi. Ściskasz je mocno, rozchylając tak że widzisz obie dziury. Plujesz, ślina ścieka powoli w stronę cipki która jest perfekcyjnie gładka. Odczuwam rozkosz, wyrażam ją głośnymi, bezwstydnymi krzykami, jękami i stękami.

    -Pierdol mnie!
    -Będę! Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo.
    Bez żadnej gry wstępnej, której obydwoje nie preferujemy. Wbijasz się mocno i gwałtownie w moją cipkę. Zajęczałeś, w momencie kiedy weszłaś we mnie, odrzucam instynktownie, gwałtownym ruchem głowę w tył, zad samoczynnie wypiął się bardziej napierając mocniej na Twoją faje. A wydobyty dźwięk z mych jaszczurzych ust , był jak krzyk dziwki widzącej przed swoimi oczyma pręt, który chyli się ku niej przynosząc zgon. Szybkimi pełnymi ruchami pchasz kutasa do przodu, dociskając jak najgłębiej, (wiesz że to lubię) i w tył. Walisz mnie z całej siły, głośno stękasz i zarazem dyszysz jak wiecznie, niezaspokojone i niewyżyte bydle. Tymczasem ja patrzę demonem przed siebie w czerń, wydając przeraźliwe wycie, tak zmysłowe, namiętne i erotyczne… Mijają długie momenty, nagle wyciągasz chuja. Bierzesz bezlitośnie moje długie, proste, biało-popielate włosy i pociągasz do siebie z taką siła, że posiniaczone, starte łokcie odrywają się od parapetu. Stoję w rozkroku, lekko pochylona do przodu jakby poczwary otchłani ciągły me sutki ku królestwo diabła . Głowę mam maksymalnie odchyloną do tyłu. Prawą, mizerną nogę łapiesz w męską dłoń unosząc ją wysoko. Nasz taniec trwa dalej, posuwasz mnie z taką samą siła jak wcześniej.

    -Oooo… TAK! Pieprz mnie, Pieprz!! Wpadasz w seksualną furię. Moje jęki są jak lamenty upadłych aniołów. Znudzony dłuższym zapinaniem mnie w obecnej pozycji. Targasz mnie za włosy rzucając na niski niechlujny, u paskudzony od prochu i resztek sortu, stolik, który znajduje się na środku paskudnego, małego pokoju. Leżę na plecach, ręce mam odchylone do tyłu, nogi mam górze, które odchylają się na boki ukazując moją ciasną, mokrą od soków szparę. Patrzysz na mnie z pogardą, jak na zwykłą dziwkę z burdelu.

    -Mmm… Jesteś taka podniecająca… Moja kurwo! Chwytasz mnie za biodra i przysuwasz mnie tak, że mój zad leży równolegle z zakończeniem obleśnego stolika. Upadasz gwałtownie na moje ciało opierając o stolik swe ręce. Patrzysz wzrokiem psychopaty zarazem wpychając z chama swojego potwora. Ruchy wykonywane przez Ciebie są płynne i dynamiczne. Dajesz odczuć że nie jest amatorem tylko prawdziwym sex-profesjonalistą. Odczuwam nieziemskie rozkosze. W hotelowym pokoju unosi się metaliczna woń, zleżałej spyry, potu poprzednich „par” mających układ: towar i konsument. Po ścianach wnętrza odbija się jedynie echo naszych jęków, stęków i nienaturalnych sapów. Z Twojego muskularnego ciała spływają krople potu. Wyciągasz go! Wstaje gwałtownie ze stolika i odpycham Cie z taką siła że upadasz plecami na skrzypiącą podłogę. Siadam na Twojej sterczącej pale. Wykonuje rozkoszne ruchy moim łonem, jeżdżę po Tobie jakbym galopowała konno na oklep. Jesteś coraz bliżej finiszu. Ściskasz dłońmi moją talię, przyspieszając moje ruchy.. Zaczynasz się podnosić łapiąc w ręce zad. Stoisz na wysportowanych nogach, trzymając mnie. Obejmuje Cię wychudłymi dolnymi kończynami , ściskam mocno, na twej twarzy dostrzegam ból jaki sprawiam Ci moim uściskiem. Zaczynasz mnie podrzucać, balansuje upojnie na Twym fallusie . Syczę Ci do ucha, kąsam twą szyję z której spływa ciepła krew, zlizuje ja, szponami kaleczę nad wyraz brutalnie twoje plecy. Stawiasz mnie na podłodze, przyglądając się mojemu trupiemu ciele, które tak niewyobrażalnie Cie pociąga.

    -Klękaj Szmato!! Bez chwili zastanowienia wykonuje posłusznie Twój rozkaz. Klękam na skostniałych rzepkach kolan. Spoglądasz na mnie z góry, uśmiechając się z pogardą, chwytasz bezlitośnie moje popielate kłaki.

    -A teraz suko, mi obciągniesz!! Otwieram usta, a Ty wbijasz w nie chuja. Wbijasz go silnie, aż do gardła. Trzymając moje włosy zaczynasz pierdolić mój ryj. Robisz to tak bezwzględnie, nieludzko i dynamicznie. Dławię się i ślinie. Obejmujesz moją głowę dłońmi i kontynuujesz dymanie mojego przełyku. Wyczuwam fakt iż to będzie Twój finisz. Niespodziewanie wyciągasz swą męskość z mych ust, nienaturalnie wrzeszczysz i jęczysz, trzymasz mnie za włosy. Moja głowa jest wygięta do tyłu, usta rozwarte. Zaczynasz szybkimi ruchami walić fiuta na mój skurwiały pysk.

    -Aaaaaaa. Oooooooh ….

    Twoje gęste, ciepłe i lepkie nasienie ląduje na mojej bladej, zasuszonej gębie, ze spuchniętymi, nabrzmiałymi i pełnymi ustami. Nasienie spływa mi po policzkach, powiekach i ustach, zlewając się na jędrne piersi ze sterczącymi sutami. Stoisz, Twoje ciało drży. Gadzim jęzorem oblizuje pałe. Robię to dokładnie i starannie zlizując resztkę nasienia. Moim długim, obślizgłym rozdwojonym na końcu językiem zlizuje spermę z własnego ryja , oblizuje się tak jak kot po zeżarciu tłustej myszy.

    -Wstań, i siadaj w okrakiem na fotelu! Podchodzę do szerokiego, paskudnego i brudnego fotela, siadam. Nogi opieram na łokietnikach, głowa zwisa z oparcia w tył. Teraz to Ty klękasz przed moją szparą, wsuwasz język do środka i zaczynasz nim ruszać dynamicznie. Liżesz moje wary, łechtaczkę, cała moją pochwę. jęczę głośno, krzyczę tak że mój krzyk przenika przez ściany, przechodząc przez kolejne małe burdelowe pokoje. Dysze szybciej i szybciej, tak to ten moment. Nagle w ułamku sekundy z mego łona tryska rżący ług sodowy na Twoje ciało. Upadasz w tył, łapiąc się za mordę, wijąc się po podłodze jak żmija. Kwas wyżera stopniowo twoje cielsko.

    -Aaaaa… Co Ty mi kurwa zrobiłaś! Za co kurwa!!! Krzyczysz skręcając się z bólu. Wstaję subtelnie z fotela, moje ciało jest sine, wzrok mam najgorszego demona ciemności, z kręgów mego kręgosłupa zaczynają wyrastać ostre jak brzytwa kolce, a skrzek wydobywany z ust, tak nienaturalny i przerażający, niepodobny do żadnego ludzkiego.

    -Ty chciałeś sukę, zwykłą wulgarną kurwę. Byłam nią. Byłam taką uległą dziką jakiej pożądałeś. Teraz ja pożądam ofiary, krwi, konającej w cierpieniu istoty. Leżysz powyginany, Twoje ciało jest doszczętnie wyżerane przez kwas wytryśnięty z mego środka. Doznajesz horrendalnych katuszy.

    -Kim Ty, kurwa jesteś, Pytasz cichym głosem w którym słychać, cierpienie i nadchodzący zgon.

    -Kim jestem? Jestem, bezlitosną, bezwzględna i sadystyczną zmorą, przynoszącą bezgraniczną gehennę moich ofiar. Żywię się, cierpieniem i agonią zniewolonych istot . Istnieję na skutek wyrządzania śmiertelnych katuszy. Ochrztona ja jako Kostucha, żadną krwi. Wraz z tymi słowami, konasz zamierasz. Twoje wyżarte erotycznym kwasem ciało, już nie przypominające sylwetki człowieka, resztki truchła zalegają na posadzce. W lokum teraz unosi się woń zgnilizny i nieboszczyka. przyodziewam moje skąpe szmaty i wychodzę, zostawiając moją seksualną zgrozę w obleśnym hotelowym pokoju.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karolina

  • Nocna wizyta, czy to byla zdrada?

    Obudził mnie cichy odgłos zamykanych drzwi. Śniło mi się coś miłego i chciałam szybko tam wrócić. Zawsze śniło mi się dużo i prawie nigdy nie pamiętałam co. Zostawało tylko wrażenie upływu czasu. Na wpół świadomie zarejestrowałam kolejne ciche szmery kroków, skrzypnięcie podłogi. Mój mąż wreszcie kładzie się spać. I to było wszystko. Zanurzyłam się w śnie którego kompletnie nie pamiętam. Tak to już jest ze snami.

     Delikatny dotyk ręki na moim udzie. Lekki uśmiech podświadomie pojawił się na mojej twarzy. Dotyk był bardzo przyjemny, i bardzo delikatny. Na tyle delikatny, że nie obudziłam się od razu, i miałam świadomość, że to trwało już jakiś czas. Trudno powiedzieć ile, będąc na granicy snu i jawy czas zmienia swoje znaczenie.

    Miałam wrażenie, że ten dotyk był częścią mojego snu, teraz powoli wszystko zaczynało nabierać kształtów, przybierać logiczną formę bycia na jawie. Ale dotyk został.

     Na chwilę otworzyłam oczy, było kompletnie ciemno. Oczy szybko same się zamknęły, szukając tego stanu na wpół jawy i snu. Zanurzyłam się w świat dotyku. Przekręciłam się na plecy rozciągając się, mrucząc leciutko, jak kot wygrzewający się na słońcu. I myślę że znowu odpłynęłam. Najwyraźniej dotyk był na tyle delikatny, że sen wziął górę.

     Kolejne przebudzenie, od razu zaskoczyło mnie uczucie ciepła i podniecenia. Teraz czułam jego rękę przesuwającą się po mojej piersi. Zatrzymała się na brodawce, która była już pobudzona, lekko drażniła się nią przez chwilę, następnie przesuwała się niżej po brzuchu w stronę mojego łona, muskając delikatnie moją muszelkę, dotykając uda, wędrując znowu w górę. Mój mąż ma jeszcze chęć na takie zabawy? Może to urlop i to miejsce na niego tak działa, a może alkohol.

    Ja dzisiaj wypiłam tylko trochę. Nocowaliśmy w domku letniskowym nad jeziorem razem ze znajomymi męża. Razem było nas trzy pary. Na początku towarzystwo rozbawiał Włodek (kolega męża), sypał kawałami jak z rękawa, miał też w zanadrzu różne przezabawne historie. Każdy zna jakieś historie, ale Włodek potrafił je opowiedzieć w wyjątkowy sposób. Zwykłe codzienne sytuacje ubarwione w jego ustach urastały do rangi zabawnych anegdot. Nawet nie przeszkadzał mi fakt, że niektóre historię słyszałam już po raz może dziesiąty. Często robiliśmy wspólne wypady „za miasto” razem z nim i jego żoną Alą. Ala była „ok”. Zdecydowanie kryła się w cieniu męża, trochę taka szara myszka. Ale była miła, i łatwo było z nią znaleźć wspólny język.

     

    Dzisiaj towarzyszyła nam jeszcze jedna para. Znajomi Włodka, Tomek i Renata. A konkretnie to Tomek był znajomym Włodka z czasów studenckich. Nie mieliśmy nic przeciwko, gdy Włodek zaproponował wspólny weekendowy wyjazd. Tomek był miłym facetem, bardziej tajemniczym i stonowanym, ale z poczuciem humoru, który mi odpowiadał. Trudniej mi powiedzieć coś o Renacie, po jednym wieczorze jeszcze nie wiedziałam czy mogę ją zakwalifikować do osób które lubię, czy też tych, które tylko toleruje. Pierwsze wrażenie było pozytywne, ale chwilami wydawała się jakaś dziwna. Tak się zastanawiałam, jak im się układa, jak się zachowują gdy są sami i nikt nie patrzy.

     W każdym razie spędziliśmy wieczór razem, dziewczyny piły drinki, mężczyźni czystą. Było zabawnie i czas szybko uciekał. Pierwsza wymknęła się Renata, koło godziny dziesiątej, tłumacząc się długim dniem i zmęczeniem. Tuż przed północą uznałyśmy z Alą, że na nas już czas. Jutro też jest dzień i chciałyśmy się wyspać. Pożegnałyśmy panów, i rozeszłyśmy się do pokoi.

     Która godzina była teraz? Nie miałam pojęcia. W domu mieliśmy podświetlany zegar w zasięgu wzroku, tutaj musiałabym znaleźć telefon i sprawdzić, nie miało to teraz najmniejszego znaczenia. Czułam się „dobrze”. Myślę że to wpływ alkoholu, a może wyjątkowe podejścia Roberta. Robert już dawno nie miał tyle energii po imprezie, zawsze kładł się szybciutko spać. A tu proszę, taka miła odmiana.

    Jego dotyk stał się bardziej zdecydowany. Wsunął się głębiej między moimi udami dostając się do mojej wilgotnej cipki, odsłaniając ją i drażniąc się łechtaczką. Coraz bardziej mi się to podobało i byłam coraz bardziej rozpalona.

    Przez chwilę przeszła mi głupia myśl przez głowę, co jeśli jest zbyt pijany i nie będzie mógł dokończyć to czego zaczął.

    Byłaby to duża strata, taka atmosfera, tyle erotyki.

    Trwało to jeszcze chwilę, po czym przerwał. Domyślałam się, że się rozbiera i rzeczywiście po chwili znowu był ze mną. Odsłonił kołdrę, jeszcze chwilę masował moje ciało, potem wsunął się we mnie.

    Moje obawy były bezpodstawne, czułam jaki jest podniecony, co jeszcze bardziej podniecało mnie.

    Unosił się na rękach pracując rytmicznie swoimi biodrami.

    Dochodziłam bardzo szybko, czułam jak orgazm się zbliża i już nic nie będzie mogło go powstrzymać. Poprzez ciche moje jęki wyszeptałam „teraz kochanie, teraz”.

    Trzy szybsze ruchy i poczułam jak on też dochodzi. Przez chwilę przelewała się przez moje ciało fala gorących dreszczy mająca źródło między moimi udami. Serce biło mi bardzo szybko.

    Chciałam go objąć i przytulić się mocno, czułam przyjemne odprężenie.

     

    To co stało się dalej, trudno nawet opisać. Mogę to tylko porównać do lawiny, która zaczyna się od małego kamyczka popychającego większe, potem zaczynają staczać się kolejne, aż całe zbocze z łoskotem sunie w dół.

    Pierwsza była jeszcze przyjemna myśl „ale mój mąż jest umięśniony”. Czułam na plecach zarysy jego mięśni, potem pojawiła się druga „a jaki owłosiony”. Dalej wszystko potoczyło się już szybko, przecież Robert nie jest tak owłosiony. Pojawiła się świadomość kolejnych różnic, w dotyku, w ciężarze jaki miałam na swoich biodrach, no i wreszcie w zapachu.

    Cholera, jeśli nie Robert, to kto to jest? To że nie obudziłam wtedy wszystkich krzykiem tłumaczę sobie szokiem, głos musiał mi utknąć w gardle.

    Musiał poczuć zmianę atmosfery, bo szybko odsunął się o de mnie. Ja szybko namacałam nocną lampkę i zaświeciłam światło.

     

    To co zobaczyłam było tylko potwierdzeniem tego co już wiedziałam, to nie był mój mąż. Zdecydowanie nie. To był Tomek.

    Patrzyłam się na niego i nie wiedziałam co powiedzieć. Odebrało mi mowę. Właśnie pieprzyłam się z obcym facetem, przed chwilą miałam w sobie jego fiuta. Nigdy nie zdradziłam męża. Wszelkie logiczne myśli opuściły mnie.

    Tomek w pierwszej chwili wyglądał na przestraszonego, ale to szybko zmieniło się w wyraz zadowolenia i może się mylę, wyraz triumfu. To w końcu uwolniło mój głos.

    – Dlaczego mi to zrobiłeś?

    Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie, potem lekki uśmiech.

    – Bo widzisz, bardzo mi się podobasz, i bardzo mnie pociągasz. I nie zrobiłem niczego na siłę, sama tego chciałaś.

    Tego było za wiele, ja tego chciałam? Chciałam go uderzyć, najpierw jedną ręką, potem drugą. Ale bez problemu złapał mnie i przytrzymał.

    Teraz jego twarz spoważniała.

    – Uspokój się, chyba nie chcesz wszystkich obudzić. Nie potrzebujesz kłopotów, i ja też nie. Już sobie idę.

    Następnie wstał, zebrał ubrania i nawet nie ubierając się wyszedł z pokoju.

    Przez chwilę pomyślałam, a co jeśli ktoś go zauważył?

    Jedno wiedziałam na pewno, mój mąż był o mnie bardzo zazdrosny. Czy powinnam mu o wszystkim powiedzieć?

    I mu wytłumaczyć, że to była pomyłka. „Wiesz kochanie, ja się kochałam z tobą, tylko okazało się że to był Tomek.

    A zauważyłam dopiero jak skończyliśmy.” Wyglądało to mało przekonywająco nawet dla mnie.

    W miarę jak szok opadał, zauważyłam jeszcze coś dziwnego.

    Mimo, że byłam rozbita, wściekła na Tomka, czułam cały czas podniecenie. Moje ciało najwyraźniej nie miało obiekcji moralnych. Jeszcze nie wiedziałam co zrobię, i jak się zachowam. Jedna rzecz była pewna, to co się stało, nie da się już zmienić. Czy to na dobre, czy na złe.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Cicho Ciemny

    Nocna wizyta, czy to była zdrada?

  • Osiemnastka z Agnieszka

    Nazywam się Adam i mam 24 lata. Ta historia, którą chcę wam opowiedzieć zdarzyła się kilka miesięcy temu. Mój młodszy kuzyn zaprosił mnie na swoją 18-kę do popularnego klubu młodzieżowego. Nie bardzo chciało mi się tam iść, bo nie znałem praktycznie nikogo, ale jako że nie miałem na ten wieczór innych planów to ostatecznie się przemogłem. Pod klub podjechałem furą, bo nie chciało mi się męczyć w nocy z komunikacją miejską. Postanowiłem, że wypiję jednego, maksimum dwa drinki, potem trochę wytrzeźwieję i wrócę do domu. Kiedy dotarłem na miejsce, większość gości była już solidnie wstawiona, jak to zwykle bywa na takich imprezach. Szybko znalazłem mojego kuzyna, który też już średnio kontaktował, wręczyłem mu mój mało wyszukany prezent i zostawiłem z jego koleżkami. Podskoczyłem jeszcze na szybko do baru po drinka i postanowiłem zająć jakieś miejsce z widokiem na parkiet. Miejsc siedzących niestety nie było, więc zająłem miejsce stojące pod ścianą. Sącząc powoli mojego drinka, obserwowałem bawiącą się młodzież. Na parkiecie tańczyło parę całkiem zgrabnych, młodych dziewczyn, zdecydowana większość całkiem przeciętnych i kilka kaszalotów, wszystkie otoczone były oczywiście gęsto przez wypitych i napalonych chłopaków. Dopiero gdy przeniosłem wzrok z parkietu na ścianę przy wyjściu prowadzącym do pozostałej części klubu, to zauważyłem, że tam też ktoś podpiera ścianę i o dziwo jest to piękna dziewczyna, chyba najładniejsza z tych, które zdążyłem dotychczas zaobserwować. Z wysokich, kremowych szpilek wyrastały piękne, zgrabne i niesamowicie długie nogi, obleczone w delikatne, prawie niewidoczne pończochy. Mniej więcej w połowie ud, te cudowne nogi znikały pod zwiewną falbanką sukienki w kolorze błękitu paryskiego. Materiał mocno opinał zgrabną talię i kończył się trochę powyżej dobrze wyeksponowanych piersi, o niemal idealnym kształcie. Dziewczyna miała pięknie zaakcentowane kości obojczyka, coś co zawsze niesamowicie podniecało mnie w kobietach. Zgrabne, chude ręce, kończyły się pięknymi dłońmi o dość długich palcach i pomalowanych na ciemnoniebiesko paznokciach. Lewy nadgarstek przyozdobiony był pojedynczą, srebrną bransoletką, natomiast z chudej, niesamowicie ponętnej szyi zwieszał się medalionik, który hipnotyzował kołysząc się między wzgórkami piersi. Całość była ukoronowana twarzą anielicy o delikatnych rysach. Znad wąskich, aczkolwiek pełnych ust, zaakcentowanych czerwoną szminką, wystawał mały, zgrabny nosek. Twarz okolona była zwisającymi na wysokość łopatek, szatynowymi, lekko kręconymi włosami. To co jednak najbardziej w niej hipnotyzowało, to te piękne sarnie oczy w kolorze szafirowym, podkreślone dodatkowo długimi rzęsami. Te same oczy, które właśnie wpatrywały się prosto we mnie. Dziewczyna najwyraźniej zauważyła, że taksowałem ją wzrokiem. Trochę się zawstydziłem, ale nie dałem nic po sobie poznać i tylko uśmiechnąłem się nonszalancko, po czym w spokoju wróciłem do spożywania drinka. Nie mogłem jednak długo wytrzymać patrząc na parkiet i po chwili znów skierowałem wzrok w jej stronę. Ponownie nasze spojrzenia się spotkały, jednak tym razem to ona wpatrywała się we mnie pierwsza i to ona się do mnie uśmiechnęła. Odpowiedziałem więc uśmiechem i tak przez chwile wpatrywaliśmy się w siebie. „A co tam!” – pomyślałem, szybkim haustem dopijając drinka -”Raz się żyje, nie przyszedłem tu podpierać ściany przez kilka godzin.”. Zebrałem się na odwagę i szybkim krokiem przemierzyłem dzielący nas dystans.

    – Nudna impreza? – Zagadałem, uśmiechając się życzliwie.

    – Po prostu nikogo tu nie znam. – Odpowiedziała, patrząc na mnie spod przymrużonych powiek.

    – W takim razie coś nas łączy. – stwierdziłem. – To osiemnastka mojego kuzyna, ale wiesz, jestem trochę starszy i poza nim też tu nikogo nie znam, a on prawdopodobnie leży już gdzieś pijany.

    – Tak? Ja przyszłam tu z koleżanką, ale ona gdzieś zniknęła ze swoim chłopakiem i teraz faktycznie trochę się nudzę.

    – Wiesz, zawsze można ponudzić się we dwójkę. – odparłem, wyciągając dłoń – Adam jestem.

    – Agnieszka – odrzekła, odwzajemniając uścisk dłoni.

    – W zasadzie to czemu tu stoisz? – postanowiłem zaryzykować komplement – Rzadko widuje się, żeby taka piękna dziewczyna podpierała ścianę. Na parkiecie pewnie byś miała spore powodzenie.

    Popatrzyła na mnie trochę zaskoczona, ale po chwili się uśmiechnęła co było dobrym znakiem.

    – Wiesz co, jakoś nie przepadam za napalonymi pijakami, lepiącymi się do mnie z każdej strony. A ty? Czemu podpierasz ścianę, na parkiecie też pewnie od dziewczyn byś się nie odpędził.

    – No nie wiem. – odpowiedziałem niepewnie. – Poza tym nie umiem tańczyć.

    – Nie wierzę – Agnieszka zaśmiała się – Nie wierzę, że nie umiesz tańczyć. Wiesz co? Mam pomysł, zatańczmy! No chodź!

    I zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć chwyciła mnie za rękę i pociągnęła w stronę parkietu. Parę pierwszych piosenek przetańczyliśmy po prostu kołysząc się naprzeciwko siebie i kręcąc różne losowe figury taneczne. Jednak z utworu na utwór zaczęliśmy coraz bardziej się zbliżać. W końcu przy którymś kawałku, znalazłem się tuż za plecami Agnieszki, która skrzyżowała ręce na piersiach i zaczęła kręcić biodrami na boki. Chcąc, nie chcąc musiałem dostosować się do jej ruchów i tańczyliśmy tak przez chwilę. Z każdym ruchem Agnieszka jednak przybliżała się do mnie i w pewnym momencie poczułem jak ociera się pośladkami o moje biodra. Było to bardzo przyjemne uczucie i mój organizm od razu zareagował na nie lekkim poruszeniem w spodniach. Aga jednak dalej przesuwała się delikatnie do tyłu z każdym zamachem, przez co teraz każdym ruchem bioder ocierała się o mnie. Postanowiłem zaryzykować i położyłem ręce na jej talii lekko ją przyciągając. Teraz już wyraźnie czułem jej pupcię ocierającą się przez materiał jeansów o mojego członka, który od razu stanął w gotowości bojowej. Dziewczyna musiała to poczuć i już przez chwile myślałem, że się speszy, ale najwyraźniej nie przeszkadzało jej to. Najwidoczniej nie wszyscy napaleńcy, przylepiający się do niej na parkiecie jej przeszkadzali. Zacząłem sobie coraz więcej obiecywać po tym wieczorze. Ponieważ dziewczyna najwyraźniej skupiła się bardziej na ocieraniu się o mnie pośladkami niż na tańcu, postanowiłem pociągnąć tę grę. Jedną ręką objąłem ją w talii i ostentacyjnie wciągnąłem powietrze trzymając głowę tuż przy jej włosach. Pachniała cudownie, co jeszcze dodatkowo mnie podnieciło. Drugą ręką natomiast zjechałem z jej biodra trochę niżej i najdelikatniej jak umiałem pogładziłem ją palcem po odkrytej części uda, wystającej spod ubrania. Nie zareagowała. Delikatnie pojechałem więc palcem w górę i wolnym ruchem podciągnąłem brzeg sukienki. Nadal pieściłem jej niesamowicie gładką skórę przez pończochę, powoli skierowałem się jednak ku wewnętrznej części uda. W końcu dotarłem do miejsca gdzie pończochy kończyły się delikatną koronką, lekko pociągnąłem palcem w górę, kierując się w stronę jej skarbu, nie docierając tam jednak – to chciałem zostawić na późniejszą część wieczoru. Pogładziłem ją jednak po odkrytej skórze uda co podziałało na mnie niesamowicie podniecająco. Na Agę chyba również bo poczułem jak delikatnie zadrżała, dalej jednak nie protestowała. Zacząłem więc kręcić palcem małe kółka po jej udzie, lecz po chwili poczułem jej dłoń na swojej. Byłem pewny, że chce ją zrzucić, przerywając tę zabawę, ona jednak tylko położyła swoją rękę na mojej i ścięła lekko. Tańczyliśmy tak jeszcze chwilę, aż skończył się utwór. Pomyślałem, że czas przenieść się w jakieś bardziej ustronne miejsce. Nie zdążyłem jednak nic zaproponować, kiedy DJ puścił kolejne nagranie. Był to wolny utwór, tak zwany przytulak. Bez słów odwróciliśmy się więc w swoją stronę, Agnieszka zarzuciła ręce na moją szyję, a ja swoje oparłem o jej biodra. Tańczyliśmy powoli do rytmu, patrząc się sobie głęboko w oczy. Po chwili zetknęliśmy się czołami, a zaraz dotykały się też nasze nosy, nawet nie zauważyłem kiedy, a już nasze usta przylgnęły do siebie, a za chwile nasze języki tańczyły już razem. Jej usta były niesamowicie miękkie i wilgotne, a jej język przeplatający się z moim i penetrujący moje usta, podniecał mnie niemiłosiernie. Teraz widziałem, że ten wieczór może skończyć się jedynie w jeden sposób, ze mną wyciskającym kolejne jęki rozkoszy z Agnieszki. Taniec naszych języków przeciągał się, ja jednak wiedziałem co muszę robić. Powolnym ruchem zjechałem ręką z jej biodra, tak jak wcześniej. Tym razem jednak od razu włożyłem dłoń pod sukienkę i lekko chwyciłem ją za pośladek. Agnieszka momentalnie oderwała swoje usta od moich. Serce zabiło mi mocniej, byłem pewny, ze jednak przesadziłem i zaraz strzeli mnie w twarz. Ona jednak tylko uśmiechnęła się szelmowsko i przyłożyła palec do moich ust, jakby chcąc mnie uciszyć, mimo że nic nie mówiłem. Po chwili jednak zaczęła przesuwać palcem w dół, zjeżdżając po mojej brodzie, pieszcząc delikatnie jabłko adama i dalej wzdłuż zapięcia koszuli, aż do paska spodni. Tam jednak się jej dłoń nie zatrzymała i zjechała jeszcze niżej, nagle gwałtownie zaciskając się przez spodnie na moim naprężonym członku. Popatrzyliśmy na siebie i w tym samym momencie uśmiechnęliśmy się do siebie, wiedząc już że oboje chcemy tego samego. Wiedząc już że jest gotowa na wszystko przyciągnąłem ją mocniej do siebie, i dalej pieściłem jej cudownie jędrny pośladek. Ona tymczasem cały czas masowała mojego penisa przez spodnie, doprowadzając go do maksymalnego wzwodu . Wiedząc, że wiele więcej na parkiecie nie osiągniemy, nachyliłem się do jej ucha i wyszeptałem:

    – Może pójdziemy w jakieś ustronniejsze miejsce?

    – Z miłą chęcią – odpowiedziała zmysłowym głosem.

    Zeszliśmy z parkietu trzymając się za ręce, po drodze kupiliśmy po drinku i skierowaliśmy się do najdalszej części klubu. W zaciemnionej sali, którą wybraliśmy, oprócz nas znajdowały się tylko dwie zajęte sobą pary. Rozłożyłem się na jednej z wolnych kanap, a Aga usiadła na moich kolanach. Wypiliśmy po łyku drinka i odstawiliśmy szklanki na pobliski stolik. Aga oparła się plecami o mnie, a ja bez zastanowienia położyłem rękę na jej udzie. Zacząłem delikatnie głaskać jej skórę, powolnymi ruchami zbliżając się do stref intymnych, tym razem chciałem już poczuć jej muszelkę. Jednocześnie drugą ręką odsłoniłem włosy z jej szyi i ustami namiętnie pocałowałem ją tuż nad obojczykiem. Czując moje usta na swojej skórze Aga odchyliła głowę do tyłu i zamruczała przeciągle. W międzyczasie moja prawa ręka pieściła już odkrytą, wewnętrzną część jej uda i ciągle przesuwała się do góry. W końcu dotarłem do miejsca gdzie znów zaczynał się materiał, tym razem były to już majteczki. Moja ręka znajdowała się dokładnie między jej nogami. Aga była tam już zupełnie mokra, musiałem nieźle ją podniecić. Delikatnymi ruchami zacząłem pieścić jej muszelkę przez materiał, podczas gdy moje usta ciągle całowały jej szyję. Zareagowała na to przyspieszonym oddechem i głośniejszym mruczeniem. Im dłużej masowałem jej intymne miejsce, tym szybciej oddychała. Ja jednak też już mocno się podnieciłem i chciałem czegoś więcej, dlatego powędrowałem ręką w górę i wyczułem miejsce gdzie kończyły się majteczki. Na początek trochę pobawiłem się materiałem żeby sprawdzić czy nie zaprotestuje, a potem najwolniej jak potrafiłem wsunąłem rękę do środka. Wyczułem na palcach delikatny meszek zgolonego zarostu łonowego, mój cel jednak znajdował się głębiej. Jakby wyczuwając moje intencje, Aga rozchyliła delikatnie uda, dając mi nielimitowany dostęp do swojego skarbu. Przesunąłem więc ręką niżej, czując na palcach muśnięcie jej cudownie mokrej cipeczki. Najpierw przesunąłem palcem między jej wargami sromowymi, aby zaraz przeciągnąć go w drugą stronę, tym razem zagłębiając go na długość paznokcia. Bawiłem się tak przez chwilę i z zadowoleniem zaobserwowałem, że jej oddech był coraz głębszy. Przestała też mruczeć i po prostu głęboko oddychała. Zacząłem się zastanawiać czy mógłbym doprowadzić ją do orgazmu w tej sali. Znowu przesunąłem palcem wzdłuż jej warg sromowych, tym razem jednak zagłębiając go prawie na pełną długość tylko po to żeby zaraz go wyjąć. Przesunąłem rękę delikatnie w górę i znowu zagłębiłem palec w jej cudownym kwiatuszku, tym razem włożyłem go gdzieś na ¾ długości i delikatnie zagiąłem w górę. Po krótkim poszukiwaniu, wyraźnie wyczułem wybrzuszenie guzika jej łechtaczki. Gdy tylko go trąciłem Aga niemal nie podskoczyła na moich kolanach i wydała z siebie gwałtowny, ni to pisk, ni to jęk. Drugą ręką położyłem delikatnie palec na jej ustach, dając jej znać, ze powinna zachowywać się raczej cicho. Tym czasem do pierwszego palca dołączył długi i oba, póki co powoli pieściły jej łechtaczkę. Najpierw ruchami okrężnymi, potem poprzecznymi na zmianę z podłużnymi pieściłem jej guziczek. Powoli zacząłem przyspieszać ruchy, zauważając, że oddycha już naprawdę głęboko i z trudem powstrzymuje się od wydawania z siebie odgłosów rozkoszy. Lewą rękę, którą jeszcze przed chwilą ją uciszałem, tym razem położyłem na jej piersi i ścisnąłem. Jej brzoskwinka byłą wręcz idealnego rozmiaru, idealnie mieściła się w dłoni. Zauważyłem też, że ma gęsią skórkę, a jej stwardniały sutek był wyraźnie wyczuwalny przez materiał. Była już naprawdę blisko szczytu, przyspieszyłem więc ruchy palcami, które teraz poruszały się w jej cipce w naprawdę szybkim tempie. Po chwili intensywnych pieszczot Aga zaczęła bezwiednie poruszać biodrami w przód i w tył, jak podczas stosunku. Zaraz też jej plecy wygięły się w łuk, jeszcze bardziej eksponując cudowne piersi, a na palcach poczułem intensywne skurcze jej cipki. Z jej ust tym razem wydobył się trochę przytłumiony, lecz jednak niepowstrzymany już jęk rozkoszy. Po paru sekundach uniesienia, jej ciało wróciło do normalnej pozycji, a ja delikatnie wyjąłem dłoń spod fałd sukienki i zdjąłem drugą rękę z jej piersi. Kiedy uwolniłem ją z objęcia, Aga dynamicznie obróciła się wokół własnej osi, siadając na mnie okrakiem i namiętnie pocałowała mnie w usta. Kiedy w końcu oderwaliśmy się od siebie powiedziała:

    – Dziękuję, to było… wspaniałe. Nigdy jeszcze się tak nie czułam. Chyba jestem ci winna przysługę.

    – Nic nie jesteś mi winna. – Odpowiedziałem. – Ale jeśli chcesz więcej, to na zapleczu klubu mam auto, co ty na to? – Zapytałem uśmiechając się szelmowsko.

    – Och… byłoby cudownie. Chce więcej, chce poczuć w sobie nie tylko twoje palce, chcę cię… całego. – Wymawiając ostatnie słowo ostentacyjna potrząsnęła biodrami, żeby zaznaczyć o czym dokładnie mówi.

    – W takim razie chodźmy. – Odrzekłem.

    Wyszliśmy z klubu, zostawiając niedopite drinki na stoliku. Po drodze Agnieszka nerwowo ściskała moją dłoń i cały czas spoglądała w moją stronę, uśmiechając się delikatnie. Widziałem, ze jest równie podniecona tym co się zaraz stanie, jak ja, ale też troszkę zdenerwowana. Dla otuchy przytuliłem ją lekko ramieniem i pocałowałem w usta, znów uśmiechnęła się delikatnie.

    Parking z tyłu klubu był na szczęście prawie nieoświetlony, a dodatkowo stały tu jedynie trzy auta prócz mojego. Większość uczestników imprezy w końcu najczęściej nie posiadała jeszcze swoich samochodów, a nawet jeżeli to woleli zostawić je w domu, żeby móc się w spokoju nawalić. Mi to jak najbardziej odpowiadało, bo też nie chciałem prowadzić po 2 drinkach, a to miejsce było wystarczająco ustronne do tego co planowaliśmy. Otworzyłem tylne drzwi mojego samochodu i wpuściłem Agnieszkę do środka, wsiadła zgrabnie i przesunęła się na siedzenie za kierowcą żeby zrobić mi miejsce. Wszedłem do środka za nią i usiadłem na drugim siedzeniu, jednocześnie zamykając drzwi. Siedzieliśmy tak przez chwilę, patrząc się na siebie. Znów miałem okazję podziwiać jej cudowną figurę, opakowaną w niebieska sukienkę i pończochy. Poczułem podniecenie na myśl o tym, że te warstwy zbędnego materiału wkrótce znikną, a to cudowne, młode i przede wszystkim nagie ciało będzie całe moje. Wyobraziłem sobie nagą Agnieszkę, z jej drobnym, szczupłym ciałkiem, proszącą abym nadział ją na swoją dzidę i żebym ją rżnął aż osiągnie największe szczyty rozkoszy. Wiedziałem, że ta wizja zaraz się spełni i ta świadomość spowodowała, że mój członek znów stanął na baczność, chcąc za wszelka cenę wyrwać się na wolność. Agnieszka widziała mój wzrok błądzący po jej ciele i pewnie wiedziała co sobie myślę, bo zapytała:

    – Podobam ci się?

    – Bardzo, jesteś cudowna.

    – Pewnie chciałbyś zobaczyć nieco więcej? – Zapytała z uśmiechem i nie czekając na odpowiedź, sięgnęła rękami za plecy i zaczęła majstrować przy zapięciu sukienki. Po chwili, krzyżując ręce na piersiach, płynnym ruchem ściągnęła ją przez głowę i rzuciła na przednie siedzenie. Bez sukienki była jeszcze piękniejsza, miała cudowną koronkową bieliznę, która niewiele zakrywała, kolorystycznie dobraną do sukienki. Jej nogi, teraz okryte jedynie kończącymi się w połowie uda pończochami wydawały się jeszcze piękniejsze, jej brzuszek z wspaniale zaakcentowanym pępkiem aż się prosił o pieszczoty, a piersi delikatnie podskakiwały w staniku, na którym wyraźnie zaznaczyły się sutki. Agnieszka schyliła się jeszcze na chwile, dzięki czemu mogłem podziwiać jej piękne plecy, ze wspaniale wypukłymi łopatkami i rowkiem kręgosłupa pośrodku. Tymczasem ona ściągnęła buty i zdecydowanym ruchem zbliżyła się, po czym przełożyła jedną nogę nade mną i usiadła okrakiem na moich nogach, swoje łono przyciskając do wypukłości w moich spodniach. Ręce zarzuciła mi natomiast za głowę i przyciągnęła się, całując mnie namiętnie w usta. Nasze języki znów splotły się w tańcu namiętności, walcząc w niezwykłych zapasach, tymczasem jej piersi przyciskały się do mojej klatki piersiowej przez materiał stanika i mojej koszuli, natomiast jej cipuszka, jeszcze niestety opakowana w majteczki, praktycznie nabijała się na wypukłość spodni, doprowadzając mnie niemal do szaleństwa. Nie wiedziałem co zrobić z dłońmi, więc wsunąłem je pod koronkę majteczek chwytając te dwa cudownie jędrne pośladki. Wspaniale było poczuć jej pupcie w dłoniach i bawić się nią. Ścisnąłem oba pośladki trochę mocniej, a potem lekko pociągnąłem na boki, aby lepiej poczuć je w rękach. Po chwili zmieniłem jednak taktykę i tym razem użyłem trochę siły aby przyciągnąć Agnieszkę lekko do siebie, a potem zwolniłem nacisk aby ześlizgnęła się z powrotem. Powtarzając to, spowodowałem, że jej biodra zaczęły się poruszać w przód i w tył, dzięki czemu jej cipka zaczęła przesuwać się po wypukłości w moich spodniach, co jeszcze wzmogło nasze wzajemne podniecenie. Tymczasem Aga wyciągnęła ręce zza mojej głowy i powoli zaczęła rozpinać guziki mojej koszuli. Kiedy już doszła do ostatniego, pozwoliła mi ją ściągnąć i rzucić na przód samochodu. Jak tylko to uczyniłem, jej zgrabne rączki z pasją, zabrały się do rozpinania paska moich spodni, potem odpięły guziczek i rozpięły rozporek. Kiedy Agnieszki nic już nie powstrzymywało, wolnym ruchem włożyła rękę do moich bokserek, jakby sięgała do skrzyni z niespodzianką. Po chwili poczułem jak jej delikatna rączka oplata się wokół mojego naprężonego penisa i zdecydowanie wyciąga go ze spodni. Drobna dłoń Agnieszki wydawała się wręcz groteskowo mała, opleciona wobec mojego 23-centymetrowego monstrum, z którego byłem tak dumny. Kiedy zdumiona tym co znalazła, dziewczyna podniosła wzrok, wyczytałem w jej oczach lekki strach. No tak, już w klubie wyczułem, ze jej szparka byłą wyjątkowo wąska i taki gigant musiał ja przestraszyć. Nie powiedziała jednak nic, a ja tylko pogłaskałem ja po policzku i od razu jej twarz przybrała na powrót wyraz szczerego zadowolenia. Tymczasem Aga zaczęła lekko przesuwać swoja dłonią w górę i w dół mojego członka, jednocześnie delikatnie pieszcząc kciukiem główkę. Popieściła go tak przez chwilę, ale zaraz puściła i zeszła ze mnie, pozwalając mi pozbyć się resztek ubrania. W międzyczasie ona położyła się na brzuchu na kanapie, głowę podpierając łokciami, a nogami machając w powietrzu, niczym wszystkie nastolatki na filmach. Leżała tak i ze lekko otwartymi ustami wpatrywała się w mojego sterczącego na baczność giganta. Kiedy już wyplątałem się z resztek materiału i usiadłem ponownie, całkiem nagi, przyciągnęła się na rękach w moją stronę i na powrót objęła go dłonią. Chwilę popieściła go dłonią, po czym z jej ust wysunął się drobny języczek i łapczywie oblizał żołądź kutasa. Kiedy już wylizała całą powierzchnię dokładnie, wtedy zbliżyła usta i po delikatnym pocałunku i wprowadziła sobie główkę między wargi, aby zaraz z mlaśnięciem ja wypuścić. Po chwili wprowadziła go sobie do ust ponownie, a jej cudownie ciepłe wargi opięły się na moim rozgrzanym do czerwoności kutasie. Agnieszka powtarzała tą czynność, za każdym razem wprowadzając go głębiej. Gdy w końcu poczułem, ze końcówka penisa dotyka podniebienia, to w jej ustach znajdowało się ledwo 2/3 mojego sprzętu, wypełniał on jednak je doszczętnie. Czułem na nim ciepło wnętrza jej ust, lekko poruszający się języczek na dole i gardło do którego próbował wcisnąć się żołądź. Teraz ruchy Agnieszki stały się szybsze, jej usta jeździły po moim penisie w górę i w dół na przemian ssąc, liżąc i skręcając się, a mnie przepełniła rozkosz rozchodząca się na całe ciało. Byłem już bardzo podniecony, ale chciałem więcej, chciałem poczuć ja jeszcze intensywniej. Dlatego, kiedy znów włożyła go sobie do oporu, wtedy niewiele myśląc położyłem dłoń z tyłu jej głowy i przycisnąłem. Mój penis wśliznął się jeszcze jeszcze mocniej do jej ust, mimo że wydawało się to niemożliwe, wypełniając je całkowicie. Agnieszka zaczęła się krztusić ale nie protestowała, mimo że wyraźnie brakowało jej oddechu. Mój sprzęt wypełniał jej gardło, odcinając dopływ powietrza, tak że jak bym chciał to mógłbym ją tu udusić własnym kutasem. Ta myśl niespodziewanie tak mnie podnieciła, że o mało nie eksplodowałem bezpośrednio do wnętrza jej przełyku. Powstrzymałem się jednak ostatkiem siły woli i zwolniłem rękę przytrzymującą jej głowę. Aga od razu wstrzeliła do góry i wciągnęła do płuc głęboki haust powietrza, jak ktoś wynurzający się po dłuższej chwili z wody. Nie spojrzała na mnie jednak z wyrzutem, ani nic nie powiedziała co uznałem za dobry omen gdyż bałem się, że w podnieceniu trochę przesadziłem. Dziewczyna jednak, jakby nic się nie stało, wróciła z powrotem do pieszczenia mojego penisa ustami, tym razem jednak wkładała go dużo płycej, jakby bała się powtórki. Ja jednak nie zamierzałem robić tego drugi raz. Zamiast tego przełożyłem ręce na jej plecy i wprawnym ruchem rozpiąłem zapięcie stanika, który opadł w dół, uwalniając jej cudownie jędrne piersi z delikatnie zaznaczonymi sterczącymi sutkami. To zrobiwszy, chwyciłem dziewczynę za ramiona i lekko pociągnąłem ją do góry. Ona najwyraźniej zrozumiałą sygnał, bo przerwała pracę i obróciła się na plecy, nogami w moja stronę. Uwolnione już piersi wspaniale falowały w rytm jej oddechu. Przez chwilę napawałem się widokiem przepięknej nastolatki, leżącej przede mną jedynie w koronkowych majteczkach i pończochach, po czym zabrałem się do zmniejszania stanu jej ubioru. Całując lekko jej drobną stópkę, zacząłem przesuwać ustami po wnętrzu jej nogi, napawając się jej zapachem, aż do momentu kiedy doszedłem do miejsca gdzie koronką kończyła się pończocha. Wtedy ucałowałem delikatnie wnętrze jej uda ponad tym miejscem i zębami chwyciłem krawędź koronki. Pomagając sobie lekko rękami, udało mi się w ten sposób pozbyć się pończochy z jej nóżki. Tę sama operację powtórzyłem na drugiej nodze. Teraz przede mną, z rozchylonymi nogami, leżała napalona 18-letnia piękność, w samych majteczkach, gotowa na przyjecie mojego rozognionego prącia. Do pokonania została ostatnie przeszkoda. Powtarzając tę samą operację co wcześniej, ucałowałem delikatnie jej gołą już nóżkę, na wysokości kostki i bardzo powoli, całując jej cudownie gładką skórę, przesuwałem się wzdłuż wewnętrznej części jej nogi w górę. Tym razem nie zatrzymałem się jednak tam gdzie wcześniej kończyły się pończochy, a podążyłem wyżej aż do miejsca gdzie łączyły się obie nogi, a delikatny materiał majteczek osłaniał skarb, który miałem zamiar zdobyć. Gdy tam dotarłem, ucałowałem jej kwiatuszek namiętnie przez materiał, a gdy to zrobiłem usłyszałem że Aga zamruczała z rokoszy. Wciągnąłem jeszcze mocno powietrze do nosa, upajając się zapachem tego cudownego miejsca między kobiecymi nogami, aby zaraz odjąć stamtąd usta i pozwolić pracować dłoniom. Palcem zacząłem masować jej muszelkę przez materiał majtek i zobaczyłem jak jej nagie piersi zaczynają się unosić w rytm mocno przyspieszonego oddechu, a z ust zaczynają wydobywać się pierwsze jęki rozkoszy. Widziałem, że dziewczyna jest już gotowa, więc chwyciłem jej majteczki po obu bokach i płynnym ruchem ściągnąłem z nóg. Gdy ostatnia część garderoby została odrzucona, a nogi dziewczyny rozchyliły się ponownie, moim oczom okazała się Agnieszka w całej swojej nagiej krasie. Dysząca z podniecenia, z nabrzmiałymi sutkami i przede wszystkim z jaśniejącą między długimi nogami, piękną, różową szparką, która aż lśniła od wilgoci. Nie namyślając się wiele przybliżyłem się i ucałowałem jej muszelkę, tym razem pozbawioną już jakiejkolwiek ochrony. Odpowiedział mi jedynie jęk rozkoszy. Kontynuując pieszczoty, włożyłem język między jej cudowne, różowe wargi. W środku była tak mokra, że mogłem spijać jej soki. Przyciskając mocno usta do jej szparki, poruszałem językiem w górę i w dół, w końcu dostając się do punktu, który odnalazłem wcześniej w klubie. Gdy zacząłem lizać jej guziczek, Agnieszka jęczała już rytmicznie. Wiedziałem, że niewiele brakuje jej do szczytowania. Tym razem nie chciałem jednak doprowadzić jej do orgazmu ani ręką, ani językiem, a kutasem. Dlatego odjąłem usta od jej jeziorka rozkoszy i podciągając się rękoma, przesunąłem się w górę, tak że leżałem teraz na niej, a moje biodra znalazły się w tym miejscu gdzie wcześniej głowa. Pomagając sobie dłonią, ułożyłem mojego penisa tak, że leżał na jej cipce, ale nie wchodził do środka. Dotyk jej delikatnych warg sromowych na prąciu był tak cudowny, że miałem ochotę od razu w nią wejść. Chciałem jednak żeby o to błagała i wiedziałem jak do tego doprowadzić. Zacząłem lekko poruszać biodrami, powodując, że mój potwór zaczął ocierać się o jej maleństwo, ale nie wchodził jeszcze do środka. Każdy taki ruch Aga witała krótkim jęknięciem. W końcu nie przerywając zabawy przybliżyłem głowę do jej twarzy i patrząc jej w oczy zapytałem:

    – Chcesz mnie? Powiedz to.

    Jej wzrok był już mętny, najwyraźniej powoli odpływała z rozkoszy, dała radę jednak odpowiedzieć:

    – Tak… ahhh… tak, chcę!

    – Czego chcesz? – Nie odpuszczałem.

    – Chcę… aaahh… chcę poczuć cię w środku! Chcę żebyś mnie rżnął tak długo, aż odejdę od zmysłów. Adam… oooh… Adam błagam, weź mnie! – wystękała

    Uśmiechnąłem się tylko pod nosem i przy następnym ruchu biodrami naparłem mocniej, tak że mój kutas wślizgnął się między wargi sromowe i zagłębił w jej szparce. Faktycznie była niesamowicie ciasna i za pierwszym podejściem udało mi się zagłębić jedynie główkę, Agnieszka jednak i to powitała głośnym jękiem. Za drugim zamachem, zagłębiłem się już trochę mocniej, a Adze tym razem aż zaparło dech i nie jęknęła, a tylko otworzyła usta w bezgłośnym jęku. Każde następne pchniecie rozpychało jej maluteńką cipuszkę bardziej i powodowało, ze gigantyczny kutas penetrował ją głębiej. Każde pchnięcie witane było jękami, które słychać było pewnie w całej okolicy, ale nikt z nas się tym nie przejmował. W końcu, za którymś razem, gdy udało mi się wepchnąć do środka jakieś ¾ sprzętu, wyczułem koniec jej pochwy. Dalej się nie dało, a mój kutas i tak wypełniał ją całą i rozpychał do granic możliwości. Teraz kiedy już jednak jej kształt przystosował się trochę do moich olbrzymich rozmiarów mogłem zwiększyć tempo. Zacząłem rytmicznie i coraz szybciej poruszać biodrami. W międzyczasie Aga zaplotła nogi na moich plecach, zamknęła oczy i odpłynęła całkiem, jęcząc głośno i rytmicznie w takt moich ruchów. Mój penis ślizgał się w jej ciasnej szparce coraz szybciej i szybciej, ciepłe ścianki ściskały go mocno wywołując niesamowite podniecenie. W końcu rytmiczne jęki Agnieszki przerodziły się w pewnym momencie w jednostajny krzyk „oh-oh-oh-oh-ohhhhhhh”, plecy wygięły się w delikatny łuk, nogi ścisnęły jak imadło, a dłonie zacisnęły się mocno na moich plecach. Aga szczytowała, ja jednak nie przestawałem jej posuwać, czując skurcze jej cipki na kutasie co wzmagało moje niemal skrajne podniecenie. W końcu dziewczyna zwiotczała i przestała krzyczeć, a ja zwolniłem moje ruchy, aż w końcu przestałem się poruszać i wyjąłem członka z jej wnętrza.

    Przez chwilę leżeliśmy na sobie, nic nie mówiąc, ja ciągle skrajnie podniecony, ona wyczerpana długim orgazmem. Zacząłem całować, leżącą z półprzymkniętymi oczyma Agę, najpierw w szyję, a potem zabrałem się za jej cudowne piersi. Ssałem i gryzłem jej piękne sutki, podczas gdy mój ciągle wyprężony kutas, delikatnie obijał się o jej nagie uda. W końcu dziewczyna otworzyła oczy, w których czaiła się wesołość, pomieszana z pożądaniem. Wyraźnie była gotowa na dalszą część wieczoru. Popchnęła mnie lekko rękoma, a ja zrozumiałem jej intencję i zeszedłem z niej, siadając na kanapie samochodu. Tym razem ona usiadła na mnie okrakiem i bez wahania wprowadziła sobie mój sterczący sprzęt między nogi. Ręce zarzuciła za moją głowę i patrząc mi głęboko w oczy zaczęła powoli nabijać się na mój 23-centymetrowy pal. Znów poczułem cudownie wilgotne wnętrze jej szparki, a patrzenie jej w oczy podczas gdy ona nadziewała się na mojego kutasa tylko wzmagało moje podniecenie. Wiedziałem, ze pragnie go równie mocno jak jej cipuszki. Im głębiej się nabijała, tym szersze stawały się jej źrenice, a usta otwierały się powoli, w niemym uniesieniu. W końcu znów poczułem członkiem koniec jej pochwy, a Aga rozumiejąc również że głębiej nie wejdzie zaczęła powoli poruszać biodrami, jakby ujeżdżała narowistego ogiera. Ruchami wprawnej koniary, zaczęła ujeżdżać mnie coraz szybciej, jej piękne cycuszki podskakiwały w rytm tej jazdy, a każdy ruch bioder odmierzany był starannie jękami wydobywającymi się z jej ust. Po chwili przyciągnąłem ją ręką do siebie i przycisnąłem jej cudowne, młode ciało do swojego, jednocześnie zacząwszy poruszać biodrami w rytm jej jazdy, tak aby jeszcze wspomóc jej doznania. W ten sposób mój penis penetrował ją na pełną długość coraz szybciej, aż w końcu jęki przerodziły się w jednostajne zawodzenie. Zwarliśmy się w tym tańcu przez dłuższą chwilę, po czym Aga dostała kolejnego orgazmu, równie silnego co pierwszy.

    Dziewczyna okazała się jednak nienasycona, po tej pozycji przyszła kolejna i kolejna. Aga przeżyła jeszcze dwa orgazmy, ja jednak też w końcu zacząłem docierać do kresu wytrzymałości. Mój sprzęt coraz bardziej domagał się spełnienia. W końcu, gdy po któreś kolejnej pozycji leżeliśmy na sobie spoceni wyszeptałem:

    – Aguś, daj mi skończyć, proszę.

    Uśmiechnęła się tylko, kiedy to usłyszała.

    – Już myślałam, że nigdy nie poprosisz. – Podjęła. – Nie spodziewałam się, że można się tak długo od tego powstrzymywać. Nigdy też nie przeżyłam tylu orgazmów, to co zrobiłeś, było wspaniałe. Chciałam się jakoś odwdzięczyć.

    – Chyba żartujesz. Nie śmiałem nawet marzyć, ze będę dziś z tak piękną dziewczyną, to ja powinienem się odwdzięczyć. – Odpowiedziałem, nim Aga zdążyła mnie uciszyć, kładąc palec na moich ustach.

    – Tak czy siak – kontynuowała – powiedz, podobało ci się jak trzymałam go w ustach i mnie podduszałeś? Nie kłam, widziałam, że tak.

    Popatrzyłem na nią zmieszany.

    – Nooo… fakt, podnieciło mnie to, ale nie chciałem zrobić ci krzywdy. Przepraszam.

    – Nie przepraszaj, wręcz przeciwnie – jak chcesz to możesz to powtórzyć. Moje usta są całe twoje, możesz zrobić z nimi chcesz. – Powiedziała, kładąc się na plecach i zbliżając wargi do mojego nabrzmiałego do granic możliwości penisa. – Co ty na to? – zapytała, uśmiechając się do mnie.

    Popatrzyłem na nią lekko zszokowany.

    – Jesteś pewna? – spytałem, coraz bardziej podniecony tą propozycją.

    Kiwnęła jedynie głową w niemym potwierdzeniu, po czym delikatnie wzięła mojego penisa do ust. Zaczęła go ssać, lizać i masturbować. Wrażenie była przyjemne, ale ja chciałem więcej. Wplotłem więc dłonie w jej piękne, kasztanowe włosy i chwyciłem jej główkę po czym dynamicznie przyciągnąłem, pakując penisa na całą długość w jej usta. Usłyszałem przytłumione jęknięcie zdumienia, ale się tym już nie przejmowałem. Zacząłem poruszać biodrami tak jak podczas seksu, ciągle trzymając jej głowę rękoma, dzięki czemu mój penis penetrował jej usta tak jak wcześniej jej cipkę. Co ruch czułem koniec jej jamy ustnej, czułem też miękki języczek tańczący w okół poruszającego się prącia. Wraz z narastającym podnieceniem, zacząłem posuwać ją w usta szybciej i szybciej. W końcu podniecenie odebrało mi rozum i skupiałem się już wyłącznie na mechanicznych ruchach, czując że niebawem wystrzelę. Gdy w końcu mojego penisa przeszłą seria skurczy, przyciągnąłem mocniej głowę Agnieszki, wpychając penisa prosto do jej gardła i eksplodując olbrzymim ładunkiem spermy prosto do jej przełyku. Gdy już wypłynęło ze mnie całe nasienie, pośród opadającego podniecenia, usłyszałem, że dziewczyna głośno się krztusi, wyciągnąłem więc szybko zwiotczałego penisa z jej ust. Gdy tylko to zrobiłem, ona zgięła się w pół i głośno kaszląc wypluła olbrzymie ilości spermy z ust na swoją rękę. Gdy jednak spojrzała na mnie z powrotem, po jej brodzie i szyi spływały białe strumyki nasienia, jednak na ustach gościł szeroki uśmiech. Po chwili zaskoczyła mnie kolejny raz, gdy uniosła swoją dłoń, w której zagłębieniu wciąż tkwiło małe jeziorko spermy i patrząc mi w oczy, powolnymi ruchami zlizała wszystko co tam było. Położyłem delikatnie rękę na jej policzku, pieszcząc kciukiem jej brodę i przy okazji rozmazując resztki białego płynu.

    – Dziękuję. – Wyszeptałem, patrząc jej w oczy.

    – To ja dziękuję. – Odpowiedziała z uśmiechem.

    Po chwili milczenia, Aga odwróciła wzrok i spojrzała na zegarek znajdujący się na desce rozdzielczej.

    – Chryste jak późno, muszę uciekać! – Powiedziała i zaczęła w pośpiechu się ubierać.

    – Odwiozę cie. – Zaproponowałem.

    – Dzięki, ale moi rodzice przyjeżdżają po mnie i po koleżankę, o której ci mówiłam. I to już niedługo. Muszę lecieć jeszcze do klubu, doprowadzić się do porządku.

    Po chwili była już ubrana i gdy tylko wytarła chusteczką resztki spermy, wyglądała tak pięknie i niewinnie jak parę godzin temu, gdy poznałem ją przy parkiecie. Patrząc na nią nie mogłem uwierzyć, że właśnie przeżyłem z nią najwspanialszy seks w życiu. Gdy już wysiadała z samochodu, odezwałem się:

    – Aga… może byśmy to kiedyś powtórzyli? – zapytałem niepewnym głosem.

    Odwróciła się w moją stronę, stojąc już na parkingu.

    – Chętnie powtórzę to z tobą, kiedy tylko zechcesz. – Odpowiedziała z rozbrajającym uśmiechem na ustach.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Boski Mirek

    własne

  • Majowe krzyzowki genetyczne

    Maj. Miesiąc, w którym wszyscy gimnazjaliści nagle zbierają się – niczym pospolite ruszenie. Nie należę do grona osób, które zaprzepaściły piękno polskiego języka na rzecz obcych wyrażeń, idealnie jednak pasuje tutaj słówko zapożyczone z angielskiego, mianowicie „deadline”. Koniec roku szkolnego zbliżał się nieubłaganie. Kwestią czasu było, jak wystrojone nastolatki staną w auli szkolnej odbierając świadectwa, stypendia i różne nagrody z tytułu osiągnięć sportowych czy też naukowych. Nagle wszyscy zdali sobie sprawę z tego, że przez ich obecne noty zasłużą sobie oni na soczysty pasek na tyłku.  Zaczęła się walka o oceny – nie bez powodu nie wtrąciłem słowa „tylko”, gdyż to nie była zwykła walka. Lancelot popadłby w depresję, zważając na jego nieskazitelną postawę względem przeciwników – moje gimnazjum zamieniło się w istną dzicz. Każdy na każdego. To właśnie w maju „stara lumpa od polaka” stawała się „kochaną panią Marią”, wszystkim mówiło się „dzień dobry”, a odpowiedzi ustne nigdy nie sprawiały większej przyjemności. Medal ma dwie strony – uczniowie konkurowali ze sobą, jakby od tego miało zależeć ich dalsze życie. Polowali na poślizgnięcia swoich oponentów, wykorzystywali je, konflikty racji były tu na porządku dziennym.

    „Proszę pani, a co było na szóstkę?”, „Proszę pani, Maciek zrobił to gorzej ode mnie a dostał lepszą ocenę”, „No proszę pani, to może chociaż cztery z minusem” – to tylko kilka cytatów, które przypominają mi o moim dotychczas najgorszym okresie w życiu. Wyścig szczurów doprowadził do tego, że nawet ci, których pierwotnie uważałem za rozważnie myślących, na myśl o tym, że nie będą mieli średniej „5,0” na koniec roku szkolnego popadali w stany depresyjne. Zastanawiałem się – „po co?”, na myśl nie przychodziły mi jednak żadne sensowne odpowiedzi.

    W końcu i ja wpadłem w sidła chwilowego trendu – biologia była moją piętą achillesową, stąd też moje postanowienie dotyczące wzięcia udziału w zajęciach pozalekcyjnych i wzięcia się do nauki. Jaki ja byłem zadowolony wiedząc, że po nudnej lekcji plastyki mam biologię… Skąd wziął się mój zapał?

    Przez pierwsze dwa lata zajęcia prowadziła z pozoru miła pani, której postawa nie bardzo motywowała mnie do pracy. Pierwszą i drugą klasę kończyłem z dwóją na koniec – rozwód ówczesnej nauczycielki doprowadził do tego, iż była ona cięta na wszystkich chłopaków z mojej szkoły. Byłem do niej niechętnie nastawiony, wręcz nie lubiłem jej. Zmiana nauczyciela w trzeciej klasie okazała się mekką.

    Okazała się nią czterdziesto paru letnia K. .Chyba każdy ślinił się na jej widok – to dzięki niepowtarzalnej urodzie, którą nabyła prawie pół wieku temu. Była średniego wzrostu brunetką, włosy miała mniej więcej do połowy szyi. Przez jej głębokie, zielone oczy i pełne usta nie raz zapominałem o lekcji i myślałem „co by było gdybym musiał zostać po lekcji”. Średnia opalenizna i skromny makijaż dopinał cały efekt.

    Jak mówiłem wcześniej – nie należała do kobiet wysokich. Na oko miała może metr siedemdziesiąt pięć, nie więcej. Maj nie należy do chłodnych miesięcy, przez co coraz częściej zdarzało jej się nosić głęboki dekolt. Mimowolnie mój wzrok wodził tam, kiedy ona tłumaczyła mi sposób na rozwiązanie zadania. Czy to zauważała? Być może; jestem jednak pewny, że zdawała sobie sprawę z tego, iż każdy z jej uczniów (mowa o części męskiej, nie zdziwiłbym się jednak, jakby jakieś dziewczyny z mojej szkoły poczuły w sobie lesbijski zew) był na jej zawołanie. Dbała o siebie – jej paznokcie zawsze były przypiłowane i pomalowane, zazwyczaj na czerwono.

    Zajęcia pozalekcyjne odbywały się w czwartki, na siódmej lekcji. Tego dnia miałem ich pięć, dlatego przez wolną godzinę miło spędzałem czas w bibliotece szkolnej, poświęcając się lekturze moich ulubionych czasopism. Towarzyszyła mi moja rówieśniczka, która teoretycznie miała ten sam cel co ja. Nie sądzę jednak, aby należała do grona milf-hacker, chociaż cicha woda brzegi rwie… Zważywszy na okoliczności, czas, miejsce i osoby – mogłem spodziewać się wszystkiego. Po spędzonej godzinie w bibliotece, wybraliśmy się pod klasę 107, cierpliwie oczekując na wyrok. Korytarz był pusty, byłem tylko ja i Ania. Afrodyta przyszła nim zadzwonił dzwonek – cóż, było to dla nas obojętne. Weszliśmy do klasy, wypakowaliśmy się, nauczycielka położyła telefon na biurku po czym skierowała się w stronę naszej ławki. Widok jej dekoltu i stukot koturnów doprowadzał do tego, że moje serce znacznie przyspieszało. Nie okazywałem tego  – serce swoją drogą, ja byłem spokojny, choć czasem brakowało mi pewności.

    Nasza „grupa” była przygotowywana pod kątem egzaminu gimnazjalnego – rozwiązywaliśmy różnego rodzaju testy wyboru, zadania otwarte, robiliśmy krzyżówki genetyczne. Większość zadań nie sprawiała mi większego problemu, co mogło doprowadzić do odkrycia moich wstępnych intencji. Postanowiłem „zapomnieć” paru rzeczy, a tuż przed dzwonkiem zadać pytanie, które doprowadzi do powstania dyskusji. Tak też nawiązał się dialog – Ania wyszła i zostawiła otwarte drzwi, a ja z uwagą słuchałem anielskiego głosu mojej nauczycielki. Chwilowa słabość doprowadzała do wodzenia mojego wzroku w stronę jej na pierwszy rzut oka obfitego i jędrnego biustu. Słabość za słabością, zdarzało się to zdecydowanie za często.. w pewnym momencie nie wytrzymała mojej „podzielności uwagi”, złapała mnie za przeguby rąk i pokierowała moje dłonie tuż pod swoją koszulkę. „Ulżyło ci? Możesz się w końcu skupić na tym co mówię?” – powiedziała. Stałem wryty jak słup, nie trzymała już moich dłoni, natomiast moje dłonie były wciąż na miejscu. Serce biło mi bardzo szybko, zrobiłem się czerwony jak burak a moje źrenice rozszerzyły się, jakbym był na haju. Mam dość specyficzne odruchy bezwarunkowe; nie myśląc długo lekko ścisnąłem „balony” – nie bez powodu użyłem tego określenia, gdyż twardością przypominały one średnio napompowany balon. Gapiłem się w jej oczy nie dowierzając, co się teraz dzieje. Usłyszałem tylko jak lekko jęknęła, po czym kazała mi trzymać ręce przy sobie i zamknąć drzwi. Posłuchałem się jej po części – myślałem, że mam wyjść, mimo to drzwi zamknąłem od wewnętrznej strony. Zerknąłem na nią – na jej twarzy zarysował się lekki uśmiech; uznałem, że podjąłem prawidłową decyzję. Widziała, że ją podniecam – w charakterystycznym miejscu na moich spodniach pojawiło się dość jednoznaczne wybrzuszenie. Byłem bardzo niepewny, wiedziałem, że to ona ma teraz kontrolę. Po tym, jak ściągnęła koszulkę, oniemiałem z wrażenia. Równomierna opalenizna, pełna figura i zwyczajny, choć w tamtej chwili seksowny, czarny biustonosz doprowadziły mnie do stanu euforii. Wciąż stałem przy drzwiach, dzieliły nas jakieś dwie lub trzy ławki. Z jej ust wyszły słowa „na co czekasz?”, co dało mi jasno do myślenia – „działaj, raz się żyje”. Powoli zbliżałem się do niej nie tracąc kontaktu wzrokowego,  chciałem utrzymać panujące napięcie jak najdłużej – „niech się trochę pomęczy”.

    Usiadła na biurku, ja stałem. W końcu wróciłem do pozycji będącej symbolem frustrackiej walki o moją uwagę, po czym pocałowałem ją w szyję. Raz, drugi, trzeci, czternasty. W końcu nasze usta się do siebie zbliżyły, a właśnie na ten moment czekałem. Musiała czuć mojego penisa na swoim brzuchu – „chociaż wie jak na mnie działa”. Nie miałem pojęcia o mechanizmie rozpinania biustonoszy, na szczęście nie miałem problemów z dopięciem, a raczej rozpięciem swego. Myliłem się – jej biust lekko zwisał i nie był tak obfity jak sobie to obrazowałem, nie było to dla mnie żadnym oporem, a wręcz przeciwnie, podsycało tylko moją chęć do zabawy. Jej sutki były mocno naprężone, wiedziałem, że brak doświadczenia nie jest tu żadną barierą. Mój cichy jęk był jednoznaczny z orgazmem, mimo to wzwód nie ustawał.

    Zacząłem od jej sutków, które miały dość słonawy smak. Nie działałem intensywnie – opanowałem się i wszystko działo się powoli, tak, aby z tych zajęć czerpała jak największą korzyść. Włożyła swoje ręce pod moją koszulkę, a jej dotyk sprawiał, że zapominałem o tym, co się działo w owym momencie. Miała delikatne i gładkie dłonie. Jęki nie ustawały, a z czasem stawały się coraz intensywniejsze. Objęła mnie nogami, dłonie trzymała na moich plecach, przycisnąłem ją do siebie i zacząłem namiętnie całować w usta. Miałem wtedy ochotę wejść w nią i zostać tam już po wsze czasy, ale czy 12 centymetrów zrobiłoby jej  jakąś różnicę? Kto wie…

    Oliwy do ognia, a przynajmniej tak myślałem, dodała przyjaciółka K., a zarazem moja nauczycielka od matematyki, która bez pukania weszła do klasy. Zastała nas w jednoznacznej pozie. Zdążyłem się tylko odwrócić i zauważyć uśmiech na jej twarzy, który mimowolnie odwzajemniłem. Wyszła, jakby nic się nie stało.

    A stało się – był to finisz pieszczot zarówno dla biolożki, jak i dla mnie. Ubrała się, w międzyczasie otworzyłem okno. Starałem się wyjść z błogostanu, żeby nikt przypadkiem nie zobaczył mnie z namiotem. Na pożegnanie pocałowałem ją w czoło i wyszedłem bez słowa. Ona została w klasie, może dochodziła do siebie. A może dopiero dochodziła – jeden pies. Może właśnie uratowałem dupę dla kogoś, kto był zagrożony z biologii…

    Po cichu liczę na to, że Agnieszka, przyjaciółka mojej profesorki, zapomni o całej sprawie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Trąbka

    Krzyżówki to mój debiut. Wcześniej napisałem ze dwa opowiadania, które były bardzo banalne i nawet nie opłacało mi się przepisywać ich z zeszytu na komputer.

    Staram się unikać fabuły rodem z niemieckich pornoli, może w końcu uda mi się dopiąć swego. A może rozpiąć. 😉

    Oczywiście czekam na krytykę – chcę wiedzieć, co robię nie tak. Nigdy wcześniej nie pisałem, nie mam w tym doświadczenia (zarówno w pisaniu jak i w tym co opisuję).

  • Gosc specjalny

    Poznałem dziewczynę przez Internet. Rozmawialiśmy na różna tematy, a gdy rozmowy zeszły ma tematy erotyczne i stwierdziłem, że lubię wszystko co jest związane z sexem, a szczególnie minetkę korespondencja stała się częstsza.

    Po pewnym czasie zaproponowała mi żebym przyszedł na przyjęcie i został jej gościem specjalnym. Zgodziłem się, choć nie wyjaśniła mi co się kryje pod określeniem gość specjalny.

    Przyszedłem z kwiatami o umówionej porze, chwilkę rozmawialiśmy przy stole zastawionym dla trzech osób. W chwili gdy wspomniałem że jadę prosto z pracy zadzwonił dzwonek.

    – To moje koleżanki, zaprowadzę Cię do łazienki, odśwież się pod prysznicem, a ja otworzę. – uśmiechnęła się przymykając drzwi łazienki i poszła przywitać się z koleżankami.

    Gdy kąpałem się weszła na chwilkę i zabrała moje ubranie.

    Wyszedłem owinięty małym ręcznikiem.

    Przy stole siedziały trzy kobiety, moja znajoma wskazując mi poduszkę leżącą przy jej krześle powiedziała:

    – Mam tylko trzy krzesła, a tu też będzie Ci wygodnie i będziesz miał widok na trzy pary pięknych nóg.

     Przy siadaniu ręcznik zbyt ciasno związany rozplątał się i nim zdążyłem zareagować został mi zabrany. Siedziałem więc nagi na poduszce patrząc na trzy nogi trzech ubranych kobiet i trochę bałem się podnieść wzrok.

     Wydawało się, że rozmawiając nie zwracają na mnie uwagi, ale po jakimś czasie jedna z nich podała mi ręką i powiedziała:

    – Czas sprawdzić co jesteś wart, chodź ze mną- Wyszliśmy do sąsiedniego pokoju, gdzie zdejmując majteczki siadła na tapczanie. Widząc moje wahanie powiedziała ciepło – Klęknij tu, przecież to lubisz – i po chwili objęła udami moją głowę. Pieściłem ją ustami obejmując dłońmi pośladki, a ona zmieniała pozycje, w końcu usiadła na mojej twarzy i po chwili moje usta wypełnił ciepły płyn. Gdy odruchowo przełknąłem pojawiła się następna porcja…

    Gdy wróciliśmy do pokoju usiadłem znów na swojej poduszce, a one rozmawiały nie zwracając na mnie uwagi. Zacząłem delikatnie głaskać dłońmi  nogę mojej znajomej. Zareagowała zdejmując but i kładąc stopę na moim udzie, po chwili wsunęła mi do ust kawałek ciasta wraz ze swoimi paluszkami, zrobiło mi się ciepło. Tym razem kawałek ciastka znalazł się na jej udzie. Zjadając go zauważyłem że, wyjęte z cukiernicy koski cukru wsunęła między swoje uda, a po chwili wilgotne wsunęła mi do ust. Odwróciła się na krześle tak, że moja głowa znalazła się między jej udami,

     

    a piętą opartą na moich plecach przytrzymywała mnie skutecznie. Jedną ręką trzymała moją głowę, a drugą sięgnęła po filiżankę kawy i spokojnie ją piła. Inne dziewczyny też nie specjalnie zwracały uwagę na mnie, gdy mój język wędrował po jej muszelce. Nawet gdy poczułem skurcze jej orgazmu pięta i dłoń nie zmiennie zmuszały mnie do pieszczot…

    Uwolniła mi i jak mi się zdawało wsunęła mi do ust spory kawałek pomarańczy. Liczyłem na chwilę odpoczynku, gdy usłyszałem retoryczne pytanie, gdyż odpowiedź była oczywista.

    – Musze na chwilę wyjść, pozwolisz, że naszego gościa zabiorę ze sobą – trzecia dziewczyna podała mi rękę pomagając wstać i wyszliśmy z pokoju, tym razem prowadziła mnie do łazienki. Usiadła na muszli i bez skrępowania sikała.

    -Przepraszam, ale bardzo mi się chciało, choć bliżej i klęknij tutaj, ja też to lubię.- powiedziała opierając się biodrami o umywalkę.

    Miejsce nie było romantyczne, ale jej ciało było wspaniałe, cudownie reagowała na moje pieszczoty i gdy poczułem jak osiąga orgazm usłyszałem – Dla Ciebie też coś zostawiłam- i … moje usta wypełniły się – Moje mokre orgazmy są intensywne – wyjaśniła gdy znów poczułem ciepło w ustach….

    Gdy wróciliśmy coś się w pokoju zmieniło, dziewczyny wstały.

    – Teraz jak nas znasz zabawimy się w ciuciubabkę- i zanim mogłem zareagować zawiązały mi oczy, w ostatniej chwili zauważyłem pejcz. Gdy położyły mnie na łóżku chciałem się bronić, ale zrezygnowałem gdy poczułem pejcz na moich jajach. Po chwili miałem przywiązane do łóżka ręce i nogi.

    – Jeśli zgadniesz imię to będziesz wolny, lub skończymy gdy nam się znudzi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    arek nowak
  • Szymek od cioci Marysi

    Pewnego dnia razem z mamą musiałam jechać do mojej cioci, Marii. Ja, mam na imię Maja, jestem 17-latką z dużym biustem, szczupłą sylwetką, długimi nogami. Mam włosy o kolorze brązowym i niebieskie oczy. 

    U ciotki jak zwykle-nudziło mi się. Ale nie długo następnego dnia przyjechał bardzo przystojny, 18-letni Szymek. Od razu się polubiliśmy. Nawet pokój przypadł mi z nim.

    W nocy biliśmy się na poduszki, aż wylaliśmy sok na jego łóżko, więc mieliśmy spać oboje w moim. Spodobało mi się to, bo mieć całą noc obok siebie takiego chłopaka to wszyscy by chcieli. Mogłam ”niechcący” dotknąć bez żadnych podejrzeń.

    Około trzeciej w nocy, Szymek nagle wstał. Poczułam się zawiedzona, że to zrobił. Poszedł i zamknął drzwi na klucz. Nie rozumiałam o co chodzi. Podszedł do mnie i powiedział mi na ucho:

    -Wiem, że togo chcesz.

    Nie wiedziałam o co mu chodzi, dopóki nie próbował mnie rozebrać. 

    -Proszę, nie-błagałam.

    -Jesteś dziewicą? Zmienimy to. 

    Wziął sznur i przywiązał mi ręce do zagłówka łóżka, a nogi-do metalowych rurek po drugiej stronie. Poszedł po nożyczki i rozciął moją piżamę. Pod spodem miałam pociągającą, czerwoną, erotyczną bieliznę.

    -Uuu, co ja tu widzę. Piękna bielizna Maju. Aż szkoda mi ją zepsuć. Ale trudno – rozciął moje koronkowe stringi i zawiązał mi je na ustach. Przeciął szelki od stanika, który niewiele zasłaniał, i ściągną go.

    -Teraz się zabawimy skarbie.

    Zaczął mnie obmacywać. Próbowałam się bronić, ale rozkosz wzięła górę.

    -Moja suczka jest zadowolona? Podniecimy cię bardziej.

    Ugniatał moje cycki, podgryzał sutki, było mi tak dobrze. A jedną ręką pieścił moją cipeczkę. Soczki wylewały się ze mnie bardzo obficie. W końcu bez ostrzeżenia przestał i wszedł we mnie na raz, całą długością. Przeszył mnie ból. Nie mogłam krzyczeć. No i było mi tak dobrze. Zaczął poruszać biodrami, raz szybciej, raz wolniej. Miałam pierwszy orgazm w życiu. Wyciągną penisa z mojej cipki, odwiązał majtki z moich ust i powiedział

    -Ssij suko

    Wzięłam do ust i obciągałam najlepiej jak umiałam. Ssałam, lizałam i macałam jego pośladki. Wystrzelił spermą do moich ust. Połknęłam wszystko.

    -Dobra dziwka. Teraz tobie zrobimy dobrze.

    Przyłożył głowę do mojego krocza i wylizywał moją cipkę, idealnie wygoloną. Miałam drugi orgazm.

    -Nigdy .. cię… nie… zapomnę… Szymek-wydyszałam

    -Nie pozwolę ci na to. Przyjeżdżam do ciebie na wakacje.

    Zasnęliśmy przytuleni do siebie jak mnie rozwiązał. Następnego dnia wyjeżdżałam do domu. Już nie mogę się doczekać wakacji.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Niezniszczalna

    Podobało się?

  • Sebastian i mama

       – Gdzie idziesz, Sebuś? – spytała mama Sebastiana.

       – Jak to gdzie? – odparł jej syn. – A gdzie zawsze chodzę o tej porze?

       – Znowusz na piwsko idziesz z tymi swoimi kolegami? – kobieta załamała ręce.

       – No a jak! – rzucił Sebastian, wychodząc z mieszkania i zamykając za sobą drzwi.

       – Tylko nie pij za dużo! – krzyknęła mama, ale drzwi już trzasnęły za synem.

    Kobieta sama już nie wiedziała, czy ma się cieszyć, czy smucić. Z początku – kiedy Sebastian poznał nowych kolegów – była zadowolona, bo do tej pory jej syn nigdy się z nikim nie zadawał. Był takim nieśmiałym samotnikiem, bez kolegów i koleżanek. Z drugiej strony jednak ci nowi koledzy rozpijali go – odkąd ich poznał, to co dzień wracał do domu pijany. Zaczynała się więc już martwić, że jej synek wpadł w złe towarzystwo. Przynajmniej jednak gdzieś wychodził, a ona miała wtedy trochę czasu dla siebie. Jako samotna kobieta potrzebowała przecież czasami zaprosić do siebie jakiegoś mężczyznę, który by ją zaspokoił, a kiedy Sebastian był w domu, to nie mogła przecież baraszkować ze swym „przyjacielem”.

    Sebastian zbiegając po schodach zacierał ręce z uciechy na czekający go wieczór. Wyszedł z klatki i szybkim krokiem ruszył w stronę najbliższego sklepu monopolowego. Zakupił cztery piwa i wrócił pod swoją klatkę. Wszedł do niej, lecz nie udał się na górę, tylko otworzył drzwi do piwnicy i zszedł po schodach. Na dole skręcił w lewo i stanął pod ciężkimi, drewnianymi drzwiami prowadzącymi do jego pomieszczenia piwnicznego. Otworzył kłódkę, wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi. Uśmiechnął się sam do siebie i znów zatarł ręce. Zdjął plecak i wyjął z niego laptopa, którego postawił na niewielkim, starym stoliku. Włączył komputer i usiadł na skrzypiącym krześle. Owo krzesło oraz stół były jedynymi meblami w piwnicy, których nie pokrywała gruba warstwa kurzu. Sebastian bowiem codziennie ich używał. Matce mówił, że wychodzi z kolegami na piwo, a tak naprawdę szedł do piwnicy, gdzie oczywiście także pił piwo – i to duże jego ilości – lecz nie z kolegami, a w samotności. Nie mógł się jednak przyznać matce, że pije sam ze sobą, bo co by sobie wtedy o nim pomyślała? Jedynymi jego towarzyszami podczas tych samotnych, pijackich posiedzeń, był laptop, piwa, oraz fiut, którego chłopak niemal przez cały spędzany w piwnicy czas zawzięcie męczył. Odpalał na laptopie pornosa, chwytał pałę w dłoń i popijając piwo onanizował się z namaszczeniem. Tak od ponad miesiąca wyglądał każdy wieczór Sebastiana. Zaliczył ciężki semestr na studiach, a teraz – jako, że były wakacje – w taki właśnie sposób wypoczywał.

    Penis Sebastiana nie miał ze swoim panem lekkiego życia. Chłopak cały czas go dusił i tarmosił. Sebastian był bowiem prawdziwym mistrzem w trzepaniu konia. Wrodzony talent w tej dziedzinie oraz duże doświadczenie, zdobyte przy pomocy wieloletnich praktyk, czyniły z niego profesjonalistę. Kiedy sytuacja do tego zmuszała, umiał zwalić sobie w niecałe pół minuty – przy pomocy bujnej wyobraźni w mniej niż dziesięć sekund doprowadzał swego fiuta do wzwodu, a następnie chwytał go w dłoń i szarpiąc go z dziką zamaszystością w niecałe dwadzieścia sekund doprowadzał się do orgazmu. Kiedy jednak był odpowiedni czas oraz nastrój, Sebastian mógł tarmosić sobie frędzla przez kilka ładnych godzin. Włączał dobrego pornosa, podniecał się, a potem powoli, z namaszczeniem, pieścił swą pałę. Kiedy przy takich okazjach wyczuwał, że zbliża się orgazm, wypuszczał członka i robił sobie kilku – lub kilkunastu – sekundową przerwę, by fajfus mu trochę ochłonął. Zmieniał pornosa, żeby wczuć się w inny klimat, po czym ponownie zaczynał delikatne pieszczoty kutasa.

    Teraz pora była nastrojowa i odpowiednia do wielogodzinnego trzepania. Na ekranie laptopa leciał pornuch, na którym młody napaleniec grzmocił ładną dziewczynę między seksowne uda, okryte zmysłowym materiałem cielistych rajstop. Był to ulubiony filmik Sebastiana. Faja więc mu stała, a on powoli przesuwał po niej dłonią, w drugiej ręce trzymając piwo i pijąc je dość szybko – by alkohol wprowadził go w odpowiedni, masturbacyjny nastrój. Po niecałych piętnastu minutach – kiedy otworzył kolejny browar – niemal osiągnął szczytowanie. Sperma już prawie wytrysła z jego czerwonej pały i chłopak niemalże siłą woli musiał powstrzymać orgazm, gdyż było jeszcze za wcześnie, by kończyć zabawę. Włączył gorszego pornucha i po chwili znów zaczął pieścić swoją parówę. W taki sposób minęło kolejne półtorej godziny. W tym czasie Sebastian wytrąbił wszystkie cztery browce, a że trzepanie bez popijania było mniej przyjemne, chłopak wstał i wyszedł z piwnicy, by znów udać się do monopolowego. Tuż po opuszczeniu klatki schodowej minął śmiesznego mężczyznę – wątłego i niskiego – mniej więcej takiej postury, jak Sebastian. Facet miał na sobie czarny, obcisły strój, a w dłoni dzierżył zabawną torbę. Sebastian – rozweselony alkoholem – uśmiechnął się pod nosem. Śmieszny facet o dziwo wszedł do tej samej klatki, którą opuścił właśnie Sebastian. Chłopaka zaciekawiło, kim może być ten mężczyzna – przecież nigdy wcześniej go tu nie widział. Niebawem Sebastian wszedł do monopola i poprosił znajomą już panią sprzedawczynię o dwa kolejne piwa. Na więcej nie miał pieniędzy.

    Sebastian przy kolejnym pornosie wyżłopał następne piwo, męcząc wciąż swego ptaka. Poczuł się głodny. „Co to za przyjemność trzepać na głodniaka?” – pomyślał sobie i postanowił skoczyć do domu, by zrobić sobie kanapkę. Miał tylko nadzieję, że mama go nie zauważy. Dotarł na górę. Wszedł i cicho zamknął za sobą drzwi od mieszkania. Na palcach ruszył w stronę kuchni. Usłyszał dziwne odgłosy dochodzące z sypialni matki. Uzmysłowił sobie, że są to odgłosy takie, jakie wydają z siebie rżnięte suczki na pornosach. Czy mamusia właśnie się z kimś pierdoliła? Sebastian z mocno bijącym sercem podszedł do uchylonych drzwi od pokoju mamy i przez szczelinę zajrzał do środka. Serce mu niemal stanęło, kiedy zobaczył swoją mamę półnagą. Miała jedynie pończochy na nogach i – ku zdumieniu Sebastiana – dziwną maskę na twarzy. Nie wiedział, że jego mamusia lubi klimaty seksu w maskach. Podobnie zasłoniętą twarz miał partner kobiety, lecz mimo tego Sebastian rozpoznał w nim śmiesznego faceta, którego wcześniej mijał pod klatką. Mężczyzna rżnął w cipkę rozkraczoną mamę Sebastiana, dłońmi pieszcząc jej obfity biust. Leżeli na łóżku, bokiem do drzwi, przez które zaglądał Sebastian. Wciąż sterczący fiut chłopaka teraz niemal rozerwał mu spodnie. Ręka młodzieńca bezwiednie powędrowała na krocze i zaczęła masować nabrzmiałą faję. Sebastian oddychał ciężko, czuł, że na twarzy dostał wypieków, a serce waliło mu jak oszalałe. I mama, i jej partner, wydawali z siebie odgłosy nieziemskiej rozkoszy. Dłoń Sebastiana znalazła się w majtkach i ściskała prącie. Nie bał się, że może zostać zauważony, gdyż maski rżnących się zapalczywie kochanków na pewno bardzo ograniczały im widoczność, a poza tym na korytarzu było ciemno. Mama Sebastiana podniosła nogę i przystawiła stopę do twarzy swego gacha. Ten podciągnął maskę w górę – tak, by odsłonić sobie usta. Delikatnie chwycił za łydkę kobiety i polizał okrytą nylonem stópkę. Następnie rozchylił wargi i pochłonął ustami palce kochanki. Lizał je delikatnie i namiętnie, co rusz przygryzając materiał rajstop i odciągając go od stopy. Dłońmi ściskał mocno uda kobiety, łapał ją też za pośladki i pieścił biust. Mama wiła się pod nim z rozkoszy, podnosiła i opuszczała miednicę, dostosowując się do ruchów walącego ją mężczyzny. Ten w końcu wydał z siebie zabawny jęk, stęknął, ścisnął udo kobiety i odchylił głowę do tyłu. Wykrzywił usta w grymasie rozkoszy i szczytował w najlepsze. Sebastiana po chwili także dopadł orgazm i jego pała – którą teraz trzymał bez ceregieli na wierzchu – zaczęła wyrzucać z siebie obfite pokłady nagromadzonej od poprzedniego dnia spermy. Chłopak dyszał głośno, lecz jęki kochanków wszystko zagłuszały. Po wszystkim Sebastian przez chwilę dochodził do siebie, obserwując, jak zadyszany mężczyzna wyjmuje kutasa (który był zauważalnie większy od fajki Sebastiana – mimo podobnych postur obydwu mężczyzn), z cipki jego mamusi i kładzie się koło niej, gładząc jej biust. Po chwili Sebastian odszedł z „miejsca zbrodni”, zapominając nawet o zatarciu śladów przestępstwa w postaci spływającej po drzwiach spermy. To, co widział, tak zamąciło mu w głowie, że nie wiedział, co ze sobą zrobić. Poszedł do swego pokoju, by spokojnie wypić ostatnie piwo. Po chwili usłyszał, że mama oraz jej kochanek wychodzą z sypialni kobiety.

       – Kazik, musisz już iść, bo niedługo może wrócić mój syn – mówiła matka.

       – Ok, to pa – odparł mężczyzna. – To jutro wpaść?

       – Jasne. Tak koło dwudziestej, jak dzisiaj. Wtedy mój syn jak zwykle będzie pił gdzieś z kolegami.

       – Dobra, to do jutra. Do ósmej – powiedział facet, po czym słychać było cmoknięcie.

    Kiedy Sebastian usłyszał, że ten cały Kazik sobie poszedł, a matka wróciła do sypialni, to cichcem wymknął się z mieszkania, żeby niedługo móc do niego „wrócić ze spotkania z kolegami”, nie dając po sobie poznać, że widział mamę w akcji.

    Rano Sebastian zbudził się dość wcześnie. Fujara mu stała. Pamiętał, co wydarzyło się poprzedniego wieczora. Nawet śpiąc nie mógł o tym zapomnieć, gdyż wszystkie jego sny dotyczyły wiadomego tematu. Próbował jeszcze zasnąć, lecz jego myśli o seksie i o mamie były zbyt intensywne. Poza tym uwierało go w gaciach. Po jakiejś godzinie wiercenia się w łóżku chłopak więc wstał. Poszedł na śniadanie. Po kuchni krzątała się już mama. Sebastian był cholernie podekscytowany, lecz sprawiał wrażenie jakiegoś niezdecydowanego, jakby jakaś myśl nie dawała mu spokoju. Cały dzień był w takim stanie. Kiedy mama wyszła z kuchni, chłopak podpierdolił jej z portfela stówę. Zwykle brał tylko dziesięć czy dwadzieścia złotych, ale dziś potrzebował zrobić większe zakupy. Wyjął także z paczki jednego papierosa. Mama na co dzień nie paliła, ale raz na jakiś czas lubiła sobie przykurzyć, często więc w jej torebce można było znaleźć paczkę fajek.

    Tego samego dnia Sebastian i jego mama siedzieli przy stole i spożywali obiad. Od niemal miesiąca mieszkali sami, gdyż obydwie siostry Sebastiana wyjechały na wakacje do Irlandii, żeby sobie dorobić, a ojciec chłopaka wyprowadził się od nich dawno temu. Mama zjadła pierwsza. Wstała od stołu i podeszła do zlewu, by pozmywać naczynia. Jej telefon leżał na stole. Sebastian tylko na to czekał. Chwycił komórkę mamy i szybko schował ją pod stół. W ukryciu pod obrusem zaczął szperać w maminym telefonie. Był to nowoczesny smartfon z systemem operacyjnym „Android”. Sebastian włączył „Sklep Play”, w którym znalazł aplikację do blokowania numerów. Pobrał ją, zainstalował i wszedł w kontakty, szukając imienia „Kazik”. Miał tylko nadzieję, że mama nie ma go zapisanego jakoś inaczej, gdyż wtedy nie wiedziałby, kogo szukać. Ku swej radości znalazł jednak Kazika. Zablokował za pomocą aplikacji jego numer, w wyniku czego pan Kazik, dzwoniąc do mamy Sebastiana miał usłyszeć jedynie sygnał mówiący o tym, że telefon jest zajęty, a mama nie miała nawet wiedzieć o tym, że ktoś próbował się z nią połączyć. Następnie Sebastian zmienił numer przypisany do kontaktu „Kazik” na swój – tak, by matka także nie mogła się dodzwonić do swego kochanka. Po zrobieniu tego Sebastian odłożył telefon na miejsce. Wstał i odniósł talerz do zlewu, dziękując mamie za pyszny obiad, po czym opuścił kuchnię.

       – Idę na browar z kolegami – rzekł i zaczął się ubierać.

       – Tylko nie schlej się tak jak wczoraj – powiedziała mama.

       – Nara – rzucił chłopak i opuścił mieszkanie.

    Była siedemnasta. Sebastian miał więc jeszcze trzy godziny. Szybkim krokiem dotarł do znajomego sex-shopu i wszedł do środka. Zawsze wstydził się odwiedzać to miejsce, ale teraz sytuacja tego naprawdę wymagała. Widział tu bowiem kiedyś taką samą maskę, jaką miał wczoraj na sobie kochanek mamy. Zakupił więc ją i wyszedł z sex-shopu. Udał się jeszcze do sklepu z tanimi, używanymi ciuchami. Znalazł jakiś czarny, obcisły strój, kupił go i zaczął zmierzać w stronę domu. Została mu jeszcze dycha, więc zahaczył o monopol, kupił cztery Harnasie i udał się z nimi do piwnicy. Było już po osiemnastej. Chłopak na szybko zatankował browary, co wcale go – niestety – nie odstresowało. Przynajmniej jednak czuł miłe uczucie upojenia w głowie. Zrobiło się wpół do ósmej. Sebastian wziął śrubokręt i wyszedł przed klatkę. Zaczął majstrować przy domofonie. Rozkręcił go, odłączył jeden kabelek, po czym z powrotem zakręcił obudowę. Wynik tej operacji był taki, że przycisk dzwoniący do mieszkania Sebastiana nie działał – można go było wcisnąć, lecz nie dawało to żadnego efektu. Następnie chłopak oddalił się, by w ukryciu zajarać fajkę. Po drodze minął go facet, który – jak Sebastian już wiedział – szedł właśnie ruchać jego mamę. Sebastian usiadł na ławce i odpalił papierosa. Zaciągnął się i z ulgą wypuścił dym. Był bardzo podenerwowany, niemal trząsł się na samą myśl o tym, co miało się niedługo wydarzyć. Z ławki obserwował klatkę, pod którą stał kochanek jego mamy i niecierpliwie naciskał na domofon. Sebastian przypomniał sobie, że musi wyłączyć telefon. Zrobił to i dalej obserwował faceta, który po kilku minutach bezowocnego wciskania guzika w domofonie, wyciągnął z kieszeni telefon i przyłożył go do ucha. Widocznie jednak nie mógł się nigdzie dodzwonić, gdyż co chwilę odsuwał od ucha komórkę i ponownie wybierał numer. Najwyraźniej facet się wściekł, gdyż zaczął szybko i nerwowo chodzić w kółko. Nie wiedział co ma zrobić – co chwilę podchodził do domofonu i długo wciskał przycisk, a w międzyczasie próbował gdzieś dzwonić telefonem. Musiał być niesamowicie napalony na dymanie matki Sebastiana, gdyż za nic nie chciał sobie odpuścić. Stał tak prawie pół godziny, lecz w końcu dał za wygraną i poszedł sobie. Sebastian wtedy z bijącym sercem wstał z ławki i podszedł pod klatkę. Otworzył drzwi swoim kluczem i szybko zbiegł do piwnicy. Przebrał się w swój nowo-nabyty czarny, obcisły strój, chwycił w dłoń maskę i ruszył do mieszkania. Pod drzwiami ubrał maskę na twarz i zapukał. Po chwili otworzyła mu mama.

       – Kazik! – powiedziała radośnie. – Już myślałam, że nie przyjdziesz…

    Sebastian, żeby ukryć strach i zdenerwowanie, postanowił zachowywać się brutalnie. Odepchnął kobietę z przejścia i z impetem wszedł do mieszkania.

       – Spóźniłeś się ponad pół godziny… Co się działo? – spytała mama.

    Sebastian nic nie odpowiedział, tylko złapał kobietę za ramiona i pociągnął ją w tył, jednocześnie podhaczając jej nogi. Mama straciła równowagę i padła w ramiona swego synka. Ten wsunął dłoń pod jej kolana i podniósł kobietę. Nieduży, wątły Sebastian, zaniósł swą – również niewysoką, ale dorodną – matkę do jej sypialni i rzucił ją na łóżko. Następnie sam na nie wskoczył i przycisnął mamę do pościeli swym ciałem.

       – Dzwoniłam do ciebie, Kaziu – zamruczała kobieta. – Masz wyłączony telefon…

    Chłopak wciąż nic nie mówił, tylko zetknął się maską z twarzą swej mamusi. Chciał ją całować i lizać, ale maska mu przeszkadzała. Sebastiana w ogóle nie kręciło takie pieprzenie się w masce, ale tylko w ten sposób mógł posiąść swoją – niczego nie świadomą – mamę. Położył dłonie na jej sweterku i zaczął nimi jeździć po biodrach, brzuchu oraz plecach kobiety. Przez jakiś czas omijał biust, w końcu jednak się nie powstrzymał i jego pożądliwe łapska znalazły się na cycach. Gniótł je łapczywie i namiętnie, formując je w dłoniach niczym ciasto. Mama postękiwała i całowała maskę swego syna. Chłopak czuł, że kobieta co rusz napiera cipką na jego nabrzmiałą faję. Namiętnymi ruchami unosiła i opuszczała swą miednicę. Sebastian również zaczął poruszać biodrami. Ręce jego wsunęły się pod bluzkę kobiety i dotykały jej rozgrzanej skóry. Mama dyszała ciężko i macała synka po pośladach, przyciągając za nie jego krocze do swojego łona. Niebawem sweter kobiety znalazł się na podłodze. Powoli Sebastian zaczął jej zdejmować również koszulkę, delektując się widokiem p

    owoli ukazującego się brzuszka. Przyglądał się z zaciekawieniem pięknemu pępkowi, żeberkom, aż wreszcie przyszła pora na piersi. Drżącymi dłońmi zaczął obnażać biust swojej mamy. W końcu kobieta została pozbawiona również koszulki. Pozostał jeszcze tylko stanik…

       – Kazik, czemu ty się tak trzęsiesz? – spytała mama, lecz synek wciąż nic nie mówił, by nie zdradzić się głosem. – I dlaczego w ogóle się dziś nie odzywasz?

    By ukryć zmieszanie, Sebastian przyłożył twarz do biustu mamy i zaczął się ocierać o stanik. Dłońmi pieścił plecki kobiety, która oddychała coraz ciężej. W końcu chłopak odsunął się od piersi swej kochanki, włożył dłonie pod materiał stanika i jednym, szybkim ruchem go zsunął. Wielkie, wypuszczone na wolność cyce zafalowały w powietrzu. Sebastian aż syknął z podniecenia i od razu się za nie zabrał. Długo się zabawiał tymi dojrzałymi, dorodnymi piersiami, które zwieńczone były dużymi, brązowymi brodawkami. Sebastian czuł przemożną chęć, by przyssać się do matczynych sutków. Niestety, przeszkadzała mu ta cholerna maska… Wpadł mu jednak do głowy pomysł. Mógłby przecież zdjąć maskę, która nie dość, że zasłaniała mu usta, to także pogarszała widoczność, a widoki były naprawdę nieziemskie i zasługiwały na to, by patrzeć na nie gołym okiem. Musiałby tylko po prostu zasłonić oczy mamie. Kobieta, jakby wyczuwając myśli Sebastiana, spytała, sapiąc synowi w szyję:

       – Mam ubrać maskę?

    Chłopak skinął potwierdzająco głową. Spojrzał na szafkę nocną, gdzie leżała opaska na oczy, którą kobieta zakładała do snu, by nie przeszkadzało jej światło. Mama wysunęła się spod Sebastiana i podpełzła do krawędzi łóżka, by zanurkować pod nie ręką. Wydobyła spod tapczanu maskę – taką samą, jak miał Sebastian. Nim ją jednak założyła, chłopak chwycił przepaskę na oczy i nałożył ją na głowę zdziwionej tym kobiety. Mama jednak nie protestowała i z zasłoniętymi w ten sposób oczami naciągnęła na głowę maskę. Sebastian wtedy z ulgą pozbył się swojej. Miał tylko nadzieję, że mamie coś się nie odwidzi i nie zdejmie nagle swej maski a następnie przepaski na oczy. Nie myślał jednak o tym więcej, tylko zabrał się za lizanie pięknych cycków. Językiem sprawił, że brodawki sterczały. Przyssał się do jednego z sutków, ręką pieszcząc wolną pierś. Drugą dłonią macał pośladek mamy. Kiedy po dłuższym czasie zabawa z biustem znudziła się Sebastianowi, przyszła pora na zdjęcie mamie spodni. Synek zaczął sunąć ustami w dół po brzuchu kobiety, aż dobrnął do rozporka. Wtedy oderwał głowę od ciała swej kochanki i rękami zaczął majstrować przy zameczku. Po chwili ukazały mu się czarne, koronkowe majtki. Były prześwitujące, Sebastian więc ujrzał piękną, dojrzałą cipę swojej mamusi. Na ten widok jeszcze mocniej zagotowało mu się w gaciach. Zsuwał spodnie z nóg kobiety i przyglądał się wyłaniającym się powoli na światło dzienne, nieco puszystym udom. Kiedy zobaczył, że matka ma na nogach pończochy, prawie dostał orgazmu. Uwielbiał, kiedy kobiece nóżki pokrywał nylon. Zdjął mamie kapcie, po czym zsunął spodnie i rzucił je na ziemię. Polizał kobietę po stopie i zaczął sunąć językiem w górę – po łydce, przez kolanko, aż do uda, na którym na jakiś czas się zatrzymał. Język chłopaka zostawiał na pończoszce mokry ślad śliny. Sebastian przygryzał lekko udo kobiety, odciągając co chwilę zębami materiał pończochy od nogi. Wsunął rękę pod pończoszkę, aby pomacać nagą skórę uda, jednak nylon wydawał mu się przyjemniejszy w dotyku. Niebawem dobrnął językiem do pachwiny i namiętnie polizał to miejsce. Mama zajęczała wtedy seksownie i rozchyliła szeroko nogi. Sebastian jednak ominął cipkę i brnął językiem wyżej, by zająć się lizaniem zadbanego pępka. Po chwili przeniósł się na piersi. Bardzo długo lizał i macał swoją mamę, która z podniecenia dostała wypieków na skórze – zwłaszcza w okolicach cipki. Spod maski kobiety dobywało się głośne dyszenie.

       – Kaziu… Kaziu… – mruczała.

    Sebastian dłońmi brnąc po wewnętrznej stronie ud swojej matki i pieszcząc ją tam namiętnie, dotarł w końcu do rozpalonego krocza. Majtki przesiąknięte były lepkim śluzem, wydobywającym się obficie z maminej pochwy. Chwycił za ich gumkę i szybko zaczął je ściągać. Zapragnął niezwłocznie zająć się gorącą szczelinką. Chwilę przyglądał się nagiej, wygolonej i zadbanej pizdeczce. Przyłożył do niej twarz i przejechał językiem wzdłuż szczeliny, zlizując z niej słoną, lepką ciecz. Mama drgnęła i stęknęła seksownie, znów szeroko rozkładając nogi, by zrobić swemu kochankowi lepszy dostęp do swojej kobiecości. Sebastian zaczął się w nią powoli zagłębiać językiem, nosem co rusz trącając łechtaczkę i przyprawiając kobietę o konwulsje przyjemności. Dłonie wsunął pod jędrne pośladki mamy i macał je pieszczotliwie. Po chwili przerwał lizanie muszelki, bo zdawał sobie sprawę, że mamusi niewiele już brakuje do szczęścia. Odsunął głowę od łona i złapał kobietę za udo. Klęknął przed nią i uniósł jej nogę w górę. Zadbana, okryta materiałem cielistej, cienkiej pończoszki stópka znalazła się przed twarzą chłopaka. Polizał ją delikatnie, po czym umieścił ją w swych ustach. Delikatnie ssał i przygryzał paluszki, macając w tym czasie łydkę. Niebawem stęknął ciężko i zadrżał, gdyż coś przygniotło jego prącie. Spojrzał w dół i zobaczył, że mama drugą stopą masuje mu jajka. Zrobiło mu się tak dobrze… Z każdą sekundą robiło się jeszcze lepiej. Po chwili ugryzł stópkę mamusi i jęknął. Zacisnął powieki i siłą woli powstrzymując się przed wydawaniem odgłosów, szczytował. Sperma zalewała mu majtki, kiedy śliczna stópka masowała go po kroczu. Mimo, iż jadąc sobie na ręcznym Sebastian umiał przeciągać nadejście orgazmu niemal w nieskończoność, to w zetknięciu z prawdziwą kobietą nie mógł wytrzymać nawet kilku minut. Po wszystkim – czerwony na twarzy i zasapany – Sebastian odciągnął od swojego członka stopę mamy, gdyż kobieta nawet nie wiedziała, że już doprowadziła partnera do orgazmu i dalej – coraz mocniej – go masowała. Sebastianowi zrobiło się smutno, że zabawa skończyła się tak szybko, bo przecież w uknucie całej tej intrygi włożył niemało wysiłku i ryzyka, chciał więc w pełni wykorzystać zaistniałą sytuację. Patrząc jednak na swoją mamę – która leżała przed nim rozkraczona, miała na sobie same pończochy, z cipki lał jej się sok, a piersi falowały seksownie przy każdym jej ruchu – Sebastian poczuł, że zabawa wcale nie musi się jeszcze kończyć. Przecież jeden orgazm nie przesądza jeszcze o tym, że nie można mieć kolejnego. Fajfus Sebastiana znów robił się sztywny. Chłopak dotknął lekko cycka mamy i ścisnął go. Pała była już niemal w pełnym wzwodzie. Drugą dłonią przejechał po cipce kobiety. Teraz członek był już gotów do następnego boju. Sebastian zsunął spodnie oraz ospermione majtki i rzucił je na ziemię. Z gołą, sterczącą parówą pochylił się nad mamą i znów zaczął macać jej ciało. Kutas co chwilę ocierał się o nabrzmiałą i wołającą już o zaspokojenie cipeczkę. Młodzieniec położył się na swej mamusi i całował namiętnie jej szyję oraz ramiona. Dłońmi pieścił pośladki, a fają coraz mocniej ocierał się o matczyną cipę. Kobieta już prawie szczytowała, gdyż wiła się pod swoim synem i jęczała jak zarzynana świnka. Sebastian oderwał się więc od niej, chcąc jak najbardziej wydłużyć te cudowne chwile z mamą. Kobieta jednak podniosła się i złapała Sebastiana. Po omacku zaczęła ściągać z niego górę czarnego, obcisłego stroju. Następnie pozbyła się jego koszulki i masowała syna po nagim torsie.

       – Czuję, że wygoliłeś klatę – powiedziała namiętnie.

    No tak, Kazik przecież był na klacie zarośnięty jak jakiś zwierz, a Sebastian nie miał tam prawie żadnego owłosienia. Nie pomyślał wcześniej, że to także może go zdradzić, ale na szczęście dobrze się ułożyło. Po chwili mama złapała syna za pośladki i przyciągnęła jego krocze do swojego. Fiut znów zetknął się z cipką.

       – Rżnij mnie… – wyjęczała błagalnie mama.

    Sebastian nie mógł dłużej czekać. Bał się tylko, że mama może po rozmiarze penisa poznać, że nie pieprzy się z panem Kazikiem. On przecież miał dużo większą fujarę niż Sebastian. Po drugie nie chciał przecież zapłodnić matki. Przemknęła mu przez głowę analna myśl. Położył się koło mamy i odwrócił ją na bok – tyłem do siebie. Włożył fiuta pomiędzy jej pośladki i zaczął nim poruszać. Kobieta masowała się po czerwonej, niemal już szczytującej cipce. Sebastian złapał mamę za dłoń i odciągnął jej rękę od krocza, żeby kobieta nie doszła. Cipka po chwili ochłonęła i znów była gotowa na dłuższą zabawę. Sebastian, trzymając mamę za biodra, zaczął napierać członkiem na jej odbyt.

       – Ej! – powiedziała gniewnie kobieta. – W pupę nie będzie! Przecież wiesz, że nie lubię analu.

    Speszony Sebastian odsunął więc pałę od matczynej dupy i uklęknął przed kobietą. Ta obróciła się na plecy i znów rozkraczyła się przed synem. Chłopak położył się na niej i przylgnął fiutem do rozpalonej cipci. Po chwili ocierania i wzajemnego pieszczenia, kobieta rzekła:

       – Dobra, musimy chyba się pośpieszyć, bo nie wiem o której wróci mój syn…

    Wobec tych słów Sebastian złapał się za penisa i naprowadził go na szczelinkę mamy. Zaczął na nią napierać. Powolutku zagłębiał się w swej mamie, centymetr po centymetrze. Kiedy dobrnął do końca, obydwoje westchnęli i kobieta zaczęła poruszać biodrami. Sebastian niedługo również zaczął wykonywać ruchy miednicą. Lizał mamę po cyckach i dotykał jej intymnych miejsc. Ruchy obydwojga stawały się coraz szybsze… Sebastian uniósł tułów, żeby móc poobserwować skaczące piersi mamusi. Dłonie wsunął pod dupę kobiety i ściskał pośladki. Niedługo jego palce zaczęły lawirować w okolicach tylnej dziurki. Już niewiele dzieliło Sebastiana od finału dzisiejszego spotkania. Posuwał swoją mamusię szybciej i szybciej… Kobieta uniosła nogę i znów przystawiła ją do twarzy Sebastiana. Widocznie lubiła, kiedy ktoś lizał jej stopy. Sebastian też lubił to robić – zwłaszcza, jeśli do czynienia miał z taką czystą i zadbaną stópką, w dodatku okrytą nylonem. Nie trzeba więc go było o to dwa razy prosić. Oblizywał śliczną stópkę z wielką czułością – delikatnie acz namiętnie. Już był u szczytu wytrzymałości. Zagłębił się palcem w odbycie mamy i czekał, aż jego faja wytryśnie w cipeczce. W ostatniej chwili postanowił jednak wyskoczyć z pochwy swojej mamusi i spuścić się jej na brzuch. Palcem wciąż wiercił w gorącym tyłeczku, lecz drugą rękę wyjął spod dupki mamy, fiuta wysunął z cipki i chciał się za niego złapać. Nim jednak to zrobił, uprzedziła go mama. Chwyciła pałę swego synalka w dłoń i ścisnęła ją mocno. Sebastian mimowolnie wydał z siebie głośny i śmieszny jęk. Pierwsza fala spermy zalała cipcię kobiety, a także trochę dłoń, którą mama masowała się akurat po kroczu. Ona także już prawie szczytowała. W tym momencie jednak przerwała pieszczoty swej łechtaczki i zastygła z osłupienia. Sebastian bowiem znów jęknął, nieświadomy, że zdradza się głosem. Zdradziła go także wielkość kutasa. Kobieta szybko zerwała z twarzy maskę, a następnie opaskę zasłaniającą oczy i z niedowierzaniem przyjrzała się swemu partnerowi. Z przerażeniem stwierdziła, że to jej własny syn. Można sobie wyobrazić szok przeżyty przez kobietę, która nagle uświadamia sobie, że pieprzy się zupełnie z kimś innym, niż do tej pory myślała. W dodatku tym kimś jest jej własny syn! Z otwartymi ustami ścisnęła jeszcze mocniej faję Sebastiana i wykręciła ją. Chłopak wygiął się w tył, odchylił głowę i rżał jak koń. Orgazm jego był tak potężny, że do Sebastiana nie docierało, co się dzieje. Kobieta wciąż doiła kutasa swego syna. Kolejne salwy ciepłej spermy trafiały na jej rozpaloną łechtaczkę. To przepełniło miarę i doprowadziło do orgazmu również ją. Zamknęła oczy, ponownie złapała się za cipę i masowała ją z rozkoszą. Na tą chwilę zapomniała o całym zajściu i dała się unieść przeszywającej ją przyjemności. Sebastian złapał mamę za rączkę i wykonywał nią posuwiste ruchy na swoim kutasie. Niestety, orgazm jego oraz mamy niedługo się skończył i obydwoje musieli stawić czoła zaistniałej sytuacji. Sebastian osłupiały patrzył na zdenerwowaną twarz kobiety. Dopiero po chwili dotarło do niego, że matka nie ma maski ani opaski i o wszystkim już wie. Mimo, iż serce biło mu bardzo szybko – ze zmęczenia oraz z podniecenia – to teraz przyśpieszyło jeszcze bardziej. Rozpalona twarz chłopaka przybrała kolor jeszcze intensywniejszej purpury. Nie miał pojęcia, co zrobić i jak wybrnąć z trudnej sytuacji. Mama także nie wiedziała, jak ma się zachować. Była wściekła – to wiedziała, ale co miała zrobić swemu zwyrodniałemu synalkowi? Wypuściła z ręki jego kutasa i chwyciła chłopaka za włosy. Brutalnie go za nie pociągnęła i umieściła jego głowę na swej cipie. Wsadziła nos Sebastiana w spermę, którą zostawił na jej łonie – tak, jak kotu wkłada się nos w jego własny mocz, kiedy nasika w niepożądanym miejscu, aby oduczyć go zanieczyszczania. Sebastian zaczął zlizywać swoje nasienie z łechtaczki mamy – podświadomie czuł, że powinien po sobie posprzątać. Nie, żeby sprawiało mu to radość, bo było wręcz odwrotnie – niemal przyprawiło go to o wymioty, gdyż połykanie własnej spermy wcale nie jest niczym przyjemnym. Kiedy już oczyścił matczyną pizdę, kobieta odciągnęła – znów brutalnie za włosy – jego głowę od swojego łona.

       – Sebastian… – zaczęła niepewnie, choć słychać było w jej głosie gniew. Nic więcej jednak nie powiedziała, gdyż nie miała pomysłu na rozmowę z synem.

    Chłopak bąknął coś – sam nie wiedział co – po czym zażenowany, ze spuszczoną głową i wiszącym, oblepionym spermą frędzlem na wierzchu, podniósł swoje ubrania i opuścił pokój mamy.

    Wybiła ósma rano. Sebastian leżał w swoim łóżku, trzęsąc się trochę z zimna, a trochę ze strachu. Całą noc nie spał, jedynie kilka razy zapadał w krótki i płytki półsen. W głowie miał wciąż wydarzenia z poprzedniego wieczora. Bał się czekającej go rozmowy z mamą, bo przecież w końcu będzie musiał się z nią zobaczyć i rozmowa na pewno ich nie ominie. Matka na pewno jest tak wściekła, że nie będzie chciała go znać. Wyrzeknie się go. Sebastian będzie musiał się wyprowadzić i zerwać z matką wszelkie kontakty. Cholera, dlaczego musiało się tak stać? W pewnym momencie usłyszał, że mama opuściła swoją sypialnię. Zaczęła swą poranną krzątaninę po domu. Chłopak nie mógł zebrać się w sobie i wygrzebać się z pościeli, by stawić czoło matce. Przed dziewiątą usłyszał pukanie do swoich drzwi. Zamarł. To na pewno mama… Nie mógł wydobyć z siebie głosu, więc kobieta uchyliła drzwi i zajrzała przez szczelinę do pokoju syna. Po chwili otworzyła drzwi szerzej i wślizgnęła się do środka. O dziwo była niemal naga! O co tu chodziło? Jedyne rzeczy, które kobieta na sobie miała, to białe, seksowne majtki i stanik z tego samego kompletu. Bez słowa podeszła do łóżka syna i usiadła koło Sebastiana. Po chwili spytała:

       ? Co się stało z Kazikiem?

       – Podszyłem się pod niego – wydusił z siebie nieśmiałym tonem Sebastian.

       – Jak? Czemu? – kobieta była bardzo ciekawa. – Kiedy wczoraj zobaczyłam, że to nie on, tylko ty, to myślałam, że padnę z szoku.

    Sebastian opowiedział mamie, jak dwa dni wcześniej wrócił cichcem do domu i zobaczył, że kobieta uprawia seks. Opisał jej swoje podniecenie podczas oglądania tego przedstawienia i plan, który udało mu się obmyślić i wprowadzić w życie. Kiedy Sebastian widział, że mama wcale nie jest do niego wrogo nastawiona, poczuł nadzieję, że może jeszcze jakoś się uda ułożyć z nią relacje. Dlatego wszystko jej wyznał.

       – Jesteś samotnym, dojrzałym mężczyzną… – powiedziała kobieta. – Nie jestem na ciebie zła. Odsunęła kołdrę i rozkryła swego syna. Położyła dłoń na jego klacie i lekko go pogłaskała.

       – Dziękuję – wybełkotał Sebastian. – Przepraszam.

       – Ja też jestem samotną kobietą i rozumiem, jak to jest…

    Dłoń mamy zsunęła się z klaty na krocze syna i zaczęła głaskać jego jądra.

       – A tak w ogóle, to wczoraj było bardzo miło… – dodała wstydliwym głosem.

       – Mi też – odparł jeszcze bardziej nieśmiało Sebastian.

    Mama coraz intensywniej masowała krocze syna. Dziwiło ją trochę, że jego członek coś nie chce zesztywnieć pod wpływem tych pieszczot. Sebastian był bowiem tak speszony, że nie umiał nawet podniecić się myślą, że mama masuje mu prącie. Chciał, żeby cała ta sytuacja jak najszybciej się skończyła. Po prostu pragnął zostać sam na sam ze swoim wstydem. Po kilkunastu minutach masażu fiut jednak zaczął rosnąć. Mama uśmiechnęła się i popatrzyła z miłością na swego synka. Ten odwrócił głowę, by uniknąć jej spojrzenia. Niebawem fajka sterczała już, tworząc namiot ze spodenek od piżamy. Mama – wciąż się uśmiechając – podwinęła nogi i postawiła je na łóżku. Uniosła pupę i przesunęła się nią nad krocze Sebastiana. Przycisnęła tyłeczkiem ów powstały namiot i zaczęła poruszać dupką. Sebastian mimowolnie aż się wyginał z rozkoszy, ocierając się fiutem o matczyny tyłeczek. Kobieta z uśmiechem na ustach patrzyła w twarz synkowi, lecz ten wciąż unikał jej spojrzenia. Po chwili złapała Sebastiana za dłoń i umieściła ją na swojej piersi, dając chłopakowi do zrozumienia, że może sobie pomacać. Sebastian początkowo nieśmiało ściskał cycka mamy, lecz z czasem zaczął robić to coraz namiętniej. Po chwili przez majtki kobiety zaczęła przebijać się wilgoć. Wzięła wtedy swego syna za drugą rękę i umieściła ją na swym łonie. Sebastian zaczął pocierać cipkę przez materiał majtek. Było mu już tak dobrze, że nie wiedział, czy długo jeszcze wytrzyma. Mama wciąż masowała pupą jego prącie. Wsunął rękę do majtek kobiety – gdzie panowało już niezłe bagienko – i włożył jej palca do cipki. Zajęczała i wygięła się. Druga ręka łapczywie miętosiła pierś mamy przez materiał stanika. Ruchy palca w cipce stawały się coraz szybsze, chłopak zagłębiał się nim coraz głębiej, a niebawem dołączył do niego drugiego palca. W pewnym momencie Sebastian wygiął się cały, stęknął i mocno ścisnął maminego cycka. Jego twarz wykrzywiła się w dziwnym grymasie. Sperma zalewała mu spodenki od piżamy.

       – Mamusiu… – zajęczał. – Jejku, mamusiuuu…

    Kobieta uśmiechnęła się jeszcze szerzej i całym ciężarem przycisnęła tyłek do fiuta Sebastiana.

       – Ughhhh – zasyczał chłopak.

    Niebawem skończył i wypuścił cycka matki. Speszony popatrzył jej w końcu w oczy. Ruchy kobiety ustały i zeszła z krocza syna. Usiadła koło niego. Sebastian wciąż pieścił palcami wnętrze jej cipeczki. Ona, pojękując seksownie, to zaciskała nogi, to je rozluźniała. Wsunęła dłoń pod koszulę syna i delikatnie gładziła go po nagim torsie. Spojrzenie jej stawało się coraz bardziej rozmyte, jęki coraz intensywniejsze, wierciła się coraz mocniej… W końcu zacisnęła powieki, zawyła głośno i wbiła paznokcie w skórę Sebastiana. Ten zwolnił ruchy palca, by dać mamusi maksimum rozkoszy. Czuł, jak mięśnie jej cipki drżą. Kobieta rozchyliła lekko powieki i spojrzała nieobecnym wzrokiem na Sebastiana. Pochyliła się nad nim i zetknęła się wargami z ustami syna. Całowali się namiętnie, lecz krótko. Kiedy bowiem kobieta skończyła szczytować, oderwała się od Sebastiana, spojrzała na niego wymownym wzrokiem, odetchnęła z ulgą i rzekła, puszczając oko:

       – Możemy co jakiś czas pomagać sobie w taki sposób… Co ty na to, synek?

    Sebastian kiwnął potakująco głową. Mama uśmiechnęła się, a on odwzajemnił uśmiech. Wyjął rękę z jej majtek, a ona wstała i opuściła pokój Sebastiana. Chłopak, kiedy został sam, z zadowoleniem chwycił gumkę swoich spodenek od piżamy i odciągnął ją do góry. Podniósł głowę i spojrzał na swego ospermionego kutasa.

       – I widzisz? – rzekł do niego. – Mamy co ruchać przez całe wakacje i jeszcze dłużej… – uśmiechnął się zawadiacko, po czym zrelaksowany opadł na łóżko.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tar takus
  • Romantyczny wieczor

    Gdy tylko wybiła godzina dziewiętnasta, zadzwoniłam po taksówkę i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Praca skończona, lokal posprzątany, czas do domu, gdzie czeka cały mój świat. Kobieta którą poznałam około pięciu miesięcy temu. Anna była moją bratnią duszą, miłością mojego życia. Po pół godzinnej podróży wysiadłam z auta i ruszyłam w stronę drzwi. Wsunęłam klucz w zamek, przekręciłam po czym pchnęłam wchodząc. Po chwili byłam już w salonie. Od razu zauważyłam jej postać. leżała na kanapie czytając książkę.

    Podeszłam i przytuliłam się do niej, uśmiechnęła się po czym szybko pocałowała. Oddech mi przyspieszył. Zsunęła mi spodnie wraz z majtkami , po chwili znikł mi też stanik, pozostałam w cienkiej koszulce. Gdy zrozumiałam co dziewczyna ma na myśli, zaczęłam rozpinać guziki od Jej bluzki, ona pieściła moje piersi. Potem przeniosła dłonie na uda. Rozchyliła je i dotknęła mojego drżącego punktu, który czekał na jej zwinne palce. Umm, Ja to jednak mam szczęście!

    Ania objęła mnie ramionami i położyła swoje szczupłe, zwinne palce na mojej pupie. Poczułam jej długie, ostre paznokcie przez cienki materiał koszulki. Przysunęłam sie bliżej. W blasku księżyca zobaczyłam, jak nasze piersi ocierają sie o siebie bezwiednie. Uniosłam głowę i mój wzrok spotkał jej głębokie, błękitne, wpatrujące sie we mnie oczy. Przymknęła powieki i nasze usta zetknęły się. Na początku był to łagodny, kobiecy pocałunek. Słodki i czuły. Nagle poczułam, jak napiera na moje usta gorącym językiem. Chwyciła mnie za piersi i drżąc na całym ciele, zaczęła je masować.

    -Kotku? Wszystko w porządku?

    – Cicho? szzzz? wiem, nic nie mów, nic nie mów… – Nie potrafiłam się opanować. Zdjęłam ramiączko z jej stanika i zaczęłam całować piersi. Przesuwałam mokrym językiem po brodawkach, aby stały sie twardsze. Nie przerywając pieszczot naciągnęłam kołdrę na jej nagie ramiona.

    – Jeszcze! – krzyknęła. Odrzuciła głowę do tyłu i zamknęła oczy. Zwilżyła językiem wargi. – Proszę! – już niemal krzyczała. Chwyciłam jej dłoń i włożyłam ją między swoje uda. Znowu poczułam na skórze jej ostre paznokcie. Swoją rękę włożyłam między nogi swojej kobiety. Otworzyła szeroko oczy i przytuliła się do niej, delikatnie przesuwając ją wyżej. Pocałowała mnie w usta.

    Mocno i namiętnie. Drżałyśmy. Jestem pewna że nie z zimna. Zanurzyła palce w mojej pisi.

    – Wiedziałam – wyszeptała z satysfakcją – jesteś tak samo mokra jak ja! 

    Zaśmiałam się gotowa aby włożyć palce i sprawdzić, czy mówi prawdę. Jej wargi były ciepłe i mokre. Przesunęłam palcami parokrotnie w górę i w dół. Jęknęła. Uciszyłam ją kolejnym pocałunkiem. Naprawdę nie wiem, co mnie wtedy opętało. Ale nie chciałam tego przerywać? Rozebrałam nas i mimo chłodu odkryłam jej ciało, aby przyjrzeć mu sie w świetle księżyca. Było piękne. Przypominało hebanową rzeźbę. Ania miała długie, kształtne nogi i wąskie biodra, które teraz unosiła niecierpliwie. Malutkie gniazdko było rozchylone i lśniące. Różowa łechtaczka nabrzmiewała w oczekiwaniu na pieszczoty. Uklękłam i przytrzymując w dłoni pierś, dotknęłam nią jej rozwarcia, przesuwając twardą brodawkę po wysuniętej łechtaczce. Moja pierś między jej udami? niesamowite wrażenie! Po chwili głęboko wsunęła we mnie swoje palce, ja zaś dotykałam brodawką jej szparki.

    Wzięłam głęboki oddech, podniecając się zapachem jej perfum, i obsypałam pocałunkami rozchylone uda. Gdzieś nad sobą słyszałam ciche pojękiwanie. Ocierałam się policzkiem o miękką skórę jej nóg. Jej blade, nagie ciało pachniało przepięknie i było wyjątkowo ponętne. Przesunęłam językiem po wargach szczelinki, zatrzymując się dłużej. Ania w ekstazie szarpała moje włosy, a ja nie  przejmując się tym wtykałam język coraz głębiej, poruszając nim rytmicznie, tak jak to robi mężczyzna doprowadzając kobietę do szaleństwa. Czułam, że lada moment nastąpi u niej spełnienie.  Trwało to długą, rozkoszną chwilę. Kiedy już było po wszystkim, Ania wyczerpana opadła na łóżko, popatrzyła na mnie tak, jakby chciała zapytać, co teraz zamierzam. Bez słowa odrzuciłam kołdrę. Byłyśmy zbyt podniecone, aby odczuwać przejmujący chłód. Położyłam się obok niej.

    -Kocham Cię… -wyszeptałam tuląc się do niej ufnie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Palacz ~

    Nie wiem co myślę, oceńcie sami 🙂