Category: Uncategorized

  • Zakazana namietnosc Czesc I – Obsesja

    Pierwszy raz zobaczyłem ten intrygujący widok w wakacje, pewnego upalnego dnia na miejskim campingu w małej włoskiej miejscowości, leżącej nieopodal Triestu. Właściwie to nie planowaliśmy takiego urlopu, jakoś spontanicznie spakowaliśmy namiot  i karty kredytowe. Zadzwoniliśmy tylko przed samym wyjazdem do Wioli.

    – Cześć, właśnie jedziemy do Włoch.- powiedziała moja żona.

    -To fajnie a kiedy wracacie?- spytała Wiola.

    – Tak za 2 tygodnie. Tomek dostał w końcu ten urlop. Skończył ten cholerny projekt i możemy jechać.- odparła Monika.

    – A macie gdzieś zarezerwowany hotel?

    – Nie. Jedziemy w ciemno, gdzie nas samochód zawiezie tam wylądujemy- zaśmiała się Monika.

    – A zabierzecie mnie ze sobą- żartem zapytała Wiola.

    – Czemu nie! Spakuj sobie jakieś ciuchy, zabierz szczoteczkę do zębów i za godzinę jesteśmy u ciebie –odparła Monika.

    I tak po dwunastu godzinach podróży samochodem znaleźliśmy się we trójkę nad ciepłym Adriatykiem godzinę drogi od Triestu.

    40 stopniowy upał powodował, że około godziny 13 nikt nie był w stanie wytrzymać na plaży. My też chroniliśmy się w cieniu. Po obiedzie siadaliśmy na turystycznych fotelach i raczyliśmy się zimnym lokalnym czerwonym winem, które kupowaliśmy w pobliskiej winnicy za 2 euro. Prowadziliśmy rozmowy na różne tematy. Opowiadaliśmy anegdoty ze swojej pracy, historie z życia, czasem graliśmy w karty.

    Tego dnia Wiola usiadła na wprost mnie. Miała tego dnia na sobie luźną szeroką sukienkę w kolorowe kwiaty. Była dojrzałą kobietą w wieku 54 lat z lekką nadwagą, która jednak dodawała jej pewnego rodzaju szyku i dostojeństwa. Zawsze dobrze ubrana, i gustownie uczesana sprawiała, że zapominało się o jej wieku. Nawet podczas wakacji znajdowała czas na makijaż podkreślający jej tajemnicze oczy i zmysłowe usta.

    Kiedy tak siedzieliśmy i rozmawialiśmy, spojrzałem na nią. Opowiadała historię o swojej podróży do Paryża. Mój wzrok skierowałem na jej nogi. Kolana miała rozchylone, kwiecista sukienka zsunęła się do połowy ud, pod nią  nie miała bielizny. Ujrzałem jej nagie łono, lekko zacienione, tajemnicze miejsce, od którego nie mogłem oderwać oczu. Ciemne okulary pozwoliły mi sycić widokiem jej cipki  bez obawy, że zostanę przyłapany na przyglądaniu się jej. Wiola opowiadała, a ja patrzyłem. Trójkąt jej łona, cudowny skarb, ukryty pomiędzy bielą ud, odznaczał się i kusił mnie, tak jak diamenty kuszą poszukiwaczy. Upał spowodował, że jej włosy łonowe skręciły się w kępki ciemnych loków.  Pomiędzy nimi różowe wargi sromowe, lekko sfalowane, tak jak kurtyny w teatrze ukrywały przed widzem scenę  i zapowiadały cudowną feerię doznań. Trochę powyżej różowy guziczek łechtaczki wołał do mnie „pieść mnie!” W mojej głowie zaczęły kłębić się fantazje o tym jak dotykam ją, jak liżę jak kocham się z Wiolettą tu i teraz. Byłem podniecony. Bardziej dokładnie zacząłem się jej przyglądać. Erotyzm bił od niej jak blask  świecy. Nagle zacząłem zauważać dużo podniecających szczegółów jej wyglądzie i zachowaniu. Ciekawe, że wcześniej tego nie widziałem. Jej cienka sukienka okrywała pełne duże piersi, w miejscu gdzie miała sutki sukienka delikatnie odstawała. Głęboki dekolt odkrywał cudowny rowek pomiędzy piersiami. Jej głęboki ciepły głos  był przepełniony erotyzmem Opowiadając często oblizywała swoje pełne, umalowane różowym błyszczykiem usta. Czarne, błyszczące włosy, kontrastowały z jasną skórą. Zmysłowa i przepełniona erotyzmem kobieta, z którą chcę się kochać, istnieje tylko jeden problem. Wioletta jest matką mojej żony… 

    Od tamtego dnia inaczej już patrzyłem na Wiolettę. Dla mnie stała się obiektem pożądania, seksualną ziemią obiecaną, tą, którą musiałem zdobyć. Zacząłem szukać powodów i okazji, aby zbliżyć się do Wioli i aby pobyć z nią  często. Niby to przypadkiem starałem się otrzeć o  jej ciepłej aksamitne ciało, przytulić w ramach powitania, ale tak aby możliwie całym  swoim ciałem poczuć jej piersi, brzuch, uda na sobie. Aranżowałem spotkania rodzinne tak, aby zostawała w naszym domu na dłużej. Mogłem wtedy podziwiać jej ciało, ukryte w satynowe piżamy i długie obszerne koszule nocne.

    Pewnego wieczoru, kiedy Wiola przyjechała do nas w odwiedziny, Monika zaproponowała wspólne oglądanie koncertu Stinga. Otworzyłem butelkę pinota i zakomunikowałem, że Wiola zostaje u nas na noc. Wspólny wieczór upływał w miłej atmosferze, szybko minęła północ i Monika poszła do sypialni spać. W telewizji rozpoczął się nocny film, jakiś słaby kryminał, jednak nie chciało mi się spać więc zacząłem go oglądać, siedząc w wygodnym fotelu.

    Wiola, w tym czasie poszła się wykąpać. Przebrała w długą satynową koszulkę nocną, która przygotowała jej Monika. Zeszła powrotem do salonu i poprosiła o rozłożenie kanapy.

    -Tomku, jestem zmęczona, czy możesz rozłożyć mi spanie?

    – Jasne już się robi- zerwałem się z fotela i zacząłem ścielić jej łóżko.

    -Zacząłem oglądać film, czy nie będzie Ci przeszkadzać, że dokończę oglądać tutaj? Będę cichutko – zapytałem.

    – Nie. Spokojnie sobie oglądaj. Mam nadzieję że ja nie będę Ci przeszkadzać, bo zdarza mi się chrapać kiedy śpię.- zaśmiała się Wiola.

    – Jak zaczniesz chrapać to mam tutaj piórko, więc pomiziam Cię po nosie- zażartowałem.

    – To pewnie nic nie da, bo mam bardzo mocny sen. Dobranoc.- odparła i położyła się.

    – Dobranoc- odparłem.

    Film był nudny i po pół godzinie miałem go dość. Spojrzałem w stronę śpiącej Wioletty.

    Leżała na wznak, nogi miała podkulone. Była cała przykryta, kołdrą, jednak ręce miała na niej. W świetle telewizora jej błyszczące włosy mieniły się różnymi kolorami. Miała lekko uchylone usta. Oddychała równo i  miarowo. Głęboko spała.

    Przez chwilę zacząłem się zastanawiać, o czym może śnić, ale szybko, przestałem. Moje myśli zaczęły krążyć wokół widoku z wspólnych wakacji- jej cudownej cipki.

    Bardzo chciałem przypomnieć sobie na żywo ten widok. Jednak z obawy przed jej obudzeniem musiałem najpierw sprawdzić jak głęboko Wiola śpi i jak daleko mogę się posunąć.

    Cicho przysunąłem swój fotek do kanapy tak, aby być możliwie jak najbliżej jej.

    Siedząc na fotelu położyłem swoją rękę w okolicy jej głowy i delikatnie dotknąłem jej włosów. Gdyby się obudziła to wyglądałem tak jakbym się rozciągnął na fotelu i przez przypadek dotknąłem jej. Nie obudziła się. Zacząłem delikatnie głaskać jej włosy, zsuwając dłoń w kierunku jej ucha i szyi. Poczułem ciepło jej aksamitnej skóry. Uważnie wsłuchiwałem się w rytm jej oddechu. W napięciu wypatrywałem jakiegokolwiek znaku, że się budzi. Nic. Przez chwilę trzymałem dłoń na jej szyi, a następnie odważyłem się delikatnie przesunąć ją w kierunku brody i samymi opuszkami dotknąłem jej dolnej wargi. Nadal jej oddech był głęboki i równy. Delikatnie wsunąłem swój palec do jej ust. Najpierw przesunąłem opuszek po dolnych zębach a następnie wsunąłem głębiej i dotknąłem jej języka.

    Był wilgotny i miękki, skóra zaś szorstka i bardzo ciepła. Pomyślałem jak cudownie by było, aby ten język pieścił mój język.  Delikatnie przesunąłem palec i dotknąłem wewnętrznej strony ust. Była miękka i bardzo wilgotna.

    -Cudownie by było móc wsunąć tam swojego członka- pomyślałem

    Wysunąłem swoje palce z jej ust i zachęcony tym, że Wiola się nie budzi delikatnie odsunąłem kołdrę z jej piersi. W świetle telewizora ujrzałem, jak ukryte pod koszulką, jej piersi równo to podnosiły się to opadały w rytm oddechu. Delikatnie odpiąłem dwa górne guziczki i odchyliłem na bok koszulkę. Delikatnie i powoli wsunąłem pod materiał całą dłoń i opuściłem na jej lewą pierś. Poczułem miękkość i owal w swojej dłoni, pomiędzy palcami wyczułem jej sutek, który delikatnie zaczął twardnieć pod wpływem mojego dotyku. Drugą  ręką odpiąłem  pozostałe dwa guziczki od koszulki i delikatnie wyjąłem jej lewą pierś na zewnątrz. Była cudowna, duża i ciężka. Sutek otoczony niezbyt dużą ciemna obwódką nabrał już twardości i sterczał zadziornie. Cały czas mocno uważałem na Wiolę czy się nie budzi. Spała mocno. Delikatnie wyjąłem jej drugą pierś na wierzch.  Teraz mogłem w całej okazałości podziwiać jej dwie wspaniałe piersi. Rozlewały się tworząc idealne kule. Powoli nachyliłem się nad drugą z nich i dotknąłem swoim językiem drugi, jeszcze miękki sutek. Końcówką języka delikatnie, aby jej nie obudzić zacząłem go lizać, poczułem, że podobnie i ten zaczyna nabrzmiewać i twardnieć. Najdelikatniej jak tylko umiałem ująłem go zębami.

    Stwardniał jeszcze bardziej. W tej chwili oddech Wioli przestał być głęboki i równy. Przestraszony szybko puściłem sutek i wróciłem na fotel. Zostawiłem jednak ją z obnażonymi piersiami na wierzchu. Patrzyłem na nie. Były wspaniałe. Wiola przez sen podrapała się po szyi i za chwilę jej oddech znów się wyrównał. Odczekałem jeszcze chwilę patrząc na jej piersi i zacząłem wsuwać swoją rękę pod jej kołdrę, przesuwając powoli w dół, po jej dość dużym brzuchy swoją dłoń, czułem ciepło i miękkość jej ciała. Zatrzymałem swoją dłoń na jej podbrzuszu i delikatnie pacami zacząłem podciągać koszulkę. Chciałem poczuć jej skórę. Ponieważ koszulka była dość długa, chwile to trwało, zwłaszcza, że cały czas musiałem uważać, aby jej nie obudzić jakimś niewłaściwym ruchem. Nagle poczułem między palcami koronkę, która oznaczał, że za chwilę dotknę jej bezpośrednio. Dotyk jej skóry sprawił, że moje podniecenie jeszcze bardziej wzrosło. Przesunąłem swoją dłoń po jej brzuchu , napawając się dotykiem i ciepłem Wioli. Wpatrując się w jej obnażone piersi wsunąłem swoją dłoń jeszcze głębiej. Pod palcami poczułem koronkę z jej majtek. Aby mieć pewność, że się nie obudzi położyłem całą dłoń na jej kroczu, Objąłem całą dłoniom jej łono i trzymałem bez ruchu. Ponieważ jej oddech nadal był równy i miarowy postanowiłem działać dalej. Cofnąłem rękę i  zwiększając nacisk na jej ciało wsunąłem swoje pale pod jej majtki. Spodziewałem się poczuć kłębki włosów łonowych, takich jak zapamiętałem z tamtych wakacji. Jednak tym razem poczułem pod palcami króciutko przystrzyżoną szczoteczkę, która przyjemnie kuła mnie w opuszki, kiedy próbowałem wycofać swoją dłoń. Następnie wyczułem delikatne fałdy jej warg sromowych. Dwoma palcami je rozsunąłem i delikatnie zacząłem wsuwać swój środkowy palec pomiędzy jej wargi, szukając opuszkiem łechtaczki. Kiedy wyczułem jej guziczek, najpierw bardzo delikatnie a następnie trochę mocnej zacząłem naciskać na niego. Jej ciało zaczęło nieświadomie odpowiadać na moją stymulację. Łechtaczka to twardniała to miękła pod wpływem mojego nacisku. Poczułem jak okolice jej sromu zaczynają wilgotnieć. Na chwilę przesunąłem swój palec z łechtaczki, aby sprawdzić czy będzie mi już łatwiej  wsunąć swój palec do jej pochwy. Poczułem wilgoć, ale jeszcze wargi sromowe nie chciały mnie wpuścić do jaskini rozkoszy. Cofnąłem palec na łechtaczkę i delikatnie zacząłem ją masować . Góra dół, góra, dół. Wsłuchując się w oddech Wioli, zacząłem się zastanawiać, co teraz może jej się śnić. Może seks ze mną?- pomyślałem.

    Po chwili poczułem pomiędzy palcami, że jej cipka jest cała mokra. Podnieca mnie smak i zapach soku miłości. Wsunąłem swój palec w Wiolę tak głęboko jak mogłem, zrobiłem to jednak bardzo powoli i delikatnie, aby jej nie obudzić. Była głęboka i ciasna. Wilgotna i delikatna. Poczułem jak jej wnętrze zaciska się wokoło mojego palca tak jak by wołało: Zostań !. Już cię nie wypuszczę.

    Wysunąłem delikatnie palec i wsunąłem dłoń jeszcze niżej, kierując ją w kierunku jej odbytu.

    Wilgotnym palcem wymacałem mocno zaciśnięty mięsień zwieracza. Delikatnie , okrężnymi ruchami zacząłem go masować. Poczułem jak się rozluźnia. Wtedy najdelikatniej jak mogłem wsunąłem, wilgotny od jej soków. palce w jej pupę. Zwieracz zacisnął się wokoło palca. Pomyślałem, że jak by się teraz obudziła to jestem w pułapce. Raczej nie wytłumaczę jej, że mój palec w jej pupie to przypadek. Uśmiechnąłem się do swojej myśli. Trzymając palec środkowy w jej pupie wsunąłem kciuk w jej cipkę i zacząłem masować jej wnętrze tak abym czuł oba palce ja ruszają się w jej wnętrzu. Masowałem ją od wewnątrz jeszcze przez chwilę i delikatnie wysunąłem, swoje palce z niej a, potem dłoń spod kołdry. Wiedziałem, że nie mogę  teraz przerwać, że  muszę iść dalej, że może nigdy już się taka okazja może nie trafić. Wstałem z fotela i przyklęknąłem przed łóżkiem. Ostrożnie podsunąłem kołdrę do góry. Przed moimi oczami ujrzałem w migoczącym świetle telewizora jej rozwarte podkulone nogi i krocze okryte czarnymi jedwabnymi majtkami. Na majtkach odznaczała się wilgotna plama , przesiąknięta jej sokami od wewnątrz.. Nie byłem w stanie zdjąć jej majtek, tak, aby tego nie poczuła i się nie obudziła, więc  delikatnie zsunąłem je na jedną stronę odkrywając jaj cipkę w całej krasie. Tak jak poczułem dłonią, jej włosy łonowe były króciutko przycięte w trójkącik skierowany ku dołowi. Wyglądał jak drogowskaz . Tam się kieruj – zdawał się mówić. Poniżej wyłaniały się sfalowane wargi, wilgotne od mojej zabawy. Dwoma palcami rozchyliłem je i zobaczyłem nabrzmiałą łechtaczkę, tę, która tak cudownie reagowała na mój dotyk. Ostrożnie nachyliłem i przekręciłem głowę tak, aby miał jej wargi równolegle do swoich ust. Delikatnie musnąłem je i pocałowałem tak jakbym całował Wiole w usta. Poczułem cudowny zapach, mydła, płynu do higieny intymnej i wydzieliny z pochwy. Pocałowałem jeszcze raz tym razem wsuwając język pomiędzy wargi. Poczułem pod językiem łechtaczkę, wyprostowałem głowę i delikatnie końcówką języka zacząłem pieścić jej guziczek. Smakowała cudownie. Wiedziałem, że im dłużej będę przeciągał moją zabawę tym większe ryzyko że Wiola się obudzi. Postanowiłem zakończyć spełnieniem w niej. Podniosłem się i oparłem kolanami o brzeg łóżka. Następnie opierając o oparcie kanapy delikatnie wsunąłem pomiędzy jej uda, jedną ręką rozpiąłem rozporek i wyjąłem członka, który był nabrzmiały. Byłem tak bardzo podniecony, że czułem, że wystarczy podmuch wiatru abym miał orgazm. Skierowałem go w kierunku jej łona, powoli, bardzo ostrożnie zniżałem się aż do momentu, kiedy końcówka penisa dotknęła jej warg sromowych. Na chwilę się zatrzymałem, bo byłem na granicy ekstazy. Jednak jej wargi się rozchyliły w objęły końcówkę penisa, w taki sposób jak by chciały go wciągnąć w jej pochwę. Delikatnym pchnięciem wszedłem w nią. To, co czułem na swoim palcu poczułem na swoim członku. Jej ciasnotę, delikatność, wilgoć. Wszedłem do samego końca, cały czas uważając czy Wiola się nie obudzi. To napięcie potęgowało podniecenie. Wiedziałem, że już dłużej nie wytrzymam i nagle poczułem jak targa mną spazm rozkoszy a ja eksploduję w jej wnętrzu, za ułamek sekundy kolejny spazm rozkoszy przeszedł przez moje ciało i kolejny i kolejny. To trwało przez kilkanaście niesamowitych sekund. Nigdy wcześniej i nigdy później nie miałem tak wspaniałego orgazmu. Nie mogłem krzyczeć z rozkoszy, a chciałem. Nie mogłem przycisnąć się mocno do niej a chciałem. Musiałem trwać w bezruchu, w ciszy tak, aby jej nie obudzić. Czułem jak moja sperma zalewa każdy zakamarek jej pochwy, jak miesza się z jej sokami. Czułem jak ta mieszanina zaczyna wypływać z niej. Marzyłem, aby ta chwila, kiedy jestem w niej trwała i trwała. Nie chciałem z niej wychodzić. Czułem jak jej pochwa zaciska się na członku. Wioletta spała. Było cudownie, jednak wiedziałem, że musze z niej wyjść, ostrożnie zacząłem wysuwać swojego członka z jej pochwy, jednak za chwilę znowu go delikatnie wsunąłem. Jeżeli miałbym umrzeć to chciałbym, aby była to właśnie ta chwila – pomyślałem. Chwilę postałem w niej bez ruchu. Jednak po chwili wysunąłem się cały z niej. Zobaczyłem jak wypływa z niej mlecznobiały płyn, delikatnie spływa na jej pośladki i łóżko. Byłem spełniony. Ona spała. Już miałem wstać, kiedy poczułem jak jej dłoń chwyta delikatnie moją dłoń……cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    TGoya

    prawa autorskie zastrzeżone tgoya

  • Zakazana Namietnosc cz. III Smak rozkoszy

    Wydarzenia z poprzedniej nocy wydały mi się nierealne, baśniowe, takie fikcyjne. Jednak zapach i delikatny smak łez anioła na mojej skórze potwierdzał, że naprawdę kochałem się z teściową. Uczucie podniecenia mieszało się z lękiem, ekscytacja z niepewnością.

     „Jak mam dziś spojrzeć na Wiolę, jak z nią rozmawiać…?” – myślałem

    Każdy centymetr mojego ciała drżał na myśl o wczorajszej przygodzie. Emocje, jakich nie czułem nigdy wcześniej nie czułem, sprawiały, że nie byłem w stanie skupić się na niczym innym jak tylko na rozmyślaniu kiedy i gdzie znowu posiądę swoją nową kobietę.

    Ranek upłynął leniwie. Moja żona wraz z swoja mamą dość wcześnie wstały, zjadły szybkie śniadanie i gdzieś pojechały. Ponieważ zostałem sam, nie spieszyłem się z wstaniem z łóżka. Około godziny południa postanowiłem wstać. Idąc do kuchni przeszedłem obok sypialni Wioli. Stanąłem przed drzwiami i przez chwilę znieruchomiałem. Następnie pociągnąłem za klamkę i wszedłem do pustego pokoju. Na rozgrzebanym łóżku zobaczyłem jej koszulę nocną. Tę samą, którą wczorajszej nocy odkrywała przede mną cudowne ciało teściowej. Obok łóżka na podłodze leżały jej majtki. Schyliłem się i je uniosłem ku swojej twarzy. Chciałem poczuć jej intymny zapach. Były wciąż wilgotne i wciąż nią pachniały.

    Schowałem je pośpiesznie do kieszeni swojego szlafroka i wyszedłem. Czułem się jak zdobywca, który na znak swojego triumfu zagarnia złote runo.

     

    Dziewczyny wróciły około południa bardzo rozbawione. Opowiadały o tym, co robiły i kogo spotkały. Uzupełniając się nawzajem trajkotały jak najęte. Z boku wyglądały najlepsze przyjaciółki. Było to trochę dziwne, bo wcześniej nie zachowywały się w ten sposób. Stosunki miedzy nimi były raczej dobre, zawsze do siebie dzwoniły i długo rozmawiały, ale nigdy nie były koleżankami. Dziś wyglądały jak siostry i zachowywały się jak siostry.

     – Pokażemy Ci co sobie pokupowałyśmy: – powiedziała Monika.

    – Zrobimy show – dodała Wiola i poszły do drugiego pokoju. Siedząc w salonie nie widziałem ich ale zobaczyłem ich cień który padał poprzez uchylone drzwi na przeciwległą. Zobaczyłem jak zdejmują z siebie ubrania i jak ubierają się ponownie. Słyszałem jak się śmieją i gadają. Widziałem cienie dwóch nagich kobiet, które pragnąłem mieć. Patrząc na kształty moich kobiet zacząłem fantazjować o wspólnym seksie. Za chwilę wyszły ubrane w takie same jedwabne bluzki w kolorze jaśminu i lniane  długie spodnie.

    – Jak Ci się podobamy? – spytała Monika z uśmiechem na twarzy.

    – Jesteście piękne i zmysłowe – odparłem.

    – Jak bardzo piękne?- dopytywała Monika

    – Tak piękne, że najchętniej zamurował bym obie w wieży i trzymał tylko dla siebie- odpowiedziałem ze śmiechem.

    – A jak bardzo zmysłowe?- dalej pytała Monika

    – Tak zmysłowe, że zamurował bym się tam z Wam abym mógł się w Wami kochać cały czas- odparłem już dość poważnie.

    Monika parsknęła śmiechem, a Wiola spojrzała na mnie tajemniczo i zapytała:

    – Obie na raz czy pojedynczo?

    – Hmm, i obie na raz i każdą z osobna- odparłem – ale ważne że były byście tylko moje. To mówiąc wstałem i objąłem je. Obie jak na zawołanie pocałowały mnie w policzek.

    – Nasz rycerz – powiedziała Wioletta.

    – Pan i władca- dodała Monika śmiejąc się.

     

    Wieczór miał nam minąć równie sielankowo. Monika zaprosiła kilkoro naszych znajomych na kolację, a Wiola zaproponowała, że ją pomoże przygotować. Bardzo mnie to ucieszyło, po pierwsze odciąży mnie trochę, a po drugie świetnie gotowała. Przygotowania poszły dość sprawnie i około 19 zaczęli schodzić się goście. Impreza dość szybo się rozkręciła  za sprawą dobrego jazzu, dużej ilości wina jak i smacznych przekąsek. Gdy Monika zabawiała gości opowieściami z ostatniej naszej podróży, ja postanowiłem wejść do kuchni, aby pomóc Wioli w kuchni. Stała przy stole i mieszała żółty krem w szklanej misce.

    – Co robisz? – spytałem

    – Chodź i spróbuj- odparła.

    Podszedłem do niej bliżej. Wiola starła z brzegu miski odrobinę kremu swoim palcem i wsadziła mi go do ust. Poczułem gęsty, ciepły, bardzo słodki i waniliowy smak kremu.

    – Smakuję- spytała.

    – Bardzo – odarłem, – Dostanę jeszcze? – spytałem.

    Wiola ponownie zanurzył palec w kremie i ponownie wsadziła mi go do ust. Tym razem delikatnie zagryzłem zębami jej palec, zatrzymując go w swoich ustach.

    Uśmiechnęła się. Puściłem jej dłoń. Wiola odwróciła się bokiem i zaczęła dalej mieszać krem.

    Patrzyłem jak przy każdym jej ruchu delikatnie falują jej piersi, jak prawie niezauważalnie falują jaj biodra i pupa. Z drugiego pokoju dobiegały głośnie śmiechy i muzyka. Patrzyłem jeszcze przez chwilę bez ruchu, chęć kochania się z nią narastał z każdą chwilą

    Nie patrzyła na mnie, ale czuła, o czym myślę. Uśmiechała się tak jak wczoraj wieczorem.

    Pomału położyłem swoją dłoń na jej pośladku i zacząłem gładzić jej pupę i udo. Wiola zwolniła trochę, jednak nie przerwała mieszania. Przesunąłem dłoń niżej, tak, aby móc wsunąć ją pod jej spódnice. Znowu poczułem dotyk jej skóry, który mnie zelektryzował. Powoli przesuwałem dłoń po jej udzie kierując ją ku pośladkom. Delikatnie pieściłem jej krągłą  pupę. Całą dłoniom masowałem krągłości, co chwila mocniej chwytałem palcami pośladek.

    Wiola przymykała oczy, ale nie przestawał pracować. Wsunąłem swoją dłoń pomiędzy jej uda i przez majtki masowałem jej rowek i cipkę. Biodra Wioli zaczęły pomału kołysać się do przodu i do tyłu.

    Czułem znowu bardzo moce podniecenie, które potęgowało uczucie ryzyka. Ryzyka, że ktoś z nagle wejdzie do kuchni i przyłapie nas. Co prawda stałem tyłem do wejścia i zasłaniałem sobą swoją dłoń pieszczącą tyłek teściowej, ale zawsze strach pozostawał.

    Wioletta też czuła rosnące podniecenie, jej ruchy biodrami stawały się coraz mocniejsze i szybsze. Stanąłem za nią i drugą rękę wsunąłem pod spódnice. Obiema dłońmi zsunąłem jej majtki do połowu ud. Delikatnie wypięła się w moja stronę i zwiększyła rozkrok, w jaki stała. Przywarłem do niej swoimi biodrami. Jedną ręką trzymałem na jej udzie, drugą wyjąłem z jej rąk drewnianą pałkę, którą mieszała krem. Przysunąłem jej do ust i szepnąłem do jej ucha:

    – Liż.

    Wiola bez sprzeciwu zaczęła wylizywać pałkę. Pałka miała główkę o średnicy około 6 cm i była długa na około 30 cm. Końcówką języka zlizywała waniliowy krem, oblizując się przy tym zmysłowo. Cały czas delikatnie ocierała się swoim zadem o moje krocze.

    Kiedy zlizała z grubsza krem, odsunąłem się od niej i uklęknąłem za nią. Delikatnie wsunąłem między jej nogi wylizaną przed chwilą pałkę i dotknąłem główką pałki jej warg sromowych. Delikatnie cofnęła się i szepnęła: – Zimne. Dotknąłem jeszcze raz. Tym razem się nie cofnęła. Delikatnie i pomału wsunąłem pałkę w jej cipkę. Pałka była mokra i tłusta, weszła w Wiolę nie sprawiając jej bólu pomimo tego, że nie był jeszcze wilgotna wewnątrz.. Teściowa mruczała z rozkoszy, kiedy wsunąłem w nią pałkę. Nagle usłyszeliśmy głos Moniki:

    – Tomasz! Gdzie jesteś? Wina zaczyna nam brakować.

    – Już niosę- zawołałem wstając. Jednak pałki nie wyjąłem z cipki mamy.

    – Masz tak na mnie czekać- szelmowsko szepnąłem jej do ucha. – Zaraz wrócę i dalej będę pomagał Ci przy deserze.

    – Będę czekała- odpowiedziała grzecznie. Jednak uśmiech na jej twarzy był bardzo  niegrzeczny.

    – O tutaj jesteście- weszła do kuchni Monika w chwili, kiedy otwierałem kolejne wino.- Kiedy będziecie mogli dołączyć do reszty, bo nam was brakuje?

    – Jeszcze z 15-20 minut- odpowiedziała Wiola i wskazała na miskę, w której jeszcze przed chwilą była pałka.

    – Dokończymy tylko z Tomkiem ten krem brulee na deser i zostanie tylko zabawa.

    – Dobrze, tylko pośpieszcie się proszę- odparła Monia.

    – Naleję nam tutaj i idę nalać naszym gościom – powiedziałem, tak trochę do Moniki trochę do Wioli. Nalałem dwa kieliszki, dla mnie i Wioli. Monice dolałem do jej pustego kieliszka, który trzymała w dłoni i wyszedłem do gości.

    Wróciłem po chwili. Monika jeszcze o czymś rozmawiała z mamą. Nagle Wiola zapytała patrząc się prosto w moje oczy:

     -Moniko a macie pałkę do ucierania kremu?

    – Gdzieś jest. Poszukaj w dolnej szufladzie. Tam ją ostatnio widziałam.

    – „Niegrzeczna dziewczynka”- pomyślałem – „lubi niebezpieczne gierki, to się zabawmy”.

    – Ja  poszukam, bo chyba wiem gdzie schowałem – odparłem również patrząc Wioli prosto w oczy.

    -Idź do gości, a my za chwilę dołączymy- dodałem.

    – Dobrze, tylko już nie sprzątajcie, rano to zrobimy- odpowiedziała Monika i wyszła z kuchni.

    Stałem jeszcze przez chwilę i podszedłem bliżej Wioli. Bez słowa wsunąłem rękę między jej nogi, gdzie poczułem wystający z jej cipki trzonek pałki. Przyklęknąłem przed nią i z ręką pod jej spódnicą zacząłem wysuwać i wsuwać pałkę w jej kroczę. Każdy mój ruch sprawiał, że Wiola coraz szybciej i głębiej oddychała, co jakiś czas cichutko jęknęła. Objęła dłońmi swoje piersi ukryte pod bluzką i zaczęła je ściskać. Moje ruchy stawały się coraz szybsze i głębsze, tak jak i oddech mamy. Drugą ręką uniosłem spódnice, chciałem patrzyć na jej cipkę. Ujrzałem majtki opuszczone do wysokości kolan, zaczerwienioną i delikatnie ubrudzoną resztkami kremu cipkę z pałką wewnątrz. Przychyliłem się i zacząłem wylizywać krem. Nie przestawałem wsuwać i wysuwać pałkę z teściowej. Jęczała coraz głośniej. Zacząłem się martwić, że ktoś ją usłyszy, ale smak jej był cudowny. Jej łechtaczka wyraźnie pragnęła moich pieszczot, bo nabrzmiała do granic możliwości. Nagle poczułem jak jej ciało zaczyna sztywnieć, jedną rękę wsuwa w moje włosy i zaciska mocno palce dociskając moją głowę do swojego łona. Z jej ust wydobył się jęk tłumiony obawą przed zdemaskowaniem. Coraz szybciej i szybciej poruszałem pałką. Spazm rozkoszy targnął jej ciałem znienacka. Przygryzła  mocno wargi, aby nie krzyczeć z rozkoszy. Tak spięta stała przez chwilę, po czym poczułem jak rozluźnia się. Otworzyła oczy, miała rozmarzone spojrzenie, wiedziałem, że przed chwilą było jej dobrze, bardzo dobrze. Wstałem i wysunąłem z niej pałkę. Wyjęła mi ją z dłoni i wsadziła do miski z kremem.

    – Brakuje jeszcze jednego składnika- szepnęła i tym razem ona uklęknęła przede mną.

    Bez słowa rozpięła rozporek i wysunęła mojego członka na zewnątrz.

    Byłem podniecony, więc i mój penis był we wzwodzie.

    Wiola delikatnie ujęła go w swoje ciepłe aksamitne dłonie i delikatnie masując wsunęła sobie do ust. Najpierw pomału i płytko, ustami pieściła końcówkę, potem lizała wiązadełko koniuszkiem języka, po chwili całym językiem masowała mój członek od nasady aż do końcówki. Na koniec zaczęła coraz szybciej i mocniej wsuwać sobie go do ust aż do końca. Poczułem, że mój członek wsuwa się aż do jej gardła. Była mistrzynią, bo pomimo głębokiej penetracji nie miała odruchów wymiotnych. – Musiała kiedyś dużo ćwiczyć- pomyślałem.

    Było wspaniale, ssała i lizała na przemian. Czułem, że za chwilę dojdę. Moje podniecenie rosło, a orgazm zbliżał się z każdym jej ruchem, nagle wytrysnąłem, akurat w chwili, kiedy miała mnie głęboko. Chwyciłem jej głową oburącz i przycisnąłem do swojego łona, kolejny spazm i kolejny wytrysk nie był już tak głęboki. Wiola cofnęła delikatnie głowę, tak, aby obejmować swoimi ustami mój żołądź i aby sperma została w jej ustach. Nie przestawała jednak poruszać głową. Trzeci spazm był już delikatny i wytrysk też już niewielki. Wiola znieruchomiała, wyjęła mojego penisa ze swoich ust i klęcząc patrzyła mi prosto w oczy.

    Z kącików jej ust zaczęła wypływać moja sperma. Wiola wstała i dłonią zebrała wszystko, co jej wypłynęło z ust, po czym delikatnie strząsnęła to do miski z kremem.

    – Teraz już mamy wszystkie składniki- odparła z uśmiechem.

    Po czym rozmieszała pałką deser…

     

    Nie wiedząc czemu byłem jedyną osobą na imprezie która nie jadła deseru. Nawet Wioletta z tajemniczym uśmiechem degustowała krem. Jednak ani razu nie spojrzała w moją stronę. Patrzyła gdzieś daleko i tajemniczo się uśmiechała przy każdej łyżeczce deseru. …cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    TGoya

    Prawa autorskie zastrzeżone TGoya

  • Zakazana Namietnosc cz. IV Trojkat bermudzki

    Nieznajoma dziewczyna o blond włosach, błękitnych oczach ukrytych za dużymi okularami w czarnej oprawce, tajemniczo uśmiechała się do mnie. Stała blisko, zbyt blisko mnie. Zdezorientowany i lekko speszony ,rozejrzałem się dookoła. Kwiecista i słoneczna łąka falowała wraz z każdym podmuchem wiatru. Staliśmy sami pośrodku bezmiaru przestrzeni. Zupełnie nie miałem pojęcia gdzie jestem, jak się tutaj znalazłem i kim jest owa nieznajoma dziewczyna. Ona przysunęła się jeszcze bliżej, właściwe to oparła się o moje ciało. Poczułem przyjemny zapach jej perfum i ciepło jej ciała. Spojrzała mi dwuznacznie w oczy , po czym pomału zsunęła się i uklęknęła przede mną. Spojrzałem w dół i zobaczyłem jak sięga do mojego rozporka, rozpina go i wyciąga mojego penisa. Delikatnie i powoli zaczęła poruszać go w swoich ciepłych i miękkich dłoniach. Zaczął rosnąć i twardnieć. Tajemnicza dziewczyna spojrzała mi w oczy po czym nachyliła się i musnęła swoimi ustami końcówkę mojego członka. Przez moje ciało przebiegł dreszcz podniecenia.

    Sytuacja była dziwna ale bardzo ekscytująca. Kiedy byłem nastolatkiem miałem podobne fantazje. Tajemnicze miejsce, nieznajoma dziewczyna i namiętny sex. Teraz ta fantazja się działa.

    Usta dziewczyny objęły najpierw końcówkę penisa. Poczułem jak jej język zaczął masować żołądź. Przesunąłem swoje biodra do przodu, aby głębiej zanurzyć się w jej ustach.

    Nie cofnęła głowy. Wręcz przeciwnie, wsunęła mojego penisa do końca. Rozkoszowałem się tą chwilą. Dziewczyna chwilę pozostała bez ruchu, po czym  pomału lecz stanowczo zaczęła wysuwać sobie z ust penis i kiedy już miała tylko żołądź znowu wsunęła go głęboko. Zaczęła powtarzać te ruchy coraz szybciej, ale bardzo dokładnie. Tak jakby chciała aby żadna komórka członka nie została pominięta w pieszczotach. Było mi wspaniale. Moje podniecenie rosło i rosło i….nagle coś mi kazało otworzyć oczy.

    Kiedy to zrobiłem znalazłem się w ciemnej sypialni, we własnym łóżku. Zrozumiałem że nieznajoma dziewczyna była tylko moim marzeniem sennym. Jednak coś dziwnego działo się ze mną. Pomimo tego że już nie śniłem, czułem że ktoś pieści dalej mojego penisa. W pierwszej chwili pomyślałem że to moja żona zabawia się mną. Robiła to już nie raz. Odwróciłem głowę w stronę gdzie zasypiała Monika. Oczy przywykły do panującej ciemności .Zobaczyłem jednak że moja żona leży tam gdzie zasypiała wieczorem. Dostrzegłem odkrytą jej nogę i kawałek pośladka. Leżała na brzuchu. Spała, oddychając równomiernie…

    -O co chodzi?- pomyślałem.

    Odwróciłem głowę w drugą stronę. Ujrzałem klęczącą przy naszym łóżku postać, która oralnie bawiła się moim członkiem. Od razu ją rozpoznałem. Tajemniczą postacią była Wioletta.

    -No, kurwa, ale jazda- pomyślałem.– Teściowa ssie mi członka, a obok śpi żona. Lubi mocne wrażenia tak jak ja ,to już wiem, ale to jest bardzo ryzykowne…. Podoba mi się! Zatem bawmy się w jej grę.-postanowiłem.

    Przyjrzałem się Wioli dokładniej. Klęczała przy łóżku ubrana w czarny satynowy gorset, satynowe czarne majtki oraz czarne nylonowe pończochy, podtrzymywane przez koronkowy pas do pończoch. Zasznurowany mocno gorset uwydatniał jej duże, pełne piersi, podkreślał krągłość bioder i pupy oraz ukrywał nadmiar ciała na brzuchu. Czarne majtki pięknie opinały jej dużą pupę oraz kontrastowały z bielą jej ud, odkrywanych ponad nylonowymi pończochami. Wyglądała bardzo atrakcyjnie i seksownie. Wyobraziłem sobie, bo nie mogłem tego widzieć w półmroku, że ma bardzo wyrazisty makijaż, błękitny cień na powiekach, długie sztuczne rzęsy, czerwone jak rasowe ferrari usta i jasny puder. Taka burleskowa diva. Bardzo kobieca, zmysłowa kipiąca seksem…

    Wioletta przez cały czas wolno, ale bardzo głęboko pieściła mojego penisa. Czułem jak jej ciepłe, miękkie dłonie, głaszczą moje jądra. Delikatnie paznokciami drapała, moje uda. Czułem jak jej palce krążą w okolicach mojego odbytu. Delikatnie masowała mojego anusa.

    Ani razu nie przerwała, ani razu nie spojrzała w moją stronę, tylko pieściła mnie ustami. Było mi cudownie rozkosznie. Jednak do mojej świadomości doszedł jeszcze jeden fakt. Uświadomiłem sobie że cały czas słyszę cichutki, jednostajny dźwięk. Brzmiało to jakby jakiś świerszcz grał czy żuk machał skrzydłami, ale z mniejszą częstotliwością. W myślach szukałem źródła tego dźwięku, ale nic mi nie przychodziło do głowy. Czułem się zaintrygowany a także trochę przestraszony. W końcu jakieś 30 cm obok spała moja żona. Zawsze miała dość mocny sen, ale ten dźwięk może ją obudzić. Co się stanie jak zobaczy swoją matkę z moim penisem w ustach? Usilnie próbowałem wymyślić co to jest.

    Powoli rozejrzałem się po ciemnym pokoju. Dźwięk wyraźnie dobiegał od strony gdzie klęczała moja teściowa. Przyjrzałem się jej dokładniej i zauważyłem że jej biodra  i nogi bardzo niewiele ale jednak poruszają się do przodu i do tyłu. Nie były to jednak ruchy związane z jej ruchami głowy. Nie, usta posuwały się po członku w innym rytmie niż jej biodra. Co więcej czasem mogłem dostrzec że wraz z ruchem jej bioder, spina pośladki.

    Uświadomiłem sobie że Wiola ma w sobie wibrator. W jej pochwie wibrował na najmniejszych obrotach różowy sztuczny penis, który czasem używaliśmy przy wspólnych zabawach z żoną. Wibrator przytrzymywany był przez  satynowe majtki, dzięki temu Wioletta miała obie dłonie wolne i mogła nimi pieścić mnie.

    – Spryciula – pomyślałem – Tylko skąd ma naszą zabawkę? – to pytanie nasunęło mi się od razu, ale nie specjalnie chciałem teraz poznać na nie odpowiedź.

    Myśl o tym że ona ma w swojej pochwie wibrator, zadziałała na mnie piorunująco.

    Poczułem jak ekstatyczny spazm przybywa znikąd. Orgazm targnął moim ciałem. Wytrysnąłem w jej usta. Czułem że Wiola pomimo mojego wytrysku nie przestaje ssać.

    Chwilkę później drugi spazm spowodował że spiąłem wszystkie mięśnie  i ponownie wytrysnąłem. Poczułem jak po moim członku spływa ciepła sperma  wyciekająca z jej kącików ust. Wioletta podniosła się z kolan i stanęła obok mnie. Teraz mogłem dobrze zobaczyć jak pod jej satynowymi majtkami wibruje wsunięty w nią wibrator. Stała obok i czekała aż ten sztuczny penis i ją doprowadzi do ekstazy. Pomimo panującego mroku widziałem jak napina swoje mięśnie. Te niewidoczne ruchy stawały się coraz mocniejsze i częstsze. Jej oddech stawał się szybszy. Wiedziałem że jest bardzo podniecona. Widziałem to już kilka razy. Czekałem na jej orgazm, który był bardzo piękny. Taki wychodzący z jej wnętrza i ogarniający ją całą, od stóp do głowy. Przez każdą jej komórkę i organ. Do tego wydawała takie niesamowite jęknięcia, które wydawały się być jej deklaracja uległości wobec brutalnej siły ekstazy. Wioletta spięła się nagle, mocno zacisnęła kolana i uda do siebie. Cicho jęknęła. Spazm ugiął jej nogi. Aby  nie upaść, podparła się o mnie. Poczułem jak wpija swoje długie paznokcie w moje ciało. Kolejny spazm i kolejny zawładnął Wiolą.

    Widziałem jak mocno zaciska usta aby nie krzyczeć. Nie sięgnęła jednak do swojej cipki aby wysunąć plastikowego penisa z siebie. On wibrował dalej, niemiłosiernie drażniąc i stymulując ją. Wioletta poddawała się tej masochistycznej zabawie z olbrzymią radością. Im dłużej to trwało, tym mocniej zaciskała swoje usta i dłonie. Bojąc się że za chwilę będzie krzyczała, sięgnąłem do jej krocza, odsunąłem satynowe majtki i wyłączyłem wibrację.

    Stała jeszcze przez chwilę bez ruchu, bardzo szybko oddychając. Nachyliła się nade mną i szepnęła:

    – Obudź ją.

    – Ale…?!?- szepnąłem zmieszany

    -Obudź, ona wie. Sama proponowała wspólną zabawę- przerwała mi Wioletta.

    – Ty i ona?- zapytałem

    -Nie. Ty, ja i ona.

    – Jesteś pewna?- pytałem dalej zaniepokojony

    – Tak- odparła stanowczo.

    Niepewnie odwróciłem się w stronę Moniki. Końcówkami palców, dotknąłem jej odkrytej nogi. Najdelikatniej jak umiałem zacząłem pieścić wewnętrzną część jej uda. Pomału, delikatnie gładziłem ją. Chciałem aby jej przebudzenie nie było gwałtowne i  chciałem wprowadzić ją w przyjemny stan erotycznego podniecenia. Dotknąłem jej łona. Poczułem jak moje palce zagłębiają się w delikatne płatki jej warg sromowych.

    Monia zaczęła delikatnie się poruszać w rytm moich ruchów. Już wiedziałem że się budzi. Wsuwając środkowy palec w nią poczułem jak staje się wewnątrz wilgotna.

    -Kochanie, mamy gościa- szepnąłem

    -Mmmm, jakiego gościa –  odpowiedziała sennie

    – Bardzo seksownego- odparłem- który chce zabrać ciebie i mnie do krainy nieznanych nam wcześniej doznań cielesnych.

     Monika odwróciła w moją stronę głowę i spojrzała najpierw na mnie a potem na ciemną postać stojącą za mną. Rozpoznała ją od razu.

    -O! widzę że w końcu dałaś się skusić- powiedziała Monika

    – Tak – odpowiedziała Wioletta.- Trochę to trwało, ale rozumiesz że nie było to dla mnie łatwe.

    – Rozumiem, ale cieszę się. Bardzo mi zależy na tym aby dzielić się z tobą swoim szczęściem i pomagać ci żyć pełnią- Monika stwarzała wrażenie naprawdę zadowolonej z tej sytuacji.

    Leżałem pomiędzy nimi zdezorientowany.

    – Przywiąż ją do łóżka- nagle kazała mi żona.- Musi ponieść karę za to że tak długo na nią czekaliśmy.

    Trochę mnie zatkało, ale teściowa bez słowa położyła się na naszym łóżku, rozchyliła lekko nogi i rozpostarła szeroko ręce.

    Niewiele myśląc wstałem i sięgnąłem do szafy po moje jedwabne krawaty. Zacząłem przywiązywać Wiolettę do ramy łóżka. Kiedy już teściowa była unieruchomiona  Monika bez zbędnej ceregieli złapała ją za cipkę.

    – O widzę że już się przygotowałaś- powiedziała Monika- Wyczuwam wibrator i jesteś mokra to dobrze.

    Monika zsunęła teściowej  majtki do kolan i wyjęła wibrator z jej pochwy.  Nachyliła się i pocałowała Wiolę w cipkę. Siedziałem obok i patrzyłem bez słowa. Bardzo podobało mi się z jakim namaszczeniem Monika celebruje pieszczenie łona swojej mamy.

    -Teraz ty- odezwała się Monika.

    Posłusznie nachyliłem się i zacząłem lizać Wiolę po cipce.

    – Mocniej- kazała Monia

    Docisnąłem swoją twarz do łona teściowej. Delikatnie zębami złapałem jej łechtaczkę.

    Wiola szarpnęła się , ale nic nie powiedziała.

    – Bądź grzeczna, bo będzie bardziej bolało.- powiedziała Monika.

    W tym czasie kiedy ja spijałem soki Wioli, Monika zaczęła gładzić swoje piersi. Wiedziałem że lubi czuć silne pieszczoty swoich sutków. Palcami wskazującymi i kciukami szczypała się i masowała na przemian swoje piersi . Jedna jej dłoń zsunęła się po jej brzuchu do krocza. Dwoma palcami zaczęła się onanizować. Do moich uszu zaczęły dobiegać ciche jęki obu kobiet. Podnieciło mnie to i poczułem że mój członek zaczyna twardnieć.

    Wiedziałem że po oralnym seksie z teściową i wspaniałym finałem w jej ustach,  będę potrzebował znaczni mocniejszej stymulacji by szczytować. Teraz spełniała się moja kolejna fantazja-  dwie wspaniałe kobiety i ich cudowne ciała tylko dla siebie.

    -Wejdź w nią- rozkazała Monika- posuwaj ją tak jak mnie posuwasz.

    Nigdy wcześniej moja żona nie była taka wyuzdana. Podobało mi się to bardzo. Gra taką ostrą sukę- Fajnie- pomyślałem.

    Bez słowa sprzeciwu uklęknąłem naprzeciw związanej Wioli.

    – Zerwij jej majtki- dalej rozkazywała Monika.

    Z całej siły szarpnąłem. Satynowy materiał porwał się bez trudu. Miałem już nieograniczony dostęp do cipki. Wsunąłem pod jej krągłą pupę poduszkę i pomału przysunąłem członka do jej łona.

    – Zaczekaj- szepnęła Wiola.- Moniko daj teraz mnie skosztować twojej cipki.

    Monika bez słowa uklęknęła nad głową Wioli, tak aby ta mogła lizać ją po cipce.

    Wiola wysunęła język i zaczęła pieścić łechtaczkę córki.

    Nie czekając na nic wszedłem w Wiolę dość mocno i brutalnie.

    – Jeśli bawimy się ostrzej- to muszę przestać być delikatny-pomyślałem.

    Wiola też chyba podobała się formuła, bo jęknęła rozkosznie i szybciej zaczęła lizać cipę Moniki. Posuwałem teściową szybko i głęboko. Dobrze już poznałem jej szparkę. Wiedziałem jaka jest ciasna, rozkoszna i zdradliwa. Czułem jak Wiola próbuje się uwolnić, jak jej ciało reaguje na każde moje wejście w nią do końca.

    Monika też była mocno podniecona. Język jej mamy pieścił ją zmysłowo. Myśl że pierwszy raz robi to  kobieta, do tego jej matka, spowodował że pierwszy orgazm osiągnęła już po kilku krótkich chwilach. Chwyciła się mocno łóżka i docisnęła łono do ust Wioli. Spazm rozkoszy rzucił ją w górę. Krzyknęła i mocno zaczęła trzeć cipką po całej twarzy swojej nowej kochanki. Jej oddech był szybki i głęboki. Po chwili zamarła i znieruchomiała.

    Nie przestawałem wchodzić w Wiolettę. Coraz mocniej i szybciej uderzałem w nią. Chciałem aby czuła jaką rządzę we mnie wzbudza. Jęczała rozkosznie.

    Nagle usłyszałem:

    – Przestań. Ona i ja  mamy też inne miejsca o które trzeba zadbać.

    Monika doszła już do siebie i odwróciła się do mnie. Wyszedłem z teściowej. Monika podłożyła jeszcze jedną poduszkę pod lędźwia Wioli. Monika schyliła się i mocno naśliniła mi członka ustami.

    – Wejdź w jej pupę- powiedziała.

    Delikatnie najpierw palcem dłoni wymacałem miejsce w które zaraz miałem wsunąć swój członek. Mięsień był mocno zaciśnięty, więc delikatnie zacząłem masować jej zwieracz.

    Kiedy już się rozluźnił na tyle aby nie sprawić dużego bólu Wioli, wszedłem w nią najpierw tylko samą końcówką. Po chwili, kiedy już przywykła wsunąłem go do końca. Wiola jęknęła.

    Bardzo pomału i delikatnie zacząłem poruszać się w niej. W tej chwili moja żona wzięła do ręki wibrator i włączyła go na najszybsze wibrowanie.

    Myślałem że będzie go używała sama, ale ona wsunęła go w cipkę Wioli. Poczułem jak jej ciasna pupa staje się jeszcze ciaśniejsza. Czułem  na swoim członku jak wibrator wchodzi i wibruje wewnątrz teściowej. Wiola wiła się z rozkoszy coraz mocniej.

    -O tak!- szeptała.

    Czułem się wspaniale. Wiola mocno zaciskała swoja pupę nie chcąc wypuścić mnie z siebie.

    Monika wsuwała i wysuwała wibrator coraz szybciej i głębiej.  Nagle Wiola bardzo głośno zaczęła jęczeć, wiedziałem że za chwilę będzie szczytowała. Złapałem ja za pośladki, mocno zacisnąłem swoje palce i jednocześnie mocno je rozchyliłem. Monika wsunęła do końca wibrator w Wiolę i go tam przytrzymała. Spazmy orgazmu zaczęły targać rozpalonym ciałem Wioli. W lewo, w prawo. Głośno zaczęła krzyczeć –Tak , tak, jeszcze, jeszcze…

    Poczułem jak bardzo się spięła, jak zacisnęła mocno zwieracz i mięśnie pochwy.

    Wiła się w ekstazie, skrępowana, z moim penisem w pupie i wibratorem w cipce.

    Po kilkunastu sekundach opadłą bez siły.

    -Oj to było niesamowite- powiedziała dysząc ciężko.- Zerżnęliście mnie totalnie.

    Monika uśmiechnęła się i odpowiedziała

    -Ale to jeszcze nie koniec tej nocy. Nadal ja mam ochotę na jeszcze i pewnie Tomek też by chciał w Tobie skończyć. …cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    TGoya

    Prawa autorskie zastrzeżone TGoya

  • Przyjaciel Syna

    Na dole, w towarzystwie swoich kolegów, syn obchodził szesnaste urodziny. Słyszałam wyraźnie, jak żywiołowo przekrzykują się, grając w jakąś sieciową strzelaninę, gdy uspakajać oddech patrzyłam na siedzącego u moich stóp młodzieńca. Sekundę wcześniej, po krótkiej walce, odepchnęłam go od siebie na tyle mocno, że wylądował pupą na podłodze.

    Michał pomógł mi przynieść z pralni na dole kosz z czystą bielizną. Kiedy dziękowałam mu za pomoc, zaskoczył mnie pocałunkiem. Moje zmieszanie pomylił z przyzwoleniem i zanim zdążyłam zareagować, obsypał mnie kolejnymi pocałunkami, ściskając dłońmi pełne piersi. Przyparta do ściany próbowałam odsunąć go od siebie, jednak mój początkowo niezbyt stanowczy opór rozpalił jego pożądanie. Dławiąc się jego językiem, próbowałam ochronić jedną dłonią pierś wystającą spod rozerwanej bluzeczki, a drugą powstrzymać jego dłoń wciskającą się pomiędzy zaciśnięte uda. Byłam tak zaskoczona irracjonalnością tej sytuacji, że pierwsza myślą, jaka przyszła mi do głowy było zakłopotanie, że nie założyłam pod bluzeczkę biustonosza. Nawet nie wiem, jak udało mi się go obalić na ziemię!

    Patrząc na siedzącego na dywanie, wyraźnie zakłopotanego, Michała nagle zdałam sobie sprawę, jak bardzo jestem podniecona. Od pół roku nie miałam mężczyzny, choć nie narzekałam na brak zainteresowania. Zbliżając się do drugiej połowy czterdziestki, byłam pewną swojej seksualności i atrakcyjności kobietą. Lubiłam swoje ciało. Wiedziałam jak działa na mężczyzn! Szczupła, jednak kobieco zaokrąglona figura i pełne, ciężkie piersi wciąż przyciągały wzrok. Patrzyłam się Michałowi w oczy. Widziałam w nich strach, kiedy oparłam się plecami o drzwi sypialni. Nadzieję, gdy zobaczył, że nie próbuję przez nie uciec i niedowierzanie, gdy przekręciłam klucz w zamku. Zareagował, dopiero, gdy rozpięłam ostatni pozostały w rozdartej bluzce guziczek. Zanim opadła na podłogę, tuliłam już jego głowę pomiędzy obfitymi piesiami. Nie broniłam dłoniom wsunąć się pod krótką spódnicę. Dotyk ciepłych palców zaciskających się na pośladkach przyprawił mnie o dreszcz rozkoszy. Stanowczym gestem, opierając dłonie o jego barki, zmusiłam go, by klęknął przede mną. Uniósł ku górze spódnicę. Stojąc oparta plecami o drzwi sypialni, jęczałam cichutko, gdy zaczął całować uda tuż nad koronką pończoszek. Miałam na sobie czarne, lekko przezroczyste, stringi z mikrofibry. Czułam przez nie ciepło jego oddechu, gdy zbliżył usta ku wypukłemu wzgórkowi. Pierwszy pocałunek o mało, co nie zwalił mnie z nóg. Jęczałam, gdy łapczywie całował opięty majteczkami srom. Czułam niesamowite podniecenie i kosztowało mnie sporo wysiłku, by dłońmi odsunąć od siebie jego głowę.

    – Poczekaj!

    Powiedziałam, po czym szybko pozbyłam się spódnicy i pantofli. Patrząc mu w oczy, powolutku zaczęłam zsuwać z bioder majteczki. Zachęcony gestem pomógł mi się ich pozbyć do końca. Uśmiechając się, przyciągnęłam jego głowę do nagiego, wydepilowanego łona mrucząc cichutko

    – Nie spiesz się tak bardzo.

    Tym razem był mniej łapczywy. Raczej podświadomie, niż kierowany doświadczeniem, wsłuchiwał się w mowę mojego ciała. Usta i język zmysłowo badały ciało a ja ruchami bioder, cichym pojękiwaniem i delikatnymi sygnałami wplecionej w jego włosy dłoni uczyłam go mojej rozkoszy. Czułam zbliżający się orgazm. Ostatkiem sił, zanim eksplodująca fala nieziemskiej rozkoszy odebrała mi głos, wyszeptałam łamiącym się głosem

    – Wsuń we mnie dwa palce! Tak! Mocniej! Szybciej!

    Ostatkiem sił przycisnęłam jego usta do pulsującej łechtaczki. Pochwa zacisnęła się spazmatycznie na poruszających się we mnie palcach, a ja umarłam na chwilę, dławiąc się niemym krzykiem.

    Ocknęłam się na dywanie. Klęczał pochylony nade mną, a jego ust wędrowały od podbrzusza ku piersiom. Wciąż nie otwierając oczu, pojękiwałam cichutko, gdy delikatnie ssał twarde jak kamyczki brodawki. Naciągnęłam go na siebie, pocałowałam w pachnące mną usta i przewróciłam się tak, by znalazł się pode mną. Siedząc na nim okrakiem, powoli rozpinałam guziki jego koszuli. Najpierw był długi pocałunek w usta. Kolejne znaczyły wilgotnymi śladami jego szyję, piersi i podbrzusze. Rozpinając spodnie, z zafascynowaniem obserwowałam potężne wybrzuszenie materiału. Był tak sztywny, że ledwo udało mi się go wydostać z bielizny. Trzymając pulsujący członek w dłoni, byłam naprawdę zaskoczona jego rozmiarem. Nie spodziewałam się aż tak potężnego członka u młodziutkiego chłopaka. Miał 17-18 centymetrów długości, co wcale nie było jakimś rzadkim wynikiem, jednak obwodem bił na głowę, cokolwiek widziałam w naturze. Nie mogłam objąć go palcami jednej dłoni! Zafascynowana pocałowałam potężną główkę ustami. Po ciele Michała przebiegł dreszcz, a jego biodra wystrzeliły w górę. Dyszał, gdy powolutku zaczęłam go pieścić języczkiem. Zlizując z główki lepkie krople preejakulatu, delikatnie pieściłam go dłonią. Dyszał, a ja uważnie wsłuchują się w jego oddech, dozowałam pieszczoty, by jak najdłużej odwlec to, co nieuniknione. Był nieprzytomny z podniecenia, kiedy wsunęłam go sobie głęboko w usta. Wył, kiedy pieszcząc jądra, ssałam jego członek. Eksplodował tak gwałtownie, że nie zdołałam połknąć pierwszej porcji nasienia. Skapywało z kącików moich ust, gdy połykałam kolejne porcje, ssąc pulsujący członek. Wypuściłam go spomiędzy warg, dopiero, gdy zwiotczał. Siedząc na nim okrakiem, otarłam strzępami bluzki usta i piersi. Dotykał mojego biustu, gdy ze zdziwieniem poczułam, jak rośnie między moimi udami. W ciągu pięciu minut po wytrysku miał kolejną, równie potężną jak pierwsza erekcję. Siedziałam na członku, przyciskając go sromem do jego podbrzusza. Byłam tak mokra, że bez trudu mogłam suwać się po nim, ocierając wargami wzdłuż jego całej długości. Było to bardzo podniecające dla na s obojga. Trzymając mnie jedną dłonią za biodra, a drugą za pierś, starała się nadać moim ruchom szybszy rytm. Czułam, że jest gotowy na kolejną rundę, jednak z premedytacją trzymałam się swojego własnego tempa. Z zamkniętymi oczami budowałam podniecenie. Gdy osiągnęło odpowiedni poziom, jednym płynnym ruchem bioder nabiłam się na niego. Wszedł we mnie aż po same jądra. Zacisnął dłonie na piersiach a ja wyprostowana, z palcami wplecionymi w rozpuszczone włosy, galopowałam nabita na potężny członek. Eksplodował równie mocno, jak za pierwszym razem. Czułam, jak rozlewa we mnie ciepłe nasienie, które po kilku kolejnych ruchach ścieka po moich udach. Szczytowałam w chwilę po nim, a gdy moja pochwa zacisnęła się na nim, jęknął z rozkoszy. Czułam się jak ciasna rękawiczka idealnie opinająca czyjąś dłoń. Niesamowite, zapierające dech w piersiach uczucie.

    Po wszystkim nie było długich pożegnań. Wytarłam go pozostałościami mojej bluzki, poprosiłam, by się szybko ubrał i nie zwracając na siebie uwagi, dołączył do kolegów. Gdy wypychałam go ubranego, ale wciąż rozkojarzonego na korytarz, wyszeptałam mu do uch tylko trzy słowa

    – Do następnego razu.

    Po czym rzuciłam mu czarne stringi, na których białą kredką do makijażu, napisałam numer mojej komórki. Miał urocze rumieńce na twarzy i potężną erekcję w spodniach. Gdyby nie okoliczności i to, że za godzinę miały przyjechać po kolegów syna ich mamy, wciągnęłabym go, z powrotem do sypiali.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara
  • Zdrada na wakacjach

     

    Wybrałam się na urlop. Mąż zapracowany, więc zabrałam córki
    i poleciałyśmy do Grecji.

    Mały hotel, pokój z wyjściem wprost w ogród, za którym basen hotelowy – wakacyjny raj!

    Spotkałam młode małżeństwo – Tomasz i Katarzyna.

    Więc miłe wieczory spędzaliśmy razem , przy basenie lub na
    balkonie, przy piwie.

    Ale w końcu oni wstawali, żegnali się , a ja zostawałam
    sama.  Ich pokój tuż nad moim, więc
    słyszałam dwa razy jej jęki i jego „końcowe” stęknięcie.

    Trochę mnie to drażniło!

    Za drugim razem, rano zagadnęłam o tym Kaśkę. On poszedł nad
    morze. My obie paplałyśmy na leżakach tuż przy moim pokoju.

    Po małym piwku zaczęłyśmy swobodniej rozmawiać.

    Przyznałam się, że słyszałam wczoraj jak Tomasz „finiszowa”.
    Najpierw Katarzyna się zawstydziła, ale zaraz potem podjęła temat. Delikatnie
    niedosłownie przyznała, że kochali się, a że właściwie ten klimat, ta beztroska
    sprawia, że „pieprzą się tu ciągle”.

    Opowiedziała mi jak w nocy pierwszego dnia , wyszli na dach
    i podglądali jak nad basenem barman posuwał jedna polkę. Leżała na wznak na
    leżaku z szeroko rozłożonymi nogami, a młody barman ze spuszczonymi spodenkami
    stał w rozkroku nad jej głową. Jego penis w jej ustach, jej paluszki między
    nogami szybkimi ruchami bawiła się cipeczką…

    Przerwała ..jakby szukała słów, albo odwagi. Wkońcu powiedziała:

    – nie wytrzymaliśmy, podkasałam spódnicę i wypięłam się w
    kierunku Tomasza

    – mniam, i co?  

    Zachichotała.

    – odchyliłam ręką majtki tak, żeby Tomasz zobaczył mi szpareczkę,
    i powiedziałem „zalej mi cipkę , chce spermy”; On uwielbia ten świński tekst.
    Zawsze na niego reaguje .. no wiesz!!

    – zrobił swoje ?

    – oj zrobił, zsunął mi majtku, poczułam jego penisa na pośladkach,
    chwyciłam go… ciągle podglądaliśmy barmana z polką

    – a co robił barman

    – szybko przeszedł do konkretów …. ona szeroko rozłożyła
    nogi, a on kucając lekko wsunął jej w szparkę. Tomaszowi stanął maksymalnie. Poczułam
    po chwili jak wciska się we mnie…

    – i co?? No opowiadaj!!

    – rżeliśmy się jednocześnie, ci na dole i my na dachu,  widok jak barman wyjmuje penisa i tryska w
    usta kobiety na leżaku tak podkręcił Tomka, że skończył prawie jednocześnie z
    nim Czułam jak wpompowuje mi spermę w dziurkę

    – a Ty!

    – no ..no…miałam jednocześnie z nim…

    Na jej twarzy i na mojej uśmiechy ..

    Rozmarzyłam się.

    – A ja bez faceta od miesiąca. Najpierw mąż w delegacji, a
    teraz siedzę tu drugi tydzień sama.

    – Mój Tomasz nie zaniedbuje mnie, naprawdę jest niezły w te
    klocki, a jaki ma sprzęt!!

    – Oj! Przechwalasz się!

    Zaśmiałyśmy się.

    – No wiem, że to przechwalanie,  tak o własnym mężu. Ale serio! Wiem, wiem, że
    powinnam być skromniejsza, ale czasami chciała bym się pochwalić światu jakiego
    mam ogiera!

    – Może mi go pożyczysz ?

    Zaśmiałam się !

    – Hmm … pomyślę 

    Mrugnęła okiem.

    Na drugi dzień rano przy śniadaniu zaproponowała, że skoczy do
    miasta na krótką wycieczkę. Oglądnie port…kupi pamiątki.

    Po godzinie przyszła po mnie do pokoju i zabrała krótka
    listę kilku zakupów, o która ją poprosiłam.

    Odchodząc powiedziała:

    – Nie będzie mnie kilka godzin, Tomasz zostaje, poprosiłam
    go żeby dotrzymał Ci towarzystwa

    Mrugnęła okiem. Nachyliła mi się do ucha i dodała

    – nie będę miała za złe, jak sprawdzisz moje „przechwałki”

    Uśmiechnęła się, pocałowała mnie w policzek i dodała

    – uznajmy to za dług, który mi kiedyś jakoś spłacisz…

    Patrzyłam jak odchodzi. Nie wiedziałam co zrobić.

    Czułam pokusę. Ale też zakłopotanie.

    Zamknęłam drzwi chwile podumałam. Pomyślałem: „żartowała”.

    Przebrałam się w kostium kąpielowy i  wyszłam do ogrodu.

    Na leżaku już leżał Tomasz. Opalał się.

    Przywitałam go.

    Zaproponował mi piwo.

    Zaczęliśmy wspólne sączenie piwa przy opalaniu.

    Choć właściwie nie opalaniu bo leżeliśmy w cieniu.

    W końcu rozpoczęłam rozmowę, o książce która czytał.

    Zaczęłam mieć niegrzeczne myśli. Byłam strasznie
    wyposzczona!

    Co chwile spoglądałam na jego kąpielówki wyobrażając sobie
    co to on tam ma.

    Zaczęłam mocniejszy temat:

    – Kaśka opowiedziała mi jak podglądaliście barmana w akcji z
    jakomś polką

    Uśmiechnął się

    – o! papla z tej Kaski!

    – No wiesz, jak to baby – poplotkowałyśmy trochę.

    – Musze przyznać, ze to mocna akcja była. Ta nasza rodaczka,
    naprawdę była wyluzowana , przeleciała chłopaka wzorcowo.

    – tak? Tzn?

    – no wiesz, Kaśka może tego nie zauważyła, ale ja jako facet
    wiem … no było widać ze ma chłopak mocny orgazm

    – po czym poznałeś?

    – dość długo finiszował, ..jakby to ująć? Długo wpompowywał
    jej …. Miał spory wytrysk!!

    – Cholera! To naprawdę mocne co mówisz…uśmiechnęłam się od
    ucha do ucha…i poczułam jak lekko 
    szparka mi nabrzmiał.

    Oczywiście Tomasz nie zauważył  ale moja cipeczkę mimowolnie zaczęła reagować
    !

    – zazdroszczę jej,  ja
    jako kobieta .. (zachichotałam)…powiem Ci ze dużo spermy wypompowywanej to
    bardzo przyjemne

    Zaśmialiśmy się oboje!

    Spojrzałam na jego kąpielówki. Zauważył.

    Wydały misie lekko powiększone.

    – A mówiła Ci Katarzyna co robiliśmy podglądając ich?

    – cos wspomniała …

    – Co?

    – przestań , czuje się niezręcznie!!

    Tomasz sięgnął ręką po ręcznik i nasunął go na siebie. Przykrył
    się tak żeby nie było widać jego kąpielówek i zapewne mocno już prężącego się łobuziaka!!

    – chowasz go?  – Uśmiechnęłam
    się triumfalnie!

    – trochę się chłodno zrobiło

    No może i chłodno!!

    Wstałam odeszłam kawałek od niego i schylając się nisko
    postawiłam piwo na ziemi. Specjalnie ustawiłam się tyłem do niego żeby wypiąć
    się w jego kierunku.

    Chciałam podrażnić się z jego „zimnem”.

    Wyprostowałam się i wsunęłam palec za majtki na pośladkach,
    przesuwając je w kierunku krocza – jakbym od niechcenia chciała poprawić majtki
    wchodzące w pupę. Ale przesunęłam się bardzo daleko docierając opuszkami do
    cipeczki.

    Odwróciłam się do niego przodem .. i szłam w jego kierunku.

    Usiadłam na brzegu swojego leżaka tuż przy nim. Idąc już
    byłam zdeterminowana, już tylko hormony huczały mi w żyłach  Wsunęłam rękę pod jego ręcznik i pogłaskałam
    go po tym miejscu kąpielówek, o którym ciągle myślałem od pół godziny. Spojrzał
    mocno zaskoczony ale nie ruszył się.

    Po kilku muśnięciach miał maksymalny zwód, wyraźnie
    wyczuwalny dla mojej nachalnej dłoni.

    – idę do swojego pokoju, przyjdź za chwilkę, drzwi będę
    otwarte

    Poszłam, prawie pobiegłam.

    Weszłam do pokoju i od razu z walizki wyciągnęłam wibrator.

    Zsunęłam wszystko z siebie i się położyłam na wznak na łóżku.

    Zaczęłam się pieścić po piersiach i rodzynku. Najpierw
    pacami, potem włączyłam mojego przyjaciela i delikatne mruczenie skierowałam do
    rodzynka.

    Przymknęłam oczy i zacząłem odpływać w świńskie fantazja.

    Nie usłyszałam jak wszedł. Poczułam nagle jak  naciska moje łóżko. Otwarłam oczy stał
    naprzeciw mnie i patrzył mi się lubieżnie na krocze. Był już bez ubrania. Jego
    pała mu sterczała

    – faktycznie masz spory sprzęt

    – Kaśka się chwaliła?

    – owszem, byłam ciekawa…faktycznie kawał maszynerii

    Masował się ręka na moich oczach.

    Wyłączyłam wibrator i rozchyliłam cipkę, pokazując mu cały
    krajobraz w okazałości wilgotnego podniecenia. Była nabrzmiała i mokra.

    – masz kawał  cipeczki
    – powiedział uśmiechając się

    Nachylił się i liznął mnie dwa razy, ale ja już i tak byłam
    podniecona maksymalnie.

    – chce więcej, nie liż mnie….chce już .. potrzebuje
    faceta…chce żebyś mi wpompował maksymalnie dużo sperm

    Pała mu drgnęła do góry.

    – dalej „zalej mi cipkę , chce spermy” – pamiętałam słowa
    Kaski

    Rzucił się dosłownie ! 
    Pociągnął mnie na brzeg łóżka

    Złapałam go za kijaszka i przyłożyłam ja do szparki.

    Od razu wsunął cala, aż po jądra!

    – ryp mnie, jestem taka wygłodniała… chce podkraść sperme
    Kaśce…chce żebyś mnie zalał

    Zaczał mnie posuwać szybko….rżnął mnie i jęczeliśmy wściekle

    – dalej..dalej…kończ..w środku..dochodzę…Tomek .. już rżnij
    mnie..dalej spóść się

    Stęknęłam. To był ..ten moment, w którym poczułam jak on
    zaczyna mieć skurcze i zalewa mnie… Długo czułam jak wpompowuje biały płyn.

    Wyjął instrument.

    Z cipki po chwili zaczęło wypływać jego nasienie .

    Leżeliśmy.

    Wstałam i  podeszłam
    do stolika na którym leżały moje ubrania, chciałam się ubrać.

    Ale jednak jemu było mało. Złapał mnie za włosy i rzucił na
    łóżko. Az mnie zamroczyło. Dziwnie mi się to spodobało.

    – gdzie?  Teraz
    ostrzej!

    – o tak, chce brutalnie…podoba mi się

    – tak…no dalej suko…wypnij tyłek …

    Załapał mnie za włosy i obrócił tyłem do siebie. Ręka
    poderwał biodra do góry tak ze byłam na czworakach.

    Wypielam się tak jak umie najmocniej.

    – zerżnij mnie….chce pały w cipie ..potraktuj mnie jak sukę

    – o tak suko!  Zerżnę
    Cię ….

    Wsadził mi brutalnie w cipkę i zaczęło się od nowa.

    W pozycji kucanej nade mną, ja wypięta tyłkiem do góry.

    Walił mnie aż łóżko się uginało

    W końcu spuścił się.

    -teraz jesteś zerżnięta

    Padłam zmęczona i zaspokojona

    – idź już zanim Kaśka wróci.

    Wyszedł a sperma ciągle wypływała mi.

    Byłam nasycona, w końcu nasycona!!

    Wieczorem przy kolacji Kaśka co chwilę spoglądała to na mnie
    to na Tomasza.

    Miała podejrzenia, z resztą sama zaaranżowała to.

    W każdym razie ja się do niczego nie przyznałam przed nią.

    Dwa dni później przyjechał mój Zenek.

    Zostały nam jeszcze 3 dni wczasów.

    Wieczorem zaprosiłam ich do nas na drinka.

    W pewnym momencie Tomasz wyszedł z Zenkiem na balkon pogadać.
    Chyba się polubili.

    Kaśka zagadała.

    – Tomasz Ci dogodził? No wiesz wtedy..?

    – Przestań. Lepiej nie mówmy o tym.

    – No ale ja Ci mówiłam, że to dług , że mi go spłacisz

    – Jak to? Ale ze jak? Czego chcesz?

    – Chcę Zenka.

    – Ale…no chyba nie mam wyboru..

    Szelmowsko obie uśmiechnęłyśmy się.

    – Oki…wymyśl jakiś pretekst i wyciągnij Zenka z pokoju… Ja
    zostanę z Tomkiem i go zagadam.

    Wyszłam na balkon.

    – Zenek pomóż Kaśce …. Ja chwilkę sobie pogadam z Tomkiem

    Zostałam sama z Tomkiem. Po chwili usłyszeliśmy trzask drzwi
    – wiedzieliśmy że wyszli.

    – Kaśka wie .. no wiesz ze my razem

    – Domyślałem się…. Nic nie mówiła ale domyśliłem się po tym
    jak na nas spogląda

    , zresztą to nie jej pierwszy taki numer kiedy nagrywa mi schadzkę
    z inna, potem zawsze w zamian chce faceta tej drugiej

    – A wiec to tak!!

    – Założę się ze teraz są na dachu i .. no wiesz..

    – Chodźmy, zakradniemy się i podglądniemy co robią

    Wyszliśmy i cicho po schodach na dach. Szłam pierwsza. Ale
    nie było ich. Podeszliśmy do brzegu dachu .

    – są , patrz tam na tarasie – wyszeptał Tomek

    Zobaczyliśmy ich, piętro niżej na tarasie hotelowym.

    Rozmawiali. Ale Kaśka szczebiotała co chwila ukradkiem
    dotykając go.

    Zenek chyba nie był aniołem bo swobodnie się czuł w tej
    roli.

    Nagle Kaśka kucnął przed Zenkiem

    – co robisz – Zenek powiedział

    – chce pooglądać go, no nie bądź taki, pozwól pooglądać

    – a jak ktoś nas zobaczy

    – tu o tej porze nikt nie zagląda

    Rozpięła mu rozporek i zsunęła spodnie i majtki z tyłka

    Dłonią złapała jadra, a penisa zaczęła lizać. Szelma szybka
    była! A Zenek od razu skapitulował! Trochę się zdenerwowałam widząc to.

    Zenek szybko doszedł do gotowości – przed twarzą Kaśki
    sterczał penis mojego męża. Ona wzorcowo się nim zajmowała – przesuwała językiem
    od nasady , aż po sam koniuszek.

    Trochę byłam zazdrosna, ale też zaciekawiona ..i..i…podobało
    mi się to. Chciałam zobaczyć ich w akcji. Kaśka mi się podobał, a myśl że
    zobaczę Zenka jak robi to z inna wyjątkowo mnie podniecała.

    Kaśka przerwała po chwili. Zadowolona oglądała swoje dzieło
    – zwód był maksymalny. Jeszcze raz wsadziła go sobie całego do ust. Po czym wstała
    i podeszła do leżaka do opalania.

    Uklękła i oparła ręce o oparcie. Wypięła się w kierunku
    Zenka.

    Podszedł do niej i zaczął wsuwać jej dłonie pod sukienkę.
    Głaskał ja po pośladkach i po chwili zaczął wsuwać łapy w krocze.

    Nagle poczułam ręce Tomka pod swoja sukienką. Zapomniałam o
    nim, ale nie przestraszył mnie.

    Stanęłam w lekkim rozkroku, żeby miał swobodny dostęp do mojego
    krocza.

    Wsunął dłoń od tyłu i głaskał mnie po cipce. Stał za mną,
    wiec rękę dałam za siebie i wymacałam w ciemności jego rozporek. Rozpiął go.

    Poczułam miękką skórkę penisa. Sterczał mu. Dłoń Tomka
    odchyliła mi majteczki i zaczęła gładzic po gołej cipeczce. Tomek rósł mi w
    dłoni, a moja szparka wilgotniała pod wpływem jego pieszczot.

    Zenek podkasał spódnice Kaśce – nie miała majtek.

    Pochylił się i zaczął językiem operować w jej kroczu.

    W końcu stanął w rozkroku nad jej wypiętym tyłkiem i lekko
    ugiął kolana zniżając pałe na wysokość jej tyłka.

    Domyślałam się ze wsuwa się w Kaśką, w jej szparkę.

    Tak już miałam pewność , wsadził  jej!! Jęknęła!!

    Zenek zaczął ja posuwać. Najpierw powoli ruszał się jego
    tyłek.

    Sytuacja była bardzo „niegrzeczna” – podobało mi się to i
    wyczuwałam ze Kaśka domyśla się naszej obecności w roli podglądaczy bo robiła
    wszystko, żeby było widać dokładnie ich na tym tarasie.

    Ja masowałam Tomka, a Kaśka zajmowała się sprzętem mojego
    męża – cholernie mnie ta myśl kręciła.

    Trochę zmienili pozycje dzięki czemu widzieliśmy z Tomkiem
    jego penisa wysuwającego się z krocza Kaśki.

    A ja się wypięłam w kierunku Tomka dając mu do zrozumienia,
    ze chce tego samego.

    Głaskał mnie cały czas po już wilgotnej cipce. Wsunął mi
    palec w dziurkę w odpowiedzi na moje wypięcie się. Ale szybko wyjął palce i
    poczułam przyłożony do cipki sprzęt Tomka.

    Zaczął mi go wsuwać. Wsunął całego i zatrzymał się. Poczułam
    jego jądra leżą mi na kroczu. Potem powoli wyciągnął prawie całego.

    Kilka razy delikatnie przesunął nim rozgaszczając się, a
    potem przyspieszył!!

    Wyjmował go prawie całego i wkładał do końca.

    Cały czas podglądaliśmy tych na dole.

    Podobnie Zenek na dole mocno i głęboko penetrował w cipce
    Kaśki. Trzymał ja obiema rękoma za tyłek i szybko posuwał.

    Usłyszeliśmy Kaśkę jak cicho ale jednak wyraźnie wycharczała
    do Zenka:

    – dalej „zalej mi cipkę , chce spermy”;

    Zenek jęknął … znałam to jęknięcie. Na Tomka ten tekst jak
    zwykle zadziałał.

    Spuścili się obaj prawie jednocześnie.

    Zenek chyba też był wygłodniały, bo długo wtłaczał w nią
    biały płyn.

    Ale z tej Kaski to suka – pomyślałam.

    Ale Tomek znowu był lepszy.

    Kiedy oni się ubrali i uciekli z tarasu, my ciągle staliśmy
    złączeni – jego penis był we mnie a ja stałam wypięta z wypełniona cipka.
    Patrzyliśmy jak ci na dole szybko się ulatniają z tarasu. Po chwili wysunął mi.
    Odwróciłam się i kucnęłam , wzięłam w usta jego penisa i wyssałam resztki
    spermy wypływającej z niego. Najpierw zmalał mu … ale podczas ssania go zaczęłam
    czuć , ze znowu rośnie. Mimo to przerwałam to. Poczułam jak z dziurki wypłynęła
    mi jego sperma na ziemię.

    Wstałam i już chciałam odejść kiedy on powtórzył sytuacje z
    naszego spotkania na moim łóżku. I drugi raz posunął mnie „na brutala”.

    Złapał mnie za włosy i wolno ale stanowczo zaczął mnie pchać
    w kierunku komina. Złapałam się za komin.

    – to nie wszystko – powiedział

    – podoba mi się, dalej, mocno mnie trzymaj

    Znowu się wypięłam w jego kierunku.  Chciałam się oddać , poczuć zniewolona i
    wypełniona. Tyłkiem docisnęłam się do niego. Poczułam jego instrument znowu
    sterczący i gotowy .

    Wsunął mi dłoń od tyłu miedzy nogi. Pogłaskał raz i od razu
    mocno ja docisnął do cipeczki, szepcząc mi do ucha

     – jesteś moja Suko!

    I zaczęło się! Nadziałam mnie i brutalnie walił. Uderzał o
    moje pośladki głośno. Chyba straciłam kontrole nad sobą i jęczała nie zwracając
    uwagi na ryzyku odkrycia przez kogoś trzeciego…

    Palcem zaczęłam sobie jednocześnie robić dobrze drażniąc łechtaczkę.

    Skończył w cipce drugi raz.

    Ja przyspieszyłam ruchy moim paluszkiem na rodzynku i zaraz
    po nim doszłam trzymana mocno za włosy przez niego.

    Czułam jego skurcze i płyn wtłaczany przez niego we mnie.

    Jeszcze przez chwilkę staliśmy  w tej pozycji delektując się sytuacją.

    W końcu wysunął go. Poczułam spermę jak spływa mi z niej i
    wypływa na udo.

    Tomek podniósł  moje
    majtki z ziemi i wytarł spermę ze mnie.

    Podał mi majtki.

    – pamiątka – uśmiechnęłam się

    Ubraliśmy się, ale zeszliśmy z dachu osobno.

    Poszłam pierwsza do swojego pokoju.

    Zenek krzątał się składając naczynia. Nie patrzył mi w oczy.
    Wiedziałam , że czuje się winny. Biedak z całej naszej czwórki tylko on nie
    wiedział, że to był seks grupowy.

    Nie zauważył, że jest podglądany.

    Wyszłam na balkon.

    No tego się nie spodziewałam – usłyszałam Tomka i Kaśkę na
    ich balkonie. Rozpoznałam te charakterystyczne rytmiczne dźwięk. Niesamowity
    ten Tomek, ile on ma tej spermy, że tak ciągle może – posuwał ja na balkonie.

    Na drugi dzień zostałyśmy z Kaśka same przy stoliku
    śniadaniowym

    – słyszałam Was wieczorem na balkonie. Ten Tomek to wspomaga
    się jakimiś tabletkami. Skąd on tyle spermy bierze?

    – no wiesz !   Podsłuchiwałaś
    jak się kocham z mężem na balkonie

    – przepraszam – uśmiechnęłam się

    – no dobrze powiem Ci! 
    Zadowolił mnie językiem.   Ale
    dlaczego się dziwisz! Skąd to przypuszczenie ze ni miał już spermy?

    Zaskoczyła mnie pytaniem. Zdałam sobie sprawę, że się
    zdradziłam tym pytaniem. Choć przecież wiem , ze ona nie jest naiwna i się domyśla,
    albo i wie od Tomka o wszystkim.

    – Masz racje co ja tam mogę wiedzieć

    Zaśmiałyśmy się obie !!

    – uważam, że powinnyśmy jakoś powiedzieć Zenkowi co się
    wczoraj stało – powiedziała Kaśka

    – ale ja nie wiem jak…

    – może spotkajmy się w czwórkę i podkręcimy atmosferę .. no wiesz
    trochę alkoholu…jakiś dwuznaczne rozmowy…albo pornosa pościmy niby dla ubawu

    – Zenek lubi pornosy , nie raz przy nich się zabawiamy –
    powiedziałam

    Tak zrobiliśmy.

    Wieczorem w czwórkę popijaliśmy wino w naszym pokoju.

    Gadaliśmy o barmanie, którego Tomek z Kaśka nakryli z polka.

    Potem tez przyznali się ..tak żeby Zenek słyszał o tym, ze
    na dachu Tomek z Kaśka .. jednocześnie z tym barmanem i polką

    W pewnym momencie wstałam i puściłam na laptopie pornosa.
    Postawiłam obok na szafce. Niby rozmowa dalej trwała, ale zaczęli wszyscy
    ukradkiem spoglądać na film. Każdy odgłos jęczenia dobiegający z laptopa
    zwracał uwagę.

    Kaśka przysunęła się do Tomka i zaczęła głaskać go po udzie.

    Zaczęli się całowac przy nasz.

    W końcu Zenek tez zaczął wpychać mi łapy niby dyskretnie, ale
    wszyscy widzieli jak jego dłoń zaczyna operować pod moja sukienka.

    Tomek wstał i podszedł do wyłącznika światła. Wyłączył!

    W pokoju zapanowała lekka ciemność, lampa z zewnątrz mocno
    świeciła przez okno. Tomek chwycił rękę Kaski i podprowadził ja do nas.

    – Zenek mam prośbę – powiedział Tomek – proszę chciałbym
    żebyś zajął się moja zona

    Popatrzyłam na Zenka. Zaczął trochę panikować.

    – ja tez to chce zobaczyć- powiedziałam

    Zenek patrzył zdziwiony na nas.

    Ale Kaśka nie czekała. Usiadła na kolanach Zenka i zaczęła
    głaskać go po klatce piersiowej. Potem zsunęła się na ziemie i klęcząc  na podłodze dobierała się do jego rozporka..

    Ale przerwała kiedy Tomek mocnym głosem powiedział do niej

     – połóż się na łóżku
    rozłóż nogi  dla Zenka

    Tak zrobiła , rozłożyła nogi a sukienka sama zsunęła się jej
    pokazując biały materiał majtek miedzy nogami.

    Tomek ręką podciągnął spódnice na jej brzuch odsłaniając
    majtki w całości.

    – Zenek to twoje.  Bo
    widzisz wczoraj tam na tarasie to my wszyscy widzieliśmy. No może oprócz Kaski
    by była odwrócona tyłem do wszystkiego!

    Zaśmialiśmy się wszyscy oprócz Zenka

    – ja nie wiedziałem – zaczął Zenek – bo..bo..to było..
    zapomniałem się .. przepraszam

    – ok. Zenek – powiedział Tomek – ale teraz chce żebyś przy
    nasz wylizał szparkę Kaski. Ona też chcę zobacz jaka chętna!

    Zenek popatrzył na mnie

    – ja tez chce – powiedziałam – no dalej nie rób mi wstydu i zajmij
    się moja koleżanka, zasłużyła ; ja tez zasłużyłam na nagrodę

    Uśmiechnęłam się do Kaski mrugając okiem

    Kaśka  lekko podniosła
    biodra i zsunęła majtki. Majtki poleciały w kierunku Zenka.

    – jest Twoja ogierze – powiedziała stanowczo Kaśka i
    rozłożyła nogi szeroko pokazując mu szparkę, właściwie pokazując nam wszystkim

    Zenek poczuł się przyłapany. Było widać ze zawstydziło go ze
    wiedziałam o jego skoku w bok i ze mąż Kaski tez wie.

    Zenek wstał rozpiął koszule i położył się na łóżku prosto twarzą
    w krocze Kaski. Kaśka az stęknęła z zadowolenia. Rozchyliła paluszkami otworek
    uwydatniając łechtaczkę i czekała na pieszczote. Zenek zagrał się do roboty.
    Delikatnie potem przyspieszył. Było słychać chlipanie języka na rodzynku Kaski.
    Kaśka zrobiła się rozochocona. Po chwili była już bardzo podniecona. Zenkowi
    tez spęczniało w okolicach rozporka.

    Siedzieliśmy z Tomkiem ciesząc wzrok. W końcu podeszłam do
    Zenka i uwolniłam jego penisa z ciasnoty rozporka.  Wysunęłam jego penisa i possałam chwilkę ze
    by dobrze się prezentował.

    – chcemy więcej Zenek – powiedział Tomek ,  tak jak wczoraj  , no dalej…

    Zenek się podniósł. Ja od razu dorwałam się do jego spodni i
    zsunęłam je az po kostki Zenka. Zenek był strasznie podniecony. Chciał tego… Zachęciłam
    go

    – dalej mężusiu, pokaż jaki mam skarb w domu

    Zenek uśmiechnął się w końcu, po raz pierwszy. Zdjął reszte
    ubrania i położył się miedzy nogami Kaski. Kaśka zakazała uda do góry. Wsunęłam
    rękę między ich krocza i przyłożyłam penisa Zenka do cipki Kaśki, wepchałam
    główkę w dziurkę Kaski. Zenek wepchał go całego. Zaczął ja posuwać na naszych
    oczach. Nie spieszył się. Kaśka też się delektowała. Po kilku minutach miała
    tam bardzo mokro, było słychać chlupotanie przy każdym ruchu Zenka.

    Poczułam mocna dłoń na potylicy. Już wiedziałam ze to Tomek
    zaczyna. Zenek z Kaśka nas nie widzieli, pieprzyli się rozłożeni na łóżku.
    Podniosłam spustnice do góry. Tym razem ja byłam bez majtek – wypięłam sie.
    Wyczułam ze Tomek nachyla głowę nad moja pupą – zaglądał mi od tyłu miedzy
    nogi. Poczułam jego język na cipce. Lizał mnie i lizał… byłam gotowa, wiec
    wsunęłam sobie dłoń miedzy nogi i dwoma palcami rozchyliłam cipkę – to było
    zaproszenie dla jego penisa. WSADZIŁ MI! 
    Staraliśmy się być cicho żeby Kaśka z Zenkiem nie zorientowali się,
    ale  zobaczyłam ze Kaśka odchyliła głowę
    w bok i się na przygląda. Znowu tylko Zenek nie wiedział co się dzieje, rżnął
    Kaśke , a w tym czasie jego zonę posuwał inny facet. Tomek spuścił się, przytrzymał
    mnie mocno za tyłek i pompował spermę w moją dziurkę . Kaśkę to podnieciło i
    stęknęła – miała  orgazm!

    Tomek szybko wyjął interes i podciągnął spodnie. Ja się wyprostowałam
    i usiadłam na krześle. Tomek podał mi chusteczkę, żebym wytarła  sobie to co zaraz mi wypłynie z dziurki.
    Przewiesiłam obie nogi przez oparcie krzesła rozkładając w ten sposób nogi na
    bok i pokazując wszystkim mój krajobraz czekałam az mi wypłynie sperma.
    Wypłynęła a ja wszystko wytarłam w chusteczkę. Zenek finiszował… wyjął w
    ostatnim momencie penisa z Kaski i klęcząc nad nią wytrysnął jej na brzuch. Kaśka
    poczekała aż skończy potem się uniosła i siedząc wysysała resztki spermy z
    Zenka. Potem podałam jej chusteczkę brudna od spermy Tomka, a ta wytarła się w nią
    ze spermy Zenka. Zenek położył się zmęczony obok Kaski.

    – dzięki Zenek – powiedziałam, –  to był niezły występ

    Tomek się uśmiechnął i dodał

    – teraz moja kolej

    Kaśka na to odwróciła się i na czterech czekała az jej mężuś
    się nią zajmie. Podeszłam do Tomka i wyjęłam jego instrument. Zenek przyglądał
    się. Zaczęłam masować Tomka na oczach Zenka, aż mu stanął. Potem przykucnęłam
    przy nim i lizałam jego instrument. Był gotowy. Podszedł do Kaski i wszedł w nią
    od tyłu.

    Ja wróciłam na swoje krzesło i ponownie przewiesiłam nogi
    przez oparcia – cały krajobraz pokazywałam Zenkowi.

    – no choć mężusiu , choć odpracować między moimi nogami
    swoja zdradę.

    Podszedł do mnie , już mu sterczał, wiec nie czekaliśmy
    tylko od razu we mnie wszedł.

    Zenek skończył pierwszy – w mojej cipce. Po chwili stęknął
    Tomek , ale Kaśka szybko odskoczyła i odwróciła się łapiąc w usta cały ładunek
    jaki wystrzelił Tomkowi. Po raz pierwszy widziałam jak instrument Tomka strzela
    – choć już tyle jego strzałów przyjęłam w środku. Ale ja wole jak facet kończy
    mi w cipce!!

    Na drugi dzień powiedziałam Kaśce

    – wygrywam, i to duża przewag

    – jak to, w czym ?

    – moja cipka więcej spermy przyjęła

    – no to masz u mnie dług wdzięczności – zgłoszę się po
    powrocie do Polski – Zenek odpracuje w mojej cipce to.  – 
    Mruknęła okiem!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    grzegorz nieznany

    grzegorz nieznany

  • Kolega z Japonii

    Szczerze powiem, że byłem zdziwiony. Co prawda nie znałem Hirokiego za długo, ale nie miałem pojęcia, że mógłby mieć tak słabą głowę. Naprawdę wystarczyło parę kieliszków, żeby chłopak prawie zupełnie się rozłożył.
    Zrobiło mi się jednak zaraz wesoło, gdy zobaczyłem, jak dziwne miny robił, usiłując prosto chodzić. Śmiać mi się chciało, kiedy widziałem te jego wygibasy.
    Japończyk odwrócił się i przystanął, opierając się o szafkę i zmierzył mnie wzrokiem. Jego zarumieniona twarz wyglądała teraz naprawdę uroczo. Nie mogłem powstrzymać się od śmiechu.

    – Nani? – mruknął, po czym na chwilę zasłonił usta ręką i czknął głośno. – C-co cię tak bawi, no?!

    Urocze, doprawdy. Nie wiem czy Hiro w ogóle zdawał sobie sprawę z tego, jak słodko wyglądał, kiedy się wkurzał. Zwłaszcza, że towarzyszyły temu pijańskie rumieńce. Nie, żebym lubił jak jest pijany, bo w takim stanie widziałem go pierwszy raz, ale trudno mi powstrzymać się od takich komentarzy.

    Hiroki Shiro był prawie dziesięć lat młodszy ode mnie i mimo, że był dorosły, w cale tak nie wyglądał. Przeciwnie, wyglądał jak licealista najwyżej. Miał bardzo delikatne rysy twarzy nawet jak na Azjatę, a długie ciemnobrązowe, prawie czarne włosy właściwie nie dodawały mu niezwykle męskiego wyglądu, ba. Nawet chłopięcego… Z budowy też był raczej drobny. Szczupły chłopak o przeciętnym kobiecym wzroście i niedużych ramionach. Większość koszulek, jakie nosił była chyba damska, skoro szew nie zjeżdżał mu z ramion.

    – Słabą masz głowę… – stwierdziłem. Na moment przymknąłem oczy i pociągnąłem z gwinta parę łyków wódki. Czysta… Skrzywiło mnie, ale już nie aż tak, jak na początku. Teraz w zasadzie nie było daleko od tego, aby picie tak mocnego alkoholu duszkiem mi zupełnie wisiało.
    Podrapałem się po głowie potem.
    – …a poza tym to naprawdę zabawnie wygląda, jak się tak bujasz. – nie mogłem, parsknąłem śmiechem niekontrolowanie.

    Shiro zmarszczył brwi i wyciągnął dłoń. Chciał mi chyba pogrozić, ale gdy tylko poruszył ręką, stracił równowagę i upadł na kolana.

    – Przestań się śmiać wreszcie! – fuknął, gdy kolejny raz nie wytrzymałem i ryknąłem w głos. Zmarszczył brwi jeszcze bardziej, ścisnął usta, nadął policzki i przy tym już nie mogłem i położyłem się na podłogę. Łzy ciurkiem ściekały mi po twarzy.

    – Bakayaro! – warknął, podchodząc do mnie na czworaka.
    To naprawdę niesamowite, ile człowiek jest w stanie zrobić, żeby drugiemu pieprznąć w łeb.

    Chwyciłem go za rękę i pociągnąłem. Nie było trudno go teraz rozłożyć. W przeciwieństwie do mnie, Hiroki miał we łbie minimalny poziom świadomości tego, co się dzieje. Zakręciłem butelkę i pchnąłem ją lekko. Poturlała się pod szafkę nocną.

    – Mam tak teraz leżeć na podłodze? – bełkotał, pocierając twarz rękoma. Łatwo było go podejść.

    Uniosłem się trochę na rękach i usiadłem okrakiem na jego biodrach.
    Młodszy natychmiast wyciągnął ręce w moją stronę i zaczął mnie spychać.

    – Złaśśśśś! – zajęczał, mrużąc oczy. – Złaśśś, kurwa, bo mnie miaszczyszsz…!

    Nie zszedłem. Zawisnąłem nad jego głową, opierając się o zgiętą rękę. Drugą bezwiednie zacząłem gładzić jego rumiany policzek.

    – Jesteś taki słodki jak się wkurzasz… – wymruczałem. Hiro uniósł brwi wysoko. Cholera, ta mina była bezcenna! Czasami naprawdę zachowywał się jak dziecko. Wydaje mi się jednak, że taki po prostu był jego urok i to też była jedna z rzeczy, która mnie w nim pociągała. Był często trochę bezmyślny i zdarzało się, że palnął coś głupiego, a potem histeryzował, biegał i przepraszał ludzi naokoło, ale to było naprawdę urocze.

    Nie odpowiedział ani słowa, z resztą nie dziwię się. Myślę, że wtedy go po prostu zatkało. Leżał tylko nieruchomo i gapił się na mnie dużymi czarnymi oczyma.
    Mimowolnie pochyliłem się nad nim jeszcze niżej. Miał takie śliczne małe, pełne usta. Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale pocałowałem go. Pocałowałem i w jednej chwili, gdy tylko zdecydowałem się tylko go spróbować, zapragnąłem dosłownie pochłonąć go całego.
    Nie mogłem się od niego oderwać. Bił we mnie rękoma i coś mruczał, ale nie potrafiłem. Shiro był jak narkotyk, gdy raz się „porządnie” spróbuje, sama myśl o odstawieniu sprawia, że człowiek wpada w rozpacz.

    – Sawaranaide, yo! – wydarł się, kiedy przerwałem pocałunek. Za chwilę dostałem z liścia. To powinno mnie otrzeźwić, ale niestety. Ja też piłem i nieźle się wkurzyłem.

    Chwyciłem go za nadgarstki i przygwoździłem go jedną ręką do podłogi. To nie było trudne. Shiro miał chude rączki, nie miał prawie w cale siły.

    – Yamete, yo!

    Kolejny raz go pocałowałem. Teraz jednak byłem zdecydowanie bardziej agresywny.

    Hiroki zmrużył oczy i zaczął nieopanowanie drżeć na całym ciele. Coś tam jeszcze mi burknął w usta, ale nie miałem prawa tego zrozumieć, kiedy wsuwałem mu język do gardła.

    – Nienawidzę jak coś mówisz, a ja tego nie rozumiem… – warknąłem, po przerwaniu pocałunku. Podniosłem się zaraz, ale nie puściłem jego rąk. To był błąd, co prawda, bo prawie wykręciłem mu nadgarstki…
    Rzuciłem go na rozłożoną kanapę, na której zazwyczaj spał. Byle szybko, byle nie uciekł, uwaliłem się nad nim. Uwiesiłem tak samo, jak przed chwilą.

    Pochyliłem się nad nim i zacząłem całować go po szyi. Myślałem, że oszaleję. Nie dochodziły do mnie już żadne jego słowa, krzyki czy jęki, czy cokolwiek tam mógł z siebie wydawać. Jego zapach doprowadzał mnie do obłędu. Zawsze mi się podobał jego zapach, co prawda, jego wygląd, uroczy, ale trochę drapieżny charakterek, ale teraz już nie mogłem się powstrzymać. Myślę, że do tego przyczyniły się zarówno alkohol, jak i jego śmieszne ubranie.

    Puściłem ręce dwudziestojednolatka, ale tylko po to, żeby zedrzeć zeń przyduży sweterek, odsłaniający jedno ramię. Został jeszcze obcisły (chyba damski) podkoszulek, spodnie… Podążyłem rękoma w stronę jego rozporka.

    – James! – usłyszałem pretensjonalny okrzyk. Spojrzałem na jego twarz na moment. Teraz wydawał się być raczej przerażony, a nie wściekły, ale nie powstrzymywał mnie. Po samej minie można było poznać, jak bardzo był też zmieszany. Taka dawka strachu i dziwnej niepewności nie pozwalała mu w tej chwili, ani pomóc mi w rozbieraniu go, ani też jakiejś koślawej samoobronie. Szatyn po prostu leżał, dygotał i bez przerwy świdrował mnie tymi swoimi oczyma. Myślałem, że zwariuję, widząc jak jego małe wilgotne usta lekko drżały.

    Pocałowałem go natychmiast, rozpinając mu jednocześnie pasek od spodni. Długo nie musiałem się męczyć. Jeansy były mu za duże, jak mogłem się domyślić i wystarczyło rozpiąć pasek, mocno pociągnąć za nogawki, żeby je zeń zedrzeć. Potem przyszła kolej na podkoszulek.
    Hiro zaczął zasłaniać się rękoma. Kiedy tylko zabrałem się za pozbywanie się swojej odzieży, skulił się na łóżku.

    – Co ty robisz? – spytałem, kładąc się za nim. Miałem wrażenie, że się oparzyłem, kiedy czubkiem penisa dotknąłem jego pośladków. Objąłem go jedną ręką.

    Nie odpowiedział. Znów się podniosłem i gwałtem przewróciłem go na plecy.
    Mały złapał kurczowo pościel w ręce i odwrócił głowę w bok, zaciskając mocno powieki. Uśmiechnąłem się pod nosem, gładząc go po udach.

    – Rozluźnij się… – szepnąłem, pochylając się nad jego męskością. – Rozluźnij… – powtórzyłem, a potem objąłem wargami główkę jego członka.

    Cichy pisk. To właśnie usłyszałem, kiedy zacząłem mu robić dobrze ustami. Potem było dyszenie, najpierw ledwie dosłyszalne, potem ciężkie i głośne, a wreszcie zaczął pojękiwać. Myślałem, że zwariuję, choć nigdy bym nie podejrzewał jakiegokolwiek mężczyzny o wydawanie tak niedorzecznie cienkich dźwięków. Do tego nie były zdolne chyba nawet niektóre kobiety!

    Przestałem, gdy przerwy między kolejnymi jego jękami i westchnieniami robiły się coraz krótsze. Zawisnąłem nad nim, opierając się jedną ręką o poduszkę. Miał zamknięte oczy, ściągnięte brwi. Usta mu drżały, ramiona… Był jednocześnie śmiertelnie przerażony, ale i podniecony.

    Poczułem się winny, naprawdę. Czy ja go molestuję? Spytałem samego siebie w myślach. Samo wyobrażenie gwałtu na nim sprawiało, że robiło mi się przykro, słabo… Miałem ochotę samego siebie pierdolnąć.

    Co ja robię, do cholery?

    Kolejny dziwny dźwięk.

    Czy on płacze?

    Coś ścisnęło mnie w gardle. Zrezygnowałem. Położyłem się naprzeciwko i mocno go przytuliłem. Shiro oplótł mnie ciasno. Cały dygotał.
    Oderwałem rękę od jego talii, aby pogłaskać go po głowie uspokajająco.

    – Przepraszam… – szepnąłem. Nie odpowiedział. To był zły znak, kiedy chłopak stawał się małomówny, albo nie odzywał się w cale. Wtedy albo był naprawdę na kogoś obrażony, albo sprawiono mu niesamowitą przykrość. Raczej nie był agresywny czy skłonny do bójek. Mógł krzyczeć, przeklinać i wygrażać, ale oprócz zafundowaniu komuś liścia (typowego bardziej dla kobiet), nie robił raczej nic, co kogoś mogłoby fizycznie zaboleć.

    – Hiroki – westchnąłem – przepraszam.

    Nagle uniósł głowę. Dostałem w podbródek, a łeb mi odskoczył. Cofnąłem się trochę.
    Był zapłakany, ale miał raczej pretensjonalny wyraz twarzy. Trzymał zaciśnięte w pięści dłonie na mojej klatce piersiowej.

    – Jeśli chcesz to zrobić, zrób! – szok. – Ale, bądź, kurwa delikatny, co?!

    I znów w płacz. Poczułem się naprawdę nieswojo i znów go przytuliłem.

    – Przepraszam… – po raz trzeci to mówiłem. Teraz naprawdę źle się ze sobą poczułem, tak, jakbym go zgwałcił, a on bezczelnie mówił mi, że „było fajnie, ale szkoda, że jeszcze np. jeden raz nie nazwałeś mnie dziwką”. To było jak mocny i celnie wymierzony policzek. I na pewno poskutkowało.

    – Jestem pierdolonym prawiczkiem! – wybąkał, po czym parę razy walnął mnie pięściami w klatkę piersiową. Zakasłałem mimochodem, ale potem uśmiechnąłem się nieco skrępowany. Znów go objąłem.

    – W-wiem… – nie wiem, czemu to powiedziałem.

    Kolejny raz go zszokowałem.

    – J-jak to „wiem”?!

    Zmrużyłem oczy i pochyliłem głowę lekko. Było mi głupio, jak jasna cholera.

    – W-wiem po prostu, no… – mruknąłem. Znów dostałem pięściami po klacie. Nie, żeby to bolało, ale na pewno też nie był to jakiś pieszczotliwy gest z jego strony… Zasłużyłem sobie. Zachowałem się potwornie. Chciałbym teraz zapaść się pod ziemię, słowo daję…

    – Raczej ktoś, kto się na „tym” zna się tak nie zachowuje.

    Twarz szatyna zrobiła się jeszcze bardziej czerwona. Zacisnął usta na chwilę.

    – No, co ty nie powiesz, do cholery?!

    Leżeliśmy  milczeniu. Nadzy, wtuleni w siebie… Oboje zawstydzeni i upokorzeni przez siebie nawzajem. Dopiero, kiedy chłopakowi zaczęło robić się chłodno, zdecydowałem kontynuować swoje zboczone działania.

    Podniosłem się, ułożyłem go ostrożnie pod sobą i pocałowałem. Nie protestował. Nawet na swój nieumiejętny sposób usiłował odwzajemniać pocałunki, ale nie wychodziło mu to zbytnio. To było naprawdę słodkie… Uwielbiałem tę jego dziwną nieporadność, infantylność czasami. Hiro, choć był dorosły często zachowywał się jak dzieciak, ale naprawdę nie miał nasrane w głowie. To bardzo mądry młody mężczyzna tylko trochę nad to żywy i niezupełnie stabilny emocjonalnie. Może potrzeba mu było jeszcze jakiś dodatkowych wrażeń? Może właśnie takich, które miałem mu zafundować.

    Odwróciłem go na brzuch i przybliżyłem zwilżone palce do jego pośladków. Rozchyliłem je nieco i zacząłem gładzić go ostrożnie po wejściu.
    Zacisnął mocno palce na poduszkach i jąknął głośno. Jego twarz była cała czerwona.

    – N-nigdy nie myślałem… – westchnął – n-nigdy nie myślałem, że pierwszy raz będę to robić z mężczyzną…

    Uśmiechnąłem się pod nosem, nie przerywając pieszczot. Potem wsunąłem w niego jeden palec. Głośne jęknięcie wynagrodziło mi moją cierpliwe i powolne poczynania.

    – To źle? – spytałem, cały czas ostrożnie wiercąc palcem w jego ciasnym wejściu.

    – N-nie. – prawie szepnął, a potem wziął kilka głębszych wdechów. Cały płonąłem, widząc, że mimo wszystko moje najmniej możliwie odczuwalne ruchy tak bardzo go podniecają.

    – James… – jęknął.
    Pochyliłem się nad nim i złożyłem kilka namiętnych pocałunków na jego  drobnych ramionach. Mruknąłem tylko w odpowiedzi. Słucham…

    – C-cieszę się, że to ty… – usłyszałem. -… a nie ktoś inny.

    Zatkało mnie. Przez długą chwilę tylko siedziałem i patrzyłem na odsłonięty fragment jego twarzy. Serce mocniej mi zabiło, zrobiło mi się cieplej. Nie spodziewałem się tego, naprawdę.
    Nie miałem na co czekać. Uśmiechnąłem się wreszcie, pochyliłem nad nim i zacząłem obcałowywać jego wątłe ciało od łopatek w dół, bez przerwy pieszcząc go palcem. Potem dołożyłem drugi. Kolejny raz usłyszałem ten słodki dźwięk. Przyjemne dreszcze przebiegły mi po plecach.
    Wreszcie dotarłem na sam dół i wyjąłem palce z niego. Cały czas starałem się rozchylać nieco jego pośladki. Ostrożnie polizałem go w tamtym miejscu.
    Shiro zacisnął mocno palce na poduszkach i wtopił głowę w jasnoniebieski materiał, żeby stłumić cichy okrzyk rozkoszy. Nie wiem czemu się tego wstydził. To była właśnie jedna z najbardziej podniecających rzeczy w tym wszystkim.

    Odsunąłem się potem. Naplułem sobie na rękę i mocno zwilżyłem sobie penisa. Nie trudno było powstrzymać się od dotykania siebie, kiedy miałem przed oczyma taki piękny widok. Hiroki czekał… czekał na mnie. Z trudem przechodziło mi to przez myśl, ale było to naprawdę coś pięknego.

    Wymierzyłem się, opadając na zgiętą w pół rękę. Zacząłem całować go po karku i lewym ramieniu, a wreszcie też powoli w niego wchodzić. Kiedy już wsunąłem główkę członka, przeniosłem rękę na jego talię i przesunąłem nią parę razy do biodra i z powrotem.

    – Rozluźnij się. – szepnąłem, przerywając pocałunki tylko na chwilę. Hiro nie odpowiedział, ale widziałem, że stara się robić co w swojej mocy, aby ułatwić mi pierwszą penetrację. Zaraz potem krzyknął głośno w poduszkę. Pogładziłem go po włosach, starając się nawet nie drżeć, ale teraz było to wyzwanie. Hiro był tak przyjemnie ciasny i ciepły. Zmrużyłem oczy, starając się stłumić własny jęk.

    Zaraz znów usłyszałem coś podobnego do szlochu. Kolejny raz całowałem jego kark i ramię, potem przeszedłem na drugie. Delikatnie oblizałem jego policzek, kiedy usiłował wziąć oddech.

    – Kocham cię. –szepnąłem do niego. Ucałowałem go w czubek głowy, nada siląc się, aby nie wykonać jakiegokolwiek ruchu biodrami. Kątem oka zobaczyłem, jak wybałusza oczy, a potem moje przepiękne czarne tęczówki szklą się przez łzy. – Kocham cię. – powtórzyłem, ostrożnie dotykając jego włosów.

    Nie usłyszałem żadnej odpowiedzi, ale wiedziałem, że uspokoiłem go wreszcie. Potem mogłem już próbować powoli zacząć wykonywać jakieś minimalne pchnięcia.
    Przez jakiś czas jeszcze wzdychał nieco boleśnie i parę łez niestety wsiąkło w jego biedną poduszkę, ale już niedługo głośno jęczał wyłącznie z przyjemności.

    – Baka…! – jęknął, wyginając się w łuk. Był bliski orgazmu, bardzo bliski. Wiedziałem. Chwyciłem jego biodro i uniosłem go nieco do góry. Wsunąłem rękę pod jego podbrzusze i starałem się zrobić mu dobrze.

    – Baka! – wydarł się wtedy, ale nie powstrzymywał mnie. Nie powstrzymywał już także żadnego z tych cudownych westchnień i coraz głośniejszych krzyków oznajmiających, że zbliżał się koniec.

    Doszedłem w nim. Wiem, że nie powinienem tego robić, ale nie byłem trzeźwy i nie pomyślałem o tym w ogóle. Wyszedłem powoli i gdy tylko ułożyłem się na pościeli, objąłem ciasno swojego kochanka i ułożyłem go na swoim ciele.

    Shiro dyszał ciężko. Miał całą rumianą twarz, śliczne usta mu drżały. Resztki jego spermy spłynęły mi teraz po udach. Położyłem dłoń na jego głowie i pogładziłem go ostrożnie, potem ucałowałem.
    Nie chciałem tego żałować następnego dnia. Nie chciałem biegać za nim i go przepraszać. W głębi duszy miałem nadzieję, że tak zostanie… Chciałem bardzo, żeby nawet było lepiej i może też, aby spytać go czy mu się podobam, czy może coś do mnie czuje. Chciałbym, żeby kiedyś sam rzucił mi się w ramiona i powiedział chcę się z tobą kochać, teraz!

    – Aishiteru, yo… – wyszeptał.

    Uśmiechnąłem się pod nosem i kolejny raz ucałowałem go w czubek głowy.

    – Co powiedziałeś? – spytałem, ale nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Mój japoński aniołek zasnął… 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sheide
  • Doznanie

    Paweł 17 lat.

    Była końcówka Maja, ciepło. Siedziałem sam w domu, nikogo z rodziny niebyło. Postanowiłem zadzwonić do kolegi Ksawerego i tak w rozmowie zaprosiłem go do siebie.

    Po jakiś 20 minutach dzwonek do drzwi, otwieram i zobaczyłem Ksawerego, jak zawsze ładnie i modnie ubrany, włosy lekko na żel grzywka podniesiona. Zaprosiłem go do środka po jakimś kwadransie, może dwóch nagle Ksawery zapytał mnie o temat gejów co myślę itd.

    Zacząłem sie uśmiechać do niego, a on do mnie.

    W pewnym momencie wstał, podszedł do mnie podniósł mnie z krzesła, albo sam wstałem zaczął minie całować.

    Potem dołączył do tego masowanie po plecach, brzuchu i tyłku.

    Nagle zdjął mi zieloną polówkę i zaczął całować i masować mnie po brzuch i sitkach. W gaciach czułem coraz mniej miejsca…

    Po chwili kucnął przede mną rozpiął mi moje błękitne dżinsy, zsunął je do kostek i zaczął lizać mojego już nabrzmiałego penisa przez moje czarne z czerwonymi przeszyciami obcisłe bokserki, równocześnie przez boxy wkładał palec od mojego odbytu.

    Nagle szybkim ruchem zdjął moje bokserki, spodnie i białe skarpetki.

    Włożył moją pałę do budzi -było bosko.

    Po kilku minutach nagle przestał, wstał i zaczął się rozbierać: najpierw błękitna koszulę w kratkę z czerwonym i szarym- ronił to bardzo seksownie, potem czerwone trampki, granatowe spodnie z materiału, czarne skarpetki do kostek (stópki), został w samych śnieżnobiałych bokserkach przez które widać było że pod nimi ma nabrzmiałego penisa, ściągnął je.

    Położył mnie na łóżku na brzuchu i zaczął lizać i wkładać palce do mojego odbytu- bardzo mi się to podobało.

    Nagle wyciągnął ze spodni prezerwatywę, rozpakował ją, a była ona czarna. Nasunął na swojego penisa- świetnie wyglądał penis w czarnej gumce.

    Zaczął delikatnie wkładać penisa do mojego odbytu- podobało mi się.

    Po chwili zaczął przyśpieszać, zaczęło trochę boleć i zacząłem krzyczeć.

    Ksawery wyjął pałę, położył się na plecach i mi kazał usiąść na jego penisie w czarnej gumce. Zaczął podskakiwać i ja też.

    W pewnym momencie przestał i z penisem i mojej dziurze położy nie na boki i dalej “jechał”.

    Kilka minut później wstał przysunął mnie na brzeg łóżka, położy moje nogi na swoje barki i znów zaczął chodzić we mnie.

    Równocześnie walił mi konia i gdy dostałem wytrysku przestał.

    Ale zaczął coraz ostrzej i szybciej “jechać”.

    Nagle przestał, szybo wyjął penisa, zdjął czarną prezerwatywę i spuścił się na mnie, nigdy nie widziałem tyle spermy na raz.

    Gdy skończył położył się na mnie, skleiliśmy się naszymi spermami i zaczął mnie całować.

    Potem wstał i poszedł wziąć prysznic, ja wtedy czasie porwałem jego bokserki i zacząłem je wąchać i lizać.

    Kiedy słyszałem, że idzie odłożyłem je tam gdzie były.

    Ksawery przyszedł zwinięty w panie ręcznikiem, a gdy się dokładnie wytarł zaczął się ubierać.

    Na koniec pochylił się nade mną i wyszeptał, że byłem boski i musimy to powtórzyć.

    Gdy wyszedł wciąż czułem trochę obolały odbyt, ale wrażenia były niesamowite….  

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Jaworski

    moije pierwsze 

  • Niewierna zona

    Piękna, dojrzała i doświadczona. Znudzona nieustannym brakiem swojego zapracowanego współmałżonka, chciała na nowo rozkwitać. Poczuć tę młodzieńczą fantazję, która kiedyś nie dawała im ani chwili wytchnienia. Chciała na nowo poczuć pożądanie by po chwili całkowicie zanurzyć się w morzu rozkoszy, gotowa poświęcić wiele by osiągnąć seksualną satysfakcję.

    40 – tyle wiosen liczyła sobie Maria. Miała wszystko : bogate życie, posadę prezesa w rodzinnej korporacji i dorastającego, wspaniałego syna. Jej mąż – Piotr, był człowiekiem na którego zawsze mogła liczyć, ale od jakiegoś czasu miała wrażenie, że się od siebie oddalali. Iskra namiętności, która niegdyś rozpalała ich zmysły – przygasła. Byli teraz dla siebie bardziej przyjaciółmi, aniżeli kochankami. Znudzona takim życiem, zaczęła rozpaczliwie szukać wyjścia z tej sytuacji.

    Jesień tego roku była bardzo nieznośna. Przenikliwe zimno i siarczysty deszcz dawał się we znaki nawet największemu optymiście. Jacek, doskonale wiedział, że nie może dać plamy. Był w tej firmie zaledwie dwa tygodnie, a już był bliski spóźnienia się na swoje pierwsze zebranie, nowego działu marketingu. I jeszcze ten cholerny deszcz! Wydawało mu się, że tego dnia wszystko jest zdecydowanie przeciwko niemu. Wskazówki na tarczy wskazywały godzinę 19:33. Trzy minuty spóźnienia – świetnie. Wpadł sprintem do windy i z całej siły nacisnął, jakby to coś dawało – guzik z numerem “5” mając nadzieję, że i winda wrzuci piąty bieg. Gdy już dojechał – hol był pusty i ciemny. Tliło się jedynie słabe światło witryny reklamującej usługi firmy. Pierwsze co przyszło mu do głowy to – “pomyliłem godziny”, ale robiąc parę kroków w głąb zauważył blask światła wydostającego się z gabinetu na końcu korytarza. Nie myśląc już dłużej, rzucił się w stronę światła, jak w jakimś szaleńczym pościgu, goniąc niewidzialnego przeciwnika. Gdy dotarł pod właściwe drzwi, zapukał nieśmiało i wszedł do środka.

    Myśl, że pomylił terminy tego zebrania – wróciła ponownie bo prócz szefowej, nie było nikogo! Maria siedząc na biurku, obserwowała zatłoczone ulice stolicy popijając przy tym szampana. Nienawidziła niepunktualności i lubiła dotkliwie uświadamiać o tym każdego kto jej się narazi. W końcu oderwała wzrok od okna i zaczęła bacznie przyglądać się Jackowi. Był dwa razy młodszy od niej. Stał na samym początku swojej kariery. Sama pamiętała, jakie to było przeżycie kiedy zaczynała pracę w przydrożnym barze, jako kelnerka. Jacek, nieco zmieszany całą tą sytuacją, przywitał się ze swoją szefową i przeprosił za swoje spóźnienie, usprawiedliwiając się masą pierdół, które i tak na dobrą sprawę były bez znaczenia. Maria, widząc zgorączkowanego, młodego mężczyznę, gestem uciszyła go, po czym wstała, podeszła do drzwi gabinetu i przekręciła kluczyk w zamku. Jacek stał jak spetryfikowany, nie rozumiejąc za bardzo – o co tutaj chodzi. Nim jednak zdążył wydobyć z siebie choćby słowo, Maria gwałtownie szarpnęła go za krawat i przyciągnęła mocno do siebie. Oparta o stół, złożyła Jackowi soczysty pocałunek. Serce zaczęło bić mu jak oszalałe, myśli przelatywały, jak bolid Formuły 1, ale mimo tego – poddał się jej. Nie był w stanie nad tym zapanować. Pożądanie przyćmiło zdrowy rozsądek. Całowała jego spragnione usta, masowała prężącą się męskość, która tylko czekała na to by wyswobodzić ją z materiału jego spodni. Czuła, jak żar namiętności ogarniał jej całe ciało i jak bardzo – on jej pragnął. Jacek szarpnął za jej koszulę. Guziki puściły niemal natychmiast, rozsypując się dźwięcznie po całym gabinecie. Uwolnił jej pełne piersi spod koronkowego stanika i przylgnął do nich, ssąc twarde sutki, niczym małe dziecko. Wciąż mu jednak było mało, więc jego dłoń zawędrowała znacznie niżej – pod spódnicę szefowej, gdzie pośpiesznie opuścił na kolana jej czarne stringi i zajął się jej rozpaloną kobiecością. Podbrzusze paliło ją jak nigdy dotąd, a przyjemne dreszcze co rusz przeszywały jej pieszczone ciało. Bawił się nagim biustem, zasypując go gradem pocałunków gładząc przy tym dłonią nabrzmiałą łechtaczkę. Jej oddech stawał się coraz cięższy. Była jak oszołomiona. Całkowicie zatraciła się w ogniu, który niepowstrzymanie buzował w jej żyłach, a gdy tylko wsunął głęboko do jej mokrej szparki palce, wstrząs gwałtownej rozkoszy niemalże odprowadził ją od zmysłów. Maria z trudem dochodziła do siebie. Upajała się tą cudowną chwilą spełnienia. Jacek jednak wciąż czuł nienasycenie. Bolesna erekcja w spodniach dawała się coraz bardziej we znaki, a Maria wcale nie miała zamiaru pozostać Jackowi dłużna. Chwycił za strzępy jej białej koszuli i przyciągnął siłą do siebie. Oboje spojrzeli sobie w oczy, po czym opadła z impetem na kolana przed swoim kochankiem. Przyparty do ściany, drżał w oczekiwaniu na nadchodzącą przyjemność, a gdy tylko uporała się z paskiem i zapięciem jego spodni, westchnął głęboko i całkowicie się jej pieszczotom. Twardy i gruby narząd, wystrzelił z majtek, jak z procy. Ledwie była w stanie objąć swoją drobną dłonią jego okazałą męskość. Ściągnęła napletek i oblizała ciemnopurpurową, lśniącą głowicę. Przeciągły jęk Jacka wypełnił gabinet szefowej, a nogi zrobiły się jak z waty. Gorące usta Marii zaczęły sprawiać mu coraz większą przyjemność, a dłonie nieustannie badały rozmiary penisa, głaszcząc przy tym intensywnie, jego nabrzmiałe z żądzy jądra. Wiedziała doskonale, że odwleka, to co nieuniknione. Pulsujący kutas wystrzelił nasieniem niemal natychmiast, brudząc usta i rozlegniżowany biust swojej kochanki. Miał wrażenie, że jego serce wyrwie się za chwilę z piersi, a nogi całkowicie odmówią mu posłuszeństwa. Na tę chwilę miał zdecydowanie dosyć wrażeń, jak na jeden wieczór. Wyssała jeszcze resztki życiodajnego płynu z jego opadającego oręża, po czym odeszła i opadła na skórzane krzesło swojego gabinetu. Łapiąc powoli oddech, zastanawiał się – co teraz? W ciszy przyglądał się kobiecie, o której nigdy wcześniej nawet by nie pomarzył. Miał wrażenie, że sama gryzie się ze swoimi myślami. Oboje doskonale wiedzieli o tym, że, to co się przed chwilą wydarzyło, nie może opuścić tych czterech ścian.

    Nazajutrz, Jacek zdał fikcyjny raport ze spotkania. Mimo tego, że zachowywała się tak, jakby nigdy nic się nie wydarzyło to w środku wciąż nie mogła uwierzyć, że to zrobiła. Było to złe, brudne i perwersyjne, a przy tym niebezpiecznie pociągające i choć zdawała sobie sprawę z olbrzymich konsekwencji, jakie niosło jej zachowanie to nie miała najmniejszego zamiaru tego zaprzestać.       

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Łepek

    pozdrawiam

  • Wakacje u ciotki cz. 1

    Koniec roku szkolnego, czas laby i imprez. Już jestem umówiony z kumplami na wyjazd i…

    Nie wziąłem poprawki na starych.

    Tekst ojca pojedziesz do ciotki Maryśki pomalujesz jej kuchnię i dwa pokoje zarobisz trochę
    i wtedy możesz jechać z kolegami.

    Ciotka Maryśka „stara panna” z wyboru chyba, bo pomimo swoich 45 lat jest naprawdę, extra laską. Bizneswoman zawsze nie naganie ubrana i uśmiechnięta. Szczupła blondynka, o której myślałem zawsze podczas masturbacji.

    Sobota rano,

    – Cześć ciociu już jestem, które to pokoje? chcę to szybko zrobić.

    – Spokojnie Pawełku przez weekend odpocznij do pracy zabieramy się w poniedziałek. Dzisiaj  przyjdą do mnie koleżanki na grilla więc pomożesz mi w przygotowaniach.

    Aha i jeszcze jedno góra jest nieczynna więc dzisiaj będziesz ze mną w pokoju bo w drugim zostaną na noc Grażyna i Zosia.

    Pomyślałem ok przynajmniej popatrzę na ciotkę wieczorem, ale zaraz, zaraz u niej w pokoju jest tylko jedno łóżko?!!!

    Babski grill tylko ploty i ploty, a ja biegam z tymi drinkami i wyobrażam sobie ciotkę w nocnej koszuli. Panie skuły się dosyć szybko około 22 musiałem odholować panią Zosię do łóżka. Ponieważ miała bardzo duże cycki nie omieszkałem sobie pomacać. Przez moją głowę przebiegła też myśl, że to może być całkiem fajna noc.

    Ciotka z Grażyną ciągle siedziały na zewnątrz więc postanowiłem sprawdzić co tam u Zośki. W głowie miałem rożne myśli wszedłem po cichu do ciemnego pokoju cholernie podniecony samą myślą, że może coś się wydarzy. Usłyszałem chrapanie. Cały się trząsłem i byłem pełen obaw, ale podniecenie było tak silne, że nie mogłem się powstrzymać. Podszedłem powoli do okna ciotka i jej koleżanka ciągle tam siedziały zbliżyłem się do łóżka spojrzałem na panią Zosię i pomyślałem sobie „raz kozie śmierć”

    Zacząłem zdejmować jej buty i delikatnie gładzić po łydkach cały czas obserwując jej reakcję, ale ona spała jak zabita. Moja ręka zaczęła wędrować powoli do góry zatrzymałem się na chwilę na jej lekko pulchnych udach. Następnie zacząłem podciągać jej delikatnie spódnicę. Gdy już miała ją w połowie ud zacząłem rozpinać jej bluzkę, żeby się dostać do tych wielkich cycek. Sam nie wiem kiedy wyjąłem kutasa i zacząłem się onanizować. Powoli przytknąłem go do jej policzka, żadnej reakcji zacząłem nim jeździć po jej ustach i cyckach jednocześnie je ugniatając. Pomyślałem o cipce i tam przeniosłem moje dłonie. Znowu sunąłem powolutku po jej udach, aż nagle poczułem delikatny meszek. Ona nie miała na sobie bielizny poczułem tak silne podniecenie, że aż zabolało zacząłem delikatnie rozsuwać jej uda, żeby dostać się do dziurki i udało się. Najpierw zacząłem ją pocierać bardzo powoli i delikatnie Zośka spała bez ruchu. Pomyślałem sobie, że bardzo chciałbym w nią wejść, ale skończy się na palcach w środku i waleniu konia. Kiedy już miałem dwa palce w środku i byłem w 7 niebie usłyszałem głos ciotki…

    Paweł szybko się wycofałem poczekałem, aż opadnie napięcie i podniecenie i poszedłem do ogrodu.

    Obie były tak narąbane, że już wiedziałem iż to będzie extra noc.

    Prawie zaniosłem Grażynę i oczywiście pomogłem jej się położyć obok Zośki. Przy okazji złapałem ją kilka razy za tyłek i udo mój penis znowu stał na baczność. Spojrzałem na obie kobiety
     i pobiegłem do ciotki.

    Przyszliśmy do pokoju ciotka padła na łóżko nogi trzymając na podłodze i natychmiast usnęła.

    Nie było chwili do stracenia 3 pijane baby i ja. Zacząłem jej rozpinać bluzkę, nawet się nie poruszyła, więc zabrałem się za zdejmowanie spódnicy, popatrzyłem na ciotkę i szybko wyskoczyłem z ubrania zostałem w samych bokserkach ze stojącym masztem. Zsunąłem jej delikatnie majteczki rozszerzyłem nogi i uklęknąłem miałem piękny widok w poświacie księżyca. Zacząłem dotykać jej dziurki i lizać uda następnie mój język powędrował do wygolonej cipki. Ciotka poruszyła się niespokojnie więc przerwałem. Pomyślałem niech twardo uśnie, a ja idę do pokoju obok.

    Grażyna była pod ścianą, a Zośka w między czasie odwróciła się tyłkiem na zewnątrz, a był fantastyczny. Okrągły i jędrny dość słusznych rozmiarów. Podciągnąłem jej kieckę całkiem do góry usiadłem przy łóżku i zacząłem dotykać jej pupy co chwila zjeżdżając na dziurkę. Lizałem jej tyłek i ugniatałem wkładałem palce do dziurki i cały czas waliłem konia kiedy już byłem blisko wytrysku, wyszedłem. Nie to nie może być tak szybko pomyślałem i poszedłem do Ciotki… …wszedłem do pokoju. Ciotka już leżała pod kołdrą na brzuchu i spała. Chciałem się wśliznąć do łóżka kiedy usłyszałem
    – Pawełku chodź tutaj
    – ??? 
    odwróciłem się i zobaczyłem panią Zosię
    – chodź i dokończ co zacząłeś.
    Nie mogłem uwierzyć poszedłem za nią. Zdjęła bluzkę i stanik wzięła moją rękę i położyła na swoim cycku jej język wśliznął się do mojego gardła. Po chwili złapała mnie za pałkę i powiedziała 
    – ok nadajesz się
    usiadła na skraju łóżka zdjęła mi bokserki i zaczęła lizać mojego przyjaciela, żeby następnie połknąć go w całości. Świat mi zawirował to było coś pięknego ssała go tak mocna i dokładnie, że
    o mało nie wystrzeliłem. Ona to zauważyła przerwała swoje pieszczoty i mówi
    – teraz Ty wyliż mi cipkę i to dokładnie!!!
    Zacząłem lizać na początku delikatnie i nieśmiało, a później coraz mocniej i głębiej kręciła biodrami i trzymała mnie mocno za głowę jej soki były obłędne i było ich sporo. Zaczęła jęczeć i to dość głośno więc przerwałem i mówię do niej
    – a Grażyna?
    – najwyżej do nas dołączy!
    Jej oczy lśniły była tak podniecona, że nic ją nie obchodziło. Uklękła przy łóżku wypinając w moim kierunku swoją cudną dupcię.
    – Wejdź we mnie
    Pomogła mi nakierowując mojego kutasa na swoją cipkę. Zacząłem ją posuwać coraz mocniej i szybciej jedną ręką trzymałem ją za biodro, a drugą ugniatałem te wielkie cyce. Było słychać jak moje jajka obijają się o jej tyłek. Soki z cipki ciekły jej po udach czułem zapach jej norki i nie mogłem się opanować musiałem tam znowu wsadzić język. Lizałem ją tak zawzięcie, że aż mi brakowało tchu jednocześnie tarmosząc jej łechtaczkę. Nagle ona się naprężyła i zaczęła głośno jęczeć mówiąc nie przestawaj, nie przestawaj. Jej ciało przeszły dreszcze, głośno sapała, a ja byłem jak w amoku. Przestałem ją lizać palcami wilgotnymi od jej soków zacząłem pocierać jej drugą dziurkę stopniowo zwiększając nacisk. Wreszcie ustąpiła pomyślałem teraz, skoro nie protestuje to właśnie teraz. Wsadziłem jej w Tyłek (ta dziurka to dopiero jest ciaśniutka )Zacząłem ją posuwać najmocniej jak tylko mogłem, ona znowu zaczęła ciężko dyszeć i poruszać biodrami. Nie mogłem się powstrzymać i dałem jej klapsa i jeszcze jeden i jeszcze. Spodobało jej się to więc uderzyłem mocniej sięgnęła ręka do tyłu i złapała mnie za jajka. To był koniec eksplodowałem
     i opadłem na nią. Oboje ciężko oddychaliśmy.
    – niezły jesteś
    – a pani jest fantastyczna
    – daj mi chwilę odpocząć i przyjdź znowu zabawimy się jeszcze raz, ale teraz inaczej!
    – jak? zapytałem bo nie mogłem sobie wyobrazić, żeby spotkało mnie coś jeszcze lepszego.
    – jak to jak? we trójkę razem z Grażynką. Jakbym zasnęła to obudź mnie tak jak przedtem. Idź już przyjdź za 10 minut.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł

    faltyn

  • Cos sie konczy, cos sie zaczyna

     – Utraciłem ją. Utraciłem ją. – powtarzał w kółko Akin. Czy ona musiała odpłynąć Dlaczego porzuciła cały swój świat dla jakiejś mrzonki Jak mogła mi to zrobić
     Wszystko zaczęło się od staruchy. To ona stwierdziła, że Aleana “ma potencjał”. To ona namówiła ją by skupiła się na rozwoju swojego Ducha. Potem sprawy poszły szybko i nagle okazało się, że ją straciłem. Oddaliliśmy się od siebie. Zresztą nic dziwnego, ścieżka, na którą weszła wymagała wielkich wyrzeczeń.
     Ale przysięgała. Oboje sobie przysięgaliśmy. Teraz zostały tylko wspomnienia. Te chwile spędzone na jachcie. Wiatr w jej srebrzystych włosach, targający jej zwiewną szatą. Czerwone zachody słońca i namiętne pocałunki. Wieczory na plaży, spanie w hamaku. To wszystko odeszło.
     Gdyby chociaż została. Byłaby nadzieja. To fakt, że znajdowałaby się w zupełnie innej części kontynentu, ale istniałaby namiastka nadziei.
     Ale odpłynęła za Wielkie Morze. Skąd nikt nigdy nie wrócił. Pisała coś w listach o wielkiej tajemnicy, którą zamierza rozwikłać. Że to konieczne, dla dobra całej planety, cywilizacji, nas wszystkich. Że żal jej porzucać tak piękne uczucia, ale nie ma wyboru. Pisała też, że pewnego dnia wróci i mnóstwo innych bzdur, w które ciężko uwierzyć. Prawda jest taka, że tutaj wśród cywilizacji, w Wielkich Miastach, wszyscy twardo stąpają po ziemi. Na wyspach było inaczej…
     – Utraciłem ją. – Nie czuł złości. Gdzieś głęboko czuł, że ta Aleana, którą znał nie zrobiłaby tego wszystkiego, jeśli nie byłoby w tym wyższego celu. Wierzył, że dla niej taka decyzja nie była łatwa. Miast złości, żal i tęsknota wypełniały całe jego jestestwo. Legł na swoje łoże i zapłakał cicho.

     Nepher otworzyła bezszelestnie drzwi do komnaty Akina. Nigdy nie pukała. Czy królowe pukają Od kilkudziesięciu lat była niepodzielną władczynią Wielkich Miast. Chodzą legendy o tych, którzy jej się przeciwstawili. Żadna z nich nie kończy się szczęśliwie.
     Despotka, choć sprawuje zwierzchnictwo wiele, wiele lat wygląda, jakby czas zatrzymał się dla niej dawno temu.
     Surowa, pociągła twarz z wydatnymi kośćmi policzkowymi o śnieżnobiałej cerze czystej jak łzy, których nigdy na jej twarzy nie widziano. Zmysłowe, pełne usta, raz to zaciśnięte we władczej determinacji, raz to kusząco rozchylone w głębokiej zadumie.
     Odgarnęła z dostojeństwem srebrzystobiały kosmyk włosów, odsłaniając tym ruchem błękitne oczy. Burza jej gęstych włosów schodziła niżej, zalewając sztormowymi falami idealną krzywiznę jej pleców, sięgając aż do krągłych i jędrnych pośladków.
     Królowa Nepher zamknęła za sobą drzwi i obróciła się przodem do Akina. W półmroku pokoju wydawała się świetlistą panią niebios. Afrodytą, która zeszła z Olimpu i władczym wzrokiem ogarnia przynależne jej ziemie. Była nieziemsko piękna, nieziemsko zniewalająca i nieziemsko kusząca. Gdy stała przodem można było w pełni podziwiać jej smukłą sylwetkę i Akin, mimo załamania jakie przeżywał, westchnął cicho z zachwytu, znalazł się w jej mocy. Miała na sobie długą srebrzystą tunikę, jej piersi wyeksponowane w dekolcie bujały się lekko i igrały z falami włosów, gdy powoli i dumnie szła przez pokój. W hipnotyzującym rytmie, każdy takt wybrzmiewał delikatnymi zarysami sutków przebijających gładki materiał.
      – Witaj, Akinie. – odezwała się miękkim, władczym głosem. – Nie przychodzę do ciebie dziś jako twoja władczyni, lecz ze współczuciem, jako twoja przyjaciółka.
     Spojrzała na chłopaka. Leżał na szerokim łożu w rozpaczy. Przyszła dać mu, i sobie, ukojenie. Jak wielu wyspiarzy, miał zwyczaj paradowania bez koszulki. Męsko rzeźbiona sylwetka dodawała mu charakteru i dojrzałości. Wszystkie mięśnie torsu wyraźnie zaznaczone, przy każdym ruchu skręcały się i wiły w niemym tańcu. Obrócił głowę w jej stronę zmieniając ułożenie nigdy nieokiełznanej czupryny swoich włosów.
     Poruszyła się, srebrzysta szata zafalowała na jej torsie, każąc się domyślać zmysłowych kształtów brzucha, żeber, talii. Naturalną drogą wzrok wędrował coraz niżej, do miejsca, gdzie tunika się zwężała i ciasno obejmowała miednicę, tyłeczek. Tam, nieco niżej, srebrzysty materiał nagle się kończył zostawiając oczom nagie, nieskazitelne piękno nóg. Jej zgrabne stopy, okolone kształtnymi kostkami boso nurzały się w miękkim dywanie.
     Akin patrzył zahipnotyzowany.
     Stanęła przed półleżącym na łóżku młodzieńcem. Rozchyliła pełne wargi w zamyśleniu. Wiedziała, co się stało. Wieści o odejściu Aleany doszły do niej dużo wcześniej. Ona wszystko wie pierwsza. Zresztą to nie tylko jego strata. Rzec by można, że dla niej była ona jeszcze większa.
     Chłopak otrząsnął się i już miał wstać złożyć pokłon przed swoją panią, ale ta powstrzymała go gestem. Była taka podobna do Aleany… Są sprawy, których lepiej nie drążyć.
     – Siedź. Przychodzę dzisiaj do Ciebie nie jako Pani, lecz jako towarzyszka w cierpieniu. – powtórzyła i siadła na krawędzi łóżka. Ręce złożyła na udach.
     – Ale skąd wiesz, że ja i Aleana…
     – Jesteś tutaj tyle czasu, a wciąż pytasz, skąd wiem różne rzeczy Jestem najpotężniejszą osobą w znanym nam świecie. – ciągnęła swobodnym głosem. – Jestem władczynią Wielkich Miast, Królową Zimy, Panią Wody Życia. Ale to wszystko na nic. I tak nie udało mi się powstrzymać jej przed wypłynięciem za Wielkie Morze. – dodała z goryczą wodząc wzrokiem po pomieszczeniu. Po chwili, nagle spojrzała prosto w oczy chłopaka. Nie mógł uciec spod jej spojrzenia.
     – Zastanawia Cię pewnie od początku. – rzekła z przeciągając sylaby i mrużąc lekko powieki. Przechyliła z głowę na bok, włosy odsłoniły przy tym kości obojczyków i delikatnej szyi. – Kim ona może dla mnie być.
     Akin tylko skinął głową. W jego wnętrzu toczyła się bitwa dwóch nastrojów. Żalu i smutku po stracie ukochanej i pełnego pożądania podziwu dla piękna swojej królowej. Wielokrotnie bywał z nią w intymnych chwilach, które bez wątpienia inscenizowała, ale nigdy nie odczuwał do niej takiego pociągu. Zawsze trzymała go w ryzach myśl o tej jedynej, dla której do niedawna gotów był skoczyć w ogień. Teraz wahał się, czy miast tego, nie zatracić się w ogniu pożądania.
     – Nie musisz wiedzieć dokładnie, ale była dla mnie kimś bardzo, bardzo bliskim. Bliższym nawet niż dla ciebie. – każdy bezpośredni zwrot do siebie powodował w Akinie wzburzenie krwi i szybsze bicie serca.
     Nepher zastanawiała się, czy powiedzieć mu całą prawdę. Aleana była kopią, klonem Nepher. Królowa ją stworzyła, miała ona być kluczem do jej wiecznego panowania i uzyskania nieograniczonej mocy, ale wymknęła się. Jej szpiedzy znaleźli niegdyś Akina tarzającego się po społecznym dnie. Wyciągnęła go stamtąd i wzięła we władanie jego życie. Chłopak miał w sobie coś, co ją przyciągało. Nie potrafiła tego do końca uchwycić. Prowadziło ją także ogromne zaciekawienie młodzieńcem, którego wybrała sobie jej “córka”. Niejednokrotnie inscenizowała jednoznaczne sytuacje, by go uwieść, ale za każdym razem udawało mu się wykręcić. Lecz nie tym razem. Królowa Zimy zawsze dostaje to, czego pragnie.
     – Bardzo mi jej brakuje. Straciłem ją. – powiedział załamany półszeptem.
     – Nie straciłeś. Spójrz na mnie. – Wyprostowała się wypinając duże, krągłe piersi przed siebie. – Jestem do niej bardzo podobna prawda – zniżyła głos do szeptu. Założyła nogę na nogę, przy czym odkryła jeszcze większą część uda. Akinowi krew zawrotnie szumiała w uszach. – Jestem taka jak ona, mogę być nią dla Ciebie. – Nachyliła się, jej piersi zabujały mu się przed oczami. Ich uda się teraz stykały. Założyła jego pukiel włosów za ucho, delikatnie je przy tym muskając. Zadrżał. Zrobiła to identycznym ruchem jak niegdyś Aleana.
     – Nie musisz nic mówić. Widzę, jak na Ciebie działam. – Rozchyliła namiętne usta w pełnym uśmiechu ukazującym idealnie równe, białe zęby. Położyła rękę na jego kroczu i zaczęła powoli masować. – Nic nie mów, oddaj się temu. Bądź mój!
     Ich wzrok spotkał się i Akin nie mógł się sprzeciwić. Nigdy nikogo bardziej nie pożądał. Całe jego wnętrze, każda komórka jego ciała krzyczała, by spełnić swoje żądze. Przyciągnął ją porywczo do siebie, chcąc zatracić się w rozkoszy. Ale to ona jest panią. Powstrzymała go jednym stanowczym gestem, przyciągnęła jego twarz do swojej i zatopili się w namiętnym pocałunku. Dalej wciąż masowała przez spodnie krocze chłopaka.
     Przerzuciła drugą nogę nad jego nogami, tak by obie znajodwały się po dwóch jego bokach, wyprostowała się i w takiej pozycji wdusiła jego twarz w swoje wielkie, jędrne piersi. Szalał z pożądania. Starając się złapać oddech między jej piersiami, wijąc się i szarpiąc próbował ściągnąć z niej tunikę, ale popchnęła go do pozycji leżącej. Przez dekolt wychyliła jeden swój cycek i położyła się na nim, ponownie przygniatając jego usta i nos. Całował, ssał i lizał całą pierś, w szczególności sutek, który robił się coraz twardszy. Przetoczył ją na bok, samemu się oswabadzając.
     W tym momencie nie istniało dla niego nic na świecie, poza tym jednym, pięknym ciałem. W jego oczach Nepher widziała dzikość i szał, na jej twarzy zagościł uśmiech satysfakcji i błysk żądzy zagrał w jej oczach. Szybkim ruchem podwinęła tunikę do góry ukazując blade, wygolone podbrzusze, światło świec zatańczyło na jej kościach biodrowych i wartkim nurtem spływało niżej, między jej uda. Rozchyliła nogi i przyciągnęła Akina za czuprynę do swojego wilgotnego żaru. Jedną ręką przyciskała jego głowę do źródła największej rozkoszy, a druga tarmosiła swoją pierś przez błyszczący materiał. Położyła nogi na jego ramionach, ścisnęła udami głowę. Akin zagłębiał się językiem coraz bardziej i coraz szaleniej w jej rozkosz. Zaczęła stękać. Przyśpieszył. Jedną ręką ściskał jej zgrabny tyłek. Drugą wodził po udzie. Wilgotny żar wylewał się z niej coraz obficiej. Zaczęła jęczeć. Od jęków przeszła do krzyków. Jego język w dzikim, namiętnym szale wirował w jej wilgoci. Zaczęła się rzucać, rwać jego włosy. Jego to tylko bardziej podniecało. Z jej ust wydobywał się w żądzy jeden przeciągły krzyk. W tym momencie odepchnęła jego głowę, odsunęła kopnięciem w nagi, umięśniony tors. On zrzucił z siebie spodnie, ona podniosła się nieco i chwyciła go łapczywie za penisa, z rubieżnym uśmiechem zaczęła szybko pieścić go w górę i w dół. Po chwili odepchnął ją, a ona pociągnęła go za sobą.
     Tak opadli i starli się ze sobą. Żądza kontra żądza. Broń pożądania przeciwko twierdzy rozkoszy. Kochali się jak szaleńcy. On dzikimi rucham szturmował jej ciało. Ona zamknęła go w swojej rozkosznej pułapce. Mokrzy od potu tarzali się w pościeli. On całował, lizał, szarpał jej piersi. Ona biła go po wydatnych mięśniach torsu. On miętosił jej pośladki, wciskając jak najgłębiej swoją rozkosz w jej ciało. Ona drapała go po plecach wyjąc w szalonym podnieceniu. Ona na górze. Ona na dole. Była wszędzie. Była rozkoszą, szczytem przyjemności. Seks z nią był wyżyną spełnienia. Najwyższym celem. Nie było innego powodu do życia.
     W pewny momencie jego ruchy weszły w rytm. Jej jęki w wyższy dźwięk. Zalała go fala gorąca, wystrzelił, jakby już nigdy więcej miało go to nie spotkać. Oczy zamknęły się samoistnie w kolejnych przypływach uniesienia. Ona w tym samym momencie poczuła jak płonie, jak jej krocze spala się w namiętności na popiół, by odrodzić się i znów spalić. Uczucie to rozeszło się przez całe jej ciało, zatoczyło kręgi i chwilowo rozluźniło jej ciało przygotowując do najwyższego spełnienia. Po ułamku sekundy jego kolejny strzał stał się dla niej jak piorun, wygiął ją w łuk, napinając wszystkie mięśnie do granic, przeorał całe jej jestestwo porażeniem ekstazy orgazmu.
     Opadli oboje na łoże, wciąż spleceni, jak jedno ciało, zasnęli.

    Arosz, pozdrawiam.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arosz

    Tym oto opowiadaniem się z Wami przywitam.
    Jeśli się spodoba, mogę piać ciąg dalszy. 🙂

    Zgodnie z wszelkim istniejącym prawem zastrzegam sobie prawo publikacji mojego opowiadania na innych stronach. Za wyjątek uznaję sytuację, kiedy w widocznym miejscu zostanie umieszczony mój nick, jako autora: “Arosz” oraz mój mail.