Category: Uncategorized

  • Spotkania z suka cz.3 “Role sie odwrocily”

    Pewnego dnia umówiłem się z nią (Olą) do kina. Kiedy czekałem na nią przed wejściem zauważyłem, że nie idzie sama. Przyprowadziła trzy swoje koleżanki z klasy (Magdę, Paulinę i Monikę). Pomyślałem, że za taką niesubordynację należy się solidne lanie. Zanim weszliśmy do sali pogadaliśmy chwilkę. Film mimo zapowiedzi okazał się nudny. Podczas jego trwania pomyślałem, że skoro jedną zdominowałem tak łatwo to z resztą nie będzie większego problemu. Po filmie zaproponowałem im, żebyśmy pojechali do mnie. Wszystkie dziewczyny się zgodziły. Po dojechaniu na miejsce pomyślałem, że teraz zacznie się zabawa. Zaprosiłem dziewczyny do pokoju dziennego. Usiadły na kanapie. Zaproponowałem im wino. Wszystkie powiedziały, że z chęcią się napiją. Wyciągnąłem kieliszki i poszedłem do kuchni po wino. Kiedy wracałem poczułem tępe uderzenie w tył głowy. Upadłem na podłogę i straciłem przytomność. Kiedy się ocknąłem zauważyłem, że leżę nagi i związany na kanapie. Nade mną stały one…nagie, a na biodrach miały założone majtki z przytwierdzonym do nich dildo. Piły wino i śmiały się. Kiedy Ola zobaczyła, że się ocknąłem nachyliła się nade mną i wyszeptała mi do ucha “A teraz odpłacimy Ci za to wszystko co nas kobiety przez was facetów spotkało”. Przestraszyłem się, lecz nie zdążyłem nic odpowiedzieć, bo w usta włożyła mi knebel. Wtedy zdarzyło się coś czego się nie spodziewałem. Odwróciły mnie tyłem do nich. Paulina zaczęła lizać mój odbyt. Spodobało mi się, choć nigdy tego nie robiłem. Po pewnym czasie skończyła i posmarowała mój odbyt oliwką. Za mną stanęła wówczas Monika. Wycelowała dildo w mój odbyt i… pchnęła. Poczułem rozrywający ból, zacząłem nawet płakać. Jedyne co czułem to mieszanka ogromnej ilości bólu i odrobiny przyjemności. Spojrzałem na bok. Dziewczyny robiły “pociąg”, czyli stały za sobą w rzędzie i każda posuwała każdą. Po Monice przyszła kolej na Magdę. Kiedy Monika wyciągała dildo, poczułem ulgę. Kiedy wchodziła we mnie Magda nie bolało już tak bardzo i zaczęło się robić przyjemnie. Po Magdzie przyszła kolej na Paulinę. Weszła we mnie i powoli zacząłem odczuwać rozkosz. Paulina posuwała mnie najostrzej. Kiedy Paulina skończyła przyszła kolej na Olę. Jej bałem się najbardziej ze względu na wcześniejsze zdarzenia i na to, że miała największe dildo. Weszła we mnie i poczułem rozkosz płynącą z takiego stosunku. Po chwili odwróciła mnie i zaczęła posuwać od przodu jednocześnie stymulując mojego nabrzmiałego do granic możliwości penisa. Po dłuższej chwili takiej zabawy odleciałem. Poczułem tsunami rozkoszy płynące z odbytu i penisa. To było coś niesamowitego! To był najlepszy orgazm w moim życiu. Kiedy minęła chwila uniesienia, zobaczyłem, że moja sperma ochlapała Paulinę, Magdę i Monikę, które dalej robiły “pociąg”, a stały około 2 metrów od nas. Ola była zdziwiona, bo sperma oblała też ją od twarzy do brzucha. Ola stwierdziła, że tak być nie może i zostanę ukarany. Wiedziałem już, że zostanę zabity własną bronią. Zeszliśmy do piwnicy. Dziewczyny przywiązały mnie do wbitego w sufit kółka. Zaczęły mnie okładać ze wszystkich stron i wszystkim co się dało. Po około 30 minutach rzuciły wszystko i zaczęły mi robić po kolei loda. Było cudownie, a ich trud wynagrodziłem obfitym wytryskiem. Kiedy mnie odwiązały padliśmy ze zmęczenia. Minęło już trochę czasu od tamtych wydarzeń, a my nadal się spotykamy w piątkę i dominujemy siebie nawzajem. Nie żałuję tego, że Ola przyprowadziła koleżanki do kina 😉

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Wormacki

    Piszcie, czy wam się podobało to opowiadanie i cała seria.

  • Majka i Ja weekendowy final

    Obudziłem się dość szybko, rutyna w pracy zostawia po sobie ślad i jak co dzień wstałem o 6 rano, wszedłem do łazienki i wskoczyłem pod prysznic. Gdy chłodna woda trysnęła wprost na mnie oprzytomniałem i dotarło do mnie że przecież nie jestem w domu i już na pewno nie muszę jechać do roboty. Uśmiechnąłem się sam do siebie, podkręciłem bardziej ciepłą wodę i oddałem się kąpieli. Usłyszałem zgrzyt drzwi ale w końcu nie jestem tu sam więc zapewne ktoś też wstał zbyt wcześnie. Kabinę wypełniały tumany pary, krople wody uderzały z charakterystycznym dźwiękiem o plastikowy brodzik a ja oparty o ścianę delektowałem się błogim uczuciem wody spływającej po moim ciele. Stałem tak prawie nieruchomo kiedy poczułem że ktoś obejmuje mnie w pasie i wtula się w moje plecy. Lekko wzdrygnąłem się ale podobał mi się ten dotyk paluszków błądzący po mojej skórze a przyznam że poczynały sobie coraz śmielej. Gdy dłoń oplotła nasadę mojego członka z uśmiechem na twarzy powiedziałem – Widzę Aniu że nie tylko ja jestem rannym ptaszkiem. W tym momencie dłoń zacisnęła się jeszcze mocniej i szarpiąc mnie za kutasa zmusiła bym się odwrócił. To nie Ania a Majka miała mnie teraz w garści. Jej szelmowski uśmiech zdradzał wszystkie jej myśli, jej wzrok błądził po moim ciele, pazurki drapały moje plecy a usta przyssały się do mojego sutka i lekko go gryzły. Ruda czuprynka uniosła się w górę i momentalnie jej usta przyssały się do moich. Całowaliśmy się jakby nie miało być jutra. Nasze języki wypełniały na zmianę moje i jej usta, chwyciłem ją za pośladki podniosłem jej ciało i oparłem plecami o ścianę kabiny. Majka oplotła mnie w pasie nogami a ja płynnym ruchem wbiłem się w jej muszelkę. Pomimo płynącej po nas wodzie czułem jak mojego kutasa otacza gorące wnętrze kochanki. Jej cipka rytmicznie posuwana zaczynała czasami zaciskać się na moim kutasie. Wbijałem się szybko i mocno, słychać było jak plecy majki obijają się o ścianę a ona zaczyna coraz głośniej stękać. Cały czas utrzymując ją w górze napierałem w nią coraz szybciej i szybciej. Była mi całkowicie oddana a ja to wykorzystywałem jak tylko mogłem. Kiedy poczułem że zaczynam dochodzić opuściłem ją na ziemię, wypchałem z kabiny i oparłem o umywalkę. Klęknąłem za nią, rozchyliłem jej nogi i wbiłem usta w jej wilgotną, buchającą ciepłem cipkę. Wpychałem język najdalej jak mogłem, wierciłem nim, wylizywałem ją po całej długości docierając po słodką drugą dziurkę i tu się dłużej zatrzymałem. Najpierw delikatnie wciskałem w nią język, gdy się nie rozluźniała naplułem i wsunąłem w nią palec. Majka pisnęła i odskoczyła. Spojrzała na mnie i powiedziała – Nie, ten otworek nie jest do zabaw. Natarłem na nią jeszcze raz kładąc dłoń na jej plecach i zmuszając by się schyliła i znowu przywarłem ustami do jej zakazanego oczka. Znowu się wyprostowała, odskoczyła na bok i siadła na toalecie powtarzając – Nie przecież coś powiedziałam. W tym momencie zbladła a jej wzrok przechodził jakby przeze mnie. Zdziwiło mnie to ale gdy się obróciłem zrozumiałem. W drzwiach stała Anka oparta o framugę, była w satynowej haleczce, ręce miała skrzyżowane pod biustem co tylko dodatkowo uwydatniało ich wielkość i jędrność, z dziwnym uśmieszkiem i wzrokiem który chyba chciał nas rozszarpać. -Ładnie się zabawiacie dzieciaczki, przynajmniej drzwi zamykajcie za sobą. My dalej w pełnej konsternacji czekamy na dalszy rozwój a Anka tym czasem weszła i przekręciła zamek w drzwiach po czym stanęła przed lustrem i patrząc w swoje odbicie zaczęła poprawiać włosy. Jej wzrok skierował się w stronę Majki i z głośnym westchnięciem powiedziała -Każdy facet lubi anal co ty taka nerwowa jesteś, to naturalna rzecz chwilę poboli a potem już jest przyjemnie. Dalej pochylając się do lustra jedną rękę wsunęła pod haleczkę i płynnym ruchem opuściła majteczki. -Do dzieła tygrysie. Nie potrzebowałem więcej podniosłem spód jej haleczki na plecy, naplułem na rękę i wcierając ślinę w jej odbycik zacząłem napierać kutasem. Oparła obie dłonie o blat umywalki, aż jej paznokcie się w niego wbijały a ja parłem dalej. Wcisnąłem żołędzia i pchałem dalej, na twarzy Anki pojawił się grymas ale nic nie mówiła. Przymknęła oczy i wyszczerzyła zaciśnięte zęby a gdy wszedłem już cały głośno zawyła. Na jej twarzy pojawił się uśmiech i znów patrząc na Majkę -No widzisz po bólu, teraz to już sama przyjemność. Nie skończyła zdania ja już ją ostro posuwałem. Była ciasna a do tego każdy mój ruch powodował dodatkowo zaciskanie jej zwieracza. Było to cudowne uczucie jakbym posuwał dziewicę. Mój kutas szczelnie wypełniał jej wnętrze. Nie przestawałem nawet na chwilę zwalniać tempa patrząc to na odbicie twarzy Anki w ekstazie to na Majkę już spokojniejszą przyglądającej się tej zabawie. Jak szybko ją rżnąłem tak szybko wyszedłem z niej cały i ciągnąc za włosy dałem do zrozumienia żeby opadła na ziemię. Ustawiłem ją w pozycję na pieska i stojąc nad nią zgiąłem nogi w kolanach, wsunąłem znowu kutasa w jej dupcię i oparty rękoma o jej bioderka wbijałem się znowu szybciej i szybciej. Anka wiła się pode mną i coraz śmielej jęczała. Majka już nie poprzestała na oglądaniu, teraz jej ręka buszowała głęboko pomiędzy jej udami a druga zaciskała się na piersiach masując je i szczypiąc. Wykorzystałem okazję i kilkoma mocnymi pchnięciami przesunąłem Ankę bliżej drugiej dziewczyny. Bez zawahania wiedziała co ma robić i zabrała jej rękę zastępując palce w jej muszelce swoim językiem. Moje ruchy i ostre pchnięcia wbijały język mojej kochanki we wnętrze Majki. Widać było że jej się podoba bo twarz Ani po chwili była cała mokra od śluzu. Widok obu pań, Majki wyginającej się co chwilę w inną stronę, jej ręce a raczej paznokcie wbijane w głowę Anki i oczywiście mojej suczki i kutasa znikającego w jej wnętrzu by znów się wysunąć nie pozwolił mi dłużej utrzymać orgazmu w ryzach. Wyszedłem z niej chwilę przyglądając się jej zwieraczowi szeroko rozwartemu i w końcu podszedłem bliżej złapałem rude i blond włosy rękoma, nakierowałem ich usta ku sobie i wśliznąłem się pomiędzy ich wargi kutasem. Chwilę posuwałem ich wargi, co chwilę któraś zasysała w usta główkę mojego kutasa by puścić go i dać drugiej kochance. Po jakiś 5 minutach poczułem że zbliża się fala a raczej tsunami spermy bo aż mnie kutas bolał, strzeliłem. Sperma zalała ich wargi, dziewczyny wysunęły łapczywie języki a ja chwytając nasadę członka nakierowałem salwy raz na twarz jednej i zaraz na drugiej. Ich twarzyczki lśniły moim nasieniem, strużki spływały po policzkach i brodzie, płynąc dalej po szyjach. Po kolei spijały ostatnie salwy nasienia z mojej główki po czym opadłem na podłogę a dziewczyny oblizywały swoje usta i całe twarze. Wyczyściły się jak zwierzątka do sucha i z uśmiechem na twarzy, za rączkę wyszły z łazienki. Przez jakiś czas jeszcze siedziałem na ziemi i trawiłem każdą minutę naszej zabawy po czym wstałem i szybko się ogoliłem bo zaraz pewnie wstanie Adam i będzie gnał do łazienki.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał R

    c.d. wkrótce na życzenie 🙂

  • Rozne rodzaje milosci… cz. I Marek

    Jezioro Kisajno, wyjście z kanału Łuczańskego, czternasty lipca. Czterdziestojednoletnia Anna, kapitan jachtowy, prowadziła swoje Tango o wdzięcznej nazwie „Bajeczka” w kierunku Sztynortu. W kokpicie siedział z nią niespełna siedemnastoletni syn, Marek. Spędzali wspólnie kolejne wakacje na Mazurach. Od sześciu lat, co roku pływali razem przez miesiąc. To były zawsze ich chwile, z dala od wielkomiejskiego zgiełku, bez codziennego pośpiechu do szkoły, pracy czy innych zajęć dnia powszedniego. Pogoda piękna, wiał lekki wiaterek ze wschodu. Jacht, nieznacznie pochylony na lewą burtę, płynął cicho na północ. Drobne fale, rozcinane dziobem, pluskały delikatnie o kadłub. W Sztynorcie zamierzali zjeść obiad w tawernie, która oferowała smaczne posiłki dostępne dla kieszeni przeciętnego żeglarza– turysty.

    – Mareczku, przejmij ster.

    – Już, mamo.

    – Kurs na Sztynort.

    – Jest, kurs na Sztynort – potwierdził po żeglarsku chłopak.

    – Ster przejąłem.

    – Ster zdałam. – Anna przekazała rumpel synowi.

    Położyła się na słońcu. Spod przymkniętych powiek obserwowała swojego kochanego, młodego żeglarza. Marek spokojnie prowadził „Bajeczkę” przez jezioro. Uważnie obserwował inne jachty płynące w pobliżu. Promienie lipcowego słońca pieściły ciepłem zgrabne ciało kobiety. Czas był dla niej łaskawy. Wyglądała na co najwyżej trzydzieści, trzydzieści kilka lat i to pomimo urodzenia dwójki dzieci. Zamknęła oczy i różne myśli zaczęły przechodzić przez jej głowę.

    Wspominała męża, z którym pływała wcześniej, córkę. Wyszła za Karola bardzo wcześnie, bo mając zaledwie dziewiętnaście lat, to był syn przyjaciół rodziców,. Razem wyjeżdżali na wakacje, razem chodzili do szkoły, tylko on do klasy o dwa lata starszej. Kochali się „na zabój” i nie wyobrażali sobie życia innego, niż razem.

    Siedem lat temu okrutny los zabrał Annie ukochanego męża. Pijany kierowca doprowadził do czołowego zderzenia i Karol zginął, wracając ze służbowego wyjazdu do Berlina. Jako świetny prawnik pracowała w renomowanej kancelarii adwokackiej i nie brakowało jej pieniędzy na codzienne życie. Obydwoje kochali żagle i zaszczepili tę miłość pociechom. Basia zdobyła stopień sternika w wieku niespełna osiemnastu lat, a Marek już miał żeglarza, a w następnym roku zamierzał zdać egzamin na jachtowego sternika morskiego. „Bajeczka” to łódź kupiona za pierwszą premię Karola, po pięciu latach małżeństwa.

    Marek zerkał na matkę w białym bikini, bardzo skąpym, którego stanik składał się z dwóch trójkącików, powiązanych cienkimi sznureczkami, a dół ledwo zasłaniał łono. Duże piersi, rozsunięte lekko na boki, nie mieściły się pod materiałem. Tak naprawdę, zasłaniał on tylko brodawki z otoczkami. Wyglądała w tym stroju jak młoda dziewczyna. W siedemnastoletnim ciele chłopaka buzowały hormony. Do tej pory był jeszcze prawiczkiem. Miał dziewczynę, ale poza pocałunkami i delikatnymi pieszczotami nie posunęli się dalej. Matka stanowiła dla niego ideał kobiety i o takiej skrycie marzył. Jej widok spowodował u niego podniecenie, widoczne w obcisłych kąpielówkach. Usiadł tak, żeby nie było tego widać. Wstydził się i nie chciał, żeby zauważyła.

    Lekko uchyliła powieki i obserwowała syna za sterem. Nie uszedł jej uwadze widok wzwiedzionego członka. „O czym on teraz myśli?” – zastanawiała się. – „Pewnie tęskni za Klarą. Szkoda, że nie mogła popłynąć z nami, lubię ją. Swoją drogą, ciekawe, jak daleko zaszli we wzajemnych kontaktach.” Zdawała sobie sprawę, że młodzież nie tylko trzyma się za ręce i słodko patrzy sobie w oczy. Sama też, jako nastolatka, robiła różne rzeczy z Karolem. „Pierwszy raz” przeżyła z nim dwa miesiące przed ślubem. Wspominała to, jako piękny akt miłości z ukochanym narzeczonym. Oboje bardzo lubili seks i mieli nań ochotę zawsze, niezależnie od miejsca, pory dnia i innych okoliczności. Można powiedzieć, że byli uzależnieni od seksu. Ale tylko ze sobą, to im wystarczało. I nagle wszystko się urwało. Ułamek sekundy, alkohol i… Koniec. Annie świat się zawalił. Została sama z dwójką dzieci. Od trzech lat nie kochała się z żadnym mężczyzną, poza Adamem, ale była to krótka znajomość. Miała trwać dłużej, ale nie mogli się porozumieć właśnie w kwestii życia intymnego. Po stracie męża poświęcała cały swój czas dzieciom i pracy. Radziła sobie, masturbując się prawie codziennie.

    Podniosła głowę i zobaczyła zaczerwienioną twarz Marka. Usilnie wpatrywał się w przestrzeń przed jachtem, jakby chciał udowodnić matce, że bardzo uważa na to, co dzieje się na wodzie. Nie dała po sobie poznać, że cokolwiek dostrzegła. Dopływali do celu. Sternik precyzyjnie dobił do pomostu.

    Zwinęli żagle i poszli na obiad. Po południu dotarli do zatoczki na Kisajnie, gdzie zamierzali spędzić noc. Po ustawieniu „Bajeczki” na postój, Anna poszła popływać. Chłodna woda przyjemnie obmywała ciało rozgrzane słońcem. Marek siedział na pokładzie, czytał książkę.

    – Chodź – zawołała go matka. – Ochłodzisz się.

    – Za moment. Chłopak skończył rozdział i wskoczył do jeziora.

    Rzeczywiście, kąpiel była mu potrzebna po gorącym, słonecznym dniu. Przyglądał się pływającej koło niego na plecach kobiecie. Wzgórki piersi wystawały ponad wodę, a sterczące brodawki odznaczały się pod białymi trójkącikami stanika. Prześwitujący, mokry materiał pozwalał zobaczyć też kępkę włosów łonowych pod majteczkami. Udała, że nie widzi świdrujących oczu nastolatka. Marek po chwili do niej dołączył.

    Wieczorem siedzieli w kokpicie, patrząc na rozgwieżdżone niebo. Anna pokazywała synowi różne konstelacje widoczne nad głowami. Tłumaczyła zasady określania pozycji astronomicznej, żeby wiedział, jak odnaleźć swoją pozycję na morzu i wyznaczyć właściwą drogę do portu docelowego. Dziś, wobec powszechnej dostępności nawigacji satelitarnej, przy pomocy GPS, żeglarze nieczęsto umieli posługiwać się tradycyjnymi metodami. Marek przyglądał się matce w świetle lampki wiszącej na ścianie kabiny, zarysowi jej piersi pod trykotowym t-shirtem, doskonale widocznemu przy bocznym oświetleniu. Poczuł, że członek rośnie mu w spodniach. Próbował skupić się na astronomii, ale nie dawał rady. Pod pretekstem późnej pory i zmęczenia poszedł do koi. Anna sprawdziła jeszcze, czy kotwica dobrze trzyma i też znikła w kabinie. Przechodząc obok syna, zobaczyła jego otwarte oczy. Zatrzymała się.

    – Nie możesz zasnąć?

    – Nnnieee… – odparł drżącym głosem.

    – Coś się stało?

    – Nie… tak… – mówił z wyraźną trudnością, po sekundzie wyrzucił z siebie. – Podobasz mi się.

    – Chyba zauważyłam to dzisiaj.

    – Myślałem, że potrafiłem to ukryć.

    – Zapominasz, że matka zauważa więcej niż to, co widzą oczy. Przecież jesteś normalnym nastolatkiem, dorastającym młodzieńcem. Rozmawialiśmy o tym niejeden raz. Z Klarą ci się nie układa?

    – Nie, jest świetnie. A dziś dotarło do mnie, że jesteś piękna – odpowiadał, ciągle zdenerwowany.

    – Nie mów tak. Jestem twoją matką, a matki mają być aseksualne. Poznałam Klarę na tyle, by móc powiedzieć, że przypomina mnie. I pewnie dlatego to ją właśnie wybrałeś. Podświadomie szukałeś dziewczyny podobnej do matki. – I to jest moje nieszczęście. Bo cię pragnę, chcę cię dotykać, pieścić, spać z tobą. – Prawie wykrzyczał nagromadzone emocje.

    – Przecież to jest niemożliwe, wiesz o tym. – Odwróciła się.

    Chłopak zamilkł. Na tym rozmowa się urwała, ale Anna wiedziała, że to jeszcze nie koniec kłopotów. Życząc mu dobrej nocy, poszła do kabiny dziobowej. Nie mogła zasnąć, tak poruszyła ją rozmowa z synem. Cieszyła się z jednej strony, że miał odwagę powiedzieć to wszystko, a z drugiej, bała się swojej reakcji, że ona sama nie wytrzyma już dłużej bez mężczyzny i zrobi coś, czego będzie później żałować. Uświadomiła sobie, że cała ta sytuacja też na nią podziałała, poczuła wypływającą spomiędzy nóg wilgoć. Usłyszała ciężki, sapiący oddech Marka, dochodzący ze środka kabiny i ciche szuranie kołdry. Wiedziała, że on się tam onanizuje. To ją jeszcze bardziej podnieciło. Wsunęła rękę w spodnie od pidżamy, sięgając palcami wejścia do pochwy. Było tam już bardzo mokro i gorąco. Kilkanaście sekund ruchów palcami wyzwoliło silny orgazm, dużo silniejszy, niż zwykle przy masturbacji. Jej ciało domagało się twardego kutasa. W jednej chwili przypomniała sobie seks z Karolem, i jaką dawał jej rozkosz. Musiała się jeszcze raz dopieścić. Dopiero po drugim szczytowaniu zasnęła.

    Wczesnym rankiem Anna zajrzała do kabiny, gdzie spał Marek. Widoczne były tylko nogi, wystające spod kołdry. Oddychał spokojnie. Spał głęboko. Zmieniła pidżamę na jednoczęściowy kostium, wzięła kilka swoich rzeczy do prania razem z mokrymi po nocnych przeżyciach spodniami i zeszła do wody. W otworze zejściówki pokazała się zaspana twarz syna.

    – Już wstałaś?

    – Jak widzisz – odpowiedziała. – Korzystając z dobrej pogody, muszę zrobić małe pranie. Może masz coś do prania? Zostaniemy tu na dwa, trzy dni.

    – Nie, dziękuję. To ja przygotuję śniadanie – zaoferował się chłopak.

    Cały dzień spędzili na pływaniu, opalaniu się i czytaniu książek. Anna uważnie obserwowała syna. Widziała, jak ukradkiem się jej przygląda, jak w jego oczach migają błyski pożądania. Podniecenie dawało znać o sobie niepokojem w dole brzucha i wilgocią w kroczu. Nie chciała dopuścić do siebie myśli, że jej własny syn staje się dla niej obiektem seksualnych marzeń. Teraz przypomniała sobie różne zdarzenia z ostatnich tygodni, jeszcze w domu. Wrzucając do pralki swoją bieliznę, kilkakrotnie zauważyła wilgotne plamy. Myślała, że woda chlapnęła z umywalki. Teraz dotarło do niej, to Marek onanizował się, używając bielizny matki i zostawiał ślady spermy. Że uprawia masturbację – normalne w jego wieku; że używa jej bielizny – nie szkodzi, można wyprać, ale to jednak trochę dziwne. Sama też onanizowała się od trzynastego roku życia. Gdy zaczęła uprawiać seks z Karolem, przestała. Po jego przedwczesnej śmierci wróciła do masturbacji, nawet kupiła sobie wibrator w kształcie penisa. Leżał głęboko schowany, w miejscu niedostępnym dla domowników. Ze swoimi dziećmi rozmawiała niejeden raz na temat dojrzewania, różnic miedzy kobietą a mężczyzną. Stosownie do wieku, otrzymywali wyczerpujące informacje o życiu intymnym człowieka, że masturbacja to nic złego, bo większość młodych ludzi obojga płci musi rozładowywać pokłady napięcia seksualnego. O tym, że współżycie wiąże się z odpowiedzialnością za tę drugą osobę i nie należy zaczynać zbyt wcześnie. Zarówno Basia, jak i Marek mieli zaufanie do matki i nieraz zwierzali się jej z różnych swoich problemów, wspólnie szukając dobrego rozwiązania. Strata ojca spowodowała jednak szybsze dorastanie obojga.

    Wieczorem, siedząc w kokpicie oświetlonym srebrzystym blaskiem księżyca, Anna sama zaczęła rozmowę z Markiem.

    – Wczorajsza nasza rozmowa i twoje wyznanie nie dały mi spać. – Zwróciła na syna swoje ciemne oczy. – Długo rozmyślałam. Jesteś już prawie dorosły i chyba mogę z tobą rozmawiać otwarcie. Wiesz, że seks to wyraz głębokiej miłości dwojga ludzi.

    – Wiem. – Niespodziewanie objął matkę i pocałował w usta.

    – Nie. – Próbowała się bronić, w głębi duszy jednak tego chciała.

    – Kocham cię, kocham! – wysapał w przerwie pocałunku.

    Nie puszczał. Jego ręka powędrowała na piersi kobiety. Anna jeszcze walczyła z Markiem, lecz jej opór malał z każdą sekundą. Pragnienie seksu z młodym mężczyzną zaczynało brać górę nad rozsądkiem.

    – Nie wolno nam…

    – To będzie tajemnica, tylko nasza – zapewnił.

    Nie przestawał pieścić matki przez koszulkę. Brodawki natychmiast stanęły „na baczność”, tworząc małe wypukłości na materiale. Zaczęła oddawać pocałunki. Rozum się wyłączył, zawładnęło nią ciało, żądne miłości mężczyzny. Nieważne, że to jej syn, że to niemoralne. W tej chwili liczyły się tylko doznania seksualne. Dotknęła Marka, poczuła twardego, podniesionego do góry penisa. Jednym ruchem zdjęła koszulkę, uwalniając swoje dorodne, jędrne piersi. Jej ręka wsunęła się do spodni i ścisnęła członka, a druga zaczęła je zsuwać. Na chwilę przestali. Błyskawicznie zrzucili resztę ubrań i wpadli do kabiny, tuląc się i pieszcząc. Anna objęła ustami sterczące przyrodzenie i zapamiętale lizała. Poczuła między nogami palce syna, szukające łechtaczki, dotknięcie wyzwoliło jęk przyjemności. Szarpnęła biodrami do góry, równocześnie prosząc, żeby nie przestawał. Sama nadal pieściła ustami kutasa. Lubiła to, a od trzech lat nie zaznała tej przyjemności. Wystarczyło kilkanaście sekund, żeby wytrysnął. Równocześnie gorąca i mokra pochwa atakowana była przez palce chłopaka. Rozpalona kobieta kilka chwil później eksplodowała niesamowitym orgazmem. Opadli zmęczeni na materac. Ale jeszcze im było mało. Członek młodzieńca nie opadał, a i ona chciała jeszcze. Dla nich przestał liczyć się czas, okoliczności, czy miejsce. Dopadło ich zwierzęce wprost pożądanie. Pieścili się nadal.

    – Wejdź we mnie – szepnęła i rozchyliła uda.

    Chłopiec wsunął członka w śliskie i gorące wnętrze. Pierwszy raz w życiu doznał uczucia otoczenia go miękkimi, pulsującymi ściankami kobiecej pochwy. Poruszał się w niej jeszcze trochę nieporadnie, ale Anna pomogła mu, nadając odpowiednie dla siebie tempo. Nie mogła powstrzymać głośnych jęków rozkoszy, cała drżała z rosnącego podniecenia. Osiągnęła orgazm chwilę po Marku, głośno krzycząc i wijąc się po łóżku. Przytrzymała młodego mężczyznę na sobie jeszcze długą chwilę. Wolno wracali do rzeczywistości po tych szalonych przeżyciach. Po kilku minutach, zmęczeni gorącym seksem, zasnęli.

    Wczesnym rankiem słońce wesoło zaglądało do kabiny przez okienka w burtach łodzi. Wstawał nowy dzień. Anna otworzyła oczy i zobaczyła śpiącego obok niej, nagiego Marka. Po chwili dotarło do niej, co zrobili poprzedniego wieczora. Targały nią sprzeczne uczucia, z jednej strony złość i obawa, bo to przecież jej syn, a z drugiej, zadowolenie z seksualnego spełnienia. O ciążę się nie obawiała, bo stale brała tabletki antykoncepcyjne. Postanowiła porozmawiać z Markiem, jak się obudzi.

    Lipcowe słońce, mimo wczesnej godziny, nagrzewało kabinę. Marek odwrócił się na plecy i odsunął kołdrę. Matka zobaczyła jego penisa w porannym wzwodzie. Znów nadeszło szaleńcze pożądanie. Zaczęła całować go i pieścić językiem. Z mężem uwielbiali takie przebudzenia. Poranne zbliżenia, lub pieszczoty oralne były dla nich prawie codziennością. Nieświadomy niczego chłopak pojękiwał przez sen. Anna poczuła, że robi się bardzo mokra. Sięgnęła dłonią do pochwy, wsunęła najpierw dwa, a później trzy palce i pieściła się nimi, nadal z synowskim kutasem w ustach. Po niedługim czasie obojgiem targnął spazm rozkoszy. Marek przebudził się i jęknął:

    – O, jak dobrze.

    Dopiero po kilku sekundach dotarło do niego, co się dzieje. Zobaczył nagą matkę leżącą obok.

    – Mamo, co robisz? – zapytał zmieszany.

    – Już nie śpisz? – Kobieta odskoczyła. – Pamiętasz, co zrobiliśmy wczoraj?

    – Chyba kochaliśmy się… – odpowiedział niepewnie.

    – Ale nam nie wolno. To się nie powinno stać – Anna mówiła to bardzo zdenerwowana.

    – Mnie też jest głupio, ale stało się… – dodał drżącym i cichym głosem.

    – Wczoraj złamaliśmy wszystkie zasady. Sama nie wiem, co we mnie wstąpiło, że dałam się tak sprowokować.

    Rozmawiali jeszcze długo, zapominając o śniadaniu. Zdenerwowanie Anny powoli ustępowało. Tłumaczyła sobie, że nikogo nie skrzywdzili. Obawiała się wyjścia na jaw tego, co zrobili. Marek obiecał jej, że nigdy nikomu nie powie, co się wydarzyło w czasie tych wakacji. Patrząc jej w oczy, nieśmiało poprosił, żeby nauczyła go wszystkiego, co dotyczy seksu. Czując jeszcze wewnętrzny opór, jednak zgodziła się. Zatoczka leżała z dala od szlaków turystycznych. Osłonięta trzcinami, pozwalała na całkowitą swobodę pary, teraz już kochanków.

    Od tego dnia życie Anny i Marka zmieniło się diametralnie. Przynajmniej w czasie rejsu po Mazurach. Przestała ich krępować wzajemna nagość. Spali razem w koi dziobowej, kochając się co noc, nawet po kilka razy, a czasem też w ciągu dnia. Matka nauczyła swojego prawie dorosłego syna „mapy erotycznej” kobiecego ciała. Pokazała, jak pieścić najwrażliwsze punkty. Chłopak okazał się bardzo pojętnym uczniem i pod koniec wspólnych wakacji potrafił doprowadzić matkę-kochankę do szalonych orgazmów. Siedemnastoletni młodzieniec miał prawie niespożyte siły, a głodnej seksu wdowie też ciągle było mało. Po kilku takich nocach jej krocze zaczerwieniło się i napuchło, więc musiała zrobić przerwę. Powiedziała o tym, ale mimo tego dalej miała ochotę na igraszki. Postanowiła pokazać Markowi miłość analną. Jej sprawiała ona ogromną satysfakcję, bo stanowiła jeden z ulubionych sposobów uprawiania seksu z Karolem. Młody człowiek nauczył się delikatnie pokonywać opór zwieracza podczas wchodzenia w ciasną i wrażliwą dziurkę, żeby nie sprawiać bólu partnerce.

    Któregoś ranka Marek obudził się wcześniej. Wschodzące słońce ostrym promieniem zaświeciło w oczy chłopaka. Anna spała na plecach z uniesionymi i rozchylonymi udami. Młodzieniec delikatnie podniósł się na koi i obserwował matkę. Dotykiem poznał już wszystkie zakamarki jej ciała, ale bardzo pragnął zobaczyć z bliska, jak wygląda miejsce dające tyle rozkoszy, a równocześnie droga jego wyjścia na świat. Powoli zaczął przyglądać się lekko zarośniętym, jeszcze błyszczącym po nocnych zabawach, wargom pomiędzy udami. Doszedł go zapach podnieconej kobiety. Ciekawość, jak smakuje, kazała mu dotknąć sromu językiem. Kobieta drgnęła i poruszyła biodrami. Pomyślał sobie, że skoro palcami go pieści, to język będzie równie dobry. Rozsunął nim różowe płatki i dotarł do częściowo wysuniętej łechtaczki.

    – Oooo…! Nie przestawaj – usłyszał westchnienie.

    – Tak ci dobrze? – Podniósł głowę.

    – Cudownie – odpowiedziała. – Daj mi do ust swojego kutasa.

    Marek położył się na niej, nie przestając pieścić łechtaczki. Nowe doznania spowodowały jego szybki orgazm. Anna nie wypuszczała członka, wysysając resztki spermy. On jeździł nadal językiem po wewnętrznych wargach sięgając w głąb kobiecości kochanki. Po chwili zaciskające się na głowie uda, pulsująca na języku pochwa i nagły wypływ śluzu dały mu odczuć szczytowanie kobiety. Podniósł się i położył głowę na piersiach matki.

    – Dobrze smakujesz – powiedział – tak trochę słono, a trochę kwaśno. Podoba mi się.

    – Naprawdę? – niedowierzała.

    – Oczywiście, smak i zapach intymny kobiety działa na mnie niesamowicie.

    Pocałowała go, bez oporu przylgnął do warg i poczuł smak swojej spermy, ale mu to nie przeszkadzało. Jeszcze chwilę leżeli, ale głód i poranna potrzeba wygoniły ich z łóżka.

    Nieubłaganie zbliżał się koniec wspólnej włóczęgi po jeziorach. Marek przeczuwał, że w domu nie będą mogli kontynuować tego, co zaczęło się tutaj. Anna myślała o tym samym, ale trochę inaczej. Doszła do wniosku, że dość już samotności, dzieci dorosły i musi poszukać własnego szczęścia, a chłopak niech zajmie się Klarą. To jest dla niego właściwa partnerka. A ona przestanie być niedostępną wdową.

    Nadeszła ostatnia noc przed powrotem do codzienności. Nie mieli czasu spać, chcieli nasycić się sobą na zapas. Kochali się na wszelkie możliwe sposoby, nawet nie mogli policzyć ile razy, bo to był nieustanny prawie orgazm u niej, a Marek już nie mógł, nawet on, który dotychczas dotrzymywał kroku swojej wiecznie napalonej matce. Dopiero po wschodzie słońca oddali się w objęcia Morfeusza. Po paru godzinach Anna pierwsza podniosła głowę. Znów zobaczyła stojącego, nabrzmiałego członka. Nie mogła powstrzymać żądzy. Wzięła kutasa do ust, ssąc zapamiętale. Marek, obudzony w tak przyjemny sposób, złapał matkę za biodra i ułożył na sobie, żeby mieć dobry dostęp do gorącej i spływającej sokami kobiecości. Ich ciałami targnął ostatni, wspólny, orgazm.

    Po śniadaniu przygotowali „Bajeczkę” do rejsu powrotnego. W Warszawie czekała na chłopca Klara. Na sierpień wybierali się razem w Bieszczady, z jej dziadkami.

    Podziękowanie dla AmandyEro za pomoc w przygotowaniu tekstu do publikacji

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Micra21
  • Siostra kolegi

    Mateusz siedział sam w domu i rozmyślał nad planami na wieczór. Był piątek. Niedawno wrócił z pracy, wziął prysznic i zasiadł przed komputerem. Miał zamiar pooglądać jakieś porno, zwalić sobie konia i się trochę rozluźnić. Robił to często, czasami nawet kilka razy dziennie, lubił się masturbować. Kiedy wpisywać adres jednej ulubionych stron porno zadzwonił telefon. To był Paweł, jego dobry znajomy, razem pracowali, a wieczorami grali wspólnie w mmo. Zadzwonił by zaprosić Mateusza do siebie z komputerem, wypiją jakieś piwko i pograją w mmo. Paweł też mieszkał z rodzicami, ale oni wyszli na jakąś imprezę pracowniczą, więc nikogo nie było. Mateusz nie zastanawiał się długo, od razu się zgodził, w końcu zadowolić się może później później. Szybko się ubrał i poszedł do Pawła.

    Nie miał daleko do niego, mieszkali na tym samym osiedlu, więc droga zajęła mu jakieś 5 minut. Stanął przed drzwiami i zapukał. Drzwi otworzyła siostra Pawła. . Była dużo młodsza od Mateusza, miała 17 lat. Blondynka, z włosami spiętymi w koka. Miała duże niebieskie oczy, lekko zadziorny nosek i małe usta. To była jedna z tych dziewczyn która nie używała ostrego makijażu, jej naturalna uroda wystarczała, żeby nie jeden facet się za nią odwrócił. Ubrana była w samą luźną piżamkę, która luźno przylegała do jej młodego ciałka. Jak tylko go zobaczyła w drzwiach, prychnęła coś pod nosem, krzyknęła w głąb domu na brata i odbiegł do swojego pokoju. Odchodząc Mateusz patrzył na jej zgrabny tyłeczek schowany za cienkim materiałem piżamki, aż mus się miło zrobiło w majtkach.

    – chodź, nie stój w drzwiach, piwo stygnie – wyskoczył Paweł odrywając kolegę od tego pięknego widoku.

    Chłopaki rozsiedli się w pokoju gościnnym, przy stole jadalnym, naprzeciwko siebie. Rozłożyli swoje laptopy, i zaczęli grać i pić piwo. Gadali o różnych rzeczach, ale najczęstszym tematem była sama gra. Minęła tak godzina i na stole pojawiło się kilka pustych butelek.

    W pewnym momencie do pokoju weszła siostra Pawła i zaczęła szukać czegoś w szufladzie koło telewizora, a przy tym wypinała swój jędrny tyłeczek w stronę Mateusz. Kiedy tak się schylała, cieniutki materiał piżamki dokładnie przylegał do pośladków dziewczyny, opinając jej niczym leginsy. Mateusz nie mógł oderwać wzroku od tego widoku, zapomniał kompletnie o całym otaczającym świeci i wpatrywał się w jej tyłek. W jego kroczu zaczęło pulsować i poczuł jak krew napływa do jego kutasa. Przełknął nagromadzoną ślinę w buzi i zaczął masować sobie kroczę. Bawił się tak swoim fiutem przez chwile wyobrażając sobie jak dotyka tych pośladków i delikatnie jej masuje. Był tak zajęty całym tym przedstawieniem, że dopiero po chwili zauważył, że ona wpatruję niego i widz jego rękę na kroczu. Strasznie się zaczerwienił, ręka wróciła na klawiaturę, a on sam pochylił się chowając za ekranem monitora.

    – w co gracie chłopaki – powiedziała i uśmiechnęła się figlarnie do Mateusza.

    – spadaj do pokoju, nie twoja sprawa. Nie przeszkadzaj starszym – odpowiedział Paweł nie odwracając głowy od ekranu.

    – ale ja się nudzę sama tam i bardzo chciała bym zobaczyć co tak potrafi wciągną a cały wieczór dorosłych facetów – Mówiąc to podbiegła do Mateusza i nachylił się nad ekranem. Naparła piersią na jego ramię. . Nie miała na sobie stanika, czuł jak ociera się sutkiem o jego ramię.

    – a co to tym się robi – pokazała lewą ręką jakąś ikonę na ekranie, a prawa powędrowała pod stół prosto do krocza Mateusza.

    – nie przeszkadzaj i spadaj do pokoju- odpyskował Paweł.

    – nie ciebie pytam, a Mateusz na pewno z chęcią opowie mi o tej waszej grze – mówiąc to rozpinała mu rozporek.

    – ja, ech, jasne – odpowiedział, nie bardzo wiedząc jak się zachować.

    Kiedy skończył te zdanie wyciągnęła już jego fiuta z majtek zacisnęła rękę na nim aż podskoczył na krześle. Popatrzyła mu w oczy i uśmiechnęła się. Ręka jej, zaciśnięta na jego przyrodzeniu zaczęła poruszać się góra dół. Najpierw powoli i delikatnie, jednak za każdym ruchem jej ucisk się zaciskał a ruchy przyspieszały. Jej delikatne palce raz się leciutko rozchylały od siebie, by po chwili wrócić do poprzedniej pozycji i zacisnąć na twardym członku. Jeszcze nigdy nie czuł takiej przyjemności. Zaczął ciężej oddychać i wydawać ciche jęki. Musiał uważać, gdyż jego kolega siedział naprzeciwko. Paweł jednak był za bardzo zajęty grą, nie odrywał wzroku od ekranu komputera, dla niego nie było nic poza wirtualnym światem gry. Dziewczynie spodobały się te sapania i odgłosy, przestała już dawać zainteresowaną grą i całkowicie zajęła się pałą Mateusza. Podnieciła się całą tą sytuacją i drugą ręką masowała sobie swoje piersi. Podnieceni Mateusza szybko sięgnęło zenitu i wystrzelił spermą w górę. Jeszcze nigdy nie miał takiego dużego wytrysku. Część spermy przykleiła się do dołu, do blatu stołu, a część poleciała na dywan, pomiędzy jego nogami. Reszta spływała po ręce dziewczyny. W trakcie wytrysku przestała ruszać ręką, ścisnęła go delikatnie i pozwoliła spermie swobodnie wypływać. Trzymała go tak aż ostatnia kropla opuściła organizm, a jego członek zwiotczał i na powrót stał się miękki. Wyciągnęła rękę z majtek Mateusza, nachyliła się nad monitorem, tak żeby Paweł nie widział jej twarzy. Przechyliła lekko głowę w lewo, dzięki czemu Mateusz widział jej twarz. Przyłożyła swoją dłoń, całą w spermie, do ust i zlizywała ją, delektując się każdą kropelką. Na jej twarzy widniała duża satysfakcja, widać było, że lubi ten smak. Wkładała sobie do buzi palec i ssała go, albo językiem wwiercała się w trudno dostępne zakamarki. Mateusz nie mógł oderwać wzroku, patrzył jak jej język lata tam i z powrotem zlizując białą kleistą ciecz, by zaraz potem zniknąć w buzi dziewczyny. Poczuł jak krew znowu napływa mu do kutasa i twardnieje. Już chciał położyć rękę na jej tyłku i pomasować, kierując się w kierunku cipki, kiedy zlizała ostatnią kroplę, uśmiechnęła się, wyprostowała i mówiąc, że jednak ta gra jest głupia i nie dla niej, poszła do swojego pokoju. Kiedy tak odchodziła, Mateusz nie mógł oderwać wzroku od jej kręcącej się pupci, która szybko zniknęła za drzwiami.

    – kurde, przepraszam cię stary, czasami jest natarczywa, obiecuję ci, że jak przyjdzie znowu to ją od razu wykopie stąd – powiedział Paweł i otworzył sobie kolejne piwo.

    – też chcesz – zapytał

    – nie dzięki, na razie na chwilę się wstrzymam – odpowiedział Mateusz. Siedział sztywno na krześle, z rozpiętymi spodniami iz kutasem na zewnątrz. Na dywanie, jak i na spodzie stołu była przyklejona sperma. Schował członka w majtki i zapiął spodnie.

    – muszę iść do łazienki

    – ostatnie drzwi na lewo – odpowiedział Paweł pokazując ręką w stronę przedpokoju, nie odrywając wzroku od ekranu komputera.

    Mateusz postanowił pójść do ubikacji, przynieść trochę papieru toaletowego i pościerać na ile się da spermę. Jak ktokolwiek to zobaczy, od razu domyśli się, że to on. Wezmą go za jakiegoś zboczeńca, który pod przykrywką wspólnego grania wali sobie konia u kolegów.

    Idąc do ubikacji mijał pokój siostry Pawła. Drzwi były lekko uchylone, ale nie było widać dziewczyny. Wchodził już do łazienki, kiedy czyjeś ręce wepchnęły go do środka. Wylądował rękami na wannie, ale udało mu się utrzymać równowagę i ustać na nogach. Kiedy się odwrócił zobaczył siostrę Pawła, która stałą plecami oparta o drzwi, a jej ręka przekręcała zamek w drzwiach..

    – zrobiłam ci dobrze, teraz twoja kolej, musisz się odwdzięczyć – mówiąc to zsunęła spodnie od piżamki na podłogę. Jego oczom ukazała się jej młoda cipka. Była dokładnie wygolona po bokach, z malutkim paseczkiem na środki. Podeszła do niego i pchnęła tak, że usiadł na pisuarze. Sama stanęła tak, że jedną nogą stała na podłodze, a prawą oparła o wannę.

    – liż moją cipę – chwyciła go za włosy i przyciągnęła do swojego krocza. Jego głowa znalazła się pomiędzy jej nogami i poczuł zapach młodej waginy. Wystawił języki i delikatnie liznął. Jednak nie wkładał go do środka. Dziewczynie podobało się to, sama zaczęła ruszać bioderkami góra dół. Szybko zaczęły wypływać soki z pochwy, które dokładnie zlizywał. Chwycił ją za pośladki i przycisnął bardziej do twarzy, aż jego język zanurzył się mokrej cipce dziewczyny. Ruszał nim na wszystkie strony, oblizując każdy zakamarek otworka rozkoszy. Szybko dostała orgazmu, odchyliła głowę do tyłu, jej ręce zacisnęły się na głowie Mateusza wbijając się paznokciami, a z jej ust wydobyło się jęknięcie rozkoszy. Po ciele dziewczyny przeszły dreszcze rozkoszy. Zresztą sam poczuł jak jego kutas zesztywniał, wyciągnął go z majtek i masował sobie go. Zobaczyła jego sterczącą pałę i uśmiechnęła się.

    – widzę, że znowu jesteś sztywny, tym razem zrobimy sobie nawzajem przyjemność.

    Kończąc zdanie odepchnęła głowę Mateusza od swojego krocza, tak że teraz siedział, oparty plecami o spłuczkę, w rozkroku, ze sterczącym kutasem na wierzchu. Odwróciła się do niego tyłem i skierowała swoją cipkę na stojącego chuja. Chwyciła w rękę i wepchnęła samą główkę do środki. Poczuł jak rozpycha ją i wchodzi coraz głębiej. Czuł jak jej młode łechtaczka zaciskają się na jego członku dając mu ogromną rozkosz. Na początku jej ruchy były powolne, wkładał sobie tylko połowę fiuta. Mateuszowi to nie wystarczało, chciał aby jego kutas wszedł w nią do samych jaj, poczuć jak jej sprężyste pośladki obijają się o jego jaja. Chwilę tak skakała na czubku jego chuja, pojękując cichutko. Nie wytrzymał, chwycił ją za uda i nacisnął, tak że cały członek znikł wewnątrz dziewczyny. Z jej gardła wydobyło się głośne jęknięcie zadowolenia. Siedziała tak przez kilka sekund nabita na jego fiuta oddychając ciężko. Zaraz jednak znowu zaczęła podnosić biodra i opuszczać, lecz tym razem do samego końca. Mateusz patrzył jak jego kutas to pojawia się, to znika. Jej jęki stały się głośniejsze, sprawiało jej to ogromną przyjemność. Zresztą on sam czuł się wspaniale, jej młoda cipka dawała mu niesamowitą rozkosz. Jedną ręką trzymał się deski klozetowej, a drugą włożył pod bluzkę dziewczyny i złapał za cycka. Zataczał palcem kręgi wokół jej sutka i delikatnie ściskał. Czułą, że jak tak dalej będzie skakać na jego członku długo nie wytrzyma. Ona też to poczuła i przyspieszyła. Na orgazm nie musiał długo czekać. Jęknął, złapał się mocniej deski, A sperma zaczęła płynąć przez kutasa prosto do cipki dziewczyny. Ona też miała dostała orgazmu, a jej łechtaczka jeszcze bardziej zacisnęły się na fiucie, tak jakby chciały zatrzymać całą spermę w środku. Przestała się ruszać. Siedziała na jego członku i przyjmowała cały ładunek w siebie, pojękując przy każdym wytrysku. Spermy było więcej niż poprzednio, wypływała i zalewała mu jaja i spływała na deskę klozetową. Oparła się plecami na jego klacie i siedziała tak przez chwile starając złapać oddech.

    – czekaj, wyczyszczę ci go – szepnęła mu do ucha i wstała, wyciągając zwiotczałego już fiuta z cipki. Uklękła przed nim i wzięła go do buzi. Zaczęła ssać i oblizywać, zupełnie tak jak z ręką wcześniej, ale tym razem miała tylko jeden palec do wyczyszczenia. Zaraz z członka przerzuciła się na jaja i dokładnie spenetrowała językiem. Palcami wycierała swoje krocze by zaraz włożyć do buzi i delektować się smakiem nasienia. Mateusz wpatrywał się w jej przedstawienie i delektował się rozkoszą jaką dawały te młodziutkie usta.

    – uwielbiam smak spermy – mówiąc to skończyła tak, że nie zostało nawet kropli na jego ciele.

    – było bardzo przyjemnie, może to jeszcze kiedyś powtórzymy – powiedziała uśmiechając się figlarnie i założyła spodnie.

    – jasne, kiedy chcesz, jestem do dyspozycji – jej uśmiech zrobił się jeszcze szerszy. Zanim wyszła przyłożyła ucho do drzwi, kiedy nic nie usłyszała cichutko wyszła i poszła do swojego pokoju.

    Mateusz jeszcze chwile siedział i starała się uspokoić. Nie mógł uwierzyć co się przed chwilą stało. Przypomniał sobie o Pawle i się szybko zerwał. Założył spodnie i prawie, że biegiem wpadło do salonu. Jego kolega nawet nie zauważył, że go nie ma, siedział wpatrzony w ekran komputera.

    – podasz mi piwo – zapytał Mateusz siadając na swoje miejsce. Wtedy sobie przypomniał, że zapomniał wziąć z ubikacji papier toaletowy, będzie musiał tam jeszcze dziś wrócić. Na jego twarzy pojawił się ogromny uśmiech.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    ewdardo
  • Marysia

    Noc była niespokojna. Grzmiało, a rzęsisty deszcz bębnił o okna. Z płytkiego snu wybudziło mnie skrzypnięcie drewnianej podłogi. W uchylonych drzwiach stała nastoletnia córka mojej obecnej partnerki. Zaspany wyciągnąłem w bok dłoń, szukając Ewy. Dopiero po chwili przypomniałem sobie, że wyjechała na szkolenie. Nieprzytomnym wzrokiem wpatrywałem się w stojącą na progu sypialni Marysię. Zastanawiając się, czy przestraszyła się burzy, gapiłem się na jej kształtne ciałko. Mocno wybrzuszona na piersiach koszulka sięgała jej ledwie do połowy pośladków, odsłaniając opinające kształtne biodra majteczki. Gdy już miałem zapytać co ją sprowadza, podbiegła do łóżka i wsuwając się pod kołdrę, wyszeptała:

    – Boję się burzy.

    Była stanowczo za duża na tego typu wizyty. Czułem się niezręcznie, gdy przytuliła się do mnie piersiami. Miałem lekką erekcję, czując, jak pełne i jędrne ma cycki. Kierowany rozsądkiem zbierałem się w sobie, by zakończyć tę niezręczną stację, gdy mała łapiąc za kutasa, pocałowała mnie w usta. Ostatkiem woli wydusiłem z siebie:

    – Nie powinnaś tego robić. Nie prowokuj mnie!

     

    Nie posłuchała. Wsuwając języczek w usta, dłonią mocno ścisnęła kutasa. Podniecenie wzięło górę nad rozsądkiem. W końcu miała już piętnaście lat i nie była moją córką czy nawet pasierbicą. Gwałtownym ruchem odwróciłem ją na plecy. Wsuniętą w majtki dłonią pieściłem bezwłose łono. Widziałem podniecenie w jej oczach. Dysząc z żądzy, jednym ruchem zerwałem z niej majtki. Klęcząc między rozłożonymi udami, chwyciłem za spód koszulki. Delikatny materiał rozdarł się, odsłaniając cudownie kształtne piersi. Pomagała mi dłońmi, gdy pospiesznie ściągałem z siebie bokserki. Przytrzymując za szyję, nasunęła mnie na siebie. Leżąc między szeroko rozłożonymi udami, dłonią wprowadziłem kutasa w jej ociekającą sokami dziurkę. Krzyknęła cichutko, gdy pchnąłem. Była nieziemsko ciasna. Rżnąłem ją mocnymi pchnięciami. Opierając się na jednej dłoni, drugą miętosiłem pełne piersi. Wiła się pode mną. Zacisnęła wplecione w moje włosy palce i przyciągając mnie do siebie, zaczęła gwałtownie jęczeć. Podczas orgazmu z trudem łapała oddech, rytmicznie zaciskając pochwę na moim kutasie. Wyłem z rozkoszy, posuwając pulsujący kanał. Eksplodowałem fontanną nasienia, mocząc uda i podbrzusze.

     

    Była jak szmaciana lalka, gdy się z niej zsunąłem. Leżąc na plecach, walczyłem o każdy haust powietrza. Marysi powoli wracała świadomość. Tuląc się do mnie, dłonią odnalazła kutasa. Wystarczył delikatny dotyk paluszków, by ożył. Kiedy pochyliła nad nim usta, naciągnąłem sobie jej biodra nad twarz. Lizaliśmy się w 69. Z zadziwiającą sprawnością obrabiała mi kutasa. Mrucząc, wylizałem je różową kremówkę. Druga runda trwała o wiele dłużej. Zaczęła, nabijając się na mnie w pozycji na jeźdźca. Byłem urzeczony, patrząc, jak jej drobne ciało podskakuje na moim potężnym kutasie. Kilkukrotnie zmienialiśmy pozycje. Zanim strzeliłem, miała dwukrotnie orgazm. Spuściłem się, waląc ją na pieska, po czym odwróciłem Marysię twarzą do mnie, pakując ociekającego spermą kutasa w usta.

     

    Trzymana mocno za włosy ssała go aż miałem ponownie erekcję. Mała objawiła prawdziwy talent do obciągania. Zadowolony rzuciłem ją na brzuszek. Trzymając za długie włosy, zmusiłem, by wypięła się do mnie na żabkę. Odkręciłem tubkę żelu, po czym brutalnie wsunąłem w jej odbyt aplikator, wciskając sporą porcję do środka. Krzyczała, gdy rozdziewiczałem jej dupcię, a mimo to miała niezły orgazm, kiedy palcując łechtaczkę, spuszczałem się w jej kakao.

     

    Zmęczona usnęła w moich ramionach. Obudziła mnie po dziesiątej, przynosząc do łóżka śniadanie. W fartuszku mamy, założony na nagie ciało, wyglądał zjawiskowo. Na serio rozważałem możliwość przelecenia jej natychmiast, jednak wygrał głód i rozsądek. Do przyjazdu jej mamy zostały jeszcze trzy dni, więc trzeba było zacząć się oszczędzać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

    A.

  • Fantazja (25-26 Mar. 2016)

    Nie mogłem się opanować. Delikatny słodko-gorzki zapach chłopaka doprowadzał mnie już do szaleństwa. Objąłem do ciasno rękoma i zaatakowałem jego drobne, blade usta. Na początku cały zesztywniał z nerwów. Nie spodziewał się po mnie aż takiej gwałtowności,  a że sam do najśmielszych nie należał, przez chwilę niekontrolwanie dygotał w moich rękach. Zupełnie nieświadomie, westchnął w moje wargi, ale potem wreszcie uległ.

    Z talii, moje ręce szybko przeniosły się na jego biodra. Anglista wydał z siebie kolejny zgłuszany przez moje pocałunki jęk i po raz kolejny poczułem jak sztywnieją mu wszystkie mięśnie. Już nawet zaczynałem z lekka panikować, ale wreszcie oplótł mnie swoimi rękoma i niepewnie oddał pocałunek. Mruknąłem niemal bezgłośnie z aprobatą i natychmiast zacząłem dobierać się do rozporka jego spodni. Nie protestował, choć kiedy na moment uchyliłem powieki, widziałem, że bardzo mocno się czerwieni. Kiedy rozdzieliłem nasze wargi, widziałem, jak ucieka wzrokiem na boki. Oparłem lewą rękę na jego głowie, wplotłem mu palce w te szaro-brązowe oczy i starałem się go przytrzymać. Nie za mocno, nie zbyt gwałtownie, ale stanowczo. Przymknął powieki i cichutko westchnął, kiedy przypadkowo pociągnąłem go za włosy. Spojrzałem na niego nieco zmieszany. Podobało mu się? Uśmiechnąłem się potem lekko i postanowiłem kontynuować naszą zabawę, skoro nie widziałem u Nathana jakichkolwiek znaków, prób protestu.

    Przyssałem się do jego szyi. Zacisnąłem zęby na delikatnej skórze chłopaka i mocno zassałem. Westchnął boleśnie, ale też chyba rozkosznie. Zacisnął mocno palce na materiale mojej koszulki i bardzo ochoczo, odchylił głowę nieco w tył. Kiedy się odsunąłem i skontrolowałem jego szyję, zauważyłem, że mój podpis bardzo szybko nabierał pięknego, ciemnoczerwonego koloru. Rumieniec dwudziestotrzylatka był prawie tak samo intensywny jak malinka, którą mu zostawiłem. Przynajmniej tak z aprobatą stwierdziłem wtedy.

    Gwałtownie zdarłem z niego koszulkę i pchnąłem go do tyłu. Natychmiast opadł na zmechaconą pościel. Spojrzał na mnie nierozumnie, ale wpół nieprzytomnie z przyjemności spod nie do końca przymkniętych powiek. Usta miał lekko rozchylone, oddychał płytko, szybko.
    Myślałem, że zwariuję… Odrzuciłem gdzieś w kąt swoją koszulkę, natychmiast pozbyłem się naszych spodni. Nathan nie protestował, choć widziałem, że trochę się wstydził. Postanowiłem bezczelnie ośmielić go pieszczotami. Ułożyłem się gdzieś na wysokości jego krocza i delikatnie chwyciłem ustami jego nabrzmiałą męskość przez cienki materiał szarych bokserek.
    Szatyn westchnął głośno i niekontrolowanie uniósł nieco biodra. Zrozumiałem przekaz. Zdarłem z niego bieliznę i natychmiast wziąłem go w usta, jak najgłębiej potrafiłem. Na ten ruch z mojej strony odpowiedział kolejnym rozkosznym dźwiękiem. Na chwilę przypatrzyłem się jego twarzy.  Zasłaniał oczy wysoko uniesionym przedramieniem. Cały czas miał rozwarte usta, które teraz zaczerwieniły się mocno, zwilgotniały z podniecenia. Oddychał coraz szybciej i głośniej. Pewnie nawet nie był do końca świadomy tych słodkich jęków, jakie z siebie wydawał.
    Zacisnąłem mocno usta na jego główce i przesunąłem sztywno językiem po jej małym wgłębieniu, niemal wsuwając czubek języka do środka. Chwycił pościel w pięści i wygiął się w łuk, jęcząc głośno. Nie przestawałem, przy czym strużką ściekającej mi po brodzie śliny, spróbowałem nieco zwilżyć swoje palce.
    Przejechałem wskazującym w okolicy bladych pośladków Nathana i wcisnąłem go pomiędzy nie. Przesunąłem ostrożnie opuszkiem po jego wejściu. Bardzo szybko się rozluźnił, pod wpływem moich pieszczot. Wsunąłem palec do środka. Zadrżał, mięśnie mocno mu zesztywniały. Dłonie cały czas trzymał mocno zaciśnięte na pościeli i głośno wzdychał.

    – Oh, god…! – prawie wyszeptał. Spojrzał na mnie nieśmiało spod na wpół przymkniętych powiek. Widziałem. Wstydził się prosić o jeszcze, chociaż bardzo tego chciał. No, dobrze… Tym razem byłem zdolny do tego, żeby przeprowadzić całą robotę za kogoś, zwłaszcza za niego. Może wkrótce mógłby się do tego przyzwyczaić. Przyjemne dreszcze przeszły mi po plecach, kiedy niekontrolowanie wyobraziłem sobie Nathana, świadomie i z premedytacją mnie uwodzącego i zapraszającego mnie do łóżka na bardzo pikantną, pełną uniesień noc. Poczułem jak mój członek zaczyna mocno pulsować. Cholera…

    Złapałem go za biodra i odsunąłem się od jego krocza. Spojrzałem na niego jeszcze raz, ucałowałem ostrożnie jego usta. Zwilżyłem go mocno śliną. Niestety nie za bardzo miałem jakieś płyny pod ręką, a jak mi się wydaje, wylewanie na tyłek coca-coli mogłoby się raczej nieciekawie skończyć…

    Wszedłem w niego powoli. Nie chciałem od razu, nie chciałem sprawić mu jakiejś przykrości, przy czym wiedziałem, że gwałtowne zachowanie w jego przypadku, nie zawsze mogło się dobrze skończyć. Raczej był zbyt nieśmiały i zdecydowanie za delikatny na dziadowskie pierdolenie. Musiałem obchodzić się z nim ostrożnie, a wiedziałem, że prędzej czy później miało to zaowocować dla nas obu.

    Prawie krzyknął i oparł obie dłonie na swojej twarzy. Przesunął koniuszkiem języka po spierzchniętych, nabrzmiałych wargach. Jego biodra zafalowały jakby. Uniosły się niekontrolowanie, kiedy natrafiłem na czuły punkt chłopaka.

    – Oh, god! – powtórzył głośniej. Nie spodziewałbym się tego po nim… Musiało mu być naprawdę nieziemsko, skoro złapał mnie mocno za biodra i usiłował zmusić do kolejnego, gwałtownego pchnięcia w to samo miejsce. – There! Please…! Hit it again! Oh, god!

    Spełniłem prośbę Nathana i parę razy wbiłem się w niego agresywnie, uderzając w rozkoszny punkt wewnątrz niego. Musiałem uciszyć go pocałunkiem i na moment przestać się ruszać. W życiu nie spodziewałbym się po tym chłopaku, że w łóżku mógłby być tak rozpalony… Przecież wcześniej był taki płochy i nieśmiały, a teraz?  Spodobało mi się ta jego kurewska wersja. Bardzo.

    Cały czas trzymał zaciśnięte ręce na moich biodrach. Usiłował mną poruszyć, ale kiedy niekontrolowanie prawie podrywał się do siadu, nie było mi najłatwiej spełnić jego gorących, rozkosznych próśb.
    Pchnąłem go znów na kanapę. Zaprotestował.
    Spojrzał na mnie zamglonymi z przyjemności oczyma. Wydawał się być jakby zahipnotyzowany. Szatyn był cały czerwony z podniecenia, drżał niekontrolowanie i oddychał szybko i płytko. Jego słodko-gorzki zapach wypełniał cały pokój. Myślałem, że zwariuję, ale w sumie było za późno. JUŻ zwariowałem.

    – I want to ride you… – wyszeptał błagalnie, patrząc na mnie swoimi wielkimi, prawie czarnymi oczyma. Widziałem, usta też nieco mu dygotały. Ledwo rozumiałem, co do mnie cichutko pomrukiwał. – Please! – jęknął rozpaczliwie. – Let me ride you! Please!

    – Oh… oh-kay…

    Zszedłem z niego i położyłem się na kanapie na plecach. Podszedł do mnie na czworakach, cały czas się trzęsąc. Byłem naprawdę mocno zszokowany. Nathan, który raczej sprawiał wrażenie grzecznego, nieśmiałego świętoszka, szedł teraz w moją stronę na czworakach, kompletnie rozpalony, żądny, żeby mnie dosiąść. Sam z podniecenia zacząłem lekko dygotać pod jego ciałem.

    Przełożył jedną nogę nad moim biodrem. Drugą, zgiętą w kolanie ustawił po mojej prawej stronie. Powoli przymierzył się do moich bioder, wyprostował się nieco i chwycił mojego penisa, naprowadzając go na swoje wejście. Jęknął głośno, kiedy weszła w niego moja główka. Zacisnąłem mocno powieki i przygryzłem wargi z przyjemności. Zrobił to specjalnie! Specjalnie… Zacisnął na mnie mięśnie i mimo, że to ja znajdowałem się w nim, pozbawił mnie zupełnie kontroli nad tym wszystkim. Teraz to ja byłem prawie, że bezwładny. Gdyby nie rozkoszny amok, pewnie nie za bardzo by mi się to spodobało…

    Prawie krzyknął, kiedy wsunął go w siebie na całą długość. Przez moment siedział na mnie niemal w zupełnym bezruchu, tylko dygotał z przyjemności i jęczał. Potem spróbował się na mnie poruszyć. Uniósł się nieco, wspomagając się udami. Wygiął się nieco do tyłu, a oparłszy dłonie na swoich piętach, zaczął się unosić i opadać na mnie. Żadna, nawet najmocniejsza czy najbardziej romantyczna muzyka na świecie nie była tak atrakcyjna, jak jego coraz to głośniejsze jęki i westchnienia. Poruszał się na mnie coraz pewniej. Odpłynąłem. Czułem, że już nie mam nad tym żadnej kontroli. Uchyliłem tylko lekko powieki, żeby móc podziwiać ten cudowny widok – ujeżdżającego mnie, nagiego, wygiętego w łuk chłopaka, który z każdą kolejną chwilą przyspieszał swoje ruchy. Wyciągnąłem ręce w jego stronę. Musnąłem palcami jego talię. Nachylił się posłusznie nade mną. Złapałem mocno jego biodra i z całej siły zacząłem dociskać go do siebie. Zwiesił głowę, zaciskając powieki i krzyknął kilka razy.

    – Oh, god…! – znowu wzywał tego boga… Dlaczego nie mógł wzywać mnie? – Oh, god, Oliwer…! – No, kurwa, nareszcie.

    Przyspieszyłem ruchy jego bioder, mocno łapiąc go za pośladki. Prawie się na mnie położył. Uniosłem go nieco. Oplótł mnie ciasno rękoma. Było m już zbyt dobrze, był zbyt blisko i nie dawał rady z narzuconym przez samego siebie tempem.

    – Fuck me… – westchnął mi do ucha. Był już tak nagrzany, w takim stanie, że nie potrafił się opanować. Wychodziło z niego prawdziwe zwierzę i strasznie mnie to podniecało. Zamierzałem spełnić jego prośbę… – Please, fuck me hard… I’m gonna cum… Please, do this!

    – F-fine… As you wish, my prince… – odparłem w przerywanych szybkim oddechami szeptach. Gwałtownie przewróciłem go na łóżko. Znów leżał pode mną, zupełnie rozłożony, roztrzęsiony z podniecenia. Złapałem jego nogę w udzie i uniosłem. Wbiłem się weń gwałtownie i starałem się pieprzyć go jak najmocniej i najszybciej potrafiłem. Rozrzucił ręce na boki i kurczowo złapał poduszkę w ciasny uścisk drobnych palców. Krzyknął głośno, kiedy trafiłem w prostatę.

    – Oli…! – na więcej nie było go stać. Nic więcej niż na część mojego imienia i głośne krzyki zapowiadające szczyt. Mocno zacisnął się na mnie. Nie wytrzymałem, ale on doszedł pierwszy i to bardzo głośno. Wtedy o tym nie myślałem, ale teraz wiem, że zapewne słyszeli nas wszyscy jego cholerni sądzi.

    – Oli, please…!  – wydarł się chwilę zanim sam zacząłem szczytować. – Please, cum inside me…! Cum inside! I want you inside…!

    Nachyliłem się nad nim i przyspieszyłem ruchy na tyle, na ile w ogóle byłem w stanie. Natychmiast doszedłem w środku. Nathan ciasno oplótł mnie jedną ręką. Drugą przytrzymywał moje biodra jak najbliżej siebie. Za żadne skarby nie chciał, żeby zmarnowała się chociażby kropelka naszych rozkosznych, wycieńczających starań…

    Jęknął mi do ucha, co jakiś czas lekko je podlizując i przygryzając. Zacisnął palce na mojej skórze, do bólu wbijając się we mnie paznokciami.

    – Oli… – cały czas wzdychał moje imię. – Oli!

    Myślałem, że zwariuję, że zaraz drugi raz mi stanie…

    Ostrożnie wysunąłem się z niego.

    Nathan jeszcze przez krótką chwilę niekontrolowanie poruszał biodrami i wzdychał. Widzieć kogokolwiek w takim stanie to niezwykła rzadkość i przez myśl przeszło mi nawet czy kiedykolwiek ktoś w łóżku go zadowolił. Taki niby nieśmiały, delikatny chłopiec, a w łóżku? Prawdziwa, cholerna bestia…

    Opadłem obok niego na pościel i przyciągnąłem go do siebie. Minęło jeszcze kilka krótkich minut, zanim uspokoił swoje niekontrolowane ruchy i ciche westchnienia. Miałem nieoparte wrażenie, że nadal dochodzi, ale oprócz tego, co wcześniej wylał na moje podbrzusze, nic już raczej nie wsiąkało w cholerną pościel w serduszka.

    – Oli… – jęknął moje imię, oplatając mnie rękoma. Przysunął się do mojej twarzy i zaczął mnie namiętnie całować. Pogładziłem go lekko po policzku i spojrzałem w te ciemne oczy. Nadal były troszkę zamglone. Nadal wydawał się być półprzytomny, ale ta przedziwna mgiełka zdawała się powoli „schodzić”. (…)

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Danny Crowe

    To tylko taka sobie fantazja. Byłem zbyt leniwy, żeby rozbudowywać fabułę, ale mam nadzieję, że część czytelników zrozumie  d l a c z e g o .

    Dla jasności:

    Oli – Oliwer – powiedzmy, że student filologii angielskiej

     Nathan – native speaker, przyjechał ze Stanów, świeżak po studiach, kursach, ble ble ble. 
    Przypadli sobie do gustu, a o fabule (lub jej braku już mówiłem powyżej)*

     

     

     

    * winny się tłumaczy, ehh…  

  • Znowu fantazja… (26-27 Mar. 2016)

    Niedługo leżeliśmy wtuleni w siebie. Wtuleni…? Ha… Może to złe słowo, bo ja, w zasadzie, byłem bezczelnie odwrócony do niego dupskiem, ale w sumie wkrótce dostałem za swoje. Blondyn obejmował mnie jedną ręką, drugą troszkę pokracznie próbował klepnąć mnie w tyłek. Zamruczałem cicho, niekontrolowanie, kiedy jego dłoń dotknęła mojej skóry. Myślałem, że może mój na wpół zgłuszony przez poduszkę jęk trochę go odstraszy. Jeszcze czego… Byłbym zapomniał, że Darek był nikim więcej jak starym perwersem. A przynajmniej starym to on sam „lubił” siebie nazywać, chociaż dla mnie trzy lata starszy facet to jeszcze nie dziad, to znudziłem się już protestowaniem. Jego słodkie, zielone oczy były zbyt uparte, aby przekonać go, że dwadzieścia trzy lata to w cale nie tak dużo…

    – Darek… – mruknąłem na wpół rozkosznie, na wpół pretensjonalnie. Kurwa mać, jeszcze tego brakowało, żebym przed Wielkanocą nie spał ani jednej godziny. Mój ojciec, jak to on, nigdy w domu nic nie pomagał, a z racji, że rodzeństwa nie miałem, większość obowiązków spadała na mnie. Matka była już najzwyczajniej w świecie zbyt zmęczona, żeby wszystko ogarnąć. Z resztą, kto by się dziwił, w jej wieku? Nie mogłem pozwolić, żeby (powiedzmy szczerze) starsza pani, zapierdalała w kuchni jak chora, a ja miałbym przysłowiowo pierdzieć w stołek, bo „faceci tak robią”. Co to, to nie!

    Darkowi trudno było wybić z głowy figlarny nastrój. Normalnie z tego powodu bym się raczej ucieszył, bo nie znosiłem widzieć go smutnego czy rozgrymaszonego, ale około trzeciej w nocy (a za dwie godziny na rezurekcję) było to po prostu nie do pomyślenia.

    – Darek…! – zawtórowałem, kiedy już któryś raz z rzędu mocniej klepnął mnie w tyłek.

    Naprawdę? Człowieku, naprawdę? Za drzwiami mojego pokoju znajdował się nieduży korytarz. Idealnie naprzeciw mojej „jaskini” znajdowała się sypialnia mojej matki. A że ta lubiła spać z szeroko otwartymi drzwiami, bo „lubiła mieć wszystko pod kontrolą”, łatwo było, żeby przyłapała swojego syna na obłapywaniu się ze swoim przyjacielem. Szlag by to… Nie powiem, żeby ludzie pod sześćdziesiątkę byli jacyś tolerancyjni dla gejów. Oni (czyt. Moi rodzice) byli nadal głęboko przekonani, że byłem hetero, tylko kompletna pipa, skoro nie potrafiłem (w wieku dwudziestu lat) przygruchać sobie panienki…

    – Daro, no kurwa! – warknąłem głośniej i już chciałem się odwrócić, ale mocno przytrzymał mnie rękoma. Sapnąłem ciężko, kiedy nieco się podniósł i przygniótł mnie do łóżka. Szlag by go… Stary zboczeniec!

    Przesunął bezczelnie ręką po moich pośladkach. Złapał jeden mocno, pomiętolił. Żeby nie było niesprawiedliwie to samo zrobił z drugim. Westchnąłem półgłosem, a on odczytał to jako aprobatę swoich działań i przesunął palcami pomiędzy moimi pośladkami. Czułem już wyraźnie, że ciemny materiał mojej bielizny zrobił się lekko wilgotny, a przy okazji z przodu nieco przyciasny. Spróbowałem się wyszarpnąć, ale nie pozwolił mi na to. Przejechał ręką w stronę mojego przyrodzenia i zaczął je lekko masować przez bieliznę. Przymknąłem nieco oczy i mruknąłem bezgłośnie. Jego ruchy stały się bardziej intensywne.

    – Chyba sobie żartujesz… – szepnąłem cichutko. Wiedziałem, że mnie słyszał, po prostu po chamsku udawał, że mnie nie słyszy. Byłem nieco zaskoczony tym, że w środku nocy blondyn jakoś nie był niesamowicie zaspany i nawet nie wyrażał cienia ochoty na to, żeby oddać się Morfeuszowi. Przeważnie to ja byłem nocnym Markiem, ale tym razem albo go coś trafiło, albo po prostu był tak napalony, że nie wiedział co robi. Sam już nie wiedziałem, która z tych opcji była „gorsza”. W każdym bądź razie, o śnie to mogliśmy obaj zapomnieć. Nieważne, że jutro w kościele mieliśmy stać jak dwa truposze, niewyspani, prawie jak na kacu… W dodatku „dla fun’u”, Daro najwidoczniej miał ochotę zafundować mi pobolewający tyłek.

    Podniósł się do pół-siadu. Przełożył drugą rękę przez moje ramię i spróbował władować mi palce do ust. Udało mu się. W tym samym czasie, kiedy mnie wreszcie uciszył, poczułem, jak palec drugiej ręki blondyna powoli wrzyna mi się w wejście. Zamruczałem niekontrolowanie, zadrżałem. Szlag…! Czy on….? Czy on naprawdę musiał mieć tak cudowne ręce? Naprawdę
    w y p a d a ł o  by się nam wyspać, ale było to po prostu niemożliwe, przy jego zdolnościach manualnych.
    Jęknąłem i stróżka śliny pociekła mi po brodzie. Automatycznie jakby, zupełnie bezwolnie zacząłem ssać jego palce, przy czym nieustannie nerwowo poruszałem biodrami.
    Kosmyk jasnych włosów chłopaka, zaczął łaskotać mnie po szyi. Aż przeszły mnie dreszcze.

    – Ty stary zboczeńcu… – mruknąłem, kiedy wysunął mi palce spomiędzy warg. Zrobił to tylko po to, żeby pozbyć się mojej bielizny. Zwilżył mocno palce śliną i zaczął bawić się dwoma wewnątrz mnie. Wygiąłem się mimowolnie, wypiąłem w jego stronę i jęknąłem głośno. Zasłonił mi usta ręką.

    – Ciii…. – szepnął. – Naprawdę chcesz, żeby zaraz wparowali tu twoi rodzice? – niby szeptał, ale wiedziałem, że ma do mnie jakieś pretensje.

    – To ty mnie tutaj molestujesz! – prychnąłem.

    – Ale tobie się to podoba.

    Bum. Z tym argumentem nie mogłem wygrać. Mógłbym próbować kłamać, ale moje ciało i tak by mnie zdradziło. Jeśli nie tyłek i jęki to choćby penis, który w tym momencie stał jak wieża, cały napuchnięty. Główka, lekko wilgotna od preejakulatu, wysuwała się ze spranych czarnych slipów.

    Poddałem się, bo co miałem niby zrobić? Miałem na siłę walczyć z zaborczymi rękoma zielonookiego, kiedy i tak w cale nie miałem na to ochoty? Wolałem być już mocno niewyspany niż zmarnować noc nam obu.
    Darek objął mnie ciasno w talii i zmusił do siadu. Zdarł ze mnie koszulkę, a kiedy zaczął zabawiać się moimi sutkami, przyssał mi się do szyi. Odpłynąłem. Przymknąłem powieki i westchnąłem cicho, gdy przygryzł moją skórę. Uwielbiałem, gdy mnie podgryzał, szczypał i zadrapywał przydługimi paznokciami. Miałem jakieś swoje małe zboczenia w postaci chociażby ciągnięcia za włosy, co może nie do końca odpowiadało jemu, ale przecież to nie on musiał być ciągnięty. Z przedziwnym dreszczem wspominam każdą chwilę, kiedy wplatał swoje długie palce w moje włosy, chwytał mnie mocno i przytrzymywał, żebym jak grzeczny chłopiec należycie oddał jego pocałunki. Aż mi się duszno i gorąco robiło na samo wspomnienie takich momentów.

    – Zdejmij majtki, śliczny. – szepnął mi do ucha, a po plecach przeszły mi gorące dreszcze. Posłusznie, uniosłem się lekko i pozbyłem się ostatniego skrawka zakrywającego mnie materiału. 
    Darek przeszedł na czworakach przez łóżko i przysiadł przede mną. Wyciągnął ręce w powolnym geście, po czym pchnął mnie z powrotem na łóżko.  Opadłem na ciemną pościel i wyczekiwałem kolejnego jego ruchu, kolejnego polecenia, któremu miałem się poddać.

    Uchwycił moje nogi pod kolanami i uniósł do góry. Stęknąłem nieco. Nie przepadałem za tą pozycją, ale zaraz umilił mi nieprzyjemne napięcie mięśni brzucha, kiedy zaczął ocierać się swoją erekcją o moje krocze i dolny fragment pośladków. Przymknąłem oczy i zacisnąłem palce na pościeli ,wydając z siebie jakiś bliżej nieokreślny dźwięk. Uciszył mnie namiętnym pocałunkiem i szybko ściągnął z siebie bokserki. Potem ostrożnie dotykał mojego wejścia główką członka.

    – Tam… – westchnąłem, wyginając się nieco boleśnie. Próbowałem wyciągnąć rękę w stronę stoliczka nocnego. Zrozumiał. Pogrzebał w dolnej szufladzie i wyciągnął z czeluści jej bałaganu waniliowy lubrykant. Wylał go trochę na palce, roztarł na swoim przyrodzeniu, kolejną porcję zimnego płynu przeznaczył na mnie. Przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz. Nigdy nie przepadałem za tym momentem, kiedy coś diabelsko zimnego jest wylewane na skórę. Rozgrzewasz się jak cholerny piec hutniczy, a tutaj masz! Lodowate dziadostwo!

    Wszedł we mnie bez większego przygotowania, ale powoli. Wygiąłem się nieco.
    Podciągnął moje nogi w górę i zaczął miarowo się poruszać. Nie potrafiłem kontrolować swoich westchnień i jęków. Musiał uciszyć mnie nieporadnym pocałunkiem.

    – Cicho bądź! – szepnął ostro, pochylając się nade mną. Wsunął mi jedną rękę pod głowę i mocno chwycił za włosy. Zaskamlałem, przymykając kurczowo powieki. Nie wiem czy zdawał sobie sprawę, że ciągnięcie za włosy w cale nie było najlepszym sposobem na uciszenie mnie. W końcu to podniecało mnie jeszcze bardziej. Czubek… Jeszcze przyspieszył ruchy biodrami i miał nadzieję, że postaram się nikogo nie obudzić. Jeszcze czego?
    Prawie krzyknąłem, kiedy główką członka uderzył w mój najczulszy punkt. Wszystkie mięśnie w moim ciele niekontrolowanie się napięły. Zalała mnie fala gorąca.

    – Daro! – westchnąłem, zaciskając pięści na materiale poszwy od poduszki. Gwałtownie przekręciłem głowę w prawo, mocno przygryzłem wargi.
    Na chwilę zwolnił i wypuścił moje włosy z pomiędzy palców. Wykorzystałem tę chwilę, żeby spróbować się od niego odsunąć. Chłopak wysunął się ze mnie i spojrzał nierozumnie na moją twarz.

    – Połóż się… – poprosiłem cicho. Zrobił to.
    Nieco pokracznie wgramoliłem się na jego biodra. Naplułem sobie na rękę i chwyciłem jego męskość, rozprowadzając na niej gęstawy płyn. Słyszałem jego niewyraźny pomruk, gdy mocniej uchwyciłem w palce główkę jego członka. Nakierowałem go na siebie i przysiadłem.
    Gdybym wcześniej wiedział, że to może być aż tak przyjemne, nie robił bym tego tak gwałtownie. Naprawdę żaden z nas nie chciał zostać przyłapany w takiej sytuacji.  On – nieproszony gość na święta; ja – nie wyoutowany synalek, pedał. Na samą myśl ciarki przechodzą po plecach, co nie?

    Zacząłem niepewnie się na nim poruszać. Uniosłem się nieco, większość ciężaru ciała opierając na udach, a potem opadłem. Darek wydał z siebie niegłośne westchnienie i przymknął oczy.
    Widząc, że jemu też sprawiało to radość, w cale nie zamierzałem przestać. Mimowolnie i tak wydawałem z siebie zawstydzające mnie dźwięki, ale nie przestawałem w dość nieporadnych próbach ujeżdżania go. Uda bolały mnie strasznie, zwłaszcza, że do aktywnych fizycznie nie należę, ale nie przestawałem. To było zbyt przyjemne.

    Zacisnąłem się na nim mocno. Słysząc, że jego oddech gwałtownie przyspiesza, spróbowałem poruszać się szybciej.  
    Wygiąłem się do tyłu, opierając większą część swojego ciężaru za jego udem. Drugą ręką złapałem się za członka i próbowałem robić sobie dobrze, jednocześnie nie przestając „podskakiwać” na blondynie. Kiedy poczułem jego dłonie na swojej klatce piersiowej, nie wytrzymałem. Przyspieszyłem swoje ruchy i przymykając kurczowo powieki, westchnąłem głośno. Jeszcze chwila… Jeszcze chwila… Cholera jasna!

    Akurat musiały mnie rozboleć uda! Nie byłem w stanie przez chwilę się poruszyć. Opadłem w „tym miejscu” prawie całym ciężarem, a wbijający się do samego końca penis, nie był w cale zachętą do zaprzestania ruchów bioder. Stęknąłem nieco rozpaczliwie, opierając dłonie nad jego biodrami. Zielonooki pogładził mnie po twarzy.

    – Spokojnie… – szepnął, patrząc na mnie jak półprzytomny. – Powoli, Danny… Powoli.

    Próbowałem!

    – N-nie mogę!

    Akurat teraz musiałem zawalić… Ale kiedy próbuje się czegoś nowego, kiedy robi się coś „niestandardowego” po raz pierwszy, nie zawsze musi to wychodzić na sto procent, nieprawdaż?

    Przyciągnął mnie do siebie i pocałował namiętnie. Przez różnicę wzrostu, musiałem unieść się nieco wyżej i nie mogłem pozwolić sobie na przysiadaniu na jego nabrzmiałym członku. Na koniec oblizał lekko moje wargi, cmoknął ostrożnie i pogładził po włosach.

    – Powoli… Ja sobie poradzę. – obiecał cicho. Nie do końca zdawałem sobie sprawę, że można być aż tak wyrozumiałem. Trochę się skrępowałem.

    – Zrób sobie na mnie dobrze… – poprosił szeptem, głaszcząc mnie po biodrach. – Dojdź, Danny, potem ja dojdę.

    – N-no dobra… – wyskamlałem jak szczenię i spróbowałem znów się poruszyć.

    Tym razem uniosłem się nieco wyżej, tak, żeby penis Darka drażnił głównie moje wejście. Westchnąłem głośno i znów złapałem swoje przyrodzenie jedną ręką. Dwudziestotrzylatek przytrzymał moje biodra obiema rękoma. Nie było łatwo… Byłem cholernie nagrzany, naprawdę! Ale żeby pomagał mi się poruszać jak małemu dziecku? To mnie strasznie krępowało i raczej utrudniało dojście. Prędzej, myślałem, że spalę się ze wstydu niż dojdę, ale nie chciałem go tak zostawiać, więc kontynuowałem swoje nieporadne ruchy.  Blondyn nie dawał mi żadnego znaku, że mu się to nie podoba, więc po jakimś czasie spróbowałem znowu przyspieszyć. Spowolnił moje podskoki, przytrzymując mnie znowu.

    – Powoli, słońce. – przypomniał mi łagodnie, choć w jego głosie wyczuwałem już, że ledwo się kontrolował. Będąc już pewnym, że nadal sprawia mu to przyjemność, ośmieliłem się bardziej.

    – Nie mogę…! – stęknąłem,  gdy byłem już blisko. – D-Darek, nie mogę!

    Starszy zrzucił mnie z siebie. Przez moment nie wiedziałem w ogóle co się dzieje. Raczej nigdy nie zachowywał się aż tak gwałtownie.

    Natychmiast zawisnął nade mną. Tak, jak poprzednio, uniósł moje nogi, łapiąc je pod kolanami i zaczął mnie ostro posuwać. Prawie krzyknąłem. Nie wiem jak ten skurwysyn to zrobił, ale trafił w ten punkt kilka razy pod rząd i doszedłem, nawet nie dotykając się po penisie. Miałem wrażenie, że się rozpływam. Boże… Pierwszy raz coś takiego czułem.

    Darek doszedł po mnie. Spróbowałem się nieco unieść i przytrzymać jego biodra przy sobie.

    – Zostań! – warknąłem ostro, wbijając paznokcie w jego skórę. Zielonooki w odpowiedzi, jęknął mi boleśnie do ucha. Poczułem jak wylewa się we mnie gorący płyn. – Zostań! – powtórzyłem, przytrzymując go nieporadnie. Wbił się we mnie jeszcze parę razy, po czym powoli się wycofał i opadł na łóżko, obok mnie.

    Przez kilka długich minut leżeliśmy, usiłując nieco unormować oddech. Przysunąłem się bliżej niego i objąłem go jedną ręką. Prawą nogę przerzuciłem przez jego nagie biodro. Ucałowałem do w policzek i otarłem się brodą o jego ramię. Zamruczał cicho.

    – Dlaczego chciałeś, żebym w tobie doszedł? – zapytał prawie bezgłośnie.

    – Lubię jak to robisz… – westchnąłem.  Spojrzał na mnie nieco zdziwiony. Uniosłem nieco brwi.

    – No, co?

    – No, nic… Przeważnie chłopaki tego nie lubią.

    – Ja lubię. – odparłem i uniósłszy się nieco na łokciu, spojrzałem mu w twarz. Uśmiechnąłem się promiennie do starszego chłopaka i pocałowałem go znowu.

    Byłem nawet na tyle głupi, żeby myśleć, że jeszcze się wyśpimy, ale ledwo przymknęliśmy oczy, zadzwonił cholerny budzik… 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Danny Crowe

    Wersja bardzo surowa (czyt. niepoprawiana).

  • Rozne rodzaje milosci cz.II Jerzy

    Nadszedł sierpień. Anna, po rejsie z synem, wróciła do pracy. Marka wysłała z Klarą i jej dziadkami w Bieszczady. Samotne wieczory spędzała w domu, rozmyślając o tym, co zaszło na jachcie. Ciągle nie mogła uwierzyć, że dała się ponieść pożądaniu. Czy nie zrobiła synowi krzywdy? Wydawało się, że nie, ale pozostał jakiś trudno uchwytny osad w sercu. W połowie miesiąca szef zorganizował spotkanie z ważnym klientem. Poprosił Annę o przygotowanie dokumentów i obecność przy rozmowach, zaplanowanych na piątkowe południe, a potem na późnym obiedzie w restauracji. Początkowo nie chciała pójść, ale po dłuższym namyśle zgodziła się.

    Na tę okazję założyła nową sukienkę, do kolan, w kolorze kawy z mlekiem, dopasowaną, ale niezbyt obcisłą, podkreślającą jej kobiece kształty, do tego brązowe szpilki i biały żakiet. Całość tworzyła bardzo twarzowy i elegancki zestaw, w sam raz na popołudniowy obiad w dobrej restauracji. Jednym z uczestników spotkania był Jerzy, dyrektor ekonomiczny firmy handlowej, wysoki, czterdziestoletni mężczyzna. Prawniczka ceniła go jako partnera do interesów, uważała za kulturalnego i błyskotliwego człowieka. Razem z nim przyszedł Tadeusz, prezes tej samej firmy, starszy, szpakowaty facet. Na obiad szefowie pojawili się z żonami, tylko Anna i Jerzy bez osób towarzyszących. Po godzinie atmosfera zaczęła się robić swobodniejsza. Rozmowy zeszły na tematy bardziej prywatne. Anna siedziała obok Jerzego, prowadząc niezobowiązującą rozmowę o wychowaniu dzieci, poziomie szkół i uczelni. Równocześnie intensywnie zastanawiała się, dlaczego taki przystojny mężczyzna, jak on, jest tu sam.

    – Pani Anno, mogę o coś zapytać? – odezwał się cicho.

    – A o co chodzi? – Zaciekawiona zwróciła twarz w jego kierunku.

    – Dlaczego jest tu pani sama?

    – Bo nie mam męża. Zginął siedem lat temu w wypadku i mieszkam tylko z synem.

    – To przykre – powiedział Jerzy ze smutkiem.

    – To ja teraz zadam panu to samo pytanie. Można?

    – Pięć lat temu moja żona zmarła na raka trzustki. Sam wychowuję Iwonkę, pomaga mi wspaniała mama mojej żony. Wie pani, samotnemu mężczyźnie trudno jest wychowywać dorastającą dziewczynę.

    – Rozumiem, bo ja jestem w podobnej sytuacji. Mam dwudziestoletnią córkę i siedemnastoletniego syna. Muszę sobie radzić, ale pomagają mi zarówno rodzice, jak i teściowie. Basia studiuje prawo na Uniwersytecie Warszawskim, mojej dawnej uczelni.

    – Moja Iwonka też myślała początkowo o prawie, ale w końcu złożyła podanie na Uniwersytet Medyczny. Bardzo lubi pomagać innym. Świeżo zdała maturę z bardzo dobrymi ocenami.

    Rozmawiali nachyleni ku sobie. Bliskość tego mężczyzny powodowała sprzeczne myśli – z jednej strony emanował spokojem, a z drugiej, coś przyciągało jak magnes do niego. Annie zrobiło się gorąco, ręce jej drżały i poczuła wilgoć w majtkach. Ten facet wzbudził w niej pożądanie, skonstatowała. Uderzyło to w nią niesamowicie mocno, przestraszyła się, że nie zdoła opanować emocji. Dawno już nie miała intymnego kontaktu z nikim, nie licząc wakacyjnego przeżycia z Markiem. Szef prawniczki uregulował rachunek i prezesi zaczęli się żegnać. Jerzy zaoferował Annie, że odwiezie ją do domu. Zanim zdążyła pomyśleć, już się zgodziła. W samochodzie obydwoje milczeli przez całą drogę do jej domu. Dopiero przy pożegnaniu zapytał, czy da się zaprosić jutro na kawę. Znów, bez namysłu wyraziła zgodę. Po chwili zreflektowała się: „Co ja robię?”, ale poprosiła go o numer telefonu, tłumacząc, że nie może dać teraz wiążącej odpowiedzi. Obiecała zadzwonić wieczorem. Wymienili numery komórek i pożegnali się.

    W domu zdjęła sukienkę i usiadła w samej bieliźnie przy biurku, chowając twarz w dłoniach. Rozmyślała o Jerzym, o swoim nim zainteresowaniu, o tym, co usłyszała w czasie obiadu. Wspomniała Adama, wydawałoby się, miłego mężczyznę. Dał się poznać jako kulturalny, inteligentny człowiek. Rozwiódł się rok wcześniej, bo żona go nie rozumiała, jak twierdził. Dzieci nie mieli. Podobno rozstali się w zgodzie. Dzieci Anny go zaakceptowały. Zamieszkał w ich domu. Rozbudził w niej uśpioną seksualność. Kochali się dość często, ale tylko wtedy, gdy on chciał. Na próby zainicjowania seksu przez partnerkę nie reagował, albo wręcz odmawiał. Wkrótce zaczął pokazywać swoją prawdziwą twarz. Miał pretensje o późniejsze powroty z pracy, o telefony innych, nieważne, mężczyzn czy kobiet. Ciągle powtarzał, że nie powinna tyle pracować, bo on utrzyma rodzinę. Według niego, kobieta powinna dbać o dom, czekać na mężczyznę z obiadem i nie mieć swoich przyjaciół, czy nawet znajomych. Wyjście z domu tylko z nim i pod jego opieką. Po miesiącu Anna miała dość tych zastrzeżeń. Powiedziała mu, że albo zmieni swoje podejście, albo muszą się rozstać, ona z pracy nie zrezygnuje i będzie spotykać się z kim chce, bo nie jest niewolnicą. Domyślała się, że to był prawdziwy powód rozstania z poprzednią żoną. Jeszcze próbował ją przekonywać, ale twardo mówiła – nie będzie siedziała w domu, bo lubi swoją pracę i nie zamierza rezygnować dla jego kaprysu. Nie po to kończyła studia, żeby teraz to zaprzepaścić. Rozstali się.

    Po tej nieudanej próbie na długi czas przestała myśleć o jakimkolwiek mężczyźnie. Zraniona i znowu samotna, poświęciła całą swoją energię wychowaniu dzieci. Do dzisiaj. Ten dzień zdawał się wywracać do góry nogami całe jej dotychczasowe życie. Jerzy też jest sam i pewnie potrzebuje kogoś. Dół brzucha ogarnęło przyjemne mrowienie. Wspomnienie popołudniowego spotkania i rozmowy spowodowało u niej nagłą chęć na seks z nim. Nie umiała sobie tego wytłumaczyć. Chyba tym, że podczas rejsu z Markiem jej seksualność została ponownie rozbudzona. Anna położyła bezwiednie rękę między uda. Poczuła wilgoć i gorąco pod bielizną. Wsunęła dwa palce pod materiał, sięgnęła do mokrej i śliskiej łechtaczki. Dreszcz przyjemności wstrząsnął jej ciałem. Masowała ją do chwili, gdy spazm orgazmu wygiął plecy tak, że o mało nie spadła z krzesła. Krzyk rozkoszy rozległ się w pustym domu. Przestraszyła się, że ktoś usłyszy. Przez lata nauczyła się panować nad głosem w takiej chwili. Nie mogła przecież jęczeć czy krzyczeć przy dzieciach. Dopiero po kilku sekundach dotarło do niej, że jest sama. Marek wyjechał, a Basia mieszka z Darkiem. Oprzytomniała i postanowiła zadzwonić do syna, żeby porozmawiać o Jerzym.

    – Marek, cześć.

    – Cześć, mamo.

    – Jak wam jest? Macie dobrą pogodę?

    – Prawie cały czas świeci słońce. Dzisiaj pływaliśmy na żaglówce.

    – Mam nadzieję, że w kapokach. – Doświadczona żeglarka nie mogła powstrzymać uwagi o bezpieczeństwie.

    – Oczywiście – zapewnił.

    – A jak dogadujecie się z dziadkami?

    – Świetnie, są przemili, dają nam dużo swobody. Właśnie dzięki panu Antoniemu mamy do dyspozycji łódkę. Jego sąsiad dał nam do dyspozycji Maka 606 na prawie dwa tygodnie. Jutro płyniemy z Klarą na wyspę, zostaniemy tam do niedzieli.

    – Tylko bądź uważny i dbaj o swoją dziewczynę.

    – Przecież to oczywiste – zapewnił matkę. – Mamo, jest jeszcze jedno…

    – Coś się stało? – Anna wyczuła niepokój w głosie Marka.

    – Nie… nic… – mówił niepewnie – a właściwie stało się… my z Klarą…

    – Spaliście ze sobą. – Domyśliła się.

    – Taaak…

    – Mam tylko nadzieję, że nie wrócicie z tego wyjazdu we trójkę. – Jej głos był wyjątkowo spokojny.

    – Mamo, wiemy, co to antykoncepcja.

    – Dobrze, porozmawiamy, jak wrócicie. Ja dzisiaj kogoś poznałam. A właściwie znam go już parę lat. To klient naszej kancelarii. Byliśmy w restauracji na służbowym obiedzie i rozmawialiśmy trochę. Zaprosił mnie na kawę, jutro. – Wyrzuciła z siebie wyznanie.

    – To idź. Musisz mieć kogoś, z kim możesz się spotkać, pogadać, a może nie tylko…

    – O czym ty mówisz!? – Udawała oburzenie.

    – Mamo, mam siedemnaście lat, nie jestem już małym chłopcem. Nieraz rozmawialiśmy o tym z Baśką, że powinnaś sobie kogoś znaleźć. Wiem, że nadal kochasz tatę i nic tego nie zmieni. Jeżeli ten facet zaakceptuje cię taką, jaka jesteś, to my nie mamy nic przeciwko.

    – Nie spodziewałam się, że jesteście już tacy dojrzali. Kocham was bardzo, przez te ostatnie lata byliście moją podporą. To dzięki wam nie załamałam się. I jeszcze teraz takie słowa! – odpowiedziała, wzruszona postawą dzieci. – Ten facet, jak go nazwałeś, ma na imię Jerzy i nie będę ukrywać, spodobał mi się.

    – To się nie zastanawiaj za długo, tylko idź – powiedział dobitnie. – Dobranoc.

    – Dzięki, dobranoc, ucałuj Klarę i jej dziadków.

    Anna usiadła na kanapie ze szklanką soku w ręce. Sięgnęła po telefon, odnalazła numer Jerzego i napisała krótkie zdanie: „Czekam jutro o 16.00 przed domem. A.” Za kilka chwil komórka piknęła cicho, oznajmiając nadejście wiadomości. Dwa słowa: „Będę. Jerzy”. Tylko dwa słowa, a wywołały szybsze bicie serca i ponowne mrowienie w podbrzuszu. Tej nocy spała mocno. W sobotni poranek otworzyła oczy i zobaczyła słońce zaglądające wesoło do sypialni. Ogarnęła ją radość z nowego dnia, ale i niepokój przed spotkaniem. Wstała z łóżka wypoczęta i zadowolona. Zaparzyła kawę w ekspresie i zjadła śniadanie. Miała teraz czas tylko dla siebie. Postanowiła wziąć długą, gorącą kąpiel. Nalała swój ulubiony płyn, pachnący cedrem, i puściła wodę. Naga stanęła przed dużym lustrem w łazience. Zobaczyła w nim dojrzałą, zgrabną kobietę z dużymi, ale nie obwisłymi jeszcze piersiami, lekko zarysowanym brzuszkiem, ładnie zaokrąglonymi biodrami i długimi nogami. „Muszę zacząć chodzić na gimnastykę, bo obrosnę tłuszczem” – zabrzmiało w jej głowie. Weszła do wody, położyła się, wystawiając tylko głowę nad cedrową pianę, zamknęła oczy i wyobraziła sobie Jerzego, patrzącego na nią. Znajome mrowienie dało znać o sobie spomiędzy ud. Wsunęła dłoń i rozchyliła płatki wewnętrznych warg. Dwa palce gładko wśliznęły się do gorącego i wilgotnego wnętrza, sięgnęły daleko w głąb pochwy. Ułożyła rękę tak, żeby równocześnie kciukiem drażnić łechtaczkę. Ciało drżało po wpływem tych pieszczot, zaczęła jęczeć z rozkoszy. Początkowo cicho, ale po chwili z ust wydobywały się coraz głośniejsze okrzyki. Tym razem się nie hamowała, w końcu była sama w domu. Po kilku minutach osiągnęła szczyt, niekontrolowane skurcze całego ciała spowodowały zalanie sporej części podłogi. Dochodząc do siebie, zobaczyła przed oczami obraz Jerzego, leżącego obok, w dużej, trójkątnej wannie, i pieszczącego ją delikatnie po spełnieniu. W tym momencie pomyślała: „Chyba prześpię się z nim, zobaczymy jak będzie, może coś z tego wyniknie dalej”. Pragnęła go bardzo mocno.

    Skończyła kąpiel, wtarła w lekko wilgotne ciało cedrowy balsam i w cienkim szlafroku zaczęła szukać ubrania na dzisiejsze popołudnie. W szufladzie komody znalazła nowy komplet bielizny, kupiony w poprzednim roku, jako prezent gwiazdkowy dla siebie. To był chwilowy kaprys, kolor materiału ją zauroczył. Później nawet nie chciała zobaczyć, jak wygląda w tym zestawie. Wrzuciła go do szuflady i zapomniała. Teraz otworzyła pudełko, wyciągnęła z niego piękny, bordowy stanik z cienkiej, połyskliwej koronki i majteczki w formie kusych, obcisłych szorcików z tego samego materiału, z jedwabną wstawką w kroku. Całość była mocno prześwitująca, nawet gładka wstawka w majteczkach. Do tego zestawu Anna przygotowała wąską, brązową spódniczkę do połowy uda i cienką bluzkę bez rękawów, w kolorze miodu. Do kompletu postanowiła założyć szpilki, te same, które miała wczoraj.

    Po obiedzie zaczęła zakładać przygotowane rzeczy, co chwilę spoglądając w duże lustro na drzwiach szafy w sypialni. Zrobiła jeszcze bardzo delikatny, prawie niezauważalny makijaż. Za pięć czwarta jej telefon cichym brzęknięciem zaanonsował nadejście sms-a: „Jestem już. J.” Szybko odpisała: „Wychodzę”. Jerzy przywitał Annę bukietem czerwonych tulipanów i pocałunkiem w podaną dłoń.

    – Może pan zaczekać chwilkę? Wstawię kwiaty do wody w domu, szkoda, żeby zwiędły, są śliczne.

    – Oczywiście – odpowiedział. – Pięknie pani wygląda.

    – Dziękuję, wracam za dwie minuty.

    Pojechali na Starówkę. Na Piwnej weszli do „Gwiazdeczki”, małej kawiarenki z ogródkiem pod szklanym dachem. Akurat w rogu był wolny stolik. Czekając na kelnerkę, Anna przyglądała się Jerzemu. Regularne rysy, ciemne oczy i lekko siwiejące skronie nadawały mu wygląd nobliwego, pociągającego mężczyzny. Przechodziły ją dreszcze, jak tylko spojrzała na twarz swego towarzysza. I na dodatek to ciągłe mrowienie między nogami. Już czuła, że jest wilgotna, podniecona.

    – Na co ma pani ochotę? – Z zamyślenia wyrwał ją głos Jerzego, gdy do stolika podeszła kelnerka.

    – Duże espresso i mały kieliszek koniaku.

    – A jakieś ciastko?

    – Tort węgierski, jeśli jest.

    – Dla mnie to samo, tylko bez koniaku.

    Czekali bez słowa na zamówienie. Anna przerwała ciszę. Postanowiła nieco przejąć inicjatywę, przynajmniej na chwilę.

    – Panie Jerzy, może przestaniemy tak „panować” sobie, nie jesteśmy w pracy.

    – Zgoda. Sam nie wiedziałem, jak to zasugerować. Mężczyźnie nie wolno proponować kobiecie przejścia na „ty”.

    – Właśnie, dlatego ja to zrobiłam – odparła z uśmiechem. – Anna.

    – Jerzy, może być Jurek.

    Przypieczętowali to pocałunkami w oba policzki. Siedzieli w tej kawiarence ponad dwie godziny, rozmawiając o wszystkim. Telefon Anny dał sygnał nadejścia sms-a. Odebrała: „I jak? Basia”. Szybko odpisała: „Skąd wiesz?” Po kilku sekundach dostała odpowiedź: „Marek dzwonił. Baw się dobrze. Jutro zadzwonię. B.” Jerzy uważnie obserwował towarzyszkę. Zastanawiał się, co kryje się za tą uśmiechniętą twarzą.

    – Jerzy, moje dzieciaki są na wakacjach, mam czas do jutra… – Anna zawiesiła głos. – Może zjadłbyś ze mną kolację, trochę mi smutno…

    – Czemu nie. Może pojedziemy do jakiejś przytulnej restauracji, znam taką, niedaleko. Mają tam świetnego kucharza.

    – Nie, mam lepszy pomysł – odpowiedziała drżącym od emocji głosem. – Zapraszam do mnie, porozmawiamy spokojnie, napijemy się wina.

    – Dobrze – odparł krótko. – Tylko ja nie będę mógł pić, samochód.

    – Ale ja mam ochotę, na czerwone.

    Pojechali na Mokotów, gdzie Anna miała dom z ogrodem. Po drodze kupili wino, australijskie Shiraz, łagodne w smaku i przyjemne do popijania. Prowadząc samochód, Jerzy zastanawiał się nad swoją pasażerką. Ciągle nie mógł rozgryźć tej kobiety. Przez te lata wspólnej pracy zdawała mu się zimną, wyrachowaną prawniczką, nie szukającą rozrywek ani przygód, a teraz widział kogoś zupełnie innego. Nie wiedział, czego może się spodziewać. „Co ma być, to będzie” – pomyślał.

    Annę z kolei nurtowały wątpliwości – „Co ja robię, zapraszam obcego człowieka do domu. Chyba zwariowałam” – Ale szybko odrzuciła te myśli. Chciała seksu z Jerzym i dopuszczała taką możliwość, że może się to stać dzisiejszego wieczora. Po ostatnich przeżyciach z Markiem w czasie wakacji, samotna masturbacja przestała jej wystarczać. Zapragnęła miłości dojrzałego mężczyzny.

    Dotarli wreszcie do domu, Anna zaprosiła gościa do salonu, a sama poszła do kuchni, przygotować coś do jedzenia. Po chwili jednak Jerzy podszedł do niej, popatrzył głęboko w oczy i bez słowa pocałował. Nie stawiała oporu, tylko mocno przylgnęła ustami do jego warg. Świat zawirował, a języki splątały się. Nagle oderwała się i spojrzała na niego uważnie.

    – Słuchaj, nie jestem przygodą na jedną noc – powiedziała szeptem. – Znasz moją historię, ja znam twoją. Podobasz mi się i myślę, że mnie nie skrzywdzisz.

    – Tak, masz rację – odparł nie wypuszczając jej z objęć. – Wiemy o przeszłości i to dodatkowo powoduje we mnie chęć zaopiekowania się tobą.

    Anna poczuła zgrubienie w spodniach mężczyzny. Zrobiło się jej przyjemnie, że jeszcze działa na płeć przeciwną. Poprosiła gościa, żeby otworzył wino i chwilę zaczekał, aż ona dokończy kolację. – Korkociąg jest w szufladzie pod barkiem – poinformowała. – Dobrze. Po kolacji usiedli na kanapie, Jerzy objął Annę ramieniem i zaczął mówić, że już dawno zwróciła jego uwagę. W czasie spotkań w kancelarii zauważył obrączkę na serdecznym palcu lewej dłoni. Zastanawiał się, dlaczego, przecież w Polsce nosi się obrączkę na prawej. Teraz zrozumiał, to był sygnał, że nie ma męża, ale wcześniej go miała i nie jest jeszcze gotowa na nowy związek. Kobieta drżała pod jego dotykiem. Poczuł to. Zaczęli całować się tak zachłannie, jakby za chwilę miał nastąpić koniec świata. Anna pospiesznie rozpinała jego koszulę. On nie pozostał dłużny, ściągnął z niej bluzeczkę i położył dłonie na piersiach, masując przez koronkowy stanik. Brodawki natychmiast stwardniały pod tym dotykiem. Pociągnęła partnera w kierunku sypialni. Pozbyli się reszty ubrań i padli na materac spleceni uściskiem. Bez żadnej gry wstępnej, natychmiast, zapragnęli połączyć się w miłosnej ekstazie.

    – Chodź do mnie. – Rozłożyła szeroko uda. Jerzy wsunął sztywnego penisa od razu głęboko. Poruszał się szybko, za każdym razem wbijając go najgłębiej, jak mógł. Po kilku minutach zamarł i spojrzał Annie w oczy.

    – Co jest? – zapytała.

    – Nie mamy zabezpieczenia.

    – Możesz kończyć we mnie. Biorę tabletki.

    Długotrwały brak seksu spowodował, że doszedł szybko, przed partnerką, ale tylko sekundy dzieliły ich orgazmy. Anna mocniej objęła nogami jego biodra i pod wpływem pulsowania członka wzniosła się na szczyt. Ciałem wstrząsały skurcze, a z gardła wydobył się przeciągły jęk rozkoszy. Jerzy padł na nią, ciężko dysząc. Nie wypuszczała go z uścisku nóg, chciała, by trwało to w nieskończoność. Ciężar kochanka przypomniał jej dawno nie odczuwaną radość z leżenia pod mężczyzną. Właśnie takie zakończenia lubiła. Uwielbiała ten nacisk, lekko tylko zmniejszony podparciem na łokciach. Było jej tak dobrze, że odpłynęła na kilkanaście sekund.

    – To było niesamowite, dawno nie przeżyłam czegoś takiego – szepnęła ucha Jerzego.

    – Ja też – odpowiedział cicho. – Jesteś cudowna.

    – Zostań do jutra. – No nie wiem, muszę pomyśleć – droczył się z nią.

    Leżeli w milczeniu, przytuleni do siebie. W głowie Anny szalały różne myśli. Miała wątpliwości, czy dobrze zrobiła. Z jednej strony wyrzucała sobie, że wpuściła innego niż Karol, mężczyznę do swojego domu, do łóżka, a z drugiej cieszyła się z tego. Pocałowała Jerzego w usta, oddał pocałunek i powiedział, że chce zadzwonić do Iwony, uprzedzić, że wróci późno, może nawet jutro. Wstał i nie zakładając nic na siebie, poszedł do salonu po telefon. Wracając do sypialni, zabrał po drodze resztę wina. Anna leżała na prześcieradle, niczym nie przykryta. Na widok mężczyzny odruchowo naciągnęła kołdrę na nagie ciało. Jerzy napełnił kieliszki i podał jej, mówiąc:

    – Teraz ja też mogę się napić z tobą. Zostaję.

    Anna przytuliła twarz do szorstkiego, pokrytego całodniowym zarostem policzka. Mocno przywarła wargami do ust. Ręką sięgnęła w dół, szukając członka, leżącego spokojnie po poprzednim wysiłku. Już się nie spieszyli. Pierwsze pożądanie zostało zaspokojone wcześniej, teraz przyszedł czas na powolne smakowanie wspólnych pieszczot. Ich ciała rozpalały się coraz mocniej. Dłonie kochanka objęły piersi, masując je delikatnie, a dwa palce delikatnie szczypały brodawki. Oddech Anny stał się płytki i urywany, a jej dłoń przyspieszyła ruchy. Penis odzyskał już pełną twardość. Podniosła się i siadła na biodrach Jerzego, równocześnie nabijając pochwą na sterczący pal. Ujeżdżała go przez długie kilkanaście minut, drażniąc łechtaczkę o kość łonową, a on ugniatał jej piersi. Tym razem równocześnie osiągnęli wyżyny przyjemności. Opadła na pierś partnera, jeszcze drżąc i jęcząc. Jego członek pulsował w rytm skurczów gorącego wnętrza. Stracili kontakt z rzeczywistością na kilkanaście sekund. Leżała bez ruchu, całując go namiętnie. Zmęczeni, lecz zadowoleni usnęli mocnym i spokojnym snem. Niedzielny poranek powitał ich słońcem, przedzierającym się nielicznymi promieniami przez szpary w zasłonach. Anna wstała cicho, nie budząc Jerzego, założyła szlafrok na nagie ciało i zeszła do kuchni zaparzyć kawę. Z filiżankami napełnionymi aromatycznym napojem wróciła do sypialni. Mężczyzna już się obudził. Z pogodnym błyskiem w oczach przyjął naczynie.

    – Dzień dobry – powitała go. – Jak się spało?

    – Dzień dobry, bardzo dobrze – odpowiedział. – Chodź tu do mnie, muszę cię pocałować.

    Mówiąc, odstawił filiżankę, wyciągnął ramiona i przytulił kobietę do siebie. Ponownie oddali się miłości, rozbudzając zmysły po nocnym odpoczynku. Niespieszne ruchy dawały obojgu głęboką rozkosz. Odprężeni i zadowoleni wzięli długą, wspólną kąpiel w pachnącej cedrem, ciepłej wodzie, myjąc i pieszcząc nawzajem swoje ciała, dopełniając rytuału poranka. Zwieńczeniem tego pięknego początku dnia było pyszne śniadanie na tarasie domu.

    Minęły wakacje, Marek wrócił z Bieszczad. Wspólnie postanowili nie wracać do tego, co działo się między nimi w czasie wakacyjnego rejsu. Dzieci Anny i Jerzego poznały się wkrótce po rozpoczęciu roku akademickiego. Iwonka z Basią błyskawicznie znalazły wspólny język i bardzo się polubiły. Miłość dwojga dojrzałych osób, chociaż trudna i z obciążeniami, kwitła i rozwijała się.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Micra21
  • Seksowna kolezanka i jej nogi

    Mam 15 lat, i chciałbym wam opowiedzieć o mojej przygodzie. Mam koleżankę w klasie, która jednocześnie jest moją sąsiadka i koleżanką. Koleżanką, która bardzo mi się podoba. Pewnego dnia przyszła do szkoły. Był czerwiec, więc było dosyć ciepło, toteż Weronika (tak ma na imię) postanowiła przyjść do szkoły w bardzo krótkich dżinsach  z rodzaju tych, co odsłaniają całe nogi. A Weronika miała bardzo piękne i długie nogi. Była mulata i tak się złożyło, że bardzo podobają mi się takie dziewczyny. Toteż byłem Wniebowzięty, gdy  ją zobaczyłem. Tego samego dnia usłyszałem pukanie, byłem sam w domu, więc poszedłem otworzyć. Do domu weszła Weronika. Chciała pożyczyć książkę, więc zaprowadziłem ją do  mojego pokoju. Gdy niosłem książkę potknąłem się i wpadłem na Weronikę. Przez przypadek nadziałem się klejnotami na jej kolano. Syczałem z bólu, ale poczułem dreszcz podniecenia. Po jej oczach zauważyłem, że ono to zauważyła. Od tamtego czasu wydawało mi się, że czuję na sobie jej wzrok. Jakiś tydzień później usłyszałem pukanie. Otworzyłem drzwi i moim oczom ukazała się Weronika. Od razu zauważyłem zmianę w jej ubiorze. Po pierwsze miała jeszcze krótsze spodnie, tak, że widać jej było kawałek pośladków. Założyła również  buty na wysokim obcasie.  Spytała się czy może jeszcze raz pożyczyć książkę. Przeczuwałem, że coś się świeci, tylko nie wiedziałem co. Poszedłem do pokoju po książkę. Już jej szukałem, gdy usłyszałem, Żebym spojrzał na nią. Zdziwiony odwróciłem się. Stała blisko mnie, i zanim cokolwiek powiedziałem, położyła mi ręce na barkach i uderzyła mnie swym kolanem w jądra. Jęczałem z bólu, a ona pchnął mnie na ścianę i przytrzymała. Usłyszałem polecenie żebym podniósł wzrok. Była wyższa ode mnie, więc mój wzrok padł na jej dekolt. Na ten widok rozluźniłem mięśnie. Ona tylko na to czekała. Znów uderzyła mnie kolanem i odepchnęła od ściany. Gdy ból minął spojrzałem na nią. Stała na środku pokoju i patrzyła na mnie, jakby na coś czekała. Rzuciłem się na nią, próbując ją obezwładnić. Jednak, gdy tylko zrobiłem krok ona kopnęła mnie w krocze.  Upadłem na dywan trzymając się za obolałe jądra. Usłyszałem stukot jej obcasów na podłodze i znów poczułem mocnego kopa w klejnoty. Poczułem jednak, że razem z bólem płynie także podniecenia. Gdy tak jęczałem i wiłem się na podłodze, słyszałem powolny  stukot  obcasów, jakby Weronika upajała się tą chwilą. Gdy popatrzyłem na nią, zauważyłem, że stoi tyłem koło mojej głowy. Mój wzrok padł na jej cudowne nogi oraz pośladki, które  z tej perspektywy widziałem lepiej niż normalnie. Popatrzyła się na mnie przez ramię, i powoli usiadła na mej twarzy. Toż przed tym jak usiadła wyciągnęła telefon, usiadła na mnie, i jakby nigdy nic, zaczęła przeglądać Facebooka. Fakt, że zdominowała mnie i siedziała na mej twarzy był bardzo podniecający. Ona zaś zaczęła się kręcić, jakby było jej niewygodnie. Czułem jej wydatne pośladki przez cienką tkaninę. Gdy próbowałem się ruszyć, poczułem jak uderza mnie pięścią w jądra – siedź spokojnie, bo cię ukarzę- powiedziała. Byłem niezwykle podniecony, czułem jakby miało rozerwać mi majtki. Po minucie Weronika wstała. Gdy spojrzałem na nią, spostrzegłem, że stoi między moimi rozchylonymi nogami. Spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem, wzięła zamach i wbił szpic buta w moje klejnoty. Zwinąłem się z bólu. – leż spokojnie, bo będę robić to dwa razy dłużej-warknęła. Posłusznie rozchyliłem nogi. Otrzymałem jeszcze cztery kopy. Miały być dwa, ale nie wytrzymałem, więc zgodnie z obietnicą Weronika podwoiła karę. Po tym pozwoliła  mi wstać. Spojrzałem na nią, a ona spytała się mnie z miną niewiniątka: nie gniewasz się? Czy byłam niegrzeczną dziewczynką? Mam nadzieje, że nie zasłużyłam na klapsy.  Po czym klepnęła się w pośladek.  C.D.N.                            

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zenon drabiniarz

    Czekam na krytykę i mam nadzieję ,że się spodobało☺ z góry przepraszam za błędy

  • Poznajac rozkosz

    Wracając do domu ze szkoły Maja walczyła z przygnębieniem spowodowanym wczesnowiosenną, deszczową pogodą. Na domiar złego od rana bolała ją głowa. Długo czekała aby opuścić szkołę i wrócić do domu. Z tego też powodu przyspieszyła kroku i już dziesięć minut później otwierała drzwi od mieszkania. Szybkim ruchem weszła do uwielbianego domu i zrzuciła z siebie plecak. Stojąc przed lustrem w przedpokoju zauważyła jak bardzo jest przemoknięta. Zdjęła ociekającą deszczem kurtkę i ubłocone, sportowe buty. Marzyła o tym, żeby położyć się do łóżka i odespać nieprzespaną noc. Stojąc w swoim pokoju zrzucała z siebie przemoczone ubrania. Kiedy została w samej bieliźnie podeszła do lustra i postanowiła uwolnić swoje piersi od zbyt ciasnego już stanika. Patrzyła na siebie z dumą podziwiając w lustrze swoje dojrzałe piersi i figurę godną sportowca. Nałożyła na siebie znalezioną w szafie, świeżą koszulkę i szukała czystych spodni. “Ehhh… po raz kolejny mama zabrała czyste ciuchy do prania”. Zdecydowała się poszukać czegoś u starszej o rok siostry. Otworzyła jej szafę i zabrała czystą parę legginsów. Po ich założeniu zauważyła jak świetnie eksponują one jej pupę i nogi. Już miała zamykać szafę siostry gdy jej uwagę przykuła różowa reklamówka. Po jej rozwinięciu, jej oczom ukazał się fioletowy, gruby wibrator. Była bardzo zaciekawiona i podniecona myślą co jej siostra robiła z tą gumową zabawką. Włączyła go. Gumowy penis cicho zawibrował. Maja spróbowała przyłożyć go do krocza przez materiał legginsów. Po całym ciele przeszył ją przyjemny dreszcz. Z wrażenia usiadła na róg biurka. Czuła jak robi jej się gorąco i jej twarz się rumieni. Jej sutki stały twardo odznaczając się na niebieskiej koszulce. Była już bardzo podniecona gdy usłyszała przekręcany zamek drzwi. W panice i pośpiechu schowała wibrator do reklamówki odkładając ją na półkę. Wybiegła na korytarz i krótko przywitała się ze swoją siostrą. Schowała się w swoim pokoju i zastanawiała się czy Karolina czegoś się domyśli. Na twarzy dalej miała rumieńce a sutki dalej sterczały. Usłyszała kroki swojej siostry. Karolina szybko otworzyła drzwi i spytała:

    -Co robiłaś w moim pokoju?

    – Ja.. Chciałam pożyczyć spodnie.

    -Lepiej je wypierz zanim mi je oddasz..

    Mówiąc to Karolina wyszła z pokoju. Maja zastanawiała się czemu jej siostra wspomniała o praniu. Nawet nie zauważyła jak bardzo jest mokra. W kroku spodni widniała ogromna plama soków z jej pochwy. Zrobiło jej się wstyd, że siostra przyłapała ją na tym.

        Późno w nocy Maja obudziła się i poszła zaspana do toalety. Przechodząc obok pokoju siostry usłyszała ciche jęki i głośne skrzypnięcia łóżka. Stała tak chwilę gdy drzwi otworzyły się.

    -Majka, co ty tu robisz?

    -Nic, ja tylko szłam do toalety.

    -Nie kłam, dobrze wiem,  że podsłuchiwałaś.

    Maja została siłą wciągnięta do pokoju i pchnięta na łóżko.  Karolina usiadła przy niej blisko i dalej ciągnęła temat:

    -Ładnie to tak podsłuchiwać?

    -Wcale nie podsłuchiwałam.

    -Lepiej się przyznaj, bo pożałujesz.

    -No dobra. Stałam tu chwilkę. Nie będę ci już przeszkadzać.

    -Siadaj!

    Zdezorientowana Maja legła na łóżku siostry przygnieciona jej ciężarem.

    -Zapomniałaś mnie przeprosić.

    -Okej, przepraszam.

    -Tylko tyle? Wstań i zdejmij bluzkę!

    Przestraszona Maja wstała. Nogi drżały jej ze zdenerwowania.

    -Rozbieraj się!-krzyknęła Karolina.

    Po tych słowach wiedziała, że nie ma wyjścia. Zdjęła bluzkę przez głowę i zasłoniła nagie piersi.

    -Przyjmę twoje przeprosiny pod jednym warunkiem. Całą noc robisz to co ci rozkażę. A teraz zdejmij majtki.

    Maja nie wiedzieć czemu od razu wykonała polecenie.

    -Teraz połóż się na łóżku.

    Maja ułożyła się na posłaniu siostry grzecznie czekając na dalszy przebieg zdarzeń. Poczuła na sobie dotyk Karoliny, która zachłannie badała jej ciało. Jej ręce znalazły się na młodych piersiach Mai, która oddychała coraz głębiej. W końcu na jej ciele znalazły się usta jej siostrzyczki. Zamknęła oczy i delektowała się chwilą rozkoszy płynącej z zapomnianego dotyku. Majka poczuła przeszywający ból na policzku.

    -Obudź się, masz robotę do wykonania! Kucnij nad moją twarzą.

    Maja grzecznie wstała i wypięła swój tyłeczek nad twarzą siostrzyczki.

    -Ładna cipa siostra-powiedziała Karolina-ciekawe jak smakuje.

    Język Karolinki znalazł się na wargach sromowych Mai. W pokoju dały się słyszeć jęki i wzdychanie mieszane z mlaskaniem Karoliny. Maja była w siódmym niebie. Czuła, że chce więcej rozkoszy płynącej z ust i języczka Karoliny.

    -Wstawaj suczko. Musisz mi w czymś pomóc.

    -Zrobię co zechcesz.

    -Musisz pomóc mi się rozebrać, ale zrób to zębami suczko.

    Ciekawa wrażeń Maja uklękła przed siostrą i rozwiązała sznureczek od spodenek zębami. Następnie ugryzła materiał i szarpnęła w dół. Poczuła przyjemny zapach cipki siostrzyczki. Od razu zapragnęła polizać odkryty skarb ale została odepchnięta na podłogę.

    -Nie kazałam ci tego robić ty zdziro.

    Karolina wzięła zamach i kopnęła swoją niewolnicę w żebra. Maja zajęczała nie mogąc złapać powietrza. Gdy zaczęła dochodzić do siebie została szarpnięta za włosy i przewrócona na kolana.

    -Została ci jeszcze koszula.

    Z tym Majka nie miała problemu bo Karolina zawsze sypiała w koszulach nocnych na ramiączkach, w których wyglądała zjawiskowo. Kruczoczarne włosy Karoliny opadły jej na nagie piersi. Maja czuła jak ciało jej siostry cudownie pachnie kosmetykami.

    -Teraz suczko zrobisz mi minetę. Oby była dobra bo nie dostaniesz nagrody.

    Maja była ciekawa co wymyśliła jej dzika siostra. Uklękła przed nią i pocałowała w wygolony wzgórek łonowy. Następnie przeciągnęła językiem po całej długości na co Karolina syknęła z rozkoszą. Majka rozwarła paluszkami wargi władczej siostry i usadowiła język w jej pochwie. Kręciła swoim języczkiem coraz szybciej a z każdą chwilą Karolina jęczała coraz głośniej. W końcu złapała Maję za włosy i przycisnęła jej głowę do swojego krocza. Maja złapała ją za pośladki i wwiercała się w głąb siostry od czego ta aż się uginała. Karolina opadła na podłogę ściskając głowę siostry trzęsącymi się od spazm orgazmu nogami. Jej ciało wyginało się rytmicznie na podłodze. W końcu Karolinka ustała w swoim “tańcu szczęścia” i przyciągnęła na siebie Majkę całując ją soczyście w usta jakby w ramach podziękowania.

    -Dobrze się spisałaś. Nie sądziłam, że jesteś aż taka dobra.

    -Przyjemność po mojej stronie. Musimy to powtórzyć.

    -Ale nie dzisiaj, niedługo mama wróci z nocnej zmiany w pracy. I nie martw się o nagrodę, wkrótce ją dostaniesz. Dobranoc mała lesbo.

    -Dobranoc…-powiedziała pamiętnie Maja.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pussylover

    CIĄG DALSZY NASTĄPI