Category: Uncategorized

  • Mama policjantka

    16-sto letni Jarek wcześniej niż zwykle wrócił do domu. Padał deszcz i część osób wykruszyła się z gry w piłkę. Przez brzydką pogodę planował więc resztę dnia spędzić przed komputerem. Gdy zbliżał się do swojego pięknego domu zauważył że audi jego matki jest zaparkowany na podjeździe.  
    -Pewnie skończyła wcześniej albo wpadła tylko na chwilę do domu. Pomyślał przekręcając klucz w zamku furtki. 
    Mama Jarka, 38 letnia Agnieszka była policjantką z wydziału dochodzeniowego. Mimo że jej mąż miał dużą firmę i zarabiał kupę kasy, dzięki czemu mogli sobie pozwolić niemal na wszystko, Aga lubiła swoją pracę, dozę adrenaliny nie była type kury domowej dlatego postanowiła zostać w pracy. Darek zresztą często wyjeżdżał w interesach więc mama Jarka po prostu lubiła być zajęta. Co do jej wyglądu to wyglądała doskonale. Wysportowanej sylwetki mogły jej zazdrościć 19 letnie dziewczyny. Świetne nogi, łydki. Zgrabny brzuch, piersi w rozmiarze C mimo że już trochę opadły prezentowały się wyśmienicie. Do tego ostre rysy ślicznej twarzy i włosy za łopatki w których teraz przefarbowała się na blond pasemka. Jarkowi może głupio było przyznać to przed sobą ale jego matka nieraz stanowiła dla niego obiekt seksualnych fantazji, do tego nie krępowała się przy nim zbyt, może nie chodziła nago ale wielokrotnie widział ją przechodzącą w bieliźnie, czy w bluzce z dużym dekoltem. Jego wzrok wtedy automatycznie fiksował się na jej cudownym tyłku lub dużych piersiach. 
    Jarek wszedł do domu, ściągnął w przedpokoju buty gdy nagle wydało mu się że słyszy czyjś jęk. Wsłuchał się dokładnie i cisza… wszedł już do domu z przed pokoju gdy tym razem usłyszał już wyraźny głośny jęk…  
    -o kuuuuurwa taaaak. Poznał ten głos od razu. Serce zaczęło szybciej kołatać mu w piersi. W głowie biły się tysiące myśli.  
    -Czy to mama się z kimś pieprzy? Ojca przecież nie ma, masturbuję się? Dać znać że wróciłem do domu? Sam nie widział co robić. Po cichu schodami udawał się na 1 piętro. 
    Teraz słyszał już wyraźnie dźwięki uderzania o siebie dwóch ciał, słyszał wyraźne sapanie i pojękiwania jego matki oraz jakiejś drugiej osoby. Im bliżej był uchylonych drzwi sypialni rodziców tym bardziej rosła jego ekscytacja. Bardzo powoli, nie chcąc zdradzić swojej obecności wychylił głowę żeby zajrzeć do środka. To co zobaczył spowodowało u niego natychmiastową erekcję. 
    Agnieszka, cała naga była w pozycji na pieska pieprzona przez młodego chłopaka który wydawał się być w wieku Jarka. Jej piersi mocno falowały, włosy były rozrzucone że częściowo zasłaniały jej twarz. Usta miała rozwarte i wydawała głośne jęknięcia w rytm jaki wchodził w nią jej młody partner. Dłonie zacisnęła na pościeli mocno trzymając się łóżka. Jej młodziutki partner mocno trzymał ją za biodra ściskając je mocno w dłoniach, raz po raz wchodził w nią uderzając podbrzuszem o jej sprężysty wyćwiczony tyłek. 
    Jarek chciał wbiec do pokoju i odciągnąć nieznajomego od swojej matki. Dosyć szybko dotarło jednak do niego, w jak długo oczekiwanej sytuacji się znalazł. Teraz więc nie zamierzał przegapić okazji. Ostrożnie podziwiał jak jego mama pieprzy się z chłopakiem w jego wieku. Nie wytrzymał dłużej, rozpiął zamek u spodni i zaczął się masturbować. 
    Agnieszka odwróciła głowę w tył żeby spojrzeć na kochanka, uśmiechnęła się do niego.  
    -Achhh czekaj…. Powiedziała odsuwając go od siebie ruchem ręki. Odwróciła się i zdecydowanym ruchem popchnęła go tak że teraz on leżał na plecach. Zgrabnie usiadła na nim kierując jego kutasa w swoją cipkę. Oparła dłonie na jego torsie i zaczęła go szybko ujeżdżać, jej tyłek szybko pracował, robiła to wyśmienicie, widać było jej ogromne doświadczenie i apetyt na sex. Jarek mógł w tej chwili widzieć cudowne ciało mamy w pełnej krasie, wyglądała niesamowicie seksownie zwłaszcza w momencie gdy zarzucała włosami by odgarnąć je z twarzy. Podziwiał jej cudowne piersi jednak tylko przez chwilę bo młody chłopak chwycił je w dłonie i zaczął miarowo ściskać. Jęki i dźwięki seksu wypełniły sypialnie jego rodziców. 
    -Jak on robi że tyle wytrzymuje? Pomyślał Jarek masturbując się i będąc na skraju wytrysku, i wtedy zauważył przyglądając się twarzy swojej mamy. Dostrzegł fragmenty jej włosów jakby sklejone… tak to była sperma.  
    -Musieli pieprzyć się już jakiś czas odkąd przyszedłem i ten skurwiel spuścił się jej na twarz a przez nieostrożność musiał trochę trafić jej na włosy. Pomyślał wściekły, podniecony i zazdrosny Jarek. 
    W tej chwili jego wzrok i wzrok jego mamy spotkały się. Jarek zamarł, przez długie sekundy patrzyli sobie w oczy,. 
    -kurwa mam przejebane… pomyślał, nie dość że został nakryty podglądając matkę to jeszcze się masturbując, i wtedy stało się coś czego nie spodziewał się za nic. Agnieszka uniosła jedna dłoń i zakrywając sobie palcem usta pokazała mu znak “ciii” po czym uśmiechnęła się do syna. Jej kochanek zbyt skupiony na doznaniach jakie mu dostarczała cipka mamy Jarka i na macaniu jej wspaniałego dojrzałego biustu nawet tego nie zauważył.  
    Agnieszka znów spojrzała na Jarka po czym pochyliła się nad kochankiem tam że jej piersi otarły o jego tors a swoje usta wpiła w jego, jednak ich wargi tylko przez chwilę się stykały, Aga odchyliła się na tyle by całowali się… a raczej lizali samymi językami…. robili to jak para gimnazjalistów. 
    -ona robi to specjalnie? Zdał sobie pytanie Jarek i pewnie miał rację bo jego mama specjalnie całowała się tak by jej syn widział ich wirujące języki. Jarek sam nie wiedział czemu ale to właśnie ten moment, widok jego matki liżącej się jak szmata na dyskotece z młodym gnojkiem najbardziej go podniecił i trysnął ogromną ilością spermy na podłogę w korytarzu. To pozwoliło mu trochę ochłonąć i przeanalizować na trzeźwo sytuację chodź nadal był podniecony. Rozejrzał się po sypialni rodziców. Ubrania były porozrzucane po podłodze, zauważył seksowne figi mamy na łóżku, stanik na poduszce, jej jeansy z przypięta do paska kaburą na podłodze.  
    -zaraz dojdę… powiedział kochanek jego matki, co wyrwało Jarka z zamysłu. 
    Agnieszka uśmiechnęła się. -Gdzie chcesz trysnąć kochany? Zapytała. 
    -kochany? co jest kurwa, to oni są parą czy co? Jego myśli kotłowały się, zazdrość o matkę powodowała ogromne podniecenie u Jarka. 
    -na twarz. Odpowiedział krótko jej kochanek sapiąc. 
    Aga jeszcze raz spojrzała synowi w oczy, który mimo wytrysku przed chwilą znowu szybko się masturbował. Zeszła ze swojego kochanka i ustawiła się bokiem na łóżku tak by jej syn miał dobry widok na to co się stanie. Młody chłopak wstał a Agnieszka klęczała na łóżku. 
    Jarek widział jak ten koleś właśnie walił konia na piękną twarzą jego mamy.  Trysnęli niemal jednocześnie, Jarek wylał spermę znów na podłogę widząc jak jego matka przyjęła wytrysk na policzek, usta szyję i dekolt. Jej kochanek odwrócił głowę w bok ale Jarek w ostatniej chwili zdążył schować się przed nim. Powoli wycofał się do schodów i po cichu wchodził na 2 piętro by udać się do swojego pokoju. Słyszał jeszcze fragmenty dialogu jego mamy z kochankiem.  
    -Dobra starczy, ja muszę jeszcze do pracy wracać….. 
    -okej… 
    -podaj mi stanik… 
    Jarek wszedł do swojego pokoju i po cichu zamknął drzwi. Włączył komputer i patrzył w ekran nic nie robiąc a cała sytuacja jaka się wydarzyła powoli dochodziła do niego. Usłyszała jak piętro niżej puszczona jest woda w prysznicu. 
    -Ciekawe czy kąpią się razem? czy ją dotyka? pieprzy znowu? Jego podniecenie i wyobraźnia zadziałały błyskawicznie i znów zrobił sobie dobrze ręką wyobrażając scenę pod prysznicem która miała w tej chwili miejsce piętro niżej. Przez chwilę chciał wstać zejść i znowu ich podglądać jednak jego szybki orgazm sprawił że na dobre ochłonął. Po parunastu minutach usłyszał jak samochód jego mamy odjeżdża, zastanawiał się jak będzie wyglądała ich rozmowa gdy Aga wróci wieczorem… 

    Otwarty na sugestie, rozmowy, i cyberki 😉 Jeśli jakaś ma ochotę popisać zapraszam gg: 58598626

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    dan dan

    Otwarty na sugestie, rozmowy, i cyberki 😉 Jeśli jakaś ma ochotę popisać zapraszam gg: 58598626

  • Idziesz juz sobie…?

    Nie wytrzymałem. Ile to jeszcze mogłoby trwać?

    Odkąd pamiętam, nigdy nie należałem do grona odważnych. No, nie bynajmniej, kiedy chodziło o jakieś-tam podboje czy nawet zwykłe stosunki koleżeńskie. Mogłem być niby mocny w gębie, ale gdy dochodziło do momentu, w którym miałem się z kimś pierwszy przywitać (a niestety zazwyczaj tak chłopakowi wypadało), cały dygotałem jak galaretka. Co dopiero, gdy miałem kogoś, nie dajcie bogi, podrywać, albo wyznawać miłość… Cóż.. Do bycia życiowym kaleką najtrudniej jest się przyznać samemu ze sobą. Jeśli ten punkt w swoim życiu, ktoś ma już za sobą, tak w zasadzie, większość problemów może rozwiązać z mniejszym wysiłkiem, przynajmniej już wiedząc  d l a c z e g o .

    Nie mogłem pozwolić, aby teraz wyszedł. Dlaczego? Przecież tak bardzo się starałem. No, do cholery, naprawdę! Przecież ze wszystkich sił próbowałem go zabawić, oczarować, troszczyłem się o niego, na tyle, ile tylko mogłem, a on… On już chciał wyjść. Nie mogłem go za to winić. W końcu wreszcie zdałem sobie sprawę, jaki jestem beznadziejny, ale mimo to jego powolne zbieranie swoich rzeczy nie należało do najprzyjemniejszych widoków. O wiele bardziej lubiłem, kiedy przychodził. Lubiłem patrzeć jak męczy się z wiecznie zacinającym się zamkiem od kurtki, słuchać, gdy narzeka na przemakające buty i szalik, za który wyśmiewali go studenci z jego roku.
    W pewnym sensie było mi go żal. Naprawdę mu współczułem, ale z drugiej strony było w tym coś uroczego. Miałem okazję. Miałem po prostu okazję, żeby móc ponarzekać razem z nim, żeby podarować mu nowy szal, zaparzyć gorącej herbaty, zaproponować wyjście w miasto w poszukiwaniu nowej pary trampek… Zawsze była to jakaś alternatywa i kolejna z niezliczonej ilości wyprodukowanych przeze mnie wymówek, żeby tylko zatrzymać go przy sobie, chociaż na te parę minut dłużej.
    Czy mogłem go zatrzymać? Tak. Mogłem. Ale, po co? Przecież i tak nie chciał zostawać, a mimo tego, że nienawidziłem być zmuszanym do różnych rzeczy tak samo, jak przymuszać do czegoś innych, to i tak jak debil złapałem go za rękaw i przyciągnąłem mocno do siebie.

    Spojrzał na mnie z niezrozumieniem. Z przerażeniem przez chwilę, być może. Wiedziałem, że to nieodpowiedni moment, ale nie mogłem się już pohamować. Brakło mi go.
    W tym mieszkaniu było tak strasznie zimno i pusto. Nieważne czy to sześćdziesiąt metrów kwadratowych czy ledwo trzydzieści… Dwupokojowe mieszkanie, ja sam, nieprzyjemne wspomnienia rodzinnego domu i niewytarty kilkudniowy kurz na półkach z książkami. Miałem dosyć, najzwyczajniej w świecie. Dosyć zimnego łóżka, dość zmywania jednego zestawu naczyń i wracania do pustego mieszkania po skończonych zajęciach. Już od dawna niczego tak bardzo nie pragnąłem jak tylko tej jednej osoby, która by na mnie tu czekała, która zaparzyłaby mi niechętnie herbatę, marudząc, że znów spóźniłem się na wcześniejszy powrotny autobus i że kupuję za dużo papierosów… Było mi źle.

    Wyprostowałem się mocno i uniosłem ręce. Był dużo wyższy ode mnie, więc to, co chciałem zrobić też nie należało do najprostszych zadań. Zacisnąłem pięści na materiale jego koszulki, gdzieś przy kołnierzu. Teraz się wystraszył. Stanąłem na palcach, zamknąłem oczy i zacisnąłem swoje wargi na jego ustach. Stał jak słup soli, przerażony, onieśmielony. Nie rozumiał, o co mi chodzi… Odsunąłem się, puściłem go. Zwiesiłem głowę i milczałem.

    Idziesz już sobie? Zacisnąłem kurczowo powieki, żeby się nie popłakać jak dziecko. Zacisnąłem kurczowo usta, żeby nie wydać z siebie żadnego, nawet najcichszego dźwięku, który mógłby mu zasugerować jak bardzo za nim tęsknię, nawet teraz. Nawet, kiedy przy mnie był, zawsze było mi go mało….

    Idziesz już sobie? Położył mi dłoń na twarzy. Otworzyłem szeroko oczy ze zdziwienia i spojrzałem na niego zlękniony. Uśmiechał się promiennie, ale przez łzy.
    Idziesz już sobie? Pocałował mnie, szepnął mi coś do ucha. Zrobiło mi się gorąco. Zacząłem dusić się płaczem.

     

     

     

    Zatrzasnąłem za sobą drzwi. Odwiesiłem kurtkę, przez chwilę pomęczyłem się z rozsznurowywaniem butów. Ziewnąłem szeroko, starając się nawet nie patrzeć w stronę wiszącego na ścianie lustra po babci. Nie miałem najmniejszej ochoty widzieć swojej okropnej twarzy. Cienie pod oczami, blada skóra, sine od płaczu usta, rozmiewrzone zszarzałe włosy. Miałem dosyć. Miałem dosyć, znowu i nieustannie.

    Powoli zmierzyłem w stronę dużego pokoju po prawej stronie niewielkiego korytarza. Jedyne, czego pragnąłem to położyć się na rozklekotanej kanapie i umrzeć. Opadłem na twardą ciemnobrązową sofę i westchnąłem boleśnie, bezgłośnie.
    Pogładził mnie po włosach. Nie mogłem powstrzymać napływającego na usta uśmiechu. Nagle świat zrobił się piękniejszy, koszmarny dzień na uczelni odszedł w zapomnienie. Uniosłem się nieco na łokciach w górę i spojrzałem na jego zmęczoną, ale roześmianą twarz. Wyciągnąłem rękę w jego stronę. Oparłem mu dłoń na ramieniu, a zacisnąwszy palce na materiale jego bluzy, przyciągnąłem go znów do siebie. Z namaszczeniem ucałowałem go w usta. Pochylił się o mocno objął mnie wpół. Uniósł mnie w górę, przeniósł do sypialni i rzucił na łóżko. Stęknąłem cicho w momencie, gdy moje plecy zbyt gwałtownie spotkały się z pościelą na kolejnym dość twardym meblu. Spojrzałem w jego stronę, świat wydawał mi się lekko zamglony. Kubki z herbatą stały na stole za drzwiami, ambrozja stygła, ale nie szkodzi. My dopiero się rozgrzewaliśmy.

     

    Idziesz już sobie?


    Nie.

    Dlaczego miałby odchodzić z własnego domu? Po co niby? Przecież niedawno przyniósł do mnie wszystkie swoje rzeczy. Nie do końca rozpakowana walizka stała jeszcze smętnie pod szafą i trochę się kurzyła. Objąłem go mocno i spróbowałem się już nie wstydzić.

     

    Kocham Cię…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Danny Crowe
  • Bede zawsze

    Spróbowałem się lekko uśmiechnąć, ale nie specjalnie mi to wyszło. Szatyn tylko sapnął cicho i usiadł obok mnie. Za chwilę poczułem jak usiłuje mnie ostrożnie przytulić. Poczułem się cholernie niezręcznie.
    To było dziwne… Przecież właśnie tego chciałem, tyle, że zaraz oczywiście musiałem sobie zacząć wyobrażać jakby to pięknie nie było, jakby Alois mnie kochał. Nie wiem sam, czemu, ale gdy tylko przychodziło mi być z kimś bliżej, stawałem się pierdolonym desperatem. Chciałem więcej. Dużo, dużo więcej, ale… Po prostu czułem, że na to nie zasługuję, że jestem śmieciem. Lekarze mówili, że właśnie to była przyczyna mojego całego nieszczęścia, nadwrażliwości, a wreszcie też i próby samobójczej. Na dobrą sprawę, wiedziałem o tym, ale dochodzenie, co mogło spowodować we mnie takie maniakalne myśli było na tyle bolesne, że wolałem trwać w przeświadczeniu, że jestem nikim, że nie jestem niczego wart. Nie oznacza to jednak, że to drugie było mniej bolesne. Dużo łatwiej było po prostu szukać dziury w całym i na siłę sobie udowadniać, że jest się do niczego.
    Poczułem jak Alois zaczyna mnie delikatnie głaskać po boku. Chciałem wtedy unieść głowę i spojrzeć mu w twarz, ale po prostu nie potrafiłem. Było mi za siebie nieludzko wstyd. Zawsze miałem takie dziwne wrażenie, jakoby każdy widział moje myśli. Potem przychodził strach, bo „co sobie ludzie o mnie pomyślą”, a na samym końcu znów się tylko gnoiłem w duchu i myślach. Nie wiem sam czy to jakaś mania czy zwykła depresja, ale to było po prostu nie do wytrzymania.
    Boże… Jak ja chciałbym go pocałować – pomyślałem z rozpaczą. Marzyłem o tym, żeby jeden taki pocałunek mógł wymazać wszystkie moje złe myśli, usunąć złe wspomnienia, złe emocje. Czy to możliwe? Lekarze twierdzili, że nie.

    – Avery… – sapnął po raz kolejny.

    Zacisnąłem mocno powieki, a potem otworzyłem i tak kilka razy jeszcze, jakbym chciał odgonić jakieś wyimaginowane łzy. Potem podniosłem lekko głowę i spróbowałem spojrzeć na chłopaka. Kiedy tylko spotkałem jego zielone oczy, natychmiast z powrotem spuściłem głowę. Chciałbym się jeszcze jakoś delikatnie zarumienić, wyglądać jakoś porządnie, uroczo chociaż, ale nie… Jedyne, na co mogłem liczyć to cienie pod oczami i wieczna bladość pucołowatych policzków, obskubane z nerwów wargi… Obrzydlistwo.
    Brązowowłosy uśmiechnął się z przekąsem i potrząsnął mną nieco.

    – Avery – powtórzył, a ja pokręciłem głową maniakalnie i znów zamknąłem oczy.

    Cholera… Gorąco mi. Gorąco. Niech on się ode mnie, kurwa odsunie, bo znów zrobię coś głupiego!

    Perrault powoli mnie puścił. Podniósł się z łóżka szpitalnego i podreptał pod drzwi. Pogrzebał chwilę w swoim starym szmacianym plecaku i wyciągnął jakąś małą książeczkę. Chwila… Album ze zdjęciami.

    – Myślę, że mimo wszystko czasem chciałbyś na to spojrzeć. – powiedział, kładąc mi brązową książeczkę na kolanach. Wsunął mi ją pod palce dłoni. Spojrzałem na niego nierozumnie, nic nie mówiąc. Zielonooki był troszkę zakłopotany.

    – To z Budapesztu. – wyjaśnił. – Ta wycieczka, na której byliśmy wtedy razem w pokoju, pamiętasz chyba?

    Pokiwałem głową w odpowiedzi.
    Głupio mi było jak jasna cholera! Te trzy lata temu udało nam się trochę za dużo wypić i wylądowaliśmy razem w łóżku. Pieprzyć to, że w życiu bym nie pomyślał, że Alois mógłby być gejem, ale jednak… Nie, nie uprawialiśmy seksu to… Na to nie mieliśmy po prostu siły, byliśmy zbyt pijani. Skończyło się na macankach, pocałunkach i obudzeniu się obok siebie zupełnie na golasa w rozbebeszonej pościeli. Wtedy myślałem, że umrę. Co prawda Perrault nic mi od tamtej pory nie wypominał, jednak miałem to paskudne poczucie winy, to wrażenie, że posunąłem się stanowczo za daleko. Na szkolnym korytarzu nie byłem w stanie mu pierwszy powiedzieć „cześć”, a Budapeszt? To była katastrofa dla kogoś takiego, jak ja.

    – Przepraszam. – westchnąłem bezmyślnie. Już było za późno, żeby udawać, że tylko mruczałem do siebie pod nosem, jak na wariata przystało. Usłyszał.

    Szatyn spojrzał na mnie  i uniósł lewą brew nieco wyżej.

    – Ha? – mruknął w moją stronę.

    Zacisnąłem pięści na materiale spodni i zwiesiłem głowę.

    – Przepraszam za tamto… wiesz… – próbowałem coś z siebie wydusić. – Budapeszt. – przeszło mi tylko przez gardło.

    Alois uśmiechnął się lekko, serdecznie. Takie przynajmniej miałem wrażenie, jak potem się okazało, nie mylne. Usiadł znów koło mnie i objął mnie mocno obiema rękoma. Byłem cholernie zaskoczony. Potem pogładził mnie po głowie, jak małe dziecko. Z jednej strony czułem się okropnie nieporadny, wstyd mi było za siebie. Jak jakiś kaleka życiowy po prostu. Z drugiej jednak chciałem, żeby właśnie to tak wyglądało.

    – Czy kiedyś ci dałem jakiś powód, żebyś się o to niepokoił? – spytał mnie. Cholera… Miał rację… Pokręciłem głową, a potem poczułem ciepło na ustach. Ale kiedy? Jak?

    Przymknąłem powieki i objąłem go szybko.

    Jestem popierdolony! Co ja wyprawiam?! Przecież jak on mógłby zwrócić tego typu uwagę na kogoś takiego, jak ja?!

    Czułem, że to była litość, zwyczajna chamska litość. Najzwyczajniej w świecie próbowałem się zabić, a on teraz robił wszystko, żebym mógł być sztucznie szczęśliwy, wrócił do społeczeństwa. Potem zapewne miałby ze mną „pogadankę” i wszystko wróciłoby „do normy”.
    Nie chciałem w to wierzy, ale może jednak… Pierdolę! Lepiej byłoby mi uwierzyć w takie piękne kłamstwo, jak to, że miałoby coś nas łączyć. Podobno żyje się tyko raz, a póki niestety nie dali mi sprawdzić czy to prawdziwe stwierdzenie, dlaczego miałbym nie spróbować? Z resztą… Gorzej już skończyć nie mogłem. Ewentualnie mogliby mnie zmasakrować jacyś bandyci, ale tak…? Cóż może być gorszego od bycia zamkniętym w psychiatryku? Jak ja wrócę potem do szkoły?

    Będę zawsze… – oświadczył półszeptem, odsuwając się ode mnie powoli. Musiał już iść. Już za nim tęskniłem. – …zawsze, kiedy tego będziesz potrzebował.

    Pokiwałem głową. Zdecydowałem się zadać jedno głupie pytanie.

    – Będziesz mnie odwiedzał? – prosiłem go.

    Skinął głową, zakładając plecak.

    – Będę tu przychodził tak często, że lekarze będą mną rzygać. – obiecał.

    Uśmiechnąłem się. Po raz pierwszy od bardzo długie czasu szczerze, naprawdę. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Danny Crowe

    Sorry, nie ma seksów.

    Stare i bardzo krótkie opowiadanie (folder “szuflada” podpowiada, że to z 2014r.) 

  • Szkola dla suk tom 6

    XXIV

    Domina posłusznie przytknęła pysk do cipki Czarnej i wepchnęła jej dildo do środka. Zaczęła ją ostro gwałcić, jednocześnie łapczywie liżąc jej łechtaczkę. Czarna momentalnie zaczęła jęczeć jak gwałcona kurewka. Master przytrzymywał Treserkę za smycz, żeby nie odrywała pyska od krocza dziwki. Blondi leżała tuż obok i przyglądała się jak Domina obsługuje Czarną. Spojrzała na pysk pieszczonej suki. Ślina szybko zaczęła wyciekać przez knebel z jej ust. Czarna wiła się i prężyła, kiedy sztuczny kutas rżnął jej dziurkę, a język Dominy agresywnie lizał jej łechtaczkę. Jęczała coraz głośniej i szybciej. Blondi wiedziała, że ta dziwka z całych sił próbuje powstrzymać orgazm. Kiedy jej ciało zaczęło wyginać się w niekontrolowanych spazmach, Master oderwał pysk Dominy od jej cipki. Czarna odetchnęła z ulgą. Mała dziwka domyślała się, że ta suka była na samym skraju orgazmu i nie wytrzymałaby kolejnych 3 sekund. Treser przyciągnął pysk Dominy do cipki Blondi.
    – Wysuń jej knebel i zapchaj jej pysk tym sztucznym kutasem – rozkazał. Pani posłusznie wykonała polecenie i Blondi poczuła w pysku rozkoszną grubość pały i smak cipki Czarnej. 
    – A teraz ręce na plecy i liż tą sukę – dodał Master. Domina przyjęła pozycję i zaczęła pieścić małą dziwkę. Od pierwszych sekund ta blond kurewka musiała walczyć z narastającym podnieceniem i orgazmem. Dildo zatykające jej pysk tłumiło jęki. Domina lizała ją bardzo energicznie. Blondi czuła jeszcze delikatny ból, ale jej Pani dbała o to, żeby obficie nawilżać jej cipkę śliną podczas lizania. Suka dyszała coraz szybciej. Jej silikonowe cycki falowały, a sutki były twarde i sterczące z podniecenia. Domina przez cały czas patrzyła swojej dziwce w oczy, rozkoszując się jej podnieceniem. To doprowadzało Blondi do jeszcze większej ekstazy. Gdyby tylko przestała walczyć, momentalnie ogarnąłby ją gigantyczny orgazm, ale robiła wszystko, żeby go powstrzymać. 
    – Dosyć. Teraz Ruda. Wyjmij blond kurwie kutasa i zaknebluj jej pysk – Master przyciągnął Dominę do rozłożonych ud Rudej – Gwałć ją w tyłek i liż jej obie dziurki, kurwo. 
    Domina posłusznie wepchnęła mokre dildo w tyłek Rudej i zaczęła tańczyć językiem po obydwu jej dziurkach. Ruda wiła się jak szalona i jęczała bardzo głośno. Blondi patrzyła na jej ciało i próbowała ochłonąć po lizaniu cipki. Domina gwałciła tyłek Rudej i pluła na dildo, żeby gładko wchodziło. 
    – Wystarczy. A teraz obliż dildo, tępa suko – rozkazał jej Pan. Domina wysunęła gumowego kutasa z dupci suki i zaczęła je obciągać. Oczy jej i Blondi spotkały się i teraz Treserka seksownie czyściła dildo swoim pyskiem podniecając swoją dziwkę suczym spojrzeniem. Master zaprowadził Dominę znów do cipki Czarnej i wszystko zaczęło się od nowa. Lizała i gwałciła dziurki suk jeszcze 5 razy, za każdym razem doprowadzając je na skraj orgazmu. W końcu Master kazał jej przerwać i po kolei ściągnął wszystkie dziwki z sofy i kazał im klęknąć. Domina klęczała teraz razem z nimi. Niczym się nie od nich nie różniła. Była teraz uległą szmatą tak jak one. Master rozpiął rozporek i z jego spodni wyskoczył twardy, seksowny kutas. Suki jęknęły na jego widok z kneblami w pyskach. Jedynie Domina miała niezatkany pysk. Pan podszedł do Czarnej, która klęczała pierwsza z lewej w rządku. Główką kutasa dotknął knebla i lekko w niego uderzał. Ta dziwka wciągała powietrze nosem do oporu, żeby poczuć zapach jego pały. Master widział błysk podniecenia w jej oczach i z uśmiechem zaczął bardzo powoli nasuwać i ściągać napletek z główki tuż pod jej nosem. Dziwka jęknęła jeszcze głośniej, jakby błagała go o kutasa. W końcu Pan pochylił się na nią i splunął jej na pysk. Ślina ściekała po jej policzku i znad górnej wargi, wlewając się przez dziurki knebla do pyska. Treser podszedł teraz do Blondi i zrobił to samo, co przed chwilą z Czarną. Uderzał kutasem w knebel i bardzo powoli walił sobie konia tuż pod nosem małej dziwki. Jej duże, seksowne, pompowane usta opięte na kulce knebla wyglądały fenomenalnie. Master uwielbiał ten suczy pysk. Specjalnie podrasowane kwasem wargi były jak stworzone do przyjmowania grubych kutasów. Blondi kochała zapach tej pały. Był dla niej bardzo silnym bodźcem i sprawiał, że jej cipka wilgotniała. Całym swoim pyskiem próbowała okazać podniecenie. Knebel jej to utrudniał, ale jej oczy i jęki doskonale oddawały stan jej napalonego pyska. Master splunął jej na knebel i buźkę, a suka podziękowała za to głośniejszym jękiem i suczym, wdzięcznym spojrzeniem. Pan podszedł teraz do Rudej i zrobił to samo, co z dwoma poprzednimi sukami. Na końcu klęczała Domina. Jako jedyna nie miała knebla. Master podetknął kutasa pod jej nos i pozwolił jej rozkoszować się zapachem przez chwilę, a potem zaczął bić tą sukę swoją grubą pałą po całym pysku. Twardy kutas uderzał ją w usta, policzki, nos, czoło, podbródek. Pan nie zważał zupełnie na swoją kurwę. Chciał, żeby każdy skrawek jej pyska poczuł kutasa. W końcu kazał jej otworzyć usta i zaczął ostro gwałcić gardło Dominy. Wszystkie trzy suki przyglądały się temu z zazdrością i podnieceniem. Z pyska Czarnej i Blondi zaczęła wyciekać ślina przez dziurki knebla. Patrzyły, jak ten boski kutas wchodzi w gardło Dominy po same jaja, jak ubija jej ślinę i wysuwa się z jej pyska cały mokry. Po minucie takiego brutalnego pierdolenia Master zabrał kutasa Treserce i cofnął się z powrotem do Czarnej. Z jego sterczącej pały zwisała gęsta, ubita ślina niczym sopel z dachu. Podszedł do pyska dziwki i zaczął nacierać go oralnymi sokami Dominy. Czarna jęczała i nadstawiała pysk, żeby dostać jak najwięcej śliny. Knebel lśnił w jej ustach tak jak cała jej buźka. Master znów podszedł do Treserki i powtórzył ostre pierdolenie, a po minucie jego pała była jeszcze bardziej oblepiona śliną niż wcześniej. Stanął naprzeciw Blondi i jego seksowny kutas zaczął nawilżać śliną Dominy cały pysk tej małej dziwki. Suka jęczała i dziękowała oczami, a Master widząc jak bardzo jest napalona, spoliczkował ją mocno kutasem kilka razy na koniec. Znów wrócił do pyska Dominy po więcej śliny i zajął się Rudą w taki sam sposób. I znów zerżnął gardło Treserki, zanim stanął przed Czarną. Tym razem wyjął jej knebel z pyska i rozkazał: 
    – Zliż mi całą ślinę z kutasa i jaj, ale nie bierz go do pyska. 
    Czarna posłusznie wykonywała rozkaz, a pozostałe dziwki patrzyły na nią, nie mogąc doczekać się na swoją kolej. Za każdym razem Master wracał rżnąć pysk Dominy, żeby jego kutas był oblepiony gęstą śliną jak należy. Podszedł do Blondi i uwolnił ją od knebla. 
    – Zlizuj, kurwo – rozkazał. Mała dziwka łakomie pochłaniała oralny krem swojej Pani, patrząc Masterowi w oczy. Jej cipka pulsowała z podniecenia. 
    – Mmhhh, świetnie suko. Ale z ciebie sexy kurwa – pochwalił ją Master, a cipka Blondi zapulsowała dwa razy szybciej po jego słowach. Kiedy Pan dokończył kolejkę i Ruda zlizała ślinę Dominy z jego kutasa, podsunął sobie krzesło i postawił je przed klęczącymi sukami. Wziął dildo, którym niedawno Treserka gwałciła dziwki podczas lizania i przyssał je do podłogi. Podniósł Rudą za smycz i kazał jej nadziać się na gumowego kutasa tyłkiem. 
    – Ujeżdżaj, dziwko i patrz. 
    Master usiadł na krześle i przyciągnął do siebie trzy pozostałe suki. 
    – Ty i Czarna liżcie mi jaja – zwrócił się do Dominy – A ty, suko, podnieś się i stań bliżej mnie – rozkazał Blondi. Dwie kurwy zaczęły lizać jądra Pana, a mała dziwka stanęła przy siedzącym na krześle Treserze. Przyciągnął ją za smycz jeszcze bliżej. Suka stała posłusznie z rękoma związanymi na plecach i wypiętymi cyckami. Master zaczął bawić się nimi obiema dłońmi. Pluł jej na cycki i lizał je całe. Blondi bardzo to podniecało. Patrzyła raz na jego sterczącego kutasa i dwa sucze pyski uwijające się przy jego jajach, a raz na swoje silikony ugniatane i lizane przez Mastera. Pan wsunął palce między jej nogi, zebrał trochę soków i roztarł je po cyckach, po czym zlizał je do czysta. 
    – Pluj sobie na cycki, dziwko – rozkazał. Suka zebrała dużo śliny w pysku opluła najpierw jedną a potem drugą pierś – Nie przestawaj. Zbieraj ślinę i pluj cały czas. Dziwka posłusznie zalewała sobie cycki oralnymi sokami, aż zaczęły ściekać jej po brzuchu i czuła, że lada moment dotrą do jej cipki. Lewą ręką Master pociągnął za smycz zwisająca na plecach Blondi i zmusił ją, by odchyliła głowę trochę do tyłu i wypięła cycki jeszcze bardziej. Zaczął bić jej mokre silikony raz za razem, policzkował raz jedną, raz drugą pierś, a Blondi przy każdym uderzeniu jęczała z podniecenia. Ten lekki ból sprawiał jej przyjemność. Pan popuścił smycz i Blondi spojrzała na swoje mokre, spoliczkowane i zarumienione cycki. 
    – Pluj na nie jeszcze – suka robiła, co jej kazał i znów zalała cycki swoją śliną. Tym razem Master zaczął zlizywać jej oralne soki z piersi. 
    – Jeszcze, dziwko – rozkazał. Blondi była bardzo podniecona tym widokiem. Jej sucza ślina znikała z jej cycków w ustach Mastera. Pluła tak obficie jak tylko mogła, żeby nakarmić swojego Tresera tym nektarem z suczego pyska. Tym razem Master zbierał jej ślinę w ustach, pochylił się nad swoim kutasem i wypluł wszystko z góry w miejsce, gdzie pała łączy się z podbrzuszem. Ślina ściekła do dołu na jaja, które wciąż były lizane przez Czarną i Dominę. Blondi usłyszała coraz głośniejsze jęczenie i przypomniała sobie o Rudej, która nieopodal ujeżdżała analnie dildo obserwując wszystko. Master zauważył wzrok małej dziwki wlepiony w analną sukę. 
    – Podejdź do niej, suko i klęknij przed nią – rozkazał. Blondi po chwili klęczała już przed Rudą, która spowolniła ujeżdżanie – A teraz liż jej pysk – dodał Treser. Blondi zaczęła lizać usta i język Rudej, podczas gdy ta bardzo powoli ujeżdżała gumowego kutasa. Analna suka nie pozostawała dłużna i odwzajemniała oralne pieszczoty blond dziwki. Lizały sobie pyski jęcząc przy tym z rozkoszy. 
    – A teraz klęknij niżej i liż cycki tej suki – rzucił Pan. Blondi posłusznie zaczęli lizać spore piersi Rudej. Czuła pod językiem i ustami jej twarde sutki. Napalona Ruda wciąż powoli ujeżdżała dildo tyłkiem, a jej cyki falowały delikatnie przed pyskiem małej dziwki. 
    – Wystarczy. Teraz złap jej smycz zębami i przyprowadź mi ją tutaj. 
    Blondi ze związanymi rękami chwyciła smycz w zęby i z trudem wstała na równe nogi, ciągnąc za sobą Rudą. Przyprowadziła ją Panu i czekała na dalsze rozkazy. Master odwrócił analną sucz tyłem do Blondi i wypiął jej tyłek. 
    – Klęknij i liż jej dupę, kurewko.
    Blond suka natychmiast klęknęła i zaczęła pieścić zerżnięty tyłek koleżanki. Po chwili usłyszała jej jęki i poczuła jak Ruda wypina tyłek jeszcze mocniej, jakby chciała, żeby Blondi lizała ją jeszcze agresywniej. Suka zauważyła dłoń Mastera wsuwającą się między nogi Rudej i masturbującą jej cipkę. Ruda zaczęła jęczeć bez opamiętania. Mała dziwka usłyszała znajome odgłosy bicia cycków i domyśliła się, że Master policzkuje właśnie balony Rudej. Lizała jej dziurkę jak wygłodniała suka. Tymczasem Czarna i Domina bez przerwy lizały napęczniałe jaja Mastera, a jego kutas pulsował nad ich pyskami. Z główki powoli zaczął wypływać błyszczyk. 
    – Wystarczy, kurwo – zwrócił się do Blondi Treser – A teraz klęknij przed dildo i obciągnij je dobrze.
    Blondi zrobiła, co jej kazał i zaczęła nadziewać swój pysk na sterczącego z podłogi gumowego kutasa. Teraz miała widok na całą czwórkę. Master siedział wygodnie na krześle, dwie suki obsługiwały mu jaja, a Ruda stała obok niego. Master bił ją po pysku i cyckach, trzymając ją krótko za smycz. 
    – Lubisz to, kurewko. Prawda? – mówił do analnej dziwki.
    – Tak, Panie – odpowiadała Ruda, a Treser bił ją na przemian po pysku i cyckach. Blondi obciągała dildo podniecona tym widokiem. W tej pozycji cała ślina z jej pyska ściekała prosto na podłogę i po chwili miała już kałużę oralnych soków pod swoim pyskiem. 
    – Wystarczy. Teraz umyj podłogę pyskiem, szmato – rozkazał jej Treser. Po paru chwilach parkiet był suchy i czysty, a Blondi czekała na dalsze rozkazy. 
    – Podejdź tu – usłyszała. Stanęła obok Mastera, który teraz miał po jednej dziwce z lewej i prawej strony. Kazał im wypiąć cycki i pochylić się tak, żeby mogły się nimi zetknąć. Suki wykonały rozkaz, a Pan zaczął pluć na ich piersi i tak poruszać ich ciałami, żeby ocierały się o siebie sutkami i całymi cyckami. 
    – Świetnie, dziwki. Bawcie się tak. Nie wolno wam oderwać cycków od siebie. 
    Blondi czuła jak jej mokre silikony ocierają się o śliskie cycki Rudej. Ich twarde sutki spotykały się co jakiś czas, co sprawiało im jeszcze większą przyjemność. To było bardzo przyjemnie uczucie, którego Blondi wcześniej nie znała. Strasznie ją to kręciło, a widok śliskich od śliny Pana piersi pieszczących się wzajemnie tylko potęgował podniecenie. 
    – A teraz jeszcze liżcie sobie pyski – rozkazał im Master i teraz dziwki znów się lizały i jednocześnie stykały piersiami. Master wsunął jednej i drugiej dłoń między nogi i zaczął je masturbować. Blondi szalała z podniecenia. Nigdy nie przeżywała takich bodźców. Już samo całowanie się z suką i ocieranie się cyckami o jej balony było mega podniecające, a dłoń Pana masturbująca jej cipkę była wisienką na torcie. Master wyciągał mokre od soków dłonie spomiędzy ud swoich dziwek i na przemian wsuwał je pomiędzy ich liżące się języki, żeby mogły posmakować swojego podniecenia i oblizać mu palce. Po paru minutach tej zabawy Treser rozdzielił suki. 
    – A teraz blond kurwo klęknij przede mną. 
    Suka znalazła sobie miejsce na zatłoczonej podłodze między nogami Mastera. Dwie kurwy wciąż bezustannie lizały mu jaja.
    – A teraz nadziewaj swój pysk na mojego kutasa – dodał Pan. Blondi z westchnieniem rozkoszy nabiła się na sterczącą pałę. Poczuła w pysku mnóstwo pysznego błyszczyka i połykała go łapczywie. Jej usta sunęły po grubym kutasie i docierały do samego końca, a wtedy czuła na swojej dolnej wardze języki suk liżących jaja. Główka kutasa wchodziła jej dziś w gardło jak w masło. Była tym bardzo podniecona, bo wreszcie mogła obsługiwać swojego Mastera jak na oralną sukę przystało. Pan trzymał jej smycz w ręku i przytrzymywał ją w takiej pozycji tak długo, jak miał ochotę, a języki Czarnej i Dominy pieściły wtedy jej dolną wargę, co niesamowicie ją kręciło. 
    – Ty sexy, blond kurewko. Uwielbiasz tą grubą pałę, prawda? – pytał ją Pan, kiedy jego kutas tkwił głęboko w jej gardle. 
    – Mhmmm – odpowiadała kurwa, której cipka przy każdym wyzwisku gwałtownie wilgotniała. Master kazał klęknąć Rudej za jej wypiętym tyłkiem i lizać jej obie dziurki. Mała dziwka poczuła jej język na tyłku, a chwilę potem na cipce, a Pan zaczął pociągać za smycz coraz szybciej i szybciej, ale nie pozwalał jej wypuścić kutasa z pyska ani na milimetr. Blond dziwka jęczała coraz głośniej i głośniej. Była niesamowicie napalona tą tresurą. Nagle, kiedy brakowało jej już tchu od bardzo ostrego jebania gardła, Treser wyrwał jej kutasa z pyska. Wstał z krzesła i powiedział do wszystkich czterech suk: 
    – Na razie wystarczy, kurewki. Mam coś do załatwienia. Później dokończycie – po czym rozwiązał ręce Dominie i dodał – Te dziwki są twoje – i wyszedł z salonu. 

    XXV

    Treserka stanęła przed swoimi klęczącymi i związanymi dziwkami z uśmiechem dominacji na ustach i blaskiem w oczach. Mogła zrobić z tymi sukami, co tylko zechce. Czuła wyjątkowy głód szmacenia tych kurew po tym jak Pan potraktował ją jak ich szmatę do lizania dziurek. Uwielbiała bawić się cipkami suk, ale zawsze po tym, jak robiła to jako uległa dziwka Pana, miała potrzebę pokazania tym kurwom, kto tu rządzi. Podeszła do Czarnej i wsunęła jej rękę między nogi. Wyjęła morką dłoń, ale dla niej to było za mało.
    – Jesteś za sucha, głupia dziwko. Pół godziny lizania jaj, a ty masz sucho jakbyś siedziała na mszy! – skarciła sukę. Chwyciła ją za szyję i policzkowała ją raz za razem, co parę uderzeń plując jej na pysk. 
    – A teraz liż mi buty, kurwo. Tylko do tego nadajesz. Będziesz lizała tak długo, aż uznam, że jesteś mokra jak trzeba. 
    Czarna padła pyskiem do kozaka Dominy i zaczęła go lizać. Treserka przyciągnęła do siebie Rudą za smycz i też sprawdziła jej cipkę. 
    – Też jesteś za sucha, dziwko. Liż drugi but. 
    Teraz już dwie suki klęczały z pyskami przy kozakach Dominy i posłusznie lizały je jakby to były najsmaczniejsze na świecie cipki. Pani usiadła na krześle i rozłożyła szeroko nogi. Przyciągnęła do siebie Blondi. 
    – Mam nadzieję, że chociaż ty jesteś mokra jak należy – powiedziała, sięgając do jej cipki – Całkiem, całkiem, kurewko. Upiekło ci się – dodała po obejrzeniu dłoni – A teraz idź i przynieś mi w pysku swój knebel. 
    Suka wstała i podniosła knebel z podłogi łapiąc go w zęby. Wróciła i klęknęła przed Panią. Domina znów zatkała jej pysk, ale tym razem mocniej. Przycisnęła jej nos i zakneblowane usta do swojej mokrej cipki i rozkazała: 
    – A teraz jęcz tak, jakbyś mnie lizała. Wyobraź sobie, że twój język mnie pieści i chcę słyszeć, jak cię to podnieca. I nie odrywaj nosa od mojej cipki ani na sekundę, dopóki ci nie przerwę. 
    Blondi poczuła cudowną woń gorącej cipki Dominy i żałowała, że ma knebel w pysku. Zaczęła jęczeć tak jak rozkazała jej Treserka. Przymykała oczy, żeby lepiej wyobrazić sobie, jak jej język wędruje po tej cudownej i śliskiej dziurce, a cudowny zapach bardzo jej w tym pomagał. 
    – Dobrze, suko. Jeszcze głośniej – pochwaliła ją Pani. Blondi aż skręcało w cipce od tych tortur. Cipka Dominy była obłędnie mokra i po paru chwilach cały knebel, usta i nos małej dziwki pokryte były jej sokami. Suka niemal czuła jej smak – seksownie pachnąca cipka tak silnie wpływała na jej wyobraźnię i zmysły. Domina siedziała wygodnie i przyglądała się jak jej suki uwijają się, żeby ją zaspokoić. Ruda i Czarna jęczały przy jej butach, a Blondi lizała w myślach jej cipkę. Pani zaczęła pieścić sobie cycki rozkoszując się tym widokiem. 
    – Grzeczne kurewki. Właśnie od tego jesteście, głupie szmaty. Do tego się nadajecie, żeby was szmacić – mówiła powolnym, napalonym głosem. Podszczypywała sobie sutki i ugniatała całe piersi, spoglądając na swoje niewolnice. Zagryzała wargi i jęczała, jakby Blondi rzeczywiście lizała jej cipkę. Spojrzała na zegar wiszący na ścianie i uznała, że 20 minut takiego wielbienia swojej Pani zrobi sukom dobrze. W tym czasie bawiła się swoimi cyckami i jęczała jak podczas najlepszej minetki. Co jakiś czas wyzywała swoje suki, sprawiając, że ich cipki wilgotniały coraz bardziej. Blondi tak silnie wczuła się w swoją rolę, że zupełnie zapomniała, że tak naprawdę jej język nie dotyka nawet cipki Dominy. Była podniecona jak przy prawdziwym lizaniu tej mokrej dziurki i nie miała problemu z jęczeniem, bo jej pysk samoistnie wydawał z siebie odgłosy podniecenia. Kiedy 20 minut minęło, Domina przerwała karę. 
    – Ruda i Czarna, wstańcie. A ty, mała dziwko, sprawdź swoim suczym noskiem, czy są już mokre jak należy. 
    Dwie dziwki stanęły w lekkim rozkroku, żeby Blondi mogła wsunąć pysk między ich uda. Najpierw mała dziwka zatopiła nos i knebel w cipce Rudej. Pani docisnęła jej pysk mocniej i trzymała go tam przez chwilę. Ta dziurka była mokra jak trzeba. Pachniała nieco delikatniej niż dziurka jej Pani, ale też bardzo seksownie. Blondi w końcu mogła wysunąć pysk z cipki Rudej i odwróciła się w stronę Dominy, potakując głową na znak, że ta szparka jest suczo mokra. 
    – Pokaż, suko – powiedziała Pani i pochyliła się nad swoją kurewką, po czym zaczęła lizać jej nos i knebel, żeby poczuć soki Rudej – Dobrze, kurwo. Teraz sprawdź tą drugą. 
    Mała dziwka wsunęła pysk między uda Czarnej i przez chwilę tkwiła tak z nosem w jej cipce. Ta była o wiele wilgotniejsza. Pani szarpnęła ją za smycz i znów zlizała soki z jej noska, ust i knebla. 
    – To mi się podoba, dziwki. Jeszcze ty, mała porno kurewko – Domina zwróciła się do Blondi – Wstań. 
    Suka wstała, a Pani klęknęła przed jej cipką i sama sprawdziła ją językiem. Lizała ją i ocierała się o nią ustami i nosem przez 10 sekund. Wstała i przysunęła się do Blondi. 
    – Sama zobacz, jaka jesteś mokra, kurewko – Blondi spojrzała na usta i nos Pani. Były całe mokre i lśniły od jej suczych soków. Żałowała, że ma knebel w pysku, bo bardzo chciała posmakować własnej dziurki. 
    – A teraz suki poćwiczycie blowbang – powiedziała Treserka i złapała smycze swoich suk. Poprowadziła je do innego pokoju, w którym Blondi jeszcze nie była. To był dość duży salon, który zamiast jednej ściany miał lustro. Zupełnie jak w sali do prób baletu albo tańca. Do tego lustra przyssane było 12 tęgich i wielkich dild. Kutasy były przyklejone w grupach po cztery dla każdej z suk. Pani podprowadziła Blondi do pierwszych czterech pał. 
    – Klęknij, suko – rozkazała i wyjęła jej knebel z pyska. To samo zrobiła z Rudą i Czarną – A teraz do dzieła, kurewki. Jak mówił Pan Maszyna, te kutasy same się nie obciąganą. 
    Blondi zaczęła obciągać kutasa, którego miała najbliżej ust. Znów poczuła to cudowne uczucie wypełnionego po brzegi pyska i zalała ją fala przyjemności. Zapach gumowych kutasów ją podniecał i po chwili miała w pysku bardzo mokro. Zmieniła kutasa i zajęła się tym obok. Musiała traktować te pały, jakby były prawdziwe i nie zaniedbywać żadnej. 
    – Brawo, dziwko. Ślicznie obciągasz te wielkie kutasy – pochwaliła ją Domina, która stała nad nią i przyglądała się uważnie. Suka nie wiedziała, czy wpatrywać się w swoje odbicie w lustrze czy w oczy swojej Treserki. Jej wzrok błądził raz tutaj, raz tutaj. Domina po chwili poszła skontrolować Rudą i Blondi mogła już poświęcić się podziwianiu samej siebie. Przesunęła się w prawo i zaczęła obciągać trzeciego kutasa. Z dwóch, które już obsłużyła, zwisały sople gęstej śliny. Pierdoliła sobie pysk jak przystało na rasową, oralną dziwkę. Kiedy zwilżyła trzeciego kutasa, zajęła się tym najbardziej po lewej. Chwilę później już wszystkie cztery pały ociekały jej oralnymi sokami i mała dziwka wróciła do pierwszego kutasa. Zaczęła go lizać od spodu od jaj aż po główkę i znów nadziała się na niego gardłem. Domina tymczasem znów do niej podeszła i podziwiała swoją kurewkę. 
    – A teraz obciągaj go bardzo powoli i nie wysuwaj główki z ust -usłyszała od Treserki. Suka spowolniła swój pysk. Jej ciasno opięte wargi bardzo powoli ślizgały się po mokrym kutasie, docierały aż do jaj, gdzie suka zatrzymywała się na chwilę i sunęła ustami z powrotem w stronę główki. Kiedy czuła, że za chwilę nabrzmiała żołądź ukaże się oczom Dominy, znów zaczynała powoli wsuwać sobie pałę do gardła. 
    – Pięknie. A teraz jeszcze wolniej, mała dziwko – poradziła jej Domina. Blondi starała się jeszcze bardziej wyhamować. Teraz czuła pod ustami każdą żyłkę i wypukłość kutasa. Patrzyła w oczy swojej Pani, jakby chciała wyczytać z nich, czy teraz jest z niej zadowolona. Domina przyglądała się jak jej wielkie, soczyste, nabrzmiałe usta całe mokre od śliny powolutku ślizgają się po grubym kutasie. Była tak podniecona tym widokiem, że bezwiednie przygryzała wargi i jęczała razem z suką, jakby ten kutas był też w jej pysku. Pochyliła się tuż na pałą i napluła na nią. Porno-usta blond dziwki zaczęły ślizgać się jeszcze lepiej. Zachwycała się tym widokiem jeszcze przez chwilę i powiedziała: 
    – A teraz obsłuż tak pozostałe trzy kutasy, głupia dziwko – po czym poszła sprawdzić pozostałe dwie dziwki. Blondi nabiła się pyskiem na kutasa obok i powtórzyła mega-powolne obciąganie. Kiedy patrzyła na swój pysk w lustrze sunący po kutasie w zwolnionym tempie, bardzo jej się podobało. Jej jęki były równie powolne, gorące i zmysłowe – dostosowane do tempa obciągania. Była tak pochłonięta rozkoszą wypełnionego pyska i podziwianiem swoich suczych, seksownych warg ślizgających się mokrych kutasach, że zupełnie nie zwracała uwagi na dwie inne suki jęczące parę kroków od niej. Kiedy spojrzała w lustrze na swoje klęczące w mega-suczej pozycji ciało ze związanymi na plecach rękami, zobaczyła, że jej cycki całe się błyszczą. Nawet się nie zorientowała, że ślina z jej pyska zachlapała jej całe piersi i brzuch. Wyglądała cudownie. Uwielbiała siebie taką. To ją jeszcze bardziej nakręcało i oprócz rozkoszy kutasów w pysku miała teraz ekstazę wywołaną widokiem samej siebie w lustrze. Podwójna sucza przyjemność powodowała zdwojoną wilgoć cipki. Suka obsłużyła pozostałe dwa kutasy w taki sam, seksowny, powolny sposób. Znów wróciła do pierwszego i po tym namiętnym obciąganiu miała ochotę na porządne pierdolenie gardła…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pani Monika

    Która z dotychczasowych wszystkich scen jak dotąd podobała wam się najbardziej, moje głupie, uległe dziwki? Którą chwilę ze szkoły w pierwszej kolejności chciałybyście przeżyć na własnej skórze… a raczej na własnym pysku i gardle?

  • Zerznij mnie…

    Blondyn uwiesił się na szyi DJ’a i przechylił mocno głowę w bok. Przyssał się do jego szyi, podgryzając go przy tym mocno. Necro mruknął głośno na wpół z rozkoszy, na wpół z bólu. „Co za mała kurwa…” pomyślał sobie, po czym zaraz zdarł zeń spodnie.
    Wszystkie rzeczy: koszulki, spodnie, bielizna, wszystko teraz rozwalało się po czczącym nieumarłych pokoju i utworzyło jeszcze większy bałagan. Wystarczyłoby tylko poczekać, aż będzie jasno, żeby się przerazić, ale też wypadałoby, żeby się nie zabić przy potknięciu o cokolwiek.
    Niebieskooki wyrwał się z uścisku naćpanego nastolatka i zszedł ustami na jego szyję, obojczyki, klatkę piersiową. Cass omal nie dostawał szału, gdy czuł jak gorące wilgotne usta zostawiają ślady na jego skórze. Zacisnął mocno palce na pościeli i momentalnie zesztywniał. Drgnął tylko mocno, kiedy usta Necro zbliżały się bardzo niebezpiecznie do…

    – Zerżnij mnie… – jęknął, sięgając rękoma do ramion nieco wychudzonego szesnastolatka. – Błagam cię, zaraz zwariuję! – mruczał jakby z rozpaczą, ale i ze złością. Wystarczająco długo się naczekał, żeby znaleźć się z nim sam na sam, a ten jeszcze śmie się tak ociągać. Co prawda to ociąganie się było wybitnie przyjemne, jednak nie o to do końca Blackie’mu chodziło.

    Brunet uniósł głowę nieco wyżej i uśmiechnął się perfidnie. Cassie poderwał się do siadu i momentalnie zakręciło mu się w głowie.
    „Za dużo…” pomyślał ze zgrozą. „Za dużo wziąłem!” Pierwszy raz jego stan był tak bliski bad trip’owi. W duszy mógłby się teraz do Normana modlić. Właściwie tylko jego dotyk teraz trzymał go „na tym świecie”, powstrzymywał przed utopieniem się w koszmarach.

    Grave uniósł się nieco i chwycił mocno Cassie’go pod kolana. Chłopak nawet się nie przygotował, nie pomyślał, nie nadążył za bodźcami, które powinien odebrać z otoczenia w mgnieniu oka. Długowłosy po prostu wbił się w niego i westchnął cicho.
    Złotooki wrzasnął i opadł na łóżko, momentalnie. Oczy zaszkliły mu się nieco, nie był przygotowany. Zacisnął palce na pościeli ponownie, zacisnął poczerwieniałe z podniecenia usta. Zapowiadała się długa noc.

    Grave nie potrafił się nawet kontrolować. On sam chyba też wpadł w jakiś trans, w jakiś szał. Pochylił się nieco nad niższym chłopakiem rozłożonym pod nim nago i złapał go mocno za nadgarstki. Przy tym nie przestawał mocno pchać biodrami w jego stronę. Chciał go pocałować, ale na razie skończyło się na tym, że Blackie westchnął mu głośno wprost do ucha. Po ciele DJ’a przeszły gorące dreszcze. Co to w ogóle był za dziwny dźwięk? Właściwie nie można było określić tonu głosu Blackie’go jako męskiego, ale w sumie jako kobiecego też nie. To było coś takiego… Nie do określenia po prostu! Przejmujący jęk i tyle, głośny i bardzo perwersyjny.
    Jezu, ten młodzik zachowywał się w łóżku jakby ruchał najwyżej raz w życiu! On był naprawdę jakiś dziki…
    Złoto błysnęło ostro w ciemności, gdy siedemnastolatek się spróbował lekko podnieść.  Drobne chłodne dłonie przesunęły się po całej długości pleców bruneta. Zadrapał go mocno w okolicy bioder, po czym spróbował jeszcze wzmocnić jego pchnięcia głęboko w siebie.  Nie mógł wytrzymać po prostu. Co chwilę głośno wzdychał, pojękiwał, prawie krzyczał momentami. Odrzucił potem głowę na prawy bok i zacisnął powieki.

    – Jezu…! – burknął pod nosem, oplatając ciaśniej bruneta i próbując znów się podnieść, przyssać do jego szyi.
    Necro przestał się poruszać, cofnął się. Cass na początku był trochę zdziwiony, ale zanim zdołał otworzyć usta, został przewrócony na brzuch. Jego ręce zostały ułożone nad głową i ciasno splecione przez długie palce początkującego muzyka. Nie zdążył nic powiedzieć, znów poczuł go w sobie. Automatycznie uniósł biodra w jego stronę. Krzyk nieco stłumiła poduszka.

    Necro teraz mógł uważnie przyjrzeć się jego tatuażowi na plecach. Poczynając od barków aż po biodra szły równe zgrabne linie czarnych anielskich skrzydeł.
    Co jak co, Blackie aniołkiem nie był na pewno.

    Złotooki uniósł głowę, wyginając się w łuk. Cholernie przy tym już wszystko zaczynało go boleć, ale prawdopodobnie to był dopiero początek.
    Norman chwycił drugą ręką pośladek chłopaka i mocno go ścisnął, ułatwiając sobie przy tym „robotę”. Blondyn nie mógł już powstrzymać żadnego dźwięku, który wychodził z jego ust.

    Za chwilę został uwolniony i na siłę ustawiony na czworakach. Długowłosy pochylił się, objął go lekko w pół i zacisnął dłoń na członku starszego i zaczął nią szybko poruszać w górę i w dół. Siedemnastolatek oblizał wargi, usiłując już być nieco ciszej, ale wciąż nie mógł się do końca opanować i głośno mruczał. Za chwilę został boleśnie ugryziony w szyję. O tak! To lubił… To było właśnie to, na co miał ochotę!
    Ostro, szybko i bez zobowiązań z przystojnym, utalentowanym mężczyzną. Właściwie to nawet nie dorastał mu do pięt, ale nie obchodziło go to. Zazwyczaj wystarczało tylko zrobić piękne oczka i się uśmiechnąć, a Blackie dostawał wszystko, czego chciał.

    – Krzycz… – wyszeptał mu do ucha Norman. Casper otworzył oczy, nie wiedział, o co chodzi. Necro ugryzł go w ramię do krwi. – Krzycz, kurwa! – warknął na niego ze złością. Black bez namysłu wykonał jego polecenie. Został złapany za włosy i mocno pociągnięty. Szesnastolatek doszedł w nim, a potem powoli się wycofał.
    Blackie już byłby niezadowolony, gdyby zaraz nie został ponownie przewrócony na plecy i usta muzyka nie oplotły jego przyrodzenia. Westchnął głośno. Nie musiało to długo trwać, aby potem też doszedł w usta niebieskookiego. Cienka biało-przeźroczysta stróżka ciepłego płynu spłynęła po ustach i brodzie Grave’a. Nie połknął. Pozwolił, żeby nasienie powoli spłynęło mu po brodzie, po części szyi i powoli skapało na podbrzusze chłopaka, obok którego potem się położył.

    – Jesteś jakimś szatanem, co nie? – wyszeptał ledwo dosłyszalnie złotooki. Necro nie odpowiedział nic na to, ale rozłożył się na łóżku. Za chwilę wyciągnął ręce w stronę blondyna, złapał go i na siłę przyciągnął do siebie. Ten znów głośno jęknął.

    – Przymknij się… – warknął, oplatając go ciasno rękoma. Blondynek tylko mruknął i wtulił się w gorącego kochanka. Chciałby nie zasnąć, ale gdzieś uciec, ale niestety. Czasem natura bywa silniejsza. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Danny Crowe

    Stare… Też 2014r. 

    Necro należy do pana “K.K”, z którym te dwa lata temu na spółkę pisaliśmy opowiadania. Całe opowiadanie gdzieś mi zniknęło (z resztą był dość długie >_> ), ale myślę, że sama scena z seksem starczy. 

    I tak, nie miałem pomysłu na tytuł… :/ 

  • Pan moj i Bog moj (fanfic Wampir Armand – A.Rice)

    Zaprowadzono mnie do jakiegoś chłodnego pomieszczenia, ale nie wiedziałem dokładnie gdzie. Ci nieznajomi wyjątkowo brutalnie mnie potraktowali, ledwie byłem w stanie iść o własnych siłach. Dodatkowo miałem zawiązane oczy, więc co chwilę potykałem się o własne nogi lub ślizgałem na wilgotnej posadzce. W powietrzu w ogóle było pełno wilgoci, a z czasem zacząłem podejrzewać, że prowadzili mnie przez jakiś wydrążony w skale korytarz, bo co chwilę lodowate krople spadały mi za koszulę albo na włosy, przyprawiając o silne, nieopanowane dreszcze. Nie minęło wiele czasu a zacząłem cały dygotać z zimna. Jednak chyba nikt się tym specjalnie nie przejął, a co więcej, zaczęto mnie wreszcie na siłę popychać i bito mnie po twarzy, kiedy przewracałem się na kogokolwiek przede mną. Czułem się okropnie. Bałem się tego, co nieznajomi o dziwnych oczach mogli ze mną zrobić. Byłem prawie półnagi, bo tylko w przydługiej cienkiej koszuli i krótkich spodniach, w których uprowadzono mnie z własnego domu, z mojego własnego ciepłego łóżka w samym środku nocy! Jak to się mogło stać? Wybili moje straże bezdźwięcznie, bo w nocy budziło mnie przecież nawet ciche szuranie cienkiej kolczugi, którą rośli mężczyźni, strzegący drzwi mojej sypialni lekko ocierali o ścianę, gdy nie mogli już wystać nad ranem.
    Po dłuższym czasie chyba byłem na miejscu, czyli tam, dokąd chciano mnie przywieźć. Rzucono mnie na kolana, na twardą podłogę. Omal nie zawyłem z bólu. Zaraz też zdarto z moich oczu szmatę, która wtedy uniemożliwiała mi dojrzenie choćby cieniutkiego promyczka światła, choćby z błysku ich nienaturalnych tęczówek.
    Moje oczy nie musiały się do niczego przyzwyczajać, w tym pomieszczeniu panował jedynie półmrok, bo wielką komnatę rozświetlały niezliczone ilości świec. Poczułem się co najmniej dziwnie. Mimo tak wielu płomyków w tym miejscu panował przerażający dla mnie chłód. Wtedy ujrzałem też, ża cały byłem mokry, mokry od tej cholernej wody, która kapała na mnie ze sklepienia podczas drogi. Zastanawiałem się nad tym jak długo mogłem iść, bo przecież w cale nie czułem innego bólu w nogach jak ten spowodowany upadkiem.
    W głębi komnaty ktoś wstał z ciężkiego zdobnego fotela. Pierwsze, co pomyślałem – to jakiś władca, bo tak prezentował się mimo potarganych i wygniecionych ubrań.
    On był przepiękny! Tak, to na pewno był mężczyzna, nie miałem żadnych wątpliwości mimo jego bardzo mylącej urody. Twarz miał, co prawda zszarzałą nieco z brudu, włosy pokryte cienką warstwą kurzu, ale był przepiękny! Ogniste loki opadały mu na ramiona, oczy miał czarniejsze niż śmierć, otoczone gęsto jasnymi długimi rzęsami. Usta miał sine, ale z daleka im się przyglądając, można było wyobrazić sobie ich gładkość i delikatność. Poczułem nieopanowaną chęć rzucenia się mu na szyję mimo porcelanowo białej cery, która trochę mnie w nim przerażała.
    Wiedziałem już, czym są stworzenia, co mnie tu przywiodły. To wszystko były wampiry, podopieczni, dzieci albo poddani czerwonowłosego cherubina, dla którego mnie tutaj przyprowadzili. Zastanawiałem się jednak, dlaczego. Nie byłem ani urodziwy ani też niezwykle męski, wręcz przeciwnie. Miałem krągłe bardzo kobiece ciało, krągłą, wręcz pyzowatą buzię i czarne proste włosy do ramion, które bez przerwy wyglądały jakbym kiepsko je domył. Zgryzem nie straszyłem, ale nie miałem idealnego uśmiechu, ba! Daleko było mi do jakiegokolwiek z wyimaginowanych przez ludzkość ideałów piękna.
    To był Król Nocy, moim zdaniem w pełni zasłużył na to miano. Za moment bardzo mnie wystraszył, niemal ogłuszył swoim diabelnym wrzaskiem, ale i tak uległem dziwnemu czarowi, jaki na mnie rzucił. Gdy już wszyscy naokoło pochowali się po kątach, zbliżył się do mnie powolnym nonszalanckim krokiem. Widziałem w nim jakieś boskie światło, coś anielskiego. Ludzkość powinna modlić się do niego przez jego cudowną urodę, naturalną niby, ale naprawdę przedziwną, którą na zawsze chciałem zapamiętać. Tak jak jego zapach, który za moment poczułem, gdy objął mnie bardzo agresywnie. Był głodny, widziałem, a przynajmniej domyśliłem się, gdy jego oczy zmieniły barwę na szkarłatną jak krew. Wiedziałem, co się ze mną stanie i mimo, że nie opanowałem cienkiego głośnego krzyku, mój umysł był całkowicie spokojny. Zapragnąłem go pocałować.

    – Słodki… – mówił do mnie, ale nie poruszał ustami. Zastanawiałem się, co to był za czar. Dlaczego on zabijał? Zasługiwał na miano anioła, jeśli nie Boga.

    Za moment chwycił mnie mocno za gardło, wtedy zakaszlałem ostro. Zakrztusiłem się powietrzem i przymknąłem mocno powieki, tak mocno, że spod nich pociekły mi ciurkiem łzy. Zaraz potem zsunął dłoń na moją klatkę piersiową i rozerwał moją koszulę. Wstydziłem się, bardzo, ale coś jakby sparaliżowało moje ciało. Było mi bardzo zimno, czułem, że pocę się ze zmęczenia, ze strachu możliwe też i nie dałem rady nawet poruszyć małym palcem, a co dopiero skrzyżować ręce, aby się zasłonić.
    Chciałem odskoczyć, ale ledwie drgnąłem Książę Nocy pojawił się za mną, obejmując mnie ciasno. Przywarł wargami do mojej szyi. Kolejny raz krzyknąłem, ale nie z bólu. Nie czułem absolutnie nic prócz zimna, ale i niesłychanego podniecenia.
    Co mnie zdziwiło, odsunął się ode mnie, ledwie usłyszawszy mój krzyk.

    – Boli cię… – spytał czy stwierdził, nie wiedziałem, ale cudownie było zobaczyć kątem oka jak jego słodkie usta wreszcie otwierają się i mówią do mnie naprawdę. Wreszcie zdałem sobie sprawę, że nie jestem obłąkany. Byłem po prostu więźniem, więźniem wampira i nie wiedziałem nawet czy skończę tylko, jako jednorazowy posiłek czy jako jego dziwka. Ani jedno ani drugie nie było zbyt przyjemną wizją, ale jeśli już musiałem być jego, wolałem z nim sypiać niż raz oddać mu życie. Za bardzo bałem się śmierci, albo raczej bólu, który mógł być z nią związany.
    Jego oczy wciąż zdobił szkarłat, intensywniejszy niż ten, który spowijał jego anielskie loki, ale ta twarz nabrała znacznie łagodniejszego wyrazu.

    Jego białe dłonie zaczęły błądzić po moim ciele, pieścić mnie w takich miejscach, w których nigdy wcześniej nie spodziewałbym się żadnej przyjemności. Nie potrafiłem opanować cichych westchnień, które (jak widziałem momentami po twarzy wampira) bardzo go fascynowały. Jęczałem cichutko, cienko nieco, trochę jak kobieta i zapewne powstydziłbym się tego kiedykolwiek wcześniej, ale widząc jak bardzo go to cieszy i bawi, nie krępowałem się w cale.

    – Bolało? – teraz zapytał, byłem tego pewien.

    – Nie… – zaprzeczyłem. To była prawda, bo trudno było mi wtedy nawet wyobrazić sobie ból. Myślałem tylko o tym, aby mnie miał, a potem zaraz o śmierci. Nie myślałem o bólu, myślałem w sumie o samym strachu, który opanował moje ciało, ale jednocześnie był zupełnie sprzeczny z tym, co podpowiadał mi mój umysł.
    Znów zacząłem obawiać się o swoje zdrowie. Może jednak byłem obłąkany?

    – Siedź spokojnie, książę… – szeptał mi słodko do ucha, gładząc namiętnie dłońmi po całym ciele. Oparłem głowę na jego ramieniu, oddając mu się całkowicie. Nie obchodziło mnie czy pozostali to widzą, byłem tu tylko dla niego, dla czerwonowłosego Księcia Nocy. To on był tu księciem, nie ja. Nieważne, kto był moim ojcem, bo to on zasługiwał na to miano. Był taki piękny…

    -…nie ruszaj się nawet. Nie zabiję cię, nie poczujesz nawet jak wyssę z ciebie krew. Dostaniesz nagrodę tak wyborną, że twój tępy umysł tego nie pojmie.

    I oddałem mu się wreszcie bez żadnych oporów, bez zahamowani i myśli o czymkolwiek. Przed oczyma miałem jego uśmiech na porcelanowej twarzy. Widziałem ogniste loki, łagodne, choć nieco przerażające spojrzenie, czułem słodycz jego zapachu, która była wręcz absurdalna, biorąc pod uwagę jego płeć.
    Bardzo szybko skończył. Czułem się trochę słabo i widział to na pewno, bo wziął mnie na ręce i zaniósł gdzieś w odległy korytarz, ten zupełnie inny niż mokre śmierdzące paskudztwo, przez które prowadzili mnie wcześniej jego ludzie.

    Zaraz poczułem pod sobą niewyobrażalną miękkość i słodki zapach lawendy.
    Pochylił się nade mną, okrył mnie szczelnie i pocałował z czcią najpierw moje czoło, potem dłonie, a na samym końcu odważył się musnąć moje usta. Chwyciłem rękaw jego koszuli.

    – Zostań ze mną… – błagałem w niewyraźnych szeptach.  Kręciłem głową niczym chory w gorączce, drżałem bardzo mocno, czułem to.

    – Jak masz na imię… – szeptałem, majaczyłem wręcz – aniele! – zawołałem nagle. – Boże mój! Wyjaw mi swe imię, błagam cię! Błagam cię na całe życie tego świata, na wszystkie rozkosze i całe jego piękno, które tu żyje!

    Jego twarz śmiała się przecudnie. Oczy zmieniły kolor na złocisty i wtedy wreszcie poznałem prawdziwe piękno, tak prawdziwe, że omal nie umarłem za strachu, spoglądając na niego. W tym momencie był dla mnie bogiem, modliłem się do niego w cichych westchnieniach, ale zdenerwował się wtedy.

    – Zamilcz wreszcie!  – zrobiłem, co mi nakazał natychmiast i bez grymasu. – Nie bluźnij! Nie jestem żadnym bogiem… – wreszcie znów mnie pocałował, a wtedy już mówił o wiele spokojniej.

    Jego głos był jak najbardziej boska melodia dla moich uszu, jak miód na spękane serce. Pokochałem go całym ciałem, całą duszą i całym swoim niewyobrażalnie chorym umysłem. Nie obchodziła mnie już moja rodzina,nie obchodziło mnie, że za parę lat mam przejąć tron ojcowski. Wszystko miałem głęboko, bardzo głęboko…

    – Bliżej mi do diabła, choć może być ci bardzo trudno w to uwierzyć.

    Zaprzeczałem natychmiast i bardzo gorączkowo.
    – Nie! – zacząłem krzyczeć z gniewem i rozpaczą.– Nie! Jesteś Bogiem!

    Widziałem, jak oparł twarz na dłoni jakby ze smutkiem i chyba jednak zapłakał, a płakał straszliwie, bo krew ściekała mu po przegubie dłoni.

    – Przestań natychmiast! – zaczął mnie błagać, a tego nie byłem w stanie przeboleć. Przepraszałem go najgoręcej, wreszcie się podniosłem. Zacząłem całować jego ręce i ramiona z czcią, jaka mu się należała. Całowałem jego twarz, jego usta, jego włosy. Powstrzymywał mnie.

    – Kochaj mnie. – poprosił w szepcie. – Kochaj mnie najmocniej, jak potrafisz, ale nie waż się mnie tak nazywać, bo Go widziałem*.

    Nie zrozumiałem do końca tego, co powiedział, ale postanowiłem mu być bezwzględnie posłuszny.
    – Tak, mój aniele najsłodszy.

    Ułożył mnie na siłę spowrotem w swojej królewskiej pościeli i ucałował namiętnie moje usta, pogładził po włosach bardzo delikatnie i czule. Uśmiechał się bardzo boleśnie, ale nie potrafiłem płakać. Na to nie miało już siły moje ciało. Byłem zbyt wyczerpany po podaniu mu jedynego jego pożywienia.

    – Śpij, ukochane me dziecię. – Szepnął do mojego ucha, a potem jego wargi spotkały się z moim policzkiem. Delikatnie umazał mnie swą krwawą łzą, nie ścierałem jej, bo była dla mnie boska.

    – Już niedługo będziesz taki jak ja… – obiecywał mi, a ja uspokojony jego słowami zamknąłem wreszcie zmęczone oczy i pogrążyłem się w swoim własnym świecie. Nawet tam stał przede mną i posyłał mi słodkie uśmiechy. Tam nadal mnie całował i obejmował, mówił do mnie słodko. Tylko tam pozwalał jednak mówić do siebie „Boże mój, boże… „. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Danny Crowe

    Stare (2013), fanfic d. “Wampira Armanda” A. Rice. Nie mam do końca pewności czy to opowiadanie już gdzieś nie wrzuciłem, ale co tam… 

    Może być traktowane jako bluźnierstwo, więc wszystkich wierzących (kulturalnie) wypraszam. 

    *Właśc. Jego ponoć widział Lestat, jednak w którymś z tomów Kronik Wampirów, jak na de Lioncourt’a przystało, musiał się tym pochwalić. Legenda głosi, że ktoś mu uwierzył… 

  • Torturowanie chlopaka

    Jestem z moim facetem od 3 – 4 lat. Obaj jesteśmy w tym samym wieku. Mamy po 17 lat. W tym roku było wyjątkowo gorące lato. Cały czas chodziłam z Wojtkiem na bardzo długie spacery.  Zauważyłam, że Wojtek spogląda na moje stópki, kiedy mam ubrane trampki. Moje stopy są mi obojętne, ale bardzo nie lubię ich zapachu o czym Wojtuś dobrze wiedział. Odrzuca mnie zapach stóp, trampek.
    Niedawno Wojtek zaprosił mnie do swojego domu. Jego siostra Ola jest moją dobrą przyjaciółką. Znamy się od kilkunastu lat. Weszłam do jego domu. Byliśmy sami. Zdjęłam swoje białe converse’y. Są już stare i mocno przepocone. Mają kilka lat i o dziwo cały czas są na mnie dobre. Wojtek też zdjął swoje vans’y. Poszliśmy razem do jego pokoju. W pewnym momencie poszłam przynieść coś do picia. U niego czułam się jak u siebie. Po drodze poszłam do toalety.

    Kiedy wróciłam z piciem, zamurowało mnie. Wojtek trzyma mojego trampka i wącha go, a drugim, mając rękę w środku, dotyka sobie penisa. Przez chwilę zrobiło mi się nie dobrze. Obrzydził mnie ten widok. On dobrze wie jak ja nie lubię smrodu stóp i że mnie to brzydzi. Zdenerwowałam się. Wyszłam z pokoju. Wojtek mnie nie zauważył. Poszłam do garderoby. Wzięłam new balance’a Oli. Nosiła te niebieskie new balance’y od 5 lat. Co dziwne miała kilkanaście par różnych innych tenisówek i trampek, a w szkole i na treningach cały czas nosiła tylko te. Byłam ciekawa jak bardzo śmierdzą. Mimo że bardzo się brzydziłam delikatnie i powoli przybliżałam trampka, stroną gdzie się wkłada stopę, w kierunku nosa. Nie dałam rady. Czułam ten okropny smród stóp już schylając się po te tenisówki. Włożyłam nos do środka i szybko wzięłam oddech nosem. To było okropne. Od razu dostałam odruchu wymiotnego. Potem poszłam do łazienki. Szukałam skarpetek Oli. Znalazłam jakieś. Podeszłam do toalety i pochyliłam się. Przyłożyłam jej skarpetki, miejscem gdzie ma się palce, do twarzy i szybko wzięłam głęboki oddech nosem. Domyśliłam się że tak będzie – zwymiotowałam od tego zapachu. Te podkolanówki śmierdziały jeszcze gorzej jak jej buty. Znalazłam też jej białe converse’y. Ubrałam skarpetki i włożyłam jej trampki, wcześniej zaklejając te dziurki żeby moja stopa spociła się jeszcze bardziej. Wzięłam też znoszonego czarnego vans’a Wojtka. Już nie próbowałam go wąchać, bo bym znowu zwymiotowała od tego smrodu. Po drodze znalazłam sznurek.

    Weszłam cicho do jego pokoju i zaproponowałam, żeby Wojtek położył się na łóżku i zamknął oczy, bo mam dla niego niespodziankę. Posłusznie zrobił to o co poprosiłam. Wzięłam tenisówki. Położyłam je cicho koło łóżka i gwałtownie usiadłam na brzuchu mojego partnera. Przywiązałam mu ręce do poręczy. Zapytałam się go czy lubi zapach stóp. Odpowiedział, że bardzo nie lubi, że moje były wyjątkowe, inne. Siedząc na jego brzuchu sięgnęłam najpierw po jego vans’a. Włożyłam rękę do środka trampka. Był jeszcze ciepły i wilgotny od potu. Pomyślałam sobie jak bardzo będę go torturować. Delikatnie przyłożyłam mu go twarzy. Szybko odwrócił głowę. Pewnie poczuł ten okropny smród. Przycisnęłam mu więc tego trampka do nosa. Znowu się wyrwał. Powiedział, że to nie jest śmieszne. Przytrzymałam mu głowę i na chama kazałam mu wąchać tenisówki. Powiedział że jestem głupia, bo oddycha przez usta. Wzięłam taśmę i zakleiłam mu buzię. Teraz nie miał innego wyjścia jak oddychanie nosem i wdychanie tego strasznego smrodu przepoconych trampek. Cały czas trzymałam mu głowę i przyciskałam trampka wewnętrzną stroną do jego nosa. Zapytałam się czy ładnie pachną jego vans’y. Kiwnął głową, że nie. Zapytałam się, czy lubi wąchać trampki swojej siostry. Też zaprzeczył. Odłożyłam wtedy vans’a. Wzięłam new balance’a i wiedząc jak bardzo jest on przepocony i jak bardzo śmierdzi lekko przyłożyłam trampka do twarzy Wojtka. Wojtek, dostał strasznego odruchu wymiotnego. Włożyłam więc trampka do jego nosa i na chama docisnęłam. Biedny chłopak cały czas miał odruch wymiotny. Po kilku minutach zabawy i słuchania odgłosów wymiotowania Wojtka, wzięłam się za najlepszą część. Najpierw odkleiłam mu taśmę z ust. Zdjęłam converse’a i jedną ręką trzymając usta na siłę wepchałam mu, stroną gdzie jest pięta, do buzi. Wsadziłam go tak głęboko, że chyba czubek buta dotknął mu języczka, bo bardzo chciał zwrócić, wypluć, zwymiotować tego trampka. Mając ubrane podkolanówki Oli, usiadłam mu na nogach. Poczułam ten okropny zapach stóp Wojtka. Pachniały wilgocią, potem. Domyśliłam się, że podobnie muszą śmierdzieć jego trampki. Swoimi (jak to powiedział Wojtek) pięknymi, zgrabnymi pachnącymi stópkami, przybliżyłam obie stopy do jego twarzy. Próbował się jakoś wyrwać. Nie dał rady. Zaczęłam przykładać mu te przepocone stopy do nosa. Znowu wymiotował. Dotykałam mu nosa skarpetkami i zmuszałam go, do wąchania podeszwy mojej stópki. Cały czas dostawał odruchu wymiotnego. Najlepsze na koniec. Zdjęłam mu spodnie i bokserki. Zdjęłam drugiego converse’a. Włożyłam mu penisa do trampka. O dziwo nie dostawał erekcji. Nie wiem, czemu wąchał moje trampki i macał się nimi. Wyjęłam mu z buzi trampka. Zaczął coś mówić. Zignorowałam to. Delikatnie włożyłam mu stopę do buzi. To było nawet fajne uczucie – czułam jak rusza mu się cały język. Zapytałam się, czy chce żebym dalej wsuwała mu stopę do gardła. Na chwilę ją wyjęłam. Powiedział, że nie. Pomyślałam sobie, że jak miał odruch wymiotny i o dziwo niego nie zwymiotował to go do tego zmuszę. Włożyłam mu stopę do buzi, a drugą nogę trzymałam na jego czole i dociskałam do łóżka, żeby się nie ruszał. Zaczęłam powoli pchać mu stopę do przełyku. Robiłam to bardzo powoli żeby Wojtek miał z tego jak największą przyjemność. W końcu lubi wąchać czyjeś stopy. Co prawda nic nie mówił czy lubi wymiotować, ale to miała być dla niego kara za wąchanie moich tenisówek. Co próbował ugryźć moją stopę, to wkładałam mu trampka do nosa, wtedy przestawał. Jak już dostawał dosyć silnego odruchu, co bardzo przyjemnie łaskotało mnie w stópkę, postanowiłam poruszać trochę palcami. Co ruszyłam którymś z palców, to mój biedaczek Wojtek miał odruch wymiotny. Pobawiłam się tak chwilkę. Na końcu znowu zaczęłam pchać mu stopę do gardła. Swoją stopę wsadziłam mu tak głęboko, że wargami dotykał mi śródstopia. Postanowiłam gwałtownie włożyć jeszcze głębiej. Cały czas wymiotując w mgnieniu oka lizał już moją piętę. W końcu doszłam do tego co chciałam. Poruszałam trochę palcami u stóp i Wojtek zwymiotował. Wyjęłam mu nogę z buzi. Szybko włożyłam drugą, przepoconą, stopę do jego buzi i znowu doprowadziłam do tego, że zwymiotował.

    Zdjęłam obrzygane skarpetki Oli. Wepchałam je do gardła Wojtusia. Było widać, że się tym męczy, bo tracił powoli przytomność. Chwilę miał odruch i zwymiotował trzeci raz. Na koniec włożyłam mu palce do gardła i bardzo mocno naciskałam na języczek. Nie miał już czym wymiotować, dostawał tylko odruchu. Poszłam umyć ręce. Ubrałam swoje stare, śmierdzące, converse’y na swoje gołe stópki i poszłam do swojego domu. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia Nowak
  • Poznajac rozkosz 2

    Maję obudziły krzyki mamy. Powoli otworzyła oczy i spytała:

    -Która godzina?

    -Dziewiąta droga panno. Coś ty robiła całą noc, że zaspałaś?

    -Ja.. Musiałam się uczyć do późna-kłamała Maja.

    -Wstawaj i leć do szkoły.

    Maja ubrała się i nałożyła lekki makijaż. Kiedy dotarła do szkoły, zostały jej jeszcze trzy lekcje. Prawie zasypiając przesiedziała dwie mało ciekawe lekcje. “Świetnie został mi jeszcze tylko basen”-pomyślała Maja. Jak zwykle weszła do dusznej szatni ostatnia. Część jej koleżanek już wychodziła pod prysznice W skąpych strojach. Zerknęła na nie i pomyślała, że wszystkie dziewczyny wyglądają seksownie. Nagle ktoś klepnął ją w tyłek. To jej koleżanka Julia z uśmiechem na twarzy mówiła:

    -Lepiej się pośpiesz. Znowu zaliczysz spóźnienie.

    -Już idę-rzuciła Maja.

    “Ależ ona ma ciało”-pomyślała Maja ściągając z siebie bluzkę. Maja też nie musiała wstydzić się swojego ciała. Jak na 17 lat wyglądała bardzo kobieco i dojrzale. Miała krągłe piersi rozmiaru C, płaski brzuch i sprężystą, wypukłą pupę. Całość dopełniały gęste, ciemne włosy. Po przebraniu szybko spłukała swoje ciało i wybiegła na basen. Jednym susem wskoczyła do wody i podpłynęła do Julii łapiąc ją od tyłu.

    -W końcu jesteś-powiedziała Julia-Czemu zaspałaś?

    -Skąd wiesz że zaspałam?

    -Ciągle to robisz.

    -Yym… Nie mogłam zasnąć.

    Lekcja mijała na opływaniu basenu wzdłuż. Teraz Maja musiała zmyć z siebie wodę z basenu. Obserwowała jak jej koleżanki rozbierają się pod prysznicami do naga. Gdy spojrzała na Julkę, wzrok Mai utkwił na jej nagą cipkę. Julia to zauważyła i spytała z ciekawości.

    -Majka a ty sobie golisz?

    -Eee… No tak a co?-spytała zmieszana.

    -Tak pytam z ciekawości.

    Maja zdjęła z siebie stanik i omywała piersi.

    -Maja.. Namydliłabyś mi plecy?

    -No okej.

    Nałożyła trochę żelu na dłonie i rozsmarowywała go masując Julkę. Nie wiadomo kiedy jej ręce zjechały trochę niżej i głaskały już biodra Julki. Maja znowu się podnieciła i znów chciała ukryć stojące sutki, ale nie było jak.

    -Jak chcesz to teraz ja ci pomogę?-spytała Julia

    Nie czekając na odpowiedź odwróciła się do Mai. Spojrzały sobie głęboko w oczy. Trwała chwilę ciszy. Wzrok Julki zwrócił się na sutki koleżanki. Maja szybko się odwróciła i czekała aż Julka umyje jej plecy. Stało się coś niespodziewanego. Julka zamiast umyć Mai plecy położyła jej jedną rękę na pierś a drugą na majtki. Maja drgnęła. Julka przybliżyła się do Mai ocierając się już piersiami o jej plecy. Prysznice były puste a wszystkie dziewczyny kończyły się już przebierać. Julia obróciła Maję i powoli zaczęła zdejmować jej majteczki. W końcu jej oczom ukazała się piękna, wygolona muszelka. Pocałowała namiętnie Maję w usta. Julka zaczęła masować jej muszelkę. Maja odwzajemniała się wkładając paluszki do jej cipki. Obydwie jęknęły. Oderwały od siebie usta a ich oczom ukazał się ich wf-ista.

    -Co to ma być dziewczyny?

    -Ja.. Tylko … My nic..-jąkała się Julka.

    -Obie macie się zjawić u mnie w gabinecie. Teraz mam lekcje więc przyjdźcie do mnie jutro. Najpierw porozmawiam z wami a później z waszymi rodzicami. Teraz marsz do szatni!

    Całe to zdarzenie wpłynęło na dziewczyny. Nie odzywały się do siebie przez chwilę. Maja zdecydowała się odezwać pierwsza.

    -Wszystko będzie dobrze. Na pewno uda nam się wywinąć.

    Julia wstała z ławki i przytuliła się do Mai.

    -Oby-powiedziała cicho.

    Maja wracała do domu myśląc jak bardzo ma przechlapane. Nie myślała już nawet o siostrze. Mijał kolejny dzień kiedy po szkole nie miała na nic ochoty. Pokonywała ostatnie stopnie na klatce schodowej. Usłyszała za sobą wołanie.

    -Maja? Jesteś Maja prawda? Znam twoją siostrę.

    -Co z tego?-odburknęła.

    -Wiesz, wprowadziłem się piętro wyżej. Może chciałabyś iść na kawę?

    -Nie dzięki.

    -Oj weź mała…

    -Nie mów tak do mnie. Małego to możesz sobie mieć w spodniach. Nara!

    Szybko wskoczyła za drzwi swojego mieszkania i przekręciła wszystkie zamki zdumiona swoją odwagą. W korytarzu zobaczyła swoją siostrę.

    -Karolina..

    -Cześć-odburknęła jej siostra.

    “Dziwne, w nocy się kochałyśmy a dziś zachowuje się jakby nigdy nic”-pomyślała Maja.

    Poszła do swojego pokoju marząc aby ten dzień się skończył. Miała zamykać drzwi od swojego pokoju kiedy zawołała ją siostra.

    -Majka. Zaraz przyjdzie mój kolega. Możesz nam nie przeszkadzać?

    -Dobra-odpowiedziała.

    Maja położyła się do łóżka i zasnęła. Kiedy się obudziła, postanowiła się napić wody. Przechodząc przez korytarz zamarła z wrażenia. Na kanapie okrakiem siedział nagi, młody chłopak. W ręce trzymał stojącego penisa. Gdy zauważył Maję ze spokojem powiedział:

    -Cześć

    -Kim jesteś i co tu robisz?

    -Twoja siostra mnie zaprosiła. Jest w toalecie.

    Nagle wstał i podszedł do Mai.

    -Jestem Adam. Ty musisz być Maja-powiedział podając jej rękę, w której przed chwilą robił sobie dobrze.

    -Yyy tak. Miło mi.-wzrok Mai skupił się na penisie Adama-może chcesz coś do picia?

    -A co mi zaproponujesz?

    -Może wino?

    -Byłoby super.

    -Maja wzięła butelkę na stolik w salonie i polała trunku do kieliszków.

    Nie wiedzieć czemu Maja bardzo chciała przebywać z nagim chłopakiem. Z butelki znikało coraz więcej napoju.

    -Więc.. Ile masz lat?-spytał Adam.

    -Siedemnaście a ty?

    -Tyle co twoja siostra, osiemnaście.

    -Chodzisz z moją siostrą?

    -Można tak powiedzieć..

    Nagle w salonie pojawiła się Karolina. Miała na sobie koronkowy czarny stanik z kompletu z seksownymi majteczkami. Jej nogi okrywały pończochy z paskiem w połowie uda. Na stopach miała czarne szpilki.

    -Prosiłam cię żebyś nam nie przeszkadzała!-syknęła do Mai Karolina.

    -Lepiej już pójdę-powiedziała Maja wstając.

    -Nie szkodzi. Może zostać-bronił Mai Adam.

    -Widzę, że zdążyliście się już poznać-zauważyła Karolina-Poczekaj tu jeszcze Adam. My zaraz przyjdziemy.

    Karolina zabrała Maję do swojego pokoju.

    -Słuchaj Majka, czekałam cały tydzień aż przyjdzie ten chłopak abyśmy mogli się kochać a ty o mało nie zepsułaś mi ruchania. Skoro już jesteś to przyłącz się do nas żeby Adam miał ochotę przyjść do mnie następnym razem.

    -Chcesz żebym z wami to robiła? Czy to niespodzianka, o której mówiłaś w nocy?

    -Nie, to jeszcze nie to. O nagrodzie przekonasz się niedługo.

    -Dobra. Możemy już iść do salonu.

    -Ha, żartujesz? Chcesz iść do niego w swetrze i legginsach? Najpierw łyknij tą tabletkę.

    -Co to?

    -Twoja antykoncepcja. Teraz znajdziemy ci jakąś seksowną bieliznę.

    W głębszej części szafy Karoliny znajdowało się kilka zestawów bielizny erotycznej. Karolina wybrała czerwony koronkowy staniczek, półprzezroczyste czerwone majtki i czarne pończochy sięgające pachwin. Do tego dała Mai czerwone zamszowe szpilki z wyciętymi wzorkami. Maja szybko przebrała się nie zwracając uwagi na stojącą obok siostrę. Rozczesała swoje ciemne włosy, poprawiła makijaż i razem poszły do salonu trzymając się ręce. Szły kobiecym krokiem jak modelki na wybiegu. Wyglądały jak dwie diablice. Na ich widok Adamowi od razu podniósł się penis. Chciał wstać z kanapy ale Karolina pewna siebie przycisnęła go nogą do skórzanej sofy. Stojąc na jednej nodze Karolina złapała Maję mocno za umięśnioną pupę i przyciągnęła ją do siebie. Maja złapała siostrę jedną ręką w talii i przyssała się do jej ust. Powoli i namiętnie siostrzyczki siłowały się ze sobą językami wydając charakterystyczny dźwięk. Adam nie mogąc wytrzymać oglądając lesbijskie siostry otrzymał już maksymalny wzwód. Na czubku jego penisa pojawiły się pierwsze kropelki spermy. Zaczął głaskać i podziwiać nogę Karoliny, którą przycisnęła go do oparcia. Jedną ręką udało mu się klepnąć Maję w tyłek przez co zajęczała przygryzając i ciągnąc usta Karoliny. W końcu odkleiły się od siebie. Usiadły po obu stronach Adama. Karolina pocałowała go mocno w usta po czym zaczęła całować jego umięśnioną klatę. Maja przybrała inną taktykę. Zaczęła lizać ucho Adama. Na chwilę ich języki splotły się ze sobą. Karolina uznała pomysł Mai za świetny i zaczęła lizać ucho Adama. Chwyciła ucho zębami i zaczęła ciągnąć. Tymczasem Maja, która była już naprawdę napalona sięgnęła ręką do penisa Adama. Zsunęła mu napletek w dół a na jej rękę spłynęło trochę nasienia. Oblizała śmiało paluszki delektując się słonawym smakiem spermy. Karolina chwyciła członka Adama u podstawy i sięgnęła do niego językiem. Oblizała jego pałę po całej długości. Delikatnie muskała językiem koniuszek penisa. W końcu wsadziła cały nabrzmiały żołądź do ust. Maja zassała do ust obydwa jego jądra. Adam chwycił obie panienki za głowy i dociskał aby lepiej ssały. Kutas Adama cały zniknął w ustach Karoliny, która robiła się już sina. Adam nie ustawał i dociskał jej głowę. Maja ugryzła Adama w sutek a ten z bólu puścił Karolinę.

    -Ach, więc taka z ciebie diablica…

    Podniósł Maję nogami do góry i nastawił jej twarz na penisa. Maja leżąc głową w dół została nadziana ustami na sporych rozmiarów penisa. Krztusiła się własną śliną i kutasem Adama, który był bezlitosny. Machał głową Mai w górę i w dół nie dając jej chwili odpoczynku. Karolina, która doszła do siebie uwolniła Maję z uścisku. Z ust Mai wypływały ciągnące się strugi śliny. Łapczywie nabierała powietrza. Adam puścił Maję a ta wylądowała na pod kanapą obok siostry. Adam wstał i walił sobie coraz szybciej. Obie dziewczyny przygotowały się aby łapać lecącą spermę do ust. W końcu Adam wystrzelił. Biały płyn zakleił oczy Karoliny. Maja złapała sporą ilość nasienia do ust. Jednak z czoła spływała jej strużką sperma. Oblizała kutasa Adama i odgarnęła płyn z powiek siostry, która nie mogła otworzyć oczu. Dziewczyny wyczyściły sobie nawzajem twarze.

    -Chodźmy do sypialni mamy-zaproponowała Karolina-ma największe łóżko.

    Weszli do pokoju. Adam ułożył się pośrodku łóżka. Dziewczyny postanowiły odkryć trochę ciała i zdjęły staniki. Siostrzyczki miały piękne piersi. Karolina miała nieco większe od Mai cycki ale Maja miała spore różowiutkie sutki, do których od razu przyssała się Karolina. Karolina wyszeptała coś do ucha Mai po czym obeszły Adama z obi stron łóżka. Karolina otworzyła szufladę i wyjęła srebrne kajdanki. Po paru chwilach zmagań dziewczyny zniewoliły Adama. Karolina przyniosła ze swojego pokoju parę rzeczy. Wśród nich znajdował się czarny pejcz.

    -Pożałujesz że tak nas potraktowałeś przy robieniu loda – powiedziała starsza siostra.

    Karolina zamachnęła się mocno i zdzieliła leżącego Adama po brzuchu, na którym zostały czerwone ślady. Po kilku uderzeniach Adam błagał o litość więc dziewczyny się zgodziły. Zsunęły majteczki z tyłeczków i położyły się na łóżku. Obie dziewczyny zachowywały się dziko, jak w transie. Jedna drugą całowała, lizała a nawet gryzła. Mai bardzo spodobało się gdy jej siostrzyczka rozłożyła przed nią nogi.

    -Uwielbiam twoją cipkę siostrzyczko-komplementowała Maja.

    Maja dziko lizała cipkę swojej ukochanej. Języczkiem delikatnie wwiercała się w głąb pochwy. Karolinie było jak w raju. Jęczała i wzdychała szarpiąc z wrażenia pościel. Karolina chciała poczuć w sobie Adama. Kucnęła nad jego kroczem i włożyła jego penisa do swojej wilgotnej norki. Poruszała się rytmicznie w górę i dół aż w końcu go dosiadła i zaczęła ujeżdżać. Maja też usiadła na Adamie. Tym razem na twarzy. Pragnęła czyichś ust i języka na swojej wydepilowanej piczce.

    -Zrób mi minetkę kochany – powiedziała.

    -Z przyjemnością.

    Jęknęła głośno gdy Adam robił jej dobrze. W całej sypialni słychać było dźwięki seksu i miłości. Karolina odpięła kajdanki Adamowi. Maja rozłożyła przed nim nogi a ten wszedł w nią rozpędzony. Ruchał ją brutalnie. Ciągnął ją za cycki i macał tyłek.

    -Mocniej, mocniej-krzyczała.

    Karolina wzięła ze sterty rzeczy wibrator i zaczęła się nim pieścić. Adam obrócił Maję na kolana i wypiął jej tyłek. Napluł jej na piczkę. Wjechał w nią jak pociąg do tunelu. Z prędkością światła posuwał jej młodą pizdeczkę. Nadszedł czas na zmianę pozycji. Adam położył się na płasko. Maja go dosiadła a Karolina z gumowym penisem przymocowanym do pasa wsunęła się jej w tyłek. Maja czuła się wspaniale rżnięta na dwa baty. Krzyczała ile miała sił w płucach. W końcu Adam zalał jej pizdeczkę ciepłą spermą, którą Karolina od razu zaczęła wysysać z cipki Mai.

    -Mmm jak dobrze-jęczała Majka.

    Od tyłu nadszedł Adam. Ruchał Karolinę na pieska traktując ją jak prawdziwą sukę.

    -Wypnij się mocniej suczko-krzyczał Adam

    Maja osiągnęła orgazm równo z Adamem. Ciało młodszej siostrzyczki wyginało się w spazmach orgazmu. Z norki Karoliny wyciekała sperma Adama. Maja włożyła dwa palce do jej waginy. Po kilku minutach Karolina osiągnęła swoje szczęście. Maja poczuła jak mięśnie Karolinki napinają się.

    -Jesteście wspaniałe-powiedział Adam-musimy to kiedyś powtórzyć.

    -Och tak. Nigdy nie było mi tak dobrze-powiedziała Maja głaszcząc siostrę po cipce.

    Karolina całkiem odpływała myślami. Była teraz zrelaksowana. Taką siostrę lubiła Maja.

    -Zostawię was same kotki-powiedział Adam ubierając się.

    Wkrótce później Adam wyszedł a siostry nadal leżały przytulone w łóżku mamy. Wieczorem Maja po kąpieli postanowiła się nie ubierać. Mama sióstr miała wrócić jutro bo wyjechała w delegację. Przed północą Maja stanęła naga w drzwiach siostry.

    -Mogłabym spać z tobą?

    -Nie musisz pytać.

    Gdy Karolina odkryła kołdrę okazało się, że i ona nie ma nic na sobie. Siostrzyczki objęły się i zasnęły wtulone w siebie

    CIĄG DALSZY NASTĄPI!

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pussylover
  • Poznajac rozkosz 3

    Maja wybudziła się ze snu w objęciach siostry. Zerknęła na zegarek. Miała godzinę zanim zaczną się lekcje. Nie chciała spać dalej. Zamiast tego odwróciła się w stronę siostry. Odgarnęła włosy z jej policzka i pocałowała soczyście. Odkryła kołdrę i pożerała wzrokiem ciało siostry. Była piękna. Nie mogąc się powstrzymać pogłaskała Karolinę po piersi i zjeżdżała ręką coraz niżej. Jej palce już prawie spotkały się z muszelką, gdy Karolina otworzyła oczy. 

    -Hej, siostrzyczko. Myślałam, że śpisz.-powiedziała Maja.

    -Spałam. Czekaj… czy ty właśnie się mną zabawiasz..-jej słowa przerwały gorące usta Mai. 

    Korzystając z chwili włożyła dwa palce do norki leżącej pod nią siostry. Karolina jęknęła cicho. Chyba na dobre się wybudziła, bo wbiła pazury w plecy siostry i wepchała Mai języczek głęboko do ust. Ich piersi ocierały się o siebie stojącymi już sutkami. 

    -Zróbmy coś nowego – zaproponowała Karolina patrząc głęboko w oczy ukochanej. 

    -Co tylko zechcesz skarbie-odparła Maja. 

    Dziewczyny usiadły naprzeciwko siebie splatając się nogami. Przysunęły się do siebie aż ich cipki napotkały się. Uczucie, jakiego doznały wywarło na nich niemałe wrażenie. Otworzyły usta wzdychając głęboko. 

    -Uch jak przyjemnie..-powiedziała Maja.

    -Jest cudownie-odparła odprężona Karolina.

    Było im naprawdę wspaniale, bo już po paru chwilach ich ocierające cipki spływały soczkami. W pokoju zrobiło się naprawdę głośno od jęków kochanek. Maja prawie osiągnęła orgazm ale jej siostra nagle się zerwała. Przysiadła za to na twarzy Mai w pozycji 69.

    -Wyliż moją cipkę to ja wyliżę twoją mała-zażądała Karolina.

    Maja bez namysłu sięgnęła do muszelki siostry. Karolina widząc zaangażowanie siostry nachyliła się i zaczęła spijać soczki z gorącego “naczynia”. Maja odpływała. Brakowało naprawdę niewiele. Zaczęła się wić i kręcić pod siostrą. Jej ciałem rzucały ogromne doznania. W końcu zacisnęła nogi wokół głowy siostry, gdy przeszedł ją pierwszy dreszcz orgazmu. Nogi trzęsły jej się niesamowicie. Czuła przyjemność, jakiej pragnęła. W końcu jej mięśnie rozluźniły się a przyjemne dreszcze minęły. 

    -Widzę, że nieźle odpłynęłaś-zaśmiała się Karolina.

    -Dziękuję ci siostrzyczko. Tego potrzebowałam.

    -Wiem jak możesz się odwdzięczyć. Chodź ze mną do kąpieli i doprowadź mnie do orgazmu. Wtedy będziemy kwita. 

    Maja zerknęła na zegarek. Zostało jej czterdzieści minut do lekcji. Podeszła do Karoliny i sprzedała jej soczystego buziaka w usta.

    -Więc chodźmy-powiedziała.

    Karolina i Maja miały piękne mieszkanie. Wielkim atutem ich domu była pięknie wystrojona, przestronna łazienka. W jednym kącie był prysznic, obok muszla klozetowa a na przeciwko w rogu duża wanna, w której zmieściłyby się chyba nawet cztery osoby. Na ścianie obok zamocowana była umywalka z pojemną szafką. Mama sióstr korzystała z kąpieli w wannie najczęściej. Dlatego też wyposażyła się w rozmaite sole i olejki do kąpieli. Karolina odkręciła kran nad wanną. 

    -Trochę potrwa zanim się napełni-powiedziała Karolina.

    -Nie szkodzi-odparła Maja wpatrując się w lustro. 

    Obok Mai stanęła Karolina, która także się przyglądała poprawiając włosy.

    -Fajne masz piersi-pochwaliła Maja.

    -Dzięki. Twoje też są ładne.

    -Znowu będę musiała się wydepilować- zauważyła Maja patrząc na swoje krocze.

    -Chcesz to mogę ci pomóc się ogolić.

    -Oj tak. Bardzo proszę.

    Karolina nałożyła na wzgórek łonowy trochę pianki do golenia. Chwyciła w rękę maszynkę i powoli przesuwała ostrzem po skórze Mai. Chwilę później małe włoski zniknęły razem z pianką.

    -Dziękuję- powiedziała całując siostrę w usta. 

    -Wanna jest już pełna-zauważyła Karolina.

    W wannie było pełno piany. W całej łazience pachniało olejkami. Maja włączyła nastrojowe światło i złapała siostrę za rękę. Razem weszły do wanny i usiadły naprzeciwko siebie. 

    -Chodź tu do mnie. Obiecałaś zrobić mi dobrze. 

    -Już idę.

    Maja przysunęła się do Karoliny. Teraz stykały się biodrami. Spojrzały na siebie i zaczęły się namiętnie całować. Maja powędrowała ręką między nogi swojej kocicy. Zagrzebała paluszkiem w jej cipce. Teraz dziewczyny macały się zachłannie po wszystkich swoich krągłościach. Karolina oparła się o ściankę wanny dając Mai się wykazać. Minęło sporo czasu zanim Karolina zaczęła odczuwać efekty pieszczot. Wielkimi krokami zbliżała się jej chwila rozkoszy. Coraz mocniej dyszała i wierciła się. W końcu sięgnęła palcami do łechtaczki aby przyspieszyć nadejście orgazmu. Maja zaciekawiona obserwowała zachowanie siostry. Teraz Karolina wręcz krzyczała. Nagle ucichła a na jej szyi pojawiły się grube żyły. Napięły się wszystkie jej mięśnie. Otworzyła szeroko usta i wyginała się na wszystkie strony. W końcu nabrała powietrza i rozluźniła mięśnie. Opadła na Maję przytulając się piersiami do jej twarzy. 

    -Dzie.. Dziękuję ci. Jesteś wielka.

    -Cieszę się, że mogłam ci ulżyć. 

    -Chyba musisz się już zbierać do szkoły.

    -Masz rację. Pomożesz mi się wytrzeć?

    -Jasne.

    Dziewczyny pocierały sobie ciała ręcznikami delikatnie macając przez ręcznik swoje piersi i tyłeczek.

    -Jeśli chcesz, możesz pożyczyć ciuchy z mojej szafy-zaproponowała Karolina.

    -Dzięki-powiedziała Maja dając buziaka siostrze. 

    Maja otworzyła szafę Karoliny. Było tam pełno ciuchów. Postanowiła wybrać coś odważnego i lekko wyzywającego. Wybrała czarną koronkową bieliznę. Nieco za mały stanik świetnie eksponujący piersi oraz figi idealnie wpasowane do wytrenowanej pupy Mai. Włożyła czarną króciutką sukienkę ze stylowymi falbankami jak z pokazów mody. Do tego czarne pończochy z koronkowym paskiem na górze. Założyła krótką skórzaną kurtkę koloru również czarnego. Znalazła w szafie zamszowe szpilki do kostki z zakrytymi palcami i wyciętymi wzorkami na górze. Wyglądała jak gwiazda. Nałożyła mocny makijaż zaznaczający duże oczy i długie rzęsy. Lekka szminka i rozczesane gęste włosy powinny zrobić wrażenie na wszystkich. Ucałowała siostrę i wyszła z domu. Czuła się wyjątkowa i odważna. Szła pewnym krokiem z głową do góry. Coś się w niej przemieniło. Chciała być wyzywająca i seksowna. W domu zamieniła nawet sportowy plecak na stylową skórzaną torebkę. W końcu przekroczyła próg szkoły. Idąc korytarzem czuła na sobie wzrok wszystkich chłopaków. Zauważyła, że kilku z nich stara się ukrywać erekcję. Jak widać nieudolnie. Pożerali ją wzrokiem podziwiając jej nogi i tyłek. Dziewczyny spoglądały na nią z zazdrością. Nawet nauczycielki zdawały się wyglądać jakby mówiły “też chciałabym tak wyglądać”. W końcu Maja odnalazła swoją przyjaciółkę Julię. Siedziała na ławce przygnębiona i bez życia.

    -Hej-rzuciła Maja uśmiechając się.

    -Cześć-odparła oschle Julia.

    -Jak się czujesz? Wszystko dobrze?

    -A jak ma się czuć dziewczyna, która obmacywała się z najlepszą przyjaciółkę i niedługo wyleci ze szkoły?

    -Ej nikt stąd nie wyleci. Nie mów tak. 

    -Wczoraj dwie godziny czytałam regulamin szkolny. Jasno było napisane, że za seks na terenie szkoły grozi wyrzucenie.

    -Nawet tego nie robiłyśmy. 

    -A kto nam uwierzy?

    -Mogę ci obiecać, że nie wylecimy ze szkoły.

    -Skąd taka pewność?

    -Zaufaj mi.

    Po dwóch lekcjach wf-ista znalazł dziewczyny pod sklepikiem.

    -Do mojego gabinetu!-warknął.

    Po wejściu do ciasnego pokoiku powiedział:

    -Niech panny siądą. 

    Dziewczyny usiadły przed trenerem na krzesłach.

    -Więc, co macie mi do powiedzenia? Miałyście zamiar uprawiać seks w szkole?

    -Nie my nic nie robiłyśmy-broniła się zrozpaczona Julka.

    Maja tylko słuchała.

    -Nie jestem ślepy. Wszystko widziałem. Miejcie świadomość, że jeszcze dziś zadzwonię do waszych rodziców i zgłoszę sprawę do dyrekcji.

    Julka zaszlochała głośno i nie mogła się uspokoić więc trener pozwolił jej iść do toalety ogarnąć się.

    -Z tego co pamiętam to mam tu wasz dziennik. Dlatego też od razu zadzwonię do waszych rodziców. 

    Trener wstał i odwrócił się żeby szukać dziennika. Maja zrozumiała, że wf-ista nie odpuści. Nie miała wyboru. Wiedziała co chce zrobić. Korzystając z okazji, że gość jest odwrócony szybko poprawiła makijaż, podwinęła spódnicę tak, że było widać koronkę pończoch i poprawiła piersi aby trener mógł je dobrze widzieć zza wysokiego biurka.

    -Ach tu go mam-powiedział siadając-niech panna mi przypomni nazwisko.

    -Więckiewicz. Maja Więckiewicz panie trenerze-powiedziała głosem jak w filmie erotycznym.

    -Trener spojrzał zdziwiony tonem i skupił wzrok na piersiach Mai. Szybko wrócił wzrokiem do dziennika. Jednak co chwila zerkał na nogi lub piersi Mai.

    -Cholera, gdzie jest twoje nazwisko… Za cholerę nie mogę się skupić.

    -Ja panu pomogę-powiedziała tym samym tonem co wcześniej.

    Wstała z krzesła, obeszła biurko i eksponując swoje piersi przed twarzą wf-isty wskazała palcem nazwisko na liście. Zauważyła jak zaczął się pocić. Miała go w garści, mogła rozpiąć mu rozporek i ubłagać aby zapomniał o wszystkim, ale tego nie zrobiła. Chciała mieć pewność. Odwróciła się na pięcie i powoli, seksownym krokiem wróciła na miejsce. Założyła nogę na nogę i znów podwinęła sukienkę, tym razem jeszcze wyżej. Wsadziła jedną nogę pod biurko trenera i zaczęła pocierać swoją łydką o jego. Kiedy spojrzał na nią powiedziała:

    -Ups, bardzo przepraszam panie trenerze.

    -Pani to robi specjalnie?

    -Ale co takiego?

    -Jeszcze pani pyta? Wywala mi pani biust przed nosem i dotyka mnie swoja nogą. 

    -Jak pan może tak mówić?

    -Mniejsza o to.

    Nagle Maja udała, że z kieszeni skórzanej kurtki wypadł jej telefon, który tak naprawdę sama rzuciła. 

    -Oj, telefon mi wypadł-powiedziała.

    Po tych słowach Maja wstała, odwróciła się tyłem do trenera i wypięła się pokazując swój tyłek i majtki. Kiedy wzięła do ręki telefon, zamiast od razu wstać położyła swoją dłoń na pośladku gładząc się środkowym palcem po wyrzeźbionej linii pod umięśnionym pośladkiem. Dopiero po tym wstała.

    -Na szczęście się nie rozbił.

    Kiedy spojrzała na trenera on siedział podparty ręką i wpatrzony w Maję.

    -Czemu pan tak na mnie patrzy?

    -Skończmy już tą grę pani Maju. Chce pani mnie przekupić widokiem swojego ciała?

    -Może nie tylko widokiem-powiedziała pewnie Maja.

    -Proszę mówić dalej.

    -Pan zapomni o sprawie z wczoraj a ja się panu odwdzięczę za pańską dobroć. 

    -Ile jest pani w stanie zrobić aby sprawa ucichła?

    -Mogłabym zrobić wszystko aby załatwić problem.

    Trener wstał. 

    -Jeśli pani coś piśnie, choćby pochwali się przed kimś to wtedy i ja nie będę milczał.

    Obszedł dziewczynę i przekręcił klucz w drzwiach. Podszedł do Mai i złapał ją oburącz za tyłek. Podniósł ją szybko i posadził na biurku. 

    -Niech pani zatem dla mnie zatańczy striptiz. 

    -Co tylko pan zechce panie trenerze. 

    Trener pomógł jej stanąć na biurku. Sam usiadł w swoim fotelu i oglądał widowisko. Maja chwyciła za kurtkę i zaczęła ją wolno zdejmować. Kręciła pupą przed twarzą trenera. Obracała się powoli aby mógł ją zobaczyć z każdej strony. Rozpięła zamek sukienki. Zsuwała powoli w dół sukienkę odsłaniając kolejno piersi, płaski brzuch, biodra i pupę. Trener ślinił się widząc Maję w bieliźnie i seksownych pończochach. Maja rozbierała się dalej. Rozpięła stanik i rzuciła go na bok. Dotykała się po cyckach aby bardziej rozpalić trenera. On nie mógł już wytrzymać i rozpiął spodnie. Maja powoli zsuwała wchodzące między pośladki figi z bioder. Kiedy się ich pozbyła rzuciła nimi w twarz trenera. On od razu przyłożył je pod nos i delektował się zapachem młodej cipki. Maja usiadła na krawędzi biurka i wystawiła nogi trenerowi. On od razu zrozumiał o co chodzi i uwolnił stopy Mai ze szpilek. Zdjął jej także pończochy. Została całkiem goła. 

    -Pan się nie rozbiera trenerze?

    Słysząc te słowa wstał i ekspresowo się rozebrał. Spod ciuchów wyłoniło się wytrenowane ciało. 

    -No nieźle-powiedziała z podziwem Maja.

    Trener znów usiadł a Maja złapała do ręki jego penisa. Delikatnie ściągnęła skórę z żołędzia i oblizała jego naganiacza po całej długości. Następnie napluła sporą ilością śliny na kutasa i rozsmarowała dokładnie ręką. Na oko jego penis mierzył 20cm. Maja miała ręce pełne roboty. Wsunęła żołądź trenera do ust. Starała się wkładać jego penisa coraz głębiej. Wsadziła już większość penisa do ust ale zaczęła się krztusić. Chciała szybko wyjąć kutasa z ust ale wf-ista docisnął jej głowę tak że penis zmieścił się cały zapychając gardło. Maja nie mogła nabrać powietrza. Myślała, że zaraz zemdleje. Spanikowała i zaczęła się wyrywać. Wtedy trener ją puścił. Maja upadła na podłogę opluwając sobie brodę. Trener podniósł ją za ręce. Posadził na biurku rozchylając jej nogi na boki. Jeździł swoim kutasem wzdłuż jej muszelki. Bardzo to podnieciło Maję. Napluła sobie na rękę i wtarła ślinę w cipkę aby ją zwilżyć. Trener nagle ją puścił i obszedł od tyłu. Złapał ją za ramiona i przycisnął do biurka tak aby leżała na płasko. Głowę odchylił jej maksymalnie do tyłu i pchnął penisa do gardła. Co chwilę wyjmował i wkładał jej grubego kutasa prosto do gardła. Ona krztusiła się tylko nie mogąc złapać powietrza. Wcisnął mocno penisa do jej wąziutkiego gardełka i przytrzymał przez chwilę. Kiedy wyjął z jej ust penisa, ciągnęły się z niego nitki śliny Mai. Powrócił do dawnego miejsca i wsunął od razu penisa do jej pochwy. Nie zwracał uwagi na krzyki bólu Mai wywołane zbyt grubym penisem trenera. Robił z nią co tylko chciał i jak chciał. Już miał dochodzić ale wyszedł z obolałej pochwy Mai.

    -Czemu przestałeś?-spytała Maja.

    -Chcę się spuścić w tobie, ale nie wzięłaś tabletek antykoncepcyjnych więc wejdę w twój tyłek.

    Maja spojrzała na penisa trenera z przerażeniem. Przez chwilę chciała się wycofać ale on szybko złapał ją za ramię i rzucił na stół. Przytrzymał Maję za włosy żeby się nie wyrywała. Następnie napluł na odbyt Mai. Wmasował ślinę i przystawił swojego penisa. Z całej siły pchnął biodrami w przód tak, że jego penis wygiął się a biurko przesunęło o parę centymetrów. 

    -Za cholerę nie chce wejść.

    -Jest zbyt duży-odparła Maja.

    -Trudno spróbuję jeszcze raz.

    Chwycił Maję za włosy i doprowadził ją na kolana. Przechylił ją do przodu i kazał wypiąć tyłek. Naślinił palec wskazujący i wsadził powoli do odbytu Mai. Ruszał nim coraz szybciej aż w końcu wsadził już dwa palce do dupeczki Mai. Dziewczyna mruczała ze szczęścia. Po paru chwilach trener zdecydował się wsadzić penisa do dupki. 

    -Teraz się uda-powiedział pełen entuzjazmu.

    Najpierw wszedł sam żołądź ale w miarę ruchów biodrami trenera kutas wszedł do połowy. Złapał Maję mocno za biodra i posuwał ją z całych sił. Co chwila sprzedawał jej klapsy. Maja leżała wypięta na podłodze targana przez trenera. Zaczęło jej się robić dobrze więc zaczęła masować swoją muszelkę i łechtaczkę. Trener również poczuł, że niedługo skończy. Przyspieszył więc swoje ruchy jeszcze bardziej. Maja była bliska szczęścia. Rozbolała ją ręka od szybkiego machania nią między nogami, ale mimo to dogadzała sobie dalej. Trener wykonał trzy, ostatnie, głębokie ruchy i zapełnił odbyt Mai swoim nasieniem. Maja doszła kilka sekund po trenerze. Jej napięty zwieracz uwięził penisa wf-isty w środku. Przeszył ją znajomy dreszcz, który przypomniał jej poranek. Kiedy orgazm ustał, Maja legła na podłodze bez sił. Leżała tak chwilę kiedy zauważyła podejrzany uśmiech wf-isty.

    -O co chodzi?-spytała zaniepokojona Maja. 

    -Jest jeszcze jedna rzecz, którą musisz zrobić.

    -Co takiego?

    -Weź mojego penisa do ust i wyliż go do czysta.

    -Zwariował pan?-zdenerwowała się Maja- przed chwilą posuwał mnie pan w odbyt. Nie ma mowy żebym to zrobiła.

    -Wcześniej mówiłaś, że zrobisz wszystko. 

    Miał rację. Maja musiała to zrobić. Obiecała. Z grymasem na twarzy uklękła przed trenerem. Na szczęście na jego penisie nie było kału. Zalegała na nim jedynie sperma. Jednak gdy Maja zbliżyła twarz, poczuła nieprzyjemny zapaszek. Postanowiła to zrobić szybko. Włożyła penisa do ust i wykonywała ruch jak przy obciąganiu. Na koniec oblizała penisa wzdłuż. 

    -Jest pan zadowolony?-spytała upokorzona Maja.

    -W zupełności pani Maju. Jest pani wolna.

    -Pamięta pan o naszym układzie?

    -Nie martw się. Nie będziecie miały problemów.

    -Cieszę się, że się dogadaliśmy.

    Maja ubrała się i poszła spóźniona prawie 10 minut na lekcję. Przeprosiła za spóźnienie i zajęła miejsce obok Julii.

    -Co tak długo cię nie było? Trener zadzwoni do rodziców?

    -Jak zwykle nas nastraszył. Potem robił mi długi i nudny wykład aż w końcu zgodził się zachować to dla siebie-kłamała Maja.

    -Naprawdę? Och, tak się bałam.

    Resztę lekcji Maja spędziła rozmyślając nad całą sytuacją, która miała miejsce. Do końca lekcji z odbytu wyciekała jej sperma wf-isty. Gdy wróciła do domu w progu przywitała ją mama. 

    -Och jak pięknie wyglądasz córeczko – skomplementowała.

    W ogóle nie przeszkadzał jej widok wyzywająco ubranej nastoletniej córki. Maja była nieco zaskoczona jej pobytem w domu, bo kompletnie zapomniała, że jej mama miała wrócić z delegacji właśnie dziś. Była nieco rozczarowana, bo wiedziała, że nie będzie mogła przez najbliższy czas kochać się z siostrą. Mimo wszystko cieszyła się, że widzi mamę i mocno ją przytuliła. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pussylover

    Ciąg dalszy nastąpi. Zachęcam do komentowania.

  • Poznajac rozkosz 4

    Minęły prawie dwa tygodnie od przygody w szkole i wydarzeniami w domu. Ze względu na to, że mama Mai pracowała teraz przez siedem godzin dziennie i nie miała w najbliższym czasie służbowych wyjazdów, Maja nie mogła kochać się z Karoliną. Miała ogromną ochotę na seks i była spragniona wrażeń. Pewnego dnia wyszedłszy ze szkoły Maja zmierzała w kierunku domu. Za każdym razem, gdy się odwracała widziała idącego za sobą młodego mężczyznę. Była pewna, że go zna, ale nie mogła przypomnieć sobie skąd. W końcu znalazła się już pod blokiem. Dzieliło ją parę kroków od drzwi do bloku a mężczyzna nadal szedł za nią. Nagle znacznie przyspieszył. Mai żołądek skoczył do gardła. Zaczęła biec do drzwi tupiąc obcasami w szpilkach. Facet był tuż za nią. Maja wyjęła klucze i zwinnie otworzyła drzwi. W ostatniej chwili zamknęła pół-szklane drzwi. Zamiast uciec do mieszkania stała jak słup soli przyglądając się mężczyźnie. Była przekonana, że nic jej już nie grozi. Ku jej zdziwieniu facet wyjął klucze i otworzył nimi drzwi. “Co jest?” – pomyślała. Zanim zrobiła krok facet zdążył ją złapać za rękę. Przycisnął ją do ściany sprawnie ją unieruchamiając.

    -Myślałaś, że mi uciekniesz?-szeptał jej do ucha zasapany – obserwowałem cię długo Maju.

    -Skąd znasz moje imię?!

    -Znam cię bardzo dobrze-powiedział wkładając jej rękę pod spódniczkę-trzeba się było ze mną umówić, kiedy prosiłem. Teraz nie będę cię o nic prosił. Zawsze biorę, co chcę rozumiesz?

    Po tych słowach wyszeptanych jej prosto do ucha olśniło ją. Poczuła na swoim udzie rękę. Badała dokładnie prawą nogę. 

    -To ty. Zapraszałeś mnie na kawę. O co ci chodzi?

    -Bardzo mi się spodobałaś i pomyślałem, że się poznamy, jednak ty potraktowałaś mnie jak śmiecia. Obiecuję, że to odwzajemnię..

    Nagle oboje usłyszeli głosy pod blokiem. Maja chciała krzyczeć, ale on zatkał jej usta. Oderwał ją od ściany i poprowadził na trzecie piętro. Piętro niżej mieszkała Maja. Chciała szybko się wyrwać i zbiec do mieszkania, ale on był za silny. Nie wiadomo, kiedy otworzył drzwi od swojego mieszkania i wepchnął ją do środka. Stali na przeciwko siebie. On przekręcił wszystkie zamki i powoli podchodził do Mai. Zaczęła uciekać. Biegła jakby była niewidoma nie znając rozkładu pomieszczeń. Dotarła do kuchni. Jak się okazało on nawet jej nie gonił. 

    -Naprawdę musisz mi to utrudniać? – zapytał.

    Jego głos niósł się po całym mieszkaniu.

    -Daj mi, co chcę a puszczę cię do domu-ciągnął dalej.

    -A czego chcesz?

    -Ciebie…

    Jego twarz wyłoniła się zza rogu ze złowieszczym uśmieszkiem.

    Maja zaczęła otwierać wszystkie szuflady. Rzucała w niego łyżkami i widelcami. Chwyciła za nóż. On szybko ją obezwładnił ściskając nadgarstek. Lewą rękę miała wolną, więc chwyciła za garnek z długą rączką. Uderzyła go mocno w głowę aż się przewrócił. Maja wzięła nogi za pas. Okrążyła stół omijając leżącego gościa i uciekała do drzwi wyjściowych. Gdy się odwróciła on już był za nią. Rzucił się na nią łapiąc za kostkę. Maja upadła na podłogę. Odwróciła się na plecy. Kopała faceta po torsie, ale to nie robiło na nim wrażenia. Usiadł na niej przyciskając za nadgarstki do podłogi. 

    -Lepiej daj się po dobroci-powiedział w miarę łagodnie. 

    Maja spojrzała mu w oczy. 

    -Wypuścisz mnie, jeśli się dam?

    -Oczywiście, że tak kotku.

    Maja przemyślała swoją sytuację i ponownie postanowiła użyć swoich atutów, aby ujść cało z sytuacji.

    -Dobra. Zrób to szybko.

    -Wiedziałem, że jesteś rozsądna.

    Podniósł Maję na ręce i zaniósł do jakiegoś pokoju. W pokoju było nieco ciemno. Przy ścianie stały ciemnobrązowe szafki. Pośrodku znajdowało się duże łóżko. Sąsiad położył Maję delikatnie na łóżku. Zasłonił zasłony i wszedł na łóżko. Nachylił się nad Mają łapiąc ją za pierś. Drugą rękę umieścił jej pod głową unosząc trochę. Zbliżył twarz do twarzy Mai. Poczuła przyjemny zapach perfum. Ich usta zetknęły się. Całował ją jakby długo jej pragnął. Maja odwzajemniała namiętny pocałunek. Założyła mu ręce na szyję. Zetknęli się swoimi językami. Nagle przerwał pocałunek i podniósł się znad Mai. Zdjął szybko swoją koszulkę. Maja zbadała go wzrokiem. Sylwetkę miał zadbaną i nieco wysportowaną. Zbliżył się do Mai i powoli zdejmował jej przez głowę białą bluzkę. Jego oczom ukazały się jędrne piersi otulone białym stanikiem. Pocałował Maję w szyję. Sprawiło jej to przyjemność. Uchyliła usta i zamknęła oczy. Następnie położył ją na plecy podnosząc nogi do góry. Powoli zsuwał jej falowaną spódniczkę obserwując wyłaniające się fragmenty ciała. Kiedy się z nią uporał odsunął się trochę. 

    -Jesteś piękna-powiedział podziwiając jej smukłe ciało.

    Maja położyła się na boku przybierając seksowną pozę. Zamiast rozebrać ją do końca zostawił jej stanik, pończochy i szpilki. Zdjął jednak białe majtki. Położył się między nogami Mai zbliżając twarz do jej cipki. Maja poczuła jego oddech na muszelce. Sąsiad złapał ją oburącz w kroczu rozchylając palcami wargi sromowe. Maja oddychała coraz głębiej. Poczuła w sobie język mężczyzny. Jęknęła cichutko z tego powodu. Sąsiad coraz śmielej lizał delikatną pizdeczkę Mai.

    -Jest taka, jaką sobie wyobrażałem-zachwalał. 

    -Chcesz ją sprawdzić od środka?

    Facet rozebrał się już do naga. Maja związała włosy w kitkę i zajęła się jego przyrodzeniem. Widocznie miała szczęście do facetów, bo i tym razem się nie zawiodła. Jego penis nie należał do najgrubszych ale z pewnością nadrabiał swoją długością. 

    -Niezły..-powiedziała Maja oglądając penisa. 

    -Całe 22 centymetry. Będziesz miała co robić.

    Zsunęła skórę z kapelusza i oblizała koniuszek. Sprawnie kręciła kółeczka wokół cewki. W końcu wsunęła cały żołądź do ust. Wyjmowała go i wkładała otulając swoimi usteczkami. Słychać było głośny dźwięk ssania penisa. Maja złapała ręką kutasa u nasady i ukryła w ustach. Szybko ruszała głową w przód i tył pozwalając dostać się penisowi coraz głębiej. 

    -Robisz to genialnie kotku.

    -Poczekaj na to.

    Mówiąc to Maja szeroko otworzyła usta i wepchała naganiacza sąsiada do gardła. W domu ćwiczyła trochę ten trik z gumowym przyjacielem, którego zakupiła niedawno aby ją pocieszał gdy czuje się samotna. Maja wytrzymała kilka sekund i wyjęła go z ust. Powtarzała tą czynność tak długo jak mogła. Przez cały czas wydawała dźwięki krztuszenia się. Gdy skończyła, penis ociekał ciągnącymi się strugami śliny. Facet podniósł nogi sąsiadki i włożył powoli kutasa do jej pochwy. Wsuwał go coraz głębiej a Maja z zamkniętymi oczami i otwartymi ustami jęczała z rozkoszy. Pośladki mężczyzny napinały się od posuwistych ruchów. W pewnym momencie poczuł, że może dojść. Z tego powodu wyjął penisa z seksownej sąsiadki i położył się aby mogli przyjąć pozycję na jeźdźca. Maja szybko go dosiadła aby jak najszybciej powrócić do cudownego stanu. Sprawnie “cwałowała” na penisie faceta. W końcu mężczyzna postanowił przejąć kontrolę i podparł się nogami. Złapał Maję za biodra i z prędkością światła ją posuwał. Maja wywracała oczami z rozkoszy. Jej jęki przypominały bardziej kwiczenie świń niż radość okazywaną podczas seksu. Czuła, że długo nie wytrzyma. Chciała więcej i więcej. Pomagała sobie jak zwykle pocierając łechtaczkę. Jej naczynko było całe mokre. Sąsiad tracił siły. Chciał odpocząć ale Maja ubłagała go:

    -Błagam nie przestawaj.

    Obdarowała go soczystym pocałunkiem co zmotywowało go do dalszej pracy. Mimo iż pocił się bardzo a mięśnie bolały go niemiłosiernie dalej posuwał swoją zdobycz. Maja w jednej chwili eksplodowała spazmami orgazmu. Gdyby ktoś inny to obserwował, mógłby pomyśleć, że dostała padaczki. Ona jednak czuła zapomniany od tygodnia dreszcz. Totalnie przypadkiem zeszła z penisa w ostatnim momencie. Kutas wystrzelił do góry niczym fajerwerki. Krople nasienia opadały na spocone ciała obojga kochanków. Zmęczeni położyli się obok siebie jakby oglądali chmury na niebie. 

    -Jesteś lepsza niż sobie to wyobrażałem-powiedział zdyszany.

    -Ty też jesteś świetny. Nigdy wcześniej nie robiłam tego z kimś kto mnie porwał.

    -Przepraszam cię ale oszalałem na twój widok i postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce.

    -A ja cię przepraszam, że nie byłam dla ciebie miła kiedy pierwszy raz się widzieliśmy. Przekonałam się, że nie masz małego tak jak mówiłam-powiedziała śmiejąc się.

    -Tak w ogóle to jestem Tomek.

    -Ja Maja.

    -Hahah to już wiem.

    -Ile masz właściwie lat?

    -28.

    -To skąd znasz moją siostrę?

    -Nie powiedziała ci czym się zajmuje?

    -Nie, powiedz.

    -Niech sama ci powie.

    Chwilę później Maja ubrała się i pożegnała z kochankiem gorącym pocałunkiem.

    -Przyjdziesz jeszcze?

    -Być może-opowiedziała zalotnie. 

    Schodząc piętro niżej cieszyła się, że tak skończyła się ta seksualna przygoda. Zastanawiało ją co miał na myśli Tomek mówiąc o Karolinie. Postanowiła z nią porozmawiać. Zrobiła to po obiedzie. Weszła do pokoju siostry, która szperała w telefonie.

    -Znasz może nowego sąsiada, który wprowadził się nad nami?-spytała sprytnie.

    -Nie.

    -Powiedział mi co innego. 

    -Rozmawiałaś z nim?

    -Zagadał mnie na schodach. 

    -Okej. Możliwe, że go znam a co?

    -Powiedział mi dziś czym się zajmujesz-kłamała Maja.

    -Kazałam mu udawać, że mnie nie zna.

    Maja milczała.

    -Dobra więc skoro wiesz co robię po szkole to co jeszcze ode mnie chcesz?

    -Chcę to robić z tobą.

    -Jesteś pewna?

    -Tak zabierz mnie ze sobą-brnęła dalej nieświadoma Maja.

    -Spotkajmy się jutro w parku po lekcjach, kończymy o tej samej o ile pamiętam.

    -Okej będę w pobliżu pomnika.

    Maja wyczekiwała jutrzejszego dnia by odkryć tą tajemnicę siostry. Kładła się spać odprężona myśląc o Tomku i tym szalonym dniu.

    CIĄG DALSZY NASTĄPI!

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pussylover

    Zachęcam do komentowania.