Category: Uncategorized

  • Uczennica…

    Blondynka o anielskim obliczu oraz kształtach bogini poprawia raz jeszcze kokardy, które zdobią jej warkocze i zapukawszy w drewniane drzwi wchodzi. Lubi się bawić ze swoim kochankiem w te przebieranki. Dziś wyznaczył jej rolę uczennicy. Przyniósł te ciuszki i kazał uczesać włosy w warkocze.  Prawdą było, że biała bluzeczka na guziczki ledwie mieściła jej krągłe piersi. Bardzo krótka spódniczka zaś z trudem zakrywała majtki. Do tego kolanówki oraz tenisówki.

    – Kazał mi pan przyjść – mówi cicho do stojącego wysokiego przy oknie mężczyzny, spuszcza głowę patrząc na czubki swoich butów.

    – Słyszałem, że byłaś nie grzeczna – głos niesie się po pokoju. Blond piękność nic nie mówi. Słyszy jak tamten stawia krzesło na środku pokoju a potem siada.

    – Wiesz, że czeka cię kara – mówi – zdejmij majtki.  

    Ręce dziewczyny powoli z rozmysłem sięgają pod spódniczkę. Po chwili majteczki leżą na podłodze. Czuje  powiew chłodnego powietrza na gładkiej cipce oraz zbierającą się wilgoć.

    – Podejdź tu bliżej – słyszy.

    Jest posłuszna. Podchodzi tak blisko, że noga siedzącego wciska się jej między kolana lekko rozsuwając jej nogi.

    Czuje jak palce nauczyciela badają jej podniecenie. Ślizgają się w mokrej cipce, drażnią łechtaczkę, aż dziewczynka pragnie poruszać biodrami.

    Bez słowa mężczyzna jednym zdecydowanym ruchem przekłada uczennicę przez kolano. Gładzi czule  z wypięte, nagie pośladki z lubością rozsmarowuje śluz wzdłuż całej szczeliny. Kobieta kręci się niespokojnie.

    – Rozsuń nogi – wykonuje rozkaz, a ręka kochanka wsuwa się po między nie. Pierwszy raz spada na alabastrową skórę wypiętego tyłka. Potem drugi i jeszcze jeden pozostawiając czerwony ślad jego dłoni. Po kilku następnych  dziewczyna wije się niczym rażona prądem a jej soki kapią na drewniane deski podłogi. 

    – A teraz rozluźnij pupę – dociera do jej umysłu. Czuje jak zimny żel wcieka do jej odbytu, a zaraz za nim gruba zatyczka powoli wypełnia jej wnętrze. Twarde palce rozsuwają szerzej pośladki i kolejna wypustka wpada  przez wąską dziurkę. Ręka mężczyzny napiera z większą siłą a odbyt rozciąga się mocniej i mocniej. Jest pełniejsza. Wypięty tyłeczek miota się na prawo i lewo a z ust wydobywa jęk. Zagryza zęby by nie skomleć z rozkoszy a zatyczka tkwi coraz głębiej.

     – Jeszcze jedna kochanie – głos nauczyciela uspokaja ją. 

    Porusza zatyczką by utorować jej drogę w ciasnej dupci i gwałtownie wsuwa ostatnią i największą kulkę. Kobieta ściska odruchowo pośladki.

    – No już dobrze, dobrze – klepie różowy pośladek  – a teraz klękaj.

    Rozpina rozporek spodni i uwalnia twardego penisa.

     – Zdejmij bluzkę – dziewczyna wykonuje polecenie i klęka naga z sterczącymi sutkami. Czuje w pupie tkwiącą zatyczkę jak rozszerza jej wejście, drażniąc je i zwiększając podniecenie. Jej łechtaczka pulsuje a śluz spływa między nogami.

    – Zaczynaj – słyszy, nachyla się a jej pełne, malinowe usta obejmują główkę członka. Zaciska wargi i rytmicznie porusza głową. Potem pochłania go łapczywie, głęboko aż do samego końca. Stara się zadowolić swego nauczyciela, czując tkwiącą mocno zatyczkę zaczyna poruszać biodrami.

    Nagle nasienie wypełnia jej gardło, pozostawiona bez wyboru przełyka spermę. Mężczyzna sięga wrażliwej łechtaczki, obdarowuje ją pieszczotą, wsuwa palec do mokrej pochwy a po ten drugi i trzeci aż ciało jego uczennicy wije się i napiera na jego dłoń. W końcu jego ruch sprawia, że miły dreszcz przebiega po ciele jego kochanki.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Asica
  • W rdzeniu Normandii

     Po stuleciach wędrowania przez galaktykę, quarianie w końcu mieli odpowiedni sprzęt aby spróbować odbić swoją ojczystą planetę, Rannoch, z rąk gethów. Rozpoczęli swój atak przy pomocy nowego zakłócacza, następnie przeprowadzili zmasowany atak przeciwko syntetykom. Niestety ich działania pchnęły gethy w rozpaczliwym zrywie wprost w ręce Żniwiarzy. Wzmocnione przez kod gethy stały się inteligentniejsze. Komandor Shepard zwrócił się z prośbą o pomoc w walce ze Żniwiarzami do quarian. Szybko został wplątany w odwieczny konflikt. Razem z Tali udało im się powstrzymać olbrzymi niszczyciel gethów i uratować swojego znajomego getha, Legiona. Ten zobowiązał się pomóc w walce ze Starymi Maszynami oraz w zażegnaniu konfliktu między twórcami a gethami.

     W trakcie prób uwolnienia gethów z wpływu Żniwiarzy, Tali dowiedziała się kilku niepokojących informacji na temat historii jej ludu. Jeśli to co mówił Legion było prawdą, historie o migracji quarian trzeba było wyprostować.

     Kiedy tylko mogła, Tali odwiedzała Legiona żeby porozmawiać o wspólnej przeszłości obu ludów. Większość informacji przepadła wraz z ucieczką, a Legion był świetnym źródłem informacji. Nie chcąc aby niewygodne fakty wyciekły poza ich grono, spotykali się w rdzeniu SI. Zwykle to Tali zadawała pytania. Tym razem to Legion chciał uzupełnić dane.

     -Stwórczyni Zorah, czy znasz pojęcie PROGRAM: Zaspokojenie?
     -Chyba… chyba nie, dlaczego pytasz? – zdziwiona i jednocześnie zaintrygowana pytaniem – Czemu nie wyszukasz informacji w jak to nazywałeś?
     -Konsensus gethów. Gethy dzielą wspomnienia. Nawet gdy jednostka zostanie zniszczona lub usunięta, jej wspomnienia wciąż trwają w konsensusie. Jednakże, jedna dręcząca nas sprawa związana z tym programem okryta jest tajemnicą. Nie potrafimy odnaleźć odpowiedniej ilości danych związanych z programem.
    -Wiesz coś o tym programie? Cokolwiek z nim związane?
     -Jeszcze długo przed Wojną Poranną, stwórcy zaimplementowali w wielu platformach ten program. Sklasyfikowano go jako “rozrywka”. Stwórcy niekiedy rozkazywali gethom wykonać program. Przebieg i zastosowanie programu: Brak danych.
     -Ty nie posiadasz informacji na ten temat. Nadal nie odpowiedziałeś mi dlaczego nie możesz dowiedzieć się niczego przez kontakt z konsensusem i innymi gethami.
     -Wszystko co udało nam się ustalić, to, że kiedy program został wykonany, jednostka musiała usunąć wszystkie wspomnienia które zdobyła w trakcie działania. Może być uruchomiony tylko gdy w pobliżu znajdują się organiczne formy życia. Od kontaktu z organicznymi formami minęło prawie 300 lat. Zachowaliśmy program w naszych archiwach. Stwórczyni Zorah, czy zechcesz pomóc w zrozumieniu czym jest ten program?
     -Właściwie czemu nie. – Tali wzruszyła ramionami – Pomagasz nam, więc chcę się odwdzięczyć.
     -Doceniamy to stwórczyni Zorah. Wykonanie programu wymaga od jednostki specjalnego sprzętu. Ta platforma została wyposażona, musimy przygotować aby kontynuować.

     Legion przez chwilę był zajęty, co potwierdzały ciągle zmieniające się kolory jego diod i rozszerzający lub kurczący okular. W głowie Tali kłębiły się myśli. Do czego miał służyć program o takiej nazwie? Czemu wymaga istot organicznych? I jakie musi mieć konsekwencje skoro nawet gethy go nie próbowały obejść, tylko wykonują wszystkie jego zalecenia? Brak danych w konsensusie również wydawał się jej dziwny. Każdą informację wysyłali bo mogła być ważna, a tutaj je usuwają.

     -Wysłaliśmy kod aktywacyjny na twój omni-klucz. Wystarczy potwierdzić i możemy zaczynać.
     Tali wahała się przez chwilę. Spojrzała na oczekującego Legiona, westchnęła.

      -Raz się żyje…

     Potwierdziła uruchomienie. Legion szarpnął się, okular przyjął czerwoną barwę. Rozejrzał się dookoła i zatrzymał wzrok na Tali. Przemówił głosem jeszcze bardziej metalicznym niż zwykle.

     -Inicjalizacja PROGRAM: Zaspokojenie. Wyszukiwanie odpowiednich form życia. Zlokalizowana cel. Skanowanie w poszukiwaniu stref erogennych.
     -Skanowanie czego? – potrząsnęła głową nie wierząc w to co usłyszała.
     -Pierwszorzędne strefy erogenne zlokalizowane w okolicach piersi i waginy. Faza zaspokajania uruchomiona.
     -Jaka faza? – cofnęła się, będąc w szoku po tym co powiedział – Wstrzymaj program

      Platforma Legiona zmodyfikowała swój wygląd. Z otworów wysunęło się kilka długich, metalowych ramion. Każde było zakończone owalną główką. Cofnęła się instynktownie, ale ramiona ruszyły w jej stronę. Owinęły się w okół rąk i nóg. Dwa kolejne zbliżały się powoli. Końcówki odsłoniły wiązki laserowe. Zaczęły dezintegrować kombinezon Tali. Dopiero teraz panikować.

     -Przestań! Zachoruję, muszę szybko to załatać!
     -Rozpoczynam aplikację lubrykantu antybiotycznego

     

     Jedno ramię zaczęło dokładnie pokrywać odsłonięte fragmenty ciała, drugie kontynuowało usuwanie ubrania. Lubrykant był mazisty i przyjemnie ciepły. Obawy o zachorowanie stopniowo malały. Powodem tego było wywołane podniecenie. Tali starała się opanować szybki oddech. Czuła uderzenia gorąca. Kiedy wiązki skończyły, a całe ciało było pokryte lubrykantem Legion przystąpił do wykonania.
     -Cel jest wystarczająco podniecony. Rozpoczynam stosunek płciowy.
     -Keelah!

     

     Ramiona przesuwały się po całym ciele. Oplotły jej piersi i delikatnie ściskały, sprawiając przyjemność Tali. Inne pieściły jej szerokie biodra. Jedno ramię powoli wślizgiwało się w okolice jej pochwy. Chwilę później wsunęło się do środka. Jęknęła z przyjemności jaką sprawiało wijąc się w środku. Nie opierała się już ani trochę. Wolne ruchy już Tali nie wystarczały. Prosiła, a wręcz kazała Legionowi przyspieszyć. Reakcja była taka jaką wymagał program, podporządkował się więc. Ramiona które oplatały uda Tali zaczęły je masować, te na piersiach mocniej pieściły. Legion rozbudował się jeszcze bardziej. Kolejne ramiona rozpoczynały pieszczoty. Przy sutkach znalazły się dwa które zaczęły je ssać. Każde następne masowało plecy i pośladki. Ostatnie dodatkowe ramię zbliżyło się do jej odbytu, wysuwając coś na kształt wąskiego materiału syntetycznego, równie wilgotnego od lubrykantu. Zaczęło pieścić ją nie wchodząc do środka. Tali była tak zachwycona, podniecona, że krzyczała coraz głośniej. Chciała więcej, szybciej, mocniej. Nigdy w życiu nie czuła się tak dobrze. Nie usłyszała nawet jak ktoś wchodzi do środka. Liara wróciła po swój nadajnik, bez żadnych podejrzeń zamyślona najpierw nie zwróciła uwagi na krzyki rozkoszy Tali.

      -Przyszłam zabrać… Tali co się dzieje…
      -Nowy cel organiczny. Skanowanie w poszukiwaniu stref erogennych.

     

     Liara stała jak wryta. Przed oczami miała dziwnie rozstawionego Legiona i zupełnie nagą Tali z wypiętym tyłkiem, podskakującymi piersiami, wołającą o więcej. Z Legiona wystrzeliły kolejne ramiona. Oplotły ją równie mocno jak Tali, rozpoczynając dezintegrację ubrania. W kilka sekund Liara była już naga.

     -Co tu się dzieje, Tali! Legion natychmiast przestań!
     -Nie wzbraniaj się Liaro, zobaczysz to jest wspaniałe.
     -Jak takie coś może być wspaniałe? Przecież to…
     -Wykryto inny gatunek – przerwał jej Legion – Przeszukiwanie kanałów Extranetu w celu znalezienia odpowiednich sposobów zaspokajania. Zakończono, skłonności do stosunków oralnych dla tego gatunku.

     

     Liara chciała dalej potępiać to co się dzieje. Jednak gdy otworzyła usta, Legion wsunął tam jedno z ramion. Opory Liary ustąpiły zaraz po podaniu przez ramię lubrykantu, który wydał się asari przyjemny w smaku. Jej piersi również stały się obiektem pieszczot. Coraz bardziej pobudzona wijącym się w ustach ramieniem zaczęła je lizać. Wciąż czuła jak lubrykant wypływa z główki. Legion obserwując jak Tali zaczyna drżeć z rozkoszy, wbił liżącą odbyt quarianki główkę do środka. Przeciągliwy jęk jaki z siebie wydobyła musiał każdy na pokładzie. Liarę ułożył na czworaka. Dwa ramiona masujące duży tyłek teraz penetrowały oba jego otwory, dynamicznie wsuwając się i wysuwając na zmianę. Ślina ściekała na podłogę, ruchy doprowadzały do szaleństwa kolejną kobietę. Obie doszły jednocześnie. Ramiona wycofały się, Legion prawie wrócił do swojej formy. W okolicach, jeśli można tak to nazwać, krocza getha wysunęło się coś o wyglądzie penisa. Tali dochodząc do siebie, znowu czuła radość. To nie był koniec. Liara, nadal na czworaka, kierowała się w jego stronę.

     -Zobacz Tali, zobacz jaki ładny. Chcę go lizać. Będę pierwsza, ty później.
     -Od początku jak się tu pojawiłaś chciałam dotknąć tego wielkiego, niebieskiego zadka. Bądź sobie pierwsza, ale twój tyłek jest teraz mój.
     -W porządku, czuj się swobodnie.

     

     Wspierając się o nogi Legiona, Liara zbliżyła głowę do jego penisa. Delikatnie polizała końcówkę, po czym zaczęła ssać. Tali położyła się na plecach pod pośladkami Liary. Usiadła na twarzy quarianki, gdy Legion złapał ją za tył głowy i szybkimi ruchami pieprzył ją w usta. Asari pomrukiwała, pieszcząc swoje sutki. Tali lizała jej cipkę, dłońmi ściskając miękkie pośladki. Geth wykonał ostatnie mocne pchnięcie i wypuścił sporą ilość lubrykantu. Ociekająca od śliny Liara była teraz ociekająca również lubrykantem. Starała się połknąć wszystko, jednak dawka była za duża. Zmiana której wyczekiwała Tali nie nastąpiła. Legion pchnął Liarę na podłogę, dosiadł ją i równie szybko ja wcześniej zaczął posuwać ją w dupę. Tali chwyciła jej dłoń, drugą ręką pieszcząc swoją szparkę. Liara znowu dochodziła, a Legion nie zwalniał. Pieprzył ją jeszcze dobrych kilka minut nim wypuścił kolejną dawkę lubrykantu. Opadła na mokrą podłogę, wymieszanych soków i śliny. Powoli wyciekający lubrykant zlizywała Tali. Liara czuła jak delikatnie muska jej odbyt językiem. Legion nie czekając ustawił się za Tali. Drugi penis pojawił się znikąd. Momentalnie wypełnił obie dziurki młodej quarianki, wykonując równie szybkie ruchy jak z Liarą. Ta jedynie jęczała, dochodząc do siebie. Tali radziła sobie świetnie mimo siły z jaką posuwał ją geth. Nie przerywała lizania, dodatkowo ręką pieszcząc cipkę Liary. W końcu obie mocno wyczerpane padły na podłogę. Tali próbowała jeszcze trochę possać tego metalowego drąga, ale nie miała już sił. Legion znów był zwyczajny. Rozejrzał się po pomieszczeniu, sprawdził obie dziewczyny.

      -Program wykonany. Zmiany które zaszły w naszym oprogramowaniu pozwalają mi na zachowanie materiału bez możliwości dzielenia się nim. Stwórczyni Zorah, Doktor T’Soni, zachować.
     -Legion – wydyszała Liara – Chcę to mieć u siebie, wszystko. I to jeszcze dzisiaj.
     -Potwierdzam. Stwórczyni Zorah?
     -Zatrzymaj, ale nikt nie może o tym wiedzieć.
     -Potwierdzam. Brak sprzeciwu. Doktor T’Soni materiały zostały wysłane na twoje serwery. Ta platforma nie posiada już danych na temat ostatnich wydarzeń.
     -Jesteś niesamowicie chytra Tali, trzymać takiego sex bota tylko dla siebie.
     -Nie miałam pojęcia, że tak potrafi. Musimy zdobyć jakieś ubrania, przecież nie będę biegła do ładowni nago. Poza tym nie wiem jak długo działają te antybiotyki które mi podał.
     -Glyph przyniesie moje ubrania i twój kombinezon. Tak na przyszłość, musimy wypracować metodę żeby nie niszczył nam ubrań.
     -Masz ochotę to powtórzyć?
     -Oczywiście. Na Boginię to było cudowne. Pozostawmy to w tajemnicy i cieszmy się nim. 
     -Zgoda

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fantasmo

    Moje pierwsze opowiadanie typu fanfic. Podzielcie się co o tym myślicie. 

  • Karkonosze cz. 6

    Brat Natalii i Jagody przytachał litrową flaszkę samogonu. Po tej drugiej grupowej sesji zaczęliśmy pić bardzo ostro. Nawet nie wiem kiedy urwał mi się film. Kiedy się obudziłem, było już całkiem widno a słońce wpadało do salonu przez niewielkie okno w całej swojej mocy. Spojrzałem na zegar. Była 10. Wtedy dopiero poczułem, że coś mnie gniecie od góry. Pomacałem ręką i poczułem pod nią drobniutkie ciałko nastoletniej Lili. Przejechałem po gołych pleckach dziewczyny i dotarłem do malutkiej, takiej, że prawie zmieściłbym ją w dłoni pupy siedemnastolatki. Leżała na mnie przyklejona malutkimi ale już kobieco zaokrąglonymi cycuszkami. Jej brązowe włosy, rozrzucone w nieładzie na mojej piersi a na brzuchu czułem dokładnie wygoloną i zapewne ostro wypełnioną spermą, która wydostawała się z niej wraz z dziewczęcymi soczkami podniecenia i tworzyła na moim podbrzuszu mokrą, śliską plamę, pizdeczkę.

    – Byłeś wspaniały. Chcę żebyś znowu mnie wyruchał – usłyszałem jej cichy szept.

    A więc ruchałem ją w nocy. Zupełnie nie pamiętam. I to zapewne moja sperma wypływa z jej wnętrza. Przesunęła się wyżej i nagle poczułem jej śliczne usteczka na moich. Oddałem pocałunek i po chwili całowaliśmy się jak szaleni.

    Zamykała cudownie swoje zielone oczka. Ja natomiast rozejrzałem się po salonie. Obok w fotelu siedział a właściwie wpół leżał Max. Wtulona w jego olbrzymie cielsko z pupcią wysoko na udach mężczyzny siedziała blondyneczka Ola. W lewej rączce dzierżyła, na ile mogła objąć potężnego chuja, który nawet w zwisie miał chyba z 20 cm długości. na uroczej twarzyczce małolatki malowało się ogromne zadowolenie i uśmiechała się przez sen, zapewne śniąc o niedawnej wizycie tego olbrzyma w jej wnętrzu.

    Na włochatym dywaniku, miedzy gołymi ciałami Marka i Tomka, z ich kutasami w dłoniach leżała przybyła z Maxem Klaudia. Leżała na plecach i miała szeroko rozrzucone nogi. Dokładnie wygolona pizda, z długa szparą, świadczyła, że 19-latka bardzo lubiła seks. Oprócz mięsistych warg zewnętrznych wychodziły z niej duże, ciemnobrązowe fałdy, które to właśnie mogłyby świadczyć o jej zamiłowaniu do goszczenia we wnętrzu ogromnych kutasów. Klaudia była bardzo ładna i miała przepisową figurkę, z dużymi cyckami i rozłożystymi biodrami. Nagle Marek obrócił się na bok i jego kolano znalazło się tuż przy piździe tegorocznej maturzystki.

    Na wersalce, między moimi rówieśnikami, znalazła się Jagoda. Ona też trzymała w dłoniach miękkie już i jeszcze kutasy chłopaków. Miała szeroko rozrzucone nogi i mogłem znowu podziwiać jej jakże gościnną pizdę.

    W salonie nie było jedynie Natalii i jej mena Patryka. No i oczywiście cierpiącej jeszcze Oliwii.

    Pieściłem bardzo drobniutkie ciałko Lili. Rzeczywiście mogła mieć jakieś 150 cm wzrostu i ważyć ledwo 35 kg. Umiała się całować i robiła to bardzo zapamiętale. Znowu dotarłem dłońmi do jej malutkich pośladków. Zacząłem je pieścić, ugniatać i byłem aż zszokowany jakie są twarde i jędrne. Wepchnąłem palec a potem dwa w jej odbycik. Aż jęknęła cicho z zadowolenia.

    – Nic nie pamiętam ale teraz chcę to zrobić świadomie – westchnąłem. 

    Szybko obróciła się i nagle koło mojej buzi znalazła się jej pizdeczka a mój kutas, który na skutek jej działania, znowu przybrał pozycję do działania, niknął głęboko w jej ślicznej buzi. Miała też bardzo głębokie gardło, tak, że niknął prawie cały. Potem zaczęła mi go lizać i to aż do jajek, które chwytała ustami i lekko ściskała. Wsunęła dłoń pode mnie i wsunęła dwa palce w moją dupę. Głęboko wpychałem język w jej pizdeczkę. Niby ciasna szparka, była bardzo rozciągliwa i nagle wsunąłem w nią całą dłoń i zacząłem nią obracać w lewo i prawo. Czułem jej gorące wnętrze, które poddawała się ruchom mojej dłoni.

    – Aaaa… taaak… jeeeszczeee… – jęczała coraz głośniej. Z dłonią w jej pochwie językiem trącałem odkrytą ze skórki żołądź łechtaczki. Była to taka malutka, zaczerwieniona perełka, której pieszczenie zawsze sprawiało mi niezwykła przyjemność.

    Leżałem na plecach i nagle podniosła się wyciągając moją dłoń z siebie. Szybko okraczyła mnie i nabiła na moją twardą pałę.

    Unosiła pupę najpierw pomału i tak tylko w jednym kierunku. Mój kutas to prawie wychodził z niej to znów cały niknął w jej ciasnej ale niesamowicie rozciągającej się piździe. Ujeżdżała mnie coraz szybciej i do tego zaczęła ruszać dodatkowo swoją pupcią. Na początku tylko do przodu i do tyłu ale potem i na boki. Sztywny kutas penetrował za każdym razem inną część jej wnętrza. czułem się bosko. Do tego cicho pojękiwała i widać było, że jej podniecenie rośnie z każdym nabiciem się na moją pałę. Nagle odchyliła się do tyłu. Wypchnęła małe cycuszki do przodu i wtedy z podziwem mogłem patrzeć jak cudownie sterczą, znacznie powiększone i twarde jak kamyczki sutki dziewczyny. Uniosłem do góry głowę i zacząłem je chwytać ustami. jej pochwa zaczęła pulsować na moim chuju. Jęczała znacznie głośniej. Szczytowała. Orgazm miała prześliczny. Drobne ciałko drżało w niezwykłym podnieceniu, oczka zamknięte, główka odchylona do tyłu i te cudowne piski wydobywające się z jej gardła. Z nabitej na mojego chuja pizdeczki wypływały ogromne ilości dziewczęcych soczków i spływały na moje uda i podbrzusze. Znowu zaczęła unosić do góry pupę i opadać. Czułem jak mój kutas wędruje w niej, rozpychając trzewia i ciągle znajdując sobie miejsce w innej części jej brzuszka. Wreszcie to pulsowanie jej dziewczęcej pochwy, i kilkunastominutowe jebanie spowodowało, że i w moim kutasie zaczęła się powolna, aczkolwiek nieunikniona wędrówka spermy ku otworowi na jego czubku.

    – Możesz do środka, bo biorę tabletki – wyczuła zbliżający się wytrysk.

    Wystrzeliłem z ogromnym orgazmem salwą spermy tak dużą, jakbym nie ruchał od miesiąca a przecież w ciągu tej szalonej nocy stało się to kilkukrotnie. Nabiła się do końca i tylko poruszała dupką na wszystkie strony. Gęsta sperma uderzała z ogromną siłą w naciągnięte ścianki jej dziewczęcej pochwy. Znowu zaczęła drżeć drżeć i prężyć drobne ciałko do tyłu. Tak w ekstazie pozostawaliśmy prawie minutę. Ona bez udziału umysłu podskakiwała na moim wyrzucającym z siebie następne salwy nasienia chuju. A ja wypróżniający się i spełniony. Kiedy mój kutas zaczął mięknąć, zeszła i położyła się obok, zarzucając kolanko na moje krocze.

    – Wiesz. Już dawno nie było mi tak dobrze – westchnęła.

    – Zawsze dziwię się, jak takie małe i drobne kobietki, są tak bardzo pojemne – powiedziałem.

    – Ja od dawna uprawiam już seks a zaczęłam w grupie małoletnich prostytutek. Jest to temat tabu ale w samym Wrocławiu było nas kilka i z tego co wiem to nie ubywa.

    – Jak to? 

    – No tak. Byłam w gimnazjum, jak moja mama znalazła się w szpitalu. Ojciec wrócił mocno podpity. Zresztą pił codziennie, to nie było to żadną niespodzianką. Strzelił mnie mocno w twarz, aż z nosa poleciała mi krew. Niby dlatego, że nie było na stole obiadu. Uciekłam do łazienki, żeby zatrzymać krwawienie. Zaczął się dobijać, aż w końcu drzwi ustąpiły. Dopadł do mnie i zaczął zdzierać ubranie. Broniłam się ale to potężny facet i na nic się to zdało. Chwycił mnie za włosy i zaciągnął gołą do ich sypialni. Rzucił na łóżko i ściągnął spodnie, i majtki. Jego kutas sterczał do góry, sztywny i twardy. Wydał mi się ogromny. Chociaż mocno ściskałam kolanka, rozwarł mi je szeroko i położył między nóżkami. Wdzierał się we mnie pomału. Straszliwie bolało. Byłam na granicy utraty przytomności. Tak półprzytomną ruchał mnie z pół godziny. Potem wbił mi chuja do buzi i rzygnął spermą. Nie smakowała mi ale było jej tyle, że żeby się nie udusić, połykałam ją całą. Tego popołudnia i nocy wyruchał mnie jeszcze kilka razy. Tak było codziennie przez miesiąc. Nie chciałam ale zaczęło mi to sprawiać przyjemność. tak miałam niechciane pierwsze orgazmy. Wróciła mama i wygnała go z domu. Założyła sprawę o znęcanie i w wyroku miał zakaz zbliżania się do nas. Po wyjściu z aresztu czatował na mnie w parku. zaciągnął w krzaki i znowu wyruchał. Potem sprzedał mnie alfonsowi dla nieletnich. Ten miał kutasa jeszcze dużo większego od ojca. Ruchali mnie półprzytomną na zmianę. Tak trafiłam do burdelu i na ulicę. Poznałam bdsm. Byłam ruchana przez mężczyzn i kobiety. Chyba najgorzej było z dwoma murzynami. Obydwaj mieli niemal 30 cm chuje i próbowali wbijać jej we mnie całe. Myślałam, że mnie porozrywają a oni weszli we mnie obydwaj. Owszem zapłacili dużo ale to było straszne. Potem jak nie przynosiłam alfonsowi i ojcu 300 zł dziennie to brali baty i bili mnie po całym ciele. najbardziej razy bolały jak bili mnie po moich małych cycuszkach i nadal ciasnej pisi.

    – A teraz?

    – Teraz obydwaj siedzą i mogę nieco odpocząć i jebać się z tymi, z którymi mam ochotę, jak z tobą.

    – To nie masz łatwego życia i jak chcesz mogę cię ruchać zawsze jak tylko będziesz potrzebowała.

    – Fajnie. Dzięki.

    Rozejrzałem się dookoła. Ola wypełniona ogromnym chujem Maxa, wiła się pod nim i głośno przezywała dziewczęce orgazmy.

    Pizdy i dupy Jagody i Klaudia też wypełniały twarde kutasy. Z pokoiku obok słychać było świst bata i jęki Patryka oraz rozkazy Natalii. Wreszcie po schodach wolno wchodziła rudowłosa Oliwia. Była cała rozpalona i podeszła do mnie i do Lili.

    – Chodźmy już, bo mam dreszcze – szepnęła i patrzyła jak ostro jebana jest jej przyjaciółka. 

    Tego dnia szukaliśmy jeszcze dla niej lekarza. A potem ginekologa. Ale o tem potem.

    C.D.(Może)N.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    Piszcie opinie.

  • Przepustka Jack

     -Tylko pamiętaj Jack, masz wrócić w przeciągu 24 godzin – przypominał Shepard patrząc jak pół naga biotyczka miesza się z tłumem. -Wsadź sobie w dupę te przypomnienia harcerzyku. Jestem dużą dziewczynką, wiem jak o siebie zadbać. Odeszła dalej i szybko natrafiła na bardzo podupadłą okolicę, nawet jak na standardy panujące na Omedzę. Kroczyła przed siebie, zauważając, że od dłuższego czasu nie widziała nigdzie zbirów Arii. Nie speszyło jej to, przecież miała spluwę i była niesamowitą biotyczką. Po długim spacerze, mijaniu zapadłych dziur oraz całej masy mętów, zauważyła budynek przypominający klub. Przy wejściu stał batariański wykidajło, pewny siebie osobnik. Zbliżyła się aby dowiedzieć się jak wejść do środka.
     -Naprawdę myślisz, że jesteś na to gotowa? – zapytał z uśmiechem – To nie jest klub dla szczeniaków i wyrostków jak Zaświaty. Jeśli chcesz wejść musisz zrobić dwie rzeczy. -Jakie rzeczy? – mierząc go surowym wzrokiem splotła ręce na piersiach. -Po pierwsze, musisz zostawić ubrania. W twoim wypadku nie ma tego dużo. Broń również. Za drzwiami jest szatnia, tam zostawisz wszystko i będzie tam bezpiecznie czekało. Po drugie, podpiszesz mi zgodę na bzykanie się z naszymi bywalcami.
     Oczekiwał na jej reakcję. Zwykle, te zasady odsiewały cwaniaczków i pozerów. Jack chwilę myślała nad tym co powiedział.
     -Co to za miejsce? Jeden z tych klubów gdzie można robić wszystko na co ma się ochotę? -Dokładnie, to wchodzisz w to czy nie? -Dawaj ten świstek. To jest miejsce w moim stylu.
     Nie podobało jej się, że musi zostawić broń. Nikt jednak nie mógł pozbawić jej mocy biotycznych. Batarianin otworzył drzwi, wręczając jej zgodę. Zza rogu wyszedł turianin, wskazując gdzie może przechować rzeczy. Jack rozebrała się, weszła przez drugie drzwi prosto do klubu. Kiedy się tam znalazła od razu uśmiechnęła się widząc, że to miejsce jest najlepszym możliwym na  zabawę. Klub
    rozświetlały odcienie czerwonego, fioletowego i różowego, z gołymi tancerkami wywijającymi na rurach albo wysuniętych platformach. Nadzy klubowicze wszystkich ras tańczyli, rozmawiali, bawili. Czasem można było dostrzec parę radośnie bzykającą się na parkiecie. Skutkiem tego była podłoga pokryta mieszaniną soków miłosnych. Jack najpierw podbiła do baru, łapiąc stojącą obok dziewczynę i wciskając jej twarz między swoje nogi kazała lizać swoją cipkę. Naga ciemnofioletowa Asari zbliżyła się do niej i zapytała czego chce.
     -Jeszcze cię tu nie widziałam, czego potrzebujesz? Mamy szeroką gamę alkoholi. Jak chcesz iść na całość mamy Czerwony Piasek i Hallex. – zaproponowała pochylając się nad barem, wypinając w jej stronę duże piersi.  -Zostanę przy gorzale. – odpowiedziała zamawiając kilka kolejek
     Asari odwróciła się pochylając się po butelkę. Tym razem eksponując pokaźnych rozmiarów tyłek. Jack złapała zwolniony przed chwilą stołek. Usiadła na nim, czując, że jest mokry i lepki. Najprawdopodobniej mieszanina tego samego co na podłodze.
     -Hej, w ogóle sprzątacie to miejsce? – zapytała patrząc na asari ustawiającą kieliszki i lejącą po swoich piersiach wódę, pozwalając im spływać po sutkach do kieliszków. -Pewnie, oblewamy wszystko wodą ze szlaucha po zamknięciu. – odpowiedziała podsuwając drinki Jack – Ale co ja poradzę, że klienci wolą jak jest tu taki syf.
     Odchodząc od baru mrugnęła zalotnie do Jack. Ona zaś dokończyła kolejkę, doszła prosto w usta zdziry która ją lizała, po czym ruszyła w tłum tańczyć. Ocierała się o innych tańczących, choć nie ukrywała swojego zawiedzenia. Większość obecnych to były kobiety. Oznaczało to, że będzie musiała starać się o jakiegoś porządnego fiuta. W międzyczasie zjawiła się grupa asari, powitały batarianina i zapytały czy jest ktoś interesujący. Powiedział im o ludzkiej dziewczynie pokrytej tatuażami, po czym wpuścił je. Jack widziała jak wchodzą i podobało jej się to co widzi. Nie były to zwyczajne asari, widziała je tylko od pasa w górę, ale były bardzo postawne. Największa była, jak przypuszczała, ich przywódczyni. Mocno rozbudowane mięśnie jak na asari przypadły jej do gustu. Wróciła do tańczenia i chciała się z nimi spotkać nim wyjdzie. Zdawało się, że jedna z asari patrzyła na nią. Kilka minut tańczyła sama, gdy poczuła na ramionach mocny chwyt. Poczuła jak główka fiuta zaczęła napierać na jej cipkę od tyłu.
     -Jaruut twierdzi, że jesteś interesującą dupeczką dzisiaj w klubie. – usłyszała głęboki, damski głos zza pleców – Miał rację, bo wyglądasz smakowicie skarbie.
     Jack zauważyła przed sobą muskularną asari która wchodziła do klubu przed sobą. Teraz gdy nic nie blokowało jej widoku, zauważyła sporych rozmiarów sztywnego kutasa, stojącego dumnie między jej nogami.
     -Mam nadzieję, że jesteś gotowa – odezwała się ta przed nią – Szukałyśmy jakiegoś świerzaczka.
     Jack jęknęła gdy nabrzmiały fioletowy fiut wepchnął się w nią. Chciała się z nimi droczyć lub przechwalać się, że nie z takimi miała do czynienia. Nie mogła jednak. Czuła niesamowitą przyjemność będąc zmuszoną aby przyjąć takiego kutasa. Jack jęczała, ale muzyka zagłuszała ją.
     -Cholera, dziwka jest ciasna! – stwierdziła przywódczyni grupy – Niech któraś zajmie się jej ustami.
     Kolejna asari złapała ją za głowę, ściągnęła bliżej swojego fiuta i załadowała prosto w usta.   -O kurwa, głębokie ma gardło.
     Przywódczyni puściła jej nogi, wyprostowała się. Stopy Jack bujały się nad podłogą dobrych kilka centymetrów. Nabita na kutasy z obu stron odchodziła od zmysłów z podniecenia. Pieprzyły ją w ten sposób aż doszły. Jack nie mogła połknąć wypełniającej usta spermy. Była nieco oszołomiona. Jednak nie przeszkodziło jej to w szczytowaniu i to dwukrotnym. Przywódczyni odciągnęła ją na bok, pozwalając zająć miejsce jednej ze swoich podkomendnych.
     -Nazywam się Averia – przedstawiła się – Przywódczyni Lazurowego Nowiu, grupy najemniczek które będą cię posuwać do nieprzytomności dzisiejszego wieczoru.  -Dla mnie spoko – wydyszała Jack, wciąż nie do końca przekonana czy da im radę, ale nie wybaczyłaby sobie gdyby nie spróbowała. – Mogę dostać coś na pobudzenie? Kupcie dziewczynie drinka albo coś. -Mamy coś o wiele lepszego niż drink. – uśmiechnęła się – Damaria! Wiesz co robić.
     Błękitna asari uśmiechając się zaczęła masować swojego kutasa do pełnego wzwodu. Jack patrząc jak się robi coraz większy nie mogła się już doczekać.
     -Co powiesz na takie pobudzenie?
     Jack patrzyła jak rozsypuje krechę z Czerwonego Piasku na górze swojego fiuta i podsuwa jej pod twarz. Obawiała się o to jak zadziała na nią teraz. Długi czas nie brała piasku. W końcu to była przepustka, trzeba było się zabawić. Wciągnęła na raz wszystko. Mocno ją walnęło.
     -No dalej! Pokażcie na co was stać wy zmutowane kurwy z chujami! A może już zmiękły wam faje i nie możecie mi zapewnić niezapomnianego jebanka? -Do dzieła dziewczyny. Spełnijmy jej prośbę.
     Jedna z asari obróciła Jack tak, żeby jej koleżanka mogła dostać się do jej tyłka, następnie obróciły ją bokiem. Trzecia asari wsunęła się do ust. Kiedy wszystkie dziury Jack były wypełnione, pozostałe asari poszły po drinki dla całej reszty. Jack była wniebowzięta. Od dawna nie miała okazji porządnie się pieprzyć. Teraz jej obie szparki są poszerzane, gdy ona dławi się trzecim chujem. Pozwalała im robić co chcą, licząc na to, że później to ona się nimi zabawi. Tymczasem dusiła się fiutem, dochodziła do orgazmów i traciła wszelki kontakt ze światem, do momentu gdy uświadomiła sobie, że one wcale nie tracą wigoru. Rozkosz jaką jej zapewniały wzięła górę i nie obchodziło jej już to. Kilka minut później wypełniły ją swoim nasieniem. Podały drinka i pomogły wstać.
     -Wow! To było coś. – pochwaliła ją Averia – Nigdy nie widziałam suki tak dobrze pasującej do naszych fiutów.  -Cóż mogę rzec? – próbowała droczyć się Jack – Zadawaliście się z miernotą, teraz macie najlepszą.  -W to nie wątpię – wtrąciła się któraś z asari – Jak tylko złapiemy oddech zapewnimy ci drugą rundę. No wypij, na pewno masz ochotę na coś innego niż tylko sperma.
     Jack wypiła i nim zdążyła coś powiedzieć już była na kolanach. Najemniczki wepchnęły dwa kutasy do jej przełyku. Zagulgotała próbując je zniechęcić, ale to jedynie je zachęcało do szybszego ruchania jej gardła. Wsuwały się na zmianę, tak , że jeden się cofał, a drugi wpychał, nie pozwalając jej nic powiedzieć. Pracowały parami, dwie kolejne zmusiły ją to trzepania ich nabrzmiałych fiutów. Averia przyglądała się temu, masturbując się. Wzięła do ręki kubek z którego piła Jack uśmiechając się przy tym podle. Gwizdnęła.
     -Dziewczyny! Napełniamy!
     Zakomenderowała i wzdychając z podniecenia wystrzeliła prosto do kubka. Dwie którym trzepała Jack poszły jako pierwsze. Nie wstrzymując się dość szybko uzupełniły kubek o swoje nasienie. Później kolej nadeszła na dwie penetrujące jej usta, wypełniając, a nawet nieco przelewając zawartość kubeczka. Następnie kazały jej to wypić. Próbowała się wycofać, ale masywne nogi zagrodziły drogę ucieczki. Złapała kubek i wstała o własnych siłach. Dopiero pierwszy raz odkąd zabawiają się z nią najemniczki. Przyjrzała się spermie asari. Wyglądała podobnie do ludzkiej, ale była słodsza, a kolory był jasnoniebieski z mocno ciemnymi niebieskimi grudeczkami. Zaczęła pić, grupa ją dopingowała. Wyżłopała do dna, bekając gdy skończyła.
     -Słuchajcie, było fajnie, ale ja hmmhmghh….
     Nie mogła skończyć zdania bo przywódczyni wepchnęła kutasa do jej gardła i brutalnie zaczęła pieprzyć twarz. Reszta dziewczyn była już wyczerpana, ale ona wciąż miała siłę na ten ostatni raz. Jack nie mogła oddychać przez łuskowatą niebieską miednicę która obijała jej twarz. Zaczęła się dławić i dusić jak nigdy przedtem. Nie mogąc nic poradzić na to co się działo zaczęła pieścić swoja cipkę. Parę chwil później obie doszły w tym samym momencie. Jack zdążyła połknąć pokaźny spust i padła na podłogę nieprzytomna. Averia przywołała barmankę.
     -Umieść ją w naszym pokoju gościnnym i przekaż jej tą notkę. Powinnaś wiedzieć co robić, prawda? -Oczywiście panie Averio. Wszystkiego dopilnuję osobiście.  -I tak ma być – odchodząc klepnęła ją w tyłek.
     Barmanka przywołała jednego z ochroniarzy i wnieśli Jack na piętro, gdzie znajdowały się pokoje. Ułożyli ją na dość marnym łóżku i wyszli zostawiając na stojącym obok kredensie notkę od Averii. Jack obudziła się dopiero następnego ranka. Wciąż lekko oszołomiona przeczytała notkę.
     “Musisz wpadać tu częściej kochana, póki co się tylko zapoznałyśmy. Przybywamy na Omegę co dwa tygodnie, ty też musisz. Pozdrawia cię cała załoga – Averia”
     Jack głośno się roześmiała, takiej przyjemności nie potrafiła sobie odmówić.
     -Możecie być pewne, że się tu zjawię. I to nie raz!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fantasmo

    Fanfic związany z Mass Effect. Czekam na opinie i komentarze.

  • Zmeczona maturzystka

    Wstałem później niż zwykle, otworzyłem sobie piwo i w piżamie zasiadłem w salonie przed telewizorem. Rodzice byli w pracy, siostra zdawała maturę, więc miałem wolną chatę i nikt nawet nie wiedział, że nie poszedłem do szkoły. W moim liceum też odbywały się egzaminy maturalne, w związku z którymi skrócili mi lekcje, a ja uznałem, że nie opłaca się w ogóle iść na tych kilka godzin.

     

    Poskakałem chwilę po kanałach i znalazłem fajny film. Kiedy w czasie przerwy reklamowej poszedłem się załatwić i w łazience mój wzrok przypadkowo padł na pojemnik na pranie, nie wytrzymałem i zajrzałem do niego. Wiedziałem, że można w nim znaleźć noszoną bieliznę mojej siostry, Gabrysi, która od jakiegoś czasu strasznie mnie podniecała. Jako szesnastoletni napaleniec ciągle myślałem o seksie, a że siostrę miałem śliczną, to trudno żebym nie zaczął w końcu dostrzegać w niej kobiety. Taka piękność o długich blond włosach, wysoka i szczupła. Gabryśka jako brata w ogóle się mnie nie wstydziła i często chodziła po domu w samych majtkach i staniku, albo jak gdyby nigdy nic przebierała się przy mnie, nie wiedząc nawet, jak to na mnie działa. Doszło już do tego, że nakręcała mnie nawet noszona przez nią bielizna.

     

    Nie musiałem długo szukać w pojemniku – majtki Gabrysi znalazłem na wierzchu. Wyjąłem je, przyłożyłem sobie do twarzy i wciągnąłem powietrze. Od razu odurzyły mnie siostrzane feromony i zabuzowało mi w kroku. Pod jej majtkami znalazły się również znoszone rajstopy, które Gabryśka poprzedniego dnia miała na egzaminie maturalnym. Chwyciłem je oczywiście, a majtki odłożyłem do pojemnika. Zacząłem ocierać się fiutem o te cienkie rajtuzy, przypominając sobie jak seksownie wyglądały w nich wczoraj nogi mojej siostry i podniecając się coraz bardziej. Zaraz jednak usłyszałem, że reklamy się skończyły, toteż jako, że film był dość ciekawy, wróciłem przed telewizor. Rajstopki zabrałem ze sobą i bawiłem się nimi dopijając piwo i oglądając film, na którego fabule jednak nie mogłem się już zbytnio skupić, bo coraz bardziej napastowały mnie myśli o seksie.

     

    Siłą rzeczy w końcu wyjąłem swoje przyrodzenie na wierzch i zacząłem masować się po nim delikatnymi rajstopami siostry. Czułem w powietrzu ich specyficzną woń, a że bardzo ona na mnie działała, jedną ze stopek przyłożyłem sobie do nosa. Lizałem materiał, onanizując się i zupełnie już zapominając o lecącym filmie. W pewnym momencie jednak przywrócił mnie do rzeczywistości odgłos przekręcanego w zamku klucza. Szybko podciągnąłem sobie spodenki od piżamy, a rajtuzy oraz puszkę po piwie wrzuciłem za kanapę. Wpatrzyłem się znowu w telewizor, udając zainteresowanego widza. Za chwilę w korytarzu rozebrzmiał szybki stukot obcasów świadczący o tym, że przybyszem jest właśnie właścicielka znajdujących się teraz za kanapą rajstop. Całe szczęście, że nie któreś z rodziców, bo zaraz czepialiby się, że nie jestem w szkole, a z Gabryśką ostatnio byłem w przyjaznych stosunkach i nie bałem się, że na mnie doniesie.

     

    Tamtego dnia moja siostra zdawała ustną maturę z angielskiego, która była ostatnim z jej egzaminów. Najwidoczniej już się z nim uporała. Po chwili ujrzałem jej rozpromienioną twarz w drzwiach salonu. Kiedy mnie zobaczyła, krzyknęła radośnie: „Zdałam, Berto, zdałaaam!”, po czym przyskoczyła do mnie i mocno mnie objęła. Wstałem więc i również ją obejmując, poklepałem po plecach, mówiąc:

    – Gratuluję, wiedziałem, że zdasz.

    Cofnęła głowę i popatrzyła na mnie z uśmiechem.

    – Osiemdziesiąt pięć procent! A myślałam, że mi się nie uda!

    Jej ciało stykało się z moim osłoniętym jedynie spodniami piżamy, sterczącym penisem, wprawiając go w jeszcze większe odrętwienie.

    – No widzisz? Mówiłem ci, że dobrze ci pójdzie…

    – Tak się cieszę… – nie mogąc utrzymać emocji na wodzy, dziewczyna niemal płakała ze szczęścia.

    – Też się cieszę – spróbowałem nadać swojemu głosowi radosny ton, choć tak naprawdę wiadomość, że Gabrysia zdała, nie była niczym niezwykłym. Przecież jeśli taka kujonka miałaby oblać, to chyba nikt by nie zaliczył tej matury. Dla mnie bardziej emocjonujące były jej piersi rozgniecione na mojej klacie oraz to, że w tej pozycji mój penis wciskał się w jej podbrzusze.

    Gabrysia ze szczęścia ucałowała mnie soczyście w policzek, po czym oderwała się i wybiegła z pokoju. Zdjęła w korytarzu buty i z tej radości nie mogąc znaleźć sobie miejsca, powróciła do mnie. Ja w tym czasie rozsiadłem się znów na kanapie i patrzyłem, jak boso chodzi w kółko po środku pokoju, rozpinając swoją białą koszulę i wciąż nadając o wynikach matur osiągniętych przez jej koleżanki – wszystkich niższych niż jej własne osiemdziesiąt pięć procent. Po chwili zmieniła temat.

    – W końcu sobie odpocznę, nareszcie będę miała spokój! – mówiła. – Spooo-kóóój – dodała śpiewnym głosem.

    Niebawem uporała się z guzikami swojej galowej koszuli, zdjęła ją i ostentacyjnie odrzuciła od siebie – jakby wraz z nią pozbywała się trosk związanych z maturą. Od pasa w górę został na niej wyłącznie stanik.

    – Teraz będę chodziła tylko w domowych dresach i całe dnie będę spędzała przed telewizorem – szczebiotała. – A co, nie należy mi się?

    – Jasne, że ci się należy! – potwierdziłem dobitnie i trochę kpiąco, czego jednak rozradowana Gabrysia nie odczuła.

    – Cztery i pół miesiąca wakacji… – mówiła rozmarzona. – Waaakaaaaa-cjiii – powtórzyła, tym razem wyśpiewując to słowo.

    Mocowała się teraz z zameczkiem od spódnicy, który znajdował się na pupie. Wykręcała głowę do tyłu i zezowała w dół, żeby móc zobaczyć to problematyczne zapięcie, a jej usta wykrzywiały się przy tym w charakterystyczny pałąk – jakby wygięcie kącików ust do dołu dawało możliwość osiągnięcia większego kąta widzenia. Coraz mocniej szarpała za zamek wykręconymi w tył rękami, lecz nie mogła sobie poradzić. Stała dokładnie pomiędzy mną a telewizorem i w ogóle jej nie obchodziło, że zasłania mi obraz. Ale co tam film, kiedy w zamian można sobie bezkarnie popatrzyć na ładną dziewczynę z prawie nagim tułowiem i w eleganckiej spódniczce przed kolano, którą do tego właśnie próbuje zdjąć. Zacząłem się zastanawiać, jak mając taką siostrę, mogłem kiedyś się na nią nie napalać.

    – Och, kurde no… Co za gówno! Ten zamek ciągle się zacina! – jej radość zaczynała ustępować irytacji. – Szsz… cholera jasna! Dzyndzel się urwał! – wkurzyła się po chwili, opuszczając ręce.

    – Spokojnie, nie szarp się tak z tym – rzuciłem obojętnie.

    Gabrysia dała za wygraną i podeszła do kanapy. Stanęła tyłem do mnie, dotykając łydkami do moich kolan, a jej pupa znalazła się przed moimi oczyma.

    – Weź zobacz, czemu to się nie chce odpiąć – rzekła ze zniecierpliwieniem, jakby obwiniając mnie o nieskuteczność zamka w swojej spódnicy.

    Trochę mnie ta prośba onieśmieliła, ale udając, że jej tyłek nie jest dla mnie niczym szczególnym, złapałem jedną ręką za górną krawędź wąskiej spódnicy, a drugą spróbowałem pociągnąć w dół malutki suwak, co było trudne bez uchwytu, który Gaba przed chwilą oderwała.

    – Daj ten dzyndzel, bo bez niego nie pójdzie – powiedziałem. – Spróbuję go przyczepić.

    Wygięła rękę do tyłu, przybliżając ją do mnie, by podać mi trzymany wciąż uchwyt.

     

    Niewielkie rozmiary zameczka nie ułatwiały sprawy, podobnie jak fakt, że w ogóle nie mogłem się skupić na zadaniu. Od tej bliskości siostrzanego tyłka strasznie buzowało mi w jajach. Do tego po chwili musiałem włożyć rękę w jej spódnicę, żeby od wewnątrz wypchnąć problematyczne miejsce dla ułatwienia sobie pracy. Wierzchnią częścią dłoni poczułem wtedy miękkość pośladka i moje myśli zupełnie już odleciały. Gabrysi natomiast ani trochę nie przeszkadzała moja ręka w jej spódnicy – przecież byłem tylko jej bratem, więc to nic takiego. Jakoś się zaraz na szczęście pozbierałem i wróciłem do roboty. Wyjąłem rękę z siostrzanej spódniczki i podciągnąłem kieckę do góry, żeby lepiej widzieć zameczek i żeby mieć do niego lepszy dostęp, bo w talii Gabrysia była trochę węższa niż w tyłku i spódnica jej tam tak ciasno nie opinała. Mój wzrok mimowolnie powędrował niżej, na uda siostry, których większa część została odsłonięta w wyniku podsunięcia spódniczki w górę. Pochyliwszy się zdołałem ujrzeć nawet tą intrygującą, przyciemnioną część wzmocnienia rajstop, zaczynającą się pod samym tyłeczkiem, która zawsze tak mnie podniecała. Najchętniej po prostu rozerwałbym siostrze tą kieckę i dobrał się do skrywanego pod nią tyłeczka, ale musiałem się opamiętać. Rozłożyłem szeroko nogi i przyciągnąłem Gabrysię za udo jeszcze bliżej. Znalazła się między moimi nogami. Jakiś czas mozoliłem się z rozpinaniem zameczka, szarpiąc go bezmyślnie na wszystkie strony i patrząc się tępo w lekko odstający tyłek, aż w końcu, zmęczona pozycją stojącą Gabrysia, postanowiła usiąść. Jej pupa znalazła się dokładnie na moim kroczu, rozsyłając po nim wspaniałe mrowienie. Aż zamknąłem oczy z nagłej rozkoszy, jaka mnie przeszyła. Na szczęście siostra tego nie widziała. Pchnęła mnie tyłkiem, dając do zrozumienia, że mam posunąć się w głąb kanapy, by zrobić jej miejsce na brzegu. Kiedy to uczyniłem, zaczęła mościć się pomiędzy moimi rozłożonymi szeroko na boki nogami.

    – Jak to ma tyle trwać, to nie będę stała. Jestem taaaka zmęczooona… – ziewnęła, unosząc ramiona i przeciągając się słodko jak kotek. Poczułem przyjemny zapach jej upiętych w kok włosów.

    – Moja wina?! – udawałem urażonego. – Trzeba było się z tym tak nie szarpać. Jakbyś nie urwała, to by poszło szybciej…

    – No nie mówię, że twoja, nie obrażaj się… Po prostu chcę już odpocząć, pooglądać wygodnie telewizję…

    Pochyliła się do przodu, żebym miał dobry dostęp do zamka spódnicy, która była teraz dość wysoko naciągnięta na jej plecy. Najbardziej wysunięta do tyłu część jej wypiętej pupy zetknęła się z moim sterczącym penisem i zrobiło mi się głupio. Próbowałem siłą woli zmusić go do oklapnięcia, bo nie chciałem przecież, żeby poczuła tą dziwną twardość. Zetknięcie z jej tyłeczkiem wcale jednak tego nie ułatwiało. Zrozumiałem, że muszę się po prostu trochę od niej odsunąć, choć najchętniej przywarłbym do tej pupci jeszcze mocniej.

    – Ooo… Trochę poszło! – poinformowałem po chwili. – Zaraz powinno puścić…

    – Super.

    Próbowałem wyszarpnąć materiał spod suwaka, ciągnąc jednocześnie w dół. Gabrysia chwyciła leżący obok na kanapie pilot i bez pytania o pozwolenie zaczęła skakać po kanałach. Jej pupa przesunęła się jeszcze w tył, znowu do mnie dotykając. Dziewczyna zaczęła kręcić w kółko głową, jak gdyby bolał ją kark, a także dziwnie wyginać i naprężać plecy, chyba rozprostowując mięśnie.

    – Ooo, „Daleko od noszy” leci! – ucieszyła się po chwili, znajdując na jakimś kanale serial, który lubiła.

     

    Niebawem udało mi się do końca rozpiąć zamek.

    – No, poszło! – powiedziałem uroczyście.

    – W końcu. Dzięki – odwróciła się, by obdarzyć mnie słodkim uśmiechem, a wyczuwszy ode mnie alkohol, pociągnęła przeciągle nosem. – No ładnie – dodała z udawaną dezaprobatą w głosie, uśmiechając się porozumiewawczo. – Czuję, że ty już sobie piwkujesz…

    – Jednego walnąłem… Wolne mam, to mogę – zaśmiałem się.

    Uniosła nieco tyłek, zsunęła z niego spódniczkę i siadła z powrotem pomiędzy moimi udami. Wyprostowała nogi, by spuścić po nich kieckę do końca, a następnie odrzuciła ją od siebie z takim samym wstrętem, jak wcześniej koszulę. Patrzyłem na to nie rozumiejąc, dlaczego skoro wykonałem już swoje zadanie, Gabrysia nie usiądzie na przykład obok mnie, tylko znowu w moich nogach… Po chwili chwyciła mnie za ręce i ułożyła je na swojej delikatnej szyi.

    – A teraz wymasujesz mi kark – oznajmiła, jak gdyby to, że zdała dziś maturę, upoważniało ją do wydawania mi rozkazów. – Straaasznie mnie boli, chyba od tego siedzenia nad książkami… Już od kilku dni mnie łupie, ale teraz mogę się w końcu zrelaksować – wygięła głowę mocno do góry i uniosła ramiona, co widocznie sprawiało ulgę jej przeciążonym mięśniom. – Co, nie należy mi się?

    – No należy, należy – westchnąłem, trzymając dłonie nieruchomo na jej szyi. – Tylko ja nie wiem, jak się masuje kark…

    – A co tu wiedzieć? – położyła ponownie swoje ręce na moich, by pokazać mi, jakie mniej więcej ruchy mam wykonywać. – O, tak robisz… I tak… Tutaj, i potem trochę niżej – wskazała na swoje plecy. – I bardzo dobrze.

    Puściła moje dłonie, a ja nieśmiało masowałem jej szyję. Odetchnęła głośno i pogrążyła się w oglądaniu telewizji. Kiedy co jakiś czas rozbrzmiewała śmiechem, ja również udawałem rozbawionego – mimo, że nawet nie wiedziałem, co dzieje się na ekranie. Po co miałbym patrzyć w telewizor, skoro przed oczami miałem nagie plecy swojej siostry, które aktualnie były dla mnie o wiele ciekawsze. Pozory obojętności należało jednak zachować.

     

    Siedzącej na skrawku kanapy Gabrysi najwyraźniej nie było wystarczająco wygodnie, ponieważ wytrwale zajmowała dla siebie coraz większą powierzchnię do siedzenia. Kiedy tylko odsuwałem się od niej trochę, zaraz ponownie jej tyłek do mnie dotykał. Może uznawała, że odsuwam się po to, żeby zrobić jej więcej miejsca? Mogła teraz jeszcze łatwiej wyczuć moją twardość, bo jej pupę osłaniały już tylko majtki i cienkie rajstopki, musiałem więc mieć się na baczności. Śmieszne miała te majteczki i trochę dziecinne – takie żółtawe i przyozdobione różowymi kwiatuszkami… Niezbyt pasowały poważnej maturzystce. Znałem już te majtki, bo jakiś czas temu miałem przyjemność zgwałcić je, znalazłszy w koszu na pranie. Gabrysia pochylała się dość mocno do przodu, podpierając się łokciami o kolana, żeby wygodnie mi było ją masować, przez co atakujący mnie tyłeczek był seksownie wypięty i dobrze widoczny z góry. Nabuzowało mnie to jak cholera, a masowanie jej szyi jeszcze bardziej podsycało atmosferę. Miło też było słyszeć pomruki zadowolenia wychodzące z ust tak ładnej dziewczyny i spowodowane moim dotykiem…

    – Dobra, teraz weź niżej – zdecydowała w pewnym momencie, znowu wyginając na boki zmęczony tułów.

    Zsunąłem więc dłonie na jej plecy i pieszczotliwie pocierałem palcami bladą skórę. Sunąc powolutku w dół, dobrnąłem do paska stanika i przez chwilę nie wiedziałem, jak się z nim obejść. Z jednej strony nęciło mnie, żeby wsunąć palce pod ten pasek, z drugiej zaś obawiałem się, że siostra wyczułaby w tym jakiś seksualny podtekst. Zdecydowałem się więc na bezpieczniejszą opcję pocierania po materiale stanika, nie pod nim. Nagle po raz kolejny poczułem na kroczu dupę Gabryśki. Zrobiło mi się dobrze, jakby od jej tyłka rozbiegały się po moim penisie mrówki rozkoszy. Tym razem jakoś nie mogłem znaleźć w sobie na tyle silnej woli, żeby znowu się od niej oderwać i przerwać to uczucie. Rozczapierzyłem powoli palce i przycisnąłem dłoń całą powierzchnią do jej pleców, pochylając się nieco nad siostrą. Znowu odurzył mnie zapach jej młodej skóry…

     

    Zacząłem sobie wyobrażać, że przesuwam ręce pod jej pachami na klatkę piersiową i wkładam je pod biustonosz… Zaczynam pieścić te nieduże piersi, a Gabrysia mruczy z zadowolenia, jakbym dalej robił jej masaż. Zsuwam stanik i cycki wyskakują na wierzch. Ściskam ich brodawki, które zaraz twardnieją pod moim dotykiem, a Gabrysia kładzie swoje dłonie na moich i prosi, bym nie przestawał. Wyznaje mi, że od dawna marzyła, bym wypieścił jej biust i całe ciało… Zaczynam całować ją po plecach, szyi, aż w końcu rozpalona moim dotykiem, dysząc głośno, obraca się w moją stronę i siedząc teraz naprzeciw mnie, oplata mnie w biodrach swoimi długimi nogami i zaczyna mnie namiętnie całować. Moje ręce obmacują pożądliwie całe jej ciało, w końcu mogąc się nim do woli napawać…

     

    Poczułem jeszcze mocniejszy ucisk na kroku, który wyrwał mnie z tego marzenia. Zacisnąłem powieki i żeby nie jęknąć, przygryzłem język.

    – No weź się może trochę posuń, co? – poprosiła z wyrzutem Gabrysia, napierając na mnie pupą. – Zobacz jak ja mało mam miejsca, zaraz spadnę… I rób ten masaż, bo mi to pomaga, a nie się obijasz.

    Rzeczywiście, zdałem sobie sprawę, że moje ręce spoczywają teraz nieruchomo nieco nad biodrami siostry. Trochę zawstydzony, zacząłem ją znowu pieścić i przesunąłem się jeszcze w tył, do samego oparcia kanapy. Jedną ręką szybko poprawiłem sobie spodenki, bo zauważyłem, że moje podniecenie wyraźnie się na nich zarysowuje. Na szczęście Gabrysia siedziała tyłem i nic nie widziała. W ostatniej chwili zdążyłem ułożyć swojego penisa, bo zaraz siostra rozsiadła się głębiej i znowu do mnie przylgnęła, a ja powróciłem ręką na jej ciało.

    – Mmm… – zamruczała, wciąż wpatrzona w ekran. – Weź trochę mocniej, okej?

     

    Jakiś czas masowałem i macałem jej plecy, czując, jak robi mi się coraz lepiej. Trwałem w zetknięciu z jej pupą, oczekując na orgazm. Siostra przypadkowo jeszcze postawiła swoją stopę na mojej i tak ją trzymała, zbyt zajęta serialem, żeby zwracać uwagę na takie pierdoły. Nasze uda też się stykały, a mnie to wszystko strasznie nakręcało. Czułem, że za chwilę spuszczę się w piżamę. Niestety Gabrysia – najwyraźniej uznając, że masaż zrobił już swoje – uprzedziła ten moment i wyprostowała się nagle, odrywając tym samym dupkę od mego krocza. Odwróciła się do mnie twarzą, cmoknęła mnie przelotnie w policzek i rzuciła: „Dzięki”, po czym zwinnie przerzuciła nogi przez moje udo i położyła się na boku, zwrócona w stronę telewizora, podpierając się na łokciu. Leżała na moich nogach, z pupą pomiędzy moimi rozchylonymi udami, lecz nie stykała się już z moim kroczem.

    – Nie ma za co – odparłem zdezorientowany.

    – Jeju, jaka ja jestem zmęczona – przeciągnęła się jedną ręką, ukazując swoją pachę i ziewając. – Z nerwów prawie całą noc nie spałam…

    Rzeczywiście – jej powieki mrużyły się sennie. Nie wiedząc, co zrobić z rękami, położyłem jedną na jej biodrze, a drugą na udzie. Jakiś czas trwaliśmy w takiej pozycji – ona sennie i bez zainteresowania wpatrzona w ekran, a ja z rozdziawioną gębą pochłaniający wzrokiem jej biust, tyłek i nogi. Smyrałem ją przy tym niby od niechcenia po brzuchu i pępku, a drugą ręką gładziłem po nodze.

     

    Nagle odcinek się skończył i rozebrzmiały zgłośnione reklamy, rozwiewając senną atmosferę. Gabrysia poderwała się, siadając prosto pomiędzy moimi nogami i patrząc na mnie szeroko otwartymi oczyma.

    – Ej, bo zaraz tu usnę – stwierdziła. – A szkoda wakacji na spanie!

    Jej majtki znowu zetknęły się z uwypukleniem moich spodenek.

    – Kto ma wakacje, ten ma. Nie wszyscy mają tak dobrze – odparłem, zadowolony, że w takim stanie udało mi się w ogóle powiedzieć coś neutralnego.

    Gabrysia zaśmiała się triumfalnie. Klepnęła mnie mocno w udo i rzekła wesoło:

    – Wiesz co? Stawiam dziś piwo. Oblejemy, że zdałam.

    Od jej ręki po mojej nodze rozeszły się przyjemne ciarki. „A, co mi tam” – pomyślałem i również plasnąłem dłonią w jej udo. Ścisnąłem je przyjaźnie i tarmosząc za rajstopy, powiedziałem:

    – To ja ci stawiam. Za to, że zdałaś! Czekaj, zaraz przyniosę – pchnąłem ją, żeby zeszła z kanapy, bo byłem przez nią przyblokowany.

    Przetoczyła się i siadła obok mnie. Wstałem i udałem się do swojego pokoju po dwa piwa. Przy okazji ubrałem się w końcu w normalne ciuchy, bo piżamę musiałem ciągle poprawiać i pilnować, żeby sterczący kutas nie stworzył na niej krępującego namiotu.

     

    Wypiliśmy powoli, gadając wesoło i śmiejąc się z różnych głupot. W wyniku upału panującego tego dnia, Gabrysia chyba zapomniała o ubraniu się w jakieś domowe łaszki i siedziała wciąż w samych majtkach, rajstopach i staniku, przez co ciężko było mi się powstrzymać od ciągłego zerkania na jej ciałko. Po jakimś czasie dała o sobie znać moczopędna właściwość piwa i dziewczyna musiała udać się do toalety. Mnie także przycisnęło, więc kiedy wróciła, też poszedłem za potrzebą. Będąc w kiblu machinalnie zacząłem sobie walić, a byłem tak nabuzowany, że już parę ruchów ręki prawie doprowadziło mnie do wytrysku. W porę się jednak opamiętałem i wypuściłem fiuta z ręki, uznając, że zawsze to przyjemniej będzie posiedzieć jeszcze ze swoją półnagą siostrą na pełnym ciśnieniu, a na trzepanie jeszcze przyjdzie pora.

     

    Jak wróciłem do salonu, Gabrysia leżała bokiem na kanapie i znowu było po niej widać senność. Piwo i nieprzespana noc zaczęły dawać się jej we znaki. Podwinęła nogi, żeby zrobić mi miejsce. Usiadłem i przez chwilę oglądaliśmy w milczeniu film, który akurat leciał w telewizji. W pewnym momencie poczułem na swoich udach nogi siostry. Wyprostowała je, bo chyba niezbyt wygodnie było jej leżeć z podkulonymi. Przestałem zwracać uwagę na film i myślałem tylko o tym, że te seksowne nogi znajdują się teraz na moich kolanach. Gabrysia też już nie patrzyła w telewizor – jej powieki opadły, a oddech stał się miarowy. Usypiała słodko. Moja leżąca wcześniej luźno na kanapie ręka była teraz przyciśnięta jej udem i po chwili zaczęła cierpnąć, więc wysunąłem ją jak najlżej mogłem, nie chcąc budzić siostry. Wzdychając sennie, przekręciła się na drugi bok, twarzą do oparcia kanapy. Ziewnęła, ułożyła dłoń pod swoją głową i zaczęła znowu odpływać we śnie. Podczas tej zmiany pozycji zgięła też lekko jedną nogę i jej wysunięte nieco do przodu kolano znalazło się przypadkowo centralnie na moim kroczu, przez co aż się wygiąłem i z ledwością powstrzymałem pomruk przyjemności. Po moim penisie zaczął rozbiegać się prąd rozkoszy – noga siostry przyprawiała go o wspaniałe ciarki, które rozchodziły się też na brzuch i uda. Położyłem dłonie na nogach Gaby i znowu głaskałem je delikatnie, jakbym chciał tym zrelaksować siostrę. Ona odpływała w coraz głębszym śnie i chyba już nawet nie czuła tego dotyku, toteż nieco mocniej zacząłem obłapiać jej miękkie uda. Pochyliłem się trochę, by wyłapać nozdrzami unoszący się w powietrzu, leciutki zapach jej rajstop. Wsłuchując się w równomierny, spokojny oddech Gabrysi, zacząłem delikatnie poruszać biodrami, ocierając się kroczem o jej kolano. Pożałowałem, że zmieniłem piżamę na zwykłe ciuchy, bo gdybym tego nie zrobił, mojego członka dzieliłyby teraz od nogi siostry jedynie cienkie spodenki, a tak doznania były tłumione jeszcze przez grube gacie. Pochłaniałem zafascynowanym wzrokiem lekko wypięty tyłeczek, aż w pewnym momencie, mając pewność, że siostra śpi coraz głębiej, odważyłem się zawędrować na niego dłonią. Coraz intensywniej ocierałem się o jej nogę, drugą ręką powolutku zacząłem obsuwać ze swej pały spodnie wraz z majtkami. Niebawem obnażona żołądź mojego penisa stykała się z kolanem siostry. Leciutko gładziłem ją po pupie, z rozdziawioną gębą przyglądając się majteczkom w kwiatuszki, przyciemnionym przez materiał rajstop. Sapałem z podniecenia jak obłąkany i nie mogłem opanować oddechu. Pieściłem łydkę i stopę siostry, coraz mocniej poruszając miednicą, lecz resztkami silnej woli zmuszałem się do zachowywania jako takiej ostrożności. Nie mogłem jej przecież zbudzić… Czułem, że wszystko to zakończy się zaraz obfitym wytryskiem. Zamierzałem w ostatniej chwili zakryć swego fiuta spodniami, żeby przyjęły w siebie cały ładunek i uchroniły rajstopy Gabrysi przed pobrudzeniem. Wydawało mi się jednak, że mam na to jeszcze kilka chwil, kiedy niespodziewanie siostra mruknęła coś przez sen, a jej noga poruszyła się sama, przyciskając jeszcze mocniej moją męskość. To przyśpieszyło sprawę i nagle ogarnęła mnie błogość. Fale gorąca zaczęły rozlewać się po moim penisie i rozchodzić się od niego po całym ciele. Machinalnie przycisnąłem nogę siostry jeszcze mocniej do siebie i rozpłynąłem się w uniesieniu, zapominając o naciągnięciu spodni.

     

    Po wszystkim sperma znajdowała się wszędzie – spływała po moim fiucie, była na bluzie, spodniach, i niestety także na nodze Gabrysi. Mimo wszystko odetchnąłem z ulgą słysząc, że ta ciągle śpi. Starając się poruszać jak najmniej, ręką na szybko starłem nasienie z widocznych miejsc, po czym uniosłem nogi siostry i wyśliznąłem się spod nich. Przebudziła się. Na szczęście tylko uniosła nieco powieki i powiedziała zaspanym głosem:

    – Chwilkę się jednak zdrzemnę, dobra? Jestem taka padnięta, że masakra…

    Po czym na powrót zamknęła oczy, nic nie zauważając.

    – Jasne, prześpij się trochę, powinnaś – odparłem i udałem się do kibla po papier toaletowy.

    Kiedy znowu usnęła, wyczyściłem papierem jej umazane rajstopy, a następnie przyniosłem jakiś koc i nakryłem ją, żeby nie zmarzła taka goła podczas snu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Al Berto
  • “Rok 2064” – Czesc pierwsza: „Zona numer trzy” Rozdzial III – “Albin rura do zapchania” Czesc 2

    – Kurwa, ja idę szczać, a wy już polewajcie, bo mnie dziś moja wkurwiła, wydymała mnie, nie przyszła. Kurwa księżniczka, ona do zawodówki na imprezę nie przyjdzie przecież – to był głos mojej fascynacji seksualnej. Po chwili wszedł do kabiny obok i słyszałem jak z jego kutasa leje się mocny strumień moczu. Szkoda, że ściany między kabinami są murowane i nie ma w nich żadnej dziurki, by można było go podejrzeć. Chwilę to trwało, nim skończył. Słyszałem jak odrywa kawałek papieru toaletowego, pewnie do wysuszenia główki kutaska i dźwięk zamykanego zamka błyskawicznego. Potem już tylko szum spłukiwanej wody i trzaśnięcie drzwiami kabiny. 

    – O ja pierdolę, Marek coś ty za gorzałę kupił? – usłyszałem głos Andrzeja. 
    – No jaką, jaką? Ruską. Dobrą, bo tanią. I mamy literka w cenie połówki – odpowiedział Marek, którego kojarzyłem jako wysokiego blondyna z nieciekawą cerą. 
    – Co się cykasz Andrzejku? Jest butelka, jest impreza i starczyło na dużą butlę Fanty – odezwał się trzeci głos rechocząc. 
    – Kurwa, panowie, ale my się tym usmarujemy równo i do obucha – przesadnie oburzał się Andrzej. 
    – A wy panowie teraz możecie mistrza Ireczka wycałować po dupie – dodał ten trzeci. – Czary mary i mamy szklankę. 
    – O ja pierdolę, jaki zaradny, ale po dupie całuj się sam, jak potrafisz – recholał blondyn. – Może ty jak pies i jaja sobie liżesz. 
    – Marek zaraz ci przypierdolę, w ten rozhahany ryj! Nie jestem człowiekiem gumą, sam pewnie sobie kutasa usteczkami obciągasz. Polewaj, bo się ściemnia. 
    – Kurwa, Marek nie po pół szklany, bo kora tu zdusimy. 
    – Oj, panienki, walimy nasze kawalerskie – wyraźnie podniecony tokował Marek „Polejwóda”. 
    – Co to za gorzała? 
    – „Kremlowska”, czy jakoś tak. 
    – Ja pierdolę, to „karbidówka” żebyśmy nie poślepli. 

    Siedziałem w kabinie z ciężką głową, świat ciągle mi wirował, tak samo jak ściskał się mój żołądek. Było mi niedobrze. Opierałem głowę o zimne kafelki ściany kabiny. „Kurwa” – myślałem – „ile tu oni będą siedzieli?”. Ta muzyka dochodząca z dołu, ich gadanina, głupie dowcipy, dym papierosowy, to wszystko szumiało mi w głowie. Wszystko, co ze mną się działo w tej chwili, było odrealnione. Miałem wrażenie, że siedzę gdzieś oddzielony od rzeczywistości, kształty przed moimi oczyma zmieniały właściwe proporcje, to wydłużały się, to kurczyły, falując. Dobiegające z zewnątrz słowa pohukiwały echem w mojej głowie, a słowa zatracały swój sens, odbijając się bólem pod czaszką. Czasami otwierały się drzwi do toalety: ktoś wchodził do sąsiedniej kabiny, oddawał to do czego zmuszała go matka natura i wychodził. Ktoś łapał się na „dziobka” u biesiadujących na parapecie, a ja trwałem w pozycji siedzącej. Moje ciało straciło witalność, najchętniej bym się tu położył, spał ale resztki świadomości mówiły mi, że muszę wrócić do domu ciotki. Czas sobie mijał w swoim rytmie, a ja powoli odzyskiwałem świadomość. Kabina nie była już taka klaustrofobiczna. Ściany przestały falować, a z rozmów toczących się przy parapecie docierał do mnie ich sens, choć ich słowa zaczynały pływać, a czasem potykać się, słychać było już wpływ alkoholu. 

    – A znacie to, przychodzi facet do lekarza i mówi: Panie doktorze mam problem, ciągle sobie przydeptuję chuja obcasem. Jest tak długi, że przez nogawkę ciągle mi wypada. 

    – No, nie pierdol, hahahahah też takiego chcę! 

    – Pewnie Ireczku, bo ty masz karzełka nie kutasa! – Irka trzeciego biesiadnika, nie potrafiłem skojarzyć z twarzą. 

    – Kurwa, wara od mojego fiuta, nie widziałeś go więc nie pierdol! 

    – Kurwa bo kawału nie skończę, przestańcie! I doktor facetowi kazał go okazać, faktycznie był bardzo długi i miał podrapany łeb. Doktor mówi do pacjenta: możemy Panu go skrócić. Facet mówi: dobra ale to niegroźna operacja, co? Doktor odpowiada że tak. Po tygodniu gościu nieprzytomny leży na sali, gotowy do operacji, a doktor ma wątpliwości: o ile go uciąć? Więc pyta pielęgniarki: jak pani sądzi o ile mu tego penisa skrócić? Pielęgniarka zaś odpowiada: ja to bym mu nogi wydłużyła. 

    – Hahahahaha nie pierdol, nogi wydłużyła! 

    – Znam lepszy – poznałem głos Andrzeja. – Przychodzi facet do lekarza i mówi: panie doktorze, mam fiuta jak niemowlę. Lekarz patrzy i mówi: nie wierzę, niech pan pokarze. Facet zdejmuje spodnie i rzeczywiście: pięćdziesiąt sześć centymetrów i trzy i pół kilo. 

    – Kurwa, kurwa, kurwa hahahahaha dobre, no ja pierdole, trzy i pół kilograma hahahaha! 

    – Hahahaha, ja też chcę mieć takiego fiuta hahahaha! 

    – Ja z innej beki – poznałem głos Irka. – Ksiądz odwiedza w Londynie swojego byłego wikarego na misji. Anglia to nie Polska, i nie ma na plebanii takich wypasionych wygód jak w kraju. I wikary mówi do księdza: – Panie proboszczu, noclegi w hotelu zamówiłem. To taki skromny hotel typu „bed and breakfast”. On znajduje się dwie przecznice stąd, trzeci budynek po lewej. Teraz mam mszę, czy ksiądz sobie poradzi? Proboszcz poszedł, ale wszedł przecznicę dalej niż powinien. Wchodzi do hotelu, a na recepcji pytają: – Jaką serwować obsługę? Męską czy damską? Oj, Boże – odpowiada proboszcz – oczywiście, że męską! Recepcjonista się odwraca i krzyczy – John myj dupę, ksiądz-pedał przyjechał! 

    – Hahahahahahahah dobre, myj dupę hahahaha, pedał hahahaha – to był głos Andrzeja. 

    – Znam lepszy – odezwał się Marek – Na moście stoi samobójca. Już ma skakać, a czuje dłoń na ramieniu, okazuje się że za nim stoi Święty Mikołaj. I Mikołaj mówi: – Chłopcze, co ty chcesz zrobić? Życie jest piękne. Chłopak odpowiada: – Gówno prawda, życie jest do chuja niepodobne. Straciłem robotę, nie mam gdzie mieszkać, a dziś rzuciła mnie dziewczyna! Mikołaj zaś mówi – Odmienię dzisiejszej nocy twój los, ale musisz stąd zejść do mnie i przestać myśleć o samobójstwie. No i Mikołaj z gostkiem tak gadali, aż chłopak się z nim zgodził, wypłakał się w rękaw. Święty w pewnym momencie mówi chłopakowi: – By odmienić twój los, jest jeden warunek, musisz mi zrobić laskę z połykiem. Chłopak znowu gramoli się na barierkę i mówi, że nie jest pedałem i w ogóle. Ale Mikołaj go znowu przekonał i powiedział: – Przecież nikt się nie dowie, a ja jestem Święty Mikołaj i to nie grzech, a wola świętego i próba wiary. Chłopak się zgodził i pod mostem obrabia pałę Mikołajowi. Ten głaszcze go głowie, spuszcza mu się do ryja i mówi do chłopaka: – Taki duży i wierzy ciągle w Świętego Mikołaja. 

    – Hahahahaha, ja pierdolę, hahaha, ja tam nie wierzę w Świętego Mikołaja – słyszałem Andrzeja. 

    – Hahaha, ja następnym razem powiem jakieś cipce, że jestem Mikołajem i jeżeli chce doznać cudu, to niech się bawi moim pastorałem hahahaha – darł się Irek. 

    – No dobra panowie, to kończymy, zostało po „dzubasie” i spierdalamy stąd, trzeba wypierdalać do domu i tak dziś nie zakutasimy, a mnie gorzała zaczyna rozpierdalać – konkludował Marek. 

    – Dobra polewaj i spadamy. 

    – Za pastorał Świętego Mikołaja, bach! Ogon w piach! 

    Tak przy parapecie kończyła się impreza, ja zaś zbierałem myśli i siły. Musiałem przecież dotrzeć do domu ciotki i wyjść niepostrzeżenie. Ale jak to zrobić? W myślach kołatało się to pytanie, przecież wciąż byłem pijany. No i ta droga na Południe. – Kurwa, jestem jednak cienką cipą – myślałem, te laski wypiły tyle samo, a po nich spłynęło. A ja? Cacy ujebany, ledwo siedzę. 
    Chłopaki się zbierali, coś tam rozkminiali o lasencjach, samochodach. Z odrętwienia wyrwał mnie głos Andrzeja. 

    – Dobra, to ja jeszcze honorowo oddam mocz, do poniedziałku, siemka. 

    – Tylko tu nie zaśnij, my za dziesięć minut mamy czerwoniak, „dozobo” w poniedziałek. 

    – To bierzcie ze sobą ten pusty butel, by afery jakieś nie było – dodał Andrzej. 

    Jakieś odgłosy szurania, gadania, pożegnania, urywki rozmowy, otwieranie zamykanie drzwi, głośniejsza muzyka, a teraz znowu bębnienie sekcji perkusyjnej, ciężkie westchnienie i kroki. Znowu otwierają się drzwi ale do mojej kabiny i widzę w ręku grubego, długiego, białego kutasa wystającego z rozporka i ogłupiałą twarz Andrzeja. 

    – Kurwa, sorry – powiedziały przerażone usta i ogłupiała twarz Andrzeja, z tym fiutem na wierzchu, tak szybko zniknął z mojej kabiny jak się w niej pojawił – Kurwa, zamyka się drzwi do kabiny, gostku – krzyknął zza ściany. 

    – Kurwa, przepraszam – wyrzuciłem z siebie i kumulując wszystkie siły w mięśniach, wytoczyłem się z kabiny. Nie przewidziałem jednak tego, że zarzuci mnie w połowie drogi na zakręcie i że Andrzej też nie zamknął drzwi do swojego przedziału. Efektownie wpadłem na jego plecy, a on mało nie uderzył głową w ścianę za kibelkiem. Jakimś cudem powstrzymał nadany jego ciału impet wolną ręką, bo w drugiej trzymał swoje berło, z którego toczył się mocz. Odruchowo odepchnął mnie tyłkiem, a ja znowu straciłem równowagę. Siła odrzutu była tak znaczna, że wypadłem z kabiny i uderzyłem plecami o ścianę toalety, osuwając się w dół na podłogę. 

    – No ja pierdolę, kurwa, co za pojeb, zabiję cię gostek, kurwa, zalałem sobie spodnie – dobiegały do mnie słowa wściekłego chłopaka – Jak, kurwa, jesteś najebany to siedź na dupie! Pierdolona, pijana, męska menda – ciągnął dalej, ja odzyskiwałem ostrość wzroku i widziałem skuloną do przodu sylwetkę i ostry strumień moczu między nogami. 

    – Przepraszam, ale mnie zarzuciło na zakręcie i sam mówiłeś, że drzwi trzeba zamykać – bełkotałem coś na swoje usprawiedliwienie. On lał, ja patrzyłem. Skończył, widać było jak potrząsa fujarą, urwał kawałek papieru toaletowego i wycierał nim główkę, potem chował w majtki i spodnie swoje narzędzie, w końcu się odwrócił. Patrzyłem na to z pozycji podłogi, znowu nie miałem siły by się ruszyć. Widziałem w jego twarzy wściekłość, podszedł do mnie powoli i wycedził. 

    – Pojebańcu, co ty odpierdalasz? Mam cię zajebać, byś jutro nie poznał swojej facjaty w lustrze? – schwycił mnie za koszulę i podniósł do góry, przyciskając łokciem do ściany. Patrzył na mnie z góry tymi pięknymi oczyma, choć widziałem w nich złość. Ja zaś zamiast się skulić i przygotować na jakiś cios, przewróciłem oczyma i zacząłem się śmiać jak głupi – Kurwa, mendolazo zaraz ci jebnę w czoło! 

    – Pijany jestem, przepraszam, nie chciałem, ale to śmieszne było, no wiesz twój kutas przed moim nosem, a potem ja na twoich plecach – i znowu rechotałem. On starał się być groźny, mocniej przyciskał mnie do ściany ale teraz już całym ciałem, zbliżył swoją twarz do mojej tak, że czułem jego alkoholowy oddech. Mnie zaś było bardzo przyjemnie i nie odczuwałem żadnego strachu. 

    – Kurwa, zryty skurwysyn, to w ogóle nie było śmieszne, kurwa – jego parcie na mnie ustąpiło, odsunął się na pół kroku i patrzył na mnie z jakąś litością i zaciekawieniem – Gdzieś ty się tak usmarował? 

    – Gdzie na twarzy? Możliwe, bo rzygałem – odpowiedziałem rezolutnie. 

    – O ja pierdole, jaki przygłup, pytam się gdzie i z kim się tak napierdoliłeś ? 

    – Z dziewczynami w parku, winem marki Bangkok, a potem Gruba Berta wyrwała mnie do tańca i strasznie się pociła i śmierdziała. Ona mnie macała, wyrwałem się tu i rzuciłem pawia. Zasnąłem, potem wy przyszliście i tak jakoś zleciało – wyrzucałem z siebie bezwładnie słowa, a na jego twarzy pojawiał się uśmiech – dalej, wiesz, twój kutas, no i ciągle mnie jeszcze zarzuca. 

    – Kurwa, słaby zawodnik z ciebie, choć na parapet, otworzę okno to trochę wytrzeźwiejesz, musisz jakoś normalnie wyjść ze szkoły, by przypału nie było – to po powiedziawszy mocno schwycił mnie za ramie i poprowadził do okna, otworzył je, a chłodne powietrze uderzyło w moje ciało. 

    Siedzieliśmy na parapecie. Ja trząsłem się z zimna, on patrzył na podłogę. Nie odzywał się. Wydawało mi się, że teraz on zaczyna odpływać, że wypity przez niego alkohol zaczyna swoje magiczne działanie. W pewnym momencie sięgnął do kieszeni swojej kraciastej koszuli i wyciągnął paczkę czerwonych Marlboro. Jednego papierosa wsadził sobie w usta i go przypalił. Zaciągnął się dymem, spojrzał na mnie i zapytał – Chcesz zapalić? – skinąłem głową na potwierdzenie, on wyciągnął tlącego się papierosa z ust i mi go podał, sam odpalił kolejną fajkę dla siebie. W mojej głowie ciągle pojawiał się ten długi, biały kutas, trzymany w ręku, a ja zdecydowanie w ustach wolałbym trzymać tego właśnie fiuta, nie papierosa. W końcu przerwałem to milczenie między nami, taka okazja może się już nie powtórzyć pomyślałem. 

    – To mówisz, że twoja dziewczyna ci nie daje? – zapytałem z głupa frant. 

    – Ja nic nie mówię, co ty pierdolisz? 

    – Sam tak mówiłeś kolesiom, słyszałem. Ona chyba nie wie co traci, bo ja dziś te twoje cudeńko widziałem. Takim fiutem to każdemu zaimponujesz. 

    – Coś ty się tak do tego chuja przyssał? Ona ma zasady. I nie podsłuchuje się cudzych rozmów prywatnych. Przyjdzie czas, to będziemy ze sobą sypiać. 

    – Nie przyssałem się ale …. hum, no wiesz on wiszący wyglądał jak moje trzy – przecież nie mogłem mu powiedzieć, że chętnie bym się przyssał. 

    Kończyliśmy palić papierosy, ktoś znowu wszedł do kibla, niski grubasek z jego klasy szybko pobiegł do kabiny. Po kilku minutach wyszedł, spojrzał na nas i zapytał. 

    – A ty co? Teraz z dzieciakami pijesz? 

    – Nie, ale mu matkuje, bo się najebał. Rzygał tu i orła wywinął – odparł Andrzej. 

    – No to matkuj, ja lecę bo wyrwałem laseczkę. Pani nie powinna długo czekać na swojego rycerza – otworzył drzwi i wyszedł. 

    – Ciekaw jestem czy to nie Gruba Berta, bo by pasowali do siebie. Takie dwa grube kaszaloty – już to mówiąc żałowałem tej uwagi. 

    – A ty co? Kurwa, Leonardo DiCaprio jesteś? – powiedział i wyciągnął znowu fajki – Za dziesięć minut zrobimy test, czy nadajesz się do wyjścia ze szkoły. 

    – Jak ona ci nie daje, to jak sobie z tym radzisz? Jedziesz na ręcznym, czy masz jakąś lalunie na boku? Ja tam się przyznaję do tego, że mój kutas ma styczność tylko z moimi dłońmi, zresztą szybko się spuszczam – nie wiem czemu mu to powiedziałem. 

    On patrzył na mnie z niedowierzaniem i palił papierosa. 

    – No, to co masz kogoś na boku – zapytałem. 

    – Gostek, ja ciebie nie znam i na chuj ci ta wiedza? 

    – No, bo o czym tu gadać, najlepiej o seksie, zresztą pół wieczoru o tym gadaliście – ciągnąłem temat, by wprowadzić w życie szatański plan.– Tak w ogóle to mam pewien pomysł, jak tu siedzimy i trzeźwiejemy – uśmiechnąłem się, nabrałem powietrza w płuca i wyrzuciłem z siebie – Obiecaj, że mi nie przypierdolisz, jak coś powiem, proszę obiecaj. 

    – Co ty, kurwa, knuesz? – połykał litery i mówił. Właściwie to bełkotał i kiwał się siedząc na parapecie, czyli wódka go rozbierała, a ja wiedziałem, że mogę to wykorzystać, by mu złożyć niemoralną propozycję. – Dobra, móf, bo chuj, no nie bdę cię bił, bo chuj ale mnie fazuje, kurrwa. 

    – No wiesz jak zobaczyłem tego twojego kutasa, to tak pomyślałem, że no … bym ci zrobił loda – on przestał się gibać, zapadła cisza, a ja dalej brnąłem ze swoim kretyńskim wywodem, czułem jak mi serce wali, a na policzki występują rumieńce. – No wiesz, w życiu warto jest wszystkiego spróbować i … 

    Nagle wprawił swoje ciało w ruch. Chyba chciał mi walnąć na odlew albo mnie złapać. Jego nogi odmówiły mu posłuszeństwa, ja zaś zeskoczyłem z parapetu obserwując jak Andrzej wywija orła i teraz podnosi się z podłogi do klęczek. W pierwszym odruchu skoczyłem do niego, by mu pomóc się podnieść, on jednak złapał mnie za głowę i ściągnął do siebie. Stykaliśmy się czołami, klęcząc na posadzce spleceni jego żelaznym uściskiem. On ciężko dyszał i zdzielił mnie z główki w skroń. Było to bolesne. 

    – Ałć, miałeś mnie nie bić – próbowałem się bronić. – Choć wstaniemy z podłogi – uścisk się poluźnił i wzajemnie się wspierając wstaliśmy. Andrzej odsunął się i stał, lekko się kiwając, patrząc na mnie spod byka. 

    – Kufa, ja, no, ty pedzio jesteś, czy jak – bełkotał podniesionym głosem. – Chuj, ja nawet nie wiem jak ty masz na imię, kurfa zobku, co ty odpierdalasz, co? 

    – Albin mam na imię. A pedałem nie jestem, ja tylko chciałem tak spróbować z ciekawości, jak to jest – coś bredziłem, by wywinąć się z nieprzyjemnej sytuacji. – Wiesz ja … – tu spuściłem głowę grając niewiniątko. – …jakoś nie widzę, żebym miał szanse na seks chyba, że z Grubą Bertą, to już wolę…No, wiesz co… 

    Jego oczy mimo, że rozwodnione alkoholem wysyłały sygnał, że zbiera się w nich złość. – Gościu, Albin, czy chuj, co ty pierdolisz. I co, mego kutasa byś obrabiał? 

    – No, to tak yyyyyy, to by była próba, … no ja, tego nie robiłem z nikim. Jakby się tobie, albo mnie, nie podobało, to byśmy skończyli – łgałem w żywe oczy. Wiedziałem, że gdyby on pozwolił mi possać, to bym jego kutasa z ust nie wypuścił. – Przepraszam, zapomnij o tym, no tak mi się powiedziało, no widzę, że to głupi pomysł – grałem skruszonego, a nawet łezki pojawiły się w moich zakłamanych oczkach. 

    – Kufa, chua do papy ebany chce – siedział, rozkołysany ponownie na parapecie, a ja stałem jak zawstydzona dziewica z boku, udając łkanie – Kufa, masz fart, że to ja. Kto iny, by ci wjebal. Kufa, teraz ja jestem najebany, kufa. 

    – To mam spierdalać, czy siedzieć tu z tobą? Wiesz, teraz ty musisz posiedzieć, bo wyjebiesz się jeszcze na schodach. No, jeszcze z godzinę będą grali na dole – pokiwał głową i siedział. – Posiedzieć, czy iść? 

    – A w chuj siedź, kufa. Już mi jeden chuj. I gdzie to chciales mie obciągać? Kufa – chyba był coraz mniej kontaktujący. 

    – No tu w kabinie – i znowu słodka minka. – Tak po cichutku, wiesz drzwi skrzypią jak ktoś wchodzi do kibla, to wiesz można wtedy, no wiesz… . No, sorry jeszcze raz, bo ty, … no tego, że dziewczyna ci nie pozwala na, … no wiesz i tak pomyślałem jak twego, no wiesz widziałem, że bym, no tego pomógł. Słyszałem, że czasem chłopaki w woju tak robią – wywody godne adwokackiej gadki. Niestety, młody pedał na prowincji, któremu testosteron upłynnia mózg, musi umieć łgać jak z nut i przy tym jeszcze grać. 

    – Ta, a w pierrlu to nawetw upe jeba. Kufa, ale jetem naebany. Kufa, a chuj. No, kufa uszaj dupe. 

    – Co mam sobie iść? 

    – Nieee , kufa do kabiny, obaczymy. Chuj, no bo mi się odechce – trafiłem w totka, hahaha !!! I taki niby spłoszony szedłem to ostatniej kabiny, on zataczając się szedł za mną. Weszliśmy, zablokował drzwi zasuwką. Na zbiorniku spłuczki leżała jakaś gazeta. On oparł się o drzwi i ciężko oddychał, a ja już czułem, że mój mały stoi i leje soki. Położyłem gazetę na podłogę, a na nią swój sweter. Runąłem na kolana. Moja twarz była na wysokości jego bioder. W głowie miałem setkę myśli – Co zrobić, by grać dziewicę i go nie spłoszyć? Sam bym mu go wyciągnął, ale udawałem nieśmiałego i zawstydzonego. A mój język chciał się wyrwać i oblizać lubieżnie wargi. On patrzył na mnie z góry i się odezwał. 

    – Chuj, to sekret, co? Kufa, co ja obię, krfa, kurfa – i rozpinał rozporek, opuścił spodnie do kolan, uniósł koszulę i zobaczyłem zielone bokserki, z mocno wypchanym kroczem. – Kufa, to poebane, chuj, no a pierdole. Ty jak chujowo, to ci mówię i chuj .. stop – skinąłem głową skromnie, nie mogąc się doczekać na rozwój wydarzeń. W środku mnie ściskało z podniecenia, jajka bolały jakbym sobie kręcił wora. – Kurde, zdejmuj te gacie szybciuchno, bo te jaja zniosę – tylko o tym myślałem. On chwiejąc się lekko oparty o drzwi, wypiął biodra i ściągnął bieliznę. Ten szybki ruch pozbawiony wstydu, objawił mi to na co czekałem od poprzednich wakacji. Lekko oliwkowa skóra nóg i brzucha, a między nimi mleczny pas skóry. Lekki zarost nóg przechodzący przez pachwiny na jajka, by mocniej zarysować się na podbrzuszu i ścieżka miłości prowadząca do pępka wyznaczona delikatnym owłosieniem. A w tym wszystkim zatopiony majestatyczny kutas. Biały, długi wał na kilkanaście centymetrów, swobodnie zwisający. Jego odznaczająca się żołądź, skrywana długim napletkiem. No i jaja duże, kształtne, w długim worku moszny. Chciałem zawyć z zachwytu, całować i pieścić, wąchać ale to by odkryło przed nim moją prawdziwą naturę. Więc jak skromna pensjonarka z wypiekami na twarzy patrzyłem na to cudeńko i czekałem na jego gest w bezruchu – No, kufa odechciało się, co? 

    – Nie, OK, tylko taki duży. No, nie myślałem, że aż taki – rozpływałem się udawanej nieśmiałości. Jak to się mówi? „Ą i ę, bułkę przez bibułkę, a kutasa najchętniej całą garścią”? I tak też zrobiłem. Powoli drżącą ręką go chwyciłem, był ciepły i wiotki. Udając prawiczka, i walcząc ze swoją żądzą, pochyliłem się nieśmiało do jego czubeczka językiem. On głęboko westchnął. Tak, czułem ten samczy zapach i resztek dezodorantu. Pierwszy smak to ostro-słony, mimo suszenia przez niego główki kutasa papierem toaletowym. Zawsze, nawet jak się suszy, to pozostaje gdzieś kropla moczu. Nie przeszkadzało mi. Pamiętałem smak brudnego kutasa Gawrońskiego, więc akurat ten smak był niczym w porównaniu z tamtym. Trzymałem tego chuja w ręce. Powoli moja dłoń zaczęła się poruszać pociągłymi ruchami. Kutas nabrzmiewał, rozciągał się wszerz i wzdłuż. Tężał w palcach. On oddychał głośniej, a ja widziałem duży, czerwony łeb fiuta, który otwierał swoją dziurkę, jakby w uśmiechu i chciał powiedzieć: – No, już dawaj swe usteczka. Obejmij mnie nimi, bo chcę się zanurzyć w twoim gardle. No, chodź słodziaku – otworzyłem usta, wysunąłem język i zacząłem go obijać wielkim czubem. Spojrzałem w górę. Andrzej miał zamknięte oczy, a ja w końcu zamknąłem w swoich ustach ten wielką głowę siura. Językiem osaczałem go z każdej strony, wywijając esy floresy. 

    – Kurwa, o ty, ahhh – usłyszałem z góry. Głębokie westchnięcia, czyli jak na razie jest dobrze. Chyba mu się podoba. Teraz delikatnie zacząłem poruszać głową w tył i w przód, a wielki grzyb penetrował moją jamę ustną docierając co chwila do granicy gardła. Teraz czułem jaki jest twardy. Nie mogłem szerzej otworzyć ust. Ten wielki mega-kutas mieścił się tylko trochę w ustach. Nadziewałem się na niego z uporem maniaka, zasysałem się na nim, po policzkach zaczęły spływać łzy, a po brodzie spływała moja ślina. Chuj zabierał mi co chwila oddech. Chciałem go więcej w sobie, chciałem by Andrzej nie stał bezruchu, ale mnie brutalnie pierdolił, by przebił się przez gardło i krtań do przełyku. Ale musiałem udawać, że to mój pierwszy raz, że jestem postrzelonym ale niewinnym chłopczykiem, a nie dziwką, która rozpycha w wannie swoją dupę trzonkiem od młotka. Drugą ręką złapałem jego wielki wór z jajami, macałem, pieściłem bawiłem się nimi – Kurfa, kurfa, ja pierdolę, o tak, dawaj – słyszałem z ust Andrzeja. Czułem, że w gaciach mam galaretę, że z mojej pałki sączą się soki. Puściłem trzon i tylko moja głowa rytmicznie i szybko nabijała się na Andrzejowy wał. Uwolnioną ręką odpinałem swój rozporek, by mój fiut nie brudził mi spodni – Kurwa, co robisz, nie wyjmuj kutasa bo rzygnę i będzie koniec – mówił do mnie. 

    Oderwałem się od jego gnata, obtarłem rękawem koszuli ślinę i łzy – Andrzej muszę, bo mam galaretę w majtkach. Jak się podniecę, to mi ciągle leci sok, kurwa. Proszę zamknij oczy i na wszelki wypadek patrz w górę, proszę. Chyba na razie jest OK, co? 

    – Dobra, dawaj mały, kończ to, bo mi jaja rozerwie – moja głowa, znowu nabijała się na część kutacha łzawiąc się i śliniąc. Jedna ręka pieściła jaja, zaś druga dodała odwagi jego biodrom. Teraz pomagał mi się wypełniać częścią siebie, poruszał biodrami, czub ostrzej atakował moje gardło. Śliniłem się mocniej, czasem się krztusząc i w końcu jego ręce chwyciły moją głowę. Działały dwie przeciwstawne siły: dłonie które mój rozwarty ryj pchały do przodu i biodra, które mnie ruchały. No w końcu moja dziwkarska natura dostawała, to co lubi, ostre jebanie. Było mi dobrze, lubię być narzędziem w czyichś rękach, dawać przyjemność komuś i samemu ją dostawać. Było mi gorąco. Mój kutas eksplodował niepostrzeżenie sam z siebie. Andrzej tego nie widział, głośno sapał, jęczał i mnie pierdolił, choć jeszcze nie tak ostro, jakbym tego chciał. Moja paszcza wypełniała się mieszaniną śliny i słonawego śluzu. Starałem się to przełykać, lecz część ciągle zalewała moją brodę. Nagle jego dłonie chwyciły mnie mocniej. Czułem pod palcami, że jego jądra wędrują ku górze więc je mocniej ścisnąłem. Jego chuj już drgał i wyrzucał do gardła nasienie, którym zakrztusiłem się. Wycofałem się trochę. Druga i trzecia salwa zalewała mi twarz – Kurwa, już ja pierdolę uuuuuuuuuu – to był jego głos, spojrzał na mnie i zamarł na chwilę – Kurwa, ogarnij się, o ja pierdolę, spuściłeś się, no kurwa, zaraz się porzygam, kurwa, co ja zrobiłem? – złapał papier toaletowy, którym wycierał jeszcze twardego kutasa, szybko się ubrał. Ja klęczałem zalany jego spermą, otworzył drzwi i wyszedł lekko się zataczając, usłyszałem jeszcze wiązankę, otwieranie i trzaskanie drzwiami toalety. – To się nazywa podziękowanie – pomyślałem i zacząłem palcami zbierać resztki jego nasienia z twarzy, a potem z lubością ją zlizywać. Musiałem trochę posprzątać i się wytrzeć. Było cicho tylko rytmiczne dudnienie muzyki z dołu – Ha, ile tych kurewk szkolnych, by wszystko oddało za zrobienie laski Andrzejowi – myślałem, wyszedłem z kabiny. Przemyłem twarz i głowę wodą z kranu, wytarłem się swetrem i wyszedłem. Po godzinie byłem u ciotki. Gdy przyszedłem oni już spali, ja zaś nie mogłem spać i rozpamiętując, to co dziś się wydarzyło, znowu się zlewałem.

    Przez kilka tygodni nie poznawał mnie w szkole ale czasami miałem wrażenie, że się rumieni jak mnie widzi – No i chuj, i tak jesteś moim trofeum – szumiało mi pod kopułką. Teraz miałem sporo świeżych wspomnień, które rozpalały moje fantazje. 

    Zbliżały się święta. Ostatni dzień w szkole, zerwałem się z ostatnich trzech lekcji, maszerowałem Długą, odwiedzając sklepy w poszukiwaniu prezentów dla najbliższych. Na rogu Krótkiej z Długą wpadliśmy na siebie – Sorry – powiedziałem pokornie i spuściłem wzrok odchodząc. 

    – Ty, Albin, poczekaj, masz chwilę? – zapytał. 

    – No mam. Nic szczególnego nie robię – odpowiedziałem. 

    – To chodź ze mną. Na Krótkiej, na parkingu, mam malucha. Pogadamy. 

    – Dobrze – odpowiedziałem ale nie byłem pewien, czy mi teraz nie spierze pyska. Doszliśmy do jego perłowego malucha. Otworzył drzwi i wsiadł, potem otworzył drzwi od strony pasażera. 

    – Wskakuj, nie peniaj nic ci nie zrobię, pogadamy. 

    – No, ja cię przepraszam, no wiesz za co – znowu łgałem. 

    – Chuj, nie ma za co. Wiesz no, kurwa, po wszystkim wytrzeźwiałem i, kurwa, złapałem się za łeb, No, wiesz, kurwa, spedaliliśmy się. Przez tydzień to mnie w żołądku ściskało, kurwa, widziałem ciągle twoją twarz w mojej spermie i tę spermę na podłodze i, kurwa, na moich spodniach. Potem mi przeszło, no i wiesz…kurwa, a tobie jak to się, hum, przeżyło? 

    – No, wiesz, hum, no ty, a jak ci coś powiem, to się nie wściekniesz? 

    – Kurwa, wiedziałem! Spodobało ci się, co? 

    – No, tak – dodałem cicho jak pizda – Wiesz nawet mi smakowało, to twoje, tylko mnie nie bij proszę. Zapomnij o tym proszę – trułem jak pipa. 

    – Głupi jesteś i tak nie zapomnę. Humm, może pójdziemy na układ? Znaczy, czasem w sekrecie zrobisz mi loda? 

    – Naprawdę? Chcesz? – zapytałem z udawanym zdziwieniem, a w środku myślałem, że wyskoczę z radości w górę – Wiesz, ale gdzie to będziemy robić? Ja nie mam wolnej chaty. 

    – Wiesz, kurwa, Mercedes to nie jest, ale się toczy. Wiesz, gdzieś lesie, za miastem? To jak, chętny? 

    – To co? Już teraz gdzieś pojedziemy? 

    – Potem cię do domu podrzucę. Gdzie mieszkasz? Na Południu? 

    – Nie, w Piątnicy. 

    – O, to nawet lepiej. Jedźmy za Wiznę. 

    Pojechaliśmy. I w maluchu, gdzieś w lesie, robiłem mu loda. On bardziej się otworzył. Ustaliliśmy, że mogę go lizać i całować, ale tylko w brzuchu, jajach, kutasie i nogach. Nie ma całowania po twarzy. Ja zaś chciałem, by mnie walił na siłę, by bił mnie kutasem po twarzy, by mnie traktował jak burą sukę. Wtedy, po południu, spuściłem go dwa razy. Mówił, że wolałby nie widzieć mojego śliniącego się fiuta i tego, jak zajadam się jego nasieniem. Potem żartowaliśmy z mojej pałki. I mimo niby obrzydzenia, zrobił mi ręką dobrze. Po świętach praktycznie w każdy piątek, jak nie miał spotkania ze swoją panią, rżnął mnie w usta. Pod koniec marca była piękna pogoda, prawie letnia. Andrzej, w świetnym nastroju, wywoził swojego lachociąga do lasu. Zaś ja miałem w głowie podstępny plan, a w plecaku buteleczkę z olejem „Kujawskim”, chusteczki, prezerwatywy i zrobiłem sobie „płukankę” przed spotkaniem. Byliśmy w lesie za Strękową Górą, na zupełnym odludziu. 

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Yake Osi

    Czekam na jakieś komentarze.

  • Dziewczyna z linii frontu

    Sytuacja miała miejsce kilka lat temu w Iraku. Armia USA prowadziła tam działania wojenne, a wśród nich wysoki rangą wojskowy – David. Miał 32 lata i duże doświadczenie wojenne. Jego jednostka została niedawno zaatakowana przez mieszkańców pobliskiej wioski. Dostali właśnie rozkaz by wioskę najechać i zetrzeć z powierzchni ziemi, a wszystkich jej mieszkańców zabić. Tak jak na wielu frontach kobiety i dzieci się oszczędza – akurat na tym dowodzonym przez płk. Daysona – nie oszczędzano nikogo. Był to jego, dość kontrowersyjny sposób na walkę z tamtejszymi terrorystami. Żaden z żołnierzy oczywiście nie podważał jego rozkazów i posłusznie każdy je wykonywał, ponieważ misje pułkownika zazwyczaj kończyły się sukcesem, toteż większość osób wysoko postawionych przymykała oczy na jego metody działania. Trzeba też przyznać, że dało się znaleźć rozsądne argumenty na ich poparcie. Coraz częściej to kobiety były także terrorystkami czy osobami przeprowadzającymi samobójcze zamachy, więc mogło się okazać, że chcąc którejś pomóc – poniesie się śmierć. Ponieważ plany były bardzo ambitne, to nie było czasu na zajmowanie się dziećmi a same pozostawione na odludziu, we wiosce zrównanej z ziemią, szans na przeżycie nie miały. Zdaniem pułkownika później i tak wyrosłyby na terrorystów, więc lepiej zabić ich gdy jest to łatwiejsze. Tak więc żołnierze strzelali do wszystkich spotkanych we wiosce. Dochodzili właśnie do jej końca. Większość została już wystrzelana, wiec żołnierze chodzili po domach i wystrzeliwali ostatnich znalezionych mieszkańców. David wszedł do jednego z budynków. Powoli przechodził kolejne pokoje, gdy nagle wyleciał na niego mężczyzna koło 40 roku życia z nożem skierowanym wprost w jego twarz. W ostatniej chwili David zdążył oddać celny strzał, najpierw w lewą nogę napastnika, a ułamek sekundy później w drugą nogę, potem strzelił w brzuch. Irakijczyk padł, zalał się krwią i konał w powolnej agonii. Nóż wyjął z jego ręki i poszedł dalej – musieli oszczędzać amunicję więc nie dobijał mężczyzny – tym bardziej, że ten przecież przed chwilą sam chciał go zabić, toteż wyrzuty sumienia go nie dręczyły. W następnym pokoju zobaczył małego chłopca, koło 8 lat z pistoletem w ręce, który trzymał jak zabawkę z którą nie wiadomo, co ma zrobić. David nie chciał, miał zupełnie inne poglądy niż jego dowódca, ale rozkaz to rozkaz – uniósł broń i strzelił prosto w czoło chłopaka. Padł martwy. Wtem dostrzegł w rogu pokoju, skuloną pod biurkiem dziewczynę – a właściwie jeszcze dziecko – na oko miała z 14-15 lat. Była to delikatna, jasna blondynka, o szczupłej budowie ciała z dużymi, zalanymi łzami, zielonymi oczami. Była ubrana w zabrudzoną i lekko potarganą białą koszulkę, sięgającą jej do ud. Popatrzyła na Davida błagalnym wzrokiem i cichym głosem odezwała się do niego po angielsku:

    Strzel mi w głowę bym nie musiała cierpieć jak ojczym – błagam ! Na koniec jej głos był mocno drżący, ledwo żołnierz ją zrozumiał. Dziewczyna wstała powolnym krokiem, stanęła naprzeciwko mężczyzny i spojrzała mu prosto i bardzo głęboko w oczy, powtarzając szeptem:

    -Proszę, zrób już to !

    David uniósł broń, wycelowało, lecz nie umiał pociągnąć za spust. Nie wiadomo, czy to głębokie załzawione spojrzenie młodej dziewczyny o anielskiej cerze, czy też coś innego sprawiło, że po prostu nie umiał strzelić. Dziewczyna zamknęła oczy i czekała – czekała na śmierć. Mężczyzna chwile zaniemówił, po czym wykrztusił z siebie:

    -Skąd umiesz po angielsku ?

    Dziewczyna powoli otworzyła oczy i cichym głosem odpowiedziała:

    -Moja mama miała pochodzenie europejskie, gdy jeszcze żyła uczyła mnie tego języka.

    -Mieszkasz tu od urodzenia ?

    -Tak, proszę Pana – odpowiedziała cichym i potulnym głosem nastolatka

    -Twój odcień skóry, jest jasny, pierwszy raz spotykam tutejszego mieszkańca z tak jasną cerą … – dziwił się David

    -Gdy mama jeszcze żyła, próbowała stąd uciec i uzyskać europejskie obywatelstwo, jakie zresztą mieli jej dziadkowie. Była raz w tym celu w Europie, długie lata zbierała na podróż z nadzieją, że uda jej się tam zamieszkać. Gdy w końcu nielegalnie się tam dostała, to najpierw została zgwałcona w Wielkiej Brytanii a potem deportowana z powrotem do Iraku. Ja prawdopodobnie wtedy … – i tu głos dziewczyny się załamał, opowieść się skończyła i nastała cisza. Teraz Amerykanin zrozumiał – jak to się stało że biała dziewczyna, od urodzenia tu mieszka. Wiedział jednak, że pułkownika ta informacja kompletnie nie zainteresuje, gdyż i tak mają opóźnienie i czasu na dochodzenie jej obywatelstwa na pewno nie znajdzie, więc jego rozkaz może być tylko jeden – zabić ją.

    -Jak masz na imię ? – zapytał.

    -Basma – odpowiedziała cicho dziewczyna. Nastąpiło kilka sekund ciszy, gdy żołnierz nic nie mówił, uśmiechnęła się delikatnie szczerząc białe ząbki a w jej policzkach pojawiły się lekkie dołki. – To po arabsku oznacza uśmiech – kontynuowała dziewczyna.

    David oczarowany jej uśmiechem, spojrzeniem, historią i losem nie umiał oderwać od niej wzroku. Lecz uprzytomnił sobie, że jeśli długo nie będzie wychodził, to zaraz ktoś przyjdzie zobaczyć czy nic mu się nie stało, a wtedy los dziewczynki będzie rozstrzygnięty. Dobrze wiedział, że większość jego towarzyszy broni nie miała żadnych oporów w zabijaniu – mordowali wszystkich, a wielu z nich miało z tego niesłychaną przyjemność. David od nich się różnił – nie poszedł do wojska jak oni, by móc legalnie zabijać. On naprawdę był patriotą, wiele rozkazów wydawało mu się kontrowersyjnych, ale zawsze tłumaczył sobie, że to w imię wyższego dobra i obrony jego kraju, morduje tych ludzi. Ale teraz coś w nim pękło – nie umiał znaleźć żadnego wytłumaczenia na to, w jaki sposób śmierć tej dziewczyny, tak strasznie dotkniętej już losem, na oczach której odebrał jej ostatnią rodzinę, może wpłynąć na obronę Ameryki.

    Nie – stwierdził w duchu – ona przeżyje, nie wiem jeszcze jak, ale nie dam jej zginąć.

    Rozejrzał się po pokoju, na jego drugim końcu zobaczył koce, podszedł do nich. Leżał w nich bardzo spory arsenał broni – o tak to jest pomysł ! – Ucieszył się w myślach. Podszedł z powrotem do dziewczyny, pogrzebał trochę w kieszeni i wyjął strzykawkę, napełnił ją pewną substancją i podał dziewczynie mówiąc:

    -Wstrzyknij to sobie.

    Dziewczyna popatrzyła na niego przerażonym i pełnym melancholii wzrokiem i spytała znów ściszonym głosem:

    -Czy to sprawi, że nie będzie mnie bolało jak będę umierać ?

    David lekko się zaśmiał i powiedział:

    -Nie pora umierać, przynajmniej nie teraz jeszcze. To środek usypiający, zaśniesz po nim w moment i to na kilka długich godzin. Mój dowódca nie pozwoliłby ci żyć, ale ja mam inny zamiar. Widzisz te koce ? – wskazał na broń owiniętą w koce w rogu pokoju.

    -Yhym – skinęła głową dziewczyna, na której twarzy znów pojawił się drobny uśmiech i lekkie rumieńce.

    -Zawinę cię w nie razem z bronią, dzięki temu będę mógł wnieść cię niezauważoną do bagażnika mojego pojazdu. Tę wioskę i tak wysadzimy w powietrze, a wokół jest pustynia, więc gdybyś wyszła poza nią, na pewno rzucisz się w oczy pozostałym żołnierzom no a wtedy ….

    – Tu żołnierz załamał głos i kontynuował – A tak bezpiecznie cię przewiozę do cywilizacji, lecz podróż trwa kilka godzin, a w tym czasie mogłabyś zdradzić nawet najmniejszym ruchem w bagażniku swoją obecność – a wierz mi – wyszkolony żołnierz ma oczy i uszy otwarte nawet na najdrobniejszy szelest i to o każdej porze. Gdy będziesz uśpiona ryzyko wykrycia będzie jeszcze mniejsze, gdyby dowiedzieli się, że ci pomagam zabiliby mnie za zdradę stanu, więc sama rozumiesz, ze muszę powziąć wszystkie środki ostrożności.

    Uśmiech na twarzy dziewczyny pojawił się tak duży jakiego Amerykanin dawno nie widział – dziewczyna bowiem wygrała życie. Z radości rzuciła mu się na szyję i pocałowała w policzek. David podświadomie odwzajemnił przytulenie, poczuł przyjemne krągłości dziewczyny na swoim torsie, rękami odruchowo objął ją za pośladki. A i tam także było za co chwycić, stwierdził żołnierz, przesunął delikatnie dłonią po jej prawym pośladku pod koszulką, zakrywanym tylko delikatnie przez skromne majtki. David lekko osłupiał wyczuwając tak podniecające, kobiece kształty u tak młodej dziewczyny i powiedział chłodząco:

    -Już dobrze, dobrze. Dziękować mi będziesz jak się uda, a żeby tak się stało musisz sobie jak najszybciej to wstrzyknąć.

    -Dobrze, tylko ja nigdy nie używałam strzykawki – mówiąc to znów spojrzała w jego oczy tym rozczulającym spojrzeniem.

    -Okej, to wyprostuj rękę, ja ci to zrobię.

    Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie a mężczyzna zatopił igłę w jej żyłach. Dziewczyna delikatnie jęknęła i się skrzywiła. Igła była już wyjęta z jej ręki, a u dziewczyny pojawiły się lekkie zawroty głowy. Po chwili zachwiała się i osunęła w stronę Davida, który ją złapał i jak worek kartofli załadował do koca.  Na nią położył delikatnie broń, która zakryła większość jej ciała. Podniósł koc i wyszedł oknem na około budynku – ruszył w stronę samochodu. Nagle usłyszał głos z daleka:

    -Co tam niesiesz David ? – zapytał Micheal

    -Broń, dużo broni – te araby nawet z zwykłym domu ją trzymają i to w dużych ilościach, są snajperki, AK47 i zwykłe maszynówki.

    -Pokaż te cudeńka – entuzjastycznie zawołał Micheal i ruszył w stronę Davida

    Zestresowany David przyspieszył kroku i dość opryskliwym tonem rzucił do Micheal’a:

    -Czy ty nie miałeś stać na straży ? Obejrzysz je sobie na bazie …

    -Tak jest poruczniku ! – Odmeldował Micheal i wrócił na miejsce warty.

    -Uff … – odetchnął z ulgą David.

    Wsadził dziewczynę wraz z kocami i bronią do bagażnika, delikatnie. Zamknął go. Wsiadł za kierownicę i czekał.

     

       Dwadzieścia minut później budynek był już obłożony materiałami wybuchowymi a wszyscy żołnierze w samochodach. Pułkownik nacisnął guzik i cała wioska wyleciała w powietrze z potężnym hukiem. Z daleka wyglądało to trochę jak fajerwerki, gdy niektóre przedmioty gospodarstwa domowego wystrzeliły w górę. Żołnierze wznieśli okrzyki zwycięstwa i ruszyli do bazy. Po trzech godzinach jazdy dotarli. David chwycił za krótkofalówkę i zameldował szefowi:

    -Panie pułkowniku, jadę na swoją bazę, tę co odbiliśmy z rąk terrorystów. Mam sporo broni zarekwirowanej z tej wioski, ale wymaga przeczyszczenia i odrestaurowania, a tam zostawiłem cały niezbędny ekwipunek, zajmie mi to trochę czasu, więc pewnie dopiero rano wrócę do jednostki.

    -Dobrze poruczniku, uważaj na siebie i pamiętaj, że jutro ruszamy na kolejny cel.

    -Tak jest – zameldował David i odjechał.

    Baza, o której wspominał, to tak naprawdę luksusowa willa, którą przejął jego oddział od jednego z lokalnych dyktatorów. Wtedy to on chwilowo dowodził jednostką, w zamian za znakomitą postawę i błyskotliwe rozprawienie się z wrogiem, mimo jego trzykrotnej przewagi liczebnej, pułkownik pozwolił mu zatrzymać willę i korzystać z niej do woli, póki zostaną na froncie, a zapowiadało się, że potrwa to jeszcze kilka lat. Po półtorej godziny drogi dotarli. Była to biała, duża willa z ładnym ogrodem. W środku domu był basen, wielki salon ze skórzanymi kanapami, przestrzenna kuchnia i bardzo elegancka łazienka, z dużą wanną. Na piętrze było 5 pokoi i 3 łazienki. Jednym z pokoi była siłownia, jeden to pokój rozrywkowy urządzony w stylu ala europejskiego burdelu. Ciemny, czarne fotele, rury do tańczenia, piłkarzyki oraz bardzo dobrze zaopatrzony barek w drogie whiskey i wieloletnie wina. Widać było, że dom nie należał do typowego muzułmanina – a przynajmniej nie do zbyt religijnego.

       David położył dziewczynę na kanapie i włączył telewizję oraz nalał sobie szklankę whiskey. Po lekko ponad godzinie, dziewczyna lekko się poruszyła, otworzyła oczy. Porucznik podszedł do niej i usiadł blisko niej dotykając jej nóg. Zaczął je delikatnie głaskać, potem to samo zrobił z ramionami dziewczyny. Basma powoli się podniosła, siadła koło niego i mocno się wtuliła w mężczyznę. Znów spojrzała mu w oczy tym urokliwym spojrzeniem, pełnym radości i cicho powiedziała:

    -Ty naprawdę mnie uratowałeś.

    -Tak jak obiecałem. Ja jutro będę musiał wracać na front, ale tu jesteś raczej bezpieczna, to dom odbity przez nasze wojsko, a jego okolice są monitorowane przez rządowe satelity, więc tutejsi mieszkańcy raczej niezauważeni się tu nie dostaną. Pułkownik podarował mi ten dom w ramach zasług, więc i pozostali żołnierze nie mają po co tu przybywać. Możesz się tu śmiało rozgościć, musisz się tym domem zaopiekować jak mnie nie będzie. Wokół jest duży ogród a do willi doprowadzono wodę z okolicznej rzeki. Dasz sobie radę z dbaniem o rośliny tam zasadzone ? Bo one na tym pustkowiu są raczej jedynym źródłem pożywienia, pozwalającym ci przetrwać, gdy mnie nie będzie.

    -Tak proszę Pana, zajmę się nimi, matka mnie nauczyła jak obchodzić się z domem, jak gotować, jak dbać o rośliny.

    -Świetnie, to liczę dziś na dobrą kolację – zażartował David

    -Oczywiście, zrobię co tylko będzie się dało – posłusznie przytaknęła dziewczyna.

    -Haha, ja tylko żartowałem.

    -Ale ja zrobię, mam wielki dług wdzięczności wobec Pana, zawdzięczam Panu … życie – uśmiechnęła się do niego.

    -Przestań już do mnie mówić na Pan, David jestem

    -Dobrze Davidzie

    -Ile ty w ogóle masz lat ? – spojrzał na dziewczynę z lekkim politowaniem

    -15

    Mężczyzna nie mógł wytrzymać i musiał zadać to pytanie:

    -Jesteś dziewicą ?

    -Tak, co w mojej wiosce było sporą rzadkością, bo w tym wieku kobiety zazwyczaj miały już mężów, ale że byłam biała to uznawali mnie za gorszą i żaden mężczyzna nie chciał mnie poślubić.

    -Widzisz łazienkę – zapytał wskazując na drzwi do niej ?

    -Weź prysznic, przyda ci się.

    Basma poszła do łazienki a David kontynuował oglądanie TV. Po pół godziny wyszła, owinięta w jasny ręcznik, widać że nie umiała znaleźć dłuższego, bo ten ukazywał jej lekki dekolt a kończył się na pośladkach i do tego nie zakrywając ich całych. Widok tej małolaty podniósł ciśnienie w spodniach amerykańskiego żołnierza. Tak naprawdę teraz dostrzegł, jak piękną dziewczynę uratował – zgrabna, szczupła, długie nogi, piękna cera, blond włosy opadające za ramiona, lekko falowane, promienny uśmiech na twarzy no i te cudne pośladki, których skrawek wystawał poza ręcznik. Nastolatka nieśmiało zapytała:

    -Ja wiem, że u was na zachodzie, kobieta może odkryć więcej ciała niż u nas, ale czy nie przesadziłam trochę ? – Nie dała dojść do słowa oczarowanemu Davidowi, który na chwilę wyłączył się z tego co mówiła, podziwiając jej cudne walory. Kontynuowała – ja … ja po prostu, nie znalazłam nic innego w łazience do zakrycia się, ale jeśli trzeba to ubiorę tę starą koszulkę, co mnie w niej przywiozłeś … – zaproponowała.

    -No co ty, Basma – spokojnie jest okej, nawet bardzo okej. Masz cudowne ciało, móc na nie patrzeć to czysta przyjemność. Jeśli o mnie chodzi to nie musisz mieć nawet tego ręcznika – zażartował i uśmiechnął się porucznik, widząc zmieszanie dziewczyny.

    Basma bardzo nie chciała się narazić osobie, której zawdzięcza życie, więc długo się nie zastanawiając, odebrała żart Davida na poważnie i w tej samej chwili ręcznik wylądował na podłodze, a przed żołnierzem stała wspaniała, całkiem naga nastolatka. Niesamowicie jędrne piersi, delikatnych, ale nie najmniejszych rozmiarów, sterczące jeszcze od wody sutki. Idealnie gładka cipka, różowiutka jakby nigdy nie dotarł do niej nawet promyk słońca. Płaski brzuszek, wcięcie w talii nadające jej dużo kobiecości, a z tyłu dwa pośladki idealnych rozmiarów, sprawiające że z nastolatki po prostu kipiał seks. Jednym słowem – była boska – a jak na swój wiek, boska to mało powiedziane ! David nie umiał oprzeć się pokusie, wstał i zbliżył się do dziewczyny. Ta wyszczerzyła ząbki w uśmiechu. David skierował prawą dłoń na jej pośladek mocno go łapiąc i przyciągając dziewicę do siebie. Drugą dłonią odgarnął jej włosy z twarzy, potem objął ją z tyłu głowy i nachylił swoje usta do jej. Zetknęły się. Najpierw jakby muśnięciem.

       Dziewczyna mocno zdezorientowana nie oponowała. Nie chciała w jakikolwiek sposób urazić swojego zbawcy. Wychowywana od małego w jednej z muzułmańskich religii, była nauczona wielkiego szacunku do mężczyzny, tak naprawdę w jej wiosce kobieta należała do mężczyzny, musiała być na każde jego skinienie, nie mogła w jakikolwiek sposób podważać jego zdania czy też się sprzeciwiać. A on mógł z nią robić wszystko, pomiatać, rozkazywać, traktować jak służącą, a gdy w jakikolwiek sposób go zdenerwowała, zdarzało się że zabijał ją pod pretekstem tego, że go zdradziła. Nikogo nie obchodziło – czy tak naprawdę było. Tak więc Basmie, nawet przez myśl nie przeszło to, żeby oponować w jakikolwiek sposób przed poczynaniami porucznika. Tym bardziej, że przecież zawdzięczała mu życie, za co była mu naprawdę wdzięczna z całego serca. Widziała jak zabił jej brata i ojczyma, ale rozumiała, że wykonywał tylko rozkazy. Zresztą, gdy w tej wiosce spojrzała w jego oczy zobaczyła w nich zupełnie co innego, niż w spojrzeniu wszystkich wojskowych jakich do tej pory widziała – to było spojrzenie pełne litości i czegoś jeszcze, czegoś zagadkowego, czego dziewczyna nie umiała rozpoznać. Jej brat tak naprawdę był przyrodni, ojczym począł go z jego matką. Po zatem, ojczym i brat traktowali ją jak człowieka gorszego sortu, ojczym wiedział, że to nie była jego córka, do tego była odmieńcem. Tolerował ją, ale to chyba jedyne uczucie jaką ja darzył, o ile w ogóle można to nazwać uczuciem. Dziewczyna to czuła, cały czas marzyła, że wreszcie wyjdzie za mąż i może chociaż ten mężczyzna, przy którym przyjdzie jej spędzić resztę życia, będzie żywił trochę więcej uczuć wobec niej, a przynajmniej nie będzie jej traktował jak intruza we własnym domu. Mimo religii panującej w jej rodzinnym domu, pamiętała opowieści matki o zachodzie i o tym, że tam mężczyzna dobiera się z kobietą z miłości, z wyboru a nie z przymusu, że on ją kocha, dba o nią, pielęgnuje, szanuje, troszczy się. Nie do końca wiedziała, jakby to mogło wyglądać w realnym świecie, ale gdzieś w głębi serca, bardzo skrycie o tym marzyła … że może kiedyś, też się zakocha i pozna tego mężczyznę, który nie będzie nią pomiatał …

       Swoją drogą David należał do grona naprawdę przystojnych, dobrze zbudowanych, wysokich żołnierzy. Z lekkim zarostem, brązowymi włosami i piwnymi oczami. Dziewczyna nie za bardzo wiedziała jak nazwać to, co czuła i myślała gdy patrzyła na niego na kanapie … ale to było dziwne, nowe uczucie. Po prostu miała ochotę go przytulić, jak misia pluszowego, co zresztą już kilka razy uczyniła, nie wiedząc jak dać upust nowym dla niej uczuciom.

       Teraz ten mężczyzna, który wywoływał uśmiech na jej twarzy dotykał ją czule, a jego usta muskały jej wargi. Nigdy się nie całowała, ale jakoś podświadomie odwzajemniła to „muskanie”. Dotyk Davida sprawiał jej przyjemność i powodował wewnętrzne ciepło. Jego język wdarł się do ust dziewczyny muskając swój odpowiednik w damskim ciele. Na początku to lekko łaskotało dziewczynę, lecz po chwili nie wiedząc co ma robić, robiła to samo co on – muskała jego język. I tak, ich pocałunek wchodził w coraz bardziej namiętną fazę, był coraz szybszy, intensywniejszy. Basma zamknęła oczy, dotyk dłoni mężczyzny i jego języka sprawiał jej wielką, nieznaną dotąd przyjemność. Rozpłynęła się w tej chwili, delektując się nią, jak żadną inną do tej pory. Lewa dłoń porucznika powędrowała na pierś nastolatki. Najpierw muskała jej sutek, potem zaczęła całą lekko ugniatać. W tym samym czasie prawa ręka dość mocno macała i penetrowała oba kształtne pośladki małolaty. Wskazujący palec przesmyknął się między drobnymi udami dziewczyny i dotarł do jej wzgórka łonowego. Nie protestowała – całkowicie oddała się penetrowaniu przez poznanego kilka godzin temu mężczyznę. Wciąż miała zamknięte oczy, a ich języki docierały już do granic możliwości wnętrza ust drugiej osoby. Palec Davida lekko się osunął i wspomagany drugim, rozchylił wargi sromowe dziewicy. Były suche, więc zaczął malować delikatne kółka, czubkiem palca po jej cipce, lekko ją muskając. Czynność tę co chwilę przerywał by przejechać palcem w górę i w dół warg sromowych dziewczyny, po czym wracał do muskania ala kół. Zagłębił lekko palec w jej wnętrzu, które powoli zaczynało robić się wilgotne, a z każdą chwilą pieszczot było coraz bardziej. W pewnym momencie z ust dziewczyny wykradł się cichy, lekki pisk, przypominający trochę jęk. Jej pochwa pokryta dziewiczą błoną, pierwszy raz miała w sobie jakiekolwiek ciało obce, pierwszy raz była w ogóle tak mocno rozszerzona. Palec żołnierza coraz śmielej i głębiej w niej poczynał, muskając ją subtelnie od wewnątrz. Dziewczyna zaczęła się powoli rozpływać w tym uczuciu. Druga ręka Davida powędrowała z piersi na brzuch, jeżdżąc po nim delikatnie i malując po nim dziwne wzorki, co jakiś czas zahaczające o „oczy” kobiety. Jej szyja lekko wygięła się do tyłu a jej figura w tej chwili przypominała coś podobnego do napiętego łuku. Teraz już oba palce były w jej wnętrzu, gładząc je coraz szybciej i intensywniej od środka. Rozkosz jaką dawały one dziewczynie była coraz większa. David chwycił ją jedną ręką w talii, a drugą nie przestawał sprawiać jej przyjemności. Obejmując ją czule zaczęli się delikatnie wycofywać w stronę kanapy. Gdy byli już dość blisko wyjął z niej palce i delikatnie popchnął na kanapę. Dziewczyna upadła na plecy, rozszerzając przy tym nogi, wtedy David dostrzegł tą śliczną, różową cipkę, błyszczącą się aż od soków, które powoli wypływały z nastolatki. Żołnierz spojrzał na nią wzrokiem pełnym pożądania i zapytał:

    -Zrobić ci jeszcze lepiej ? Chcesz minetkę ?

    -Co to minetka ? –zapytała zaciekawiona i rozochocona dziewczyna.

    -No tak, tego słowa mama cię pewnie nie nauczyła. Zatem zobaczysz. Rozchyl nogi i zamknij oczy.

    Dziewczyna zamknęła oczy i rozchyliła nogi zgodnie z poleceniem. Porucznik uklęknął przed nią, zbliżył usta do jej wilgotnej cipki a rękami chwycił dość mocno za uda i przyciągnął do siebie. Najpierw oblizał wargi sromowe, potem językiem lekko je rozsunął, palec wskazujący powędrował na dół łechtaczki zabawiając się z nią. Język zaczął lizać okolice wejścia do jej pochwy coraz szybciej i bardziej intensywnie. Dziewczyna cicho jęknęła, a jej ręce powędrowały na głowę mężczyzny. Ten zaczął się w nią zagłębiać coraz bardziej, nie zwalniał tempa i palec powoli doprowadzał dziewicę do szaleństwa, język w jej środku muskający ścianki jej pochwy tylko potęgował to uczucie. Basma zaczęła regularnie pojękiwać, robiła to coraz głośniej – było słychać że działania Davida powoli doprowadzają ją do pierwszego w jej życiu orgazmu. Język pracował we wnętrzu dziewczyny bardzo szybko wylizując każdy zakamarek niczym miskę po pysznym posiłku. Po chwili z jej wnętrza zaczęła wypływać spora ilość soczków a w domu było słychać tylko odgłosy jej szczęścia. David wylizał dokładnie jej wnętrze oraz jego okolice, rozkoszując się każdą kroplą jej miąższu. Dziewczyna spojrzała na niego kocim wzrokiem i powiedziała czule:

    -To było zajebiste !

    -Cieszę się, że ci się podobało – uśmiechnął się Amerykanin – teraz czas, żebyś sprawiła mi taką samą przyjemność jak ja tobie.

    -Ale ty masz tam nieco inny sprzęt niż ja … – zadziornie stwierdziła małolata.

    -No ale zasada ta sama, musisz lizać pieszczotliwie, ssać i pieścić językiem aż wylecą z niego „soki”.

    -Haha – zaśmiała się dziewczyna – no dobra, spróbuje.

    -To uklęknij przede mną.

    David rozpiął rozporek, ściągnął spodnie wraz z majtkami i rozsiadł się wygodnie w kanapie a dziewczyna klęknęła przed nim. Na początku mocno zaciekawiona – w końcu pierwszy raz w życiu widziała męskiego członka. Nieśmiało obejrzała go z każdej strony, a trzeba przyznać że miała co oglądać, bo prawie dwudziestocentymetrowy kutas robił wrażenie na niejednej partnerce Davida. David widząc że nastolatka nie wie za bardzo jak się zabrać do sprawy, podpowiedział jej:

    -Musisz go objąć dłonią a potem zacząć delikatnie całować, oblizywać jego czubek aż w końcu stopniowo zaczniesz go sobie wsadzać do ust najgłębiej jak umiesz, będziesz go lizać językiem i ssać jak lizaka. Rozumiesz ? – głos żołnierza był teraz bardziej przypominający wojskowy rozkaz niż pieszczotliwy ton, którym jeszcze przed chwilą zwracał się do dziewczyny. No ale trudno mu się dziwić – testosteron wziął górę. Od pół roku nie uprawiał seksu z kobietą, ostatni raz to było jak wraz z kumplami gwałcili jedną z tutejszych kobiet – potem trudno było znaleźć jakąś żywą i w miarę posłuszną, toteż od dawna sam musiał zaspokajać swoje potrzeby. Nic więc dziwnego, że teraz, gdy nadarza się taka okazja nie grzeszy on cierpliwością. Małolata zabrała się do roboty i zgodnie z zaleceniami objęła penisa swoją drobną rączką. Pocałowała go, potem polizała delikatnie. Po chwili czubek zniknął już w jej słodkich, dziewczęcych ustach a język zaczął go otaczać z każdej strony. Mężczyzna postanowił ją lekko pogonić i złapał rękami za tył jej głowy, przyciągał powoli do siebie a coraz większa część penisa znikała w ustach dziewiczej Basmy. W pewnym momencie dziewczyna się zakrztusiła i gdy miała już ponad połowę męskiego przyrodzenia w sobie, cofnęła się by nabrać powietrza, ale bardzo szybko z powrotem zatopiła w nim swoje cudna usta. Gdy jej język oblizywał go z każdej strony, David znów złapał ją za włosy z tyłu głowy i zaczął jej głową rytmicznie ruszać, najpierw powoli w przód i w tył, a po chwili gdy wydawało się, że dziewczyna załapała o co chodzi w robieniu loda, zaczął ją naprawdę szybko ruchać w usta i nabijał jej głowę na kutasa tak, że ona ledwo nadążała. Momentami się krztusiła, ale starała się tego nie pokazywać i lizała, ssała, pieściła jak najlepiej mogła. David był coraz bliżej wytrysku, więc postanowił uprzedzić o tym niedoświadczoną Basmę, mówiąc:

    -Zaraz twoje gardło zaleje dziwna słona ciecz, nie będzie zbyt smaczna ale masz ją całą połknąć, rozumiesz ? I ładnie oblizać z niej mojego członka.

    Dziewczyna skinęła głową na znak zrozumienia i akceptacji i dalej była ruchana w usta, teraz to już naprawdę ledwo wytrzymywała tę prędkość. W końcu nadszedł moment kulminacyjny. Potężny strumień spermy przeleciał przez jej gardło, dziewczyna łykała go bardzo szybko pamiętając słowa Davida. Gdy już prawie wszystko wyleciało, porządnie go oblizała z każdej strony, a na koniec jego czubeczek. Wyjęła go delikatnie z ust. Usiedli zmęczeni na kanapie, i po chwili krępującej ciszy porucznik się odezwał:

    -Wiesz, całkiem nieźle ci to poszło jak na pierwszy raz. Będziemy częściej się tak zabawiać, co ty na to ?

    Dziewczyna zaśmiała się delikatnie.

    –Cieszę się, że mogłam ci się jakoś odwdzięczyć i że się podobało. Jasne – to co robiłeś mi tam na dole było genialne, chce częściej ! – zawołała entuzjastycznie nastolatka.

    -Odwdzięczać się jeszcze będziesz trochę musiała, ale uwierz że będzie to bardzo przyjemne.

    -A jak ? zapytała zaciekawiona dziewczyna z lekką przekorą w głosie.

    -Klęknij przed kanapą, wypnij tyłek a brzuch połóż na kanapie to zobaczysz.

    Podnieconej i zaciekawionej dziewicy nie trzeba było dwa razy powtarzać. Nie minęło 10 sekund a zajmowała już pozycję idealnie taka, jaką wymarzył sobie żołnierz. Nie było zatem na co czekać, podszedł do niej powoli od tyłu, zniżył się i zbliżył czubek swojego kutasa do jej pośladków. Najpierw zaczął delikatnie nim ocierać się o jędrny tyłek dziewczyny, jego kutas zaczął ponownie rosnąć podczas tych zabaw. Gdy wydawało mu się, że osiągnął już odpowiedni rozmiar i stopień twardości, oblizał dwa palce swojej ręki i skierował je na cipkę małolaty, zaczął ją delikatnie droczyć, rozchylać i wsadzać palce przygotowując ją na rozdziewiczenie. Gdy czuł już dużo wilgoci w jej intymnych okolicach, chwycił ją prawą dłonią dość mocno za szyję, czubkiem kutasa namierzył wejście do cipki i szepnął jej cicho do ucha:

    -Teraz uważaj, pewnie zaboli dość mocno na początek, ale masz się nie wyrywać, później będzie dużo przyjemniej.

    -Dobrze – cicho przytaknęła Basma.

    David wsadził najpierw czubek penisa do wnętrza dziewczyny, sprawiając tym sobie niesamowitą ulgę. Kilka razy go wyciągał i wsadzał mocniej. Za którymś razem w końcu naprał na nią i wszedł z całej siły do końca. Z ust dziewczyny wydarł się bardzo mocny krzyk, a po jej udach dość mocnym strumieniem zaczęła spływać krew. Żołnierzowi to nie przeszkadzało, penetrował ją coraz szybciej, nie zważając na jej krzyki i nawet delikatne wyrywanie szyi z jego uścisku. Nastolatka wierzgała lekko nogami, próbując się wyrwać, ale wtedy David wymierzył jej mocnego klapsa w prawy pośladek. Dziewczyna głośno zawyła z bólu.

    -Nie wyrywaj się mała, rozumiesz ? – lekko zirytowany żołnierz zapytał dziewczyny.

    -Przepraszam, ja tylko … po prostu to trochę boli – cicho wykrzesała z siebie dziewczyna.

    -I dobrze, ma boleć. Potem będzie już tylko lepiej – mówiąc to naparł ponownie na jej kobiecość i z mocnym impetem załadował kutasa do wnętrza dziewczyny.

    Basmę znów zabolało, ale nie wyrywała się już i starał się nie krzyczeć. Rytmiczne ruchy porucznika powoli zaczęły sprawiać dziewczynie przyjemność. Wypełniona po brzegi cipka coraz chętniej przyjmowała do siebie jego męskość. Z czasem zaczęła poruszać biodrami w tym samym rytmie, jakim była pieprzona. Gdy David to zauważył zwolnił, dziewczyna chyba tego nie dostrzegła i teraz sama nabijała się już na jego penisa. Każde jego zanurzenie w mokrym wnętrzu nastolatki, przybliżało mężczyznę do finału. Dziewczyna zaczęła lekko pojękiwać, jej soki zaczęły powoli skapywać z cipki. David skierował dwa place w okolice łechtaczki, delikatnie się z nią zabawiając i jednocześnie dalej posuwając Basmę. Kilka ruchów jego zwinnych palców wystarczyło, by dziewczyna wygięła się w kolejnym orgazmie, krzyknęła z rozkoszy a całe jej ciało ogarnęły skurcze. Kurczące się wnętrze małolaty sprawiało, że kutas w końcu eksplodował i zalał wnętrze dziewczyny gorącą spermą. Kilka ruchów dogorywających i mężczyzna zbliżył tułów do dziewczyny, delikatnie ją obejmując i czule głaskając po głowie. Oboje byli bardzo spełnieni. Wzięli wspólny prysznic i położyli się spać.

     

                Rano David wstał o świcie, pogrzebał trochę przy broniach zarekwirowanych dzień wcześniej. Napisał kartkę do Basmy i położył koło głowy dziewczyny. Była na niej informacja, że wróci za 4 dni. Prośba, żeby zajęła się domem i zaopiekowała nim jak własnym. W lodówce zostawił jej trochę jedzenia. Wspomniał, że miło by było, gdyby przygotowała dobrą kolację na jego powrót. Na koniec dodał – całuję David. Wyjechał do bazy.

    Dziewczyna zmęczona wydarzeniami dnia poprzedniego wstała dopiero kilka godzin po jego wyjeździe. Przeczytała kartkę i uśmiechnęła się sama do siebie. Zwiedziła dokładnie dom, po czym wygrzebała za dużą koszulkę z jakiejś szafy i odziana tylko w nią poszła na ogródek rozeznać się w sytuacji. Po chwili dostrzegła zbliżającego się mężczyznę. To nie był David. To był Micheal, który dzień wcześniej nabrał podejrzeń i śledził Davida. Teraz, pod jego nieobecność zamierzał zabawić się z uroczą nastolatką a potem zrobić to co lubi najbardziej … Torturować i zabić …

     

    Ciąg dalszy, nastąpi …

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski

    Historia o 15-letniej dziewczynie której rodzina zginęła na wojnie w Iraku, ją też miał czekać ten los. Jednakże żołnierz nie potrafił wykonać rozkazu i postanowił po cichu zabrać ją do siebie, ona mu się odwdzięczy …

  • Nauka to potegi klucz.

    Tuż przed ślubem wybraliśmy się na urlop do Tunezji. W sumie to miał być wypad pod wezwaniem seksujemy się bez opamiętania. Zaopatrzony przyszły żonkoś w pakiet prezerwatyw i nabuzowani ,chętni ONA i ON. Nie mieliśmy ochoty na zwiedzanie , plażowanie i takie tam … tylko na lenistwo , sex i sex. Już w samolocie nas brało ale nie sprzyjające warunki powstrzymały nas przed bzykankiem. Fiut pulsował raz był sztywny ,a później malał jednym słowem się ślinił . Myślałem tylko kiedy i gdzie dopadnę swoją laskę. Widziałem ,że i ona czuła wolę bożą. Przez sportowego t-shirta widoczne były kształty nabrzmiałych sutków , krągłych piersi. Miałem mokro w slipkach, a i ONA zaczynała być nerwowa. Tak ma zawsze przed jak nie może się doczekać. Po objęciu pokoju w hotelu nie czekaliśmy na nic więcej tylko dopadliśmy się na szybki numerek. Podniecenie było wielkie i eksplozja nie mała. I tak jak założyliśmy pieprzyliśmy się jak króliki prawie nie wychodząc z pokoju. Zapas kondomów pękł w pierwsze dwa dzionki. Po ciężkiej nocy ,o poranku obudził mnie poranny wzwód i fajny widok na leżącą obok nagą narzeczoną. W pokoju unosił się zapach nocnego super bzykania. W słońcu jej cycki i wzgórek poruszały się równomiernie. Skóra w słońcu powodował wrażenie jakby cała była z aksamitu. No to nie ma co się lenić pomyślałem . Czas się wziąć do roboty. Sprzęt gotowy . Nie zagospodarowana kobieta obok. Do dzieła !!! Wiedziałem jak się zabrać aby ochota przyszła też i przebudzanej. Rozchyliłem nóżki aby dostać się do nabrzmiałego łona. Delikatnie językiem pobudzałem srom jej płatki rozchyliły się kusząco. Przebudzała się powoli . W trakcie pobudki co miało stanąć stanęło , co miało się nawilżyć nawilżyło. Przyszedł czas na działanie. Laska przejęła inicjatywę i niby zaspana przewróciła mnie na plecy i zaczęła bawić się moim ptakiem. Byłem już tak napalony ,że myślałem tylko żeby nie wystrzelić przed czasem. Musiałem się „bronić”. I tak przez przekomarzanie doszliśmy do sedna. Skończyło się kolejnym seksem z wystrzałem z armaty ! Szybko musiałem wpaść do toalety jak wiadomo kutas był pod ciśnieniem i po wystrzale. Pozostawiłem Basię rozprasowaną na łóżku na jej sromie pojawiała się biała stróżka . To był mój poranny podpis. I tak poszedłem do łazienki z lekko opadającym fiutem. W pewnym momencie usłyszałem dźwięk otwierających się drzwi wyszedłem z łazienki to była pokojówka. Stała jak wryta widząc na centralnym polu łóżka nagą i bawiącą się swym łonem kobietę oraz z tyłu faceta z wielkim, okraszonym sporym workiem i nabrzmiałymi jajami, wydepilowanym fiutem. Była w potrzasku między łóżkiem, a otwartymi łazienkowymi drzwiami w których stałem JA. Nie ma jak uciekać ? Ale czy chce ? Widać ,że zainteresowana była nagimi ciałami gości sex pokoju . Kiedyś rozważaliśmy możliwość włączenia dla urozmaicenia naszego łóżka kogoś trzeciego. I wyglądało ,że nadszedł czas realizacji marzeń. W sumie to tylko rozmowa i nie wiedziałem czy nie podpadnę narzeczonej. Jednym słowem ryzyk fizyk . Lekko się przytuliłem od tyłu do drobnej czarnowłosej PANI. Musiała czuć już sztywniejącego kutasa mając naprzeciw oczu rozwartą i opływającą spermą cipkę Basi. Tak rozpoczęła się nowa jakość w naszej domowej alkowie. Od tyłu złapałem za przód fartucha naszego gościa i jednym szarpnięciem go otworzyłem uwalniając piękne oliwkowe ciało . Było ubrane w sportową bieliznę . Staniczek i stringi. Oszołomienie naszego gościa było ogromne nim zdążyła zaprotestować, a już stała przed nami naga. Była młodsza od nas .Miała z 20 lat ,a my już przed 30 – tką. Chciała się zakryć ale brakowało rąk ,raz zasłaniała całkiem spore jak na Tunezyjkę piersi ,a raz wydepilowaną cipkę na którą było zostawione i uprawione poletko z łonowych rudych włosków. W całości dawało to efekt jakby srom i kompozycja z włosów tworzyła literę i lub odwrócony wykrzyknik. Musiałem to teraz rozegrać ! Bez większych oporów ułożyłem między nogami narzeczonej naszego gościa ,a sam od tyłu zaatakowałem .Było zaskakująco ślisko. Pomimo szybkiego rozwoju sytuacji nasza sex towarzyszka była już przygotowana na przyjęcie pasażera. Po paru chwilach wszyscy się odblokowaliśmy i szło nam jak z płatka. Poznałem jak wygląda zmęczenie po sexie i jak się może nadużyć cipka i ptak. Tak uczyliśmy się sex trójkąta i sex akrobatyki . Jak stwierdziła nasza sex koleżanka której odwiedziny powtarzały się codziennie w porze sprzątania jeszcze przez 10 dni naszego pobytu. Zafascynowała ją nasza otwartość brak wstydu i skrępowania. Nie widziała też tak wielkiego ptaka. Jej mąż miał 15 cm ,a w drzwiach zobaczyła 23 . Dlatego też stała się jego wielką admiratorką i nie raz trzymała w rękach oraz buzi. Nie raz też przeczyszczał jej grotę. Jak wcześniej pisałem kondomy skończyły się na wstępie a później rozbiłem bank prezerwatyw w pobliskich aptekach. Nigdy się tak nie bzykałem wcześniej . Przygoda ta umocniła nasz już wspólny małżeński sex . Czasami na krótko poszukujemy takich przygód.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pavel Sokolovsky
  • Sekretny romans 4

    4. Bal

    Nudziłem się na tym balu charytatywnym. Rozumiem biedni i chorzy potrzebują pomocy, a dokładniej pieniędzy, ale wystarczyłby czek. Po jakiego chuja miałem się męczyć na jakiejś zasranej imprezie. Normalnie już zabrałbym córkę i wrócił do domu, ale wiedziałem, że Wiktoria z rodzicami też ma tu być. Rozejrzałem się wokół, kiedy ruch w drzwiach przyciągnął moją uwagę. Dziewczyna właśnie weszła na salę. Tylko czekałem na jej widok. Moja suczka miała na sobie czarną, z długimi rękawami, obcisłą sukienkę, zbyt krótką jak na taką okazję. Zakrywała wszystko od szyi do połowy ud, nawet nie, ale okrywała ją jak druga skóra. Równie dobrze mogło jej nie być. W tym momencie dziewczyna odwróciła się i zobaczyłem jej plecy. Nagie plecy, od karku po dołeczki Afrodyty. Smakowity widok. Fiut stanął mi na myśl o wzięciu teraz dziewczyny. Wodziłem za nią wzrokiem, zresztą nie tylko ja. Widziałem innych z Grupy uważnie śledzących każdy jej ruch. Żaden mężczyzna nie był odporny na jej wdzięki. Przyciągała pożądliwe spojrzenia męskiego grona, a kobiety patrzyły zazdrośnie na jej figurę i wpływ na ich potulnych mężów. Miałem właśnie podejść do niej, kiedy dziewczyna wspólnie z rodzicami i bratem ruszyła w moją stronę. Jej pupa kołysała się z boku na bok, a nogi zostały idealnie podkreślone przez niebotycznie wysokie szpilki. Blond włosy były wysoko upięte w artystycznie niechlujny kok, który odsłaniał jej łabędzią szyję. Przywitałem się z jej rodziną. Z Philipem- jej ojcem trochę pogadaliśmy i pożartowaliśmy. Gdy orkiestra zaczęła grać mój kolega wraz z żoną poszli na parkiet. Julia została poproszona do tańca przez brata Wiktorii. Zostaliśmy sami.

    -Zatańczmy.- miałem ochotę na coś innego, ale każda okazja, aby trzymać w ramionach tę boginię była dobra.

    -Dobrze, proszę Pana.- Nigdy nie znudzi mi się jej uległy ton. Weszliśmy na parkiet i przyciągnąłem ją do siebie. W panującym na sali półmroku mogłem pozwolić sobie na więcej. Każda para była zajęta sobą. Położyłem dłoń u dołu kręgosłupa, tak nisko, że czułem materiał sukienki. Jeszcze niżej i mógłbym ścisnąć jej pośladek. Subtelnie gładziłem nagie plecy. Dziewczyna drżała w moich ramionach. Poruszaliśmy się delikatnie w rytm muzyki. Jej piersi rozlały się na moim torsie. Oddech dziewczyny stał się ciężki i urywany. Pewnie poczuła na brzuchu wybrzuszenie. Pochyliłem się tak, że prawie ocierałem się ustami o jej ucho.

    -Pięknie dzisiaj wyglądasz, kochanie.-wyszeptałem.

    -Dziękuję, proszę Pana. Pan wygląda równie przystojnie.- puściłem mimo uszu ostatnie zdanie.

    -Mała kusicielka. Wiesz, że teraz wszyscy mężczyźni na parkiecie pragną czegoś, co należy do mnie. Nie podoba mi się to.- Oprócz mnie mogły ją tknąć jedynie osoby należące do Grupy.

    -Przepraszam, proszę Pana. To dla Pańskiej przyjemności.- wyszeptała ulegle. Kutas jeszcze bardziej zaczął rozsadzać moje spodnie. Moja przyjemność od jakiegoś czasu była uzależniona od dostępności jej cipki.

    -Zaiste to przyjemność.- Dyskretnie rozejrzałem się czy nikt nie patrzy w naszą stronę. Kiedy byłem pewien, łagodnie zsunąłem rękę na jej pośladek i ścisnąłem go. -Ahh!- z jej ust wyrwał się cichy jęk zaskoczenia i przyjemności. Moja dłoń niemal natychmiast wróciła na poprzednie miejsce.

    -Czy to ładnie, dotykać tak córkę swojego przyjaciela?- spytała zalotnie przy tym trzepocząc rzęsami.

    -Och, robiłem jego córce takie rzeczy, które mu nawet nie wpadną do głowy.

    -Chciałabym, żeby Pan je powtórzył tu i teraz, nie bacząc na ludzi wokół.- wyszeptała mi do ucha. Dziewczyna zaskoczyła mnie tym stwierdzeniem. Też miałem na to ochotę, ale musieliśmy ukrywać nasz romans.

    -Kiedy piosenka się skończy odczekasz kolejny utwór. Potem przejdziesz przez drzwi na prawo od ciebie. Następnie pójdziesz korytarzem prostopadłym do wejścia, skręcisz w lewo, a na kolejnym zakręcie w prawo. Tylko nikt nie ma cię zobaczyć.- Miałem już dawno ułożony plan na wykorzystanie jej. Odsunąłem się od dziewczyny na przyzwoitą odległość i przez resztę piosenki już nie rozmawialiśmy. Potem rozstaliśmy się i poszedłem okrężną drogą w umówione miejsce.

    Moje serce biło jak szalone, kiedy przemykałam pod ścianą. Nikt nie mógł zauważyć, gdzie się wybieram. W tej sukience trudno było nie zwracać na siebie uwagi, ale na szczęście wszyscy byli zajęci tańcem. Śpieszyło mi się. Właśnie kończył się trzeci utwór, ale nie mogłam się wcześniej wymknąć, bo zatrzymali mnie znajomi ze szkoły. W końcu, po zbyt długim czasie udało mi się od nich uwolnić. Dotarłam do wskazanych drzwi. Rozejrzałam się po sali, po czym dyskretnie wślizgnęłam do następnego pomieszczenia. Mury Zamku były tak grube, że nie słyszałam już gwaru dobiegającego z Sali Balowej. Ruszyłam prosto przed siebie. Echo niosło się od wydawanego przez szpilki stukotu. Korytarz rozszerzał się na dwa. Weszłam w lewy. Moje podniecenie rosło wraz ze zbliżaniem do pana Simonsa. Dotarłam do skrętu w prawo i powoli zaczęłam iść przez sień. Niczego nie słyszałam oprócz własnego, przyśpieszonego oddechu i stukotu butów. Nagle z ciemności wyłoniła się ręka i wciągnęła mnie we wnękę w murze. Zachłysnęłam się powietrzem. Byłam przerażona jednak po chwili otuliły mnie znajome ramiona. Na plecach czułam materiał koszuli. Pomiędzy pośladki wpasowało się wybrzuszenie jego spodni. Mężczyzna całował moją szyję, ssał skórę, przygryzał płatek ucha. Wyciągnęłam szyję, żeby miał do niej lepszy dostęp.

    -Spóźniłaś się.- powiedział pozornie spokojnym głosem.- Już myślałem, że stchórzyłaś.- Nie mogłam mu odpowiedzieć. Ręka mężczyzny zsunęła się na złączenie ud. Mężczyzna podciągnął sukienkę i aż sapnął z wrażenia. Byłam usatysfakcjonowana. Właśnie o taki efekt mi chodziło.

    -Brak majtek. Pochwalam.- powiedział. Czułam, że się przy tym uśmiechnął z zadowoleniem. Moje spóźnienie odeszło w niepamięć. Pan Simons włożył w moją szparkę dwa palce i zaczął nimi szybko poruszać. Stanęłam w rozkroku, żeby miał lepszy dostęp do mojej spragnionej cipki. Mężczyzna zębami rozpiął wiązanie na karku. Jedną ręką zsunął sukienkę na brzuch. Następnie wziął w dłoń jedną z uwolnionych piersi. Zdarł z sutków naklejone plastry i zaczął ściskać mój biust. Moje sapnięcia i jęki niosły się korytarzem.

    -Brak całkowitej bielizny. Jestem wniebowzięty. Dzisiaj sprawiasz mi wielką radość kochanie.- Miałam odpowiedzieć, ale mężczyzna rozproszył mnie ściskając moje sutki i wykręcając je. Uwolniłam ręce z rękawów sukienki. Uniosłam dłonie w górę i wplotłam je w gęste głosy mężczyzny. Moje piersi były teraz wyprężone w stronę jego wprawnego dotyku. Jego palce coraz szybciej jeździły we mnie. Czułam zaciskanie się pochwy, w końcu szczytowałam z głośnym krzykiem, który echem poniósł się przez korytarze zamku. Mężczyzna obrócił mnie przodem do siebie i przycisnął plecami do zimnego kamienia.

    -Ciszej suko, bo jeszcze ktoś cię usłyszy.- wyszeptał mi w usta, po czym je brutalnie pocałował. Moje sutki ocierały się o materiał jego koszuli. Ręce położył na moich pośladkach, które ściskał i ugniatał. Palcem jeździł po moim rowku w górę i w dół. Wzięłam się za rozpinanie jego rozporka. Pod wpływem moich starań spodnie opadły do kolan. Pieściłam penisa przez materiał bokserek. Wzięłam je w dłonie i zsunęłam na dół. Na wysokości oczu miałam członka pana Simonsa. Wzięłam go do ust. Był gruby. Żyły pulsowały na nim rytmicznie. Wszedł cały w moje gardło, aż nosem dotknęłam brzucha mężczyzny. Przez penisa miałam zapchaną buzię i nie mogłam oddychać. Po chwili mężczyzna wyjął go. Miałam chwilę na oddech, po czym znowu miałam w ustach członka i tak raz za razem. Penis powiększał się i coraz trudniej wchodził cały do mojej buzi.

    Podniosłem ją z kolan. Czułem, że niedługo dojdę, a nie chciałem tego zrobić w jej buzi. Przycisnąłem usta do jej warg. Smakowała moim penisem. Cały czas ją całując ścisnąłem jej pośladki. Dziewczyna zaczęła poruszać się prowokująco. Ocierała się o mój sprzęt pragnąc poczuć mnie w swojej ciasnej szparce. Docisnąłem ją do ściany i uniosłem tak, że oplotła mnie swoimi długimi nogami. Nabiłem ją na swoją stojącą pałę i od razu nadałem ostre tempo. Jej cipka idealnie owinęła się wokół mojego penisa.

    -Ohhh! Ohhh! Mmmm!- dziewczyna krzyczała z rozkoszy. W końcu uciszyłem jej krzyki pocałunkiem. Jej piersi podskakiwały przy moim torsie. Zaciskała długie paznokcie na moich ramionach. Wbijałem się w nią raz za razem. Dziewczyna ciężko dyszała, gdy wciskałem w nią swoją grubą pałę. Jej cipka była tak ciasna i gorąca.

    -Szybciej, proszę, oooo tak.- szeptała przy moim uchu. Przyspieszyłem tempo na jej prośbę. Oboje byliśmy spoceni z wysiłku. Moje sapnięcia i jej jęki mieszały się ze sobą przecinając ciszę. Wchodziłem w nią raz za razem coraz głębiej, o ile to możliwe. Mięśnie jej pochwy zaciskały się coraz szybciej. W końcu mała zadrżała na całym ciele, kiedy ogarnął ją orgazm. Jej czerwone usta były otwarte w niemym krzyku. Był to upajający widok. Jeszcze kilka pchnięć i wystrzeliłem strumieniem spermy w jej cipkę. Mój sprzęt nadal był pełen, więc wszedłem głębiej w jej pizdeczkę i wypełniłem ją kolejną porcją nasienia. Kiedy całe ze mnie wypłynęło odwinąłem nogi dziewczyny i postawiłem ją na ziemi. Nie musiałem nic mówić. Od razu klęknęła przede mną i zassała moją pałę. Zaczęła lizać jajka, potem wróciła do kutasa, opięła go swoimi wargami, aż postawiła go do pionu. Dziewczyna wstała zadowolona. Nie mogłem się powstrzymać. Znowu przycisnąłem ją do ściany i pocałowałem jej zmysłowe wargi. Ustami zjechałem niżej na jej biust. Ssałem sutek i gryzłem go mocno. Takie pieszczoty były zarówno przyjemne i bolesne dla dziewczyny. Lewą ręką ściskałem drugą pierś, natomiast prawą położyłem na jej cipce. Czułem spermę wypływającą z jej wnętrza. Włożyłem do środka trzy palce i zacząłem nimi rytmicznie poruszać.

    -Masz taką wspaniałą wąską cipkę. Jesteś taka rozpalona.- szeptałem. Dziewczyna jedynie jęczała w odpowiedzi.- Jesteś moją małą kurwą. Chcesz znowu być wypieprzona. Mam rację?

    -Nie, już więcej nie mogę. Musimy wracać.-jęczała. Chociaż jej ciało mówiło co innego. Suczka jeździła na moich palcach i sama przyspieszała tempo. Czułem mięśnie jej piczki zaciskające się coraz szybciej. Dziewczyna chwilę potem szczytowała wokół moich palców, które dałem jej potem do wylizania. -O tak, zliż swoje soki mała kurewko. Lubisz to, prawda. Patrz jak bardzo jesteś podniecona.- Dałem jej klapsa w dupę. Uniosłem jedną jej nogę. Miałem już swoje lata i ciągłe podnoszenie dziewczyny było jednak męczące. Otarłem się główką o jej cipkę.

    -Nie, proszę Pana. Musimy wracać. Nie.- jęczała i próbowała mnie słabo odepchnąć, ale wziąłem jej ręce, uniosłem do góry nad głowę i przycisnąłem do ściany. Wbiłem się gwałtownie w jej szparkę. Dziewczyna krzyknęła. Wysunąłem całego kutasa z jej cipki, po czym ponownie wbiłem się w wąską dziurkę.

    -Twoja cipka jest cudowna. Taka ciasna i gorąca. Lubisz, jak cię tak ostro pieprze. Jesteś moją suką.- Posuwałem ją coraz szybciej. Poruszałem biodrami raz za razem do przodu i do tyłu. Ścisnąłem w dłoniach jej pośladki i pochyliłem się nad sterczącym zaczerwienionym, sutkiem. Wziąłem go do ust i boleśnie zassałem, przegryzałem go. Lizałem całą pierś. Gdy dziewczyna to poczuła nadszedł kolejny orgazm. Jej pochwa zacisnęła się wokół mojego kutasa. Dla mnie to nie był koniec. Rżnąłem ją dalej, aż wpompowałem w nią kolejną dawkę spermy. Jeszcze kilka pchnięć i moja pała opadła pozbawiona całego nasienia. Dziewczyna dyszała ciężko oparta o ścianę.

    -Na kolana kurwo i liż.- Zmusiłem ją do uklęknięcia i podetknąłem jej kutasa przed buzię. Dziewczyna wzięła się do roboty i po chwili mój członek był czysty. Pomogłem jej wstać i założyć sukienkę. Sam się ubrałem i kiedy już mieliśmy iść, przyciągnąłem do siebie młodą kobietę.

    -To było wspaniałe, kochanie.- Pocałowałem ją w czoło. Dziewczyna oparła się zmęczona na moim torsie. Wyszliśmy z naszej kryjówki i skierowaliśmy się w stronę sali.

    -Nie musisz mi mówić. Powtórzmy to kiedyś.- Ze smutkiem pomyślałem, że przez jakiś czas czeka mnie abstynencja. Pisałem nową książkę i nie lubiłem być rozpraszany, nawet jeśli tego chciałem. Dziewczyna chyba wyczuła moje zmartwienie. Pomimo wycieńczenia wspięła się na palce i przyciągnęła mnie w namiętnym pocałunku. Moje ramiona automatycznie owinęły się wokół jej wąskiej talii i przycisnęły bliżej. Oderwaliśmy się od siebie spragnieni oddechu.

    -Koniec tego dobrego.- powiedziałem i klepnąłem ją w tyłek.- Musimy wrócić na to nudne przyjęcie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magic.V

    Daję wam czwarty rozdział Sekretnego romansu. Poprzedni nie bardzo mi wyszedł, ale mam nadzieję, że ten jest lepszy.

  • W Rodzinie I: Siostrzyczka

    Początek wakacji był upalny jak nigdy. Gdy tylko rodzice wyszli do pracy, włożyłem do lodówki sześciopak piwa. Za dwie-trzy godziny będzie jak znalazł na południowy skwar. Z rozmyślań o złocistym płynie wyrwało mnie wejście młodszej siostry. Była jak ja półnaga. Rodzicie, byli naturystami, więc nagość w naszym domu, zwłaszcza w upały, nie była czymś niezwykłym. Olka miała na sobie rozciągnięta koszulkę na ramiączkach. Choć ta zasłaniała pośladki, to bez trudu dostrzegłem ogoloną cipkę. Nie wiem czemu, zareagowałem erekcją. Zły na siebie siadłem przy stole, by ukryć potężne wybrzuszenie bokserek. Patrząc na Olkę, musiałem przyznać, że wyrosła z niej niezła dupa. Jeszcze dwa lata temu była nieopierzoną dziewczynką, a teraz wyglądała jak milion dolarów. Zgrabna niewysoka nastolatka z krągłym, niewielkim biustem i cudownie kształtnymi pośladkami. Stał mi jak drut, gdy mała otwarła lodówkę.

    – O mamy piwo!

    Sięgnęła po puszkę, a ja niewiele myśląc, poderwałem się z krzesła.

    – Nie ruszaj to moje!

    – Nie podzielisz się?

    Zapytała, robiąc słodką minkę.

    – Musiałabyś mi obciągnąć!

    Odpaliłem standardową odzywką. Dopiero po sekundzie zdałem sobie sprawę, jak bardzo nie na miejscu były moje słowa. Stałem o dwa kroki przed nią z rozrywającą bokserki erekcją. Zrobiło mi się głupio. Olka uśmiechnęła się dziwnie słodko.

    – Nie ma sprawy.

    Nie wiedziałem co powiedzieć, gdy złapała rączką za wybrzuszenie bokserek. Straciłem cała pewność siebie. Próbowałem ją powstrzymać, ale ta klękając przede mną, zdecydowanym ruchem zsunęła bokserki do kostek. Kutas wystrzelił jak sprężyna. Słowa zamarły w gardle, gdy drobne usteczka połknęły członek. Straciłem jakąkolwiek wolę oporu. Była niezła, prawdę mówiąc lepsza niż którakolwiek z moich dziewczyn do tej pory. Uciskając delikatnie paluszkami jajka, ssała mnie, łapczywie połykając kutasa. Nie potrafiłem się opanować. Wyjęczałem drżącym głosem:

    – Zaraz się spuszczę!

    Chciałam ją ostrzec, by mogła na czas wyjąć z ust kutasa. Zamiast tego przyssała się mocniej. Eksplodowałam, a Ola nie przerywając ssania, połknęła cały ładunek. Wypuściła kutasa, dopiero gdy zrobiłem się zupełnie miękki.

    Ocierając dłonią karminowe usteczka, wstała z kolan. Opierając się biodrami o stół, podciągnęła koszulkę nad piersi.

    – Odwdzięczysz się braciak?

    Zapytała, rozchylając zachęcająco uda. Przywarłem do jej soczystej cipki. Byłem jak w amoku, liżąc cudownie kształtne wargi. Wsłuchany w jej rozkoszne pojękiwania penetrowałem językiem ciasną pochwę, by po chwili delikatnie ssać pulsującą łechtaczkę. Miała mokry orgazm, gdy intensywnie palcując ją dwoma wsuniętymi w pochwę palcami, lizałam twardy jak kamyczek groszek. Gdy skończyłem leżała półprzytomna na stole.

     

    Podniecony, miałam ponownie erekcję. Patrząc między jej szeroko rozrzucone uda, marzyłem, by wbić się w jej różowe wnętrze. Niewiele myśląc, chwyciłem zgrabne nogi, przesuwając biodra Oli na skraj blatu. Trzymając kutasa w dłoni, spojrzałam na siostrę. Ta uśmiechając się, rozłożyła szerzej uda. Jakby czytając w moich myślach, dodała:

    – Nie obawiaj się, jestem na tabletkach.

    Wszedłem w nią jednym pchnięciem. Boże! Była cudownie ciasna! Posuwając ją, patrzyłam, jak paluszkami masuje łechtaczkę. Doszedłem szybciej, niż tego chciałem. Miała orgazm. Gdy pochwa zacisnęła się w spazmach na członku, nie byłem w stanie opanować podniecenia. Strzeliłem, wbijając się po jądra, a gorące nasienie pociekło po jej pośladkach na podłogę.

     

    Popijając później w jej towarzystwie piwo, nie żałowałem niczego. Do wyjazdu na rodzinne wakacje zostało jeszcze dwa tygodnie. Byłem pewien, że nie będziemy się z Olą nudzić, przez ten czas.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

    A.