* Dwa lata wcześniej…
-Doskonale. Wyślę Ci adres.
-OK. Jesteśmy, więc umówione. Muszę jednak poprosić o zaliczkę.
-Wyślę Ci całość po robocie. Nie myśl, że jesteś jedyną suczką. Mogłabym mieć każdą. Ale wybrałam Ciebie.
-Proszę Pani, ja mam swoje zasady. Musi Pani wpłacić zaliczkę. Inaczej z umowy nici.
-Milcz głupia kurwo! Żadnej zaliczki nie będzie, a jeśli spóźnisz się, choć minutę to lepiej uciekaj jak najdalej.
Śliczna blondynka stała przy lustrze zupełnie naga. Dziewczyna była bardzo młoda. Ledwie skończyła osiemnastkę. Miała śliczną dziewczęcą buzię. Miły uśmiech dodawał jej uroku. Pełne wargi ślicznie wyglądały w niewinnym uśmiechu, czarne oczy iskrzyły serdecznością. Była lekko wystraszona. Kobieta, która ją wynajęła brzmiała groźnie. Dziewczyna wahała się, czy w ogóle iść na umówione spotkanie. Postanowiła jednak wybrać się. Skusił ją do tego spory zarobek. Bała się też groźby, którą usłyszała. Kończyła się malować. Makijaż był stonowany. Delikatnie podkreśliła brwi i rzęsy. Lekko pomalowała także usta. Wedle życzenia miała wyglądać na wyuzdaną nastolatkę. Szybciutko wskoczyła w wysokie czarne szpileczki. Buciki idealnie podkreśliły jej nogi. Następnie założyła blado błękitną koszulę z długim rękawem, która osłoniła jej piękny brzuszek. Po zapięciu kilku guziczków zniknął także okraszony kolczykiem pępek. Dziewczyna ułożyła kołnierz, aby ukazywał jak najwięcej z jej urokliwych piersi. Były one cudnie okrąglutkie. Wysportowany, kształtny tyłeczek zakryła bielutka mini. Spódniczka idealnie opinała jej jędrne uda. Dopełnieniem uniformu był czarny maleńki fartuszek osłaniający jej krocze.
* 2045
-Panie prezesie, przyszły. – Kamila zakomunikowała przez interkom. Blondynka z zaciekawieniem przyglądała się towarzyszce Beaty. Dziewczyna mogła mieć, co najwyżej dwadzieścia lat. Szczupła i wysoka blondi szła za nauczycielką delikatnie stukocząc czarnymi obcasami. Czarne matowe szpileczki zadawały uroku jej nagim nóżkom. Młoda skóra lśniła w mętnym świetle sekretariatu. Dziewczyna miała na sobie lekką sukieneczkę. Luźny ciuszek odsłaniał niewiele. Dyskretny dekolt w miarę skutecznie okrywał czarny staniczek. Ciemnogranatowy materiał sukienki zdobiło mnóstwo bielutkich kwiatków. Beata jak zwykle wyglądała olśniewająco. Jej kruczo czarne włosy niezdarnie okrywały wielkie okrągłe kolczyki. Ogromny dekolt szarej sukienki odsłaniał w dużym stopniu górę miękkiego body. Czarna koronka kontrastowała silnie z połyskującym materiałem kiecki. czerwone pazurki jej stóp wygodnie leżały w wysokich szpileczkach.
Obie sukienki leżały na podłodze. Młodziutka Gracjana miała na sobie jedynie przeźroczysty biustonosz z czarnego materiału, majteczki będące uzupełnieniem kompletu wraz z przyczepionymi za pomocą tiulowych szarf ciasnymi podwiązkami i oczywiście czarne wysokie szpileczki. Obok niej swym wdziękiem kusiła seksowna czarnowłosa. Beata Miała na sobie jedynie body i szpileczki. Obie ślicznotki wyswobodziwszy swe piersi delikatnie pieściły swe cipki. Tomasz patrzył na nie rozpinając koszulę. Jego uwagę zwracała zwłaszcza śliczna nauczycielka. Nastoletnia Gracjana, co chwila zerkała na kochankę i patrzyła jak kobieta rozpina guziczki na swym kroczu. Beata delikatnym ruchem podwinęła wysoko na brzuszek niesforny materiał. Jasnowłosa uczennica od razu zabrała się za pozbycie się dolnej części bielizny. Lekko nerwowym ruchem zdjęła majteczki i niesforne podwiązki. Prezes podszedł do nich powolnym krokiem. Jego fallus rozkosznie kołysał się na boki.
Gracjana nieśmiało pochłaniała wielkiego kutasa. Beata masując czule jej nagie plecy mruczała obserwując nastolatkę w akcji. Kobieta ujęła w rączki jasne włoski, które przeszkadzały dziewczynie w obciąganiu. Z dumą patrzyła jak coraz większa część penisa znika w delikatnych ustach.
-Oj tak… Dobra dziewczynka… – Tomasz mruczał z zadowoleniem, po czym ujął w dłonie jej śliczną główkę. Zaczął ją delikatnie posuwać. Dziewczyna krztusiła się lekko, ale nie oponowała.
-Hi hi hi… Moja mała… – Słodko powiedziała Beata. Z wielkim uśmiechem podziwiała jak uczennica obciąga żylastą pałę.
– Doskonały wybór! Moja droga, naprawdę jestem pod wrażeniem. – Tomasz rzekł do nauczycielki gładząc pieszczotliwie jej twarz. Kobieta odparła słodkim śmiechem. Wkrótce jej dłonie zastąpiły silne ręce Tomasza. Kobieta zaczęła nadawać wyższe tempo. Gracjana masując rączką wielkie przyrodzenie raz po raz nabijała na nie swe usta. Tomasz mruczał zadowolony.
-Tak, właśnie… Ssij go maleńka… Oj tak… Dobrze… – Słodko szeptała Beata. Czarnowłosa cały czas trzymała kochankę za jasne włoski. Tomasz znów chwycił głowę dziewczyny i zaczął ostrzej posuwać. Nastolatka krztusiła się mocno, ale nie zamierzała stawiać oporu. W nagrodę mogła liczyć na chwilę oddechu.
-Jesteś dobrą kurewką! – Radośnie powiedziała nauczycielka. Młoda odpowiedziała radosnym śmiechem. – O tak! Ssij go! Ssij go jak pieprzona dziwka! – Beata syczała, napawając się widokiem ruchanej w usta małolaty. Kobieta rozpięła jej delikatny staniczek. Wkrótce para młodych cycków została w pełni oswobodzona. Gracjana w podzięce zaczęła ostrzej obrabiać żylastego fiuta. Seksownie się przy tym dławiła. Jej ślina długimi nićmi zwisała z obwisłej moszny.
-Tak! Tak, tak tak! O to chodzi! – Jęczała cichutko Beata. Kobieta znów mocno dociskała głowę dziewczyny do krocza Pana prezesa. – Kawał dobrej kurwy z Ciebie!
-Ach! – Tomasz stękał zadowolony. – Zabaw się z jajami mała szmato! – Szepnął lekko policzkując nastolatkę. Dziewczyna uradowana zabrała się do pracy. Ssała i lizała na przemian wielką mosznę. Jądra Tomasza na przemian znikały w jej rozkosznych ustach. Korzystając z okazji Beata wzięła kutasa do ust. Mruczała zadowolona. Z łatwością pochłaniała całe przyrodzenie.
-O tak! Właśnie tak się to robi! – Tomasz pojękiwał zadowolony. Gracjana sięgając nad swą twarz złapała za głowę nauczycielki i delikatnie przyciągnęła ją do kutasa. Tomasz wnet pomógł małolacie. Usta Beaty w szaleńczym tempie pochłaniały całego kutasa. Blondi z zachwytem patrzyła na kochanków.
Beata leżała na sofie uśmiechając się radośnie. Kobieta chichotała wesoło masując swą cipkę. Tomasz ruchał jej odbyt. Tęgi kutas, co chwila znikał w ciasnej dziurce. Gracjana nachylona nad kochanką z zapartym tchem podziwiała ten wspaniały spektakl.
-Kurwa… Och… – Jęczała nauczycielka, nie przestając tarmosić swej wilgotnej szparki. Różowiuteńka cipeczka lśniła od zbierających się w niej soczków.
-Ale fajnie! – Szepnęła z uznaniem Gracjana.
-Widzisz? Mówiłam, że Pan prezes to niezły ogier! Moja dziurka już płonie! – Brunetka odparła ze śmiechem. Uczennica śmiejąc się, delikatnie masowała jej pierś. Cieplutka rączka lekko ugniatała duży cycuszek, co chwila podszczypując sutek.
Mężczyzna siedział na skraju sofy dysząc ciężko. Obie kochanki klęczały przy jego kroczu. Beata żwawymi ruchami masowała jego penisa. Gracjana z niecierpliwością oczekiwała wytrysku. Oblizując wargę wpatrywała się w trzepiącą chuja rączkę. Nauczycielka uwijała się, coraz głośniej pojękując. Splunęła kilka razy na wielką żołądź, po czym wystawiła swój różowiutki języczek w oczekiwaniu na wytrysk. Wreszcie Tomasz doszedł. Kolejne porcje spermy wypływały z penisa wprost do ust kochanki. Nastolatka patrzyła z zaciekawieniem. Obserwowała uważnie jak czarnowłosa pochłania resztki bielutkiego nasienia. Wreszcie usta obu kochanek zbliżyły się. Ich języki w powolnym, chaotycznym tańcu zaczęły spokojnie mieszać spermę. Rozkoszne wargi suczek splotły się w kilku króciutkich pocałunkach. Tomasz słuchał, jak co chwila rozkosznie cmokają. Po tych krótkich całusach Gracjana wreszcie wzięła do ust grubego chuja. Delikatnie zaczęła oczyszczać go z resztek cieplutkiej mazi…
*Dwa lata wcześniej…
W salonie panował półmrok. Marcelina i Tomasz siedzieli przy schludnie nakrytym stole. Oboje byli elegancko ubrani. Tomasz w gustowny smoking, przyciągający kobiecy wzrok swą głęboką czernią. Marcelina miała na sobie lekko opiętą zielonkawą sukienkę. Jej materiał był lekko prześwitujący. całkiem spory dekolt tworzył wielki wiszący swobodnie kołnierz. Dorodne piersi kobiety ułożone były w czarnym biustonoszu. Śliczne koronki przebijały się przez cienki materiał kiecki. Na wspaniałych nogach kobiety iskrzyły nieśmiało czarne pończochy. Sukienka była na tyle krótka, że ukazywała koronkowe zdobienia przypięte do znikającej pod ciemnym materiałem uprzęży. Smakowite stopy Marceliny kryły się w Ciemnych szpileczkach. Matowa zieleń bucików idealnie współgrała z ślicznym ciuszkiem. Kobieta miała dość stonowany makijaż, jej włosy lekko pofalowane opadały na nagie ramię.
Marcelina chrząknęła dyskretnie. Do pomieszczenia wkroczyła śliczna kobieta.
-Czym mogę Państwu służyć? – Spytała swoim słodkim głosikiem.
-Podaj proszę kolację. – Odparła spokojnie Marcelina.
-Dobrze proszę Pani. – Dziewczyna grzecznie ukłoniwszy się odeszła od stołu, ponętnie kręcąc tyłkiem.
-Zatrudniłaś kelnerkę? Ładna. – Skwitował z uznaniem Tomasz.
-Prawda? Czułam, że Ci się spodoba kochanie…
Tomasz masował ciepłą pierś dziewczyny. Blondyneczka nachyliła się lekko ułatwiając mu dostęp do jednej z pary cudnych cycuszków wyglądających z rozpiętej koszuli.
-Czy dolać Państwu szampana? – Spytała patrząc w rozkoszny dekolt Marceliny.
-Nie, dziękuję. – Kobieta odparła obojętnie, patrząc się w podłużny kieliszek. Kołysała nim lekko, nie zwracając uwagi na męża podszczypującego delikatny sutek. – Podaj pierwsze danie.
-Dobrze, proszę Pani. Czy może jednak dolać Panu szampana? – Spytała miękkim głosikiem. Tomasz pieścił językiem jej jędrna pierś. Dziewczyna cierpliwie czekała nachylona aż mężczyzna skończy zabawę.
-Nie, dziękuję. – Odpowiedział, w końcu odrywając się od delikatnego cycka.
-Na prawdę daje radę. – Tomasz rzekł szukając wzrokiem ślicznej kelnerki.
-Prawda? Naprawdę milutka. Od razu wiedziałam, że będzie idealna.
-Drodzy Państwo, oto pieczona pierś z kaczki… – Dziewczyna powiedziała słodko, kładąc na stole lśniące talerze.
-Mmm.. Wygląda smakowicie! – Marcelina powiedziała ciepłym głosem.
-Będziecie Państwo zachwyceni. Obiecuję! – Blondynka powiedziała, obchodząc krzesło, na którym siedział Tomasz. Sprawnym ruchem wyswobodziła jego kutasa i zabrała się za obciąganie. Głośno mlaskała pochłaniając twarde przyrodzenie. Jej delikatna, ciepła dłoń pieszczotliwie masowała pałę u nasady.
-Mmm… – Tomasz jęknął skosztowawszy mięsa.
-To jest pyszne! – Marcelina dodała zachwycona.
-To specjalność szefa kuchni. Wiedziałam, że będziecie Państwo zachwyceni. – Śliczna dziewczyna odparła z uśmiechem. Zachichotała radośnie i znów zabrała się za pieszczoty. Nie robiąc sobie nic z małżonków głośno mlaskała obciągając wprawnie. Jej pełne wargi masowały pulsujące żuły, które pokrywały całego kutasa. Wrażliwy języczek dziewczyny rozkosznie łaskotał przyrodzenie. Głośne siorbanie niemal zagłuszało rozmowę Marceliny i Tomasza. Oboje jakby nie zauważali przepięknej suczki obciągającej wielkie działo mężczyzny.
Dziewczyna wstała zwinnie. Sprytnym ruchem podwinęła obcisłą białą mini i zasiadła na tęgim członku. Ujeżdżała go powoli. Jej mokra cipeczka przyjmowała w całości wielką fujarę. Raz za razem żylasty penis znikał w rozkosznej norce. Tomasz delikatnie masował nagi pośladek.
-Naprawdę się spisałaś, kochanie. Kolacja jest wyborna.
-Dziękuję Ci. Pamiętaj, że zawsze jestem do Twojej dyspozycji.
-Chcesz spróbować? – Tomasz zwrócił się do ujeżdżającej go ślicznotki.
-Och tak, pewnie! – Odrzekła rozkosznie kołysząc biustem. Duże jak na jej wiek piersi cudnie podskakiwały w rytm delikatnych ruchów. – Och przepyszne! – Powiedziała słodko, po czym oblizała lubieżnie palec mężczyzny.
-Kochanie, bardzo cieszę się z tego wieczoru.
-Och tak jest naprawdę wspaniale.
Tomasz stał nagi za nachyloną nad stołem suczka. Rżnął ją ostro od tyłu.
-Ma Pani naprawdę wspaniałego męża…
-Wiem moja droga… Musisz wiedzieć, że jest doskonały
-Och tak! Na pewno miło z nim spędzić czas… – Odparła zalotnie kelnereczka. Jej biust ocierał delikatnie o niesforną koszulę. Dziewczyna postanowiła przerwać irytujące łaskotanie jej delikatnej skóry. Powoli pozbyła się koszuli, odrzucając ją na krzesło. Tomasz zwinnym ruchem rozwiązał jej maleńki fartuszek i położył go na stole. Rozmawiali przy tym swobodnie na jakieś luźne tematy. Mężczyzna cały czar regularnie posuwał ciasna cipkę.
Blondyneczka głaskała delikatnie lekko siwiejące włosy mężczyzny. Tomasz z zaangażowanie pieścił jej cipkę. Jego język zabawiał się z delikatnymi wargami sromowymi dziewczyny. Co chwila głośno posiorbywał. Po chwili Marcelina wyszła z pomieszczenia. Słodziutka kelnereczka zaczęła, więc coraz głośniej jęczeć, odczuwając wielką rozkosz.
-O ja pierdolę! Och, jak dobrze… – Jęczała z podniecenia. Tomasz zajęty jej smakowitą muszelką nie przerywał zabawy. – O kurwa! Ja pierdolę! – Krzyczała, nie mogąc opanować emocji. Tomasz oderwał swe usta od gorącej szarki i spojrzał w oczy kochanki. Jego dłoń energicznie tarmosiła jej rozkoszna pipkę. – Kurwa, jesteś wspaniały! – Pisnęła chwytając go mocno za gardło. – Chcę Cię znowu poczuć! – Jęknęła obserwując jak mężczyzna znów zaczyna ją zadowalać. – Och! Mojej cipce nigdy nie było tak dobrze! – Piszczała słodko. Tomasz był nienasycony. Jego język nie nadążał z pochłanianiem soczków wylewających się na uda ślicznej blondynki.
-Kochanie mogłabyś mi tu troszeczkę pomóc? – Tomasz spytał posuwając mokrą szparkę. Kelnereczka leżała w wygodnym krześle z wysoko uniesionymi nogami.
-Oczywiście, mój słodki! – Marcelina odparła ciepło, delikatnie chwytając bosą stópkę dziewczyny.
-Och to takie miłe, gdy małżonkowie sobie wzajemnie pomagają. – Słodko powiedziała blondyneczka.
-O to chodzi w związku. Miłość polega na tym, aby zawsze być pomocnym dla drugiej połówki.
-Och to wspaniałe, że są jeszcze takie małżeństwa. – Dziewczyna ciągnęła niezdarnie rozmowę. Coraz bardziej przeciągała słowa nie mogąc już opanować podniecenia. Jądra Tomasza zaczęły klaskać o jej mokre pośladki.
Tomasz stał przy Marcelinie. Delikatnie gładził jej nagie ramię. Jego kutasa, co chwila znika w rozkosznych ustach. Kelnereczka znów słodko krztusiła się jego wielkim penisem. Tęga fujara lśniła od śliny młodej laseczki.
-Jestem pod wrażeniem. Ten fiut jest doskonały!
-Och wiem to moja droga! Jego smak…
-Tak! Jest obłędny! A ten zapach! – Syknęła słodko, zaciągając się wonią mokrego chuja.
-Oj przestań już, i bierz się do roboty! – Żartobliwie rzuciła Marcelina, po czym kilka razy mocno nabiła usta dziewczyny na fallusa. Obie kobiety skwitowały to serdecznym chichotem.
Tomasz siedział na krześle a wtulona w niego blondyneczka kręciła biodrami nabita na jego chuja. Wielki penis rozbijał się bezczelnie w różowiutkiej szparce. Całowali się namiętnie. Niewzruszona Marcelina delikatnie masowała swe piersi. Jej mokra cipeczka błagała o pieszczoty. Wreszcie jeden z smukłych paluszków kobiety dopadł do niej. Ostry tip rozkosznie drażnił rozjechaną pizdę.
Podwinięta sukienka Marceliny przykleiła się do jej brzuszka. Była mokra od soczków. Brązowa, pokryta licznymi bliznami picza dumnie lśniła w ciepłym świetle. Rozerwane majteczki wciąż opinały posiniaczone uda. Młodziutka kelnerka nie zwracała na to uwagi. Klęcząc przed siedzącym na mokrym krześle mężczyzną obciągała mu wprawnie. Czuła zapach własnych soczków i śliny zmieszanej z przepysznym nektarem z penisa, które wsiąkły w miękkie obicie. Tomasz trysnął. Obfite salwy powoli wypływały z jego chuja. Dziewczyna chichocząc przyjmowała do ust kolejne dawki nasienia.
– Pychota! Już dawno tak dobrze nie zjadłam! – Marcelina powiedziała z zachwytem .
-Pełna zgoda! – Zachichotała słodko kelnereczka. – Niebo w gębie! – Dodała – przełknąwszy większość spermy. Widząc resztki białej mazi sączącej sie z kutasa dopadła go, aby dokładnie zebrać należność.
-O kurwa! Jestem wyczerpany! – Westchnął Tomasz.
-Ja myślę! – Blondyneczka zaśmiała się pełna dumy.
-Kochanie, musimy koniecznie dać tej miłej dziewczynie napiwek!
-Oj tak widzę, że sprawiła się na medal!
-Dziękuję bardzo! Jest Pani taka miła! – Dziewczyna odparła zalotnie, po czym zanurzyła głowę między nogami Marceliny…
Leave a Reply