Biuro – Maksymilian

Historia, która miała miejsce na ostatniej delegacji diametralnie zmieniła moje życie zawodowe.  Nie tylko codzienne obowiązki stały się inne, ale i spojrzenie na dystyngowanego prezesa.

Nastał piątek, tego dnia wstałam rano i naszykowałam się do pracy. Śnieżnobiała koszula, do tego obcisła spódnica do połowy uda. Pończochy i wysokie szpilki. Blond włosy rozpuszczone na ramiona. Dzień miał być jak każdy inny. Z tym wyjątkiem, że miałam mniej obowiązków. Raczej planowałam rozmyślać nad wspólnym weekendem z moim mężem.

Z letargu myśli wyrwał mnie telefon Maksymiliana. Poprosił o pomoc w oszacowaniu ryzyka biznesowego nowego kontraktu. Wszystkie potrzebne dane dostałam na maila, a samo omówienie miało nastąpić o godzinie 15. Nie bardzo byłam zadowolona z zaistniałej sytuacji. Planowałam wyjść do domu pół godziny później. Z powierzonym zadaniem uporałam się dość sprawnie. Już po około godzinie odesłałam odpowiedź.

***

Nastała godzina naszego spotkania. Zajęłam miejsce naprzeciw prezesa. Jego biuro było zlokalizowane w odrębnej części naszej firmy. Moja rekomendacja wprawiła go w nadzwyczaj dobry nastrój. Po wymianie kilku służbowych zdań, chciałam kierować się do wyjścia. Maksymilian mnie zatrzymał. Wstał, obszedł swoje biurko i usiadł na jego krawędzi. Nie chciałam nadmiernie protestować. Wiedziałam, że delegacja zupełnie zmieniła nasze relacje. W jego oczach dostrzegłam, co chodzi mu po głowie. Zbliżyłam się na odległość kilku centymetrów do jego twarzy. Jego dłoń chwyciła moje włosy, druga zaś powędrowała na moją nogę. Delikatnie podwinął spódnice, palcami poprzez koronkę moich pończoch szukał nagiego skrawka ud. Maks całował namiętnie moje usta, dość szybko poddałam się. Odwzajemniłam jego zaloty. Czułam napływające fale ekscytacji oraz podniecenia. Chwilę później trzymałam w dłoni jego nabrzmiałego penisa. Był twardy, gotowy. Uklękłam, delikatnie objęłam go moimi czerwonymi od szminki ustami. Masowałam jądra, z ust prezesa wydobywa się ciche jęki. Poczułam zbliżający się finał, wstałam z kolan. Oparłam się o blat biurka. Podciągnęłam spódnicę do góry, odsłaniając moje stringi.

Rozkazującym gestem skłoniłam mojego przełożonego do dokładnego wylizania moich dziurek. Zbliżył swoją twarz do mej łechtaczki, pieścił językiem.

Jego ręce wędrowały po zakamarkach tyłka, masując go łapczywie. Gdy byłam już gotowa, oderwałam go od siebie. Usiadłam na biurku, a on jednym gwałtownym pchnięciem wszedł po same jądra. Maks bardzo potrzebował tego zbliżenia, wziął moją cipkę bezceremonialnie, ostro. Nasze zbliżenie nie trwało długo, szybko poczułam nadchodzącą fale dreszczy ekscytacji. Kilka ruchów później i jego ciałem zawładnął orgazm. Po wszystkim, założyłam wszystko na swoje miejsce. Wychodząc, pożegnałam się sugerując by umył swego penisa przed powrotem do domu.

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Sanx

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *