Wszyscy uważają mnie za grzeczną dziewczynkę i to do tego stopnia, że nawet mieszkając we wspólnym mieszkaniu z dwójką kolegów nikt nie podejrzewał mnie o żadne nieprzyzwoitości. Sądzę, że oni sami do pewnego dnia nawet żyli w nieświadomości. Tak naprawdę jestem przepełniona zboczonymi fantazjami, marzę o obnażaniu się, byciu nago przed różnymi osobami… i byciu przyłapaną na masturbacji. Tak, by ten ktoś pozwolił mi skończyć i patrzył podekscytowany, jak robię sobie dobrze.
W to leniwe, niedzielne popołudnie byliśmy wszyscy na miejscu: ja i moja dwójka współlokatorów. Pod prysznicem, patrząc na swe nagie ciało, zrozumiałam, że jestem napalona i będę musiała się zaspokoić. Wręcz cieszył mnie ten fakt. Gdy tylko wyszłam z kabiny, stwierdziłam, że potrzebuję trochę dreszczyku. Nic wielkiego, planowałam pochodzić w ich obecności w samych ręczniku.
Jeden tylko kawałek materiału dzielący mnie od kompletnej nagości. Supeł, jakby dla zwiększenia stawki, zawiązałam bardzo słabo. Nie przeczę, skrycie liczyłam, że pokażę im nieco ciałka.
Stałam w kuchni, podczas gdy oni siedzieli przy stole, rozmawialiśmy o jakichś głupotach. Ich strój nawet jeśli ich peszył, to raczej nie dziwił; zdarzało mi się paradować przed nimi w bieliźnie. To było co innego. Czułam, że za luźno zawiązałam swój ręcznik. Jak blisko było do tego, bym została całkiem naga.
Wydawało mi się, że cały czas powoli się obsuwa, że katastrofa jest nieuchronna. Jakoś nie kwapiłam się, by go poprawić. Tymczasem moi współlokatorzy oglądali moje gołe nóżki. Radował mnie ten luz, ta prawie nagość. Myślałam naiwnie, że na tym się skończy. Akurat schylałam się po coś do lodówki, gdy rozległ się cichy szelest.
– Och… – sapnął jeden z chłopaków.
Spojrzałam w dół, choć i tak wiedziałam. U moich stóp leżał biały zwinięty materiał. Widzieli mnie tylko od tyłu, lecz byłam dość uroczą brunetką o wyraźnych krągłościach. Z pewnością dostrzegli, jak piękny był mój goły tyłeczek, jędrny i krągły jak jabłuszko, w dodatku zachęcająco wypięty w ich kierunku.
Zdrętwiałam, przerażona swoją golizną, lecz szybko podjęłam decyzję. Spełniło się w końcu moje życzenie. Obróciłam się szybko i schyliłam się po ręcznik.
W tym czasie mogli podziwiać mnie od przodu. Duże, jędrne piersi, płaski brzuch, wygolone łono. Nie zakryłam ponownie gołego ciała, nie uciekłam. Tłamsząc wewnątrz wstyd i ignorując gorąco, jakie wystąpiło na moje policzki, rzuciłam ręcznik na oparcie krzesła.
– Przecież chyba widzieliście nagą dziewczynę, co? – zagadnęłam, pozwalając im patrzeć.
– Ale to co innego! – żachnął się jeden z nich.
– Jesteś naszą przyjaciółką! – dodał drugi.
– Będziecie mnie friendzonować? – spytałam z udawanym oburzeniem.
Zarazem miałam ochotę zapaść się na ziemię. Mieli rację. Byli moi przyjaciółmi. Nie powinni tak patrzeć na moje piersi czy uda. Wpiłam palcami w blat, dzielnie wytrzymując wlepione we mnie spojrzenia. Mleko się wylało, niech patrzą.
– Zakryj się – poprosili, a jeden z nich rzucił mi ręcznik.
Westchnęłam i przerzuciłam go sobie przez ramię.
– Jestem aż taka brzydka?
Nie czekając na odpowiedź, golusieńka wyszłam z kuchni, na odchodnym kręcąc pośladkami. Gdzieś w głębi drżałam z poniżenia i odczuwałam ulgę, że to się skończyło.
***
Drżałam, leżąc na łóżku w swoim pokoju, nie mogąc opanować sensacji w podbrzuszu, jakie towarzyszyły spełnieniu fantazji, zwłaszcza tych najbardziej perwersyjnych. To było mega krępujące, ale zarazem podniecające. Dawno tak się nie czułam. Dalej zszokowana, ubrałam się. Założyłam czerwoną bieliznę, dżinsowe szorty i białą koszulkę. Teraz było to nieuniknione. Musiałam zrobić sobie dobrze.
Przeszłam do wspólnego salonu, gdzie stał nasz telewizor, bo nie miałam ochoty oglądać pornosa na malutkim ekranie mojego laptopa. To było oczywiście cholernie ryzykowne, bo w każdej chwili mogli tu wejść moi współlokatorzy. Ale bez tego dreszczyku nie było szans, bym znalazła satysfakcję w masturbacji.
Siadłam na krześle gołym tyłkiem, z opuszczonymi szortami i majtkami, i zaczęłam oglądać. Był to gejowski pornos, gdzie czarnoskóry mężczyzna brutalnie rżnął białego. Smyrałam delikatnie swe krocze, ledwo skupiając się na pornosie.
Wspominałam tylko kompletną nagość przed kolegami, ich spojrzenia błądzące po moim obnażonym ciele. Fantazjowałam, że oglądają mnie, jak się onanizuję… Palce błądziły po sromie, a moje myśli koncentrowały się bardziej na obnażaniu się niż oglądanym filmiku. Przypominałam sobie tamto poczucie nagości przy nich.
Nagle, jak na życzenie, obaj chłopacy wkroczyli do pokoju.
– Hej, nie masz może… – zaczął jeden z nich i urwał.
Stanęli z rozdziawionymi ustami. Siedziałam plecami do nich, lecz widzieli z pewnością opuszczone szorty. No i pornosa na ekranie. Rękę dalej trzymałam na swojej waginie.
– Och, wybacz – przerwał ciszę drugi z nich, stojący z tyłu, starając się pociągnąć swojego kolegę do tyłu.
Zawstydzili mnie po raz drugi w przeciągu niecałej godziny. Niewątpliwie czuli się tym speszeni. Jakby nie spodziewali się tego po mnie. A ja… Cóż, byłam cholernie napalona. Spełniała się moja najskrytsza fantazja. Chcieli się wycofać, na co nie zamierzałam im pozwolić.
– Spokojnie – odpowiedziałam, obracając się do nich na krześle. Dłonią zakrywałam kobiecość, ale i tak byłam znów prawie naga przy nich. – Możecie popatrzeć, jak chcecie.
Trudno mi było uwierzyć we własne słowa. Nagle poczułam, jak pękają wszelkie granice przyzwoitości. Skoro widzieli już tyle, to niech patrzą dalej.
I faktycznie wiercili mnie wzrokiem. Czerwieniłam się, poniżona i zawstydzona. Chciałam jednak dojść przed nimi. To było coś nowego, ekscytującego. Mimo to zadrżałam, kiedy weszli do środka i zamknęli za sobą drzwi.
– Ty CHCESZ żebyśmy popatrzyli – uściślił jeden z nich.
– A tamto w kuchni było… celowe?
– Poniekąd – odparłam, wzdychając ciężko.
W ich oczach przestałam właśnie być niewinną, grzeczną cnotkę. Ale skoro mieli mnie teraz za wyuzdaną ekshibicjonistkę, to zamierzałam przynajmniej z tego skorzystać.
– I mamy tu zostać i…? – dopytał drugi.
– Po prostu patrzeć. – Odwróciłam wzrok, skrępowana. – Chciałam tego. Chciałam zostać przyłapana na masturbacji. A teraz chcę, żebyście patrzyli, jak to robię.
Wzruszyli ramionami i skinęli mi wolno. I ich musiał podniecać mój negliż. Spróbowałam się rozluźnić. Zabrałam rękę z łona. Teraz między udami mogli dostrzec moją waginę. Na twarz przywołałam słaby uśmiech.
– W sumie nigdy nie widziałem, jak dziewczyna się onanizuje.
– Szczególnie przyjaciółka.
– Łamiecie mi serce tym friendzonem! – Pogroziłam im palcem.
Zachichotali tylko. Ich wygłodniałe, samcze spojrzenia mówiły mi, bym już zaczęła. Po plecach przeszedł mi dreszcz poniżenia.
Znaleźli sobie miejsce, przysuwając kanapę spod ściany. Podniosłam się i odrzuciłam szorty i majtki z kostek, zostając półnaga, tylko w koszulce. Zamieniłam krzesło na taboret i rozwarłam maksymalnie nóżki. W tej pozycji mogłam jednocześnie oglądać pornosa i pokazywać im moją waginę, już mokrą z podniecenia.
Jakby ignorując wzrok chłopaków, wróciłam do pornosa. Patrzyłam, jak biały facet ssie czarnego penisa. Oblizałam paluszki i wróciłam do pieszczenia swojej kobiecości. Opuszki palców trącały mokry srom.
Wcześniej zdawało mi się to mechaniczne, teraz stało się o wiele przyjemniejsze. Nie musiałam o niczym fantazjować. Onanizowałam się przed swoją widownią. Docierałam do nowych granic perwersji.
Przerwałam na moment zabawę z waginą i szybko zdjęłam koszulę, rzucając ją byle gdzie. Sięgnęłam do pleców i odpięłam stanik. Zerknęłam na obnażone, jędrne piersi, z których rozmiaru zawsze byłam dumna i który chętnie eksponowałam głębokimi dekoltami. Teraz nie zakrywało go nic, różowe sutki sterczały stwardniałe.
Kompletna nagość nie miała większego znaczenia przy samotnej masturbacji, ale moi widzowie na pewno docenili ten gest. Wróciłam do seansu.
Patrząc na gejowskie porno, zagłębiałam się powoli palcem w swojej waginie. Jęknęłam, czując swój palec w muszelce. Onanizowałam się na oczach współlokatorów, odczuwając rozkosz lepszą nawet niż podczas dobrego seksu.
Starałam się nie patrzeć w ich stronę, zażenowana do cna swoim zboczonym zachowaniem. W końcu jednak rzuciłam okiem. Siedzieli, zawstydzeni. Czerwoni na twarzach. Podnieceni widokiem nagiej, masturbującej się przyjaciółki. Tak, jakby przyjaciółka nie mogła być zboczoną, wyzwoloną dziewczyną.
Niechybnie już wcześniej ich kręciłam, ale z jakiegoś powodu nie dobierali się nigdy do mnie. Jak się czują teraz? Gdy przyłapali mnie na onanizacji i patrzą z fascynacją, jak się zabawiam ze sobą? Za dużo pytań. Wpychałam już trzy palce w swój srom.
Stękałam, odczuwając z tego przyjemność jak nigdy. Murzyn na ekranie wystrzelił nasieniem, zalewając twarz białego faceta, który łykał ją z radością. Goła, pieściłam się coraz mocniej. Ich wzrok wbijał się w moje obnażone ciało. Zagryzałam wargę z rozkoszy, przepełnioną ekstazą i wstydem.
Lecz w tym momencie pornos skończył. Nie zamierzałam przerywać, byłam na to zbyt napalona. Czując, jak blisko jest orgazm, zerwałam się z taboretu. Chłopacy spojrzeli zaskoczeni. Siadłam przed nimi na podłodze. Czułam gołym tyłkiem zimną podłogę.
Uniosłam nogi i rozwarłam je maksymalnie, prawie robiąc szpagat. Ręka szaleńczo pieściła srom. Uniosłam wzrok, pragnąc poniżenia. Oblizałam spierzchnięte wargi.
Patrzyłam na nich. Ich spojrzenia odpowiadały ekscytacją, zachwytem. Moje palce zagłębiły się mokrej waginie. Pachwiny bolały rozciągnięte. Jęczałam coraz głośniej z podniecenia. Trochę na pokaz, dla nich. Plecy wygięłam w łuk. Przymknęłam oczy, doznając rozkoszy przemieszanej z poniżeniem.
Doszłam. Doznałam orgazmu siedząc naga na podłodze, masturbując się przed swoimi współlokatorami. Dysząc, siedziałam dalej golutka, patrząc na nich i nie wiedząc, co powiedzieć. Spuściłam wzrok, wzdychając.
– Jeju, mała… – sapnął któryś z nich.
Uszło podniecenie. Został dojmujący wstyd i poniżenie. Utraciłam godność. Zrobiłam sobie palcówkę na oczach dwójki chłopaków, z którymi łączyły mnie, co najwyżej koleżeńskie stosunki i wspólne wynajmowane mieszkanie. Skąd w ogóle wzięłam taki pomysł? Skuliłam się na podłodze, drżąc na całym ciele. Złączyłam nogi i uniosłam kolana do brody.
– Z-zostańcie – poprosiłam ich niespodziewanie, gdy chcieli wstać i wyjść.
Dołączyłam do nich na kanapie, siadając pośrodku. Ciągle goła i lekko spocona, nie wspominając o wilgoci między nogami, ale jakie miało to znaczenie? Widzieli wszystko, byłam totalnie poniżona, zbrukana. Na własne życzenie.
– Ubierz się – poprosił jeden z nich.
– Nie. Zasłużyłam na to.
Westchnęli, ale nie nalegali. Za to ich uwielbiałam. Przysunęli się bliżej, rękoma głaskali moje obnażone plecy, dotknęli też kolan. Instynktownie zacisnęłam uda, między którymi wciąż miałam mokro.
Nie uciekałam. Chciałam być naga przy nich. Po kolei ucałowali moje policzki. Zatrzęsłam się z poniżenia, aż wreszcie zaśmiałam głupawo. Niby co miałam do ukrycia?
Przeciągnęłam się, odsłaniając piersi. Rozchyliłam uda, pozwoliłam im je głaskać. Przyjęłam kolejne całusy na policzki.
– Przepraszam, że kazałam wam patrzeć – stwierdziłam po chwili milczenia.
– Och, to było niesamowite. Strasznie zboczone – przyznał jeden z nich, odgarniając kosmyk z mej twarzy.
– Nie wiedzieliśmy, że lubisz takie rzeczy – dodał drugi, z dłonią po wewnętrznej stronie uda.
Oboje patrzyli w kierunku mojego krocza i obfitego biustu. Objęłam ich także, czując się dziwnie zupełnie nago, podczas gdy oni zostali ubrani. Fala podniecenia zdawała się wracać.
– Mało o mnie wiecie.
Spojrzeli po sobie i uśmiechnęli się. Wciąż błądzili po mnie rękoma, z wyjątkową czułością, unikając najważniejszych stref. Coś elektryzowało mnie w tym dotyku. Patrząc na ich zaczerwienione twarze, o mało nie palnęłam się w czoło.
– Wy… Wy też jesteście napaleni – zauważyłam.
Chrząknęli. W końcu siedzieli tuż przy swojej golutkiej przyjaciółce. Złożyłam ręce na głowę, posłałam im figlarny uśmiech.
– Coś wam się należy. Teraz wy możecie spełnić swoje fantazje.
– Ty…
– Sądzisz, że po czymś takim został mi jakiś wstyd? Teraz jestem waszą suczką, a nie przyjaciółką.
Tylko na to czekali. Żadnych oporów, żadnego wahania. Jeden zaczął obłapiać biust, drugi ujął twarz i zwrócił ku sobie. Zmusił mnie do namiętnego pocałunku w usta, któremu odruchowo się oparłam. Czułam, jak wpycha mi język do ust. Opadłam, oddając mu się, poddając się ostatecznie poniżeniu i uległości.
Drugi oderwał nas od pocałunku, obrócił ku sobie i także wpił w moje usta. Całowali mnie raz po raz, ściskali piersi i wpychali dłonie między uda.
– Chcielibyście spuścić się na moją buzię? – spytałam, nie wierząc, że ta propozycja wychodzi z moich ust.
– Czytasz nam w myślach.
Nie wiedząc nawet kiedy znalazłam się znów na podłodze. Uklękłam przed nimi naga i posłuszna. I znów podniecona. Patrzyłam, jak rozpinają spodnie drżącymi dłońmi. Oblizałam wargi. Chciałam pomóc jednemu i sięgnęłam do rozporka, ale tylko go zdekoncentrowałam. Trzepnął delikatnie moją dłoń.
Zachichotałam, czekając w napięciu na kolanach. Już przez majtki widziałam ich napięcie. Spojrzeli po sobie, jakby się wahając, wreszcie zsunęli je w dół i ujrzałam dwa penisy w wzwodzie. Ku mojemu zaskoczeniu, ogolone. Po tej dwójce lekkoduchów bez stałych partnerek nie oczekiwałam takiej dbałości o okolice intymne.
Trwałam nieruchomo, kiedy wzięli sprawę w swoje ręce, onanizując się tuż przed moją twarzą. Zgodnie z moimi oczekiwaniami, nie potrzebowali zbyt wiele. Krzyknęłam z uciechy, kiedy ładunek nasienia zalał mi twarz. Wpłynął do nosa i ust. Posmakowałam jej bez wahania.
Zaraz oberwałam drugim ładunkiem, równie obfitym. Ile oni się wstrzymywali? Miałam spermę w oczach, lepiły się od niej moje włosy, skapywała po brodzie, znalazłam ją na piersiach, brzuchu i udach. Klęczałam przed nimi goła i obspermiona. Wzięłam nieco zmieszanej spermy od obu chłopaków i włożyłam do ust, połykając wszystko pomimo odrazy.
– Uhh… – usłyszałam nad głową.
Nic nie widziałam, bo płyn zalepił mi rzęsy. Zebrałam między dłonie kolejną porcję i przełknęłam, oblizując wargi.
– Mmm, pyszności – odpowiedziałam, tylko trochę się krzywiąc.
Lepiłam się cała od nasienia. Zaczynałam wręcz mieć ochotę na kolejny orgazm. Pozwoliłam zaprowadzić się do łazienki. Obtarłam tylko twarz, ze swojej szafki wyjęłam dildo z przyssawką. Posyłając im figlarne spojrzenie, umieściłam je na ścianie prysznica i, stając tyłem, umieściłam zabawkę w swojej muszelce.
Ujeżdżałam ją, nadal brudna od spermy, oblizując łapczywie wargi. Przynieśli mi moje ubranie, ale patrzyli już tylko z zażenowaniem. Moja perwersja nie znała granic. Musieli głośno słyszeć mój kolejny orgazm.
Dopiero po nim wzięłam zimny prysznic, który nie mógł zmyć mojego wstydu.
***
– Może jeszcze to powtórzymy. Tylko dochowacie sekretu?
– Dochowamy – przyrzekli obaj naraz.
Uśmiechnęłam się i przytuliłam obu. Siedzieliśmy na kanapie. Oni całkiem ubrani, ja w samej bieliźnie. Pozwoliłam, by głaskali moje uda. Koniec końców podobało mi się to, co zrobiłam, trudno mi było żałować takiej rozkoszy.
Leave a Reply