Odkąd byłem małym smarkaczem, chciałem zostać piłkarzem. Ojciec śledził świat piłki nożnej, od kiedy pamiętam i najwyraźniej mnie zaraził. W odróżnieniu od innych sportów, w piłce podobało mi się to, że każdy mógł ją uprawiać. Nie musisz mieć bogatych rodziców i znajomości, jak w przypadku Formuły 1, czy też innych sportów motorowych. Nie potrzeba kosza ani siatki, wystarczyła piłka i dwa plecaki. Nie bez powodu piłka nożna jest najpopularniejszym sportem na świecie. Od zwykłej piłki i plecaków zacząłem swoją „karierę”. W dzieciństwie godzinami latałem z kolegami z osiedla po różnych boiskach, co często kolidowało z nauką szkolną i doprowadzało moich rodziców do szewskiej pasji. Na szczęście mieli wysoki próg wytrzymałości widząc, że gra w piłkę sprawia mi ogromną przyjemność. Zawarłem z nimi umowę, według której obiecali zapisać mnie do szkółki piłkarskiej miejskiego klubu, o ile przyłożę się do nauki. Nie miałem większych problemów ze szkołą, byłem czwórkowym uczniem, ale było to raczej zasługą mojego wygadania niż faktycznej wiedzy. Przystałem na propozycję i w wieku 12 lat stałem się juniorem w profesjonalnym klubie. Jak w przypadku większości dzieciaków, chciałem grać w ataku, najlepiej na skrzydle. Z upływem lat moje warunki fizyczne zaczęły się poprawiać, lecz nie miało to dobrego przełożenia na moją dynamikę, technika również nie rozwijała się równolegle z parametrami fizycznymi i mogłem pożegnać się z marzeniami o grze na pozycji skrzydłowego. Miałem jednak tyle szczęścia, że trener drużyny juniorów w klubie nie był typowym polskim panem trenejro. Nie skreślał dzieciaków tylko, dlatego, że nie pasowały do wizji danego klubu. W każdym chłopaku potrafił znaleźć przydatne umiejętności, pracować nad nimi i je poprawiać. W związku z tym, że mój rozwój fizyczny w krótkim czasie przyspieszył i zacząłem przerastać rówieśników, to zostałem cofnięty do środka obrony. Trener jednak widział, że ciągnie mnie do kontaktu z piłką, do rozgrywania. Zaczął zauważać we mnie inteligencję boiskową, przegląd pola, umiejętność podejmowania trafnych decyzji, ustawiania się i wykonywania nieszablonowych zagrań. Stwierdził, że ustawienie mnie w obronie byłoby robieniem mi krzywdy, więc przeniósł mnie do środka pola. Lata mijały, światowa piłka niezmiennie ewoluowała, piłkarze zaczęli pełnić na boisku coraz bardziej kompleksowe role na boisku. Coraz popularniejsza stawała się rola rozgrywającego defensywnego pomocnika. Cofnięty rozgrywający różnił się od standardowego defensywnego pomocnika tym, że nie był typowym przecinakiem, starającym się odebrać piłkę ofensywnym piłkarzom drużyny przeciwnej i wspierającym własnych obrońców, lecz potrafił również rozpoczynać akcje ofensywne własnej drużyny. Idealnie nadawałem się do tej roli, byłem silny fizycznie, wysoki i miałem smykałkę do bardziej ryzykownych podań, jednocześnie nie panikując z piłką przy nodze. Moja dyspozycja w meczach eksplodowała po ponownej zmianie roli. Miałem 18 lat, gdy mój klub awansował do pierwszej ligi krajowej oraz gdy zaczęli obserwować mnie skauci drużyn ekstraklasowych. Wokół mnie zaczął się robić medialny szum, mimo że nie zadebiutowałem nawet w pierwszej drużynie. A skoro był medialny szum, to zaczęły się pojawiać również dziewczyny. W związku z tym, że byłem skupiony na rozwoju piłkarskim, to siłą rzeczy moje relacje z płcią przeciwną ucierpiały. Pierwszy raz całowałem się z dziewczyną, gdy miałem 18 lat, lecz gdy ruszyłem w tej kwestii z miejsca, to zacząłem rozwijać się szybciej niż na boisku. Na szczęście wychowywałem się na osiedlu, w otoczeniu wielu osób w wieku zbliżonym do mojego a znane mi reprezentantki płci pięknej nie interesowały się piłką, mimo że obserwowały nas, gdy graliśmy na osiedlowych boiskach. Z jakiegoś powodu były bardziej zaciekawione, gdy graliśmy bez koszulek. Dzięki temu miałem relacje z dziewczynami, które były mną zainteresowane z innych powodów niż fakt, że jestem piłkarzem. Profesjonalny debiut na boisku zaliczyłem jeszcze przed dziewiętnastymi urodzinami i akcja wokół mnie zaczęła nagle przyspieszać. Dziś jestem bardzo wdzięczny ówczesnemu trenerowi z czasów juniorskich, bo to dzięki niemu zacząłem się wyróżniać na boiskach ze względu na moją nietypową rolę, która mimo wszystko nie była jeszcze zbyt popularna w Polsce. Do dziś zresztą stoimy w miejscu pod względem rozwoju, podczas gdy takie kraje, jak Azerbejdżan i Słowacja machają nam na „do widzenia”. Odkąd z własnej woli zacząłem czytać książki i poszukiwać informacji na własną rękę, byłem zainteresowany nowinkami taktycznymi stosowanymi w krajach najbardziej piłkarsko rozwiniętych. Dzięki temu jeszcze w trakcie kariery zadbałem o przyszłość po jej zakończeniu. Po skończeniu liceum i zdaniu matury zrobiłem sobie dwuletnią przerwę od nauki, lecz byłem świadomy swoich ograniczeń piłkarskich i nie spodziewałem się zrobienia oszałamiającej kariery, więc rozpocząłem studia na katowickim AWF, aby przygotować się do roli trenera lub skauta. Trochę się jednak rozpędziłem z opowieścią, więc wróćmy do czasów, gdy miałem 19 lat. Jak już wspomniałem, akcja zaczęła przyspieszać. Przebiłem się do pierwszego składu drużyny i w mediach coraz głośniej zaczęły się przebijać doniesienia o zainteresowaniu ze strony klubów ekstraklasowych. Byłem podekscytowany, lecz nie odbiła mi palma. Byłem prostym chłopkiem z osiedla, ale nie byłem głupi. Doskonale wiedziałem, czym dla młodego piłkarza może skończyć się odlot w chmury. Mimo wszystko schlebiało mi zainteresowanie ze strony dziewczyn. Starałem się zachować ekwilibrium, lecz jest to ciężkie, gdy masz 19 lat, gdy piszą o tobie gazety i interesują się tobą ładne kobiety. Swoją pierwszą oficjalną dziewczynę poznałem jeszcze na osiedlu i to dzięki niej przeżyłem swój pierwszy pocałunek, lecz kompletnie nie wiedziałem, jak się z dziewczynami obchodzić, więc nasz związek przetrwał tylko niecałe pół roku. Kolejne doświadczenia zacząłem zbierać powoli. Byłem selektywny. A w tym okresie było, z czego wybierać. Co chwila musiałem zmieniać numery telefonu, ponieważ zacząłem dostawać pikantne propozycje, nie tylko od rówieśniczek. Dziewczyny przebijały nawet moją boiskową determinację. To były czasy, gdy na rynku pojawiły się pierwsze telefony z aparatami, więc propozycjom towarzyszyły bardzo ciekawe zdjęcia. Nawet filmiki. Pamiętam, że jedna z dziewczyn była tak oddaną fanką, że wysłała mi zdjęcie w koszulce klubowej z moim numerem i nazwiskiem na plecach. Oprócz koszulki nie miała oczywiście nic na sobie a koszulka była zbyt krótka, aby zakryć jej pośladki. Na innym zdjęciu widać było głównego sponsora klubu, którego logo było naniesione na przednią część koszulki, oraz jej rozsunięte nogi. Muszę przyznać, że lubię estetyczną prezentację kobiecego ciała, więc nie obrażałem się na tego typu wiadomości. Nigdy jednak nie proponowałem tym dziewczynom spotkania. Miałem wrażenie, że nie tak powinna zaczynać się znajomość z dziewczyną. Umawiałem się, więc jedynie z dziewczynami, które poznawałem na żywo – w odzieniu. Wreszcie zacząłem nadrabiać zaległości w relacjach damsko-męskich. Nie spodziewałem się, że poznam przyszłą żonę, zdawałem sobie sprawę, że jestem w najgłupszym etapie życia, więc podchodziłem do tego z dystansem. Mam oczywiście na myśli dystans psychiczny, nie fizyczny. Nigdy jednak nie chodziłem do łóżka z dziewczyną na pierwszym spotkaniu. Znajomość nigdy też nie kończyła się po seksie. Był to jednak szalony i pracowity okres. Nie miałem zbyt dużo czasu na poważniejszy związek. Drużynie szło nadzwyczaj dobrze w drugim sezonie na zapleczu ekstraklasy, mieliśmy szansę na osiągnięcie pozycji barażowej a ja odgrywałem już pierwszoplanową rolę na boisku. Eksperci chwalili mnie za opanowanie, kreatywność i pracowitość w obronie. Było już pewne, że po sezonie zaczną wpływać do klubu oferty z ekstraklasy, lecz wiedziałem, że nie mogę o tym za dużo myśleć. Zbyt wiele razy czytałem o młodych i utalentowanych piłkarzach, którzy nie zrobili kariery, ponieważ odbiła im sodówka po kilku dobrych występach i zaczęli się zajmować wszystkim, tylko nie piłką. Dla mnie liczył się wynik w danej chwili. Starałem się nie wybiegać myślami w przyszłość i myślę, że dużo mi to dało w tamtym czasie. Do ostatniego meczu walczyliśmy o miejsce barażowe, mimo że klub nie był gigantem nawet w pierwszej lidze, nie mieliśmy bogatego sponsora a na meczach nie pojawiały się komplety kibiców. Miałem jednak satysfakcję, ponieważ wiedziałem, że dzięki mnie drużyna potrafi grać szybko i nieprzewidywalnie, co było dość niecodzienne na tym szczeblu rozgrywek. Typowa drużyna pierwszej ligi grała toporną piłkę, wysokie podania do przodu, może napastnik dostanie w głowę i piłka przypadkiem trafi do siatki. My potrafiliśmy grać zarówno długo, jak i krótko. Wolno rozgrywać piłkę, aby po chwili przyspieszyć i zaskoczyć przeciwnika. Trzeba przyznać, że miałem trochę szczęścia, ponieważ na początku sezonu drużyna zwolniła trenera po serii beznadziejnych wyników – typowa strategia klubu w Polsce. Nowy trener postanowił zrobić jednak przegląd wojsk i odważniej postawił na kilku młodych chłopaków, w tym mnie. Młodszy ode mnie był jedynie siedemnastoletni bramkarz. Chłopak był chyba karmiony samą wołowiną, ponieważ w tym wieku był już wyższy ode mnie. Widać jednak było, że ma talent. Po kilku latach trafił nawet do Bundesligi i ocierał się o reprezentację Polski. Miał jednak to nieszczęście, że bramka reprezentacji była zawsze mocno obsadzona. Wciąż utrzymywaliśmy ze sobą kontakt, gdy zostałem wytransferowany do ekstraklasy. Pamiętam, że przyjechałem kiedyś z Krakowa w rodzinne strony podczas dwutygodniowej przerwy reprezentacyjnej a ten zaprosił mnie na imprezę. To nie były już czasy, gdy piłkarze wlewali w siebie hektolitry wódki i spalali wagon papierosów każdego wieczoru, lecz nie oznacza to, że nie chodziło się na imprezy. Jestem dość aspołeczną osobą, lecz nawet ja muszę czasem poprzebywać z ludźmi, aby nie oszaleć. Kolega był już wtedy pierwszym bramkarzem drużyny i miał do swojej dyspozycji siedemdziesięciometrowe mieszkanie wynajęte dla niego przez klub. Domówki piłkarzy odrobinę różnią się od domówek zwykłych śmiertelników. Gospodarz nie sprząta i nie gotuje pół dnia, aby móc wieczorem przyjąć gości. Nie, od takich spraw ma własną sprzątaczkę oraz catering. Dobrze jest, gdy gospodarz-piłkarz się umyje i użyje perfum (oczywiście bardzo drogich). Trochę spóźniłem się na imprezę, ponieważ był poniedziałek i autostrada była zakorkowana. Po niedzielnym meczu w Krakowie dostaliśmy trzy dni wolnego od treningów. Wisła była w tamtym czasie ligowym średniakiem i żaden z naszych zawodników nie dostał powołania na zgrupowanie reprezentacji. Odra grała swój mecz w sobotę, więc mogliśmy się spotkać po dość długim czasie rozłąki. Na szczęście gospodarz obiecał zapewnić mi nocleg, więc jedno zmartwienie miałem z głowy. Nie byłem w szoku, gdy po wjechaniu windą na odpowiednie piętro usłyszałem stłumiony gwar wielu ludzkich głosów na korytarzu przed mieszkaniem. Dość długo musiałem czekać zanim otwarto mi drzwi. Otworzyła je Patrycja, dziewczyna Błażeja, której towarzyszyła nieznana mi koleżanka. Po krótkim przywitaniu wpuściła mnie do środka i kazała mi się rozgościć. Na imprezę przybyło kilku młodych chłopaków z Odry, więc miałem, z kim rozmawiać. Błażej przez cały wieczór latał po całym mieszkaniu, zabawiając gości, zupełnie jak pan młody podczas wesela. Gospodarz zadbał, aby na imprezie nie zabrakło alkoholu, natomiast ja nie chciałem pić, ponieważ marzyłem o tytule Pana Piłkarza. Rozmawiałem z chłopakami o losach Odry, gdy podeszła do mnie Patrycja ze swoją koleżanką. Chciała mi ją przedstawić, ponieważ ta rzekomo bardzo chciała mnie poznać. Miała na imię Martyna i była średniego wzrostu blondynką. Miała ładne pełne usta i piękne zielone oczy. W ogóle cała jej buzia robiła bardzo fajne wrażenie, z przyjemnością się na nią patrzyło. Okazało się, że jest wielką fanką Wisły, ponieważ jej ojciec zaczął klubowi kibicować na początku XX wieku, gdy ten podbijał ówczesny Puchar UEFA. Przeprosiłem chłopaków i zaproponowałem Martynie drinka. Była rok młodsza ode mnie, dopiero zaczęła studia fizjoterapii na Politechnice. Emanowała energią i pewnością siebie. Miała też dużą wiedzę na temat piłki nożnej. Imponowało mi to. Podobała mi się. Przegadaliśmy z trzy godziny, zarówno na temat piłki, jak i na inne tematy. Niestety po północy zaczęła zbierać się do domu, ponieważ rano miała zajęcia. Byłem w Opolu do wtorku, więc zaproponowałem jej spotkanie w poniedziałek popołudniu. Wymieniliśmy się numerami, umówiliśmy się na spotkanie o osiemnastej, po czym wróciła do domu. Impreza trwała do 4 rano, więc pod koniec byłem już dość znużony, szczególnie, że jedynym napojem, który piłem przez cały wieczór była woda z cytryną. Nienawidzę wody z cytryną, ale dobre prowadzenie się, elektrolity i te sprawy. Następnego dnia odwiedziłem rodziców i kilkoro znajomych, z którymi byłem wcześniej umówiony. Dzięki temu czas do wieczora szybko zleciał, więc popołudniu odwiedziłem swoje mieszkanie, które kupiłem na kredyt jeszcze za czasów gry w Odrze. Nie wynajmowałem go właśnie ze względu na takie sytuacje. Nie potrzebowałem dodatkowych pieniędzy, nie wydawałem całej pensji. Nie zarabiałem jeszcze kokosów, ale zapewne 90% Polaków marzy o takim kontrakcie, jaki ja dostałem. Byłem w stanie, co miesiąc wysyłać rodzicom pieniądze i sporo mi jeszcze zostawało. W szkole podstawowej miałem przezwisko „Dosia”, ponieważ mówili, że jestem oszczędny jak płyn do naczyń. Spotkaliśmy się z Martyną w centrum miasta, po czym zabrałem ją do restauracji. Postanowiliśmy rozmawiać o wszystkim, tylko nie o piłce. Nawet dobrze nam szło przez pierwszą godzinę, niestety później wszelkie postanowienia poszły do kosza. Po posiłku wybraliśmy się na spacer po Parku Nadodrzańskim, podczas którego zacząłem jej opowiadać o imprezach ławkowych wśród okolicznych drzew. Bardzo fajnie wspominam czasy, gdy człowiek mógł sobie usiąść ze znajomymi w parku, napić się (ja z oczywistych względów nie mogłem pić, co bardzo mnie bolało) i porozmawiać. Okazało się, że mamy w tej kwestii podobne upodobania, oraz że imprezowaliśmy po sąsiedzku. Jeszcze bardziej ją polubiłem. Pomyślałem sobie, że moja niespodzianka będzie się jej podobać. Zabrałem ją do samochodu bez zdradzania szczegółów. Zgodziła się pojechać ze mną bez wahania. Zaletą spotykania się z piłkarzem jest to, że jeżeli ten coś odwali, to można wyciągnąć niezłe odszkodowanie. Zabrałem ją pod Opole, na nowy stadion Odry wybudowany przed rokiem razem z ośrodkiem treningowym. Klubowi przysłużył się pewien były poseł partii rządzącej, który załatwił mu sponsora w postaci spółki skarbu państwa. W niektórych kręgach rzekomo mówi się na to kapitalizm kompradorski, w którym o sukcesie człowieka nie decyduje jego pracowitość i pomysłowość a przynależność do kasty odpowiednich ludzi. Oprowadziłem Martynę po ośrodku treningowym a następnie weszliśmy na stadion drogą dostępną wyłącznie dla sztabu i piłkarzy. Dostęp do klubu udało mi się załatwić w trakcie dnia, gdy złożyłem wizytę w stosownych gabinetach klubowych. O tej porze w klubie nie było już wiele osób, sprzątaczki powoli kończyły pracę a ludzi odpowiedzialni za utrzymanie trawy minęliśmy na parkingu. Były piłkarz, szczególnie taki, który pozwolił klubowi na sobie zarobić, miał jednak pewne przywileje. Mógł na przykład poprosić o odłożenie wyłączenia jupiterów na stadionie o kilkadziesiąt minut. Przeprowadziłem, więc Martynę przez szatnię piłkarzy i skierowaliśmy się do tunelu prowadzącego na murawę. Miałem to szczęście, że jeszcze przed sprzedażą do Wisły mogłem pograć kilka meczów na nowym stadionie, który przyciągnął na trybuny rekordowe liczby ludzi. W tamtej chwili pomyślałem sobie o tym, że było to dobre przetarcie przed grą dla ponad dwudziestotysięcznej publiczności, która przychodziła na mecze ekstraklasy. Pierwszy raz spotkałem dziewczynę, która była tak zafascynowana tego typu randką. Spacerowaliśmy po murawie i rozmawialiśmy na przeróżne tematy. Gdy zbliżaliśmy się do linii środkowej boiska, wyprzedziła mnie i zapytała z szelmowskim uśmiechem na ustach, czy każdą dziewczynę bajeruję zabierając ją na stadion. Szczerze przyznałem, że w kwestii randek rozwijam się dość powoli, oraz że jest pierwszą dziewczyną, z którą mierzę się na murawie. Milcząc, popatrzyła na mnie z powątpiewaniem, jakby badając, czy mówię prawdę. Chyba mi uwierzyła, ponieważ po chwili położyła mi ręce na ramionach, oplotła moją szyję i mnie pocałowała. Był to najlepszy pocałunek, jaki do tej pory przeżyłem. Pozwoliła mi kontrolować przebieg, podczas gdy jej język delikatnie i nienachalnie muskał mój. Po chwili otworzyła oczy i oderwała się od moich ust. Podsumowała krótko, że dobrze całuję a mi wtedy zabrakło języka w gębie. Wzięła mnie za rękę i poprowadziła w stronę miejsca rozpoczęcia meczu na linii środkowej. Rzuciła się na murawę, ciągnąc mnie za sobą. Gdy znalazłem się na niej, zapytała czy uprawiałem kiedyś seks na boisku. Ponownie zgodnie z prawdą odparłem, że nigdy nie przyszło mi to nawet do głowy. Nie mogłem powiedzieć nic więcej, ponieważ przyciągnęła mnie do siebie, bez słowa każąc mi się całować. Zrobiłem to z ogromną chęcią. Ciągnęło mnie do niej. Podobała mi się jej energiczność, podobał mi się jej zapach. Miałem ochotę ją rozebrać i zwiedzić ustami całe jej ciało. Wyczuła to, ponieważ oplotła mnie nogami i przycisnęła do siebie. Byłem zdziwiony, że nie przejmuje się, czy ktoś nas przyłapie. Ale i ja się tym za bardzo nie przejmowałem, krew odpłynęła mi z mózgu i miałem wyłącznie ochotę się z nią pieprzyć. Poczułem, że wzdycha, gdy ją całowałem a moje dłonie zaczęły zwiedzać jej ciało przez ubranie. Dotykałem jej ramion, boków, piersi, brzucha. Zaciskałem palce na jej udach a ona obejmowała dłońmi moje policzki. Zaczęła ocierać się podbrzuszem o moje podbrzusze i otwierała, co chwila oczy, aby sprawdzić moją reakcję, zupełnie jakby czuła, że robię się twardy w tamtych okolicach. Reagowałem na jej spojrzenie wyłącznie uśmiechem, aby po chwili ponownie smakować jej ciepłych ust. Wsunąłem dłoń pod jej bluzkę i poczułem delikatną skórę jej brzucha pod palcami. Ludzie mają różne fetysze, natomiast moim fetyszem od zawsze był kobiecy brzuch. Uwielbiałem go dotykać i całować. W tym przypadku było podobnie, oderwałem się od jej ust, przesunąłem się niżej, podwinąłem materiał jej bluzki i złożyłem długi i soczysty pocałunek obok jej pępka. Następnie zacząłem przesuwać się z pocałunkami bez określonego planu, na opak, byłem jak w transie. Doskonale słyszałem, że zaczęła pomrukiwać, natomiast jej palce przesuwały się po moich włosach. W tym momencie nagle zgasły światła jupiterów a ktoś z obsługi stadionu krzyknął, że zamykają a my w popłochu zaczęliśmy się zbierać z murawy. Nawet nie wiedzieliśmy skąd dokładnie dobiegł głos tej osoby. Popatrzyliśmy na siebie speszeni, roześmialiśmy się, chwyciłem ją za dłoń i pociągnąłem w stronę tunelu. Byłem wkurzony, gdy wsiedliśmy do mojego samochodu, ale nie dałem tego po sobie poznać, ponieważ nie była to jej wina. Odwiozłem ją na stancję, ponieważ pochodziła z Kluczborka i musiała wynajmować mieszkanie w Opolu. Całowaliśmy się jeszcze w samochodzie, przed pożegnaniem, lecz nie zaprosiła mnie do siebie. Zapytałem ją, kiedy możemy się znowu spotkać. Odparła, że chętnie odwiedzi mnie w Krakowie w następny weekend. Przez kolejne dwa weekendy liga nie grała, więc bez wahania zaprosiłem ją do siebie a następnie się pożegnaliśmy. Następnego dnia wróciłem do Krakowa, ponieważ od środy wznawialiśmy treningi. Do weekendu byłem jakby oderwany od rzeczywistości, myślałem tylko o niej. Każdego dnia dzwoniliśmy do siebie i wymienialiśmy wiadomości. Nie dość, że mieliśmy podobne poczucie humoru, to jeszcze okazało się, że jesteśmy podobnie sprośni. Jednego wieczora zapytała wprost, czy wypisują do mnie fanki. Odpowiedziałem szczerze, że zdarzało mi się dostawać niedwuznaczne wiadomości. Była zaintrygowana i kazała mi opowiadać wszystko ze szczegółami. Byłem zdziwiony, ale było w tym coś pociągającego, więc zrobiłem, co chciała. Bez skrępowania stwierdziła, że z pewnością podobają mi się takie wiadomości. Odparłem, że jestem zdrowym i młodym facetem, więc to oczywiste. Podsumowała to krótkim „yhm” i z łatwością wyczułem sarkazm w jej głosie. Po chwili ciszy usłyszałem „to poczekaj chwilę”. Nagle się rozłączyła a ja w tamtej chwili stałem przy zlewie w aneksie kuchennym i nie wiedziałem, co mam myśleć. Zacząłem się zastanawiać, czy się przypadkiem nie obraziła. Usiadłem na kanapie w części salonowej i czekałem. Po kilku minutach usłyszałem dzwonek wiadomości. Włączyłem wyświetlacz telefonu i wszedłem w aplikację komunikatora, to była wiadomość od niej. Wziąłem głęboki oddech, otworzyłem wiadomość i mnie zatkało. Przeczytałem podpis „Żadna siksa nie przebije tego” i przesunąłem ekran w dół. Dołączyła zdjęcie, na którym pokazała się bez bluzki. Szalik Odry zwisał jej z nagich ramion, mogłem w końcu zobaczyć jej brzuch w pełnej okazałości, tylko piersi zasłoniła dłonią, której palce zaciskały się na jednej z nich. Momentalnie zrobiło mi się cieplej i zadzwoniłem do niej. Usłyszałem w słuchawce przeciągłe „taaak?”. Bez ogródek powiedziałem jej, że mam na nią ochotę. W odpowiedzi usłyszałem tylko, że muszę w takim razie poczekać do weekendu. Podsumowałem, że bardzo niegrzeczna z niej dziewczyna, na co odpowiedziała krótkim śmiechem, po czym oznajmiła, że idzie spać, życzyła mi dobrej nocy i rozłączyła się. Miało to swoje konsekwencje. Trener zaczął mnie opieprzać na treningach twierdząc, że się nie przykładam. I faktycznie, myślami byłem w chmurach, myślałem wyłącznie o weekendzie, który jak na złość nie chciał przyjść. W soboty nie mieliśmy organizowanych treningów, lecz ja przyjeżdżałem do Myślenic, aby w niewielkim towarzystwie popracować nad techniką w ramach zajęć dodatkowych. Po upływie wieczności, w moim mniemaniu, dotrwałem do soboty, kiedy to stawiłem się w ośrodku o standardowej porze, czyli o ósmej. Od razu oznajmiłem, że o jedenastej będę się ewakuował, ponieważ mam plany. Chłopacy byli zdziwieni, ponieważ w soboty zawsze zostawałem przynajmniej na cztery godziny i nigdy nie miałem innych planów, więc musiałem im wyjaśnić, że sprawa jest wyjątkowa, ponieważ chodzi o kobietę. To zakończyło całą dyskusję i mogliśmy skupić się na treningu. Tak przynajmniej myślałem, ponieważ podczas gierek i zagrań byłem tak rozkojarzony, że wszyscy zaczęli się ze mnie śmiać. Nie wychodziły mnie najprostsze podania ani strzały na pustą bramkę. Po godzinie chłopacy kazali mi spadać, ponieważ ewidentnie nie nadawałem się tego dnia do trenowania. Musiałem im przyznać rację, więc zamiast psuć im zajęcia poszedłem do siłowni, gdzie spędziłem 40 minut, wykonując standardowy zestaw ćwiczeń. Wziąłem prysznic i próbowałem znaleźć sobie zajęcie, ponieważ do przyjazdu pociągu Martyny pozostały dwie godziny. Dojazd z Myślenic do centrum Krakowa zajmuje godzinę, więc drugie tyle musiałem sobie jakoś wypełnić. Zacząłem krzątać się po ośrodku i zagadywać pracowników. W soboty niewiele osób przychodziło do pracy, więc było za bardzo, z kim nawiązać dłuższych rozmów. Poszedłem do sali odpraw, w której trener prowadził zajęcia taktyczne i zacząłem przeglądać schematy gry. W ten sposób spędziłem kolejne 40 minut, po których wyszedłem z sali, następnie z ośrodka, wsiadłem do samochodu i podekscytowany wyruszyłem do Krakowa. W soboty o tej porze zakopianka była zakorkowana wyłącznie w kierunku Zakopanego, więc podróż nie jest tak męcząca jak w ciągu tygodnia. Na dworzec dojechałem przed czasem i musiałem się trochę pokrzątać po sklepach w oczekiwaniu na wiadomość o przyjeździe pociągu. Byliśmy umówieni z Martyną, że zadzwoni do mnie, gdy wysiądzie z pociągu. Musiałem w międzyczasie rozdać kilka autografów i pozować do kilku zdjęć, co jest standardem, gdy piłkarz miejskiego klubu pójdzie do galerii. Byłem w trakcie rozmowy o Wiśle z kilkoma fanami, gdy telefon zaczął dzwonić i musiałem ich przeprosić. Skierowałem się w stronę peronów i kazałem Martynie poczekać na mnie. Bardzo ucieszył mnie jej widok i całe napięcie, które trzymałem od tych kilku dni momentalnie ze mnie zeszło. Miała na sobie lekką jasną sukienkę a w ręce trzymała uchwyt od walizki z kółkami. Była końcówka rundy wiosennej, więc robiło się coraz cieplej. Końcówka rundy wiosennej, czyli początek maja. Piłkarze nie myślą miesiącami, tylko etapami rundy jesiennej lub wiosennej. To pewna forma skrzywienia. Poszliśmy z Martyną do samochodu i zapytałem ją, czy chce trochę odpocząć, czy mogę od razu zacząć jej serwować atrakcje. W odpowiedzi zapytała mnie czy oszalałem. Po przydługawej zimie w końcu zrobiła się ładna pogoda i miała mnóstwo energii, więc stanowczo odmówiła propozycji odpoczynku. Uśmiechnąłem się tylko, wsiedliśmy do samochodu i zabrałem ją do krakowskiego Zoo. Jakimś cudem nie zdążyliśmy porozmawiać o zwierzętach, więc tym bardziej się ucieszyłem, gdy powiedziała mi, że uwielbia wszystkie gatunki zwierząt (oczywiście oprócz insektów). Dwie godziny zajęło nam zwiedzanie. Sam pierwszy raz byłem w krakowskim ogrodzie zoologicznym. Dzień dobrze się nam zaczął, więc postanowiłem go jeszcze poprawić i zabrałem ją do restauracji gruzińskiej na Kazimierzu. W chwilach wolnych od treningów i meczów zwiedzałem Kraków na rowerze, poznając między innymi historię Krakowa z czasów okupacji niemieckiej. Zwiedzałem żydowski Kazimierz, byłą fabrykę Schindlera, zgłębiałem historię getta krakowskiego. Opowiadałem jej to, czego się dowiedziałem a ona słuchała z zainteresowaniem. Bardzo podobała mi się jej inteligencja i nieograniczona ciekawość. Sama natomiast opowiadała mi, co skłoniło ją do podjęcia studiów fizjoterapii. Od trzeciej klasy szkoły podstawowej interesowała ją biologia i nauka tego przedmiotu przychodziła jej z dużą łatwością, więc rzeczą naturalną było, że wybierze pochodne studia. Zażartowałem, że z ludzkiej seksualności zapewne miała szóstkę w liceum. Przyłożyła mi za to w łeb kartą restauracyjną, niemal skutecznie udając irytację. Wybiła dziewiętnasta, gdy wyszliśmy z restauracji. Powoli zaczynało się robić ciemno. Koniec rundy wiosennej to jeszcze nie jest pełnia lata. Gdy zeszliśmy po schodkach prowadzących do restauracji chwyciłem ją za biodro i przyciągnąłem do siebie. Nie jestem fanem okazywania sobie uczuć w miejscu publicznym, ale wtedy nie wytrzymałem. Pocałowałem ją a ona objęła rękoma moją szyję i odwzajemniła pocałunek. Nie odrywaliśmy się od siebie, stojąc tak przed wejściem do restauracji przez dobre 5 minut. W końcu powiedziała dość, odepchnęła mnie od siebie i kazała zabrać się do mieszkania. Wisła wynajęła mi sześćdziesięciometrowe mieszkanie na nowym osiedlu w zachodniej części Krakowa. Miałem blisko galerię handlową, Ikeę i Makro. W pobliżu była również droga wylotowa na obwodnicę Krakowa, więc byłem całkowicie zadowolony. Zrobiło się już całkiem ciemno, gdy dojechaliśmy na osiedle. Wjechałem do garażu podziemnego i stanąłem na wyznaczonym miejscu. Zabrałem z bagażnika jej walizkę i zaczęliśmy się kierować w stronę klatki schodowej, gdy pociągnęła mnie na jedną z garażowych kolumn i ponownie zaczęła mnie całować. Chwyciła moją dłoń i wsunęła ją sobie pod materiał sukienki. Okazało się, że przez cały ten czas nie miała na sobie majteczek. Momentalnie otworzyłem oczy, oderwałem się od jej ust i popatrzyłem na nią z pozytywnym zdziwieniem. Uśmiechnęła się tylko i ponownie przywarła do moich ust, przyciskając jednocześnie moją dłoń do swojego podbrzusza. Gdy zacząłem przesuwać palcami po jej wilgotnej już cipce, uniosła jedną nogę, rozsunęła ją lekko i zgięła w kolanie. Oderwała się od moich ust, aby zaczerpnąć oddechu i wydała z siebie westchnienie, które poniosło się echem po całym garażu. Zacząłem całować jej policzki i szyję, jednocześnie rozsuwając palcami jej wargi i zapoznając się z jej cipką. Oparła głowę o kolumnę, jedną dłonią oplatając moją szyję a drugą zaciskając na ręce, którą ją pieściłem. Niestety ponownie przerwano nam zabawę, gdy brama do garażu zaczęła się otwierać. Przerwaliśmy pieszczoty i szybko ruszyliśmy w stronę klatki. Wsiedliśmy do windy i zdążyłem tylko postawić jej walizkę w pozycji pionowej i nacisnąć przycisk piętra, gdy ponownie do mnie przywarła i zaczęła mnie całować. Tym razem zsunęła dłoń między moje nogi i zaczęła ugniatać mojego kutasa przez materiał jeansowych spodenek. Uśmiechnęła się, gdy poczuła, że zrobiłem się twardy. Podróż windą zwykle trwa dla mnie wieczność, natomiast tym razem miałem wrażenie, że winda popędziła z prędkością światła. Ponownie musieliśmy się od siebie oderwać, lecz tym razem już nie na długo. Pognaliśmy w kierunku mieszkania. Byłem tak podekscytowany, że chwilę zajęło mi chwycenie klucza od zamka drzwi. Po chwilowej szarpaninie z brelokiem udało mi się otworzyć drzwi i wpadliśmy do mieszkania jak para złodziei. Martyny walizka wylądowała na boku na panelach, Martyna szybkim ruchem głowy zbadała wnętrze mieszkania, po czym popchała mnie na najbliższą pustą ścianę. Trochę tych pustych ścian było, ledwo ociepliłem mieszkanie w Opolu, więc nie byłem za bardzo zmotywowany, aby ocieplać wynajmowane mieszkanie w Krakowie. Nie wiem, który to już raz tego wieczoru zaczęliśmy się całować, ale ciężko nam było się od siebie oderwać. Chwyciłem ją za nogę i przywarłem do niej. Ponownie zacząłem całować jej policzki i szyję, gdy odchyliła głowę do tyłu. Zahaczałem lekko zębami o jej szyję, co bardzo jej się to podobało, ponieważ za każdym razem słyszałem, że głośniej wzdycha. Zdziwiła się trochę, gdy przestałem ją całować i klęknąłem przed nią. Założyłem sobie jej nogę na ramię i zacząłem całować wewnętrzną część uda, jednocześnie podwijając dłońmi materiał jej sukienki i odkrywając jej cipkę i brzuch. Położyłem dłoń na jej brzuchu i lekko wgryzłem się w jej udo. Położyła dłoń na mojej głowie i zacisnęła palce na moich włosach. Przesunąłem dłoń z jej uda i wsunąłem między jej nogi. Zacząłem palcami gładzić jej cipkę, drugą ręką przytrzymując ją w pozycji pionowej przy ścianie. Nie przestawałem całować i przesuwać językiem po jej udzie. Jęknęła, gdy wsunąłem w nią palec. Uśmiechnąłem się na samą myśl i jednocześnie poczułem jeszcze większe podniecenie, czując jej ciepło i wilgoć. Niewygodnie było mi jednak w tej pozycji, poza tym chciałem przesunąć po niej językiem, więc wstałem, chwyciłem ją za pośladki i podniosłem. Oplotła mnie nogami wokół bioder, rękoma wokół szyi i zaczęła całować moją szyję. Zaniosłem ją do salonu, w którym stał duży i szeroki brązowy narożnik. Salon był dużym prostokątnym pomieszczeniem połączonym z aneksem kuchennym. Naprzeciwko aneksu znajdowały się duże drzwi balkonowe z widokiem na łąkę i położony za nią niewielki park. Niestety nie dało się tego dostrzec w aktualnych okolicznościach, ponieważ w salonie było ciemno, natomiast jedyna jego część usłana światłem była oświetlana przez lampę z przedpokoju. Położyłem Martynę na skraju narożnika, klęknąłem między jej nogami i zacząłem się jej przyglądam w półmroku. Była trochę zaskoczona, lecz nie wykonywała nagłych ruchów. Jedną rękę położyła na brzuchu, drugą położyła za głową i sondowała mnie wzrokiem z lekkim uśmiechem na ustach. Przyglądałem się jej oczom, policzkom, uszom i ustom. Była bardzo ładną dziewczyną. Po chwili położyłem dłonie na jej kolanach i zacząłem nimi przesuwać w górę, podwijając tym samym jej sukienkę i odkrywając jej nogi. Cały czas spoglądałem na delikatną skórę jej ud, lecz kątem oka dostrzegłem, że przygryzła dolną wargę i czekała na więcej. Nie chciałem, aby czekała zbyt długo, więc przesunąłem szybkim ruchem dłonie na jej biodra, chwyciłem ją mocno i przysunąłem do siebie. Następnie położyłem dłonie pod jej kolanami i szeroko rozsunąłem jej nogi. Jej dłonie powędrowały na podbrzusze, a następnie pachwiny, jakby chcąc wyeksponować delikatną i dokładnie ogoloną cipkę. Spojrzałem w jej oczy i zobaczyłem ciche przyzwolenie. Chwyciłem dłońmi dolne części jej ud i podniosłem jej nogi do góry, jednocześnie przywarłem ustami do jej podbrzusza i zacząłem całować ją tak, jakbym całował jej usta, delikatnie zahaczając językiem o łechtaczkę i wargi. Przymknąłem oczy, więc nie widziałem jej reakcji, lecz mogłem je słyszeć. Zaczęła głośno wzdychać, wydając z siebie krótkie pojedyncze jęki, gdy moje wargi stykały się z jej łechtaczką. Poczułem pod ustami, że robi się coraz bardziej mokra, co bardzo mnie podniecało. Przyspieszyłem ruchy wargami i językiem, przesuwając nimi wzdłuż całej jej cipki, ocierając o wejście i zlizując jej soki. Przekonałem się, że jest to moja ulubiona część gry wstępnej, szczególnie, gdy dziewczyna nie powstrzymywała się przed wydawaniem z siebie dźwięków. Na szczęście, Martyna była nie tylko energiczna, ale również ekspresywna, więc czerpałem z tego jeszcze większą przyjemność. Poczułem, że mój penis pulsuje, oraz że robi mi się gorąco. Szybkim ruchem pozbyłem się koszulki i wznowiłem pieszczoty. Tym razem przywarłem językiem do jej łechtaczki i zacząłem ją obficie ślinić i intensywnie się o nią ocierać. Reakcja była natychmiastowa. Usłyszałem przeciągłe jęknięcie i ciche „tak”. Rozochociło mnie to, więc zacisnąłem palce na dolnej części jej ud i przyspieszyłem ruchy. Poczułem jej palce na swoich włosach i ruchy jej bioder. Nabijała się podbrzuszem na moje usta, poruszając nimi w górę i w dół. Otworzyłem na chwilę oczy i zobaczyłem, że zaciska dłoń na jednej ze swoich niewielkich piersi. Głowę miała przechyloną w bok, oczy zamknięte a usta szeroko otwarte. Chciałem żeby doszła. Pochyliłem się nad nią mocniej, palce jednej dłoni przesunąłem na jej cipkę, delikatnie rozsunąłem jej wargi i powoli zacząłem wsuwać w nią dwa palce. Jednocześnie napierałem na jej łechtaczkę koniuszkiem języka, wykonując coraz szybsze i mocniejsze ruchy okrężne. Jej jęki były coraz głośniejsze i zsynchronizowały się z ruchami moich palców w jej wnętrzu. Przyspieszyłem ruchy, gdy tylko poczułem skurcze jej cipki, chciałem poczuć i zobaczyć, że cała drży. Nie musiałem czekać długo, aby poczuć na palcach kolejne fale jej soków. Nie przestawałem ślinić i pieścić jej łechtaczki, co niebawem przyniosło oczekiwany efekt. Usłyszałem krótkie „o kurwa” i jej ciało nagle się wygięło w przeciągłych spazmach. Chwyciła mnie mocno za włosy i wydała z siebie przeciągły jęk. Przestałem pieprzyć ją palcami, wykonując wyłącznie delikatne ruchy w jej wnętrzu, i przywarłem językiem do jej łechtaczki. Po chwili opadła na narożnik i próbowała łapać oddech. Po chwili odpoczynku otworzyła oczy, popatrzyła na mnie i przyznała się, że marzyła o tym od poniedziałku. Obróciła się na bok, przyciągnęła mnie do siebie i dała mi długiego i soczystego buziaka, aby następnie zapytać, gdzie jest sypialnia. Odparłem, że na końcu korytarza, przed łazienką w lewo. Bez słowa wstała i pociągnęła mnie za sobą. W przedpokoju zsunęła ramiączka sukienki, która bezwiednie opadła z jej ciała na podłogę i rozpięła stanik. Gdy zrzuciła go na podłogę, przystanęła na chwilę, chwyciła dłońmi swoje pośladki i obróciła się, patrząc na mnie kokieteryjnie. Otworzyła drzwi do sypialni i skomentowała wystrój sypialni krótkim stwierdzeniem „pusto tu”. Faktycznie wystrój sypialni nie był imponujący. Proste jasnobrązowe panele na podłodze, puste białe ściany, z lewej strony od wejścia znajdowała się zabudowana szafa. Naprzeciwko szafy stało duże łóżko z puchatą pościelą, natomiast naprzeciwko wejścia znajdowały się drzwi balkonowe, podobne do tych salonowych. Martyna nie czekała na zgodę i od razu położyła się wzdłuż łóżka i owinęła kołdrą. Stanąłem przed łóżkiem i czekałem, co wymyśli. Widziałem ruchy jej dłoni pod kołdrą. Oczami wyobraźni widziałem, że przesuwa nimi po swoich piersiach i brzuchu. Jej nogi rozsunęły się szeroko pod kołdrą i mogłem dostrzec ruch między nimi. Spojrzała mi w oczy i ponownie przygryzła dolną wargę. Nie trwało to jednak długo, ponieważ po chwili odrzuciła kołdrę na bok, chcąc abym na nią patrzył. Jedną dłoń położyła na pachwinie, natomiast palcami drugiej delikatnie przesuwała po mokrej i lśniącej cipce. Zacząłem powoli rozpinać pasek spodenek i napawałem się tym widokiem. Problemy z rozpięciem zaczęły się, gdy uniosła dłoń do ust i zaczęła powoli oblizywać palce ze swoich soków. Ręce zaczęły mi drżeć i musiałem użyć całej siły woli, aby uporać się z paskiem i zamkiem. Zanim zdążyłem zsunąć z siebie spodenki i bokserki, Martyna ponownie zaczęła przesuwać palcami po swojej cipce, natomiast drugą dłonią zaczęła ugniatać swoją pierś. Nie wytrzymałem i wszedłem na łóżko. Położyłem dłonie przy jej bokach i chciałem ją pocałować, lecz ona wtedy uniosła dłoń do moich ust. Zgodnie z jej bezsłownym życzeniem objąłem jej palce wargami i zacząłem zlizywać z nich soki. Patrzyłem jej jednocześnie w oczy i widziałem, że ją to podnieca. Po chwili chwyciłem jej dłoń i położyłem ją na łóżku, mocno przytrzymując. Pocałowałem ją i przygniotłem ją na łóżku ciężarem swojego ciała. Objęła mnie nogami wokół bioder i zaczęła się ocierać o moje podbrzusze. Doskonale czułem jej delikatną cipkę, jej ciepło i wilgoć. Oboje westchnęliśmy przeciągle i powróciliśmy do całowania. Jedna z jej dłoni wylądowała na moim policzku, natomiast drugą ponownie zaczęła pieścić swoją pierś, drażniąc przy tym sutek opuszkami palców. Wsunąłem pod dłoń pod jej plecy i uniosłem ją. Niezgrabnym ruchem obróciłem się na łóżku tak, aby Martyna usiadła na mnie. Wyglądała niesamowicie pociągająco w tej pozycji, szczególnie z tym jej szelmowskim uśmiechem. Wygięła się do tyłu, przesuwając dłońmi wzdłuż swojego ciała. Jej dłonie powędrowały od bioder, poprzez brzuch, piersi, aż do szyi. Zaczęła poruszać biodrami w przód i w tył, drażniąc tym samym mojego twardego już kutasa. Widziałem jednak, że podniecał ją jego dotyk. Nie wytrzymała zbyt długo i chwyciła go w dłoń, przymknęła przy tym oczy i przywdziała jeszcze szerszy uśmiech. Zaczęła nim ocierać o swoją cipkę i spojrzała na mnie, aby sprawdzić moją reakcję. Był z niej mały złośliwiec. Położyłem dłonie na jej udach, przesunąłem w górę i zacisnąłem palce. Odczytała ten znak, przestała się ze mną droczyć, wygięła się do przodu i nabiła się na mnie, powoli opadając na mojego kutasa. Uwielbiam to uczucie pierwszego wejścia w gorącą i mokrą cipkę. Przymknąłem oczy, zagryzłem wargi, odchyliłem głowę do tyłu i uniosłem lekko biodra. Chwilę trwaliśmy w bezruchu i napawaliśmy się tym uczuciem. Po chwili jednak oparła się dłońmi na moim torsie i zaczęła mnie powoli ujeżdżać. Robiła to w bardzo ciekawy sposób. Rozchyliła nogi i lekko uniosła się, przez co nie obejmowała mnie udami, unikając kontaktu. Chciała żebym czuł wyłącznie jej cipkę obejmującą mojego penisa. To było niesamowite uczucie. Od razu spostrzegła, że mi się to podoba i uśmiechnęła się. Zaczęła przyspieszać. Podnosiła się i opadała w coraz szybszym tempie. Cały czas patrzyła mi w oczy, lecz zauważyłem, że i ona traci koncentrację. Wiedziałem, że jej również jest dobrze. Po chwili wreszcie przymknęła oczy, opadła na mnie, dłońmi objęła moje policzki i pieprzyła mnie, mocno obejmując mnie nogami. Moje dłonie zaczęły zwiedzać jej ciało. Dotykałem jej pośladków, boków, pleców. Przesuwałem palcami po jej ramionach i karku. Chwyciłem ją mocno i zacząłem na siebie nabijać, przez co zaczęła pojękiwać. Czułem, że ociera się łechtaczką o moje podbrzusze. Czułem, że robi się ono mokre od jej soków. Przesunąłem dłonie na jej policzki i zacząłem ją namiętnie całować, czując przy tym, że ciężko jej złapać oddech. Nie zraziło jej to jednak, ponieważ zaczęła się wyginać i przyspieszać ruchy. Nie przerywałem pocałunku, natomiast przesunąłem dłonie na jej pośladki i zacząłem kierować jej ruchami. Zaciskałem palce na jej pupie i mocno ją na siebie nabijałem. Obserwowałem jej ruchy, oczy miała przymknięte, usta zamykały się i otwierały przez kolejne jęki. Postanowiłem zrobić jej niespodziankę. Objąłem mocno jej pośladki dłońmi i uniosłem ją lekko, jednocześnie zginając swoje nogi w kolanach i opierając ją na nich. Popatrzyła na mnie lekko zaskoczona, ale też ciekawa tego, co tym razem wymyśliłem. Uśmiechnąłem się tylko w odpowiedzi i zacząłem poruszać biodrami w górę i w dół, wchodząc w nią od dołu. Cały czas patrzyłem jej w oczy, lecz ona nie mogła skupić wzroku. Utrzymywałem uścisk na jej pośladkach i wchodziłem w nią coraz szybciej i bardziej zdecydowanie, czując jednocześnie obficie wylewające się z niej soki. Nie wytrzymała, gdy zacząłem ją pieprzyć długimi pojedynczymi ruchami. Objęła mnie i przytuliła się, pojękując mi do ucha. Wchodziłem w nią już najmocniej, jak tylko mogłem. Obijałem podbrzuszem o jej podbrzusze. Wsuwałem się w nią do końca i czułem, że oboje robimy się cali mokrzy od jej soków. Położyłem dłoń na jej włosach, przyciskając ją do siebie i wtedy poczułem jej skurcze. Nie zwolniłem jednak ruchów, pieprząc ją bez wytchnienia, podczas gdy ona jęczała i drżała w moich ramionach. Doskonale czułem napięcie jej ciała, ale i ja zacząłem tracić siły. Powoli zwalniałem, podczas gdy ona próbowała opanować drgawki i łapać oddech. Po chwili oboje opadliśmy na łóżko. Tuliliśmy się w ciszy przez kilka minut, próbując dojść do siebie. Byliśmy już cali zgrzani i spoceni. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że człowiek spocony podczas seksu pachnie zupełnie inaczej. Pot jakby tracił swój nieprzyjemny zapach. Było to dla mnie fascynujące. Martyna przerwała mi te idiotyczne przemyślenia. Podniosła głowę, uśmiechnęła się i pocałowała mnie przeciągle. Najwyraźniej zdążyła już odzyskać rezon, ponieważ nie trwało to długo. Podniosła się ze mnie i pociągnęła mnie za rękę na skraj łóżka. Gdy usiadłem na skraju, podniosła się, oparła dłonie o moje ramiona i popchała mnie na łóżko. Klęknęła między moimi nogami, patrząc mi cały czas w oczy. Położyła dłonie na moich kolanach i zaczęła nimi przesuwać w górę, jednocześnie zadziornie zagryzając dolną wargę. Przesunęła dłonią po moim penisie, odchyliła go do góry i powoli przesunęła po nim językiem. Wciąż patrząc mi w oczy, objęła go ustami i wsunęła go głęboko. Zaczęła językiem zlizywać z niego swoje soki. Poczułem ładunek elektryczny przechodzący przez całe moje ciało. Następnie poczułem, że mocno zaciska usta na moim kutasie, zaczyna go obficie ślinić i ssać. Nie wytrzymałem i opadłem na łóżko, odchylając głowę do tyłu i przymykając oczy. Jej usta coraz mocniej zaciskały się na moim penisie. Jej ruchy stawały się coraz szybsze. Czułem, że jeżeli jej niebawem nie przerwę, to dojdę. Nie chciałem tego jeszcze. Podniosłem się, chwyciłem ją pod ramionami i przyciągnąłem do siebie. Pocałowałem ją krótko, po czym spojrzałem jej w oczy i kazałem jej się wypiąć. Uśmiechnęła się w odpowiedzi i grzecznie weszła na łóżko. Klęknęła na środku, odwróciła głowę i spojrzała na mnie, jednocześnie przesuwając dłonie na pośladki. Ścisnęła je i wypięła się, opierając głowę na kołdrze. Byłem już zniecierpliwiony i nie chciałem przedłużać zabawy. Klęknąłem za nią, przesunąłem jedną dłonią wzdłuż jej kręgosłupa, natomiast drugą dałem jej soczystego klapsa. Zareagowała na to mruknięciem i delikatnym uśmiechem. Chwyciłem penisa w dłoń, otarłem nim o jej delikatną cipkę i bez problemów wszedłem w nią do końca. Jęknęła. Złapałem ją mocno za biodra i zacząłem ją pieprzyć. Wchodziłem w nią szybko, od czasu do czasu częstując ją mocnymi klapsami. Patrzyłem, jak mój kutas wsuwa się w jej cipkę. Widziałem, że ponownie pokrywa się jej sokami. Kątem oka zobaczyłem, że przyciągnęła do siebie poduszkę, przytuliła się do niej i zacisnęła na niej palce. Mimowolnie zaczęła tłumić za jej pomocą jęki. Mimo wszystko byłem w stanie usłyszeć stłumione „tak, tak, tak”. Przesunąłem dłonie na jej pośladki i mocno zacisnąłem na nich palce. Naparłem na nią mocniej i pieprzyłem ją tak, aby zaczęła krzyczeć. Nie musiałem długo czekać. Odchyliła głowę na poduszce i mogłem usłyszeć pojedyncze krzyki wydobywające się z niej przy każdym moim wejściu. Niesamowicie mnie to podniecało. Zacząłem ponownie przesuwać dłońmi po jej ciele. Gdy doszedłem do jej karku, chwyciłem ją mocno i zacząłem nabijać na siebie. Po chwili położyła dłoń na swoim pośladku i zaczęła go mocno ściskać, jednocześnie rozsuwając. Chciałem poczuć ją bliżej siebie, więc wsunąłem dłoń pod nią i objąłem ją mocno, zaciskając dłoń na jej piersi. Przytuliłem się do jej pleców, nie przestając nabijać na siebie. Zbliżyłem się do niej na tyle, aby móc wbić zęby w jej ramię. Momentalnie wygięła się do tyłu i dostosowała się do mnie ruchami. Trwaliśmy w tej pozycji przez kilka kolejnych minut, po upływie, których opadłem na bok, ciągnąc ją ze sobą. Nie wyszedłem z niej. Byłem wciąż przytulony do jej pleców, lecz tym razem mogłem rozsunąć jej nogi i ją dodatkowo pieścić. Jedną dłonią trzymałem ją za kark, natomiast drugą zwiedzałem jej brzuch. Przesuwałem nią po piersiach, opuszkami palców drażniąc i ściskając jej sutki. W końcu przesunąłem ją wzdłuż brzucha do dołu. Wsunąłem ją między jej nogi i objąłem jej cipkę, jednocześnie czując mocne pojedyncze ruchy mojego penisa. Rozchyliłem jej wargi i zacząłem ocierać o nie opuszkami palców. Rozcierałem jej soki, masując ją jednocześnie. Poprawiłem się na łóżku i zacząłem w nią wchodzić jeszcze mocniej. Jednocześnie przesunąłem dłoń na jej łechtaczkę i zacząłem ją intensywnie pieścić. Przywarłem do niej palcami i wykonywałem okrężne ruchy, rozcierając na niej soki. Nie była w stanie długo tego wytrzymać. Zacisnęła nogi wokół mojej dłoni i wykonywała lekkie ruchy biodrami. Jej jęki przerodziły się w przerywane krzyki a jej ciało ponownie opanowała gęsia skórka i dreszcze. Przyspieszyłem, więc ruchy, aby zintensyfikować jej doznania. Jednocześnie zacisnąłem zęby na jej ramieniu. Gdy poczułem skurcze jej cipki, wiedziałem, że sam nie wytrzymam już długo. Starałem się wytrzymać póki przeżywała orgazm, lecz nie dałem rady. Rozchyliłem jej nogi, wyszedłem z niej, chwyciłem mojego kutasa w dłoń i zacząłem kończyć na jej podbrzuszu. Kolejne fale mojej spermy lądowały na jej brzuchu, podbrzuszu i udach. Z otwartymi oczami obserwowała, przesunęła dłoń na podbrzusze i rozcierała spermę, dostając dreszczy za każdym razem, gdy kolejna fala mojej gorącej spermy lądowała na jej ciele. Byłem sparaliżowany, drżałem na całym ciele i trwałem w bezdechu. Trwało to dobrą minutę. Czułem, że jej dłoń obejmuje moją, próbując mi pomóc i wycisnąć ze mnie jeszcze więcej. Nie miałem już jednak sił. Opadłem obok Martyny, natomiast ona obróciła się na łóżku i przytuliła do mnie. Pocałowała mnie w policzek i położyła głowę na moim torsie. „To będzie ciekawy weekend” – usłyszałem. Uśmiechnąłem się, mając nadzieję, że jeden z wielu.
Leave a Reply