Dawno, dawno temu… 13. – Tarzan

Dawno, dawno temu…w głębi afrykańskiej dżungli żyła rodzina goryli pod opieką mądrej Kali. Pewnego dnia usłyszała płacz dobiegający z opuszczonego domku na drzewie.
W środku znalazła małe ludzkie dziecko. Statek którym płynęli jego rodzice rozbił się u wybrzeży Afryki. Wybudowali dom w środku dżungli, jednak nie przeżyli życia w dżungli. Przeżyło tylko dziecko. Kala postanowiła zabrać je do stada.
Kerchak, wódz goryli, był wściekły. Nie chciał aby wśród nich było dziecko innego gatunku. Kala broniła go i postanowiła zaopiekować się chłopcem.
Kerchak nie zgadzał się z tym, ale pozwolił Kali zatrzymać chłopca. Nadała mu imię Tarzan.
Lata mijały, a Tarzan rósł wśród goryli. Mimo że starał się być jak inne goryle, zawsze był inny – słabszy, wolniejszy.

– Dlaczego nie mogę być jak wy? – pytał smutno Kalę.

– Masz własne mocne strony. Musisz je tylko odnaleźć. – mówiła Kala.

Tarzan trenował dzień i noc, aż stał się najzręczniejszym mieszkańcem dżungli. Potrafił poruszać się na lianach szybciej niż którykolwiek z goryli. Poruszał się nago po dżungli. Zmężniał przez te lata. Odkrywał też swoje naturalne instynkty. Pragnienia oraz pożądania. Mimo posiadania wielu cech goryli, nie mogł spółkować razem z nimi. W tym jednak nie mógł ich naśladować. Zastanawiał się czy są inni tacy jak on.

Pewnego dnia do dżungli dotarła ekspedycja naukowców: profesor Porter, jego córka Jane i łowca Clayton.

– Ojcze, te goryle to niezwykłe stworzenia! – mówiła Jane, rysując w swoim notatniku.

– Moja droga jeśli je znajdziemy natrafimy na ich pierwszy ślad od wielu dni. – mówił Porter.

– Profesorze, proszę się nie martwić. Znajdziemy te goryle. Zadbam o to osobiście. – powiedział Clayton.

Nagle Jane została oddzielona od grupy i zaatakowały ją pawiany. Uciekała przed nimi, a one ją goniły.

– Aaaaaa! Pomocy! – krzyczała Jane.

Gdy pawiany miały ją dopaść, w ostatniej chwili pojawił się Tarzan i uratował ją. Zabrał ją w bezpieczne miejsce.

– Kim jesteś? – zapytała zdziwiona Jane, patrząc na dzikiego mężczyznę.

Tarzan, który nigdy wcześniej nie widział innych ludzi, był zafascynowany Jane. Uważnie jej się przyglądał. Zauważył jej dużych rozmiarów piersi oraz tyłek. Dotknął jej dłoni i porównał ze swoją.

– Tarzan. – wskazał na siebie.

– Tarzan? A…Tarzan rozumiem…ja jestem Jane. – odpowiedziała, wskazując na siebie.

Jane również uważnie go obserwowała. Była zdumiona jego posturą oraz wyglądem. Nie spodziewała się spotkać człowieka z dżungli. Tym bardziej całkiem nagiego. Zwróciła uwagę na jego olbrzymiego kutasa, który swobodnie kołysał między jego nogami. Zbliżył się do niej i wsłuchał w bicie serca. Rękę trzymał na jej piersi.

– Ojej…jesteś bardzo szybki i… nieprzyzwoity. – zaraz potem Tarzan przyciągnął Jane do swojej klatki piersiowej, aby słuchała bicia jego serca.

– I jesteś spocony…i brudny. Hmm, szczerze mówiąc, wcale nie jest mi z tym źle. Masz duże mięśnie i… – wtedy dotknęła jego dużego kutasa. – …nie tylko mięśnie.

Tarzan odrobinę się przestraszył i odsunął od Jane.

– Spokojnie. Nie zrobię ci krzywdy.
– sprawdzała dokładnie jego olbrzymiego kutasa. – jesteś naprawdę męski.

– Męskii…

– Sądzę, że będziemy mieli tu problem z komunikacją. Na szczęście mówię językiem, który nawet ty możesz zrozumieć.

Delikatnie zaczęła go ssać i pieścić językiem. Tarzanowi się to bardzo spodobało. Jane była zafascynowana jego wielkością.

– Teraz się rozumiemy, prawda?

– Ooooh… aaah… – jęczał z przyjemności Tarzan. Pierwszy raz coś takiego odczuwał.

– Jak widzisz…jestem wdzięczna, że uratowałeś mi życie przed tymi okropnymi bestiami.

W końcu Jane znów wzięła go do ust i połykała w całości. Poruszała głową w górę i w dół. Połykała go w całości. Ledwo mieścił się jej w ustach. Był bardzo duży. Usta Jane poruszały się na kutasie człowieka z dżungli. Tarzan już nie wytrzymał i przytrzymując głowę Jane wystrzelił nasienie prosto do ust Jane. Ona ledwo mieściła wszystko w ustach. Ślina spływała po jej brodzie. Ledwo co połknęła wszystko. W końcu wyjęła go z ust.

– O rany…było tego tak dużo…widać od dawna czegoś takiego nie doświadczyłeś…

Jane dalej zafascynowana wciąż stojącym kutasem Tarzana, zaczęła się rozbierać. Gdy wszystko zdjęła, była przed mężczyzną całkiem naga. Tarzan przyglądał się jej jędrnym piersiom i wygolonej cipce. Zastanawiał go ten widok, lecz także powodował nieznane dotąd pragnienie.

Jane położyła się na plecach.

– Chodź tutaj nieznajomy…teraz ty spróbuj… – mówiła Jane pokazując mu co ma robić.

Tarzan po chwili zrozumiał. Schylił się i zaczął zlizywać soczki z jej cipki. Jego język wirował w łechtaczce. Jane nie mogła przestać jęczeć.

– Ohhh, nie przestawaj…O tak…Tarzanie…ooooghhh…

Była już bardzo podniecona. W końcu Tarzan przerwał pieszczoty.

– No dobrze…czas się serio odwdzięczyć za pomoc. Na pewno ci się to spodoba.

Jane chwyciła go za fiuta i zbliżyła do swojej cipki. W końcu włożyła do środka. Jęknęła a po chwili Tarzan wszedł w nią mocno.
Zaczął poruszać się w jej cipie.

– O rany…jest taki duży…ooooggghh…o tak…szybciej…

Przyspieszał i coraz mocniej poruszał się w środku cipki. Rękami dotykał piersi Jane. Zaczął je też lizać. Kutas wchodził głęboko. Był gruby, przez co Jane czuła go w ciasnej cipce.

– Oooooggghhh…oooo…

Była bardzo podniecona. Tarzan ją obejmował, gdy ona oplotła nogi wokół jego bioder. Jego kutas całą ją wypełniał. Po jakimś czasie Jane odwróciła się tyłem będąc na czworakach.
Tarzan wszedł w nią znowu brutalnie. Krzyczała z rozkoszy.

– O tak…ooooggghhh…oooooggghh…

Jęczała i krzyczała. Tarzan nie przestawał jej posuwać. Mocno chwycił za pośladki i trzymał je. Była już blisko. W końcu zadrżała cała i wygięła się w łuk.

– Ooooghhh…takkkk…

– Aaaa….aaaahhh…

Wtedy Tarzan pchnął ostatni raz i doszedł w jej środku. Jane poczuła jak jego nasienie ją wypełnia. Wyszedł w końcu z niej, a Jane odczuła pustkę. Razem próbowali złapać oddech.

– Wow…jesteś najbardziej niezwykłym mężczyzną jakiego poznałam. Masz w sobie taką siłę…

Wtedy usłyszeli strzał z broni.

– To Clayton!

– Clayton…

– Szukają mnie pewnie. Muszę się tam udać. Jakbyś mógł…

Nim Jane zdążyła coś powiedzieć Tarzan wziął ją w swoje silne ramiona i po lianach udali się w kierunku strzałów z broni Claytona. Tam zostawił ją samemu, znikając w dżungli.
Jane tłumaczyła swoją przygodę ojcu i Claytonowi. O spotkaniu człowieka w dżungli. Im było trudno w to uwierzyć.

– Nagi mężczyzna z dżungli? Panno Porter, proszę…

– Naprawdę. On istnieje, przysięgam…
– wtedy wśród nich znikąd pojawił się Tarzan. – A nie mówiłam.

– To niemożliwe. Faktycznie Jane…człowiek z dżungli. – powiedział jej ojciec.

– Skoro mieszka w dżungli, może wie gdzie są goryle. – mówił Clayton.

Tarzan często odwiedzał przybyłych do dżungli. Jane uczyła Tarzana języka angielskiego, a on pokazywał jej cuda dżungli. Okazję do spotkania wykorzystywali też by uczyć Tarzana jak to jest być z drugim człowiekiem. Jane dalej nie mogła być bardziej zafascynowana jego dużym kutasem.

– Chyba nigdy nie byłeś z kobietą prawda. Wszędzie tylko te goryle. Muszę ci zrekompensować brak kobiety. – mówiła Jane.

Zaprowadziła Tarzana do jej namiotu. Rozkazała mu usiąść na łóżku. Wtedy przed nim zdjęła swoją sukienkę, a potem stanik. Była całkiem naga. To był wspaniały widok. Znów ujrzał jej jędrne piersi i gładką cipkę. Która to już była wilgotna. Ten widok zadziałał tak że kutas całkiem stanął mu na baczność.

– Podoba ci się co? – spytała Jane z uśmiechem.

– Jane…

– Tak…

Po chwili ułożyła się tak że jej cipka była nad moją twarzą.

– Śmiało. Wyliż mnie tam.

Tarzan zaczął zataczać kółka językiem na jej łechtaczce. Wchodził coraz bardziej. Dawał Jane dużo rozkoszy. Zassał jej łechtaczkę na co jęknęła przeciągle. Obróciła się i zaczęła ssać jego fiuta.
Z początku powoli obciągała. Tarzan dalej lizał jej cipkę. Rękami objął jej pośladki aby bardziej przycisnąć do języka. Jane z większym zapałem za to zaczęła mu obciągać. Wyjęła kutasa i ułożyła się okrakiem nad jego kutasem.

– Chcesz tego prawda?

Włożyła go wtedy do końca. Jęknęła przeciągle, czując jak ją wypełnia.

– O boże…jest wspaniały…oooohhh.

Zaczęła na nim skakać za każdym razem bardziej wprowadzając go do pochwy. Pragnęła dobić do samego końca. Odczuwała go w całości. Był taki duży i gruby. Było jej niesamowicie dobrze.
Po jakimś czasie Jane wstała i położyła się na boku na łóżku. Szybko Tarzan znalazł się za nią.
Uniosła jedną nogę do góry, a on włożył fiuta do jej cipki.
Zaczął znów ją posuwać, tym razem z boku.

– Oooooogggghhhh…aaaaahhh…

Zaczął ją ostro posuwać, a Jane zaczęła krzyczeć. Macał jej jędrne piersi. Jane zaraz potem osiągnęła swoje spełnienie. Tarzan poruszał się coraz szybciej dając znać że i on za chwilę skończy. I tak się stało. Pchnął ostatni raz i doszedł w środku cipki Jane.

– Jesteś w tym coraz lepszy Tarzanie.

Ich spotkania były częste, jednak trwało to do czasu. Jane, profesor Porter jak i Clayton mieli za chwilę wrócić z powrotem do Anglii. Jane nie miała wyboru i musiała odejść od Tarzana. Clayton był wściekły że nie udało mu się znaleźć żadnego goryla.
Przekonał Tarzana, żeby zaprowadził go do stada.

– Dobrze…jeśli Jane zostanie… zaprowadzę was.
– powiedział Tarzan.

– Świetnie że doszliśmy do porozumienia.

Kiedy Tarzan doprowadził ich do swojego stada ci byli pod wrażeniem goryli. Zwłaszcza Clayton, jednak zaraz potem pojawił się Kerchak.
Od razu wyczuł niebezpieczeństwo. Profesor, Clayton i Jane uciekli do swojego obozowiska.

– Zaprowadziłeś tu obcych! Nigdy nie będziesz jednym z nas! – krzyknął Kerchak na Tarzana.

Te słowa złamały serce Tarzana. Postanowił odejść z Jane i jej ojcem do Anglii. Dowiedział się o swojej przeszłości. Chciał odejść tam, do świata z którego pochodzi.
Wtedy wpadł w pułapkę Claytona.
Clayton wykorzystał okazję i zastawił pułapki na goryle.

– Musiałem cię oszukać – powiedział Clayton, celując z broni do Tarzana.
– Te goryle to moja fortuna.

Gdy Tarzan zrozumiał zdradę, było już za późno – jego rodzina była schwytana. On sam wraz z Jane i profesorem zostali schwytani i rozdzieleni. Jane została zaprowadzona do Claytona.

– Jak mogłeś nas tak oszukać.

– Ach moja droga Jane. Zależy mi tylko na tych gorylach. Dzięki nim stanę się bogaty.

– Oszukałeś nas.

– Inaczej nigdy bym ich nie dostał. Ty mi dużo pomogłaś. Dzięki twoim metodom nauki tego człowieka małpy udało nam się poznać gdzie one są.
– powiedział Clayton, dotykając ją po tyłku. – Spodobało ci się takie traktowanie co? – wtedy zdarł z niej ubrania.

– Clayton ty łotrze…

– Cicho bądź. Teraz sam zobaczę jak to jest. – powiedział Clayton po czym wyjął swojego kutasa.

Rozkazał, aby mu go ssała. Ta to zrobiła, a Clayton odczuł niezwykłą przyjemność. Z każdej strony oblizywała dookoła.

– O tak moja droga….O tak…

Wtedy złapał ją za włosy i przytrzymał. Po jakimś czasie czegoś takiego odwrócił ją tak, że była na czworakach. Po czym włożył swojego kutasa prosto do jej cipki i zaczął nim poruszać coraz mocniej i mocniej.

Jednak w tym momencie Tarzan uwolnił się, wspierany przez swoich przyjaciół, walczył o uwolnienie swojej rodziny. Uwolnił Jane.
Ostatecznie w walce z Claytonem zwyciężył, a Clayton zginął przez własną pychę.
Kerchak został ciężko ranny podczas walki. Umierając, mianował Tarzana przywódcą stada.

Jane, widząc jak bardzo Tarzan kocha swoją dżunglę i rodzinę goryli, podjęła trudną decyzję.

– Zostanę z tobą. – powiedziała, zdęjmując swoje ubrania. Całkiem była naga, tak jak Tarzan.

– Jane, ale twój dom… – zaczął Tarzan.

– Dom jest tam, gdzie jest serce. A moje serce jest tutaj, z tobą.

Jakiś czas potem razem huśtali się po dżungli. Jane nabierała w tym wprawy. W końcu razem byli w koronach drzew.

– No to co mój ukochany? Co teraz?

– Jane… – powiedział swoim cichym głosem.

– Mhm…chyba wiem czego chcesz.

Uklęknęła przed jego kutasem. Ten był już naprężony. Zaczęła go ssać i pieścić językiem. Tarzanowi się to bardzo spodobało. Jane połykała go ledwie w całości. Poruszała głową w górę i w dół. Ledwo mieścił się jej w ustach. W końcu go wyjęła z ust i uśmiechnęła się.

Odwróciła się i wypięła swój tyłek, a Tarzan podszedł do niej od tyłu i zaczął znowu poruszać się w jej środku. Poruszał się szybko, a Jane jęczała.

– Ooooghhhhh…oooooo….

Po jakimś czasie wyjęła kutasa i przekręciła się na plecy. Tarzan zaczął posuwać ją wchodząc do końca. Jane oplotła nogami jego biodra. Poruszając się w niej, Jane dociskała Tarzana bardziej nogami do jej cipki. Byli już naprawdę blisko. Fiut zaczął pulsować. Jane także miała zaraz dojść.

– Już prawie…oooogghh… – jęczała.

Zaczęła się wiercić. W końcu Tarzan wystrzelił ładunek prosto do środka jej pochwy.

– Ummm…cieszę się że tu zostałam…Jane zawsze będzie z Tarzanem.

– Tarzan zawsze będzie z Jane…

Tarzan został królem dżungli, a Jane jego królową. Razem chronili ją i jej mieszkańców. Żyli w zgodzie między dwoma światami.
Tarzan i Jane żyli długo i szczęśliwie.

Koniec

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Author M

Erotyczna parodia Disneyowskiego Tarzana. Mam nadzieję że się spodoba.

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *