Do trzech razy sztuka – czesc 1 [AI]

W małym, przytulnym mieszkaniu na obrzeżach miasta, gdzie wieczory pachniały wilgotnym powietrzem i odległym szumem ulic, 24-letni student o imieniu Kuba prowadził swoje codzienne, podwójne życie. Za dnia był spokojnym, nieco nieśmiałym chłopakiem, który ślęczał nad książkami i unikał spojrzeń innych – drobny, smukły, o delikatnych rysach twarzy i cichym głosie. Ale gdy zapadał zmrok, a zasłony szczelnie zasłaniały okna, Kuba stawał się Kasią – zmysłową, uległą dziewczyną, która od lat pielęgnowała w sobie tę tajemną tożsamość.

Przebieranie się nie było dla niego czymś nowym. Już jako nastolatek, w tajemnicy przed wszystkimi, zakradał się do szafy matki, wyciągając z niej miękkie, jedwabiste pończochy i koronkowe halki. Początkowo robił to z ciekawości, ale z czasem poczuł, jak materiał przyjemnie otula jego skórę, a odbicie w lustrze – zgrabne nogi, podkreślone biodra – budzi w nim coś więcej niż tylko fascynację. To był początek. Z biegiem lat kolekcja Kasi rosła: delikatne sukienki w kwiaty, czarne stringi z cieniutkiej koronki, satynowe staniki, które idealnie opinały jego wątłą klatkę piersiową. Nauczył się też podkreślać swoje kobiece wcielenie – lekki makijaż, szminka w odcieniu malinowej czerwieni, peruka z długimi, ciemnymi lokami, która spływała mu na ramiona. Patrząc w lustro, nie widział już Kuby – widziała Kasia, gotowa oddać się swoim najskrytszym pragnieniom.

Te pragnienia narastały z każdym dniem. Kasia wiedziała, że jej ciało nie pasuje do męskich standardów – mały penis, który nigdy nie dawał jej pewności siebie w relacjach z kobietami, stał się dla niej symbolem porażki. Ale zamiast walczyć z tym, co ją ograniczało, postanowiła to wykorzystać. Zamiast być mężczyzną, który nie potrafi sprostać oczekiwaniom, stała się kobietą, która może je spełniać – na swój sposób. Uległość była jej siłą, a pasywność w seksie dawała jej rozkosz, jakiej wcześniej nie znała.

W samotności Kasia eksperymentowała od dawna. W szufladzie pod łóżkiem trzymała swoje skarby – wibratory o różnych rozmiarach, analne korki z połyskującymi kryształkami na końcach, miękkie dilda, które kupowała w sekrecie przez internet. Wieczorami, kiedy była sama, zakładała swoją ulubioną czerwoną bieliznę – koronkowy komplet, który podkreślał jej smukłe uda i płaski brzuch. Siadała na brzegu łóżka, rozchylając nogi, i powoli sięgała po jedną z zabawek. Najpierw delikatnie masowała się przez materiał majtek, czując, jak wilgoć i ciepło rozchodzą się po jej ciele. Potem zsuwała stringi na bok, a jej oddech przyspieszał, gdy zimny silikon dotykał wrażliwej skóry. Wsuwała zabawkę powoli, delektując się każdym centymetrem, wyobrażając sobie, że to czyjeś dłonie prowadzą ją w tym tańcu rozkoszy. Jej drobne ciało wyginało się w łuk, a ciche jęki wypełniały pokój, gdy docierała do granic swoich fantazji. Czasem zakładała korek analny i zostawiała go na całą noc, czując przyjemne pulsowanie, które towarzyszyło jej nawet we śnie.

Te chwile były jej tajemnicą, ale z czasem przestały wystarczać. Kasia chciała więcej – chciała poczuć prawdziwe dłonie na swoim ciele, usłyszeć męski głos szepczący jej imię, oddać się komuś, kto zobaczy w niej kobietę, którą zawsze pragnęła być. I tak zaczęła się jej przygoda poza bezpiecznymi ścianami mieszkania – spotkania z mężczyznami, którzy nie znali Kuby, ale pragnęli Kasi. Każde z nich było jak nowa strona w jej historii, pełnej poddania, pragnienia i pikantnej rozkoszy, którą dopiero miała odkryć.

Kasia spędziła kolejne dni, przeglądając strony z ogłoszeniami erotycznymi, z sercem bijącym szybciej za każdym razem, gdy otwierała nową wiadomość. W końcu natknęła się na Adama – mężczyznę o głębokim, ciepłym tonie w wiadomościach, który od razu zaintrygował ją swoją pewnością siebie i szacunkiem, jakim ją obdarzył. Pisał, że ma 32 lata, jest wysoki, dobrze zbudowany, a w jego słowach wyczuwała nutę dominacji, która działała na nią jak magnes. Rozmawiali przez kilka dni – najpierw ostrożnie, wymieniając uprzejmości, potem coraz śmielej, gdy Kasia ujawniła, kim naprawdę jest. Adam nie tylko nie miał nic przeciwko temu, ale zdawał się być jeszcze bardziej zainteresowany. „Lubię kobiety takie jak ty – delikatne, uległe, z tajemnicą w oczach” – napisał kiedyś, a te słowa sprawiły, że Kasia poczuła dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa.

W końcu padła propozycja spotkania. Adam zasugerował klub na obrzeżach miasta – miejsce znane jako bezpieczna przystań dla transseksualistów, crossdresserów i tych, którzy szukali czegoś poza utartymi schematami. „Poczujesz się tam swobodnie, Kasiu. Będziesz mogła być sobą” – przekonywał, a jego słowa brzmiały jak obietnica, której nie mogła odrzucić. Zgodziła się, choć w jej głowie kotłowały się mieszane uczucia – ekscytacja przeplatała się z lekkim strachem przed nieznanym.

Dzień spotkania nadszedł szybko. Kasia spędziła godziny przed lustrem, przygotowując się na ten wieczór. Wybrała czarną, obcisłą sukienkę z głębokim dekoltem, która podkreślała jej smukłą sylwetkę i delikatne krągłości, jakie udawało jej się wyczarować dzięki dobrze dobranej bieliźnie. Pod spód założyła koronkowe stringi i pas do pończoch, czując, jak materiał delikatnie ociera się o jej skórę przy każdym kroku. Dopełnieniem były czarne pończochy z cienkim szwem z tyłu i szpilki, w których jej nogi wydawały się dłuższe i bardziej kobiece. Makijaż był subtelny, ale zmysłowy – smoky eyes, które dodawały jej spojrzeniu głębi, i krwistoczerwona szminka, która kontrastowała z bladą cerą. Gdy założyła perukę i przeczesała loki palcami, spojrzała na swoje odbicie – Kasia była gotowa.

Klub znajdował się w starej kamienicy, ukryty za niepozornymi drzwiami z małym neonowym szyldem. W środku panował półmrok rozświetlany kolorowymi światłami, a powietrze wypełniała pulsująca muzyka i zapach perfum zmieszany z czymś bardziej ziemistym. Kasia weszła niepewnie, czując na sobie spojrzenia innych – mężczyzn, kobiet, osób o nieokreślonej płci, wszyscy w swoich najlepszych, często odważnych strojach. Poczuła się jednocześnie onieśmielona i podekscytowana tym, że nikt tu nie oceniał, nikt nie pytał o przeszłość.

Adam czekał przy barze, dokładnie taki, jak go opisał – wysoki, o szerokich ramionach, w ciemnej koszuli rozpiętej przy kołnierzyku. Gdy ją zobaczył, uśmiechnął się szeroko i podszedł, wyciągając rękę. „Kasia, prawda? Wyglądasz jeszcze lepiej, niż sobie wyobrażałem” – powiedział, a jego głos, głęboki i lekko zachrypnięty, sprawił, że jej policzki zapłonęły. Uścisnął jej dłoń, ale zaraz potem położył dłoń na jej talii, prowadząc ją w stronę stolika w kącie. Czuła ciepło jego palców przez cienki materiał sukienki, a jej ciało reagowało niemal natychmiast – oddech stał się płytszy, a w dole brzucha pojawiło się znajome, przyjemne mrowienie.

Usiedli blisko siebie, tak blisko, że ich uda niemal się stykały. Adam zamówił drinki, ale Kasia ledwo zwracała uwagę na to, co pije – cała jej uwaga skupiona była na nim. Rozmawiali, śmiali się, a on co chwilę dotykał jej ramienia, przeciągał palcami po jej dłoni, jakby testując jej reakcje. W końcu nachylił się bliżej, jego usta znalazły się tuż przy jej uchu. „Wiesz, Kasiu, odkąd tu weszłaś, nie mogę oderwać od ciebie wzroku. Chciałbym zobaczyć, jak bardzo uległa potrafisz być” – wyszeptał, a jego oddech musnął jej skórę, wywołując falę gorąca, która rozlała się po całym jej ciele. Poczuła, jak jej mięśnie się rozluźniają, a jednocześnie napinają w oczekiwaniu. W tym momencie wiedziała, że chce mu się oddać – tu, w tym klubie, wśród obcych spojrzeń, albo gdziekolwiek, gdzie on ją zabierze.

Kasia poczuła, jak atmosfera między nimi gęstnieje, a słowa Adama wciąż wybrzmiewają w jej głowie, rozpalając w niej ciekawość i pragnienie. Jego bliskość, ciepło jego dłoni na jej skórze, sposób, w jaki na nią patrzył – to wszystko budziło w niej chęć, by pójść o krok dalej, ale jednocześnie chciała go sprawdzić, zobaczyć, jak daleko się posunie. Przechyliła się lekko w jego stronę, opierając łokieć na stole, a jej oczy błysnęły figlarnym uśmiechem. Czuła, jak sukienka lekko podciąga się na jej udzie, odsłaniając skrawek koronki pończoch – drobny gest, który nie umknął jego uwadze.

„Mówisz, że chciałbyś zobaczyć, jak bardzo uległa potrafię być” – zaczęła powoli, jej głos był miękki, ale z nutą prowokacji. Przesunęła palcem po brzegu kieliszka, jakby od niechcenia, a potem spojrzała mu prosto w oczy. „Ale co byś zrobił, gdybyś mógł mi rozkazywać? Co kazałbyś mi zrobić… tutaj, teraz?” Jej serce zadrżało, gdy wypowiadała te słowa, ale jednocześnie czuła dreszczyk ekscytacji. Chciała go podpuścić, dowiedzieć się, jakie granice on sam jest gotów przekroczyć, a jednocześnie oddać się tej grze, która już teraz sprawiała, że jej ciało drżało z niecierpliwości.

Adam uniósł brew, a na jego ustach pojawił się lekki, niemal drapieżny uśmiech. Odchylił się na krześle, mierząc ją wzrokiem od stóp do głów, jakby zastanawiał się, od czego zacząć. Przez chwilę milczał, a cisza między nimi była niemal namacalna, wypełniona napięciem, które sprawiało, że Kasia czuła mrowienie na karku. W końcu pochylił się znów do niej, jego usta były tak blisko jej ucha, że mogła poczuć ciepło jego oddechu. „Chciałbym, żebyś wstała” – powiedział cicho, ale stanowczo. „Żebyś przeszła się powoli po sali, tak, żebym mógł patrzeć, jak się poruszasz, jak ta sukienka opina twoje ciało. A potem wróciła do mnie i usiadła mi na kolanach, pozwalając mi dotykać cię dokładnie tam, gdzie bym chciał.”

Jego słowa były jak iskra, która wznieciła płomień w jej wnętrzu. Kasia poczuła, jak jej oddech przyspiesza, a skóra na ramionach pokrywa się gęsią skórką. Wyobraziła sobie, jak wstaje, jak wszystkie spojrzenia w klubie kierują się na nią, jak jej biodra kołyszą się w rytmie muzyki, a on obserwuje ją z tym swoim intensywnym, palącym wzrokiem. Myśl o tym, że mogłaby usiąść mu na kolanach, poczuć jego dłonie na swoich udach, może nawet wyżej, sprawiła, że jej ciało zareagowało falą ciepła, a w dole brzucha pojawiło się znajome, pulsujące napięcie. Ale nie chciała jeszcze się poddać – nie całkowicie. Przechyliła głowę, udając zamyślenie, a potem uśmiechnęła się zadziornie.

„To wszystko? Myślałam, że masz w głowie coś bardziej… kreatywnego” – rzuciła, bawiąc się kosmykiem włosów, który opadł jej na twarz. Chciała go sprowokować, zobaczyć, jak daleko może go popchnąć, zanim naprawdę przejmie kontrolę. Jej serce biło jak oszalałe, a w głowie kłębiły się obrazy – jego ręce przesuwające się po jej ciele, jego głos szepczący kolejne rozkazy. Czuła się jednocześnie bezbronna i potężna, jakby ta gra dawała jej władzę, której nigdy wcześniej nie miała.

Adam zaśmiał się cicho, ale w jego oczach zapalił się błysk, który zdradzał, że nie zamierza się wycofać. „Dobrze, Kasiu, chcesz więcej?” – powiedział, a jego ton stał się niższy, bardziej władczy. „Kazałbym ci zejść pod stół. Tutaj, przy wszystkich. Rozpiąć mi spodnie i pokazać, jak dobrze potrafisz mnie zadowolić, podczas gdy ja siedziałbym spokojnie, popijając drinka. A ty robiłabyś to cicho, posłusznie, wiedząc, że każdy wokół mógłby się domyślić, co się dzieje.”

Kasia wstrzymała oddech. Jego słowa były jak cios – ostry, bezpośredni, a jednocześnie tak podniecający, że niemal poczuła, jak jej ciało mięknie pod ich ciężarem. Wyobraziła sobie siebie na kolanach, pod stołem, w półmroku klubu, z muzyką dudniącą w tle, czując jego dłonie we włosach, prowadząc ją. Jej policzki zapłonęły, a wargi rozchyliły się mimowolnie, zdradzając, jak bardzo ta wizja na nią działa. Nie mogła oderwać od niego wzroku, czując, że granica między podpuszczaniem a rzeczywistym pragnieniem zaczyna się zacierać. Chciała odpowiedzieć, rzucić mu kolejne wyzwanie, ale jej głos uwiązł w gardle, a ciało domagało się, by oddać się tej fantazji – może nie od razu, ale krok po kroku.

Kasia przez chwilę milczała, jej oddech był nierówny, a myśli pędziły w chaosie między pragnieniem a lekkim zawstydzeniem, które tylko podsycało jej podniecenie. Słowa Adama wciąż wisiały w powietrzu, ciężkie i kuszące, a jego spojrzenie – ciemne, intensywne – zdawało się przenikać ją na wylot. Nie mogła dłużej ukrywać, jak bardzo ją to poruszyło. Jej ciało zdradzało ją samo – drżenie rąk, ciepło rozlewające się po udach, wilgoć, którą czuła pod cienkim materiałem stringów. Ale nie chciała jeszcze całkowicie się poddać – nie tak łatwo. Postanowiła pociągnąć tę grę dalej, sprawdzić, jak daleko oboje mogą dojść, zanim napięcie między nimi eksploduje.

„Pod stołem, mówisz?” – zaczęła, starając się nadać swojemu głosowi lekki, zadziorny ton, choć jej serce waliło jak oszalałe. Przechyliła się bliżej, tak że jej usta znalazły się zaledwie kilka centymetrów od jego twarzy, a jej dłoń – jakby przypadkiem – spoczęła na jego udzie. „A co, jeśli nie jestem taka cicha, jak myślisz? Co, jeśli wszyscy by usłyszeli, jak bardzo mi się to podoba?” Jej palce delikatnie zacisnęły się na jego nodze, a ona sama poczuła, jak fala śmiałości miesza się z uległością, którą tak bardzo chciała mu oddać.

Adam uśmiechnął się szerzej, ale w jego oczach błysnęło coś nowego – mieszanka zaskoczenia i zadowolenia. „Jesteś odważniejsza, niż myślałem, Kasiu” – powiedział, a jego dłoń powędrowała na jej talię, przyciągając ją jeszcze bliżej. Poczuła twardość jego palców przez materiał sukienki, a potem, jak powoli przesuwają się w dół, zatrzymując się na brzegu jej pończoch. „Skoro chcesz grać, to może zaczniemy od czegoś prostszego. Wstań. Zrób to, o co prosiłem wcześniej. Pokaż mi, jak się poruszasz. A potem zobaczymy, co jeszcze mogę z tobą zrobić.”

Jego ton nie zostawiał miejsca na dyskusję, a Kasia poczuła, jak jej ciało reaguje niemal instynktownie. Wstała powoli, czując, jak sukienka opina jej biodra, a szpilki dodają jej ruchom zmysłowej pewności. Klub pulsował wokół niej – muzyka, śmiechy, rozmowy – ale w tamtej chwili liczył się tylko Adam i jego wzrok, który śledził każdy jej krok. Ruszyła przed siebie, kołysząc biodrami, świadoma, że materiał sukienki podkreśla każdy ruch jej smukłych nóg. Obróciła się lekko, rzucając mu spojrzenie spod rzęs, a potem przeszła kilka kroków wzdłuż sali, czując na sobie nie tylko jego oczy, ale i przypadkowe spojrzenia innych. To ją onieśmielało, ale jednocześnie podniecało – myśl, że jest obserwowana, że ktoś może domyślać się, co się między nimi dzieje.

Wróciła do stolika, zatrzymując się tuż przed nim. Adam rozsiadł się wygodniej, jego nogi były lekko rozstawione, a ręce spoczywały na oparciu krzesła – wyglądał jak ktoś, kto wie, że ma kontrolę. „No dalej, Kasiu” – powiedział cicho, niemal szeptem. „Usiądź mi na kolanach. Pokaż, jak bardzo tego chcesz.” Jego głos działał na nią jak rozkaz, którego nie mogła zignorować.

Zawahała się tylko przez sekundę, a potem powoli opuściła się na jego uda, czując twardość jego ciała pod sobą. Jej oddech przyspieszył, gdy jego dłonie natychmiast znalazły się na jej biodrach, przesuwając się w górę, pod sukienkę, aż dotarły do koronkowego brzegu pończoch. Poczuła, jak jego palce delikatnie muskają jej skórę, a potem zaciskają się mocniej, przyciągając ją jeszcze bliżej. Jej drobne ciało niemal wtuliło się w niego, a ciepło jego oddechu na jej karku sprawiło, że zamknęła oczy, oddając się tej chwili. „Jesteś taka miękka” – mruknął, a jego usta musnęły jej szyję, wywołując dreszcz, który przeszył ją od stóp do głów. „I taka posłuszna. Powiedz mi, Kasiu, co czujesz, kiedy cię dotykam?”

Jego pytanie zaskoczyło ją, ale jednocześnie rozlało się po niej jak gorąca fala. „Czuję… jakby moje ciało nie należało już do mnie” – wyszeptała, a jej głos drżał z emocji. „Jakbyś mógł zrobić ze mną wszystko, a ja tylko chciała więcej.” Jego dłonie powędrowały wyżej, pod sukienkę, muskając jej uda, a potem zatrzymując się tuż przy krawędzi stringów. Kasia wstrzymała oddech, czując, jak jej ciało napina się w oczekiwaniu. W klubie wokół nich życie toczyło się dalej, ale dla niej istniał tylko Adam – jego dotyk, jego zapach, jego władza nad nią.

„Dobrze” – powiedział, a w jego głosie słychać było zadowolenie. „Bo jeszcze z tobą nie skończyłem.” Jedna z jego dłoni zsunęła się niżej, między jej uda, delikatnie, ale stanowczo, a Kasia jęknęła cicho, nie mogąc już dłużej tłumić tego, co w niej narastało. Oddała się mu całkowicie, gotowa na wszystko, co miał dla niej w zanadrzu.

Kasia siedziała na kolanach Adama, jej ciało wciąż drżało od napięcia i rosnącego podniecenia, gdy jego dłonie zaczęły śmielej eksplorować jej skórę. Czuła, jak jego palce, ciepłe i pewne, przesuwają się po jej udach, powoli wspinając się pod sukienkę. Materiał zsunął się lekko, odsłaniając więcej jej nóg, a ona mimowolnie rozchyliła je odrobinę, poddając się jego dotykowi. Adam nie spieszył się – jego ruchy były celowe, niemal drażniące, jakby chciał, by każdy gest zapadł jej w pamięć. Jedna dłoń zatrzymała się na jej biodrze, ściskając je mocno, podczas gdy druga powędrowała wyżej, muskając krawędź koronkowych stringów. Kasia wstrzymała oddech, czując, jak jego palce przesuwają się po delikatnej tkaninie, a potem, z zaskakującą śmiałością, wsuwają się pod nią.

Jej ciało zareagowało natychmiast – ciepło rozlało się po jej brzuchu, a mięśnie napięły się w oczekiwaniu. Adam wyczuł to, bo uśmiechnął się pod nosem, a jego dłoń zatrzymała się na chwilę, delikatnie badając jej skórę. Potem, jakby chcąc ją zaskoczyć, przesunął palce niżej, dotykając jej małego penisa, który ledwo wybrzuszał materiał bielizny. „No proszę” – powiedział cicho, a w jego głosie słychać było nutę rozbawienia zmieszanego z czymś mroczniejszym. „To wszystko, co masz, Kasiu? Taki malutki… Nic dziwnego, że wolisz być dziewczyną.” Jego ton był szyderczy, ale jednocześnie władczy, co tylko wzmogło jej mieszane uczucia – wstyd, który szybko zamienił się w perwersyjną przyjemność.

Kasia zarumieniła się, a jej oddech stał się płytki. Wiedziała, że nie może się równać z innymi mężczyznami, ale sposób, w jaki Adam to podkreślił, sprawił, że poczuła się jednocześnie upokorzona i dziwnie podniecona. „Nie musisz nic mówić” – ciągnął, a jego palce zacisnęły się lekko na jej członku, drażniąc go przez chwilę, zanim puścił. „Wystarczy, że jesteś taka uległa. To mi się podoba.” Jego dłoń powędrowała z powrotem na jej biodra, a potem niżej, między jej pośladki, gdzie delikatnie rozchylił je przez materiał sukienki, jakby chciał sprawdzić, jak daleko może się posunąć.

Siedząc na jego kolanach, Kasia nagle poczuła coś jeszcze – twardość, która wbijała się w jej tyłek przez spodnie Adama. Jego penis, wyraźnie większy niż jej własny, napierał na nią z każdym ruchem, jaki wykonywała, próbując się wygodniej usadowić. Poczuła, jak jej ciało reaguje na ten kontrast – jej mały, niemal niewidoczny członek w porównaniu z tym, co wyczuwała pod sobą, wydawał się jeszcze bardziej nieistotny. Adam musiał to zauważyć, bo zaśmiał się cicho, przesuwając biodra odrobinę, tak że jego erekcja mocniej wcisnęła się w jej pośladki. „Czujesz to, co?” – mruknął, a jego usta znów znalazły się przy jej uchu. „To jest coś, czego ty nigdy nie będziesz miała. Ale nie martw się, Kasiu, zrobię z ciebie kobietę, jakiej potrzebuję.”

Jego słowa, ostre i bezlitosne, sprawiły, że jej głowa zawirowała. Czuła, jak jego dłonie wracają do macania – jedna znów powędrowała między jej uda, drażniąc jej małego penisa, jakby chciał jej przypomnieć o jej „niedostatku”, a druga ścisnęła jej pośladek, rozchylając go lekko, by jeszcze bardziej podkreślić różnicę między nimi. Kasia jęknęła cicho, nie mogąc powstrzymać dźwięku, który wyrwał się z jej gardła. To uczucie – bycie jednocześnie poniżaną i pożądaną – było jak narkotyk. Jej ciało poddawało się całkowicie, a każdy dotyk Adama, każde jego szydercze słowo, tylko pogłębiało jej pragnienie, by oddać mu się jeszcze bardziej.

Adam wyczuł jej reakcję i zacisnął dłoń mocniej, jego palce wbijając się w jej skórę. „Podoba ci się to, co? Że mogę z tobą zrobić, co chcę, a ty tylko prosisz o więcej” – powiedział, a jego głos był teraz niższy, bardziej surowy. Kasia nie odpowiedziała – nie musiała. Jej biodra poruszyły się mimowolnie, ocierając się o jego twardość, a cichy jęk, który wydała, był wystarczającą odpowiedzią. Czuła się bezbronna, ale jednocześnie wolna – wolna, by być Kasią, uległą dziewczyną, która nie musi udawać nikogo innego.

Kasia ledwo nadążała za tym, co działo się w jej ciele i umyśle. Dotyk Adama, jego szydercze słowa i ta władcza pewność siebie, którą emanował, wprawiały ją w stan, w którym granica między wstydem a rozkoszą zupełnie się rozmywała. Siedziała na jego kolanach, czując wciąż jego twardość wbijającą się w jej tyłek, gdy nagle jego dłoń powędrowała na jej kark. Przyciągnął ją bliżej, jego palce zacisnęły się lekko na jej skórze, a potem jego usta znalazły się na jej wargach. Pocałunek był gwałtowny, namiętny, niemal agresywny – jego język wdarł się do jej ust, eksplorując je z taką intensywnością, że Kasia poczuła, jak jej ciało mięknie w jego ramionach.

Całując ją, Adam nie przestawał jej obmacywać. Jego druga dłoń wciąż badała jej uda, przesuwając się pod sukienkę, muskając koronkę stringów, a potem znów drażniąc jej małego penisa, jakby chciał jej przypomnieć, kto tu rządzi. Kasia oddawała się temu całkowicie – jej wargi rozchylały się pod jego naciskiem, a ciche westchnienia uciekały z jej gardła za każdym razem, gdy jego palce zaciskały się mocniej na jej biodrze czy pośladku. Czuła, jak jego oddech przyspiesza, jak smak jego ust – mieszanka whisky i czegoś dzikiego – wypełnia jej zmysły. To nie był delikatny pocałunek – to był akt dominacji, a ona chłonęła go z każdą chwilą, czując, jak jej ciało reaguje falami gorąca i drżeniem, którego nie mogła powstrzymać.

Gdy w końcu się odsunął, jego oczy błyszczały w półmroku klubu, a na ustach pojawił się triumfalny uśmiech. „Jesteś moja, Kasiu” – powiedział cicho, a jego dłoń zsunęła się z jej karku na talię, ściskając ją mocno, jakby chciał ją oznaczyć. Nie dał jej czasu na odpowiedź – chwycił ją za rękę, jego uścisk był stanowczy, niemal władczy, i pociągnął ją za sobą. „Chodź” – rzucił krótko, wstając z krzesła i ruszając w stronę korytarza prowadzącego do toalet. Kasia poszła za nim, jej nogi były miękkie, a szpilki stukały nierówno o podłogę. Czuła, jak adrenalina miesza się z podnieceniem – nie miała pojęcia, co ją czeka, ale chciała tego, chciała jego.

Korytarz był wąski, słabo oświetlony, pachniał wilgocią i perfumami innych gości. Muzyka z sali dochodziła tu stłumiona, a jedynym wyraźnym dźwiękiem był ich oddech i odgłos jej kroków. Adam zatrzymał się przed drzwiami oznaczonymi unisex, spojrzał na nią przez ramię i bez słowa pchnął drzwi, wciągając ją do środka. Toaleta była mała, z jedną kabiną i umywalką, ale wystarczająco czysta, by nie rozpraszać uwagi. Zamknął drzwi na zasuwkę, a potem odwrócił się do niej, opierając się o ścianę i mierząc ją wzrokiem.

„Klęknij” – powiedział spokojnie, ale w jego głosie nie było prośby, tylko rozkaz. Kasia poczuła, jak jej serce zamiera na moment, a potem bije jeszcze szybciej. Jego spojrzenie, jego postawa – wszystko w nim mówiło, że nie ma odwrotu. Powoli opadła na kolana, czując chłód kafelków przez pończochy. Sukienka podciągnęła się, odsłaniając jej uda, a ona spojrzała na niego z dołu, z mieszanką uległości i nieśmiałego oczekiwania. Adam rozpiął pasek swoich spodni, jego ruchy były powolne, celowe, a Kasia nie mogła oderwać wzroku od tego, co miało się za chwilę wydarzyć. Czuła, jak jej oddech przyspiesza, jak jej ciało drży z pragnienia, by mu się oddać – tu, w tej ciasnej toalecie, gdzie każdy dźwięk mógł zdradzić ich obecność.

Jego dłoń znów znalazła się na jej karku, przyciągając ją bliżej. „Pokaż mi, jak bardzo tego chcesz” – powiedział, a jego głos był teraz niższy, bardziej chrapliwy. Kasia zamknęła oczy, czując, jak fala podniecenia zalewa ją od stóp do głów, gotowa spełnić każdy jego rozkaz.

Kasia klęczała na zimnych kafelkach toalety, jej kolana lekko drżały od chłodu i emocji, które szalały w jej wnętrzu. Adam stał przed nią, jego spodnie były rozpięte, a dłoń na jej karku trzymała ją w miejscu, nie pozwalając na najmniejszy ruch w tył. Czuła jego ciepło, zapach jego skóry – mieszankę męskiego potu i subtelnej wody kolońskiej – który wypełniał ciasną przestrzeń. Jej oddech był szybki, płytki, a serce dudniło w piersi, jakby chciało wyrwać się na zewnątrz. Gdy jego palce zacisnęły się mocniej, przyciągając jej twarz bliżej, wiedziała, że nie ma już odwrotu – i nie chciała go.

Powoli uniosła dłonie, drżące z ekscytacji, i delikatnie zsunęła jego bokserki, odsłaniając jego erekcję. Kontrast między jego dużym, twardym penisem a jej własnym małym członkiem, który nigdy nie dawał jej pewności siebie, uderzył ją z nową siłą. Poczuła ukłucie wstydu, ale zaraz potem fala podniecenia zalała ją całą – to, co miała przed sobą, było czymś, czego pragnęła, czymś, co czyniło ją Kasią, a nie Kubą. Otworzyła usta, jej wargi były miękkie, wilgotne od szminki, i ostrożnie zbliżyła się, czując, jak ciepło jego ciała promieniuje na jej twarz.

Gdy jej usta dotknęły czubka, poczuła jego gładkość, delikatną skórę napinającą się pod jej dotykiem. Smak był słony, intensywny, a ona powoli wsunęła go głębiej, pozwalając, by wypełnił jej usta. Jej język przesunął się po spodzie, badając jego kształt, a każdy ruch sprawiał, że jej oddech stawał się bardziej urywany. Czuła, jak jej ciało reaguje – ciepło rozlewało się po jej brzuchu, a w dole, między udami, pojawiło się pulsujące napięcie, mimo że jej własny penis pozostawał mały i niewidoczny pod sukienką. To uczucie bycia pasywną, służącą mu, było dokładnie tym, czego pragnęła – oddać się całkowicie, być kobietą, którą zawsze chciała być.

Adam westchnął cicho, a jego dłoń na jej karku popchnęła ją lekko, zachęcając do głębszego ruchu. Kasia posłuchała, wsuwając go głębiej, aż poczuła go niemal w gardle. Jej oczy zaszkliły się lekko od wysiłku, ale nie cofnęła się – chciała mu pokazać, jak bardzo się stara, jak bardzo chce go zadowolić. Czuła, jak jej wargi napinają się wokół niego, jak ślina gromadzi się w kącikach ust, a każdy jego pulsujący ruch wywoływał w niej dreszcze. To nie był tylko fizyczny akt – to była jej uległość, jej oddanie, które sprawiało, że czuła się jednocześnie bezbronna i potężna. Każdy jego oddech, każde ciche mruknięcie, które wydawał, było nagrodą, potwierdzeniem, że robi to dobrze.

Jej dłonie spoczywały na jego udach, czując twardość mięśni pod palcami, a ona rytmicznie poruszała głową, wsuwając i wysuwając go z ust. Czuła, jak jej język ślizga się po nim, jak jej wargi zaciskają się mocniej, gdy przyspieszała, prowadzona jego dłonią. W pewnej chwili Adam szarpnął lekko jej włosy, a ona jęknęła cicho, wibracje jej głosu rozeszły się po nim, co wywołało u niego głębsze westchnienie. To ją napędziło – chciała więcej, chciała usłyszeć, jak traci kontrolę, poczuć, że to ona, mimo klęczenia, ma nad nim władzę w tej jednej, intymnej chwili.

Jej ciało płonęło – oddech stawał się coraz bardziej nierówny, a wilgoć między jej udami narastała, mimo że nie dotykała siebie ani razu. Czuła się całkowicie pochłonięta – smakiem, zapachem, dotykiem – a myśl, że ktoś mógłby wejść, usłyszeć ją, tylko podsycała jej podniecenie. To było brudne, zakazane, a jednocześnie tak naturalne dla niej jako Kasi. Gdy Adam napiął się mocniej, jego oddech stał się szybszy, a ona wyczuła, że zbliża się do kresu. Przyspieszyła, jej usta pracowały z desperacją, a w głowie miała tylko jedną myśl – chce, by skończył, chce poczuć, że to ona go do tego doprowadziła.

Gdy w końcu eksplodował, jego dłoń zacisnęła się na jej karku, trzymając ją w miejscu, a ciepło i smak jego uwolnienia wypełniły jej usta. Kasia przełknęła, czując, jak jej gardło pracuje, a potem powoli wysunęła go z ust, dysząc ciężko. Jej wargi były wilgotne, lekko opuchnięte, a spojrzenie, które rzuciła mu z dołu, było pełne satysfakcji i uległości. Czuła się spełniona – nie fizycznie, ale emocjonalnie, jakby ten akt potwierdził wszystko, kim chciała być. Adam spojrzał na nią, jego oddech wciąż był ciężki, a w oczach błyszczało coś między uznaniem a pożądaniem. „Dobra dziewczynka” – mruknął, a te słowa sprawiły, że jej serce zadrżało z dumy i rozkoszy.

Kasia wciąż klęczała, jej oddech powoli się uspokajał, a smak Adama wciąż utrzymywał się na jej wargach. Czuła się oszołomiona, ale jednocześnie spełniona – to, co właśnie zrobiła, było dokładnie tym, czego pragnęła, a jego reakcja tylko potwierdzała, że była w tym dobra. Adam spojrzał na nią z góry, przeczesując dłonią jej włosy, a potem delikatnie, ale stanowczo chwycił ją pod ramię i podniósł z klęczek. Jej nogi były miękkie, lekko zdrętwiałe od pozycji, ale jego uścisk dawał jej wsparcie. „Wstań, Kasiu” – powiedział, a jego głos, choć wciąż władczy, miał teraz ciepły, niemal troskliwy ton. „Spójrz na siebie.”

Pociągnął ją kilka kroków w stronę umywalki, nad którą wisiało duże, lekko poplamione lustro. Stanął za nią, jego dłonie spoczęły na jej biodrach, a ona spojrzała na swoje odbicie. Włosy peruki były lekko potargane, szminka rozmazana wokół ust, a policzki zarumienione od emocji i wysiłku. Sukienka podciągnęła się na udach, odsłaniając koronkę pończoch, a jej drobna sylwetka kontrastowała z szerokimi ramionami Adama, który górował nad nią od tyłu. Wyglądała jak obraz chaosu i pożądania – dokładnie tak, jak się czuła. Adam nachylił się, jego usta znów znalazły się przy jej uchu, a jego oddech musnął jej skórę. „Patrz, jaka jesteś piękna” – mruknął, a jego dłonie przesunęły się po jej talii, podkreślając jej smukłe kształty. „Dobra dziewczynka, która wie, jak sprawić przyjemność. Nie mogę przestać na ciebie patrzeć.”

Kasia poczuła, jak jej serce przyspiesza pod wpływem jego słów. Komplement, choć prosty, trafił w samo sedno jej pragnień – chciała być widziana, doceniona jako kobieta, którą stworzyła. Uśmiechnęła się nieśmiało do swojego odbicia, a potem spojrzała na niego przez lustro, czując, jak jego dłonie wciąż badają jej ciało, teraz delikatniej, niemal z uznaniem. Ale wtedy jego ton się zmienił – stał się bardziej zadziorny, a w oczach pojawił się błysk, który zwiastował coś nowego. „Wiesz, Kasiu” – zaczął, przesuwając jedną dłoń na jej pośladek i ściskając go mocno – „nie wyobrażam sobie, żeby taka dziewczyna jak ty dzisiaj nie została porządnie wyruchana w dupę. Wyglądasz, jakbyś była do tego stworzona.”

Jego słowa uderzyły ją jak fala – bezpośrednie, bezwstydne, a jednocześnie tak podniecające, że jej ciało zareagowało natychmiastowym dreszczem. Poczuła, jak ciepło znów rozlewa się między jej udami, a wspomnienie zabawek, którymi bawiła się w samotności, wróciło do niej z nową siłą. Adam zaśmiał się cicho, widząc jej reakcję w lustrze, i poklepał ją po tyłku, jakby chciał podkreślić swoje słowa. „Problem w tym, że ja już skończyłem” – dodał, a jego ton był niemal żartobliwy, choć wciąż kryła się w nim nuta dominacji. „Ale nie martw się, znajdziemy kogoś innego. Nie mogę pozwolić, żebyś wyszła stąd niezaspokojona.”

Kasia wstrzymała oddech, jej oczy rozszerzyły się w lustrze. Myśl o tym, że Adam chce znaleźć kogoś innego, kto mógłby ją wziąć – tu, w tym klubie pełnym obcych – była jednocześnie przerażająca i ekscytująca. Czuła, jak jej ciało drży z niecierpliwości, a jego dłoń na jej biodrze tylko pogłębiała to uczucie. „Kogo masz na myśli?” – zapytała cicho, jej głos był niepewny, ale pełen ciekawości. Adam uśmiechnął się szerzej, odsunął się od niej i poprawił swoje spodnie, jakby szykował się do wyjścia. „Wrócimy na salę” – powiedział, chwytając ją za rękę. „Zobaczymy, kto będzie chciał się tobą zająć. Jesteś za dobra, żeby to zmarnować.”

Pociągnął ją z powrotem w stronę drzwi, a Kasia poszła za nim, jej głowa wirowała od emocji. Czuła się jak marionetka w jego rękach, ale jednocześnie jak ktoś, kto właśnie odkrywa nowe granice swoich pragnień. Wychodząc z toalety, spojrzała na niego – jego pewność siebie, jego władza nad nią – i wiedziała, że jest gotowa na wszystko, co dla niej zaplanuje.

Kasia i Adam wrócili na główną salę klubu, gdzie pulsująca muzyka i kolorowe światła znów otoczyły ich jak gęsta mgła. Ręka Adama wciąż trzymała jej dłoń, prowadząc ją pewnie przez tłum, aż dotarli z powrotem do baru. Kasia czuła się lekko oszołomiona – jej usta wciąż pamiętały smak jego skóry, a ciało drżało od mieszanki podniecenia i niepewności co do tego, co miało nadejść. Usiedli na wysokich stołkach, Adam zamówił dwa drinki, a potem oparł się łokciem o blat, rozglądając się po sali z wyraźnym namysłem. Kasia podążyła za jego spojrzeniem, jej serce biło szybko, a w głowie kłębiły się myśli o tym, co właśnie zaproponował.

„No dobrze, Kasiu” – zaczął Adam, popijając drinka i obracając się lekko w jej stronę. Jego ton był swobodny, ale w oczach błyszczała ta sama władcza iskierka, która tak bardzo na nią działała. „Musimy znaleźć kogoś, kto porządnie się tobą zajmie. Spójrzmy, kto tu jest.” Przesunął wzrokiem po tłumie, a Kasia, choć nieśmiało, zrobiła to samo, czując, jak adrenalina znów zaczyna krążyć w jej żyłach. Klub był pełen ludzi – mężczyzn w obcisłych koszulach, kobiet w wyzywających sukienkach, osób o płynnej płci, które poruszały się z gracją między stolikami. Każdy z nich mógł być potencjalnym kandydatem, a ta myśl sprawiła, że jej ciało zadrżało z ekscytacji.

„Co myślisz o tamtym?” – zapytał Adam, wskazując głową na wysokiego mężczyznę stojącego przy parkiecie. Miał ciemne włosy, szerokie ramiona i tatuaże widoczne spod rozpiętej koszuli. „Wygląda na kogoś, kto wie, czego chce. Może nawet za mocno by cię chwycił, co?” Uśmiechnął się zadziornie, a Kasia zarumieniła się, wyobrażając sobie, jak te silne dłonie mogłyby ją przytrzymać, jak jego ciało mogłoby ją zdominować. „Może” – mruknęła cicho, jej głos był niepewny, ale pełen ciekawości. Czuła, jak podniecenie narasta, choć jednocześnie bała się, że ktoś taki mógłby być zbyt intensywny.

Adam zaśmiał się pod nosem i wskazał kogoś innego – szczuplejszego mężczyznę z blond włosami, który siedział samotnie przy stoliku z drinkiem w ręku. „A ten? Wygląda na spokojniejszego, ale coś mi mówi, że w łóżku mógłby cię zaskoczyć. Może nawet lubi takie delikatne dziewczyny jak ty.” Kasia spojrzała na blondyna, a jej myśli pobiegły w stronę tego, jak jego dłonie mogłyby powoli badać jej ciało, jak jego spokojna postura mogłaby kontrastować z tym, co robiłby z nią w intymnej chwili. „Nie wiem… może byłby za łagodny?” – odpowiedziała, spoglądając na Adama spod rzęs, jakby chciała go sprowokować do dalszej analizy.

„Za łagodny, mówisz?” – Adam uniósł brew, a potem wskazał na grupę trzech mężczyzn przy drugim końcu baru. Jeden z nich, barczysty, z krótką brodą i intensywnym spojrzeniem, wydawał się liderem. „A co z nim? Wygląda, jakby mógł cię wziąć bez pytania, a potem jeszcze podziękować za to, że mu się oddałaś.” Kasia poczuła, jak jej oddech przyspiesza na samą myśl – ten mężczyzna emanował surową energią, a wizja bycia przez niego wziętą, może nawet brutalnie, sprawiła, że jej uda zacisnęły się mimowolnie. „On… wygląda na kogoś, kto nie pyta o zgodę” – wyszeptała, a w jej głosie słychać było zarówno strach, jak i fascynację.

Adam uśmiechnął się szerzej, wyraźnie zadowolony z jej reakcji. „Widzę, że mamy kilka opcji. Ale powiedz mi, Kasiu, co czujesz, myśląc o tym wszystkim? Kogo byś chciała poczuć w sobie?” Jego dłoń powędrowała na jej udo, ściskając je lekko przez sukienkę, a ona poczuła, jak ciepło jego dotyku rozlewa się po jej skórze. Zamknęła oczy na moment, oddychając głęboko, a potem spojrzała na niego. „Czuję… jakby moje ciało już nie mogło czekać” – przyznała cicho, jej głos drżał z emocji. „Chcę kogoś, kto mnie weźmie mocno, kto nie będzie się zastanawiał. Ale… boję się trochę, że to będzie za dużo.”

Adam pokiwał głową, jakby podejmował decyzję. „W takim razie zrobimy tak” – powiedział, dopijając drinka i wstając ze stołka. „Pójdę pogadać z tym brodatym. Wygląda na kogoś, kto nie zawiedzie. Ty tu czekaj, ładnie wyglądaj i myśl o tym, co cię czeka.” Puścił jej oczko, a potem ruszył w stronę grupy mężczyzn, zostawiając Kasię samą przy barze. Siedziała tam, jej serce waliło jak oszalałe, a w głowie kłębiły się obrazy – jego ręce na jej biodrach, jego ciało napierające na nią, jego oddech na jej karku. Czuła się jak na krawędzi, gotowa spaść w przepaść rozkoszy, którą Adam dla niej przygotowywał.

Kasia i Adam wrócili do baru, przeciskając się przez tłum roztańczonych ciał i migoczących świateł. Muzyka dudniła w jej uszach, ale jej uwaga skupiona była na ciepłej dłoni Adama, która wciąż trzymała ją za rękę, prowadząc ją z powrotem na stołki przy kontuarze. Usiedli, a Kasia poprawiła sukienkę, czując, jak materiał wciąż lekko klei się do jej rozgrzanej skóry. Adam zamówił dwa drinki – coś mocnego dla siebie i coś lżejszego dla niej – po czym oparł się nonszalancko o blat, jego spojrzenie powoli omiatało salę. Kasia podążyła za nim wzrokiem, jej serce biło szybko, a w dole brzucha wciąż tliło się napięcie po tym, co zaszło w toalecie. Jego słowa o znalezieniu kogoś, kto „porządnie ją wyrucha”, odbijały się echem w jej głowie, budząc mieszankę niepokoju i podniecenia.

„No to zobaczmy, co mamy do wyboru” – powiedział Adam, popijając drinka i obracając się lekko w jej stronę. Jego ton był swobodny, niemal żartobliwy, ale w oczach błyszczała ta sama władcza pewność, która sprawiała, że Kasia czuła się jak w jego rękach marionetka – i uwielbiała to. „Nie każdy tu się nadaje. Musi być ktoś, kto wie, jak się obchodzić z taką delikatną dziewczyną jak ty.” Uśmiechnął się kątem ust, a jego dłoń powędrowała na jej udo, ściskając je lekko, jakby chciał przypomnieć jej, kto tu rządzi.

Kasia przełknęła ślinę, czując, jak jego palce muskają krawędź jej pończoch. Rozejrzała się po klubie, próbując nadążyć za jego myślami. Sala była pełna ludzi – mężczyzn w skórzanych kurtkach, kobiet w wyzywających sukienkach, osób o płynnej płci, które tańczyły w rytm muzyki. „Może tamten?” – rzuciła nieśmiało, wskazując głową na wysokiego faceta z krótką brodą, który stał przy ścianie i rozmawiał z kimś, popijając piwo. Wyglądał na pewnego siebie, a jego postura sugerowała siłę, co sprawiło, że jej wyobraźnia zaczęła pracować.

Adam spojrzał w tamtą stronę, mrużąc oczy, jakby oceniał kandydata. „Hm, nieźle wygląda” – mruknął, a potem zaśmiał się cicho. „Ale wygląda na takiego, co za szybko by skończył. Ty zasługujesz na kogoś, kto się nie spieszy.” Jego dłoń przesunęła się wyżej po jej udzie, a Kasia wstrzymała oddech, czując, jak jej ciało reaguje na ten dotyk. „A co z tym w rogu?” – wskazał na mężczyznę w ciemnej koszuli, który siedział sam przy stoliku, z drinkiem w ręku. Miał ostre rysy twarzy i spojrzenie, które nawet z daleka wydawało się przenikliwe.

Kasia zerknęła na niego, a jej policzki zapłonęły. „Wygląda… groźnie” – powiedziała cicho, a jej głos zadrżał. „Myślisz, że byłby… delikatny?” Adam zaśmiał się głośniej, klepiąc ją po udzie. „Delikatny? Kasiu, nie po to cię tu przyprowadziłem. Chcę, żeby ktoś cię porządnie zerżnął, a nie głaskał po głowie.” Jego słowa były ostre, ale działały na nią jak afrodyzjak – czuła, jak wilgoć między jej udami narasta, a myśl o byciu tak całkowicie oddaną komuś obcemu sprawiała, że jej oddech przyspieszał.

„Może tamten w skórzanej kurtce?” – zaproponowała jeszcze, wskazując na postawnego mężczyznę, który tańczył niedaleko baru. Miał szerokie ramiona i ruchy, które sugerowały pewność siebie. Adam uniósł brew, przyglądając mu się uważnie. „Ten wygląda, jakby wiedział, co robi” – przyznał, a potem nachylił się bliżej niej, jego usta musnęły jej ucho. „Wyobraź sobie, jakby cię złapał, rzucił na stół i wziął od tyłu, a ja bym patrzył. Co o tym myślisz, Kasiu?”

Jego pytanie zawisło w powietrzu, a Kasia poczuła, jak fala gorąca zalewa ją od stóp do głów. Wyobraziła sobie tę scenę – szorstkie dłonie na jej biodrach, sukienka podciągnięta do pasa, a Adam siedzący obok, obserwujący ją z tym swoim uśmiechem. Jęknęła cicho, nie mogąc się powstrzymać, a jej dłonie zacisnęły się na krawędzi stołka. „Podoba mi się” – wyszeptała, a jej głos był ledwo słyszalny wśród hałasu klubu. Adam uśmiechnął się szeroko, wyraźnie zadowolony z jej reakcji. „Dobra dziewczynka” – powiedział, klepiąc ją po udzie. „To chodź, zobaczymy, czy któryś z nich ma jaja, żeby się tobą zająć.”

Wstał, chwytając ją za rękę, a Kasia poszła za nim, czując, jak adrenalina i pożądanie mieszają się w jej żyłach. Rozglądali się po sali, filtrując tłum, a każde spojrzenie, każda możliwość sprawiała, że jej ciało drżało z niecierpliwości na to, co miało nadejść.

Kasia siedziała na stołku, jej dłonie wciąż lekko drżały od emocji, gdy Adam rozglądał się po klubie, analizując potencjalnych kandydatów. Napięcie między nimi wisiało w powietrzu, a jej ciało wciąż pulsowało od słów, które rzucał tak swobodnie, jakby planowanie jej dalszych losów było dla niego naturalną rozrywką. Wtem barman – wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna z krótko przyciętymi włosami i kilkudniowym zarostem – postawił przed nimi dwa drinki. Jeden dla Adama, mocny, bursztynowy, drugi dla Kasi, lżejszy, z parasolką wetkniętą w kostki lodu. „Proszę bardzo” – powiedział barman, a jego głos był głęboki, z lekką chrypką, która przyciągnęła uwagę Adama.

Kasia zauważyła, jak oczy Adama rozbłysły – nie było to zwykłe spojrzenie, ale błysk pomysłu, który właśnie zakiełkował w jego głowie. Odstawił swojego drinka na blat i oparł się o kontuar, uśmiechając się szeroko do barmana. „Wiesz co, kolego” – zaczął, a jego ton był swobodny, ale z nutą zadziorności – „zamiast płacić za te drinki gotówką, może dogadamy się inaczej?” Barman uniósł brew, opierając dłonie o blat i pochylając się lekko w ich stronę. „Co masz na myśli?” – zapytał, a jego spojrzenie przesunęło się z Adama na Kasię, zatrzymując się na niej chwilę dłużej, niż wymagała zwykła uprzejmość.

Adam zaśmiał się cicho, a potem położył dłoń na ramieniu Kasi, przyciągając ją bliżej siebie, jakby chciał ją zaprezentować. „Podoba ci się moja dziewczyna?” – rzucił prosto z mostu, a Kasia poczuła, jak jej policzki momentalnie płoną. Barman, nie tracąc rezonu, zmierzył ją wzrokiem – od ciemnych loków peruki, przez obcisłą sukienkę, aż po smukłe nogi w pończochach. „Trudno powiedzieć, że nie” – odparł spokojnie, a w jego głosie słychać było cień rozbawienia. „Ma w sobie coś… wyjątkowego.”

Kasia wstrzymała oddech, czując, jak spojrzenie barmana przeszywa ją na wylot. Jego oczy były ciemne, intensywne, a sposób, w jaki się uśmiechnął – lekko krzywo, z nutą pewności siebie – sprawił, że jej serce zadrżało. Adam wyczuł to, bo ścisnął jej ramię mocniej, pochylając się w stronę barmana. „No widzisz, to dobrze się składa” – powiedział, a jego ton stał się bardziej sugestywny. „Bo zastanawiam się, czy nie chciałbyś… uregulować rachunku w inny sposób. Kasia jest chętna, a ja nie mam nic przeciwko, żeby popatrzeć.”

Barman spojrzał na Adama, potem znów na Kasię, a jego uśmiech poszerzył się, choć w oczach pojawił się błysk, który zdradzał, że rozważa propozycję na poważnie. „To zależy” – powiedział powoli, opierając się łokciami o blat i pochylając się jeszcze bliżej. „Co dokładnie oferujecie?” Jego wzrok wrócił do Kasi, a ona poczuła, jak jej ciało reaguje – ciepło rozlało się po jej brzuchu, a oddech stał się płytszy. Czuła się jak towar na wystawie, ale zamiast wstydu ogarnęła ją dziwna ekscytacja – myśl, że Adam chce ją oddać komuś innemu, i to w tak bezpośredni sposób, była jednocześnie upokarzająca i podniecająca.

„Kasia jest uległa” – wyjaśnił Adam, a jego dłoń zsunęła się na jej udo, podciągając lekko sukienkę, by odsłonić więcej skóry. „Lubi, jak się nią rządzi. A ja chcę, żeby dzisiaj ktoś ją porządnie zerżnął. Ty wyglądasz na faceta, który wie, co robi za tym barem… i nie tylko.” Barman zaśmiał się cicho, a jego spojrzenie znów powędrowało do Kasi. „Uległa, mówisz? Lubię takie” – mruknął, a potem wyprostował się, jakby podejmował decyzję. „Dobra, niech będzie. Ale nie tutaj. Mam przerwę za dziesięć minut. Możemy pójść na zaplecze.”

Kasia poczuła, jak jej serce zamiera na moment, a potem bije jeszcze szybciej. Zaplecze – ciasne, prywatne miejsce, gdzie nikt nie będzie ich przeszkadzał. Wyobraziła sobie siebie wciśniętą między półki z alkoholem, z tym obcym mężczyzną nad sobą, a Adamem patrzącym z boku. Adam uśmiechnął się triumfalnie, klepiąc ją po udzie. „Słyszysz, Kasiu? Za dziesięć minut ktoś się tobą zajmie. Powiedz mu, co lubisz, żeby wiedział, jak cię traktować.”

Odwróciła się do barmana, jej głos był cichy, drżący, ale pełen pragnienia. „Lubię… jak ktoś jest stanowczy. Jak mnie trzyma mocno i… nie pyta.” Barman skinął głową, a jego uśmiech stał się bardziej drapieżny. „Zobaczymy, co da się zrobić” – powiedział, po czym wrócił do swojej pracy, rzucając jej ostatnie, palące spojrzenie.

Adam nachylił się do niej, szepcząc: „Będziesz się dobrze bawić, Kasiu. A ja się upewnię, że wszystko pójdzie jak trzeba.” Jego dłoń została na jej udzie, a ona siedziała tam, czekając, z głową pełną obrazów i ciałem gotowym na to, co miało nadejść.

Dziesięć minut ciągnęło się dla Kasi jak wieczność. Siedziała na stołku obok Adama, jej dłonie nerwowo zaciskały się na brzegu sukienki, a oddech przyspieszał za każdym razem, gdy zerkała na barmana. On, zajęty obsługiwaniem innych gości, rzucał jej od czasu do czasu krótkie, intensywne spojrzenia, które sprawiały, że jej ciało drżało z niecierpliwości. Adam sączył swojego drinka, jego dłoń wciąż spoczywała na jej udzie, a palce od czasu do czasu przesuwały się po jej skórze, jakby chciał podsycić napięcie, które w niej narastało. „Spokojnie, Kasiu” – mruknął, widząc, jak wierci się na stołku. „Już niedługo. Wyglądasz, jakbyś nie mogła się doczekać.”

W końcu barman skinął głową w stronę kolegi za barem, dając znak, że bierze przerwę. Oderwał się od kontuaru, przecierając dłonie o ścierkę, a potem spojrzał na Adama i Kasię, wskazując ruchem głowy na drzwi prowadzące na zaplecze. „Chodźcie” – powiedział krótko, a jego głos, choć spokojny, niósł w sobie obietnicę czegoś surowego. Adam wstał pierwszy, chwytając Kasię za rękę i ciągnąc ją za sobą. Jej szpilki stukały o podłogę, a nogi były miękkie, jakby zapomniała, jak się chodzi. Czuła, jak adrenalina buzuje w jej żyłach, a jednocześnie ogarniał ją dziwny spokój – wiedziała, że oddaje się w ręce Adama i tego nieznajomego, i to uczucie całkowitej uległości było dokładnie tym, czego pragnęła.

Zaplecze okazało się wąskim pomieszczeniem z półkami pełnymi butelek, kartonów i sprzętu barowego. Pachniało alkoholem i wilgotnym drewnem, a jedyne światło pochodziło z małej żarówki wiszącej nad drzwiami. Barman zamknął je za nimi, przekręcając zamek, a potem odwrócił się, opierając się o ścianę i mierząc Kasię wzrokiem. „No to mamy chwilę” – powiedział, a jego ton był rzeczowy, ale w oczach błyszczało coś dzikiego. „Jak się nazywasz, śliczna?”

„Kasia” – odpowiedziała cicho, jej głos drżał, a spojrzenie mimowolnie uciekło w bok. Adam zaśmiał się, stając z boku i krzyżując ramiona. „Kasia jest nieśmiała, ale nie daj się zwieść. Lubi, jak się nią rządzi. Powiedz mu jeszcze raz, co lubisz, Kasiu.” Jego słowa były jak rozkaz, a ona posłusznie powtórzyła: „Lubię… jak ktoś jest stanowczy. Jak mnie mocno trzyma.”

Barman uśmiechnął się, a potem zrobił krok w jej stronę, zmniejszając dystans między nimi. Był wyższy od niej, jego sylwetka wypełniała ciasną przestrzeń, a Kasia poczuła, jak jej oddech przyspiesza. „Stanowczo, mówisz?” – mruknął, a potem bez ostrzeżenia chwycił ją za biodra, przyciągając ją do siebie. Jego dłonie były szorstkie, pewne, a siła, z jaką ją trzymał, sprawiła, że jej kolana ugięły się lekko. „To mi pasuje.” Pchnął ją delikatnie, ale zdecydowanie w stronę jednej z półek, aż jej plecy oparły się o krawędź. Czuła, jak drewno wbija się w jej skórę przez cienki materiał sukienki, ale to tylko wzmogło jej podniecenie.

### Musiałem podzielić opowiadanie, bo serwis posiada limit słów.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

yummya

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *