Adam stał z boku, obserwując wszystko z lekkim uśmiechem. „No dalej, pokaż jej, na co cię stać” – rzucił, a barman nie potrzebował więcej zachęty. Jedna z jego dłoni powędrowała na jej kark, przytrzymując ją w miejscu, a druga zsunęła się na jej pośladek, ściskając go mocno przez sukienkę. Kasia jęknęła cicho, czując, jak jego palce wbijają się w jej ciało, a potem, bez ceregieli, podciągnął materiał do góry, odsłaniając jej koronkowe stringi i pończochy. „Śliczna bielizna” – mruknął, a jego dłoń przesunęła się między jej uda, muskając ją przez cienką tkaninę. „Ale coś mi mówi, że nie przyszłaś tu tylko po drinki.”
Jego dotyk był bezpośredni, bez wahania, a Kasia poczuła, jak jej ciało reaguje falą gorąca. Jej oddech stał się urywany, a ręce mimowolnie zacisnęły się na krawędzi półki za nią. Barman nachylił się, jego usta znalazły się przy jej uchu, a ciepły oddech musnął jej skórę. „Odwróć się” – powiedział cicho, ale stanowczo, a gdy się nie poruszyła od razu, sam ją obrócił, przyciskając jej brzuch do półki. Czuła, jak jego ciało napiera na nią od tyłu, jak jego twardość – już wyczuwalna przez spodnie – wbija się w jej pośladki, dokładnie tam, gdzie wcześniej czuła Adama.
„Adam mówi, że lubisz mocno” – kontynuował barman, a jego dłoń zsunęła się na jej stringi, zsuwając je w dół jednym ruchem. Kasia westchnęła, czując chłód powietrza na odsłoniętej skórze, a potem ciepło jego palców, które zaczęły badać ją od tyłu. „Zobaczymy, ile wytrzymasz.” Jego głos był niski, niemal groźny, a ona oddała się temu całkowicie, jej ciało drżało z pragnienia, gotowe na wszystko, co miał dla niej w zanadrzu.
Adam zaśmiał się cicho z boku. „Dobra robota, Kasiu. Pokaż mu, jaka jesteś posłuszna.” A ona, wsparta o półkę, z barmanem za sobą, wiedziała, że to dopiero początek.
Kasia stała oparta o półkę, jej dłonie kurczowo zaciskały się na krawędzi, a oddech przyspieszał z każdym ruchem barmana za nią. Czuła jego ciało napierające na nią od tyłu, jego ciepło i siłę, która sprawiała, że jej nogi drżały pod ciężarem własnych emocji. Stringi opadły na jej kostki, sukienka była zadarta do pasa, a pończochy napinały się na udach, gdy lekko rozchyliła nogi, poddając się całkowicie jego władzy. Barman, nie spiesząc się, przesunął dłoń po jej pośladku, ściskając go mocno, jakby chciał wyczuć jej reakcję. Jęknęła cicho, a on mruknął z uznaniem. „Spokojnie, mała. Najpierw cię przygotuję.”
Odchylił się lekko, a Kasia usłyszała, jak spluwa na palce – dźwięk był krótki, mokry, a zaraz potem poczuła chłód jego śliny, gdy jego dłoń wróciła między jej pośladki. Jeden palec, szorstki i pewny, musnął ją delikatnie na początku, jakby chciał ją sprawdzić, zanim wsunął się powoli do środka. Kasia wstrzymała oddech, czując, jak jej ciało napina się na moment, a potem rozluźnia pod jego dotykiem. Było to uczucie jednocześnie obce i znajome – przypominało jej zabawy z zabawkami w samotności, ale teraz było bardziej surowe, bardziej realne. Ślina działała jako prowizoryczne nawilżenie, ułatwiając ruch, a barman poruszał palcem powoli, wchodząc głębiej, aż dotarł do miejsca, które sprawiło, że jej biodra drgnęły mimowolnie.
„Czujesz to?” – zapytał cicho, jego głos był chrapliwy, a oddech gorący na jej karku. Kasia kiwnęła głową, nie mogąc wydobyć z siebie słów – jej gardło było ściśnięte od emocji, a ciało reagowało falą ciepła, która rozlewała się od środka. Palec poruszał się w niej rytmicznie, wchodząc i wychodząc, a ona czuła każdy centymetr, każde muśnięcie jego skóry o jej wrażliwe wnętrze. To nie był delikatny dotyk – był stanowczy, celowy, a jednocześnie wystarczająco powolny, by budować w niej napięcie. Jej oddech stał się urywany, a mięśnie napinały się i rozluźniały w rytm jego ruchów.
Po chwili barman zatrzymał się, a Kasia usłyszała, jak spluwa jeszcze raz, dodając więcej wilgoci. „Jeden to za mało” – mruknął, bardziej do siebie niż do niej, a potem dołączył drugi palec. Poczuła rozciąganie, lekkie ukłucie, które szybko zamieniło się w przyjemne uczucie pełności. Jęknęła głośniej, jej głowa opadła do przodu, a loki peruki zasłoniły jej twarz. Dwa palce poruszały się w niej teraz, najpierw ostrożnie, potem coraz śmielej, rozciągając ją i przygotowując na więcej. Ślina ułatwiała ruchy, ale Kasia czuła, że to wciąż za mało – jej ciało domagało się czegoś głębszego, bardziej intensywnego, a barman zdawał się to wyczuwać.
„Czekaj chwilę” – powiedział, wyciągając palce na moment. Kasia westchnęła z lekkim rozczarowaniem, ale zaraz usłyszała szelest – barman sięgnął na półkę obok, chwytając małą buteleczkę oliwy, prawdopodobnie używaną do jakichś barmańskich sztuczek. Odkręcił ją szybko, a potem wylał odrobinę na dłonie, rozcierając ją między palcami. Zapach oliwy zmieszał się z wilgotnym powietrzem zaplecza, a Kasia poczuła, jak jej serce bije szybciej w oczekiwaniu. Gdy jego dłoń wróciła, była ciepła i śliska, a dwa palce wsunęły się w nią z łatwością, tym razem gładsze, bardziej płynne dzięki olejowi. Czuła, jak jej ciało poddaje się całkowicie, jak każdy ruch wywołuje dreszcze biegnące wzdłuż kręgosłupa.
„Dobra dziewczynka” – mruknął barman, a potem, bez ostrzeżenia, dołączył trzeci palec. Kasia sapnęła, jej biodra uniosły się instynktownie, a dłonie zacisnęły się mocniej na półce. To było więcej, niż była przyzwyczajona – uczucie rozciągania, pełności, lekkiego dyskomfortu, który szybko zamienił się w intensywną przyjemność. Olej sprawiał, że jego ruchy były gładkie, niemal bez tarcia, a trzy palce wypełniały ją w sposób, który sprawiał, że jej nogi drżały. Poruszał nimi powoli, ale zdecydowanie, wchodząc coraz głębiej, a ona czuła, jak jej wnętrze pulsuje wokół niego, jak każdy ruch wysyła fale rozkoszy prosto do jej mózgu.
Jej oddech stał się chaotyczny, przerywany cichymi jękami, których nie mogła powstrzymać. Czuła się bezbronna, wystawiona na jego łaskę, a jednocześnie tak żywa – każdy nerw w jej ciele reagował na ten dotyk, na to, jak barman ją otwierał, przygotowując na coś większego. Olej spływał lekko po jej udach, mieszając się z jej własnym podnieceniem, a ona oddawała się temu całkowicie, jej umysł tonął w mieszance wstydu i ekstazy. Adam, stojący z boku, zaśmiał się cicho. „Patrz, jak jej się podoba” – rzucił, a jego głos tylko podsycił jej uczucia. Barman przyspieszył lekko, jego palce pracowały w niej rytmicznie, a Kasia wiedziała, że jest gotowa na więcej – na wszystko, co mieli dla niej w planach.
Kasia dyszała ciężko, jej ciało drżało od intensywności trzech palców barmana, które wypełniały ją i rozciągały w sposób, jakiego wcześniej nie doświadczyła. Olej spływał po jej udach, a każdy ruch jego dłoni sprawiał, że jej jęki stawały się coraz głośniejsze, niemal zagłuszając stłumiony hałas klubu dochodzący zza drzwi. Barman zatrzymał się nagle, wyciągając palce z jej wnętrza, a ona westchnęła cicho, czując jednocześnie ulgę i pustkę. Odwrócił ją twarzą do blatu, jej brzuch przycisnął się do krawędzi, a ręce instynktownie oparły się o powierzchnię, szukając wsparcia. Spojrzała na niego przez ramię – jego oczy błyszczały w półmroku, a na ustach pojawił się lekki, drapieżny uśmiech.
„Wystarczy tego” – mruknął, jego głos był niski i zdecydowany. „Teraz cię wyrucham.” Nie czekał na jej reakcję – rozpiął szybko swoje spodnie, zsuwając je razem z bokserkami na tyle, by uwolnić swoją erekcję. Kasia zerknęła w dół i wstrzymała oddech – był większy, niż się spodziewała, a myśl o tym, co zaraz poczuje, sprawiła, że jej serce zadrżało z mieszanką strachu i podniecenia. Barman splunął na dłoń, rozsmarowując ślinę na sobie, a potem chwycił buteleczkę oliwy, wylewając odrobinę na jej tyłek dla dodatkowego poślizgu. Olej spłynął między jej pośladki, zimny i śliski, a ona poczuła, jak jej ciało napina się w oczekiwaniu.
Chwycił ją za biodra, ustawiając ją tak, jak chciał – lekko pochyloną nad blatem, z nogami rozstawionymi na szerokość ramion. Jedna z jego dłoni powędrowała na jej szyję, zaciskając się delikatnie, ale wystarczająco mocno, by przycisnąć jej klatkę piersiową do blatu. Czuła chłód metalu na skórze przez cienką sukienkę, a jego palce na jej gardle dawały jej poczucie całkowitej uległości. „Trzymaj się” – powiedział krótko, a potem naparł na nią, wchodząc powoli, ale zdecydowanie. Kasia sapnęła, jej ciało napięło się na moment od uczucia rozciągania, ale olej i wcześniejsze przygotowanie sprawiły, że ból szybko ustąpił miejsca przyjemności. Wsunął się głębiej, a ona poczuła go w sobie – twardego, pulsującego, wypełniającego ją w sposób, który sprawił, że jej nogi niemal się pod nią ugięły.
Zaczął się poruszać, najpierw powoli, jakby chciał wyczuć jej reakcje, a potem coraz szybciej, jego biodra uderzały o jej pośladki z rytmicznym plaśnięciem. Każde pchnięcie wbijało ją mocniej w blat, a jego dłoń na szyi trzymała ją w miejscu, nie pozwalając na żaden ruch. Kasia jęczała cicho, jej oddech był urywany, a ciało reagowało na każdy jego ruch falami gorąca. Nagle poczuła ostry klaps na pośladku – jego wolna ręka opadła na jej skórę z głośnym plaśnięciem, zostawiając piekące uczucie, które tylko wzmogło jej podniecenie. „Lubisz to, co?” – mruknął, a potem dał jej kolejnego klapsa, jeszcze mocniejszego. Jej skóra zapłonęła, a ona kiwnęła głową, nie mogąc wydobyć z siebie słów.
Jej mały penis, mimo że nigdy nie był źródłem jej pewności siebie, teraz stał wyprostowany, pulsując pod wpływem tego, co się działo. Każdy ruch barmana, każde pchnięcie, każdy klaps sprawiał, że napięcie w niej narastało, a jej drobny członek podskakiwał lekko, dotykając brzegu sukienki. Czuła się całkowicie oddana – jego dłoń na szyi, szorstkie pchnięcia, pieczenie na pośladkach – wszystko to składało się na obraz jej uległości, której tak pragnęła. Adam, stojący z boku, przyglądał się temu z uśmiechem. „Patrz, jak jej dobrze” – rzucił, a jego głos brzmiał jak odległe echo w jej rozpalonym umyśle.
Barman przyspieszył, jego oddech stał się cięższy, a ruchy bardziej gwałtowne. „Zaraz dojdziesz, mała” – wysapał, a jego dłoń na jej szyi zacisnęła się mocniej, podczas gdy druga znów opadła na jej pośladek, zostawiając kolejny czerwony ślad. Kasia czuła, jak napięcie w niej rośnie, jak jej ciało zbliża się do krawędzi – nie mogła tego powstrzymać. Gdy barman naparł na nią jeszcze mocniej, jego ruchy stały się chaotyczne, a ona wyczuła, że jest blisko. W tym samym momencie fala rozkoszy przelała się przez nią – jej mały penis wystrzelił, a drobne krople spłynęły na podłogę, gdy jej ciało zadrżało w niekontrolowanym spazmie. Jęknęła głośno, jej głos odbił się od ścian ciasnego pomieszczenia, a zaraz potem barman doszedł z niskim pomrukiem, wbijając się w nią ostatni raz i wypełniając ją ciepłem.
Przez chwilę oboje trwali w bezruchu, dysząc ciężko. Jego dłoń zsunęła się z jej szyi, a ona oparła się o blat, czując, jak jej nogi ledwo ją utrzymują. Barman odsunął się powoli, poprawiając spodnie, a Kasia stała tam, wciąż pochylona, z sukienką zadartą i ciałem pulsującym od niedawnej ekstazy. Adam podszedł bliżej, klepiąc ją po ramieniu. „No, Kasiu, mówiłem, że będzie warto” – powiedział z uśmiechem, a ona, wciąż oszołomiona, mogła tylko kiwnąć głową, czując, jak jej mały penis powoli mięknie, a pośladki pieką od klapsów.
Kasia wciąż opierała się o blat, jej oddech powoli się uspokajał, a ciało drżało od niedawnej ekstazy. Barman poprawiał spodnie, a Adam stał obok z triumfalnym uśmiechem, gdy nagle rozległ się dźwięk powolnego, wyraźnego klaskania. Wszyscy zamarli, a Kasia poczuła, jak jej serce podskakuje do gardła. Odwrócili się jednocześnie w stronę drzwi, które – mimo zamka – były teraz uchylone. W progu stała kobieta, której sylwetka emanowała pewnością siebie i władzą. Iwona, właścicielka lokalu, miała na sobie dopasowaną czarną suknię z głębokim dekoltem, która podkreślała jej smukłą, ale krągłą figurę. Jej ciemne włosy były upięte w elegancki kok, a na ustach malował się drwiący uśmiech. Po czterdziestce, ale z klasą, która sprawiała, że wyglądała ponadczasowo – wszyscy w klubie wiedzieli, że to zboczona domina, która nie toleruje nudy w swoim królestwie.
„No proszę, proszę” – zaczęła Iwona, jej głos był głęboki, melodyjny, ale z ostrością, która przecinała powietrze jak bicz. Przestąpiła próg, zamykając drzwi za sobą z cichym trzaskiem. „Przyszłam zobaczyć, dlaczego moi klienci nie dostają swoich drinków, a tu taka niespodzianka. Wygląda na to, że mój barman znalazł sobie lepszą rozrywkę.” Jej spojrzenie przesunęło się po scenie – na Kasię, wciąż pochyloną nad blatem z sukienką zadartą do pasa, na barmana, który zatrzymał się w pół ruchu, i na Adama, który uniósł brew, ale nie stracił rezonu.
Barman otworzył usta, by coś powiedzieć, ale Iwona uniosła dłoń, uciszając go jednym gestem. „Milcz, Marek. Wiem, że lubisz się bawić, ale to już przesada.” Jej oczy zatrzymały się na Kasi, a drwiący uśmiech ustąpił miejsca czemuś bardziej intensywnemu – oceniającemu, niemal drapieżnemu. „A ty, mała… Wyglądasz, jakbyś właśnie przeżyła coś, o czym marzyłaś od dawna. Jak ci się podobało?”
Kasia zarumieniła się, czując, jak spojrzenie Iwony przeszywa ją na wylot. Jej nogi wciąż były słabe, a pośladki piekły od klapsów, ale głos kobiety działał na nią jak magnes. „Ja… tak, podobało mi się” – wyszeptała, prostując się powoli i poprawiając sukienkę, choć materiał i tak ledwo zakrywał jej ciało. Iwona zaśmiała się cicho, a dźwięk ten był jednocześnie ciepły i groźny.
„Podobało jej się” – powtórzyła z lekką kpiną, zwracając się do Adama. „A ty, co? Reżyserujesz to przedstawienie? Myślisz, że możesz tu przychodzić i robić, co chcesz?” Adam wzruszył ramionami, nie tracąc swojego uśmiechu. „Tylko daję Kasi to, czego chce. A ona chce więcej, niż ja mogę jej dzisiaj dać. Może ty masz jakieś pomysły?”
Iwona zmrużyła oczy, a potem zrobiła krok bliżej Kasi, ignorując Adama i barmana. Stanęła tak blisko, że Kasia mogła wyczuć jej perfumy – ciężkie, zmysłowe, z nutą wanilii i skóry. „Więcej, powiadasz?” – mruknęła, unosząc dłoń i delikatnie przesuwając palcem po policzku Kasi, aż zatrzymała się pod jej podbródkiem, unosząc jej twarz. „Jesteś uległa, prawda? Widzę to w twoich oczach. Ale coś mi mówi, że jeszcze nie wiesz, co to prawdziwa dominacja.”
Kasia przełknęła ślinę, jej oddech znów przyspieszył, a ciało zareagowało na bliskość Iwony w sposób, którego się nie spodziewała – ciepło wróciło między jej uda, a mały penis, który dopiero co opadł, znów zaczął pulsować. „Ja… chciałabym się dowiedzieć” – wydusiła z siebie, a jej głos był cichy, ale szczery. Iwona uśmiechnęła się szerzej, tym razem bez kpiny, a z czymś, co przypominało zadowolenie.
„Dobra odpowiedź” – powiedziała, cofając dłoń i odwracając się lekko. „W takim razie chodź ze mną, mała. Mam gabinet na górze, gdzie możemy… porozmawiać na osobności. Zobaczymy, jak bardzo jesteś gotowa się poddać.” Spojrzała na Adama i barmana, unosząc brew. „Wy dwaj możecie wrócić do swoich spraw. Barmanie, klienci czekają. A ty” – zwróciła się do Adama – „możesz przyjść później, jeśli ci pozwolę.”
Adam zaśmiał się, ale skinął głową. „Baw się dobrze, Kasiu. Wygląda na to, że trafiłaś na odpowiednią osobę.” Iwona chwyciła Kasię za rękę – jej uścisk był pewny, ale nie brutalny – i poprowadziła ją w stronę drzwi. „Idziemy” – rzuciła krótko, a Kasia poszła za nią, czując, jak adrenalina i ciekawość mieszają się w jej żyłach. W głowie miała tylko jedno pytanie – co czeka ją w gabinecie tej tajemniczej kobiety, która zdawała się wiedzieć o jej pragnieniach więcej, niż ona sama?
Kasia wciąż opierała się o blat, jej oddech był ciężki i nierówny, a ciało pulsowało od niedawnego uniesienia. Barman stał obok, zapinając spodnie, a Adam przyglądał się jej z boku z lekkim uśmiechem, gdy nagle ciszę zaplecza przerwał dźwięk powolnego, ironicznego klaskania. Wszyscy zamarli, a Kasia poczuła, jak jej serce zamiera na moment, zanim zacznie bić jeszcze szybciej. Odwrócili się w stronę drzwi, które teraz były uchylone, a w progu stała kobieta, której obecność wypełniła ciasną przestrzeń niewidzialną aurą władzy. Iwona, właścicielka lokalu, ubrana w elegancką, czarną suknię z głębokim wycięciem na plecach, wyglądała jak figura z innego świata – kobieta po czterdziestce, z klasą w każdym geście, ale i z reputacją zboczonej dominy, o której szeptano w klubie z mieszanką strachu i fascynacji.
„Brawo, naprawdę” – zaczęła Iwona, jej głos był głęboki, melodyjny, ale przecięty ostrą nutą drwiny. Weszła do środka, zamykając drzwi za sobą z cichym trzaskiem, a jej obcasy zastukały o podłogę. „Przyszłam sprawdzić, dlaczego moi klienci narzekają, że nie dostają drinków, a tu proszę – małe przedstawienie w zapleczu. Nie spodziewałam się takiej kreatywności, Marek.” Spojrzała na barmana, który spuścił wzrok, wyraźnie zmieszany, ale nie próbował się tłumaczyć. Jej oczy przesunęły się na Adama, a potem zatrzymały się na Kasi, która wciąż stała z zadartą sukienką, pośladkami czerwonymi od klapsów i oddechem, którego nie mogła uspokoić.
„A ty, śliczna” – kontynuowała Iwona, podchodząc bliżej Kasi i mierząc ją wzrokiem od stóp do głów – „wyglądasz, jakbyś się tu świetnie bawiła. Co cię tak rozgrzało, hm?” Jej ton był kpiący, ale w jej spojrzeniu błyszczało coś innego – ciekawość, może nawet zainteresowanie. Kasia zarumieniła się, próbując poprawić sukienkę, ale jej ręce drżały, a obecność Iwony sprawiała, że czuła się jednocześnie onieśmielona i dziwnie podekscytowana. „Ja… przepraszam, jeśli coś zrobiłam nie tak” – wydusiła cicho, jej głos był niepewny, ale szczery.
Iwona zaśmiała się, a dźwięk ten był jak miękki bat przecinający powietrze. „Nie tak? Kochanie, to nie o to chodzi, że coś zrobiłaś nie tak. Chodzi o to, że robisz to za dobrze.” Zwróciła się do Adama, unosząc brew. „To twoja sprawka, co? Przyprowadziłeś ją tu i oddałeś mojemu barmanowi jak prezent. Myślisz, że możesz sobie urządzać takie zabawy w moim lokalu bez mojej wiedzy?”
Adam wzruszył ramionami, nie tracąc swojego nonszalanckiego uśmiechu. „Myślałem, że docenisz inicjatywę. Kasia chciała się zabawić, a ja chciałem jej pomóc. Wygląda na to, że wszyscy są zadowoleni… no, może poza klientami przy barze.” Puścił jej oczko, ale Iwona nie odwzajemniła uśmiechu. Zamiast tego podeszła jeszcze bliżej Kasi, ignorując Adama i barmana, i zatrzymała się tak blisko, że Kasia mogła poczuć zapach jej perfum – ciężki, zmysłowy, z nutą paczuli.
„Kasia, tak?” – zapytała, unosząc dłoń i delikatnie dotykając jej podbródka, zmuszając ją, by spojrzała jej w oczy. „Masz w sobie coś… podatnego. Widzę, że lubisz, jak ktoś tobą rządzi. Ale to, co tu się działo, to zaledwie namiastka.” Jej palce przesunęły się po szczęce Kasi, a potem zsunęły się na jej szyję, zatrzymując się tam na moment. Kasia wstrzymała oddech, czując, jak jej ciało reaguje na ten dotyk – ciepło wróciło do jej brzucha, a mały penis, który dopiero co opadł, znów zaczął pulsować pod sukienką.
„Chciałabym… dowiedzieć się więcej” – wyszeptała Kasia, nie odrywając wzroku od oczu Iwony, które zdawały się widzieć ją na wylot. Iwona uśmiechnęła się, tym razem wolniej, z czymś, co przypominało uznanie. „Więcej, powiadasz? Dobrze, mała. W takim razie chodź ze mną. Mam gabinet na górze – tam możemy porozmawiać… i nie tylko. Zobaczymy, jak bardzo jesteś gotowa się poddać.”
Odwróciła się do barmana i Adama, rzucając im ostre spojrzenie. „Marek, wracaj za bar, dość tego lenistwa. A ty” – wskazała na Adama – „możesz tu zostać albo wyjść, ale jej już nie potrzebujesz na razie.” Chwyciła Kasię za rękę – jej uścisk był pewny, ale nie brutalny – i ruszyła w stronę drzwi. „Idziemy, Kasiu. Czas na coś bardziej… wyrafinowanego.” Kasia poszła za nią, jej serce dudniło w piersi, a w głowie kłębiły się pytania i obrazy – co czeka ją w gabinecie tej kobiety, która zdawała się znać wszystkie jej sekrety?
Kasia szła za Iwoną korytarzem prowadzącym na górę, jej szpilki stukały nierówno o drewniane schody, a dłonie drżały lekko, wciąż ściskając brzeg sukienki, którą próbowała poprawić. Czuła się jak w transie – zapach perfum Iwony, jej pewny krok i ta aura władzy, która otaczała ją jak niewidzialna peleryna, sprawiały, że Kasia nie mogła myśleć o niczym innym. Serce waliło jej w piersi, a w dole brzucha wciąż tliło się ciepło po tym, co zaszło na zapleczu. Iwona nie odzywała się, prowadząc ją w milczeniu, aż dotarły do ciężkich, ciemnych drzwi na końcu korytarza. Wyciągnęła klucz z małej kieszeni sukni, otworzyła je i gestem wskazała Kasi, by weszła pierwsza.
### Musiałem podzielić opowiadanie, bo serwis posiada limit słów.
Leave a Reply